background image

Annie Besant

KARMA

Pracownia „Borgis”

Wrocław MCMXCIX

Annie Besant (1847-1933), głośna przywódczyni Towarzystwa 
Teozoficznego, znana była z prowadzenia badań metodami 
nadzmysłowymi w świecie subtelnej materii. Dzięki umiejętności 
jasnowidzenia przyczyniła się do rozwoju chemii okultystycznej, 
podała nadto wiele szczegółów dotyczących „myślokształtów”, tj. 
form tworzonych przez myśli. Korzystając z moŜliwości świadomej 
eksterioryzacji do świata zmarłych badała prawa rządzące 
reinkarnacją, w jakimś sensie opiekowała się teŜ zmarłymi, 
pokazując im właściwą drogę. 

W ksiąŜce Karma A. Besant przedstawia działanie kosmicznego 
prawa przyczyny i skutku w naszym świecie przeciwieństw, w 
ś

wiecie dobra i zła. Wskazuje ona, Ŝe prawo to ma charakter 

korygujący, jest prawem wyrównania, odpłaty, ową Boginią z 
opaska na oczach, ślepym losem. Ale „ślepym” nie znaczy 
nierozumnym, lecz bezwzględnym. To, co cała ludzkość stworzyła 
siłą swych pozytywnych i negatywnych myśli, uczuć, poŜądań i 
czynów (karma zbiorowa), jak teŜ odpowiednio, co stworzyła 
jednostka (karma indywidualna) powraca do nich. Sami decydujemy 
o przeznaczeniu swoim i świata, moŜemy je zmienić. Niniejsza 
publikacja daje właśnie odpowiedź na pytanie, jak człowiek 
kształtuje swoja karmę, swój los.

Przedmowa

Przed wypuszczenie tej publikacji w szeroki świat naleŜy dodać kilka słów 
przedmowy. Jest ona czwartą z serii podręczników, które mają na celu zaspokojenie 
Ŝą

dań publiczności, domagającej się prostego i przystępnego przedstawienia nauk 

teozoficznych. Wiele osób narzekało, Ŝe literatura nasza jest obecnie zbyt 
abstrakcyjna, nazbyt fachowa i nazbyt wytęŜająca dla zwykłego czytelnika; spodzie-
wam się, Ŝe obecna seria zdoła uczynić zadość tej pilnej potrzebie. Teozofia jest nie 
tylko dla wykształconych; jest dla wszystkich. Być moŜe, iŜ wśród tych, którzy z tych 
ksiąŜek czerpać będą pierwsze wiadomości o niej, znajdą się i tacy, co podchodząc do 
jej abstrakcyjnych zagadnień z gorliwością studenta i zapałem nowego zwolennika 
zechcą, aby ich wprowadziły głębiej w jej filozofię, wiedzę i religię. KsiąŜki te jednak 
są przeznaczone nie dla pilnych studentów, których nie odstraszy Ŝadna trudność 
początkowa. Zostały one napisane dla zapracowanych męŜczyzn i kobiet dzisiejszego 
ś

wiata i mają wyjaśnić kilka wielkich prawd, które czynią Ŝycie lŜejszym do 

dźwigania, a śmierć mniej straszną. Napisane przez słuŜebników Mistrzów, którzy są 
Starszym Braćmi naszej rasy, nie mają innego zadania, jak tylko słuŜyć naszym 
bliźnim.

background image

Karma

KaŜda myśl ludzka w chwili swego powstania przechodzi w świat wewnętrzny i staje 
się w nim istotnością zdolną do działania przez połączenie się – moŜemy to teŜ na-
zwać skojarzeniem się z elementalem, to znaczy z jedna z pólinteligentnych sił, 
znajdujących się w przyrodzie. śyje ona jako działająca inteligencja – stworzenie 
zrodzone przez umysł – przez dłuŜszy lub krótszy przeciąg czasu, stosownie do 
natęŜenia wysiłku mózgowego, który jej dał początek. Tak więc dobra myśl znajduje 
przedłuŜenie w postaci aktywnej dobroczynnej siły, zła zaś w postaci złośliwego 
demona. W ten sposób człowiek nieustannie zaludnia otaczające go prądy w 
przestrzeni całym własnym światem, przepełnionym potomstwem jego fantazji, poŜą-
dań, impulsów i namiętności. Prądy te działają na kaŜdy wraŜliwy lub nerwowy 
ustrój, gdy tylko się z nimi zetknie, proporcjonalnie do ich siły dynamicznej. Buddyści 
nazywają to „Skandhą ", a Hindusi nadają temu miano „Karmy".  Adept tworzy te 
kształty świadomie, inni ludzie rzutują je nieświadomie 

Nie dano dotąd nigdy bardziej obrazowego przedstawienia karmy, aniŜeli w 
powyŜszych słowach, wyjętych z jednego z najwcześniejszych listów Mistrza K. H. 
Jeśli się je zrozumie naleŜycie, razem z wszystkimi zawartymi w nich wnioskami, to 
znikną po większej części niejasności, jakie otaczają pojęcie karmy i stanie się 
zrozumiała główna zasada, na której się opiera działanie karmy. MoŜna zatem przyjąć 
powyŜsze słowa za najlepszą linię wytyczaną do studium, i dlatego teŜ zaczniemy od 
rozwaŜenia zdolności twórczych człowieka. Wszelako na wstępie, konieczne jest 
jeszcze jasne naświetlenie pojęć o niezmienności praw i o wielkich planach natury.

Niezmienność prawa

Jest spowszedniałym pewnikiem, Ŝe Ŝyjemy w królestwie prawa i Ŝe dokoła nas 
rządzą prawa, których nie moŜemy złamać. A jednak nieraz, gdy ten fakt odkrywamy 
bezpośrednio w Ŝyciu i gdy dostrzegamy, Ŝe ten fakt zachodzi tak samo w świecie 
myśli i moralności jak i w świecie fizycznym, opanowuje nas pewnego rodzaju 
poczucie bezradności, tak jak gdybyśmy się znajdowali w kleszczach jakiejś ogromnej 
potęgi, która zawładnąwszy nami, kręci nami jak zechce. Tymczasem w 
rzeczywistości jest wręcz przeciwnie, gdyŜ ta ogromna potęga – jeśli ją tylko dosta-
tecznie zrozumiemy – zaniesie nas posłusznie tam, gdzie my zechcemy; wszelkimi 
bowiem siłami Natury moŜemy się posługiwać w tym stopniu, w jakim je rozumiemy. 
„Naturę zwycięŜa się posłuszeństwem'', a jej bez spoczynku działające energie 
czekają na nasze rozkazy, jeśli tylko z pomocą wiedzy potrafimy działać razem z 
nimi, a nie przeciw nim. MoŜemy wybierać w jej bezgranicznym bogactwie sił, które 
będą wspierać nasze wysiłki co do kierunku, napięcia i tak dalej, a ich bezwzględna 
niezmienność daje nam rękojmię powodzenia.

Na niezmienności prawa opiera się pewność doświadczenia naukowego, wszelka 
moŜliwość planowania i przewidywania przyszłości. Na niej polega z zaufaniem che-
mik pewny, Ŝe Natura odpowie mu zawsze tak samo, ilekroć dokładnie w ten sam 
sposób postawi jej pytanie. Jeśli mu się przytrafi jakaś zmiana w wynikach 
doświadczenia, to jest przekonany, Ŝe zaszła takŜe jakaś zmiana w jego postępowaniu, 

background image

nie zaś w Naturze. Podobnie teŜ jest z wszelkim ludzkim działaniem; im bardziej 
opiera się ono na wiedzy, tym pewniejsze jest w przewidywaniach, gdyŜ wszelki 
„przypadek” jest skutkiem nieznajomości sprawy i naleŜy go przypisać działaniu 
praw, których wpływ albo był nieznany albo został przeoczony. W mentalnym 
i moralnym świecie moŜna tak samo jak i w fizycznym przewidywać skutki, planować 
i obliczać wszystko z góry. Natura nigdy nas nie zawodzi; przynosi nam zawód tylko 
nasza własna ślepota. We wszystkich światach przyrost wiedzy jest zarazem 
przyrostem siły, a wszechwiedza i wszechpotęga są jednym i tym samym.

Prawo jest niezmienne w światach myśli i moralności, tak samo jak i w fizycznym, 
wszechświat bowiem jest przejawieniem JEDYNEGO, a to, co nazywamy prawem, 
jest tylko wyrazem Natury Boskiej. Jak jedno jest śycie, które wyłoniło z Siebie 
wszystko, tak jedno jest Prawo, które podtrzymuje wszystko; światy wspierają się na 
tej opoce Natury Boskiej jako na pewnym i niewzruszonym fundamencie.

Plany Natury

Chcąc studiować działanie karmy zgodnie z kierunkiem wskazanym przez Mistrza, 
naleŜy posiąść jasne pojęcie o trzech niŜszych planach, lub dziedzinach, wszechświata 
i o odpowiadających im pierwiastkach człowieka. Nadawane im nazwy oznaczają 
stany świadomości, pracujące w tych dziedzinach. PomoŜe nam zorientować się w 
tym diagram, który wskazuje nam plany i odpowiadające im pierwiastki człowieka i 
narzędzia (ciała), z pomocą których świadoma istota moŜe je odwiedzać i poznawać. 
W praktycznym okultyzmie uczeń uczy się zwiedzać te plany i z pomocą własnych 
badań przemieniać teorię w wiedzę. NajniŜsze narzędzie, ciało z grubej materii, słuŜy 
ś

wiadomości do działania na fizycznym planie, przy czym świadomość jest 

ograniczona uzdolnieniami mózgu. Nazwa „ciało subtelne” obejmuje róŜnorodność 
ciał astralnych, które dostosowują się odpowiednio do zmieniających się warunków 
bardzo złoŜonej dziedziny, określanej mianem planu psychicznego.

Na planie mentalnym występują dwa wyraźnie odmienne plany: świat form 
(kształtów) i świat bez form. Na niŜszym z nich świadomość posługuje się ciałem 
złudy (mâyâvirúpa); nazwa „ciało umysłu” wydaje się bardzo dla niego odpowiednia, 
gdyŜ wskazuje, Ŝe materia z której się ono składa naleŜy do planu Manasu. Na planie 
bez kształtu uŜywa człowiek ciała przyczynowego. O planie Buddhi nie zachodzi 
potrzeba aby mówić.

Materia poszczególnych planów nie jest jednakowa i – mówiąc najogólniej – materia 
kaŜdego z nich jest cięŜsza od materii planu bezpośrednio wyŜszego. Jest to zgodne z 
ogólnym charakterem Natury, gdyŜ ewolucja na linii zastępującej dokonuje się od 
rzadkiego ku gęstemu, od subtelnego ku cięŜkiemu. Co więcej, na planach tych 
mieszkają ogromne hierarchie istot, od wzniosłych inteligencji dziedziny duchowej 
poczynając, a kończąc na najniŜszych, podświadomych elementalach fizycznego 
ś

wiata. Na wszystkich planach Duch i Materia są zespolone z sobą w kaŜdej drobinie 

– gdyŜ kaŜda drobina ma Materię jako swe ciało i Ducha jako swe Ŝycie, a wszelkie 
swobodne skupienia drobin, wszelkie wyodrębnione kształty jakiegokolwiek rodzaju, 
mają za duszę owe Ŝyjące istoty, które róŜnią się między sobą co do poziomu zaleŜnie 
od poziomu tych kształtów. Nie ma kształtu, który by nie miał takiej duszy, choć tą 
rozświetlającą kształt istnością moŜe być najwyŜsza inteligencja lub najniŜszy 

background image

elemental lub jakaś istność pochodząca z jednego z niezliczonych zastępów pośred-
niego stopnia.

Istnościami, którymi wypada nam się obecnie zająć, są głównie istności psychicznego 
planu, gdyŜ one uŜyczają człowiekowi ciała pragnień (Kâma-Rúpa) – ciała wraŜeń i 
wzruszeń, jak się to nieraz określa – są istotnie wbudowane w jego astralną matrix i 
oŜywiają jego zmysły astralne. Są one, uŜyjmy technicznej nazwy, elementalami 
kształtu (Rúpa Devatâs) zwierzęcego świata; one są czynnikami przemian, które 
przekształcają drgania dochodzące do zmysłów człowieka we wraŜenia.

Najbardziej widoczną cechą elementali działających na niŜszym planie astralnym 
(kama) jest zdolność nie tylko

 

odpowiadania na wibracje, lecz takŜe odczuwania ich; 

plan psychiczny (astralny) jest zapełniony tymi istnościami o róŜnym stopniu 
ś

wiadomości, które odbierają róŜnego rodzaju podniety i przetwarzają je we wraŜenia. 

Wskutek tego istota, w której ciele znajdują się wplecione te elementale, jest zdolna 
do odczuwania; człowiek czuje poprzez takie właśnie ciało. Człowiek nie ma 
ś

wiadomości w drobinach swego ciała, ani nawet w komórkach; mają one swoją 

własną świadomość i dzięki niej prowadzą róŜne procesy swego wegetatywnego 
Ŝ

ycia; jednakŜe człowiek, którego ciało one tworzą, nie ma udziału w ich 

ś

wiadomości, nie pomaga ani nie przeszkadza im świadomie, gdy dokonują one 

doboru materiałów, przyswajają, wydzielają lub budują, i nie moŜe ani na chwilę 
zetknąć swej świadomości ze świadomością komórki swego serca w takim stopniu, 
aby mógł powiedzieć, co się w niej dzieje. Świadomość jego działa normalnie na 
planie psychicznym, lecz nawet wtedy, gdy umysł pracuje w wyŜszych dziedzinach 
psychicznego świata, umysł jest zmieszany z niŜszym planem astralnym (kama), gdyŜ 
czysty umysł nie działa na astralnym planie.

Plan astralny jest zatłoczony elementalami, podobnymi do tych, które wchodzą w 
skład ludzkiego ciała poŜądań i tworzą równieŜ prostsze ciała poŜądań niŜszych 
zwierząt. Przez ten dział swej natury człowiek wchodzi w bezpośredni związek z tymi 
elementalami i za ich pośrednictwem stwarza sobie kontakt z wszystkimi 
przedmiotami dokoła siebie, czy to w postaci przyciągania, czy teŜ odpychania. Przez 
swą wolę, przez swe wzruszenia i przez swe poŜądania wywiera on wpływ na te 
niezliczone istoty, które reagują, wraŜliwe na kaŜde drgnienie uczucia, rozchodzące 
się zawsze we wszystkich kierunkach. Ciało poŜądań człowieka działa jak aparat 
nadawczy, i podobnie jak składa i przetwarza wibracje, które przychodzą z zewnątrz, 
na uczucia, tak samo powstające w nim samym uczucia przetwarza na wibracje.

Rodzenie myślokształtów

MoŜemy teraz jaśniej zrozumieć słowa Mistrza. Umysł, pracując w swej własnej 
dziedzinie, w subtelnej materii wyŜszej części psychicznego planu, rodzi obrazy, 
myślokształty. Słusznie teŜ zalicza się wyobraźnię twórczą do władz umysłu; a jest 
nią ona w o wiele bardziej dosłownym znaczeniu, aniŜeli to przypuszcza wielu z tych, 
którzy uŜywają tego określenia. Ta zdolność tworzenia obrazów jest 
charakterystyczną władzą umysłu, a słowo jest tylko niezgrabną próbą częściowego 
bodaj przedstawienia obrazu myślowego. Pojęcie, wyobraŜenie myślowe, jest rzeczą 
złoŜoną i właściwie wymaga całego zdania aby je naleŜycie oddać, a gdy zawiera ono 
jakiś rzucający się w oczy moment, to słowo nazywające ten moment określa całość w 
sposób niedoskonały. Mówimy np. „trójkąt" i słowo to wywołuje w umyśle słuchacza 
obraz, który aby go w pełni wyrazić słowami, wymagałby długiego opisu. Czynimy 

background image

wysiłki na jakie nas tylko stać, aŜeby myśleć o symbolach, a następnie pracowicie i 
niedoskonale sumować te symbole w słowa. W dziedzinach, gdzie umysł mówi 
bezpośrednio do umysłu, myśl znajduje doskonały wyraz, przekraczający wszystko co 
mogłyby wyrazić słowa; nawet wtedy gdy w najbardziej ograniczonym zakresie, 
przekazuje się myśli na odległość, przesyła się nie słowa lecz pojęcia.

Mówca wkłada w swe słowa tyle obrazów myślowych, na ile go stać, a słowa jego 
wywołują w umysłach słuchaczy obrazy odpowiadające obrazom w umyśle mówcy. 
Umysł ma do czynienia z obrazami i wyobraŜeniami, a nie ze słowami i dlatego 
połowa sporów i nieporozumień pochodzi stąd, Ŝe ludzie łączą z tymi samymi 
słowami róŜne obrazy lub uŜywają róŜnych słów na oznaczenie tych samych obrazów 
myślowych.

Myślokształt jest zatem obrazem mentalnym, czyli myślowym, stworzonym – lub 
ukształtowanym przez umysł – z subtelnej materii wyŜszej części planu psychicznego, 
na którym on pracuje. Kształt ten, złoŜony z szybko drgających atomów materii tej 
dziedziny rozsyła drgania we wszystkich kierunkach; drgania te wywołują wraŜenia 
dźwięku i barwy w pewnych istnościach, uzdolnionych do przenoszenia ich, a gdy 
myślokształt schodzi – lub zniŜa się, obojętne jakie słowo wybierzemy na wyraŜenie 
przechodzenia – w gęstszą materię niŜszego planu psychicznego, drgania te dźwięczą 
we wszystkich kierunkach jako śpiew – barwa i przywołują do myślokształtu, od 
którego pochodzą elementale związane z tą właśnie barwą.

Wszystkie elementale, jak w ogóle wszystko we wszechświecie, naleŜą do jednego z 
siedmiu zasadniczych Promieni, siedmiu prawiecznych Synów Światła. Białe Światło, 
wytryskające z Trzeciego Logosu, który jest przejawionym Boskim Umysłem, 
rozpryskuje się w siedem Promieni, w „Siedem Duchów, które stoją przed Tronem”, a 
kaŜdy z tych Promieni składa się z siedmiu „podpromieni” i tak dalej w dół w 
kolejnych podziałach. Dlatego teŜ, wśród nieskończoności zróŜnicowań, które tworzą 
wszechświat, istnieją elementale naleŜące do rozmaitych podziałów; porozumiewają 
się one z sobą w języku barw, opartym na właściwej im barwie zasadniczej. Oto 
przyczyna, dla której prawdziwa wiedza o dźwiękach, barwach i liczbach – liczba jest 
u podstaw zarówno dźwięku jak i barwy – była zawsze tak troskliwie strzeŜona; wola 
bowiem przemawia do elementali za ich pośrednictwem, a wiedza daje moc 
panowania nad nimi.

Mistrz K. H. mówi bardzo jasno o tym języku barw; powiada On:

JakŜe moglibyście zrozumieć, a zatem w istocie rzeczy rozkazywać tym 
półinteligentnym siłom, których środkiem porozumiewania się z nami nie są mówione 
słowa, lecz dźwięki i barwy, związane z nimi tym samym drganiem? Albowiem dźwięk, 
ś

wiatło i barwa są głównymi czynnikami, kształtującymi te rodzaje inteligencji, istoty, 

o których prawdziwym istnieniu nie macie Ŝadnego wyobraŜenia, w które nie wolno 
wam nawet wierzyć – ateiści i chrześcijanie, materialiści i spirytualiści, wszyscy 
wysuwają swe odrębne argumenty przeciw tego rodzaju wierze, – skoro Nauka 
przeciwstawia się jeszcze mocniej od tamtych tego rodzaju poniŜającemu przesądowi.

Badacze przeszłości mogą sobie przypomnieć zagadkowe, tu i ówdzie czynione 
wzmianki o języku barw; mogą takŜe zwrócić uwagę na fakt, Ŝe w staroŜytnym 
Egipcie święte rękopisy pisano róŜnymi barwami, a pomyłki w przepisywaniu karano 
ś

miercią. Ale muszę zaniechać tej pociągającej dygresji. Obchodzi nas tylko fakt, Ŝe 

background image

do elementali przemawia się w barwach i Ŝe barwy-słowa są dla nich tak zrozumiałe 
jak dla człowieka słowa wypowiadane.

Odcień dźwięczącej barwy zaleŜy od natury pobudki, kierującej twórcą myślokształtu. 
Jeśli pobudka jest czysta, jeśli wynika z miłości i Ŝyczy dobra, wytworzona barwa 
przyciągnie do myślokształtu elementala, którego zasadnicze cechy będą zgodne z 
charakterem wyciśniętym przez motywy na myślokształcie i który będzie działał 
wzdłuŜ linii przez nie wyznaczonej; elemental ten wchodzi w myślokształt, 
odgrywając rolę jego duszy i w ten sposób powstaje w świecie astralnym niezaleŜna 
istność, istność o dobroczynnym charakterze. Jeśli zaś pobudka jest nieczysta, mściwa 
i złośliwa, wytworzona barwa przyciągnie do myślokształtu elementala, który równieŜ 
posiada zasadnicze cechy myślokształtu, wyciśnięte przez pobudkę i będzie działał 
wzdłuŜ tak określonej linii; w tym wypadku elemental równieŜ wchodzi 
w myślokształt i odgrywa rolę jego duszy, a stawszy się niezaleŜną istnością w 
ś

wiecie astralnym, jest istnością o charakterze złym i szkodliwym. Na przykład myśl 

gniewu wzbudzi błysk czerwieni, myślokształt bowiem gniewu drga w ten sposób, Ŝe 
wytwarza czerwień; ten błysk czerwieni jest zewem ku elementalom, które w 
odpowiedzi nań płyną w jego kierunku i jeden z nich wchodzi w myślokształt, który 
daje mu moŜność swobodnej działalności o destrukcyjnym, niszczącym charakterze. 
Ludzie nieustannie przemawiają całkiem nieświadomie w tym języku barw i 
przywołują ze wszystkich stron dokoła hordy elementali, które zamieszkują w 
tworzonych przez nich myślokształtach. W ten to sposób człowiek nieustannie 
zaludnia otaczające go prądy w przestrzeni całym własnym światem, przepełnionym 
potomstwem jego fantazji, poŜądań, impulsów i namiętności. Aniołowie i demony, 
przez nas samych stworzone, tłoczą się ze wszystkich stron dokoła – sprawcy 
pomyślności lub nieszczęścia dla drugich, posłańcy dobra lub biedy dla nas samych – 
zaprawdę zastępy karmy.

Jasnowidzący mogą widzieć barwne, wciąŜ zmieniające się błyski w aurze, jaka 
otacza kaŜdą osobę: kaŜda myśl, kaŜde uczucie po takiem ujawnieniu się w świecie 
astralnym jest widzialne dla astralnego wzroku. Osoby nieco więcej rozwinięte od 
przeciętnych jasnowidzów mogą teŜ widzieć myślokształty oraz skutki wywołane 
przez błyski barw wśród hord elementali.

Działanie myślokształtów

Okres Ŝycia tych wyposaŜonych w duszę myślokształtów zaleŜy przede wszystkim od 
początkowej ich Ŝywotności, od energii w jaką je wyposaŜył ich ludzki rodziciel; 
następnie po urodzeniu, od zasilania ich, jakim jest powtarzanie myśli przez tę samą 
lub inną osobę. śycie myślokształtu moŜe być nieustannie wzmacniane przez takie 
ponawianie myśli, a myśl, która jest długo piastowana, która jest przedmiotem 
powtarzanej stale medytacji, uzyskuje wielką stałość kształtu na psychicznym planie. 
Nadto myślokształty o pokrewnym charakterze przyciągają się wzajemnie i 
wzmacniają, stwarzając kształt o wielkiej energii i napięciu, zdolny do działania w 
ś

wiecie astralnym.

Myślokształty są związane ze swym stwórcą przez to, co – z braku lepszego 
określenia – musimy nazwać węzłem magnetycznym; oddziałują one z kolei same na 
niego, aby wywołać w nim wraŜenie, które pobudzi go do ponownego ich 

background image

odtworzenia, a w tym wypadku, gdy myśl jest wciąŜ zasilana przez jej powtarzanie, 
moŜe powstać stały nawyk myśli, moŜe się wytworzyć forma, w którą myśl łatwo 
wpływa – forma pomocna, jeśli ma prawdziwie szlachetny charakter, jak np. wzniosły 
ideał, lecz w większości sytuacji krępująca i przeszkadzająca we wzroście umysłu.

Zatrzymajmy się na chwilę przy tworzeniu się nawyku, gdyŜ pomoŜe nam ono 
wyjaśnić działanie karmy. Wyobraźmy sobie świeŜo stworzony umysł, który nie ma 
jeszcze za sobą Ŝadnej działalności – rzecz niemoŜliwa oczywiście, lecz wyobraŜenie 
to da nam poŜądany punkt wyjścia. Wyobraźmy sobie dalej, Ŝe umysł ten działa z 
doskonałą swobodą, spontanicznie, i stwarza myślokształt; niechaj powtarza on ten 
akt wiele razy, aŜ wytworzy się nawyk myśli, zupełnie wyraźny nawyk, tak aby umysł 
wymykał się całkiem nieświadomie ku tej myśli, aby jego energia spływała w nią bez 
jakiegokolwiek świadomego, segregującego działania woli. Przyjmijmy wreszcie, Ŝe 
umysł dochodzi do przekonania, Ŝe ten nawyk myślowy jest naganny i uznaje go za 
przeszkodę dla swego postępu; kanał, który do tej chwili nadawał się do 
bezpośredniego działania umysłu i ułatwiał wylew energii mentalnej i który był 
stworzony właśnie do tego celu, staje się obecnie ograniczeniem; jeśli umysł ma się 
go teraz pozbyć, to moŜe się to stać tylko przez nowe spontaniczne działanie umysłu, 
skierowane ku wyczerpaniu i ostatecznemu zniszczeniu tych Ŝywych okowów.

Mamy na tym przykładzie krótko przedstawiony doskonały mały cykl karmiczny; 
wolny umysł stwarza nawyk i następnie musi pracować w ograniczeniu jego ram; 
umysł zatrzymuje jednak swą wolność w tym ograniczeniu i moŜe działać przeciw 
niemu tak długo, aŜ je całkowicie zniszczy. Oczywiście nigdy nie jesteśmy na 
początku wolni, gdyŜ przychodzimy na świat obciąŜeni kajdanami naszych przeszłych 
czynów; ale proces zrywania kaŜdych bez wyjątku kajdan przebiega opisaną powyŜej 
koleją – umysł kuje je i dźwiga, a jednak dźwigając moŜe je przepiłowywać.

Myślokształt moŜe teŜ być skierowany przez swego stwórcę ku takim lub innym 
osobom, które zaleŜnie od natury oŜywiającego myślokształt elementala, mogą 
doznać pomocy lub szkody. To nie tylko fantazja poetycka, Ŝe dobre Ŝyczenia, 
modlitwy i myśli miłości mają swą wartość dla osób, ku którym się je śle; tworzą one 
ochronny zastęp, który otacza osobę ukochaną i odpiera wiele złych wpływów i 
niebezpieczeństw.

Człowiek nie tylko tworzy i wysyła od siebie własne myślokształty, lecz takŜe jak 
magnes przyciąga ku sobie myślokształty innych osób z otaczającej go przestrzeni 
astralnego planu; myślokształty te naleŜą do tej samej grupy co i elementale, które 
oŜywiają jego własne myślokształty. MoŜe on w ten sposób przyciągać z zewnątrz ku 
sobie duŜe ilości energii, a od niego samego zaleŜy, czy te siły, które ściąga do swej 
istoty z zewnętrznego świata, są dobre czy teŜ szkodliwe. Jeśli myśli człowieka są 
czyste i szlachetne, to skupi dokoła siebie zastępy dobroczynnych istności i moŜe się 
nieraz dziwić, skąd bierze siłę do podejmowania prac, które zdają się – i słusznie się 
takimi zdają – o wiele przekraczać jego własne siły. Podobnie człowiek, który Ŝywi 
złe i nikczemne myśli, przyciąga do siebie zastępy złośliwych istności i wskutek tego 
zasilenia swych skłonności do złego popełnia zbrodnie, które zdumiewają jego 
samego, gdy na nie spogląda. „Chyba diabeł mnie skusił" pragnie krzyczeć, a w 
istocie rzeczy te siły demoniczne, przywołane ku niemu przez jego własny grzech, 
wzmocniły od zewnątrz siłę jego grzechu.

Elementale, które stają się duszą myślokształtów, zarówno dobre jak i złe, przyłączają 

background image

się do elementali znajdujących się w ciele poŜądań człowieka oraz do innych, oŜywia-
jących jego myślokształty, i dzięki temu działają w nim, choć przychodzą z zewnątrz. 
W tym celu jednak muszą w nim znaleźć istności pokrewne sobie, inaczej bowiem nie 
mogłyby wywrzeć Ŝadnego wpływu. Co więcej, elementale myślokształtów naleŜące 
do przeciwnych sobie rodzajów odpychają się; dzięki temu człowiek dobry odpędza 
precz od siebie samą swą atmosferą, samą aurą, wszystko co jest złe i okrutne. Otacza 
go ona jak wał ochronny i powstrzymuje zło z dala od niego.

Istnieje jeszcze inny rodzaj działalności elementali, który daje niezmierne skutki i 
który dlatego nie moŜe być pominięty przy tym wstępnym przeglądzie sił 
uczestniczących w tworzeniu się karmy. Podobnie jak poprzedni rodzaj ich 
działalności zawiera się on w twierdzeniu, Ŝe myślokształty zaludniają prądy, które 
działają na kaŜdy wraŜliwy lub nerwowy ustrój, gdy tylko się z nimi zetknie, 
proporcjonalnie do ich siły dynamicznej. Z nielicznymi wyjątkami wywierają one 
wpływ na kaŜdego, przy czym jest on tym większy, im wraŜliwszy jest ustrój 
człowieka. Elementale przyciągają się wzajemnie według swego podobieństwa, 
skupiają się w gromady i Ŝyją w stadach na własny sposób. Myślokształt wyłoniony 
przez człowieka nie tylko Ŝe ma magnetyczny związek z nimi, lecz takŜe jest 
przyciągany przez inne myślokształty tego samego typu i wskutek tego przyłącza się 
do nich na planie astralnym, tworząc zaleŜnie od okoliczności dobrą lub złą siłę, która 
przybiera postać zbiorowej istności. Te skupienia podobnych myślokształtów 
posiadają cechy charakterystyczne, czasem silnie zarysowane, opinii rodzinnej, 
lokalnej lub narodowej; tworzą one rodzaj astralnej atmosfery, a wszelką rzecz widzi 
się poprzez nią i w jej zabarwieniu; oddziałują one odwrotnie na ciała astralne osób, 
naleŜących do wspomnianych ugrupowań i wzbudzają w nich drgania sobie właściwe. 
To karmiczne środowisko rodzinne, lokalne lub narodowe powaŜnie zmienia 
działalność jednostki i ogromnie ogranicza moŜliwość przejawiania przez nią 
zdolności, jakie ona posiada. Jeśli się komuś ukaŜe jakąś ideę, to moŜe on ją zobaczyć 
tylko poprzez ową otaczającą atmosferę, która ją zabarwia i moŜe silnie zniekształcić. 
Tkwią w tym daleko sięgające karmiczne ograniczenia, którymi wypadnie jeszcze 
zająć się szerzej.

Wpływ tych hord elementali nie ogranicza się tylko do wpływu wywieranego na ludzi 
poprzez ich ciała poŜądań. Jeśli ta zbiorowa istność, jak ją nazwałam, składa się z my-
ś

lokształtów destrukcyjnych, elementale które je oŜywiają działają jako niszcząca 

energia i powodują często wiele zniszczeń na fizycznym planie. Wiry niszczących 
energii są obfitym źródłem „wypadków”', wstrząsów w naturze, burz, cyklonów, 
huraganów, trzęsień ziemi i powodzi. Omówimy w dalszym ciągu szerzej i te skutki 
karmiczne.

Tworzenie się karmy w ogóle

Po ustaleniu w ten sposób stosunku pomiędzy człowiekiem, królestwem 
elementalnym i kształtującymi się energiami umysłu – zaprawdę, twórczymi 
energiami, gdyŜ one powołują do bytu wszystkie opisane powyŜej Ŝyjące kształty – 
jesteśmy w stanie bodaj częściowo zrozumieć jak powstaje i działa karma podczas 
jednego okresu Ŝycia. Mówię ,,okres Ŝycia”, a nie „Ŝycie”, poniewaŜ Ŝycie oznacza za 
mało, jeśli uŜyjemy go w zwyczajnym znaczeniu jednej inkarnacji, a równocześnie 
oznacza zbyt wiele, jeśli go uŜyjemy na określenie całości Ŝycia, złoŜonego z wielu 
okresów istnienia w fizycznym ciele i z wielu okresów istnienia bez niego. Przez 
okres Ŝycia rozumiem mały cykl ludzkiego istnienia, obejmujący jego doświadczenia 

background image

na planach fizycznym, astralnym i mentalnym aŜ do powrotu ku progowi fizycznego 
bytu – cztery wyraźne stadia, przez które przechodzi Dusza, aby wypełnić swój cykl. 
Stadia te ponawiają się stale w ciągu wędrówki Pielgrzyma Niebieskiego poprzez 
naszą obecną ludzkość i choć doświadczenia człowieka w kaŜdym okresie są 
odmienne zarówno co do jakości jak i ilości, kaŜdy okres Ŝycia przeciętnej ludzkiej 
istoty zawiera te cztery stadia i poza tym nic więcej.

WaŜną jest rzeczą uświadomić sobie, Ŝe pobyt poza ciałem fizycznym trwa znacznie 
dłuŜej od pobytu w ciele; dlatego teŜ nasza znajomość działania prawa karmy byłaby 
bardzo niedostateczna, gdybyśmy nie zbadali działalności Duszy w warunkach 
pozafizycznych. Przypomnijmy słowa Mistrza, które wskazują, Ŝe Ŝycie poza ciałem 
jest jedynym rzeczywistym Ŝyciem:

Wedantyści, choć uznają dwa rodzaje świadomych istnień, ziemskie i duchowe, mówią 
tylko o drugich jako o stanowiących aktualnie niewątpliwą rzeczywistość. śycie 
ziemskie z powodu swej zmienności i krótkości nie jest niczym więcej jak tylko 
złudzeniem naszych zmysłów. Za rzeczywistość naleŜy uwaŜać nasze Ŝycie w sferach 
duchowych, tam bowiem Ŝyje nasze wieczyste, niezmienne, nieśmiertelne Ja, Sútrâtmâ 
... Oto przyczyna, dla której Ŝycie pośmiertne nazywamy jedyną rzeczywistością, 
natomiast Ŝycie ziemskie, razem z osobowością, złudą.

Podczas Ŝycia ziemskiego działalność Duszy przejawia się jak najbardziej 
bezpośrednio w tworzeniu opisanych juŜ myślokształtów. Chcąc jednak śledzić 
działanie karmy z większą dokładnością, winniśmy zanalizować głębiej termin 
„myślokształt” i dodać pewne rozwaŜania, które pominęliśmy w przedstawionym na 
początku ogólnym szkicu. Dusza pracując jako umysł stwarza obraz mentalny, pier-
wotny myślokształt; przyjmijmy termin „obraz mentalny” na oznaczenie wyłącznie 
tylko tego pierwszego bezpośredniego tworu umysłu i zachowajmy go odtąd na 
oznaczenie pierwotnego stadium tego, co powszechnie nazywa się myślokształtem. 
Ten obraz mentalny pozostaje związany ze swym twórcą jako część jego 
ś

wiadomości; jest on Ŝyjącym drgającym kształtem z subtelnej materii, słowem po-

myślanym, lecz jeszcze nie wyrzeczonym, poczętym, lecz jeszcze nie zamienionym w 
ciało. Niechaj czytelnik skupi na chwilę uwagę na tym obrazie mentalnym i wyrobi 
sobie o nim ścisłe pojęcie, róŜne od wszystkiego innego, odrębne od wszystkich 
skutków, jakie on wytworzy na innych planach poza własnym. Tworzy on, jak juŜ 
powiedziano, część zawartości świadomości swego twórcy, część jego niedostępnej 
własności; nie moŜna ich oddzielić od siebie; twórca nosi go z sobą w ciągu całego 
ziemskiego Ŝycia, niesie go z sobą poprzez bramy śmierci i wnosi w dziedziny 
pośmiertnego Ŝycia. A jeśli w czasie wznoszenia się coraz wyŜej w te dziedziny 
wejdzie w zbyt rzadką dla tego obrazu atmosferę, to odrzuci z niego najcięŜszą 
materię, zatrzymując nadal matrycę mentalną, esencję formy. Przy powrocie 
człowieka w niŜszą dziedzinę materia jej wplata się z powrotem w mentalną matrycę i 
przez to odtwarza właściwy gęstszy kształt. Obraz mentalny moŜe pozostawać przez 
długie okresy w stanie jak gdyby uśpienia, lecz moŜe teŜ być zbudzony i oŜywiony na 
nowo; kaŜdy nowy impuls od strony jego twórcy i od strony jego potomstwa (o czym 
będzie mowa poniŜej) lub istności tego samego rodzaju co potomstwo – zwiększa 
jego energię Ŝyciową i zmienia jego kształt.

Jak zobaczymy, obraz mentalny rozwija się według określonych praw, a zespól takich 
obrazów mentalnych stwarza charakter; to co zewnętrzne w człowieku jest tylko 
odzwierciedleniem wewnętrznego i podobnie jak komórki składają się na tkanki ciała 

background image

i ulegają często w czasie pracy powaŜnym zmianom, tak obrazy mentalne składają się 
na cechy charakterystyczne umysłu i równieŜ się zmieniają. Badanie działania karmy 
rzuca wiele światła na te zmiany. Twórcze siły Duszy mogą uŜyć wielu rozmaitych 
materiałów przy tworzeniu obrazów mentalnych; moŜe na przykład pobudzić Duszę 
do działania poŜądanie (kâma), a wtedy kształtuje ona obraz według tego co poddaje 
namiętność lub ochota; moŜe teŜ Dusza sama z siebie skierować się ku wzniosłemu 
ideałowi i według niego formować obraz; tak samo moŜe ona kształtować ten obraz 
czysto intelektualnie, jeśli taka jest tendencja dominująca. Jednak niezaleŜnie od tego, 
czy jest on wzniosły czy niski, intelektualny czy namiętny, poŜyteczny lub szkodliwy, 
boski lub zwierzęcy, zawsze istnieje w człowieku obraz mentalny, wytwór Duszy 
tworzącej i od jego istnienia zaleŜy karma jednostkowa. Bez takiego obrazu 
mentalnego nie mogłoby być w ogóle karmy jednostkowej, która łączy jeden okres 
Ŝ

ycia z następnym: do stworzenia elementu permanentnego (trwałego), w którym 

utrwala się karma jednostkowa, konieczny jest udział tej jakości, jaką jest Manas. 
Brak Manasu w królestwie mineralnym, roślinnym i zwierzęcym powoduje, Ŝe nie 
powstaje w nich indywidualna karma, rozciągająca się poprzez śmierć ku następnemu 
urodzeniu.

Zastanówmy się teraz nad stosunkiem pierwotnego myślokształtu do następnej jego 
postaci, a więc nad stosunkiem myślokształtu czystego i prostego, do myślokształtu 
oŜywionego własną duszą, czyli obrazu mentalnego do obrazu astromentalnego, który 
jest myślokształtem na niŜszym planie astralnym. Jak on powstaje i czym on jest? 
Posługując się symbolem uŜytym powyŜej moŜemy odpowiedzieć, iŜ powstaje on 
przez to, Ŝe słowo pomyślane staje się słowem wypowiedzianym; Dusza wydaje z 
siebie myśl, a jej dźwięk stwarza kształt w materii astralnej. Podobnie jak Idea 
Umysłu Powszechnego staje się przez wydech wszechświatem przejawionym, tak 
obrazy mentalne umysłu ludzkiego stają się przejawionym światem swego stwórcy. 
Zaludnia on otaczające go prądy w przestrzeni własnym światem. Drgania obrazu 
mentalnego wzbudzają podobne drgania w gęstszej materii astralnej, a te tworzą 
wtórny myślokształt, który nazwaliśmy obrazem astromentalnym. Obraz mentalny, 
jak to juŜ powiedziano, pozostaje w świadomości swego twórcy, natomiast drgania 
obrazu wychodzące poza tę świadomość odtwarzają jego kształt gęstszej materii w 
niŜszej części planu astralnego. Kształt ten dostarcza pomieszczenia dla cząstki Ŝycia 
elementalnego, wyodrębniając ją na czas istnienia kształtu, gdyŜ element Manasu 
wyraŜony przez kształt daje Ŝyciu elementalnemu, które stwarza jego duszę, piętno 
indywidualności. (JakŜe są cudowne i ile rzeczy w Naturze rozświetlają !) Tym oto 
jest owa istność zdolna do działania, wspomniana w opisie Mistrza i ten to 
astromentalny obraz buja w świecie astralnym, a zachowując zaznaczony poprzednio 
węzeł etyczny ze swym twórcą, oddziałuje z powrotem na swe źródło (mianowicie na 
obraz mentalny), jak równieŜ na inne obrazy astromentalne. Okres istnienia obrazu 
astromentalnego moŜe trwać dłuŜej lub krócej zaleŜnie od okoliczności, a jego 
rozwiązanie się w niczym nie wpływa na trwałość obrazu mentalnego, z którego się 
zrodził; kaŜdy nowy impuls w kierunku obrazu mentalnego pobudza go do zrodzenia 
na nowo swego odpowiednika astralnego, tak kaŜde powtórzenie słowa stwarza nowy 
kształt.

Drgania obrazu mentalnego nie tylko Ŝe przenikają w dół do niŜszej części świata 
astralnego, lecz takŜe przenikają w górę do planu duchowego. I tak samo jak drgania 
wywołują kształt na niŜszym planie, tak dają one równieŜ początek daleko 
subtelniejszej formie – lecz czy moŜna to nazwać formą? To nie jest dla nas formą – 
na wyŜszym planie (akasza), planie materii kosmicznej wypromieniowanej przez sam 

background image

LOGOS. Akasza jest składem wszelkich kształtów, skarbcem, do którego spływają – z 
nieskończonego bogactwa Umysłu Powszechnego – bogate zapasy wszelakich Idei, 
które mają się ucieleśnić w danym Kosmosie; tamŜe docierają drgania z Kosmosu – 
drgania wszystkich myśli od wszelkich Inteligencji, drgania wszystkich pragnień od 
wszelkich istot świata kamy, drgania wszystkich poczynań dokonywanych w 
jakiejkolwiek postaci na którymkolwiek planie. Wszystko to budzi w nas względne 
wraŜenie bezkształtności, jednak dla wzniosłych Inteligencji Duchowych jest to 
zbiorem wyraźnie uformowanych obrazów wszystkiego co się dzieje; te obrazy (aka-
sza
) – jak je odtąd będziemy nazywać - pozostają na zawsze i są prawdziwą Kroniką 
Karmy, Księgą Lipika, która moŜe być czytana przez tych, którzy mają „otwarte oko 
Dangmy”. Z pomocą działania wyćwiczonej uwagi moŜna rzucić odbicie obrazów 
akaszy na ekran materii astralnej – tak jak lampą magiczną moŜna rzucić obraz 
przeźrocza na ekran – tak iŜ sceny przeszłości moŜna odtworzyć w całej ich Ŝywości i 
z dokładnością kaŜdego szczegółu, choćby chodziło o jak najdawniejsze zdarzenie; 
istnieje ono bowiem w kronikach akaszy utrwalone raz na zawsze dla wszystkich. 
Wyrobiony jasnowidz moŜe wybrać z jakiejś stronicy tej kroniki dowolnie Ŝywy 
obraz, rozwinąć i przetworzyć go w dramat oraz przeŜyć go na astralnym planie.

Idąc za tym niedoskonałym opisem moŜe sobie czytelnik wytworzyć choć słabe 
pojęcie o Karmie jako Przyczynie. W akaszy odzwierciedla się obraz mentalny, 
stworzony przez Duszę i to nieodłącznie od niej; tak samo odzwierciedla się 
wytworzony przezeń obraz astromentalny, Ŝywe i czynne stworzenie, które przebiega 
plan astralny i stwarza najrozmaitsze skutki; skutki te odzwierciedlają się równieŜ z 
całą dokładnością razem z obrazem astromentalnym  i dlatego dają się z nim 
połączyć, a przezeń z jego twórcą; przy tym kaŜdy wątek – tkany przez obraz 
astromentalny z własnej materii, podobnie jak pająk snuje z siebie przędzę – daje się 
odróŜnić przez własny odcień barwy, i ile by nie było takich wątków splecionych 
w jeden fakt, kaŜdy z nich daje się odróŜnić i połączyć ze swym twórcą, Duszą, która 
zrodziła obraz mentalny. Tak to w naszej ubogiej i niedokładnej mowie moŜemy 
przedstawić dla naszych ciasnych, przyziemnych inteligencji obraz jednostkowej 
odpowiedzialności, tak jak się on przedstawia dla wzroku wielkich Władców Karmy, 
wykonawców karmicznego Prawa: pełnej odpowiedzialności Duszy za kaŜdy obraz 
mentalny, jaki stworzy i częściowej odpowiedzialności za ich daleko sięgające skutki, 
mniejszej lub większej, zaleŜnie od innych wątków karmicznych, które splatają się w 
przyczynę. Dzięki temu moŜemy zrozumieć, dlaczego to pobudki odgrywają tak 
wielką rolę w tworzeniu się karmy i dlaczego to działanie jest tak ściśle 
podporządkowane dającej mu początek energii; dlaczego karma działa na kaŜdym 
planie zgodnie z jego podstawowymi cechami i nadto łączy poszczególne plany 
ciągłością wątków karmicznych.

Jeśli więc wiele rozjaśniające pojęcia Odwiecznej Mądrości rzucają snop światła na 
ś

wiat, rozpraszają jego ciemności i odkrywają absolutną Sprawiedliwość, jaka działa 

pozorami niedorzeczności, nierówności i przypadkowości Ŝycia, to czy jest coś 
dziwnego w tym, Ŝe serca nasze wypełnia niewypowiedziana wdzięczność dla 
Wielkich Istot – niech będą błogosławione! – które niosą Pochodnię Prawdy w 
mroczne ciemności i wyzwalają nas od łamiącego naporu, od bezradnej agonii na 
widok zła, pozornie niepowetowanego, od zwątpienia w Sprawiedliwość i od 
rozczarowania na punkcie Miłości:

Jesteście wolni! Słodka jest Dusza Rzeczy,
Sercem Bytu jest niebiański pokój,

background image

Wola króluje nad złem; co było Dobrym,
Będzie Lepszym – aŜ stanie się Najlepszym.
                            *     *     *
Takie jest prawo, które rządzi sprawiedliwie,
ś

e nikt przy końcu nie zostanie w tyle;

Sednem jego jest Miłość, a jego końcem
Pokój i słodkie Wypełnienie! Słuchajcie Go!

Zyskamy moŜe na jasności, jeŜeli ułoŜymy w tabelę trojakie skutki działania Duszy, 
które traktując rzecz ogólnie z pominięciem szczegółów, stwarzają Karmę jako 
Przyczynę. Mamy wtedy w ciągu jednego okresu Ŝycia:

Człowiek tworzy

Na planie

Z materii

Skutki

duchowym

akasza

obrazy akasza, tworzące

Kronikę Karmy

wyŜszego 

astralu

obrazy mentalne,

pozostające w świado-

mości twórcy

psychicznym

niŜszego 

astralu

obrazy astro-mentalne

istności działające na

planie psychicznym

Dalsze skutki wyraŜają się jako skłonności, uzdolnienia, czyny, korzystne 
sposobności, warunki otoczenia i tak dalej, głównie w przyszłych okresach Ŝycia, a 
zawsze ściśle według określonych praw.

Szczegóły tworzenia karmy

KaŜdy kto studiuje prawo karmy powinien pamiętać, Ŝe Dusza Człowieka, Ego, 
Twórca Karmy, jest istotą rosnącą, Ŝywą indywidualnością, która wzrasta w mądrości 
i w postawie mentalnej w miarę jak kroczy po swej drodze wieczystej ewolucji; nie 
naleŜy teŜ tracić ani na chwilę z oczu zasadniczej toŜsamości wyŜszego i niŜszego 
Manasu. Dla wygody odróŜniamy je, jednakŜe jest to tylko róŜnica ich funkcji, a nie 
natury; Manas wyŜszy jest Manasem pracującym na planie duchowym w pełni 
ś

wiadomości swej przyszłości; manas niŜszy jest manasem, który pracuje na psy-

chicznym czyli astralnym planie, spowity w materię astralną, ponoszony przez karmę, 
we wszystkich czynnościach splątany z naturą poŜądań i przez nie zabarwiony; w 
wielkiej mierze jest on zaślepiony materią astralną, która go spowija, i posiada tylko 
cząstkę całkowitej świadomości Manasu, cząstkę, która dla ogromnej większości 
ludzi składa się z ograniczonej ilości wybranych, najbardziej rzucających się w oczy 
doświadczeń jednej, bieŜącej inkarnacji. Z punktu widzenia praktycznego Ŝycia manas 
niŜszy według tego jak się przedstawia większość ludzi, jest „ja” i jest tym co 
nazywamy ego osobowym; głos świadomości, uwaŜany nieokreślenie i bałamutnie za 
nadnaturalny, za głos Boga, jest dla człowieka jedynym przejawieniem się Manasu 
wyŜszego na psychicznym planie; pomimo mylnych poglądów na jego istotę, jest on 

background image

przyjmowany zupełnie słusznie jako autorytet. Ale ten, kto studiuje teozofię, powin-
ien sobie Ŝywo uprzytomnić, Ŝe manas niŜszy jest jednym z wyŜszym, tak jak 
promienie są jednym ze słońcem: Słońce – Manas świeci zawsze na niebie 
duchowego planu, a promienie manasu przenikają do psychicznego planu; gdyby się 
je rozróŜniało jako zasadniczo odmienne, zapominając, Ŝe to rozróŜnienie ma na celu 
tylko dogodność rozdzielenia ich funkcji, mogłoby powstać beznadziejne 
pomieszanie.

Ego jest zatem istotą i jakością, która wzrasta. Promień wysłany przez Ego w dół jest 
jako dłoń zanurzona w wodzie, aby schwytać jakiś przedmiot i wyciągnąć go w 
zamkniętej dłoni. Wzrost Ego zaleŜy od wartości przedmiotów, które zbierze 
wyciągnięta dłoń, a wartość wszelkiej pracy po wycofaniu się promienia jest 
ograniczona i uwarunkowana przez doświadczenia, jakie zostały zebrane podczas 
działania promienia na psychicznym planie. Podobnie rolnik wychodzi w pole, aby 
pracować w deszczu i blasku słońca, w chłodzie i upale, i wraca na noc do domu; 
poniewaŜ rolnik jest teŜ właścicielem pola, więc owoce pracy wypełniają mu 
spichlerze i zwiększają jego bogactwo. KaŜde ego osobowe jest bezpośrednią, 
działającą częścią trwałego Ego – Indywidualności, reprezentuje je w niŜszym świecie 
i jest zawsze mniej lub więcej rozwinięte zaleŜnie od poziomu jaki osiągnęło Ego, 
jako całość, jako indywidualność. Jeśli się to jasno zrozumie, to zniknie poczucie 
rzekomej niesprawiedliwości, jaka się dzieje ego osobowemu z powodu dziedzictwa 
karmicznego, poczucie, które stanowi nieraz trudność dla początkujących studentów 
teozofii. Trzeba bowiem zrozumieć, Ŝe karmę tworzy Ego i zbiera jej owoce. Ono jest 
rolnikiem, który posiawszy zboŜe zbiera je w Ŝniwa, choć ubranie, w którym je zasie-
wał mogło zniszczeć w czasie od siewu do zbiorów. Astralny strój Ego równieŜ 
rozpada się w kawałki pomiędzy czasem siewu i porą Ŝniw; zbiera ono w nowym 
stroju. WaŜne jest, Ŝe to ,,ono” właśnie posiało i ono zbiera. A jeśli posiało za mało, 
lub źle wybrało ziarno, to ono, nie kto inny, zbierze ubogie Ŝniwo, gdy wyjdzie je 
zbierać.

W pierwszych okresach ewolucji rozwój Ego jest niezmiernie powolny, gdyŜ ulegając 
podnietom fizycznego planu daje się ono prowadzić poŜądaniom tu i tam; obrazy 
mentalne, które tworzy, noszą najczęściej piętno namiętności i dlatego obrazy 
astromentalne są gwałtowne i raczej krótkotrwałe, aniŜeli silne i długo działające. W 
miarę tego jednak, jak w obrazie mentalnym przybywa elementu Manasu, wzrasta 
trwałość obrazu astromentalnego. Zwarta i stała myśli stwarza wyraźnie zarysowane 
obrazy mentalne i co za tym idzie odpowiednio silne i trwałe obrazy astromentalne. 
ś

ycie ma wtedy określony cel przed sobą, wyraźny ideał, ku któremu umysł 

nieustannie się zwraca i przy którym się zatrzymuje. Ten obraz mentalny zdobywa 
sobie dominujący wpływ na Ŝycie umysłu i on teŜ kieruje większością energii Duszy.

Zbadajmy teraz jak się tworzy karma na podstawie obrazu mentalnego. Podczas Ŝycia 
człowiek tworzy nieprzeliczony zbiór obrazów mentalnych. Niektóre z nich są mocne, 
wyraziste i nieustannie zasilane dzięki ponawianiu impulsu przez umysł, inne znów są 
słabe i mgliste, zaledwie zostały stworzone, a juŜ uległy zapomnieniu przez umysł. W 
chwili śmierci Dusza jest bogata w tysiące obrazów mentalnych, które róŜnią się 
zarówno swym charakterem, jak i wyrazistością. Jedne z nich przedstawiają dąŜenia 
duchowe gorące pragnienia słuŜenia, szukanie po omacku wiedzy, przyrzeczenia 
poświęcenia się WyŜszemu śyciu; inne mają charakter czysto intelektualny: są to 
jasne kiełki myśli, wyniki i owoce głębokich studiów; inne naleŜą do emocjonalnych i 
namiętnych, tchnąc miłością, współczuciem, tkliwością, poświęceniem, 

background image

przywiązaniem, gniewem, ambicją, dumą lub chciwością; są teŜ i takie, które zrodziły 
się wskutek apetytów samego ciała, zasilonych niepohamowanym poŜądaniem i 
przedstawiają myśli obŜarstwa, pijaństwa i zmysłowości. KaŜda Dusza posiada 
własną świadomość, zapełnioną takimi obrazami mentalnymi, owocami jej Ŝycia 
mentalnego; nie brakuje tam ani jednej, choćby najbardziej przelotnej myśli. Choć 
wiele obrazów mentalnych moŜe się juŜ dawno rozpadło, choć niektóre z nich mogły 
istnieć zaledwie kilka godzin, to obrazy mentalne pozostają trwałą własnością Duszy; 
ani jednego nie zabraknie. Wszystkie obrazy mentalne Dusza zbiera ze sobą, gdy 
poprzez bramę śmierci przechodzi w świat astralny.

Kamaloka, czyli „miejsce poŜądań”, dzieli się na wiele, nazwijmy to tak, sfer, a Dusza
przechodząc do kamaloki bezpośrednio po śmierci jest obciąŜona całym swym ciałem 
poŜądań czyli kama-rupa; wszystkie obrazy mentalne, utworzone przez Kama-Manas, 
a mające charakter zwierzęcy i prostacki, posiadają siłę działania tylko na najniŜszych 
poziomach świata astralnego. Dusza mało rozwinięta zatrzyma się nad tymi obrazami 
i oŜywi je, przygotowując się w ten sposób do powtórzenia ich i odtworzenia w 
ś

wiecie fizycznym podczas swego najbliŜszego Ŝycia. Człowiek, który za Ŝycia 

zatrzymuje się przy myślach zmysłowych i tworzy odpowiednie obrazy mentalne, nie 
tylko Ŝe zostanie przyciągnięty ku tym scenom Ŝycia ziemskiego, które są związane z 
zadowalaniem zmysłów, lecz będzie je równieŜ nieustannie odtwarzał w swym 
umyśle, zasilając w swej naturze coraz to bardziej skłonności do popełnienia 
odpowiednich przekroczeń. Podobnie się dzieje z innymi obrazami mentalnymi, 
stworzonymi z materiałów dostarczonych przez ciało poŜądań, a naleŜącymi do 
innych poziomów kamaloki. W miarę tego jak Dusza wznosi się z niŜszego na wyŜszy
poziom, obrazy mentalne zbudowane z materiałów, naleŜących do niŜszych 
poziomów, tracą te składniki i przechodzą w stan uśpienia w świadomości; jest to ten 
sam stan, który H. P. Bławatska zwykła była nazywać „pozbawieniem materii”, kiedy 
to obraz moŜe istnieć, choć nie jest przejawiony w materii. Szata kama-rupa 
oczyszcza się z grubszej materii stopniowo w miarę tego, jak niŜsze ego cofa się w 
górę, czy raczej ku wewnątrz, ku dziedzinie niebiańskiego Ŝycia. Poszczególne 
„warstwy” tej szaty odpadają po kolei i rozpadają się we właściwym sobie czasie, aŜ 
w końcu odpadnie ostatnia i promień Duszy wycofa się całkowicie, wolny od 
wszelkiej powłoki astralnej. Przy powrocie Ego do Ŝycia ziemskiego te uśpione 
obrazy mentalne ulęgają jakby wyrzuceniu na zewnątrz i przyciągają ku sobie 
właściwy im rodzaj materii astralnej, dzięki czemu odzyskują moŜność przejawienia 
się na planie astralnym, stając się pragnieniami, namiętnościami i innymi niŜszymi 
uczuciami ciała wzruszeń na nową inkarnację.

MoŜemy zauwaŜyć mimochodem, Ŝe niektóre obrazy mentalne otaczające Duszę 
przybyłą w nowy świat, bywają źródłem wielu jej trudności podczas pierwszych 
stadiów jej Ŝycia po śmierci. Tak na przykład wierzenia przesądne przesuwają się 
przed Duszą w postaci obrazów mentalnych i męczą ją widokami okropności, których 
w ogóle nie ma w jej rzeczywistym otoczeniu. Wszystkie obrazy mentalne, 
zbudowane pod wpływem namiętności i pragnień, podlegają opisanemu powyŜej 
procesowi, aby następnie przejawić się przy powrocie Ego do Ŝycia ziemskiego. Jak 
powiada autor The Astral Plane:

Gdy w kamaloce odbywa się ostateczny rozpad pierwiastków człowieka, LIPIKA, 
wielkie bóstwo kosmiczne Karmy, waŜą jego czyny i jak gdyby stwarzają formę jego 
sobowtóra eterycznego, ściśle dostosowaną do Karmy, jaka mu przypadnie w udziale 

background image

w najbliŜszym Ŝyciu. 

Wyzwolona z tych niŜszych składników Dusza przechodzi w dziedzinę Ŝycia 
niebiańskiego na planie mentalnym, gdzie spędza okres czasu proporcjonalny do 
mniejszego lub większego bogactwa obrazów mentalnych, dostatecznie na to 
czystych, aby się dostać w tę dziedzinę. Tutaj Dusza odnajduje kaŜdy swój 
wznioślejszy wysiłek, chociaŜby najsłabszy i jak najbardziej przelotny, i tutaj prze-
pracowuje go, budując z materiału, jaki on przedstawia, uzdolnienia na przyszłe Ŝycie.

ś

ycie niebiańskie jest ciągłym przyswajaniem; doświadczenia zebrane podczas Ŝycia 

na Ziemi przetwarza się tu na tkankę Duszy i dzięki temu właśnie Ego wzrasta; 
rozwój Ego zaleŜy od liczby i róŜnorodności obrazów mentalnych stworzonych 
podczas Ŝycia ziemskiego oraz od ich przyswojenia i przetworzenia na trwałe cechy. 
Zbierając razem obrazy mentalne poszczególnych rodzajów, Ego wydobywa z nich 
najistotniejszą treść; medytacja w czasie Ŝycia ziemskiego stwarza dla Ego jakby 
organ mentalny, w który wlewa ono tę właśnie treść w postaci uzdolnień. Na 
przykład: człowiek stworzył wiele obrazów mentalnych dzięki pragnieniu wiedzy i 
wysiłkom zrozumienia subtelnych rozwaŜań o wzniosłych, oderwanych sprawach; 
przyjmijmy, Ŝe umierając opuszcza on swe ciało, posiadając przeciętne zdolności 
umysłowe; podczas Ŝycia niebiańskiego przerabia on wszystkie te obrazy i rozwija je 
w uzdolnienia, tak Ŝe Dusza jego wróci na ziemię z lepszym, aniŜeli w poprzednim 
Ŝ

yciu, aparatem umysłowym, z bardziej rozwiniętymi zdolnościami intelektualnymi, z 

moŜliwością rozwiązywania zagadnień, które przedtem były dla niej całkiem 
niedostępne. Po tego rodzaju przekształceniu obrazy mentalne przestają istnieć dla 
Ego; jeŜeli w późniejszych wcieleniach Dusza zechce je zobaczyć ponownie takimi, 
jakimi były kiedyś, musi ich poszukać w kronikach karmy, gdzie pozostają na zawsze 
jako obrazy akaszy. Wskutek tego przetworzenia przestają one istnieć jako obrazy 
mentalne, które stwarza i przepracowuje Dusza, a stają się jej siłami i zdolnościami, 
nierozłączną częścią jej prawdziwej natury. JeŜeli więc człowiek pragnie posiąść 
wyŜsze, aniŜeli dzisiaj posiada, zdolności mentalne, to moŜe sobie zapewnić ich 
rozwój przez świadomą wolę ich osiągnięcia i przez stałą dbałość o ich rozwój, 
albowiem pragnienie i poŜądanie w jednym Ŝyciu zamienia się na zdolności w na-
stępnym, a to, co jest wolą zdziałania czegoś staje się zdolnością wykonania. NaleŜy 
jednak zaznaczyć, Ŝe zakres tak wytworzonej zdolności jest ściśle zaleŜny od 
materiałów, jakich dostarczy do budowy budowniczy; z niczego nic nie powstaje i 
dlatego Dusza, która zaniedba na ziemi rozwijania swoich władz przez posiew 
właściwych pragnień i aspiracji, ubogie będzie mieć Ŝniwo w niebie.

Stale odtwarzane obrazy mentalne, które jednak nie zawierają w sobie dąŜeń, tęsknot 
i wysiłku ku dokonaniu czegoś większego, aniŜeli pozwalają słabe siły duszy, prze-
kształcają się w skłonności umysłu, w łatwe i wygodne dla energii mentalnej koryta. 
Dlatego to tak waŜne jest, aby nie pozwalać umysłowi na bezcelowe uganianie się 
wśród błahych, nic nie znaczących przedmiotów, na próŜniacze tworzenie trywialnych 
obrazów mentalnych i na zatrzymywanie ich w umyśle. Utrwalają się bowiem przez 
to i tworzą kanały, którymi w przyszłości wylewać się będzie siła spływając krętymi 
liniami ku niŜszym poziomom w nawykowe łoŜyska – po drodze najmniejszego 
oporu.

JeŜeli wola i pragnienie dokonania jakichś czynów spełznie na niczym nie z braku 
zdolności, lecz z braku sposobu lub z powodu niekorzystnego układu warunków, to 
wola ta i pragnienie dadzą początek obrazom mentalnym, które – jeśli czyny miały 

background image

być wielkie i czyste w swych pobudkach – urzeczywistnią się w sferze myśli na planie 
mentalnym w okresie Ŝycia niebiańskiego i następnie po powrocie człowieka na 
ziemię odbiją się tam jako działania. Jeśli obraz mentalny powstał pod wpływem 
pragnienia spełnienia czynów dobroczynnych, to czyny te zostaną dokonane na planie 
mentalnym; dokonanie to pozostawi trwały ślad w Ego w postaci wzmocnionego 
obrazu mentalnego działania, które urzeczywistni się na planie fizycznym jako akt 
fizyczny w momencie, gdy korzystna sposobność będzie mogła wywołać krystalizację 
myśli w czynie. Czyn fizyczny staje się nieunikniony, jeśli jego obraz mentalny 
urzeczywistni się w postaci działania na planie mentalnym podczas Ŝycia 
niebiańskiego. To samo prawo odnosi się równieŜ do obrazów mentalnych, 
ukształtowanych pod wpływem niŜszych poŜądań; chociaŜ poŜądania te nie dochodzą 
do sfery Ŝycia niebiańskiego, to podlegają one takŜe opisanemu powyŜej procesowi, 
aby móc urzeczywistnić się w czasie powrotu człowieka na ziemię. Tak na przykład -
ponawiające się zazdrosne pragnienia, tworzą właściwe sobie obrazy mentalne, które 
w sprzyjających okolicznościach skrystalizują się jako akty kradzieŜy. Karma, jako 
przyczyna, staje się pełna, a czyn fizyczny staje się nieuniknioną koniecznością wtedy, 
gdy osiągnie się ten stopień, Ŝe kaŜde ponowne odtworzenie obrazu mentalnego 
wystarcza do przekształcenia go w czyn. Nie naleŜy zapominać, Ŝe powtarzanie 
jakiejś czynności czyni ją stopniowo automatyczną i Ŝe to prawo działa nie tylko na 
planie fizycznym, lecz i na innych; jeŜeli zatem jakaś czynność powtarza się stale na 
planie psychicznym, to staje się ona automatyczna, a gdy nadarzy się po temu 
sposobność zostanie ona automatycznie odtworzona na planie fizycznym. JakŜe 
często słyszy się po zbrodni: „Stało się zanim pomyślałem." lub: „Gdybym się 
zastanowił, nigdy bym tego nie uczynił.” Prawdę mówi mówca, gdy uŜywa wymówki, 
Ŝ

e nie kierował się w mowie jakąś świadomą pobudką; oczywiście, jest on 

nieświadomy myśli, które poprzedziły fakt, jest nieświadomy tego łańcucha przyczyn, 
które doprowadziły do nieuniknionego skutku. W ten sam sposób zestala się roztwór 
nasycony, jeśli się wrzuci do niego choćby najmniejszy kryształ; przez samo 
zetknięcie się, masa roztworu przechodzi w stał stały. Jeśli skupienie obrazów mental-
nych dojdzie do punktu nasycenia, to dodanie jeszcze jednego, zestala je w czyn. 
Czyn zaś staje się wtedy koniecznością, gdyŜ wolność wyboru została wyczerpana w 
ciągłym tworzeniu danego obrazu mentalnego, a dziedzina działania fizycznego jest 
podporządkowana impulsom mentalnym. Pragnienie zdziałania czegoś w jednym 
Ŝ

yciu działa w następnym Ŝyciu jako wewnętrzny przymus czynu; wygląda to tak, jak 

gdyby pragnienie było rozkazem w stosunku do Natury, która w odpowiedzi na 
rozkaz dostarcza sposobności do czynu.

Obrazy mentalne, nagromadzone przez pamięć jako wyraz doświadczeń, przez które 
dusza przeszła podczas swego Ŝycia na ziemi – dokładna i wierna kronika oddziały-
wań na nią ze strony zewnętrznego świata – są materiałem, nad którym Dusza musi 
teŜ pracować. Przez badanie ich, przez medytację nad nimi, Dusza uczy się dostrzegać 
łączące je związki i ich wartość dla zrozumienia działania Umysłu Powszechnego w 
Naturze przejawionej; jednym słowem przez cierpliwe przemyśliwanie nad nimi 
wydobywa z nich wszystkie nauki, jakich moŜe się z nich nauczyć: nauki 
przyjemności i bólu, przyjemności płodzących ból i bólu rodzącego przyjemność; 
nauki mówiące o istnieniu prawd niezłomnych, do których trzeba się nauczyć 
dostosowywać; nauki powodzeń i zawodów, spełnionych oczekiwań i rozczarowań, 
nieuzasadnionych lęków i niespełnionych marzeń; nauki o sile nie wytrzymującej 
próby, o rzekomej wiedzy okazującej się ignorancją, o cierpliwej wytrwałości 
wydzierającej zwycięstwo z widocznej poraŜki, o zuchwalstwie zamieniającym pewne 
zwycięstwo w klęskę. Nad tym wszystkim przemyśliwa Dusza i z pomocą właściwej 

background image

jej alchemii przemienia całą tę miksturę doświadczeń w szczere złoto mądrości, 
dzięki czemu moŜe wrócić na ziemię jako Dusza mądrzejsza i uzbrojona w doświad-
czenia przeszłych wcieleń, aby stawić czoło wydarzeniom nowego Ŝycia. Gdy obrazy 
mentalne przejdą przez to przekształcenie, przestają jako takie istnieć. W dawnej ich 
postaci moŜna je odnaleźć tylko w kronikach karmy.

Dzięki mentalnym obrazom doświadczeń, a zwłaszcza dzięki tym, które uczą jak 
nieznajomość Prawa powoduje cierpienie, rodzi się i rozwija świadomość. Podczas 
kolejnych wcieleń ziemskich Duszy poŜądanie sprawia, Ŝe rzuca się ona na oślep za 
róŜnymi kuszącymi przedmiotami; w pogoni tej zderza się ona z Prawem i pada 
rozbita i skrwawiona. Wiele takich doświadczeń uczy ją, Ŝe spełnienie pragnień 
wbrew Prawu jest źródłem bólu, a gdy w jakimś nowym Ŝyciu ziemskim, ciało 
poŜądań ma ochotę ponieść Duszę ku grzesznym uciechom, pamięć przeszłych 
doświadczeń odzywa się jako świadomość, z krzykiem stawia swój zakaz i ściąga 
cugle rozpędzonym koniom namiętności, które chciałyby się rzucić niebacznie na łeb 
i szyję w pościg za przedmiotem poŜądania. W obecnym stadium ewolucji wszyscy, z 
wyjątkiem Dusz najbardziej opóźnionych w rozwoju, przeszli juŜ przez dostateczną 
ilość doświadczeń, aby rozpoznać w liniach zasadniczych „dobro" i „zło", tzn. 
harmonię z Boską Naturą lub dysonans; przy tym obszerne i długie doświadczenie 
uzdolniło Duszę do jasnego i ścisłego wypowiadania się w zasadniczych sprawach 
etyki. Jednak w wielu bardziej subtelnych i trudnych sprawach, odnoszących się do 
obecnego stadium ewolucji, nie zaś do stadiów, które są poza nami, doświadczenie to 
jest jeszcze tak ograniczone i niewystarczające, Ŝe nie mogło się jeszcze przekształcić 
w Świadomość, i dlatego Dusza moŜe się mylić w swych rozstrzygnięciach, 
chociaŜby czyniła jak największe wysiłki jasnego widzenia sprawy i słusznego 
działania. Wola poddania się Prawu harmonizuje Duszę z Naturą Boską na planach 
wyŜszych, natomiast jej niezdolność zobaczenia jak to zrobić na planach niŜszych 
znajdzie w przyszłości rozwiązanie przez ból, którego Dusza dozna, gdy zbłądzi 
wobec Prawa; cierpienie nauczy ją tego, czego przedtem nie znała, a bolesne 
doświadczenia zostaną przetworzone przez Duszę w świadomość, która uchroni ją 
przed takim samym bólem w przyszłości i która da jej radość pełniejszej wiedzy o 
Bogu w Naturze, o swobodnej i świadomej harmonii z Prawem śycia, o swobodnej i 
ś

wiadomej współpracy w dziele ewolucji.

Widzimy zatem, Ŝe jeśli chodzi o przetwarzanie obrazów mentalnych w przyczyny, to 
zasadnicze linie działania prawa karmy są następujące:

Pragnienia i dąŜenia ku wyŜszemu przemieniają się w Uzdolnienia,

Myśli ciągle ponawiane przemieniają się w Skłonności,

Akty woli dokonania czegoś przemieniają się w Działania, 

Doświadczenia przemieniają się w Mądrość,

Doświadczenia bolesne przemieniają się w Świadomość.

Wpływ prawa karmy na obrazy astromentalne rozpatrzymy bliŜej w rozdziale o 
spełnianiu się karmy, do którego obecnie przechodzimy.

Spełnianie się karmy

background image

Gdy Dusza zakończy okres swego niebiańskiego Ŝycia i przyswoi sobie wszystko, co 
tylko moŜna z materiałów zebranych w czasie ostatniego Ŝycia na ziemi, zaczyna ule-
gać wpływowi pragnień, które przyciągają ją ponownie ku ziemi i wiąŜą ją z 
materialnym istnieniem. Otwiera się przed nią nowy, ostatni etap tego okresu jej 
Ŝ

ycia, etap w czasie którego ponownie przyobleka się w ciała do nowych doświadczeń 

ziemskiego Ŝycia, etap, który zamyka się Bramą Narodzin.

Dusza przekracza próg nieba i wkracza w to, co zostało nazwana planem reinkarnacji, 
niosąc z sobą mniejsze lub większe owoce swej pracy w niebie. Jeśli jest to Dusza 
młoda, to niewiele sobie przyswoiła; postęp bowiem we wczesnych okresach ewolucji 
duszy jest bardzo powolny, duŜo powolniejszy, aniŜeli wyobraŜają to sobie 
studiujący; w czasie dzieciństwa Duszy dni jej Ŝycia następują po sobie monotonnie, a 
Ŝ

e siew w kaŜdym z tych wcieleń jest skąpy, przeto niewiele owoców dojrzewa w 

czasie Ŝycia w niebie. W miarę jednak jak się rozwijają zdolności Duszy, wzrost jej 
przyspiesza się coraz bardziej, Dusza wchodzi do nieba z wielkim zapasem 
materiałów i dzięki temu wychodzi zeń z duŜym przyrostem zdolności 
wypracowanych według opisanych powyŜej praw ogólnych. Dusza opuszcza niebo, 
okryta jedynie tą powłoką, która trwa, rozrasta się i doskonali poprzez całą 
manwantarę, otoczoną aurą, która naleŜy do niej jako jej indywidualność; aura ta jest 
mniej lub więcej wspaniała, bogata w odcienie, świetlista, wyrazista i rozciągła, 
zaleŜnie od osiągniętego przez Duszę stopnia ewolucji. Została ona wykuta w ogniu 
niebieskim i objawia się jako Król Soma.

Wchodząc podczas swej wędrówki ku ziemi na plan astralny, Dusza przywdziewa 
nowe ciało poŜądań; w ciele tym spotykamy pierwszy przejaw spełniania się karmy 
jej przeszłości. Obrazy mentalne zbudowane w przeszłości „z materiałów 
dostarczonych przez ciało poŜądań”, które przeszły w stan uśpienia w świadomości 
lub stan, który H. P. Bławatska zwykła była nazywać „pozbawieniem materii”, kiedy 
to obraz moŜe istnieć, choć nie jest „przejawiony w materii”, otóŜ te obrazy Dusza 
wyrzuca teraz na zewnątrz, a one przyciągają natychmiast ku sobie z materii 
astralnego planu elementy karmy, spowinowacone z ich naturą, i stają się 
„pragnieniami, namiętnościami i innymi niŜszymi uczuciami ciała wzruszeń na nową 
inkarnację”. Gdy ta praca zastanie dokonana – czasem bardzo prędko, a niekiedy po 
dłuŜszym czasie – Ego staje w szacie karmicznej, jaką sobie przygotowało, gotowe do 
„ubrania", tj. do otrzymania z rąk przedstawicieli Wielkich Władców Karmy 
sobowtóra eterycznego, zbudowanego odpowiednio do elementów przygotowanych 
przez Ego; na wzór sobowtóra będzie się kształtować ciało fizyczne, dom, w którym 
Ego będzie musiało zamieszkać podczas swego nadchodzącego Ŝycia ziemskiego. Tak 
więc zostaną zbudowane, jak gdyby same przez siebie, Ego indywidualne i ego 
osobowe; o czym Ego myślało, tym teraz się stanie; własności jego, posiadane przez 
niego „dary natury”. Wszystko to przychodzi doń jako bezpośredni skutek jego 
własnego myślenia; człowiek zaprawdę sam stwarza siebie i jest odpowiedzialny w 
najpełniejszym tego słowa znaczeniu za wszystko czym jest.

JednakŜe człowiek ma wejść w posiadanie ciała fizycznego i eterycznego, które 
ograniczą w wielkiej mierze moŜność rozwinięcia i wykorzystania posiadanych 
zdolności; wypadnie mu takŜe Ŝyć w pewnym oznaczonym środowisku, a zewnętrzne 
warunki jego Ŝycia muszą się dopasować do tego środowiska; pójdzie po drodze, 
którą wytyczyły wprawione dawniej w ruch przyczyny, a przy tym róŜne od tych, na 
jakie stać jego nowe uzdolnienia; idzie na spotkanie radosnych i smutnych zdarzeń, 

background image

które są owocem jego własnych wysiłków. Wydaje się, Ŝe dla wyjaśnienia tych 
okoliczności potrzeba czegoś więcej aniŜeli indywidualna i osobowa natura 
człowieka; w jaki bowiem sposób zostaje przygotowany teren potrzebny do 
rozwinięcia energii tej natury? Jak znaleźć potrzebne narzędzia i przystosować 
przeciwstawiające się okoliczności?

Dochodzimy do dziedziny, o której niewiele się da powiedzieć, do dziedziny 
potęŜnych Inteligencji Duchowych, których natura przekracza całkowicie zakres 
naszych ograniczonych zdolności rozumienia, których istnienie i rodzaj działania 
mogą nam być znane, lecz wobec których stajemy w tej pozycji, jaką wobec nas 
zajmują najmniej inteligentne z niŜszych zwierząt, którym wiadomo, Ŝe istniejemy, 
lecz które nie mają najmniejszego pojęcia o horyzontach i pracy naszej świadomości. 
Daje się tym Wielkim Istotom miano Lipika i czterech MaharadŜów. Jak niewiele 
moŜemy wiedzieć o Lipika, wynika z następującego ustępu: 

Lipika, których opis podano w komentarzu szóstej strofy czwartej stancy, są Duchami 
Wszechświata (...). NaleŜą do najbardziej tajemnej części kosmogenezy, której nie 
moŜna podać w tym miejscu. Czy Adepci – nawet najwyŜsi – znają w całości ten 
anielski zastęp z jego trzema stopniami, czy teŜ tylko stopień najniŜszy związany z 
kronikami naszego świata, autorka nie jest w stanie dać odpowiedzi, choć skłania się 
raczej do drugiej moŜliwości. Odnośnie do najwyŜszego ich stopnia, nauczą się tylko 
jednego: a mianowicie, Ŝe Lipika pozostają w ścisłym związku z Karmą, gdyŜ są jej 
bezpośrednimi Kronikarzami.

Są Oni „Drugimi Siedmioma” i Oni prowadzą archiwa astralne zawierające obrazy 
akaszy, o których była juŜ poprzednio mowa. Są oni związani z przeznaczeniem 
kaŜdego człowieka i z narodzeniem kaŜdego dziecięcia.

Oni stwarzają formę sobowtóra eterycznego, który ma słuŜyć za pierwowzór ciała 
fizycznego i który jest tworzony pod kątem widzenia potrzeby wyraŜenia mentalnych 
i uczuciowych zdolności, rozwiniętych przez Ego mające w nim zamieszkać: Oni teŜ 
oddają go „Czterem” – MaharadŜom, którzy są opiekunami rodu ludzkiego i zarazem 
wykonawcami Karmy na Ziemi.

O nich to pisze jeszcze raz H.P. Bławatska, cytując piątą stancę Księgi Dzyan:

Cztery „Koła Skrzydlate w kaŜdym rogu... dla Czterech Świętych Istot i Ich zastępów 
". Są to „Czterej MaharadŜowie” lub Wielcy Królowie z Dhyan Czohanów, Dewy, 
które rządzą nad kaŜdą z czterech stron świata... Istoty te są równieŜ związane z 
działaniem Karmy w momencie, gdy zachodzi potrzeba fizycznych i materialnych 
pośredników do wykonania jej wyroków".

Otrzymawszy od Lipika formę – ową „pozbawioną materii" – MaharadŜowie 
dobierają składniki sobowtóra eterycznego zgodnie z cechami, jakie ma on wyrazić. 
Sobowtór eteryczny staje się przez to dla Ego podatnym narzędziem karmicznym, 
dając mu jak gdyby podstawę do wyraŜenia zdobytych juŜ zdolności, a zarazem i 
ograniczające ramy, wyznaczone dlań przez jego przeszłe upadki i stracone 
sposobności. Tę formę skierowują MaharadŜowie do kraju, rasy, rodziny i środowiska 
społecznego, które przedstawiają najkorzystniejsze pole do spełnienia się karmy 
wyznaczonej na dany okres Ŝycia, a nazywanej przez Hindusów prarabhdą, to znaczy 
karmą stającą się, czyli tą, która się ma dokonać w ciągu rozpoczynającego się okresu 

background image

Ŝ

ycia. Jedno Ŝycie nie wystarcza do wyczerpania całej nagromadzonej w przeszłości 

karmy – nie moŜna stworzyć takiego narzędzia-formy ani teŜ znaleźć takiego środowi-
ska, aŜeby mogły się wyrazić naraz wszystkie rozwijające się powoli zdolności Ego, 
ani teŜ nie moŜna dostarczyć warunków koniecznych do zebrania całego zasianego w 
przeszłości Ŝniwa, ani teŜ dać moŜliwości do wywiązania się z wszystkich 
zobowiązań, zaciągniętych wobec innych Ego, z jakimi zetknęła się Dusza w ciągu 
swej długiej ewolucji. Forma eteryczna jest zatem dostosowana do tej tylko części 
całkowitej karmy, która moŜe się spełnić w jednym okresie Ŝycia. Następnie forma ta 
zostaje skierowana ku właściwemu środowisku i zatrzymuje się w miejscu, gdzie Ego 
moŜe wejść w związki z innymi takimi Ego, z którymi się stykało w przeszłości, a 
które albo Ŝyją w tej chwili w ciele fizycznym albo teŜ narodzą się podczas 
rozpoczynającego się Ŝycia danego Ego. Wybór kraju zapada w taki sposób, aby 
warunki religijne, polityczne i społeczne w nim panujące odpowiadały pewnym 
uzdolnieniom Ego, i aby przedstawiały pole dogodne dla dokonania się zdarzeń, które 
tkwią w karmie Ego. Wybiera się taką rasę – fakt podlegający oczywiście 
ogólniejszym prawom reinkarnacji, którymi nie moŜemy się tu zajmować – której 
cechy charakterystyce są podobne do zdolności Ego, dojrzałych juŜ do działania i 
potrzebnych Duszy w danej inkarnacji. Następnie dobiera się rodzinę, w której na 
podstawie dziedziczności rozwinęło się takie podłoŜe materialno-fizyczne, aby 
złączone z sobowtórem eterycznym dopasowało się do jego budowy; rodzinę, której 
ogólne lub szczególne cechy fizyczne dadzą swobodne pole dla gry natury mentalnej 
i wzruszeniowej Ego. Spośród róŜnorodnych właściwości Duszy i spośród 
róŜnorodnych typów fizycznych, jakie istnieją na świecie, moŜna dobrać takie, 
któreby najlepiej do siebie wzajemnie pasowały, i moŜna dzięki temu stworzyć 
powłokę, najbardziej odpowiednią dla oczekującego narodzin Ego; powłokę będącą 
narzędziem i zarazem polem działania, które pozwoli na wyczerpanie się pewnej 
części karmy. Choć głębie wiedzy i potęgi, potrzebnej do takiego dostosowania 
zewnętrznych warunków do wewnętrznych moŜliwości Duszy, nie dadzą się 
wymierzyć krótką sondą naszego umysłu, moŜemy przecieŜ bodaj mgliście zobaczyć, 
Ŝ

e jest to moŜliwe i Ŝe się moŜe urzeczywistnić doskonała Sprawiedliwość; tkanina 

ludzkiego przeznaczenia moŜe się istotnie składać z niezliczonych dla nas wątków, 
które tworzą wzór niepojęcie dla nas złoŜony; jakiś wątek moŜe zniknąć – lecz w 
rzeczywistości poszedł on tylko na drugą stronę, aby niebawem pojawić się znów na 
wierzchu; inny wątek moŜe się nagle pojawić – w rzeczywistości on się tylko wyłonił 
ponownie na górnej stronie po długim pozostawieniu pod spodem; poniewaŜ widzimy 
tylko cząstkę tkaniny, nasz słaby wzrok moŜe nie rozpoznać wzoru. Napisał kiedyś 
pełen mądrości Jamblichus:

„To, co nam się wydaje ścisłym określeniem sprawiedliwości, nie jest takim samym 
dla Bogów. My bowiem, patrząc na to, co jest najbliŜej nas, kierujemy naszą uwagę 
na rzeczy teraźniejszości, na Ŝycie chwili i na sposób, w jaki ono istnieje. Natomiast 
potęgi, które są wyŜsze od nas, znają całe Ŝycie Duszy i wszystkie jej poprzednie 
istnienia.

Twierdzenie, Ŝe „światem rządzi Sprawiedliwość doskonała” znajduje coraz to nowe 
potwierdzenie w miarę jak rozwijającą się Dusza wzrasta w wiedzę; albowiem w mia-
rę jak Dusza postępuje naprzód oraz zaczyna widzieć na wyŜszych planach i 
przekazywać swą wiedzę do zwykłej świadomości, zaczynamy rozumieć z coraz 
większą pewnością, a przez to i ze wzrastającą radością, Ŝe Dobre Prawo działa z 
niezawodną dokładnością, Ŝe jego wykonawcy stosują je wszędzie z bezwzględną 
bystrością i z niezłomną mocą, i Ŝe zatem na tym świecie, będącym polem walki 

background image

Dusz, wszystko dzieje się słusznie i dobrze. Wśród ciemności rozbrzmiewa okrzyk: 
„Wszystko się dzieje dobrze” powtarzany przez Dusze, które czuwają i niosą 
pochodnię światła Boskiej Mądrości po mrocznych drogach naszych ludzkich 
społeczeństw.

MoŜemy poznać niektóre z zasad, według których działa Prawo, a znajomość ich 
pozwoli nam odkryć przyczyny i zrozumieć skutki.

Zobaczyliśmy juŜ, Ŝe myśli budują charakter; spróbujmy teraz zrozumieć, jak czyny 
stwarzają środowisko człowieka.

Spotykamy się tu z pewną ogólną zasadą o daleko sięgających skutkach; dobrze więc 
będzie przestudiować ją nieco w szczegółach. Czynami swymi człowiek oddziaływuje 
na swych bliźnich na fizycznym planie, rozprzestrzenia dokoła siebie szczęście lub teŜ 
powoduje rozpacz, zwiększając przez to lub zmniejszając stan ogólnej pomyślności 
ludzkości. To zwiększanie lub zmniejszanie szczęścia ludzkości moŜe pochodzić z 
róŜnych pobudek: dobrych, złych lub mieszanych. Człowiek moŜe spełniać czyny bu-
dzące dokoła zadowolenie i przyjemność z prostej uczynności i z pragnienia 
uszczęśliwienia swego otoczenia; przepuśćmy, Ŝe z takich właśnie pobudek ofiaruje 
on miastu park na swobodny uŜytek jego mieszkańców; ktoś inny uczyni to samo 
jedynie w celu pokazania się, pragnąc zwrócić na siebie uwagę tych, co rozdają 
zaszczyty (rzec moŜna, iŜ płaci cenę kupna zaszczytu); ktoś trzeci moŜe podarować 
ów park z mieszanych pobudek, częściowo egoistycznych, a częściowo 
bezinteresownych. Pobudki te oddziałają w róŜny sposób na charaktery tych trzech 
ludzi podczas ich przyszłych inkarnacji: pierwsze z nich będą działać w kierunku 
udoskonalenia charakteru, drugie w kierunku poniŜenia człowieka, pozostałe wydadzą 
w ogóle małe rezultaty. JednakŜe sam skutek czynu, jakim jest zadowolenie wielkiej 
liczby ludzi, nie zaleŜy od pobudki dawcy; wszyscy na równi cieszą się parkiem bez 
względu na to, co spowodowało dar, a radość ich, mająca źródło w darze, stwarza dla 
ofiarodawcy dług karmiczny u Natury, dług, który zostanie mu jak najskrupulatniej 
spłacony. ToteŜ otrzyma on w przyszłości wygodne lub nawet zbytkowne otoczenie 
fizyczne, albowiem szerokim gestem dawał innym przyjemność fizyczną; ofiara 
fizycznego bogactwa przyniesie mu naleŜną odpłatę – owoc karmiczny jego czynu. 
Takie jest jego prawo; jednakŜe uŜytek, jaki uczyni on ze swego stanowiska, 
szczęście, jakie zbuduje dzięki temu bogactwu i otoczeniu, będzie zaleŜeć głównie od 
jego charakteru, a tu narasta mu takŜe słuszna odplata, gdyŜ kaŜde ziarno przynosi 
właściwy mu owoc.

Całkowite wyzyskanie sposobności do oddania komuś usługi stworzy jako rezultat w 
późniejszym Ŝyciu szersze moŜliwości słuŜenia; tak więc człowiek, który w ramach 
swych ograniczonych moŜliwości pomaga kaŜdemu, kto znajdzie się na jego drodze, 
narodzi się w późniejszym Ŝyciu w warunkach, w których będzie miał liczne i 
powaŜne moŜliwości słuŜenia.

Podobnie, pominięcie moŜliwości, powróci przekształcone jako ograniczenie 
moŜności działania i jako niepowodzenie wśród otoczenia. Tak na przykład mózg 
sobowtóra eterycznego moŜe być zbudowany wadliwie, co spowoduje równieŜ 
niedoskonałość fizycznego mózgu; gdy Ego będzie coś planować, samo odkryje, Ŝe 
brak mu zdolności wykonania; gdy pojmie jakąś ideę, samo ujrzy, Ŝe jest niezdolne 
wyrazić ją naleŜycie w mózgu. Pominięcie sposobności wyrazi się w postaci 
daremnych tęsknot, w postaci poŜądań, które nie zdołają się urzeczywistnić, w postaci 

background image

pragnień słuŜenia pomocą nie mogących znaleźć realizacji, juŜ to przez brak 
uzdolnień, juŜ to przez brak sposobności.

Z tej zasady wynika często strata ukochanego dziecka lub ubóstwianego młodzieńca 
czy dziewczyny. Jeśli Ego źle się odnosi lub zaniedbuje kogoś, komu jest winne mi-
łość i opiekę lub pomoc jakiegokolwiek rodzaju, to prawdopodobnie narodzi się w 
ś

rodowisku, które połączy go ściśle z zaniedbaną osobą; być moŜe, Ŝe się przywiąŜe 

do niej serdecznie, ale tylko po to, aby przedwczesna śmierć wydarła mu ją z 
obejmujących ją ramion; ubogi, pogardzany krewniak moŜe się pojawić kiedyś jako 
uwielbiany jedynak, dziedzic nazwiska, a gdy niepocieszeni rodzice ujrzą swój dom 
pusty, będą się dziwić „niezbadanym drogom Opatrzności”, która zabiera im 
jedynaka, przedmiot ich wszystkich nadziei, choć pozostawia nietknięte liczne grono 
dzieci sąsiadów. Tak to sprawiedliwe są drogi karmy, choć niełatwe do odkrycia dla 
ludzi, którzy nie mają otwartych oczu.

Wrodzone braki ciała pochodzą z usterek sobowtóra eterycznego i są karą na całe 
Ŝ

ycie za powaŜne wyłamanie się spod prawa lub za krzywdy wyrządzone drugim. 

Powstają one zawsze pod wpływem działania Władców Karmy i są fizycznym 
wyrazem zniekształceń w tworzonej przez nich formie sobowtóra eterycznego, 
wywołanych przez błędy Ego, przez jego naduŜycia i występki. Tak samo ich spra-
wiedliwemu wykonywaniu Prawa przypisać naleŜy głęboko wyryte skłonności do 
zapadania na rodzinne choroby, odpowiednią do tego strukturę sobowtóra eterycznego 
oraz skierowanie go do rodziny, w której skłonność do choroby jest dziedziczna i 
która moŜe dostarczyć „plazmy ciągłej” korzystnej dla rozwoju właściwych 
zarodków.

Rozwój zdolności artystycznych – weźmy inny rodzaj zdolności – zapewniają Władcy 
Karmy w ten sposób, Ŝe stwarzają taką formę sobowtóra eterycznego, aby według 
niego mógł powstać w ciele delikatny system nerwowy, a często teŜ w ten sposób, Ŝe 
kierują tę formę ku rodzinie, której członkowie rozwijają i to nieraz od wielu pokoleń 
te szczególne zdolności Ego. Do wyraŜenia bowiem takich i zdolności, jak na 
przykład muzyczne, potrzeba specjalnego ciała fizycznego, potrzeba wraŜliwości 
fizycznego ucha i fizycznego dotyku, a do rozwoju takiej wraŜliwości przyczyni się 
wybitnie dobrze dobrana dziedziczność fizyczna.

Oddawanie ludzkości usług zbiorowo jak na przykład ksiąŜką lub przemówieniami 
zawierającymi wzniosie idee, rozprzestrzenianiem za pomocą słowa i pisma idei 
podnoszących ludzi na duchu, stwarza dla Natury inny rodzaj zobowiązania starannie 
wyrównywany przez potęŜnych Wykonawców Prawa. Pomoc dawana w ten sposób 
wraca do człowieka równieŜ jako pomoc, jako naleŜne mu z prawa wzmoŜenie 
zdolności, sił mentalnych i duchowych.

Rozumiemy teraz główne zasady działania prawa karmy oraz rolę zarówno Władców 
Karmy, jak i Ego w przeznaczeniu jednostki. Ego dostarcza wszelkiego rodzaju ma-
teriałów, jednak materiałów tych uŜywają Władcy i Ego, zgodnie ze swą naturą; Ego 
buduje charakter i stopniowo rozwija się; Władcy Karmy budują formę, która 
ogranicza, wybierają otoczenie i w ogóle dostosowują i dostrajają wszystko tak, aby 
Dobre Prawo mogło znaleźć bezbłędny wyraz, pomimo przeciwnych dąŜeń ludzkich.

Jak odnosić się do skutków karmy

background image

Wydaje się nieraz ludziom, którzy zdobyli zaledwie ogólne zrozumienie istnienia 
karmy, Ŝe skoro wszystko jest skutkiem działania Prawa, to oni sami są niewolnikami 
przeznaczenia. Zanim więc zastanowimy się, w jaki sposób moŜna wyzyskać Prawo 
do kierowania przeznaczeniem, przestudiujmy krótko jedną typową sytuację, która 
pozwoli nam zobaczyć jak konieczność i wolna wola – uŜyjmy utartych terminów – 
działają równocześnie i to działają w harmonii ze sobą.

Oto przychodzi na świat człowiek z pewnymi wrodzonymi, powiedzmy przeciętnymi, 
zdolnościami umysłowymi, z naturą uczuciową, która wykazuje wyraźne cechy cha-
rakterystyczne, niektóre dobre, niektóre złe; przychodzi z sobowtórem eterycznym i 
ciałem fizycznym zdrowym i nieźle zbudowanym, choć nie wyróŜnia się ono niczym 
szczególnym. Takie są granice, wyraźnie zaznaczone, w których musi się poruszać; 
gdy dochodzi on do dojrzałego wieku, staje wobec konieczności jak najlepszego 
wyzyskania swego umysłowego, wzruszeniowego, astralnego i fizycznego „kapitału”. 
Oto spotyka on liczne szczyty intelektu, na które nie jest w stanie wedrzeć się, 
pojęcia, których nie jest zdolny ogarnąć; spotyka pokusy, ku którym ciągną go własne 
namiętności, pomimo Ŝe walczy z nimi; istnieją triumfy siły i sprawności fizycznej, 
których nie moŜe zdobyć; jednym słowem stwierdza, Ŝe nie jest zdolny myśleć jak 
geniusz, ani teŜ nie moŜe rywalizować pięknością z Apollinem. Znajduje się w 
zamkniętym kręgu, którego nie moŜe przekroczyć, choćby jak najbardziej pragnął 
wyzwolenia z niego. Co więcej, nie moŜe uniknąć rozmaitych kłopotów; uderzają w 
niego, a on moŜe tylko nieść swój ból; nie moŜe uciec przed nimi. Takie jest jego 
połoŜenie.

Jest on ograniczony własnymi przeszłymi myślami, zaprzepaszczaniem przez siebie 
wielu sposobności, błędami w wyborze, nierozsądną ustępliwością; wiąŜą go 
zapomniane pragnienia, krępują łańcuchy błędów przeszłości. A przecieŜ to nie on, 
rzeczywisty Człowiek, jest związany. On, który stwarzał przeszłość krępującą obecnie 
jego teraźniejszość, moŜe pracować w swym więzieniu i stworzyć przyszłość pełną 
wolności. Ba, wystarczy, aby poznał, Ŝe w istocie swej jest wolny, a skruszą się i 
spadną z jego członków kajdany; im głębsze będzie to jego poznanie, tym Ŝywsze 
będzie poczucie pozorności tych więzów. Jednak u przeciętnego człowieka, u którego 
poznanie to zjawia się jako iskra, a nie jako płomień, pierwszym krokiem ku wolności 
będzie uznanie swych ograniczeń za własny twór i próba ich rozluźnienia. Prawdę 
mówiąc, nie jest on jeszcze w stanie myśleć na miarę geniusza, ale moŜe on myśleć na 
miarę największych swych moŜliwości, a powoli stanie się geniuszem; moŜe on 
stworzyć sobie na przyszłość wielkie uzdolnienia i istotnie posiądzie je. Prawda, Ŝe na 
razie nie moŜe on uniknąć szaleństw swych namiętności, mimo to moŜe przeciw nim 
walczyć, a upadłszy, moŜe powstać do dalszej walki z głębokim przekonaniem, Ŝe 
niebawem zwycięŜy. Prawda, Ŝe istotnie posiada on róŜne słabości i przywary astralne 
i fizyczne; ale w miarę jak myśli jego będą się stawać coraz silniejsze, czystsze i 
piękniejsze, a czyny jego poŜyteczniejsze, zapewni sobie coraz to doskonalsze formy 
w przyszłości. Wewnątrz swego więzienia jest zawsze sobą, wolną Duszą i moŜe 
rozwalić ściany przez siebie zbudowane. W więzieniu tym, poza nim samym, nie ma 
innego dozorcy; moŜe on zechcieć wolności, a jeśli zechce, na pewno ją zdobędzie.

Przypuśćmy, Ŝe spotyka tego człowieka cierpienie, Ŝe wskutek straty przyjaciela 
popełni powaŜny błąd. Mniejsza z tym, zgrzeszył w przeszłości w sferze myśli, musi 
więc teraz cierpieć w sferze działania. Strata przyjaciela nie jest jednak całkowita; 
moŜna go zatrzymać dla siebie na stałe przez miłość, a w przyszłości odnaleźć z 

background image

powrotem; tymczasem zaś pełno jest ludzi dokoła i moŜna im oddawać usługi, które 
by moŜna oddać przyjacielowi. NiechŜe nie zaniedba on tych sposobności i nie 
posieje nasienia, które by mu przyniosło podobną stratę w przyszłości. 

Dany człowiek popełnił niewątpliwy błąd i cierpi teraz karę; lecz gdyby nie popełnił 
tego błędu kiedyś w myśli, nie byłby go teŜ zrobił teraz; karę, na którą zasłuŜył swą 
myślą, niech znosi cierpliwie i niechaj tak myśli dzisiaj, Ŝeby jego jutro było wolne od 
wstydu. W dotychczasową bowiem ciemność wpadł promień światła, a światło to 
ś

piewa do niego:

Ty, który cierpisz, wiedz,
ś

e cierpisz tylko przez siebie. 

Nikt cię do tego nie zmusza.

Prawo, które zdawało się być kajdanami, staje się skrzydłami, a z ich pomocą moŜe 
się człowiek wznieść do dziedzin, o których inaczej mógłby tylko marzyć.

 Budowanie przyszłości

Tłumy dusz płyną przed siebie z powolnym prądem czasu. Ziemia tocząc się po 
orbicie niesie je ze sobą; a gdy nowy glob następuje po starym, one przechodzą na 
nowy. JednakŜe Odwieczna Mądrość głosi na nowo światu, Ŝe wszyscy, którzy 
zechcą, mogą przestać płynąć, i Ŝe mogą nauczyć się, jak wyprzedzić powolną 
ewolucję światów.

Skoro ten, kto studiuje, pojmie choć nieco z istoty Prawa, z jego absolutnej pewności, 
z jego bezwzględnej dokładności zaczyna ujmować siebie we własne dłonie i kie-
rować swą ewolucją. Bada swój charakter i zaczyna go zmieniać, starając się ćwiczyć 
rozwaŜnie zalety mentalne i moralne, rozszerzając swe zdolności, wzmacniając to co 
słabe, uzupełniając braki, usuwając przerosty; wiedząc, Ŝe stanie się tym, nad czym 
medytuje, medytuje umyślnie i stale nad wzniosłym ideałem, rozumie bowiem 
dlaczego to wielki chrześcijański wtajemniczony Paweł Apostoł kazał swym uczniom 
„rozmyślać” o rzeczach, które są prawdziwe, szlachetne, sprawiedliwe, czyste, które 
zasługują na miłość i mają dobrą sławę. Będzie on codziennie medytował nad swoim 
ideałem; co dzień będzie usiłował Ŝyć według niego, a będzie to czynił wytrwale i 
spokojnie, „bez pośpiechu i bez wypoczynku”, wie bowiem, Ŝe buduje na pewnej 
podstawie, na opoce Wieczystego Prawa. Odwołuje się do Prawa i oddaje się pod jego 
opiekę. Dla takiego człowieka nie ma w Ŝyciu zawodu; nie ma takiej potęgi na ziemi, 
ani na niebie, która by mu mogła zagrodzić drogę. Podczas Ŝycia na ziemi zbiera on 
doświadczenia, wykorzystując wszystko, co stanie na jego drodze; podczas Ŝycia 
niebiańskiego przyswaja je sobie i planuje swe przyszłe dzieła.

W tym właśnie leŜy wartość prawdziwej teorii Ŝycia, nawet wtedy, gdy opiera się ona 
nie na własnej wiedzy, lecz na świadectwie innych. Gdy człowiek przyjmie i choć w 
części zrozumie działanie prawa karmy, moŜe od razu rozpocząć budowę swego 
charakteru, kładąc kaŜdy kamień rozwaŜnie i troskliwie, jak przystoi temu, który wie, 
Ŝ

e buduje na całą Wieczność. Znika pośpiech i zamieszanie w budowaniu i burzeniu, 

kiedy to jednego dnia pracuje się według jednego planu, drugiego dnia według innego, 
a trzeciego dnia nie posiada się w ogóle planu; natomiast teraz posiada człowiek szkic 
dobrze przemyślanego – powiedzmy – planu charakteru, według którego buduje. 
Dusza bowiem staje się zarówno architektem jak i murarzem i nie traci juŜ czasu na 

background image

poronione poczynania. Stąd pochodzi prędkość, z jaką dokonują się ostatnie stadia 
ewolucji człowieka, zdumiewające, prawie niewiarygodne postępy, które czyni silna 
Dusza osiągnąwszy dojrzałość.

Jak wpływać na kształtowanie się karmy

Człowiek, który podjął rozwaŜnie budowanie swej przyszłości, zrozumie dzięki 
zwiększaniu się swej wiedzy, Ŝe moŜe uczynić coś więcej, aniŜeli tylko kształtować 
swój charakter i tworzyć przez to swój przyszły los. Zaczyna rozumieć, Ŝe znajduje 
się w centrum wszystkiego, w bardzo rzeczywistym znaczeniu tego słowa, Ŝe jest 
Istotą Ŝyjącą, aktywną i samodzielnie rozstrzygającą i Ŝe moŜe takŜe oddziaływać na 
okoliczności i to równie dobrze, jak na siebie samego. Przyzwyczaił się juŜ od dawna 
do postępowania według wielkich praw moralnych, podanych ludzkości przez 
Boskich Nauczycieli, którzy rodzą się z wieku na wiek. Obecnie jednak rozumie 
takŜe, Ŝe prawa te opierają się na podstawowych zasadach Natury i Ŝe moralność jest 
wiedzą zastosowaną do postępowania. Spostrzega, Ŝe w codziennym swym Ŝyciu 
moŜe neutralizować złe skutki, jakie mogą wynikać ze złych czynów, a to przez 
przyłoŜenie w tym samym punkcie odpowiedniej siły skierowanej ku dobru. Oto 
przypuśćmy na przykład, Ŝe ktoś posyła ku niemu złą myśl; moŜe on ją przyjąć, 
odpowiadając na nią inną myślą tego samego rodzaju, a wtedy oba myślokształty, 
lecąc razem jak dwie krople wody, zasilą się i wzmocnią wzajemnie; jeśli jednak ten, 
ku któremu leci zła myśl, zna prawo karmy, to temu złośliwemu myślokształtowi 
przeciwstawi siłę współczucia i rozbije go; rozbitego kształtu nie moŜe juŜ oŜywiać 
dalej Ŝycie elementalne, wraca więc ono do swego źródła, a kształt się rozpada. W ten 
sposób siła wyrządzania zła przez myślokształt zostanie unicestwiona, a „nienawiść 
ustąpi miejsca miłości”.

Mamiące kształty kłamstwa przepełniają świat astralny; człowiek wiedzy śle 
naprzeciw nim myślokształt prawdy; czystość wypiera brud, a miłość – egoistyczną 
chciwość. W miarę jak wzrasta wiedza człowieka, jego działanie staje się coraz 
bardziej bezpośrednie i celowe: myślą jego kieruje wyraźny cel, a uskrzydla ją 
potęŜna wola. Tak zła karma ulega sparaliŜowaniu w najgłębszej swej istocie i w 
rezultacie nie moŜe się stać nic innego oprócz powstania węzła karmicznego 
pomiędzy tym, który wypuścił strzałę krzywdy, a tym, który ją zniszczył swym 
przebaczeniem. Boscy Nauczyciele, którzy z całą powagą mówili o obowiązku 
człowieka zwalczania zła dobrem, opierali swe zalecenia na znajomości prawa; 
uczniowie ich, którzy kierują się nimi, nie znając nawet w całości głębszej, naukowej 
podstawy wskazania, unikają cięŜkiej karmy, jaka by mogła powstać, gdyby na 
nienawiść odpowiadali nienawiścią. Ludzie, którzy posiadają wiedzę, niszczą 
umyślnie złe kształty, rozumieją bowiem sens faktów, na których opierało się zawsze 
nauczanie Mistrzów; wyjaławiając nasiona zła, unikają przyszłego Ŝniwa bólu.

Doszedłszy do pewnego stadium rozwoju, dalej posuniętego aniŜeli stadium płynącej 
powoli z prądem przeciętnej ludzkości, człowiek nie tylko Ŝe świadomie buduje wła-
sny charakter i działa z określonym zamiarem na myślokształty, które spotyka po 
drodze, lecz takŜe zaczyna widzieć przyszłość i dzięki temu rzetelniej oceniać 
teraźniejszość, gdyŜ odnajduje karmiczne przyczyny skutków. Osiąga moŜność 
kształtowania przyszłości przez uruchomienie sił, które zmieniają kierunek innych sił 
juŜ działających. Wiedza pozwala mu stosować prawo z taką samą niezawodnością, z 
jaką uczony stosuje je w kaŜdej dziedzinie Natury.

Zatrzymajmy się na chwilę i przypatrzmy się prawom ruchu. Ciało wprawione w ruch 

background image

porusza się wzdłuŜ pewnej określonej prostej; jeśli poddamy je działaniu innej siły, 
mającej kierunek odmienny od siły, która dała ciału impuls początkowy, ciało będzie 
się poruszać wzdłuŜ innej prostej; kierunek tej nowej prostej będzie wypadkową 
kierunków obu impulsów; Ŝadna ilość energii nie moŜe być stracona, jednakŜe część 
siły, która dała ciału impuls początkowy, zostanie zuŜyta, na częściowe 
przeciwdziałanie nowej sile, a kierunek, wzdłuŜ którego ciało będzie się poruszać, nie 
będzie kierunkiem ani pierwszej, ani drugiej siły, lecz kierunkiem ich wypadkowej. 
Fizyk moŜe obliczyć dokładnie pod jakim kątem naleŜy uderzyć ciało będące w 
ruchu, aby mu nadać ruch w kierunku poŜądanym, i chociaŜ nawet ciało to będzie 
poza sferą jego bezpośredniego zasięgu, moŜe skierować ku niemu siłę o wyliczonym 
natęŜeniu i uderzyć w nie pod oznaczonym kątem, wytrącając je z dotychczasowego 
toru i nadając mu nowy kierunek. W danym wypadku nie będzie wcale pogwałcenia 
prawa, ani teŜ zahamowania jego działania; to tylko prawo zostanie wyzyskane przez 
wiedzę, a siły natury ujarzmione w celu wypełnienia ludzkiej woli. Jeśli zastosujemy 
tę samą zasadę do kształtowania karmy, wnet zobaczymy – niezaleŜnie od faktu 
nienaruszalności prawa – Ŝe nie jest to wcale „wstrzymanie działania prawa karmy” 
jeśli dzięki wiedzy zmieniamy jego działanie. Posiłkujemy się wtedy tylko siłami tej 
samej karmy, aby zmienić skutki karmiczne, i jeszcze raz zwycięŜamy Naturę przez 
posłuszeństwo jej samej .

Przypuśćmy teraz, Ŝe daleko posunięty w rozwoju uczeń patrząc w przeszłość widzi, 
jak linie działania karmy przeszłości zbierają się w pewnym punkcie, aby dać 
niepoŜądany skutek; moŜe on wprowadzić pomiędzy te zbiegające się energie nową 
siłę i przez to zmienić wydarzenie, które musi być rezultatem wszystkich sił dających 
mu początek i moŜliwość zaistnienia. Do takiego działania potrzebuje on nie tylko 
zdolności widzenia przeszłości i umiejętności przeprowadzenia linii, które łączą ją z 
teraźniejszością, ale takŜe wiedzy i umiejętności dokładnego obliczenia wielkości 
zmiany, jaką wywrze siła, którą wprowadzi w ruch, a takŜe skutków, jakie wynikną z 
tego zdarzenia, jeśli się je będzie uwaŜać za nową przyczynę. W ten sposób, wprowa-
dzając dobre siły w strumień sił karmy, moŜe uczeń zmniejszać lub w ogóle 
zapobiegać skutkom zła, które sam popełnił w przeszłości; nie moŜe on cofnąć 
przeszłości, nie moŜe jej zniweczyć, jednakŜe – o ile jej skutki naleŜą jeszcze do 
przyszłości – moŜe je zmienić lub zapobiec im z pomocą nowych sił, które 
wprowadzi w ruch jako nowe współdziałające przyczyny. W tym wszystkim korzysta 
jedynie ze znajomości prawa i działa z niezawodnością uczonego, który jedną siłę 
równowaŜy drugą i chociaŜ nie moŜe zniszczyć ani cząstki energii, moŜe przecieŜ 
wprawić ciało w ruch, kiedy zechce, przy pomocy obrachunku kątów i ruchów 
składowych. Podobnie moŜna przyspieszać lub zwalniać działanie karmy, oraz 
poddawać ją zmianom przez działanie na środowisko, w którym ma się ona dopełnić.

RozwaŜmy jeszcze raz tę sprawę z nieco innego punktu widzenia, gdyŜ naleŜyte jej 
zrozumienie jest waŜne i poŜyteczne. W miarę wzrostu wiedzy coraz łatwiej jest 
uwalniać się od karmy przeszłości. Wszystkie przyczyny, w miarę jak dojrzewają do 
wydania swych skutków, pojawiają się w polu widzenia Duszy zbliŜającej się ku 
wyzwoleniu; przegląda ona bowiem swe przeszłe wcielenia i patrzy z góry na łańcuch 
wieków, w ciągu których wdrapywała się coraz wyŜej; moŜe więc zobaczyć, w jaki to 
sposób tworzyły się jej więzy, przyczyny, które wprawiła w ruch; moŜe zobaczyć, jak 
wiele z tych przyczyn dopełniło się i wyczerpało, a ile ich jeszcze ma się wyładować. 
MoŜe ona patrzeć nie tylko wstecz, w przeszłość, lecz i przed siebie, oraz moŜe 
widzieć skutki, jakie wytworzą te przyczyny; tak więc, gdy patrzy w przód, dostrzega 
w polu widzenia przyszłe skutki, jakie wytworzą przyczyny, a gdy patrzy wstecz 

background image

widzi takŜe przyczyny tych skutków. Nie ma Ŝadnej przeszkody, aŜeby – kierując się 
analogią do fizyki, gdzie znajomość pewnych praw pozwala nam przepowiadać skutki 
i określać prawo, które zapewnia te skutki – przenieść tę ideę na wyŜszy plan i 
wyobrazić sobie taki stan duszy rozwiniętej, w którym moŜe ona widzieć zarówno 
karmiczne przyczyny, które kiedyś stworzyła, jak i skutki karmiczne, które pojawią 
się w przyszłości.

Przy takiej znajomości przyczyn i przy takiej zdolności przewidywania ich działania 
moŜna stwarzać nowe przyczyny, które zneutralizują poprzednie, oraz 
przygotowywać zawczasu przyszłe fakty, które uwaŜamy za poŜądane, a wszystko to 
moŜemy uczynić przez zastosowanie prawa, polegając całkowicie na jego 
niezmienności i stałości oraz przez staranne obliczenie sił, wchodzących w grę. Jest to 
tylko rzeczą dobrego obrachunku.

Przypuśćmy, Ŝe w przeszłości zostały puszczone w ruch wibracje nienawiści; moŜemy 
starać się unicestwić je i zapobiec ich działaniu w teraźniejszości i w przyszłości, 
przeciwstawiając im wibracje miłości. Dokładnie w ten sam sposób, jak stwarzając w 
tym samym ośrodku najpierw jedną falę dźwiękową, a następnie drugą następującą po 
pierwszej w tak krótkim odstępie czasu, aby zagęszczeniom pierwszej fali 
odpowiadały rozrzedzenia drugiej, moŜemy zamiast dźwięku – przez interferencję – 
wywołać milczenie, moŜemy takŜe w wyŜszych dziedzinach z pomocą wibracji 
nienawiści i miłości uŜytych z dostateczną wiedzą i kontrolowanych przez wolę, 
wyrównać i zakończyć działanie przyczyn karmicznych, a przez to osiągnąć stan 
równowagi, który jest innym mianem wyzwolenia.

Wiedza ta – jeśli chodzi o jej zdobycie – przekracza znacznie zdolność przewaŜającej 
większości ludzi. To co moŜe uczynić ta większość, jeśli chce korzystać z wiedzy 
duszy – to przyjąć świadectwo ludzi, którzy sprawdzili tę wiedzę; to przyjąć przepisy 
moralne Wielkich Nauczycieli religii świata i przez posłuszeństwo tym przepisom – 
które potwierdza im własna intuicja, choć nie rozumieją metod jej działania – 
osiągnąć w działaniu ten sam wynik, który moŜna osiągnąć na drodze ścisłej i mądrze 
uŜytej wiedzy. Tak to oddanie się i posłuszeństwo Nauczycielowi moŜe prowadzić ku 
wyzwoleniu, podobnie jak w sposób odmienny czyni to wiedza.

Stosując te zasady na kaŜdym kroku i w kaŜdym kierunku, widzi się coraz lepiej, jak 
bardzo człowiek jest upośledzony przez swą niewiedzę i jak wielką rolę gra wiedza w 
ewolucji ludzkości. Ludzie idą z prądem ku łatwiźnie, bo nie wiedzą; są bezradni, 
poniewaŜ są ślepi; człowiek, który pragnie pozostawić leniwy tłum poza sobą, ,,tak 
jak koń wyścigowy zostawia w tyle konia doroŜkarskiego”, potrzebuje zarówno 
mądrości jak i miłości, wiedzy jak i samooddania. Nie ma on potrzeby ścierania 
powoli ogniw łańcucha, ukutych w dalekiej przeszłości; moŜe je przepiłować szybko i 
wyzwolić się z nich całkowicie tak, jak gdyby były przeŜarte zupełnie przez rdzę. 

Wygasanie karmy

Karma kaŜe nam się rodzić wciąŜ na nowo, ona przywiązuje nas do koła narodzin i 
ś

mierci. Dobra karma zatrzymuje nas równie nieustępliwie, jak i zła, a łańcuch ukuty 

z naszych cnót trzyma równie mocno i twardo jak ukuty z naszych błędów. JakŜe więc 
połoŜyć kres przedłuŜaniu się tego łańcucha, jeśli człowiek dopóki Ŝyje musi myśleć i 
czuć, a myśli i uczucia wciąŜ rodzą nową karmę? Odpowiedzią na to pytanie jest 
wielka nauka Bhagawadgity dana księciu wojownikowi. Nie jest to nauka dana 

background image

pustelnikowi lub uczniowi, lecz wojownikowi walczącemu o zwycięstwo, księciu 
pogrąŜonemu w obowiązkach swego stanu.

Nie w działaniu lecz w poŜądaniu, nie w działaniu lecz w przywiązaniu do jego 
owoców tkwi tworząca więzy siła działania. Działa się pod wpływem pragnienia 
radości z powodu jego owoców, postępuje się według pewnego trybu Ŝycia pragnąc 
jego skutków; gdy dusza oczekuje, Natura musi jej dać odpowiedź; gdy dusza daje 
rozkaz, Natura musi go spełnić. KaŜda przyczyna ma swój skutek, kaŜde działanie ma 
swój owoc, a pragnienie jest sznurem, który wiąŜe ze sobą przyczynę i skutek, nicią, 
która biegnie pomiędzy nimi. Gdyby moŜna było przepalić tę nić, związek zostałby 
zerwany; gdy pękną wszystkie więzy serca, Dusza będzie wolna. Wtedy karma nie 
będzie mogła zatrzymać jej dłuŜej, nie będzie mogła więzić jej dalej; koło przyczyny i 
skutku będzie się toczyć dalej. Dusza jednak osiągnęła juŜ Ŝycie wyzwolone.

Wolny od przywiązań, czyń zawsze co jest powinnością, kto bowiem działa bez 
przywiązania osiąga zaprawdę to, co jest najwyŜsze. 

Aby pełnić tę karmajogę – jogę czynu, tak się ją zwie – winien człowiek spełniać 
kaŜdy czyn tylko jako powinność, działając zawsze w harmonii z Prawem. Starając 
się dostosować do Prawa na kaŜdym planie bytu, na którym jest zajęty – winien dąŜyć 
ku temu, aby się stać siłą współdziałającą z Boską Wolą ewolucji i starać się o 
doskonałe posłuszeństwo w kaŜdym okresie swego działania. Wtedy kaŜdy jego czyn 
zyska cechę ofiary, będzie bowiem ofiarowany dziełu toczenia się Koła Prawa, a nie 
osiąganiu owoców, które czyn moŜe przynieść; czyn będzie spełniony jako 
powinność, a jego owoc będzie oddany radośnie dla wspomagania drugich. Człowiek 
nie będzie zajmował owocami czynu, gdyŜ naleŜą one do Prawa i Prawu pozostawi 
ich podział.

ToteŜ czytamy:

Czyje działania są wolne od piętna poŜądań, czyje czyny są przepalone ogniem 
mądrości, tego Rozumni Duchem zwą Mędrcem.

Kto pozbył się wszelkiego przywiązania do owoców czynu i zawsze zadowolony w 
nikim nie szuka oparcia, choćby teŜ działał, właściwie nie działa.

Kto wolny od pragnień nadzoruje Jaźnią swe myśli, a wyzbyty z wszelkiego 
przywiązania działa samym tylko ciałem, ten nie popełnia grzechu.

Zadowolony z wszystkiego co otrzymuje, niezaleŜny od par przeciwieństw, wolny od 
zazdrości i pełen równowagi w powodzeniu i niepowodzeniu, chociaŜby działał, nie 
wiąŜe się wcale.

Gdy bowiem przywiązanie zamarło, gdy się przebywa w harmonii, gdy myśli 
skierowane są ciągle ku mądrości, a kaŜdy czyn jest ofiarą, wszelkie działanie 
rozpływa się zupełnie.

Ciało i umysł uczestniczą w działaniu w całej swej pełni; ciało dokonuje wszelkiego 
cielesnego czynu, a umysł mentalnego; Jaźń natomiast pozostaje pogodna, niezmąco-
na, nie uŜyczając nic ze swej wieczystej esencji na wykuwanie łańcuchów czasu. 
Dobrego czynu nie naleŜy nigdy zaniedbać; naleŜy go spełnić dokładnie, aŜ do 
ostatnich granic posiadanych sił, wyrzekając się owoców i nie pozwalając sobie ani na 

background image

odrobinę lenistwa lub opieszałości w działaniu:

Jak niewiedzący działa z przywiązania do czynu, Bharato, tak mądry winien czynić 
wolny od przywiązania, pragnąc jedynie utrzymania ludzkości.

Niechaj nikt z mędrców nie wywołuje niepokoju w umysłach ludzi niewiedzących, 
przywiązanych do swego działania, niechaj działający w harmonii (ze Mną)  pozwolą 
im czynić, co ich pociąga.

Człowiek, który osiągnął ten stan „niedziałania w działaniu”, nauczył się juŜ 
tajemnicy wyczerpywania karmy; z pomocą wiedzy niszczy działanie, któremu dał 
początek w przeszłości i przez samooddanie spala swe teraźniejsze czyny. Osiąga 
wtedy stan, o którym mówi Jan Apostoł w swym Objawieniu, Ŝe będąc w nim nie 
wychodzi się juŜ więcej ze Świątyni. Dusza bowiem po wiele, wiele razy wychodzi ze 
Ś

wiątyni na płaszczyzny Ŝycia, ale nadchodzi dla niej czas, kiedy staje się słupem, 

„słupem w Świątyni mego Boga”; Świątynią tą jest wszechświat wyzwolonych Dusz i 
tylko ci, którzy ze względu na siebie nie są przywiązani do niczego, mogą być 
przywiązani do wszystkiego w imię Jedynego śycia.

Te zatem więzy poŜądania osobistego, ba, nawet poŜądania dla indywidualności, 
muszą zostać zerwane. Jesteśmy w stanie zobaczyć, jak naleŜy zacząć to zrywanie. Tu 
jednak zdarza się nieporozumienie, na które jest naraŜonych wielu młodych 
studiujących, nieporozumienie tak naturalne i łatwe, Ŝe stale się przydarza. Nie 
zerwiemy „więzów serca” próbując zabić serce. Nie zerwiemy więzów pragnienia 
usiłując stać się kamieniami lub bryłami metalu, niezdolnymi do czucia. W miarę 
zbliŜania się ku wyzwoleniu uczeń staje się nie mniej, lecz coraz to bardziej 
wraŜliwy; staje się bardziej delikatny, a nie coraz bardziej twardy; albowiem 
„uczniem doskonałym jako Mistrz” jest ten, w kim powstaje oddźwięk na kaŜde 
drgnienie w otaczającym go wszechświecie; kto wzrusza się wszystkim i kto 
odpowiada na wszystko; kto odczuwa i daje odzew na wszystko i kto jest zdolny – 
właśnie dlatego, Ŝe nic nie pragnie dla siebie – dać kaŜdemu wszystko. Takiego 
człowieka nie zdoła karma powstrzymać, albowiem nie wykuwa on juŜ kajdan, które 
by krępowały duszę. A gdy uczeń staje się coraz to w większej mierze kanałem Ŝycia 
BoŜego dla świata, nie pragnie niczego innego jak tylko stawać się coraz to szerszym 
kanałem, aŜeby wielkie Ŝycie mogło nim płynąć swobodnie; jedyne jego Ŝyczenie, to 
stać się szerszym i pojemniejszym przewodnikiem, przewodnikiem zawierającym w 
sobie jak najmniej przeszkód, które by mogły tamować wylew Ŝycia; pracować tylko 
dla słuŜenia i dla niczego więcej, oto istota Ŝycia na drodze uczniostwa, zrywającego 
pęta, które wiąŜą.

Jeden jest tylko węzeł, który nie moŜe być nigdy zerwany. Węzeł tej rzeczywistej 
jedności, która nie więzi, gdyŜ tego węzła nie moŜna w ogóle odróŜnić jako czegoś 
oddzielnego; on to jednoczy Jedyne z Wszystkością, ucznia z Mistrzem i Mistrza z 
jego uczniem; śycie Boskie, które zawsze unosi nas naprzód i w górę, a które nie 
przywiązuje nas do koła narodzin i śmierci. Ku ziemi bowiem przyciąga nas z 
powrotem najpierw pragnienie przyjemności, których moŜemy na niej zaznać, a 
później coraz to wznioślejsze i subtelniejsze pragnienia, których dziedziną spełnienia 
jest jednak zawsze ziemia: pragnienia duchowego poznania, duchowego wzrostu, 
duchowego przywiązania.

A cóŜ wiąŜe jeszcze Mistrzów ze światem ludzi, skoro dla Nich wszystko się juŜ 

background image

dokonało? Nic z tego wszystkiego, co by mógł im świat ofiarować. Nie ma na ziemi 
wiedzy, której by Oni nie mieli; nie ma na ziemi mocy, którą by Oni nie władali; nie 
ma juŜ na niej doświadczenia, które by mogło wzbogacić ich Ŝycie; nie moŜe im 
Ś

wiat dać niczego, co mogłoby ich przywieść do nowych narodzin. A jednak 

przychodzą, poniewaŜ wysyła ich ku Ziemi, którą by mogli opuścić na zawsze, Boski 
nakaz, ten który płynie z wnętrza ich istoty – nie z zewnątrz – po to, aby pomagać 
swym braciom, aby pracować wiek za wiekiem, tysiąclecie za tysiącleciem dla radości 
i słuŜenia, które czynią ich miłość i pokój tak niewypowiedzianie wielkim. 
Przychodzą, choć ziemia nie moŜe Im dać niczego oprócz radości widoku innych 
dusz, które rosną na ich podobieństwo i zaczynają dzielić z Nimi świadome Ŝycie 
Boga.

Karma zbiorowa

Skupienie się dusz w grupy, tworzenie rodzin, klas i kast, narodów i ras, wprowadza 
w skutki karmiczne nowy element powikłania, który jest źródłem tego, co nazywamy 
zwykle „wypadkami”, jak i powodem ciągłych przystosowań, przeprowadzanych 
przez Władców Karmy. Okazuje się, Ŝe choć nie moŜe spotkać człowieka nic, czego 
nie było w jego karmie jako jednostki, to przecieŜ na przykład katastrofa narodu lub 
trzęsienie ziemi moŜe być wykorzystane do spełnienia się takiej cząstki jego złej 
karmy, która normalnie nie mogłaby przypaść na dany okres obecnego jego Ŝycia; 
wydaje się – a o tym mogę mówić jedynie na podstawie swych rozmyślań, a nie 
dokładnej wiedzy w tej sprawie – jak gdyby nagła śmierć nie mogła dotknąć ciała 
człowieka, jeśli na nią nie zasłuŜył według Prawa; bez względu na to, w jaki wir 
katastroficznych nieszczęść zostałby wciągnięty, zostanie on „cudownie ocalony” 
wśród śmierci i ruin, które ogarną wszystko dokoła, i wyjdzie bez szkody z huraganu 
lub płomienistej eksplozji. Ale jeśli jest dłuŜny karmie swe Ŝycie i jeśli zostanie 
wciągnięty w obręb tego rodzaju katastrofy przez swą narodową lub rodzinną karmę
to nawet wtedy, gdy moŜliwość nagłej śmierci nie została zaznaczona w jego 
sobowtórze eterycznym na dane Ŝycie, nie moŜna dokonać Ŝadnej skutecznej 
interwencji dla uratowania go; moŜna go najwyŜej otoczyć szczególną opieką, aby nie 
cierpiał niewinnie z powodu nagłego wyrwania z Ŝycia na ziemi, natomiast 
sposobność spłacenia przezeń długu, sposobność, jaką wytwarza szeroki zasięg 
działania karmy zbiorowej, zostanie wykorzystana całkowicie.

Podobnie moŜe to pośrednie działanie Prawa przynieść człowiekowi takŜe korzyści, 
jeśli naleŜy do narodu, który cieszy się z owoców dobrej karmy narodowej; moŜe 
dzięki temu uzyskać wcześniejszą spłatę niektórych długów Natury wobec niego, 
długów, które nie byłyby uregulowane w obecnym jego Ŝyciu, gdyby to zaleŜało tylko 
od jego osobistej karmy.

O urodzeniu się człowieka w pewnym określonym narodzie rozstrzygają pewne 
ogólne zasady ewolucji oraz jego bezpośrednie właściwości. Podczas swego 
powolnego rozwoju dusza musi przejść nie tylko przez siedem ras głównych globu 
(mam na myśli normalną ewolucję ludzkości), lecz takŜe przez ich podrasy. 
Konieczność ta stwarza pewne ograniczenia, do których musi się dostosować karma 
jednostkowa, a naród naleŜący do podrasy, przez którą dusza ma przejść, powinien 
dostarczyć pola do znalezienia tych szczególnych warunków, jakie są duszy 
potrzebne. Tam gdzie obserwowano dłuŜsze serie inkarnacji, stwierdzono, Ŝe pewne 
dusze przechodzą bardzo regularnie od podrasy do podrasy, podczas gdy inne, które 
bardziej błądzą, rodzą się w pewnych podrasach kilkakrotnie. W ramach danej 
podrasy właściwości osobiste człowieka pociągają go ku temu lub innemu narodowi i 

background image

dlatego moŜemy zauwaŜyć, Ŝe pewne dominujące właściwości narodowe pojawiają 
się na arenie historii en bloc po przeciętnym okresie pięciuset lat; w ten sposób wielu 
Rzymian narodziło się ponownie jako Anglicy, a ich zdolności do przedsiębiorczości, 
kolonizowania, zdobywania i panowania pojawiają się jako właściwości charakteru 
narodowego. Człowieka, w którym te narodowe cechy mocno się zaznaczają i dla 
którego nadszedł czas narodzin, skieruje własna jego karma ku narodowi 
angielskiemu i będzie on dzielił przeznaczenie narodu zarówno w dobrym, jak i złym 
w tej mierze, w jakiej to przeznaczenie pokrywa się z jego osobistym losem.

Węzeł pokrewieństwa rodzinnego ma oczywiście o wiele bardziej osobisty charakter 
aniŜeli przynaleŜność narodowa, a ci, co zawiąŜą związek bliskiego silnego uczucia, 
mają skłonność do powrotu do tej samej rodziny. Często te więzy powtarzają się 
bardzo regularnie Ŝycie za Ŝyciem, a losy dwóch osobników bywają bardzo ściśle ze 
sobą splecione w kolejnych inkarnacjach. Czasem jednak, wskutek róŜnic w długości 
okresów Ŝycia niebiańskiego wywołanych róŜnicami w aktywności intelektualnej i 
duchowej podczas wspólnego Ŝycia na ziemi, członkowie jednej rodziny mogą być 
rozproszeni i nie spotykać się ze sobą aŜ dopiero po kilku inkarnacjach. Ogólnie 
biorąc im ściślejszy jest związek w wyŜszych dziedzinach Ŝycia, tym większe prawdo-
podobieństwo ponownego narodzenia się w tej samej grupie rodzinnej. Tu znów 
karma jednostki splata się ze zbiorową karmą rodziny, wskutek czego jednostka moŜe 
doznawać radości i cierpień nie zakreślonych na dane Ŝycie przez własną karmę 
jednostkową i w ten sposób odbierać lub płacić swe długi karmiczne – jakbyśmy 
mogli powiedzieć – przed terminem. Jeśli chodzi o osobowość, to zdaje się to 
pociągać za sobą pewne wyrównanie lub kompensację dla niej w kamaloce i w niebie, 
tak aby doskonała sprawiedliwość mogła być udziałem nawet przemijającej oso-
bowości.

Szczegóły sprawy wypełniania się karmy zbiorowej zaprowadziłyby nas daleko poza 
granice tej, bądź co bądź, elementarnej pracy, a nawet poza granice wiedzy autorki. 
Na razie moŜna dać studiującym tylko te fragmentaryczne wskazania. Dla dokładnego 
poznania sprawy konieczne byłyby długie badania indywidualnych sytuacji, które 
trzeba by przeprowadzić na przestrzeni wielu tysięcy lat. PróŜne byłoby spekulowanie 
na ten temat, konieczna jest tu cierpliwa obserwacja.

Istnieje natomiast inna strona karmy zbiorowej, o której moŜna powiedzieć kilka 
słów; jest nią związek, jaki zachodzi pomiędzy ludzkimi myślami i uczynkami a 
aspektami zewnętrznej natury. Oto co pisze o tej trudnej sprawie H. P. Bławatska:

Idąc za Platonem Arystoteles wyjaśnia, Ŝe wyraz „pierwiastki" był rozumiany tylko w 
znaczeniu bezcielesnych zasad związanych po jednej z kaŜdym z czterech wielkich 
działów naszego kosmicznego świata, aby nim kierować. Tak więc poganie, tak samo 
jak i chrześcijanie, nie uwielbiają ani nie czczą Ŝywiołów-Pierwiastków, ani teŜ (ima-
ginowanych) stron świata, lecz „Bogów”, którzy nimi rządzą. Dla Kościoła istnieją 
dwa rodzaje niebieskich istot, anioły i diabły. Dla kabalisty i okultysty istnieje tylko 
jeden rodzaj, i ani okultysta ani kabalista nie robi róŜnicy pomiędzy „Rządcami 
Ś

wiatła” i „Rectores Tenebrarum” czyli „Rządcami Kosmosu” (Cosmocratores), 

których Kościół Rzymski wyobraŜa sobie i widzi w „Rządcach Światła” od czasu, jak 
jeden z nich nosi inne miano aniŜeli się naleŜy. To nie Rządca lub MaharadŜa karze 
lub nagradza człowieka za lub bez pozwolenia czy rozkazu „Boga”, lecz sam człowiek 
– jego własne czyny, lub karma, przyciągają jednostkowo lub zbiorowo (jak to czasem 
miewa miejsce w przypadku całych narodów) wszelkiego rodzaju zło i nieszczęścia. 

background image

To my sami stwarzamy Przyczyny, a one budzą odpowiednie moce w Gwieździstym 
Ś

wiecie i przyciągają je magnetycznie w sposób nieodparty ku tym, co stworzyli takie 

właśnie przyczyny i działają na nich – obojętne, czy to w praktyce będą złoczyńcy, czy 
teŜ tylko „myśliciele”, którzy knują niegodziwość. Myśl bowiem jest materią, tak uczy 
współczesna nauka, a kaŜda cząsteczka istniejącej materii jest kroniką wszystkiego, co
się zdarzyło, jak to opowiadają profanom Panowie Jevons i Babage w swych 
Principles of Science. Współczesna nauka jest wciągana z kaŜdym dniem coraz 
bardziej w maëlstrom okultyzmu; niewątpliwie nieświadomie, a jednak bardzo 
wyraźnie.

Myśl jest materią, jednak oczywiście nie w sensie niemieckiego materialisty 
Moleschotta, który zapewnia nas, Ŝe myśl jest ruchem materii – twierdzenie 
niezrównanie absurdalne. Stany mentalne i stany ciała jako takie, stanowią całkowity 
kontrast. Nie dotyczy to jednak twierdzenia, Ŝe kaŜda myśl, której towarzyszy 
akompaniament fizyczny (przemiany w mózgu), przedstawia obiektywny – choć dla 
nas obiektywny ponadzmysłowo – aspekt na planie astralnym.

Gdy człowiek rodzi wielką ilość złośliwych myślokształtów o charakterze 
destrukcyjnym i gdy gromadzą się one na planie astralnym w ogromnych masach, to 
zdaje się, Ŝe energia ich moŜe być, i często jest, rzutowana na plan fizyczny 
wywołując wojny, rewolucje, zaburzenia socjalne i wszelkiego rodzaju przewroty, 
które spadają jako karma zbiorowa na głowy twórców i szerzą szeroko spustoszenia. 
Tak więc człowiek, i zbiorowo takŜe, jest panem swego przeznaczenia, a jego świat 
jest wykuty jego własnym twórczym działaniem.

Epidemie zbrodni i chorób, łańcuchy wypadków mają podobne pochodzenie. 
Myślokształty gniewu podniecają mordercę do czynu; elementale tej kategorii Ŝywią 
się zbrodnią, a skutki zbrodni – nienawiść i myśli pełne zemsty tych, którzy kochali 
ofiarę zbrodni, gwałtowne oburzenie i zawziętość zbrodniarza oraz jego bezsilna 
wściekłość, gdy zostanie usunięty gwałtownie z tego świata – zasilają tylko w 
dalszym ciągu ich zastępy wieloma złymi kształtami; te zastępy elementali pobudzają 
znów złego człowieka od strony astralnego planu do nowej zbrodni, i znów tworzy się 
łańcuch nowych impulsów, a w rezultacie konstatujemy epidemię zbrodni. Gdy szerzą 
się choroby, to myśli strachu, które im wszędzie towarzyszą, działają bezpośrednio w 
ten sposób, Ŝe wzmacniają siłę zarazy; powstają wtedy i rozszerzają się magnetyczne 
zaburzenia, które działają na sfery magnetyczne ludzi znajdujących się w obrębie ich 
wpływu. W kaŜdej stronie i to na wszelki moŜliwy sposób czynią spustoszenia złe 
myśli człowieka; człowieka, który zamiast stać się boskim współbudowniczym 
wszechświata uŜywa swych twórczych sił do niszczenia.

Zakończenie

Taki jest zarys wielkiego Prawa Karmy i jego działania; dzięki jego znajomości 
człowiek moŜe przyspieszyć swoją ewolucję, przez posługiwanie się nim moŜe się 
wyzwolić z niewoli i stać się duŜo wcześniej, zanim jego rasa przebiegnie swą drogę, 
jednym z Pomocników i Zbawicieli Świata. Głębokie i niezłomne przekonanie o 
prawdziwości tego Prawa nadaje Ŝyciu niewzruszoną pogodę i doskonałą 
nieustraszoność: nie moŜe nas nic dotknąć, czegośmy sami nie uczynili, nie moŜe nas 
nic skrzywdzić bez naszej własnej winy. A jeśli wszystko, cośmy posiali, musi 
dojrzeć do Ŝniwa we właściwym czasie i musi być zŜęte, próŜne jest narzekanie na 
Ŝ

niwo, jeśli jest bolesne; moŜe ono być zebrane równie dobrze dziś, jak i kiedyś w 

przyszłości, albowiem jest nieuniknione; ale gdy zostanie raz zebrane, nie wróci, aby 

background image

nas niepokoić ponownie. NaleŜy zatem radosnym sercem przyjmować bolesną karmę
jako rzecz, którą się chętnie widzi poza sobą; lepiej jest mieć ją za sobą, niŜ przed 
sobą; a kaŜdy dług spłacony zmniejsza ilość długów, które pozostają nam do 
spłacenia. GdybyŜ to świat wiedział o tym i mógł odczuć moc, jaka się rodzi z takiego 
polegania na Prawie. Niestety, na Zachodzie Prawo to jest wyłącznie chimerą i nawet 
wśród członków Towarzystwa Teozoficznego wiara w Karmę jest raczej 
intelektualnym jej przyjęciem, aniŜeli Ŝywym i owocnym przekonaniem, według 
którego stale się Ŝyje. Potęga wiary, powiada profesor Bain, mierzy się wielkością jej 
wpływu na postępowanie, a wiara w karmę winna uczynić nasze Ŝycie czystym, 
mocnym, pogodnym i radosnym. Tylko nasze własne czyny mogą nam stanąć w Ŝyciu 
na przeszkodzie; tylko nasza własna wola moŜe nas spętać. Oby ludzie poznali tę 
prawdę, a wybije godzina ich wyzwolenia. Natura nie moŜe niewolić duszy, która 
przez Mądrość zdobyła Moc i uŜywa ich obu z Miłością.

background image

Prawo przyczyny i skutku

Przypisy do Karmy Annie Besant

Za kaŜdym razem, gdy dusza anielska przyobleka ludzki kształt 
zostają jej przydzielone dwie tablice, na których wyryte są 
główne linie losu człowieka, od narodzin do śmierci. Jedna 
z nich jest tablicą niezmienną, albo Tablicą StrzeŜoną. Nic nie 
jest w mocy wpłynąć na zapis w niej zawarty; Bóg tylko zna 
jego treść i treści tej nie zmienia. Tablica StrzeŜona jest 
ustalona w sposób nieodwołalny.

Druga tablica jest tablicą zmienną. Święci i prorocy mogą 
poznać jej treść.(...) 

Niekiedy Bóg ujawnia fragmenty Tablicy StrzeŜonej istotom o 
bardo wysokiej randze duchowej, ale jej zawartość nie moŜe 
być zmieniona(...).

Bahrâm Elâhi

1. Jej postać i misja

Annie Besant (1.10.1847 – 20.09.1933) znana jest nie tylko teozofom, gdyŜ odegrała 
ona pewną rolę w historii współczesnej. Zaprezentowano ją juŜ zresztą w serii 
„Archiwum ezoteryczne”, stąd teŜ w tym miejscu podaję tylko pewne dane 
biograficzne (19 oraz 23 i 24). Urodziła się w Londynie, z domu Wood, z matki 
Irlandki. W 1867 r. poślubiła anglikańskiego pastora Franka Besant, brata 
powieściopisarza i filantropa Sir Waltera Besant. Związek ten nie był udany, wobec 
czego po sześciu latach poŜycia odeszła ona od męŜa, zabierając ze sobą syna i córkę, 
a finałem było uzyskanie rozwodu w 1873 r. Musiała samodzielnie zacząć zarabiać na 
siebie i dzieci. Bliski osobisty stosunek z Charlesem Bradlaughem zaowocował 
w Ŝyciu Annie Besant zwrotem w kierunku socjalizmu fabiańskiego oraz 
neomaltuzjanizmu. Podjęła ona szeroko zakrojoną działalność w ruchu robotniczym, 
a takŜe wolnościowym. W 1888 r. wybrano ją w skład władz „Fabian Society" 
(Towarzystwa Fabiańskiego), organizacji współtworzonej przez Georga Bernarda 
Shawa, z którym – nawiasem mówiąc – połączyła ją trwała, zaŜyła przyjaźń. Los w 
tym okresie Ŝycia nie szczędził Annie Besant doświadczeń. Frank Besant wytoczył jej 
proces sądowy i odebrał córkę Mabel. Później doszło do zerwania związku z Ch. 
Bradlaugh'em.

Istotna zmiana w dotychczasowej postawie A. Besant nastąpiła dopiero w 1889 r., pod 
wpływem zetknięcia się z lekturą Doktryny Tajemnej, sygnowanej przez H. P. 
Bławatską. O recenzję tej ksiąŜki, dla jednego z londyńskich czasopism, poprosił 
panią Besant znany publicysta William Stead. Dopiero teraz nabrały właściwego 
kształtu jej poszukiwania w kierunku spirytyzmu, hipnozy, okultyzmu, które zaczęła 
przejawiać po rozejściu się z Bradlaughem. Wkrótce socjalista Herbert Burrows 
przedstawił ją H. P. Bławatskiej. Pod wpływem wygłoszonej przez Bławatską 
przemowy i promieniowania osobowości, A. Besant entuzjastycznie przystąpiła do 
Towarzystwa Teozoficznego jako uczennica i uzyskała od madame Bławatskiej 
błogosławieństwo w imieniu Mistrza Koot Hoomi. Od początku powierzono jej 

background image

waŜne funkcje organizacyjne w Towarzystwie: była jego sekretarzem, a po śmierci 
Bławatskiej (1891), zgodnie z jej ostatnią wolą, współprzewodniczącą Sekcji 
Ezoterycznej; z kolei prezes H. Steel Olcott wysunął ją przed swą śmiercią na swoją 
następczynię. W istocie decyzję w tej sprawie podjęli sami Mistrzowie. Przez wiele 
lat pełniła ona więc funkcję prezesa Wszechświatowego Towarzystwa Teozoficznego 
(1907–1933). Cieszyła się w Towarzystwie ogromnym uznaniem i powaŜaniem, choć 
niektóre poczynania nadszarpnęły mocno jej opinię. Przede wszystkim uznanie Jiddu 
Krishnamurtiego (Alcyone) za nowego mesjasza, wcielenie Chrystusa (Maitreji). Pan 
Maitreja miał wstąpić w strukturę mikrokosmiczną ucznia Alcyone. Zstąpienie to 
teozofowie obchodzili uroczyście w Benares w Indiach 11 grudnia 1911 r. Sam 
Krishnamurti zdystansował się później od przypisanej mu roli „Nauczyciela Świata” 
rozwiązując, przygotowujący ludzkość do nadejścia Nauczyciela, Zakon Gwiazdy 
Wschodu, a powody swej decyzji wyłoŜył on na kongresie teozoficznym na zamku 
Ommen w Holandii 3 sierpnia 1929 roku (4; s. 3 – 13). I tu pewna refleksja: 
oczekiwany przez teozofów i łączony z Krishnamurtim, Pan Maitreja, którego kroki z 
Himalajskich wąwozów Annie Besant posłyszała juŜ w 1908 r. w Adyarze, objawia 
się obecnie w wielu miejscach na świecie, począwszy od lipca 1977 roku (5). Warto 
przy tym pamiętać, iŜ jest to ezoteryczna emanacja siły Chrystusowej. W istocie 
powrót Chrystusa dokonuje się w sferze eterycznej, jest promieniowaniem nowych 
eterów, świętych potraw dla całej ludzkości; jednak od niej zaleŜy, jak to 
promieniowanie przyjmie. Nie chodzi tu o Ŝadną fizyczną postać. KaŜdy powaŜny 
uczeń ma za zadanie umoŜliwienie połączenia swej odnowionej postaci cielesnej z 
powszechnym, zewnątrzkosmicznym polem promieniowania Chrystusa, z nowym 
polem śycia. Chrystus musi powrócić i przeniknąć, ukazać się w obłokach aury 
ucznia. ( 6, s. 51, 99 – 100, 243 – 244; 7, s. 70, 89, passim). Ów incydent z 
Krishnamurtim przedstawiany jest niekiedy w środowiskach ezoterycznych 
wywodzących się z ruchu teozoficznego w bardzo ostrym świetle. Mianowicie, Annie 
Besant miała w tym względzie ulec machinacjom ze strony ciemnych sił. Jako 
słuŜebnica Światła, była ona poddawana kuszeniu, przy czym tej ostatniej próby nie 
wytrzymała i popełniła błąd. A. Klizowski pisze: Za błąd ten Besant ucierpiała więcej 
niŜ inni. Pozbawiła się wzniosłej funkcji duchowej, którą pełniła, po czym powierzono 
ją innej osobie
 (18, s. 262). Ale pokusą jest teŜ łatwość ferowania wyroków. 
Wyraźnie świadczy o tym przedstawiona przez Klizowskiego jednostronna, 
niesprawiedliwa, pozbawiona głębszego duchowego wglądu ocena Steinera i 
antropozofii (18, s. 263 – 269). Wracając do głównego wątku: innym przykrym 
momentem był konflikt pani Besant z adwokatem Williamem Q. Judge'm, który jako 
współprzewodniczący kierował amerykańskim odłamem Sekcji Ezoterycznej, 
wywołany zresztą przez Judge'a i zakończony secesją jego zwolenników z 
Towarzystwa. Wzięła teŜ ona na siebie wydanie formalnej decyzji o wykluczeniu z 
Towarzystwa Teozoficznego Rudolfa Steinera (14.01.1913), czemu skądinąd 
zawdzięcza swe powstanie Towarzystwo Antropozoficzne (19, s. 98 – 100).

Annie Besant pozostawała pod bezpośrednią opieką Mistrzów. JuŜ na początku jej 
działalności teozoficznej, podczas podróŜy z H. P. Bławatską do Fontainebleau, 
ujrzała po raz pierwszy przed sobą postać Mistrza El Morji. Od Mistrzów 
otrzymywała inspirację do wewnętrznej pracy w Towarzystwie, opieki nad ruchem 
wolnomularskim, badań ezoterycznych nad praprzeszłością ludzkości, badań metodą 
nadzmysłowej percepcji nad myślokształtami, nad strukturą materii, opieki w 
przestrzeni pozafizycznej nad zmarłymi, a takŜe działalności na innych jeszcze 
płaszczyznach. Wraz z Jamesem Wedgwoodem i Marie Russak załoŜyła na początku 
XX stulecia w ramach Towarzystwa Teozoficznego tajny, wewnętrzny Zakon 

background image

Ś

wiątyni RóŜokrzyŜa (Ordre du Temple de la Rose Croix). W 1902 r. wstąpiła do 

wolnomularskiej organizacji Międzynarodowy Zakon Mieszany „Prawo Ludzkie” z 
siedzibą w ParyŜu, znany w krajach anglosaskich jako Universal Co-Masonry 
„Human Duty”, w którym z czasem objęła funkcję wiceprezydenta „NajwyŜszej Rady 
Powszechnej”, później zaś jeszcze stanęła na czele „Wielkiej Rady” Federacji 
Brytyjskiej Zakonu: Universal Co-Masonry in Great Britain and the British 
Dependencies, jako Wielka Mistrzyni. Wraz ze znanym teozofem W. Scott-Elliottem 
prowadziła badania nad zaginionym lądem – Lemurią, poprzedzającym jeszcze 
Atlantydę. Wspólnie z Ch.W. Leadbeaterem obserwowała i opisywała formy 
stworzone przez myśli na planie mentalnym, astralnym i eterycznym (Thought Forms
1901). Oboje ci teozofowie przyczynili się w znacznej mierze do rozwoju „chemii 
okultystycznej”, dali ponadto dokładną ilustrację tak zwanej dziś teorii kwarków, z 
którą uczeni wystąpili po raz pierwszy w 1984 roku, opisując atom wodoru „mikro-
psi” i jego budowę (Occult Chemistry, 1919). Oboje teŜ, eksterioryzując do sfery 
astralnej, pomagali zmarłym odnaleźć właściwą drogę, a podczas pobytu tam oraz w 
sferze mentalnej, czynili cenne obserwacje dotyczące prawa reinkarnacji (Reincarna-
tion
, 1898).

Annie Besant od 1893 r. zamieszkiwała juŜ na stałe w Indiach, w ubogim wiejskim 
domu niedaleko Benares, albo w kwaterze głównej teozofów w Adyar, na 
przedmieściach Madrasu, a to w związku z pełnionymi przez siebie funkcjami. Znany 
francuski podróŜnik P. Loti, będący w Indiach między innymi gościem teozofów, tak 
opisał ów dom, w którym przebywała z gronem przyjaciół A. Besant: W głębi starego 
ogrodu – dom ubogi indyjski, całkiem niski, przez czas juŜ nieco naznaczony. Cały 
biały od wapna, z zielonymi okiennicami, jak domy staroświeckie w moim kraju ro-
dzinnym. Dach jedynie, wysunięty znacznie naprzód, by utworzyć dokoła werandę na 
białych kolumnach, uprzytomnia gdzie jestem, zwiastuje krainę wiecznego słońca. 
Ogród natomiast, dosyć zapuszczony, nie ma w sobie nic obcego, ni egzotycznego; 
chodniki podobne do naszych i wiele klombów z róŜami bengalskimi, wynurzającymi 
się na małe uliczki modą staroświecką. 
Samą zaś Annie Besant następująco 
scharakteryzował: Piękna jeszcze królewsko pod swą białą fryzurą, Ŝyje tu w 
oderwaniu od świata, bosa, skrzętna, jako Ŝona jednego z braminów i surowa, jako 
ascetka
 (21, s. 118 i 120). Całą swoją działalność na płaszczyźnie humanitarnej, 
edukacyjnej i politycznej związała ona teraz z Indiami. Oprócz prowadzenia akcji 
humanitarnych, załoŜyła w Benares w 1898 r. Central Hindu School, specjalne 
kolegium hinduskie mające na celu zbliŜenie do siebie kultur Wschodu i Zachodu, w 
którym nauczali sami teozofowie, przekształcone w 1915 r. przy udziale Mariana 
Mohana Malaviji w Uniwersytet Hinduski, obecnie słynną juŜ uczelnię. Uniwersytet 
ten, w uznaniu zasług, nadał jej w grudniu 1921 r. tytuł doktora honoris causa 
w zakresie nauk humanistycznych. Utworzyła równieŜ pierwszą indyjską szkołę dla 
kobiet, przyczyniła się do powstania innych szkół. Znane jest historykom jej 
zaangaŜowanie w walkę o autonomię Indii. To ona zorganizowała w 1916 r., przy 
współudziale G. B. Tilaka, Indian Home Rule League, mającą na celu przebudzenie 
indyjskiej świadomości narodowej, przekonanie Hindusów o przynaleŜnych im 
prawach, niezaleŜnie od dobrej woli Anglików. W związku z tym, wraz z teozofem 
Georgiem S. Arundale, została w 1917 r. internowana przez władze brytyjskie. Na 
skutek gwałtownych protestów opinii publicznej władze te wypuściły ją jednak na 
wolność. W 1919 roku powierzono jej przewodniczenie Indyjskiemu Kongresowi 
Narodowemu. Przez całe swe Ŝycie Annie Besant niezmordowanie rozprzestrzeniała 
teozofię w róŜnych krajach świata, a naleŜała – obok wiceprezesa C. Jinarajadasy – do 
najlepszych mówców Towarzystwa. Warto wspomnieć, Ŝe w 1927 r. gościła ona w 

background image

Polskim Towarzystwie Teozoficznym w Warszawie. To w duŜej mierze dzięki jej 
talentowi organizacyjnemu ruch teozoficzny na świecie stał się liczącą siłą i skupiał 
dziesiątki tysięcy członków. Niemało wysiłku włoŜyła teŜ w kształcenie teozofów, w 
tym młodzieŜy. W październiku 1922 roku odbył się w Adyarze pierwszy 
międzynarodowy roczny kurs dla starszej młodzieŜy, która miała po powrocie do 
swoich krajów pełnić róŜne funkcje w Towarzystwie Teozoficznym. Wielką pomoc 
dla wszystkich stanowią po dziś dzień jej niektóre publikacje. Pełny ich wykaz 
obejmuje trzysta dwadzieścia sześć ksiąŜek i broszur z zakresu teozofii oraz 
zagadnień społecznych i politycznych.

Annie Besant była wybitną, charyzmatyczną postacią naszych czasów. Jej odejście ze 
ś

wiata nie pozostało niezauwaŜone. Przed zewnętrzną szatą tak aktywnej niegdyś 

osobowości – zanim dokonano uroczystości kremacji i rozsiania prochów po wodach 
Gangesu – pochyliły się sztandary 54 narodów. Depesze kondolencyjne przesłali 
politycy i ludzie kultury. Odeszła w przekonaniu, Ŝe wkrótce powróci, aby Ŝyć dla 
Indii (22, s. 32).

2. Kosmiczne prawo przyczyny i skutku

Pojęcie „karma", w sanskrycie „karman" – działanie, uczynek – odnosi się do jednego 
z trzech wielkich praw ewolucji, o których naucza teozofia. Pierwsze z nich to prawo 
jedności, wyjaśniające początek i cel wspólny wszystkim istotom Ŝyjącym. 
Wszystkim nam dane są te same właściwości ciała i duszy i przenika nas iskra Boska. 
Dzięki niej posiadamy w sobie potencjalnie moŜliwości Stwórcy, które objawiają się 
stopniowo, na drodze od stanu zwierzęcego, nieświadomego, do stanu Boskiej 
Mądrości. Drugie z tych praw to właśnie prawo karmy, czyli samo działanie i jego 
skutek, prawo przyczynowości, prawo wyrównania. Trzecie zaś, to prawo 
reinkarnacji, prawo ponownych wcieleń, zarówno samej Ziemi, jak i jej mieszkańców. 
Karma to podstawowe, niezmienne i ostateczne prawo wszechświata, praźródło oraz 
prapoczątek wszelkich innych praw przyrody.

Tak więc mówiąc o karmie mamy na myśli kosmiczną wibrację, energię w ruchu, jak 
teŜ prawo przyczyny i skutku, prawo odpłaty. H. P. Bławatska zwięźle ujęła prawo 
karmy w następujących słowach: Karma jest nieomylnym prawem, które dostosowuje 
skutek odpowiadający kaŜdej przyczynie, w fizycznej, myślowej i duchowej sferze 
myślenia. śadna przyczyna nie pozostaje bez właściwego jej skutku, od najmniejszej 
do największej; od olbrzymich ruchów kosmicznych do drobnego gestu ręki; a Ŝe 
podobne rodzi podobne, więc karma jest tym niewidocznym i nieznanym prawem, 
które dostosowuje rozumnie, sprawiedliwie i z niezawodną mądrością kaŜdy skutek do 
jego przyczyny i nawiązuje do jej sprawcy. Choć samo prawo jest niepochwytne i 
niepoznawalne, działanie jego jest widoczne i oczywiste
 (25, s. 64).

Prawo karmy pozostaje w ścisłym związku z prawem reinkarnacji, gdyŜ cały ciąg 
przyczynowo-skutkowy tworzony przez duszę podczas jej oddziaływań wzajemnych z 
innymi duszami, zapisany jest zarówno w kronice akasza, w odwiecznej pamięci 
wszechświata, jak i w ciele przyczynowym człowieka, w jego lipice, w istocie 
aurycznej.

Towarzyszy on kolejnym wcieleniom mikrokosmosu, a przy tym rodzimy się tam, 
gdzie moŜe nas dosięgnąć przeznaczenie. Tradycja ezoteryczna przekazuje głęboką 
wiedzę o Aniele przydzielonym duszy, by zapisywać wszystkie jej myśli, uczucia, 

background image

słowa i uczynki. Zapis ten przekazywany jest StraŜnikowi Zwojów stojącemu na czele 
wszystkich Aniołów zapisujących, które zostały przydzielone poszczególnym falom 
Ŝ

yciowym ewoluującym w czasie i przestrzeni. Tylko Anioł opiekujący się danym 

mikrokosmosem ma świadomość tego, co przechodzi z inkarnacji na inkarnację, 
przechowuje on pamięć tak długo, póki sam człowiek nie jest w stanie tego uczynić. 
JuŜ na pewnym niŜszym stopniu wtajemniczenia człowiek moŜe jednak zapytać 
swego Anioła o poprzednie inkarnacje (26, s. 78; 27, s. 76).

Jak widzimy, kosmiczne prawo karmy występuje w swym aspekcie subiektywnym 
jako pewna Istota. Istoty te noszą w sanskrycie zbiorową nazwę Lipika (Pisarze), 
rejestratorzy tego, co było, jest i będzie w zjawiskowym wszechświecie, Piszący 
Karmiczną Księgę. Prowadzą oni rachunki wszechświata i rozpatrują ów zapis. Są oni 
Duchami Wszechświata, uszeregowanymi w trzy główne grupy, dzielące się z kolei 
na siedem podgrup – są Siedmioma Planetarnymi Duchami, Duchami Gwiazd. Obok 
Lipików, Boskich Istot, opiekunów czterech części niebios, połączonych z karmą, 
tradycja wedyjska mówi o Czterech MaharadŜach, Dhyani Czohanach, władcach 
czterech stron świata, będących opiekunami ludzkości i pośrednikami karmy na 
Ziemi. Ta hierarchia Cherubinów i Serafinów wykonuje zadania prawa karmy na 
Ziemi (32, s. 155 157, 179 – 188; 33, s. 107 – 108; 34, s. 111 – 112).

Istnieje więc hierarchia Istot wymierzających sprawiedliwość w tym systemie 
ś

wiatów, nazywana Radą Karmiczną, Władcami Karmy. Są to wielkie Anioły, 

określane mianem Budowniczych, Bogów naszej planety. RównieŜ one tworzą trzy 
grupy, podzielone na siedem podgrup. W świetle przekazu Wniebowstąpionego 
Wysłannika, Marka L. Propheta (Lanello), hierarchia ta przedstawia się następująco:

• 

Bogini Wolności,

• 

Wielki Boski Przewodnik,

• 

Porcja, Bogini Sprawiedliwości,

• 

Wniebowstąpiona Mistrzyni Nada, 

• 

Pallas Atena, Bogini Prawdy,

• 

Kwan-Yin, Bogini Miłosierdzia, zwana teŜ Boskim Głosem, boskim patronem 
Tybetu oraz wyspy Puto w Chinach

• 

PotęŜny Cyklopea

Rada ta decyduje, kiedy dusza zostanie dopuszczona do uwolnienia od karmy oraz od 
koła narodzin i śmierci (26, s. 94 – 95). Władcy karmy układają karmę danego 
człowieka na następne wcielenie, nie mogą jednak tu nic dodać, ani ująć, nie jest to 
więc wymierzanie kar czy teŜ udzielanie nagród. Chodzi o takie uporządkowanie 
energii wytworzonych przez duszę w przeciągu wszystkich inkarnacji, by w jak 
najkrótszym czasie osiągnęła ona swój ostateczny cel, ku któremu się zwraca. 
Stosunek dobrej do złej karmy przewidziany na daną inkarnację nie powinien 
przewyŜszać sił i moŜliwości człowieka, toteŜ zawsze zostaje przydzielona 
z karmicznego zapasu energii danej jednostki pewna nadwyŜka czynów dobrych. 
Podczas rozwoju embrionu w łonie matki, z dostarczonych przez rodziców fizycznych 
elementów Władcy Karmy wybierają i zasilają te, które będą najbardziej uŜyteczne 
dla stworzenia postaci odpowiadającej potrzebom duszy. W ten sposób zbyt słabo 
rozwiniętej jeszcze duszy, aby podjąć samodzielną decyzję, udzielają oni pomocy, 

background image

stosownie do zadań i prac, jakie zgodnie z przebiegiem swej karmy, ma do 
wypełnienia dany człowiek (35, s. 88, 96 – 99).

Skoro karma jest kosmicznym prawem przyczyny i skutku dotyczy ona nie tylko nas 
jako jednostek. W istocie splatają się ze sobą róŜne prądy karmy: a) karma 
Wszechświata, to znaczy przyczyny karmiczne wykraczające poza byt ziemski, a 
oddziaływujące w procesie ewolucyjnym na Ziemię i jej mieszkańców, b) karma 
Ziemi, tj. naszej siedmiokrotnej planety w jej objawieniu oraz w procesie 
rozwojowym, c) karma zbiorowa (ogólnoludzka), będąca wytworem naszych myśli, 
wyobraŜeń, uczuć, pragnień, słów, uczynków, w biegu dziejów i d) karma osobista 
(indywidualna), którą – mówiąc obrazowo – dźwigamy na sobie. Brak ciała 
mentalnego, Manasu, w królestwach mineralnym, roślinnym oraz zwierzęcym 
powoduje, Ŝe nie powstaje w nich indywidualna karma. Choć więc zwierzęta wcielają 
się wielokrotnie, to nie mogą one przeŜywać tego, co określamy jako losy ludzkiej 
indywidualności po śmierci. Nie mogą tym samym przenosić osobistej karmy na 
kolejne wcielenie. WyŜej rozwinięte gatunki zwierząt przechodzą tym niemniej w 
określonym momencie fazę indywidualizacji, a w rezultacie otrzymują postać ludzką, 
dysponującą bardzo prymitywnymi jeszcze właściwościami. Poszczególne prądy 
karmy, zgodnie ze wspomnianą juŜ zasadą, są ze sobą ściśle powiązane, co w postaci 
zwięzłej formuły wyraŜa Rudolf Steiner: Związek musi być (...) tego rodzaju, Ŝe skutek 
działa z powrotem na przyczynę, a istota, do której się to działanie odnosi, istnieje 
nadal jako ta sama istota 
(30, s. 26 oraz s. 23 – 26; 27, s. 46). Poprzez nasze czyny 
wywołujemy zmiany w świecie gwiezdnym, nie tylko zaś w przestrzeni, w której 
Ŝ

yjemy. PoniewaŜ zagadnienia karmy Wszechświata i karmy Ziemi wkraczają 

głęboko w teozoficzną kosmogenezę i antropogenezę, a poza tym o przejawach karmy 
na tych płaszczyznach wiemy bardzo niewiele, Annie Besant ograniczyła się 
wyłącznie do karmy indywidualnej i karmy zbiorowej, te bowiem jesteśmy w stanie, 
przynajmniej w jakimś stopniu, objąć umysłem i wyciągnąć z tego istotne praktyczne 
wnioski.

3. Karma indywidualna i karma zbiorowa

Zwykliśmy łączyć prawo karmy z naukami Wschodu, jak teŜ uwaŜać, Ŝe myśl ta obca 
jest tradycji judeochrześcijańskiej. Tak głosi wszelka ortodoksja i kaŜe nam w to 
wierzyć. Praw kosmicznych nie da się jednak znieść na mocy decyzji jakiegokolwiek 
gremium, a prawda, choćby bardzo zniekształcona, przebija z Pism Świętych. 
Ezoteryczny judaizm i ezoteryczne chrześcijaństwo nigdy nie miały Ŝadnych 
wątpliwości co do istnienia prawa przyczyny i skutku, prawa odpłaty, wyrównania.

Czy sięgniemy do kabalistyki, czy do gnostycznych Ewangelii, choćby tych z Nag 
Hammadi, uzyskujemy głęboką wiedzę o samym prawie oraz o jego funkcjonowaniu. 
Ale równieŜ w Biblii zachowały się cenne, dotyczące tego sentencje, nie tylko w 
postaci znanej zasady talionu. Kilka z nich warto przypomnieć i poddać pod rozwagę:

(...) dasz duszę za duszę, oko za oko, ząb za ząb, rękę za rękę, nogę za nogę (Exodus, 
21.23-24; Leviticus, 24.20; Deuteronomium 19.21),

(...) sieją wiatr i będą zbierać burzę (Ozeasz 8. 7),

(...) Ja, Pan, Bóg twój jestem Bogiem (...), który karze winę ojców na synach do 
trzeciego i czwartego pokolenia... (Exodus 20.5),

background image

Pomsta do mnie naleŜy, Ja odpłacę (Deuteronomium 32.35),

Nie mścijcie się sami, ale pozostawcie to gniewowi BoŜemu, albowiem napisano: 
Pomsta do mnie naleŜy, Ja
 odpłacę (List do Rzymian 12.19; List do Hebrajczyków 
10.30),

Kto się lituje nad ubogim, poŜycza Panu, a ten mu odpłaci za jego dobrodziejstwo 
(Proverbia Salomonis 19.17; Deuteronomium 15.7-8),

Daj temu, kto cię prosi i nie odwracaj się od tego, kto chce poŜyczyć od ciebie 
(Mateusz 5.42; Łukasz 6.30),

A jeśli poŜyczacie tym, od których się spodziewacie odebrać, jakąŜ łaskę macie? 
Albowiem toŜ i grzesznicy czynią (Łukasz 6.34),

Kiedy (...) dajesz jałmuŜnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja 
jałmuŜna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie 
(Mateusz 6.3-4),

A co człowiek sieje, to i Ŝąć będzie; kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze 
zagładę; kto sieje w duchu, jako plon ciała zbierze Ŝycie wieczne (List do Galatów, 6. 
7-8),

Kto skąpo sieje, skąpo teŜ Ŝąć będzie, kto hojnie sieje, ten obfity zbierze plon (2 List 
do Koryntian, 9. 6.),

(...) wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną (Mateusz 26.52),

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i 
taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą (Mateusz 7.1-2).

W ogólności Stary Testament, Stare Przymierze, to faza Prawa Karmy; Nowy 
Testament, Nowe Przymierze, to faza Prawa Łaski. Nie chodzi tu o Ŝadne historyczne 
ujęcie, ale o stan bytu, w którym znajduje się człowiek, przekraczający juŜ Prawo, ale 
nie omijający go:

Słyszeliście, iŜ rzeczono: < <Oko za oko, ząb za ząb> >. Ale Ja wam powiadam: 
ś

ebyście się nie sprzeciwiali złemu, ale kto by cię uderzył w prawy policzek, nadstaw 

mu i lewy. I temu, który się chce z tobą prawować, a suknię twoją wziąć, oddaj mu i 
płaszcz. A kto by cię przymuszał iść milę jedną, idź z nim i dwie (Mateusz, 5.38-41; 
Łukasz 6.29),

Podczas gdy Prawo zostało nadane przez MojŜesza, łaska i prawda przyszły przez 
Jezusa Chrystusa (Jan 1.17), 

Co bowiem było niemoŜliwe dla Prawa, poniewaŜ ciało czyniło je bezsilnym, tego 
dokonał Bóg. On to zestal Syna swego w ciele podobnym do ciała grzesznego i dla 
usunięcia grzechu wydał w tym ciele wyrok potępiający grzech, aby to, co nakazuje 
Prawo, wypełniło się w nas, o ile postępujemy nie według ciała, ale według Ducha 
(List do Rzymian 8.3),

Nie sądźcie, Ŝe przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale 

background image

wypełnić (Mateusz 5.17).

Prawo karmy ma do spełnienia określone zadanie. Ma nas doprowadzić z powrotem 
do Domu Ojca, do Królestwa Niebios. Nigdy nie zostało ono zamierzone przez Ojca 
Wszechrzeczy, ale jest skutkiem kosmicznego upadku Praczłowieka, kosmicznej 
katastrofy, upadku w grzech, to znaczy w stan bycia poza Światłem. Ma swój 
początek i swój koniec. Historycznie patrząc, tworzenie przez człowieka karmy 
rozpoczęło się w momencie spolaryzowania energii, rozdziału na pierwiastek 
pozytywny i negatywny, męski i Ŝeński, czyli zwycięstwa materii nad duchem, co 
odpowiada w naszym cyklu rozwojowym środkowemu okresowi trzeciej rasy 
zasadniczej, a więc czasom lemuryjskim (18, s. 124 – 129). Dla całej ludzkości – jak 
wyjaśnia Rudolf Steiner – nadejdzie kiedyś okres, w którym człowiek, podobnie jak 
wyrzucił dawniej ze swej istoty świat zwierzęcy, tak wyrzuci z siebie w przyszłości 
karmę, dobro i zło, w świat zewnętrzny. Powstanie wtedy dobra i zła rasa, a zło 
będzie czynione w sposób świadomy, wyrafinowany, przy wykorzystaniu wysoko 
rozwiniętego rozumu. To właśnie do walki z tym złem Zakon Manichejczyków 
przygotowywał na przyszłe inkarnacje swych członków. Przetworzone zło przemieni 
się w szczególne dobro. Stan świętości będzie wtedy normalnym stanem na Ziemi. 
Kiedy człowiek przezwycięŜy juŜ zło, będzie on mógł wyzwolić zepchnięte przez 
siebie niŜej stworzenia, kosztem których wzniósł się niegdyś w górę (29, s. 62 – 63).

To, co nazywamy karmą jest w istocie energią trzech światów: fizycznego, astralnego 
i mentalnego, przy czym kaŜda przyczyna wywołuje skutek w tym samym świecie. Na 
planie fizycznym są to nasze czyny, na planie astralnym – poŜądania i uczucia, na 
planie mentalnym – myśli. Energie tych światów posiadają jednak niejednakową siłę, 
wartość, róŜnie teŜ przedstawia się ich wpływ na los człowieka. Najłatwiej jest 
wyczerpać karmę na planie fizycznym, bowiem jednostka energii fizycznej ma 
niewielką siłę w porównaniu z jednostką energii astralnej, a tym bardziej energii 
mentalnej. Aby ów fakt lepiej uzmysłowić C. Jinarajadasa nadał kaŜdej z tych energii 
umowną wartość liczbową:

a) energia fizyczna – 1,

b) energia emocjonalna – 5, 

c) myśl konkretna – 25,

d) myśl abstrakcyjna, wyŜsza, tworząca ideały – 125 (35, s. 87). 

Nic dziwnego, Ŝe Annie Besant poświęciła tyle miejsca myślokształtom i głównie 
przez ich pryzmat przedstawiła prawo karmy.

Karma to samo działanie i jego skutek. KaŜdy uczynek, na planie mentalnym, 
astralnym oraz fizycznym, wywołuje magnetyczne wibracje w otoczeniu i zgodną z 
tym odpowiedź. Skutek dotyczy tego świata, w którym powstała przyczyna. 
Przytaczany często przez teozofów przykład jałmuŜny obrazuje tę zaleŜność bardzo 
dobrze. Ktoś daje jałmuŜnę z obojętnością, na odczepnego, ktoś inny zaś ze 
współczuciem, serdecznie. Obaj ci ludzie spełnili dobry czyn i skutki w świecie 
fizycznym dla obu z nich będą jednakowe, ale ten drugi uzyska jeszcze dodatkowy 
skutek w sferze astralnej, psychicznej, gdyŜ spotka go jakieś radosne, miłe wzruszenie 
(35, s. 85).

Dobra karma jest nagromadzeniem pozytywnych uczynków, zła – negatywnych. Jedna 

background image

i druga nieuchronnie uruchamia jednak koło narodzin i śmierci, ponowną inkarnację. 
To, co zostało posiane w systemie ludzkim, w mikrokosmosie, w poprzednich 
wcieleniach, zbieramy dzisiaj, kolejny zaś mieszkaniec mikrokosmosu albo osiągnie 
korzyści, albo będzie cierpiał na skutek naszych myśli, uczuć, słów i uczynków, czy 
teŜ ich braku. Kiedy przekraczamy prawo bogini Nemezis (greckie némein – -
przydzielać), musi ona zadziałać korygująco i występuje wówczas w charakterze 
mścicielki – losu. Tak właśnie znamy ją w naszym świecie przeciwieństw, w świecie 
dobra i zła, jako boginię z opaską na oczach, jako ślepy los (12).

Prawo przyczyny i skutku działające w naszym Ŝyciu moŜe mieć przebieg 
prostoliniowy, a takŜe przebieg cykliczny. To, co miało miejsce najwcześniej jako 
przyczyna, jako skutek występuje najpóźniej. Przykład takiego cyklu podaje Rudolf 
Steiner: dopiero w przedostatnim okresie Ŝycia wystąpią skutki tego, jak 
traktowaliśmy dziecko, kiedy miało ono od siedmiu do czternastu lat (30, s. 16). 
Wiedzę o cyklicznym przebiegu karmy wykorzystuje prawdziwa boska astrologia, 
będąca w swej istocie astrosofią. Tytułem ilustracji jedynie, ograniczam się w tym 
miejscu do aspektu wyznaczania cyklu lat. Są to cykle dwunastoletnie, podobnie jak 
rok ma dwanaście miesięcy. Tak więc w wieku lat szesnastu otrzymujemy szansę, 
która pojawi się ponownie dopiero w wieku lat dwudziestu ośmiu, w wieku lat 
dwudziestu czterech dana nam jest szansa, która powróci w wieku lat trzydziestu 
sześciu i tak dalej. W tym samym wieku wszyscy przechodzą przez te same próby i 
otrzymują moŜliwość przetransmutowania karmy. Kiedy nie wykorzystujemy tej 
okazji i po dwunastu latach pojawia się kolejna szansa, karma moŜe się okazać 
znacznie trudniejsza do przepracowania, a nawet niemoŜliwa juŜ do odrobienia w tej 
inkarnacji (36, s. 28 – 33).

Nikt nie jest w stanie uciec od skutków swoich działań, od przyczyn, które stworzył. 
Niektóre przyczyny działają natychmiast, bezpośrednio, inne po pewnym czasie, 
krótszym bądź dłuŜszym. Stosownie do tego pewna część karmy wygasa juŜ w Ŝyciu 
bieŜącym, pozostała natomiast część zostaje zachowana, do chwili, aŜ zaistnieją 
warunki umoŜliwiające jej rozwiązanie. Zapisana w naszym ciele kauzalnym karma 
wykazuje często sprzeczne tendencje, których nie moŜna rozładować w tym samym 
ciele fizycznym. Niekiedy więc odebranie skutków stworzonych przyczyn opóźnia się 
w czasie, zawsze jednak jest nieuchronne (18, s. 137). Mądrość Wschodu opiera się tu 
na nauce o rodzajach karmy, którą przejęła teozofia. Jeden z największych duchowych 
Mistrzów Śankaraczarja, na pytanie, ile jest rodzajów karmy odpowiedział w traktacie 
Tattva Bodha (cz. II, 12–17), Ŝe istnieje karma przyszła (agami, krijamana), karma 
nagromadzona (samczita) oraz karma początkowa (prarabdha). Karma przyszła jest 
karmą powstającą na skutek naszych myśli, uczuć i czynów w obecnym Ŝyciu. MoŜe 
ona dosięgnąć jeszcze tę osobowość, która ją stworzyła, ale na ogół jej następstwa 
objawiają się dopiero w przyszłym wcieleniu. Karma nagromadzona, czyli zapis 
naszych dokonań we wszystkich sferach bytu przez niezliczone inkarnacje, dojrzała 
juŜ do przejawienia się, lecz jak dotąd nie mogła być wyczerpana, bowiem do tego 
potrzebuje ona odpowiednich warunków. Pamiętać teŜ naleŜy, iŜ w kaŜdym wcieleniu 
spłacamy co prawda dawne długi, ale równocześnie zaciągamy nowe, niekiedy 
większe od poprzednich. PoniewaŜ jednak w znacznej swej części karma ta składa się 
z myśli, pobudek, skłonności, moŜna na nią wpływać, poprzez osłabianie lub 
wzmacnianie określonych właściwości. Zarówno karma nagromadzona, jak i karma 
przyszła wygasają wtedy, gdy w człowieku obudzi się samowiedza, gdy przez 
samowolnomularstwo urzeczywistni on wiedzę o toŜsamości swej najgłębszej istoty z 
Ojcem Wszechrzeczy. Karma początkowa, to ta część karmy nagromadzonej, z którą 

background image

przychodzimy na świat w danej inkarnacji, gdyŜ prawo karmiczne wyznaczyło nam ją 
do zrealizowania w tym Ŝyciu. Odpowiada ona greckiej Ananke, przeznaczeniu, 
losowi, a takŜe kiszmetowi, w wierzeniach islamu, tj. losowi uwiązanemu przez Boga 
u szyi kaŜdego człowieka przy jego narodzinach. Karmę tę naleŜy traktować w 
znacznej mierze jako nieuniknioną i nie jest dobrze jeśli człowiek – patrząc 
jednostronnie – widzi tylko aspekt niesprawiedliwości losu. Karma ta wyczerpuje się 
bowiem wtedy, kiedy cierpliwie ją znosimy, kiedy spłacamy w ten sposób swe długi, 
a tym samym wygasają w nas przyczyny powodujące jej powstanie. Natomiast jeśli 
znosząc przykre sytuacje przeklinamy swój los, a z kolei dobra karma stanowi dla nas 
powód do pychy, czy nawet naduŜyć, zostaje wtedy co prawda wyŜyta karma 
początkowa, jednak równocześnie stwarzamy w ten sposób nową karmę przyszłą, 
częstokroć znacznie cięŜszą, niŜ spłacana karma początkowa. To, co od nas odpadło, 
juŜ nie powróci, ale jeŜeli nie zrozumiemy lekcji, będziemy musieli ją powtórzyć w 
bardziej draŜliwej postaci (37, s. 128–133; 35, s. 89–92; 38, s. 51–54; 39, s. 45–47; 
18, s. 138; 40, s. 190–191, 200–201).

RozwaŜając prawo karmy i jego działanie, zapewne wielokrotnie odnosiliśmy juŜ w 
Ŝ

yciu wraŜenie, Ŝe i tak wszystko wymyka nam się z rąk. Między przyczyną a 

skutkiem istnieje bowiem coś, z czego człowiek uruchamiający łańcuch nie zdaje 
sobie bezpośrednio sprawy. Skutki czynów wykraczają poza jego bezpośrednie 
zamierzenia. Jest on dosłownie popychany do takich a nie innych zachowań, w takie a 
nie inne warunki oraz okoliczności. W tym kontekście intrygująco brzmią słowa 
Rudolfa Steinera: Musimy sobie zdać sprawę, Ŝe w Ŝyciu kierują nami moce, których 
my sami nie znamy. Na nasze ciało eteryczne działają formy, które niegdyś sami 
wytworzyliśmy na planie astralnym; to zaś, co działa jako nasz los w zewnętrznych 
wydarzeniach, są to istoty i siły z wyŜszych sfer dewachanu, przez nas samych 
wpisane do kroniki akasza. Te siły lub istoty nie są bynajmniej nieznane 
wtajemniczonemu. Musimy sobie zdać sprawę, Ŝe ciało astralne, eteryczne i fizyczne 
człowieka znajduje się pod wpływem innych istot. Wszystkie czyny nie płynące 
bezpośrednio z naszej woli, czyny, do których nas coś wewnętrznie popycha, są 
wynikiem wpływu tych istot; nie biorą się one znikąd. Poszczególne ogniwa natury 
ludzkiej są rzeczywiście ciągle przeniknięte rozmaitymi istotami, a znaczna część 
ć

wiczeń, jakie zaleca wtajemniczony nauczyciel, ma na celu uwolnienie człowieka od 

nich, aby był coraz bardziej wolny wewnętrznie (28, s. 56–57). Człowiek sam 
powołuje do Ŝycia te istoty, a przy ponownej inkarnacji decydują one o jego 
wewnętrznym i zewnętrznym losie. MoŜna mówić o czterech rodzajach takich istot, 
od których musimy się uwolnić. Są to:

1) demony, czyli istoty przenikające ciało astralne i ograniczające jego wolność,

2) widma, istoty przenikające ciało eteryczne, 

3) fantomy, istoty przenikające ciało fizyczne i

4) duchy, istoty usiłujące zawładnąć naszym ciałem mentalnym, Jaźnią (28 , s. 57).

Przypomina się stara wiedza o golemach, tworzonych przez psychiczną i mentalną 
siłę określonej rasy ludzkiej lub pojedynczych rodzin kapłańskich. Takie elementale 
zaludniają teŜ pole oddechu kaŜdego człowieka. Powołujemy je do Ŝycia bezustannie, 
o czymś intensywnie myśląc, czegoś oczekując, czegoś pragnąc, za ich 
pośrednictwem dokonujemy rzeczy przy uŜyciu normalnie właściwych nam sił 
niemoŜliwych do wykonania. Istoty te, które moŜna w pewnym sensie porównać do 
mikroorganizmów, posiadają własną technikę oddychania i zmuszają nas do tego, 

background image

abyśmy je stale odŜywiali. To, Ŝe człowiek tworzy wiele tych elementali, stanowi tu 
jednocześnie pewien wentyl bezpieczeństwa. Są one przeciwstawne sobie co do 
rodzaju i istoty, powstały na skutek róŜnych myśli, nie mają więc wspólnych 
interesów, stąd walczą one ze sobą i osłabiają się nawzajem. Odbierają sobie 
wzajemnie fluid Ŝyciowy stanowiący ich poŜywienie, a pochodzący ze spinalnych, 
astralnych i eterycznych sił aury, spotykających się w naszym ciele w plexus solaris
w splocie słonecznym. Pewne elementale posiadają jednak większą siłę, gdyŜ 
oŜywiamy je intensywniej od innych. Brak dostatecznej ilości poŜywienia, głód, 
zmusza je do całkowitego opanowania naszej istoty. Zazwyczaj dzieje się to w trzech 
stadiach: natręctw myślowych, rozszczepienia świadomości, wreszcie zaś opętania. 
Ostatnie stadium jest straszne. Elemental napiera do wnętrza człowieka, przewaŜnie 
po prawej stronie wątroby i zmusza do całkowitej produkcji fluidu Ŝyciowego dla 
siebie. W rezultacie w okropnych cierpieniach ginie stwórca i jego twór. Niekiedy 
cały ten proces ulega przyspieszeniu, jak choćby przy atakach zazdrości czy silnej 
namiętności. Elemental rozwija się błyskawicznie, w związku z czym niemal nie 
występuje faza natręctw myślowych i rozszczepienia świadomości. Opętanie ma 
miejsce bezpośrednio i natychmiast, po czym ofiara zostaje porzucona w stanie 
całkowitego wyczerpania. Tak to człowiek sam tworzy swój los, swoją karmę (17; 19, 
s. 107 ).

Zaludniające nasze pole auryczne twory po pewnym czasie ulatniają się i rozpadają na 
atomy, pozostaje jednak rezultat, jądro tych eterycznych kształtów, w postaci 
nieustannego strumienia sił. Przez ten strumień odŜywiane są dwa elementale w 
naszej sferze aurycznej, z których jeden uosabia całe nagromadzone w nas przez 
kolejne inkarnacje zło tej natury, drugi natomiast dobro. Pierwszy z nich to straŜnik 
progu
, drugi zaś to anioł stróŜ. Uczeń misteriów musi przestać dostarczać poŜywienie 
eteryczne obu tym tworom. Musi je przezwycięŜyć poprzez nie-działanie (16; 31, s. 
76–95).

Nie ma chyba sensu procentowo określać w jakim stopniu Ŝycie ludzkie jest 
zdeterminowane. Jak wiadomo, udzielano na takie pytanie róŜnych odpowiedzi. 
Niewątpliwie jest to kwestia w pewnym stopniu indywidualna. Jeden będzie miał 
więcej swobody, inny mniej, zaleŜnie od tego, na ile przepracował on swoją karmę, na 
ile uległa ona spaleniu. W kaŜdym razie, poniewaŜ prawo karmy stanowi teŜ prawo 
wyrównania, w kolejnych wcieleniach spotykamy się z tymi samymi 
mikrokosmosami, aŜ nasza wzajemna karma nie wygaśnie. Nie mniej niŜ połowa 
wszystkich ziemskich spotkań pochodzi z poprzednich inkarnacji (18, s. 131). 
Związki karmiczne z poszczególnymi ludźmi mają róŜny charakter i moŜemy być 
związani jednym lub kilkoma z nich. Najczęstszy jest związek poprzez miłość i 
nienawiść. Wszystko winniśmy czynić z miłością, gdyŜ wtedy zachodzi pozytywna 
wymiana karmiczna z otoczeniem. Nienawiść, gniew i inne podobne uczucia 
powodują negatywną wymianę karmiczną Weźmy przykładowo pod uwagę 
gwałtowny wybuch gniewu. Siła Ŝyciowa człowieka wstępuje wtedy do kanału 
centralnego – suszumna, jak go określa tradycja wedyjska. Anatomicznie odpowiada 
on systemowi kręgosłupa, natomiast mieści się w ciałach subtelnych. Kiedy to 
nastąpi, dochodzi do wymiany karmicznej z osoba, do której skierowany został gniew. 
Podobna sytuacja zachodzi w wypadku silnego strachu. Szczególnie gwałtowna 
wymiana karmiczna następuje podczas współŜycia seksualnego męŜczyzny i kobiety, 
bowiem wiry prany partnerów łączą się, a wymiana ta moŜe wpłynąć na ich 
jednostkowe lub wspólne losy. ToteŜ związkowi takiemu powinna towarzyszyć 
miłość, brak egoistycznej motywacji. Bardzo niepoŜądany jest przygodny seks, a im 

background image

więcej partnerów, tym większe karmiczne zawikłania. PotęŜne nagromadzenie karmy 
powoduje wtedy nawet zmiany w charakterze człowieka, całkowicie obce jego 
zasadniczej naturze (41, s. 92–95). StaroŜytne teksty wedyjskie, tantryczne i 
taoistyczne, ze względu na to, Ŝe męŜczyzna traci nasienie, a więc swą siłę Ŝyciową na 
rzecz kobiety, udzielały tym pierwszym licznych wskazań, jak doprowadzić do 
wyrównania, a nie do utraty energii. MęŜczyzna, który miał wiedzę w tym zakresie 
przejmował na siebie dobrą karmę kobiety, jeśli natomiast jej nie posiadał, zachodziła 
obawa, Ŝe to ona przejmie jego dobrą karmę, nie dając nic w zamian. Jedna z 
najstarszych Upaniszad - Brihandaranjaka, poświęcająca niemało miejsca tym 
zagadnieniem (VI.4.3 – VI.4.11), potwierdza powyŜsze w następujących słowach:

Zaprawdę, jak wielki jest świat odprawiającego ofiarę WadŜapaja,

Tak wielki świat tego, kto znając to, miłość uprawia,

I dobre uczynki kobiet ku sobie obraca. 

Kto tego nie zna uprawiając miłość,

Jego dobre uczynki kobiety obracają ku sobie (VI. 4.3).

Inny jeszcze rodzaj karmy to więzi rasowe, narodowe, państwowe, rodzinne, religijne, 
więź przynaleŜności do określonej warstwy społecznej, zawodowej, więzi 
organizacyjne, czy pewna misja historyczna, a więc więź poprzez jakąś wspólną ideę. 
W tym ostatnim wypadku osobisty związek uczuciowy moŜe istnieć lub nie, 
elementem wiąŜącym jest wspólna idea, wspólne zamiary i cele. Ludzkie 
mikrokosmosy inkarnują wyznaczoną przez prawo karmy ilość razy w danej rasie i 
podrasie. Niekiedy teŜ karma musi się wypełnić w pewnym narodzie, lub w 
określonej sytuacji społecznej, zawodowej, gdyŜ w poprzednich wcieleniach zaszły 
okoliczności wywołujące taki rodzaj karmy. Jak widać karma indywidualna splata się 
z karmą zbiorową. Ta pierwsza jest wiodąca, toteŜ ma wpływ na powstanie i 
wygaśnięcie innych rodzajów karmy, ale nie da się ich rozdzielić, gdyŜ wszystko w 
kosmosie tworzy jedną całość. Cała ludzkość stanowi magnetyczny związek 
wspólnego losu. Poprzez negatywne, destrukcyjne, nieczyste, egoistyczne uczucia i 
myśli powołujemy do Ŝycia kolektywne byty astralne, będące niszczącą siłą, która 
musi się wyładować w świecie fizycznym. Te astralne wiry powodują atmosferyczne 
zjawiska i katastrofy: trzęsienia ziemi, powodzie, huragany, tajfuny, burze i tym 
podobne. W ten sposób powstają równieŜ zjawiska społeczne oraz inne zdarzenia – 
psychozy tłumów, gwałty, rewolucje, wojny, epidemie chorób, plagi, serie 
przestępstw bądź katastrof. Niektóre te zjawiska mogą być jednak skutkiem ingerencji 
wyŜszych sił i stanowić coś w rodzaju niezbędnej korekty. PoniewaŜ stwarzamy takie 
a nie inne warunki w środowisku społecznym, bierzemy udział w karmie 
indywidualnej innych ludzi, w tym zakresie, w jakim swoje skłonności i czyny 
zawdzięczają oni wpływom warunków oraz otoczenia ( 35, s. 94, 100; 38, s. 39, 54, 
55, 64; 18, s.137–138; 30, s. 118–119; 40, s. 194, 198–199; 19, s. 110–111). 
Niezwykle waŜne znaczenie dla karmy zbiorowej ma odpowiednie wychowanie. I tak, 
karma narodu, owe Biblijne winy, za które Bóg karze do trzeciego i czwartego 
pokolenia, ulegnie zmianie, jeŜeli i osoby, i grupy o tym decydujące, zatroszczą się 
o dobre przyzwyczajenia ludzi. U przyszłych pokoleń poprawie ulegnie w ten sposób 
nie tylko aspekt moralny, ale takŜe zdrowotność narodu. I na odwrót (29, s. 56–57). 
Wreszcie w tym kontekście wspomnieć naleŜy o karmie rodzinnej. Wiadomo, Ŝe 
związki karmiczne w rodzinie są szczególnie silne i nadzwyczaj zawikłane. Ten 
aspekt wydaje się być oczywisty i nie wymaga komentarza. Natomiast interesujące 

background image

jest zagadnienie wpływu poprzednich pokoleń na następne, a co za tym idzie, na ile 
zachodzi dziedziczenie pewnych cech i zdolności. Wiadomo, Ŝe to dziecko, a ściślej 
ujmując określony mikrokosmos wybiera rodziców, a nie odwrotnie. Dziecko rodzi 
się więc tam, gdzie rodzice są najbardziej podobni do niego, w szczególności zaś, 
decydujące są tutaj wibracje matki. Karma przodków ma niewątpliwy wpływ na ich 
następców. Ciekawy przykład podał Rudolf Steiner: dzieci i wnuki osób 
o przekonaniach materialistycznych cierpią z tego powodu, gdyŜ zostają wyposaŜone 
w nieodporny system nerwowy, w związku z czym wykazują skłonność do chorób 
nerwowych. W ogólności fizyczna predyspozycja organizmu człowieka pojawia się w 
następnej inkarnacji karmicznie i częściowo przechodzi na następne pokolenia. W 
jakimś zakresie dziedziczone są teŜ pewne cechy i własności, jak choćby specyficzny 
kształt ucha u muzyków. W istocie jednak dziedziczność ma charakter wtórny. 
Przyszła ona bowiem niejako z zewnątrz – sam mikrokosmos w okresie przed 
kolejnym wcieleniem poszukiwał tych właśnie cech. Inny jeszcze przejaw karmy 
rodzinnej stanowi martwe urodzenie się dziecka. Decyduje o tym niezgodność krwi 
rodziców, pomimo Ŝe odpowiadają oni sobie pod względem ducha i duszy (28, s. 58, 
62–63; 29, s. 57–58, 65; 30, s. 90–91; 6, s. 125–126).

MoŜe się zdarzyć, Ŝe teraźniejsze Ŝycie człowieka nie ma nic wspólnego z jego 
nagromadzoną karmą. Tak bywa w wypadku wielkich indywidualności historycznych, 
które sprowadzane są w dół, w celach wyznaczonych przez rozwój ludzkości, bez 
względu na to, czy same miały juŜ inkarnować i w jakich warunkach. Niekiedy 
zostaje komuś przeznaczone, aby w dwóch lub trzech następujących po sobie 
wcieleniach zmarł młodo, bowiem to, co miał dać ludzkości, mógł uczynić tylko 
wtedy, gdy dysponował odpowiednimi siłami. TakŜe śmierć na skutek kataklizmu nie 
musi być wynikiem dawniejszego przewinienia. Wszystkie te sytuacje mogą wystąpić 
jako przyczyny, a wtedy wyrównanie będzie miało miejsce w późniejszym Ŝyciu (30, 
s. 130–132). Na skutek rzucenia klątwy kościelnej na kogoś, kto nie wyzwolił się 
jeszcze z ucisku świata zmarłych, zostaje on pchnięty do inkarnacji przeznaczonej dla 
niego całkowicie z zewnątrz (6, s. 112–113).

Kolejne wcielenia mają oczywiście na celu postęp duchowy człowieka, a nie 
polepszenie warunków jego bytu. KaŜde z nich przynosi określony rezultat w postaci 
magnetycznego zapisu w ciele kauzalnym, w naszej indywidualnej lipice. Istnieje z 
inkarnacji na inkarnację ścisły związek pomiędzy ciałami subtelnymi a ciałem 
fizycznym. Rudolf Steiner, który niezwykle wnikliwie przebadał te zagadnienia, ujął 
go tak: śyjemy od wewnątrz na zewnątrz. Widzimy więc, Ŝe to, co Ŝyje w naszym ciele 
astralnym jako radość i smutek, rozkosz i ból, przejawia się później w ciele 
eterycznym, Ŝe skłonności i popędy, których siedzibą jest ciało eteryczne, odnajdujemy 
w ciele fizycznym jako predyspozycje organizmu, a czyny przy których spełnieniu 
ciało fizyczne było narzędziem, przejawiają się w następnym wcieleniu jako 
zewnętrzne
 koleje losu. W ten sposób Ŝycie i działanie ciała astralnego staje się losem 
ciała eterycznego; ciało eteryczne tworzy los ciała fizycznego, zaś skutki czynów ciała 
fizycznego wracają do nas w swoim działaniu z zewnątrz jako fizyczna rzeczywistość 
w następnym wcieleniu
 (28, s. 55). Wynikają z tego trzy waŜne zasady. Po pierwsze – 
wszystko, co w jednym Ŝyciu przejawia się w ciele astralnym, w następnym wcieleniu 
przejdzie karmicznie w swej podstawowej postaci na ciało najbliŜsze pod względem 
wibracji, czyli na ciało eteryczne. Po drugie – wszystko, co w jednym Ŝyciu zachodzi 
w ciele eterycznym to znaczy charakter, usposobienie, skłonności, przyzwyczajenia 
człowieka, w następnej inkarnacji odradza się w ciele fizycznym, jako skłonność do 
zdrowia i choroby. Po trzecie – skutki naszych czynów wracają do nas w kolejnym 

background image

Ŝ

yciu jako nasz fizyczny los (28, s. 53; 29, s. 54, 55).

Wielką zasługą teozofii jest zwrócenie uwagi świata Zachodu na związek pomiędzy 
myślami, uczuciami, skłonnościami i działaniami człowieka w jednym Ŝyciu, a jego 
losem i właściwościami w następnym wcieleniu. Steiner wniósł tu chyba zresztą 
najwięcej (30, s. 58–159; 28, s.52–58; 29, s. 53–65; oraz 38, s. 45, 56, 100–101; 39, s. 
39, 49, 88–89). Na podstawie tychŜe badań, przeprowadzonych metodami 
nadzmysłowej percepcji, moŜna podjąć próbę zestawienia niektórych przyczyn i ich 
skutków. Nie naleŜy jednak przywiązywać się zbytnio do tego obrazu, bo jest on tylko 
ilustracją działania pewnych duchowych praw. Indywidualne przyczyny i skutki są 
róŜnorodne, z reguły bardzo skomplikowane i wymykają się one całkowicie ludzkiej 
ś

wiadomości mózgowej.

Jedna inkarnacja

Następna inkarnacja

1. Charakter, skłonności, właściwości, warunki, los człowieka:

Wiele prawdy w myślach człowieka

Dobre ciało astralne

Wiele doświadczeń

Ciało astralne wyposaŜone w odpowiednie 

zdolności, mądrość

Wiele radości

Ciało eteryczne skłonne do radosnego 

temperamentu

Przebywanie w samotności, mizantropia

Temperament melancholijny

CięŜkie warunki Ŝyciowe

Choleryk

Przyjemne Ŝycie, pozbawione większych walk i 

trudności lub przechodzenie obok wielu 

rzeczy, jedynie przyglądanie się im

Flegmatyk lub sangwinik

Stale powtarzane myśli i uczucia

Ukształtowany charakter

Altruizm, miłość do wszelkiego stworzenia

Zachowana długo młodość i świeŜość

Wiele dobrych uczynków

WraŜliwe sumienie, wybitna moralność

Egoizm, krytyka, zgryźliwość nienawiść 

i antypatia do wszystkich stworzeń

Słaba organizacja cielesna jako skutek 

przyjęcia w siebie tendencji skierowanych 

przeciwko własnej istocie, szybkie starzenie 

się, 

kurczenie się ciała fizycznego

Dopuszczanie do siebie tylko tego, 

co dostępne dla zmysłów

Brak silnego ośrodka woli

Pomocne czyny

Dobre środowisko

Wola pomagania innym

Uduchowienie

Szkodzące czyny

Złe środowisko

Cierpienie i ból

Mądrość

Ucieczka od bólu

Brak podłoŜa dla mądrości

Głęboka miłość

„Wielkie serce"

Tęsknoty i marzenia

Zdolności

Powodzenie w zamiarach i pracy

Entuzjazm, zapał

ś

ycie powierzchowne

Skłonność do kłamstwa

2. Choroby, ułomności fizyczne, przedwczesna śmierć

Dobre załoŜenia, ale niemoŜność ich 

zrealizowania na skutek ułomności fizycznej, 

pozostawanie w tyle za innymi, specyficzny 

charakter doświadczeń Ŝyciowych

Uzyskanie zdrowego organu jako korekta 

poprzedniego Ŝycia i przedwczesna śmierć, 

nawet juŜ w dzieciństwie

DuŜo cierpień na skutek chorób

Uroda, piękne ciało fizyczne (moŜe być jednak 

wypracowana takŜe w inny sposób)

Choroba przebyta na skutek infekcji

Piękne otoczenie

Dobre skłonności

Siła fizyczna, odporność, zdrowie

Złe popędy

Skłonność do ciągłych chorób

Dopuszczanie istnienia tylko tego, 

co dostępne dla zmysłów

Skłonność do chorób nerwowych

Wiara w istnienie wyŜszych światów

Spokojnie funkcjonujący system nerwowy

Dysharmonia pomiędzy ciałem 

eterycznym i astralnym

Cherlactwo

background image

Poczucie, Ŝe wszystkiego ma się dosyć, 

Ŝ

e jest się z siebie niezadowolonym

Chroniczna choroba

Strach w wielkich skupiskach ludzkich

(karma narodów)

Trąd

Szczególnie egoistyczne dąŜenie do zysku, 

popęd gromadzenia rzeczy dla siebie

Skłonność do chorób infekcyjnych

Praca dla dobra ludzkości

Wyjątkowa odporność na choroby infekcyjne

Zbyt słabe poczucie własnej Jaźni

(ciało kauzalne)

Cholera

Zbyt silne poczucie własnej Jaźni

Malaria

Uleganie silnym emocjom

Błonica

Brak troski o świat zewnętrzny, zamknięcie 

się w wewnętrznym Ŝyciu duszy

Odra w późnym wieku

Skłonność do rozwijania 

egoizmu, brak 

miłości do bliźnich, w znacznym stopniu

Ospa

Skłonność do naduŜyć

 zmysłowych, 

wpływy lucyferyczne

Zapalenie płuc

Napór zewnętrznej materialności, 

wpływy arymaniczne

Gruźlica płuc

Przywiązanie do ziemi, 

wpływ 

arymaniczny

Chora wątroba

Kłamstwa ludzi, 

kłamstwa wielkich osobistości

(karma zbiorowa)

Rozwój pewnych odmian drobnoustrojów 

chorobotwórczych, jako fizycznego wcielenia 

demonów kłamstwa

Indywidualna 

skłonność do 

kłamstwa

Słaba organizacja cielesna, nieprawidłowo 

zbudowane organy wewnętrzne

Uparte łamanie praw przyrody 

albo okrucieństwo, 

powaŜne krzywdy wyrządzane bliźnim

Kalectwo, wielkie zniekształcenia 

i anormalności fizycznego ciała, zwłaszcza 

od urodzenia lub wczesnego dzieciństwa

Okrucieństwo, przewrotność, 

wielkie krzywdy zadane innym,  

bardzo powaŜne błędy psychiczne

Choroby umysłowe

Wiele myśli, słów oraz czynów powraca do nas jeszcze w tym wcieleniu i albo nas 
wzmacnia, albo działa niczym burza, zaleŜnie od tego, co i do kogo wysłaliśmy, co 
uczyniliśmy innym. Podobnie róŜne choroby i dolegliwości sami na siebie ściągamy, 
sami tworzymy czy utrzymujemy ich przyczynę w sobie (42, s. 155–229). Jest to 
zawsze objaw dysharmonii i napięć pomiędzy trzema ja tej natury, pomiędzy 1) 
systemem głowy, 2) systemem serca i 3) systemem miednicy (wątroba – splot 
słoneczny – śledziona) – pierwotnym, nie poddającym się Ŝadnej kulturze ja tej natury 
(6, s. 35–37).

Karma człowieka nie jest całkowicie zdeterminowana. MoŜe ona ulec zmianie i to 
zarówno w sensie pozytywnym, jak i negatywnym. Przez egocentryzm i samowolę 
zawsze pogarszamy swój los. Niekiedy przybiera to skrajną postać, jak w wypadku 
samobójstwa, gdyŜ praobraz, matryca naszego ciała tworzona przez Hierarchię, w 
ramach wyznaczonych przez prawo karmy, przewiduje określoną Ŝywotność na dane 
wcielenie, pewien potencjał, który w tych ramach moŜna mniej lub bardziej 
racjonalnie wykorzystać. Samobójstwo burzy ten plan. Jan van Rijckenborgh 
przekazuje wiedzę na ten temat:

JeŜeli śmierć następuje w wyniku samobójstwa, to skutki tego są straszliwe. Praobraz 
w takim przypadku dysponuje jeszcze pełnią sił, jednakŜe istniejący potencjał nie jest 
przyjmowany w wyniku rozpadu ciała materialnego. Powstaje wtedy okropne 
cierpienie, bez moŜliwości wyzwolenia się poprzez reinkarnację, bez szansy wejścia 

background image

do sfery przejściowej, oczyszczenia się i wejścia do sfery niebiańskiej. Istnieje tylko 
ś

wiadomość, trwale mentalne i moralne doświadczanie tego ponurego czynu, zgroza i 

wyrzuty sumienia bez moŜliwości ukojenia.

W takim przypadku ratunek jest moŜliwy tylko wtedy, gdy krewni bądź przyjaciele, 
powodowani uczuciem miłości, będą w stanie nawiązać kontakt z praobrazem 
nieszczęśnika i zechcą wziąć na siebie odrzucony przez niego karman
 (14, s. 146–
147). W przeciwnym razie samobójca będzie musiał cierpieć do momentu, w którym 
nastąpiłaby normalna śmierć (6, s. 175; 43, s. 82).

Karma pewnej osoby moŜe teŜ zostać wytrącona ze swego biegu przez czyny innych 
ludzi nie przewidziane w jej losie. Z wyrównaniem karmicznym mamy do czynienia 
w dalszej inkarnacji. Poprzez niezwykłe ustosunkowanie się do okoliczności 
Ŝ

yciowych sami mamy szansę zmienić swój los. Szczególnie wtedy, gdy jesteśmy 

czujni i nie przegapiamy okazji, jaką daje nam przygodne spotkanie ze Szkołą 
Duchową czy z Nauczycielem. Pomimo tego, Ŝe pójście ścieŜką w tej inkarnacji nie 
jest jeszcze nieodzowne, na skutek zetknięcie się z duchowym promieniowaniem, 
podejmujemy pozytywną decyzję, nawiązujemy kontakt (35, s. 99). NiezaleŜnie od 
wyniku, zawsze jest to zasiew na przyszłość. Spotkanie takie zostaje zapisane w 
subtelnych nośnikach człowieka i nie da się go juŜ wymazać.

4. Prawo Łaski

Wstąpienie na ścieŜkę, które nieuchronnie następuje w jakiejś kolejnej inkarnacji 
zmienia los człowieka. Braterstwo bowiem w odpowiednim momencie 
przegrupowuje i na nowo układa karmę ucznia, na tyle, na ile jest to niezbędne. W 
ogólności karma ulega przyspieszeniu, w związku z tym, Ŝe łańcuch wcieleń ma się 
zamknąć wcześniej, niŜby to wynikało z normalnego przebiegu karmy ucznia. 
Przyspieszenie jest gwałtowne, jeśli wyrwanie z uchwytu koła narodzin i śmierci 
zostaje dane jako moŜliwość juŜ w tej inkarnacji, tym większe, im więcej wcieleń 
pozostałoby jeszcze danej osobie przy zachowaniu zwykłej kolei rzeczy.

TakŜe uczeń na ścieŜce poprzez plexus sacralis, poprzez biegun południowy swej 
istoty, system ognia węŜowego, połączony jest z całym światowym karmanem i z 
własnym karmanem mikrokosmicznym. Nie ma ona Ŝadnej kontroli nad będącą 
nośnikiem karmy podświadomością (8, s. 71, 91, 92; 9, s. 33–34). Elisabeth Clare 
Prophet, posługując się w stosunku do podświadomości określeniem „pas 
elektroniczny”, stwierdza:

Określenia tego uŜywamy w stosunku do podświadomości, która moŜe być 
przedstawiona na wzór zegara. Pas elektroniczny znajduje się w waszym polu od 
pępka do miejsca poniŜej stóp. Wygląda jak wielki kocioł o cementowym dnie. 
Wszyscy mamy to cementowe dno, gdzie zgromadzony jest zapas naszej ludzkiej 
ś

wiadomości i to on właśnie trzyma nas na ziemi. Kiedy go przetransmitujemy, nie 

będzie nic, co mogłoby nas trzymać na ziemi i będziemy mogli wznieść się w górę, tak 
jak to uczynił Jezus (Dz. 1, 9).

Ten pas po prostu ma wagę, karmiczną wagę, a Władcy Karmy wyznaczają ilu ludzi 
moŜe ewoluować na planecie, określając ogólną „wagę karmiczną” wszystkich 
strumieni Ŝycia na planecie. Im więcej ludzi będzie transmutowało swój pas 
elektroniczny, tym więcej będzie miejsca dla innych do przyjścia na świat, by mogli 

background image

pracować nad własną karmą. Ludzie transmutują karmę i dlatego nie chcą nikogo 
więcej na ziemi, poniewaŜ czują, Ŝe ziemia staje się zbyt cięŜka. Zbyt cięŜka w tym 
sensie, Ŝe wibracje są cięŜkie, nie do zniesienia – stąd mamy teorię zerowego wzrostu 
ludzkości
 (36, s. 27–28 oraz 44, s. 23–31).

Uczeń nie jest jednak w stanie sam tego dokonać. Pomocą słuŜy mu Hierarchia 
Chrystusowa, która wypromieniowuje w ten świat prawo łaski, prawo odpuszczenia, 
wymazania win. To siła Światła w nas, tworząc tak zwany drugi obieg magnetyczny, 
system nerwu sympatycznego, pokonuje ostatecznie starego węŜa kundalini. Karma 
nie jest juŜ wtedy prawem losu, lecz zostaje pochłonięta mocą Chrystusa. 
Wtajemniczony uczeń przechodzi przez proces przyspieszonej osobistej ewolucji, 
staje się pionierem nowej ery ludzkości (14, s. 73–76; 8, s. 190–192 oraz s. 72; 6, s. 
165–167, 194, 197, 208, 211, 223, 226; 11, s. 235; 45, s. 17–19).

Odpuszczanie win nie moŜe dotyczyć wszystkich ludzi w ich aktualnym stanie bytu. 
Jest to przecieŜ prawo łaski, a nie „łaska pańska”. Działa ono zgodnie z magiczną 
formułą wyraŜoną w modlitwie Ojcze nasz. Wymaga więc całkowitego zwrotu 
Ŝ

yciowego, Ŝycia według Kazania na górze, przy czym chodzi tu o ezoteryczny aspekt 

tych świętych nauk (10). Dobre uczynki, chociaŜ konieczne, nie są wybawiające. 
Uczeń postępuje zgodnie z praktyką nie-działania, nie-czynienia, ani niczego nie 
przyciąga, ani teŜ nie odrzuca (wu – wei). Nie pragnie niczego dla siebie, takŜe i 
zbawienia, Ŝyje dla świata, dla innych. Kroczy spontanicznie ścieŜką, nie dbając o 
wynik.

Ś

wiatło jednak równieŜ parzy. Nie tylko, Ŝe odsłania ono nasze wady i 

niedoskonałości, ale ponadto odrzucona przez świadomość siła Światła mści się na 
zdrowiu, fizycznym lub psychicznym. Nie moŜe być inaczej, bo zatrzymuje się ona 
wówczas u bram plexus sacralis i musi przez nie przejść. Nie znajduje innej drogi. 
Skutkiem tego jest silne poruszenie całej nagromadzonej karmy. Przywołana, ale nie 
zasymilowana siła światła krąŜy w systemie czakramów, od czakramu gardła 
począwszy, aŜ po plexus sacralis i przez wszystkie odpowiednie organy z powrotem. 
W tym procesie cyrkulacji uszkodzeniu oraz zakłóceniu ulega wiele narządów, z 
czym wiąŜą się równieŜ spustoszenia psychiczne. Tak więc negatywna odpowiedź na 
Ś

wiatło moŜe być przyczyną róŜnych dolegliwości i groźnych chorób, nawet 

ś

miertelnych. Ponadto w nadchodzącej epoce Wodnika rewolucja kosmiczna i 

atmosferyczna będzie działała niszcząco na ciała wszystkich ludzi, którzy silnie 
trzymają się ziemskiej natury. Wywoła ona powaŜne, trudne do opanowania choroby i 
dolegliwości (9, s. 33–34, 38; 7, s. 63; 15, s. 123; 13).

Istnieje jarzmo Prawa, istnieje teŜ wolność Ewangelii. Poprzez wypełnienie Prawa 
dochodzimy do wolności. I to jest ta wielka obietnica dla wszystkich. To jest droga 
kaŜdej ludzkiej istoty, która bez forsowania się, we własnym tempie, powraca do 
Domu Ojca.

Wrocław, 24.07.1999 r. Leonard Górnicki

background image

Literatura

1.  Biblia to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Nowy Przekład z 

języków hebrajskiego i greckiego opracowany przez Komisję Przekładu Pisma 
Ś

więtego, Warszawa 1982.

2.  Pismo Święte Nowego Testamentu i Księga Psalmów w przekładzie z języków 

oryginalnych. Opracował Zespół Biblistów Polskich z inicjatywy Benedyktynów 
Tynieckich, Poznań – Warszawa 1976.

3.  Upaniszady. PrzełoŜyła i wstępem opatrzyła Marta Kudelska, Kraków 1998.
4.  J.Krishnamurti, Rozwiązanie Zakonu Gwiazdy. Tłum. Helena Bołoz - 

Antoniewiczowa, Warszawa 1929.

5.  Czas Zmian. Wypisy z „Share International Magazine”, Warszawa b. r. (numer w 

całości poświęcony Maitreji).

6.  J. van Rijckenborgh, Nadchodzący nowy człowiek, Katowice 1992.
7.  J. van Rijckenborgh, Dei Gloria Intacta. Chrześcijańskie Misteria Wtajemniczenia 

Ś

więtego RóŜokrzyŜa dla czasów nowoŜytnych, Wrocław 1995.

8.  J. van Rijckenborgh, Gnoza w aktualnym objawieniu, Katowice 1990.
9.  J. van Rijckenborgh, Uniwersalny lek, (Bielsko - Biała 1993).
10. J. van Rijckenborgh, Światło Świata, Wrocław 1999.
11. J. van Rijckenborgh, Egipska Pragnoza i jej wołanie w wiecznym teraz. Ponownie 

obwieszczona i objaśniona na podstawie Tabula Smaragdina i Corpus 
Hermeticum Hermesa Trismegistosa. T. I, Wrocław 1997.

12. J. van Rijckenborgh, Egipska Pragnoza i jej wołanie w wiecznym teraz. T. II (w 

przygotowaniu przez Wydawnictwo Rozekruis Pers).

13. J. van Rijckenborgh, Wielki przewrót. Wolny przekład z niemieckiego T. W., 

Gliwice 1969 (mszp.). Rozdział I Rewolucja atmosferyczna i obecne katastrofy 
samolotowe oraz rozdział XV. Przyczyny chorób.

14. J. van Rijckenborgh, Elementarna filozofia nowoczesnego RóŜokrzyŜa, Warszawa 

1989.

15. J. van Rijckenborgh, C. de Petri, Powszechna Gnoza, Bielsko - Biała 1993.
16. J. van Rijckenborgh, C. de Petri, Die Elementalen in der aurischen Sphaere des 

Menschen, Pentagramm, Nr 10 i 11, 1979.

17. C. de Petri, Der Golem, Pentagramm Nr 6 - 7 i 8, 1980. 
18. A. Klizowski, Uprogu epoki Ducha. Wprowadzenie do Agni Jogi, Warszawa 

1994.

19. L. Górnicki, Myśli to rzeczy Komentarz do Potęgi myśli Annie Besant, w: 

A.Besant, Potęga myśli, Wrocław 1997. 

20. Bahrâm Elâhi, Droga do doskonałości, Tłum. Aleksandra Kurczab, Warszawa 

1990.

21. P.Loti, Indie. Przeł. Józef Jankowski, T. II, Warszawa 1905.
23. Uroczystość kremacji Annie Besant, Wiedza Duchowa 1934, T. I.
24. A.Nethercot, The frrst five lives of Annie Besant, London 1960.
25. A.Nethercot, The last four lives of Annie Besant, London 1963.
26. H. P. Bławatska, Klucz do teozofii. Przeł. Wanda Dynowska, T. 2, Warszawa 

1996.

27. Kuthumi. Studia nad aurą ludzką. Podyktowane Wysłannikowi Markowi L. 

Prophet. Wydane przez Andrzeja Sychowicza, Olsztyn 1993.

28. R. Steiner, Duchowe hierarchie i ich odzwierciedlenie w świecie fizycznym. 

Zwierzyniec, planety kosmos. Tłum. Michał Waśniewski, Gdynia 1995..

29. R. Steiner, Teozofia RóŜokrzyŜowców. Tłum. Michał Waśniewski, Gdynia 1996.

background image

30. R. Steiner, U bram teozofii. Tłum. Michal Waśniewski, Gdynia 1997.
31. R. Steiner, Przejawy karmy. Tłum. Michał Waśniewski, Gdynia 1997.
32. R. Steiner, Księga wiedzy tajemnej. T. 2. Tłum. W. Wolański i M.K, Sosnowiec 

1991.

33. H. P. Bławatska, Doktryna Tajemna. Ewolucja kosmiczna, T. 1, Warszawa 1995.
34. J. C. Chatterji (Brahma-charin-Bodhab-Kiskhu), Filozofia ezoteryczna Indii. 

Przekład z angielskiego B.C., Warszawa 1926.

35. M. Heindel, Światopogląd RóŜokrzyŜowców. Ezoteryczne chrześcijaństwo 

przyszłości. Tłum. Irena Brudnikowa, Warszawa 1993.

36. C. Jinarajadasa, Człowiek we wszechświecie. Przeł. Wanda Dynowska, T. 1, 

Madras 1957.

37. E. C. Prophet, Do Boskiego mistrzostwa poprzez Zegar Kosmiczny, wykreślanie 

cykli karmy i inicjacji. Opracowane i wydane przez Andrzeja Sychowicza, 
Olsztyn 1993.

38. Śankaraczarja, Klejnot Mądrości Wschodu. Spolszczył i objaśnił Józef 

Switkowski. Komentarzem opatrzył Leonard Górnicki (w druku - Wydawnictwo 
Pracownia „Borgis”).

40. Jak kierować swoim przeznaczeniem czyli prawo przyczyny i skutku. Opracowała 

Wanda Dynowska według A. Besant i C. Jinarajadasy, Katowice 1995.

41. Prawo karmy. Prawo przyczyny i skutku. Wybór i redakcja tekstów Leszek 

PodŜorski, Wrocław - Cieszyn 1993.

42. Jogi Rama - Czaraka (W. W. Atkinson), DŜniani - Joga. Joga mądrości. KsiąŜka o 

najwyŜszych naukach jogów. Przeł. Wacław Dunin - Goździkowski, Warszawa 
(1929 ?). 

43. N. Douglas, P. Slinger, Tajemnice seksu. Alchemia ekstazy. Przeł. Jacek 

Sieradzan, T. 1, Kraków, W Roku śelaznej Owcy.

44. B. J. Baginski i S. Sharamon, Reiki. Uniwersalna energia Ŝyciowa. Tłum. Jolanta 

Herian - Ślusarska, Kraków 1995. 

45. F. Hartman, Niektóre tajemne wiadomości z koła Tybetańskich Mistrzów. Przeł. 

I.T.A., przejrzany i poprawiony przez E. Polończyka, Warszawa 1992.

46. Saint Germain, Złota Księga, Rzeszów b. r.
47. Co ma wspólnego karma z boską sprawiedliwością, Pentagram Nr 28, Wrocław 

1997.

background image

Dodatek:

Annie Besant

Śmierć, a co potem?

(fragment)

background image

Wstęp

KtóŜ nie zna opowiadania o tym misjonarzu paulińskim w starej Anglii, który 
pewnego wieczoru wystąpi przed królem saksońskim Edwinem, otoczonym przez 
swych starostów, aby mu wyłoŜyć i wyjaśnić nauki wielkiego Mistrza!

Podczas gdy właśnie mówił o śmierci i nieśmiertelności, zdarzyło się, Ŝe jakiś ptak 
wleciał przez otwarte okno do sali, pewien czas krąŜył po niej i potem znowu zniknął 
w ciemnościach nocy.

Stary apostoł wiary skorzystał z tego zdarzenia, aby przedstawić królowi wfrunięcie 
ptaka do sali, jako symbol znikomości Ŝycia ludzkiego, twierdząc Ŝe zniknięcie tegoŜ 
uzmysławia naukę jego wiary, iŜ dusza po krótkim pobycie na sali Ŝycia uchodzi z 
niej, prawda, nie, aby zniknąć w mroku nocy, lecz aby wzbić się do glorii słonecznej 
wspaniałego świata. Człowiek rodzący się wstępuje z mroku przez otwarte okno do 
Ŝ

ycia ziemskiego; tylko krótki czas tego Ŝycia pozostaje on widzialny dla naszych 

oczu, aby przez śmierć zniknąć nam znowu w otwartym oknem. Po wszystkie czasy 
szukał człowiek w religii odpowiedzi na to waŜne pytanie: „Skąd pochodzi to Ŝycie i 
dokąd uchodzi?”. Ale odpowiedzi religii na nie bywały nader róŜne...

W naszych czasach, wiele stuleci po wspomnianej rozmowie misjonarza paulińskiego 
z królem Edwinem, jest w chrześcijaństwie wielu ludzi. którzy pytają się, czy czło-
wiek w ogóle ma jakąś duszę, która skądkolwiek pochodzi lub dokądkolwiek pójść 
moŜe, i jest wątpliwe, czy był kiedyś w historii powszechnej okres, w którym by 
równocześnie Ŝyło tylu niedowiarków (co do duszy). Z drugiej strony wyznawcy tejŜe 
nauki Chrystusowej, która ich wszakŜe poucza, Ŝe okropności śmierci nie istnieją 
więcej, otoczyli łoŜe śmierci i trumnę daleko posępniejszymi i smutniejszymi 
ceremoniami pogrzebowymi, niŜ wyznawcy jakiejkolwiek innej religii. CzyŜ moŜe 
być coś bardziej przygniatającego nad głuchą boleść, jaka zwiesza się nad domem, w 
którym mają chować zmarłego! CzyŜ jest coś bardziej odpychającego, jak te stroje 
Ŝ

ałobne z matowej krepy i wyszukana obrzydliwość welonu wdowiego, w którym 

pozostała Ŝona opłakuje „uwolnienie się od więzów ciała” jej małŜonka! Czy jest coś 
wstrętniejszego jak te sztucznie ponure miny Ŝałobników, zawodzenia płaczek 
pogrzebowych i tym podobne zwyczaje!

Ostatnie lata przyniosły pod tym względem wielki i godny uwagi postęp: nastąpiła 
niejedna poŜądana zmiana i unika się coraz bardziej powiększania bólu ludzkiego 
przez draŜnienie go.

Ten ponury pogląd na śmierć jest cechą charakterystyczną „chrześcijaństwa” i znalazł 
sobie wyraz zarówno w jego sztuce, jak i literaturze. Śmierć przedstawiono jako 
szkielet z kosą w ręku, jako szyderczo uśmiechniętego upiora, albo jako groŜącą, 
straszną postać, z groźnym obliczem i podniesioną maczugą, albo teŜ, jako 
klekoczące straszydło, trzymające klepsydrę – słowem – wszystko wywołujące strach 
i odpychające, co tylko fantazja mogła wymyślić – było uŜywane dla wytworzenia 
sobie obrazu tego słusznie przezwanego „Króla strachu”.

Milton, który tak bardzo usiłował w swoich wspaniałych poezjach nadać obrazową 
postać kursującym pomiędzy ludem wyobraŜeniom „chrześcijańskim” jego czasu, 
zuŜył całą siłę i rozmach swojej niezrównanej sztuki opisowej, aby postać śmierci 

background image

otoczyć strachem.

Jego Raj utracony jest przepełniony straszliwymi opisami śmierci:

(...) Inna postać –

JeŜeli moŜna zwać postacią to, czemu braknie postaci. 
Co jest niepoznawalne przez członków zlane formy: 
JeŜeli moŜna zwać istotą to, co zdaje się li cieniem –
Jako noc czarna, widniała przed nami,
Patrząca gniewnie, jak dziesięć Furii, i jako piekło 
straszna,
Groźnie wstrząsając straszliwą maczugą; a miejsce, 
Gdzie łeb jej być się zdawał, zdobiło coś w rodzaju 
Korony. TuŜ obok niej stał Szatan. A monstrum,
miejsca swego.
Podniósłszy się, podeszło wraz bliŜej, coraz bliŜej,
Takim okropnym krokiem, Ŝe piekło pod nim drŜało(..)
(...) Straszliwa była mowa ohydnego,
A gdy, tak mówiąc, wciąŜ groził, dziesięciokroć jeszcze byt straszniejszy
I potworniejszy (... )
(...) Ale on, mój wróg odwieczny
ZbliŜał się coraz bardziej, maczugą potrząsając, 
Stworzon li dla zagłady. Uciekłem, krzycząc: „Śmierć!" 
Na słowo to drŜy piekło, rozlega się jęk skargi
Z wszystkich otchłani jego, a echo „Śmierć!" powtarza(...). 

(Raj utracony, Ks. II, w. 666-789)

Jest więcej niŜ dziwne, Ŝe ludzie mający się za wyznawców i uczniów Nauczyciela, 
który – jak wiadomo – głosił otwarcie i jasno naukę o nieśmiertelności Ŝycia, mogą 
mieć tak straszne wyobraŜenie o śmierci. I zaprawdę, naleŜy wprost głupim nazwać to 
twierdzenie, które pomimo napraszającego się zewsząd, zupełnie przekonywającego 
materiału dowodowego, daje się czasem słyszeć, jakoby nauka o nieśmiertelności 
duszy była zwiastowana i wystawiona na światło dzienne po raz pierwszy od początku 
ś

wiata dopiero przed osiemnastoma wiekami. Gdyby nawet pozostał, jako jeden 

jedyny w swoim rodzaju tylko obszerny rytuał egipski, do którego takŜe zalicza się 
omawiająca wędrówki duszy Księga Umarłych to wystarczyłoby, aby takie na niczym 
nie oparte twierdzenie raz na zawsze obalić i usunąć. Posłuchajmy kilku wyjątków ze 
wspomnianej księgi:

O wy! którzy naleŜycie do orszaku Boga, wyciągnijcie ku mnie ramiona swoje, 
albowiem i ja chciałbym powiększyć wasze grono (XVIII, 22).

Chwała ci, Ozyrysie, Panie Światła, który mieszkasz w źródle potęgi, w sercu 
ciemności zupełnej. Staję oto przed tobą, jako dusza oczyszczona; obydwie ręce moje 
wyciągają się do ciebie. (XXI, I).

Otwieram sobie niebo, bowiem wypełniam przykazania dane w Memphis. Poznaję 
moją istotę najwewnętrzniejszą, zdobyłem ją sobie; ramiona moje uczyniłem 
posłusznymi sobie i nogi moje poddałem woli mojej. Moja dusza juŜ nie jest 
uwięziona w ciele, bowiem stoi przed wrotami Amenti (XXVI, 5–6).

background image

Aby nie nuŜyć czytelnika zbyt wieloma przytoczeniami z księgi, której treścią 
wyłączną są czyny i przemowy człowieka wyzwolonego z ciała, poprzestanę na 
przytoczeniu tu jeszcze ustępu dotyczącego wyroku ostatecznego na zwycięską duszę:

Zmarły ma być przyjęty do grona bogów niŜszych sfer boskich, skąd nigdy więcej nie 
ma być wykluczony. Ma on pić z nurtów rzeki niebieskiej (...) Jego dusza nie ma 
schnąć w więzieniu; jest to bowiem dusza, która niesie błogosławieństwo wszystkiemu 
w pobliŜu niej. Robactwo nie ma jej toczyć!
 (GLXIV, 1-I - I 6).

Wiara w reinkarnację dowodzi wystarczająco, Ŝe wszystkie religie, w których 
tworzyła ona punkt środkowy nauki, wierzyły w trwanie duszy po śmierci; ale 
pomimo to chciałabym przytoczyć tutaj, jako przykład, wyjątek z „Kodeksu Manu”, 
który następuje po rozprawie o metampsychodzie i odpowiada na pytanie co do 
uwolnienia się od dalszych wcieleń:

Twierdzą, Ŝe ze wszystkich tych przymiotów świętych najprzedniejsze jest 
samopoznanie (lub, lepiej wyraziwszy się, poznanie Jaźni, albo Atmy); ono bowiem 
jest, zaprawdę, najdoskonalsze ze wszystkich umiejętności, gdyŜ przez nie osiągamy 
nieśmiertelność. (XII, 85).

Bardzo dobitnie wypowiada się takŜe na temat owego pytania wzniosła religia 
Zaratustry, jak tego dowodzi następujący ustęp, wyjęty z Awesty, w którym ta stara 
księga, opisawszy róŜne wędrówki pośmiertne jednej duszy, tak ciągnie dalej:

Dusza człowieka sprawiedliwego przekracza pierwszy stopień i dostaje się do Humaty 
(nieba), potem przekracza drugi stopień i dostaje się do Hukhty, następnie przekracza 
trzeci stopień i dostaje się do Harastu; wreszcie dusza sprawiedliwego wzbija się na 
czwarty stopień i dociera do światła wiecznego.

Tako rzecze do niego jeden z dawniej umarłych: Jak ty – umarły w sprawiedliwości i 
czystości z twego więzienia cielesnego, z twojej posiadłości ziemskiej, ze świata 
fizycznego – znalazłeś się tu, w świecie niewidzialnym, ze znikomości wzbiłeś się do 
wieczności? W jaki sposób dokonałeś tego – o ty, którego pozdrawiam?

Na to odpowiada Ahura–Mazda: Nie pytaj tego, do którego skierowałeś zapytanie 
swoje, bowiem przebył on straszną, okropną drogę rozłączenia duszy z ciałem.

RównieŜ jasno i dobitnie wyraŜa się perski Desatir. To składające się z 15 ksiąg 
dzieło, stworzone przez proroków perskich, było początkowo ułoŜone w języku 
Avesta. Bóg zwie się tam Ahura–Mazda, albo Yazdan. Czytamy tam:

Bóg dal człowiekowi wyŜszość nad zwierzętami przez nadanie mu duszy, która jest 
wolną, prostą, niematerialną, niezłoŜoną, nie znającą pragnienia substancją, i która 
przez wydoskonalenie się zostaje aniołem.

Jego niezgłębiona mądrość i niezbadana wiedza złączyła duszę z ciałem materialnym.

JeŜeli on (człowiek) czyni dobrze w ciele materialnym, oraz posiada właściwą wiedzę 
i religię, to jest on Hartasp... 

Z chwilą, gdy opuszcza on swoje ciało materialne, przyjmuję go Ja (Bóg) do świata 

background image

aniołów, aby mógł z nimi obcować i Mnie oglądać.

Lecz jeŜeli on nie jest Hartasp, pomimo to jednak jest mądry i wolny od występków, 
podniosę go do stopnia aniołów.

KaŜdy człowiek znajdzie właściwe sobie miejsce, według miary jego mądrości i 
poboŜności, w rzędzie mędrców w niebie, albo na gwiazdach. A w tych regionach 
szczęśliwości pozostanie on na wieki. (Przekład Mirzy Mohamed Hadi: The Platonist 
s. 306).

Panujący w Chinach odwieczny zwyczaj czczenia duchów przodków dowodzi, Ŝe i tu 
była ogólnie rozpowszechniona wiara w ciągłość Ŝycia ludzkiego za grobem. Księga 
Szu-king, którą Mr. James Legge uwaŜa za najstarsze dzieło klasyczne Chin i które 
zawiera zapiski historyczne z lat 2357–627 p.n.e., roi się od wskazówek co do tych 
dusz, które łącznie z innymi istotami duchowymi czuwają nad interesami ich 
potomków oraz nad dobrem państwa. Tak na przykład upomina Pan–Kang, który 
panował od 1401–1374 p.n. e., swoich poddanych:

DąŜeniem moim jest wszystkich was wspierać i Ŝywić. Wspominam przy tym moich 
przodków, którzy są obecnie duchami władczymi... Gdybym popełniał błędy w 
panowaniu moim i długo szedł tą błędną drogą, to mój wzniosły władca (załoŜyciel 
naszej dynastii) zesłałby na mnie dotkliwą karę za moje przewiny i wykrzyknąłby: 
„Czemu ciemięŜysz lud mój?” Zaś jeŜeli ty, ludu, liczący się na miliony, nie będziesz 
mocno wierzył w nieśmiertelność Ŝycia twego i mnie – jednego – popierał w 
przeprowadzaniu planów moich, wówczas dawni królowie ześlą na ciebie cięŜkie kary 
i zawołają: „Dlaczego sprzeciwiacie się naszemu młodemu wnukowi, tracąc przez to 
cnotę waszą? A od kar tych, które oni z góry ześlą na was, nie będziecie mogli uciec
(...) Wasi dziadowie i pradziadowie wyrzekną się was wtedy i zostawią was na pastwę 
ś

mierci!”.

(Sacred books of the East – III, 109–110). 

Ale praktyczny skutek tego starego wierzenia, przy którym Chińczycy trwają równieŜ 
niezłomnie do dziś dnia, jak i w tych dawno zamierzchłych stuleciach, jest nader nikły 
i zmiana, którą ludzie nazywają śmiercią, wyciska na Ŝyciu i myśleniu mieszkańców 
tego kwiecistego kraju bardzo nieznaczne piętno.

Cytat w rodzaju poprzednich moŜna by dodać jeszcze setki, ale i te wystarczą dla 
wykazania jak niedorzeczny jest pogląd, jakoby wiara w nieśmiertelność miała do 
zawdzięczenia swoją genezę chrześcijaństwu. Całą staroŜytność opromieniała wiara w 
nieśmiertelność człowieka, która przejawiała się nie tylko w Ŝyciu codziennym, ale i 
w literaturze, i dzięki której ludzie ze spokojną powagą przekraczali wrota śmierci.

Pozostaje nierozwiązana zagadka, w jaki sposób chrześcijaństwo, którego nauka 
przecieŜ jak najenergiczniej i jak najradośniej wiarę tę na nowo wzmocniła, 
wyhodowało nigdzie indziej nie spotykany strach przed śmiercią – strach, który nie 
tylko w Ŝyciu społecznym, ale takŜe w chrześcijańskiej sztuce i literaturze, gra rolę 
tak wybitną. Nie sama wiara w piekło otoczyła mogiłę ludzką tym strachem; inne 
religie bowiem posiadają takŜe swoje wierzenia w piekło, a pomimo to wyznawcy ich 
nie znają tej strasznej bojaźni wobec śmierci.

Tak na przykład Chińczycy, którzy uwaŜają śmierć za przebieg tak nieznaczny i 

background image

błahy, wierzą w cały szereg piekieł, jedynych w swoim rodzaju z ich róŜnymi mękami 
i udręczeniami. MoŜliwe, Ŝe róŜnica w pojmowaniu śmierci leŜy raczej w charakterze 
rasowym, niŜ w wyznaniu wiary, albo takŜe w tym, Ŝe czynne Ŝycie 
zachodnioeuropejczyka wzdraga się przed przeciwieństwem tegoŜ i jego pozbawiony 
fantazji, zmaterializowany rozsądek uznaje, Ŝe stan bezcielesny jest co najmniej 
niedogodny; podczas gdy mieszkaniec Wschodu, bardziej skłonny do marzeń i mi-
styki, czuje do medytacji pociąg i stara się wytrwale juŜ podczas Ŝycia ziemskiego 
otrząsnąć się z naporu zmysłów, uwaŜając stan bezcielesny za nader poŜądany i w 
zupełności odpowiedni do oddania się bez przeszkody rozmyślaniu.

Zanim wszakŜe przystąpimy do bliŜszego rozpatrzenia wypadków pośmiertnych, 
musimy podać, przynajmniej w krótkim zarysie, z jakich róŜnorodnych części składa 
się człowiek, według nauk filozofii ezoterycznej, bowiem, nie znając jego 
pojedynczych składników, nie moglibyśmy takŜe zrozumieć ich rozłączenia.

A więc, człowiek składa się:

Atma

Nieśmiertelnej troistości 

Buddhi 
Manas

Kama
Prana 

i ze śmiertelnej czworakości 

Linga Śarira
Sthula Śarira

Sthula Śarira (rupa) jest to ciało fizyczne, złoŜona z róŜnorodnych narządów, 
widoczna i dotykalna postać zewnętrzna. Linga Śarira jest to ciało astralne, albo 
sobowtór astralny ciała fizycznego (cień, „widmo"). Prana jest to siła Ŝyciowa, ta 
niezbędnie potrzebna siła do wprowadzenia molekuł astralnych i fizycznych w 
stosunek skoordynowany i wytworzenia z nich pewnego organizmu. Prana jest to ów 
znajdujący się w kaŜdym organizmie odem Ŝyciowy

, ta część uniwersalnego odemu 

Ŝ

yciowego, jaką organizm przyswoił sobie na okres czasu , który nazywamy 

„Ŝyciem". Kamarupa jest to zbiorowisko skłonności, pragnień Ŝądz i namiętności, 
które człowiek posiada na równi ze zwierzęciem, a więc ciało astralne. Manas jest to 
to, co w nas myśli, inteligencja, rozum. Buddhi jest to nośnik, albo wehikuł, w którym 
mieszka Duch. Atma = Duch, w którym jedynie Buddhi moŜe się objawić.

Ogniwem łączącym pomiędzy nieśmiertelną triadą, a śmiertelną czworakością jest 
Manas, który podczas Ŝycia ziemskiego, czyli inkarnacji, posiada naturę podwójną i 
działa, jako manas wyŜszy i niŜszy. Manas wyŜszy wydziela promień – manas niŜszy, 
który pracuje w mózgu i za pomocą mózgu w człowieku, tworzy jego intelekt. Ten 
manas niŜszy łączy się z kamą, naturą namiętnościową, i tym tłumaczy się pogląd 
filozofów zachodnich, według którego namiętności i Ŝądze są uwaŜane za części 
składowe rozumu. Przez to połączenie wytworzył się most pomiędzy wyŜszą a niŜszą 
naturą człowieka, jako Ŝe ów kama-manas przez swoje wyŜsze elementy, pochodzące 
z manasu, naleŜy do wyŜszej, a przez swoje niŜsze elementy kamy – do niŜszej natury 
tegoŜ. Manas ów tworzy nie tylko pole walki na czas Ŝycia ziemskiego, ale i w Ŝyciu 
pośmiertnym odkrywa jeszcze powaŜną rolę. Ze względu na zmieszanie w kama-
manasie elementów śmiertelnych z nieśmiertelnymi zaproponuję następującą 

background image

nieznaczną zmianę w naszym podziale siedmiu pryncypiów człowieka:

Atma 

(Duch pozostający w łączności z Absolutem)

Nieśmiertelne:

Buddhi 

(duchowa dusza)

 

Manas wyŜszy 

(zawiera zapis karmiczny)

 

względnie
ś

miertelny: 

Kama-Manas (lub Manas niŜszy):

Prana (

siła Ŝyciowa, ciało eteryczne)

 

Ś

miertelne: 

Linga Śarira 

(ciało astralne)

Sthula Śarira 

(ciało fizyczne)

Podobny podział znajdujemy takŜe u niektórych pisarzy chrześcijańskich, którzy 
nauczają: Duch jest, dzięki swemu początkowi boskiemu, w swojej istocie najbardziej 
wewnętrznej nieśmiertelny; dusza natomiast posiada tę własność tylko względnie, tj. 
moŜe osiągnąć nieśmiertelność przez połączenie się z Duchem; zaś ciało jest dzięki 
całej naturze swojej śmiertelne. Większość niedostatecznie poinformowanych 
„chrześcijan" dzieli człowieka tylko na dwie części: ciało, które przez śmierć rozkłada 
się, i coś, co śmierć przeŜywa, a co nazywa się tu duszą, ówdzie duchem. Ta ostatnia 
klasyfikacja, o ile to w ogóle moŜna nazwać podziałem, jest zupełnie 
niewystarczająca, jeŜeli szukamy jakiegokolwiek rozumnego wyjaśnienia lub 
oświetlającej hipotezy co do zjawisk pośmiertnych. Natomiast przyjęcie podziału 
istoty ludzkiej na trzy elementy daje nam juŜ daleko trafniejszy obraz jej całej natury, 
ale i ono nie wystarcza jeszcze do wyjaśnienia niektórych zjawisk. Jedynie podział na 
siedem elementów daje nam obraz zarówno odpowiadający rozumowi, jako teŜ 
faktom, które mamy tu bliŜej rozpatrzyć. Dlatego teŜ kaŜdy początkujący uczyni 
dobrze, zapoznając się z tym podziałem, chociaŜby wydał mu się nieco zbyt rozciągły. 
WszakŜe, gdyby poświęcił studium swoje wyłącznie zbadaniu ciała i jego ruchów, 
musiałby pocić się nad przyswojeniem sobie jeszcze bardziej rozciągłej i daleko 
więcej wchodzącej w szczegóły klasyfikacji, niŜ ta, której tu od niego Ŝądamy. Wtedy 
musiałby się zapoznać z róŜnicą pomiędzy muskułami a komórkami nerwowym i tak 
dalej, jak równieŜ z róŜnymi zdarzającymi się tu wariacjami, i gdyby chciał w 
nieświadomości swojej zbuntować się przeciw temu tak starannie i do 
najdrobniejszych szczegółów wypracowanemu systemowi, wytłumaczono by mu, Ŝe 
tylko na mocy tak dokładnego zbadania róŜnych części składowych ciała mogą być 
zrozumiane róŜnorodne i tak skomplikowane zjawiska działalności Ŝyciowej.

Jeden rodzaj komórek jest przeznaczony do karmienia ciała, inny zabezpiecza ruch, 
jeszcze inny umoŜliwia wydzielanie, et cetera, i jeŜeliby nie kaŜdy oddzielny rodzaj 
posiadał swoją własną nazwę, to powstałoby stąd okropne zamieszanie i niekończące 
się nieporozumienia, i funkcje fizyczne pozostałyby niezrozumiałe. Wobec długości 
drogi, jaka nam pozostaje jeszcze do odbycia, oszczędzi nam czasu i przyda jasności, 
jeŜeli przede wszystkim przyswoimy sobie kilka wyraŜeń technicznych; a Ŝe jasność 
konieczna jest zwłaszcza tam, gdzie chodzi o wyjaśnienie i zrozumienie 
skomplikowanych procesów pośmiertnych, czuję się przeto nawet zmuszona – wbrew 
mojemu dotychczasowemu zwyczajowi – od początku posługiwać się tymi 
wyraŜeniami technicznymi; nie posiadamy bowiem dotychczas w naszym języku 
Ŝ

adnych słów oddających wyczerpująco ich znaczenie, zaś uŜywanie długich zwrotów 

objaśniających jest nie tylko nader uciąŜliwe, ale często ponadto niedostateczne.

Co do mnie, to uwaŜam, Ŝe w sporach pomiędzy zwolennikami filozofii ezoterycznej 

background image

a spirytystami, zawiniło przewaŜnie wynikające z nieścisłości sposobu wyraŜania się 
niezrozumienie wzajemnych poglądów. Pewien wybitny spirytysta wyraził się 
niedawno z niecierpliwością, Ŝe nie pojmuje zupełnie, do czego mają być potrzebne 
dokładne definicje; co do niego, to rozumie on pod słowem „duch” wszystkie te 
części natury ludzkiej, które trwają po śmierci i nie naleŜą do ciała. Idąc za tym 
przykładem, moŜna by równie dobrze powiedzieć: ciało ludzkie składa się z kości i 
mięsa, zaś na pytanie: co to jest krew? – odpowiedzieć: „Pod krwią rozumiemy 
wszystko, co nie jest kością”.

Jasna definicja i ścisłe trzymanie się raz przyjętego określenia umoŜliwi nam 
przynajmniej wzajemne rozumienie się, a to jest przecieŜ pierwszy krok do 
skutecznego porównania róŜnego rodzaju doświadczeń.

Ciało fizyczne

Ciało fizyczne podlega nieustannemu procesowi rozkładu i odnawiania. Najpierw 
tworzy się ono jako forma astralna w łonie matki, a następnie przez nieustanne 
przyciąganie nowej materii dopełnia bez przerwy swoją budowę. Podczas, gdy z 
jednej strony wypycha ono co chwila maleńkie molekuły, z drugiej – wchłania w 
siebie równieŜ co chwila takie molekuły. Wypływający strumień rozlewa się następ-
nie po całym otoczeniu i słuŜy do budowy nowych ciał róŜnego rodzaju, zarówno w 
ś

wiecie mineralnym, jak zwierzęcym i roślinnym, ba, nawet i ludzkim, bowiem 

podstawy fizyczne wszystkich tych istot są wszędzie jednakowe.

Secret Doctrine Heleny Bławatskiej (tom I, s. 260 i 261)

 czytamy:

W wyobraŜeniu, iŜ powłoka ludzka składa się, podobnie do skalistej skorupy naszej 
ziemi, z niezliczonych „istot Ŝyjących” nie ma dla prawdziwego mistyka nic 
odpychającego (...). Wiedza uczy nas, Ŝe Ŝywy, jak i martwy, organizm ludzi i zwierząt 
roi się od setek rodzajów bakterii; Ŝe przez kaŜdy oddech nasz jesteśmy zagroŜeni 
wtargnięciem mikrobów z zewnątrz, podczas gdy we wnętrzu naszym zagraŜa nam 
cały szereg innych maleńkich Ŝyjątek. Nauka poszła w nowszych czasach nawet tak 
daleko, Ŝe zgodnie z wiedzą okultystyczną twierdzi, iŜ zarówno ciała nasze, jak ciała 
zwierząt, roślin i kamieni składają się z takich Ŝyjątek, które, z wyjątkiem gatunków 
większych, są tak drobne, Ŝe Ŝaden mikroskop nie moŜe ich odkryć. O ile chodzi tylko 
o zbadanie człowieka materialnego i zwierzęcego, nauka znajduje się na drodze do 
odkryć, które teorię tę potwierdzą w najszerszym zakresie. Chemia i fizjologia – oto 
dwaj wielcy czarodzieje przyszłości, których zadaniem jest otworzyć oczy ludzkie na 
poznanie wielkich prawd natury. Z kaŜdym dniem identyczność pomiędzy zwierzęciem 
a człowiekiem, pomiędzy rośliną a człowiekiem, ba, nawet pomiędzy płazami i 
słuŜącymi im za kryjówkę kamieniami a człowiekiem, stanie się jaśniejsza i 
wyraźniejsza. Z chwilą jednak odkrycia, Ŝe fizyczne i chemiczne składniki wszystkich 
tworów są identyczne, chemia moŜe postawić dalsze twierdzenia, mianowicie, Ŝe nie 
ma róŜnicy pomiędzy materią, z której została wytworzona małpa, a materią czło-
wieka. Nauka okultystyczna idzie wszakŜe jeszcze o wiele dalej, ucząc, Ŝe nie tylko 
składniki chemiczne są identyczne, ale te same nieskończenie małe, niewidzialne 
istnienia tworzą atomy, z których składa się zarówno materia gór jak i bratków, 
człowieka jak i mrówki, słonia jak i chroniącego go od słońca drzewa. KaŜda 
oddzielna cząsteczka – bez względu na to, czy przywykliśmy nazywać ją organiczną, 
czy nieorganiczną – jest oŜywiona.

Te pojedyncze, niezaleŜne od siebie istoty Ŝyjące naleŜą wszystkie do planu prany, 

background image

albo ciała eterycznego i tworzą jako całość molekuły i komórki ciała fizycznego. Pod-
czas całego Ŝycia fizycznego nieustannie wpływają one i wypływają, tworząc w ten 
sposób ciągły związek pomiędzy człowiekiem a jego otoczeniem.

Kierują nimi pewne istoty, zwane „ognistymi"

, które zmuszają swoich podwładnych 

do wykonywania ich zadania, polegającego na budowaniu komórek ciała, i stoją na 
straŜy, aby wykonywano to dzieło harmonijnie i porządnie, w naleŜnym poddaniu się 
wyŜszym przejawom Ŝyciowym w skomplikowanym organizmie, który nazywamy 
„człowiekiem”. Te „istoty ogniste” odpowiadają przez swoją działalność kontrolującą 
i organizującą w naszym planie Jedynemu śyciu w uniwersum; i z chwilą, gdy 
przestaną spełniać w ciele ludzkim to zadanie swoje, wtedy niŜsze istoty 
rozzuchwalają się, naduŜywają swojej mocy i poczynają niszczyć organizm fizyczny, 
dotychczas spoisty.

Podczas Ŝycia cielesnego są one podzielone jak armia i kroczą w regularnym 
porządku pod zwierzchnią komendą generała, wykonują najróŜniejsze ewolucje, idą 
krok w krok i poruszają się jak jedno ciało. Po śmierci wszakŜe stają się 
zdezorganizowanym, buntowniczym tłumem , który rzuca się to tu, to tam, albo 
wzajemnie na siebie; ani nie posiada wspólnego celu, ani teŜ nie podlega wspólnej 
komendzie.

Ciało nigdy nie jest tak bardzo oŜywione jak wtedy, kiedy jest martwe; ale jest ono 
wtedy oŜywione tylko w swoich oddzielnych częściach, a martwe, jako całość; Ŝywe – 
jako podrzędna gromada istotek, martwe – jako organizm. 

W Isis unveilde pisze H. Bławatska:

Nauka rozpatruje człowieka jako agregat atomów, które są złączone na pewien czas 
przez tajemny węzeł, tzw. zasadę Ŝyciową. Dla materialisty nie ma pomiędzy ciałem 
martwym a Ŝywym Ŝadnej innej róŜnicy, jak tylko ta, Ŝe w ostatnim wypadku ta siła 
jest aktywna, w pierwszym zaś utajona. JednakŜe, kiedy wygasła ona zupełnie, lub 
zupełnie wycofała się, wtedy molekuły ulegają wyŜszemu prawu przyciągania, które 
rozrywa je i rozprasza w przestrzeni. OtóŜ to rozproszenie jest właśnie tym, co 
nazywamy śmiercią, o ile w ogóle moŜna nazywać śmiercią proces, przez który 
molekuły ciała martwego przejawiają dopiero naprawdę intensywną siłę Ŝyciową ... 
Elifas Levi powiada: Zmiana jest dowodem ruchu, a tylko ruch dowodzi Ŝycia. Trup 
nie rozłoŜyłby się, gdyby był martwy: natomiast wszystkie te molekuły, z których on 
jest złoŜony, są Ŝywe i walczą, aby nawzajem oderwać się od siebie!

Kto czytał wydaną poprzednio przeze mnie ksiąŜkę The seven principles of man, wie, 
Ŝ

e linga-śarira, albo ciało astralne, jest nośnikiem prany, albo zasady Ŝyciowej. Za 

pośrednictwem linga-śarira prana wykonuje, jak to było co dopiero wspomniane, tę 
czynność kierowniczą i porządkującą; zaś śmierć zawładnie tryumfalnie ciałem z 
chwilą, gdy linga-śarira oddzieli się od niego zupełnie i delikatny węzeł, który łączył 
je z ciałem fizycznym przerwie się. Jasnowidzący obserwowali ten przebieg 
rozłączenia i dokładnie go opisali. Tak na przykład Andrew Jakson Davis, wielki 
jasnowidz opisuje, jak sam obserwował oddzielanie się ciała eterycznego i twierdzi, 
Ŝ

e węzeł magnetyczny przerwał się dopiero mniej więcej w 36 godzin po śmierci 

pozornej. Inne osoby przebywające w transie opisywały w podobny sposób, jak 
widziały wydzielającą się ze zmarłego słabą fioletową mgłę, która stopniowo 
zagęszczała się w figurę, będącą sobowtórem osoby zmarłej i złączoną z nią przez ja-

background image

ś

niejący węzeł. Przerwanie się tego węzła oznacza ustanie wszelkiego połączenia 

magnetycznego pomiędzy ciałem fizycznym a przeŜywającymi je składnikami istoty 
ludzkiej; ciało wtedy jest uwolnione od człowieka, człowiek zaś jest pozbawiony 
ciała. Bezpośrednio po śmierci sześć jeszcze składników jego istoty pozostaje w 
połączeniu, podczas, gdy siódmy, sthula śarira, został porzucony, jak znoszone 
ubranie.

I, zaprawdę, śmierć jest rzeczywiście tylko powtarzającym się procesem rozbierania, 
albo odsłaniania. Część nieśmiertelna człowieka odrzuca kolejno wszystkie swoje 
osłony zewnętrzne – jak wąŜ swoją skórę, jak motyl kokon przechodząc stopniowo do 
coraz wyŜszego stanu i świadomości. Zostało wszakŜe stwierdzone przez fakty, Ŝe 
porzucenie ciała fizycznego i przebywanie pewnej istoty świadomej bądź w 
sobowtórze astralnym, bądź teŜ nawet w jeszcze subtelniejszym ciele myślowym, 
moŜe być dokonane juŜ podczas Ŝycia ziemskiego, tak Ŝe człowiek moŜe zapoznać się 
w ten sposób ze stanem bezcielesnym, przez co ten ostatni traci dlań wszelką grozę, 
która otacza zazwyczaj wszystko nieznane.

W ciele astralnym nie moŜe się on wprawdzie oddalać zbyt daleko od ciała 
fizycznego, bowiem muszą one pozostawać ciągle połączone przez ten delikatny 
węzeł magnetyczny, którego zerwanie jest równoznaczne ze śmiercią. W kaŜdym 
razie moŜe on rozpoznać się, jako świadomą istotę, zamieszkującą tę powłokę 
astralną i znaleźć dla własnego zadowolenia dowód na to, Ŝe Ŝycie nie zaleŜy od 
funkcji ciała fizycznego. Ale z chwilą, gdy nauczy się uŜywać swego ciała 
myślowego, nie jest juŜ zaleŜny od oddalenia ciała materialnego i poznaje z całą 
ś

wiadomością niezaleŜność inteligencji duchowej.

Jak mógłby człowiek, który w ten sposób odrzucił niejednokrotnie swoje ciało 
fizyczne i jego sobowtóra z subtelnej materii, oraz przekonał się przy tym, Ŝe przebieg 
ten nie sprowadza bynajmniej „nieświadomości”, ale przeciwnie wynika z niego 
daleko szerszy zakres swobody i wzmoŜona intensywność Ŝycia – jak mógłby 
człowiek taki Ŝywić jeszcze obawę przed ostatecznym zupełnym odrzuceniem 
więzów i przed uwolnieniem swojej nieśmiertelnej duszy od tego, co poznał, jako 
„swoje więzienie w ciele i krwi”?

Takie pojęcie Ŝycia ludzkiego tworzy znaczną część filozofii ezoterycznej. Człowiek 
posiada przede wszystkim naturę boską, jest iskrą Ŝycia boskiego. Po oddzieleniu się 
od centralnego ognia, ten Ŝywy płomień otacza się powłokami, które zamieszkuje, 
stając się triadą Atma-Buddhi-Manas, albo nieśmiertelną Jaźnią. Ta ostatnia wysyła ze 
swojej strony znowu promień, który otacza się grubszymi materiami: ciałem 
namiętności (albo elementami kamy, naturą namiętnościową), następne ciałem 
eterycznym i wreszcie – fizycznym. Przedtem wolna, nieśmiertelna, teraz wszakŜe 
zamknięta, osłonięta i uwięziona inteligencja moŜe działać obecnie tylko z trudem i z 
przykrością poprzez otaczające ją powłoki; jednakŜe w swojej naturze właściwej 
pozostaje pomimo to wolnym ptakiem nieba; jej skrzydła są tylko związane 
i wstrzymane przez materię, w której chwilowo mieszka. Gdy tylko człowiek 
uświadomi sobie naleŜycie swoją prawdziwą istotę, uczy się stopniowo otwierania 
drzwi swego więzienia i porzucania swojej celi. Najpierw musi się on nauczyć czucia 
się identycznym ze swoją trójcą nieśmiertelną, pokonywania swego ciała i jego 
namiętności i podnoszenia się do Ŝycia czystego, duchowego i moralnego. Wtedy 
dochodzi do przekonania, Ŝe pokonane ciało nie moŜe go więzić; otwiera drzwi i wy-
chodzi na słońce swego prawdziwego Ŝycia. A gdy później śmierć otworzy mu te 

background image

wrota, to kraina, do której ma przejść teraz, nie jest mu juŜ nieznana, gdyŜ juŜ 
przedtem dobrowolnie po niej wędrował. Ale wreszcie wzbija się on do poznania tak 
waŜnego faktu, Ŝe Ŝycie jest zupełnie niezaleŜne od ciała i tego planu materialnego – 
Ŝ

e Ŝycie jest niczym innym, jak jego świadomym bytem nieśmiertelnym, i Ŝe krótkie 

okresy Ŝycia ziemskiego są tylko zupełnie znikomymi cząstkami jego świadomego 
istnienia, podczas których nawet, wskutek gniotących i gnących powłok, Ŝycie jego 
jest o wiele mniej intensywne. Tylko podczas takich pobytów w ciele fizycznym moŜe 
on – z nielicznymi wyjątkami – utracić świadomość swego nieprzerwanego, ciągłego 
Ŝ

ycia, poniewaŜ jest właśnie otoczony przez powłoki, które go do tego stopnia 

zaślepiają i łudzą przedstawiając mu jako rzeczywistość to, co jest tylko złudzeniem, 
co jest znikome na tyle, Ŝe zatraca on zupełnie wiedzę o prawdziwym stanie rzeczy.

Ponad uniwersum jest światło słoneczne; w czasie inkarnacji przechodzimy z niego w 
mrok Ŝycia cielesnego, podczas którego wzrok nasz jest przyćmiony. Ale wraz ze 
ś

miercią występujemy znowu z ciemności naszego więzienia na słońce i zbliŜamy się 

do jedynej Realności. Krótkie więc są okresy ziemskie, długie natomiast czasy blasku 
słonecznego; ale w naszym stanie zaślepienia nazywamy mrok „Ŝyciem” i uwaŜamy 
go za byt prawdziwy, podczas gdy światło słoneczne nazywamy „śmiercią” i drŜymy 
na myśl o nim. Giordano Bruno, jeden z najznakomitszych nauczycieli naszej filozofii 
z czasów średniowiecza, doskonale określił stosunek rzeczywisty pomiędzy 
człowiekiem a ciałem jego. 0 człowieku prawdziwym mówi on:

Będzie on do tego stopnia tkwił w swoim ciele, Ŝe najlepsza część jego jaźni nie 
przemówi w nim, a odnajdzie samego siebie, jeŜeli przez niewzruszoną przysięgę tak 
całkowicie zwróci się do rzeczy boskich, Ŝe dla rzeczy ziemskich nie będzie juŜ czuł 
ani miłości, ani nienawiści. Poznaje on Pana w sobie i wie, Ŝe nie jest ani sługą, ani 
niewolnikiem swego ciała, uwaŜając je tylko za więzienie, w którym tęskni do 
wolności, za więzy, które hamują lot jego skrzydeł, za łańcuch, który krępuje jego 
ręce, za kij, który mu się plącze pod nogami, za welon, który mu wzrok przesłania. Nie 
moŜe być on ani sługą, ani więźniem, ani zamkniętym, związanym, zmuszonym do 
bezczynności, ani teŜ bałamuconym i ślepym; bowiem ciało, które on sam (do-
browolnie) opuszcza, nie moŜe go do tego stopnia ujarzmić, aby ducha uwaŜał 
poniekąd za świat cielesny; materia zaś pozostaje podwładna Bogu i prawom natury.

Z chwilą, gdy tylko osiągniemy taki pogląd na ciało i wywalczymy sobie wolność 
przez zwalczenie go, wtedy i śmierć traci dla nas całą grozę. Przez dotknięcie jej 
opada z nas ciało ziemskie jak ubranie, a my wznosimy się nienaruszeni i wolni.

Tę samą myśl tak wyraŜa Dr Franz Hartmann w artykule o paleniu zwłok:

Według poglądu nowszych uczonych człowiek jest udoskonaloną małpą. Ale według 
poglądu mędrców indyjskich, którzy zgadzają się tutaj z mistykami chrześcijańskimi, 
człowiek jest Bogiem, który na czas tego Ŝycia ziemskiego przez swoje skłonności 
ziemskie łączy się ze zwierzęciem (tj. ze swoją naturą zwierzęcą). Przebywający w 
człowieku Bóg daje mu mądrość; zwierzę wyposaŜa go w siłę. Podczas śmierci 
uwalnia się Bóg sam od człowieka, opuszczając ciało zwierzęce. PoniewaŜ zaś 
człowiek nosi w sobie tę świadomość boską, przeto jest jego zadaniem zwalczać w 
sobie zwierzęce Ŝądze i przy pomocy zasady boskiej wznosić się ponad nie; zadanie, 
którego zwierzę nie moŜe spełnić i którego przeto od niego takŜe się nie Ŝąda.

(Theosophical Sifting, tom III).

background image

Człowiek – o ile uŜywa się tego słowa w znaczeniu osobistości, w którym takŜe jest 
ono uŜyte w drugiej części tego cytatu – jest tylko względnie nieśmiertelny; ale czło-
wiek prawdziwy, boski, jest bezwzględnie nieśmiertelny i zbawia sam siebie, a z 
osobowości zabiera ze sobą tylko tyle, ile było potrzebne do połączenia się z 
Bóstwem.

Ciało, przedtem miejsce igrzysk dla niezliczonych istnień, które prana utrzymywała w 
porządku i posłuszeństwie, działając przez swój nośnik tj. linga śarira, poczyna wresz-
cie rozkładać się, to znaczy rozwiązywać, a z rozkładem komórek i molekuł jego 
oddzielne cząstki przechodzą w inne połączenia.

JeŜeli powrócimy znowu na ziemię, moŜe się zdarzyć, iŜ zejdziemy się z jednym z 
tych niezliczonych istnień, które w dawniejszej inkarnacji gościły w naszym 
ówczesnym ciele; ale tu mamy do czynienia tylko z rozkładem ciała, którego okres 
Ŝ

ycia zakończył się i które czeka los zupełnego rozkładu. Dla sthula śarira więc 

ś

mierć oznacza rozkład organizmu, albo zerwanie węzła, który wiele elementów 

połączył w jedność.

Ciało astralne

Linga śarira, albo sobowtór astralny, jest to cień ,,widmo” grubo-materialnego ciała 
ludzkiego. Cień ten jest niekiedy widoczny juŜ za Ŝycia, w pobliŜu ciała fizycznego, a 
jego wyjściu z ciała towarzyszy w zasadzie uczucie cięŜkości w ciele fizycznym, albo 
takŜe popadnięcie tegoŜ w stan półletargu. PoniewaŜ w ciągu Ŝycia ziemskiego jest on 
nośnikiem zasady Ŝyciowej, przeto wydalenie się jego z ciała daje się oczywiście 
zauwaŜyć przez ustanie wszystkich funkcji Ŝyciowych, jeŜeli nawet węzeł łączący te 
dwa ciała nie jest zupełnie przerwany. Zupełne zerwanie tegoŜ węzła oznacza, jak juŜ 
wiemy, śmierć ciała.

Gdy linga śarira opuszcza ciało ostatecznie, to nie ulatuje natychmiast daleko od 
niego, ale w zasadzie unosi się nad zwłokami w sennym, spokojnym stanie 
ś

wiadomości, o ile nie mają miejsca zbyt porywcze wybuchy rozpaczy i zbyt wielkie 

zamieszanie w najbliŜszym otoczeniu co dopiero opuszczonego ciała. Na miejscu 
będzie tu uwaga, Ŝe w czasie stopniowego przebiegu śmierci, podczas którego linga 
ś

arira wydziela się z ciała, w pokoju zmarłego powinien panować największy spokój i 

panowanie nad sobą. Bowiem wtedy przed umierającym przesuwa się szybko, jakby 
w kalejdoskopie, raz jeszcze całe Ŝycie; jak to wiemy zresztą z opowiadań ludzi, 
którzy byli bliscy śmierci od utonięcia i popadli juŜ w stan, w którym świadomość 
zanikła i puls zdawał się ustać. Pewien Mistrz (Adept) pisze o tym:

W ostatniej chwili pamięć nasza odzwierciedla raz jeszcze cale Ŝycie ze wszystkimi 
szczegółami, wydobywając z najtajniejszych kącików i skrytek obraz po obrazie, zda-
rzenie po zdarzeniu... MoŜe się często zdarzać, Ŝe uwaŜamy juŜ człowieka za 
zmarłego, ale w chwili pomiędzy ostatnim uderzeniem pulsu, lub ostatnim drgnięciem 
jego serca, a wyjściem ostatniej iskry ciepła zwierzęcego, mózg nieustannie jeszcze 
myśli i ego przeŜywa w tym krótkim okresie czasu raz jeszcze całe swoje Ŝycie. 
Mówcie przeto tylko szeptem – wy, którzy otaczacie łoŜe śmiertelne i znajdujecie się 
wobec majestatu śmierci. Zwłaszcza jednak cicho powinniście się zachowywać 
bezpośrednio po tym, gdy śmierć połoŜyła swoją łagodną rękę na ciele; mówić tylko 
szeptem, powtarzam, aby nie przerywać spokojnego biegu myśli i nie przeszkadzać 

background image

przeszłości w skrzętnym tkaniu welonu dla przyszłości.

(Man, fragments of forgotten history, 119-120).

W chwilach tych gromadzą się obrazy myślowe ubiegłego Ŝycia ziemskiego wokół ich 
twórcy i grupują się w całkowity obraz tego Ŝycia. Zostaje on następnie utrwalony w 
ś

wietle astralnym. NajwaŜniejsze skłonności, najsilniejsze kierunki myślowe 

wyciskają swój stempel na charakterze następnej inkarnacji i występują w tejŜe, jako 
cechy wrodzone. To rozwaŜanie sumy doświadczeń Ŝyciowych, to przejście 
wspomnień karmicznych jest zbyt waŜnym i powaŜnym przebiegiem, aby miał być 
zakłócany przez niewczesne lamenty krewnych i przyjaciół zmarłego.

H. P. Bławatska stwierdza: W powaŜnej chwili śmierci, takŜe i przy nagłym 
nastąpieniu tejŜe – widzi kaŜdy człowiek całkowity obraz swojego Ŝycia do 
najdrobniejszych szczegółów, przeciągający przed nim. Na krótki moment osoba 
jednoczy się z indywiduum, wszystko wiedzącym Ego. Ta krótka chwila wystarcza 
jednak, aby pokazać mu całą kolejność przyczyn, które działały podczas jego Ŝycia. 
Widzi teraz i poznaje siebie takim, jakim jest rzeczywiście, a nie juŜ w łagodzącym 
blasku samo pochlebstwa i samo złudzenia. Widzi on cale Ŝycie swoje, jak ciągnie 
przed nim i patrzy na nie, niby widz na scenę, którą właśnie ma opuścić.

(Key to theosophy, 624)

Po tym szybko przeciągającym obrazie następuje u zwykłego człowieka wspomniany 
juŜ senny, spokojny stan półświadomości, podczas którego sobowtór astralny okrąŜa 
jeszcze ciało, do którego kiedyś naleŜał, a od którego obecnie zupełnie się oddzielił.

Sobowtór ten moŜe być widziany przez domowników lub w sąsiedztwie, jeŜeli myśl 
zmarłego zwróciła się z wielką intensywnością na jedną z osób pozostałych, albo – je-
Ŝ

eli duch jego został w ostatnich chwilach przez coś nader zaniepokojony, albo – 

jeŜeli coś, co powinno było jeszcze stać się koniecznie, nie stało się, albo wreszcie – 
jeŜeli spokój umierającego został zakłócony przez jakieś lokalne warunki. W takich, 
lub podobnych wypadkach, sobowtór moŜe być widziany lub słyszany. JeŜeli jest 
widzialny, to przejawia wspomniany juŜ senny stan półświadomy, zachowuje się 
milcząco; postać jego jest zatarta i na zadane pytania nie daje Ŝadnej odpowiedzi.

Po pewnym okresie czasu wyŜsze składniki człowieka pozbywają się stopniowo takŜe 
i powłoki linga śarira i zrzucają tę ostatnią z siebie równieŜ, jak niedawno zrzuciły 
grube ciało materialne. Po opuszczeniu tych dwu ciał, przy czym sobowtór astralny 
staje się podobnie do ciała fizycznego trupem, przechodzą wyŜsze zasady, jako istota 
składająca się z pięciu części w stan inny, wyŜszy. Natomiast skorupa astralna 
pozostaje w pobliŜu trupa fizycznego i zaczynają się one rozkładać. Jasnowidzący 
mogą obserwować na cmentarzach takie upiory astralne, które raz są podobne do ciała 
zmarłego, to znów mają tylko postać fioletowych mgiełek, albo światełek. Jeden z 
moich przyjaciół widział raz takiego trupa astralnego w okropnym, odstraszającym 
stanie rozkładu – widok, który z pewnością nie naleŜy do przyjemności 
jasnowidzenia! Proces rozkładu postępuje w obydwu ciałach równocześnie, aŜ całe 
ciało fizyczne z wyjątkiem szkieletu nie zgnije i cząsteczki jego nie przejdą do innych 
formacji.

Jedną z wielkich zalet kremacji – nie dotykając zupełnie strony sanitarnej – jest 
szybkie oddanie materialnych elementów ciała fizycznego, eterycznego i astralnego 

background image

matce naturze, czego moŜe dokonać właśnie tylko samo spalenie zwłok. Zamiast 
powolnego, stopniowego rozkładu, następuje szybkie zniszczenie i nie pozostają 
Ŝ

adne resztki fizyczne, eteryczne lub astralne, które mogą w planie fizycznym, bądź 

teŜ astralnym szkodzić.

TakŜe i ciało astralne moŜe po swojej śmierci być na krótki czas do pewnego stopnia 
oŜywione. W dziele swoim Die weisse und schwarze Magie III, 109–10, pisze Dr Fr. 
Hartmann:

Ś

wieŜy jeszcze trup zmarłego nagle człowieka moŜe być przez zastosowanie 

galwanizmu przywrócony do czegoś w rodzaju pozornego Ŝycia. W podobny sposób 
moŜe być takŜe trup astralny człowieka sztucznie oŜywiony, jeŜeli przeniesie się nań 
część zasady Ŝyciowej medium. JeŜeli ma się do czynienia z trupem osobistości, która 
była obdarzona wybitnymi siłami duchowymi, to moŜe on takŜe mówić bardzo 
rozumnie; jeŜeli natomiast ma się do czynienia z głupcem, to będzie on takŜe mówić 
tylko głupstwa; bowiem dzieje się tu jak z katarynką, która – jeŜeli ją się nakręci – gra 
to, na co jest nastawiona.

Ta szkodliwa procedura moŜe dokonywać się tylko w pobliŜu zwłok i tylko w czasie 
krótkiego okresu pośmiertnego; posiadamy wiadomości o wypadkach podobnego 
galwanizowania trupów astralnych na grobie zmarłego. Nie potrzeba chyba dodawać, 
Ŝ

e czyn podobny naleŜy bezwarunkowo do dziedziny czarnej magii i jako taki 

zasługuje na stanowcze potępienie.

Zwłoki astralne naleŜy, równieŜ jak i fizyczne – o ile nie uległy przez spalenie 
szybkiemu zniszczeniu – pozostawić nie zakłócając ich ponurego spokoju; wszelkie 
zaś zakłócanie tego spokoju jest awanturniczym naduŜyciem!