background image

Ochorowicz Julian

DUCH I MÓZG

 

background image
background image

ROZDZIAŁ I.
O MATERYJALNEM SIEDLISKU WŁADZ DUCHA W CZŁOWIEKU.
 
Przystępując do rozbioru stosunku ducha do materyi, stajemy na granicy dwóch światów.
Materyja, to cały wszechświat zjawisk podpadających pod zmysły, to nasze ciało, to nasza ziemia, gwiazdy i 
słońca.
Duch, to wewnętrzny świat zjawisk, niedostępnych dla żadnego zmysłu, to wiedza o owym wszechświecie 
materyjalnym, o rządzących nim prawach, to cały obszar uczuć, pamięci i fantazyi, to siła wyrażająca się 
zmysłowo w ruchach cząsteczkowych mózgu, w ruchach mechanicznych mięśni, w słowie i w czynie.
Cała nasza wiedza, to wiedza o zjawiskach, czy to materyjalnych, które odnosiemy do nieznanej nam zasady bytu, 
materyi, czy też duchowych, które przypisujemy również nieznanej nam zasadzie bytu, duchowi.
Podobnie jak wyraz materyja symbolizuje nam zbiorowe pojęcie wszystkich zjawisk materyjalnych, 
podpadających pod zmysły, tak wyraz duch symbolizuje nam zbiorowe pojęcie wszystkich zjawisk duchowych, 
niepodpadających pod zmysły.
O duchu samym w sobie i o materyi samej w sobie, nic niewiemy.
To nas powinno usprawiedliwić, jeśli Kantowską "das Ding an sich" odsuniemy poza obręb naszego studyjum.
Wyrazu duch używam w znaczeniu powyżej wskazanem, czyniąc go zarazem jednoznacznym z wyrazem dusza, 
wszędzie
tam gdzie chodzi o ujęcie jednym wyrazem zasady wszystkich wewnętrznych, psychicznych spraw naszej istoty.
 
* * *
 
Stosunek duszy do ciała, jakkolwiek od wieków trzeźwe umysły zauważyły jego ścisłość () mógł być naukowo 
oznaczonym dopiero od tej chwili, gdy zjawiska duchowe na równi ze zjawiskami fizycznemi poddano pod 
rozbiór metody empirycznej. Dopiero gdy fizyjologowie wdzierać się poczęli w sfery dotąd dla nich niedostępne, 
zbudzona ze snu filozofja poczęła się oglądać w około siebie i wygłaszane zdania na więcej pozytywnej opierać 
podstawie.
Tym sposobem powstała psychologija, nauka doświadczalna, nie mająca nic wspólnego z frazeologiją dawnych 
systemów, usiłująca zdobyć sobie równie trwałe podstawy, jak fizyka, lub chemija.
Zanim jednak powyższa reakcyja, postępem fizyjologii wywołana, mogła się ustalić i pociągnąć za sobą 
badawcze umysły, w psychologii, będącej wówczas tylko częścią filozofii, panowały niewzruszenie pojęcia tak 
sprzeczne z najpospolitszem doświadczeniem życia, że niemal trudno zrozumieć, jak mogły umysły 
niezaprzeczonej bystrości, tak grubych błędów niedopatrzeć. Psycholog fakt ten tłómaczy sobie najdokładniej 
fałszywym kierunkiem badań w ogóle, fałszywą metodą, która sprawiła że myśliciele, zabrnąwszy w świat 
idealny, w filozoficznej ekstazie, zapominali o świecie realnym, zapominali, że oprócz formułek, działów i 
poddziałów, kategoryj i systemów istnieją jeszcze fakta, zjawiska, z któremi rachować się należało.
Wyszukując coraz to więcej stanowczych cech do rozróżnienia ducha i materyi służących, a prześlepiając ścisłość 
łączących je węzłów, wykopali pomiędzy światem myśli i światem rzeczy, tale wielką przepaść, że następcom 
wypadało tylko stanąć nad nią i opuściwszy ręce rozmyślać nad jej nieprzebytą głębią.
 

() Ob. między innemi Są pieśń poematu Lukrecyjusza " De natura rerum".

  

   

 

Leibnitz uplastyczniając myśl Dekarta porównywał naszę istotę do dwóch obok siebie, leżących zegarków, 
jednakowo idących i jednakowo nakręconych. Nieświadomym tajemnic mechanizmu zdawać się mogło, że oba te 
zegarki stanowią jednę całość, że wzajemnie zależąc od siebie, regulują swe ruchy, gdy przeciwnie, pomiędzy 
jednym, a drugim nie ma żadnej realnej spójni, żadnego oddziaływania. Według tego porównania, jeżeli ciało 
nasze wrażeniami swemi, lub chorobliwym swym stanem oddziaływa na duszę, a dusza pobudzeniem woli, lub 

background image

wytężonym stanem uczuć, na ciało, to jest tylko pozorne oddziaływanie, które w rzeczywistości pomiędzy wprost 
przeciwnemi sobie istotami istnieć nie może, jest to tylko współczesność niezawisłych od siebie zjawisk, ręką 
Boga sztucznie zbliżonych.
W obec takiej teoryi, nie mogło być nawet mowy o rozmieszczeniu władz duchowych w ciele, o zależności 
organów i funkcyj.
Jeszcze Herbart (zm.  r.) uważał duszę za substancyją prostą, jednostajną, niezmienną, bez wszelkiej treści, 
niezostającą w żadnym stosunku do czasu i przestrzeni.
I któżby się ośmielił, paraliżować całą działalność takiej duszy jednem naciśnieniem palca? () Jeśli dusza 
rzeczywiście, nie znajduje się w żadnym stosunku do czasu i przestrzeni, to sam tytuł naszej rozprawy: Duch i 
Mózg, nie ma prawa bytu.
Co za związek zachodzić może pomiędzy czystym nieprzestrzennym, nieskładowym, niezmiennym, 
bezpoczątkowym duchem, a dotykalną, bryłą materyi zwaną mózgiem?
Jeśli dusza nie zajmuje przestrzeni, to nie może mieć siedliska.
Jeśli nie działa w czasie, to nie może namyślać się, wahać, rozważać, bo na to potrzeba czasu.
 

() Doświadczenie to da się wykonać wtedy, gdy mózg wskutek uszkodzenia czaszki jest częściowo odkryty. 
Przyciskając go palcem wstrzymujemy objaw samowiedzy, która powraca natychmiast po ustania ciśnienia.

  

   

 

Jeśli jest niezłożoną, to niemoże mieścić w sobie różnorodnych wyobrażeń, różnorodnych uczuć, różnorodnych 
popędów.
Jeśli jest niezmienną, to nie może przechodzić tych przeobrażeń, które stanowią rozwój ku doskonałości, nie może 
być mniej silną u dziecka, mniej rozwiniętą u idyjoty, mniej godną u zbrodniarza, mniej zdrową u waryjata.
Jeśli nie miała początku, to znaczy, że moje" ia", że dusze wszystkich ludzi żyjących i tych, którzy dopiero mają 
się urodzić już istnieją i istniały od wieków, że zaś obok tego są niezmienne, więc takie przyjąć musimy jakiemi 
nas losy obdarzą.
Wychowanie, moralność, wiedza, wszystko to nie dla takich duchów czystych, co o materyi i słuchać nie chcą, w 
czas i przestrzeń nie wierzą, a o grzeszne cielsko nie dbają. Niechże ci, którzy w takie sprzeczności popaść 
niechcą, więcej kontrolują swe wyrazy, odmawiając duszy tego wszystkiego, co tylko jej byt realny zapewniać 
może.
Powiadają, że dusza nie zajmuje przestrzeni, a jednak nikt nie zechce szukać swej duszy zewnątrz siebie, uznaje 
więc, że jest ona tylko w nim, w jego organizmie, co zaś jest w jednem miejscu, a w drugiem nie jest, musi 
zajmować przestrzeń. Że ta przestrzeń nie da się oznaczyć tak ściśle, jak granice krajów na mapie, to dowodzi 
tylko, że dusza, podobnie jak elektryczność, jak ciepło, jak światło, jak wielka siła ruchu nie daje się oprawić w 
ramki. Podobnie zaś jak możemy oznaczyć i matematycznie obliczyć przestrzeń, na której działa siła 
magnetyczna w magnesie, siła muskularna w muskułach, siła nerwowa w nerwach; tak możemy oznaczyć i ocenić 
siłę duchową w mózgu. Cała niniejsza rozprawa ma na celu wykazanie tej prawdy.Że mózg jest siedliskiem 
duszy, o tem wiś każdy, najmniej nawet obeznany z flzyjologiją. A jednak dla ustalenia się tej jednej prawdy 
potrzeba było całego szeregu wieków. W Biblii niema jeszcze ani śladu wiedzy o mózgu. W Starym Testamencie 
znajdujemy wielokrotnie powtórzone zdanie, że dusza wszelkiego ciała we krwi jego jest, przyczem pod wyrazem

  

   

 

dusza rozumiano ów dech żywota, wdmuchany w oblicze Adamowe. "I stał się człowiek duszą żywiącą" mówi 
Pismo (Gen"

background image

II  ). Nie należy jednak zapominać, że taką duszę żywiącą Mojżesz przyznawał nie tylko człowiekowi, ale i 
wszystkim innym stworzeniom obdarzonym zdolnością ruchu. ". I wszelkiemu zwierzowi ziemskiemu, i 
wszystkiemu ptastwu niebieskiemu i wszelkiej rzeczy ruchającej się na ziemi, w której jest dusza żywiąca; " (Gen. 
I — ).
W ogóle cały Stary Testament w przedmiocie istoty i siedliska duszy przedstawia nam czysto materyjalistyczne 
zapatrywania. Jak w ogóle w całej niemal Azyi, uważano w owych czasach duszę za jakiś dech żywotny, gaz, 
płyn lub płomień. W Starym Testamencie nigdzie nie ma mowy o istnieniu duszy zewnątrz ciała.
". Wszakże mięso z duszą jego, która jest krew jego jeść nie będziecie."
" A Zaiste krwi waszej, dusz waszych szukać będą i t. d. " (Gen. IX).
". Nadto rzekłem w sercu swem o sprawie synów ludzkich, że im Bóg okazał, aby wiedzieli, że są podobni 
bydłu."
". Bo przypadek (los) synów ludzkich i przypadek bydła, jest przypadek jednaki. Jako umiera ono tak umiera i ten 
i ducha jednakiego wszyscy mają, a nie zna człowiek nic więcej nad bydlę; bo wszystko jest marność.
". Wszystko to idzie na jedno miejsce; a wszystko jest z prochu, i wszystko się zaś w proch obraca."
". A któż wie, że duch synów ludzkich wstępuje w górę? a duch bydlęcy, że zstępuje pod ziemię?"
". Przetoż obaczyłem, że człowiekowi nie masz nic lepszego, jedno weselić się z pracy swój, gdyż to jest dział 
jego; albowiem któż go do tego przywiedzie, aby poznał to, co ma być po nim?" (Eccles. III — , , , , ).
Moleschott, Vogt i Buchner mogliby się podpisać w tem miejscu.
Nowy Testament głosząc nieśmiertelność duszy, uznaje ją

  

   

 

jednak tylko w związku z ciałem, które ma być wskrzeszone w dzień ostateczny ().
W ogóle, mogę zrobić uwagę, że pojęcia starożytnych we względzie siedliska duszy i jej związku z ciałem, były o 
wiele pozytywniejsze, aniżeli późniejsze, pod wpływem mistycyzmu i scholastycyzmu rozwijane. Epiktet, 
Strabon, Lukrecyjusz, Cycero, Seneka, Arystoteles i w. i. wznawiali całą ścisłość tego związku. Co się jednak 
dotyczy mózgu, to rola jego w organizmie, nie była znaną starożytnym. Arystoteles uważał go tylko za pewien 
rodzaj szpiku bez znaczenia, za najzimniejszą część ciała, podczas gdy siedliskiem życia i wrażeń miało być serce 
i przepona (!)
Platon mieścił wprawdzie w głowie duszę boską czyli nieśmiertelną, ale w kadłubie miało być siedlisko uczuć i 
namiętności, a marzenia senne miały krążyć na około serca "odbijając się w gładkiej powierzchni wątroby, jak w 
zwierciadle." Rzecz prawdziwie zadziwiająca, że na sto lat przed Platonem i Arystotelesem, Hippokrates ( przed 
Chr.), znał już fizyjologiczną rolę mózgu. Tak przynajmniej możemy wnosić z ustępu, który cytuję, z 
francuzkiego przekładu p. Littre: "Mózg to sprawia, pisze Hippokrates, że miewamy obłąkanie, że majaczemy, że 
strach i trwoga opanowywa nas... Przyjemności i roskosze z jednej strony, przykrości i zmartwienia z drugiej, 
nieskąd inąd też pochodzą. Przez niego to pojmujemy, widziemy, słyszemy, poznajemy piękno i brzydotę, zło i 
dobro, przyjemnośó i przykrość." (De la maladie sacrée). Zdanie to, podobnie jak i wszystkie inne wypowiadane 
w owych czasach, opierały się tylko na jakimś intuicyjnym domyśle, nie zaś na faktach doświadczalnych i dla 
tego też nie mogło być powszechnie przyjętem. Stoicy np. nie przestawali utrzymywać, że serce jest siedliskiem 
inteligencyi, że z niego wychodzą wszystkie nerwy. Że zaś w owych czasach dowód dotykalny,
 

() Wywód tych pojęć znaleść można w Zasadach i Całości Wiary Katolickiej ks. Gauma.

  

   

 

anatomiczny, znaczył mniej aniżeli zręczny aksiomat, zręczna dyjalektyczna formułka, nic więc dziwnego, że 
szkoła stoików trwała przy swoich uprzedzeniach, nawet po odkryciu rzeczywistej budowy systemu nerwowego, 

background image

dokonanem na podstawie sekcyi trupów przez dwóch sławnych lekarzy Erazystrata i Herophilusa, żyjących na 
dworze potomków Aleksandra Macedońskiego około r.  po naród. Chr. Przeciwko ich empirycznym dowodom 
powstał filozof Chrysippus, sława Portyku (szkoła Stoików). Usiłował on bronić Arystotelesa i oprzeć jego 
teoryją na niezachwianej podstawie zręcznej dyjalektyki. I istota myśląca i czująca, mówił on, w piersiach ma 
swoje siedlisko, tam to mieści się nasze ja. Alboż nie w piersi uczuwamy wszelkie oddziaływanie na dochodzące 
do nas wrażenia? Alboż nie na pierś wskazujemy rękę mówiąc o sobie. Uderzamy się w piersi, nie w czoło, chcąc 
o czem z całej duszy zaświadczyć lub przyznać się do winy.
Erazystrates zaś i Herophilus, którzy widzieli nerwy wzroku idące do mózgu nie zaś do serca, mózg też uznali za 
właściwe siedlisko wrażeń.
Pomimo ich badań, stoicy utrzymali się przy swej teoryi, która przetrwała nawet czas bardzo długi, ponieważ 
jeszcze w cztery wieki później Galen () zbijał ją z całą siłą i powagą, czego nie byłby robił, gdyby doktryna owa 
nie była powszechnie panującą. Podejrzenie swoje co do znaczenia mózgu dla umysłowości naszej, Galen wyraził 
po raz pierwszy przed nauczycielem swoim Pelopsem, który też uderzony śmiałością jego myśli, stał się wkrótce 
gorącym zwolennikiem teoryi, uznającej mózg za organ władz duchowych.
Od Galena, rzec można, datuje się dopiero rozwój anatomii i fizyjologii systemu nerwowego. Zbija on całym 
zasobem faktów doświadczalnych, zdanie filozofów, widzących w sercu organ myśli, uczuć i woli. Wyśmiewa 
lekarzy współ
 

() Claudius Galenus. De tempeiamentis Lib. II cop, . De usu partium corporis humani. Lib. VIII cop.  et .

  

   

 

czesnych, którzy będąc tego zdania, na głowę jednak działają środkami przeciw malignie lub zemdleniu. Galen 
pierwszy zbadał bliżej mózg i mlecz pacierzowy, wykrył ów sławny węzeł życia, () którym się chlubi Flourens i 
oznaczył dwa rodzaje nerwów: czuciowych i ruchomych.
Na tym stopniu nauka pozostała przez  wieków! Aż do czasów Hallera ( — ) niezrobiono nic, coby podstawy 
przez Galena zdobyte rozszerzyć mogło.
Tak więc, to co dziś wiemy o szczegółowym składzie ośrodków nerwowych, o podziale pracy duchowej 
pomiędzy odrębne organa, o jej zależności od tych ostatnich, o wpływie wrażeń i krwi na przebieg procesów 
duchowych, wszystko to jest zdobyczą, ostatnich czasów. Znając całą, trudność tych badań, zawiłość budowy 
ośrodków nerwowych, subtelność ich tkanki, znając wreszcie rozległość i różnorodność zjawisk psychicznych, 
możemy, tylko powinszować badaczom owoców ich pracy, pewników zdobytych doświadczeniem, a szacownych 
nie tylko ze względu na przełamane trudności, ale więcej jeszcze ze względu na ich przyszłe praktyczne 
zastosowanie. w hygienie, psychiatryi i pedagogii.
Materyjalne siedlisko władz duchowych w organizmie wykazuje się na podstawie związku i zależności, jakie 
zachodzą pomiędzy widocznemi, zewnętrznemi zmianami ciała, a niewidoczną, wewnętrzną zmianą w procesach 
duchowych, w świadomości. Obserwując te zmiany w przyczynowem ich następstwie, dochodziemy do 
przybliżonego wyznaczenia siedliska od powiednich władz, zależności funkcyi od organu. Wiemy, że jeśli 
nacisnąć palcem przyrząd zegarowy, tak żeby bieg mechanizmu wstrzymać, to funkcyja zegaru: mierzenie czasu, 
zostaje na chwilę zniweczoną. Jeśli teraz, naciskając palcem odkryty mózg człowieka, zniweczemy w nim na 
chwilę władzę myśli, władzę czucia, władzę woli, to czyż nie mamy prawa
 

() Opieram się w tym względzie na zdaniu Ponchet'a, narażonem w jego rozprawie p. t. Le systéme nerveux et 
l'intelligence.

  

   

 

background image

z doświadczenia tego wnosić, że władze myśli, czucia woli mają swe siedlisko w mózgu, że działalność ich od 
działalności mózgu zawisła?
Albo, jeśli silny napływ krwi do głowy sprowadza widoczna zmianę w sposobie kojarzenia się wyobrażeń, w 
sadzeniu o przedmiotach, w pamięci, w fantazyi, w działaniu woli, czyż nie należy stąd wnosić, że władze 
powyżej wymienione, w tak widoczny sposób zależąc od krążenia krwi w mózgu, w nim muszą mieć swe 
siedlisko?
Wszakże krew może wywierać działanie tylko w obrębie mózgu, nie zaś zewnątrz niego, jeśli więc krążenie krwi 
oddziaływa na myśli, to znaczy, że myślenie niejest sprawą od mózgu niezależnej, odrębnej, zewnątrz niego 
istniejącej istoty; lecz sprawą sił w samym mózgu pracujących i od niego zależnych. Jeśli przeto te siły nazwiemy 
jednem mianem ducha to mózg musimy uznać jego siedliskiem.
W kwestyi owego siedliska, jak widzim, oprzeć się musimy przeważnie na zewnętrznej obserwacyi 
fizyjologicznej, niemniej jednak i wewnętrzne doświadczenie psychologiczne nie małą tu odgrywa rolę. Widzimy 
zewnętrzne działanie środka, ale w duszy czujemy psychiczne tego działania skutki. Często nawet musimy się 
ograniczyć na uznaniu skutków psychicznych, bez wiedzy o ich fizycznej zewnętrznej naturze. Czujemy wrażenie 
biegnące po nerwie, ale widzieć go nie jesteśmy w stanie, a jednak wiemy, że biegnie ono po nerwie, ponieważ, 
gdy nerw przetniemy, wrażenie ustaje. Patrząc na mózg człowieka żyjącego, nikt nie zdoła ocenić o czem myśli, 
tylko on sam, tylko wewnętrzna jego samowiedza może nas w tym przedmiocie objaśnić. Ale co się dzieje w 
mózgu podczas myślenia, gdzie jest siedlisko uczuć, gdzie przebiegają rozkazy woli, gdzie się kończą nerwy 
czucia? O tem wewnętrzna samowiedza objaśnić nas nie może, o tem uczy nas tylko zewnętrzna obserwacyja, 
jaką się posiłkuje fizyjologija, i to właśnie będzie przedmiotem naszego rozbioru.
 

  

   

 

ROZDZIAŁ II.
ROZMIESZCZENIE POJEDYŃCZYCH WŁADZ W RÓŻNYCH OŚRODKACH NERWOWYCH.
 
Jedną z charakterystycznych cech postępu każdej nauki jest zmiana znaczenia wyrazów obejmujących pewne 
grupy zjawisk. Pierwotną przyczyną tego była ta okoliczność, że nie umiejąc sobie zdać jasnej sprawy z ogromu 
otaczających go faktów, człowiek poprzestawał na przyznaniu odrębnych przyczyn odrębnym kategoryjom 
zjawisk i tym sposobem usprawiedliwiał niejako sam przed sobą różnice jednych od drugich. Stąd to powstało 
przypuszczenie czterech zasadniczych elementów, ziemi, ognia, powietrza i wody; stąd powstało pojęcie 
flogistonu w pierwotnej chemii, pojecie płynów nieważkich w pierwotnej fizyce, pojęcie siły życiowej w 
pierwotnej bijologii i mnóstwo innych nazw więcej szczegółowych, któremi pokrywaliśmy naszę niewiadomość, 
sztukując ciemnemi wyrazami tam, gdzie nie stało jasnych wyobrażeń. Alboż zresztą i dziś jeszcze nie 
postępujemy podobnie? Czyż panujące dotychczas w nauce gienialne pojęcie Newtona, owa siła powszechnego 
ciążenia, jest czem więcej jak niejasnym symbolem tajemniczej istoty zjawisk? Czy sprowadzając przyczynę 
wszystkich objawów materyi do niepojętej siły przyciągania z odległości, wyjaśniamy w czemkolwiek zagadkę 
istnienia? — Stawiamy tylko niejasne pojęcie ogólne na miejscu jasnych pojęć szczegółowych i częstokroć 
jeszcze przypisujemy mu byt objektywny, zapominając, żeśmy je sami mocą abstrakcyi z pojedyńczych zjawisk 
wywiedli.
Ale inaczej być nie może. Ujęcie całego tłumu zjawisk w ramy jednego pojęcia jest już opanowaniem materyjału. 
Zawszeć to coś znaczy, z chaosu faktów wyosobnić logiczną zasadę bytu, uporządkować bezładne wrażenia i 
podciągnąć pod obrębne kategoryje. Jest to wprawdzie podział i porza

  

   

 

background image

dek czysto subjektywny, — ale nam też innego nie trzeba. Ziemia nasza nie uległa żadnej zmianie od czasu, jak 
wykreślono na niej równoleżniki; ciało nasze nie zmieniło się w niczem od czasu, jak najdrobniejszy jego organ 
wyróżniono od innych opisem i nazwą, — a jednak bez tych subjektywnych naszych podziałów i porządków nie 
byłoby nauki, nie byłoby i jej zastosowań.
Tak więc, narzekając na ograniczoność naszej wiedzy, niemniej jednak powinniśmy szanować każde jej 
usiłowanie dążenia ku doskonałości. Że podciąganie pewnej rozległej grupy zjawisk pod zakres jednej działającej 
siły, chociażbyśmy jej istoty nie znali zupełnie, jest także jednem z tych dążeń ku doskonałości w nauce, temu 
zaprzeczyć nie podobna. Przyjąwszy hypotezę siły żywotnej, tworzącej i utrzymującej przy życiu organizmy, nic 
wprawdzie nie zyskano ze względu na wyjaśnienie tajemnicy tych zawiłych procesów — ale przynajmniej 
odgraniczono jednę grupę zjawisk od drugich, uwydatniono ich różnice, ułatwiono wyszukanie odrębnych metod 
badania, torując tym sposobem drogę dla dzisiejszego kierunku prac naukowych, usiłujących znieść owe sztuczne 
rozdwojenie natury na żywą i martwą, sprowadzając tajemnicze działania życiowej siły do pewnej, w części już 
nam znanej komplikacyi fizycznych i chemicznych działaczów. I dziś używamy wyrazu silą żywotna dla 
oznaczenia sumy i natężenia owych sił cząstkowych działających w organizmie, ale nie rozumiemy już przez nią 
jakiegoś płynu, gazu, tchnienia czy ducha, któryby, istniejąc przed powstaniem organizmu i niezależnie od niego, 
samodzielnie powstanie to sprowadził. Tak więc nazwa pozostała, ale treść jej zmieniła się.
Podobny przypadek ma miejsce i odnośnie do wyrazu dusza. Do dziś dnia u ogółu ludzi pojęcie do tego wyrazu 
przywiązane jest bardzo złożonem. Obejmuje ono nietylko owę siłę żywotną, przyczynę tajemniczego 
powstawania i rozwijania się organizmu, wszystkich jego spraw cielesnych, ale

  

   

 

i cały ten świat zjawisk świadomych i bezwiednych, które, już to uważając za swoje ja, już też za własność 
duchową tego ja, jako nasze myśli i uczucia przeciwstawiamy zewnętrznym zjawiskom. Zatem pojęcie, w życiu 
codziennem do tego wyrazu przywiązywane, obejmuje i to co wyrazem umysł, serce, charakter, sumienie, i t. p. 
oznaczamy, i owę iskrę ożywczą, owę siłę żywotną, utrzymującą życie i zdrowie.
W psychologii zaś wyraz dusza obejmuje tylko te zjawiska, które pod trzy kategoryje życia psychicznego: myśli 
uczucia i woli, podciągnąć się dadzą. Sprawy cielesnej żywotności muskułów, żołądka, trzewi leżą poza obrębem 
tego pojęcia. Że kości i muskuły rozrastają się, to nie jest to dziełem naszej duszy, ale skutkiem napływu krwi, 
kierowanego czysto mechanicznemi siłami organizmu. Żyć — nie jest to czuć albo myśleć. U wszystkich roślin i 
u niższych zwierząt niema ani woli, ani myśli, ani czucia, a jednak jest życie. Gołąb' z wyciętym mózgiem nie 
czuje, nie myśli i nie pożąda, a jednak może żyć kilka miesięcy, jeśli mu wkładać w gardło pokarm. Nie można 
czuć i myśleć nie żyjąc, alemożna żyć nie czując i nie myśląc, jak tego dowodzą choćby pospolite objawy 
głębokiego zemdlenia lub twardego snu, w którym działalność myśli na raz przerywa się w ten sposób, że 
obudzony łączy ostatnią myśl przed zaśnięciem z pierwsza, myślą po obudzeniu w jednociągłe ogniwo. Ma to 
miejsce mianowicie przy atakach epileptycznych, przychodzących i ustępujących tak nagle, że chory nic nie wie o 
tem, że przed chwilą stracił przytomność i upadł. Jednem słowem, czynność duchowa czucia, myśli i woli była na 
chwilę zniszczoną.
Niech mi przeto wiekopomny duch Kartezyjusza wybaczy, jeśli okrzyczanej sławy zdanie jego: myślę, więc 
jestem, które miało służyć za kryteryjum bytu, nazwę co najmnjej nieścisłem. Wszyscy ci, którzy nietylko istnieją 
ale i myślą, przyznają mi, że dowodzić własnego istnienia jestto bawić się z sobą w chowanego, — zaś dowodzić 
go w ten mianowicie sposób, jak to czyni Dekart, przyjmując zakryteryjum bytu:

  

   

 

myślenie, jestto być, przedewszystkiem, jednostronnym. Można bowiem żyć, nie myśląc.
Gdyby dowodem mego istnienia była tylko myśl o niem, to wypadałoby stąd, że zasypiając przestaję istnieć. 
Pojęcie bytu jest najogólniejszem, najpowszechniejszem z naszych pojęć, — a tem samem musi ono mieścić w 

background image

sobie wszystkie bez wyjątku pojęcia szczegółowe. Zatem przy każdem innem, pojęcie bytu jest domyślnem, jako 
tło pojęciowe. Dowodzić bytu za pomocą jakiegokolwiekbądź pojęcia szczegółowego jestto popełniać pleonazm 
rozumowy, jestto dowodzić, że miejsce jest przestrzenią, a godzina czasem, — jestto dowodzić założenia. Jeżeli 
zaś możemy poddawać zwątpieniu własne istnienie, to równem prawem moglibyśmy zwątpić i o istnieniu tej 
myśli, która rzeczywistości bytu dowieść pragnie.
Dzięki Bogu, czasy metafizycznej kołowacizny minęły bezpowrotnie, możemy więc powyższe wątpliwości 
pozostawić w pokoju.
W przekonaniu ogółu, śmierć następuje w tej chwili, kiedy dusza opuszcza ciało. Ale jakże tu naznaczyć taką 
chwilę? Jeśli weźmiemy duszę w znaczeniu psychologicznem, t. j. jako siłę psychiczną organizmu, to ta może 
przestać się objawiać pierwiej zanim śmierć nastąpi.
Przypadek ten zachodzi wtedy, gdy chory utracił przytomność i samowiedzę na pewien czas przed skonaniem. 
Naodwrót znowu niektóre części ciała mogą obumierać pierwiej, pozostawiając mózg w stanie normalnym. 
Widziałem umierającego, który z całą przytomnością śledził postęp kolejnego obumierania członków; nareszcie 
spostrzegłszy bezwładność ziębnących palców, rzekł: za chwilę wszystko się skończy, Nogi i ręce już obumarły, a 
mózg przez chwilę żył jeszcze. Tylko w gwałtownych wypadkach zdruzgotania, otrucia lub rażenia piorunem, 
śmierć następuje w okamgnieniu; przy normalnem zaś konaniu nigdy całe ciało od razu nie obumiera. Smierć 
rozppościera się zwolna, paraliżując

  

   

 

część po części. Nareszcie kiedy zepsucie krwi przejdzie pewna granicę, — organa przestają się odżywiać, 
normalna przemiana materyi wytwarzająca siły ruchu ustaje, siła, która przezwyciężała wpływy otoczenia, 
wyczerpuje się i następuje rozkład.
Tylko u wyższych zwierząt istnieje ściślejszy związek pomiędzy życiem a inteligencyją — u niższych 
inteligencyja odgrywa tak podrzędną rolę w organizmie, że może być usuniętą wraz z mózgiem, bez żadnej 
widocznej szkody dla zwierzęcia.
Jakże taki fakt pogodzić z owem powszechnem pojęciem duszy, jako siły życia i myśli zarazem?
Doświadczenia Dondersa, Vulpiana, a w szczególności prof. Duvala, nad zachowaniem się pośmiertnem ludzi 
gilotynowanych, dowodzą, że wszystkie organa, jak: serce, żołądek, kiszki i t. p. przez pewien czas posiadają 
jeszcze życie. Odbywają one ruchy, sobie właściwe a które zapomocą elektryczności możemy jeszcze wzmocnić i 
przedłużyć. Serce np. jeszcze w godzinę po śmierci okazywało regularne, stopniowo słabnące ruchy, wynoszące  
do  uderzeń na minutę.
Jeśli paznokcie lub włosy rzeczywiście rosną po śmierci, to znaczy to tylko, że część materyjału odżywczego 
została jeszcze w organizmie, uchroniwszy się od rozkładu; nie potrzebujemy koniecznie przypuszczać pozostania 
części duszy, któraby rozrostem paznokci zabawiała się po śmierci.Żywość i natężenie naszych ruchów 
muskularnych zależy od siły nerwowej nagromadzonej w automatycznych ośrodkach nerwowych, a mianowicie 
w mleczu pacierzowym, nie zaś od duchowej, psychicznej siły naszej duszy. Wola może tylko pobudzić mlecz 
pacierzowy do uwolnienia pewnej ilości utajonej w nim siły nerwowej; jeżeli zaś tej ostatniej nie dostaje, to 
największe wytężenie woli działającej w mózgu nic nie pomoże. Zmęczenie muskułów nie jest zmęczeniem 
duszy, które ma miejsce tylko wtedy, gdy mózg przez dłuższy czas pracował umysłowo. Zatem siła psychiczna — 
duch, nie jest tem samem co siła żywotna organizmu.

  

   

 

"Filozofowie, nie znający dokładnie fizyologii — mówi Despine — przypisywali duszy siłę ruchową i szeroko o 
niej rozprawiali. () Przypisywali oni tej nieinateryjalndj części naszej istoty nietylko ruchy wywoływane przez 
nasze ja, ale także i ruchy, o których nasze ja nic a nic nie wie. Podzielali oni w tym względzie błąd animistów" 
Jestto zresztą błąd bardzo rozpowszechniony i przytem stary jak świat. Ludzie nieoświeceni przyznają zwykle 

background image

życie, a tem samem i duszę, wszystkiemu co się porusza — upatrując nawet w niewyjaśnionych sztukaniach i 
pukaniach działanie dusz ludzi zmarłych. Przytoczony w poprzednim rozdziale ustęp ze starego testamentu 
świadczy, że już w owych czasach przypisywano duszę żywiącą "wszelkiej rzeczy, która się rucha na ziemi."
Teoryja animizmu, najdokładniej sformułowana przez Stahl'a ( — ), upatrująca przyczynę wszystkich spraw 
organicznych w samćj duszy — nie może się ostać w obec dzisiejszych naszych wiadomości, zdzierających 
stopniowo z siły życia tajemniczą jej zasłonę. Skoro umiemy już sztucznie urządzić trawienie pokarmów bez 
udziału siły organicznej, skoro umiemy sztucznie zastąpić siłę nerwów pobudzającą do ruchów muskuły — to nie 
mamy żadnej potrzeby dla wyjaśnienia tych procesów uciekać się do sił nadprzyrodzonych, i przypisywać władzę 
trawienia Archeuszowi, a władzę pobudzania muskułów Duchom nerwowym, jak to czyniono dawniej, albo też 
przypisywać je duszy, jak to czynią niektórzy dziś jeszcze.
Ażeby zatem w dalszym ciągu naszego rozbioru uniknąć wszelkiego nieporozumienia co do treści pojęcia duszy, 
skreślę w kilku słowach, co przez ten wyraz rozumiemy w psychologii.
Wspomniałem już na początku tego rozdziału, że
 

() Dr. Frosper Despine. Psychologie naturelle. Paris  t. I, str .

  

   

 

w pierwotnym stanie naszych wiadomości byliśmy zmuszeni poprzestawać na ujęciu pewnej grupy zjawisk w 
jednę całość i przypisaniu im odrębnej przyczyny. W ten też sposób powstało pojęcie duszy, jako przyczyny 
wszystkich tych zjawisk, które, wyróżniając się od innych, zdają się mieć wspólną, zasadę bytu. Odgraniczywszy 
to pojęcie od pojęcia siły życia w ogóle, będziemy mieli treść tego co w psychologii dusza, nazywamy. Mieści 
ono w sobie wszystkie te siły czyli władze cząstkowe, które jak: rozum, wyobraźnia, pamięć, uczucie, wola i t. p., 
przedstawiają widoczna cechę wspólności. Najwybitniejszym przymiotem ducha jednoczącym niejako wszystkie 
te cząstkowe władze pod jedno berło duchowe, jest samowiedza, owo ja tajemnicze, królujące w półkulach 
wielkiego mózgu.
Mamy prawo w ten sposób wyróżniać duszę od wszystkich innych sił, jakie napotykamy w naturze, ponieważ 
odrębnością swych objawów a zwłaszcza najwybitniejszym z nich — samowiedza, staje niejako w 
przeciwstawności z resztą sił przyrodzonych.
Nie należy jednak zapominać, że po za tym świetlnym kręgiem samowiedzy istnieją całe legijony zjawisk 
bezwiednych a jednak niezaprzeczenie psychicznych; że życie duszy, rozwijając się na tle cielesnego życia 
organizmu, tylko stopniowo w szeregu form zwierzęcych i w rozwoju umysłowości dziecka dochodzi do 
wytworzenia w sobie jasnej samowiedzy; że pomiędzy świadomą siłą ducha a bezwiedną siłą nerwów nie ma 
ścisłej granicy, podobnie jak pomiędzy bezwiedną siłą nerwów a resztą bezwiednych sił tak zwanej martwej 
przyrody. Siła martwa, siła żywa i siła duchowa to tylko stadyja rozwoju jednej siły, jednej powszechnej 
przyczyny zjawisk ().
Pomimo jednak powyższej łączności i jedności sił przy
 

() Myśl tę pięknie rozwinął Dr. Henryk Levittox w swej Filozofii Natury.

  

   

 

rodzonych, możemy władze uczuwania, myślenia i postanowiania odosobnić od innych władz życiowych i 
wspólny ich zasadę bytu nazwać duchem. Duch, w tem znaczeniu wzięty, ma swe siedlisko tylko w mózgu i bez 
niego objawiać się nie może. Gdzie niema mózgu, tam niema ducha, chociaż duch nie zawsze jest tam gdzie 
mózg. Mózg trupa jest tylko bryłą materyi, różniącą się od kamienia jedynie budową swej tkanki. Mózg chwilowo 

background image

sparaliżowany, w śnie głębokim, jest jednak żywym — chociaż niema w nim myśli; jest żywym, ponieważ 
przemiana materyi w nim nie ustała — ale niema w nim myśli, ponieważ nic jej nie obudza, zmysły nie 
dopuszczają wrażeń, a krew nie dopływa w dostatecznej ilości. Zdanie materyjalistów, że żywy mózg musi 
myśleć, jest fałszywem. Zobaczymy to następnie bliżej. Podobnie jak ręka może żyć nie pracując, oko nie patrząc, 
ucho nie słuchając, tak mózg może żyć nie myśląc. Tylko wrażenia zewnętrzne i wewnętrzne, w obec dostatecznej 
ilości krwi arteryjalnej, mogą pobudzić mózg do pracy, przyspieszając tem samem normalny bieg przemiany 
materyi.
Wszystko to, co możemy nazwać wyobrażeniem, uczuciem, wolą, sumieniem, fantazyją, rozumem, samowiedzy 
— mieści się tylko w mózgu i niezależnie od niego przejawiać się nie może. Zatem te to wszystkie objawy i 
władze łączymy jedną zasadą bytu, dając jej nazwę ducha.
Sprawy automatyczne, którym przewodniczą inne środki nerwowe, a mianowicie władza porządkowania ruchów 
mieszcząca się w móżdżku, władza regulująca oddychanie mająca swe siedlisko w rdzeniu przedłużonym, władza 
odruchów mieszcząca się głównie w mleczu pacierzowym, nareszcie władza pośredniczenia pomiędzy 
funkcyjami trzewiów a funkcyjami mózgu, przynależna zwojom sympatycznym, — wszystkie te władze, mówię, 
jako rozwijające się niezależnie od naszych myśli, uczuć i woli, będę poczytywał nie za władze ducha, lecz tylko 
za wynik przyrodzonej organizacyi automatycznych ośrodków nerwowych. Duch może wprawdzie, a nawet mu

  

   

 

si, na tę całą maszyneryją nerwowa oddziaływać, ale dawszy raz  pobudkę, nie miesza się więcej do funkcyj 
automatu, który właściwą, sobie pracę stosownie do swej siły i do siły pobudki wykonywa. Najlepszym 
przykładem takiej działalności będzie chodzenie. Wola, wydawszy rozkaz posuwania się naprzód, nie potrzebuje 
myśleć o wykonaniu i ponawiać rozkazy — móżdżek, rdzeń przedłużony i mlecz pacierzowy zastąpią, ją 
doskonale, podtrzymując ruchy muskułów, dopóki nowy rozkaz woli nadbiegający z mózgu nie nakaże 
powstrzymania lub zmiany ruchów. Do tej samej kategoryi należy mnóstwo robót machinalnych, już to 
wyuczonych pierwotnie za pośrednictwem mózgu, jak chodzenie, jak robienie pończochy, jak granie gamm i t. p., 
już też powstająjących bez świadomej nauki, bez żadnego udziału woli, jak np. wszystkie ruchy instynktowe, 
mimowolne lub tak zwane odruchy. Tu należą np. mimowolne giesta, mimowolne zmiany w układzie twarzy, w 
intonacyi głosu, ruchy instynktowne czynione w celu utrzymania równowagi, uniknienia ciosu, mimowolne 
rytmiczne poruszenia głowy podczas mówienia, ruchy szczęki dolnej podczas czytania cichego lub ożywionego 
myślenia i t. p. Duch nietylko nie nakazuje sani tych ruchów, ale nawet nie spotrzega ich zupełnie, jeśli na nie nie 
zwrócić jego uwagi. Do tej samej kategoryi należą ruchy gałek ocznych zwracających się ku przedmiotowi w ten 
sposób, ażeby go spostrzedz — podczas gdy duch patrzący nic nie wie ani o kącie optycznym, ani o sposobie, 
jakim zdołał odpowiednio osie oczne skierować.
Oprócz tych ruchów machinalnych, odbywających się w związku z świadomą pracą mózgu, ośrodki automatyczne 
(móżdżek, rdzeń przedł. i mlecz pacierz.) mogą przedsiębrać ruchy już zupełnie niezależne od obecnej pracy 
duchowej półkul mózgowych. Nauczywszy się poprzednio od mózgu pewnych ruchów, ośrodki te, ulegając 
jakiemuś tajemniczemu pobudzeniu, rozpoczynają je odtwarzać na swoję rękę, nie troszcząc się o to, czy się 
duchowi na co przydadzą. Tak

  

   

 

np. trafia się, że duch nasz w mózgu wielkim rezydujący, pobudziwszy ośrodki automatyczne i kazawszy im 
wprawiać w ruch muskuły nóg, ażeby się naprzód posuwały, sam zadumał się o czem innem; w świadomości jego 
przesuwały się myśli i obrazy jedne po drugich, a automat tymczasem, jak to zwykle automat, nietroszcząc się o 
to, na co się przyda jego robota — szedł dalej. Nareszcie, gdy zajęcie myśli osłabło, albo zewnętrzne jakieś 
wrażenie przerwało nam myśli, spostrzegamy, żeśmy zaszli zadaleko, i gniewamy się sami na siebie za 
niepotrzebną stratę czasu. Na tem to rozdwojeniu organów polega fakt zwany roztargnieniem. Szukamy np. 

background image

machinalnie, nie wiedząc czego, albo też zapominając, że rzecz szukaną trzymamy w ręku. Naodwrót, automat 
może położyć gdzieś przedmiot bez wiedzy ducha, który kłopocze się potem, nie mogąc sobie przypomnieć, gdzie 
ów przedmiot położył. Należy jednak odróżnić w tym razie bezwiedne działanie mózgu, które także może mieć 
miejsce, ale które zostawiając swój ślad w sferze bezwiednej pamięci może naraź, dojść do świadomości — od 
bezwiednego działania samych ośrodków automatycznych, które będąc faktem spełnionym nie może już dostać 
się do świadomości; gdyż świadomość tylko w samych półkulach mózgowych przejawiać się może. W tym 
ostatnim przypadku, t. j. kiedy sam automat działał, znalazszy przedmiot szukany, nie możemy pojąć skąd się 
wziął w danem miejscu i nie chcemy wierzyć nawet tym, którzy widzieli, jakeśmy go sami na tem samem miejscu 
położyli.
W stanach chorobliwych, gdy czynność półkul pozostaje w zupełnem uśpieniu — ośrodki automatyczne mogą 
działać przeciwnie z podwojoną energiją i zadziwiającą inteligencyją, na nałogowym mechanizmie opartą. Ten to 
chorobliwy stan ośrodków nerwowych ma miejsce w somnambulizmie naturalnym, a w części i w sztucznym.
Cały system nerwowy możemy podzielić na dwie grupy przyrządów: na nitki przewodzące pobudzenia czyli ner

  

   

 

wy i na ośrodki nerwowe, w których się te nitki schodzą, przynosząc lub odnosząc pobudzenia. Nerwy 
przynoszące pobudzenia członków ciała do ośrodków nerwowych zowią się nerwami czucia; zaś odnoszące 
pobudzenia od ośrodków nerwowych do pojedyńczych członków ciała — nerwami ruchu. W członkach ciała 
nerwy czucia kończą się ciałkami czuciowemi odbierającemi wrażenia z zewnątrz, zaś nerwy ruchu kończą się 
drobnemi gałązkami we włóknach muskułów, poruszających kości i błony. Żaden z ośrodków nerwowych nie 
może odbierać wrażeń inaczej, jak za pośrednictwem nerwów czucia, ani też oddziaływać na organa inaczej jak za 
pośrednictwem nerwów ruchu. "Dosyć jest — mówi Schwan w swojej Anatomii (str. ) — porozcinać nerwy 
rozgałęziające się w jakimkolwiek członku ciała, np. w ręce, ażeby organ ten uczynić obcym naszej duszy. 
Możemy wówczas oderznąć palce, a pacyjent tego nie spostrzeże: najsilniejsze wytężenia woli nie będą już w 
stanie wywołać najmniejszego ruchu w palcach."
Nerwy czucia przynoszą nam nietylko wrażenia zewnętrzne; one zawiadamiają nas także o tem, co się dzieje w 
muskułach i wnętrznościach, pozwalając nam czuć stan zmęczenia, bólu, mdłości i t. p. Jeśli przeto w skutek 
pewnej choroby nerwy czucia są sparaliżowane, to "chory nie czuje nawet swoich własnych ruchów, a zatem 
może je dokładnie wykonywać wtedy tylko, gdy na nie patrzy oczyma; odwróciwszy zaś uwagę, np. od 
przedmiotu, który trzyma w ręku, natychmiast go opuszcza. Jeśli takiemu choremu zawiązać oczy, to nie zdoła 
ustać na nogach, ani też nie potrafi ocenić położenia swoich członków. Nie czuje także ciężaru przedmiotów i nie 
ma poczucia siły, jakiej używa do podniesienia ciężaru" ().
Naodwrót zaś, jeśli nerwy ruchu są przecięte lub spa
 

() Handbuch der speciellen Pathologie und Therapie, Redigirt von Virchow. Erlangen , IV B. I Abth. von Hasse 
§ .

  

   

 

raliżowane, to jakkolwiek chory taki będzie mógł oceniać wszystkie powyższe ruchy, jeśli mu kto rękę lub nogę 
poruszy, ale nie będzie mógł sam dokonać tego własnowolnie — będzie zmuszony patrzeć na własna nogę 
podobnie jak na sprzęt przyczepiony do jego ciała na to tylko, ażeby mógł czuć, gdy go zaboli.
Tak różnorodne przeznaczenie tych dwóch rodzajów nerwów, jak wiemy, było już znane Galenowi; dopiero 
jednak pierwszy Karol Bell wykazał ich wzajemne anatomiczne stosunki.
Prawie wszystkie nerwy czucia i ruchu wychodzą z mlecza pacierzowego. Ważny ten organ mieści się, jak 
wiadomo, wewnątrz kanału utworzonego z  obrączkowych kręgów kostnych nałożonych jeden na drugi. Otwory 

background image

ich tym sposobem złożone tworzą jeden kanał pacierzowy, zajęty przez substancyją mlecza ciągnącą się wzdłuż 
krzyża i karku aż do mózgu. Grubość jej nie przechodzi grubości palca. Z przodu i z tyłu wzdłuż mlecza ciągnie 
się głęboka brózda, dzieląca go niezupełnie na dwa półwalce odpowiadające niby dwom półkulom mózgu. Mlecz 
z zewnątrz jest białawy — wewnątrz zaś zawiera substancyją szarą. Mózg przeciwnie z wierzchu ma substancyją 
szarą, we środku białą. Substancyja biała jest złożona z włókien, podobnie jak nerwy, i dla tego też gra w 
ośrodkach nerwowych rolę podobną, służy bowiem jako przewodnik dla pobudzeń substancyi szarej, składającej 
się z komórek. Ta to ostatnia jest właściwie samym ośrodkiem nerwowym, gdyż w niej to skupia się cała 
działalność nerwowa i duchowa.
Pomiędzy każdą parą nalegających na siebie kręgów widzimy wychodzące z nich pęczki nitek białych — są to 
pączki nerwowe. Jedne z nich wychodzą z przedniej strony mlecza — są to nerwy ruchowe; drugie wychodzą z 
tylnej części mlecza — są to nerwy czuciowe. Tym sposobem cały mlecz pacierzowy jest pokryty wychodzącemi 
z niego nerwami, które, łącząc się następnie w grubsze pęczki i znów rozdzie

  

   

 

lając na pojedyńcze odnogi, rozgałęziają się po całem ciele. Niektóre z nich są tak grube jak szpagat, inne 
przeciwnie, rozdzielając się na pojedyńcze włókienka nerwowe, mają zaledwie  linii w średnicy.
Oprócz dwunastu par nerwów wychodzących z czaszki, wszystkie inne wychodzą z pomiędzy kręgów i tylko 
przez pośrednictwo mlecza mogą przesyłać swe wrażenia półkulom mózgowym.
Tak np. kiedy się podrąpię w głowę, to wrażenie dotyku, jakkolwiek ma tak blisko do mózgu, nie może dojść 
wprost do niego, ale musi wpierw po nerwie, który podrażniłem, przebiedz do mlecza pacierzowego, a dopiero za 
jego pośrednictwem dostaje się do mózgu, gdzie zostaje ujętem przez samowiedzę.
Nie wszystkie jednak nerwy wchodzące w mlecz pacierzowy dochodzą aż do mózgu. Bardzo wiele z nich kończy 
się w samym mleczu i to jedne niżej, drugie wyżej; inne zaś dochodzą do rdzenia przedłużonego, do móżdżku i 
wreszcie do samych półkul mózgowych.
Wszystkie też ośrodki nerwowe są ściśle z sobą połączone jakby siecią drutów telegraficznych pośredniczących w 
działaniu. Obok tego są włókna nerwowe łączące pomiędzy sobą różne okolice jednego i tego samego ośrodka, 
np. półkul mózgowych. Nawet pojedyńcze komórki substancyi szarej komunikują się za pomocą nieskończenie 
delikatnych niteczek. Tym sposobem osiąga się niesłychana łatwość oddziaływania jednych funkcyj na drugie i 
wzajemnego dopełniania się, lub nawet wyręczania w razie koniecznej potrzeby.
Dla zrozumienia funkcyj mlecza pacierzowego, owego pręta substancyi nerwowej, obwieszonego po bokach, a 
więcej jeszcze na samym dole, mnóstwem pęczków nerwowych — wyobraźmy sobie poprzeczne jego przecięcie. 
Ponieważ aubstancyja szara (komórkowa), jak już wiemy, mie

  

   

 

ści się wewnątrz mlecza, przeto w przecięciu ujrzymy ją, na środku otoczoną w około tkanką, włóknistą 
substancyi białej. Co więcej, na owem tle białem będzie ona miała stałą formę mniej więcej litery H z ramionami, 
cokolwiek zgiętemi w pałąk. Z dwóch przednich końców tej litery prawego i lewego, wychodzą, po jednym z 
każdej strony, dwa pęczki nerwów ruchowych. Zatem przednia część litery H będzie przewodniczyła sprawom 
ruchowym. Z dwóch zaś tylnych końców tej litery będą wychodziły pęczki czuciowe. Ta zatem strona substancyi 
szarej będzie przewodniczyła sprawom czuciowym. Dwie te części: przednia i tylna, składają się z 
niejednakowych komórek: ruchowe są większe, czuciowe znacznie mniejsze. Jedne z drugiemi łączą się za 
pośrednictwem całej siatki drobniutkich włókienek służących za przewodniki dla przenoszenia pobudzenia ().
Jeśli teraz przypuścimy, że jedno z włókien czuciowych, np. to, które wchodzi z prawej strony w nóżkę litery H, 
zostało podrażnione na powierzchni ciała, to wrażenie przebiegnie po niem aż do grupy komórek czuciowych 
(mniejszych) leżących w tylnej części substancyi szarej, a mianowicie u dołu prawej nóżki H. Lecz ponieważ w 
mleczu pacierzowym nie może się objawiać świadomość, a wrażenie nie dochodzi do mózgu — przeto pozostanie 

background image

bezwiednem. Na przykład: dotykam się ręki człowieka śpiącego — wrażenie dochodzi do mlecza, ale śpiący nic o 
tem nie wie. Zobaczmy jednak co się stanie, jeśli wrażenie będzie silniejszem. Jak kamień rzucony w wodę, tem 
większe na jej powierzchni roztacza kręgi faliste, im silniejszem było wstrząśnienie — tak i wrażenie padające 
między komórki szarej substancyi tem dalej się rozprzestrzeni w około, im będzie silniejszem. Rozchodząc się z 
komórek czuciowych, musi przejść na włókna pośredniczące, a z tych na grupę komórek ru
 

() Obacz Rudolfa Virchowa: Ueber das Rückenmark. Berlin . str. .

  

   

 

chowych. Ponieważ zaś te łączą się z nerwami ruchu, wrażenie zatem przerzuci się na to ostatnie, pobudzi 
muskuły i nastąpi odruch — odruch machinalny, na który duch nasz zupełnie nie wpływał, a nawet nic o nim nie 
wie. Jeśli przebieg miał miejsce tylko po prawej stronie mlecza i wrażenie przeskoczyło z nerwu czucia, idącego z 
ręki, na nerw ruchu, idący do ręki, to śpiący, którego uszczypnęliśmy w prawe ramię, poruszy niem.
Przypuśćmy dalej, że wrażenie było jeszcze silniejszem. W takim razie, jak to łatwo się domyślać, rozbudzi ruch 
nietylko w jednej prawej połowie mlecza ale jeszcze po przecznicy litery H przeniesie się i na druga jej połowę — 
a tem samem podraźni lewy pęczek ruchowy wychodzący z przedniego końca lewej nóżki litery H; w stosunku do 
siły wrażenia podraźni się jeszcze większa lub mniejsza liczba innych pęczków ruchowych, wyżej leżących na 
drodze do mózgu, — tak, że śpiący może się poruszyć całem ciałem.
Nareszcie, jeśli podrażnione przytem włókna przewodnie dochodzą aż do mózgu i wrażenie pobudzające będzie 
dość silnem, ażeby się tam dostać — mózg zostanie rozbudzony z uśpienia i pacyjent nasz zerwie się na równe 
nogi.
Przypuszczając, że tylko pojedyńcze włókienko było podrażnione, i to u człowieka czuwającego, to wrażenie, nie 
potrzebując pokonywać ospałości nerwowej tkanki, nie potrzebuje też być bardzo silnem, ażeby się dostać do 
mózgu; ponieważ zaś szybkość przebiegu jest bardzo znaczna ( metrów na sekundę), przeto duch nasz dowie się o 
wrażeniu, równocześnie z wytworzeniem się odruchu, tak że jakkolwiek wie o nim, nie może mu jednak 
przeszkodzić, — np. ten, którego łaskotam, wie o tem, ale nie może się powstrzymać od wybuchów śmiechu i 
odruchowych poruszeń ciała.
Ale ponad mechaniczną władzą mlecza jest wyższa władza duchowa w mózgu. Wola nasza ma przecież do 
rozporządzenia włókienka ruchowe schodzące wzdłuż mlecza ku różnym jego punktom. Jeśli przeto pobudzenie 
woli bę

  

   

 

dzie miało większą siłę do pobudzeń czuciowych, to spotkawszy się z niemi w mleczu, rozpocznie walkę. Kto 
silniejszy, ten zwycięży.
Pobudzenie woli, albo ulegnie pod naciskiem wrażenia — i wtedy odruch, chociaż z mniejszą siłą bedzie miał 
miejsce; albo też zrównoważy prąd wrażenia, zagrodzi mu drogę i wstrzyma odruch.
Często też trafić się może, że pojedyńcze podrażnione włókienko przeniesie wrażenie wprost do mózgu, nie 
wywołując odruchu — będzie to mianowicie wtedy, gdy wrażenie, nie mając dostatecznej siły do 
rozprzestrzenienia się w okrąg komórki, do której wbiega, przenosi się tylko na najbliższe wychodzące z niej 
włókienko przewodnie i po niem biegnie dalej do mózgu. Naprzykład: czuję w tej chwili pióro, które trzymam w 
ręku, nie ulegając jednak żadnemu z tego powodu odruchowi. Z drugiej strony, nic nie przeszkadza woli przesyłać 
pobudzenia, niezależnie od wrażeń — a to za pomocą podległych jej włókienek schodzących z mózgu do 
pojedyńczych komórek ruchowych. Tak np. w tej chwili przychodzi mi na myśl złożyć pióro — i składam je. I 
znów postanawiam wziąć . pióro do ręki — i biorę je.

background image

Ani w pierwszym ani w drugim razie przyczyny mego postanowienia niepodobna upatrywać w żadnem wrażeniu 
zewnętrznem. Czucie pióra trzymanego w ręku nie jest jeszcze powodem do złożenia go — podobnie jak samo 
złożenie go nie jest właściwym powodem powtórnego wzięcia do ręki. Właściwą, pobudką w pierwszym i w 
drugim razie była sama myśl, sama wola, a wiec siła świadoma, mózgowa. W szeregu nawijających się asocyjacyj 
wyobrażeń znalazła się pewna ich liczba uprzytomniających mi w umyśle potrzebę dalszego pisania. Myśl ta, 
znalazłszy potwierdzenie w sferze upodobań moich stałych i chwilowych, przybrała charakter popędu; a ponieważ 
jako popęd, nie znalazła opozycyi — stała się wyrazem woli. Wyrażenie woli, w ten sposób sformułowane, 
przeszło w stan czynny i stało się pobudzeniem, które po włóknach nerwowych
 

  

   

 

zbiegłszy do mlecza pacierzowego, przeniosło się na odpowiednie nerwy ruchu i wytworzyło ruch mechaniczny, 
bardzo skomplikowany ale nie mniej przychodzący nam z wielką łatwością, ponieważ od dzieciństwa do chwili 
obecnej muskały ręki wprawiały się w podobne poruszenia nieskończoną liczbę razy.
W powyższym przykładzie mlecz pacierzowy grał tylko rolę pośrednika — ale bez takiego pośrednika nie 
zdołalibyśmy wykonać najprostszego ruchu ręki.
Co za wygoda mieć tak inteligentnych i sumiennych pomocników! Duch nie potrzebuje się kłopotać: jaką drogą 
ma wysłać rozkaz woli, jakie włókna czuciowe podrażnić, do jakich komórek je przenieść, w jaki sposób na 
nerwy ruchu przerzucić, i które muskuły wprowadzić w skurcz mechaniczny? Wszystko to mlecz pacierzowy 
bierze na siebie — duch w mózgu rezydujący potrzebuje tylko wyrazić swą wolę. I na tem koniec.
Z czuciem, jak widzieliśmy, rzecz się ma podobnie. Mlecz pacierzowy gra tylko rolę pośrednika. Sam przez się 
czuć świadomie nie może. Może tylko okazywać wrażliwość mechaniczną na bodźce zewnętrzne — wytwarzać 
odruchy mniej lub więcej złożone, ale zawsze bezwiedne. Może nabywać pewnych przyzwyczajeń, pewnej 
mechanicznej wprawy, pozwalającej wrażeniom przebiegać łatwiej w jednych kierunkach, aniżeli w drugich, a 
tem samem wywoływać łatwiej pewne ruchy, aniżeli inne. Tak np. ruchy często dokonywane pod 
przewodnictwem i nadzorem duszy mogą następnie powtarzać się bez jej udziału, stawszy się jakby drugą naturą 
samego mlecza — oto co stanowi tak nazwany instynkt u zwierząt. Pewne przyzwyczajenia mechaniczne, 
pożyteczne dla zwierzęcia, modyfikują organizacyją jego ośrodków nerwowych w ten sposób, że te stają się 
więcej uzdolnionemi do posługiwania ruchom na owem przyzwyczajeniu opartym. Nastrój taki ośrodków 
nerwowych przenosi się mocą dziedziczności na następne pokolenia, w ten sposób, że następcy otrzymują ośrodki 
nerwowe więcej uzdolne do machinalnego przewodnictwa pewnym czynnościom celo

  

   

 

wym, pożytecznym, Ćwiczenie dalszych pokoleń jeszcze więcej wyrabia i utrwala ów organiczny mechanizm. 
Powiększona czynność pewnych włókien i komórek nerwowych, w pewien sposób z sobą połączonych, 
sprowadza ich rozrost; bezczynność innych komórek i włókien inaczej ułożonych, sprowadza ich zanik. Tym 
sposobem przyrząd nerwowy modeluje się i przystosowywa do warunków życia, wzwyczaja się i wprawia w 
pewne machinalne szematyczne, przyrodzone odtwarzanie i kombinowanie ruchów, nabytych poprzednio przez 
przodków zwierzęcia, na drodze długiego i ciężkiego doświadczenia.
Ażeby zrozumieć działania instynktu, nie potrzeba przyjmować, jak to czyni Pflüger, odrębnej duszy mleczowej 
pomagającej duchowi mózgowemu. Jeśli nie rozumiemy jeszcze wszystkich tajemnic nerwowego mechanizmu, to 
jednak nic mamy słusznej racyi do zwątpienia o przyszłości, tam bardziej że przeszłość, że historyja nauki, może 
nas tylko utwierdzić w zaufaniu do przyszłych jej postępów.
"Niepodobna, mówi Rudolf Virchow, obok przyrodzonego mechanizmu mlecza, przypuszczać jeszcze istnienie 
odrębnego, nieanatomicznego, albo jak to chętnie zwykli mawiać, niemateryjalnego działacza, któryby czuł, 
myślał, pożądał i działał. Skorośmy tylko w komórkach nerwowych znaleźli ściśle oznaczone, zarówno dla 

background image

czucia, jak i dla ruchów, siedlisko, to bezwątpienia i speawy pomiędzy uczuciem (odbieraniem wrażeń) a 
działaniem pośredniczące, muszą znaleść swe wyjaśnienie w materyjalnem pośrednictwie, w pewnej kombinacyi 
anatomicznych organów. Tem więcej jesteśmy do przyjęcia tego poglądu zmuszeni, ponieważ leży w naszej mocy 
za pośrednictwem pewnych materyj (trucizn, lekarstw, pokarmów) na owe organa oddziaływać i ich wzajemne na 
siebie oddziaływanie zmienić. Możemy wzmocnić ich pobudliwość, albo też osłabić — jak chcemy. Mieliżbyśmy 
przyjąć, że materyje te naniemateryjalną substanstaucyją oddziaływają? że strychnina — duszę mleczową 
paraliżuje ?" ().
 

() Ueber das Rückenmark von R. Virchow. Berlin , str. .

  

   

 

Stosunek ducha do mózgu, będzie już na pół wyjaśniony, gdy zdołamy oznaczyć ściśle stosunek półkul 
mózgowych do mlecza i innych ośrodków nerwowych (móżdżku i rdzenia przedłużonego). To bowiem co się da 
wyjaśnić przez stosunek do siebie tych ostatnich organów — nie będzie już potrzebowało odwoływania się do 
tajemnic półkul mózgowych — do spraw ducha.
Przedewszystkiem tedy ustalmy sobie pojęcie mlecza pacierzowego, jako pośrednika pomiędzy duchem 
mózgowym — a sprawami życiowemi reszty ciała. Jeśli przeciąć mlecz w pewnej wysokości, co zajdzie? Czy 
stracimy nasze władze duchowe myśli, uczucia i woli? Nie. — Ani wyobraźnia, ani pamięć, ani rozum, same w 
sobie nic na tem nic ucierpią — ucierpią o tyle tylko, o ile stan choroby wywołany przez nadwerężenie mlecza, 
czy to w skutek złamania kręgów, czy to w skutek wewnętrznych zmian patologicznych — oddziaływać będzie 
pośrednio i na umysł. Ale zobaczymy jaka różnica zajdzie w sferze samych uczuć i woli.
Uprzytomnijmy sobie postać mlecza jako laski nerwowej zamkniętej w kościanym pokrowcu kręgów z gałką 
pogrążoną w mózgu czaszkowym, a po bokach od góry do dołu pokrytej pęczkami wychodzących z niej włókien 
nerwowych — z których przednie, jak wiemy, służą, sprawom ruchu, a tylne sprawom czucia. Włókna te 
wychodzą poziomo i rozprzestrzeniają się po całem ciele.
Przetnijmy mlecz w połowie wysokości, w połowie krzyża.
Duch organizmu w ten sposób naruszonego uczuje następujące zmiany:
) Przestanie czuć całą dolną cześć ciała, leżącą pod punktem przecięcia mlecza;
) Straci na zawsze możność oddziaływania siłą woli na całą ową dolną część ciała.
Ręce swoje będzie czuł i będzie mógł niemi poruszać dowolnie, ale nogi przestaną być jego własnością. Nie 
będzie ich czuł, i nie będzie mógł niemi poruszać. Będzie mógł tyl

  

   

 

ko patrzeć na nie i dotykać się ich jakby rzeczy martwej, bezwładnej. Siła życia i silą ducha nie są wiec jednem i 
tem samem.
Dolna część ciała żyje, ale ducha w niej niema; jest życie, ale niema czucia i woli. Środki komunikacyi przerwane 
i duch od połowy ciała odcięty — jużto terytoryjum na zawsze dla niego stracone. Cały człowiek żyje jeszcze, ale 
tylko pół człowieka należy do duszy — reszta do świata zewnętrznego. Sprawy nóg przestały być dla ducha 
sprawami wewnętrznemi, — to już dla niego rzecz obca, to nowiny z zagranicy.
Im wyżej miało miejsce przerwanie mlecza, tem mniejsze terytoryjum pozostaje dla duszy. Tak, że jeśli złamanie 
nastąpiło pod samą czaszką, to pozostaną do rozporządzenia tylko wyższe organa zmysłów i muskuły głowy. 
Mlecz pacierzowy bowiem, jest jedyną drogą pośrednią pomiędzy resztą ciała a mózgiem czaszkowym.
Nadwerężenie mlecza w okolicy szyi, trafia się. w skutek upadku na głowę, lub silnego uderzenia, czy też 
przestrzelenia karku, wreszcie w skutek pewnych chorób. Ale najwidoczniej zjawiska podobne obserwować 
można u osób gilotynowanych. Nagłe a silne uderzenie noża spadającego z ciężarem na kark skazanego, przecina 

background image

mlecz i kręgi, oddzielając jednocześnie głowę od kadłuba. Rozpatrzmy, jaki w tym razie będzie stosunek ducha do 
mózgu z jednej strony, a siły nerwowej mlecza do reszty ciała, z drugiej. Zacznijmy od kadłuba.
Jest rzeczą powszechnie wiadomą, że odcięty ogon jaszczurki, przez długi czas porusza się jeszcze — "aż do 
zachodu słońca, " jak opiewa stara legenda ludowa. Mniejsza jednak o to co się dzieje z ogonem — przecież nikt 
nie zechce przypuszczać, że w nim siedzi dusza.... Przepraszam, byłbym zapomniał że jeden z głównych 
koryfeuszów idealnego realizmu, jest właśnie tego zdania. Dr. Hermann Ulrici w obszernem swem dziele p. t. 
Ciało i dusza sądzi, że dusza "nietylko w mózgu ma swoje siedlisko," lecz że "musi ona koniecznie i nasienie i 
jajko i każdą część pokrajanego po

  

   

 

lipa zamieszkiwać'' () Co do nas, nic wejdziemy już na drogę podobnych przypuszczeń — wiemy bowiem że duch 
a siła żywotna, to wcale nie jedno i to samo.
Pokrajany polip może żyć, ponieważ każda cząstka jego ciała ma pewną siłę żywotną. Ale z tego że się rusza, nie 
można jeszcze wnosić że ma duszę. Serce wyjęte z żaby i położone na stole, bije tak dobrze jak w klatce 
piersiowej. Gdyby przeto siła żywotna i siła duchowa były jednem i tem samem, jak chce Ulrici, to w tym 
przypadku należałoby przypuścić, że część ducha żaby przeniosła się na stół wraz z sercem. Widzieliśmy już 
wyżej, że i u ludzi gilotynowanych serce przez pewien czas bić nie przestaje.
Dla nas jest to zjawisko bardzo naturalne.
Ruchy naszego serca nie zależą od naszej woli, nie są dziełem naszej duszy myślącej i samowiednej — lecz 
następstwem mechanizmu mlecza (podług Legallois), i innych ośrodków automatycznych (a mianowicie zwojów 
sympatycznych, podług Bracher'a). Chociaż więc, przez odcięcie głowy, duch utracił swój wpływ na resztę ciała 
za pośrednictwem mlecza, niemniej jednak, dopóki żywotność ośrodków automatycznych nie wyczerpie się, 
dopóty serce kurczyć się może. Ale Dr. Ulrici nie zadawalając się podobnem wyjaśnieniem powiedziałby 
zapewne, że jeszcze nie cała dusza wyszła z kadłuba, że jeszcze po różnych organach zostało jej trochę tu i 
owdzie i dla tego właśnie serce nie przestało się kurczyć. Dla nas podobne wyjaśnienie będzie poprostu 
niedorzecznością.
Nie duch myślący świadomy siebie jest przyczyną ruchów serca i innych procesów życia roślinnego, lecz siła 
żywotna, to jest siła krwi, siła nerwów i gruczołów, siła muskułów i kości. W kadłubie odciętym może jeszcze 
czas jakiś utrzymać się, siła żywotna, — ale ducha niema w nim ani śladu. Siła żywotna
 

() Leib und Seele. Grundzüge einer Psychologie des Menschen. Leipzig. .

  

   

 

utrzymuje się jeszcze czas jakiś, ponieważ krew nie odrazu wypływa ze wszystkich tętnic i nic odrazu staje się 
zepsutą, — ponieważ mlecz pacierzowy i zwoje sympatyczne nie odrazu tracą, swą siłę nerwową. Mechanizm 
mleczowy o którym mówiłem wyżej, istnieje jeszcze — mlecz przeto może jeszcze przewodniczyć tym ruchom, 
do których zdolność otrzymał mocą. dziedziczności, lub do których przywykł mocą, wprawy i nałogu. Jeśli przeto 
człowiek gilotynowany (podobnie jak żaba z odciętą głową) podnosił rękę, jakby chciał się bronić, gdy Karol 
Robin skalpelem rozcinał mu piersi — to znaczy tylko że w owym człowieku, w owym kadłubie pozostał jeszcze 
na chwilę instynkt zachowawczy i władza odruchów, których przejawy związane są z żywotnością mlecza — ale 
nie znaczy to bynajmniej że w nim sam duch pozostał.
Czy jednak kadłub od głowy odcięty może wykonywać ruchy samodzielne? — oto bezwątpienia ciekawe 
zagadnienie.
Żaba z odciętą głową ucieka gdy ją podrażnić, obciera się nogą gdy ją kwasem pomazać, a gdy jej jednę nogę 
obciąć, obciera się drugą. Pies pozbawiony głowy wymyka się jeszcze z pod noża którym go dotykają. Młode 

background image

szczenięta pozbawione mózgu i móżdżku, przez pewien czas mogą jeszcze pełzać i chodzić. Kot któremu głowę 
odcięto, długi czas jeszcze obciera łapami ranę na szyi (). Podanie niesie, że cesarz Commodus, zawołany 
myśliwiec, ostrzem strzały, w biegu będącym strusiom afrykańskim, głowy obcinał — a jednak ptaki te 
nieprzestawały biedz dalej (). Nareszcie podobne zjawiska obserwowano i u ludzi. Dzieci potworne urodzone bez 
mózgu, mogą jednak poruszać się i krzyczeć.
 

() Ob: w dziele Wundta: Vorlesungen über Menschenund ThierSeele. Nie mając pod ręką. oryginału, cytuję z 
przekładu rosyjskiego. Petersburg  t.  str. .
() Virchow. Ueber das Rückenmark str. .

  

   

 

"Pewien lekarz (), mówi Wundt, opowiadał mi, że tylko przez włożenie palca w usta bezmózgowego dziecka 
mógł na chwilę krzyk jego powstrzymać, przyczem mały potworek począł ssać palec z niezwykłą siłą." Podobne 
zjawisko obserwował u nas przed kilku laty Dr. Majewski. Już Arystoteles rozbierał pytanie: czy ludzie 
pozbawieni głowy mogą chodzić. Diemerbroeck, anatom holenderski z XVII wieku zapewnia, że pewien 
zbrodniarz ścięty mieczem katowskim nagle podniósł się i przez chwilę stał na nogach. Jeszcze ciekawsze 
jakkolwiek mniej pewne fakta, znajdujemy w żywotach świętych. Wspomnę tylko św. Dyjonizyjusza, który po 
ścięciu, podniósł własną głowę, wziął ją pod pachę i niósł dwie mile drogi aż do SaintDenis pod Paryżem!... (  ) 
Odtrąciwszy z tego podania to, co ludzie przez wrodzoną skłonność do cudowności przydać musieli, być może iż 
w zasadzie pozostanie fakt niemniej prawdopodobny, jak inne tego rodzaju zjawiska.
We wszystkich powyższych przykładach widzieliśmy działanie mlecza pacierzowego, występujące na pozór 
samodzielnie, ale w gruncie rzeczy zależne zawsze od pewnego krótszego lub dłuższego podrażnienia 
wywołującego odruchy. Podrażnienie to może być niekoniecznie zewnętrznem, obcem, gdyż w samem ciele 
zachodzą procesa chwilowe drażniące mlecz i wywołujące odruchy. Tak np. u człowieka z przełamanym 
krzyżem, nogi mogą się poruszać, jeśli je podraźnimy, albo też jeśli w nich samych zajdzie jaki proces 
chorobliwy, o którym wrażenie dojdzie do mlecza. Poruszenia czyli odruchy nastąpią wtenczas mimowoli, a 
często nawet i mimo wiedzy ducha zamkniętego w mózgu. Ale sam z siebie, bez żadnych podrażnień mniej lub
 

() Wundt, loc. cit. str. . Autor miał tu zapewne na myśli Dra Beyera, o którym wspomina Vulpian (Lecons sur la 
physiologie du systeme nerveux. str. 
() Dyjonizy był pierwszym biskupem paryskim; przysłany z Rzymu w III wieku dla opowiadania wiary w Galii,

  

   

 

więcej widocznych, mlecz pacierzowy nie jest w stanie przedsiębrać ruchów samodzielnych — inicyjatywa woli 
tylko z samego mózgu wyjść może. I dla tego żaba pozbawiona głowy, będzie siedziała nieruchomie aż do 
śmierci, jeśli jej nic zewnętrznego lub wewnętrznego nie podraźni. Rzucona w wodę będzie pływała, ale położona 
ostrożnie na dnie naczynia, zdechnie nieruszywszy się z miejsca choćbyśmy nawet wodę zawartą w naczyniu 
ogrzewali stopniowo do °, to jest do chwili, w której organizm żaby zostanie rozstrojony (). Co się zaś tyczy 
owych strusiów biegnących po stracie głowy — to i tu łatwo domyśleć się, że bieg dalszy był skutkiem 
mechanicznego rozpędu w funkcyjach mlecza, pobudzonych pierwotnie rozkazem woli z mózgu, lub też prostym 
odruchem. Tym sposobem w pozornie samodzielnem działaniu mlecza należy zawsze upatrywać inicyjatywę 
zewnętrzną, czy to fizyczną (wrażenie), czy duchowa, (pobudzenie woli). Bez tych pobudzeń wywołujących 
odruchy, mlecz nie jest w stanie działać samodzielnie. Nie może on przedsiębrać pewnego szeregu ruchów 

background image

umiejętnie pokombinowanych, niezależnie od chwilowego pobudzenia. Władzę tę tylko mózg wielki posiada. 
Funkcyje zatem mlecza dają się podciągnąć pod dwie kategoryie działań:
I. Działanie bierne przewodnie, pośredniczącze pomiędzy duchem a mięśniami i światem zewnętrznym.
II. Działanie czynne, odruchowe, polegające na przenoszeniu pobudzeń czuciowych na nerwy ruchu, w sposób 
mniej lub więcej skomplikowany, a zależny od dziedzicznego ustroju mlecza i nabytych, mechanicznych 
nałogów. Pierwsze, to jest przewodnie, i drugie, to jest odruchowe działanie, są zarówno bezwiedne.
 

() Ob: ciekawe doświadczenia Fr. Goltza opisane w jego odczycie pod tyt. Beiträge zur Lehre von den Funktionen 
des Gehiras der Frösche. Königsberg . Należy tylko ostrożnie przyjmować uwagi autora co do siedliska 
inteligencyi.

  

   

 

Przechodzimy teraz do drugiej części naszego zagadnienia, a mianowicie: jakie procesa zachodzić mogą, w 
głowie odciętej od ciała?
Lecz ażeby na to pytanie odpowiedzieć, musimy pierwiej zapoznać się z funkcyjami mózgu czaszkowego, czyli 
tak zwanego mózgowia.
 
 
ROZDZIAŁ III.
WŁADZE MÓZGOWIA.
 
Mózgowiem nazywamy wszystkie ośrodki nerwowe mieszczące się w jamie czaszkowej — a więc te które po 
odcięciu głowy, tracą wszelką łączność z resztą ciała.
Mózgowie składa się przedewszystkiem z trzech części: ° z rdzenia przedłużonego będącego dalszym ciągiem 
mlecza pacierzowego; ° z móżdżku zwanego inaczej tylnym albo małym mózgiem; i ° z półkul mózgowych czyli 
z mózgu wielkiego, wypełniającego wierzchnią i przednią część jamy czaszkowej. Wszystkie te trzy główne 
ośrodki, łatwo odróżnić na załączonym rysunku.
Porównywaliśmy poprzednio mlecz pacierzowy z laską, której rączka wychodząca z kanału kręgowego chowa się 
w głębi czaszki. Tą rączką wydłużoną i dwa razy wypukłą jest właśnie rdzeń przedłużony. Rozróżniamy w nim 
dwa piętra: dolne, będące najbliższem przedłużeniem mlecza, rozpoczyna się w miejscu naznaczonem 
kreseczkami, rozszerzając się nieznacznie ku górze i znowu zwężając się w szyjkę, również oznaczoną 
kreseczkami, ponad któremi wznosi się drugie piętro rdzenia, czyli tak zwana wyniosłość obrączkowa 
(Protuberantia annularis) przylegająca i do mózgu właściwego i do móżdżku.
Dolna część będzie zatem właściwym rdzeniem przedłużonym, (medula oblongata), a górnej nadawać będziemy 
szczegóło

  

   

 

wa, nazwę wyniosłości obrączkowej. Obie te części jednakże winny być uważane za jednę całość, gdyż łączą się z 
sobą najściślej i przedstawiają wspólne cechy, które na pierwszy rzut oka wyróżniają; je od innych części 
mózgowia t. j. od półkul przednich i móżdżku. O ile bowiem te ostatnie mają powierzchnię szarą, mniej lub 
więcej ciemną i przedstawiająna niej liczne zawoje i wszelkiego rodzaju nierówności — o tyle rdzeń przedłużony 
(obejmując tą nazwą i wyniosłość obrączkową) jest białym i gładkim. Na zasadzie tych cech ogólnych prof. 
Hirszfeld obejmuje nawet pod nazwą rdzenia przedłużonego i te drobniejsze organa nerwowe, które przylegając 
do rdzenia, ściśle się z nim łączą. Chcę tu mówić głównie o tak zwanych odnogach, czyli sznurkach włóknistych, 
łączących rdzeń przedłużony z mózgiem i móżdżkiem,

background image

i o czterech drobnych wypukłościach, zwanych wzgórkami czworaczemi (corpora quadrigeinina). Dwa z nich 
widoczne są na rysunku w przecięciu, w tylnogórnej części wyniosłości obrączkowej.
Znając teraz położenia rdzenia przedłużonego, możemy się mniej więcej domyślać jego funkcyj. Jest on 
widocznie jedynym pośrednikiem pomiędzy mleczem kręgowym a mózgiem i móżdżkiem; ponieważ zaś wiemy 
już, że duch półkul mózgowych jest w ciągłych stosunkach z całym organizmem za pośrednictwem mlecza, to 
nietrudno nam będzie pojąć, że ze swej strony, mlecz pacierzowy czyli kręgowy tylko przez pośrednictwo 
przedłużonego z mózgiem przednim znosić się, może. Ale zachodzi pytanie, czy obok tych przewodniczych 
własności, rdzeń przedłużony nie posiada innych ośrodkowych funkcyj? Przewaga substancyi białej nadaje mu 
wprawdzie charakter pośredniczy ale, rozważając bliżej przebieg stanowiących go włókien, spostrzeżemy, że one 
niezupełnie tak się układają jak w mleczu, spostrzeżemy licznekrzyżowauia się nitek wychodzących z mlecza, a 
nawet wprost nowe włókna różnokierunkowe, samemu tylko rdzeniowi przedłużonemu właściwe. Wreszcie i 
masa szara, komórkowa, znajduje się w znacznej ilości

  

   

 

w środku rdzenia. Stanowi ona widocznie rozszerzone przedłużenie szarej, wewnętrznej masy mlecza.
Wiemy zaś co znaczy pojawienie się tkanki szarej, komórkowej; musi ona mieć jakieś przeznaczenie ośrodkowe, 
musi jednoczyć w sobie jedne podrażnienia, wysyłać drugie. W górnej części rdzenia, w tak zwanej wyniosłości 
obrączkowej, masa biała tak ściśle łączy się z tkanka szara, że tworzą, warstwy naprzemian po sobie idące. Tutaj 
to musi się odbywać jakaś nie zwykła robota. Wszystko się plącze, wszystko się łączy w sposób dziwnie 
skomplikowany; wszystkie ośrodki przysyłają tu swoje włókna — i mózg i móżdżek i mlecz pacierzowy.
Nie dosyć na tem. Przypatrując się. rysunkowi spostrzeżemy, że ze rdzenia przedłużonego wychodzą niemal 
wszystkie nerwy czaszkowe. I ten fakt nie jest bez znaczenia, "Rdzeń przedłużony, mówi prof. Hirszfeld, wraz z 
mostem Varola () stanowią ognisko, w którem łączą się niejako czynności nerwów mózgowych i rdzeniowych; 
stąd też należą one do najbardziej złożonych części ośrodków nerwowych, i składają się ze ścisłej mieszaniny 
substancyi białej i szarej" ().
Ale dla czegóż mamy poprzestać na ogólnych domysłach, skoro oprócz wskazówek rozmiłowanych mamy 
jeszcze inne źródło pozuania? Dla czegóż nie mamy zrobić kilku doświadczeń? Wszakże to najlepsze kryteryjum 
dla teoretycznych domysłów na obserwacyi opartych.
 

() Most Varola znaczy to samo, co wyniosłość obrączkowa. Nazwa mostu pochodzi stąd, że tu część rdzenia służy 
za przejście od jednej półkuli móżdżku do drugiej. Nazwa zaś druga nadaną została ze względu na kształt samego 
organu. Niektórzy wreszcie anatomowie, biorąc pod uwagę i położenie i formę i zawiłość funkcyi tej części 
rdzenia, nazwali ja, węzłem, mózgowia (nodus encephali).
() Anatomija opisowa ciała ludzkiego przez Dra prof. Ludwika Hirschfelda tom IV, str. , Warszawa ,

  

   

 

Przystępujemy zatem do doświadczeń. Należy nam tylko wezwać w pomoc najznakomitszych badaczów — a ja 
ze swój strony winienem prosić czytelnika, ażeby, jeśli się zdecyduje być świadkiem doświadczeń, zamknął swe 
serce na wszelkie uczucia litości... Czynię, to więcej dla uprzedzenia wrażeń, aniżeli dla ich usunięcia, bo 
niestety! nie leży ono w naszej mocy.
Przystępujemy do doświadczeń.
Weźmy królika, psa lub jakiekolwiek inne zwierzę ssące, i przetnijmy mu za pomocą skalpelu to miejsce rdzenia 
przedłużonego, nad którem wychodzi ósma para nerwów. Zwierzę natychmiast padnie martwe, bez życia. 
Dlaczego?

background image

Rozpatrując ujścia nitek nerwowych idących do płuc — przekonamy się, że nitki te schodzą się właśnie w 
punkcie, któryśmy naruszyli, w tak nazwanym przez Flourens'a ośrodku oddechowym (centre respiratoir) albo 
węzle życiowym (noeud vital). Rozciąga się on od ujścia nerwu ósmej pary i sięga cokolwiek poniżej. Istnienie 
tego węzła życiowego, wykrytego jeszcze przez Galena a oznaczonego z całą ścisłością przez Flourensa, nie ulega 
żadnej wątpliwości. Dziwi mnie też, że prof. Struve w rozprawie O istnieniu duszy, opierając się niby na 
doświadczeniach niektórych fizyjologów, usiłuje temu zaprzeczyć. "Co się zaś tyczy owego noeud vital 
Flourens'a — mówi on we wspomnionej rozprawie — to nietylko Schiff i Wagner ale i BrownSequard przekonali 
się (?), że uszkodzenie takowego nic pociąga za sobą bezpośrednio śmierci, że zatem nie może być uznanym " za 
ognisko życia" za centralny punkt żywotnych funkcyj organizmu"(). W powyższych słowach określenie 
fizyjologicznej doniosłości owego noeud vital, wychodzi trochę niejasno, zwłaszcza że w odnośniku prof. Struve 
powołuje się na zdanie
 

() O istnieniu duszy i jej udziale w chorobach umysłowych p. Henryka Struve Dra fil. prof. nad. fil. w szk. gł. 
Warszawa . str. .

  

   

 

Funke'go, że "myśl koncentracyi duszy w jednej części mózgu usuniętą, została przez najnowsze fizyjologiczne 
badania." Zdanie to nietylko nie przeczy istnieniu węzła życiowego w rdzeniu przedłużonym, ale nawet nie ma z 
niem związku. Najprzód bowiem niechodzi tu o koncentracyją władz duchowych duszy, lecz o koncentracyją 
nerwów oddechowych — a powtóre nic jest mowa o mózgu, lecz o rdzeniu przedłużonym. Zatem Funke chociaż 
ma za sobą najzupełniejsze słuszność, nie narusza w niczem prawdziwości wniosków Flourens'a. Tu chodzi 
poprostu o fakt doświadczalny, że uszkodzenie owego noeud vital, powoduje śmierć natychmiastową. Oto co 
mówi w tym przedmiocie prof. Hirschfeld: "Całość tego miejsca konieczną jest do oddychania, które za jego 
uszkodzeniem lub przeicęciem ustaje. Punkt żywotny o którym mowa, leży w miejscu początku ósmej pary 
nerwów czaszkowych i sięga na dół, w odległości trzech linij niżej tego miejsca. Na tej wysokości można 
zniszczyć piramidy przednie
i pęczki powrózkowe, nie tamując oddychania; gdy przeciwnie, uszkodzenie samego tylko pęczka oliwkowego 
czyli pośredniego, sprowadza natychmiastowe ustanie ruchów oddechowych, a tem samem i życia" ().
Tak więc władza ruchów oddechowych mieści się w rdzeniu przedłużonym. Ma ona jeszcze i inne ważne 
przeznaczenia, przewodnicząc w części ruchom serca, sprawom odżywiania i wydzielania, ale te nas w tej chwili 
nie interesują. Przechodzimy zatem na drugie piętro rdzenia.
Ażeby się przekonać jakie władze rezydują na owem drugiem piętrze rdzenia czyli w wyniosłości obrączkowej — 
należy zobaczyć jaka zmiana zajdzie w życiu zwierzęcia, gdy mu ten ośrodek wytniemy? Zamiast wycinać cały 
most Varola, co byłoby zbyt trudnem, dość nam będzie oddzielić go od właściwego rdzenia przedłuż, cięciem 
przechodzącem po kreseczkach odgra
 

() Układ nerwowy i przyrządy zmysłowe wraz z uwagami fizyjologicznemi p. Ludwika Hirschfelda. Warszawa , 
str.  — .

  

   

 

niczających na rysunku rdzeń przedł. właściwy od mostu Varola (wyniosł, obrącz.). Ośrodek oddechowy i ośrodki 
innych spraw życia (odżywiania i wydzielania) pozostają nienaruszone i zachowują swój związek z mleczem 
pacierzowym. To też ruchy odruchowe, automatyczne, nie ustają. Oddychanie trwa jak przedtem. Zwierzę połyka 
pokarm, zmienia ruchy twarzy, wydaje właściwe sobie głosy — jednem słowem zachowuje całkowicie władzę 

background image

odruchów mleczowych i rdzeniowych, mogących się odbywać, niezależnie od wpływu ducha mózgowego — ale 
traci na zawsze władzę uczuwania  wrażeń. Krzyczy wprawdzie gdy je ukłuć ale nie Jest to krzyk bólu, jest to 
tylko odruch mechaniczny, zawsze jednakowy, że tak powiem: bez żadnego wyrazu. Jestto krzyk taki, jaki wydaje 
za naciśnięciem zabawka dziecinna wyobrażająca psa lub inne zwierzę. Później przestaje krzyczeć. "Proszę 
dobrze zauważyć mówi Vulpian, charakter tego krzyku; jest to krzyk odruchowy wcale niepodobny do 
prawdziwych oznak bólu" (). Zaraz się o tem przekonamy przez porównanie. Wyjmijmy zwierzęciu z czaszki 
mózg i móżdżek, zachowując jednak nietylko rdzeń przedł. jak w poprzednim razie, ale i górne jego piętro czyli 
most Varola. Cóż się stanie ? Wyręczmy się odpowiedzią Vulpiana: "Operowane w ten sposób psy i króliki, przez 
gwałtowne ruchy i bolesny krzyk dają dowód, że czują ból gdy je drażnić." Jeśli znowu zniszczymy wyniosłość 
obrączkową, władza czucia gaśnie, krzyk przybiera znowu bezmyślny odruchowy charakter przy najsilniejszem 
drażnieniu. Liczne tego rodzaju doświadczenia Vulpiana i Longeta niepozostawiają wątpliwości, że istnienie 
wyniosłości obrączkowej jest koniecznym i zupełnie dostatecznym warunkiem objawu czucia zmysłowego w 
zakresie dotyku — że zatem władza czucia zmysłowego w niej ma swoje siedlisko.
Ale ciekawy ten organ i innym jeszcze służy sprawom. Przekonamy się zaraz, że domysły nasze na jego położeniu 
i zawi
 

() Vulpian. Lecons sur la physiologie du systeme nerveux P.  — .

  

   

 

łości anatomicznej budowy oparte (patrz wyżej), były zupełnie uzasadnione. Dziwne pomięszanie substancyi 
białej z szarą, znajduje swe usprawiedliwienie w różnorodności funkcyj tego tajemniczego organu, będącego 
przedsionkiem do półkul, w których rezyduje samowiedza. W tym to przedsionku wrażenia zmysłowe oczekują 
na audyjencyją i bywają wysłuchane, jeśli tylko mają za sobą dość siły, ażeby skłonić ku sobie uwagę 
mózgowego ducha. Nie tylko zaś wrażenia dotyku mają w wyniosłości obrączkowej swój organ centralny — jest 
on takimże ośrodkiem dla słuchu.
Vulpian operował w podany wyżej sposób () szczura i następnie udawał miauczenie kota podrażnionego 
gniewem. Natychmiast szczur, który po operacyi siedział bezwładnie, rzucił się gwałtownie chcąc uniknąć 
niebezpieczeństw; !., ponieważ ośrodki jego automatyczne (mlecz, rdzeń i wyn. obr.) przywykły przy podobnem 
wrażeniu pobudzać organizm do ucieczki. Za każdem udaniem miauczenia — szczur zachowywał się podobnie. 
Przeciwnie, wycięcie wyniosłości obrączkowej usuwało natychmiast powyższe objawy.
Wyniosłość obrączkowa jest jeszcze ośrodkiem nerwowym dla wrażeń smaku. Doświadczenia Flourensa i 
Longeta stwierdzone przez Vulpiana, dowodzą że kocięta i szczenięta pozbawione wyniosłości obrączkowej nie 
okazują żadnego wstrętu, gdy im się da do picia zgęszczony wyciąg Coloquint'y, podczas gdy posiadające ją, 
posmakowawszy płynu, rzucają się ze wsrętem, wykrzywiając gębę.
Tak więc w górnej części rdzenia przylegającej do mózgu, czyli w wyniołości obrączkowej ma siedlisko władza 
czucia zmysłowego w zakresie dotyku, słuchu i smaku.
Idźmy dalej. W tylnej części wyniosłości obrączkowej widzimy na rysunku dwie wypukłości; jest to prawa 
połowa tak zwanych wzgórków czworaczych (corpora quadrigemina). Są one
 

() Zachowując wyniosłość obrączkową.

  

   

 

background image

siedliskiem władzy widzenia. Gołąb, któremu wycięto mózg, uchyla się jeszcze ostrożnie gdy mu z przed oczu 
zagraża uderzenie — przestaje zaś rozeznawać wrażenia wzrokowe, jeśli tylko oprócz mózgu wycięto i wzgórki 
podwójne ().
Przecięcie prawej strony wzgórków czworaczych powoduje ślepotę w lewem oku i naodwrót. Z drugiej strony 
wiadomo, ze zniszczenie gałki ocznej powoduje zanik wzgórków czworaczych strony przeciwnej (). Jednakże 
doświadczenia fizyologiczne zdają się wskazywać, że wzgórki czworacze tylko z konieczności biorą na siebie 
sprawę widzenia, gdy półkule mózgu są zniszczone. Przy normalnym zaś stanie, sprawa widzenia odbywa się za 
współudziałem półkul. W każdym razie wzgórki czworacze należy uznać za główne siedlisko władzy uczuwania 
wrażeń świetlnych, ponieważ mogą one widzieć bez pomocy półkul mózgowych; gdy tymczasem te, bez 
pośrednictwa wzgórków czworaczych widzieć nie mogą.
Wykryliśmy tedy po e: że w rdzeniu przedłużonym mieści się głównie władza ruchów oddechowych;
po e: że wyniosłość obrączkowa jest, siedliskiem czucia zmysłowego z zakresu dotyku, słuchu i smaku; i
po e: że siedliskiem władzy widzenia są wzgórki czworacze.
Rozpatrzmy teraz sprawy dalszych części mózgowia.
Tuż ponad wzgórkami czworaczemi, przylegając do górnotylnej części wyniosłości obrączkowej, leży tak 
nazwana szyszka. Tajemniczy ten organ zwracał oddawna uwagę anatomów i filozofów, dając powód do 
oryginalnych przypuszczeń. Tak np. Descartes sądził, że w niej to siedzi dusza, kierująca wszystkiemi sprawami 
życiowemi, za pośrednictwem dwóch białych nerwowych sznurków, idących od szyszki do wzgórków wzroko
 

() Wzgórki podwójne są, tem dla gołębia, czem dla nas wzgórki czworacze.
() Hirschfeld. loc., cit. str. .

  

   

 

wych () i zwanych lejcami duszy. W tem położeniu duch odgrywałby rolę woźnicy, powożącego organizmem. 
Ale na nieszczęście żadne doświadczenie niepotwierdza domysłów Descartesa. Szyszka jest sobie poprostu 
szyszką, tem mniej godną tak wysokiego posłannictwa, o ile że w jej masie znajduje się zwykle znaczna ilość 
piasku wapiennego, rozsypanego w tkance nerwowej. Na co tam natura nasypała tego piasku? Tego domyśleć się 
trudno. Ale nie do nas należy poprawiać naturę — lepiej więc przyznać się do niewiadomości — i na tem 
poprzestać.
Sławny fizyjolog francuski Magendie prozaiczniejszy  od Descartesa, sądził, że szyszka jest przeznaczoną do 
zatykania otworu, łączącego trzecią jamę mózgowąz czwartą (). Posłannictwo, jak widzimy, niezbyt podniosłe. 
Galen, a za nim i wielu innych dzisiejszych anatomów, sądzi, że w szyszce tworzy się jakiś płyn nieznanego 
przeznaczenia — że więc należy ją uważać za pewnego rodzaju gruczoł wydzielający. Na tę myśl naprowadza 
istnienie w niej drobnego kanaliku ze śladami lepkiej cieczy. Główna masa szyszki jest jednakże nerwową, składa 
się bowiem z tkanki białej, włóknistej z małą ilością istoty szarej naczyniowej (t. j. zawierającej naczynia 
krwionośne, czyli tętnice i żyły) ().
Prof. jenajskiego uniwersytetu Huschke utrzymuje, że wykrył na powierzchni szyszki nabłonek migawkowy 
(Fliminerepithelium). Komórki tej delikatnej błonki opatrzone są włoskami niezmiernie drobnemi, których 
szybkie poruszenia wprawiają w ruch ciałka krwi i inne jakieś jakby tłuszczowe kropelki. Jednakże Huschke 
przyznaje, że zjawisko to obserwował
 

() Wzgórki wzrokowe są to dwie owalne wypukłości koloru białej kawy, leżące przed wzgórkami czworaczemi i 
więcej na zewnątrz. Pomimo swej nazwy, nie biorą one żadnego udziału w sprawach widzenia.
() Hirschfeld, loc. cit. str. .
() Hirschfeld, loc. cit. str. .

  

   

background image

 

tylko u żaby, a u człowieka ściętego w Altenburgu  r, badając go w pół godziny po egzekucyi, nie podobnego nie 
znalazł" Kölliker i Vircho w doszli do podobnych rezultatów ().
Na domiar osobliwych własności szyszki mózgowej, dodać winienem, ża ziarna piasku istnieją stale od go roku 
życia rozsypane tu i owdzie po powierzchni, a na starość kwaterują się w same masę nerwową, przenikając ją w 
znacznej ilości; — przytem, co się tyczy objętości samej szyszki, znajduje się ona w ciekawym stosunku do płci i 
wieku, a mianowicie: u dzieci i u kobiet jest stosunkowo większą ().
Sumując wszystkie powyższe uwagi, wyznać należy, że o tizyjologiczuem przeznaczeniu szyszki dotychczas nic 
pewnego nie wiemy.
Zwrócimy teraz naszę uwagę na organ, jeszcze więcej ciekawy, choć mniej tajemniczy. Mam tu na myśli 
tylnodolną część mózgowia, zwaną móżdżkiem (na rysunku m — m.). Zajmuje on część czaszki tuż nad karkiem 
leżącą i jeśli jest silnie rozwiniętym, czyni tę część głowy szeroką i wydatną. Ze względu na swą, formę, 
przedstawia podobieństwo do owych poduszeczek w kształcie serca wyciętych. Wyobraźmy sobie taką 
poduszeczkę. z masy nerwowej, obróconą ostrzejszym końcem ku przodowi, tak że wycięcie sercowe przypadnie 
na tył głowy — a będziemy mieli uprzytomnioną postać i położenie móżdżku. Należy tylko dodać, że dwie jego 
połówki nie zlewają się bezpośrednio, lecz są połączone spoidłem, sta
 

() Huschke: Scliaedel, Hirn und Seele des Menschen und der Thiere, nach Alter, Geschlecht und Rasse. — Jena  . 
str. .
() Opierani się w tym względzie na spostrzeżeniach Sömmeringa (Vom Hirn und Rückenmark str.  ), Burdacha 
(Bau und Leben des Gehirns. t. III, str. ) i Huschke'go (Schaedel, Hirn und Seele, str. ). Fakt ten zauważył jeszcze 
W. Jurski w rozprawie De glandula pineali, Braeme , str. .

  

   

 

nowiącem środkową część móżdżku. Gall nazywa nawet owe spoidło zasadniczą częścią móżdżku, z tego 
względu że występuje ono zawsze, podczas gdy boczne połówki u niższych zwierząt są zaledwie widoczne. U 
wyższych ssących stopniowo objawia się przewaga części bocznych, a u człowieka są one właśnie najgłówniejsza 
i najobszerniejszą częścią móżdżku. Jedną z tych połówek, a mianowicie prawą, widzi czytelnik r. a rysunku w 
przecięciu. Rozgałęzienia wewnętrznego jądra białej substancyi tworzą w niem tak zwane drzewo życia, 
nadzwyczaj delikatnie zarysowane. Z wierzchu widzimy tkankę szara, pokrywającą cały móżdżek, podobnie jak i 
mózg właściwy, wyróżniając tym sposobem oba te organa od wszystkich innych części mózgowia, pokrytych z 
wierzchu białą tkanką, z  wewnątrz zawierających szare jądra. Niektórzy anatomowie wyróżniają jeszcze trzecią 
pośrednią, żółtawą tkankę w móżdżku, leżącą między jądrem białem a szarą zewnętrzną powłoką. Bądź co bądź, 
mamy tu do czynienia z ośrodkiem nerwowym niemałej komplikacyi. Wypada nam jednak wykryć jego 
fizyjologiczne znaczenie.
W tym celu zauważmy przedewszystkiem, że mimo swego ubocznego położenia, nie jest to bynajmniej organ 
odosobniony. Ma on swoje, bardzo liczne linije telegraficzne, czyli tak nazwane odnogi móżdżku, za pomocą 
których łączy się jak najściślej z innemi ośrodkami. I tak: za pomocą odnóg dolnych łączy się z rdzeniem 
przedłużonym — za pomocą odnóg przednich z mostem Varola (W. O.) — i po trzecie, za pomocą odnóg 
górnych z mózgiem ().
Jakie objawy przedstawi nam zwierzę, któremu móżdżek wytniemy — lub człowiek u którego tenże organ, czy to 
w skutek rany, czy w skutek choroby, został uszkodzony? — Oto pytanie. Po odpowiedź zwróćmy się do 
doświadczeń.
 

() Hirschfeld, str. .

  

background image

   

 

Zwierzę, któremu móżdżek wycięto nie naruszając o ile możności samego mózgu () nie traci żadnej ze swoich 
władz duchowych. Posiada w zupełności czucie, zdolność wnioskowania o niebezpieczeństwie, posiada wszystkie 
właściwe sobie popędy, wykonywa znaczną, liczbę ruchów z własnej woli lub w skutek zewnętrznego 
pobudzenia, jednem słowem zachowuje wszystkie te władze, które nazywamy władzami ducha — ale traci 
zupełnie zdolność porządkowania ruchów. Chód jego staje się niepewnym, chwiejnym, zamiast naprzód idzie w 
prawo lub w lewo, a nawet w tył. Może poruszać dowolnie każdym członkiem ciała i ma wolę po temu, bo 
wyraźnie okazuje zamiar dojścia do oznaczonego miejsca; ale znać zarazem, że mu to przychodzi z trudnością, 
podobnie jak człowiekowi pijanemu. Wygląda to, jakby zwierzę naraz zapomniało jak trzeba stawiać nogi, jak 
ściągać zgodnie muskuły, jak kierować ruchami ciała i utrzymać jego równowagę. "Za zniesieniem warstw 
powierzchownych móżdżku — mówi prof. Hirschfeld — ruchy stają się niezgodne; dalej w miarę coraz głębszych 
cięć, robią się niepewne i chwiejące; nareszcie za zniszczeniem ostatnich pokładów, niknie władza potrzebna do 
ułożenia pojedyńczych poruszeń w jednę całość stanowiącą bieganie, chodzenie, i t. p. ruchy złożone. Słowem, 
poruszenia są, ale niedostaje władzy kierującej niemi."
Nietrudno nam będzie wy tłómaczyć te fakta, jeśli sobie przypomnimy to, com powiedział o czynnościach 
ośrodków automatycznych, biorąc za przykład chodzenie.
 

() Nienaruszenie zupełne jest niemożliwem, jak tego łatwo z położenia móżdżku domyślić się. Wycięcie móżdżku 
przez otwór, zrobiony w tylnej części czaszki, jest operacyją. niebezpieczną i bolesną ze względu na czułość tego 
miejsca i sąsiedztwo rdzenia — musimy przeto wyjmować móżdżek z góry, odchyliwszy pokrywające go półkule 
mózgowe, Trudność tej operacyi sprawia, że dotychczas tak mało mamy dokładnych spostrzeżeń nad funkcyjami 
móżdżku,

  

   

 

Najprostsze czynności, które wykonywamy mechanicznie, prawie nie myśląc o nich, były pierwotnie wyuczone z 
trudem i dopiero po znacznej liczbie prób doszliśmy do wprawy a od wprawy do mechanicznego nałogu. 
Pierwotnie mózg wyuczał móżdżek pewnych ruchów, które pojętny uczeń zachował w pamięci tak jak się 
zachowuje tabliczkę mnożenia, nic myśląc o tem dla czego  razy  jest  — tak jak się zachowuje w pamięci sposób 
wymawiania liter i wyrazów, chociaż rzeczywiście nie wiemy, jak potrzeba ułożyć usta, zęby, język, ażeby 
wymówić kolejno wiadomą liczbę głosek.
Z początku ulegamy tylko pojedynczym odruchom mózgowym, później, częstość tych odruchów wyrabia w 
móżdżku triki mechanizm, że odpowiada on na pobudzenia pierwiej, zanim mózg zdoła ocenić je świadomie. 
Znaną jest gra w której przy wymówieniu przez jednę z osób pewnych wyrazów, wszyscy powinni podnieść ręce 
do góry. Należący do gry po raz pierwszy, zwykle co chwila zmuszeni są, za nieuwagę dawać fanty, ponieważ 
móżdżek ich niewyuczył się jeszcze jak ma odpowiadać na pobudki zewnętrzne; zanim zaś mózg zdołał ocenić 
świadomie dane wrażenie i wysłać rozkaz woli do móżdżku — upłynął pewien krótki wprawdzie przeciąg czasu, 
zawsze jednak dosyć długi ażeby opóźnienie niewprawnego towarzysza zabawy na jaw wyszło. Jeśli jednak po 
pewnym czasie mózg wprawi się w szybkie ocenianie wrażenia i wysyłanie pobudzenia — to z drugiej strony w 
móżdżku wytworzą się też pewne drogi przebiegu dla pobudzeń, ułatwiające spełnienie całej akcyi ruchowej do 
tego stopnia, że jeśli pewna kombinacyja ruchów następować będzie stale po pewnej kombinacyi pobudzeń, 
znaczną liczbę razy pod wpływem mózgu, to móżdżek nabędzie zdolności odtwarzania tych ruchów na własną 
rękę, wprost za pierwszem odpowiedniem pobudzeniem. Dalsze pobudzenia będą już nawet niepotrzebne.
Mądrej głowie dość dwie słowie. Wprawnemu sekretarzowi wystarcza jedna uwaga zwierzchnika, ażeby mógł 
zredagować odpowiedni referat jak należy i szybciej od innych mniej

  

background image

   

 

wprawnych. Otóż takim sekretarzem mózgowego zwierzchnika jest móżdżek. Duch mózgowy pobudza do ruchu, 
ale sekretarz móżdżkowy porządkuje ruchy — porządkuje, bo się tego nauczył, bo wprzód zanim biegał, nauczył 
się chodzić. Niechże takiego sekretarza zabraknie — pan zwierzchnik na raz traci głowę. Przywykł tylko 
wydawać rozkazy i podpisywać referaty — a gdy przyszło samemu regulować ruch maszyny biórowej, nie wiś 
jak sobie radzić — nie wie gdzie co leży, gdzie czego szukać. Pierwiej dość mu było powiedzieć: proszę dać to i 
to — i było dane — proszę przygotować to i to — i było przygotowane. A teraz ani rusz... W zegarze duchowym 
zabrakło regulatora — idzie raz prędzej, to znów wolniej — bije wtedy kiedy najmniej potrzeba....
Są artyści którzy grają przeważnie móżdżkiem. Tym znowuż nie podobna zarzucić nieregularności, ale są to też 
tylko zegarki z regulatorami — wszystko u nich idzie równo, czysto, wszystko ma swój czas i swoję siłę — 
kropka w kropkę: nuty grające same przez się. I nic więcej. Słyszysz, podziwiasz i wynosisz z tej całej parady 
najgłębsze przeświadczenie, że człowiek może dojść do doskonałości grającej tabakierki.
Szalony mechanizm — co za biegłość! wołasz zdumiony, i mimowoli przychodzi ci na myśl Blondyn z balansem 
w ręku. To mi dopiero artysta z móżdżkiem! Ten umiał utrzymać równowagę, wiedział jak nogi stawiać....
Bez móżdżku niema artysty — co prawda; ale z drugiej strony niewiele wart taki artysta, co oprócz móżdżku nie 
ma nic więcej. Tak jak w nutach poza symbolami tonów jest tylko czysty papier — tak w jego grze poza tonami 
nie dopatrzysz się niczego więcej. Żadnych obrazów, żadnych uczuć nie rozbudzi on w twoim umyśle.
Tony zginą bez echa — nerwy jedenastej i dziesiątej pary, które przenoszą wrażenia uczuciowe z mózgu do serca, 
nie będą miały nic do roboty — nawet górna odnoga piątej pary nie poruszy łzawych gruczołków!...

  

   

 

Na to wszystko, potrzeba ażeby artysta miał coś więcej oprócz móżdżku. Ale o tem potem.
Jest jednak pewna gałąź sztuki, w której posiadanie móżdżku jest nietylko koniecznem, ale i wystarczającem 
zarazem. Mam tu na myśli sztukę choreograficzną.... Subtelność ruchów, harmonija skoków, mimika giestów, 
lekkość, powiewność, potoczystość i energija piruetów wszelkiego rodzaju — wszystko to szacowne przymioty 
szacownych móżdżków. Członki układają się jak należy, muskuły kurczą według potrzeb — byle tylko móżdżek 
potrafił je tego wyuczyć, byle tylko sam poprzednio wyuczył się dyrygować ewolucyjami członków przy pomocy 
mózgu. Kto się za młodu wyćwiczy — na starość jakby znalazł. Bedzie już mógł kręcić się dowolnie na wielkim 
palcu pranej nogi — a nawet chodzić na rękach bez pomocy rozumu. "I talent coś wart — tylko trzeba umieć 
wybrać" jak mówi Kostrzewski.
Wiadomo powszechnie, ie taniec u ludzi biegłych w sztuce, nie absorbuje działalności wyższych władz 
duchowych. Można naprzykład tańczyć i prawić komplementa — albo nawet robić wnioski dotyczące 
przyszłości... Poczciwy móżdżek załatwia tymczasem sprawy kończyn dolnych — jeden mięsień skurczy, drugi 
rozciągnie — jak gdzie potrzeba i wszystko idzie przyzwoicie. Nareszcie zwój sympatyczny daje znać do mózgu, 
żeby sobie zanadto nie pozwalał, bo w organizmie wszystko grozi pomięszaniem. Krew wzburzyła się jak 
szampan; co się mogło wytrząść wytrzęsło się — a płuca, już, już ledwo chwytają tlen z powietrza. Oceniwszy 
tedy ogólny stan rzeczy, duch wysyła do móżdżku rozkaz powstrzymania rozpędzonych biegunów i — automat 
staje. Tylko nerwy sympatyczne nie mogą jeszcze przyjść do siebie — świat się kręci przed nami, serce bije jak 
młotem, ciepło i wonna atmosfera salonu upaja — blask światła olśniewa — muzyka szumi w uszach chaosem 
dźwięków — elektryczność biega po nerwach jak szalona.... brakuje tylko magnetyzmu. — Ale tam gdzie jest 
ciepło, światło, elektryczność a w dodatku dwa serca

  

   

 

background image

młode, nerw jedenastej i dziesiątej pary, — tam o magnetyzm... serca nie trudno.
I po tem wszystkiem w półkulach mózgu zostaje tylko... wspomnienie — materjał dla marzeń sennych o szarej 
godzinie! A co się móżdżek napracował, tego mu nikt nie pamięta. Ale takieto już przeznaczenie tych co 
najwięcej pracują — a najmniej myślą.
Wszystkie czynności, które wykonywamy szybko i machinalnie, zależą przeważnie od móżdżku. Pisanie, 
pływanie, gimnastyka, gra na jakkimkolwiek instrumencie wreszcie wszystkie ruchy nałogowe: ubieranie się, 
mycie, ukłony, gesta nawet zdają się, wypływać z nabytego mechanizmu móżdżku. W nimto prawdopodobnie 
mieści się centralne ognisko owej "mimowolnej energii" o której angielski psycholog Aleksander Bain tak wiele 
trafnych uwag wypowiada (). Nie należy tylko zapominać, że organizm nie jest sztucznym aglomeratem 
odrębnych przyrządów, lecz najnaturalniejszem ich zjednoczeniem w harmonijną i społem działającą całość. 
Trudno też oznaczyć granice pomiędzy czynnością móżdżku z jednej a czynnością mlecza pacierzowego i reszty 
mózgowia z drugiej strony; to tylko pewna, że u człowieka mlecz pacierzowy bez porównania mniej ma 
przywilejów, aniżeli w niższych grupach zwierząt, gdzie znów mózgowie mniej ważną rolę odgrywa.
Mimowolna energija najwyraźniej przejawia się u dzieci. Niezmierna ich ruchliwość tłómaczy się większym 
stosunkowo rozwojem móżdżku, przy również stosunkowo większej przemianie materyi. Ciągły ruch pozwala 
dzieciom odbierać liczne wrażenia, tworzyć liczne wyobrażenia — i tym sposobem materyjał dla pracy półkul 
mózgowych wzrasta — umysłowość rozwi
 

() Bain sam wyraża przypuszczenie, że siedliskiem mimowolnej energii i wogóle sil woli jest tylna część 
mózgowia. (Ob. jego studyjum nad charakterami i dzieło O uczuciu i woli: The Emotions and the Will, st. I).

  

   

 

ja się szybko, tak że w lat  niespełna pierwotna ruchliwość niknie zupełnie — mózg bierze górę nad móżdżkiem.
Nie wiem, czy większej działalności mężczyzn przypisać należy większy rozmiar ich móżdżków; w każdym razie 
przewaga tego organu zdaje się być rzeczywiście po stronie mężczyzn.
Zwierzęta, obdarzone w wysokim stopniu zdolnością, kombinowania swych ruchów posiadają też móżdżek 
więcej rozwinięty. U ptaków i ssących jest on stosunkowo większy, aniżeli u człowieka. Tam bowiem stanowi on 
od  do % całego mózgowia, podczas gdy tu tylko % (). To też u zwierząt przeważa zawsze działalność nad 
rozwagą. Przytem móżdżek zwierzęcy ma część środkową więcej rozwiniętą, aniżeli boczne — lecz w miarę 
zbliżenia się do człowieka zwierzęta okazują przewagę bocznych zrazów. Nawet rasy ludzkie ulegają temu 
samemu prawu rozwoju. Tak np. murzyni mają znacznie mniej rozwinięte boczne zrazy móżdżku w stosunku do 
środkowej części, aniżeli europejczycy. Pod tym też względem murzyni zbliżają się do dzieci i kobiet 
europejskich. W ogóle w rozwoju móżdżku zdaje się istnieć dążenie do stopniowego rozszerzania się kosztem 
długości, podczas gdy mózg wielki, przeciwnie, więcej na długość się rozwija.
Spostrzeżenia nad skutkami uszkodzenia móżdżku najlepiej dają się sprawdzić u ptaków. I tak: jeśli gołębiowi 
wyjmiemy mózg, zachowując móżdżek, to straci on naraz całą swoję inteligencyją — ale nie straci bynajmniej 
zdolności ruchów i utrzymywania równowagi. Taki gołąb będzie stał, chodził, czyścił sobie pióra — a jeśli go 
puścić z pewnej wysokości, to pocznie robić skrzydłami prawidłowe ruchy, w celu bezpiecznego spuszczenia się 
na ziemię. Nie należy jednak z powyższych spostrzeżeń wnosić, że gołąb' ów posiada władzę woli. Bynajmniej. 
To cośmy widzieli, były
 

() Huschke loc. cit. str. .

  

   

 

background image

to tylko mechaniczne odruchy móżdżku, którym nie towarzyszyło żadne zastanowienie, żadna kombinacyja 
popędów, żadna myśl świadoma — gołąb stracił zupełnie całą swą inteligencyją do tego stopnia, że zostawiony 
sam sobie, zdechnie, nie poruszywszy się z miejsca, w celu wyszukania pokarmu.
Zupełnie inaczej rzecz się będzie miała, jeśli zachowując mózg, wytniemy móżdżek. Gołąb' w tym razie nie straci 
inteligencyi, nie straci władzy rozeznawania niebezpieczeństwa, zdolności wyszukiwania pokarmu i dowolnych 
ruchów — ale ruchy te staną się nieprawidłowemi, nie będzie umiał skombinować ich w pewien szereg 
następujących po sobie działań — przyczem znać będzie, że radby owe ruchy odbywać jak należy, ale mu jakaś 
wewnętrzna przyczyna stoi na przeszkodzie. Upuszczony przewraca się, chociaż stanąć usiłuje — z większej 
wysokości rzucony, robi wprawdzie poruszenia skrzydłami, ale niema w nich, jakto mówią, ani ładu ani składu. 
Że upośledzenie to ma swą przyczynę w utracie móżdżku, dowodzi najlepiej ta okoliczność, że nie objawia się 
ono nagle po skończonej operacyi, lecz stopniowo w miarę jej postępu.
Zatem doświadczenia fizyjologiczne niepozostawiają wątpliwości, że siedliskiem władzy koordynowania ruchów 
złożonych jest móżdżek. W miarę jego utraty, ruchy złożone stają, się coraz mniej prawidłowemi — bez niego 
tracą wszelki charakter mechanicznej celowości — "poruszenia są, ale niedostaje władzy kierującej niemi" ().
Anatomija patologiczna zdaje się także popierać uznanie móżdżku za organ porządkowania ruchów. Między 
innemi spostrzeżenia Dra Wilhelma Lubelskiego nad chorobą zwaną postępową nieskładnością ruchów, jak 
wspomina prof. Hirschfeld — wykazują, że przyczyną jej są zboczenia chorobliwe porażające móżdżek.
 

() Hirschfeld str. .

  

   

 

Twórca kranijologii, czyli nauki o różnych wypukłościach czaszki, mających wskazywać na różne rozwinięcie 
pojedyńczych zdolności i skłonności w człowieku, Dr. Gall, usiłował jednakże zbić doświadczenia Flourens'a, 
utrzymując, że móżdżek innym przewodniczy sprawom, a mianowicie, że jest on siedliskiem skłonności 
genetycznej. Niezwykła kochliwość niektórych indywiduów, miała, zdaniem jego, pochodzić z nadmiernego 
rozwoju móżdżku. Uczeń Galia i uzupełniacz jego nauki, Dr. Spurzheim, sądzi nawet, że żaden z organów 
frenologicznych nie jest tak pewnym jak ten, na którego poparcie Gall . przytacza bardzo wielką liczbę 
obserwacyj. Combe, najnowszy reformator frenologii, jest również tego zdania. "Kto nie czytał w Gallu, mówi on, 
rozdziału dotyczącego tej sprawy, ten nie może mieć pojęcia o całej sile dowodów, jakie autor przytacza." (). 
Niemniej jednak umiejętna krytyka wielu fizyjologów i psychologów, w rzędzie których na pierwszem miejscu 
postawiłbym bezstronny i wszechstronny rozbiór Bain'a we wspomnionem dziele, wykazała, że dowody Galia nie 
tylko ze względu na liczbę nie są wystarczającemi, ale co więcej w samej zasadzie grzeszą przeciw naukowej 
ścisłości.
Metoda bowiem postępowania, której się trzymał Gali, była następująca: Obmacywał on głowy znacznej liczby 
ludzi, u których skłonność genetyczną znalazł wysoko rozwiniętą, a zauważywszy u nich znacznie wydatną 
podstawowotylną część głowy, wnosił stąd, że móżdżek jest właściwem i wyłącznem siedliskiem pomienionej 
skłonności. Taki sposób badania jest w wysokim stopniu nieścisłym. Ludzie nie są wogóle tak otwarci w tego 
rodzaju sprawach, ażeby można wiedzieć dokładnie, jaki u kogo organ znaleść się powinien — a powtóre 
przypuściwszy, że autor znał gruntownie wszystkich tych, którym móżdżki obmacywał — i tak pozostanie 
znaczna liczba poważ
 

() Combe, System of Phrenology  wyd. — cyt. w dziele Bain'a O badaniu charakteru, III.

  

   

 

background image

nych zarzutów, których frenologija usprawiedliwić nie może. Niepodobna mi wchodzić tu w bliższe szczegóły; 
wspomnę tylko że mamy równie wielką, a nawet dokładniej sprawdzoną liczbę faktów, dowodzących ścisłego 
związku pomiędzy temiż skłonnościami a mleczem pacierzowym — z drugiej strony nie mniej ważną, zależność 
zauważyć łatwo pomiędzy działaniem wyobraźni, a więc półkul mózgowych. Zresztą jakież byłoby znaczenie 
móżdżku do czasu objawienia się w młodem indywiduum skłonności genetycznych — i powtóre, czyż nie 
widziano szalonych tego rodzaju przeskoków w sposobie postępowania człowieka, bez widocznej zmiany w 
rozroście jego móżdżku?
Zastanawiając się nad różnemi formami czaszek ludzkich u różnych plemion z jednej strony, i ich obyczajami z 
drugiej, sądziłbym, że jeśli mamy prawo na takiej podstawie budować wnioski fizyjologiczne, to przewagę 
skłonności zmysłowych wogóle należałoby raczej upatrywać w rozwoju tylnej części głowy powyżej móżdżku, a 
więc że należałoby odnosić je już do władz wielkiego mózgu. Co prawda, murzyni, którychby tu można wziąć za 
typ najwybitniejszy, obok znacznej wypukłości górnotylnej części głowy mają i móżdżek, a zwłaszcza średnią 
część jego, stosunkowo do mózgu znacznie rozwiniętą. Winienem też dodać, że między innemi, czaszka młodej 
Indyjanki () którą mierzyłem, a która według świadectw na niej wypisanych, mogła służyć za przykład — jeśli tak 
się wolno wyrazić — skłonności o których mowa, przedstawia dowody niezwykłego rozrostu móżdżku. 
Szerokość potylicowej kości, odpowiadającej niemal dokładnie rozmiarom ukrytego pod nią organu, wynosiła  
milimetrów, t. j. przynajmniej kilkanaście mm. więcej aniżeli średnia szerokość tejże kości u wszystkich innych 
czaszek, jakie mierzyłem. Ale jestto fakt prawdopodobnie równie przypadkowy, jak te, które Gall podaje — 
znaczna nowiem ilość innych spostrzeżeń nie pozwala na stanowcze
 

() Znajduje się w tutejszym gabinecie anatomii porównawczej.

  

   

 

przyjęcie wniosków frenologii. Jakże np. wytłómaczyć tę okoliczność, że móżdżek u dziecka jest stosunkowo 
większy i powiększa się aż do wieku dojrzałego? (Virey). Dlaczego u małpy Simia sciurea L. która, jak w ogóle 
małpy, powściągliwością nie grzeszy, stosunek mózgu do móżdżku jest jak :  (Cuvier), podczas gdy tenże 
stosunek u człowieka, wynosi co najwyżej :  (Cuvier) (). Nakoniec dodam jeszcze, że niektóre zwierzęta 
pozbawione móżdżku, nie tracą bynajmniej skłonności, które Gall do organu tego przywiązywał. Jednem słowem, 
streszczając to, co się powiedziało, wypada że hypoteza Galia nietylko nie narusza wniosków Flourens'a, 
Hertwiga i innych, co do pomieszczenia w móżdżku władzy koordynowania ruchów, ale nawet nie ma za sobą 
dostatecznych podstaw naukowych. Z tej też przyczyny i zdanie tych, którzy usiłowali w móżdżku mieścić obie 
władze, a mianowicie: genetyczną w środkowym, a ruchową w bocznych zrazach (Huschke), również nie może 
być dostatecznie dowiedzionem. Lepiej już trzymać się wyłącznie doświadczeń Flourens'a, ponieważ jasno i 
dotykalnie świadczą o zależności od móżdżku ruchów skomplikowanych.
Co do mnie, przyznam się nawet, że nie widzę potrzeby, dla której skłonność genetyczna miałaby mieć organ 
oddzielny i to tak znaczny jakim jest móżdżek u każdego wogóle człowieka. Rozbiór psychologiczny i 
fizyjologiczny samej skłonności bynajmniej tego nie wymaga. Skłonność o której mowa zależy: po e od rozwoju 
właściwych organów, nie mających nic wspólnego z mózgiem, i po e od wpływów zewnętrznych, 
wytwarzających w mózgu wyobrażenia służące za materyjał dla zmysłowej imaginacji, na powyższe organa w 
wysokim stopniu oddziaływającej. Te dwa współczynniki tłómaczą nam wszystkie odnoszące się tu zjawiska, bez 
potrzeby uciekania się

 
() Według Soemmeringa  lub : .

  

   

background image

 

do odrębnych ośrodków nerwowych, mających służyć wyłącznie pomienionej skłonności.
W przedmiocie ośrodka, który nas zajmuje, dziwne przypuszczenie wyraził Dr. Karol Libelt w przypisku do  str. 
Igo tomu swej Estetyki. "Że mózg jest materyjalnem narzędziem władz ducha — mówi znakomity nasz myśliciel 
— dowiodła fizyjologija; lecz w których częściach jego i przez jakie funkcyje odbywają działania swoje 
pojedyńcze władze, dotąd jest tajemnicą. Niektórzy uważają (Müller, Handbuch der Physiologie I, ), że wola i 
uczucie, a stąd przyczyna wszystkiego ruchu muskularnego, złożona w tej części mózgu, która łączy mlecz z 
mózgiem głównym (medula oblongata); a ponieważ w hemisferach wielkiego mózgu niema czucia, wnoszą stąd, 
że w nich tworzą się wyobrażenia, i że tu jest siedlisko wiedzy i uwagi. Naruszenie tej części mózgu sprawia, że 
pamięć się traci całkiem, albo częściowo. To ostatnie byłoby skutkiem refleksyi, bez której pamięci być nie może 
i nie mówiłoby jeszcze za tem, żeby w hemisferach wielkiego mózgu wyobraźnia miała mieć siedlisko. Nam się 
wydaje, że tamby je raczej mleć, powinna, gdzie się nerwy zmysłowe bezpośrednio odnoszą, albo przynajmniej w 
ich pobliżu; a zatem w czterech pagórkach (corpora quadrigemina), gdzie dochodzą kresu nerwy wzroku (lobi 
optici), albo też w małym mózgu (cerebellum), ile że Hertwig okazał, że i tu niema czucia, ale jest mechanika, 
odbywająca poruszenia, do pewnego celu skierowane. Z jego wyjęciem muskuły poruszają się, ale bez celu, bez 
związku. Stwierdziło się także (?) co Gall utrzymywał, że móżdżek jest siedliskiem pożądliwości. To wszystko 
dowodziłoby, naszem zdaniem, że w tej części mózgu odbywa się pracownia wyobraźni" (). Przypuszczenie to 
jednak nie może się ostać w obec dzisiejszego stanu nauki. Sądzę nawet że te miejsca mózgowia, do których się 
nerwy czucia bezpośre
 

() Estetyka czyli umnictwo piękne. Petersburg .

  

   

 

dnio odnoszą, byłyby najmniej właściwem siedliskiem wyobraźni. Wyobraźnia bowiem jest władzą odtwarzającą 
dawniej doznane wrażenia, w czemby jej właśnie ciągły przypływ nowych wrażeń przeszkadzał, gdyby 
rzeczywiście przy ujściach nerwów czucia miała swe siedlisko. Samodzielna, niezależna od obecnych wrażeń 
praca wyobraźni byłaby tym sposobem niemożebną. Powtóre: jeśli zwierzę z wyciętym móżdżkiem chodzi jak 
pijane, to nieznaczy że straciło ono wyobraźnią, gdyż tę w samej rzeczy zachowuje (jak przekonywają liczne 
doświadczenia), lecz tylko że władza porządkowania ruchów zniknęła. Zasadą dla której fizyjologowie mieszczą 
wyobraźnią w półkulach mózgu, nie jest bynajmniej sama ich nieczułość — lecz, jak to zobaczymy następnie, 
nierównie ściślejsze i więcej wymowne doświadczenia. Co się zaś tyczy wzgórków czworaczych, to wiemy już, 
że są one siedliskiem władzy widzenia, która odnośnie do wyobraźni jest tylko dostarczycielką materyiału. Rdzeń 
przedłużony, wyniosłość obrączkowa i wzgórki czworacze — są to dopiero przedsionki ducha, z których dla 
wyobraźni przybywa treść zmysłowa. Móżdżek jest właśnie częścią mózgowia, która z wyobraźnią najmniej 
przedstawia związku.
Tak tedy, skończywszy z móżdżkiem, przechodzimy do półkul mózgowych.
Mózg właściwy wypełnia całą wierzchnią część głowy. Z przodu półkule jego leżą bezpośrednio na podstawie 
kościanej, stanowiącej górne sklepienie jam oczodołowych — z tyłu zaś nalegają na móżdżek, pokrywając go 
całkowicie. Taki stosunek ma miejsce u człowieka — u zwierząt zaś, w miarę coraz niższej ich organizacyi, 
móżdżek okazuje się więcej rozwiniętym ku górze, tak że półkule mózgu nie są w stanie go pokryć. Orangutanga 
móżdżek jest już zupełnie ukryty pod mózgiem.
Mózg człowieka dojrzałego i rozwiniętego normalnie ma  cali długości,  szerokości i  wysokości. Waży  uncyje

  

   

 

background image

u mężczyzny —  u kobiety. Przyczem u mężczyzn stanowi  u kobiet zaś  całego mózgowia.
Mógłby kto sądzić że sam widok mózgu powinien nas choć w części objaśnić o życiowej jego roli w organizmie. 
Tymczasem kto go pierwszy raz zobaczy, z pewnością ulegnie tylko zdumieniu, na myśl, że ta pstrokata, 
pofałdowana, owalna bryła miękkiej masy — za życia człowieka była siedliskiem najwyższych władz jego ducha! 
Trudno mu będzie pogodzić się z tą myślą i zaledwie oczywistość doświadczalnych faktów fizyjologii, zdoła, jak 
sądzę, przekonać najwięcej nawet uprzedzonych.
Patrząc z góry na mózg, leżący na stole, spostrzegamy przedewszystkiem podłużną brózdę dzielącą go na dwie 
półkule. Ku przodowi i ku tyłowi, brózda ta tworzy więcej widoczne wcięcia, w środku zaś obie półkule ściśle 
przystają do siebie. Odchyliwszy brzegi środkowe, ujrzymy łączące je spoidło, tak zwane dla swej silniejszej od 
półkul konsystencyi, ciało twarde (corpus callosum).
Ku tyłowi półkule są więcej wypukłe, u wyższych jednakże ras różnica ta stopniowo słabnie, tak że najwyżej 
rozwinięte mózgi, przedstawiają przednie czołowe końce półkul, niemal równomierne z tylnemi. Cała ich 
powierzchnia, jak widać na rysunku, pokryta licznemi zawojami przypominającemi układ kiszek cienkich. W 
ogólności zawoje te są tem liczniejsze i brózdy ich tera głębsze, im wyższe miejsce zajmuje dana istota w 
hierarchii organicznej. Wszystkie te zawoje są koloru szarego, ponieważ składają się wyłącznie z substancyi 
szarej, komórkowej. Biała, włóknista, jak już wiemy znajduje się wśrodku i ona to stanowi corpus callosum. 
Substancyja szara jest tak miękka, że z łatwością przebija się palcem.
Jak widzimy z powyższego powierzchownego opisu, nie wiele o funkcyjach mózgu wnosić można. Ale 
niepowinno to nas zrażać. Może jeszcze wewnętrzna, histologiczna budowa mózgu, da nam jakie wskazówki — 
jeśli zaś i te zawiodą to za
 

  

   

 

bierzemy się już wprost do doświadczeń, a wtedy czegoś przecież dowiedzieć się musimy.
Mózg nie jest organem odosobnionym; łączy się on ze wszystkiemi innemi ośrodkami nerwowemi za pomocą 
licznych włókien przewodnich; samo zaś położenie jego po nad innemi centrami i znaczna przewaga jego masy, 
zdają się wskazywać na pewną naczelną działalność tego organu. W samej rzeczy, w żadnym innym organizmie 
mózg nie odgrywa tak ważnej roli, jak w ludzkim — i w żadnym też innym wewnętrzne jego sprawy nie są okryte 
tak niedościgłą tajemnicą, nie przedstawiają tak subtelnej komplikacya Nic też dziwnego, że przed niedawnemi 
jeszcze czasy większość fizyjologów nie wierzyła w możność dojścia do jakiegokolwiek pojęcia o tem co się w 
mózgu odbywa, co wewnętrznych spraw jego dotyczy. Oto co mówił w tym przedmiocie głośny autor Fizyjologii 
myśli: "Dzieje się w mózgu coś bezwątpienia bardzo cudownego, ale to tak cudownego, że pomyśleć iż to 
wszystko kiedyś zrozumiemy, byłoby rzeczą jeszcze bardziej cudowną (). Wielka ta tajemnica łączy się z 
tajemnicami innego porządku, a przynajmniej innej postaci; zrozumieć ją, byłoby to zrozumieć wszystko. 
Wiedzieć co się dzieje w głębi tej skrzynki mózgowej, w głębi tych mózgowych przepaści, w tem rozświetleniu 
się ducha, które w zamian za drobne atomy światełek, drażniących naszą siatkówkę, roztacza przed oczyma 
świadomości, wszystkie owe cudowne światy wyobraźni, w obec których świat rzeczywisty jest zaledwie marnym 
drobiazgiem zrozumieć to wszystko, byłoby to odgadnąć, zrozumieć, czyja ręka wywiodła te światy z nicości. "
 

() "II se passo dans le cerveau quelque chose assurément de bien merveilleux, mais d'une telle merveille, que 
s'imaginer qu'on le saura, qu'on le comprendra jamais, serait bien plus merveilleux encore... " (Le^ut — 
Physiologie de la pensée).

  

   

 

background image

Bardzo to piękne, ale, nie rozumiem dlaczego mielibyśmy poddać się zwątpieniu. Czy poznamy kiedy istotę 
rzeczy, czy poznamy czem jest przestrzeń, czas, duch, materyja, siła rządząca światem, ów ruch nieskończony, 
nieśmiertelny, owa odwieczna światów harmonija, owa nieugięta praw siła... ? Czy poznamy to wszystko? Nie 
wiem, oto cała odpowiedź jaką, dać możemy. To pewna że dzisiejsze nasze władze, niczem są w obec tych 
zagadnień. Tajemnica wszechbytu urąga naszej bezsilności. Ale idźmy dalej — naprzód. To co my wiemy, było 
dla naszych praojców również niezgłębioną tajemnicą.
Jeszcze przed trzydziestu laty, znakomity fizyjolog Müller, oświadczył stanowczo, że szybkość przebiegu wrażeń 
nigdy ocenić się nie da — a jednak Donders ją oznaczył; co więcej zbadano szybkość myśli — wymierzono czas 
potrzebny dla najprostszej rozwagi...
Któżby się spodziewał przed laty, że tak jak oznaczono mechaniczny równoważnik ciepła, tak zdołamy oznaczyć 
mechaniczny równoważnik pracy umysłowej — a jednak próby Hirna zdają nie pozostawiać pod tym względem 
wątpliwości.
Lélut sądził, że niedowiemy się nigdy co zachodzi w mózgu podczas myślenia — a jednak z doświadczeń 
Byassona wiemy już że zachodzi wówczas szybki proces przemiany materyi — wiemy już jakie związki 
chemiczne zużywają się przy praw mechanicznej a jakie przy pijacy umysłowej. Nie jestże to wielki krok naprzód 
? Kto zna najnowsze prace fizyjologiczne, ten przyzna, że pomimo całej naszej nieświadomości posuwamy się 
daleko szybciej, aniżeli się to śniło dawniejszym filozofom, przeżuwającym wiecznie stare systemy, dla ulepienia 
nowych.
A wszystko to zdobycze owej tajemniczej siły — która świat poznawszy, siebie poznać nie może! Jakto! wiemy 
co się dzieje na słońcu a nie mieliżbyśmy wiedzieć co się dzieje w tej marnej kościanej szkatułce — która 
Hamleta w ponurą wprowadziła zadumę? To co się dzieje w mózgu, nie wić o tem co się dzieje w mózgu! 
Zabawny paradoks! A jednak tak jest —

  

   

 

żyjemy w ciemności po za którą widać światło ale obok nas tylko ciemność. Brak nam zmysłu dla rozeznania w 
tej ciemności — objawów życia, do rozeznania własnej postaci.
Ktoś inny wiedział tyle co i my, żył — może nawet zadumał się kiedy nad własnem przeznaczeniem, nad własną 
istotą.
Naraz przestał dzielić nasze losy — i oto mózg jego leży przed nami... Czy widok jego nauczy nas więcej" aniżeli 
własne doświadczenie ? Sprobójmy. Tkanka szara i tkanka biała — oto i wszystko. Ale i to coś znaczy. Tkanka 
biała składa się z włókien przewodnich — tkanka szara z rogatych komórek. Ani włókien ani komórek nie widać 
gołem okiem; są one na to zbyt drobne. Dopiero położywszy skrawek mózgu pod szkłami mikroskopu 
powiększąjącemi  do  razy w średnicy, spostrzeżemy i jedne i drugie. Pokaże się wówczas, że komórki substancyi 
szarej są jedno, dwu, trzy  nawet czterobiegunowe, — a każdy z tych biegunów czyli każdy wydłużony rożek 
komórkowej ścianki, przedłuża się w rurkę nerwową, której część środkowa (axencylinder) jest wprost dalszym 
ciągiem wewnętrznej zawartości samej komórki. Drobny ten konduktor wchodzi ze swej strony do środka 
sąsiedniej lub więcej oddalonej komórki. Tym sposobem tworzy się siatka telegraficzna, najściślejsza jaką tylko 
wyobrazić sobie możemy. Komórka jednej półkuli łączy się z komórką, drugiej — tak że nic się w tej wielkiej 
rzeczypospolitej nie stanie, coby na sąsiednie sprawy nieoddziaływało ().
Co znaczy tak wielka obfitość w mózgu tkanki szarej ? — Znaczy przewagę funkcyi ośrodkowych nad 
przewodniemi — wiemy to już z poprzedniego. Ale jakieżto są te funkcyje ośrodkowe? W mleczu polegały one 
na pewnej bardzo jeszcze niedołężnej kombinacyi wrażeń zewnętrznych i pobudzeń mózgo
 

() Ob. bliższe szczegóły w dziełach Stilenza, Scheredera, Robina, Vircbowa, Clarca, a wszczególności w ostatniej 
pracy Luys'a: Recherches sur le systéme nerveux cérebrospinal, Paris. .

  

   

background image

 

wych, na równoważeniu się odruchów i wytwarzaniu pewnego mechanizmu, który jedne po drugich bezwiednie 
powtarzał. W rdzeniu przedłużonym właściwym widzieliśmy podobny mechanizm, kierujący sprawami 
oddychania. W wyniosłości obrączkowej i wzgórkach czworaczych organa pośredniczące pomiędzy wrażeniami a 
duchem. W móżdżku wreszcie mechanizm bezwiedny, przewodniczący sprawom ruchowym. Cóż zostaje dla 
mózgu? Nie znaleźliśmy dotąd myśli, uczucia i woli w ich świadomym podniosłym rozwoju — nie znaleźliśmy 
siedliska dla najwyższych władz ducha. Pozostał tylko mózg. Zatem w nim, albo nigdzie. Jeśli władze powyższe 
mają materyjalne w przestrzeni siedlisko — to mogą je mieć tylko w mózgu. Odwołajmy się w tej sprawie do 
najwyższej instancyi flzyjologa — do doświadczeń.
Jakie zmiany zajdą w organizmie któremu mózg wyjęto? Flourens, który obok znakomitej wprawy w robieniu 
doświadczeń, posiadał jeszcze znakomitą wprawę w pochlebianiu samemu sobie, wykazawszy funkcyje nerwów 
ruchowych i czuciowych, tak mówi dalej:
"Dokonaliśmy rozdziału dwóch systemów nerwowych — systemu czucia i systemu ruchów. Pozostaje nam teraz 
mózg."
"Stajemy tu w obec nowego zagadnienia, tem potężniejszego, o ile że dotyczy spraw wyższego porządku."
"Wielkie to zagadnienie ja rozstrzygnąłem" ().
Trudno mur w samej rzeczy nie przyznać zasługi. On to bowiem pierwszy doświadczeniami swemi na 
zwierzętach, dowiódł, że mózg jest siedliskiem wszystkich władz inteligencyi.
Wycinanie płatów mózgu nie sprawia zwierzętom żadnego bólu. Można go kłuć, palić, krajać, nie wywołując 
żadnych podrażnień — ale im głębiej wycinać jego masę, tem więcej zwierzę traci na inteligencyi, coraz mu 
trudniej skombinować własne popędy, własne myśli; traci spryt, zdolność rozwagi w obec
 

() De la vie et do l'intelligence, e edit. .

  

   

 

niebezpieczeństwa, namysłu nad wyszukaniem pokarmu, traci władzę woli, władzę ruchów samodzielnie 
pomyślanych, przestaje poznawać otaczających — i oceniać własne położenie.
"Usunięcie półkul mózgowych, mówi Claude Bernard, u zwierzęcia wyższej organizacyi, sprowadza zniknięcie 
samowiedzy, pozostawiając jednak nietkniętemi wszystkie sprawy ciała, których ośrodki nerwowe odpowiednie 
zachowaliśmy. Sprawy krążenia, oddychania nie przestają odbywać się prawidłowo, bez przerwy, jakkolwiek 
ustają natychmiast gdy wytniemy zarządzające niemi ośrodki. "
"Gdy chodzi np. o powstrzymanie oddychania, dosyć jest uszkodzić rdzeń przedłużony. Flourens wyznaczał ten 
ośrodek z niezwykłą ścisłością (), dając mu nazwę węzła życiowego, ponieważ zniszczenie go sprowadza u 
wyższych organizmów smierć natychmiastową. Trawienie, jakkolwiek zawieszone, nie jest bynajmniej 
zniweczonem. Za to zwierzę straciło zupełnie świadomość, władzę oceniania wrażeń, nie potrafi już używać 
własnych zmysłów, a tem samem i wyszukać sobie pożywienia; jeśli obudzimy w nim odruchy, wprowadzając 
pokarm do głębi gardła — pokarm zostanie połknięty i trawienie rozpocznie się jak zazwyczaj — ponieważ 
ośrodki nerwowe, przewodniczące tym sprawom, nie zostały naruszone."
"Zwierzę pozbawione mózgu, nie ma już władzy poruszania się z własnej woli; lecz jeśli pobudzimy je do tego 
podrażnieniem zewnętrznem, zastępując tym sposobem wewnętrzne podrażnienia woli, to ponieważ ośrodki 
automatyczne, porządkujące ruchy, pozostały nienaruszone, odpowiednie przeto poruszenia objawią się" ().
 

() W ostatnich swych badaniach Flourens wykazał że właściwy ośrodek oddechowy nie zajmuje więcej miejsca 
jak łepek od szpilki — ma bowiem zaledwie ną liniję średnicy.
() Claude Bernard. Discours dc récéption a l'academie des sciences. Flourens — les fonctions du systéma nerveux. 
(Revue de cours scientifiques Nro   — l'année  — ).

  

background image

   

 

Przy rozbiorze funkcyj rdzenia przedłużonego, widzieliśmy, że wyniosłość obrączkowa jest siedliskiem czucia 
zmysłowego. Zatem zwierzę, jakkolwiek pozbawione mózgu, powinno czuć. Tak też iest w samej rzeczy; 
jednakże czucie to różni się od zwykłego.
Rozbierzmy ten przedmiot bliżej, stanowi on bowiem jednę z najważniejszych stron naszej umysłowości.
Zwierzę pozbawione wyniosłości obrączkowej krzyczało, gdyśmy je drażnili, ale krzyczało mechanicznie; jak 
owe zabawki dziecinne które za naciśnięciem skrzeczą lub piszczą. Nie było w tym krzyku uczucia, nie było bólu 
— był tylko odruch bezwiedny.
Zwierzę, któremuśmy zachowali wyniosłość obrączkową, wyjąwszy mózg, wydawało z siebie krzyk bolesny, 
dotkliwy, krzyk w którym znać było ból rzeczywisty. Czuło zatem nietylko mechanicznie. Ale i temu uczuciu 
brakowało czegoś jeszcze. Oznaka bólu była i w tym razie tylko dorywczym objawem. Nie towarzyszyło jej 
żadne inne uczucie, żadna myśl, żaden popęd świadomy.
Inaczej się zachowa zwierzę któremu i mózg zostawiono. Znać będzie że doznane wrażenie bólu porusza całą jego 
umysłowość — obudza w nim szeregi wyobrażeń i uczuć innych. Zwierzę takie potrafi ocenić położenie, 
rozmyślić najlepszy sposób uchronienia się od przykrości — wreszcie objawi swój gniew, swoje niezadowolenie, 
swoją złość na tego który je drażni. Bez mózgu byłoby to niemożebnem. Obecność wyniosłości obrączkowej 
pozwala tylko na odczucie pojedynczego wrażenia — oto wszystko. Czucie to czysto zmysłowe nie łączy się z 
żadnem wyobrażeniem, z żadnem uczuciem wyższego porządku. Nie może takie czucie przenieść się w sferę 
pamięci, nie może rozbudzić całego szeregu asocyjacyj, ponieważ niema mózgu, a bez mózgu niema wyobrażeń.
To co my nazywamy bólem, jest stanem świadomości bardzo złożonym. Wrażenie bowiem bólu, doszedłszy do 
mózgu, rozbudza tam liczne asocyjacyje wyobrażeń, uczuć i popędów

  

   

 

drugorzędnych. Z każdem czuciem bólu łączy się przypomnienie innych uczuć, tworzy się mimowolne 
porównanie, które dopiero pozwala nam ocenić doniosłość obecnego uczucia — rozwijają się szeregi wyobrażeń, 
wskazujących na przyczynę bólu, na jego następstwa, na środki rozumowe uniknienia go, rozbudzają się uczucia 
drugorzędne, stanowiące to co nazywamy chorobliwą imaginacyją, uczucie gniewu, zemsty, zazdrości i tysiąca 
innych. Gdy niema mózgu, niema też i wszystkich owych objawów następczych, komplikujących proces 
uczuwania. Na zasadzie powyższych uwag sądzę, że w rozwoju naszego czucia moglibyśmy rozróżnić trzy stany 
coraz to doskonalsze. I tak: zwierzę wyższej organizacyi pozbawione mózgu i wyniosłości obrączkowej posiada 
tylko czucie mechaniczne, pobudliwość czysto materyjalną. Zwierzę pozbawione samego mózgu, posiada czucie 
zmysłowe, pobudliwość fizyjologiczną. Nareszcie zwierzę w stanie normalnym znajdujące się, posiada jeszcze 
czucie duchowe, pobudliwość psychiczną.
Czucie mechaniczne jest zawsze bezwiednem i nigdy nie może stać się przedmiotem pamięci — nigdy nie może 
przejść do świadomości.
Czucie fizyjologiczne posiada prawdopodobnie pewien niższy stopień świadomości, ale pozostaje zjawiskiem 
odosobnionem, nie obudzającem działania wyobraźni, pamięci, woli, myśli.
Czucie duchowe wreszcie jest zjawiskiem złożonem, zawsze świadomem, zawsze połączonem z pewną liczbą 
skojarzonych wyobrażeń, uczuć i popędów, często nawet zupełnie od chwilowych wrażeń niezależnych. Może 
ono stać się przedmiotem pamięci, i pomimo ustania pobudki która je wywołała, trwać a nawet wpływać na 
przyszły kierunek spraw duchowych.
Bez mózgu podobne komplikacyje i trwałość czucia jest niemożebną. "Zwierzę operowane, ponieważ posiada swe 
wzgórki czworacze i wyniosłość obrączkową, zachowuje władzę odczuwania wrażeń pojedyńczych — ale nie ma 
już wyobrażeń

  

   

background image

 

dawniej nabytych, które kojarząc się z pojedyńczem czuciem zmysłowem, dawałyby mu pojęcie o przedmiotach 
zewnętrznych." "Przedmioty te nie przestają, odbijać się na siatkówce; tęczówka nie straciła swój kurczliwości, 
nerw wzrokowy jest jak przedtem wrażliwy; siatkówka nawet pozostaje czułą na światło, ponieważ widzimy że 
tęczówka () zamyka się lub otwiera w miarę tego czy natężenie światła jest mniej lub więcej żywe. A jednak 
zwierzę nie widzi... Gołąb w ten sposób operowany stał bardzo silnie na nogach; latał gdy go rzucono w 
powietrze; chodził gdy go popchnięto; tęczówka jego oka była bardzo ruchomą; a jednak gołąb ten nierozróżniał 
przedmiotów i dźwięków, nie poruszał się nigdy samowolnie, mając ciągle pozór zwierzęcia śpiącego — a gdy go 
podrażniono w owym letargu, przedstawia nawet pozory budzenia się. Gdym go zostawił samemu sobie, siedział 
spokojny, i jak gdyby pogrążony w sobie, w żadnym zaś razie nie przedstawiał najmniejszych śladów woli. 
Jednem słowem, proszę sobie wyobrazić istotę skazaną na sen wiekuisty i pozbawioną w dodatku władzy 
marzenia podczas snu" (). W samej rzeczy, dodaje w tem miejscu Henryk Taine, wszystkie wyobrażenia (images) 
których nieprawidłowa ciągłość stanowi senne marzenie, a których kojarzenie się prawidłowe stanowi czuwanie 
— u owego gołębia nie istniały; pozostały tylko czucia pojedyńcze, dorywcze, te któ
 

() Tęczówka (iris) jestto błonka obrączkowa nieprzezroczysta, zewnętrznym swym obwodem przyrośnięta do 
przedniej czyści gałki ocznej, i odgradzająca zewnętrzną błonę twardą (rogówkę) od soczewki załamującej 
światło. Okrągły (u człowieka) otwór tęczówki zowie się źrenicą, przez którą promienie światła wnikają w 
głąboka. Sama zaś tęczówka stanowi ową zabarwioną obrączkę otaczającą źrenicę i nadającą kolor oczom.
() Vulpian cytowany przez Taine'a: De 'intelligence. Paris , tom. I str. .

  

   

 

re obudzał w nim fizyjolog, a z niemi i owe bezwiedne popędy i mimowolne ruchy (). Ciało żyjące bez ducha!
Kura, którą w podobny sposób operowano, żyła dziesięć miesięcy. Pod koniec piątego miesiąca, była najzupełniej 
zdrowa, tłusta i silna; ale władze pamięci, rozwagi, nie okazały się już więcej. Po kilku próbach, mówi Vulpian, 
trzymałem ją w absolutnym poście przez całe trzy dni; później zbliżałem jej pokarm do nozdrzy, pogrążałem jej 
dziób w naczynie z ziarnem, wkładałem ziarno w koniec dzioba, pochylałem go aż do zmoczenia w naczynie z 
wodą, stawiałem ją na stosie zboża. Nie usiłowała nawet przekonać się co ją otacza, nie piła, nie jadła, nie 
grzebała nawet dziobem jak zwykle, pozostając nieruchomą na owym stosie zboża i zdechłaby na nim bez 
wątpienia z głodu, gdybym nie przyszedł w pomoc jej niedołęstwu, zmuszając ją do jedzenia przez wkładanie 
pokarmu w gardło. Dwadzieścia razy zamiast ziarna, wkładałem jej kamyczki, i za każdą razą połykała je tak jak 
ziarno" — najlepszy dowód że nie robiła tego z rozwagą — lecz poprostu połykała je tak, jak żniwiarka chwyta 
słomę, którą pod nóż podłożyć. "Gdy popchnięta posuwała się naprzód, potrącała o przedmioty, nie umiejąc ich 
ominąć... nie broniła się nigdy gdy ją napastowały inne kury, zabierając jej ziarno z przed nosa. Nie umiała ani 
uciekać ani pokonywać; na zaloty koguta pozostawała obojętną, lub też nie spostrzegała ich wcale. Przestała 
nawet gdakać jak inne" ().
Podobnie zachowują się żaby, krety, koty i inne zwierzęta gdy je mózgu pozbawić.
Przed paru laty Voit, prof. monachijskiego uniwersytetu, zrobił jeszcze ciekawsze spostrzeżenie. Spostrzegł on że 
gołąb z dokładnie wyciętym mózgiem, a raczej bez takowego, wyuczał się stopniowo pewnych ruchów, tak że 
zdawał się co raz mniej cierpieć na utracie półkul mózgowych. Biegał po
 

() Tamże str. .
() Vulpian. loc. cit.

  

   

background image

 

pokoju coraz swobodniej, nawet bez podrażnienia latał, unikając przeszkód — wymykał się gdy go chciano 
schwytać — tak że nakoniec, pomiędzy innemi operowanemi gołębiami, wydawał się jakby zdrowym zupełnie. 
Jedno tylko pozostało mu upośledzenie: nie umiał podobnie jak inne samowolnie wyszukiwać sobie pokarmu. 
"Liczyłem starannie, mówi Voit, wszystkie rozsypane przed nim ziarna, ale nigdy nie znalazłem ich mniej jak 
przedtem — trzeba więc było karmić go sztucznie. Zbadawszy dokładnie całą jego działalność, poświęciłem go na 
zabicie po upływie pięciu miesięcy. Po otworzeniu czaszki zostałem zdumiony spostrzegłszy biaława masę, 
zajmującą, widocznie miejsce wyciętego mózgu. Zwykle w takich razach znajdowałem tylko włókniste 
wydzieliny i płyn wodnisty, bezkształtny. Tymczasem tu rzecz się miała zupełnie inaczej. Masa biaława miała 
najdokładniejszy wygląd i budowę białej tkanki mózgowej. Tworzyła nawet dwie wyraźne półkule z 
odpowiedniemi jamami — a co ważniejsza, w półkulach tych znalazłem ośrodki nerwowych komórek 
najdokładniej rozwinięte ()."
Pierwszy to przykład odrostu mózgu wraz z powracającemi władzami inteligencyi. Jeśli gołąb' ten nie zupełnie 
jeszcze odzyskał władzę kombinowania wrażeń, władzę rozmysłu i woli — to objaśnia się łatwo niedostateczną 
ilością substancyi szarej która w części tylko odrosła.
Obserwacyje, czynione nad człowiekiem jakkolwiek z natury rzeczy bardzo trudne i nieliczne, w zupełności 
jednak potwierdzają wyniki poprzedzających.
"Wszystkie organa, mówi Müller, z wyjątkiem jednego tylko mózgu, mogą, być stopniowo wydzielane z zakresu 
ekonomii zwierzęcej, bez spowodowania najmniejszej zmiany w czynnościach władz duchowych. Inaczej rzecz 
się ma z mózgiem. Każde czy to powolne czy nagłe naruszenie jego funkcyj, narusza też i władze umysłu. 
Zapalenie tego organu, nie obejdzie się
 

() Revue des cours sciontifiques Nro ,  — .

  

   

 

nigdy bez maligny, a w następstwie i po dłuższem trwaniu, bez ogólnego przytępienia tychże władz. Nacisk 
wywarty na mózg sprowadza zawsze majaczenie, albo nawet zupełny upadek inteligencyi, w miarę tego czy 
naciskowi towarzyszyło wewnętrzne rozdraźnienie lub nie — i to niezależnie od tego, czy przyczyną nacisku było 
pogłębienie kości czaszkowych lub ciała obcego, czy wreszcie znaczna ilość płynu wodnistego, krwi albo ropy. 
Też same przyczyny, stosownie do miejsca w którem działają, powodują utratę, ruchów dowolnych, albo też 
utratę pamięci."
"Jak tylko nacisk ustąpi, jak tylko część kości zostanie wyjętą — świadomość i pamięć wracają nagle; widziano 
nawet chorych, odtwarzających w dalszym ciągu szereg tych myśli, które w skutek naruszenia mózgu zostały 
przerwane (). Przytoczę jeszcze zdanie Vogta, jak w tym razie przynajmniej, bardzo umiarkowane i niewątpliwie 
słuszne:
"Jakiekolwiek kto ma zapatrywania się w przedmiocie spraw duchowych, czy uważa je za objawy niezależnej od 
ciała duszy, czy też za funkcyie samego systemu nerwowego i składających go części, w każdym razie uważać 
musi mózg za organ, z którego pochodzą te objawy. Nie podlega żadnej wątpliwości, że każde zboczenie 
wewnętrz mózgu, jakiemkolwiek jest jego źródło, odbija się natychmiast w czynnościach duchowych; że każde 
uszkodzenie sprowadza odpowiednie następstwa, które mogą być nawet w części przepowiedziane z góry, i że 
wszelka zmiana stanu, w krążeniu krwi np. powoduje bezpośrednio zmiany w objawach czynności mózgowej. 
Jeśli to jest pewnem, (jest zaś pewnem, ponieważ w każdej chwili możemy się o tem przekonać doświadczalnie, 
wprowadzając zwierzęta w stan epilepsyi, lub idyjotyzmu it. p.), to mamy przecież racyję przypuszczać, że 
wewnętrzna budowa mózgu i różnych jego części, jest w najściślejszym związku ze sprawami umysło
 

() Molier, Manuel de Physiologie I, .

  

background image

   

 

wemi, i że w ten lub inny sposób, związek ów będzie mógł być przynajmniej przybliżenie oznaczonym ()."
Najwyższe sprawy naszej istoty nietylko w ogólnych swych przejawach zawisły od stanu mózgu, ale nawet 
szczegółowe grupy wyobrażeń zdają się być związane z pewną umiejscowioną działalnością mózgowej tkanki. 
Fakta na poparcie powyższego przypuszczenia przytaczane, rozbierzemy w następnym rozdziale; tymczasem zaś 
wypada nam jeszcze wziąć pod uwagę pytanie, któreśmy dotychczas pozostawili bez odpowiedzi.
Czytelnik przypomina sobie zapewne, że rozebrawszy zagadnienie dotyczące spraw życiowych, jakie przejawiać 
się mogą w kadłubie pozbawionym głowy — pytanie o takichże funkcyjach głowy odciętej zostawiliśmy 
nierozstrzygniętem, do czasu bliższego zapoznania się z władzami mózgowia. Teraz już [musimy je rozstrzygnąć.
Jakież objawy życiowe przedstawiać może głowa odcięta od ciała ?
Nélaton, sławny lekarz byłego cesarza francuzów, utrzymuje że głowa taka może czuć a nawet myśleć, dopóki 
upływ krwi nie pozbawi jej żywotności. Sądzi on, że upływ ten nie jest tak szybkim, ponieważ krew w naczyniach 
przeciętych krzepnie i tamuje przez czas jakiś wysączenie pozostałej wewnątrz — zabezpieczając ją tem samem 
od zetknięcia z powietrzem.
Czyżby rzeczywiście głowa człowieka ściętego mogła jeszcze zachować świadomość czucia i myśli'? Byłaby to 
bez wątpienia straszna dla winowajcy męczarnia! Widzieć własną śmierć, rozeznawać okropność położenia, 
mając kadłub oddzielony od głowy... doprawdy, położenie wcale nie do zazdrości. Czy jednak objawy tego 
rodzaju rzeczywiście mogą mieć miej
 

() Vorlesungen ueber den Menschen. Cytuję z przekładu francuskiego p. Moulinié, .

  

   

 

sce? Niejeden gotów się powołać na przedstawienia nowoczesnych magików, okazujących głowy odcięte, a 
przecież mówiące bardzo logicznie (rozumie się o tyle, o ile żona czy córka magika umie mówić logicznie). Ale 
byłby to argament chybiony — gdyby bowiem głowy odcięte mieczem katowskim miały się tak dobrze jak te, 
które przemawiają w teatrze Rappo, niepotrzebowalibyśmy się o ich los kłopotać.
Przytaczają jednak i lepsze dowody. Głowa Charlotte'y Corday, mówią, zarumieniła się od wstydu, gdy kat 
wymierzył jej policzek... a tam ktoś znowu przegryzał podobno koszyk, w który głowę jego rzucono po ścięciu — 
inny wykrzywiał się i przewracał z bólu oczami... Tysiące podobnych historyj opowiada się dla przerażenia 
łatwowiernych — na nieszczęście jednak, albo raczej na szczęście, najwiarogodniejsze współczesne obserwacyje 
świadczą, że w podaniach owych niema ani słowa prawdy ().
Podstawą objawu samowiedzy jest czucie własnego ciała. Znieczulenie odpowiednich nerwów, odbiera wszelką 
przytomność umysłu, wszelką wiedzę o sobie; a cóż dopiero tak silne wstrząśnienie jak to, którego skutkiem jest 
odcięcie wszystkich nerwów tułowia! Powtóre: ilość krwi dopływająca do mózgu w stanie normalnym, nie jest 
ani za wielka ani za mała, jest właśnie taką, jakiej potrzeba do utrzymania czynności mózgowych. Zatem 
najmniejszy jej ubytek musi sprowadzić zawieszenie czynności — a przecież przy odcięciu głowy, niejedna 
kropla krwi się wysączy...
Rezultatem wszystkich przytoczonych powyżej spostrzeżeń i doświadczeń jest niezaprzeczony pewnik fizyjologii:
Półkule mózgowe są siedliskiem najwyższych spraw ducha, z zakresu myśli, uczucia i woli.
 

() Ob. bliższe szczegóły w artykule Bischoffa: Müllers Archiv , str.  . Bonnafont — Histoire do deux tetes 
d'Arabos décapités. Union medicale  . Avril. serio III, Nro . W przedmiocie dawniejszych podań ob. Gartmanna: 
De miraculis mortuorum. Drezno i Lipsk  — str. .

  

background image

   

 

ROZDZIAŁ IV.
SPRAWY DUCHOWE I FIZYCZNE WŁASNOŚCI MÓZGU.
 
Szukaliśmy siedliska władz duchowych i znaleźliśmy je w mózgu. Ale mózg jest bryłą materyi — ma on swoje 
własności, jak każde inne ciało ograniczone przestrzenią, — ma własności fizyczne.
Duch nasz sam przez się o tych własnościach fizycznych nic nie wie. Widzieliśmy już na wstępie niniejszej 
rozprawy, jak wiele upłynęło czasu, zanim ludzie odważyli się otworzyć tajemniczą, szkatułkę, zwaną czaszką, i 
zbadać bliżej zawartą w niej szarą masę, zwaną mózgiem. Najrozumniejszy człowiek, najbystrzejszy umysł, nie 
jest w stanie powiedzieć jak mózg wygląda, jeśli tylko nigdy nie widział go przed sobą, jeśli go nie badał drogą 
doświadczenia zewnętrznego.
Największe wysiłki wewnętrznej świadomości nic tu nie znaczą. Możemy myśleć o tej części mózgu którą 
myślimy — ale nie możemy siłą wewnętrznej obserwacyi odczuć najdrobniejszej choćby fizycznej jego 
własności. Ażeby bowiem czuć, potrzeba mieć nerwy — zaś od mózgu niema już żadnych nerwów, któreby szły 
gdzieś w przestrzeń do zewnątrz mózgu będącego ducha. Czucie nie jest zewnątrz mózgu, lecz w samym mózgu, i 
dla tego właśnie nie może wiedzieć co się w mózgu dzieje. Nawet ból głowy, który niekiedy odnosimy do 
wnętrza, jest tylko złudzeniem, ponieważ przy bólu głowy nie mózg cierpi, lecz zewnętrzne jego pokrycia.
Bądź co bądź, wypada nam poznać jaki też związek zachodzić może pomiędzy fizycznemi własnościami mózgu, a 
sprawami duchowemi naszych myśli i uczuć. Czy myśli i uczucia mogą wpływać na fizyczne własności mózgu, i 
o ile same od nich zależą?
Wezwijmy na pomoc anatomów i lekarzy — niech nam dowiodą czy istnieje, i jaką jest mianowicie wzajemna 
zależność owych cech zewnętrznych i wewnętrznych sił ducha ?

  

   

 

Powierzchnia mózgu, znajdującego się w stanie normalnym, jest szarą. Drobne rozgałęzienia naczyń 
krwionośnych, rozproszonych w jego masie, nadają mu odcień różowawy. Wewnątrz zaś, jak już wiemy, jest 
białym. Czy zmiany w nastroju naszych myśli i uczuć mogą wpływać na zmianę koloru mózgu?
Anatomija patologiczna odpowiada twierdząco.
W silnem obłąkaniu (Delirium acutuni), mózg przybiera kolor czerwonawy różnych odcieni, dosięgający niemal 
koloru krwi przy ostrym przebiegu choroby (Foville) — albo też przedstawia centkowate plamy, podłużne pręgi, 
żyłki jak w marmurze, z bardzo drobnemi centkami krwawemi, pochodzącemi od pęknięcia najmniejszych naczyń 
krwionośnych (Griesinger). Niekiedy nawet różne warstwy szarej substancyi niejednakowo zmieniają swój kolor. 
Tak np. w manii bywa średnia warstwa czerwieńszą (Pinel), albo też kolor czerwony występuje tylko na 
powierzchni trzech warstw wewnętrznyeh substancyi szarej (Baillarger) — najczęściej jednak przejawia się na 
samej tylko wierzchniej warstwie mózgu (Griesinger).
Wszystkie te zmiany w barwie są dziełem procesów zapalnych, przekrwienia (hyperemii). Niemniej jednak i 
bezkrwistość a raczej zmniejszenie przypływu krwi, czy to jako przyczyna obłąkania, czy też jako skutek 
chwilowych silnych wrażeń, wpływa zawsze na zmianę, w barwie mózgu. Staje się ona wówczas bledszą, 
naczynia krwionośne zwężają się i mózg przestaje być należycie odżywianym. Najpospolitszem następstwem 
takich zmian jest idyjotyzra. W ogóle zaś, i przy normalnym stanie mózgu pobudzenie uczuciowe pompuje 
niejako krew dla mózgu, drażniąc serce, i wtedy cała działalność umysłowa przybiera żywszy nastrój, a obfity 
przypływ krwi nie daje mózgowi zasnąć.
Przy gwałtownych objawach szaleństwa, zwłaszcza wtedy gdy śmierć nastąpiła nagle, znajdujemy często 
chorobliwy rozrost średniej warstwy tkanki szarej, z rozmiękczeniem i zabarwieniem na kolor brunatny lub 
fijoletowy (Griesinger). Przy

  

background image

   

 

zaniku mózgu, to jest zmniejszaniu się jego objętości, na którem cierpi głównie tkanka szara, mózg częstokroć 
przybiera barwę drożdży, albo też odcień żółtawobrunatny. Przyczem tkanka szara staje się albo miękką i łatwo 
się rozmazującą, jak to bywa głównie przy procesach zapalnych; albo też, co przy zaniku częściej się trafia, staje 
się twardszą i zbitą. Substancyja biała (wewnętrzna) bywa w takich razach jaskrawo białego koloru; rozciąga się 
jak skóra i marszczy się w przecięciach.
Przy wszelkich zapalnych procesach mózgu, powodujących mniej lub więcej silne majaczenie i obłąkanie, błona 
tak zwana pajęcza dla swej delikatności i przejrzystości, staje się mętną, nieprzezroczystą, twardnieje i zwykle się 
zrasta z innemi. "Niema ani jednej formy długotrwałego obłąkania, mówi znakomity niemiecki psychijatra, w 
któremby się podobne zmiany błony pajęczej nie spotykały" ().
Normalna twardość mózgu jest nieznaczną i zawsze mniejszą od twardości móżdżku. Ile razy wyrównywa tej 
ostatniej, tyle razy władze umysłowe okazują się słabemi. Stwardnienie mózgu (selerosis) jest następstwem 
wytwarzania się i twardnienia tkanki łącznej, która jak pasożyt wciska się pomiędzy tkankę komórkową, szarą, 
tkankę par excellence mózgową, i rozwija się jej kosztem (Rokitański). Wówczas twardnieje zwykle i tkanka 
włóknista biała tak, że staje się niekiedy tyle oporną przy krajaniu jak kauczuk. Kolor jej bywa przy takiem 
stwardnieniu mniej biały, aż do szaroołowianego.
Rozmiękczenie mózgu, tak często trafiające się u starców () zarówno jak i stwardnienie jego masy, wywołuje przy
 

() Griesinger IV — I — §.
() Ob. w tym przedmiocie ciekawe studyjum Dra Grenier: Du Ramollissement senile du cerveau. Paris , 
dedykowane biskupowi orleańskiemu Dupanloup, z którym autor miał sławną rozprawę z powodu poprzedniej 
swej pracy: Du libre arbitre.

  

   

 

tępienie zdolności umysłowych. U dzieci mózg jest miększy, a przeto podatniejszy na wrażenia, ale zato moc ich 
zachowawcza jest znacznie słabszą. Wyobrażenia szybko przebiegają, w umyśle i szybko zacierają jedne drugie; 
dla tego też psychiczne życie dziecka charakteryzuje się ciągłemi przeskokami od jednej grupy wrażeń do drugiej, 
od jednego uczucia lub popędu do drugiego. O ile zaś przy miększej konsystencyi mózgu, byle nie przechodzącej 
pewnej granicy, objawia się więkksza żywość i zmienność w sferze działań psychicznych, o tyle przy 
powiększeniu twardości, myśl staje się leniwą, niedołężną, a w wyższym stopniu stwardnienia, idyjotyczną.
Większy normalny wzrost tkanki szarej komórkowej towawarzyszy zawsze większym umysłowym zdolnościom; 
— przeciwnie, rozrost tkanki włóknistej białej kosztem poprzedniej, trafia się najczęściej u idyjotów (). Ogólna 
zaś objętość mózgu, tylko w normalnym stanie uważana, może służyć za wskazówkę umysłowych zdolności. 
Przyczem należy brać pod uwagę znaczną liczbę pomiarów, i wyprowadzać z nich średnią przeciętną. Objętość 
mózgowia oznacza się za pomocą napełniania czaszek wodą, piaskiem, prosem lub śrótem, i następnego ważenia 
ilości wsypanego materyjału. Znając średni ciężar właściwy mózgu, można przez otrzymane tym sposobem liczby 
wyrazić przybliżoną wagę mózgu z wielką ścisłością — ponieważ w tym rasie niema się do czynienia ani z 
mózgami różnej świeżości, ani też nie potrzeba brać pod uwagę zmian, z trzymania mózgów w alkoholu (dla 
odjęcia im wody) powstałych.
Sławny kranijolog Dr Dawis, autor dzieła "Crania britanica" w ten sposób wymierzając czaszki różnych ras 
ludzkich, doszedł do następujących rezultatów przeciętnych, które wyjmuję z jego tablic ().
 

() Pinel, Pathologie cerebrale p.   .
() Philosophical transactions, , pag.  —  . Contributions towards determining the weight of the Brain in differont 
Races of Man. (O wadze mózgu u rozmaitych ras ludzkich),

background image

  

   

 

Mózgi. Waga w gramach
 
Męskie. Żeńskie. Różnica. Średnio.
 
Europejskie......    
Amerykańskie.....    
Oceańskie......    
Azyjatyckie......    
Afrykańskie......    
Australskie......    
 
Z tablicy tej wypada, że, w ogóle biorąc, wyższe rasy mają mózg większy; że waga mózgów kobiecych jest 
zawsze mniejszą; i że różnica ta jest najmniej widoczną u najniższych — najwięcej zaś widoczną u najwyższych 
ras. Ten ostatni wniosek wychodzi jeszcze wyraźniej z pomiarów Tiedemanna, z którego tablic prof. Huschke 
ułożył następujący szereg stosunków, przyjąwszy wagę mózgu kobiecego za jedność ().
 
Kobieta. Mężczyzna.
 
W rasie kaukaskiej u mieszkańców Azyi.......  : , 
W rasie kaukaskiej u mieszkańców Europy..... : , .
W rasie mongolskiej...  : , .
W rasie malajskiej...  : , .
W rasie amerykańskiej..  : , .
W rasie murzyńskiej...  : , .
 
Cyfry te są pełne znaczenia; w samej rzeczy bowiem, różnice umysłowego wykształcenia obu płci nigdzie nie są 
tak wielkie jak u ludów rasy kaukaskiej (mianowicie też u turków),
 

() Dr Emil Huschke prof. enajskiego uniwersytetu: Schaedel, Hirn und Seele des Menschen und der Thiere, nach 
Alter, Geschlecht und Race. Jena , str. .

  

   

 

nigdzie zaś tak małe, jak w rasie murzyńskiej — gdzie zdolności, i charakter i rola spółeczna płci obu są niemal 
też same.
W każdym razie nie ulega wątpliwości, że przecięciowo mózg kobiecy jest zawsze mniejszym. Żeby jednak 
niezasłużyć na słuszne oburzenie pięknych czytelniczek — pośpieszam dodać, że różnica ta pochodzi głównie od 
różnicy wzrostu...Średnio biorąc mózg kobiety europejskiej jest tem względem europejczyka, czem nalepiej 
rozwinięty murzyn. Stosunek ten nawet w szczegółach daje się przeprowadzić; i tak np. u murzyna i u kobiety 
europejskiej boczne i tylne części mózgu są stosunkowo do przednich więcej rozwinięte aniżeli u europejczyka.
Z narodów europejskich największą wagą mózgu odznaczają się szwajcarowie, badeńczycy i anglicy — i w ogóle 
narody germańskiego szczepu. Po nich pierwsze miejsce zajmują francuzi. Najmniejszą zaś wagę posiadają 
hiszpanie (Huschke). W ogóle jednak pomiary w tym przedmiocie dokonane są jeszcze nieliczne, i dla tego na ich 
podstawie ścisłych wniosków wyprowadzać nie można. Jeśli zamiast całych narodów, weźmiemy pod uwagę 

background image

pojedyńcze osobistości, to na jednym końcu szeregu znajdą się ludzie genijalni na drugim idyjoci. Dla 
porównania przytaczam następującą tablicę, którą ułożyłem na podstawie obcych i własnych pomiarów:
 
wszystkie wyrażone w uncyjach;
 
Byron..........., 
Cromwell..........
Cuvier..........
Abercrombie..........
Człowiek przedhistoryczny z Cro Magnon.............., 
*Karmelita z Warszawy...........
Człowiek przedhistoryczny z Grenelle............
*Karmelita z Warszawy................., 
Dupuytren................
Średnia miara dla europejczyków podług Mortona...............

  

   

 

Normalna waga mózgu człowieka podług
Quens'a......................
*Kałmuk................
Człowiek przedhistoryczny z Grenelle............., 
*Młoda indyjanka z Kajenny.....................
Średnia miara szwajcarów..................., 
Średnia miara dla warszawian.................., 
Człowiek przedhistoryczny z Neanderthal............., 
Normalna waga mózgu męskiego podług Hirszfelda....................
Średnia miara dla badeńczyków....................., 
Średnia miara dla szwedów...................., 
Średnia miara dla anglików....................., 
Średnia miara dla europejczyków podług Tiedemanna....................., 
Średnia miara dla francuzów......................, 
Średnia miara dla włochów........................
Średnia miara dla prusaków......................., 
Normalna waga mózgu kobiecego podług Hirszfelda....................
*Średnia waga dla starożytnych peruwiańczyków........................, 
Idyjotka podług Sims'a.............................
Idyjota o letni podług Tiedemanna........................, 
Idyjota o letni podług tegoż................................., 
Idyjota o letni podług tegoż................................., 
 
Uwaga. Czaszki oznaczone gwiazdką, znajdują się w warszawskim gabinecie.
Z powyższej tablicy możemy wyprowadzić następujące wnioski:
° U ludzi gienijalnych mózgi ważą zwykle więcej aniżeli u ludzi pospolitych.
° U idyjotów przeciwnie, ważą zwykle mniej aniżeli u ludzi normalnie rozwiniętych.

  

   

 

background image

° Jednakże zależność inteligencyi od wagi mózgu nie jest ścisłą, i nie daje się przeprowadzać w pojedyńczych 
przykładach.
W samej rzeczy najdokładniejsze sposoby "ważenia inteligencyi" ulegają następującym zarzutom:
° W przypadkach anormalnego rozrostu mózgu, waga jego powiększa się znacznie, nietylko bez korzyści, ale 
owszem z uszczerbkiem inteligencyi — jak to ma miejsce np. w wodnej puchlinie.
° Tablica Rud. Wagnera, w której fizyjolog ten zebrał wszystkie znane pomiary mózgów znakomitych, wykazuje, 
że ludzie twórczych, genijalnych umysłów stoją nieraz znacznie niżej od zwykłych uczonych nieznanego imienia..
° Już z kilku zestawień przedstawionej wyżej tablicy, wypada, że ludzie przedhistoryczni, o których niskim 
stopniu inteligencyi, znalezione przy szkieletach narzędzia, i wyroby niepozostawiają wątpliwości — posiadali 
jednak czaszki znacznej wielkości.
(Zebrawszy wszystkie znane dotychczas pomiary objętości czaszek przeddziejowych, i wyprowadziwszy z nich 
przeciętną, otrzymałem liczbę  gramów. Następujące ciekawe zestawienie dało mi wiele do myślenia. Znakomity 
kranijolog Morton (), zmierzywszy objętość pewnej liczby czaszek eskimosów, podaje dla nich przeciętną: ,  
gram. Zgodność jak widzimy uderzająca z czaszkami najdawniejszych pierwotnych mieszkańców Europy. 
Ponieważ zaś zdaje się nie ulegać wątpliwości, że znaczna wielkość głowy eskimosów jest rezultatem działania 
zimnego klimatu, a owe ludy przedhistoryczne żyły w epoce bardzo zbliżonej do peryjodu lodowego, w którym 
cała środkowa Europa przedstawiała klimat biegunowy — zgodność powyższa jest tem więcej zastanawiającą. 
Nakoniec do
 

() Edinb. new., philos. Journal  cytowany u Huschke'go str.  .

  

   

 

dać winienem, że i narzędzia i wyroby i sposób życia tych ludów przedhistorycznych, jak świadczą bardzo liczne 
badania pozostałych po nich szczątków, najzupełniej odpowiadają, narzędziom, wyrobom i sposobowi życia 
dzisiejszych eskimosów).
° Jak wielkość oka nie stanowi o dobroci wzroku — wielkość muskułów nie zawsze odpowiada ich sile, — tak też 
nawet przypuszczając równie ścisłą zależność pomiędzy rozwojem mózgu i rozwojem władz umysłowych, nie 
mamy jednakże podstawy z teoretycznego punktu widzenia rzeczy, upatrywać koniecznie silniejszą inteligencyją 
tam, gdzie waga mózgu jest znaczniejszą.
° Nareszcie nie ulega wątpliwości, że wielkość mózgu zależy od wielkości całego ciała.
Nie dziw też, że sławny twórca frenologii, Dr Gall — sam najbardziej był przeciwny metodzie ważenia. Miał on 
do tego inne jeszcze ze swego stanowiska powody. Ponieważ podług niego mózg nie jest jednym organem, jak 
tego dowodził Flourens, lecz tylko zbiorem kilkudziesięciu organów oddzielnych, z których większość nie 
sprawom inteligencyi, lecz najrozmaitszym uczuciom i skłonnościom poświecona, przeto ważenie całego mózgu 
nigdy za miarę samych umysłowych zdolności służyć nie może. Dziś wprawdzie wiara w oddzielne organy 
frenologiczne upadła; jest jednak wielce prawdopodobnem, że różne dzielnice mózgu przeważnie służą pewnym 
tylko rodzajom umysłowej działalności — przedewszystkiem zaś zdaje sienie ulegać wątpliwości że przednie 
części mózgu znajdują się w ściślejszym związku z rozwojem właściwej inteligencyi, aniżeli inne jego części. W 
każdym zatem razie, ważenie całego mózgu a tem bardziej całego mózgowia (wraz z móżdżkiem i rdzeniem 
przedłużonym), tylko przybliżone może dać rezultaty.
Myliłby się jednak, ktoby sądził, że rozwój umysłu zupełnie od wagi i objętości mózgu nie zależy. Niepodobna 
odmówić słuszności następującym uwagom najnowszego reformatora frenologii, Combe'a ().
 

() System of Phrenologie vol. , p.  . Wyd. te.

  

   

background image

 

° U dzieci mózg jest małym, to też i umysłowe jego siły słabsze, aniżeli w większym mózgu człowieka 
dojrzałego.
° Zbyt mała objętość i waga mózgu są zawsze przyczyną idyjotyzmu (mianowicie gdy waga jego nie przechodzi  
uncyj). Przeciwnicy frenologii nie zdołali wynaleść ani jednego przypadku, w którymby wyższe umysłowe 
zdolności odpowiadały małemu mózgowi.
° Ludzie znakomici w jakimkolwiek kierunku nauki i życia społecznego, jak Napoleon Iszy, Franklin, Ciwier, 
Byron i w. i. posiadali głowy niezwykłych rozmiarów.
° "Wiadomo, że narody posiadające większe mózgi, mają zawsze przewagę nad narodami, posiadającemi 
mniejsze mózgi.
Mózg indyjanina jest znacznie mniejszym od mózgu europejczyka, to też kilka tysięcy europejczyków pokonało i 
trzyma w zawisłości milijony indyjan. Podobnież mózg amerykańskich tubylców mniejszym był od mózgów 
europejskich, to też z Ameryką stało się to co z Indyjami."
Badania nad mózgami zwierzęcemi czynione, doprowadziły do bardzo różnych rezultatów, i dla tego też 
przytaczanie bliższych szczegółów nie byłoby ani ciekawem, ani pożytecznem. Próbowano brać wagę absolutną i 
wtedy okazało się, że słoń powinien mieć więcej od nas rozumu; to znów brano stosunek wagi mózgu do wagi 
ciała, i wtedy okazało się, że mysz i kanarek powinny być od nas mądrzejszemu Brano też stosunek mózgowia do 
nerwów, i ten okazał się znacznie większym u europejczyka aniżeli u murzyna; brano stosunek mózgu wielkiego 
do reszty mózgowia, ale tu liczba faktów jest jeszcze zbyt szczupłą, chociaż zdaje się najwięcej 
prawdopodobnem, że taki sposób oceniania rozwoju umysłowego metodą ważenia, byłby jeszcze ściślejszym od 
innych. W każdym zaś razie nie ulega wątpliwości, że ogólnie rzeczy biorąc, przy rozważaniu szeregu istot 
organicznych, stopień inteligencyi okazuje się tym większym, im większą jest waga mózgowia.
Co się tyczy różnicy płci u człowieka, to podług Welkera stosunek wagi mózgu męskiego do kobiecego jest jak

  

   

 

: . Ale różnica ta prawie wyłącznie zależy od mniejszego wzrostu całego ciała, a nawet MeckeI, nie dając się 
uprzedzić w galanteryi innym anatomom, twierdzi, że w stosunku do nerwów i do całego ciała, mózg kobiecy jest 
nieco większym. Nareszcie Cruveilhier sądzi, że stosunek ten u obu płci jest jednakowym.
Jednym z dowcipniejszych przeciwników metody ważenia jest znany antropolog francuski Gratiolet. 
"Zauważyłem, mówił on na zebraniu paryskiego tow. antropol., że w ogólności najgorętsi zwolennicy teoryi którą 
zwalczam, posiadają, głowy majestatycznej wielkości; co do mnie pocieszam się tem, że zdołam na swoją stronę 
przeciągnąć małe i średnie głowy; boć nareszcie nikt z dobroci serca nie zechce wyrzec się wszelkich dla siebie 
widoków. W końcu przyznam to szczerze, nie ubliżając nikomu: kocham mój kraj nadewszystko, i w żaden 
sposób, na tej podstawie, że mózgi francuskie są o  gram. lżejsze od niemieckich, wnioskować nie mogę, 
ażebyśmy przez to samo skazani być mieli na niechybny upadek w przyszłości" ().
Słowa te powiedziane były w . A jednak....
Przed kilku laty próbowano zreformować metodę ważenia w sposób, który zdaje się mieć przyszłość przed sobą. 
Mam tu na myśli próby Skae'a (), Sankey'a () i Bueknill'a (), dotyczące już nie wagi względnej, ale ciężaru 
właściwego różnych mózgów. Zależność inteligencyi zdaje się tu widoczniejszą; należy tylko nie zapominać, że 
przy rozroście tkanki łącznej, który, jak widzieliśmy, trafia się niekiedy, a który bynajmniej rozwojowi władz 
umysłowych nie sprzyja, ciężar gatunkowy powiększa się i może w błąd wprowadzić badacza,
 

()  Bulletins dc la soc. d'anth. de Paris .
() Med. chir. review, Jan. .
() Journal of Psychol. med.  p. .
() Brit. review, Jan. .

  

   

background image

 

jak to właśnie według uwagi Griesingera, mogło mieć miejsce w pracach dwu pierwszych lekarzy.
Tak więc dziś jeszcze nie możemy inteligencyi ważyć na funty.
Zwróćmy się teraz do innych fizycznych właściwości mózgu.
Gratiolet nie bez słuszności powiedział, że w tego rodzaju badaniach forma więcej znaczy aniżeli waga, a energija 
życiowa tkanki więcej aniżeli jej forma.
Przy rozpatrywaniu formy rozmaitych mózgów przedewszystkiem uderzy nas, trafiająca się niekiedy 
niesymertyczność półkul mózgowych.
Znakomity anatom Bichat utrzymywał, że ile razy jedna półkula jest większą od drugiej, zawsze władze 
umysłowe cierpieć na tem muszą; na szczęście jednak dla nieforemnych mózgów, mózg Bichata jak zapewnia 
prof. Hirszfeld, przedstawiał właśnie jedną półkulę więcej rozwinięto, od drugiej. Zdaje się jednak że w ogólnej 
liczbie wypadków, zdanie wielkiego anatoma okazuje się słusznem. Przynajmniej nieforemności głowy trafiają 
się nierównie częściej u obłąkanych (), a Wiedemeister () przed paru laty zauważył, że u obłąkanych, 
objawiających podwójną samowiedzę, t. j. uważających się za dwie różne osobistości, jedna półkula bywa więcej 
rozwiniętą od drugiej.
Co się tyczy stosunku przednich, bocznych, i tylnych części mózgu, to te mogą się do pewnego stopnia zmieniać 
bez widocznej różnicy w rozwoju władz umysłowych; niemniej jednak w miarę postępowania od najniższych do 
najwyższych ras ludzkich, części przednie mózgu biorą widocznie przewagę nad tyl
 

() Patrz szczegóły tych nieforemności dotyczące w dziele prof. Dra Pląskowskiego: Psychijatryja ogólna, zeszyt 
Iszy. Warszawa  str.  .
() Ueber doppeltes Bewusstsein bei Geisteskranken. Allg. Zeitsch. für Psychiatrie, p.   —  r.

  

   

 

nemi, a raczej dorównywają w rozwoju tym ostatnim — gdyż u europejczyków mózg przybiera w obwodzie 
formę regularnej elipsy, podczas gdy u murzyna np. jest ona w tylnej swój części obszerniejszą. Z drugiej strony 
nie ulega wątpliwości, że spłaszczenie przednich płatów mózgu zawsze oznacza niski stopień rozwoju, a nawet po 
przejściu pewnej granicy, zupełny idyjotyzm. Czoło wówczas jest płaskie i w tył cofnięte. Najwybitniejszy 
przykład takiego pochylenia i w ogóle niezmiernie płaskiej, do małp zbliżonej formy, przedstawia czaszka 
człowieka przedhistorycznego z Neanderthal, która tak wielkie wrażenie zrobiła w świecie uczonym i tak gorące 
wywołała rozprawy. Na nieszczęście pozostało z niej tylko wierzchnie sklepienie głowy, a brak innych części nie 
pozwala na wyprowadzenie więcej szczegółowych wniosków.
Nareszcie wielce godzien uwagi ten fakt, że u ludów na niskim stopniu rozwoju będących szew czołowy i szew 
koronowy, oddzielający kość czołową od ciemieniowych, zarasta wcześniej, aniżeli szew tylny lambdoidalny, 
oddzielający kości ciemieniowe od potylicowej; tym sposobem zasklepienie się czaszki w okolicy czołowej 
tamuje rozrost przednich płatów mózgu, a z nim i prawidłowy rozwój umysłowości. U ludów najwyżej stojących 
pod względem cywilizacyi przeciwnie, szwy przednie na końcu się zamykają, zostawiając mózgowi swobodne 
pole do wzrostu.
Widocznie cywilizacyja wpływa na rozstepowanie się kości czaszkowych i odwrotnie!
Pod względem formy niezmiernie ważną rolę odgrywają tak zwane zawoje mózgowe. W ogóle im większa liczba 
zawojów, im głębsze ich bruzdy, tem wyższy stopień inteligencyi. Zależność ta łatwo się tłómaczy tem, że z 
powiększeniem liczby zawojów powiększa się ilość tkanki komórkowej szarej, która, jak już wiemy, jest 
siedliskiem czynności psychicznych. Jednakże i od tego prawidła, które pierwszy sformułował Desmoulins (choć 
już Erazistrates i Gallien zwracali na nie uwagę), są dość liczne wyjątki. Baillarger nawet usiłował zbić je

  

   

background image

 

go doniosłość (). Lecz zarzuty jego, dotyczące głównie ogólnych pomiarów powierzchni, nie mogą. 
spostrzeżeniom nad formą i liczbą zawojów odmówić wszelkiego znaczenia. Sądzę, że nie należy tylko 
porównywać z sobą odległych gatunków zwierzęcych, gdyż w takim razie wprowadzamy w rachubę inne różnice 
wewnętrznej budowy, których dotychczas prawie zupełnie nie znamy. Za to w obrębie jednego gatunku, prawo 
Desmoulins'a zdaje się dawać zgodne z prawdą rezultaty. Tem więcej zaś należy się w ten sposób ograniczać, o 
ile że badania Daresta wykazały, iż liczba zawojów do pewnego stopnia zależy od wzrostu zwierzęcia (). Nowe 
ulepszenia w powyższej metodzie wprowadził Karol Vogt.
"Można uważać, mówi on, za prawo ogólne, że wielkość zawojów przednich (czołowych) płatów mózgu, daje 
nam miarę rozwoju wszystkich innych zawojów mózgu; wystarcza zatem dokładne zmierzenie czołowych płatów 
— co było dokonanem wprawdzie na bardzo szczupłej dotychczas liczbie mózgów, wydało jednak godne uwagi 
rezultaty."
"Jeśli bezwzględną długość przednich zawojów w mózgu znakomitego matematyka Gaussa przyjmiemy za , to 
dla znanego lekarza Fuchsa otrzymamy liczbę ; dla pewnej kobiety, o której bliższych szczegółów nie mamy, ; dla 
pewnego pospolitego literata, ; wreszcie dla idyjoty zmarłego w  roku życia tylko . Stopniowanie, jak widzimy, 
zgodne z teoryją zależności inteligencyi od liczby zawojów" ().
U europejczyków w ogóle zawoje są lepiej rozwinięte aniżeli u murzynów. U idyjotów mózg jest zawsze mniej 
lub więcej gładki
 

() De l'eteudue et de la surface du erane et du cerman en rapport avec le developpement de l'intelligence. Bull. de 
l'Acad. de Med. .
() Bulletins de la Societe antropologique de Paris, tom IIIci p. .
() Charles Vogt, Lecons sur l'homme trad. de Moulinie, .

  

   

 

Kto wie nawet, czy kształcenie i ćwiczenie umysłów od dzieciństwa nie wpływa na bogatszy rozwój zawojów 
mózgowych. Dr Kopernicki (), który badał pewnego murzyna, nazwiskiem AliMardżjan, wychowanego i 
wykształconego w Europie, znalazł na jego mózgu, (pomimo że waga takowego była mniejszą nawet od średniej 
miary mózgów murzyńskich), tak znaczne rozwiniecie zawojów, że niemal przewyższało pod tym względem 
mózg pewnej wołoszki, wziętej do porównania.
U hotentotów, o ile dotychczas badano, mózg okazał się prawie zupełnie gładkim.
Czaszki ludów przedhistorycznych w ogólności wskazują na niski rozwój przednich płatów mózgu, którato cecha 
tym sposobem równoważy doniosłość znacznej stosunkowo objętości całego mózgowia.
Liczne spostrzeżenia dowodzą, że w ogóle wymiary czaszek, oznaczające rozwój mózgu, powiększają się wraz z 
postępem cywilizacyi. Mianowicie też podnoszenie się i równoważenie przednich części mózgu z tylnemi, 
zasługuje tu przedewszystkiem na uwagę. Za przykład można wziąć węgrów, którzy z mongolskiego pochodząc 
plemienia, i  od wpływem cywilizacyi europejskiej uszlachetnili formę swych głów i twarzy (Huschke). 
Barobrowie, lud murzyński, sprowadzony przez Dyjoklecyjana przed tu wiekami z jakiejś zachodnioafrykańskiej 
oazy do nilowej doliny, nauczywszy się. od sąsiadów rolnictwa i wytworzywszy w sobie własną cywilizacyją, w 
szeregu wieków, zdobyli nierównie wyższą budowę mózgów i czaszek — jakkolwiek krzyżowanie się tego ludu z 
rasą kaukaską nie miało miejsca (). Pomiary p. Broca, dokonane nad
 

() Murzyn AliMardżjan, badania anatomiczne opisane w Rocz. krak. tow. nauk. .
() Inne szczegóły, dotyczące uszlachetniania się anatomicznych form mózgu i czaszki pod wpływem cywilizacyi, 
znaleść można w dziele pułkownika Smitha: The natural history of the human Species. Edinb. , str.  i .

  

background image

   

 

czaszkami francuskieini z różnych epok, wykazują również stopniowe uszlachetnianie się form anatomicznych, a 
mianowicie rozrost przednich płatów mózgu. Miarą powyższych cech do pewnego stopnia służyć może kąt 
czołowy p. Broca, którego pomiary dały następujące rezultaty:
 
Czaszki nowożytnych basków....°, .
Czaszki francuskie z XII w.....°, .
Czaszki późniejsze.....°, .
Czaszki z XIXgo wieku.....°, .
Kąty czołowe bardzo małe (poniżej °) są dość pospolite u basków i u starożytnych paryżan, bardzo rzadkie w 
późniejszych (z cmentarza "des Innocents"), a nie trafiają się zupełnie u czaszek z bieżącego wieku. Przeciwnie, 
kąty wyjątkowo wielkie (powyżej °) trafiają, się w liczbie  na  u basków, w liczbie  na  u starożytnych paryżan, w 
liczbie  na  w przejściowej epoce, i w liczbie  na  w XIXym wieku ().
Nawet całkowite powiększenie mózgów można zauważyć u niektórych ludów. Tak np. Morton, który specyjalnie 
zajmował się badaniem czaszek amerykańskich, znalazł dla starożytnych peruwiańczyków średnią miarą objętości 
jamy mózgowej ,  gr. wynoszącą — u dzisiejszych zaś  gr.
Ponieważ w gabinecie naszym znajduje się  czaszek
staroperuwianskich, przysłanych z Ameryki przez p. Jelskiego (), miałem przeto sposobność sprawdzić pomiary 
Mortona, przyczem średnia objętość czaszek starożytnych peruwiańczy
 

() Bertillon, art. Angles céphaliques du Dictionnaire encyclopédique des sciences médicales. Cyt. w dziele Karola 
Letournuau: Physiologie des passions. Paris , str. .
() Czaszki te, wykopano z odwiecznych grobów, nadesłane były w liczbie  — ale większa ich część na żądanie 
Virchowa zakupiona została do Berlina i już wysłana z Warszawy. Pozostaie jednak są wyborowe pod względem 
oryginalnej ich formy i dobrego zachowania.

  

   

 

ków okazała się jeszcze mniejszą, a mianowicie ,  gr. w przecięciu wynoszącą.
Z drugiej strony nędza, odosobnienie od innych narodów i zatem idący upadek moralny, mogą też wpłynąć na 
zezwierzęcenie form ludzkich. Twarz staje się wydłużoną, murzyński prognatyzm czyli pochylenie zębów 
uwidocznia się, przednie części mózgu zanikają. Przemiana taka w ciągu kilku wieków dotknęła najuboższe 
okolice odludnej Irlandyi, a mianowicie powiaty: Sligo, Leitrim i Mayo ().
Jeśli pojedyńcze powierzchowne cechy mózgu, nie wiążą się ściśle z pewnemi przymiotami umysłowości dziwić 
to nas niepowinno, dla tej chociażby przyczyny, że i w każdym innym organie jedna cecha, a tembardziej 
powierzchowna, o wartości jego spraw życiowych decydować nie może; i że, co najważniejsza, jeszcze nie znamy 
bliżej warunków histotogicznożyciowych, jakim odpowiadają różne stopnie umysłowego rozwoju. Widzimy, że 
tu zależność istnieje, bo wszystkie bez wyjątku fakta dowodzą jej — ale racyjonalne takowej usprawiedliwienie 
nie leży w naszej mocy. To pewna, że jak powiedział Gratiolet, forma więcej znaczy aniżeli waga, ale żywotność 
organiczna więcej jeszcze aniżeli forma. Należałoby więc oznaczyć, od czego zależy ta żywotność. Wiemy już, że 
mózg bardzo mały, zarówno jak i anormalnie w skutek przerodzenia się tkanki nerwowej powiększony, zawsze 
towarzyszy znacznemu przytępieniu władz umysłowych, dochodzącemu, zwłaszcza przy małych mózgach, aż do 
idyjotyzmu (). Wiemy, że władze psychiczne
 

() Pritchard. Vol. II Cap. O i J. W. do Muller. Des causes de la coloration de la peau et des différences dans les 
formes du crane au point de vue de l'unité du genre humain. Stutgart , str.  sq. Action de l'intelligence sur la forme 
de la tete. Huschke, Schaedel, Hirn und Seele str. .

background image

() Ob. w tym przedmiocie między innemi rozprawkę: O mikrocephalach, pomieszczoną w odcinku Gazety 
polskiej z r.  ,

  

   

 

tracą zarówno na zbytecznem rozmiękczeniu, jak i na zbytecznem stwardnieniu tkanki mózgowej. Wiemy, że zbyt 
płaskie pochylenie przedniej części półkul mózgowych, zawsze oznacza idyjotyzm. Wiemy, że mózg zawierający 
znaczną ilość tkanki szarej prawidłowo rozwiniętej, z przewagą przednich części, nigdy nie może należeć do 
człowieka upośledzonego umysłowo i t. d., i t. d. Ale z drugiej strony, jak nie wiemy na czem polega 
sparaliżowanie danego nerwu, tak też nie możemy wskazać szczegółowego układu cząsteczek mózgu, któryby 
rozwojowi danych władz sprzyjał lub też takowemu na przeszkodzie stawał.
Potrzeba będzie jeszcze znacznej liczby badań mikroskopowych, chemicznych, i fizyjologicznych, zanim na 
podstawie dziś znanych faktów można będzie w tym przedmiocie coś więcej stanowczego powiedzieć. Dziś 
wiemy tylko tyle, że i ucisk mechaniczny, i wstrząśnienia wszelkiego rodzaju wywierają znaczny wpływ na 
żywotność lub osłabienie czynności duchowych, na dezorganizacyją pewnych szczegółowych nawet władz i 
czynności duchowych, na wstrzymanie lub spotęgowanie świadomości — o których to faktach pomówimy jeszcze 
obszerniej w następnym i ostatnim rozdziale.
 
 
ROZDZIAŁ V.
MYŚLI I KOMÓRKI.
 
Mózg jest organem symetrycznym. Z wyjątkiem tylko układu zawojów na jego powierzchni, cała budowa 
wewnętrzna jest jednaką w obudwu półkulach. Zachodzi tedy pytanie czy i funkcyje fizyjologiczne obudwu 
półkul są identyczne i o ile jedne zależą od drugich?Życie psychiczne człowieka, pomimo całej różnorodności 
jego objawów, nosi na sobie niezaprzeczoną cechę jedności. Uważamy się zawsze za jednę i tę same osobę — a 
rozdwojenie

  

   

 

świadomości, objawia się tylko niekiedy i to czasowo we śnie, w niektórych chorobach nerwowych i w obłąkaniu. 
Jakimże więc sposobem, czynność półkul, odrębnych niejako organów, może wyrodzić z siebie taką jedność i 
ccntralizacyją objawów, jakie napotykamy, w codziennych sprawach duchowego życia?
Odpowiedź na to pytanie bardzo trudna. Domysły tu nic a nic nie pomogą — potrzeba doświadczeń, spostrzeżeń, 
takich właśnie jakich nam dziś jeszcze brakuje. Nauka nic na tem nie zyskała, że pojedyńczy badacze na mocy 
własnego widzimi się, wyznaczali duszy w tej lub owej części mózgu centralne siedlisko — że Descartes mieścił 
ją w szyszce, Boerhaave w substancyi rdzennej, Sommering w mniemanym gazie jam mózgowych, La Peyronie, 
Bonteko, Lancisi i Bonnet w spoidle półkul (corpus callosum), Digby w rozdzielającym je odstępie, Willis we 
wzgórkach prążkowanych (corpora striata), a Platner we wzgórkach czworaciych (corpora quadrigemina) — 
wszystko to były tylko domysły powstające w umysłach badaczów, w miarę jak to lub owo doświadczenie, ten 
lub ów fakt patologiczny, zwrócił ich uwagę na większą od danej części mózgu zależność duchowych funkcyj — 
albo co gorsza, wypływały one wprost z apriorystycznych uprzedzeń, jak np. u Sommeringa, Digby i Descartes'a.
Niedosyć jest wyrozumować sobie, że byłoby rzeczą wcale przyzwoitą, żeby dusza siedziała w jamach 
mózgowych, albo w szparze między półkulami, albo w szyszce nareszcie — należało jeszcze wykazać, że tak jest 
w rzeczywistości, to znaczy, wykazać, że poczucie naszego "ja," że nasza samowiedza, ma jakiś stały punkt w 
mózgu, w którym niezmiennie rezyduje. A właśnie takiego dowodu niema. Co więcej, są dowody, że tak nie jest. 
Jeszcze Flourens wykazał doświadczeniami na zwierzętach robionemi, że przy stopniowem ścinaniu płatów 

background image

mózgu, nie ginie władza samowiedzy (władza odróżniania siebie od rzeczy otaczających), lecz tyko inteligencyja 
czyli władza głębszego rozmysłu i wnioskowania.

  

   

 

Poczucie "ja," o ile istniało w danem zwierzęciu, pozostaje aż do tej chwili, w której cała inteligencyja ginie 
zupełnie. Otóż właśnie zachodzi pytanie, jak się w tej całej sprawie zachowują, dwie półkule mózgowe? Czy 
samowiedza w danej chwili ma tylko miejsce w jednej z nich?, Czy też w obudwu razem? A jeśli tak, to dla 
czegóż jednak nie możemy naraz myśleć podwójnie, t. j. o dwu niezależnych od siebie przedmiotach — i dla 
czego uważamy się stale za jednę pojedynczą osobistość?
Widzieliśmy już poprzednio, jak ściśle jedna półkula łączy się. z drugą. Tak zwane spoidło jest niejako mostem 
pomiędzy niemi, albo raczej, składając się wyłącznie z substancyi białej jest siatką telegraficzną, złożoną z 
milijona nieskończenie delikatnych nici przewodnich — drutów telegraficznych. Widzieliśmy też, że nietylko 
komórki dwu półkul, ale nawet wszystkie komórki każdej z nich z osobna wiążą się z sobą tysiącem owych 
nerwowych niteczek, zapewniając tym sposobem nieustanną, solidarność fizyjologicznych procesów tkanki 
szarej. Jeżeli zatem z jednakiej budowy obu półkul, wniesiemy o iednakiem ich przeznaczeniu, to niepodobna 
przypuścić, ażeby każdy wybitniejszy proces fizyologiczny jednej z nich, nie rozprzestrzeniał się drogą refleksu w 
tkance drugiej półkuli. Tak jak to zresztą wnosić można z analogii procesów elektrycznych: nawet na niezmiernej 
przestrzeni odległe od siebie aparaty telegraficzne działać będą jednocześnie, jeśli tylko zapomocą drutu zostały z 
sobą połączone, tu zaś odległość jest prawie żadna, drogi przewodnie stokroć liczniejsze, a czynnik ruchowy 
dostatecznie szybki, jak tego dowodzą doświadczenia Dondersa, Leydena i innych. Jednem słowem, wywód 
teoretyczny na uważaniu budowy i natury spraw mózgowych oparty, nietylko usprawiedliwia zupełną tożsamość i 
współczesność w funkcjach obu półkul, ale niemal uniemożebnia działania jednostronne, bez reflektywnych, 
sobowtórnych procesów drugiej półkuli.
Wypadałoby wiec z rozumowania, że podobnie jak mamy dwoje uszu, dwoje oczu, a jednak przy iednakiem 
wrażeniu je

  

   

 

den tylko ton słyszymy, lub jeden tylko przedmiot widzimy — tak też posiadanie dwu półkul mózgowych, 
przyczynia się tylko do tego, że jedne i też same procesa zyskują na sile, na jasności, nie rozszczepiając się jednak 
na dwie odgraniczone od siebie grupy zjawisk, ani też niedopuszczając usamowolnienia się, i przewagi jednej 
strony nad drugą. Półkule mózgu są jakby dwiema soczewkami o wspólnem ognisku.
Posuńmy rozumowanie nasze jeszcze o krok dalej.
Co się stanie jeśli część jednej półkuli zostanie uszkodzoną?
Ponieważ sprawy obu półkul są identyczne, przeto może być tylko różnica w natężeniu objawów, nie zaś w ich 
treści wewnętrznej. Melodyja grana jednocześnie na dwu fortepijanach, bynajmniej się przez to nie zmieni, jeśli w 
jednym z nich zabraknie klawiszów, albo nawet jeśli ją tylko na jednym wykonywać będziemy instrumencie, — 
ale za to natężenie, siła, wyrazistość melodyi zmienić się musi. Zatem człowiek, któremu jednę z półkul 
uszkodzono, powinien cierpieć tylko na sile myśli, nie zaś na jej treści wewnętrznej.
Wszystko to pięknie, powiesz łaskawy czytelniku, ale jakież dowody, że tak jest rzeczywiście. Prosimy o fakta!
Oto są:
"Łatwo jest wykazać na przykładach, mówi Vulpian, że brak całej niemal półkuli, nie usuwa jednak działalności 
żadnej z władz duchowych, ani nawet działalności żadnego zmysłu.... Jeden z tego rodzaju dowodów przedstawia 
nam pewien człowiek nazwiskiem Vacquerie, obserwowany w r. . Miał on lewą stronę ciała sparaliżowaną, ale 
władze jego duchowe pozostały nienaruszone. Przy badaniu pośmiertunem w miejscu prawej półkuli, znaleziono 
pewną ilość płynu surowicznego — właściwa tkanka mózgowa zginęła zupełnie ().
Dr Leubuscher w dziele swem "Ueber Gehirnkrankheiten" przytacza fakt podobny:

background image

 

() Vulpian, loc. cit., str. .

  

   

 

"Pewien służący silnie uderzony kamieniem w głowę, uległ zapaleniu tej strony mózgu tak silnemu, że tkanka 
szara poczęła przerastać i przez rozbitą czaszkę wychodzić na zewnątrz. Musiano ją kilkakrotnie odcinać, ale 
choroba nieustępowała. W trzydziestym piątym dniu choroby pacyjent zrobił sobie przyjemność upiwszy się 
przyzwoicie. W tym stanie wykonał sam na sobie straszną operacyją, na jaką żaden sumienny lekarz odważyćby 
się nie mógł. Zerwał bowiem całe obwiązanie i wewnętrzną chorą, część mózgu gwałtownie wyrzucił. Nazajutrz 
choroba minęła i mózg okazał się w lepszym stanie, chociaż brakowało takiego kawała jednej półkuli, że przez 
otwór można było zobaczyć tak zwane spoidło (corpus calosum), do którego obie półkule są przyrosłe. Służący 
ów pozo stał wprawdzie przez całe życie sparaliżowany na przeciwnej stronie ciała i miewał niekiedy kurcze, ale 
żył i władze urny słowe powróciły mu w zupełności. "
Spostrzeżenia na zwierzętach robione, potwierdzają toż samo. Odjęcie jednej półkuli nie usuwa żadnej z władz 
umysłowych, ale w postępowaniu ich można spostrzedz mniejszą przezorność, mniejszy stopień energii i 
zręczności. Wszelkie kombinowanie wrażeń i popędów widocznie trudniej im przychodzi.
"Wycięcie pewnej części mózgu, mówi Vogt, nie zdaje się wywierać widocznego wpływu na władze umysłowe, 
co dowodzi, że przynajmniej na pewien czas, pozostała półkula może zastąpić uszkodzoną. Zauważono jednak, że 
w takim razie funkcyje mózgu wyczerpują się prędzej, zatem wycięcie wpłynęło tylko na ilość, nie zaś na jakość 
pracy danego organu. Zebrano znaczną liczbę spostrzeżeń nad ludźmi chorymi, którzy w skutek głębokich ran na 
bocznej stronie głowy, utracili pewną ilość tkanki mózgowej, a jednak nie ponieśli żadnego uszczerbku na 
umyśle, chociaż czynność ich umysłu wyczerpywała się bardzo szybko, tak, że byli zmuszeni po krótkiej pra

  

   

 

cy umysłowej, przerwać ją, i odpoczywać albo nawet zasypiać ()."
Ponieważ w obu półkulach odbywa się jednocześnie jedna i taż sama praca życiowa i ponieważ, jak to 
widzieliśmy przy doświadczeniach na zwierzętach, żadna z władz mózgowia, naprzekór Gallowi i całej frenologii 
— nie ma odrębnego w mózgu siedliska — przeto nawet uszkodzenie obu półkul nic. pociąga za sobą, utraty 
żadnej z władz ducha, ale tylko wpływa na ogólne osłabienie wszystkich. Na odwrót im więcej w mózgu tkanki 
szarej, tem więcej elementów komórkowych współdziała w danej pracy fizyjologicznej, która też staje się tem 
silniejszą i wyrazistszą.
Wprawdzie, jak już wspomniałem, wzrost przednich płatów mózgu jest więcej przyjaznym dla rozwoju 
inteligencyi, aniżeli rozrost jakiejkolwiek innej jego części, nie znaczy to jednak, ażeby rozum, ażeby władza 
rozmysłu, tylko w przedniej części mózgu miała mieć swe siedlisko. Nietylko fakta, ale nawet teorytyczne 
rozumowanie i głębsza analiza psychologiczna, nie pozwalają na takie rozgraniczenie władz jednych od drugich. 
Niedorzecznością jest utrzymywać, jak to dziś jeszcze czynią frenologowie, że ta lub owa część mózgu jest 
organem pamięci, tamta wyobraźni, a inna jeszcze rozumu i t. p. Ani bowiem wyobraźnia nie może istnieć bez 
pamięci, ani rozum bez wyobraźni.
Kilkakrotnie już wspominałem o naturalnej skłonności naszego umysłu do rozgraniczania jednych i tych samych 
zjawisk, na mocy ich różnostronny doniosłości, a to w celu ułatwienia rozeznawczej pracy umysłu — kładę nacisk 
na tę okoliczność raz i jeszcze, ponieważ tysiące błędów naukowych popełniamy i długo jeszcze prawdopodobnie 
popełniać będziemy li tylko z tego powodu, że jedne i też same zjawiska z różnych stron rozpatrując, i różne im 
nazwy nadawszy, uważamy nastę
 

background image

() C. Vogt. Lecons sur l'homme. Str.  .

  

   

 

pnie za przejawy odrębnej natury, lub co gorsza za odrębne byty, czyli tak zwane przez metafizyków entitety.
Jeślibyśmy nawet przypuścili, że niektóre władze mają uprzywilejowane w pewnej okolicy mózgu siedlisko, to 
jednak z drugiej strony przyjąć musimy, że w razie potrzeby jedne części mózgu mogą, inne, w pracy do pewnego 
stopnia wyręczać i zastępować. W przeciwnym bowiem razie, człowiek któremu oba przednie płaty uszkodzono, 
musiałby stracić, a przynajmniej znacznie nadwyrężyć władze swej inteligencyi. Tymczasem spostrzeżenia 
stanowczo temu przeczą.
"Bernard przytacza fakt uszkodzenia obu przednich płatów mózgu z zachowaniem władzy rozwagi, czucia i 
ruchów dowolnych". Pewien oficer został ugodzony kulą, która wszedłszy przez jednę skroń wyszła drugą; ranny, 
który umarł nagle w trzy miesiące potem, był przez cały ten czas uważnie obserwowany, i nietylko nie okazywał 
żadnego upośledzenia umysłowego, ale owszem niezwykłą pogodę umysłu i swobodną wesołość ()."
Zupełnie podobny fakt obserwowano na dziecku czteroletniem, które mając obie skronie przestrzelone, żyło 
jednak przez dni  z całą przytomnością umysłu, bez żadnej utraty pamięci, rozwagi i zachowawszy właściwy 
sobie charakter ruchów i wyrazu twarzy.
Dragon francuski, którego opisuje Lamotte, mając sobie zadaną ranę po obu stronach głowy, z uszkodzeniem 
półkul w skutek silnego cięcia pałaszem, zemdlał wprawdzie z powodu znacznego upływu krwi, niespełna jednak 
w trzy miesiące potom wyzdrowiał zupełnie.
Po bitwie pod Landrecie "dwunastu ludzi z pomiędzy rannych, miało na wierzchołku głowy rany od cięcia szabli 
pochodzące, z niniejszem lub większem uszkodzeniem mózgu. Wszyscy ci ranni, zanim można było ich opatrzyć, 
zmuszeni
 

() Bulletins de l'Académie de Médicine. T. X, .

  

   

 

byli przebyć przeszło  mil drogi; już to pieszo, już też na lichych wózkach wieśniaczych. Przez cały ten czas 
zachowali jednak apetyt i siły fizyczne, nie straciwszy nawet rycerskiej postawy... (). "
W ogóle sztuczne uszkodzenia mózgu, zapomocą cięcia pałaszem lub postrzału kulą, nigdy niepowodują 
silniejszych zboczeń w umysłowości, jeśli tylko zadane rany nie wywołały znacznego krwi upływu i jeśli w 
skutek naruszenia skóry i błon mózgowych, nie objawił się zbyt silny proces zapalny. Przeciwnie, właściwe 
zboczenia chorobliwe bez widocznych wpływów zewnętrznych w samym mózgu powstałe, zawsze wpływać 
muszą na przejawy sił psychicznych, jeśli tylko owe zboczenia są tego rodzaju, że w jakikolwiekbądź sposób 
oddziaływają na sąsiednie części mózgu, czy to wywołując nacisk jak np. przez znaczny wysięk płynu 
mózgowego, czy to powodując zmiany w krążeniu krwi, czy wstrzymując na znaczniejszej przestrzeni 
przewodnictwo tkanki białej, czy nareszcie modyfikując anormalnie histologiczną konsystencyją tkanki szarej. 
Jednem słowem przerodzenie się masy mózgowej w jakikolwiek sposób, Jest zawsze szkodliwszem, aniżeli 
całkowity ubytek pewnej jej części. Przytem, niemniej zasługuje na uwagę ta okoliczność, że zboczenia chociażby 
drobne, ale dotykające obudwu półkul, są zawsze niebezpicezniejszemi od zboczeń, znacznie nawet większych, 
ale dotykających jednej tylko półkuli'().
Wszystkie te spostrzeżenia łatwo możemy usprawiedliwić na podstawie tego com już wyżej o funkcyjach dwu 
półkul po
 

background image

() Nelaton, Pathologie externe III,  , Vidal, Pathologie externe II, , Taine, De l'intelligence, T. I, Ch. IV, str. . 
Paris .
() Używam wyrazu "zboczenia" w znaczeniu zmian chorobliwych naturalnych (np. atrophia, anemia, nowotwory i 
t. d.), " a wyrazu "uszkodzenia" w znaczeniu sztucznego naruszenia organów (np.

  

   

 

wiedział. Co zaś do samych tkanek mózgowych, to niemniej jest pewnem, że nigdy zboczenia tkanki białej 
dotyczące, nie są tak niebezpiecznemi dla władz duchowych, jak zboczenia tkanki szarej. Ponieważ zadaniem 
tkanki białej jest tylko przewodnictwo pobudzeń ruchowych i czuciowych, przeto uszkodzenie jej lub zboczenia 
wewnętrzne, o tyle tylko mogą przeszkadzać czynnościom duchowym o ile przy przenoszeniu się pobudzeń 
psychicznych, miejsce uszkodzone nie może być ominiętem — w przeciwnym razie nawet dosyć znaczne 
nowotwory mogą istnieć w tkance białej bez ujmy dla zwykłego biegu spraw duchowych, tak jak w korycie rzeki 
leżący kamień nie zmienia w niczem naturalnego jej biegu.
Nierównie więcej zależności przedstawia tkanka szara. Wszystkie fakta anatomopatologiczne przemawiają za, 
umiejscowieniem w niej władz duchowych. "Substancyja szara półkul mózgowych, mówi Prosper Despine, 
nietylko posiada nierównie więcej naczyń krwionośnych, ale jest jedyną częścią mózgu nieustannie odświeżaną 
przypływem krwi tetnicznej, za pośrednictwem licznych naczyń krwionośnych błony pajęczej pokrywającej 
mózg. Ponieważ ciągłe takie odżywianie jest niezbędnem dla objawu samowiedzy, która ginie natychmiast skoro 
tylko przypływ krwi zostanie przerwany, przeto słusznie wnosić stąd należy, że w tej to szarej tkance, 
bezpośrednio pod wpływem tętnicznych pulsacyj zostającej, znajduje się właściwa podstawa samowiedzy, nie zaś 
w białej, nie będącej w zetknięciu ze wspomnionemi źródłami krwi tętnicznej."
"Ze swej strony anatomija patologiczna stwierdza powyższe domysły. Zapalenie opon mózgowych, któremu 
towarzyszy zawsze mniejsze lub większe zapalenie tkanki szarej zawojów mózgowych, powoduje też konieczne 
zboczenia w czynności władz umysłowych ()."
 

cięcia i przestrzelenia). Pomięszanie tych dwóch wyrazów prowadzi niekiedy do niewłaściwych polemik, 
którychby unikać należało...
() Dr. Prosper Despine. Psychologie Naturelle. Paris.  T. I, str. .

  

   

 

Tkanka biała, składając się z włókien czuciowych i ruchowych pośredniczy, jak wiemy, w ośrodkowych 
czynnościach tkanki szarej, — nic wiec dziwnego, że jakkolwiek w mniejszym nierównie stopniu i ona też 
przyczynia się zboczeniami swemi do wywołania pewnych patologicznych zmian myśli.
Jeśli zniszczymy nici nerwowe tej tkanki promienisto rozchodzące się na wszystkie strony i sięgające innych, 
automatycznych ośrodków nerwowych, to naturalnie zniszczymy tem samem i władzę czucia świadomego z 
jednej i władzę ruchu dowolnego z drugiej strony, jakkolwiek właściwem siedliskiem świadomości wrażeń i 
świadomości ruchów jest tkanka szara. Ale uszkodzenie takie musi być bardzo znacznem, ażeby mogło wywołać 
powyższe objawy — zwykle bowiem psychiczny prąd wrażeń lub woli omija miejsca uszkodzone biegnąc po 
pozostałych włókienkach.
Opierając się na zależności władzy ruchów dowolnych od tkanki białej, Foville PinelGrandcham p w niej widzą 
organ woli, pozostawiając tkance szarej sprawy inteligencyi, Jest w tem zdaniu wiele słuszności; skoro jednak 
tkanka biała najściślej przenika szarą i w nieustannym z nią znajduje się związku, to nie należy też i 
fizyjologicznych ich czynności odosabniać w sposób tak stanowczy; ani bowiem myśl w ogóle nie może się 
przejawiać bez pobudzeń nerwowych, ani tem mniej pobudzenie woli bez współudziału wyobrażeń. To tylko 

background image

pewna, że wszystkie bez wyjątku sprawy myśli, pamięci wyobraźni i rozumu, wszelkie wyższe moralne uczucia, 
wszelkie stany najwyższy samowiedzy przejawiają się w tkance szarej.
Pierwszy Lalemand wykazał, że wszelkie uszkodzenia i zboczenia jak np. stan zapalny w tkance białej 
powodowały sparaliżowanie czucia i ruchów dowolnych, bez wyraźnych zboczeń w inteligencyi, (jeśli tylko 
naturalnie zapalenie nie było zbyt rozległe) — przeciwnie zapalenia tkanki szarej, nie powodowały 
sparaliżowania, lecz tylko przewroty w działaniu władz rozumowych.

  

   

 

Rzut oka na rysunek wyobrażający mózg w przecięciu pozwoli nam ocenić, jak zgodnemi są powyższe wyniki 
badań doświadczalnych, z teorytycznym wywodem rozumowania.
Analiza psychologiczna na obserwacyi wewnętrznej oparta wykazała, że wola nasza znajduje się w najściślejszym 
związku z uczuciami — toż samo potwierdza doświadczenie zewnętrzne, czyniąc czucie i ruchy dowolne 
zależnemi od przewodnictwa jednej i tej samej tkanki włóknistej białej. Analiza psychologiczna wykazała, że 
sprawy obojętnej myśli, rozumowania i wnioskowania, najmniej zależą od chwilowych wrażeń zmysłowych, — 
toż samo potwierdza anatomija patologiczna, dowodząc, że sprawy inteligencyi mają główny swój organ 
(przednie i wierzchnie warstwy tkanki szarej) najwięcej odległy od ogniska wrażeń zmysłowych (wyniosłość 
obrączkowa, wzgórki czworacze, etc).
Analiza psychologiczna zarówno jak i codzienne doświadczenie wykazały, że uczucia nasze łatwiej od wszystkich 
innych stanów duszy (myśli, popędy, postanowienia) malują się na twarzy i uzewnętrzniają mimowolnie w całej 
postawie. Bardzo naturalnie można stąd było wnosić, że sprawy uczuciowe na mocy anatomicznych stosunków 
muszą znajdować się, w bliższym związku z ujściem gałązek nerwowych aniżeli sprawy obojętnej myśli.
Fizyjologija doświadczalna i anatomija patologiczna wykazały, że tak jest rzeczywiście.
Dla czego uczucie wstydu objawia się rumieńcem — podczas gdy myśl obojętna niejest w stanie go wywołać? 
Odpowiedź już teraz znajdziemy łatwo:
— Bo sprawy uczuciowości znajdując się w bezpośrednim związki z ogniskami nerwów ruchowych, pobudzają 
takowe i wywołują rozszerzenie tętnic twarzowych, a tem samem rumieniec — podczas gdy myśl obojętna, 
przejawiająca sie w górnych i przednich warstwach szarej tkanki, nierozprzestrzeniając się w głąb mózgu, owych 
nerwów ruchowych pobudzić nic może.

  

   

 

Jeśli jednak myśl będzie dostatecznie silną, jeśli przybierając charakter uczuciowy rozleje się niejako na całą 
naszą umysłowość?
W takim razie, rzecz prosta, odpowiadający jej ruch życiowy rozprzestrzeni się po całym mózgu, podraźni 
niejedno włókienko nerwowe i wywoła nietylko rumieniec na twarzy, ale i całe grupy mięśni powołać może do 
czynu.
Zachodzi teraz pytanie czy pojedyńcze części tkanki szarej w jednej półkuli mają odrębne od innych 
przeznaczenie?
Weźmy najprzód pod uwagę najogólniejszą władzę ducha, niejako władzę władz — świadomość.
Umysłowość nasza rozpada się na dwa działy: jeden obejmuje sprawy bezwiedne, drugi świadome. Otóż należy 
nam roztrzygnąć, czy dwojakie te sprawy mają odrębne w mózgu terytoryjum?
J C. Fischerw dziele swem O wolności woli () utrzymuje że tak jest w rzeczywistości. Zdaniem jego w mózgu 
znajduje się jeden punkt do którego zbliżywszy się, wyobrażenia stają się świadomemi... Ponieważ zaś dwie 
rzeczy jednocześnie w jednem miejscu znajdować się nie mogą, stąd wnosi że dla tego właśnie tylko o jednem 
pojedyńczem wyobrażeniu możemy mieć w danej chwili świadomość ().
 

background image

() Die Freilieit des menschlichen Willens und die Einheit der Naturgesetze. e umgearbeitete Aullage. Leipzig  , 
str. .
() "Das Bewustsein physiologisch zu erklären; nachzuweisen etwa, in welchein Theile des Gehirnapparats — ich 
gedenke hier der Dekarts'chen schwebenden Wirbeldrüse — der punkt sich befindet, wo die sublimste der 
Empfindungen, der Gedanke, in's Bewustsein tritt, überlasse ich billig den Physiologen: ich zweifle nicht, der 
Punkt wird schliesslich gefunden werden, und ich möchte nurnoch der Ueberzeugung das Bewussstsein raumlich 
begrenzt ist, verstarkten Ausdnick gebeu, durch Hinwois aut die Thatsache, dass zeitweise nur je Ein Gedanke 
vordem Bawusstsein Platz findet (str.  — ).

  

   

 

Zdanie to uważani za najzupełniej fałszywe, z dwóch względów: raz że nietylko żaden fakt doświadczalny 
anatomofizyjologiczny za niem nie przemawia a przeciwnie wszystkie mu przeczą, — powtóre że i ze stanowiska 
teorctyezuej psychologii objaśnienie takie w niczem samej kwestyi nie rozjaśnia.
Wszystkie części mózgu wielkiego pojedyńczo wzięte mogą być uszkodzone nie powodując zmiany w 
świadomości. Można nawet wyciąć znaczną cześć mózgu z którejkolwiek strony, nienaruszając jednak 
samowiedzy. Przeciwnie naciśnięcie mózgu, z którejkolwiek strony zawiesza władzę świadomości.Świadomość 
jest najzupełniej zależną od przypływu kiwi do tkanki szarej — ale od przypływu do całkowitej jej masy nie zaś 
do jednego w szczególności punktu; gdy niema świadomości np, u człowieka śpiącego widzimy, że cały jego 
mózg jest bladym bezkrwistym — świadomość wraca wówczas gdy cały mózg zostanie przez krew 
odświeżonym.
Jednem słowem nie mamy żadnej podstawy do przyjęcia, że świadomość jest właściwością pewnego stałego 
punktu tkanki szarej. Przeciwnie sądzę, że zależy ona od jednoczesnej działalności całego mózgu i w skutek braku 
pewnej jego części może tylko cierpieć na trwałości, na sile nie zaś na swej istocie. Wszystkie fakta 
anatomofizyjologiczne potwierdzają, takie zapatrywanie się.
Zwróćmy się do władz szczegółowych.
Zależność pamięci od stanu komórek mózgowych znaną jest od dawna. Nawet spiritualista Gratiolet ogłosił sam 
czysto materyjalistyczną teoryją pamięci: W tej chwili nie będę wchodził w jej szczegóły, ta bowiem kwestyja, 
zarówno jak i wiele innych, które w niniejszym rozdziale mimochodem tylko potrącić mogę — znajdą obszerne 
wyjaśnienie w oddzielnych pracach. Obecnie zaś, zgodnie z celem jaki sobie w tej chwili zakreśliłem wykażę 
tylko na faktach zasadnicze prawa zależności, których wszechstronne obrobienie teoretyczne zajęłoby nierównie 
więcej miejsca aniżeli całe obecne moje studyjum. Zacznę od przykładów.

  

   

 

Pewien gentleman angielski cytowany przez Dra Abercroraby (którego mózg ocenialiśmy w poprzednim 
rozdziale) będąc silnie uderzonym w głowę, zapomniał; naraz greckiego języka, który znał wybornie — wszystkie 
inne jego wspomnienia pozostały nietknięte ().
Winslow obserwował damę, która po pewnej chorobie zapomniała o miejscu swego zamieszkania, kim był jej 
mąż, jak dawno była chórą, zapomniała imiona swych dzieci, a nawet swoje własne. Nie umiała nazwać rzeczy 
według właściwej ich nazwy, a gdy chciała to zrobić, popełniała najzabawniejsze błędy. Przed chorobą miała 
zwyczaj mówić po francusku. Później zaś nie była w stanie zrozumieć ani słowa, gdy mąż w tym języku do niej 
się odzywał, chociaż rozumiała doskonale gdy mówił do niej po angielsku. Po  czy  tygodniach braki owe w 
pamięci poczęły się stopniowo wypełniać i po upływie kilku miesięcy odzyskała pamięć całkowicie ().
W pierwszym przypadku uderzenie, w drugim choroba wewnętrzna, były najbliższym powodem utraty pamięci. 
Dla czegóż jednak tylko jedna grupa wrażeń i wyobrażeń została uszkodzoną? Oto pytanie.
Dotychczas rozwiązywano je, a przynajmniej wskazywano możliwość rozwiązania w następujący sposób:

background image

Każda część mózgu ma władzę zachowywania pewnego tylko rodzaju wrażeń pod postacią wyobrażeń. 
Znakomity psycholog angielski Aleksander Bain dawał nawet do zrozumienia że każde pojedyńcze wyobrażenie 
jest związane z pewną komórką tkanki mózgowej — i uspokajał wątpiących obliczeniem ilości komórek i 
zestawieniem jej z ilością wyobrażeń zasadniczych — co naturalnie prowadziło do wniosku, że przy małej 
stosunkowo liczbie wyobrażeń i pojęć zasadniczych, nieprze
 

() Inquiry into the intullectual powers p. . Cytuję z dzieła Taine'a. Du I'Intelligence. Paris  t.  str. .
() Winslow, on Obserwe Diseases: Także u Taine'a str.  .

  

   

 

noszącej kilkudziesięciu tysięcy, w żaden sposób komórek zabraknąć nie może.
Na zasadzie tej teoryi sądzono, że jeśli po silnem uderzeniu w głowę lub po pewnej chorobie wewnętrznej tracimy 
pamięć danej grupy wyobrażeń, to znaczy, że pewna liczba komórek mózgowych została naruszoną, bez 
uszczerbku dla innych. Jednem słowem objaśniano te zjawiska na podstawie ich umiejscowienia.
Co do mnie, sądzę, że teoryja ta nie może się ostać w nauce. Gdyby takie umiejscowienie było rzeczywistem, to 
wyjęcie pewnej części mózgu musiałoby koniecznie pociągać za sobą utratę pewnej tylko, do owej części mózgu 
przywiązanej grupy wyobrażeń. Wiemy zaś że tak nie jest. Należy się przeto uciec do innej teoryi którąbym 
nazwał teoryją czasowości spraw duchowych.
Jak już wspomniałem jest rzeczą wielce prawdopodobną, że w danej chwili tylko jeden proces duchowy może się 
odbywać w obudwu półkulach i to niemal na całej przestrzeni tkanki szarej, zwłaszcza jeśli tylko siła jego jest 
znaczniejszą. Sama budowa mózgu niesłychanie ułatwiająca rozprzestrzenianie się procesów życiowych, zarówno 
jak i spostrzeżenia anatomofizyjologiczne zdają się tego dowodzić. Sądzę przeto, że każda nasza myśl w danej 
chwili jest związana z pewnym stanem dynamicznym, jeśli się tak wolno wyrazić, nie pewnej grupy 
pojedyńczych komórek, lecz całej tkanki szarej, a ponieważ dana rzecz w danej chwili nie może się znajdować w 
dwu różnych stanach — przeto w tej właśnie okoliczności upatrywać należy przyczynę, dla której świadomość 
nasza w jednej chwili jednym tylko przedmiotem zajętą być może.
Stany mózgu mogą przedstawiać tysiączne różnice; — współczynnikami ich są. wpływy wewnętrzne i 
zewnętrzne.
Do pierwszej kategoryi zaliczam: wrażenia stałe nigdy nieprzerwane, jakie odbieramy za pośrednictwem zwojów 
sympatycznych od wnętrzności i wrażenia mniej stałe jakie odbieramy od nerwów mięśniowych. Powtóre do tejże 
kategoryi

  

   

 

wpływów wewnętrznych zaliczam ilość i jakość krwi przypływającej do mózgu — wreszcie ciepło i 
elektryczność wytwarzane w innych częściach organizmu a oddziaływające niewątpliwie i na mózg.
Do drugiej kategoryi zaliczam wrażenia zewnętrzne zmysłowe i tak zwane moralne — wpływ atmosfery, 
uderzenia i ciśnienia mechanicznego, działania cieplikowe i elektryczne z zewnątrz pochodzące. Pierwsze i drugie 
czynniki pojedyńczo lub razem wzięte, wytwarzać mogą niezliczoną liczbę kombinacyj stanów dynamicznych 
mózgu, już to chwilowych, jeśli działanie owych czynników jest chwilowe, już to stałych jeśli te albo wciąż 
działają bezpośrednio, alboteż jeśli działając przez pewien czas wytworzyły w mózgu stałe zmiany (zapalenia, 
stwardnienia, nowotwory eta), zmieniające z swej strony działalność władz duchowych.
Wrażenia będące same ruchem cząsteczkowym, muszą i w mózgu wytwarzać pewne ruchy cząsteczkowe. Przez 
powtarzanie tkanka mózgowa nabiera zdolności odtwarzania ich, tak jak gałązka drzewa przez zginanie nabiera 
zdolności do zginania się. Ruchy cząsteczkowe czyli owe stany dynamiczne częściej powtarzane wkorzeniają się 
też głębiej i tem trudniej je wykorzenić.

background image

Za to stany niezbyt dawno pod wpływem wrażeń przyswojone albo też mniej często powtarzane, łatwiej przez 
wstrząśnienia lub inne jakiekolwiek z wymienionych wyżej czynników, naruszonemi być mogą. Dlatego to w 
przykładach takich jak dwa powyżej cytowane, zawsze zapomina się pierwej o najświeższych i w miarę powrotu 
tkanki mózgowej do normalnych życiowych warunków, stopniowo coraz to nowsze przypomina się wrażenia.
"Pewien astronom rosyjski, pod wpływem choroby zapomniał na raz wszystkie wypadki dni ostatnich, następnie 
stracił pamięć wrażeń z całego upłynionego roku, później z kilku lat poprzednich i t. d. tak, że nakoniec zostały 
mu tylko wspomnienia dzieciństwa: sądzono już że zupełnie straci

  

   

 

pamięć, gdy nagle wrażenia uprzednie poczęły powracać w odwrotnym porządku, najprzód dziecinne, potem z 
wieku średniedniego, nareszcie z chwil ostatnich — Pamięć była całkowicie odzyskaną gdy nagle umarł."
"Przed kilku laty, mówi Abercrombie, widziałem dziecko, które spadłszy z muru uderzyło głową o kamień. 
Przyniesiono je do domu w stanie bezwładnym. Przyszło wkrótce do siebie, ale niepamiętało nic a nic o wypadku. 
Czuło że głowa jego była zranioną, ale niedomyślało się jakim to mogło stać się sposobem. Po pewnym czasie 
przypomniało sobie, że uderzyło głową o kamień ale gdzie i w jakich okolicznościach niewiedziało zupełnie. 
Znowu po pewnym upływie czasu przypomniało sobie, że spadło z muru na którym siedziało, ale niemogło 
przypomnieć sobie w którem to było miejscu. Nareszcie w kilka dni potem wszystkie uprzednie okoliczności 
stanęły mu jasno na pamięci." ()
Nawet dawno zapomniane wrażenia mogą się odtworzyć jeśli tylko mózg tym lub owym sposobem zostanie 
wprowadzony w stan dynamiczny, który wrażeniom owym sprzyja.
Znane są powszechnie przykłady chorych, jasnowidzących extatyków i t. cl., którzy w stanie gorączkowym 
wypowiadali całe szeregi zdań w obcym sobie języku, a które niegdyś w dzieciństwie słyszeli.
Teoryja czasowości tłómaczy nam również fakt niezmiernie ciekawy podwójnej świadomości magnetyzowanych, 
którzy we śnie pamiętają wrażenia snu i poprzedniego, a na jawie nic a nic o nich nie wiedzą. W tych razach 
naturalnie odrębny stan mózgu zawarunkowany odmiennym stanem nerwów, warunkuje ze swej strony 
przejawienie się pewnych tylko właściwych mu procesów dynamicznych, wykluczając inne.
Taż sama przyczyna, która wywołała zapomnienie pewnej grupy wyobrażeń może w innym przypadku sprawić 
przypomnienie pewnej grupy wyobrażeń.
 

() Jnquiry into the intellectual powers. p. . Taine .

  

   

 

Widzieliśmy człowieka, który w skutek uderzenia w głowę stracił znajomość greckiego — a oto jest fakt 
przeciwny.
Abercrombie cytuje przykład pewnego francuza, który przeniósł się do Anglii i tam mieszkał do końca życia. 
Wskutek nieużywania języka francuzkiego przez tyle lat, zapomniał go zupełnie. Pewnego razu pokłóciwszy się z 
pewnym jegomościem, został uderzony i raniony w głowę. Od tego czasu odzyskał dawną, wiedzę i mówił już 
ciągle po francuzku.
Jest w tych zjawiskach mózgowych coś analogicznego ze sprawami martwej materyi. Wiadomo że woda 
oziębiona niżej zera, nieobjawia jednak krystalizacyi, niezamarza jeśli ją zostawić w zupełnym spokoju. Ale 
wtedy dosyć jest wstrząsnąć ją ażeby władza krystalizacyi utajona w płynie — wyszła na jaw i wywołała 
zmarznięcie. Jak fosfor, siarka, arszenik, mogą przedstawiać różne stany allotropowe i wtedy rozmaicie 
przeświecają i odbijają światło i t. d. tak też mózg nierównie subtelniejszą budowę posiadający, tem łatwiej może 
w pewnych okolicznościach, pewne tylko stany przybierać a tem samem inaczej odbijać i zachowywać wrażenia 
— i że tak powiem przeświecać pewnemi tylko objawami. Jakie zaś mnóstwo różnorodnych stanów 

background image

dynamicznych, przedstawiać może tkanka szara, pod wpływem tylu najrozmaitszych czynników, jakiemi są 
tysiączne odmiany wrażeń, stany krwi i inne wpływy zewnętrzne — łatwo pojąć, znając zasadę matematycznej 
teoryi kombinacyi ().
Pomiędzy wspomnionemi objawami martwej przyrody a życiem mózgowem, zawsze jednak zachodzić będzie ta 
ważna różnica, że najsubtelniejsza i najpodatniejsza na ruchy cząsteczkowe ze wszystkich znanych materyj — 
tkanka mózgowa, może w przeciągu pewnego czasu przedstawić tyle zmian w stanie
 

() Szczegółowe obrobienie działania wszystkich czynników fizycznych na władze duchowe człowieka — 
zarówno jak i teoryją ruchu
psychicznego, przedstawię w oddzielnych pracach.
 

  

   

 

dynamicznym swych cząstek, ile żadna inna materyja bezkształtna lab mniej subtelnie ukształtowana wydać nie 
jest w stanie.
Dziś nieznamy jeszcze i niemożemy nawet domyślać się jaka mianowicie różnica zachodzi pomiędzy stanem 
psychicznym mózgu, który odpowiada pewnej grupie wyobrażeń, dajmy na to grupie rzeczowników, a stanem 
odpowiadającym grupie słów albo przysłówków, — chociaż mamy fakta, że można stracić pamięć np. imion 
własnych, a jednak pamiętać doskonale nazwiska rzeczy albo też zapomnieć naraz pewną liczbę wyrażeń, 
pamiętając jednak fakta. Liczne tego rodzaju przykłady przytaczają Broussonais, Dietrich, Abercrombie, Maury, 
Macuisle, Bouillaud, Trousseau, Baillager, Morean (de Tours), Winslow, Broca i wielu innych.
Ze wszystkich pytań frenologicznych jedna tylko kwestyja umiejscowienia psychicznej władzy mowy, znalazła 
silny odgłos w umysłach poważnych badaczów i wywołała gorące rozprawy w łonie paryskiej akademii lekarskiej 
(). Zebrano znaczną liczbę faktów dowodzących, że bez wszelkiego naruszenia przyrządu głosowego, można 
stracić mowę całkowicie lub częściowo, czyli zapomnieć pewną liczbę wyrazów.
Jak wiadomo, do wyrażenia naszych myśli i uczuć służy nietylko mowa ale i pismo i giesta — otóż trafiają się 
ludzie, którzy np. w skutek uderzenia krwi do głowy zapominają wyrazy ze względu na ich dźwięk (mowa), inni 
zapominają jeszcze wyrazy ze względu na ich kształt (pismo) — inni nakoniec zapominają i gęsta albo raczej, w 
skutek przerwania się zwykłych asocyjacyj, przestają używać najpospolitszych giestów w ich znaczeniu 
właściwem. Pewna dama np. wymyślając na służące robiła giest, który oznacza zwykle grzeczne zaproszenie do 
zajęcia miejsca na krześle. Ktoś inny, gdy mu kazano udać grę na flecie — udawał grę na bębnie, sądząc, że
 

() Ob. Bulletins de l'Académie de Medecine, mai ot juin .

  

   

 

robi właściwie, choć rozumiał dokładnie, czego od niegożądano.
Niektórzy z chorych tego rodzaju wymawiają, pewne tylko wyrazy. Jeden np. wciąż powtarzał: Niema 
niebezpieczeństwa — po pewnym czasie począł używać drugiego zdania: Niema wątpliwości — później jeszcze 
zrobił nowy postęp mówiąc: wszystko jedno. Łatwo zauważyć, że zdania te należały do najpospolitszych, do 
takich, które najczęściej w mowie powtarzamy — widocznie więc w mózgu danego człowieka były silniej 
wkorzenione i dla tego też przetrwały bez szkody owe allotropowe zmiany mózgu, jakie wywołała choroba.
Im większa nastąpiła dezorganizacyja w mózgu, tem łatwiej wkraść się może nieporządek w następstwie 
wymawianych po sobie wyrazów i chory jak np. ten, o którym wspomina professor Łuczkiewicz, odpowiadać 
będzie na pytanie: co cię boli? — Boli mnie podłoga.

background image

Znałem młodego człowieka, który w skutek pewnych nadużyć popadł w obłąkanie, przestał niemal zupełnie 
godzić swe wyobrażenia z otoczeniem, a jedyną jego rozrywką podczas lata był spacer po polu i skubanie kłosów, 
które składał w przekonaniu, że wiele pomaga żniwiarzom. O cokolwiek było go zaczepić, odpowiadał zawsze: 
pójdziem zboże zbierać. Obserwując go czas pewien starałem się rozbudzić w nim przez  lat zaniedbane zdolności 
— a mianowicie skłonić go do gry na fortepianie. Po długiej pracy udało mi się posadzić go na krześle (nigdy 
bowiem nie chciał siadać, tylko chodził, lub leżał) wiedząc zaś, które z nut najlepiej lubił przed ośmiu laty, 
otworzyłem je przed nim i zachęcałem do grania. Uderzył kilka akordów dokładnie, roześmiał się i dodał: 
"pójdziem zboże zbierać." I już więcej niemożna go było do grania nakłonić. Mózg jego w pewien anomalny stan 
w skutek oddziaływania innych organów wprowadzany, mógł odtwarzać jednę tylko grupę wyobrażeń, a 
przynajmniej co chwila do niej powracał. Przy śmierci ojca, gdy matka dawała mu poznać swą.

  

   

 

boleść i gdy go przyprowadziła przed katafalk uśmiechnął się jak zwykle i rzekł: pójdziem zboże zbierać.
Do pewnego stopnia przez umiejętne starania można rozprzestrzeniać zakres wyrazów, których używa chory. Ten 
np. którego cytuje prof. Trousseau, a który powtarzał ciągle: tout de me^me mogł wymieniać i kilka innych 
wyrazów, ale tylko wtedy gdy je poprzedzono wyrazem tout. Tak np. wymawiał tous Ies éléves, tous les rideaux, 
chociaż nie był w stanie powtórzyć oddzielnie é'léves lub rideaux ().
Rzecz szczególna, że w większości tego rodzaju faktów, znaleziono uszkodzoną lewą półkulę mózgu i to po 
większej części w trzecim zawoju tej półkuli. Że władza mowy o ile znajduje się w związku z nerwami krtani, o 
ile wyrazy wiążą się z pismem, może być umiejscowioną w jednej części mózgu, jestto wielce prawdopodobnem. 
Umiejscowienie przewodnictwa spraw mowy i pisma przeważnie w lewej półkuli, może pochodzić stąd, że 
ponieważ zawsze piszemy prawą ręką, a prawa strona ciała znajduje się pod wpływem lewej półkuli, przeto i 
sprawy pośredniczące pomiędzy wyobrażeniami a mową i pismem mogą zależyć przeważnie od półkuli lewej, ale 
tylko przeważnie, nie zaś wyłącznie, ponieważ na takie rozgraniczenie dwu półkul, żaden fakt doświadczalny nie 
pozwala.
Pomimo tysiąca wątpliwości, jakie przedstawić się mogły czytelnikowi, który ślad w ślad postępował uwagą za 
treścią, obecnej mojej rozprawy — jeden fakt niewątpliwie musiał znaleść w jego umyśle uznanie — fakt 
wzajemnej i ścisłej zależności ducha i mózgu. Szczegółowe zbadanie wpływu krwi
 

() Discours de M. Baillarger p. ,  Cyt. w dziełku Pawła Janeta Le cerveau et la pensée. Paris  . str.  .

  

   

 

i zewnętrznych fizycznych i chemicznych czyników, leżące po za granicami obecnego studyjum, bezwątpienia 
przyczyniłoby się stanowczo do tem większego uprzytomnienia tej wewnętrznej zależności — a jednak... niema 
dla wyobraźni większej przepaści, od tej jaką, myśl nasza upatrywać zwykła, pomiędzy bryłą martwej, 
bezwiednej materyi a świadomy sobie siłą żywego ducha!
Jeżeli najwięcej odrębne a nawet wprost z sobą, sprzeczne wyobrażenia i pojęcia zechcemy zestawić w dwie 
grupy, to okaże się, że po jednej stronie będziemy mieli władze ducha, po drugiej własności materyi.
Materyja jest rozciągłą, ma pewną, formę, chociażby zależną od mieszczącego ją naczynia. Myśl nie może być ani 
długą, ani szeroką, ani wysoką, ani okrągłą, ani kwadratową.
Materyja jest ciężką — można ją zważyć, choćby była tak lekką jak wodór. Myśli nikt nie zważył, nikt dla niej 
szalek nie wymyślił.
Materyja jest miękką lub twardą, gazową lub płynną. Myśl, choć ją Lukrecyjusz do gazu przyrównywał, Vogt do 
wydzielin wątroby lub nerek; choć ją Moleschott i Feuerbach uczynili zależną od fosforu — niemniej jednak nie 
może być dotkniętą, nie może być nawet bez niedorzeczności, jako materyja pomyślaną.

background image

Materyja ma kolor — myśl można tylko wprzenośnem znaczeniu nazwać barwistą lub bezbarwną, podobnie jak 
można ją nazwać ciężką lub głęboką ().
Jakiż tedy związek zachodzić może, między władzami ducha a własnościami materyi ?
Oto odpowiedź jaką daje Karol Libelt:
 

() Przyczyną takich przenośni jest zmysłowe źródło naszych wyobrażeń. Możemy jednak postępować odwrotnie 
przypisując rzeczom zmysłowym duchowo przymioty. Szczegóły znaleść można w rozprawie

  

   

 

"Na naszem stanowisku, nie może nigdy zrodzić się pytanie: jaki zachodzi stosunek między materyją a siłami, 
czyli między materyjalnością i duchowością, uważaną na stopniu samego sił działania. Ten rozstęp u nas jest 
zasypany, niema między niemi przepaści rozdzielającej je, więc niema i potrzeby kładzenia przez nią mostu, 
ażeby przejść z jednej do drugiej. Siłami są własności materyi a materyją stanowią jej własności, wszystko zaś 
widzialne czyli cielesne, jest kształtem — zewnętrzną tych właściwości, czyli tej materyi formą. Tak pojmujemy 
materyjalność czyli ciało i niema wedle takiego pojęcia osobnej materyi a osobnej siły, czyli niema osobnej 
cielesności a osobnej duchowości." ().
Skądże powstała ta mniemana przepaść? — Powstała z odrębnej genezy pojęć o materyi i o duchu. Pojęcie 
materyi wytworzyło się przeważnie na podstawie obserwacyi zewnętrznej — pojęcie spraw duchowych, 
przeciwnie, na podstawie obserwacyi wewnętrznej. Nie wiedzielibyśmy co to znaczy namyślać się, gdybyśmy się 
nigdy nie namyślali. Z drugiej strony nie wiedzielibyśmy co to znaczyć ważyć  ft. gdybyśmy nigdy zewnętrznych 
ciał nie ważyli. I dla tego to pojęcie nasze ducha i pojęcie materyi są dwoma przeciwnemi biegunami.
Skądże jednak mamy prawo nieuznawac przepaści dzielącej ciało i ducha, skoro właściwe im cechy tak wręcz są 
sobie przeciwne?
Myśl nie jest ani okrągłą ani kwadratową, to prawda, ale też nie mają tych przymiotów i dźwięk i ciepło i światło i 
elektryczność. Żadna z tych sił nie ma ani koloru, ani ciężkości, ani stanu skupienia. Zatem obok pojęcia siły 
psychicznej stają pojęcia innych sił. Jak jedne tak i drugie musimy przeciwstawiać materyi.
 

() Libelt. System umnictwa. Cz. II, str.  — . Poznań

  

   

 

Lecz, jak ciepła nikt nie czuł niezależnie od ciała ciepłego, jak elektryczności nikt nie widział w oderwaniu od 
ciała naelektryzowanego, tak też i siły psychicznej nieobserwowano nigdy tam gdzie nie było mózgu. Czy ma to 
znaczyć, że dusza nie jest nieśmiertelną ?
Każdemu wolno uprzedzać fakta, dla własnej satysfakcyi — wolno też i pozytywiście wierzyć w nieśmiertelność 
lub nie wierzyć w nią, wolno mu nawet próbować dowieść, że dusza jest lub nie jest nieśmiertelną, ale nie wolno 
mu powiedzieć wprost, że nią jest lub nie jest. Wolno Darwinowi, jako Darwinowi wierzyć i być jaknajmocniej 
przekonanym że prędzej czy później nauka dowiedzie istnienia samorództwa ale nie wolno mu jako pozytywiście 
(a każdy naturalista musi być pozytywistą) twierdzić, że samorództwo istnieje.
Prawdopodobieństwo faktyczne i domniemana konieczność logiczna pozwalają tworzyć teoryje czysto 
materyjalistyczne, i to nietylko pozwalają ale wprost wymagają tego, bo bez uprzedzania faktów, bez teoryj i 
hypotez — niema postępu. Ale nauka w znaczeniu ścisłem, wiedza pozytywna wciąga do księgi mądrości to 
tylko, co jest pewnem, czekając na to, co jeszcze rozstrzygniętem być nie może. Czeka — a na pytania natrętnych 
odpowiada po prostu: niewiem.
 

background image

KONIEC.

  

   

 

SIPIS ROZDZIAŁÓW. [Zgodnie z oryginałem]
 
 
ROZDZIAŁ I — O materyjalnem siedlisku władz ducha w człowieku ... [Str.]  — ,
ROZDZIAŁ II. Rozmieszczenie pojedyńczych władz w różnych ośrodkach nerwowych ...  —  .
ROZDZIAŁ III. Władze mózgowia ...  — .
ROZDZIAŁ IV. Sprawy duchowe i fizyczno własności mózgu ...  — .
ROZDZIAŁ V. Myśli i komórki ...  — .

  

   

    
      
    
    
      
    
  

   

    
      
    
    
      
    
  

   

    
      
    
    
      
    
  

   

    
      
    
    
      
    

background image