background image
background image
background image

Spis treści

Obyczaje erotyczne i rodzinne w starożytnej Grecji

Miłość grecka
Małżeństwo, kobieta, rodzina

Wojna o piękną kobietę

Przekleństwo rodu Atrydów
Parys i Helena
Achajowie idą na wojnę
Oblężenie Troi
Odyseusz w akcji
Krwawe dzieje Myken
Rozterki Odyseusza

Tyranobójcy i kurtyzny

Miłość nie jedno miała imię
Ateńska demokracja
Perykles i Aspazja

Na macedońskim dworze

Filip i Olimpias
Aleksander
Zemsta odtrąconego kochanka

Siostra Aleksandra Macedońskiego

Aleksander – król Epiru
Kleopatra
Królowa i mężczyźni
Samotność w Sardes

W rodzinach Lagidów i Seleukidów

background image

Obyczaje małżeńskie władców Egiptu
Kleopatra II i jej bracia
Matka i córka
Krwawe dzieje Seleukidów
Egipskie księżniczki

Kleopatra

Ambicje Bereniki
Cezar i Kleopatra
Romans z boginią
Marek Antoniusz
Akcjum

Obyczaje   rodzinne   i   erotyczne   w   Rzymie   od   czasów

najdawniejszych do upadku republiki
Kult falliczny nad Tybrem
Cenzorzy i rozwodnicy
Homoseksualizm po rzymsku
Poeci i kurtyzany
Miłość i polityka
Miłość grecka nad Tybrem

Rzym mityczny

Eneasz i Dydona
Trojanie w Italii
Romulus i Remus
Porwanie Sabinek
Rzym pod władzą królów

Schyłek republiki

Problemy domowe Cycerona

background image

Klodia i Katullus
Fulwia i Marek Antoniusz
Śmierć Cycerona
Ambicje Fulwii

Liwia i August

Małżeństwa Oktawiana
Liwia
Julia, córka Augusta
Wygnanie Julii
Wnukowie Augusta
Tyberiusz

Miłość, seks i rodzina w czasach cesarstwa

Reformy Augusta
Owidiusz i „Sztuka kochania”
Dynastia julijsko-klaudyjska
Nowoczesne małżeństwa
Kościół, rodzina i seks w czasach późnego cesarstwa
Zbrodnia na cesarskim dworze
Synowie Konstantyna Wielkiego

W rodzinie cesarskiej

Germanik
Sejan i Liwilla
Kaligula
Śmierć Mesaliny
Klaudiusz i Agryppina
Matka i syn
Poppea Sabina

background image

Rodzina Sewerów

Julia Domna
Karakalla
Heliogabal
Cesarz Aleksander Sewer

Cesarzowa i Barbarzyńcy

Potomkowie Teodozjusza Wielkiego
Galla Placydia i Wizygoci
Aecjusz
Ostatnia cesarzowa

Justynian i Teodora

Bałkańska dynastia
Niedyskrecje kronikarza
Kariera Teodory
Nika!
Amalasunta, królowa Gotów

Wybrana bibliografia

background image

Miłość grecka

ultura helleńska rozwijała się przez kilkanaście wieków. W

swoich   dziejach   Grecja   przeżywała   gwałtowne   zmiany

polityczne, które wywarły wpływ na panujące obyczaje, a także

na   rolę   kobiet   w   społeczeństwie.   Kobiety   zajmowały   bez
wątpienia najsilniejszą pozycję w państwie minojskim na Krecie.

Zachowane   zabytki   kultury   materialnej   wskazują   na   to
jednoznacznie,   zwłaszcza   zaś   malowidła   z   pałacu   w   Knossos.

Wynika z nich, że kobiety uczestniczyły niemal we wszystkich
przejawach życia   publicznego.  Na  równi  z  mężczyznami  brały

czynny udział w kultach religijnych, w życiu towarzyskim i w
zabawach   sportowych.   Nigdzie   poza   Kretą   nie   spotkamy   tak

wyraźnie poświadczonego ich udziału w życiu codziennym. Na
zachowanych   malowidłach   możemy   na   przykład   zobaczyć

zamożną panią udającą się w lektyce samotnie (jeżeli nie liczyć
niewolników) z wizytą, czy też dziewczęta, skaczące — tak samo

jak   mężczyźni   —   przez   rozpędzone   byki.   Również   epoka
mykeńska   na   swój   sposób   (czasy   wojny   trojańskiej)

zarezerwowała   więcej   swobody   dla   płci   pięknej.   Poematy
Homera wspominają o aspektach życia niedostępnych dla kobiet

z  czasów Peryklesa.  Ówczesne   malowidła  przedstawiają   damy
wyruszające nawet rydwanem na polowanie.

K

Zmiany   polityczne,   jakie   nastąpiły   u   schyłku   epoki

mykeńskiej, pociągnęły za sobą znaczne przeobrażenia w życiu

codziennym,   a   co   za   tym   idzie   —   w   obyczajach   rodzinnych.
Napływ nowych plemion greckich (tzw. Dorów), znajdujących się

na   niższym   szczeblu   rozwoju   kulturowego,   spowodował
podporządkowanie   kobiety   woli   mężczyzny.   Co   więcej,

przybysze   przynieśli   ze   sobą   nowe   obyczaje   seksualne,   a

O

BYCZAJE

 

EROTYCZNE

 

I

 

RODZINNE

 

W

STAROŻYTNEJ

 G

RECJI

background image

zwłaszcza zamiłowanie do pederastii.

Homoseksualizm   jest   najważniejszym   problemem,   z   jakim

spotyka się badacz obyczajowości greckiej. Z dzisiejszego punktu
widzenia   poglądy   Greków   na   pederastię   mogą   się   wydawać

skandaliczne. Warto jednak pamiętać, że tzw. miłość grecka nie
była przypisana jedynie pewnej grupie czy też klasie społecznej.

Moda   na   nią   utrzymywała   się   przez   wiele   pokoleń   i   znalazła
swoje   uzasadnienie   ideologiczne.   Co   więcej,  pederastia

zdominowała   nie   tylko   życie   obyczajowe,   ale   również   kulturę
Grecji.

U podstaw homoseksualizmu greckiego leżał podział życia

codziennego   na   sferę   męską   i   żeńską.   Życie   kobiety   zostało

praktycznie   ograniczone   do   wyznaczonej   części   domostwa,   w
której   stale   przebywała,   zarządzając   sprawami   typowo

domowymi,  takimi  jak nadzór  nad  służbą,  wychowanie  dzieci,
wyrób   szat   itp.   Rzadko   pojawiała   się   na   ulicy,   zawsze   w

odpowiednim stroju i z zasłoniętą twarzą. Oczywiście musiała jej
towarzyszyć przyzwoitka. Młodym kobietom wręcz zalecano, by

unikały opuszczania domu. Według moralistów epoki niewiasta
miała pełne prawo pojawiać się publicznie dopiero wówczas, gdy

osiągnęła   stosowny   wiek.   A   najbardziej   wskazane   było,   by
małżonka odczekała tak długo, żeby przechodnie pytali, czyja to

jest matka, nie żona. W takiej sytuacji życie publiczne mogło się
wydawać pozbawione elementu żeńskiego. W większości państw

greckich powstałą lukę wypełniała zalegalizowana prostytucja.
Oczywiście   w   obrębie   tego   zawodu   istniało   ogromne

zróżnicowanie.   Oprócz   tanich   prostytutek,   dostępnych   za
przysłowiowego   obola   (najniższa   moneta   w   Grecji),   nie

brakowało luksusowych kurtyzan, doskonale wykształconych, o
idealnej   urodzie.   Społeczeństwo   greckie   doceniało   ich

„higieniczną”   rolę   w   życiu   mężczyzn.   Dobrze   rozumiano,   że
wierność   jednej   kobiecie   jest   dla   zdrowego   mężczyzny   czystą

abstrakcją.   Jednak   wbrew   pozorom   akceptacja   płatnej   miłości
wynikała z szacunku i powagi (!!!), jakimi Grecy darzyli instytucję

małżeństwa.   Do   ich   poglądów   idealnie   pasuje

background image

dziewiętnastowieczne powiedzenie, że „nie należy robić z żony
kochanki   ani   z   kochanki   żony”.   Atmosferę   sprzyjającą   takim

poglądom doskonale oddaje opinia Montaigne’a:

„Koligacje i majętności wchodzą tu w rachubę tyleż i albo

więcej, co uroda i powaby. Mimo wszystko co mówią, nie żeni się
człowiek dla siebie, żeni się tyleż, albo i więcej dla potomstwa,

dla   rodziny.   Toteż   kazirodztwem   jest   jakoby,   aby   w   owym
czcigodnym i świętym powinowactwie oddawać się wybrykom i

rozpasaniu swawoli miłosnej [...]. Dobre małżeństwo, jeśli bywa
takie, uchyla się od kompanii i kondycjom miłości [...]”[1].

Nic   więc   dziwnego,   że   namiętność   znajdowała   upust   w

ramionach kurtyzan. Kobieta grecka, przebywając w wydzielonej

na jej potrzeby części domu, nie miała możliwości kontaktów z
mężczyznami.   To   automatycznie   ograniczało   liczbę   zdrad

małżeńskich.   Ujście   popędu   zapewniała   płatna   miłość   i
społeczeństwo   akceptowało   ten  stan   rzeczy.   Kurtyzany   mogły

być partnerkami seksualnymi, ale związki z nimi nie stwarzały
więzi emocjonalnej.  Jeżeli  zdarzały  się   takie   wypadki,  na  ogół

dotyczyły   młodzieńców.   Gdzie   zatem   mieli   lokować   swoje
uczucia   dorośli   mężczyźni?   Jeśli   unikali   tego   w   domu,   a

prostytutki   jedynie   zaspokajały   ich   popęd   seksualny,
pozostawały   im   tylko   związki   homoseksualne.   Społeczeństwo

greckie było wspólnotą mężczyzn. Mężczyźni spędzali czas we
własnym   gronie,   a   jeżeli   towarzyszyły   im   jakieś   kobiety,   to

wyłącznie   kurtyzany,   tancerki,   fletnistki,   czyli   panie   spoza
nawiasu społeczeństwa. Można było z nimi przebywać, odczuwać

do nich namiętność fizyczną, zaspokajać pożądanie, ale kochać,
obdarzać   miłością   i   jednocześnie   dochodzić   do   fizycznego

spełnienia, to już wykraczało poza ówczesne normy obyczajowe.
Pozostawali   więc   inni   mężczyźni,   a   właściwie   młodzieńcy

dopiero   wchodzący   w   życie.   Chłopcy   byli   zresztą   do   tego
przygotowywani   od   najmłodszych   lat.   System   wychowania

greckiego   opierał   się   na   segregacji   płci   i   młodzież   męska

[1] – M .   d e   M o n t a i g n e , Próby, Warszawa 1957, s. 84-85.

background image

spędzała   czas   wyłącznie   w   swoim   gronie.   Kult   sprawności
fizycznej,   w   połączeniu   z   obsesyjnym   upodobaniem   nagości,

musiał budzić zainteresowania homoseksualne, a że w pobliżu
przebywali   jedynie   osobnicy   tej   samej   płci,   popęd   seksualny

znajdował   ujście   wśród   nich.   Inna   sprawa,   że   nie   można
wszystkiego   zrzucać   na   segregację   płci   w   procesie

wychowawczym.   Tłumaczy   to   zjawisko   homoseksualizmu   w
Atenach, ale przecież w Sparcie niezamężne dziewczęta chodziły

po   ulicach   nago,   a   pederastów   było   więcej   niż   w   mieście
Peryklesa.   Co   więcej,  pederastia  w   Sparcie   stanowiła   znaczny

problem społeczny. Jego przyczyny należy upatrywać w tym, że
tamtejsi   mężczyźni   byli   bardziej   niż   inni   narażeni   na   pokusy

homoseksualne. Po zakończeniu bowiem szkolenia wojskowego
przez dziesięć lat (od dwudziestego do trzydziestego roku życia)

pozostawali   skoszarowani.   W   tym   czasie   nie   mogli   zakładać
rodzin i przebywali wyłącznie w męskim gronie. Nie mieli więc

okazji widywać dziewcząt, a naturalne potrzeby musiały znaleźć
ujście. Onanizm nie był specjalnie rozpowszechniony, możliwe

zresztą, że dojrzałym mężczyznom już nie wystarczał.

Często   zwraca   się   uwagę   na   militarne   pochodzenie

homoseksualizmu   greckiego.   Szczególnie   w   początkowym
okresie uchodził on za formę „przyjaźni żołnierskiej”, a przecież

państwa greckie ciągle toczyły ze sobą wojny. Przez wieki armia
grecka   była   opanowana   przez   pederastów   i   nie   wpływało   to

bynajmniej   na   obniżenie   jej   sprawności   bojowej.   Co   więcej,
oddziały   zdominowane   przez   homoseksualistów   należały   do

najwaleczniejszych. Świadczy o tym przykład tzw. świętego hufca
tebańskiego. Oddział ten, złożony wyłącznie z pederastów, był

najdzielniejszą jednostką liniową wojsk greckich. Jego męstwo
(oczywiście   wraz   z   umiejętnościami   dowódczymi)   zapewniło

Tebom zwycięstwo nad Spartą i hegemonię w Grecji. Nowatorski
szyk   uderzeniowy   wynalazł   gorący   orędownik

homoseksualizmu,   Pammenes.   Zaproponował   on,   by
kochankowie   walczyli   bezpośrednio   przy   sobie.   Przed

rozpoczęciem   starcia   partnerzy   zajmowali   miejsca   tak   blisko

background image

siebie,   że   ich   tarcze   i   hełmy   się   stykały.   Dodawało   im   to
wzajemnie otuchy podczas walki i wzmagało odwagę osobistą. Z

czasem   okazało   się,   że   tebańscy   pederaści   potrafią   nie   tylko
walczyć i zwyciężać, ale również umierać. W zwycięskiej bitwie

pod   Mantineją   w   362   r.   p.n.e.   poległ   znakomity   strateg
Epaminondas   wraz   ze   swoim   kochankiem;   obaj   zostali

pochowani we wspólnej mogile. Dwadzieścia cztery lata później,
pod Cheroneją, rozegrała się ostatnia bitwa o niezależność Grecji.

Naprzeciwko wojsk macedońskich stanęły oddziały tebańskie i
ateńskie. Na czele Tebańczyków wyszedł w pole „święty” hufiec.

Jego członkowie złożyli przysięgę, że zwyciężą lub zginą. Bitwę
wygrali Macedończycy, a hufiec dotrzymał przysięgi: wojownicy

padli do ostatniego. Wspominam o tym, aby wykazać, że wbrew
obiegowym   współczesnym   poglądom   na   pederastię,   greccy

homoseksualiści   potrafili   być   twardymi   żołnierzami   o
nieulękłym sercu. Współcześnie obraz pederasty kojarzy się ze

zniewieścieniem,   przesadną   delikatnością   czy   wręcz
nadwrażliwością.   Dwadzieścia   wieków   temu   homoseksualista

był   odważnym   wojownikiem,   który   nie   wahał   się   złożyć
ojczyźnie w ofierze własnego życia. Zresztą potoczne opinie na

temat   zewnętrznych   przejawów   pederastii   zdecydowanie
odbiegają od rzeczywistości. Średniowiecze i związany z nim etos

rycerski   kojarzą   się   nam   z   męską   siłą.   Można   wręcz   odnieść
wrażenie,   że   była   to   epoka   stworzona   dla   prawdziwych

mężczyzn,   których   maskulinizm   wprost   wyciekał   ze   zbroi.
Tymczasem, choć zakutych w stal pederastów było niewielu, w

życiu codziennym zachowywali się oni niekiedy dziwnie. Trudno
sobie   wyobrazić   Zawiszę   Czarnego   umalowanego   niczym

dwudziestowieczna tania prostytutka. A tak było! Na przełomie
czternastego i piętnastego wieku rycerze nosili pstrokate stroje,

zdobione obficie perłami i złotogłowiem, tak obcisłe, że już po
krótkim   marszu   tracili   oddech   lub   dostawali   mdłości.

Obowiązywały   fryzury   z   pasmami   włosów   na   przemian
lokowanych i prostych. Kształt i kolor bród (często sztucznych!)

zmieniano w zależności od okazji. Policzki i czoło traktowano

background image

bielidłem,   brwi   czerniono.   Paznokcie   wypadało   nosić   gładko
przycięte i pomalowane na wiele kolorów. Co więcej, barwiono

nawet zęby!!! A jednak ludziom tym nikt nie odmawiał osobistej
odwagi. Po prostu taka była moda i nie dopatrywano się w tym

zniewieścienia obyczajów. Stąd też nie dziwmy się, że pederaści
greccy   uchodzili   za   doskonałych   żołnierzy.   W   tej   epoce

upodobania erotyczne nie miały wpływu na osobiste męstwo czy
też sprawność fizyczną.

Bardzo   szybko   praktykę   życiową   podniesiono   do   rangi

filozofii, stwierdzono bowiem dobroczynne działanie pederastii

w   systemie   wychowawczym.   Związek   emocjonalny   dojrzałego
mężczyzny i dorastającego chłopca łatwo mógł doprowadzić do

wykształcenia   takich   uczuć,   jak:   odwaga,   honor,   poczucie
obowiązku czy wierność ojczyźnie. Nie dziwi to, jeżeli weźmiemy

pod   uwagę,   że   wychowawcy   i   nauczyciele   młodzieży   byli
niewolnikami pochodzącymi z różnych stron świata. Od kogóż

więc  mieli  się   uczyć   chłopcy   właściwych   zasad  postępowania,
jeśli nie od rodowitych obywateli własnego kraju?

Przepisy   prawne   zalecały,   aby   związek   mężczyzny   i

młodzieńca   nie   wykraczał   poza   kontakt   emocjonalny,

platoniczny.   Prawodawca   ateński   Solon   zakazał   mężczyznom
wstępu do szkół chłopięcych i miejsc ćwiczeń gimnastycznych.

Okazało się jednak, że zakazu tego nie sposób wyegzekwować.
Mężczyźni tłumnie nawiedzali szkoły chłopców, poszukując dla

siebie   partnerów.   Platon   opowiada,   jak   to   Ateńczycy   (z
Sokratesem   na   czele)   przychodzili   podziwiać   ćwiczenia

szczególnie   urodziwego   młodzieńca.   I   nie   był   to   bynajmniej
zachwyt   aseksualny.   Stało   się   regułą,   że   właśnie   w   takich

miejscach   nawiązywano   pierwsze   znajomości.   Mężczyzna
okazywał   chłopcu   względy   i   jeżeli   ten   na   nie   odpowiadał,

powstawał związek intymny. W założeniu miał on być czysty i
pozbawiony elementu seksualnego. W praktyce jednak przyjaźń

niemal   od   razu   przeradzała   się   w   związek   erotyczny.   Warto
podkreślić, że chodziło o kontakty e r o t y c z n e ,   a nie seksualne.

Od   tych   drugich   były   kurtyzany,   od   płodzenia   zaś   dzieci   —

background image

małżonki.   Związek   oparty   na   uczuciu,   przyjaźni   i   namiętności
(czyli   zasługujący   na   miano   erotycznego)   uzyskiwał   pełnię

dopiero   w   kontaktach   z   osobnikiem   tej   samej   płci.   Jeden   z
autorów starożytnych wyraził to w sposób następujący: „Miłość

bowiem,   kiedy   pochwyci   młodą   i   pełną   zalet   duszę,   poprzez
przyjaźń doprowadza ją do doskonałości”[2]. Za ideał uchodziła

więc   głęboka   przyjaźń   między   partnerami,   której   naczelnym
zadaniem   było   wprowadzenie   chłopca   w   życie   publiczne.

Realizacja   tego   założenia   wyglądała   różnie,   o   czym   świadczą
wręcz drakońskie kary za uwodzenie nieletnich czy gwałt.

Państwa greckie nie mogły oficjalnie popierać pederastii ze

względów demograficznych. Z jednej strony Grecja nie była w

stanie   wyżywić   nadmiernej   liczby   ludności,   co   spowodowało
kontrolę   urodzeń,   z   drugiej   jednak   upowszechnienie

homoseksualizmu   groziło   wręcz   wyludnieniem.   A   w   czasach
kiedy toczyły się nieustanne wojny, odrobienie poniesionych w

nich   strat   należało   do   czołowych   obowiązków   obywateli.   Jak
zawsze   i   wszędzie   jednak,   co   innego   stanowiły   przepisy   czy

zalecenia,   a   zupełnie   inaczej   wyglądała   praktyka   życiowa.
Zresztą   prawodawcy   też   nie   pozostawali   obojętni   na   wdzięki

chłopców.   Któż   więc  miał  egzekwować  prawo?   Ludzie,  którzy
sami wzięli pod opiekę młodzieńców i bynajmniej nie zamierzali

poprzestać na związku platonicznym? Warto zwrócić uwagę na
pewien   znamienny   szczegół.   Określenie   „miłość”   miało   w

Helladzie zabarwienie niemal wyłącznie homoseksualne. Według
Greków   pederastia   była   czymś   tak   wzniosłym,   że   tylko   jej

przysługiwało podobne wyróżnienie. Znakomity dramatopisarz
Ajschylos w żadnym ze swoich dzieł nie opisał uczucia kobiety i

mężczyzny.   A   związek   dwóch   pederastów   —   owszem.   W
Myrmidionach  odmalował   piękną   i   gorącą   miłość   Achillesa   i

Patroklosa. Chociaż tradycja mówiła jedynie o wielkiej przyjaźni
(w  Iliadzie  czy  Odysei  nie znajdziemy najmniejszej wzmianki o

[2] – 

P l u t a r c h   z   C h e r o n e i , Dialog o miłości erotycznej

750 D, [w:] P l u t a r c h, Moralia, Wrocław 1954.

background image

homoseksualizmie), to dla Ateńczyka z okresu klasycznego było
oczywiste,   że   dwaj   młodzieńcy   nie   mogli   się   przyjaźnić   bez

podtekstu erotycznego. Skoro istniał między nimi związek dusz,
musiał również istnieć związek ciał! Spośród zabytków kultury

materialnej zachowanych do naszych czasów szczególną uwagę
zwracają malowidła na wazach. Na pierwszy rzut oka mogłoby

się   wydawać,   że   wizerunki   nagich   młodzieńców   wiążą   się   z
rozpowszechnionym   w   Grecji   kultem   sprawności   ciała,   ale

zamieszczone   dedykacje   rozwiewają   wszelkie   wątpliwości.
Malowidła te są hołdem złożonym pięknym chłopcom, wyrazem

uczuć   artystów   lub   zamawiających   rysunki,   a
najprawdopodobniej i jednych, i drugich. Jakże inaczej możemy

teraz   spojrzeć  na   słynne   rzeźby  okresu   klasycznego.   Widzimy
bowiem, że poszukiwanie doskonałych proporcji ciała męskiego

szło w parze z uwielbieniem młodzieńczej urody, związanym z
upodobaniami erotycznymi Greków.

Małżeństwo, kobieta, rodzina

ycie   erotyczne   Greków   nie   kończyło   się   oczywiście   na
pederastii.

 

Mimo

 

zdecydowanych

 

preferencji

homoseksualnych   w   centrum   uwagi   Hellenów   pozostawały
rodzina   i   małżeństwo.   Precyzując   prawa   kobiety   w   życiu

rodzinnym, można stwierdzić, że miała ona do powiedzenia tylko
tyle,   na   ile   pozwolił   jej   mąż.   W   praktyce   jednak   mężczyźni

spędzali większość czasu w mieście, co oznaczało powierzenie
domu żonie. Przygotowywano do tego kobietę od najmłodszych

lat, cały proces wychowawczy ukierunkowując na uczynienie z
niej wzorowej gospodyni. Dziewczyna pobierała nauki w miejscu

zamieszkania,   a   podstawowe   umiejętności   przekazywały   jej
matka, babka i służące.

Ż

Męża wybierał jej ojciec. Jeżeli już nie żył, zastępował go w

tym brat, kuzyn lub inny opiekun prawny. Dziewczyny w ogóle

nie pytano o zgodę. Jej dobra wola wcale nie była potrzebna!
Małżeństwo   zawierano   głównie   ze   względu   na   przyszłe

background image

potomstwo oraz tradycję (życie zgodne z obyczajami przodków).
W Sparcie bezżenni mężczyźni, którzy osiągnęli określony wiek,

podlegali karom osobistym, a niezależnie od tego musieli raz do
roku   obchodzić   nago   centrum   miasta,   śpiewając   urągliwe   dla

siebie piosenki. W Atenach kar nie przewidywano, lecz presja
społeczna była tak duża, że małżeństwa zawierali praktycznie

wszyscy. W zależności od lokalnych obyczajów ustalano różne
granice wieku dla chętnych do zmiany stanu cywilnego. Na ogół

uznawano, że minimalny wiek dla dziewcząt wynosi dwanaście
lat,   ale   z   reguły   odczekiwano   z   zawarciem   związku   do

piętnastego   roku   życia.   Bardziej   tradycje   lokalne   różnicowały
wiek kandydatów na mężów. Wspólny jednak dla całej Grecji był

wymóg,   aby   mężczyzna   przed   założeniem   rodziny   ukończył
edukację państwową (tzn. osiągnął dwadzieścia lat). Jedynie w

Sparcie władze zezwalały mężczyznom na zawarcie małżeństwa
dopiero po ukończeniu trzydziestego roku życia.

W wypadku Grecji trudno wszakże mówić o małżeństwie z

miłości.   Zazwyczaj   pan   młody   nie   widział   przed   ślubem

narzeczonej,  a  jeżeli  nawet,   to  i  tak  nie   zamienił z  nią   nawet
słowa. Na dodatek uważano, że miłość zarezerwowana jest raczej

dla   związków   homoseksualnych.   Jeszcze   w   czasach   rzymskich
Plutarch z Cheronei przekonywał współczesnych, że dziewczyna

może   być   takim   samym   obiektem   namiętności   jak   chłopiec.   I
włożył sporo wysiłku w udowodnienie swojej tezy! W tej sytuacji

nie dziwi, że Grecy okresu klasycznego uważali małżeństwo za
zło   konieczne.   Jeden   z   najwybitniejszych   dramatopisarzy

greckich,   Eurypides,   spotkał   się   z   szyderstwem,   ukazując
poświęcenie żony, która oddaje życie za męża! Jak mogło się to

zdarzyć, skoro małżonków nie łączyły głębsze uczucia? Dopiero
w późniejszym okresie spotkać można próby rehabilitacji stanu

małżeństwa.   W   czasach   Peryklesa   jednak   wzajemna   czułość
męża i żony uchodziła za dziwactwo.

Interesująco   przedstawiały   się   poglądy   Greków   na

ograniczenia   eugeniczne   w   związkach   małżeńskich   i

erotycznych.   Kategorycznie   zabraniano   współżycia   fizycznego

background image

potomstwa   z   rodzicami.   Wykluczone   były   również   związki
intymne   między   rodzeństwem   z   tej   samej   matki.   Nie   istniał

natomiast   zakaz   zawierania   małżeństwa   przez   rodzeństwo
przyrodnie pochodzące od tego samego ojca, a wręcz zalecano

pobieranie   się   krewnych   dalszego   stopnia.   Nie   przejmując   się
zupełnie   prawami   genetyki,   uważano   tego   rodzaju   związki   za

sprzyjające   wzmocnieniu   więzi   rodzinnych.   Dziewczyna
dziedzicząca   majątek   rodziców,   tzn.   niemająca   rodzeństwa,

powinna  wyjść  za  krewnego   ze   strony   ojca,   żeby  majątek  ów
pozostał   w   tej   samej   rodzinie.   Oprócz   prokreacji   małżeństwo

miało służyć rozwojowi kariery męża: dzięki posagowi żony oraz
nawiązanym   koneksjom   mógł   on   zyskać   lepszą   pozycję

polityczną i ekonomiczną. Co więcej, z reguły podobne korzyści
pragnął   osiągnąć   również   ojciec   panny   młodej.   Małżeństwo

stanowiło więc typową transakcję handlową. Uczucia, które w
kulturze   europejskiej   zwyczajowo   przypisuje   się   tego   rodzaju

związkowi, w antycznej Grecji były nieznane.

Zawarcie   małżeństwa   poprzedzała   uroczystość

porównywalna z zaręczynami, której nazwę można z greckiego
przetłumaczyć   jako   „wręczenie   rękojmi”.   Była   to   uroczysta

umowa   ustna   zawarta   pomiędzy   kandydatem   na   męża   i
opiekunem   prawnym   dziewczyny.   Przy   ołtarzu   domowym

wymieniano   uścisk   dłoni   i   wypowiadano   kilka   obrzędowych
słów.   Opiekun   narzeczonej   oświadczał,   że   oddaje   ją   w   ręce

małżonka,   ten   zaś   wyrażał   zgodę   na   jej   przyjęcie.   Następnie
opiekun ogłaszał wysokość posagu podopiecznej. co narzeczony

witał   radością.   Umowie   towarzyszyli   świadkowie,   mający
potwierdzić   zawarcie   kontraktu.   Dowodem   przedmiotowego

traktowania kobiet w Grecji jest to, że przyszła małżonka w ogóle
nie   brała   udziału   w   tej   uroczystości.   Natomiast   posag   panny

młodej   uchodził   często   za   czynnik   odróżniający   prawne
małżeństwo od konkubinatu. Co więcej, nierzadko zdarzało się,

że wypłacano go od ręki, zaraz po uroczystości zaręczyn.

Warto zauważyć, że narzeczony również nie był do końca

samodzielny w swoich poczynaniach. Najczęściej wypełniał wolę

background image

ojca lub innego mężczyzny ze swojego rodu, odgrywającego rolę
głowy   rodziny.   Właściwie   wolny   wybór   mógł   mieć   wyłącznie

osobnik, będący zwierzchnikiem rodu.

Małżeństwo   uważano   za   zawarte   od   chwili   zaręczyn   i

zainkasowania   posagu   (a   właściwie   od   tego   drugiego).
Obowiązywało ono jednak dopiero po przeniesieniu się panny

młodej   do   domu   męża   i   wspólnym   zamieszkaniu.   Z   reguły
następowało   to   wkrótce   po   zaręczynach,   chyba   że   na

przeszkodzie stał zbyt młody wiek narzeczonej. Ślub odbywał się
na ogół zimą, podczas pełni księżyca, czyli — według obecnego

kalendarza — w styczniu (okres ten nosił nawet nazwę „miesiąca
zaślubin”).   Ceremonia   rozpoczynała   się   w   przeddzień   zmiany

miejsca   zamieszkania   narzeczonej.   Dziewczyna   składała   ofiarę
bóstwom, które opiekują się małżeństwem; na ołtarzu domowym

umieszczała   zabawki   i   stroje,   których   dotychczas   używała.
Następnie odbywał się rytuał oczyszczenia, polegający na kąpieli

w   wodzie   przyniesionej   ze   specjalnego   źródła.   Narzeczony
również dokonywał rytualnej kąpieli, aczkolwiek w sposób mniej

uroczysty niż jego partnerka. Nazajutrz domy obojga młodych
dekorowano. Składanie ofiary i uczta odbywały się w domu ojca

narzeczonej.   Panna   młoda   uczestniczyła   w   uroczystościach
szczelnie zasłonięta welonem, ubrana w najpiękniejszy strój, z

wieńcem   na   głowie.   Otaczały   ją   przyjaciółki,   a   przebiegiem
zaślubin kierowała kobieta z jej rodu. Podczas uczty podawano

tradycyjne   potrawy,   preferując   jednak   dania   rzekomo
gwarantujące płodność (np. ciasto sezamowe). Pod koniec uczty

oblubienica   zdejmowała   z   twarzy   welon   i   na   czele   orszaku
weselnego udawała się do domu małżonka. W Sparcie bardzo

długo   utrzymywał   się   archaiczny   obyczaj   porywania   panny
młodej przez męża: pod koniec uczty dziewczyna chowała się

gdzieś w domu czy ogrodzie, a pan młody musiał ją w miarę
szybko odnaleźć i przenieść do powozu. Oczywiście pomagali mu

w tym przyjaciele, żona zaś specjalnie się nie ukrywała, żeby – w
wypadku przedłużających się poszukiwań — nie narazić męża na

złośliwe żarty. Zarówno w Atenach, jak i w Sparcie przejazd do

background image

domu   pana   młodego   miał   niezwykle   uroczysty   charakter.
Dziewczyna wiozła ze sobą ruszt i sito, oznaki swojej przyszłej

działalności   domowej.   Powóz   posuwał   się   powoli,   a   goście
weselni   hałaśliwie   śpiewali   niezbyt   przyzwoite   piosenki.   Na

progu nowego domu pannę młodą witali teściowie. Oblubienicę
obsypywano   orzechami   i   suszonymi   figami   oraz   obdarzano

potrawami   uchodzącymi   za   symbole   płodności.   Dziewczyna
musiała spożyć te dania, ale — co charakterystyczne dla Grecji –

jadła   je   samotnie,   nie   zaś   w   towarzystwie   męża.   Odtąd   ona
przejmowała   na   siebie   obowiązki   domowe,   a   on   miał   jedynie

zapewnić rodzinie utrzymanie. W nowym domu ścinano pannie
młodej   włosy,   po   czym   małżonkowie   przechodzili   do   pokoju

weselnego, którego drzwi strzegł zaufany przyjaciel gospodarza.
Przez   pewien   czas   goście   śpiewali   jeszcze   w   pobliżu   pieśni   i

hałaśliwie odstraszali złe duchy.

Nazajutrz   młodej   parze   wręczano   prezenty,   a   sam   dzień

również miał charakter świąteczny. Na tym jednak nie koniec.
Pan   młody   musiał   jeszcze   wydać   dla   członków   rodu   ucztę,

stanowiącą oficjalne potwierdzenie zawartego małżeństwa. Żona
oczywiście nie uczestniczyła w tym typowo męskim przyjęciu.

W   poszczególnych   państwach   greckich   istniały   lokalne

różnice w obrzędach zaślubin, wszędzie jednak na plan pierwszy

wysuwano prokreację. Zupełnie natomiast nie spotykamy prób
uświęcenia intymnego związku małżonków. Wszystkie obrzędy

podporządkowywano   powstaniu   nowej   komórki   społecznej,
której   celem   było   wydanie   dzieci.   W   Sparcie,   w   trosce   o

posiadanie zdrowego potomstwa, posuwano się aż tak daleko, że
zezwalano, by sędziwy mąż przyprowadzał do domu młodzieńca,

który   zastępował   go   w   trudzie   prokreacji!   Nikt   nie   wymagał
wzajemnej czułości, co najwyżej szacunku. Małżeństwo jednak

musiało być płodne. W związku z tym brak potomstwa stawał się
wystarczającym powodem do rozwodu. W razie udowodnienia

bezpłodności   żony   mąż   miał   prawo   zerwać   małżeństwo,
zachowując   wszakże   posag.   Podobnie   było   w   wypadku

udowodnionego   cudzołóstwa.   Zdradzany   mąż   mógł   zabić

background image

kochanka,   żonę   wypędzić,   a   posag   zatrzymać.   W   ogóle   prawa
mężczyzny   w   kwestii   rozwiązywania   małżeństwa   były   bardzo

szerokie. Praktycznie w każdej chwili mógł odesłać żonę do jej
rodziny bez podania przyczyny. Musiał jednak wówczas zwrócić

posag i dlatego zapewne rozwody nigdy nie stały się plagą w
świecie   greckim.   Natomiast   żonie   przysługiwały   bardzo

ograniczone uprawnienia do starań o rozwód. W Atenach mogła
ona wystąpić do odpowiedniego urzędnika z pisemną listą skarg

na małżonka i prosić o separację, ten zaś oceniał, czy doznane
przez   nią   krzywdy   stanowią   podstawę   do   rozwiązania

małżeństwa.   Oczywiście   zgodnie   z   greckimi   obyczajami
niewierność   męża   nie   stanowiła   wystarczającej   przyczyny   do

uzyskania   rozwodu   czy   separacji,   lecz   mogło   ją   stanowić
udowodnione   cudzołóstwo   z   żoną   innego   obywatela.   Jak   już

jednak   wspominałem,   zdradzanemu   mężowi   przysługiwało
prawo zabicia konkurenta, a z zachowanych źródeł wynika, że

wcale nie był to martwy przepis. Wydaje się więc, że jedynie w
razie   poświadczonego   stosowania   przemocy   fizycznej   wobec

żony   miała   ona   szanse   na   rozwód.   Opinia   publiczna   jednak
wyjątkowo   nieprzychylnie   traktowała   takie   przypadki,   toteż

najczęściej rezygnowano ze starań o rozwiązanie małżeństwa.

Małżeństwo   greckie   było   ciekawym   przykładem   życia

partnerów   obok   siebie.   Mężczyzna   z   reguły   przebywał   poza
domem i nawet jeżeli małżonkowie rozmawiali ze sobą, chodziło

zwykle o typowo techniczne ustalenia dotyczące zakupów czy
wychowania  dzieci.  Kobiecie  odmawiano  prawa interesowania

się tym, co się dzieje poza domem, gdyż stanowiło to wyłączną
domenę mężczyzn. Co więcej, kiedy mężczyzna urządzał w domu

przyjęcie, żona nie brała w nim udziału; zgodnie z obyczajem
pozostawała   w   wyznaczonej   dla   niej   części   domostwa.   A

pamiętajmy, że męskie przyjęcia nie odbywały się wyłącznie w
gronie   osobników   tej   samej   płci:   często   uczestniczyły   w   nich

również   kurtyzany,   fletnistki,   tancerki.   Zresztą   jeśli   nawet
panowie   obywali   się   bez   ich   towarzystwa,   nie   oznaczało   to

jeszcze, że uczta będzie miała charakter aseksualny. Ostatecznie

background image

owi   piękni   chłopcy,   obiekt   westchnień   (i   nie   tylko)   starszych
mężczyzn, także udzielali się w życiu towarzyskim. A czy można

sobie wyobrazić lepsze wprowadzanie ich w życie publiczne niż
rekomendacja kochanka w czasie prywatnych przyjęć?

Życie kobiety greckiej wydawać się może wyjątkowo nudne.

Pozbawiona   kontaktów   towarzyskich,   zmuszona   była   do

przebywania   wyłącznie   w   gronie   służby.   W   niektórych
państwach  greckich  mężatkę   wręcz   zamykano   na   noc,   a   okna

przeznaczonej dla niej części domu wyposażano w kraty! Jedyną
jej rozrywkę stanowiły odwiedziny (pod kuratelą przyzwoitki)

przyjaciółek. Czasem (także pod opieką przyzwoitki!) mogła brać
udział w świętach religijnych lub uczęszczać do teatru. Można

byłoby   zatem   podejrzewać,   że   taki   tryb   życia   powinien
powodować dewiacje seksualne podobne do notowanych wśród

mężczyzn, że naturalne potrzeby nie zaspokojonych erotycznie
kobiet musiały znaleźć jakieś inne ujście. Nic z tych rzeczy! W

okresie  klasycznym raczej nie spotykamy przypadków miłości
lesbijskiej.   W   Grecji   czasów   Peryklesa   nie   było   naśladowczyń

Safony. Ta żyjąca w VI w. p.n.e. na wyspie Lesbos (stąd wzięło się
określenie związków damsko-damskich) poetka uznana została

za   najwybitniejszą   piewczynię   miłości   między   kobietami.   Jej
poezje pełne są wyznań i westchnień do pań, z którymi autorkę

najwyraźniej   łączyły   związki   nie   tylko   platonicznej   natury.
Miłość lesbijska jednak nie przyjęła się w Helladzie. Synonimem

miłości   greckiej   pozostała  pederastia  i   dopiero   po   upływie
wieków coś się w tej materii zmieniło. Obyczaje greckie szybko

przejęli   Rzymianie,  ale   pederastia  w   ich   wydaniu   nie   miała
podbudowy   ideologicznej.   A   i   kobiety   rzymskie   nie   były   tak

potulne jak ich greckie odpowiedniczki.

Powoli wszakże zmieniały się obyczaje upartych Greków. W

dużym stopniu przyczyniła się do tego wojna peloponeska. Przez
blisko   trzydzieści   lat   państwa   greckie   były   rozbite   na   dwa

walczące ze sobą obozy. Współczesny wydarzeniom kronikarz
zauważył   ze   wstrętem,   że   dawne   tradycje   odchodzą   w

zapomnienie.   Brutalności   epoki   dorównywały   obyczaje.

background image

Szczególny   na   nie   wpływ   miała   zaraza,   która   zdziesiątkowała
Ateny   w   latach   430-429   p.n.e.   Epidemia   dżumy   zebrała

niespotykaną   w   dziejach   Grecji   hekatombę,   co   spowodowało
znaczne rozluźnienie obyczajów. Któż bowiem przejmowałby się

nakazami   obyczajowymi   czy   też   religijnymi,   kiedy   na   ulicach
ludzie umierają tysiącami! Wspomniany kronikarz ubolewał, że

to,   co   dotychczas  działo  się  w domach  ateńskich  po   kryjomu,
teraz   odbywa   się   zupełnie   jawnie.   Mnożyły   się   przypadki

cudzołóstwa i nikt ani myślał za to karać. O jakiej zresztą można
było mówić karze, skoro nikt nie wiedział, czy dożyje następnego

dnia. Poza tym cóż innego pozostawało człowiekowi bezsilnemu
wobec   szalejącej   epidemii?   Jaki   miał   wybór?   Albo   poddać   się

biernie   losowi,   albo   używać   życia,   póki   czas.   Najzamożniejsi
konali tak samo jak biedacy, żadne modły nie skutkowały, na co

więc   było   czekać?   Umrzeć,   nie   zakosztowawszy   zakazanego
owocu?   Życie,   nakazy   religijne,   pieniądze   wydawały   się   bez

znaczenia,   skoro   śmierć   nie   oszczędzała   nawet
najpobożniejszych.

Po   wojnie   peloponeskiej   Grecja   nie   powróciła   już   do

dawnego porządku. Rozluźnieniu uległy obyczaje, zmieniało się

spojrzenie   na   pederastię.   Co   prawda   mężczyźni   nadal
dominowali w uczuciach innych mężczyzn, ale zaczęto również

dostrzegać kobiety. Uparci Grecy jednak wciąż nie chcieli uznać
swoich małżonek za istoty godne pożądania. Przyszła moda na

utrzymywanie oficjalnych konkubin. Podobno zresztą Greczynki
(tzn. te oficjalnie poślubione) stały się wyjątkowo kłótliwe...

background image

Przekleństwo rodu Atrydów

zieje   plemion   greckich   rozpoczynają   się   od   wydarzeń

opisanych w  Iliadzie  i  Odysei.  Rzeczywistość miesza się w

nich z legendą, ludzie śmiertelni z bóstwami. Teraz, po wiekach,

nie można już ustalić, co było faktem, a co mitem. Nie będziemy
zresztą   próbować   oddzielić   prawdy   historycznej   od   legendy.

Świat przedstawiony w poematach Homera stanowi jedną całość,
bez względu na to, ile w nim jest fantazji poety. Zostawmy jednak

tego typu dociekania specjalistom, a sami zajmijmy się dziejami
pierwszej w dziejach Grecji wojny o piękną kobietę.

D

Główną   jej  bohaterką   była   córka   Zeusa   i   królowej  Sparty,

Helena, ale wydarzenia, które doprowadziły do wybuchu wojny

trojańskiej, miały swoje przyczyny w tym, co zaszło kilkadziesiąt
lat   wcześniej.   W   potężnych   Mykenach   panowała   wówczas

dynastia Atrydów. Był to ród przeklęty przez bogów i ludzi, w
każdym   pokoleniu   znaczący   krwią   swoje   panowanie.   Już

założyciel   rodu,   imieniem   Tantal,   wsławił   się   wyjątkowymi
czynami. Kiedyś, podejmując ucztą bogów olimpijskich, ośmielił

się   im   podać   potrawę   sporządzoną   z   własnego   syna!
Nieśmiertelni   rozpoznali   jednak   smak   pieczeni   i   wtrącili

zbrodniarza do królestwa zmarłych. Tam przez całą wieczność
miał cierpieć męki głodu i pragnienia, choć w zasięgu jego ręki

znajdowały się woda i owoce (słynne męki Tantala). Nieszczęsna
ofiara ojcowskiego szaleństwa została przywrócona do życia, ale

okazało się, że Pelops niewiele się różni od swego rodzica. Nie
mordował   co   prawda   własnych   dzieci,   lecz   za   to   wsławił   się

innymi zbrodniami. Pragnąc zdobyć władzę nad północną częścią
Półwyspu   Peloponeskiego,   poprosił   króla   Elidy   o   rękę   córki.

Kiedy   ten   odmówił,   bez   skrupułów   zabił   niedoszłego   teścia.

W

OJNA

 

O

 

PIĘKNĄ

 

KOBIETĘ

background image

Następnie   uznał,   że   specjalna   reklama   nie   jest   mu   potrzebna,
polecił więc uśmiercić wszystkich świadków zbrodni, łącznie ze

swoimi podwładnymi. Pozostawił po sobie dwóch synów, którzy
godnie kontynuowali krwawe tradycje rodziny. Atreusz i Tyestes

zajmowali   się   głównie   grabieżą   i   kłótniami   między   sobą.   Ich
pirackie   wyprawy   wzbudzały   popłoch   na   wybrzeżach   Morza

Egejskiego,   a   rozbójnicze   zagony   docierały   nawet   do   Egiptu!
Kobiety uprowadzano, mężczyzn mordowano. Czego nie zdążono

zrabować,   niszczono.   Praktycznie   tylko   miesiące   zimowe
spędzali bracia w Mykenach. I wtedy namiętnie się kłócili. Spory

ciągnęły   się   latami,   aż   wreszcie   kres   położył   im   Atreusz.
Zaproponował   bratu   ostateczną   zgodę   i   zaprosił   go   na   ucztę

pojednania. Podczas biesiady, zgodnie z najlepszymi tradycjami
rodziny, uraczył Tyestesa pieczystym sporządzonym z ciał jego

synów! A kiedy brat nasycił się już mięsiwem, podał mu głowy
dzieci, by ten nie miał wątpliwości, z czego sporządzono główne

danie.   Następnie   pozwolił   gościowi   się   oddalić,   wychodząc   ze
słusznego   założenia,   że   zabicie   nieszczęśnika   byłoby   mniejszą

zbrodnią   niż   pozostawienie   go   przy   życiu.   Nie   przewidział
jednak, że brat zdoła się jeszcze na nim zemścić: po kilku latach

Tyestes zdobył Mykeny i zamordował Atreusza. Sam z kolei padł
ofiarą   bratanków,   którzy   wzięli   odwet   za   zabójstwo   ojca.

Synowie   Atreusza   przeoczyli   wszakże   jeden   ważny   fakt:   przy
życiu pozostał ostatni syn Tyestesa, Ajgistos, którego stryj miał z

własną córką, a takie połączenie genetyczne nie mogło dobrze
wróżyć losom rodziny.

Agamemnon   i   Menelaos   okazali   się   nieodrodnymi   synami

Atreusza. O ile jednak z ich postępów w bandyckim rzemiośle

ojciec   mógł   być   zadowolony,   o   tyle   w   życiu   rodzinnym
młodzieńcy przysparzali mu sporo kłopotów. Jak zresztą mogło

być inaczej? Będąc potomkami rodu o szczególnych tradycjach,
nie   mogli   się   przecież   zachowywać  inaczej.   Miarka   się   jednak

przebrała,   kiedy   Menelaos   uwiódł   własną   macochę.   Ojciec
osobiście zabił występną żonę, ale nie udało mu się zgładzić syna.

Królewicz, ostrzeżony przez służących, zbiegł z Myken. Do kraju

background image

wrócił dopiero po śmierci ojca.

Tymczasem w niedalekiej Sparcie panowali król Tyndareus i

jego żona Leda. Bardzo cierpieli z braku potomstwa, toteż kiedy
wreszcie królowa oznajmiła, iż jest w ciąży, władca nie posiadał

się   z   radości.   Nie   podejrzewał,   że   to   nie   on   jest   sprawcą
odmiennego stanu małżonki. W rzeczywistości był nim sam Zeus,

który   pod   postacią   łabędzia   zgwałcił   Ledę.   A   jako   że   boskie
nasienie nie mogło pójść na marne, w rezultacie królowa powiła

czwórkę dzieci. Dwaj chłopcy, o imionach Kastor i Polluks, mniej
nas w tej chwili interesują. Dla dziejów wojny trojańskiej ważne

okażą się zrodzone z tego związku dziewczynki: Klitajmestra i
Helena.   Pierwszą   z   nich   wydano   za   króla   Pizy   Tantala.   Na

nieszczęście   ujrzał   ją   kiedyś   Agamemnon   i   zapłonął   do   niej
gorącym   afektem.   Zgodnie   z   obyczajowością   epoki   uznał,   że

małżeństwo   wybranki   nie   jest   żadną   przeszkodą,   i   szybko
przystąpił   do   działania.   Najłatwiejszą   drogą   zdobycia

upragnionej   kobiety   wydała   mu   się   zbrodnia,   wyruszył   więc

Ruiny Myken

background image

zbrojnie przeciw mężowi Klitajmestry. Bez większych trudności
pokonał go w bitwie, po czym, wziętego do niewoli, zamordował.

Następnie przybył na dwór ofiary i stanął przed młodą wdową.
Siłą odebrał jej maleńkie dziecko, które trzymała w ramionach, i

osobiście pozbawił je życia. Potem nieszczęsną kobietę zmusił do
małżeństwa.  Tak  krwawy sposób   zdobycia  żony  był  zgodny  z

obowiązującymi normami etycznymi, toteż Agamemnon nie miał
sobie   nic   do   zarzucenia.   Traktując   Klitajmestrę   jedynie   jako

obiekt pożądania, nie przewidział jednak, że trafił na godnego
siebie   rywala.  Żona   okazała  się   osobą  o  wyjątkowej sile   woli.

Nigdy nie zapomniała mu podwójnego morderstwa. Przez lata
potrafiła   skrywać   swoje   prawdziwe   uczucia   pod   maską

obojętności, po cichu planując zemstę.

Parys i Helena

ic nagannego nie widział natomiast w postępowaniu nowego

zięcia król Sparty. Wkrótce po żałobnym weselu Klitajmestry

oddał   Helenę   za   żonę   Menelaosowi.   Sparta   i   Mykeny

dysponowały porównywalnym potencjałem militarnym i raczej
trudno przypuszczać, aby teść ustąpił przed siłą zbrojną. Czasy

były   krwawe   i   nikogo   nie   mogły   dziwić   zbójeckie   metody
działania. Menelaos został więc bez przeszkód mężem Heleny, a

po śmierci jej nominalnego ojca królem Sparty. Związek układał
się harmonijnie i małżonkowie dochowali się córeczki o imieniu

Hermiona.   Kiedy   dziewczynka   miała   dziewięć   lat,   na   Spartę
spadła groźna epidemia. Menelaos zasięgnął rady wyroczni, po

czym   udał   się   na   wybrzeże   Azji   Mniejszej,   aby   złożyć   ofiary
cieniom   herosów   spartańskich.   Poznał   tam   młodego   księcia

trojańskiego   o   imieniu   Parys-Aleksander.   Trojańczyk   przypadł
królowi do gustu, otrzymał więc zaproszenie do złożenia wizyty

w   Sparcie.   W   ten   sposób   uruchomiony   został   ciąg   wydarzeń,
które miały doprowadzić do wybuchu wojny trojańskiej. Kilka lat

wcześniej,   w  czasie   wesela   boginki   morskiej   Tetydy   z   królem
Tesalii Peleusem, wybuchł spór pomiędzy boginiami o to, która z

N

background image

nich   jest   najpiękniejsza.   Najzajadlej   kłóciły   się   Hera,   Atena   i
Afrodyta.   Nie   mogąc   uspokoić   swarliwych   niebianek,   Zeus

zaproponował sąd Ziemianina, człowieka, który nigdy wcześniej
nie   zetknął   się   z   pięknością   rodem  z   Olimpu.   Wybór   padł  na

Parysa, syna króla Troi. Ze względu na przepowiednię związaną z
jego narodzinami został on jako niemowlę porzucony w górach.

Wychowany   przez   pasterzy,   wiódł   życie   proste,   dalekie   od
zbytku i luksusu. Kiedy zatem stanął przed nim wysłannik Zeusa,

nie   chciał   uwierzyć   w   zaszczyt,   jaki   go   spotyka.   Powątpiewał
również,   czy   on,   człowiek   śmiertelny,   zdoła   właściwie   ocenić

urodę   bogiń.   Ostatecznie   jednak   młody   pasterz   ustąpił   przed
wolą pana bogów i ludzi. Gdy zjawiły się przed nim boginie, nie

mógł   podjąć   decyzji:   właściwie   u   żadnej   z   nich   nie   dostrzegł
jakiegokolwiek   defektu   urody.   Widząc   wahanie   Parysa,

olimpijskie   piękności   postanowiły   pomóc   mu   w   wyborze.
Zaproponowały   odwieczny   sposób   na   niezdecydowanych

sędziów,   czyli   łapówkę.   Każda   z   nich   obiecała   młodzieńcowi
wdzięczność   w   innej   formie.   I   tak   Hera   zobowiązała   się

przekazać   mu   ogromne   bogactwa,   Atena   —  intelekt   i   wiedzę,
Afrodyta   zaś   zaoferowała   miłość   najpiękniejszej   kobiety

ówczesnego świata, czyli Heleny spartańskiej. Parys był młodym
człowiekiem   o   gorącym   temperamencie.   Bogactwa   mu   nie

imponowały,   wiedza   stanowiła   dlań   czystą   abstrakcję,   uznał
więc, że zwyciężyła Afrodyta.

Bogini   nie   kazała   długo   czekać   na   spełnienie   obietnicy.

Wkrótce   po   wydaniu   sławetnego   wyroku   Parys   udał   się   na

igrzyska   do   Troi.   Odniósł   tam   wiele   zwycięstw,   a   jeden   z
towarzyszących mu pasterzy wyjawił parze królewskiej, kim jest

ów   zręczny   młodzieniec.   Stary   król   Priam   uradował   się
niepomiernie. Przez wiele lat wspomnienie porzuconego dziecka

gryzło jego sumienie. A teraz oto stanął przed nim dorosły syn,
do tego przystojny i zwinny. Mimo ostrzeżeń wieszczków Priam

postanowił nie zwracać uwagi na starą przepowiednię. Nie po to
odzyskał syna, żeby ponownie go stracić! Tak więc Parys zajął

należne mu miejsce wśród książąt, a ze względu na winy wobec

background image

niego rodzice okazywali mu szczególne względy.

Priam nie protestował również, kiedy Menelaos zaprosił jego

syna   do   Sparty.   Eskadra   okrętów  trojańskich   pokonała   Morze
Egejskie i wpłynęła na wody greckie. Na dworze Menelaosa Parys

poznał Helenę i spotkanie na obojgu zrobiło ogromne wrażenie.
Helena   nie   bez   powodu   uchodziła   za   najpiękniejszą   kobietę

ówczesnego   świata.   W   chwili   poznania   Parysa   miała   około
dwudziestu pięciu lat i znajdowała się w rozkwicie urody. Parys

zaś   był   młodzieńcem   wyjątkowo   przystojnym.   Nad   obojgiem
zresztą czuwała Afrodyta, dbając o rozwój uczuć podopiecznych.

Książę   trojański   przebywał   na   dworze   spartańskim   zaledwie
kilka   dni   i   wówczas   Menelaos   oznajmił,   że   musi   z   ważnych

powodów   popłynąć   na   Kretę.   Przed   odjazdem   powierzył
gościowi   opiekę   nad   swym   domem   i,   zupełnie   nieświadom

sytuacji, opuścił ojczyznę. Kiedy żagle jego okrętów zniknęły za
horyzontem,   nic   już   nie   mogło   powstrzymać   zakochanych.

Królowa Sparty bez słowa sprzeciwu zgodziła się porzucić męża i
córkę   i   wyjechać   z   księciem   trojańskim.   Nie   protestowała

również,   kiedy   Parys   grabił   pałac   gospodarza.   Najwyraźniej
mimo odrzucenia propozycji Hery nie był tak zupełnie obojętny

na   argumenty   natury   finansowej.   A   może   uznał,   że   piękna
kobieta   wymaga   odpowiedniej   oprawy?   Ale   w   takim   razie

wystarczyłyby chyba osobiste klejnoty Heleny. On zaś włamał się
do   skarbca   Menelaosa   i   gruntownie   go   opróżnił.   Nie   dość,   że

zabrał gospodarzowi żonę, to jeszcze go okradł! Nic dziwnego, że
po powrocie Menelaos podejrzewał, iż Helena została porwana.

Jaka bowiem kobieta porzuciłaby własne dziecko i zgodziła się
obrabować  męża?  Zapewne  tylko nie  w pełni  poczytalna  albo

zmuszona.   Helena   jednak   uczyniła   to   z   własnej   i
nieprzymuszonej   woli.   Zakochana   bez   pamięci   w   trojańskim

księciu, nie zastanawiała się nad konsekwencjami swojego czynu.
Nie  myślała,  że  oto  porzuca  Spartę  na  zawsze  i nigdy  już  nie

zobaczy najbliższych. Od męża odchodziła, więc jego osoba nas
nie interesuje. Ale przecież porzucała też jedyne dziecko! Opinia

Menelaosa   i   poddanych   była   jej   obojętna.   To   zrozumiałe,   bo

background image

przecież   nie   zamierzała   ich   więcej   zobaczyć.   Czyż   jednak   nie
dbała również o to, co pomyśli o niej dorastająca córka? Wszak

Hermiona miała już dziewięć lat i wiele rozumiała. Nie ulegało
wątpliwości,   że   długo   jeszcze   przyjdzie   jej   wysłuchiwać   jak

najgorszych wypowiedzi o rodzonej matce i co więcej – podzielać
te opinie. Mniejsza o wierność małżeńską. Od początku dziejów

ludzkości   podobne   sytuacje   były   na   porządku   dziennym   i   w
świecie ówczesnym również nie należały do rzadkości. Ale zgoda

na rabunek? Przecież w pewien sposób Parys okradł także córkę
Heleny. Można by przypuszczać, że książę wyjątkowo spodobał

się królowej, a zbliżenie seksualne spowodowało, iż kompletnie
straciła głowę. Okazało się jednak, że kochankowie dali upust

swej namiętności, dopiero kiedy okręty odpłynęły w kierunku
Troi. Eskadra przybiła na noc do wyspy Kranai i wówczas Helena

oddała się po raz pierwszy Parysowi.

Nie tylko królowa Sparty rozbiła swoje małżeństwo. Parys

też   już   miał  żonę,  piękną  nimfę   Ojnone.   Zakochała   się   w nim
jeszcze   w   czasach,   kiedy   był   tylko   zwykłym   pasterzem.   Bez

wahania   zgodziła   się   na   mezalians,  nie   protestowała   również,
gdy odmówił wprowadzenia jej na dwór ojca. Kochała swojego

mężczyznę   bezgranicznie   i   dopiero   związek   Parysa   z   Heleną
uświadomił jej, że mąż nigdy już nie będzie do niej należał. Miała

się jeszcze srogo zemścić za to upokorzenie.

Król Priam i jego żona z radością powitali Helenę. Nigdy nie

pozbyli   się   wyrzutów   sumienia   za   próbę   uśmiercenia   syna   i
dlatego   pobłażali   mu   we   wszystkim.   Nawet   za   cenę   wojny

zagrażającej   bytowi   miasta.   Nie   zważali   więc   na   wrogie
powitanie   Heleny   przez   pozostałą   część   rodziny   z   wróżką

Kasandrą   na   czele.   Można   wręcz   odnieść   wrażenie,   że   stary
Priam nie przeraził się specjalnie perspektywą wojny z Achajami.

Król   miał  wielu  synów,   między  którymi   stosunki  układały   się
różnie. Wiedział, że już długo nie pożyje, a możliwość waśni po

jego śmierci była bardzo duża. Wojna powinna skonsolidować
młode   pokolenie   i   stać   się   dobrą   lekcją   patriotyzmu   dla

wszystkich   mieszkańców   grodu.   Poza   tym   stary   Priam   był

background image

realistą. Doskonale zdawał sobie sprawę, że zamożność Troi od
dawna   już   budzi   pożądanie   Achajów.   Miasto   leżało   u   wylotu

cieśnin   czarnomorskich   i   bogaciło   się   na   handlu.   Prędzej   czy
później musiało więc dojść do wojny. Achajowie żyli z rabunku,

dziwne zatem, że dotąd jeszcze nie zdecydowali się na wyprawę
przeciwko miastu Priama. Każdy pretekst do najazdu był dobry,

a   jeżeli   nawet   go   nie   było,   to   i   tak   Achajowie   stanowili
zagrożenie.   Niech   więc   będzie   wojna!   Niech   Parys   przeżywa

szczęście w ramionach ukochanej kobiety, a pozostali synowie
przechodzą przyspieszony kurs lojalności i patriotyzmu. Potężne

miasto   da   sobie   radę   z   oblężeniem   i   wyjdzie   obronną   ręką   z
niebezpieczeństwa.   Jeżeli   Achajowie   mają   zaatakować   Troję,

niech zrobią to teraz, kiedy jeszcze żyje stary król, a synowie nie
kłócą się o spadek. Przecież o wiele gorszym nieszczęściem dla

miasta byłby najazd wroga podczas sporów o sukcesję!

Achajowie idą na wojnę

Tymczasem w dalekiej Sparcie Menelaos szalał z wściekłości.

Trojańskie   książątko,   które   zaprosił   do   siebie   i   gościł   jak
równego   sobie,   nie   tylko   uwiodło   mu   żonę,   ale   na   dodatek

jeszcze   go   okradło!   Król   zgrzytał   zębami   i   planował   zemstę,
wiedział jednak, że sam niewiele zdziała. Siły Sparty były zbyt

słabe,   aby   zdobyć   Troję,   należało   więc   zapewnić   sobie
współdziałanie   sojuszników.   Przede   wszystkim   Menelaos

skierował się na dwór brata, do Myken. Agamemnon uchodził
wśród   współczesnych   za   zwierzchnika   pozostałych   władców

achajskich. Był najpotężniejszym królem regionu, dysponującym
największą siłą militarną. W rzeczywistości jego przewaga nad

innymi władcami okazuje się wcale nie tak znaczna. W II księdze
Iliady  znajduje się tzw. katalog okrętów, który świetnie oddaje

proporcje   militarne   w   ówczesnym   świecie   greckim.   Tak   więc
Agamemnon posiadał flotę złożoną ze stu okrętów, Menelaos zaś

z sześćdziesięciu. Niewiele mniejszą liczbą okrętów od władcy
Myken mogli się poszczycić królowie Pylos i Krety. Pierwszy z

background image

nich,   powszechnie   szanowany   Nestor,   dowodził
dziewięćdziesięcioma   jednostkami,   drugi   miał   ich   tylko   o

dziesięć   mniej.   Do   tego   dochodzili   władcy:   Aten   (pięćdziesiąt
okrętów), Tesalii (również pięćdziesiąt), Argos (osiemdziesiąt),

Teb   (czterdzieści),   a   także   pomniejsi   królowie,   dysponujący
flotyllami   złożonymi   z   kilku   łub   kilkunastu   jednostek.   W   tej

sytuacji   Agamemnon   mógł   być   tylko   pierwszym   spomiędzy
równych, co oznaczało, że jego władza w dużym stopniu zależała

od   umiejętności   dyplomatycznych.   Tym   bardziej   że   i   osobistą
powagą nie górował nad innymi, wśród których znajdowały się

przecież tak sławne postacie jak Odyseusz, Ajaks czy Achilles.
Pozostawało   mu   zatem   wyłącznie   wygrywanie   sprzeczności

pomiędzy   lennikami,   aby   w   ten   sposób   realizować   własną
politykę. Tymczasem teraz mógł głośno nawoływać do wojny w

obronie naruszonego honoru Menelaosa (i wszystkich Achajów),
nieoficjalnie zaś oferować skarby Troi.

Władcy   achajscy   nie   okazali   się   głusi   na   sugestie   króla

Myken. Pewne problemy sprawiała jedynie nieobecność dwójki

lenników. Król Itaki, Odyseusz, nie dysponował wprawdzie zbyt
dużą   siłą   zbrojną   (miał   zaledwie   dwanaście   okrętów),   ale

powszechnie   ceniono   jego   spryt   wojenny.   Natomiast   drugi   z
nieobecnych,   Achilles,   miał   opinię   najlepszego   wojownika

greckiego.  Poza  tym według przepowiedni jego obecność była
warunkiem koniecznym do zdobycia Troi. Król Itaki nie chciał

porzucać   świeżo   poślubionej   żony   i   maleńkiego   synka,   toteż
udawał   obłąkanego.   Został   jednak   zdemaskowany   i   nie

pozostawało mu nic innego, jak przyłączyć się do wyprawy. A
skoro już musiał wyruszyć pod Troję, postarał się też odnaleźć

Achillesa. Domyślił się, że młodzieńca ukryła jego matka, boginka
morska Tetyda. Pamiętała bowiem o przepowiedni, że jej syn ma

przed   sobą   dwie   możliwości:   albo   dożyje   w   spokoju   późnej
starości, albo zyska nieśmiertelną sławę i zginie młodo. Tetyda,

jak każda  matka, pragnęła jak najdłuższego życia dla  swojego
dziecka. Ukryła go więc w dziewczęcym przebraniu na dworze

króla Likomedesa, króla wyspy Skyros. Od czegóż jednak były

background image

intelekt   i   spryt   Odyseusza?   Król   Itaki   podążył   tropem
rozumowania Tetydy i doszedł do wniosku, że Achillesa może

chronić   tylko   dziewczęcy   strój.   Wraz   z   kilkoma   towarzyszami
zaczął   więc   poszukiwania   wśród   wysp   Morza   Egejskiego,

domyślał   się   bowiem,   że   Achilles   ukrył   się   na   którejś   z   nich.
Kiedy,   udając   kupców,   Odyseusz   i   jego   druhowie   przybyli   na

Skyros, uwagę przebiegłego Odysa zwróciła jedna z córek króla,
znacznie wyższa od pozostałych sióstr. Rzekomi kupcy rozłożyli

swój towar (biżuterię i ozdoby), wzbudzając zachwyt dziewcząt.
Tylko   najwyższa   z   nich   nie   okazywała   należytego

zainteresowania. Wówczas Odyseusz podsunął jej piękny, bogato
inkrustowany   miecz,   na   co   dziewczyna   żywo   zareagowała.

Zdemaskowany   w   ten   sposób   Achilles   bez   oporu   odpłynął   z
królem Itaki. Na wyspie zostawił jednak sukcesora, jako że mimo

dziewczęcych   szat   nawiązał   romans   z   jedną   z   córek   króla   i
owocem tego związku miał być syn o imieniu Neoptolemos, który

odegra później pewną rolę w końcówce wojny trojańskiej.

Trzeba   przyznać,   że   Achajowie   gromadzili   się   wyjątkowo

opieszale. Od porwania Heleny upłynęło aż kilka lat, zanim w
Aulidzie doszło do koncentracji wojsk. Aby wszakże zachować

pozory,   wysłano   na   dwór   Priama   poselstwo,   które   zażądało
zwrotu   Heleny,   skradzionego   majątku   oraz   ogromnego

odszkodowania.   Możliwe   zatem,   że   nie   wszystkim   władcom
uśmiechało   się   oblężenie   potężnego   miasta   i   wymusili   na

Agamemnonie próbę mediacji. Odszkodowanie miało zaspokoić
łupieżcze   instynkty   Achajów i   wykazać,   że  nie   przeprowadzili

mobilizacji na darmo. Na czele poselstwa wyruszyli Menelaos i
Odyseusz.   Priam   jednak   odrzucił   warunki   Achajów.

doprowadzając w ten sposób do wybuchu wojny. Stąd też nie
pozostawało   mu   nic   innego.   Oprócz   bowiem   wskazanych

wcześniej przyczyn wypłata odszkodowania oznaczałaby ruinę
finansową   miasta.   Stary   król   nie   po   to   przecież   przez   lata

budował potęgę ojczyzny, aby teraz bez walki oddać ją achajskim
rabusiom. A że Parys pierwszy okradł Menelaosa? No cóż, takie

to   były   czasy.   Achajowie   postępowali   podobnie   i   uważali,   że

background image

dopóki oni rabują, wszystko jest w porządku.

Przeciwne wiatry uniemożliwiały flocie achajskiej wyjście w

morze. Kiedy pogoda taka utrzymywała się przez kilka miesięcy,

wojska   zaczęły   się   burzyć.   Czyżby   po   to   wojownicy   porzucili
rodziny, aby stać bezczynnie?! Poza tym skarby Troi zaczęły już

oddziaływać   na   wyobraźnię.   Zgodnie   z   obyczajem   zasięgnięto
porady wieszczków. Wolę bogów przekazano Agamemnonowi:

bogini   Artemida   czuje   się   obrażona   na   króla   Myken,   który

Złożenie Ifigenii w ofierze Artemidzie

background image

osobiście upolował jej ulubioną łanię. Dlatego zsyła niepomyślne
wiatry.   Jeżeli   jednak  Agamemnon  złoży   jej   w   ofierze   rodzoną

córkę   (!)   Ifigenię,   wówczas   flota   wypłynie.   Król   Myken
kategorycznie  odmówił,  ale wróżbici nie  zachowali dyskrecji i

wiadomość   rozeszła   się   wśród   wojska.   Żołnierze   złorzeczyli
Agamemnonowi, wyzywając go od tchórzy. Grozili, że jeśli nie

ulegnie woli Artemidy, obiorą innego wodza i z nim wyruszą pod
Troję.   Wówczas  Agamemnon  ustąpił.   Wysłał   do   domu

wiadomość, nakazując córce przybycie do obozu pod pretekstem
zaślubin   z   Achillesem.   Razem   z   dziewczyną   przybyła   również

Klitajmestra, której nie mogło przecież zabraknąć na ślubie córki.
Do   wesela   oczywiście   nie   doszło.   Ifigenia   została   złożona   w

ofierze, a Klitajmestra bezsilnie obserwowała śmierć własnego
dziecka. Jej nienawiść do męża osiągnęła kulminację: z powodu

ambicji Agamemnona straciła już drugie dziecko. Od tej chwili
myślała   już   tylko   o   zemście.   Potrafiła   czekać   i   po   latach

zgotowała   mężowi   wyjątkowe   powitanie...   Tymczasem   wiatr
zmienił kierunek i flota achajska wyruszyła wreszcie pod Troję.

Mijał dziesiąty rok od porwania Heleny.

Oblężenie Troi

astępne   dziesięć   lat   spędzili   Achajowie   pod   murami   Troi.

Priam dobrze przygotował miasto do obrony. Wspomagały

go   zresztą   liczne   ludy   sojusznicze.   Wydaje   się   jednak,   że

dowódcom   achajskim   specjalnie   nie   zależało   na   szybkim
zakończeniu wojny. Może tylko Odyseusz tęsknił do Penelopy. W

każdym razie na pewno nie spieszyło się Agamemnonowi, który
pamiętał pożegnanie Klitajmestry, ani Achillesowi, świadomemu,

iż   nie   dożyje   końca   oblężenia.   Jeden   z   nich   wykazywał   więc
wyjątkową pasywność, drugi zaś zabiegał wyłącznie o osobistą

sławę.   Chwilami   Achilles   zachowywał   się   jak   rozkapryszona
panienka,   jakby   czas   spędzony   w   przebraniu   dziewczyny   nie

minął bez śladu. Niewiele mu ustępował wódz naczelny, który
wprost uwziął się na niego. Stosunki w obozie achajskim dobrze

N

background image

ilustruje spór, jaki wybuchł w związku z podziałem branek. Grecy
zdobyli   miasto   Chryza   i   w   rezultacie   w   ręce   Agamemnona

dostała   się   urodziwa   córka   miejscowego   kapłana   Apollina.   Jej
zrozpaczony ojciec udał się wprost do króla Myken, błagając go o

zwrot jedynaczki. Ten jednak odmówił. Kapłan poprosił więc o
pomoc   swojego   boga.   Apollo   nie   kazał   mu   długo   czekać.

Niebawem wśród Achajów wybuchła groźna zaraza. Zasięgnięto
opinii  wróżbitów,  a  po  ogłoszeniu  woli  bogów  Achilles   zaczął

podburzać wojska przeciwko wodzowi naczelnemu. Pod presją
ogółu Agamemnon musiał ustąpić. Z dziecinną przekorą zażądał

jednak, aby Achilles oddał mu w zamian swoją brankę, piękną
Bryzeidę.   Ten   zgodził   się   niechętnie,   ale   publicznie   zelżył

Agamemnona,   wyzywając   go   od   tchórzy   i   pijaków.   Na   koniec
oficjalnie   odmówił   dalszej   walki,   dopóki   nie   zostanie

przeproszony. Zwrócił się również do swojej matki, aby wstawiła
się za nim do Zeusa. Pan bogów przychylił się do prośby Tetydy i

od tej chwili zwycięstwa zaczęli odnosić Trojanie.

Tymczasem Helena wiodła w Troi ponure życie. Widziała, że

im   dłużej   trwa   wojna,   tym   większa   otacza   ją   niechęć.   Coraz
więcej   wdów   i   sierot   winiło   ją   za   śmierć   najbliższych.   Bracia

męża jej nie lubili, bratowe zazdrościły urody. Nawet życzliwość
Priama   nie   mogła   jej   pocieszyć.   Stary   król   ostentacyjnie

okazywał   Helenie   przychylność,   dając   w   ten   sposób   do
zrozumienia,   że   uważa   ją   za   legalną   synową.   Dobrze   zresztą

wiedział, co robi. Teraz, w czasie oblężenia, swary i kłótnie były
najmniej   potrzebne.   Społeczeństwo   musiało   być   zjednoczone,

aby dać odpór wrogom. Wojna już trwała i nic tego nie mogło
cofnąć. Należało walczyć aż do ostatecznego zwycięstwa. Jednak

waśnie tylko by osłabiały siłę militarną miasta. Mimo to Helena
nie   mogła   dać   sobie   rady   z   własną   psychiką.   Złość   zwracała

przeciwko Parysowi, wypominając mu uwiedzenie. Ten słusznie
ripostował, że przecież nie wziął jej siłą ani nie zmusił przemocą

do opuszczenia Sparty. Połączyły ich miłość i namiętność, i za to
teraz   płacą.   O   konsekwencjach   trzeba   było   myśleć   wcześniej,

zanim zdecydowali się na szaleństwo. A że wojna niesie ze sobą

background image

pewne niewygody? No cóż, odczuwają je nie tylko oni, ale i cała
ludność   Troi.   Nie   czas   rozpatrywać   przeszłość,   lecz   żyć

teraźniejszością.

Stan psychiczny Heleny dobrze ilustruje wydarzenie, które

zaszło   w  dziesiątym   roku   walk.   Nastąpił  impas   w  działaniach
wojennych i wszystko wskazywało na to, że obie strony miały już

wojny serdecznie dosyć. Wówczas ktoś zaproponował, aby dwaj
główni antagoniści zmierzyli się bezpośrednio ze sobą. Mężowie

Heleny   mieli   stoczyć   ze   sobą   pojedynek   na   śmierć   i   życie.
Uzgodniono, że w razie triumfu Parysa Achajowie bez żadnych

warunków opuszczą ziemię trojańską. Jeżeli natomiast zwycięży
król Sparty, Trojanie wydadzą mu Helenę, zrabowane skarby i

zapłacą   żądane   wcześniej   odszkodowanie.   Podobno   Helena
oglądała   pojedynek   z   murów   miasta,   płacząc   ze   szczęścia.

Podejrzewano, że wspominała radosne chwile spędzone u boku
Menelaosa i cieszyła się na myśl o powrocie do pierwszego męża.

Iście   kobieca   logika,   nieprawdaż?   Niewykluczone   jednak,   że
przyczyny   wzruszenia   córki   Zeusa   były   zupełnie   inne.   Oto

przecież, bez względu na wynik pojedynku, kończyła się wreszcie
ta przeklęta wojna. Czy zostanie w Troi, czy odpłynie do Sparty,

nie będzie już przyczyną nowych pogrzebów, nie będzie więcej
widziała wdów i sierot, płaczu i rozpaczy. Może nareszcie zacznie

żyć normalnie, nie czując zewsząd potępienia.

Jej los musiał się jednak wypełnić. Przeznaczeniem Heleny

było nieść śmierć i rozpacz bliźnim. Menelaos i Parys rozpoczęli
walkę, ale kiedy przewagę uzyskał król Sparty, interweniowała

Afrodyta. Otoczyła ulubieńca złotą mgłą i przeniosła z placu boju
wprost   do   sypialni   Heleny.   Na   błoniach   otaczających   miasto

pozostał   Menelaos,   miotając   się   i   lżąc   tchórzliwego   rywala.
Niebawem wrogie wojska ponownie starły się w walce i nadzieja

na   polubowne   zakończenie   sporu   została   zaprzepaszczona.
Helena   nie   mogła   darować   tego   Parysowi.   Przeklinała   jego

strachliwość,   podnosząc   zasługi   Menelaosa.   Trojańczyk
przyjmował   wyrzuty   partnerki   z   filozoficznym   spokojem

(możliwe, że zdołał się już na nie uodpornić). Przewagi rywala

background image

określił   jako   chwilowe,   a   złość   Heleny   uciszył   pocałunkami   i
pieszczotami.   Najwyraźniej   Afrodyta   nadal   czuwała   nad   parą

kochanków.

Achillesa pozostawiliśmy w chwili, kiedy — obrażony na cały

świat   —   obserwował   zwycięską   dla   Trojan   bitwę.   Oblężeni

przełamali szyki przeciwnika i bezpośrednio zagrozili obozowi
achajskiemu. Dowodził nimi najwaleczniejszy z synów Priama,

Hektor. Przez dziesięć lat obrona miasta spoczywała praktycznie
na   jego   barkach.   Kiedy   Achilles   odmówił   udziału   w   walce,

Trojanie   pod   wodzą   Hektora   łatwo   uzyskali   przewagę.   Syn
Tetydy   obozował   obok   okrętów,   spokojnie   obserwując,   jak

Trojańczyk wyrzyna Achajów. Uparty heros nie widział w tym

Achilles i Ajaks grający w kości

background image

nic   złego.  Agamemnon  go   obraził,   musi   więc   ponieść
konsekwencje   swojego   czynu.   Niech   wie,   czym   grozi

doprowadzenie   Achillesa   do   gniewu.   Wreszcie   nie   wytrzymał
nerwowo   Patroklos,   najbliższy   przyjaciel   herosa.   Poprosił

Achillesa, aby pozwolił mu poprowadzić na odsiecz wojowników
tesalskich. Ten wspaniałomyślnie się zgodził i co więcej, pożyczył

przyjacielowi swoją zbroję. Kiedy Achajowie zobaczyli na czele
odsieczy postać w znajomej zbroi, ponownie uwierzyli w siebie.

Przełamali strach i ruszyli przeciwko Trojanom. Patroklos jednak
zapłacił za to najwyższą cenę: zginął z ręki Hektora. Jego śmierć

rychło obróciła się przeciw obrońcom Troi. Achilles przestał się
bawić w neutralność i zapragnął pomścić przyjaciela.

Hektor   wiedział,   że   czeka   go   śmierć.   Przez   dziesięć   lat

uczciwie spełniał swoje patriotyczne powinności. Rozumiał, że

nie wolno mu teraz ustąpić przed Achillesem. Musiał dać dobry
przykład, pokazać wszystkim, że obowiązek wobec ojczyzny jest

ważniejszy niż życie. Nie miał złudzeń co do swojego losu. W
dzień po śmierci Patroklosa Achilles pozbawił życia trzech synów

Priama.  Czy człowiek,  o  którym  Trojanki  opowiadały  legendy,
mógł   stchórzyć?   Nigdy!   Przed   wyruszeniem   w   pole   Hektor

pożegnał   się   z   żoną   i   dzieckiem.   Andromacha   błagała   go   o
rozsądek. Przypominała, że Achilles zabił jej ojca i siedmiu braci.

Perswadowała mężowi, że gdy go zabraknie, trudno przewidzieć,
jaki los spotka jego najbliższych. Hektor odparł łagodnie, że nie

może wycofać się teraz, w chwili próby. Lepiej, żeby jego żona i
dziecko   zostali   osieroceni   przez   bohatera,   niż   mieliby   żyć   w

towarzystwie   tchórza.   Czule   ucałował   bliskich   i   odszedł   ku
swemu przeznaczeniu.

Achilles   przywiązał   ciało   Hektora   do   swojego   powozu   i

włóczył dookoła murów Troi. Nie wydał zwłok obrońcom, a i

Achajom zabronił się do nich zbliżać. Przez dwanaście dni (!)
ciało najdzielniejszego z Trojan leżało niepogrzebane przy grobie

Patroklosa.   Wreszcie   nocą   do   namiotu   Achillesa   przybył
samotnie   król   Priam.   Ukląkł   przed   zabójcą   syna   i   poprosił   o

wydanie   zwłok  Hektora.  Achilles   uraczył  nieszczęsnego   starca

background image

wieczerzą   i   pozwolił   odpocząć   na   swoim   posłaniu.   Następnie
wydał mu ciało syna i zapewnił bezpieczny powrót do miasta.

Wygląda na to, że największy wojownik grecki był człowiekiem
niezrównoważonym   psychicznie.   Wiedział,   że   nie   wróci   spod

Troi żywy, i rozpaczliwie zabiegał o nieśmiertelną sławę. Walczył
też o zwykłe ludzkie szczęście. A trzeba przyznać uczciwie, że nie

zaznał   go   w   życiu   zbyt   wiele.   Młodzieńczą   miłość   na   wyspie
Skyros   przerwało   wezwanie   pod   Troję.   Brankę,   do   której   się

szczerze   przywiązał,   odebrał   mu   Agamemnon.   Jedynego
przyjaciela zabił Hektor. Kiedy zaś patrzył na rozpacz starego

króla, pomyślał być może o swoim ojcu, którego już nigdy nie
miał zobaczyć. Albo wspominał piękną królową Amazonek, która

padła   z   jego   ręki   kilka   lat   wcześniej.   Gdy   sprzymierzone   z
Priamem   Amazonki   zaatakowały   Achajów,   nie   wiedział,   że

walczy z kobietami. Pod koniec bitwy pokonał najdzielniejszą z
nich.   Dopiero   kiedy   z   jej   głowy   spadł   hełm,   zrozumiał,   kogo

śmiertelnie ranił. On, tak nieszczęśliwy w życiu prywatnym, zabił
kobietę wojownika, którą może zdołałby pokochać! Świadkowie

opowiadali, że syn Tetydy zdarł wówczas z konającej królowej
zbroję i na znak żalu oddał gasnącej (a może już zgasłej) swoje

nasienie.   Nie   ma   powodu,   żeby   w   to   powątpiewać.   Nekrofilia
dobrze pasuje do rozchwianej psychiki Achillesa. Przez całe życie

czynił   zło,   nie   zastanawiając   się   specjalnie   nad   jego
konsekwencjami.   Skłonny   do   gwałtownych   uniesień,   łatwo

przechodził od nienawiści do miłości. Dlatego tak godnie przyjął
Priama   i   zwrócił   mu   ciało   Hektora.   Nie   pobrał   nawet

zwyczajowego   okupu.   Starzec   zasłużył   na   to   swoją   odwagą.
Niech zgodnie z tradycją pochowa swego dzielnego syna, który

wystarczająco   już   odpokutował   za   to,   co   zrobił.   Poza   tym
przecież jego śmierć to kolejny stopień do sławy Achillesa. Syn

Tetydy, świadom, iż sam niedługo zginie, nie chciał zapewne, aby
jego   ciało   znalazło   się   w   podobnym   pohańbieniu   jak   zwłoki

Priamowego syna.

Los Achillesa dopełnił się niebawem: zginął, trafiony przez

Parysa w piętę strzałą z łuku. Opowiadano później, że było to

background image

jedyne miejsce, w które można go było ugodzić. Dodano legendę,
że matka, próbując zapewnić mu nieśmiertelność, kąpała go w

letejskim   strumieniu,   trzymając   właśnie   za   piętę.   W
rzeczywistości prawda wyglądała znacznie bardziej prozaicznie.

Strzała wypuszczona przez Parysa była po prostu zatruta. Obie
strony   zaczęły   stosować   już   coraz   mniej   godne   metody   i

zatruwanie pocisków nie należało do rzadkości. Potwierdza to
zresztą los Parysa, który zginął w podobny sposób. Ugodzony

zatrutą   strzałą,   konał   powoli   w   straszliwych   męczarniach.
Cierpiał przez całą noc, a rankiem ruszył do odtrąconej niegdyś

nimfy   Ojnone.   W   chwili   zagrożenia   zachował   się   jak   rasowy
mężczyzna,   wierząc,   iż   była   żona   nie   odmówi   mu   pomocy.

Musiała   przecież  zachować do   niego   choćby  cień sentymentu!
Spotkał go jednak srogi zawód. Kiedy dowlókł się do siedziby

nimfy, ta kategorycznie odmówiła pomocy. Z drwiną odesłała go
do   Heleny,   aby   u   niej   szukał   ratunku.   Parys   odszedł   ze

spuszczoną głową i więcej już nie zobaczył Troi. Zmarł niedaleko
miejsca, w którym niegdyś  uznał Afrodytę  za  najpiękniejszą z

bogiń.

Śmierć   Parysa   wprawiła   Ojnone   w   rozpacz.   Mimo   iż   ją

zdradził,   nadal   go   kochała.   Z   płaczem   wspominała   wspólne
szczęśliwe   chwile,   aż   wreszcie   rzuciła   się   w  stos   pogrzebowy

niewiernego ekspasterza. Natomiast Helena przyjęła cierpienia i
śmierć   męża   z   nieukrywaną   satysfakcją.   Skoro   ją   przeklęli

bogowie i ludzie, to dlaczego mieliby oszczędzić współwinnego
wybuchu wojny? Poznał wreszcie, co ona czuła dzień po dniu.

Sprawiedliwości stało się zadość. Helena uznała, iż nie musi już
być lojalna wobec Troi i jej mieszkańców. Parys nie żył, zginął

również  Hektor,  którego  lubiła  i szanowała.  Postanowiła  więc
zrobić wszystko, aby pomóc Achajom zdobyć miasto. Oficjalnie

wyszła za mąż za brata Parysa, pięknego Dejfobosa, jednocześnie
jednak   rozpoczęła   Wzorową   kolaborację   z   Achajami.   Szkoda

tylko,   że   nie   przeniosła   uczuć   żywionych   do   Hektora   na   jego
maleńkiego synka, którego ojciec tak bardzo kochał...

background image

Odyseusz w akcji

ewnego   wieczoru   Helena   dostrzegła   na   ulicy   dziwnego
żebraka, w którym rozpoznała Odyseusza. Zaprosiła go do

siebie i długo z nim rozmawiała. Prawdopodobnie przekazała mu
ważne informacje dotyczące obrony miasta, w zamian za co król

Itaki   wprowadził   ją   w   swoje   plany   zdobycia   Troi.   Helena
zobowiązała   się   wspomóc   Achajów,   a   następnie   umożliwiła

Odyseuszowi wydostanie się z miasta. Przebijając się do swoich,
zamordował on kilka osób, ale na niej nie zrobiło to żadnego

wrażenia.   Miała   już   dosyć   Troi   i   jej   mieszkańców.   Nie   mogła
dłużej patrzeć na wdowę i sierotę po Hektorze, czuć na sobie

pełnych wyrzutu spojrzeń rodzin innych ofiar. Z iście kobiecą
logiką   postanowiła   więc   im   pomóc,   wydając   miasto   w   ręce

wroga.

P

W   kilka   tygodni   później   cała   Troja   świętowała   koniec

oblężenia. Na wybrzeżu, gdzie przez dziesięć lat stały okręty i
namioty   wroga,   było   pusto.   Pozostał   tam   tylko   ogromny

drewniany   koń.   Po   zażartych   sporach   Trojanie   postanowili
wprowadzić rzeźbę do miasta. Doszli do wniosku, że taka jest

wola   bogów,   kiedy   kapłan   Laokoon,   gorliwy   zwolennik
zniszczenia drewnianego konia, został wraz z synami uduszony

przez   dwa   węże,   które   wynurzyły   się   z   morza.   Oczywiście  za
wprowadzeniem   figury   do   miasta   orędowała   też   Helena.

Ostentacyjnie okazując radość z końca oblężenia, nie zapomniała
jednak dyskretnie usunąć ze swojego domu wszelkiej broni, tak

iż zmęczony świętowaniem Dejfobos położył się spać zupełnie
bezbronny.   Kiedy   miasto   pogrążyło   się   we   śnie,   rozegrał   się

ostatni   akt   tragedii   Troi.   Ze   zdradzieckiej   rzeźby   wypadli
wojownicy achajscy i wymordowali strażników miejskich. Chwilę

później do Troi wtargnęły oddziały Agamemnona, które w tym
czasie ponownie wylądowały na wybrzeżu.

Miasto szybko stanęło w płomieniach, a jego mieszkańców

bezlitośnie wyrzynali najeźdźcy. Nowy mąż Heleny nie miał się

nawet czym bronić. Menelaos zabił bezbronnego, po czym długo

background image

znęcał się nad zwłokami. Zginęli stary król Priam i jego żona. Do

domu   wdowy   po   Hektorze   pierwszy   wpadł   młodociany   syn
Achillesa   (owoc   związku   na   wyspie   Skyros),   Neoptolemos.

Chwycił maleńkiego synka obrońcy Troi i roztrzaskał go o ścianę.

Laokoon z synami duszony przez węże

background image

Nieszczęsną matkę zaś polecił związać, aby później wziąć jako
brankę.   Tylko   młode,   urodziwe   dziewczęta   mogły   liczyć   na

względy zdobywców. Ale jakie to były względy? Dumne Trojanki,
zamienione w niewolnice, miały służyć swoim panom aż po kres

swych   dni.   Z   miasta   zdołała   ujść   z   życiem   jedynie   niewielka
grupa   mieszkańców.   Dowodził   nimi   syn   Afrodyty,   Eneasz.

Dzielny   potomek   bogini   zaokrętował   jakoś   uchodźców   i
wypłynął   w   morze.   Po   wielu   latach   wędrówki   osiadł   w   Italii,

gdzie stał się protoplastą Rzymian. Jego potomkami byli Romulus
i Remus, założyciele Wiecznego Miasta.

Helena spokojnie obserwowała agonię nieszczęsnej Troi. O

swój los była spokojna. Ostatecznie pomogła Achajom zakończyć

wojnę   i   nieźle   się   obłowić.   Spotkała   ją   jednak   przykra
niespodzianka.   Otóż   Menelaos   oświadczył,   że   zamierza   srogo

zemścić się na niewiernej żonie. Nie zważając na głosy rozsądku
(zwłaszcza   Odyseusza),   z   uporem   twierdził,   że   jego   osobista

zniewaga nie znalazła zaspokojenia. Wówczas do jego namiotu
wprowadzono Helenę — ubraną w wytworne szaty, ozdobioną

wspaniałymi klejnotami. Król Sparty spojrzał na nią i zaprzestał
oporu.   Stała   przed   nim   piękna   kobieta,   którą   przez   ostatnie

dwadzieścia   lat   kochał   i   której   zarazem   nienawidził.   Boskie
nasienie,   z   którego   się   poczęła,   sprawiło,   że   upływający   czas

obszedł się z jej urodą wyjątkowo łaskawie. Menelaos przeklinał
żonę, ale nigdy nie  przestał jej kochać. Fakt,  że była z innym

mężczyzną, czynił ją tylko bardziej upragnioną. Poza tym król
Sparty przekroczył już pięćdziesiątkę, a jak wiadomo, z wiekiem

mężczyźni stają się romantyczni...

Kiedy   kilka   lat   później   na   dwór   Menelaosa   przybył   syn

Odyseusza   Telemach,   zastał   małżonków   żyjących   w   zgodzie   i
wzajemnej   miłości.   Zastanawiać   mógł   tylko   dziwny   obyczaj

Heleny, która raczyła męża pewnym specyfikiem otrzymanym od
egipskich   kapłanów.   Po   jego   zażyciu   nawet   największa   złość

przechodziła   jak   ręką   odjął.   Helena   potajemnie   dodawała   ów
specyfik do wina, dbając w ten sposób o dobry nastrój małżonka.

Czy   przypadkiem   nie   stosowała   go   wówczas,   kiedy   Menelaos

background image

przypominał   sobie   o   Parysie?   Przecież   mimo   całej   miłości   do
żony, trudno przypuszczać, aby wspomnienia czasami nie psuły

mu humoru.

Krwawe dzieje Myken

atalnie natomiast obszedł się los z dwoma innymi bohaterami

wojny   trojańskiej.   Odyseusz   błąkał   się   po   morzach   przez

dziesięć lat (!) i do domu powrócił, utraciwszy wszystkich ludzi,

okręty i skarby. Ale przynajmniej uszedł z życiem i ostatnie lata
spędził w spokoju u boku żony (oczywiście po wymordowaniu

sławetnych zalotników). Mniej szczęścia miał  Agamemnon.  Nie
liczył   na   zgodne   pożycie   z   Klitajmestrą,   toteż   oficjalnie

towarzyszyła mu branka z Troi, córka Priama. Kasandra. znana
ze   swej   niechęci   do   Parysa   i   Heleny.   Obdarzona   darem

przepowiadania   przyszłości,   przewidziała   ona,   jaki  los  zgotuje
Troi para występnych kochanków. Ciekawe, czy wiedziała też, co

czeka ją u boku Agamemnona? Zresztą nawet jeżeli była tego
świadoma.   miała   niewiele   do   powiedzenia.   A   może   pragnęła

zemsty  na  zdobywcy  rodzinnego  miasta?  Tymczasem urodziła
mu   bliźnięta   i   razem   z   nim   odpłynęła   do   Myken.   Kiedy

Agamemnon walczył pod Troją, jego żona nie próżnowała. U jej
boku   pojawił   się   Ajgistos,   jedyny   nieskonsumowany   przez

własnego   ojca   brat   stryjeczny   Agamemnona.   Szybko   zostali
kochankami   i   wspólnie   szykowali   się   do   godnego   powitania

zdobywcy Troi. Klitajmestra nigdy nie zapomniała władcy Myken
zabójstwa   pierwszego   męża   i   dziecka.   Nawet   jeżeli   te

wspomnienia   z   czasem   przygasły,   nienawiść   do   Agamemnona
podsycił rytualny mord na Ifigenii.  Ajgistos natomiast pragnął

zemsty   za   braci   i   ojca.   Wspólny   interes   połączył   kochanków
bardziej niż więź seksualna. Wiedzieli, że posunęli się tak daleko,

iż tylko śmierć Agamemnona może zapewnić im bezkarność.

F

Rozesłali   więc   ludzi   na   wybrzeże   i   okoliczne   wyspy   z

poleceniem   rozpalenia   ognisk,   gdy   pojawią   się   okręty
Agamemnona.   Kiedy   zapłonęły   stosy,   spiskowcy   byli   już

background image

przygotowani.   Pałac   został   obstawiony   wiernymi   ludźmi
Ajgistosa,   tak   że   zdobywca   Troi   nie   miał   szans   ucieczki.

Klitajmestra powitała męża u bram miasta, po czym skierowała
go do łaźni, aby odświeżył się przed wieczorną ucztą. W chwili

gdy król wychodził z napełnionej wodą kadzi, zarzuciła na niego
sieć   krępującą   ruchy.   Wtedy   do   akcji   wkroczył   Ajgistos,

śmiertelnie   raniąc   rywala.   Klitajmestra   nie   odmówiła   sobie
przyjemności dobicia konającego i własnoręcznie odrąbała mu

głowę. Następnie osobiście zamordowała Kasandrę i jej dwoje

Menelaos z ciałem Patroklosa

background image

maleńkich dzieci. Ona, która widziała na własne oczy, jak ginęły
jej dzieci, nie zawahała się ani przez moment, unosząc topór nad

nieszczęsną branką i jej potomstwem... W tym czasie Ajgistos na
czele swoich ludzi kończył rzeź. Pod ich mieczami padła straż

Agamemnona   i   jego   najwięksi   poplecznicy.   Uszedł   jednak   z
życiem   młodociany   syn   Klitajmestry   i   Agamemnona,   Orestes.

Chłopiec zbiegł za granicę, gdzie dorastał, oczekując zemsty.

Przez siedem lat para kochanków rządziła Mykenami. Dzień

śmierci   Agamemnona   ogłoszono   świętem   państwowym   i
obchodzono   wyjątkowo   uroczyście.   Rzeczywista   władza

spoczywała w rękach Klitajmestry, Ajgistos zadowalał się jedynie
korzystaniem   z   przywilejów   władcy.   Ważnymi   sprawami

zajmowała się Klitajmestra. To ona prowadziła politykę państwa
i   trzeba   przyznać,   że   wykazywała   na   tym   polu   znaczne

uzdolnienia.   Nic   nie   wiadomo,   aby   inni   władcy   próbowali
pomścić   Agamemnona   lub   ujęli   się   za   jego   synem.   Można   to

oczywiście tłumaczyć zmęczeniem niedawno zakończoną wojną
trojańską lub niechęcią do ingerowania w wewnętrzne sprawy

Myken.   Jednak   czy   kiedykolwiek   państwo   ościenne
zrezygnowało z mieszania się w sprawy sąsiada, zwłaszcza jeśli

istniała   szansa   znacznego   osłabienia   jego   siły  militarnej?   I  od
kiedyż   to   rabusie   achajscy   mieli   dosyć   sławy   i   łupów?

Wprawdzie  bohaterowie  byli zmęczeni,  lecz  dorosło  już  nowe
pokolenie   chętne   do   walki.   Przecież   zaledwie   dziesięć   lat

wcześniej Achajowie zjednoczyli się pod błahym powodem, aby
zniszczyć   niezależne   państwo,   Troję.   Tymczasem   teraz   nie

zareagowali   na   zamordowanie   naczelnego   wodza   i   wygnanie
jego   sukcesora?!   Przewaga   militarna   Myken   nad   innymi

państwami   była   nieznaczna,   nie   wchodziła   więc   w   rachubę
obawa przed siłą wojskową Ajgistosa i Klitajmestry. Zresztą w

razie zjednoczenia się pozostałych władców achajskich Mykeny
nie   miałyby   szans.   Poza   tym   zawsze   można   było   liczyć   na

zwolenników   Orestesa   wewnątrz   miasta.   Wydaje   się   więc,   że
tylko umiejętności dyplomatyczne Klitajmestry powstrzymywały

sąsiadów   przed   reakcją   na   wydarzenia   w   Mykenach.   Nawet

background image

Menelaos,   który   tyle   zawdzięczał   bratu,   pozostał   w   domu.
Chociaż   jego   akurat   nietrudno   zrozumieć.   Kolejna   wyprawa

wojenna oznaczałaby pozostawienie Heleny samej w domu. A na
to   król   Sparty   nie   mógł   już   sobie   pozwolić.   Był   człowiekiem

rozsądnym i nie powielał własnych błędów.

Po ośmiu latach w Mykenach pojawił się Orestes. Wyrocznia

w   Delfach   wyraziła   zgodę   bogów   na   matkobójstwo,   więc
młodzieniec przestał się wahać. Potajemnie dotarł do miasta i

skontaktował   się   ze   swoją   siostrą,   Elektrą.   Rodzeństwo
ukradkiem   spotkało   się   przy   grobie   Agamemnona   (kochająca

mamusia wyznaczyła nagrodę za głowę syna), po czym Orestes
dostał   się   do   pałacu   (prawdopodobnie   pomogła   mu   w   tym

Elektra, przekonując lub przekupując straże). Pod jego ciosami
padł najpierw Ajgistos, a następnie Klitajmestra. W ten sposób

Orestes został królem Myken.

Zabójstwo występnej pary nie przyniosło jednak młodemu

władcy ukojenia. Usunięcie ze świata żywych ojczyma uważał za
swój obowiązek, gorzej było z pozbyciem się matki. Nie mógł

zapomnieć ostatnich chwil jej życia. Kiedy Ajgistos padł martwy,
Klitajmestra rzuciła się przed synem na kolana, prosząc o litość. Z

płaczem   przypomniała   mu,   że   przecież   to   ona   wydała   go   na
świat. Orestes jednak nie zważał na jej słowa. Głowa Klitajmestry

potoczyła się po posadzce i zatrzymała przy zwłokach Ajgistosa.
Z otwartej szyi trysnęła krew, zbryzgując syna matkobójcę. Od tej

chwili młody król walczył ze swoim sumieniem. Nocami chodził
za miasto (kochanków pochowano poza murami Myken) na grób

matki i błagał o przebaczenie. Skrajnie wyczerpany psychicznie,
na granicy obłędu, wyjechał z kraju. Błąkał się po świecie, aż

dotarł do Aten, gdzie sąd tamtejszego areopagu zdjął wreszcie z
niego  przekleństwo.  A może pogodził się ze sobą? W każdym

razie powrócił do Myken, gdzie tymczasem na tronie zasiadał syn
Ajgistosa   i   Klitajmestry.   Teraz   już   bez   wyrzutów   sumienia

Orestes pozbawił życia przyrodniego brata. Potem ożenił się z
córką Menelaosa i Heleny, Hermioną. Po latach zjednoczył pod

swoim berłem Spartę i Mykeny. Jego syn i następca był ostatnim

background image

przedstawicielem   przeklętego   rodu   Atrydów.   Zginął   w   czasie

najazdu Dorów, a Mykeny zostały zburzone.

Rozterki Odyseusza

iedy Orestes walczył ze swoim sumieniem, Odyseusz nadal

błąkał   się   po   morzach.   Tak   jak   historia   Atrydów   i   wojny

trojańskiej jest przede wszystkim opowieścią o namiętnościach i

zbrodniach,   tak   przygody   Odyseusza   są   dziejami   miłości   i
wierności.   Wierna   i   oddana   była   przynajmniej   Penelopa,   król

Itaki bowiem wcale nie dorównywał jej pod tym względem. Co
prawda pod Troją specjalnie nie afiszował się z brankami, ale

mógł być po prostu dyskretny. Niemniej aż siedem z dziesięciu
lat, które zajął mu powrót do żony, spędził na skale Orygii w

towarzystwie nimfy Kalipso. Kiedy wracając spod Troi utracił już

K

Menelaos usiłujący zabić Helenę

background image

wszystkie okręty, rozpętała się straszliwa burza. Ostatni okręt
zatonął wraz z załogą i jedynie Odyseusza morze wyrzuciło na

brzeg Orygii. Znudzona a piękna Kalipso powitała przybysza z
radością.   Uraczyła   wyczerpanego   rozbitka   wspaniałą   ucztą,

obficie   zakrapianą  mocnym  winem.   Na  efekty   nie   trzeba   było
długo czekać. Oszołomiony Odyseusz posiadł nimfę i zapewne

nie   poprzestał   na   tym   jednym   razie.   Nie   wydaje   się,   by   lata
spędzone u boku Kalipso były dla niego przykre. Nimfa otaczała

go adoracją (któryż mężczyzna tego nie lubi!), umilała mu życie
na   każdym   kroku.   W   dodatku   obiecywała   wieczną   młodość   i

nieśmiertelność   —   cechy,   którymi   sama   była   obdarzona.   A
Odyseusz   już   zaczął   odczuwać   brzemię   lat...   Podobno   często

siadał  nad  brzegiem morza  i  obserwował  je  w milczeniu.  Czy
jednak  na   pewno  myślał  wtedy  o   Penelopie?   Może   po  prostu

wspominał   albo   marzył   o   podróżach.   Z   pewnością   nie   unikał
kontaktów   seksualnych   z   nimfą,   skoro   w   czasie   siedmiu   lat

pobytu na Orygii urodziła mu troje dzieci! Opowiadano, że król
Itaki  był  w niewoli  u pięknej  Kalipso.   Nic z  tych  rzeczy!  Jeśli

spędził u niej tyle lat, to wyłącznie dlatego, że sam tego chciał.
Dopiero   wizyta   posłańca   bogów,   Hermesa,   zmusiła   go   do

działania. Po ostrej reprymendzie zaczął mozolnie zbijać tratwę.
Opuścił na niej świeżo założoną rodzinę i odpłynął w kierunku

Itaki.   Po   trzech   latach   przygód   dotarł   wreszcie   do   rodzinnej
wyspy, gdzie obudził się w nim zazdrośnik. Zobaczył, że żonę

otacza rój wielbicieli, których pogardliwie nazywał zalotnikami.
Nie było istotne, że Penelopa przez dwadzieścia lat dochowała

mu wierności. Ważne było, że mężczyźni chcieli podobno zabrać
mu   żonę   i   królestwo.   Bardziej   jednak  —jak  się   wydaje   —

chodziło im o królową, albowiem prawa do tronu miał Telemach,
dorosły   już   syn   Odyseusza.   Dopiero   późniejsza   propaganda

zrobiła   z   wielbicieli   Penelopy   spiskowców.   A   sam   Odyseusz
zachował się jak ostatni prostak. Do pałacu dostał się incognito,

nie   racząc   poinformować   o   swym   powrocie   wiernej   żony,   po
czym   urządził   jatkę.   Z   pomocą   syna   wymordował   wszystkich

zalotników i dopiero wówczas łaskawie powiadomił połowicę, że

background image

wrócił z wojny. Nie dziwmy się zatem, że Penelopa początkowo
nie   chciała   z   nim   nawet   rozmawiać.   Uchodził   za

najrozsądniejszego z Achajów, ona czekała na niego przez tyle
lat,   a   on   na   powitanie   zachował   się   jak   rzeźnik   i   oprawca.

Ostatecznie dzięki interwencji bogów małżonkowie się pogodzili,
nie doszło również do wojny domowej. Rodziny zamordowanych

pragnęły wprawdzie zemsty, ale bogowie mieli już dosyć spraw
związanych z  wojną  trojańską  i  swoimi sposobami  załagodzili

sytuację. Odyseusz i Penelopa żyli wspólnie przez długie jeszcze
lata, starając się nadrobić czas zabrany im przez wojnę, która

wybuchła z powodu pięknej kobiety.

background image

Miłość nie jedno miała imię

zieje plemion greckich są dość ubogie w kontakty polityki i

uczuć. Zaczęło się bardzo interesująco, od wojny trojańskiej,

ale obyczaje późniejszych wieków znacznie ograniczyły wpływ

uniesień miłosnych na wydarzenia polityczne. Co więcej, jeżeli w
okresie   klasycznym   odnotowujemy   podobne   przypadki,   to

dotyczą one niemal wyłącznie związków męsko-męskich. Wręcz
podręcznikowym przykładem jest historia niejakiego Kleomacha

w   czasie   wojny   lelantyjskiej,   stoczonej   około   700   r.   p.n.e.
pomiędzy   miastami   Chalkis   i   Eretria.   Bezpośrednią   przyczyną

starcia stał się spór o równinę lelantyjską (stąd nazwa wojny),
leżącą   pomiędzy   tymi   miastami.   Wbrew   pozorom   nie   był   to

konflikt   o   lokalnym   charakterze.   Oba   miasta   miały   swoje
posiadłości wśród wysp Morza Egejskiego, kontrolowały również

część   żyznego   Półwyspu   Chalkidyckiego.   Rywale   wciągnęli   do
wojny   swoich   licznych   sprzymierzeńców.   Według   jednego   z

antycznych   kronikarzy   konflikt   między   Chalkis   i   Eretrią   był
pierwszą   wojną   ogólnogrecka.   O   jej   zasięgu   świadczy   fakt,   że

brały   w   niej   udział   (po   przeciwnych   stronach)   leżące   na
wybrzeżu   Azji   Mniejszej   Milet   i   Samos.   W   czasie   konfliktu

szczególnie   wyróżniał   się   wspomniany   Kleomach.   Pochodził   z
Tesalii i dowodził konnicą wspomagającą Chalkis. Decydującym

momentem   wojny   okazała   się   bitwa   lądowa   rozegrana   na
spornej   równinie.   Zgodnie   z   ówczesnymi   obyczajami   starcie

kilkakrotnie przerywano. Przeciwnicy grzebali swoich poległych,
krzepili się winem, po czym wracali do szeregu. Przed kolejną

rundą Kleomach przywołał do siebie swojego kochanka. Włożył
chłopcu   na   głowę   hełm   i   poprosił,   aby   przyjrzał   się,   jak   jego

partner   będzie   walczył.   Następnie,   wiedząc,   że   kochanek   go

D

T

YRANOBÓJCY

 

I

 

KURTYZNY

background image

obserwuje,   poprowadził   wspaniałe   uderzenie,   które
zdecydowało o zwycięstwie Chalkis i przesądziło o losach bitwy.

Kleomach jednak nie przeżył starcia. Zginął na polu bitwy, na
oczach   swojego   młodocianego   kochanka.   Pochowano   go   z

wszelkimi honorami, a jego grób był przez wieki otaczany czcią.
Podobno do czasu owej bitwy pederastia w Chalkis uchodziła za

coś nagannego, a obywatele kryli się ze swoimi upodobaniami.
Dopiero   bohaterstwo   Kleomacha   spowodowało   zmianę

nastawienia: pederastię podniesiono do rangi cnoty i oczywiście
zniesiono wszelkie dotyczące jej ograniczenia prawne.

Tyranobójcy

background image

Zachowała się ciekawa informacja dotycząca tyrana Falarisa

z miasta Akragas.  W sto lat po wojnie  lelantyjskiej w świecie

greckim   zapanowała   moda   na   rządy   autorytatywne.
Wspomniany Falaris stał się szybko symbolem tyranii. Władzę

zdobył w sposób charakterystyczny dla epoki, tzn. za pomocą
najemników.   Obsadził   nimi   akropol   miasta   i   rozbroił   lud.

Następnie   w   czasie   obchodów   świąt   Tesmoforii   wymordował
najwybitniejszych   obywateli,   pozbywając   się   w   ten   sposób

najznaczniejszych  przeciwników.   Trzeba   wszakże   przyznać,   że
tyran miał nawet znaczne osiągnięcia w polityce zagranicznej.

Prowadził   zwycięskie   wojny   z   Sykanami   i   Fenicjanami,   co
zapewniło mu pewną popularność. W sprawach wewnętrznych

stosował jednak bezwzględny terror. Przeciwników politycznych
eliminował fizycznie, dbając, aby ich śmierć była odstraszającym

przykładem. Do legendy przeszedł byk z brązu, w którym tyran
piekł żywcem swoje ofiary. Koniec rządów zbrodniarza nadszedł

niespodziewanie. Przekonany o swojej bezkarności, uwiódł (czy
też   zgwałcił)   on   młodzieńca   imieniem   Melanippos.   Ten   z

przyczyn czysto osobistych (!) zamordował krwawego tyrana, co
spowodowało powrót poprzedniej formy rządów.

Wydaje   się,   że   zamach   na   Falarisa   nie   był   wydarzeniem

odosobnionym w tych czasach. Jedną z najwspanialszych rzeźb

Grecji klasycznej jest  posąg tyranobójców. Przedstawia  dwóch
ateńskich   obywateli,   którzy   zamordowali   jednego   z   tyranów

swojego miasta. Owi tyranobójcy — Harmodios i Aristogejton,
swoim   czynem   znacznie   przybliżyli   zwycięstwo   demokracji   w

Atenach.   W   okresie   gdy   Falaris   piekł   żywcem   swoich
przeciwników,   władzę   w   Atenach   zdobył   zdolny   polityk

Pizystrat.   Umiejętnie   utrzymał   się   przy   władzy   przez   blisko
dwadzieścia lat, po czym przed śmiercią przekazał rządy synom.

Ci   władali   w   spokoju   przez   następne   lata,   aż   wreszcie   w
przypadkowy sposób doszło do wybuchu rewolty. Otóż jeden z

synów Pizystrata, imieniem Hipparch, zakochał się w pięknym
Aristogejtonie.   Ten,   pozostając   w   szczęśliwym   związku   z

Harmodiosem,   odrzucał   awanse   tyrana.   Urażony   Hipparch

background image

zgwałcił opornego młodzieńca, licząc, że ujdzie mu to bezkarnie.
Aristogejton i Harmodios nie zamierzali jednak puścić zniewagi

płazem.   Postanowili   zemścić   się   na   gwałcicielu,   a   za   jedyną
właściwą  karę  uznali  śmierć  tyrana.  W  514  r.  p.n.e.,  w czasie

świąt   panatenajskich,   Hipparch   padł   pod   ich   mieczami.
Harmodiosa   zabiła   na   miejscu   straż   przyboczna,   natomiast

Aristogejtona   aresztowano;   po   krótkim   dochodzeniu   został
stracony.   Brat   Hipparcha,   Hipiasz,   wszczął   jednak   energiczne

śledztwo,   przypuszczając,   iż   morderstwo   stanowiło   tylko
fragment większego spisku. W celu wydobycia zeznań torturował

niejaką   Leajnę,   z   zawodu   kurtyzanę.   Dziewczyna   była   stałą
partnerką seksualną Harmodiosa i Aristogejtona i została przez

nich   wtajemniczona   w   szczegóły   zamachu,   ale   niczego   nie
zdradziła. Tyran zaczął więc działać po omacku, co spowodowało

znaczne zaostrzenie rządów. Napięcie w Atenach narastało, aż
wreszcie po trzech latach wybuchła skuteczna rebelia przeciwko

Hipiaszowi: został razem z rodziną i stronnikami wygnany, a w
państwie   ponownie   zapanowała   demokracja.   Harmodiosowi   i

Aristogejtonowi wzniesiono na rynku wspomniany monument, a
dzielną kurtyzanę uhonorowano spiżowym posągiem lwicy bez

języka.   Z   czasem   powstała   legenda   przypisująca   kochankom
głęboką   miłość   do   demokracji   i   zamach   na   tyrana   z   pobudek

politycznych.

Ateńska demokracja

padek   tyranii   spowodował   szybki   rozwój   demokracji

ateńskiej.   Następne   lata   były   okresem   jej   największego

rozkwitu. Zakrawa na ironię, że sukcesy polityczne i militarne

Aten   nie   mogły   zostać   wykorzystane   z   powodu   wad   ustroju
państwa.   W   pogoni   za   demokratyzacją   życia   doszło   do

zadziwiających   wypaczeń   ustroju.   Wprowadzono   na   przykład
zasadę   obsadzania   niemal   wszystkich   urzędów   państwowych

drogą losowania. W ten sposób doprowadzono demokrację do
absurdu.   Każdy   obywatel,   bez   względu   na   stan   majątkowy   i

U

background image

osobiste   kwalifikacje,   mógł   uzyskać   najwyższe   stanowiska   w
państwie! Sytuację ratowała nieco zasada kolegialności urzędów,

zawsze bowiem wśród przypadkowych szczęśliwców mógł się
trafić  osobnik o  większych  niż   przeciętne  predyspozycjach  do

polityki.   Jedynym   obieralnym   stanowiskiem   państwowym
pozostał urząd stratega. Twórcom demokracji ateńskiej starczyło

rozsądku przynajmniej na tyle, aby pamiętać, że do prowadzenia
wojny potrzeba większych kwalifikacji niż do polityki. W efekcie

kariera polityczna musiała się wiązać z armią, a najwybitniejsi
politycy   ateńscy   tego   okresu   swoje   sukcesy   zawdzięczali

zwycięskim   wojnom.   Zbytnia   popularność   prowadziła   jednak
czasem do nieprzewidzianych skutków. Ustrój ateński wytworzył

bowiem   kilka   mechanizmów   równie   dziwnych   jak   losowanie
obsady   urzędów.   Najważniejszym   z   nich   był   tzw.   sąd

skorupkowy   zwany   ostracyzmem.   Raz   do   roku   wszyscy
obywatele   wybierali   jedną   osobę,   której   postępowanie   w   ich

mniemaniu   zagrażało   rozwojowi   demokracji.   Uczestnicy
zgromadzenia   wypisywali   nazwisko   ofiary   na   glinianych

tabliczkach (w języku greckim ostrakon) i osoba, na którą padła
większość   głosów,   musiała  opuścić  miasto   na   dziesięć  lat   bez

utraty praw obywatelskich. Zwyczaj ten zrodził się ze strachu
przed   tyranią.   Z   biegiem   lat   zapomniano   o   osiągnięciach

Pizystrata,   a   pamiętano   jedynie   okrucieństwa   z   ostatnich   lat
władzy   jego   syna.   W   praktyce   ostracyzmu   nadużywano   w

rozgrywkach   politycznych.   Większość   ówczesnych   polityków
ateńskich musiała kolejno udać się na wygnanie. Los taki spotkał

między   innymi   Arystydesa,   Ksantypposa   (ojca   Peryklesa),   a
nawet   sławnego   zwycięzcę   Persów,   Temistoklesa.   W

rzeczywistości   bowiem   nie   było   problemu   ze   skierowaniem
głosów zgromadzenia przeciwko konkretnej osobie. Biorąc pod

uwagę, że ofiarami padały z reguły osoby powszechnie znane i
popularne, możliwości nadużyć stają się oczywiste.

Od początku V w. p.n.e. o władzę w Atenach walczyły dwa

stronnictwa:   Filajdów   i   Alkmeonidów.   Najwybitniejszymi

przedstawicielami pierwszego z nich byli: Miltiades i jego syn

background image

Kimon.   Miltiades   wsławił   się   zwycięstwem   nad   Persami   pod
Maratonem,   co   zapewniło   mu   decydujący   wpływ   na   politykę

Aten przez kilka lat. Zgodnie z jego zaleceniami państwo przeszło
do działań ofensywnych wobec Persów. W czasie walk na wyspie

Paros Miltiades został ranny, a w źle opatrzoną ranę wdała się
gangrena.   Sama   wyprawa   zakończyła   się   niepowodzeniem,   co

skwapliwie   wykorzystali   przywódcy   drugiego   stronnictwa.
Choremu wodzowi wytoczono proces o wprowadzenie w błąd

ludu ateńskiego. Za podobne przewinienia groziła kara śmierci.
Osłabiony chorobą Miltiades nie mógł się nawet bronić. Został

uznany   za   winnego   i   skazany   na   wysoką   grzywnę.   Wkrótce
zresztą zmarł i zgodnie z ateńskim ustawodawstwem grzywna

przeszła   na   syna.   W   praktyce   oznaczało   to   kompletną   ruinę
finansową   młodego   człowieka.   Alkmeonidzi   nie   cieszyli   się

jednak  zbyt  długo  zdobytą  władzą.  W ciągu czterech lat  dwaj
kolejni   przywódcy   stronnictwa   padli   ofiarą   ostracyzmu.

Decydujący   głos   w   Atenach   zdobył   człowiek   niezwiązany   z
żadnym ze stronnictw. Nazywał się Temistokles. Bez wątpienia

okazał się   najbardziej  przewidującym politykiem  tych czasów.
Zdając sobie sprawę, że zwycięstwo nad Persami pod Maratonem

tylko   odroczyło   groźbę   inwazji,   przekonał   współobywateli   do
rozbudowy   floty.   Jego   zasługą   było   też   powstanie   portu   w

Pireusie.   Pozycja   Temistoklesa   wzmocniła   się   po   zwycięstwie
pod Salaminą. Kiedy jednak wydawało się, że nic nie zagraża jego

długotrwałym rządom w Atenach, doszło do jedynego w historii
miasta przymierza między Alkmeonidami i Filajdami. W kilka lat

po   bitwie   pod   Salaminą   Temistokles   musiał  opuścić  Ateny  na
mocy   wyroku   sądu   skorupkowego.   W   tym   czasie   w   Sparcie

rozprawiono   się   z   innym   bohaterem   zmagań   z   Persami.
Zwycięzcy spod Piątej, Pauzaniaszowi, zarzucono zdradę stanu.

Spartanie   okazali   się   jednak   bardziej   bezwzględni   od
Ateńczyków.   Gdy   Pauzaniasz,   szukając   azylu,   schronił   się   w

świątyni,   po   prostu   zamurowano   go   żywcem.   Obu   polityków
oskarżano   o   nielegalne   kontakty   z   Persami   (z   którymi   nadal

trwała   wojna)   i   wydaje   się,   że   nie   były   to   podejrzenia

background image

bezpodstawne. Temistokles bowiem zaraz po opuszczeniu Aten
udał się na dwór perski, gdzie został bardzo gościnnie przyjęty.

Po usunięciu wspólnego przeciwnika Filajdzi i Alkmeonidzi

na nowo podjęli rywalizację. Na czoło pierwszego stronnictwa

wysunął się wspominany już syn Miltiadesa, Kimon. Przywódcą
Alkmeonidów został Perykles, syn Ksantypposa (oskarżyciela w

procesie   Miltiadesa).   Tak   więc   kolejne   pokolenia   rodów
ateńskich   kontynuowały   walkę   o   władzę.   Trzeba   przyznać,   że

rywale nie przebierali w środkach. Kimona najpierw oskarżono o
utrzymywanie   stosunków   seksualnych   z   przyrodnią   siostrą,

piękną   Elpinike.   Co   ciekawe,   małżeństwa   między   przyrodnim
rodzeństwem   były   w   Atenach   dozwolone.   A   zatem   Kimon   i

Elpinike   powinni   zalegalizować   swój   związek,   nie   zaś   żyć   w
konkubinacie! Prawdopodobnie zresztą były to tylko plotki, tak

jak pogłoski o romansie Elpinike z Peryklesem, które krążyły po
mieście   w   latach   późniejszych.   Następnie,   w   463   r.   p.n.e.,

Kimonowi   zarzucono   zdradę.   Podobno   prowadząc   wyprawę
przeciwko wyspie Tazos, przyjął łapówkę od króla Macedonii,

rezygnując   w   ten   sposób   z   podporządkowania   tego   kraju
Atenom. Perykles z przyjaciółmi wnieśli formalne oskarżenie i

sytuacja Kimona zaczęła być mocno niebezpieczna. Kiedy jednak
doszło   do   decydującej   rozprawy,   wszystkich   zaskoczyła

wyjątkowa powściągliwość Peryklesa. W jej efekcie Kimon został
uniewinniony. Opowiadano, że przyczyniła się do tego właśnie

Elpinike,   okazując  Peryklesowi —  w zamian za  uniewinnienie
brata — wyjątkową przychylność. Według innej wersji Perykles

co   prawda   oparł   się   wdziękom   mocno   już   dojrzałej   damy
(dobiegała   pięćdziesiątki),   ale   sama   propozycja   kobiety,

uchodzącej swego czasu za największą  piękność Aten,  tak mu
pochlebiła,   że   zrezygnował   ze   skazania   jej   brata.   Ostatecznie

problem Kimona rozwiązano w sposób typowo ateński: w dwa
lata   po   procesie   wygnano   go   z   miasta   na   mocy   wyroku   sądu

skorupkowego.   I   tak   oto   Perykles   został   praktycznie
jedynowładcą Aten.

Liczył sobie wówczas około czterdziestu lat. Od dawna był

background image

żonaty z kobietą pochodzącą ze znakomitej rodziny. Małżeństwo
nie uchodziło za szczęśliwe. Przyjaciele Peryklesa twierdzili, że

żona   polityka   miała   wyjątkowo   trudny   charakter.   Wiadomo
jednak, że on sam również nie był aniołkiem. Podobno nie mógł

się oprzeć wdziękom kobiecym, co powodowało liczne awantury
domowe.   Poza   tym   jak   wielu   mu   współczesnych   uwielbiał

pederastię.

Perykles i Aspazja

imo   zarzutów   o   uwodzenie   mężatek   Perykles   zapewne

obracał się w towarzystwie heter, bo w ówczesnych Atenach

nie było po prostu innej możliwości. Tam też przypuszczalnie

poznał   Aspazję,   młodszą   od   siebie   o   blisko   dwadzieścia   lat.
Pochodziła z Miletu w Azji Mniejszej. Jej ojciec Aksjochos, drobny

kupiec,   przeniósł   się   do   Aten   w   poszukiwaniu   lepszych
dochodów.   O matce  nie  zachowały  się   żadne  informacje.  Ojcu

Aspazji   nie   powodziło   się   najlepiej,   nie   doczekał   zresztą
pełnoletności   córki.   W   tej   sytuacji   dziewczyna   postanowiła

wykorzystać   swoją   urodę   i   inteligencję   i   została   heterą
najwyższej   kategorii.   Co   prawda   krążyły   pogłoski,   jakoby

zajmowała się stręczycielstwem, ale były to chyba pomówienia.
Czy Perykles zadawałby się z bajzelmamą? Wszak przeciwnicy

polityczni   zniszczyliby   go   w   okamgnieniu,   a   komediopisarze
ośmieszyli bez litości. W ówczesnych Atenach funkcję obecnej

prasy pełnił teatr, a natchnienia komediopisarzom dostarczały
sprawy bieżące. Na dodatek panowała całkowita wolność słowa,

o skali nie do pomyślenia nawet w dzisiejszych demokracjach.
Prawdopodobnie więc Aspazja była wykwintną heterą i jako taką

poznał ją Perykles. Szybko stracił dla niej głowę. Został jej stałym
partnerem, po czym rozwiódł się z żoną i oficjalnie wprowadził

dziewczynę do swojego domu. Wkrótce potem Aspazja urodziła
syna nazwanego imieniem ojca. Kronikarze z reguły przechodzą

nad   tymi   wydarzeniami   do   porządku   dziennego,   nie
zastanawiając   się   specjalnie   nad   związkami   przyczynowo-

M

background image

skutkowymi.   A   pomyślmy   tylko:   zawodowa   hetera   nie   była
nieuświadomioną   dziewczynką   i   przypadkowe   zajście   w   ciążę

nie   wchodziło   w   rachubę.   Grecja   antyczna   dobrze   znała
antykoncepcję   —   wiedza   o   niej   sięgała   czasów   starożytnego

Egiptu.   Perykles   stracił   głowę   dla   dziewczyny,   ale
przypuszczalnie   wahał   się   przed   podjęciem   kroków

rozwodowych. Wiedział, że jeśli wprowadzi heterę do swojego
domu,   nie   pomoże   mu   to   w   karierze   politycznej.

Prawdopodobnie więc Aspazja wzięła sprawy we własne ręce.
Zaszła w ciążę i postawiła Peryklesa przed faktem dokonanym.

Polityk zapewne chciał uniknąć publicznej sensacji, poza tym bez
wątpienia   darzył   dziewczynę   uczuciem.   Niewykluczony   jest

zresztą szantaż ze strony Aspazji.

W   każdym   razie   Perykles   przeprowadził   rozwód   i

wprowadził   heterę   do   swojego   domu.   Jego   była   żona   szybko
ułożyła sobie życie: wyszła za mąż za najbogatszego człowieka

Aten,   Hipponika.   Polityk   jednak   nie   mógł   poślubić   nowej
towarzyszki  życia.   Zgodnie   bowiem z  obowiązującym  prawem

związki   małżeńskie   z   osobami   niemającymi   obywatelstwa
ateńskiego były zakazane. Na ironię losu zakrawa fakt, że ustawę

tę   wprowadził   sam   Perykles.   Zaproponował   ją   sześć   lat
wcześniej, kiedy jeszcze w ogóle nie znał Aspazji. W ten sposób

pozbawił własne dziecko urodzone z tego związku obywatelstwa
ateńskiego! Sam natomiast skazał się na życie w konkubinacie.

Opinię społeczną bulwersowały publiczne oznaki uczucia, jakie
Perykles   okazywał   kochance.   Ze   zgrozą   opowiadano,   że   ma

zwyczaj   żegnać   Aspazję   na   progu   domu   pocałunkiem!   W
ówczesnych Atenach rzeczywiście mogło to szokować. Miejscem

do okazywania czułości była przecież małżeńska sypialnia, a nie
próg domu, czyli miejsce publiczne.

background image

Perykles i Aspazja prowadzili pierwszy dom Aten. Bywali u

nich politycy, dramaturdzy, filozofowie. Do najczęstszych gości
należeli: Fidiasz, Anaksagoras, Sokrates, Sofokles, Eurypides. Ze

względu na brak formalnego małżeństwa Aspazję nie krępowały
ateńskie   obyczaje,   dzięki   czemu   brała   czynny   udział   w   życiu

towarzyskim domu. Z dużą sympatią wyrażał się o niej Sokrates.
Właściwie   odwiedzał   głównie   ją,   a   nie   Peryklesa.   Wszyscy

potwierdzają,   że   była   osobą   inteligentną,   wykształconą,
dowcipną. No i niebywale urodziwą. Czy można się więc dziwić,

że Sokrates wolał jej towarzystwo niż Peryklesa, w końcu tylko
polityka? A filozof miał w domu Ksantypę, uosobienie kobiecej

złośnicy.

Perykles

background image

Związek Peryklesa i Aspazji trwał osiemnaście lat, czyli do

końca życia polityka. Według opinii współczesnych przeżyli te

lata   w   zgodzie   i   harmonii.   Nie   słychać   było   o   przygodach
erotycznych   Peryklesa,   Aspazja   też   okazała   się   jego   wierną

towarzyszką   życia.   Oprócz   wspomnianego   imiennika   ojca   nie
mieli  więcej  dzieci.  Na  ich pożyciu  odbiła  się  jednak  polityka.

Peryklesa wielokrotnie atakowali nieprzebierający w środkach
przeciwnicy. A jak w Atenach najlepiej było zaatakować rywala

politycznego? Wytaczając mu proces. Albo jego przyjaciołom. Tak
więc   na   pierwszy   ogień   poszedł   jeden   z   najwybitniejszych

rzeźbiarzy   starożytności,   Fidiasz.   Zarzucono   mu   malwersacje
przy   realizacji   zleceń   dla   miasta.   Jeden   z   jego   pracowników

zeznał, jakoby Fidiasz przywłaszczył sobie znaczną część kości
słoniowej,   z   której   wykonany   został   posąg   bogini   Ateny.

Oskarżenie trafiało również w Peryklesa jako przewodniczącego
komisji, która odbierała dzieło w imieniu miasta. Wódz musiał

więc   rozliczyć   wszystkie   rachunki   rzeźbiarza.   Przy   okazji
plotkowano   na   temat   innego   rodzaju   powiązań   między

Peryklesem   i   Fidiaszem.   Podobno   polityk   chętnie   korzystał   z
wdzięków   modelek   artysty,   wśród   których   bywały   damy   z

najlepszych   rodzin   ateńskich.   Czyżby   więc   świątynia   bogini
dziewicy   i   opiekunki   miasta   miała   być   domem   schadzek

Peryklesa? Wszystko wskazuje na to, że informacje o intymnych
spotkaniach   polityka   z   mężatkami   w   Partenonie   to   jedynie

pomówienia,   że   Perykles   pozostawał   wierny   Aspazji.
Potwierdziły się natomiast oskarżenia pod adresem Fidiasza o

defraudację   materiałów.   Zdemontowano   części   posągu
wyrzeźbione w złocie i kości słoniowej i dokładnie je zważono.

Następnie porównano wynik z kwotami wydatkowanymi przez
rzeźbiarza na zakup tych materiałów. Okazało się, że oskarżyciel

miał   rację:   ilość   zakupiona   według   rachunków   znacznie
przewyższała   rzeczywistą   wagę   posągu.   Fidiasza   skazano   na

wysoką grzywnę, a ponieważ nie był w stanie zapłacić, wtrącono
go do więzienia, gdzie wkrótce zmarł. Powszechnie uważa się, że

oskarżenie   i   proces   Fidiasza   stanowiły   atak   na   Peryklesa.

background image

Potwierdza   to   fakt   wytoczenia   wkrótce   następnego   procesu
osobie   z   najbliższego   otoczenia   stratega.   Tym   razem   przed

sądem   stanął   Anaksagoras.   Zarzuty   wobec   niego   okazały   się
znacznie   poważniejsze   niż   w   wypadku   Fidiasza.   Filozofa

oskarżono   o   bezbożność   i   deprawację   młodzieży.   Trzeba
przyznać, iż poglądy Anaksagorasa mogły budzić kontrowersje.

W czasach kiedy religią państwową był kult bogów olimpijskich,
filozof   głosił   wyjątkowo   „heretyckie”   poglądy.   Twierdził,   że

Słońce,   Księżyc   i   gwiazdy   to   rozżarzone   głazy   krążące   w
przestrzeni. Zaćmienie Księżyca powoduje Ziemia, przesłaniając

światło   słoneczne,   a   trzęsienia   ziemi,   wichry   i   pioruny   są
spowodowane ruchami i zderzeniami mas powietrza. Jakby tego

było mało, Anaksagoras nauczał, że świat stworzył rozum, a nie
bogowie! Tym razem to nie  były  przelewki. Perykles poradził

Anaksagorasowi, aby nie czekał na proces. Wyrok skazujący nie
ulegał   wątpliwości,   a   rozzuchwaleni   sędziowie   mogli   nawet

skazać filozofa na karę śmierci. Tak więc po trzydziestu latach
spędzonych   w   Atenach   stary   filozof   (miał   ponad

siedemdziesiątkę) musiał opuścić miasto. Osiadł w Lampsakos
nad   brzegami   cieśnin   czarnomorskich   i   żył   tam   jeszcze   przez

kilka   lat,   otoczony   powszechną   czcią   i   szacunkiem.   Natomiast
sytuacja Peryklesa w Atenach stawała się coraz trudniejsza. Na

kolejną   ofiarę   swojego   ataku   jego   przeciwnicy   upatrzyli   sobie
najbliższą mu osobę, Aspazję. Oskarżono ją o bezbożność (niemal

żadne oskarżenie w Atenach nie mogło się bez tego obejść) i o
stręczycielstwo.   Zarzucano   jej,   że   w   swoim   domu   urządza

schadzki   wolnych   i   zamężnych   kobiet   z   Peryklesem.
Pełnomocnikiem   Aspazji   był   sam   Perykles,   bo   nie   miała   ona

prawa   występować   przed   sądem   nawet   we   własnej   sprawie.
Strateg zeznawał bardzo długo, aż wreszcie się rozpłakał. W tych

czasach łzy męskie nikogo nie dziwiły, należały wręcz do rytuału
publicznych   wystąpień.   Peryklesa   jednak   nikt   wcześniej   nie

widział płaczącego, zawsze imponował opanowaniem. A teraz, w
czasie   publicznego   procesu,   polityk   nie   wstydził   się   łez.

Ostatecznie   zarzuty   oddalono,   ale   Perykles   i   Aspazja   z

background image

niepokojem oczekiwali następnego ciosu. Na szczęście dla nich w
sprawę   włączyli   się   konkurenci   Aten   do   hegemonii   w   Grecji,

Spartanie.   Odwieczni   rywale   Aten   zdawali   sobie   sprawę   z
talentów Peryklesa i wyczuli okazję do pozbycia się przeciwnika

rękami   samych   Ateńczyków.   W   431   r.   p.n.e.   poselstwo
spartańskie   zażądało   usunięcia   z   granic   Aten  potomków  rodu

Alkmeonidów,   powołując   się   na   zbrodnię   popełnioną   przed
dwustu   laty.   Wówczas   rzeczywiście   wygnano   wszystkich

członków   rodu,   a   kości   zmarłych   wykopano   z   grobów   i
wywieziono   za   granicę.   Od   tamtego   czasu   jednak   sporo   się

zmieniło. Alkmeonidzi wrócili do kraju i właśnie temu rodowi
zawdzięczały   Ateny   swoją   potęgę.   Wiedzieli   o   tym   wszyscy,

nawet przeciwnicy Peryklesa. Zresztą nikt nie upoważnił Sparty
do   mieszania   się   w   wewnętrzne   sprawy   Aten.   Nikt   też   nie

wierzył   w   bezinteresowność   działań   konkurentów,   a
współdziałanie   Sparty   i   Aten  należało   do   odległej  przeszłości.

Teraz   oba   miasta   stały   na   czele   przeciwstawnych   bloków
wojskowych,   rywalizujących   o   przewodnictwo   w   Grecji.   Pod

hegemonią Sparty pozostawały państwa Peloponezu i centralnej
Grecji, Ateny natomiast dominowały wśród państw wyspiarskich

Morza Egejskiego. W latach trzydziestych V w. p.n.e. wiadomo
było   powszechnie,   że   rywalizacja   musi   znaleźć   zbrojne

rozstrzygnięcie.   Dlatego   Sparta   starała   się   pozbyć
najgroźniejszego przeciwnika rękami Ateńczyków. Kiedy się to

nie   udało,   postanowiono   dłużej   już   nie   odwlekać   wojny.
Wybuchła   ona   jeszcze   w   tym   samym   roku   i   początkowo

przynosiła   Ateńczykom   znaczne   straty.   Spartanie,   mając
przewagę na lądzie, wkroczyli do Attyki w porze zbioru zbóż.

Zgodnie   z   wcześniej   opracowaną   taktyką   ludność   tej   krainy
schroniła się w Atenach oraz za tzw. Długimi Murami, łączącymi

miasto   z   portem   w   Pireusie.   Wśród   uchodźców   przeważali
rolnicy   ze   zgrozą   obserwujący   poczynania   Spartan   i   ich

sprzymierzeńców. Płonęły pola uprawne, gaje oliwne, plantacje
winorośli.   Nie   oszczędzano   domostw   i   zabudowań

gospodarskich.   Czego   najeźdźcy   nie   zdołali   zrabować,   to

background image

niszczyli.   W   dodatku   ludzie   stłoczeni   w   obrębie   murów
obronnych cierpieli liczne niewygody. W tych warunkach rosło

wzburzenie   przeciwko   politykom,   którzy   doprowadzili   do
wybuchu wojny. Wzmogło się ono jeszcze bardziej, kiedy miasto

ogarnęła zaraza. Epidemia dżumy dziesiątkowała ludność Aten.
Jej   ofiarą   padli   m.in.   obaj   synowie   Peryklesa   z   pierwszego

małżeństwa. Ale Ateńczycy nie zwracali uwagi na ból ojca; po raz
pierwszy   od   czternastu   lat   nie   wybrali   go   strategiem.   Rychło

Perykles całkowicie utracił wpływ na decyzje polityczne. Bronił
się   przed   stawianymi   mu   zarzutami,   lecz   nikt   nie   chciał   go

słuchać.   Opamiętanie   przyszło   dopiero   po   kilku   miesiącach.
Ponownie wybrano go strategiem, ale nie dane już mu było długo

sprawować tej funkcji. Zmarł w drugim roku wojny, jako jedna z
ostatnich   ofiar   zarazy.   Śmierć   jego   przebiegała   zgodnie   z

normami obowiązującymi w epoce. Nad posłaniem konającego
zgromadzili się przyjaciele, wygłaszając wstępne mowy żałobne,

a umierający poprawiał ich próby. Szczególną uwagę zwracał na
swoją uczciwość, bo też jako jeden z nielicznych polityków w

dziejach   nie   pohańbił   się   łapownictwem   czy   malwersacjami.
Bardziej   można   mu   było   zarzucić   przyjaźnienie   się   z

nieuczciwymi, ale gdyby miał się ograniczyć wyłącznie do łudzi
bez   skazy,   zapewne   grono   jego   znajomych   znacznie   by   się

skurczyło.   Kiedy   zmarł,   współcześni   zdali   sobie   sprawę,   że
odszedł najwybitniejszy polityk w dziejach Aten.

Aspazja wyszła wkrótce za niejakiego Lizyklesa, który liczył,

że małżeństwo z nią ułatwi mu zostanie przywódcą stronnictwa

Alkmeonidów. Niestety, ten związek z rozsądku nie trwał długo.
Lizykles   poległ   w   428   r.   p.n.e.   i   jest   to   ostatnia   zachowana

informacja dotycząca bezpośrednio Aspazji. Nie wiemy, kiedy, w
jakich okolicznościach i gdzie zmarła. Tragiczny natomiast los

spotkał jej jedynego syna noszącego imię ojca. Chociaż pochodził
on z nieprawego łoża, otrzymał obywatelstwo ateńskie i został

nawet   strategiem.   Jako   jeden   z   dowódców   brał   udział   w
zwycięskiej bitwie morskiej koło Wysp Eginackich w 406 r. p.n.e.

Mimo   wygranej,   po   powrocie   do   Aten   strategów   postawiono

background image

przed   sądem   pod   zarzutem   zaniedbania   obowiązków
pogrzebowych   wobec   poległych   nieprzyjaciół.   Rzeczywiście

wodzowie   dopuścili   się   tego   zaniedbania,   ale   w   szalejącym
sztormie nie było możliwe wyławianie z morza zwłok Spartan.

Przeciwnicy polityczni dopięli jednak swego. Strategów skazano i
stracono. Jedynym sędzią  głosującym przeciwko karze śmierci

był stary przyjaciel Aspazji, Sokrates.

Miasto,   pozbawione   najlepszych   wodzów,   skapitulowało

przed   Spartanami  w dwa  lata  po  nieszczęsnej bitwie.   Pięć lat
później   odbyły   się   proces   i   egzekucja   Sokratesa,   oskarżonego

(jakżeby   inaczej)   o   bezbożność.   Ponadto   zarzucano   mu
deprawowanie   młodzieży.   Lud   ateński   dobrze   pamiętał,   że

wychowankiem   (i   kochankiem)   starego   filozofa   był   słynny
Alkibiades,   największy   awanturnik   wojny   peloponeskiej.

Skłócony z rodzinnym miastem, Alkibiades wyrządził mu wiele
szkód,   znacznie   przyczyniając   się   do   jego   ostatecznej   klęski.

Wielkość  polityczna   Aten odeszła   na   zawsze,   a  niemały  na   to
wpływ miał ustrój państwa. I jak tu lubić demokrację?

background image

Filip i Olimpias

rzez wiele wieków Macedonia odgrywała marginalną rolę w

świecie   greckim.   Zamieszkana   przez   ludność,   mówiącą

archaiczną   odmianą   języka,   uchodziła   w  oczach  niektórych   za

kraj niemal barbarzyński. Panowały w niej stosunki społeczne
niczym   w   czasach   homeryckich.   Na   czele   państwa   stał   król,

którego   otaczali   możnowładcy.   Silną   pozycję   zajmowali   wolni
chłopi, do złudzenia przypominający poddanych Odyseusza czy

Agamemnona.   Kraj   był   słabo   zurbanizowany   i   nigdy   nie
wykształciły się w nim charakterystyczne dla tradycji greckiej

formy miasta-państwa. Macedończycy górowali liczebnością nad
każdym   państwem   Grecji   właściwej,   ale   ze   względu   na   niski

stopień   cywilizacyjnego   rozwoju   nie   potrafili   tej   przewagi
wykorzystać.   Przez   pewien   czas   uznawali   zwierzchnictwo

perskie,   potem   dominujący   wpływ   w   kraju   zdobyły   Ateny,
zakładając na wybrzeżu liczne miasta. Dopiero w połowie IV w.

p.n.e. sytuacja zaczęła się zmieniać. Po śmierci króla Perdikkasa
regentem został jego brat Filip. Jemu to zawdzięcza Macedonia

wyjście z izolacji i aktywne włączenie się w wir dziejów greckich.

P

Regent okazał się wyjątkowo zręcznym politykiem. Krajowi

zagrażali   barbarzyńscy   Ilirowie,   Ateńczycy   oraz   rodzimi
uzurpatorzy.   Filip   doszedł   do   słusznego   wniosku,   że   ze

wszystkimi naraz nie da sobie rady, a najważniejszą sprawą jest
uchronienie Macedonii przed rabunkiem i zniszczeniem. Zawarł

więc   porozumienie   z   Atenami,   po   czym   pokonał   Ilirów.
Następnie   pozbył   się   konkurentów   do   władzy   (przy   okazji

mordując rodzoną matkę) i zajął się reorganizacją sił zbrojnych,
naśladując wzory tebańskie, uważane ówcześnie za najlepsze w

Helladzie.   (Kilka   lat   wcześniej   przebywał   w   Tebach   jako

N

A

 

MACEDOŃSKIM

 

DWORZE

background image

zakładnik i miał okazję dobrze się przypatrzeć armii tego kraju).
Kiedy dysponował już realną siłą, rozpoczął wojnę z Atenami. W

ciągu kilku lat podbił Półwysep Chalkidycki wraz z jego miastami
i wówczas zwrócił swoją ekspansję w kierunku rdzennej Grecji.

Teraz   nie   było   już   w   Helladzie   nikogo,   kto   by   ośmielił   się
lekceważyć   Macedonię   i   jej   władcę.   Zaledwie   osiem   lat

wystarczyło, aby kraj ten stał się jedną z największych potęg w
Grecji. Sam zaś Filip II (w tym czasie został już obwołany królem)

w ogóle nie przystawał do obiegowych opinii na temat władców.
Był   bez   wątpienia   doskonałym   wodzem   i   politykiem,   ale   też

człowiekiem niegardzącym przyjemnościami życia codziennego.
Współcześni   opowiadali   niestworzone   historie   o   jego

upodobaniu do wina i seksu. Bez wątpienia król lubił wystawne
uczty w gronie wodzów, przebiegające w atmosferze dalekiej od

elegancji.   Nie   pijano   na   nich   rozcieńczonego   wina   (tak   jak   w
Atenach),   toteż   libacje   kończyły   się   zazwyczaj   całkowitym

oszołomieniem.   Ucztowaniu   bez   umiaru   towarzyszyły   jawne
ekscesy   seksualne   z   udziałem   partnerów   obojga   płci.   W

uprawianiu publicznego seksu władcy zupełnie nie przeszkadzał
fakt,   że   był   żonaty,   tym   bardziej   że   w   sprawach   małżeńskich

również nie krępował się żadnymi konwenansami. W pierwszych
latach   swojego   panowania   zawarł   dwa   mariaże   z

przedstawicielkami macedońskiej arystokracji. Prawdopodobnie
obie żony szybko zmarły, a z jednego ze związków narodził się

syn Karanos. W 356 r. p.n.e. Filip poślubił bratanicę króla Epiru,
Olimpias.   Małżeństwo   miało   charakter   polityczny,   jako   że

Macedonia   potrzebowała   zabezpieczenia   granic   od   zachodu.
Olimpias   została   uznana   za   oficjalną   małżonkę   władcy   i

przysługiwał jej tytuł królowej. Szybko urodziła Filipowi dwójkę
dzieci: Aleksandra i Kleopatrę. W kilka lat później król dokonał

podboju   Tesalii,   krainy   leżącej   na   południe   od   Macedonii.   W
źródłach   zachowała   się   informacja   o   jego   dwóch  związkach   z

tamtejszymi kobietami. Jeden z kronikarzy stwierdził, że władca
Macedonii chciał w ten sposób zjednać sobie ludność podbitego

kraju. Czyżby? Wydaje się mało prawdopodobne, aby przelotne

background image

związki z młodymi dziewczynami zapewniły mu popularność w
zniewolonej   Tesalii.   Najwyraźniej   zapomniał,   że   ma   już

prawowitą   małżonkę,   i   został   bigamistą,   oficjalnie   poślubiając
jedną   ze   swoich   tesalskich   partnerek.   Z   obu   związków   miał

jednak   potomstwo.   Kynane   urodziła   mu   córkę   o   imieniu
Tessalonika, a Fillina syna, Arridajosa. Ta dwójka dzieci odegra w

przyszłości ogromną rolę w dziejach Macedonii.

Olimpias  nie   zamierzała   zadowolić   się   rolą   pierwszej

Filip II (prawdopodobnie)

background image

małżonki   króla.   W   jej   osobie   Filip   znalazł   równego   sobie
partnera,   a   kiedy   drogi   małżonków   się   rozeszły   —   godnego

przeciwnika. Współcześni wyrażali się o królowej jak najgorzej,
zarzucając jej brak hamulców moralnych, żądzę władzy i pychę.

Powszechne zgorszenie budziło upodobanie Olimpias do czarów,
wróżb i trucizn.

Upokarzana   notoryczną   niewiernością   męża,   szybko   go

znienawidziła,   a   jako   zdeklarowana   mistyczka,   zaczęła   żyć

wyłącznie przepowiedniami, związanymi z osobą syna. W swoim
postępowaniu   rzadko   kierowała   się   zimną   kalkulacją,   częściej

wróżbami   i   przesądami.   Wierzyła,   że   jej   syn   jest   nowym
wcieleniem   Achillesa   i   ma   do   spełnienia   misję   dziejową.

Rozpuszczała rozmaite pogłoski na temat Aleksandra; twierdziła
na przykład,  że jego ojcem jest  Zeus. Kiedy w czasie walk na

Chalkidyce Filip stracił oko, królowa rozgłaszała, że to kara za
podglądanie   boga   w   czasie   uprawiania   z   nią   seksu.   Mimo   że

zachowanie Olimpias często drażniło króla, nie zdecydował się
na rozwód. Znał przywiązanie Aleksandra do matki i nie chciał

sobie   robić   z   niego   wroga.   Tym   bardziej   że   chłopiec   był
wyjątkowo   zdolnym   dzieckiem   i   wszyscy   widzieli   w   nim

naturalnego   następcę   Filipa.   Prawdopodobnie   też   dlatego
Olimpias   nie   zorganizowała   zamachu   na   życie   męża:   śmierć

króla,   zanim   Aleksander   osiągnie   pełnoletność,   mogła
pokrzyżować   plany   sukcesji.   Wszak   Filip   najpierw   został

regentem Macedonii i sprawował władzę w imieniu małoletniego
bratanka;   dopiero   potem   jego   sukcesy   sprawiły,   że   armia

ofiarowała mu koronę, odsuwając od tronu Amyntasa. Bratanek
był już dorosły, ale dopóki żył Filip, nie miał żadnych szans na

odzyskanie   władzy.   Nadal   jednak   przysługiwał   mu   tytuł
królewski, poślubił nawet nieprawą córkę stryja. W razie śmierci

króla (i niepełnoletności Aleksandra) jemu więc przypadłby tron.
I   mało   kto   upomniałby   się   o   prawa   Aleksandra,   chociażby   ze

względu   na   osobę   Olimpias.   Królowa   dobrze   wiedziała,   że
Macedończycy jej nie lubią i obawialiby się  wpływu matki na

małoletniego   syna.   Co   więcej,   usuwając   Filipa,   mogłaby

background image

doprowadzić do śmierci Aleksandra — z pewnością Amyntas i
jego doradcy woleliby nie czekać, aż chłopiec dorośnie i zechce

sięgnąć po władzę. Dzieci nie miały szans w takich rozgrywkach i
z   reguły   dziwnie   łatwo   umierały,   ku   zadowoleniu   osób

zainteresowanych.   Mimo   więc   całej   swojej   zapalczywości
królowa   uznała,   iż   w   jej   interesie   leży,   aby   mąż   cieszył   się

dobrym zdrowiem do czasu uzyskania przez syna pełnoletności.
A Filip jak na złość narażał życie i zdrowie przy każdej okazji. Nie

tylko utracił oko, ale też odniósł wiele innych ran, wskutek czego
kulał do końca życia. Nie zwykł odpoczywać także po trudach

wojennych, lekceważąc zalecenia lekarzy. Z upływem lat wcale
nie  osłabło  jego upodobanie  do  orgii  seksualno-alkoholowych,

ilekroć  więc przebywał w stolicy,  większość  czasu  spędzał na
tego   rodzaju   rozrywkach.   Na   dodatek   z   wiekiem   stawał   się

romantyczny, co tylko przysparzało mu kłopotów.

Aleksander

ról,   zgodnie   z   obyczajami   greckimi,   był   zdeklarowanym

biseksualistą.   Wśród   jego   partnerów,   oprócz   kurtyzan

obojga   płci,   zdarzały   się   również   osoby   z   arystokracji

macedońskiej.   W   338   r.   p.n.e.   do   stałych   partnerów   Filipa
należało dwóch młodzieńców o imieniu Pauzaniasz. Jak zwykle w

takich   sytuacjach,   między   młodymi   ludźmi   doszło   do   ostrej
rywalizacji   o   względy   króla.   Monarcha   nie   traktował   tego

poważnie, jak zresztą całej seksualnej strony życia. Seks służył
mu   wyłącznie   do   rozrywki   i   odpoczynku   po   trudach.   Tym

bardziej   że   poznał   wówczas   kobietę,   dla   której   stracił   głowę.
Czterdziestoczteroletni władca zakochał się — po raz pierwszy i

ostatni w życiu. Wybranka miała kilkanaście lat i była kuzynką
jednego   z   wodzów   macedońskich,   Attalosa.   Ten   od   razu

spostrzegł niezwyczajne zainteresowanie króla osobą Kleopatry i
postanowił to wykorzystać. Niemłody już władca bynajmniej nie

oszczędzał zdrowia. Aleksandra obawiano się ze względu na jego
demoniczną   matkę,   Amyntas   miał   mimo   wszystko   nielicznych

K

background image

zwolenników.   Wiele   zależało   od   umiejętnego   poprowadzenia
sprawy.   Attalos   zaczął   więc   rozpuszczać   pogłoski   o

barbarzyńskim   pochodzeniu   Olimpias,   a   co   za   tym   idzie   —   o
nielegalności   jej   związku   z   Filipem.   W   ten   sposób   dyskretnie

kwestionował   prawo   Aleksandra   do   tronu.   Cała   kalkulacja
opierała się na słabych podstawach. Olimpias była księżniczką

epirską,   przedstawicielką   ludu   blisko   spokrewnionego   z
Macedończykami.   Plotki   podchwycili   jednak   przeciwnicy

królowej,   która   zdążyła   już   zrobić   sobie   w   Macedonii   wielu
wrogów.   Wydaje   się   również,   że   Filip,   zmęczony   ciągłymi

problemami z żoną, dojrzał wreszcie do tego, aby się jej pozbyć.
Tym   bardziej   że   oprócz   uczucia   do   młodej   Kleopatry   (pod

dyskretną opieką Attalosa) absorbowała go rywalizacja między
oboma Pauzaniaszami, która weszła w fazę otwartego konfliktu.

Chłopcy ubliżali sobie publicznie, a cała stolica kibicowała ich
zmaganiom.   W   tej   atmosferze   Filip   dolał   oliwy   do   ognia,

ogłaszając, iż żeni się z Kleopatrą. Co więcej, dziewczyna miała
zostać   jedyną   pełnoprawną   królową!   Olimpias   otrzymała

polecenie opuszczenia kraju, co też niezwłocznie uczyniła. Filip
zaś spokojnie przygotowywał się do wesela. Przestał się nawet

interesować rywalizacją Pauzaniaszy. Teraz zajmowały go tylko
dwie   sprawy:   ślub   z   Kleopatrą   i   zachowanie   Aleksandra.

Wiedział,   że   syn   poczuł   się   zagrożony   w   swojej   pozycji.   Miał
dziewiętnaście   lat   i   rozstanie   z   matką   było   dla   niego   mniej

istotne niż utrata sukcesji po ojcu. Aleksander wziął udział w
uczcie weselnej i zrazu nic nie zapowiadało skandalu, jaki miał

wybuchnąć. Attalos jednak czuwał. W pewnym momencie wziął
do ręki puchar wina i wzniósł toast za pomyślność młodej pary.

Zwrócił się do bogów z prośbą, aby z nowego związku narodził
się   wreszcie   legalny   następca   Filipa!   Biesiadnicy   zamarli.   Z

wyjątkiem Aleksandra, który nie zamierzał puścić obelgi płazem.
Cisnął w Attalosa pucharem, wyzywając go od psów. Wówczas na

syna rzucił się Filip z mieczem w dłoni. Goście rozbroili króla, a
Aleksander   wybiegł   z   pałacu.   Następnie   w   towarzystwie

przyjaciół   udał   się   do   jednego   z   zaprzyjaźnionych   wodzów

background image

barbarzyńskich, planując wojnę z ojcem. W stolicy powiało grozą.
Większość  Macedończyków przyzwyczaiła  się  już  do  myśli,  że

Aleksander będzie następcą Filipa, a teraz ci dwaj zamierzali ze
sobą   walczyć!   Całkowity   spokój   zachował   tylko   Attalos.

Wszystko układało się po jego myśli: Aleksander przebywał poza
krajem, szykując się do wojny z własną ojczyzną, a Kleopatra

była w ciąży, spełniła więc pokładane w niej nadzieje. Należało
więc jedynie pilnować, aby królowi nie spadł włos z głowy.

Aleksander   szybko   zmontował   koalicję   przeciwko   ojcu   i

niebawem przekroczył granice państwa na czele barbarzyńców.

Filip wyruszył przeciwko niemu i wówczas doszło do wydarzenia
brzemiennego w skutki. W czasie walki wręcz król został ranny i

obalony   na   ziemię.   Osłonił   go   własnym   ciałem   jeden   z
Pauzaniaszy (owych kłótliwych kochanków Filipa), przypłacając

to   życiem.   W   ten   sposób   udowodnił,   że   był   prawdziwym
żołnierzem   swojego   króla,   a   nie   tylko   jego   partnerem

seksualnym.   Bohater   okazał   się   kuzynem   Attalosa,   wskutek
czego   intrygant   zwiększył   jeszcze   swój   wpływ   na   władcę.   W

dodatku Attalos postanowił zemścić się na drugim Pauzaniaszu,
którego   oskarżał   o   nakłonienie   krewniaka   do   desperackiego

czynu. Zajął się tym gorliwie po powrocie z wyprawy, a na efekty
nie trzeba było długo czekać.

Tymczasem   konflikt   ojca   z   synem   wygasał.   Filip   rozbił

koalicję   zawiązaną   przez   Aleksandra,   a   ten   zrozumiał,   że   na

dłuższą metę wojna z ojcem nie doprowadzi do niczego dobrego.
Ocalił honor i nikt nie mógł mu zarzucić, że przełknął insynuacje

Attalosa.   A   kontynuując   wojnę   domową,   ryzykował   utratę
popularności i zmniejszał swoje szanse na objęcie tronu. Wojny z

synem   miał   dość   również   Filip.   Od   lat   planował   wyprawę
przeciwko   Persji   i   gdy   sprawy   w   Grecji   zostały   wreszcie

uporządkowane,   postanowił   wyruszyć   na   Wschód.   Nie   mógł
jednak zostawić Aleksandra na tyłach. Ojciec i syn skorzystali

więc z mediacji i Aleksander z wszelkimi honorami’ powrócił na
dwór. Rozpoczęto przygotowania do wojny z Persją i niebawem

pierwsze   oddziały   macedońskie   wymaszerowały   z   kraju.   W

background image

stolicy tymczasem wybuchł nowy skandal z udziałem Attalosa.

Zemsta odtrąconego kochanka

d   powrotu   z   wyprawy   przeciwko   barbarzyńcom

prześladował   on   Pauzaniasza.   Nie   mógł   darować   mu

śmierci kuzyna i na każdym kroku obrzydzał chłopcu życie. A

jako   człowiek   zamożny   i   ustosunkowany   miał   po   temu   wiele
okazji.   Wkrótce   cała   stolica   huczała   od   plotek.   Życie   byłego

kochanka króla zamieniło się w udrękę. Kurtyzany odmawiały
młodzieńcowi usług, drwiąc, że odbiera im zarobek. Doszło do

tego, że gdy Pauzaniasz pojawiał się publicznie, witały go gwizdy
i   śmiechy.   Wreszcie   Attalos   postanowił  zadać   cios   ostateczny.

Zaproponował Pauzaniaszowi pojednanie i wydał na jego cześć
wystawną   ucztę.   Bez   problemu   upił   młodzieńca,   po   czym   go

zgwałcił. Następnie nieprzytomnego gwałcili przyjaciele Attalosa,
a potem służba. Stajenni i niewolnicy, którzy mieli takie same

upodobania   seksualne   jak   ich   panowie,   również   wykorzystali
nieszczęsnego   Pauzaniasza.   Co   więcej,   Attalos   nagłośnił   całą

sprawę, a uczestnicy uczty ze szczegółami opowiadali o walorach
erotycznych byłego kochanka Filipa. Chłopak wstydził się wyjść z

domu. Domagał się od króla ukarania winnych. Monarcha jednak
zachował   się   niezdecydowanie.   Z   jednej   strony   nie   potrafił

odepchnąć   dawnego   kochanka,   z   drugiej   zaś   nie   mógł   ukarać
Attalosa, potrzebnego mu i jako współpracownik, i jako członek

rodziny. Kuzyn Kleopatry stanowił naturalną przeciwwagę dla
Olimpias   i   Aleksandra   oraz   ich   ludzi,   poza   tym   był   zdolnym

wodzem, co w obliczu wojny stanowiło atut nie do pogardzenia.
Filip   wybrał   więc   najgorszy   sposób   rozwiązania   problemu   —

wysłał   Attalosa   do   Azji,   a   Pauzaniasza   próbował   ułagodzić
prezentami.   W   efekcie   nie   zadowolił   nikogo.   Pauzaniasz

znienawidził króla, winiąc go za swoją hańbę. Zaczął się spotykać
z   przeciwnikami   władcy,   widywano   go   w   towarzystwie   osób

niechętnych   Filipowi.   Monarcha   sądził,   że   to   tylko   chwilowy
kaprys   ulubieńca,   ale   okazało   się,   że   sprawy   zaszły   już   zbyt

O

background image

daleko.

Niebawem w stolicy odbyło się wesele córki Filipa z królem

Epiru. Uroczystości miały wykazać potęgę Filipa w przededniu
wyprawy perskiej, toteż nadano im szczególnie bogatą oprawę.

Urządzano   wspaniałe   procesje,   przedstawienia   teatralne
uświetniali swoimi występami najwybitniejsi artyści. Wystawne

uczty   ciągnęły   się   do   późnych   godzin   nocnych.   Któregoś
kolejnego   ranka   widzowie   przybyli   do   teatru,   aby   śledzić

przebieg   dalszych   uroczystości.   Wkrótce   zjawił  się   także   król.
Bez   broni   i   straży   przybocznej   szedł   w   kierunku   sceny   w

Olimpias

background image

towarzystwie   obu   Aleksandrów:   zięcia   i   syna.   Kiedy   trójka
mężczyzn zbliżyła się do podium, do Filipa podbiegł Pauzaniasz.

Zadał   władcy   cios   mieczem,   po   czym   rzucił   się   do   ucieczki.
Śmiertelnie ranny król  zmarł po kilku minutach.  Zamachowca

schwytali przyjaciele Aleksandra i zabili na miejscu.

Już w starożytności nie wierzono, że Pauzaniasz działał sam.

Wprawdzie   powszechnie   znane   były   kierujące   nim   motywy
osobiste,   ale   nikt   nie   wątpił,   że   stały   też   za   tym   osoby

zainteresowane   usunięciem  Filipa.   Podejrzenia   kierowano  pod
adresem   opozycjonistów   macedońskich,   Persów,   Ateńczyków,

wreszcie   Aleksandra   i   Olimpias.   Przyjrzyjmy   się   więc   kolejno
podejrzanym.

Nie   wszyscy   możnowładcy   macedońscy   byli   zadowoleni   z

rządów   Filipa.   Szczególnie   wrogo   odnosili   się   do   działań

monarchy   dawni   książęta   plemienni   z   rodu   Lynkestis.   Swego
czasu wybierani nawet na władców całego kraju, teraz niechętnie

przyjmowali   silną   władzę   Filipa.   Woleliby   widzieć   na   jego
miejscu   słabego   króla,   zależnego   wyłącznie   od   nich.   A   więc

najbardziej  odpowiadałby im bratanek  Filipa,  Amyntas.  Młody
człowiek stałby się w ich rękach wyłącznie marionetką firmującą

posunięcia   mocodawców.   Dla   potężnych   książąt   Lynkestis   nie
liczyła się wielkość Macedonii, lecz wyłącznie własny interes. To,

czy   kraj   straci   na   znaczeniu,   czy   pozostanie   potężnym
królestwem, było im obojętne. Nie potrafili docenić zasług Filipa

dla   ojczyzny,   podobnie   jak   wielu   innych   możnowładców   w
dziejach   ludzkości.   Nieodosobniony   to   przecież   przypadek,   że

wpływowi arystokraci kierują się własnymi korzyściami, wbrew
oczywistym interesom państwa. Wystarczy przypomnieć sobie

historię Polski... Opozycjoniści macedońscy byli jednak realistami
i wiedzieli, że jakakolwiek próba rebelii przeciwko Filipowi nie

znajdzie uznania wśród społeczeństwa. Król cieszył się ogromną
popularnością,   poddani   pamiętali   bowiem,   komu   zawdzięczają

odmianę losu i kto uczynił z Macedonii pierwszą potęgę świata
greckiego. Przez wieki kraj najeżdżał i łupił każdy, kto chciał,

dopiero   Filip   zapewnił   państwu   jedność   i   zabezpieczył   jego

background image

granice.   I   dokonał   tego   w   ciągu   zaledwie   dwudziestu   lat!
Macedończycy   przestali   wreszcie   być   ofiarami   i   sami   zaczęli

ciągnąć   profity   ze   swojej   hegemonii.   Armia   i   prosty   lud
okazywały   więc   królowi   niezmierne   przywiązanie   i   wszelka

rebelia   wymierzona   przeciwko   niemu   nie   miała   szans
powodzenia. Nawet Aleksander to zrozumiał i szybko zaprzestał

walki   z   ojcem.   Tym   bardziej   że   w   razie   śmierci   Filipa
prawowitym jedynowładcą automatycznie stałby się Amyntas i

żadna elekcja nie wchodziłaby w rachubę.

Usunięciem Filipa mogły być zainteresowane władze perskie.

Król   Macedonii   nie   ukrywał   przecież,   że   podbój   Grecji   to   dla
niego   tylko   etap   na   drodze   do   Persji.   Filip   marzył   o   tym   od

dawna   i   miał   poparcie   wielu   polityków   greckich.   Oficjalnie
mówiono o pomszczeniu krzywd greckich sprzed półtora wieku

(Akropol, Termopile), w rzeczywistości jednak chodziło o nowe
ziemie pod osadnictwo oraz bogactwa Wschodu. W okresie tym

Hellada odczuwała już przeludnienie, a czasy kolonizacji należały
do   przeszłości.   Nigdy   wcześniej   świat   grecki   nie   wydał   tak

zdolnego   wodza,   nigdy   wcześniej   nie   był   też   zdolny   do
wystawienia równie potężnej armii. Władze perskie, świadome

zagrożenia,   od   lat   wspomagały   Greków   przeciwko   Macedonii.
Filip   także   kupował   sobie   zwolenników,   co   doprowadziło   do

absurdalnej sytuacji, że w Atenach trudno było znaleźć polityka
nie   pozostającego   na   żołdzie   jednej   ze   stron.   Oczywiście

zwolennicy obu orientacji uważali się za obrońców ojczyzny, co
daje ciekawy obraz patriotyzmu greckiego w tym okresie. Mimo

to,   po   zwycięstwie   Filipa   pod   Cheroneją   (dwa   lata   przed
zamachem),   ostało   się   w   Grecji   kilku   nieprzejednanych.

Wspierali   ich   finansowo   Persowie   w   nadziei   na   opóźnienie
wyprawy Filipa na Wschód, chociaż bardziej by im odpowiadało

trwałe   wyeliminowanie   króla   Macedonii.   Zapewne   władze
perskie   nie   brały   poważnie   problemu   sukcesji   po   Filipie.

Prawdopodobnie przypuszczano, że z chwilą śmierci króla jego
państwo   po   prostu  się   rozpadnie.   Pretendentów  do  tronu  nie

brakowało  i całkiem realna  wydawała  się  perspektywa  wojny

background image

domowej, która zniszczy potęgę Macedonii. Mimo niewątpliwych
talentów   Aleksandra,   nie   sądzono,   by   potrafił   on   zachować

dziedzictwo ojca.

Jak pamiętamy, morderca Filipa nie uszedł z życiem. Dopadli

go i zabili na miejscu trzej młodzi ludzie ze świty Aleksandra:
Leonnatos,   Perdikkas   i   Attalos   (nie   mylić   z   przeciwnikiem

Aleksandra).   Dwaj   pierwsi   uchodzili   za   zaufanych   przyjaciół
następcy tronu i w latach późniejszych pełnili wysokie godności

w   armii   i   na   dworze.   Perdikkas   został   nawet   po   śmierci
Aleksandra   regentem   państwa.   Młodzieńcy   dogonili

zamachowca, ale nawet nie próbowali ująć go żywcem. Dlaczego?
Przecież   zabójca   króla   powinien   stanąć   przed   sądem.

Obezwładnienie   Pauzaniasza   z   pewnością   nie   stanowiło
problemu   dla   trzech   sprawnych   mężczyzn.   Czyżby   zatem

otrzymali   polecenie,   aby   go   zabić,   żeby   nie   zdradził   swoich
mocodawców?   Na   torturach   potrafiono   każdego   zmusić   do

mówienia,  nie   tylko  zniewieściałego   paniczyka.  W  takim  razie
rozkaz   mógł   wydać   tylko   Aleksander!   Czy  następca   tronu   był

zdolny   do   ojcobójstwa?   Jego   późniejsze   losy   wskazują,   że   w
sprawach   politycznych   nie   miał   zahamowań   moralnych.   Jak

przystało   na   rasowego   polityka,   nie   kierował   się   raczej
sentymentami. Dzieje dynastii, z której pochodził, obfitowały w

mroczne   zbrodnie.   Niewielu   poprzedników   Aleksandra   zmaiło
śmiercią   naturalną,   zdarzały   się   przypadki   ojco-,   brato-   czy

matkobójstwa. Dlaczego on miałby być inny?  Tym bardziej że
ponad wszystko kochał sławę. A dopóki panował ojciec, czyny

syna szły na konto monarchy. Przecież w bitwie pod Cheroneją to
właśnie   Aleksander   wykonał   decydujące   uderzenie,   które

przesądziło o losach starcia, ale ponieważ wodzem naczelnym
był   Filip,   zwycięstwo   przypisano   królowi.   Wydaje   się,   iż

Aleksandrowi brakowało  wiary we własną wielkość.  W czasie
wyprawy   perskiej   założył   siedemdziesiąt   miast   i   wszystkie   z

wyjątkiem   jednego   nazwał   własnym   imieniem.   Ten   wyjątek
uczynił dla swojego wierzchowca, słynnego Bucefała. Jakoś nie

poczuł   się   do   uczczenia   pamięci   ojca   czy   też   uhonorowania

background image

wodzów. Może uważał, że tylko on jest godny chwały i uznania?
W takim razie osoba ojca musiała mu wyjątkowo przeszkadzać.

Możliwe   jest   też   inne   wyjaśnienie.   Niewykluczone,   że

Aleksander po prostu osłaniał matkę. Olimpias życzyła Filipowi

jak   najgorzej,   a   w   chwili   zamachu   przebywała   w   Macedonii.
Przyjechała   na   ślub   córki   i   od   razu   rozwinęła   ożywioną

działalność. Jest bardzo prawdopodobne, że kontaktowała się z
Pauzaniaszem. Co więcej, przyszły zamachowiec zapewne szukał

w   niej   oparcia,   znając   jej   nienawiść   do   męża.   Jako   matka
potencjalnego   następcy   tronu   mogła   mu   przecież   zapewnić

bezkarność. Kto wie, może nawet obiecała swoją wdzięczność?
Pauzaniasz mógł się również spodziewać wdzięczności ze strony

Aleksandra.   Tak   czy   inaczej,   królewicz   musiał   wyrazić   co
najmniej   milczącą   zgodę   na   zabójstwo   ojca.   Od   niego   też

przypuszczalnie   pochodziła   informacja,   kiedy   król   będzie   bez
straży przybocznej. Nie znaczy to, że przekazał ją bezpośrednio

Pauzaniaszowi — wystarczyło, że powiadomił o tym matkę. Bez
wątpienia   natomiast   wydał   przyjaciołom   polecenie   lub

zasugerował im, by zabili zamachowca na miejscu. Możliwe, że w
chwilę po zamachu kazał im po prostu dopaść go i zamordować.

Jest   mało   prawdopodobne,   aby   wcześniej   wtajemniczał   ich   w
swoje plany, a tuż po zranieniu króla nie było czasu na żadne

wyjaśnienia.   Zamachowiec   zrobił   swoje   i   musiał   natychmiast
umrzeć.

Trudno natomiast znaleźć dowody na poparcie tezy o udziale

Persów w zamachu na króla. Przypuszczalnie ich rola ograniczyła

się   do   finansowania   opozycji   macedońskiej.   A   Pauzaniasza
widywano   w   otoczeniu   książąt   Lynkestis.   Opozycjonistom

potrzebny był ktoś z otoczenia Filipa, żywiący do króla urazę, w
charakterze   kozła   ofiarnego:   żeby  zrzucić   na   niego   całą   winę,

samemu   zaś   wystąpić   nawet   w   roli   mściciela.   Aleksandrowi
również   na   tym   zależało.   Bez   względu   na   to,   czy   inspirował

Pauzaniasza,   czy   też   tylko   popierał   matkę,   z   radością   odkrył
spisek   książąt   Lynkestis   i   dostrzegł   szansę   obciążenia   ich

odpowiedzialnością za zbrodnię. Zamachowiec zginie, więc nikt

background image

nie   dowie   się   prawdy.   Spiskowcom   wydawało   się   zatem,   że
wszystko dobrze przygotowali. Ostatecznie nie miało znaczenia,

kto pokieruje ręką zabójcy, ważny był skutek.

Książęta Lynkestis planowali, że Aleksander podzieli los ojca,

a zgromadzona na wyprawę perską armia bez trudu uzna władzę
Amyntasa. Attalos przebywał poza krajem, nie było więc nikogo,

kto   ująłby   się   za   małą   córeczką   Filipa.   Zresztą   prawo
macedońskie   nie   przewidywało   samodzielnego   panowania

kobiety,   a   co   dopiero   niemowlęcia.   Spiskowcy   dysponowali
jeszcze   jednym,   istotnym   argumentem.   Najwybitniejszy   wódz

Filipa,   Antypater,   był   teściem   jednego   z   nich.   Opinia   starego
wodza, cieszącego się ogromnym uznaniem armii, miała odegrać

decydującą rolę. Wiedziano, że podejrzenia skierują się w stronę
Olimpias, a Aleksander będzie chronił matkę. Reszta zależała od

umiejętnego pokierowania sprawą i od Antypatra.

Aleksander   jednak   kontrolował   sytuację.   Bezpośrednio   po

zamachu   doszedł   do   porozumienia   z   Antypatrem.   Zawarli
transakcję   handlową.   W   zamian   za   poparcie   wodza   królewicz

zagwarantował   życie   jego   zięciowi.   Pozostali   książęta   zostali
zamordowani. Razem z nimi zginął również Amyntas, gdyż zbyt

wiele osób pamiętało o jego prawach do tronu. Ofiarą Aleksandra
padli także Attalos i Karanos. Pierwszy był osobistym wrogiem

królewicza, drugi, jako syn Filipa, mógł się stać niebezpieczny.
Nie oszczędzono też nieszczęsnej córeczki Kleopatry i jej matki.

W tej sytuacji armia okrzyknęła królem Aleksandra.

Opozycjoniści   macedońscy   popełnili   jeden   fatalny   błąd.

Pokładali zbyt duże nadzieje w Antypatrze i nie dopuszczali do
siebie myśli, że wódz może poprzeć Aleksandra. Antypater był

człowiekiem   rozsądnym   i   wina   królewicza   nie   podlegała   dla
niego   dyskusji.   Ale   stary   współpracownik   Filipa   nie   chciał

ponownie   widzieć   swojego   kraju   w   poniżeniu.   Imperium
macedońskie   opierało   się   na   sile   wojskowej   i   charyzmie   jego

króla. Kiedy Filip zginął, bunt podniosły plemiona barbarzyńskie,
państwa   greckie   zaczęły   zrzucać   hegemonię.   W   tej   trudnej

sytuacji potrzebny był silny władca, a na takiego zapowiadał się

background image

Aleksander.   Antypater   miał   blisko   sześćdziesiąt   lat   i   dobrze
pamiętał   czasy   klęsk   i   najazdów.   U   schyłku   życia   nie   chciał

oglądać   ruiny   dzieła,   w   którego   budowę   włożył   tyle   sił.
Macedonia   potrzebowała   króla   z   krwi   i   kości,   a   nie   jakiejś

marionetki!   Tak   więc   wódz   zapewnił   zięciowi   bezkarność,   po
czym poparł najlepszego z kandydatów do tronu. Cóż z tego, że

ów następca zamieszany był w zabójstwo ojca...

Aleksander   został   największym   zdobywcą   świata

starożytnego.   W   ciągu   kilku   lat   podbił   Persję,   tworząc   zręby

nowej epoki w dziejach. W natłoku licznych zajęć nie zapomniał
jednak o winie zięcia Antypatra. Kiedy wojna w Persji już się

rozstrzygnęła, przyszedł czas na ostatniego z książąt Lynkestis.
W   sześć   lat   po   zamachu   na   Filipa   II   zięć   Antypatra   został

stracony   wyrokiem   sądu   wojskowego.   Oficjalnie   za   zdradę,   w

Aleksander

background image

rzeczywistości   za   stare   grzechy.   Antypater   przestał   być
Aleksandrowi   potrzebny   i   można   było   wyrównać   dawne

porachunki.   Przy   okazji   stracono   też   jeszcze   kilka   osób
związanych   z   Filipem,   które   nie   dość   spontanicznie   popierały

niegdyś   Aleksandra.   Nowy   król   bowiem,   w   odróżnieniu   od
swojego ojca, nigdy nie zapominał o winach poddanych.

background image

Aleksander – król Epiru

czerwca   323   r.   p.n.e.   w   Babilonie   zmarł   w   wieku

trzydziestu   trzech   lat   Aleksander   Macedoński.   Panował

zaledwie trzynaście lat i całe jego dorosłe życie wypełniła wojna.

Aż dziwne, że zdążył się w tym czasie ożenić. Nie doczekał już
jednak   następcy.   Kiedy   zmarł,   wdowa   po   nim   była   w   ciąży.

Przeżyli   go:   przyrodni   brat,   niespełna   rozumu   Arridajos,   i
rodzona siostra o imieniu Kleopatra. Arridajos był nieślubnym

synem   Filipa.   W   dzieciństwie   przeszedł   ciężką   chorobę,   która
spowodowała znaczne upośledzenie umysłowe. Zapewne tylko

dlatego młody człowiek ocalał po śmierci ojca, kiedy to zginęli
wszyscy   potencjalni   kandydaci   do   tronu.   Aleksander   chciał

bowiem mieć pewność, że nikt nie będzie wszczynał buntów w
czasie   jego   wyprawy   na   Persję.   Arridajosa   uznał   jednak   za

nieszkodliwego.

10

Mordercze instynkty Aleksandra nie dotyczyły jego siostry.

Zachowały się informacje, że darzył on Kleopatrę wyjątkowym
uczuciem i szczerze interesował się jej losem. Nigdy również nie

widział  w  niej   rywalki   do   władzy.   Po   raz   pierwszy   Kleopatra
pojawiła się na scenie politycznej przy okazji swojego wesela z

królem Epiru. Uroczystość zaślubin przeszła do historii z powodu
udanego   zamachu   na   Filipa   II.   Sam   przebieg   zamachu   oraz

towarzyszące   mu   okoliczności   zostały   dokładnie   opisane   w
poprzednim   rozdziale   i   nie   ma   potrzeby   przytaczać   ich

ponownie.   Warto   jedynie   zauważyć,   że   trudno   o   gorszy
prognostyk dla nowo poślubionej pary.

Mąż Kleopatry, o osiem lat starszy od żony, również nosił

imię   Aleksander   i   był   rodzonym   bratem   jej   matki   (i   jak   tu

traktować poważnie różnicę pokoleń wynikającą z genealogii?).

S

IOSTRA

 A

LEKSANDRA

 M

ACEDOŃSKIEGO

background image

Uchodził   za   niezwykle   przystojnego   mężczyznę,   obdarzonego
przy tym znacznym urokiem osobistym. Docenił to kiedyś Filip II,

uwodząc młodzieńca. A na gustach ojca Kleopatry, zarówno jeśli
chodzi o kobiety, jak i mężczyzn, można było polegać.

Nie zachowały się żadne informacje dotyczące pożycia pary

królewskiej. Zapewne więc przebiegało ono bez zastrzeżeń, co

raczej nie powinno dziwić. Kleopatra i Aleksander pochodzili z
tej samej sfery społecznej, z tego samego kręgu kulturowego, byli

urodziwi,   wykształceni,   inteligentni,   oczytani.   Wspólna
przyszłość rysowała się w jasnych barwach, tym bardziej że król

Epiru   nie   mieszał   się   w   spory   grecko-macedońskie.   Nie   miał
również zamiaru brać udziału w podboju Persji. Nikt go do tego

zresztą   nie   zmuszał.   Władcy   macedońscy   dobrze   rozumieli
znaczenie   Epiru   w   polityce   regionu.   Kraj   męża   Kleopatry

częściowo   osłaniał   Macedonię   przed   najazdami   plemion
barbarzyńskich z północy Półwyspu Bałkańskiego. Dlatego Filip

II nigdy nie próbował podbić Epiru; poprzestał na uzależnieniu
go od siebie i zabezpieczeniu granicy od zachodu. Tym bardziej

że   ten   słabo   zurbanizowany   kraj   był   znacznie   trudniejszy   do
zarządzania niż Macedonia. Na czele związku plemion stał król i

w   praktyce   wszystko   zależało   od   jego   indywidualnych
umiejętności   dyplomatycznych.   Ale   mąż   Kleopatry   okazał   się

dobrym politykiem i sprawy wewnętrzne nie przysparzały mu
problemów. Mógł więc spokojnie zająć się sytuacją polityczną na

świecie. Jako władca o znacznych ambicjach, nie zadowalał się
spokojnymi rządami we własnym kraju. Od wschodu blokowało

go państwo macedońskie, którego potęgę znał aż nazbyt dobrze.
Na północy żyły plemiona barbarzyńskie, bardzo ubogie, ale za to

niezwykle   waleczne.   Pozostawał   więc   zachód,   gdzie   za
Adriatykiem rozciągała się Italia. Tam też król Epiru skierował

swoją   uwagę.   W   tym   samym   roku,   w   którym   Aleksander
Macedoński   wyruszył   na   Persję,   jego   szwagier   i   imiennik

otrzymał   posłanie   z   Italii.   Potężne   greckie   miasto   Tarent   nie
mogło sobie dać rady z sąsiadami i zwracało się o pomoc do

króla Epiru. Ten tylko czekał na taką szansę. Miał ambicje nie

background image

mniejsze niż szwagier, a umiejętnościami również niewiele mu
ustępował. Sytuacja polityczna na Półwyspie Apenińskim wręcz

zachęcała   do   interwencji.   Greckie   miasta-państwa   oraz
niezależne  plemiona  na  zmianę  sprzymierzały się ze sobą  lub

walczyły. Idealna okazja, by zastosować w praktyce teorię znaną
pod   nazwą   „dziel   i   rządź”.   Wygrywając   jednych   przeciwko

drugim,   można   było   podporządkować   sobie   cały   półwysep
stosunkowo   niedużymi   siłami.   Co   prawda   w   jego   środkowej

części coraz  większą  rolę  odgrywał Rzym,  ale  w  tych  czasach
miał on jeszcze wyłącznie lokalne znaczenie.

Tarent   uchodził   za   najpotężniejsze   miasto   w   południowej

części Półwyspu Apenińskiego. Z czasem jednak spotkał go los

większości   państw   greckich.   Rozwój   gospodarczy   i   kulturalny
miasta   spowodował   zanik   instynktu   samozachowawczego.   W

Tarencie żyło się zbyt wygodnie, aby umierać za ojczyznę. Wojny
zlecano najemnikom albo wręcz wynajmowano obcych władców,

żeby   realizowali   politykę   miasta.   Podobnie   jak   w   ówczesnych
Atenach,   italscy   Grecy   najchętniej   walczyli   cudzymi   rękami.

Wiadomo,   że  złoto  jest  tańsze  od  własnej  krwi,   więc  unikano
osobistego   angażowania   się   w   wojnę.   Kilka   lat   wcześniej   w

obronie  interesów Tarentu  wystąpił  król  Sparty Archidamos  i
przypłacił to życiem; swoją ostatnią bitwę stoczył tego samego

dnia,   kiedy   Filip   II   walczył   z   Grekami   pod   Cheroneją.   Mieczy
spartańskich zabrakło więc w wojnie z Macedonią i fakt ten miał

decydujące   znaczenie.   Mąż   Kleopatry   słyszał   o   swoim
poprzedniku, ale sądził, że zdoła uniknąć jego losu. Na pewno nie

zamierzał pozostać typowym najemnikiem, który bije się o cudzą
sprawę, a następnie inkasuje zapłatę (jeżeli przeżyje) i odchodzi.

Walka w obronie interesów Tarentu miała być dla niego jedynie
krokiem   wstępnym   w   kierunku   realizacji   własnych   planów.

Uważał, że jest w stanie zdobyć dla siebie imperium w zachodniej
części basenu Morza Śródziemnego. Ostatecznie był wodzem ze

szkoły Filipa II, a ten nie zwykł przegrywać wojen.

Tak   więc   wkrótce   po   otrzymaniu   zaproszenia   Aleksander

załadował swoją armię na okręty i przeprawił się przez Adriatyk.

background image

W   kraju   pozostawił   żonę   i   maleńkiego   syna.   Na   czas   swojej
nieobecności   ustanowił   regencję   Kleopatry,   co   świadczy,   jak

dużym   darzył   ją   zaufaniem.   Mógł   przecież   uczynić   regentem
któregoś   ze   swoich   wodzów   lub   doradców.   Trudno   bowiem

przypuszczać, że zabierał ich wszystkich ze sobą, pozbawiając
całkowicie kraj wykwalifikowanej kadry dowódczej. Co więcej,

powierzenie regencji żonie dowodzi popularności Kleopatry w
Epirze. Nie sposób wszakże pozostawić kraju w rękach kogoś,

kto   nie   ma   poparcia   społecznego.   Byłby   to   pierwszy   krok   do
buntu. A król Epiru na pewno chciał mieć gwarancję, że pod jego

nieobecność w ojczyźnie będzie panować spokój.

Aleksander   okazał   się   godnym   imiennikiem   szwagra.

Wkrótce   po   wylądowaniu   na   italskiej   ziemi   objął   naczelne
dowództwo   nad   wojskami   greckimi.   Nie   zamierzał   się   jednak

przejmować poleceniami mocodawców. Rozbił siły Messapiów,
po czym przedarł się z armią na teren Kampanii. Tam pokonał

oddziały Lukanów, a następnie zmierzył się z potężną federacją
Samnitów. Rychło i oni musieli uznać wyższość władcy Epiru.

Skuteczność działań Aleksandra wywołała ogromne wrażenie. Z
Lukanami i Messapiami nie potrafili dać sobie rady wodzowie

greccy   od   wielu   pokoleń.   Natomiast   Samnici   uchodzili   za
największą   potęgę   ówczesnej   Italii   i   zwycięstwo   nad   nimi

zakrawało   na   czystą   abstrakcję.   Wystarczy   przypomnieć,   jak
długo   walczył   z   nimi   Rzym   i   jakie   przy   tym   ponosił   klęski.

Tymczasem Aleksander zawarł przymierze z republiką rzymską i
zaczął bić monetę z własnym wizerunkiem. Grecy zrozumieli, że

ich najemnik zamierza zostać władcą południowej (a może nie
tylko) Italii. O nie! Nie po to sprowadzili do siebie króla Epiru,

żeby   przejął   rządy!   A   italscy   Hellenowie,   podobnie   jak   ich
pobratymcy   z   Grecji,   mieli   wręcz   zakodowaną   w   genach

nienawiść   do   władzy   królewskiej.   Woleli   swoje   własne
podwórko i rodzime republikańskie swary. Władzę skupioną w

jednych rękach nazywali tyranią, ze wszystkimi konsekwencjami
tego   określenia.   Nie   potrafili   zrozumieć,   że   w   chwilach

zagrożenia instytucje republikańskie nie są w stanie działać tak

background image

sprawnie jak jednoosobowy zarząd. Demokratyczne obsesje stały
się jedną z przyczyn porażki Aten w wojnie ze Spartą oraz klęski

Greków w zmaganiach z Macedonią. Niestety, italscy Grecy nie
wyciągnęli  żadnych   wniosków z  doświadczeń  państw Hellady.

Tarent wymówił Aleksandrowi przymierze i zażądał opuszczenia
swojego terytorium. Najemnik zrobił swoje, mógł więc odejść. Na

kilka lat zapewniono miastu bezpieczeństwo, a co będzie później,
to   się   okaże.   Mieszkańcy   będą   się   martwić   w   razie

niebezpieczeństwa.   A   teraz   żaden   zwierzchnik   nie   jest   już
potrzebny!

Władca Epiru nie przejął się kaprysami Tarentu. Opuścił jego

terytorium,   ale   nie   zamierzał   rezygnować   ze   swoich   planów.

Rozumował   prosto   i   logicznie.   Niech   italscy   Grecy   cieszą   się
tymczasem tą swoją upragnioną wolnością. A kiedy on zostanie

władcą Italii, któż mu się przeciwstawi? Krnąbrni Grecy mogą się
teraz  buntować, lecz w sytuacji zagrożenia  staną  się  potulni i

grzecznie   przyjmą   jego   zwierzchnictwo.   Tym   bardziej   że   nie
zdołają już wezwać nikogo na pomoc. Żadne państwo greckie nie

zechce zadrzeć z władcą Italii i szwagrem króla Macedonii. Tak
więc   kontynuował   starania   o   podporządkowanie   sobie

półwyspu.   Zapomniał   jednak,   że   oprócz   metod   czysto
militarnych   istnieją   również   inne   skuteczne   sposoby   działań

politycznych.   Historia   ludzkości   notuje   je   od   najdawniejszych
czasów   i   trzeba   przyznać,   że   często   przynosiły   one   pożądane

efekty bez angażowania dużych sił i środków. Tak więc w czasie
jednej z bitew król Epiru został skrytobójczo zamordowany, a

wraz z jego śmiercią upadły plany zbudowania przez ten kraj
imperium   na   zachodzie.   Kleopatra   została   wdową,   mając

dwadzieścia pięć lat.

Kleopatra

mierć męża nie osłabiła jej pozycji politycznej w państwie.

Mimo że na wygnaniu przebywali inni członkowie dynastii,

dopóki   mały   Neoptolemos   chował   się   zdrowo,   nic   nie   mogło

Ś

background image

zagrozić   regentce.   Pozycję   Kleopatry   dodatkowo   wzmocniły
oddziały, które powróciły z Italii. Żołnierze, zakochani w swoim

niezwyciężonym wodzu, nie chcieli słyszeć o innym władcy niż
jego   syn.   A   królową   szanowali   również   ze   względu   na

powszechnie   znane   przywiązanie   Aleksandra   do   żony.
Niebezpieczeństwo czyhało jednak z innej strony. W sąsiedniej

Macedonii   przebywała   matka   Kleopatry,   słynna   Olimpias.
Rodzony syn, choć ją kochał,  nie zaryzykował powierzenia jej

regencji   na   czas   wyprawy   perskiej.   Dobrze   znał   matkę   i   pod
swoją nieobecność chciał mieć w kraju spokój. Namiestnikiem

ustanowił Antypatra, w pełni przekonany, że potrafi on zapewnić
właściwe  funkcjonowanie   państwa,   a  zarazem  nie   posunie  się

zbyt daleko w sporach z Olimpias. I się nie zawiódł. Stary wódz
umiejętnie   ograniczył   rolę   królowej   do   murów   pałacu,   nie

pozwalając   jej   prowadzić   własnej   polityki   w   kraju.   Olimpias
rewanżowała mu się głęboką nienawiścią i licznymi donosami

kierowanymi do syna. Aleksander jednak spokojnie wyrzucał je
do   kosza,   wiedząc,   że   namiestnik   wypełnia   tylko   zlecone   mu

zadanie. Za cichą zgodą władcy Antypater spokojnie obrzydzał
życie   jego   matce,   aż   osiągnął   swój   cel:   wdowa   po   Filipie   II

wyjechała   z   kraju   do   ojczystego   Epiru.   Tam   szybko   zaczęła
wtrącać   się   do   rządów,   próbując   forsować   własne   decyzje   i

pomysły. Nie trzeba było długo czekać, aby na dworze epirskim
zapanowała   wyjątkowo   nerwowa   atmosfera.   Kleopatra   z

przerażeniem   stwierdziła,   że   matka   szykuje   się   do   otwartej
konfrontacji. Królowa Epiru znalazła się w niezwykle trudnym

położeniu   z   co   najmniej   dwóch   względów.   Z   jednej   strony
wchodziły w grę kwestie etyczne (rywalizacja z rodzoną matką!),

z   drugiej   zaś   racje   czysto   polityczne.   Kleopatra   pragnęła
zapewnić synowi bezkonfliktowe przejęcie władzy, a sytuacja w

kraju działała na jego niekorzyść. Zamieszki (czy wręcz wojnę
domową) w Epirze mogliby wykorzystać pretendenci do tronu

lub   plemiona   barbarzyńskie.   A   Antypater   z   pewnością   nie
kiwnąłby   nawet   palcem   w   obronie   praw   siostrzeńca   swojego

króla.   Przecież   porażka   Olimpias   oznaczałaby   jej   wygnanie   i

background image

powrót do Macedonii. Znów więc miałby intrygantkę u swojego
boku. Natomiast śmierci matki (a tak często kończyły się wojny

domowe) nie darowałby siostrze Aleksander. Sytuacja Kleopatry
stawała   się   coraz   trudniejsza,   aż   wreszcie   królowa   znalazła

rozwiązanie.   Okazała   się   prawdziwą   matką,   dla   której
najważniejsza   jest   przyszłość   dziecka.   Aby   zapewnić   synowi

sukcesję,   zrezygnowała   z   własnych   ambicji   politycznych   i
dobrowolnie zrzekła się regencji na rzecz matki. Niech Olimpias

cieszy się władzą do czasu pełnoletności wnuka. Najwyżej zrazi
nieco   do   siebie   poddanych,   ale   to   nie   zaszkodzi   małemu

Neoptolemosowi.  Po objęciu  rządów  będzie  mógł wykazać się
łaskawością,   co   zapewni   mu   popularność.   Ambitna   babka   nie

zrobi   mu   krzywdy.   I   to   nie   z   powodu   uczuć   rodzinnych,   ale
dlatego,   że   w   razie   jego   śmierci   straciłaby   podstawę

sprawowania   regencji,   a   przecież   władzę   ukochała   nade
wszystko   w   świecie.   Kleopatra   mogła   więc   mieć   pewność,   że

Olimpias będzie dbała o zdrowie wnuka bardziej niż o własne!
Spokojna wyjechała do Macedonii.

Powróciwszy   do   ojczyzny,   królowa   Epiru   nie   wykazała

zainteresowania   życiem   politycznym.   Całkowicie   zajęła   się

sprawami prywatnymi, tak jakby chciała sobie powetować lata
spędzone bez mężczyzny. Organizowała uczty, zabawy, pokazy

teatralne. Miewała kochanków, dobieranych spośród najlepszej
arystokracji   macedońskiej.   Nie   myślała   jednak   o   ponownym

zamążpójściu.   Wiedziała,   że   groziłoby   to   pewnymi
komplikacjami politycznymi.

Jej   brat   nadal   nie   miał   następcy   i   ewentualny   szwagier

stanowiłby   dla   niego   potencjalne   zagrożenie.   Tym   bardziej  że

Aleksander przebywał daleko, niemal poza granicami realnego
świata, a ona nie mogła zagwarantować, że dokona właściwego

wyboru   i   wyjdzie   za   człowieka   absolutnie   lojalnego   wobec
dynastii. Władza zawsze wzbudzała najniższe instynkty i mało

kto   potrafił   oprzeć   się   związanym   z   nią   pokusom.   Poza   tym
małżeństwo   skomplikowałoby   sytuację   jej   syna.   Po   co   więc

przysparzać   sobie   dodatkowych   problemów,   skoro   można

background image

spędzać życie na przyjemnościach? Była piękna, bogata, któryż
mężczyzna odmówiłby jej swoich względów? Korzystała więc z

uroków   młodości.   Odbywało   się   to   za   cichą   zgodą   Antypatra.
Stary namiestnik zdecydowanie wolał, aby dziewczyna używała

życia, niż wzorem matki zajmowała się polityką. Z obowiązku
doniósł   jednak   o   tym   Aleksandrowi.   Król   Macedonii   w   pełni

zaaprobował postępowanie siostry, wyrażając opinię, że byłoby
dziwne,   gdyby   Kleopatra   nie   korzystała   z   przyjemności,   jakie

umożliwia jej zajmowana pozycja społeczna.

Mimo   rozrywkowego   trybu   życia   Kleopatra   uważnie

obserwowała   scenę   polityczną.   Na   bieżąco   informowano   ją   o
wydarzeniach   w   Epirze,   z   ciekawością   nasłuchiwała   również

wieści   z   Azji.   Wyprawa   jej   brata,   uważana   początkowo   za
szaleństwo, zakończyła się pełnym sukcesem. Aleksander rozbił

w  kilku  bitwach  armię  Persów i  zajął  całe  ich  terytorium.   Co
więcej, wyruszył poza granice świata znanego Grekom, do Indii.

Dla królowej Epiru, wychowanej w kulturze greckiej, państwo
perskie   stanowiło   najpotężniejsze   imperium   w   dziejach.

Pokonanie   go   szczupłymi   siłami   Aleksandra   wydawało   się
graniczyć z cudem. Tym bardziej więc Kleopatra była dumna z

brata.

Królowa i mężczyźni

ielankę w pałacu w Pelli przerwała wieść, której w pierwszej

chwili   nikt   nie   chciał   dać   wiary.   Aleksander   po   krótkiej

chorobie   zmarł   w   Babilonie,   nie   pozostawiając   następcy!

Zwołano   więc   naradę   wodzów,   by   zdecydować   o   sukcesji.
Ciekawe, czy w czasie tych burzliwych obrad któryś z mężczyzn

pomyślał o Kleopatrze. Chyba tak, i to niejeden. Zdecydowana
większość z nich nie zamierzała dochować wierności dynastii.

Zmarły król nie pozostawił następcy, a nikt z innych członków
dynastii   nie   nadawał  się   do   sprawowania   władzy.   Co   prawda

wdowa po Aleksandrze była w ciąży, ale nawet jeżeli urodziłaby
dziecko płci męskiej, to i tak trzeba by poczekać wiele lat, aż

S

background image

młody król dojrzeje do sprawowania rządów. Czyż więc następcą
władcy nie powinien zostać jeden z jego wodzów, który wspólnie

z   królem   zdobył   ten   kraj   mieczem?   W   porządku,   ale   który?
Kandydatów znalazło się kilkunastu, a jeden bardziej zasłużony

od   drugiego.   Kleopatra   była   siostrą   Aleksandra,   i   to   stanu
wolnego...   Małżeństwo   z   nią   oznaczałoby   wejście   w   obręb

dynastii   i   legitymowało   prawo   do   tronu.   Jeżeli   już   muszą
panować   potomkowie   dynastii,   to   przecież   dziecko   Kleopatry

byłoby takim samym wnukiem Filipa II jak syn Aleksandra! Poza
tym wypadałoby, aby regencję w imieniu przyszłego potomka

Aleksandra sprawował krewny dziecka. A któż się do tego lepiej
nadaje niż wuj? Co prawda większość wodzów miała już żony, ale

to   nie   stanowiło   specjalnego   problemu.   Istniały   przecież
rozwody,   zresztą   skoro   nowe   małżeństwo   mogło   pomóc   w

karierze politycznej, wszelkie skrupuły odchodziły na bok.

Przyglądając   się   współpracownikom   Aleksandra

obradującym w Babilonie, łatwo możemy wskazać osoby, które
myślały   o   mariażu   z   Kleopatrą.   Byli   to:   Leonnatos,   Perdikkas,

Lizymach   i   Peukestas.   Pozostali   albo   nie   mieli   ambicji   zostać
władcami całego imperium, albo opierali swoje plany na innych

kalkulacjach.   Sytuacja   wymagała   natychmiastowych
rozstrzygnięć, w związku z czym ogłoszono wspólne rządy aż

dwóch   władców   naraz.   Postanowiono,   że   panować   będą
jednocześnie: niedorozwinięty Arridajos i nienarodzone dziecko

Aleksandra. W praktyce więc nie dano państwu żadnego króla,
odkładając   na   czas   nieokreślony   podjęcie   wiążących   decyzji.

Regentem   mianowano   Perdikkasa,   przeprowadzając
jednocześnie nowy podział satrapii. W rezultacie wszyscy zaczęli

się   szykować   do   wojny.   Rozpoczęto   zawieranie   przymierzy
przeciwko poszczególnym osobom i wybuch konfliktu zdawał się

jedynie kwestią czasu.

Perdikkas   nie   zamierzał   zadowolić   się   wyłącznie   rolą

regenta, ale na razie musiał działać jako wykonawca woli królów.
Gorliwie szukał jednak sprzymierzeńców gotowych go poprzeć.

Zawarł   porozumienie   z   jedynym   Grekiem   w   otoczeniu

background image

Aleksandra, Eumenesem. Z racji swojego pochodzenia Eumenes
otrzymał   w   czasie   narady   w   Babilonie   najgorsze   satrapie:

maleńką Paflagonię i Kapadocję, którą dopiero należało zdobyć!
Perdikkas, wykazując dbałość o nowego sprzymierzeńca, polecił,

aby   sąsiedni   satrapowie   udzielili   mu   pomocy.   Jeden   z   nich,
Antygonos,   kategorycznie   odmówił,   wyjaśniając,   że   ani   myśli

respektować polecenia regenta, którego nie uznaje. Był wodzem
jeszcze w czasach Filipa II i nie zamierzał wykonywać rozkazów

jakiegoś   chłystka.   Drugi   z   satrapów,   Leonnatos,   wprawdzie
zgodził   się   pomóc   Eumenesowi   w   zdobyciu   Kapadocji,   ale

zarazem   opóźniał   przygotowania   pod   różnymi   pretekstami.
Wreszcie   doczekał   się   przybycia   poselstwa   z   Macedonii   od

Antypatra.   Namiestnik   donosił,   że   w   Grecji   wybuchło
antymacedońskie powstanie. Po śmierci Aleksandra Ateny wraz

z   innymi   państwami   zerwały   obowiązujące   traktaty   i   ogłosiły
niezależność.   W   miastach   greckich   mordowano   macedońskie

załogi,   wszędzie   zrzucano   jarzmo   północnego   sąsiada.   Na
dodatek, po raz pierwszy od wielu lat, na czele armii greckiej

stanął utalentowany strateg, zdolny stawić czoło macedońskim
wodzom.   Na   efekty   nie   trzeba   było   długo   czekać.   Antypater

poniósł klęskę i został oblężony w twierdzy Lamia na terytorium
Tesalii. Sytuacja stała się na tyle poważna, że namiestnik poprosił

Greków   o   pokój.   On,   który   zarzucał   Aleksandrowi,   że   zbyt
delikatnie   z   nimi   postępuje!   Oblegający   zażądali   jednak

bezwarunkowej   kapitulacji,   na   co   stary   wódz   nie   chciał   się
zgodzić. Wysłał więc prośbę o pomoc do najbliższych satrapów, a

zatem   także   do   Leonnatosa.   Ten   zapoznał   oficjalnie   z   treścią
pisma Eumenesa i współpracowników. Kiedy jednak został sam z

Eumenesem,   pokazał   mu   jeszcze   jeden   list,   jaki   dostał   z
Macedonii. A był on znacznie ciekawszy niż prośba Antypatra o

pomoc.   Jego   autorką   okazała   się   sama   Kleopatra,   która
proponowała   Leonnatosowi   ni   mniej,   ni   więcej   tylko

małżeństwo! Stwierdzała, że w powstałej sytuacji postanowiła
wyjść z cienia. Znając umiejętności militarne i walory osobiste

Leonnatosa,   wybrała   go   sobie   na   męża   i   sojusznika,   inaczej

background image

mówiąc:   oferowała   mu   pozycję   szwagra   Aleksandra   i   członka
panującej dynastii. A obaj nominalni królowie byli marionetkami

bez   szans   sprawowania   faktycznych   rządów!   Leonnatos   nie
wahał   się   więc   ani   chwili.   Odpowiedział   pozytywnie   na

propozycję   Kleopatry   i   teraz   zaoferował   Eumenesowi
przymierze. Niech Grek da sobie spokój z tą swoją głupią satrapią

i pomoże mu zdobyć stanowisko regenta, a potem może i tron!
Przecież   mężowi   Kleopatry   nie   zagrozi   żaden   z   wodzów

Aleksandra. Leonnatos roztoczył przed Eumenesem perspektywy
korzyści,   jakie   spłyną   na   niego   w   zamian   za   poparcie.   Nowy

regent   (czy   też   przyszły   władca)   po   zwycięstwie   wynagrodzi
swoich sojuszników, zwłaszcza tych, którzy poparli go na samym

początku drogi. Eumenes miał szansę zostać osobą numer dwa w
imperium,   zastępcą   Leonnatosa.   Dla   większości   byłby   to

wystarczający powód, aby poprzeć sprawę Kleopatry, ale nie dla
Eumenesa. Uparty Grek nie miał podzielnej lojalności i zamierzał

dochować wierności dynastii. Ze świecą w ręku trzeba by w tym
czasie szukać Macedończyka wiernego pamięci zmarłego króla, a

tu   jedyny   Grek   w   jego   otoczeniu   dał   przykład   lojalności   i
oddania! Odmówił więc Leonnatosowi, wskazując na polecenia

Perdikkasa. Możliwe, że regent snuł własne plany, ale na razie
reprezentował   obu   królów,   w   tym   małego   synka   Aleksandra.

Jedynym prawowitym następcą zmarłego władcy jest jego syn.
Leonnatos   nawet   po   ślubie   z  Kleopatrą   nie  uzyskałby  według

Greka legitymacji do władzy.

Zastanawiać   może   natomiast   wybór   Kleopatry.   Wśród

wodzów  brata   było   przecież   kilku  takich,   którzy   przewyższali
Leonnatosa   znaczeniem.   Prawdopodobnie   żaden   z   nich   nie

odrzuciłby   jej   propozycji.   W   owym   czasie   jednak   większość  z
nich znajdowała się poza zasięgiem królowej, daleko w Azji, a

sytuacja wymagała natychmiastowego działania. Eumenes jako
Grek nie miał szans na uznanie wśród Macedończyków. Blisko

przebywał   wprawdzie   Krateros,   cieszący   się   powszechnym
szacunkiem żołnierzy,  ale  jego  związał już  ze  sobą   Antypater,

oferując mu rękę własnej córki. A Krateros słynął z tego, że nigdy

background image

nie cofał danego słowa. Pozostawał więc tylko Leonnatos, tym
bardziej  że  dobrze   pasował  do   roli  księcia   małżonka:   wysoki,

przystojny, urodą przypominający nieco Aleksandra, był dobrym
wodzem,   lecz   na   sprawowaniu   rządów   w   ogóle   się   nie   znał.

Słowem, idealny kandydat na męża. Przystojny żołnierz, który
swoją osobą firmowałby rządy Kleopatry. Uroda kandydata nie

była zresztą bez znaczenia. Kleopatra zawsze lubiła mężczyzn i
nie zwykła sobie odmawiać przyjemności erotycznych. Ale czy

kobieta   królewskiej   krwi   mogła   się   zadowolić   jedynie
nielegalnymi   formami   uprawiania   miłości?   Samo   zadowolenie

fizyczne nie wystarczało; na dłuższą metę nie dawało komfortu
psychicznego. A Kleopatra nigdy nie zapomniała, że należy do

rodu Argeadów.

Satrapa   uznał   jej   propozycję   za   prawdziwy   dar   losu.

Odpowiedział   pozytywnie   na   ofertę,   następnie   zaś   próbował
ponownie nakłonić do współpracy Eumenesa. Niestety, uparty

Grek   nadal   odmawiał   pomocy.   Spór   między   sojusznikami
przybierał   na   sile,   aż   Leonnatos   podburzył   przeciwko

Eumenesowi żołnierzy. Nie przypadkiem jednak Grek cieszył się
kiedyś   uznaniem   Aleksandra   Macedońskiego.   W   otoczeniu

kilkuset   najwierniejszych   ludzi   zbiegł   na   Wschód,   nie
zapominając o najważniejszej w czasie wojny sprawie: wywiózł

ze   sobą   skarbiec   prowincji,   a   więc   to,   co   stanowi   podstawę
aktywnej polityki. Tylko pieniądze i kosztowności umożliwiały

zaciąg   armii   i   włączenie   się   do   rozgrywek   o   sukcesję   po
Aleksandrze. Nawet armie narodowe trzeba było opłacać, bo jak

długo można walczyć w imię ideologii i łupów? Tym bardziej że
łupy nie zawsze się trafiały, a ideologia przegrywała rywalizację

ze złotem.

Leonnatos   pozbył   się   kłopotliwego   wspólnika,   ale   jego

sytuacja   niewiele   się   poprawiła.   Odziedziczył   po   Eumenesie
armię, lecz nie miał środków na nowe zaciągi. A armia grecka w

Tesalii była dość liczna i kierował nią zdolny dowódca. Mimo to
Leonnatos   postanowił   działać.   Chcąc   się   wykazać   przed

narzeczoną, ruszył do Grecji na pomoc Antypatrowi. W Tesalii

background image

przyjął bitwę z przeważającymi siłami wroga. Odwagi nie można
mu było odmówić, ale od polityka wymaga się czegoś więcej niż

tylko   gotowości   do   walki.   Leonnatos,   wzorem   Aleksandra
Macedońskiego, sam poprowadził uderzenie jazdy. Niestety, na

tym podobieństwo ze zmarłym władcą się kończyło. Narzeczony
królowej   Epiru   poległ   zaraz   na   początku   bitwy,   a   jego   armia

poszła   w   rozsypkę.   Grecy   odnieśli   całkowite   zwycięstwo   i
dopiero   następna   armia   macedońska,   przybyła   z   Azji,

odblokowała Antypatra. Dla Kleopatry jednak nie miało to już
większego znaczenia: straciła człowieka, z którym wiązała wiele

nadziei i osobistych, i politycznych. Doszła do wniosku, że aby się
liczyć w rozgrywkach politycznych, musi wyjechać na Wschód.

Zdawała sobie sprawę, że losy państwa rozstrzygną się w Azji,
dla której Macedonia niewiele znaczy. A ona, Kleopatra, może

zalegalizować każdą władzę. Jest zresztą mało prawdopodobne,
by zamierzała zadowolić się pozycją żony regenta. Jej poglądy

polityczne  ewoluowały  i  teraz,   po   śmierci  Leonnatosa,   chciała
zapewne zostać królową imperium swojego brata. Wątpliwe, czy

myślała o losach małego bratanka, którego nigdy nie widziała.
Wiedziała   natomiast,   że   w   Macedonii   traci   czas.   Antypater

umacniał   swoją   pozycję,   posługując   się   w   tym   celu   aliansami
rodzinnymi. Jedną córkę wydał za popularnego Kraterosa, drugą

za   Ptolemeusza,   satrapę   Egiptu.   Rękę   trzeciej   zaoferował
Perdikkasowi,   który   ofertę   przyjął   z   zadowoleniem.   W   tej

sytuacji Kleopatra opuściła Macedonię i osiadła w mieście Sardes
w   Azji   Mniejszej.   Stamtąd   wysłała   do   Perdikkasa   zaufanego

posłańca, który w imieniu swojej pani zaproponował regentowi
rękę, czym wprawił go w niemałe zakłopotanie. Perdikkas już

przecież   zgodził   się   poślubić   córkę   Antypatra...   Podobnie   jak
Leonnatos   wiedział   jednak,   że   podobna   okazja   więcej   się   nie

powtórzy,   a   odtrącona   Kleopatra   bez   trudu   znajdzie   innego
kandydata   na   męża.   Ale   zrazić   do   siebie   Antypatra?   Wszak

związani z nim byli Krateros i Ptolemeusz, a pozostali satrapowie
chętnie   poparliby   starego   wodza   przeciwko   regentowi.   Tym

bardziej   że   i   tak   niektórzy   z   nich   ignorowali   jego   polecenia.

background image

Perdikkas wahał się, a jego problem sprowadzał się do dylematu:
rozsądek czy ambicja? Nie zamierzając zadowolić się wyłącznie

stanowiskiem regenta, mógł podjąć tylko jedną decyzję. Dobrze
jednak   rozumiał,   że   w   ten   sposób   zerwie   z   pozostałymi

satrapami i da sygnał do utworzenia koalicji przeciwko sobie. A
w   nadchodzącym   starciu   praktycznie   mógł   liczyć   jedynie   na

Eumenesa. Grek bowiem również zweryfikował swoje poglądy.
Popierał   teraz   plany   regenta,   wychodząc   z   założenia,   że   w

ogromnym imperium wystarczy miejsca i dla Perdikkasa, i dla
małego   Aleksandra.   Zresztą   nie   wiadomo,   czy   ambitny   regent

doczeka się potomka. W takim wypadku jego podopieczny stałby
się naturalnym sukcesorem. Obecnie natomiast najważniejszym

zadaniem jest uratować całość imperium dla dynastii. Nieważne,
czy   uosabianej   przez   małego   króla,   czy   też   przez   Kleopatrę   i

Perdikkasa.

Na razie jednak Perdikkas nie zdecydował się na oficjalne

zerwanie z Antypatrem. Uznał, że nie nadszedł jeszcze czas na
konfrontację,   i   kontynuował   przygotowania   do   ślubu   z   jego

córką.   Jednocześnie   prowadził   potajemną   korespondencję   z
Kleopatrą.   Tłumaczył   jej,   że   małżeństwo   z   Nikają   jest   jedynie

wybiegiem   taktycznym,   że   chodzi   mu   wyłącznie   o   opóźnienie
wybuchu   wojny.   Ale   córka   Filipa   zbyt   długo   zajmowała   się

polityką,   by   nie   rozumieć   takich   subtelności.   Nie   mogła   sobie
jednak pozwolić na kobiece fochy i wypominanie regentowi, że

woli inną kobietę. Polityka nie zna sentymentów, a politycy nie
mają sumień, tylko cele do osiągnięcia. Przecież Perdikkas i tak

sypiał z różnymi kobietami, podobnie jak ona z mężczyznami.
Liczyły   się   jedynie   efekty   działania,   a   w   aktualnej   sytuacji

postępowanie regenta wydawało się najzupełniej logiczne.

Przeciwnicy regenta nie byli dziećmi i szybko zorientowali

się   w   jego   zamiarach.   Pierwszy   odczuł   to   na   własnej   skórze
Antygonos, krnąbrny satrapa Frygii. Perdikkas zdjął go z urzędu,

oskarżył   o   niewykonywanie   rozkazów   i   wezwał   przed   sąd.
Antygonos oczywiście ani myślał poddać się woli regenta i zbiegł

z najbliższymi współpracownikami do Macedonii. Sam nie miał

background image

szans w wojnie z Perdikkasem, a nie chciał w głupi sposób tracić

życia.   W   Macedonii   przekonał   Antypatra   i   Kraterosa   do
wspólnego   wystąpienia   przeciwko   Perdikkasowi,   a   także

nawiązał kontakt z satrapą Egiptu, Ptolemeuszem, który chyba
jako   jedyny   z   ówczesnych   polityków   nie   żywił   złudzeń  co   do

dalszych   losów   imperium   Aleksandra.   Było   ono   zbyt   duże   i
składało się ze zbyt wielkiej liczby różnych części, aby przeżyć

swojego   twórcę.   Przekonany   o   tym   Ptolemeusz   od   początku
wyznaczył   sobie   jasny   cel.   Postanowił   zostać   królem   wycinka

imperium,   najlepiej   Egiptu.   Dlatego   nie   interesowały   go
rozgrywki o stanowisko regenta. Jedyne, w czym zamierzał wziąć

czynny udział, to ciągłe osłabianie władzy centralnej, aby w ten
sposób   doprowadzić  do  rozbicia   imperium.   A   ponieważ   plany

Perdikkasa godziły również w jego interesy, łatwo doszedł do

Ptolemeusz

background image

porozumienia   z   Antygonosem  i  Antypatrem.   Wcześniej  jednak
poczynił krok, który poróżnił go ostatecznie z regentem. W dwa

lata   po   śmierci   Aleksandra   zabalsamowane   zwłoki   króla
uroczyście   wyprawiono   do   Macedonii,   gdzie   miały   spocząć

wśród   innych   władców   dynastii.   Kiedy   kondukt   pogrzebowy
dotarł do północnej Syrii, czekał tam na niego Ptolemeusz z silną

armią.   Bez   trudu   przekonał   dowodzących   eskortą,   że
najwłaściwszym   miejscem   pochówku   dla   wielkiego   monarchy

będzie Aleksandria egipska. Władca Egiptu doskonale rozumiał,
jak   bardzo   wzrośnie   jego   autorytet,   jeżeli   zwłoki   Aleksandra

zostaną złożone w stolicy satrapii. Tego już Perdikkas nie mógł
darować i zdecydował się osobiście ukarać buntownika. W czasie

przygotowań do wyprawy dotarła do niego wiadomość, że w Azji
Mniejszej wylądowała silna armia pod dowództwem Kraterosa, a

to   oznaczało   wojnę   na   dwóch   frontach.   Regent   podzielił   więc
wojska i zadanie obrony Azji Mniejszej powierzył Eumenesowi.

Sekretarz   Aleksandra   okazał   się   lepszym   wodzem   niż   jego
macedońscy koledzy. W bezpośredniej bitwie Krateros poniósł

klęskę i poległ. Eumenes płakał nad jego zwłokami i zapewne nie
było w tym nic z aktorstwa. Większość rywalizujących ze sobą

wodzów   przez   lata   pozostawała   w   zażyłej   przyjaźni.   Przecież
walczyli ramię w ramię w dziesiątkach bitew, nieraz ratując się

wzajemnie z opresji. Przypadki osobistej niechęci między nimi
zdarzały   się   rzadko.   Niekiedy   można   było   wręcz   odnieść

wrażenie,   że   te   wszystkie   bitwy,   potyczki   i   kampanie   miały
charakter rywalizacji sportowej. Owszem, żołnierze płacili za to

życiem, ale dowódcy nie żywili do siebie urazy. Zresztą nie ma się
co   specjalnie   rozczulać   nad   losem   poległych.   Były   to   czasy

żołnierza najemnego i śmierć na polu bitwy stanowiła ryzyko
wkalkulowane w wykonywanie zawodu.

Mimo   żalu   po   śmierci   Kraterosa   Eumenes   odczuwał

uzasadnione   zadowolenie.   Wykonał   polecenia   regenta

nadspodziewanie   dobrze.   Miał   hamować   pochód   wroga,   a
tymczasem   rozbił   zupełnie   jego   armię.   Co   więcej,   wykonał

jeszcze   jedno   polecenie   Perdikkasa,   tym  razem  zupełnie   innej

background image

natury.   Regent   zlecił   mu   mianowicie   odwiedziny   na   dworze
Kleopatry. Tam Grek w imieniu swojego przełożonego oficjalnie

poprosił królową Epiru o rękę. Jednocześnie zapewnił, że w razie
jej zgody regent niezwłocznie rozwiedzie się z córką Antypatra.

Kleopatra   dała   posłańcowi   do   zrozumienia,   jak   bardzo
upokorzyło   ją   małżeństwo   Perdikkasa   z   Nikają.   Przecież   ona

również   była   wolna,   a   w   dodatku   przewyższała   rywalkę
urodzeniem,   urodą   i   inteligencją.   Nie   mówiąc   już   o   tym,   że

spłodzony   ze   związku   z   nią   syn   byłby   wnukiem   Filipa   II   i
siostrzeńcem Aleksandra! Jak zatem Perdikkas mógł przedłożyć

doraźne   korzyści   polityczne   nad   takie   perspektywy?   Mimo   to
królowa przyjęła oświadczyny regenta. Zresztą inne rozwiązanie

nie   wchodziło   w   rachubę.   Perdikkas   wydawał   się   jedynym
człowiekiem zdolnym zapewnić jej miejsce władczyni imperium

Aleksandra. Eumenes mógł więc uznać,  że wypełnił wszystkie
polecenia Perdikkasa, i ze spokojem oczekiwać wieści z Egiptu.

Kiedy   jednak   Grek   odnosił   sukcesy   militarne   i

dyplomatyczne,   regentowi   wiodło   się   zdecydowanie   gorzej.

Ptolemeusz, dysponując potężną flotą, udaremnił desant morski.
Zmuszony do działań lądowych, Perdikkas wkroczył do Egiptu

jedyną   dostępną   drogą,   tzn.   od   strony   Syrii.   Ale   gdy   usiłował
przeprawić   się   przez   Nil,   okazało   się,   że   brzegi   rzeki   zostały

obsadzone   przez   oddziały   Ptolemeusza,   które   uniemożliwiały
zdobycie przyczółka. Silny prąd porywał żołnierzy, a ci, którzy

przedarli   się   na   drugą   stronę,   padali   ofiarą   Egipcjan.
Zdesperowany Perdikkas polecił wprowadzić do rzeki słonie, aby

osłaniały swoimi ciałami przeprawę. Nie na wiele się to zdało.
Żołnierze   Ptolemeusza   razili   zwierzęta   pociskami,   potęgując

tylko zamieszanie. W dodatku do akcji włączyły się krokodyle. W
rezultacie doszło do ogólnej paniki. Oszalałe z przerażenia słonie

tratowały   żołnierzy,   nie   pozwalając   na   opanowanie   sytuacji.
Bezradny Perdikkas dał więc hasło do zaprzestania przeprawy.

W nocy w obozie regenta narastało niezadowolenie. Straty

okazały   się   znaczne,   przepadła   również   duża   część   taborów.

Żołnierze  przeklinali  wojnę,   Nil   i ambicje   regenta.   Nastroje  te

background image

podsycali   szpiedzy   Ptolemeusza,   opowiadając   o
wspaniałomyślności   swojego   pana.   Podobno   polecił   on   z

honorami pogrzebać poległych z armii Perdikkasa, a wziętych do
niewoli otoczył opieką i zaproponował wstąpienie do siebie na

służbę.   Innego   rodzaju   argumenty   trafiły   do   rąk   kadry
oficerskiej.   Późną   nocą   do   namiotu   regenta   wtargnęło   trzech

oficerów; pod ich mieczami padł niedoszły szwagier Aleksandra.

Rankiem   armia   Perdikkasa   poddała   się   Ptolemeuszowi.

Kiedy w najlepsze trwało bratanie się wojsk, przybyli wysłannicy
Eumenesa. Zamierzali zawiadomić regenta o sukcesach swojego

wodza,   ale   dotarli   o   dzień   za   późno.   I   pomyśleć,   że   gdyby
Perdikkas nie pospieszył się z przeprawą albo Eumenes pokonał

Kraterosa dzień wcześniej,  cała historia  epoki potoczyłaby się
zupełnie   inaczej.   Armia   Ptolemeusza   straciłaby   cały   impet

bojowy, a wojska Perdikkasa nie dałyby się tak łatwo podburzyć.
Zwycięska   armia   nie   jest   szczególnie   skłonna   do   rebelii,   tym

bardziej do mordowania swojego wodza.

Przybycie wysłanników Eumenesa popsuło humory w obozie

nad   Nilem.   Ogłoszono   żałobę   po   Kraterosie,   Eumenesa   zaś
wyjęto   spod   prawa.   Uczyniono   tak   w   imieniu   obu

marionetkowych   władców,   uznając   za   przestępcę   człowieka,
który jako jedyny dochował wierności krwi wielkiego króla! A

Ptolemeuszowi   (zbuntowanemu   satrapie!)   zaoferowano
regencję!   Ale   zarządca   Egiptu   nadal   nie   wierzył   w   trwałość

imperium Aleksandra. Od samego początku chciał zostać królem
Egiptu   i   robił   wszystko,   aby   cel   ten   osiągnąć.   Teraz

zaproponował, by regencję powierzyć staremu Antypatrowi, co
armia zaaprobowała. Zaczynał się nowy okres walk o sukcesję po

Aleksandrze.

Samotność w Sardes

dalekim   Sardes   Kleopatra   ze   spokojem   przyjęła

wiadomość   o   tragicznym   końcu   Perdikkasa.   Zaczynała

podejrzewać,   że   przynosi   nieszczęście   mężczyznom   wiążącym

W

background image

swój   los   z   jej   osobą.   Trudno   zresztą   temu   zaprzeczyć.   Bo   i
popatrzmy tylko: zginęli już Leonnatos i Perdikkas, a kilka lat

wcześniej poległ na polu bitwy jej mąż. W powstałej sytuacji nie
widziała nikogo, kto mógłby zająć miejsce Perdikkasa. Poza tym

stary Antypater cieszył się zbyt dużym szacunkiem, aby myśleć
poważnie   o   wystąpieniu   przeciwko   niemu.   Zresztą   regent

również   nie   zamierzał   dopuścić,   by  Kleopatra   wyszła   za   mąż.
Dobrze wiedział, że oznaczałoby to wojnę.

Co prawda był jeszcze jeden człowiek, który nie chciał się

pogodzić z aktualnym porządkiem rzeczy. Niezłomny Eumenes

nadal błąkał się po terytorium imperium. Dysponował niewielką
armią,   ale   braki   liczebne   uzupełniał   umiejętnościami

taktycznymi. Ciążył na nim wyrok śmierci, lecz on zupełnie się
tym nie przejmował. Jak błędny rycerz przez najbliższe sześć lat

krążył po azjatyckiej części imperium. Przemierzał niezliczone
satrapie, walczył, zawierał i rozwiązywał przymierza. Był chyba

jedynym   człowiekiem   w   ówczesnym   świecie,   który   naprawdę
działał   w   obronie   praw   dynastii   Filipa   i   Aleksandra   (a   może

nawet w nie wierzył). Wreszcie w 316 r. p.n.e. nadszedł kres jego
wędrówki. Antygonos pokonał go w bitwie i wziął do niewoli.

Wkrótce potem ostatni obrońca dynastii został zamordowany.

Tymczasem   w   Macedonii   rozgrywał   się   końcowy   akt

dramatu   dynastii   Argeadów.   Po   śmierci   Antypatra   w   kraju
wybuchła   wojna   domowa.   Zwycięsko   wyszedł   z   niej   syn

zmarłego,   Kasander.   Przejął   osobistą   opiekę   nad   dwoma
nominalnymi władcami i zgodnie z ustaleniami miał zarządzać

państwem do czasu uzyskania pełnoletności przez małego króla.
Nie   cieszył   się   jednak   specjalnym   poparciem   ludności   i   tę

okoliczność   postanowiła   wykorzystać   Olimpias.   Babka
nieletniego   Aleksandra   uważnie   obserwowała   sytuację

polityczną   z   sąsiedniego   Epiru   (syn   Kleopatry   osiągnął   już
pełnoletność) i powoli szykowała się do interwencji. Następnie

na   czele   najemników   wkroczyła   do   Macedonii,   gdzie   została
radośnie   powitana   przez   większość   mieszkańców.   Żołnierze

macedońscy nie chcieli walczyć z matką wielkiego Aleksandra, co

background image

ułatwiło   jej   opanowanie   kraju.   W   ręce   Olimpias   wpadli   obaj
nominalni władcy wraz z najbliższymi. Jej mały wnuk nie miał

powodów do obaw. W niewesołej natomiast sytuacji znalazł się
Arridajos.   Olimpias   nienawidziła   wszystkich   nieprawych

potomków męża, a ograniczenie umysłowe króla bynajmniej nie
hamowało   jej   morderczych   instynktów.   Na   dodatek   teściowa

Arridajosa, matka jego żony Eurydyki, również była dzieckiem
Filipa   II   z   nieprawego   łoża.   Tego   już   Olimpias   nie   mogła

ścierpieć.   Nieszczęsny   król   wraz   z   żoną   zostali   osadzeni   w
więzieniu,   a   następnie   zamordowani.   W   Macedonii

wprowadzono rządy terroru, wszelkie sprzeciwy topiąc we krwi.
Dla   Olimpias   nie   istniał   problem   faktycznej   winy.   Każdy,   kto

stanowił potencjalne zagrożenie dla jej wnuka, musiał umrzeć. W
tej sytuacji Kasander dość szybko odzyskiwał teren. Wreszcie w

jego   ręce   dostała   się   sama   Olimpias.   Syn   Antypatra   postawił
królową   przed   sądem   i   bez   trudu   uzyskał   wyrok   skazujący.

Okazało się jednak, że nikt nie chce wykonać egzekucji na matce
Aleksandra: odmówili tego nie tylko żołnierze macedońscy, ale

nawet   najemnicy.   Ostatecznie   skrzyknęli   się   krewni
pomordowanych przez Olimpias Macedończyków i z ich to rąk

zginęła bezwzględna królowa. Przy okazji przypieczętowano też
los jej małego wnuka. Oficjalnie ogłoszono, że Kasander będzie

sprawował   regencję   tylko   do   osiągnięcia   przez   chłopca
pełnoletności, czyli — zgodnie z obyczajami macedońskimi — do

jego czternastych urodzin. Nikt jednak nie miał wątpliwości, że
tej daty Aleksander nie przeżyje.

Niewiele lepiej przedstawiała się sytuacja Kleopatry. Nadal

przebywała w Sardes, pilnie strzeżona przez władcę tych ziem,

Antygonosa. Teoretycznie nic nie ograniczało jej swobody, ale w
praktyce   była   więźniem   murów   miasta.   Każdy   jej   wyjazd

wymagał drobiazgowej procedury i osobistej zgody Antygonosa.
Kleopatra   była   zbyt   dumna,   aby   się   do   tego   zniżać,   i   wolała

pozostawać   w   areszcie   domowym.   Zabijała   czas   ucztami,
pokazami,   przedstawieniami   teatralnymi.   Wreszcie   Antygonos

znalazł   sposób,   aby   jednocześnie   zneutralizować   królową   i

background image

wzmocnić   pozycję   swojej   rodziny.   Postanowił,   że   Kleopatra
poślubi jego syna i następcę, Demetriusza. Młodzieniec nie miał

jeszcze dwudziestu lat, ona zaś przekroczyła czterdziestkę. Już
choćby   z   tego   względu   nie   mogła   propozycji   małżeństwa

traktować  poważnie.  Poza   tym  nie  chciała  wychodzić   za   syna
człowieka, który ją więził, legitymując w ten sposób jego władzę.

Tym bardziej że otrzymała ofertę znacznie bardziej interesującą.
Ptolemeusz, satrapa Egiptu, doszedł do wniosku, że małżeństwo

z Kleopatrą pomoże mu w utrwaleniu władzy nad Nilem. Miał już
grobowiec Aleksandra, a teraz chętnie poślubiłby jego siostrę. Co

prawda był już żonaty, ale córka Antypatra (siostra Kasandra)
nie   mogła   się   przecież   równać   z   Kleopatrą.   Królowej   ta

propozycja także odpowiadała. Ptolemeusz był jej rówieśnikiem,
władcą potężnego Egiptu. Wychodząc za niego, wydostałaby się

Demetriusz Poliorketes, niedoszły mąż

Kleopatry

background image

wreszcie   z   przeklętego   Sardes   i   wyrwała   spod   kurateli
Antygonosa.   Niestety,   szpiedzy   tego   ostatniego   czuwali.   W

ostatniej   chwili   uniemożliwiono   królowej   Epiru   ucieczkę,   po
czym   postanowiono   raz   na   zawsze   pozbyć   się   zagrożenia.   W

czternaście lat po śmierci brata, w 309 r. p.n.e., Kleopatra została
zamordowana przez własne służące. Niedługo potem Kasander

polecił   zabić   jej   małego   bratanka   wraz   z   matką.   Imperium
Aleksandra   Macedońskiego   rozpadło   się   na   kilka   mniejszych

państw. Zaczęła się epoka zwana hellenistyczną.

background image

Obyczaje małżeńskie władców Egiptu

rzez   ponad   sto   lat   po   śmierci   Aleksandra   Macedońskiego

dominującą   rolę   w   świecie   greckim   odgrywał   Egipt.

Potomkowie   niedoszłego   męża   Kleopatry   (zwani   Lagidami)

rozwinęli   swoje   państwo   w   największą   potęgę   świata
hellenistycznego. Pod koniec III w. p.n.e. Egipt zaczął podupadać,

a   w   następnym   stuleciu   zupełnie   stracił   znaczenie   na   arenie
międzynarodowej. W basenie Morza Śródziemnego dominującą

pozycję zdobyli Rzymianie, którzy siłą złamali opór Macedonii i
państwa Seleukidów. Egipt był zbyt słaby, aby przeciwstawić się

republice rzymskiej, zresztą jego władców bardziej interesowały
problemy   wewnętrzne.   Upadek   potęgi   państwa   wiązał   się   z

drastycznym obniżeniem poziomu umysłowego dynastii. Główną
przyczyną takiego stanu rzeczy była polityka rodzinna Lagidów.

Drugi władca z tej dynastii, Ptolemeusz II Filadelfos, pierwszy
poślubił   rodzoną   siostrę.   Małżeństwo   wywołało   ogromny

skandal w świecie greckim. Nawet w samym Egipcie postępek
władcy spowodował liczne kontrowersje. Król jednak skutecznie

uciszył   zgorszonych   poddanych.   Najbardziej   złośliwy   poeta
dworski zdołał co prawda zbiec z kraju, ale wiozący go okręt

został   zatrzymany   przez   eskadrę   egipską.   Prześmiewcę
aresztowano   i   utopiono   w   żelaznej   skrzyni-trumnie.   Po   tym

wydarzeniu   już   nikt   w   Aleksandrii   nie   śmiał   protestować.
Przypadek  Ptolemeusza   II  można   jeszcze   od   biedy   zrozumieć.

Król miał już  dzieci z poprzedniego  małżeństwa, a jego  żona-
siostra   niezwłocznie   je   adoptowała.   Kazirodczy   związek   nie

przyniósł   potomstwa   i   właściwie   nie   wiadomo   nawet,   czy
małżeństwo   zostało   skonsumowane.   Niewykluczone,   że   król

chciał siostrze wynagrodzić nieudane życie i klęskę w walce o

P

RODZINACH

 L

AGIDÓW

 

I

 S

ELEUKIDÓW

background image

tron Tracji i Macedonii.  Na pewno nie dokonał złego wyboru.
Arsinoe była niepospolitą osobowością i godnie reprezentowała

interes   dynastii.   Poza   tym   aprobowała   niezliczoną   rzeszę
kochanek   męża-brata.   Trudno   natomiast   zrozumieć,   czym   się

kierował   wnuk   tego   władcy,   Ptolemeusz   IV,   który   również
poślubił   rodzoną   siostrę.   Tym   razem   małżeństwo   przyniosło

potomstwo,   a   związki   w   obrębie   najbliższej   rodziny   stały   się
odtąd nakazem.

Niełatwo   jednoznacznie   ustalić,   co   było   przyczyną   tak

dziwnej   polityki   rodzinnej.   W   czasach   antycznych   znano   już

zasady   eugeniki   i   wiedziano,   że   kazirodcze   związki   powodują
fatalne   skutki   genetyczne,   zwłaszcza   gdy   są   praktykowane   w

każdym pokoleniu. Badacze wysunęli trzy teorie mające wyjaśnić

Ptolemeusz II i jego siostra-żona Arsinoe

background image

fenomen Lagidów. Według pierwszej z nich dynaści świadomie
nawiązywali i coraz bardziej dostosowywali się do staroegipskiej

tradycji   –   obyczajów   faraonów.   Druga   teoria   wskazywała,   że
Lagidzi   jako   jedna   z   pierwszych   dynastii   w   świecie   greckim

przyjęli   zasadę   ubóstwienia   za   życia.   Panujący   władca   i   jego
małżonka   byli   otoczeni   czcią   boską,   a   co   za   tym   idzie,   nie

dotyczyły   ich   prawa   ludzi.   Czyż   Zeus   nie   poślubił   rodzonej
siostry?   A   skoro   uczynił   tak   pan   Olimpu,   dlaczego   nie   miał

podobnie   postąpić   król   bóg   z   Aleksandrii?   Na   weselu
Ptolemeusza II jeden z poetów wygłosił poemat pochwalający

związek Zeusa z Herą. Z pewnością nie zrobił tego bez zgody
króla.   Wreszcie   ostatnią   przyczyną   szczególnych   obyczajów

rodzinnych Lagidów mogła być obawa przed wprowadzaniem do
rodziny osób z zewnątrz. Poślubienie kogoś obcego groziło nie

tylko perturbacjami politycznymi, ale także obniżeniem prestiżu
rodziny   panującej.   Bogowie   mogli   się   wiązać   wyłącznie   z

równymi   sobie,   a   za   takich   uznawano   jedynie   syryjskich
Seleukidów.

Trudno   powiedzieć,   która   z   podanych   hipotez   jest

prawdziwa.   Niewykluczone,   że   prawda   leżała   pośrodku   i

wszystkie   czynniki   przyczyniły   się   do   powstania   i   utrwalenia
owych  specyficznych  obyczajów.   Dziwnych   z   punktu  widzenia

etyki   i   samobójczych   ze   względów   genetycznych.   A   jak   się
przekonamy,   inwencja   genetyczna   Lagidów   nie   miała   granic,

sprawność   intelektualna   zaś   kolejnych   pokoleń   coraz   bardziej
malała.

Kleopatra II i jej bracia

181   r.   p.n.e.   zmarł   król   Ptolemeusz   V,   powierzając
testamentem   władzę   w   państwie   starszemu   synowi,

małoletniemu Ptolemeuszowi VI Filometorowi, oraz jego siostrze
Kleopatrze II. Zgodnie z egipskim obyczajem rodzeństwo miało

zawrzeć związek małżeński. Umierający władca nie przewidywał
żadnego   udziału   we   władzy   młodszego   syna,   Ptolemeusza

W

background image

Euergetesa. Początkowo regencję sprawowała matka dzieci, a po
jej   śmierci   dwaj   dworzanie,   Eulajos   i   Lenajas.   Korzystając   z

zaangażowania   Rzymu   w   kolejną   wojnę   z   Macedonią,   regenci
postanowili   zaatakować   państwo   Seleukidów,   by   odzyskać

południową Syrię, która do niedawna należała do Egiptu. Przed
rozpoczęciem   wojny   ogłosili   pełnoletność   króla,   ustanawiając

jednocześnie współrządy całej trójki rodzeństwa. Sama wyprawa
trwała wyjątkowo krótko i zakończyła się totalną klęską. Antioch

IV Seleukida rozbił armię regentów i wkroczył do Egiptu. Młody
Ptolemeusz   Filometor   zaakceptował   zwierzchnictwo   Antiocha

(był jego siostrzeńcem), ale w stołecznej Aleksandrii broniła się
skutecznie pozostała dwójka rodzeństwa. Ostatecznie Seleukida

wycofał się z Egiptu, zatrzymując jednak w swoich rękach Cypr i
graniczną twierdzę Pelluzjum. Kronikarze zgodnie potwierdzają

znaczny   udział   Kleopatry   w   walkach   z   Antiochem.   W   czasie
oblężenia dodawała młodszemu bratu ducha, a po wycofaniu się

Seleukidy namawiała braci do zgody.

Antioch   IV   nie   zrezygnował   z   planów   podporządkowania

sobie Egiptu. Po roku ponownie wkroczył na ziemie Lagidów.
Tym razem spieszył się z zakończeniem wojny, bo dotarła do

niego wieść o zwycięstwie Rzymu nad Macedonią. Zdawał sobie
sprawę,   że   republika   nigdy   nie   dopuści   do   poważnego

wzmocnienia   jego   państwa.   Znów   doszło   do   oblężenia
Aleksandrii. Kiedy wydawało się, że młodzi Lagidzi będą musieli

się   poddać,   w   obozie   Antiocha   pojawił   się   wysłannik   senatu,
Popiliusz  Lenas.   W   imieniu  republiki   nakazał  mu  natychmiast

opuścić  Egipt.  Król  poprosił  o  chwilę   do  namysłu,  a  wówczas
Rzymianin  narysował wokół niego  krąg  na  piasku.  W imieniu

senatu zażądał wiążącej odpowiedzi, zanim Antioch przekroczy
linię. Dumny Seleukida ugiął się pod dyktatem Rzymu. Opuścił

Egipt, zwracając również Cypr i Peluzjum.

Cała   sytuacja   dobrze   oddaje   stopień   zależności   państw

hellenistycznych   od   Rzymu.   W   Aleksandrii   też   nikt   nie   miał
wątpliwości, kto właściwie rządzi światem śródziemnomorskim.

Ale   na   razie   młodzi   władcy   Egiptu   bardziej   interesowali   się

background image

wzajemnymi   rozgrywkami.   Współrządy   trójki   rodzeństwa
(zgodne z życzeniem Rzymu) trwały cztery lata. W 164 r. p.n.e.

doszło do przewrotu pałacowego, w którego wyniku władzę w
państwie objęli Ptolemeusz Euergetes i Kleopatra II. Filometor

został zmuszony do opuszczenia Aleksandrii i ucieczki z kraju.
Tak więc jego żona już po raz drugi pozostała u boku młodszego

brata jako królowa i współrządca. Można oczywiście założyć, że
nie   opuściła   stolicy   po   to,   aby   działać   na   rzecz   powrotu

wygnanego   męża,   lecz   hipoteza   taka   wydaje   się   mocno
naciągana.   Kleopatra   bowiem   za   bardzo   kochała   władzę.

Królowie mogą się zmieniać, ale królowa nigdy! Nie zachowały
się niestety informacje, czy władczyni ta pełniła przy młodszym

bracie funkcję małżonki. Szkoda, bo rzuciłoby to więcej światła
na jej postać.

Tymczasem   starszy   brat   ruszył   do   Rzymu.   Tam,   nie

przejmując   się   specjalnie   tym,   iż   był   władcą   (przynajmniej   w

teorii) niepodległego państwa, poprosił senat o interwencję w
swojej   sprawie.   A   w   ogóle   dał   w   Italii   niezłe   przedstawienie.

Przybył   incognito   w   towarzystwie   kilku   zaledwie   osób   i
zatrzymał się u rzemieślnika, który niegdyś pracował dla niego w

Aleksandrii. Wprawił w ten sposób Rzymian w zakłopotanie, ale
właściwie   nic   nie   osiągnął.   Senat   nie   chciał   się   mieszać   w

wewnętrzne spory Lagidów, tym bardziej że były one na rękę
politykom   rzymskim.   Republika   nie   weszła   jeszcze   w   okres

inkorporacji, zadowalając się utrzymywaniem systemu państw
klienckich.   Dlatego   Rzym   przychylnie   patrzył   na   wszelkie

procesy   osłabiające   władzę   centralną,   ostro   interweniując
jedynie w sytuacjach grożących wzmocnieniem któregokolwiek z

klientów.

Ostatecznie   Filometor   osiadł   na   Cyprze.   Tam   odnaleźli   go

przedstawiciele Aleksandrii, którym zdążyły już obrzydnąć rządy
młodszego Ptolemeusza. Kajając się za nielojalność, poprosili go

o   powrót   do   stolicy.   W   tej   sytuacji   bracia   podzielili   państwo
między   siebie.   W   rękach   Filometora   zostały   Egipt   i   Cypr,

Euergetes zaś musiał się zadowolić Cyreną (zachodnia prowincja

background image

kraju,   obecnie   Cyrenajka).   Razem   ze   starszym   Ptolemeuszem
panować  miała  Kleopatra,  która  powoli stawała  się  w  Egipcie

symbolem władzy. Miarą jej pozycji było oficjalne wprowadzenie
jej imienia do dokumentów państwowych.  No cóż, ostatecznie

zmieniali się tylko królowie, ona trwała na tronie.

W   dwa   lata   później   Euergetes   uznał,   że   podział   państwa

odbył   się   niesprawiedliwie.   Wysłał   do   Rzymu   poselstwo,
dopominając   się   przyznania   mu   Cypru,   jako   że   Filometor

zagarnął   zdecydowanie   za   dużą   część   dziedzictwa   Lagidów.
Argument ten trafił do przekonania senatowi. Rzym zażądał od

starszego   Ptolemeusza   opuszczenia   Cypru,   ten   jednak
zignorował   to   polecenie.   Przedstawicielowi   republiki   udzielał

wykrętnych   odpowiedzi,   wynajdując   urojone   przeszkody.
Doprowadził  wreszcie   do  tego,   że  Rzym  oficjalnie  przestał  go

uważać za sprzymierzeńca, ale  de facto  uznał jego władzę nad
Cyprem.   Wydaje   się,   że   w   ostatnich   latach   Filometor   bardzo

dojrzał jako polityk i władca.

Ponieważ   młodszy   brat   ciągle   sprawiał   kłopoty,   w   156   r.

p.n.e. Filometor i Kleopatra postanowili raz na zawsze usunąć
niebezpieczeństwo.   Zorganizowali   na   niego   zamach,   który   się

jednak   nie   powiódł.   Euergetes   został   tylko   ranny.   Chcąc
zabezpieczyć się na przyszłość, wpadł na pomysł ryzykowny, ale

niewątpliwie skuteczny. Sporządził testament, na mocy którego
w   razie   jego   bezpotomnej   śmierci   Cyrena   miała   przejść   pod

władzę   Rzymu.   Teraz   Filometor   i   Kleopatra   musieli   dbać   o
zdrowie   młodszego   brata.   Nie   mogli   przecież   pozwolić,   aby

bogata prowincja wpadła w ręce Rzymu.

Przez   najbliższe   jedenaście   lat   panował   względny   spokój.

Euergetes władał Cyreną, nie stwarzając rodzeństwu większych
problemów. Zamachy na jego życie już się nie powtórzyły. W 145

r.   p.n.e.   mąż   Kleopatry   wmieszał   się   w   walki   dynastyczne   w
państwie Seleukidów. Odniósł tam znaczne sukcesy, ale wyprawa

zakończyła   się   tragicznie:   po   jednej   ze   zwycięskich   bitew
spłoszony koń zrzucił go z siodła. Na skutek doznanych obrażeń

król   zmarł   kilka   dni   później.   W   chwili   śmierci   miał   zaledwie

background image

czterdzieści jeden lat.

Prawowitym  następcą   tronu  był  piętnastoletni  Ptolemeusz

VII Neos Filopator. Syn zmarłego i Kleopatry został ogłoszony
władcą w Aleksandrii. Na taką okazję od lat czekał Euergetes.

Błyskawicznie   opanował   Cypr,   gdzie   uznano   go   za   następcę
brata.   Potem   przejął   kontrolę   nad   powracającymi   z   Syrii

wojskami   i   na   ich   czele   podszedł   pod   Aleksandrię.   W   stolicy
wybuchło powstanie, które ułatwiło mu wkroczenie do miasta.

Ostatecznie   zawarto   porozumienie:   Kleopatra   poślubi   brata,   a
rządy sprawować będzie trójka władców (Euergetes, Kleopatra i

młody król). Oczywiście Euergetes ani myślał dzielić się władzą z
bratankiem. Tak więc w dniu ślubu swojej matki chłopiec został

zamordowany.   Królowa   nie   zareagowała!   Co   więcej,   w   rok
później urodził się syn jej i Euergetesa, Ptolemeusz Memfites.

Matka i córka

ostępowanie   Kleopatry   było   zdominowane   przez   żądzę
władzy, silniejszą nawet niż instynkt macierzyński. Królowa

pogodziła się ze śmiercią syna, współżyła z jego mordercą, aby
tylko utrzymać się na tronie! Jak się miało niebawem okazać,

potrafiła przejść do porządku nad jeszcze gorszymi sprawami.

P

Nowy król oficjalnie nazywał się Ptolemeusz VIII Euergetes

II, ale ze względu na znaczną tuszę, jakiej dorobił się w Cyrenie,
zwano go Fyskonem (Brzuchaczem). Wkrótce po objęciu rządów

w Aleksandrii zwrócił on uwagę na córkę Filometora i Kleopatry,
Kleopatrę   III.   Dziewczyna   miała   osiemnaście   lat,   była

inteligentna,   a   do   tego   z   całego   serca   nienawidziła   matki.
Podobno król zgwałcił bratanicę (a jednocześnie siostrzenicę i

pasierbicę), po czym się w niej zakochał. Nie wiadomo, ile w tym
prawdy, nie ulega jednak wątpliwości, że znalazł w niej dobrego

partnera w rozgrywkach z siostrą. W trzy lata po objęciu władzy
Euergetes   poślubił   Kleopatrę   III,   stwarzając   w   ten   sposób

niebywałą   sytuację:   pierwszy   raz   w   dziejach   świata
hellenistycznego   król   miał   dwie   równorzędne   małżonki.

background image

Oczywiście Fyskon preferował młodszą żonę, która też urodziła
mu   dzieci.   Relacje   rodzinne   wyglądały   więc   przedziwnie.   Dla

Kleopatry Młodszej mąż był zarazem wujem, stryjem i ojczymem,
a jej brat — syn króla i Kleopatry II — także pasierbem, wujem i

stryjem,   dla   jej   dzieci   natomiast   —   wujem   i   bratem.   Trzeba
przyznać,   że   podobnego   poplątania   związków   rodzinnych   nie

znajdziemy nigdzie indziej w dziejach.

Napięcie w pałacu narastało przez jedenaście lat. Wreszcie

Kleopatra Starsza sprowokowała wybuch powstania przeciwko
bratu i córce. Fyskon wraz z młodszą żoną zbiegł na Cypr, a w

Aleksandrii   proklamowano   rządy   królowej   Kleopatry.
Rebeliantka   popełniła   jednak   fatalny   w   skutkach   błąd.

Starożytność   nie   uznawała   samodzielnych   rządów   kobiecych.
Zawsze potrzebny był męski figurant dla zachowania pozorów.

Tymczasem królowa nie miała przy sobie nikogo odpowiedniego.
Jej syn ze związku z Euergetesem przebywał w Cyrenie i ojciec

pospiesznie ściągnął go do siebie. Chłopiec źle znosił rozłąkę z
matką i często publicznie  dawał temu wyraz.  Król za każdym

razem   dostawał   ataku   szału,   kiedy   dziecko   mówiło   o   matce.
Nieudana próba ucieczki dopełniła los chłopca: Fyskon polecił

zamordować   go,   aby   zabezpieczyć   się   przed   możliwością
wykorzystania   syna   przez   Kleopatrę.   Zwłoki   Memfitesa

poćwiartowano i odesłano matce. Podobno otrzymała je w dniu
swoich urodzin.

W swym życiu Kleopatra wielokrotnie przedkładała politykę

nad   uczucia.   Teraz   jednak   cierpiała   i   jako   matka,   i   jako

władczyni. Straciła dziecko i ostatnią szansę na pokonanie brata.
Mimo   to   postanowiła   maksymalnie   wykorzystać   okrucieństwo

Fyskona  dla   swoich  celów.  Wystawiła  szczątki  syna   na   widok
publiczny,   dając   w   ten   sposób   mieszkańcom   Aleksandrii   do

zrozumienia, że pozostała im już tylko walka na śmierć i życie.

Ale Euergetes też miał swoich zwolenników. Jeszcze za życia

brata popierali go rdzenni Egipcjanie, wcześniej traktowani jak
obywatele drugiej kategorii. Dotychczasowi władcy opierali się

bowiem   na   elicie   grecko-macedońskiej.   dyskryminując

background image

rodowitych mieszkańców kraju. Kiedy więc Fyskon zwrócił się
do nich. zareagowali spontanicznie. Po upływie roku w rękach

Kleopatry  Starszej pozostała   już  jedynie   Aleksandria.   Szukając
rozpaczliwie   pomocy,   królowa   zaprosiła   do   stolicy   zięcia,

Demetriusza   II   z   dynastii   Seleukidów.   Zaproponowała   mu
następstwo po sobie w zamian za pokonanie brata. Demetriusz

poniósł jednak klęskę w walce z Fyskonem i musiał się wycofać.
Wówczas Kleopatra II opuściła stolicę, odpływając do Syrii. W

kilka miesięcy później Aleksandrię zdobyły wojska Euergetesa.
Król   surowo   rozprawił   się   z   krnąbrnym   miastem;   bynajmniej

nieodosobnionym   zjawiskiem   były   zbiorowe   egzekucje
stronników   Kleopatry.   Fyskon   jednak   za   dużo   ucierpiał   od

zwolenników   siostry,   aby   przejmować   się   jednostkowymi
przypadkami. Jeżeli zginęli niewinni, to trudno. Chodziło wszak o

nauczkę  i   przestrogę,   by   nigdy   więcej  nie   powtórzył   się   bunt
przeciwko jego władzy.

Kleopatra Starsza przebywała na dworze Seleukidów przez

trzy lata. W tym czasie Fyskon przekonał się, że mimo represji w

kraju nadal pozostała znaczna liczba jej zwolenników. Doszedł
również do wniosku, że siostra będzie mniej niebezpieczna w

stolicy,   niż   przebywając   na   dworze   obcego   państwa.   Dlatego
zaproponował   jej   powrót.   Królowa   postawiła   jednak   warunki,

które   musiał   przyjąć.   Oficjalnie   zrehabilitował   nieszczęsnego
Memfitesa oraz ogłosił amnestię dla jej stronników. Wówczas w

124   r.   p.n.e.   zgodziła   się   wrócić   do   kraju.   Zaakceptowała
dominującą pozycję brata i wydawało się, że ostatnie lata życia

pragnie spędzić w spokoju.

Ptolemeusz VIII Euergetes II zmarł w osiem lat później. W

testamencie wyznaczył swoimi następcami żonę, Kleopatrę III, i
tego z ich synów, którego ona wybierze na współrządcę. Wybór

królowej   padł   na   młodszego   syna,   Ptolemeusza   Aleksandra.
Wówczas   po   raz   ostatni   do   polityki   wtrąciła   się   Kleopatra

Starsza.   Podburzyła   mieszkańców   Aleksandrii   i   w   rezultacie
królem został starszy syn Fyskona, Ptolemeusz Lathyros. Był to

ostatni triumf Kleopatry II. Niedługo potem zmarła, przeżywszy

background image

siedemdziesiąt   lat,   z   których   większość   wypełniła   walka   o
władzę.

Jej   córka   pod   wieloma   względami   przypominała   matkę.

Zmuszona do współrządów z nielubianym synem, postanowiła, iż

władczynią będzie ona. Jej imię figurowało w dokumentach na
pierwszym   miejscu,   to   ona   podejmowała   ważniejsze   decyzje.

Lathyros spełniał wyłącznie funkcje reprezentacyjne. Wreszcie i
tego było Kleopatrze za dużo. Doszło do otwartego konfliktu z

synem,   zakończonego   jego   wygnaniem.   Lathyros   udał   się   na
Cypr,   zajmując   miejsce   Aleksandra,   który   powrócił   do   Egiptu.

Wydawać się mogło, że królowa osiągnęła swój cel. Miała przy
sobie ukochanego syna i mogła z nim wspólnie rządzić. Okazało

się jednak, że tymczasem Aleksander dorósł. Nie interesowało go
już   pozostawanie   w   cieniu   matki.   W   pałacach   Aleksandrii

narastał   konflikt   i   tylko   zagrożenie   ze   strony   Lathyrosa
powstrzymywało   wybuch.   Kiedy   jednak   Aleksander   odparł

najazd starszego brata, przestał się wahać: Kleopatra III została
zamordowana na jego rozkaz.

Krwawe dzieje Seleukidów

imo iż malało znaczenie międzynarodowe Egiptu, zachował
on większość  swojego   terytorium.  Lagidzi  utracili  jedynie

południową   Syrię   oraz   miasta   i   wyspy   w   basenie   Morza
Egejskiego. Sąsiadujące z Egiptem państwo Seleukidów poniosło

o wiele większe straty terytorialne. Jednakże w odróżnieniu od
Egiptu   czy   Macedonii   ich   imperium   nigdy   nie   stanowiło

geograficznej i narodowościowej jedności. Dynastia Seleukidów
opanowała około osiemdziesięciu procent terytorium dawnego

państwa Aleksandra, zajmując obszar od Morza Egejskiego do
Indii. Siłą rzeczy monarchia stanowiła mozaikę różnych ludów,

kultur   i   wierzeń,   co   nie   sprzyjało   tendencjom   unifikacyjnym.
Pierwsze   odpadły   satrapie   położone   najdalej   na   wschód.

Jednocześnie   w   Azji   Mniejszej   uniezależniały   się   kolejne
terytoria, a szczególnie dało się Seleukidom we znaki królestwo

M

background image

Pergamonu.  Mimo  poniesionych  strat,  na  przełomie   III  i II  w.
p.n.e.   państwo   Seleukidów   nadal   było   bardzo   silne.   Kres   jego

potędze   położył   dopiero   konflikt   z   Rzymem.   W   odróżnieniu
bowiem   od   Egiptu   Seleukidzi   przeciwstawili   się   republice

zbrojnie i ponieśli klęskę. Musieli zapłacić ogromną kontrybucję i
oddać   sojusznikom   Rzymu   (m.in.   Pergamonowi)   wszystkie

posiadłości w Azji Mniejszej. Jakby tego było mało, na wschodzie
pojawił się nowy, groźny przeciwnik. W Partii osiadły plemiona

Partów,   które   rozpoczęły   ekspansję   kosztem   Seleukidów.   W
połowie II w. p.n.e., a więc wtedy, kiedy mąż Kleopatry II włączył

się w walki dynastyczne w Syrii (co przypłacił życiem), Partowie
podbili niemal wszystkie krainy na wschód od Eufratu, a w kilka

lat   później   zajęli   Babilon.   Ogromna   do   niedawna   monarchia
Seleukidów stopniała niemal do obszaru samej Syrii i Cylicji, a i

tak   ciągle   trwały   waśnie   dynastyczne.   Ptolemeusz   Filometor
popierał jednego z pretendentów do tronu imieniem Aleksander

Balas. Dał mu za żonę swoją córkę Kleopatrę o przydomku Thea.
Wkrótce  jednak zdecydował się  poprzeć innego  kandydata  na

władcę   (Demetriusza   Nikatora)   i   polecił   córce   zmienić   męża.
Nowy   mąż   zdecydowanie   nie   udał   się   Thei.   Znacznie   od   niej

młodszy   (miał   czternaście   lat),   nie   potrafił   w   ogóle   rządzić
państwem. Wychodząc z założenia, że niemal wszyscy spiskują

przeciwko niemu,  prawie każde  oskarżenie kończył wyrokiem
śmierci.   W   ten   sposób   szybko   zraził   do   siebie   obywateli,

zwłaszcza mieszkańców stolicy. Ludność Antiochii (podobnie jak
Aleksandrii)   nie   wykazywała   szczególnej   lojalności   wobec

władców   i   często   lubiła   zmieniać   zbyt   samodzielnych
monarchów. A król, który ośmielał się karać śmiercią, był z góry

na   straconych   pozycjach.   Chociaż   trzeba   przyznać,   że   wielu
poddanych miało na sumieniu winy wobec Demetriusza czy też

jego poprzedników. Władca pamiętał, że jego ojciec zginął z rąk
zbuntowanych mieszkańców stolicy. Mimo to należało zachować

umiar,   a   tej   cechy   Demetriuszowi   wyjątkowo   brakowało.
Niebawem zresztą pojawił się nowy konkurent do tronu. Jeden z

dowodzących   najemnikami   w   służbie   Seleukidów   imieniem

background image

Diodotos   odnalazł   małego   syna   Balasa   (i   Thei)   i   ogłosił   go
królem.   Awanturnika   poparli   mieszkańcy   Antiochii   i   wszelkiej

maści przeciwnicy młodego władcy. Wkrótce Diodotos opanował
stolicę   oraz   większość   terytorium   Syrii,   spychając   króla   na

wybrzeże.   Seleukidzie   udało   się   jednak   przetrwać   najgorszy
okres i powoli zaczął odzyskiwać teren. Ale wówczas pojawiło

się   niebezpieczeństwo   ze   strony   Partów,   którzy   zagrozili
bezpośrednio   Syrii,   i   potrzebna   była   pilna   interwencja   na

wschodzie.   Demetriusz   pociągnął   przeciwko   koczownikom   i
poniósł   całkowitą   klęskę.   Dostał   się   do   niewoli   i   nic   nie

wskazywało,   aby   kiedykolwiek   miał   z   niej   powrócić.   Wtedy
Diodotos uznał, że mały syn Balasa na nic już mu się nie zda.

Opłaceni przez kondotiera lekarze stwierdzili, że chłopiec cierpi
na   kamienie   nerkowe   i   konieczny   jest   zabieg   chirurgiczny.

Oczywiście operacja się powiodła, ale pacjent zmarł. Diodotos
ogłosił się królem i zaczął bić w swoim imieniu monety. Czasy się

jednak   zmieniły.   Dwa   wieki   wcześniej,   po   śmierci   Aleksandra
Macedońskiego,   nikogo   nie   dziwiło,   że   wodzowie   macedońscy

czy dowódcy najemników zakładają własne dynastie. Ale teraz
światem   hellenistycznym   rządziło   kilka   rodów   i   nikomu   nie

przyszło   do   głowy   zmieniać   tego   stanu   rzeczy.   Gdy   więc   na
widowni   pojawił   się   rodzony   brat   Demetriusza,   Diodotosa

opuścili   niemal   wszyscy.   A   kiedy   jeszcze   pretendenta   poparła
Thea,   stało   się   jasne,   że   awanturnik   nie   ma   żadnych   szans.

Poniósł   klęskę   i   zakończył   żywot   samobójstwem.   W   Syrii
ogłoszono rządy Antiocha VII Sidatesa. Kleopatra Thea wyszła za

niego za mąż, nie przejmując się specjalnie faktem, że Demetriusz
żyje.   Tym   bardziej   że   z   dochodzących   do   Antiochii   wieści

wynikało, iż były władca poślubił córkę króla Partów. Zresztą
Antioch,   któremu   Kleopatra   oddała   swoją   rękę   (wraz   z

najemnikami   i   złotem),   wydawał   się   lepszym   kandydatem   na
władcę niż jej dwaj poprzedni małżonkowie.

background image

Wkrótce po utwierdzeniu swojej władzy nad terytorium Syrii

nowy  król   pociągnął  śladem  brata   przeciwko   Partom.   Była   to

konieczność,   w   przeciwnym   bowiem   razie   koczownicy
podeszliby pod mury Antiochii. Natomiast wydając im wojnę na

ich   terenie,   władca   mógł   liczyć,   że   podziała   magia   imienia
Seleukidów i greccy oraz macedońscy osadnicy wspomogą jego

armię.   Rychło   okazało   się,   że   Antioch   jest   utalentowanym
wodzem. Pokonał niezwyciężoną dotychczas armię partyjską w

trzech bitwach i zajął niemal całą Mezopotamię. Król Partów, nie
mogąc sobie dać rady ze zdolnym Seleukidą, uwolnił jego brata,

aby w ten sposób wprowadzić zamieszanie w szeregach wroga.
Ale zanim Demetriusz dotarł do Syrii, w Mezopotamii wojna już

się zakończyła. Antioch z niewielkim oddziałem wpadł na niemal
całą armię partyjską i poległ na polu bitwy. Można przypuszczać,

że przeciwnicy wiedzieli, z kim walczą, i wiele zrobili, aby wziąć
króla żywcem. On jednak wolał zginąć śmiercią godną władcy i

wojownika.   Król   Partów   kazał   odnaleźć   jego   ciało   na
pobojowisku i z honorami odesłał je do Antiochii.

Kiedy Demetriusz pojawił się w Syrii, okazało się, że nikt nie

chce mieć z nim nic wspólnego. Nawet była (?) żona Kleopatra

Demetriusz II Nikator

background image

Thea stwierdziła, że jest przede wszystkim wdową po Sidatesie.
Próbując wzmocnić swoją pozycję, Demetriusz podjął wyprawę

do Egiptu w obronie praw Kleopatry II. Gdy jednak i tam poniósł
klęskę,   zrozumiał,   iż   jego   czas   dobiegł   końca.   Kolejne   miasta

zamykały   przed   nim   bramy,   aż   wreszcie   w   fenickim   Tyrze
dopełnił   się   los   nieszczęsnego   króla.   Ogłoszono   niezależność

Tyru, a kiedy u bram pojawił się Seleukidą, od razu go uwięziono.
Czy   mógł   być   lepszy   dowód   niezawisłości   miasta   niż

zamordowanie   jego   nominalnego   zwierzchnika?   Demetriusz   II
Nikator zginął z rąk swoich poddanych, Tyr zaś już nigdy nie

uznał zwierzchnictwa żadnego Seleukidy.

Egipskie księżniczki

ajstarszym   synem   Demetriusza   i   Thei   był   Seleukos.

Młodzieniec   liczył   sobie   dziewiętnaście   lat   i   uważał,   że

nadeszła   pora,   aby   objąć   osobiste   rządy.   Matka   nie   miała   nic

przeciwko   temu,   pod   warunkiem,   że   syn   pozostanie   jedynie
figurantem. Wychodziła bowiem z założenia, że tylko ona jest

godna sprawować władzę królewską w Syrii. Na dobrą sprawę
miała pewne podstawy, by tak sądzić. Była kolejno żoną trzech

władców:   Balasa,   Demetriusza  i   Antiocha.  Każdemu   z   nich
małżeństwo z nią zapewniło tron, a jej odejście strącało ich z

niego.  Balas  i   Demetriusz   na   dodatek   przypłacili   detronizację
życiem. Z czasem Thea uznała się za jedyną szafarkę godności

królewskiej. Kiedy młody Seleukos zapragnął odsunąć matkę, ta
bez   skrupułów   pozbawiła   go   życia.   Następnie   współrządcą

ogłosiła młodszego syna (ze związku z Demetriuszem), Antiocha
Gryposa. Dawała jednak do zrozumienia, że faktycznie władzę

sprawuje ona. Tylko jej imię pojawiało się na dokumentach, bito
monety wyłącznie z jej wizerunkiem. Osiągnęła zatem więcej, niż

zdążyła wywalczyć w Egipcie jej rodzona siostra, Kleopatra III.
Młody   Antioch   z   niepokojem   obserwował   poczynania   matki.

Pamiętny losu brata, za wszelką cenę starał się go uniknąć. Thea
również miała dosyć niepokornego syna. Co więcej, poślubił on

N

background image

jedną z córek Ptolemeusza Fyskona, Tryfajnę, która skutecznie
buntowała męża przeciwko teściowej. Trudno się temu dziwić —

była   wszak   córką   Kleopatry   III   i   w   młodości   odebrała
wystarczającą edukację z życia politycznego w Aleksandrii. Thea

nie   chciała   jednak   wojny   domowej.   Postanowiła   dyskretnie
usunąć Antiocha, a po jego śmierci ogłosić władcą najmłodszego

syna,   którego   miała   z   Sidetesem.   Kiedy   Grypos   udał   się   na
polowanie, poczyniła odpowiednie przygotowania. Powracający

z   łowów   syn   zastał   w   bramie   pałacu   „troskliwą   mamusię”   z
pucharem wina. Chciała ugasić pragnienie zdrożonego dziecka,

więc wyszła mu naprzeciw. Grypos jednak ani myślał skorzystać
z   „troskliwości”   Thei,   która   dała   mu   wcześniej   wystarczająco

dużo   dowodów   „macierzyńskiej   miłości”.   Zaproponował,   aby
matka pierwsza  spróbowała napoju, a kiedy odmówiła, zaczął

nalegać.   Scenę   obserwowali   dworzanie   i   Thea   zrozumiała,   że
wszyscy   ją   podejrzewają   o   próbę   otrucia   syna.   Nawet   gdyby

Grypos   nie   wypił   wina,   i   tak   w   oczach   poddanych   zacznie
uchodzić za dzieciobójczynię. Wychyliła więc fatalny puchar, po

czym  udała   się   do  swoich  komnat,   gdzie   zmarła.   Antioch   VIII
Grypos został jedynowładcą.

Względny   spokój   panował   w   Syrii   przez   sześć   lat.   Potem

pojawił   się   kolejny   pretendent   do   tronu   Seleukidów.   Był   nim

wspomniany wcześniej syn Sidetesa i Thei. Miał już dwadzieścia
lat   i   uważał,   że   nie   jest   gorszym   kandydatem   na   władcę   niż

Grypos. Ogłosił się więc królem i jako Antioch IX Kyzikeńczyk
wkroczył   na   czele   najemników   do   Syrii.   Początkowo   istniała

szansa na porozumienie między dynastami, lecz Grypos rychło ją
przekreślił. Za poradą żony próbował otruć przyrodniego brata,

na co tamten zareagował zerwaniem rokowań. Pretendent miał
jednak  niewielkie   szanse   w  walce   z   Gryposem,   dysponującym

większą siłą militarną. Ale niebawem otrzymał wsparcie, które
wyrównało   szanse.   Z   pobliskiego   Cypru   wydarzenia   w   Syrii

obserwowała   rodzona   siostra   Tryfajny,   dawna   małżonka   (i
siostra) Ptolemeusza Lathyrosa. Kiedy jej mąż objął władzę w

Aleksandrii,   ona   pozostała   na   Cyprze.   Nie   zamierzała   jednak

background image

spędzić   reszty   życia   na   wspominaniu   szczęśliwych   lat

spędzonych   z   małżonkiem.   Dopóki   w   Aleksandrii   rządziła   jej
demoniczna matka, nie widziała tam szans dla siebie. Co innego

w Syrii, gdzie Lagidzi czuli się całkiem dobrze, o czym świadczyły
kariery   jej   rodzonej   siostry   i   ciotki.   Zaproponowała   więc

Kyzikeńczykowi   swoją   rękę,   a   w   posagu   ofiarowała   oddziały
cypryjskich   najemników.   Pretendent   do   tronu   Seleukidów   z

radością przyjął ofertę. Teraz wreszcie mógł się przeciwstawić
bratu i walczyć z nim jak równy z równym. W decydującej bitwie

jednak Grypos okazał się lepszym wodzem. Kyzikeńczyk zbiegł,
zwycięzca zaś przystąpił do oblężenia Antiochii. Stolicy broniła

wraz z resztką wojsk żona pokonanego. Niebawem miasto padło,
a Tryfajna poleciła żołnierzom odnaleźć i zabić siostrę. Grypos

protestował,   ale   wydaje   się,   że   w   sprawach   państwa   miał
niewiele   do   powiedzenia.   Żołnierze   dopadli   Kleopatrę   IV   w

świątyni,   gdzie   szukała   azylu.   Posłusznie   wykonali   rozkaz

Kleopatra Thea i jej syn Antioch VIII Grypos

background image

królowej,   mordując   jej   siostrę   u   stóp   posągu   bóstwa.   Na   tym
jednak wojna się nie skończyła. W rok później Tryfajna dostała

się   w   ręce   Kyzikeńczyka,   który   bez   wahania   pomścił   śmierć
małżonki. Konflikt wewnętrzny w Syrii trwał blisko dwadzieścia

lat   (!),   nawet   po   śmierci   obu   antagonistów.   Grypos   zostawił
bowiem   sześciu   synów,   Kyzikeńczyk   zaś   jednego.   Państwo

Seleukidów skurczyło się do terytorium samej Syrii, a dynaści
nadal   ze   sobą   wałczyli!   W  spory  włączyli  się   również   władcy

Egiptu,   co   poświadcza   zadziwiająca   kariera   ostatniej   córki
Kleopatry III, Kleopatry Selene. Była ona krótko żoną Lathyrosa,

po czym — za radą matki — wyszła za Gryposa. Po jego śmierci
poślubiła Kyzikeńczyka (!), a kiedy ten zginął, wybrała na męża

jego syna! Nawet mieszkańcy Syrii mieli trudności z ustaleniem,
kto   z   kim   walczy,   kto   jest   czyim   mężem   lub   żoną.   Świat

śródziemnomorski   przeszedł   nieodwołalnie   pod   panowanie
Rzymu, a Seleukidzi wciąż ze sobą walczyli, chociaż w samej Syrii

już   nie   wszędzie   sięgała   ich   władza.   Państwo   Żydów   ogłosiło
niezależność,   szejkowie   arabscy   nie   uznawali   niczyjego

zwierzchnictwa.  Kolejne  miasta  greckie  ogłaszały  niezawisłość
od władzy królewskiej. Wreszcie Syryjczycy mieli dosyć wojen.

Zdetronizowali   wszystkich   Seleukidów i   zaprosili   do   Antiochii
króla Armenii, Tigranesa. Władca ten zapewnił w końcu krajowi

kilka lat spokoju. Jednakże dla pewności, że nikt nie będzie mu w
tym przeszkadzał, postanowił zneutralizować Kleopatrę Selene.

Obiegł ją w Ptolemais, a kiedy miasto padło, wysłał daleko na
wschód. Uwięziona w Seleucji nad Tygrysem, królowa przestała

wreszcie być niebezpieczna. Kłopoty zaczęły się ponownie, gdy
król   Armenii   poparł   Mitrydatesa   w   jego   wojnie   z   Rzymem.

Republika pokonała króla Pontu, a wojska Lukullusa zagroziły
Tigranesowi. Wówczas stary władca uznał, że należy pozbyć się

przynajmniej jednego zagrożenia, i polecił zabić Selene. W ten
sposób   zginęła   ostatnia   z   księżniczek   egipskich   walczących   o

tron Seleukidów.

Samo państwo niewiele przeżyło Kleopatrę Selene. Po klęsce

Tigranesa   Lukullus   mianował   królem   jej   syna,   Antiocha   XIII.

background image

Wkrótce utartym obyczajem ujawnił się konkurent do tronu w
osobie   Filipa,   wnuka   Gryposa   (Antioch   był   wnukiem

Kyzikeńczyka).   Zgodnie   z   rodzinną   tradycją   kuzyni   rozpoczęli
wojnę   między   sobą,   aż   wreszcie   obaj   zostali   uwięzieni   przez

arabskich szejków. Kiedy w pięć lat po śmierci Selene w Syrii
pojawił się Gnejusz Pompejusz, przy życiu pozostawał już tylko

Antioch.   Rzymianin   nie   zamierzał   jednak   restytuować   władzy
Seleukidów.   Republika   miała   dosyć   ciągłych   problemów   z

kłótliwymi   dynastami.   Nadszedł   czas   na   zaprowadzenie
rzymskiego porządku. Ostatni seleukidzcy królowie niczym już

nie przypominali władców hellenistycznych. Sprawiali wrażenie
orientalnych   kacyków   czy   też   hersztów   band   rozbójniczych.

Autorytet   dynastii   upadł   zupełnie   i   Pompejusz   oficjalnie
anektował   Syrię.   Kraj   stał   się   kolejną   rzymską   prowincją,   a

ostatni przedstawiciel rodu Seleukidów zginął z ręki arabskiego
szejka. Z państw powstałych po rozpadzie imperium Aleksandra

wegetował jeszcze Egipt.

background image

Ambicje Bereniki

iezależność Lagidów od Rzymu można uznać za dyskusyjną,

gdyż każda zmiana na tronie wymagała akceptacji senatu.

Praktycznie tylko rozgrywki wewnętrzne w imperium rzymskim

umożliwiały byt państwowości egipskiej. Na tronie w Aleksandrii
zasiadał   wówczas   Ptolemeusz   Auletes,   ofiara   samobójczych

praktyk genetycznych dynastii. Po kilku pokoleniach małżeństw
w   obrębie   rodziny   Lagidzi   prezentowali   opłakany   stan

umysłowy. Ptolemeusz Auletes był typowym przedstawicielem
swojego   rodu:   wykazywał   mierną   inteligencję,   brak   szerszego

zainteresowania sprawami państwa, a większość czasu spędzał,
grając   na   flecie.   Znalazło   to   odzwierciedlenie   w   przydomku,

który nadali mu poddani (Auletes znaczy po grecku „fletnista”).
Co prawda można się spotkać z opinią, że upodobanie do gry na

flecie   wynikało   z   samokrytycyzmu   króla.   W   trudnych
ówczesnych   czasach   tylko   władca   o   wielkim   umyśle   mógł

prowadzić   aktywną   politykę.   Natomiast   Auletes   takim
człowiekiem   bez   wątpienia   nie   był,   a   na   flecie   grał   całkiem

przyzwoicie.

N

Do uciążliwości życia ostatnich Lagidów należały stałe bunty

mieszkańców   stolicy.   Z   reguły   panującego   króla   wypraszano
zbrojnie,   a   władzę   obejmował   kontrkandydat   do   tronu,

najczęściej   brat   aktualnego   władcy,   dotychczas   rezydujący   na
Cyprze.   Wygnaniec   zazwyczaj   zajmował   miejsce   rywala   na

wyspie i stan ten utrzymywał się aż do następnego przewrotu.
Ptolemeusz Auletes nie był wyjątkiem. Władzę objął po latach

rodzinnych   waśni   i   długo   nie   mógł   zdobyć   uznania   Rzymu.
Zachodziły poważne obawy, że senat zdecyduje się wreszcie na

inkorporację   Egiptu,   do   czego   zresztą   zachęcał   testament

K

LEOPATRA

background image

jednego   z   poprzedników   króla.   W   końcu   zajęto   tylko   Cypr,
którego   ostatni   namiestnik   (brat   Auletesa)   popełnił

samobójstwo.   Fakt   ten   wywołał   oburzenie   w   Aleksandrii   i   w
rezultacie   wygnanie   gnuśnego   monarchy   ze   stolicy.

Aleksandryjczycy   złożyli   władzę   w   ręce   najstarszej   córki
Auletesa,   dwudziestoletniej   Bereniki.   Dziewczyna   szybko   się

zorientowała, że sama nie udźwignie odpowiedzialności za losy
państwa. Zdawała sobie przy tym sprawę, że jako kobieta nie ma

szans   na   dłuższe   uznanie   ze   strony   poddanych,
przyzwyczajonych do męskich rządów (pamiętała losy Kleopatry

II). Zaczęła więc poszukiwać odpowiedniego kandydata na męża,
który chroniłby ją i tron przed żądnym zemsty ojcem.

Berenika i jej doradcy skierowali swoją uwagę na Syrię, gdzie

egzystowały   resztki   świetnej   niegdyś   dynastii   Seleukidów.   Od

kilku lat kraj był prowincją rzymską i potomkowie dynastii żyli
jako zwykli obywatele. Niestety, jednemu z nich nie pozwolił na

wyjazd namiestnik rzymski, inny upatrzony kandydat zmarł w
czasie pertraktacji. Wreszcie znaleziono jakiegoś Seleuka, który

przybył   do   Aleksandrii   i   poślubił   Berenikę.   Okazał   się   jednak
wyjątkowym prostakiem, który oprócz imienia nie miał chyba nic

wspólnego z żadną dynastią. Po kilku tygodniach zdesperowana
dziewczyna   poleciła   udusić   nieudacznika,   po   czym   wyszła   za

niejakiego  Archelaosa  z  arystokracji  grecko-macedońskiej.  Ten
przynajmniej   sprawdził   się   jako   wódz   i   polityk;   dzięki   niemu

władza samozwańczej królowej przetrwała kilka miesięcy. W 59
r.   p.n.e.   u   bram   Egiptu   stanął   jednak   Ptolemeusz   Auletes,

wspomagany   rzymskimi   posiłkami.   Najwyraźniej   wygnany
władca nie marnował czasu. Usunięty z Aleksandrii, udał się do

Rzymu, gdzie za ogromną łapówkę kupił od Cezara (pełniącego
wówczas funkcję konsula) uznanie swojej godności królewskiej.

Pieniędzy starczyło mu jeszcze na opłacenie posiłkowych wojsk
rzymskich. Berenika i Archelaos przegrali walkę o władzę i życie.

Zwrócili się przeciwko nim mieszkańcy Aleksandrii, którzy nie
tak   dawno   wypędzili   Auletesa.   Archelaos   zginął   w   walce,

Berenika została stracona na rozkaz ojca. Patrzyła na to z bliska

background image

pozostała czwórka królewskich dzieci: Kleopatra, Arsinoe i dwaj
chłopcy noszący imię ojca.

Cezar i Kleopatra

statnie   lata   panowania  Auletesa  przebiegały  już  znacznie
spokojniej. Bez zakłóceń dożył swoich dni i w 48 r. p.n.e.

zmarł   w   pałacu   w   Aleksandrii.   Wcześniej   jednak   wyraził
życzenie, by władzę po nim przejęli Kleopatra i Ptolemeusz XIII.

Chłopiec liczył sobie dwanaście lat, jego siostra była o kilka lat
starsza. Zgodnie z tradycją rodzinną rodzeństwo miało z czasem

zawrzeć związek małżeński.  Stary  król  popełnił  w ten sposób
błąd, który odbił się na losach królestwa. Kleopatra i Ptolemeusz

nienawidzili   się   z   całego   serca.   Młoda   królowa   była   osobą
wyjątkowo ambitną i nie zamierzała z nikim dzielić się władzą.

Doradcy   Ptolemeusza   natomiast   nie   wyobrażali   sobie
współpracy z jego siostrą. Okazało się jednak, że Kleopatra może

liczyć   na   znaczne   grono   zwolenników,   niezadowolonych   z
postępowania   opiekunów   młodocianego   władcy.   Napięcie   w

pałacu   powoli   narastało,   aż   wreszcie   doszło   do   otwartego
konfliktu.   Kleopatra   musiała   opuścić   pałac.   Udała   się   do

nadgranicznej   twierdzy   Peluzjum,   gdzie   zaczęła   gromadzić
armię. W tym czasie do portu w Aleksandrii przybiły okręty z

Gnejuszem Pompejuszem na pokładzie. Państwo egipskie zostało
wciągnięte w wojnę domową między Pompejuszem i Cezarem o

władzę w Rzymie. Kilka dni wcześniej Cezar rozbił pod Farsalos
konkurenta,   który   uciekając   postanowił   poprosić   o   pomoc

władcę Egiptu. Kiedyś wspomógł Ptolemeusza Auletesa i teraz
miał   nadzieję   na   wdzięczność   jego   następców.   Przybycie

Pompejusza   wywołało   zamieszanie   wśród   doradców   młodego
króla. Znali sytuację polityczną w Rzymie i zdawali sobie sprawę

ze skutków opowiedzenia się po stronie przegranego polityka.
Podjęli więc decyzję o unieszkodliwieniu Pompejusza na zawsze.

Wodza zaproszono do pałacu i zamordowano, kiedy wysiadał z
łodzi na ląd. Na ten widok okręty Pompejusza podniosły kotwice

O

background image

i odpłynęły.

W   dwa   dni   później   do   Aleksandrii   przybił   Cezar.   Jeżeli

Egipcjanie sądzili, że zabójstwem Pompejusza wkupią się w łaski
jego przeciwnika, to się srodze zawiedli. Cezar oburzył się na

morderców, nazywając ich barbarzyńcami, po czym przystąpił do
wprowadzania   nad   Nilem   rzymskich   porządków.   Wysłuchał

pretensji   młodego   Ptolemeusza   pod   adresem   siostry   i
zobowiązał się do rozstrzygnięcia sporu między rodzeństwem.

Prawdopodobnie   uznałby   racje   młodocianego   króla,   gdyby
Kleopatra nie wzięła sprawy we własne ręce. Nocą dostała się do

pałacu   (podobno   wniesiono   ją   zawiniętą   w   dywan)   i   stanęła
przed zaskoczonym Rzymianinem. Jeden z kronikarzy włożył w

jej usta następujące słowa:

„Jeżeli   urodzenie   coś   znaczy,   o   wielki   Cezarze,   to   jestem

szlachetną córką władców Egiptu wywodzących się od Lagosa,
ale wypędzona ze stolicy ojca pozostanę na zawsze wygnanką,

jeżeli Twoja dłoń nie przywróci mi tego, co utraciłam. Dlatego też
ja,  królowa,  obejmuję  Twoje  stopy.  Bądź  łaskawy  dla naszego

ludu.   Nie   będę   pierwszą   kobietą   władającą   nad   Nilem.   Egipt
potrafi się godzić z rządami kobiety i nie zwraca uwagi na płeć

władcy. Spójrz na wolę mojego zmarłego ojca. Dał mi równy z
bratem udział we władzy i zaślubił nas ze sobą. Brat kochałby

mnie, gdyby był wolny, ale jego uczuciami kieruje Potejnos. Nie
proszę Cię o żaden udział we władzy dla siebie. Uwolnij tylko

nasz dom od winy i hańby. Zniszcz podstępną moc faworyta i
uczyń, aby król był królem”[3].

[3] – L u k i a n , za: A. Świderkówna, Siedem Kleopatr, Warszawa 

1978, s. 256.

background image

Autorka tych słów miała około dwudziestu lat, była osobą

pełną wdzięku i uroku osobistego. Poza tym pochodziła ze starej

dynastii, a to zawsze Rzymianom imponowało. W kulturalnym
świecie   nadal   uważano   ich   za   parweniuszy   i   barbarzyńców,

mimo   iż   zdobyli   przewagę   militarną.   Przodkowie   Kleopatry
panowali nad Nilem w czasach, kiedy Rzym stanowił niewielką

osadę   zamieszkaną   przez   bandę   opryszków,   natomiast
mężczyzna,   do   którego   zwróciła   się   królowa,   był

najpotężniejszym   człowiekiem   ówczesnego   świata.   Po   śmierci
Pompejusza   Cezar   został   jedynowładcą   imperium   rzymskiego,

dominującego   w   basenie   Morza   Śródziemnego.   Miał   ponad
pięćdziesiąt   lat   i   reputację   wyjątkowego   kobieciarza.

Kleopatra

background image

Jednocześnie jak mało kto zasługiwał na miano dżentelmena w
sprawach męsko-damskich. Szarmancki wobec pań, był tyleż ich

wielbicielem, co koneserem. O jego podbojach miłosnych mówiło
się w całym ówczesnym świecie, nigdy jednak nie zdarzyło się,

by Cezar przekroczył granice dobrego smaku. I ten oto człowiek
stał teraz przed Kleopatrą, zaskoczony jej przedsiębiorczością i

odwagą. Napomknęła coś o obejmowaniu stóp... W swojej bogatej
kolekcji   uwodziciela   miał   już   damy   należące   do   najwyższej

arystokracji rzymskiej, ale urocza królowa o umyśle męża stanu
to coś znacznie więcej... Cezara zawsze fascynował Egipt — kraj o

kulturze sięgającej tysiące lat wstecz, o ugruntowanej tradycji
rządów absolutnych. A w Rzymie on był tylko dyktatorem...

Kronikarze   są   z   natury   dyskretni,   toteż   żaden   z   nich   nie

napisał   wprost,   co   zaszło   tamtej   nocy   w   komnatach   Cezara.

Możemy   się   więc   zdać   jedynie   na   domysły.   Jako   wytrawny
uwodziciel   Cezar   z   pewnością   nie   przepuścił   podobnej   okazji,

zwłaszcza   że   wiązały   się   z   tym   konkretne   plany   polityczne.
Kleopatra   z   kolei   zapewne   nie   zawahała   się   przypieczętować

porozumienia politycznego związkiem erotycznym. Rano stolica
ujrzała   odmienionego   Rzymianina,   który   przed   osłupiałymi

doradcami   Ptolemeusza   ogłosił   swój   wyrok:   rodzeństwo   ma
rządzić   wspólnie,   gdyż   taka   była   wola   ich   zmarłego   ojca.

Natomiast młodszym dzieciom króla (Arsinoe i Ptolemeuszowi
Młodszemu)   Rzym   oddaje   we   władanie   wyspę   Cypr.   Warto

zastanowić się nad drugą częścią wyroku Cezara. Cypr owszem
był przez prawie trzysta lat częścią państwa Lagidów, ale kilka

lat   wcześniej   został   włączony   w   skład   republiki   rzymskiej.
Utworzenie tam kolejnej prowincji stało się przecież przyczyną

uzurpacji   Bereniki.   A   teraz   Kleopatra   odzyskała   wyspę   dla
Egiptu. Przekonała wodza o konieczności zwrotu jej prawowitym

właścicielom. Osiągnęła to, co nie udało się jej ojcu i doradcom
brata!   Udowodniła,   że   jest   przede   wszystkim   politykiem,   i   to

niepośledniego formatu.

Zgoda   trwała   krótko.   Rozgoryczony   Ptolemeusz   zbiegł   z

Aleksandrii i, popierany przez armię, doprowadził do wybuchu

background image

wojny.   Sytuacja   nie   była   łatwa   nawet   dla   tak   wytrawnego
stratega   jak   Cezar:   znalazł   się   w   zagrożeniu   kto   wie   czy   nie

największym w swojej karierze. Zamknięty z dwoma legionami w
pałacowej części miasta, przez cztery miesiące odpierał zaciekłe

szturmy przeważających sił egipskich. Na domiar złego z miasta
wymknęła się też Arsinoe, młodsza siostra Kleopatry, i wsparła

Ptolemeusza   XIII.   W   tej   sytuacji   Kleopatra   jak   oka   w   głowie
strzegła  najmłodszego  brata,  Ptolemeusza  XIV.  Gdyby i  on się

przyłączył do oblegających (a raczej, biorąc pod uwagę jego wiek,
gdyby został porwany), ona znalazłaby się w mocno niezręcznym

położeniu.   Nie   mogłaby   wówczas   odeprzeć   zarzutów,   że
pozostaje   na   usługach  Rzymu.   Skoro   wszyscy  inni  członkowie

dynastii   walczą   z   rzymską   interwencją,   to   jak   ocenić
postępowanie królowej? Tymczasem walki nie ustawały. Cezar

bronił   się   rozpaczliwie,   usiłując   przeciwstawić   przewadze
liczebnej   przeciwnika   swój   zmysł   taktyczny   i   wyszkolenie

własnych   żołnierzy.   A   miał   przy   sobie   naprawdę   wyborowe
oddziały,   wsławione   podbojem   Galii   i   zwycięstwem   w   wojnie

domowej. Walki były tak zacięte, że w ich trakcie spłonęła część
zbiorów   słynnej   Biblioteki   Aleksandryjskiej.   Możemy   sobie

wyobrazić   rozpacz   Kleopatry   i   Cezara   z   tego   powodu.   Oboje
słynęli   z   upodobania   do   nauki,   a   księgozbiór   aleksandryjski

uchodził   za   najcenniejszy   w   całym   ówczesnym   świecie   (w
przyszłości   Cezar,   starając   się   zrekompensować   Kleopatrze

stratę, ofiaruje jej w zamian zbiory Biblioteki Pergamońskiej). Po
czterech   miesiącach   nastąpił   oczekiwany   przełom.   Do

Aleksandrii dotarły wezwane przez Cezara posiłki z Syrii. W tej
sytuacji mógł on wydać Ptolemeuszowi decydującą bitwę w polu.

Starcie   zakończyło   się   zwycięstwem   Rzymian,   a   młody   król
Egiptu zginął w czasie ucieczki. W ręce zwycięzców dostała się

natomiast ambitna Arsinoe. Kleopatra nie okazała siostrze litości.
Potraktowała ją jako zdrajczynię i nie oponowała, kiedy Cezar

zaproponował,   aby   z   dziewczynką   (miała   dwanaście   lat!)
postąpić   zgodnie   z   obyczajami   rzymskimi.   Oznaczało   to,   iż

Arsinoe zostanie wywieziona nad Tybr, aby tam uświetnić triumf

background image

zwycięzcy.  Ogłoszono  oficjalnie  wspólne  rządy  Kleopatry VII  i
Ptolemeusza   XIV.  Oczywiście   dziesięcioletni  chłopiec był  tylko

marionetką   w   rękach   siostry.   Kleopatra,   nauczona
doświadczeniem   Kleopatry   II,   nie   zamierzała   powtarzać   jej

błędów.   Wbrew   temu,   co   mówiła   Cezarowi,   Egipt   nie   był
przygotowany   (podobnie   jak   cały   świat   starożytny)   na   rządy

kobiety. Nawet takiej osobowości jak ona.

Romans z boginią

ódz   rzymski   pozostał   w   Egipcie   jeszcze   przez   dwa

miesiące. Przyjął zaproszenie Kleopatry,  by odbyć z nią

podróż   po   Nilu.   Luksusowy   okręt   królowej   z   Cezarem   na

pokładzie popłynął w górę rzeki; lądem towarzyszyły mu legiony
rzymskie. Według opinii jednego z kronikarzy: „Cezar i Kleopatra

ucztowali często razem do świtu”. Nic dodać, nic ująć. Królowa
wprowadzała kochanka w dzieje swojego kraju, pokazując mu

najważniejsze   zabytki   kultury   materialnej.   Cezar   musiał   być
oczarowany i krajem, i przewodniczką, nawet jeżeli przy okazji

traktował wycieczkę jako podróż inspekcyjną (ostatecznie Egipt
praktycznie   zależał   od   Rzymu).   Fakt,   iż   dzieli   stół   i   łoże   z

dziewczyną   uważaną   przez   poddanych   za   wcielenie   Izydy,   z
pewnością   imponował   nawet   pragmatycznemu   Rzymianinowi.

Przecież jej dynastia panowała już w czasach, kiedy o Rzymie
słyszeli   co   najwyżej   mieszkańcy   okolicznych   osad   w   Italii,

znużeni   ciągłymi   napadami.   Dopiero   późniejsza   historiografia
rzymska   dorobiła   do   tego   ideologię.   W   każdym   razie

kochankowie   dotarli   niemal   do   granic   Egiptu.   Tam   jednak
sielankę   brutalnie   przerwał   bunt   legionistów.   Żołnierze   mieli

dosyć wycieczek krajoznawczych i ostro przywołali Cezara do
porządku. Przypomnieli, że wojna z obrońcami republiki jeszcze

się nie skończyła i pora wracać do Rzymu. Co innego walczyć ze
swoim wodzem w Galii, Hiszpanii czy na Bałkanach, a co innego

pełnić   funkcję   przyzwoitki   w   jego   romansie   z   boginią.   W   tej
sytuacji   Cezar   ugiął   się   pod   presją   legionistów   i   zawrócił   do

W

background image

Aleksandrii. Odpływając, zaprosił Kleopatrę do Rzymu.

Królowa dostrzegła przed sobą wielką szansę. Dotychczas jej

plany   ograniczały   się   do   granic   Egiptu.   Teraz   nie   musiała
postępować   wbrew   woli   Rzymu.   Rzym   rządzi   światem,   ale

Rzymem rządzi Cezar, wyjątkowo dla niej łaskawy i ustępliwy.
Dyktator skłonny był nawet wprowadzić w Rzymie monarchię.

Krążyły pogłoski, że zamierza przenieść stolicę do Aleksandrii.

Czyj to wpływ, jeśli nie jej, Kleopatry?

Kochankowie   zobaczyli   się   dopiero   po   trzech   latach.

Kleopatra   przybyła   do   Rzymu   w   towarzystwie   chłopczyka   o

imieniu   Ptolemeusz   Cezar   (zdrobniale   Cezarion),   powszechnie

Cezar

background image

uważanego za syna dyktatora. Jedynego syna Cezara! Nie wiemy,
czy wódz uznał dziecko za swoje. Opinie kronikarzy na ten temat

są   podzielone.   Faktem   jest   jednak,   że   chłopiec   przeszedł   do
historii pod imieniem dyktatora. Na czas pobytu w Rzymie Cezar

przydzielił Kleopatrze luksusową rezydencję, a sam kontynuował
przygotowania do wojny z Partami. Oficjalnie pragnął pomścić

klęskę Krassusa sprzed dwudziestu lat. W rzeczywistości marzył
o   sławie   Aleksandra   Macedońskiego.   Liczył   przy   tym,   że   po

zwycięstwie   na   Wschodzie   łatwiej   przyjdzie   mu   ogłosić
monarchię.   Prawdopodobnie   znaczny   udział   w   planach

dyktatora   miała   królowa.   Ostatecznie   pochodziła   z   rodziny
macedońskich   zdobywców   (dynastię   założył   jeden   z   wodzów

Aleksandra   Macedońskiego)   i   droga   śladami   wielkiego   wodza
była bliska jej sercu.

Przebywając   w   Rzymie,   Kleopatra   stała   się   świadkiem

triumfalnego   wjazdu   Cezara   do   stolicy.   Zgodnie   ze

starorzymskim obyczajem dyktator publicznie świętował swoje
zwycięstwa,   a   że   w   ostatnich   latach   był   raczej   mocno   zajęty,

okazji   do   świętowania   zebrało   się   sporo.   Uroczystości   trwały
cztery   dni.   Trzeciego   dnia   Cezar   uczcił   zwycięstwo   egipskie.

Kulminacyjnym   punktem   obchodów   był   przemarsz   jeńców
pojmanych w czasie kampanii. Na ich czele szła skuta kajdanami

niedoszła   królowa   Cypru   i   Egiptu,   Arsinoe.   Zaoszczędzono   jej
losu   innego   „bohatera”   tego   triumfu,   przywódcy   Galów

Wercyngetoryksa. Ten niezłomny obrońca własnego kraju został,
zgodnie z odwiecznym obyczajem, uduszony w więzieniu zaraz

po   zakończeniu   uroczystości.   Natomiast   Arsinoe   przeżyła   i   w
kilka lat później znalazła się w Azji Mniejszej. Na nieszczęście

Kleopatra   uznała,   że   dopóki   siostra   żyje,   stanowi   dla   niej
zagrożenie...

Wszelkie plany i zamiary władczyni Egiptu upadły wraz ze

śmiercią   Cezara.   15   marca   44   r.   p.n.e.   dyktator   został

zamordowany i w jednej chwili rozwiały się nadzieje, a powstała
obawa o dalsze losy Egiptu. Królowa wróciła do Aleksandrii i

stamtąd   uważnie   obserwowała   wydarzenia   nad   Tybrem.   Na

background image

wszelki wypadek postanowiła pozbyć się niebezpieczeństwa na
własnym   podwórku.   Jej   czternastoletni   brat,   Ptolemeusz   XIV,

zdradzał zbyt duże aspiracje do rządów. Aby więc nie stał się
marionetką w rękach któregoś z polityków walczących o schedę

po   Cezarze,   należało   się   go   pozbyć.   I   tak   ostatni   po   mieczu
potomek   Lagosa   zmarł   niespodziewanie   w   Aleksandrii,

prawdopodobnie   otruty   przez   siostrę.   Jego   miejsce   zajął
małoletni   Ptolemeusz   Cezarion.   Kleopatra   potrafiła   wyciągać

wnioski z historii i zawsze dbała o to, aby mieć u swojego boku
męskiego figuranta.

Marek Antoniusz

trzy   lata   po   śmierci   Cezara   liczyło   się   już   tylko   dwóch
polityków:   Oktawian   (cioteczny   wnuk   Cezara,

adoptowany przez niego przed śmiercią) i Marek Antoniusz. Ten
drugi   sprawiał   wrażenie,   iż   dobrze   nadaje   się   na   wykonawcę

zamysłów królowej. Miał około czterdziestu lat, był mężczyzną
bardzo   przystojnym,   lubił   luksus,   alkohol   i   kobiety.   Królowa

postanowiła wyczekać odpowiedniej chwili i spróbować nakłonić
Antoniusza do współpracy. Okazja nadarzyła się niebawem. W

czerwcu   41   r.   p.n.e.   Antoniusz   wezwał   Kleopatrę   do   Tarsu,
żądając od niej wyjaśnień, dlaczego nie przysłała posiłków na

wojnę   z   zabójcami   Cezara.   Królowa   przybyła   na   spotkanie   w
wielkim stylu. Wpłynęła do portu w Tarsie na złocistym okręcie

przypominającym   ogród   bogini   Afrodyty.   Leżała   na   tronie
piękności,   otoczona   służbą   z   wachlarzami.   Rozbrzmiewała

muzyka,   tańczyły   nimfy,   powietrze   przesiąknięte   było   wonią
pachnideł. Antoniusz osłupiał. Zawsze cenił luksus, ale z niczym

podobnym   się   w   życiu   nie   spotkał.   Zaproszony   na   ucztę,   nie
potrafił   ukryć   podziwu.   Wyrafinowana   elegancja,   królowa-

Afrodyta... Czyż od takiej kobiety mógł wymagać, by się przed
nim tłumaczyła? Rzymianin zadurzył się jak nastolatek. Przyjął

zaproszenie   do   Aleksandrii,   gdzie   wspólnie   spędzili   zimę.
Antoniusz  zasmakował w orientalnym zbytku,  wschodni dwór

W

background image

królewski   bardzo   mu   odpowiadał.   Kiedy   wiosną   odjeżdżał   na
Zachód, Kleopatra była w ciąży. Bez względu na dalsze losy ich

romansu, osiągnęła swój cel: uzyskała uznanie swojej władzy nad
Egiptem. Jednocześnie stwierdziła, że Antoniusz idealnie nadaje

się   na   narzędzie   do   spełniania   jej   ambicji.   Pozostawał   do
rozwiązania tylko jeden problem. Otóż wkrótce po przybyciu do

Italii   Antoniusz   poślubił   ze   względów   politycznych   siostrę
Oktawiana, Oktawię. Kleopatra miała więc groźną rywalkę.

Kochanka   ujrzała   dopiero   po   trzech   latach.   Zjawił   się   na

Wschodzie na czele potężnej armii, szykując wyprawę przeciwko

Partom. Kontynuował w ten sposób plany Cezara bliskie również
ambicjom Kleopatry. W tym czasie Oktawia urodziła mu dwójkę

dzieci,   a   samo   małżeństwo   układało   się   pomyślnie.   Mimo   to
spotkanie z Kleopatrą oznaczało ponowne nawiązanie romansu.

Królowa   wykorzystała   doświadczenia   ze   związku   z   Cezarem.
Razem   z   nią   na   spotkanie   z   Antoniuszem   przybyły   trzyletnie

bliźnięta,   owoc   wspólnie   spędzonej   zimy   w   Aleksandrii.
Antoniusz   niezwłocznie   uznał   dzieci   za   własne,   a   wobec

kochanki przyjął taktykę wynagradzania krzywd. Kleopatra dała
mu do zrozumienia, jak bardzo upokorzył ją związek z Oktawią, i

z kobiecą logiką zażądała zadośćuczynienia za straty moralne. Na
wstępie Rzymianin uległ prośbom królowej o usunięcie ze świata

żywych jej siostry Arsinoe, która przebywała w Efezie i stanowiła
dla władczyni potencjalne niebezpieczeństwo. A potem sowicie

Kleopatrę   wynagrodził.   Przyłączył   do   Egiptu   pobliskie   krainy,
Palestynę i Celesyrię, dzięki czemu kraj ten osiągnął największy

zasięg   terytorialny   od   ponad   stu   lat.   Co   więcej,   w   praktyce
Kleopatra   miała   decydujący   głos   na   wszystkich   terenach

rzymskich   podległych   Antoniuszowi,   tzn.   od   Adriatyku   do
Eufratu, i właściwie było nieistotne, pod czyją władzą znajduje

się   dane   terytorium   —   Egiptu   czy   Rzymu.   To   jednak   nie
zaspokoiło   ambicji   królowej.   Prędzej   czy   później   Antoniusza

czekało decydujące starcie z Oktawianem o władzę w Rzymie. Na
mocy układów między nimi Antoniuszowi podlegały wschodnie

prowincje   imperium,   znacznie   zasobniejsze   od   przekazanych

background image

współrządcy.   Ponadto   kochanek   Kleopatry   dysponował
bogactwami Egiptu, co dawało mu zdecydowaną przewagę nad

konkurentem. Gdyby więc Antoniusz i Kleopatra zdecydowali się
rozpocząć wojnę z Oktawianem w owym czasie, bez wątpienia

odnieśliby zwycięstwo. Oni jednak byli opętani obsesją wyprawy
przeciwko Partom, śladem Aleksandra Macedońskiego. Liczyli na

powodzenie,   a   wtedy   któż   przeciwstawi   się   nowemu
Aleksandrowi?  Wówczas   nie   będą   już   musieli   przejmować  się

Oktawianem.   Cóż   bowiem   znaczą   prowincje   zachodnie   wobec
państwa rozciągającego się od Adriatyku do Indii?

Partowie   brutalnie   sprowadzili   kochanków   na   ziemię.

Antoniusz   poniósł   klęskę   i   znaczne   straty.   Zrozumiał,   że   nie

zostanie   nowym   Aleksandrem,   a   losy   jego   i   Kleopatry
rozstrzygną się w starciu z Oktawianem. Zdecydował się zerwać

ostatnie   więzy   łączące   go   ze   współrządcą.   Oficjalnie   poślubił
Kleopatrę, nie zadając sobie trudu przeprowadzenia rozwodu z

Oktawią   (tymczasem   królowa   obdarzyła   go   kolejnym
potomkiem).   Następnie   uroczyście   uczcił  rzekome   zwycięstwo

nad   Partami.   Sam   pomysł   mógłby   uchodzić   za   przejaw
megalomanii, ale skandal wywołał sposób jego przeprowadzenia.

Zgodnie   z   odwieczną   tradycją   jedną   z   najważniejszych
uroczystości   w   tradycji   militarnej   Rzymu   stanowił   wjazd

triumfalny   i   jako   taki   obwarowany   był   ścisłymi   przepisami.
Antoniusz   tymczasem   złamał   niemal   wszystkie   obowiązujące

zasady.   Triumf   odbył   się   w   Aleksandrii,   a   przyjmowała   go
Kleopatra, nie senat i lud rzymski! Obrońcy tradycji uznali to za

pogwałcenie najświętszych praw, którymi kierowało się państwo
rzymskie,   jawną   zapowiedź   przeniesienia   stolicy   nad   Nil.

Wkrótce potem Antoniusz ogłosił nowy porządek na Wschodzie.
Do Egiptu przyłączono Cyrenajkę, a Kleopatra otrzymała tytuł

królowej  królów.   Ważniejsze   decyzje  dotyczyły   ich   wspólnego
potomstwa. Aleksander Helios miał w przyszłości panować nad

terytorium Partów (oczywiście po jego ewentualnym podboju),
Ptolemeusz   Filadelfos   zaś   otrzymał   Syrię,   Fenicję   i   Palestynę,

czyli   tereny   pozostające   pod   władzą   Rzymu!   Zostawmy   plany

background image

Antoniusza dotyczące podboju państwa Partów — nie były one
realne.   Natomiast   utworzenie   odrębnego   królestwa   z   ziem

należących   do   Rzymu   i   obdarzenie   nim   własnego   potomka
zasługuje   na   uwagę.   Jednoznacznie   bowiem   sugeruje,   że

Antoniusz   zerwał   z   państwem   rzymskim   i   stał   się
hellenistycznym   monarchą.   Świadczy   zarazem  o   skali   wpływu

Kleopatry   na   kochanka.   Królowa   doprowadziła   do   sytuacji,   w
której   Antoniusz   nie   miał   już   odwrotu   —   musiał   podążać   w

obranym przez nią kierunku, a więc działać w imię interesów
Egiptu. W ten sposób Kleopatra stała się rzeczywistą władczynią

Wschodu. Po śmierci jej i Antoniusza władzę miały przejąć ich
dzieci,   a   więc   dynastia   Lagidów.   Nigdy   przedtem   rodzina

panująca w Egipcie nie osiągnęła takiego znaczenia. Pozostawała
tylko jedna przeszkoda do pokonania: Oktawian.

Adoptowany   syn   Cezara   nie   chciał   jednak,   starcia   z

Antoniuszem. Obawiał się o wynik wojny, gdyż konkurent miał

nad   nim   przewagę   materialną,   poza   tym   cieszył   się   w   Italii
znaczną   popularnością.   Oktawian   postanowił   więc   zawrzeć

porozumienie   i   wysłał   w   tym   celu   na   Wschód   swoją   siostrę,
według   prawa   rzymskiego   nadal   żonę   Antoniusza.   Plany

współrządcy Rzymu wywołały niepokój Kleopatry. Bała się, że
kochanek   może   ulec   presji   przyjaciół   namawiających   go   do

ugody   z   Oktawianem.   Tym   bardziej   że   Oktawia   uchodziła   za
jedną   z   najpiękniejszych   kobiet   w   Rzymie,   a   o   jej   dobrym

charakterze   krążyły   wręcz   legendy.   W   tej   sytuacji   egipska
królowa   sięgnęła   do   arsenału   środków   typowo   kobiecych.

Schlebiała Antoniuszowi jak tylko potrafiła, dawała mu odczuć,
że każda chwila bez niego przyprawiają o wyjątkowe cierpienie.

Straciła   apetyt,   jej   cera   przybrała   odcień   chorobliwej   wręcz
bladości.   Specjalnie   dobrani   ludzie   sugerowali   dyskretnie

Antoniuszowi,   że   królowa   umiera   z   miłości   do   niego.   A   ten,
próżny jak każdy mężczyzna, uwierzył w całą mistyfikację. Uznał,

że nie może pozostawić kobiety, która tak go kocha. Brutalnie
odesłał Oktawię do Rzymu, zrywając w ten sposób ostatecznie z

Oktawianem.   Od   tego   momentu   było   pewne,   że   decydująca

background image

rozgrywka stanowi już tylko kwestię czasu.

Akcjum

ktawian   zdobył   się   na   pierwszy   krok.   Siłą   wdarł   się   do

świątyni   Westy   w   Rzymie   i   wziął   stamtąd   testament

Antoniusza.   Następnie   podał   go   do   publicznej   wiadomości,

wiedząc,   że   jego   treść   wzbudzi   powszechne   oburzenie.   Nie
pomylił   się   w   swoich   rachubach.   Ogromne   zapisy   na   rzecz

Kleopatry   i   jej   dzieci   przyczyniły   się   do   znacznego   spadku
popularności   Antoniusza.   Wykorzystując   sytuację,   Oktawian

wypowiedział   Egiptowi   wojnę.   Nie   Antoniuszowi,   lecz
Kleopatrze.   W   ten   sposób   zmienił   klasyfikację   sporu.   Nie

rozpoczynał   wojny   domowej,   ale   konflikt   międzynarodowy.
Trzeba przyznać, że było to posunięcie genialne pod względem

psychologicznym.   Tym   samym   zobowiązywał   obywateli   do
lojalności wobec ojczyzny, pośrednio zatem i wobec siebie. A że

większość   armii   Kleopatry   stanowiły   legiony   Antoniusza,   to
naprawdę nie miało większego znaczenia.

O

Wojna   wybucha   w   32   r.   p.n.e.,   czyli   w   dziewięć   lat   po

pamiętnym spotkaniu w Tarsie. Mimo całego sprytu Oktawiana

Antoniusz górował nad nim militarnie i finansowo, uchodził też
za   lepszego   wodza.   Gdyby   więc   posłuchał   rady   przyjaciół   i

dokonał   szybkiej   inwazji   na   Italię,   zapewne   odniósłby   łatwe
zwycięstwo. Niestety, zamiast tego marnował bezproduktywnie

czas   w   Grecji.   Towarzyszyła   mu   Kleopatra   z   dworem,   co   nie
sprzyjało sprawnym działaniom wojennym. Królowa nie chciała

wracać   do   Egiptu,   obawiając   się,   że   pod   jej   nieobecność
Antoniusz zawrze separatystyczny pokój z Oktawianem, a wtedy

— pozbawiona legionów męża — nie będzie miała żadnych szans
w   starciu   z   nieprzyjacielem.  Antoniusz   natomiast   wychodził   z

założenia, że przeciwnik mu nie ucieknie, a czas pracuje na jego
korzyść.   Rachuby   okazały   się   jednak   błędne   i   w   ciągu   roku

Oktawian zakończył przygotowania. Następnie przerzucił armię
do   Grecji   i   tak   siły   konkurentów   stanęły   naprzeciw   siebie.   2

background image

września 31 r. p.n.e. doszło do słynnej bitwy pod Akcjum, której
przebieg   do   dnia   dzisiejszego   wzbudza   ostre   spory   wśród

historyków. Nie wchodząc w szczegóły, możemy stwierdzić, że
bitwę morską wygrał zdecydowanie Oktawian. Antoniusz opuścił

pole   bitwy   i   razem   z   eskadrą   Kleopatry   odpłynął   do   Egiptu.
Nieważne,   czy   ta   rejterada   była   częścią   zaplanowanego

manewru, który się nie powiódł, czy też porzuceniem własnych
oddziałów   w   obliczu   wroga.   Niech   spierają   się   historycy

wojskowości.   Dla   nas   istotne   jest,   że   Antoniusz   i   Kleopatra
ponieśli klęskę, która przesądziła o ich losie. W tydzień później

poddały się zwycięzcy oddziały lądowe Antoniusza, które do tej
pory czekały na powrót swojego wodza.

Klęska   pod   Akcjum   załamała   Antoniusza.   Po   powrocie   do

Aleksandrii  zaniechał  myśli o  dalszej walce  i rzucił  się  w  wir

obłąkańczych   zabaw.   Wspólnie   z   Kleopatrą   założyli   „związek
współumierających”   i   całe   dni   i   noce   spędzali   na   hulankach.

Podobnie zachowywali się arystokraci francuscy podczas terroru
jakobinów  czy   mieszkańcy  piętnastowiecznej  Europy  w  czasie

epidemii   „czarnej   śmierci”.   Widocznie   natura   ludzka   jest
niezmienna i w sytuacjach beznadziejnych pragnie użyć rozkoszy

tego   świata   w   wyścigu   ze   śmiercią.   Królowa   towarzyszyła
Antoniuszowi w obłędnych hulankach, ale jednocześnie trzeźwo

kalkulowała.   W   grę   wchodziła   przecież   przyszłość   Egiptu   i
dynastii. Próbowała tajnych rokowań z Oktawianem, godziła się

na abdykację w zamian za pozostawienie na tronie dynastii. Co
do swojego losu nie miała wątpliwości. Wiedziała, że przegrała

walkę o władzę. Honor dynastii nie pozwalał jednak na zwykłe
poddanie. Przed oczami stała jej Arsinoe idąca w kajdanach za

rydwanem Cezara. Kleopatra zdecydowała, że królowa Egiptu nie
podzieli   losu   swojej   siostry.   Zaczęła   wypróbowywać   na

skazańcach działanie różnego rodzaju trucizn i jadów. Liczyła, że
zdoła przekonać Oktawiana, by pozostawił tron dynastii, a potem

popełni   samobójstwo.   Argumentem   przetargowym   miały   być
skarby Lagidów, które planowała zgromadzić w kilku miejscach i

przygotować do ewentualnego zniszczenia.

background image

W   kilka   miesięcy   później   armia   Oktawiana   wkroczyła   do

Egiptu. Resztki sił zbrojnych Antoniusza złożyły broń, a on sam

odebrał   sobie   życie.   Umarł   w   sposób   tyleż   godny,   co
romantyczny.   Przebił   się   mieczem   (trzeba   przyznać,   że   dość

nieudolnie) i konając polecił zanieść się do Kleopatry. Leżąc na
jej kolanach, odzyskał klasę. Prosił, by nie płakała. Tłumaczył, że

miał przecież wspaniałe życie. Był jednym z najpotężniejszych
ludzi ówczesnego świata. Umierał też z godnością, jak Rzymianin

pokonany przez Rzymianina.

Oktawian postanowił przyłączyć Egipt do Rzymu. Argumenty

Kleopatry nie trafiły mu do przekonania, a skarbami Lagidów
zdołał już zawładnąć. Kiedy poinformowano królową, iż zbliża

się termin wyjazdu do Rzymu, podjęła decyzję. Nie pójdzie za
rydwanem zwycięzcy jak jej siostra. W kilka tygodni po śmierci

Antoniusza Kleopatra wstała wcześnie rano i pod strażą udała się
na   grób   męża.   Tam   złożyła   kwiaty,   modliła   się   i   płakała.   Po

powrocie do pałacu wzięła kąpiel, zjadła wykwintne śniadanie,
po czym zasiadła na tronie. Dwie wierne niewolnice wniosły do

komnaty   przemycony   potajemnie   kosz   z   figami.   Służebne
odrzuciły owoce, umożliwiając swojej pani dostęp do znajdującej

się w koszu egipskiej kobry. Po chwili królowa Egiptu nie żyła.
Rzymianie   zorientowali   się   zbyt   późno.   Kiedy   po   wyłamaniu

drzwi wtargnęli do komnaty, Kleopatra była już martwa. Zgodnie
z   jej   życzeniem   pochowano   ją   obok   Antoniusza.   Na   osobiste

polecenie Oktawiana w pobliżu pogrzebano obie wierne służące.

Zwycięzca   nakazał   zamordować   syna   Kleopatry   i   Cezara.

Wyszedł z pragmatycznego założenia, że nie jest dobrze, gdy po
świecie   chodzi   za   dużo   Cezarów   (sam,   jako   adoptowany   syn

dyktatora,   również   nosił   to   nazwisko).   Dzieci   Antoniusza   i
Kleopatry   przewieziono   do   Rzymu,   gdzie   ich   wychowaniem

zajęła się Oktawia, swego czasu rywalka egipskiej królowej do
względów męża. Córka Antoniusza, Kleopatra Selene, poślubiła

później   króla   Numidii,   Jubę.   Ich   syn   o   imieniu   Ptolemeusz
uważany   był   za   ostatniego   przedstawiciela   dynastii   Lagidów.

Zginął tragicznie w czasie panowania Kaliguli. Na rozkaz cesarza

background image

popełnił samobójstwo, a jego państwo zostało przyłączone do
Rzymu.

Ostatnia   królowa   Egiptu  od   wieków  fascynuje   historyków,

pisarzy, poetów, ale jako kobieta, nie polityk. Ona zaś była przede

wszystkim   politykiem,   i   to   wielkiej   miary.   W   bardzo   trudnej
sytuacji   międzynarodowej   potrafiła   utrzymać   niezależność

Egiptu,   co   więcej   —   uczynić   z   niego   potęgę   basenu   Morza
Śródziemnego. Wiążąc się z Cezarem, a następnie z Antoniuszem,

zapewniła sobie współdziałanie władz rzymskich. Mało tego —
zdołała wykorzystać siły militarne republiki do własnych celów.

A nadrzędnym celem jej działania było dobro Egiptu i dynastii
Lagidów. Z tego kierunku królowa nie zboczyła nigdy. Po śmierci

Cezara   trafnie   przewidziała,   z   kim   powinna   związać   swoją
przyszłość.   Uznała,   że   do   realizacji   jej   zamiarów

najodpowiedniejszym kandydatem jest Antoniusz, i jego właśnie
wybrała. Można się zastanawiać, jak potoczyłyby się losy świata

śródziemnomorskiego,   gdyby   Cezar   uniknął   zamachu   lub
Antoniusz   wygrał   bitwę   pod   Akcjum.   Bez   wątpienia   wpływ

królowej   na   Cezara   okazałby   się   mniejszy   niż   na   Antoniusza.
Cezar   bowiem,   mimo   iż   pragnął   zostać   królem   świata

cywilizowanego,   był   przede   wszystkim   trzeźwo   myślącym
rzymskim   politykiem.   Marzył   o   sławie   Aleksandra

Macedońskiego i monarchii uniwersalnej, ale za najważniejsze
uważał   dobro   Rzymu.   Nawet   gdyby   przeniósł   stolicę   do

Aleksandrii,   zapewne   nie   zapomniałby   o   swoich   korzeniach.
Królowa Egiptu mogłaby dla niego być partnerem politycznym,

żoną czy kochanką, lecz nigdy nie pozwoliłby jej sobą rządzić. Na
pewno jednak w planach Cezara Kleopatra znalazłaby dla siebie

miejsce, i to chyba niepoślednie. Inaczej natomiast potoczyłyby
się wypadki w razie zwycięstwa Antoniusza. Biorąc pod uwagę

jego   podporządkowanie   Kleopatrze,   trudno   prorokować,   jak
wyglądałby   wówczas   świat.   Z   pewnością   stolicą   państwa

zostałaby Aleksandria, a Rzym i prowincje zachodnie zeszłyby do
rangi   zaścianka.   Nie   powstałby   pryncypat,   lecz   państwo

przyjęłoby   zapewne   ustrój   wzorowany   na   monarchiach

background image

hellenistycznych.

Postać Kleopatry tym bardziej zadziwia, gdy uświadomimy

sobie,   że   była   ona   potomkinią   zdegenerowanej   genetycznie
dynastii Lagidów. Wśród kilku poprzednich pokoleń z tego rodu

trudno   wskazać   osobę   o   przynajmniej   przyzwoitym   poziomie
inteligencji. Ona natomiast okazała się politycznym geniuszem.

Była bliska osiągnięcia celów, o których jej poprzednicy nawet
nie   śmieli   marzyć.   Kiedy   poniosła   klęskę,   potrafiła   zmylić

czujność zwycięzcy i odejść z godnością, jak przystało królowej.
Najpiękniejsze epitafium dla Kleopatry napisał jej zajadły wróg, a

stronnik Oktawiana, Horacy:

„Teraz można dopiero pić i tańczyć! Teraz, przyjaciele, trzeba

złożyć świetne dary na ołtarzach bogów! Nie godziło się dobywać
z   piwnic   starego   wina,   jak   długo   szalona   królowa   i   jej   stado

zniewieściałych mężczyzn groziło zburzeniem Kapitolu i zgubą
całego   imperium.   Miała  nieposkromione   ambicje  i   była   pijana

słodkim   powodzeniem.   Ale   minął  jej  szał,   gdy   zaledwie   jeden
okręt uratował się z pożaru. Zamroczony egipskim winem umysł

królowej zadrżał, porażony strachem przed Oktawianem. Gdy w
panice uciekała od brzegów Italii, Oktawian ścigał ją jak jastrząb

ściga   gołębie,   jak   myśliwy   zająca   na   śniegu.   Chciał   zakuć   w
kajdany złowrogiego potwora. Ale ona szukała szlachetniejszej

śmierci. I dlatego nie ulękła się miecza i nie próbowała uciekać
daleko za morza. Spokojnie obserwowała zdobycie królewskiego

pałacu.   Odważna   wzięła   do   ręki   groźne   węże,   aby   czarny   jad
dostał   się   do   jej   ciała.   Samobójstwo   dowodzi   jej   odwagi.   Nie

dopuściła,   aby   ją,   kobietę   wielkiego   rodu,   przewiozły   okręty
przez   morze,   jak   zwykłą   śmiertelniczkę   na   ozdobę   pysznego

triumfu”[4].

[4] – H o r a c y. Pieśni I, 37, za: A.  K r a w c z u k , Cesarz August

Wrocław 1990, s. 163-164.

background image

Kult falliczny nad Tybrem

czasach najdawniejszych Rzymianie kierowali się w życiu
rodzinnym zasadami właściwymi dla ludów pasterskich i

rolniczych.   Rodzina   rzymska   miała   charakter   patriarchalny,   a
absolutną władzę w jej obrębie sprawował najstarszy wiekiem

mężczyzna. Kobieta po zamążpójściu przechodziła pod władzę
teścia   lub   innej   osoby   zarządzającej   rodziną   męża.   Mimo   to,

nawet w najodleglejszych czasach, kobieta rzymska cieszyła się
znacznie większą swobodą niż jej grecka odpowiedniczka. Nie

musiała   przebywać   w   wyznaczonej   części   domu,   miała   wolny
dostęp   do   wszystkich   pomieszczeń.   W   czasie   przyjęć   i

uroczystości oficjalnie pełniła honory pani domu u boku męża.
Oczywiście   jak   w   każdym   społeczeństwie   wiele   zależało   od

osobistych zachowań. Ogólnie przyjęte było, iż żona, wychodząc z
domu,   powinna   powiadomić   męża,   gdzie   się   udaje   i   kto   jej

towarzyszy.   Należy   przypuszczać,   że   nie   zawsze   zasady   tej
przestrzegano, ale zachowała się informacja, że konsul z 304 r.

p.n.e. — Publiusz Seproniusz Sotus, rozwiódł się z żoną, gdyż ta
poszła na igrzyska bez jego wiedzy.

W

W czasach najdawniejszych uznawano trzy rodzaje zaślubin.

Najstarszym było tzw.  comptio  (dosłownie: kupno). Do uznania

ślubu   za   ważny   wystarczała   obecność   urzędnika   i   pięciu
pełnoletnich   świadków.   Uroczystość   miała   charakter   zwykłej

transakcji   handlowej.   Młoda   para   stawała   przed   urzędnikiem,
trzymającym   w   rękach   symboliczny   funt   i   wagę.   Kobieta

wyrażała zgodę na sprzedaż swojej osoby i przejście do domu
męża. Podobnie archaiczny charakter miała inna forma zaślubin,

zwana  usus  (korzystanie). Było to prawo typowo zwyczajowe,

O

BYCZAJE

 

RODZINNE

 

I

 

EROTYCZNE

 

W

 R

ZYMIE

OD

 

CZASÓW

 

NAJDAWNIEJSZYCH

 

DO

 

UPADKU

REPUBLIKI

background image

polegające na współżyciu mężczyzny z kobietą przez pełny rok.
Jeżeli kobieta nie opuściła w tym czasie domu partnera przez

trzy   kolejne   noce,   przechodziła   pod   władzę   rodziny   męża.   W
przeciwnym razie związek uważano również za ważny, ale żona

pozostawała   pod   władzą   swojej   rodziny,   co   zdecydowanie
ułatwiało postępowanie rozwodowe.

Obie przedstawione formy zaślubin pozbawione były treści

religijnych.   Z   czasem   więc   zostały   wyparte   przez   bardziej

oficjalny   ich   rodzaj   zwany  confereatio.  Uroczystość   ta   miała
podstawy   prawne,   a   jednocześnie   charakter   sakralny.

Patronował jej Jowisz Farreus (opiekun zboża). Składano mu w
ofierze   placek   z   orkiszu   (pospolite   zboże   w   Italii),   którym

następnie   dzielili   się   nowożeńcy   i   goście   weselni.   Do   uznania
uroczystości   za   ważną   wymagana   była   obecność   dwóch

kapłanów i dziesięciu świadków. W przeddzień ślubu narzeczona
składała w ofierze swoje zabawki z lat dziecinnych i używane

dotychczas   stroje.   Następnego   dnia   przystępowała   do
uroczystości, ubrana na biało, z włosami uczesanymi na wzór

westalek. Zaślubiny otwierały wróżby i ofiary składane bóstwom
ziemi i płodności. Następnie rozpoczynano ucztę weselną. Po jej

zakończeniu panna młoda udawała się w uroczystym orszaku do
domu męża. Pochodowi towarzyszyły złośliwe żarty i sprośne

uwagi. Na progu nowego domu żonę witał mąż i wówczas jego
przyszła towarzyszka życia wypowiadała słynne słowa: „Gdzie ty

Gajusz,   tam   i   ja   Gaja”  (Ubi   tu   Gaius,   ibi   ego   Gaia).   Po
namaszczeniu drzwi tłuszczem zwierzęcym przez próg przenosili

ją wesełnicy. Prawdopodobnie w ten sposób chciano ją uchronić
przed   możliwością   potknięcia   się   na   progu   nowego   domu,   co

przyniosłoby   fatalną   wróżbę   na   wspólne   życie.   Zakończeniem
uroczystości było wprowadzenie panny młodej do sypialni, gdzie

stało   łoże   małżeńskie.   W   czasach   najdawniejszych   przed
konsumpcją małżeństwa odbywał się obrzęd defloracji świeżo

poślubionej   żony.   Siadała   ona   na   wizerunku   bóstwa   Mutunus
Tutunus,   przedstawianego   pod   postacią   dorodnego   członka

męskiego.   Na   tym   drewnianym   fallusie   traciła   dziewictwo,   a

background image

dopiero później następował akt seksualny z mężem. Dziwaczny
obyczaj zupełnie nie pasuje do naszych wyobrażeń o poważnym

charakterze   życia   rodzinnego   w   ówczesnym   Rzymie.   Bardziej
odpowiadał   on   obrzędom   plemion   pierwotnych   o   niskim

poziomie   rozwoju   cywilizacyjnego.   Jak   zatem   wytłumaczyć
praktykę   defloracji   świeżo   poślubionej   małżonki   za   pomocą

drewnianego fallusa? Skoro bóstwo symbolizowało kult falliczny,
to na pewno jego rolą było zapewnienie dobrej rozrodczości w

rodzinie.   W   wypadku   twardego   członka,   o   pokaźnych
rozmiarach,   defloracja   niewątpliwie   przebiegała   krwawo,   co

zdaje   się   potwierdzać   rytualny   charakter   obrzędu.   Możliwe
również, że bóg Mutunus Tutunus uchodził za właściciela błon

dziewiczych,   co   także   wskazywałoby   na   sakralny   charakter
defloracji.   W   takim   razie   utrata   dziewictwa   stanowiłaby   cenę

uzyskania   od   bóstwa   pomyślności   w   życiu   rodzinnym.
Niewykluczone jest też, że obrzęd ten miał chronić męża przed

niebezpieczeństwem   magicznym,   jakim   groziła   defloracja,
chociaż trudno uwierzyć, by wyjątkowo pragmatyczni Rzymianie

przykładali jakieś magiczne  znaczenie do  samego  faktu utraty
dziewictwa.

W czasach późniejszych obrzęd poszedł w zapomnienie, lecz

jego   pozostałością   był   notowany   jeszcze   za   Augusta   zwyczaj

ozdabiania   wyobrażeń   bóstwa   przez   kapłanki   i   mężatki.   Kult
falliczny musiał jednak nadal odgrywać znaczną rolę, albowiem

możemy   znaleźć   informacje   o   otaczaniu   czcią   wizerunków
męskich   genitaliów   przez   westalki   (dziewicze   kapłanki!).

Zachowała się również legenda o tym, że król Serwiusz Tuliusz
został   poczęty   w   wyniku   stosunku   służącej   z   fallusem

utworzonym z popiołów domowego ogniska. Nawet w wiekach
późniejszych   przynajmniej   jedno   z   bóstw   domowych   musiało

symbolizować   siły   męskie.   Wiara   w   magiczną   moc   fallusa
utrzymywała się szczególnie długo wśród rolników. Wizerunek

męskiego   przyrodzenia   był   najlepszym   talizmanem   przeciwko
czarom   i   wszelkim   złym   mocom.   Rzeźby   członka   męskiego

odkryto na progach domów w Pompejach, zniszczonych przez

background image

wulkan w 79 r. n.e. Prawdopodobnie jako wyobrażenie boga o
imieniu Liber Pater miał on chronić dom przed złymi mocami i

zapewnić   płodność   rodzinie.   Jeszcze   ponad   czterysta   lat   po
Chrystusie   (!)   święty   Augustyn   ze   zgrozą   opisywał   coroczne

wiejskie obrzędy falliczne odbywające się w Italii. Według jego
relacji wizerunek członka umieszczano na wozie i obwożono po

wsiach,   aby   następnie   przewieźć   triumfalnie   do   najbliższego
miasta.   Tam   jedna   z   ogólnie   szanowanych   matron   uroczyście

ozdabiała   fallusa   kwiatami.   W   tym   czasie   wszyscy   używali
wulgarnego słownictwa, a całej uroczystości towarzyszyły akty

swobody   seksualnej.   Według   świętego   Augustyna   obrzęd   ten
miał   odpędzać   wszelkie   złe   moce   i   cementować   istniejące

związki.   Niesmak   Augustyna   był   tym   większy,   że   znaczny
procent   uczestników   obrzędu   wyznawał   już   chrześcijaństwo.

Relacja powyższa przypomina utyskiwanie jednego z misjonarzy
w średniowiecznej Europie. Ów święty mąż nie potrafił w żaden

sposób odwieść swoich owieczek od kultu fallicznego. Mimo że
ochrzczeni, nadal raz do roku zakopywali drewniane fallusy w

ziemi. Zabiegi misjonarza przyniosły wreszcie pewien efekt. Jego
podopieczni nie zrezygnowali co prawda z ulubionych praktyk,

ale za to postanowili nadać im chrześcijańską treść i od pewnego
momentu zaczęli zakopywać w ziemi fallusy oznaczone znakiem

krzyża!

Cenzorzy i rozwodnicy

omimo   pozorów   swobody   seksualnej   małżeństwo   we

wczesnym okresie państwowości rzymskiej znajdowało się

pod szczególną ochroną prawa. Obowiązywały ściśle określone

granice   wieku,   od   jakiego   można   było   zawrzeć   związek
małżeński: dla mężczyzn czternaście lat, dla kobiet dwanaście.

Dało   to   powód   do   złośliwych   uwag   autorów   greckich,
uważających, iż wczesne zamążpójście stanowi jedyną gwarancję

cnoty panny młodej. Z punktu widzenia prawa nic nie zmuszało
męża   do   wierności   małżeńskiej.   Podstawową   zasadą,   której

P

background image

przestrzegano, był zakaz utrzymywania związków seksualnych z
wolno urodzonymi Rzymiankami. Nikt się natomiast nie gorszył,

kiedy w grę wchodziły niewolnice, kurtyzany czy tancerki. Żonę
jednak obowiązywała absolutna wierność małżeńska. Osławiony

strażnik rzymskiej moralności, Katon Starszy, stwierdził wręcz,
iż przyłapaną na cudzołóstwie żonę można bezkarnie zabić, co

wszakże   zupełnie   nie   dotyczy   męża.   Moralność   epoki   nie
dopuszczała   również   związków   seksualnych   kobiet

pozostających   w   stanie   wolnym   (panny,   wdowy).   Według
Rzymian   prowadziło   to   do   skalania   uniemożliwiającego

małżeństwo   i   macierzyństwo.   Dobrze   ilustruje   powyższą   tezę
historia   niejakiej   Lukrecji,   zgwałconej   przez   syna   króla

Tarkwiniusza   Pysznego.   Mimo   oczywistego   gwałtu   kobieta
popełniła samobójstwo, uważając się za niezdolną do dalszego

pełnienia funkcji matki i żony.

W czasach najdawniejszych los kochanków przyłapanych na

cudzołóstwie   był  nie   do   pozazdroszczenia.  Kobieta   najczęściej
kończyła   życie   w   męczarniach,   mężczyznę   zabijano   lub

kastrowano.   Niejaki   Publiusz   Meniusz   polecił   zabić   swojego
wyzwoleńca za to, że ów pocałował jego córkę w czasie nauki.

Dziewczynka   nie   miała   jeszcze   dwunastu   lat!   Swoim
przyjaciołom   tłumaczył,   iż   w   ten   sposób   dał   odstraszający

przykład, który zapewni, że córka wejdzie kiedyś do domu męża
nie skalana nawet pocałunkiem. Zdarzały się również sytuacje o

wiele bardziej wyrafinowane. Pewien obywatel, przyłapawszy in
flagranti
  swoją   żonę   z   kochankiem,   zmusił   ich   do   spędzenia

wspólnie   z   nim   następnej   nocy,   w   czasie   której   wielokrotnie
zgwałcił rywala.  Rano  polecił  go  jeszcze  wychłostać i  dopiero

puścił wolno. Stosunki homoseksualne między obywatelami były
zakazane   i   w   ówczesnym   Rzymie   uważane   za   przestępstwo

podlegające karze śmierci. W tym jednak wypadku chodziło o
mężowską   zemstę,   którą   oficjalnie   sankcjonowało   prawo.

Według etyki tych czasów zdradzony małżonek zemścił się na
rywalu, kalając jego ciało. Wymierzył mu więc karę gorszą, niż

gdyby pozbawił go życia lub męskości: uczynił niezdolnym do

background image

dalszego   odgrywania   roli   męża   i   ojca.   Pozostaje   tylko   do
wyjaśnienia, czy ofiara mężowskich chuci właściwie zrozumiała

intencje   rywala.   Skoro   mężczyzna   ów   zdecydował   się   na   akt
seksualny z cudzą żoną, należy powątpiewać, czy przejmował się

kwestiami regulującymi moralność seksualną społeczeństwa.

W czasach późniejszych (II w. p.n.e.) nie egzekwowano już

tak  rygorystycznie   przepisów  prawa.  Zdradzony  mąż   z  reguły
zadowalał   się   rozwodem,   zachowując   posag   żony.   Kochanek

najczęściej   stawał   się   jedynie   ofiarą   szyderstw.   Co   więcej,
publiczne dochodzenie swoich praw zaczęto uważać za wielce

nieeleganckie.   Niesmak   opinii   publicznej   wzbudziło
postępowanie pewnego rzymskiego arystokraty, który przyłapał

żonę   w   czasie   stosunku   z   zarządcą   domu   (niewolnikiem).
Kochanek   został   skazany   na   walkę   z   dzikimi   zwierzętami

podczas   igrzysk.   Współcześni   upatrywali   w   niewolniku   raczej
ofiary namiętności właścicielki, wskazując na dyskusyjną winę

młodzieńca.   Były   to   jednak   odosobnione   wypadki.   Z   reguły
sprawę kończono rozwodem i tego rodzaju postępowanie stało

się właściwie normą przyjętą przez ogół. Zdradzany mąż, jeżeli
chciał   uniknąć   pomówień   o   stręczycielstwo,   musiał   rozwiązać

małżeństwo. A że posag zostawał przy nim, rzadko kto usiłował
wybaczyć wiarołomnej żonie.

Surowość   obyczajów   dotycząca   cnoty   Rzymianek   zupełnie

nie   odnosiła   się   do   stosunków   mężczyzn   z   innymi   kobietami.

Nawet   sławetny   moralista   Katon   Starszy   nie   widział   nic
zdrożnego   w   utrzymywaniu   konkubin.   Obowiązywał   jeden

warunek:   nie   mogły   być   obywatelkami   rzymskimi.   Oficjalne
nałożnice   mieli   najwybitniejsi   obywatele.   Na   przykład   słynny

Scypion   Afrykański   (pogromca   Hannibala),   mimo   iż   żonaty,
utrzymywał   regularne   kontakty   seksualne   ze   służącą,   a   obie

kobiety   zachowywały   się   wobec   siebie   nadzwyczaj   grzecznie.
Sam Katon po śmierci żony wziął sobie młodą partnerkę, a kiedy

syn i synowa czynili mu z tego powodu wyrzuty, uparty starzec
poślubił służącą. Co więcej, doczekał się jeszcze potomka!

Kochanków z niższych sfer miewały w tych czasach również

background image

Rzymianki. Etyka epoki wymagała jednak zachowania związku w
tajemnicy. Zdarzało się więc, iż urodziwi niewolnicy świadczyli

niemal   jawnie   usługi   seksualne   swoim   panom,   a   paniom   w
tajemnicy. Moralność rzymska tego okresu dopuszczała wiele, ale

właśnie   pod   warunkiem   zachowania   pewnych   pozorów.   O
ówczesnej   pruderii   obyczajowej   świadczy   też   zalecenie,   by

pierwsze zbliżenie seksualne pary małżeńskiej odbywało się w
zupełnej ciemności. Rzekomo mąż miał w ten sposób uszanować

wstyd partnerki, w rzeczywistości jednak był to wyraz dziwnie
pojętej   moralności   tamtych   czasów.   Do   mało   zrozumiałych

dziwactw   należał   również   zakaz   okazywania   czułości
małżeńskiej   poza   sypialnią.   Katon,   pełniąc   obowiązki   cenzora,

usunął z senatu osobnika, który ośmielił się pocałować własną
żonę (!) w obecności córki.

W 186 r. p.n.e. wybuchł głośny skandal, który odbił się echem

w   całym   ówczesnym   świecie.   Kontakty   ze   światem   greckim

owocowały   importem   tamtejszych   wierzeń   i   obyczajów.
Szczególnie   szybko   rozwijał   się   kult   Dionizosa,   od   dawna

obserwowany   podejrzliwie   przez   władze   rzymskie.   Trzeba
przyznać, iż obrzędy te daleko odbiegały od kanonów rzymskiej

moralności.   Ekstatyczne   tańce,   procesje   upojonych   alkoholem,
półnagie   kobiety   z   rozwianymi   włosami,   akty   swobody

seksualnej  —   tego   już   było  za   wiele   nie   tylko   dla   osobników
pokroju   Katona.   Kiedy   więc   jedna   z   uczestniczek   bachanalii

zdradziła   plany   morderstwa,   senat   ostro   zareagował:   zakazał
publicznych   obrzędów,   a   wszystkich   wyznawców   Dionizosa

zobowiązał,   by   się   ujawnili.   Po   wyznaczonym   terminie
rozpoczęto   śledztwo   i   tych,   którzy   się   nie   przyznali,   ukarano

śmiercią. Podobno zginęło kilka tysięcy osób.

Sprawa   kultu   Dionizosa   dobrze   ukazuje   zmiany   w

obyczajowości   rzymskiej   tego   okresu.   Załamywały   się   stare
obyczaje,   ale   nad   sytuacją   panował   jeszcze   senat   i   kiedy

zachodziła potrzeba, wkraczał z całą surowością. W kilkadziesiąt
lat   po   egzekucji   wyznawców   Dionizosa   republiką   wstrząsnął

kolejny  skandal   obyczajowy.  W   114   r.  p.n.e.   jedna   z  westalek

background image

zginęła   na   skutek   porażenia   piorunem.   Uznano   to   za   fatalny
omen   dla   państwa   i   wdrożono   postępowanie   wyjaśniające.

Śledztwo przyniosło skandaliczne rezultaty. Okazało się, iż trzy
westalki   utrzymywały   wielokrotne   kontakty   seksualne   ze

znaczną   liczbą   mężczyzn.   Dziewicze   kapłanki   z   najlepszych
rodów rzymskich zachowywały się jak kurtyzany! Sędziowie nie

mieli wątpliwości, jak należy je potraktować. Występne kapłanki
skazano na karę śmierci, zgodnie z obyczajem przodków. Zostały

zakopane   żywcem.   Ponadto   podjęto   zabiegi   oczyszczające,
podczas których po raz ostatni w dziejach Rzymu złożono ofiary

z   ludzi,   co   świadczy   o   rozmiarach   strachu   Rzymian   przed
efektami złamania nakazu czystości. Poprzednio ofiary ludzkie

złożono   w   chwili   największego   zagrożenia   państwowości
rzymskiej przez Hannibala...

Bez   względu   na   to,   jak   poważnie   traktowali   Rzymianie

kwestię małżeństwa, do historii przeszli jako lud, który wynalazł

i   zastosował   w   praktyce   rozwody.   Podobno   pierwszym,   który
rozszedł się z żoną, był niejaki Karwiliusz Ruga, rozczarowany

bezpłodnością partnerki. Według prawa rzymskiego tylko mąż
mógł rozwiązać małżeństwo. W tym celu wypowiadał formułę:

„Zabieraj swoje rzeczy i się wynoś”. Nie brzmi to zbyt elegancko,
a wizerunku rzymskich rozwodów wcale nie poprawia fakt, iż za

„swoje rzeczy” uważano posag. Decyzję męża musiał zatwierdzić
trybunał   familijny.   Stare   prawa,   sięgające   jeszcze   czasów

Romulusa, zezwalały na porzucenie partnerki w razie dokonania
przez   nią   aborcji,   udowodnienia   jej   cudzołóstwa   lub

przywłaszczenia sobie przez żonę kluczy do piwnicy z winem!
Szczególnie ten ostatni powód musi wzbudzać zainteresowanie.

Otóż   starożytna   medycyna   przypisywała   winu   własności
antykoncepcyjne   i   abortywne.   Rzym   potrzebował   nowych

obywateli,   toteż   przerywanie   ciąży   zostało   zakazane   prawem.
Prawdopodobnie   stąd   wziął   się   obyczaj   witania   przez   panią

domu   zaproszonych   krewnych   pocałunkiem   w   usta.   W   ten
sposób   gospodyni   wykazywała   najbliższym,   iż   jej   oddech   jest

wolny od alkoholu.

background image

Przez wiele pokoleń liczba rozwodów była niewielka, a to z

dwóch   powodów.   Po   pierwsze,   raz   na   pięć   lat   szczególnie

zasłużeni   senatorowie   otrzymywali   uprawnienia   cenzorów   i
oceniali   społeczeństwo   pod   względem   moralności.   Znany   jest

przypadek,   iż   z   senatu   usunięto   obywatela   pod   zarzutem
rozwodu   ze   zbyt   błahej   przyczyny.   Drugim   tego   powodem

wydaje   się   autentyczna   religijność   i   powaga   ówczesnego
społeczeństwa. Religijność stanowiła obowiązek wobec bogów, a

co   za   tym   idzie   —   również   wobec   państwa.   Uwzględniając
gorliwy   patriotyzm   rzymski,   dochodzimy   do   wniosku,   iż

powinnością obywatela wobec bogów i ojczyzny było posiadanie
żony   i   płodzenie   dzieci.   Gdzież   tu   więc   miejsce   na   rozwód?

Wspomniany   wcześniej   pierwszy   rzymski   rozwodnik   bardzo
kochał   swoją   żonę,   ale   jej   bezpłodność   nie   pozwalała   mu

wypełnić obowiązków wobec religii i ojczyzny. Zastanawia tylko,
skąd wiedział, że wina za bezdzietność ich małżeństwa leży po

stronie partnerki? Czyżby doczekał się dzieci z jakiegoś związku
pozamałżeńskiego?   Nawet   jeżeli   tak   było,   to   zgodnie   z   etyką

tamtych czasów nikt nie miał prawa robić mu wyrzutów.

Rozwodom   nie   sprzyjał   też   z   pewnością   nakaz   próby

pogodzenia się zwaśnionej pary. Skłóceni małżonkowie musieli
spędzić noc w świątyni  bogini o imieniu Viriplaca (Łagodząca

Mężowski Gniew) i przed ołtarzem wyznać bez ogródek swoje
winy, żale i pretensje. Według opinii współczesnych taka kłótnia

przed   ołtarzem   przynosiła   często   zbawienne   efekty.
Niejednokrotnie   kończyła   się   zgodą   małżonków,   którzy   odtąd

żyli ze sobą w harmonii aż do śmierci. Nie wiemy nic bliższego o
tej   metodzie.   Znając   jednak   pruderię   Rzymian,   możemy

powątpiewać,   czy   ktoś   towarzyszył   skłóconej   parze.   Tym
bardziej   że   zachowały   się   przekazy,   iż   ostateczne   pogodzenie

nierzadko   pieczętowano   natychmiastowym   fizycznym
zespoleniem.

Niestety, w II w. p.n.e. nawet Viriplaca straciła swoją moc.

Liczba rozwodów wzrosła, co więcej — pojawił się nowy obyczaj

w   życiu   rodzinnym:   rozwody   inicjowane   przez   kobiety.   W

background image

wypadku,   gdy   żona   nie   przeszła   pod   władzę   rodziny   męża,
sprawa była prosta: małżonka opuszczała dom męża i wracała do

rodziców.   W   przeciwnym   razie   rozwód   wymagał   prawnych
uregulowań. Strona odtrącona musiała się podporządkować; nie

zanotowano żadnych prób nakazania powrotu do porzuconego.
Wybiegając tak daleko w dziedzinie równouprawnienia kobiet,

Rzymianie   podważyli   tradycyjną   rolę   mężczyzny   w   życiu
rodzinnym państwa. Na efekty tego nie trzeba było długo czekać.

Granicę zmian w obyczajowości rzymskiej stanowiła II wojna

punicka (218-202 r. p.n.e.). Wieloletnie zmagania z Hannibalem

spowodowały znaczne straty w ludziach, co wpłynęło na politykę
rodzinną państwa. Wiadomo, że pod mieczami Kartagińczyków

ginęli   głównie   mężczyźni,   i   to   w   kwiecie   wieku.   Gwałtownie
wzrosła liczba młodych wdów, które nie zamierzały pozostawać

w   tym   stanie   do   końca   życia.   Tymczasem   długoletnia   służba
wojskowa   nie   sprzyjała   ożenkom.   Zauważalny   spadek   liczby

zawieranych   małżeństw   wymusił   kontrakcję   zatroskanych
sytuacją cenzorów. Wprowadzono podatek od bezżenności, który

jednak nie przyniósł spodziewanych efektów. W rzeczywistości
kara dotknęła ludzi zamożnych, dla których kwota podatku nie

miała   większego   znaczenia.   Nie   przyniosła   także   pożądanego
skutku   podbudowa   ideologiczna.   Cenzor   Metellus   cierpliwie

tłumaczył   współobywatelom:   „Jeżeli   moglibyśmy   [...]   żyć   bez
kobiet, wszyscy zrezygnowalibyśmy z tego kłopotu. Ale że natura

tak pokierowała, że ani z nimi wystarczająco wygodnie, ani bez
nich żadnym sposobem żyć nie można, należy raczej doradzać

trwały związek niż przelotną przyjemność”[5]. Sekundował mu
jeden z ówczesnych pisarzy: „Przywary kobiet należy albo tępić,

albo znosić. W pierwszym przypadku żona staje się lepsza, w
drugim   ty   sam   staniesz   się   doskonalszy”[6].   Nie   poskutkował

nawet propagowany obyczaj żenienia się z kobietami znacznie

[ 5 ]   –   A u l u s   G e l l i u s , Noce attyckie I, 6, 1, [w:] Hellada i 

Roma, Warszawa 1958.

[6] – Tamże, I, 23, 1.

background image

młodszymi   od   swych   partnerów.   W   teorii   miało   to   zapewnić
możliwość ukształtowania żony według indywidualnych potrzeb

małżonka.   Praktyka   wykazywała   jednak,   iż   różnica   wieku   z
czasem   zwracała   się   przeciwko   mężowi.   Kiedy   mężczyzna

pragnął   już   tylko   spokoju,   kobieta   brała   odwet   za   lata
podporządkowania.   Z   upływem   wieków   kobiety   rzymskie

stawały   się   coraz   mniej   uległe,   zwiększyła   się   ich   aktywność
życiowa.   Stary   Katon   grzmiał   w  senacie,   iż   Rzymian   czeka   to

samo co pewien lud na jednej z wysp, gdzie ród męski został
całkowicie wytępiony przez kobiety!

Homoseksualizm po rzymsku

o   opanowaniu  południowej   Italii   Rzym   znalazł   się   pod
wpływem kultury greckiej.  Jedną  z pierwszych tego  oznak

było pojawienie się w stolicy zawodowych kurtyzan. Rzymianie
nigdy nie uważali płatnej miłości za coś występnego. Co więcej,

traktowali   ją   jako   naturalne   uzupełnienie   życia   erotycznego
społeczeństwa.   Zainteresowanie   kurtyzanami   wykazywali

zwłaszcza młodzi obywatele, którzy ze względu na brak środków
finansowych   nie   mogli   sobie   pozwolić   na   posiadanie   stałej

partnerki.   Ograniczone   możliwości   płatnicze   powodowały,   iż
większość młodzieńców stać było na rzadkie wizyty u obiektów

westchnień.   Rodziło   to   liczne   frustracje,   tym   bardziej   iż
kurtyzany   umiejętnie   podsycały   męską   niecierpliwość.

Szczególne   mistrzostwo   w   potęgowaniu   napięcia   erotycznego
wykazywali  stręczyciele.  Normalnym  widokiem  stał  się   młody

mężczyzna   czekający   o   zmroku   u   drzwi   wybranki.   Nie   było
pieniędzy,   nie   było   zaspokojenia.   Często   rozpalony   żądzą

młodzieniec usiłował siłą sforsować drzwi czy okna. W takich
sytuacjach   skutecznym   środkiem   na   ostudzenie   miłosnego

zapału okazywały się kamienie, pałki, pięści. Częstokroć musiały
interweniować   służby   miejskie,   by   przywrócić   porządek.   I

pomyśleć, że jeszcze sto lat wcześniej miłość i seks uważano w
Rzymie za temat tabu.

P

background image

Niewiele   natomiast   zmieniło   się   podejście   Rzymian   do

stosunków homoseksualnych. Tolerowano je, kiedy bierną rolę

odgrywał   osobnik   niebędący   obywatelem   rzymskim.
Kategoryczny zakaz dotyczył sytuacji odwrotnej. Podobnie jak w

wypadku   cudzołóstwa   podstawowym   przeciwwskazaniem   dla
tego   rodzaju   miłości   było   „skażenie   krwi   rzymskiej”.

Liberalizacja   obyczajów  seksualnych   w   tej  dziedzinie   polegała
głównie na tym, że przestano się ukrywać z uczuciami wobec

niewolników   i   służących.   Jeżeli   natomiast   ofiarą   namiętności
padał   obywatel   rzymski,   wówczas   prawo   okazywało   się

bezwzględne. Kronikarze notują przypadki wyroków więzienia
dla uwodzicieli. Wyjątkowo ostro reagowały władze wojskowe,

doskonale   zdając   sobie   sprawę,   że   armia   jest   miejscem
szczególnie narażonym na pederastię. Głośny skandal wybuchł

na przełomie II i I w. p.n.e. w oddziałach Gajusza Mariusza. Jego
bohaterem   stał   się   siostrzeniec   wodza,   znany   ze   swoich

homoseksualnych upodobań. Wytrwale usiłował uwieść jednego
ze   swoich   podwładnych   o   imieniu   Trebonian.   Kiedy   nie

podziałały perswazje, próbował zgwałcić podwładnego. Ten w
obronie   własnej   zabił   napastnika.   Sprawę   osobiście   osądził

Mariusz.   Przyznał   zabójcy   nagrodę,   potępiając   postępowanie
siostrzeńca.   Zgodnie   z   zasadami   obowiązującymi   w   armii

rzymskiej   im   wyższe   były   stopień   i   zasługi   winowajcy,   tym
większe konsekwencje. Można więc przypuszczać, iż gwałciciel i

tak   nie   uniknąłby   surowej   kary.   Sądy   z   reguły   brały   stronę
napastowanych,   nie   wdając   się   zbytnio   w   analizę   przebiegu

wydarzeń. Zarazem jednak nikt nie zwracał uwagi na męskich
faworytów   wodzów,   oczywiście   pod   warunkiem,   że   nie   byli

obywatelami rzymskimi.

Zupełnie   natomiast   brakuje   informacji   o   stosunkach

lesbijskich   w   tamtym   okresie.   Problem   pederastii   rysuje   się
całkiem   wyraźnie,   a   miłość   lesbijska   wydaje   się   nie   istnieć.

Obyczaje   się   jednak   zmieniały   i   niebawem   miał   przyjść   czas
również i na nią.

background image

Poeci i kurtyzany

ałkowite   przemiany   w   życiu   obyczajowym   przyniósł   I   w.
p.n.e. Po osiągnięciu dominującej pozycji w basenie Morza

Śródziemnego republika rzymska weszła w stan ostrego kryzysu
ustrojowego.   Największe   mocarstwo   świata   starożytnego

zarządzane   było   według   archaicznych   zasad,   zupełnie
nieprzydatnych w zmienionej sytuacji. Coraz większe znaczenie

miały ambicje polityków, przy czym niepoślednią rolę odgrywały
aspiracje   kobiet.   Nie   mogąc   osobiście   osiągać   stanowisk

politycznych,  wykorzystywały one w tym celu mężów, synów,
kochanków. Kobieta rzymska weszła w życie publiczne i zajęła w

nim znaczącą pozycję. Córki Rzymu daleko już odeszły od ideału,
który   kreślił   Katon.   Przestały   być   cichymi   i   pokornymi

strażniczkami   domowego   ogniska.   Rzadkie   przypadki
kultywowania dawnych tradycji otaczano oficjalnie szacunkiem,

ale   w   rzeczywistości   kwitowano   uśmiechem   politowania.
Władza,   majątek,   miłość   i   seks   —   oto   wartości,   do   których

przywiązywano  największą   wagę.  Damy  z  najlepszych  domów
rywalizowały   z   kurtyzanami.   Córki   znakomitych   rzymskich

rodów   tańczyły,   śpiewały,   grywały   na   lirze.   Odziewały   się   w
lekkie szaty, bardziej podkreślające nagość niż ją osłaniające. Nie

chciały rodzić dzieci, twierdząc, że to szkodzi urodzie. Oddawały
się licznym miłostkom i albo pozostawały w wolnych związkach,

albo   zmieniały   mężów   jak   rękawiczki.   Kobieta   rozwiedziona
przestała   uchodzić   za   osobę   godną   politowania,   co   więcej   —

większość małżeństw rozpadała się z inicjatywy żon. Rozwódki
swobodnie zarządzały swoim majątkiem, stając się dla mężczyzn

bardziej   atrakcyjnymi   partnerkami   życiowymi   niż   młode
dziewczęta   —   zarówno   ze   względu   na   swoje   doświadczenie

erotyczne, jak i zasoby finansowe oraz koneksje polityczne.

C

Miarą upadku obyczajów wydaje się głośny skandal, który

wybuchł   w   62   r.   p.n.e.   W   tymże   roku   w   domu   Najwyższego
Kapłana   odbywały   się   tradycyjne   misteria   poświęcone   Dobrej

Bogini.   Zgodnie   z   odwiecznym   rytuałem   w   obrzędach

background image

uczestniczyły  wyłącznie   kobiety.   Nawet   sam gospodarz   (a   był
nim   Juliusz   Cezar)   na   czas   uroczystości   opuścił   dom.   Kiedy

ceremonia  trwała  w najlepsze,  rozległy się  przeraźliwe krzyki
jednej   ze   służących.   Za   chwilę   wszyscy   już   wiedzieli,   że   w

budynku   znajduje   się   mężczyzna   przebrany   za   kobietę.
Winowajcą   okazał   się   znany   awanturnik,   niejaki   Publiusz

Klodiusz.   Uroczystości   przerwano,   a   zgorszone   panie
natychmiast   opuściły   dom   Najwyższego   Kapłana.   Następnego

dnia matka Cezara oficjalnie zawiadomiła władze o dokonanym
świętokradztwie. Słusznie podejrzewała, iż Klodiusz nie mógł się

znaleźć w domu bez wiedzy i zgody synowej. Wkrótce o sprawie
dowiedziała się cała stolica, ale jakoś bezbożnik nie spotkał się ze

szczególnym   potępieniem.   Większość   elity   rzymskiej
potraktowała incydent w kategoriach humorystycznych — oto

bowiem   weszli   sobie   w   drogę   dwaj   znani   kobieciarze,   ściśle
współpracujący   ze   sobą   w   sprawach   politycznych.   Pikanterii

aferze dodawał fakt, że Cezar, który słynął z uwodzenia cudzych
żon,   został   teraz   wystawiony   na   pośmiewisko.   Sprawa

prawdopodobnie   pozostałaby   wyłącznie   ciekawostką
obyczajową,   gdyby   nie   inicjatywa   grupy   senatorów,   którzy

uznali, iż nadarzyła się doskonała okazja do skompromitowania
obu polityków. Nikt nie miał wątpliwości, że chodzi wyłącznie o

cele   polityczne,   nie   zaś   o   obronę   tradycji   religijnej.   Wyrok
skazujący na Klodiusza oznaczałby koniec jego kariery, a przy

okazji   skompromitowano   by   Cezara.   Wytoczono   więc
kochankowi   Pompei   proces,   zarzucając   mu   profanację   święta.

Jednym   z   pierwszych   przesłuchiwanych   był   Cezar.   Zachował
kamienny spokój, zeznając, iż według jego wiedzy żona go nie

zdradziła.   Klodiusz   po   prostu   wykazał   poczucie   humoru.
Przebrał się za zgodą Pompei wyłącznie dla zabawy, bez żadnych

złych zamiarów. Argumentacja Cezara wydaje się jak najbardziej
logiczna i jedyna do przyjęcia. Ale, jak wykazało dalsze śledztwo,

żona go zdradziła i nic już nie mogło tego cofnąć. Teraz należało
sprawę   maksymalnie   wyciszyć,   bo   zbytni   hałas   mógł   tylko

zaszkodzić.   Zresztą,   zważywszy  na   jego   reputację,  odgrywanie

background image

roli obrażonego męża wzbudziłoby co najwyżej niesmak. Poza
tym   Klodiusz   był   Cezarowi   potrzebny.   Proces   stał   się   jednak

doskonałą   okazją   do   załatwienia   prywatnych   porachunków
między   politykami.   Senatorowie   występujący   w   charakterze

świadków   wygłaszali   wstrząsające   rewelacje   natury
obyczajowej. Lucjusz Lukullus (były szwagier Klodiusza) zeznał

pod przysięgą, iż oskarżony utrzymywał kazirodcze stosunki z
rodzoną   siostrą,   czyli   żoną   świadka.   Co   więcej,   jednocześnie

współżył   z   drugą   siostrą.   Trzy   pokolenia   wcześniej   podobna
informacja spowodowałaby automatyczne wdrożenie śledztwa,

teraz   jednak   sędziowie   spokojnie   przeszli   do   porządku
dziennego   nad   tymi   rewelacjami   i   nikt   ani   myślał   sprawdzać

zeznań.   Sprawa   wlokła   się   miesiącami   i   ostatecznie   dopiero
przekupstwo   zapewniło   Klodiuszowi   uniewinnienie.   A   wtedy

Cezar   niezwłocznie   rozwiódł   się   z   Pompeją.   Zdziwionym
przyjaciołom z właściwym sobie tupetem wyjaśnił, iż jego żona

musi pozostawać poza wszelkimi podejrzeniami.

W   okresie   upadku   republiki   nastąpiło   tak   znaczne

rozluźnienie obyczajów, iż wydawać się mogło, że w świecie tym
zabrakło   miejsca   dla   kurtyzan.   Po   cóż   profesjonalistki   wobec

uczynności   uczciwych   kobiet   i   uległości   niewolnic   (i
niewolników) oraz służby domowej? Okazało się jednak, że na

najstarszy   zawód   świata   zawsze   istnieje   zapotrzebowanie.
Wystarczy   wspomnieć   aktorkę   Cysteris,   która   wywierała

znaczny   wpływ   na   Antoniusza.   Ofiarami   miłości   do   kurtyzan
padli   dwaj   znani   poeci   tego   okresu:  Albius   Tibullus  i  Sextus

Propercjusz.   Pierwszy   z   nich   pochodził   z   arystokratycznego
rodu,   znacznie   podupadłego   finansowo   w   czasie   wojen

domowych. Pierwsze dwadzieścia lat życia spędził w rodzinnej
wiejskiej   posiadłości.   Uwielbiał   przebywać   wśród   pól,   lasów   i

winnic, z dala od wielkomiejskiego zgiełku. W odróżnieniu od
większości rówieśników wcale nie spieszył się z rozpoczęciem

kariery publicznej. A otwierały się przed nim całkiem obiecujące
perspektywy, jego protektorem bowiem został Mesala Korwinus,

jeden   z   najbliższych   współpracowników   Antoniusza.   Mając

background image

niewiele   ponad   dwadzieścia   lat,  Albius  poznał   pochodzącą   z
Delos grecką kurtyzanę. Nie wiemy, jak się nazywała naprawdę,

pozostaniemy   więc   przy   imieniu   Delia,   które   nadał   jej   poeta.
Pojawienie   się   kobiety   w   jego   życiu   wydaje   się   nieuchronne.

Tibullus   był  zajadłym  pacyfistą   i   jak  większość  ludzi  o   takich
przekonaniach wykazywał ogromne zainteresowanie sprawami

miłości   i   erotyki.   Szukał   związku   seksualnego   popartego
uczuciem.  Kiedy więc poznał Delię, uznał,  że spełniły się jego

najskrytsze marzenia. Odmówił wyjazdu z armią Mesali, odrzucał
wszystko, co nie wiązało się z osobą kochanki. Rozumiał, że nie

powinien jej poślubić, ale starał się o tym nie myśleć. Chciał, by
teraźniejszość trwała wiecznie, bez względu na konsekwencje.

Wreszcie jednak, nieprzytomnie zakochany, postanowił, wbrew
obyczajom, ożenić się z Delią. Doszedł do wniosku, że prawdziwe

uczucie wymaga zespolenia ciałem i duszą. Różnica urodzenia
nie jest ważna. W jego wierszach nie widać wahania. Przepełnia

je   radosny   erotyzm,   uczucie   bowiem   nierozerwalnie   wiązał   z
seksem,   uważając,   że   tylko   w   ten   sposób   osiąga   się   pełnię

szczęścia. Mimo to jednak Tibullus uległ presji otoczenia (a może
też i kochanki) i w końcu wyruszył z armią Mesali na Wschód.

Daleko wszakże nie zawędrował. W Grecji powaliła go choroba,
którą   poeta   przyjął   z   radością.   Niedoszły   żołnierz,   poważnie

osłabiony, został odesłany do Italii. Wiedział, że armia obejdzie
się bez niego, a on będzie mógł teraz spędzać czas w ramionach

Delii. Kiedy jednak wrócił do kraju, doznał szoku. Kurtyzana nie
czekała na niego! Jako osoba praktyczna zdążyła już zadbać o

swoją   przyszłość.   Nie   wierzyła,   że   Tibullus   pokona   opór
otoczenia, a ona nie mogła czekać. Zresztą wyjechał na wojnę i

nie wiadomo było, czy wróci z niej żywy. Rozsądna dziewczyna
znalazła więc sobie starszego, zamożnego partnera. Tłumaczyła

poecie,   że   Rzym   i   tak   nie   uznałby   małżeństwa   arystokraty   z
kurtyzaną. Damy z najlepszych rodzin mogły zachowywać się jak

nierządnice,   nie   tracąc   miejsca   wyznaczonego   im   przez
urodzenie.   Natomiast   kurtyzana,   mimo   wierności   jednemu

partnerowi,   nie   miała   prawa   wejść   pomiędzy   dobrze

background image

urodzonych. A ona musiała myśleć o przyszłości. Nic nie trwa
wiecznie,   zwłaszcza   zaś   młodość  i   uroda.  Kurtyzana   ma   mało

czasu,   by   zapewnić   sobie   dostatnią   starość.   Dlatego   żegnaj,
Tibullusie. Było miło, ale takie jest życie.

Zgorzkniały   poeta   wyjechał   z   armią   Mesali   do   Galii.   Tam

znalazł na krótko pocieszenie w ramionach niejakiego Maratusa,

męskiej prostytutki wysokiej kategorii. Następnie związał się z
kolejną kurtyzaną, którą nazywał Nemezis. Związek nie należał

do   udanych,   a   poeta   powoli   pozbywał   się   marzeń   o   miłości,
mogącej   wypełnić   życie.   Rozczarowany,   zmarł   w   wieku

trzydziestu   lat.   W   czasie   jego   pogrzebu   doszło   do   wyjątkowo
niesmacznej   sceny.   W   obecności   żałobników   Nemezis   i   Delia

wdały się między sobą w kłótnię, zajadle licytując się o to, którą z
nich   poeta   bardziej   kochał.   Ponadto   Delia   zarzucała   Nemezis

zdrady i okrucieństwo wobec kochanka, co ponoć przyczyniło się
do jego  śmierci, jej  antagonistka  zaś  obarczała  całą  winą  swą

koleżankę po fachu, a wszystko to działo się w obecności matki i
siostry Tibullusa, przy jego stosie pogrzebowym!

Ostatni   literacki   przedstawiciel   epoki,  Sextus  Propercjusz,

również opiewał nieszczęśliwą miłość. Jednakże obiektem jego

uczuć była rzymska arystokratka o imieniu Hostia, która wybrała
płatną   miłość   jako   sposób   zarabiania   na   życie   (stary   Katon

musiał   przewracać   się   w   grobie!).   Sam   Propercjusz,   w
odróżnieniu   od   swojego   poprzednika,   nie   był   nowicjuszem   w

dziedzinie uczuć i seksu. Już wcześniej poznał tajemnice płatnej
miłości,   wiążąc   się   z   niejaką   Licynną,   zawodową   kurtyzaną.

Dopiero jednak Hostii ofiarował swoje serce. Jego wybranka była
ideałem kurtyzany. Urodziwa, elegancka i wykształcona, pięknie

śpiewała   i   tańczyła.   W   dodatku   miała   wrodzony   dar   do
uprawiania miłości. Od samego początku Hostia nie pobierała od

swego kochanka opłat za usługi seksualne, co mogło sugerować,
że łączy ich prawdziwe uczucie. Co więcej, przez pewien czas

Propercjusz był jej jedynym partnerem. Później jednak Hostia
wróciła do dawnego trybu życia. Wówczas poeta postanowił z

nią zerwać, nie chcąc dzielić się ukochaną z innymi mężczyznami.

background image

Był zbyt delikatny, by narzucać Hostii swoją wolę. Już wcześniej
zresztą   uciekła   ona   z   pewnym   pretorem,   uchodzącym   za

mocnego człowieka, zaangażowanego w życie polityczne Rzymu.
Ostatecznie wróciła do kochanka, lecz wydarzenie to stanowiło

pierwsze poważne ostrzeżenie. Poeta pragnął szanować wolność
osobistą partnerki, ale w praktyce oznaczało to jedynie zgodę na

kolejne   zdrady.   Hostia   oczekiwała   tyranii   zarówno   w   życiu
seksualnym,   jak   i   w   zwykłych   codziennych   sprawach.

Poprzednim partnerom okazywała wyjątkową uległość, lecz byli
to ludzie o znacznie silniejszej konstrukcji psychicznej niż poeta.

Propercjusz   odrzucał   rolę   pana   i   władcy,   marząc   o   związku
opartym na równouprawnieniu. Może i Hostia to doceniała, ale

jej kobieca natura domagała się stanowczych męskich decyzji.
Zresztą poeta też nie był wierny partnerce. Kiedy ona wyjeżdżała

z   jakimś   mężczyzną,   z   reguły   szukał   zapomnienia   w   innych
ramionach. Czuł do siebie obrzydzenie, lecz odmiana seksualna

stanowiła   dla   niego   przejaw   zdrowego   rozsądku.   Mimo   to
cierpiał   i   marzył   o   jakimś   bliżej   nie   określonym   związku

idealnym.   Marzenia   pozostały   jedynie   w   sferze   psychicznej;   z
upływem czasu spotkania kochanków stawały się coraz rzadsze,

aż wreszcie ustały zupełnie. Wkrótce potem Hostia zmarła.

Miłość i polityka

imo   swobody   obyczajowej   przypadki   małżeńskiej   miłości

popartej   wiernością   budziły   uznanie   współczesnych.

Gnejusz   Pompejusz   zbliżał   się   do   pięćdziesiątki,   kiedy   ze

względów politycznych poślubił młodziutką córkę Cezara, Julię.
Odtąd   zaczął   wyraźnie   zaniedbywać   obowiązki   publiczne.

Podobno cały czas poświęcał młodej żonie. Wspólnie przebywali
w   ogrodach   stolicy   i   rezydencjach   na   obszarze   Italii.   Miłość

wodza była w pełni odwzajemniana. Małżonkowie nie rozstawali
się   niemal   w   ogóle,   tak   jakby   sprawiała   im   cierpienie   każda

chwila   spędzona   osobno.   Współcześni   nie   mogli   wyjść   z
zachwytu: małżeństwo zawarte z rozsądku, dla określonego celu

M

background image

politycznego,   zamieniło   się   w   sielankę.   Niestety,   szczęście   nie
trwało   długo.   Po   czterech   latach   Julia   zmarła   w   połogu.   Jej

pogrzeb   stał   się   wielką   manifestacją   mieszkańców   Rzymu.
Szczęście, które dała mężowi, uświadomiło wszystkim, że nawet

w   najbardziej   zepsutych   czasach   istnieją   takie   wartości,   jak:
miłość,   wierność,   lojalność   małżeńska.   Powszechnie   żałowano

młodej   kobiety,   tym   bardziej   że   wraz   z   jej   śmiercią   zniknęła
ostatnia nić wiążąca Cezara z Pompejuszem.

Pompejusz   ożenił   się   jeszcze   raz.   Nowe   małżeństwo

stanowiło   zewnętrzny   przejaw   zmiany   orientacji   politycznej   i

było całkowicie zgodne z jego postawą życiową, według której
sprawy  prywatne   powinny  ustępować działalności  politycznej.

Inaczej rozumował jego antagonista. Nie licząc okresu wczesnej
młodości, Cezar traktował zawsze sprawy erotyki jako swoisty

Pompejusz

background image

relaks. Interesował go seks, ale starał się nie łączyć sfery doznań
intymnych   z   polityką.   Co   prawda   i   on   zawierał   związki

małżeńskie   obliczone   na   korzyści   polityczne,   lecz   do   historii
obyczajów   przeszedł   jako   jeden   z   największych   uwodzicieli

starożytnego   Rzymu.   Lubił   pozyskiwać   względy   kobiet
dojrzałych, mających doświadczenie w miłości. Zachowywał się

wobec   nich   szarmancko,   jak   przystało   na   dżentelmena.
Prawdopodobnie za życia wodza znaczna część jego podbojów

miłosnych   pozostawała   w   tajemnicy,   a   ujawnili   je   dopiero
późniejsi   kronikarze.   Lista   kochanek   Cezara   jest   imponująca   i

znajdują się na niej pierwsze damy stolicy. Nie zabrakło wśród
nich   również   trzeciej   żony   Pompejusza   i   małżonki   Marka

Krassusa,   czyli   połowic   pozostałych   triumwirów.   Najwięcej
jednak emocji wzbudziły  dwa związki przyszłego dyktatora: z

Serwillą oraz z królową Egiptu Kleopatrą. W czasie pierwszego
romansu   odnotowano   jedyny   przypadek   niedyskrecji   Cezara.

Któregoś   wieczoru   brał   on   udział   w   posiedzeniu   senatu
poświęconym   spiskowi   Katyliny.   Większość   uczestników

zebrania domyślała się, że Cezar jest zamieszany w sprawę, toteż
uważnie go obserwowała. W pewnej chwili doręczono mu list z

zewnątrz.   Wówczas   nieprzejednany   wróg   Cezara,   Marek
Porcjusz Katon (przyrodni brat Serwilli), krzyknął, iż oto właśnie

zdrajca otrzymał informacje od wrogów państwa. Wtedy Cezar z
uśmiechem podał mu list, prosząc, aby go głośno odczytał. A był

to liścik miłosny od Serwilli! Cezar nie ryzykował. Wiedział, że
Katon   rozpozna   pismo   siostry   i   na   pewno   zechce   uniknąć

skandalu. Upartemu republikaninowi należała się nauczka. Katon
cisnął w Cezara kartką i na tym sprawa się zakończyła.

Romans z Serwillą był jednym z nielicznych, do których Cezar

się jawnie przyznawał. Nie miał zresztą powodu, aby cokolwiek

ukrywać. Serwillą była osobą wolną i nie zamierzała więcej wyjść
za   mąż.   Natomiast   sam   dyktator   nigdy   się   nie   przejmował

swoimi małżonkami. One powinny potulnie znosić niewierność
męża. Kiedy jednak zdradziła go Pompeja, niezwłocznie się z nią

rozwiódł.   Wspomniany   wcześniej   Marek   Porcjusz   Katon

background image

Młodszy,   prawnuk   słynnego   Katona   Starszego,   uchodził   za
obrońcę   starorzymskich   cnót.   Tymczasem   w   jego   biografii

znaleźć można zadziwiające fakty dotyczące życia rodzinnego. Z
pierwszą   żoną   rozwiódł   się   z   powodu  jej   niewierności.   Skoro

bowiem nawet Cezar twierdził, iż jego żona powinna pozostawać
poza wszelkimi podejrzeniami, to cóż dopiero towarzyszka życia

Katona!   Ożenił   się   po   raz   drugi   i   prowadził   życie   rodzinne
zgodne z uznawanymi przez siebie wartościami. Kiedy miał już

trójkę   dzieci,   zgłosił   się   do   niego   sędziwy   i   bogaty   retor
Hortensjusz.   Od   lat   zaprzyjaźniony   z   Katonem,   teraz

zaproponował mu połączenie się więzami rodzinnymi. Poprosił
więc o rękę jego córki, bynajmniej nie przejmując się tym, że jest

już ona mężatką. Przekonywał, iż bardziej od jej męża nadaje się
na zięcia Katona. Ponadto nie powinno się skazywać dziewczyny

na przymusową bezpłodność, czego dopuszcza się jej małżonek,
nie   chcąc   mieć   więcej   dzieci.   Jeżeli   zaś   zięciowi   polityka

rzeczywiście zależy na żonie, to on mu ją zwróci niezwłocznie po
narodzinach   potomka.   Po   krótkim   namyśle   Katon   odrzucił

propozycję   przyjaciela.   Wówczas   ten   złożył   inną   ofertę.
Zauważył, że przecież polityk ma już ze swoją żoną trójkę dzieci i

również   nie   pragnie   ich   więcej.   On   zaś   nie   doczekał   się
potomstwa,   któremu  mógłby  przekazać  majątek.   A  któż   lepiej

nadaje się na matkę jego dziecka niż Marcja, która udowodniła
swoją   płodność,   a   poza   tym   jest   uosobieniem   wszelkich   cnót.

Niech   więc   przyjaciel   odstąpi   mu   swoją   żonę!   Katon   uległ
wymowie argumentów Hortensjusza i wyraził zgodę! Co więcej,

zgodził się też ojciec Marcji. Małżeństwo zostało rozwiązane i
wkrótce Katon osobiście wziął udział w zaślubinach byłej żony z

Hortensjuszem...

Stary dziwak nie doczekał się jednak potomstwa. Znacznie

młodsza od niego żona wyczerpała siły retora i ten niebawem
zmarł. Ogromny majątek odziedziczyła po nim żona, która rychło

ponownie poślubiła Katona...

Obaj mężczyźni przestrzegali (w swoim mniemaniu) zasad

starorzymskiej moralności. Składana przed cenzorami przysięga

background image

zobowiązywała   do   zawierania   małżeństw   wyłącznie   w   celach
prokreacji. Skoro Katon doczekał się już sukcesorów, to nadeszła

pora   na   Hortensjusza.   Takiej   logice   nie   można   niemal   nic
zarzucić.   Tyle   że   nikt   się   nie   liczył   z   uczuciami   Marcji.

Potraktowano ją przedmiotowo, jedynie jako narzędzie służące
do rozrodu. Chyba że myślała ona tak jak Katon. Czyż nie bardziej

ludzki był Cezar obrzucający kochanki kosztownymi prezentami,
dbały   o   ich   uczucia?   W   I   w.   p.n.e.   zimny   i   kostyczny   Katon

uchodził   za   żywą   skamielinę.   Ale   chyba   nawet   w   dawnych
czasach nie posuwano się aż tak daleko w lekceważeniu uczuć

kobiety...

Trudno się oprzeć wrażeniu, iż znaczny (a może decydujący)

wpływ   na   postanowienie   Katona   miał   stan   majątkowy
Hortensjusza. Wszak po śmierci retora wszystko odziedziczyła

Marcja, a ponownie wychodząc za Katona, wniosła mu ogromny
posag. Zauważyli to już współcześni, ale gorliwie zastrzegali, że

polityk nie był zainteresowany finansowym aspektem sprawy.
Podobno   jako   człowiek   wyjątkowo   prawy,   nie   przywiązywał

wagi do rzeczy tak przyziemnych jak posag żony. Być może, lecz
jakoś   nic   nie   wiadomo,   aby   polityk   wzgardził   majątkiem

Hortensjusza. Nie ofiarował go na żaden cel dobroczynny,  nie
przekazał   żadnej   świątyni.   Może   i   nie   korzystał   z   niego

bezpośrednio,   ale   pieniądze   retora   weszły   w   skład   majątku
rodzinnego i w każdej chwili były do dyspozycji. A odziedziczone

nieruchomości przynosiły stały dochód.

Miłość grecka nad Tybrem

a   przełomie   II   i   I   w.   p.n.e.   nastąpiła   znaczna   zmiana   w

poglądach   Rzymian   na   miłość   homoseksualną.   Już   w

kilkanaście   lat   po   opisanym   wyżej   skandalu   z   siostrzeńcem

Mariusza   nikogo   nie   dziwiły   tego   typu   stosunki   między
obywatelami rzymskimi. Antagonista Mariusza, Korneliusz Sulla,

utrzymywał   przy   swoim   sztabie   całą   gromadkę   męskich
faworytów. Byli to co prawda wyzwoleńcy i niewolnicy (a więc

N

background image

osobnicy, z którymi miłości nie zabraniało prawo), ale oficjalna
obecność   kochanków   świadczy   o   postępującej   liberalizacji

obyczajów.   Następny   przykład   nosi   już   znamiona   całkowitego
braku poszanowania dla starych praw, a dotyczy Juliusza Cezara,

skądinąd   znanego   jako   nieposkromionego   uwodziciela   dam   z
arystokracji rzymskiej. Otóż mając nieco ponad dwadzieścia lat,

przyszły   dyktator   służył   w   Azji   Mniejszej   w   armii   Lucjusza
Lukullusa   (tego   samego,   który   później   oskarżał   Klodię   i

Klodiusza o kazirodztwo). W ramach obowiązków służbowych
młody   arystokrata   trafił  kiedyś   na   dwór   króla   Nikomedesa   w

Bitynii.   Stary   władca   reprezentował   wszystkie   cechy,   które
Rzymianom kojarzyły się z monarchią hellenistyczną. Był leciwy,

gruby, bogaty i sprawował władzę absolutną. Ponadto zgodnie z
obyczajami rodzimej kultury, manifestował pederastię. Młodego

Rzymianina olśnił przepych orientalnego dworu. W porównaniu
z   tym,   co   zastał   w  pałacu  Nikomedesa,   posiadłości   rzymskich

bogaczy wydały mu się nuworyszowskie i pozbawione smaku.
Stara   kultura   grecka   w   wydaniu   hellenistycznym   miała

specyficzne wyrafinowanie, z którym nie mógł się równać nawet
najbardziej   wyszukany   luksus   rzymski.   Cezar   uległ   fascynacji

stylem życia dworu Nikomedesa, co więcej — został kochankiem
króla. Opuścił wprawdzie Bitynię, wracając do armii Lukullusa,

ale niebawem zjawił się ponownie pod błahym pretekstem. W
stolicy Bitynii  przebywało wielu rzymskich kupców i zażyłość

Cezara z monarchą nie mogła ujść ich uwagi. Wkrótce w całym
Rzymie huczało od plotek. Podobno ktoś nawet widział Cezara,

jak   w   damskim   stroju   przemykał   do   sypialni   króla...   Warto
zwrócić   uwagę   na   jeden   aspekt   sprawy.   W   związku   z

Nikomedesem   Cezar   bez   wątpienia   odgrywał   rolę   bierną,   po
prostu oddawał się kochankowi, i co do tego nie ma żadnych

wątpliwości. Zachodził więc przypadek skażenia krwi rzymskiej,
który   —   zgodnie   z   nadal   obowiązującymi   przepisami   —

powinien   być   surowo   ukarany.   Tymczasem   nic   takiego   nie
nastąpiło. Przeciwnicy przyszłego dyktatora nagłaśniali sprawę,

ale   wyłącznie   z   powodów   politycznych.   Starali   się

background image

zdyskredytować go w oczach opinii publicznej jako pederastę,
zwolennika   monarchii   absolutnej,   wielbiciela   obcych   wzorów

kulturowych.   Skoro   zaakceptował   normy   obyczajowe
obowiązujące   na   dworze   Nikomedesa.   to   zapewne   myśli   o

przeszczepieniu ich na grunt rzymski. A skoro nie ukrywa swoich
zamiarów   wprowadzenia   jedynowładztwa,   to   zapewne   marzy

mu się zamiana republiki w monarchię absolutną. Nic dodać, nic
ująć.   Nikt   ani   pomyślał   o   ukaraniu   Cezara   za   skażenie   krwi

rzymskiej!   Przepisy   regulujące   te   sprawy   były   już   wówczas
martwe   wobec   zmieniających   się   obyczajów.   Wkrótce   zresztą

równie   smakowite   historie   zanotowano   w   samej   stolicy   i
również   nikomu   nie   przyszło   do   głowy   wyciągnąć   z   tego

konsekwencje prawne.

Bohaterem innej afery stał się Marek Antoniusz. W młodości

przeżył burzliwy romans ze swym rówieśnikiem Skryboniuszem
Kurionem.   Był   to   więc   związek   nietypowy   jak   na   ówczesne

obyczaje, bo w stosunkach homoseksualnych partnerów z reguły
dzieliła znaczna różnica wieku (np. Cezar i Nikomedes). Normy

etyczne   świata   greckiego   przyjęte   i   zaakceptowane   przez
Rzymian pochwalały tego rodzaju związki jako najlepszą drogę

do   wprowadzania   młodzieńców   w   świat   ludzi   dojrzałych.
Tymczasem Antoniusz i Kurion złamali tę niepisaną zasadę. Byli

rówieśnikami   o   podobnych   doświadczeniach,   pochodzili   z   tej
samej klasy, obaj mieli około dwudziestu lat. Trudno więc w ich

wypadku doszukać się jakiegoś dodatkowego elementu oprócz
fascynacji   fizycznej.   Poza   tym   Antoniusz   i   Kurion   zadziwiali

otoczenie siłą swej namiętności. Ogólnie przyjęte było, iż męskie
związki homoseksualne zawierały mniej gwałtownych uniesień

erotycznych niż związki heteroseksualne. Znaczna różnica wieku
między   partnerami,   duży   udział   łączącej   ich   więzi   duchowej

determinowały   zachowania   seksualne.   Akt   fizyczny   był   tylko
dopełnieniem, nie odgrywał głównej roli. Natomiast Antoniusz i

Kurion   oddawali   się   seksowi   z   młodzieńczym   zapamiętaniem.
Wzbudziło   to   obawy   ojca   Kuriona,   człowieka   o   dość

konserwatywnych poglądach. W pewnym momencie zdecydował

background image

się on na interwencję, osadzając syna w areszcie domowym. Nie
na wiele się to jednak zdało. Antoniusz nie zawahał się włamać

przez dach, aby tylko połączyć się z kochankiem!

Podobnie jak w wypadku Cezara był to przykład „skażenia

krwi   rzymskiej”.   I   podobnie   jak   w   tamtej   sytuacji   nikt   nie
zareagował zgodnie z prawem. Historia krążyła po Rzymie, ale

wyłącznie jako ciekawostka obyczajowa. Nikomu nie przyszło do
głowy wystąpić z propozycją ukarania występnych kochanków, a

jedynym człowiekiem, który się oburzył, był ojciec Kuriona. On
jednak,   jako   osobiście   zainteresowany,   miał   do   tego   prawo.

Zapewne   chciał   się   doczekać   wnuków,   a   związek   syna   z
Antoniuszem   nie   mógł   mu   ich   zapewnić.   Prawdopodobnie

obawiał   się,   iż   Kurion   pozostanie   przez   całe   życie
homoseksualistą, co wykluczało ojcostwo. Mylił się. Związek syna

z   Antoniuszem   okazał   się   typową   młodzieńczą   fantazją,   bez
następstw w okresie późniejszym.

background image

Eneasz i Dydona

istoria Rzymu, podobnie jak dzieje starożytnej Grecji, zaczęła

się na wybrzeżu Azji Mniejszej, w okolicach Troi. Dwadzieścia

lat przed wybuchem wojny trojańskiej bogini Afrodyta (Wenus)

spotkała  u  podnóży  góry  Ida  przystojnego  pasterza   o  imieniu
Anchizes. Bogini miłości miała wyjątkowo gorący temperament i

nie   zwykła   odmawiać  sobie   przyjemności.   Stanęła   więc  przed
Anchizesem,   udając   niewinną   dziewczynę   porwaną   z   domu

rodzinnego   przez   rozbójników  morskich.   Pasterz   wzruszył   się
losem pięknej nieznajomej i zaprosił ją do swojego szałasu. Tam

„niewinna   dziewczynka”  z  dużą  wprawą   go  uwiodła.   Fakt  ten
oraz   wyraźnie   zauważalne   doświadczenie   w   sztuce   miłosnej

mocno zastanowiły Anchizesa. Wówczas bogini ujawniła swoje
prawdziwe imię i zapowiedziała, że ich miłość przyniesie owoc.

Syn poczęty w wyniku miłosnych uniesień w szałasie będzie miał
przed sobą wielką przyszłość.

H

Bogini miłości dotrzymała słowa. Eneasz okazał się jednym z

najdzielniejszych   obrońców   miasta.   Praktycznie   tylko   Hektor

przewyższał go męstwem, a po jego śmierci obrona Troi spoczęła
na barkach potomka Wenus. W czasie owej strasznej nocy, kiedy

to wojska Achajów wdarły się do Troi, jedynie Eneasz nie stracił
głowy.   Widząc,   że   los   miasta   jest   przesądzony,   postanowił

ratować ludzi. Zdołał skupić wokół siebie gromadkę niedobitków
i na ich czele przebił się do lasów porastających okoliczne góry.

Tam   uchodźcy   zaczekali,   aż   Achajowie   odpłyną,   a   następnie
zbudowali   własną   flotę.   Zdecydowali   się   opuścić   miasto

zniszczone przez wroga. Skoro Troja padła, widocznie tak chcieli
bogowie i jej terytorium było przeklęte. Wsiedli zatem na okręty

i   odpłynęli   w   poszukiwaniu   nowej   ojczyzny.   Eneaszowi

R

ZYM

 

MITYCZNY

background image

towarzyszył   sędziwy   Anchizes   i   mały   syn   Askaniusz-Julus.   W
ruinach   Troi   zginęła   natomiast   żona   Eneasza,   toteż   wódz

wygnańców wyruszał na tułaczkę jako wdowiec.

Podobnie   jak   Odyseusz,   potomek   Wenus   przeżył   liczne

przygody.   Ale   przed   wodzem   Trojańczyków   stało   znacznie
trudniejsze zadanie. On nie szukał drogi do domu, on próbował

znaleźć   nową   ojczyznę   dla   swojego   ludu,   gdzie   ziemia   byłaby
urodzajna, teren łatwy do obrony, a tubylcy przyjaźni i chętni do

integracji z przybyszami. Z tego powodu Eneasz odrzucił pomysł
osiedlenia   się   we   wschodniej   części   Morza   Śródziemnego.

Potężne   państwa,   których   granice   dochodziły   do   wybrzeży
(Egipt,   imperium   Hetytów),   uniemożliwiały   plany   osadnicze.

Natomiast   na   brzegach   Morza   Czarnego   żyły   ludy   wyjątkowo
dzikie, a wygnańcy z Troi mieli jak na razie dosyć wojen. Basen

Morza   Egejskiego   zdominowali   Achajowie,   którzy   ostatnio
wystarczająco mocno dali im się we znaki. Nie po to uchodzili z

płonącej   Troi,   aby   znowu   walczyć   z   Grekami!   W   tej   sytuacji

Eneasz wynosi Anchizesa z płonącej Troi (obraz Federico Barocci)

background image

Eneasz skierował swoje okręty na zachód, w strony mało znane.

Po   kilku   latach   tułaczki   flotylla   przybiła   do   brzegów

dzisiejszej Tunezji. Tam oczom przybyszów ukazał się niezwykły
widok. Zobaczyli wznoszone od podstaw nowe, wielkie miasto.

Jego budowniczymi byli wygnańcy z miasta Tyr w Fenicji, którzy
na skutek walk wewnętrznych musieli opuścić rodzinny kraj i

szukać   nowego   miejsca   do   życia.   Na   ich   czele   stała   piękna
królowa Dydona, która w czasie wojny domowej straciła męża.

Uchodźcy   z   Tyru   i   Troi   szybko   przypadli   sobie   do   gustu.
Pozbawieni ojczyzny, łatwo mogliby stopić się w jeden naród.

Tym   bardziej   że   nigdy   wcześniej   nie   mieli   ze   sobą   żadnych
kontaktów   i   nie   dzieliły   ich   jakiekolwiek   urazy   z   przeszłości.

Dodatkowym   czynnikiem   sprzyjającym   integracji   obu   ludów
wydawał   się   fakt,   że   ich   przywódcy   byli   stanu   wolnego   i   w

rachubę wchodziło ewentualne małżeństwo. Zresztą Dydona nie
ukrywała,   że   potomek   Wenus   zrobił   na   niej   duże   wrażenie   i

chętnie by go widziała u swojego boku.

Któregoś dnia Eneasz i Dydona wybrali się wspólnie na łowy.

W   pewnej   chwili   przypadkiem   (?)   odłączyli   się   od   reszty
towarzystwa. Niebawem rozpętała się burza, która zmusiła ich

do schronienia się w pobliskiej jaskini. Tam w świetle błyskawic
stali   się   kochankami.   Królowa   była   szczęśliwa.   W   czasie   aktu

miłosnego   wydawało   jej   się,   że   błyskawice   są   płomieniami
weselnych pochodni. Znów miała przy sobie mężczyznę, którego

kochała i podziwiała. Czuła, że może wypełnić pustkę w sercu,
jaka zapanowała po śmierci męża. Co innego jednak odczuwał

Eneasz. Powodował nim umysł, nie serce. On się nie angażował,
lecz raczej pozwalał kochać i adorować. Jako rasowy mężczyzna,

bronił   się   przed   miłością,   próbując   stłumić   odruchy   serca.
Królowa podobała mu się jako kobieta, odpowiadała mu również

jej osobowość. Był wdowcem, mógł więc nawet poślubić Dydonę,
ale   jako   dojrzały   mężczyzna   nie   dał   się   ponieść   uczuciu.   Akt

seksualny sprawił mu wiele radości, lecz w jego mniemaniu to
Dydona   mu   się   oddała,   a   on   tylko   wykorzystał   sposobność.

Potrafił   oddzielić   seks   od   uczuć.   Wydarzenie   w   jaskini   nie

background image

zakłóciło   jego   trzeźwego   spojrzenia   na   świat.   Zaspokoił
pożądanie i ponownie stał się przywódcą ludu bez ojczyzny.

Być może zresztą syn Wenus pokochałby z czasem Dydonę,

niebawem jednak otrzymał przesłanie od bogów, że wybrzeże

Afryki   Północnej   nie   stanowi   kresu   jego   wędrówki,   że   jego
przeznaczeniem   jest   założenie   Rzymu,   nie   Kartaginy.   Nie

odczuwał specjalnego żalu z powodu rozstania z kochanką, może
jedynie   odrobinę   melancholii,   ale   każde   rozstanie   zawiera   w

sobie   element   smutku.   Natomiast   królowa   nie   mogła   się
pogodzić   z   myślą   o   utracie   kolejnego   mężczyzny,   którego

pokochała. Cierpiała też jej urażona duma, że Eneasz zdecydował
się ją opuścić bez protestu i wahania. Jego okręty szykowały się

do odpłynięcia, drużyna ładowała dobytek. Dydona obserwowała
to z kamiennym spokojem, chociaż w jej sercu szalała rozpacz.

Postanowiła, że nie przeżyje następnej nocy. I kiedy Trojańczycy
wypłynęli   w   morze,   królowa   popełniła   samobójstwo,

przeklinając   przed   śmiercią   niewiernego   kochanka.   Eneasz   z
pełnego   morza   obserwował   słup   dymu,   jaki   wzniósł   się   nad

stosem pogrzebowym partnerki. Nie przypuszczał, że w ten oto
sposób dał początek odwiecznej nienawiści Rzymu i Kartaginy.

Trojanie w Italii

łynąc   na   północ,   Eneasz   dotarł   do   Sycylii   (gdzie   zmarł
sędziwy   Anchizes),   a   następnie   dobił   do   Italii.   Okręty

uchodźców wylądowały w pięknej okolicy u ujścia Tybru. Być
może Eneasz zdecydowałby się płynąć dalej, gdyby sprawy nie

wzięły w swoje ręce kobiety. Miały już dosyć ciągłej wędrówki i
chybotliwych kadłubów zamiast domów. Ile lat można szukać na

morzu szczęścia? Ziemia, do której przybyli, jest równie dobra
jak każda inna. Koniec tułaczki! Tak więc kiedy mężczyźni ruszyli

na rozpoznanie terenu, kobiety podpaliły okręty. Eneasz i jego
drużyna nie mieli wyjścia — musieli pozostać u ujścia Tybru.

Wysłali tedy posłów do miejscowego władcy, prosząc o zgodę na
osiedlenie.

P

background image

Król   tego   terytorium   nosił   imię   Latynus.   Jego   siedziba

mieściła się w miasteczku Laurentum. Panował wraz ze swą żoną

Amatą.   Jego   córka   Lawinia   miała   wyjść   za   mąż   za   władcę
plemienia   Rutulów,   sąsiadującego   z   państwem   Latynusa   od

południa.   Narzeczonego   imieniem   Turnus   popierała   matka
dziewczyny. Sam król natomiast miał mocno mieszane uczucia

wobec   przyszłego   zięcia.   Co   prawda   nie   kwestionował   jego
kandydatury, ale wielokrotnie otrzymywał znaki, że jego córka

powinna wyjść za kogoś innego. Wyrocznie były zgodne: zięciem
króla zostanie przybysz z dalekich stron, który w oznaczonym

czasie pojawi się w Italii. Zrodzeni z tego związku potomkowie
będą po wiekach panować nad całym światem. Kiedy więc przed

Latynusem stanęli posłowie Eneasza, król doznał olśnienia. Oto
wreszcie   sprawdziły   się   przepowiednie.   Przyjął   wysłanników

trojańskich wyjątkowo gościnnie, po czym zaprosił Eneasza na
swój   dwór.   Syn  Wenus   wielce   przypadł  mu   do   gustu.   Trafnie

rozpoznał w nim urodzonego wojownika i przywódcę. Również
zaprawieni w bojach ludzie Eneasza spotkali się z jego życzliwą

oceną.   Któryż   władca   nie   chciałby   takiego   wzmocnienia   sił
obronnych swojego państwa? Latynus postanowił więc związać

przybyszów ze sobą na stałe i zaproponował ich przywódcy rękę
swojej córki. Był jednak pewien problem do rozwiązania. Turnus,

narzeczony Lawinii, nie zamierzał łatwo z niej zrezygnować, tym
bardziej że małżeństwo wiązało się z sukcesją po teściu. Władca

Rutulów   wiedział,   że   może   liczyć   na   poparcie   Amaty,   i   to
dodawało mu odwagi. Rzeczywiście żona Latynusa za wszelką

cenę starała się nie dopuścić do małżeństwa Lawinii z Eneaszem.
Pod pozorem uczestnictwa dziewczyny w obrzędach religijnych

uprowadziła   córkę   z   pałacu,   uniemożliwiając   szybki   ślub   z
potomkiem Wenus. Stopniowo narastał konflikt między Rutulami

a Trojanami. W czasie polowania syn Eneasza zabił jelenia, na
którego   zamierzał   się   jeden   z   pasterzy   Turnusa.   Między

myśliwymi doszło do kłótni, a następnie bójki. Wyciągnięto broń
i padli pierwsi zabici. W obiegowej opinii winni byli uchodźcy z

Troi.   Zdanie   to   podzielał   nawet   stary   Latynus,   mimo   całej

background image

sympatii do Eneasza i jego ludzi. Wybuchła wojna, w której po
jednej   stronie   stanęły   oddziały   trojańskie,   a   po   drugiej

wojownicy narzeczonego Lawinii wspomagane przez Latynusa.
Co   więcej,   sprzymierzeńcy   otrzymali   posiłki   od   innych   ludów

środkowej Italii. Jednakże pomimo dysproporcji sił Eneasz wcale
nie   stał   na   przegranej   pozycji.   Jego   ludzie   byli   wojownikami

zaprawionymi   w   bojach   pod   Troją,   a   lata   wędrówek   nie
pozwoliły im na zapomnienie wojennego rzemiosła. Początkowo

przewagę   zdobyli   sprzymierzeńcy,   którzy   wykorzystali   fakt
rozdzielenia sił przez Eneasza. Askaniusz poniósł ciężkie straty, a

zginął   najbliższy   przyjaciel   Eneasza,   Pallas.   Zabił   go   osobiście
Turnus   i   na   znak   triumfu   założył   sobie   na   biodrach   pas

pokonanego.   Kiedy   jednak   Eneasz   powrócił,   sytuacja   się
odwróciła.   Przeważyło   doświadczenie   bojowe   Trojan   i   w

rezultacie oni odnieśli zwycięstwo. W ostatnich chwilach bitwy
doszło do bezpośredniego starcia między Eneaszem i Turnusem.

Trojanin,   choć   wcześniej   ranny,   obezwładnił   przeciwnika.
Turnus zaczął go błagać o litość i Eneasz być może darowałby mu

życie, gdyby nie dostrzegł na ciele wroga pasa przyjaciela. Tego
nie   mógł   mu   darować,   toteż   bez   skrupułów   przebił   króla

Rutulów   mieczem.   Po   jego   śmierci   sprzymierzeńcy   italscy
zaprzestali walki. Latynus nie czuł do Eneasza żadnej osobistej

urazy, więc zawarł z nim pokój i chętnie oddał mu za żonę swoją
córkę. Drużyna Trojan połączyła się z jego poddanymi w jeden

lud,   który   przyjął   wspólną   nazwę   Latynów.   W   ten   sposób
zakończyła się wreszcie wędrówka wygnańców z Troi.

Po śmierci starego króla władzę w państwie przejął Eneasz.

Sprawy polityczne szły w dobrym kierunku, gorzej jednak było z

życiem   prywatnym   syna   Wenus.   Lawinia   okazała   się   osobą
chorobliwie zazdrosną nawet o przeszłość erotyczną męża. Miała

do   niego   pretensje   o   każdy   szczegół   z   jego   życia   intymnego,
łącznie z małżeństwem zawartym przed laty w Troi! Możliwe, że

podpuszczała   ją   matka,   a   może   córka   Latynusa   nie   mogła
darować Eneaszowi śmierci Turnusa. W każdym razie Lawinia

zamieniła ich życie domowe w piekło. Nie potrafiła zrozumieć, że

background image

trudno   partnera   rozliczać  z  wcześniejszego   życia   seksualnego.
Szczególnie jednak miała Eneaszowi za złe jego pobyt na dworze

Dydony. Nie docierało do niej, że to przecież on porzucił królową
Kartaginy, żeby ostatecznie poślubić ją, Lawinię. A kiedy w Italii

pojawiła się wygnana z Afryki siostra Dydony, kryzys małżeński
jeszcze się pogłębił. Lawinia była przekonana, że mąż przeniesie

na   tę   kobietę   swoje   uczucia   do   dawnej  kochanki.   Na  dodatek
dotarły do niej płotki, że siostra Dydony kochała się w Eneaszu

jeszcze w czasie jego pobytu w Afryce. Na nic zdały się gorące
zapewnienia króla, że życzliwość dla wygnanki nie ma żadnego

podtekstu   erotycznego.   Przecież   on   sam   najlepiej   wie,   co   to
znaczy być pozbawionym ojczyzny i zdanym na łaskę obcych.

Lawinia jednak pozostawała głucha na wszelkie perswazje i

postanowiła   pozbyć   się   rywalki.   Zaplanowała   zamach   na   jej

osobę,  ale w sprawę  wmieszali się  bogowie.  Ostrzeżona  Anna
zbiegła i za sprawą swoich boskich protektorów została nimfą

rzeki Numicius.

Po   śmierci   Eneasza   Lawinia   skierowała   swoją   niechęć   na

pasierba.   Jak   pamiętamy,   Askaniusz   był   synem   Eneasza
zrodzonym   ze   związku   zawartego   jeszcze   w   Troi,   owocem

miłości  do   innej  kobiety.   To   wystarczyło,   by   go   znienawidzić.
Macocha   obrzydzała   Askaniuszowi   życie   do   tego   stopnia,   że

młodzieniec   zdecydował   się   opuścić   dotychczasową   siedzibę.
Wraz z nim wyruszyła grupa młodzieży, zbuntowanej przeciwko

dominacji   starszych.   Wędrując   wzdłuż   Tybru,   założyli   miasto
Alba Longa, kolebkę Rzymu.

Romulus i Remus

inęły   wieki.   Alba   Longa   powoli   się   rozwijała   i   weszła   na
stałe do systemu politycznego środkowej Italii. W mieście

nadal rządzili potomkowie Eneasza. Wreszcie w czterysta lat po
zburzeniu Troi doszło w Alba Longa do walki o władzę. Króla

Numitora zdetronizował i zamordował rodzony brat. Uzurpator
zabił   też   synów   brata,   a   jego   jedyną   córkę   poświęcił   bogini

M

background image

Weście. Jako kapłanka tego kultu nie mogła wyjść za mąż i miała
obowiązek przez trzydzieści lat zachować czystość seksualną. W

praktyce  oznaczało  to,  że  Rea Sylwia  nigdy nie  urodzi wnuka
króla Numitora. Uzurpatora spotkało jednak spore zaskoczenie.

Pewnego dnia okazało się, że kapłanka jest w ciąży, a po kilku
miesiącach   urodziła   bliźnięta:   Romulusa   i   Remusa.   Westalka

tłumaczyła,   że   ojcem   dzieci   jest   bóg   Mars,   który   zgwałcił   ją
podczas kąpieli w Tybrze. Podobno wykorzystał chwilę,  kiedy

drzemała   na   brzegu   rzeki,   i   wówczas   zbliżył   się   do   niej
niepostrzeżenie. Gdy się ocknęła, było już za późno. Zresztą czy

kilkunastoletnia dziewczyna zdołałaby się oprzeć boskiej mocy?

Ale   uzurpator   nie   dał   wiary   tłumaczeniom   i   zgodnie   z

prawem polecił zgładzić występną kapłankę. Odczekał jednak z
egzekucją do czasu porodu. Kiedy Rea Sylwia została stracona,

niemowlęta wrzucono w wiklinowym koszyku do Tybru.

Wbrew woli uzurpatora bliźnięta przeżyły. Koszyk zaplątał

się w przybrzeżnych trzcinach i woda nie zniosła go do morza.
Dziećmi zaopiekowała się zwabiona ich płaczem wilczyca, która

wykarmiła   je   własnym   mlekiem.   Zachowała   się   też   o   wiele
bardziej   realistyczna   wersja   legendy.   Według   niej   „wilczycą”

okazać się miała niezbyt cnotliwa wiejska dziewczyna, która na
swój   przydomek   zapracowała   usłużnością   wobec   pasterzy.

Określenie   to   bowiem   było   synonimem   taniej   prostytutki.   Z
pewnością   nikt   przecież   nie   widział   Marsa   gwałcącego   Reę

Sylwię ani też wilczycy karmiącej niemowlęta. Matka dzieci nie
dotrzymała   przysięgi   czystości   i   poniosła   zasłużoną   karę.

Bardziej   prawdopodobne   wydaje   się   również   wykarmienie
bliźniąt przez wiejską dziewczynę (wątpliwa cnota bynajmniej jej

w tym nie przeszkadzała) niż przez wilczycę. Po prostu z czasem
do   praktyki   dodano   ideologię,   korygując   to,   co   uważano   za

wstydliwe dla potomków Romulusa.

background image

Następnie   niemowlęta   znalazł   lub   wziął   na   wychowanie

pasterz Faustulus. Pod jego okiem chłopcy wyrośli na dzielnych
młodzieńców. Złośliwi Grecy i Etruskowie również i w tym fakcie

doszukiwali się sensacji. Podobno żona pasterza, Akka Larentia,
też prowadziła się skandalicznie i możliwe, że to ona właśnie

była   ową   „wilczycą”  z  legendy.   Obrońcy  moralności  rzymskiej
przeciwstawiali   temu   argument,   że   Akka   urodziła   swojemu

mężowi aż dwunastu synów. Nie dość, że wszystkich wychowała,
to   jeszcze   zajęła   się   Romulusem   i   Remusem.   W   odpowiedzi

oponenci   zauważali,   iż   tak  naprawdę   nie   wiadomo,   ilu   z   tych
synów spłodził Faustulus, a przy takiej liczbie dzieci na pewno

się w chacie nie przelewało. Zaradna Akka musiała więc jakoś
dorabiać na utrzymanie rodziny.

Po latach chłopcy dowiedzieli się, czyimi są dziećmi i jakie

przysługują im prawa. Zebrali więc grupę młodych pasterzy i na

ich czele obalili uzurpatora. Następnie bracia postanowili założyć

Wilczyca karmiąca Romulusa i Remusa

background image

własne miasto, w którym będą wspólnie panować. W tym celu
wybrali jedno ze wzgórz nad Tybrem, w pobliżu miejsca, gdzie

kiedyś rzeka wyrzuciła ich na brzeg. Młodzieńcy szybko jednak
zrozumieli,  że wspólne  rządy  nie  będą  możliwe,  i postanowili

losować pierwszeństwo. Szczęście uśmiechnęło się do Romulusa
i on też został założycielem Rzymu. Ale gdy jego bratu nie udało

się skolonizować sąsiedniego wzgórza, między synami Rei Sylwii
doszło   do   bójki,   zakończonej   śmiercią   Remusa.   Tak   więc

ostatecznie Rzym ma tylko jednego protoplastę.

Porwanie Sabinek

idząc szczupłość swoich szeregów, Romulus ogłosił, iż w

Rzymie   mogą   się   osiedlać   wszyscy   chętni,   łącznie   z

wyjętymi   spod   prawa.   Niebawem   osada   wypełniła   się

szumowinami   z   całego   Półwyspu   Apenińskiego.   Okoliczni
mieszkańcy   z   przerażeniem   obserwowali,   jak   złodzieje,

mordercy oraz wszelkiej maści opryszkowie zasiedlają miasto.
Oczywiście nowa społeczność cierpiała na brak kobiet, albowiem

sąsiedzi nie zamierzali oddawać swych córek za żony bandzie
rzezimieszków.   Na   nic   się   zdały   zapewnienia   Romulusa   (syna

występnej   kapłanki   i   bratobójcy!),   że   w   Rzymie   panują   ład   i
porządek,   a   jego   mieszkańcy   pragną   zacząć   życie   od   nowa.

Wreszcie osadnicy uciekli się do podstępu i zaprosili sąsiadów na
igrzyska   ku   czci   bogów.   Takiego   zaproszenia   nie   można   było

odrzucić, tym bardziej że okolicznej ludności zależało na dobrych
stosunkach   z   Rzymem.   Kiedy   impreza   trwała   w   najlepsze,

Rzymianie   uprowadzili   obecne   dziewczęta   (w   większości
pochodzące z plemienia Sabinów). Ich ojcowie i bracia przybyli

bez broni, więc ograniczyli się wyłącznie do słownych protestów.
Jednakże   po   powrocie   do   domów   zaczęli   przygotowywać

wyprawę   w   celu   odbicia   branek.   Tymczasem   zostały   one
rozdzielone   pomiędzy   towarzyszy   Romulusa.   Dziwnym   trafem

okazało się, że wszystkie są pannami, z wyjątkiem jednej mężatki
o   imieniu   Hersylia   (ona   właśnie   przypadła   Romulusowi).

W

background image

Prawdopodobnie nie było w tym żadnego przypadku. Po prostu
łotrzyki   Romulusa   wybierały   najmłodsze   dziewczęta,   unikając

zapewne   porywania   zamężnych   kobiet.   Tak   więc   ludzie
Romulusa zdobyli upragnione kobiety, ale nie rozwiązali swoich

problemów   do   końca.   Dziewczęta   odnosiły   się   do   nich   z
niechęcią,   co   nie   powinno   specjalnie   dziwić.   Zostały   wszak

porwane   siłą   i   wydane   na   pastwę   opryszków,   którymi   w   ich
osadach straszono niegrzeczne dzieci. Powoli jednak Rzymianie

uspokajali   zrozpaczone   branki.   Przekonywali,   że   mają   wobec
nich uczciwe zamiary, że chcą, aby były ich żonami i matkami ich

dzieci.   A   porwać   musieli   je   ze   względu   na   upór   ich   rodzin.
Dziewczęta nie powinny się więc uważać za niewolnice, lecz za

pełnoprawne   małżonki.   Według   opinii   kronikarzy   słowa
Rzymian   zostały   poparte   uczuciem   i   żarliwymi   pieszczotami.

Wydaje się, że gromada łotrów zamieszkujących ówczesny Rzym
dobrze   znała   psychikę   kobiet.   Ostentacyjny   szacunek   w

połączeniu z dużymi umiejętnościami w zakresie erotyki (owe
żarliwe pieszczoty!) spowodowały całkowitą zmianę nastawienia

Sabinek.   Niewykluczone   zresztą,   że   wśród   porywaczy   byli
mężczyźni wyjęci spod prawa za uwiedzenie. Mogli zatem łatwo

przeszkolić   pozostałych   towarzyszy   w   trudnej   sztuce   łamania
niewieścich   serc.   Tak  więc  zanim  u   bram  miasta   pojawiła   się

ekspedycja   ratunkowa,   niedawne   branki   pogodziły   się   już   z
losem.   Przekazały   rodzinom   wiadomość,   że   z   własnej   i

nieprzymuszonej   woli   pozostają   w   Rzymie.   Sabinowie   jednak
sądzili,   że   uczyniły   tak   pod   presją   Rzymian,   i   nie   zaprzestali

przygotowań do wyprawy. Wreszcie wyruszyli i od razu odnieśli
znaczny   sukces.   Opanowali   wzgórze   Kapitolu,   trudne   do

zdobycia   ze   względu   na   ukształtowanie   terenu   i   silną   załogę.
Pomogła im w tym westalka Tarpeja, która w zamian za obietnicę

sowitej zapłaty (czy też z miłości do króla Sabinów) wpuściła
wroga do twierdzy. Jak widać, nie mieli Rzymianie szczęścia do

pierwszych westalek. Jedna nie dochowała dziewictwa, a druga
okazała   się   zdrajczynią.   Sprawiedliwość   dosięgła   jednak

występną kapłankę. Kiedy Sabinowie opanowali Kapitol, zabili

background image

zdrajczynię bez skrupułów. Wzmocnieni sukcesem, przypuścili
otwarty atak na osadę Romulusa. Ten nie chciał się bronić za

murami   i   wyprowadził   armię   w   dolinę   między   wzgórzami
Kapitolu   i   Palatynu.   Walka   była   niezwykle   zacięta.   Rzymianie

bronili przyszłości swojego miasta, Sabinowie zaś swego honoru.
Szala   zwycięstwa   przechylała   się   raz   na   jedną,   raz   na   drugą

stronę. W pewnej chwili poległ Hostiliusz, mąż branki Romulusa,
i to przesądziło o losach bitwy. Hersylia, która dotychczas nie

mogła się zdecydować, komu życzyć szczęścia, teraz nie miała
odwrotu.   Przy   życiu   pozostał   już   tylko   jeden   mężczyzna,   z

którym związała swój los. Nie pragnęła powrotu do rodzinnej
osady   jako   wdowa   po   bohaterskim   małżonku.   Namówiła

pozostałe   kobiety   do   wspólnej  interwencji.   Przecież   nie   mogą
bezczynnie patrzeć, jak wzajemnie się mordują ich mężowie z

ojcami i braćmi! W zależności od wyniku starcia zostaną albo
wdowami, albo sierotami! Innego wyjścia nie ma. Tak więc tłum

młodych kobiet wtargnął na pole bitwy i rozdzielił walczących.
Po chwili po jednej stronie stali wojownicy sabińscy, po drugiej

ludzie   Romulusa.   Między   nimi   zaś   znajdowały   się   kobiety   i
przekonywały   do   zaniechania   walki.   Rzymianie   byli   za

zawarciem pokoju, do czego zresztą dążyli od samego początku.
A Sabinowie ulegli perswazji. Bo i jaki mieli wybór? Nie mogli

przecież siłą przedzierać się przez tłum kobiet, o które toczyła
się   wojna.   Zresztą   może   faktycznie   rzezimieszki   Romulusa

ucywilizowały się co nieco. Z pewnością dziewczęta nie chciałyby
żyć   z   łotrami.   Poza   tym   bez   wątpienia   Rzymianie   potrafią

walczyć; udowodnili to dzisiaj. Może więc lepiej żyć z nimi w
zgodzie.   Albo   jeszcze   lepiej   połączyć   się   w   jeden   lud.   Razem

byłoby łatwiej bronić się przed najeźdźcami. A w Italii wrogów
nie   brakuje.   Interwencja   kobiet   okazała   się   zatem   na   tyle

skuteczna,   że   zwaśnione   strony   postanowiły   się   zjednoczyć.
Stolicą   państwa   został   Rzym,   władcą   zaś   Romulus.   A   z

porwaniem Sabinek wiązano później uprzywilejowaną pozycję
kobiety  w  społeczeństwie   rzymskim  (w  porównaniu  z   innymi

ludami).

background image

Romulus panował wyjątkowo długo. Przez wszystkie te lata

żył w zgodzie i miłości z Hersylią, której tyle zawdzięczał. Już

jako   starzec   zniknął   w   czasie   gwałtownej   burzy   wśród   ludu
zgromadzonego   na   Polu   Marsowym.   Oficjalnie   ogłoszono,   że

został   żywcem   wzięty   pomiędzy   bogów.   Ale   dociekliwi
podejrzewali,   że   założyciela   Rzymu   po   prostu   zamordowano.

Nienawidzili go senatorowie, zarzucając mu zbyt autorytatywne
rządy. Wykorzystali więc burzę, zatłukli go i poćwiartowali ciało,

po   czym   wynieśli   je   pod   togami.   A   na   użytek   tłumów
spreparowali historię o wniebowzięciu króla.

Rzym pod władzą królów

a   panowania   następnych   władców   miasto   powoli   się
rozwijało,   podporządkowując   sobie   kolejne   ziemie.   W

okresie rządów wojowniczego Tuliusza Hostiliusza Rzym wszedł
w konflikt z miastem Alba Longa, czyli ze swoją kolebką. Było to

zresztą nieuniknione. Obie osady dzieliło w prostej linii zaledwie
trzydzieści kilometrów, tak więc prędzej czy później potomkowie

Romulusa musieli się zetrzeć z miastem założonym przez syna
Eneasza. Po długich działaniach wojennych obie armie stanęły

naprzeciw siebie. I wtedy uznano, że wzajemne wyrzynanie się
potomków   wygnańców   z   Troi   jest   bezcelowe.   Żadna   ze   stron

jednak   nie   chciała   ustąpić.   W   tej   sytuacji   postanowiono,   że   o
losach starcia zadecyduje pojedynek przedstawicieli obu armii.

Po   stronie   rzymskiej   wytypowano   trzech   braci   z   rodu
Horacjuszów, po przeciwnej trzech z rodu Kuracjuszów. Starcie

było niezwykle krwawe. Polegli wszyscy Kuracjusze oraz dwaj z
Horacjuszów.   Wśród   zabitych   wojowników   Alba   Longa

znajdował się narzeczony Horacji, siostry zwycięzcy. Kiedy armia
rzymska   wróciła   do   miasta,   tylko   jedna   osoba   nie   podzielała

ogólnej radości. Horacja rozpoznała na ramionach brata płaszcz
narzeczonego.   Zaczęła   płakać   i   wzywać   zabitego   po   imieniu.

Wówczas brat bez wahania wydobył miecz i przebił nim siostrę.
Nad jej zwłokami stwierdził, że tak powinien skończyć każdy, kto

Z

background image

przedkłada prywatne uczucie nad miłość do ojczyzny. Zabójca
stanął przed sądem i został skazany na karę śmierci. Wówczas

odwołał się do opinii zgromadzenia ludowego. O litość dla syna
błagał   również   jego   ojciec,   do   niedawna   szczęśliwy   ojciec

czworga dzieci. Dwóch synów poległo, córkę zabił rodzony brat
jako  zdrajczynię,  a teraz  ostatnie  dziecko ma  zostać  stracone!

Niech   lud   zrozumie,   że   on   jako   Rzymianin   wybaczył   już
morderstwo synowi, który przecież działał dla dobra ojczyzny,

któremu   Rzym   zawdzięcza   zwycięstwo   i   panowanie   nad   Alba
Longa.

Ostatecznie   Horacjusza   uwolniono   od   kary.   Musiał   tylko

złożyć ofiary dla przebłagania bogów i poddać się oczyszczeniu.

Jest   to   bardzo   charakterystyczne   dla   tego   okresu   dziejów
rzymskich. Ponad życie rodzinne i uczuciowe należało zawsze

stawiać obowiązek wobec ojczyzny. Nawet jeżeli wymagało to
nieludzkich poświęceń. „Ojczyzna ponad wszystko” — to hasło,

które   umożliwiło   Rzymowi   zbudowanie   imperium.   A   na
marginesie   tej   sprawy   warto   dodać,   że   wśród   rodzin

przesiedlonych z Alba Longa do Rzymu znalazł się ród Juliuszów,
wywodzący   się   bezpośrednio   od   Askaniusza,   czyli   od   bogini

Wenus.   Po   wiekach   w   tej   właśnie   rodzinie   narodzi   się   jej
najsłynniejszy przedstawiciel, Gajusz Juliusz Cezar.

Po   śmierci   Tytusa   Hostiliusza   w   Rzymie   panował   Ankus

Marcjusz.   Umierając   mianował   opiekunem   swoich   dzieci

przybysza z etruskiego miasta Tarkwinie, Lucjusza Tarkwiniusza.
Ten   niebawem   przejął   pełnię   władzy,   a   na   swego   następcę

wyznaczył zięcia, Serwiusza Tuliusza. Synowie Ankusa Marcjusza
nie zamierzali się jednak pogodzić z taką koleją rzeczy. Dokonali

więc zamachu na osobę króla. Rannego od ciosu toporem władcę
natychmiast   przewieziono   do   pałacu   i  ogłoszono,  że  do   czasu

jego wyzdrowienia sprawami państwa kierować będzie Serwiusz
Tuliusz.   A   kiedy   po   kilku   dniach   ogłoszono   śmierć   króla   (w

rzeczywistości zmarł on niebawem po zamachu), jego następcą
został   właśnie   Tuliusz.   Nowy   monarcha,   wiedząc,   że   dwaj

synowie   zmarłego   władcy  czują   się   pokrzywdzeni,   postanowił

background image

wydać za nich swoje córki. Miał nadzieję, że w ten sposób skłoni
ich   do   współpracy.   Tak   więc   Tulia   Starsza   poślubiła   Arrusa

Tarkwiniusza, Tulia Młodsza zaś — Lucjusza. Rychło się jednak
okazało,   że   obie   pary   małżeńskie   są   co   najmniej   niedobrane.

Tulia   Starsza   i   Lucjusz   Tarkwiniusz   pożądali   władzy,   gotowi
zrobić   wszystko,   by   tylko   ją   zdobyć.   Natomiast   ich

współmałżonkowie   należeli   do   osób   wyjątkowo   spokojnych,
pragnących   żyć   wyłącznie   w   zaciszu   domowego   ogniska.

Niedobrane   związki   szybko   dobiegły   końca.   Tulia   Młodsza   i
Arrus   Tarkwiniusz   zmarli   w   niedługim   odstępie   czasu,   otruci

przez   swoich   współmałżonków.   Zabójcy   pobrali   się   i   zaczęli
przygotowywać zamach na osobę króla.

Serwiusz   Tuliusz   był   nieprzeciętnym   władcą.   Rozbudował

Rzym, wzniósł mury obronne, przeprowadził daleko posunięte

reformy   ustrojowe.   Ale   jak   zwykle   w   takich   sytuacjach,
aktywność króla nie wszystkim się podobała. Miał wielu wrogów,

zwłaszcza   wśród   senatorów.   Działalność   Tulii   i   Tarkwiniusza
łatwo znalazła poklask w tych kręgach i niebawem spiskowcy

pozyskali znaczną liczbę zwolenników. W stosownym momencie
małżonkowie zdecydowali się dokonać zamachu stanu. Pewnego

dnia Tarkwiniusz wszedł w otoczeniu straży na salę posiedzeń
senatu i po prostu zasiadł na tronie. Następnie wysłał posłańców

do   senatorów   z   żądaniem,   aby   natychmiast   stawili   się   na
nadzwyczajne   posiedzenie   zgromadzenia.   Sala   zaczęła   się

zapełniać,   wreszcie   przybył   sam   król.   W   ostrych   słowach
zaatakował zięcia, zarzucając mu zdradę i niewdzięczność. Ale

Tarkwiniusz   ani   myślał   słuchać   teścia.   Wypchnął   go   z   sali   i
brutalnie   strącił   ze   schodów.   Potem   wezwał   swoich   ludzi   i

polecił im zabić króla. Oprawcy dopędzili uciekającego władcę i
zatłukli   na   śmierć.   Ciało   Serwiusza   Tuliusza   leżało   jeszcze   na

drodze,   kiedy   przejeżdżała   tamtędy   jego   córka.   Woźnica
zatrzymał powóz przed zwłokami, lecz Tulia nakazała mu jechać

dalej.   I   tak   powóz   zmiażdżył   ciało   króla,   który   tyle   dobrego
uczynił dla państwa.

Nowy   władca   rządził   tak,   jak   można   się   było   spodziewać.

background image

Okazał   się   wyjątkowym   tyranem,   całkowicie   lekceważącym
rzymską tradycję. Osobiście sprawował władzę sądowniczą, nie

dając  pozwanym   szans   na   skuteczną   obronę.   Nie   liczył  się   ze
zdaniem   senatu,   nie   powoływał   zresztą   nowych   senatorów.

Tylko   od   niego   zależały   sprawy   wojny   i   pokoju,   zawieranie   i
zrywanie przymierzy. Szybko wzbudził powszechną nienawiść,

w   związku   z   czym   jako   pierwszy   władca   w   dziejach   Rzymu
powołał   osobistą   straż   przyboczną.   Niewiele   ustępowali   mu

synowie. W czasie jednej z wypraw wojennych syn Tarkwiniusza,
Sekstus,   poznał   żonę   swojego   kuzyna,   Lukrecję.   Jej   uroda   i

oddanie   mężowi   zrobiły   na   nim   duże   wrażenie.   Od   tej   pory
zastanawiał się nad sposobem jej uwiedzenia. Po jakimś czasie

zjawił się o zmroku (pod nieobecność męża) w jej domu, prosząc
o gościnę. W nocy wtargnął do pokoju Lukrecji, żądając, aby mu

się oddała. Kiedy dziewczyna stawiła opór, zagroził jej śmiercią i
zniesławieniem   na   wieki.   Zapowiedział  bowiem,   że   zabije   ją   i

jednego z jej niewolników, a męża poinformuje, iż przyłapał ich
in   flagranti.  Prawo   przewidywało   w   takich   wypadkach   karę

śmierci  dla   obojga   kochanków,   a   wyrok  wykonać  mógł  każdy
obywatel rzymski. Zrozpaczona Lukrecja uległa i Sekstus posiadł

ją   wielokrotnie.   Po   odjeździe   gwałciciela   zhańbiona   kobieta
wezwała   ojca   i   męża   wraz   z   najbliższymi   przyjaciółmi.

Opowiedziała   im   o   zajściu.   Następnie   oświadczyła,   iż   została
zbrukana   na   zawsze,   a   kobiecie   rzymskiej   nie   przystoi   żyć   z

piętnem hańby. Po czym błyskawicznie wydobyła nóż i przebiła
się nim na oczach osłupiałych mężczyzn. Zanim wydała ostatnie

tchnienie,   los   Tarkwiniuszy   był   już   przesądzony.   Mężczyźni
wydobyli ze zwłok dziewczyny nóż i złożyli na niego przysięgę

wspólne] walki przeciwko królowi i jego rodzinie. Na przywódcę
spisku   wybrali   jednego   ze   świadków   samobójstwa   Lukrecji,

Lucjusza   Juniusza   Brutusa.   Niebawem   wybuchło   powstanie,
które   zmiotło   z   tronu   Tarkwiniuszy.   Przy   okazji   zniesiono

również   monarchiczną   formę   rządów.   Od   tego   czasu   przez
następne pięć wieków Rzym był republiką.

Dzieje   Rzymu   królewskiego   spinają   klamrą   dwa   gwałty

background image

popełnione   na   kobietach.   Zgwałcona   westalka   urodziła
założyciela Rzymu i jego pierwszego króla. Gwałt na mężatce stał

się   bezpośrednią   przyczyną   upadku   władzy   królewskiej   w
państwie.   Nie   ma   chyba   żadnego   innego   kraju   w   dziejach,   w

którego historii tego typu przemoc odegrałaby tak wielką rolę.
Nawet jeżeli znaczna część przedstawionych wydarzeń była tylko

legendą.

background image

Problemy domowe Cycerona

I w. p.n.e. sprawy prywatne polityków rzymskich często

splatały się z życiem publicznym. Zachowania, ambicje czy

też postępki zarządców ówczesnego Rzymu często inspirowały

kobiety. Doskonałym przykładem takiego zazębiania się uczuć i
małżeństwa   z   najważniejszymi   wydarzeniami   politycznymi   są

dzieje związku Cycerona i Terencji. Sławny mówca pochodził z
niewielkiego miasteczka italskiego Arpinium, którego obywatele

stosunkowo niedawno uzyskali obywatelstwo rzymskie. Powoli
wspinał się po szczeblach kariery, aż wreszcie poślubił Terencję,

która dostrzegła w nim zadatki na polityka dużego formatu. Od
chwili   ślubu   można   zaobserwować,   jak   Terencja   popychała

Cycerona   do   osiągania   coraz   to   nowych   godności,   które
zaspokoiłyby   jej   ambicje   polityczne.   Sam   mówca   był   bowiem

człowiekiem   raczej   mało   zdecydowanym.   Bał   się
odpowiedzialności,   skutków   własnych   decyzji.   W   63   r.   p.n.e.

długo zastanawiał się, czy kandydować na stanowisko konsula.
Wahania   przerwała   wreszcie   żona,   opowiadając   o   cudzie,   jaki

rzekomo stał się jej udziałem. Podobno kiedy składała ofiary, z
domowego ołtarza buchnął ogromny płomień. Według Terencji

oznaczało   to   przychylność   bogów   dla   zamierzeń   politycznych
męża.   Ambitna   kobieta   zdołała   przekonać   mówcę   do   takiej

właśnie interpretacji zjawiska, co zaowocowało podjęciem przez
Cycerona skutecznych starań o konsulat. Jako żona najwyższego

urzędnika Terencja jeszcze wzmogła swoją aktywność na niwie
politycznej.   Cyceron   wręcz   skarżył   się   przyjaciołom,   że   żona

bardziej   się   pasjonuje   sprawami   publicznymi   niż   domowymi.
Cóż,   była   nieodrodną   córą   swoich   czasów,   tylko   bowiem

nieliczne kobiety z najwyższych sfer interesowały się wyłącznie

W

S

CHYŁEK

 

REPUBLIKI

background image

życiem rodzinnym. Kiedy w czasie konsulatu Cycerona wynikła
słynna   sprawa   spisku   Katyliny,   Terencja   nie   mogła   pozostać

obojętna. W pierwszych dniach grudnia 63 r. p.n.e. odbyło się
dramatyczne   posiedzenie   senatu,   podczas   którego   miał   zostać

przesądzony   los   uwięzionych   spiskowców.   Największa
odpowiedzialność spoczywała na urzędującym konsulu, którym

był   Cyceron.   Większość   uczestników   obrad   opowiadała   się   za
ukaraniem winnych śmiercią. W tym duchu przemawiał również

Cyceron. Atmosfera stawała się coraz cięższa, wszyscy obawiali
się   skutków   decyzji.   Jedynym   człowiekiem   na   sali,   który

zachował   spokój,   był   Juliusz   Cezar.   Osobiście   zamieszany   w
spisek, nie bał się o swój los. Wygłosił więc doskonałą mowę, w

której więcej miejsca poświęcił problemowi śmierci niż karze dla
spiskowców. Stwierdził, że osobiście uważa śmierć za naturalny

odpoczynek   po   trudach   życia,   a   jej   szafarzem   są   siły
nadprzyrodzone,   nie   ludzie.   Nie   należy   więc   stwarzać

precedensu karania śmiercią obywateli rzymskich przez konsula.
Zaproponował,   aby   spiskowców   osadzić   w   więzieniach   na

terenie   Italii,  nie  uciekając  się   do  najwyższego   wymiaru kary.
Przemówienie Cezara wywarło piorunujące wrażenie. Niedawni

zwolennicy   egzekucji,   na   wyścigi   odwoływali   swoje   poglądy.
Zajadły republikanin Marek Katon milczał. Po incydencie z listem

miłosnym od jego siostry do Cezara (co zaszło właśnie w czasie
tego posiedzenia senatu) wolał więcej nie zabierać głosu. Kiedy

wydawało   się,   że   opinia   Cezara   przeważy,   na   salę   wbiegła
Terencja.   Jako   żona   urzędującego   konsula   przewodniczyła

właśnie obchodom ku czci Dobrej Bogini. Zdziwionym senatorom
wykrzyczała nowinę. Bogowie przemówili! W czasie obrzędów z

ołtarza   ofiarnego   strzelił   w   górę   ogromny   płomień.   Westalki
objaśniły   znak.   Należy   działać   z   całą   energią   i   spiskowców

natychmiast   stracić.   Cyceron   uwierzył   w   pirotechniczne
przesłanie sił nadprzyrodzonych. Wygłosił wspaniałą mowę, w

której   dał   do   zrozumienia,   że   odpowiedzialność   za   śmierć
skazańców weźmie na siebie. Nikt już nawet nie chciał słuchać

filozoficznych   dywagacji   Cezara.   Postanowiono   zgładzić

background image

zwolenników Katyliny. Cyceron na czele senatorów udał się po
więźniów.   Ze   względów   bezpieczeństwa   nie   trzymano   ich   w

jednym   miejscu,   lecz   pod   silną   strażą   w   domach  prywatnych.
Kolejno   prowadzono   skazańców   do   więzienia,   gdzie   konsul

oddawał ich w ręce kata. Kiedy stracono już wszystkich, Cyceron
ogłosił publicznie stracenie wrogów państwa. Rzymian ogarnął

amok. Na idącego do domu konsula sypały się wieńce i kwiaty,
matki   pokazywały   go   dzieciom,   nazywając   obrońcą   państwa.

Terencja   triumfowała,   zapewne   nie   przypuszczając,   jak   drogo
przyjdzie jej zapłacić za chwilę chwały.

Zastanawia zaufanie Cycerona do kontaktów żony z bogami.

Jakoś dziwnie często dochodziło do eksplozji na ołtarzu, kiedy
stała   przy   nim   Terencja.   Zapewne   w   tym   ostatnim   wypadku

konsul   uwierzył   opinii   westalek.   Był   człowiekiem   uczciwym   i
chyba   mu   do   głowy   nie   przyszło,   że   żona   działała   w

Cyceron

background image

porozumieniu z kapłankami. Katylina skompromitował kiedyś jej
rodzoną siostrę, westalkę Fabię, stawiając w bardzo kłopotliwej

sytuacji nie tylko Terencję, ale również westalki. Każdy skandal,
w który zamieszana była kapłanka, odbijał się szerokim echem w

całym państwie. Teraz więc kobiety postanowiły się zemścić, i w
pełni im się to udało. Może samej Terencji by nie uwierzono, ale

skoro stały za nią strażniczki świętego ognia? A Cyceron, jako
człowiek pobożny, w odróżnieniu od cynika Cezara wierzył w

ingerencję sił nadprzyrodzonych w życie ludzi.

Egzekucja stronników Katyliny spowodowała, że w Rzymie

powstało stronnictwo wrogie Cyceronowi. Ludzie ci (krewni lub
przyjaciele   straconych)   nie   zamierzali   darować   konsulowi

egzekucji.   Na   dodatek   Terencja   swoim   postępowaniem
przyczyniła mężowi następnych wrogów. W ich gronie znalazł

się   m.in.   słynny   Publiusz   Klodiusz,   jeden   z   największych
awanturników   epoki,   bohater   największego   chyba   skandalu

obyczajowego   swoich   czasów,   tzn.   opisanej   już   afery   z   żoną
Cezara przy okazji obchodów ku czci Dobrej Bogini. Było to w rok

po   egzekucji   stronników   Katyliny.   Początkowo   Cyceron   nie
zamierzał   angażować   się   w   proces,   traktując   sprawę   jako

ciekawostkę   obyczajową.   Terencja   jednak   coraz   bardziej
naciskała na męża, aby złożył zeznania przeciwko Klodiuszowi.

Kiedy   mówca   odmawiał,   zaczęła   podejrzewać,   że   kieruje   nim
sympatia (czy też namiętność) do pięknej Klodii. Podobno siostra

Klodiusza   planowała   nawet   poślubienie   Cycerona.   Awantury
domowe   obrzydziły   życie   byłego   konsula   do   tego   stopnia,   że

złożył   zeznania   obciążające.   Rewelacje   Cycerona   obaliły   alibi
oskarżonego.   Klodiusz   przedstawił   bowiem   świadków,   którzy

potwierdzili, że feralną noc spędzał u przyjaciela, kilkanaście mil
od   Rzymu.   Były   konsul   jednak,   osoba   o   nieposzlakowanej

uczciwości, zeznał, że rozmawiał z oskarżonym w stolicy na trzy
godziny przed zajściem. W tej sytuacji wyrok skazujący wydawał

się  być  przesądzony.   Dopiero  interwencja  finansowa   Krassusa
załatwiła  Klodiuszowi uniewinnienie. Brat  Klodii nigdy  jednak

nie zapomniał roli, jaką w procesie odegrali Cyceron i Terencja.

background image

Miał się jeszcze zemścić, a był to wyjątkowo srogi odwet.

Klodia i Katullus

woją drogą można zrozumieć obawy Terencji dotyczące męża

i   Klodii.   Dama   ta   uchodziła   za   najpiękniejszą   kobietę

ówczesnego   Rzymu.   Co   więcej,   była   osobą   o   ogromnym

temperamencie   seksualnym,   bynajmniej   nie   stroniącą   od
mężczyzn.   Do   historii   przeszła   jako   obiekt   miłości   poety

Katullusa,   który   opisywał   ją   pod   imieniem   Lesbii.   Właśnie
miłości do niej zawdzięcza liryka rzymska swoje najpiękniejsze

strofy. Kiedy się poznali, poeta miał około dwudziestu lat, Klodia
o   dziesięć   więcej.   Znajdowała   się   w   pełnym   rozkwicie   swojej

kobiecości, otoczona rojem wielbicieli. Katullus zakochał się w
niej od pierwszego wejrzenia. Była wówczas żoną namiestnika

Galii Przedalpejskiej, rodzimej prowincji Katullusa. Dzieliła ich
nie   tylko   różnica   wieku.   Poeta   pochodził   z   małego

prowincjonalnego   miasteczka,   którego   mieszkańcy   niedawno
dopiero otrzymali obywatelstwo rzymskie. Klodia zaś należała

do  arystokratycznego   rodu  Klaudiuszów.   Kiedy  namiestnictwo
jej męża dobiegło końca, wróciła do Rzymu. Wkrótce pojawił się

tam również Katullus. Mimo skrupułów natury moralnej pragnął
jej ciała, nie myślał zadowolić się uczuciem platonicznym. Zresztą

Klodia też tego nie oczekiwała. Sama nakłaniała wielbiciela do
miłości fizycznej:

S

Uznajmy całe zrzędzenie
gderliwych starców
za warte jeden grosz.
Słońca zachodzą, i powracają —
My musimy spać przez wieczną noc,
gdy raz zgaśnie krótkie światło
[7].

A kiedy doszło do spełnienia, Katullus uwierzył, że osiągnął

[7] – K a t u l l u s , [za:] P. Grimal, Miłość w Rzymie, Warszawa 

1990, s. 142.

background image

szczyt szczęścia. Niecierpliwił się, że ich spotkania są tak rzadkie
i   krótkie.   Ale   nawet   w   ówczesnym   Rzymie   żona   dostojnika

(Metellus był wówczas konsulem) musiała dbać o zachowanie
pozorów.   Kochankowie   najczęściej   spotykali   się   w   domu

przyjaciela poety, lecz przez kilka lat znajomości Klodia tylko raz
została z Katullusem na całą noc.

Po   trzech   latach   romansu   zmarł   mąż   Klodii.   Współcześni

szeptali o truciźnie i obciążali winą jego żonę. Śmierć Metellusa

przerwała   związek   Klodii   z   Katullusem.   Młoda   wdowa
postanowiła  ułożyć  sobie   życie  na  nowo,  a  namiętność  mogła

tym   planom   tylko   przeszkodzić.   Tego   poeta   nie   potrafił
zrozumieć. Wypominał kochance, iż kiedyś w chwili miłosnego

uniesienia obiecała mu małżeństwo. Klodia jednak związała się z
innym mężczyzną, na co Katullus zareagował słynnym wierszem:

Kocham i nienawidzę. Jak to możliwe? — zapytasz.
Nie wiem, jak to możliwe. Czuję, że jest tak. I cierpię
[8].

Katullus   znalazł   ukojenie   w   nienawiści.   Pisał   złośliwe

wiersze,   mieszając   dawną   kochankę   z   błotem.   Mimo   iż   jej

aktualny partner (niejaki Celiusz Rufus) stwierdził publicznie, iż
Klodia w jadalni mówi „tak”, a w sypialni „nie”, poeta zarzucał jej

nimfomanię:

Niech sobie żyje z gachami szczęśliwa,
Setka ich naraz w domu u niej bywa;
Każdemu sprzyja, choć w sercu nie lubi
I chytrze gubi
 [9].

Wydaje się, że w zarzutach Katullusa było trochę prawdy.

Cyceron wspominał o przyjęciach w ogrodach Klodii, na których
bywały dziesiątki młodych mężczyzn. Podobno uwielbiała ona

przechadzać   się   wzdłuż   Tybru,   podziwiając   nagie   ciała
pływających   w   rzece   młodzieńców.   Całej   jednak   prawdy

[8] – K a t u l l u s , LXXXV, [w:] Muza rzymska, Warszawa 1963.
[9] – Poezje Katulla, Kraków 1898, LXVIII.

background image

zapewne   nigdy   się   nie   dowiemy.   Możliwe,   iż   Klodia   nie
zadowalała się wyłącznie Celiuszem, ale więcej już nie oddała się

Katullusowi. Poecie pozostały więc wyłącznie wiersze.

Krążyły też plotki na temat rzekomego kazirodztwa Klodii z

bratem. Faktem jest, że ukochana Katullusa była do Klodiusza
bardzo   przywiązana   i   darzyła   go   wyjątkowym   uczuciem.   Nic

więc   dziwnego,   że   zeznania   Cycerona   potraktowała   jako   atak
przeciwko sobie. Jeżeli nawet miała jakąś słabość do mówcy, od

tej chwili zamieniła się ona w nienawiść, wymierzoną nie tylko w
Cycerona, ale także w jego żonę. Klodia bowiem nie poświęcała

się   wyłącznie   sprawom   zmysłów.   Jako   rasową   Rzymiankę
interesowała   ją   również   władza,   wpływ   na   politykę   państwa.

Należąc do rodu Klaudiuszów, z urodzenia musiała obracać się w
kręgach   senatorów,   konsulów,   wodzów.   Jej   kolejni   mężowie

(Lucjusz   Lukullus   i   Metellus)   byli   konsulami   i   namiestnikami
prowincji. Przede wszystkim jednak ze wszech miar popierała

karierę   brata.   Ten   zaś,   świadom   własnych   możliwości,   chciał
zdobyć   znaczenie,   co   bardziej   wysługując   się   uznanym

politykom. W tym celu postanowił osiągnąć stanowisko trybuna
ludowego.   Urząd   ten   dawał   bardzo   szerokie   kompetencje,   z

prawem   weta   wobec   zarządzeń   i   ustaw   włącznie.   Trybunami
jednak mogli być wyłącznie plebejusze, a Klodiusz pochodził z

rodziny patrycjuszowskiej. Ale w skorumpowanym Rzymie nie
było   rzeczy   niemożliwych.   Klodiusz   znalazł   więc   plebejusza,

który   za   godziwe   wynagrodzenie   zgodził   się   go   adoptować.
Młody arystokrata zmienił wtedy nazwisko rodowe i przyjął to,

pod którym przeszedł do historii. Dość szybko zdobył pożądane
stanowisko,   przekupując   wyborców.   Następnym   krokiem

awanturnika było nawiązanie kontaktów politycznych z Cezarem
i  Krassusem.  Możliwe  zresztą,  że  początek współpracy  z  tymi

politykami należy datować na okres wcześniejszy i że to właśnie
złoto Krassusa umożliwiło Klodiuszowi osiągnięcie stanowiska

trybuna   ludowego.   Zdolny   awanturnik   już   niebawem   miał
wykazać swoją przydatność.

Cyceron szybko zrozumiał, jak drogo przyjdzie mu zapłacić

background image

za chwile triumfu. Klodiusz zaczął się liczyć w Rzymie, co więcej,
współpracował   z   Cezarem   i   Krassusem,   czyli   politykami   bez

wątpienia zamieszanymi w spisek Katyliny. W ten sposób mówca
miał   przeciwko   sobie   nie   tylko   dawnych   spiskowców,   ale

również sprytnego kondotiera politycznego. A to wszystko przez
uległość   wobec   żony   i   jej   podejrzenia!   Klodiusz   głośno

rozpowiadał w stolicy, że się zemści, i nie były to bynajmniej
czcze   pogróżki.   Stanowisko   trybuna   ludowego   dawało   mu   po

temu wiele możliwości, a sprawa egzekucji stronników Katyliny
budziła   wystarczająco   dużo   kontrowersji   prawnych.   Mówca

przeczuwał, co się święci, i dawał wyraz swemu niepokojowi w
listach   do   przyjaciół.   Przez   długi   okres   jego   jedyną   nadzieją

pozostawał   Pompejusz.   Wielki   wódz   obiecał   Cyceronowi
poparcie i ochronę przed atakami Klodiusza.

W   rok   później   sytuacja   uległa   całkowitej   zmianie.

Krótkowzroczność   niektórych   polityków   (zwłaszcza   Katona)

spowodowała,   że   Pompejusz   zbliżył   się   do   Krassusa   i   Cezara.
Ostatecznie   zawarli   porozumienie,   którego   naczelna   zasada

głosiła,   że  w  państwie  nie   wydarzy  się  nic  takiego,   co   by nie
odpowiadało jednemu z nich. Tak zwany pierwszy triumwirat

zupełnie przeobraził scenę polityczną państwa. Dużą rolę zaczęli
odgrywać pozostali przy życiu stronnicy Katyliny oraz Klodiusz.

Cyceron zrozumiał, że teraz zapłaci za stracenie spiskowców i za
zeznania w procesie Klodiusza. W cztery lata po pamiętnej nocy

konsulem   został   Cezar.   W   rok   później   Klodiusz   wystąpił   z
projektem   ustawy,   która   przewidywała   karę   wygnania   dla

każdego   urzędnika   państwowego,   który   skazał   na   śmierć
współobywatela   bez   odwołania   się   do   opinii   ludu.   Chociaż

nazwisko   Cycerona   nie   padło   w   projekcie,   wszyscy   wiedzieli
przeciwko   komu   ma   być   skierowana   ustawa.   Od   byłego

triumfatora odwrócili się dawni przyjaciele. Pompejusz, którego
chciał prosić o pomoc, potajemnie wyniknął się z domu, aby tylko

uniknąć rozmowy. Cyceron nie czekał na oficjalny wyrok.

Kiedy   przebywał   jeszcze   na   terytorium   Italii,   otrzymał

wiadomość, że Klodiusz przeforsował nową ustawę. Na jej mocy

background image

zburzono   dom  mówcy  w  stolicy   oraz   dwie   wille  w  Kampanii.
Jednocześnie   skonfiskowano   cały   jego   majątek.   Terencja   nie

znalazła się w całkowitej nędzy jedynie dlatego, że miała własny
majątek, którego nie mogła objąć ustawa. Cyceronowi zakazano

pod karą śmierci zbliżania się do Italii na odległość trzech i pół
tysiąca mil. Ostatecznie mówca osiadł w Tessalonice w Grecji,

czekając na  odmianę  losu.  Na wygnaniu  przebywał przez  rok,
przeklinając uległość wobec żony i jej ambicji.

Tymczasem   w   stolicy   Klodia   poróżniła   się   ze   swoim

kochankiem Celiuszem. Nie wiemy, co było przyczyną konfliktu.

Podobno to Celiusz porzucił Klodię, a ta z zemsty oskarżyła go o
próbę   jej   otrucia.   Poza   tym   zeznała,   że   jej   były   partner   brał

czynny udział w zamordowaniu posłów egipskich przybyłych z
ramienia królowej Bereniki. Celiusz znalazł się więc w bardzo

trudnej   sytuacji.   I   wtedy   to   w   stolicy   pojawił   się   Cyceron,
odwołany z wygnania. Mając stare porachunki z Klodią, wystąpił

w   obronie   Celiusza.   Zrobił   to   tym   chętniej,   że   podczas   jego
nieobecności   w   Rzymie   Klodia   wyjątkowo   znęcała   się   nad

Terencją. Nic bliższego o tym nie wiemy, ale znając charakter
nieprzyjaciółki Cycerona,  możemy  spodziewać się  wszystkiego

najgorszego.   W   mowach   obrończych   Cyceron   dał   upust   całej
nienawiści,  jaką  żywił do  pięknej kobiety.  Czynił aluzje  do jej

kazirodczych   stosunków   z   bratem   i   chciwości   na   pieniądze.
Sugerował, że otruła swojego drugiego męża i że jest największą

nierządnicą w dziejach państwa. W rezultacie osiągnął swój cel:
Celiusz został uniewinniony, a Cyceron i Terencja wzięli odwet za

chwile upokorzeń.

Z czasem między małżonkami zaczęły narastać różnice zdań.

Teraz,   kiedy   zagrożenie   minęło,   okazało   się,   że   tak  naprawdę
niewiele   ich   łączy.   Pojawiły   się   kłótnie   o   pieniądze,   które   w

poprzednim okresie raczej się nie zdarzały — w każdym razie nic
o   tym  nie   wiadomo.   Można   przypuszczać,   że   Terencja   powoli

zmieniła swoje preferencje. Kiedy zrozumiała, że mąż nie nadaje
się   do   odegrania   pierwszoplanowej   roli   w   życiu   politycznym

republiki, całą namiętność skierowała na gromadzenie bogactw.

background image

A   może   wpłynęła   na   to   ruina   finansowa   wygnanego   z   kraju
Cycerona.   Dla   takiej   kobiety   jak   Terencja,   od   dzieciństwa

przywykłej do życia w luksusie, musiał to być prawdziwy szok.
Faktem jest, że między małżonkami narastały sprzeczki na temat

spraw finansowych, a mówca skarżył się przyjaciołom, iż żona go
oszukuje. Wreszcie doszło do rozwodu, co obie strony przyjęły z

zadowoleniem. Terencja następnie wyszła za zwolennika Cezara
(ona, gorliwa stronniczka republiki!), co nie najlepiej świadczy o

trwałości   jej   przekonań   politycznych.   Nowy   mąż,   ulubieniec
dyktatora, z jego łaski dorobił się bajecznego majątku. Nie było

dla   niego   problemem   mieć   pałac   w   Rzymie   czy   też   liczne
posiadłości na prowincji. Terencja przeżyła go, po czym wyszła

za   mąż   po   raz   trzeci.   Zmarła   w   wieku   stu   trzech   lat   (!!!),   w
czasach   kiedy  Rzym  był  już  cesarstwem.   Cycerona   przeżyła   o

ponad   pół  wieku.   Wcześniej  jednak  miała   okazję   obserwować
jego   upadek   i   śmierć,   do   czego   przyczyniła   się   oczywiście

kobieta.   Najwybitniejszy   mówca   Rzymu   wykazywał   bowiem
niespotykany   talent   do   robienia   sobie   wrogów   z   kobiet

działających na niwie politycznej.

Fulwia i Marek Antoniusz

prawczyni zguby Cycerona nosiła imię Fulwia. Urodziła się w

niewielkim italskim miasteczku o nazwie Tusculum. Jej ojcem

był Fulwiusz Bambalia pochodzący ze stanu ekwitów. Podobno

wyróżniał się wyłącznie głupotą, oszustwami i wadą wymowy.
Ta ostatnia cecha znalazła swoje odzwierciedlenie w przydomku

nadanym mu przez współczesnych (Bambalia znaczy „jąkała”). W
życie publiczne Fulwia wkroczyła wraz z zawarciem małżeństwa.

A   wyszła   za   mąż   wspaniale,   poślubiając   słynnego   Publiusza
Klodiusza, wroga Cycerona.

S

Małżeństwo z Fulwią zaskoczyło otoczenie Klodiusza. Fulwia

nie była specjalnie urodziwa, a o jej charakterze zachowały się

jak najgorsze opinie. Była natomiast osobą wybitnie inteligentną,
dorównującą  umysłowo   wielu  ówczesnym   politykom.   Ponadto

background image

odziedziczyła po ojcu znaczny majątek. Wydaje się, że na decyzję
Klodiusza wpłynęły oba czynniki. Potrzebował obok siebie osoby

inteligentnej,   która   mogła   go   wspierać   intelektem,   a   nie   bez
znaczenia   były   również   względy   ekonomiczne,   jako   że   jego

działalność   wymagała   znacznych   nakładów   finansowych.
Według zgodnej opinii kronikarzy Fulwia wywierała na trybuna

znaczny   wpływ.   Klodiusz   zasięgał   jej   rady   we   wszystkich
sprawach,   wszędzie   ją   ze   sobą   zabierał.   A   nie   były   to   łatwe

wyprawy. Stolica stała się areną bezpardonowej walki między
zwolennikami i przeciwnikami republiki. Miasto sterroryzowały

uzbrojone bandy obu stronnictw. W tej rzeczywistości doskonale
odnalazł   się   Klodiusz,   który   został   przywódcą   oddziałów

popierających   wrogów   republiki.   Jego   antagonistą   był   niejaki
Milon. Między obiema bandami ciągle dochodziło do walk i w

czasie jednej z nich zginął Klodiusz. Niebawem zmarła również
jego słynna siostra.

Fulwia bardzo rozpaczała. Dało to podstawy do plotek, że jej

żal miał podłoże czysto praktyczne. Podobno histeryzowała, aby

osiągnąć bezpośrednie efekty. Na pewno udało jej się wywołać
zamieszki   na   pogrzebie   męża.   Wzburzony   tłum   spalił   ciało

Klodiusza   na   zaimprowizowanym   stosie,   co   spowodowało
groźny   pożar.   Sama   Fulwia   nie   zachowywała   się   później   jak

nieutulona   z   żalu   wdowa.   W   miesiąc   (!)   po   pogrzebie   wyszła
ponownie   za   mąż,   za   przyjaciela   Klodiusza,   Skryboniusza

Kuriona. Nowy mąż Fulwii, podobnie jak jego poprzednik, był z
zawodu   awanturnikiem   politycznym.   Dotychczas   związany   ze

zwolennikami   republiki,   teraz   stał   się   gorliwym   stronnikiem
Cezara.   Niektórzy   gotowi   są   przypisywać   tę   zmianę   frontu

wpływowi   Fulwii,   ale   prawda   wydaje   się   bardziej   prozaiczna.
Prawdopodobnie Kurion od dawna współpracował z Cezarem i

na jego polecenie działał w szeregach republikanów. W pewnym
momencie   przestał   być   potrzebny   jako   informator   (czy   też

prowokator) i mógł oficjalnie wrócić do obozu Cezara. Jedno jest
pewne. Zmiana frontu nie przyniosła Kurionowi szczęścia. Zginął

w 49 r. p.n.e. w czasie walk ze stronnikami Pompejusza w Afryce.

background image

Fulwia wkrótce wyszła za mąż po raz trzeci. Tym razem za

jednego   z   najbardziej   interesujących   mężczyzn   epoki,   Marka

Antoniusza. Bliski współpracownik Cezara, jego ulubiony oficer,
od   wczesnych   lat   był   on   bohaterem   licznych   skandali

obyczajowych.   W   latach   młodzieńczych   przeżył   namiętny
romans z Kurionem (drugim mężem Fulwii), o czym plotkowała

cała   stolica.   Po   tym   skandalu   wyjechał   na   kilka   lat   do   Azji
Mniejszej,  aby  rzymskim  obyczajem  wzbogacić  się  przy okazji

wojny.   Wcześniej   jednak   podobno   zdążył   zostać   kochankiem
Fulwii.   W   chwili   ślubu   z   nią   miał   już   za   sobą   dwa   nieudane

małżeństwa.   Jego   pierwszą   żoną   była   niejaka   Fadia,   córka
wyzwoleńca. Ożenił się z nią prawdopodobnie dla posagu, a sam

związek  nie  trwał długo.  Następnie  poślubił  córkę  Antoniusza
Hybrydy.   Małżeństwo   zakończyło   się   rozwodem,   gdyż   żona

zdradzała go z Dolabellą. Sam Antoniusz również nie był święty.
Uczciwie zapracował na reputację hulaki i kobieciarza. Zdarzyło

się, że obwoził po Rzymie jedną ze swoich kochanek, aktorkę
Cysteris, w powozie zaprzężonym w parę lwów! Cóż za fantazja!

W tej sytuacji Cezar, znużony wybrykami swojego oficera, polecił
mu się  ożenić.  Dyktator,  mimo  iż  sam  prowadził  rozrywkowy

tryb   życia,   nigdy   nie  przekroczył  granicy  dobrego   smaku.   Nie
zadawał  się  z  aktorkami  czy  kurtyzanami,  adorując  wyłącznie

damy z arystokracji. Poza tym, jako człowiek dyskretny, nigdy
nie   pozwolił   sobie   na   publiczne   demonstracje.   Dlatego   też

skandaliczna opinia towarzysząca jego współpracownikowi była
mu wyjątkowo nie na rękę. Zastanawiać może, dlaczego wybór

Antoniusza padł na Fulwię. Prawdopodobnie również wpłynął na
to Cezar. Fulwia — wdowa po Klodiuszu i Kurionie, była osobą

zasłużoną   dla   stronnictwa   cezariańskiego.   Jej   lojalność
pozostawała   poza   wszelkimi   podejrzeniami,   a   jako   kobieta

inteligentna dobrze orientowała się w życiu politycznym Rzymu.
Sam Antoniusz musiał zachować dobre wspomnienia o romansie

z Fulwią, gdyż nie protestował przeciwko poleceniu dyktatora. W
ten   sposób   mężczyźni   Fulwii   ułożyli   rzadko   spotykany   ciąg.

Przypomnijmy.   Nasza   bohaterka,   będąc   żoną   Klodiusza,

background image

zdradzała   go   z   Antoniuszem.   Następnie   została   żoną   Kuriona,
który wcześniej był kochankiem jej kochanka. Po czym poślubiła

swojego ekskochanka, który wcześniej był kochankiem jej byłego
męża. Trzeba przyznać, że trudno nawet teoretycznie o podobne

kombinacje erotyczne.

Mimo małżeństwa z Fulwią Antoniusz nie zerwał z Cysteris.

Stała się ona przyczyną licznych awantur domowych. A jednak są
podstawy, by przypuszczać, że małżonków łączyło poważniejsze

uczucie. W źródłach zachowała się relacja rzucająca interesujące
światło   na   kulisy   związku   Antoniusza   i   Fulwii.   Otóż   pewnego

dnia   wyjechał   on   na   polecenie   Cezara   do   Hiszpanii.   Wkrótce
jednak zawrócił do Rzymu i zamaskowany dotarł do domu. Tam

przedstawił   się   jako   posłaniec   Marka   Antoniusza,   po   czym
wręczył żonie pismo od siebie. W liście wyznawał jej miłość i

zobowiązywał   się   do   zerwania   z   Cysteris.   Kiedy   Fulwią   po
przeczytaniu   pisma   zaczęła   płakać,   Antoniusz   zdjął   z   głowy

kaptur i porwał ją w ramiona.

Śmierć Cycerona

o zwycięstwie nad pompejańczykami Cezar mianował swoim

zastępcą Antoniusza, oficjalnie uważanego za sukcesora linii

politycznej dyktatora. Kiedy 15 marca 44 r. p.n.e. Cezar został

zamordowany, przed mężem Fulwii pojawiła się szansa zostania
przywódcą   stronnictwa   cezariańskiego.   Obiektywnie   jednak

rzecz   biorąc,   w   chwili   zamachu   na   przełożonego   Antoniusz
stchórzył. Gdy spiskowcy rzucili się na dyktatora, on stał przed

wejściem sali obrad senatu. Jako mężczyzna o dużej sile fizycznej,
mógł   ocalić   Cezara,   ale   nie   zaryzykował.   Zbiegł   z   miejsca

zamachu   i   w   ukryciu   czekał   na   rozwój   wydarzeń.   Wkrótce
wspólnie z zamachowcami wziął udział w posiedzeniu senatu.

Zachowywał się bardzo pragmatycznie, jak rasowy polityk. Cezar
nie żył i nic nie mogło już przywrócić go do życia. Teraz należało

rozpoznać sytuację, aby dowiedzieć się, jakimi siłami dysponują
spiskowcy  i  kto  właściwie   do  nich  należy.  Posiedzenie  senatu

P

background image

zakończyło   się   kompromisem.   Ostateczne   rozstrzygnięcia
odłożono   na   później,   co   w   praktyce   oznaczało   wybuch   wojny

domowej.

Pierwsze   miesiące   były   okresem   kompletnego   chaosu.

Układy i przymierza zmieniały się w zadziwiającym tempie. O
skali   zamieszania   świadczy   fakt,   że   adoptowany   syn   Cezara,

Oktawian (późniejszy cesarz August), uchodził przez pewien czas
za   nadzieję   republikanów!   Jasny   podział   nastąpił   po   upływie

roku. Oktawian zawarł porozumienie z Antoniuszem i Markiem
Lepidusem.   Powstały   w   ten   sposób   II   triumwirat   stał   się

najwyższą   władzą   w   państwie.   Pierwszym   posunięciem
triumwirów było ogłoszenie  listy proskrybowanych obywateli.

Umieszczone na niej osoby zostały wyjęte spod prawa. Od tej
chwili   każdy   mieszkaniec   imperium   miał   obowiązek

pozbawienia   ich   życia   przy   pierwszej   nadarzającej   się
sposobności.   W   nagrodę   zabójcy   obiecano   część   majątku

skazanego,   a   w   wypadku   niewolników   dodatkowo   wolność
osobistą. Na liście proskrypcyjnej znalazły się nazwiska wrogów

nowego reżimu, pewnej liczby osób zamożnych, których majątki
mogły   pomóc   w   prowadzeniu   dalszej   wojny,   oraz   osobistych

przeciwników. Na pewno jedno nazwisko umieszczono tam na
osobiste żądanie Fulwii. Senator Celiusz Rufus (kochanek Klodii,

oskarżony   przez   nią   o   trucicielstwo)   odmówił   jej   kiedyś
sprzedania swojego domu. Teraz padł ofiarą proskrypcji. Kiedy

jego   głowę   przyniesiono   Antoniuszowi,   ten   polecił   odesłać   ją
żonie. Fulwia mogła wreszcie wejść w posiadanie domu, którego

tak bardzo pożądała. Druga  ofiara obciąża w równym stopniu
sumienie Fulwii i Antoniusza. Chodzi o Cycerona. Małżonkowie

mieli   wystarczająco   dużo   powodów,   aby   go   znienawidzić.
Cyceron był autorem namiętnych mów przeciwko Antoniuszowi

(tzw.   filipik).   Fulwia   zaś   nienawidziła   Cycerona   z   kilku
względów. Po pierwsze, swego czasu zajadle zwalczał Klodiusza.

Po drugie, obecnie nie zostawiał na niej suchej nitki, oskarżając o
wszelkie możliwe zbrodnie. Co więcej, sugerował, że to ona jest

złym duchem męża i wiele poczynań Antoniusza należy zapisać

background image

na jej konto. Mówca zapłacił za to najwyższą cenę. Został zabity,
a   jego   odciętą   głowę   przyniesiono   Antoniuszowi.   Ten   polecił

wystawić   ją   na   widok   publiczny   na   Forum,   a   poniżej   przybić
odrąbane ręce mówcy, którymi pisał swoje mowy. Fulwii jednak

było   tego   za   mało.   Osobiście   przekłuła   język   martwej   głowie
Cycerona, żeby mieć dodatkową mściwą satysfakcję. Nigdy nie

darowała   mówcy   roli,   jaką   odegrał   w   procesie   ukochanego
Klodiusza,   ani   oskarżeń   rzucanych   na   nią   i   Antoniusza   w

Filipikach. Nie zwykła puszczać w niepamięć doznanych uraz i z
wiekiem ta cecha charakteru zaczęła u niej dominować.

Zachowanie Fulwii nie odbiegało specjalnie od ówczesnych

obyczajów. Epoka obfitowała w krwawe wydarzenia, a kobiety

nie   pozostawały   w   tyle   za   mężczyznami.   Na   przykład   niejaka
Pomponia   (bratowa   Cycerona!)   uśmierciła   w   wyrafinowany

sposób wyzwoleńca Filologusa, któremu zarzucała współudział
w   zabójstwie   męża.   Zmusiła   mianowicie   nieszczęśnika   do

stopniowego   obcinania   sobie   członków,   gotowania   ich   i
spożywania!   Zresztą   żony   proskrybowanych   też   zachowywały

się bardzo różnie. Niektóre pomagały mężom ze wszystkich sił,
odnotowano   jednak   wcale   nierzadkie   przypadki   zdradzania

miejsc kryjówki czy wręcz nasyłania siepaczy na małżonków.

Ambicje Fulwii

odobnie jak za czasów Klodiusza, Fulwia brała czynny udział

w   życiu   politycznym   męża.   Zachowała   się   relacja   o   jej

obecności   przy   pacyfikacji   zbuntowanych   legionów   pod

Brundisium.   W   celu   przywrócenia   dyscypliny   Antoniusz
zarządził   tam   decymację.   Co   dziesiąty   żołnierz   zbuntowanych

formacji został publicznie ścięty.

P

Fulwia   stała   tak   blisko   miejsca   kaźni,   że   krew   skazańców

obryzgała jej szaty. Kronikarze skwapliwie odnotowali ten fakt,
przeciwstawiając   postępowanie   żony   Antoniusza   zachowaniu

matki i siostry Oktawiana. Atia i Oktawia zawsze wstawiały się za
skazańcami   i   nieraz   nawet   skutecznie.   Nic   więc   dziwnego,   że

background image

Fulwia   jawiła   się   współczesnym   jako   demon  zła,   wywierający
fatalny wpływ na męża.

W rok po zawarciu triumwiratu połączone wojska Oktawiana

i Antoniusza pokonały armię republikańską pod Filippi. Sprawa

restytucji   republiki   ostatecznie   upadła   i   stało   się   jasne,   że   w
niedługim czasie dojdzie do konfliktu między zwycięzcami. Na

razie   jednak   triumwirowie   zgodnie   podzielili   pomiędzy   siebie
państwo. Antoniuszowi przypadły prowincje wschodnie i tam też

wkrótce wyjechał, pozostawiając na straży swoich interesów w
Italii żonę i brata Lucjusza. Latem 41 r. p.n.e. spotkał w Tarsie

królową Egiptu, Kleopatrę. Znali się już wcześniej, może nawet
pod   nieobecność   Cezara   byli   kiedyś   kochankami.   Teraz   oboje

dostrzegli   wspólnotę   interesów.   Romans   z   Kleopatrą
satysfakcjonował Antoniusza jako mężczyznę i polityka. Zdobył

fascynującą kobietę i znalazł oparcie w bogactwach Egiptu. Dla
Kleopatry   zaś   Antoniusz   był   idealnym   narzędziem   do

podniesienia   znaczenia   własnego   kraju   na   arenie

Marek Antoniusz

background image

międzynarodowej.

Echa   romansu   z   królową   Egiptu   dotarły   do   Italii.   A   kiedy

Antoniusz   zdecydował  się   spędzić  w  Aleksandrii   zimę,   Fulwia
zrozumiała,   że   mąż   chce   się   związać   z   Kleopatrą   na   dłużej.

Ambitna kobieta postanowiła przypomnieć o sobie. Wspólnie z
Lucjuszem   Antoniuszem   rozwinęła   sieć   intryg   przeciwko

Oktawianowi. Lucjusz całkowicie podporządkował się bratowej,
możliwe   zresztą,   że   miał   własne   ambicje   polityczne.

Prawdopodobnie liczył na to, że po usunięciu Oktawiana zajmie
jego miejsce. Nie jest zresztą wykluczone, iż taki pomysł wyszedł

od   Fulwii,   obdarzonej   darem   przekonywania.   Można   też
podejrzewać, że sugestie poparła ona swoim ciałem, bo mimo

wspomnianego   braku   urody   podobała   się   mężczyznom.   W
każdym   razie   Lucjusz   stał   się   posłusznym   narzędziem   w   jej

rękach.

Na   efekty   intryg   tej   dwójki   nie   trzeba   było   długo   czekać.

Doszło   do   buntu   przeciwko   rządom   Oktawiana   w   Italii.
Adoptowany   syn   Cezara   szybko   jednak   opanował   sytuację   i

zmusił   przeciwników,   by   wycofali   się   do   Peruzji.   Przez   kilka
miesięcy   trwało   oblężenie   miasta,   w   którym   rychło   zabrakło

żywności.   Kiedy   wreszcie,   wyczerpane   i   wygłodzone,   się
poddało,   zwycięzca   potraktował   buntowników   wyjątkowo

brutalnie.   Stracony   został   cały   zarząd   miasta;   podobny   los
spotkał zwolenników Antoniusza. Jedynie nielicznym udało się

zbiec,   a   był   wśród   nich   senator   Tyberiusz   Klaudiusz   Neron   z
rodziną. Jego żona nazywała się Liwia, syn zaś nosił imię ojca. W

taki oto sposób śmierci z ręki Oktawiana uniknęli jego późniejsza
żona i następca.

Zadziwiająco   uprzejmie   potraktowano   natomiast   dwoje

przywódców   rebelii.   Oktawian   nie   zamierzał   zaostrzać

stosunków z Antoniuszem, dokonując egzekucji jego żony i brata.
Sytuację   opanowano   i   dalsza   eskalacja   napięcia   nie   była

potrzebna. Lucjusz i Fulwia zostali zwolnieni i otrzymali prawo
opuszczenia   Italii.   Chora   i   wyczerpana   Fulwia   wyjechała   do

Grecji, gdzie  spotkała  się  z mężem.  Powracający od Kleopatry

background image

Antoniusz potraktował żonę wyjątkowo brutalnie. Zarzucił jej, że
ośmieliła   się   wywołać   wojnę   i   w   dodatku   ją   przegrała.

Udzieliwszy wyczerpanej kobiecie ostrej reprymendy, wyjechał
do Italii zawrzeć porozumienie z Oktawianem. Fulwia pozostała

w Grecji. Oblężenie Peruzji odbiło się na jej zdrowiu. Wiedziała,
że   przegrała   i   jako   polityk,   i   jako   kobieta.   Załamała   się

psychicznie, co wraz z wyczerpaniem fizycznym spowodowało
jej rychły zgon w kilka tygodni po rozstaniu z mężem. Jej śmierć

nastąpiła w odpowiedniej chwili dla Antoniusza. W negocjacjach
z Oktawianem mógł teraz całą winę zrzucić na żonę i dzięki temu

zawrzeć   nowe   porozumienie.   A   jako   człowiek   wolny,   poślubił
owdowiałą siostrę konkurenta. Spędził z nią dwa lata i doczekał

się   dwojga   dzieci.   Tuż   przed   urodzeniem   drugiego   wspólnie
wyjechali   do   Grecji.   Stamtąd   Antoniusz,   w   trosce   o   zdrowie

ciężarnej   żony,   odesłał   ją   do   Italii.   Wkrótce   zaś   po   wyjeździe
Oktawii ponownie związał się z Kleopatrą. Pozostał przy niej aż

do   samobójczej   śmierci   w   siedem   lat   później,   po   klęsce   pod
Akcjum.   W   tym   czasie   u   boku   Oktawiana   (a   niebawem   już

cesarza   Augusta)   rządziła   Liwia,   niedoszła   ofiara   wojny
rozpętanej   przez   Fulwię.   Republika   odeszła   w   przeszłość   i

nastała   zupełnie   nowa   epoka   w   dziejach   świata
śródziemnomorskiego.

background image

Małżeństwa Oktawiana

o   śmierci   Juliusza   Cezara   nastąpił   czternastoletni   okres

wojen   domowych.   W   ciągu   pierwszych   dwóch   lat

wyeliminowano   zwolenników   republiki,   a   do   ostatecznej

rozgrywki   doszło   między   sukcesorami   Cezara:   Oktawianem,
Antoniuszem i Lepidusem. Zwycięzcą został Oktawian, który w

27   r.   p.n.e.   przyjął   tytuł   Augusta,   pod   którym   przeszedł   do
historii. Zadebiutował on na scenie politycznej, nie mając jeszcze

dwudziestu   lat.   Pierwsze   stanowiska   zawdzięczał   poparciu
wpływowego kuzyna, Juliusza Cezara. Jako wnuk jego siostry był

najbliższym  męskim potomkiem  dyktatora,  co  wróżyło   piękną
karierę. Towarzyszył wujowi w wyprawie do Hiszpanii i wtedy to

Cezar   mógł   się   przekonać   o   jego   zaletach.   Dostrzegł   w
młodzieńcu zadatki na polityka wielkiego fomiatu. Zachowała się

co   prawda   informacja   sugerująca,   że   swoje   sukcesy   u   Cezara
zawdzięczał   Oktawian   zupełnie   innym   czynnikom.   Podobno

okazał się wyjątkowo zręcznym kochankiem dyktatora... Można
jednak potraktować tę informację jako plotkę, tym bardziej że jej

autorem był Marek Antoniusz. Ale zachował się również przekaz,
że   Oktawian   oddał   się   Aulusowi   Hircjuszowi,   i   do   tego   za

pieniądze. A wydarzyło się to ponoć podczas tej samej kampanii
hiszpańskiej Cezara, co rzekomy romans z dyktatorem.

P

Bez względu na to, ile prawdy tkwi w tych pogłoskach, w

późniejszych   latach   Oktawian   był   zdecydowanym

heteroseksualistą.   Jeżeli   rzeczywiście   miał   jakieś   przygody
homoseksualne,   to   wyłącznie   we   wczesnym   okresie   młodości.

Raz zaszarganej reputacji nie udało się jednak oczyścić. Przez
wiele lat przeciwnicy wytykali mu zniewieściałość i podejrzewali

o upodobania homoseksualne.

L

IWIA

 

I

 A

UGUST

background image

Przyszły  cesarz   August   bardzo   wcześnie   się   zaręczył.   Jego

wybranką była córka Serwiliusza Izauryckiego. Prawdopodobnie

zamierzał zawrzeć małżeństwo, które przyniosłoby mu korzyści
polityczne. Możliwe, że pomysł tego związku podsunął mu Cezar,

pragnący pokierować karierą kuzyna. Do ślubu jednak nie doszło,
albowiem   Oktawian   zerwał   zaręczyny.   Po   śmierci   Cezara

poślubił pasierbicę Antoniusza, Klaudię. Małżeństwo trwało dwa
lata, po czym Oktawian odesłał dziewczynę matce, oświadczając,

iż   pozostała   dziewicą.   Delikatność   Oktawiana   nie   powinna
dziwić,   gdyż   Klaudia   była   niepełnoletnia   i   konsumpcja

małżeństwa   nosiłaby   raczej  charakter   dewiacji.   Zachowała   się
natomiast   smakowita   historia   pochodząca   zapewne   z   tego

okresu.   Otóż   Oktawian   wydał   wystawną   ucztę   dla   swoich
przyjaciół.   Biesiadników   było   dwunastu,   tylu   ile   bóstw

olimpijskich.   Oktawian   skromnie   przybrał   postać   Apollina...
Biesiada spowodowała wzburzenie wśród ludności. W tym czasie

w Italii panował niedostatek wywołany wojnami domowymi, a tu
jeden z wielkorządców prowokował wyrafinowanym luksusem.

Z drugiej strony postępowanie Oktawiana nie powinno dziwić.
Liczył sobie dwadzieścia kilka lat, a młodość ma swoje prawa. Jak

długo można zajmować się wyłącznie wojną i polityką? Wkrótce
zresztą wstąpił w nowy związek małżeński. Tym razem poślubił

Skrybonię, kuzynkę władcy Sycylii, Pompejusza Młodszego. Jego
wybranka, znacznie od niego starsza, już wcześniej dwukrotnie

była   mężatką.   Oktawian   pragnął   zapewnić   Italii   dostawy
sycylijskiego zboża i stąd też wziął się pomysł tego związku.

Pożycie   małżonków   układało   się   fatalnie.   Skrybonia   była

zazdrosna, a pamiętajmy, że Oktawian miał skłonności do zabaw

w Apollina. Możemy przypuszczać, że wspomniana biesiada nie
ograniczyła się wyłącznie do wykwintnej konsumpcji. Od czego

przecież są nimfy i inne półboskie stworzenia... Wkrótce jednak
Oktawian dał żonie poważniejsze powody do zazdrości. Poznał

kobietę,  dla   której  zupełnie   stracił   głowę.   Nazywała   się   Liwia
Druzylla   i   pochodziła   ze   starego   rodu   Klaudiuszów.   Jej   ojciec

walczył przeciwko Oktawianowi w szeregach republikanów i po

background image

klęsce   pod   Filippi   popełnił   samobójstwo.   Co   więcej,   jej   mąż
również należał do zwolenników republiki. Zasłynął z tego, że w

czasie   posiedzenia   senatu   zwołanego   po   śmierci   Cezara
zaproponował, aby mordercom dyktatora przyznać nagrody! Po

klęsce republikanów sprzymierzył się z Antoniuszem. Jako jego
zwolennik uczestniczył w wojnie wywołanej przez Fulwię i brata

triumwira,   omal   nie   przypłacając   tego   życiem.   Wraz   z   żoną
cierpiał   głód   w   Peruzji.   Potem   Liwia   oraz   dwuletni   syn

towarzyszyli   mu   podczas   tułaczki.   W   okresie   przejściowego
pojednania między Oktawianem i Antoniuszem wrócił do Rzymu.

Tam właśnie jego przeciwnik poznał Liwię i zakochał się w niej
bez pamięci. Trzeba przyznać, że adoptowany syn Cezara miał

dobry gust. Liwia liczyła sobie niewiele ponad dwadzieścia lat i
była wyjątkowo urodziwa. Do tego dysponowała nieprzeciętnym

intelektem i niemałą siłą woli. Z czasem okazało się, że dysponuje
też talentem aktorskim i jest całkowicie pozbawiona skrupułów

moralnych,   ale   nie   uprzedzajmy   wypadków.   Związek   z
Oktawianem rokował znaczne nadzieje. Już teraz kuzyn Cezara

był jednym z rzeczywistych władców imperium, a w przyszłości
mógł   się   stać   jeszcze   potężniejszy.   Zostać   pierwszą   damą

imperium?   Któraż   kobieta   oparłaby   się   takiej   pokusie?   Nie
wiemy, kiedy się zaczął romans Liwii i Oktawiana i jak długo

trwał w ukryciu. W pewnym momencie Tyberiusz zgodził się na
rozwód. Jego żona była w szóstym miesiącu ciąży... Zachowała się

pikantna   historia,   jak   to   Oktawian   oraz   Liwia   z   Tyberiuszem
uczestniczyli w pewnej wystawnej uczcie. Leżeli obok siebie, po

czym Oktawian z Liwią wstali i się oddalili. Kiedy wrócili, wygląd
Liwii nie pozostawiał żadnych wątpliwości co do tego, czym się

zajmowali.   Czy   Tyberiusz,   arystokrata   w   każdym   calu,   miał
dłużej   znosić   podobne   upokorzenia?   Żona   chce   być   z

Oktawianem? Proszę bardzo, on nie będzie stawiał przeszkód.
Niech   się   zatem   pobiorą   jak   najszybciej   i   dadzą   mu   spokój.

Pewien problem polegał na tym, że Skrybonia również była w
ciąży i nie wypadało porzucać jej przed rozwiązaniem. Oktawian

odczekał   więc   do   dnia   porodu,   a   nazajutrz   wysłał   żonie   list

background image

rozwodowy.   Potem   niezwłocznie   poślubił   Liwię.   W   czasie
uroczystości zaślubin Tyberiusz odgrywał rolę nieżyjącego ojca

panny młodej. Mógł być przeciwnikiem politycznym Oktawiana,
ale przecież nie będzie z nim walczył o własną żonę. Zajął się

natomiast troskliwie synkiem, którego miał z tego związku. Co
więcej, wkrótce przyjął na wychowanie dziecko, które urodziła

Liwia w trzy miesiące po ślubie z Oktawianem. Do dzisiaj nie ma
odpowiedzi na pytanie, kto był ojcem Druzusa. Oktawian uznał

go wprawdzie za swojego syna, ale odesłał do domu Tyberiusza.
Współcześni wyrażali podzielone opinie na ten temat. Oktawian

zawsze   miał   słabość   do   młodszego   syna   Liwii,   lecz   można   to
tłumaczyć miłym usposobieniem chłopca. Wiążące jest, że nosił

on nazwisko pierwszego męża Liwii, i ten fakt musimy traktować
jako   pewnik.   Kiedy   w   pięć   lat   później   Tyberiusz   zmarł,   jego

synowie wychowywali się w domu Oktawiana.

Liwia

e   wrześniu   31   r.   p.n.e.   Oktawian   pokonał   Antoniusza   i

Kleopatrę pod Akcjum, a w rok później podbił Egipt. W

następnych   latach   stworzył   podstawy   nowego   ustroju.   Objął

rządy   bez   zewnętrznych   oznak   władzy.   Oficjalnie   był   tylko
pierwszym senatorem, czasem pełniącym urzędy republikańskie.

Ale   w  rzeczywistości   sprawował  władzę   absolutną.   Skupiał   w
swych rękach całość sił zbrojnych, bez jego zgody nic nie mogło

się   wydarzyć   w   państwie.   August   wyciągnął   wnioski   z   losów
poprzedników.   Uznał,   że   dla   jego   poddanych   ważniejsza   jest

forma niż treść.

W

Dlatego dalej istniała Rzeczpospolita Rzymska, funkcjonował

senat,   nadal   powoływano   konsulów,   pretorów,   trybunów
ludowych. Zmieniło się jednak postępowanie Oktawiana. Zaczął

dbać o moralność, przynajmniej na pokaz. Już nie uczestniczył w
„boskich   biesiadach”,   nie   pozował   na   Apollina.   Dominującymi

cechami   życia   Augusta   i   Liwii   stały   się   skromność   i   prostota.
Rodzina   cesarska   mieszkała   w   niepozornym   budynku   na

background image

Palatynie. Wyposażenie domu znacznie odbiegało od standardów
przyjętych wśród arystokracji rzymskiej. Przez kilkadziesiąt lat

August   zajmował   ten   sam   pokój.   Ostentacyjnie   nosił   szaty
wykonane   własnoręcznie   przez   żonę   łub   siostrę.   Liwia

dostosowała się do męża. Szybko odnalazła się w roli matrony
rzymskiej, która swoim zachowaniem daje przykład innym. Dom

prowadziła nader skromny, a posiłki, według opinii kronikarzy,
serwowała  wręcz  prostackie.   W  menu  dominowały  chleb,  ser,

daktyle, figi. W czasie organizowanych biesiad przestrzegano, by
liczba   dań   nie   przekraczała   sześciu,   a   gospodarze   dbali,   żeby

przyjęcie   było   atrakcyjne   z   powodów   towarzyskich,   nie
kulinarnych.

Małżeństwo Liwii i Augusta pozostało bezdzietne. Liwia tylko

raz zaszła w ciążę, ale poroniła, co spowodowało bezpłodność.

Cesarz August

background image

Jedynym   więc   dzieckiem   cesarza   była   córka   ze   związku   ze
Skrybonią, Julia. Dziewczynkę wychowywała Liwia, dając upust

swojej niechęci do dziecka. Znęcając się nad Julią, zmuszała ją do
wielogodzinnego tkania czy przędzenia.

W   majestacie   starorzymskich   cnót   wyżywała   się   na

dziewczynie. Ale przecież wychowywała jedyne dziecko Augusta

zgodnie z ideałami, które propagował! Ten reżim wychowawczy
dotyczył zresztą i innych dzieci z rodziny cesarskiej. U niemal

wszystkich   zanotowano   później   choroby   psychiczne.   Nie
chciałbym   tutaj   sugerować,   że   wyłączną   tego   przyczyną   było

wychowanie   przez   Liwię,   ale   wpływ   cesarzowej   wydaje   się
znaczący.

Mimo   oficjalnie   głoszonych   zasad   August   nie   zawsze

dochowywał wierności żonie. Odnotowano nazwiska kilku jego

Liwia

background image

kochanek   pochodzących   z   najlepszych   rodów   arystokracji
rzymskiej.   Była   wśród   nich   Terencja,   żona   najbliższego

współpracownika cesarza, Mecenasa. Współżyła ona z cesarzem
za zgodą i wiedzą męża! Może to budzić pewne zdziwienie, ale

August   posuwał   się   jeszcze   dalej.   Podczas   jednego   z   przyjęć
wydawanych   na   jego   cześć   bez   skrupułów   uwiódł   żonę

gospodarza   niemal   na   oczach   wszystkich   zaproszonych   gości!
Ponadto Antoniusz zarzucał Oktawianowi, że utrzymuje stosunki

z   kilkoma   kobietami   jednocześnie,   sugerując   upodobanie   do
seksu grupowego.

Powyższe   opinie   są   bez   wątpienia   prawdziwe.   Nie

zaprzeczali temu nawet najbliżsi przyjaciele cesarza. Tłumaczyli

jednak, że August działa w interesie państwa. Uwodząc bowiem
mężatki, pozyskuje informacje o ich towarzyszach życia, a zatem

także o ewentualnych spiskach i zamachach. Ciekawe tylko czego
chciał się dowiedzieć od żony Mecenasa? Czyżby i jemu nie ufał?

W   latach   późniejszych   cesarz   zaprzestał   uwodzenia   mężatek.
Podobno   Liwia   wyszukiwała   mu   młodziutkie   nałożnice,   które

pozbawiał dziewictwa. Według relacji kronikarza uprawiał ten
proceder   „z   lubością”.   No   cóż,   każde   małżeństwo   rządzi   się

swoimi   prawami,   ale   wyczyny   seksualne   „odnowiciela
moralności rzymskiej” muszą budzić niesmak, jeżeli porównać je

z ideałami, które oficjalnie głosił.

Augusta i Liwię dzielił stosunek do sprawy następstwa tronu.

Ich   małżeństwo   pozostało   bezdzietne   i   z   czasem   na   plan
pierwszy   wysunął   się   problem   sukcesji   po   cesarzu.   Kiedy   po

zwycięstwie pod Akcjum August wjeżdżał rydwanem do Rzymu,
towarzyszyło mu dwóch chłopców. Jednym z nich był starszy syn

Liwii,  Tyberiusz,  drugim siostrzeniec cesarza,  Marcellus.  Liwia
protegowała swojego syna, którego cesarz jednak zdecydowanie

nie   lubił.   Mimo   to   dość   długo   wahał   się   z   podjęciem   decyzji.
Wreszcie po długim namyśle postawił na Marcellusa. Zgodnie z

tradycją   rzymską   powoli   kierował   karierą   polityczną   chłopca.
Jednocześnie postanowił, że siostrzeniec poślubi Julię. Na czas

uroczystości   zaślubin   dyplomatycznie   wyjechał   do   Hiszpanii,

background image

zlecając  zastępstwo   Markowi  Agrypie.   Najwyraźniej   wolał   być
wówczas z dala od Liwii i jej wyrzutów. Po powrocie umiejętnie

przyzwyczajał   poddanych   do   osoby   zięcia.   Sfinansował
wspaniałe   igrzyska   dla   ludu,   które   poprowadził  Marcellus.

Oczekiwał,   że   z   czasem   siostrzeniec   stanie   się   podporą   jego
władzy. Tymczasem kiedy cesarz poważnie zachorował, wygrała

racja   stanu:   August   przekazał   rządy   nad   państwem   Agrypie,
swemu   najstarszemu   przyjacielowi,   wytrawnemu   wodzowi   i

administratorowi,  wychodząc  z założenia,  iż  Marcellus  nie  ma
jeszcze wymaganego doświadczenia. W chwili zagrożenia cesarz

się nie zawahał. Jego decyzja wywołała furię zięcia. Chłopak rwał
się do władzy, wiedział, że jego przeznaczeniem jest panowanie

nad   imperium,   ale   nie   chciał   czekać.   Gdy   August   wyzdrowiał,
Marcellus  zaczął   obrzydzać   życie   Agrypie.   Robił   to   na   tyle

skutecznie, że stary wódz podał się do dymisji. Zrezygnował ze
wszystkich   pełnionych   funkcji   i   wyjechał   z   Italii.   Osiadł   na

greckiej   wyspie   Mityllene   jako   osoba   prywatna.  Marcellus
triumfował.   Nie   przypuszczał   jednak,   że   los   (?)   sprawi   mu

przykrą niespodziankę. W trzy lata po ślubie z Julią zmarł po
krótkiej chorobie i sprawa sukcesji po cesarzu znów stała się

otwarta. Nagła śmierć następcy tronu wywołała liczne spekulacje
i   plotki.   Krążyły   pogłoski   o   truciźnie,   którą   ponoć   Liwia

zaordynowała   Marcellusowi.   Potwierdzała   je   matka   zmarłego,
oskarżając   bratową   o   morderstwo.   Prawdopodobnie   jednak

przyczyna   zgonu   młodzieńca   była   jak   najbardziej   naturalna.
Marcellus  zachorował na infekcję górnych dróg oddechowych i

popełniono   błąd   w   sztuce   lekarskiej.   Zastosowano   modną
wówczas hydroterapię (zimne kąpiele), co przyspieszyło tylko

rozwój   choroby   i   zakończyło   się   zejściem   śmiertelnym.   W
zamieszaniu po zgonie następcy tronu jedynie August zachował

spokój.  Marcellus  zmarł i nic nie  mogło  przywrócić mu życia.
Ważne było imperium. Mimo iż żona proponowała małżeństwo

Julii z Tyberiuszem, August ponownie postąpił wbrew jej woli.
Doszedł do wniosku, że jest mu potrzebny Agrypa i bez chwili

zwłoki   zaproponował   przyjacielowi   powrót   do   stolicy   i

background image

małżeństwo z córką. Julia była piękną dziewczyną, a w posagu
wnosiła imperium. Znaczna różnica wieku (dwadzieścia cztery

lata)   czyniła   propozycję   cesarza   jeszcze   bardziej   kuszącą.   Czy
można się więc dziwić, że Agrypa zgodził się bez wahania?

Julia, córka Augusta

astanówmy   się   teraz   nad   sytuacją   Julii.   Od   wczesnej
młodości   przejawiała   gorący   temperament,   ale   nic   nie

wiadomo   o   jej   szczególnych   wybuchach   namiętności   wobec
Marcellusa czy też żalu po jego śmierci. Wiemy, że rozpaczała

matka młodzieńca, żałował następcy August. Natomiast o Julii
źródła dziwnie milczą. Czyżby ulokowała swe uczucia w kimś

innym? Niewykluczone. Rozpatrując otoczenie cesarskiej córki,
możemy się domyślać, że w grę wchodzili albo synowie Liwii,

albo   pasierb   Oktawii,   Jullus   Antoniusz.   Z   tym   ostatnim   Julia
będzie miała romans, ale dopiero za kilka lat. Młodszy syn Liwii,

Druzus,   też   raczej   odpada.   Pozostaje   więc   Tyberiusz   i   on   to
prawdopodobnie   stanowił   obiekt   uczucia   cesarzówny.   Czy   jej

miłość   była   odwzajemniona?   Tego   się   nigdy   nie   dowiemy.
Pamiętajmy   jednak,   że   dziewczyna   uchodziła   za   piękność   i

dysponowała nie byle jakim posagiem, bo samym cesarstwem.
Do   tego   była   osobą   inteligentną,   pełną   uroku   osobistego,

obdarzoną   poczuciem   humoru   i   dużym   temperamentem
seksualnym.   Czego   więcej   wymagać?   Kronikarze   zgodnie

stwierdzają,   że   Julia   przeżyła   romans   z   Tyberiuszem.   Ale   czy
zaczął się on w czasie małżeństwa z Marcellusem, czy po jego

śmierci,   nie   wiadomo.   A   Tyberiusz   miał   zadatki   na   dobrego
władcę,   następcę   Augusta.   Był   dobrym   żołnierzem   i   niezłym

administratorem. Cesarz jednak postanowił inaczej.

Z

Z   małżeństwa   Julii   z   Agrypą   narodziło   się   pięcioro   dzieci:

trzech   chłopców   i   dwie   dziewczynki.   August   był   zachwycony.
Wydaje się, że nigdy nie traktował starszego od siebie Agrypy

jako   następcy   tronu.   Liczył   na   niego   jako   na   współrządcę,
upatrując   sukcesorów   wśród   jego   potomków.   Dlatego   szybko

background image

adoptował dwóch najstarszych wnuków. W ten sposób oficjalnie
wskazał,   kogo   uważa   za   swoich   następców.   Gorliwie   zajął   się

wychowaniem   chłopców,   tak   aby   w   przyszłości   państwo
otrzymało   odpowiednich   władców.   Jednocześnie   podniósł   ich

ojca do wszystkich godności, które sam piastował. Praktycznie
od   tej   chwili   państwo   miało   dwóch   równorzędnych

współrządców.   Kiedy   August   przez   trzy   lata   przebywał   na
wschodzie imperium, Agrypa sprawował władzę w Rzymie. Gdy

cesarz wrócił do stolicy, jego zięć wyjechał na zachód. Dokończył
podboju   Hiszpanii,   uporządkował   sprawy   w   Galii.   Obu

mężczyznom towarzyszyły żony, tak więc dwie pierwsze damy
imperium przez kilka lat nie miały ze sobą kontaktu.

Po   powrocie   z   zachodu   Agrypa   i   Julia   udali   się   do   Azji

Mniejszej.   Tam   doszło   do   wydarzenia,   które   rzuca   ciekawe

Marek Agryppa

background image

światło   na   małżeństwo   cesarskiej   córki.   Julia   zapragnęła
zwiedzić Ilion (Troję). Nie zawiadomiła jednak władz miasta i

niewielki   orszak   został   wieczorem   zaskoczony   przez   wylew
rzeki. Na wiadomość o tym Agrypa dostał szału. Uznał, iż jest to

uchybienie   godności   jego   żony,   i   obłożył   nieszczęsne   miasto
ogromną grzywną. Nie wyjaśnił jednak, na czym owo uchybienie

polegało. Czy na tym, że wylała rzeka, czy też, że miasto było
nieprzygotowane   na   przyjęcie   niezapowiedzianej   cesarskiej

córki.   Karę   finansową   cofnął   dopiero   za   wstawiennictwem
przyjaciół.   W   sprawie   tej   zastanawia   niesamowita   czułość

Agrypy   na   punkcie   honoru   żony.   Sam   nie   przywiązywał
szczególnej wagi do zewnętrznych oznak władzy, był natomiast

przewrażliwiony   na   punkcie   Julii.   Prawdopodobnie   opisany
incydent nie należał do wyjątków. Czyżby Agrypa starał się w ten

sposób  uciszyć gorszące plotki na  temat swojej małżonki i za
wszelką cenę nakazać szacunek dla niej? Chyba tak. Obowiązki

zmuszały   go   do   częstych   samotnych   wyjazdów.   Tak   było   w
Hiszpanii   i   Galii,   tak   też   było   na   Wschodzie.   Kronikarze

wspominają o gorącym temperamencie cesarskiej córki. Sugestie
są   jednoznaczne:   Julia   wielokrotnie   zdradzała   męża   pod   jego

nieobecność. Agrypa wiedział o romansach żony, ale nic nie mógł
zrobić.  Wszak  posagiem  Julii   było   imperium  rzymskie.   August

niczego   się   nie   domyślał,   a   córkę   kochał   bezgranicznie.   Stąd
wynikały owe dziwne reakcje Agrypy, przeznaczone na pokaz.

Wydaje się, że zięć cesarza pragnął zagłuszyć wszelkie plotki...
Małżeństwo trwało dziewięć lat i zakończyło się wraz ze śmiercią

Agrypy. Zięć cesarza zmarł w wieku pięćdziesięciu jeden lat, co w
tamtych   czasach   uważano   za   wiek   zaawansowany.   Możliwe

zresztą,   że   zgon   przyspieszyła   dziwaczna   kuracja,   którą   sobie
chory sam zaordynował: kąpał się mianowicie w gorącym occie.

Tym   razem   August   i   Liwia   byli   zgodni:   Julia   miała   poślubić
Tyberiusza. Cesarz polecił pasierbowi rozwieść się (był żonaty) i

poślubić jego córkę. Syn Liwii jednak nieoczekiwanie stawił opór.
Wiedział, że Julia prowadzi mocno skandaliczny tryb życia. Sam

zresztą był swego czasu jej kochankiem. Poza tym z Wipsanią

background image

tworzyli naprawdę udaną parę. Ale August i jego żona nie mieli
sentymentów.   Liwia   widziała   w   tym   posunięciu   kolejny   krok

wiodący   syna   do   tronu.   August   zaś   potrzebował   Tyberiusza,
ponieważ po śmierci Agrypy w jego otoczeniu nie było nikogo,

kto   mógłby   wziąć   na   siebie   część   ciężaru   władzy.   Niedawno
zmarł drugi pasierb cesarza, powszechnie łubiany Druzus, który

nie był wprawdzie typem administratora, ale oddawał znaczne
usługi jako zdolny dowódca. Teraz Augustowi pozostał już tylko

Tyberiusz.

Wygnanie Julii

oczątkowo wydawało się, że małżeństwo układa się dobrze.

Julia urodziła dziecko, Tyberiusz został współrządcą Rzymu.

Kryzys   nastąpił   po   śmierci   synka.   Cesarzówna   wróciła   do

dawnego   trybu   życia,   nawiązując   liczne   romanse   z
przedstawicielami elity rzymskiej. Chociaż podobno nie gardziła

również gorzej urodzonymi... Tyberiusz widział, że powoli staje
się   pośmiewiskiem   stolicy.   Jednocześnie   dorastali   wnukowie

Augusta   i   dla   cesarskiego   zięcia   miało   niedługo   zabraknąć
miejsca.   Wyglądało   na   to,   że   w   zamian   za   upokorzenia   nie

otrzyma   w   przyszłości   stosownej   rekompensaty.   Postanowił
więc   zakończyć   udrękę   i   wyjechać   z   Rzymu.   Cesarz,

poinformowany o tej decyzji, wpadł w panikę. Druzus już nie żył,
a   synowie   Agrypy   byli   jeszcze   chłopcami.   Nawet   gdy   osiągną

pełnoletność,   miną   lata,   nim   dorównają   Tyberiuszowi.   Kiedy
August odmówił zgody na dymisję, Tyberiusz podjął głodówkę.

Ostatecznie   dzięki   wstawiennictwu   Liwii   zięć   cesarza   zdał
obowiązki i wyjechał na Rodos. W ten sposób na kilka lat zniknął

z życia publicznego.

P

Liwia   nie   darowała   Julii   upokorzenia   syna.   Zawsze   jej

nienawidziła,   a   teraz   jeszcze   do   osobistej   niechęci   doszła
krzywda dziecka. Tymczasem córka Augusta straciła do reszty

kontrolę   nad   swoim   postępowaniem.   Zmieniała   kochanków,
brała udział w burdach i orgiach. Nocą straże porządkowe nieraz

background image

spisywały ją, otoczoną podejrzanym towarzystwem, w centrum
Rzymu. Nie wiadomo, kto ostatecznie otworzył Augustowi oczy.

Zapewne nie Liwia. Cesarzowa była zbyt ostrożna, aby mieszać
się w podobne sprawy. W każdym razie August wpadł w furię.

Podobno zamierzał osobiście zabić córkę. W postępowaniu Julii
widział   głównie   ośmieszenie   własnej   polityki   powrotu   do

starorzymskich tradycji. Kiedy ochłonął nieco z gniewu, wyraził
nadzieję, że córka znajdzie honorowe wyjście z sytuacji i popełni

samobójstwo. Gdy się jednak okazało, że Julia zamierza żyć dalej,
skazał   ją   na   dożywotnie   wygnanie.   Miejscem   zesłania   była

bezludna   wysepka   u   wybrzeży   Italii   o   nazwie   Pandateria.
Cesarska   córka   została   poddana   ścisłemu   nadzorowi   i

praktycznie   pozbawiona   wszelkiego   kontaktu   ze   światem
zewnętrznym. August sam ustalił listę przysługujących jej rzeczy,

a wszelkie odwiedziny wymagały jego osobistej zgody. Zabronił
również pochowania Julii w mauzoleum rodziny cesarskiej.

Wyrok Augusta wywołał oburzenie w stolicy. Mimo swoich

wad  (a  może  właśnie  dzięki nim)  Julia  cieszyła  się  w  Rzymie

znaczną popularnością. Doszło do zamieszek, a nawet jeszcze w
kilka   lat   później   żądano   jej   ułaskawienia.   Obrońcy   Augusta

sugerowali jednak, że wyrok pozostawał w ścisłej zależności ze
sprawą   syna   Marka   Antoniusza,   Jullusa   Antoniusza.   Był   on

domownikiem cesarza (jako pasierb jego siostry) i kochankiem
Julii.   Zorganizował   spisek   mający   na   celu   obalenie   władzy

Augusta. Nie wiadomo, czy zamierzał rządzić wspólnie z Julią i
czy cesarska córka w ogóle była wtajemniczona w plany rewolty.

Znając Julię, należy raczej powątpiewać, aby chciała obalić ojca.
Tym bardziej że władzę po Auguście mieli objąć jej synowie. Julia

mogła być nimfomanką, ale nie zdrajczynią. Faktem jest jednak,
że   wykrycie   spisku   Antoniusza   zbiegło   się   w   czasie   z

ujawnieniem   skandalicznego   życia   cesarskiej   córki.   Młodego
Antoniusza stracono, a kolportowane informacje sugerowały, iż

wygnanie bezpośrednio wiązało się z tą sprawą.

Wkrótce po osadzeniu Julii na Pandaterii dołączyła do niej

matka. Skrybonia wyjednała u cesarza zgodę na pobyt z córką na

background image

wygnaniu.   Z   własnej   woli   postanowiła   dzielić   los   dziecka,
którego właściwie nigdy nie znała. Niewiele wiemy o Skrybonii,

ale   trzeba   przyznać,   iż   rezygnacja   z   wygód   Rzymu   na   rzecz
towarzyszenia   córce   musi   budzić   podziw.   Tym   bardziej   że

wszystko   wskazywało   na   to,   iż   skalista   wysepka   pozostanie
dożywotnią siedzibą Julii.

Po   pięciu   latach   August   nieco   ochłonął.   Złagodził   rygory

wygnania i przeniósł córkę do Regium, miasta w południowej

Italii. Miała tam znacznie lepsze warunki bytowe, chociaż nadal
obowiązywał ją zakaz kontaktów ze światem zewnętrznym.

Wnukowie Augusta

iwia   triumfowała.   Julia,   jedyne   dziecko   Augusta,   została
wygnana   z   Rzymu.   Teraz   cesarzowa   skupiła   wysiłki   na

przywróceniu   do   łask  Tyberiusza.  I  tutaj  się  srodze   zawiodła.
August   z   furią   odmówił,   oskarżając   wręcz   pasierba,   że   miał

wyjątkowo   zły   wpływ   na   Julię.   Był   to   oczywiście   zarzut
bezpodstawny, ale rzucający światło na logikę cesarza. August

postanowił   część   winy   zrzucić   na   Tyberiusza,   aby   nieco   się
rozgrzeszyć. Duma nie pozwalała mu się przyznać, że sam jest w

jakimś stopniu winien występków córki, więc znalazł sobie kozła
ofiarnego   w   osobie   pasierba.   Skoro   Tyberiusz   dobrowolnie

zrzekł się pełnionych funkcji i opuścił stolicę, niech nie próbuje
wracać. W ten sposób zięć cesarza z dobrowolnego wygnańca

stał się wyrzutkiem rodziny. Odsunęli się od niego mieszkańcy
Rodos,   dotychczas   chętnie   utrzymujący   z   nim   kontakty

towarzyskie. Rozeszły się Pogłoski, że wnukowie cesarza chętnie
pozbędą   się   ojczyma   z   zemsty   za   los   matki.   Tyberiusz   zaczął

poważnie obawiać się skrytobójców. Zaszył się w domu, całymi
dniami   nie   wychodząc   poza   obręb   posiadłości.   Nękał   cesarza

prośbami, popieranymi oczywiście przez Liwię. Wreszcie August
ustąpił. Tyberiusz mógł wrócić do Rzymu jako osoba prywatna.

Miał   trzymać   się   z   dala   od   spraw   publicznych   i   zajmować
wyłącznie   własnymi.   Cesarz   pozostał   konsekwentny.   Pasierb

L

background image

porzucił kiedyś państwo w potrzebie, a teraz imperium już go nie
potrzebowało.   Poza   tym   wnukowie   władcy   osiągnęli   wreszcie

pełnoletność i dla syna Liwii nie było już miejsca.

Cesarz z radością obserwował, jak Gajusz i Lucjusz wchodzą

w życie publiczne. Niebawem zdecydował, że nadszedł czas, aby
jego   sukcesorów   poznali   mieszkańcy   prowincji.   Jednocześnie

chłopcy   mieli   przeprowadzić   kampanie   wojenne,   aby   zdobyć
uznanie armii. August był realistą. Wiedział, że sama akceptacja

senatu i ludności stolicy nie wystarczy. Decydujący głos należał
do armii, której większość stała na granicach państwa. Na tronie

mógł zasiąść praktycznie każdy, kto zdobyłby uznanie legionów.
Historia   potwierdziła   przewidywania   cesarza.   W   pół   wieku

później legiony hiszpańskie wyniosły na tron Serwiusza Galbę,
oddziały stacjonujące nad Renem — Witeliusza, a armia Eufratu

— Wespazjana. Wybraniec stolicy nie miał większych szans w
walce   z   pretendentami   dysponującymi   zaprawioną   w   bojach

armią.   Przez   cały  okres   swojego   istnienia   cesarstwo   rzymskie
pozostało   monarchią   elekcyjną.   Nie   wypracowano   jednak

żadnych   reguł   wyboru   władcy.   Najczęściej   cesarzem   zostawał
kandydat armii, który następnie otrzymywał aprobatę senatu.

Nie   wiadomo,   jak   August   zamierzał   rozstrzygnąć   sprawę

podziału   kompetencji   między   wnuków.   Przygotowywał   do

sukcesji obydwu, nie robiąc między nimi różnicy. Z jednej strony
mogło to uchodzić za kontynuację tradycji republiki rzymskiej,

na   której   czele   stało   przecież   dwóch   konsulów,   z   drugiej
przypominało sytuację samego cesarza i Agrypy. Wszak ojciec

Gajusza i Lucjusza praktycznie współrządził z cesarzem i układ
ten   przez   kilka   lat   z   powodzeniem   zdawał   egzamin.   August

pierwszy zrozumiał, że państwo rzymskie stało się zbyt wielkie
do ogarnięcia przez jednego człowieka i dlatego dobrze jest mieć

zawsze   pod   ręką   zaufanego   człowieka,   który   sprawowałby
kontrolę nad zagrożonymi rejonami. Jeden ośrodek decyzyjny w

Rzymie to trochę za mało jak na obszar od Atlantyku do Eufratu.
Podobna myśl przyświecała władcom rzymskim w III i IV w. n.e.

Do   godności   współrządcy   podnoszono   zaufanego   człowieka

background image

(często   członka   rodziny),   aby   wspomagał   władcę   w   trudzie
rządzenia imperium. Władza jednak z reguły wzbudza najniższe

instynkty,   odrzucając   związki   uczuciowe   i   rodzinne.   Gajusz   i
Lucjusz stanowili na pozór kochającą się parę braci, ale nikt nie

mógł zagwarantować, że tak pozostanie zawsze. Ile to razy w
dziejach   zdarzały   się   morderstwa   w   najbliższej   rodzinie   z

powodu   walki   o   władzę?   Do   otwartego   konfliktu   jednak   nie
doszło. Co więcej, nie doszło w ogóle do objęcia władzy przez

wnuków   Augusta.   Gajusz   i   Lucjusz   zmarli   bowiem   w   krótkim
odstępie czasu. Jeden w Marsylii, drugi w Azji Mniejszej.

Lucjusz   zachorował   niebawem   po   opuszczeniu   Rzymu,   w

czasie   podróży   morzem   do   Galii,   i   po   kilku   dniach   zmarł.

Niestety,   nic nie  wiemy  na  temat  objawów choroby  ani też  o
rodzaju   kuracji,   jaką   zastosowali   lekarze.   Zastanawia   czas

wystąpienia   jej   symptomów.   Jeżeli   założyć,   że   zgon
spowodowała trucizna, to musiała ona zostać podana jeszcze w

stolicy. Chłopiec zachorował wkrótce po wypłynięciu w morze.
Starożytność znała środki działające bardzo wolno, przynoszące

zamierzony efekt dopiero po wielu dniach. Czyżby zatem Liwia
ryzykowała   aż   tak   bardzo?   Możliwe,   że   liczyła,   iż   jad   zacznie

działać wolniej, ale Lucjusz był słabowitego zdrowia, a podróż
morska mogła przyspieszyć oddziaływanie toksyny. Właściwie,

mimo   braku   dowodów,   jest   niemal   pewne,   że   Lucjusz   został
zamordowany. Tyberiusz był już w Rzymie i tylko dwóch ludzi

dzieliło go od tronu. Jeden z nich niebawem zmarł, i nie był to
raczej przypadek.

W   tym   czasie   Gajusz   prowadził   kampanię   wojenną   na

Wschodzie. Wkroczył do Armenii, buforowego państwa między

cesarstwem   i   monarchią   Partów.   Osadził   na   tronie   własnego
kandydata,   po   czym   rozpoczął   pacyfikację   kraju.   W   czasie

rozmów z dowódcami armeńskimi jeden z nich zdradziecko go
zranił. Gajusz w miarę szybko odzyskał sprawność fizyczną, ale

zaczął   przejawiać   oznaki   szoku   nerwowego.   Przestał   się
zajmować sprawami militarnymi, popadł w depresję, dręczyły go

przywidzenia.   Napisał   do   cesarza   list   z   prośbą   o   dymisję.

background image

Zamierzał   zrezygnować   z   wszelkich   godności   i   jako   osoba
prywatna osiąść w jednym z miast Syrii. Postępowanie następcy

tronu   musi   budzić   zdumienie.   Teorię   o   skutkach   szoku
nerwowego   spowodowanego   zdradziecką   napaścią   możemy

spokojnie odrzucić. Gajusz liczył sobie dwadzieścia cztery lata i
wychowano   go   w   tradycji   rzymskiej,   wyjątkowo   hartującej

charakter.   Od   dzieciństwa   przygotowywany   był   do   wojny,   we
wszelkich jej aspektach. Rzymianin nie miał prawa załamać się

nerwowo   z   powodu   zdrady   przeciwnika!   Odniesiona   rana
również   nie   stanowiła   większego   problemu.   Młodzieniec

wyleczył   się   z   niej   stosunkowo   szybko,   nie   pozostawiła   więc
żadnego uszczerbku fizycznego. W czym więc tkwiła przyczyna

załamania   nerwowego   następcy   tronu?   Gajusz   nie   nadużywał
alkoholu, bo gdyby tak było, zachowałyby się na ten temat jakieś

informacje.   Stany   lękowe,   przywidzenia   kojarzą   się   nam   z
działaniem dzisiejszych środków psychotropowych. Narkotyków

nie wymyślono w dwudziestym wieku, są one równie stare jak
ludzkość.   Niewykluczone,   że   Gajuszowi   podawano   zbyt   silne

środki   uśmierzające   ból,   które   spowodowały   depresję.   W
otoczeniu następcy tronu mogli być ludzie nasłani przez Liwię i

Tyberiusza, którzy mieli wpływ na leczenie Gajusza. Jedno nie
ulega   wątpliwości.   Po   śmierci   Lucjusza   syna   Liwii   dzieliło   od

tronu   już   tylko   jedno   życie   ludzkie.   Zbrodnia   z   premedytacją
zawsze   ma   swój   cel,   a   mordercą   jest   zwykle   człowiek,   który

czerpie z niej najwięcej korzyści.

August ze wstydem przedstawił senatowi prośbę wnuka. Nie

mógł   zrozumieć,   co   się   stało   z   Gajuszem.   Pamiętał   go   jako
energicznego,   pełnego   radości   życia   młodzieńca.   A   teraz

otrzymał list od człowieka o rozchwianej psychice, niegodnego
imienia   Rzymianina.   Poza   tym   ile   razy   można   prosić   senat   o

zwolnienie   z   pełnionych   funkcji   członków   najbliższej   rodziny.
Agrypa, Tyberiusz, a teraz Gajusz. August wezwał wnuka do Italii,

mając nadzieję, że zdoła go skłonić do zmiany decyzji. Liczył też
na   to,   że   w   bliskim   mu   otoczeniu   Gajusz   szybciej   odzyska

równowagę psychiczną.

background image

Tyberiusz

esarz nie zobaczył już jednak następcy tronu. Gajusz zmarł w
czasie   podróży  do  Italii,   w  półtora   roku  po  śmierci   brata.

Kiedy   szok   minął,   August   musiał   podjąć   wiążące   decyzje   w
sprawie   sukcesji.   Adoptował   więc   Tyberiusza,   a   wraz   z   nim

ostatniego   już   żyjącego   wnuka,   Agrypę   Postumusa.   Według
prawa   rzymskiego   o   następstwie   tronu   decydował   wiek

adoptowanego, a więc Tyberiusz jako starszy miał dziedziczyć
pierwszy, Agrypa zaś dopiero po nim. Cesarz postąpił w jedynie

słuszny   sposób.   Sam   skończył   już   sześćdziesiąt   lat   i   coraz
bardziej zapadał na zdrowiu. Nie wiadomo, jakim władcą mógł

się okazać młody Agrypa, który dotychczas pozostawał w cieniu
starszych braci. Być może August nie zdążyłby go przygotować

do   objęcia   rządów.   W   każdym   razie   wreszcie   spełniały   się
marzenia Liwii: jej ukochany Tyberiusz miał zasiąść na tronie.

Niepokoił   ją   jedynie   Agrypa,   który   dominował   nad   jej   synem
pochodzeniem.   Był   przecież   rodzonym   wnukiem   Augusta,   a

Tyberiusz   tylko   pasierbem.   Cesarzowa   wyczekiwała   więc
odpowiedniego momentu, aby zgubić ostatniego potomka męża.

Wkrótce nadarzyła się po temu sposobność.

C

W rodzinie cesarskiej wybuchł nowy skandal obyczajowy, a

jego bohaterką okazała się rodzona siostra Agrypy, Julia Młodsza.
Jej   mąż,   zamieszany   w   spisek   przeciwko   Augustowi,   został

stracony   jako   zdrajca.   Ona   sama   przebywała   jakiś   czas   na
wygnaniu.   Ułaskawiona,   powróciła   do   Rzymu,   gdzie   szybko

zaczęła naśladować matkę. Tym razem jednak otoczenie cesarza
nie ukrywało przed nim prawdy. Julię skazano na wygnanie na

bezludną wyspę Trimerus. Kiedy w dodatku wyszło na jaw, że
jest ona w ciąży, mimo iż  jej mąż  nie żył od kilku lat, cesarz

polecił   zabić   dziecko   (swojego   prawnuka!)   natychmiast   po
urodzeniu. Julia Młodsza nigdy nie opuściła miejsca wygnania.

Zmarła po dwudziestu latach, przez cały czas utrzymywana w
ścisłym więziennym reżimie.

Liwia była zbyt doświadczonym politykiem, aby zmarnować

background image

podobną   okazję.   Wykorzystując   oburzenie   męża   na   Julię
Młodszą, nakłoniła cesarza, by osadził wnuka na innej bezludnej

wysepce,   u   wybrzeży   Italii.   Podobno   bowiem   młodzieniec
zachowywał  się  wyjątkowo   prostacko   i   gustował  w  gminnych

rozrywkach.   W   dodatku   ostentacyjnie   okazywał   niechęć
Tyberiuszowi. Ponoć publicznie twierdził, że tylko jemu należy

się tron po śmierci Augusta. Cóż, miał zaledwie szesnaście lat, a
w tym wieku różne myśli przychodzą do głowy. Główną jednak

winą   chłopca   było   jego   pochodzenie.   Ale   cesarz   dokonał   już
wyboru i pozostał konsekwentny. Zdecydował, że jego następcą

będzie   sprawdzony   wódz   i   polityk.   Liwia   doskonale   odegrała
swoją   rolę,   sprytnie   wyolbrzymiając   zagrożenie   płynące   dla

państwa ze strony młodego Agrypy.

U   schyłku   życia   cesarz   zaczął   jednak   odczuwać   wyrzuty

sumienia. Obie Julie prowadziły się skandalicznie i zasłużyły na
swój los, ale Agrypa nic właściwie nie zawinił. W tajemnicy przed

Liwią i Tyberiuszem August wybrał się na Planazję, gdzie długo
rozmawiał z wnukiem. Podobno obiecał mu pełną rehabilitację i

powrót do Rzymu. Niestety, nie zdążył już nic zmienić. Wkrótce
po   powrocie   z   wyspy   zachorował   i   po   kilku   dniach   zmarł.

Oficjalna wersja wypadków głosi, że cesarz, czując zbliżającą się
śmierć, wezwał do siebie Tyberiusza, aby osobiście przekazać mu

ostatnie wskazówki. Pasierb zastał jeszcze Augusta przy życiu, po
czym   oboje   z   matką   byli   obecni   przy   jego   zgonie.

Prawdopodobnie jednak przebieg wypadków wyglądał inaczej.
Cesarzowa otoczyła dom ścisłą strażą i zataiła fakt śmierci męża.

Kiedy   przyjechał   Tyberiusz,   August   już   nie   żył.   Zwłoka   w
ogłoszeniu śmierci cesarza była konieczna, aby raz na zawsze

skończyć z Agrypą. Na Planazję udał się oficer pretorianów, który
— powołując się na wolę Augusta — zabił chłopca. Zgodnie z

obyczajami   epoki   pretorianin   musiał   mieć   przy   sobie
pełnomocnictwo   ostemplowane   pierścieniem   cesarza.

Przypuszczalnie   więc   Liwia   i   Tyberiusz   zwlekali   z
poinformowaniem o śmierci władcy, aby pozbyć się konkurenta

do   tronu.   Kiedy   jednak   w   kilka   dni   po   morderstwie   oficer

background image

zameldował   Tyberiuszowi   o   wykonaniu   rozkazu,   ten
kategorycznie   wyparł   się   udziału   w   zabójstwie.   Zapowiedział

nawet dochodzenie w tej sprawie, do którego oczywiście nigdy
nie doszło. Zwolennicy Tyberiusza sugerowali, że to sam August

wydał dyspozycję dotyczącą wnuka na wypadek swojej śmierci.
Jednocześnie rozpowszechniano tezę, że usunięcie Agrypy było

konieczne ze względu na rację stanu. Dopóki bowiem żył, istniała
realna   groźba   wybuchu   wojny   domowej.   A   to   oznaczałoby

nieszczęścia dla państwa i jego obywateli. Trzeba przyznać, że
takie tłumaczenie trafiło do społeczeństwa.

Tyberiusz przejął władzę bez większych przeszkód. Matka i

syn wspólnie pozbyli się jeszcze jednego wroga — przebywającej

nadal w Regium córki Augusta. Podobno zagłodzono ją na śmierć.

Wydawać by się mogło, że Liwia osiągnęła cel swojego życia:

ukochany syn został cesarzem, a zatem i jej udział we władzy się
zwiększył. August podejmował wiele decyzji sam, na przykład w

sprawie   sukcesji.   A   Tyberiusz   jak   na   razie   był   wyjątkowo
posłusznym synem. Wkrótce jednak się okazało, że nowy cesarz

pragnie rządzić samodzielnie. Konflikt rozpoczął się od spraw
drobnych.   Senat   obdarzył   Tyberiusza   wieloma   zaszczytami   i

chciał nadać część z nich również jego matce. Wówczas cesarz
odmówił   w   imieniu   Liwii,   powołując   się   na   jej   skromność.

Cesarzowa w istocie pragnęła blichtru i tytułów, toteż postępek
syna bardzo ją dotknął. Z czasem doszło do oficjalnego zerwania.

Liwia publicznie odczytywała listy Augusta, w których wyrażał
on   niepochlebne   opinie   o   Tyberiuszu.   Kiedy   cesarz   urządził

wystawne przyjęcie, postarała się zorganizować konkurencyjny
bankiet,   który   przebił   ucztę   u   Tyberiusza.   Demonstracyjnie

okazywała przychylność wrogom syna, krytykując wszelkie jego
decyzje.   Nie   wiemy   jednak,   jaki   był   jej   stosunek   do   polityki

rodzinnej Tyberiusza. A ten kolejno eliminował członków swojej
rodziny.   Jego   ofiarami   padli   popularny   wśród   ludu   i   wojska

Germanik   (bratanek   cesarza)   wraz   z   żoną   i   dwoma   synami.
Zginął   również,   otruty   przez   własną   żonę,   syn   Tyberiusza

Druzus. Wydaje się, że Liwia nie miała specjalnych skrupułów z

background image

tego powodu, niepokoiło ją jednak, że w ten sposób Tyberiusz
wyeliminował wszystkich odpowiednich kandydatów do władzy.

Mimo   wszystko   bowiem   uważała,   że   nadrzędnym   celem   jest
zawsze   dobro   państwa.   Z   satysfakcją   natomiast   obserwowała

malejącą   popularność   syna.   Kiedy   Tyberiusz   osiadł   na   Capri,
przestała się widywać z ukochanym niegdyś synem. Zmarła w 33

r.   n.e.   w   wieku   blisko   dziewięćdziesięciu   lat.   Tyberiusz   nie
przybył na pogrzeb, sprzeciwił się również zaliczeniu matki w

poczet bogów. Uczynił to dopiero w kilka lat później wnuk Liwii,
cesarz Klaudiusz.

background image

Reformy Augusta

ziałalność Augusta nie mogła oczywiście ominąć tak ważnej

dziedziny życia jak sfera obyczajowa. Cesarz zapoczątkował

kampanię   powrotu   do   starorzymskich   cnót   jako   jedynych

godnych obywateli imperium światowego. Ironią losu pozostaje,
że   hasła   tego   rodzaju   głosił   sukcesor   Cezara,   a   w   praktyce

niewiele różniły się one od poglądów jego zapamiętałego wroga,
Katona   Młodszego.   Państwo   potrzebowało   jednak   zdrowego

rdzenia moralnego i jego władca dobrze to rozumiał. Miał zresztą
już   trzydzieści   sześć   lat,   a   w   tym   wieku   zmienia   się   optyka

postrzegania   spraw   obyczajowych.   Obiektywnie   zaś   trzeba
przyznać,   że   w   tej   dziedzinie   działo   się   nie   najlepiej.   Wojny

domowe i związane z nimi represje spowodowały dalszy spadek
liczby mężczyzn, a konfiskaty i zniszczenia zakończyły się ruiną

ekonomiczną   wielu  rodzin.   Wyczerpanemu  państwu  potrzebni
byli   nowi   obywatele,   i   to   ze   wszystkich   klas   społecznych.

Szczególnie duży ubytek zanotowały dwie klasy rządzące (stan
senatorski i ekwici), których przedstawiciele najczęściej padali

ofiarą   represji.   Warto   przypomnieć,   że   na   listach
proskrypcyjnych   ogłoszonych   przez   Antoniusza,   Oktawiana   i

Lepidusa   znalazło   się   ponad   dwa   tysiące   obywateli   wyjętych
spod prawa! I w większości byli to członkowie klas panujących.

Nie można więc traktować Augusta jak pruderyjnego osobnika,
któremu przeszkadzała swoboda obyczajowa poddanych.

D

Cesarz przejął uprawnienia cenzorskie i przede wszystkim

przeprowadził ostrą selekcję stanu senatorskiego. Nie chodziło

mu o pozbycie się wrogów reżimu ani też o osobiste porachunki.
W senacie nie zostało już wielu przeciwników Augusta, zresztą

M

IŁOŚĆ

SEKS

 

I

 

RODZINA

 

W

 

CZASACH

CESARSTWA

background image

po   pokonaniu   Antoniusza   zarządzono   amnestię.   Okres   wojen
domowych   sprzyjał   jednak   dziwnym   karierom   i   w   składzie

senatu znalazła się pewna liczba osób nie zasługujących zdaniem
cesarza na ten zaszczyt. August postępował bardzo rozważnie i

ostrożnie. Przecież chodziło o najwyższy organ państwa. Ogłosił
więc,   że   każdy   z   senatorów   może   w   oznaczonym   terminie

zrezygnować z przynależności do tego stanu, czyli dał wszelkim
karierowiczom   czas   na   wycofanie   się   z   honorem.   I   trzeba

przyznać, że znaczna grupa senatorów skorzystała z okazji. Po
upływie terminu ultimatum cesarz przystąpił do działania, bez

skrupułów   usuwając   osoby   niegodne.   Następnie   zajął   się
sprawami   obyczajowymi.   Szczególnie   martwiła   go   spadająca

liczba   zawieranych   małżeństw.   Początkowo   planował   ustawę
obligatoryjnie   nakazującą   mężczyznom   zawarcie   związku

małżeńskiego   po   osiągnięciu   pewnej   granicy   wieku.   Potem
jednak zorientował się, że ustawa ośmieszyłaby jej twórcę. Cóż

jest   bowiem   łatwiejszego   niż   fikcyjne   śluby?   A   jak   w   takim
wypadku zmusić pary do pożycia zgodnie z wymogami polityki

rodzinnej państwa? Za pomocą nakazów prawnych? Kto miałby
to nadzorować? Wobec tego cesarz opracował system ułatwień i

przywilejów dla rodzin posiadających dzieci. Szczególną opieką
państwa cieszyły się rodziny wielodzietne. Mogły one liczyć na

zwolnienia   od   opłat   podatkowych,   a   także   na   przyspieszenie
kariery   urzędniczej.   Dla   kobiet   cesarz   przewidział   uwolnienie

spod   władzy   opiekuńczej.   Towarzyszyła   temu   hałaśliwa   akcja
propagandowa   reklamująca   wartości   zalecane   przez   władcę.

Rodziny   wielodzietne   były   zaszczycane   osobistymi   łaskami
cesarza,   który   nie   stronił   też   od   publicznego   okazywania

zadowolenia.   Następnie   August   wydał   wojnę   cudzołóstwu.
Wprowadził zasadę, że cudzołożnicy mają być karani wygnaniem

z Italii i konfiskatą części majątku. W praktyce ustawa okazała się
martwym przepisem. Prawo rzymskie nie przewidywało bowiem

urzędowego dochodzenia w sprawach rodzinnych, rezerwując je
dla   trybunału   familijnego.   Ten   zaś   mógł   działać   wyłącznie   na

mocy   zgłoszenia   dokonanego   przez   stronę   poszkodowaną.

background image

Obywatele   prali   więc   brudy   rodzinne   we   własnym   gronie,
rezygnując z wątpliwej satysfakcji. Poza tym ważny był również

aspekt ekonomiczny. Zdradzany mąż wolał zadowolić się cichym
rozwodem, zachowując posag żony, niż zdobyć publiczną sławę

rogacza, tracąc przy tym na rzecz państwa część majątku. Nic
więc   dziwnego,   że   ustawa   działała   niemal   wyłącznie   w

odniesieniu do osób z domu cesarskiego.

Owidiusz i „Sztuka kochania”

iedy   August   starał  się   przywrócić  starorzymskie   cnoty,   w

stolicy żył i tworzył pewien poeta, którego imię na zawsze

miało   być   wiązane   z   miłością.   Publiusz   Owidiusz   Nazo   nie

poszedł   drogą   nadwornych   poetów   cesarza:   Wergiliusza   i
Horacego.   Stał   się   kronikarzem   życia   obyczajowego   stolicy.

Głównym   tematem   jego   twórczości   była   miłość,   ale
przedstawiona w otoczce obyczajowej towarzyszącej sprawom

erotyki. W swoim najbardziej znanym utworze, Sztuce kochania,
opiewa   Owidiusz   miłość   wolną   od   zahamowań,   jakie   stwarza

małżeństwo. Stwierdza wręcz, że miłość i małżeństwo wzajemnie
się   wykluczają.   Autentyczna   jest   jedynie   miłość   pozbawiona

nakazu   prawnego.   Małżeństwo   uważał   Owidiusz   za   instytucję
wyjątkowo nieodpowiednią dla miłości i namiętności. A przecież

Rzym to miasto miłości! Po jego ulicach spacerują tłumy kobiet
złaknionych   uczucia.   Miłość   zaś   nierozerwalnie   wiąże   się   z

seksem. Bez pożądania i zaspokojenia nie istnieje w ogóle. Każda
kobieta, bez względu na wiek i status społeczny, jest opanowana

namiętnością.  Ogarnięte  pożądaniem  niewiasty stosują  szeroki
wachlarz uwodzicielskich sztuczek. Same z kolei łatwo i chętnie

ulegają kusicielom. Według poety naprawdę nie trzeba dużego
wysiłku,   aby   posiąść   wybraną   kobietę.   Najtańsze   są

komplementy,   szczególnie   skuteczne   wobec   pań   dojrzałych.
Niewiele drożej kosztuje zachowanie pełne galanterii. Kobiety z

natury lubią grzecznych mężczyzn, a uprzejmość w połączeniu z
komplementami daje wręcz rewelacyjne efekty.

K

background image

Owidiusz   zauważył   zmianę   pozycji   kobiety   w   świecie

rzymskim na przestrzeni wieków. W dawnych czasach stosunki

męsko-damskie opierały się na zdrowym rozsądku. Rzymianie z
epoki Katona Starszego bali się namiętności. Kobieta miała być

matką dla potomstwa i panią dla służby. Należało ją szanować,
ale   strefę   jej   wpływów   ograniczono   wyłącznie   do   spraw

domowych.   A   teraz   mężczyźni   stali   się   niewolnikami   kobiet,
namiętności   i   pożądania.   Dawniej   żona   obowiązana   była

okazywać   mężowi   szacunek   i   posłuszeństwo.   Teraz   szczęście
mężczyzny   zależy   od   woli   ukochanej.   Potomkowie   Romulusa

robią wszystko, aby tylko utrzymać kochanki przy sobie. Tolerują
nawet   ich   niewierność   i   wręcz   udają   nieświadomych,   by   nie

stawiać partnerki przed koniecznością wyboru. Ale nie ma się co
oburzać. Zazdrość przystoi jedynie małżeństwom, a w wolnym

związku jest po prostu przejawem złego wychowania.

Wolną miłość uważał poeta za najwyższą z cnót. Swoboda

uczuciowa   i   seksualna   dawała   gwarancję,   że   pary   żyjące   w
wolnym   związku   staną   się   uosobieniem   miłości   w   stanie

czystym. Przecież partnerzy pozostawali ze sobą nie z powodu
nakazów   moralnych   czy   prawnych,   lecz   wyłącznie   z   własnej

nieprzymuszonej   woli.   Odnajdywali   więc   czystą   radość   z
uprawiania  niczym nie  skrępowanej miłości.  A cóż mogło być

wspanialszego ponad to?

Okazało   się   jednak,   że   August   miał   inne   zdanie.   Dzieła

Owidiusza   ocenił   jako   szkodliwe   moralnie   i   polecił   usunąć   z
bibliotek   publicznych.   Sam   poeta   otrzymał   polecenie

opuszczenia   stolicy.   Do   końca   życia   pozostał   na   krańcach
imperium,   nad   Morzem   Czarnym.   Okolica   wydawała   mu   się

okropna, klimat straszny, a mieszkańcy wyjątkowo nieokrzesani.
I pomyśleć, że surowa kara władcy dotknęła człowieka, który w

życiu prywatnym był przykładnym mężem!

background image

Dynastia julijsko-klaudyjska

dzięcznym tematem do analiz jest życie seksualne dynastii
julijsko-klaudyjskiej. Nawet August miał na swoim koncie

sprawki   co   najmniej   dwuznaczne   pod   względem   moralnym,
odbiegające   od   haseł,   które   głosił.   Jego   córka   i   wnuczka

prowadziły się skandalicznie, ale było to niczym w porównaniu z
inwencją,   jaką   wykazywały   następne   pokolenia.   Tyberiusz

początkowo   nie   wzbudzał   poważniejszych   zastrzeżeń.   Wydał
nawet   kilka   ustaw   zaostrzających   normy   obyczajowe.   Zmiana

nastąpiła po kilkunastu latach panowania, po wyjeździe władcy
na Capri. Zbliżający się już do siedemdziesiątki cesarz zaszył się

na tej uroczej wyspie i korespondencyjnie zarządzał imperium. Z
czasem przestał się tym interesować, poświęcając się całkowicie

studiowaniu   wszelkich   możliwych   rodzajów   dewiacji
seksualnych.   Udało   się   mu   zgromadzić   największą   w   dziejach

antyku bibliotekę pornograficzną. Nie ograniczał się wyłącznie
do   dzieł   pisanych,   chętnie   ściągając   też   obrazy   i   rzeźby   o

tematyce   erotycznej.   Podobno   kiedyś   otrzymał   w   spadku   do
wyboru:   albo   znaczną   sumę   pieniężną,   albo   obraz   o   treści

pornograficznej   (dzieło   Parrhasiosa   z   Miletu   przedstawiające
parę   mitycznych   kochanków,   Atalantę   i   Meleagra,   w   trakcie

uprawiania miłości francuskiej). Po zapoznaniu się z warunkami
spadku cesarz wybrał obraz, który następnie zawiesił w swojej

sypialni.

W

Na Capri wybudowano dla władcy okazałą siedzibę. Tam z

dala   od   oczu   ciekawskich   mógł   on   spokojnie   oddawać   się
fantazjom erotycznym. Zgromadził wokół siebie pokaźny harem

złożony z osobników obojga płci i w ich towarzystwie realizował
przeróżne   pomysły   seksualne.   Podobno   był  wynalazcą  pozycji

zwanej „sprintrie”, w której co najmniej trójka partnerów płci
męskiej   wzajemnie   się   sobie   oddawała   i   brała   jednocześnie.

Według   kronikarzy   sędziwy   władca   u   schyłku   życia   wręcz
obsesyjnie   lubował   się   w   oglądaniu   miłości   uprawianej   przez

innych.  Wybierał określoną pozycję seksualną i wskazywał na

background image

osoby ze swego haremu, które miały ją realizować. Wszędzie na
terenie   pałacu   rozmieszczono   rzeźby   i   malowidła

pornograficzne,   więc   wykonawcy   nie   musieli   długo   szukać
wzorów do naśladowania. Z upływem lat Tyberiuszowi zdarzały

się coraz gorsze wybryki. Pewnego dnia w czasie składania ofiar
zachwycił   się   urodą   młodego   niewolnika   podającego   mu

kadzidło.   Natychmiast   po   zakończeniu   uroczystości   religijnej
zgwałcił chłopca, zmuszając do uprawiania miłości również jego

brata. Kiedy doszły go słuchy, że bracia żałują uległości wobec
władcy,   polecił   obu   połamać   nogi.   Zgwałcił   niejaką   Malonię,

pochodzącą z senatorskiego rodu, a gdy kobieta stawiała dalszy
opór, polecił ją zniszczyć. Nękana procesami, Malonia popełniła

samobójstwo.   Po   ukończeniu   siedemdziesiątego   roku   życia
cesarz   oddał   się   już   zupełnie   zwyrodniałym   praktykom.

Przyuczał kilkuletnich chłopców do nowej rozrywki seksualnej.
Wchodził   mianowicie   nagi   do   wody,   a   chłopcy   (nazywani

„rybkami”),   nurkując   wokół  niego,   drażnili  jego   uda   i   członka
zębami. Potem wpadł na pomysł, że przecież do tego celu można

wykorzystywać   niemowlęta!   Polecił   więc   przykładać   sobie   do
penisa dzieci nie odstawione jeszcze od piersi. Ssanie członka

Tyberiusz

background image

przez te niewinne istotki cenił sobie wyjątkowo wysoko! Wieści
o dewiacjach władcy docierały do Rzymu. W rezultacie poddani

zaczęli   określać   Tyberiusza   epitetami,   wśród   których
porównanie   do   starego,   śmierdzącego   capa   uchodziło   za

najprzyzwoitsze.

Cesarz   miał   jednak   na   tyle   przyzwoitości,   że   ze   swoimi

wybrykami   krył   się   z   dala   od   Rzymu.   O   jego   następcach   nie
można  już  tego  powiedzieć.  August  rumieniłby  się  ze wstydu,

gdyby   wiedział,   co   wyprawia   jego   prawnuk,   Kaligula.   Oprócz
oficjalnego konkubinatu z rodzonymi siostrami nowy cesarz w

nader   oryginalny   sposób   zawierał   i   rozwiązywał   małżeństwa.
Zdarzyło   się   na   przykład,   że   zaszczycił   swoją   obecnością

zaślubiny   Gajusza   Pizona   z   Liwią   Orestyllią.   Po   uroczystości
polecił odprowadzić pannę młodą do swoich komnat, a następnie

z właściwym sobie specyficznym poczuciem humoru oznajmił, że
zawarł   właśnie   małżeństwo   na   wzór   Romulusa   (Sabinki)   i

Augusta  (Liwia).  Po  kilku dniach  rozwiódł  się  i zainteresował
piękną   Lolią   Paułiną.   Wezwał   ją   wraz   z   mężem   do   Rzymu   i

zarządził   ich   rozwód,   po   czym   poślubił   ją   sam   i   po   kilku
tygodniach również porzucił. Na koniec pod karą śmierci zakazał

Lolii obcowania cielesnego z innymi mężczyznami. Ostatecznie
poślubił niejaką Cezonię, córkę piekarza. Mimo jej wieku (była od

niego znacznie starsza) i pochodzenia społecznego pozostał u jej
boku   do   końca   życia.   Nie   oznaczało   to   oczywiście,   że   władca

zrezygnował   zupełnie   z   innych   rozrywek.   Do   jego   stałych
praktyk należało wykorzystywanie seksualne żon zapraszanych

do siebie dostojników. Uprowadzał je na stronę, po czym, jak
gdyby nigdy nic, wracał do stołu, nie zważając nawet na stan

własnej   odzieży.   Co   więcej,   nabrał   bezczelnego   obyczaju
informowania na gorąco mężów o wadach i zaletach ich żon. Nie

gardził   również   stosunkami   homoseksualnymi.   Waleriusz
Katullus skarżył się publicznie, że z powodu witalności władcy

wciąż chodzi posiniaczony. Kaligula współżył również z Markiem
Lepidusem, mężem ukochanej Druzylli i niedoszłym cesarzem.

Głównym   jednak   jego   partnerem   seksualnym   był   aktor

background image

pantomimy Mnester. Cesarz uwielbiał teatr, a Mnester uchodził
za   najlepszego   tancerza   swoich   czasów.   Kiedy   występował,   w

teatrze   musiała   panować   absolutna   cisza.   Biada   temu,   kto
rozmową lub kaszlem zakłócił występ. Kaligula traktował to jako

osobistą   zniewagę   i   nie   był   skłonny   darować   winy.   Rzym
wkroczył w epokę uwielbienia dla artystów czy też gladiatorów,

a formy zachwytu nie odbiegały specjalnie od znanych nam z
autopsji przypadków „beatlemanii” czy też „presleyomanii”. W

szczególną   histerię   popadały   damy   rzymskie,   chociaż   również
mężczyźni nie pozostawali głusi na wdzięki artystów. Zachował

się   namacalny   dowód   uwielbienia   dla   gwiazd   areny.   Podczas
wykopalisk w Pompejach w koszarach gladiatorów odkryto dwa

szkielety złączone na wieki w miłosnym uścisku. Dama z dobrej
rodziny była właśnie z wizytą u miejscowego gwiazdora areny,

kiedy   nastąpiła   erupcja   Wezuwiusza.   Kochankowie   zginęli   w
czasie   stosunku   płciowego,   zbyt   sobą   zajęci,   aby   zauważyć

zagrożenie.

Wśród   wybryków   przypisywanych   Kaliguli   szczególne

miejsce zajmuje zorganizowanie luksusowego domu publicznego

Kaligula

background image

w  pałacu  cesarskim.   Rolę   prostytutek  przejęły   siostry  cesarza
oraz   inne   damy   z   arystokracji.   Sam   Kaligula   wcielił   się   w

sutenera i inkasował należności. Nie zapomniał również o innych
orientacjach   seksualnych,   zapewniając   dostateczną   liczbę

młodzieży męskiej dla tego typu rozrywek.

Katalog   dewiantów   seksualnych   z   dynastii   julijsko-

klaudyjskiej uzupełnia osoba trzeciej żony cesarza Klaudiusza,
słynnej   Mesaliny.   Rodzice   dziewczyny   byli   wnukami   siostry

Augusta,   Oktawii.   Bliskie   pokrewieństwo   między   nimi   nie
pozostało   bez   wpływu   na   psychikę   ich   dziecka.   Mesalina

wykazywała niezwykle wybujały temperament. Z czasem doszło
u   niej   do   ciągłego   głodu   seksualnego,   który   przerodził   się   w

nimfomanię. Jak pamiętamy, przypadki tej choroby notowano już
w dziejach dynastii. Wystarczy przypomnieć obie Julie, córkę i

wnuczkę Augusta.

Dla ambitnej Mesaliny, młodszej od męża o trzydzieści lat,

ułomny Klaudiusz z pewnością nie był wymarzonym wybrańcem.
Prawdopodobnie   stał   za   tym   Kaligula.   Oddając   dziewczynę

stryjowi, zapewnił sobie stały i łatwy dostęp do niej. Hipotezę tę
potwierdza   zadziwiające   podobieństwo   syna   Klaudiusza   i

Mesaliny (urodzonego w rok po ślubie) do ojca Kaliguli. Brytanik
był   bowiem   przypuszczalnie   owocem   romansu   Mesaliny   z

cesarzem.

24 stycznia 41 r. n.e. opozycja senatorska dokonała udanego

zamachu   na   Kaligulę.   Natychmiast   po   morderstwie   senat
uchwalił przywrócenie republiki. Tymczasem po opustoszałym

pałacu   błąkali   się   zdezorientowani   pretorianie.   Jeden   z   nich
wywlókł   zza   jakiejś   zasłony   ukrywającego   się   Klaudiusza.

Pozdrowił go imieniem cesarza, co podjęli pozostali gwardziści.
Pretorianie   nie   chcieli   przywrócenia   republiki.   Tylko   osoba

cesarza   mogła   utrzymać   ich   przywileje.   Po   śmierci   Kaliguli
potrzebny   był   natychmiast   kandydat   na   władcę,   którego

zaakceptowałyby armia i lud. A kto nadawał się do tego lepiej niż
Klaudiusz,   stryj   Kaliguli   i   bratanek   Tyberiusza?   Umarł   cesarz,

niech żyje cesarz. Ave Caesar!

background image

W ciągu dwóch dni Klaudiusz opanował sytuację w stolicy.

Ogłosił   amnestię,   wyłączając   z   niej   jedynie   bezpośrednich

sprawców mordu na poprzedniku. Uzyskał w ten sposob uznanie
senatu,   co   pozwoliło   ostatecznie   przywrócić   spokój   w   kraju.

Rozpoczął   energiczne   starania,   by   zapewnić   właściwe
funkcjonowanie   państwa,   zachwiane   kilkuletnimi   rządami

szaleńca.   W   swoich   działaniach   opierał   się   na   osobach,   do
których   miał   największe   zaufanie.   Byli   nimi   wyzwoleńcy   jego

matki   oraz   żona.   Osobę   Mesaliny   już   poznaliśmy,   warto   więc
przyjrzeć się bliżej wspomnianym wyzwoleńcom. Trafili oni do

domu   matki   Klaudiusza   przed   wielu   laty   i   przyszły   cesarz
wychowywał   się   w   ich   otoczeniu.   Po   latach   służby   zostali

obdarzeni   wolnością,   ale   nadal   pozostawali   domownikami.
Teraz, po objęciu władzy przez ich pryncypała, zaczęli odgrywać

znaczącą rolę w państwie. Najwybitniejsi z nich: Pallas, Narcyz i
Feliks,   wraz   z   Mesaliną   stanowili   faktyczny   rząd   imperium.

Klaudiusz

background image

Rychło   też   miało   się   okazać,   jak   bardzo   cesarz   jest   od   nich
zależny.

Początkowo   Mesalina   zgodnie   współpracowała   z

wyzwoleńcami. Wspólnie eliminowali niewygodnych dla siebie

ludzi, nie przebierając specjalnie w środkach. Doprowadzili do
wygnania   Seneki,   zamordowania   Azjatyka,   Sylanusa   i   Julii

(bratanicy   cesarza).   Umiejętnie   wykorzystywali   nieufność
Klaudiusza, sprytnie podsycając jego obawy. Na przykład jedyną

winą   Waleriusza   Azjatyka   było   posiadanie   wspaniałego
kompleksu   ogrodów,   którymi   pragnęła   zawładnąć   Mesalina.

Cesarzowa wraz z wyzwoleńcami doprowadziła więc do śmierci
Azjatyka   i   na   swoje   nieszczęście   przejęła   owe   ogrody   na

własność.

Informacje o swobodnym trybie życia Mesaliny pojawiły się

już   na   początku   panowania   Klaudiusza.   Wspominaliśmy   o
podejrzeniach, związanych z ojcostwem Brytanika. W wypadku

Kaliguli   trudno   zresztą   mówić   o   romansie   czy   też   zdradzie

Messalina

background image

małżeńskiej   w   normalnym   tego   słowa   znaczeniu,   jako   że
utrzymywał   on   stosunki   seksualne   z   dużą   liczbą   partnerów

obojga   płci,   nie   zwracając   uwagi   na   normy   moralne   ani   nie
pytając   nikogo   o   zgodę.   Natomiast   po   jego   śmierci   Mesalina

podobno   miała   haremy   kochanków,   zupełnie   nie   wzbudzając
podejrzeń   męża.   Największy   plotkarz   wśród   kronikarzy   tego

okresu,   Swetoniusz,   piętnował   ją   jako   skończoną   rozpustnicę.
Sekundował   mu   w   tym   Tacyt,   znany   przecież   ze   swych

wyważonych opinii. Żaden z nich jednak nie wymienił z imienia
kochanków   cesarzowej.   Ograniczyli   się   do   odnotowania

wyuzdanych wybryków Mesaliny, specjalnie nie rozwodząc się
nad szczegółami. Dziwi to zwłaszcza u Swetoniusza, który wszak

z   detalami   opisywał   orgie   Kaliguli   i   Tyberiusza.   Żaden   z
kronikarzy   nie   wspominał   też   o   głośnej   sprawie   rzekomego

wynajmowania   przez   cesarzową   pomieszczenia   w   domu
publicznym, gdzie ponoć bezpłatnie świadczyła usługi seksualne

przygodnym   klientom.   Bardziej   prawdopodobne   wydaje   się
jednak,   że  Mesalina  przyjmowała   wybranych   kochanków   w

swoich komnatach pałacowych, korzystając z tego, że Klaudiusz
lubił   wcześnie   chodzić   spać,   a   sen   miał   wyjątkowo   twardy.

Przypuszczalnie pod nieobecność męża organizowała też orgie
seksualne z udziałem przedstawicieli arystokracji rzymskiej. Nie

była jednak prostytutką! Najlepszym argumentem na poparcie
tej tezy jest fakt, że utrzymała się na tronie przez siedem łat,

zanim ją zdemaskowano.

Godnym   naśladowcą   tradycji   rodzinnych   okazał   się

siostrzeniec Kaliguli, Neron, w życiu prywatnym jeszcze większy
od wuja potwór. Na swoim koncie miał on przeróżne dewiacje

seksualne, na czele ze współżyciem z własną matką. Zamordował
dwie żony, w tym drugą osobiście (kopnął ją w brzuch, kiedy

była   w   ciąży).   W   jego   otoczeniu   stale   przebywało   dwóch
nałożników.   Jednego   z   nich,   o   imieniu   Sporus,   cesarz   polecił

wykastrować   i   traktował   go   jak   kobietę.   Co   więcej,   oficjalnie
poślubił   kochanka,   dając   do   zrozumienia,   że   wreszcie   Rzym

otrzymał właściwą cesarzową. Mało tego. W związku z drugim

background image

nałożnikiem,   niejakim   Doryforosem,   Neron   odgrywał   rolę

kobiety.  I  wyszedł za niego  za mąż! Podobno  w  czasie  aktów
seksualnych   z   „mężem”   cesarz   z   lubością   naśladował   okrzyki

gwałconych   dziewic.   Jeden   z   kronikarzy   przypisuje   Neronowi
jeszcze   jedną   wyrafinowaną   rozrywkę   seksualną.   Podobno

przebrany   w   skóry   zwierząt   drapieżnych   cesarz   wygryzał
przywiązanym do słupa skazańcom genitalia! Bez względu na to,

ile   prawdy   jest   w  tej  relacji,   świadczy   ona,  jakie   zdanie   mieli
współcześni o moralności swego władcy. I to potomka Augusta!

Warto   jednak   zauważyć,   że   niektórzy   z   partnerów

Neron w młodości

background image

seksualnych Nerona wykazali wobec niego niezwykłą wierność.
Sporus towarzyszył mu w ostatnich chwilach, już po detronizacji

i   wyjęciu   spod   prawa.   Był   świadkiem   śmierci   cesarza.   Akte,
pierwsza   nałożnica   Nerona,   dopełniła   formalności

pogrzebowych i dbała o jego grób. Może przynajmniej dla nich
cesarz nie był takim potworem, za jakiego się go powszechnie

uważa?   Nie   zmienia   to   jednak   prawdy,   że   Neron   należał   do
największych dewiantów seksualnych w dziejach ludzkości.

Następcy cesarza: Galba, Othon i Witeliusz, nie okazali się już

tak   barwnymi   osobowościami   w   sferze   seksualnej.   Być   może

zabrakło im czasu, aby zasłynąć w tej dziedzinie życia (panowali
łącznie niecały rok). Othon wziął do swojego domu Sporusa, co

świadczy,   że   z   wiekiem   „żona”   Nerona   nie   utraciła   uroku.
Natomiast   skłonności   homoseksualne   Galby   stały   się

bezpośrednią   przyczyną   jego   upadku.   Po   obaleniu   i   śmierci
Nerona władzę w Rzymie przejął Galba, który liczył już sobie

ponad siedemdziesiąt lat i nie miał bliższej rodziny. Spodziewano
się, że cesarz zaadoptuje jednego ze swoich współpracowników,

Witeliusz (prawdopodobnie)

background image

wyznaczając go w ten sposób na swego  następcę. Najlepszym
kandydatem wydawał się Salwiusz Othon, który pierwszy poparł

rebelię Galby i liczył na taki obrót sprawy. Tymczasem cesarz
postanowił   inaczej.   Przeżywał   wówczas   gwałtowny   romans   z

młodym Gajuszem Pizonem. Starcza namiętność przyćmiła mu
ostrość spojrzenia i wyznaczył kochanka na swojego następcę.

Tego Othon nie mógł mu darować. Podburzył pretorianów (i tak
zawiedzionych   skąpstwem   władcy)   i   dokonał   zamachu   stanu.

Cesarza i jego kochanka zamordowali w biały dzień gwardziści.
Władzę objął rebeliant, ale niebawem i jego obalił zbuntowany

namiestnik   jednej   z   prowincji,   Witeliusz.   Ten   wprawdzie   nie
pozwalał,  aby  miłostki  odbijały  się   na   jego   rządach,   ale   za   to

przez   większość   życia   uwikłany   był   w   mocno   humorystyczny
związek   homoseksualny.   W   czasach   gdy   jeszcze   nikt   nie

przypuszczał, że Witeliusz zostanie kiedyś cesarzem, zakupił on
wielce urodziwego niewolnika. Chłopiec bardzo mu się podobał i

rychło   został   jego   nałożnikiem.   Witeliusz,   zachwycony
kochankiem, wyzwolił go, ale pod żadnym pozorem nie chciał go

od siebie puścić. Chłopak jednak notorycznie uciekał od swojego
dobroczyńcy. Stałym obrazkiem życia w Rzymie w połowie I w.

n.e. był widok senatora Witeliusza poszukującego wraz ze służbą
swojego   kochanka.   Wreszcie   nawet   i   on   miał   dość.   Uznał,   że

partner jest istotą wyjątkowo niewdzięczną i postanowił dać mu
nauczkę. Sprzedał go więc do szkoły gladiatorów. Kiedy jednak

zbliżał   się   termin   igrzysk,   Witeliusza   zaczęły   ogarniać
wątpliwości.   Owszem,   wyzwoleniec   sprawiał   mu   zmartwienia,

lecz w nadchodzących igrzyskach raczej nie miał żadnych szans,
wystawiony   na   ataki   zawodowych   rębajłów.   Był   przecież

delikatnym,   wychowanym   w   luksusie   młodzieńcem.   Przed
oczami   przyszłego   cesarza   stanął   widok   posiekanych   resztek

ulubieńca,   rozrzuconych   na   piasku   areny.   Senator   bił   się   z
myślami, aż wreszcie tuż przed igrzyskami wykupił kochanka ze

szkoły. Jeżeli myślał, że w ten sposób zaskarbi sobie wdzięczność
wyzwoleńca,   to   się   grubo   mylił.   Chłopak   nadal   sprawiał   mu

kłopoty.   Kiedy   Witeliusz   objął   zarząd   Germanii,   zabrał   go

background image

oczywiście ze sobą. Powrócił do Rzymu jako cesarz. W dniu, w
którym   zwycięskie   legiony   wkraczały   do   stolicy,   w   ogólnym

zamieszaniu nowy cesarz ponownie szukał uciekiniera. Chcąc go
sobie   zjednać,   zaliczył   go   nawet   do   stanu   ekwitów,   ale   i   to

niewiele pomogło. Już u kresu swego panowania władca wciąż
narzekał na niewdzięczność kochanka...

Nowoczesne małżeństwa

zieje erotyczne dynastii julijsko-klaudyjskiej są niewątpliwie
wdzięcznym   polem   do   analizy   patologii   seksualnych.

Wprawdzie na tej rodzinie Rzym się nie kończył, ale obyczaje
princepsów bez wątpienia rzutowały na zachowanie arystokracji.

W I w. n.e. ugruntowały się zmiany w obyczajowości erotycznej,
zapoczątkowane w okresie upadku republiki. Powoli odchodziły

w   zapomnienie   stare   formy   zaślubin.   W   dobie   Tyberiusza   z
trudem znaleziono w stolicy trzech senatorów pochodzących ze

związków   zawartych   poprzez  conferratio.  Wcześniej   zniknęły
pozostałe   formy   zaślubin   wywodzące   się   z   czasów   republiki.

Uznanie   zdobyła   natomiast   ceremonia   ślubna   przypominająca
nowożytne obyczaje małżeńskie. Od niej w prostej linii wywodzą

się   współczesne   formy   zaślubin,   z   chrześcijańskimi   włącznie.
Zawarcie   małżeństwa   musiały   poprzedzać   zaręczyny,

odbywające   się   w   obecności   świadków   i   za   zgodą   rodziców
obydwu   stron.   Zewnętrzny   ich   wyraz   stanowiło   przekazanie

przez   narzeczonego   wybrance   podarunków   i   pierścionka
zaręczynowego.   Obyczaj   ten   wyraźnie   nosi   cechy   dawnego

zwyczaju kupowania żony (ofiarowanie zadatku). Podobnie jak
dzisiaj,   narzeczona   była   obowiązana   nosić   pierścionek

zaręczynowy  na  serdecznym  palcu  prawej ręki.   W  dniu  ślubu
panna młoda wkładała ceremonialny strój złożony z białej tuniki,

szafranowego   płaszcza   i   płomienistego   welonu,   a   na   głowę
wieniec z mirtu i kwiatów pomarańczy. Jej fryzura przypominała

uczesanie westalek. Po porannej toalecie do domu narzeczonej
przybywał   jej   wybranek   w   otoczeniu   rodziny   i   przyjaciół.

D

background image

Wspólnie   składano   ofiarę   zwierzęcą   w   świątyni   oraz
wysłuchiwano   horoskopu   stawianego   przez   wróżbitę   na

podstawie   wnętrzności   owego   ofiarnego   zwierzęcia.   Jeżeli
wróżba wypadła pomyślnie, młodzi wyrażali wzajemną zgodę na

zawarcie małżeństwa, wypowiadając znaną już formułę: „Gdzie
ty   Gajusz,   tam   i   ja   Gaja”.   Przysięga   stanowiła   kulminacyjny

moment   uroczystości.   Zebrani   witali   ją   okrzykami   radości   i
głośnymi życzeniami szczęścia. Z nadejściem nocy panna młoda

przechodziła do domu męża. Pochód otwierali muzykanci i ludzie
z   pochodniami.   Pozostali   uczestnicy   orszaku   śpiewali   pieśni

religijne i rzucali orzechy na znak szczęśliwego pożycia. Za panną
młodą   szły   jej   towarzyszki,   niosąc   symbole   prac   domowych:

kądziel i wrzeciono. Przed drzwiami sypialni mąż ofiarowywał
żonie wodę i ogień, po czym wprowadzał ją do komnaty. Kiedy

rozwiązywał   małżonce   pasek   od   tuniki,   goście   dyskretnie
opuszczali pomieszczenie.

Po   raz   pierwszy   w   kulturze   europejskiej   małżeństwo

zawierano na zasadzie wolnej woli obydwu stron, wyrażonej w

obecności   kapłana   i   świadków.   Podstawę   związku   stanowiła
deklaracja woli, a nie kupno czy legalizacja konkubinatu. Zmiana

formy   zaślubin   symbolizuje   wręcz   drogę,   jaką   odbyło
społeczeństwo   rzymskie   od   ludu   pasterskiego   do   obywateli

imperium światowego. Rozwój intelektualny przyniósł zmiany w
obyczajowości   rodzinnej.   Po   raz   pierwszy   w   dziejach   kobieta

uzyskała   prawo   do   decydowania   o   swojej   osobie.   A   skoro   do
zawarcia   małżeństwa   potrzebna   była   jej   zgoda,   zaczęło   jej

również   przysługiwać   prawo   do   rozwodu.   Do   pierwszych
rozwodów   z   inicjatywy   kobiet   doszło   u   schyłku   republiki.   W

latach   cesarstwa   proces   ten   się   nasilił,   aż   wreszcie   liczba
małżeństw zrywanych przez obie płcie się wyrównała. Zjawisko

to   stało   się   tak   powszechne,   że   już   August   wprowadził
odpowiednie   przepisy   utrudniające   rozwody,   wychodząc   ze

słusznego założenia, że nic bardziej nie boli niż utrata majątku.
Zarządził więc, aby porzucany współmałżonek zachowywał część

majątku   wniesionego   do   związku   przez   rozwiązującego

background image

małżeństwo.   Z   reguły   strona   zrywająca   była   znacznie
zamożniejsza   od   współmałżonka,   toteż   cesarz   pragnął   w   ten

sposób dać porzuconym szansę założenia nowej rodziny. Liczba
rozwodników   wstępujących   ponownie   w   związki   małżeńskie

szybko   wzrosła   i   znacznie   przewyższyła   liczbę   wolnych
związków.   Można   wręcz   odnieść   wrażenie,   że   mnogość

zawieranych małżeństw rekompensowała kobietom konieczność
życia   w   związkach   monogamicznych.   Znaczna   bowiem   część

przedstawicielek   arystokracji   rzymskiej   preferowała   seks
małżeński   i   dla   tej   właśnie   grupy   rozwody   oznaczały

urozmaicenie   życia   erotycznego.   Rozluźnienie   norm
obyczajowych   spowodowało   niemal   całkowity   zanik   instynktu

rodzinnego w tej grupie społecznej. Arystokratyczne rody były
tak zajęte ustawicznymi ślubami i rozwodami, że dopiero późna

starość   przerywała   ten   obłędny   przekładaniec.   Zanotowano
przypadek,   że   pewna   dama   miała   ośmiu   (!)   mężów   w   ciągu

pięciu lat. Inna pani za czasów cesarza Domicjana (schyłek I w.
n.e.)  dorobiła   się   łącznie  dziesięciu  małżonków.  Słusznie   więc

proponował   jeden   ze   współczesnych   kronikarzy,   aby   kobiety
liczyły   lata   nie   imionami   konsulów   (tak   jak   państwo),   lecz

nazwiskami   kolejnych   mężów.   Rzymianki   rozwodziły   się
wyłącznie po to, aby ponownie wyjść za mąż. Zmiana partnera

odbywała   się   poprzez   nowe   małżeństwo,   co   w   praktyce
oznaczało zalegalizowanie poligamii.

Ustawodawstwo   Augusta   zmierzało   nie   tylko   w   kierunku

poprawy moralności. Cesarz niepokoił się spadkiem rozrodczości

klasy   rządzącej   i   wszelkimi   sposobami   próbował   poprawić
sytuację.   Niestety,   poniósł   klęskę   na   całej   linii.   Rozwój

antykoncepcji spowodował, że współżycie seksualne nie wiązało
się z ryzykiem zajścia w ciążę. Małżeństwa rzymskich nobilów

zadowalały się najczęściej jednym dzieckiem, równie częste były
przypadki   całkowitej   bezdzietności.   Przykład   zresztą   szedł   z

góry. Tyberiusz i Kaligula mieli po jednym dziecku, Neron umarł
bezpotomnie. Wszelkie rekordy pobiła jednak panująca w II w.

n.e. dynastia Antoninów. Jej pierwszych trzech przedstawicieli

background image

nie doczekało się w ogóle potomstwa, a kolejnego los obdarzył
tylko córką! Dopiero Marek Aureliusz zdołał przekazać władzę

rodzonemu   synowi   i,   jak   na   ironię,   okazało   się   to   jego
najgorszym   posunięciem.   Spadek   liczby   urodzeń   wśród   elity

rzymskiej mógł wręcz sugerować wyczerpywanie się rasy czy też
kryzys genetyczny. W II w. n.e. Rzymianka, która urodziła trójkę

dzieci,   uchodziła   za   osobę   nadzwyczajną.   Poeci   poświęcali   jej
wiersze,   władze   obdarzały   licznymi   przywilejami.   W   czasie

obchodów   igrzysk   stuletnich   dwukrotnie   (!!!)   uhonorowano
matronę,   która   urodziła   pięciu   synów.   Czy   jednak   można   się

dziwić hołdom,  skoro  inne   Rzymianki  (najczęściej  bezdzietne)
oddawały   się   typowo   męskim   rozrywkom,   jak   miłostki,

szermierka, myślistwo czy pijaństwo?

Jak zwykle, wszędzie i zawsze w dziejach zdarzały się jednak

piękne przypadki miłości i wierności małżeńskiej. Były one na
tyle rzadkie, że kronikarze poświęcili im wiele uwagi, traktując

jako ewenement na tle obyczajów epoki. Za czasów Tyberiusza
odnotowano   dwa   przykłady   żon,   które   z   własnej   i

nieprzymuszonej   woli   nie   chciały   przeżyć   mężów   skazanych
przez cesarza na śmierć. Za panowania Klaudiusza wsławiła się

Aria Starsza. Jej mąż, senator Caecinus Petus, został aresztowany
za bunt przeciwko władcy i pod silną strażą przewieziony do

stolicy.   Żona   błagała   żołnierzy   o   zgodę   na   towarzyszenie
małżonkowi, a kiedy prośby nie poskutkowały, wynajęła łódź i

popłynęła za aresztowanym. Gdy mąż otrzymał wyrok skazujący,
postanowiła   podzielić   jego   los.   Nie   zważając   na   perswazje

rodziny, udała się do więzienia i tam pierwsza wbiła sobie sztylet
w pierś. Po czym wyrwała go z rany i podała stojącemu przed nią

małżonkowi   ze   słowami:   „Petusie,   to   nie   boli”,   dając   do
zrozumienia,   że   czeka   na   akt   odwagi   z   jego   strony.   W

dwadzieścia lat później Neron wykrył zorganizowany przeciwko
sobie   spisek,   w   który   zamieszany   był   sędziwy   wychowawca

cesarza,   Seneka.   Zgodnie   z   obyczajami   epoki   Neron   nakazał
filozofowi   popełnienie   samobójstwa.   Stary   mędrzec   spokojnie

przyjął decyzję władcy i poczynił odpowiednie przygotowania.

background image

Nie protestował, kiedy wraz z nim zdecydowała się umrzeć jego
żona, młodziutka Paulina. Oboje otworzyli sobie żyły, ale krew

zbyt   wolno   wyciekała   ze   starczego   ciała.   Seneka   polecił   więc
przeciąć sobie żyły na nogach, a gdy i to okazało się nieskuteczne,

zaniesiono go do łaźni. Tam w kłębach pary ostatecznie wyzionął
ducha. Informowany na bieżąco cesarz wzruszył się oddaniem

Pauliny i nakazał siłą uratować młodą kobietę. Jakie wrażenie
musiała   robić   miłość   silniejsza   niż   śmierć,   skoro   nawet   taki

zwyrodnialec jak Neron dał się ponieść wzruszeniu?

Kościół, rodzina i seks w czasach późnego cesarstwa

IV w.  n.e.  dominującą  rolę  w świecie rzymskim zaczęło

zdobywać chrześcijaństwo.  Przyjęcie  nowej  religii  przez

dwór cesarski spowodowało ogromne zmiany w życiu imperium.

Powoli   kształtował   się   nowy   kodeks   obyczajowy,   a   zalecenia
religijne   przenikały   do   prawodawstwa.   Jednocześnie   jednak

rozpoczął   się   proces   łagodzenia   rygorów   chrześcijaństwa,   a
właściwie   przystosowywania   jego   wymogów   do   praktyki

życiowej.   Na   pierwszy   ogień   poszła   sprawa   dziewictwa   i
czystości seksualnej. Dla gmin chrześcijańskich z I w. n.e. znaczny

problem   stanowiły   wzajemne   relacje   między   małżeństwem   i
dziewictwem. Nigdy nie kwestionowano wyższości dziewictwa

nad   małżeństwem,   ale   zdarzały   się   poważne   wypaczenia
doktryny.   Niektórzy   wierni   posuwali   się   do   twierdzenia,   że

ludzie żonaci niezachowujący czystości seksualnej nie mogą być
członkami Kościoła w sposób doskonały. Sprawa stała się na tyle

istotna, że zajął się nią święty Paweł z Tarsu w Pierwszym liście
do   Koryntian.
  Odrzucił   zachowanie   czystości   jako   obowiązek,

zalecał   jednak   jej   przestrzeganie.   Można   więc   zrozumieć   to
zalecenie jako ukłon w stronę niedoskonałości wiernych. Mimo

to   przypadki   całkowitej   rezygnacji   ze   współżycia   seksualnego
przyjmowano   z   najwyższym   uznaniem.  Dzieje   apostolskie

wspominają o czterech córkach diakona Filipa, które do końca
życia   pozostały   dziewicami.   W   połowie   II   w.   n.e.   w   gminach

W

background image

chrześcijańskich spotykało się mężczyzn i kobiety od urodzenia
żyjących   w   całkowitej   abstynencji   płciowej.   Szczególnie

radykalne   formy   przybrało   zalecenie   czystości   seksualnej   na
wschodzie   imperium.   Dziewictwo   Marii   było   nie   tylko

dogmatem, ale także obowiązującym ideałem. Rychło uznano, że
związku   małżeńskiego   nie   da   się   pogodzić   z   praktykowaniem

chrześcijaństwa. Pojawiły się liczne teksty polemiczne na temat
małżeństwa, w których określano je jako „gorzkie ziele”. Pewne

kręgi Kościoła sugerowały, aby do chrztu dopuszczać wyłącznie
osoby   bez   przeszłości   seksualnej.   Wyjątek   mieli   stanowić

małżonkowie, którzy zobowiązali się do złożenia ślubu czystości.
Jedyną formą małżeństwa akceptowaną przez radykałów stało

się wspólne życie ascety z wtórną dziewicą. Praktyka narzuciła
jednak modyfikację poglądów. Pod koniec II w. n.e. pojawiły się

głosy, aby nie nakładać braciom ciężkiego brzemienia czystości,
lecz   raczej   mieć   wzgląd   na   słabość   wielkiej   liczby   wiernych.

Trudno   się   oprzeć   wrażeniu,   że   nakaz   abstynencji   seksualnej
skutecznie hamował ekspansję Kościoła. Życie w czystości było

możliwe jedynie dla niewielkiej liczby wiernych, a perspektywa
taka odstraszała potencjalnych członków wspólnoty. Radykalizm

ustąpił jednak opiniom, że małżeństwo i chrześcijaństwo dadzą
się pogodzić. Dziewictwo uznano za święte, jeżeli miało swoje

źródło   w   miłości   do   Boga.   Jeśli   natomiast   stanowiło   przejaw
pogardy dla małżeństwa, nie oznaczało żadnej świętości. A zatem

życia   małżeńskiego   nie   powinno   się   uważać   za   przejaw
nieczystości.   Niebawem   więc   Kościół   zdecydowanie   potępił

obyczaj oczyszczania po małżeńskim akcie seksualnym.

Nie   uległy   natomiast   zmianie   poglądy   Kościoła   na

pozamałżeńskie   życie   seksualne.   Skoro   potępiano   nawet   seks
małżeński, to oczywista wydaje się całkowita negacja związków

erotycznych   poza   małżeństwem.   Były   one   kategorycznie
zakazane, a za ciężki grzech uważano samo uczucie podniecenia

czy też pożądania seksualnego. Tego rodzaju uczucia wykluczano
zresztą   nawet   w   małżeństwie.   Męża   i   żonę   powinny   łączyć

miłość, czułość i tkliwość, a nie cielesna namiętność. Pożądanie

background image

małżonków   uchodziło   za   grzech   niemal   równy   współżyciu
seksualnemu w wolnym związku.

W tym miejscu doszliśmy do szczególnej rozbieżności między

etyką   pogańską   a   chrześcijańską.   Moraliści   pogańscy,   nawet

jeżeli   piętnowali   rozwiązłość,   to   niemal   wyłącznie   w   obrębie
własnej   klasy   społecznej.   Uwiedzenie   czy   wykorzystywanie

seksualne   służącej   (lub   służącego)   nie   miało   większego
znaczenia.   Wierność   małżeńska   dotyczyła   tylko   partnerów

równych   sobie   pochodzeniem,   czyli   praktycznie   elity.
Małżeństwo traktowano z największą powagą, ale służyło ono

jedynie  celom prokreacyjnym i ekonomicznym. Mężczyzna nie
szukał oparcia duchowego czy emocjonalnej radości seksualnej

— tę znajdował u kurtyzan lub partnerów z niższych warstw.
Dopiero   około   III   w.   n.e.   zaczęła   się   powolna   przemiana

obyczajowości.   Kryzys   polityczny   cesarstwa   przyniósł   ze   sobą
zaostrzenie norm obyczajowych. Moraliści pogańscy zalecali, aby

żona   była   nie   tylko   przyjaciółką,   lecz   także   równorzędnym
partnerem   seksualnym,   w   pełni   akceptującym   akt   płciowy   i

uczestniczącym   w   nim   na   równych   prawach.   Taką   postawę
uważano też za warunek zdrowia i szczęścia dzieci. Te pogańskie

zalecenia wydają się więc całkiem bliskie naszym współczesnym
poglądom na temat seksu małżeńskiego! Trzeba jednak przyznać,

że   pogaństwo   antyczne   do   końca   nie   potrafiło   zniwelować
różnicy między mężczyzną i kobietą w dziedzinie erotyki. Mąż

zachowywał   prawo   do   utrzymywania   wolnych   związków   z
osobami spoza swojej sfery, ale żonie tego odmawiano. Mimo to

jednak po raz pierwszy zaczęto w niej dostrzegać oparcie dla
męża,   jego   towarzyszkę   życiową.   Rozwinięcie   tego   poglądu

stanowiły   głoszone   przez   chrześcijan   opinie   o   nakazie
bezwzględnej   wierności   małżeńskiej.   Natomiast   ograniczenia

seksualne   w   ramach   małżeństwa   można   uznać   za   naturalną
reakcję   na   rozwiązłość   świata   pogańskiego.   Warto   jednak

zauważyć   (z   czym   się   jeszcze   spotkamy),   że   nawet
chrześcijaństwo nie potrafiło zrównać w prawach obu płci: takie

same przewinienia ojcowie Kościoła i prawodawstwo traktowali

background image

zupełnie odmiennie.

Przez dwa pierwsze wieki swojego istnienia chrześcijaństwo

skupiało   niemal   wyłącznie   przedstawicieli   niższych   warstw
społecznych.   Jeszcze   około   180   r.   dało   się   słyszeć   ironiczne

uwagi o religii szewców, praczek i niewolników. Nakazy religijne
uniemożliwiały  uczestnictwo  w kultach państwowych,  a  co  za

tym idzie — hamowały karierę. W praktyce odstraszało to elitę
rzymską   od   przyjęcia   nowej   wiary.   Przypadki   chrystianizacji

przedstawicieli bogatych warstw społeczeństwa zdarzały się w
tym okresie sporadycznie, chociaż nowa religia trafiła już nawet

do rodziny cesarskiej (Klemens, kuzyn cesarza Domicjana).

W  tym czasie  chrześcijaństwo  rozwijało  się  właściwie   bez

specjalnych   przeszkód.   Prześladowania   miały   charakter
przypadkowy   i   dotykały   niewielu   wiernych.   Długotrwałe,

zorganizowane   prześladowania   Kościoła   przez   państwo   nie
wchodziły   jeszcze   w   rachubę.   Dopiero   kryzys   cesarstwa

spowodował   cykliczne   poszukiwania   wrogów   państwa   wśród
jego   obywateli.   Idealnie   nadawali   się   do   tego   wyznawcy

Chrystusa, od dawna bacznie obserwowani. Odmowa udziału w
kulcie   władców   i   uroczystościach   o   charakterze   państwowym

budziła zrozumiałe podejrzenia, a stąd już tylko krok dzielił ich
od oskarżeń o nielojalność. Tym bardziej że ich religia przestała

być   wiarą   wyłącznie   niewolników.   Około   270   r.   donoszono   o
szlachetnie urodzonych damach, które zgodnie z ewangelicznymi

nakazami zapisywały swój majątek na rzecz Kościoła. W czasie
prześladowań   w   303   r.   chrześcijanie   znajdowali   się   w

najbliższym   otoczeniu   cesarza   Dioklecjana   (jego
szambelanowie),   a   nawet   w   jego   rodzinie   (żona   i   córka).

Dostojne   matrony   (najczęściej   wdowy)   z   gorliwością   neofitek
oddawały   swoje   dobra   i   koneksje   na   potrzeby   Kościoła.

Korzystali   z   tego   biskupi,   słusznie   widząc   w   kobietach   siłę
napędową nowej religii. Jeszcze na początku V w. senatorowie

rzymscy broniący resztek starych, pogańskich tradycji wracali do
domów rozbrzmiewających nabożnymi pieśniami w wykonaniu

ich żon i córek.

background image

Wraz   z   przystąpieniem   arystokracji   do   wspólnoty

chrześcijańskiej   złagodzono   wymogi   dla   nowych   członków

Kościoła.   Zniknęła   gorliwość   z   pierwszych   lat   chrystianizmu.
Biskupi   zmuszeni   byli   uzgodnić   formy   pokuty   za   aborcję,

cudzołóstwo i bigamię. Pasterze oficjalnie zakazywali małżeństw
mieszanych   (z   poganami),   gier   hazardowych,   lichwy   i

uczestnictwa   w   składaniu   ofiar   przez   pogan.   Zachowały   się
bardzo   interesujące   zalecenia   biskupa   Bazylego   z   Cezarei

dotyczące   życia   seksualnego   i   rodzinnego.   Biskup,   człowiek   o
ogromnym   autorytecie   moralnym,   ostro   upominał   swoje

owieczki,   które   wcale   nie   zamierzały   stosować  w  życiu   zasad
ewangelii.   Ale   nawet   u   niego   widać   już   znaczne   zmiany   w

podejściu do intymnej sfery życia. Po pierwsze, dopuszczał on
więcej   niż   jeden   tylko   związek   między   kobietą   i   mężczyzną.

Dopiero osoba, która dwukrotnie zawarła małżeństwo, nie mogła
się   rozwieść   ani   w   razie   śmierci   partnera   zawrzeć   nowego

związku.   Mimo   tej   tolerancji   biskup   dawał   jednak   do
zrozumienia,   że   lepiej   będzie,   jeśli   mężczyźni   i   kobiety

poprzestaną na jednym małżeństwie. Ostro natomiast potępiał
związki   pozamałżeńskie.   Na   równi   z   cudzołóstwem   traktował

oddalenie   żony.   Wyjątek   stanowił   przypadek   niewierności
małżeńskiej, kiedy to mąż miał nawet obowiązek oddalić żonę,

aby móc się  ponownie  ożenić.  Podobna  relacja  nie  zachodziła
jednak w drugą stronę. Obowiązkiem kobiety było wybaczenie

mężowi   i   pozostanie   z   nim   w   związku.   Ciekawe,   że   Bazyli
przewidywał   mniejszą   karę   za   uprawianie   nierządu   niż   za

cudzołóstwo. Być może wynikało to z uznawania małżeństwa za
sakrament i z chęci obrony jego nierozerwalności.

Oddzielny   temat   stanowiło   współżycie   seksualne

małżonków. Biskupi byli zgodni co do tego, że mąż i żona nie

powinni   współżyć   w   soboty   i   niedziele,   podczas   świąt
kościelnych   oraz   w   czasie   wielkiego   postu.   Jeżeli   już   jednak

doszło do zbliżenia, para taka pod żadnym pozorem nie mogła
przystąpić do komunii. Mimo to Bazyli nie potępiał całkowicie

małżonków nie potrafiących wyrzec się współżycia seksualnego

background image

w   dni   świąteczne.   Po   prostu   zalecał   unikanie   kontaktów
cielesnych   i   ubolewał,   że   wiele   par   nie   potrafi   opanować

pożądania.

Szczególną   uwagę   warto   zwrócić   na   zmianę   poglądów

hierarchów   Kościoła   w   sprawie   powtórnych   małżeństw.
Najwyraźniej   dostosowano   teorię   do   realiów   życiowych.

Przeciętna   wieku  była  dość niska,   wiele   kobiet  umierało  przy
porodzie   lub   bezpośrednio   po   nim,   a   trudno   wymagać   od

młodego   wdowca,   by   żył   w   czystości   do   końca   swoich   dni.
Uznano więc, że lepiej, aby człowiek taki ponownie się ożenił, niż

miałby   pozostawać   w   wolnym   związku   lub   korzystać   z   usług
prostytutek.   Poza   tym   interes   państwa   wymagał   dużej

rozrodczości.   Tym   bardziej   że   śmiertelność   wśród   dzieci   była
znaczna i tylko posiadanie kilkorga potomków mogło zapewnić

kontynuację rodu.

W   odróżnieniu   od   swoich   poprzedników,   hierarchowie

Kościoła   nie   zamierzali   wykluczać   grzeszników   na   stałe   ze
wspólnoty. W IV w. zalecano ostre kary, ale nawet najsurowsza

pokuta mogła trwać najwyżej kilka lat. Ze współczesnego punktu
widzenia wydaje się to drakońską karą, lecz warto przypomnieć,

co się działo dwa wieki wcześniej: wiernych niezachowujących
zaleceń   obyczajowych   relegowano   wówczas   z   Kościoła

dożywotnio!

Ustawodawstwo cesarskie powoli zbliżało się do wymogów

chrześcijańskich,   z   jednym   wszakże   wyjątkiem:   Kościół   nie
potrafił skłonić władców do energicznego przeciwstawienia się

rozwodom.   Osiągnięto   co   prawda   pewien   postęp,   ale   było   to
niewiele,   jeśli   porównać   prawodawstwo   z   oczekiwaniami

Kościoła.   Konstantyn   Wielki   zabronił   kobietom   wysyłać   listy
rozwodowe   swoim   mężom   z   tak   „błahych”   powodów   jak

pijaństwo, hazard i niewierność. Rozwód dopuszczano jedynie w
razie   zabójstwa,   uprawiania   magii   i   niszczenia   grobów.

Natomiast mężczyzna mógł się rozwieść z żoną, jeśli była mu
niewierna, zajmowała się stręczycielstwem lub uprawiała magię.

Wszczęcie   postępowania   rozwodowego   bez   podanych   wyżej

background image

przyczyn groziło zesłaniem i konfiskatą mienia. Prawodawstwo
dopuszczało, aby strona poszkodowana zawarła nowy związek

małżeński, ale dopiero po kilku latach oczekiwania. Jak zwykle w
starożytności,   okres   ten   dla   mężczyzny   był   krótszy   niż   dla

kobiety.   Z   czasem   za   powody   uprawniające   kobietę   do
wystąpienia   o   rozwód   uznano   również   zdradę   małżeńską   i

przemoc.   Ostatnim   krokiem   cywilizującym   prawodawstwo
rodzinne   było   zaakceptowanie   w   497   r.   rozwodów   za

porozumieniem stron, bez orzekania o winie.

Zbrodnia na cesarskim dworze

achowały   się   do   naszych   czasów   kazania   niedzielne   z

przełomu IV i V w., wygłaszane przez biskupa Cezarego z

Arles w Galii, które są kapitalnym przykładem kościelnej teorii i

praktyki   w   sprawach   dotyczących   seksu.   Biskup   wciąż
przypominał wiernym, aby przed komunią zachowywali czystość

przez   kilka   dni.   Jak   można   wnioskować   z   częstości   tych
napomnień, owieczki kompletnie ignorowały polecenia swojego

pasterza.   Wyznawcy   nie   przestrzegali   również   abstynencji
płciowej   w   okresie   świąt   i   wielkiego   postu.   A   przecież   w

początkowych   kazaniach   biskup   zalecał   niemal   całkowitą
wstrzemięźliwość   płciową:   seks   w   małżeństwie   miał   służyć

wyłącznie   do   celów   prokreacji!   Zderzenie   teorii   z   praktyką
okazało się jednak wyjątkowo przykre dla pasterza. W rezultacie

prosił wiernych już tylko o wzgląd na święta kościelne i unikanie
kontaktów seksualnych w czasie menstruacji. Ciekawe, że o ile

Bazyli nakazywał konkretną pokutę, o tyle Cezary ograniczał się
jedynie do mglistych gróźb o karze boskiej w postaci trądu czy

też paraliżu dla potomstwa. Proszę, jak dalece różniły się poglądy
obu   hierarchów.   I   pomyśleć,   że   minęło   zaledwie   sto   lat!   Po

prostu praktyka życia wymusiła zmianę postaw. Cezary wprost
stwierdzał, że nie usuwa ze wspólnoty cudzołożników, albowiem

jest ich zbyt wielu. Gdyby więc zgodnie z zaleceniami Bazylego,
nałożyć na każdego z nich wieloletnią pokutę, biskup zostałby

Z

background image

zapewne   sam   ze   starcami   i   dziećmi!   Na   domiar   złego   jego
owieczki   wcale   nie   uważały   cudzołóstwa   za   grzech.

Zdesperowany pasterz, nie mogąc dać sobie rady z rozwiązłością
i   pijaństwem,   apelował   do   wiernych,   żeby   przynajmniej   mieli

wzgląd na swoje zdrowie, jeśli nie przejmują się sądem boskim!

Ale czego można się było spodziewać po maluczkich, skoro

zły przykład szedł z góry. Konstantyn Wielki, który doprowadził
do uznania chrześcijaństwa za religię państwową, przyjął chrzest

dopiero na łożu śmierci. Rozumował bardzo pragmatycznie. Jeśli
sakrament   zmazuje   wszelkie   grzechy   popełnione   przed   jego

przyjęciem, to lepiej zostać chrześcijaninem dopiero tuż przed
śmiercią. Wiedział, że ma dużo na sumieniu, a co więcej, nadal

będzie   musiał   czynić   wiele   złego.   Jako   polityk   będzie
krzywoprzysięzcą,   mordercą,   oszustem.   Lepiej   więc   zachować

sobie odpuszczenie grzechów na ostatnią chwilę życia. Poza tym
wcale   nie   chciał   podporządkowywać   się   wymogom   etyki

chrześcijańskiej   w   życiu   prywatnym.   Będąc   dzieckiem   z
nieprawego łoża, sam również doczekał się następcy tronu ze

związku   z   konkubiną.   Miał   jednak   także   oficjalną   małżonkę,
której dzieci aspirowały do władzy. Między pasierbem i macochą

powoli narastało napięcie. Wreszcie Fausta oskarżyła Krisposa o
próbę gwałtu.  Zapewne  przedstawiła  też świadków zajścia. W

pałacu,   gdzie   zwalczały   się   różne   koterie,   nie   sprawiało   to
specjalnej   trudności.   Cesarz   uwierzył   żonie.   Mimo   zaprzeczeń

syna,   polecił   go   aresztować   i   stracić.   A   przecież   mógł   łatwo
odtworzyć   sposób   myślenia   Fausty   i   zorientować   się,   jakie

przyświecały   jej   cele.   Kiedyś   wszak   poświęciła   dla   własnej
korzyści ojca i brata. Ale wówczas okazała absolutną lojalność

wobec niego i dlatego teraz on obdarzył ją zaufaniem.

background image

Kronikarze   powątpiewają   w   winę   Krisposa.   Wcześniej

młodzieniec   prowadził   się   bez   zarzutu,   chociaż   jako

królewskiemu   synowi   nie   brakowało   mu   możliwości
zaspokojenia popędu płciowego. Nie musiał próbować gwałtu na

macosze, tym bardziej że znał charakter ojca. Ryzykowałby swoją
przyszłość   dla   chwili   mocno   kontrowersyjnego   uniesienia?   A

Fausta   miała   wystarczająco   dużo   powodów,   aby   chcieć   jego
zguby. Przecież zamykał jej dzieciom drogę do tronu! Aż dziwne,

że   Konstantynowi   nie   przyszło   to   do   głowy.   Zorientował   się
dopiero   po   śmierci   syna.   I   wówczas   poszedł   po   linii

najmniejszego   oporu:   oskarżył   żonę   o   fałszywe   zeznania
przeciwko   Krisposowi   i   polecił   natychmiast   ją   zamordować.

Konstantyn Wielki

background image

Rodzaj śmierci wybrał dla  niej  osobiście. Faustę  zamknięto  w
łaźni i, stale podnosząc temperaturę, ugotowano żywcem. Kaźń

żony Konstantyna weszła do ponadczasowego kanonu makabry,
a   cała   sprawa   doskonale   wykazuje,   że   polityka   rodzinna   nie

zmieniła się od czasów pogańskich.

Synowie Konstantyna Wielkiego

ynowie   Fausty   przejęli   władzę   po   ojcu.   Podobnie   jak   on

popierali rozwój chrześcijaństwa, ale dwaj najstarsi, wzorem

Konstantyna,   nie   przyjęli   chrztu.   Z   niewiadomych   przyczyn

uczynił to najmłodszy z braci, Konstans, sprawiając Kościołowi
nie lada kłopoty etyczno-moralne. Był, o czym wszyscy wiedzieli,

zatwardziałym homoseksualistą. Przez wiele lat na jego dworze
przebywała oficjalna narzeczona, ale cesarz nie mógł się zdobyć

na jej poślubienie. A chrześcijaństwo, zmuszone do tolerowania
zwyczajnej   rozwiązłości,   występowało   gwałtownie   przeciwko

wszelkim   odstępstwom   od   normy.   Inaczej   niż   w   czasach
pogańskich, pederastię uważano za grzech równy sodomii czy

nekrofilii. Na dodatek cesarz miał wielu partnerów seksualnych,
głównie   spośród   swojej   straży   germańskiej   oraz   zakładników

przysyłanych   przez   plemiona   osiadłe   za   Renem.   W   jego   więc
wypadku można było mówić nie tylko o pederastii. ale wręcz o

nierządzie, który co prawda był mniejszym przewinieniem niż
cudzołóstwo, lecz i tak podlegał karze wykluczenia na siedem lat

ze wspólnoty religijnej. Konstans jednak sprawował władzę na
obszarze   jednej   trzeciej   imperium,   a   po   wojnie   z   rodzonym

bratem zajął i jego dzielnicę. Czy takiego człowieka mógł Kościół
potraktować jak zwykłego wiernego? Oczywiście nie. W pewnych

sytuacjach   nakazy   wiary   muszą   ustąpić   przed   wymogami
polityki. Wykluczyć cesarza ze wspólnoty oznaczałoby skierować

go wprost w ręce pogan albo do jednej ze schizm kościelnych. A
konkurencja   wykazałaby   znacznie   większą   wyrozumiałość

wobec słabości monarchy. Starano się więc zachować problem w
tajemnicy.   Ale   jaką   tajemnicą   może   być   rozpusta   władcy?

S

background image

Przecież maluczcy są wyjątkowo wyczuleni na słabości panów
tego   świata.   Czy   można   polegać   na   dyskrecji   służby   albo

współpracowników   cesarza?   Kapłani   pomijali   wprawdzie
sprawę   milczeniem,   niemniej   zapewne   problemy   erotyczne

Konstansa przyczyniły się do jego upadku. Chrześcijaństwo nie
było   jeszcze   religią   trwale   ugruntowaną   w   społeczeństwie

rzymskim. Większość ludności (szczególnie na wsi oraz armia)
pozostawała przy dawnych wierzeniach. Na pewno władca, który

przyjął chrzest, a tak bardzo odbiegał od zasad głoszonych przez
religię,   nie   mógł   wzbudzać  zaufania.   Nie   można   przecież   ufać

hipokrycie. Nie można również go szanować. Kiedy więc doszło
do wybuchu rebelii, na której czele stanął poganin Magnecjusz,

okazało się, że prawowity cesarz nie ma poparcia poddanych. W
dodatku   w   chwili   wybuchu   powstania   władca   przebywał   na

polowaniu,   które   stanowiło   okazję,   by   z   dala   od   pałacu   i
złośliwych   języków   oddawać   się   ulubionym   praktykom

homoseksualnym.   Kiedy   powrócił,   prowincje   przeszły   już   na
stronę buntownika. Cesarz zginął, opuszczony przez wszystkich, i

potrzeba było ogromnego wysiłku jego brata, Konstancjusza II,
aby   znów   narzucić   Zachodowi   panowanie   legalnej   dynastii.

Wiązało się to oczywiście z restauracją chrześcijaństwa.

Konstancjusz   nie   przysparzał   hierarchom   Kościoła

specjalnych  problemów  natury  obyczajowo-moralnej.   Nie  miał
jednak pod tym względem szczęścia do współrządców. Rodzony

brat   był   zdeklarowanym   pederastą,   a   nowy   współwładca,
stryjeczny brat Gallus, rychło okazał się zwyrodnialcem godnym

Kaliguli   czy   Tyberiusza.   Po   pokonaniu   Magnecjusza   został   on
zarządcą prowincji wschodnich i pojął za żonę siostrę cesarza,

Konstancję. W Antiochii nowi władcy szybko dali się poznać z jak
najgorszej   strony.   Łapówkarstwem,   sprzedażą   urzędów   czy

skrytobójstwami   nie   ustępowali   monarchom   pogańskim.
Również pod względem obyczajowości erotycznej nie odbiegali

od wzorców wypracowanych przez dynastię julijsko-klaudyjską.
Niestety, kronikarze chrześcijańscy okazali się o wiele bardziej

dyskretni   (czy   też   pruderyjni)   od   swoich   pogańskich

background image

poprzedników,   toteż   niewiele   szczegółów   z   tej   sfery   życia

przekazali potomnym. Zachowała się jednak ciekawa historia o
Konstancji,   będącej   złym   duchem   męża,   dająca   próbkę

możliwości   cesarzowej.   Otóż   zwróciła   się   do   niej   z   prośbą   o
pomoc jedna z szacownych dam Antiochii, której córka niedawno

wyszła za mąż za bogatego kupca imieniem Klematius. Teściowa
straciła rozsądek i zakochała się w zięciu. Mimo że była gorliwą

chrześcijanką,   postanowiła   uwieść   młodego   człowieka.   Ten
jednak wcale nie miał ochoty zdradzać żony z jej rodzoną matką.

Mimo   to   starsza   pani   nie   ustawała   w   zabiegach,   aż   wreszcie
Klematius   postanowił   wraz   z   żoną   wrócić   do   rodzinnej

Aleksandrii.   Wówczas   teściowa   poprosiła   Konstancję   o
interwencję.   Cesarzowa   rozstrzygnęła   problem   we   właściwy

sobie   sposób.   Poleciła   aresztować   i   zamordować   kupca.
Następnie  zwłokom odcięto   genitalia  i  odesłano   teściowej.   Do

Konstancjusz II

background image

przesyłki   Konstancja   dołączyła   karteczkę   o   ironicznej   treści:
„Nareszcie twoje”. Matrona straciła zmysły, a sprawa stała się

głośna na całym Wschodzie.

Jest wyjątkowym paradoksem, że najbliżej etycznych ideałów

chrześcijaństwa był jedyny członek dynastii, który oderwał się
od nowej wiary. Julian Apostata, człowiek ogromnej inteligencji i

wiedzy, powrócił do tradycyjnych wierzeń, co więcej starał się je
zmodyfikować   zgodnie   z   duchem   czasu.   Nie   prześladował

Kościoła, lecz jedynie próbował zdegradować go do roli jednego
z wielu kultów. Cesarz był wręcz ideałem moralności. Nie miał

kochanek, po śmierci żony żył w celibacie. Niestety, ten ideał za
bardzo   odbiegał   od   swoich   chrześcijańskich   poprzedników   i

stanowił   wręcz   jawne   zaprzeczenie   tezy   o   rozpustnych,
zdegenerowanych   poganach.   Na   szczęście   dla   kościelnych

moralistów   panowanie   Juliana   nie   trwało   zbyt   długo.   Jego
następcy byli już bez wyjątku chrześcijanami i z reguły stosowali

się w życiu seksualnym do wzorców zalecanych przez Kościół.

background image

Germanik

a   tle   obyczajów   erotycznych   dynastii   julijsko-klaudyjskiej

chlubny   wyjątek   stanowiło   małżeństwo   Germanika   i

Agrypiny   Starszej,   członków   rodziny   panującej   dość   blisko   ze

sobą spokrewnionych. Germanik był synem Druzusa, pasierba (a
może   syna?)   Augusta,   czyli   wnukiem   Liwii,   przez   matkę   zaś

wnukiem   siostry   cesarza,   Oktawii,   a   jego   żona,   córka   Julii   i
Agrypy, rodzoną wnuczką Augusta. Pochodzenie rodzinne mogło

więc rokować jak najgorzej. Matka i siostra Agrypiny zakończyły
życie   na   wygnaniu,   zmuszone   do   opuszczenia   Rzymu.   Stryj

Germanika   i   jego   rodzona   siostra   mieli   w   przyszłości   dać   się
poznać   z   jak   najgorszej   strony.   O   Liwii   i   jej   specyficznym

kodeksie   etycznym   mówiliśmy   w   jednym   z   poprzednich
rozdziałów.   Tymczasem   małżeństwo   Germanika   i   Agrypiny

okazało   się   chyba   jedynym   udanym   związkiem   w   obrębie
dynastii.   Małżonkowie   żyli   ze   sobą   w   wyjątkowej   zgodzie   i

doczekali  się   aż  dziewięciorga  potomków.   Nic  nie   wiadomo   o
pozamałżeńskich   przygodach   Germanika.   Również   Agrypina

dochowywała mężowi wierności. Co więcej, towarzyszyła mu w
wyprawach wojennych, dzieląc z nim trudy służby dla ojczyzny.

W Rzymie oboje cieszyli się wielką popularnością dzięki swemu
życzliwemu stosunkowi do ludzi. Ich dom zawsze stał otworem

dla przyjaciół, nie notowano przypadków wywyższania się nad
innych.   W   dodatku   Germanik   był   chyba   najbardziej

utalentowanym wodzem rzymskim tego okresu. On i jego żona
uosabiali   ideały,   które   August   starał   się   zaszczepić   w

społeczeństwie.   Jeżeli do  tych  zalet  dodamy  jeszcze  absolutną
lojalność   wobec   monarchy,   otrzymamy   obraz   doskonałego

sukcesora   władzy   cesarskiej.   Mając   taki   ideał   w   najbliższym

N

RODZINIE

 

CESARSKIEJ

background image

otoczeniu, August zaczął się zastanawiać nad zmianą kolejności
dziedziczenia.   Pięć   lat   przed   śmiercią   wyznaczył   na   swojego

następcę   Tyberiusza.   Po   nim   władzę   mieli   przejąć   jego
potomkowie. August jednak nie lubił starszego pasierba i decyzję

na jego korzyść podjął wyłącznie z konieczności. Kiedy z dumą
obserwował Germanika, ogarniały go wątpliwości, czy słusznie

postanowił.   Niewykluczone   przecież,   że   Germanik   był   jego
rodzonym   wnukiem!   A   nawet   jeżeli   nim   nie   był,   to   i   tak   był

wnukiem   jego   rodzonej   siostry.   W   każdym   razie   Germanik
przypadł   cesarzowi   do   serca   o   wiele   bardziej   niż   zimny   i

zamknięty   w   sobie   Tyberiusz.   Na   dodatek   pasierb   ogromnie
przypominał swojego ojca, którego August wręcz obsesyjnie nie

znosił.   Dobrze   pamiętał,   że   pół   wieku   wcześniej   ojciec
Tyberiusza   ośmielił   się   zaproponować,   aby   zabójcom   Cezara

przyznać nagrody. A teraz syn tego zajadłego republikanina miał
objąć   władzę   w   państwie   rzymskim   jako   jedynowładca!   Po

głębokim   namyśle   cesarz   doszedł   jednak   do   wniosku,   że   nie
może usunąć Tyberiusza. Pasierb zajmował zbyt silną pozycję w

strukturach militarnych i administracyjnych imperium, aby po
prostu   zrezygnować   z   sukcesji.   Poza   tym   stała   za   nim   Liwia,

która bezwzględnie realizowała swój zamiar osadzenia syna na
tronie.   August   nie   zapomniał   o   tajemniczych   zgonach,   które

utorowały   Tyberiuszowi   drogę   do   władzy.   Wolał   więc   nie
narażać ulubieńca na niebezpieczeństwo, tym bardziej że zmiana

ustalonego porządku groziłaby katastrofą dla całego państwa. Po
śmierci   Augusta   Tyberiusz   i   Liwia   mogliby   doprowadzić   do

wybuchu   wojny   domowej.   A   pasierb   cesarza   miał   licznych
zwolenników   w   armii.   W   związku   z   tym   cesarz   znalazł   inne

wyjście   z   sytuacji.   W   trosce   o   zapewnienie   sukcesji   po
Tyberiuszu   polecił   mu   adoptować   Germanika,   który   w   ten

sposób   —   jako   starszy   od   jedynego   syna   Tyberiusza   —
uzyskiwał   zgodnie   z   prawem   rzymskim   pierwszeństwo   w

dziedziczeniu.   Pasierb   nie   mógł   odmówić   cesarzowi   i   acz
niechętnie, adoptował bratanka.

W 14 r. n.e. zmarł August. Przejęcie władzy przez Tyberiusza

background image

nie obyło się bez pewnych wstrząsów. Wojska stacjonujące w
Germanii   usiłowały   obwołać   cesarzem   Germanika.   Sytuację

opanował dopiero sam zainteresowany, ostro sprzeciwiając się
tej próbie. Tyberiusz jednak, który dotychczas ' nie zdawał sobie

sprawy z popularności bratanka w armii, od tej chwili zaczął go
traktować   jako   konkurenta   do   władzy.   Nie   można   się   temu

specjalnie   dziwić,   albowiem   nowy   cesarz   był   osobnikiem
wyjątkowo podejrzliwym i nieufnym. Z drugiej wszakże strony

obawy   Tyberiusza   trudno   uznać   za   bezpodstawne.   Każdy
przejaw   niezadowolenia   przeciwko   cesarzowi   mógł   łatwo

znaleźć  oddźwięk  w  Germaniku.   I  to   nawet   wbrew   jego   woli.
Chociaż   wydaje   się   to   na   pozór   absurdalne,   dzieje   ludzkości

notują podobne przypadki. Germanik stanowił wzór lojalności,
ale   gdyby   Tyberiusz   padł   ofiarą   zamachu,   czy   odmówiłby

przyjęcia   władzy?   Był   przecież   następcą   cesarza   i   miał   takie
prawo,   a   nawet   obowiązek.   Potencjalni   zamachowcy   zaś   nie

musieliby   się   długo   rozglądać   za   kandydatem   do   tronu.
Znajdował się pod ręką i rokował jak najlepsze nadzieje.

Sama osoba Germanika hamowała złe instynkty Tyberiusza.

Z czasem miało się okazać, że cesarz był wyjątkową kanalią o

sadystycznych skłonnościach. Dopóki jednak istniało zagrożenie
ze   strony   bratanka,   władzę   Tyberiusza   cechowały   rozwaga   i

umiarkowanie. Zastanawia tylko, czy cesarz liczył się z opinią
Germanika,   czy  też   po   prostu  obawiał  się   buntu  i   wysunięcia

bratanka   przez   opozycję.   Następca   wykazywał   wobec   niego
całkowitą lojalność, ale czy dla dobra imperium i dynastii nie

przejąłby władzy? Cesarz wolał nie ryzykować.

background image

W   piątym   roku   panowania   Tyberiusza   Germanik   wraz   z

rodziną   wyjechał   na   Wschód.   Podróż   miała   charakter

inspekcyjny   i   przypominała   działalność,   którą   swego   czasu
prowadzili August i Agrypa. W Syrii Germanik popadł w konflikt

z   tamtejszym   namiestnikiem,   Gnejuszem   Pizonem.   Bratanek
cesarza   zarzucił   mu   liczne   nadużycia,   a   znając   uczciwość

Germanika, należy przypuszczać, że nie były to bezpodstawne
zarzuty.   Problem   tkwił   w   czym   innym.   Pizon   był   zaufanym

człowiekiem   Tyberiusza,   a   jego   żona   uchodziła   za   jedną   z
najbliższych   przyjaciółek   Liwii.   Prawdopodobnie   cesarz

przymykał   oczy   na   malwersacje   namiestnika   w   zamian   za
bezwzględną lojalność. Niewykluczone, iż Germanik wiedział o

tym,   ale   nie   zważał   na   żadne   układy.   Namiestnik   popełnił
nadużycia,  a zatem musi za nie odpokutować.  Następca  tronu

zapowiedział wyciągnięcie surowych sankcji, po czym udał się w
drogę powrotną do Rzymu. Nie dotarł jednak do domu. Zmarł po

Agryppina Starsza, żona Germanika

background image

krótkiej   chorobie,   a   wszystkie   symptomy   wskazywały,   że
przyczyną śmierci była trucizna. Kariera Pizona opierała się na

łasce   rodziny   cesarskiej,   toteż   trudno   przypuszczać,   aby
zamordował   Germanika   bez   wiedzy   panującego.   Nigdy   nie

odważyłby   się   zrobić   czegokolwiek   poważnego   bez   zgody
cesarza, a cóż dopiero mówić o otruciu jego bratanka. Zwróćmy

przy tym uwagę na przyjaźń żony Pizona z Liwią. Jakie kontakty
mogły   łączyć   żonę   urzędnika   z   wdową   po   Auguście   i   matką

aktualnie panującego? Tylko związek patrona i klienta. W tym
czasie   Tyberiusz   i   Liwia   prowadzili   wspólną   politykę,

przeciwstawiając się stronnictwu Germanika. Bratanek sprawiał
kłopoty, więc należało się go pozbyć. Podanie trucizny w Rzymie

było   ryzykowne,   groziło   rozruchami   przeciwko   inspiratorom
zbrodni. Okazało się jednak, że śmierć idola tłumów nawet w tak

odległej   prowincji   wywołała   powszechne   oburzenie   w   stolicy.
Mordercy   nie   docenili   również   Agrypiny.   Młoda   kobieta   nie

zamierzała   poprzestać   wyłącznie   na   opłakiwaniu   męża.
Natychmiast   po   przybyciu   do   Rzymu   rozpoczęła   kampanię

propagandową   przeciw   zbrodniarzom.   Oficjalnie   oskarżyła
Pizona   o   dokonanie   mordu,   co   szybko   podchwyciła   opinia

publiczna. W tej sytuacji cesarz musiał zareagować, aby uchronić
się przed zarzutem o współdziałanie. Agrypina nie poczuwała się

do   takiej   lojalności   wobec   panującego   jak   Germanik.   Możliwe
zresztą,   że   uznała,   iż   w   tych   okolicznościach   lojalność   jej   nie

obowiązuje.   I   trudno   się   temu   dziwić.   Przyciśnięty   do   muru
cesarz musiał znaleźć kozła ofiarnego, na którym skupiłaby się

nienawiść   poddanych.   A   któż   się   do   tego   lepiej   nadawał   niż
Pizoń?   Wszak   jego   oskarżała   wdowa   po   zmarłym,   przeciwko

niemu więc należało skierować nienawiść tłumów. Obawiano się
wprawdzie,   czy   przypadkiem   nie   zacznie   zbyt   dużo   mówić   w

czasie   przesłuchań   w   senacie,   ale   i   ten   problem   rozwiązano.
Namiestnik Syrii otrzymał wezwanie do stolicy i w drodze do

Rzymu   popełnił   samobójstwo.   W   ten   sposób   przyznał   się   do
winy, a opinia publiczna miała kogo obciążyć za śmierć swojego

idola.

background image

Sejan i Liwilla

o śmierci Germanika rządy Tyberiusza uległy zaostrzeniu. Na
dodatek cesarz poróżnił się z matką, co przyniosło opłakane

efekty.   O   Liwii   można   powiedzieć   wiele   złego,   ale   trzeba
przyznać, że była wysokiej klasy politykiem. Kto wie, czy pod tym

względem   nie   przewyższała   Augusta.   Działali   wspólnie,   a   w
kwestiach spornych (np. w sprawie następstwa tronu) i tak Liwia

potrafiła postawić na swoim. Ostatecznie polityka rozlicza się ze
skuteczności   działania,   nie   z   etyki.   Liwia   zawsze   osiągała

zamierzone   cele   i   to   najlepiej   świadczy   o   jej   umiejętnościach.
Tyberiusz czuł się już jednak na tyle dojrzały (miał sześćdziesiąt

lat!),   że   postanowił   pozbyć   się   kurateli   matki.   W   odpowiedzi
Liwia skutecznie obrzydzała synowi życie. Kiedy cesarz urządzał

przyjęcie   dla   senatorów,   ona   zapraszała   ich   żony   do   siebie.   I
zawsze się okazywało, że uczta u Liwii przewyższa splendorem

przyjęcie u syna. Zresztą cesarzowa nie musiała się specjalnie
wysilać. Tyberiusz całe życie słynął z oszczędnego trybu życia, a

w starszym wieku stał się wyjątkowym skąpcem. Gorzej, że Liwia
nabrała zwyczaju zabawiania gości lekturą adresowanych do niej

listów Augusta. Tendencyjnie  dobierała fragmenty zawierające
wyłącznie negatywne opinie męża o Tyberiuszu. Cesarz starał się

ignorować te praktyki matki, co uznać chyba trzeba za jedyne
rozsądne wyjście z sytuacji. Słusznie podejrzewał, że w rękach

Liwii znajdują się jeszcze bardziej kompromitujące materiały. A
droga Tyberiusza do tronu była wystarczająco podejrzana, aby

zmusić go do milczenia.

P

Nie   mogąc   dać   sobie   rady   z   matką,   cesarz   rozpoczął

rywalizację   z   Agrypiną   i   jej   dziećmi.   Oficjalnie   zgadzał   się   na
wszelkie   uchwalane   przez   senat   splendory,   ale   jednocześnie

polecił   otoczyć   wdowę   po   Germaniku   siecią   agentów.   Ich
zadaniem   było   gromadzenie   dowodów   obciążających   rodzinę

bratanka. A to nie stanowiło specjalnej trudności. Agrypiną była
wspaniałą żoną i matką, lecz zupełnie pozbawioną umiejętności

politycznych. Wiele również pozostawiały do życzenia jej talenty

background image

dyplomatyczne,   a   one   właśnie   miały   się   okazać   szczególnie
cenne. Wkrótce bowiem w życiu politycznym stolicy pojawiła się

kolejna siła, z którą należało się liczyć. Do rozgrywek o władzę
włączyła   się   aktywnie   Liwilla,   żona   Druzusa.   aktualnego

następcy   tronu   (syna   Tyberiusza).   Była   ona   rodzoną   siostrą
Germanika,   co   jednak   zupełnie   nie   wpływało   na   jej   uczucia

rodzinne.   Ambitna   kobieta   nie   zamierzała   realizować   swoich
planów   przy   pomocy   męża.   Zwróciła   uwagę   na   prefekta

pretorianów,   Marka   Eliusza   Sejana.   Została   jego   kochanką,
sugerując dalszy rozwój jego kariery. Tyberiusz przekroczył już

sześćdziesiątkę   i   nikt   nie   wróżył   mu   długiego   życia.   Po
poślubieniu   kochanki   Sejan   mógł   zostać   następcą   cesarza.

Tyberiusz coraz bardziej zniechęcał się do Agrypiny, przenosząc
swoje   uczucia   również   na   jej   dzieci.   Kochankowie   zaś   byli

pozbawieni skrupułów natury moralnej i oboje pragnęli przede
wszystkim władzy. Zastanawia tylko, dlaczego Liwilla wybrała

Sejana, nie zaś własnego męża jako narzędzie realizacji swoich
ambicji.   Przecież   po   śmierci   Germanika   największe   szanse   na

objęcie władzy miał syn cesarza. Czyżby romans Liwilli i Sejana
zaczął się jeszcze za życia Germanika? Niewykluczone. Bardziej

prawdopodobne   jest   jednak   inne   wytłumaczenie.   Siostrze
Germanika   nie   układało   się   pożycie   z   Druzusem.   Sejan   był

osobnikiem bardzo męskim, czego nie można powiedzieć o synu
Tyberiusza. Podobno Druzus prezentował wszystkie wady swojej

rodziny, a żadnej zalety. Liwilla zakochała się w Sejanie i razem z
nim zamierzała zasiąść na tronie. Czy dla kobiety jej pokroju nie

było to bardziej emocjonujące? Mieć u swojego boku mężczyznę,
który   do   wszystkiego   doszedł   sam,   nie   zawdzięczając   niczego

urodzeniu? A na dodatek ten człowiek doskonale sprawdzał się
jako mężczyzna. To wiele wyjaśnia.

Pierwszą przeszkodą w osadzeniu na tronie Sejana okazał się

mąż   Liwilli.   Kochankowie   poradzili   sobie   z   tym   dość   łatwo.

Liwilla podała Druzusowi wolno działającą truciznę. Wyciągnęła
wnioski ze śmierci brata i nie chciała powtórzyć błędu Pizona.

Tak więc Druzus najpierw dość długo chorował, a jego śmierć nie

background image

wywołała   podejrzeń.   Świadczy   to   o   fachowości   morderców.
Należy zresztą przyznać, że całą sprawę zabójcy przeprowadzili

wyjątkowo   umiejętnie.   Sprzyjały   im   zmiany   w   umysłowości
cesarza,   który   z   czasem   zaczął   tracić   zapał   do   kierowania

państwem, coraz bardziej pochłonięty wyuzdanymi praktykami
seksualnymi,   które   wszakże   starał   się   ukrywać.   Trudno

powiedzieć,   czy   zachowywał   się   tak   z   obawy   przed   opinią
publiczną, czy też z pewnego poczucia przyzwoitości. Ostatecznie

wychował się pod okiem Augusta, który był niebywale czuły na
punkcie zachowania pozorów moralności. Tyberiusz obawiał się

również reakcji matki, która niewątpliwie wykorzystałaby jego
skłonności przeciwko niemu. Tak więc cesarz powoli szykował

się do wyjazdu z Rzymu, coraz więcej spraw zlecając Sejanowi.
Prefekt   wywiązywał   się   z   nich   celująco,   co   bardzo   cieszyło

władcę.

W pięć lat po śmierci Germanika Tyberiusz po raz pierwszy

dał   publiczny   wyraz   niechęci   do   jego   rodziny.   Senat   uchwalił
modlitwy za zdrowie i pomyślność cesarza, włączając do nich

dwóch   najstarszych   synów   Germanika.   Zirytowany   tym
Tyberiusz bez ogródek skrytykował senatorów. Zauważył, że na

podobny   zaszczyt   należy   sobie   najpierw   zasłużyć.   Nie   było
bowiem przyjęte, aby modlić się wspólnie za pomyślność władcy,

który   kilkadziesiąt   lat   poświęcił   dla   dobra   państwa,   i   dwóch
młodzieńców   niemających   jeszcze   żadnych   zasług.   Otoczenie

odebrało krytykę cesarza  jako oficjalny sygnał do rozpoczęcia
kampanii   przeciwko   rodzinie   Germanika.   Sytuację   pogorszyła

Agrypina,   publicznie   obrażając   monarchę.   Kiedy   bowiem   w
czasie przyjęcia Tyberiusz poczęstował ją owocami, odmówiła

ich   przyjęcia,   sugerując,   że   boi   się   otrucia.   Nieprzemyślane
zachowanie wdowy po Germaniku wywołało wielkie wrażenie w

stolicy. Z okazji natychmiast skorzystali Liwilla i Sejan. Między
stronnictwami wybuchła cicha wojna, podczas której Agrypina

popełniła dalsze błędy. Zamierzała odwołać się do pomocy armii,
w której pamięć o Germaniku była wciąż żywa, ale zrobiła to tak

niedyskretnie, że jej plany szybko dotarły do cesarza. Tyberiusz

background image

uzyskał   wreszcie   upragnioną   szansę   pozbycia   się   wdowy   po
bratanku. Ogłosił ją zdrajczynią i polecił aresztować. Następnie

skazał na dożywotnie więzienie na jednej z wysepek u wybrzeży
Italii. W czasie przesłuchań oskarżonej cesarz dał folgę swoim

sadystycznym   skłonnościom,   osobiście   nadzorując   tortury.   Na
jego polecenie wybito Agrypinie oko! Teraz nadszedł czas na jej

synów.   Opuszczeni  przez   matkę,   popełniali   błąd   za   błędem,   a
Sejan   i   Liwilla   skwapliwie   informowali   o   wszystkim   cesarza.

Mieli o tyle ułatwioną sytuację, że Tyberiusz wyjechał z Rzymu i
osiadł   na   wyspie  Capri.  Zajął   się   tam   głównie   orgiami

seksualnymi,   a   państwem   zarządzał   korespondencyjnie.   W
praktyce większość spraw trafiała do Sejana. Prefekt realizował

dwa   cele.   Po   pierwsze,   próbował   w   imieniu   władcy
unieszkodliwić   kandydatów  do   tronu,   po   drugie   zaś,   po   cichu

dyskredytował cesarza w oczach opinii publicznej. W ten sposób
zwiększał   swoje   i   Liwilli   szanse   na   objęcie   tronu   po   śmierci

Tyberiusza.   Kochankowie   postępowali   bardzo   umiejętnie.
Rozpoczęły   się   procesy   o   obrazę   majestatu,   które   szybko

zamieniły się w tragifarsę. Skazano i stracono pewnego senatora,
który   skorzystał   z   szaletu,   mając   przy   sobie   monetę   z

wizerunkiem Augusta. Inny nieszczęśnik sięgnął niebacznie po
nocnik   ręką   ozdobioną   pierścieniem   z   wizerunkiem   zmarłego

władcy.   W   celu   usprawnienia   postępowania   oficjalnie
zalegalizowano   donosicielstwo.   Od   tej   pory   osoba,   która

wykazała się obywatelską postawą (tzn. kogoś zadenuncjowała),
w uznaniu swoich zasług otrzymywała znaczny procent majątku

ofiary. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Stolica imperium
stała się miastem, w którym nikt z elity rzymskiej nie mógł być

pewien dnia jutrzejszego.

Nie   można   jednak   o   wszystko   oskarżać   Sejana   i   Liwilli.

Ostatecznie terror firmował cesarz i z jego to ust padły słynne
słowa: „Niech się boją, byleby tylko słuchali”[10]. Sam Tyberiusz

[ 1 0 ]   –   S w e t o n i u s z , Żywoty Cezarów – Tyberiusz (59), 

Warszawa 1987.

background image

czasami   przerywał   orgie   seksualne,   aby   przyglądać   się
egzekucjom skazańców przywożonych specjalnie w tym celu z

Rzymu.   W   atmosferze   ogólnego   terroru   Sejan   bez   problemu
rozprawił się ze starszymi synami Germanika. Na pierwszy ogień

poszedł   Neron,   oskarżony   o   zdradę   stanu.   Nieostrożny
młodzieniec  wypowiadał  się   krytycznie   o   metodach  rządzenia

reżimu, co wystarczyło, by go uwięzić. Jako wróg państwa został
osadzony   na   bezludnej   wysepce   o   nazwie   Ponzja.   Następnie

aresztowano jego młodszego brata, Druzusa. Z dzieci Germanika
i Agrypiny przy życiu pozostał jedynie najmłodszy syn, noszący

przydomek   Kaligula,   oraz   trzy   córki.   Sejan   i   Liwilla
zneutralizowali   również   młodszego   brata   Germanika,

Klaudiusza.   Ożeniono   go   z   siostrą   prefekta,   włączając   w   ten
sposób w orbitę wpływów stronnictwa.

Wydawać się mogło, że teraz nic już nie powstrzyma pary

kochanków przed przejęciem władzy. Najważniejsi konkurenci

zostali wyeliminowani z rozgrywki, uwięzieni lub zamordowani.
Z   całej   rodziny   na   wolności   przebywali   jedynie   Kaligula,

Klaudiusz oraz wnuk Tyberiusza (syn Liwilli), Gamellus. Kaligulę
można   było   łatwo   wyeliminować   (np.   za   pomocą   trucizny),

Klaudiusza uznawano za upośledzonego umysłowo, Gamellus był
niepełnoletni, poza tym pozostawał pod wpływem matki. Sejan

wraz z kochanką spokojnie więc czekali na śmierć cesarza, który
przekroczył   już   siedemdziesiątkę.   Władca   zaczął   jednak

podejrzewać   prefekta   o   prowadzenie   własnej   gry.   Przezornie
odmówił mu zgody na poślubienie Liwilli, po czym wezwał do

siebie Kaligulę i zatrzymał na Capri. Najwyraźniej nie chciał, aby
młodzieńcowi stało się coś złego w Rzymie. Niebawem otrzymał

nader interesujący list od swojej bratowej (matki Germanika i
Klaudiusza). Starsza pani nie mieszała się dotychczas do polityki,

zajmując   się   wyłącznie   sprawami   domowymi.   Teraz   jednak
wpadły jej w ręce materiały świadczące o tym, że Liwilla i Sejan

planują przewrót. Przez zaufanego człowieka przesłała dowody
na   Capri,   prosząc   cesarza   o   podjęcie   stosownych   działań.   Po

zapoznaniu się z nimi Tyberiusz wpadł w panikę. Zorientował

background image

się, że Sejan skupił w swoich rękach wielką władzę i usunięcie go
nie będzie sprawą prostą. Prefekt nie przyjąłby zwykłej dymisji i

zapewne   próbowałby   przeciwstawić   się   zbrojnie.   A   miał   pod
sobą pretorianów, którzy bez problemu mogli opanować sytuację

w   stolicy.   Cesarz   musiał   więc   działać   bardzo   ostrożnie,   nie
wzbudzając podejrzeń Sejana. Wyznaczył go zatem na konsula, i

to razem ze sobą, co oznaczało kolejny zaszczyt dla prefekta i
kolejny   krok   w   jego   karierze.   Zobowiązał   się   też   przekazać

Sejanowi uprawnienia trybuna ludowego, co równało się uznaniu
go   za   współrządcę.   Wyraził   również   zgodę   na   małżeństwo   z

Liwillą.   Uspokoiwszy   w   ten   sposób   prefekta,   spokojnie
przygotowywał jego zgubę. Znalazł wśród pretorianów oficera

imieniem Makron, który wydał mu się odpowiedni do usunięcia
Sejana. Oficer zgodził się obalić swego dowódcę i zapanować nad

gwardią w zamian za stanowisko prefekta. O desperacji cesarza
najlepiej   świadczy   jego   polecenie,   aby   w  razie   niepowodzenia

uwolnić Druzusa (młodszego syna Germanika) i postawić go na
czele   kohort   miejskich.   Popularny   młodzieniec   na   pewno

pociągnąłby za sobą wahających się żołnierzy, nie mówiąc już o
ludzie   stolicy.   Okazało   się   to   jednak   niepotrzebne.   Podczas

posiedzenia senatu odczytano list Tyberiusza, w którym cesarz
oskarżał   Sejana   o   wszelkie.możliwe   zbrodnie.   Następnie   przy

aplauzie   senatorów   prefekta   aresztowano   i   niezwłocznie
uduszono.   Nie   tracąc   czasu,   rozpoczęto   polowanie   na   jego

stronników. Jak zwykle w takich sytuacjach, z ludzi wychodziły
najniższe   instynkty.   Ci,   którzy   jeszcze   wczoraj   drżeli   przed

Sejanem,   teraz   robili   wszystko,   aby   przypodobać   się   nowemu
reżimowi.   Doszło   do   niespotykanej   w   dotychczasowej   historii

Rzymu   orgii   zbrodni,   której   ofiarami   padali   często   zupełnie
przypadkowi   ludzie.   Zwykle   ich   jedyną   winą   było

pokrewieństwo   lub   przyjaźń   z   Sejanem.   Najbardziej
spektakularnych   mordów   dokonano   na   najbliższej   rodzinie

prefekta. Skazano na śmierć jego dzieci i wówczas okazało się, że
jeden z synów jest niepełnoletni. Prawo rzymskie kategorycznie

zabraniało   w   takich   wypadkach   egzekucji   i   wydawało   się,   że

background image

chłopiec   ocali   życie.   Ale   od   czego   zdolności   legislacyjne
oprawców! Dziecku polecono w więzieniu przybrać togę męską,

tzn. uznano je za pełnoletnie, a następnie w majestacie prawa
ścięto. Inny problem dotyczył córki Sejana. Dziewczynka, choć

już   pełnoletnia   (miała   ponad   dwanaście   lat),   była   jeszcze
dziewicą.   A   powszechnie   uważano,   że   egzekucja   dziewicy

stanowi zły prognostyk dla państwa. Makron jednak nie zwykł
zrażać   się   trudnościami.   Tak   więc   kat   najpierw   zgwałcił

dziewczynkę, a dopiero potem udusił. Nowy prefekt od początku
sprawowania urzędu ściśle wypełniał zalecenia cesarza. Próbę

przejęcia władzy przypłaciła życiem również Liwilla.

Upadek   Sejana   nie   spowodował   przywrócenia   do   łask

rodziny   Germanika.   Cesarz   nie   zamierzał   złagodzić   wyroków.
Może wierzył w winę Agrypiny i jej synów, a może uznał, że jest

już za późno na pogodzenie, Neron nie żył, jego matka zaś była
kaleką. Los skazańców musiał się wypełnić i rzeczywiście żadne z

nich   nie   przeżyło   Tyberiusza.   W   dwa   lata   po   śmierci   Sejana
Agrypina   odmówiła   przyjmowania   pokarmów   i   niebawem

zmarła. Jej śmierć spodobała się cesarzowi do tego stopnia, że
postanowił   w   ten   sam   sposób   zgładzić   Druzusa.   Osoby,   które

oglądały jego zwłoki, mówiły, że syn Germanika miał w ustach
resztki siennika więziennego, który jadł, by oszukać głód.

Upadek Sejana nie oznaczał też złagodzenia terroru w Italii.

Rolę kata przejął obecnie Makron, który wywiązywał się z niej

równie   dobrze   jak   poprzednik.   Od   początku   związał   się   z
ostatnim   synem   Germanika,   Kaligulą.   Młodzieniec   uchodził   za

następcę Tyberiusza i sprytny prefekt wolał zapewnić sobie jego
poparcie   już   wcześniej.   Tym   bardziej   że   z   całej   dynastii   przy

życiu  pozostało   razem z  cesarzem jedynie   czterech  mężczyzn.
Klaudiusza   uważano   za   niezdolnego   do   przejęcia   władzy,   a

Gamellus   był   niepełnoletni.   W   tej   sytuacji   pozycja   Kaliguli
wydawała się niepodważalna, zwłaszcza że cieszył się poparciem

Makrona. Sprytny prefekt podstawił mu nawet własną żonę jako
kochankę, aby tylko uzyskać większy wpływ na jego osobę. Stary

cesarz   sprawił   jednak   Kaliguli   i   Makronowi   przykrą

background image

niespodziankę, sporządzając przed śmiercią nowy testament. W
dokumencie mianował swoimi następcami Kaligułę i Gamellusa

na równych prawach. Mimo to po jego śmierci Kaligula przejął
pełnię   władzy,   oficjalnie   uznając   Gamellusa   za   swojego

sukcesora. Następnie polecił zabić chłopca, po czym usunął ze
świata   żywych   Makrona   wraz   z   żoną.   Nowy   cesarz   zamierzał

rządzić sam i żadni pomocnicy nie byli mu do tego potrzebni.

Kaligula

krótce   po   objęciu   władzy   Kaligula   wysunął   na   plan

pierwszy   swoje   trzy   siostry.   Dziewczęta   dotychczas

pozostawały   w   cieniu   wydarzeń   politycznych,   dzięki   czemu

zapewne przeżyły atak Tyberiusza na rodzinę. Stosunki władcy z
siostrami od samego początku budziły kontrowersje. Szczególnie

najstarszej z nich, Druzylli, cesarz okazywał wyjątkowe względy,
daleko   wykraczające   poza   normy   przyjęte   w   społeczeństwie

rzymskim.   Podobno   Kaligula   od   lat   utrzymywał   z   Druzyllą
regularne   stosunki   płciowe,   co   więcej   —   on   właśnie   ją

zdeflorował. Mimo iż teraz była mężatką, traktował ją jako stałą
partnerkę seksualną. Podobno nie mogąc znieść myśli, że mógłby

ją   dzielić   z   innym   mężczyzną,   zmusił   Druzyllę   do   rozwodu.
Kazirodcze upodobania władcy nie ograniczały się wyłącznie do

niej.   Kaligula   utrzymywał   również   kontakty   seksualne   z
pozostałymi   siostrami.   Im   jednak   nie   kazał   się   rozwodzić,   a

nawet   zgodził   się,   aby   ich   mężowie   zamieszkali   w   pałacu
cesarskim.

W

Kaligula   był   człowiekiem   chorym   psychicznie,   ale   bez

wątpienia jego rządy uległy znacznemu zaostrzeniu po śmierci

ukochanej   Druzylli.   Cesarz   załamał   się   psychicznie,   a   po
zakończeniu   uroczystości   pogrzebowych   w   stolicy   zapanował

terror   większy   niż   za   „najlepszych”   lat   Tyberiusza.   Na   fali
rosnącego niezadowolenia dwie „gorsze” siostry władcy wzięły

udział w spisku przeciwko niemu. Przywódcami buntowników
byli   Lucjusz   Getulik   (namiestnik   Germanii   Górnej)   i   Marek

background image

Emiliusz   Lepidus.   Ten   ostatni   po   zamordowaniu   Kaliguli   miał
zostać cesarzem. Udział w spisku namiestnika odległej prowincji

zdaje się świadczyć o znacznym zasięgu przygotowań. Nie było to
na pewno sprzysiężenie ograniczające się wyłącznie do murów

pałacu. Uczestnictwo w nim Agrypiny Młodszej i Julii wydaje się
bezsporne. Wystarczy zauważyć, iż nowym władcą miał zostać

Lepidus — były mąż Druzylli i kochanek obu sióstr; Kaligula nie
miał wobec nich tak zaborczych instynktów jak wobec Druzylli i

nie   przeszkadzała   mu   ich   swoboda   obyczajowa.   Co   więcej,
według słów kronikarza „często oddawał fje] swoim ulubieńcom

na uciechę”[11]. Należy jednak wątpić, czy owo „oddawanie na
uciechę”   sprawiało   przykrość   Agrypinie   i   Julii.   Zepsute   pod

względem moralnym do szpiku kości, nie mogły one specjalnie
narzekać na nowych kochanków. Chyba że niektórzy budzili w

nich   odrazę,   co   jest   jednak   mało   prawdopodobne,   albowiem
cesarza otaczał kwiat młodzieży rzymskiej. Zresztą przebywające

na dworze osoby niższego stanu też nie mogły narzekać na swój
nieatrakcyjny   wygląd.   Na   przykład   aktor   i   tancerz   Mnester,

ulubieniec władcy i całej stolicy, który swoją karierę zawdzięczał
talentom scenicznym, niewątpliwie musiał być przystojny, bo w

tej   epoce   wszelkie   odstępstwo   od   ideału   męskiej   urody
natychmiast by go zdyskwalifikowało. Urodę Mnestera doceniła

po   latach   cesarzowa   Mesalina,   zaliczając   go   do   grona   swoich
kochanków.   W   otoczeniu   władcy   znajdowali   się   najlepsi

gladiatorzy i woźnice. A obie te profesje wymagały doskonałej
koordynacji ruchowej, z czym się wiązała idealna budowa ciała.

Damy rzymskie zawsze miały słabość do gwiazd areny (świadczą
o tym chociażby wykopaliska w Pompejach) i zapewne siostry

cesarza nie należały do wyjątków. Co zatem skłoniło obie kobiety
do wzięcia udziału w spisku na życie brata? Skoro nie wchodziły

w grę osobiste urazy, to jakie były tego przyczyny? Najprostszym
wyjaśnieniem   jest   po   prostu   żądza   władzy.   Kaligula   panował

samodzielnie,   a   ambitne   kobiety   chciały   też   mieć   udział   w

[11] – Tamże, Kaligula (24).

background image

rządach,   nie   zaś   pozostawać   w   cieniu.   Inne   wytłumaczenie
wydaje   się   równie   logiczne.   Kaligula   był   osobnikiem   chorym

psychicznie   i   prędzej   czy   później   musiało   dojść   do   rewolty
przeciwko niemu. Uważano, że w rodzinie nie ma już mężczyzny

zdolnego   do   objęcia   władzy   (nikt   nie   traktował   poważnie
Klaudiusza), czyli princepsem zostałby ktoś spoza dynastii, a do

tego Julia i Agrypina nie chciały dopuścić. Wolały, żeby władzę
przejął  ich   kandydat,  osoba   z  nimi  związana.   Zapewne   potem

któraś  z  nich poślubiłaby  Lepidusa,  zachowując  w ten sposób
tron w rękach rodziny.

Wszelkie   dywagacje   na   ten   temat   nie   przyniosą   nigdy

jednoznacznej odpowiedzi. W każdym razie Kaligula dowiedział

się   o   spisku   i   zareagował   błyskawicznie.   Getulika   i   Lepidusa
uwięziono i stracono, a Agrypinę i Julię aresztowano. Cesarz w

przypływie niespotykanej u niego wspaniałomyślności darował
siostrom   życie.   Nie   odmówił   sobie   jednak   przyjemności

upokorzenia   zarozumiałych   kobiet.   Zmusił   je,   aby   osobiście
zawiozły   do   Rzymu   urny   z   prochami   straconych   spiskowców,

następnie pod silną strażą wygnał obie na Wyspy Liparyjskie. Na
pożegnanie zagroził, że w razie dalszych knowań nie zawaha się

użyć   zdecydowanych   środków.   Powiedział   wprost,   że   ma   nie
tylko wyspy, ale także miecze.

Panowanie   Kaliguli   zakończyło   się   tak,   jak   się   musiało

skończyć.   Żaden   tyran   nigdy   nie   zdoła   wykryć   wszystkich

skierowanych   przeciwko   sobie   spisków.   W   rok   po   stłumieniu
rewolty Getulika i Lepidusa zawiązało się nowe sprzysiężenie.

Tym razem buntownicy mieli więcej szczęścia i w styczniu 41 r.
n.e.   Kaligula   padł   pod   ich   mieczami.   Po   dwudniowym

zamieszaniu  władzę  objął  ostatni żyjący  mężczyzna  z  dynastii
julijsko-klaudyjskiej,   Klaudiusz.   On   też   odwołał   z   wygnania

bratanice.   Pobyt   na   Wyspach   Liparyjskich   nie   osłabił   ich
zainteresowania polityką. W zmienionej sytuacji dostrzegły dla

siebie   szansę,   ale   każda   z   nich   postanowiła   podążać   do   celu
własną   drogą.   Julia   zdecydowała   się   na   sposób   najprostszy.

Próbowała uwieść stryja, aby go następnie poślubić. Zupełnie nie

background image

przejęła   się   tym,   że   Klaudiusz   jest   już   żonaty,   a   do   tego
nieprzytomnie   zakochany   w   żonie.   Widocznie   nie   uważała

Mesaliny   za   groźną   rywalkę.   Za   złą   ocenę   sytuacji   zapłaciła

najwyższą   cenę.   Klaudiusz   miał   do   żony   całkowite   zaufanie,

podobnie   jak   do   reszty   współpracowników.   Ci   zaś   wcale   nie
pragnęli   zmiany   cesarzowej.   Wyniesienie   Julii   oznaczałoby

wprowadzenie   do   otoczenia   władcy   nowych   ludzi,   i   to
związanych   z   poprzednim   reżimem,   a   tego   nikt   w   tym

środowisku   sobie   nie   życzył.   Kiedy   awanse   Julii   stały   się
widoczne, Mesalina i dworacy przystąpili do przeciwuderzenia.

Znaleziono   kozła   ofiarnego   w   osobie   filozofa   Lucjusza   Seneki.
Zrobiono   z   niego   spiskowca,   a   że   Julia   była   jego   kochanką,

uznano,   iż   spiskowała   wraz   z   nim.   Oboje   zostali   pospiesznie
osądzeni i skazani na banicję. Senekę zesłano na Korsykę, gdzie

spędził   najbliższych   kilka   lat.   Julia   niebawem   zmarła   na
wygnaniu,   bynajmniej   nie   śmiercią   naturalną.   Mesalina   nie

zamierzała powtarzać błędów Kaliguli.

Czy   Seneka   i   Julia   rzeczywiście   spiskowali   przeciwko

Klaudiuszowi?   Bardzo   wątpliwe.   Seneka   był   przeciwnikiem
nowego   reżimu,   ale   aktywne   uczestnictwo   nie   leżało   w   jego

Seneka

background image

naturze. Domenę filozofa z krwi i kości stanowiła teoria, a nie
praktyka.   Natomiast   Julia   zamierzała   po   prostu   wyjść   za

Klaudiusza, nie zaś go zdetronizować. Filozofa i córkę Germanika
łączył   zapewne   tylko   związek   erotyczny.   Seneka   nie   gardził

przyjemnościami   życia   codziennego,   a   temperament   Julii   był
powszechnie   znany.   I   to   wystarczyło,   by   uznać   filozofa   za

spiskowca.

Śmierć Mesaliny

grypina spokojnie obserwowała upadek siostry. Znacznie od

niej inteligentniejsza, obrała zupełnie inną drogę wiodącą do

władzy.   Szybko   zorientowała   się,   że   Mesalina   prowadzi

podwójne życie. O ekscesach seksualnych cesarzowej szeptano
coraz głośniej i dla Agrypiny było jasne, że prędzej czy później

Mesalinie   powinie   się   noga.   Los   Julii   stanowił   jednak
wystarczającą przestrogę, toteż jej siostra postanowiła cierpliwie

czekać  na  rozwój wydarzeń.  Na razie  musiała  zapewnić  sobie
stabilizację materialną, czyli bogato wyjść za mąż. Praktycznie

mogła   wybierać   spośród   najlepszych   partii   w   Rzymie.   Któryż
mężczyzna odmówiłby poślubienia siostry i bratanicy cesarza?

Nawet jeżeli miała wątpliwą reputację. Mimo to pierwszy wybór
Agrypiny okazał się mocno niefortunny. Postanowiła rozwieść i

poślubić   Serwiusza   Sulpicjusza   Galbę.   Uwodziła   go   z   dużą
wprawą,   ale   szyki   pokrzyżowała   jej   teściowa   Galby.   W   czasie

uczty  doszło  między  paniami  do  ostrej  scysji.  Teściowa   Galby
publicznie   ujawniła   zamiary   Agrypiny   wobec   jej   zięcia,   a

następnie   poddała   surowej   ocenie   moralność   cesarskiej
bratanicy.   Gorszącą   scenę   zakończyły   rękoczyny,   a   trzeba

przyznać, że zacietrzewione damy nie szczędziły sił.

A

Publiczna   zniewaga   nie   obeszłaby   specjalnie   córki

Germanika,   gdyby   nie   hałas,   jaki   powstał   wokół   jej   osoby.
Agrypinie przede wszystkim zależało na tym, żeby nie zwracać

na   siebie   uwagi   Mesaliny,   a   tymczasem   afera   w   domu   Galby
odbiła się w stolicy głośnym echem. Sprawa wydawała się o tyle

background image

niebezpieczna,   że   Galbie   wróżono   cesarską   przyszłość   (może
dlatego   właśnie   zainteresowała   się   nim   córka   Germanika),   a

Klaudiusz   i   jego   żona   byli   przesadnie   wyczuleni   na   punkcie
przepowiedni   związanych   z   władzą.   Ostatecznie   Agrypina

znalazła   sobie   inną   ofiarę,   bogatego   senatora   Kryspina
Pasjenusa. Wybraniec, oprócz majątku, miał jeszcze jedną zaletę:

był bezdzietny i pozbawiony bliższej rodziny,  co  dla  ambitnej
kobiety z dorastającym synem stanowiło istotny atut. Agrypina

umiejętnie   pokierowała   sprawą.   Odgrywanie   w   przekonujący
sposób miłości do męża nie sprawiło jej najmniejszej trudności.

Lata życia na dworze nauczyły ją talentów aktorskich, a Pasjenus
należał do osób bardzo łatwowiernych. W rezultacie z właściwą

sobie   dobrodusznością   poinformował   małżonkę   o   swoim
zadowoleniu   ze   związku   oraz   o   zmianach   w   testamencie.

Dowiedziawszy   się,   że   ona   i   jej   syn   zostali   jedynymi

Galba

background image

spadkobiercami,   siostra   Kaliguli   przezornie   nie   czekała   na
zmianę  sytuacji  i  od  razu otruła  męża.  Teraz,  wolna  od  trosk

materialnych,   mogła   całą   uwagę   poświęcić   sprawom
politycznym.

Szybko   zorientowała   się,   że   Mesalina   poróżniła   się   ze

współpracownikami męża. Sprawy szły więc w dobrym kierunku

i należało tylko zdobyć oparcie na dworze cesarskim. Klaudiusza
otaczało grono jego wyzwoleńców, mających decydujący wpływ

na   postępowanie   władcy.   Cesarz   był   człowiekiem   wyjątkowo
nieufnym   i   oprócz   Mesaliny   wierzył   jedynie   swoim

domownikom. Ci dawni niewolnicy, którzy od kilku dopiero lat
cieszyli się wolnością osobistą, zajęli w administracji Klaudiusza

główne   stanowiska.   Wybór   Agrypiny   padł   na   Pallasa,
zajmującego   się   finansami   państwa.   Córka   Germanika   szybko

zbliżyła   się   do   wyzwoleńca,   po   czym   została   jego   kochanką.
Wprawdzie   należała   do   panującej   dynastii,   on   zaś   jeszcze

niedawno   był   niewolnikiem,   ale   teraz   on   był   jednym   z
najpotężniejszych ludzi w państwie, a ona zaledwie podejrzaną

kuzynką   władcy.   Cóż   to   za   splendor   dla   wyzwoleńca!   Czy
kilkanaście   lat   wcześniej   ten   skromny   niewolnik   matki

Klaudiusza   mógł   choćby   marzyć   o   awansach   prawnuczki
Augusta?

Związek   erotyczny   cementował   przymierze   polityczne.

Romans   Pallasa   z   Agrypiną   miał   na   celu   osadzenie   bratanicy

cesarza na tronie. Skoro Mesalina cieszyła się dobrym zdrowiem
i   była   wyjątkowo   dobrze   strzeżona,   pozostawały   jedynie   dwa

wyjścia:   tozwód   lub   egzekucja.   Cesarz   bardzo   kochał   żonę   i
pierwsza możliwość nie wchodziła w ogóle w rachubę. Wielką

niewiadomą   stanowiła   reakcja   Klaudiusza   na   ujawnienie
rozpustnego   trybu   życia   małżonki.   Niewykluczone,   że

wspaniałomyślnie   by   jej   wybaczył,   a   wówczas   cesarzowa
zemściłaby   się   na   donosicielu.   Najlepiej   zatem   było   połączyć

sprawę amoralności władczyni ze spiskiem politycznym. Pallas
zaczął przepytywać innych wyzwoleńców i rychło się okazało, że

wszyscy mają już dość nimfomanki na tronie. Wyzwoleniec mógł

background image

więc poinformować Agrypinę, że w otoczeniu Klaudiusza narasta
opór  przeciwko  Mesalinie.  Cesarzowa  coraz  bardziej zatracała

się   w   uciechach   seksualnych,   poza   tym   chciała   rządzić   bez
porozumienia   z   wyzwoleńcami.   A   to   nie   uśmiechało   się

współpracownikom   cesarza.   Milczeli,   kiedy   pod   nieobecność
męża urządzała w pałacu orgie, udawali, że nie wiedzą, iż liczbę

jej kochanków liczono w dziesiątki. Nawet słynna rywalizacja z
jedną z rzymskich prostytutek (która z pań może przyjąć więcej

klientów   w   ciągu   jednej   nocy)   nie   spowodowała   reakcji
wyzwoleńców.   Dopiero   gdy   kochankiem   cesarzowej   został

ambitny   arystokrata   Gajusz   Syliusz,   uznali,   że   nadeszła   pora
działania. Syliusz nie zamierzał się bowiem zadowolić wyłącznie

ciałem cesarzowej. Jego interesowała władza, a Mesalina miała
mu   ułatwić   jej   zdobycie.   Cesarzowa   zrezygnowała   z   innych

kochanków,   poświęcając   się   wyłącznie   Syliuszowi.
Obdarowywała   go   licznymi   prezentami,   w   tym   elementami

wyposażenia pałacu cesarskiego. Wyzwoleńcy postanowili więc
nie czekać dłużej. Doskonale rozegrał sprawę Pallas. Mimo że to

jemu   najbardziej   zależało   na   usunięciu   Mesaliny,   na   pierwszy
plan   wysunął   sekretarza   cesarza,   Narcyza.   Ten   otoczył

kochanków   gęstą   siecią   agentów,   co   zapewniło   mu   bieżące
wiadomości o rozwoju sytuacji. Nie był specjalnie zaskoczony,

dowiedziawszy   się,   że   Syliusz   wymógł   na   Mesalinie   obietnicę
małżeństwa.   Według   prawa   rzymskiego   jeśli   kobieta   opuściła

męża, uznawano to za fakt rozwodu. A Mesalina pochodziła z
bocznej linii dynastii julijsko-klaudyjskiej i mogła przenieść na

męża prawo do władzy! Poza tym była matką następcy tronu, co
również   nie   pozostawało   bez   znaczenia.   Gdy   więc   Narcyz

otrzymał informacje o przygotowaniach do ślubu, niezwłocznie
przystąpił do przeciwdziałania. Nie oponował, kiedy Klaudiusz

postanowił wyjechać do Ostii (portu w pobliżu Rzymu), wiedział
bowiem, że na taką okazję od dawna czekają Syliusz i Mesalina.

Możliwe zresztą, że sam postarał się sprowokować w ten sposób
kochanków   do   czynu.   Nie   pomylił   się   w   swoich   rachubach.

Cesarzowa   ogłosiła   rozwód   z   Klaudiuszem   i   natychmiast

background image

poślubiła kochanka. Prawdopodobnie zaraz potem miał nastąpić
zamach   stanu.   Gdy   Narcyzowi   doniesiono,   że   w   stolicy

rozpoczęły się uroczystości weselne, bez zwłoki powiadomił o
tym   Klaudiusza.   Cesarz   wpadł   w   panikę,   zapominając,   że   bez

poparcia   armii   rewolta   skazana   jest   na   niepowodzenie.
Następnie   na   jego   (a   właściwie   Narcyza)   rozkaz   gwardia

pretoriańska   ruszyła   na   Rzym.   Bez   problemu   aresztowano
wszystkich uczestników wesela z Mesaliną i Syliuszem na czele.

Zatrzymanych   (z   wyjątkiem   cesarzowej)   poddano   surowym
przesłuchaniom,   podczas   których   wyszły   na   jaw   nazwiska

kolejnych kochanków Mesaliny. Zostali oni aresztowani i straceni
wraz z gośćmi weselnymi. Jak zwykle w takich sytuacjach, terror

dotknął również osoby przypadkowe, które miały nieszczęście
narazić się oprawcom. Pełnej listy ofiar nie znamy, ale możemy

przypuszczać, że liczba zamordowanych była znaczna. Za swoje
ambicje Syliusz zapłacił głową, zabito także ulubieńca Kaliguli (i

byłego   kochanka   Agrypiny),   aktora   Mnestera.   Ocalała   jednak
cesarzowa i wyglądało na to, że Klaudiusz zamierza darować jej

życie. Do tego nie mogli dopuścić wyzwoleńcy. Pallas zamierzał
przecież podstawić władcy Agrypinę, a Narcyz słusznie obawiał

się zemsty Mesaliny. Kiedy więc cesarz udał się na spoczynek,
Narcyz   wysłał   pretorianów   z   poleceniem   zamordowania

władczyni. Dowodzący oddziałem oficer dłuższą chwilę czekał na
samobójstwo cesarzowej, po czym zniecierpliwiony zadał jej cios

mieczem.

Klaudiusz i Agryppina

laudiusz   nie   zareagował   na   samowolę   Narcyza.   Mimo   że

bardzo przeżył wiarołomstwo i śmierć żony, było oczywiste,

iż niebawem zechce zawrzeć nowy związek. Bratanica zaczęła

okazywać   mu   dużo   czułości,   a   jako   kobieta   doświadczona
potrafiła   wywrzeć   na   stryju   odpowiednie   wrażenie.   Zresztą

cesarz   wolał   nie   zwlekać   z   ponownym   ożenkiem.   Kiedy
wyzwoleńcy przedstawili mu swoje kandydatki, okazało się, że

K

background image

podopieczna   Pallasa   ma   największe   szanse.   Prawdopodobnie
Agrypina oddała się Klaudiuszowi przed ślubem i ten fakt chyba

przeważył.   Doświadczona   kochanka   z   pewnością   dostarczyła
cesarzowi   maksimum   satysfakcji   seksualnej.   I   tak   oto

sześćdziesięcioletni władca padł ofiarą intryg bratanicy i swojego
wyzwoleńca.

Od   samego   początku   małżeństwa   z   Klaudiuszem   Agrypina

dążyła   do   przejęcia   osobistej   władzy   w   państwie.   Napotkała
jednak opór Narcyza, który nie ukrywał niechęci do nowej żony

cesarza. Ostatnie lata panowania Klaudiusza wypełniła walka o
władzę   między   frakcją   Agrypiny   i   Pallasa   a   stronnictwem

Narcyza.   Cesarz   opowiadał   się   raz   po   jednej,   raz   po   drugiej
stronie.   Z   czasem   przewagę   zaczęła   uzyskiwać   Agrypina.

Odniosła   znaczne   sukcesy,   takie   jak   nakłonienie   cesarza   do
adopcji   jej   syna   oraz   zgoda   na   małżeństwo   tegoż   z   córką

Agrypina Młodsza, matka Nerona

background image

Klaudiusza.   Niewątpliwie   po   mistrzowsku  umiała   wykorzystać
swoje   walory   kobiece   i   uległość   męża   wobec   partnerek

erotycznych. Jej syn, Lucjusz Domicjusz, był o kilka lat starszy od
Brytanika (syna Klaudiusza i Mesaliny). Według prawa więc od

chwili   adopcji   stał   się   następcą   tronu.   Dlaczego   Klaudiusz
skrzywdził   własne   dziecko,   przenosząc   prawa   sukcesyjne   na

pasierba? Czy zadecydowały o tym wyłącznie walory erotyczne
Agrypiny? Na pewno sprawę popierał Pallas, ale czy to mogło

wystarczyć   do   podjęcia   takiej   decyzji?   Wydaje   się,   że   władca
zraził   się   do   syna   w   związku   z   reputacją   jego   matki.

Prawdopodobnie   podejrzewał   (co   zresztą   było   bardzo
prawdopodobne), że nie jest rzeczywistym ojcem Brytanika. Co

prawda   w   chwili   poczęcia   dziecka   Mesalina   nie   prowadziła
jeszcze   tak   bujnego   życia   erotycznego,   ale   z   pewnością   nie

dochowywała   mężowi   wierności.   Brytanik   wykazywał
podobieństwo   do   swoich   przodków   z   dynastii   julijsko-

klaudyjskiej, lecz do tej rodziny należała również jego matka, a
ojcem mógł być chociażby Kaligula. Klaudiusz jednak przez całe

lata   uważał   Brytanika   za   swojego   następcę,   a   teraz   oto   bez
podania przyczyny odtrącił go i pozbawił prawa pierwszeństwa

sukcesji.   Od   dziesięcioletniego   chłopca   odsunęli   się   niemal
wszyscy   i  niedawny  następca   tronu  popadał  w  coraz   większe

zaniedbanie. Wreszcie zaopiekował się nim morderca jego matki.
Narcyz. Wyzwoleniec rozpaczliwie szukał wyjścia z sytuacji, w

której znalazł się z własnej woli. Wiedział, że może być pewny
swojej pozycji (i życia), tylko dopóki na tronie zasiada Klaudiusz.

Potem,   gdy   władzę   przejmie   syn   Agrypiny,   nastąpi   kres   jego
kariery.   Narcyz   rozumiał,   że   nawet'gdyby   udało   się   skłonić

cesarza   do   zmiany   kolejności   dziedziczenia,   wola   zmarłego
znaczy mniej niż poparcie armii. Zaczął więc zabierać ze sobą

wszędzie   Brytanika,   aby   ludzie   przyzwyczajali   się   do   osoby
chłopca jako jedynego sukcesora ojca. I to bez względu na plotki

krążące   o   jego   pochodzeniu.   Pracował   również   usilnie   nad
Klaudiuszem, starając się wzbudzić w nim uczucie do dziecka.

Odniósł nawet na tym polu znaczne sukcesy: Klaudiusz zaczął

background image

okazywać synowi względy, na dworze szeptano o zmianach w
testamencie. Tymczasem przeciwnicy nie próżnowali. Nawiązali

współpracę   z   prefektem   pretorianów   Burrasem   oraz
wychowawcą   pasierba   cesarza   Seneką,   filozofem   i

ekskochankiem   siostry   Agrypiny.   odwołanym   z   wygnania   na
Korsyce. Dobrany kwartet postanowił nie zwlekać. Cesarz musiał

umrzeć,   zanim   zmieni   kolejność   dziedziczenia.   Ale   nad   jego
bezpieczeństwem   czuwał   Narcyz.   Oba   stronnictwa   pilnie   się

obserwowały,   czyhając   na   błąd   drugiej   strony.   Wreszcie
Agrypina   doczekała   się   upragnionej   okazji.   Narcyz   wyjechał   z

Rzymu   i   Klaudiusz   pozostał   bez   opiekuna.   Cesarzowa   szybko
przekupiła   jednego   z   wyzwoleńców,   który   miał   obowiązek

próbować potraw przed ich spożyciem przez władcę. W czasie
posiłku   podano   cesarzowi   silną   truciznę,   która   spowodowała

jego   zgon.   Na   razie   jednak   śmierć   Klaudiusza   utrzymano   w
tajemnicy,   oficjalnie   ogłaszając  wiadomość  o  chorobie   władcy.

Przez   cały   następny   dzień   podawano   zmienne   informacje   o
zdrowiu cesarza. W tym czasie aresztowano Narcyza i nikt więcej

nie zobaczył wyzwoleńca żywego. Wreszcie wieczorem wezwano
na dziedziniec pałacu gwardię pretoriańską. Tam Burrus ogłosił

śmierć władcy i  pierwszy pozdrowił  pasierba  Klaudiusza  jako
jego   następcę,   a   okrzyk   dowódcy   podjęli   gwardziści.   Tak

rozpoczęło się panowanie Lucjusza Domicjusza Ahenobarbusa,
który do historii przeszedł jako cesarz Neron.

Matka i syn

obronie   praw   Brytanika   nie   podniósł   się   żaden   głos.
Zresztą   Neron   przejął   władzę   zgodnie   z   prawem.   Ze

względu   na   jego   młody   wiek   (niespełna   siedemnaście   lat)
rzeczywistą władzę miał sprawować kwartet jego doradców z

cesarzową na czele. Szybko jednak między opiekunami Nerona
doszło   do   rozdźwięku.   Pierwszy   odpadł   z   rywalizacji   Pallas.

Otrzymał honorową dymisję i nakaz poświęcenia się wyłącznie
sprawom prywatnym. Od tej chwili Agrypina musiała samotnie

W

background image

przeciwstawiać   się   wpływom   Burrusa   i   Seneki.   Niebawem   z
irytacją   stwierdziła,   że   miała   więcej   władzy   za   czasów

Klaudiusza niż za panowania własnego (niepełnoletniego!) syna.
Całość spraw związanych z rządzeniem przejęli Burrus i Seneka,

a jej została wyłącznie tytularna rola matki cesarza. W tej sytuacji
Agrypina zaczęła oficjalnie głosić prawa Brytanika do tronu! W

ten   sposób   podważała   politykę,   którą   prowadziła   od   swego
powrotu z wygnania. Przecież intronizacja pasierba musiałaby

się   odbyć   kosztem   jej   rodzonego   syna!   Najwyraźniej   jednak
bardziej kochała władzę niż własne dziecko.

Czy jednak cesarzowa była w stanie dokonać zamachu stanu

wbrew woli Burrusa i Seneki? Mniejsza o filozofa, za którym nie

stała żadna realna siła. Wychowawca Nerona mógł pisać ładne
przemówienia   dla   swojego   podopiecznego   łub   występować   w

jego imieniu w senacie, ale w sytuacji zagrożenia nie dysponował
żadnymi   atutami.   Te   znajdowały   się   w   rękach   Burrusa,

dowodzącego   gwardią   pretoriańską.   Nigdy   dotychczas   w
dziejach państwa nie zdarzyło się, aby ktoś objął władzę wbrew

woli   gwardii.   Bywało   natomiast,   że   armia   wynosiła   na   tron.
Wystarczą przykłady Klaudiusza czy Nerona. Burrus cieszył się

sporym   uznaniem   swoich   podwładnych,   cesarzowa   natomiast
opierała swoje nadzieje na magii imienia Germanika. Zapomniała

jednak, że jej syn był również jego wnukiem, a więc w prostej
linii   dziedzicem   wodza.   Wprawdzie   Brytanik   także   był   jego

potomkiem,   ale   po   co   właściwie   pretorianie   mieliby   zmieniać
sobie cesarza? Żyło im się wygodnie i dostatnio, nowy władca nie

wtrącał się do rządów i nic złego nie dało się o nim powiedzieć.
Natomiast o wadach jego matki można było mówić godzinami.

Mimo to Neron przestraszył się pogróżek Agrypiny. Uznał, że

nawet   jeżeli   zamiar   wprowadzenia   na   tron   Brytanika   jest

obecnie nierealny, to za kilka lat chłopiec może się stać groźny.
Ileż   to   razy   w   dziejach   podnoszono   czyjeś   prawa   do   tronu,

choćby i wbrew woli zainteresowanego. A Brytanik był synem
Klaudiusza i wcale nie krył, że czuje się okradziony przez Nerona

ze swoich praw. Należało go zatem dla dobra państwa usunąć.

background image

Tak   więc   chłopiec   został   otruty   w   czasie   posiłku,   niemal   na
oczach całego dworu, a następnej nocy pogrzebany. Jego śmierć

przeszła bez echa.

Choć plany związane z osobą Germanika spaliły na panewce,

cesarzowa   nadal   stwarzała   problemy.   Dobrym   przykładem
ilustrującym   sytuację   na   dworze   cesarskim   jest   incydent

związany   z   audiencją   udzielaną   przez   Nerona   posłom
armeńskim.   W   czasie   uroczystości   na   salę   weszła   Agrypina   i

zamierzała usiąść obok cesarza jako równorzędna władczyni. I to
w   obecności   posłów   orientalnego   państwa,   gdzie   kobieta

odgrywała   rolę   zdecydowanie   podrzędną!   Sytuację   uratował
Seneka,   wysyłając   Nerona   naprzeciw   matki   z   synowskim

powitaniem, a zaraz potem pod błahym pozorem przerywając
audiencję.

Z upływem czasu cesarzowa stawała się w stosunku do syna

coraz bardziej zaborcza. Do szału doprowadziła ją wiadomość, że

Neron   ma   kochankę.   Cesarz   skończył   już   osiemnaście   lat   i
potrzebował partnerki seksualnej. Jego nominalna żona (córka

Klaudiusza) była na to za młoda, więc Neron musiał rozejrzeć się
za jakąś inną kobietą. Jego wybranką została młoda wyzwolenica

o   imieniu   Akte.   Przypominała   nieco   urodą   Agrypinę,   co   dało
powód   do   plotek   o   kompleksie   Edypa   u   cesarza.   Co   więcej

opowiadano,   że   Neron   spotkał   na   ulicy   dziewczynę   jeszcze
bardziej podobną do matki i ją również uczynił swoją nałożnicą.

Akte   zaakceptowali   Seneka   i   Burrus,   zadowoleni,   że   ich
podopieczny   zainteresował   się   dziewczyną   bez   koneksji

rodzinnych i ambicji politycznych. Natomiast Agrypina nie mogła
zrozumieć, że w życiu jej syna może być jeszcze miejsce dla innej

kobiety niż ona. Oczywiście sprzeciw cesarzowej na nic się nie
zdał.   Zirytowany   Neron   zaczął   nękać   matkę   psychicznie,

nasyłając   na   nią   różnych   ludzi.   Zgłaszali   pod   jej   adresem
wszelkie zarzuty i roszczenia, a następnie kierowali sprawy do

sądu. Niebawem Agrypina przodowała w stolicy pod względem
liczby   spraw   sądowych.   Poza   tym   dręczono   ją   anonimami,

pogróżkami, plotkami. Wkrótce syn osiągnął swój cel: cesarzowa

background image

niemal   całkowicie   wycofała   się   z   życia   publicznego,
pozostawiając władzę w rękach regentów.

W trzy lata później Neron poznał żonę swojego przyjaciela,

Poppeę Sabinę. Nie znamy daty jej urodzin, ale prawdopodobnie

była rówieśnicą cesarza, córką Tytusa Oliusza i Poppei Sabiny.
Matka, po której odziedziczyła imię i powierzchowność, zginęła z

rozkazu Mesaliny w 47 r. n.e. Podobno cesarzowa pozazdrościła
jej urody. Ukochana Nerona w młodym wieku poślubiła Rufiusza

Kryspina,   uważanego   za   jednego   z   najbardziej   obiecujących
senatorów.   Karierę   męża   przerwała   jednak   Agrypina,

pozbawiając go wraz z życiem stanowiska prefekta pretorianów.
Poppea   związała   się   następnie   z   najbliższym   przyjacielem

Nerona,   Salwiuszem   Othonem.   Jej   wybraniec   był   jedną   z
najbarwniejszych postaci tych czasów. Wywodził się z rodziny

etruskiej i dopiero jego ojciec, namiestnik Afryki, został zaliczony
w   poczet   stanu   senatorskiego.   Zasługi   ojca   ułatwiły   karierę

synowi. A zaczął ją na dworze cesarskim. Podobno upatrzył sobie
wiekową wyzwolenicę, mającą duży wpływ w otoczeniu cesarza,

uwiódł   ją,   udając   do   niej   namiętną   miłość,   po   czym   porzucił,
kiedy   nie   była   mu   już   potrzebna.   Szybko   stał   się   najbliższym

towarzyszem   Nerona.   Cesarzowi   wyjątkowo   imponował   ten
trochę   od   niego   starszy   hedonista.   Będąc   osobnikiem

obdarzonym   nieszczególną   urodą   (niski   wzrost,   słabe   włosy   i
bardzo   krzywe   nogi),   Othon   niezwykle   dbał   o   wygląd

zewnętrzny.   Od   wczesnej   młodości   nosił   dobrze   dopasowaną
perukę, używał maseczek z chleba do pielęgnacji twarzy, olejków

zapachowych do stóp. Współcześni patrzyli na to z niesmakiem,
ale Neronowi odpowiadała taka dbałość o siebie. W tym czasie

Othon   był   już   żonaty.   W   Poppei   znalazł   idealną   dla   siebie
partnerkę.  Była  piękna,  bogata  i podobnie  jak  on pozbawiona

hamulców   moralnych.   Zastanawiać   może   natomiast,   dlaczego
Poppea związała się z takim człowiekiem. Wszak nie stanowił dla

niej wymarzonej partii, a cała jego kariera opierała się na łasce
Nerona.   Przypuszczalnie   od   początku   miała   na   względzie

cesarza, a Othon był jedynie środkiem wiodącym do celu. Trzeba

background image

przyznać, że Poppea rozegrała sprawę po mistrzowsku. Oddała
się Neronowi,  po czym ograniczyła ich kontakty seksualne do

minimum. Obiecywała mu więcej, ale dopiero po ślubie. Taktyka
okazała się skuteczna. Cesarz postanowił rozwieść się z żoną i

poślubić kochankę. Tu jednak napotkał ostry sprzeciw Seneki i
Burrusa,   którzy   uznali   ten   pomysł   za   błąd   polityczny.   Seneka

wprost   oznajmił,   że   jeżeli   władca   rozwiedzie   się   z   Oktawią,
będzie   musiał   zwrócić   jej   posag,   czyli   państwo   rzymskie.

Protestował   również   Othon,   lecz   ten   akurat   miał   najmniej   do
powiedzenia.   Poza   tym   cesarz   postraszył   go,   że   zna   dobre

sposoby   na   uciszanie   zazdrosnych   mężów.   Mimo   to   Othon
utrudniał kochankom życie jak tylko mógł. Po raz pierwszy od lat

z   regentami   zgodziła   się   Agrypina.   Co   więcej,   w   rozdźwięku
Nerona z opiekunami dostrzegła szansę dla siebie. Znając ukryte

upodobania syna, zaproponowała mu współżycie seksualne. Nie
wiemy   na   pewno,   czy   cesarz   przyjął   ofertę   matki.   Relacje

kronikarzy są podzielone, ale wszystko wskazuje na to, że nie
oparł   się   pokusie.   Neron   bez   wątpienia   cierpiał   na   kompleks

Edypa,   a  w przyszłości  miał  się   popisać  rozpustą   co   najmniej
równą   wyuzdaniu   matki.   Agrypina   nie   miała   hamulców

moralnych,   jeżeli   w   grę   wchodziła   władza.   W   przeszłości
współżyła z rodzonym bratem, potem wyszła za mąż za stryja. Co

zatem przeszkadzało jej dołączyć do tego grona jeszcze własnego
syna? Ale tym razem nie osiągnęła zamierzonego celu. Neron po

zaspokojeniu   pożądania   ochłonął   i   nie   zrezygnował   z   planów
matrymonialnych.   Natomiast   Seneka   i   Burrus   nalegali   na

ostateczne rozwiązanie problemu Agrypiny. Zgadzała się z nimi
ukochana Nerona. Co więcej, postawiła go przed wyborem: albo

ona,   albo  matka.  Poppea   potrafiła   narzucić kochankowi  swoją
wolę. Przestała z nim w ogóle współżyć, a tego cesarz nie potrafił

znieść. Naciskany z kilku stron, zdecydował się pozbyć Agrypiny.
Starą   metodą   podano   jej   truciznę,   która   jednak   —   mimo

trzykrotnych prób — nie zadziałała. Prawdopodobnie cesarzowa
od lat zażywała niewielkie ilości różnych jadów, uodparniając się

w ten sposób na ich działanie. Sięgnięto więc po inne środki.

background image

Zarządzono przebudowę sypialni Agrypiny w taki sposób, aby w
czasie   snu   spadło   na   nią   sklepienie.   Kiedy   jednak   sprawa   się

wydała, postanowiono cesarzową utopić. Pewnego dnia Agrypina
przybyła   w   odwiedziny   do   syna   bawiącego   pod   Rzymem.

Wieczorem   miała   odpłynąć   do   stolicy   na   pokładzie   własnego
statku.   Na   polecenie   cesarza   statek   ów   uszkodzono,   wskutek

czego   zatonął,   a   wraz   z   nim   wiele   osób.   Cesarzowa   dotarła
jednak wpław do brzegu i stamtąd zawiadomiła syna o wypadku.

W   ścisłym   gronie   doradców   Nerona   odbyła   się   dramatyczna
narada. Sprawy zaszły tak daleko, że nie można już   było  się

wycofać.   Seneka   zapytał   Burrusa   wprost,   czy   pretorianie
wykonają rozkaz uśmiercenia Agrypiny. Prefekt odparł, że nie.

Gwardziści   nigdy   nie   zgodzą   się   zgładzić   córki   legendarnego
Germanika.   Zapanowało   ciężkie   milczenie,   które   przerwał

dowódca floty, Anicetus. Zauważył, że jego ludzie nie są związani
pamięcią   ojca  cesarzowej,   więc ich  można  użyć  do  zabójstwa.

Następnie wraz z niewielkim oddziałem wyruszył, aby osobiście
dopilnować wykonania egzekucji.

Agrypina do końca nie mogła uwierzyć, że syn chce ją zabić.

Kiedy wreszcie to do niej dotarło, przestała się bronić. Poleciła

tylko   oprawcom,   aby   pierwszy   cios   zadali   jej   w   brzuch   —
miejsce,   w   którym   przez   dziewięć   miesięcy   nosiła   swojego

mordercę...

Niedługo potem zmarł Burrus. Po oddaleniu Seneki Neron

przejął   osobiste   rządy.   Teraz   mógł   spokojnie   rozpocząć
przygotowania   do   ślubu   z   Poppeą   Sabiną.   Zdecydował   się   na

rozwód z Oktawią, a zarazem postanowił pozbyć się Othona. Były
przyjaciel został mianowany namiestnikiem Luzytanii (prowincja

w   Hiszpanii)   i   opuścił   Rzym.   Trzeba   przyznać,   że   cesarz
potraktował   go   wyjątkowo   łaskawie.   Mógł   przecież   oskarżyć

Othona o zdradę lub skrytobójczo zamordować. W przyszłości
miał jeszcze gorzko pożałować swojej słabości.

background image

Poppea Sabina

ozwód   z   Oktawią   napotkał   niespodziewane   przeszkody.

Orzeczono   rozwiązanie   małżeństwa   pod   pozorem

bezpłodności   żony,   ale   kiedy   cesarz   polecił   Oktawii   opuścić

stolicę, ujął się za nią lud rzymski. Doszło do ostrych zamieszek,
więc przerażony Neron wezwał byłą żonę do powrotu. Wtedy

sprawę   wzięła   w   swoje   ręce   Poppea,   zniecierpliwiona   już
sytuacją. Zgodnie z najlepszymi wzorami dynastii zaaranżowała

proces   o   niewierność.   Służbę   Oktawii   poddano   torturom,
jednakże   ku   konsternacji   oprawców   nikt   nie   chciał   oskarżyć

cesarzowej.   Jedna   ze   służących   krzyknęła   do   nadzorującego
przesłuchanie zausznika Nerona: „Łono mojej pani jest czystsze

niż   twoje   usta”.   Wówczas   do   akcji   wkroczył   dowódca   floty
Anicetus,   wsławiony   już   zabójstwem   Agrypiny.   Oficjalnie

przyznał   się   do   cudzołóstwa   z   Oktawią.   Nieszczęsną   córkę
Klaudiusza   z   miejsca   aresztowano   i   wywieziono   na   małą

wysepkę   u   wybrzeży   Italii.   Wkrótce   potem   została   tam

R

Othon

background image

zamordowana.   Głowę   ofiary   przywieziono   do   Rzymu   i
przekazano Poppei.

Neron i jego wybranka pobrali się, a w rok później przyszło

na świat ich dziecko, Klaudia Augusta. Matko- i żonobójca okazał

się   wyjątkowo   czułym   ojcem.   Gdy   po   kilku   miesiącach
dziewczynka   zmarła,   oboje   małżonkowie   bardzo   rozpaczali.

Wkrótce jednak cesarzowa ponownie zaszła w ciążę, więc Neron
nabrał nadziei, że doczeka się następcy tronu.

W   lipcu   64   r.   n.e.   w   Rzymie   zaszło   wydarzenie,   które

wywarło   ogromny   wpływ   na   kulturę   europejską.   Straszliwy

pożar   zniszczył   większą   część   miasta.   Niektórzy   przypisywali
winę   Neronowi,   co   nie   było   prawdą,   ale   bezpośrednio   po

kataklizmie groziło niekontrolowanym wybuchem buntu. W tej
sytuacji należało znaleźć winnych i rzucić ich na pożarcie opinii

publicznej.   Wybór   cesarza   padł na   mało   znaną   sektę   religijną
wywodzącą się z Judei. Po brutalnym śledztwie zapadły surowe

wyroki.   Kilkadziesiąt   osób   zginęło   na   arenie   od   kłów   dzikich
zwierząt,   inną   grupę   spalono   żywcem.   Według  zgodnej  relacji

kronikarzy autorką pomysłu zrzucenia winy na chrześcijan była
cesarzowa. Podobno przejawiała znaczną sympatię do judaizmu i

chętnie   posłuchała   swoich   żydowskich   doradców.   Gmina
chrześcijańska w Rzymie liczyła wówczas zaledwie kilkaset osób.

Prawdopodobnie Neron nigdy wcześniej o chrześcijaństwie nie
słyszał i gdyby nie Poppea, do końca życia nie zetknąłby się z

wyznawcami tej religii. Według tradycji, ofiarami prześladowań
padli święci: Piotr i Paweł. Już sam ten fakt wystarcza, aby imię

cesarza na zawsze źle się zapisało w historii Kościoła. A tytuł
pierwszego   w   dziejach   prześladowcy   chrześcijan   zawdzięcza

Neron   wyłącznie   żonie.   Dotychczas   jedynymi   przeciwnikami
wyznawców Chrystusa byli wyznawcy judaizmu, teraz dołączyło

do nich państwo rzymskie.

Trzeba jednak przyznać, że pierwsi chrześcijanie nie mogli

podobać się władzom. Do sekty należeli niemal wyłącznie ludzie
pochodzący   z   nizin   społecznych,   często   wschodniego

pochodzenia.   Kult   miał   niezrozumiały   charakter,   a   jego

background image

wyznawcy   odmawiali   uczestnictwa   w   wielu   obrzędach

państwowych,   powołując   się   na   zakazy   religijne.   Przy   całym
eklektyzmie   religijnym   stolicy   nie   było   w   niej   miejsca   dla

chrześcijan. W ciągu kilkuset lat swojego istnienia Rzym przejął
wiele kultów, które pokojowo współistniały ze sobą. Ale żadna z

tych religii nie aspirowała do rangi jedynej prawdziwej ani nie
zabraniała okazywania czci boskiej cesarzowi i uczestnictwa w

publicznych   uroczystościach   połączonych   ze   składaniem   ofiar.
Jedyny   wyjątek   zrobiono   dla   Żydów,   którzy   byli   zwolnieni   z

okazywania lojalności poprzez kult państwowy, lecz i dla nich
miały   nastać   ciężkie   czasy.   W   dwa   lata   po   pożarze   Rzymu

wyznawcy judaizmu zerwali się do walki z Rzymem. Po kilku
latach   powstanie   stłumiono   kosztem   ogromnej   liczby   ofiar   i

zniszczenia świątyni jerozolimskiej. Znamienne, że powstanie w

Neron

background image

Judei   wybuchło   już   po   śmierci   Poppei   Sabiny,   którą
podejrzewano o popieranie Żydów.

Cesarzowa   nie   nacieszyła   się   władzą.   Po   trzech   latach

małżeństwa ponownie zaszła w ciążę. Pewnego wieczoru Neron

wrócił   do   domu   późno   i   do   tego   pijany.   Między   małżonkami
doszło   do   kłótni,   którą   cesarz   zakończył   kopnięciem   żony   w

brzuch. Cesarzowa poroniła i wkrótce potem zmarła.

Neron   straszliwie   rozpaczał.   Pośmiertnie   obsypał   żonę

zaszczytami, na jego żądanie senat zaliczył ją w poczet bogów.
Prawdopodobnie była jedyną miłością jego życia, jedyną kobietą,

którą naprawdę kochał. Równie zepsuta i pozbawiona hamulców
moralnych jak on, przewyższała  go  jednak inteligencją. Gdyby

żyła   dłużej,   zapewne   losy   cesarstwa   potoczyłyby   się   inaczej.
Chociaż   w   pewnych   sytuacjach   zachowywała   się   jak   typowa

kobieta   i   to   właśnie   przyczyniło   się   do   jej   śmierci.   Przecież
dobrze znała Nerona i wiedziała, do czego jest zdolny. Dlaczego

więc wdała się w bezpodstawną dyskusję z pijanym mężem? Ale
czy ona jedna w dziejach popełniła taki błąd...

Othon nigdy nie wybaczył Neronowi odebrania żony. W trzy

lata później cesarzem ogłosił się namiestnik jednej z prowincji w

Hiszpanii, Serwiusz Galba (ten, za którego kiedyś chciała wyjść
Agrypina).   Pierwszy   poparł   go   właśnie   Othon,   namiestnik

sąsiedniej Luzytanii. On to przyczynił się do zwycięstwa Galby, a
następnie sam na krótko został cesarzem.

 

background image

Julia Domna

wudziestego   ósmego   marca   193   r.   z   rąk   gwardii

pretoriańskiej   zginął   cesarz   Helwiusz   Pertinaks.   Zaraz   po

zabójstwie   mordercy   dokonali   wyboru   między   dwoma

kandydatami do tronu. Cesarzem został bogaty senator Dydiusz
Julianus, który złożył pretorianom najwyższą ofertę finansową.

Praktycznie był to jawny przetarg na władzę cesarską. Na tronie
zasiadł zwycięzca licytacji, jemu też złożył przysięgę wierności

senat rzymski.

D

Nowy   władca   nie   przewidział   jednak   reakcji   legionów,

stacjonujących   nad   granicami   państwa.   A   ich   dowódcy   nie
zamierzali bynajmniej przyglądać się bezczynnie wydarzeniom w

stolicy.   W   ciągu   kilkunastu   dni   pojawiło   się   trzech   kolejnych
pretendentów   do   tronu.   Armia   Dunaju   obwołała   cesarzem

Septymiusza   Sewera,   armia   Eufratu   —   Pesceniusza   Nigra,   a
legiony   stacjonujące   w   Brytanii   ofiarowały   władzę   swojemu

dowódcy, Klodiuszowi Albinowi.

Najenergiczniej działał Septymiusz Sewer. W maju wkroczył

do Italii i w krótkim czasie zajął stolicę. Julianus zginął, oddziały
pretoriańskie zaś rozwiązano. Senat posłusznie uznał Sewera za

cesarza, ogłaszając Nigra uzurpatorem i wrogiem państwa. Nowy
władca zawarł porozumienie z Klodiuszem Albinem, proponując

mu współrządzenie.

W chwili objęcia tronu Sewer miał około pięćdziesięciu lat.

Pochodził z Afryki Północnej, z miasta Leptis Magna. Wśród jego
przodków nie było członków stanu senatorskiego, nikt też nie

piastował   wyższych   urzędów.   Sam   Sewer   karierę   publiczną
zaczął w wieku dwudziestu lat, za panowania Marka Aureliusza.

Pełnił   różne   funkcje,   aż   wreszcie   objął   dowództwo   legionu

R

ODZINA

 S

EWERÓW

background image

stacjonującego   w   Syrii.   Tam   poznał   ambitną   i   inteligentną
dziewczynę,   Julię   Domnę.   Nie   znamy   daty   jej   urodzin,   ale

możemy   przypuszczać,   że   była   młodsza   od   Sewera   o   blisko
dwadzieścia lat. Pochodziła z bardzo bogatej rodziny, od pokoleń

sprawującej urząd arcykapłana w słynnej na całym Wschodzie
świątyni   Baala   w   Einesie.   Podobno   kiedyś   przepowiedziano

dziewczynie,   że   czeka   ją   królewska   przyszłość.   Zachowały   się
informacje, że Sewer traktował ten horoskop z całą powagą i że

w  dużym  stopniu   wpłynęło   to  na   jego   zainteresowanie   osobą
Julii. Nie bez znaczenia były też inteligencja dziewczyny oraz jej

zamożność.   Współcześni   oceniali   Julię   jako   piękność,
podkreślając,   że   ten   fakt   również   odegrał   poważną   rolę   w

wyborze   dokonanym   przez   przyszłego   cesarza.   Zachowane
wizerunki   żony   Sewera   nie   potwierdzają   jednak   tej   oceny.

Widzimy na nich kobietę tęgą o okrągłej, zdecydowanej twarzy.
Pamiętajmy wszakże, że kanony estetyki zmieniają się z czasem,

ponadto mogło wystąpić coś w rodzaju braku fotogeniczności.
Piękności rubensowskie budzą obecnie uśmiech politowania, a

najbardziej   urodziwa   kobieta   doby   napoleońskiej,   Paulina
Bonaparte,   nigdy   nie   została   dobrze   sportretowana,   mimo   iż

próbowali tego najwięksi mistrzowie epoki. Poza tym zachowane
wizerunki   przedstawiają   cesarzową   w   wieku   późniejszym,   a

kobiety z Południa szybko się starzeją.

Ślub z Sewerem oznaczał dla Julii szansę wyjazdu z rodzinnej

Syrii, szansę kariery u boku męża. Małżeństwo zawarto po kilku
latach   znajomości,   kiedy   Sewer   był   namiestnikiem   Galii

Lugduńskiej. Wkrótce awansował, obejmując dowództwo armii
Dunaju.   Tym   samym  stał  się   jedną   z   najważniejszych   osób   w

państwie,   wodzem   armii   osłaniającej   centrum   państwa   przed
najazdami. Gorzej przedstawiała się praktyczna strona nominacji

Sewera.   W   czasach   starożytnych   tereny   naddunajskie
zamieszkiwała   ludność   uboga,   w   niewielkim   stopniu

zromanizowana.   Rodziny   oficerów   (a   więc   i   rodzina   Sewera)
mieszkały   w   obozach   wojskowych,   których   standard   znacznie

odbiegał od warunków miejskich. Znając jednak ambicje Sewera i

background image

Julii,   możemy  się   domyślać,   że  oboje   traktowali   ten  stan  jako
przejściowy, jako konieczny krok w karierze.

Kiedy   po   zabójstwie   Pertinaksa   Sewer   wyruszył   do   Italii,

Julia Domna została wraz z dziećmi nad Dunajem. Pretendentowi
zależało na czasie, a wszelkie tabory znacznie opóźniały marsz.

Zresztą rozłąka nie trwała długo, bo po trzech miesiącach Sewer
powrócił   na   Bałkany,   już   jako   cesarz   imperium   rzymskiego,

oficjalnie   panujący   nad   całym   jego   terytorium.   W   praktyce
jednak jego władza ograniczała się do centralnej części państwa.

W   Brytanii   i   Galii   panował   Klodiusz   Albin,   uznający   tylko
nominalnie   zwierzchnictwo   Sewera,   na   Wschodzie   zaś   rządził

Pesceniusz Niger, uważający się za jedynowładcę i konkurentów
traktujący   jako   uzurpatorów.   Męża   Julii   czekała   więc   trudna

rozgrywka,   której   wynik   pozostawał   niewiadomy.   Mając

Septymiusz Sewer

background image

wyjaśnioną sytuację z Albinem (przypomnijmy, że Sewer uznał
go   za   współrządcę),   cesarz   skierował   uderzenie   przeciwko

Nigrowi. Znaczną część armii wysłał na Wschód, a sam pozostał
przez kilka miesięcy z rodziną. Na placu boju pojawił się dopiero

wówczas,   kiedy   uchwycono   przyczółki   w   Azji   Mniejszej.   Tym
razem towarzyszyła mu rodzina. Kampania zapowiadała się na

wiele miesięcy, a Sewer nie lubił rozstawać się z najbliższymi.
Ponadto obawiał się, że przebywając z dala od jego armii, rodzina

może wpaść w ręce wroga. Sam przecież, zająwszy Rzym, wziął
dwóch   synów   Nigra   w   charakterze   zakładników.   Z   kolei   Julia

Domna   prawdopodobnie   chciała   jak   najszybciej   wrócić   w
rodzinne   strony   jako   cesarzowa.   Wojna   miała   się   toczyć   na

terenach   wschodnich,   więc   obecność   u   boku   władcy   kobiety
wywodzącej   się   z   Syrii   mogła   stanowić   dobry   argument

propagandowy.

Sewer   pokonał   Nigra,   a   w   trzy   lata   później   rozbił   siły

Klodiusza   Albina.   W   ten   sposób   stał   się   jedynowładcą,
niekwestionowanym   panem   imperium   rozciągającego   się   od

Atlantyku   do   Eufratu.   Postanowił   założyć   własną   dynastię.
Jeszcze   w   czasie   walk   z   Albinem   powołał   na   współrządcę

starszego   syna,   zwanego   Karakallą.   Uroczystość   odbyła   się   w
obozie wojskowym w okolicach dzisiejszego Belgradu. Chłopiec

miał   wówczas   dziesięć   lat   i   nie   mógł   oczywiście   sprawować
żadnej   realnej   władzy.   Cesarzowi   chodziło   jednak   o

przyzwyczajenie   poddanych   do   osoby   syna,   aby   ułatwić   mu
objęcie   władzy   w   przyszłości.   Od   tej   chwili   w   państwie   było

dwóch   władców   i   w   razie   nagłej   śmierci   Sewera   całość
uprawnień   przechodziła   automatycznie   na   Karakallę.   W   rok

później cesarz powołał kolejnego współrządcę. Został nim jego
drugi syn, ośmioletni Geta.

Julia Domna towarzyszyła mężowi w czasie walk z Albinem, a

potem   podczas   wojny   z   Partami.   Pod   jej   wpływem   rodzina

cesarska spędziła następne dwa lata we wschodnich prowincjach
imperium.   Sewerowie   podróżowali   po   Syrii   i   Palestynie,

odwiedzili też Egipt. Naśladując Cezara, popłynęli w górę Nilu,

background image

docierając do granic państwa. Julia Domna nie  spieszyła się z
powrotem do Rzymu. Na Wschodzie czuła się dobrze, były to

przecież   jej   rodzinne   strony.   Imponowało   jej   odgrywanie   roli
władczyni wobec otoczenia, w którym wyrastała, tym bardziej że

na   terenach   tych   istniała   wielowiekowa   tradycja   monarchii
absolutnej. Kiedy w 200 r. rodzina Sewera przybyła do Rzymu,

towarzyszyła jej siostra cesarzowej, Julia Meza. W stolicy wyszła
ona za mąż za przedstawiciela stanu senatorskiego i urodziła mu

dwie córki. Obie wychowywały się w Rzymie i z czasem poślubiły
stołecznych arystokratów. Te trzy kobiety miały jeszcze odegrać

wielką rolę w dziejach państwa.

Wkrótce po powrocie do Rzymu w otoczeniu cesarza doszło

do   konfliktu   między   jego   żoną   a   prefektem   pretorianów,
Plautianem. Najbliższy przyjaciel i współpracownik Sewera od

lat   wywierał   znaczny   wpływ   na   jego   politykę.   Od   dawna   też
toczył cichą wojnę z Julią Domną i jej synami. Za wszelką cenę

pragnął udowodnić władcy niewierność żony. Podobno posunął
się   nawet   do   torturowania   służących   Julii,   aby   wymusić

obciążające cesarzową zeznania. Sewer przyjmował wszystko ze
spokojem, uważając, że w ten sposób zachowuje równowagę w

najbliższym   otoczeniu.   Co   więcej,   zgodził   się   na   małżeństwo
starszego syna z córką prefekta, wiedząc, że przyczyni się to do

wzmocnienia   jego   pozycji.   Tak   więc   Plautian   stał   się   zięciem
przyszłego   cesarza   i   wszedł   do   rodziny   panującej.   Julia   nie

znosiła   synowej,   Karakalla   również.   Wspólnie   zatem   uknuli
intrygę w celu pozbycia się prefekta i jego córki. W 204 r. kilku

żołnierzy   złożyło   zeznania,   jakoby   Plautian   planował
wymordowanie rodziny cesarskiej i przejęcie władzy. Dowody

były   co   najmniej   wątpliwe,   ale   tym   razem   cesarz   uwierzył.
Prawdopodobnie   znużyła   go   nieustanna   wojna   podjazdowa   w

najbliższym otoczeniu. Sewer wezwał przyjaciela do siebie i w
obecności   starszego   syna   oskarżył   go   o   zdradę.   Następnie   na

bezbronnego rzucił się z mieczem Karakalla, a konającego dobili
żołnierze ze straży przybocznej. Głowę prefekta zaniesiono Julii,

która   właśnie   rozmawiała   z   synową!   Cesarzowa   zareagowała

background image

wybuchem   żywiołowej   radości,   nie   zważając   na   uczucia
dziewczyny.   Dzieci  Plautiana   pozostały   wprawdzie   przy   życiu,

ale zesłano je na Wyspy Liparyjskie. W kilka lat później zginęły z
rozkazu Karakalli.

Do tego czasu synowie Sewera wspólnie zwalczali prefekta,

ukrywając   wzajemne   animozje.   Odtąd   zaczęli   rywalizować

między sobą. Karakalla cieszył się poparciem armii, Geta zdobył
sympatię   aparatu   administracyjnego   i   ludu.   Próby

doprowadzenia   do   zgody   kończyły   się   niepowodzeniem,   a
nienawiść między braćmi rosła. Wreszcie para cesarska musiała

się z tym pogodzić. Podobno Sewer powiedział kiedyś, że obawia
się,   iż   Karakalla   zamorduje   w   przyszłości   Getę,   następnie   zaś

padnie ofiarą własnych wad.

U   schyłku   życia   cesarz   podjął   jeszcze   jedną   wyprawę

wojenną. Udał się do Brytanii, aby rozprawić się z plemionami
Piktów, najeżdżającymi prowincję. Tradycyjnie towarzyszyła mu

rodzina. Tam też w 211 r. zmarł, pozostawiając synom równe
kompetencje.   Przed   śmiercią   zalecił   porozumienie   i   zgodę,   co

oczywiście należy zaliczyć do kategorii pobożnych życzeń. Sam
doskonale zdawał sobie sprawę, że tylko śmierć jednego z synów

zakończy konflikt.

Karakalla

arakalla i Geta wraz z matką wrócili do Rzymu. Przez kilka

miesięcy   państwo   miało   dwóch   władców,   wydających

sprzeczne   polecenia.   Do   starć   dochodziło   zwłaszcza   przy

obsadzie urzędów, kiedy to obaj chcieli przeforsować własnych
kandydatów. Spory między nimi z reguły rozsądzała Julia Domna.

Wygląda na to, że taka rola bardzo jej odpowiadała. Stając się
arbitrem   w   konflikcie   synów,   w   praktyce   otrzymała   znaczny

zakres   władzy.   Najważniejsze   negocjacje   odbywały   się   w   jej
komnatach;   nakłaniając   współrządców   do   zgody,   cesarzowa

zachowywała dla siebie głos decydujący.

K

Po kilku miesiącach jeden z doradców braci zaproponował

background image

proste   rozwiązanie   konfliktu:   niech   współrządcy   podzielą
państwo między siebie i panują niezależnie. Pomysł wydawał się

całkiem rozsądny, już bowiem w czasach Augusta stwierdzono,
że   imperium   jest   zbyt   rozległe,   aby   zarządzać   nim   z   jednego

ośrodka   władzy.   Bracia   przystali   na   propozycję.   Rozmowy   w
sprawie podziału państwa były już mocno zaawansowane, kiedy

na   scenę   wkroczyła   Julia   Domna.   Zaprosiła   synów  do   siebie   i
urządziła im histeryczną scenę. Krzyczała, żeby przecięli również

i ją na pół, skoro dzielą imperium. Oczywiście nie chodziło jej o
jedność państwa. Po prostu bała się, że utraci rzeczywisty wpływ

na rządy. Pragnęła utrzymać swoją pozycję arbitra w sporach
między   synami,   a   co   za   tym   idzie   —   władzę.   W   ten   sposób

wydała wyrok na jednego z synów.

26 lutego 212 r. bracia mieli przybyć do matki na kolejne

spotkanie. Pierwszy wkroczył Karakalla w otoczeniu zbrojnych

Karakalla

background image

żołnierzy.   Kiedy   wszedł   Geta,   oprawcy   rzucili   się   na   niego   z
mieczami.   Młodszy   brat   zdążył   dobiec   do   matki,   krzycząc:

„Mamo, boli!”, po czym padł martwy. Karakalla, upewniwszy się,
że Geta  nie  żyje,  ruszył do  koszar  pretorianów.  Tam  oskarżył

brata o zbrodniczy zamach, który rzekomo z trudem udaremnił.
Gwardziści   zaakceptowali   to   wyjaśnienie,   tym   bardziej   że

Karakalla obiecał im sowite wynagrodzenie. W ciągu następnych
dni cesarz polecił wymordować przyjaciół, zwolenników i służbę

brata.   Nie   oszczędzono   nawet   kobiet   i   dzieci.   Podobno   liczba
ofiar sięgnęła dwudziestu tysięcy. Przy okazji pozbyto się wielu

osób z różnych względów niewygodnych dla nowego reżimu.

W   całej   tej   sprawie   ciekawą   rolę   odegrała   Julia   Domna.

Chociaż   zagwarantowała   synom   bezpieczeństwo,   nie

zareagowała, kiedy Karakalla przyszedł z siepaczami. Nie starała

Geta w wieku chłopięcym

background image

się ostrzec Gety, a cały jej opór ograniczył się do próby osłonięcia
go   własnym   ciałem   przed   mieczami   morderców.   Czyżby

Karakalla sterroryzował matkę? Kronikarze zgodnie twierdzą, że
cesarzowa   została   ranna,   usiłując   osłonić   młodszego   syna.

Dlaczego   jednak   nie   ostrzegła   go   przed   niebezpieczeństwem?
Przecież wystarczyło krzyknąć, gdy zaanonsowano Getę.

Wydaje się, że Julia wybrała po prostu mniejsze zło. Wyrok

na jednego z synów wydała już wcześniej, nie zgadzając się na

podział   państwa.   Gdyby   Geta   uszedł   z   życiem,   zapewne
wybuchłaby   wojna   domowa.   Natomiast   próba   osłonięcia   syna

była zwykłym, nie kontrolowanym odruchem matki.

Bratobójca   zabronił   okazywać   żałobę   w   państwie.

Zarządzeniu  temu podporządkowała  się  również  Julia  Domna:
nigdzie   w   źródłach   nie   znajdziemy   wzmianki,   że   publicznie

wyrażała żal po śmierci młodszego syna. W następnych latach
często towarzyszyła Karakalli w podróżach po imperium. W trzy

lata po śmierci Gety mszyli razem na Wschód, cesarz bowiem
planował   wojnę   przeciwko   Partom.   Po   blisko   dwuletnich

przygotowaniach, w kwietniu 217 r., władca wyjechał do Edessy.
Tam zamordował go żołnierz z jego własnej straży przybocznej.

Zabójca działał z pobudek osobistych i prawdopodobnie zamach
nie wiązał się z żadnym szerszym spiskiem. Morderca zginął na

miejscu,   zabity   przez   rozwścieczonych   legionistów.   Armia
powołała   niezwłocznie   nowego   cesarza.   Został   nim

dotychczasowy prefekt pretorianów, Makrynus.

Wiadomość o  śmierci  syna   zastała   cesarzową  w Antiochii.

Kronikarze zgodnie stwierdzają, że Julia straszliwie rozpaczała.
Jednocześnie podkreślają główny powód jej żalu. Była nim utrata

zajmowanej   pozycji,   a   więc   władzy,   splendorów,   przywilejów.
Julia nie mogła pogodzić się z myślą, że od tej pory już na zawsze

pozostanie osobą prywatną. Podobno usiłowała nawet popełnić
samobójstwo, lecz próba zakończyła się niepowodzeniem.

Makrynus starał się nie zaogniać sytuacji. Znając charakter

cesarzowej, pozwolił jej zachować tytuł cesarski wraz z licznymi

background image

przywilejami.   Julia   jednak   nie   potrafiła   odnaleźć   się   w   nowej
rzeczywistości. Zaczęła spiskować przeciwko władcy, co szybko

wykryto. Cesarz odebrał jej świeżo przyznane przywileje i polecił
opuścić   Antiochię.   Wkrótce   potem   Julia   zmarła   i   do   dziś   nie

wiadomo,   czy   przyczyną   zgonu   było   samobójstwo,   czy   też
choroba ' związana z poprzednią, nieudaną próbą zamachu na

własne życie. Bez względu na bezpośrednią przyczynę śmierci,
na pewno przyspieszyły ją ostatnie wydarzenia.

Nowy cesarz nakazał opuścić Rzym również rodzinie Julii. Do

Syrii   wróciła   siostra   cesarzowej,   Julia   Meza,   wraz   z   dwiema

córkami, Soemias i Mammeą. Wszystkie trzy były już wówczas
wdowami   i   nic   nie   wskazywało   na   to,   że   odegrają   jeszcze

jakąkolwiek rolę w dziejach państwa. Makrynus wolał wydalić je
z Rzymu na wszelki wypadek, obawiając się, że ze względu na

pokrewieństwo   z   dynastią   Sewerów   mogą   przysporzyć   mu
kłopotów.   Okazało   się   jednak,   iż   znacznie   większe   problemy

powstały w Syrii. Ambitne kobiety znalazły tam bowiem oparcie
wśród   miejscowej   ludności   i   żołnierzy   sprowadzonych   przez

Karakallę.

Heliogabal

o przyjeździe na Wschód rodzina osiadła w Emesie. Zgodnie z

wielowiekową   tradycją   dwaj  nieletni  wnukowie   Julii   Mezy

(Awitus miał czternaście lat, Aleksjan jedenaście) podjęli służbę

w miejscowej świątyni Baala. Awitus jako arcykapłan prowadził
ekstatyczne   nabożeństwa,   w   których   uczestniczyło   wielu

legionistów. W armii nadal żywa była pamięć o dynastii Sewerów
i   Julia   Meza   postanowiła   to   wykorzystać.   Wśród   żołnierzy

zaczęły   krążyć   pogłoski,   że   młodziutki   arcykapłan   jest   w
rzeczywistości   synem   Karakalli.   Podobno   w   dawnych   czasach

jego matka miała romans z ówczesnym następcą tronu i owocem
tego   związku   jest   właśnie   Awitus.   Pogłoskom   towarzyszyły

obietnice znacznych gratyfikacji finansowych za odstąpienie od
Makrynusa.   Sprytne   posunięcia   Julii   Mezy   doprowadziły

P

background image

wreszcie   do   wybuchu   otwartego   buntu.   Awitusa   obwołano
cesarzem. Oddziały wysłane przeciwko niemu przez Makrynusa

przeszły   na   stronę   rebeliantów.   W   miesiąc   po   ogłoszeniu
uzurpacji doszło do decydującej bitwy. Makrynus poniósł klęskę i

został zamordowany. Władzę w imperium objął czternastoletni
chłopiec, arcykapłan wschodniego bóstwa z syryjskiej mieściny.

Jego prawdziwym ojcem był senator Waleriusz Maksymus,

który   zakończył   swoją   karierę   na   stanowisku   namiestnika

Numidii. Nigdy jednak nie zdementowano pogłosek o ojcostwie
Karakalli. Racja stanu wymagała, aby chłopiec był synem cesarza,

a nie jego odległym kuzynem. Dlatego zdecydowano, że lepiej
podać   w   wątpliwość   cnotę   Soemias   niż   ryzykować   oficjalne

sprostowanie. Wydaje się jednak, że reputacja matki cesarza nie
ucierpiała specjalnie na skutek plotek o romansie z Karakallą.

Przekazy źródłowe zgodnie stwierdzają, iż Soemias była kobietą
rozpustną, próżną i zarozumiałą. Podobnie jak jej ciotka (Julia

Domna, żona Sewera) uwielbiała luksus, splendory, przywileje.
W   odróżnieniu   jednak   od   niej   interesowała   się   wyłącznie

zewnętrzną stroną władzy, rzeczywistą pozostawiając w rękach
matki.

Młodziutki Awitus okazał się jednym z najgorszych władców,

jacy   kiedykolwiek   zasiadali   na   tronie   cesarskim.   Po   objęciu

władzy nie zrezygnował z godności arcykapłana. W jego świątyni
szczególną czcią otaczano czarny kamień będący wyobrażeniem

boga słońca. Z połączenia słów Helios (grecki bóg słońca) i Baal
powstał przydomek cesarza — Heliogabal. Kiedy po zwycięstwie

nad   Makrynusem   władca   wyruszył   do   Italii,   zabrał   ze   sobą
swojego boga. Nie spieszył się zresztą zbytnio. W czasie podróży

interesowały   go   głównie   nabożeństwa   odprawiane   według
odwiecznego ceremoniału. Cesarz Rzymu, ubrany we wschodni

strój, tańczył w otoczeniu dziewcząt przy dźwiękach orientalnej
muzyki! Nic zatem dziwnego, że podróż z Antiochii do Rzymu

zabrała mu ponad półtora roku. Po przybyciu do stolicy cesarz
nie tylko nie zaniechał praktyk religijnych, ale nawet nadał im

charakter państwowy. W dziwacznych obrzędach brali też udział

background image

senatorowie, odgrywając rolę ministrantów. Oprócz kultu słońca
cesarz   interesował   się   wyłącznie   infantylnym   luksusem   i

zwyrodniałym seksem. Dobre wyobrażenie o osobie władcy daje
lista   jego   ulubionych   potraw.   Znaleźć   na   niej   można   pięty

wielbłądów,   grzebienie   kogutów,   języki   ptaków.   Heliogabal
używał   wyłącznie   najdroższych   wonności,   pijał   perły

rozpuszczone   w   winie,   sprowadzał   najrzadsze   kwiaty.   Szukał
rzeczy najbardziej wyszukanych, uważając, że tylko takie należą

się władcy. Podobnie było z jego życiem seksualnym. Zawierał
małżeństwa   i   rozwiązywał,   porywał   żony   dostojników,   aż

wreszcie poślubił westalkę! Przede wszystkim jednak okazał się
zagorzałym   biseksualistą   o   wyraźnych   skłonnościach

masochistycznych.   Pokryty   ordynarnym   makijażem,   odwiedzał
lupanary, wcielając się w postać taniej prostytutki. Aby uniknąć

nocnych   wypraw,   zorganizował   wreszcie   dom   publiczny   w
pałacu, gdzie regularnie przyjmował klientów.

Szczególną   rolę   w   jego   życiu   odgrywał   niewolnik   z   Azji

Mniejszej, Hierokles. Cesarz oficjalnie wyszedł za niego za mąż i

we wszystkim mu ulegał. Hierokles uzyskał znaczne wpływy w
stolicy, co szybko doprowadziło do konfliktu z babką cesarza.

Heliogabal  nie   wyobrażał  sobie   jednak  życia   bez   „męża”,   a   to
zaostrzało napięcia na dworze.

Zastanawiać   może   postępowanie   Julii   Mezy.   Jako   kobieta

inteligentna   musiała   zdawać   sobie   sprawę,   że   tryb   życia

niezrównoważonego   psychicznie   wnuka   ze   skłonnościami   do
okrucieństwa   prędzej   czy   później   doprowadzi   do   buntu

przeciwko   niemu.   Prawdopodobnie   na   początku   była   nawet
zadowolona,   że   chłopiec   nie   interesuje   się   bezpośrednim

sprawowaniem   rządów.   Z   czasem   jednak   zorientowała   się,   że
działa przeciwko interesom dynastii. Heliogabalem powszechnie

pogardzano i naprawdę aż dziw bierze, że utrzymał się na tronie
już  cztery  lata. Julia  Meza  postanowiła  związać los  państwa  z

drugim   wnukiem.   Nakłoniła   cesarza,   aby   adoptował
dwunastoletniego   Aleksjana   i   ogłosił   go   swoim   następcą.

Jednocześnie chłopiec otrzymał nowe imię, bardziej pasujące do

background image

aktualnej   godności.   Od   tej   chwili   nazywał   się   Aleksander

Sewerus,   co   podkreślało   jego   łączność   z   dynastią.   Babka
sprawnie   pokierowała   rozwojem   wydarzeń.   Związała   swoje

nadzieje z osobą Aleksandra, nie przejmując się zbytnio tym, że
działa na szkodę Heliogabala. Młodziutki następca tronu szybko

zyskał popularność, zagrażając pozycji brata. Dostrzegł to nawet
Heliogabal i postanowił usunąć konkurenta. Efekt był odwrotny

od   zamierzonego.   W   marcu   222   r.   pretorianie   zamordowali
cesarza,   jego   matkę,   Hieroklesa   i   powiązane   z   nimi   osoby.

Heliogabalowi nawet nie wyprawiono pogrzebu. Ciała zabitych
wrzucono po prostu do kanału, skąd popłynęły do Tybru.

Heliogabal

background image

Cesarz Aleksander Sewer

ulia   Meza   mogła   być   zadowolona.   Pozbyła   się   obłąkanego
wnuka   i   jego   matki,   a   rodzina   nadal   utrzymała   się   przy

władzy.   Postanowiła,   że   za   żadną   cenę   nie   dopuści   więcej  do
podobnej   sytuacji.   Aleksandra   poddano   surowym   rygorom

wychowawczym. Dokładnie dobierano mu nauczycieli, dokonano
również   starannej   selekcji   osób   z   najbliższego   otoczenia.

Gorliwie   wspomagała   Mezę   matka   chłopca,   Mammea.
Przewyższała siostrę inteligencją, a ponadto los Soemias był dla

niej   ostrzeżeniem.   Babka   i   matka   powoli   wprowadzały
Aleksandra w arkana władzy, starannie przygotowując go do roli

cesarza.

J

Przez   pierwsze   cztery   lata   jego   panowania   praktycznie

rządziła Julia Meza. I trzeba przyznać, że wykazała się dużymi
zdolnościami   politycznymi.   Jako   osoba   inteligentna   wiele

nauczyła   się,   obserwując   poczynania   Sewera,   a   potem   jego
następców.   Nieudany   epizod   z   Heliogabalem   nie   wpłynął

negatywnie   na   wizerunek   Julii   i   jej   rodziny   w   oczach
społeczeństwa.   Przypuszczalnie   poddanym   zaimponowała

konsekwencja babki cesarza. Heliogabal okazał się osobnikiem
chorym psychicznie, więc został usunięty, a władzę przejął drugi

jej wnuk. Liczył się przede wszystkim interes państwa, a nawet
wrogowie Mezy nie mogli jej zarzucić braku zaangażowania.

Julia Meza zmarła w 226 r. Po śmierci została zaliczona w

poczet   bogów,   co   dotychczas   było   przywilejem   zastrzeżonym

wyłącznie dla władców (i to nie wszystkich) oraz ich żon. Fakt
ten   najlepiej   ilustmje   rolę,   jaką   odgrywała   w   państwie.   A

oficjalnie była tylko wdową po namiestniku Mauretanii.

Po   śmierci   babki   cesarza   decydujący   głos   w   państwie

zdobyła   jego   matka.   Niestety,   z   wiekiem   zaczęły   się   ujawniać
gorsze   strony   osobowości   Mammei.   Współcześni   zarzucali   jej

zwłaszcza chciwość i skąpstwo. Podobno dopuszczała się wręcz
prostackich   nadużyć:   sprzedawała   urzędy,   zagarniała   spadki,

brała   łapówki.   I   robiła   to   jawnie,   nie   przejmując   się   opinią

background image

publiczną. Najgorsze jednak, że młody cesarz nie potrafił wyrwać
się   spod   kurateli   matki.   Zastosowane   wobec   niego   metody

wychowawcze przyniosły skutki odmienne niż u Heliogabala, ale
równie   złe,   jeśli   chodzi   o   interes   państwa.   Przez   całe   życie

Aleksander   pozostał   miłym   chłopcem,   przyzwyczajonym   do
wypełniania poleceń babki, a później matki. Widząc nadużycia

Mammei,   słabo   protestował,   po   czym   znów   się   jej
podporządkowywał.   Nawet   przychylni   cesarzowi   kronikarze

wspominają,   że   Aleksander   okazywał   rodzicielce   zbyt   wiele
szacunku, ulegając jej także wtedy, gdy miał inne zdanie. Pewne

wyobrażenie o stosunkach panujących na dworze daje sprawa
małżeństwa   cesarza.   Mammea   wybrała   synowi   odpowiednią

kandydatkę, wychodząc z założenia, że władca musi mieć żonę i
legalne potomstwo. Kiedy jednak Aleksander przywiązał się do

dziewczyny,   matka   ostro   zareagowała:   zażądała,   aby   się
natychmiast rozwiódł. Cesarz oponował, ale ostatecznie ustąpił.

Julia Mammea

background image

Dziewczynę wygnano, a jej ojca (teścia cesarza!) stracono. Nie
mogą   zatem   dziwić   epitety,  jakimi   poddani   obdarzali  swojego

władcę. Określenia typu „dzieciuch” czy „maminsynek” były na
porządku   dziennym.   Szczególne   jednak   niebezpieczeństwo

zagrażało Aleksandrowi ze strony armii, legioniści bowiem coraz
gorzej   znosili   skąpstwo   Mammei.   I   tu   dochodzimy   do

szczególnego paradoksu w dziejach cesarskiego Rzymu: nawet
najgorsi władcy mogli się czuć bezpiecznie, dopóki cieszyli się

popularnością w armii. A uznanie żołnierzy można było zdobyć
zdolnościami   dowódczymi,   wojskowym   trybem   życia   lub

dotacjami finansowymi. Aleksander nie urodził się żołnierzem,
nie miał żadnego doświadczenia wojennego, a wydatki na wojsko

ograniczała   jego   matka.   Nic   więc   dziwnego,   że   popularność
cesarza   w   armii   malała   i   sytuacja   zaczynała   stawać   się

niebezpieczna. Tę trudną sytuację pogorszyło jeszcze poważne
zagrożenie   zewnętrzne.   W   roku   śmierci   Julii   Mezy   upadła

zmurszała   monarchia   Partów.   Stary   przeciwnik   Rzymu   od
kilkudziesięciu   lat   przeżywał   problemy   wewnętrzne   i   nie

stwarzał   większych   kłopotów   na   granicy   wschodniej.   Teraz
jednak monarchią  perską  rządziła prężna  dynastia  Sasanidów.

Głosząc powrót do granic państwa Achemenidów (a więc sprzed
blisko   sześciuset   lat,   sprzed   podbojów   Aleksandra

Macedońskiego),   Persja   rozpoczęła   agresywną   politykę
przeciwko Rzymowi, dążąc do odzyskania Egiptu, Azji Mniejszej i

Syrii.

Aleksander Sewer zdecydowanie lepiej czuł się w pałacu niż

w   obozie   wojskowym.   Nie   mógł   jednak   pozostać   obojętny   na
rozwój   wydarzeń   na   Wschodzie.   Sytuacja   wymagała   osobistej

interwencji cesarza. W związku z Wrzeniem w armii nie mógł
również oddać znacznych sił zbrojnych pod komendę jednego

człowieka,   bo   groziłoby   to   wybuchem   rebelii.   Potencjalny
pretendent   do   tronu   wcale   nie   musiał   odnieść   sukcesów   w

wojnie   z   Persami,   aby   obalić   dotychczasową   władzę.
Wystarczyłoby zdobyć popularność żołnierzy. W historii Rzymu

odnotowano   przypadki,   że   wysłany   z   konkretnym   rozkazem

background image

dowódca   obalał   legalne   rządy,   nie   przejmując   się   bynajmniej
wykonaniem zadania. Tak więc Aleksander zebrał potężną armię

i osobiście wyruszył na Wschód. Niestety, nawet w takiej chwili
nie potrafił uwolnić się od wpływu matki. Mammea towarzyszyła

synowi, wtrącając się do wszystkich spraw. W ten sposób cesarz
zaprzepaścił ostatnią szansę odzyskania popularności w wojsku.

W czasie wyprawy popisał się zresztą wyjątkową nieudolnością.
Armia   poniosła   duże   straty   i   sytuacja   Aleksandra   stała   się

krytyczna. Doraźnie załagodzono sprawę dużymi nagrodami dla
legionistów,   ale   było   oczywiste,   że   upadek   władcy   jest   tylko

kwestią czasu. W rok później cesarz (oczywiście razem z matką)
wyruszył przeciwko Germanom. Tym razem również wykazał się

kompletną ignorancją wojskową. To przesądziło jego los. Armia
miała już dosyć cesarza i Mammei. Oficerowie zawiązali spisek,

na   którego   czele   stanął   prefekt   pretorianów,   Maksymin.   Do
rebeliantów masowo przyłączali się żołnierze, niezadowoleni z

Aleksander Sewer

background image

rządów „dzieciucha i skąpej baby”. Do otwartego buntu doszło w
obozie wojskowym w okolicach dzisiejszej Kolonii. Cesarz zginął

w taki sposób, w jaki panował. Widząc, że wszystko stracone,
uciekł do namiotu w objęcia matki, z płaczem zarzucając jej winę

za   swój   upadek.   Nie   miał   zresztą   zbyt   wiele   czasu   na   żale   i
wyrzuty, w namiocie bowiem pojawili się rebelianci i zgładzili

mieczami   ostatnich   przedstawicieli   dynastii   Sewerów.
Aleksander  miał  wówczas  dwadzieścia  siedem  lat,   jego  matka

niespełna   pięćdziesiąt.   Po   ich   śmierci   zaczął   się   w   dziejach
Rzymu okres zamętu trwający prawie siedemdziesiąt lat. W tym

czasie   panowało   czterdziestu   cesarzy,   a   niemal   każdy   z   nich
doszedł do władzy po trupie poprzednika. Jak się wyraził jeden z

historyków,   po   zabójstwie   Aleksandra   Sewera   cesarzem   mógł
zostać każdy.

Rodzina   Sewerów,   zwana   też   dynastią   syryjską,   rządziła

państwem blisko pięćdziesiąt lat. W jej dziejach, jak w żadnej

innej   rodzinie   panującej   świata   starożytnego,   znaczną   rolę
odegrały kobiety. I trzeba stwierdzić, że w większości wypadków

była   to   rola   negatywna.   O   ile   Julia   Domna   swoimi   ambicjami
umacniała Septymiusza Sewera w drodze na tron, o tyle potem

przyczyniła   się   do   tragedii   własnych   synów.   Jej   pragnienie
wywierania wpływu na rządy doprowadziło do śmierci Gety, a w

konsekwencji   do   utraty   władzy   przez   rodzinę.   Znacznie
zdolniejszym politykiem okazała się jej siostra Julia Meza. Bez

skrupułów pozbyła się obłąkanego wnuka, aby tylko utrzymać
władzę   w   rękach   dynastii.   Niestety,   młodsze   pokolenie   nie

dorównało   tym   dwom   paniom.   Soemias   i   Mammea   nie   miały
żadnego zmysłu politycznego. Szczególnie zawiodła Mammea w

okresie po śmierci Julii Mezy. Swoim postępowaniem (zwłaszcza
osławionym   skąpstwem)   przyczyniła   się   do   deprecjacji

wizerunku  syna  w oczach  społeczeństwa,  a następnie  do  jego
zguby.   Inna   sprawa,   że   sam   Aleksander   nigdy   właściwie   nie

dojrzał.   Do   końca   pozostał   miłym   chłopcem,   od   którego
oczekiwano, że będzie mężczyzną i władcą.

background image

Potomkowie Teodozjusza Wielkiego

IV   w.   n.e.   stało   się   regułą,   że   władzę   w   imperium

sprawowało jednocześnie dwóch cesarzy. Jeden zarządzał

prowincjami   wschodnimi,   drugi   zachodnimi.   Z   reguły

współrządzili bracia lub ojciec z synem. Nieraz podnoszono do
godności cesarskiej  zasłużonego  wodza  albo  polityka, oferując

mu dodatkowo związki rodzinne. Inną cechą charakterystyczną
tego   okresu   była   zwiększająca   się   obecność   elementu

germańskiego   w   życiu   politycznym   państwa.   Armia   cesarstwa
powoli   traciła   swój   rzymski   charakter,   stając   się   zbieraniną

najemników   z   plemion   barbarzyńskich.   Obcy   wodzowie
dochodzili z czasem do dużego znaczenia. Niemal przy każdym

władcy   tego   okresu   odnaleźć   można   wodza   pochodzącego   z
któregoś   z   plemion   germańskich.   Niekiedy   ich   działalność

przybierała   postać   znaną   z   czasów   nowożytnej   Turcji
(wezyrowie).

W

W 386 r. cesarz Teodozjusz Wielki ożenił się po raz drugi.

Jego   wybranką   została   siostra   Walentyniana   II   (współrządcy

cesarza) imieniem Galla. Małżeństwo miało więc podłoże czysto
polityczne, ale małżonkowie raczej przypadli sobie do gustu. Nie

zaakceptował natomiast Galii następca tronu, młody Arkadiusz.
Kiedy   ojciec   wyjechał   w   sprawach   państwowych,

bezceremonialnie   wygnał   macochę   z   pałacu.   Potem   jednak
Teodozjusz sprowadził ją ponownie na dwór. Po ośmiu latach

cesarzowa zmarła, pozostawiając córeczkę, Galię Placydię. W rok
później   z   życiem   pożegnał   się   również   Teodozjusz,   a   władzę

objęli jego dwaj synowie z pierwszego małżeństwa. Wschodnią
część państwa otrzymał Arkadiusz, zachodnią Honoriusz. Mała

Galla   Placydia   wychowywała   się   na   dworze   tego   drugiego.

C

ESARZOWA

 

I

 B

ARBARZYŃCY

background image

Widocznie   Arkadiusz   przeniósł   na   dziewczynkę   niechęć,   jaką
darzył jej matkę, dlatego Teodozjusz zdecydował, żeby córeczka

wychowywała się na Zachodzie.

W chwili wstąpienia na tron Honoriusz miał jedenaście lat.

Oczywiście nie mógł sprawować osobistych rządów i wyręczał go
w   tym   doświadczony   wódz.   Stylichon.   Był   on   klasycznym

przykładem   najemnika   germańskiego,   robiącego   karierę   w
służbie   cesarstwa.   Zaczynał   jako   prosty   żołnierz   i   stopniowo

osiągał   coraz   wyższe   godności,   aż   doszedł   do   stanowiska
naczelnika wojsk i dwukrotnie konsula. Wreszcie spowinowacił

się z rodziną panującą. Poślubił bratanicę Teodozjusza, a swoją
córkę wydał za małoletniego Honoriusza.

W jedenaście lat po śmierci Teodozjusza Italii zagrozili Goci.

Plemiona tych bitnych barbarzyńców od ponad trzydziestu lat

przebywały na terenie imperium, cyklicznie sprawiając kłopoty
władzom   rzymskim.   Ćwierć   wieku   wcześniej   zadały   armii

rzymskiej druzgocącą klęskę pod Adrianopolem; zginął wówczas
cesarz   Walens.   W   następnych   latach   Goci   to   bywali

sprzymierzeńcami Rzymu, to znów z nim walczyli. Wkroczyli na
teren cesarstwa jako pierwsze z plemion germańskich i już nigdy

go   nie   opuścili.   Kiedy   więc   po   raz   kolejny   doszło   do   starcia
gocko-rzymskiego, Germanie skierowali się wprost na Italię. Nie

mając   na   miejscu   sił   do   odparcia   barbarzyńców,   Stylichon
ściągnął   posiłki   znad   Renu.   Niestety,   w   ten   sposób   odsłonił

granicę, co wykorzystały plemiona germańskie osiadłe po drugiej
stronie   rzeki.   W   noc   sylwestrową   406   r.   umocnienia

nadgraniczne   przełamali   Swewowie,   Wandalowie,   Alanowie   i
Burgundowie.   Barbarzyńcy   od   lat   usiłowali   przedostać   się   do

Galii,   ale   posterunki   rzymskie   w   miarę   skutecznie   odpierały
najazdy.   Teraz   jednak   Rzymianie,   osłabieni   odejściem

najlepszych oddziałów, nie potrafili utrzymać pozycji. Najeźdźcy
rozlali się szerokim strumieniem po Galii, łupiąc i mordując. Co

gorsza,   Germanie   nie   zamierzali   poprzestać   wyłącznie   na
grabieży. Gdyby chodziło im tylko o łupy, sytuacja nie byłaby

jeszcze   taka   zła.   Ostatecznie   cesarstwo   od   wieków  najeżdżały

background image

różne plemiona, które grabiły nadgraniczne krainy i wycofywały
się   na   swoje   terytoria.   Teraz   jednak   celem   najeźdźców   było

znalezienie   ziemi   pod   osadnictwo.   Wyparci   ze   swoich   siedzib
przez Hunów (podobnie jak Goci), ruszyli na zachód. Dotychczas

zagradzały   im   drogę   silne   oddziały   graniczne,   ale   po   ich
odwołaniu przez Stylichona droga do Galii stanęła otworem.

Opinia publiczna oskarżała Stylichona o zdradę. Wódz był z

pochodzenia Wandalem, w armii również dominowali Germanie.

W   atmosferze   ogólnej   histerii   krążyły   pogłoski   o   spisku
germańskim,   na   którego   czele   miał   rzekomo   stać   Stylichon.

Rozruchy objęły wojsko i przybrały formę pogromu germańskich
najemników.  Sytuacja   stała  się   jeszcze   bardziej  niebezpieczna,

gdy oskarżenia potwierdził cesarz Honoriusz. Nie wiadomo, czy
zrobił to z wrodzonego konformizmu, czy też postanowił pozbyć

się   kurateli   wodza.   Możliwe   zresztą,   że   dał   wiarę   plotkom   o
rzekomym zamachu stanu przygotowywanym przez wodza. Ale

po co właściwie Stylichon miałby obalać prawowitego władcę?
Był   najwyższym   dostojnikiem   w   państwie,   jego   rodzina

ustępowała znaczeniem tylko rodowi cesarskiemu, z którym w
dodatku się spokrewniła! Co więcej, syn Stylichona zaręczył się z

Galią   Placydią.   Ponieważ   Honoriusz   (zięć   Stylichona),   był
bezdzietny,   istniała   szansa,   że   syn   cesarskiej   siostry,   a   wnuk

wodza  przejmie  władzę  na  Zachodzie.  Może  cesarz  poczuł  się
osaczony   przez   rodzinę   dowódcy   i   dlatego   poparł   jego

przeciwników. Nie miał dzieci, a bez zgody Stylichona nie mógł
się rozwieść z jego córką. Oznaczało to zatem, że bez względu na

rozwój   wypadków   na   tronie   Augusta   w   przyszłości   zasiądzie
wnuk Wandala. No, ale skoro cesarzami mogli być Filip Arab czy

ledwie zromanizowani żołdacy z Bałkanów, to dlaczego władcą
nie   miałby   zostać   wnuk   wykształconego   przecież   Germanina?

Tym   bardziej   że   hipotetyczny   następca   tronu   byłby   wnukiem
Teodozjusza Wielkiego. Niewątpliwie jednak Honoriusz miał już

dosyć Styłichona wraz z jego rodziną i wykorzystał okazję, aby
się   wszystkich   pozbyć.   W   sierpniu   408   r.   wódz,   oskarżony   o

zdradę, szukał ocalenia w jednym z kościołów Mediolanu. Jego

background image

przeciwnicy   nie   uszanowali   jednak   azylu   świątyni   (robili   tak
nawet poganie!), dopadli go i zamordowali. W ten sposób zginął

najlepszy wódz rzymski na Zachodzie, szczerze oddany swemu
władcy.   Mimo   bowiem   wywyższania   własnej   rodziny,   bez

wątpienia służył cesarstwu z całego serca. Na opłakane rezultaty
nie  trzeba  było  długo  czekać.  Przy  okazji  zabito  również  jego

syna, narzeczonego młodej Galii Placydii, a Honoriusz rozwiódł
się z żoną.

W   tym   czasie   Galla   przebywała   w   Rawennie   w   otoczeniu

Honoriusza. Po śmierci Styłichona wróciła jednak do Rzymu i ta

decyzja zaważyła na jej losach. W 410 r. stolicę zdobyli Wizygoci i
cesarzówna wpadła w ich ręce. Dowodzący najeźdźcami Alaryk

potraktował brankę ze wszystkimi honorami. Córka Teodozjusza
była   wymarzoną   zakładniczką,   tym   bardziej   że   powszechnie

wiedziano   o   przywiązaniu   Honoriusza   do   siostry.   Nie
oszczędzono   jej   natomiast   widoku   grabieży   miasta.   Wizygoci

przebywali   w   stolicy   tylko   trzy   dni,   ale   to   wystarczyło,   żeby
dokładnie ją splądrować. Jednakże większe znaczenie niż zysk

materialny   miał   efekt   psychologiczny   zdobycia   kolebki   świata
rzymskiego.   Ostatni   raz   poważyli   się   na   to   Galowie   przed

ośmiuset laty, ale wtedy Rzym był nieliczącą się jeszcze małą
mieściną.   Od   kilku  wieków   wszakże   odgrywał   już   rolę   stolicy

świata   śródziemnomorskiego   i   dla   wszystkich   mieszkańców
imperium   stanowił   symbol   państwowości.   A   teraz   oto

barbarzyńcy   bezkarnie   plądrowali  budowle  Kapitolu,   rabowali
miasto i ludzi. Pożary trawiły świątynie i pomniki, kosztowności

przetapiano na złom. Współczesnym wydawało się, iż nastąpił
koniec   cywilizowanego   świata.   Święty   Hieronim   wołał   z

rozpaczą:   „Cóż   ocaleje,   skoro   Rzym   ginie!”[12].   A   na   dodatek
młoda niezamężna córka i siostra cesarzy była branką na łasce

barbarzyńskiego kacyka!

Galla   towarzyszyła   Wizygotom   w   dalszym   marszu   na

południe. Germanie dotarli na sam skraj Półwyspu Apenińskiego

[12] – Św. H i e r o n i m , Listy, Warszawa 1953, t. II. s. 402.

background image

z   zamiarem   przeprawienia   się   do   Afryki.   Podobnie   jak   inni
najeźdźcy,   Wizygoci   mieli   już   serdecznie   dość   ciągłych

wędrówek. Pragnęli znaleźć tereny nadające się do osiedlenia,
najlepiej niezniszczone wojną i zabezpieczone przed najazdami.

Afryka rzymska nadawała się do tego celu idealnie. Obszar nieco
mniejszy   niż   dzisiejsza   Polska   zamieszkiwało   około   trzech

milionów   ludzi.   Sprawny   system   nawadniający   zapewmiał
doskonałą   jakość   upraw,   dzięki   czemu   Afryka   Północna

stanowiła   spichlerz   Italii.   Jej   opanowanie   oznaczałoby   więc
zdobycie   znacznego   wpływu   na   politykę   imperium.   Władca

tamtejszych   prowincji   mógł   w   każdej   chwili   odciąć   dostawy
zboża i zmusić cesarza do uległości. A dysponując flotą wojenną,

można   było   w   praktyce   zapewnić   sobie   całkowite
bezpieczeństwo   od   strony   rzymskiej.   Alaryk   rozumował

genialnie   i   tylko   brak  środków technicznych   uniemożliwił  mu
przeprawę. Po kilku latach jego zamysł podjął król Wandalów

Genzeryk.

Galla Placydia i Wizygoci

krótce po fiasku planów przeprawy Alaryk zmarł. Zmiana

na   tronie   nie   pogorszyła   sytuacji   córki   Teodozjusza.

Następca Alaryka, Ataulf, okazywał jej jeszcze więcej względów

niż   poprzednik.   Miał   wobec   Galii   dalekosiężne   plany   i   nie
zamierzał jej zrażać do siebie. Na razie postanowił wydostać się z

Italii.   Zniszczony   i   przeludniony   Półwysep   Apeniński   nie   był
najlepszą bazą dla jego ludu. Po rocznym pobycie w Italii Ataulf

ruszył na północ, w

f

 kierunku Galii. Tam na terenach dzisiejszej

południowej   Francji   Goci   osiedlili   się   na   dłużej.   Rozpoczęli

również rokowania z Honoriuszem w celu usankcjonowania tego
stanu rzeczy. Obie strony były już zmęczone wojną. Cesarz miał

wystarczająco dużo problemów z innymi ludami pustoszącymi
Galię i Hiszpanię, żeby jeszcze przedłużać konflikt z Gotami. Poza

tym   doszedł   do   wniosku,   że   skoro   nie   potrafił   spacyfikować
poddanych   Ataulfa,   to   przynajmniej   wykorzysta   Wizygotów

W

background image

przeciwko   Wandalom   i   Swewom.   Ostatecznie   zawarto
porozumienie,   na   którego   mocy   Wizygoci   otrzymali   status

sprzymierzeńców.   W   zamian   za   dostawy   żywności   Germanie
zobowiązali się respektować granice terytorium wskazanego im

do   osiedlenia   oraz   służyć   Rzymowi   posiłkami   wojskowymi.
Ataulf   nie   wydał   jednak   cesarzowi   siostry,   mimo   jego

kategorycznych   żądań.   Honoriusz   musiał   się   z   tym   pogodzić,
ponieważ za bardzo zależało mu na opanowaniu sytuacji. Zresztą

pokój trwał tylko kilka miesięcy. Rzymianie nie wywiązali się z
przyrzeczonych   dostaw   zboża,   co   spowodowało   ponowny

wybuch   wojny.   Germanie   obiegli   i   zdobyli   szturmem   stolicę
prowincji, Narbonne. Następnie uczynili z miasta swoją stolicę i

tam   też   w   414   r.   doszło   do   wydarzenia   bez   precedensu   w
dziejach Rzymu: Galla Placydia, córka i siostra cesarzy, poślubiła

Ataulfa, króla  barbarzyńców.  Co  więcej,  zrobiła  to  z własnej  i
nieprzymuszonej woli!

Warto   się   zastanowić,   jakie   cele   przyświecały   Galii   i

Ataulfowi. pogodzenie Gotów z Rzymem? Jeżeli tak. to na jakich

zasadach? W uroczystościach uczestniczyli zarówno Goci, jak i
miejscowi   Rzymianie.   Co   więcej,   król   Wandalów   wystąpił   w

rzymskiej todze! W pewnej chwili na salę wkroczyli chłopcy z
tacami,   na   których   znajdowały   się   zrabowane   cztery   lata

wcześniej   w   Rzymie   klejnoty   i   pieniądze.   Przekazali   je   Galii
Placydii.  Gest   ten można  odczytać jako   przejaw  impertynencji

barbarzyńskiego   kacyka,   ale   można   też   uznać   za   symbol
pojednania.   Oto   zdobywca   zwrócił   prawowitej   właścicielce

zagrabione kosztowności. I takie chyba były intencje małżonków.
Kiedy doczekali się dziecka, nazwali je Teodozjuszem. Jedyny raz

w dziejach Gotów królewski syn otrzymał rzymskie imię! I to
imię   cesarza,   któremu   potomni   nadali   przydomek   Wielkiego.

Niestety,   dziecko   zmarło,   a   wkrótce   potem   Ataulf   został
zamordowany. Szkoda, bo unia rzymsko-gocka mogła się okazać

ostatnią  szansą  ocalenia  upadającego  cesarstwa.  Wizygoci byli
wyjątkowo prężnym ludem, dysponującym dużą siłą zbrojną. W

późniejszym   okresie   wykazali   się   również   znacznymi

background image

zdolnościami administracyjnymi. Po osiedleniu się w Hiszpanii
zorganizowali własne państwo, które osiągnęło niespotykany w

ówczesnym świecie poziom rozwoju. W czasach kiedy w Europie
na dobre rozgościli się barbarzyńcy, funkcjonowały dwa centra

kulturowe.   Jednym   z   nich   było   cesarstwo   bizantyjskie,
spadkobierca całej kultury i dorobku starożytności, drugim zaś

państwo wizygockie. I pomyśleć, że istniała pewna szansa na to.
aby zachodni Rzymianie i Wizygoci stworzyli wspólny organizm

państwowy, wspólny lud! Może nie zapadłyby wówczas mroki

Honoriusz

background image

średniowiecza,   a   w   Italii   nie   panoszyliby   się   jacyś
Longobardowie,   których   władcy   mieli   zwyczaj   pijać   trunki   z

czaszek   zabitych   przeciwników!   Niestety,   śmierć   Ataulfa
przekreśliła wszystko.

Jego następca traktował Galię Placydię wyjątkowo brutalnie.

Zdarzyło się, iż musiała iść (boso!) za jego wierzchowcem ponad

dwadzieścia   kilometrów.   Była   też   świadkiem   egzekucji   dzieci
Ataulfa   z   pierwszego   małżeństwa.   Na   jej   szczęście   szaleniec

został   wkrótce   zamordowany,   a   jego   następca   wydał   Galię
Rzymianom.

Honoriusz   odzyskał   siostrę   po   pięciu   latach.   Niezwłocznie

polecił jej poślubić swojego zasłużonego wodza, Konstancjusza.
Galla ostro zaprotestowała. Nie wiemy dlaczego. Wydaje się, że

kilkuletni   pobyt   wśród   Gotów   znacznie   zmienił   jej   sposób

Galla Placydia

background image

postrzegania świata. Wzięta do niewoli, początkowo traktowała
swoich   gnębicieli   z   góry.   Miała   poczucie   przynależności   do

wyższego   kręgu   kulturowego,   którego   początki   ginęły   w
pomroce dziejów. Wola jej ojca była prawem od Atlantyku po

Eufrat. Co prawda ostatnio cesarstwo przeżywało trudności, ale
w   mniemaniu   cesarzówny   były   one   przejściowe.   Dla   ludzi

współczesnych   istnienie   Rzymu   stanowiło   jeden   z   nielicznych
pewników. Mogła się zmienić religia czy obyczaje, ale cesarstwo

rzymskie trwało zawsze. Galla, jako przedstawicielka panującej
dynastii, symbolizowała więc (również we własnym mniemaniu)

majestat   Rzymu.   Z   czasem   jednak   życie   pośród   Wizygotów
zmieniło jej sposób widzenia świata. Duża w tym zasługa Ataulfa,

który od początku chyba zamierzał ją poślubić. Nie chciał jej do
tego zmuszać, więc wybrał drogę perswazji. Uznając przewagę

kulturową   Rzymu,   wskazywał   na   jego   słabość   militarną.
Wizygoci   natomiast   znajdowali   się   w   dokładnie   odwrotnej

sytuacji.   Nie   mogli   jednak   być   ludem   prymitywnym   czy   też
odrażającym,   skoro   Galla   ich   zaakceptowała.   Mimo   iż   to   oni

zdobyli i splądrowali Rzym! Wiemy, że cesarzówna nauczyła się
mówić biegle po gocku, przejęła również niektóre obyczaje tego

ludu. I zachowała  je  po  powrocie  do Rawenny.  Konstancjusza
uznała   prawdopodobnie   za   niegodnego   swojej   osoby

karierowicza.   Mógł   być   zasłużonym   wodzem,   lecz   nie
dorównywał   Ataulfowi.   Cesarz   złamał   jednak   opór   siostry   i

doprowadził   do   jej   małżeństwa   z   Konstancjuszem,   niebawem
uznanym za współrządcę Rzymu. Ze związku tego narodziło się

dwoje dzieci, które ogłoszono następcami tronu. Sam szwagier
Honoriusza nie cieszył się zbyt długo nową godnością. Zmarł w

dwa   lata   po   uznaniu   go   za   współrządcę   imperium,   nie
przeżywszy   nawet   trzydziestu   lat.   Galla   po   raz   drugi   została

wdową.

Po śmierci Konstancjusza zaczął się najbardziej tajemniczy

okres w życiu Galii Placydii. Według jednego z kronikarzy między
Honoriuszem   i   jego   siostrą   doszło   do   kazirodztwa.   Podobno

oboje jawnie okazywali sobie czułości znacznie przekraczające

background image

normy przyjęte w stosunkach między rodzeństwem. Publiczne
pocałunki   i   pieszczoty   szokowały   współczesnych,

podejrzewających, iż w zaciszu pałacowych komnat rodzeństwo
nie ogranicza się wyłącznie do tego. Wkrótce jednak coś zaszło

między   Honoriuszem   i   Galią,   cesarz   bowiem   polecił   siostrze
opuścić dwór. a niedługo potem wygnał ją wraz z dziećmi poza

granice państwa.

Historycy   raczej   odrzucają   skandaliczne   podłoże   konfliktu

między rodzeństwem. Przypuszcza się, że doszło między nimi do
różnicy   zdań   na   temat   Wizygotów.   Galla   nigdy   nie   ukrywała

sympatii  do  tego  narodu,  a  w jej  otoczeniu nadal  przebywało
wielu Germanów. W tym czasie Wizygoci zadawali Rzymianom

klęski   w   Hiszpanii,   wskutek   czego   sentymenty   cesarzowej
budziły powszechne oburzenie. Poza tym Honoriusz nigdy nie

wybaczył siostrze małżeństwa z Ataulfem i planów unii rzymsko-
wizygockiej.   Jednakże   tak   całkowicie   nie   odrzucajmy   czysto

osobistych przyczyn konfliktu między rodzeństwem. W dziejach
chrześcijańskich  władców Rzymu  zdarzały  się  różne  dewiacje,

więc   kazirodztwo   między   tymi   dwojgiem   wcale   nie   jest
wykluczone. Tym bardziej że byli rodzeństwem przyrodnim. A

skoro stryjeczne rodzeństwo mogło oficjalnie zawierać związki

Konstancjusz. mąż Galii Placydii

background image

małżeńskie   (Gallus   i   Konstancja,   Julian   Apostata   i   Helena),   to
dlaczego  przyrodnie   nie   miałoby   się   dopuszczać  kazirodztwa?

Poza tym jeżeli Honoriusz odczuwał do siostry pociąg seksualny,
a   ona   go   nie   odwzajemniała   lub   też   odwzajemniała   w

niedostatecznym stopniu, cesarz zapewne wyrzucał jej uległość
wobec króla Wizygotów. Tych samych Wizygotów, którzy teraz

wydzierali mu Hiszpanię!

Aecjusz

alla wraz z dziećmi wyjechała do Konstantynopola. W kilka

miesięcy   później   zmarł   bezpotomnie   Honoriusz.   Wówczas

wschodniorzymski cesarz Teodozjusz II (bratanek Galii) uznał,

że   nadeszła   odpowiednia   chwila,   aby   przywrócić   jedność
państwa.   Ignorując   prawa   Galii   i   jej   synka,   ogłosił   się   władcą

zachodniej części imperium. Galla wraz z dziećmi miała pozostać
w Konstantynopolu w charakterze honorowych więźniów.

G

Władze z Konstantynopola nie przewidziały jednak reakcji

urzędników   zachodniorzymskich.   Zjednoczenie   państwa

oznaczało dla nich utratę zajmowanych stanowisk, a wraz z nimi
dochodów i przywilejów. W pół roku po śmierci Honoriusza w

Rzymie   obwołano   własnego   cesarza.   Został   nim   jeden   z
urzędników   zmarłego   władcy   noszący   imię   Jan.   Teodozjusz

zorientował się, że Zachód nigdy go nie uzna. Doszedł więc do
wniosku, że jeżeli już ma tam panować odrębny cesarz, to niech

będzie   nim   przedstawiciel   prawowitej   dynastii.   Oficjalnie
przywrócono zatem tytuły cesarskie Galii i jej synowi, po czym

wyprawiono do Italii znaczną armię. Uzurpator poniósł klęskę i
został   stracony.   Cesarzem   ogłoszono   pięcioletniego

Walentyniana III.

Panowaniu chłopca zagroziło niebezpieczeństwo już w trzy

dni   po   egzekucji   Jana.   Do   Italii   wkroczyły   potężne   oddziały
Hunów   pod   wodzą   Aecjusza.   Wódz   przybył   zbyt   późno,   aby

uratować   Jana,   lecz   dysponował   wystarczającymi   siłami,   by
obalić Walentyniana. Do starcia jednak nie doszło. Wobec śmierci

background image

Jana walka mijała się z celem. Aecjusz nawiązał więc rokowania z
władzami.   Uzyskał   stanowisko   komesa,   a   jego   podwładni

otrzymali   sowite   wynagrodzenie.   Placydia   zaczęła   w   imieniu
syna sprawować regencję.

W   tym   czasie   terytorium   cesarstwa   zachodniorzymskiego

ograniczało się już niemal wyłącznie do obszaru Italii i Afryki

Północnej.   Galię   i   Hiszpanię   opanowali   Germanie,   plądrując
tamtejsze   tereny.   O   władzy   rzymskiej   w   Brytanii   zdążono

zapomnieć, podobnie jak o granicy na Renie. Decydującą rolę w
państwie   odgrywali   barbarzyńcy,   z   których   rekrutowała   się

większość armii. Dodatkowym utrudnieniem okazały się spory
między najwyższymi dostojnikami w państwie. Placydia starała

się  wygrywać  antagonizmy  między wodzami,  ale  czyniła  to  w
sposób   nader   nieudolny.   Efektem   tych   działań   była   utrata

prowincji afrykańskich. W dwa lata po śmierci Jana zbuntował
się tamtejszy namiestnik Bonifacjusz. Wysłana przeciwko niemu

wyprawa poniosła klęskę, wobec czego przygotowano następną.
Zagrożony buntownik zaprosił do Afryki Wandalów, obiecując im

ziemię pod osadnictwo. Na taką okazję od dawna czekali niemal
wszyscy   barbarzyńcy   plądrujący   zachodnią   część   imperium.

Władca   Wandalów   Genzeryk   błyskawicznie   przeprawił   się   z
Hiszpanii do Afryki i ruszył wzdłuż wybrzeża na Wschód. Wraz

ze   swoim   ludem   (około   osiemdziesięciu   tysięcy   ludzi)
przemierzył   trzy   tysiące   kilometrów,   aż   dotarł   na   tereny

dzisiejszej   Tunezji.   Bonifacjusz   szybko   stracił   kontrolę   nad
sytuacją. Inna sprawa, że Germanie nie zamierzali respektować

żadnych wcześniejszych umów z namiestnikiem. Przybyli na jego
zaproszenie, ale planowali wyłącznie zdobyć dla siebie ziemię,

nie   zaś   przejmować   się   jakimikolwiek   poleceniami.   Zapłonęły
miasta   i   wsie.   Siły   Wandalów   były   niewielkie   (liczyły   około

piętnastu tysięcy wojowników), lecz w zupełności wystarczające
do   obalenia   władzy   rzymskiej   w   Afryce.   W   tej   sytuacji   Galla

ponownie   mianowała   Bonifacjusza   (buntownika   i   zdrajcę!)
namiestnikiem. Poleciła mu wyprzeć najeźdźców, których sam

przecież   ściągnął   na   teren   prowincji.   Pozornie   postępowanie

background image

cesarzowej   wydaje   się   pozbawione   sensu.   Bonifacjusz,   który
zbuntował   się   przeciwko   prawowitej   władzy   i   zaprosił

barbarzyńców, miał teraz z ramienia cesarza bronić prowincji
przeciwko   swoim   podopiecznym!   Ale   cesarzowa   wiedziała,   co

robi.   Zdawała   sobie   sprawę,   że   jedyną   szansą   na   odzyskanie
Afryki   jest   ugoda   z   Bonifacjuszem.   Wysłanie   innego   wodza

doprowadziłoby do bratobójczej wojny pod bokiem Wandalów.
Pozostawało więc robienie dobrej miny do złej gry i okazanie

zaufania Bonifacjuszowi.

Niestety,   namiestnik   był   marnym   wodzem.   Potwierdził

regułę, że zdolni intryganci nie sprawdzają się na polu bitwy.
Poniósł kilka porażek i utracił na rzecz Wandalów najżyźniejsze

tereny rzymskiej Afryki.

W tym czasie  w Italii  rozegrał  się  ponury  dramat,  będący

efektem   polityki   personalnej   cesarzowej.   Ludzie   komesa
Aecjusza   zamordowali   naczelnika   sił   zbrojnych   Feliksa.

Morderstwa dokonano w biały dzień na jednej z ulic Rawenny.
Nazwiska   morderców   były   doskonale   znane,   motywy   ich

działania również. Galla jednak nie zareagowała. Podobnie jak w
sprawie   Bonifacjusza   przeważyła   racja   stanu.   Aecjusz   był   jej

potrzebny. Okazał się dobrym wodzem, miał doskonałe kontakty
z Hunami, odnosił sukcesy w walce z Germanami. Wprawdzie

Feliks nie żył, ale cesarzowa nie mogła sobie pozwolić na kolejną
rebelię.   Aecjusz   zajął   więc   stanowisko   Feliksa,   a   Galla

zalegalizowała bezprawie, które rozegrało się pod jej bokiem.

Wydaje się, że cesarzowa nie potrafiła stosować w praktyce

zasady „dziel i rządź”. Nie umiała wykorzystać z pożytkiem dla
siebie rywalizacji między wodzami. Jej postępowanie przynosiło

efekty odwrotne od zamierzonych. Utracono Afrykę i poważnie
nadszarpnięto autorytet cesarski.

Ostatnia cesarzowa

iestety,   Galla   nie   potrafiła   też   wyciągnąć   wniosków   z
wcześniejszych porażek. W dwa lata po zabójstwie Feliksa

N

background image

sama   doprowadziła   do   wybuchu   kolejnej   wojny   domowej.
Stwierdziła, że Aecjusz jest zbyt samodzielny i należy go zastąpić

kim   innym.   Uznała,   że   idealnym   kandydatem   byłby
skompromitowany w Afryce Bonifacjusz. Liczyła na to, że zależny

wyłącznie   od   jej   łaski,   okaże   się   on   doskonałym   wykonawcą
poleceń.   Odwołała   go   więc   do   Italii   i   mianowała   naczelnym

wodzem armii cesarstwa. Zgodnie z przewidywaniami Aecjusz
nie podporządkował się rozkazom niedawnego zdrajcy. Doszło

do   otwartego   starcia,   w   czasie   którego   Bonifacjusz   pokonał
rywala   w  bitwie.   Nie   nacieszył   się   jednak   zwycięstwem,   gdyż

wkrótce zmarł na skutek rany odniesionej w walce. Cesarzowa
ponownie znalazła się w sytuacji bez wyjścia. Nie mając wyboru,

przywróciła   Aecjuszowi  pierwszą   pozycję   w  państwie.   I  znów
nadszarpnęła   swój   autorytet,   ustępując   przed   faktami

dokonanymi.

Zajęcie   Afryki   przez   Wandalów   zadało   decydujący   cios

władzy rzymskiej na Zachodzie. Od tej chwili zaopatrzenie Italii
w zboże zależało wyłącznie od kaprysu barbarzyńców. W ręce

Wandalów   wpadła   flota   wojenna,   co   oznaczało   bezpośrednie
zagrożenie   inwazją.   Już   wkrótce   Germanie   złupili   Sycylię,   a

najazd   na   Italię   pozostawał   jedynie   kwestią   czasu.   Aecjusz
rozpoczął pertraktacje z Germanami, starając się przynajmniej

odwlec ten moment. Uznał zdobycze najeźdźców w zamian za
dostawy zboża. Jednocześnie ogłoszono zaręczyny wandalskiego

królewicza Huneryka z wnuczką Placydii. Można przypuszczać,
że ten ostatni argument odegrał niebagatelną rolę w zawarciu

porozumienia.   Rzymianie   zawsze   imponowali   Germanom,   a   o
spokrewnieniu   się   z   rodziną   cesarską   marzyła   większość

władców. Układ z Wandalami był więc umiarkowanym sukcesem
Rzymu.   Zalegalizowano   stan   posiadania,   zapewniono   dostawy

zboża,   zabezpieczono   Italię   przed   najazdami.   Jednocześnie
Wandalowie uznali nominalne zwierzchnictwo cesarza, co miało

duże znaczenie propagandowe.

Wspomnieliśmy o wnuczce Placydii, Eudokii. Była dzieckiem

Walentyniana   III   i   córki   Teodozjusza   II   (cesarza

background image

wschodniorzymskiego).   Do   zawarcia   małżeństwa   doprowadził
dwór   w   Rawennie.   Teodozjusz   II   nie   miał   więcej   dzieci   i   w

przyszłości   rysowała   się   perspektywa   zjednoczenia   cesarstwa.
Ze względów politycznych nie wydano natomiast za mąż córki

Galii,   Honorii.   Obawiano   się   bowiem,   że   ewentualny   szwagier
cesarza może się stać pretendentem do tronu. Z czasem jednak

temperament   Honorii   zaczął   sprawiać   kłopoty.   Dziewczyna
wdała   się   w   romans   z   jednym   z   urzędników,   co   stało   się

przyczyną stracenia jej kochanka. Aby uniknąć niespodzianek na
przyszłość, postanowiono ostatecznie wydać ją za mąż. Wybór

Galii   i   Walentyniana   padł   na   leciwego   senatora,   kompletnie
pozbawionego ambicji politycznych. Ale Honoria kategorycznie

odmówiła zgody na małżeństwo. Nie zamierzała wychodzić za
nudnego i aseksualnego starca po to tylko, aby zapewnić rodzinie

komfort psychiczny. Szukając oparcia przeciwko bratu i matce,
wpadła na pomysł poproszenia o mediację króla Hunów. Attyla

jednak   opacznie   zrozumiał   jej   prośbę   jako   propozycję
małżeństwa. Natychmiast wysłał do Rawenny poselstwo, żądając

zgody   na   ślub   i   połowy   cesarstwa   w   posagu.   Na   dworze
zapanował   popłoch.   Hunowie   stanowili   przecież   największą

potęgę ówczesnego świata, a ich państwo rozciągało się od Renu
do Uralu. Mimo to Walentynian okazał hart ducha i kategorycznie

odmówił. Podobno w porywie szału chciał zabić siostrę i tylko
wstawiennictwo   Galii   ocaliło   dziewczynę.   W   końcu   Honoria

poślubiła senatora Herkulanusa i wkrótce potem zniknęła z kart
historii.

Obrona Honorii przed gniewem Walentyniana jest ostatnią

zachowaną  informacją  o  Galii  Placydii.  Zmarła  w Rawennie  w

listopadzie 450  r., w czasie przygotowań do odparcia najazdu
Hunów. W rok po jej śmierci Aecjusz odniósł ostatnie zwycięstwo

w dziejach Rzymu. W 451 r. połączona armia rzymsko-wizygocka
pokonała Hunów na Polach Katalaunijskich. Los okazał się dla

naszej   bohaterki   niezbyt   łaskawy.   Nie   doczekała   ostatniego
wielkiego   triumfu   oręża   rzymskiego,   i   to   we   współpracy   z

Wizygotami,   do   których   zawsze   miała   wielką   słabość.   Ale   z

background image

drugiej   strony   gdyby   żyła   kilka   lat   dłużej,   byłaby   świadkiem
klęsk,   przy   których   wcześniejsze   wydarzenia   wydałyby   się

drobiazgiem bez znaczenia.

Galię   Placydię   można   oceniać   różnie.   Na   pewno   nigdy   nie

zapomniała,   że   jest   przedstawicielką   dynastii,   rządzącej   w
imperium   od   ponad   stu   lat.   Poślubiając   Ataulfa,   pragnęła

doprowadzić   do   trwałego   przymierza   rzymsko-gockiego.   Po
śmierci   drugiego   męża   skoncentrowała   się   na   zdobyciu   i

utrzymaniu władzy dla syna. Popełniała jednak błędy, co odbiło
się na losach państwa. Nie była wolna od osobistych uprzedzeń,

co z kolei zaważyło na jej stosunkach z Aecjuszem. Mimo to przez
ćwierć wieku stanowiła symbol władzy cesarskiej na zachodzie

imperium.   Po   jej   śmierci   inne   jeszcze   kobiety   nosiły   tytuł
Augusty,   ale   to   ona   zasługuje   na   miano   ostatniej   cesarzowej.

Żadna   już   żona   władcy   nie   cieszyła   się   takim   uznaniem   i
szacunkiem   jak   Galla.   Dla   mieszkańców   imperium   uosabiała

ciągłość   i   majestat   władzy   rzymskiej   istniejącej   od   ponad
dziesięciu wieków.

Cesarstwo zachodniorzymskie przeżyło Galię o dwadzieścia

sześć   lat.   W   dwa   lata   po   śmierci   Placydii   zmarł   Attyla.

Walentynian III uznał, że w tej sytuacji Aecjusz nie jest mu już
potrzebny   i   polecił   go   zamordować.   W   pół   roku   później   sam

zginął   z   rąk   przyjaciół   zabitego.   Władzę   objął   na   krótko
Petroniusz   Maksymus.   W   czerwcu   455   r.   Rzym   zdobyli

Wandalowie.   Maksymus   zginął,   a   miasto   zostało   doszczętnie
splądrowane. W ręce najeźdźców wpadły córka Walentyniana III,

przyrzeczona   niegdyś   Hunerykowi,   oraz   jej   siostra   i   matka.
Germanie uprowadzili kobiety do Afryki, gdzie Eudokia poślubiła

królewicza. Po pięciu latach wdowę po Walentynianie i młodszą
córkę   wydano   władzom   z   Konstantynopola;   w   mieście   tym

pozostały aż do śmierci. Natomiast Eudokia urodziła swojemu
mężowi   sukcesora,   po   czym   uzyskała   zgodę   na   wyjazd   i

osiedlenie   się   w   Palestynie.   Tam   wstąpiła   do   klasztoru   i
pozostała w nim do końca życia. Ostatnia przedstawicielka starej

dynastii   przeżyła   upadek   cesarstwa   na   Zachodzie,   ale   nigdy

background image

więcej nie zobaczyła rodzinnej italskiej ziemi.

background image

Bałkańska dynastia

V   w.   n.e.   świat   śródziemnomorski   uległ   całkowitemu

przeobrażeniu. Wędrówka ludów zadała ostateczny cios

władzy rzymskiej na Zachodzie, gdzie od 476 r. nie rezydował już

nawet   tytularny   cesarz.   Na   gruzach   imperium   tworzyły   się
narodowe   państwa   germańskie.   W   Italii   osiedli   Ostrogoci,   w

Afryce Północnej — Wandalowie. W Hiszpanii powstały państwa
Wizygotów   i   Swewów,   a   w   Galii   —   Franków.   Na   przekór

wszelkim   rokowaniom   trwało   nadal   cesarstwo
wschodniorzymskie,   co   więcej   —   nie   utraciło   na   rzecz

barbarzyńców żadnej prowincji. Wprawdzie i tam dużą rolę w
armii   i   na   dworze   odgrywał   element   germański,   ale   nigdy

zjawisko  to  nie  osiągnęło  takich  rozmiarów  jak na  Zachodzie.
Wschodnia   część   imperium   przetrwała   raczej   dzięki   zbiegowi

przypadków niż specjalnym zabiegom władz z Konstantynopola.
Od   pewnego   momentu   plemiona   germańskie   skierowały   całą

swoją uwagę na Zachód, pozostawiając prowincje wschodnie w
spokoju.   Ucierpiały   tylko   Bałkany,   lecz   tamtejsze   prowincje

zawsze stanowiły przedmurze świata rzymskiego. Barbarzyńcy
nie dysponowali z reguły flotą, więc dotarcie do Azji Mniejszej,

Syrii czy Egiptu było dla nich niemożliwe. Zresztą na Zachodzie
znaleźli wystarczająco duży obszar pod osadnictwo, a pozostała

część   imperium   interesowała   ich   wyłącznie   jako   ewentualny
teren   wypraw   łupieżczych.   W   samym   zaś   Konstantynopolu

powoli   dokonywała   się   przemiana   łacińskiego   państwa
wschodniorzymskiego   w   greckie   cesarstwo   bizantyjskie.

Imperium nigdy nie stało się jednością językową. Przez Półwysep
Bałkański przebiegała granica między częścią łacińską i grecką.

Ludzie   pracujący   w   administracji   państwowej   byli   więc   z

W

J

USTYNIAN

 

I

 T

EODORA

background image

konieczności dwujęzyczni, ale po upadku części zachodniej łacina
zaczęła popadać w coraz większą niełaskę. Tym bardziej że od

wieków   większość   osób   wykształconych   przyznawała   prymat
grece. Po grecku pisano traktaty filozoficzne i dzieła historyczne,

na Wschodzie był to również język armii. Administracja rzymska
przestała   oficjalnie   działać   dopiero   w   1453   r.,   po   zdobyciu

Konstantynopola przez Turków. Oczywiście od wieków oprócz
nazwy   państwo   nie   miało   już   nic   wspólnego   z   cesarstwem

rzymskim.   Należy   jednak   przyznać,   że   mimo   upadku   władzy
cesarskiej na Zachodzie, przez dłuższy czas (co najmniej do VII

w.)   utrzymywała  się   faktyczna   rzymskość.  Nawet   jeżeli  łacina
wyszła   z   użycia   na   co   dzień,   to   nadal   pozostawała

obowiązkowym językiem administracji państwowej. Dlatego też
nie można przyjmować roku 476 jako umownego końca antyku

we wschodniej części cesarstwa.

W   518   r.   w   Konstantynopolu   zmarł   bezpotomnie   cesarz

Atanazjusz. Zamieszanie trwało kilkanaście godzin, aż wreszcie
okrzyknięto cesarzem oficera straży przybocznej Justyna. Był on

człowiekiem mocno już zaawansowanym wiekowo, miał bowiem
około sześćdziesięciu sześciu lat. Pochodził z terenów dzisiejszej

Serbii,   a   do   Konstantynopola   przybył   jako   niespełna
dwudziestoletni młodzieniec. Ze względu na swoją urodę dostał

się   do   gwardii   cesarskiej   i   tam   powoli   przechodził   wszelkie
szczeble   kariery.   Umiejętnie   rozegrał   zamieszanie   po   śmierci

Atanazjusza   i   niespodziewanie   dla   wszystkich   objął   władzę.
Będąc   jeszcze   oficerem,   zaczął   ściągać   do   siebie   kuzynów   z

rodzinnej   wioski.   Jako   jeden   z   pierwszych   przybył   do
Konstantynopola dwunastoletni Petrus Sabbatus. Wuj zapewnił

mu   gruntowne   wykształcenie   (sam   do   końca   życia   pozostał
analfabetą),   po   czym   pokierował   jego   karierą.   Kiedy   Justyna

obwołano cesarzem, stało się oczywiste, że państwo zyskało nie
tylko   władcę,   ale   również   następcę   tronu.   Istotnie,   Justyn

niebawem usynowił Petrusa, który przyjął imię Justynian. Stary
cesarz   coraz   mniej   interesował   się   sprawami   państwa,

przekazując   je   w   ręce   siostrzeńca.   Wreszcie   w   527   r.   cesarz

background image

ogłosił Justyniana współrządcą, a w kilka miesięcy później zmarł.
Petrus   Sabbatus   Justynianus   rozpoczął   samodzielne   rządy.

Można byłoby przypuszczać, że skoro nowy władca pochodził z
nizin   społecznych,   to   przynajmniej   wybierze   sobie   żonę   z

arystokratycznego rodu. Nic podobnego. Razem z Justynianem
koronowana   została   jedna   z   najbardziej   kontrowersyjnych

postaci   w   dziejach,   Teodora.   Była   córką   aktorki   i   opiekuna
niedźwiedzi cyrkowych, a więc trudno jej pochodzenie uznać za

szczególnie   imponujące.   Sama   Teodora   od   najmłodszych   lat
pracowała na scenie. Aktorki tego okresu nie stanowiły wzoru

cnotliwego  życia,  wprost   przeciwnie   — uchodziły   za  odmianę
prostytutek. Teodora nie należała do wyjątków. Zachowała się

niezwykle interesująca relacja na ten temat, tym cenniejsza, że
pochodząca   od   człowieka,   który   osobiście   znał   cesarzową   i

przebywał w jej otoczeniu.

Niedyskrecje kronikarza

rokopiusz z Cezarei (bo o nim mowa) wyjątkowo nie znosił

Teodory, więc jego opinie są na pewno subiektywne. Relacja

jednak jest tak skandaliczna, że warto przytoczyć jej obszerne

fragmenty. Według kronikarza cesarzowa od najwcześniejszych
lat zajmowała się nierządem i odnotowała na tym polu znaczne

osiągnięcia:

P

„Do pewnego momentu, zanim dojrzała, Teodora nie mogła

spać z mężczyzną jak dorosła kobieta, ale już wtedy uprawiała
niejako   męskie   stosunki   z   różnymi   łajdakami   —   i   to

niewolnikami,   którzy   towarzyszyli   swym   panom   do   teatru,
wykorzystując okazję na tego rodzaju bezeceństwa. Dużo czasu

spędzała w burdelu, wystawiając swe ciało na sprzeczne z naturą
praktyki”.

Kronikarz nie ukrywał, że sztuka aktorska Teodory niewiele

miała wspólnego z talentem scenicznym:

„Kiedy zaś wyrosła i była już zupełnie dojrzała, przyłączyła

się   do   kobiet   na   scenie   i   natychmiast   stała   się   jedną   z   tych

background image

kurtyzan,  o  których  dawniej  mówiono,   że  są  w piechocie;  nie

grała na flecie ani na lirze, nie uprawiała nawet sztuki tanecznej,
po prostu sprzedawała swe wdzięki pierwszemu lepszemu, całe

niemal ciało wystawiając na sprzedaż. Później wraz z aktorkami
brała udział we wszystkim, co działo się w teatrze, pomagając im

w różnych komicznych błazeństwach, bo była wyjątkowo bystra i
zabawna;   wkrótce   też   zaczęła   przyciągać   wszelkie   spojrzenia.

Była to dziewczyna pozbawiona wstydu i nikt nie widział u niej
nigdy   najmniejszego   śladu   zmieszania   —   przeciwnie,   bez

najmniejszego   wahania   zgadzała   się   wyświadczyć   najbardziej
bezwstydne usługi [...]. Swoich kochanków traktowała wyniośle i

szyderczo, ale coraz to nowymi miłosnymi sztuczkami potrafiła
zdobyć   sobie   serca   rozpustników   [...].   Nieraz   zjawiała   się   na

składkowych przyjęciach w towarzystwie kilkunastu doskonale
zbudowanych   młodzieńców,   których   jedynym   zajęciem   była

rozpusta, i spędzała całą noc z biesiadnikami w łóżku, a kiedy już
wszyscy   mieli   dosyć,   szła   do   ich   niewolników,   a   było   ich   ze

trzydziestu, i parzyła się z każdym z osobna. I tak nie była nigdy

Justynian w otoczeniu dostojników

background image

syta tego bezeceństwa”.

Można powiedzieć, że istny demon seksu. Nimfomanka to za

mało.   Ale   gdyby   przyszłej   cesarzowej   zarzucano   tylko
rozwiązłość! Prokopiusz wspominał coś o sprzecznych z naturą

praktykach i niebawem ujawnił, co miał na myśli:

„Przyszła   kiedyś   do   domu   pewnego   dostojnika   w   czasie

jakiejś pijatyki i jak wszyscy powiadają, na oczach biesiadników
stanęła w nogach łoża, bezwstydnie zadarła do góry suknie i bez

wahania dała pokaz całej swojej rozwiązłości. I chociaż robiła
użytek aż z trzech otworów, utyskiwała na przyrodę, że nie dała

jej szerszych otworów także na piersiach, aby mogła tą drogą
wypróbować jeszcze jeden sposób spółkowania”.

Kronikarz czynił zarzuty, że Teodora obnażała się publicznie.

Prawdopodobnie była po prostu wziętą striptizerką:

„Nieraz obnażała się nawet w teatrze, na oczach wszystkich

widzów, za cały ubiór mając jedynie przepaskę na biodrach, nie

dlatego bynajmniej, że krępowała się także i to ludziom pokazać,
lecz ponieważ nikomu nie wolno tam było wejść zupełnie nago,

bez chociażby takiej osłony. W tym stroju rzucała się na ziemię i
leżała  na  wznak,  a  przeznaczeni do  tego  służący sypali na  jej

srom jęczmień, który ziarnko po ziarenku wydziobywały gęsi do
tego celu specjalnie trzymane. Ona zaś podnosiła się z ziemi nie

tylko nie zawstydzona, lecz przeciwnie, jak gdyby pyszniąc się
swoim czynem”[13].

Nie chcemy wchodzić w szczegóły, dociekając, ile rewelacji

Prokopiusza jest prawdą, a ile tylko wrogą propagandą. Dzieło, z

którego   zostały   zaczerpnięte   powyższe   fragmenty,   nie   było
przeznaczone   do   opublikowania.   Prawdopodobnie   krążyło   w

wąskim   kręgu   arystokracji   konstantynopolitańskiej
nieprzychylnie nastawionej do cesarza i jego małżonki. Ale, jak

mówi przysłowie, nie ma dymu bez ognia. Relacja Prokopiusza
musiała zawierać ziarno prawdy. Nawet jeśli Teodora nie była

[13] – P r o k o p i u s z   z   C e z a r e i , Historia sekretna, Warszawa 

1969, s. 79-82.

background image

demonem   seksu,   jak   pragnie   przedstawić   ją   kronikarz,   bez
wątpienia   brała   udział   w   niezbyt   przyzwoitych   farsach

scenicznych, w których niepoślednią rolę odgrywały inscenizacje
mitów greckich i rzymskich. A bądźmy szczerzy, niewiele mitów

spełnia normy przyzwoitości obyczajowej. Są pełne przemocy,
seksu   i   gwałtu.   Cóż   jednak   zyskuje   największą   popularność

wśród szerokich kręgów społeczeństwa? Właśnie przemoc, seks i
gwałt. Pewne upodobania okazują się ponadczasowe. Wystarczy

przyjrzeć   się   repertuarowi   dzisiejszych   kin   czy   wypożyczalni
kaset   wideo.   Ludzie   sprzed   piętnastu   wieków   nie   różnili   się

nazbyt   w   swoich   upodobaniach   od   społeczeństwa   nam
współczesnego. Zmieniły się tylko realia i tematyka. Rozrywka

lekka, łatwa i przyjemna zawsze miała swoich amatorów, a nagie
zgrabne ciało dziewczęce tylko przydawało jej uroku. Teodora

była więc prawdopodobnie dość popularną aktorką, wszelkie zaś
rodzaje   striptizu,   które   uprawiała,   stanowiły   integralną   część

inscenizacji. W tym zawodzie cnota raczej przeszkadzała, trudno
zatem   uznać   przyszłą   cesarzową   za   osobę   o   niewzruszonych

zasadach moralnych. Prokopiusz napisał paszkwil, ale oparty na
dobrze   znanych   faktach   z   jej   życia.   Czyż   jednak   Justynian

ożeniłby   się   z   kobietą,   która   zaspokajała   potrzeby   seksualne
całego Konsantynopola? Z pewnością nie. Mógł zaryzykować ślub

z aktorką lekkiej konduity, lecz nie z prostytutką!

Kariera Teodory

postępowaniu   Teodory   zawsze   można   odnaleźć   sens   i

logikę.   Od   początku   zdawała   sobie   sprawę,   że   kariera

aktorki nie trwa wiecznie i trzeba myśleć o przyszłości. Szukała

więc   mężczyzny,   który   zapewniłby   jej   dostatnią   przyszłość.
Wybór   padł   na   niejakiego   Hecebulosa,   pełniącego

odpowiedzialne   funkcje   w   administracji.   Kiedy   otrzymał   on
namiestnictwo   jednej   z   prowincji   afrykańskich,   Teodora

wyjechała wraz z nim jako jego oficjalna utrzymanka. Nie wiemy,
co   zaszło   między   kochankami   w   czasie   pobytu   w   Afryce.

W

background image

Podobno przyszła cesarzowa nie ograniczała swoich względów
wyłącznie   do   osoby   Hecebulosa...   W   każdym  razie   namiestnik

zerwał   z   nią   gwałtownie   i   polecił   wracać   do   stolicy.   I   tam
Teodora poznała następcę tronu, Justyniana. Spotkanie wywarło

na obojgu niezwykłe wrażenie. Od chwili kiedy aktorka została
jego   kochanką,   nie   zanotowano   żadnego   (!)   przypadku

kontaktów seksualnych Justyniana z inną kobietą. Również ona
była mu absolutnie wierna. I trudno się temu dziwić. Następca

tronu był nieprzeciętną gratką dla każdej kobiety, a cóż dopiero
dla aktorki niemającej praktycznie żadnych stałych dochodów!

Romans Teodory z Justynianem rozwijał się powoli. Wreszcie

następca tronu stwierdził, że nie wystarcza mu, aby partnerka

odgrywała w jego życiu rolę jedynie konkubiny, i postanowił się
z nią ożenić. W ówczesnych czasach było to nie do pomyślenia.

Druga osoba w imperium, przyszły cesarz wybiera sobie za żonę
podejrzanej   reputacji   aktorkę   (właściwie   striptizerkę),

dorabiającą prostytucją! Niedawno przecież wygnano ją z domu
jednego   z   namiestników   (a   więc   podwładnego   Justyniana)   za

nieprzyzwoite zachowanie! Co prawda w ówczesnym Bizancjum
zachowano   właściwą  dla  Rzymu łatwość awansu społecznego,

ale   dotyczyło   to   niemal   wyłącznie   mężczyzn.   Łatwiej   było
chłopskiemu synowi z zabitej deskami wioski zrobić karierę w

armii   niż   kurtyzanie   zostać   damą.   A   cóż   dopiero   cesarzową!
Justynian jednak nie zamierzał przejmować się konwenansami.

Postanowił   poślubić   Teodorę   i   nikt   mu   w   tym   nie   mógł
przeszkodzić. Stary cesarz Justyn nie interesował się już zupełnie

tego rodzaju sprawami, grono cesarskich doradców nie chciało
zrażać   sobie   przyszłego   szefa.   Zajadły   opór   stawiła   jedynie

cesarzowa Eudokia, żona Justyna. Ta prosta kobieta nigdy nie
interesowała się polityką ani żadnymi rozgrywkami na dworze.

Ale teraz stanowczo oświadczyła, że nie zgodzi się przyjąć na
dwór ladacznicy. I Justynian skapitulował. Przekonał kochankę,

że dla świętego spokoju należy poczekać, aż wiekowa władczyni
zamknie   oczy,   co   zresztą   niebawem   nastąpiło.   Dopiero   po   jej

śmierci następca  tronu rozpoczął przygotowania  do  ślubu.  Na

background image

początku należało pokonać barierę legislacyjną, albowiem prawo
zabraniało małżeństw między senatorami a aktorkami. Wydano

więc  bardzo   dziwny   akt   prawny,   na   mocy   którego   zezwalano
aktorkom zrywającym z dawną profesją na zawieranie związków

małżeńskich z senatorami. Bez wątpienia akt ten przygotowano
specjalnie dla Justyniana i Teodory, ponieważ nie odnotowano

żadnego innego małżeństwa zawartego na jego podstawie. Kiedy
prawo   weszło   w   życie,   Justynian   poślubił   swoją   partnerkę.

Niebawem   został   współrządcą   cesarza   Justyna,   a   w   kilka
miesięcy później jedynowładcą. Wraz z nim koronowana została

eksstriptizerka i kurtyzana, córka niedźwiednika z hipodromu.

Nika!

ustynian przeszedł do historii jako największy zdobywca w

dziejach imperium wschodniorzymskiego i bizantyjskiego. Ale

zanim   rozpoczął   restaurację   władzy   rzymskiej   na   Zachodzie,

omal   nie   utracił   tronu   na   skutek   przewrotu   w   stolicy.   Bunt
wywołały stronnictwa hipodromowe. Dla ludzi z dwudziestego

stulecia niezrozumiała jest rola stronnictw w życiu politycznym i
obyczajowym miasta. Chodziło o to, że w związku z likwidacją

walk   gladiatorskich   i   zawodów   gimnastycznych   jedyną
popularną   rozrywką   sportową   pozostały   wyścigi   kwadryg.

Odbywały   się   one   na   ogromnym   torze   wyścigowym   zwanym
hipodromem. Widzowie dzielili się na kilka grup nazywanych od

barw   powozów   (Błękitni,   Zieloni   itd.).   Nieważne   były
indywidualne   zwycięstwa,   liczyła   się   głównie   wygrana

stronnictwa.   Wrogość   między   poszczególnymi   stronnictwami
przewyższała   nawet   wzajemne   animozje   dzisiejszych   kibiców

piłkarskich.   Stronnictwa   hipodromowe   nie   ograniczały   się
jedynie do kibicowania swoim zawodnikom i bijatyk z innymi

kibicami. Wobec władzy absolutnej, sprawowanej przez cesarza,
odgrywały one rolę wyraziciela poglądów ludu stolicy czy wręcz

mechanizmu   nacisku   na   aparat   administracyjny.   Władze
tolerowały   antagonizmy   między   stronnictwami,   a   czasem   je

J

background image

nawet   stymulowały,   uważając,   iż   jest   to   rodzaj   wentyla
bezpieczeństwa.   Niekiedy   można   wręcz   odnieść   wrażenie,   że

stronnictwa   pełniły   funkcję   partii   politycznych   czy   też
zgromadzenia ludowego. W każdym razie władze dbały o dobre

stosunki przynajmniej z jednym z nich, wychodząc z założenia, że
żaden reżim nie utrzyma się bez poparcia ludu.

Po   pięciu   latach   panowania   Justynian   stanął   w   obliczu

poważnego   kryzysu.   Państwo   nawiedziły   w   ostatnich   latach

klęski   żywiołowe,   zmuszając   władze   do   dużych   nakładów
finansowych. Przewlekła wojna z Persją również zubożyła skarb,

co doprowadziło do przerzucenia ogromnej części wydatków na
obywateli. Naturalną koleją rzeczy posunięcie to spotkało się z

niezadowoleniem   podatników.   W   pierwszych   dniach   stycznia
532  r.  w Konstantynopolu doszło  do zaciekłych  bójek między

stronnictwami   Błękitnych   i   Zielonych.   Interweniowały   służby
porządkowe   i   kilku   prowodyrów   skazano   na   karę   śmierci.

Egzekucja miała publiczny charakter i ściągnęła tłumy widzów.
Atmosfera   była   ciężka   i   najwyraźniej   napięcie   udzieliło   się

katowi. Zabijał skazańców nad wyraz nieudolnie, wskutek czego
dwaj   z   nich   (jeden   Błękitny   i   jeden   Zielony)   spadli   z   szafotu

jeszcze   żywi.   Gapie   żądali   darowania   im   życia,   ale   kierujący
egzekucją   urzędnik   nakazał   jej   powtórzenie.   Wówczas   z

pobliskiego klasztoru wybiegło kilku zakonników i pod osłoną
coraz   bardziej   agresywnego   tłumu   przeniosło   skazańców   do

kościoła.  Prefekt  miasta  polecił  otoczyć kościół  strażą,  ale   nie
mógł   zapobiec   demonstracjom   w   stolicy.   W   trzy   dni   później,

podczas   wyścigów   na   hipodromie,   oba   stronnictwa   wznosiły
okrzyki,   domagając   się   łaski   dla   skazańców.   Wieczorem

zaprzestano wzajemnych obelg i zjednoczeni widzowie prosto z
hipodromu   wylegli   na   ulice.   Podeszli   pod   pałac   prefekta,

skandując  wrogie  hasła,  później siłą wdarli się  do  więzienia  i
uwolnili wszystkich aresztantów. Spalono więzienie, podpalono

również bramę pałacu cesarskiego. Potem tłum się rozproszył, a
władze, obawiając się dalszej eskalacji nastrojów, nie odwołały

wyścigów   zaplanowanych   na   następny   dzień.   Kiedy   rano

background image

wznowiono   zawody,   okazało   się,   że   stronnictwa   występują   z
żądaniami politycznymi. Cesarz ugiął się i odwołał najbardziej

znienawidzonych urzędników, wśród nich prefekta miasta. Ale
było już za późno. Rozwydrzony tłum podpalał sklepy i pałace, w

mieście   zapanował   terror.   Rozpoczęto   oblężenie   pałacu
cesarskiego,   a   wierność   niektórych   oddziałów   wojskowych

wyraźnie zaczęła się chwiać. Co więcej, zaczęli się wahać również
senatorowie, asekurując się na dwie strony. Justynian, bojąc się

zamachu wewnątrz pałacu, polecił opuścić go wszystkim osobom
postronnym, w tym także jednemu z siostrzeńców Anastazjusza.

Trzeciego dnia buntu cesarz  postanowił osobiście  pokazać się
tłumowi, licząc na to, że majestat władcy przywróci spokój. Kiedy

jednak   stanął   w   swojej   loży   na   hipodromie,   posypały   się
wyzwiska, a chwilę potem kamienie. Monarcha wycofał się do

pałacu, na hipodromie zaś obwołano nowego cesarza. Został nim
Hypacjusz,   wspomniany   siostrzeniec   Anastazjusza.   Sytuacja

Justyniana   stała   się   wyjątkowo   trudna,   tym   bardziej   że   nie
powiodła   się   próba   porwania   Hypacjusza,   podjęta   przez

najemników   pod   dowództwem   sławnego   Belizariusza.   Nawet
bowiem   gwardia   cesarska   zaczęła   przechodzić   na   stronę

buntowników.   Wówczas   Justynian   polecił   ewakuować   pałac   i
zarządził wyjazd z Konstantynopola. I wtedy okazało się, że w

pałacu   jest   ktoś,   kto   nie   upadł   jeszcze   na   duchu.   Cesarzowa
Teodora,   która   dotychczas   w   milczeniu   przysłuchiwała   się

naradom,   teraz,   słysząc   rozkaz   Justyniana,   wstała   ze   swojego
miejsca i zwróciła się do męża:

„Czy   przystoi,   aby   niewiasta   dawała   mężowi   przykład

odwagi,   czy   nie   przystoi,   nie   pora   tu   rozważać.   W   chwili

ostatecznego   niebezpieczeństwa   trzeba   czynić   to,   co   można
uczynić. Podług mnie ucieczka, nawet jeżeli przywiodłaby nas w

bezpieczne miejsce, nie leży w naszym interesie. Każdy człowiek,
który narodził się po to, aby ujrzeć światłość dnia, musi umrzeć.

Ale żeby ten, kto został cesarzem miał się stać wygnańcem, tego
nie zniosę. Obym nigdy nie zbyła się purpury, którą noszę, obym

nie   dożyła   dnia,   w   którym   przestaną   mnie   nazywać   Cesarską

background image

Wysokością.   Jeżeli   pragniesz   bezpieczeństwa,   panie   mój,   to
sprawa   jest   łatwa.   Jesteśmy   bogaci,   morze   jest   tuż,   a   na   nim

nasze   okręty.   Wszelako   rozważ,   czy   osiągnąwszy
bezpieczeństwo, nie zapragniesz zamienić tego na śmierć. Co do

mnie, to podoba mi się dawne powiedzenie, iż purpura cesarska
jest najwspanialszym całunem”[14].

Wypowiedź   Teodory   poskutkowała   natychmiast.   Była

kurtyzana pokazała cesarzowi i przestraszonym wodzom, jak być

odważnym.   Co   więcej,   mówiąc   o   godności   osobistej,   dała   do
zrozumienia, że ucieczka przed tłumem jest czynem niegodnym

mężczyzny   i   władcy.   Coś   odblokowało   się   w   psychice
przerażonych mężczyzn. Poszli po rozum do głowy i niebawem

sytuacja została opanowana. Na hipodromie pojawili się cesarscy
prowokatorzy,   wzniecając   zamieszki,   a   kiedy   zwolennicy

stronnictw   zaczęli   się   bić,   wtargnęły   między   nich   oddziały
najemników Belizariusza. Doszło do potwornej rzezi: najemnicy

[14] – P r o k o p i u s z , De bello Persico, [za:] R. B r o w n i n g , 

Justynian i Teodora, Warszawa 1977, s. 106.

Teodora z dworem

background image

mordowali   każdego,   kto   był   w   zasięgu   broni.   Gdy   przewaga
przechyliła się na stronę Justyniana, odzyskała lojalność gwardia

cesarska. Jej żołnierze popisali się wyjątkowym okrucieństwem,
nie   przepuszczając   absolutnie   nikomu.   Tego   dnia   zginęło

trzydzieści tysięcy ludzi (!), a hipodrom i jego okolice dosłownie
spływały   krwią.   Najemnicy   Belizariusza   schwytali   niedoszłego

cesarza Hypacjusza i doprowadzili go przed oblicze Justyniana i
Teodory. Uzurpator błagał władcę o litość i może nawet by ją

uzyskał, bo Justynian nie był okrutnikiem, gdyby nie Teodora.
Potrząsnęła głową na znak sprzeciwu i Hypacjusz został ścięty, a

jego ciało wrzucone do morza. Scena ta doskonale ilustruje, jak
bardzo wzrosło znaczenie cesarzowej w czasie buntu. Okazała

przecież hart ducha i odwagę, których zabrakło mężowi i jego
wodzom z Belizariuszem na czele. Prawdopodobnie gdyby nie

ona,   rebelia   zmiotłaby   z   tronu   Justyniana.   Cesarz   nigdy   tego
żonie nie zapomniał i od tej chwili głos Teodory coraz bardziej

się   liczył.   Podczas   buntu   zniszczeniu   uległa   katedra   Mądrości
Bożej,   zbudowana   przez   Konstantyna   Wielkiego.   Justynian

postanowił   na   jej   miejscu   wznieść   nową   świątynię,   jeszcze
okazalszą niż poprzednia. Wspólnie z Teodorą zdecydowali, że

będzie   to   pomnik   ich   panowania   i   zwycięstwa   nad
buntownikami.   W   rezultacie   powstała   jedna   z   najbardziej

znanych   budowli   świata,   kościół   Mądrości   Bożej,   który   pod
nazwą   Hagia   Sophia   przetrwał   do   dziś   jako   najwspanialszy

zabytek   Stambułu.   Nawet   zamieniona   w   meczet   (z   dodanymi
minaretami),   świątynia   ta   pozostała   świadectwem   wielkości

cesarza Justyniana. Paradoksalne: gdyby nie rebelia, która omal
nie zmiotła go z tronu, nie powstałaby jedna z najsłynniejszych

budowli   wszech   czasów.   A   kto   wie,   czy   nie   jedna   z
najpiękniejszych.

Amalasunta, królowa Gotów

ebelia nie spowodowała zmiany w planach cesarskiej pary.
Nadal   ich   głównym   celem   pozostała   restauracja   władzy

R

background image

rzymskiej   na   zachodzie   imperium.   Na   pierwszy   ogień   poszło
królestwo Wandalów w Afryce. Dawni zdobywcy, rozleniwieni

klimatem   i   luksusowym   trybem   życia,   nie   przedstawiali   już
szczególnej   siły.   Na   dodatek   król,   wnuk   Walentyniana   III

(prawnuk Galii Placydii), był zakochany w tradycji rzymskiej i
bardziej   czuł   się   Rzymianinem   niż   Wandalem.   Wprawdzie

niebawem   został   on   zdetronizowany,   ale   mimo   to   państwo
Wandalów nigdy już nie odzyskało swojej prężności i niezwykle

łatwo   uległo   Belizariuszowi   w   533   r.   Tak   więc   Justynian   i
Teodora uczynili pierwszy krok na drodze przywracania władzy

rzymskiej   na   Zachodzie.   Następnym   celem   stała   się   Italia,
kolebka cesarstwa rzymskiego.

Pół wieku wcześniej jeden z wodzów germańskich imieniem

Odoaker usunął z tronu ostatniego cesarza rzymskiego Romulusa

Augustusa.   Insygnia   władzy   cesarskiej   odesłał   do
Konstantynopola   i   rozpoczął   na   Półwyspie   Apenińskim

samodzielne rządy, występując oficjalnie jako namiestnik cesarza
z   Konstantynopola.   W   rzeczywistości   zwierzchnictwo

wschodniorzymskie   miało   charakter   wyłącznie   symboliczny.
Odoaker   bowiem   ani   myślał   respektować   niczyich   poleceń.

Trzeba   przyznać,   że   okazał   się   zręcznym   politykiem   i
administratorem. Rządził Italią przez trzynaście lat i nie były to

najgorsze   lata   dla   jej   mieszkańców.   Utrzymał   rzymski   aparat
administracyjny,  skutecznie   bronił  półwyspu przed   najazdami.

Udało mu się nawet odzyskać z rąk Wandalów Sycylię.

W   489   r.   na   półwysep   wkroczyli   Ostrogoci   pod

przywództwem   Teodoryka   z   rodu   Amalów   i   pokonali   armię
Odoakra; ten z resztą wojsk schronił się w Rawennie. Oblężenie

miasta trwało dwa i pół roku i nie przyniosło rozstrzygającego
rezultatu.   Zniecierpliwiony   Teodoryk   zaproponował   rywalowi

kompromis. Na mocy zawartego porozumienia obaj antagoniści
mieli wspólnie rządzić Italią. Zawarcie układu okazało się jednak

podstępem władcy Ostrogotów. W kilka dni po wkroczeniu do
Rawenny,   w   czasie   uczty,   osobiście   zabił   on   rywala.   Wkrótce

ponownie obwołał się królem. Tym razem przyjął tytuł władcy

background image

Italii. Pokazał w ten sposób, że jego lud zakończył wędrówkę i
Półwysep Apeniński stał się jego ojczyzną. Wzorem Odoakra nie

próbował   dokonywać   rewolucyjnych   zmian.   Zachował   dawny
aparat   administracyjny,   oddając   sprawy   cywilne   w   ręce

autochtonów. Sprawy wojskowe natomiast pozostały wyłącznie
w gestii Gotów. Na całym półwyspie rozmieszczono garnizony

wojskowe w celu utrzymania porządku. Teodoryk nie starał się
stworzyć wspólnego narodu zwycięzców i zwyciężonych. Władzę

nad Ostrogotami sprawował jako król, nad Rzymianami – jako
namiestnik cesarza wschodniorzymskiego. Jeżeli dodamy do tego

podział   religijny   (Ostrogoci   wyznawali   arianizm),   stanie   się
zrozumiałe, że obie społeczności żyły obok siebie.

Teodoryk zapewnił Italii kilkadziesiąt lat spokoju. Nie było

prześladowań religijnych,  garnizony wojskowe strzegły granic.

Wojownicy goccy przejęli posiadłości podwładnych Odoakra, nie
zanotowano   więc   przypadków   wywłaszczeń   i   grabieży.   Nowy

władca   Italii   okazał   się   politykiem   wielkiego   formatu.   Do
posiadanych Italii i Sycylii przyłączył Prowansję i Dalmację. Od

samego   początku   prowadził   ożywioną   politykę   zawierania
aliansów z najpotężniejszymi państwami regionu; przymierze z

państwami Burgundów, Wizygotów i Wandalów przypieczętował
związkami   rodzinnymi.   Wobec   Konstantynopola   trzymał   się

rozsądnej zasady symbolicznych ustępstw, zachowując całkowitą
niezależność od władzy cesarza. W 507 r. Teodoryk skutecznie

interweniował   po   stronie   Wizygotów   w  czasie   ich   konfliktu   z
Frankami. Po śmierci króla Wizygotów objął regencję w imieniu

małoletniego   Amalaryka   (swojego   wnuka).   Dzięki   takiej
działalności   w   ciągu   trzydziestu   lat   panowania   stał   się

hegemonem   basenu   Morza   Śródziemnego.   Polityka   regionu
obracała się wokół dworu w Rawennie, a Teodoryk umiejętnie

korzystał z każdej okazji wzmocnienia swojej pozycji.

Jedyną   chyba   porażką   w   życiu   króla   Ostrogotów  był   brak

męskiego   potomka.   W   tej   sytuacji   Teodoryk   zdecydował   się
mianować   sukcesorką   jedną   z   córek.   Jego   wybór   padł   na

Amalasuntę.   Jako   ulubienica   ojca   i   jego   przypuszczalna

background image

sukcesorką   otrzymała   ona   bardzo   staranne   wykształcenie.
Zgodnie   z   najlepszymi   wzorami   rzymskimi   władała   łaciną   i

greką, znała zasady retoryki, wprowadzono ją w arkana filozofii.
Jej   nauczycielami   byli   Rzymianie,   którzy   przekazali   uczennicy

sympatię   i   szacunek   do   kultury   własnego   narodu.   W   wieku
siedemnastu lat Amalasunta poślubiła Eutaryka z rodu Bałtów,

panującego wśród Wizygotów. Mąż księżniczki został oficjalnie
ogłoszony   następcą   tronu  i   uznany   przez   państwa   ościenne   z

Bizancjum na czele. Zewnętrznym przejawem uznania Eutaryka
za   sukcesora   władcy   Ostrogotów   było   przyznanie   mu   urzędu

konsula   przez   cesarza   Justyna.   Zgodnie   z   tradycją   sięgającą
czasów republiki rzymskiej co roku wybierano dwóch konsulów.

Od kiedy ustanowiono cesarstwo, konsulat stał się funkcją czysto
honorową, ale mimo to niezwykle cenioną. Imionami konsulów

oznaczano lata kalendarzowe i ta miara czasu zachowała się aż
do wprowadzenia kalendarza liczonego od urodzin Chrystusa. Za

panowania   Teodoryka   powołanie   na   stanowisko   konsula   w
Konstantynopolu stanowiło dowód wyjątkowej łaski cesarskiej.

Król   Ostrogotów   wprowadzał   zięcia   w   sprawy   państwa,

powoli   znajdując   w   nim   coraz   większe   oparcie.   Gdy   jednak

wydawało   się,   że   sprawy   dynastyczne   zostały   już
uporządkowane,   przyszedł   niespodziewany   cios.   Po   siedmiu

latach małżeństwa Eutaryk zmarł.

Pozbawiony   wyboru   sędziwy   król   Ostrogotów   ogłosił

następcą   tronu   sześcioletniego   syna   Eutaryka   i   Amalasunty.
Regencję do czasu osiągnięcia przez chłopca pełnoletności miała

sprawować matka dziecka. Teodoryk zdawał sobie sprawę, że
tylko   córka   może   zapewnić   kontynuację   dotychczasowej   linii

politycznej   oraz   zagwarantować   małemu   Atalarykowi
bezpieczeństwo.

Król   zmarł   cztery   lata   później.   Wkrótce   po   jego   śmierci

doszło   do   konfliktu   między   starszyzną   gocką   a   Amalasuntą.

Starożytność,   podobnie   jak   średniowiecze,   niechętnie   widziała
kobiety aktywne w życiu politycznym. W większości wypadków

politycy płci pięknej dbali o zachowanie pozorów. Nawet słynna

background image

Kleopatra   egipska   zawsze   miała   u   swojego   boku   męską
marionetkę.   Amalasunta   była   w   jeszcze   trudniejszej   sytuacji.

Wśród   plemion   germańskich   istniał   silny   etos   mężczyzny-
wojownika,   a   rola   kobiety   ograniczała   się   do   zadań   typowo

domowych.   Do   pierwszego   starcia   doszło   z   powodu   kwestii
wychowania   małego   króla.   Regentka   pragnęła   zapewnić   mu

edukację  zgodną  z  rzymskim  obyczajem,  podobną  do tej,  jaką
sama otrzymała. Protestowali przeciw temu możni goccy, żądając

oddania   Atalaryka   na   wychowanie   wojsku.   W   rzeczywistości
sprawa   wychowania   młodocianego   władcy   stanowiła   tylko

pretekst:   w   istocie   chodziło   o   kierunek   polityki   gockiej,   a
zwłaszcza   o   stosunek   do   Bizancjum.   Amalasunta,   kontynuując

linię   ojca,   prowadziła   politykę   ugodową.   Starszyzna   gocka
sprzeciwiała   się   temu,   żądając   ostrego   kursu   wobec

Konstantynopola.   Regentka   nie   miała   charyzmy   Teodoryka,
ponadto była przecież kobietą.

Obiektywnie   patrząc,   trzeba   przyznać,   że   opozycjoniści

Amalasunty   mieli   sporo   racji.   Regentka   zdecydowanie

przesadzała z uprzejmościami w stosunku do Bizancjum. Kiedy
doszło do wojny między cesarstwem a Wandalami, Amalasunta

udostępniła   flocie   bizantyjskiej   bazy   na   Sycylii.   Pomogła
cesarstwu   zniszczyć   państwo   Wandalów,   tracąc   tym   samym

naturalnego sprzymierzeńca. W ten sposób państwo ostrogockie
zostało   otoczone   od   południa   i   wschodu   przez   posiadłości

bizantyjskie.

W   rok   po   podboju   Afryki   przez   Bizancjum   zmarł   młody

Atalaryk.   Wraz   z   jego   śmiercią   sytuacja   prawna   Amalasunty
uległa   gwałtownemu   pogorszeniu.   Opozycja   zażądała   wyboru

nowego   władcy,   nie   chcąc   zgodzić   się   na   tytuł   królewski   dla
regentki. Przy okazji kolportowano pogłoski, że to Amalasunta

jest winna śmierci młodego króla. Podobno nie interesowała się
w   ogóle   życiem   syna,   koncentrując   się   wyłącznie   na   walce   o

władzę.   Pozbawiony   nadzoru   Atalaryk   prowadził   się
skandalicznie, rujnując własny organizm. Nikt jednak nie zwrócił

uwagi, że młodociany król prawdopodobnie odziedziczył słabe

background image

zdrowie po ojcu. Ponadto klimat Rawenny był bardzo niezdrowy:
stolica leżała wśród bagien w wyjątkowo malarycznej okolicy.

Eutaryk zmarł przypuszczalnie na malarię i jego syn również.
Natomiast   nadużywanie   uciech   stołu   i   łoża   (co   zarzucano

Atalarykowi) stanowiło normalną rozrywkę arystokracji gockiej.

Amalasunta   zaatakowała   pierwsza.   Poleciła   aresztować   i

stracić   trzech   najwybitniejszych   opozycjonistów.   Następnie

Amalasunta (prawdopodobnie)

background image

sprowadziła   do   Rawenny   swojego   kuzyna   Teodahada.   Był   on
synem   króla   Wandalów   Trasamunda   i   siostry   Teodoryka.

Dotychczas   trzymał   się   z   dala   od   polityki,   administrując
spokojnie w swoich dobrach. Interesował się głównie filozofią,

literaturą oraz sporami majątkowymi z sąsiadami. Współcześni
uważali go za dziwaka i sknerę. Amalasuncie jednak wydał się

idealnym   kandydatem   na   współrządcę.   Tak   więc   regentka
poślubiła   kuzyna,   zakładając,   że   będzie   on   tylko   tytularnym

królem,   a  rzeczywista   władza   pozostanie  w  jej  rękach.   W  ten
sposób   pozbawiła   przeciwników   głównego   argumentu

przeciwko sobie. Na tronie ponownie zasiadł król, mężczyzna z
rodu   Amalów.   Jednocześnie   regentka   podjęła   działania

asekuracyjne   na   wypadek   niekorzystnego   rozwoju   wydarzeń.
Część   skarbu  królewskiego   zdeponowała   na   okręcie,   mającym

umożliwić   jej   ewentualną   ucieczkę   do   Konstantynopola.
Skontaktowała się z Justynianem i ten przygotował dla niej pałac

w Dyrrachium na wybrzeżu Adriatyku.

Królowa   nie   doceniła   jednak   Teodahada.   Niedawny   filozof

nagle zasmakował we władzy. Możliwe, że skłoniła go do tego
Teodora,   malując   w   ponurych   barwach   los   króla   w   razie

małżeństwa   Amalasunty   z   Justynianem.   Tak   więc   Teodahad
porozumiał   się   z   opozycją   i   dokonał   zamachu   stanu.   Córka

Teodoryka została pozbawiona władzy i internowana na jednej z
wysp jeziora Bolseno. Amalasunta poprosiła o pomoc Justyniana.

Co więcej, doszło podobno między nimi do wymiany listów na
temat ich planowanego małżeństwa! Analizując sytuację, wcale

nie można tego wykluczyć. Związek Justyniana i Teodory trwał
już kilkanaście lat i największe uniesienia małżonkowie mieli za

sobą. Amalasunta była kobietą piękną i inteligentną, a ponadto
pochodziła z królewskiego rodu i w posagu wniosłaby państwo

Ostrogotów. Oferta z pewnością musiała się wydać Justynianowi
kusząca   —   i   jako   mężczyźnie,   i   jako   politykowi.   Rozwód   z

Teodorą   mógł   uzyskać   w   każdej   chwili,   jako   że   przeszłość
cesarzowej   dawała   po   temu   wystarczającą   liczbę   powodów.

Przypuszczalnie jednak Teodora domyślała się zamiarów męża.

background image

Była   osobą   zbyt   inteligentną   i   spostrzegawczą,   aby   jej   uwagi
uszła korespondencja cesarza z Amalasuntą. Jak się miało później

okazać,   odbiło   się   to   tragicznie   na   losach   córki   Teodoryka.
Teodora   postanowiła   usunąć   Amalasuntę   rękami   Gotów,

kompromitując   ją   w   oczach   poddanych.   Skłoniła   męża,   aby
wysłał do Rawenny poselstwo z żądaniem uwolnienia królowej.

Jednocześnie   poseł   bizantyjski   wziął   Amalasuntę   w   imieniu
cesarza pod swoją opiekę. Nieoficjalnie jednak miał przekazać

władzom gockim informację, że cesarzowa będzie wdzięczna za
zamordowanie   córki   Teodoryka.   Misterna   intryga   Teodory

okazała się wszakże zbyteczna. Kiedy poseł Justyniana przybył
do Italii, królowa już nie żyła. Została uduszona w czasie kąpieli

przez   krewnych   straconych   wcześniej   opozycjonistów.
Amalasunta przegrała ostatecznie walkę o władzę, a Bizancjum

uzyskało wygodny pretekst do interwencji.

Jeszcze w tym samym roku armia bizantyjska wylądowała na

Sycylii. Teodahad zawiódł na całej linii. Pozwolił, aby Belizariusz
bez walki zajął Sycylię i południową Italię. W tej sytuacji możni

goccy   pozbyli   się   nieudacznika.   Teodahada   zdetronizowano,   a
wkrótce   potem   zamordowano.   Nowym   królem   został   Witigis,

który   ze   względów   dynastycznych   poślubił   córkę   Amalasunty
Matasuntę wbrew woli dziewczyny. Mszcząc się na niechcianym

mężu, wnuczka Teodoryka rozpoczęła kolaborację z Bizancjum.
Nie   musiała   się   zresztą   specjalnie   starać,   albowiem   Witigis

okazał   się   kiepskim   wodzem.   Po   czterech   latach   walk
skapitulował i został odesłany do Konstantynopola. Jego poddani

walczyli jednak dalej.  Pod  wodzą kolejnego  władcy, o  imieniu
Totila, toczyli zacięte boje jeszcze przez ponad dwadzieścia lat.

Wreszcie   w   550   r.   zaświtała   nadzieja   na   trwały   pokój.
Głównodowodzącym   w   Italii   mianowano   Germanusa,   kuzyna

Justyniana.   W   zamierzeniach   cesarza   miał   on   w   przyszłości
zostać władcą odbudowanego cesarstwa zachodniorzymskiego.

Wkrótce po przybyciu do Italii poślubił Matasuntę. Wydawać się
mogło, że zapanuje wreszcie zgoda między Gotami i Bizancjum.

Niestety, Germanus rychło zmarł, a wojna rozgorzała na nowo. W

background image

trzy   lata   później rozegrał  się   końcowy  akt   dramatu  dzielnego
narodu. Otoczony u podnóża Wezuwiusza ostatni oddział liniowy

Ostrogotów ruszył do walki z przeważającymi siłami wroga. Do
boju   stanęli   wszyscy   wojownicy,   a   król   Teja   walczył   w

pierwszym  szeregu.   Mimo   znacznej   dysproporcji   sił   Germanie
bili się do utraty życia. Padli niemal co do jednego, a wraz z nimi

ich   władca.   W   561   r.   poddała   się   Werona,   ostatnia   twierdza
gocka   na   półwyspie.   Niedobitki   dumnego   plemienia   uzyskały

zgodę na opuszczenie Italii z bronią w ręku. W ćwierć wieku po
śmierci Amalasunty Ostrogoci na zawsze zniknęli z kart historii.

W   tym   czasie   Teodora   już   nie   żyła.   Wielka   władczyni   nie

doczekała   ostatecznego   triumfu   oręża   bizantyjskiego   w   Italii.

Teodora (prawdopodobnie)

background image

Zmarła  w 548  r.  na  skutek  choroby nowotworowej.  Justynian
miał więc czas, aby się przygotować do ciosu. Nie wiemy, czy

przejawiał   jakieś   oznaki  żalu,   zresztą   był   człowiekiem  bardzo
powściągliwym w okazywaniu uczuć. Zachowała się natomiast

informacja, że w kilka lat po śmierci żony, wracając z wyprawy
wojennej, zatrzymał swój orszak przed kościołem, w którym była

pochowana.   Samotnie   wszedł   do   świątyni   i   spędził   u   grobu
cesarzowej dłuższy czas.  Nie  ożenił  się  po  raz  drugi i nic  nie

wiadomo o jakichkolwiek konkubinach władcy.

Justynian   przeżył   żonę   o   osiemnaście   lat.   Kiedy   umierał,

wydawało   się,   że   państwo   rzymskie   wróciło   do   dawnej
świetności. Konstantynopol panował nad niemal całym dawnym

terytorium cesarstwa. Tylko Galia, północna Hiszpania i Brytania
pozostawały   niezależne.   Niestety,   w   kilka   lat   po   śmierci

Justyniana   do   Italii   wtargnęli   Longobardowie,   niszcząc   niemal
zupełnie   to,   co   osiągnięto   w   wyniku   wieloletniej   wojny.   W

kilkadziesiąt   lat   później   Półwysep   Bałkański   zalały   plemiona
Słowian, a na południu Mahomet rozpoczął konsolidację Arabów.

W   półtora   wieku   po   zgonie   Justyniana   cesarstwo   zostało
ograniczone   do   terytorium   Azji   Mniejszej   i   ciężko   walczyło   o

przetrwanie. Ale to już zupełnie inna historia...

background image

Źródła
A m m i a n   M a r c e l i n u s ,  Rerum Gestarum, Lipsk 1978.
A p p i a n   z   A l e k s a n d r i i ,  Historia rzymska, Warszawa 1957.
C e z a r ,  O wojnie domowej, Warszawa 1951.
C y c e r o n ,  Filipiki, Paryż-Poznań 1870-1879.
C y c e r o n ,  Listy do Attyka, „Meander” 1973, nr 28.
D i o d o r   S y c y l i j s k i ,  Biblioteka historyczna, Londyn 1967.
H e r o d o t , Dzieje, Warszawa 1954.
Historycy cesarstwa rzymskiego, Warszawa 1966.
H o m e r ,  Iliada, Warszawa 1981.
H o m e r, Odyseja, Warszawa 1953.
J u s t y n ,  Epistome Historarum Philippiarum, „Meander” 1976, nr 31.
J o r d a n e s ,  Getika, Lublin 1984.
L i w i u s z, Dzieje od założenia miasta, Wrocław 1968-1982.
O w i d i u s z ,  Sztuka kochania, Warszawa 1957.
P a u z a n i a s z ,  Wędrówki po Helladzie, Wrocław 1968.
P l u t a r c h , Moralia, Wrocław 1954.
P l u t a r c h , Żywoty sławnych mężów, Warszawa 1977.
P o l i b i u s z, Dzieje, Wrocław 1957-1962.
P r o k o p i u s z   z   C e z a r e i ,  Historia sekretna. Warszawa 1969.
P r o k o p i u s z   z   C e z a r e i ,  Wojna s Gotami, Moskwa 1950.
S o k r a t e s   S c h o l a t y k ,  Historia Kościoła, Warszawa 1986.
S o z o m e n o s .  Historia kościelna, Warszawa 1980.
S w e t o n i u s z, Żywoty sławnych mężów, Wrocław 1972.
T a c y t ,  Dzieje, Warszawa 1957.
T a c y t ,  Roczniki, Warszawa 1957.
T u k i d y d e s ,  Wojna peloponeska, Warszawa 1957.

W

YBRANA

 

BIBLIOGRAFIA

background image

W e r g i l i u s z, Eneida, Warszawa 1987.
Opracowania
A u r e t   R . ,  Kaligula, Warszawa 1990.
B r o w n i n g  R., Justynian i Teodora, Warszawa 1977.
C a r y   M . ,   H a y e s - S c u l l a r d   H . ,   Dzieje   Rzymu,  Warszawa
1992.
C i e c h a n o w i c z  J., Cień Minotaura, Warszawa 1996.
C i e c h a n o w i c z  J., Rzym. Ludzie i budowle, Warszawa 1989.
D o n i m i r s k i A., Niezwykłe kobiety, Kraków 1995.
D o r r z a p f  R., Eros, małżeństwo, Lucyper w pludrach, Gdynia 1997.
E t i e n n e  R., Życie codzienne w Pompejach, Warszawa 1966.
F l a c e l i e r e   R.,  Życie   codzienne   w   Grecji   za   czasów   Peryklesa,
Warszawa 1989.
G i b b o n  E., Zmierzch cesarstwa rzymskiego, Warszawa 1995.
G r a n t  M., Dwunastu Cezarów, Warszawa 1997.
G r a n t  M„ Mity rzymskie, Warszawa 1978.
G r a v e s  P„ Mity greckie, Warszawa 1974.
G r i m a l P., Miłość w Rzymie, Warszawa 1990.
G r i m a l  P., Seneka, Warszawa 1994.
H a m m o n d   N .   G. L., Dzieje Grecji, Warszawa 1977.
J a c z y n o w s k a  M., Historia starożytnego Rzymu, Warszawa 1974.
K o t u l a T., Afryka Północna w starożytności, Warszawa 1972.
K o t u l a T., Septymiusz Sewer, Wrocław 1986.
K r a w c z u k  A., Cesarz August, Wrocław 1973.
K r a w c z u k  A., Gajusz Juliusz Cezar, Wrocław 1972.
K r a w c z u k  A., Kleopatra, Wrocław 1972.
K r a w c z u k  A., Neron, Warszawa 1974.
K r a w c z u k  A., Perykles i Aspazja, Warszawa 1995.
K r a w c z u k  A., Ród Argeadów, Kraków 1982.
K r a w c z u k  A., Rzymianki, Warszawa 1992.
K r a w c z u k  A., Sprawa Alkibiadesa, Warszawa 1995.
K r a w c z u k  A.. Upadek Rzymu, Wrocław 1978.

background image

K r a w c z u k  A., Wojna trojańska. Warszawa 1995.
K u m a n i e c k i  K., Cyceron i jego współcześni. Warszawa 1989.
L e v e q u e   P ., Świat grecki, Warszawa 1973.
S t r z e l c z y k  J., Goci. Rzeczywistość i fantazja. Warszawa 1984.
S t r z e l c z y k   J.,  Wandalowie  i   ich  afrykańskie  państwo,  Warszawa
1994.
Ś w i d e r k ó w n a A., Hellada królów, Warszawa 1967.
Ś w i d e r k ó w n a   A.,  Hellenika.   Wizerunek   epoki  od   Aleksandra  do
Augusta,
 Warszawa 1974.
Ś w i d e r k ó w n a  A., Siedem Kleopatr, Warszawa 1978.
T a r n  W., Cywilizacja hellenistyczna, Warszawa 1957.
W a l t e r  G., Cezar, Warszawa 1983.
W i n n i c z u k L.. Ludzie, zwyczaje i obyczaje starożytnej Grecji i Rzymu,
Warszawa 1977.
W i p s z y c k a   E . ,   Kościół   w   świecie   późnego   antyku,  Warszawa
1992.
W i p s z y c k a   E . ,   B r a v o   B . ,   Historia   starożytnych   Greków,
Warszawa 1992.
W o l s k i  J., Historia starożytności, Warszawa 1971.
Z i e n t a r a  B., Świt narodów europejskich, Warszawa 1985.


Document Outline