background image

ISAAC ASIMOV

KONIEC WIECZNO CI

Przek ad – Adam Kaska

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

1. TECHNIK

Andrew Harlan wszed  do kot a.  ciany kot a by y doskonale okr

e i przylega y

dok adnie do pionowego szybu, sporz dzonego z rzadko rozmieszczonych pr tów, które sto

osiemdziesi t centymetrów nad g ow  Harlana przekszta ca y si  w migotliw , niewyra

mgie

. W czy  zespó  sterowania i poruszy  lekko chodz cy starter.

Kocio  ani drgn .

Harlan bynajmniej nie spodziewa  si  ruchu ani w gór , ani w dó , w prawo czy w

lewo, naprzód czy w ty . Jednak odst py mi dzy pr tami stopnia y w szaraw  czer , która

by a twarda w dotyku, jakkolwiek niematerialna. Przy tym czu  lekki niepokój w 

dku i

nieznaczny (psychosomatyczny?) zawrót g owy, wskazuj cy,  e wszystko, co kocio  zawiera,

cznie z samym Harlanem, p dzi przez Wieczno .

Wszed  do kot a w 575 Stuleciu - bazowym stuleciu operacji, przydzielonym mu dwa

lata wcze niej. Wiek 575 by  najodleglejszy ze wszystkich, do których podró owa . A teraz

przemieszcza  si  ku 2456 Stuleciu.

Normalnie czu by si  nieco zagubiony w tej sytuacji. Jego ojczyste stulecie le

o w

odleg ej przesz

ci - mówi c dok adnie by  to wiek 95. Wiek 95 surowo ograniczaj cy

ycie energii atomowej, do  sielankowy, lubuj cy si  w naturalnym drzewie jako materiale

konstrukcyjnym, nastawiony na eksport pewnych gatunków destylowanych napojów do

wszystkich niemal epok i import nasienia koniczyny. Jakkolwiek Harlan nie by  w 95 wieku

od czasu, gdy przeszed  specjalne przeszkolenie i jako pi tnastoletni ch opiec zosta

Nowicjuszem, to jednak zawsze czu  si  nieco zagubiony, gdy oddala  si  od „domu". Wiek

2456 b dzie okr

ym dwustu czterdziestym tysi cleciem od narodzin Harlana, a jest to szmat

czasu, nawet dla zahartowanego Wieczno ciowca.

W normalnych okoliczno ciach wszystko by tak wygl da o.

Lecz teraz Harlan by  w zbyt kiepskim nastroju, by my le  o czymkolwiek, poza tym,

e dokumenty ci

 mu w kieszeni, a ca y plan dzia ania ci ko le y na sercu. By  nieco

przestraszony, troch  podniecony i zmieszany.

Jego r ce odruchowo zatrzyma y kocio  na w

ciwym przystanku we w

ciwym

stuleciu.

Dziwne,  e Technik móg  czu  si  podniecony czy zdenerwowany czymkolwiek. Co

to kiedy  mówi  Edukator Yarrow?

„Technik musi by  przede wszystkim beznami tny. Zmiana Rzeczywisto ci, jakiej

dokonuje, mo e wp ywa  na  ycie nawet pi dziesi ciu miliardów ludzi. Dla miliona czy

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

wi cej spo ród nich efekty b

 tak drastyczne,  e trzeba ich uwa

 za ca kowicie nowe

jednostki. W tych warunkach emocjonalne podej cie do sprawy stanowi powa

przeszkod ".

Harlan gwa townym potrz ni ciem g owy wyrzuci  ze swego umys u wspomnienie

suchego g osu nauczyciela. W tamtych czasach nawet sobie nie wyobra

,  e zostanie

nie Technikiem. Ale emocje zacz  prze ywa  mimo wszystko. Nie z racji pi dziesi ciu

miliardów ludzi. Kto w Czasie troszczy si  o pi dziesi t miliardów ludzi? Chodzi tylko o

jednego. O jedn  osob .

wiadomi  sobie,  e kocio  stoi, w króciutkiej przerwie, dla zebrania my li, wprawi

si  w ten ch odny, rzeczowy nastrój, jaki musi cechowa  Technika. Potem wysiad . Kocio ,

który opu ci , nie by  oczywi cie tym samym, do którego wsiad  - w tym sensie,  e nie sk ada

si  z tych samych atomów. Nie troszczy  si  o to bardziej ni  inni Wieczno ciowcy. Tylko

Nowicjusze i nowi przybysze do Wieczno ci interesowali si  bardziej mistyk  podró y w

Czasie ni  samym jej faktem.

Znowu zrobi  krótk  przerw  przy niesko czenie cienkiej kurtynie z Nie-Przestrzeni i

Nie-Czasu, która z jednej strony oddziela a go od Wieczno ci, a z drugiej - od zwyk ego

Czasu.Znalaz  si  w ca kiem dla siebie nowej sekcji Wieczno ci. Oczywi cie cokolwiek z

grubsza o niej wiedzia , przejrzawszy odpowiedni rozdzia  Podr cznika Czasu. Jednak nie

mog o to zast pi  osobistych odwiedzin, wi c przygotowa  si  na pocz tkowy szok adaptacji.

Odpowiednio nastawi  zespó  sterowania (prosta sprawa przy wkraczaniu do

Wieczno ci, natomiast bardzo skomplikowana w przej  ciu do Czasu, lecz ten typ podró y

zdarza  si  rzadziej). Przekroczy  kurtyn  i przymru

 oczy od blasku. Odruchowo podniós

, by je os oni .

Naprzeciw niego sta  tylko jeden cz owiek. Z pocz tku Harlan widzia  go bardzo

niewyra nie.

Cz owiek odezwa  si :

-  Jestem Socjolog. Kantor Voy. Pan jest pewnie Technikiem Marianem?

Harlan skin  g ow  i powiedzia :

-  Ojcze Czasie! Czy t  iluminacj  mo na troch  przygasi ? Voy obejrza  si , a potem

powiedzia  wyrozumiale:

-  My li pan o emulsjach cz steczkowych?

-    Oczywi cie  -  odpar   Harlan.  -  Podr cznik  wspomina   o  nich,  ale  nie  mówi   o  tak

szale czych refleksach  wietlnych.

Harlan uwa

 swe oburzenie za do  uzasadnione. 2456 Stulecie orientowa o si  na

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

materi , podobnie jak wi kszo  stuleci, wi c od samego pocz tku mia  prawo oczekiwa ,  e

wszystko b dzie do  podobne. Nie spodziewa  si  tu straszliwego chaosu (straszliwego dla

kogo , kto urodzi  si  w epoce zorientowanej na materi ) wirów energii trzechsetnych stuleci

ani dynamiki pola sze setnych wieków. W wieku 2456 dla wygody przeci tnego

Wieczno ciowca materii u ywano do wszystkiego - od  cian do gwo dzi tapicerskich.

Nawiasem mówi c, jest materia i materia. Obywatel zorientowanego na energi

stulecia mo e sobie tego nie u wiadamia . Dla niego wszelka materia mo e wygl da  jak

drobne odmiany czego  grubego, ci kiego, barbarzy skiego. Jednak nastawiony na materi

Harlan rozró nia  drzewo, metale (ci kie i lekkie), plastik, krzem, wapno, skór  i tak dalej.

Lecz materia sk adaj ca si  wy cznie z luster!

To by o pierwsze wra enie z 2456 Stulecia. Ka da powierzchnia odbija a  wiat o i

yszcza a. Wsz dzie by a iluzja absolutnej g adko ci: efekt emulsji cz steczkowej. W tych

nie ko cz cych si  odbiciach samego Harlana i Socjologa Voya, wszystkiego, co tylko móg

zobaczy  w u amkach i ca

ciach, pod wszystkimi k tami, by  chaos. Jaskrawy chaos,

wywo uj cy obrzydzenie.

-  Bardzo mi przykro - powiedzia  Voy. - To obyczaj Stulecia, a odpowiednia sekcja

uwa a,  e nale y przyjmowa  miejscowe obyczaje, je li s  praktyczne. Przyzwyczai si  pan

do tego po pewnym czasie.

Voy ruszy  gwa townie po stopach innego Voya, odwróconego g ow  w dó  pod

posadzk , który wraz z nim podszed  do sto u. Przesun  do punktu zerowego cienk  jak w os

wskazówk  na spiralnej skali.

Odbicia znik y, jaskrawe  wiat o zblad o. Harlan poczu , jakjego  wiat si  zestala.

- Prosz  teraz za mn  - rzek  Voy.

Harlan poszed  za nim przez puste korytarze, które przed paroma chwilami musia y

jarzy  si  orgi  sztucznego  wiat a i refleksów, po pochylni i przez przedpokój do gabinetu.

Na tej krótkiej drodze nie spotkali nikogo. Harlan tak by  do tego przyzwyczajony,  e

z pewno ci  zaskoczy oby go i niemal wywo

o wstrz s, gdyby ujrza  oddalaj

 si  szybko

posta  ludzk . Bez w tpienia rozesz y si  ju  wie ci,  e przybywa Technik. Nawet Voy

trzyma  si  na dystans, a gdy przypadkowo d

 Harlana otar a si  o jego r kaw, Socjolog

drgn  i cofn  si .

Harlana nieco zaskoczy a odrobina goryczy, jakiej przy tym wszystkim doznawa .

My la ,  e muszla, która wyros a wokó  jego duszy, jest grubsza, bardziej nieprzenikliwa.

Je li si  myli , je li ten pancerz sta  si  cie szy, przyczyna mog a by  tylko jedna:

Noys!

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Socjolog Kantor Voy pochyli  si  ku Technikowi niby w do  przyjacielski sposób,

lecz Harlan zauwa

,  e siedz  po przeciwnych ko cach pod

nej osi do  du ego sto u.

Voy powiedzia :

-  Ciesz  si ,  e tak s ynny Technik interesuje si  naszym drobnym problemem.

-  Tak - odpar  Harlan z ch odn  oboj tno ci , jakiej ludzie po nim oczekiwali. - Ten

problem ma swoje interesuj ce aspekty. (Czy by  do  oboj tny? Z pewno ci jego prawdziwe

motywy musz  by  widoczne, a wina ujawnia si  w kropelkach potu na czole).

Wydoby  z wewn trznej kieszeni arkusik folii z sumarycznym projektem Zmiany

Rzeczywisto ci. By a to ta sama kopia, któr  miesi c wcze niej wys ano do Rady

Wszechczasów. Dzi ki swym kontaktom ze Starszym Kalkulatorem Twissellem (samym

Twissellem!) Harlan nie mia  wiele k opotu z uzyskaniem tego egzemplarza.

Przed rozwini ciem rolki upu ci  j  na powierzchni  sto u, gdzie zosta a zatrzymana

przez s abe pole paramagnetyczne, i zamy li  si  na chwil .

Pokrywaj ca stó  emulsja cz steczkowa by a przygaszona, ale nie ciemna. Ruch

asnej r ki przyci gn  na chwil  jego wzrok, odbicie twarzy zdawa o si  patrze  na niego

ponuro z blatu sto u. Mia  trzydzie ci dwa lata, lecz wygl da  starzej. Wiedzia  o tym. Mo e

to w

nie jego d uga twarz i czarne brwi nad czarnymi oczyma powodowa y po cz ci,  e

mia  ów marsowy wygl d i ch odne nieruchome spojrzenie, typowe dla karykaturalnego

obrazu Technika w wyobra eniach Wieczno ciowców. A mo e powodowa  to fakt,  e Harlan

stale pami ta  o tym, i  jest Technikiem.

Rozpostar  foli  na stole i wróci  do sprawy.

-  Nie jestem Socjologiem - rzek . Voy u miechn  si .

-  To brzmi wspaniale. Gdy kto  zaczyna mówi  o braku kompetencji w danej

dziedzinie, zazwyczaj zaraz potem wyst puje z jak  stanowcz  opini .

-  Nie - powiedzia  Harlan. - To nie opinia. Tylko pro ba. Chcia bym,  eby pan rzuci

okiem na to podsumowanie i sprawdzi , czy gdzie  tu nie ma drobnej pomy ki.

Voy natychmiast spowa nia .

-  Mam nadziej ,  e nie - powiedzia .

Harlan trzyma  jedn  r

 na oparciu fotela, drug  na kolanach. Musia  uwa

,  eby

nie b bni  palcami. Ani nie zagryza  ust. Nie móg  w  adnym wypadku wyjawia  swych

uczu .

Od czasu gdy ca a orientacja jego  ycia si  zmieni a, studiowa  konspekty

projektowanych Zmian Rzeczywisto ci, które nap ywa y poprzez pracuj cy na wysokich

obrotach m yn administracyjny do Rady Wszechczasów. Jako przyboczny Technik Starszego

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Kalkulatora Twissella potrafi  to zorganizowa , lekko tylko naginaj c zasady zawodowej

etyki. Szczególnie  e Twissell coraz wi cej uwagi po wi ca  swemu gigantycznemu

przedsi wzi ciu. (Harlan gor czkowa  si . Teraz wiedzia  co  nieco  o naturze tego

przedsi wzi cia).

Nie mia  pewno ci,  e we w

ciwym czasie znajdzie to, czego szuka . Gdy pierwszy

raz rzuci  okiem na projekt Zmiany Rzeczywisto ci 2456-2781, numer seryjny V-5, by

prawie przekonany,  e pragnienia zm ci y mu umys . Przez ca y dzie  sprawdza  równania i

zwi zki w przygniataj cej niepewno ci, zmieszanej ze wzrastaj cym podnieceniem i gorzk

satysfakcj ,  e nauczy  si  przynajmniej podstaw psychomatematyki.

Teraz Voy przegl da  te same perforowane wzory na pó  zdumionym, na pó

gniewnym wzrokiem.

Powiedzia :

-  Wydaje mi si , powiadam: wydaje mi si ,  e wszystko jest w najlepszym porz dku.

Harlan powiedzia :

-  Polecam panu szczególnie spraw  charakterystyki okresu narzecze stwa w bie cej

Rzeczywisto ci tego  stulecia. To nale y do socjologii i za to chyba pan odpowiada. Dlatego

te  chcia em si  spotka  raczej z panem ni  z kimkolwiek innym.

Voy zmarszczy  czo o. Nadal by  grzeczny, lecz ch odny. Powiedzia :

-  Obserwatorzy przydzieleni do naszej sekcji s  wysoce kompetentni. Mam absolutn

pewno ,  e ci, których wyznaczono do tego projektu, dostarczyli dok adnych danych. Ma

pan powody s dzi ,  e by o inaczej?

-  Bynajmniej, Socjologu. Przyjmuj  ich materia y. Kwestionuj  natomiast

opracowanie materia ów. Czy nie mo na znale  alternatywnego rozga zienia w tym

punkcie, je li we mie si  w

ciwie pod rozwag  dane o narzeczonych?

Voy spojrza , a potem odetchn  z ulg .

-  Oczywi cie, Techniku, oczywi cie, lecz to rozga zienie przekszta ca si  w

to samo . To p tla ma ych rozmiarów bez  adnych  wiadcze  z którejkolwiek strony. S dz ,

e wybaczy mi pan ten malowniczy j zyk zamiast precyzyjnych wyra

 matematycznych.

-  Lubi  go - powiedzia  Harlan sucho. - Nie jestem bardziej Kalkulatorem ni

Socjologiem.

-  Doskonale. Alternatywne rozga zienie, o którym pan mówi, albo rozwidlenie drogi,

jak by my powiedzieli, jest nieznaczne. Oba ramiona si

cz  i powstaje znowu jedna droga.

Nie ma nawet potrzeby o tym wspomina  w naszych zaleceniach.

-  Skoro pan tak twierdzi, to przyjmuj ,  e pan ma racj . Jednak nadal pozostaje

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

kwestia MPZ.

Socjolog j kn  przy tych inicja ach, ale Harlan spodziewa  si  tego. MPZ - Minimum

Potrzebnych Zmian. Tutaj Technik by  mistrzem. Socjolog móg  si  uwa

 za niedost pnego

dla krytyki ni szych istot we wszystkim, co dotyczy o matematycznej analizy niesko czenie

mo liwych Rzeczywisto ci w Czasie, ale w sprawach MPZ Technik sta  wy ej.

Mechaniczne komputowanie nie wystarczy. Najwi kszy komputaplex, jaki

kiedykolwiek zbudowano, obs ugiwany przez najm drzejszego i najbardziej do wiadczonego

Starszego Kalkulatora, potrafi najwy ej wskaza  granice, w których mo na ustali  MPZ.

Dopiero Technik, przegl daj c dane, wybiera  okre lony punkt w tym zakresie. Dobry

Technik rzadko si  myli , Technik wybitny nie myli  si  nigdy.

Harlan nie myli  si  nigdy.

-  Tymczasem zalecane przez wasz  sekcj  MPZ - odezwa  si  Harlan - (mówi

ch odno, oboj tnie, precyzyjnie wymawiaj c zg oski standardowego j zyka

mi dzyczasowego) -  czy si  ze spowodowaniem wypadku w przestrzeni kosmicznej i

gwa town , okrutn

mierci  dziesi ciu czy wi cej ludzi.

-  Nieuniknione - powiedzia  Voy wzruszaj c ramionami.

-  Ze swej strony - odpar  Harlan - uwa am,  e MPZ mo na zredukowa  do zwyk ego

przeniesienia zasobnika z jednej pó ki na drug . Prosz ! - Wskaza  palcem, podkre laj c

wypiel gnowanym paznokciem malutki znaczek obok kolumny perforacji.

Voy w milczeniu rozmy la  nad wzorami. Harlan powiedzia :

-  Czy to nie zmienia sytuacji pa skiego nieprzewidzianego rozwidlenia? Czy nie

zmienia wide ek mniejszego prawdopodobie stwa niemal w pewno  i nie prowadzi do...

-  Do MPO - szepn  Voy.

-  W

nie, do Maksymalnie Po danej Odpowiedzi - rzek  Harlan.

Voy podniós  g ow , na jego ciemnej twarzy malowa a si  walka mi dzy strachem a

gniewem. Harlan mimowolnie zauwa

,  e mi dzy dwoma du ymi górnymi siekaczami tego

cz owieka jest szpara, co nadawa o mu króliczy wygl d, dziwnie k óc cy si  z t umion

energi  j ego s ów.

-  Wi c b

 przes uchany przez Rad  Wszechczasów? - zapyta  Voy.

-  Nie s dz . O ile si  orientuj , Rada Wszechczasów nie wie o tym. W ka dym razie

projekt Zmiany Rzeczywisto ci przekazano mi bez komentarzy. - Nie wyja ni  s owa

„przekazano", ale Voy nie zada

adnego pytania.

-  Wi c to pan wykry  t  pomy

?

-  Ja.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  I nie z

 pan raportu Radzie Wszechczasów?

-  Nie z

em.

Najpierw ulga, a potem st

enie rysów twarzy.

-  Dlaczego nie?

-  Ma o kto potrafi by unikn  tej omy ki. Wydawa o mi si ,  e mog  j  naprawi ,

zanim stanie si  szkoda. Zrobi em to. Po co ci gn  spraw  dalej?

-  No có ... dzi kuj . Techniku. Post pi  pan jak przyjaciel. Omy ka sekcyjna, która,

jak pan sam stwierdzi , praktycznie by a nie do unikni cia, bardzo nieprzyjemnie wygl da aby

w raporcie. -Zrobi  krótk  przerw  i ci gn  dalej: - Oczywi cie, w obliczu zmian w

osobowo ci, jakie zostan  wprowadzone przez t  Zmian ,  mier  paru ludzi na wst pie nie

ma wi kszego znaczenia.

Harlan my la  oboj tnie: nie wygl da na to,  eby by  szczególnie wdzi czny.

Prawdopodobnie jest z y. Gdy przestanie my le , b dzie jeszcze bardziej z y,  e Technik

uchroni  go przed nagan  s

bow . Gdybym by  Socjologiem, u ciska by mi r

, ale

Technikowi... Z zimn  krwi  potrafi skaza  dziesi ciu ludzi na  mier , lecz nie dotknie

Technika.

A poniewa  czekanie, a  gniew Voya wzro nie, by oby fatalne, Harlan oznajmi  bez

zw oki:

-  My

,  e pana wdzi czno  si ga tak daleko, i  pa ska sekcja wykona dla mnie

pewn  ma  robótk .

-  Robótk ?

-  Problem Biografii. Mam przy sobie odpowiednie informacje. Mam równie  dane

dotycz ce proponowanej Zmiany Rzeczywisto ci w 482. Chcia bym zna  wp yw tej zmiany

na prawdopodobn  przysz

 pewnej osoby.

-  Chyba niezupe nie pana rozumiem - powiedzia  z wolna Socjolog. - Z pewno ci  ma

pan przecie  mo no  za atwienia tego w swojej sekcji?

-  Mam. Jestem jednak zaanga owany w prywatne badania, których jeszcze nie

chcia bym wykazywa  w raportach. By oby trudno wykona  to w mojej sekcji bez... - Gestem

wyrazi  konkluzj  nie doko czonego zdania.

Voy powiedzia :

-  Wi c nie chce pan robi  tego oficjalnie?

-  Chc ,  eby to zosta o zrobione poufnie. Pragn  poufnej odpowiedzi.

-  Hm... to jest wbrew przepisom. Nie mog  si  na to zgodzi . Harlan zmarszczy

czo o.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Chyba nie bardziej wbrew przepisom ni  moja rezygnacja z zameldowania Radzie

Wszechczasów o pa skiej omy ce. Przeciwko temu nie zg osi  pan zastrze

. Je li mamy

post powa

ci le oficjalnie w jednej sprawie, musimy by  równie  oficjalni w drugiej.

dz ,  e pan mnie rozumie?

Wystarczy o spojrze  na twarz Voya. Socjolog wyci gn  r

:

-  Czy mog  zobaczy  dokumenty?

Harlan poczu  pewn  ulg . G ówna przeszkoda zosta a pokonana. Patrzy  w napi ciu,

jak Voy pochyla g ow  nad arkuszami. Tylko raz Socjolog si  odezwa :

-  Och, Czasie, to jest ma a Zmiana Rzeczywisto ci. Harlan wykorzysta  okazj  i

zacz  improwizowa :

-  Tak jest. Chyba bardzo ma a. O to toczy si  ca y spór. To Zmiana poni ej krytycznej

ró nicy, wi c wybra em pewn  jednostk  na prób . Oczywi cie by oby niedyplomatycznie

wykorzystywa

rodki naszej sekcji, póki nie uzyskam pewno ci,  e mam racj .

Voy nie odpowiada  i Harlan urwa . Nie by o sensu przeci ga  tego dalej. Voy wsta .

-  Dam to jednemu z naszych Biografistów. Spraw  utrzymamy w tajemnicy. Rozumie

pan chyba,  e nie mo na tego uwa

 za precedens.

-  Oczywi cie,  e nie.

-  I je li nie ma pan nic przeciwko temu, ch tnie poszed bym popatrze , jak si

dokonuje Zmiana Rzeczywisto ci. Mam nadziej ,  e zrobi pan nam ten zaszczyt i

przeprowadzi MPZ osobi cie.

Harlan skin  g ow .

-  Przyjmuj  ca kowit  odpowiedzialno .

Kiedy weszli do sali obserwacyjnej, dzia

y tam dwa ekrany. In ynierowie

ze rodkowali je ju  wedle dok adnych koordynat w Przestrzeni i Czasie, a potem wyszli.

Harlan i Voy byli sami w b yszcz cej sali. (Urz dzenia z emulsji cz steczkowych by y

widoczne i nawet troch  wi cej ni  widoczne, lecz Harlan patrzy  na ekrany).

Oba obrazy tkwi y nieruchomo. Wygl da y na fotografie, poniewa  przedstawia y

matematyczne momenty Czasu.

Jeden obraz by  w ostrych, naturalnych barwach i ukazywa  jakie  maszyny; Harlan

wiedzia ,  e jest to maszynownia do wiadczalnego statku kosmicznego. Zamyka y si  w

nie

drzwi i w szczelinie tkwi  po yskuj cy but z czerwonego, na pó  przezroczystego materia u.

Ale nie porusza  si . Nic si  nie porusza o. Gdyby obraz by  na tyle ostry,  e by oby na nim

wida  drobiny py u w powietrzu, one te  by yby nieruchome.

Voy powiedzia :

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Przez dwie godziny i trzydzie ci sze  minut od obserwowanego momentu ta

maszynownia pozostanie pusta. To znaczy - w bie

cej Rzeczywisto ci.

-  Wiem - mrukn  Harlan. Wk ada  r kawiczki i utrwala  sobie w pami ci po

enie

na pó ce zasobnika o decyduj cym znaczeniu, mierz c kroki do niego, wybieraj c najlepsze

miejsce, w które nale

o go przenie . Pospiesznie rzuci  okiem na drugi ekran.

Podczas gdy maszynownia znajduj ca si  w polu okre lonym jako „tera niejszo " -

w odniesieniu do tej sekcji Wieczno ci, w jakiej si  znajdowali - by a jasna i w naturalnych

kolorach, to drugi obraz, pó niejszy o jakie  dwadzie cia pi  Stuleci, mia  b kitn  po wiat ,

tak  jak widoki z „przysz

ci".

To by  port kosmiczny. Intensywnie niebieskie niebo, niebieskawo zabarwione

budynki z surowego metalu na niebieskozielonym gruncie. Niebieski cylinder dziwnego

kszta tu o wybrzuszonym dnie sta  na pierwszym planie. Dwa podobne znajdowa y si  w

bi. Wszystkie trzy wznosi y swe rozdwojone dzioby do góry, a rozci cia si ga y g boko w

kad ub statku.

-  Bardzo dziwaczne - powiedzia  zamy lony Harlan.

-  Elektrograwitacyjne - odpar  Voy. - Tylko 2481 Stulecie ma elektrograwitacyjne

pojazdy kosmiczne. Bez dysz, bez silników j drowych. Konstrukcja, która daje du e

prze ycia estetyczne. Wielka szkoda,  e musieli my to podda  Zmianie. Wielka szkoda. -

Utkwi  oczy w Marianie z widoczn  dezaprobat .

Harlan zacisn  wargi. Wyra na dezaprobata! Czemu nie? Przecie  jest Technikiem.

Tak to jest: by  kiedy  pewien Obserwator, który stwierdzi  zjawisko narkomanii. By

jaki  Statystyk, który wykaza ,  e najnowsze Zmiany pomno

y liczb  narkomanów;

osi gn a ona najwi kszy procent w ca ej bie cej Rzeczywisto ci cz owieka. Jaki  Socjolog,

prawdopodobnie sam Voy, opracowa  ten problem z psychiatrycznego punktu widzenia.

Wreszcie jaki  Kalkulator udowodni ,  e w celu ograniczenia narkomanii do bezpiecznego

poziomu konieczna jest Zmiana Rzeczywisto ci, i wykry ,  e w efekcie ubocznym musi na

tym ucierpie  elektrograwitacyjna komunikacja kosmiczna. Dziesi ciu czy stu ludzi w ca ej

Wieczno ci przyk ada o do tego r

.

Lecz wreszcie, na koniec, musi wkroczy  Technik, taki jak Harlan. Wype niaj c

dyrektywy, jakie wszyscy inni wymy lili i mu przekazali, musi zapocz tkowa  aktualn

Zmian  Rzeczywisto ci. A potem wszyscy patrz  na niego i oskar aj  wynio le. Ich

spojrzenia mówi : „To nie my, to ty zniszczy

 to pi kno".

I za to b

 go pot pia  i unika . Zrzuca  w asn  win  na jego barki i b

 nim

pogardzali.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Harian powiedzia  szorstko:

-  Statki si  nie licz . Jeste my zainteresowani tylko tymi istotami. „Istoty" by y

lud mi, wygl daj cymi kar owato na tle statku kosmicznego, tak jak Ziemia i ziemskie

spo ecze stwa wygl daj  na tle Kosmosu.

Ci ludzie przypominali grup  marionetek. Ich malutkie r czki i nó ki zastyg y w

nienaturalnych pozach uchwyconych w okre lonym momencie Czasu.

Voy wzruszy  ramionami.

Harian w

nie przymocowywa  ma y generator pola do swego lewego przegubu.

-  Trzeba wykona  t  robot .

-  Chwileczk . Chc  si  skontaktowa  z Biografist i dowiedzie , ile czasu zajmie mu

ta praca dla pana. Chcia bym,  eby i to zosta o wykonane.

Jego r ce manipulowa y sprawnie przy ma ym ruchomym przycisku, a ucho s ucha o

uwa nie serii tykni , które nadesz y w odpowiedzi. (Jeszcze jedna charakterystyczna cecha

tej sekcji Wieczno ci, my la  Harian - kody d wi kowe. M dre, ale afektowane, podobnie jak

emulsje cz steczkowe).

-  Mówi,  e nie zajmie mu to wi cej ni  trzy godziny - rzek  wreszcie Voy. - Poza tym

podziwia imi  badanej osoby. Noys Lambent. To kobieta, prawda?

Harlanowi zasch o w gardle.

-  Tak.

Wargi Voya rozci gn y si  w u miechu.

-  To brzmi interesuj co. Chcia bym j  pozna . Od miesi cy nie mieli my kobiet w

naszej sekcji.

Harian ba  si  odpowiedzie . Przez chwil  wpatrywa  si  w Socjologa, a potem

gwa townie si  odwróci .

Je li istnia a jaka  skaza na Wieczno ci, to w

nie w zwi zku z kobietami. Wiedzia  o

tym niemal od pierwszego wej cia w Wieczno , lecz osobi cie zacz  odczuwa  dopiero od

tego dnia, kiedy spotka  Noys. Od tego momentu by a ju  prosta droga do punktu, w którym

si  teraz znalaz , zak amany wobec swej przysi gi Wieczno ciowca i wszystkiego, w co

wierzy .

-  Dla kogo?

Dla Noys.

I nie wstydzi  si . To w

nie by o najbardziej wstrz saj ce. Nie wstydzi  si . Nie czu

si  winny lawiny zbrodni, jak  spowodowa , zbrodni, wobec których ostatnia - nielegalne

ycie poufnego Biografowania - by a zaledwie drobnym grzechem.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Je li b dzie trzeba, nie cofnie si  przed najgorszym.

Po raz pierwszy nasun a mu si  wyrazi cie pewna my l. I chocia  j  odrzuci  ze

zgroz , wiedzia ,  e skoro raz ju  si  pojawi a, to na pewno wróci.

My l by a prosta: je li zajdzie potrzeba, zniszczy Wieczno .

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

2. OBSERWATOR

Harlan sta  w bramie Czasu i my la  o sobie na nowy sposób. Kiedy  wszystko by o

bardzo proste. Istnia o co  takiego jak idea y albo przynajmniej has a, dla których si

o.

Ka de stadium  ycia Wiecz-no ciowca mia o swój sens. Jak si  zaczynaj  „Podstawowe

zasady"?

ycie Wieczno ciowca mo na podzieli  na cztery okresy...".

Wszystko to dzia

o dotychczas g adko, lecz teraz si  zmieni o. A co si  raz rozpad o,

nie da si  z

 znowu w jedn  ca

.

Przeszed  jednak wytrwale przez wszystkie cztery stadia  ycia Wieczno ciowca. Przez

pierwsze pi tna cie lat w ogóle nie by  Wieczno ciowcem, tylko mieszka cem Czasu. Jedynie

istota ludzka istniej ca poza Czasem, mianowicie Czasowiec, mog a sta  si  Wiecz-

no ciowcem; nikt nie móg  si  urodzi  w tej roli.

Maj c lat pi tna cie, po przebyciu starannego procesu eliminacji, o którego istocie nie

mia  wtedy poj cia, zosta  wybrany. Po dramatycznym po egnaniu z rodzin  przeniesiono go

za kurtyn  Wieczno ci. (Ju  wtedy wyja niono mu,  e cokolwiek si  zdarzy, on nigdy nie

wróci. Prawdziwego powodu tej zasady mia  si  dowiedzie  w d ugi czas potem).

Znalaz szy si  w Wieczno ci, sp dzi  dziesi  lat w szkole jako Nowicjusz, a potem

awansowa , by zacz  trzecie stadium w charakterze Obserwatora. Dopiero potem mia  zosta

Specjalist , prawdziwym Wieczno ciowcem. By o to czwarte i ostatnie stadium  ycia w

Wieczno ci: Czasowiec, Nowicjusz, Obserwator i Specjalista.

Harlan g adko przeszed  przez to wszystko. Mo na nawet powiedzie ,  e z

powodzeniem.

Wyra nie przypomnia  sobie chwil , gdy uko czy  Nowicjat i wraz ze swymi

kolegami zosta  niezale nym cz onkiem Wieczno ci: chwil , gdy nie b

c jeszcze

Specjalistami, otrzymali ju  tytu  Wieczno ciowca.

Pami ta  to dok adnie. Sko czy  szko  i Nowicjat i wraz z pi cioma kolegami sta

uchaj c ze splecionymi z ty u r kami.

Edukator Yarrow przemawia  do nich siedz c przy biurku. -Harlan dobrze pami ta

Yarrowa: ma y, energiczny m czyzna, ze zmierzwion  czupryn , piegowatymi r kami i

nieprzytomnym wyrazem oczu (ten nieprzytomny wyraz oczu nie by  u Wieczno ciowca

niczym niezwyk ym - powodowa a go utrata domu i rodzinnego otoczenia, utajona i zakazana

sknota za jedynym Stuleciem, którego nigdy  aden z nich nie móg  zobaczy ).

Harlan oczywi cie nie pami ta  dok adnie s ów Yarrowa, lecz ich tre  ostro wry a mu

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

si  w pami .

Yarrow powiedzia  mniej wi cej tak:

- B dziecie teraz Obserwatorami. Nie jest to wysokie stanowisko. Specjali ci nie

traktuj  go powa nie. Mo liwe,  e wy, Wieczno ciowcy (specjalnie zrobi  przerw  po tym

owie,  eby ka dy móg  si  wyprostowa  i u miechn ), równie . Je li tak, jeste cie

upcami i nie zas ugujecie na miano Obserwatorów.

Kalkulatorzy nie mieliby czego kalkulowa . Biografi ci nie mieliby materia u do

biografii. Socjologowie nie mieliby spo ecze stw do profilowania.  aden ze Specjalistów nie

mia by nic do roboty, gdyby nie by o Obserwatorów. Wiem,  e ju  wam to mówiono, ale

chcia bym,  eby cie byli absolutnie przekonani i nie mieli  adnej w tpliwo ci w tej sprawie.

To wy, najm odsi, b dziecie wychodzili w Czas, w najbardziej niepomy lnych

warunkach,  eby dostarczy  faktów, suchych, obiektywnych, niezale nych od osobistych

opinii i upodoba . Faktów wystarczaj co  cis ych, by nakarmi  nimi komputery, a do  okre-

lonych, by mog y pos

 do rozwi zywania równa  spo ecznych. Faktów wystarczaj co

uczciwych, by mog y tworzy  podstaw  dla Zmian Rzeczywisto ci.

I jeszcze jedno musicie zapami ta : wasza s

ba w roli Obserwatorów nie jest czym ,

co nale y odb bni  mo liwie szybko i bez k opotów. W

nie jako Obserwatorzy wyrabiacie

sobie mark . Nie to, co cie robili w szkole, lecz to, co zrobicie jako Obserwatorzy, b dzie

okre la o wasz  specjalizacj  i stopie , do jakiego w niej dojdziecie. To b dzie wasz

podyplomowy sta , Wieczno ciowcy, a niepowodzenie w nim, nawet ma e niepowodzenie,

zepchnie was do Obs ugi, niezale nie od tego, jak wygl daj  teraz wasze potencjalne

mo liwo ci. To wszystko.

Poda  r

 ka demu z nich, a Harlan, powa ny, uroczysty, dumny w swej wierze, i

najwi kszym przywilejem Wieczno ciowca jest przywilej odpowiedzialno ci za szcz cie

wszystkich istot ludzkich, które s  albo b

 w zasi gu Wieczno ci, by  pe en nabo nego

szacunku dla samego siebie.

Pierwsze zadanie Harlana by o drobne i wykona  je pod  cis ym nadzorem, lecz potem

rozwija  swe talenty w kilkunastu Stuleciach na kilkunastu Zmianach Rzeczywisto ci.

W pi tym roku pracy otrzyma  awans na Starszego Obserwatora ze skierowaniem do

482 wieku. Po raz pierwszy mia  wykona  prac  bez nadzoru i gdy sobie to u wiadomi ,

melduj c si  Kalkulatorowi sekcji, straci  nieco pewno  siebie.

By  to zast pca Kalkulatora Hobbe Finge; podejrzliwie  ci gni te usta i zmarszczone

brwi wygl da y  miesznie w jego twarzy. Brakowa o mu tylko kolorów i kosmyka siwych

osów, a móg by uchodzi  za wizerunek  wi tego Miko aja.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

wi ty  Miko aj  albo  Santa  Claus,  albo  Kriss  Kringle.  Harlan  zna   wszystkie  trzy

imiona. W tpi , czy cho by jeden na sto tysi cy Wieczno ciowców s ysza  o którym  z nich.

Harlan czerpa  sekretn  wstydliw  dum  ze swej tajemnej wiedzy. Od najwcze niejszych dni

w szkole je dzi  na swym koniku historii Prymitywu, a Edukator Yarrow zach ca  go do tych

studiów. Harlan ogromnie polubi  te dziwaczne, przewrotne Stulecia, które znajdowa y si  nie

tylko przed pocz tkiem Wieczno ci, w wieku 27, lecz nawet przed wynalezieniem Pola

Czasowego, w 24 wieku. Studiowa  stare ksi ki i periodyki. Podró owa  nawet daleko w

przesz

, do najwcze niejszych Stuleci, gdy tylko mu na to pozwolono, by korzysta  z

lepszych  róde . Przez pi tna cie z gór  lat zgromadzi  znaczn  bibliotek , prawie w ca

ci

sk adaj

 si  z ksi ek drukowanych na papierze. Mia  w niej tom pisarza zwanego H.G.

Wells i inny - W. Szekspira, oba do  postrz pione. A najciekawszy by  komplet oprawnych

tygodników z epoki Prymitywu, które zajmowa y ogromn  przestrze , lecz Harlan nie mia

serca zredukowa  ich do mikrofilmu.

Od czasu do czasu gubi  si  w  wiecie, gdzie  ycie by o  yciem, a  mier

mierci ;

gdzie cz owiek podejmowa  decyzje nieodwo alne, gdzie nie mo na by o zapobiec z u ani

popiera  dobra i gdzie przegrana bitwa pod Waterloo by a naprawd  przegrana na zawsze.

A potem by  trudny, niemal szokuj cy powrót my li do Wieczno ci i  wiata, w którym

Rzeczywisto  jest czym  gi tkim i szybko znikaj cym, czym , co ludzie, tacy jak on sam,

mog  utrzyma  w d oniach i ukszta towa  w lepsz  form .

Skojarzenie ze  wi tym Miko ajem prys o, gdy Hobbe Finge zacz  mówi

energicznie i rzeczowo.

-  Mo e pan rozpocz  jutro od zwyk ego przegl du bie cej Rzeczywisto ci. Ma to

by  zrobione wnikliwie i dok adnie. Nie zezwala si  na  adn  niedba

. Pana pierwsza karta

przestrzenno-czasowa b dzie gotowa na jutro rano. Wszystko jasne?

-  Tak, Kalkulatorze - powiedzia  Harlan. Ju  wtedy zorientowa  si ,  e stosunki

mi dzy nim a zast pc  Kalkulatora nie u

 si  dobrze, i 

owa  tego.

Nast pnego ranka otrzyma  kartk  pokryt  skomplikowanymi perforowanymi

wzorami, tak jak wysz a z komputapleksu. U

 swego kieszonkowego odkodywacza w celu

przet umaczenia ich na standardowy j zyk mi dzyczasowy, boj c si ,  eby nie pope ni

najdrobniejszej pomy ki na samym pocz tku. Oczywi cie osi gn  ten etap,  e móg  czyta

perforacje bezpo rednio.

Karta mówi a mu, gdzie i kiedy ma si  znale  w 482 Stuleciu; dok d mo e si  uda ,

a dok d nie; czego ma unika  za wszelk  cen . Jego obecno  mia a si  ograniczy  tylko do

tych miejsc i czasu, w których nie by aby niebezpieczna dla Rzeczywisto ci.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Nie lubi  482 Stulecia. Nie by o podobne do jego ojczystej, powa nej i

nonkonformistycznej ery. By y to jego zdaniem czasy bez etyki i bez zasad. Stulecie

hedonistyczne, materialistyczne i troch  nad miar  matriarchalne. By a to jedyna era

(sprawdzi  to w raportach bardzo dok adnie) z ektogenicznymi urodzinami, a w okresie ich

najwi kszego rozwoju czterdzie ci procent kobiet mia o dzieci sk adaj c tylko zap odnione

jajo w owarium. Ma

stwa  czy y si  i rozwi zywa y za obopóln  zgod , prawo nie

uznawa o ich za nic wi cej ni  prywatne porozumienie bez mocy obowi zuj cej. Zwi zek

zawarty dla urodzin dziecka by  oczywi cie  ci le oddzielony od spo ecznych funkcji

ma

stwa i dzia

 na czysto eugenicznych zasadach.

Pod wieloma wzgl dami Harlan uwa

 to spo ecze stwo za chore i dlatego pragn

Zmiany Rzeczywisto ci. Wielokrotnie przychodzi o mu do g owy,  e jego obecno  w

Stuleciu, jako cz owieka z innych czasów, mog aby rozdwoi  jego histori . Je li zak ócenia t

obecno ci  spowodowane by yby do  silne w pewnym kluczowym punkcie, rzeczywisty

sta by si  inny nurt prawdopodobie stwa, nurt, w którym miliony szukaj cych przygód kobiet

przekszta ci yby si  w prawdziwe matki o czystych sercach. Znalaz yby si  w innej

Rzeczywisto ci ze wszystkimi wspomnieniami do niej przynale nymi, niezdolne mówi ,  ni ,

wyobra

 sobie,  e kiedykolwiek by y kim  innym.

Na nieszcz cie,  eby tego dokona , musia by przekroczy  granice wyznaczone mu w

karcie przestrzenno-czasowej, a to by o nie do pomy lenia. Ale nawet gdyby by o, wyj cie

poza te granice na chybi  trafi  mog oby zmieni  Rzeczywisto  na wiele sposobów. Mog aby

sta  si  jeszcze gorsza. Tylko staranna analiza i kalkulacja pozwala y precyzyjnie okre li

charakter Zmiany Rzeczywisto ci.

Zewn trznie, mimo swych osobistych pogl dów, Harlan pozosta  Obserwatorem,

idealny Obserwator za  by  jedynie zestawem o rodków zmys owo-percepcyjnych

do czonych do mechanizmu pisz cego raporty. Mi dzy percepcj  a raportem nie powinno

by  miejsca na uczucia.

Pod tym wzgl dem raporty Harlana stanowi y szczyt doskona

ci.

Zast pca Kalkulatora Finge wezwa  go po drugim tygodniowym raporcie.

-  Gratuluj , Obserwatorze - powiedzia  g osem, w którym nie wyczuwa o si  ciep a -

kompozycji i jasno ci pana raportów. Ale co pan w

ciwie my li?

Harlan przybra  taki wyraz twarzy, jakby by a mozolnie wyci ta z 95-wiecznego

drzewa. Powiedzia :

-  Nie mam  adnych w asnych my li w tej sprawie.

-  Ale, ale! Pan jest z 95 Stulecia i obaj wiemy, co to znaczy. Z pewno ci  tamto

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

stulecie dzia a panu na nerwy.

Harlan wzruszy  ramionami.

-  Czy cokolwiek w moich raportach sk ania pana do wniosku,  e moje nerwy s  nie w

porz dku?

By o to niemal bezczelne pytanie. Finge zacz  b bni  t pymi paznokciami po blacie

biurka.

-  Prosz  odpowiedzie  na pytanie - rzek . Harlan powiedzia :

-  Socjologicznie wiele aspektów tego stulecia osi gn o skrajno . Spowodowa o to

ostatnie trzy Zmiany Rzeczywisto ci w tej epoce. S dz ,  e w ko cu sprawa zostanie

uregulowana. Skrajno ci nigdy nie s  zdrowe.

-  Wi c zada  pan sobie trud sprawdzenia ostatnich Rzeczywisto ci Stulecia?

-  Jako Obserwator musz  sprawdzi  wszystkie zasadnicze fakty.

To by  mocny argument. Harlan oczywi cie mia  prawo i obowi zek sprawdza  te

fakty i Finge o tym wiedzia . Ka dym Stuleciem wstrz sa y ci

e Zmiany Rzeczywisto ci.

adne obserwacje, niezale nie od tego jak pracoch onne, nie mog y utrzyma  si  d ugo bez

ponownego sprawdzania. W Wieczno ci przestrzegano procedury ci

ego obserwowania

ka dego Stulecia. A  eby w

ciwie obserwowa , trzeba by o zna  nie tylko fakty bie cych

Rzeczywisto ci, lecz równie  ich zwi zki z poprzednimi Rzeczywisto ciami.

Harlan zauwa

,  e to sprawdzanie przez Finge'a pogl dów Obserwatora to nie tylko

nie yczliwo . Finge by  nastawiony zdecydowanie wrogo.

Innym razem Finge powiedzia  do Harlana, wchodz c do jego ma ego gabinetu:

-  Pa skie raporty robi  doskona e wra enie na Radzie Wszechczasów.

Harlan milcza  niepewnie, a potem wymamrota :

-  Dzi kuj  panu.

-  Wszyscy si  zgadzaj ,  e wykazuje pan niezwyk  przenikliwo .

-  Staram si , jak mog . Finge zapyta  nagle:

-  Czy pan zna Starszego Kalkulatora Twissella?

-  Kalkulatora Twissella? - Harlan wytrzeszczy  oczy. - Nie. Dlaczego pan pyta?

-  Wydaje si ,  e pa skie raporty szczególnie go interesuj . -Finge zamy li  si  i

zmieni  temat. - Wydaje mi si ,  e pan sobie wypracowa  w asn  filozofi , pewien punkt

widzenia na histori .

Harlana dr czy a pokusa. Pró no  i ostro no  walczy y ze sob  i wreszcie pró no

zwyci

a.

-  Studiowa em histori  Prymitywu.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Histori  Prymitywu? W szkole?

-  Niezupe nie, Kalkulatorze. Sam. To jest... mój konik. To jest zupe nie tak, jakby si

obserwowa o histori  stoj

 nieruchomo, zamro on ! Mo na j   studiowa  w szczegó ach,

podczas gdy Stulecia Wieczno ci stale si  zmieniaj . - Zapali  si  na my l o tym. - To jest tak,

jakby my wzi li seri  kadrów z ksi kowego filmu i studiowali uwa nie ka dy kadr.

Zobaczymy o wiele wi cej, ni  gdyby my po prostu pu cili film. To mi bardzo pomaga w

mojej pracy.

Finge popatrzy  rozszerzonymi ze zdziwienia oczyma i wyszed  bez s owa.

Jednak pó niej, przy jakiej  okazji, wróci  do tematu historii Prymitywu i przyj

pe ne skruchy komentarze Harlana bez  adnego zdecydowanego wyrazu na swej t ustej

twarzy.

Harlan nie by  pewny, czy ma 

owa  ca ej sprawy, czy traktowa  j  jako szans

przy pieszenia swego awansu. Zdecydowa  jednak,  e to ostatnie nie wchodzi w gr , gdy

mijaj c go pewnego dnia na korytarzu A, Finge odezwa  si  niespodziewanie, tak by inni

yszeli:

-  Wielki Czasie, Harlan, czy pan si  nigdy nie u miecha? U wiadomi  sobie,  e Finge

go nienawidzi. Ale wkrótce jego stosunek do Finge'a zacz  przypomina  wstr t.

W ci gu trzech miesi cy bada  nad 482 sprawdzono wszystko, co by o w tym Stuleciu

ciekawego, i gdy Harlan otrzyma  nag e wezwanie do biura Finge'a, nie by  zaskoczony.

Spodziewa  si  zmiany zadania. Jego ostateczny raport by  gotowy ju  od kilku dni. 482 wiek

pragn  eksportowa  wi cej tekstyliów, produkowanych na bazie celulozy, do Stuleci, w

których lasy zosta y wytrzebione, takich jak 1174, lecz nie chcia  otrzymywa  w zamian

dzonej ryby. Do tego do czona by a d uga lista podobnych pozycji z odpowiedni  analiz .

Wzi  ze sob  brulion raportu.

Ale o 482 Stuleciu nawet nie wspomniano. Natomiast Finge przedstawi  Harlana

staremu, pomarszczonemu cz owieczkowi o rzadkich, siwych w osach i twarzy gnoma. Twarz

ta przez ca y czas rozmowy by a u miechni ta. W po

ych palcach tkwi  zapalony

papieros.

By  to pierwszy papieros, jaki Harlan w  yciu widzia ; gdyby nie to, po wi ci by

wi cej uwagi cz owiekowi, a mniej p on cej rurce, i by by lepiej przygotowany na

prezentacj  Finge'a.

Finge powiedzia :

-  Starszy Kalkulatorze, to jest Obserwator Andrew Harlan. Oczy Harlana gwa townie

przeskoczy y z papierosa na twarz cz owieczka.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Starszy Kalkulator Twissell odezwa  si  piskliwym g osem:

-  Jak si  masz? A wi c to ty jeste  tym m odym cz owiekiem, który pisze znakomite

raporty?

Harlan nie móg  wykrztusi  s owa. Laban Twissell by  legend ,  yj cym mitem.

Laban Twissell by  cz owiekiem, którego powinien natychmiast rozpozna . By  wybitnym

Kalkulatorem w Wieczno ci, innymi s owy - najwybitniejszym  yj cym Wieczno ciowcem i

dziekanem Rady Wszechczasów. Kierowa  wi ksz  liczb  Zmian Rzeczywisto ci ni

ktokolwiek inny... by ... mia ...

Harlana ca kiem opu ci a przytomno  umys u. Skin  g ow  u miechaj c si  g upio i

nie powiedzia  nic.

Twissell przy

 papierosa do ust, zaci gn  si  szybko i odsun  go.

-  Zostaw nas, Finge. Chc  porozmawia  z ch opakiem. Finge wsta , mrukn  co  i

wyszed .

Twissell powiedzia :

-  Wygl dasz na zdenerwowanego, ch opcze. Nie ma si  co denerwowa .

Lecz spotkanie z Twissellem by o jak wstrz s. Zawsze cz owiek jest zbity z tropu, gdy

stwierdzi,  e kto , kogo uwa

 za olbrzyma, w rzeczywisto ci ma sto sze dziesi t pi

centymetrów wzrostu. Czy za cofni tym, g adkim czo em kryje si  mózg geniusza? Czy to

przenikliwa inteligencja, czy tylko jowialno  promieniuje z ma ych oczek otoczonych

tysi cem zmarszczek?

Harlan nie wiedzia , co s dzi . Zdawa o si ,  e widok papierosa do reszty odebra  mu

przytomno  umys u. Wyra nie wzdrygn  si , gdy dotar  do niego k b dymu.

Oczy Twissella zw zi y si , jakby próbowa y przenikn  dym, i Kalkulator powiedzia

w straszliwym dialekcie dziesi tego tysi clecia:

-  Czy p dziesz si  czu  lepiej, kdy p

 mówi  twój dialekt, ch obcze?

Harlan omal nie wybuchn  histerycznym  miechem, lecz powiedzia  ostro nie:

-  Mówi  do  biegle standardowym mi dzyczasowym, Kalkulatorze.

Powiedzia  to w j zyku mi dzyczasowym, którego on i wszyscy inni Wieczno ciowcy

ywali od pierwszych miesi cy pobytu w Wieczno ci.

-  Nonsens - oznajmi  w adczo Twissell. - Nie obchodzi mnie mi dzyczasowy. Mój

zyk dziesi tego tysi clecia jest a  za dobry.

Harlan domy la  si ,  e musia o min

 przynajmniej czterdzie ci lat, od chwili gdy

Twissell mia  w u yciu czasowe dialekty.

Lecz Kalkulator zrobiwszy t  uwag , najwidoczniej dla w asnej satysfakcji, przeszed

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

na mi dzyczasowy i ju  dalej si  nim pos ugiwa .

Powiedzia :

-  Zaproponowa bym ci papierosa, ale jestem pewny,  e nie palisz. Rzadko kiedy w

dziejach przyjmowa o si  palenie. Naprawd  dobre papierosy robiono jedynie w 72 wieku, a

moje s  specjalnie importowane z tej epoki. Daj  ci t  wskazówk  na wypadek, gdyby  zacz

pali . To wszystko jest bardzo smutne. W ubieg ym tygodniu musia em na dwa dni

wyskoczy  do 123 wieku. Palenie wzbronione. Nawet w sekcji Wieczno ci po wi conej 123

wiekowi Wieczno ciowcy przyj li tamtowieczne obyczaje. Gdybym zapali  papierosa,

nast pi oby co  w rodzaju katastrofy kosmicznej. Czasami my

,  e ch tnie skalkulowa bym

jedn  wielk  Zmian  Rzeczywisto ci i zniós  zakazy palenia we wszystkich Stuleciach.

Niestety, jakakolwiek Zmiana w tym rodzaju spowodowa aby wojny w pi dziesi tym

ósmym i niewolnictwo w tysi cznym. Zawsze co  przeszkadza.

Harlan najpierw by  zmieszany, potem zaciekawiony. Z pewno ci  w tej gadaninie co

si  kry o.

Czu  lekkie  ciskanie w gardle, gdy zapyta :

-  Czy mog  wiedzie , dlaczego pan chcia  mnie pozna , Kalkulatorze?

-   Podobaj  mi si  twoje raporty, ch opcze.

W oczach Harlana pojawi  si  b ysk przyt umionej rado ci.

-  Dzi kuj  panu - powiedzia .

-  Jest w nich polot artysty. Masz intuicj . Prze ywasz wszystko silnie. Wiem, jaka

powinna by  twoja pozycja w Wieczno ci, i przyby em ci j  zaofiarowa .

Harlan pomy la : nie mog  w to uwierzy .

Stara  si , by w jego g osie nie zabrzmia a nuta triumfu.

-  Czuj  si  bardzo zaszczycony, Kalkulatorze - powiedzia . Starszy Kalkulator

Twissell, sko czywszy jednego papierosa, niedostrzegalnym ruchem wyci gn  i zapali

drugiego, po czym odezwa  si  w ród k bów dymu:

-  Na mi

 Czasu, ch opcze, mówisz tak, jakby  recytowa  wyuczon  lekcj . Bardzo

zaszczycony... bzdura. Po prostu mów, co czujesz. Cieszysz si ?

-  Tak, Kalkulatorze - potwierdzi  Harlan ostro nie.

-  W porz dku. Powiniene  si  cieszy . Chcia by  zosta  Technikiem?

-  Technikiem! - wykrzykn  Harlan, zrywaj c si  z fotela.

-  Siadaj. Siadaj. Wygl dasz na zaskoczonego.

-  Nie spodziewa em si ,  e bada Technikiem, Kalkulatorze.

-  Dziwnym trafem -- odpar  Twissell sucho - nikt si  tego nigdy nie spodziewa.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Oczekuj  wszystkiego, tylko nie tego. Jednak o Techników jest trudno i stale ich

potrzebujemy. Ani jedna sekcja w Wieczno ci nie uwa a,  e ma ich dosy .

-  Chyba si  nie nadaj .

-  Masz na my li,  e nie nadajesz si  do podj cia k opotliwej roboty? Ale na mi

Czasu, je li jeste  oddany Wieczno ci, tak jak przypuszczam, nie b dzie ci to przeszkadza o.

Owszem, g upcy b

 ci  unikali i spotkasz si  z ostracyzmem. Ale przyzwyczaisz si  do

tego. A zyskasz satysfakcj ,  e jeste  potrzebny, i to bardzo. W

nie mnie.

-  Panu? W

nie panu?

-  Tak jest. - Stary cz owiek u miechn  si  chytrze. - Nie b dziesz tylko Technikiem.

dziesz moim Technikiem osobistym na specjalnych prawach. Jak ci si  to podoba?

-  Nie wiem. Kalkulatorze - odpar  Harlan. - Mog  si  nie nadawa .

Twissell energicznie potrz sn  g ow .

-  Potrzebuj  ci . W

nie ciebie. Twoje raporty daj  mi pewno ,  e jeste  akurat

odpowiednim cz owiekiem. - Dotkn  czo a upier cienionym palcem. - Jako Nowicjusz

zyska

 dobr  opini . Sekcje, dla których prowadzi

 obserwacje, oceni y ci  bardzo

pozytywnie. Wreszcie raport Finge'a by  bardzo korzystny.

To naprawd  poruszy o Harlana.

-  Kalkulator Finge wystawi  mi korzystn  opini ?

-  Nie spodziewa

 si  tego?

-  Ja... nie wiem.

-  Dobrze ch opcze. Nie mówi ,  e raport by  przychylny. Mówi ,  e by  korzystny. W

gruncie rzeczy raport Finge'a nie by  przychylny. Zaleca ,  eby ci  odsuni to od wszelkich

zaj  zwi zanych ze Zmianami Rzeczywisto ci. Sugerowa ,  e trzymanie ci  gdziekolwiek

poza dzia em obs ugi jest niebezpieczne.

Harlan poczerwienia .

-  Jak on to uzasadnia , Kalkulatorze?

-  Wygl da na to,  e masz hobby, ch opcze. Jeste  zainteresowany histori  Prymitywu,

co? - Zrobi  szeroki gest r

 z papierosem, a Harlan, zapominaj c w gniewie o

kontrolowaniu oddechu, po kn  haust dymu i rozkaszla  si  gwa townie.

Twissell, dobrodusznie obserwuj c ten atak kaszlu, zapyta :

-  Czy to prawda?

-  Kalkulator Finge nie ma prawa... - zacz  Harlan.

-  Ale, ale! Powiedzia em ci, co by o w raporcie, poniewa

czy si  to z celem, do

którego przede wszystkim ci  potrzebuj .

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Ponadto raport by  poufny i musisz zapomnie ,  e ci mówi em, co w nim jest. Raz na

zawsze, ch opcze.

-  A co w tym z ego,  e kto  interesuje si  histori  Prymitywu?

-  Finge uwa a,  e twoje zainteresowanie wskazuje na silny pop d do Czasu.

Rozumiesz mnie, ch opcze?

Harlan rozumia . Nie sposób by o nie przyswoi  sobie pewnych okre le  z  argonu

psychiatrycznego, a tego okre lenia przede wszystkim. Przyjmowa o si ,  e ka dy cz onek

Wieczno ci ma silny pop d (tym silniejszy,  e oficjalnie t umiony we wszystkich

przejawach), by wróci , niekoniecznie do swojej epoki, ale przynajmniej do jakiego

okre lonego Czasu: by sta  si  raczej cz ci  okre lonego Stulecia ni  by  w drowcem po

wszystkich Stuleciach. Oczywi cie u wi kszo ci Wieczno ciowców pop d ten pozostawa

bezpiecznie ukryty w pod wiadomo ci

-  Nie my

,  eby zachodzi  ten przypadek - rzek  Harlan.

-  Ja równie  nie przypuszczam. Uwa am,  e twoje hobby jest interesuj ce i cenne.

Jak ju  wspomnia em, w

nie dlatego wybieram ciebie. Chc ,  eby  wszystkiego, co umiesz

i czego mo esz si  nauczy  z historii Prymitywu, nauczy  pewnego Nowicjusza, którego ci

przyprowadz . Poza tym b dziesz równie  moim osobistym Technikiem. Rozpoczniesz prac

za kilka dni. Jeste  zadowolony?

Zadowolony? Mie  oficjalne zezwolenie na nauczanie wszystkiego o czasach sprzed

Wieczno ci? By  osobi cie zwi zanym z najwybitniejszym ze wszystkich

Wieczno ciowców? Nawet nieprzyjemny status Technika wydawa  si  zno ny w tych

warunkach.

Lecz ostro no  nie ca kowicie opu ci a Harlana. Powiedzia :

-  Je li to jest potrzebne dla dobra Wieczno ci, Kalkulatorze...

-  Dla dobra Wieczno ci? - wykrzykn  podobny do gnoma Kalkulator w nag ym

podnieceniu. Rzuci  papierosa tak gwa townie,  e niedopa ek trafi  w przeciwleg

cian  i

rozprysn  si  fontann  iskier. - Potrzebuj  ci  dla istnienia Wieczno ci.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

3. NOWICJUSZ

Harlan przebywa  kilka tygodni w 575 stuleciu, nim pozna  Brins-leya Sheridana

Coopera. Mia  czas przyzwyczai  si  do nowego mieszkania i antyseptyki szk a i porcelany.

Nauczy  si  nosi  znaczek Technika nie kurcz c si  przy tym zbytnio i nie staj c w ten

sposób, by znaczek by  zwrócony do  ciany albo zas oni ty jakim  przedmiotem.

Inni bowiem u miechali si  pogardliwie, kiedy to robi , i zaczynali odnosi  si  do

niego z rezerw , jakby podejrzewali prób  zdobycia ich przyja ni pod fa szywymi

pretekstami.

Starszy Kalkulator Twissell codziennie przedstawia  mu swe problemy. Harlan

studiowa  je, pisa  analizy, które przepisywano po cztery razy, i ostatni  wersj  oddawa  te

jeszcze nie bez oporów.

Twissell chwali  je, kiwa  g ow , powtarza :

-  Dobre. Dobre.

Potem rzuca  szybkie spojrzenie swych starych niebieskich oczu na Harlana, a jego

miech przygasa  nieco, gdy mówi :

-  Sprawdz  t  prognoz  na komputapleksie.

Analiz  zawsze nazywa  prognoz . Nigdy nie podawa  Harlanowi wyniku

sprawdzenia na komputapleksie, a Harlan nie  mia  pyta . By  przygn biony faktem,  e nigdy

nie polecono mu zrealizowa  ani jednej z jego analiz. Czy oznacza o to,  e komputaplex ich

nie potwierdza?  e Harlan wybiera niew

ciwy punkt do wprowadzenia Zmiany

Rzeczywisto ci?  e braknie mu sprytu do wykrycia Minimum Potrzebnych Zmian we

wskazanym zakresie? (Dopiero pó niej zacz  swobodnie u ywa  snobistycznego okre lenia

„MPZ").

Pewnego dnia Twissell przyszed  z jakim  wystraszonym osobnikiem, który nie  mia

nawet spojrze  Harlanowi w oczy. Twissell powiedzia :

-  Techniku Harlan, to jest Nowicjusz B.S. Cooper.

Harlan odruchowo powiedzia  „Cze ". Ale nie by  zachwycony tym cz owiekiem.

Facet by  niski, o czarnych w osach, z przedzia kiem na  rodku. Mia  spiczast  brod , oczy

jasnobr zowe, uszy nieco za du e, paznokcie poogryzane.

-  To ten ch opak, którego b dziesz uczy  historii Prymitywu -powiedzia  Twissell.

-  Wielki Czasie! - zawo

 Harlan z gwa townie wzrastaj cym zainteresowaniem. -

Cze ! - Niemal e zapomnia  o tym.

Twissell rzek :

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  U

 z nim plan, jaki ci odpowiada, Harlan. Je li dasz rad  -dwa popo udnia

tygodniowo; my

,  e to wystarczy. Stosuj w asn  metod  nauczania. Zostawiam to do twego

uznania. Je li potrzeba ci mikrofilmów albo starych dokumentów, to mi powiedz, dostaniemy

je, je li istniej  gdziekolwiek w Wieczno ci czy w jakiejkolwiek osi galnej cz ci Czasu.

Zgoda, ch opcze?

Wyci gn  zapalonego papierosa znik d (jak si  zawsze wydawa o) i zapachnia o

dymem. Harlan zakaszla , a zaci ni te usta Nowicjusza  wiadczy y,  e zrobi by to samo,

gdyby tylko  mia .

Po wyj ciu Twissella Harlan powiedzia :

-  No, siadaj - zawaha  si  chwil , a potem doda  zdecydowanym tonem - synu. Siadaj,

synu. Mój gabinet jest do  marny, ale nale y równie  do ciebie, ilekro  jeste my razem.

Harlana ogarn a fala zapa u. To by  jego projekt! Historia Prymitywu to by o co

ca kowicie w asnego. Nowicjusz podniós  oczy (po raz pierwszy chyba) i powiedzia  j kaj c

si :

-  Pan jest Technikiem.

Cz

 podniecenia i zapa u Harlana od razu si  ulotni a.

-  Wi c co z tego?

-  Nic - odpar  Nowicjusz. - Ja po prostu...

-  S ysza

, jak Kalkulator Twissell tytu owa  mnie Technikiem?

-  Tak, prosz  pana.

-  Czy by  my la ,  e si  pomyli ?  e to zbyt z e,  eby by o prawdziwe?

-  Nie, prosz  pana.

-  Czemu tak be koczesz? - zapyta  Harlan brutalnie i zawstydzi  si  tego.

Cooper zaczerwieni  si  gwa townie.

-  Niezbyt biegle mówi  standardowym mi dzyczasowym.

-  Dlaczego? Jak d ugo jeste  Nowicjuszem?

-  Mniej ni  rok, prosz  pana.

-  Mniej ni  rok? Ile ty masz lat, na mi

 Czasu?

-  Dwadzie cia cztery lata fizjologiczne, prosz  pana. Harlan wytrzeszczy  oczy.

-  Usi ujesz mi wmówi ,  e wzi li ci  do Wieczno ci, kiedy mia

 dwadzie cia trzy

lata?

-  Tak, prosz  pana.

Harlan usiad  i zatar  r ce. Czego  takiego si  po prostu nie stosowa o. Do Wieczno ci

wchodzi o si  w wieku pi tnastu do szesnastu lat. Wi c co to mo e znaczy ? Czy Twissell

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

robi z nim jak  now  prób ,  eby go sprawdzi ?

-  Siadaj i zaczynamy. Twoje pe ne nazwisko i epoka?

Nowicjusz wyst ka :

- Brinsley Sheridan Cooper z 78 Stulecia.

Harlan niemal odetchn . To by o blisko. Zaledwie tysi c siedemset lat od jego

ojczystego stulecia. Nowicjusz by  niemal jego s siadem w Czasie.

-  Jeste  zainteresowany histori  Prymitywu? - zapyta .

-  Kalkulator Twissell poleci  mi si  uczy . Niewiele wiem na ten temat.

-  Czego si  jeszcze uczysz?

-  Matematyki. In ynierii Czasu. Na razie studiuj  podstawy. W 78 Stuleciu by em

reperatorem szybkopró ni.

Nie by o sensu pyta  o istot  szybkopró ni. Móg  to by  odkurzacz ss cy, komputer

albo odmiana pistoletu do malowania. Harla-na niespecjalnie to interesowa o.

-  Czy wiesz co  o historii? - zapyta . - O jakiejkolwiek historii?

-  Uczy em si  historii europejskiej.

-  Twojej odr bnej jednostki politycznej, jak rozumiem?

-  Urodzi em si  w Europie. G ównie, oczywi cie, uczono nas historii nowo ytnej. Po

rewolucjach 54 roku. To znaczy 7554 roku.

-  Doskonale. Przede wszystkim musisz o tym zapomnie . To zupe nie nic nie znaczy.

Historia, której próbuj  uczy  Czasowców, zmienia si  z ka

 Zmian  Rzeczywisto ci. Oni

sobie tego nie u wiadamiaj . W ka dej Rzeczywisto ci ich historia jest jedyn  histori .

Historia Prymitywu wygl da zupe nie inaczej. Na tym polega ca y jej urok. Niezale nie od

tego, co ka dy z nas robi, historia Prymitywu istnieje tak, jak zawsze istnia a. Kolumb i

Waszyngton. Mussolini i Hereford, oni wszyscy istniej .

Cooper u miechn  si  lekko. Ma ym palcem potar  górn  warg  i po raz pierwszy

Harlan dostrzeg  nad ni

lad zarostu, jakby Nowicjusz zapuszcza  w sy.

Cooper powiedzia :

-  Odk d tu jestem, niezbyt potrafi ... przyzwyczai  si  do tego.

-  Przyzwyczai  si  do czego?

-  Do tego,  e jestem pi set Stuleci od mojej rodzinnej epoki.

-  Znajduj  si  niemal w identycznej sytuacji. Ja pochodz  z dziewi dziesi tego

pi tego.

-  To inna sprawa. Pan jest starszy ode mnie, a jednak pod pewnym wzgl dem ja

jestem starszy od pana. Móg bym by  pana pra-pra- pr -... i tak dalej, dziadkiem.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Co za ró nica? A przypu my,  e tak jest?

-  No, do tego trzeba si  przyzwyczai . - W tonie Nowicjusza zabrzmia a buntownicza

nuta.

-  Wszyscy musimy si  przyzwyczaja  - odpar  Harlan bez wspó czucia i zacz

mówi  o Prymitywie. Po trzech godzinach poch oni ty by  wyja nianiem, dlaczego istnia y

Stulecia przed pierwszym Stuleciem.

-  Ale czy pierwszy wiek nie by  pierwszy? - Zapyta  Cooper 

nie.

Harlan sko czy , daj c Nowicjuszowi ksi

, niezbyt dobr , co prawda, ale na

pocz tek mog a uj .

-  Dam ci lepsze materia y, kiedy si  dalej podkszta cisz - powiedzia .

Pod koniec tygodnia w sy Coopera wygl da y jak czarna szczoteczka, która postarza a

go o dziesi  lat i podkre la a w sko  jego dolnej szcz ki. Harlan uzna ,  e te w sy nie

przydaj  urody Nowicjuszowi.

-  Sko czy em pana ksi

 - odezwa  si  Cooper.

-  Co o niej my lisz?

-  W pewnym sensie... - Nast pi a d

sza przerwa, zanim Cooper zacz  na nowo. -

Po cz ci pó ny Prymityw przypomina 78 Stulecie. Wie pan, wskutek tego zacz em my le

o domu. Dwa razy  ni a mi si  moja  ona.

-  Twoja  ona?! - wybuchn  Harlan.

-  By em  onaty, zanim wzi li mnie tutaj.

-  Wielki Czasie! Czy twoj

on  równie  tu sprowadzili? Cooper potrz sn  g ow .

-  Nie wiem nawet, czy zosta a zmieniona w ubieg ym roku. Je li tak, to nie jest

ciwie moj

on .

Harlan oprzytomnia . Oczywi cie, je li Nowicjusz mia  dwadzie cia trzy lata, gdy

wzi to go do Wieczno ci, móg  by

onaty. Jedna sprawa bez precedensu poci ga za sob

drug .

Gdy do regulaminu zacznie si  raz wprowadza  modyfikacje, nie potrwa d ugo i

wszystko si  zamieni w jeden wielki chaos. Wieczno  jest zbyt subtelnie wywa on

konstrukcj , by mog a znie  zmiany.

Najprawdopodobniej obawa o Wieczno  doda a mimowolnej surowo ci g osowi

Harlana:

-  Mam nadziej ,  e nie zamierzasz wraca  do 78 wieku,  eby jej szuka ?

r.    Nowicjusz podniós  g ow , jego wzrok by  twardy i nieruchomy.

-  Nie.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Harlan poruszy  si  niespokojnie.

-  W

nie. Nie masz rodziny. Nikogo. Jeste  Wieczno ciowcem i nigdy nie my l o

nikim, kogo zna

 w Czasie.

Cooper zacisn  wargi i powiedzia  szybko i ostro:

-  Mówi pan jak Technik.

Harlan zacisn  pi ci na biurku. Odezwa  si  ochryp ym g osem:

-  O co chodzi? Jestem Technikiem, wi c przeprowadzam Zmiany. Wi c broni  ich i

dam,  eby  je uznawa . S uchaj, dzieciaku, jeste  tu nieca y rok, nie potrafisz mówi  po

mi dzyczasowemu, nie odró niasz jeszcze Czasu od Rzeczywisto ci, ale wydaje ci si ,  e ju

znasz Techników i mo esz ich lekcewa

.

-  Przepraszam - odezwa  si  szybko Cooper. - Nie chcia em pana obrazi .

-  Nie, nie, dlaczego obrazi ? Po prostu s ysza

,  e kto  tak mówi , prawda? Mówi :

„Zimny jak serce Technika", co? Mówi  tak. Mówi : „Bilion osobowo ci zmienionych - to

jedno ziewni cie Technika". Mówi  jeszcze inne rzeczy. I co z tego, panie Cooper? Czy

czujesz si  wielkim intelektualist  bior c w tym udzia ? Stajesz si  przez to wielkim

cz owiekiem? Wielkim ko em Wieczno ci?

-  Powiedzia em przepraszam.

-  W porz dku. Chcia bym,  eby  wiedzia ,  e Technikiem jestem niespe na miesi c i

osobi cie nie przeprowadza em nigdy Zmiany Rzeczywisto ci. A teraz do roboty.

Nast pnego dnia Kalkulator Twissell wezwa  Andrew Harlana do swego biura.

- Jakby ci si  podoba a ma a MZR, ch opcze? - zapyta .

Pytanie pad o w sam  por . Przez ca y ów ranek Harlan 

owa ,  e tchórzliwie

wypar  si  osobistego zaanga owania w prac  Technika. I ten protest zupe nie dziecinny:

przecie  ja do tej pory nic z ego nie zrobi em, nie ga cie mnie.

To by o równoznaczne z przyznaniem,  e jest co  z ego w pracy Technika, a  e on

sam nie zas uguje na pot pienie jedynie dlatego,  e jest zbyt nowy w grze.

Rad by  teraz z okazji wycofania si  z tego. To b dzie niemal pokuta. Mo e

powiedzie  Cooperowi: „Tak, z powodu czego , co ja zrobi em, te miliony ludzi maj  teraz

now   osobowo ,  lecz  to  by o  potrzebne  i  jestem  dumny,   e  bra em  w  tym  udzia ".  Harlan

oznajmi  wi c z rado ci :

-  Jestem gotów, Kalkulatorze.

-  Dobrze. Dobrze. Na pewno b dzie ci przyjemnie us ysze , ch opcze (k b dymu i

koniec papierosa roz arzy  si  rubinowo),  e wszystkie twoje analizy potwierdzi y si  z

bardzo du  dok adno ci .

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-   Dzi kuj  panu. (Teraz to s  ju  analizy, nie prognozy- pomy la  Harlan).

-  Masz talent. Jakie  wyczucie, ch opcze. Spodziewam si  po tym wielkich rzeczy. A

mo emy zacz  od 223 wieku. Twoje stwierdzenie,  e zablokowane sprz

o stworzy

niezb dne wide ki czasowe bez niepo danych ubocznych skutków, jest ca kowicie s uszne.

Chcesz zablokowa  to sprz

o?

-  Tak, Kalkulatorze.

To by o prawdziwe wprowadzenie Harlana w Technik . Teraz by  ju  czym  wi cej

ni  cz owiekiem z ró owo-czerwon  naszywk . Przekszta ca  Rzeczywisto . Manipulowa

przy mechanizmie przez kilka krótkich minut wyj tych z 223 wieku i wskutek tego pewien

ody cz owiek nie dotar  na odczyt z mechaniki, którego zamierza  wys ucha . W

konsekwencji nigdy ju  nie studiowa  in ynierii s onecznej, przez co zosta  zatrzymany

rozwój pewnego zupe nie prostego urz dzenia na dziesi  kluczowych lat. O dziwo, w

rezultacie wojna w 224 wieku zosta a usuni ta z Rzeczywisto ci. Czy to jest dobre? Có  st d,

e zmieniono osobowo ci? Nowe osobowo ci s  tak samo ludzkie jak stare i tak samo

zas uguj  na to,  eby 

. Je li  ycie niektórych zosta o skrócone, za to inni  yli d

ej i byli

szcz liwi. Wielkie dzie o literackie, pomnik ludzkiego intelektu i uczucia, nie zosta o

napisane w nowej Rzeczywisto ci, lecz par  egzemplarzy przechowano w bibliotekach

Wieczno ci, prawda? A za to pojawi y si  nowe twórcze dzie a.

Lecz ow  noc Harlan sp dzi  w m ce bezsenno ci i kiedy wreszcie si  zdrzemn ,

prze

 co , czego nie prze ywa  od lat.

ni a mu si  jego matka.

Mimo tak trudnego pocz tku wystarczy  jeden fizjorok, by Harlan sta  si  znany w

Wieczno ci jako Technik Twissella albo - z przek sem - Cudowne Dziecko czy Nieomylny.

Jego kontakty z Cooperem sta y si  niemal wygodne. Nigdy si  na dobre nie

zaprzyja nili. (Gdyby nawet Cooper móg  si  zmusi  do robienia mu awansów. Harlan

pewnie by nie wiedzia , jak na to odpowiedzie ). Mimo to dobrze im si  razem pracowa o, a

zainteresowanie Coopera histori  Prymitywu wzros o do tego stopnia,  e niemal rywalizowa

z Har anem.

Pewnego dnia Harlan powiedzia  do Coopera:

-  S uchaj, Cooper, nie mia by  nic przeciwko temu,  eby przyj  jutro? W tym

tygodniu musz  si  wybra  do wieku trzytysi cznego,  eby sprawdzi  pewn  obserwacj , a

cz owiek, z którym chc  si  zobaczy , jest wolny dzi  po po udniu.

W oczach Coopera zab ys a ciekawo :

-   A czyja nie móg bym pojecha ?

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Chcesz?

-  Pewnie. Nigdy nie by em w kotle, poza tym, jak mnie tu przywozili z

siedemdziesi tego ósmego, a wtedy w ogóle nie wiedzia em, co si  dzieje.

Harlan u ywa  kot a w szybie C, który niepisanym zwyczajem na ca ej swej

niezmierzonej d ugo ci przez Stulecia by  zarezerwowany dla Techników. Cooper nie

zdradza

adnego zak opotania, gdy go tam zaprowadzi . Wsiad  do kot a bez wahania i zaj

miejsce w jego wkl

ej krzywi nie.

Gdy jednak Harlan zaktywizowa  pole i uruchomi  kocio  w przysz

 na twarzy

Coopera odmalowa  si  niemal komiczny wyraz zaskoczenia.

-  Nic nie czuj  - powiedzia . — Czy co  jest nie w porz dku?

-  Wszystko w porz dku. Nie czujesz nic, bowiem faktycznie si  nie poruszasz. Jeste

przepychany wzd

 czasowego przed

enia kot a. W rzeczy samej - Harlan wpad  w ton

dydaktyczny -w tej chwili ty i ja, mimo pozorów, wcale nie jeste my materialni. Stu ludzi

mog oby u ywa  tego samego kot a jednocze nie, poruszaj c si  (je li mo na u

 tego

owa) z ró nymi pr dko ciami w dowolnych kierunkach Czasu, przechodz c przez siebie

nawzajem i tak dalej. Prawa zwyk ego  wiata nie maj  zastosowania w szybie kot a.

Cooper skrzywi  si  nieco, a Harlan pomy la  zawstydzony: ch opak uczy si

in ynierii Czasu i wie wi cej na ten temat ni  ja. Gadam i robi  z siebie durnia.

Zamilk  i patrzy  z powag  na Coopera. W sy m odego cz owieka uros y w ci gu

miesi cy i opad y w dó , obramowuj c usta, jak to nazywali Wieczno ciowcy - lini

Mallansohna. Jedyna bowiem autentyczna fotografia wynalazcy Pola Czasowego (przy tym

a i nieostra) przedstawia a go w

nie z takimi w sami. Z tego powodu zyska y one niejak

popularno  w ród Wieczno ciowców, jakkolwiek niewielu by o z nimi do twarzy.

Cooper wpatrywa  si  z respektem w przesuwaj ce si  liczby oznaczaj ce Stulecia.

-  Jak daleko w przysz

 si ga ten szyb?

-  Nie uczyli was tego?

-  Ledwie wspomnieli o kot ach. Harlan wzruszy  ramionami.

-  Wieczno  nie ma ko ca. I ten szyb te .

-  Jak daleko w przysz

ci pan bywa ?

-  Dzi  jad  najdalej. Doktor Twissell by  w 50 000 wieku.

-  Wielki Czasie! - szepn  Cooper.

-  To jeszcze nic. Niektórzy Wieczno ciowcy docierali do 150 000 Stulecia.

-  No i jak tam wygl da?

-  Nijak - powiedzia  Harlan niech tnie. -  ycie rozwija si  bujnie, ale bez ludzi.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Cz owiek znikn .

-  Wszyscy wymarli? Wygin li?

-  W tpi , czy kto  to wie.

-  Czy mo na by co  zrobi ,  eby to zmieni ?

-  Owszem, od wieku 70000... - zacz  Harlan, a potem urwa  nagle. - Och, do Czasu z

tym. Zmie my temat.

Je li istnia  przedmiot, który Wieczno ciowcy traktowali niemal zabobonnie, by y to

nie Ukryte Stulecia, epoka mi dzy 70 000 a 150 000 wiekiem. Ten temat porusza o si

rzadko. Tylko dzi ki bliskiemu zwi zkowi z Twissellem Harlan wiedzia  co  nieco  o tej erze.

Chodzi o o to,  e Wieczno ciowcy nie mogli wchodzi  w Czas w tych tysi cach stuleci.

Drzwi mi dzy Czasem i Wieczno ci  by y nieprzenikliwe. Dlaczego? Nikt nie wiedzia .

Z rzeczowych uwag Twissella Harlan wnioskowa ,  e próbowano dokona  Zmiany

Rzeczywisto ci w Ukrytych Stuleciach, poczynaj c, od 70 000, lecz bez odpowiednich

obserwacji w tej erze niewiele mo na by o zdzia

.

Raz Twissell powiedzia  ze  miechem:

-  I tak którego  dnia si  przedrzemy. Tymczasem 70 000 Stuleci pod opiek  to a

nadto.

Nie brzmia o to przekonuj co.

-  Co stanie si  z Wieczno ci  po 150 000 wieku? - zapyta  Cooper.

Harlan westchn . Najwidoczniej nie da si  zmieni  tematu.

-  Nic - odpar . - Sekcje istniej , lecz po 70 000 Stuleciu nie ma Wieczno ciowców.

Sekcje trwaj przez miliony wieków, a  zniknie wszelkie  ycie, i dalej, a  S

ce przekszta ci

si  w gwiazd  Nova, i potem równie . Nie ma ko ca Wieczno ci. Dlatego przecie  nazywa

si  Wieczno ci .

-  Wi c S

ce naprawd  przekszta ci si  w Nov ?

-  Niew tpliwie. Nie mog aby istnie  Wieczno , gdyby si  to nie sta o. Nova Soi jest

naszym  ród em energii. S uchaj, jak my lisz, ile energii potrzeba, by uruchomi  Pole

Czasowe? Pierwsze Pole Mallansohna trwa o dwie sekundy i nie mog o utrzyma  wi cej ni

ówk  zapa ki, a zu

o ca odzienn  produkcj  elektrowni atomowej. Min o prawie sto lat,

nim stworzono Pole Czasowe grubo ci w osa i do  szerokie, by przyj  energi  promienist

Novej, i wtedy da o si  rozbudowa  je tak,  e mog o utrzyma  cz owieka.

Cooper westchn :

-  Chcia bym,  eby wreszcie przestali mnie uczy  równa  i mechaniki Pola i zacz li

mówi  co  interesuj cego. Gdybym 

 w czasach Mallansohna...

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  To nie nauczy by  si  niczego. On 

 w wieku 24, a Wieczno  uruchomiono

dopiero pod koniec 27 Stulecia. Wynalezienie Pola to nie to samo, co skonstruowanie

Wieczno ci, wiesz przecie , a ludzie 24 wieku nie mieli najmniejszego poj cia, co oznacza

odkrycie Mallansohna.

-  Wyprzedzi  swoje pokolenie?

-  W du ym stopniu. Nie tylko wynalaz  Pole Czasowe, ale opisa  podstawowe

zwi zki, które umo liwiaj  Wieczno , i przepowiedzia  niemal wszystkie jej aspekty, z

wyj tkiem Zmiany Rzeczywisto ci. Równie  i tego by  ju  blisko... Ale zdaje si ,  e si  zaraz

zatrzymamy, Cooper. Wysiadaj pierwszy.

Opu cili pojazd.

Nigdy przedtem Harlan nie widzia ,  eby Starszy Kalkulator Laban Twissell si

ci . Ludzie mówili,  e jest niedost pny jakimkolwiek wzruszeniom,  e jest bezdusznym

funkcjonariuszem Wieczno ci do tego stopnia, i  zapomnia  dok adnie numeru swego

ojczystego Stulecia. Mówili,  e we wczesnej m odo ci cierpia  na atrofi  serca i  e ma

zamiast niego malutki komputer, zupe nie podobny do modelu, który zawsze nosi w kieszeni

spodni.

Twissell nie robi  nic,  eby zdementowa  tego rodzaju pog oski. Wiele ludzi uwa

o,

e sam w gruncie rzeczy w nie wierzy.

Harlan, je li nawet przerazi  si  jego wybuchu, to przede wszystkim by  zdumiony

faktem,  e Twissell mo e okazywa  gniew. My la , czy Twissell, gdy ju  nieco dojdzie do

siebie, nie b dzie si  czu  upokorzony,  e zawiod o go komputerowe serce, które okaza o si

jedynie n dznym narz dziem z mi ni i zastawek, podleg ym wra eniom.

Twissell mówi  skrzecz cym, starczym g osem:

-  Ojcze Czasie, ch opcze, czy ty jeste  cz onkiem Rady Wszechczasów? Ty tutaj

rz dzisz? Ty mi mówisz, co mam robi , czy ja tobie? Czy ty wydajesz dyspozycje na

wszystkie podró e w Czasie w tej sekcji? Czy mamy teraz wszyscy prosi  ciebie o

pozwolenie?

Przerywa  sobie od czasu do czasu okrzykami w rodzaju: „Odpowiadaj!", po czym

kipi c z gniewu wywrzaskiwa  dalsze pytania. Na ostatku powiedzia :

-  Je li jeszcze raz pozwolisz sobie na co  podobnego, skieruj  ci  do  atania instalacji,

i to raz na zawsze. Zrozumiano?

Harlan odpar  blady ze zdenerwowania:

-  Nigdy mi nie mówiono,  e Nowicjusza Coopera nie mo na zabiera  do kot a.

To wyja nienie bynajmniej nie zadowoli o Twissella.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Co to za t umaczenie oparte na podwójnym przeczeniu, cz owieku? Nigdy ci nie

mówiono,  eby  go nie upija ,  eby  go nie ogoli  do  ysiny, nigdy ci nie mówiono,  eby  go

nie k

 cyrklem. Ojcze Czasie, a co ci powiedziano,  eby  z nim robi ?

-  Powiedziano mi,  ebym go uczy  historii Prymitywu.

-  Wi c rób to. I nic wi cej! - Twissell rzuci  na ziemi  papierosa i gwa townie

zmia

 go nog , jakby to by a twarz jego  miertelnego wroga.

-  Chcia bym zwróci  uwag , Kalkulatorze - odezwa  si  Harlan -  e wiele Stuleci

poprzedzaj cych bie

 Rzeczywisto  przypomina w pewnym sensie specyficzne epoki

Prymitywu pod takim czy innym wzgl dem. Moim zamiarem by o zabra  go do tych Czasów,

oczywi cie pod starann  kontrol  przestrzenno-czasow . Mia o to by  co  w rodzaju

wycieczki w teren.

-  Co?! Czy nigdy nie zamierzasz, idioto, pyta  mnie o pozwolenie? Dosy  tego. Ucz

go historii Prymitywu.  adnych wycieczek w teren.  adnych do wiadcze  laboratoryjnych.

Nast pnym razem jeszcze we miesz si  za Zmiany Rzeczywisto ci tylko po to,  eby mu

pokaza , jak to si  robi.

Harlan obliza  suche wargi, wymamrota  z trudem,  e si  zgadza na wszystko, i

wreszcie pozwolono mu odej ...

Min y dwa tygodnie, zanim jako  si  uspokoi  po tej awanturze.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

4. KALKULATOR

Harlan by  dwa lata Technikiem, zanim ponownie wst pi  w 482 Stulecie, po raz

pierwszy od chwili, gdy je opu ci  z Twisse lem. Ledwie móg  pozna  t  epok .

Ale epoka si  nie zmieni a. To on si  zmieni .

Dwuletni sta  Technika to sprawa nie bez znaczenia. W pewnym sensie wzros o jego

poczucie stabilizacji. Nie potrzebowa  ju  uczy  si  nowego j zyka, przyzwyczaja  do

nowych stylów ubierania i nowych sposobów  ycia przy ka dym nowym projekcie

Obserwacji. Z drugiej strony wywo

o to pewnego rodzaju cofni cie si  w rozwoju. Niemal

zapomnia , jak wygl da kole

stwo, które jednoczy o wszystkich pozosta ych Specjalistów

w Wieczno ci.

Ale przede wszystkim rozwin o si  w nim poczucie si y, wynikaj ce z faktu,  e jest

Technikiem. Trzyma  w r ku losy milionów ludzi, a je li musia  z tego powodu kroczy

samotnie, to przynajmniej móg  kroczy  dumnie.

Móg  te , patrz c ch odno na 

cznika przy biurku w 482 Stuleciu, zaanonsowa

samego siebie urywanymi sylabami:

- Technik Andrew Harlan do Kalkulatora Finge'a w sprawie czasowego przydzia u do

482 - lekcewa c b ysk oczu m czyzny, przed którym sta .

To by o to, co niektórzy nazywali „spojrzeniem technicznym" -szybkie mimowolne

zerkni cie na ró owo-czerwony emblemat na ramieniu Technika, a potem wyra ny wysi ek,

eby nie spojrze  znowu.

Harlan przypatrzy  si  znaczkowi na ramieniu tamtego m czyzny. Nie by  to 

ty

emblemat Kalkulatora, zielony - Biografisty, niebieski - Socjologa czy bia y - Obserwatora.

Nie by  to  aden jednolity kolor Specjalisty. Po prostu niebieska naszywka na bia ym.

Ten cz owiek by

cznikiem, nale

 do pododdzia u Obs ugi, w ogóle nie by

Specjalist .

I on równie  obdarzy  go „technicznym spojrzeniem".

Harlan zapyta  z niejakim smutkiem:

-  No?

cznik odpowiedzia  szybko:

-  Dzwoni  do Kalkulatora Finge'a, Techniku.

Harlan zapami ta  482 wiek jako solidny i masywny, lecz teraz wydawa  mu si

niemal 

osny.

Przyzwyczai  si  do porcelany i szk a 575 Stulecia, do fetysza czysto ci. Przyzwyczai

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

si  do  wiat a bieli i jasno ci, z amanej sk pymi smugami pastelowych barw.

Ci kie stiukowe ozdoby 482 wieku, rozmazane kolory, p aszczyzny barwionego

metalu by y niemal odpychaj ce.

Nawet Finge wygl da  inaczej, jakby pomniejszony. Dwa lata temu ka dy jego gest

wydawa  si  Obserwatorowi Harlanowi z owrogi i pot

ny.

Teraz, ogl dany z samotnych wy yn Techniki, ten cz owiek robi  wra enie 

nie

zagubionego. Harlan przygl da  mu si , szuka  czego  w stosie arkuszy. Wygl da  tak, jakby

mia  zaraz podnie  g ow , z wyrazem cz owieka, który uwa a,  e kaza  swemu go ciowi

czeka  akurat tyle, ile potrzeba.

Finge pochodzi  z nastawionego na energi  600 Stulecia. Twissell mówi  o tym

Harlanowi i to wyja nia o wiele. Napady z ego humoru Finge'a mog y wynika  z naturalnej

niepewno ci ci kiego m czyzny, przyzwyczajonego do stabilno ci si  Pola i speszonego w

kontakcie z nietrwa  materi . Jego skradaj cy si  krok (Harlan pami ta  dobrze koci chód

Finge'a - cz sto unosi  g ow  znad biurka i spostrzega  przed sob  Kalkulatora, nie

us yszawszy przedtem,  e nadchodzi) nie by  ju  teraz taki lekki i podst pny, lecz raczej

trwo liwy i niepewny, jakby 

 w ci

ym pod wiadomym strachu,  e pod oga za amie si

pod jego ci arem.

Harlan pomy la  z satysfakcj : ten facet jest  le przystosowany do swojej sekcji.

Prawdopodobnie tylko przekwalifikowanie mog oby mu pomóc.

-  Pozdrowienie, Techniku Harlan - powiedzia  Finge.

-  Pozdrowienie, Kalkulatorze - odpar  Harlan. Finge powiedzia :

-  Zdaje si ,  e w ci gu dwóch lat od chwili...

-  Dwóch fizjolat - poprawi  Harlan. Finge spojrza  ze zdziwieniem:

-  Dwóch fizjolat, oczywi cie - potwierdzi .

W Wieczno ci nie by o czasu w tym sensie, co w  wiecie zewn trznym, lecz cia a

ludzkie starza y si  i to by a nieunikniona miara czasu, nawet gdy nie towarzyszy y temu

istotne zjawiska fizyczne. Fizjologicznie czas mija , a w ci gu jednego fizjoroku w

Wieczno ci cz owiek starza  si  tak jak w ci gu zwyk ego roku w Czasie.

Lecz nawet najbardziej pedantyczni Wieczno ciowcy rzadko pami tali o tej ró nicy.

Przyj te by y zwroty: „Zobaczymy si  jutro" albo „Nie widzia em si  z tob  wczoraj", albo

„Spotkamy si  w przysz ym tygodniu" -jak gdyby istnia o w Wieczno ci jutro czy wczoraj,

czy przesz y tydzie  w jakimkolwiek sensie poza fizjologicznym.

Przyj to w Wieczno ci dwudziestoczterogodzinn  „fizjologiczn " dob , z uroczystym

za

eniem istnienia dnia i nocy, dzi  i jutra. Zaspokaja o to instynkty ludzkie.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Finge powiedzia :

-  Od dwóch fizjolat, od chwili gdy pan odszed , 482 Stuleciu grozi kryzys. Do

szczególny. Potrzebujemy teraz tak dok adnej obserwacji, jak nigdy dotychczas.

-  Chcecie,  ebym ja obserwowa ?

-  Tak. W pewnym sensie powierzanie Technikowi obserwacji jest marnowaniem jego

kwalifikacji, lecz pa skie poprzednie obserwacje by y doskona e pod wzgl dem jasno ci i

wnikliwo ci. Znowu s  nam potrzebne. A teraz naszkicuj  tylko par  szczegó ów.

Jakie mia y by  te szczegó y, nigdy si  nie dowiedzia , bo w

nie drzwi si  otworzy y

i Harlan przesta  cokolwiek s ysze .

Patrzy  na osob , która wesz a.

Nie to,  eby nigdy przedtem nie widzia  w Wieczno ci dziewczyny. „Nigdy" by oby

zbyt mocnym s owem. Rzadko - owszem, ale nie nigdy.

Ale taka dziewczyna! I to w Wieczno ci!

Harlan spotyka  wiele kobiet w swoich w drówkach przez Czas, lecz w Czasie by y

one dla niego tylko przedmiotami, takimi jak  ciany i sze ciany, brony i wrony, koty i p oty.

By y faktami, które nale

o obserwowa .

W Wieczno ci dziewczyna by a czym  zupe nie innym. A w dodatku taka

dziewczyna! Ubrana by a wedle mody wy szych klas 482

Stulecia, to znaczy: od góry niewiele wi cej ni  przezroczysta zas ona i sk pe,

si gaj ce kolan spodnie poni ej. Spodnie, jakkolwiek nieprzezroczyste, podkre la y subtelne

okr

ci sylwetki.

osy mia a po yskliwie czarne, si gaj ce ramion, usta czerwono uszminkowane,

górna warga leciutko, a dolna mocno, w przesadny  uk. Powieki i muszle uszne by y

pomalowane na bladoró owo, reszta za  m odej, niemal dziewcz cej twarzy pozosta a

mleczno-blada. Wysadzone klejnotami breloki opada y z barków na zgrabne piersi, zwracaj c

na nie uwag .

Usiad a przy biurku w rogu gabinetu Finge'a raz tylko unosz c powieki, by rzuci

pow óczyste spojrzenie ciemnych oczu na Harlana.

Gdy Harlan znowu us ysza  g os Finge'a, Kalkulator w

nie mówi :

-  Wszystko to uwzgl dni pan w oficjalnym raporcie, a tymczasem mo e pan si

urz dzi  w swoirn dawnym gabinecie i sypialni.

Harlan znalaz  si  poza biurem Finge'a, ale nie pami ta  nawet, jak je opu ci .

Prawdopodobnie wyszed .

Uczucie, którego doznawa , mo na by o okre li  jako gniew. Na mi

 Czasu,

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Finge'owi nie powinno si  na to pozwala . To obra a moralno . To kpiny...

Zatrzyma  si , rozwar  zaci ni

 pi

, rozlu ni  mi nie twarzy. Ano, zobaczymy!

Energicznie pomaszerowa  ku 

cznikowi.

cznik nie spojrza  mu w oczy i odezwa  si  ostro nie:

-  Tak, prosz  pana?

-  W biurze Kalkulatora Finge'a jest jaka  kobieta. Czy ona jest tu nowa? - zapyta

Harlan.

Chcia  to powiedzie  spokojnie. Zwyk ym, oboj tnym tonem. Tymczasem zabrzmia o

to jak d wi k cymba ów.

Ale  obudzi o  

cznika.  W jego  oku pojawi o  si   co ,  co  brata  wszystkich  m czyzn.

Jego spojrzenie by o pojednawcze, uzna  Technika za swojego ch opa.

-  My li pan o tej babce... Ale ona jest zbudowana, co? Jak pole si owe!

Harlan j ka  si  nieco.

-  Niech pan mi odpowie na pytanie.

cznik wytrzeszczy  oczy i jego o ywienie znik o po cz ci.

-  To nowa - powiedzia . - Czasowa.

-  Co ona tu robi?

Powoli na twarz 

cznika wype za  u miech, który zamieni  si  w kpi cy grymas.

-  Podobno ma by  sekretark  szefa. Nazywa si  Noys Lambent.

-  W porz dku. - Harlan obróci  si  na pi cie i wyszed .

Wyprawa obserwacyjna Harlana do 482 wieku odby a si  nast pnego dnia, lecz trwa a

tylko trzydzie ci minut. By a to oczywi cie jedynie wycieczka w celu zorientowania siew

sytuacji. W drugim dniu wyruszy  na pó torej godziny, a w trzecim w ogóle nie wyje

.

Zajmowa  si  studiowaniem swych dawnych raportów, przypominaniem sobie tego,

czego si  poprzednio nauczy , szlifowa  swoj  znajomo  systemu j zykowego epoki, od

nowa przyzwyczaja  do ówczesnych ubra .

Jedna Zmiana Rzeczywisto ci obj a ju  482 Stulecie, ale by a do  nieznaczna.

Pewna klika, która by a u w adzy, odesz a, lecz poza tym nie wygl da o na to, by w

spo ecze stwie nast pi y jakie  zmiany.

Nawet sobie nie u wiadamiaj c, co robi, zacz  szuka  w starych raportach

wiadomo ci o arystokracji. Przecie  z pewno ci  j  obserwowa .

Obserwowa , lecz z oddalenia, raporty by y ogólnikowe. Jego dane dotyczy y

arystokracji jako klasy, nie za  poszczególnych jednostek.

Oczywi cie zlecenia przestrzenno-czasowe nigdy nie wymaga y ani nawet nie

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

pozwala y mu na obserwowanie arystokracji od wewn trz. Jakie by y tego przyczyny?

Oserwator nie wiedzia . Teraz denerwowa  si  na samego siebie, czuj c wzrastaj ce

zaciekawienie tym tematem.

W ci gu trzech wspomnianych dni zdarzy o mu si  przelotnie widzie  Noys Lambent

cztery razy. Najpierw dostrzega  tylko jej strój i ozdoby. Teraz zauwa

,  e ma sto

sze dziesi t pi  centymetrów wzrostu, jest o pó  g owy ni sza od niego i do  szczup a;

nosi si  prosto i zgrabnie, co daje z udzenie,  e jest wysoka. Jest starsza, ni  wygl da na

pierwszy rzut oka, by  rno e pod trzydziestk , w ka dym razie ma z pewno ci  ponad

dwadzie cia pi  lat.

Zachowywa a si  spokojnie i z rezerw , raz u miechn a si  do niego, gdy mija  j  w

korytarzu, ale szybko spu ci a oczy. Harlan odskoczy , by unikn  otarcia si  o ni , a potem

ruszy  dalej, czuj c gniew.

Pod koniec trzeciego dnia doszed  do przekonania,  e jako Wieczno ciowcowi

pozostaje mu tylko jedno. Bez w tpienia jej sytuacja by a dla niej wygodna. Bez w tpienia

Finge dzia

 zgodnie z prawem. Lecz jego niedyskrecja w tej materii, jego beztroska,

pewno  siebie niew tpliwie wykracza y przeciwko duchowi prawa i co  nale

o z tym

zrobi .

Harlan zdecydowa ,  e mimo wszystko nie ma nikogo w Wieczno ci, kogo by tak nie

lubi  jak Finge'a. Usprawiedliwienie, jakie dla niego znajdowa  jeszcze par  dni temu, teraz

ju  nie istnia o.

Rankiem czwartego dnia poprosi  o prywatne spotkanie z Finge'em i otrzyma  na to

zgod . Wszed  zdecydowanym krokiem i ku swemu zdziwieniu od razu przyst pi  do rzeczy.

-  Kalkulatorze Finge, proponuj ,  eby pann  Lambent zwróci  Czasowi.

Oczy Finge'a zw zi y si . Wskaza  Harlanowi krzes o, swój mi kki, okr

y

podbródek podpar  z

onymi d

mi, i zrobi  grymas ods aniaj cy z by.

-  Prosz  siada . Uwa a pan,  e pannie Lambent brak kwalifikacji? Nie nadaje si  na

swoje stanowisko?

-  O jej kwalifikacjach i zdolno ciach, Kalkulatorze, nie mog  nic powiedzie . Zale y

to od zada , do jakich jest przeznaczona, a ja nie zleca em jej nic. Ale musi pan sobie

wiadomi ,  e oddzia uje ona ujemnie na moralno  tej sekcji.

Finge wpatrywa  si  w niego tak oboj tnie, jakby umys  Kalkulatora rozwa

abstrakcje niedost pne dla zwyk ego Wieczno ciowca.

-  W jaki sposób oddzia uje ujemnie na moralno , Techniku?

-  Nie trzeba nawet pyta  - powiedzia  Harlan coraz bardziej w ciek y. - Jej strój jest

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

ekshibicjonistyczny. Jej...

-  Chwileczk , chwileczk . Zaraz, Harlan. By  pan Obserwatorem w tej erze. Wie pan

chyba,  e jej strój jest zupe nie standardowy dla 482 Stulecia.

-  W jej  rodowisku i w jej kr gu kulturowym nie mia bym o to  adnych pretensji,

jakkolwiek twierdz ,  e ten strój jest wyzywaj cy nawet jak na 482 wiek. Pozwoli pan,  e

zachowam w asne zdanie w tej sprawie. Tutaj, w Wieczno ci, taka osoba z pewno ci  jest nie

na miejscu.

Finge wolno pokiwa  g ow . Wygl da o na to,  e si

wietnie bawi. Harlan

zesztywnia . Finge powiedzia :

-  Jest tu w okre lonym celu. Spe nia bardzo wa

 funkcj . Przebywa tu tylko

czasowo. Niech pan tymczasem spróbuje znosi  jej obecno .

Harlanowi dr

y usta. Zaprotestowa , a zbywano go byle czym. Do diab a z

ostro no ci . Powie, co my li.

-  Mog  sobie wyobrazi , co jest t  „bardzo wa

 funkcj ". Ale to niemo liwe,  eby

popisywa  si  pan ni  tak jawnie.

Odwróci  si  sztywno i ruszy  ku drzwiom. Zatrzyma  go g os Finge'a.

-  Techniku, pana zwi zek z Twissellem przewróci  panu w g owie. To si  powinno

zmieni . A tymczasem niech mi pan powie, czy mia  pan kiedy  (zawaha  si , szukaj c

odpowiedniego s owa) przyjació

?

Z mozoln  i obra liw  dok adno ci , nie odwracaj c si , Harlan cytowa :

-  „W celu unikni cia uczuciowych komplikacji z Czasem Wieczno ciowiec nie mo e

si

eni . W celu unikni cia uczuciowych komplikacji rodzinnych Wieczno ciowiec nie mo e

mie  dzieci".

Kalkulator powiedzia  powa nie:

-  Nie pyta em o ma

stwo ani o dzieci. Harlan cytowa  dalej:

-  „Przej ciowe zwi zki z Czasowcami mog  by  zawierane tylko po z

eniu w

Centralnym Zarz dzie Zlece  Rady Wszechczasów podania o w

ciw  Biografi  dla

wchodz cej w gr  kobiety z Czasu. Te zwi zki wolno utrzymywa  tylko wedle wymogów

okre lonego zlecenia przestrzenno-czasowego".

- Istotnie. Czy wyst powa  pan kiedy o zezwolenie na zwi zek czasowy, Techniku?

-  Nie. Kalkulatorze.

-  A nie zamierza pan?

-  Nie, Kalkulatorze.

-  Mo e jednak nale

oby to zrobi . Da oby to panu szerszy pogl d. Mniej by si  pan

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

interesowa  szczegó ami stroju kobiety, mniej by si  pan denerwowa  jej stosunkiem

osobistym do innych Wieczno ciowców.

Harlan wyszed  oniemia y z w ciek

ci.

Doszed  do wniosku,  e dokonanie kolejnej niemal ca odniowej wycieczki do 482

Stulecia jest prawie niemo liwe (najwi kszy limit czasu ci

ego wynosi  oko o dwóch

godzin).

By  zdenerwowany i wiedzia  dlaczego. Finge! Finge i jego brutalna rada w sprawie

zwi zków z kobietami z Czasu.

Zwi zki istnia y. Wszyscy o tym wiedzieli. W Wieczno ci zawsze u wiadamiano

sobie konieczno  kompromisu na rzecz potrzeb ludzi (ju  to sformu owanie budzi o

obrzydzenie Harlana), lecz ograniczenia zwi zane z wyborem kochanek powodowa y,  e

zwi zki te nie by y wcale  atwe ani cz ste. A od tych, co mieli szcz cie uzyska  zezwolenie

na taki zwi zek, wymagano, by zachowywali jak naj ci lejsz  dyskrecj  ze zwyk ej

przyzwoito ci i ze wzgl du na innych Wieczno ciowców.

ród ni szych klas Wieczno ciowców, szczególnie w Obs udze, stale kr

y

pog oski (nadzieja miesza a si  z oburzeniem) o imporcie kobiet, mniej lub bardziej na sta e,

w celach oczywistych. Zawsze wymieniano Kalkulatorów i Biografistówjako grupy

uprzywilejowane. Oni i tylko oni mogli decydowa , które kobiety mo na wydoby  z Czasu

bez gro by wi kszej Zmiany Rzeczywisto ci.

Mniej sensacyjne (i w zwi zku z tym mniej godne powtarzania) by y plotki o

kobietach z Czasu anga owanych w ka dej sekcji przej ciowo (je li pozwala a na to analiza

czasowo-przestrzenna) do  mudnych zada , takich jak gotowanie, sprz tanie i ci ka praca.

Ale zatrudnienie kobiety z Czasu, i to takiej kobiety, w charakterze sekretarki mog o

oznacza  tylko,  e Finge kicha na idea y, które uczyni y Wieczno  tym, czym jest.

Niezale nie od  yciowych wymogów, którym praktyczni m czy ni Wieczno ci

chc c nie chc c musieli ulega , nikt nie w tpi ,  e idealny Wieczno ciowiec jest cz owiekiem

pe nym po wi cenia, oddanym misji, któr  ma spe nia  dla poprawy Rzeczywisto ci i

zwi kszenia sumy ludzkiego szcz cia. Harlan uwa

,  e Wieczno  jest czym  w rodzaju

klasztorów w czasach Prymitywu.

ni o mu si  w nocy,  e rozmawia  w tej sprawie z Twissellem. Twissell, idealny

Wieczno ciowiec, podziela  jego oburzenie.  ni ,  e Finge zosta  z amany, pozbawiony

znaczenia.  ni  o sobie samym,  e ma 

ty znaczek Kalkulatora i wprowadza nowy porz dek

w 482 wieku, wielkodusznie wyznaczaj c Finge'owi stanowisko w Obs udze. Twissell

siedzia  obok niego, u miechaj c si  z podziwem, gdy Harlan wype nia  now  kart

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

organizacyjn , czy ciutko, porz dnie, konsekwentnie i prosi  Noys Lambent,  eby rozes

a

kopie.

Lecz Noys Lambent by a naga i Harlan obudzi  si  dr cy i zawstydzony.

Spotka  dziewczyn  w korytarzu i odwracaj c wzrok cofn  si , by zrobi  jej

przej cie.

Lecz  Noys  nie  ruszy a  si ;  patrzy a  na  niego,  a   i  on  spojrza   jej  w  oczy.  By a  ca a

barw  i  yciem i Harlan poczu  otaczaj cy j  lekki zapach perfum.

- Technik Harlan, prawda? - spyta a.

Mia  ochot  ofukn  j  i odepchn  z przej cia, lecz pomy la ,  e ona nie jest winna

temu wszystkiemu. Ponadto,  eby przej  dalej, musia by jej dotkn .

Wi c tylko skin  g ow .

-  Tak.

-  Mówiono mi,  e jest pan ekspertem od naszego Czasu.

-  By em w nim.

-  Porozmawia abym z panem ch tnie na ten temat.

-  Jestem zaj ty. Nie b

 mia  czasu.

-  Kiedy  chyba znajdzie pan chwilk . U miechn a si  do niego.

Harlan szepn  desperacko:

-  Prosz , niech pani przejdzie. Albo niech si  pani cofnie,  ebym ja móg  przej .

Prosz !

Ruszy a wolno, ko ysz c biodrami, a jemu krew nap yn a do twarzy.

By  z y na ni ,  e wprawia go w zak opotanie, z y na siebie,  e jest zak opotany, a z

jakiego  niewiadomego powodu najbardziej z y na Finge'a.

Finge wezwa  go po dwóch tygodniach. Na biurku Kalkulatora le

 arkusz

perforowanej folii. Jej d ugo  i zawi

 wzorów od razu powiedzia y Harlanowi,  e tym

razem nie dotyczy to pó godzinnej wycieczki w Czas.

Finge zapyta :

-  Czy zechce pan usi

 i zaraz odczyta  to wszystko? Nie, nie okiem. Maszynowo.

Harlan oboj tnie uniós  brwi i w

 arkusz w szczelin  komputera na biurku Finge'a.

Arkusz stopniowo zag bia  si  we wn trze maszyny, a w trakcie tego perforacja by a

umaczona na s owa, które ukazywa y si  na  nie nobia ym prostok cie urz dzenia

wizualnego.

Mniej wi cej w po owie tego procesu Harlan zerwa  si  i wy czy  komputer.

Wyszarpn  arkusz z tak  si ,  e mocna cellolitowa folia p

a.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Mam drug  kopi  - powiedzia  Finge spokojnie.

Lecz Harlan trzyma  resztki arkusza w palcach, jakby mog y eksplodowa .

-  Kalkulatorze, w tym musi by  jaka  pomy ka. Chyba nikt nie oczekuje,  e

wykorzystam dom tej kobiety jako baz  podczas prawie tygodniowego pobytu w Czasie.

Kalkulator  ci gn  wargi.

-  Czemu nie, je li takie s  wymogi karty przestrzenno-czasowej? Je li to si

czy z

jakimi  osobistymi sprawami mi dzy panem a pann  Lam...

-  Nie ma  adnych osobistych spraw - zaprzeczy  Harlan gor co.

-  Co  w tym rodzaju na pewno istnieje. Wyja ni  wi c nawet pewne aspekty

zagadnienia Obserwacji. Oczywi cie nie nale y tego uwa

 za  aden precedens.

Harlan siedzia  bez ruchu. My la  intensywnie i szybko. Normalnie duma zawodowa

nie pozwoli aby mu s ucha  wyja nie . Obserwator czy powiedzmy Technik wykonywa

swoj  robot  bez pytania. I zazwyczaj  adnemu Kalkulatorowi nawet by si  nie  ni o udziela

mu wyja nie .

Tym razem jednak dzia o si  co  niezwyk ego. Harlan wysun  zarzuty w zwi zku z

dziewczyn , tak zwan  sekretark . Finge ba  si ,  e jego za alenie mo e mie  dalsze skutki

(„Grzeszny po piech, kiedy nikt nie  ciga" - pomy la  Harlan z ponur  satysfakcj  i próbowa

sobie przypomnie , gdzie wyczyta  to zdanie).

Strategia Finge'a by y oczywista. Kieruj c Harlana do mieszkania tej kobiety, b dzie

móg  wysun  kontroskar enie, je li sprawy zajd  do  daleko. Jego znaczenie jako  wiadka

przeciwko Finge'owi zostanie w ten sposób unicestwione.

Oczywi cie ma pozornie uzasadnione powody, by tam w

nie skierowa  Harlana, i

zaraz o tym powie. Harlan s ucha  niemal nie ukrywaj c lekcewa enia.

Finge mówi :

- Jak pan wie, ró ne Stulecia u wiadamiaj   sobie istnienie Wieczno ci. Wiedz ,  e

nadzorujemy handel mi dzyczasowy. Uwa aj ,  e to nasza g ówna funkcja, i to jest dobrze.

Maj  równie  niejasne wyobra enie,  e istniejemy po to, by uchroni  ludzko  od gro cej

katastrofy. To raczej przes d, ale mniej lub wi cej zgodny z prawd , a wi c nam to nie

szkodzi. Jeste my dla poszczególnych pokole  czym  w rodzaju opiekunów i dajemy im

pewne poczucie bezpiecze stwa. Pan to wszystko rozumie?

Harlan pomy la : czy on uwa a,  e nadal jestem Nowicjuszem? Skin  g ow . Finge

ci gn  dalej:

-  Jest jednak kilka spraw, o których nie mog  wiedzie . Przede wszystkim o tym, w

jaki sposób zmieniamy Rzeczywisto .

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Niepewno  losu, jak  taka  wiadomo  by spowodowa a, by aby szkodliwa. Nale y

zawsze usuwa  z Rzeczywisto ci wszelkie czynniki, które mog yby do tego prowadzi , i

nigdy si  w tej sprawie nie wahali my. Jednak istniej  jeszcze inne niepo dane przekonania

o Wieczno ci, które powstaj  od czasu do czasu to w tym, to w innym Stuleciu. Zazwyczaj

niebezpieczne pogl dy reprezentuj  klasy rz dz ce danej ery. Te klasy utrzymuj  najwi cej

kontaktów z nami, a jednocze nie maj  w swych r kach wa ki atut, zwany opini  publiczn .

Finge urwa , jakby si  spodziewa ,  e Harlan to skomentuje albo zada jakie  pytanie.

Ale Harlan milcza .

Wobec tego podj :

-  Tu  po Zmianie Rzeczywisto ci 433-488; Numer seryjny F-2, która dokona a si

jeden rok, fizjorok, temu, pojawi y si  dowody,  e wprowadzono do Rzeczywisto ci tego

rodzaju niepo

dane przekonania. Doszed em do pewnych wniosków o naturze tych

przekona  i przedstawi em je Radzie Wszechczasów. Rada wstrzymuje si  od zatwierdzenia

ich, póki polegaj  na realizacji alternatywy o bardzo ma ym prawdopodobie stwie w uk adzie

kalkulacyjnym.

Przed rozpocz ciem dzia ania wedle moich zalece  Rada domaga si  potwierdzenia

ich przez bezpo redni  obserwacj . Jest to ogromnie delikatne zadanie. Dlatego te  pana

odwo

em i dlatego Kalkulator Twissell pozwoli  pana odwo

. Ponadto musia em

wyszuka  kogo  ze wspó czesnej arystokracji, kto by uwa

,  e praca w Wieczno ci b dzie

do  emocjonuj ca. T  pani  umie ci em w naszym biurze i trzyma em pod  cis  obserwacj ,

by sprawdzi , czy nada si  do tego celu...

Harlan pomy la : pod  cis  obserwacj , rzeczywi cie!

I znowu jego gniew skoncentrowa  si  raczej na Finge'u ni  na tej kobiecie.

Finge mówi  dalej:

-  Ona si  nadaje wed ug wszelkich kryteriów. Obecnie zwrócimy j  jej Czasowi.

ywaj c jej mieszkania jako bazy b dzie pan móg  studiowa

ycie spo eczne jej

rodowiska. Czy rozumie pan teraz powód, dla którego trzymam tu t  dziewczyn , i dlaczego

chc ,  eby pan przebywa  w jej domu?

Harlan powiedzia  niemal z jawn  ironi :

-  Rozumiem to bardzo dobrze, zapewniam pana.

-  W takim razie przyjmie pan t  misj .

Harlan wyszed  p on c  dz  walki. Finge go nie przechytrzy. Nie da zrobi  z siebie

upca.

Z pewno ci  ta  dza walki, postanowienie,  e ukarze Finge'a, spowodowa y,  e czu

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

zapa  i niemal rado , gdy my la  o swej kolejnej podró y do 482 Stulecia.

Z pewno ci  nic innego......

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

5. KOBIETA Z CZASU

Maj tek Noys Lambent by  do  izolowany, lecz niezbyt odleg y od jednego z

najwi kszych miast Stulecia. Harlan dobrze zna  to miasto; zna  je lepiej ni  wielu jego

mieszka ców. W swoich badawczych obserwacjach aktualnej Rzeczywisto ci zwiedzi  ka

dzielnic  i ka de dziesi ciolecie w zasi gu sekcji.

Zna  to miasto zarówno w Czasie, jak i przestrzeni, potrafi  je wyczarowa  w

wyobra ni, patrzy  na nie jak na organizm  yj cy i rosn cy, z jego kl skami i odrodzeniami,

jego rado ciami i k opotami. Teraz by  w tym mie cie w wyznaczonym tygodniu Czasu, jakby

w momencie zatrzymania powolnego  ycia stali i betonu.

Co wi cej, wst pne badania Harlana koncentrowa y si  coraz bardziej na „perioetach"

- mieszka cach, którzy odgrywali najwa niejsz  rol  w mie cie, lecz  yli poza jego granicami

w przestrzennej i - w pewnym stopniu - spo ecznej izolacji.

Wiek 482 by  jednym z wielu wieków o nierównomiernym podziale bogactw.

Socjologowie znali jakie  równanie okre laj ce to zjawisko. (Harlan widzia  to w druku, lecz

niezbyt dobrze rozumia ). Mo na je by o rozwi za  w dowolnym Stuleciu przy zastosowaniu

trzech wspó czynników, a dla wieku 482 wspó czynniki te zbli

y si  do granicy tego, co

jeszcze by o dopuszczalne. Socjologowie kr cili g owami, a Harlan s ysza , jak jeden z nich

mówi ,  e jakiekolwiek pogorszenie tego stanu wraz z nowymi Zmianami Rzeczywisto ci

dzie wymaga o „naj ci lejszej obserwacji".

Jedno mo na by o powiedzie  na temat niekorzystnych wspó czynników w równaniu

okre laj cym rozdzia  bogactw. Wskazywa o to na istnienie klasy pró niaczej i rozwój

atrakcyjnego stylu  ycia, który w najlepszym przypadku przyczynia  si  do rozkwitu kultury i

wykwintu. Póki druga szala wagi nie opada a zbyt nisko, póki klasa pró niacza, korzystaj c z

przywilejów, nie zapomina a o swych obowi zkach, póki jej kultura nie przyjmowa a zbyt

wyra nej linii spadkowej, by o to do przyj cia: w Wieczno ci zawsze istnia a tendencja do

tolerowania odchyle  od idealnego wzoru podzia u bogactw.

Wbrew swojej woli Harlan zacz  to rozumie . Zazwyczaj jego nieco d

sze pobyty

w Czasie wymaga y korzystania z hoteli w biedniejszych dzielnicach miast, gdzie cz owiek

mo e  atwo przebywa  anonimowo, gdzie nie zwraca si  uwagi na obcych, gdzie jeden nowy

wi cej lub mniej nic nie znaczy i w zwi zku z tym tkanka Rzeczywisto ci nie zostaje

powa niej naruszona, najwy ej nieco zadr y. Kiedy nie by o tej pewno ci, kiedy istnia o

prawdopodobie stwo,  e dr enie przekroczy punkt krytyczny i naruszy znaczniejsz  cz

domku z kart zwanego Rzeczywisto ci , Harlan nieraz musia  nocowa  gdzie  pod p otem na

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

wsi.

I zwykle ogl da  ró ne p oty, zanim stwierdzi , który z nich w ci gu nocy b dzie

najmniej niepokojony przez wie niaków, w ócz gów, a nawet biegaj ce samopas psy.

Lecz teraz Harlan znajdowa  si  na drugim biegunie spo ecznym i spa  w 

ku o

powierzchni z magnetyzowanej materii; by o to szczególne po czenie materii i energii, na

któr  mogli sobie pozwoli  tylko najbogatsi w tym spo ecze stwie. W Czasie by a ona mniej

rozpowszechniona ni  czysta materia, lecz cz ciej spotykana ni  czysta energia. Tak czy

inaczej, dostosowywa a si  do cia a: by a nieruchoma, gdy cz owiek le

 bez ruchu,

ust powa a, gdy si  poruszy  lub przekr ci .

Harlan z przykro ci  stwierdzi ,  e takie rzeczy stanowi  dla niego atrakcj , i doceni

dro  zasady, wed ug której ka da sekcja Wieczno ci mia a 

 wed ug przeci tnej swego

Stulecia, a nie na jego najwy szym szczeblu. Dzi ki temu mog a utrzymywa  kontakt z

problematyk  i „duchem" Stulecia, nie identyfikuj c si  zbytnio z przedstawicielami elity

spo ecze stwa.

atwo jest 

 jak arystokrata - pomy la  Harlan owego pierwszego wieczora.

A tu  przed za ni ciem pomy la  o Noys.

ni ,  e znajduje si  w Radzie Wszechczasów. Surowo wskazywa  palcem i patrzy  z

góry na malutkiego, bardzo malutkiego Finge'a, który z trwog  s ucha  werdyktu

wykluczaj cego go z Wieczno ci i skazuj cego na sta  obserwacj  jednego z nieznanych

Stuleci w odleg ej przysz

ci. Uroczyste s owa pot pienia wychodzi y z ust samego Harlana,

a po jego prawicy, tu  przy nim, siedzia a Noys Lambent.

Najpierw jej nie zauwa

, lecz jego oczy stale zerka y w prawo, a s owa zamiera y na

ustach.

Czy  nikt inny jej nie widzi? Reszta cz onków Rady, z wyj tkiem Twissella,

spogl da a nieruchomo przed siebie; Twissell z u miechem odwróci  si  do Harlana, patrz c

poprzez dziewczyn , jakby jej wcale nie by o.

Harlan chcia  jej powiedzie , by odesz a, lecz nie móg  wykrztusi  ani s owa.

Próbowa  j  uderzy , lecz za ka dym razem r ka opada a mu bezw adnie, a dziewczyna nie

rusza a si . Jej cia o by o ch odne.

Finge  mia  si ... coraz g

niej, g

niej... ale... to by a Noys Lambent.

Harlan otworzy  oczy w jasnym  wietle s onecznym i czas jaki  z przera eniem

patrzy  na dziewczyn , nim sobie przypomnia , gdzie si  oboje znajduj .

-  Pan j cza  i t uk  poduszk . Czy mia  pan jakie  z e sny? Harlan nie odpowiada .

Mówi a dalej:

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  K piel dla pana jest gotowa. Ubranie równie . Zorganizowa am zaproszenie na

zebranie towarzyskie dzi  wieczorem. Dziwnie si  czuj , wracaj c do codziennego  ycia po

tak d ugim pobycie w Wieczno ci.

Harlan by  mocno zak opotany tym potokiem s ów.

-  Mam nadziej ,  e nie powiedzia a im pani, kim jestem.

-  Oczywi cie,  e nie.

Oczywi cie,  e nie! Finge powinien by  zaj  si  t  drobnostk  i lekko przekszta ci

pod narkoz  pami  dziewczyny - gdyby uzna  to za potrzebne. Ale mo e nie widzia  takiej

potrzeby Mimo wszystko mia  j  „pod  cis  obserwacj ".

Ta my l wzburzy a go.

-  Wola bym by  sam, o ile to mo liwe. Popatrzy a na niego niepewnie i wysz a.

Harlan w z ym nastroju podda  si  porannemu rytua owi mycia i ubierania. Nie

oczekiwa  ciekawego wieczoru. B dzie musia  jak najmniej mówi , jak najmniej si  rusza ,

podpiera

ciany. Wa ne by y tylko jego uszy i oczy, mózg za  s

 jedynie do

sporz dzenia ko cowego raportu i idea em by oby, gdyby nie spe nia

adnych innych

funkcji.

Zazwyczaj nie przeszkadza o mu, gdy jako Obserwator nie wiedzia , czego w

ciwie

szuka. Gdy by  Nowicjuszem, uczono go,  e Obserwator nie powinien mie  z góry

wyrobionego pogl du na potrzebne informacje i oczekiwane konkluzje. Wpajano mu,  e ta

wiadomo  automatycznie zniekszta ci aby jego spojrzenie, cho by stara  si  pracowa  jak

najsumienniej.

Lecz w obecnych okoliczno ciach ta niewiedza by a irytuj ca. Harlan mocno

podejrzewa ,  e nie ma czego szuka ,  e w jaki  sposób bierze udzia  w grze Finge'a. Mi dzy

tym a Noys...

Ze z

ci  spojrza  na swoj  posta  z trójwymiarow  dok adno ci  odbit  w

reflektorze znajduj cym si  o pó  metra od niego. Wydawa o mu si ,  e wygl da  miesznie w

stroju z wieku 482, pozbawionym szwów i jaskrawym.

Gdy samotnie sko czy

niadanie, dostarczone przez mekkano, przybieg a Noys

Lambent.

Powiedzia a bez tchu:

-  Jest czerwiec, Techniku Harlan. Przerwa  jej szorstko:

-  Prosz  nie u ywa  tutaj tego tytu u. Co z tego,  e jest czerwiec?

-    Ale  by   luty,  kiedy  si   zjawi am...  -  urwa a  z  pow tpiewaniem  -  ..  .w  tamtym

miejscu, a to by o zaledwie miesi c temu.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Harlan zmarszczy  czo o.

-  A jaki jest teraz rok?

-  Och, rok jest w

ciwy.

-  Jest pani pewna?

-  Zupe nie pewna. Czy by tam pope niono omy

? - mia a k opotliwy zwyczaj

zbli ania si  do niego, gdy rozmawiali, a leciutkim seplenieniem (rys stulecia raczej ni  jej

asny) przypomina a ma e bezradne dziecko. Ale Harlan nie da  si  na to nabra . Cofn  si .

-  Nie pope niono omy ki. Zosta a pani przeniesiona do tego miesi ca, poniewa  tak

jest wygodniej. Faktycznie przebywa a pani w Czasie przez ca y ten okres.

-  Ale jak mog am? - Wygl da a na jeszcze bardziej wystraszon . - Nic sobie nie

przypominam. Czy bym istnia a podwójnie?

Harlan zirytowa  si  bardziej ni  by o warto. Jak móg  jej wyt umaczy  istnienie

mikrozmian powodowanych przez ka

 interferencj  w Czasie, które mog  przekszta ci

indywidualne  yciorysy bez wi kszego wp ywu na ca

 Stulecia? Nawet Wieczno ciowcy

zapominali niekiedy, na czym polega ró nica mi dzy mikrozmianami (ma e „z") a Zmianami

(du e „Z"), przekszta caj cymi Rzeczywisto  w sposób widoczny.

Powiedzia :

-  Wieczno  wie, co robi. Prosz  nie pyta .

' Oznajmi  to z dum , jakby by  Starszym Kalkulatorem, i osobi cie zdecydowa ,  e

czerwiec jest w

ciwym momentem w Czasie i  e mikrozmiana, wprowadzona przez

opuszczenie trzech miesi cy, nie rozwinie si  w Zmian .

- Ale w takim razie straci am trzy miesi ce  ycia. Westchn .

-  Pani podró e w Czasie nie maj  nic wspólnego z pani wiekiem fizjologicznym.

-  Wi c tak czy nie?

-  Co tak czy nie?

-  Straci am trzy miesi ce?

-  Na mi

 Czasu, kobieto, mówi  pani wyra nie. Nie straci a pani  adnego okresu w

swym  yciu. Nie mo e pani niczego straci .

Cofn a si  na jego krzyk, a potem nagle zachichota a.

-  Ma pan strasznie  mieszny akcent. Szczególnie kiedy si  pan z

ci.

Zmarszczy  brwi. Jaki akcent? Mówi  j zykiem pi dziesi tego tysi clecia równie

dobrze jak wszyscy w sekcji. A mo e nawet lepiej.

upia dziewczyna!

Znowu stan  przy reflektorze, wpatruj c si  w swe odbicie, które nawzajem

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

wpatrywa o si  w niego. Mi dzy jego brwiami rysowa y si  g bokie pionowe bruzdy.

Wyg adzi  czo o i pomy la : nie jestem przystojny. Mam za ma e oczy, uszy mi odstaj , a

podbródek jest za du y.

Dotychczas nigdy si  nad tym nie zastanawia , lecz teraz, do  niespodziewanie,

wyda o mu si ,  e przyjemnie by oby by  przystojnym.

Pó no w nocy Harlan uzupe ni  notatkami rozmowy, które nagra , póki jeszcze

wszystko mia

wie o w pami ci.

Jak zwykle w takich przypadkach, korzysta  z molekularnego magnetofonu produkcji

55 Stulecia... W kszta cie by  to nie odznaczaj cy si  niczym szczególnym cylinderek

ugo ci oko o dziesi ciu centymetrów i  rednicy niewiele wi kszej ni  centymetr. Mia

intensywn , ale nie zwracaj

 uwagi br zow  barw . Mo na go by o  atwo umie ci  w

spince, kieszeni czy podszewce, w zale no ci od stylu ubrania, czy na przyk ad zawiesi  u

paska, guzika czy bransolety.

Niezale nie od tego, w jakim po

eniu i gdzie umieszczony zosta  magnetofon, mia

on zdolno  utrwalenia jakich  dwudziestu milionów s ów na ka dym z trzech poziomów

energii molekularnej. Jeden koniec cylinderka by  po czony z transliteratorem i odtwarza

os w kuleczce znajduj cej si . w uchu Harlana, a drugi koniec, poprzez pole

elektromagnetyczne,  czy  si  z ma ym mikrofonem przy ustach - dzi ki temu Harlan móg

ucha  i mówi  równocze nie.

Ka dy d wi k, jaki si  rozlega  w czasie „spotkania", powtarza  si  teraz w jego uchu,

a s uchaj c tego, Harlan wypowiada  s owa komentarza, które zapisywa y si  na drugim

poziomie, skoordynowane z poziomem pierwszym, na którym nagrane by o spotkanie. Na

tym drugim poziomie opisywa  swe wra enia, omawia  wa niejsze sprawy, wskazywa

zwi zki. W ko cu zrobi  u ytek z rejestratora molekularnego, by sporz dzi  raport - nie tylko

zapis d wi kowy, lecz równie  streszczenie.

Wesz a Noys Lambent. Nie zasygnalizowa a swego wej cia.

Harlan oburzony od

 mikrofon i s uchawk , schowa  je do molekularnego

magnetofonu, umie ci  wszystko w futerale i zatrzasn  go.

-  Dlaczego pan jest stale taki z y na mnie? - zapyta a Noys. Jej ramiona i r ce by y

nagie, a d ugie nogi majaczy y w lekko promieniuj cym pianolicie.

Powiedzia :.

-  Nie jestem z y. Nie mam dla pani  adnych uczu . -1 w owej chwili uwa

,  e jest to

stwierdzenie absolutnie prawdziwe.

Spyta a:

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Pan jeszcze pracuje? Pan musi by  bardzo zm czony.

-  Nie mog  pracowa , je li pani jest tutaj - powiedzia  kwa no.

- Pan gniewa si  na mnie. Przez ca y wieczór nie zamieni  pan ze mn  ani s owa.

-    Stara em  si   w  miar   mo no ci  nie  mówi   z  nikim.  Nie  poszed em  tam,   eby

mówi . - Czeka , a  Noys wyjdzie.

Lecz ona powiedzia a:

-  Przynios am panu co  do picia. Zauwa

am,  e ten napój smakowa  panu na

przyj ciu, a jedna szklanka nie wystarczy. Szczególnie je li ma pan zamiar pracowa .

Spostrzeg  za ni  niewielkie mekkano,  lizgaj ce si  po g adkim polu si owym.

Owego wieczora jad  niewiele, kosztuj c tylko potraw, o których obszernie meldowa

w poprzednich obserwacjach, lecz których (z wyj tkiem male kich próbek) stara  si  wtedy

nie je . Wbrew woli smakowa y mu. Wbrew woli podoba  mu si  pienisty, lekko zielony o

mi towym smaku napój (raczej nie alkoholowy), który ostatnio by  w modzie. Nie istnia  on

w tym Stuleciu przed dwoma fizjolatami i przed ostatni  Zmian . Rzeczywisto ci.

Wzi  drug  porcj  od mekkano, powa nie skin wszy g ow  Noys na znak

podzi kowania.

A dlaczego Zmiana Rzeczywisto ci, która nie mia a fizycznego wp ywu na Stulecie,

wyda a nowy napój? Có , nie jest Kalkulatorem,  eby zadawa  sobie takie pytania. Poza tym

najbardziej szczegó owo przygotowane Zmiany nie mog y ca kowicie wyeliminowa

niepewno ci, wszystkich efektów ubocznych. Gdyby nie to, niepotrzebni byliby

Obserwatorzy.

Byli sami w domu, Noys i on. Mekkano w ci gu dwóch ostatnich dziesi cioleci

osi gn y szczyt popularno ci, której nie traci y jeszcze przez jedno dziesi ciolecie w tej

Rzeczywisto ci, a wi c Noys nie zatrudnia a s

cych.

Oczywi cie, skoro kobiety tej epoki by y równie niezale ne materialnie, jak

czy ni, i wedle w asnej ochoty mog y mie  dzieci, bez konieczno ci fizycznego rodzenia,

to wspólny pobyt z nimi nie móg  by  niczym „nieprzyzwoitym", przynajmniej wed ug

kryteriów 482 Stulecia.

Lecz Harlan czu  si  skompromitowany.

Dziewczyna wyci gn a si  i podpar a  okciem na sofie. Wzorzyste obicie mebla

zapad o si  pod ni , jakby j  chcia o obj . Zrzuci a przezroczyste buciki, a palce jej nóg

zgina y si  i rozgina y w elastycznym pianolicie mi kko jak  apy leniwego kota.

Potrz sn a g ow , a to, co utrzymywa o jej w osy upi te i skr cone w zawi e zwoje w

pewnej odleg

ci od uszu, teraz rozlu ni o si  nagle. W osy opad y jej na kark, a nagie

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

kremowe ramiona sta y si  jeszcze bardziej kusz ce przez kontrast z czerni  w osów.

-  Ile pan ma lat? - szepn a.

To pytanie z pewno ci  powinien by  zignorowa . By o to pytanie osobiste, a

odpowied  nie mog a jej obchodzi . W tym przypadku zamierza  odpowiedzie  z uprzejmym

zdecydowaniem: „Czy pozwoli mi pani wreszcie pracowa ?". Zamiast tego us ysza  w asny

os:

-  Trzydzie ci dwa. - Oczywi cie mia  na my li lata fizjologiczne. Powiedzia a:

-  Jestem m odsza od pana. Mam dwadzie cia siedem lat. Ale chyba nie zawsze b

wygl da a m odziej. Pan na pewno pozostanie taki jak teraz, gdy ja stan  si  ju  star  kobiet .

Dlaczego pan si  zdecydowa  na trzydzie ci dwa lata? Nie mo e pan tego zmieni  wedle

yczenia? Nie chce pan by  m odszy?

-  O czym pani mówi? - Harlan potar  czo o. Powiedzia a mi kko:

-  Pan b dzie 

 zawsze. Jest pan Wieczno ciowcem. Czy to by o pytanie, czy

stwierdzenie? Powiedzia :

-  Pani jest szalona. Starzejemy si  i umieramy jak wszyscy ludzie.

-  Mo e pan sobie mówi . - Jej g os zabrzmia  nisko, pieszczotliwie. J zyk

pi dziesi tego tysi clecia, który dla Harlana brzmia  zawsze szorstko i nieprzyjemnie, teraz

wydawa  mu si  melodyjny. Czy te  to tylko pe ny 

dek i perfumowane powietrze tak go

otumani y.

Powiedzia a:

- Mo ecie ogl da  wszystkie epoki, zwiedza  wszystkie rejony. Chcia am pracowa  w

Wieczno ci. Czeka am bardzo d ugo,  eby mi pozwolili. My la am,  e mo e zrobi  mnie

Wieczno ciowcem, a potem odkry am,  e tam s  tylko m czy ni. Niektórzy nie chcieli

nawet ze mn  gada , dlatego  e jestem kobiet . I pan nie chcia  ze mn  rozmawia .

-  Wszyscy jeste my zaj ci - wymamrota  Harlan, usi uj c st umi  co , co mo na by

okre li  jedynie jako t

 satysfakcj . - By em bardzo zaj ty.

-  Ale dlaczego w Wieczno ci nie ma kobiet?

Harlan nie móg  si  odwa

 na odpowied . Co powiedzie ? Wieczno ciowców

dobierano z niezwyk  staranno ci , poniewa  musieli odpowiada  dwóm warunkom: po

pierwsze musieli mie  odpowiednie uzdolnienia, po drugie - wydobycie tych ludzi z Czasu

nie mog o wywiera  ujemnego wp ywu na Rzeczywisto .

Rzeczywisto ! Oto s owo, którego nie wolno mu wspomnie  w  adnych

okoliczno ciach. Zdawa  sobie spraw  z coraz silniejszego zawrotu g owy i na chwil

przymkn  oczy,  eby si  pozby  tego uczucia.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Ilu wspania ych kandydatów pozosta o w Czasie, poniewa  ich przesuni cie do

Wieczno ci oznacza oby,  e nie przysz yby na  wiat dzieci, nie zmarliby pewni m czy ni i

kobiety, nie zosta yby zawarte pewne ma

stwa, nie zaistnia yby pewne wydarzenia i

okoliczno ci, co spaczy oby Rzeczywisto  w stopniu, na jaki Rada Wszechczasów nie mog a

si  zgodzi .

Czy mo e jej niektóre z tych rzeczy powiedzie ? Oczywi cie,  e nie. Czy  mo e jej

powiedzie ,  e kobiety prawie nigdy nie kwalifikowa y si  do Wieczno ci, z jakiego  powodu

bowiem, którego nie rozumia  (Kalkulatorzy mo e rozumieli, ale on na pewno nie),

wy czenie z Czasu kobiety powodowa o dziesi  do stu razy wi ksze zniekszta cenie

Rzeczywisto ci ni  wy czenie m czyzny.

Wszystkie  te  my li  miesza y  mu  si   w  g owie,  gubi c  si ,  wiruj c  i   cz c  w  lu ne

skojarzenia, co wywo ywa o groteskowe, nie ca kiem zreszt  nieprzyjemne efekty. Noys

zbli

a si  do niego z u miechem.

ysza  jej g os jak szmer wiatru.

-  Och, wy, Wieczno ciowcy! Jeste cie tacy tajemniczy. Nie chcecie si  niczym

dzieli . Zróbcie mnie Wieczno ciowcem.

Jej g os by  teraz d wi kiem, który nie rozpada  si  na poszczególne s owa, subtelnie

modulowan  melodi , która przenika a do jego umys u.

Pragn  jej powiedzie : w Wieczno ci nie ma nic weso ego. My pracujemy! Badamy

wszystkie szczegó y wszystkich epok od pocz tku Wieczno ci a  do dnia, gdy Ziemia b dzie

pusta, próbujemy zbada  wszystkie niesko czone mo liwo ci, wszystkie „co by by o,

gdyby..." i wybra  „co by by o", które jest lepsze od istniej cego; szukamy momentu w

Czasie, kiedy mo na dokona  ma ej Zmiany, by sple  to, co jest, z tym, co mog oby by , by

otrzyma  nowe, jest", a wtedy szukamy nowego „mog oby by ", stale i stale, i tak jest od

czasu, gdy Vikkor Mallansohn odkry  Pole Czasowe w 24 Stuleciu, ongi , w okresie

Prymitywu, co umo liwi o rozpocz cie Wieczno ci w dwudziestym siódmym, tajemniczy

Mallansohn, o którym nikt nic nie wie, a który zapocz tkowa  Wieczno  i nowe „by  mo e"

na zawsze, na zawsze i...

Potrz sn  g ow , lecz nadal trwa  zam t my li, coraz bardziej sk bionych, a

wreszcie wybuch  w gwa townym b ysku  wiat a na jedn  sekund  i zamar .

Ta chwila wzmocni a go. Chcia , by si  powtórzy a, lecz na pró no.

Napój mi towy?

Noys by a jeszcze bli ej, w oszo omieniu widzia  jej twarz niezbyt wyra nie. Czu  jej

osy na swoim policzku, ciep y powiew jej oddechu. Powinien by  si  cofn , lecz - rzecz

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

dziwna - uzna ,  e nie chce.

-  Gdybym zosta a w Wieczno ci... - westchn a prawie do jego ucha, chocia  ledwie

móg  us ysze  te s owa poprzez bicie w asnego serca. Jej wargi by y wilgotne i rozchylone. -

A czy nie chcia by  tego?

Nie wiedzia , co Noys ma na my li, lecz nagle przesta  si  o to troszczy . Wydawa o

mu si ,  e jest w p omieniach. Wyci gn  ramiona niezdarnie, na  lepo. Nie opiera a si ,

czy a si  i zespoli a z nim.

Wszystko to dzia o si  jak we  nie, jakby prze ywa  to kto  obcy.

Nie by o to w najmniejszym stopniu tak odra aj ce, jak sobie wyobra

. Wstrz s,

objawienie - owszem, lecz nic odra aj cego.

Nawet potem, gdy przytula a si  do niego, z oczyma zamglonymi i z u miechem,

wiedzia ,  e musi g aska  jej wilgotne w osy z dr eniem rozkoszy.

Teraz zmieni a si  ca kowicie w jego oczach. Nie by a kobiet  ani w ogóle jednostk

indywidualn . W dziwny i nieoczekiwany sposób sta a si  nagle kontynuacj  jego samego,

jego cz ci .

Zlecenie przestrzenno-czasowe nic o tym nie wspomina o, lecz Harlan nie czu  si

winien. Tylko my l o Finge'u wywo

a silne wra enie. Ale to nie by o poczucie winy.

To by a satysfakcja, nawet triumf.

Harlan nie móg  spa . Zawrót g owy ju  przeszed , lecz pozosta  niezwyk y fakt,  e po

raz pierwszy w jego dojrza ym  yciu doros a kobieta dzieli a z nim 

ko.

ucha  jej cichego oddechu, w ultramrocznej po wiacie, do której wewn trzne

wiat o  cian i sufitu zosta o zredukowane, widzia  jej cia o jedynie jako cie  obok swego

cia a.

Wystarczy o tylko wyci gn  r

, by poczu  ciep o i mi kko , lecz nie o miela  si

tego zrobi ,  eby jej nie obudzi , cokolwiek by  ni a. Jak gdyby  ni a o nich obojgu, i o tym

wszystkim, co si  zdarzy o, a jej zbudzenie mog o to unicestwi .

Ta my l wydawa a si  cz ci  tych dziwnych, niezwyk ych my li, jakie mu si

nasun y przedtem...

By y to dziwne my li, mi dzy sensem a bezsensem. Próbowa  je przywo

 na nowo,

lecz nie móg . Ale nagle przypomnienie ich sobie sta o si  dla niego bardzo wa ne. Bowiem

pami ta ,  e na chwil  co  zrozumia .

Nie mia  pewno ci, co to by o, i jego niepokój wzrasta . Dlaczego nie mo e sobie

przypomnie ? Przecie  tyle ju  wie...

Przez chwil

pi ca obok dziewczyna przesta a zaprz ta  jego my li. Zaraz, a gdybym

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

poszed

ladem... My la em o Rzeczywisto ci i Wieczno ci... tak, i Mallansohn, i Nowicjusz!

Tu urwa . Dlaczego Nowicjusz? Dlaczego Cooper? Przecie  o nim nie my la .

Lecz je li nie, to dlaczego my li teraz o Brinsleyu Sheridanie Cooperze?

Zmarszczy  czo o. Jaka prawda  czy to wszystko? Co w

ciwie próbuje wykry ? Co

daje mu tak  pewno ,  e co  w ogóle jest do wykrycia?

Harlan wzdrygn  si ; zacz o mu co

wita , tak, ju  prawie wiedzia .

Wstrzyma  oddech,  eby tego nie przynagla . Niech si  skrystalizuje.

Niech si  skrystalizuje.

I w ciszy owej nocy, nocy tak wyj tkowo donios ej w jego  yciu, przysz o mu do

owy wyja nienie i interpretacja wydarze , które w zwyk ym, bardziej normalnym czasie

nigdy, nawet na chwil , by mu si  nie objawi y.

Niech my l p czkuje i rozkwita, niech ro nie, a  wyja ni sto dziwacznych punktów,

które bez tego po prostu pozosta yby dziwaczne.

Musi to prze ledzi , potwierdzi  w Wieczno ci, lecz w g bi swego serca by  ju

przekonany,  e pozna  straszliw  tajemnic , której nie dawano mu pozna .

Tajemnic  obejmuj

 ca  Wieczno !

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

6. Biografista

Miesi c fizjoczasu min  od tej nocy w czterysta osiemdziesi tym drugim, kiedy

Harlan zaznajomi  si  z wieloma sprawami. Teraz, mierz c normalnym czasem, znajdowa  si

niemal dwa tysi ce Stuleci w przysz

ci Noys Lambent, usi uj c za pomoc  kombinacji

przekupstwa i pogró ek pozna , co j  oczekuje w nowej Rzeczywisto ci.

By  to czyn bardziej ni  nieetyczny, ale przesta  si  o to troszczy . W ci gu minionego

fizjomiesi ca Harlan we w asnym mniemaniu sta  si  przest pc . Nie by o co komentowa

tego faktu. Mno

c swe zbrodnie nie staje si  wiele wi kszym przest pc , natomiast mo e

wiele zyska .

Teraz w wyniku pewnych zbrodniczych machinacji (nie wysila  si , by u ywa

agodniejszego okre lenia) sta  przed barier  2456 Stulecia. Wej cie w Czas by o o wiele

bardziej skomplikowane ni  zwyk e przej cie mi dzy Wieczno ci  a szybami kot ów. W celu

wej cia w Czas nale

o starannie zgra  wspó rz dne okre laj ce dany rejon na powierzchni

Ziemi i precyzyjnie wyznaczy  wewn trz Stulecia  dany moment Czasu. Jednak mimo

wewn trznego napi cia Harlan operowa  sterami z  atwo ci  i pewno ci  siebie cz owieka o

wielkim do wiadczeniu i wielkim talencie.

Teraz znalaz  si  w maszynowni, któr  przedtem widzia  na ekranie wewn trz

Wieczno ci. W tym fizjomomencie Socjolog Voy siedzia  bezpiecznie przed tym ekranem,

obserwuj c ingerencj  techniczn , która mia a nast pi .

Harlan nie  pieszy  si . Maszynownia powinna pozosta  pusta przez nast pne sto

pi dziesi t sze  minut. Dla wszelkiej pewno ci karta przestrzenno-czasowa dawa a mu

tylko sto dziesi  minut, pozostawiaj c dalsze czterdzie ci sze  jako zwyczajowy czterdzie-

stoprocentowy „margines". Margines by  pomy lany na wszelki wypadek, lecz nie

spodziewano si ,  e Technik z niego skorzysta. „Zjadacz marginesów" nie bywa  d ugo

Specjalist .

Jednak Harlan nie przypuszcza , by mu by o potrzeba wi cej ni  dwie minuty z tych

stu dziesi ciu. Maj c przymocowany na przegubie generator pola, tak by otacza a go aura

fizjoczasu (mo na powiedzie  „opar Wieczno ci"), chroniony w ten sposób przed skutkami

Zmiany Rzeczywisto ci, zrobi  krok ku  cianie, wzi  ma y pojemnik z pó ki i umie ci  go w

starannie wybranym miejscu na innej pó ce poni ej.

Po czym wróci  do Wieczno ci, w sposób, który wydawa  mu si  równie prozaiczny,

jak przej cie przez drzwi. Gdyby tam siedzia  jaki  Czasowiec, zdawa oby mu si ,  e Harlan

po prostu znikn .

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Ma y pojemnik pozosta  tam, gdzie go Technik po

. Nie odgrywa  bezpo redniej

roli w historii. Pó  godziny pó niej r ka cz owieka si gn a po niego, lecz go nie znalaz a.

Odszukano pojemnik za dalsze pó  godziny, lecz tymczasem pole si owe wy adowa o si , a

cz owiek szala  z gniewu. Decyzja, której by nie podj to w poprzedniej Rzeczywisto ci,

zosta a teraz podj ta w gniewie. Pewne spotkanie nie dosz o do skutku; cz owiek, który mia

umrze , 

 o rok d

ej w innych okoliczno ciach; inny, który mia

, zmar  nieco

wcze niej.

Kr gi rozchodzi y si  coraz szerzej, osi gaj c maksimum w 2481 Stuleciu - w

dwadzie cia pi  Stuleci po ingerencji. Potem intensywno  Zmiany Rzeczywisto ci s ab a.

Teoretycy utrzymywali,  e nigdy w niesko czono ci efekty Zmiany nie zredukuj  si  do zera,

lecz pi dziesi t Stuleci od ingerencji jej skutki s  ju  tak nik e,  e nie wykrywaj  ich

najdok adniejsze komputery - i to jest praktycznie granica.

Socjolog Voy wpatrywa  si  w niebieskawy obraz 2481 Stulecia, gdzie wcze niej

panowa a gor czkowa ruchliwo  portu kosmicznego. Podniós  g ow  na widok Harlana.

Mrukn  co , co mog o uchodzi  za powitanie.

Zmiana w

ciwie zniszczy a port. Jego  wietno  znik a: budynki nie by y ju  tymi

wspania ymi budowlami co ongi . Rdzewia  jaki  statek kosmiczny. Nie by o ludzi. Nie by o

ruchu.

Harlan pozwoli  sobie na u mieszek, który pojawi  si  na chwil  i znikn . By a to

MPO - Maksymalnie Po

dana Odpowied . I nast pi a od razu. Zmiana niekoniecznie

nast powa a w okre lonym momencie ingerencji Technika. Je li obliczenia potrzebne do

ingerencji by y niedok adne, mog y min  godziny, a nawet dni, zanim dochodzi o do Zmiany

(licz c oczywi cie w fizjoczasie). Zmiana mia a miejsce tylko wtedy, gdy znika a wszelka

dowolno .

Je li istnia a jakakolwiek matematyczna szansa alternatywnych rozwi za , Zmiana nie

nast powa a.

Harlan by  dumny z tego,  e kiedy to on oblicza  MPZ, kiedy to jego r ka dokonywa a

ingerencji, wszelka dowolno  znika a od razu i Zmiana nast powa a natychmiast.

Voy powiedzia  mi kko:

-  To by o bardzo pi kne.

owa te zazgrzyta y w uszach Harlana, jakby bruka y pi kno jego dzia ania.

-  Nie 

owa bym - powiedzia  - gdyby podró e kosmiczne w ogóle usuni to z

Rzeczywisto ci.

-  Nie? - spyta  Voy.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Jaka z nich korzy ? To wszystko nigdy nie trwa d

ej ni  jedno czy dwa

tysi clecia. Ludzie czuj  si  zm czeni. Wracaj  na Ziemi , a kolonie zamieraj . Potem znowu

po czterech czy pi ciu tysi cleciach zaczynaj  na nowo i znowu ko czy si  to fiaskiem. To

tylko strata ludzkiego geniuszu i wysi ku.

-  Pan jest filozofem - o wiadczy  Voy sucho.

Harlan poczerwienia . Szkoda s ów - pomy la . I zmieniaj c nagle temat zapyta

gniewnie:

-  Co z tym Biografist ?

-  A o co chodzi?

-  Zechce pan si  porozumie  z tym cz owiekiem... Do tej pory powinien mie  ju

jakie  wyniki.

Po twarzy Socjologa przemkn  wyraz dezaprobaty, jakby chcia  powiedzie : zbytnio

si  pan niecierpliwi, ale o wiadczy :

-  Pan pozwoli ze mn , zobaczymy.

Tabliczka na drzwiach gabinetu g osi a: Neron Feruk, co uderzy o Harlana

podobie stwem do imion dwóch w adców w rejonie Morza  ródziemnego w czasach

Prymitywu. (Cotygodniowe dyskusje z Cooperem wydatnie zwi kszy y jego zainteresowanie

Prymitywem).

Jednak tamten cz owiek nie przypomina

adnego z w adców, o ile Harlen móg  to

oceni . By  chudy niemal jak ko ciotrup, skóra opina a ciasno jego garbaty nos. Mia  d ugie

palce i przeguby - o wystaj cych kostkach. Pieszcz c ma y sumator, wygl da  jak  mier

wa ca dusz  na szali.

Harlan stwierdzi ,  e intensywnie wpatruje si  w sumator. To by o serce i krew

Biografowania, skóra i ko ci,  ci gna, musku y -wszystko. Na aduj go niezb dnymi danymi

ycia osobistego i równaniami Zmiany Rzeczywisto ci; zrób to, a on zacznie chichota , jakby

szydzi  - czasem przez minut , czasem ca y dzie  - a potem wypluje mo liwe wersje  ycia dla

osoby badanej (w nowej Rzeczywisto ci). Ka da taka wersja zaopatrzona jest w wyliczenie

prawdopodobie stwa.

Socjolog Voy przedstawi  Harlana. Feruk, z jawnym oburzeniem patrz c na znaczek

Technika, kiwn  g ow  i kontynuowa  swe zaj cie.

Harlan zapyta :

-  Czy Biografia tej m odej kobiety jest ju  gotowa?

-  Nie. Powiem panu, jak b dzie. - Biografista nale

 do ludzi, którzy pogard  dla

Techników posuwali do jawnego chamstwa.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Spokojnie, Biografisto - rzek  Voy.

Feruk mia  brwi tak jasne,  e niemal niewidoczne. Zwi ksza o to podobie stwo jego

twarzy do czaszki ko ciotrupa. Przewróci  oczami w nagich oczodo ach i spyta :

-  Zniszczyli cie statki kosmiczne? Voy skin  g ow :

-  Na jedno Stulecie.

Feruk wykrzywi  wargi i co  wymamrota . Harlan skrzy owa  ramiona i patrzy

nieruchomo na Biografi-st , który wreszcie odwróci  g ow , uznaj c sw  pora

.

Harlan pomy la : on wie,  e to równie  i jego wina. Feruk odezwa  si  do Voya:

-    Je li  ju   pan  tu  jest,  niech  pan  powie,  co,  u  Czasu,  dzieje  si   z  tymi  wnioskami  o

szczepionk  przeciwrakow ? Nie jeste my jedynym Stuleciem, które ma serum antyrakowe.

Dlaczego w

nie do nas wp ywaj  wszystkie podania?

-  Inne Stulecia otrzymuj  wcale nie mniej zg osze . Przecie  pan wie o tym.

-  W takim razie powinni w ogóle nie przysy

 poda .

-  Jak ich do tego zmusimy?

-   atwo. Niech Rada Wszechczasów wstrzyma przyj cia.

-  Nie mam kontaktów z Rad  Wszechczasów.

-  Ale ma pan kontakty ze starym.

Harlan t po, bez zainteresowania, przys uchiwa  si  rozmowie. Przynajmniej

pomaga a mu ona zaj  my li drobiazgami, odwróci  je od chichocz cego sumatora.

Wiedzia ,  e „stary" to kieruj cy sekcj  Kalkulator.

-  Rozmawia em ze starym - powiedzia  Socjolog - a on rozmawia  z Rad

Wszechczasów.

-    Bzdury.  Po  prostu  przes

  schematyczne  pisemko.  On  powinien  o  to  walczy .  To

przecie  sprawa podstawowej polityki.

-  Rada Wszechczasów nie jest teraz w nastroju do rozwa ania zmian w podstawowej

polityce. S ysza  pan, jakie kr

 plotki.

-  Oczywi cie, s  bardzo zaj ci. Gdy tylko trzeba si  postawi , zaraz dowiadujemy si ,

e Rada jest zaj ta czym  bardzo wa nym.

(Gdyby Har an mia  odpowiedni nastrój, z pewno ci  by si  u miechn  w tym

miejscu).

Feruk zastanawia  si  przez chwil , a potem wybuchn :

-  Wi kszo  ludzi nie rozumie tego,  e surowica antyrakowa to nie to samo co

sadzonki drzew czy maszyny rolnicze. Wiem,  e ka

 ga zk

wierka nale y obserwowa  z

punktu widzenia niepo

danych wp ywów na Rzeczywisto , lecz serum antyrakowe zawsze

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

ma zwi zek z ludzkim  yciem, a to jest sto razy bardziej skomplikowane.

-  Trzeba si  zastanowi ! Pomy lcie, ile ludzi rocznie umiera na raka w ka dym

Stuleciu, które nie ma surowicy przeciwrakowej tego czy innego rodzaju. Ludzie nie chc

umiera , wi c czasowe rz dy w ka dym Stuleciu bez ko ca wystosowuj  do Wieczno ci

apele w rodzaju: „Bardzo prosimy o nades anie siedemdziesi ciu pi ciu tysi cy ampu ek

surowicy dla ludzi nieuleczalnie chorych, którzy s  absolutnie niezb dni dla kultur, dane

biograficzne w za czeniu".

Voy pokiwa  g ow :

-  Wiem, wiem.

Lecz Feruk by  nadal rozgoryczony,

-  Cz owiek czyta te dane, z których wynika,  e ka dy facet jest bohaterem.  mier

ka dego z nich stanowi aby niepowetowan  strat  dla  wiata. Rozpracowuje si  to. Widzi si ,

co by oby z Rzeczywisto ci , gdyby ka dy z nich 

, i - na mi

 Czasu! - gdyby  yli w

ró nych zestawieniach.

W ubieg ym miesi cu zbada em pi set siedemdziesi t dwa podania w sprawie raka.

Siedemna cie, dos ownie siedemna cie Biografii nie poci ga o za sob  niepo danych zmian

w Rzeczywisto ci. Nie by o ani jednego przypadku prawdopodobie stwa po

danej Zmiany

Rzeczywisto ci, lecz Rada mówi,  e przypadki neutralne mog  otrzyma  surowic . Wzgl dy

ludzkie, wie pan. A wi c siedemnastu ludzi w wybranych Stuleciach zosta o wyleczonych w

tym miesi cu.

I co si  dzieje? Czy Stulecia s  szcz liwe! Nigdy w  yciu! Jeden cz owiek

wyzdrowia , a dziesi ciu w tym samym Stuleciu, w tym samym Czasie, nie wyzdrowia o.

Wszyscy pytaj : dlaczego akurat ten? Mo liwe,  e faceci, których nie leczymy, s  lepsi, mo e

 to kochani przez wszystkich filantropi, a cz owiek, którego wyleczyli my, bije i kopie

leciw  matk , je li ma akurat wolny czas, bo nie maltretuje swoich dzieci. Oni nic nie wiedz

o Zmianach Rzeczywisto ci, a nie mo emy im tego powiedzie .

Sami sobie robimy k opoty, Voy, póki Rada Wszechczasów nie przesieje wszystkich

poda  i nie b dzie zatwierdza a tylko tych, które wywo uj  po

dan  Zmian  Rzeczywisto ci.

To wszystko. Albo leczenie zdaje si  na co  ludzko ci, albo koniec z tym. Dosy  tego gadania

w stylu: „No, to nie przynosi szkody...".

Socjolog s ucha  tego z wyrazem  agodnego ubolewania na twarzy, wreszcie

powiedzia :

-  Gdyby to jednak pan mia  raka...

-  G upia uwaga. Czy na tym opieramy nasze decyzje? Nie by oby nigdy Zmiany

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Rzeczywisto ci. Jaki  biedny frajer zawsze musi dosta  kopniaka, prawda? Przypu my,  e to

pan by by tym frajerem...

I jeszcze jedna sprawa: Niech pan pami ta,  e ilekro  przeprowadzamy Zmian

Rzeczywisto ci, coraz trudniej jest znale  nast pn  dobr  Zmian . Ka dego fizjoroku

wzrasta prawdopodobie stwo,  e typowa Zmiana b dzie gorsza. To oznacza,  e liczba ludzi,

których mo emy wyleczy , zmniejsza si  tak czy inaczej. I b dzie coraz mniejsza. Którego

dnia b dziemy mogli wyleczy  jednego pacjenta na fizjorok, nawet licz c neutralne

przypadki. Niech pan

O tym pami ta.

Harlan ca kowicie straci  zainteresowanie. W swej pracy niejednokrotnie spotyka  si

z tego typu gadaniem. Psychologowie i Socjologowie w swych rzadkich introwersyjnych

studiach Wieczno ci nazwali to identyfikacj . Ludzie identyfikowali si  ze Stuleciem, z

którym byli zwi zani zawodowo. Jego konflikty zbyt cz sto stawa y si  ich konfliktami.

Wieczno , jak mog a, zwalcza a plag  identyfikacji;  eby j  utrudni ,  aden

pracownik nie móg  zosta  przydzielony do sekcji w obr bie dwóch Stuleci od daty swego

urodzenia. Wybierano przede wszystkim Stulecia o kulturze wyra nie si  ró ni cej od

ojczystej (Harlan pomy la  o Finge'u i 482 wieku). Co wi cej, przydzia y zmieniano, gdy

tylko reakcje ludzi zaczyna y budzi  podejrzenia. (Harlan nie da by nawet szel ga z 50

Stulecia za to,  e Feruk utrzyma swój przydzia  d

ej ni  przez nast pny fizjorok).

A jednak ludzie identyfikowali si  z g upiej t sknoty za miejscem w Czasie

(pragnienie Czasu; ka dy o nim wiedzia ). Z jakiego  powodu dotyczy o to szczególnie

Stuleci o rozwini tej komunikacji kosmicznej. By o to co , co nale

o i mo na by o zbada ,

gdyby nie chroniczna niech  Wieczno ci do introspekcji.

Miesi c wcze niej Harlan pogardza by Ferukiem jako niedo

nym sentymentalist ,

opryskliwym ba wanem, który cierpi widz c, jak elektrograwitacja traci intensywno  w

nowej Rzeczywisto ci,

I rekompensuje to sobie wymy laniem na Stulecia domagaj ce si  szczepionki

antyrakowej.

Mo liwe,  e z

by na niego raport. By oby to jego obowi zkiem. Na reakcjach tego

cz owieka najoczywi ciej nie mo na ju  by o polega .

Teraz nie by by w stanie tak post pi . Nawet znajdowa  wspó czucie dla Feruka.

Zbrodnia samego Harlana by a o wiele ci sza.

Jak  atwo by o znowu skierowa  my li na Noys.

W ko cu zasn  owej nocy i obudzi  si  w  wietle dziennym. Jasno  przenika a

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

przezroczyste  ciany doko a; jakby obudzi  si  w chmurze w ród mglistego nieba.

Noys  mia a si  do niego:

- Bo e, jak trudno ci  zbudzi !

Harlan przede wszystkim si gn  po ko dr , której nie by o. Potem wróci a pami .

Patrzy  na Noys pustym wzrokiem, a twarz okry a mu si  g bok  czerwieni . Jak powinien

si  teraz zachowa ?

Lecz przypomnia o mu si  co  innego i usiad  gwa townie.

-  Czy nie jest ju  przypadkiem po pierwszej? Ojcze Czasie!

-  Dopiero jedenasta.  niadanie czeka i masz mnóstwo czasu.

-  Dzi kuj  - wymamrota .

-  Prysznic przygotowany i ubranie równie . Có  mia  powiedzie ?

-  Dzi kuj  - wymamrota .

Unika  jej wzroku podczas posi ku. Siedzia a naprzeciw niego, nie jedz c, z

podbródkiem opartym na d oni: w osy mia a sczesane na jeden bok, a rz sy nienaturalnie

ugie.

ledzi a ka dy jego ruch, a on spu ci  oczy, zastanawiaj c si , gdzie si  podzia  wstyd,

który powinien odczuwa .

Spyta a:

-  Dok d idziesz o pierwszej?

-  Na mecz aeropi ki - mrukn . - Mam bilet.

-  To fina owa rozgrywka. Straci am ca y sezon z powodu tego przesuni cia czasu,

wiesz. Kto wygra mecz, Andrew?

Poczu  si  dziwnie s abo na d wi k swego imienia. Potrz sn  g ow  i stara  si  nada

swojej twarzy surowy wygl d. (Do tej pory przychodzi o mu to bardzo  atwo).

-  Przecie  na pewno wiesz. Przeprowadza

 inspekcj  ca ego tego okresu, prawda?

ciwie powinien wyra nie i ch odno zaprzeczy , lecz zacz  si  s abo t umaczy :

-  Mia em du o przestrzeni i czasu do zbadania. Nie znam takich drobnych

szczegó ów jak wyniki meczów.

-  Och, po prostu nie chcesz mi powiedzie .

Harlan nie da

adnej odpowiedzi. Wetkn  widelczyk w ma y, soczysty owoc i

podniós  go do ust. Po chwili Noys zapyta a:

-  Nie widzia

 przed swoim przybyciem, co si  wydarzy o w s siedztwie?

-  Nie znam szczegó ów. N... Noys - Zmusi  si , by wypowiedzie  jej imi .

Dziewczyna zapyta a mi kko:

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Nie widzia

 nas? Nie wiedzia

 przez ca y czas,  e... Harlan wyj ka :

-    Nie,  nie,  nie  mog   widzie   samego  siebie.  Nie  jestem  w  Rze...  nie  ma  mnie  tutaj,

póki nie przyb

. Nie mog  wyt umaczy ... -By  podwójnie zmieszany. Po pierwsze,  e ona

o tym mówi. Po drugie,  e omal si  nie wygada . „Rzeczywisto " by a s owem najbardziej

zakazanym w stosunku z Czasowcami.

Podnios a brwi, a jej oczy sta y si  okr

e i nieco zdziwione:

-  Wstydzisz si ?

-  To, co my zrobili, nie by o w

ciwe.

-  Dlaczego nie? - W 482 Stuleciu jej pytanie by o absolutnie niewinne. - Czy

Wieczno ciowcom nie wolno? - Pytanie mia o odcie

artobliwy, jakby pyta a, czy

Wieczno ciowcom nie wolno je .

-    Nie  u ywaj  tego  s owa  -  powiedzia   Harlan.  -  W

ciwie  w  pewnym  sensie  nie

wolno.

-  Dobrze, wi c nic im nie mów. Ja te  nie powiem. Obesz a stó  i usiad a Marianowi

na kolanach, odsun wszy po drodze ma y stolik jednym  agodnym i p ynnym ruchem biodra.

Momentalnie zesztywnia  i podniós  r ce gestem, który mia  j  powstrzyma . Ale bez

skutku.

Pochyli a si  i poca owa a go w usta, i nic ju  si  mu nie wydawa o wstydliwe. Nic, co

si  wi za o z Noys i z nim.

Nie by  pewny, kiedy zacz  robi  co , do czego jako Obserwator nie mia  etycznego

prawa. To znaczy, zacz  zastanawia  si  nad istot  problemu bie cej Rzeczywisto ci i

Zmiany Rzeczywisto ci, jak  planowano.

To nie niemoralno  Stulecia, nie ektogeneza, nie matriarchat niepokoi y Wieczno .

Wszystko to by o ju  w poprzedniej Rzeczywisto ci i Rada Wszechczasów przygl da a si

temu oboj tnie. Finge powiedzia ,  e chodzi o co  bardzo delikatnego.

A wi c Zmiana ma by  bardzo delikatna i b dzie odnosi a si  do grupy, któr

obserwowa . Przynajmniej to by o oczywiste.

dzie dotyczy a arystokracji, zamo nych, wy szych klas, które ci gn y korzy ci z

istniej cego systemu.

Niepokoi  go fakt,  e z ca  pewno ci  i Noys b dzie w to wmieszana.

Nast pne trzy dni przewidziane w zleceniu przeby  jakby w g stniej cej chmurze,

umi cej nawet rado  p yn

z towarzystwa Noys.

- Co si  sta o? - spyta a. - Przez pewien czas wydawa

 si  zupe nie inny ni  w

Wiecz... w tamtym miejscu. By

 swobodny.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

A teraz wydajesz si  czym  zmartwiony. Czy to dlatego,  e masz wróci ?

-  Cz ciowo - odpar  Harlan.

-  Musisz?

-  Musz .

-  No, a co by by o, gdyby  si  spó ni ? Harlan nieomal si  u miechn .

-  Nie byliby zadowoleni, gdybym si  spó ni  - powiedzia  i z ut sknieniem pomy la

o dwudniowym marginesie, dopuszczalnym w jego zleceniu.

Noys w czy a jaki  instrument muzyczny, który dobywa  s odkie i skomplikowane

melodie ze swego twórczego wn trza, potr caj c na chybi  trafi  nuty i akordy:

przypadkowo  by a jednak ograniczona przez skomplikowane formu y matematyczne na

korzy  kombinacji przyjemnych. Frazy muzyczne nie mog y si  powtarza , jak nie mog  si

powtarza  p atki  niegu i jak p atki  niegu - nie mog y nie by  pi kne.

Zahipnotyzowany d wi kiem Harlan wpatrywa  si  w Noys, a jego my li kr

y

wokó  niej. Kim b dzie w nowym przeznaczeniu? Kimkolwiek by aby, nie b dzie pami ta a

Harlana. I kimkolwiek by aby, nie b dzie Noys.

On nie tylko kocha  t  dziewczyn . (Dziwne, u ywa  s owa „kocham" w swych

my lach po raz pierwszy i nawet nie zatrzyma  si  wystarczaj co d ugo, by popatrze  na to

dziwo i zaduma  si  nad nim). Kocha  kombinacje czynników: jej wybór strojów, jej chód, jej

sposób mówienia, jej minki. Potrzeba by o  wier  stulecia  ycia i do wiadcze  w okre lonej

Rzeczywisto ci, by to wszystko mog o powsta . W poprzedniej Rzeczywisto ci, jeden

fizjorok wcze niej, nie by aby t  sam  Noys. Nie b dzie t  sam  Noys w nast pnej

Rzeczywisto ci.

Nowa Noys b dzie mo e pod niektórymi wzgl dami koncepcyjnie lepsza, ale jedno

wiedzia  na pewno: chce mie  t  Noys, t , któr  widzi w tej chwili, t  z istniej cej

Rzeczywisto ci. Je li mia a wady, pragn  równie  tych wad.

Co robi ?

Nasuwa y mu si  ró ne rozwi zania, wszystkie nielegalne. Jedno z nich zak ada o,  e

dowie si  o charakterze Zmiany i ustali, jak dalece wp ynie ona na Noys. Oczywi cie, mimo

wszystko, cz owiek nie mo e by  pewny,  e...

Z marze  wyrwa a Harlana martwa cisza. Znowu by  w gabinecie Biografisty.

Socjolog Voy obserwowa  go k tem oka. Trupia czaszka Feruka pochyli a si  ku niemu.

A cisza by a przenikliwa.

Natychmiast u wiadomi  sobie jej znaczenie. Trwa o to tylko chwil , sumator przesta

klekota .

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Harlan podskoczy .

-  Pan ma odpowied , Biografisto.

Feruk spojrza  na arkusiki folii, które trzyma  w r ku.

-  Tak, pewnie. To dosy  zabawne.

-  Mog  zobaczy ? - Harlan wyci gn  r

, która wyra nie dr

a.

-  Tu nie ma nic do zobaczenia. W

nie to jest zabawne.

-  Jak to nic? - Harlan patrzy  na Peruka oczyma, które nagle zacz y go piec, a

wreszcie w miejscu, gdzie sta  Feruk, pozosta a tylko wyd

ona, cienka plama.

Rzeczowy ton Biografisty otrze wi  Harlana.

-  Ta pani nie istnieje w nowej Rzeczywisto ci. Nie ma Zmiany osobowo ci. Po prostu

jej nie ma i to wszystko. Znik a. Obliczy em mo liwe odmiany prawdopodobie stwa do

0,0001. Ona nigdzie nie pasuje. Prawd  powiedziawszy - d ugimi palcami potar  podbródek -

nie bardzo rozumiem, jak pasowa a do starej Rzeczywisto ci z t  kombinacj  czynników, jak

mi pan poda .

Harlan niemal nie s ysza , co do niego mówi .

-  Ale... przecie  Zmiana by a taka ma a.

-  Wiem. Dziwna kombinacja czynników. Prosz , chce pan folie?

 Harlana zacisn a si  na foliach, nie czuj c nic. Noys znik a? Noys nie istnieje?

Jak e to by  mo e?

Poczu  czyj  r

 na ramieniu i us ysza  g os Voya.

-   le si  pan czuje, Techniku? - D

 cofn a si  nagle, jakby Socjolog po

owa

nieostro nego zetkni cia z cia em Technika.

Harlan prze kn

lin  i z wysi kiem przybra  spokojny wyraz twarzy.

-  Czuj  si  zupe nie dobrze. Odprowadzi mnie pan do szybu? Nie wolno mu

okazywa  swoich uczu . Musi dzia

, jakby to, co tu przedstawi , by o czysto akademick

kwesti . Musi ukry  fakt,  e wiadomo  o braku Noys w nowej Rzeczywisto ci przyj  z

ogromnym podnieceniem i rado ci .

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

7. Preludium zbrodni

Harlan wst pi  do kot a w 2456 Stuleciu i spojrza  na siebie, by si  upewni ,  e bariera

odgradzaj ca szyb od Wieczno ci jest rzeczywi cie bez skazy,  e Socjolog Voy nie patrzy. W

ostatnich tygodniach sta o si  to jego zwyczajem, mechanicznym odruchem - to szybkie

spojrzenie przez rami ,  eby si  upewni ,  e nikogo poza nim nie ma w przewodach kot a,

A wtedy, chocia  by  ju  w 2456 Stuleciu, nastawi  sterowanie kot a na przysz

.

Patrzy , jak rosn  liczby na temporometrze. Jakkolwiek zmienia y si  z ogromn  szybko ci ,

pozosta o troch  czasu na rozmy lania.

Jak e odkrycie Biografisty zmieni o spraw ! Jak e zmieni a si  sama natura jego

zbrodni!

Teraz wszystko zale y od Finge'a. To zdanie dudni o rytmicznie w g owie Harlana.

Wszystko zale y od Finge'a. Wszystko zale y od Finge'a...

Harlan unika  jakiegokolwiek osobistego kontaktu z Finge'em od chwili swego

powrotu do Wieczno ci po dniach sp dzonych z Noys w 482 Stuleciu. Wraz z Wieczno ci

opanowywa o go poczucie winy. Z amanie przysi gi s

bowej, które wydawa o si  niczym

w 482, by o czym  potwornym w Wieczno ci.

Raport wys

 poczt  pneumatyczn  i wycofa  si  do swego prywatnego mieszkania.

Musia  to wszystko przemy le , zyska  na czasie,  eby si  zastanowi  i przyzwyczai  do

nowej, rodz cej si  w nim orientacji.

Finge przeszkodzi  temu. Po czy  si  z Harlanem w nieca y kwadrans po

zakodowaniu przez niego adresu raportu i w

eniu go do rury poczty pneumatycznej.

Obraz Kalkulatora pojawi  si  na p ycie wizjofonu, a g os oznajmi :

-  Spodziewa em si ,  e jest pan w swoim gabinecie. Harlan powiedzia :

-  Przes

em raport, Kalkulatorze. Nie ma znaczenia, gdzie czekam na nowe

dyspozycje.

-  Tak? - Finge rozwin  rolk  folii, któr  trzyma  w r ku, podniós  do oczu i

wpatrywa  si  z ukosa w jej perforowany wzór. -Raport nie jest kompletny - podj . - Czy

mog  przyj  do pana?

Harlan zawaha  si  przez chwil , Ten cz owiek by  jego prze

onym i odmowa

mia aby posmak niesubordynacji. To by wygl da o na jawne przyznanie si  do winy, a

wra liwe, zm czone sumienie Harlana wzbrania o si  przed tym.

- Prosz  bardzo, Kalkulatorze - powiedzia  sucho.

Pulchna osoba Finge'a wnios a dra ni cy element epikurejski do surowej kwatery

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Harlana. Ojczyste Stulecie Harlana mia o sk onno  do sparta skiego umeblowania wn trz i

Harlan nigdy ca kowicie nie straci  upodobania do tego stylu. Walcowate metalowe krzes a

pokryte by y matowym lakierem, sztuczne ziarnowanym, tak  e przypomina  drewno

(jakkolwiek niezbyt udatnie). W jednym z rogów pokoju sta  niedu y mebel, który jeszcze

bardziej nie pasowa  do obyczajów czasu.

Finge natychmiast zwróci  na niego uwag  i dotkn  pulchnym palcem, jakby chcia

sprawdzi  jego kompozycj .

-  Co to za materia ?

-  Drewno, Kalkulatorze - odpar  Harian.

-  Prawdziwe? Autentyczne drewno? Zdumiewaj ce! U ywali cie drewna w waszym

Stuleciu?

-  U ywali my.

-  No tak. W regulaminach nie ma  adnego zakazu, Techniku -Finge wytar  o nogawk

spodni palec, którym dotkn  przedmiotu. -Nie wiem jednak, czy powinno si  pozwala , by

oddzia ywa a na nas kultura naszego Stulecia. Prawdziwy Wieczno ciowiec przyjmuje tak

kultur , jaka go otacza. Osobi cie w tpi , czy w ci gu ostatnich pi ciu lat jad em ze dwa razy

z energetycznych naczy . -Westchn . - A jednak zetkni cie pokarmu z materi  zawsze wyda-

wa o mi si  niehigieniczne. Ale nie pob

am sobie. Nie pob

am.

Znowu spojrza  na drewniany przedmiot, lecz teraz r ce za

 do ty u. Zapyta :

-  Co to jest? Do czego to s

y?

-  To szafa na ksi ki - odpar  Harian. Mia  ochot  spyta  Finge'a, jak si  czuje teraz, z

kami za

onymi do ty u. Czy nie uwa a,  e higieniczniej by oby, gdyby jego ubranie i ca e

cia o zrobione by o z czystych i nieskalanych pól energetycznych?

Finge uniós  brwi.

-  Szafa na ksi ki. Wi c te obiekty stoj ce na pó kach s  ksi kami? Tak?

-  Tak jest, Kalkulatorze.

-  Autentyczne okazy?

-  Wy cznie, Kalkulatorze. Zebra em je w 24 Stuleciu. Mam nawet kilka sztuk z

dwudziestego. Je li... je li pan zamierza je przejrze , prosi bym o ostro no . Kartki zosta y

zakonserwowane i impregnowane, ale nie s  z folii. Trzeba si  z nimi obchodzi  ostro nie.

-  Nie be.de ich dotyka . Nie mam zamiaru. My

,  e jest na nich oryginalny kurz

dwudziestego Stulecia. Prawdziwe ksi ki! -Za mia  si . - Kartki z celulozy równie ? Tak

pan sugerowa .

Harlan skin  g ow .

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Celuloza przystosowana dzi ki impregnacji do d

szego istnienia. Tak….Otworzy

usta, by g boko wci gn  powietrze, zmuszaj c si  do zachowania spokoju. By oby

mieszne identyfikowanie si  z tymi ksi kami, jakby plamka na nich by a plam  na nim

samym.

-  O mielam si  powiedzie  - Finge nadal trzyma  si  tematu - e ca a zawarto  tych

ksi ek zmie ci aby si  na dwóch metrach filmu, a wi c na czubku palca. Co one zawieraj ?

Harlan powiedzia :

-  S  to oprawne roczniki czasopisma z 20 wieku.

-  Czyta  pan to?

Harlan o wiadczy  dumnie:

-  To tylko wybrane tomy z pe nej kolekcji, jak  mam.  adna biblioteka w Wieczno ci

nie posiada duplikatów tych egzemplarzy.

-  Tak, to pana hobby. Przypominam sobie,  e pan mi kiedy  mówi  o swoim

zainteresowaniu Prymitywem. By em zdumiony,  e pana Edukator w ogóle panu pozwoli  na

rozwijanie zainteresowa  w tym kierunku. To marnowanie energii.

Harlan zacisn  wargi. Uzna ,  e ten cz owiek  wiadomie usi uje go zirytowa ,

pozbawi  zdolno ci spokojnego my lenia. Je li tak, nie mo na dopu ci , by mu si  to uda o.

Harlan odpar  sucho:

-  S dzi em,  e przyszed  pan,  eby porozmawia  o moim raporcie.

-  Owszem - Kalkulator rozejrza  si , wybra  krzes o i usiad  ostro nie. - Raport nie

jest kompletny, jak ju  powiedzia em przez wizjofon.

-  Jak to, Kalkulatorze? - (Spokojnie! Spokojnie!). Twarz Finge'a wykrzywi  nerwowy

miech.

-  Co takiego si  zdarzy o, o czym jednak pan nie wspomnia , Harlan?

-  Nic, Kalkulatorze. - Jakkolwiek powiedzia  to zdecydowanym tonem, czu  si  jak

ajdak.

-  Ale , Techniku! Sp dzi  pan pewien okres w towarzystwie m odej damy. Albo

przynajmniej powinien pan sp dzi , je li wykona  pan zalecenia karty przestrzenno-czasowej.

-  Wykona em je - zdo

 tylko powiedzie  Harlan.

-  I co si  zdarzy o? Nie wspomnia  pan nic o swych prywatnych kontaktach z kobiet .

-  Nie zdarzy o si  nic wa nego - powiedzia  Harlan suchymi wargami.

-  To  mieszne. Nie musz  mówi ,  e Obserwatorowi nie wypada os dza , co jest

wa ne, a co nie. Ma pan swoje lata i do wiadczenie.

Finge przenikliwie wpatrywa  si  w Harlana. Jego wzrok by  twardszy i bardziej

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

natarczywy, ni by mo na s dzi  po  agodnym sposobie zadawania pyta .

Harlan wiedzia  to doskonale i spokojny ton Finge'a nie móg  go zwie , lecz dr czy o

go poczucie obowi zku. Jako Obserwator by  tylko zmys owo-percepcyjnym pseudopodem,

wysuni tym przez Wieczno  w Czas. Bada  swoje otoczenie, po czym  ci gano go z

powrotem. Wykonuj c funkcj  Obserwatora nie mia  w asnej osobowo ci, w

ciwie nie by

cz owiekiem.

Prawie automatycznie Harlan rozpocz  opowiadanie o wydarzeniach, które opu ci  w

raporcie. Robi  to jak rutynowany Obserwator, dok adnie, co do s owa cytuj c rozmowy,

rekonstruuj c intonacj  i wyraz twarzy. Robi  to z przyjemno ci , opowiadaj c bowiem

prze ywa  wszystko na nowo i niemal zapomnia  przy tym,  e zadawane przez Finge'a

pytania, w po czeniu z w asnym uspokajaj cym poczuciem obowi zku, prowadz  wprost do

wyznania winy.

Dopiero gdy zacz  si  zbli

 do ko cowego rezultatu owej pierwszej d ugiej

rozmowy, zawaha  si  i na jego obserwatorskim obiektywizmie pojawi y si  rysy.

Oszcz dzono mu dalszych szczegó ów, bo Finge nagle podniós  r

 i oznajmi  ostro i

sucho:

- Dzi kuj . To wystarczy. Pan zamierza powiedzie ,  e dosz o do stosunku mi dzy

panem a t  kobiet .

Harlan wpad  w gniew. To, co Finge powiedzia , by o absolutn  prawd , lecz ton jego

osu powodowa ,  e brzmia o to spro nie, grubia sko, a - co gorsza - banalnie. A

czymkolwiek to by o albo mog o by , nie mia o nic wspólnego z bana em.

Harlan potrafi  wyja ni  zachowanie si  Finge'a, jego dokuczliwe  ledztwo, fakt,  e

przerwa  meldunek akurat w tym momencie. Finge by  zazdrosny! Móg by przysi c,  e

przynajmniej to jest oczywiste. Technikowi uda o si . odbi  dziewczyn , któr  Finge uwa

za swoj .

Harlana ogarn o s odkie uczucie triumfu. Po raz pierwszy w  yciu widzia  cel, który

znaczy  dla  wi cej ni  surowe wype nianie praw Wieczno ci. Chcia ,  eby Finge by

zazdrosny, bo Noys Lambent mia a teraz na zawsze pozosta  z Harlanem.

W nastroju nag ego uniesienia zg osi  wniosek, który pierwotnie zamierza

przedstawi  po odczekaniu czterech czy pi ciu dni. Powiedzia :

-  Mam zamiar poprosi  o zezwolenie na zwi zek z kobiet  z Czasu. Wydawa o si ,  e

Finge obudzi  si  z zadumy.

-  Z Noys Lambent, przypuszczam.

-  Tak jest. Musi to przej  przez pana r ce jako Kalkulatora kieruj cego sekcj ...

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Harlan chcia ,  eby to przesz o przez r ce Finge'a. Niech cierpi. Je li sam ma ochot

na t  dziewczyn , niech to powie, a Harlan b dzie móg  nalega , by Noys pozwolono na

dokonanie wyboru. Niemal si  przy tym u miechn . Mia  nadziej ,  e do tego dojdzie. To

dzie jego ostateczny triumf.

Zazwyczaj, oczywi cie, Technik nie móg  nawet marzy ,  eby wygra  tak  spraw  z

Kalkulatorem, lecz Harlan by  pewny,  e mo e liczy  na poparcie Twissella, a Finge nie

dorós  jeszcze do tego,  eby walczy  z Twissellem.

Jednak Finge wygl da  na spokojnego.

-  Wydaje si  - powiedzia  -  e pan ju  nielegalnie posiad  t  dziewczyn .

Harlan poczerwienia  i zacz  si  s abo broni .

-  Karta przestrzenno-czasowa poleca a,  eby my pozostawali sam na sam. Poniewa

nic z tego, co si  zdarzy o, nie by o wyra nie zabronione, nie czuj  si  winien.

By o to k amstwo, a z wyrazu niemal rozbawienia na twarzy Finge'a mo na by o

wyczu ,  e on o tym wie.

-  B dzie Zmiana Rzeczywisto ci - powiedzia .

-    Je li  tak  -  rzek   Harlan  -  poprosz   o  zwi zek  z  pann   Lambent  w  nowej

Rzeczywisto ci.

-Nie s dz ,  eby to by o rozs dne. Teraz nic pan nie wie na pewno. W nowej

Rzeczywisto ci ona mo e by  m atk , mo e by  u omna. W

ciwie ona pana nie b dzie

chcia a. Tak, nie b dzie chcia a.

Marian zadr

.

-  Pan nic nie wie na ten temat.

-  Czy by? Pan sobie wyobra a,  e ta pa ska wielka mi

 to sprawa dwojga dusz?

e przetrwa wszelkie zewn trzne zmiany? Czytuje pan powie ci z Czasu?

Harlan zosta  zmuszony do szczero ci.

-  Po pierwsze, nie wierz  panu.

-  Bardzo mi przykro - o wiadczy  Finge ch odno.

-  Pan k amie. - Harlan nie troszczy  si  ju  teraz o to, co mówi. -Pan jest zazdrosny.

Mia  pan plany w stosunku do Noys, lecz ona wybra a mnie.

Finge powiedzia :

-  Czy pan u wiadamia sobie...

-  U wiadamiam sobie du o. Nie jestem g upcem. Nie jestem Kalkulatorem, ale nie

jestem równie  idiot . Mówi pan,  e ona nie b dzie mnie chcia a w nowej Rzeczywisto ci.

Sk d pan wie? Nie wie pan nawet, jaka b dzie ta nowa Rzeczywisto . Nie wie pan, czy w

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

ogóle musi nast pi  ta nowa Rzeczywisto . Dopiero co otrzyma  pan mój raport. Trzeba go

przeanalizowa , zanim mo na b dzie skalkulowa  Zmian , a có  dopiero wyst pi  o

akceptacj . Wi c mówi c,  e zna pan natur  Zmiany, pan k amie.

Finge móg  zareagowa  na kilka ró nych sposobów i podniecony Harlan u wiadamia

to sobie. Nie próbowa  mi dzy nimi wybiera . Finge móg  wyj  udaj c bardzo obra onego.

Móg  wezwa  agenta Bezpiecze stwa i aresztowa  Technika za niesubordynacj ; móg

zacz  wrzeszcze  tak jak Harlan; móg  natychmiast po czy  si  z Twissellem i z

oficjalne za alenie; móg ... móg ...

Finge nie zrobi  nic w tym rodzaju.

Powiedzia  spokojnie:

Siadaj, Harlan, musimy o tym pomówi .

A poniewa  tego typu reakcja by a ca kowicie nieoczekiwana, Harlan otworzy  usta i

usiad  zmieszany. Jego zacietrzewienie min o. Co to mo e by ?

-  Pami ta pan oczywi cie - powiedzia  Finge -jak mówi em,  e zlecony panu problem

w 482 Stuleciu polega na niepo danym stosunku Czasowców bie cej Rzeczywisto ci do

Wieczno ci. Przypomina pan sobie, prawda? - Mówi  z  agodnym naciskiem, jak nauczyciel

do nieco ograniczonego ucznia, jednak Harlanowi wydawa o si ,  e dostrzega twardy b ysk w

jego oczach.

-  Niew tpliwie - odpar  Harlan.

-  Pami ta pan, jak mówi em,  e Rada Wszechczasów nie chcia a akceptowa  mojej

analizy sytuacji bez specjalnych obserwacji potwierdzaj cych. Czy nie sugeruje to panu,  e

ju  skalkulowa em potrzebn  Zmian  Rzeczywisto ci?

-  A moje obserwacje potwierdzaj  za

enia?

-  Potwierdzaj .

-  Wi c w

ciwe ich zanalizowanie wymaga czasu.

-  Nonsens. Pana raport nie ma  adnego znaczenia. Potwierdzeniem by o to, co mi pan

powiedzia  przed chwil .

-  Nie rozumiem.

-  Niech pan s ucha, Harlan, i pozwoli sobie powiedzie , co jest nie w porz dku z 482

Stuleciem. W ród wy szych klas spo ecze stwa, szczególnie w ród kobiet, pokutuje

mniemanie,  e Wieczno- ciowcy s  naprawd  wieczni; dos ownie,  e  yj  wiecznie... Wielki

Czasie, cz owieku, Noys Lambent ci to powiedzia a. Powtórzy

 mi jej o wiadczenie

dwadzie cia minut temu.

Harlan patrzy  t po na Finge'a. Przypomina  sobie s odki, pieszczotliwy g os Noys;

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

gdy pochyli a si  ku niemu i patrzy a mu w oczy. „Pan  yje wiecznie. Jest pan

Wieczno ciowcem?".

Finge kontynuowa :

-  Takie przekonanie jest niedobre, ale jeszcze nie tak bardzo gro ne. Mo e sprawia

pewne k opoty, zwi kszy  trudno ci sekcji, lecz kalkulacja wyka e,  e Zmiana by aby

potrzebna jedynie w niewielu przypadkach. Je li jednak Zmiana jest po dana, czy nie jest dla

pana oczywiste,  e musz  si  zmieni , i to zmieni  maksymalnie, przede wszystkim ci

mieszka cy Stulecia, którzy ulegli przes dowi? Innymi s owy - kobiety z arystokracji. Noys.

-  Mo e by , ale spróbuj  swojej szansy.

-  Nie ma pan  adnej szansy. My li pan,  e to pana urok i wdzi ki przekona y t

mi kk  arystokratk , by pad a w ramiona skromnego Technika? Harlan, b

my realistami.

Harlan zacisn  wargi. Nie powiedzia  nic. Finge mówi :

-  Nie domy la si  pan,  e istnieje jeszcze inny przes d, który ci ludzie po czyli ze

sw  wiar  w wieczne  ycie Wieczno ciowców? Wielki Czasie, Harlan! Wi kszo  kobiet

wierzy,  e intymne stosunki z Wieczno ciowcem zapewniaj

miertelnej (jak my

 o sobie)

kobiecie  ycie wieczne!

Harlan zawaha  si . Znowu bardzo wyra nie s ysza  g os Noys: „Gdyby mnie wzi to

do Wieczno ci...".

A potem jej poca unki. Finge ci gn  dalej:

-  W istnienie takiego przes du trudno by o uwierzy , Harlan. To nie mia o

precedensu. Mie ci o si  to w granicach marginesowego b du, tak  e kalkulowanie

poprzedniej Zmiany w ogóle nie da o informacji na ten temat. Rada Wszechczasów chcia a

wi c mocnych dowodów, chcia a konkretów. Wobec tego wybra em pann  Lambent jako

typow  przedstawicielk  jej klasy, a pana wybra em jako drugi obiekt...

Harlan zerwa  si :

-  Pan wybra  mnie? Jako obiekt?

-  Bardzo przepraszam - powiedzia  Finge sztywno - ale to by o konieczne. Pan by

bardzo dobrym obiektem.

Harlan patrzy  na  nieruchomo.

Finge kr ci  si  pod tym spojrzeniem. Powiedzia :

-  Rozumie pan? Nie, nadal pan nie rozumie. Pan nigdy nie zwraca  uwagi na kobiety.

Uwa

 pan kobiety i wszystko, co ich dotyczy, za nieetyczne. Nie, istnieje lepsze okre lenie:

uwa

 pan to za grzeszne. Tego rodzaju pogl dy odbijaj  si  na pana powierzchowno ci i dla

ka dej kobiety ma pan tyle seksu, co zdech a przed miesi cem makrela. Ale otó  i mamy

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

kobiet : pi kny, wypieszczony produkt hedonistycznej kultury, kobiet , która p omiennie

uwodzi ci  w pierwszy wspólny wieczór, dos ownie  ebrz c o twój u cisk. Nie rozumie pan,

e jest to  mieszne, niemo liwe, chyba  e... no có , chyba  e jest to potwierdzenie, którego

szukamy.

Harlan wykrztusi  z trudem:

-  Mówi pan,  e ona si  sprzeda a...

-  Po co takie okre lenia? W tym Stuleciu seks nie  czy si  z  adnym wstydem.

Jedynie dziwne jest to,  e wybra a pana jako partnera. Zrobi a to dla  ycia wiecznego. To

jasne.

Harlan, ze wzniesionymi ramionami, zakrzywionymi jak szpony palcami, bez  adnej

rozs dnej my li ani  adnej nierozs dnej, poza tym, by zdusi  i stratowa  Finge'a, rzuci  si

naprzód.

Finge cofn  si  szybko. B yskawicznym gestem, cho  dr cymi r koma, wydoby

eksploder.

-  R ce przy sobie! W ty !

Harlan zachowa  do  rozs dku, by si  zatrzyma . W osy mia  potargane, koszul

mokr  od potu. Oddycha  ze  wistem przez nozdrza. Finge odezwa  si  urywanym g osem:

-  Jak widzisz, znam ci  bardzo dobrze i spodziewa em si ,  e mo esz gwa townie

zareagowa . B

 strzela  w razie potrzeby.

-  Wyjd ! - powiedzia  Harlan.

-  Owszem, wyjd . Tylko najpierw musisz mnie wys ucha . Za zaatakowanie

Kalkulatora zosta by  zdegradowany, ale nie b dziemy si  tym zajmowali. Zrozumiesz

jednak,  e ja nie k ama em. Noys Lambent, kimkolwiek b dzie albo nie b dzie w nowej

Rzeczywisto ci, zostanie uwolniona od swego przes du. Bo taki jest cel Zmiany. A bez tego

przes du, Harlan - g os Finge'a przekszta ci  si  niemal w warczenie -jak kobieta taka jak

Noys mog aby kocha  m czyzn  takiego jak ty?

Pulchny Kalkulator cofn  si  ku drzwiom, nie opuszczaj c jednak eksplodera.

Zatrzyma  si  i doda  szyderczo:

-  Oczywi cie, gdyby  j  mia  teraz, Harlan, gdyby  j  mia  teraz, móg by  si  ni

cieszy . Móg by  utrzyma  ten zwi zek i zalegalizowa  go. Ale teraz. Bo Zmiana nast pi

szybko, Harlan, a potem nie b dziesz jej ju  mia . Jaka szkoda,  e „teraz" nie trwa d ugo,

nawet w Wieczno ci, co?

Harlan nie patrzy  ju  na niego. Wi c jednak Finge zwyci

. Nic nie widz c patrzy

w ziemi , a kiedy podniós  g ow , Finge'a ju  nie by o - a czy znikn  pi  sekund, czy

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

pi tna cie minut temu, Harlan nie umia  powiedzie ,

Godziny wlok y si  upiornie, a Harlan czu  si  jak zamkni ty w wi zieniu w asnej

wyobra ni. Wszystko, co Finge mówi , by o prawd , oczywist  prawd . Obserwatorski umys

Harlana móg  patrze  wstecz na zwi zek mi dzy nim a Noys, na ten krótki, niezwyk y zwi -

zek, który nabra  teraz zupe nie innego znaczenia w jego oczach.

To nie by  przypadek mi

ci od pierwszego wejrzenia. Jak e móg  w to uwierzy ?

Mi

 od pierwszego wejrzenia do cz owieka takiego jak on?

Jasne,  e nie.  zy piek y go pod powiekami i czu  wstyd. Oczywi cie,  e to sprawa

ch odnej kalkulacji. Dziewczyna ma niezaprzeczalne walory fizyczne i nie uznaje  adnych

zasad etycznych, które by j  powstrzyma y od wykorzystania tych walorów. Wykorzysta a je

i nie mia o to nic wspólnego z Andrew Harlanem jako m czyzn . By  po prostu uosobieniem

jej wypaczonego pogl du na Wieczno  i wszystkiego, co st d wynika o. Odruchowo Harlan

pie ci  swymi d ugimi palcami ksi ki na pó ce. Wyj  jeden tom i nie patrz c otworzy  go.

Litery migota y. Wyblak e ilustracje by y brzydkimi bezsensownymi plamami.

Dlaczego Finge fatygowa  si , by mu to wszystko powiedzie ? W najdok adniejszym

sensie tego s owa - nie powinien. Obserwator czy kto  pracuj cy jako Obserwator nie

powinien nigdy zna  wniosków p yn cych z jego obserwacji. Dzi ki temu w

nie móg

idealnie odgrywa  rol  obiektywnego, nieludzkiego narz dzia.

Ale Finge powiedzia  mu to, by go zmia

,  eby mie  okazj  do pod ej, p yn cej z

uczucia zazdro ci zemsty.

Harlan  dotyka   palcami  otwartej  strony  czasopisma.  Zauwa

,   e  wpatruje  si   w

jaskrawoczerwon  podobizn  pojazdu naziemnego, przypominaj cego wehiku y

charakterystyczne dla 45, 182, 590 i 984 Stulecia, podobnie jak dla okresu pó nego

Prymitywu. By a to bardzo popularna odmiana pojazdu z wewn trznym silnikiem

spalinowym. W erze Prymitywu  ród em energii by y zwi zki naftowe, a ko a amortyzowano

naturalnym kauczukiem. W pó niejszych Stuleciach nap d by  oczywi cie inny.

Harlan pokazywa  t  ilustracj  Cooperowi. K ad  na ni  szczególny nacisk, a teraz

jego umys , jakby pragn  odej  od nieszcz snej tera niejszo ci, cofn  si  do tego momentu.

-  Og oszenia w pismach - mówi  - ucz  nas wi cej o czasach Prymitywu ni  tak

zwane artyku y. Autorzy aryku ów zak adaj  pod-stawow  wiedz  o  wiecie, o którym pisz .

ywaj   pewnych okre le , których nie widz  potrzeby wyja nia . Na przyk ad, co to jest

takiego pi ka golfowa?

Cooper ch tnie przyzna  si  do swej ignorancji. Harlan kontynuowa  dydaktycznym

tonem, jakiego nie potrafi  unikn  w podobnych okoliczno ciach.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Ze wzmianek na ten temat mogliby my wydedukowa ,  e jest to jaka  ma a kulka.

Wiemy,  e by a u ywana do gry, cho by z tego powodu,  e wspomina si  o niej pod

nag ówkiem „Sport". Mo emy nawet wyprowadzi  dalsze wnioski:  e odbijano j  jakim

ugim kijem i  e celem gry by o wprowadzenie pi ki do do ka w ziemi. Ale po co si  m czy

dedukcj  i rozumowaniem? Popatrz na to og oszenie. Jego celem jest tylko zach cenie

czytelników do kupna pi ki, lecz przy okazji pokazuj  nam wspania y portret tej pi ki w

zbli eniu, wraz z wycinkiem dla wyja nienia jej konstrukcji.

Cooper, który pochodzi  z ery o mniej rozwini tej reklamie, nie bardzo móg  si  z tym

pogodzi . Powiedzia :

- Czy to nie jest niesmaczne,  e ci ludzie tyle ha asuj ? Nikt nie jest taki g upi,  eby

wierzy  w czyje  przechwa ki na temat w asnych wyrobów. Czy producent przyzna si  do

usterek? Czy powstrzyma si  od przesady?

Lecz teraz pod wp ywem wrzaskliwych, tromtadrackich og osze  w czasopi mie

umys  Harlana wróci  do obecnej sytuacji i znów by  w tera niejszo ci. Pyta  samego siebie w

nag ym podnieceniu: Czy te my li, które mia  przed chwil , rzeczywi cie nic nie znacz ? Czy

te  w bolesny sposób usi uje znale  drog  w ciemno ci z powrotem do Noys?

Og oszenie! Sposób zmuszania niech tnych do pos uchu. Czy fabrykantowi pojazdów

naziemnych zale y, by okre lony osobnik czu  spontaniczn  potrzeb  nabycia jego produktu?

Je li obiekt (to by o w

ciwe s owo) mo na sztucznie przekona  lub wmówi  mu,  e

odczuwa potrzeb , i sk oni , by odpowiednio do tego post pi  -to co za ró nica?

Co za ró nica, czy Noys kocha go z nami tno ci, czy z wyrachowania? Niech tylko

oboje pozostan  wystarczaj co d ugo razem, na pewno go pokocha naprawd . On j  zmusi do

mi

ci, a ostatecznie liczy si  tylko mi

, a nie jej motywy. 

owa  teraz,  e nie przeczyta

paru powie ci z Czasu, o których Finge wspomina  ironicznie.

Harlan zacisn  pi ci pod wp ywem nag ej my li. Je eli Noys przysz a do niego, do

Harlana, chc c zyska  nie miertelno , oznacza to,  e do tej pory nie uzyska a tego daru.

Znaczy to,  e nie mia a przedtem stosunku z  adnym Wieczno ciowcem, a co za tym idzie, jej

zwi zek z Finge'em nie by  niczym innym jak tylko zwi zkiem sekretarki i pracodawcy.

Gdyby by o inaczej, po co by by jej potrzebny Harlan?

Jednak Finge musia  próbowa ... na pewno mia  zamiar... (Harlan nie móg  doko czy

tej my li nawet wobec samego siebie). Finge móg  przecie  przekona  si  o istnieniu

przes du na w asnej osobie. Z pewno ci  przychodzi o mu to do g owy, gdy mia  sta  pokus

w postaci Noys. A wi c na pewno mu odmówi a.

  wi c  Harlana  i  Harlanowi  si   powiod o.  To  z  tego  powodu  Finge  m ci  si

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

zazdro nie, torturuj c Harlana u wiadamianiem mu przyziemnych motywów Noys. Lecz

Noys odrzuci a Finge'a nawet za cen  wiecznego  ycia, akceptowa a za  Harlana. Mia a

mo no  wyboru i zdecydowa a na jego korzy . A wi c nie by o to tylko wyrachowanie.

Uczucie równie  odgrywa o rol .

Poczu  chaos w g owie i z ka

 chwil  rosn ce podniecenie.

Musi j  mie , i to zaraz. Przed jak kolwiek Zmian  Rzeczywisto ci. Finge powiedzia

szyderczo...”Teraz nie trwa d ugo, nawet w Wieczno ci”.

Czy jednak rzeczywi cie nie trwa?

Harlan wiedzia  dok adnie, co powinien zrobi . Gniewne kpiny Finge'a wprowadzi y

go w taki stan umys u,  e by  gotów do zbrodni, a ostatnie szyderstwo u wiadomi o mu, jaki

czyn musi pope ni .

Nie mo e straci  teraz ani chwili. Z podnieceniem, a nawet rado ci , niemal biegiem,

opu ci  swoj  kwater , by pope ni  ci

 zbrodni  przeciwko Wieczno ci.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

8. Zbrodnia

Nikt go o nic nie pyta . Nikt go nie zatrzymywa . Tak czy inaczej, spo eczna izolacja

Technika by a do  korzystna. Przez kana y kot ów dotar  do drzwi Czasu i w czy

sterowanie. Oczywi cie, mog o si  zdarzy ,  e kto  si  zjawi z legalnym poleceniem i zdziwi

si , dlaczego drzwi by y u ywane. Zawaha  si  i postanowi  opiecz towa  je swoj  piecz tk .

Opiecz towane drzwi nie wzbudza y zainteresowania. Nieopiecz towane drzwi w u yciu

wywo

yby zdziwienie.

Oczywi cie mog o si  zdarzy ,  e to Finge trafi na te drzwi. Ale Harlan musia

ryzykowa .

Noys sta a nadal tak, jak j  zostawi . Up yn y koszmarne godziny (fizjogodziny) od

chwili, gdy Harlan opu ci  482 Stulecie dla samotnej Wieczno ci, lecz wróci  teraz do tego

samego Czasu po kilku sekundach. Nawet w os na g owie Noys si  nie poruszy .

Spojrza a na niego zaskoczona:

-  Zapomnia

 czego , Andrew?

Harlan patrzy  na ni  g odnym wzrokiem, lecz nawet nie próbowa  jej dotkn .

Pami ta  s owa Finge'a i nie  mia  ryzykowa  odmowy. Powiedzia  sztywno:

-  Musisz robi  to, co ci powiem. Zapyta a:

-  Sta o si  co  z ego? Przecie  przed chwil  odszed

. Nie min a nawet minuta.

-  Nie martw si  - powiedzia  Harlan. Nie uj  jej za r

, nie próbowa  uspokoi .

Zamiast tego mówi  szorstko. By o to tak, jakby jaki  demon zmusza  go, by robi  wszystko

niew

ciwie. Dlaczego wróci  w pierwszej mo liwej chwili? Tylko j  niepokoi  prawie

natychmiastowym powrotem.

Oczywi cie móg  to uzasadni . Dysponowa  dwudniowym marginesem

uwzgl dnianym przez kart  przestrzenno-czasow . Wcze niejsze godziny tego okresu  aski

by y bezpieczniejsze, bo wykrycie ich wykorzystania niemal nie wchodzi o w rachub .

Naturaln  tendencj  by o wi c cofanie si  jak najbardziej w przesz

. A jednak to by o

upie ryzyko. Móg  si

atwo przeliczy  i wej  w Czas przed momentem opuszczenia go

przed kilku fizjogodzinami. Co wtedy? Jedna z pierwszych zasad, jakich uczono

Obserwatora, brzmia a: „Osoba zajmuj ca dwa punkty w tym samym Czasie tej samej

Rzeczywisto ci nara a si  na ryzyko spotkania siebie samej".

Z jakiego  powodu nale

o tego unikn . Dlaczego? Harlan wiedzia ,  e nie chce

spotka  samego siebie. Nie chcia  patrzy  w oczy innego, wcze niejszego albo pó niejszego

Harlana. Poza tym by by to paradoks. Twissell za  cz sto powtarza : „Nie ma paradoksów w

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Czasie, ale tylko dlatego,  e Czas  wiadomie unika paradoksów".

Gdy Harlan rozmy la  m tnie o tym wszystkim, Noys patrzy a na niego du ymi

wietlistymi oczyma.

Potem podesz a bli ej, przy

a swe ch odne d onie do jego p on cych policzków i

powiedzia a mi kko:

-  Masz k opoty.

Harlanowi jej spojrzenie wydawa o si

yczliwe, kochaj ce. Jak to by  mog o?

Osi gn a przecie , co chcia a. Co si  jeszcze za tym kryje? Chwyci  j  za r ce i zapyta

ochryp ym g osem:

-  Chcesz wyjecha  ze mn ? Teraz? Nie zadaj c  adnych pyta ? Zrobisz dok adnie to,

co powiem?

-  Czy musz ? - zapyta a.

-  Musisz, Noys. To bardzo wa ne.

-  W takim razie jad . - Powiedzia a to rzeczowo, jakby w tym  daniu nie by o nic

osobliwego.

U wylotu kot a zawaha a si  na chwil , a potem wesz a do  rodka. Harlan powiedzia :

-  Jedziemy naprzód, Noys.

-  To oznacza przysz

, prawda?

Kocio  pomrukiwa  ju  delikatnie, gdy do niego wesz a, i ledwie zd

a usi

,

Harlan nieznacznie poruszy  kontakt ko o swego  okcia.

Nie mia a  adnych md

ci na pocz tku tej nie daj cej si  opisa  Jazdy w Czasie. Ale

ba  si ,  e tego nie uniknie.

Siedzia a spokojnie, tak pi kna i swobodna,  e czu  bó , gdy na ni  patrzy , i nie

troszczy  si  w ogóle,  e bez pozwolenia zabieraj c j  w Wieczno  pope nia przest pstwo.

Zapyta a:

-  Czy ta podzia ka wskazuje lata, Andrew?

-  Stulecia.

-  Czy to znaczy,  e jeste my o tysi c lat w przysz

ci? Ju ?

-  Tak jest.

-  Nie czuj  tego.

-  Wiem.

Rozejrza a si  doko a.

-  Ale jak si  poruszamy?

-  Nie wiem. Noys.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Nie wiesz?

-  Wiele spraw w Wieczno ci trudno zrozumie .

Liczby na temporometrze maszerowa y dalej. Porusza y si  coraz szybciej, a  sta y si

niewyra

 smug . Harlan  okciem przesun  przyspieszacz w gór . Zu ycie energii mog o

stanowi  pewne zaskoczenie dla zak adów energetycznych, lecz w tpi  w to. Nikt na niego

nie czeka  w Wieczno ci teraz, gdy wraca  z Noys, a to stanowi o ju  dziewi  dziesi tych

wygranej. Teraz trzeba j  by o ulokowa  w bezpiecznym miejscu.

Harlan znowu spojrza  na dziewczyn .

-  Wieczno ciowcy nie wiedz  wszystkiego.

-  Ale ja nie jestem Wieczno ciowcem - mrukn a. - Wiem bardzo ma o.

Puls Harlana przy pieszy  tempo. Jeszcze nie jest Wieczno ciowcem? Lecz Finge

powiedzia ...

Daj spokój - b aga  samego siebie. - Daj spokój. Ona jest z tob . U miecha si  do

ciebie. Czegó  chcesz wi cej?

A jednak odezwa  si :

-  Ty my lisz,  e Wieczno ciowiec  yje wiecznie?

-  Owszem, wszyscy uwa aj ,  e st d pochodzi ta nazwa. -U miechn a si  do niego

promiennie. - Ale tak nie jest, prawda?

-  Wi c ty tak nie uwa asz?

-  Od kiedy by am troch  w Wieczno ci - przesta am. Ludzie nie wygl dali tam tak,

jakby mieli 

 wiecznie. I s  tam równie  starcy.

-  A jednak powiedzia

 mi,  e  yj  wiecznie... wtedy w nocy. Przysun a si  bli ej,

nadal si  u miechaj c:

-  Pomy la am sobie: kto wie?

Nie móg  zapanowa  nad napi ciem w swoim g osie:

-  Jak Czasowiec zostaje Wieczno ciowcem?

Jej u miech znikn  i albo to by a wyobra nia Harlana, albo rzeczywi cie na jej

policzkach pojawi  si  nik y rumieniec. Powiedzia a:

-  Czemu o to pytasz?

-   eby si  dowiedzie .

-  To g upie - rzek a. - Wol  o tym nie mówi . - Popatrzy a na swe pi kne palce,

zako czone paznokciami, które po yskiwa y bezbarwnie w przy mionym  wietle szybu.

Harlan pomy la , w

ciwie bez zwi zku,  e na wieczornym przyj ciu przy lekkim

ultrafiolecie w iluminacji  ciennej, te paznokcie b

 po yskiwa y jasn  zieleni  albo

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

intensywn  purpur , w zale no ci od k ta, pod jakim b dzie trzyma a d onie. Dziewczyna tak

sprytna jak Noys potrafi wydoby  z nich kilka odcieni, daj c do zrozumienia,  e barwy

odbijaj   jej  nastroje:  niebieski  -  naiwno ,  jasno

ty  -  weso

,  fiolet  -  trosk ,  a  szkar at  -

nami tno .

Zapyta :

-  Dlaczego mi si  odda

?

Odrzuci a w ty  w osy i popatrzy a na niego. Twarz jej poblad a i spowa nia a.

Odpar a:

-  Je li koniecznie musisz wiedzie , po cz ci przyczyn  by a teoria,  e dziewczyna w

ten sposób mo e wej  do Wieczno ci. Nie szkodzi oby, gdybym 

a wiecznie.

-  Mówi

, zdaje si ,  e w to nie wierzysz.

-  Nie wierz , ale nie zaszkodzi spróbowa . Szczególnie,  e...

Patrzy  na ni  powa nie, znajduj c ucieczk  od bólu i rozczarowania w ch odnym

spojrzeniu dezaprobaty z wy yn moralno ci swojego Stulecia.

-  No?

-  Szczególnie,  e tak czy inaczej tego chcia am.

-  Chcia

?

-  Tak.

-  Dlaczego wybra

 akurat mnie?

-  Bo ci  lubi . Bo sobie pomy la am,  e jeste  zabawny.

-  Zabawny!

-  No, dziwny... je li wolisz to s owo. Zawsze tak si  wysila

,  eby na mnie nie

spojrze , ale zawsze mimo to spogl da

. Próbowa

 mnie nienawidzi , a ja widzia am,  e

mnie pragniesz. By o mi ci . troszk

al.

-  Dlaczego  al? - Czu , jak p on  mu policzki.

-  Bo tyle mia

 z tym k opotów. Przecie  to taka prosta sprawa. Wystarczy zapyta .

Co za problem? Po co cierpie ?

Harlan skin  g ow . Moralno  482 Stulecia.

-  Wystarczy zapyta ! -wymamrota . - Takie proste. Nie potrzeba nic wi cej.

-  Oczywi cie, dziewczyna musi by  ch tna. Przewa nie bywa, je li nie jest

zaanga owana w inny sposób. Czemu nie? Przecie  to proste.

Teraz Harlan musia  z kolei spu ci  oczy. Istotnie, to takie proste. I nie ma w tym

równie  nic z ego. Przynajmniej w 482 wieku. Któ  w Wieczno ci mo e wiedzie  o tym

lepiej? By by g upcem, oczywistym i sko czonym g upcem, gdyby j  spyta  o jej

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

wcze niejsze przygody. Móg by równie dobrze zapyta  dziewczyn  ze swoich czasów, czy

kiedykolwiek jad a w obecno ci m czyzny i jak  mia a to robi .

Zamiast tego zapyta  pokornie:

-  A co sobie teraz o mnie my lisz?

-   e jeste  bardzo  adny - powiedzia a mi kko. - I gdyby  by  swobodniejszy... Nie

móg by  si  u miechn

?

-  Nie ma powodu. Noys.

-  Prosz  ci . Chc  zobaczy , czy twoje policzki marszcz  si  w

ciwie. Zobaczymy.

- Unios a palcami k ciki jego warg.

Zaskoczony szarpn  g ow , ale nie móg  si  powstrzyma  od  miechu.

-  Widzisz. Nawet nie masz zmarszczek na policzkach. Jeste  niemal pi kny. Gdyby

troch  popraktykowa , posta  troch  przed lustrem i pou miecha  si , i popuszcza  oko...

móg by  by  naprawd  pi kny.

Lecz w

y u miech znikn , ledwie si  pojawi . Noys spyta a:

-  Mamy k opoty, prawda?

-  Owszem. Powa ne k opoty.

-  Z powodu tego, co zrobili my? Ty i ja? Tamtego wieczora?

-  Niezupe nie.

-  To by a moja wina, naprawd . Powiem im to, je li chcesz.

- Nigdy — zaprotestowa  Harlan energicznie. - Nie bierz na siebie  adnej winy. Nie

zrobi

 nic takiego,  eby czu  si  winn . Chodzi o co  innego.

Noys spojrza a niepewnie na temporometr.

-  Gdzie jeste my? Nie mog  nawet rozró ni  cyfr.

-  Kiedy jeste my - automatycznie poprawi  j  Harlan. Zmniejszy  pr dko  i mo na

ju  by o odcyfrowa  Stulecia.

Jej pi kne oczy zaokr gli y si , a rz sy odcina y si  wyra nie od bladej cery.

-  Czy to mo liwe?

Harlan oboj tnie zerkn  na licznik, który pokazywa  liczb  72 000.

Z pewno ci  mo liwe.

- Ale dok d jedziemy?

-  Do kiedy jedziemy. W dalek  przysz

 - powiedzia  powa nie. - Dobr  i dalek .

Tam, gdzie ci  nie znajd .

W milczeniu patrzyli na zwi kszaj ce si  liczby. W milczeniu Harlan powtarza  sobie,

e dziewczyna nie jest winna temu, o co oskar

 j  Finge. Przyzna a si  szczerze do tego, co

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

by o prawd , i równie szczerze stwierdzi a,  e istnia o z jej strony tak e osobiste

zainteresowanie.

Podniós  g ow , gdy Noys zmieni a pozycj . Przesun a si  na t  stron , gdzie

siedzia , i zdecydowanym ruchem zatrzyma a kocio , w nieprzyjemny sposób wyhamowuj c

pr dko  czasow . Harlan prze kn

lin  i przymkn  oczy, by powstrzyma  md

ci.

-  Co si  sta o? - zapyta .

Mia a popielat  twarz i przez chwil  nie odpowiada a. Potem rzek a:

-  Nie chc  jecha  dalej. Numery s  ju  bardzo wysokie. Temporometr wskazywa  111

394.

Powiedzia :

-  Wystarczy.

A potem z powag  wyci gn  d

.

-  Chod , Noys. Tu przez pewien czas b dzie twój dom.

drowali przez korytarze, jak dzieci trzymaj c si  za r ce. G ówne przej cia by y

wietlone, a ciemne pokoje rozb yskiwa y po dotkni ciu wy cznika. Powietrze by o  wie e

i jakby porusza o si  lekko, cho  nie czu o si  przeci gu. Wskazywa o to na obecno

wentylacji.

Noys szepn a:

-  Czy tu nikogo nie ma?

-  Nikogo - odpar  Harlan. Usi owa  powiedzie  to mocno i g

no. Chcia  prze ama

czar Ukrytych Stuleci, lecz mimo wszystko odezwa  si  tylko szeptem.

Nie wiedzia  nawet, jak okre li  tak dalek  przysz

. Nazywa  to sto jedena cie

tysi cy trzysta dziewi dziesi tym czwartym Stuleciem by oby  mieszne. Nale

o mówi  w

sposób prosty, nie precyzuj c: wieki stutysi czne.

ciwie nie nale

o si  zastanawia  nad tak g upim problemem, lecz teraz, gdy

emocje ucieczki ju  si  sko czy y, znalaz  si  w pozbawionym  ladów  ycia rejonie

Wieczno ci i wcale mu si  to nie podoba o. Wstydzi  si , i to tym bardziej,  e Noys widzia a

dreszcz, jaki go przenikn , dreszcz strachu. Noys powiedzia a:

-  Jak tu czysto. Nie ma kurzu.

-  Samoodkurzanie - odpar  Harlan. Z wysi kiem, niemal zrywaj cym struny g osowe,

podniós  g os do prawie normalnej tonacji. Ale nikogo tu nie ma. Ani  ladu w przód, ani

wstecz przez tysi ce Stuleci.

Wydawa o si ,  e Noys to akceptuje.

-  I wszystko jest tak urz dzone? Mijali my magazyny  ywno ciowe i filmoteki.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Widzia

?

-  Widzia em. Och, s  ca kowicie wyekwipowane. Ka da sekcja.

-  Ale po co, skoro tu nikogo nie ma?

-  To logiczne - odpar  Harlan. Rozmowa na ten temat roz adowywa a nieco nastrój

niesamowito ci. Wypowiedzenie tego, co ju  teoretycznie wiedzia , u ci li spraw , sprowadzi

  do  normalnych  wymiarów.  -  We  wczesnej  historii  Wieczno ci,  w  trzechsetnych  wiekach,

pojawi  si  powielacz masy. Wiesz, o co chodzi? Umieszczona na polu rezonuj cym energia

mog a by  przekszta cona w materi , przy czym drobiny subatomowe przyjmowa y dok adnie

taki uk ad jak we wzorcowym modelu. W rezultacie powstawa a dok adna kopia.

My, w Wieczno ci, u yli my tego instrumentu dla w asnych celów. W tym czasie by o

rozbudowanych zaledwie sze set czy osiemset sekcji. Oczywi cie mieli my powa ne plany

rozwojowe. „Dziesi  nowych sekcji w fizjoroku" by o jednym z hase  owego okresu.

Powielacz masy sprawi ,  e wszystko to sta o si  zb dne. Zbudowali my jedn  now  sekcj  w

ca

ci, zaopatrzon  w jedzenie, zapas mocy, zapas wody i najlepsze urz dzenia

automatyczne; uruchomili my maszyn  i powielali my t  sekcj , po jednej na ka de Stulecie,

przez ca  Wieczno . Nie wiem, jak daleko dotarli, prawdopodobnie do milionów Stuleci.

-  I wszystkie s  takie jak ta, Andrew?

-  Dok adnie takie same. A gdy Wieczno  organizuje nowe sekcje, po prostu

wyprowadzamy si , adaptuj c konstrukcje mody panuj cej w danym stuleciu. My... my nie

dotarli my jeszcze do tej sekcji. (Nie by o sensu mówi  jej,  e Wieczno ciowcy nie mog

przenikn  w Czas tutaj, w Ukrytych Stuleciach. Niczego by to nie zmieni o).

Spojrza  na ni  i stwierdzi ,  e Noys wygl da na zak opotan . Powiedzia  szybko:

-  Nie ma  adnego marnotrawstwa w budowaniu sekcji. Zu

o si  tylko energi , nic

wi cej, a maj c do dyspozycji gwiazd  Nova...

Przerwa a.

-  Nie, po prostu nie pami tam.

-  Czego nie pami tasz?

-  Mówisz,  e powielacz wynaleziono w trzechsetnych wiekach. Nie mieli my go w

482. Nie przypominam sobie,  ebym czyta a o czym  takim w historii.

Harlan zamy li  si . Jakkolwiek by a od niego ni sza tylko o jakie  pi  centymetrów,

nagle przez porównanie poczu  si  olbrzymem. Ona by a dzieckiem, niemowl ciem, a on

pó bogiem Wieczno ci, który musi j  uczy  i ostro nie prowadzi  ku prawdzie.

Powiedzia :

-  Noys, kochanie, usi

my gdzie ... co  ci wyt umacz .

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Poj cie zmiennej Rzeczywisto ci, Rzeczywisto ci, która nie jest ustalona, wieczna i

niezmienna, nie nale y do spraw, które ka demu da si

atwo wyja ni .

Harlan niekiedy przypomina  sobie wczesne dni Nowicjatu i odtwarza  rozpaczliwe

próby odci cia si  od swego Stulecia i Czasu.

Przeci tny Nowicjusz potrzebowa  sze ciu miesi cy, by pozna  prawd , by odkry ,  e

nigdy nie wróci do domu w dos ownym sensie tego s owa. Nie tylko prawo Wieczno ci mu to

uniemo liwia o, lecz równie  fakt,  e dom i rodzina, takie, jakimi je zna , mog y ju  nie

istnie , mog y w pewnym sensie nie istnie  nigdy.

Ró nie to oddzia ywa o na Nowicjuszy. Harlan przypomina  sobie blad  i  ci gni

twarz Bonky'ego Latourette'a w tym dniu, gdy Edukator Yarrow ostatecznie i jednoznacznie

wyja ni  im problem Rzeczywisto ci.

aden z Nowicjuszy nie móg  je  tego wieczora. Skupili si  razem, szukaj c czego

w rodzaju psychicznego ciep a, z wyj tkiem La-tóurette'a, który znikn .  miali si  fa szywie

i próbowali  artowa .

Kto  powiedzia  dr cym i niepewnym g osem:

- Przypuszczam,  e nigdy nie mia em matki. Je li wróc  do dziewi dziesi tego

pi tego, powiedz  mi: „Kto ty jeste ? Nie znamy ci . Nie mamy  adnych dokumentów. Ty

nie istniejesz".

miechali si  s abo i kiwali g owami, samotni ch opcy, którym nie zosta o nic prócz

Wieczno ci.

Gdy poszli do sypialni, zastali tam Latourette'a, który spa  mocno i szybko oddycha .

W zag bieniu jego r ki widnia o lekkie zaczerwienienie od zastrzyku; na szcz cie

zauwa ono je w por .

Wezwano Yarrowa i przez pewien czas wydawa o si ,  e kurs straci jednego

Nowicjusza, jednak w ko cu wykurowano go. W tydzie  pó niej siedzia  ju  na swoim

miejscu. Ale pi tno tej z ej nocy pozosta o na zawsze na jego osobowo ci.

A teraz Harlan mia  wyt umaczy  Rzeczywisto  Noys Lambent, dziewczynie

niewiele starszej ni  tamci Nowicjusze, wyt umaczy  jej od razu i ca kowicie. Musia . Nie

mia  wyboru. Ona musi dowiedzie  si  dok adnie, co im grozi i co powinna robi .

Powiedzia  jej. Jedli mi so z puszki, mro one owoce i pili mleko przy stole

konferencyjnym na dwana cie osób. I tam jej powiedzia .

Wyja nia  jej jak najostro niej, lecz szybko przekona  si ,  e ostro no  jest

niepotrzebna. Chwyta a szybko ka

 informacj  i zanim znalaz  si  w po owie, ku swemu

wielkiemu zdumieniu przekonywa  si ,  e reaguje nie najgorzej. Nie ba a si . Nie mia a

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

poczucia utraty wszystkiego. Wygl da a tylko na rozz oszczon .

Gniew ubarwi  jej twarz g bokim rumie cem, a jej ciemne oczy jakim  sposobem

wydawa y si  jeszcze ciemniejsze.

-  Ale  to zbrodnia - powiedzia a. - Jakim prawem Wieczno ciowcy to robi ?

-  Robi si  to dla dobra ludzko ci - powiedzia  Harlan. Oczywi cie, ona nie mog a tego

naprawd  rozumie . By o mu przykro,  e sposób my lenia Czasowców jest ograniczony ich

wyobra eniem o Czasie.

-  Naprawd ? To i powielacz masy zosta  stracony?

-  Mamy jeszcze jego kopie. Nie martw si  o to. Zachowali my go.

-  Zachowali cie go! A co z nami? To my z 482 powinni my go mie . - Wymachiwa a

zaci ni tymi pi ciami.

-  To by nie przynios o wam nic dobrego. Nie denerwuj si , kochanie, i s uchaj. -

Niemal kurczowym gestem (mia  si  jeszcze nauczy , jak dotyka  jej naturalnie) uj  jej r ce i

przytrzyma .

Przez chwil  próbowa a je wyswobodzi , a potem zrezygnowa a, a nawet roze mia a

si .

-  Och, mów dalej, g uptasku, i nie rób takiej powa nej miny. Nie mam do ciebie  alu.

-  Nie mo esz mie

alu do nikogo. Robimy to, co trzeba. Ten powielacz stanowi

klasyczny przyk ad. Uczy em si  tego w szkole. Je li powielasz mas , mo esz powiela

równie  osoby. Wynikaj  z tego bardzo skomplikowane problemy.

-  Czy spo ecze stwo nie powinno samo rozwi zywa  swoich problemów?

-  Powinno, lecz uczyli my si ,  e spo ecze stwo w Czasie nie rozwi zywa o swoich

problemów zadowalaj co. Pami taj,  e b dy spo ecze stwa obci aj  nie tylko je samo, ale

wszystkie nast pne pokolenia. W

ciwie nie ma zadowalaj cego rozwi zania problemu

duplikatom masy. Nale y do tej kategorii, co wojny atomowe i narkotyki, na które po prostu

nie mo na pozwoli . Ich rozwój nigdy nie jest korzystny.

-  Sk d jeste  taki pewny?

-  Mamy komputery, Noys. Komputapleksy o wiele dok adniejsze ni  wszystkie

wynalezione kiedykolwiek w jednej Rzeczywisto ci. One przeliczaj  mo liwe Rzeczywisto ci

i uk adaj  najbardziej po

dane z milionów zmiennych warto ci.

-  Maszyny! - powiedzia a szyderczo. Harlan zmarszczy  czo o, lecz zaraz z agodnia .

-  Nie b

 taka. Oczywi cie, nie znosisz my li,  e  ycie nie jest tak konkretne, jak si

spodziewa

. Ty i  wiat, w jakim  yjesz, móg  by  tylko cieniem prawdopodobie stwa rok

wcze niej, ale co za ró nica? Masz przecie  wszystkie wspomnienia, niezale nie od tego, czy

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

 cieniem prawdopodobie stwa, czy nie, prawda? Pami tasz swoje dzieci stwo i rodziców,

prawda?

-  Oczywi cie.

-  A wi c tak, jakby  naprawd  to prze

a. Niezale nie od tego, czy tak by o, czy nie.

-  Nie wiem. B

 musia a to przemy le . A co - je li jutro znowu powstanie ten  wiat

ze snu czy cie , czy jak ty to nazywasz?

-  Wtedy b dzie nowa Rzeczywisto  i nowa ty z nowymi wspomnieniami. B dzie po

prostu tak, jakby nic si  nie zdarzy o, z wyj tkiem tego,  e suma szcz cia znowu wzro nie.

-  Jednak jako  nie bardzo mi si  to podoba.

- Ponadto - doda  szybko Harlan - teraz nic ci si  nie stanie. B dzie nowa

Rzeczywisto , ale ty jeste  w Wieczno ci. Nie zostaniesz zmieniona.

-  Powiedzia

 przecie  - odezwa a si  Noys smutno -  e nie robi to  adnej ró nicy.

Po co si  nara

 na te wszystkie k opoty?

Z nag  nami tno ci  Harlan powiedzia :

-  Poniewa  chc ,  eby  by a taka, jaka jeste . Dok adnie taka, jaka jeste . Nie chc ,

eby  si  zmieni a. W  aden sposób.

O ma y w os, a by by wykrztusi  prawd ,  e gdyby nie przes d Wieczno ciowcach i

wiecznym  yciu, nigdy by nie mia a do niego sk onno ci.

Odpar a nieco zamy lona:

-  Czy b

 musia a tu zosta  na zawsze? B

 si  czu a... samotna.

-  Nie, nie. Nie my l o tym - zaprotestowa  gwa townie, chwytaj c j  za r ce tak silnie,

e pisn a. - Dowiem si , czym b dziesz w nowej Rzeczywisto ci 482 Stulecia, i wrócisz tam,

e tak powiem, w przebraniu. Zaopiekuj  si  tob . Wyst pi  o zezwolenie na formalny

zwi zek

1 b

 pilnowa ,  eby  przetrwa a bezpiecznie przysz e Zmiany. Jestem Technikiem, i

to dobrym Technikiem, i znam si  na Zmianach. - Doda  ponuro: - A wiem równie  o paru

innych sprawach. - Urwa .

Noys spyta a:

-  Czy to wszystko jest dozwolone? Chodzi o to, czy mo esz bra  ludzi do Wieczno ci

i chroni  ich przed Zmianami? To nie wygl da legalnie, s dz c z tego, co mi opowiada

.

Przez chwil  Harlan czu  si  nagle malutki i s aby w wielkiej pustce tysi cy Stuleci,

które go otacza y w przesz

ci i przysz

ci. Przez chwil  czu  si  odci ty nawet od

Wieczno ci, która by a jego jedynym domem i jedyn  wiar . By  podwójnym wyrzutkiem: z

Czasu i z Wieczno ci. Zosta a u jego boku tylko kobieta, dla której opu ci  to wszystko.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Odczuwa  g boko to, co powiedzia :

-  Tak, to jest zbrodnia. To bardzo ci ka zbrodnia, a ja wstydz  si  bardzo. Ale

zrobi bym to jeszcze raz, gdyby by o potrzeba, a nawet nie raz.

-  Dla mnie, Andrew? Dla mnie? Nie spojrza  jej w oczy.

-  Nie, Noys, dla siebie. Nie móg bym 

, gdybym ci  straci . Powiedzia a:

-  A je li nas z api ...

Harlan zna  na to odpowied . Zna  odpowied  od czasu, kiedy rozmy la  wtedy w 482

Stuleciu le c razem z Noys. Ale nawet teraz nie  mia  my le  o ponurej prawdzie.

Powiedzia :

- Nie boj  si  nikogo. Mam swoje sposoby. Oni sobie nawet nie wyobra aj , jak wiele

wiem.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

9. Interludium

Gdy si  patrzy wstecz, mo na powiedzie ,  e rozpocz  si  potem idylliczy okres. Sto

wydarze  nast pi o w tych fizjotygodniach, a pó niej wszystko to spl ta o si  w pami ci

Harlana i wydawa o mu si ,  e ten okres trwa  o wiele d

ej ni  w rzeczywisto ci.

Najpi kniejsze by y niew tpliwie godziny, które móg  sp dzi  z Noys, one upi ksza y

wszystko inne.

Po pierwsze: W 482 Stuleciu pakowa  powoli swe rzeczy osobiste - ubranie, filmy, a

przede wszystkim ukochane i wypieszczone roczniki czasopism z Prymitywu. Pieczo owicie

dogl da  ich powrotu do swojej sta ej siedziby w 575 wieku.

Finge sta  obok, gdy ludzie z Obs ugi przenosili baga e do kot a towarowego.

Powiedzia , z najwi ksz  staranno ci  dobieraj c s ów:

-  Widz ,  e pan nas opuszcza.

miecha  si  szeroko, starannie jednak  ci gaj c wargi, tak  e wida  by o ko ce

bów. R ce mia  z

one za plecami, a jego pulchna posta  ko ysa a si  na pi tach.

Harlan nie patrzy  na swego prze

onego. Mrukn  oboj tnie:

-  Tak, Kalkulatorze. Finge powiedzia :

-  Z

 raport Starszemu Kalkulatorowi Twissellowi w sprawie ca kowicie

zadowalaj cego wype nienia obowi zków obserwacyjnych w 482 Stuleciu.

Harlan nie móg  si  zdoby  nawet na s owo podzi kowania. Milcza . Finge podj ,

nagle zni aj c g os:

-  Na razie nie zamelduj  o pana niedawnej próbie u ycia si y wobec mnie. - I chocia

miech nadal pozostawa  na jego twarzy, a Kalkulator spogl da agodnym wzrokiem, by  w

nim jaki  odcie  okrutnej satysfakcji.

Harlan spojrza  ostro i powiedzia : - Jak pan uwa a.

Po drugie: Urz dzi  si  znowu w 575.

Prawie natychmiast spotka  Twissella. Ucieszy  si  na widok tego cz owieka z

pomarszczon  twarz  gnoma. Ucieszy  si  nawet widz c, jak Twissell podnosi do ust bia

rurk , dymi

 mi dzy dwoma poplamionymi palcami.

Harlan powiedzia :

-  Kalkulatorze.

Twissell wynurzywszy si  ze swego gabinetu patrzy  przez chwil , nie widz c i nie

poznaj c Harlana. Twarz mia  wychud , a oczy przymru one ze znu enia. Powiedzia :

-  Ach, Technik Harlan. Sko czy

 robot  w 482?

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Tak, Starszy Kalkulatorze.

Reakcja Twissella by a dziwaczna. Popatrzy  na zegarek, który, jak ka dy zegarek w

Wieczno ci, wskazywa  czas fizjologiczny, podaj c zarówno dni, jak i godziny:

-  Pod nosem, mój ch opcze. Cudowne. Cudowne.

Serce Harlana drgn o. Jeszcze nie tak dawno nie potrafi by znale  sensu w tych

owach. Teraz zdawa o mu si ,  e je rozumie. Twissell musia  by  zm czony, bo inaczej

mo e nie zdradza by tak  atwo istoty rzeczy. Albo mo e Kalkulator uwa

 t  uwag  za tak

tajemnicz ,  e a  zupe nie bezpieczn , mimo  e tak blisk  prawdy.

Harlan zapyta  w miar  mo no ci oboj tnie, tak aby nie by o widoczne,  e jego uwaga

ma jakikolwiek zwi zek z tym, co Twissell powiedzia  przed chwil :

-  Jak si  ma mój Nowicjusz?

-  Dobrze, dobrze - Twissell najwidoczniej mia  co  innego na g owie. Possa  szybko

tl

 si  rurk  z tytoniem, kiwn  g ow  i wyszed  spiesznie.

Po trzecie: Nowicjusz.

Wygl da  starzej. Wydawa o si ,  e jest dojrzalszy. Wyci gn  d

 i powiedzia :

- Ciesz  si ,  e pan wróci , Harlan.

By  mo e wynika o to z tego,  e Harlan przyzwyczai  si  do Coopera jako do ucznia,

a tymczasem wygl da  on teraz na kogo  wi cej ni  na Nowicjusza. Obecnie wydawa o si ,

e jest instrumentem w r kach Wieczno ciowców. Naturalnie, musia  w zwi zku z tym

przybra  now  posta  w oczach Harlana.

Harlan usi owa  nie pokazywa  tego po sobie. Znajdowali si  obaj w nowej kwaterze

Harlana, a Technik rozkoszowa  si  porcelanowymi p aszczyznami  mietankowej barwy,

zadowolony,  e wyzwoli  si  z ozdobnej tandety wieku 482. Jakkolwiek usi owa  kojarzy

sobie barok tego wieku z Noys,  czy  go jedynie z Finge'em. Z Noys kojarzy  sobie ró owy

aksamitny pó mrok i - co dziwne -nag  surowo  sekcji Ukrytych Stuleci.

Mówi  gwa townie, zupe nie jakby pragn  ukry  swe niebezpieczne my li:

-  Cooper, co oni z tob  wyrabiali, gdy mnie nie by o? Cooper roze mia  si , musn

mimowolnie swój d ugi, opadaj cy w s i powiedzia :

-  Brali my jeszcze matematyk . Ci gle matematyk .

-  Tak? Teraz pewnie ju  do  specjalistyczny materia ?

-  Do  specjalistyczny.

-  No i jak idzie?

-  Zno nie. Przychodzi mi to ca kiem  atwo, wie pan. Lubi  to. Ale teraz wprost mi ju

aduj  do g owy.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Harlan poczu  niejakie zadowolenie:

-  Wzory Pola Czasowego i tym podobne?

Lecz Cooper, poczerwieniawszy nieco, zwróci  si  do pó ek za adowanych ksi kami

i powiedzia :

-  Wracajmy do Prymitywu. Mam kilka pyta .

-  W zwi zku z czym?

-   ycie miejskie w 23 Stuleciu. Szczególnie w Los Angeles.

-  Dlaczego Los Angeles?

-  To ciekawe miasto. Nie s dzi pan?

-  Tak, ale zajmijmy si  nim w 21. Wtedy by o u szczytu rozwoju.

-  Och, spróbujmy w 23.

-  Dobrze, czemu nie? - odpar  Harlan.

Twarz mia  nieruchom , lecz gdyby t  nieruchomo  mo na by o zdj  jak skór ,

by aby pod ni  zaci to . Jego wielkie intuicyjne przypuszczenie by o czym  wi cej ni

przypuszczeniem. Wszystko sprawdza o si  dok adnie.

Po czwarte: Badania. Podwójne badania.

Najpierw dla siebie. Codziennie czujnie przegl da  raporty na biurku Twissella.

Raporty dotyczy y ró nych postanowionych albo proponowanych Zmian Rzeczywisto ci.

Kopie normaln  drog  przesy ano do Twissella, poniewa  by  cz onkiem Rady

Wszechczasów, i Harlan wiedzia ,  e materia y s  kompletne. Najpierw szuka  nadchodz cej

Zmiany w 482. Nast pnie szuka  Zmian, wszelkich innych Zmian, z jak  skaz , jak

niedok adno ci , jakim  odchyleniem od maksymalnej doskona

ci, które móg by dostrzec

swymi wyszkolonymi i utalentowanymi oczyma Technika.

Prawd  mówi c studiowanie raportów nie nale

o do niego, lecz w owych dniach

Twissell rzadko bywa  w swoim biurze, a nikt inny nie  mia  przeszkadza  osobistemu

Technikowi Twissella.

To by a tylko jedna cz

 jego poszukiwa . Druga odbywa a si  w 575-wiecznej

sekcji biblioteki.

Po raz pierwszy opu ci  te dzia y biblioteki, które zazwyczaj przykuwa y jego uwag .

Przedtem odwiedza  dzia  historii Prymitywu (bardzo n dzny zreszt , tak  e wi kszo  jego

bibliografii i materia ów  ród owych nale

o wyci gn  z odleg ej przesz

ci trzeciego

tysi clecia). Jeszcze dok adniej przeszukiwa  pó ki po wi cone Zmianie Rzeczywisto ci, jej

teorii, technice i historii: znakomita kolekcja, poza centralnym wydzia em (najlepsza w

Wieczno ci dzi ki Twissellowi), której sta  si  niemal wy cznym w

cicielem.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Teraz spacerowa  z zaciekawieniem w ród innych pó ek z filmami. Po raz pierwszy

Obserwowa  (przez du e O) stoiska po wi cone samemu 575 Stuleciu: jego geografi , która

ma o zmienia a si  od Rzeczywisto ci do Rzeczywisto ci, jego histori , która zmienia a si

wi cej, i socjologi , która zmienia a si  najbardziej. Nie by y to ksi ki czy raporty pisane o

Stuleciu przez obserwuj cych i kalkuluj cych Wieczno ciowców (te zna  doskonale), lecz

przez samych Czasowców.

By y tam dzie a literatury 575 wieku, które przypomina y o gor cych sporach na temat

warto ci poszczególnych zmian. Czy to arcydzie o nale y zmieni , czy nie? A je li nale y, to

jak? W jaki sposób Zmiany wp ywaj  na dzie a sztuki?

I czy kiedykolwiek nast pi powszechna zgoda na temat sztuki? Czy uda siej

sprowadzi  do terminów ilo ciowych, dost pnych dla mechanicznej oceny przez maszyny

matematyczne?

Pewien Kalkulator nazwiskiem August Sennor by  g ównym oponentem Twissella w

tych sprawach. Harlan zainteresowany nami tn  krytyk , jakiej Twissell poddawa  tego

cz owieka i jego pogl dy, przeczyta  niektóre z dzie  Sennora i uzna  je za zaskakuj ce.

Sennor pyta  otwarcie, a dla Harlana niepokoj co, czy nowa Rzeczywisto  nie mo e

zawiera  osobowo ci analogicznej do cz owieka, którego poprzednio przeniesiono w

Wieczno . Nast pnie analizowa  mo liwo  spotkania przez Wieczno ciowca jego

odpowiednika w Czasie, podczas gdy obaj o tym wiedz  albo nie wiedz , i zastanawia  si ,

jakie by yby rezultaty w ka dym z tych przypadków. By  to jeden z najbardziej

przera aj cych problemów Wieczno ci. Harlan zadr

 i szybko przerzuci  klatk  filmu

po wi conego dyskusji. Oczywi cie Sennor dyskutowa  obszernie losy literatury i sztuki w

najró norodniejszych typach i klasyfikacjach Zmian Rzeczywisto ci.

Lecz Twissell nie chcia  si  zajmowa  tym problemem. „Je li walorów sztuki nie

mo na komputowa  - krzycza  do Harlana - to po co nam dyskusje na ten temat?".

Harlan wiedzia ,  e pogl dy Twissella podziela wi kszo  Rady Wszechczasów.

Lecz teraz sta  przed pó kami po wi conymi powie ciom Eryka Linkollewa,

zazwyczaj przedstawianego jako wybitnego pisarza 575 Stulecia, i dziwi  si . Naliczy

pi tna cie ró nych kompletów Dziel zebranych, niew tpliwie wyj tych z ró nych

Rzeczywisto ci. By  pewny,  e ka dy z nich jest nieco inny ni  pozosta e. Na przyk ad jeden

komplet by  znacznie cie szy. Wyobra

 sobie,  e ze stu Socjologów musia o analizowa

ró nice mi dzy tymi dzie ami w warunkach socjologicznego t a ka dej Rzeczywisto ci,

zyskuj c sobie w ten sposób pozycj .

Harlan przeszed  do skrzyd a biblioteki po wi conego technice i wynalazkom ró nych

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Stuleci pi set siedemdziesi tych pi tych. Wiedzia ,  e wiele z tych urz dze  zosta o

wyeliminowanych z Czasu i pozostawa o jedynie w Wieczno ci jako dzie a ludzkiej

pomys owo ci. Cz owieka nale

o chroni  przed produktami jego zbyt wybuja ych uzdolnie

technicznych. I to bardziej ni  przed czymkolwiek innym. Niemal ka dego fizjoroku gdzie  w

Czasie technika j drowa zbytnio zbli

a si  ku niebezpiecze stwu i nale

o j  hamowa .

Wróci  do g ównej cz ci biblioteki i pó ek po wi conych matematyce i jej dziejom.

Dotyka  palcami poszczególnych tomów i po pewnym namy le wyci gn  kilka i wpisa  je na

swoje nazwisko.

Po pi te: Noys.

By a to naprawd  wa na cz

 interludium i jedyna cz

 liryczna. W wolnych

godzinach, po wyj ciu Coopera, kiedy zazwyczaj jada  samotnie, czyta  samotnie, spa

samotnie, czeka  samotnie na nast pny dzie  - Harlan rusza  do kot ów.

Ca ym sercem by  wdzi czny Twissellowi za pozycj  Technika. By  wdzi czny jak

nigdy za to,  e go unikano.

Nikt go nie pyta , czy ma prawo przebywa  w kotle, nikt nie troszczy  si , dok d

zmierza - w przysz

 czy przesz

. Nie  ciga  go ciekawy wzrok,  adne ch tne r ce nie

ofiarowywa y mu pomocy, gadatliwe usta nie rozmawia y o tej sprawie.

Móg  jecha , dok d i kiedy tylko mu si  podoba o.

Noys mówi a:

-  Zmieni

 si , Andrew. O Nieba, jak si  zmieni

! Patrzy  na ni  i u miecha  si :

-  W jaki sposób, Noys?

-  U miechasz si ! Oto jeden z dowodów. Czy czasem spogl dasz do lustra i widzisz

swój u miech?

-  Boj  si . Powiedzia bym: nie mog  by  szcz liwy. Jestem chory. Jestem

pomylony. Zamkni to mnie w domu wariatów, gdzie  ni  na jawie, nie wiedz c o tym.

Noys pochyli a si  i uszczypn a go.

-  Czujesz co ?

Przyci gn  jej g ow  ku swojej, zanurzy  twarz w jej mi kkich, pachn cych w osach.

Kiedy si  rozdzielili, powiedzia a bez tchu:

-  Pod tym wzgl dem równie  si  zmieni

. Sta

 si  bardzo dobry w tych sprawach.

-  Mam dobr  nauczycielk  - zacz  Harlan i urwa  nagle, boj c si ,  e mo e to by

zrozumiane jako wyrzut:  e to inni j  wykszta cili.

Lecz w jej u miechu nie by o  ladu zak opotania. Zjedli posi ek, a ona wygl da a

bardzo pi knie w stroju, który jej dostarczy .

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Zauwa

a jego spojrzenie i lekko unios a spódnic , w tym miejscu, gdzie mi kko

obejmowa a jej uda.

Powiedzia a:

-  Wola abym,  eby  tego nie robi , Andrew. Naprawd  wola abym.

-  Nie ma niebezpiecze stwa - odpar  beztrosko.

-  Jest niebezpiecze stwo. Nie b

 g upi. Wystarczy mi to, co mam tutaj, póki... póki

nie urz dzisz wszystkiego.

-  Dlaczego nie masz mie  w asnych ubra  i ozdób?

-  Poniewa  nie s  warte tego, by  przybywa  do mojego domu w Czasie i by ci  na

tym z apano. A co, je li przeprowadz  Zmian , gdy tam b dziesz?

-  Nie z api  mnie - wykr ca  si  niepewnie. A potem przypomnia  sobie: - Poza tym

mój generator nar czny utrzymuje mnie w fizjoczasie, tak  e Zmiana nie mo e na mnie

wp yn , rozumiesz?

Noys westchn a:

-  Nie rozumiem. My

,  e nigdy nie zrozumiem tego wszystkiego.

-  Przecie  to proste. -I Harlan t umaczy  i t umaczy  z wielkim zapa em, a Noys

ucha a z iskrz cymi oczyma, które nigdy nie zdradza y, czy jest naprawd  zainteresowana,

czy rozbawiona, czy jedno i drugie po trosze.

ycie Harlana przekszta ci o si  ca kowicie. By  kto , z kim móg  rozmawia ,

dyskutowa  o sobie, swoich czynach i my lach. By o to tak, jakby ona stanowi a jego cz

,

lecz cz

 wystarczaj co odr bn , by dla porozumiewania si  z ni  u ywa  raczej s ów ni

my li. Stanowi a cz

 do  samodzieln , a eby odpowiedzie  w sposób nieoczekiwany w

wyniku niezale nych procesów my lowych. Dziwne, my la  Harlan, jak kto  mo e

obserwowa  zjawisko takie jak ma

stwo omijaj c tak zasadnicz  prawd  z tym zwi zan .

Czy on, Harlan, na przyk ad, móg by z góry przepowiedzie ,  e tak u

y si  jego wspó ycie

z Noys,  e nami tno  b dzie si  w nim  czy a z sielank ?

lizn a si  w jego obj cia i powiedzia a:

-  Jak tam idzie z twoj  matematyk ? Harlan zapyta :

- Chcesz zerkn  na jedn  rzecz?

-  Nie mów mi,  e nosisz to ze sob .

-  Czemu nie? Podró  kot em zajmuje sporo czasu. Nie ma sensu go marnowa .

Odsun  si  od niej, wyci gn  z kieszeni ma y czytacz, w

 film i u miechn  si

czule, gdy podnios a to do oczu. Zwróci a mu czytacz, potrz sn a g ow :

-  Nigdy nie widzia am tylu zakr tasów. Chcia abym umie  czyta  wasz standardowy

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

mi dzyczasowy.

-  Je li chodzi o  cis

 - powiedzia  Harlan - wi kszo  zakr tasów, o których

wspominasz, nie jest w

ciwie standardowym mi dzyczasowym, lecz w

nie zapisem

matematycznym,

-  A jednak ty to rozumiesz, prawda?

Harlan nie chcia  pozbawia  si  szczerego podziwu w jej oczach, lecz teraz musia

powiedzie :

-  Nie tyle, ile bym sobie  yczy . Ale na moje potrzeby wystarczy. Nie musz

rozumie  wszystkiego, by zobaczy  dziur  w  cianie, do  du , by przepchn  przez ni

kocio  towarowy.

Podrzuci  czytacz do góry, chwyci  go szybkim ruchem r ki i po

 na stoliku.

Oczy Noys spocz y na nim z zaciekawieniem i Harlana ol ni a nagle my l.

-  Wielki Czasie! - zawo

. - Przecie  ty nie znasz mi dzyczasowego!

-  Nie. Oczywi cie,  e nie.

-  Wi c tutejsza filmoteka sekcyjna jest dla ciebie bezu yteczna. Nigdy o tym nie

pomy la em. Powinna  mie  tu swoje filmy z 482.

-  Nie - zaprotestowa a szybko. - Nie potrzeba.

-  B dziesz je mia a.

-  Nie. Nie chc . Nie ma sensu ryzykowa ...

-  B dziesz je mia a! - powtórzy .

Po raz ostatni sta  przed niematerialn  granic  oddzielaj

 Wieczno  od domu Noys

w 482. Poprzednim razem zdecydowa ,  e jest ju  po raz ostatni. Niebawem mia a nast pi

Zmiana fakt, o którym nie powiedzia  Noys z respektu, jaki mia  zawsze dla uczu  innych

ludzi, a có  dopiero dla swojej ukochanej.

Jednak postanowienie,  eby zrobi  jeszcze jeden dodatkowy wypad, nie by o trudne.

Podj  je po cz ci z brawury,  eby zab ysn  przed Noys, przynosz c jej ksi kowe filmy z

paszczy lwa, je li w ten sposób mo na by o nazwa  g adkolicego Finge'a.

A ponadto mia by okazj  jeszcze raz zasmakowa  niesamowitej atmosfery skazanego

na zag ad  domu.

Odczuwa  j  przedtem, gdy wchodzi  tam podczas „okresu  aski", dopuszczanego

przez karty przestrzenno-czasowe. Czu  j , gdy w drowa  przez pokoje, zbieraj c ubrania,

ozdoby, dzie a sztuki, dziwne naczy ka i przybory toaletowe Noys.

Panowa a tam uroczysta cisza skazanej na zag ad  Rzeczywisto ci, cisza, która by a

czym  wi cej ni  brakiem fizycznego ha asu. Harlan nie móg  z góry wiedzie , jaki b dzie

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

odpowiednik tego domu w nowej Rzeczywisto ci. Mo e stanie si  ma ym domkiem

podmiejskim albo kamienic  w  ródmie ciu. Mo e wcale nie istnie , a dzikie zaro la zajm

miejsce parku, w którym teraz stoi. Oczywi cie, mo e równie  pozosta  niemal nie zmieniony

i (Harlan ostro nie wraca  do tej my li) zamieszkany przez odpowiednik Noys albo przez

kogo  innego.

Dla Harlana dom by  ju  upiorem, widmem, które zacz o straszy  jeszcze przed

swym zgonem. A poniewa  taki, jaki by , mia  dla niego ogromne znaczenie, nie chcia ,  eby

przemin , i 

owa  go.

Tylko raz w ci gu pi ciu wycieczek Harlana cisz  przerwa  d wi k. By  wtedy w

spi arni, zadowolony,  e technologia owej Rzeczywisto ci i Stulecia uczyni a s

niemodn  i usun a ten problem. Przypomnia  sobie,  e dokona  wyboru spo ród puszek z

gotowym jedzeniem, i w

nie zdecydowa ,  e na razie starczy, a Noys b dzie zadowolona z

odmiany w posilnym, lecz monotonnym po ywieniu z zasobów pustej sekcji. Roze mia  si

nawet na my l,  e nie tak dawno uwa

 jej diet  za dekadenck .

Nagle us ysza  odleg y klapi cy d wi k. Zamar .

wi k dochodzi  z ty u i w chwili zaskoczenia, kiedy sta  bez ruchu, pomy la

najpierw o mniejszym niebezpiecze stwie - o tym,  e to w amanie, a dopiero potem o innym,

wi kszym -  e to  ledz cy go Wieczno ciowiec.

Ale to nie móg  by  w amywacz. Ca y okres karty przestrzen-no-czasowej, wraz z

marginesem tolerancji, by  starannie oczyszczony i wybrany spo ród innych podobnych

okresów Czasu w

nie ze wzgl du na brak czynników komplikuj cych. Z drugiej strony,

wprowadzi  mikrozmian  (a mo e nawet wcale nie tak  „mikro") zabieraj c st d Noys.

Z bij cym sercem zmusi  si  do zwrotu. Zdawa o mu si ,  e drzwi za nim w

nie si

zamkn y, przesuwaj c si  o ostatni milimetr, potrzebny, by zrówna y si  ze  cian . Mia

ochot  otworzy  te drzwi i przeszuka  dom.

Zabrawszy przysmaki dla Noys, wróci  do Wieczno ci i dwa pe ne dni czeka  na

reperkusje, zanim odwa

 si  wyruszy  w dalek  przysz

. Nie by o  adnych reperkusji i w

ko cu zapomnia  o incydencie.

Lecz teraz, gdy nastawia  urz dzenia sterownicze, by po raz ostatni wej  w Czas,

znowu o tym pomy la . Albo raczej by a to my l o gro

cej mu bliskiej Zmianie.

Rozpami tuj c pó niej ten moment, doszed  do wniosku,  e w

nie wskutek tego  le ustawi

urz dzenie sterownicze. Nie móg  znale  innego wyja nienia.

d nie od razu da  si  zauwa

. Harlan z ogromn  dok adno ci  dotar  do

ciwego pomieszczenia i wszed  do biblioteki Noys.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Teraz sta  si  ju  w tym stopniu dekadentem,  e nie odstr cza y go bynajmniej

kunsztowne ozdoby zasobników z filmami. Litery tytu ów, splata y si  ze skomplikowanym

filigranem, by y bardzo  adne, lecz niemal nieczytelne. Estetyka triumfowa a nad

yteczno ci .

Harlan wyj  kilka pierwszych z brzegu zasobników i zdziwi  si . Tytu  jednego z nich

brzmia : Spo eczne i ekonomiczne dzieje naszych czasów.

Tak, o tym rzeczywi cie nie pomy la . Noys z pewno ci  nie by a g upia, lecz nigdy

nie przysz o mu do g owy,  e mog aby si  interesowa  powa

 literatur . W pierwszym

odruchu chcia  przejrze  te Spo eczne i ekonomiczne dzieje, lecz zrezygnowa . Z pewno ci

znajdzie to dzie o w bibliotece 482 Stulecia. Finge niew tpliwie ju  par  miesi cy temu

ograbi  biblioteki istniej cej Rzeczywisto ci dla archiwów Wieczno ci.

Od

 ten film na bok i przejrza  reszt , wybieraj c literatur  pi kn  i to, co

wygl da o na lekk  literatur  popularnonaukow . Wzi  filmy i dwa czytniki kieszonkowe.

Ostro nie umie ci  je w plecaku.

nie w tej chwili znowu us ysza  jaki  d wi k. Tym razem nie mog o by  mowy o

pomy ce. By  to d wi k  ci le okre lony - miech, m ski  miech. Harlan nie by  sam w domu.

Nie u wiadamia  sobie nawet,  e rzuci  plecak. Przez jedn  osza amiaj

 sekund

móg  my le  tylko o tym,  e znalaz  si  w pu apce.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

10. W pu apce!

Naraz wszystko to wyda o si  nieuniknione. Najstraszliwsza ironia losu. Wszed  w

Czas po raz ostami, po raz ostami da  Finge'owi prztyczka w nos. I to w

nie wtedy go

apano.

Czy to Finge si

mia ?

Któ  inny  ledzi by go tutaj, czatowa  w zasadzce, siedzia  w s siednim pokoju i

wybucha

miechem?

Czy by wszystko by o stracone? I poniewa  w owej przera liwej chwili mia

pewno ,  e tak, nie przysz o mu do g owy, by si  cofn , by jeszcze raz próbowa  ucieczki

do Wieczno ci. Stanie przed Finge'em.

Zabije go w razie potrzeby.

Har an ruszy  ku drzwiom, za którymi rozleg  si

miech, podszed  do nich cichym,

lecz zdecydowanym krokiem cz owieka maj cego pope ni  morderstwo z premedytacj .

Wy czy  automat drzwi i otworzy  je r

. Dwa centymetry, trzy. Otwiera y si

bezszelestnie.

czyzna w s siednim pokoju by  odwrócony plecami. Wydawa  si  zbyt wysoki na

Finge'a i ten fakt przenikn  do rozgor czkowanego umys u Harlana, powstrzymuj c go na

miejscu.

Odr twienie, które parali owa o niejako obu m czyzn, ust powa o powoli i tamten

zacz  si  odwraca  centymetr po centymetrze.

Har an nie czeka . Jeszcze nie zobaczy  profilu tamtego m czyzny, gdy hamuj c

wybuch paniki, resztk  si  odskoczy  od drzwi. Mechanizm zamkn  je bezd wi cznie.

Har an cofa  si  na  lepo. Oddycha  z trudem, walcz c gwa townie z atmosfer , z

wysi kiem wci gaj c powietrze i wydmuchuj c je. Serce bi o mu szale czo, jakby chcia o si

wyrwa  z cia a.

Finge, Twissell i ca a Rada nie wyprowadzi y Harlana z równowagi w tym stopniu. To

nie strach przed czym  materialnym obezw adni  go. Raczej by  to instynktowny wstr t do

samej istoty wydarzenia, które go spotka o.

Pochwyci  stos kaset z filmami, niezdarnie je zawin  i po dwóch daremnych próbach

uda o mu si  przywróci  drzwi do Wieczno ci. Przeszed  przez nie jak nie na swoich nogach.

Jako  dotar  do 575 Stulecia, a potem do swojej kwatery. Jego technicyzm, na nowo

doceniony, na nowo uznany, jeszcze raz go ocali . Kilku Wieczno ciowców, których spotka ,

od razu zesz o na bok i jak zwykle uporczywie patrzy o ponad jego g ow .

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Ca e szcz cie, bo w  aden sposób nie móg  pozby  si  grymasu, jaki pozosta  mu na

twarzy, ani odzyska  normalnego kolorytu. Lecz oni nie patrzyli, a on dzi kowa  Czasowi i

Wieczno ci, i wszelkim  lepym losom, które tym rz dzi y.

Nie zd

 rozpozna  m czyzny w domu Noys, lecz z absolutn  pewno ci  wiedzia ,

kto to by .

Gdy po raz pierwszy Har an us ysza  ha as w domu, by  to w asny  miech, a d wi k,

który ten  miech przerwa , by  spowodowany upadkiem czego  ci kiego w s siednim

pokoju. Gdy po raz drugi kto

mia  si  w s siednim pokoju, on, Har an, upu ci  plecak z ka-

setami. Za pierwszym razem Har an odwróci  si  i zobaczy ,  e drzwi si  zamykaj . Za

drugim Har an zamyka  drzwi, gdy obcy m czyzna si  odwraca .

Spotka  samego siebie!

W tym samym Czasie i niemal w tym samym miejscu on i jego wcze niejsze

wcielenie sprzed kilku dni fizjologicznych prawie si  spotkali.  le nastawi  urz dzenie

sterownicze, skierowa  je na ten moment w Czasie, który ju  wykorzysta , i spotka  samego

siebie.

Wzi  si  do pracy, jakkolwiek cie  grozy wisia  jeszcze nad nim przez wiele dni.

Wymy la  samemu sobie od tchórzy, ale to nie pomaga o.

Istotnie, od owej chwili wszystko zacz o si  nie udawa . Móg  dotkn  palcem

granicy nieszcz cia. Kluczowym momentem by a chwila, gdy nastawia  sterowanie drzwi do

swego ostatniego wej cia w 482 Stulecie i jakim  sposobem nastawi  je  le. Od tej pory

wszystko sz o coraz gorzej.

Zmiana Rzeczywisto ci w 482 Stuleciu odby a si  w tym okresie przygn bienia i

jeszcze je pog bi a. W ubieg ych dwóch tygodniach wynalaz  trzy projektowane Zmiany

Rzeczywisto ci, które zawiera y drobniejsze b dy, dokona  spo ród nich wyboru, lecz nie

móg  si  zmusi  do dzia ania.

Wybra  Zmian  Rzeczywisto ci 2456-2781 V-5 z wielu przyczyn. Z trzech

proponowanych by a najodleglejsza, dzia a si  w najdalszej przysz

ci. Omy ka by a drobna,

lecz wa na z punktu widzenia warto ci  ycia ludzkiego. Potrzebny by  wi c tylko szybki

wypad do 456 Stulecia, by drog  ma ego szanta u wykry  odpowiednik Noys w nowej

Rzeczywisto ci.

Lecz hamowa  go strach po niedawnym prze yciu. Zastosowanie lekkiej gro by nie

wydawa o mu si  ju  spraw  prost . A je li odnajdzie odpowiednik Noys, to co wtedy?

Zostawi  j  jako sprz taczk , krawcow , robotnic  czy kogokolwiek, kim b dzie? Z

pewno ci . Ale co wtedy robi  z samym odpowiednikiem? Z m em, którego mo e mie ?

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Rodzin ? Dzie mi?

Przedtem nigdy o tym nie my la . Unika  my li na ten tamat. „Wystarczy a  do

dnia...".

Ale teraz nie potrafi my le  o niczym innym.

Le

 wi c ponuro zadumany w swoim pokoju, nienawidz c samego siebie, gdy

po czy  si  z nim Twissell. W jego zm czonym g osie brzmia o pytanie, a nawet zdziwienie.

- Harlan, jeste  chory? Cooper mówi ,  e opu ci

 sporo dyskusji.

Harlan próbowa  rozpogodzi  twarz.

-  Nie, Kalkulatorze. Jestem nieco zm czony.

-  No có , to w ka dym razie mo na wybaczy , ch opcze. - A potem u miech na jego

twarzy zacz  znika . - S ysza

,  e dokonano Zmiany 482 Stulecia?

-  Tak - powiedzia  Harlan krótko.

-  Po czy  si  ze mn  Finge - mówi  Twissell - i prosi , by ci przekaza ,  e Zmiana

by a ca kowicie udana.

Harlan wzruszy  ramionami; przypomnia y mu si  oczy Twissella, patrz ce na niego

twardo z ekranu wizjofonu. Poczu  si  niepewnie i powiedzia :

-  Tak, Kalkulatorze?

-  Nic - odpar  Twissell i by  mo e przyt aczaj cy go ci ar wieku spowodowa ,  e w

jego g osie zabrzmia  bezgraniczny smutek. -My la em,  e chcia

 co  powiedzie .

-  Nie - odpar  Harlan. - Nie mam nic do powiedzenia.

-  Dobrze. Wi c spotkam si  z tob  pó niej w sali komputacyjnej, ch opcze. Ja mam ci

du o do powiedzenia.

-  Tak, Kalkulatorze - rzek  Harlan. A gdy ekran  ciemnia , wpatrywa  si  w niego

jeszcze d ugo.

To brzmia o niemal jak gro ba. Czy Finge naprawd

czy  si  z Twissellem? Co

powiedzia , czego Twissell nie powtórzy ?

Lecz zewn trzne zagro enie by o mu potrzebne. Bo zwalczanie s abo ci ducha

wygl da o tak, jakby kto  sta  w ród ruchomych piasków i bi  je kijem. Lecz Finge to

zupe nie inna sprawa. Harlan przypomnia  sobie bro , któr  mia  do dyspozycji, i po raz

pierwszy od kilku dni poczu ,  e wróci a mu cz stka wiary w siebie.

By o to tak, jakby jedne drzwi si  zamkn y, a drugie otworzy y. Harlan sta  si

równie gor czkowo aktywny, jak przedtem by  apatyczny. Zrobi  wypad do 2456 Stulecia i

zmusi  Socjologa Voya do pos usze stwa.

Zrobi  to doskonale. Uzyska  informacje, jakich szuka .

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

I wi cej, ni  szuka . O wiele wi cej.

Pewno  siebie najwidoczniej pop aca. W jego ojczystym Stuleciu istnia o przys owie:

„Mocno chwy  pokrzyw , a stanie si  ona kijem, którym pobijesz swojego wroga".

Mówi c pokrótce, Noys nie mia a odpowiednika w nowej Rzeczywisto ci. W ogóle

adnego odpowiednika. Mog a zaj  pozycj  w nowym spo ecze stwie w najbardziej nie

rzucaj cy si  w oczy i wygodny sposób albo mog a pozosta  w Wieczno ci. Nie by o powodu

zabrania  Harlanowi zwi zku z Noys poza czysto teoretycznym -  e z ama  prawo, a wiedzia

bardzo dobrze, jak obali  ten argument.

Pop dzi  wi c, by powiedzie  Noys wielk  nowin  i rozkoszowa  si  sukcesem po

kilku dniach kl ski.

I w tym momencie kocio  zatrzyma  si .

Nie zwalnia  - po prostu stan . Gdyby ruch odbywa  si  w przestrzeni, gwa towne

zahamowanie zmia

oby kocio , rozpali o metal, zmieni o Harlana w kupk  po amanych

ko ci i poszarpanego cia a.

Poczu  md

ci i jaki  wewn trzny ból.

Gdy ju  móg  widzie , niezgrabnie uj  temporometr i wyba uszy  na  zamglone oczy.

Odczyta  liczb  100 000.

To go przerazi o. Liczba by a zbyt okr

a. Gor czkowo odwróci  si  ku urz dzeniom

steruj cym. Czy by co  si  zepsu o?

Przerazi  go równie  fakt,  e nie widzia

adnego defektu. Nic nie blokowa o d wigni

ruchu. Sta a mocno na kierunku przysz

ci. Nie by o zwarcia. Wskazówki wszystkich

aparatów znajdowa y si  w czarnym pasie bezpiecze stwa. Nie usta  dop yw pr du. Cienka

igie ka wskazuj ca sta e zu ycie mega-megaculombów mocy  wiadczy a spokojnie,  e pr d

jest pobierany normalnie.

Wi c có  zatrzyma o kocio ?

Powoli, ostro nie, Harlan dotkn  d wigni ruchu i zacisn  na niej palce. Przesun  j

na pozycj  neutraln , a wtedy wskazówka zu ycia mocy przesun a si  na zero.

Przestawi  d wigni  ruchu w odwrotnym kierunku. Wskazówka zu ycia mocy ruszy a

znowu, a temporometr b yska  numerami mijanych Stuleci.

W przesz

... w przesz

 99983, 99972, 99959...

Harlan znowu przesun  d wigni . Znowu w przysz

. Powoli. Bardzo powoli.

A wi c: 99985, 99993, 99997, 99998, 99999, 100 000...

Trzask! Ani kroku poza sto tysi cy. Energia Nova Soi sz a w olbrzymich ilo ciach bez

adnego skutku.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Znowu pojecha  wstecz, i to dalej. Pop dzi  naprzód. Stop!

Zacisn  z by, dysza . T uk  si  jak wi zie  o kraty celi.

Kiedy zatrzyma  si  po kolejnych dziesi ciu próbach, kocio  sta  twardo na 100 000.

Tylko dot d, nic dalej.

Zmieni kot y. (Lecz w tej my li nie by o zbyt wiele nadziei).

W pustej ciszy 100 000 Stulecia Andrew Harlan wysiad  z kot a i wybra  sobie inny

szyb komunikacyjny.

W minut  pó niej,  ciskaj c w r ku d wigni  ruchu, wpatrywa  si  w liczb  100 000 i

wiedzia ,  e i t dy si  nie przedostanie.

Szala . Teraz, gdy sprawy tak nieoczekiwanie zmieni y si  na jego korzy  - takie

nag e nieszcz cie! Przekle stwo omy ki przy wej ciu do 482 Stulecia nadal na nim ci

o.

ciek y, przy dusi  d wigni  w dó , a  do maksimum, i utrzyma  na tym poziomie.

Przynajmniej na jeden sposób by  teraz wolny, móg  robi , co chce. Gdy Noys by a odci ta za

barier  Czasu i niedost pna, có  mogli mu jeszcze uczyni ? Czegó  jeszcze móg  si  ba ?

Przeniós  si  do 575 Stulecia i wyskoczy  z kot a z nie znanym mu dot d uczuciem

bezwzgl dnego lekcewa enia otoczenia. Poszed  do biblioteki sekcyjnej, nie odzywaj c si  do

nikogo, nie patrz c. Wzi , co mu by o potrzebne, nie zwa aj c, czy jest obserwowany. Có

mog o go to obchodzi ?

Wróci  do kot a i pojecha  wstecz. Dok adnie wiedzia , co zrobi. Przedtem spojrza  na

wielki zegar odmierzaj cy standardowy fizjoczas, licz cy dnie i dziel cy je na trzy robocze

zmiany fizjodoby. Finge b dzie znajdowa  si  teraz w swym prywatnym mieszkaniu, a wi c

jeszcze lepiej.

Harlan czu  wzbieraj

 gor czk , gdy przyby  do 482 Stulecia. Usta mia  suche i

obrzmia e, k

o go w piersi, lecz wyczuwa  twardy kszta t broni pod ubraniem, przyciska  j

mocno  okciem i tylko to mia o znaczenie.

Zast pca Kalkulatora Hobbe Finge spojrza  na Harlana, a zaskoczenie w jego oczach

ust powa o stopniowo zainteresowaniu.

Harlan przez chwil  obserwowa  go w ciszy, pozwalaj c, by zainteresowanie wzros o,

i czekaj c, a  si  przemieni w strach. Powoli wszed  mi dzy Finge'a a ekran wizjofonu.

Finge by  go y do pasa. Pier  mia  rzadko ow osion , pulchn , niemal kobiec . Brzuch

mu zwisa .

Zupe nie bez godno ci, pomy la  Harlan z satysfakcj . Wygl da idiotycznie. Tym

lepiej.

Wsun  praw  d

 za koszul  i uj  uchwyt broni.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Powiedzia

- Nikt mnie nie widzia , Finge, wi c nie patrz na drzwi. Nikt tu nie przyjdzie. Musisz

zrozumie , Finge,  e masz do czynienia z Technikiem. Wiesz, co to znaczy?

os jego brzmia  g ucho. By  z y,  e w oczach Finge'a nie pojawia si  strach, a tylko

zainteresowanie. Finge si gn  nawet po koszul  i bez s owa zacz  j  wk ada .

Harlan kontynuowa :

-  Znasz przywileje Technika, Finge? Nigdy nie by

 Technikiem, wi c nie mo esz

tego oceni . Oznacza to,  e nikt nie patrzy, dok d idziesz i co robisz. Wszyscy patrz  w inn

stron  i tak si  wysilaj ,  eby ci  nie widzie ,  e istotnie im si  to udaje. Na przyk ad, mog

 do biblioteki sekcyjnej i wybra  sobie dowolnie ciekawe dzie o, podczas gdy bibliotekarz

pilnie zajmuje si  swymi katalogami i nic nie widzi. Mog  przespacerowa  si  korytarzami

cz ci mieszkalnej 482 Stulecia, a wszyscy b

 mi schodzili z drogi i przysi gali pó niej,  e

nikt mnie nie widzia . Dzieje si  to automatycznie. Wi c widzisz,  e mog  robi , co zechc , i

, dok d mi si  podoba. Mog  wej  do prywatnego apartamentu Zast pcy Kalkulatora

Sekcji i zmusi  go do powiedzenia prawdy pod gro

 u ycia broni, i nie znajdzie si  nikt,

kto by mnie powstrzyma .

Finge odezwa  si  po raz pierwszy:

-  Co tam masz?

-  Bro  - powiedzia  Harlan i wyci gn  j . - Poznajesz to? -Wylot lufy po yskiwa

lekko i ko czy  si  ma ym zgrubieniem.

-  Je li mnie zabijesz... - zacz  Finge.

-  Nie zabij  ci  - powiedzia  Harlan. - Podczas ostatniego spotkania mia

 ze

sob eksploder. To nie jest eksploder. To wynalazek jednej z ostatnich Rzeczywisto ci 575

Stulecia. Mo liwe,  e tego nie znasz. Zosta  wydobyty z Rzeczywisto ci. Paskudna bro .

Mo e zabi , lecz przy ma ym napi ciu aktywizuje o rodki bólu w systemie nerwowym i

powoduje parali . Nazywa si  to albo by o nazywane biczem neuronowym. Dzia a. Jest

na adowany. Sprawdza em na palcu. - Podniós  lew  d

 z zesztywnia ym ma ym palcem. -

To bardzo nieprzyjemne.

Finge poruszy  si  niespokojnie,.

-  O co chodzi, na mi

 Czasu?

-  Powsta o co  w rodzaju blokady w szybie kot a ko o 100 000 wieku. Chc ,  eby to

usuni to.

-  Blokada w szybie kot a?

-    Nie  udawaj,   e  ci   to  zaskoczy o.  Wczoraj  rozmawia

  z  Twissellem.  Dzisiaj

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

powsta a blokada. Chc  wiedzie , co powiedzia

 Twisselowi. Chc  wiedzie , co w tej

sprawie zrobiono i co jeszcze zostanie zrobione. Na mi

 Czasu, Kalkulatorze, je li mi nie

powiesz, u yj  bicza. Spróbuj, je li mi nie wierzysz.

-  Wi c s uchaj - s owa Finge'a by y niezbyt wyra ne i wida  by o po nim pierwsze

oznaki strachu, a jednocze nie rodzaj desperackiego gniewu. - Je li chcesz wiedzie  prawd ,

dziesz j  zna . Wiemy o tobie i o Noys.

Harlan zamruga  oczyma.

-  Co o mnie i o Noys? Finge powiedzia :

-  My lisz,  e zawsze uda ci si  ze wszystkiego wykr ci ? - Kalkulator wpatrywa  si

w bicz neuronowy, a jego czo o zacz o b yszcze . - Na mi

 Czasu, po tym, jakie uczucia

okazywa

 po swoim okresie Obserwacji, po tym, co robi

 podczas Obserwacji, my lisz,  e

mogliby my ci  nie  ledzi ? Zas ugiwa bym na zdj cie ze stanowiska, gdybym tego nie

zrobi . Wiem,  e sprowadzi

 Noys do Wieczno ci. Wiedzieli my o tym od pocz tku.

Chcia

 prawdy. Oto ona.

W owej chwili Harlan pogardza  w asn  g upot .

-  Wiedzieli cie?

-  Tak. Wiemy,  e wywioz

 j  do Ukrytych Stuleci. Wiedzieli my za ka dym razem,

gdy wst powa

 w 482 Stulecie, by j  zaopatrzy  w odpowiednie artyku y zbytku, robi c z

siebie durnia, zapominaj c o przysi dze Wieczno ciowca.

-  Wi c dlaczego mnie nie zatrzymali cie? - Harlan prze ywa  teraz gorzki smak

upokorzenia.

-  Nadal chcesz zna  prawd ? - Finge cofn  si  i wygl da o na to,  e odzyskuje

odwag , w miar  jak Harlan pogr a si  w bezsilnym gniewie.

-  Mów!

-  Otó  wiedz,  e nigdy nie uwa

em ci  za prawdziwego Wieczno ciowca. Mo e za

yskotliwego Obserwatora i Technika. Ale nie Wieczno ciowca. Kiedy sprowadzi em ci

tutaj do tej ostatniej roboty, chodzi o o to, by dowie  tego równie  Twissellowi, który ceni

ci  z jakiego  podejrzanego powodu. Ja nie tylko bada em spo ecze stwo w osobie Noys.

Bada em  równie   ciebie,  a  ty  zawiod

  na  ca ej  linii,  tak  zreszt   jak  si   spodziewa em.  A

teraz od

 t  bro , ten bicz, czy jak on si  tam nazywa, i wyjd  st d.

-  I przyszed

 wtedy do mojego mieszkania - powiedzia  Harlan bez tchu, wyt

aj c

wszystkie si y, by zachowa  twarz, i czuj c,  e mu si  to nie udaje, jak gdyby jego umys  i

duch by y równie dr twe i nieczu e, jak ma y palec pora ony neuronowym biczem -

przyszed

, by sk oni  mnie do robienia tego, co zrobi em?

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Oczywi cie. Je li mam by

cis y - kusi em ci . Powiedzia em ci prawd :  e mo esz

utrzyma  Noys tylko w istniej cej wtedy Rzeczywisto ci. A ty post pi

 nie jak

Wieczno ciowiec, lecz jak smarkacz. Zreszt  spodziewa em si  tego.

-  Zrobi bym to samo raz jeszcze - odpar  Harlan szorstko - a poniewa  wszystko jest

ju  znane, widzisz,  e nie mam nic do stracenia. - Skierowa  bicz w brzuch Finge'a i zapyta

przez zaci ni te z by: - Co si  sta o z Noys?

-  Nie mam poj cia.

-  Bzdura. Co si  sta o z Noys?

-  Mówi  przecie ,  e nie wiem. Harlan mocniej  cisn  bicz i zni

 g os.

-  Zaczniemy od nogi. To b dzie bola o.

-  Na mi

 Czasu, s uchaj. Czekaj!

-  W porz dku. Co si  z ni  sta o?

-  Nie, s uchaj! Jak do tej pory, to jest tylko z amanie dyscypliny. Bez wp ywu na

Rzeczywisto . Sprawdzi em to. Sko czy si  dla ciebie tylko degradacj . Je li mnie zabijesz

albo zranisz w zamiarze pope nienia zabójstwa, b dzie to oznacza o,  e zaatakowa

starszego rang . Za to jest kara  mierci.

Harlan u miechn  si  na t  czcz  gro

. W obliczu tego, co si  ju  zdarzy o,  mier

stanowi aby tylko rozwi zanie, ostateczne i proste.

Finge najwidoczniej  le zrozumia  powód u miechu, bo doda  szybko:

-  Nie my l,  e w Wieczno ci nie istnieje kara  mierci dlatego tylko,  e nigdy si  z ni

nie spotka

. Ale my znamy takie wypadki, my, Kalkulatorzy. Co wi cej, odbywa y si

równie  egzekucje. To proste. W ka dej Rzeczywisto ci zdarza si  mnóstwo  miertelnych

wypadków i cia a nie zostaj odnalezione. Rakiety eksploduj  w stratosferze, samoloty ton  w

biach oceanów albo rozbijaj  si  w górach. Morderc  mo na umie ci  w jednym z tych

statków na kilka minut czy sekund przed katastrof . Czy warto ci ryzykowa ?

Harlan poruszy  si  i powiedzia :

-  Je li próbujesz si  ratowa , ta metoda nie podzia a. O wiadczam ci: nie boj  si

kary. Ponadto chc  mie  Noys. Chc  mie  j  zaraz. Ona nie istnieje w bie cej

Rzeczywisto ci. Nie ma odpowiednika. Nie ma wi c przyczyn, dla których nie mogliby my

zawrze  formalnego zwi zku.

-  To jest niezgodne z przepisami. Technik bowiem...

-  Zostawimy t  decyzj  Radzie Wszechczasów - powiedzia  Harlan i jego duma

wreszcie dosz a do g osu. - Nie boj  si  odmowy, podobnie jak nie boj  si  zabi  ciebie. Nie

jestem zwyk ym Technikiem.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Dlatego,  e jeste  Technikiem Twissella? - Na okr

ej, spoconej twarzy Finge'a

pojawi  si  dziwny wyraz: nienawi ci albo triumfu, albo jednego i drugiego naraz.

Harlan powiedzia :

-  Z przyczyn o wiele wa niejszych ni  ta. A teraz...

Z ponur  determinacj  dotkn  palcem aktywatora broni. Finge wrzasn .

-  Wi c id  do Rady. Do Rady Wszechczasów. Oni wiedz . Je li jeste  taki wa ny... -

urwa  chwytaj c powietrze.

Palec Harlana zatrzyma  si  w pó  ruchu.

-  No wi c?

-  My lisz,  e w podobnym przypadku podj bym akcj  sam? O ca ym incydencie

em raport do Rady Wszechczasów jednocze nie ze Zmian  Rzeczywisto ci. Prosz ! Tu

 kopie.

-  Nie ruszaj si !

Lecz Finge zlekcewa

 rozkaz. B yskawicznie rzuci  si  do swoich akt. Gdy palcem

jednej r ki przyciska  szyfrowy zamek szafki, druga si gn a do teczki. Z biurka wysun  si

srebrny j zyk folii, jego perforacja by a widoczna nawet go ym okiem.

-  Chcesz,  eby to ud wi kowi ? - zapyta  Finge i nie czekaj c w

 ta

 do

ud wi kowiacza.

Harlan s ucha  jak sparali owany. Wszystko by o jasne. Finge z

 raport. Opisywa

ka dy ruch Harlana w szybach komunikacyjnych. Nie opu ci  ani jednego.

Gdy raport si  sko czy , Finge wrzasn :

-    A  wi c  id   do  Rady.  Nie  za

em  zapory  w  Czasie.  Nie  wiedzia bym,  jak  to

zrobi . I nie my l,  e ich ta sprawa nie obchodzi. Mówi

,  e wczoraj rozmawia em z

Twissellem. Masz racj . Ale nie ja si  z nim  czy em, to on mnie wzywa . Wi c id , zapytaj

Twissella. Powiedz im, jaki to z ciebie wa ny Technik. A je li chcesz mnie przedtem

zastrzeli , to strzelaj i do Czasu z tob ! - Harlan nie móg  nie dostrzec uniesienia w g osie

Kalkulatora. W tej chwili Finge czu  si  na tyle silny, by wierzy ,  e nawet neuronowa

ch osta przyniesie mu korzy .

Dlaczego? Czy z amanie Harlana by o tak drogie jego sercu? Czy zazdro  o Noys

by a tak siln  nami tno ci ?

Ledwie Harlan zd

 sformu owa  te pytania w swoim umy le, a ju  Finge i ca a

sprawa nagle wyda a mu si  bez znaczenia.

Schowa  bro  do kieszeni, szybko wyszed  i skierowa  si  ku najbli szemu szybowi

komunikacyjnemu.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

A  wi c  to  by a  Rada  albo  co  najmniej  Twissell.  Nie  ba   si   ich  ani  pojedynczo,  ani

wszystkich razem.

Z ka dym mijaj cym dniem ostatniego niewiarygodnego miesi ca utwierdza  si  w

przekonaniu,  e jest niezast piony. Rada, nawet sama Rada Wszechczasów, nie mo e

post pi  inaczej, jak tylko próbowa  doj  z nim do porozumienia, skoro stawk  za jedn

dziewczyn  jest istnienie ca ej Wieczno ci.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

11. Pe ny kr g

Technik Andrew Harlan wskakuj c w 575 Stulecie znalaz  si  na nocnej zmianie, co

go bardzo zdziwi o. Przemijanie fizjogodzin by o niedostrzegalne podczas jego dzikich

drówek szybami komunikacyjnymi. Patrzy  t po na przy mione  wiat a w korytarzach -

oczywisty dowód,  e pracuje nieliczna nocna za oga.

Lecz Harlan by  tak w ciek y,  e nie móg  d ugo siedzie  bezczynnie. Ruszy  ku

kwaterom prywatnym. Odnajdzie mieszkanie Twissella w kondygnacji Kalkulatorów, tak

samo jak odnalaz  mieszkanie Finge'a; wcale si  nie boi,  e go kto  zauwa y lub zatrzyma.

Nadal wyczuwa

okciem tward  r koje  bicza neuronowego. Zatrzyma  si  przed

drzwiami Twissella (nazwisko na tabliczce by o wypisane prostymi grawerowanymi literami).

Obcesowo zaktywizowa  sygna  drzwiowy. Przydusi  go wilgotn  d oni , tak  e

wi k sta  si  ci

y, jednak s abo s yszalny przez drzwi.

Us ysza  za sob  lekkie kroki, lecz zignorowa  je w przekonaniu,  e tamten cz owiek,

kimkolwiek jest, równie  go zignoruje (to ta ró owo-czerwona naszywka Technika!).

Lecz kroki zatrzyma y si  i jaki  g os spyta :

- Technik Harlan?

Harlan odwróci  si  b yskawicznie. By  to M odszy Kalkulator, stosunkowo nowy w

sekcji. Harlana ogarn  gniew. Tu znajdowa  si  w innej sytuacji ni  w 452 Stuleciu. By  nie

tylko Technikiem, lecz Technikiem Twissella, a M odsi Kalkulatorzy ze strachu, by si  nie

narazi  wielkiemu Twissellowi, potrafili zdoby  si  na minimum grzeczno ci wobec niego,

Technika. Kalkulator zapyta :

-  Chce pan widzie  si  ze Starszym Kalkulatorem Twissellem? Harlan poruszy  si

nerwowo.

-  Tak, Kalkulatorze (A to g upiec! Co on sobie my li: po co si  dzwoni do czyich

drzwi!  eby z apa  kocio ?).

-  Obawiam si ,  e to niemo liwe - o wiadczy  Kalkulator.

-  Sprawa jest tak wa na,  e trzeba go obudzi  - odpar  Harlan.

-  Mo liwe - zgodzi  si  tamten. - Ale on jest w podró y. Nie ma go w 575 Stuleciu.

-  Wi c dok adnie kiedy jest? - zapyta  Harlan. Kalkulator spojrza  wynio le.

-  Nie wiem - powiedzia .

-  Aleja mam wa ne spotkanie z samego rana.

-  Pan ma spotkanie - rzek  Kalkulator, a Harlan omal nie wyszed  z siebie widz c

rozbawienie na jego twarzy.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Kalkulator mówi  dalej, z u miechem:

-  Przyszed  pan nieco za wcze nie, prawda?

-  Musz  si  z nim widzie .

-  Jestem pewny,  e rano si  zjawi. - Kalkulator u miechn  si  jeszcze szerzej.

-  Ale...

Kalkulator min  Harlana uwa aj c, by go nie dotkn  nawet ubraniem.

Harlan zaciska  i otwiera  d onie. Patrzy  bezradnie za Kalkulatorem, a potem,

poniewa  nie pozosta o mu nic innego, wolno i nie ca kiem przytomnie wróci  do swego

mieszkania.

Spa  niespokojnie. Mówi  sobie,  e potrzebuje snu. Na si  próbowa  wypocz  i

oczywi cie nie uda o mu si  to. Sen przyszed  dopiero po nerwowych rozmy laniach.

Przede wszystkim by a Noys.

My la  gor czkowo,  e nie o miel  si  zrobi  jej krzywdy. Nie mog  odes

 jej

znowu w Czas, bez analizy oddzia ywania na Rzeczywisto , a to potrwa wiele dni, a mo e

nawet tygodni. Ewentualnie mogliby zrobi  jej to, czym grozi  mu Finge: spowodowa

wypadek.

Ale w

ciwie nie bra  tego pod uwag . Tak drastyczna akcja nie by a potrzebna. Rada

nie chcia aby si  nara

 na gwa town  reakcj  Harlana. (W spokoju zaciemnionej sypialni i

pó nie niektóre sprawy stawa y si  dziwacznie nieproporcjonalne, lecz Harlan nie znajdowa

nic groteskowego w swej pewno ci,  e Rada Wszechczasów nie o mieli si  narazi  na

niezadowolenie Technika).

Bez w tpienia kobieta w niewoli mo e by  wykorzystywana na ró ne sposoby. Pi kna

kobieta z hedonistycznej Rzeczywisto ci. Harlan zdecydowanie odrzuci  t  my l, ilekro

powraca a. By o to bardziej nieprawdopodobne ni

mier , której nie móg  przecie  bra  pod

uwag .

Pomy la  o Twissellu.

Starego cz owieka nie by o w 575 Stuleciu. Gdzie si  podziewa  w tych godzinach,

kiedy powinien spa ? Stary potrzebuje snu. Harlan wiedzia ,  e odbywaj  si  dyskusje Rady.

O nim. O Noys. O tym, co robi  z niezast pionym Technikiem, którego nikt nie  mie ruszy .

ci gn  wargi. Je li nawet Finge z

 raport o dzisiejszym zamachu, w

najmniejszym stopniu nie wp ynie to na ich rozwa ania. Harlan b dzie równie niezb dny jak

przedtem.

A Harlan bynajmniej nie by  pewny, czy Finge z

y meldunek. Gdyby si  przyzna ,

e musia  si  p aszczy  przed Technikiem, postawi oby go to jako Zast pc  Kalkulatora w

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

ym  wietle, wi c mo e si  na to nie zdecydowa .

Harlan my la  teraz o Technikach jako o grupie, co ostatnio rzadko robi . Jego nieco

wyj tkowa pozycja jako cz owieka Twissella i na pó  Edukatora utrzymywa a go z dala od

innych Techników. Lecz tak czy inaczej, Technikom brakowa o solidarno ci. Dlaczego tak

by o?

Czy musi w drowa  przez 575 i 482 Stulecia prawie nie widuj c innych Techników i

nie rozmawiaj c z nimi? Czy musz  unika  siebie nawzajem? Czy musz  post powa  tak,

jakby akceptowali stan, do którego przes dy innych ich zmusi y?

W swej wyobra ni zmusi  ju  do kapitulacji Rad  w sprawie Noys, a teraz stawia

dalsze  dania. Technikom trzeba pozwoli  na stworzenie w asnej organizacji, regularne

odbywanie zebra  - wi cej przyja ni, lepsze traktowanie ze strony innych Wieczno ciowców.

Gdy wreszcie zapad  w sen, widzia  siebie jako bohaterskiego rewolucjonist  z Noys u

boku...

Obudzi  go sygna  drzwiowy. Szepta  do niego ochryple, z niecierpliwo ci . Zebra

my li na tyle,  e móg  spojrze  na ma y zegar obok 

ka i j kn .

Ojcze Czasie! Mimo wszystko zaspa .

Uda o mu si  si gn  z 

ka do w

ciwego guzika i p yta wizyjna wysoko na

drzwiach sta a si  przezroczysta. Nie zna  twarzy, która si  pojawi a, ale do kogokolwiek

nale

a, mia a na sobie pi tno w adzy.

Otworzy  drzwi i m czyzna z pomara czow  naszywk  Administracji wszed  do

pokoju.

-  Technik Andrew Harlan?

-  Tak, Administratorze. Ma pan do mnie interes? Administrator nie wygl da  na

speszonego wyra

 wojowniczo ci  tego pytania. Powiedzia :

-  Pan by  umówiony ze Starszym Kalkulatorem Twissellem?

-  Wi c?

-  Mam pana poinformowa ,  e si  pan spó ni . Harlan wytrzeszczy  oczy.

-  O co chodzi? Pan jest z 575?

-  Mój  baz  jest 222-odpar  tamten lodowato. -Zast pca Administratora Arbut Lemm.

Mam nadzór nad przygotowaniami i próbuj  oszcz dzi  niepotrzebnego zdenerwowania

zwi zanego z oficjalnymi zawiadomieniami przez wizjofon.

-  Jakie przygotowania? Jakie zdenerwowanie? O co tu chodzi? Miewa em ju

konferencje z Twissellem. To mój prze

ony. Nie mam powodu si  denerwowa .

Wyraz zdziwienia przebi  si  na krótk  chwil  poprzez wystudiowan  oboj tno  na

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

twarzy Administratora.

-  Wi c pana nie poinformowano?

-  O czym?

-  Komitet Rady Wszechczasów odbywa posiedzenie w

nie w 575. Podobno od

wielu godzin ten rejon a  si  trz sie od plotek.

-  I chc  si  ze mn  zobaczy ?

Zadaj c to pytanie Harlan my la : oczywi cie,  e chc  si  ze mn  zobaczy . O czym

mogliby radzi , jak nie o mnie?

Zrozumia  rozbawienie na twarzy M odego Kalkulatora, którego spotka  przed

drzwiami Twissella ubieg ego wieczoru. Kalkulator wiedzia  o projektowanym posiedzeniu

komitetu  i  bawi a  go  my l,   e  Technik  spodziewa  si   spotka   z  Twissellem  w

nie  w  tym

czasie. Bardzo zabawne - pomy la  gorzko Harlan.

Administrator powiedzia :

-    Otrzyma em  rozkazy.  Nic  wi cej  nie  wiem.  -  A  potem  spyta ,  nadal  zdziwiony:  -

Wi c pan nic o tym nie s ysza ?

-  Technicy - odpar  Harlan sarkastycznie -  yj  w izolacji.

Pi ciu, nie licz c Twissella! Wszystko Starsi Kalkulatorzy, ka dy z nich mia  za sob

co najmniej trzydzie ci pi  lat w Wieczno ci. Jeszcze sze  tygodni temu Harlan by by

zaszczycony jedz c obiad w takim towarzystwie, oszo omiony po czeniem

odpowiedzialno ci i si y, jak  reprezentowali. Wydawaliby mu si  olbrzymami.

Teraz byli przeciwnikami, gorzej nawet - s dziami. Nie mia  czasu na poddawanie si

wra eniom. Musia  planowa  swoj  strategi .

Mogli jeszcze nie wiedzie ,  e on u wiadamia sobie, i  oni maj  Noys. Mogli nie

wiedzie , je li Finge nie opowiedzia  im o swym ostatnim spotkaniu z Harlanem. A w jasnym

wietle dnia Harlan by  jeszcze bardziej ni  dotychczas przekonany o jednym: Finge nie jest

cz owiekiem, który rozg asza by,  e zosta  sterroryzowany i zniewa ony przez Technika.

Harlan uzna  za wskazane nie ujawnia  na razie tego bardzo korzystnego faktu,

pozwoli  im na zrobienie pierwszego posuni cia, wypowiedzenie pierwszego zdania, które

rozpocznie potyczk .

Ale im si  najwyra niej nie  pieszy o. Spogl dali na niego  agodnie, spo ywaj c

abstynencki obiad, jakby Harlan by  interesuj cym obiektem bada  naukowych. Harlan w

desperacji przygl da  im si  równie .

Zna  ich wszystkich ze s yszenia i z trójwymiarowych zdj  w comiesi cznych

filmach informacyjnych. Filmy koordynowa y dzia alno  ró nych sekcji Wieczno ci i by y

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

obowi zkowe dla wszystkich Wieczno ciowców, poczynaj c od stopnia Obserwatora.

August Sennor, ten  ysy (nawet bez brwi i rz s), niew tpliwie interesowa  Harlana

najbardziej. Po pierwsze, z powodu niesamowitych ciemnych, nieruchomych oczu pod nagimi

powiekami i czo em. By  wyra nie wy szy, ni  si  wydawa  w trymensji. Po drugie, ze

wzgl du na dawniejsze ró nice pogl dów mi dzy nim a Twissellem.. Wreszcie dlatego,  e nie

ogranicza  si  do patrzenia. Rzuca  mu pytania ostrym tonem.

W wi kszo ci by y to pytania retoryczne w rodzaju:

-  Jak dosz o do tego,  e si  zainteresowa

 czasami Prymitywu, m ody cz owieku?

Uwa asz,  e te studia ci si  op acaj , m ody cz owieku?

Wreszcie usadowi  si  na dobre w swoim fotelu. Oboj tnie popchn  talerz do

przewodu dyspozycyjnego, lekko splót  przed sob  grube palce (r ce mia  równie

nieow osione, jak zauwa

 Harlan) i powiedzia :

-  Jest co , co zawsze chcia em wiedzie . Mo e pan mi w tym pomo e.

Harlan pomy la : no, teraz si  zacznie.

A g

no odpar :

-  Je li b

 móg , Kalkulatorze.

-  Niektórzy z nas w Wieczno ci... nie powiedzia bym,  e wszyscy albo nawet,  e

wielu (rzuci  szybkie spojrzenie na zm czon  twarz Twissella, podczas gdy inni przysun li si

bli ej,  eby s ucha ), ale w ka dym razie kilku z nas -jest zainteresowanych w filozofii Czasu.

dz ,  e rozumie pan, co mam na my li.

-  Paradoksy podró y w Czasie?

-    Owszem,  je li  chce  pan  to  uj   tak  melodramatycznie.  Lecz  oczywi cie  to  nie

wszystko. Istnieje kwestia prawdziwej natury Rzeczywisto ci, kwestia zachowania energii

masy podczas jej Zmiany i tak dalej. No có , na nas w Wieczno ci, na nasze pogl dy w tych

sprawach wywiera wp yw znajomo  podró y w Czasie. Jednak pa skie istoty z ery

Prymitywu nie wiedzia y nic o podró ach w Czasie. Jakie by y ich pogl dy na te sprawy?

Harlan powiedzia :

-  Ludzie Prymitywu w ogóle nie my leli o podró ach w Czasie, Kalkulatorze.

-  Nie uwa ali ich za mo liwe, co?

-  S dz ,  e nie.

-  Nawet nie zastanawiali si  nad tym?

-  Có , je li o to chodzi - powiedzia  Harlan niepewnie - wydaje mi si ,  e by y

spekulacje tego rodzaju w niektórych dzie ach literatury eskapistycznej. Nie znam jej zbyt

dok adnie, lecz s dz ,  e najcz ciej spotykanym tematem by  temat cz owieka, który wraca

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

w Czasie, by zabi  swego dziadka, b

cego jeszcze dzieckiem.

Sennor wygl da  na zachwyconego:

-  Cudownie! Cudownie! Mimo wszystko jest to przynajmniej wyraz podstawowego

paradoksu podró y w Czasie, je li przyjmiemy,  e Rzeczywisto  jest niezmienna, co? Wi c

pana Prymitywni, pozwalam sobie stwierdzi , nigdy nie przypuszczali,  e istnieje cokolwiek

innego, jak niezmienna Rzeczywisto , tak?

Harlan zwleka  z odpowiedzi . Nie wiedzia , dok d zmierza rozmowa, ani jaki cel ma

Sennor, i to go denerwowa o. Powiedzia :

-  Za ma o wiem, by odpowiedzie  z ca  pewno ci , Kalkulatorze. S dz ,  e

rozwa ano zmiany dróg Czasu albo plany egzystencji.

Sennor wysun  doln  warg :

-  Jestem pewny,  e si  pan myli. Czytaj c, podk ada pan sw  wiedz  pod ró ne

niejasno ci i to wprowadza pana w b d. Nie, bez rzeczywistego do wiadczenia w podró ach

w Czasie filozoficzne zawi

ci Rzeczywisto ci przekracza yby zdolno  pojmowania

ludzkiego umys u. Na przyk ad, dlaczego Rzeczywisto  ma inercj ? Ka da poprawka musi

osi gn  pewn  wielko  w swoim przebiegu, zanim da si  spowodowa  Zmian , prawdziw

Zmian . A nawet wtedy Rzeczywisto  ma tendencj  do odp ywu wstecznego do swej

pierwotnej pozycji.

Na przyk ad przypu my,  e teraz w 575 Rzeczywisto  zmieni si  i efekty zmiany

 wzrasta y do by  mo e 600 Stulecia. Od 600 do 650 Stulecia efekty b

 coraz

mniejsze. Potem Rzeczywisto  pozostanie nie zmieniona. Wszyscy wiemy,  e tak jest, ale

czy kto  z nas wie, dlaczego tak jest? Intuicyjne rozumowanie wskazywa oby,  e skutki

ka dej Zmiany Rzeczywisto ci b

 si  zwi ksza  bez granic, w miar  jak mijaj  Stulecia, ale

tak nie jest.

Rozwa my co innego. Mówiono mi,  e Technik Harlan jest znakomity, je li chodzi o

wybór wymaganego Minimum Zmian dla ka dej sytuacji. Jestem pewny,  e nie potrafi

wyt umaczy , w jaki sposób dokonuje tego wyboru.

Pomy lcie, jak bezsilni musieli by  Prymitywni. Martwi  si  o cz owieka zabijaj cego

asnego dziadka, poniewa  nie rozumiej  prawdy o Rzeczywisto ci. We my bardziej

prawdopodobny i  atwiejszy do zanalizowania przypadek cz owieka, który podró uje w

Czasie i spotyka samego siebie...

-  Wi c co z cz owiekiem, który spotyka samego siebie? - zapyta  Harlan ostro.

Ju  sam fakt,  e Harlan przerwa  Kalkulatorowi, by  naruszeniem dobrych manier. Ale

jego ton uczyni  to naruszenie wr cz skandalicznym i oczy wszystkich zwróci y si  z

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

wyrzutem na Technika.

Sennor by  ura ony, lecz mówi  dalej tonem cz owieka, który chce by  grzeczny,

mimo  e partner zachowuje si  grubia sko. Powiedzia , kontynuuj c przerwan  wypowied  i

unikaj c w ten sposób pozorów,  e odpowiada na zadane mu niegrzeczne pytanie:

-  S  cztery podgrupy, do których mo na w czy  takie wydarzenie. Nazwijmy

cz owieka wcze niejszego w fizjoczasie A, pó niejszego za  B. Podgrupa pierwsza: A i B

mog  si  nie widzie  ani nie robi  nic, co by w znaczniejszym stopniu wp ywa o na nich

wzajemnie. A wi c praktycznie w

ciwie si  nie spotkali i mo emy odrzuci  ten przypadek

jako banalny.

Albo B mo e widzie  A, podczas gdy A nie widzi B. W tym wypadku równie  nie

nale y si  spodziewa  powa niejszych konsekwencji. B widz c A, widzi go w znanej ju

sytuacji i dzia aniu. Nie wchodzi w gr  nic nowego.

Mo liwo ci trzecia i czwarta wyst puj  wtedy, gdy A widzi B, podczas gdy B nie

widzi A, oraz gdy A i B widz  si  wzajemnie. Cz owiek we wcze niejszym stadium swej

egzystencji psychologicznej widzi siebie samego w pó niejszym stadium. Zwró cie uwag ,

e si  dowiedzia , i  b dzie jeszcze 

 w wieku B. Wie,  e b dzie 

 do  d ugo, a eby

dokona   czynu,  którego  by

wiadkiem.  A  wi c  cz owiek,  znaj cy  sw   przysz

  nawet  w

najdrobniejszych szczegó ach, mo e dzia

 na podstawie tej wiedzy i w ten sposób zmienia

sw  przysz

. St d wniosek,  e Rzeczywisto  musi by  zmieniona w tym zakresie, by nie

dopu ci ,  eby A i B si  spotkali, albo przynajmniej nie dopu ci ,  eby A widzia  B. Wi c

skoro nic w Rzeczywisto ci, co zosta o odrealnione, nie da si  wykry , A nigdy nie spotka B.

Podobnie w ka dym innym przypadku paradoksu w podró y w Czasie Rzeczywisto  zawsze

si  zmienia tak, by unikn  paradoksu, a my dochodzimy do wniosku,  e nie ma paradoksów

w podró y i nie mo e ich by .

Sennor wygl da  na bardzo zadowolonego z siebie i swego wyk adu, lecz Twissell

wsta  od sto u i powiedzia :

-  No, panowie, czas up ywa.

Zanim Harlan zd

 pomy le , obiad si  sko czy . Pi ciu cz onków komitetu wysz o,

przy czym ka dy skin  mu g ow  z wyrazem cz owieka, którego ciekawo , na pocz tku

umiarkowana, teraz wzros a. Tylko Sennor wyci gn  r

, skin  g ow  i powiedzia

szorstko:

-  Do widzenia, m ody cz owieku.

Harlan z mieszanymi uczuciami patrzy , jak wychodz . Jaki by  cel obiadu? A przede

wszystkim, co znaczy a ta aluzja do ludzi spotykaj cych samych siebie?  aden nie wspomnia

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

o Noys. Czy tylko chcieli go zobaczy ? Obejrze  go od stóp do g ów, a wyci gni cie

wniosków zostawi  Twissellowi?

Twissell wróci  do sto u, ju  teraz opró nionego z potraw i nakry . By  sam z

Harlanem i jakby chcia  to podkre li , wzi  nowego papierosa. Powiedzia :

-  A teraz do roboty, Harlan. Mamy bardzo wiele do zrobienia. Ale Harlan nie chcia  i

nie móg  d

ej czeka . Oznajmi  oboj tnie:

-    Zanim  we miemy  si   do  roboty,  mam  co   do  powiedzenia.  Twissell  wygl da   na

zaskoczonego. Zmarszczki ko o jego zm czonych oczu pog bi y si , str ci  popió  z

papierosa.

-  Ale  mów, je li chcesz, lecz najpierw usi

, usi

, ch opcze. Technik Andrew

Harlan nie usiad . Chodzi  tam i z powrotem wzd

 sto u, twardo wyr buj c zdania,  eby nie

wpa  w niezrozumia y be kot.  ysa jak jab ko, po

a od staro ci g owa Starszego

Kalkulatora Twissella obraca a si  to w jedn , to w drug  stron , w miar  jak tamten

nerwowo spacerowa . Harlan powiedzia :

-  Od tygodni studiowa em filmy z zakresu historii matematyki. Ksi ki z ró nych

Rzeczywisto ci 575 Stulecia. Rzeczywisto ci nie maj  zreszt  wi kszego znaczenia.

Matematyka nie podlega zmianom. Równie  nie zmieniaj  si  dzieje jej rozwoju. Niezale nie

od  tego,  jak  zmienia y  si   Rzeczywisto ci,  historia  matematyki  pozosta a  mniej  wi cej  taka

sama. Matematycy si  zmieniali, ró ni ludzie robili ró ne odkrycia, lecz rezultaty... W

ka dym razie bardzo du o si  nauczy em. Co pan o tym s dzi?

Twissell zmarszczy  czo o i powiedzia :

-  Dziwne zaj cie jak na Technika...

-  Lecz ja nie jestem jedynie Technikiem - powiedzia  Harlan. -Pan o tym wie.

-  Mów dalej - powiedzia  Twissell i zerkn  na swój czasomierz. Nerwowo bawi  si

papierosem.

Harlan powiedzia :

-  By  cz owiek nazwiskiem Yikkor Mallansohn, który 

 w 24 Stuleciu. To by a

cz

 ery Prymitywu, wie pan. Najbardziej znany jest z tego,  e jemu pierwszemu uda o si

zbudowa  Pole Czasowe. To oznacza, oczywi cie,  e wynalaz  Wieczno , skoro Wieczno

jest tylko jednym olbrzymim Polem Czasowym, wytwarzaj cym zwarcia zwyk ego Czasu i

wolnym od ogranicze  zwyk ego Czasu.

-  Uczyli ci  tego, gdy by

 Nowicjuszem, ch opcze.

-  Ale nie uczyli mnie,  e Yikkor Mallansohn nie móg  wynale  Pola Czasowego w

24 Stuleciu. Ani nikt inny nie móg . Nie istnia a wtedy baza matematyczna do tego odkrycia.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Nie istnia y podstawowe równania Lefebvre'a; nie mog y istnie  a  do bada  Jana Yerdeera w

27 Stuleciu.

Wiadomo by o wszystkim,  e je li Starszy Kalkulator Twissell jest zdumiony, wtedy

rzuca papierosa. I teraz w

nie rzuci  papierosa. Nawet u miech znik  z jego twarzy.

Zapyta :

-  Czy uczono ci  równa  Lefebvre'a, ch opcze?

- Nie. I nie mówi ,  e je rozumiem. Ale one s  potrzebne do Pola Czasowego. Tego

si  uczy em. A nie istnia y przed 27 Stuleciem. Tego mnie równie  uczono.

Twissell pochyli  si , by podnie  papierosa, i ogl da  go z pow tpiewaniem.

-  No, a mo e Mallansohn trafi  na Pole Czasowe nie znaj c jego matematycznego

uzasadnienia? A mo e to by o po prostu odkrycie empirystyczne? Zdarza o si  przecie  wiele

takich przypadków.

-  My la em o tym. Lecz od wynalezienia Pola Czasowego min y trzy Stulecia, zanim

nauczono si  je praktycznie stosowa , a w ci gu tych trzech Stuleci nie by o sposobu,  eby

zrealizowa  Pole Mallansohna. To nie móg  by  przypadek. Z której strony spojrze , projekt

Mallansohna wskazuje,  e musia  on zastosowa  równania Lefebvre'a. Je li je zna  albo

wynalaz  je przed dzie em Verdeera, czemu tego nie powiedzia ?

Twissell:

-  Upierasz si ,  eby mówi  jak matematyk. Kto ci to wszystko powiedzia ?

-  Przegl da em filmy.

-  Nic wi cej?

-  I my la em.

-  Bez zaawansowanych studiów matematycznych? Obserwowa em ci  uwa nie od lat,

ch opcze, i nie odgad bym tego twojego talentu. Mów dalej.

-  Wieczno  nigdy nie zosta aby skonstruowana, gdyby Mallansohn nie odkry  Pola

Czasowego. A Mallansohn nigdy by tego nie dokona  bez znajomo ci praw matematycznych,

które odkryto dopiero w przysz

ci. To jedno. Tymczasem tu, w Wieczno ci, jest w tym

momencie Nowicjusz, którego wybrano na Wieczno ciowca wbrew zasadom, bowiem jest za

stary i do tego  onaty. To drugie.

-  No wi c?

-  Rozumiem,  e ma pan zamiar wys

 go z powrotem do Czasu, poza najni sz

stacj  Wieczno ci, do 24 Stulecia. Chce pan,  eby Nowicjusz Cooper nauczy  Mallansohna

równa  Lefebvre'a. Widzi pan wi c - doda  Harlan z pasj - jakie jest moje znaczenie jako

eksperta w sprawach Prymitywu, a ponadto ja wiem o tym znaczeniu i wobec tego

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

powinienem by  specjalnie traktowany. Bardzo specjalnie.

-  Ojcze Czasie! - wymamrota  Twissell.

-  A czy to nie jest prawda? Kr g si  zamknie z moj  pomoc . Bez niej... - nie

doko czy  zdania.

-  Doszed

 bardzo blisko prawdy - oznajmi  Twissell. - A przysi

bym,  e nic nie

wskazywa o... - Zag bi  si  w rozmy laniach, w których, jak si  zdawa o ani Harlan, ani

wiat zewn trzny nie odgrywa

adnej roli.

Harlan zaprotestowa  szybko:

-  Tylko blisko prawdy? To jest prawda. - Nie potrafi by powiedzie , dlaczego by  taki

pewny, poza tym,  e rozpaczliwie pragn ,  eby to by a prawda.

Twissell:

-  Nie, niezupe nie prawda. Nowicjusz Cooper nie wyruszy do 24 Stulecia,  eby

czegokolwiek uczy  Mallansohna.

-  Nie wierze, panu.

-  Ale musisz wierzy . Musisz dostrzega  wag  tej sprawy. Pragn  twojej wspó pracy

przy zako czeniu ca ego przedsi wzi cia. Widzisz, Harlan, to jest bardziej zamkni ty kr g,

ni  sobie wyobra asz. Nowicjusz Brinsley Sheridan Cooper jest Yikkorem Mallansohnem.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

12. Pocz tek Wieczno ci

Harlan nie spodziewa  si ,  e Twissell w owej chwili powie co , co by go zaskoczy o.

Myli  si . Wyj ka :

-  Mallansohnem... On...

Twissell, wypaliwszy papierosa do ko ca, wyci gn  nowego i powiedzia :

-  Tak. Jest Mallansohnem. Chcesz zna  krótk  biografi  Mallansohna? Prosz .

Urodzi  si  w 78 Stuleciu, sp dzi  pewien okres w Wieczno ci i zmar  w dwudziestym

czwartym.  -  Twissell  po

  lekko  d

  na   okciu  Harlana,  a  jego  twarz  zmarszczy a  si   w

charakterystycznym u miechu. - Ale ch opcze, fizjoczas ucieka nawet nam, i nie jeste my

jeszcze ca kowicie panami siebie. Mo e przeszed by  do mego biura?

Ruszy  pierwszy, a Harlan za nim, nie u wiadamiaj c sobie nawet,  e otwieraj  si

drzwi i poruszaj  rampy.

Uzyskan  wiadomo  dopasowywa  do swoich osobistych problemów i planu

dzia ania. Po pierwszej chwili dezorientacji wróci o mu zdecydowanie. Mimo wszystko nic

si  nie zmieni o, poza tym,  e znaczenie Harlana w Wieczno ci stawa o si  jeszcze bardziej

zasadnicze, jego warto  wi ksza, zaspokojenie jego 

da  tym pewniejsze, odzyskanie Noys

bardziej prawdopodobne.

Noys!

Ojcze Czasie, oni nie mog  jej zrobi  krzywdy! Noys wydawa a si  jedyn  realn

cz ci  jego  ycia. Ca a Rzeczywisto  poza ni  by a tylko mglist  fantazj , nic niewart .

Kiedy znalaz  si  w biurze Kalkulatora, nie móg  sobie przypomnie , jak to si  sta o,

e przeszed  tu z sali obiadowej. Chocia  rozgl da  si  doko a i usi owa  doprowadzi  do

tego,  eby biuro sta o si  dla  realne, cho by dzi ki zgromadzonym tu materialnym

przedmiotom, wydawa o mu si  nadal tylko kolejn  cz ci  snu, który przesta  ju  by

yteczny.

Biuro Twissella by o czystym, d ugim pomieszczeniem z aseptycznej porcelany. Jedna

ciana gabinetu by a od pod ogi do sufitu zapchana mikrojednostkami komputuj cymi, które

w sumie sk ada y si  na najwi kszy prywatny komputaplex w Wieczno ci, a w istocie jeden z

najwi kszych w ogóle.  cian  przeciwleg  zajmowa y pó ki z filmami naukowymi. Ca e

pomieszczenie nie by o wiele szersze ni  korytarz i mie ci o: biurko, dwa fotele, sprz t do

rejestrowania i projektowania. By  tu równie  jaki  niezwyk y przedmiot, którego u ytku

Harlan nie zna , i odkry  go dopiero, gdy Twissell wrzuci  tam resztki papierosa.

Papieros b ysn  i zgas , a Twissell jak zwykle gestem prestidigitatora ju  trzyma

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

nast pnego w r ku.

Harlan pomy la : a teraz do rzeczy.

Zacz  troch  za g

no i troch  zbyt zaczepnie:

-  Jest w wieku 482 pewna dziewczyna...

Twissell zmarszczy  czo o i szybko pomacha  r

, jakby chcia  w ten sposób odsun

od siebie nieprzyjemn  spraw .

-  Wiem, wiem. Nikt jej nie b dzie niepokoi . Ani jej, ani ciebie. Wszystko b dzie

dobrze. Dopilnuj  tego.

-  Czy s dzi pan...

-  Mówi  ci,  e znam t  histori . Je li ta sprawa ci  niepokoi a, nie potrzebujesz si  o

ni  martwi .

Harlan patrzy  na starego cz owieka og upia y. Czy to wszystko? Jakkolwiek wysoko

ocenia  swoje mo liwo ci, nie spodziewa  si  tak wyra nego ich potwierdzenia.

Lecz Twissell mówi  dalej:

-  Pozwól,  e opowiem ci ca  histori  - zacz  niemal takim tonem, jakim zwraca by

si  do Nowicjusza. - Nie my la em,  e b dzie to potrzebne, i by  mo e wcale nie jest, lecz

twoje poszukiwania i wnikliwo  zas uguj  na to.

Popatrzy  zagadkowo na Harlana i powiedzia :

- Wiesz, nadal nie mog  uwierzy ,  e ty sam to wszystko wykry

. - A potem doda : -

Cz owiek, którego wi ksza cz

 Wieczno ci zna jako Yikkora Mallansohna, pozostawi  po

mierci sprawozdanie ze swego  ycia. Nie by  to w

ciwie dziennik ani biografia w  cis ym

sensie tego s owa. Raczej przewodnik przekazany w spu ci nie Wieczno ciowcom, o których

wiedzia ,  e pewnego dnia b

 istnieli. Ten dokument by  zamkni ty w czym  w rodzaju

sejfu czasowego, który mogli otworzy  tylko Kalkulatorzy Wieczno ci, a który w zwi zku z

tym pozosta  nie tkni ty przez trzy Stulecia po  mierci Mallansohna, a  zosta a

skonstruowana Wieczno . Wtedy Starszy Kalkulator Henry Wadsman, pierwszy z wielkich

Wieczno ciowców, otworzy  go. Dokument przekazywano odt d jako naj ci lej tajny wielu

Starszym Kalkulatorom, ko cz c na mnie. Nazywamy go Pami tnikiem Mallansohna.

Pami tnik przedstawia dzieje cz owieka nazwiskiem Brinsley Sheridan Cooper,

urodzonego w 78 wieku, wprowadzonego jako Nowicjusza do Wieczno ci w 23 roku  ycia,

niewiele ponad rok po  lubie, ale do tej pory bezdzietnego.

Po wej ciu do Wieczno ci Cooper studiowa  matematyk  pod kierunkiem Kalkulatora

nazwiskiem Laban Twissell i socjologi  Prymitywu, któr  mu wyk ada  Technik Andrew

Harlan. Po dok adnym przyswojeniu sobie obu dyscyplin i innych przedmiotów, jak na

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

przyk ad in ynieria czasowa, zosta  wys any do 24 Stulecia, aby nauczy  pewnych

niezb dnych rzeczy naukowca z okresu Prymitywu nazwiskiem Yikkor Mallansohn.

Osi gn wszy 24 Stulecie podda  si  najpierw powolnemu procesowi adaptacji do

spo ecze stwa. Bardzo mu si  do tego przyda y wiadomo ci, jakie uzyska  od Technika

Harlana, i szczegó owe wskazówki Kalkulatora Twissella, który, jak si  wydaje, mia

znakomite rozeznanie we wszystkich problemach.

Po up ywie dwóch lat Cooper odszuka  niejakiego Yikkora Mallansohna,

ekscentrycznego pustelnika, w lasach Kalifornii, pozbawionego krewnych i przyjació , lecz

obdarzonego  mia ym i niekonwencjonalnym spojrzeniem na  wiat. Cooper stopniowo si  z

nim zaprzyja ni , przyzwyczai  go do my li,  e spotka  w drowca z przysz

ci, i zacz

uczy  tego cz owieka zasad matematyki.

W miar  up ywu czasu Cooper przyswoi  sobie zwyczaje tamtego, nauczy  si

wykorzystywa  niezdarny generator elektryczny nap dzany silnikiem Diesla i kable, które

uniezale nia y ich od elektrowni.

Lecz post p by  powolny, a Cooper stwierdzi ,  e nie jest zbyt zdolnym nauczycielem.

Mallansohn coraz bardziej tetrycza , nie chcia  pracowa , a potem pewnego jesiennego dnia

zmar  nagle w kanionie dzikiego górzystego kraju, gdzie mieszkali. Cooper po tygodniach

rozpaczy nad ruin  dzie a swego  ycia i prawdopodobnie ca ej Wieczno ci podj  rozpaczliw

decyzj . Nie zawiadomi  nikogo

O  mierci Mallansohna. Zamiast tego powoli rozpocz  budow  Pola Czasowego z

podr cznych materia ów.

Szczegó y nie maj  znaczenia. Haruj c ci ko i improwizuj c odniós  w ko cu sukces

i zawióz  swój generator do Kalifornijskiego Instytutu Technologii. Par  lat wcze niej

spodziewa  si ,  e zrobi to Mallansohn.

Znasz t  histori  z w asnych studiów. Znasz niedowierzanie i szorstkie odmowy, z

jakimi si  najpierw spotka , okres, kiedy by  pod obserwacj , jego ucieczk , w czasie której o

ma o nie straci  generatora, wiesz o pomocy, jak  otrzyma  od m czyzny w barze,

czyzny, którego nazwiska nigdy si  nie dowiedzia , a który jest teraz jednym z bohaterów

Wieczno ci, i o ko cowym pokazie przed profesorem Zimbalistem, kiedy to demonstrowa

bia  mysz, poruszaj

 si  wstecz i naprzód w Czasie. Nie chc  ci  tym nudzi .

Cooper u ywa  nazwiska Yikkora Mallansohna, poniewa  czyni o go ono

autentycznym produktem 24 Stulecia. Cia a prawdziwego Mallansohna nigdy nie

odnaleziono.

Przez reszt

ycia Cooper cieszy  si  ze swego generatora i wspó pracowa  z

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

naukowcami Instytutu przy konstruowaniu nast pnych. Nie o mieli  si  robi  nic wi cej. Nie

móg  nauczy  ich równa  Lefebvre'a, nie przeskakuj c trzech nast pnych Stuleci rozwoju

matematyki. Nie móg , nie o mieli  si  przyzna , do swego prawdziwego pochodzenia. Nie

mieli  si  robi  nic wi cej, ni  zgodnie z tym, co wiedzia , robi by Yikkor Mallansohn.

Ci, co z nim pracowali, nie mogli si  pogodzi  z tym,  e cz owiek, który potrafi

dzia

 tak genialnie, nie umie wyt umaczy  zasad swego dzia ania. Ale on równie  si

denerwowa , poniewa  przewidywa , nie b

c w stanie przy pieszy  pracy, rozwój

prowadz cy stopniowo do klasycznych do wiadcze  Jana Yerdeera, w oparciu o które wielki

Antoine Lefebvre sformu uje podstawowe równania Rzeczywisto ci. I przewidywa  równie ,

jak potem zostanie skonstruowana Wieczno .

Dopiero pod koniec swego d ugiego  ycia Cooper, przygl daj c si  zachodowi s

ca

nad Pacyfikiem (opisuje t  scen  ze szczegó ami w swym pami tniku), u wiadomi  sobie,  e

jest Yikkorem Mallansohnem, a nie jego substytutem. Nazwisko mog o by  inne, lecz

cz owiek, którego historia nazwa a Mallansohnem, to by  naprawd . Brinsley Sheridan

Cooper.

Rozpalony t  my

 i wszystkim, co z niej wynika o, pragn c jako  przy pieszy

proces budowy Wieczno ci, ulepszy  go i zabezpieczy , napisa  swój pami tnik i umie ci  go

w sze cianie sejfu czasowego, w jednym z pokoi swego domu.

I w ten sposób kr g zosta  zamkni ty, intencje Coopera-Mallansohna, gdy pisa  swój

pami tnik, zosta y oczywi cie zlekcewa one. Cooper musi przej  przez  ycie, dok adnie tak,

jak przez nie przechodzi . Rzeczywisto  Prymitywu nie pozwala na  adne Zmiany. W tym

momencie fizjoczasu Cooper, którego znasz, nie jest  wiadom tego, co go ma spotka .

Wierzy,  e ma tylko poinstruowa  Mallansohna i wróci . I b dzie w to wierzy , a  po latach

zrozumie,  e powinno by  inaczej, i zasi dzie do pisania pami tnika.

Celem kr gu w Czasie jest wiedza o podró ach w Czasie i o naturze Rzeczywisto ci,

zbudowanie Wieczno ci, wyprzedzaj cej jej naturalny czas. Pozostawiona samej sobie

ludzko  nie nauczy aby si  prawdy o Czasie, bo przedtem rozwój technologiczny w innych

kierunkach uczyni by samobójstwo gatunku ludzkiego nieuniknionym.

Harlan s ucha  w napi ciu, maj c przed oczyma wizj  pot

nego kr gu w Czasie,

zamkni tego w sobie i przecinaj cego Wieczno  w cz ci swego biegu. By  w owej chwili

bliski zapomnienia o Noys na tyle, na ile by o to mo liwe.

Zapyta :

-  A wi c przez ca y czas wiedzia  pan wszystko, co pan ma robi , wszystko, co ja

mia em robi , wszystko, co robi em?

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Twissell, który jakby zatraci  si  w swym opowiadaniu, tak  e tylko oczy b yska y mu

poprzez b kitn  chmur  dymu tytoniowego, teraz z wolna wraca  do przytomno ci. Jego

stare, m dre oczy zatrzyma y si  na Harlanie, a potem powiedzia  z wyrzutem:

-  Nie. Oczywi cie,  e nie. Mi dzy pobytem Coopera w Wieczno ci a chwil , gdy

zacz  pisa  swój pami tnik, min y dziesi ciolecia fizjoczasu. Móg  zapami ta  tylko tyle i

tylko to, czego sam by

wiadkiem. Powiniene  to sobie u wiadomi .

Twissell westchn  i swoim s katym palcem przeci gn  po smudze p yn cego ku

górze dymu, przecinaj c j na ma e wiruj ce chmurki.

-  Wszystko si  zgadza. Najpierw znaleziono mnie i sprowadzono do Wieczno ci.

Kiedy w pe ni fizjoczasu sta em si  Starszym Kalkulatorem, otrzyma em pami tnik i

powierzono mi ca e to zadanie. By em opisany jako kieruj cy akcj , wi c powierzono mi

kierowanie. Znowu w odpowiednim fizjoczasie pojawi

 si  ty w Zmianie Rzeczywisto ci

(dok adnie obserwowali my twoje wcze niejsze odpowiedniki), nast pnie Cooper.

Uzupe ni em detale, pos uguj c si  zdrowym rozs dkiem i komputapleksem. Jak

starannie, na przyk ad, instruowali my Edukatora Yarrowa w sprawie jego roli, nie zdradzaj c

jednak ani jednego istotnego szczegó u. Jak starannie on ze swej strony podnieca  twoje

zainteresowanie Prymitywem !

Jak musieli my czuwa  nad Cooperem, by nie nauczy  si  niczego, o czym nie

wspomina  w swym pami tniku. - Twissell u miechn  si  smutno. - Sennor bawi si  takimi

rzeczami. Nazywa to odwróceniem przyczyny i skutku. Znaj c skutek, dopasowuje si

przyczyn . Na szcz cie, nie jestem takim teoretykiem jak Sennor.

By em zadowolony, ch opcze,  e okaza

 si  tak znakomitym Obserwatorem i

Technikiem. Pami tnik o tym nie wspomina . Cooper bowiem nie mia  mo liwo ci

obserwowania twej pracy ani oceniania jej. To mi odpowiada o. Mog em ci  wykorzysta  do

zada  drobniejszych, które odwraca y uwag  od zadania zasadniczego. Nawet twój ostatni

pobyt u Kalkulatora Finge'a pasowa  do pami tnika. Cooper wspomina  o okresie twojej

nieobecno ci, podczas której program jego studiów matematycznych zosta  tak rozszerzony,

e t skni  za twoim powrotem. Raz jednak mnie przerazi

.

Harlan zapyta  od razu:

-  Jak wzi em wtedy Coopera w podró  w Czasie?

-  W jaki sposób to odgad

? - zapyta  Twissell.

-  To by  jedyny raz, kiedy si  pan naprawd  na mnie rozgniewa . Przypuszczam,  e

kolidowa o to z pami tnikiem Mallansohna.

-  Niezupe nie. Chodzi o po prostu o to,  e pami tnik nie wspomina  o kot ach.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Wydawa o mi si ,  e brak wzmianki o tak istotnym aspekcie Wieczno ci oznacza ,  e Cooper

ma o mia  z tym do czynienia. Dlatego moj  intencj  by o trzyma  go w miar  mo no ci z

dala od kot ów. Fakt,  e zabra

 go w przysz

, bardzo mnie zmartwi , ale szcz liwie nic

si  nie sta o. Wszystko rozwija si  tak, jak powinno, a wi c w porz dku.

Stary Kalkulator zatar  r ce, wpatruj c si  w m odego Technika ze zdziwieniem i z

ciekawo ci .

-  A jednak ty to wszystko odgad

. To mnie po prostu zdumiewa. Przysi

bym,  e

nawet ca kowicie wyedukowany Kalkulator nie móg by wyci gn  w

ciwych wniosków,

maj c tylko te informacje co ty. Niesamowite,  e doszed  do tego Technik. - Pochyli  si  i

poklepa  Mariana po kolanie. - Pami tnik Mallansohna, oczywi cie, nie mówi nic o twoim

yciu po wyje dzie Coopera.

-  Rozumiem, Kalkulatorze - powiedzia  Harlan.

-  Wi c,  e tak powiem, b dziemy mieli swobod  dzia ania w tej sprawie. Wykazujesz

zdumiewaj cy talent, którego nie mo na zmarnowa . S dz ,  e czeka ci  awans. Niczego

teraz nie obiecuj , lecz przypuszczam,  e mo esz si  spodziewa  stanowiska Kalkulatora.

Harlan bez trudu utrzyma  oboj tny wyraz twarzy. Mia  w tym wiele praktyki.

Pomy la : dodatkowa  apówka.

Lecz niczego nie wolno by o pozostawi  przypadkowi. Jego przypuszczenia, na

pocz tku chaotyczne i pozbawione uzasadnienia, dzi ki jego przenikliwo ci w ci gu tej

niezwyk ej i podniecaj cej nocy nabra y sensu -jak wyniki systematycznych bada

bibliotecznych. Teraz, gdy Twissell opowiedzia  mu ca  histori , sta y si  one pewnikami.

Ale przynajmniej w jednym przypadku istnia a ró nica. Cooper by  Mallansohnem.

Po prostu wzmocni  sw  pozycj , lecz, myl c si  w jednym punkcie, móg  myli  si  i

w innych. Wi c niczego nie wolno pozostawi  przypadkowi. Wyja ni  to! Upewni  si !

Powiedzia  spokojnie, niemal oboj tnie:

-  Ci y wi c na mnie wielka odpowiedzialno  teraz, gdy znam prawd .

-  Tak.

-  Jak bardzo napi ta jest sytuacja? Przypu my,  e zdarzy si  co  nieoczekiwanego i

 musia  opu ci  dzie , w którym powinienem uczy  Coopera czego  wa nego?

-  Nie rozumiem ci .

(Czy to tylko z udzenie, czy rzeczywi cie w starych, zm czonych oczach pojawi  si

ysk przera enia?).

-    Chodzi  mi  o  to,  czy  kr g  mo e  p kn

?  Mo e  ujm   to  w  ten  sposób:  je li

nieoczekiwany cios w g ow  wy czy by mnie z akcji w tym czasie, gdy pami tnik wyra nie

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

stwierdzi,  e jestem w dobrym zdrowiu, czy ca y plan za ama by si ? Albo przypu my,  e z

jakiego  powodu  wiadomie postanowi  nie stosowa  si  do pami tnika. Co wtedy?

-  Sk d ci to przysz o do g owy?

-  Wygl da to ca kiem logicznie. Wydaje mi si ,  e przez nieostro no  albo

wiadomie mog  przerwa  kr g. I co z tego wyniknie? Zniszczenie Wieczno ci? Na to mi

wygl da. Je li tak jest - doda  Harlan spokojnie - powinienem o tym wiedzie ,  ebym by

ostro ny, i nie zrobi  nic niew

ciwego. Jakkolwiek chyba tylko jakie  niezwyk e

okoliczno ci mog yby mnie do tego zmusi .

Twissell  mia  si , lecz ten  miech brzmia  fa szywie i pusto w uszach Harlana.

-  To s  wszystko czysto akademickie rozwa ania, ch opcze. Nic podobnego. Nic

podobnego si  nie zdarzy, skoro si  dot d nie zdarzy o. Kr g si  nie przerwie.

-  Mo e - powiedzia  Harlan. - Dziewczyna z 482...

-  Jest bezpieczna - odpar  Twissell. Podniós  si  niecierpliwie. -W ten sposób mo na

by gada  bez ko ca, a ju  mam dosy  rozszczepiania w osa na czworo przez komitet do

spraw tego projektu. Musz  ci powiedzie , po co w

ciwie ci  wezwa em, fizjoczas ucieka.

Mo esz i  ze mn ?

Harlan by  zadowolony. Sytuacja si  wyja ni a, a jego pozycja by a niew tpliwie

silna. Twissell wiedzia ,  e mo e powiedzie , je li tylko przyjdzie mu ochota: „Nie chc  mie

dalej nic do czynienia z Cooperem". Twissell wiedzia ,  e Harlan w ka dej chwili mo e

zniszczy  Wieczno , dostarczaj c Cooperowi zasadniczych informacji w sprawie

pami tnika.

Harlan wiedzia  dosy , by zrobi  to wczoraj. Twissell zamierza  przyt oczy  go wag

jego zadania, lecz je eli my li,  e w ten sposób zmusi go do pos usze stwa, to si  grubo myli.

Harlan sformu owa  sw  gro

 wystarczaj co jasno, maj c na uwadze

bezpiecze stwo Noys, a wyraz twarzy Twissella, gdy warkn : , Jest bezpieczna", wskazywa ,

e u wiadamia sobie istot  gro by.

Podniós  si  i poszed  za Starszym Kalkulatorem.

Harlan nigdy dotychczas nie widzia  sali, do której weszli. By a ona du a i wygl da o

na to,  e usuni to  ciany, by uzyska  przestrze . Wchodzi o si  do niej przez w ski korytarz,

zamkni ty kurtyn  si ow , która nie ust powa a, póki automatyczne urz dzenie nie

sprawdzi o dok adnie twarzy Twissella.

Wi ksz  cz

 sali wype nia a kula, która si ga a niemal sufitu. Otwarte drzwi

ukazywa y cztery schodki, prowadz ce na dobrze o wietlon  platform  wewn trz kuli.

Dochodzi y stamt d jakie  g osy, a gdy Harlan spojrza , w otworze ukaza y si  nogi.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Wynurzy  si  jaki  cz owiek, a za nim ukaza a si  nast pna para nóg. By  to Sennor z Rady

Wszechczasów i kto  z grupy, z któr  Harlan spotka  si  na obiedzie.

Twissell nie by  zachwycony. Zapyta  jednak uprzejmie:

-  Czy komitet jeszcze tu jest?

-  Tylko my dwaj - o wiadczy  Sennor. - Rice i ja. Bardzo pi kny instrument. Równie

skomplikowany jak statek kosmiczny.

Rice by  brzuchatym m czyzn  o udr czonym wygl dzie cz owieka, który ma racj ,

lecz w sposób nieoczekiwany przegrywa w dyskusji. Potar  swój kartoflany nos i powiedzia :

-  Sennor ostatnio du o rozmy la o podró ach kosmicznych.  ysa g owa Sennora

po yskiwa a w  wietle.

-  Ciekawy problem, Twissell - rzek . - Jak my lisz: czy podró e kosmiczne s

pozytywnym czy negatywnym czynnikiem z punktu widzenia Rzeczywisto ci?

-  Pytanie jest bez sensu - odpar  Twissell niecierpliwie. - Jakiego rodzaju podró e

kosmiczne, w jakich okoliczno ciach?

-  Ale, ale! Z pewno ci  mo na powiedzie  co  o podró ach kosmicznych w ogóle.

-  Tylko tyle,  e s  samoograniczone, same si  wyczerpuj  i zamieraj .

-  S  wi c bezu yteczne - podchwyci  Sennor z satysfakcj . A w zwi zku z tym

stanowi  czynnik negatywny. To pokrywa si  z moim pogl dem.

-  Przepraszam - powiedzia  Twissell. - Zaraz tu przyjdzie Cooper. Potrzebna nam jest

platforma.

-    Oczywi cie  -  Sennor  uj   Rice'a  pod  r

  i  wyprowadzi   go  z  pomieszczenia.

ycha  by o, jak peroruje: - Okresowo, mój drogi Rice, ca y umys owy wysi ek ludzko ci

koncentruje si  na podró ach kosmicznych, które z natury rzeczy skazane s  na nies awny

koniec. Przedstawi bym odpowiednie dowody statystyczne, gdybym nie by  pewny,  e dla

pana jest to oczywiste. Gdy ludzie koncentruj  si  na przestrzeni kosmicznej, lekcewa y si

ciwy rozwój spraw ziemskich. Przygotowuj  teraz dla Rady tez , by zmieniano

Rzeczywisto ci w ten sposób, aby ery podró y kosmicznych zosta y ca kowicie

wyeliminowane.

Rozleg  si  g os Rice'a:

-  Ale nie mo e pan robi  tak drastycznych posuni . Podró e kosmiczne s  wa

klap  bezpiecze stwa w niektórych cywilizacjach.

We my Rzeczywisto  nr 54 z 290 Stulecia, któr  przypadkowo doskonale pami tam.

Wtedy...

osy ucich y, a Twissell powiedzia :

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  To dziwny cz owiek ten Sennor. Intelektualnie wart jest tyle, co jakikolwiek z

dwóch spo ród nas, ale jego warto  gubi si  w s omianym zapale.

Harlan zapyta :

-  Uwa a pan,  e on ma racj ? Chodzi mi o podró e kosmiczne.

-  W tpi . Mieliby my lepsz  kazj  oceni  to, gdyby Sennor przed

 nam t  tez , o

której wspomina . Ale nie zrobi tego. Zanim j  sko czy opracowywa , zapali si  do czego

nowego, a tamt  prac  rzuci. Ale mniejsza o to... - Klepn  d oni  kul , tak  e zabrz cza a, a

potem wyj  papierosa z ust. - Mo esz odgadn , co to jest, Techniku?

Harlan odpowiedzia :

-  Wygl da to jak bardzo wielki kocio  z przykryw .

-  W

nie. Masz racj . Trafnie to uj

. Wejd  do  rodka. Harlan wszed  za

Twissellem do kuli, do  du ej, by pomie ci  czterech lub pi ciu m czyzn. Jej wn trze by o

puste. Pod oga g adka, dwa okna we wkl

ych  cianach. To wszystko.

-  Nie ma sterowania? - zapyta  Harlan.

-  Zdalne sterowanie - odpar  Twissell. Przesun  d oni  po g adkiej  cianie i

powiedzia : - Podwójne  ciany. Wn trze stanowi zamkni te w sobie Pole Czasowe. To

urz dzenie to kocio , który nie jest ograniczony do tras szybów komunikacyjnych, lecz mo e

przekroczy  najni szy próg Wieczno ci. Jego projekt i mo liwo  skonstruowania

zawdzi czamy cennym wskazówkom z pami tnika Mallansohna. Chod  ze mn .

Sterownia znajdowa a si  w ma ym pomieszczeniu w jednym z rogów du ej sali.

Harlan wszed  do  rodka i patrzy  ponuro na olbrzymie d wignie.

Twissell zapyta :

-  S yszysz mnie, ch opcze?

Harlan drgn  i rozejrza  si  doko a. Nie u wiadomi  sobie,  e Twissell nie wszed  za

nim. Odruchowo przesun  si  w stron  okna, a Twissell pomacha  mu r

.

Harlan powiedzia :

-  S ysz , Kalkulatorze. Chce pan,  ebym wyszed ?

-  Bynajmniej. Jeste  zamkni ty.

Harlan skoczy  do drzwi, a 

dek podjecha  mu do gard a. Twissell mówi  prawd ,

ale co, u Czasu, tu si  dzieje?

Twissell powiedzia :

-  Zostaniesz st d wypuszczony, ch opcze, gdy twoja odpowiedzialno  si  sko czy.

Martwi

 si  o t  odpowiedzialno , chcia

 si  czego  wi cej o niej dowiedzie  i chyba

domy lam si , o co ci chodzi o. Ta odpowiedzialno  nie powinna ci  obci

. To wy cznie

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

moja sprawa. Niestety, musimy ci  trzyma  w sterowni, poniewa  zosta o stwierdzone,  e

by

 w sterowni i obs ugiwa

 aparatur . Tak mówi pami tnik Mallansohna. Cooper

zobaczy ci  przez okno i to wystarczy.

Ponadto poprosz  ci , by  dokona  ostatniego kontaktu - stosownie do instrukcji,

jakich ci udziel . Je li uwa asz,  e to równie  jest zbyt odpowiedzialne zadanie dla ciebie,

mo esz nic nie robi . Mamy tu drugi, równoleg y, obwód, obs ugiwany przez kogo  innego.

Je li z jakichkolwiek powodów jeste  niezdolny do obs

enia tego kontaktu, on to zrobi.

Ponadto przerw

czno  radiow  z wn trza sterowni. B dziesz móg  nas s ysze , ale nie

dziesz móg  mówi . A wi c nie bój si ,  e jaki  mimowolny twój okrzyk przerwie kr g.

Harlan bezradnie wygl da  przez okno.

Twissell kontynuowa :

-    Za  chwil   przyjdzie  tu  Cooper,  a  jego  wyprawa  do  Prymitywu  zamknie  si   w

granicach dwóch fizjogodzin. Potem, ch opcze, ca e zadanie b dzie zako czone, a my wolni.

Dla Harlana by o to jak zmora. Dusi  si  i wszystko wirowa o mu przed oczyma. Czy

Twissell go oszuka ? Czy to, co robi , by o ukartowane jedynie w tym celu, by zwabi  go do

zamkni tej sterowni? A mo e stwierdziwszy,  e Harlan zdaje sobie spraw  ze swojej

niezb dno ci, improwizowa  przebiegle, zajmuj c go rozmow , ukrywaj c swe prawdziwe

uczucia, prowadz c go to tu, to tam, a  wreszcie go zamkn ?

Ta szybka i  atwa kapitulacja w sprawie Noys! „Nikt jej nie zrobi krzywdy"! -

powiedzia  Twissell. Wszystko b dzie dobrze.

Jak móg  w to uwierzy ! Je li nie zamierzaj  jej skrzywdzi  ani nawet tkn , to po co

ta bariera czasowa w szybie na stutysi cznym Stuleciu? Ju  samo to ca kowicie

zdemaskowa o Twissella.

Ale on (g upiec!) pragn  wierzy , i dlatego pozwoli  si

lepo prowadzi  przez

ostatnie dwie fizjogodziny i wsadzi  do zamkni tego pomieszczenia, gdzie ju  nie by

potrzebny nawet po to, by nacisn  ostatni kontakt.

Za jednym zamachem pozbawiono go ca ego znaczenia. Umiej tnie wyj to mu z r ki

wszystkie atuty, raz na zawsze utraci  Noys.

Jakkolwiek jeszcze zechc  go ukara , nie by o ju  wa ne. Na zawsze utraci  Noys.

Nie przysz o mu do g owy,  e projekt ju  dobiega ko ca. To oczywi cie umo liwi o

jego pora

.

os Twissella dochodzi  go niewyra nie.

- Teraz ci  od czymy, ch opcze.

Harlan pozosta  sam, bezradny, bezu yteczny...

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

13. Poni ej dolnej granicy

Wszed  Brinsley Cooper. Na jego szczup ej twarzy malowa o si  podniecenie, dzi ki

czemu wygl da  m odzie czo mimo sumiastego mallansohnowskiego w sa, który zdobi

górn  warg .

(Harlan widzia  go przez okno i s ysza  wyra nie przez radio. My la  z

rozgoryczeniem: mallansohnowski w s! Oczywi cie!). Cooper podszed  do Twissella.

-  Nie chcieli mnie do tej pory wypu ci , Kalkulatorze.

-  Bardzo s usznie - powiedzia  Twissell. - Mieli takie instrukcje.

-  A teraz jest ju  pora? Wyjad ?

-  Ju  nied ugo.

-  I wróc ? Zobacz  znowu Wieczno ?

Mimo  e Cooper usi owa  trzyma  si  dzielnie, w jego g osie brzmia a niepewno .

(Wewn trz sterówki Harlan zbli

 zaci ni te pi ci do pancernego szk a w oknie;

pragn  je rozbi  i krzykn : „Przerwa  to! Przyjmijcie moje warunki albo ja...". Ale to

by oby daremne).

Cooper rozejrza  si  po sali, najwidoczniej nie u wiadamiaj c sobie,  e Twissell nie

odpowiedzia  na jego pytanie. Zobaczy  Harlana w oknie sterówki.

Podniecony, pomacha  r

.

-  Techniku Harlan! Niech pan wyjdzie. Chc  si  z panem po egna  przed wyjazdem.

-  Nie teraz, ch opcze, nie teraz. On siedzi przy sterach -wtr ci  Twissell.

Cooper:

-  Jako  kiepsko wygl da. Twissell:

-  Przedstawi em mu nasz projekt. My

,  e ka dego mog oby to wyprowadzi  z

równowagi.

Cooper:

-  Wielki Czasie, tak! Wiem o tym od tygodni, a jeszcze si  nie przyzwyczai em. -

Jego  miech zabrzmia  histerycznie. - Do tej pory jako  nie mog  przekona  samego siebie,  e

naprawd  mam w tym swój udzia . Ja... Ja si  troch  boj .

-  Nie mog  ci mie  tego za z e.

-  Szczególnie w 

dku, wie pan... To najbardziej niespokojny organ mego cia a.

Twissell:

-  Có , to bardzo naturalne. Przejdzie. Tymczasem zosta  ustalony termin twego

odjazdu w standardowym mi dzyczasowym i musisz jeszcze otrzyma  nieco informacji. Na

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

przyk ad, do tej pory nie widzia

 kot a, którego b dziesz u ywa .

Przez dwie godziny Harlan przys uchiwa  si  temu wszystkiemu, niezale nie od tego,

czy ich widzia , czy nie. Twissell poucza  Coopera w dziwacznie wyrywkowy sposób; Harlan

wiedzia  dlaczego. Coopera informowano tylko o tym, o czym mia  wspomnie  w pami tniku

Mallansohna.

(Zamkni ty kr g. Zamkni ty kr g. I nie ma sposobu, by przerwa  ten kr g jednym

pot

nym szarpni ciem Samsona. Kr g wiruje, ci gle wiruje).

ysza , jak Twissell mówi:

- Zwyk e kot y s  zarówno popychane, jak i ci gni te, je li mo emy u

 takich

okre le  w stosunku do si  mi dzyczasowych. W podró y ze Stulecia X do Stulecia Y

wewn trz Wieczno ci nie ma ca kowicie na adowanego energi  punktu pocz tkowego i

punktu ko cowego.

Mamy tutaj kocio  z na adowanym energi  punktem pocz tkowym, lecz nie

na adowanym punktem przeznaczenia. Mo e wi c by  tylko popychany, nie za  ci gni ty.

Wskutek tego musi zu ywa  energi  w ilo ci o wiele wi kszej ni  zwyczajne kot y. Trzeba

by o za

 specjalne jednostki przekazu mocy wzd

 szybów, by uzyska  odpowiedni

koncentracj  energii z Nova Soi.

Ten specjalny kocio , jego sterowanie i zaopatrzenie w energi  stanowi

skomplikowany aparat. Przez wiele fizjodziesi cioleci przeszukiwano mijaj ce

Rzeczywisto ci, by znale  specjalne aparaty i specjalne techniki. Trzynasta Rzeczywisto

wieku 222 stanowi a klucz.

Wynaleziono wtedy kondensator czasowy, bez którego nie mo na by oby zbudowa

tego kot a. Trzynasta Rzeczywisto  222 Stulecia.

Wymówi  to z przesadnym naciskiem.

(Harlan pomy la : zapami taj to, Cooper! Zapami taj - trzynasta Rzeczywisto  222

Stulecia -  eby  móg  to napisa  w pami tniku Mallansohna,  eby Wieczno ciowcy wiedzieli,

gdzie zajrze ,  eby wiedzieli, co ci powiedzie ... Zamkni ty kr g. Zamkni ty kr g...).

Twissell:

-  Oczywi cie kocio  nie zosta  sprawdzony poni ej dolnej granicy Wieczno ci, ale

odbywa  liczne podró e wewn trz niej. Jeste my przekonani,  e nie wyst pi

adne

niepo

dane efekty.

-  Czy rzeczywi cie nic takiego nie mo e si  zdarzy ? - zapyta  Cooper. - Chodzi mi o

to,  e ja musz  si  tam dosta , bo inaczej Mallansohnowi nie uda si  zbudowa  Pola. A

przecie  mu si  uda o.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  W

nie. Znajdziesz si  w do  odosobnionym miejscu w s abo zaludnionym rejonie

po udniowo-zachodnim Stanów Zjednoczonych Ammelliki...

-  Ameryki - poprawi  Cooper.

-  Niech b dzie Ameryki. B dzie to 24 Stulecie albo, mówi c dok adnie, dwudzieste

trzecie i siedemna cie setnych. S dz ,  e mo emy nawet nazywa  ten okres rokiem 2317,

je li  mamy  ochot .  Jak  widzia

,  kocio   jest  du y,  o  wiele  wi kszy  ni   ci  potrzeba.  Jest  w

nim pod dostatkiem jedzenia, wody, s  urz dzenia s

ce do kamufla u i obrony. Otrzymasz

szczegó owe instrukcje, które oczywi cie nie b

 zrozumia e dla nikogo prócz ciebie. Przede

wszystkim pami taj,  eby nikt z pierwotnych mieszka ców ci  nie odkry , zanim si  nie

przygotujesz do spotkania z nimi. Otrzymasz specjalne kopaczki energetyczne, które pozwol

ci wkopa  si  g boko w ska  i wybudowa  kryjówk . Musisz bardzo szybko wy adowa  za-

warto  kot a. B dzie ona w tym celu specjalnie u

ona.

(Harlan pomy la : powtórz! powtórz! Na pewno ju  mu to wszystko przedtem mówili,

ale musi powtórzy ,  eby mu si  utrwali o w pami ci. Jeszcze raz i jeszcze raz...).

Twissell:

-  B dziesz musia  wy adowa  to wszystko w pi tna cie minut. Potem kocio  wróci

automatycznie do punktu startu, zabieraj c ze sob  te narz dzia, które s zbyt nowoczesne jak

na tamto Stulecie. B dziesz mia  ich list . Po odej ciu kot a mo esz liczy  tylko na w asne

si y.

Cooper:

-  Czy kocio  musi wraca  tak szybko?

Twissell:

-  Szybki powrót powi ksza prawdopodobie stwo sukcesu. (Harlan pomy la : kocio

musi powróci  za pi tna cie minut, poniewa  powróci  za pi tna cie minut. Wszystko tak

samo...)-Twissell mówi  szybko:

-  Nie mo emy fa szowa  ich  rodków wymiany, ich banknotów. Otrzymasz z oto w

formie ma ych bry ek. B dziesz móg  wyt umaczy , sk d je wzi

, wedle za czonej

szczegó owo instrukcji. Otrzymasz ubrania z tamtej epoki, a przynajmniej takie, które mog

uchodzi  za tubylcze.

-  S usznie - powiedzia  Cooper.

-  Ale pami taj: powoli. Czekaj tygodniami, je li b dzie potrzeba. Przygotowuj si

psychicznie do tego okresu. Instrukcje Technika Harlana stanowi  dobr  podstaw , lecz nie s

wyczerpuj ce. Otrzymasz odbiornik radiowy zbudowany na zasadach 24 Stulecia, który

umo liwi ci  ledzenie bie cych wydarze  i - co wa niejsze - nauczy ci  w

ciwej wymowy

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

i intonacji j zyka tamtych czasów. Staraj si  na ladowa  to dok adnie. Jestem pewny,  e

Harlan zna angielski bardzo dobrze, lecz nic nie zast pi miejscowej wymowy.

Cooper:

-  A co b dzie, je li nie trafi  na w

ciwe miejsce? To znaczy w rok 2317?

-  Oczywi cie sprawd  to starannie. Ale wszystko b dzie dobrze. Wszystko si  zgodzi.

(Harlan pomy la : wszystko si  zgodzi, poniewa  si  zgodzi o). Cooper musia

wygl da  na nieprzekonanego. Twissell bowiem powiedzia :

-  Ca a aparatura zosta a dok adnie zogniskowana w Czasie. Zamierza em wyja ni  ci

nasze metody i akurat teraz trafi a si  okazja. Ponadto pomo e to Harlanowi zrozumie

urz dzenie sterownicze.

(Nagle Harlan odwróci  si  od okna i utkwi  oczy w sterownicy. Zauwa

,  e istnieje

luka w zas onie. A co b dzie, je li...).

Twissell nadal poucza  Coopera z przesadn  belfersk  precyzj . Harlan s ucha  go

jeszcze jednym uchem.

Twissell:

- Niew tpliwie powa nym problemem by o ustalenie, jak daleko w Prymityw mo na

pos

 dany obiekt przy okre lonej dawce energii. Najprostsz  metod  by oby wys anie

cz owieka w przesz

 za pomoc  tego kot a, przy jednoczesnym starannym stopniowaniu

adunku energii napadu. Jednak zastosowanie tej metody w ka dym przypadku wymaga oby

pewnego czasu, tak by wys any cz owiek móg  okre li  poszczególne lata Stulecia wedle

obserwacji astronomicznych lub odpowiednich informacji uzyskiwanych przez radio.

Trwa oby to d ugo i by oby niebezpieczne, poniewa  ten cz owiek móg by zosta  wykryty

przez ówczesnych tubylców, co prawdopodobnie mia oby katastrofalne skutki dla ca ej naszej

akcji.

Zastosowali my wi c inn metod : Wys ali my w przesz

 okre lon  mas  izotopu

radioaktywnego, niobium 94, który rozk ada si  przez wydzielanie cz steczki meta tworz c

izotop sta y, molibden 94. Proces ten trwa niemal dok adnie pi set Stuleci. Pierwotna inten-

sywno  radiacji tej masy by a znana. Ta intensywno  maleje wraz z up ywem czasu, wedle

prostego wzoru wynikaj cego z kinetyki pierwszego stopnia, i oczywi cie mo na to mierzy  z

wielk  precyzj .

Gdy kocio  osi gnie swe przeznaczenie w czasach Prymitywu, ampu

 zawieraj

izotop wstrzeliwuje si  w zbocze góry, a kocio  powraca potem do Wieczno ci. W tym

momencie fizjoczasu, kiedy ampu ka zostaje wystrzelona, pojawia si  ona natychmiast we

wszystkich pó niejszych epokach, tylko odpowiednio starsza. W miejscu wstrzelenia w 575

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Stuleciu (w normalnym Czasie, a nie w Wieczno ci) Technik wykrywa ampu

 dzi ki jej

promieniowaniu i wydobywaj .

Nast pnie mierzy si  intensywno  promieniowania, dzi ki czemu dowiadujemy si ,

jak d ugo ampu ka przebywa a w zboczu góry, a wi c Stulecie, do którego zaw drowa

kocio , mo na okre li  z dok adno ci  do dwóch miejsc dziesi tnych. W ten sposób za

pomoc  eksplozji energetycznych o ró nej sile, w przesz

 wys ano dziesi tki ampu ek,

sporz dzaj c ich krzyw  balistyczn . Krzywa s

a do sprawdzenia ampu ek wysy anych

nie tylko do Prymitywu, ale i do wczesnych Stuleci Wieczno ci, gdzie równie  mo na by o

poczyni  bezpo rednie obserwacje.

Niekiedy zdarza y si  pora ki. Pierwsze ampu ki stracili my, nim nauczyli my si

uwzgl dnia  niezbyt wielkie zmiany geologiczne mi dzy Prymitywem a 575 Stuleciem.

Kiedy  znów trzy kolejne ampu ki nie pojawi y si  w ogóle w 575. Prawdopodobnie zawiód

mechanizm miotaj cy i utkwi y zbyt g boko w skale. Przerwali my nasze eksperymenty, gdy

intensywno  promieniowania wzros a tak,  e obawiali my si , i  ampu

 mo e wykry

który  z mieszka ców Prymitywu i zacz  si  zastanawia , co robi  sztuczne wyroby tego

rodzaju w tym rejonie. Ale uzyskali my do  danych dla naszych celów i jeste my pewni,  e

potrafimy wys

 cz owieka w dowolne Stulecie Prymitywu. Rozumiesz to, Cooper, prawda?

Cooper powiedzia :

-  Doskonale, Kalkulatorze. Widzia em krzyw  balistyczn , nie rozumiej c wtedy jej

celu. Teraz ju  rozumiem.

Harlan zainteresowa  si  nagle. Patrzy  na odmierzony  uk, podzielony na Stulecia.

uk by  z po yskuj cej porcelany, na metalowej podk adce, a delikatne kreski dzieli y go na

wieki, decywieki i centywieki. Srebrzysty metal po yskiwa  w przecinaj cych porcelan

kreskach. Liczby by y wykonane równie subtelnie, a pochylaj c si , Harlan móg  odczyta

Stulecia od 17 do 27. Strza ka wskazywa a liczb  23,17.

Widywa  ju  podobne urz dzenia czasowe i niemal odruchowo si gn  do d wigni

sterowania ci nieniowego. D wignia nie zareagowa a. Strza ka pozosta a na miejscu).

Nagle odezwa  si  g os Twissella:

-  Techniku Harlan!

-  Tak jest, Kalkulatorze! - krzykn  i przypomnia  sobie,  e tamten go i tak nie

us yszy. Podszed  do okna i skin  g ow .

Twissel powiedzia , jakby odgaduj c jego my li:

-  Ster czasowy nastawiony jest na 23,17 wstecz. Nie trzeba go rusza . Twoim

zadaniem jest tylko w czenie energii w odpowiednim momencie fizjoczasu. Chronometr jest

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

po prawej stronie podzia ki. Daj znak, czy go widzisz.

Harlan skin  g ow .

-  Cofa si  do punktu zerowego. W momencie minus pi tna cie sekund z cz

ko cówki kontaktu. To proste. Wiesz jak?

Harlan znowu skin  g ow . Twissell kontynuowa :

-  Synchronizacja nie jest spraw  zasadnicz . Mo esz to zrobi  w momencie minus

czterna cie, trzyna cie czy nawet minus pi  sekund, lecz prosz  ci , do

 wszelkich stara ,

eby ze wzgl dów bezpiecze stwa nie przekroczy  minus dziesi ciu. Gdy tylko zamkniesz

obwód, zsynchronizowane urz dzenie si owe dokona reszty i ostateczny udar energetyczny

nast pi precyzyjnie w punkcie zero. Zrozumia

?

Harlan jeszcze raz skin  g ow . Rozumia  wi cej ni  Twissell wyjawi . Gdyby nie

po czy  ko cówek w momencie minus dziesi  sekund, zostanie to wykonane przez kogo  z

zewn trz.

Harlan pomy la  ponuro: pomocnicy nie b

 potrzebni.

Twissell powiedzia :

- Zosta o nam jeszcze trzydzie ci fizjominut. Pójdziemy z Cooperem sprawdzi

zapasy.

Wyszli. Drzwi si  za nimi zamkn y, a Harlan pozosta  sam razem z d wigni

wyrzutni, czasem (cofaj cym si ju  powoli ku zeru) i ca kowit

wiadomo ci , co ma zrobi .

Odwróci  si  od okna. Wsun  r

 do kieszeni i wyci gn  do po owy neuronowy

bicz. Przez ca y czas mia  bicz przy sobie. D

 dr

a mu lekko.

Powróci a ta my l: Samson obala dom! Ilu Wieczno ciowców s ysza o kiedykolwiek o

Samsonie? Ilu wie, jak umar ?

Zosta o zaledwie dwadzie cia pi  minut. Nie by  pewny, ile czasu potrwa ca a

operacja. Nie by  w

ciwie pewny, czy w ogóle si  uda.

Ale czy mia  wybór? Wilgotne palce omal nie upu ci y broni, zanim uda o mu si

od czy  kolb .

Pracowa  szybko i w zupe nej koncentracji. Ze wszystkiego, co mog o si  wydarzy

na skutek jego dzia ania, mo liwo  przej cia do niebytu zajmowa a go najmniej i w ogóle nie

przera

a.

O minus jedna minuta Harlan sta  przy sterownicy.

My la  oboj tnie: ostatnia minuta  ycia?

Nie widzia  nic poza cofaj

 si  czerwon  kresk , która znaczy a up ywaj ce

sekundy.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Minus trzydzie ci sekund.

My la : to nie b dzie bola o. To nie  mier .

Próbowa  my le  tylko o Noys.

Minus pi tna cie sekund.

Noys!

Lewa d

 Harlana przesun a si  ku kontaktowi. Nie  pieszy  si !

Minus dwana cie sekund!

Kontakt!

Teraz zacznie dzia

 urz dzenie nap dowe. Ruszy w momencie zerowym. A to

pozostawia o Marianowi czas na ostatni  czynno . Chwyt Samsona.

Prawa r ka Harlana poruszy a si . Nie patrzy  na ni .

Minus pi  sekund.

Noys!

Prawa r ka znowu po - ZERO - ruszy a si . Nie patrzy  na ni . Czy by ju  niebyt?

Nie. Jeszcze nie.

Harlan patrzy  przez okno. Nie porusza  si . Czas up ywa , a on nie by  tego  wiadom.

Sala by a pusta. Tam, gdzie sta  gigantyczny, zamkni ty kocio , nie by o teraz nic.

Metalowe bloki, które stanowi y jego 

ysko, zia y pustk .

Twissell, dziwacznie malutki i skarla y w sali, która sta a si  teraz poczekalni ,

stanowi  jedyny poruszaj cy si  element. Spacerowa  sztywno tam i z powrotem.

Harlan towarzyszy  mu wzrokiem przez chwil .

A potem bez  adnego d wi ku czy ruchu kocio  znalaz  si  w tym samym miejscu,

które opu ci . Przekroczy  nieuchwytn  granic  mi dzy czasem przesz ym a obecnym nie

poruszywszy nawet drobiny powietrza.

Na  chwil   Twissell  znikn   Harlanowi  z  oczu  za  kot em,  ale  potem  okr

  pojazd  i

pokaza  si  znowu. Bieg .

Jeden ruch r ki wystarczy , by uruchomi  mechanizm otwieraj cy drzwi sterowni.

Kalkulator wpad  do  rodka, krzycz c z niemal histerycznym podnieceniem.

-  Gotowe! Koniec! Zamkn li my kr g! Brak o mu tchu. Harlan milcza .

Twissell patrzy  przez okno, przyk adaj c d onie do szyby. Harlan widzia , jak dr ,

widzia  na nich starcze plamy. Wydawa o si ,  e jego mózg nie umie ju  odró nia  rzeczy

wa nych od niewa nych, lecz selekcjonuje materia  obserwacyjny w sposób czysto

przypadkowy. Zm czony my la : co to ma za znaczenie? Czy teraz cokolwiek ma znaczenie?

Twissell powiedzia  (Harlan s ysza  go niewyra nie):

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Powiadam ci,  e ba em si  bardziej ni  si  przyznawa em. Sennor mówi  kiedy ,  e

ca a sprawa jest niemo liwa, Twierdzi ,  e musi si  zdarzy  co , co j  udaremni... O co

chodzi?

Odwróci  si  na dziwne chrz kni cie Harlana. Harlan potrz sn  g ow , wykrztusi :

-  O nic.

Twissell zadowoli  si  tym i odwróci  znowu. Nie wiadomo by o, czy mówi do

Harlana, czy w powietrze. Wydawa o si ,  e obawy t umione przez d ugie lata znajd  uj cie w

potoku s ów:

-  Sennor - mówi  - stale w tpi . Rozmawiali my z nim, dyskutowali my.

Przedstawiali my dowody matematyczne i wyniki ca ych pokole  badaczy, którzy nas

poprzedzali w fizjoczasie Wieczno ci. Odrzuca  to wszystko i broni  swego pogl du, cytuj c

paradoks o cz owieku spotykaj cym samego siebie. S ysza

, jak o tym mówi . To jego

ulubiony temat.

Sennor powiada,  e znamy nasz  przysz

. Na przyk ad ja, Twissell, wiedzia em,  e

cho  ju  b

 stary, prze yj  wyjazd Coopera poni ej dolnego progu Wieczno ci. Zna em

inne szczegó y z mojej przysz

ci, wiedzia em, co zrobi .

Niemo liwe - on na to. Rzeczywisto  musi si  zmienia , by korygowa  twoj  wiedz ,

nawet je li to oznacza,  e kr g nigdy si  nie zamknie i nigdy nie powstanie Wieczno .

Dlaczego tak si  upiera , nie wiem. Mo liwe,  e szczerze w to wierzy , mo liwe,  e

by a to dla niego intelektualna gra, a mo e tylko chcia  nas wszystkich szokowa

niepopularnym pogl dem. Tak czy inaczej, przygotowania post powa y naprzód, a niektóre

dane pami tnika zacz y si  sprawdza . Na przyk ad, umiejscowili my Coopera w tym

Stuleciu i tej Rzeczywisto ci, które podane by y w pami tniku. Ju  samo to obala o pogl d

Sennora, ale on wcale si  tym nie martwi . Tymczasem zainteresowa  si  innym problemem.

A jednak... - Twissell za mia  si  cicho z odcieniem zak opotania, papieros wypali

mu si  niemal do samych palców - w g bi duszy nigdy nie by em spokojny. Co  mog o si

zdarzy . Rzeczywisto , w której Wieczno  zosta a ustanowiona, mog a si  zmieni  w jaki

sposób i umo liwi  to, co Sennor nazywa  paradoksem. Mog a si  zmieni  na tak , w której

Wieczno  by nie istnia a. Czasami, le c bezsennie, by em niemal pewny,  e to prawda... a

teraz ju  jest po wszystkim i  miej  si  z samego siebie. Stetrycza y g upiec.

Harlan powiedzia  zni aj c g os:

-  Kalkulator Sennor mia  racj . Twissel odwróci  si  gwa townie.

-  Co?

-  Akcja si  nie uda a. - Umys  Harlana wydobywa  si  z mroku (dlaczego i w jakim

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

celu, nie by  pewny). - Kr g nie jest zamkni ty.

-  O czym ty mówisz? - Starcze d onie Twissella opad y na barki Harlana ze

zdumiewaj

 si . - Jeste  chory, ch opcze. Nerwowo wyczerpany.

-    Nie  jestem  chory.  Po  prostu  wszystko  mi  obmierz o.  Pan.  Ja  sam.  To  nie  moja

choroba, to skala. Niech pan spojrzy.

-  Skala? - Kreska wska nika sta a na 27 Stuleciu, na prawym ko cu skali. - Co si

sta o? - Rado  znikn a z twarzy Twissella. Zast pi a j  groza.

Harlan mówi  oboj tnie:

-  Stopi em mechanizm blokuj cy, zwolni em sterowanie mocy.

-  Jak mog

 to...

-  Mia em bicz neuronowy. Roz ama em go i jego mikroogniwo zu

em w jednym

pojedynczym wy adowaniu w charakterze palnika. Oto, co z tego zosta o. - Kopn  w róg

ma  kupk  od amków metalu.

Twissell nie zwróci  na to uwagi.

-  W 27 Stuleciu? Mówisz,  e Cooper jest w 27?

-  Nie wiem, gdzie on jest - odpar  Harlan g ucho. - D wigni  mocy przesun em w

przesz

 dalej ni  w 24 Stulecie. Nie wiem, do jakiego wieku. Nie patrzy em. Potem

cofn em jaz powrotem, te  nie patrz c.

Twissell wytrzeszcza  na niego oczy, by  blady na twarzy niezdrow , 

taw

blado ci , r ce mu dr

y.

-  Nie wiem, gdzie on jest teraz - powtórzy  Harlan. - Zgin  w Prymitywie. Kr g jest

przerwany. My la em,  e wszystko si  sko czy, gdy przesun em d wigni  do chwili

zerowej. To g upie. B dziemy musieli czeka . Nast pi taki moment w fizjoczasie, w którym

Cooper zorientuje si ,  e jest w niew

ciwym Stuleciu, i zrobi co  niezgodnego z

pami tnikiem, kiedy... - Urwa , a potem wybuchn  wymuszonym, chrapliwym  miechem. -

Co za ró nica? Po prostu troch  si  wszystko odwlecze, nim Cooper dokona ostatniego

wy omu w kr gu. Nie ma sposobu,  eby tego unikn

. Minuty, godziny, dnie. Co za ró nica...

Niebawem nie b dzie ju  Wieczno ci. S yszy mnie pan? Nast pi koniec Wieczno ci.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

14. Wcze niejsza zbrodnia

Dlaczego? Dlaczego? Twissell patrzy  ca kowicie bezradnie to na skal , to na

Technika; w jego oczach odbija  si  ten sam bezsilny i pe en zdumienia gniew co w jego

osie.

Harlan podniós  g ow . Mia  do powiedzenia tylko jedno: - Noys!

Twissell:

-  My lisz o tej kobiecie, któr  wzi

 do Wieczno ci? Harlan u miechn  si  gorzko i

nie powiedzia  nic. Twissell:

-  Co ona ma z tym wspólnego? Wielki Czasie, nie rozumiem, ch opcze.

-  Co tu jest do zrozumienia? - wybuchn  Harlan. - Dlaczego udaje pan naiwnego?

Mia em kobiet . By em szcz liwy i ona te . Nikomu nie przeszkadzali my. Ona nie istnia a

w nowej Rzeczywisto ci. Kogo to k

o w oczy?

Twissel na pró no próbowa  przerwa . Harlan krzycza :

-  Ale w Wieczno ci s  zasady, prawda? Znam je wszystkie. Zawarcie zwi zku

wymaga zezwolenia; zawarcie zwi zku wymaga kalkulacji; wymaga wreszcie zatwierdzenia -

to sprawy delikatne. Co przeznaczyli cie dla Noys, kiedy to wszystko si  sko czy? Fotel w

eksploduj cej rakiecie? Czy mo e bardziej atrakcyjn  rol  - wspólnej kochanki szanownych

Kalkulatorów? My

,  e nie b dziecie ju  snu

adnych planów.

Zako czy  niemal z rozpacz , a Twissell podszed  szybko do p yty wizjofonu. Jej

funkcja transmisyjna najwidocznie zosta a przywrócona.

Kalkulator krzycza  do niej, a  wreszcie us ysza  odpowied . Potem powiedzia :

-  Mówi Twissell. Nikogo tu nie wpuszcza . Rozumiecie?... Wi c uwa ajcie. Dotyczy

to równie  cz onków Rady Wszechczasów. A nawet szczególnie ich.

Zwróci  si  z roztargnieniem do Harlana:

-  Zastosuj  si  do tego, bo jestem starym cz owiekiem i starszym cz onkiem Rady i

poniewa  uwa aj  mnie za stetrycza ego dziwaka. Tak, ulegaj  mi, bo jestem stetrycza ym

dziwakiem. - Na chwil  pogr

 si  w milczeniu. Potem doda : - My lisz,  e jestem

pomylony? - Szybko zwróci  ku Harlanowi sw  pomarszczon  ma pi  twarz.

Harlan pomy la : Wielki Czasie, to wariat. Pod wp ywem wstrz su postrada  zmys y.

Odruchowo cofn  si  o krok, ale opanowa  si  szybko. Cho by nawet wpad  w sza ,

to jest s aby, a zreszt  jego szale stwo nie potrwa d ugo.

Nied ugo? A dlaczego w ogóle mia oby trwa ? Co odwleka koniec Wieczno ci?

Twissell powiedzia  (nie mia  papierosa w palcach ani nie si ga  po papierosa)

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

natarczywym tonem:

-  Nie odpowiedzia

 mi. Uwa asz,  e jestem pomylony? Przypuszczam,  e tak

my lisz: zbyt pomylony, by z nim gada . Gdyby  traktowa  mnie jak przyjaciela, a nie jak

zgrzybia ego staruszka, kapry nego i nieobliczalnego, otwarcie wyzna by  mi swoje

tpliwo ci. Nie post pi by  tak, jak post pi

.

Harlan zastanowi  si . Ten cz owiek uwa a,  e to on jest wariatem. Otó  w

nie!

Odpar  gniewnie:

-  Mój post pek by  s uszny. Jestem przy zdrowych zmys ach. Twissell:

-  Mówi em ci,  e dziewczynie nie grozi  adne niebezpiecze stwo. Pami tasz?

-  By em g upcem,  e wierzy em w to cho by przez chwil . By em g upcem, my

c,

e Rada oka e si  sprawiedliwa wobec Technika.

-  Kto ci mówi ,  e R.ada co  o tym wie?

-  Finge wiedzia  i wys

 odpowiedni raport do Rady.

-  A sk d o tym wiesz?

-  Wyci gn em to z Finge'a pod gro

 u ycia neuronowego bicza. Bicz unicestwia

hierarchi  s

bow .

-  Tego samego bicza, którym dokona

 tego? - Twissell wskaza  prze cznik z

grudkami stopionego metalu na powierzchni skali.

-  Tak.

-  Bardzo przydatny bicz. - A potem ostro: - Wiesz, dlaczego Finge przed

 to

Radzie zamiast za atwi  spraw  samemu?

-  Poniewa  mnie nienawidzi i chcia , bym utraci  swe stanowisko. Pragn  Noys.

Twissell:

-  Jeste  naiwny! Gdyby pragn  tej dziewczyny,  atwo móg by za atwi  zwi zek.

Technik nie stanowi przeszkody. Ten cz owiek nienawidzi  mnie, ch opcze. (Nadal nie mia

papierosa. Bez niego sprawia  dziwne wra enie, a poplamiony palec, który przy

Harlanowi do piersi, gdy wyg asza  ostatnie zdanie, wygl da  niemal nieprzyzwoicie nago).

-  Pana?

-  Istnieje co  takiego, ch opcze, jak polityka Rady. Nie ka dy Kalkulator jest jej

cz onkiem. Finge chcia  by  w Radzie. Jest ambitny, bardzo tego pragn . Przeszkodzi em

temu, poniewa  uwa am,  e jest niezrównowa ony. O Czasie, nigdy nie docenia em, jak

dalece mia em racj ... S uchaj, ch opcze. On wiedzia ,  e jeste  moim protegowanym.

Przecie  z Obserwatora zrobi em ci  znakomitym Technikiem.

Wiedzia ,  e stale dla mnie pracujesz. W jaki sposób naj atwiej móg  mi zaszkodzi  i

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

zniszczy  moje wp ywy? Gdyby zdo

 udowodni ,  e mój ulubiony Technik pope ni

okropn  zbrodni  przeciwko Wieczno ci, trafi oby to we mnie. Mog oby zmusi  mnie do

rezygnacji z Rady Wszechczasów, a kto, jak s dzisz, by by najprawdopodobniej moim

nast pc ?

ce bez papierosa zrobi y ruch ku ustom, Twissell popatrzy  t po na pust  przestrze

mi dzy palcem wskazuj cym i serdecznym.

Harlan pomy la : nie jest taki spokojny, jakiego udaje. Nie mo e by . Ale po co mówi

teraz te wszystkie nonsensy? Teraz, kiedy Wieczno  si  ko czy?

A potem w ostatecznym napi ciu: Ale dlaczego ona sienie sko czy a?

Twissell:

-  Kiedy ostatnio pozwoli em ci jecha  do Finge'a, podejrzewa em niebezpiecze stwo.

Lecz pami tnik Mallansohna stwierdza ,  e nie by o ci  przez ostatni miesi c, a nie istnia

aden inny naturalny powód twojej nieobecno ci. Na szcz cie Finge sfuszerowa  gr .

-    W  jaki  sposób?  -  zapyta   Harlan  ze  zm czeniem  w  g osie.  W

ciwie  nie

interesowa o go to, lecz Twissell gada  i gada , a  atwiej by o wzi  w tym udzia  ni  nie

przyjmowa  do wiadomo ci tego, co mówi .

Twissel:

-  Finge zatytu owa  swój raport: „W sprawie wykroczenia s

bowego Technika

Harlana". On jest idealnym Wieczno ciowcem, uwa asz; jest beznami tny, bezstronny, nie

denerwuje si . My la ,  e Rada wpadnie we w ciek

 i zaatakuje mnie. Na nieszcz cie dla

siebie nie by

wiadom twojego prawdziwego znaczenia. Nie wiedzia ,  e ka dy raport

dotycz cy ciebie zostanie natychmiast przekazany mnie, je li nie jest wyra nie zaznaczone w

nag ówku,  e ma go otrzyma  kto  inny.

-  Nigdy pan ze mn  o tym nie mówi .

-  Jak mog em mówi ? Ba em si  zrobi  cokolwiek, co mog oby ci  zdenerwowa  i

wywo

 kryzys naszego planu. Da em ci wszelkie mo liwo ci, aby  si  sam do mnie zwraca

ze swoimi problemami.

Wszelkie mo liwo ci? Harlan wykrzywi  usta w grymasie niedowierzania, lecz

przypomnia  sobie zm czon  twarz Twissella na ekranie wizjofonu i spyta , czy nie ma mu

nic do powiedzenia. To by o wczoraj. Nie dalej jak wczoraj.

Harlan potrz sn  g ow , lecz odwróci  twarz.

Twissell powiedzia  mi kko:

-  Od razu zrozumia em,  e  wiadomie sprowokowa  ci  do twojej... szybkiej akcji.

Harlan podniós  g ow :

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Pan o tym wie?

-  Czy to ci  dziwi? Wiedzia em,  e Finge na mnie czyha. Wiedzia em o tym od

dawna. Jestem stary, ch opcze. Znam si  na tych sprawach. Ale s  sposoby, którymi mo na

sprawdza  w tpliwych Kalkulatorów. Zawsze istniej  pewne urz dzenia ochronne, wydobyte

z Czasu, których nie wystawia si  w muzeach. Jest kilka, o których wie jedynie Rada.

Harlan pomy la  gorzko o blokadzie w 100 000 Stuleciu.

-  Z raportu i posiadanych przeze mnie informacji  atwo by o wydedukowa , co si

stanie.

Harlan powiedzia  nagle:

-  Przypuszczam,  e Finge podejrzewa  pana o szpiegowanie.

-  Mo liwe. Wcale by mnie to nie zdziwi o.

Harlan pomy la  o pierwszych dniach u Finge'a, kiedy Twissell okaza  niezwyk e

zainteresowanie m odym Obserwatorem. Finge nic nie wiedzia  o projekcie Mallansohna i

zaniepokoi  si  wyst pieniem Twissella. „Czy kiedykolwiek widzia

 si  ze Starszym

Kalkulatorem Twissellem?" - zapyta . Harlan wyczuwa  wyra nie niepewno  w g osie

Finge'a. Ju  wówczas Finge musia  podejrzewa ,  e Harlan jest cz owiekiem Twissella. St d

jego wrogo  i nienawi .

-  Wi c gdyby  przyszed  do mnie...

-  Przyj  do pana? - krzykn  Harlan. - A co z Rad ?

-  Z ca ej Rady tylko ja jeden wiedzia em.

-  I nic pan im nie powiedzia ? - Harlan próbowa  szydzi .

-  Nic.

Harlanowi zrobi o si  gor co. Ubranie go dusi o. Czy ta zmora b dzie trwa a

wiecznie? Bzdurne, idiotyczne gadanie. Po co? Dlaczego?

Czemu Wieczno  si  nie sko czy a? Dlaczego nie ogarn  ich wielki spokój

Niewieczno ci? Co si  tu nie uda o?

Twissell:

-  Nie wierzysz mi?

-  Dlaczego mia bym wierzy ?! - krzykn  Harlan. - Zebrali si ,  eby mnie obejrze ,

prawda? Po co by to mieli robi , gdyby nie znali raportu? Przyszli obejrze  dziwacznego

faceta, który z ama  prawa Wieczno ci, ale którego nie mo na ruszy  jeszcze przez jeden

dzie . Nazajutrz projekt b dzie sko czony. Wyba uszali oczy, my

c o jutrze, którego

oczekiwali.

-  Nic podobnego, ch opcze. Chcieli ci  zobaczy  tylko dlatego,  e s  lud mi.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Cz onkowie Rady s  równie  lud mi. Nie mogli by

wiadkami ostatniego startu kot a, bo

pami tnik Mallansohna ich nie przewidzia . Nie mogli rozmawia  z Cooperem, poniewa

pami tnik równie  o tym nie wspomina. A jednak co  chcieli zobaczy . Ojcze Czasie,

ch opcze, nie wiedzia

,  e oni chc  co  zobaczy ? Ty by

 najbli ej, wi c ci  sprowadzili,

eby si  na ciebie pogapi .

-  Nie wierz  panu.

-  A jednak to prawda.

-  Czy by? Przecie  przy obiedzie Radca Sennor mówi  o cz owieku, który spotyka

samego siebie. Musia  wiedzie  o moich nielegalnych wycieczkach w 482 Stulecie i o tym,  e

omal nie spotka em samego siebie. W ten sposób dr czy  mnie, bawi  si  sprytnie moim

kosztem.

-  Sennor? Martwisz si  Sennorem? Wiesz, co to za 

osna posta ? Pochodzi z 803, z

czasów jednej z nielicznych kultur, kiedy cia o ludzkie  wiadomie zniekszta cano, by

odpowiada o estetycznym wymogom tego okresu. Pozbawiono go wszystkich w osów ju  w

odo ci.

Wiesz, co to znaczy z punktu widzenia rozwoju gatunku ludzkiego? Z pewno ci

wiesz. Zniekszta cenie takie izoluje cz owieka od jego przodków i jego potomstwa. Ludzie z

803 s  kiepskimi kandydatami na Wieczno ciowców, poniewa  tak bardzo si  ró ni  od

reszty z nas. Bardzo niewielu z nich si  wybiera. Z tego Stulecia jedyny Sennor znalaz  si  w

Radzie.

Nie wiesz, jak to na niego wp ywa? Na pewno rozumiesz, co to znaczy niepewno .

Czy kiedykolwiek przysz o ci do g owy,  e cz onek Rady mo e czu  si  niepewnie? Dlatego

Sennor przys uchuje si  wszelkim dyskusjom na temat zlikwidowania jego Rzeczywisto ci. A

usuni cie tej Rzeczywisto ci oznacza oby,  e tylko on i paru innych z ca ego pokolenia

pozostanie nadal tak zniekszta conych. Ale którego  dnia tak si  to sko czy.

Znajduje ucieczk  w filozofii. Kompensuje to sobie graj c pierwsze skrzypce w

dyskusji,  wiadomie reprezentuj c niepopularne albo nie akceptowane pogl dy. Paradoks o

cz owieku spotykaj cym samego siebie jest jego ulubionym tematem. Mówi em ci,  e

prorokowa  kl sk  projektu i to nam, cz onkom Rady, a nie tobie chcia  dokuczy . To nie ma

nic wspólnego z tob . Nic!

Twissell podnieca  si . W powodzi s ów zapomnia , gdzie jest, zapomnia  o kryzysie,

jaki grozi , sta  si  na nowo szybko gestykuluj cym, niezdarnym gnomem, którego Harlan tak

dobrze zna . Wyci gn  nawet papierosa z kieszonki w r kawie i po ama  go na kawa ki.

Nagle przerwa , odwróci  si  na pi cie i znowu popatrzy  na Harlana, jak gdyby

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

dopiero teraz przypominaj c sobie, co Technik ostatnio powiedzia .

-  Co mia

 na my li mówi c,  e o ma o nie spotka

 samego siebie?

Harlan opowiedzia  mu krótko i spyta :

-  Pan o tym nie wiedzia ?

-  Nie.

Nast pi a chwila ciszy, która dla rozgor czkowanego Harlana by a jak  yk wody, po

czym Twissell powiedzia :

-  Czy by to by o to? A gdyby  tak istotnie spotka  samego siebie?

-  Ale nie spotka em. Twissell zignorowa  to.

-  Zawsze pozostaje jaki  margines. Przy niesko czonej liczbie Rzeczywisto ci nie

mo e istnie  co  takiego jak determinizm. Przypu my,  e w Rzeczywisto ci

Mallansohnowskiej, w poprzednim cyklu...

-  Czy kr g obraca si  wiecznie? - zapyta  Harlan z tym odcieniem zdziwienia, na jaki

jeszcze potrafi  si  zdoby .

-  A my la

,  e tylko dwa razy? My lisz,  e dwa jest magiczn  liczb ? To ci

e

obroty ko a w okre lonym fizjoczasie. Zupe nie jakby  prowadzi  o ówek po obwodzie ko a

niesko czon  ilo  razy, zamykaj c jednak okre lon  przestrze . W poprzednim cyklu nie

spotka

 samego siebie. W tym konkretnym przypadku statystyczne prawdopodobie stwo

zdarze  pozwoli o ci na to. Rzeczywisto  musia a si  zmieni , by uniemo liwi  spotkanie, i

w nowej Rzeczywisto ci nie wys

 Coopera do 24, lecz...

Harlan krzykn :

-  Po co to ca e gadanie? Do czego pan zmierza? Wszystko sko czone. Wszystko!

Teraz prosz  mnie zostawi  samego! Prosz  mnie zostawi !

-  Chcia bym,  eby  wiedzia ,  e post pi

le.  eby  sobie u wiadomi ,  e pope ni

d.

-  Nie pope ni em. A je li nawet, to jest ju  po wszystkim.

-  Nie jest po wszystkim. B

askaw jeszcze troch  mnie pos ucha . - Twissell kr ci

si , niemal szczebioc c z nerwow  uprzejmo ci . - B dziesz mia  swoj  dziewczyn .

Obieca em ci to. I obietnic  ponawiam. Nikt jej nie zrobi krzywdy. Daj  ci moj  osobist

gwarancj .

Harlan patrzy  na niego rozszerzonymi oczami.

-  Przecie  jest za pó no. Po co to?

-  Nie jest za pó no. Wszystko da si  naprawi . Z twoj  pomoc  mo e nam si  jeszcze

uda. Musisz mi pomóc. Musisz zrozumie ,  e zrobi

le. Musisz naprawi  to, co zepsu

.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Harlan obliza  suche wargi suchym j zykiem i pomy la : on oszala . Jego umys  nie

potrafi poj  prawdy... czy te  mo e Rada wie co  wi cej?

A mo e? Mo e? Mo e Rada potrafi odwróci  kolejno  Zmian? Potrafi zatrzyma

Czas albo go cofn ?

-  Zamkn  mnie pan w sterówce, chcia  mnie pan obezw adni , póki si  wszystko nie

sko czy.

-  Powiedzia

,  e boisz si ,  eby  nie pope ni  jakiej  omy ki,  e mo e nie uda ci si

odegra  twojej roli.

-  To mia a by  pogró ka.

-  Wzi em to dos ownie. Przepraszam. Musisz mi pomóc.

Do tego dosz o. Potrzebna jest pomoc Harlana, Twissell oszala ? Czy Harlan oszala ?

Czy to zreszt  ma jakiekolwiek znaczenie? Czy cokolwiek ma teraz znaczenie?

Radzie potrzebna jest jego pomoc. Za t  pomoc obiecuj  mu wszystko. Noys.

Godno  Kalkulatora. Na wszystko si  zgodz . A gdy ju  im pomo e, co wtedy? Nie da

zrobi  z siebie durnia po raz drugi.

-  Nie! - powiedzia .

-  B dziesz mia  Noys.

-  Uwa a pan,  e Rada zechce z ama  prawa Wieczno ci, gdy minie

niebezpiecze stwo? Nie mog  w to uwierzy . (Jak mo e min  niebezpiecze stwo -

zastanawia  si  przy tym. Po co to wszystko?)

-  Rada nigdy si  nie dowie.

-  W takim razie pan b dzie  ama  te prawa? Pan jest idea em Wieczno ciowca. Gdy

minie niebezpiecze stwo, b dzie pan pos uszny prawom. Nie mo e pan post pi  inaczej.

Na policzkach Twissella wyst pi y czerwone plamy. Ze starej twarzy znikn  wyraz

chytro ci i si y. Pozosta a tylko troska.

-  Dotrzymam danego ci s owa i z ami  prawo - rzek  Twissell i to z powodu, którego

sobie nie mo esz nawet wyobrazi . Nie wiem, ile nam czasu zosta o do znikni cia

Wieczno ci. Mo e godziny, mo e miesi ce. Lecz straci em go ju  tyle,  eby ci przemówi  do

rozs dku,  e mog  straci  jeszcze troch . Wys uchasz mnie?

Harlan zawaha  si . Nast pnie, bardziej z przekonania,  e to i tak wszystko jest

daremne, ni  z jakiegokolwiek innego powodu, powiedzia  ze zm czeniem.

- Niech pan mówi.

- S ysza em - zacz  Twissell -  e ju  urodzi em si  stary,  e gdy wyrzyna y mi si

by, obgryza em mikrokomputaplex,  e podczas snu trzymam podr czny komputer w

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

kieszeni pi amy,  e mój mózg jest zrobiony z ma ych ogniw elektrycznych, po czonych

równolegle, i  e ka da cz steczka mojej krwi jest mikroskopijn  kart  przestrzenno-czasow ,

ywaj

 w oliwie do komputerów.

Wszystkie te teorie dotar y w ko cu do mnie i chyba nawet by em z nich po trosze

dumny. Mo liwe,  e nawet w nie wierz . To g upie, jak na takiego starego cz owieka, ale jest

mi z tym odrobin  l ej.

Czy to ci  nie dziwi?  e ja mam równie  ci kie  ycie? Ja, Starszy Kalkulator

Twissell, starszy cz onek Rady Wszechczasów?

Mo e dlatego pal . Czy kiedy  si  nad tym zastanawia

? Musz  przecie  mie  do

tego jaki  powód. Wieczno  jest w zasadzie spo ecze stwem niepal cym, a wi ksza cz

Czasu równie . Niekiedy my

,  e to bunt przeciwko Wieczno ci. Co , co jest namiastk

wi kszego buntu, który si  nie uda ...

Nie, w porz dku. Jedna czy dwie  zy nie zaszkodz . Ja nie udaj , wierz mi. Po prostu

od dawna o tym nie my la em. Dlatego mi smutno.

Oczywi cie, w ca  spraw  by a zamieszana kobieta, podobnie jak w twoim

przypadku. To nie przypadek. To prawie nieuniknione. Wieczno ciowiec, który musi

sprzeda  normalne przyjemno ci rodzinnego  ycia za kolumny perforacji na folii,  atwo ulega

infekcji. Dlatego, mi dzy innymi, Wieczno  musi stosowa

rodki zapobiegawcze. I

prawdopodobnie z tego samego powodu Wieczno ciowcy s  tak pomys owi w omijaniu tych

rodków, je li zajdzie potrzeba.

Pami tam moj  kobiet . Mo liwe,  e to g upie, ale nie pami tam nic poza ni  z

tamtego fizjoczasu. Moi dawni koledzy s  dla mnie tylko nazwiskami w ksi gach

dokumentów. Zmiany, jakie nadzorowa em poza jedn  jedynie pozycj  w zasobnikach

pami ciowych komputapleksu. A jednak j  pami tam bardzo dobrze. Chyba potrafisz to

zrozumie .

Mia em  w  aktach  od  bardzo  dawna  podanie  o  zwi zek,  a  gdy  potem  osi gn em

stanowisko M odszego Kalkulatora, wyznaczono mi j . By a to dziewczyna z tego samego

Stulecia, z 575. Nie widzia em jej, oczywi cie, a  do zawarcia zwi zku. By a inteligentna i

mi a. Ani pi kna, ani nawet  adna, ale wtedy, nawet gdy by em m ody (tak, by em kiedy

ody wbrew wszelkim mitom), nie uchodzi em za przystojnego. Bardzo odpowiadali my

sobie temperamentem, a jako cz owiek Czasu by bym dumny, gdyby zosta a moj

on .

Powtarza em jej to wiele razy. My

,  e jej si  to podoba o. Nie wszyscy Wieczno ciowcy,

którzy musz  wybiera  sobie takie  ony, na jakie pozwala kalkulacja, maj  podobne

szcz cie.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

W tamtej okre lonej Rzeczywisto ci mia a umrze  m odo, a z  adnym z jej

odpowiedników nie mog em zawrze  zwi zku. Najpierw przyjmowa em to filozoficznie.

Przecie  to w

nie dzi ki jej krótkiemu  yciu mog em 

 z ni  bez szkodliwego

oddzia ywania na Rzeczywisto .

Wstydz  si  tego teraz, wstydz  si  faktu,  e cieszy em si , i  niewiele  ycia jej

pozosta o. Cieszy em si  tylko na pocz tku. Tylko na pocz tku.

Odwiedza em j  tak cz sto, jak na to pozwala  plan czasowo-przestrzenny.

Wykorzysta em go co do minuty, rezygnuj c z posi ków i snu, je li by o trzeba, bezwstydnie

wykr caj c si  od roboty. Jej s odycz przesz a moje oczekiwania, by em zakochany. Mówi

to otwarcie. Moje do wiadczenie w mi

ci jest bardzo niewielkie, a zrozumienie jej przez

obserwacj  w Czasie - bardziej ni  w tpliwe. Lecz, o ile si  orientuj , by em zakochany.

To, co zacz o si  jako zaspokojenie potrzeby uczuciowej i fizycznej, sta o si  czym

o wiele powa niejszym. Jej rych a  mier  przesta a by  spraw  oczywist , a sta a si  kl sk .

Przebada em jej Biografi , ale sam, bez pomocy Wydzia u Biografowania. Jeste  pewnie

zaskoczony. To by o wykroczenie, ale zupe nie b ahe w porównaniu ze zbrodniami, jakie

pope ni em pó niej.

Tak, w

nie ja, Laban Twissell. Starszy Kalkulator Twissell.

Trzy razy przychodzi  i mija  ten moment w fizjoczasie, w którym przez pewne proste

posuni cie mog em zmieni  jej osobist  Rzeczywisto . Wiedzia em,  e  adna tego rodzaju

Zmiana, przeprowadzona z powodów osobistych, nie zyska akceptu Rady. Za em si  jednak

czu  osobi cie odpowiedzialny za jej  mier . Widzisz, to by  jeden z motywów mojego

pó niejszego dzia ania.

Zasz a w ci

. Nie przeciwdzia

em tego, chocia  powinienem. Zna em jej

Biografi , o tyle zmodyfikowan , by mie ci  si  w niej jej zwi zek ze mn , i wiedzia em,  e

prawdopodobie stwo ci y b dzie du e. Mo e wiesz, a mo e nie wiesz,  e kobiety z Czasu

niekiedy zachodz  w ci

 z Wieczno ciowcami mimo  rodków zapobiegawczych. Takie

rzeczy si  zdarzaj . Poniewa  jednak  aden Wieczno ciowiec nie ma prawa mie  dzieci,

ewentualne ci e przerywa si  bezbole nie i bezpiecznie, istnieje wiele metod.

Moja analiza Biografii wskazywa a,  e dziewczyna umrze przed porodem, a wi c nie

uczyni em nic, by ci

 przerwa . By a szcz liwa i chcia em,  eby taka pozosta a. Patrzy em

wi c tylko i próbowa em si  u miecha , gdy powiada a mi,  e czuje, jak budzi si  w niej

ycie.

Lecz nast pi  przedwczesny poród...

Nie dziwi  si ,  e tak patrzysz. Mia em dziecko. W asne dziecko. Prawdopodobnie nie

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

znajdziesz innego Wieczno ciowca, który móg by to o sobie powiedzie . Pope ni em wi cej

ni  wykroczenie, powa ne przest pstwo, ale to jeszcze nic.

Nie spodziewa em si  tego. Urodziny i zwi zane z nim problemy stanowi y dziedzin ,

w której mia em niewielkie do wiadczenie.

W panice przestudiowa em na nowo Biografi  i odkry em,  e dziecko mo e 

 w

rezultacie ma o prawdopodobnego rozdwojenia w tku, którego przedtem nie dostrzeg em.

Zawodowy Biografista nie przeoczy by tego, ja za  pope ni em b d, ufaj c zbytnio w swoje

umiej tno ci.

Ale co mog em teraz zrobi ?

Matka zmar a, jak przewidziano i w przewidziany sposób. Siedzia em w jej pokoju

przez ca y czas dozwolony przez kart  przestrzenno-czasow , skr caj c si  z bólu, tym

silniejszego,  e przecie  przez rok z gór  z ca

wiadomo ci  czeka em na jej  mier . W

ramionach trzyma em swego i jej syna.

Tak, pozostawi em go przy  yciu. Czemu tak krzyczysz? Ty masz zamiar mnie

pot pi ?

Sk d mo esz wiedzie , co to znaczy trzyma  w ramionach atom w asnego  ycia?

Mo e masz komputaplex zamiast nerwów i karty przestrzenno-czasowe zamiast krwiobiegu?

Pozostawi em dziecko przy  yciu. Pope ni em i t  zbrodni . Odda em je pod opiek

ciwej organizacji i wraca em, kiedy si  da o (w  cis ym nast pstwie czasowym,

zsynchronizowanym z fizjoczasem), by dokonywa  niezb dnych wp at i patrze , jak ch opiec

ro nie.

W ten sposób min y dwa lata. Regularnie sprawdza em Biografi  ch opca (teraz

przyzwyczai em si  ju  do  amania tego w

nie prawa) i by em zadowolony, widz c,  e nie

ma oznak szkodliwego wp ywu na istniej

 wówczas Rzeczywisto  z

prawdopodobie stwem do oko o 0,0001. Ch opiec nauczy  si  chodzi , pozna  kilka s ów. Nie

uczono go, by mnie nazywa  „tat ". Co my leli sobie czasowi ludzie z Instytutu Opieki nad

Dzieckiem - tego nie wiem. Brali pieni dze i nie mówili nic.

Po up ywie dwóch lat Radzie Wszechczasów przedstawiono konieczno  Zmiany,

która zahacza a o 575 Stulecie. Mnie, jako promowanemu ostatnio na Zast pc  Kalkulatora,

polecono przeprowadzenie Zmiany. By a to pierwsza Zmiana, któr  powierzono wy cznie

mnie.

Oczywi cie by em dumny, ale jednocze nie ba em si . Mój syn by  obcy w

Rzeczywisto ci. Trudno by o oczekiwa , by mia  odpowiedniki. Przygn bia a mnie ta my l o

jego przej ciu do niebytu.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Pracowa em przy Zmianie i pochlebia em sobie,  e wykona em zadanie bez zarzutu.

Pierwsze w  yciu. Ale uleg em pokusie. Uleg em tym  atwiej,  e ju  nie by o to dla mnie nic

nowego. Sta em si  zatwardzia ym przest pc , recydywist . Bada em now  Biografi  mego

syna w nowej Rzeczywisto ci, pewny tego, co znajd .

Lecz wtedy, przez dwadzie cia cztery godziny bez jedzenia i bez snu, siedzia em w

swoim gabinecie, walcz c z zamkni

 Biografi , szarpi c jaw rozpaczliwym wysi ku, by

znale  b d.

Nie by o b du.

Nast pnego dnia, odk adaj c decyzj  Zmiany, przygotowa em kart  przestrzenno-

czasow , u ywaj c prymitywnej metody przybli enia (mimo wszystko Rzeczywisto  nie

mia a trwa  d ugo) i wszed em w Czas w punkcie odleg ym o trzydzie ci lat od urodzin

mojego syna.

Mia  wtedy trzydzie ci cztery lata, czyli tyle co ja. Przedstawi em si  jako daleki

krewny, wykorzystuj c sw  znajomo  rodziny jego matki. Nic nie wiedzia  o swoim ojcu,

nie pami ta  z dzieci stwa moich odwiedzin.

Pracowa  jako in ynier aeronautyczny. Wiek 575 specjalizowa  si  w kilku rodzajach

podró y powietrznych (i nadal si  specjalizuje w bie cej Rzeczywisto ci), a mój syn by

szcz liwym i warto ciowym cz onkiem tego spo ecze stwa. O eni  si  z gor co zakochan

w nim dziewczyn , lecz nie mieli dzieci. Dziewczyna ta nie wysz aby w ogóle za m  w

Rzeczywisto ci, w której mój syn by nie istnia . Wiedzia em o tym od pocz tku. Wiedzia em,

e nie b dzie szkodliwego oddzia ywania na Rzeczywisto . W przeciwnym wypadku mo e

nie zdoby bym si  na to, by mego syna zostawi  przy  yciu. Bo nie jestem ca kowicie wyzuty

z zasad.

Sp dzi em z nim jeden dzie . Rozmawia em oficjalnie, u miecha em si  grzecznie,

po egna em si  ch odno, w chwili gdy nakazywa a to karta przestrzenno-czasowa. Ale

obserwowa em i poch ania em wszystko, usi uj c prze

 przynajmniej jeden dzie  poza

Rzeczywisto ci , jakby nast pny dzie  (w fizjoczasie) mia  nigdy nie nadej .

Jak e pragn em odwiedzi  moj

on  po raz drugi, w tym okresie, kiedy jeszcze 

a,

ale zu

em ostatni  woln  sekund . Nie o mieli em si  nawet wej  do Czasu, by j

zobaczy , samemu pozostaj c niewidzialnym. Nast pnego dnia z

em wyliczenia wraz z

moimi zaleceniami Zmiany.

Twissell zni

 g os do szeptu i wreszcie zamilk . Siedzia  oklapni ty, utkwiwszy oczy

w pod og , splataj c i rozplataj c palce.

Harlan pró no czeka  na dalszy ci g. Odchrz kn . Stwierdzi ,  e wspó czuje temu

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

cz owiekowi, wspó czuje mu mimo wielu zbrodni, jakie pope ni . Zapyta :

-  To wszystko? Twissell szepn :

-    Nie,  najgorsze...  najgorsze,   e...  odpowiednik  mego  syna  istnia .  W  nowej

Rzeczywisto ci istnia  jako paralityk od czwartego roku  ycia. Czterdzie ci dwa lata w 

ku,

w okoliczno ciach, które uniemo liwia y mi zastosowanie techniki regeneracji nerwów z 900

Stulecia albo nawet bezbolesne zako czenie jego  ycia.

Nowa Rzeczywisto  istnieje. Mój syn znajduje si  w niej nadal w odpowiedniej

cz ci Stulecia. To ja mu to zrobi em. To mój umys  i mój komputaplex odkry  dla niego to

nowe  ycie i moje s owo zarz dzi o Zmian . Pope ni em dla niego i dla jego matki wiele

zbrodni, lecz ten ostatni czyn, jakkolwiek  ci le zwi zany z moj  przysi

 Wieczno ciowca,

zawsze wydawa  mi si  mój  najwi ksz  zbrodni , prawdziw  zbrodni .

Harlan milcza .

Twissell podj :

-  Ale teraz widzisz,  e rozumiem twój przypadek, i dlatego ch tnie pozostawi  ci t

dziewczyn . To nie zaszkodzi Wieczno ci i w pewnym sensie b dzie zado uczynieniem za

moj  zbrodni .

I Harlan uwierzy . W jednej chwili ca kowicie zmieni  pogl dy i uwierzy !

Osun  si  na kolana i podniós  zaci ni te pi ci do skroni. Pochyli  g ow . Ogarn a

go dzika rozpacz.

Porzuci  Wieczno  i straci  Noys, a gdyby nie ów chwyt Samsona - móg  ocali  jedno

i zachowa  drugie.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

15. Poszukiwania w Prymitywie

Twissell, potrz saj c Harlana za ramiona, wo

 niecierpliwie: - Harlan! Harlan! Na

mi

 Czasu, cz owieku! Harlan powoli budzi  si  z odr twienia.

-  Co mamy robi ?

-  Z pewno ci  nie to. Nie rozpacza . Na pocz tek s uchaj. Zapomnij o swym

technicznym pogl dzie na Wieczno  i spojrzyj na ni  oczyma Kalkulatora. Ten pogl d jest

bardziej skomplikowany. Kiedy wprowadzasz pewne odchylenie w Czasie i tworzysz Zmian

Rzeczywisto ci, Zmiana mo e nast pi  natychmiast. Dlaczego tak powinno by ?

Harlan zapyta  roztrz sionym g osem:

-  Bo to odchylenie uczyni o Zmian  nieuniknion ?

-  Czy by? Mo esz przecie  si  cofn  i odwróci  odchylenie.

-  S dz ,  e tak. Jednak nigdy tego nie próbowa em. Ani nie s ysza em,  eby kto  to

robi .

-  S usznie. Nie ma intencji cofni cia odchylenia, wi c wszystko odbywa si  tak, jak

planowano. Ale tu mamy co  innego. Niezamierzone odchylenie. Pos

 Coopera do

niew

ciwego Stulecia, a teraz ja koniecznie chc  odwróci  to odchylenie i sprowadzi  go z

powrotem.

-  Na mi

 Czasu, jak?

-  Nie jestem jeszcze pewny, ale musi istnie  jaki  sposób. W przeciwnym razie

odchylenie by oby nieodwracalne. Zmiana nast pi aby natychmiast. A przecie  nie nast pi a.

Pozostajemy nadal w Rzeczywisto ci pami tnika Mallansohna. Oznacza to,  e odhylenie jest

odwracalne i zostanie odwrócone.

-  Co? - prze laduj ca Harlana zmora pot

nia a, stawa a si  coraz bardziej

dokuczliwa.

-  Musi istnie  sposób ponownego po czenia kr gu w Czasie, a to,  e wpadniemy na

ciwy sposób, jest wysoce prawdopodobne. Oczywi cie póki istnieje nasza

Rzeczywisto . Je li w którejkolwiek chwili ty czyja podejmiemy z  decyzj , je li

prawdopodobie stwo po czenia kr gu spadnie poni ej pewnej krytycznej wielko ci,

Wieczno  zniknie. Rozumiesz?

Harlan niezupe nie rozumia , ale nawet si  o to zbytnio nie stara . Powoli wsta  i

powlók  si  do krzes a.

-  Uwa a pan,  e mo emy odzyska  Coopera?...

-  I pos

 go we w

ciwe miejsce. Tak. Wystarczy z apa  go w chwili, gdy opuszcza

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

kocio , a b dzie móg  si  znale  we w

ciwym miejscu w 24 Stuleciu, starszy zaledwie o

kilka godzin fizjoczasu. Oczywi cie, b dzie to odchylenie, lecz niew tpliwie niezbyt wa ne.

Rzeczywisto  si  zachwieje, cz owieku, ale nie runie.

-  Ale jak go  ci gniemy?

-  Wiemy,  e jest sposób, bo inaczej Rzeczywisto  ju  by nie istnia a. I w

nie do

znalezienia tego sposobu potrzebuj  ciebie, dlatego walczy em, by ci  pozyska . Jeste

ekspertem w sprawach Prymitywu. Powiedz mi.

-  Nie mog  -j kn  Harlan.

-  Mo esz - nalega  Twissell.

Nagle z twarzy starca znik y wszelkie  lady wieku czy zm czenia. Jego oczy p on y

ogniem walki, wymachiwa  papierosem jak lanc . Nawet otumaniony rozpacz  Harlan

widzia ,   e  Kalkulator  si   cieszy,  cieszy  si   w  tej  w

nie  chwili,  gdy  trzeba  przyst pi   do

boju.

-  Mo emy zrekonstruowa  wydarzenia - powiedzia  Twissell. Tu masz d wigni

rozruchu. Stoisz przy niej czekaj c na sygna . W czasz kontakt i jednocze nie naciskasz w

dó  d wigni  mocy. Jak daleko?

-  Nie wiem, mówi  panu. Nie wiem.

-  Ty nie wiesz, ale twoje mi nie wiedz . Sta  tam i we  do r ki d wigni . Skup si .

Bierz d wigni . Czekasz na sygna . Nienawidzisz mnie. Nienawidzisz Rady. Nienawidzisz

Wieczno ci. P ka ci serce z  alu po Noys. Cofnij si  do tej chwili. Czuj si  tak, jak si  wtedy

czu

. A teraz ja znowu w cz  zegar. Dam ci minut , ch opcze, by  sobie przypomnia

swoje uczucia i zmusi  si  do dzia ania. Nast pnie, gdy b dzie si  zbli

o zero, niech twoja

ka szarpnie d wigni , tak jak zrobi a to przedtem. A teraz cofnij r

. Nie przesuwaj

wigni z powrotem. Jeste  gotów?

-  Chyba nie dam rady.

-  Chyba?... Ojcze Czasie, nie masz przecie  wyboru. Czy w inny sposób mo esz

odzyska  swoj  dziewczyn ?

Nie by o sposobu. Harlan zmusi  si , by podej  do steru, a gdy to uczyni , uczucia

nap yn y z powrotem. Nie potrzebowa  ich wywo ywa . Powtarzanie fizycznych ruchów

obudzi o je znowu. Czerwony w osek na zegarze zacz  si  porusza .

Z rozpacz  my la : ostatnia minuta  ycia?

Minus trzydzie ci sekund.

To nie b dzie bola o. To nie  mier .

Próbowa  my le  wy cznie o Noys.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Minus pi tna cie sekund.

Noys!

Lewa r ka Harlana pu ci a prze cznik.

Minus dwana cie sekund.

Kontakt!

Prawa r ka poruszy a si .

Minus pi  sekund.

Noys!

Prawa r ka po - ZERO - ruszy a si  kurczowo.

Odskoczy  oddychaj c ci ko.

Podszed  Twissell i popatrzy  na skal .

-  Dwudzieste Stulecie - powiedzia . - Dok adnie 19,38. Harlan wykrztusi :

-  Nie wiem. Stara em si  odczuwa  to samo, ale to by o co innego. Wiedzia em, co

robi , i to zmienia o posta  rzeczy.

-  Wiem, wiem. Mo liwe,  e to wszystko jest b dne. Nazwijmy to pierwszym

przybli eniem. - Urwa  na chwil  rachuj c w pami ci, wyj  kieszonkowy komputer, do

po owy wyci gn  go z pojemnika i schowa  znowu, nie próbuj c uruchomi . - Do Czasu, z

dziesi tnymi. Powiedzmy,  e prawdopodobie stwo wynosi 0,99,  e pos

 go do drugiej

wierci dwudziestego Stulecia. Gdzie  mi dzy 19,25 a 19,50. W porz dku?

-  Nie wiem.

-  No, to teraz s uchaj. Je li podejm  mocn  decyzj  skoncentrowania si  na tej cz ci

Prymitywu, wykluczaj c wszystko inne, i je li si  myl , to prawdopodobnie strac  ostatni

mo liwo  zamkni cia kr gu w Czasie i Wieczno  zniknie. Sama decyzja b dzie kluczowym

punktem. Minimum Potrzebnych Zmian, MPZ, aby umo liwi  Zmian . Teraz podejmuj

decyzj . Decyduj  definitywnie...

Harlan rozejrza  si  ostro nie doko a, jakby Rzeczywisto  sta a si  tak krucha,  e

gwa towny ruch g ow  móg  j  zniweczy , i powiedzia :

-  Jestem ca kowicie  wiadom Wieczno ci. (Zdecydowanie Twissella wp yn o na

niego do tego stopnia,  e w asny g os zabrzmia  mu mocno w uszach).

- A wi c Wieczno  istnieje nadal - powiedzia  Twissell rzeczowo - to znaczy,  e

podj li my w

ciw  decyzj . Na razie nie mamy tu nic do roboty. Chod my do mego

gabinetu i pozwólmy, by komitet Rady przybieg  do tej sali, je li to mu potrzebne do

szcz cia. Dla nich akcja zako czy a si  pomy lnie. A je li nie, to nigdy si  o tym nie

dowiedz , bo nie b

yli. Ani my.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Twissell uwa nie przygl da  si  swemu papierosowi.

-  Teraz powinni my sobie odpowiedzie  na pytanie: Co zrobi Cooper, gdy znajdzie

si  w niew

ciwym Stuleciu?

-  Nie wiem.

-  Jedno jest oczywiste. To bardzo bystry ch opak, inteligentny, z wyobra ni , nie

uwa asz?

-  No có , przecie  on jest Mallansohnem.

-  Otó  w

nie. I zastanawia  si , czy si  nic z ego nie stanie. Jedno z jego ostatnich

pyta  brzmia o: „A co b dzie, je li nie wyl duj  we w

ciwym miejscu"? Pami tasz?

Harlan nie mia  poj cia, dok d to prowadzi.

-  Jest wi c psychicznie przygotowany na przesuni cie w czasie. Co  zrobi. Spróbuje

si  z nami skomunikowa . B dzie próbowa  zostawi  dla nas jakie

lady. Pami taj,  e przez

cz

 swego  ycia by  Wieczno ciowcem. To wa na sprawa. - Twissell wydmuchn  kó ko

dymu, zahaczy  o nie palcem i patrzy , jak si  zwija i rozpada. - Jest przyzwyczajony do

poj cia  czno ci w Czasie. W tpi , czy pogodzi si  z my

,  e zosta  wystrychni ty na

dudka. B dzie wiedzia ,  e go szukamy.

Harlan rzek :

-  Bez kot ów i bez Wieczno ci, w 20 Stuleciu, jak uda mu si  z nami skomunikowa ?

-  Z tob , Techniku, z tob . U ywaj liczby pojedynczej. Jeste  ekspertem w sprawach

Prymitywu. Udziela

 Cooperowi lekcji Prymitywu. Tylko po tobie mo e si  spodziewa ,  e

potrafisz odnale  jego  lady.

-  Jakie  lady, Kalkulatorze?

Stara twarz Twissella przybra a chytry wyraz, zmarszczki pog bi y si .

-  Zamierzali my pozostawi  Coopera w Prymitywie. Brak mu ochronnej tarczy

fizjoczasu. Ca e jego  ycie jest wplecione w tkank  Czasu i pozostanie takie, a  ty i ja

zmienimy odchylenie. Podobnie wpleciony w tkank  Czasu jest ka dy przedmiot, znak czy

wiadomo , jakie on mo e nam zostawi . Z pewno ci  musz  istnie  okre lone  ród a, jakimi

si  pos ugiwa

 studiuj c 20 Stulecie. Dokumenty, archiwa, filmy, dzie a sztuki, podr czniki.

Chodzi mi o pierwotne  ród a pochodz ce z tego w

nie Czasu.

-  Owszem, s  takie  ród a.

-  I on je z tob  studiowa ?

-  Tak.

-  Czy jest w ród nich jakie  szczególnie przez ciebie cenione, o którym wiedzia ,  e je

znasz doskonale, tak  eby  rozpozna  w nim wiadomo  od niego?

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Ju  widz , do czego pan zmierza - powiedzia  Harlan. Zamy li  si .

-  Wi c? - zapyta  Twissell z odcieniem niecierpliwo ci.

-  Prawie na pewno czasopisma. Czasopisma s  zjawiskiem wczesnych lat 20 Stulecia.

Jedno z nich, którego mam niemal ca y komplet, zaczyna si  w pocz tkach 20 i wychodzi

niemal do ko ca 22 wieku.

-  Dobrze. A teraz, czy przypuszczasz,  e istnieje jaki  sposób, by Cooper u

 tego

tygodnika do przekazania wiadomo ci? Pami taj,  e on wie, i  b dziesz czyta  ten periodyk,

e jeste  z nim obznajomiony,  e b dziesz wiedzia , jak w nim szuka .

-  Trudno powiedzie  - Harlan potrz sn  g ow . - Tygodnik pos ugiwa  si

wymy lnym stylem. Stosowa

cis  selekcj  materia u,

I to w sposób do  zaskakuj cy. Trudno si  spodziewa ,  e wydrukuje co , co kto

zaproponuje. Nawet gdyby Cooperowi uda o si  uzyska  prac  w redakcji, co jest bardzo

ma o prawdopodobne, to i tak nie mia by pewno ci,  e dok adnie to, co napisa , przejdzie

przez ró ne komórki. Nie widz  mo liwo ci, Kalkulatorze.

-  Na mi

 Czasu, my l! Skoncentruj si  na tym tygodniku. Jeste  w 20 Stuleciu,

jeste  Cooperem, z jego wykszta ceniem i wychowaniem. Uczy

 tego ch opaka, Harlan.

Kszta towa

 jego umys . Wi c co wed ug ciebie powinien zrobi ? Jakby post pi , by

umie ci  co  w tygodniku? Co , co zawiera oby dok adnie te sformu owania, jakie mu s

potrzebne?

Oczy Harlana rozszerzy y si .

-  Og oszenie.

-  Co?

-  Og oszenie. P atna notatka, któr  musz  wydrukowa  dok adnie tak, jak si

da.

Od czasu do czasu dyskutowali my na ten temat.

-  Ach tak. W 186 Stuleciu mieli co  w tym rodzaju - powiedzia  Twissell.

-  To nie to, co w wieku dwudziestym. Wtedy og oszenia osi gn y swój szczyt.

rodowisko kulturalne...

-  Wracaj c do og osze  - przerwa  szybko Twissell - jakiego rodzaju by oby to

og oszenie?

-  Sam chcia bym wiedzie .

Twissell wpatrzy  si  w roz arzony koniuszek papierosa, jakby szukaj c natchnienia. -

Nie mo e nic powiedzie  bezpo rednio. Nie mo e napisa : „Cooper z 78 wyl dowa  w 20 i

wzywa Wieczno ".

-  Sk d pan ma t  pewno ?

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  To niemo liwe! Podanie dwudziestemu Stuleciu informacji, której ówcze ni ludzie

nie powinni uzyska , by oby równie szkodliwe dla kr gu Mallansohna, jak niew

ciwa akcja

z naszej strony. My istniejemy nadal, a wi c przez ca e swoje  ycie w bie cej

Rzeczywisto ci Prymitywu Cooper nie wyrz dzi  szkody tego rodzaju.

-  Poza tym - powiedzia  Harlan, wycofuj c si  z kontemplacji problemów kr gu

Wieczno ci, o które Twissell wyra nie ma o si  troszczy  - tygodnik najprawdopodobniej nie

zgodzi by si  na opublikowanie czegokolwiek, co wydawa oby si  redakcji majaczeniem

wariata albo czego by nie rozumia a. Podejrzewa aby oszustwo albo jak  nielegaln

dzia alno , do której nie chcia aby si  miesza . Wi c Cooper nie mo e u

 standardowego

mi dzyczasowego w swoim og oszeniu.

-  To musi by  co  finezyjnego - rzek  Twissell. - Musi nas zawiadomi  po rednio.

Zamie ci  og oszenie, które b dzie si  wydawa o ca kowicie normalne ludziom Prymitywu.

Absolutnie normalne! A jednak musi by  to co  oczywistego dla nas. Bardzo oczywistego na

pierwszy rzut oka, poniewa  musimy to znale  w ród niezliczonych og osze . Jak wielkie

powinno ono by ? Czy te og oszenia s  kosztowne?

-  S dz ,  e do  kosztowne,

-  A Cooper musi oszcz dza  pieni dze. Poza tym,  eby nie wzbudzi  nadmiernego

zainteresowania, powinno by  jednak ma e. Ale jakie?

Harlan roz

 r ce.

-  Pó  szpalty?

-  Szpalty?

-  To s  drukowane tygodniki, wie pan. Na papierze. Druk u

ony jest w szpalty.

-  Och, tak. Jako  nie potrafi  odró ni  literatury od filmu... Dobrze, mamy wi c

pierwsz  wskazówk . Musimy szuka  pó szpaltowego og oszenia, które praktycznie na

pierwszy rzut oka powinno  wiadczy ,  e cz owiek, który je zamie ci , pochodzi z innego

Stulecia (oczywi cie z przysz

ci), a które jednak jest na tyle normalnym og oszeniem,  e

aden cz owiek z tamtego Stulecia nie dostrze e w nim nic podejrzanego.

-  A co b dzie, je li go nie znajd ?

-  Znajdziesz. Wieczno  istnieje, prawda? A jak d ugo istnieje, jeste my na

ciwym tropie. Powiedz mi, nie przypominasz sobie takiego og oszenia z czasów twojej

pracy z Cooperem? Czego , co ci  uderzy o, cho by tylko na chwil , jako dziwaczne,

zwariowane, niesamowite, w jaki  sposób fa szywe?

-  Nie.

-  Nie chc ,  eby  odpowiada  tak szybko. Namy l si  pi  minut.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Nie ma potrzeby. Kiedy przerabia em z Cooperem czasopisma, on nie by  w 20

Stuleciu.

-  Prosz , ch opcze. Rusz g ow . Wys anie Coopera w 20 Stulecie wprowadzi o

odchylenie. To nie jest Zmiana, to nie jest odchylenie nieodwo alne. Ale bywaj  pewne

zmiany przez ma e „z", albo mikrozmiany, jak sieje zwykle okre la w komputacji. W chwili

gdy Cooper zosta  wys any w 20 wiek, w odpowiednim numerze magazynu ukaza o si

og oszenie. Nasza Rzeczywisto  zmieni a si  minimalnie, w tym sensie,  e mog

 patrze

na stron  z tym og oszeniem, cho  nie robi

 tego w poprzedniej Rzeczywisto ci.

Rozumiesz?

Harlan znowu zdumia  si

atwo ci , z jak Twissell torowa  sobie drog  przez d ungl

logiki czasowej i „paradoks" Czasu. Potrz sn  g ow .

-  Nie przypominam sobie nic w rym rodzaju.

-  A gdzie trzymasz roczniki tego periodyku?

Mam specjaln  bibliotek  zbudowan  na poziomie drugim, specjalnie z my

 o

Cooperze.

-  Doskonale - powiedzia  Twissell. - Idziemy tam. Natychmiast.

Twissell wpatrywa  si  z zaciekawieniem w stare oprawne tomy w bibliotece, a

nast pnie wzi  jeden z nich. By y tak stare,  e papier nale

o konserwowa  specjalnymi

metodami. Zatrzeszcza  przy niezbyt delikatnym dotkni ciu.

Harlan j kn . W lepszych czasach kaza by Twissellowi odej  od ksi ek, mimo  e

by  on Starszym Kalkulatorem.

Stary cz owiek ogl da  pomarszczone stronice i porusza  wargami czytaj c archaiczne

owa.

-  To jest ten angielski, o którym zawsze mówi  filologowie, prawda? - zapyta

stukaj c palcem w kart .

-  Tak, angielski - mrukn  Harlan. Twissell od

 tom.

-  Ci ki i niezgrabny.

Harlan wzruszy  ramionami. Dla wyja nienia: wi kszo  Stuleci Wieczno ci by a to

era filmu. Znaczna mniejszo  - era zapisu cz stkowego. Jednak druk i papier nie nale

y do

rzeczy zupe nie nieznanych.

Powiedzia :

-  Ksi ki nie wymagaj  takiego rozwoju technologii jak filmy. Twissell potar

podbródek.

-  W

nie. Mo emy zaczyna ?

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Wyci gn  inny tom z pó ki, otworzy  na samym pocz tku i wpatrywa  si  w stron  w

niezwyk ym skupieniu.

Harlan pomy la : czy on s dzi,  e znajdzie rozwi zanie przez szcz liwy przypadek?

Twissell, widz c dezaprobat  we wzroku Technika, poczerwienia  i od

 ksi

.

Harlan wzi  pierwszy tom z 19,25 centycenturii i zacz  systematycznie przewraca

strony. Siedzia  sztywno, tylko jego r ka i oczy si  porusza y.

Od czasu do czasu wstawa  po nowy tom i wtedy robili przerw  na kaw  i na posi ki.

Wreszcie powiedzia  ci ko:

-  Nie ma sensu,  eby pan tu siedzia . Twissell spyta :

-  Czy ci przeszkadzam?

-  Nie.

-  A wi c zostan  - mrukn  Kalkulator.

Niekiedy podchodzi  do pó ek z ksi kami, wpatruj c si  bezradnie w ich ok adki.

Dopalaj ce si  papierosy od czasu do czasu parzy y mu palce, ale me zwraca  na to uwagi.

Jeden fizjodzie  dobieg  ko ca.

Spali kiepsko i krótko. Rano, mi dzy jednym a drugim tomem, Twissell wypi  ostatni

yk kawy i powiedzia :

-  Czasami zastanawiam si , czemu nie rzuci em Kalkulacji po tej sprawie mojego...

wiesz...

Harlan skin  g ow .

-  Ale mam na to ochot  - kontynuowa  stary. - Mam na to ochot . Ca e fizjomiesi ce

marzy em rozpaczliwie,  eby nie mie  do czynienia z  adnymi Zmianami. Mia em ich dosy .

Zacz em si . zastanawia , czy Zmiany s  s uszne. Zabawne, jakie kawa y mog  cz owiekowi

ata  uczucia natury osobistej.

Znasz histori  Prymitywu, Harlan. Wiesz, jak wygl da . Rzeczywisto  p yn a  lepo

wzd

 linii maksymalnego prawdopodobie stwa. Je li w tym maksimum mie ci o si

dziesi  Stuleci niewolniczej ekonomii, upadek techniki albo nawet... nawet wojna atomowa,

o ile by a wtedy mo liwa, no to có , u Czasu, to dochodzi o do tych wydarze . Nic nie mog o

ich powstrzyma .

Ale tam, gdzie istnieje Wieczno , poczynaj c od 28 Stulecia, rzeczy tego rodzaju si

nie zdarzaj . Ojcze Czasie, podnie li my nasz  Rzeczywisto  do poziomu dobrobytu, jaki w

czasach Prymitywu trudno sobie nawet wyobrazi ; do poziomu, którego osi gni cie bez

ingerencji Wieczno ci by oby wr cz niemo liwe.

Harlan my la  ze wstydem: O co mu chodzi?  ebym jeszcze wi cej pracowa ? Robi ,

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

co mog .

Twissell:

-  Je li nie wykorzystamy okazji, Wieczno  zniknie, prawdopodobnie w ca ym

flzjoczasie. I w jednej ogromnej Zmianie ca a Rzeczywisto  wróci do maksymalnego

prawdopodobie stwa, wraz -jestem tego pewny - z atomowymi wojnami i zag ad  cz owieka.

Harlan:

-  Lepiej wezm  si  za nast pny tom.

Podczas kolejnej przerwy Twissell powiedzia  bezradnie:

-  Tyle roboty... Czy nie ma jakiego  szybszego sposobu? Harlan:

-  Niech go pan wymy li. Mnie si  wydaje,  e musz  obejrze  ka

 stron  z osobna.

Jak mog  robi  to szybciej?

Metodycznie przewraca  kartki.

-  Druk zaczyna miga  mi przed oczyma, a to oznacza,  e pora na sen.

Min  drugi fizjodzie .

O 10.20 rano wedle standardowego fizjoczasu, trzeciego dnia poszukiwa , Harlan, ze

zdumieniem wpatruj c si  w jedn  ze stronic, powiedzia :

-  Jest!

Twissell nie zrozumia  okrzyku.

-  Co? - zapyta .

Harlan spojrza  na niego, by  oszo omiony.

-  A ja nie wierzy em! Na Czas, ja nigdy naprawd  w to nie wierzy em, nawet jak pan

opowiada  historie nie z tej ziemi o czasopismach i og oszeniach.

Twissell poj  dopiero teraz:

-  Znalaz

!

Podskoczy  do tomu, który trzyma  Harlan, i chwyci  go dr cymi palcami.

Harlan cofn  ksi

, i zatrzasn  j .

-  Chwileczk .. Pan tego nie znajdzie, nawet gdybym panu pokaza  stronice,.

-  Co robisz? - wrzasn  Twissell. - Zgubi

 to.

-  Nie zgubi em. Wiem, gdzie to jest. Ale najpierw...

-  Co najpierw?

-  Pozosta  jeszcze jeden punkt, Kalkulatorze. Mówi  pan,  e mog  mie  Noys. Wi c

niech mi pan j  sprowadzi. Chc  j  zobaczy .

Twissell wytrzeszczy  oczy, jego bia e w osy by y zmierzwione.

-   artujesz.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Nie - odpar  Harlan ostro. - Nie  artuj . Zapewnia  mnie pan,  e poczyni

odpowiednie kroki... A mo e to pan  artuje? Noys i ja mieli my by  razem. Pan mi obieca .

-  Obieca em. To sprawa za atwiona.

-  Wi c niech j  pan sprowadzi  yw  i zdrow .

-  Nie rozumiem ci . Przecie  ja jej nie mam. Ani nikt. Ona nadal pozostaje w dalekiej

przysz

ci, jak meldowa  Finge. Nikt jej nie rusza . Wielki Czasie, mówi em ci,  e jest

bezpieczna.

Harlan patrzy  na starca z rosn cym napi ciem.

-  Pan igra ze mn - wykrztusi . - Oczywi cie,  e jest w dalekiej przysz

ci, ale co mi

z tego? Zdejmijcie barier  z wieku stutysi cznego.

-  Zdejmijcie co?

-  Barier . Kocio  nie przechodzi.

-  Nic mi o tym nie mówi

! - zawo

 Twissell gwa townie.

-  Nie mówi em? - zapyta  Harlan zdziwiony.

Czy by rzeczywi cie nie mówi ? My la  o tym bez przerwy. Nigdy nie mówi  o tym

ani s owa? Nie móg  sobie przypomnie . Ale natychmiast podj  decyzj .

-  Dobrze. Wi c mówi  teraz. Usu cie blokad .

-  Przecie  ca a ta historia jest niemo liwa. Blokada kot owa? Bariera czasowa?

-  Czy pan chce przez to powiedzie ,  e wy cie jej nie za

yli?

-  Ja nie. Przysi gam.

-  Wi c... wi c... - Harlan poczu ,  e blednie. - Wi c zrobi a to Rada. Oni wiedz  o

wszystkim, podj li akcj  niezale nie od pana... i kln  si  na wszelki Czas i Rzeczywisto ,  e

mog  si  po egna  ze swoim og oszeniem, Cooperem, Mallansohnem i ca  Rzeczywisto ci .

Nic z tego nie zobacz . Nie zobacz .

-  Czekaj. Czekaj. - Twissell rozpaczliwie chwyci  Harlana za  okie . - Opanuj si .

My l, ch opcze, my l. Rada nie za

a  adnej bariery.

-  Ale bariera jest.

-  Przecie  oni nie mogli wznie  takiej bariery. Nikt nie móg . To jest teoretycznie

niemo liwe.

- Pan nie wie wszystkiego. Bariera istnieje.

-  Wiem wi cej ni  inni w Radzie i taka rzecz nie wchodzi w rachub .

-  Ale istnieje.

-  Wi c je li istnieje...

Harlan zwraca  ju  teraz uwag  na otoczenie i spostrzeg ,  e w oczach Twissella

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

pojawi o si  co  w rodzaju panicznego strachu; strachu, którego nie by o nawet wtedy, gdy

dowiedzia  si  o b dnym skierowaniu Coopera i gro bie ko ca Wieczno ci.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

16. Ukryte Stulecia

Andrew Harlan patrzy  pustym wzrokiem na pracuj cych ludzi. Ignorowali go

grzecznie, poniewa  by  Technikiem. Normalnie to on by ich ignorowa , i to nie tak

grzecznie, poniewa  byli lud mi z Obs ugi. Lecz teraz patrzy  na nich i w swej rozpaczy

stwierdzi ,  e nawet im zazdro ci.

Byli to pracownicy Wydzia u Transportu Mi dzyczasowego w ciemnoszarych

uniformach z naramiennikami, na których widnia a czerwona strza a o dwóch grotach na

czarnym tle. U ywali skomplikowanego sprz tu pola si owego, by zbada  silniki kot ów i

stopnie hiperprzelotowo ci w szybach kot ów. Tak jak sobie Harlan wyobra

, mieli

niewielk  wiedz  teoretyczn  w zakresie in ynierii Czasu, lecz rzuca o si  w oczy,  e maj

ogromn  wiedz  praktyczn  w tej dziedzinie.

Jako Nowicjusz Harlan nie nauczy  si  wiele o Obs udze. Albo,  eby uj  to  ci lej,

nie mia  zbytniej ch ci si  uczy . Nowicjuszy, którzy nie uzyskali dyplomów, przenoszono do

Obs ugi. „Zawód bez specjalizacji", jak go eufemistycznie okre lano, stanowi  symbol

pora ki  yciowej i przeci tny Nowicjusz odruchowo unika  tego tematu. Lecz teraz, gdy

obserwowa  ludzi z Obs ugi przy pracy, wydawali mu si  spokojni, rzeczowi i - szcz liwi.

Czemu by nie? Ich liczba dziesi ciokrotnie przewy sza a liczb  Specjalistów -

„prawdziwych Wieczno ciowców". Mieli w asne  rodowisko, w asne kondygnacje

mieszkalne, w asne rozrywki, ich praca ogranicza a si  do okre lonej liczby godzin na

fizjodzie  i nie wywierano na nich nacisku, by wolne chwile po wi cali swemu zawodowi.

Mieli czas, którego brak o Specjalistom, na to, by zajmowa  si  literatur i dramatyzacjami

filmowymi, wydobytymi z ró nych Rzeczywisto ci.

To mimo wszystko oni byli lud mi o pe niejszej osobowo ci. To  ycie Specjalisty

by o przeci one prac , skomplikowane i nienaturalne w porównaniu ze spokojnym i prostym

yciem w Obs udze.

Obs uga stanowi a fundament Wieczno ci. Dziwne,  e tak oczywisty fakt nie uderzy

go wcze niej. Obs uga zapewnia a transport  ywno ci i wody z Czasu, dba a o usuwanie

odpadów, o funkcjonowanie si owni. Utrzymywa a w ruchu ca  machin  Wieczno ci. Gdyby

wszystkich Specjalistów nagle trafi  na miejscu szlag, Wieczno  dzia

aby dalej dzi ki

Obs udze. Lecz gdyby Obs uga znikn a, Specjali ci musieliby porzuci  Wieczno  w ci gu

kilku dni, bo inaczej zgin liby marnie.

Czy ludziom z Obs ugi brakowa o ich rodzimych epok, kobiet, dzieci? Czy

zabezpieczenie przed n dz , chorobami i Zmianami Rzeczywisto ci by o wy starczaj

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

rekompensat ? Czy w ogóle brano pod uwag  ich pogl dy? Harlan poczu  w sobie zapa

reformatora spo ecznego.

Starszy Kalkulator Twissell, który w

nie nadbieg , przerwa  tok my lenia Technika.

Wygl da  na jeszcze bardziej wystraszonego ni  godzin  temu, gdy odchodzi , zostawiaj c

Obs ug  przy pracy.

Harlan my la : jak on to wytrzymuje? To przecie  starzec.

Twissell rozejrza  si  czujnie doko a, a ludzie odruchowo przyj li pe

 szacunku

postaw  zasadnicz .

- Co z szybami?

Jeden z Obs ugowców odpowiedzia :

-  Nic z ego, Starszy Kalkulatorze. Szlaki s  czyste, pola sczepione.

-  Sprawdzili cie wszystko?

-  Tak, Starszy Kalkulatorze. Dok d tylko si gaj  stacje Wydzia u.

-  Mo ecie odej .

Nie by o w tpliwo ci co do intencji tej szorstkiej odprawy. Sk onili si , odwrócili i

szybko odeszli.

Twissell i Harlan pozostali sami w ród szybów, Twissell zwróci  si  do Harlana:

-  Ty tu zostaniesz. Prosz . Harlan potrz sn  g ow .

-  Musz  jecha .

-  Nie rozumiesz, o co chodzi. Je li co  mi si  stanie, ty jeden wiesz, jak znale

Coopera. Je li co  stanie si  tobie, ani ja, ani  aden inny Wieczno ciowiec nic nie poradzi.

Harlan znowu potrz sn  g ow . Twissell w

 papierosa do ust.

-  Sennor jest podejrzliwy. W ci gu dwóch dni wzywa  mnie kilka razy. Chce

wiedzie , dlaczego si  izoluj . Kiedy si  dowie,  e zarz dzi em generalny przegl d

maszynerii... Musz  i , Harlan. Nie mog  zwleka .

-  Nie musimy zwleka . Jestem gotów.

-  Koniecznie chcesz jecha ?

-  Je li nie ma bariery, to nie ma niebezpiecze stwa. A nawet je li jest, to ja ju  tam

by em i wróci em. Czego si  pan boi, Kalkulatorze?

-  Nie lubi  ryzykowa , je li nie musz .

-  Niech pan pomy li logicznie, Kalkulatorze. Niech pan podejmie decyzj ,  e mam z

panem jecha . Je li Wieczno  nadal b dzie istnie , to znaczy,  e kr g mo na jeszcze

zamkn . Czyli  e prze yjemy. A je li to decyzja niew

ciwa, wtedy Wieczno  przejdzie do

niebytu, ale i tak przejdzie, je li ja nie pojad , bez Noys bowiem nie kiwn  palcem, by

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

odszuka  Coopera. Przysi gam.

-  Przy wioz  ci j .

-  Je li to takie proste i bezpieczne, nie zaszkodzi, je li i ja po ni  pojad .

Wida  by o wahanie Twissella. Wreszcie o wiadczy  szorstko:

-  Dobrze wi c, jedziemy! I Wieczno  przetrwa a.

Wystraszony  wyraz  twarzy  Twissella  nie  znika ,  nawet  gdy  znale li  si   w  kotle.

Patrzy  na przesuwaj ce si  liczby temporometru. Nawet wi ksza skala, która wskazywa a

kilocenturie i któr  Obs uga przystosowa a do tego specjalnego celu, stuka a w minutowych

odst pach. Powiedzia :

-  Nie powiniene  jecha . Harlan wzruszy  ramionami.

-  Dlaczego nie?

-  To mnie niepokoi. Nie ma sensownego powodu. Mo esz to nazwa  przes dem, ale

to budzi we mnie niepokój. - Z

 d onie i zacisn  je mocno.

-  Nie rozumiem pana. Twissell zapali  si .

-  Mo liwe,  e si  z tym zgodzisz. Jeste  ekspertem w sprawach Prymitywu. Jak d ugo

istnia  cz owiek w Prymitywie?

-  Dziesi  tysi cy Stuleci. Mo e pi tna cie.

-  Tak. Powsta  jako co  w rodzaju prymitywnej ma piatki i sko czy  jako homo

sapiens! Prawda?

-  To wszyscy wiedz . Tak.

-  W takim razie wszyscy musz  wiedzie ,  e ewolucja post puje do  szybkim

krokiem. Pi tna cie tysi cy Stuleci od ma py do homo sapiens.

-  Wi c?

-  Ja pochodz  z 30 000 Stulecia...

-  (Harlan nie móg  si  powstrzyma ,  eby na niego nie spojrze . Nie wiedzia

dotychczas, jaka jest macierzysta epoka Twissella, ani nie zna  nikogo, kto by to wiedzia ).

-  Jestem z 30 000 Stulecia - powtórzy  znowu Twissell - a ty z 95. Czas mi dzy

naszymi macierzystymi epokami jest dwa razy d

szy ni  istnienie cz owieka w Prymitywie,

a jakie s  mi dzy nami ró nice? Mam o cztery z by mniej ni  ty i brak mi wyrostka

robaczkowego. Ró nice fizjologiczne na tym si  ko cz . Mamy prawie taki sam metabolizm.

Najwi ksza ró nica polega na tym,  e twoje cia o mo e syntetyzowa  steroidalne j dra, a

moje cia o nie, tak  e w mojej diecie powinien by  cholesterol, a w twojej nie. Mog  mie

stosunek z kobiet  z wieku 575. Oto jak zmieni  si  w Czasie nasz gatunek.

Na Harlanie nie zrobi o to wra enia. Nigdy nie kwestionowa  zasadniczej

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

identyczno ci cz owieka w ci gu Stuleci. By a to jedna z tych spraw, w ród których si

yje i

przyjmuje sieje za oczywiste.

-  By y przypadki,  e gatunki 

y nie zmieniaj c si . przez miliony Stuleci.

-  Ale nieliczne. A jest faktem,  e koniec ewolucji cz owieka wydaje si  zbiega  z

rozwojem Wieczno ci. Czy to tylko przypadek? Nikt nie zastanawia si  nad tym problemem,

poza kilkoma lud mi w rodzaju Sennora, a ja nigdy nie by em Sennorem. Nie uwa am,  eby

rozmy lania by y rzecz  w

ciw . To, czego nie mo na sprawdzi  w komputapleksie, nie

powinno zajmowa  czasu Kalkulatorowi. A jednak, w dniach m odo ci, my la em niekiedy...

-  O czym? - spyta  Harlan i pomy la : có , tego warto pos ucha .

-  Niekiedy my la em, jak wygl da a Wieczno , gdy tylko j  ustanowiono.

Obejmowa a zaledwie kilka Stuleci w wiekach trzydziestych i czterdziestych, a jej g ówn

funkcj  stanowi a wymiana handlowa. Przeprowadzano ponowne zalesianie obszarów

bezdrzewnych, handluj c próchnic ,  wie  wod , chemikaliami. To by y nieskomplikowane

czasy.

Lecz wtedy odkryli my Zmiany Rzeczywisto ci. Jak wiadomo, Starszy Kalkulator

Henry Wadsman w dramatyczny sposób zapobieg  wojnie usuwaj c hamulec bezpiecze stwa

w poje dzie naziemnym pewnego kongresmana. Potem Wieczno  coraz bardziej zacz a si

przestawia  z wymiany handlowej na Zmiany Rzeczywisto ci. Dlaczego?

Harlan powiedzia :

-  Powód jest oczywisty. Ulepszenie ludzko ci.

-  Tak, tak. Normalnie ja równie  tak my

. Ale teraz mówi  o tym, co mnie dr czy

po nocach. A mo e istnieje jaki  inny powód, nie wyra ony, pod wiadomy... Cz owiek, który

potrafi przenosi  si  w przysz

 bez  adnych ogranicze , mo e spotka  ludzi tak dalece

góruj cych nad nim w rozwoju, jak on sam góruje nad ma

. Czemu nie?

-  Mo liwe. Lecz ludzie s  lud mi...

- Nawet w wiekach 70 000. Wiem. A czy nasze Zmiany Rzeczywisto ci maj  z tym

co  wspólnego? Wykluczamy niezwyk

. Nawet macierzysta epoka Sennora, z jej

bezw osymi istotami, nie przerywa ci

ci i ma o si  ró ni od innych. Mo e, mówi c

uczciwie i szczerze, zapobiegli my ewolucji cz owieka, poniewa  nie chcieli my spotka  si  z

nadlud mi.

Harlana i to nie poruszy o.

-  No to co? Czy to wa ne?

-  A je li cz owiek istnieje mimo wszystko w dalszej przysz

ci, gdzie ju  nie

mo emy si gn

? Nasze mo liwo ci si gaj  tylko do 70 000 wieku. Dalej s  Ukryte Stulecia.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

A dlaczego one s  ukryte? Poniewa  wysoko zorganizowany cz owiek nie chce mie  z nami

do czynienia i odcina si  od nas w ten sposób. Dlaczego mu na to pozwalamy? Bo te  nie

chcemy si  z nim spotka , i skoro nie powiod a nam si  pierwsza próba sforsowania Ukrytych

Stuleci, nie chcemy robi  dalszych. Nie powiem,  eby to by

wiadomy powód, lecz

wiadomy czy pod wiadomy - pozostaje powodem.

-  W porz dku - o wiadczy  Harlan ponuro. - My ich nie mo emy dosi gn , a oni nas.

Trzeba 

 i pozwoli

 innym.

To zdanie uderzy o Twissella.

-  

 i pozwoli

 innym. Lecz my nie pozwalamy. Przeprowadzamy Zmiany.

Zmiany rozci gaj  si  tylko na kilka Stuleci, bo inercja Czasu powoduje zanikni cie ich

skutków. Pami tasz, Sennor poruszy  t  spraw  wtedy podczas  niadania jako jeden z

nierozwi zanych problemów Czasu. Móg by powiedzie ,  e to wszystko zale y od statystyki.

Niektóre Zmiany wp ywaj  na wi cej Stuleci ni  inne. Teoretycznie dowolna liczba Stuleci

powinna ulega  wp ywowi odpowiedniej Zmiany: sto Stuleci, tysi c, dziesi  tysi cy.

Rozwini ty cz owiek w Ukrytych Stuleciach mo e o tym wiedzie . Przypu my,  e jest

zaniepokojony, i  którego  dnia Zmiana mo e dosi gn  a  200 000 wieku.

-  Nie ma sensu martwi  si  o takie rzeczy - powiedzia  Harlan tonem cz owieka, który

ma o wiele powa niejsze k opoty.

-  Lecz przypu my - mówi  Twissell szeptem -  e oni s  spokojni, póki sekcje

Ukrytych Stuleci pozostawiamy puste. Oznacza to,  e nie jeste my agresywni. Przypu my,

e to zawieszenie broni, czy jak to nazwa , zostaje zerwane,  e kto  urz dza sobie sta

rezydencj  poza 70 000 wiekiem. Mog  pomy le ,  e to wst p do powa nej inwazji, i odci

nas od swego Czasu, skoro ich wiedza jest o tyle bardziej rozwini ta od naszej. Mog  pój

dalej i zrobi  to, co nam zdaje si  niemo liwe, mianowicie po

 zapor  w szybach kot ów,

odgradzaj c nas od...

Harlan zerwa  si , ogarni ty zgroz :

-  Oni maj Noys?

-   Nie wiem. To tylko teoretyczne rozwa ania. Mo e nie ma bariery. Mo e po prostu

co  si  zepsu o w naszych kot...

-  By abariera! - wrzasn  Harlan. -Czy istnieje jakie  inne wyt umaczenie? Dlaczego

nie powiedzia  mi pan tego wcze niej?

- Nie wierz  w to -j kn  Twissell. - Nadal nie wierz . Nie powinienem mówi  ani

owa o tych bzdurnych rojeniach. Ja si  obawiam... problem Coopera... to wszystko... Ale

poczekaj jeszcze kilka minut.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Wskaza  na temporometr. Instrument mówi ,  e znajduj  si  mi dzy 95 000 a 96 000

Stuleciem.

 Twissella na sterownicy zwolni a bieg kot a. Min li 99 000 wiek. Kilocenturie

przesta y si  pojawia . Mo na by o odczytywa  poszczególne Stulecia.

99 726... 99 727... 99 728...

-  Co zrobimy? - mrukn  Harlan, Twissell potrz sn  g ow  gestem, który  wiadczy

wymownie o cierpliwo ci i nadziei, ale mo e równie  o bezradno ci.

99 851...99 852... 99853...

Harlan napr

 mi nie w oczekiwaniu wstrz su przy barierze i my la  rozpaczliwie:

czy tylko przez ocalenie Wieczno ci znale liby my czas na zwalczanie istot z Ukrytych

Stuleci? Jak w inny sposób odzyska  Noys? Pop dzi  z powrotem do 575, i pracowa  jak

szaleniec, by...

99938... 99939... 99940...

Harlan wstrzyma  oddech. Twissell dalej hamowa  kocio , który doskonale reagowa

na stery.

99984... 99985... 99986...

-  Teraz, teraz, teraz... - szepta  Harlan, zupe nie sobie tego nie u wiadamiaj c.

99998... 99999... 100000... 100001... 100002... Liczby wzrasta y, a dwaj m czy ni

patrzyli na nie w parali uj cej ciszy.

Wreszcie Twissell powiedzia :

-  Nie ma bariery.

-  By a! By a! - odpar  Harlan i doda  z rozpacz : - Mo e z apali Noys i niepotrzebna

im ju  bariera.

111 394!

Harlan wyskoczy  z kot a i zacz  krzycze : - Noys! Noys!

Echo odbija o si  od  cian pustej sekcji. Twissell, wysiad szy spokojnie, zawo

 za

odym cz owiekiem:

-  Czekaj, Harlan...

Ale na pró no. Harlan p dzi  korytarzami do tej cz ci sekcji, gdzie urz dzili sobie z

Noys co  w rodzaju mieszkania.

My la  o mo liwo ci spotkania jednego z „wysoko zorganizowanych ludzi" Twissella

i przesz y go ciarki, ale tylko na chwil . Gwa towne pragnienie odnalezienia Noys st umi o

wszystkie inne uczucia.

-  Noys!

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

I nagle - nim zdo

 zda  sobie z tego spraw  - znalaz a si  w jego ramionach;

obejmowa a go r kami, jej policzek dotyka  jego barku, a ciemne w osy muska y mi kko jego

twarz.

-  Andrew? - spyta a st umionym g osem. - Gdzie by

? Min o tyle dni,  e

zaczyna am si  ba .

Harlan odsun  j  na d ugo  ramienia, wpatruj c si  w ni  po dliwie i rado nie.

-  Nic ci si  nie sta o?

-  Mnie nic. My la am,  e mo e tobie... My la am... - urwa a, a w jej oczach pojawi o

si  przera enie. - Andrew!

Harlan odwróci  si  gwa townie. Ale by  to tylko zasapany Twissell.

Noys odzyska a równowag  ducha, widz c wyraz twarzy Harlana. Zapyta a spokojnie:

-  Znasz go, Andrew? Wszystko w porz dku?

-  W porz dku. To mój zwierzchnik, Starszy Kalkulator Laban Twissell. Wie o tobie.

-  Starszy Kalkulator? - Noys odskoczy a ze strachem. Twissell podszed  powoli.

-  Pomog  ci, moje dziecko. Chc  wam pomóc obojgu. Obieca em to Technikowi,

tylko nie bardzo chcia  mi uwierzy .

-  Przepraszam, Kalkulatorze - powiedzia  Harlan sztywno i wcale nie skruszonym

tonem.

-    Wybaczam  ci  -  odpar   Twissell.  Wyci gn   r

  i  uj   niepewn   d

  Noys.  -

Powiedz mi, nie mia

 tu k opotów?

-  Martwi am si .

-  Czy nie by o tu nikogo od czasu, jak Harlan odjecha ?

-  Nie, prosz  pana.

-  Nikogo w ogóle?

Potrz sn a g ow . Jej ciemne oczy spotka y si  z oczyma Harlana.

-  Dlaczego pan pyta?

-  Nic, to tylko grupie przywidzenia. Chod , zabierzemy ci  do 575 Stulecia.

Wróciwszy do kot a Andrew Harlan zamy li  si  i coraz bardziej pogr

 w

milczeniu. Nie podniós  g owy, gdy mijali 100 000 Stulecie, a Twissell odetchn  z wyra

ulg , jakby si  obawia ,  e wpadn  w pu apk  po tej stronie przysz

ci. Prawie si  nie

poruszy , gdy d

 Noys w lizn a si  w jego d

, i niemal oboj tnie odpowiedzia  na jej

cisk.

Noys spa a w s siednim pomieszczeniu, ale teraz niepokój Twissella osi gn  szczyt.

-  Og oszenie, ch opcze! Masz teraz swoj  dziewczyn . Ja dotrzyma em umowy.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

W milczeniu, nadal roztargniony, Harlan przewraca  stronice tomu na biurku. Znalaz

odpowiednie miejsce.

-  To bardzo proste - powiedzia  - ale po angielsku. Przeczytam to panu, a potem

przet umacz .

Pokaza  ma e og oszenie w górnym lewym rogu kolumny, oznaczonej numerem 30.

Na tle szkicowego rysunku zwyk ymi wersalikami by  wydrukowany tekst:

A TY

TEZ POWINIENE  WIEDZIE  O CZYM MÓWI  MILIONERZY NA GIE DZIE

Pod spodem, mniejszymi literami, widnia  napis: „Biuletyn Inwestycji, Denver,

Colorado, Skrytka pocztowa 14".

Twissell s ucha  w napi ciu t umaczenia Harlana i najwidoczniej by  rozczarowany.

-  Co to jest gie da? Co oni przez to rozumiej ?

-  Rynek akcyjny - odpar  Harlan niecierpliwie. - System, poprzez który prywatny

kapita  inwestowano w przedsi biorstwa. Ale to nie ma znaczenia. Widzi pan rysunek

stanowi cy t o tego og oszenia?

-  Tak. Grzyb wybuchu atomowego.  eby zwróci  uwag . No to co?

-  Harlan wybuchn :

- Wielki Czasie, Kalkulatorze, co jest z panem? Niech pan spojrzy na dat  tygodnika.

Wskaza  u góry strony, na lewo od numeru: 28 marca 1932, i powiedzia :

-  To nie wymaga nawet t umaczenia. Cyfry przypominaj  standardowy

mi dzyczasowy i widzi pan,  e jest 19,32 Stulecia. Nie wie pan,  e  aden cz owiek, który

wtedy 

, nie widzia  jeszcze chmury wybuchu atomowego? Nikt nie móg  narysowa  jej tak

dok adnie, z wyj tkiem...

-  Nie, czekaj. To tylko kreski - zaprotestowa  Twissell, usi uj c zachowa

równowag . - To mo e zupe nie przypadkowo przypomina  grzyb eksplozji.

-  Czy by? Zechce pan spojrze  jeszcze raz na tekst - Harlan wskazywa  palcem

poszczególne wiersze:

A TY

TE  POWINIENE  WIEDZIE

O CZYM MÓWI

MILIONERZY...

-  Pocz tkowe litery uk adaj  si  w s owo ATOM. Czy to równie  przypadkowa

zbie no ? Wykluczone!

Nie widzi pan, Kalkulatorze, i  og oszenie to spe nia pana warunki? Natychmiast

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

przyci gn o mój wzrok. Cooper wiedzia ,  e tak b dzie, bo to czysty anachronizm.

Jednocze nie nie ma znaczenia, poza czysto formalnym, dla czytelników z 19,32 Stulecia, nie

ma w ogóle  adnego znaczenia.

To musia  zamie ci  Cooper. To wiadomo  od niego. Mamy dat  z dok adno ci  do

jednego tygodnia Stulecia. Mamy adres pocztowy. Trzeba tylko jecha  do niego, a ja jestem

jedynym cz owiekiem, który do  wie o Prymitywie, by tego dokona .

-  I pojedziesz? - Twarz Twissella promienia a pod wp ywem ulgi i szcz cia.

-  Pojad ... pod jednym warunkiem. Twissell zmarszczy  czo o.

-  Znowu warunki?

-  Warunek jest ten sam. Nie dodaj  nowych. Noys musi by  bezpieczna. Musi jecha

ze mn . Nie zostawi  jej tutaj.

-  Nadal mi nie wierzysz? Czy pod jakimkolwiek wzgl dem ci  zawiod em? Co ci

jeszcze niepokoi?

-  Jedna sprawa, Kalkulatorze - powiedzia  Harlan powa nie. -Ta sama sprawa. W 100

000 by a jednak bariera. Dlaczego? To mnie w

nie niepokoi.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

17. Kr g si  zamyka

I niepokoi o go coraz bardziej. Ta sprawa nabiera a dla  coraz wi kszego znaczenia w

dniach gor czkowych przygotowa , k ad a si . mi dzy nim a Twissellem, mi dzy nim a

Noys. Kiedy nadszed  dzie  odjazdu, ledwie u wiadamia  sobie ten fakt.

Z trudem potrafi  wzbudzi  w sobie cie  zainteresowania, gdy Twissell wróci  z

posiedzenia komitetu Rady.

-  Jak posz o?

Twissell odpowiedzia  ze zm czeniem:

-  To nie by a najprzyjemniejsza rozmowa.

Harlan o ma o na tym nie poprzesta , lecz po chwili mrukn :

- My

,  e nic pan nie powiedzia  o...

-  Nie, nie - odburkn  Twissell rozdra niony. - Nic nie powiedzia em o dziewczynie

ani o twojej roli w z ym skierowaniu Coopera. By a to nieszcz liwa omy ka, usterka

mechanizmu. Przyj em pe

 odpowiedzialno .

W sumieniu Harlana, jakkolwiek obci onym, znalaz o si  miejsce na wyrzuty.

-  To mo e  le wp yn  na pana pozycj  - powiedzia .

-  Co mi zrobi ? Musz  czeka  na korektur , zanim b

 mogli wzi  si  za mnie.

Je li nam si  nie uda, nikt nie zdo a tu nic pomóc ani zaszkodzi . A je li nam si  uda, to samo

powodzenie prawdopodobnie mnie os oni... - Stary cz owiek wzruszy  ramionami. - Mam

zamiar tak czy inaczej wycofa  si  potem z czynnego udzia u w Wieczno ci. - Bawi  si

najpierw papierosem, a potem wyrzuci  go, nie wypaliwszy nawet do po owy.

-  Wola bym im nie mówi  tego wszystkiego, ale nie by o innego sposobu, by

otrzyma  specjalny kocio  do kolejnej podró y poza najbli sz  stacj .

Harlan odwróci  si . My lami by  daleko. Poprzedni  wypowied  Twissella us ysza

niewyra nie, dopiero kiedy Kalkulator powtórzy , wzdrygn  si  i zapyta :

-  Prosz ?

-  Pyta em, czy twoja dziewczyna jest gotowa, ch opcze? Czy rozumie, co ma robi ?

-  Gotowa. Powiedzia em jej wszystko.

- Jak to przyj a?

-  Co?... Aach, tak... hm, tak jak si  spodziewa em. Nie boi si .

-  Pozota y nieca e trzy fizjogodziny.

-  Wiem.

Na tym si  na razie sko czy o i Harlan zosta  sam ze swymi my lami i  wiadomo ci

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

tego, co musi zrobi .

Gdy za adowano kocio  i wyregulowano stery, Harlan i Noys przebrali si  w kostiumy

najbardziej zbli one do tych, jakich u ywano na obszarach miejskich w pierwszej po owie 20

Stulecia.

Noys zmieni a nieco propozycje Harlana w sprawach garderoby, kieruj c si

wyczuciem, jakie, jej zdaniem, kobiety wykazuj  w sprawach ubrania i estetyki. Wybiera a z

namys em wzory z fotografii i og osze  w tygodnikach i b yskawicznie zbada a obiekty

importowane z dziesi tka ró nych Stuleci.

Od czasu do czasu pyta a Harlana:

-  Co my lisz o tym? Wzruszy  ramionami.

-  To sprawa instynktu. Pozostawiam to tobie.

-  Z y znak, Andrew - o wiadczy a z pozorn  beztrosk . - Jeste  zbyt zgodny. A

ciwie o co chodzi? Przesta

 by  sob . I to ju  od wielu dni.

-  Wszystko jest w porz dku - odpar  sucho Harlan.

Gdy Twissell ujrza  ich po raz pierwszy w roli tubylców z 20 Stulecia, pozwoli  sobie

na  artobliwy ton.

-  Ojcze Czasie! - zawo

. - Jakie  to brzydkie stroje by y w Prymitywie, ale nawet

one nie potrafi  ukry  twojej pi kno ci, moja... moja droga.

Noys u miechn a si  do niego ciep o, a Harlan stoj c w milczeniu i bezruchu musia

przyzna ,  e staromodna galanteria Twissella jest przynajmniej szczera. Makija  Noys

ogranicza  si  do mu ni  ró u na wargach i policzkach i brzydkiej linii brwi. Jej wspania e

osy (i to by o najgorsze ze wszystkiego) bezlito nie obci to. A jednak pozosta a pi kna.

Harlan ju  si  przyzwyczai  do niewygodnego pasa, do garnituru za ciasnego pod

pachami i w kroku i do szarzyzny grubej tkaniny. Noszenie dziwacznych ubra , by

dostosowa  si  do odpowiedniego Stulecia, nie by o dla niego niczym nowym.

-  Bardzo chcia em zainstalowa  w kotle ster, jak o tym mówili my - powiedzia

Twissell. - Niestety, nie ma sposobu. In ynierowie po prostu musz  mie  wystarczaj ce

ród o energii, by móc przeciwdzia

 odkszta ceniu czasowemu, a to nie jest osi galne poza

Wieczno ci .

Wszystko,  co  da  si   osi gn ,  to  napi cie  czasowe  w  chwili  wej cia  do  Prymitywu.

Wmontowali my jednak d wigni  powrotu.

Odprowadzi  ich do kot a wymijaj c stosy zapasów i wskaza  na metalowy pr t

wystaj cy z g adkich wewn trznych  cian kot a.

-  To dzia a na zasadzie prostego prze cznika - o wiadczy . -Zamiast wraca

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

automatycznie do Wieczno ci, kocio  pozosta by w Prymitywie w niesko czono . Je li

jednak przesuniecie d wigni  na wsteczny bieg, to wrócicie. Potem b dzie jeszcze sprawa

nast pnej i, mam nadziej , ostatniej podró y...

-  Druga podró ? - zapyta a Noys. Harlan:

-  Nie wyja ni em ci tego. Widzisz, zadaniem pierwszej podró y jest tylko precyzyjnie

ustali  moment przybycia Coopera. Nie wiemy, jak d ugi okres min  mi dzy jego

zjawieniem si  tam a umieszczeniem tego og oszenia. Odnajdziemy go przez poczt  i do-

wiemy si , mo liwie dok adnie, co do minuty, daty jego przybycia. Wtedy mo emy wróci  do

tego momentu plus pi tna cie minut tolerancji dla kot a, by zd

 pozostawi  Coopera...

Wtr ci  si  Twissell:

-  Kocio  nie mo e by  w tym samym miejscu w ró nych fizjoczasach, wiesz. -

Próbowa  si  u miechn .

-  Rozumiem - powiedzia a, ale niezbyt pewnie. Twissel:

-  Ale uchwycenie Coopera w czasie jego przybycia odwróci wszystkie mikrozmiany.

Og oszenie z bomb  atomow  zniknie, a Cooper b dzie tylko wiedzia ,  e kocio  odlecia , tak

jak zapowiadali my, lecz  e nieoczekiwanie pojawi  si  znowu. Nie b dzie wiedzia ,  e

znalaz  si  w niew

ciwym Stuleciu, i nie powiemy mu o tym. Powiemy tylko,  e

zapomnieli my mu udzieli  pewnych wa nych instrukcji (co  tam wymy limy). Pozostaje

nam jedynie mie  nadziej ,  e Cooper potraktuje spraw  jako b ah  i nie wspomni w swym

pami tniku,  e wysy ano go dwa razy.

Noys unios a wyskubane brwi:

-  To bardzo skomplikowane.

-  Tak. Niestety. - Twissell zatar  r ce i popatrzy  tak, jakby dr czy a go jaka  my l.

Potem wyprostowa  si , wyci gn  nowego papierosa i nawet zdoby  si  na  artobliwy ton: -

A teraz, ch opcze, powodzenia. - Dotkn  d oni Harlana, skin  Noys i wyszed  z kot a.

-  Ju  odje

amy? - zapyta a Noys Harlana, gdy znale li si  sami. - Za kilka minut -

odpar .

Zerkn  z ukosa na dziewczyn . Patrzy a na niego, u miechni ta, wcale si  nie boj c.

Natychmiast jego nastrój dostosowa  si  do jej nastroju. Ale by o to tylko przelotne wra enie,

nie przejaw rozs dku, instynkt, a nie my l. Odwróci  oczy.

Podró  nie odznacza a si  niczym szczególnym; nie ró ni a si  wcale od zwyk ej

jazdy kot em. Po drodze prze yli co  w rodzaju wewn trznego wstrz su - mo e przy mijaniu

najni szej stacji, a mo e by o to zjawisko wy cznie psychosomatyczne. Wstrz s by  ledwie

zauwa alny.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

A potem znale li si  w Prymitywie i wyszli w skalisty  wiat, rozja niony blaskiem

popo udniowego s

ca. Wia  s aby, ale do  ch odny wietrzyk i panowa a cisza.

Doko a wznosi y si  ska y, spi trzone i pot

ne, zabarwione t cz  z warstw  elaza,

miedzi i chromu. Rozleg

 bezludnego i pozbawionego  ycia krajobrazu przyt acza a

Harlana. Wieczno , która nie nale

a do  wiata materii, nie mia a s

ca i tylko

importowane powietrze. Jego wspomnienia o macierzystej epoce by y m tne. Jego

obserwacje w ró nych Stuleciach ogranicza y si  do ludzi i miast. Nigdy nie prze ywa

czego  podobnego.

Noys dotkn a jego  okcia.

-  Andrew! Zimno mi. Wzdrygn  si  i obróci  ku niej. Spyta a:

-  Czy nie nale

oby w czy  radianta? Odpar :

-  Owszem. Jest w jaskini Coopera.

-  Wiesz, gdzie mie ci si  ta jaskinia?

-  Na prawo - powiedzia  krótko.

Nie mia  w tpliwo ci. Pami tnik dok adnie okre la  po

enie groty i najpierw

Cooper, a teraz oni zostali naprowadzeni na ni  z wielk  dok adno ci .

Od czasów swego Nowicjatu nigdy nie w tpi  w dok adno  nawigacji w podró ach w

Czasie. Pami ta , jak powa nie sta  przed Edukatorem Yarrowem, pytaj c:

-  Lecz Ziemia obraca si  wokó  S

ca, S

ce obraca si  wokó  centrum Galaktyki, a

Galaktyka równie  si  przesuwa? Je li wi c kto  wyruszy z jakiego  punktu na Ziemi i

znajdzie si  o sto lat w przysz

ci, trafi na pust  przestrze , albo trzeba b dzie stu lat,  eby

Ziemia osi gn a ten punkt.

A Edukator Yarrow uci  w odpowiedzi:

-  Nie odró niasz Czasu od przestrzeni. Poruszaj c si  przez Czas, bierzesz udzia  w

ruchach Ziemi. Czy mo e uwa asz,  e ptak lec cy w powietrzu wyskoczy w Kosmos,

poniewa  Ziemia p dzi wokó  S

ca z pr dko ci  dwudziestu dziewi ciu kilometrów na

sekund  i zniknie spod ptaka?

Argumentowanie za pomoc  porównania jest ryzykowne, lecz Harlan otrzyma

bardziej konkretny dowód w pó niejszym okresie; teraz, po nie maj cym niemal precedensu

wypadzie w Prymityw, móg  si  odwróci , pewny,  e znajdzie wej cie do jaskini dok adnie w

tym miejscu, gdzie by  powinno.

Usun  maskowanie, sk adaj ce si  z usypiska kamieni i od amków ska , i wszed  do

rodka.

Zbada  ciemno , u ywaj c bia ego promienia swej latarki niemal jak skalpela.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Centymetr po centymetrze obmacywa

ciany, sklepienie i dno jaskini.

Noys, id c tu  za nim, szepn a:

-  Czego szukasz? Powiedzia :

-  Czego . Wszystkiego.

Znalaz  to co  w samym k cie jaskini, w postaci p askiego kamienia przykrywaj cego

zielonkawe papierki.

Odrzuci  kamie  i przesun  kciukiem po papierkach.

-  Co to jest? - zapyta a Noys.

-  Banknoty.  rodki wymiany. Pieni dze.

-  Wiedzia

,  e tu b

?

-  Nie wiedzia em. Spodziewa em si  tylko.

Nale

o si  tylko pos

 odwrócon  logik  Twissella, by wykalkulowa  przyczyn

ze skutku. By o naturalne,  e je li po og oszeniu Harlan trafi  do w

ciwej epoki, to jaskinia

musi stanowi  dodatkowy punkt  czno ci.

Wszystko uk ada o si  lepiej ni  o miela  si  oczekiwa . Nieraz podczas przygotowa

do podró y w Prymityw my la ,  e id c do miasta bez pieni dzy, z samymi tylko

kosztowno ciami, wywo a podejrzenia i spowoduje zw ok . Cooperowi si  powiod o, lecz

Cooper mia  czas. (Harlan zebra  banknoty). Musia  mie  czas, by zgromadzi  a  tyle.

Doskonale sobie radzi  ten dzieciak, cudownie.

A kr g si  zamyka !

Zapasy przenie li do jaskini, kocio  pokryli dyfuzyjno-odbijaj -c  b on , która

maskowa a go przed oczami ciekawskich, a Harlan mia  eksploder, aby si  z nimi rozprawi ,

gdyby by o potrzeba. Radiant umie ci  w k cie jaskini, a latark  w szczelinie, tak  e mieli

ciep o i jasno.

Na dworze panowa a ch odna noc marcowa.

Noys, zamy lona, wpatrywa a si  w g adkie paraboidalne wn trze radiantu, który

obraca  si  wolno.

-  Co my lisz dalej robi , Andrew? - spyta a.

-  Jutro rano - powiedzia  - wyrusz  do najbli szego miasta. Wiem, gdzie ono jest...

albo gdzie powinno by . (W my li zmieni  znowu to „by " na, jest"). Nie b dzie k opotów.

(Znowu logika Twissella).

-  Pójd  z tob , dobrze? Potrz sn  g ow .

-  Po pierwsze, nie znasz j zyka, po drugie, droga b dzie dla ciebie zbyt ci ka.

Noys wygl da a dziwnie archaicznie ze swymi krótkimi w osami. Nag y gniew w jej

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

oczach zmusi  Harlana do niepewnego odwrócenia g owy.

Powiedzia a:

-    Nie  jestem  idiotk ,  Andrew.  Prawie  si   do  mnie  nie  odzywasz.  Co  to  znaczy?

Czy by znowu wróci a ci moralno  z twojej epoki? Uwa asz,  e zdradzi

 Wieczno  i  e

to w

nie ja jestem temu winna? Uwa asz,  e ci  zdemoralizowa am? O co ci chodzi?

-  Nie mo esz wiedzie , co czuj  - rzek  Harlan.

-  Wi c opisz to - odpar a. - Mo esz to zrobi . Nigdy nie mia

 lepszej okazji. Jeste

zakochany? We mnie? Nie mo esz i nie b dziesz robi  ze mnie koz a ofiarnego. Po co mnie tu

przywioz

? Powiedz. Dlaczego nie zosta am w Wieczno ci, je li tu nie jestem ci na nic

potrzebna i skoro, jak mi si  zdaje, nie mo esz nawet na mnie patrze ?

Harlan mrukn :

-  Grozi nam niebezpiecze stwo.

-  Co ty mówisz?...

-  To wi cej ni  niebezpiecze stwo. To zmora. Zmora Kalkulatora Twissella -

powiedzia . - Podczas naszego ostatniego szale czego wyskoku do Ukrytych Stuleci

opowiedzia  mi, co my li o tych Stuleciach. Dopuszcza  mo liwo  istnienia rozwini tych

odmian cz owieka, nowych ras, mo e nawet nadludzi, ukrywaj cych si  w dalekiej

przysz

ci, odcinaj cych si  od nas. Przypuszcza ,  e knuj  co , by sko czy  z naszym

ulepszaniem Rzeczywisto ci. Uwa

,  e to oni umie cili zapor  w 100 000 Stuleciu. Kiedy

odnale li my ciebie,

Kalkulator Twissell przesta  si  ba . Zdecydowa ,  e nie by o zapory. Wróci  do

bardziej aktualnego problemu ratowania Wieczno ci.

Ale widzisz, zarazi  mnie swoim strachem. Natkn em si  na t  zapor  i wiem,  e

istnia a. Nie zbudowa  jej  aden Wieczno ciowiec; Twissell mówi,  e by oby to niemo liwe.

A zapora by a. Kto  j  tam umie ci .

Oczywi cie - podj  z namys em - Twissell myli  si  pod niektórymi wzgl dami.

Uwa

,  e cz owiek musi si  rozwija , a wcale nie musi tak by . Paleontologia nie nale y do

nauk interesuj cych Wieczno ciowców, lecz interesowa a pó nych Prymitywnych, wi c

troszk  jej lizn em. Wiem przynajmniej tyle: gatunki rozwijaj  si , by sprosta  naciskowi

nowego  rodowiska. W sta ym  rodowisku gatunek mo e pozosta  nie zmieniony przez

miliony Stuleci. Cz owiek prymitywny rozwija  si  gwa townie, poniewa  jego  rodowisko

by o surowe i zmienne. Wreszcie jednak ludzko  nauczy a si  tworzy  w asne  rodowiska,

wygodne i trwa e, tak  e ewolucja zanik a.

-  Nie wiem, o czym mówisz - przerwa a Noys tonem, który wskazywa ,  e nie

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

przesta a si  boczy . - Ponadto nie mówisz nic o nas, a tylko to mnie interesuje.

Harlanowi uda o si  zachowa  zewn trzny spokój. Powiedzia :

-  A wi c po co ta bariera w 100 000? Jakiemu celowi s

a? Tobie nic si  nie sta o.

Jaki  mog a  mie   inny  sens?  Pyta em  samego  siebie:  Co  si   w  zwi zku  z  ni   zdarzy o;  do

czego by nie dosz o, gdyby nie istnia a?

Urwa , patrz c na swe niezdarne i ci kie buty z naturalnej skóry. Przysz o mu do

owy,  e dla wygody powinien je zdj  na noc, ale nie teraz, nie teraz... Mówi :

-  By a tylko jedna odpowied  na to pytanie. Istnienie zapory wprawi o mnie w taki

sza ,  e pop dzi em z powrotem, chwyci em neuronowy bicz i zagrozi em nim Finge'owi.

Rozw cieczy o mnie to do tego stopnia,  e chcia em zaryzykowa  utrat  Wieczno ci, by

ciebie odzyska , i rozwali  Wieczno , gdy doszed em do wniosku,  e ci  nie odzyskam.

Rozumiesz?

Noys wpatrywa a si  w niego z groz  i niedowierzaniem.

-  Uwa asz,  e ci ludzie z przysz

ci chcieli,  eby  to wszystko zrobi ?  e to

planowali?

-  Tak.  Nie  patrz na mnie w  ten  sposób. Nie  rozumiesz  jak  to  zmienia  ca  sytuacj ?

Póki dzia

em na w asny rachunek i z osobistych powodów, mog em przyj  wszelkie

konsekwencje materialne i duchowe. Ale robiono ze mnie durnia, wci gni to mnie w to

podst pem, kierowano mn , jakbym b  komputapleksem, do którego nale y tylko w

odpowiednio perforowane arkusze...

Harlan u wiadomi  sobie,  e krzyczy, i urwa  nagle. Odczeka  kilka chwil, a potem

powiedzia :

-  Musz  teraz naprawi  to, co zrobi em kierowany jak marionetka. A kiedy to zrobi ,

 móg  znowu odpocz .

I uda mu si  to... prawdopodobnie. Mia  poczucie nieosobistego triumfu, niezale nego

od osobistej tragedii, która by a przedtem i b dzie potem. Kr g si  zamyka !

Noys wyci gn a r

, jakby chcia a uj  d

 Harlana.

Odsun  si , unika  jej wspó czucia. Powiedzia :

-  To wszystko by o wyre yserowane. Moje spotkanie z tob , wszystko. Analizowano

napi cia moich uczu . Niew tpliwie. Akcje i reakcje. Naci nij ten guzik, a facet zrobi to.

Naci nij inny guzik, a facet zrobi tamto.

Harlan mówi  z trudno ci , ze wstydem. Potrz sa  g ow , jakby chcia  pozby  si

uczucia grozy, jak pies, który wytrz sa wod  z uszu.

-  Jednego pocz tkowo nie rozumia em. Jak odgad em,  e Coopera maj  pos

 do

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Prymitywu? By o to zupe nie nieprawdopodobne. Twissell nawet tego nie rozumia . Nieraz

wyra

 zdumienie,  e potrafi em rozszyfrowa  ca  spraw  tak ma o znaj c matematyk .

A jednak odgad em. Mia em poczucie,  e istnieje co , co musz  pami ta : jaka

uwaga, jaka  my l, co , co dostrzeg em w chwili podniecenia i upojenia. Gdy pomy la em

ej, za wita o mi w g owie, jakie jest faktyczne znaczenie Coopera, i wraz z tym

zrozumia em,  e mam mo no  zniszczenia Wieczno ci. Nast pnie przejrza em histori

matematyki, lecz to naprawd  nie by o potrzebne. Ja ju  wiedzia em. Mia em pewno . Ale

jak si  dowiedzia em? Jak?

Noys patrzy a na niego. Teraz nie próbowa a go dotyka .

-  My lisz,  e ludzie z Ukrytych Stuleci równie  to wyre yserowali?  e w

yli ci do

owy, a potem odpowiednio tob  manewrowali?

-  Tak. Tak. I nie tylko manewrowali. To jeszcze nie koniec. Kr g mo e si  zamyka,

lecz si  nie zamkn .

-  Jak oni mog  teraz cokolwiek zrobi ? Przecie  nie ma ich tu z nami.

-  Czy by? - Wypowiedzia  to s owo g uchym g osem.

-  Niewidoczni nadludzie? - szepn a.

-  Nie nadludzie. Nie niewidoczni. Mówi em ci,  e cz owiek nie ulega ewolucji, je li

panuje nad swym otoczeniem. Cz owiek z Ukrytych Stuleci to homo sapiens. Zwyk y

cz owiek.

-  W takim razie z pewno ci  ich tu nie ma. Harlan powiedzia  ze smutkiem:

-  Ty tu jeste , Noys.

-  Tak. I ty. I nikogo poza nami.

-  Ty i ja - zgodzi  si  Harlan. - Nikogo wi cej. Kobieta z Ukrytych Stuleci i ja...

Przesta  gra , Noys. Prosz .

Patrzy a na niego ze zgroz .

-  Co ty mówisz, Andrew?

-  To, co musz  powiedzie . A co ty mówi

 owego wieczora, kiedy dawa

 mi ten

mi towy napój? Mówi

 do mnie. Twój subtelny g os... subtelne s owa... Nie s ysza em nic,

w ka dym razie  wiadomie, lecz pami tam, jak szepta

. O czym? O podró y Coopera w

przesz

. O Samsonie. Pami tasz?

Noys:

-  Nawet nie wiem, kto to by  Samson.

-  Lecz mo esz si  domy li , Noys. Powiedz mi, kiedy wesz

 w 482 wiek? Kogo

zast pi

? Czy te  po prostu si  wcisn

? Da em do zbadania twoj  Biografi  pewnemu

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

ekspertowi w 2456. W nowej Rzeczywisto ci nie mia

 istnie . Nie mia

 odpowiednika.

Niezwyk e, jak na tak  ma  Zmian , lecz nie niemo liwe. A potem Biografista powiedzia  mi

co , co us ysza em tylko uszami, ale nie dotar o to do mojej  wiadomo ci. Dziwne,  e to

pami tam. Mo liwe,  e wtedy co  za wita o mi w g owie, lecz by em zbyt... pe en ciebie, by

ucha . On powiedzia : „Przy tej kombinacji czynników, jakie mi pan da , nie rozumiem, jak

ona w

ciwie pasowa a do starej Rzeczywisto ci".

Mia  racj . Nie pasowa

. By

 obcym przybyszem z dalekiej przysz

ci, kr ci

Finge'em i mn , jak ci by o wygodnie. Noys przerwa a gwa townie:

-  Andrew...

-    Gdybym  tylko  potrafi   patrze ,  wszystko  bym  przejrza .  Ksi kofilm  w  twoim

domu, zatytu owany Spo eczne i ekonomiczne dzieje, zaskoczy  mnie, gdy go po raz pierwszy

ujrza em. A tobie by  potrzebny, prawda,  eby  si  mog a nauczy , jak najlepiej udawa

kobiet  z tego Stulecia. Inny fakt: pami tasz nasz  pierwsz  wypraw  do Ukrytych Stuleci?

To ty zatrzyma

 kocio  w 111 394 wieku. Zatrzyma

 go precyzyjnie, nie szukaj c

odpowiedniej d wigni. Gdzie nauczy

 si  sterowa  kot em? Gdyby  by a tym, za kogo si

podawa

, by aby to twoja pierwsza podró  kot em, i czemu w

nie 111 394 wiek? Czy to

twoja ojczysta epoka?

Zapyta a mi kko:

-  Dlaczego sprowadzi

 mnie do Prymitywu, Andrew? Wrzasn  nagle:

-  By ochroni  Wieczno . Nie potrafi , nawet przewidzie , jakie szkody by  tam

jeszcze mog a wyrz dzi . Tutaj jeste  bezsilna, poniewa  ja ci  znam. Przyznaj si .,  e

wszystko, co mówi em, jest prawd ! Przyznaj si !

Zerwa  si  w paroksyzmie w ciek

ci, podnosz c r

. Noys nie cofn a si . By a tak

spokojna, jakby j  zlepiono z ciep ego, pi knego wosku. R ka Harlana zawis a w powietrzu.

Powtórzy :

-  Przyznaj si ! Powiedzia a:

-  Czy by  by  nadal niepewny po wszystkich swoich dedukcjach? Robi ci to jak

ró nic , czy si  przyznam, czy nie?

Harlan czu ,  e jego w ciek

 wzrasta.

-  Przyznaj si  tak czy inaczej,  ebym ju  nie czu  bólu.  ebym w ogóle nie czu  nic.

-  Bólu?

-  Poniewa  mam eksploder, Noys, i zamierzam ci  zabi .

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

18. Pocz tek Niesko czono ci

Jednak w g bi serca Harlan nie by  pewny, ogarn o go niezdecydowanie. W r ku

trzyma  eksploder, wycelowany w Noys.

Lecz czemu nic nie mówi a? Dlaczego zachowywa a t  uporczyw  bierno ?

Jak mo e j  zabi ? Jak mo e jej nie zabija ? Powiedzia  ochryple:

-  Wi c?

Poruszy a si , lecz tylko po to, by opu ci  r ce na kolana, by wygl da  jeszcze

bardziej swobodnie, bardziej wynio le. Gdy zacz a mówi , jej g os niemal nie przypomina

osu istoty ludzkiej. I cho  patrzy a na muszk  eksplodera, g os brzmia  pewnie, mia  w

sobie jak  mistyczn  si .

-  Nie dlatego chcesz mnie zabi ,  eby ochroni  Wieczno . Gdyby tylko to by o

twoim zamiarem, móg by  mnie og uszy , mocno zwi za , zamkn  w tej jaskini, a potem

rano wyruszy  w drog .

Móg by  poprosi  Kalkulatora Twissella, by trzyma  mnie w zamkni ciu podczas

twego pobytu w Prymitywie. Móg by  zabra  mnie ze sob  do miasta i po drodze zgubi  na

pustkowiu. Ale nie - tylko moja  mier  mo e ci  zadowoli , a to dlatego,  e ci  wywiod am w

pole,  e ró nymi sztuczkami sk oni am ci  do mi

ci, wy cznie po to, by ci  pó niej sk oni

do zbrodni. By oby to morderstwo z powodu zranionej dumy, nie za  wymiar

sprawiedliwo ci, jak sobie wmawiasz.

Harlan szala  z gniewu.

-  Czy jeste  z Ukrytych Stuleci? Mów! Noys powiedzia a:

-  Jestem. I có  - b dziesz teraz strzela ?

Palec Harlana dr

 na guziczku kontaktowym eksplodera. Jednak waha  si . Co

irracjonalnego w jego duszy nadal broni o sprawy Noys, o ywiaj c resztki jego mi

ci i

sknoty. Czy by a zrozpaczona,  e j  odrzuci ? Czy  wiadomie kusi a  mier  przez

amstwo? Czy smakowa a w g upim bohaterstwie, zrodzonym z rozpaczy, wynikaj cej z

jego zw tpienia?

Nie!

To dobre dla ksi kofllmów wyros ych z ckliwych tradycji literackich 289 Stulecia,

lecz nie dla takiej dziewczyny, jak Noys. Ona nie nale

a do tych, co przyjmuj 

mier  z

ki fa szywego kochanka pokornie.

Czy te  kpi a sobie z niego wiedz c,  e nie b dzie w stanie jej zabi ? Czy ca kowicie

polega a na tym,  e jest dla niego tak atrakcyjna,  e to go zdemobilizuje i obezw adni?

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

To by o bardzo prawdopodobne. Jego palec nieco mocniej dotkn  kontaktu.

Noys odezwa a si  znowu:

-  Czekasz. Czy to oznacza,  e chcesz,  ebym zacz a si  broni ?

-  Jak broni ? - Harlan próbowa  szydzi , lecz by  w gruncie rzeczy zadowolony z tej

zw oki. Móg  odwlec chwil , kiedy b dzie musia  patrze  na jej rozszarpane cia o, na krwawe

resztki, wiedz c,  e to by a pi kna Noys i  e on dokona  tego zniszczenia w asn  r

.

Mia  przynajmniej pretekst. Rozmy la  gor czkowo: Niech mówi. Niech mówi

wszystko, co wie o Ukrytych Stuleciach. Dzi ki temu on obroni Wieczno .

Nadawa o to jego dzia aniu pozory  wiadomej polityki i przez chwil  móg  patrze  na

Noys z tak spokojn  twarz , jak ona na niego.

Noys jakby czyta a w jego my lach. Zapyta a:

-  Chcesz si  czego  dowiedzie  o Ukrytych Stuleciach? Próbujesz si  zabezpieczy ?

Nie mam nic przeciwko temu. Chcia by , na przyk ad, wiedzie , czy po 150 000 na Ziemi nie

ma ju  ludzi? To ci  interesuje?

Harlan nie mia  zamiaru prosi  o t  wiadomo  ani jej kupowa . Mia  eksploder.

Bardzo pragn  nie okazywa  s abo ci. Powtórzy :

-  Mów! - i poczerwienia  na widok u mieszku, jakim odpowiedzia a na jego okrzyk.

-   W pewnym momencie fizjoczasu, zanim Wieczno  si gn a bardzo daleko w

przysz

, zanim si gn a nawet do l0 000 wieku, my z naszego Stulecia - a mia

 racj ,  e

to jest 111 394 Stulecie - dowiedzieli my si  o jej istnieniu. Widzisz, my równie  mieli my

podró e w Czasie, lecz by y one oparte na ca kowicie innych przes ankach ni  wasze.

Woleli my raczej ogl da  Czas, ni  przekszta ca  mas . Ponadto zajmowali my si  tylko

nasz  przesz

ci .

Odkryli my Wieczno  po rednio. Najpierw opracowali my rachunek Rzeczywisto ci

i t  metod  zbadali my nasz  Rzeczywisto . Ze zdumieniem odkryli my,  e  yjemy w

Rzeczywisto ci do  niskiego stopnia prawdopodobie stwa. Powsta o powa ne pytanie: sk d

taka nieprawdopodobna Rzeczywisto ?... Nie s uchasz, Andrew! Czy ci  to w ogóle

interesuje?

Harlan us ysza ,  e wypowiada jego imi  z intymn  czu

ci  minionych tygodni. Ta

jej cyniczna przewrotno  powinna go by a rozdra ni , rozz

ci . A jednak nie rozdra ni a.

Powiedzia  rozpaczliwie:

-   Mów i ko cz to, kobieto.

Usi owa  zrównowa

 jej ciep e „Andrew", ch odnym „kobieto", ale Noys tylko

miechn a si  blado.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Przebadali my Czas w przesz

ci i trafili my na rozwijaj

 si  Wieczno . Niemal

od razu sta o si  dla nas oczywiste,  e w pewnym punkcie fizjoczasu (znamy równie  to

poj cie, lecz pod inn  nazw ) istnia a inna Rzeczywisto . Inn  Rzeczywisto , o

najwi kszym prawdopodobie stwie, nazywamy Stanem Podstawowym. W tym Stanie

Podstawowym mie cili my si  kiedy  my albo przynajmniej nasze odpowiedniki. Na razie nie

mogli my powiedzie  nic o istocie Stanu Podstawowego.

Wiedzieli my jednak,  e pewna Zmiana, przeprowadzona przez Wieczno  w dalekiej

przesz

ci, zdo

a zmieni  Stan Podstawowy a  do naszego Stulecia i dalej. Zabrali my si

do badania natury Stanu Podstawowego, zamierzaj c zaradzi  z u, je li to by o z o. Najpierw

musieli my ustanowi  rejon kwarantanny, który nazywacie Ukrytymi Stuleciami, izoluj c

Wieczno ciowców od przysz

ci dalszej ni  70 000 Stulecie. Ta izolacja mog a nas os oni

niemal przed wszystkimi dokonywanymi Zmianami. Nie zapewnia o nam to ca kowitego

bezpiecze stwa, lecz dawa o czas.

Nast pnie dokonali my czego , na co w zasadzie nie pozwala a nam nasza kultura i

etyka. Zbadali my nasz  przysz

. Zbadali my przeznaczenie cz owieka w Rzeczywisto ci,

która aktualnie istnia a, zamierzaj c j  w ko cu porówna  ze Stanem Podstawowym. Gdzie

po wieku 125 000 ludzko  pozna tajemnic  komunikacji mi dzygwiezdnej. Nauczy si , jak

dokona  skoku przez hiperkosmos. W ko cu osi gnie gwiazd.

Harlan przys uchiwa  si  jej s owom ze wzrastaj

 uwag . Ile prawdy by o w tym

wszystkim? A ile wyrachowanej ch ci oszukania go? Usi owa  wyzwoli  si  spod uroku,

przerywaj c strumie  jej wymowy. Powiedzia :

-  A skoro mog  osi gn  gwiazd, zrobi  to i opuszcz  Ziemi . Niektórzy z nas to

odgadli.

-  W takim razie niektórzy z was odgadli b dnie. Ludzie próbowali opu ci  Ziemi .

Jednak, na nieszcz cie, nie jeste my sami w Galaktyce. Wiesz,  e istniej  inne gwiazdy, inne

planety. Istniej  równie  inne skupiska inteligentnych istot. Co prawda  adne z nich,

przynajmniej w Galaktyce, nie jest tak stare jak ludzko , lecz przez 125 000 Stuleci cz owiek

pozostawa  na Ziemi, a m odsze istoty dop dzi y nas i wymin y, rozwin y komunikacj

mi dzygwiezdn  i zasiedli y Galaktyk .

Gdy wyruszyli my w kosmos, wsz dzie spotykali my tablice ostrzegawcze: „Zaj te",

„Wst p wzbroniony", „Nie zbli

 si !" Ludzko  cofn a swe badawcze czu ki i zosta a na

miejscu. Lecz teraz wiedzia a ju , czym naprawd  jest Ziemia: wi zieniem otoczonym przez

niesko czon  wolno ... I ludzko  wymar a!

Harlan powiedzia :

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Po prostu wymar a. Nonsens!

-  Wymar a nie po prostu. To trwa o tysi ce Stuleci. Ten proces przebiega  z ró nym

nasileniem, lecz najwa niejsz  przyczyn  by o poczucie utraty celu, poczucie zb dno ci,

beznadziejno ci, których nie da o si  przezwyci

. Wreszcie nast pi  kra cowy spadek

liczby urodze  i ostateczna zag ada. To rezultat dzia

 twojej Wieczno ci.

Harlan móg  ju  teraz broni  Wieczno ci, tym bardziej gor co i zawzi cie,  e

niedawno atakowa  j  tak szczerze. Powiedzia :

-  Wpu cie nas do Ukrytych Stuleci, a wszystko naprawimy. Potrafili my osi gn

najwy sze dobro w tych Stuleciach, do których mamy dost p.

-  Najwy sze dobro? - zapyta a Noys wyra nie szyderczym tonem. - A co to jest? To

wasze maszyny wam to mówi . Wasze komputapleksy. Ale kto przygotowuje te maszyny, kto

mówi im, co maj  wa

 na szalach? Maszyny nie rozwi zuj  problemów bardziej wnikliwie

ni  ludzie, tylko szybciej. Tylko szybciej! A co Wieczno ciowcy uwa aj  za dobro? Powiem

ci: spokój i bezpiecze stwo. Umiarkowanie.  adnych ekscesów.  adnego ryzyka bez

stuprocentowej pewno ci,  e wszystko si  uda.

Harlan prze kn

lin . Nagle przypomnia  sobie bardzo wyra nie s owa Twissella o

rozwini tych ludziach z Ukrytych Stuleci. Kalkulator powiedzia : „Wykluczamy

niezwyk

". I czy  tak nie by o?

-    Wydaje  si   -  podj a  Noys  -   e  my lisz.  Pomy l  wi c  o  tym.  Dlaczego  w  obecnie

istniej cej Rzeczywisto ci cz owiek ustawicznie próbuje podró y kosmicznych i ustawicznie

ko czy si  to fiaskiem? Z pewno ci  ka da era podró y kosmicznych musi wiedzie  o

poprzednich rozczarowaniach. Dlaczego wi c próbuj  na nowo?

-  Nie studiowa em tego - rzek  Harlan. Lecz pomy la  niepewnie o koloniach na

Marsie, ci gle zak adanych od nowa i zawsze rozpadaj cych si . Pomy la  o dziwnej atrakcji,

jak  zawsze stanowi y loty kosmiczne, nawet dla Wieczno ciowców. S ysza  g os Socjologa

Kantora Voya z 2456 Stulecia, który obserwuj c koniec elektrograwitacyjnego lotu

kosmicznego w jednym Stuleciu, o wiadczy  z  alem: „To by o bardzo pi kne". A Biografista

Neron Feruk, widz c to, kl  i wymy la  na metody za atwiania surowicy antyrakowej przez

Wieczno .

Czy istnieje co  takiego jak instynktowna t sknota inteligentnych istot za ekspansj ,

za osi gni ciem gwiazd, za uwolnieniem si  od dzia ania prawa grawitacji? Czy to w

nie

zmusi o cz owieka, by dziesi tki razy opracowywa  system podró y mi dzyplanetarnych i

wyprawia  si  ci gle na nowo mi dzy martwe  wiaty systemu s onecznego, gdzie jedynie

Ziemia nadaje si  do  ycia? Czy to ostateczna kl ska,  wiadomo ,  e trzeba wraca  do

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

starego wi zienia, powodowa a te stale zwalczane przez Wieczno  frustracje? Harlan my la

o rozpowszechnieniu si  narkomanii w

nie w tych Stuleciach, które przynios y fiasko

elektrograwitacji.

Noys mówi a:

-  T pi c kl ski Rzeczywisto ci, Wieczno  wyklucza równie  triumfy. To w

nie

najbardziej ryzykowne próby mog  podnie  ludzko  na szczyty. Z niebezpiecze stwa i

niepewno ci wyp ywa si a, która popycha ludzko  do nowych i wi kszych zdobyczy.

Rozumiesz to? Czy mo esz zrozumie ,  e usuwaj c pu apki i niebezpiecze stwa gro

ce

cz owiekowi, Wieczno  przeszkadza mu znajdowa  w asne, lepsze, prawdziwe rozwi zania?

Harlan zacz  dr two:

-  Najwi kszym dobrem najwi kszej liczby... Noys przerwa a:

-  Przypu my,  e Wieczno  nigdy nie powsta a.

-  Co wtedy?

-  Powiem ci, co by wtedy by o. Energia zu ywana na in ynieri  Czasu zosta aby

zamiast tego obrócona na rozwój nukleoniki. Wieczno ci by nie stworzono, lecz podró e

mi dzygwiezdne na pewno. Cz owiek osi gn by gwiazdy o przesz o sto tysi cy Stuleci

wcze niej ni  w bie cej Rzeczywisto ci. Systemy gwiezdne by yby wtedy jeszcze nie

obsadzone i ludzko  osiedli aby si  w ca ej Galaktyce. My byliby my pierwsi.

-  I co by my na tym zyskali? - zapyta  Harlan uparcie. - Byliby my szcz liwsi?

-  Kogo rozumiesz przez „my"? Ludzko  nie mia aby jednego  wiata, lecz miliony

wiatów, miliardy  wiatów. Trzymaliby my w r ku Niesko czono . Ka dy  wiat mia by swe

asne Stulecia, w asne warto ci, okazj  do szukania szcz cia na swój sposób we w asnym

rodowisku. S  ró ne szcz cia, ró ne dobra, niesko czona ich ró norodno ... To jest Stan

Podstawowy ludzko ci.

-  Zgadujesz - powiedzia  Harlan i by  z y na siebie,  e go poci ga ten obraz, który

Noys odmalowa a. - Jak mo esz powiedzie , co by by o?

Noys:

-   mieszy ci  ignorancja Czasowców, którzy znaj  tylko jedn  Rzeczywisto . Nas

mieszy ignorancja Wieczno ciowców, którzy my

,  e istnieje wiele Rzeczywisto ci, lecz

tylko jedna w jednym Czasie.

-  Co znacz  te brednie?

-  My nie kalkulujemy ró nych wariantów Rzeczywisto ci. My je ogl damy. Widzimy

je w ich stanie Nierzeczywisto ci.

-  Upiorny kraj, gdzie wszystko by  mo e, gdyby...

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Tak. Ale twoja ironia jest zupe nie niepotrzebna.

-  A jak wy to robicie?

Noys milcza a chwil , a potem rzek a:

-  Jak ci to wyt umaczy , Andrew... Nauczono mnie pewnych rzeczy, które, prawd

mówi c, nieca kowicie rozumiem, zupe nie tak jak ty. Czy potrafisz wyt umaczy  dzia anie

komputapleksu? A jednak wiesz,  e istnieje i dzia a.

Harlan zaczerwieni  si .

-  No wi c? Noys:

-  Nauczyli my si  przygl da  Rzeczywisto ci i znale li my Stan Podstawowy, tak jak

ci mówi am. Odnale li my równie  Zmian , która zniszczy a Stan Podstawowy. Nie by a to

adna Zmiana przeprowadzona przez Wieczno  - to sam fakt istnienia Wieczno ci. Ka dy

system podobny do Wieczno ci, który pozwala ludziom wybiera  sobie przysz

, sko czy

si  wyborem bezpiecze stwa i przeci tno ci, wykluczaj cych zdobycie gwiazd. Samo

istnienie Wieczno ci unicestwi o Imperium Galaktyczne.  eby je odbudowa , trzeba

sko czy  z Wieczno ci .

Liczba Rzeczywisto ci jest niesko czona. Liczba ró nych podgrup Rzeczywisto ci

jest równie  niesko czona. Na przyk ad, liczba Rzeczywisto ci zawieraj cych Wieczno  jest

niesko czona; liczba Rzeczywisto ci, w których Wieczno  nie istnieje, jest równie

niesko czona. Lecz moi ludzie wybrali spo ród niesko czono ci t  grup , która zawiera a

mnie.

Nie mia am z tym nic wspólnego. Nauczyli mnie mojej pracy, tak jak Twissell i ty

nauczyli cie Coopera. Lecz liczba Rzeczywisto ci, w których pozostawa am agentk

niszcz

 Wieczno , by a równie  niesko czona. Ale ja wybra am t  w

nie, która zawiera

ciebie.

Harlan spyta :

-  Dlaczego j  wybra

? Noys odwróci a oczy.

-  Poniewa  ci  kocha am. Kocha am ci  na d ugo przedtem, nim ci  pozna am.

Harlan by  wstrz ni ty. Wypowiedzia a to z g bok  szczero ci . Pomy la  z

mdl cym uczuciem: aktorka... i powiedzia :

-  To  mieszne.

-  Czy by? Przestudiowa am Rzeczywisto ci b

ce do mojej dyspozycji.

Zanalizowa am Rzeczywisto , w której przybywa am do 482, spotyka am najpierw Finge'a,

a potem ciebie... T , w której odwiedza

 mnie i kocha

, z której zabra

 mnie do

Wieczno ci  i  w  dalek   przysz

  do  mego  Stulecia,  w  której   le  skierowa

  Coopera,  a

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

potem ty i ja wracali my do Prymitywu.  yli my w Prymitywie przez reszt , dni. Widzia am,

jak  yjemy razem i jeste my szcz liwi, a ja ci . kocha am. To nic  miesznego. Wybra am te.

nie Rzeczywisto , by nasza mi

 mog a by  prawdziwa. Harlan:

-  Fa sz. Wszystko fa sz. Jak mo esz si  spodziewa ,  e ci uwierz ? - Urwa , a potem

doda  nagle: - Czekaj! Mówisz,  e ju  to wszystko z góry wiedzia

. Wszystko, co si

zdarzy?

-  Tak.

-  Wi c k amiesz. Wiedzia aby ,  e b

 ci  trzyma  na muszce. Wiedzia aby ,  e ci

zdemaskuj . Co na to odpowiesz?

Westchn a lekko:

-  Powiedzia am ci,  e istnieje niesko czona liczba podgrup Rzeczywisto ci. Oboj tne,

jak dok adnie ogniskujemy okre lon  Rzeczywisto , zawsze przedstawia si  ona jako

niesko czona liczba bardzo podobnych Rzeczywisto ci. Trafiaj  si  m tne obrazy. Im

dok adniej ogniskujemy, tym mniej niewyra nych miejsc, lecz doskona ej ostro ci nie udaje

si  nigdy osi gn . Jedna ma a plamka potrafi zniszczy  wszystko.

-  Co takiego na przyk ad?

-  Musia

 przyby  w dalek  przysz

, gdy zapora przy 100 000 Stuleciu zostanie

usuni ta, i zrobi

 to. Lecz mia

 wróci  sam. Dlatego by am tak zaskoczona, gdy

zobaczy am z tob  Kalkulatora Twissella.

Znowu Harlan si  zmiesza . Jak ona potrafi a logicznie wszystko  czy ! Noys:

-  By abym jeszcze bardziej zaskoczona, gdybym w pe ni u wiadomi a sobie

znaczenie tej odmiany. Gdyby  przyby  sam, zabra by  mnie do Prymitywu, tak jak to

zrobi

. Tam z mi

ci do ludzko ci, z mi

ci do mnie, zostawi by  Coopera. Wasz kr g

zosta by przerwany. Wieczno  sko czy aby si ,  yliby my tu razem bezpiecznie.

Lecz ty przyby

 z Twissellem, wprowadzaj c przypadkowe odchylenie. Po drodze

Kalkulator podzieli  si  z tob  swoimi my lami na temat Ukrytych Stuleci i zapocz tkowa  w

tobie 

cuch dedukcji, który sko czy  si  twoim zw tpieniem w moj  szczero . Sko czy

si  eksploderem wycelowanym we mnie... To by oby wszystko, Andrew. Mo esz mnie

zastrzeli . Nic nie stoi na przeszkodzie.

Harlana bola a d

 od kurczowego  ciskania uchwytu broni. W oszo omieniu

prze

 eksploder do drugiej raki. Czy w opowie ci Noys by a jaka  skaza? Potwierdzenie

faktu,  e Noys pochodzi z Ukrytych Stuleci, mia o go sk oni  do decyzji. Tymczasem jeszcze

bardziej by  rozdarty konfliktem, a  wit si  zbli

.

Zapyta :

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

-  Po co a  dwie próby zniszczenia Wieczno ci? Dlaczego Wieczno  nie mog a si

sko czy  na zawsze, gdy wys

em Coopera do 20 Stulecia? Wszystko by wtedy znik o.

-  Poniewa  - powiedzia a Noys - zniszczenie Wieczno ci nie wystarczy. Musimy

zredukowa  do zera prawdopodobie stwo odrodzenia Wieczno ci w jakiejkolwiek formie.

Wi c jeszcze czego  musimy dokona  tu, w Prymitywie: ma ej Zmiany. Wiesz, jak wygl da

Minimum Potrzebnych Zmian. Musz  tylko wys

 list na pó wysep zwany Itali , teraz w 20

Stuleciu. Obecnie mamy 19,32 Stulecia. Za par  centycenturii, zak adaj c,  e wy

 list,

pewien cz owiek zacznie eksperymenty nad bombardowaniem uranu neutronami.

Harlana ogarn a groza.

-  Chcesz zmieni  histori  Prymitywu?

-  Tak. Mamy ten zamiar. W nowej Rzeczywisto ci pierwsza nuklearna eksplozja

odb dzie si  nie w 30 Stuleciu, lecz w 19,45.

-  Ale czy znacie niebezpiecze stwo? Potraficie je oceni ?

-  Znamy niebezpiecze stwo. Przegl da am arkusz pochodnych Rzeczywisto ci.

Istnieje prawdopodobie stwo,  e  ycie na Ziemi sko czy si  pod radioaktywn  skorup , lecz

przedtem...

-  Uwa asz,  e jest jakie  wyj cie?

-  Imperium Galaktyczne. Intensyfikacja Stanu Podstawowego.

-  A jednak oskar asz Wieczno ciowców o interwencj ...

-  Oskar amy ich o wielokrotne interwencje zmierzaj ce do utrzymania ludzko ci w

bezpiecznym wi zieniu. My wkraczamy raz, jedyny, by skierowa  uwag  ludzko ci

przedwcze nie ku nukleonice, tak aby nigdy, przenigdy nie stworzy a Wieczno ci.

-  Nie - zaprotestowa  Harlan. - Musi by  Wieczno .

-  Jak wolisz. Od ciebie to zale y. Je li chcesz, by psychopaci dyktowali przysz

cz owieka...

-  Psychopaci! - wybuchn  Harlan.

-  A czy jest inaczej? Znasz ich. Pomy l!

Harlan patrzy  na ni  pe en oburzenia, lecz musia  my le . My la  o Nowicjuszach

ucz cych si  prawdy o Rzeczywisto ci i o Nowicjuszu Latourette, który w rezultacie

próbowa  pope ni  samobójstwo.

Latourette 

 i zosta  Wieczno ciowcem, ze wszystkimi obci eniami, których nikt

nie potrafi okre li . Tacy ludzie brali udzia  w zmienianiu Rzeczywisto ci.

My la  o kastowym systemie w Wieczno ci, o nienormalnym  yciu, w którym

poczucie winy przekszta ca o si  w gniew i nienawi  do Techników. My la  o walcz cych

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

mi dzy sob  Kalkulatorach, o Finge'u intryguj cym przeciwko Twissellowi, i Twissellu

szpieguj cym Finge'a. Pomy la  o sobie. O Starszym Kalkulatorze, który równie

ama

prawa Wieczno ci.

Wyda o mu si ,  e zawsze o tym wszystkim wiedzia . Je li nie -to dlaczego tak bardzo

chcia  zniszczy  Wieczno ? Jednak nigdy ca kowicie nie przyznawa  si  do tego przed sob :

nigdy nie spojrza  otwarcie na ten problem, dopiero teraz.

I z wielk  jasno ci  ujrza  Wieczno  jako wyl garni  najrozmaitszych psychoz,

bowisko nienormalnych istot, wyrwanych brutalnie z ich rodzimych  rodowisk.

Popatrzy  bezmy lnie na Noys, która powiedzia a mi kko:

-  Widzisz? Wyjd my razem z tej jaskini, Andrew.

Poszed  za ni , zahipnotyzowany, oszo omiony tym, jak ca kowicie zmieni  si  jego

punkt widzenia. Jego eksploder po raz pierwszy odchyli  si  od linii  cz cej go z sercem

Noys.

Blady przed wit powlók  szaro ci  niebo, a p katy kocio  tu  przy jaskini wygl da

jak ogromny cie . Jego zarysy by y zamazane i zniekszta cone przez narzucon  na niego

on .

Noys powiedzia a:

-  Oto Ziemia. Nie wieczny i jedyny dom ludzko ci, lecz punkt startu do nieko cz cej

si  nigdy przygody. Musisz tylko podj  decyzj . To twoja sprawa. Ciebie, mnie i zawarto

tej jaskini ochroni przed Zmian  pole fizjoczasu. Cooper zniknie wraz ze swym og oszeniem,

Wieczno  sko czy si  wraz z Rzeczywisto ci  mojego Stulecia, lecz my zostaniemy,

dziemy mieli dzieci i wnuki, i zostanie ludzko , by si gn  gwiazd.

Odwróci  si ,  eby na ni  spojrze : u miecha a si  do niego. To by a Noys, taka jak

zawsze, i jego serce bi o tak jak zawsze.

Nie u wiadamia a sobie nawet,  e podj  decyzj , a  szaro  ogarn a ca e niebo i

znikn  zarys kot a. Noys podesz a powoli i znalaz a si  w ramionach Harlana, a on wiedzia ,

e nast pi  koniec, ostateczny koniec Wieczno ci...

...i  e zacz a si  Niesko czono .

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m