background image

L

E

K

T

U

R

PL ISSN 0027-5344, Muzyka 2003, 2 

Karol Berger 

„RĘKA GWIDONA" A SZTUKA PAMIĘCI* 

Związek pomiędzy muzyką a retoryką przykuwa uwagę muzykologów już od 

1908 r., kiedy Arnold Schering opublikował swoje pionierskie studium nad teo­

rią figur muzycznych w XVII i XVIII wieku

1

. Większość zajmujących się tym 

problemem badaczy skupiało się na teorii muzyki i praktyce wykonawczej 

w okresie baroku, choć już w latach trzydziestych XX w. studenci Scheringa roz­

szerzyli pole badań także na wiek XVI

2

. Do tej pory bardzo rzadko badano jed­

nak związek pomiędzy retoryką i muzyką w średniowieczu

3

. Już w 1944 r. Wili­

bald Gurlitt zachęcał do takich badań, gdy pisał: 

„Die Frage  d e r  G r u n d l a g e n e i n h e i t von Musik  u n d Rhetorik, wie sie  b e s o n d e r s aus  d e r 

Gemeinschaft ihrer alteren Begriffswelt hervorgeht, fuhrt tief in den Lehrgehalt  u n d  L e h r b e t r i e b 
der mittelalterischen  L a t e i n s c h u l e "

4

'  B a d a n i a stanowiące  p o d s t a w ę niniejszego studium finansowane były z  g r a n t u  N a t i o n a l  E n d o w -

m e n t for  t h e  H u m a n i t i e s .  Z m i e n i o n ą wersję niniejszego tekstu  a u t o r odczyta! na zebraniu  A m e r i c a n 
Musicological Society, sekcja Nowej Anglii, na Uniwersytecie Brandeis 14 lutego 1981 r. oraz na 
XLVII dorocznym zjeździe  A m e r i c a n Musicological Society w Bostonie w 1981 roku. 

[Tekst opublikowany został w „Musica Disciplina"  X X X V 1981 s. 87-120 - przyp. red.]. 

1

  A r n o l d Schering: Die Lehre von den musikalischen Figuren. „Kirchenmusikalisches  J a h r b u c h " 

X X I 1908 s. 106-114. Bibliografię tego zagadnienia podaje  G e o r g e J. Buelow w pracy Musie, Rheto-

ric, and the Concept of the Affections: a Selective Bibliography

  ( „ N o t e s "  X X X 1973-74 s. 250-259). 

2

  Z o b . zwłaszcza: Heinz Brandes: Studien zur musikalischen Figurenlehre im 16. Jahrhundert. Ber­

lin 1935; Hans-Heinrich  U n g e r : Die Beziehungen zwischen Musik und Rhetorik im 16.-18. Jahrhun­
dert.

 W serii: Musik und Geistesgeschichte, Berliner Studien zur Musikwissenschaft 4. Wiirzburg 1941. 

3

 Wśród nielicznych studiów  n a d tym zagadnieniem uwagę zwracają: F.  A l b e r t o  G a l i o : Pronun-

tiatio. Ricerche sulla storia di un termine retorico-musicale.

 „Acta Musicologica"  X X X V 1963 

s. 38-46, oraz Rudolf Flotzinger: Vorstufen der musikalisch-rhetorischen Tradition im Notre-Dame Re-

pertoire?

 W: De ratione in musica. Festschrift Erich Schenk zum 5. Mai 1972.  R e d .  T h e o p h i l  A n t o n i -

cek, Rudolf Flotzinger,  O t h m a r Wessely. Kassel 1975 s. 1-9. 

4

 Wilibald Gurlitt: Musik und Rhetorik. Hinweise auf ihre geschichtliche Grundlageneinheit. W: 

Musikgeschichte und Gegenwart. Eine Aufsatzfolge.

  R e d .  H a n s - H e i n r i c h Eggebrecht. W serii: 

Beihefte zum Archiv fur Musikwissenschaft

 1. T. I  W i e s b a d e n 1966 s. 65: „kwestia związków pomiędzy 

retoryką a muzyką, opartych  p r z e d e wszystkim na ich wspólnej terminologii, sięga  g ł ę b o k o w treść 
i  m e t o d y kształcenia w średniowiecznej szkole łacińskiej". 

background image

K A R O L  B E R G E R 

5

  Z o b . : Expositio manus. W:  J o h a n n e s Tinctoris: Opera theoretica. Red. Albert Seay. W serii: 

Corpus Scńptorum de Musica

 22. T. I  A m e r i c a n Institute of Musicology  [ R o m e ] 1975 s.  3 1 :  „ R ę k a 

jest zwięzłą i użyteczną nauką,  p o k r ó t c e objaśniającą własności poszczególnych stopni muzycznych. 

Nazywana jest  j e d n a k ręką jak to, co zawiera treść, każda bowiem ręka (...) zawiera ją na koniusz­
kach i stawach swych palców". Na  t e m a t chronologii traktatów Tinctorisa zob.: Rudolf Schafke: Ge-

schichte der Musikdsthetik in Umrissen.

 Tutzing

  2

1964 s. 236 i nast., przyp. 1. 

6

  J o h a n n e s Tinctoris:  o p . cit., 1.1 s. 31-57. 

7

 Terminorum musicae diffinitorium

  J o h a n n e s a Tinctorisa, wyd. w Treviso przez oficynę  G e r a r d a 

de Lisy ok. 1473 roku. 

W niniejszym artykule pokuszę się o pójście w kierunku wskazanym przez 

Gurlitta i wskazanie możliwości retorycznego pochodzenia narzędzia, które rze­
czywiście stanowiło podstawę średniowiecznego nauczania muzyki, mianowicie 
tzw. „ręki Gwidona". Zrazu wypada jednak zbadać teoretyczne zastosowania rę­
ki jako takiej pomiędzy końcem XIII w. (gdy osiągnęła w pełni dojrzałą formę) 
a połową XVI w. (gdy nowe koncepcje na gruncie teorii muzyki zaczęły naruszać 

jej prestiż), i wyjaśnić koncepcję ręki za pomocą tych samych pojęć, poprzez któ­

re poznawali ją ówcześni studenci muzyki. Rzecz jasna współczesna terminolo­
gia nie była tak jednolita, jak może się wydawać po przeczytaniu niniejszego tek­
stu, który opiera się tylko na wyborze najczęściej używanych pojęć. Trzeba bę­
dzie ponadto prześledzić pojawienie się i wczesny etap rozwoju ręki w traktatach 
od końca IX do początku XII w., a to w celu lepszego zrozumienia intencji jej 

wynalazcy. 

Należy podkreślić, że pojęcie ręki użyte w niniejszym artykule zachowuje 

dwuznaczność, jaką miało w średniowieczu i renesansie, kiedy oznaczało zarów­
no przedstawienie lewej ręki ludzkiej z zapisanymi na niej symbolami, jak i treść 
tego przedstawienia. Treść ta jest oczywiście ważniejsza od graficznego obrazu. 
Johannes Tinctoris na samym początku swego traktatu o ręce, napisanego w, lub 
po 1477 r., wyjaśnia: 

„ M a n u s est brevis et utilis doctrina  o s t e n d e n s  c o m p e n d i o s e ąualitates  v o c u m musicae. Dicitur 

a u t e m hic  m a n u s ut continens  p r o  c o n t e n t o ,  n a m ą u e  m a n u s ąuaelibet [...]  d o c t r i n a m istam continet 
s u o r u m digitorum summitatibus et  i u n c t u r i s "

5

Powszechnie używane stopnie muzyczne zostały uporządkowane przez teo­

retyków późnego średniowiecza i renesansu w strukturę zwykle określaną jako 
r ę k a (manus), choć czasami znaną też pod innymi nazwami, zwłaszcza zaś 
s k a l a (scala). Ręka była tak często opisywana bądź teoretycy tak często na­

wiązywali do niej, że możemy przyjąć bez zastrzeżeń, iż prezentowała najbar­

dziej podstawowy aparat pojęciowy wspólny wszystkim muzykom w omawianym 
okresie. Jej treść i strukturę najlepiej wykłada Tinctoris, który poświęcił wyja­
śnieniu ręki cały traktat

6

, stosując terminy najczęściej używane przez teorety­

ków i definiując je z drobiazgowością właściwą autorowi słownika terminów 
muzycznych

7

background image

„ R Ę K A  G W I D O N A " A  S Z T U K A  P A M I Ę C I 

Niektóre spośród często stosowanych synonimów manus, jak wspomniana już 

scala (używana np. przez Adriana Petit Coclico

8

) czy gamma (używana przez 

m.in. Tinctorisa

9

), wskazują jasno, że ręka jest bezpośrednim przodkiem współ­

czesnej gamy lub skali, tzn. następstwa stopni (czyli wysokości dźwięku nie 

w sensie absolutnym, ale w relacji do innych stopni) uporządkowanego w kierun­

ku wznoszącym się i przedstawiającego tonalny materiał muzyki. Ręka dostarcza 

jednak większej ilości informacji niż współczesna skala, co wkrótce wykażę. 

Stopnie skali na ręce przestawione są notacją literową za pomocą dwudziestu 
k l u c z y (claves

10

): T, A-G, a-g, aa-ee, wskazujących całe tony oraz półtony 

(diatoniczne i chromatyczne) pomiędzy poszczególnymi stopniami. 

Notacja literowa miała nie tylko dostarczyć neutralnego sposobu przedstawienia 

skali, ale także informacji ojej strukturze. Użycie tej samej litery na oznaczenie stop­
ni odległych o oktawę miało wskazywać ich strukturalną równoważność. Jako że 
stopnie gamy należy rozumieć jako wysokości dźwięków nie w znaczeniu absolut­
nym, lecz jedynie w relacji do innych stopni, wynika z tego, że stopnie w ramach 
identycznych struktur - a takie są stopnie odlegle o oktawę - również są struktural­
nie równoważne. Anonimowy Dialogus spisany nieopodal Mediolanu około roku 

1000 i od XII w. przypisywany opatowi Odonowi

11

 jest najwcześniejszym zachowa­

nym traktatem, w którym klucze (tu zwane literami - litterae) od A do aa używane 
są jako  n u t y (notae) przedstawiające stopnie Wielkiego Systemu Doskonałego z te-
trachordem synemmenon, przekazanego przez Boecjusza (z dodatkowym stopniem, 
oznaczonym T, dodanym o cały ton niżej). Autor wyjaśnia, że powodem, dla którego 

„cur  e a e d e m litterae in prima et secunda pars fiant" jest fakt, iż  „ a d e o inter se  u t r a ą u e pars con-

cordat, ut  q u a e c u m q u e litterae in prima  p a r t e  t o n u m vel semitonium, vel diatessaron vel diapente 

vel diapason faciunt, similiter et in secunda  p a r t e facere  c o m p r o b e n t u r "

1 2

8

 „Dabit [...]  o p e r a m ut [...] Musicalem  m a n u m sive scalam perdiscat" („Będzie [...] starał się [...] 

o p a n o w a ć muzyczną rękę czyli skalę", Adrian Petit Coclico: Compendiwn musices, wyd. przez Ioan-
nesa  M o n t a n u s a i Ulricusa  N e u b e r a w  N o r y m b e r d z e w 1552 r., fol. Bijr). 

9

  „ A t ą u e  m a n u s  h e a c doctrinalis alio  n o m i n e  G a m m a dicitur ab ista littera T  q u a e  a p u d  G r a e c o s 

g a m m a vocatur, nec sine causa  n a m q u e a digniori fit  d e n o m i n a t i o , sed  q u o d praecedit dignius esse 
videtur.  E r g o  q u o m in  m a n u  g a m m a , id est G,  p r a e c e d a t , ab eo  m a n u s  g a m m a recte  n o m i n a t u r " 
(„I ta ręka  n a u c e służąca nazywana jest także gamą, od litery T zwanej  g a m m a przez  G r e k ó w , i nie 

jest to bez przyczyny,  j a k o że nazwy tworzy się od najważniejszej własności, a także tej, która pierw­

sza rzuca się w oczy. Toteż  j a k o że na dłoni  g a m m a , czyli G,  j a k o pierwsze się pojawia, ręka słusznie 
gamą jest zwana", Expositio manus. Jw., s. 32). 

1 0

  Z n a k o m i t e omówienie zawiera hasło Clavis autorstwa Fritza Reckowa w: Handwórterbuch der 

musikalischen Terminologie.

 Wiesbaden 1971. 

11

 Na  t e m a t autora i datowania Dialogu zob.: Michel  H u g l o : Lauteur du „Dialogue sur la musi-

que" attribue Odon.

 „Revue de musicologie" LV 1969 s. 119-171. Tekst traktatu podany jest w: Scrip-

tores ecclesiastici de musica sacra potissimum.

 Red.  M a r t i n  G e r b e r t . T. I St. Blasien 1784 s. 251-164. 

1 2

  P s e u d o - O d o : Dialogus. W: Scriptores ecclesiastici..., jw., s. 254 i nast.: „te same litery używane 

są  z a r ó w n o w pierwszej, jak i drugiej części [tzn. o oktawę wyżej]", „obie części tak zgadzają się ze 
sobą, że te litery, które tworzą ton,  p ó ł t o n , diatessaron,  d i a p e n t e lub diapason w pierwszej części 
utworzą je także w drugiej". 

background image

K A R O L  B E R G E R 

1 3

  G u i d o Aretinus: Prologus in Antiphonarium. Wyd. pod red.  J o s e p h a Smits van Waesberghe. 

W serii: Divitiae Musicae Artis A/3.  B u r e n 1975.  D a t o w a n i e traktatu  G w i d o n a przejąłem od Clau-
d e ' a V. Paliski z pracy Hucbald, Guido, and John on Musie (New  H a v e n 1978 s. 50 i nast.).  G w i d o n 
wyszczególnia rodzaj informacji zawartych w  n e u m a c h na końcu swego prologu. Na  t e m a t notacji 
G w i d o n a zob.:  J o s e p h Smits van Waesberghe: The Musical Notation of Guido of Arezzo. „Musica Di-
sciplina" V 1951 s. 15-53. Związki  G w i d o n a z  P s e u d o - O d o n e m omawiają  p r a c e :  H a n s  O e s c h : 
Guido von Arezzo. Biographisches und Theoretisches unter besonderer Berucksichtigung der sogenannten 

odonischen Traktate.

 W serii: Publikationen der Schweizerischen Musikforschenden Gesellschaft II/4. 

B e r n o 1954 s. 71-100, oraz Lawrence A.  G u s h e e : Questions ofGenre in Medieval Treatises on Musie. 
W: Gattungen der Musik in Einzeldarstellungen. Gedenkschrift Leo Schrade.  R e d . Wulf Arlt, Ernst 
Lichtenthahn,  H a n s  O e s c h . T. I  B e r n o ,  M o n a c h i u m 1973 s. 404-410. 

1 4

 Scriptores ecclesiastici...,

 jw., s. 152-173. Szeroko dyskutowaną kwestię proweniencji, datowa­

nia i autorstwa tego traktatu omawia Lawrence  G u s h e e w haśle Musica enchiriadis w: The New Grove 

Dictionary of Musie and Musicians.

  R e d . Stanley Sadie.  L o n d o n 19801.  X I I s. 800 i nast. Nie ma wąt­

pliwości, że  G w i d o n znal Musica enchiriadis.  Z o b . : Michel Huglo:  o p . cit., s. 131 i in. 

1 5

 „[...] locum est vocum situs" („w miejscach tych znajdują się stopnie", Expositio manus. Jw., s. 32). 

1 6

 „[...] clavis est signum loci lineae vel saptii" („klucz jest znakiem miejsca położenia linii bądź 

pustej przestrzeni", jw., s. 37). 

Litery były bardzo niedoskonałym sposobem notacji, gdyż wskazywały jedy­

nie stopnie, natomiast nie zawierały innych informacji, zawartych w neumach. 
Notacja łącząca zawartość zapisu neumatycznego z precyzyjnym sposobem 
oznaczania stopni za pomocą łiter została po raz pierwszy opisana przez Gwi­
dona z Arezzo w prologu do antyfonarza, napisanego około roku 1030

13

. Rady­

kalnie przetwarzając i ulepszając narzędzie wspominane już w formie embrio­
nalnej kilkadziesiąt (a może nawet sto siedemdziesiąt) lat wcześniej w anoni­
mowym traktacie Musica enchiriadis

14

 i wprowadzając przestrzenne przedsta­

wienie gamy poprzez zapis stopni  n i ż s z y c h lub  w y ż s z y c h w sensie 

metaforycznym na dosłownie niższych lub wyższych poziomych  r z ę d a c h 
(ordines - według użycia Gwidona) na pergaminie, Gwidon stworzył system li­
nii muzycznych, który jest w użyciu do dziś jako pięciolinia. Używał on jako rzę­
dów zarówno linii, jak i pustych miejsc między nimi, przy czym wznoszący po­
rządek rzędów odpowiadał wznoszącym się stopniom gamy Pseudo-Odona, te­
raz rozszerzonej do dd, oraz literom Dialogu (a także zaniechanym później ko­
lorowanym liniom) jako kluczom identyfikującym rzędy. 

Układ linii jest pierwszym elementem ręki, który Tinctoris objaśnia w swo­

jej Expositio manus. Ręka zawiera dwadzieścia  m i e j s c (loca), opisanych 

przez Tinctorisa jako umiejscowienie stopni

1 5

 i przedstawionych jako naprze­

mienne linie i puste miejsca w systemie. Miejsce Tinctorisa jest więc tym sa­
mym, co rząd Gwidona (możliwe znaczenie tej terminologicznej zamiany zo­
stanie objaśnione później). Miejsca oznaczone są kluczami

16

, miejscem zaś 

najniższego klucza, Y, jest zawsze linia. Liczba miejsc odpowiada rzecz jasna 
liczbie kluczy. Jeden klucz wystarczy do zdefiniowania wszystkich miejsc w da­
nym systemie. 

background image

„ R Ę K A  G W I D O N A " A  S Z T U K A  P A M I Ę C I 

Skala i jej zapis stanowią tylko część informacji zawartej w ręce. Pozostała to 

sieć relacji pomiędzy stopniami gamy. Prawdopodobnie to właśnie Tinctoris miał 
na myśli, kiedy definiował rękę na początku swego traktatu jako „brevis et utilis 
doctrina ostendens compendiose ąualitates vocum musicae"

17

. Jakości, czyli rela­

cje pomiędzy stopniami skali, wskazane są za pomocą sześciu  s y l a b (voces) -
ut, re, mi,fa, sol, la

 - które odpowiadają stopniom wznoszącej się serii heksachor-

dalnej zwanej  d e d u k c j ą (deductio), przy czym ręka zawiera jedynie siedem 
dedukcji, odpowiednio od T, C, F, G, c, f i g. System siedmiu dedukcji służy do 

wskazania  p o k r e w i e ń s t w (affinitates) pomiędzy pojedynczymi stopniami 
gamy. Odpowiadające sobie stopnie różnych dedukcji mają podobne jakości, ja­
ko że w obrębie swych dedukcji otoczone są tym samym następstwem interwało-
wym. Jednocześnie system dedukcji służy za pomoc w śpiewie a vista zwanym 
s o 1 m i z a c j ą (solfisatio)

18

. Kiedy student zapamięta, która sylaba bądź sylaby 

związane są z każdym stopniem skali i może zaśpiewać heksachord, będzie umiał 
zaśpiewać a vista każdą melodię, zastępując stopnie sylabami. Kiedy melodia wy­
kracza poza daną dedukcję, należy wykonać  m u t a c j ę (mutatio) do innej de­
dukcji poprzez stopień, który należy do obu dedukcji, zmieniając sylabę starej de­
dukcji na sylabę przypisaną temu stopniowi w dedukcji nowej

19

Choć w pełni rozwinięty system siedmiu dedukcji pojawił się dopiero w dru­

giej połowie XIII w.

20

, jego podstawowe elementy wskazał już Gwidon z Arez­

zo. W swoim Micrologus, napisanym prawdopodobnie pomiędzy rokiem 1026 

a 1028, Gwidon wskazuje na podobieństwa pomiędzy D, E i F a stopniami le­

żącymi o kwartę niżej (lub kwintę wyżej), wskazując, iż następstwa interwało-

we wokół odpowiednich stopni są identyczne, o ile porównywane są następ­

stwa w ramach zakresów C-a i F-E (lub G-e). Dowód ten uzasadnia! umiesz­
czenie tego samego modus na odmiennych, ale odpowiadających sobie stop­
niach: protus na A, D lub a, deuterus na B, E lub \ zaś tritus na C, F lub c

2 1

Gwidon zauważył także, że jeśli użyć b zamiast \ G brzmiało jak protus, a jak 

1 7

 Expositio manus.

 Jw., s.  3 1 : „zwięzłą i użyteczną  n a u k ę ,  p o k r ó t c e objaśniającą jakości poszcze­

gólnych stopni muzycznych". 

1 8

 „[...] solfisatio est  c a n e n d o vocum per sua  n o m i n a expressio" („solmizacja jest wymawianiem 

nazw sylab w śpiewaniu", jw., s. 52). Na  t e m a t innych form tego  t e r m i n u używanych w średniowieczu 
i renesansie zob.:  G e o r g  L a n g e : Zur Geschichte der Solmisation.  „ S a m m e l b a n d e  d e r  I n t e r n a t i o n a l e n 
Musikgesellschaft" I 1899-1900 s. 541 i nast. 

1 9

 „[...]  m u t a t i o est unius vocis in aliam variatio" („mutacja jest zmianą jednej sylaby na inną", 

Expositio manus.

 Jw., s. 48). 

2 0

 System pojawia się w pismach Eliasa  S a l o m o n a (Scientia artis musicae z 1274 r., zob.: 

Scriptores ecclesiastici...,

 jw., t. III s. 16-63),  H i e r o n y m u s a de Moravia (Tractatus de musica, spisany 

pomiędzy 1272 a 1304 rokiem. Wyd. pod red. Simona M. Cserby. W serii: Freiburger Studien zur 

Musikwissenschaft

 2.  R e g e n s b u r g 1935 s. 46-55) oraz Engelberga z  A d m o n t (De Musica, zapisany 

między 1276 a 1325 rokiem. Wyd. w: Scriptores ecclesiastici..., jw., t. II s. 287-369). 

2 1

  G u i d o Aretinus: Micrologus.  R e d .  J o s e p h Smits van Waesberghe. W serii: Corpus Scriptorum 

de Musica

 4. Jw., [Rome] 1955 s. 117-121. 

background image

K A R O L  B E R G E R 

deuterus, b zaś jak tritus

2 2

. W ten sposób pośrednio zasugerował możliwość 

porównania następstwa interwałowego w jeszcze jednym zakresie: F-d z b za­
stępującym \

2 3

W ostatnim zachowanym traktacie Gwidona, Epistoła de ignoto cantu 

z ok. 1032 r.

24

, autor przedstawia swój końcowy wynalazek, metodę śpiewa­

nia „nieznanego śpiewu" a vista, bez pomocy monochordu. Zamiast odczyty­

wać stopnie na monochordzie i powtarzać je w śpiewie, śpiewak powinien 

utrwalić stopnie w pamięci, ucząc się melodii, której kolejne frazy zaczynają 
się na kolejnych stopniach gamy. Gwidon zapisał taką melodię służącą do na­
uki stopni od C do a

25

,

 a także przypisany tej melodii tekst słowny z sylaba­

mi od ut do la. Musi pozostać przedmiotem domysłów, czy sam Gwidon użył 
sylab do nazwania stopni, nie mówiąc o solmizacji jako takiej, jednak użycie 
sylab na oznaczenie stopni heksachordu rozpoczynających się od T i C, czy­
li prymitywny sposób solmizacji i mutacji, udokumentowany jest już w dru­
giej połowie XI w.

26

Siedem dedukcji nie wyczerpuje zawartości w pełni rozwiniętej ręki w kształ­

cie opisanym przez Tinctorisa. Dedukcje rozpoczynające się w odległości okta­

wy mają tę samą  w ł a ś c i w o ś ć (proprietas), jako że wchodzą w analogiczne 

związki z otaczającymi dedukcjami

27

. Choć system siedmiu dedukcji ma na celu 

wskazanie, iż odpowiadające sobie stopnie różnych dedukcji mają podobne ja­

kości, system trzech właściwości dowodzi, że także różne dedukcje tej samej wła­
ściwości są spokrewnione pod względem jakości. 

W sumie ręka jest więc opisem korelacji czterdziestu dwóch sylab sied­

miu dedukcji umiejscowionych na dwudziestu kluczach i miejscach w obrę­
bie systemu liniowego. Zawartość ręki była często przedstawiana w postaci 
diagramu (zob. il.  I

2 8

) . Klucze i miejsca wskazują zawartość i strukturę skali, 

pozwalają także zapisać wszystkie jej stopnie. Sylaby, dedukcje i właściwości 

wskazują sieć pokrewieństw pomiędzy stopniami i pozwalają odczytać zapisane 

stopnie. Znajomość ręki oznacza znajomość wszystkich stopni ogólnie używa-

2 2

 Jw., s. 124 i nast. 

2 3

  E t a p y krystalizowania się koncepcji dedukcji zostały w przekonujący sposób  z r e k o n s t r u o w a n e 

przez  R i c h a r d a L.  C r o c k e r a w pracy Hermann's Major SLxth („Journal of  t h e  A m e r i c a n Musicologi­
cal Society"  X X V 1972 s. 19-37). Wcześniejszą  p r ó b ę rekonstrukcji zawiera praca Waltera Wióry 

Zum Problem der Ursprungs der mittelalterischen Solmisation

  ( „ D i e  M u s i k f o r s c h u n g " IX 1956 

s. 263-274). 

2 4

  Z o b . : Scriptores ecclesiastici..., jw., t. II, s. 43-50. 

25

  Z o b . : Carl-Allan  M o b e r g : Die Musik in Guido von Arezzos Solmisationshymne. „Archiv 

fur Musikwissenschaft"  X V I 1959 s. 187-206. 

26

 Zob.: Joseph Smits van Waesberghe: Musikerziehung. Lehre und Theorie der Musik im Mittelalter. 

W serii: Musikgeschichte in Bildern HI/3. Leipzig 1969 s. 116 i nast. 

27

 Expositio manus.

 Jw., s. 44 i nast. 

2 8

  R k p . w:  G a n d a w a , Universiteitsbibliotheek, sygn. 70 (71), fol. 108r (skopiowany w 1. 1503-04), 

reprodukcja w:  J o s e p h Smits van Waesberghe: Musikerziehung. Jw., s. 119, il. 56. 

background image

„ R Ę K A  G W I D O N A " A  S Z T U K A  P A M I Ę C I 

II i 

Aby w pełni wykorzystać tę wiedzę, student musi utrwalić cały system w pa­

mięci. Szczególnie, jeżeli system dedukcji ma być skutecznie wykorzystywany do 
śpiewu a vista, student musi być wyćwiczony w automatycznym kojarzeniu po­
szczególnych kluczy z właściwymi sylabami. Dla ułatwienia nauczania i zapamię-

nych w muzyce, a także ich relacji; oznacza także umiejętność zapisania ich i od­

czytania z zapisu. 

background image

K A R O L  B E R G E R 

tywania całej struktury, szczególnie zaś poszczególnych kluczy z odpowiadający­
mi im sylabami, były one często (choć nie zawsze) zapisywane na koniuszkach 
i stawach palców po wewnętrznej części lewej dłoni po linii spiralnej zaczynając 
od koniuszka kciuka; jako że dla ostatniego klucza brakło wolnego koniuszka 
bądź stawu, był on zapisywany na tym samym stawie, co klucz przedostatni (trze­
ci staw palca środkowego), jednak po drugiej stronie dłoni. Jest to subtelne roz­
różnienie, które dziś często umyka, gdyż na diagramach przedstawiających rękę 
najwyższy klucz z oczywistych powodów zapisywany jest ponad palcem środko­

wym (zob. il. 2

2 9

). 

II. 2 

2 9

  R k p . w:  G a n d a w a , Universiteitsbibliotheek, sygn. 70 (71), fol. 108v, reprodukcja w:  J o s e p h 

Smits van Waesberghe: Musikerziehung. Jw., s. 143, il. 82. 

background image

„ R Ę K A  G W I D O N A " A  S Z T U K A  P A M I Ę C I 

Nazwa całej struktury pochodzi rzecz jasna od tego szczególnego sposobu gra­
ficznego przedstawienia systemu. Diagram w kształcie ręki był pomocą zarówno 

w pamięciowym utrwalaniu, jak i w nauczaniu. Skojarzenie klucza i jego sylab 
z konkretnym miejscem na ręce ułatwiało zapamiętanie, nauczycielowi zaś do­
starczało wygodnego sposobu demonstrowania i ćwiczenia stopni i interwałów 
gamy. Objaśniając, dlaczego do przedstawienia systemu wybrano lewą rękę, 
Tinctoris w charakterystyczny sposób wskazuje, że 

„indice  m a n u s dextrae loca in ipsa  m a n u sinistra aptius indicantur, licet nonnulli loca pollicis si-

nistrae  m a n u s indice  e i u s d e m et loca  c a e t e r o r u m digitorum pollice similiter  e i u s d e m aptissime indi-
cent.  Q u o fit ut unica  m a n u , scilicet sinistra, in traditione huiusmodi doctrinae  u t a n t u r "

3 0

Choć o mnemonicznej funkcji diagramu ręki wiadomo powszechnie, możli­

wość, aby diagram należał do starej tradycji tego typu narzędzi mnemonicznych 
została ogólnie przeoczona zarówno przez muzykologów, jak i historyków mne-

motechniki. Joseph Smits van Waesberghe, autor najgłębszego dotąd studium 

wczesnych dziejów ręki

31

, słusznie wskazał na użycie w starożytności i w średnio­

wieczu przed Gwidonem dłoni i palców jako narzędzia dydaktycznego i mnemo-

nicznego jako na tradycję, z której wykształciła się muzyczna ręka, nie zwrócił 

jednak należytej uwagi na historię narzędzi mnemotechnicznych w ogólności. 

Historycy ars memorativa z drugiej strony nie zajęli się dotąd jej zastosowaniem 

w muzyce

32

. Tymczasem znajomość tradycji sztucznej pamięci w starożytności 

i średniowieczu może rzucić nowe światło na niektóre aspekty ręki. 

3 0

 Expositio manus.

 Jw., s. 32: „miejsca na lewej ręce łatwiej wskazywać  p a l c e m wskazującym rę­

ki prawej, choć wiele osób z największą łatwością wskazuje miejsca na lewym kciuku za pomocą pal­
ca wskazującego tej samej ręki, miejsca zaś na innych palcach kciukiem tej ręki; mogą w tej nauce 

więc używać tylko jednej, to znaczy lewej, ręki".  P o d o b n e wytłumaczenie  m o ż n a znaleźć m.in. u Pros-
d o c i m a de  B e l d e m a n d i s (Tractatus piane musice.  R k p . w: Lukka, Biblioteca Governativa, sygn. 359, 
fol. 58r) oraz u  D o m i n g a  M a r c o s a  D u r a n a (Comento sobre Lux bella, wyd. przez  J u a n a de Porras 
w  S a l a m a n c e w 1498 r., s. 64). 

3 1

  J o s e p h Smits van Waesberghe: Musikerziehung. Jw., s. 120-142.  Z o b . także wcześniejsze omó­

wienie tej kwestii przez tegoż  a u t o r a w pracy De musico-paedagogico et theoretico Guidone Aretino 
eiusąue vita et moribus

 (Firenze 1953 s. 114—123). 

3 2

  Z o b . : Ludwig Volkmann: Ars memorativa.  „ J a h r b u c h  d e r kunsthistorischen Sammlungen in 

W i e n " III 1929 s. 111-200; Helga Hajdu: Das mnemotechnische Schrifttum des Mittelalters. Vienna 

1936; Paolo Rossi: Immagini e memoria locale nei secoli XIV e XV. „Rivista critica di storia delia fi-

losofia" II 1958 s. 148-190; tegoż: La costruzione delie immagini nei trattati di memoria artificiale del 

Rinascimento.

 W: Umanesimo e simbolismo. Red. Enrico Castelli.  P a d u a 1958 s. 161-178; tegoż: Cla-

vis universalis. Arii mnemoniche e logica combinatoria da Lullo a Leibniz.

 Milan 1960; Frances A. 

Yates: The Art of Memory.  L o n d o n 1966; Herwig Blum: Die antike Mnemotechnik. W serii: Spuda-

smata

 15. Hildesheim 1969. Oczywiście zarówno Volkmann (op. cit., s. 141),  j a k i  H a j d u (op. cit., s. 

53, przyp. 32) wspominają o użyciu ręki  j a k o narzędzia  m n e m o t e c h n i c z n e g o w edukacji muzycznej, 

j e d n a k nie wykraczają poza  o d n o t o w a n i e samego faktu. Moje  p o d s u m o w a n i e wiele zawdzięcza sty­

mulującemu studium dr. Yatesa. 

background image

K A R O L  B E R G E R 

Jest zrozumiale, że sztuka zapamiętywania, wspierania naturalnej pamięci 

sztucznymi narzędziami, odgrywała ważną rolę w stuleciach poprzedzających 

wynalazek druku, który znacznie zwiększy! dostępność kopii tekstu i sprawił, że 
zadanie zapamiętywania stało się mniej naglące. Dawna forma tej sztuki, wyna­

leziona - jak tyle innych - przez Greków, rzekomo przez poetę Simonidesa 
z Chios (ok. 556-468 r. p.n.e.), dotarła do nas za pośrednictwem trzech rzym­
skich podręczników retoryki: anonimowego Ad. C. Herennium, spisanego po­
między rokiem 86 a 82 p.n.e., De oratore Cycerona, ukończonego w 55 r. p.n.e., 
oraz Institutio oratoria Kwintyliana, opublikowanego w 96 r. n.e. Systematyzowa­
na w tych dziełach retoryka, czyli sztuka układania przemówień, dzieliła się na 
pięć dziedzin, z których  p a m i ę ć (memoria), wskazująca, jak zapamiętać prze­
mówienia, była czwartym. Pozostałymi czterema były:  i n w e n c j a (inventio) 
dotycząca właściwego tematu przemówienia, jego uporządkowany  u k ł a d (di-
spositio),  d y k c j a (elocutio), czyli styl, wyrażający temat odpowiednimi słowa­
mi, oraz  w y k o n a n i e (actio) przemówienia odpowiednim tonem głosu i uży­
ciem odpowiednich gestów. Gdy u schyłku starożytności liczba sztuk wyzwolo­
nych, czyli studiów godnych wolnego człowieka, ustalona została na siedem, 
a one same uporządkowane w standardowej sekwencji przyjętej przez średnio­

wiecze za dziełem Marcjana Kapelli (De nuptiis Philologiae et Mercurii, napisa­

nym pomiędzy 410 a 439 r.) jako podstawa systematyki nauki, retoryka stalą się 
drugą ze sztuk, po gramatyce i przed dialektyką (te trzy nauki ujmowane łącznie 

jako trivium), arytmetyką, geometrią, muzyką i astronomią (matematyczne 

quadrivium Boecjusza)

33

W naszych rozważaniach Ad Herennium jest zdecydowanie najważniejszym 

z trzech wspomnianych wyżej traktatów retorycznych. Jest to jedyny traktat, któ­
ry w całości wykłada klasyczną sztukę pamięci; odegrał on także kluczową rolę 
w przekazaniu tej sztuki średniowieczu (pozostałe dwa traktaty, choć nie były zu­
pełnie nieznane, znalazły się w ogólnym obiegu dopiero w wieku XV). Był on 
często kopiowany i naśladowany począwszy od IX wieku. Przypisywany samemu 
Cyceronowi, nazywany jest niekiedy jego „drugą" czy „nową" Retoryką (dla od­
różnienia od „pierwszej" czy „starej", czyli De inventione

M

).

 W Ad Herennium 

odnajdziemy więc podstawowe elementy nie tylko klasycznej, ale i średniowiecz­
nej mnemotechniki. 

Są trzy takie elementy. Po pierwsze, co ma być zapamiętane, po drugie, jak 

to zapamiętać, po trzecie, w jakiej kolejności. Mówca może wybrać do zapamię­
tania  r z e c z y (res), czyli przedmioty, pojęcia lub argumenty stanowiące temat 

jego przemówienia, lub może zapamiętać  s ł o w a (verba) dosłownie, czyli ca-

3 3

 Za wprowadzenie do systemu  n a u k wyzwolonych retoryki i ich związku ze średniowiecznym 

szkolnictwem może posłużyć praca Ernsta Roberta Curtiusa European Literaturę and the Latin Middle 

Ages

  ( N e w York 1953 s. 36-78). 

3 4

 Na  t e m a t przekazu i dyfuzji starożytnych traktatów o pamięci zob.: Frances A. Yates:  o p . cit., 

s. 66 i nast., oraz przytoczoną tam bibliografię. 

background image

„ R Ę K A  G W I D O N A " A  S Z T U K A  P A M I Ę C I 

3 5

 Ad C. Herennium,

 III, XVI, 29;  X X , 33:  „ O b r a z e m jest przedstawienie, znak, wizerunek rze­

czy, którą chcemy  z a p a m i ę t a ć [...]  J a k o że obrazy muszą  o d p o w i a d a ć rzeczom, musimy ze wszystkich 
rzeczy wybrać odpowiednie obrazy. Obrazy te będą dwojakiego rodzaju -  j e d n e związane z rzecza­
mi, drugie ze słowami. Podobizny rzeczy tworzone są, gdy używamy obrazów przedstawiających ogól­
ny kształt sprawy, którą się zajmujemy; podobizny słów ustanawiane są, gdy każdy rzeczownik i cza­
sownik zapisywane są w pamięci za  p o m o c ą  o b r a z u " (przekł. na podstawie wyd. w serii The Loeb 
Classical Library

 403. Przekł. ang. Marry Caplan.  C a m b r i d g e 1954). 

3 6

  Z o b . : Frances A. Yates: op. cit., s. 30 i nast., oraz s. 40. 

31

Ad C. Herennium,

 III,  X V I , 29: „naturalnie lub sztucznie  u r z ą d z o n e " . 

3 8

 Jw., III, XIX, 32: „Toteż jeśli nie jesteśmy zadowoleni z  d o s t ę p n e g o zestawu miejsc,  m o ż e m y 

w naszej wyobraźni stworzyć okolicę dla samych siebie i uzyskać wygodny w użyciu rozkład  o d p o ­
wiednich miejsc". 

ły tekst oracji. Jest więc  p a m i ę ć  r z e c z y (memoria rerum) i  p a m i ę ć 
s i ó w (memoria verborum). W obu przypadkach to, co ma być zapamiętane, 
przedstawiane jest za pomocą  o b r a z ó w (imagines) lub  z n a k ó w (notae): 

„Imagines sunt formae  ą u a e d a m et  n o t a e et simulacra eius rei  q u a m meminisse volumus...  Q u -

o n i a m ergo  r e r u m similes imagines esse oportet, ex  o m n i b u s rebus  n o s m e t nobis similitudines elige-
re  d e b e m u s . Duplices igitur similitudines esse debent,  u n a e  r e r u m , alterae  v e r b o r u m .  R e r u m simili­
tudines exprimuntur cum  s u m m a t i m ipsorum  n e g o t i o r u m imagines  c o m p a r a m u s ;  v e r b o r u m simili­
tudines constituuntur  c u m unius nominis et vocabuli  m e m o r i a imagine  n o t a t u r "

3 5

Obrazy powinny być tego rodzaju, aby zostać silnie zapisane w pamięci i po 

przypomnieniu automatycznie przywołać przez skojarzenie to, co miały przed­
stawiać. Toteż najbardziej użyteczne są obrazy zaskakujące i osobliwe. Jednak 
użyteczne mogą być i inne rodzaje obrazów. Szczególnie przy omawianiu pamię­
ci słownej autor Ad Herennium wspomina o greckiej praktyce, która być może 
odwoływała się do użycia symboli notacyjnych czy notae jako obrazów

36

Kolejność, w której obrazy lub znaki mają być przypominane, określa system 

m i e j s c (loci lub loca). Mówca powinien utrwalić w wyobraźni serię miejsc (np. 
pokojów w domu), które mógłby odwiedzić w określonej, naturalnej kolejności. 
Przy zapamiętywaniu przemówienia odkłada odpowiednie obrazy w określonych 
miejscach. Kiedy zaś wygłasza mowę, kroczy w wyobraźni z jednego miejsca na 
drugie, napotykając zaś obrazy, przypomina sobie rzeczy, o których chce mówić. 
Najpowszechniej używanym systemem miejsc jest budynek, ale można też uży­

wać innych przedmiotów. Autor Ad Herennium wyjaśnia, że jako miejsca rozu­
mie sceny „eos qui [...] aut natura aut manu sunt absoluti"

37

, co oznacza miejsca 

stworzone przez naturę lub człowieka. Mówca może użyć miejsc istniejących re­
alnie (co jest normalną praktyką) lub stworzonych we własnej wyobraźni: 

„ Q u a r e licebit, si hac  p r o m p t a copia contenti  n o n erimus,  n o s m e t ipsos nobis cogitatione nostra 

r e g i o n e m constituere,  e d  i d o n e o r u m locorum  c o m m o d i s s i m a m dinstinctionem  c o n p a r a r e "

3 8

Jako że funkcją systemu miejsc jest dostarczenie porządku dla umieszcza­

nych w nim rzeczy, miejsca te powinny tworzyć naturalny układ, do którego da 
się wejść w dowolnym miejscu i który da się przebyć w obu kierunkach: 

background image

K A R O L  B E R G E R 

3 9

 Jw., III, XVII, 30: „Sądzę także, że konieczne jest uporządkowanie miejsc w serii, tak abyśmy 

przez pomylenie kolejności nie przestali  p o d ą ż a ć za obrazami - rozpoczynając od dowolnego miej­
sca, niezależnie od  j e g o umieszczenia w serii i od tego, czy idziemy naprzód, czy cofamy się - czy też 
stracili zdolność słownego  o d d a n i a tego, co zostało miejscom przypisane [...] Tyle w odniesieniu do 
miejsc. Jeśli zostały  o n e  u p o r z ą d k o w a n e w serii, powinniśmy dzięki przypominającym  o b r a z o m po­

wtórzyć słownie to, co przypisaliśmy tym miejscom, poruszając się w dowolnym kierunku z którego­

kolwiek miejsca sobie życzymy". 

4 0

 Jw., III, XVII, 30: „Ci, którzy znają litery alfabetu, mogą pisać, co im się dyktuje lub czytać na 

głos to, co zapisali.  P o d o b n i e ci, którzy opanowali  m n e m o n i k ę , mogą umieszczać w miejscach to, co 
usłyszeli, zaś z tych miejsc odczytać je pamięciowo. Gdyż miejsca te są  p o d o b n e do woskowych ta­
blic lub papirusów, obrazy są jak litery, rozmieszczenie i uporządkowanie obrazów - jak pismo, zaś 
wygłoszenie mowy jak czytanie". 

4 1

 Jw., III, XVIII,  3 1 : „obrazy, jak litery, są wycierane, gdy z nich nie korzystamy, zaś miejsca jak 

tablice woskowe powinny  p o z o s t a ć " . 

4 2

 William Shakespeare: Hamlet, akt I, scena V. Przekł. Józef Paszkowski. W: William Shakespeare: 

Dzieła dramatyczne.

 T. VI Tragedie II. Warszawa 1973 s. 37. 

82 

„ I t e m  p u t a m u s  o p o r t e r e ex ordine hos locos habere, ne  ą u a n d o  p e r t u r b a t i o n e ordinis inpediamur 

q u o setius  q u o t o  q u o q u e loco libebit, vel ab superiore vel ab inferiore  p a r t e , imagines sequi, et ea qu-
ae  m a n d a t a locis erunt  e d e r e possimus... item in locis ex ordine conlocatis eveniet ut in quamlibebit 
p a r t e m  q u o q u e loco libebit, imaginibus commoniti, dicere possimus id  q u o d locis  m a n d a v e r i m u s "

3 9

Miejsc można oczywiście używać ponownie, jako że można w nich zawrzeć 

dowolny zestaw obrazów. Kiedy potrzebujemy ich dla innego przemówienia, po 
prostu zastępujemy obrazy. Sztuka pamięci jest więc jak wyobrażone pisanie, zaś 
system miejsc można przyrównać do ścieralnej tabliczki, a obrazy - do liter: 

„ O u e m a d m o d u m igitur qui litteras sciunt possunt id quod dicatur eis scribere, et recitare quod 

scripserunt, item qui  m n e m o n i c a didicerunt possunt  q u o d audierunt in locis conlocare et ex his  m e -
m o r i t e r  p r o n u n t i a r e .  N a m loci  c e r a e aut  c h a r t a e simillimi sunt, imagines litteris, dispositio et conlo-
catio imaginum scripturae,  p r o n u n t i a t i o  l e c t i o n i "

4 0

Co więcej, „imagines sicuti litterae, delentur ubi nihil utimur; loci, tamąuam 

cera, remanere debeant"

4 1

. Jeszcze Hamlet, gdy duch ojca wzywa, by pamiętał 

o nim, odpowiada: 

„Pamiętać o tobie? 
Wraz  p a m i ę ć moja z tablic swych wykreśli 

wszelkie powszednie, tuzinkowe myśli; 

książkową mądrość, obrazy, wrażenia, 
płody młodości lub zastanowienia, 

wszystko, co związek ma z przyszłym mym bytem; 

to, coś mi rzekł, to tylko wyrytem 
w księdze mojego  m ó z g u  p o z o s t a n i e "

4 2

Jak sądzę, łatwo rozpoznać w muzycznej ręce strukturę, funkcję i terminolo­

gię systemu mnemonicznego opisanego w Ad Herennium. Diagram ręki jest 

w ogólności narzędziem nauczania i zapamiętywania skali, sieci pokrewieństw po­

między jej stopniami oraz sposobów notowania i odczytywania ich, w szczególno­
ści zaś zapamiętywania kluczy z odpowiadającymi im sylabami oraz tego, co ozna-

background image

„ R Ę K A  G W I D O N A " A  S Z T U K A  P A M I Ę C I 

czają. Klucze i sylaby (na niektórych zaś diagramach ręki również nuty na liniach 
lub przerwach w systemie) funkcjonują jako obrazy narzędzia mnemonicznego; 
przedstawiają one to, co ma być zapamiętane. Jako typ obrazów zbliżają się one 
najściślej do notae lub symboli notacyjnych, których użycie w procesie pamięci 
słownej zalecają klasyczne podręczniki retoryki. Jako że klucz i sylaby funkcjonu­

ją w roli obrazów lub znaków, warto wspomnieć, że Kwintylian używa terminu 

„vox" dla zdefiniowania imago („imagines voces sunt, quibus ea quae ediscenda 
sunt notamus"

4 3

) i że Pseudo-Odo określa swoje klucze jako „litery bądź znaki" 

(litterae vel notae)

4 4

. Pragnę jednak dodać, że owe terminologiczne podobień­

stwa mogą być zupełnie przypadkowe, zaś moje argumenty nie ograniczają się do 
nich. Użycie liter w funkcji mnemonicznych obrazów w średniowieczu i renesan­
sie jest dobrze udokumentowane. Szczególnie interesującego przykładu, jako że 

w funkcji systemu miejsc pamięciowych pojawia się tu ręka, dostarcza rycina Tho­

masa Murnera z 1511 r., pomagająca w zapamiętaniu zasad prozodii (zob. il. 3)

4 5

Il. 3 

4 3

 Kwintylian: Institutio oratoria, XI, II, 21: „Przez obrazy  r o z u m i e m słowa [voces], poprzez któ­

re zapisujemy [notamus] rzeczy, które chcemy  z a p a m i ę t a ć " (przeki. na podstawie wyd. The Institutio 

oratoria of Quintilian.

 Przekt. ang. H.E. Butler.  L o n d o n , New York 1921-36). 

4 4

  P s e u d o - O d o : Dialogus. Jw., s. 252. 

45

 Ludus studentum friburgensium cum prophetia mirabilis in fine,

 wyd. Beatus  M u r n e r , Frankfurt 

1511, il. 2, reprodukcja wg: Ludwig Volkmann: op. cit., s. 141, il. 136. Na  t e m a t użycia liter w sztuce 
R a m o n a Lulla zob.: Frances A. Yates:  o p . cit., s. 177. 

O T 

background image

K A R O L  B E R G E R 

4 6

  Z o b . : Expositio manus. Jw., s. 32-36. 

4 7

  Z o b . : Frances A. Yates:  o p . cit., s. 129. Rozliczne ilustracje  m o ż n a znaleźć w: Ludwig Volk-

m a n n :  o p . cit. 

4 8

  J o s e p h Smits van Waesberghe: Musikerziehung. Jw., s. 120 i nast. 

4 9

 Ludwig Yblkmann:  o p . cit., s. 171 i il. 191 i 192. 

5 0

 Kwintylian:  o p . cit., XI, II, 21. 

5 1

  Z o b . : Frances A. Yates: op. cit., s. 24, 38, 117 i nast., 122, 316 i nast. 

Sama ręka wraz z koniuszkami i stawami palców funkcjonuje jako system 

miejsc w ustalonym porządku, według którego można umieszczać w nich mne-
moniczne obrazy. Funkcja koniuszka palca lub stawu jest więc tożsama z funk­
cją linii lub miejsca między liniami w systemie linii muzycznych, zaś termin „lo-
cus" używany przez Tinctorisa i innych teoretyków odnosi się zarówno do sys­
temu liniowego, jak i diagramu ręki

4 6

. W obu przypadkach funkcją systemu 

miejsc jest jedynie dostarczenie porządku (nie chodzi o porządek czasowy, 
rzecz jasna, ale o metaforycznie rozumiany porządek przestrzenny) dla zawar­
tych w nich stopni. Poszczególne interwały pomiędzy miejscami są z zasady 
nieokreślone i zmienne, zaś dla ich określenia konieczne są klucze. I tak np. 
w przypadku stosunku pomiędzy dwoma kolejnymi stopniami gamy wiemy tyl­
ko, że jeden z nich jest niższy, drugi zaś wyższy i że przylegają one do siebie. 

Interwał pomiędzy nimi poznamy dopiero, gdy w odpowiednich miejscach 
umieścimy konkretne klucze muzyczne. Innymi słowy, funkcja systemu miejsc 

jest dokładnie taka sama w teorii muzyki i w teoriach mnemonicznych. Ude­

rzające jest także, że obie teorie używają w tej samej funkcji tego samego ter­
minu - „locus". 

Jako system miejsc, diagram ręki ma wszelkie potrzebne cechy, których wy­

maga sztuka pamięci. Z Ad Herennium dowiedzieliśmy się, że system taki może 
być tworem ludzkim lub istnieć w naturze i choć klasyczne traktaty pamięciowe 
zawierają bardzo niewiele konkretnych przykładów takich systemów, użycie 
ludzkiego ciała jako systemu miejsc jest udokumentowane w postklasycznych 
tekstach mnemonicznych

47

. Co więcej, ręka była używana w funkcji systemu 

miejsc mnemonicznych już przed Gwidonem w nauczaniu przedmiotów innych, 
niż muzyka, np. kalendarza kościelnego

48

, zaś jako narzędzie ułatwiające zapa­

miętanie niemuzycznych tematów pojawia się jeszcze w XVII w. w licznych re­
edycjach traktatu kalabryjskiego franciszkanina Hieronymusa Marafiotesa De 

arte reminiscentiae per loca et imagines, ac per notas etfiguras in manibus positas 

(pierwsze wydanie 1583)

49

Inną cechą miejsc wspominanych przez autora Ad Herennium jest to, że mo­

gły być zarówno rzeczywiste, jak i wyobrażone. Kwintylian, omawiając proces 
tworzenia takich wyobrażonych miejsc, używa czasownika „fingere" (udawać)

50

zaś konkretne systemy loca ficta opisywane są w postklasycznych traktatach 
o pamięci

51

. Owo rozróżnienie na miejsca rzeczywiste i fikcyjne dostarczałoby 

background image

„ R Ę K A  G W I D O N A " A  S Z T U K A  P A M I Ę C I 

5 2

 Na  t e m a t definicji musica ficta zob. zwłaszcza:  M a r g a r e t Bent: Musica Reda and Musica Fic­

ta.

 „Musica Disciplina"  X X V I 1972 s. 73-100, oraz:  A n d r e w  H u g h e s : Manuscript Accidentals: Ficta 

in Focus, 1350-1450.

 W serii: Musicological Studies and Documents 27.  A m e r i c a n Institute of Musi-

cology  [ R o m e ] 1972. 

53

 Declaratio musicae disciplinae,

 wyd.  p o d red. Alberta Seaya w: Corpus Scriptorum de Musica 7. 

T. II  A m e r i c a n Institute of Musicology 1960 s. 45: „Muzyka zmyślona to umieszczenie jakiejś sylaby 
w miejscu, do którego nie przynależy". 

5 4

 Kolejne powiązanie między cantus,  c o m p u t u s i pamięcią, czyli śpiewanie mnemonicznych wer­

sów wspierające obliczanie kalendarza, omawia Wolfgang Irtenkauf w pracy Der Computus ecclesia-

sticus in der Einstimmigkeit des Mittelalters.

 „Archiv fur Musikwissenschaft"  X I V 1957 s. 1-15. 

fascynujących, choć zapewne złudnych perspektyw badaczom musica ficta

52

Analogia pomiędzy użyciem terminu „ficta" w sztuce pamięci i w muzyce jest 
prawomocna o tyle, że  p r a w d z i w a  m u z y k a (musica vera) zawarta jest 
w systemie rzeczywistych miejsc, koniuszków palców i stawów ręki, natomiast 
niektóre stopnie  m u z y k i  z m y ś l o n e j (musica ficta) mogą być wyobrażo­
ne jako miejsca poza rzeczywistą ręką. Analogia ta jest jednak daleka od ścisło­
ści, bo inne stopnie musica ficta można przedstawić jako zmyślone sylaby w rze­
czywistych miejscach ręki. Jedyne, czego potrzeba, aby stopień uznano za „fik­
cyjny", to fikcyjność samej oznaczającej go sylaby. „Musica ficta est alicuis vocis 
in loco ubi per se non est [...] positio", pisze Ugolino z Orvieto

53

, a jego rozumie­

nie tej koncepcji jest w interesującym nas okresie tak rozpowszechnione, że mo­
żemy bez ryzyka uznać je za reprezentatywne. W teorii muzyki ficta odnosi się 
do sylab i stopni, a nie do miejsc. Toteż nie wydaje się prawdopodobne, aby uży­
cie tego terminu w traktatach o pamięci wpłynęło na teorię muzyki, choć możli­

wości takiej całkiem wykluczyć nie można. 

Ręka spełnia doskonale także dwa inne wymagania sformułowane w Ad He­

rennium.

 Dostarcza ona szeregu miejsc, do którego można wejść w dowolnym 

punkcie i przemierzyć w obu kierunkach wzdłuż spirali, w górę i w dół skali. Po 
drugie, podobnie jak Hamletowska „tablica pamięci", ręka działa na wzór ście­
ralnej tabliczki woskowej. Wspomnieliśmy już, że student używał miejsc na ręce, 
aby ułatwić sobie zapamiętanie nie tylko skali muzycznej, ale i innych rzeczy, jak 
kwestie związane z obliczaniem kalendarza. Innymi słowy, mógł wyobrazić sobie 

w poszczególnych miejscach różne symbole. Ten aspekt ręki miał szczególne 
znaczenie dla muzyków. W wyobraźni mogli oni zastępować sylaby „rzeczywi­

ście" znajdujące się na stawie sylabami „fikcyjnymi", możliwość taka miała zaś 
fundamentalne znaczenie dla teorii musica ficta. 

Ekskurs: 

Użycie ręki w obliczaniu kalendarza liturgicznego i związek między tą prakty­

ką a muzycznym zastosowaniem ręki zasługuje na studium obszerniejsze, niż je­
stem tu w stanie nakreślić. Sądzę jednak, że niezbędne jest wskazanie kilku istot­
nych aspektów tej kwestii

54

. Szkoły klasztorne, stanowiące podstawę średniej edu­

kacji przez cały okres, kiedy wynaleziono i kształtowano muzyczną rękę, ustanowił 

background image

K A R O L  B E R G E R 

Karol Wielki w Admonitio generalis (rozdz. 72.) z roku 789, nakazując, by ucznio­

wie szkól klasztornych i katedralnych znali liturgię (psalmi), umieli czytać i pisać 

(notae), śpiewać (cantus), obliczać kalendarz liturgiczny (computus), a także byli 

biegli w gramatyce (grammatica)

55

. Toteż ci sami klerycy i mnisi, którzy uczyli się 

cantus, poznawali także tajniki computus i robili to przez cały interesujący nas 
okres, bowiem zalecenia Karola Wielkiego były nadal w powszechnym użyciu 
w czasach soboru trydenckiego: „Grammatici, cantus, computi ecclesiastici, alia-
rumque bonarum artium disciplinam discent"

56

. Richard L. Crocker zauważył: 

„ t h e r e is a striking parallel between  t h e  p r o b l e m of establishing a standard calendar  o u t of all 

t h e conflicting  m e t h o d s inherited from antiąuity  a n d  t h e  p r o b l e m of establishing a standard scalę. 
In  t h e 7th- and 8th-century monastery, these  p r o b l e m s lay on the desk of  t h e  s a m e  m a n - the can-
t o r - t e a c h e r - l i b r a r i a n "

5 7

Aż chciałoby się dodać, że wkrótce ten sam człowiek posłużył się tym samym 

narzędziem - ręką - do nauczania i zapamiętania zarówno kalendarza, jak i ska­
li muzycznej. Muzycy w omawianym okresie zapewne dobrze wiedzieli, że użycie 
ręki w śpiewie i w computus są ze sobą związane, bo nawet w 1550 r. Loys Bour-
geois pisał o tych, co nauczyli się skali za pomocą ręki, że „Aussi ne les on point 
ainsi apprins en la main [...] que depuis le Compot"

5 8

. Jednak paralela wykracza 

55

  G e r h a r d Pietzsch: Die Musik im Erziehungs- und Bildungsideal des ausgehenden Altertums und 

fruhen Mittelalters.

 W serii: Studien zur Geschichte der Musiktheorie im Mittelalter 2. Halle an der Saale 

1932 s. 57-116.  Z o b .  t a k ż e : Wilibald  G u r l i t t ,  o p . cit., s. 67, oraz:  J o s e p h Smits van  W a e s b e r g h e : 

Musikerziehung.

 Jw., s. 10. 

56

  Z o b . Charles W.  J o n e s : Development of the Latin Ecclesiastical Calendar. W: Beda: Opera de 

temporibus.

 Wyd.  p o d red. Charlesa W. Jonesa.  C a m b r i d g e 1943 s. 75, przyp. 3: „Studiować będą na­

u k ę gramatyki, śpiewu, kościelnego liczenia i inne  d o b r e sztuki". 

5 7

  R i c h a r d L.  C r o c k e r : op. cit., s. 29, przyp. 17: „istnie uderzająca paralela pomiędzy  p r o b l e m e m 

ustalenia  s t a n d a r d o w e g o kalendarza na podstawie wszystkich sprzecznych  m e t o d , odziedziczonych 
po starożytności, a  p r o b l e m e m ustalenia standardowej skali. W klasztorze VII i  V I I I w. problemy te 
spoczywały na  b a r k a c h tego  s a m e g o człowieka - kantora-nauczyciela-bibliotekarza". 

58

 Le droict chemin de musiąue.

  G e n e v a 1550 fol. A2v: „nie nauczyli się tego inaczej, jak [...]  p o ­

przez [naukę]  c o m p u t u s " . Jestem zobowiązany prof.  J a n e R. Stevens z Uniwersytetu Yale za wskaza­
nie mi tego ustępu.  P o d o b n e uwagi dotyczące związku pomiędzy użyciem ręki w dwóch omawianych 
dziedzinach znaleźć  m o ż n a u Prosdocima de Beldemandis w jego Tractatus planae musicae z 1412 r.: „Et 
ut melius illa quae dicta sunt memoriae  c o m m e n d a r e n t u r et clarius haberentur, ut moris antiąuorum 
erat, has viginti dictiones taliter super  m a n u sinistra ordinaverunt [...]  U n d e  m o s erat antiąuorum mul­
ta multa quae ab ipsis sciebantur manibus adaptare, ut patet de compotistis qui quasi omnes suas regu-
las manibus adaptant, ut de  m o d o inveniendi epatam, pasca, aureum  n u m e r u m , indictionem, litteram 
dominicalem et sic de multis aliis" („Aby lepiej polecić pamięci i jaśniej zrozumieć owe rzeczy, na le­
wym ręku ułożyli oni dwadzieścia imion, jak było to w zwyczaju starożytnych [...] Zwyczajem starożyt­
nych było, by bardzo wiele znanych sobie rzeczy dostosowywać do rąk, jak widać to na przykładzie rach­
mistrzów, którzy niemal wszystkie swe reguły do rąk dostosowują, jak sposób wynajdywania epaktów, 
Wielkiej Nocy, złotej liczby, indykcji, litery niedzielnej i podobnie wielu innych rzeczy", rkp. Lukka, Bi-
blioteca Governativa, sygn. 359, fol. 49v-50r). Dziękuję mej studentce p. Lise Fosse za zwrócenie mej 
uwagi na ten fragment. 

background image

„ R Ę K A  G W I D O N A " A  S Z T U K A  P A M I Ę C I 

poza fakt, że ręka była w użyciu w obu dziedzinach i dotyczy także sposobu, w ja­

ki była stosowana, a także terminologii pojawiającej się w obu przypadkach. 

Użycie ręki w praktyce computus nadal nie zostało wystarczająco zbadane

5 9

Przykład, który przytoczę, jest reprezentatywny, nie wyczerpuje jednak wielora­

kich sposobów użycia ręki przez komputystów. Diagram przedstawiony na il. 4 po­

chodzi z anonimowej włoskiej mapy nawigacyjnej, stanowiącej część atlasu spo­

rządzonego pomiędzy rokiem 1384 i 1434

60

11.4 

5 9

 Na  t e m a t użycia ręki w obliczaniu kalendarza kościelnego zob. zwłaszcza: Florian Cajori: 

Compariscm ofMethods of Determining Calendar Dates by Finger Reckoning.

  „ A r c h e i o n . Archivio di 

storia delia scienza" IX 1928 s. 31^12, oraz  F l o r e n c e A. Yeldham: An Early Method of Determining 
Calendar Dates by Finger Reckoning.

 „Archeion. Archivio di storia delia scienza" IX 1928 s. 325 

i nast.  Z o b . także: The Ancient Kalendar ofthe University of Oxford. Wyd.  C h r i s t o p h e r Wordsworth. 
W serii: Oxford Historical Society 45. Oxford 1904; David  E u g e n e Smith: Le Comput manuel de Ma­

gister Anianus.

 W serii: Documents Scientifiąues du XV

6

 Siecle

 4. Paris 1928; Jean-Gabriel  L e m o i n e : 

Les ancients procedes de calcul sur les doigts en Orient et en Occident.

 „Revue  d e s  E t u d e s Islamiąues" 

VI 1932 s. 1-60; W. E. Van Wijk: Le nombre d'or. Etude de chronologie techniąue suivie du texte de la 
„Massa compoti" dAlexandre de Villedieu avec traduction et commentaire.

  T h e  H a g u e 1936. 

6 0

  D i a g r a m ten pojawia się w: Florian Cajori:  o p . cit., s. 33. 

background image

K A R O L  B E R G E R 

Wizerunek ręki służy przede wszystkim jako pomoc w obliczaniu daty Wiel­

kanocy. Określanie tej daty było w istocie głównym zadaniem computus

6 1

. Uży­

wany do naszych czasów świecki kalendarz średniowieczny, czyli rzymski kalen­

darz juliański zmodyfikowany przez Augusta z gregoriańskimi poprawkami 
z końca XVI w., jest kalendarzem słonecznym. Data Wielkanocy zależy jednak 
od hebrajskiego kalendarza księżycowego, Zmartwychwstanie nastąpiło bowiem 

w niedzielę po Passze, tj. po pełni księżyca w miesiącu zimowej równonocy. Da­

ta Wielkanocy jest więc ruchoma. Po stuleciach gorzkich sporów ustalono, że 
Wielkanoc będzie świętowana w niedzielę po pełni księżyca przypadającej na zi­
mową równonoc 21 marca lub po tej równonocy. Toteż każdy, kto chciał obliczyć 
datę Wielkanocy, musiał przewidzieć datę rządzącej nią pełni księżyca, znanej 

jako Terminus Paschalis. Odkryto także, że co dziewiętnaście lat księżyc znajdu­
je się dokładnie w tej samej fazie, toteż co dziewiętnaście lat Terminus Paschalis 

przypadnie na ten sam dzień. Wystarczyło więc znać cykl dat i wiedzieć, w jakim 
roku zaczyna się cykl (ustalono to na rok 532 lub 1 rok n.e., co wychodzi na jed­
no), aby znaleźć Terminus Paschalis dla każdego roku. A ponieważ, jak już do­
skonale wiemy, koniuszki palców i stawy ręki zawierają dziewiętnaście miejsc 
mnemonicznych, jest naturalne, że używano ich do zapamiętywania cyklu dzie­

więtnastu dat Terminus Paschalis. Taka właśnie jest funkcja ręki przedstawionej 

na il. 4 (napis mówi: „Cuesta he la mano del trovare de la raxon de la pasąue" -
„Oto jest ręka służąca obliczaniu Wielkiej Nocy")

6 2

. Ponieważ data Terminus 

Paschalis może przypaść tylko pomiędzy 21 marca a 18 kwietnia, nie było potrze­
by wskazywania miesięcy, a liczby określają tylko poszczególne dni. Uszeregowa­
no je w porządku wznoszącym na każdym palcu, zaczynając od kciuka

63

. Ten typ 

ręki musiał być dobrze znany tym, którzy byli biegli w komputystyce, bo został 

już opisany w De temporum ratione Bedy w 725 r.

64

, najbardziej wpływowym pod­

ręczniku omawianej przez nas epoki

65

. Krótko mówiąc nasz przykład dowodzi, 

że dziewiętnastu miejsc lewej ręki można było użyć do wspomożenia pamięci 
komputysty w taki sam sposób, w jaki pomagały pamięci przyszłego kantora. 

6 1

  F u n d a m e n t a l n a  p r a c a nt. chronologii technicznej to: Friedrich Karl Ginzel: Handbuch der ma-

thematischen und technischen Chronologie. Das Zeitrechnungswesen der Vólker.

 T.  I - I I I Leipzig 

1906-1914. Na  t e m a t średniowiecznej komputystyki zob. zwłaszcza:  A r t h u r Giry: Manuel de diplo-

matiąue.

 Paris 1894 s. 79-314. Na  t e m a t wczesnej historii  c o m p u t u s zob: Charles W.  J o n e s : op. cit., 

s. 3-122. Krótkie  w p r o w a d z e n i e w problematykę chronologii średniowiecznej z szeroką bibliografią 
zawiera praca R.  D e a n a Ware'a Medieval Chronology: Theory and Practice (w: Medieval Studies. An 

Introduction.

  R e d .  J a m e s M. Powell. Syracuse 1976 s. 213-236). 

6 2

 Florian Cajori:  o p . cit., s. 32. 

6 3

  D a t y Terminus Paschalis w cyklu księżycowym to: 5 kwietnia, 25  m a r c a , 13 kwietnia, 2 kwiet­

nia, 22 marca, 10 kwietnia, 30 marca, 18 kwietnia, 7 kwietnia, 27 marca, 15 kwietnia (z niejasnych 

względów  o p u s z c z o n y na  d i a g r a m i e ) , 4 kwietnia, 24  m a r c a , 12 kwietnia, 1 kwietnia, 21 kwietnia, 

9 kwietnia, 29  m a r c a i 17 kwietnia. 

6 4

  Z o b . rozdz. 55.  „ D e reditu et  c o m p u t u articulari  u l t r a r u m ą u e  e p a c t a r u m " w: Beda:  o p . cit., 

s. 275 i nast., oraz:  F l o r e n c e A. Yeldham: op. cit., i Jean-Gabriel  L e m o i n e :  o p . cit., s. 13-17. 

6 5

 Beda: op. cit., s.  V I I I . 

background image

„ R Ę K A  G W I D O N A " A  S Z T U K A  P A M I Ę C I 

Jedyna różnica pomiędzy tą ręką a ręką „gwidońską" to porządek miejsc. Warto 
tu przypomnieć, że porządek miejsc na muzycznej ręce sprzed kodyfikacji Gwi­
dona, o jakim dowiadujemy się z kilku rękopisów zawierających Musica enchiria­

dis,

 był nieco bardziej zbliżony do omawianej przez nas ręki kalendarzowej, ja­

ko że zakładał on przedstawienie kolejno pojedynczych tetrachordów skali na 
kolejnych palcach

66

. Jest także prawdopodobne, że porządek miejsc na ręce uży­

wanej przez rachmistrzów nie był tak ściśle określony, jak to się stało w tradycji 

muzycznej, bo ręka przedstawiona na il. 5, zaczerpniętej z Eeuwighe Handt-ca-
lendier

 Adriana Metiusa (Amsterdam, 1627 r.), zdaje się wskazywać jeszcze inny 

porządek

67

. Ślady mnemonicznych i obliczeniowych zastosowań ręki można od­

naleźć w takich zwrotach językowych, jak „mieć coś w palcach", „umieć coś jak 
na palcach", „znać coś jak swoje pięć palców"

68

11.5 

Godna uwagi jest także paralela pomiędzy terminologią computus a cantus. 

Szczególnie interesujący jest termin „clavis", używany w obu dziedzinach. Jedną 
z metod obliczania dat ruchomych świąt związanych chronologicznie z Wielkano­
cą było ustalenie jakiejś dowolnej stałej daty, przypadającej przed Wielkanocą, zaś 
o odpowiednią liczbę dni przed lub po niej stałych dat przypadających przed ko­
lejnymi ruchomymi świętami. Owe stale daty często nazywano  l o c i lub s e d e s 

6 6

  J o s e p h Smits van Waesberghe: Musikerziehung. Jw., s. 122. 

6 7

 Reprodukcja w: W. E. Van Wijk: op. cit., s. 86. 

68

 Stanisław Skorupka: Słownik frazeologiczny języka polskiego. T. I Bydgoszcz

  9

1999. 

background image

K A R O L  B E R G E R 

c 1 a v i u m; z roku na rok przypadały one oczywiście na te same dni

69

. Liczbę dni 

pomiędzy stałą datą poprzedzającą Wielkanoc a Terminus Paschalis nazywano 
c l a v i s  t e r m i n i i była ona różna w zależności od roku, jednak w danym ro­
ku z chwilą obliczenia clavis termini można było użyć tej samej liczby dla określe­
nia dat innych ruchomych świąt. Innymi słowy, aby ustalić daty ruchomych świąt, 
należało zapamiętać serię dat stałych odpowiadających tym świętom oraz znać cla-
vis termini dla danego roku. Dodając clavis termini do stałej daty otrzymywano da­

tę, na którą lub po której przypadała niedziela szukanego święta. Rzecz jasna cla-

ves terminorum również występowały w cyklu dziewiętnastu liczb

70

 i pojawiła się 

możliwość, aby użyć dziewiętnastu miejsc na ręce do zapamiętania sekwencji dzie­

więtnastu claves tak samo, jak zapamiętywano sekwencję claves za pomocą ręki 

muzycznej. W każdym razie samo istnienie takiej serii claves zarówno w teorii mu­
zyki, jak technice chronologii średniowiecza, jest znaczące

71

Ekskurs ten nie rości sobie pretensji do wyczerpania tematu. Ręce i termino­

logia komputystów czekają na dalsze studia ze strony muzykologów, zaintereso­

wanych kontekstem muzycznej ręki. Otwiera się tu pole do nowego rozumienia 

ręki, gdy zdamy sobie sprawę, że narzędzie, które pomagało muzykom średnio­

wiecza i renesansu w wyobrażeniu i zapamiętaniu całego materiału używanych 

przez nich stopni, stosowane było przez tych samych ludzi do utrwalania w pamię­
ci odwiecznego cyklu liczb, za pomocą których mogli zawsze obliczyć datę naj­
świętszego dnia w roku, dnia, według którego powrotów odmierzali własny czas. 

6 9

 Byty to: 7 stycznia dla Siedemdziesiątnicy, 28 stycznia dla Wielkego Postu, 11  m a r c a dla Wiel­

kanocy, 15 kwietnia dla  D n i Krzyżowych i 29 kwietnia dla Zielonych Świątków. 

™ Wartości claves  t e r m i n o r u m to: 26, 15, 34, 23, 12, 31, 20, 39, 28, 17, 36, 25, 14, 33, 22, 11, 30, 

19, 38. 

7 1

 Jak już  w s p o m n i a ł e m , Fritz Reckow (op. cit.) rozróżnia dwa podstawowe znaczenia terminu 

„claves": klawisz klawiatury oraz stopień skali (a także znaczenia związane z tym ostatnim: litera 
bądź kombinacja litery i sylaby (sylab) oznaczająca stopień, klucz lub znak przykluczowy); pierwszy 
z nich pojawił się na początku  X I I w., drugi w końcu  X I I wieku. Po wnikliwej dyskusji Reckow do­
chodzi do konkluzji, że oryginalnym znaczeniem jest pierwsze. Oczywiście stwierdził on użycie tego 
t e r m i n u w komputystyce na długo przed XII w. i przyznał, że może to przemawiać przeciwko pierw­
szeństwu znaczenia „klawisz",  j e d n a k odrzucił taką teorię: „Die mittelalterische Musiktheorie  h a t t e 
also  d e n Terminus clavis von  d e r  v e r t r a u t e n  C o m p u t u s t e r m i n o l o g i e  o h n e  U m w e g iiber die Orgelta-
ste direkt auf Tonstufe bzw. Tonbuchstaben  u b e r t r a g e n  k ó n n e n , und zwar langst bevor die Orgelta-
ste selbst diesen  N a m e n erhalten zu  h a b e n scheint.  D o c h fehlt auch fur eine historisch  k o n k r e t e Ver-
bindung zwischen  C o m p u t u s - und Musikterminologie im Falle von clavis - nich nur vor,  s o n d e r n 
auch nach den Regule von  G u i d o von Cherlieu -  j e d e s Anzeichen, von einschlagigen Ausserungen 
d e r mittelalterischen  A u t o r e n ganz zu schweigen" (op. cit., s. 9: „Średniowieczna teoria muzyki  m o ­

głaby więc przejąć termin «clavis» na oznaczenie stopnia gamy (lub litery oznaczającej stopień) 
wprost z bliskiej jej terminologii computus, bez pośrednictwa znaczenia «klawisz» i to nawet na dłu­
go przed tym, nim zdaje się nazwę tę otrzymał klawisz. Brak  j e d n a k oznak  k o n k r e t n e g o , historycz­
nego związku między terminologią  c o m p u t u s a terminologią muzyczną w odniesieniu do clavis - nie 
tylko przed, ale i po Regule  G u i d a de Cherlieu milczą zupełnie na ten  t e m a t  o d n o ś n e wypowiedzi 
średniowiecznych  a u t o r ó w " - [przekł. red.]). Niniejsze studium dostarcza właśnie tego brakującego 
ogniwa, tj. ręki, którym jest konkretny historyczny związek pomiędzy terminologiami  c o m p u t u s 
i cantus i daje podstawę do rewizji wniosków Reckowa. 

background image

„ R Ę K A  G W I D O N A " A  S Z T U K A  P A M I Ę C I 

Jesk sztuka pamięci zbliża się do pisarstwa, należy podkreślić, że chodzi o pi­

sarstwo wyobrażone, me rzeczywiste. Kwintylian przypomina ostrzeżenia Plato­

na w Fajdrosie: 

„Ten wynalazek [liter]  n i e p a m i ę ć w duszach ludzkich posieje, bo człowiek, który się tego wyuczy, 

przestanie ćwiczyć pamięć; zaufa pismu i będzie sobie przypominał wszystko z zewnątrz, ze znaków 
obcych jego istocie, a nie z własnego wnętrza, z siebie  s a m e g o "

7 2

Szczególnie łatwo wpaść w pułapkę utożsamienia pamiętania i pisania 

w przypadku ręki, bowiem zawiera ona elementy metod notacji i czytania muzy­

ki. Podkreślmy więc, że choć miejsca opisywane przez teorię muzyki odpowiada­

ją miejscom na diagramie ręki i na systemie linii notacyjnych, różnica polega na 

tym, że ręka jest systemem miejsc mnemonicznych, a linie notacyjne takim sys­
temem nie są. Jednak ponieważ zarówno ręka, jak i pięciolinia składają się 
z miejsc, łatwo przekształcić tę ostatnią w narzędzie mnemoniczne. W istocie nie 

wszyscy teoretycy średniowieczni i renesansowi przedstawiają zawartość znane­

go nam diagramu ręki w tej samej postaci. Wielu pozostawia ją w kształcie przy­
toczonym przez nas w il. 1. Taka forma, alternatywna wobec diagramu ręki, czę­
sto określana była mianem  d r a b i n y (scala). Tej formy i nazwy używa np. Coc­
lico

73

, który - jak wskazaliśmy na początku niniejszego studium - używał słowa 

„manus" i „scala" jako synonimów. W rękopisie skopiowanym w 1. 1503-04 

w Gandawie znajdujemy na tej samej karcie diagram drabiny, podpisany „Figu­

ra Scalę musicalis", oraz diagram ręki, podpisany „Figura manus" (zob. il. 1 i 2), 
można więc przyjąć, że są to diagramy alternatywne. Sebald Heyden używa ter­
minu „drabina" dla samego systemu linii notacyjnych i wyjaśnia, że 

„ d u a e huius appellationis causae hoc loco sunt. Prima ex forma,  q u o d lineae ita [...] Notulis sub-

scriptae, portatilium Scalarum transversa tigilla [...]  ą u o d a m m o d o  r e p r a e s e n t e n t . Altera causa ex 
usu  s u m p t a esse  a p p a r e t .  Q u o d in recitandis Musicae Scalae literis sive Clavibus,  e o d e m piane  m o ­
do  q u o et in Scalis portatilibus solet,  s c a n d e n d o  p r o c e d a t u r  d e s c e n d e n d o  a u t e m  r e t r o c e d a t u r "

7 4

Mamy tu do czynienia z sytuacją bardzo podobną do tej, jaką opisuje Tincto­

ris przy definicji terminu „manus". Podobnie jak termin muzycznej ręki odnosi 
się w pierwszym rzędzie do nauki przedstawionej w postaci diagramu ręki, a do­
piero później do samego diagramu, tak „muzyczna drabina" w znaczeniu użytym 

7 2

 Fajdros,

 275a. Przekł. Władysława Witwickiego w: Platon: Fajdros. Kęty 2002 s. 92.  Z o b . Kwin­

tylian:  o p . cit., XI, II, 9. 

7 3

  O p . cit., fol. Cv. 

74

 Sebald  H e y d e n : De arte canendi, ac vero signorum in cantibus usu. Wyd.  I o h . Petreius w  N o ­

rymberdze w 1540 r., s. 5 i nast. Wyd. współczesne w przekł. ang.  C l e m e n t a A. Millera w serii: Mu­

sicological Studies and Documents

 26.  A m e r i c a n Institute of Musicology 1972 s. 28: „są dwa powody 

takiej nazwy. Pierwszy  o p i e r a się na kształcie,  j a k o że [...] linie z zapisanymi na nich  n u t a m i przed­
stawiają w pewien sposób poprzeczne stopnie [...] drewnianej drabiny. Drugi powód pochodzi za­
p e w n e z praktyki, jako że litery i klucze muzycznej drabiny są nazwane w taki sam sposób, w jaki 

wchodzi się lub schodzi się po  d r a b i n i e " . 

background image

K A R O L  B E R G E R 

7 5

 W tym kontekście trzeba wspomnieć o użyciu drabin w szczególnej  m e t o d z i e sztucznej pamię­

ci propagowanej przez wpływowego myśliciela  R a m o n a Lulla (ok. 1235-1316), zob.: Frances A. 
Yates:  o p . cit., s. 180 i nast. 

76

 De oratore,

 II, LXXXVII, cyt. za: Dzieła Marka Tuliusza Cycerona. T. VI Pisma krasomówcze i politycz­

ne, Rozmowa o mówcy bratu Kwintowipoświęcona.

 Przekl. Erazm Rykaczewski. Poznań 1873 s. 180: „Simo­

nides, lub kto tę sztukę wynalazł, bardzo dobrze dostrzegł, że wyobrażenia od zmysłów powzięte najlepiej się 

w pamięć wrażają, i że ze wszystkich naszych zmysłów wzrok jest najdzielniejszy; że zatem łatwiej spamięta­
my wyobrażenia słuchem lub myślą powzięte, kiedy oczy także dopomogą do przeprowadzenia ich do umy­
słu. Nawet niewidzialne i od zmysłu widzenia najodleglejsze przedmioty dają się pewnymi rysami, obrazami 

i postaciami tak oznaczyć, że czego myślą dosięgnąć nie możemy, to patrząc na to znaki zatrzymujemy. Dla 
tych zaś ciat i postaci, równie jak dla wszystkich pod zmysł widzenia podpadających przedmiotów, 
trzeba miejsca; bo nie  m o ż n a pomyśleć o ciele bez zajętego przezeń miejsca". 

przez Coclico (a użycie to wydaje się najczęstszym) opisuje przede wszystkim tę 
samą koncepcję w przypadku przedstawienia jej za pomocą drabiny, w mniejszym 
zaś stopniu sam diagram systemowy. Jako że tę samą treść można przedstawić za 
pomocą ręki lub drabiny, możemy przypuścić, że drabina stanowiła narzędzie 
mnemoniczne alternatywne dla ręki

75

. Ale, podkreślmy raz jeszcze, że choć sztu­

kę pamięci można przyrównać do wyobrażonego pisarstwa, systemu mnemonicz-
nego nie powinno się mylić z notacją. Na diagramie drabinowym sama drabina 
nie jest w sensie ścisłym systemem linii notacyjnych, lecz raczej zbiorem linii prze­
kształconych w system miejsc pamięciowych. System liniowy z pewnością nie zo­
stał wymyślony po to, by służyć za narzędzie mnemoniczne, zaś w drabinie nale­
ży widzieć element oryginalnie zaprojektowany dla celów notacji muzycznej 
i przekształcony tak, aby mógł służyć innym, mnemonicznym funkcjom. 

Warto może przypomnieć, że kiedy Gwidon opisywał miejsca w swoim systemie 

linii muzycznych, nie użył wcale terminu „locus". Zamiast tego posłużył się słowem 
„ordo" w tym samym znaczeniu, jakie późniejsi teoretycy przypiszą słowie „locus". Ja­
ko że „locus" jest najbardziej charakterystycznym terminem mnemonicznym, może­
my spekulować, że zosta! on przeniesiony na grunt teorii muzyki dopiero po tym, jak 
sztuka pamięci została dostosowana do użycia ręki. Gdyby przypuszczenie to okaza­
ło się słuszne, byłoby to dodatkową wskazówką (po tej, której dostarcza diagram dra­
biny) ścisłego i złożonego związku pomiędzy sztuką notacji i pamięci, linią i ręką. 

Ostateczne potwierdzenie tego związku znajdujemy w fakcie, że zastosowa­

nie sztuki pamięci do nauczania ręki byłoby trudne bez wcześniejszego rozwoju 
notacji diastematycznej. Klasyczna mnemotechnika opiera się na możliwości 
przedstawienia tego, co ma być zapamiętane, za pomocą wizualnych obrazów 
i nadawaniu tym obrazom przestrzennej lokalizacji. Cyceron wyjaśnia: 

„Vidit enim hoc  p r u d e n t e r sive Simonides sive alius quis invenit, ea maxime animis effingi no-

stris  q u a e essent a sensu tradita  a t q u e impressa;  a c c e r i m u m  a u t e m ex  o m n i b u s nostri sensibus esse 
sensum videndi;  q u a r e facillime  a n i m o teneri posse ae  q u a e  p e r c i p e r e n t u r auribus aut cogitatione si 
etiam  c o m m e n d a t i o n e  o c u l o r u m animis  t r a d e r e n t u r ; ut res caecas et ab apsectus iudicio  r e m o t a s 
conformatio  q u a e d a m et imago et figura ita  n o t a r e t ut ea  q u a e cogitando complecti vix possemus in-
t u e n d o quasi  t e n e r e m u s . His  a u t e m formis  a t q u e corpus intellegi sine loco  n o n  p o t e s t "

7 6

background image

„ R Ę K A  G W I D O N A " A  S Z T U K A  P A M I Ę C I 

Innymi słowy, nawet jeśli to, co ma zostać zapamiętane, jest postrzeżeniem słu­

chowym, zostanie ono najlepiej przyswojone za pośrednictwem obrazu wizualne­
go, kiedy zaś dokonamy przełożenia słuchowego wrażenia na obraz wizualny, mu­
simy obraz ten umiejscowić w przestrzeni. Te dwa podstawowe elementy klasycz­
nej sztuki pamięci wyjaśniają, dlaczego rozwój notacji diastematycznej był ko­
niecznym warunkiem zastosowania tej sztuki do nauczania ręki. Zanim diagram 
ręki mógł powstać, należało znaleźć metodę wizualnego przedstawienia stopni 
skali, zaś pośrednim etapem tych poszukiwań było myślenie o stopniach w katego­
riach przestrzennych. Marie-Elisabeth Duchez wykazała niedawno, że ostatnia fa­
za owego rozwoju - pojawienie się przestrzennych pojęć wysokości dźwięku 
i uprzestrzennienie stosunków pomiędzy wysokościami - przypadła na przełom 
X a XI w. równocześnie i w relacji do poszukiwania odpowiedniej notacji diaste­
matycznej

77

. Przestrzenna koncepcja wysokości dźwięku i rozwój tego typu notacji 

wysokościowej, której końcową formą jest system liniowy Gwidona, szły ze sobą 
w parze. To ta przestrzenna koncepcja umożliwiła (bądź też została zasugerowana 
przez) powstanie przedstawienia metaforycznie „niższych" i „wyższych" stopni na 
realnie niższych i wyższych miejscach na pergaminie, a później na systemie linio­
wym. Po wykształceniu się realnie przestrzennego umiejscowienia stopni i przypi­

saniu im konkretnych miejsc pojawiła się możliwość, by stopnie te umieścić także 

w systemie miejsc mnemonicznych, utożsamić miejsca na liniach muzycznych 
z miejscami na ręce, i przeszczepić sztukę pamięci w dziedzinę podstaw muzyki. 

Nie wiemy, kto wymyślił rękę muzyczną. Jeszcze przed Gwidonem niektóre 

rękopisy przekazujące tekst Musica enchiriadis wspominają, że poszczególne te-
trachordy gamy mogą zostać przedstawione na poszczególnych palcach ręki

78

Wydaje się więc, że dojrzała postać ręki, podobnie jak system liniowy Gwidona, 

jest adaptacją i ulepszeniem narzędzia istniejącego już wcześniej, ulepszeniem 

polegającym przede wszystkim na ustaleniu standardowego spiralnego porządku 
miejsc na ręce i użyciu ich do przedstawienia skali Gwidona. Najstarsze przedsta­
wienie takiej ulepszonej ręki pochodzi z końca XI w. (rkp. Monte Cassino, 318, 
s. 291). Umieszcza ono klucze dwóch oktaw od T dog na odpowiednich miej­
scach, zaś ponad każdym kluczem zamiast sylab wskazuje interwał pomiędzy tym 
a poprzednim kluczem za pomocą liter T (tonus) i S (semitonium)

79

. Wiele róż­

nych form ręki przetrwało z wieku XII: ręce tylko z zaznaczonymi kluczami

80

z kluczami i sylabami

81

, a nawet z kluczami, sylabami i wskaźnikiem, czy są one 

położone na linii, czy pomiędzy liniami systemu

82

. Wynalezienie ręki przypisano 

77

 Marie-Elisabeth  D u c h e z : La representation spatio-verticale du caractere musical grave-aigu et 

1'elaboration de la notion de hauteurde son dans la conscience musicale occidentale.

 „Acta Musicolo-

gica" LI 1979 s. 54-73. 

7 8

  J o s e p h Smits van Waesberghe: Musikerziehung. Jw., s. 122. 

7 g

 Jw., s. 126 i nast. 

811

  Z o b .  n p . jw., s. 128 i nast., il. 62. 

8 1

  Z o b .  n p . jw., il. 63. 

8 2

  Z o b .  n p . jw., s. 130 i nast., il. 66. 

Ol 

background image

K A R O L  B E R G E R 

Gwidonowi po raz pierwszy w pierwszej dekadzie XII w.; uczynił to kronikarz Si-
gebert z Gembloux

83

. Jednak Gwidon, który o innych swych wynalazkach pisał 

z nieukrywaną dumą, o ręce nigdy w swoich zachowanych pismach nie wspomina. 
Niewątpliwie Gwidona zajmowały kwestie pamięci muzycznej. Metoda opisana 
w Epistoła miała na celu pomóc studentowi w zapamiętaniu jakości poszczegól­
nych stopni, „singulorum sonorum, omniumąue depositionum et elevationum di-
versitates proprietatesque altae memoriae commendare"

8 4

. W kontekście tych 

zainteresowań Gwidona, zastosowanie tradycyjnych metod memoria artificiosa 
do pamięciowego utrwalenia stopni skali wydaje się nieuniknione. Już około ro­
ku 1100 niejaki Johannes w swoim De musica cum tonario

85

 wspomina o użyciu 

ręki w sposób sugerujący, że było to narzędzie powszechnie używane. Jego uwa­
gi są szczególnie interesujące, bo wyraźnie powiązują metodę Gwidona opisaną 

w Epistoła z ręką i podkreślają mnemoniczny charakter obu technik: 

„Primum hoc illi, qui se ad musicae disciplinam aptare desiderat, iniungimus, uti litteras monochor-

di cum syllabis suprascriptis firmare studeat, nec  a n t e q u a m eas memoriter teneat, ab hoc operę desistat. 
[...] Eas vero, quibus nos utimur syllabas, ex hymno illo sumptas aiunt, cuius principium est: Ut ąueant 

laxis

 [...] Per has itaque syllabas is, qui de musica scire affectat, cantiones aliquot cantare discat qu-

ousque ascensiones et descensiones multimodasque earum varietates plene ac lucide pernoscat. In ma­
nus etiam articulis modulari sedulus assuescat, ut ea  p o s t m o d u m quotiens voluerit pro  m o n o c h o r d o po-
tiatur et in ea cantum probet, corrigat et componat.  H a e c ubi aliquamdiu iuxta quod diximus freąuen-
taverit et altae  m e m o r i a e commendaverit, facilius procul dubio ad musicam iter  h a b e b i t "

8 6

83

 Sigebertus  G e m b l a c e n s i s : Liberdę scriptorum ecclesiasticis. W serii: Patrologiae cursus comple-

tus.

 Series latina prior. T.  C L X . Red. J.-P. Mignę. Paris 1880 kol. 579, oraz Chronica. W: jw., kol. 204. 

Z o b . też: Joseph Smits van Waesberghe: Musikerziehung. Jw., s. 120. 

84

  G u i d o Aretinus: Epistoła. W: Scriptores ecclesiastici de musica sacra potissimum. Jw., s. 45: 

„utrwalenie w pamięci różnic i własności poszczególnych dźwięków oraz ich właściwości i zróżnico­

wanie w kierunku wznoszącym i opadającym". 

8 5

 Pochodzenie, datowanie i autorstwo tego traktatu było  p r z e d m i o t e m wielu dyskusji, szczegól­

nie w niedawnej pracy Michela  H u g l o Uauteur du traite de musiąue dedie Fulgence d'Affligem.  „ R e -

vue belge de musicologie"  X X X I 1977 s. 5-19.  H u g l o po raz kolejny doszedł do wniosku, że traktat 
spisany został na zamówienia  o p a t a Affligem, Fulgencjusza, pomiędzy 1089 i 1122 rokiem.  O d m i e n ­

ną opinię przedstawił Palisca w pracy Hucbald, Guido, and John on Musie (jw., s. 87-95), gdzie 
stwierdza, że  J o h a n n e s  „ p r a w d o p o d o b n i e napisał traktat na obszarze pomiędzy St. Gallen a Bam-
bergiem około roku 1100". 

8 6

  J o h a n n e s Affligemensis: De musica cum tonario.  R e d . Joseph Smits van Waesberghe. W serii: 

Corpus Scriptorum de Musica

 1.  A m e r i c a n Institute of Musicology  [ R o m e ] 1950 s. 48 i nast., tłuma­

czenie na podstawie: Hucbald, Guido, and John on Musie, jw., s. 103 i nast.:  „ Z r a z u polecamy temu, 
kto chce przygotować się do nauki muzyki, by studiował litery  m o n o c h o r d u i sylaby  n a d nimi zapisa­
ne, a od pracy tej nie odstępował, póki ich nie  z a p a m i ę t a [...] Powiada się, że sylaby, których używa­
my, pochodzą z hymnu,  k t ó r e g o początkiem są słowa: «Ut  q u e a n t laxis» [...] Kto więc pragnie uczyć 
się muzyki, niech zaśpiewa kilka pieśni z tymi sylabami, póki nie  p o z n a  d o k ł a d n i e ich postępu w kie­
r u n k u wznoszącym i opadającym i wielorakiego ich zróżnicowania. Niech także zaznajomi się do­
kładnie z  o d m i e r z a n i e m tych melodii na ręce, aby później mógł, gdy tylko zechce, zamiast  m o n o ­
c h o r d u używać ręki, z ręki zaś śpiew wypróbować, poprawić i ułożyć. Kiedy już powtórzy przez jakiś 
czas to, o czym wspominamy, i w pamięci własnej zapisze, łatwiejszy będzie miał odtąd dostęp do 
muzyki". 

94 

background image

. . R Ę K A  G W I D O N A " A  S Z T U K A  P A M I Ę C I 

8 7

 Sigebertus Gemblacensis: Liber de scriptoribus ecclesiasticis. Jw., kol. 579, por. też: tegoż: 

Chronica.

 Jw., kol. 204:  „ G w i d o n , mnich z Arezzo, znany byi bardziej niż jakikolwiek inny muzyk ko­

ścielny. Winien być ceniony bardziej od poprzedników za to, że dziewczęta i chłopcy uczą się bądź 
są uczeni nieznanych melodii ze znacznie większą łatwością według jego zasad niźli wedle głosu na­
uczyciela czy dzięki użyciu jakiegoś instrumentu, i jeśli tylko sześć liter bądź sylab zastosuje się  m e ­
lodycznie do sześciu dźwięków stanowiących  m a t e r i a ł muzyczny, a dźwięki te są wyróżniane na sta­
wach palców, wysokie i niskie wznoszenia się i  o p a d a n i a tych dźwięków łatwo narzucają się oczom 
i  u s z o m " . 

88

  L e o Treitler: Homer and Gregory: the Transmission of Epic Poetry and Plainchant.  „ T h e Musi­

cal  O u a r t e r l y " LX 1974 s. 333-372. 

Metoda opisana przez Gwidona w Epistoła miaia na celu pomóc studentowi 

w zapamiętaniu poszczególnych stopni i w konsekwencji w śpiewaniu bezpośred­

nio z zapisanej karty, bez pomocy monochordu. Johannes zaleca użycie ręki za­
miast monochordu przy zapamiętywaniu skali, jej liter i sylab. Jest więc jasne, że 
rozwinięta postać ręki jest końcowym produktem poszukiwań rozpoczętych 
przez Gwidona; poszukiwań metody, która wspomogłaby zapamiętanie przez 
studenta stopni i uwolniła go od konieczności używania monochordu. W tym 
przynajmniej sensie ręka zasługuje na przymiotnik „gwidońska". Charaktery­
styczne, że Sigebert, piszący w tym samym czasie co Johannes, główną zasługę 
Gwidona widział w opracowaniu metody śpiewania a vista z zanotowanej karty 
za pomocą sylab i ręki: 

„ G u i d o , Aretinus  m o n a c h u s , post  o m n e s  p e n e musicos in Ecclesia claruit, in  h o c prioribus pra-

eferendus  q u o d ignotos  c a n t u s etiam pueri et pueilae facilius discant vel  d o c e a n t u r  p e r ejus regulam 
q u a m  p e r vocem magistri, aut  p e r visum [usum] alicujus instrumenti,  d u m m o d o sex litteris vel sylla-
bis  m o d u l a t i m appositis ad sex voces, quas sola musica recipit, hisque vocibus  p e r flexuras ingerunt 
intentae et remissae elevationes vel depositiones  e a r u m d e m  v o c u m "

8 7

Pamięć, której fundamentalne znaczenie w oralnym przekazywaniu chorału 

wykazał Leo Treitler

88

, odgrywała swoją rolę także na końcowym etapie proce­

su, który przekształcił oralną tradycję w tradycję pisaną, etapie, którego Gwidon 
stał się postacią kluczową. 

Moja teza, na mocy której ręka muzyczna należy do rodziny narzędzi mne­

monicznych, które da się wywieść z klasycznej sztuki pamięci, opiera się na fak­
cie, że ręka pełniła także funkcję mnemoniczną, a jej struktura była zbieżna ze 
strukturą opisaną w rzymskich podręcznikach retoryki. Ręka muzyczna odpo­

wiada więc w każdym aspekcie (funkcjonalnym, strukturalnym, a nawet termino­

logicznym) narzędziu klasycznej sztuki pamięci. Nie możemy wykluczyć możli­

wości, że zbieżność ta jest przypadkowa, jednak związek wydaje się zbyt ścisły, 
żeby możliwość taką uznać za prawdopodobną. Znacznie bardziej uprawnione 
wydaje się stwierdzenie, że ręka i sztuka pamięci pozostawały w ścisłym związku. 
Jak wykształcił się ten związek - trudno stwierdzić z całą pewnością. Można wy­
obrazić sobie trzy możliwe drogi takiego wpływu. Po pierwsze, wynalazca ręki 

background image

K A R O L BERi 

pozna! system bezpośrednio od autora Ad Herennium lub od Marcjana Kapelli, 
którego teksty były szeroko czytane i kopiowane w tym właśnie czasie. Nie byłby 
to jedyny znany przykład styczności pomiędzy muzyką a retoryką w tym okresie. 
F. Alberto Galio wykazał na przykład, jak techniczny termin z dziedziny retory­
ki - „pronuntiatio" - stał się u początków średniowiecza terminem techniczno-
-muzycznym nie tracąc przy tym nigdy pierwotnego znaczenia retorycznego

89

Smits van Waesberghe znalazł pośrednie dowody na to, że Gwidon oparł się 

w swej terminologii muzycznej na ars rhetorica

90

, zaś Michel Huglo, co w kon­

tekście niniejszych rozważań jest jeszcze bardziej interesujące, wskazał na przy­
padki z XI i XII w., gdy traktaty muzyczne i retoryczne kopiowane były razem, 

w tym co najmniej jeden przypadek, gdy tym traktatem retorycznym było De in-
ventione

 Cycerona

91

, w średniowieczu kojarzony zwykle, jak wiemy, z Ad Heren­

nium.

 „Nauczycielowi tej szkoły wydawało się właściwe - konkluduje Huglo - by 

połączyć należącą do trivium dziedzinę ars rhetorica z ars musica"

92

. Jest więc 

całkiem możliwe, że opracowując swoją metodę, wynalazca ręki był świadom 
tradycji ars memorativa. Druga droga możliwego wpływu retoryki na muzykę 

jest następująca: wynalazca ręki nie inspirował się bezpośrednio klasycznymi 

przekazami sztuki pamięci, lecz zaledwie naśladował współcześnie używane na­
rzędzia mnemoniczne, same z kolei pośrednio lub bezpośrednio wywodzące się 
z tych źródeł. Znamy z badań Smitsa van Waesberghe przedgwidońskie dzieje 
użycia ręki jako pomocy w nauczaniu i zapamiętywaniu różnych elementów wie­
dzy, zarówno niemuzycznych (kalendarz), jak i muzycznych (tetrachordy)

93

. Kto-

89

 F.  A l b e r t o  G a l i o : Pronuntiatio. Ricerche sulla storia di un termine retorico-musicale. „Acta Mu-

sicologica"  X X X V 1963 s. 38^16. 

90

  J o s e p h Smits van Waesberghe: Wie Wortwahl und Terminologie bei Guido von Arezzo entstan-

den und uberliefert wurden.

 „Archiv fur Musikwissenschaft"  X X X I 1974 s. 79 i nast. oraz przypis 12. 

Por. także s. 73: „Musiktheoretiker wie  G u i d o von Arezzo, Berno von Reichenau, Aribo von Freising, 
J o h a n n e s von Affligem  u n d viele  a n d e r e hatten, bevor sie Magister im Fach der Ars musica wurden, 
erst die  F a c h e r des Trivium grundlich  s t u d i e r t " („Teoretycy muzyki jak  G u i d o z Arezzo,  B e r n o z 
Reichenau, Aribo z Freising,  J o h a n n e s Affligemensis i wielu innych, zanim zostali magistrami w za­
kresie ars musica, studiowali gruntownie nauki trivium" - przekl. red.). Na  t e m a t rozumienia muzyki 

jako składnika systemu sztuk wyzwolonych u  G w i d o n a i współczesnych zob.: F. Alberto Galio: La mu­
sica e le artes in Italia attorno al Mille. L 'insegnamento di Lorenzo da Amalfi del Codice Marciano Z. 
lat. 497 (=1811).

  „ Q u a d r i v i u m " V 1962 s. 101-107. 

91

 Der Prolog des Odo zugeschriebenen „Dialogus de Musica".

 „Archiv fur Musikwissenschaft" 

X X V I I I 1971 s. 134 i nast. oraz przyp. 4. 

9 2

  Z o b . : jw., s. 134. Por. także:  J o s e p h Smits van Waesberghe: Studien uberdas Lesen (pronuntia-

re), das Zitieren und uber die Herausgabe lateinischer musiktheoretischer Traktate (9.-16. Jahrhun-
dert).

 „Archiv fur Musikwissenschaft"  X X V I I I 1971 s. 174. 

9 3

  J o s e p h Smits van Waesberghe: Musikerziehung. Jw., s. 120-123. Interpretacja, jaką Smits van 

Waesberghe formułuje dla jednego ze swych przykładów, pochodzącego z IX lub początków X w. wier­
sza lndicis a summo capiens emrdia primus (jw., s. 122 i nast.), została niedawno podważona przez Tildena 
A. Russella (A Poetic Key to a Pre-Guidonian Palm and the „Echemata". „Journal of the American Musi-
cological Society"  X X X I V 1981 s. 109-118), według którego „[the poem] describes the use of the palm of 
the hand as a mnemonic aid in learning the intonation formulae of Western chant" (s. 109: „wiersz opisu­

je użycie dłoni jako mnemonicznej pomocy w nauce formuł intonacyjnych chorału zachodniego"). 

96 

background image

R

Ę K A  G W I D O N A " A  S Z T U K A  P A M I Ę C I 

kolwiek pierwszy wpadł na pomysł przedstawienia stopni skali na ręce, być mo­
że po prostu zaadaptował juz istniejące narzędzie do swoich celów w całkowitej 
nieświadomości wielosetletniej tradycji stojącej za tym wynalazkiem. Jest wresz­
cie możliwe, ze nawet jeśli wynalazca ręki nic nie wiedział o ars memorativa, nie­
którzy spośród późniejszych, lepiej wykształconych użytkowników ręki powiąza­
li ją z tą tradycją. Zapewne nigdy nie ustalimy z całą pewnością, która z tych 
przypuszczalnych dróg rozwoju odpowiada historycznej rzeczywistości, i to nie 

tylko dlatego, że nie wiemy, kto wynalazł rękę, ale także dlatego, że muzyczni 

wynalazcy tamtych czasów, a szczególnie Gwidon, rzadko wskazywali na źródła 

swojej inspiracji. Gdy narzędzie wchodziło do powszechnego użytku, teoretyk 
średniowieczny nie zajmował się jego pochodzeniem, nie licząc odniesień do Pi­
tagorasa, Boecjusza lub Gwidona jako wynalazcy (w istocie rzeczy wszyscy trzej 

wymieniani byli jako wynalazcy ręki!)

9 4

. Jednak nawet jeśli przyjmiemy, że ci, 

którzy rozwinęli i używali ręki, nie byli świadomi klasycznych źródeł ars memo-
rativa, nie ulega wątpliwości, że znali oni narzędzia mnemoniczne, które z tej 
tradycji się wykształciły, czyli przynajmniej od strony praktycznej mieli styczność 
z jedyną dostępną im w owym czasie teorią sztucznej pamięci. My jednak, dla 
których retoryka klasyczna i sztuka pamięci nie są już częścią żywotnej tradycji, 
musimy od nowa przyswoić sobie naukę Simonidesa, jeśli chcemy w pełni zrozu­
mieć znaczenie ręki

95

Przełożył z j. angielskiego Wojciech Bońkowski 

9 4

  J o s e p h Smits van Waesberghe: Musikerziehung. Jw., s. 120. 

9 5

 Już po ukończeniu tego artykułu ukazało się w „Musica disciplina"  ( X X X I I 1978 s. 73-85) stu­

d i u m Gregory'ego G. Butlera Musie and Memory in Johannes Romberchs „Congestorium" (1520). 
Szukając odniesień do muzyki w jednym z najpopularniejszych renesansowych traktatów o pamięci, 
Butler odnalazł ustęp, który choć niejasny i dopuszczający kilka różnych interpretacji,  p r a w d o p o d o b ­
nie odnosi się do ręki  G w i d o n a rozumianej  j a k o system miejsc mnemonicznych (zob. s. 78, przyp. 

16). Na pierwszy rzut oka  m o ż e się wydawać to kolejnym potwierdzeniem mojej hipotezy.  J e d n a k po 

zastanowieniu sądzę, że jest inaczej.  D o b r z e wiedzieć, że  a u t o r  p o p u l a r n e g o podręcznika  m n e m o -
techniki na początku  X V I w.  p r a w d o p o d o b n i e  w s p o m i n a o muzycznej ręce  j a k o systemie miejsc 
mnemonicznych, nie  m o ż e m y  j e d n a k traktować tego za ostateczny dowód, iż muzycy tego czasu 

(a tym bardziej wynalazca ręki) byli świadomi  m n e m o n i c z n e g o podłoża używanego przez siebie na­
rzędzia. 

97