background image

      

 

 

Alla Alicja Chrzanowska                 

Andrzej Piotr Załęski 

 

 

 

Tarot a zdrowie

 

background image

Tarot a zdrowie 

Alla Alicja Chrzanowska, Andrzej Piotr Załęski   

seria: Tajniki Tarota 
wydawca: Ars Scripti-2 
rok wydania: 2004, wydanie: I, 
wymiary: 16,5x12,5, oprawa: miękka,  
liczba stron: 160, ISBN: 83-920498-4-5 

 

Spis treści 
 

Wstęp 
1. Karty Tarota a naturalne metody leczenia 
2. Wielkie Arkana a zdrowie 
3. Małe Arkana a zdrowie 
3.1. Buławy  
3.2. Kielichy 
3.3. Miecze 
3.4. Denary 
3.5. Karty dworskie 
4. Charakterystyczne połączenia kart 
4.1. Diagnostyka 
4.2. Terapia 
4.3. Rekonwalescencja 
5. Diety w kartach Tarota 
6. Rozkłady dotyczące zdrowia 
6.1. Krzyż 
6.2. Zdrowie 
6.3. Piętnaście kart 
6.4. Trójkąt Plutona 
6.5. Operacja 
6.6. Blokady 
6.7. Mój organizm 
6.8. Dieta 
6.9. Witalność 
6.10. Kuracja 
6.11. Rozkład medyczny 
Zakończenie 
Bibliografia 

background image

Wstęp

 

 

Karty  Tarota  są  dokładnie  takie,  jak  życie  –  odwzorowują  wszystko,  co  spotka 
człowieka.  Pokazują  rzeczy  małe  i rzeczy  wielkie  zgodnie  z nazwami  swoich  dwóch 
podstawowych grup – Arkana Wielkie i Arkana Małe. Nie ma sfery życia, o którą nie 
można byłoby zapytać kart. Wiele lat mojej pracy z kartami na różnym poziomie ich 
interpretacji dobitnie to potwierdza.  

Spektrum tematów i spraw, które interesują ludzi przychodzących do tarocistów jest 
wyjątkowo  szerokie.  W ostatnich  latach  wyraźnie  dało  się  jednak  zauważyć 
zwiększenie  liczby  pytań  dotyczących  zdrowia.  To  skłoniło  mnie  do  napisania  tej 
książki,  w nadziei,  że  będzie  ona  pomocą  zarówno  dla  profesjonalnych  tarocistów 
w ich  pracy,  jak  i dla  amatorów,  którzy  chcą  zasięgnąć  informacji  przy  pomocy  tej 
wyjątkowej  talii  kart  dotyczących  ich  stanu  zdrowia,  skuteczności  zastosowanej 
terapii czy sposobu przyspieszenia rekonwalescencji. 

Oczywiście  karty  Tarota  nie  zastąpią  wizyty  u lekarza  i poddania  się  zaordynowanej 
przez  niego  terapii.  Mogą  natomiast  pomóc  w diagnozie,  szczególnie  w przypadku 
chorób  o niejasnej 

etiologii,  cywilizacyjnych,  uwarunkowanych  genetycznie 

(karmicznych)  i przewlekłych.  Odpowiednio  dobrany  rozkład  pomoże  ustalić  źródło 
choroby, jej ognisko (chory narząd lub układ) oraz podpowiedzieć rodzaj terapii, jak 
też ocenić jej skuteczność.  

Tarot 

możemy 

również 

wykorzystać 

do 

oceny 

postępów 

w leczeniu 

i rekonwalescencji,  w dobraniu  najlepszego  momentu  na  zabieg  lub  operację. 
Pomoże  on  również  określić,  czy  prowadzący  chorego  lekarz  jest  odpowiednim  dla 
niego  lub  czy  zaordynowany  przez  niego  lek  będzie  tym,  który  zadziała 
najskuteczniej. Jeszcze inną sferą, w której możemy wykorzystywać karty jest dobór 
odpowiedniej  dla  danej  osoby  diety  oraz  zabiegów  wspomagających  leczenie  bądź 
rekonwalescencję.  Można  też  dzięki  nim  określić,  czy  daną  terapię  można  łączyć 
z inną, czy nie, na przykład medycynę konwencjonalną z seansami bioenergoterapii, 
Reiki z masażem lub homeopatię z zabiegiem operacyjnym.  

Nikogo nigdy nie namawiałam, ani nie zachęcałam do rozkładania kart w odniesieniu 
do  zagadnień  związanych  ze  zdrowiem,  nikogo  też  same  karty  nie  uzdrowiły,  ale 
mam w swojej praktyce sporo przypadków, gdy klient, usłuchawszy ich rady, poszedł 
do lekarza i okazywało się, że dzięki temu proces chorobowy został wychwycony na 
samym początku, a co za tym idzie  leczenie  trwało krótko, nie wymagało uciążliwej 
terapii  i następował  pełny  powrót  do  zdrowia.  Zdarzały  się  nawet  takie  przypadki, 
gdy wystarczała zmiana trybu życia, diety,  warunków klimatycznych, by dolegliwość 
w ogóle nie wystąpiła. 

Wręcz  sztandarowym  przykładem  takiej  sytuacji  jest  przypadek  pani  Wandy.  Swego 
czasu  przyszła  ona  do  mnie  na  karty  i chciała,  abym  zrobiła  jej  prognozę  na 
najbliższy rok. Wśród wielu innych informacji pojawiła się też związana ze zdrowiem 

background image

– istniało duże prawdopodobieństwo wystąpienia dolegliwości związanych z nerkami, 
a konkretnie mógł się w nich pojawić piasek, a nawet kamienie.  

Poradziłam  swojej  klientce,  aby  udała  się  do  specjalisty  i zastosowała  do  jego  rad, 
gdyż  odpowiednia  profilaktyka  mogła  nie  dopuścić  do  wystąpienia  choroby.  Po  roku 
pani Wanda zadzwoniła, aby umówić się na kolejną sesję Tarota. Byłam ciekawa, na 
ile zrealizowała się jej prognoza za ubiegły rok. Spytałam: 

– Czy zrealizowało się to, co prognozowałam pani na ubiegły rok? 

– O tak! Wszystko się sprawdziło, oprócz jednej rzeczy. 

– A co się nie sprawdziło? – zapytałam z zaciekawieniem. 

– Mówiła pani, że mogę mieć problemy z nerkami, ale nic takiego nie miało miejsca. 

Pamiętając, że sugerowałam jej wizytę u specjalisty, zaczęłam dokładnie dociekać jak 
ta sprawa wyglądała. 

– A czy była pani u lekarza? 

– No oczywiście! Kto by zignorował taką informację! 

– I co powiedział lekarz? 

–  Stwierdził,  że  na  razie  jest  wszystko  w porządku,  ale  przeprowadzone  badania 
wskazują  na  pewną  skłonność  do  tworzenia  się  piasku  w nerkach,  kazał 
zmodyfikować  dietę,  pić  dużo  płynów  i przepisał  lekarstwa,  które  przyjmowałam 
regularnie. Myślę, że dzięki temu problem, jak na razie, nie wystąpił. 

– I oby tak było dalej – podsumowałam. 

Tak  więc  korzystając  z kart  Tarota,  można  (i  to  jest  ich  największa  zaleta  w tej 
dziedzinie) uniknąć chorób i wzmocnić stan zdrowia. 

Pracując  w tej  sferze  z kartami  Tarota  należy  jednak  pamiętać  o jednej  rzeczy: 
nigdy,  ale  to  nigdy  nie  wolno  mówić  klientowi  o śmierci!  Jest  to  naganne 
z każdego  punktu  widzenia,  zarówno  od  strony  etyki  ezoterycznej,  jak  i zwykłej, 
ludzkiej. Tym bardziej, że o tym decyduje Bóg, a i on ma prawo zmienić zdanie. 

Historia  ezoteryki  zna  takie  przypadki, gdy  wielki  grzesznik  miał  umrzeć,  lecz  dostał 
jeszcze  jedną  szansę,  by  naprawić  swoje  grzechy,  jak  i takie,  gdy  prawdziwie 
Oświecony został przed swoim czasem zabrany z tej Ziemi, gdyż Bóg uznał, że dość 
już zrobił dla innych. Nie piszę tych słów w odniesieniu do abstrakcyjnych pojęć. 

Choć  przyjęłam  ponad  15  000  osób,  nigdy  nikomu  nie  przepowiedziałam  śmierci, 
gdyż  z założenia  tego  nie  robię  (nawet  jeśli  jakiś  „nawiedzony”  klient  mnie  o to 
prosi), za to pracowałam z kilkudziesięcioma „umarłymi”, to znaczy z takimi osobami, 

background image

którym  ktoś  inny  „przepowiedział”  śmierć,  a oni  żyli  (ot,  jacy  nieposłuszni  –  wzięli 
i nie umarli) i uwierz mi drogi Czytelniku, nigdy nie była to łatwa praca. 

Niech  więc  ta  książka  posłuży  Ci  Czytelniku  do  pomagania  ludziom  w powrocie  do 
zdrowia lub do jego zachowania, gdyż bez dobrego samopoczucia, bez sił witalnych 
trudno być szczęśliwym i zadowolonym z życia. Jeśli natomiast szukasz w tej książce 
informacji, jak z kart wyczytać śmierć, odłóż ją. Takich informacji z całą pewnością tu 
nie znajdziesz. 

I  jeszcze  jedna  uwaga.  W stosunku  do  moich  poprzednich  książek  Czytelnik  może 
znaleźć  tu  pewne  różnice.  Nie  jest  to  pomyłka.  Zawarte  w tej  pozycji  informacje 
pochodzą wyłącznie z mojej wieloletniej praktyki, a ona ma to do siebie, że najlepiej 
weryfikuje  wszelkie  teorie.  Tak  więc  każda  z opisanych  przeze  mnie  kart  i każdy  ich 
układ  przynajmniej  kilkakrotnie  wystąpił  w rozkładach  u konkretnych  osób,  zanim 
zdecydowałam się zamieścić go w tej książce.  

Podkreślam, że wizyta u tarocisty może wspomóc leczenie, ale nigdy nie zastępuje 
wizyty  u lekarza,  ani  nie  zwalnia  od  zastosowania  się  do  zaordynowanej 
przez niego terapii
.  

background image

1. Karty Tarota a naturalne metody leczenia 

 

Część historii ludzkości stanowią dzieje różnych metod leczniczych, które powstawały 
i rozwijały się w wielu miejscach świata, cieszyły się powszechnym uznaniem lub też 
były  zwalczane.  Wiek  XX  dał  niespotykany  w dziejach  rozwój  medycyny  naukowej, 
spychając  inne  systemy  lecznicze  na  margines.  Tym  niemniej  nie  znaczy  to,  że 
niczego wartościowego poza oficjalną medycyną nie ma. 

Medycyna  naturalna,  nazywana  też  alternatywną,  jest  o wiele  starsza  od  obecnie 
nam  panującej  i to  właśnie  na  jej  fundamentach  budowała  się  współczesna  wiedza 
i praktyka  lekarska.  Niestety,  wielu  specjalistów  różnych  dziedzin  naturoterapii  oraz 
lekarzy  wypowiada  się  krytycznie,  a nieraz  pogardliwie  o innych  metodach, 
odsądzając się od czci i wiary nawzajem. Stwarza to atmosferę rywalizacji, wrogości, 
i chęci udowodnienia własnych racji, a także przekonania o tym wszystkich.  

Cóż  jednak  może  zrobić  zwykły  człowiek  w tym  natłoku  sprzecznych  ze  sobą 
doniesień,  oświadczeń  czy  też  nowych  odkryć,  które  najczęściej  szybko  okazują  się 
nieistotne?  Wobec  braku  wiedzy  pozostaje  mu  najczęściej  wiara  i nadzieja,  że 
wybrana  przez  niego  metoda  mu  pomoże.  Tymczasem  problem  nie  leży  w sferze 
ideologii czy doktryny, a nawet wiary, lecz zupełnie gdzie indziej.  

Współczesny człowiek nie ma czasu, a często też i ochoty na refleksję nad własnym 
życiem  i zdrowiem.  Stara  się  cześć  kłopotów  „zepchnąć”  na  przykład  na  lekarzy. 
Mówi on tak: „Jestem chory, więc leczcie mnie, bo ja mam dużo ważniejsze sprawy 
na głowie”. Tak oto dochodzimy do punktu, gdzie obiecujący zdrowie lekarz dowolnej 
medycyny lub nabieracz jest gratyfikowany pieniędzmi i jeśli jeszcze pacjent odczuje 
choćby  krótkotrwałe  polepszenie,  a najlepiej  szybkie,  to  wszyscy  są  zadowoleni 
i interes  kwitnie.  Pojawia  się  przekonanie,  że  skuteczność  leczenia  zależy  od 
fachowca i kwoty wydanych pieniędzy.  

Ten pogląd niestety stale się utrwala, jako że wszyscy uczestnicy procesu leczenia, to 
jest  pacjenci  i lekarze  są  poddani  presji  konsumpcyjnego  modelu  dzisiejszych 
społeczeństw. Choć każdy z nas wie doskonale, że zdrowia nie można kupić za żadne 
pieniądze,  ani  u kogoś  „załatwić”,  to  jednak  postępujemy  tak,  jakbyśmy  o tym  nie 
pamiętali.  Sedno  problemu,  w jaki  sposób  się  leczyć  i gdzie  szukać  pomocy  leży 
w zrozumieniu  prostego  faktu,  że  za  swój  stan  zdrowia  każdy  odpowiada  sam.  Tej 
odpowiedzialności  nie  można  zrzucić  na  nikogo  innego.  Oczywiście  możemy  chcieć, 
by  leczący  nas  lekarz  wziął  ją  na  siebie,  ale  pamiętajmy,  że  koniec  końców  skutki 
leczenia  zawsze  poniesiemy  sami.  Podawanie  do  sądu  lekarzy  też  tej  sytuacji  nie 
zmieni.  

Relacja  lekarz  –  pacjent  powinna  opierać  się  na  równej  współodpowiedzialności  za 
proces leczenia i jednakowym udziale i zaangażowaniu obu stron. W praktyce często 
zdarza  się,  że  pacjent  szukający  pomocy  wcale  nie  zdaje  sobie  sprawy  z sytuacji, 
w jakiej  się  znalazł  i w  ogóle  nie  ma  ochoty  współuczestniczyć  w kuracji.  Wymaga 

background image

tylko  szybkiego  wyleczenia  i jedyne,  co  akceptuje,  to  poddanie  się  badaniom 
i przyjmowanie leków.  

Tego  typu  postawa  jest  charakterystyczna  dla  tak  zwanych  „stałych  klientów 
palcówek  ochrony  zdrowia”.  Zwykle  chodzą  oni  tam  przez  wiele  lat,  a ich  stan 
zdrowia systematycznie się pogarsza. Dochodzi też do humorystycznych scenek typu: 

–  Proszę  pani,  w wieku  60  lat  chciałaby  pani,  żeby  nic  pani  nie  dolegało?  To 
niemożliwe! 

Podkreślam  raz  jeszcze,  że  to  my  sami  odpowiadamy  za  swoje  zdrowie  i do  nas 
należy decyzja, gdzie i w jaki sposób się leczyć.  

Nasuwa się w tej chwili oczywiste pytanie, jaki związek ze zdrowiem ma Tarot. W jaki 
sposób może pomóc zdiagnozować problem i wskazać właściwy kierunek leczenia? 

Dla  „myślących  naukowo”  takie  pytania  są  niedorzeczne  i wręcz  absurdalne.  Nic 
w tym  dziwnego,  gdyż  materialistyczna  filozofia  porządku  świata  widzi  zjawiska 
i fakty  w dość  płaskiej,  bo  jednowymiarowej  perspektywie.  Aby  przyjąć  coś  za 
prawdę, wymaga wielokrotnie powtarzalnych doświadczeń przeprowadzonych w tych 
samych warunkach. Jednak wszyscy wiemy, że świat zmienia się w każdej sekundzie 
i coś,  co  zdarzyło  się  dziś,  z pewnością  będzie  inne  niż  powtórzone  jutro,  choć  być 
może  bardzo  podobne.  Jeśli  nawet  można  zgodzić  się  z tym,  że  kamień  rzucony 
w górę  spadnie  na  ziemię  w tysiącu  wykonanych  prób,  to  już  emocje  i uczucia 
rzucającego za każdym razem będą inne i nie jesteśmy w stanie tego zmienić. 

Medycyna  naturalna  i Tarot  mogą  ze  sobą  współdziałać,  ponieważ  posiadają  dwie 
wspólne  płaszczyzny.  Po  pierwsze  widzą  każdego  człowieka  jako  istotę  unikalną, 
niepowtarzalną,  a tym  samym  różną  od  innych  ludzi.  Nie  starają  się  więc  budować 
zasad, w które można wtłoczyć każdego i tym sposobem objaśnić, co się z nim dzieje 
i jakie  są  dalsze  prognozy.  Podam  w tym  miejscu  prosty  przykład.  Dobry  tarocista 
odczyta  ten  sam  układ  kart  zupełnie  inaczej  dwóm  różnym  osobom  zgodnie 
z indywidualnym  odniesieniem  do  każdej  z nich,  tak  samo  homeopata  przepisze 
różne leki dwóm osobom chorym na anginę. 

Druga  wspólna  płaszczyzna,  to  dostrzeganie  w człowieku  jego  wielopoziomowej 
struktury  (fizycznej,  astralnej,  mentalnej  i duchowej)  i poszukiwanie  związków 
pomiędzy nim a światem na różnych planach. Właśnie bogactwo powiązań, korelacji 
zdarzeń  z określonymi  warunkami  i możliwości  interpretacji,  które  dają  konkretną 
wiedzę o człowieku są magnesem przyciągającym wielu do tych dziedzin. „Jajogłowi” 
uznają  rosnące  wciąż  zainteresowanie  Tarotem  czy  leczeniem  alternatywnym  za 
przejaw ciemnoty i zabobonu, który nie przystoi myślącemu człowiekowi XXI wieku – 
według nich to nie jest „trendy”. Efekt – większość korzysta, nikt się nie przyznaje. 

Lecz  bądźmy  szczerzy,  czego  możemy  dowiedzieć  się  o sobie  idąc  na  przykład  do 
lekarza? To,  że jesteśmy chorzy już wiemy. Jedyna informacja będąca poza naszym 
zasięgiem (w większości wypadków) to łacińska nazwa choroby. 

background image

Zainteresowanie  dziedzinami  ezoterycznymi  nie  bierze  się  z panującej  mody,  ani 
z owczego  pędu,  lecz  z naturalnej  i głębokiej  potrzeby  poznania  siebie,  potrzeby, 
której zaspokojenie staje się  coraz trudniejsze we wciąż  szybciej toczącym się życiu 
dnia codziennego.  

Wiele  metod  alternatywnego  leczenia  korzysta  z pomocy  astrologii,  radiestezji  czy 
Tarota i wśród specjalistów nie budzi to żadnego zdziwienia. Należy jednak wyraźnie 
oddzielić działania ignorantów, którzy nie posiadają właściwych kwalifikacji i posiłkują 
się  czym  mogą,  by  uwiarygodnić  swe  wątpliwe  wysiłki,  od  kompetentnych,  dobrze 
wykształconych naturopatów, którzy postępując zgodnie ze sztuką (lege artis) pragną 
poszerzyć swoje pole widzenia i spojrzeć na pacjenta w szerszym kontekście.  

Tarot  z całą  pewnością  może  służyć  pomocą  przy  problemach  zdrowotnych, 
ponieważ  daje  możliwość  dużo  szerszej  analizy  sposobu  funkcjonowania  człowieka 
niż jakakolwiek pojedyncza metoda lecznicza. Oczywiście warunkiem koniecznym jest 
współdziałanie  specjalisty,  na  przykład  homeopaty,  bioenergoterapeuty  czy  zielarza 
z wysokiej  klasy  tarocistą.  Tarot  może  dać  wskazówki  czy  podpowiedzieć,  w którym 
kierunku  należy  szukać  przyczyn  problemów  zdrowotnych,  lecz  pamiętajmy,  że  sam 
z siebie niczego nie leczy, ani nie zastępuje wiedzy i kompetencji lekarza. 

Zdrowie  w potocznym  rozumieniu  oznacza  brak  dolegliwości  i pewien  poziom 
sprawności fizycznej. Myślimy więc, że jeśli nic nas nie boli, to jesteśmy zdrowi i nie 
mamy się czym martwić. Tymczasem to przekonanie nie jest prawdziwe albo stanowi 
co najmniej duże uproszczenie. Medycyna naturalna wychodzi z założenia, że zdrowie 
zawiera się w harmonii ciała, emocji, umysłu i ducha, tym samym nie ogranicza jego 
definicji  do  zakresu  ciała  fizycznego.  Harmonia,  o której  mowa  jest  rodzajem 
uporządkowanego  krążenia  energii  tak  na  poziomie  ciała,  jak  też  na  wyższych 
planach  naszej  istoty.  Wzajemne  połączenie  wspomnianych  energii,  przenikających 
się wzajemnie, decyduje o naszym stanie zdrowia. 

Używa  się  także  określenia  „centrum  energetyczne”,  które  spełnia  rolę 
cybernetyczno-zarządzającą  regulacją  funkcjonowania  organizmu.  O  istnieniu  życia 
decyduje  tak  zwana  siła  witalna  i  póki  ją  posiadamy,  możemy  cieszyć  się  życiem.  Z 
wiekiem jej potencjał w naturalny sposób maleje, lecz możemy w znacznym stopniu 
ten proces spowolnić. Dobry stan naszego zdrowia to nic innego, jak zwycięstwo siły 
witalnej  nad  różnego  rodzaju  zagrożeniami,  np.  bakteriami,  wirusami  czy  też 
niekorzystnymi  czynnikami  fizycznymi.  Wszelkiego  typu  zabiegi  oraz  leki  jedynie 
pomagają  w  dochodzeniu  do  zdrowia,  nigdy  zaś  same  nie  leczą  –  tego  dokonuje  w 
nas natura. Często też najlepszym lekarzem bywa czas. 

Powszechny  pogląd  na  naturę  choroby  i  jej  przyczyny  został  ugruntowany  przez 
dynamicznie  rozwijającą  się  współczesną,  naukową  medycynę.  Jej  spektakularne 
sukcesy – przeszczepy narządów,  opanowanie większości chorób zakaźnych, czy też 
niewiarygodne dokonania genetyków, przyczyniły się do głoszenia „jedynie słusznej” 
prawdy, której kwestionowanie dowodzi tylko zacofania, nieuctwa i braku taktu. 

„Prawda” ta oparta jest na zdobyczach nauk przyrodniczych, według których człowiek 
stanowi  najbardziej  skomplikowany  organizm  żywy,  to  jest  układ  biologiczno-

background image

cybernetyczny  z  wieloma  poziomami  kontroli  funkcji  fizjologicznych  oraz  bardzo 
wydajnymi  mechanizmami  kompensacyjno-adaptacyjnymi.  Innymi  słowy  jest  jakieś 
kilka  tysięcy  razy  bardziej  skomplikowanym  mechanizmem  niż  na  przykład 
współczesny samochód. Tak jak on posiada pewną ilość części (ważniejszych i mniej 
ważnych), których sprawne działanie decyduje czy nadaje się do użytku, czy nie. 

Choć  to  smutne,  ale  większość  ludzi  traktuje  swój  stan  zdrowia  jak  dopust  boży  i 
kiedy coś im zacznie dolegać, stara się jak najszybciej pozbyć dokuczającego objawu, 
zapominając 

natychmiast 

„incydencie”. 

Szpikujemy 

się 

więc 

lekami 

przeciwbólowymi,  antybiotykami  itp.  w  nadziei  na  szybkie  doprowadzenie  się  do 
porządku. Mamy przecież na głowie ważniejsze sprawy. Niestety, nie można winy za 
taki  stan  rzeczy  zrzucić  na  karb  wygodnictwa  i bezmyślności  chorych,  czy  też  na 
pazerność lobby farmaceutycznego.  

Rzecz ma daleko głębsze źródło. Człowiek coraz mniej wie i chce wiedzieć o sobie, o 
stanie  zdrowia  również.  Dlatego  coraz  chętniej  rezygnujemy  z  własnych  przeżyć  i 
doświadczeń,  kupując  sobie  cudze.  Mamy  przecież  telenowele,  Internet,  Harrego 
Pottera.  Kiedy  przeżywamy  tak  zasymilowane  emocje,  wyrządzamy  sobie  krzywdę. 
Upodabniamy  się  prawem  mimikry  do  mitu  o  współczesnym  człowieku,  wyrzekając 
się  swej  niepowtarzalnej  indywidualności.  Powinniśmy  raczej  poszukiwać  wiedzy  o 
sobie, o własnych reakcjach, emocjach, zdolnościach, ale też i niedostatkach. Warto 
byłoby chyba odkryć, że na przykład lepiej gotujemy niż Klaudiusz z Big Brothera czy 
śpiewamy lepiej niż Britney Spears. 

Indywidualizacja  leczenia  należy  do  kanonu  fundamentalnych  zasad  homeopatii. 
Chodzi  o  to,  by  ustalić  unikalne  dla  każdego  człowieka  modyfikacje  objawów,  typ 
reagowania,  wrażliwość  na  działanie  na  przykład  zimna  czy  wilgoci,  a  także 
upodobania,  poglądy  i  przyzwyczajenia  oraz  awersje,  a także  reaktywność 
emocjonalną.  To  wszystko  składa  się  na  obraz  chorego  człowieka  w  rozumieniu 
homeopatycznym.  

Medycyna  holistyczna,  w  tym  homeopatia,  zajmuje  się  znalezieniem  przyczyny 
choroby  konkretnego  człowieka,  a  nie  przyczyny  choroby  w  ogóle.  Szukanie  jej  w 
aspekcie materialnym nie daje pozytywnych  rezultatów, ponieważ leży ona znacznie 
głębiej. Dotyczy bowiem sfery emocjonalnej,  mentalnej, a także duchowej. Fizyczne 
objawy  choroby  są  jedynie  ostatnim  ogniwem  w łańcuchu  patologicznych  zmian, 
postępujących  od  wyższych  poziomów  naszej  istoty.  Przecież  tylko  żywy  organizm, 
myślący i odczuwający, może wytworzyć guza (nowotwór). Kamień tego nie potrafi.  

Choroba  zaczyna  się  o  wiele  wcześniej,  zanim  pojawią  się  oznaki  fizyczne  –  ból, 
gorączka  itd.  Najpierw  zaburzeniu  ulega  sfera  duchowa,  to  znaczy  człowiek  nie 
potrafi  znaleźć  celu  w  życiu,  obiera  cel  niezgodny  ze  sobą,  bądź  traci  go  z  oczu, 
ulegając fałszywym podszeptom. Słowem, zaczyna żyć nieadekwatnie, podąża drogą, 
która nie jest dla niego dobra. Konsekwencją są zmiany w sferze mentalnej. Objawia 
się  to  przyjęciem  nowych,  przystosowawczych  jakby  poglądów  i  przekonań,  które 
mogłyby  uzasadnić  jego  postępowanie.  Są  one  mu  obce,  ponieważ  przyjął  je  z 
doraźnej  potrzeby,  a nie  z  przekonania.  Najczęściej  też  ten  nowy  światopogląd 
posiada strukturę wewnętrznie sprzeczną, co odbija się negatywnie, bo człowiek co i 

background image

raz musi się utwierdzać w przekonaniu, że to, jak żyje i czym się kieruje jest słuszne. 
Na  dalszym  etapie  choroby  cierpi  już  emocjonalnie,  gdyż  nie  może  pogodzić  swego 
życia  z  tym,  co  tak  naprawdę  czuje,  co  gdzieś  głęboko  sprzeciwia  się  i  mówi  „nie”. 
Ów  stan  niezgodności  wewnętrznej  może  trwać  wiele  lat,  aż  w końcu  ujawni  się  w 
postaci fizycznych oznak choroby. 

U  podstaw  niemożności  wyleczenia  człowieka  leży  lęk,  ten  rodzaj  nieokreślonego 
niepokoju,  który  każe  mu  trzymać  wszelkie  ciemne  aspekty  życia  pod  kluczem, 
spychać  je  jak  najgłębiej.  Dlatego  życie  w  tym  stanie  zaczyna  być  udręką.  Objawia 
się  to  w postaci  spadku  nastroju,  pojawia  się  frustracja,  złość,  a  później  depresja. 
Spada motywacja do robienia czegokolwiek, życie traci swój czar i blask. W nagrodę 
za swą „twórczą działalność” człowiek dostaje chorobę. To nie żart! Właśnie ona ma 
za zadanie zawrócić go ze złej ścieżki i sprowadzić na właściwą. Cierpienie, które jest 
równoznaczne  z chorobą,  sygnalizuje  konieczność  podjęcia  zmian.  Jeśli  chcemy 
wyzdrowieć, musimy zmienić swoje życie, to znaczy odrzucić część poglądów, pozbyć 
się  uprzedzeń  oraz  spojrzeć  na  siebie  i  otaczającą  nas  rzeczywistość  z  innej 
perspektywy.  Homeopaci  mówią,  że  „trzeba  rozbić  fiksację”.  Choroba  pomoże  nam 
doskonale,  gdyż  nie  pozostawia  wyboru  i zmusza  do  działania.  Lecz  tylko  od  nas 
zależy,  jak  długo  będziemy  się  bronić  i  opierać  zmianom.  Im  szybciej  się  poddamy, 
tym prędzej nastąpi uzdrowienie, w przeciwnym wypadku choroba nas zniszczy. 

Czemu  więc  nie  umiemy  pojąć  tej  prostej  prawdy,  czego  dowodem  jest  wciąż 
rosnąca  liczba  chorób  przewlekłych.  Otóż  przed  wyzdrowieniem  powstrzymuje  nas 
lęk.  Boimy  się  naruszyć  struktury,  w jakich  żyjemy,  czasem  nawet  najmniejsze 
zmiany  nas  przerażają.  Z  wiekiem  ulegamy  skostnieniu  i nie  dopuszczamy  do  siebie 
nowych prądów, idei, pomysłów. Potęgujemy w sobie strach, że jakakolwiek zmiana 
pogorszy,  a  może  nawet  zniszczy  nasze  życie  (tak,  jakby  było  ono  w  danym 
momencie doskonałe). Choroba i tak zmusi nas do zmian, więc zróbmy to sami i to 
jak najszybciej. 

Najpopularniejszą i chyba najbardziej uznaną (także przez oficjalną naukę) dyscypliną 
medycyny  naturalnej  jest  homeopatia.  Powstała  co  prawda  niezbyt  dawno,  bo  liczy 
sobie  niewiele  ponad  200  lat,  lecz  jej  główna  idea,  czyli  prawo  podobieństw  (Simila 
similibus  curentur)  było  znane  już  lekarzom  starożytności.  Samuel  Hahnemann, 
niemiecki  lekarz  i farmaceuta,  usystematyzował  gmach  wiedzy  homeopatycznej  w 
oparciu o to prawo. Odkrył on mianowicie, że lek podany zdrowej osobie, wywołujący 
określone objawy może inną osobę, która prezentuje podobne symptomy skutecznie 
leczyć. Sam Hahnemann opracował obrazy*  około stu leków. Potem jego uczniowie 
kontynuując dzieło swego mistrza opisywali coraz to nowe substancje tak, że obecnie 
znanych jest około 4000 leków homeopatycznych. 

W  odróżnieniu  od  medycyny  akademickiej  homeopaci  posługują  się  niezmiernie 
małymi  dawkami  leków*,  co  powoduje,  że  praktycznie  nie  posiadają  one  żadnych 
skutków  ubocznych  i  ich  stosowanie  jest  bezpieczne.  Nie  można  się  nimi  zatruć 
przyjmując na przykład nawet całe  opakowanie preparatu jednorazowo. Aby jednak 
tak  małe  ilości  leku  mogły  działać,  środki  homeopatyczne  są  dynamizowane,  czyli 
wstrząsane fizycznie przy każdym kolejnym rozcieńczeniu. To pozwala na dodanie im 
niezbędnej  energii  i  zmienia  jakościowo  strukturę  chemiczną,  która  otrzymuje 

background image

zupełnie  nowe  cechy.  Chciałbym  jednak  podkreślić,  że  tajemnica  fenomenu 
homeopatii  nie  polega  jedynie  na  owych  tajemniczych  granulkach,  ale  głównie  na 
umiejętności  dostrzeżenia  w  człowieku   określonego  układu  cech  i  objawów,  które 
wskażą lekarzowi prawidłową drogę leczenia. 

Większość  klasycznych  homeopatów  posługuje  się  w  swej  praktyce  pojęciem  leku 
konstytucyjnego,  czyli  takiego,  który  najpełniej  określa  danego  pacjenta.  Taki  lek 
zawsze posiada głębokie działanie i jest zdolny przeniknąć do najwyższych poziomów 
naszej istoty, harmonizując wszystkie najważniejsze procesy życiowe. Każdy duży lek 
homeopatyczny  posiada  pewne  cechy  archetypowe  –  podobnie  jak  karty  Wielkich 
Arkanów Tarota. Ta korelacja pozwala na korzystanie z pomocy Tarota przy ustalaniu 
potrzebnego leku. Jednak nie tyle chodzi o bezpośrednie wskazanie, ile o pogłębienie 
wiedzy o człowieku, szczególnie w warstwie emocjonalnej i mentalnej.  

Działanie  homeopatyczne  w  swej  istocie  polega  na  dostarczeniu  brakującej 
informacji,  która  zawarta  jest  w  leku.  Mówimy  więc  o  działaniu  informacyjno-
bodźcowym,  a  więc  takim,  które  wzbudzając  w organizmie  określone  wibracje, 
przestraja  go  na  inny  poziom  funkcjonowania,  poprawiając  rozregulowane 
mechanizmy i w rezultacie doprowadza do ogólnej poprawy stanu zdrowia. 

Wartość  homeopatii  jako  metody  leczenia  widać  szczególnie  wyraźnie  w  przypadku 
chorób  przewlekłych,  z  którymi  zwykła  medycyna  sobie  nie  radzi.  Dzieje  się  tak 
dlatego,  że  homeopaci  nie  szukają  przyczyn  choroby  na  poziomie  fizycznym.  Oni 
wiedzą,  że  dany  zespół  objawów  składający  się  na  konkretną  jednostkę  chorobową 
obrazuje  manifestacje  zaburzeń  na  wyższych  poziomach  naszej  istoty.  W  gruncie 
rzeczy choroba zaczyna się najpierw w sferze duchowej i sukcesywnie schodzi w dół 
przez  umysł,  emocje,  kończąc  swą  ewolucję  i  rozwój  w  ciele  fizycznym.  Dlatego 
właśnie  szukanie  rozwiązań  tylko  na  poziomie  fizycznym  nie  przynosi  żadnych 
efektów.  Można  powiedzieć  więcej  –  leczenie  choroby  przewlekłej  środkami 
farmakologicznymi  łagodząc  objawy  pogłębia  ją,  przenosząc  na  inne  narządy  i 
układy,  co  doprowadza  do  znacznego  osłabienia  siły  życiowej,  a  tym  samym 
zmniejsza szanse wyleczenia. 

Kolejną  metodą  leczenia  naturalnego,  która  dla  odmiany  powstała  kilka  tysięcy  lat 
temu, w starożytnych Chinach, jest akupunktura. Dzisiaj już nawet tradycyjna nauka 
znajduje uzasadnienie dla jej skuteczności twierdząc, że organizm człowieka stanowi 
złożony  układ  bioelektryczny,  w  którym  zachodzą  skomplikowane  procesy 
przepływów  prądów  o  różnych  parametrach  i  posiadają  one  funkcje  koordynujące 
procesy  biochemiczne,  które  są  w  stosunku  do  nich  wtórne.  Energia  „czi”  –  w 
terminologii  starożytnych  Chińczyków  lub  zmiany  pola  elektomagnetycznego  – 
według języka naukowców przechodzi przez nasze ciało różnymi drogami. Określone 
punkty  na  skórze,  w  przebiegu  tych  dróg  łączą  się  z  określonymi  narządami  i 
układami. Choroba pojawia się wtedy, gdy krążenie energii zostaje zaburzone, przez 
co  uszkodzeniu  ulega  najlepsza  z  możliwych  funkcja  życiowa  danej  struktury  czy 
narządu. Przywrócenie prawidłowego krążenia energii stanowi istotę akupunktury. 

Osiąga się to poprzez stymulację odpowiednich punktów akupunkturowych. Efektem 
tej  stymulacji  jest  modyfikacja  produkcji  i  sekrecji  takich  substancji  jak:  hormony, 

background image

endorfiny  oraz  mediatory  OUN,  np.  noradrenalina,  dopamina,  serotonina.  
Zabiegi  akupunktury  działają  poprzez  centralny  i autonomiczny  układ  nerwowy, 
powodując  wzmocnienie  wielu  funkcji  życiowych  organizmu.  Wielka  zaleta  tej 
metody,  to  wykorzystywanie  wewnętrznych  sił  człowieka  do  przywrócenia  mu 
zdrowia  bez  podawania  z  zewnątrz  jakichkolwiek  substancji.  Daje  to  przewagę  nad 
leczeniem farmakologicznym, ponieważ eliminuje niepożądane działania leków. 

Obecnie  coraz  więcej  lekarzy  przychylnym  okiem  spogląda  na  możliwości 
akupunktury  i  coraz  częściej  zaleca  ją  swoim  pacjentom.  Dość  powszechnie 
rozumiana jest już prawda, że organizm żywy funkcjonuje optymalnie tylko w stanie 
homeostazy.  

Energia  krążąca  wzdłuż  dwunastu  meridianów  (kanałów  energetycznych)  powinna 
znajdować  się  w  stanie  równowagi.  Każde  jej  zaburzenie  może  prowadzić  do 
dysfunkcji,  niedomagań,  a  w  konsekwencji  do  choroby.  Zadaniem  akupunktury  jest 
tak skorygować przepływ energii, aby przywrócić stan równowagi, co osiąga się przez 
nakłuwanie  odpowiednich  punktów,  które  znajdują  się  w  przebiegu  tychże 
meridianów. Wtedy powrót do zdrowia dokonuje się niejako automatycznie, zachodzi 
tajemnicza  zmiana  w  samopoczuciu,  sprawności  i  często  taki  moment  staje  się  dla 
wielu początkiem lepszego życia. 

Chciałbym powiedzieć też kilka słów o najstarszej z metod leczenia naturalnego, czyli 
bioenergoterapii.  Podobnie  jak  poprzednie  dziedziny  cechuje  się  ona  holistycznym 
stosunkiem  do  człowieka.  W  największym  skrócie  polega  na  przekazywaniu  przez 
terapeutę jego własnej energii choremu przy pomocy dotyku bądź na odległość.  

Jeżeli uznamy, że człowiek złożony jest z ciała fizycznego i ciał energetycznych, czyli 
subtelnych,  to  konsekwencją  takiej  tezy  jest  obecność  pola  energii,  zwanej  przez 
naukę  polem  bioenergetycznym.  Zaburzenia  w  krążeniu  bioenergii  oraz  blokady 
energetyczne  są  źródłem  chorób.  Bioenergoterapeuta  wykrywa  miejsce  zaburzeń  i 
tam  dokonuje  doładowania  pozytywną  energią.  Leczenie  przy  pomocy  bioenergii 
dokonuje  się  poprzez  usuwanie  tak  zwanej  energii  chorobowej  i  dostarczanie 
pozytywnej.  

Czasem  przyczyną  dolegliwości  bywa  ogólny  spadek  energetyki  organizmu,  na 
przykład  na  skutek  przemęczenia,  przewlekłego  stresu  czy  też  po  kontakcie  z 
„wampirem  energetycznym”.  Wtedy  wskazane  jest  wykonanie  kilku  zabiegów 
ogólnego doenergetyzowania, aby przywrócić właściwy poziom funkcji życiowych.  

Metoda w swej idei jest bardzo prosta, wymaga jednak wyjątkowych kwalifikacji. Aby 
pomagać innym, trzeba odznaczać się ponadprzeciętną biowitalnością, czyli posiadać 
dużo  pozytywnej  energii.  Często  takie  właściwości  się  dziedziczy,  można  je  też 
wykształcić przy pomocy odpowiednich technik.  

Niezwykle ważne są też właściwości natury moralnej i etycznej. Dobra energia może 
pochodzić  tylko  od  dobrego  człowieka.  Jeśli  więc  terapeuta  sam  ma  problemy  lub 
nieczyste  intencje,  nie  będzie  w  stanie  nikomu  pomóc,  znacznie  częściej  zaszkodzi. 

background image

Nie  można  też  wydatkować  bioenergii  bez  ograniczeń.  Należy  rozsądnie  oceniać 
własne siły, tak aby nie osłabić zbytnio swej energetyki.  

Techniki leczenia przez dotyk sięgają tysięcy lat wstecz i doskonaliły się przez wieki, 
aby  jak  najlepiej  pomagać  chorym.  Nie  ma  potrzeby  dochodzić  tajemnicy  tego 
działania, wystarczy mu się po prostu poddać i dopiero wtedy ocenić czy jest ono dla 
nas korzystne, czy nie. 

Powszechnie  znaną  dyscypliną  medycyny  naturalnej  jest  ziołolecznictwo*, 
wywodzące  się  z  kultury  ludowej  prawie  wszystkich  narodów  świata.  Od 
najdawniejszych czasów aż do chwili obecnej człowiek wykorzystywał występujące w 
jego  otoczeniu  rośliny  do  najróżniejszych  celów.  Służyły  mu  one  jako  pokarm,  do 
obrony,  budowy  domów,  jako  materiał  na  ubranie,  stosował  je  również  jako 
lekarstwa.  Wielowiekowa  praktyka  wykazała  zadziwiającą  skuteczność  roślin  w 
leczeniu różnych schorzeń. Współczesna farmakologia wywodzi się właśnie z wiedzy 
o  roślinach  leczniczych  i  ich  własnościach  w  relacji  z  ludzkim  organizmem.  Niektóre 
techniki  ziołolecznicze  są  bardzo  podobne  do  postępowania  współczesnego  lekarza, 
ponieważ  używane  substancje  w  dawkach  leczniczych  modyfikują  i  usuwają  objawy 
chorobowe. 

Jednak  pomiędzy  farmakologią  a  leczeniem  ziołami  istnieje  zasadnicza  różnica.  Leki 
stworzył człowiek i to on określił stosowane dawki, natomiast rośliny posiadają ilości 
leczniczych  substancji  określone  przez  naturę.  Surowce  używane  przez  zielarzy 
zawierają  kombinację  wielu  różnych  substancji,  które  mają  pewne  proporcje 
narzucone  w  sposób  naturalny.  Poza  tym  działanie  wielu  różnych  składników  jest 
trudne  do  przewidzenia  z  powodu  występujących  między  nimi  interakcji.  Naukowa 
medycyna  zajmuje  się  tylko  takimi  substancjami,  których  działanie  umie  ocenić  i 
zbadać.  Natomiast  specjaliści  w  leczeniu  ziołami  odwołują  się  raczej  do 
wielowiekowej  praktyki  i  doświadczenia  w  użyciu  różnych  roślin.  Zaletą  stosowania 
kuracji  ziołowych  jest  po  pierwsze  ich  łagodne  i  bezpieczne  działanie,  a  po  drugie 
korzystny  wpływ  na  cały  organizm  poprzez  regulację  subtelnych  mechanizmów 
przywracających równowagę ustroju.  

Dbałość  o  własne  zdrowie  powinna  łączyć  się  z rozwagą  i  odpowiedzialnością. 
Sięganie  do  metod  naturalnego  leczenia  daje  szansę  na  trwałą   poprawę  własnego 
stanu  psychofizycznego  oraz  nie  naraża  nas  na  przykre  niespodzianki.  Często 
sięgamy  po  drastyczne  sposoby  leczenia  konwencjonalnego  (toksyczne  leki, 
operacje) ze strachu, na skutek błędnej oceny sytuacji albo zwyczajnie chcemy uciec 
od prawdy o sobie samym. To ryzykowna i niebezpieczna droga. Lepiej zmierzyć się z 
rzeczywistością  i  nawet  jeśli  bywa  bolesna,  podjąć  wysiłek  świadomej  walki  z 
chorobą.  

Naturalne  metody  są  w niej  znakomitym  sprzymierzeńcem,  ponieważ  nie  zostawiają 
chorego samemu sobie, a tłumaczą mu jego  sytuację i są w  stanie pomóc nie tylko 
lecząc  objawy,  lecz  także  wzmacniając  duchowo.  Posiadają  bowiem  oprócz  technik 
również głębię, której często zwykłej medycynie brak. Właśnie dlatego Tarot pośród 
tych metod zajmuje znaczącą pozycję. 

background image

2. Wielkie Arkana a zdrowie.  

 

VIII Sprawiedliwość (w pozycji odwróconej!) 

Układ moczowy, czyli dolegliwości nerek, moczowodów, pęcherza moczowego i cewki 
moczowej, np. kłębkowe  zapalenie nerek, odmiedniczkowe zapalenie nerek, torbiele 
w nerkach,  kamica  nerkowa,  mocznica,  zakażenie  dróg  moczowych,  zwężenie 
moczowodu, zapalenie pęcherza moczowego, nietrzymanie moczu. 

Połączenie odwróconej karty Sprawiedliwość VIII, Śmierć XIII i królowej mieczy mówi 
o nieodwracalnej niewydolności nerek i konieczności regularnych dializ. Jeśli przy tym 
leży Cesarz w pozycji prostej, sugeruje konieczność jak najszybszego przeszczepu.  

Znaczenie karty w naturoterapii: 

• lek homeopatyczny – Thuja, 

• zioło – babka lancetowata, 

• kamień – turmalin.  

 

IX Eremita (w pozycji odwróconej!)  

Choroby  starcze  (gerontologiczne),  czyli  związane  z wiekiem  i starzeniem  się 
organizmu, np. choroba Alzhaimera, demencja starcza, upośledzenie funkcji komórek 
i tkanek  organizmu,  zmniejszenie  witalności  postępujące  z wiekiem,  marazm  starczy 
–  ogólne  zniechęcenie,  zmęczenie  życiem,  apatia,  brak  zainteresowania  światem 
zewnętrznym. 

Choroby  przewlekłe  (chroniczne),  czyli  trwające  z różnym  nasileniem  przez  wiele  lat 
i nie  poddające  się  skutecznemu  leczeniu.  Mówiąc  jeszcze  inaczej  są  to  choroby, 
które  można  zaleczyć,  a nie  wyleczyć.  Możliwe  jest  jedynie  łagodzenie  objawów, 
poprawa komfortu życia chorego, doprowadzenie do stanów remisji choroby. Należą 
do  nich  na  przykład:  choroby  alergiczne,  przewlekłe  choroby  płuc,  upośledzające 
funkcje narządów zmysłów, przede wszystkim słuchu i wzroku oraz wiele innych. 

Znaczenie karty w naturoterapii: 

• lek homeopatyczny – Arsenicum, 

• zioło – piołun, 

• kamień – lapis lazuli. 

background image

X Koło Fortuny (w pozycji odwróconej!)  

Wątroba  –  marskość  wątroby,  żółtaczka,  wirusowe  zapalenie,  ostre  poalkoholowe 
zapalenie wątroby, upośledzenie funkcji wątroby, niewydolność wątroby, uszkodzenie 
polekowe, zaburzenia metabolizmu, porfirie. 

Trzustka – ostre i przewlekłe zapalenie, cukrzyca, kamica trzustki. 

Śledziona – pęknięcie śledziony. 

Drogi  żółciowe  –  żółtaczka  zaporowa,  kolka  wątrobowa,  kamica  żółciowa,  zapalenie 
pęcherzyka  żółciowego,  kamica  przewodu  żółciowego,  zapalenie  dróg  żółciowych, 
zaburzenia czynności ruchowych dróg żółciowych. 

Karta  ta  w połączeniu  z odwróconym  rycerzem  kielichów  może  również  wskazywać 
na nowotwory tych narządów. 

Znaczenie karty w naturoterapii: 

• lek homeopatyczny – Sepia, 

• zioło – wiąz, 

• kamień – aleksandryt.  

 

XI Moc (w pozycji odwróconej!)  

Układ  odpornościowy,  witalność  organizmu,  zdolność  organizmu  do  walki 
z chorobami.  Wszelkie  dolegliwości  wywołane  dysfunkcją  układu  immunologicznego, 
na najprostszym poziomie będzie to skłonność do przeziębień, czyli obniżenie bariery 
ochronnej  przed  drobnoustrojami,  na  poważniejszym  może  chodzić  o poważne 
choroby zakaźne. Karta ta wtedy często łączy się z odwróconą kartą Diabła XV.  

Spadek  ogólnej  energii  życiowej  organizmu  –  osłabienia,  omdlenia,  brak  apetytu, 
nieuzasadnione  brakiem  snu  uczucie  senności,  problemy  z porannym  wstawaniem, 
uczucie  zmęczenia,  obrzęki  twarzy  i kończyn,  zawroty  głowy,  brak  sił,  anemia, 
wstrząs anafilaktyczny różnego pochodzenia, powikłania poszczepienne. 

Znaczenie karty w naturoterapii: 

• lek  homeopatyczny  –  Bryonia,  karta  ta  również  oznacza  lek  homeopatyczny  jako 
taki, 

• zioło – pieprz Cayenne, 

• kamień – onyks.  

background image

XII Wisielec (w pozycji odwróconej!)  

Choroby  psychiczne  –  autyzm,  psychozy,  paranoje,  manie  wszelkiego  rodzaju  (np. 
prześladowcza,  wielkości),  schizofrenia,  stany  maniakalno-depresyjne,  zespoły 
urojeniowe. 

l Uzależnienia  od  środków  zmieniających  świadomość  –  alkoholizm,  narkomania, 
lekomania oraz choroby powstające na tym podłożu, np. delirium tremens, padaczka 
poalkoholowa,  zespół  Korsakowa,  wycieńczenie  organizmu,  psychozy  powstające  na 
tle uzależnienia, zespoły abstynencyjne. 

Karta ta sama w sobie oznacza narkozę. 

Znaczenie karty w naturoterapii: 

• lek homeopatyczny – Nux vomica, 

• zioło – tatarak, 

• kamień – akwamaryn.   

 

XIII Śmierć (w pozycji odwróconej!)  

Karta ta nie mówi o konkretnej chorobie, ona oznacza ogólnie chorobę, czyli jest jej 
sygnifikatorem i to tylko w pozycji odwróconej! 

W pozycji prostej oznacza brak problemów ze zdrowiem, dobrą kondycję organizmu 
albo szybką i pełną rekonwalescencję. 

Znaczenie karty w naturoterapii: 

• lek homeopatyczny – Aconitum, 

• zioło – wilcze łyko, 

• kamień – ametyst.  

background image

XIV Równowaga (w pozycji odwróconej!)  

Problemy  z kończynami  dolnymi  wszelkiego  typu  poczynając  od  haluksów, 
nagniotków, złamań, zwichnięć, kontuzji łękotki poprzez płaskostopie, grzybicę stóp, 
dysplazję  stawu  biodrowego,  szpotawość  stopy,  żylaki,  choroby  zakrzepowe  do 
choroby  Buergera  i choroby  Reynauda  oraz  różnorakie  pourazowe  uszkodzenia 
kończyn dolnych prowadzące do trwałego inwalidztwa. 

Zaburzenia  równowagi  wynikające  z dysfunkcji  błędnika  na  podłożu  upośledzenia 
czucia głębokiego – choroba Meniera.  

Znaczenie karty w naturoterapii: 

• lek homeopatyczny – Ignatia, 

• zioło – jeżówka, 

• kamień – różowy kwarc.  

 

XV Diabeł (w pozycji odwróconej!)  

Choroby  zakaźne  zagrażające  życiu  przenoszone  drogą  pokarmową  lub  przez  krew, 
np. AIDS, tyfus, cholera, trąd, gorączka krwotoczna, malaria itd.  

Wszelkiego rodzaju stany zapalne, czyli wszystkie sytuacje, w których organizm broni 
się  „na  linii  danego  narządu”  poprzez  wywołanie  stanu  zapalnego  –  miejscowe 
podwyższenie  temperatury,  zwiększenie  liczby  limfocytów  i monocytów  (komórek-
kilerów) oraz uwalnianie substancji wspomagających obronę organizmu. 

Poważne dewiacje seksualne – nekrofilia, gerontofilia, pedofilia, zoofilia. 

Choroby weneryczne – kiła, rzeżączka. 

Znaczenie karty w naturoterapii: 

• lek homeopatyczny – Sulfur, 

• zioło – lobelia, 

• kamień – obsydian.  

 

 

http://arsscripti-2.pl/