background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 1 

 

 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 2 

Tłumaczenie nieoficjalne 

 

Tłumaczenie to, w całości należy do autora książki, 
jako  jego  prawa  autorskie.  Jest  ono  tylko  i 
wyłącznie  materiałem  marketingowym  służącym 
do  promocji  danego  autora.  Nie  służy  do 
otrzymywania korzyści materialnych. Nie wyrażam 
zgody na rozpowszechnianie go. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 3 

Spis treści 

Prolog………………………………………………5 

Rozdział pierwszy………………………………….8 

Rozdział drugi…………………………………….15 

Rozdział trzeci.…………………...………........….18 

Rozdział czwarty…………………………….……23 

Rozdział piąty……………………….……………29 

Rozdział szósty……………………….…………..35 

Rozdział siódmy……………………….…………42 

Rozdział ósmy….……………………….………..46 

Rozdział dziewiąty……………………….………50 

Rozdział dziesiąty……………………….……….56 

Rozdział jedenasty……………………….………65 

Rozdział dwunasty……………………….………68 

Rozdział trzynasty……………………….……….73 

 

 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 4 

Dedykacja 

Dla wszystkich, którzy podjęli ryzyko… 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 5 

Prolog 

–  Czy  ty  się  słyszałeś,  koleś?  Masz  dziewczynę,  poważną  dziewczynę  i 

pytasz, czy oboje możecie zatrzymać się u mnie na nieokreśloną ilość czasu? – 
pytam mojego przyjaciela Josha, który przeprowadził się na drugą stronę kraju 
do  Nowego  Jorku  po  ukończeniu  studiów,  aby  uzyskać  stopień  medyczny  na 
Uniwersytecie  Duke.  Utrzymywaliśmy  kontakt  na  takim  poziomie,  na  jakim 
faceci to robią. Wiesz, rozmowa czy SMS to tu, to tam. Ale nie widziałem go 
przez te cztery lata, odkąd wyjechał. Bez względu na odległość, nadal uważam 
go za jednego z moich najlepszych przyjaciół. 

Josh  się  waha  i  to  sprawia,  że  cisza  miedzy  nami  staje  się  najdłuższą 

statystycznie pauzą w rozmowie na odległość. 

– Uch… tak – ale tylko póki nie staniemy na nogi. Nie chcę cię narażać 

na niedogodności. 

Wzdycham. 

– Jezu, człowieku, nie wiem. Co się stało z nigdy nieustatkowaniem się w 

życiu? Mamy dwadzieścia trzy lata. Jesteś naprawdę pewien tej dziewczyny? 

Josh się śmieje, ciepło i przyjaźnie. 

– Tak, jestem. Kiedy ją spotkasz, to zrozumiesz. Ona jest naprawdę inna. 

–  Słyszę  uśmiech  w  jego  głosie,  jak  również  to,  co  myślę,  że  jest  dźwiękiem 
miłości.  Ja  pierdole,  jak  mój  kochający  imprezować  przyjaciel,  skończył 
zakochując się w jakiejś dziewczynie w Nowym Jorku? 

–  Wiedziałem,  że  nigdy  nie  powinienem  spuszczać  cię  z  oczu.  To  jest 

katastrofa.  Co  mam  niby  powiedzieć  tym  wszystkim  dziewczynom,  które  za 
tobą tęsknią, gdy cię nie ma? 

On  się  śmieje.  Nie  wierzy  mi.  Ale,  szczerze  mówiąc,  byłem  o  niego 

pytany, kiedy napotykałem jakieś dziewczyny, z którymi chodziliśmy do szkoły. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 6 

–  Powiedz  im,  że  jestem  zajęty.  Jakoś  to  przeboleją.  To  możemy 

zatrzymać się u ciebie, czy nie? 

Przyciskam palce do skroni. 

– Nie wiem, człowieku, nigdy nie wpuszczałem lasek do mojego domu, i 

jest w nim jedna łazienka, którą wypełni swoim kwiecistym gównem… 

–  Ona  taka  nie  jest.  Przysięgam.  Łatwo  się  z  nią  dogadać,  nie  zużywa 

całej ciepłej wody – nie będziesz nawet wiedział, że tam jest. 

Przebiegam  dłonią  przez  moje  ciemnoblond  włosy,  pociągając    za 

końcówki  zamyślony,  zanim  przenoszę  rękę,  aby  pogładzić  ogoloną  część  u 
podstawy  czaszki,  na  której  widnieje  plemienny  tatuaż,  który  niedawno 
wycierpiałem.  Skóra  jest  jeszcze  gładka  w  dotyku,  gdzie  atrament  został 
wprowadzony do mojego skalpu. 

–  Dobrze  –  ustępuję,  wiedząc,  że  tak  naprawdę  nie  mogę  odmówić.  Po 

tym  wszystkim,  to  Josh  jest  powodem,  dzięki  czemu  pracuję  teraz  jako 
tatuażysta. Rozniósł moje portfolio po okolicznych studiach i skończyło się na 
tym,  że  dostałem  się  na  staż,  gdy  byłem  zbyt  wielkim  tchórzem,  aby  pokazać 
komukolwiek  moją  pracę.  –  Przeniosę  moje  rzeczy  do  mniejszego  pokoju,  a 
wasza dwójka może wziąć duży pokój. 

–  Nie  ma  mowy.  Nie  chcę  ci  zawracać  głowy.  Ten  wolny  pokój  jest  w 

porządku.  Będę  pierwszorocznym  rezydentem  –  stażystą  –  więc  praca  będzie 
pochłaniać  tyle  mojego  czasu,  że  właściwie  nie  będę  tam  bywał,  a  gdy  Avery 
dostanie  pracę  i  przeniesienie  do  szkoły,  jej  również  prawie  nie  będziesz 
widywał. 

Pokrótce, zastanawiam się, po co w ogóle przyjeżdżają tutaj razem. Jeśli 

nigdy nie będą się widywać, to jak do cholery, będą tworzyć związek? 

–  Będzie  dobrze.  Ja  ledwie  sam  bywam  w  domu,  w  każdym  razie.  Tak 

długo,  jak  będzie  mleko  w  lodówce  i  ciepła  woda  pod  prysznicem,  będzie  w 
porządku. Kiedy przyjeżdżacie? 

Następuje cisza. 

– W następnym tygodniu? 

–  W  następnym  tygodniu?  Jezu,  człowieku,  to  szybko.  W  porządku, 

spotkamy  się  na  lotnisku.  Wyślij  mi  dane  waszego  lotu  to  przyjadę  po  was. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 7 

Tylko  powiedz  swojej  dziewczynie,  że  jeśli  znajdę  „kobiecą  rękę”  dodaną  w 
moim domu, oboje będziecie wywaleni na tyłki. 

On się śmieje. 

– Pewnie. Dam jej znać. I dzięki, kumplu, to wiele dla mnie znaczy. 

– Pewnie. Do zobaczenia za tydzień. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 8 

Rozdział pierwszy 

– To jest takie ekscytujące. Nigdy wcześniej nie byłam w Kalifornii. Jest 

tak  ciepło  –  dlaczego  kiedykolwiek  stąd  wyjechałeś?  –  pytam,  kiedy  Josh  i  ja 
idziemy przez LAX obładowani bagażami, gotowi do rozpoczęcia nowego życia 
razem w Kalifornii. 

Urodziłam się i dorastałam w Nowym Jorku, byłam wychowywana przez 

samotną  matkę,  więc  nie  zostawało  zbyt  wiele  pieniędzy  pod  koniec  żadnego 
miesiąca  (wakacje  nie  wchodziły  w  rachubę,  więc  nie  zwiedziłam  zbyt  wiele 
kraju,  poza  kilkoma  wycieczkami  autobusowymi,  kiedy  chodziłam  jeszcze  do 
szkoły – aktualnie sądzę, że ta ilość słońca świecącego na zewnątrz lotniska jest 
największą porcją światła słonecznego, jaką kiedykolwiek widziałam w jednym 
miejscu). 

– Wyjechałem, ponieważ nie zostałem przyjęty do Stanford – przypomina 

mi  Josh  z  lekkim  uśmiechem.  Wygląda  na  zmęczonego.  Jego złotawobrązowe 
włosy  są  uroczym  bałaganem,  a  miękkie  brązowe  oczy  wyglądają  jakby 
walczyły ze skupieniem i pozostaniem otwartymi. Lekki, ciemny zarost pojawił 
się na jego brodzie, i zastanawiam się, jak powstał tak szybko, skoro widziałam 
jak golił się dzisiejszego ranka.  

Josh denerwuje się lataniem, więc nie spał całą poprzednią noc, a samolot 

na drodze z JFK do tego  miejsca  ciągle wpadał w turbulencje, przez co on był 
cały czas na krawędzi. Ja też nie spałam dobrze, przez ciągłe zamartwianie się o 
niego,  ale  emocje  wywołane  nowym  miastem  przez  chwilę  utrzymują  mnie 
ożywioną. 

– Cóż, Stanford jest do bani – mówię w odpowiedzi, gdy potajemnie czuję 

się  szczęśliwa,  że  go  nie  przyjęli,  ponieważ  w  przeciwnym  razie  nie  byłoby 
mnie tutaj. 

Jakby czytając w moich myślach, pochyla się i mówi: 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 9 

–  W  każdym  razie,  cieszę  się,  że  tak  się  stało,  ponieważ  jeśli  nie 

poszedłbym do Duke, jak spotkałbym ciebie? – wyciska pocałunek z boku mojej 
głowy, a ja się uśmiecham, uczucie ciepła pojawia się w mojej klatce piersiowej, 
kiedy życzę sobie, abyśmy nie nieśli tylu toreb, bym mogła go objąć. 

–  To  dla  nas?  –  pytam,  patrząc  w  przód  i  widząc  niską  dziewczynę  z 

jasnoróżowymi  włosami,  kolczykiem  w  nosie  i  szminką  w  odcieniu  głębokiej 
czerwieni,  trzymającą  tablicę  z  „Josh&Avery”  napisanej  na  niej  grubym, 
czarnym  markerem.  Pod  spodem  jest  odręcznie  rysowany  obrazek  z  czaszką  i 
piszczelami.  –  To  twój  przyjaciel  ze  szkoły,  Dylan?  Ona  myśli,  że  jesteśmy 
piratami, trucizną, czy czymkolwiek? – Moje czoło marszczy się w zmieszaniu. 
Myślałam, że Dylan to facet. Josh po prostu się śmieje. 

– Nie, to nie jest Dylan. Faktycznie, nie jestem pewien, kto to jest. Musi 

być  jedną  z  jego przyjaciółek. –  Unosi  rękę  i  macha  do niskiej  dziewczyny,  a 
ona się szeroko uśmiecha. 

– Dylan jest imieniem męskim, prawda? – pytam, nagle się zastanawiając, 

czy błędnie nie założyłam tego wszystkiego. Nie, że ma to znaczenie, czy Dylan 
jest dziewczyną. Tyle, że myślałam, że najlepszym przyjacielem Josha z liceum 
był chłopak, i czuję się o wiele lepiej mieszkając z kolejnym chłopakiem niż z 
kolejną  dziewczyną.  To  nie  tak,  że  nie  mam  zaufania  do  Josha  z  inną 
dziewczyną  w  domu.  Ja  po  prostu  nie  ufam  innym  dziewczynom  w  okolicy 
Josha. On roztacza wokół siebie taką aurę, która wydaje się zwabiać do siebie 
kobiety  i  musiałam  w  ciągu  tych  dwóch  lat  ostrzegać  więcej  niż  kilka 
dziewczyn,  że  on  jest  zajęty.  On  myśli,  że  moja  zazdrość  jest  zabawna  i 
przysięga,  że  jego  oczy  podążają  tylko  za  mną.  Ale  wystarczy,  że  zajrzę  w  te 
jego pełne uczuć brązowe oczy i modlę się do Boga, żeby mówił prawdę. Nie 
wiem,  co  bym  bez  niego  zrobiła  –  co  jest  dokładnie  powodem,  dlaczego  tutaj 
jestem,  oddalona  o  całą  tą  drogę  w  poprzek  kraju  od  mojego  domu  i  rodziny, 
wprowadzając się do kogoś, kogo nawet nie znam, więc wszystko co możemy 
zrobić, to rozpocząć nasze żyli długo i szczęśliwie. 

Gdy  Josh  otrzymał  powiadomienie,  że  został  przyjęty  do  programu  na 

trzyletni staż w klinice w Szpitalu Dziecięcym w Los Angeles, byłam zarówno 
podniecona i zdenerwowana. Wiedziałam, że to wielka sprawa – miejsce w tym 
programie  nie  jest  łatwe  do  zdobycia;  ale  wiedziałam  też,  że  to  będzie 
oznaczało, że będzie musiał mnie opuścić. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 10 

Próbowałam być silna i zrozumieć, że będzie tak tylko przez kilka lat, aż 

skończę  studia  i  również  być  może  będę  się  mogła  przenieść  do  Los  Angeles 
razem z nim. Ale, gdy pierwsza łza spadła, nie mógł znieść widzenia mnie takiej 
zaniepokojonej i poprosił, abym przeprowadziła się z nim od razu. Moja mama 
nie  była  zadowolona,  ponieważ  nie  zapewniłam  sobie  przeniesienia  przed 
wyruszeniem tutaj. Ale wiedziałam głęboko w sercu, że nie mogłabym spędzić 
dwóch lat tylko na rozmowach telefonicznych i sporadycznych wizytach Josha. 
Postanowiłam więc zaryzykować i wyjechać razem z nim. 

Oboje  wiemy,  że  będzie  ciężko.  Zostanie  lekarzem  w  diagnostyce  jest 

marzeniem  Josha,  i  wiemy,  że  będzie  przepracowywał  niewiarygodnie  długie 
godziny, co oznacza, że niekiedy nie będę widziała go przez dni. Ale go kocham 
i wspieram w dążeniu do realizacji marzeń, a widzenie go przez kilka godzin to 
tu, to tam, to i tak lepsze, niż niewidzenie go w ogóle. 

Nawet jeśli starał się zachowywać, jakby to nie było nic wielkiego, Josh 

jest  bardzo  podekscytowany  powrotem  do  Kalifornii.  Dorastał  w  Encino,  i 
wyjechał  tylko  dlatego,  aby  móc  iść  do  Duke.  Jako  najmłodszy  z  trzech 
chłopców,  Josh  jako  ostatni  wyfrunął  z  gniazda,  a  jego  rodzice  w  niedługim 
czasie  sprzedali  wszystko.  Na  ten  moment  zwiedzają  kraj  w  ogromnym 
kamperze  z  naklejką  na  zderzaku,  która  mówi  o  przetracaniu  dziedzictwa  ich 
dziecka.  Ja  myślę,  że  to  zabawne,  ale  Josh i  jego  bracia nie widzą tego  w  ten 
sposób. Więc zostawiam politykę jego rodziny jemu. 

Jego  oboje  bracia  są  wyłączenie  z  ich  własnego  przeżywania  przygód. 

Jeden  mieszka  w  Szwecji  i  przeprowadza  jakieś  badania  antropologiczne, 
podczas gdy drugi jest agentem na Wall Street. Spotkałam się raz z agentem na 
drinka.  Nazywa  się  Andrew  i  jest  wierną  kopią  Josha.  Ale  nie  miałam  okazji, 
aby  dużo  z  nim  porozmawiać,  ponieważ  przez  cały  czas  był  zajęty  swoim 
iPhonem. 

Tak  więc,  bez  żadnej  rodziny,  u  której  moglibyśmy  się  zatrzymać, 

jesteśmy zdani na pobyt u przyjaciół. Josh mówi, że wynajęcie czegoś na własną 
rękę  będzie  zbyt  drogie  na  początek,  i  będąc  wspaniałym  człowiekiem,  jakim 
jest, postarał się, aby ta przeprowadzka była dla mnie tak łatwa, jak to możliwe, 
poprzez  zorganizowanie  naszych  wszystkich  lotów  i  miejsca,  gdzie  będziemy 
żyć  –  czyli  tam,  gdzie  Dylan  i  niska  dziewczyna  z  różowymi  włosami 
mieszkają… 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 11 

– Dylan jest facetem. Był ze mną w drużynie koszykarskiej w szkole. Nie 

poszedł do college’u i mieszka teraz w Santa Monica. 

– Jak zarabia na życie? 

– Jest tatuażystą w jednym z salonów na Venice Beach. 

Moje  usta  tworzą  kształt  O,  a  kiedy  zbliżamy  się  do  dziewczyny 

dostrzegam, że jest pokryta całkowicie kolorowymi tatuażami w górę ramion i 
na klatce piersiowej. Z daleka myślałam, że to była jej koszulka, ale ona ma na 
sobie letnią granatową sukienkę w groszki bez ramiączek z małą białą falbanką 
u dołu. 

Patrzy  na  mnie  i  uśmiecha  się  serdecznie,  kiedy  podchodzimy.  Oddaję 

uśmiech,  ale  kątem  oka  jej  się  przyglądam,  zaciekawiona.  Osobiście  nigdy 
wcześniej nie znałam nikogo z tyloma tatuażami. To znaczy, widziałam ludzi z 
tatuażami,  pokrywającymi  każdy  centymetr  skory.  Ale  moja  mam  trzymała 
mnie całkowicie z daleka od tego typu osób, więc nigdy wcześniej tak właściwie 
nie znałam nikogo z tatuażami. 

Zastanawiam się, co sprawiło, że podjęła decyzję, aby tak ozdobić swoje 

ciało? 

– Cześć! – Wyśpiewuje. – Jestem Kiera. Dylan miał klienta, więc poprosił 

mnie, abym was odebrała. Mam nadzieję, że to wam nie przeszkadza. 

Wyciąga rękę, a Josh ją łapie i nią potrząsa, uśmiechając się i dziękując 

jej  za  poświęcenie  swojego  czasu  (Mój  mężczyzna  jest  taki  uprzejmy!  To 
wywołuje mój uśmiech). 

Potem potrząsa moją dłonią, a ja staram się być tak elokwentna, jak Josh. 

Ale  myślę,  że  mój  uścisk  był  trochę  za  mocny  (jestem  beznadziejna  w 
regulowaniu mocy moich uściśnięć dłoni) i puszczam ją, brzmiąc jak zestaw bil, 
kiedy mój głos wychodzi na zbyt głęboki, a moje pozdrowienia na nienaturalne. 

Ona  uśmiecha  się  grzecznie,  albo  nie  zauważając,  albo  ignorując  moje 

zakłopotanie  i  oferuje  pomoc  przy  niektórych  naszych  torbach.  Nie  wiem  ile 
może  wziąć,  dlatego,  że  jest  taka  mała,  ale  podaję  jej  plecak,  a  następnie 
kierujemy  się  za  nią  do  jej  ognistoczerwonego  kabrioletu,  który,  gdy  Josh 
wygłasza  o  nim  komentarz,  z  dumą  ogłasza,  że  jest  z  1972,  Mercury  Cougar 
XR7. Nie mam pojęcia co to wszystko znaczy, ale jak się na niego patrzy, to jest 
fajny  i  w  stylu  retro,  zupełnie  jak  ona  (myślę,  że  nazywają  jej  wygląd 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 12 

rockabilly

1

).  Ale  po  raz  pierwszy,  kiedy  uderzamy  w  405,  chciałabym  mieć 

gumkę do włosów, kiedy otwarty dach sprawia, że moje rude włosy  latają, jak 
tysiące  małych  biczy,  które  kłują  wystarczająco,  aby  Christian  Grey  stał  się 
twardy. Łapię je i staram się spleść je w warkocz, zanim zmienią się w gniazdo 
szerszeni, od których nigdy już nie będę mogła się uwolnić. 

Przez  resztę  drogi  trzymam  końcówkę  moich  długich  włosów,  więc  się 

nie rozplątują i jestem wdzięczna, że to nie jest tak daleko. 

Zatrzymujemy  się  przed  żółtym  domem,  z  płaskim  dachem  i  pięknym, 

zadbanym  ogrodem  po  obu  stronach  długiej  drogi,  która  prowadzi  do  białych 
drzwi. Wymieniamy spojrzenia z Joshem, kiedy Roxy wyłącza silnik. Nie sądzę, 
że to jest to, co każde z nas oczekiwało. Wygląda bardziej, jakby mieszkała tu 
czyjaś lubiąca kolory babcia. 

–  Oto  jesteśmy  –  mówi  jasno,  otwierając  swoje  drzwi  i  podchodząc  do 

bagażnika. Podążamy za nią, ona pomaga nam wyładować nasze torby, zabiera 
nas do środka i pokazuje nam, gdzie mieści się nasz pokój, zanim pokazuje nam 
ważniejsze szczegóły w małym domu – łazienkę, kuchnię, pralnię, pokój Dylana 
(poza  zasięgiem)  i  gabinet.  Rozglądam  się  dookoła,  zauważając,  że  meble 
również  wyglądają  dość  przestarzało  –  całkowity  misz-masz.  To  tak,  jakby 
wszystkie one zostały zakupione wraz z nieruchomością. 

W salonie, naprzeciwko czarnej skórzanej kanapy, stoi płaski telewizor, a 

po  obu  stornach  znajdują  się  dwa  pojedyncze  fotele.  Jeden  z  nich  pokrywa 
szmaragdowozielona  skóra,  a  drugi  wygląda  jakby  pochodził  z  lekarskiej 
poczekalni, z jasnoczerwoną tkaniną. Otaczają one stolik, który wydaje się być z 
grubego  drzewa,  które  zostało  pokryte  żywicą  i  puste  w  środku.  A  na  ścianie 
jest, jak żywy, obraz starszego pana z monoklem na oku i wąsami. 

Kuchnia  jest  jasna.  Szafki  są  niebieskie,  a  kafelki  na  ścianach  białe  i 

królewsko  niebieskie.  Łazienka  jest  taka  sama,  a  sypialnia,  w  której  się 
zatrzymujemy ma staro wyglądające ramy  łóżka, które mogło należeć do pana 
Wikinga  na  podstawie  ozdobnych  rzeźbień,  przechodzących  przez  cały 
zagłówek.  Nie  jestem  pewna,  jak  wygląda  pokój  Dylana,  ale  zgaduję,  że  jest 
mniej  więcej  tego  samego  elektrycznego  gustu.  Nie  jest  źle;  jest  po  prostu… 
inaczej. Aczkolwiek, jedyną rzeczą, która się dla mnie wyróżnia, są wbudowane 
regały w całym domu, na których nie stoi nawet jedna książka. Dziwne. 

                                                           

1

 Gatunek myzyczny 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 13 

– To jest chyba na tyle – Roxy uśmiecha się, kiedy kończy, wyciągając w 

naszą stronę klucz. Josh jej dziękuje i wsuwa go do kieszeni. 

Zaczynamy  ją  odprowadzać  i  nic  nie  mogę  poradzić,  że  zadaję  pytanie, 

które nurtuje mnie odkąd zaczęła nas oprowadzać po domu. 

– Jesteś dziewczyną Dylana? – jej idealne brwi unoszą się i odwraca się w 

moją  stronę,  wybuchając  śmiechem,  jakbym  właśnie  powiedziała 
najzabawniejszy rzecz na świecie. Josh się do niej przyłącza, więc zastanawiam 
się, czy czegoś nie pominęłam. 

–  Nie,  kochanie.  Dylan  nie  ma  dziewczyny.  Nigdy  nie  miał  i  jestem 

pewien, że nigdy nie będzie miał – Josh wyjaśnia sumiennie. 

–  Och –  mówię,  kiedy  nagle doznaję oświecenia.  To  wszystko teraz  ma 

sens – elektryczny dom i dobrze utrzymane ogrody… – Więc jest gejem? 

Następuje kolejny wybuch śmiechu u ich dwójki, kiedy Josh kładzie rękę 

na mojej szyi i całuje mnie w głowę. 

–  Jesteś  przesłodka  –  śmieje  się.  –  Nie,  Dylan  nie  jest  gejem.  Wręcz 

odwrotnie – rozszalałym heteroseksualistą, który boi się zobowiązania. 

–  Z  braku  lepszego  słowa  jest  męską  dziwką  –  dodaje  Roxy.  –  Ale  nie 

martw  się,  nigdy  tutaj  nie  przyprowadza  swoich  kobiet.  To  jest  miejsce,  które 
nazywa „strefą wolną od cipek”. 

Moje  usta  się  otwierają  i  oblewam  się  rumieńcem.  Josh  zauważa  moje 

zakłopotanie, mylnie intepretując rozmowę i pociera rękę w górę i w dół mojego 
ramienia. 

Roxy kontynuuje: 

–  Wolno  mi  tutaj  przychodzić  tylko  dlatego,  że  jesteśmy  przyjaciółmi. 

Jestem  zamężna  i  nigdy  nie  byłam  zainteresowana  tą  całą  rutyną:  wysoki  i 
przystojny zły chłopiec. Ja wolę miłych i przytulaśnych, takich jak mój George. 
–  Wyciąga  telefon  i  pokazuje  nam  zdjęcie  swojego  męża,  który  wygląda  po 
prostu  dokładnie  tak,  jak  go  opisała  –  jak  dorosły  cherubin,  szczęśliwy  i 
uśmiechnięty. 

Patrzy na nie ponownie z wyrazem uwielbienia, a następnie chowa telefon 

z powrotem do torebki. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 14 

– Tak czy inaczej – mówi, wygładzając ręką przód jej sukienki. – Lepiej 

już będę się zbierać. Jestem pewna, że wasza dwójka potrzebuje trochę czasu na 
zadomowienie się. Witamy w Kalifornii. 

– Dziękujemy, Roxy – mówi Josh i dziękuje jej, kiedy odchodzi. 

Łapiąc  moją  dłoń,  Josh  przyciąga  mnie  do  siebie  i  otula  ramionami. 

Wdycham jego znajomy zapach, czując się lekko zmęczona i przytłoczona. 

– Witaj w naszym nowym domu, kotku. 

Uśmiecham się do niego. 

– Podoba mi się, jak to brzmi. 

– Mi też. – Mówi, obniżając usta do moich i całuje mnie powoli i miękko, 

co powoduje, że mój oddech i tętno przyspieszają, kiedy mój organizm na niego 
reaguje.  –  Chodźmy  się  rozpakować  –  szepcze  ochrypłym  głosem,  kiedy  się 
odsuwa.  –  A  kiedy  mówię  „rozpakować”  mam  na  myśli  rozebranie  się  i 
uprawianie dzikiej małpiej miłości w naszym wikingowym łóżku. 

– Wiedziałam, że też o tym pomyślałeś! – śmieję się, gdy sięga po mnie i 

przyciąga mnie w swoje ramiona. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 15 

Rozdział drugi 

–  Każdy  ma  się  tam  dobrze?  –  pytam  przez  ramię,  kiedy  Roxy  z 

powrotem  jest  w  sklepie.  Bez  powiedzenia  czegokolwiek,  odkłada  swoja  torbę 
na  zapleczu,  a  następnie  idzie  prosto  do  mnie  i  zatrzymuje  się  obok  mnie, 
pochylając,  aby  skontrolować  tatuaż,  nad  którym  pracuję.  Jest  to  tatuaż 
plemienny wokół ramienia faceta. Wykonałem ich tak wiele, że mogę je robić 
we  śnie,  ale  klient  jest  tak  jakby  trochę  cipką  i  wije  się  jak  trzylatek  w 
przypadku robaków. To jest kurewsko niedorzeczne. 

– Tak, z nimi świetnie. Dziewczyna wydaje się jednak dość prosta. Sądzę, 

że jej oczy po prostu spieprzyły do tyłu głowy, kiedy zobaczyła mnie z bliska. 

Odpowiadam  jej  z  roztargnieniem,  kiedy  cieniuję  geometryczny  wzór, 

który okala jego rękę. 

–  Josh  zawsze  lubił  je  dobre  i  czyste.  Zwykle  je  deprawował,  a  potem 

odsuwał na bok. Nie jestem pewien, dlaczego tak długo jest z tą jedną… 

– Czy ja mogę ją zgorszyć? – Roxy pyta złośliwie. 

Chichoczę  do  siebie,  ale  zachowuję  koncentrację  na  obrazku,  który 

wykonuję na skórze mojego klienta. 

– Jeśli musisz. 

–  Och,  zrobię  to.  Deprawowanie  młodych  niewinnych  dziewcząt  jest 

jednym  z  moich  ulubionych  zajęć.  A  ostatnio  jak  sprawdzałam,  było  również 
twoim. 

–  Nie  mogę  naprawdę  zgorszyć  dziewczyny  mojego  najlepszego 

przyjaciela,  racja?  Ze  sposobu  w  jakim  o  niej  mówił,  prawdopodobnie  będą 
małżeństwem przed skończeniem przez niego dwudziestu pięciu lat. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 16 

– Nie ma nic złego w braniu ślubu młodo. George i ja pobraliśmy się w 

wieku dwudziestu dwóch lat, a osiem lat później, wciąż nasze małżeństwo jest 
silne. 

– Tak. Cóż, wasza dwójka jest wyjątkiem, nie regułą. 

–  Być  może  –  wzrusza  ramionami,  zanim  podchodzi  do  swojego 

stanowiska i wyciąga swój szkicownik. Przez chwilę po prostu siedzi na kanapie 
pod  ścianą,  drapiąc  się  swoim  ołówkiem,  a  potem  ponownie  się  do  mnie 
odzywa. 

– Nie ma potrzeby, abyś deprawował ją seksualnie. 

–  Co?  Kogo?  –  pytam,  marszcząc  czoło,  zanim  przypominam  sobie  o 

czym mówiła. – Och, Avery? 

– Tak. Mówię o wprowadzeniu jej w świat zabawy. Wygląda jakby mogła 

chcieć  tego.  Powiem  ci  coś,  założymy  się  –  kto  pierwszy  ją  przekona,  aby 
zrobiła sobie tatuaż, wygrywa. 

– W porządku, wchodzę w to. Co dostaje zwycięzca? 

Zatrzymuję  się,  kiedy  mój  klient  zmienia  pozycję  i  patrzę,  jak  Roxy 

wykrzywia usta i myśli. 

– Zwycięzca otrzymuje tysiąc dolarów i szansę, aby umieścić jakikolwiek 

chce tatuaż na ciele tej drugiej osoby. 

Myślę przez chwilę, wiedząc, że ona umierała, aby wytatuować mi węża 

wokół łydki od wieków. To fajny pomysł, a ona jest świetną tatuażystką. Ale to 
zajmie wieki, a ja nie mam cierpliwości do siedzenia przez tyle czasu. 

–  Zgoda  –  mówię,  wyciągając  w  jej  stronę  rękę,  aby  przypieczętować 

zakład. 

Odkładając na bok szkicownik, przechodzi przez niewielki sklep i wsuwa 

rękę w moją, uśmiechając się szeroko z tymi swoimi białymi zębami, lśniącymi 
pomiędzy  jej  pulchnymi  wargami  (dlaczego  jeszcze  nie  uderzyłem  do  tej 
dziewczyny?  Ach  tak  –  jest  zamężna  i  pracujemy  razem.  Nie  mogę  tego 
spieprzyć). 

–  Zgoda  –  kiwa  głową.  Jej  uśmiech  wciąż  jest  na  miejscu,  kiedy  się 

odwraca i przechodzi przez pomieszczenie, aby pójść i porozmawiać z naszym 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 17 

praktykantem,  który  w  ciszy  przegląda  wspólne  projekty  na  lightboxie

2

  za 

recepcją. 

–  Jesteście  źli  –  mój  klient  mówi  ze  śmiechem,  kiedy  zanurzam  igłę  w  

puli atramentu. 

Kręcę głową z uśmiechem. 

–  Nie,  stary.  My  po  prostu  czynimy  świat  lepszym  miejscem  jednym 

tatuażem na jakiś czas. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                           

2

 Płaskie pudełko, zboku ma zamontowane przezroczyste szkło i światło elektryczne, tak aby zapewnić 

równomierne oświetlenie płaskiej powierzchni. Podobne do tego w studiu fotograficznym. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 18 

Rozdział trzeci 

– Może powinniśmy iść kupić jedzenie? – mruczę, leżąc na piersi Josha, 

zupełnie naga, moje całe ciało jest usatysfakcjonowane. 

Josh zaciska ramiona wokół mnie. 

– Sen. Potem jedzenie. – Jego głos jest senny, a oddech głęboki. Nie mam 

serca zmusić go do wstania, kiedy oczywiste jest, że musi odpocząć. 

– Okej – szepczę, tuląc się do jego piersi. Leniwie przesuwam ręką w górę 

i  w  dół  jego  brzucha,  czekając,  aż  jego  oddech  się  zmienia  i  wyrównuje. 
Następnie wysuwam się spod jego ręki, wiedząc z doświadczenia, że to go nie 
przebudzi, ponieważ Josh śpi jak zabity (pewnego razu, kiedy zostałam w jego 
kampusowym  pokoju,  w  środku  nocy  załączył  się  alarm  przeciwpożarowy. 
Wyskoczyłam  z  łóżka  i  zaczęłam  panikować,  a  jedynym  sposobem  na 
obudzenie  go,  było  zadzwonienie  na  jego  komórkę.  To  jest  tak,  jakby  się 
wyłączał, czy coś). 

Biorąc kilka rzeczy z torby, udaję się do łazienki i biorę szybki prysznic, 

zanim  ubieram  się  w  krótkie  spodenki  i  bladoniebieską  bluzkę,  wiążąc  swoje 
długie  rude  włosy  w  kucyk.  Potem  wyszukuję  w  przeglądarce  Google 
najbliższego  supermarketu,  kiedy  mój  żołądek  zaczyna  głośno  burczeć  (mam 
absurdalnie szybki metabolizm i jem jak świnia w korycie. Nie jest to zbytnio 
wytworne i moja matka mnie za to karciła wielokrotnie, ale nie mogę nic na to 
poradzić  –  jestem  głodna).  Na  szczęście  w  niewielkiej  odległości  znajduje  się 
sklep spożywczy, więc wpakowuję moje stopy w buty, łapię torebkę i wychodzę 
na słońce, pozwalając, aby mój żołądek podjął wszystkie decyzje. 

*** 

– Nie, nie, nie, nie – jęczę, opierając się o zablokowane drzwi. Całkowicie 

zapomniałam wziąć klucza, który  Roxy dała Joshowi, a teraz nie mogę dostać 
się  do  środka,  podczas  gdy  on  drzemie  na  górze.  Artykuły  spożywcze  się 
zepsują, jeśli szybko się nie obudzi. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 19 

– Josh! – krzyczę, mając nadzieję, że się obudzi i mnie usłyszy. Nie mam 

takiego szczęścia. 

Odwracam  się,  siadając  na  betonowych  schodkach  i  stawiam  torby  z 

zakupami obok mnie, zanim mrużę oczy, spoglądając na popołudniowe słońce. 
Lody  się  roztopią.  Mleko  skiśnie,  a  mięso  się  ugotuje,  zanim  dostanę  się  do 
środka. 

Otwieram  torebkę,  szukając  komórki,  abym  mogła  przynajmniej 

spróbować  do  niego  zadzwonić,  ale  kiedy  to  robię,  wyraźnie  słyszę 
rozbrzmiewającą  muzykę  z  przedniej  części  domu.  Nie  ma  szans,  żeby  go 
usłyszał. 

– Josh! – krzyczę po raz ostatni, ale nic to nie daje. Wszystko, co mogę 

zrobić,  to  oprzeć  się  o  drzwi  i  czekać.  W  końcu  kiedyś  się  obudzi  i  kiedy 
oddzwoni, powiem mu, żeby mnie wpuścił… ech. 

 

Moje plecy i szyja mnie dobijają i nie mogę doczekać się już powrotu do 

domu,  wzięcia  gorącego  prysznica  i  zjedzenia  czegoś,  zanim  uderzę  do  kilku 
klubów  z  przyjaciółmi.  Może  jeszcze  szybko  przywitam  się  z  Dylanem  i  jego 
dziewczyną.  Myślę,  że  mogliby  do  nas  dołączyć,  jeśli  by  chcieli  –  choć  w 
pewnym  sensie  liczę,  że  będą  zbyt  zmęczeni  po  podróży,  aby  chcieć  się  dziś 
wieczorem  bawić.  W  ten sposób  nie  muszę  czuć  się  za nich odpowiedzialny  i 
będę mógł wyjść z domu z kimkolwiek będę chciał (w tym momencie cieszę się 
towarzystwem  DJ,  przyjaciółki  Roxy.  Nie  jest  ona  zainteresowana 
czymkolwiek,  co  wiąże  się  ze  snem,  a  mi  to  pasuje,  ponieważ  nie  muszę 
wykonywać ubrać-się-i-wyjść-zanim-ona-spróbuje-się-przytulać manewru). 

Elektra  w  wykonaniu  Refused  pojawia  się  na  mojej  liście  odtwarzania  i 

podgłaszam  muzykę,  skręcając  za  rogiem  w  moim  czarnym  Camaro  –  moją 
dumą i radością. Mój dom pojawia się w zasięgu wzroku i pozwalam sobie na 
lekkie  westchnienie.  Tak  bardzo,  jak  się  cieszę,  że  Josh  jest  ponownie  w 
mieście,  nie  jestem  zbyt  chętny  do  życia  z  parą.  Związki  wprowadzają  zamęt. 
Dorastałem z matką, która miała ciąg bezużytecznych facetów, i ostatnią rzeczą 
jakiej potrzebuję, to ponownie te bzdury o walczących parach. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 20 

Kiedy  się  zbliżam,  moje  czoło  lekko  się  marszczy.  Na  ganku  siedzi 

dziewczyna jedząc palcem lody. Jest cholernie oszałamiająca (jeśli pociąga cię 
idea  młodszej  wersji  kapłanki  płomieni  z  Gry  o  Tron).  Ma  ciemnoczerwone 
włosy,  które  wyglądają  na  miedziane przez  promienie  słoneczne, gładką bladą 
skórę i jasnego koloru oczy. Nawet z mojego miejsca w samochodzie widzę jak 
jasne  są  –  zgaduję,  że  niebieskie.  Ubrana  jest  w  krótkie  wycięte  spodenki, 
bluzkę na krótki rękaw i conversy, a włosy związane w prostym stylu. Myślę, że 
Josh nie kłamał, kiedy mówił, że jest bardzo skromnym typem dziewczyny. Nie 
to,  że  ona  rzeczywiści  potrzebuje  tych  wszystkich  dodatkowych  rzeczy  – 
rozumiem, dlaczego wpadła Joshowi w oko… 

Kiedy  widzi  mnie  wjeżdżającego  na  podjazd,  oblizuje  palec,  jak  mnie 

obserwuje,  zamykając  lody  i  wkładając  je  do  torby  przy  jej  boku.  Coś  w 
sposobie, w jaki tak mi się przygląda cały czas, sprawia że gardło mi się lekko 
zaciska, więc odwracam wzrok. Nie spodziewałem się tego i muszę potrząsnąć 
głową, aby oczyścić moje myśli (Myślałem, że jest z niej niewiniątko?). 

Przebiegam  ręką  przez  włosy,  chwytając  garść  i  pociągam  do  góry, 

uspakajając się, zanim wysiadam z samochodu. 

–  Avery?  –  pytam,  gdy  zbliżam  się  do  niej,  moje  buty  szurają  lekko  na 

betonie,  kiedy  łańcuch  przywiązany  do  mojego  portfela  i  spodni  huśta  się  i 
uderza w moje udo. 

Ona  nadal  siedzi  i  mruży  na  mnie  oczy  z  dziwnym  wyrazem  twarzy. 

Kurwa, jest gorąca, a jej skóra jest całkowicie nienaruszona – bez skazy, śladów 
lub  plam.  To  doskonałe  płótno,  i  poza  wszelkimi  innymi  okolicznościami, 
chciałbym je uszkodzić w każdy możliwy sposób… 

–  Tak,  jestem  Avery.  A  ty  Dylan?  –  kiwam  głową,  a  ona  się  uśmiecha, 

następnie wskazując przez ramie na zamknięte drzwi.  – W pewnym sensie się 
zatrzasnęłam. 

Spoglądam  na  nią  w  dół,  jej  długie  nogi  są  przechylone,  tak  że  palce  u 

stóp  zwrócone  są  do  wewnątrz,  a  kolana  się  stykają.  Jest  w  pewnym  sensie 
urocza. Dlaczego mam ochotę pociągnąć za ten kucyk? 

Sięgam,  chwytając  jedną  z  papierowych  toreb  wypełnionych  zakupami; 

tą, w której są zjedzone do połowy lody. 

– Roxy nie dała ci klucza? – pytam płasko. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 21 

Wstaje i podnosi drugą torbę, trzymając ją niezręcznie za sobą. 

– Dała. Po prostu go zapomniałam. To było głupie… 

–  Jest  w  porządku.  –  Używając  mojego  klucza,  odblokowuję  drzwi  i 

przytrzymuję  je  otwarte,  aby  ją  przepuścić,  obserwując  sposób,  w  jaki  się 
porusza, kiedy niesie torbę do kuchni. Mimo tego jak skrępowana wydawała się 
na  zewnątrz,  istnieje  pewien  wdzięk  w  jej  ruchach  i  naprawdę  bardzo  fajne 
skrzywienia  w  je  figurze.  Jest  szczupła,  ale  umięśniona.  Myślę,  że  biegała  na 
bieżni w Duke, albo coś, bo ma potężnie wyglądające nogi. 

Z rodzaju tych, które chcesz mieć owinięte wokół siebie… Zamykam oczy, 

zmuszając się, aby wykluczyć tę myśl, zanim się rozwinie. 

– Nie wiem, czy coś z tego uda mi się uratować – rozmyśla, umieszczając 

torbę  z  jedzeniem  na  ladzie  przed  wyjęciem  jej  zawartości.  Jest  całkowicie 
obojętna na  myśli  krążące  mi  w  głowie, gdy  odkręca  korek  z  galonu  mleka   i 
wącha  je  (naprawdę  muszę  przestać  patrzeć  na  każdą  kobietę,  którą  spotykam 
moim fiutem przed mózgiem). – Pachnie dobrze – patrzy na mnie i uśmiecha się 
– szczerze, otwarcie. – Wygląda na to, że uratowałeś mój dzień. 

–  Nie  jestem  bohaterem  –  przyznaję,  kładąc  torbę,  którą  niosłem,  na 

ladzie.  Następnie  wyciągam  pudełko  lodów.  –  Wygląda  na  to,  że  masz  jedną 
ofiarę wypadku. 

Uśmiecha się i bierze ode mnie Chunky Monkey. 

– To nigdy nie trwa długo – mówi z przymrużeniem oka, wrzucając je do 

kosza obok lodówki. 

Przyglądam jej się przez chwilę, kiedy odwraca się do mnie z uśmiechem 

na  twarzy.  Nie  ma  w  niej  ani  jednego  kawałka  obaw,  niepokoju,  czy  nawet 
ciekawości na twarzy w konfrontacji z facetem, którego całe ramiona są pokryte 
tatuażami,  tak  jak  skalp.  Wpatrując  się  w  nią  otwarcie,  zastanawiam  się,  czy 
może pierwotna ocena Roxy nie była zła. Może ona wcale nie jest taka naiwna i 
niewinna. Może jest po prostu miłą osobą. Może jest tak szczera, że to widać na 
jej twarzy… 

Ona przechyla głowę na bok w pytaniu, a ja zdaję sobie sprawę, jak długo 

na nią patrzyłem, a potem odwracam wzrok. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 22 

– Idę pod prysznic. Rozgość się. Tylko nie używaj gorącej wody, póki nie 

skończę, jeśli możesz. 

– Jasne – uśmiecha się, opierając o ladę. – Miło było cię poznać, Dylan. 

Podoba  mi się  sposób,  w  jaki  moje  imię brzmi na jej  języku. Chciałbym 

usłyszeć jak by je krzycz… Cholera. Przestań! 

– Ciebie też – bełkoczę, kiedy udaję się w kierunku schodów, zdając sobie 

sprawę w połowie drogi, że nawet nie zapytałem o Josha. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 23 

Rozdział czwarty 

– Byłaś na zakupach – komentuje Josh, zaciskając ramiona wokół mojej 

talii,  kiedy  wsadza  nos  w  moją  szyję,  podczas  gdy  ja  gotuję  nam  jakieś 
paszteciki z mielonej wołowiny na kolację. 

Opieram się o niego i uśmiecham na jego uwagę. 

– Byłam. I byłby również dzisiaj deser, ale zatrzasnęłam się na zewnątrz, 

a ktoś nie miał swojej komórki w sypialni, więc nie mogłam cię obudzić, żebyś 
zszedł i otworzył drzwi. 

– Cholera, kochanie, tak mi przykro. 

Odwracam  się  w  jego  ramionach  i  zarzucam  mu  ręce  wokół  szyi, 

zanurzając palce w jego grubych brązowych włosach. 

– W porządku, spotkałam Dylana i mnie wpuścił. 

Usta Josha lekko opadają. 

– Ach tak? I jak poszło? 

–  Dobrze  –  wzruszam  ramionami  i  wracam  myślami  do  wytatuowanego 

mężczyzny  z  niechlujnym,  wyglądającym  na blond irokeza, uczesaniem,  który 
przyszedł  do  mnie  na  zewnątrz.  Zastanawiałam  się,  jak  rodzi  sobie  w  takim 
upale będąc w czarnych dżinsach i czarnej bluzce na krótki rękaw. Czy czarny 
nie pochłania ciepła i nie czujesz się w nim jeszcze goręcej? – Wypuścił mnie 
do środka i pomógł wnieść zakupy. 

Brwi Josha się unoszą. 

– Hmm – mówi z namysłem. 

– Co? – pytam, zastanawiając się, co oznacza ten dźwięk. 

– Nic, to po prostu nie jest normalne, że jest miły dla dziewczyn. Cieszę 

się, że był uprzejmy dla ciebie. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 24 

– Ledwo zamieniliśmy dwa słowa do siebie. Ale tak, był miły. 

– Mówisz o mnie źle, kolego? – pyta Dylan ze śmiechem, gdy pojawia się 

u podstawy schodów. Josh wydaje głośny okrzyk radości, szczęśliwy z powodu 
ponownego  zobaczenia  swojego  przyjaciela.  Dają  sobie  męski  uścisk  i 
uśmiechają się, jak dawno nie widzący się przyjaciele, którymi są, rozmawiają 
przez  długi  czas,  podczas  gdy  wielokrotnie  mówią  sobie  nawzajem,  jak  to 
dobrze widzieć się znowu. 

– Zaczynasz pracę w poniedziałek, prawda? – pyta Dylan i kiwa głową na 

Josha. 

– Tak. Zero odpoczynku. Dołączysz do nas na kolację? 

–  Zrobiłam  więcej  –  dodaję,  wiedząc,  że  prosty  posiłek  pasztecików  z 

mielonej wołowiny, sałatka i chleb będzie łatwo podzielić na trzy osoby. 

– Nie. Ruszam do klubu. Jesteście mile widziani, jeśli chcecie dołączyć. 

Możemy wypić kilka powitalnych drinków. 

Josh  patrzy  na  mnie,  a  ja  wzruszam  ramionami,  zgadzając  się  i  będąc 

szczęśliwa z czymkolwiek, co postanowi, a znając moją energię, wkrótce będę 
wyczerpana. Ale jestem gotowa przejść przez to. To może być jedyny weekend, 
w  którym  będzie  miał  możliwość  wyjść  ze  swoim  przyjacielem,  zanim 
rozpocznie  pracę  i  stanie  się  ona  tak  wymagająca,  że  będzie  niespotykany  w 
domu. 

Kiedy  się  odwracam  i  kładę  paszteciki  na  półmisku,  patrzę  na  Dylana. 

Patrzy na mnie w ten sam dziwny sposób, co wcześniej. To sprawia, że czuję się 
dziwnie i zastanawiam się, czy moje włosy nie wyglądają upiornie lub czy nie 
mam  czegoś  na  twarzy.  Sięgam  i  wygładzam  dłonią  włosy,  a  następnie 
przecieram tyłem dłoni twarz. Wygląda, że wszystko dobrze… 

– Nie masz nic przeciwko, jeśli zostaniemy dzisiejszego wieczoru? Myślę, 

że Avery jest lekko rozbita. Może piątek? 

Dylan  uśmiecha  się  i  przenosi  swoje  orzechowe  oczy  z  powrotem  do 

Josha. 

–  Oczywiście,  człowieku.  Nie  ma  problemu.  Dobrze  cię  widzieć.  – 

Uderza  Josha  w  ramię  w  przyjaznym  geście,  a  następnie  chwyta  klucze  przed 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 25 

machnięciem nam przez ramię i udaje się do drzwi. Czekamy kilka chwil, zanim 
słyszymy huk silnika w samochodzie budzącego się do życia i jak odjeżdża. 

– Nie miałabym nic przeciwko, jeśli chciałeś pójść – mówię, niosąc nasze 

jedzenie do stołu. Josh pomaga i siadamy razem. 

– I miałbym zrezygnować z całej nocy tylko dla naszej dwójki? Żadnych 

akademików i przerywających matek – nie przepuszczę takiej okazji. 

Czuję  jak  rumieniec formuje  się  na  moich  policzkach,  kiedy  napotykam 

głód w jego oczach i czuję pobudzenie w dolnych częściach mojego brzucha. 

– Zaczynam żałować, że również się nie przespałam. 

*** 

–  Ten?  –  pyta  Josh,  kiedy  stoimy  przed  1999  Pontiac  Sunfire  SE.  Jest 

czarny,  ale  oczywiste  jest,  że  w  pewnym  momencie  miał  wymienianą  maskę, 
jako, że jest ona w bardziej matowym kolorze węgla drzewnego. 

– To tylko tysiąc, więc mieści się w naszym budżecie. Może powinieneś 

poprosić o jazdę próbną? 

Spogląda do wnętrza przez szybę. 

–  Jest  na  nim  ponad  dwieście  tysięcy  i  wgniecenie  z  boku.  Może  zejdą 

trochę z ceny. 

–  Cóż,  tak  długo,  jak  jeździ  i  jest  to  bezpieczne…  –  pytam,  patrząc  na 

samochód  z  niepokojem.  Będąc  rodowitą  nowojorczanką,  nigdy  nie  miałam 
powodu,  aby  zrobić  prawo  jazdy,  i  żaden  z  moich  przyjaciół  również  go  nie 
miał. To wszystko jest dla mnie bardzo nowe.  

Sprzedawca podchodzi i zaczyna rozmawiać z Joshem, kompletnie mnie 

ignorując, kiedy szwargoczą o specyfikacji samochodu. Jest piątek po południu, 
a parking jest dość cichy. Odchodzę, opieram się o drzwi samochodu obok nas i 
wyjmuję telefon, aby zabić trochę czasu na graniu w Candy Crush, podczas gdy 
oni rozmawiają na tematy biznesowe. 

Rzekomo, tylnie siedzenia są wystarczająco przestronne tylko dla małego 

dziecka lub krasnoludka, więc kiedy biorą go na jazdę próbną, zostaję siedząca 
na warsztatowym siedzeniu, tylko z moim telefonem do firmy. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 26 

– Hej! – słyszę po chwili. Kiedy patrzę w górę, okazuje się, że to Roxy i 

idzie ulicom z mężczyzną, w którym rozpoznaję jej męża, dzięki zdjęciu, które 
mi pokazała. Kiedy powiedziała, że jest niski, nie kłamała. Jest nawet niższy niż 
ona, a ona sięga mi tylko do ramienia – mam 170 cm wzrostu. Patrząc na nich, 
zdaję sobie sprawę, że są dokładnie odpowiedniego rozmiaru, by zmieścić się na 
tylnych siedzeniach Pontica. 

– Hej, co tutaj robisz? 

–  Wzięłam  sobie  przerwę,  by  odwiedzić  Georgie’a.  –  Patrzy  na  męża  z 

uwielbieniem.  –  Bierzemy  jedzenie  dla  wszystkich  z  salonu.  Chcesz  iść  i  go 
zobaczyć? 

– Och, czekam, aż Josh wróci. 

–  Nie  możesz  tutaj  siedzieć  sama.  Zadzwoń  do  niego,  albo  napisz,  i 

powiedz mu, że spotkacie się tam. 

Kręcę  głową,  nie  chcąc  zostawić  Josha,  aby  czuł  się,  że  musi  sam 

podejmować decyzję w sprawie samochodu – nie to, że w rzeczywistości jestem 
pomocna  w  jakiś  sposób  –  i  to  są  jego  pieniądze,  i  jego  samochód…  Jestem 
pewna,  że  wolałby,  żebym  była  z  kimś,  kogo  zna,  niż  siedziała  tu  sama… 
Wystukuję  wiadomość  do  niego,  a  następnie  wstaję  i  podążam  za  Roxy    i 
Georgiem. 

– Jasne. Brzmi na więcej zabawy, niż siedzenie tutaj. 

Roxy  uśmiecha  się,  a  następnie  przedstawia  mnie  mężowi,  podczas  gdy 

szczebiocze nieustannie przez kilka przecznic, które pokonujemy idąc do Venice 
Beach.  Wydaje  się,  że  jest  tutaj  kilka  salonów  tatuażu,  a  ona  prowadzi  nas  do 
jednego o nazwie „Flesh Art.”. 

Nigdy wcześniej nie  byłam wewnątrz salonu tatuażu, a gdy wchodzę do 

środka,  nie  jest  tak,  jak  się  spodziewałam.  Przypuszczam,  że  myślałam,  że 
będzie trochę… brudno. Ale to nie jest nic w tym rodzaju. Wszystko jest jasno 
oświetlone,  a  ściany  ozdobione  są  ręcznie  malowanym  muralem 
przedstawiającym różne style tatuażów. Szum pistoletów mogę usłyszeć z mojej 
lewej,  ale  są  poza  zasięgiem  mojego  wzroku,  póki  nie  mijam  recepcji  i  nie 
przechodzę  do  poczekalni,  gdzie  znajduje  się  przy  ścianie  kanapa  i 
podwyższenie,  na  którym  znajduje  się  sześć  różnych  miejsc,  gdzie  robione  są 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 27 

tatuaże.  Widzę  zgarbionego  Dylana  nad  klientką,  który  pochylony  jest  do 
przodu, podczas gdy tatuuje szereg kwiatów na dolnej części jej pleców. 

–  Mamy  gościa  –  wyśpiewuje  Roxy  i  zastanawiam  się,  czy  on  jest 

kiedykolwiek nieszczęśliwa. 

Dylan zatrzymuje się i odwraca, by spotkać moje oczy.  

–  Hej  –  mówi  z  lekkim  skinieniem  głową,  co  jest  niewielką  reakcją  na 

moją  obecność  –  nie  to,  że  oczekuję,  że  zareaguje  na  mnie.  Jestem  pewna,  że 
jestem zbyt przeciętna, by zainteresować mężczyznę takiego jak on i rude nie są 
dla każdego… Plus, wydaje mi się, że ma  te całe zły-chłopiec wibracje, co nie 
pasuje  do  mojej  podążaj-prawidłową-ścieżką-i-zaplanuj-swoją-przyszłość 
osoby. Nie to, że powinnam dbać o cokolwiek z tego, ale mam nadzieję, że uda 
mi się znaleźć sposób, by pewnego dnia się z nim zaprzyjaźnić – przynajmniej 
przez wzgląd na Josha. 

– Hej – odpowiadam, podchodząc bliżej, by móc podziwiać jego pracę. – 

To wygląda naprawdę pięknie – komentuję, a on kiwa głową, jakby nie chciał 
by mu przerywano. Więc wracam do miejsca, gdzie stoi Roxy wraz z Georgem i 
rozmawia z innym artystą. Przedstawia go jako Marka, a on potrząsa moją ręką 
w powitaniu. 

Wydaje  się  miły.  Jest  ode  mnie  trochę  wyższy,  z  ciemnymi  włosami, 

które  w  pewnym  sensie  są  długie  i  krótkie  w  tym  samym  czasie.  Są 
wystylizowane, więc wszystkie kosmyki stoją pod dziwnymi kątami. Podobnie 
jak  inni,  pokryty  jest  tatuażami,  chociaż  jedna  ręką  wygląda  tak,  jakby  prace 
dopiero były nad nią rozpoczęte. I ma przyjazne brązowe oczy. 

Przez  jakiś  czas  wszyscy  rozmawiamy,  ale  potem  wchodzi  klient,  co 

George  bierze  jako  znak  do  wyjścia  i  mówi  innym,  że  zobaczy  się  z  nimi 
wieczorem.  Patrzę  na  Roxy  z  zaciekawieniem,  zastanawiając  się,  co  planują 
robić. Nie dlatego, że spodziewam się otrzymać zaproszenie; to po prostu fakt, 
że z natury jestem ciekawska. Czasami jest to dobra rzecz; czasami sprawia, że 
wyglądam na arogancką i niegrzeczną. 

– Powinnaś iść z nami, Avery. Ty i Josh  – idziemy na otwarcie nowego 

klubu wieczorem. Nazywa się Vibe. Powinno być dużo zabawy. 

Spoglądam  na  Dylana,  który  zauważyłam  że  przestał  wykonywać  swoją 

pracę  i  zwrócił  swoją  uwagę  na  nas,  podczas  gdy  reguluje  coś  w  pistolecie, 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 28 

którego  używa.  Jego  oczy  na  chwilę  wędrują  do  mnie,  więc  nie  mogę 
powiedzieć, czy jest w porządku z pomysłem nas idących, czy nie, a ja nie czuję 
się w stanie do podejmowania takich decyzji bez uprzedniego porozmawiania z 
Joshem – zna ten świat lepiej niż ja. 

–  Brzmi  dobrze,  ale  najpierw  muszę  zobaczyć,  co  Josh  chce  robić  – 

mówię Roxy, która się uśmiecha i kiwa głową w akceptacji. 

Kiedy  ponownie  patrzę  na  Dylana,  widzę  że  rozwiązał  już  jakikolwiek 

problem miał i wrócił do barwienia kobiecej skóry. Może w ogóle nie zwrócił na 
to uwagi? 

Rozmawiam  jeszcze  trochę  z  Roxy,  a  ona  przedstawia  mi  trochę  bliżej 

proces przez który przechodzą, zanim projekt tatuażu jest gotowy dla klienta. To 
wszystko jest bardzo interesujące, wymaga dużo umiejętności do opanowania i 
uwielbiam przeglądanie ich portfolia i oglądanie wzorów na prawdziwej skórze. 
Naprawdę to jest piękne, a im więcej mi o tym opowiada, tym bardziej widzę to 
jako formę sztuki. 

Nie trwa długo, zanim dociera do nas Josh po zakupie Pontiaca za jedyne 

osiem stów.  

–  Nigdy  nie  wątpiłam  w  twoje  umiejętności  negocjacyjne  –  mówię  mu, 

jak owijam ręce wokół jego szyi i go całuję. Zanim zabiera mnie na przejażdżkę 
wzdłuż Ocean Road naszym nowym samochodem, Roxy mówi mu o otwarciu 
klubu. 

– Chcesz iść? – pyta mnie. 

– Byłabym szczęśliwa, jeśli byśmy się wybrali. Może być zabawnie. 

– Oczywiście – mówi z uśmiechem. – Do zobaczenia w takim razie. 

 

 

 

 

 

 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 29 

Rozdział piąty 

–  Nadchodzą  –  zwraca  uwagę  Roxy,  jak  Josh  i  Avery  dostrzegają  nas 

czekających na nich przed Vibe. – Ten Josh jest dobrze wyglądającym facetem. 
Avery  też  się  odstrzeliła  –  myślę,  że  brakuje  jej  tylko  jakiegoś  tatuażu  na 
ramieniu. 

Uśmiechając  się,  przytakuję  w  zgodzie,  obserwując  jak  się  do  nas 

zbliżają.  Josh  ma  na  sobie  parę  ciemnych  dżinsów  i  białą  koszulę  na  guziki  z 
podwiniętymi rękawami. A Avery, no cóż, po prostu zapiera dech w piersiach. 
To znaczy, jest ładna na co dzień, ale ubrana do klubu jest… jest… no cóż, no 
zapierająca dech. 

Ma  na  sobie  dopasowaną  zieloną  sukienkę  bez  rękawów.  Dekolt,  który 

wycięty  jest  w  kształcie  serca,  wypycha  jej  piersi  do  góry  i  na  zewnątrz,  co 
sprawia, że naprawdę ciężko jest na niego nie patrzeć. Ma pasek tuż poniżej talii 
i błyszczące  wykończenie u dołu, cała sukienka idealnie otula jej kształty. Ma 
szpilki więc jest teraz tak samo wysoka jak Josh. On idzie dalej, uśmiechając się 
jakby  był  najszczęśliwszym  facetem  na  świecie,  jego  ramię  otacza  jej  smukłą 
talię, a ja przyłapuję się na myśleniu, że może tak właśnie jest, bo jest w niej coś 
takiego… 

–  Cieszę  się,  że  się  wam  udało  dotrzeć  –  mówię,  kiwając  do  Josha, 

podczas  gdy  Avery  zaszczycam  tylko  szybkim  spojrzeniem,  by  moje  oczy  nie 
utknęły na niej. 

Cholera, wygląda gorąco dzisiejszego wieczoru. 

Trzymam  dłoń  otwartą,  sygnalizując  że  każdy  powinien  udać  się  do 

środka. Nasz grupa składa się z dziewięciu osób, a tylko Roxy czeka z tyłu za 
mną.  

– Widziałam to spojrzenie – mówi tak, abym tylko ja mógł ją usłyszeć. – 

To był głód. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 30 

Krzywię się, ale nie reaguję, czując się niekomfortowo z tą rozmową. Ale 

ona nie daje za wygraną. 

– Po prostu pamiętaj do kogo ona należy. 

–  Nie  jestem  głupi,  Roxy.  Wiem.  Ok?  Ona  tylko…  wzięła  mnie  z 

zaskoczenia – mówię, naprawdę nie wiedząc, jak to wytłumaczyć. 

– Jest ładniejsza niż oczekiwałeś?  

Kręcę głową.  

– To nie tak. Ona po prostu nie jest tym, czego się spodziewałem. 

– A czego się spodziewałeś? 

Obserwuję jak Avery patrzy na Josha i śmieje się z czegoś, co mówi. On 

wyciąga  rękę  i  delikatnie  odsuwa  jej  długie  kasztanowe  włosy  za  ramię,  po 
czym opuszcza głowę, by zostawić pocałunek na jej miękkiej skórze ramienia. 
Ona się uśmiecha i patrzy na niego z uwielbieniem w oczach. Wygląda na tak 
cholernie zakochaną, że powoduje to mój ból serca. 

–  Naprawdę  nie  wiem.  Chyba…  Ja  po  prostu  nie  oczekiwałem,  że  oni 

będą się tak zachowywać. Są tak cholernie idealni razem. 

Roxy wzrusza ramionami. 

– Są zakochani – mówi, jakby to proste spostrzeżenie powinno wszystko 

wyjaśnić. Ale tak nie jest. Widziałem wcześniej zakochanych ludzi i normalnie 
nie zwracałem uwagi na to gówno. Co takiego zatem jest w tej dwójce? 

 

Kiedy  wchodzimy  do  klubu  światło  stroboskopowe  gaśnie  i  sprawia,  że 

wszystko  wygląda  jakby  poruszało  się  w  zwolnionym  tempie.  Następnie  głos 
Lany  del  Rey  zaczyna  śpiewać  Summertime  Sadness  w  remiksie  tanecznym. 
Patrzę na Josha i uśmiecham się. Normalnie nie lubię klubowej muzyki, ale jeśli 
oni mieszają rzeczy jak to, z całą pewnością będę bardziej podekscytowana tym 
wieczorem. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 31 

On uśmiecha się głupawo i kiwa głową, pozwalając mi się przeciągnąć na 

parkiet. Przepychamy się przez tłum i znajdujemy dla siebie miejsce, zaczynamy 
się poruszać ze wszystkimi innymi tańczącymi ciałami, dociśnięci do siebie, z 
basem  wibrującym  w  naszych  klatkach  piersiowych,  zapachem  sztucznego 
dymu i ciepłem ciał napełniającym nasze nosy. Kolorowe światła migają, a Josh 
kładzie ręce na moich biodrach, kiedy pozwala mi się poruszać w swoim rytmie. 
Jestem tancerką w głębi serca – to jest mój kierunek na Duke. Moje preferencje 
to taniec współczesny, ale jestem przeszkolona w innych stylach. Tak długo, jak 
muzyka  jest  dobra,  znajdę  sposób,  by  się  do  niej  poruszać.  A  muzyka  jest  tu 
niezła – naprawdę niezła. 

– Myślę, że kocham to miejsce – krzyczę Joshowi do ucha. 

– Klub czy Kalifornię? 

– Obie te rzeczy. Jestem po prostu z tobą szczęśliwa. 

On się uśmiecha i przesuwa dłonie do moich włosów, przysuwając mnie 

do pocałunku. Jest głęboki i namiętny, a moje serce bije tak szybko, że nie czuję 
już nawet basu w moim ciele. 

–  Też  jestem  z  tobą  szczęśliwy.  Cieszę  się,  że  przyjechałaś  ze  mną  – 

mówi, kiedy się odsuwa. 

–  Ja  też.  –  Staję  na  stopach,  owijam  ręce  wokół  jego  szyi  i  opuszczam 

głowę  na  jego  ramię,  poruszając  się  powoli  w  rytm  muzyki,  a  jego  dłonie 
ześlizgują się po plecach, aby złapać mnie za tyłek. Ściska go i przyciąga moje 
ciało bliżej swojego. Podnoszę głowę i śmieję się na jego figlarność, ale nagle 
się zatrzymuję, gdy moje oczy odnajdują na Dylanie, przyglądającego nam się z 
baru. Mój żołądek koziołkuje (jestem zakłopotana?). Szybko odwracam wzrok, 
a kiedy ponownie mam szansę tam spojrzeć, jego już nie ma i zastanawiam się, 
czy może to sobie wyobraziłam. 

Z jakiegoś powodu to nerwowe uczucie zagnieździło się w moim żołądku, 

przesuwam  palce  do  włosów  Josha,  trzymając  go  bliżej  w  komfortowym 
uścisku.  On  odchyla  się,  bym  mogła  na  niego  spojrzeć.  „Kocham  cię”,  mówi 
bezgłośnie  w  głośnym  klubie,  a  ja  się  uśmiecham,  moje  nerwowe  uczucie 
topnieje, gdy ten piękny mężczyzna pokazuje mi swoje serce i całuje mnie, gdy 
tańczymy w środku morza ludzi. 

*** 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 32 

Po  dobrej  godzinie  tańca,  Josh  i  ja  decydujemy,  że  nadszedł  czas  na 

drinka.  Przepychając  się  w  stronę  baru,  widzimy  Roxy  i  jej  męża,  George’a, 
siedzących przy stole z dwójką innych ludzi, których nie znam. Machają na nas, 
a ja mówię Joshowi, żeby poszedł się przywitać, kiedy ja będę zamawiać dla nas 
drinki  –  zbyt  trudno  tutaj  prowadzić  rozmowę  i  jest,  w  każdym  razie,  lepszym 
słuchaczem niż ja. 

–  Dobrze  się  bawicie?  –  mówi  mi  męski  głos  do  ucha,  gdy  czekam  w 

kolejce do baru. Moją pierwszą reakcją jest zesztywnienie, ale wtedy zdaję sobie 
sprawę,  że  znam  ten  głos  i  odwracam  się,  odnajdując  bardzo  intensywnie 
patrzącego na mnie Dylana. 

– Ja tak. Chociaż nie wygląda na to, żebyś ty dobrze spędzał czas. 

On wzrusza ramionami. 

– Jestem zbyt opanowany, by wyglądać jakbym się dobrze bawił. 

– No cóż, powinieneś się trochę rozluźnić. Chcesz drinka? – pytam, kiedy 

zbliżam się o krok do baru. 

– Oczywiście, weź mi rum z colą. 

Kiwając głową, pochylam się do przodu i składam takie samo zamówienie 

dla siebie wraz z piwem dla Josha, stukając dłonią o blat w rytm muzyki, kiedy 
na to wszystko czekam. 

–  Wiesz,  ta  sukienka  jest  bardzo  krótka  –  komentuje  Dylan  po  krótkiej 

przerwie, patrząc w dół na moje gołe uda, zanim szybko przenosi oczy na moją 
twarz. 

– Nie w porównaniu do sukienek wielu dziewczyn tutaj. Ale jest fajna i 

mam małe spodenki do tańczenia pod spodem. Więc nikt nie zobaczy nic, czego 
nie chciałabym by widział – odpowiadam ze śmiechem, poruszając gwałtownie 
biodrami, tym samym powodując, że małe falbanki u podstawy  mojej sukienki 
falują.  Barman  stawia  przede  mną  drinki  i  myślę,  że  słyszę,  jak  Dylan  lekko 
chichocze. Sięgam do torebki po moje pieniądze i krzywię się, kiedy barman już 
obsługuje kolejną osobę. 

– Nie wziął ode mnie pieniędzy! 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 33 

Dylan się uśmiecha. Jest jeszcze bardziej przystojny, kiedy się uśmiecha 

(ja poważnie uważam, że Dylan jest przystojny? Kto używa słowa „przystojny” 
w dzisiejszych czasach?). 

– Czy to źle? 

– Czuję się jakbym kradła. 

Śmiejąc się, bierze mojego drinka i wręcza mi go. 

– W porządku. Jesteś na moim rachunku. 

– Co? O nie. Pozwól mi zapłacić. Nie chcę pić za twoje pieniądze. 

–  Potraktuj  to  jako  „Witaj  w  Kalifornii”  napój,  Rusty

3

.  –  Uśmiecha  się 

ponownie i bierze swojego drinka i Josha… czekaj, jak on mnie nazwał? 

–  Rusty?  –  jego  spojrzenie  wędruje  do  moich  długich  rudych  włosów, 

które  mam  przerzucone  przez  ramię,  aby  się  ochłodzić.  –  Och,  żart  o 
rudzielcach,  łapię.  –  Przewracam  oczami,  zastanawiając  się,  czy  będzie 
kiedykolwiek  dzień,  kiedy  będzie  znana  z  czegoś  więcej,  niż  koloru  moich 
włosów. 

On pochyla się bliżej mojego ucha. 

– To nie jest żart. Lubię twoje włosy – jego głos wywołuje we mnie ciarki 

–  w  dobrym  tego  słowa  znaczeniu.  Biorę  łyk  drinka,  starając  się  wymyślić 
dowcipną odpowiedź. 

Wszystko, co mogę wymyślić, to: 

–  No  cóż…  to  tak  jak  ja.  –  To  kiepskie  jak  cholera,  ale  akcentuję  swój 

komentarz  wyrwaniem  mu  z  ręki  butelki  z  piwem  przed  odwróceniem  się  i 
skierowaniu ku Joshowi. Następnie zatrzymuję się, czując się źle z moją reakcją 
i ponownie się do niego odwracam. 

On  uśmiecha  się  szeroko,  wyraźnie  mną  rozbawiony.  Przewracam 

oczami,  również  się  uśmiechając  i  unoszę  dłoń,  dziękując  mu  tym  gestem  za 
drinki.  Kiwa  głową  w  odpowiedzi  i  pochyla  się  nad  barem.  To  miła  chwila  i 
chciałabym  traktować  ją  jako  krok  do  rozpoczęcia  dogadywania  się  z 
najstarszym przyjacielem Josha, prócz tego, że to wszystko zostaje zniszczone, 
gdy blondynka w najmniejszej sukience, jaką kiedykolwiek widziałam, siada na 

                                                           

3

 Zardzewiały – zostawiam w oryginale ;) 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 34 

mim i przykłada usta się do jego twarzy niczym pijawka próbująca wyssać jego 
duszę. Moje usta się otwierają i niemalże upuszczam drinki. Naprawdę się tego 
nie spodziewałam. 

– Hej, wszystko w porządku? – pyta Josh, pojawiając się u mojego boku. 

– Co? Tak, wszystko dobrze. Mam twoje piwo – mówię, uśmiechając się 

do niego  i  podaję  mu  jego  zamówienie, desperacko próbując  się powstrzymać 
od odwrócenia do sceny przy barze, której właśnie byłam świadkiem. Ale to jak 
wypadek  samochodowy,  nie  mogę  się  powstrzymać,  a  widok  jakiego 
doświadczam jest jeszcze gorszy, niż poprzednio. – O, Boże. On zawsze to robi? 
– pytam, obserwując Dylana otwarcie obmacującego tyłek tej kobiety, podczas 
gdy ona rzuca się na niego, jakby był to seks na stojąco. 

Josh się śmieje i kładzie rękę na moim ramieniu. 

–  Całkiem  często.  Zawsze  był  graczem.  –  Odwraca  mnie  i  prowadzi  w 

stronę stołu. – Chodź, zaklepaliśmy ci miejsce. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 35 

Rozdział szósty 

–  To  łóżko  jest  takie  wygodne.  Może  moglibyśmy  się  stać  łóżkowymi 

ludźmi – porzucić wszystkie nasze marzenia i nie robić nic, prócz drzemania i 
kochania  się  –  jęczę  w  poniedziałkowy  poranek.  Jest  5:30  rano,  a  ponieważ 
Dylana nie było w domu, odkąd wyszliśmy w piątek wieczorem, to najdłuższy 
czas jaki samotnie z Joshem razem spędziliśmy odkąd zaczęliśmy się spotykać 
na moim pierwszym roku studiów (dosłownie wbiegliśmy do siebie na uczelni, 
zderzając się czołami, ponieważ żadne z nas nie patrzyło na to, co robimy. To 
doprowadziło  do  rozmowy,  która  doprowadziła  do  przyjaźni,  a  w  ciągu  kilku 
miesięcy, przemieniła się ona w romans. Od tego czasu jesteśmy razem). 

Nasz  związek  nie  zawsze  był  łatwy.  Aby  zaoszczędzić  na  opłatach  w 

akademiku, mieszkałam w domu z mamą, a Josh w męskim akademiku, mając 
prawdziwego  kretyna  za  współlokatora.  Mojej  matce  nie  podobało  się,  kiedy 
zaczął się wokół mnie kręcić, a współlokator Josha nie mógł przestać gapić się 
na  moje  cycki.  Więc  nasza  intymność  musiała  być  kreatywnie  skoordynowana 
czasowo, oczywiście z zachowaniem rzeczy ekscytujących, ale rzadko zdarzało 
nam  się  spać  w  tym  samym  łóżku.  Nawet  gdy  to  robiliśmy,  to  spłaszczeni  na 
podwójnych łóżkach, mimo że nie było to zbyt komfortowe. 

Josh pochyla się i całuje mnie, delikatnie, powoli, zaczerpując powietrza, 

kiedy nasze usta się stykają. 

–  Nie  kuś  mnie  –  mruczy,  przerywając  pocałunek,  oddychając  trochę 

szybciej, niż przed chwilą. 

Przysuwam  swoje  nagie  ciało  bliżej  niego  i  zjeżdżam  niżej  dłonią, 

odnajdując jego poranną erekcję. 

– Ale ja cię kocham kusić – szepczę, kiedy delikatnie chwytam ją w dłoń. 

On jęczy lekko, zamykając oczy na mój dotyk. 

– To mój pierwszy dzień, nie mogę się spóźnić. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 36 

– Nie spóźnisz się – mamroczę przy jego ustach, chwytając i głaszcząc go 

trochę mocniej. 

–  Mmm  –  jęczy,  zanim  przesuwa  się  obok  mnie,  chwytając  moje  udo  i 

przeciągając przez łóżko, póki nie znajduję się pod nim. Uwalniam pisk, kiedy 
pochyla się i drapie rannym zarostem moją skórę na szyi i mamrocze do mojego 
ucha. 

– Figlarka. 

Chichoczę, kiedy on odchyla się do tyłu i ustawia się przy moim otwarciu, 

drażniąc mnie koniuszkiem penisa. Potem wślizguje się we mnie, a ja jęczę, gdy 
mnie wypełnia, centymetr po centymetrze, wypychając biodra w przód i w tył, 
w kółko, póki oboje nie krzyczymy w satysfakcji. 

Zdyszany, pochyla się i całuje mnie po raz ostatni. 

– Teraz naprawdę muszę wyjść z tego łóżka, zanim w końcu spóźnię się 

do  pracy  –  mówi,  zanim  wychodzi  ze  mnie  i  kieruje  się  pod  prysznic,  aby  się 
przygotować.  Patrzę  na  zegarek,  widząc,  że  jest  dopiero  dziesięć  po  szóstej. 
Musi  być  w  szpitalu  przed  siódmą,  więc  szybko  wstaję,  zawiązuję  wokół 
mojego  nagiego  ciała  ciemnoszary,  satynowy  szlafrok  i  idę  na  dół  do  kuchni, 
aby  zrobić  mu  jakieś  śniadanie,  które  postawi  go  na  nogi,  kiedy  już  się 
wyszykuje. 

Zanim mogę dłużej nad tym pomyśleć, drzwi się otwierają i zamykają, a 

ja odwracam się, by zobaczyć Dylana, wyglądającego jak model w dopasowanej 
czarnej koszulce i parze jasnych dżinsów. Zastanawiam się skąd wziął ubrania 
na zmianę… 

Ujrzawszy  mnie,  dziwny  wyraz  twarzy  przecina  jego  twarz,  zanim 

zamyka oczy i chrząka, ale jak pochodzi bliżej i patrzy na mnie ponownie,  ten 
wyraz nie jest już obecny, więc myślę, że może sobie to wyobraziłam i po prostu 
czuję się trochę świadoma przyłapania w samym szlafroku. Mocniej zawiązuję 
przewiązkę. 

–  Hej  –  mówi,  kiwając  na  mnie,  jak  podchodzi  do  drugiej  strony  lady  i 

rzuca klucze na szczycie stosu z nieotartą pocztą. 

–  Hej  –  odpowiadam  z  uśmiechem,  starając  się  ukryć  fakt,  że  kiedy  na 

niego  patrzę,  wszystko  co  mogę  zobaczyć,  to  sposób  w  jaki  całował  tą 
dziewczynę w klubie (Jest tu gorąco?). – Tosta? 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 37 

Wzrusza ramionami i sięga, aby pociągnąć za swoje blond pasma włosów, 

lekko je stawiając ku górze. 

– Jasne – mówi, siadając na stołku, jakby był gościem w restauracji. 

Kładę  przed  nim  talerz,  a  następnie  umieszczam  na  nim  dwa  z  czterech 

kawałków,  które  właśnie  wypadły  z  tostera,  a  kiedy  on  je  smaruje  masłem, 
dodaję  dodatkową  warstwę  dla  mnie,  zanim  gotowe  są pozostałe  dwa kawałki 
dla  Josha,  i  umieszczam  je  na  serwetce.  Potem  napełniam  kubek  podróżny 
świeżo  parzoną  kawą,  z  cukrem  i  mlekiem,  i  przykręcam  pokrywę,  jak  słyszę 
truchtem schodzącego po schodach Josha. 

–  O,  hej,  kumplu  –  mówi  z  uśmiechem,  gdy  widzie  Dylana  siedzącego 

przy ladzie. – Dobrze spędziłeś weekend? 

–  Tak,  człowieku,  przykro  mi,  że  nie  było  mnie  tu  podczas  pierwszego 

weekendu, odkąd wróciłeś, ale wiesz jak to jest… 

On przechyla głowę na bok, jakby prosząc o zrozumienie, i zastanawiam 

się, czy niejasno opowiada o tym co robił przez to, że ja jestem w pokoju, czy 
jest  po  prostu  jedną  z  tych  osób,  które  nie  mówią  o  tym,  co  robią,  kiedy 
wychodzą  na całą noc. 

– Nie przejmuj się, miałem czas na relaks i zadomowienie się. Może uda 

nam się coś ponownie zrobić następnego wieczoru. 

– Brzmi idealnie – mówi Dylan, kiedy bierze kęs tosta i przytakuje, kiedy 

oferuję mu kawę, po tym jak nalałam jej sobie. 

–  Czy  to  dla  mnie?  –  pyta  Josh,  wskazując  na  tosty  znajdujące  się  na 

serwetce. 

–  Jasne,  że  tak  –  uśmiecham  się,  unosząc  jego  kubek  podróżny  i 

przekazuję mu go. – To też dla ciebie. 

On owija ręce wokół mojej talii i całuje mnie, mrucząc: 

– Jak udało mi się wylądować z taką dziewczyną jak ty? 

– Po prostu szczęście, jak sądzę – drażnię się, prostując mu krawat, który 

ma na sobie wraz z białą koszulą. Wygląda tak profesjonalnie, kiedy jest gładko 
ogolony,  a  jego  brązowe  włosy  są  starannie  zaczesane.  –  Pójdzie  ci  dzisiaj 
świetnie.  –  Spoglądam  na  Dylana,  spodziewając  się,  że  jako  przyjaciel  Josha, 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 38 

będzie  miał  coś  uspokajającego  do  powiedzenia.  Ale  zamiast  tego  wzrok  ma 
opuszczony  i  bardziej  jest  skupiony  na  jedzeniu  i  piciu  kawy,  niż  na  swoim 
przyjacielu. Mój tost wyskakuje z tostera. 

– Mam nadzieję. Zadzwonię do ciebie, jak tylko będę mógł. 

– Powodzenia. 

–  Dzięki.  –  Wyciska  kolejny  szybki  pocałunek  na  moich  ustach,  a 

następnie ze swoim śniadaniem i kawą w ręku, wychodzi z domu, żegnając się 
po drodze z Dylanem. 

–  Idź uratować  życie  jakiegoś  dzieciaka  –  woła  za  nim  Dylan,  po  czym 

drzwi się zamykają, a ja zostaję sama z mężczyzną, którego ledwo znam, naga 
pomijając gładką satynę, przewiązaną wokół mojej talii. Spoglądam tęsknie na 
mojego gotowego tosta, mój żołądek głośno narzeka. 

–  Pójdę  na  górę  i  również  się  przygotuję  –  bełkoczę,  nagle  czując  się 

niezręcznie. 

– Twój tost ostygnie – komentuje, wstając i chwytając talerz. Kładzie tost 

na białej powierzchni i przytrzymuje go dla mnie.  – Słyszałem jak ci burczy w 
żołądku. Daj spokój, ja nie gryzę. 

Ustępując,  mocniej  obwiązuje  się  wokół  talii,  ponownie  do  niego 

podchodząc, dodając masło i galaretkę do mojego tosta przed postawieniem go 
na  stole  z  kawą.  Ledwo  robię  gryz,  nim  Dylan  wyciąga  krzesło  naprzeciwko 
mnie i siada ze swoim śniadaniem. 

– Dobrze minął ci weekend? – pyta. 

– Tak. Twój dom jest… ładny. 

– Ładny? 

– Interesujący. 

Śmieje się i siada wygodnie na krześle. 

– Był mojej babci. Tylko zdjąłem jej osobiste rzeczy i schowałem wraz z 

resztą.  Nie  jest  ze  mnie  żaden  dekorator  i  naprawdę  nie  przebywam  tutaj 
wiele… –Wzrusza ramionami. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 39 

– Dlaczego dużo tu nie przebywasz? – pytam, z początku niewinnie, ale 

potem  zdaję  sobie  sprawę,  jak  głupie  było  to  pytanie  i  grymaszę.  –  Nie 
odpowiadaj  –  dodaję,  podnosząc  rękę,  podczas  gdy  on  chichocze  na  moją 
czerwoną twarz. 

Siedzimy przez chwilę w ciszy, zanim dokuczliwe pytanie ciśnie mi się na 

usta. 

– Więc, ta dziewczyna, która była z tobą w piątkowy wieczór, była tą, z 

którą spędziłeś weekend – jest twoją dziewczyną czy aktualną… czymkolwiek 
ona  jest…  czy…  czy  ty…  –  Zatrzymuję  się,  zdając  sobie  sprawę,  jak  naiwną 
muszę się wydawać. 

On składa dłonie na piersi i patrzy na mnie z zaciekawieniem 

– Wyrzuć to z siebie. 

Kręcę głową. 

– To jest głupie. Nie powinnam nawet pytać… Ja tylko… 

– Nie spotkałaś nikogo takiego jak ja wcześniej, prawda? 

Patrząc w dół, odrywam skórę od mojego tosta. 

– Myślę, że można powiedzieć, że żyłam w takiej bańce. 

– W bańce? Dorastając w Nowym Jorku? 

Wzruszam ramionami. 

– Moja mam nie pozwalała mi na za dużo. 

Pochyla  się,  wpatrując  w  moją  twarz,  a  jego  zielone  oczy  się  zwężają, 

kiedy  mnie  ocenia.  To  powoduje,  że  wiercę  się  na  krześle.  Sposób,  w  jaki 
wyciąga  ze  mnie  informacje  bez  żadnego  namawiania  mnie  –  jak  uczy  się  o 
mnie w ciszy – jest niepokojący. 

–  Kiedyś  był  taki  jak  ja  –  stwierdza  nagle,  jego  bogaty  głos  przełamuje 

ciszę. 

Boczę się. 

– Kto? 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 40 

–  Josh.  Ja  i  on  byliśmy  złymi  chłopcami  w  szkole  –  nowa  laska  co 

weekend. 

Moja  twarz  płonie  i  czuję  jak  mój  żołądek  się  przewraca  (Josh  jest 

dopiero  moim  drugim  facetem,  z  którym  byłam,  pierwszy  był  moją  randką  na 
balu maturalnym i kolosalnym błędem). 

– Nie wiedziałam – odpowiadam, zmuszając się do spojrzenia mu w oczy. 

– Nie przeprowadzaliście nigdy tej rozmowy? 

Kręcę głową, nie rozumiejąc, o co mu chodzi. Ale on rozwija myśl. 

–  Wiesz?  Tej,  w  której  pytasz  go  z  iloma  dziewczynami  był,  a  on  pyta 

ciebie.  On  mówi  ci  „ty  pierwsza”,  żeby  mógł  dostosować  liczbę,  by  nie  była 
dużo większa niż twoja? 

– Dlaczego miałby kłamać? 

– Bo z pewnością nie pamięta dokładnej ilości. 

Nagle  czując  się  bardzo  defensywnie,  kręcę  głową  i  wstaję  szybko  od 

stołu, przewracając w tym czasie krzesło. Pochylam się, by je podnieść, kiedy 
walczę ze łzami. 

– Dlaczego taki jesteś? 

Pochyla się ponownie i bada mnie tymi oceniającymi oczami, patrząc na 

wskroś mnie, jakby czegoś szukał.  

–  Bo  nie  rozumiem.  Dlaczego  taki  facet  jak Josh,  miałby  porzucić  takie 

życie jak moje dla ciebie? To znaczy, ten człowiek potrafił wyrywać lepiej laski, 
niż  kiedykolwiek  ja  będę  w  stanie,  a  teraz  jest  lekarzem  i  mógłby  mieć  je 
ustawiające  się  w  kolejce  pod  jego  drzwiami.  Ale  zamiast  tego,  jedyną 
dziewczyną,  na  którą  zwraca  uwagę,  jesteś  ty  –  co  jest  takiego  specjalnego  w 
tobie? 

Moje  żyły  pulsują  w  głowie,  jak  moje  emocje  grożą  przerodzeniu się  w 

coś większego w każde chwili, ale zasysam to i gapię się na niego, próbując go 
rozgryźć  –  jaki  jest  jego  problem?  Myślałam,  że  zaczęliśmy  się  dogadywać  – 
dlaczego taki jest, kiedy ja robię wszystko, by być dla niego miłą? 

Kiedy wreszcie mogę przełknąć gulę w gardle, kręcę głową. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 41 

– Nie ma nic – mówię cicho. – Nie ma we mnie nic specjalnego. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 42 

Rozdział siódmy 

–  Więc,  jak  tam  życie  z  nowymi  współlokatorami?  –  pyta  Roxy,  gdy 

przychodzę  do  pracy  wcześnie  rano.  Mój  pierwszy  klient  nie  przyjdzie 
wcześniej  niż  na  dziewiątą,  ale  mam  mnóstwo  gównianej  papierkowej  roboty, 
przez którą muszę przejść. Podaję jej kawę, którą dla niej wziąłem po drodze, a 
ona przyjmuje ją z podziękowaniem. 

–  Ledwie  bywałem  w  domu.  Ale  jest  ok,  wróciłem  dzisiaj  rano  i 

załapałem się na śniadanie, więc to jest bonus. – Uśmiecham się i mrugam, jak 
biorę łyk kawy. Potrzebuję przynajmniej dwóch filiżanek, zanim będę mógł się 
skupić na całym dniu. Funkcjonuję na kofeinie. 

– Ta panienka jest z rodzaju tych zajmujących się domem, prawda? 

– Tak, jest taką żonką. Bawią się w dom, to obrzydliwie słodkie. Czułem 

się,  jakbym  oglądał  jakiś  straszny  program  na  ABC  Family,  kiedy  Josh 
wychodził od rana do pracy. Wyglądają razem jak doskonały obrazek. 

–  Musisz  stawić  czoła  swojej  wewnętrznej  fobii  związanej  z  

zaangażowaniem. 

Krzyżuję ramiona i sięgam ręką, by podrapać się po karku. 

– Tak, myślę, że nie dają mi innego wyjścia. 

Ona się śmieje i wraca do pracy nad projektem.  

– Mogłem być dla niej lekkim kretynem – przyznaje po chwili refleksji. 

– Dlaczego? Zrobiła coś? 

Przebiegam  w  myślach  przez  wydarzenia  dzisiejszego  ranka,  myśląc  o 

tym,  jak  bardzo  chciałem  z  nią  porozmawiać.  Prawda  jest  taka,  że  nie  wiem, 
dlaczego  tak  się  zachowywałem.  Czułem  się  naprawdę  niekomfortowo 
oglądając  ich  razem.  Są  tak  nieprzyzwoicie  szczęśliwy,  że  to  sprawiło,  że 
byłem… zazdrosny? Nie. Jak mógłbym być o nich zazdrosny? Nigdy nie byłem 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 43 

zazdrosny  o  cokolwiek  w  całym  moim  życiu.  To  nie  może  być  to.  Więc 
dlaczego  to  zrobiłem?  Żeby  ją  rozdrażnić?  Żeby  ją  wkurzyć?  Ciągle  zadaję 
sobie te pytania, kiedy otwieram szuflady w recepcji i wyciągam pełne papierów 
foldery. Ale nie znajduję żadnej odpowiedzi, więc zamiast tego, zadawalam się 
generalną odpowiedzią. 

– Nie. Nie zrobiła nic. Chyba po prostu zrzuciłem to na nią bez powodu. 

Może byłem zmęczony czy coś i to była moja reakcja na nowym domowników. 

– To mogą być jedynie początkowe problemy – w końcu mieszkasz sam 

od lat. 

– Prawdopodobnie – zgadzam się, kierując się do biura, ale zatrzymuję się 

w drzwiach, kiedy mnie woła. 

–  Tylko  nie  bądź  zbyt  dużym  palantem  –  wciąż  chcemy  zyskać  jej 

zaufanie, albo jej niczym biała lilia skóra pozostanie pustym płótnem na resztę 
życia. 

Patrząc  na  nią,  przytakuję,  a  następnie  udaję  się  do  biura,  siadam  za 

biurkiem i włączam iMaca. Kiedy otwieram folder pełen faktur, Roxy pojawia 
się  w  drzwiach,  opierając  się  o  ich  framugę  obiema  rękami  dla  wsparcia,  gdy 
pochyla się do przodu. 

– Zapomniałam zapytać – które z nas zrobi jej tatuaż? 

Marszcząc brwi, patrzę na nią. 

– Nie wiem. Może woleć Evana. 

Roxy  wybucha  śmiechem,  jakbym  właśnie  powiedział  najbardziej 

histeryczną  rzecz,  nie  zdając  sobie  sprawy,  że  Evan,  nasz  kolejny  artysta  w 
pełnym wymierzę godzin, teraz stoi tuż za nią. 

–  Hej,  jestem  dobry  w  tym  co  robię  –  mówi,  wyglądając  na  lekko 

urażonego. Jego gęsta blond broda wydaje się poruszać, gdy mówi. Jest wysoki i 
wygląda  na  krzepkiego,  ale  jest  jednym  z  najmilszych  facetów,  jakiego  znam. 
Jednak rzadko kiedy tatuuje naszą żeńską część klienteli, bo jego specjalnością 
są  pin  up  girls  z  wielkimi  cyckami  i  okrągłymi  tyłkami.  Faceci  kochają  jego 
prace, ale wolałbym nigdy nie zobaczyć Avery proszącej o biuścistą pin up girl 
na jej skórę. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 44 

– Przepraszam kochanie, to nie chodzi o ciebie, lecz o klienta – wyjaśnia 

Roxy, a on wzrusza ramionami i idzie w głąb sklepu, z dala od mojego wzroku. 
Roxy  odwraca  się  do  mnie.  –  I  mówię  poważnie  –  myślę,  że  zwycięzca 
powinien również dostać możliwość tatuowania jej. 

– A ja myślę, że to ona powinna dokonać wyboru – nie zapominaj, że to 

jej ciało. Dzieło i artysta nie są częścią tego zakładu. 

Wzrusza ramionami i odpycha się od framugi, zmierzając w tym samym 

kierunku, w którym poszedł Evan. Wstaję i zamykam drzwi, zapewniając sobie 
trochę  spokoju,  bym  mógł  się  skoncentrować.  Mimo  to,  nie  robię  zbyt  wiele. 
Jestem  zbyt  zajęty  zastanawianiem  się,  czy  nie  powinienem  po  prostu  sobie 
zwalić konia. Zostało to wprowadzone w ruch, zanim ją poznałem, ale teraz jest 
inaczej, i nie jest pewien, czy to dobry pomysł… Cholera, muszę ja przeprosić 
za ranek. Nie powinienem powiedzieć tego, co powiedziałem… 

 

Wiem,  że  nie  powinnam  obsesyjnie  się  zastanawiać  nad  tym,  co 

powiedział  Dylan  o Joshie.  Mimo  wszystko,  wiedziałam,  że  był  dużo  bardziej 
doświadczony niż ja, kiedy zaczęliśmy się spotykać – jest przystojnym, pewnym 
siebie facetem. Oczywiste, że spał z wieloma kobietami przede mną ( to powód, 
dlaczego jest tak cholernie dobry w tym, co robi) i jeśli mam być szczera, nigdy 
go o to nie zapytałam, bo miałam wrażenie, że liczby mogą być wysokie, a nie 
chciałam czuć się niewystarczająco dobra… 

Ale cholera niech to, jeśli ten komentarz się do mnie nie dostał. Ponieważ 

prawdopodobnie nie pamięta ile ich było. Fuj. Kto mówi takie gówno do czyjejś 
dziewczyny? 

Przechylam  głowę  z  boku  na  bok,  rozciągając  sztywny  kark,  zanim 

wzruszam ramionami. Właśnie spędziłam godziny nad przeglądaniem wykazów 
nieruchomości,  by  zorientować  się,  czy  z  Joshem  nie  moglibyśmy  sobie 
pozwolić, by żyć gdzieś na własną rękę. Wiem, że nie będziemy mieszkać tutaj 
na  zawsze.  Josh  zawsze  mówił,  że  to  tylko  na  czas,  aż  sami  nie  staniemy  na 
nogi.  Ale  istnieją  pewne  niedrogie  miejsca  z  jednym  łóżkiem,  wanną  i  bliżej 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 45 

szpitala.  To  mogłoby  ułatwić  pewne  rzeczy,  a  ja  nie  musiałabym  znosić 
kolejnych drwin Dylana. 

Poza  moimi  noclegowymi  poszukiwaniami,  patrzyłam  również  na 

przeniesienie się do Santa Monica College w Fall – jest to jednak przytłaczające, 
a  moja  głowa  boli  na  samo  myślenie  o  wypełnianiu  tych  wszystkich 
formalności. Jednakże w tym czasie, mogłabym spróbować znaleźć jaką pracę – 
może w studiu tańca, albo, skoro jesteśmy tak blisko LA, to może iść na kilka 
przesłuchań  i  zobaczyć,  czy  uda  mi  się  utrzymać  z  tańca…  Nie  wiem.  Ta 
szalona  ilość  rzeczy  do  przemyślenia  sprawia,  że  rozważam  zadzwonienie  do 
mojej  mamy,  ale  potem  przypominam  sobie,  że  prawdopodobnie  jest  teraz  w 
pracy i nie będzie w stanie mnie teraz wysłuchać. 

Zamiast tego, chwytam mojego iPoda i podłączam do bezprzewodowych 

słuchawek.  Potem  przesuwam  niektóre  meble,  żebym  mogła  tańczyć  bez 
potknięcia  się  o  cokolwiek.  Rozciągam  się  trochę,  a  potem  włączam  przycisk 
odtwarzania,  zamykając  oczy,  kiedy  Sleeping  at  Last’s  500  Miles  zaczyna 
wypełniać moje uszy. Taniec współczesny łączy wiele stylów tańca, ale ma silne 
korzenie w balecie i tańcu nowoczesnym. Balet jest moim tłem i uczyłam się go 
przez  większość  mojego  życia.  Ale  kiedy  miałam  szesnaście  lat,  zaczęłam 
bardziej  skłaniać  się  w  kierunku  tańca  współczesnego.  Kocham  jego 
wyzwoleńczą moc, a gdy czuję się zestresowana lub przytłoczona, uwielbiam po 
prostu uderzyć  w  przycisk  „play”  i  pozwolić  jakiejkolwiek  piosence,  która się 
pojawi, przeniknąć do moich żył i poprowadzić moje ruchy. 

Kołyszę  się,  kopię,  skaczę,  okręcam,  a  nawet  w  pewnym  momencie 

ryzykuję  gwałtowniejsze  ruchy,  czując  szczęście,  że  nie  ma  tutaj  żadnych 
szklanych  półek,  kiedy  ląduję  zbyt  blisko  biblioteczki.  Ale  się  uśmiecham  i 
jestem  zadowolona,  a  kiedy  piosenka  wrasta  do  crescendo,  odpycham  się  od 
ściany  i  robię  piruet,  kręcąc  się  bardzo  szybko  i  czuję,  jak  cały  stres  znika  z 
mojego ciała. Czuję się tak, jakbym mogła podbić świat i nic nie mogłoby mnie 
zranić. Czuję się wolna… 

Wtedy,  dosłownie  chwilę  przed  tym,  jak  mam  skończyć  obrót,  coś 

przyciąga moją uwagę – pewien wysoki, blondwłosy, wytatuowany mężczyzna, 
który  był  powodem  mojego  załamania,  oparty  o  ścianę  i  przyglądający  mi  się 
uważnie.  Jego  nieoczekiwana  obecność  powoduje,  że  tracę  równowagę  i  się 
obalam. Moja stopa ląduje pode mną. Padam na ziemię. 

Coś trzaska. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 46 

Rozdział ósmy 

– Nie chciałem cię przestraszyć, wołałem – mówię, jak siedzimy w izbie 

przyjęć  w  UCLA.  Avery  ma  nogę  na  moim  kolanie,  aby  mieć  wyżej  swoją 
spuchniętą  kostkę.  Dociśnięty  do  niej  jest  niebieski  worek  z  lodem,  a  my  po 
prostu czekamy, aż zostaniemy wywołani na rentgen. Staram się trzymać oczy z 
dala od tego, czując poczucie winy przez bycie powodem jej cierpienia. 

Prawdopodobnie  nie  powinienem  był  tam  stać  i  obserwować  jej.  Ale 

wyglądała na taką wolną i nigdy nie widziałem nikogo tańczącego w ten sposób. 
To  nie  był  ten  pedalski  balet,  albo  głupi  hip  hop,  który  można  zobaczyć  w 
klipach  wideo  –  to  było  coś  znacznie…  piękniejszego  –  jakby  poprzez  taniec 
przekazywała swoje uczucia. Byłem zahipnotyzowany. 

–  To  nie  twoja  wina;  moje  słuchawki  niwelują  zewnętrzny  hałas.  Nie 

usłyszałabym cię nawet jeśli byś krzyczał – odpowiada z grymasem. 

– Bardzo boli? 

Kiwa głową. 

– Mam tylko nadzieję, że nie jest źle. Muszę przejść przez przesłuchanie, 

by zostać przyjętą do college’u i potrzebuję pracy, żebyśmy z Joshem mogli się 
wyprowadzić na swoje. 

– Na swoje? Już? Tak ciężko się ze mną żyje? 

Ona opuszcza wzrok i wzrusza ramionami.  

– Nie wiem. Po prostu miałam wrażenie dzisiejszego ranka, że nie jesteś 

zbyt szczęśliwy z posiadania mnie u siebie. 

Odwracam  na  moment  wzrok,  widząc  że  przekroczyłem  rano  granicę  i 

zasługuje na moje przeprosiny. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 47 

– Co do ranka, to byłem dupkiem. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla 

sposobu,  w  jaki  cię  potraktowałem.  Nie  powinienem  w  taki  sposób  sprawiać, 
żebyś czuła się niekomfortowo. 

Skupiając się na swoich paznokciach, kiwa powoli głowa. 

– Myślisz, że jestem niewystarczająco dobra dla Josha? – pyta jawnie, co  

mnie zaskakuje. 

– To wcale nie jest to, co myślę, Avery. Myślę, że tworzycie świetną parę. 

Ja po prostu nigdy wcześniej nie byłem w pobliżu tak zakochanych ludzi. Josh 
jest naprawdę z tobą szczęśliwy. – Przebiegam ręką przez włosy i pociągam za 
te z przodu. – Nie wiem, może jestem trochę zazdrosny. 

– O nasz związek? 

Wzruszam nonszalancko ramionami. 

– Też to możesz mieć, wiesz? – mówi. – Jeśli tylko będziesz chciał. Setki 

dziewczyn szukają miłości. 

– Ach, ale musiałbym rzucić bycie męską dziwką – to tak właśnie nazywa 

mnie Keira, prawda? – ona się rumieni, i wiem, że mam rację. 

– To byłoby takie straszne? To znaczy, jesteś w takim samym wieku co 

Josh,  a  ze  sposobu,  w  jaki  wcześniej  mówiłeś,  z  pewnością  te  wszystkie 
dziewczyny  zaczynają  być  jednym,  niekończącym  się,  anonimowym 
bzykaniem. 

Prawie zadławiam się powietrzem. 

– Anonimowym bzykaniem? – powtarzam, kaszląc by oczyścić gardło. 

–  Tak  właśnie  powiedziałam  –  odpowiada,  wzruszając  ramionami,  a  ja 

zwężam na nią oczy, przyglądając się jej ze zdumieniem. 

– Widzisz, to jest coś, czego w tobie nie łapię. Przechodzisz z nieśmiałej 

do  pełnej  wdzięku,  a  następnie  ze  skrytej  do  śmiałej.  Rumienisz  się,  kiedy 
mówię  „męska dziwka”, a następnie wypowiadasz „anonimowe bzykanie” bez 
mrugnięcia  okiem.  Ubierasz  się,  jakbyś  nie  chciała  by  ktokolwiek  na  ciebie 
patrzył, z wyjątkiem wyjścia do Vibe, gdzie ubrałaś się, jakbyś chciała by każdy 
facet  w  pomieszczeniu  odwodnił  się  z  powodu  ślinotoku.  Emocjonalnie 
wydajesz  się  powściągliwa,  z  wyjątkiem  momentów,  gdy  jesteś  z  Joshem. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 48 

Wtedy  jesteś  szczęśliwa  –  tak  bardzo  szczęśliwa,  jakby  to  on  był  twoim 
szczęściem.  Ale  potem  widziałem  cię  tańczącą  samą  i  dostrzegłem  więcej 
emocji,  niż  kiedykolwiek  udało  mi  się  uchwycić  w  innej  osobie.  To  nie  była 
tylko  radość,  ale  i  melancholia,  nadzieja  i,  i…  –  Zatrzymuję  się,  nie  mogąc 
wypowiedzieć wszystkiego, co w niej widziałem, kiedy tańczyła. To były czyste 
emocje – czyste piękno. 

– Poświeciłaś taniec, by przyjechać tu z Joshem, prawda? 

Kiwa  głową,  to  małe  skinięcie,  które  ledwo  dostrzegam,  ale  jej  oczy  są 

szeroko  otwarte,  a  policzki  zarumienione  –  przez  słuchanie  jak  wnikliwie 
analizowałem jej charakter. 

Przez chwilę marszczę brwi, próbując się dowiedzieć, co oznacza czucie 

się jakbym był na skraju upadku, kiedy patrzę w jej jasne oczy. Biorę głęboki 
oddech  i  wyrzucam  to  z  głowy.  Nie  wiem  dlaczego.  Odwracam  wzrok  i 
przełykam gulę w gardle. 

– Myślę, że to jest to, na co czekam – przyznaję po chwili. 

Ona lekko pochyla głowę i w zamian mnie studiuje. 

–  Mówisz,  że  czekasz,  by  być  czyimś  szczęściem?  –  pyta,  a  ja  kręcę 

głową. 

– Nie. Chcę więcej. Chce być czyjąś muzyką i chcę, żeby ktoś był moją. 

Nie chcę po prostu szczęścia, Rusty. Chcę wszystkiego. Chcę poczuć wszystko. 

 

– Co ci się, do cholery, stało? – pyta Josh, pędząc ku mnie. W jednej ręce 

mam  nowy  zestaw  kul,  na  których  będę  musiała  się  podpierać,  a  drugą  wokół 
ramion Dylana, gdy on trzyma mnie w talii swoją silną ręką i długimi palcami, 
pomagając mi przejść przez drzwi. 

Po  dotrzymaniu  mi  towarzystwa  podczas  długiego  czekania,  został  przy 

mnie,  gdy  miałam  robiony  rentgen,  byłam  diagnozowana,  aż  wreszcie  jak  na 
moją kostkę był zakładany gips. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 49 

Jestem  na  środkach  przeciwbólowych,  więc  w  ogóle  nic  nie  czuję.  W 

rzeczywistości  się  uśmiecham  i  moją  jedyną  odpowiedzią  na  wszystko  jest 
chichot. 

– Jest na lekach – wyjaśnia Dylan. 

Ciepłe ramiona Josha owijają się wokół mojego ciała, zostaję podniesiona 

i przetransportowana na kanapę. Dlaczego tak mi teraz zimno? 

Całuje  mnie  w  czoło  i  odsuwa  z  twarzy  włosy,  zanim  mnie  przykrywa, 

podkłada  pod  moją  nogę  poduszkę,  cały  czas  mamrocząc  o  tym,  jak  był 
zmartwiony,  gdy  wrócił  do  domu,  a  nas  nie  było  i  żadne  z  nas  nie  odbierało. 
Staram  się  odpowiedzieć  i  przeprosić,  ale  czuję  się  tak  ociężała  i  zmęczona. 
Leki  przeciwbólowe,  które  mi  dali,  są  naprawdę  silne  i  cały  czas  czuję  się, 
jakbym była wciągana coraz głębiej. 

Słyszę  delikatny  pomruk  głosu  Dylana.  Czuje  go,  niczym  uspokajające 

drgania  w  klatce piersiowej,  kiedy  opowiada  Joshowi o  moim  nieszczęśliwym 
wypadku.  Josh  patrzy  na  mnie  ze  zmartwioną  miną,  kiedy  odpowiada  coś 
Dylanowi,  rozpływając  się  w  powietrzu.  Następnie  to  Dylan  pochyla  się  nade 
mną i patrzy na mnie. Mój wzrok dryfuje pomiędzy nimi, lądując ostatecznie na 
zatroskanym Dylanie, zanim zamykam oczy i mamroczę: 

– Jesteś taki przystojny. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 50 

Rozdział dziewiąty 

–  Hej  tobie  –  szepcze  Josh,  kiedy  otwieram  oczy  następnego  ranka. 

Zajmuje  mi  chwilę,  by  uświadomić  sobie,  gdzie  jestem  skoro  w  pokoju  jest 
jeszcze  ciemno,  a  ja  wciąż  znajduję  się  na  kanapie.  –  Tylko  sprawdzam  co  u 
ciebie. Jak się czujesz? 

–  Hej  –  uśmiecham  się,  próbując  się  trochę  podnieść.  Mój  tyłek  jest 

odrętwiały  przez  leżenie  w  tej  samej  pozycji  przez  całą  noc,  a  moja  kostka 
pulsuje. Krzywię się lekko. 

–  Proszę  –  mówi,  oferując  mi  szklankę  wody  i  leki  uśmierzające  ból.  – 

Chcesz żebym coś dla ciebie zrobił, zanim wyjdę do pracy? 

Patrzę w dół na mój fioletowy gips jak połykam tabletki.  

– Pomóż mi wejść na górę, żebym mogła się wysikać. 

Uśmiechając się, wsuwa pode mnie ręce i unosi, jakbym nic nie ważyła. 

– Trzymaj się. 

Owijam  rękę  wokół  jego  ramion  dla  utrzymania  równowagi,  kiedy  on 

ostrożnie  niesie  mnie  po  schodach  i  wnosi  do  łazienki,  żebym  mogła  załatwić 
swoje sprawy. Oferuje mi pomoc, ale zapewniam go, że mogę sama zrobić siku i 
umyć ręce. Zatem czeka na mnie przed drzwiami.  

Kiedy  skończę,  stoję  chwilę  przed  lustrem,  balansując  na  jednej  nodze. 

Wyglądam  katastrofalnie.  Moje  włosy  są  falistym  bałaganem,  a  oczy  są 
podkrążone. Biorę szczoteczkę do zębów i pożądnie je myję, więc chociaż jedna 
rzecz  we  mnie  nie  jest  straszna.  Potem  płuczę  wodą  twarz  i  zamykam  oczy, 
żałując,  że  leki  przeciwbólowe  nie  działają  nieco  szybciej  –  bycie  w  pozycji 
pionowej  oznacza  spływanie  krwi  do  stopy  i  teraz  pulsuje  mi  ona  jak  drugie 
serce. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 51 

– Josh – wołam, mocniej chwytając się zlewu, kiedy czekam aż wejdzie i 

pomoże mi się dostać do naszego pokoju. 

Kładzie mnie na łóżku i siada obok mnie, przebiegając dłonią przez moje 

włosy, kiedy opieram się wygodnie o miękką poduszkę. 

– Wszystko w porządku? 

– Tak. Jestem tylko trochę zakłopotana. Czy Dylan powiedział ci, co się 

stało? 

On kiwa głową. 

– Tak, przewróciłaś się, kiedy zauważyłaś jak wchodzi do pokoju. 

– Miałam słuchawki na uszach. 

Uśmiecha się, wiedząc, jak bardzo uwielbiam tą rzecz.  

–  Dylan  powiedział  mi  też,  że  szukałaś  pracy,  żebyśmy  się  mogli  jak 

najszybciej  wyprowadzić  –  mówi.  –  Myślałem,  że  najpierw  zamierzasz 
uporządkować  sprawy  ze  szkołą,  a  potem  dopiero  rozejrzeć  się  za  pracą.  Nie 
podoba ci się tutaj? 

Wzruszam ramionami. 

– Jest w porządku. Po prostu zareagowałam… 

– Na co? 

Kręcę głową, nie bardzo chcąc doprowadzić do kłótni pomiędzy dwójką 

przyjaciół przez wygadanie, co powiedział Dylan, skoro nie muszę tego robić. 

– Nie wiem. Zgaduję, że chcę się trochę finansowo usamodzielnić, żebym 

nie była tak od ciebie zależna. 

On przyciska czoło do mojego. 

– Lubię dbać o ciebie, Avery. 

Sięgam do jego twarzy, przebiegając palcami po jego porannym zaroście. 

– Wiem. Ale potrzebuję poczuć, że wnoszę też swój wkład, a teraz czuję 

się źle, ponieważ nie będę w stanie iść na żadne przesłuchanie przez co najmniej 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 52 

kilka miesięcy, i co jeśli lokalna uczelnia nie zaakceptuje mojego przeniesienia 
bez przesłuchania? Mogę zostać w ten sposób udupiona. 

– Nie jest tak źle. Spojrzałem na twoje zdjęcie rentgenowskie, to czyste 

złamanie.  Będzie  się  szybko  leczyć.  A  nawet  jeśli  nie  będzie  i  będziesz 
potrzebowała  trochę  fizykoterapii,  to  też  będzie  w  porządku.  Chcę  się  tobą 
zająć, Avery. Pozwól mi się sobą zaopiekować. 

Odchylając  się  do  tyłu,  wzdycham,  kiedy  patrzę  w  jego  ciemne  oczy  i 

widzę w nich szczerość. 

–  Okej  –  zgadzam  się  szeptem,  czując  jak  środki  przeciwbólowe 

zaczynają kołysać mnie do snu. Tłumię ziewnięcie. 

–  Dziękuję  –  mówi, składając pocałunek na  moim  czole.  – Potrzebujesz 

jeszcze  czegoś?  Muszę  przygotować  się  do  pracy,  ale  mogę  znieść  cię  z 
powrotem na dół lub przynieść ci trochę jedzenia, jeśli chcesz. 

– Dam sobie radę. Myślę, że teraz się po prostu prześpię. Mógłbyś tylko 

wnieść mi kule, żebym  mogła się  w razie czego poruszać po domu, jeśli będę 
potrzebowała. 

– Oczywiście – mówi. – Tylko bądź ostrożna, kiedy będziesz schodzić po 

schodach. 

– To najkrótsze schody na świecie, Josh, myślę, że wszystko będzie okej. 

On się uśmiecha. 

– Mówi dziewczyna, która właśnie złamała kostkę, podczas wykonywania 

piruetu, choć widziałem jak doskonale lądujesz na ziemi co najmniej tysiąc razy. 

– Nie można być najlepszym we wszystkim  – wzruszam ramionami.  To 

wywołuje jego chichot, zanim przyciska usta do moich i schodzi z łózka, żeby 
wziąć prysznic. – Nie opowiedziałeś mi, jak ci minął pierwszy dzień  – wołam 
zanim wyjdzie. 

Zatrzymuje  się  w  drzwiach  i  odwraca do  mnie  ze  zmęczonym  wyrazem 

twarzy. 

– Dobrze. Byłem przytłoczony. I to było ciężkie. 

– Warte całej tej nauki? 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 53 

On wzrusza ramionami. 

– Czas pokaże. 

Układa usta w uśmiech i odchodzi, zanim ponownie mogę go zatrzymać. 

– O, i Josh, czy mogę zapytać cię o coś naprawdę osobistego? 

– Pewnie. Możesz mnie zapytać o wszystko. 

– Znasz swój numer? 

– Mój numer? Masz na myśli komórkowy? 

–  Nie.  –  Moje  policzki  płoną  przez  moment  i  prawie  rezygnuję  z  tego 

pytania.  Ale  to  nie  daje  mi  spokoju,  nie  mogę  się  tego  pozbyć.  –  Ilość 
dziewczyn, z którymi spałeś. 

Jego czoło się marszczy. 

– Dlaczego chcesz to wiedzieć? 

–  Po  prostu  zdałam  sobie  sprawę,  że  nigdy  cię  o  to  nie  zapytałam.  Ta 

liczba  tak  naprawdę  nie  ma  znaczenia,  ale  to  coś,  co  powinniśmy  o  sobie 
wiedzieć, prawda? Zwłaszcza, że żyjemy razem. 

– Tak przypuszczam. Co cię do tego skłoniło? Czytałaś Cosmo czy coś w 

poczekali na pogotowiu? 

– Coś w tym stylu. 

Przekrzywia na bok usta, wyglądając przez okno w naszym pokoju, zanim 

patrzy na mnie i odpowiada: 

– Nie wiem ile ich było, Avery. To nie jest coś, do czego  kiedykolwiek 

przykładałem wagę. 

*** 

Budzę  się  przy  dźwiękach  miękkiego  stukania  w  drzwi  sypialni. 

Spoglądając  na  zegarek,  widzę,  że  jest  dopiero  po  dziewiątej.  Moje  kule  są 
oparte o koniec łóżka, a komórka podłączona do ładowarki obok mnie, wraz ze 
szklanką  wody,  jabłkiem,  spakowaną  kanapką  i  następną  dawko  leku 
przeciwbólowego.  Na  szczycie  kanapki  jest  położona  karta  papieru,  z  sercem 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 54 

narysowanym  na  wierzchu.  Wewnątrz  Josh  napisał:  Odpoczywaj.  Zadzwonię, 
kiedy będę miał przerwę. J. 

Umieszczam notatkę tam, gdzie była, zanim ponownie słyszę stukanie, a 

po nim miękki głos. 

– Avery, wstałaś? 

–  Ah,  tak.  Wstałam.  Wejdź  –  wołam  do  Dylana,  który  otwiera  drzwi, 

niosąc tacę wypełnioną jedzeniem. 

– Pomyślałem, że może chciałabyś… Och, Josh już ci coś przygotował – 

mówi, gdy widzi jedzenie znajdujące się obok mnie. Wygląda wspaniałe w tej 
białej koszulce z nadrukiem vintage i parze czarnych dżinsów. Łańcuch kołyszę 
się przy jego biodrze, a fryzura jest ścięta po bokach, ale włosy na czubku ma 
postawione w zwyczajowy sposób. Zastanawiam się, czy to jest to, co robi mu 
się naturalnie, czy też umieszcza we włosach coś, by tak wyglądały. 

– Czekaj – mówię, kiedy zaczyna się odwracać. – Zjem to. 

Uśmiecha się i przynosi do mnie tacę, kładąc ją na moich kolanach. 

– Nie wiem, jakie jajka lubisz, więc zrobiłem je po swojemu. 

Patrzę  na  tacę.  Na  talerzu  znajdują  się  tosty  z  jajecznicą,  posiekaną 

czerwoną i  zieloną  papryką,  a także szklana soku pomarańczowego  i  filiżanka 
kawy z mlekiem i cukrem z boku. 

– Łał. Dziękuję – mówię, podnosząc nóż i widelec. – Nie musiałeś tego 

robić, ale dziękuję. Też jesz? 

On kręci głową. 

–  Nie.  Muszę  iść  do  sklepu.  Ale  ponieważ  jest  on  oddalony  tylko  o 

dwadzieścia minut, to wrócę pomiędzy klientami, aby sprawdzić co u ciebie. 

– Nie musisz tego robić, Dylan. 

– To nie problem. – Patrzy w dół na mój gips. – Chcę tylko powiedzieć 

ponownie, że jest mi przykro. Nigdy nie chciałem, aby tak się stało. 

– To nie była twoja wina. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 55 

–  Nie.  Była.  Nie  powinienem  tam  stać  i  ci  się  przyglądać,  kiedy  nie 

wiedziałaś, że tam byłem. To było w pewnym sensie, um. – Chrząka z kaszlem. 
– Dziwaczne. 

Uśmiecham się. 

– Lubię dziwaków, Dylan. 

On odwzajemnia uśmiech, wycierając dłonie o dżinsy, jakby były spocone 

czy coś. 

– Ok. Cóż, muszę iść. Zobaczymy się w porze lunchu, Rusty. 

Wychodzi  za  drzwi,  a  ja  dziękuję  mu  ponownie  za  śniadanie.  Kiedy 

opuszcza pokój, nagle czuję się bardzo samotna. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 56 

Rozdział dziesiąty 

Lekarze powiedzieli mi, że będę miała gips od sześciu do ośmiu tygodni. 

Nienawidzę  swojego  braku  mobilności,  i  każdego  dnia,  w  którym  przechodzę 
przez swoje wzloty i upadki, uczucia tłumią się we mnie bez zdolności do tańca. 
Dylan  miał  rację,  kiedy  powiedział,  że  wszystkie  moje  emocje  wtedy  ze  mnie 
wychodzą.  Wydaje  mi  się,  że  to  jedyna  rzecz  w  moim  życiu,  która  naprawdę 
pozwala mi wyrazić siebie i bez niej czuję się pusta. 

Josh stara się mnie pocieszać, kiedy jest w domu. Ale pracuje tak dużo, że 

żadne z nas nie jest w nastroju do wyjścia, więc tuli się do mnie na kanapie i 
oglądamy  filmy,  póki  nie  zasypiam  na  jego  klatce  piersiowej.  Potem  zanosi 
mnie  do  łóżka.  Jest  słodki  i  opiekuńczy,  i  kocham  go  za  to.  Ale  to  nie  jest 
wystarczające. Potrzebuję tańca. 

Dylan także jest świetny. Codziennie je ze mną obiad i kolację. Wraca w 

ciągu  dnia  z  lunchem  dla  nas  dwojga,  a  ja  robię  coś  dla  nas  na  kolację.  Za 
każdym  razem  siedzi  ze  mną  tak  długo,  jak  tylko  może,  rozmawiając  o 
wszystkim, po prostu pomagając zabić czas zanim Josh wróci do domu, a potem 
się  ulatnia,  żebyśmy  z  Joshem  mogli  spędzić  „czas  jako  para”  jak  to  nazywa. 
Jest idealnym współlokatorem – nigdy nie wchodzi w drogę i zawsze jest tam, 
gdzie go potrzebujesz.  Nawet  zaczął  mówić  do  mnie  „Rusty”  przez  cały  czas. 
Normalnie nienawidzę pseudonimów, ale nie przeszkadza mi, gdy wychodzi on 
od  niego,  bo  wiem,  że  nie  ma  za  nim  żadnej  złośliwości.  Przyłapuję  się  na 
śmianiu z nim częściej niż kiedykolwiek, pytam go o jego życie i poznaję jego 
historię i Josha.  Na podstawie  jego  opowieści  jestem  zaskoczona,  że  udało  im 
się skończyć liceum. 

Czasami, aby wyciągnąć mnie z domu, zabiera mnie po lunchu do salonu 

tatuażu,  gdzie  mogę  spędzić  czas  i  porozmawiać  z  Roxy  i  innymi  artystami. 
Wszyscy są bardzo mili i dalecy od tego, czego się dotychczas spodziewałam po 
tatuażystach. Aby nie czuć się bezużyteczną, pomagam w recepcji lub czyszczę 
stoiska,  gdzie  są  wykonywane  tatuaże  i  wszystkie  inne  rzeczy,  które  mogę 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 57 

zrobić balansując na jednej nodze. Roxy spędza dużo swojego czasu na próbie 
przekonanie mnie, bym zrobiła sobie jakiś tatuaż (wciąż odmawiam), i wszyscy 
podpisują się na moim gipsie, dodając kilka naprawdę fantazyjnych rysunków, 
podarowując mi, jak sądzę, najbardziej zazdroszczoną złamaną kostkę w całym 
stanie. 

Po  miesiącu  z  gipsem,  dostałam  na  niego  obucie,  więc  mogę  teraz  się 

poruszać  bez  kul.  Sądziłam,  że  skoro  jestem  teraz  trochę  bardziej  mobilna,  to 
Dylan przestanie wracać każdego dnia na lunch, żeby go ze mną zjeść. Ale on 
wciąż  to  kontynuuje,  a  sposób,  w  jaki  moje  serce  reaguje,  gdy  słyszę  jego 
samochód na podjeździe, mówi mi, że mogę być trochę za bardzo uzależniona 
od  jego  towarzystwa.  Zostało  mi  tylko  kilka  tygodni  do  zdjęcia  gipsu,  więc 
nadszedł czas, aby stać się trochę bardziej proaktywnym i przygotować się do 
powrotu  do  świata  tańca.  Wciąż  naprawdę  chcę  iść  na  kilka  otwartych 
przesłuchań, by zobaczyć, czy mogę dostać pracę, więc muszę popracować nad 
formą.  Miałam  szczęście,  że  moje  przeniesienie  z  uczelni  przeszło  bez 
konieczności  występowaniu  w  przesłuchaniu,  ale  nadal  muszę  przedstawić 
dokumentację medyczną, że z moją kostką jest okej, zanim pozwolą mi zacząć. 

– Muszę wyjść i nie będzie mnie do kolacji. Czy to w porządku? – mówi 

Dylan, wstając i sprzątając pojemnik po burgerze ze stołu. 

Staram się ukryć rozczarowanie śmiechem. 

– Dlaczego nie miałoby być w porządku? Nie jesteś ode mnie zależny. – 

Wstaje i biorę gąbkę, wycierając okruchy pozostałe po naszym lunchu. 

On wyrzuca śmieci do kosza i chichocze. 

– Jesteś pewna? 

Odwracam się twarzą do niego ze zmarszczonymi brwiami. 

–  Co  to  miało  znaczyć?  Nie  zmuszam  cię  do  spędzaniu  ze  mą  czasu. 

Robisz to wszystko z własnej woli. 

Porusza się w moją stronę, zatrzymując się tuż przede mną, podczas gdy 

patrzy na mnie z uśmiechem i zielonymi, błyszczącymi oczami. 

– Wiem, Rusty. I kocham tego każdą minutę. Zobaczymy się może jutro. 

Zadzwoń  do  mnie,  jeśli  będziesz  mnie  potrzebować.  –  Potem  pochyla  się, 
składając na moim policzku buziaka, a zaskoczenie sprawia, że cofam się o krok 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 58 

i  zasysam  oddech,  moja  ręka  ląduje  na  miejscu,  gdzie  jego  usta  mnie  chwilę 
temu dotknęły. Zaczyna mi się robić gorąco, co świadczy o tym, że moje serce 
bije odrobinę zbyt szybko. 

Gdy jego oczy spotykają moje, zdają się lekko zdezorientowane, a może 

nawet  zranione.  O  Boże,  dlaczego  muszę  reagować  w  ten  sposób?  Przyjaciele 
całują się w policzek przez cały czas, prawda? To nie musi niczego oznaczać. 

Zmuszam  moją  rękę  do  ponownego  przylgnięcia  do  boku  i  do  lekkiego 

śmiechu, zanim zaciskam wargi i staję na piętach, całując go w policzek (jego 
skóra jest bardzo miękka pod moimi ustami – nie spodziewałam się tego). 

– Miłej zabawy. 

Jeden  kącik  jego  ust  unosi  się  w  półuśmiechu,  a  oczy  wydają  się 

rozjaśnić. 

–  Zobaczymy  się  później,  Rusty.  Nie  daj  się  ponieść  żadnym  dzikim 

imprezą. 

–  Postaram  się  –  odpowiadam,  kiedy  obserwuję  jak  opuszcza  dom, 

słucham dźwięku silnika, kiedy go uruchamia, a następnie odjeżdża. Potem stoję 
tam sama, zastanawiając się, co do cholery mam zrobić ze swoim czasem, póki 
Josh nie wróci o jedenastej z pracy. Nie jestem przyzwyczajona do bycia całymi 
godzinami sama w domu. 

 

Co  to  było,  do  cholery?  Pochyliłem  się  i  pocałowałem  ją  bez 

zastanowienia.  Zamierzałem  zostawić  całusa  na  jej  pieprzonych  ustach,  ale 
odwróciła  lekko  głowę,  więc  pocałowałem  ją  w  policzek  –  co  do  cholernej 
cholery?!
  I  to  było  tak  naturalnej,  jakbyśmy  powinni  być  razem.  Pierdolenie. 
Dziwne.  Oczywiście  czuję  się  zbyt  komfortowo  z  tą  laską  w  moim  domu. 
Kurwa. A wyraz jej twarzy! Zareagowała tak, jakbym wypalił dziurę po prawej 
stronie  jej  twarzy.  Jezu,  wyobrażanie  sobie,  że  posiadam  jej  usta…  Co  za 
koszmar! 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 59 

Blokuję  to  w  moim  umyśle,  zanim  zatrzymuję  się  samochodem  i 

rozważam zawrócenie. Myślę, że chyba powinienem jej wyjaśnić, że to nic nie 
znaczyło.  Bo  nie  znaczyło,  prawda?  Jesteśmy  tylko  dwójką  przyjaciół,  którzy 
bardzo  dobrze  się dogadują.  Jest  dziewczyną  Josha  –  zabawnie  jest  mieć  ją  w 
pobliżu i przyłapuję się na tym, że organizuję swój czas podług niej tylko z tego 
powodu,  bo  w  pewnym  sensie  jest  to  moja  wina,  że  nie  może  nigdzie  wyjść, 
pracować  ani  poznawać  nowych  przyjaciół.  Plus,  lubię  z  nią  rozmawiać.  I  ją 
poznawać.  Wszystko  pomiędzy  nami  jest  takie  łatwe,  i  lubię  to,  że  mogę 
niewiele powiedzieć, a ona bez moich wyjaśnień potrafi to zrozumieć. 

Ale  jest  dziewczyną  Josha…  Jest  wspaniała,  więc  ciągnie  mnie  do  niej. 

Ale  kogo  by  nie  ciągnęło?  Myślę,  że  może  nawet  trochę  kręcić  Roxy.  I  im 
więcej czasu z nią spędzam, tym lepiej to rozumiem. Łapię dlaczego Josh stracił 
dla niej tak szybko głowę. Avery jest jedną z tych dziewczyn, które u facetów 
wywołują erekcje. Jest tak, jakby jej światło karmiło duszę tych ludzi, którzy ją 
otaczają. (Ale kto karmi jej?) 

Jest dziewczyną Josha. 

Moje  palce  chwytają  kierownicę,  wyginają  się  i  relaksują,  wyginają  i 

relaksują.  Powinienem  jej  powiedzieć,  że  to  nic  nie  znaczyło.  Powinienem 
powiedzieć jej, że nie chciałem jej pocałować  – i to był tylko policzek (dzięki 
Bogu). To nic nie znaczyło… 

Zanim mogę pomyśleć nad tym po raz drugi, zawracam samochód i jadę z 

powrotem  do  domu.  Włączyła  muzykę  naprawdę  głośno.  Jest  trochę 
zniekształcona  na  zewnątrz  domu,  ale  myślę,  że  słucha  Stone  Temple  Pilots. 
Początkowo podchodzę do drzwi powoli, potem przypominam sobie, co zrobiła, 
kiedy  ostatnim  razem  wszedłem  do  domu,  a  ona  słuchała  muzyki,  więc 
przyspieszam  tempo.  Nadal  ma  swoją  nogę  w  gipsie  –  na  pewno  nie  tańczy, 
prawda? 

Otwieram drzwi, moje oczy lądują od razu na salonie, gdzie po raz ostatni 

ją znalazłem. Ale nie ma jej tam. Krzywię się i obracam głowę w drugą stronę, 
znajdując ją stojącą przy kuchennym blacie, odwróconą do mnie tyłem. Stoi na 
swojej  zdrowej  nodze,  z  jednym  z  tych  urządzeń  do  ćwiczeń  związanym 
pomiędzy  jej  nogami,  kiedy  odchyla  swoją  uszkodzoną  nogę  pod  różnymi 
kątami, jakby rozgrzewała się przed baletem. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 60 

Stoję i  obserwuję  ją  przez  chwilę.  Porusza  swoim  ramieniem  i  głową  w 

ten sam wdzięczny sposób, w jaki robią to tancerki baletowe. Jak udaje jej się 
robić te proste ćwiczenia do rockowej muzyki? 

Moje  oczy  podróżują  w  dół  jej  ciała,  zatrzymując  się  na  jej 

przemądrzałym  tyłku,  wyglądającym  bardzo  ładnie  w  obcisłych  spodniach  od 
jogi,  poskakującym  lekko  przy  każdym  ruchu.  Jest  to  rodzaj  omamu.  Póki 
oczywiście nie zaczęłaby się odwracać i panikować (zamierzałem wyjaśnić, że 
ten pocałunek nic nie znaczył, a teraz stoję tu, gapiąc się na jej tyłek!). 

Wciąż  stojąc  w  drzwiach  wejściowych,  zamykam  je  z  trzaskiem, 

zaskakując  ją  lekko,  ale  przynajmniej  nie  jest  tym  razem  w  połowie  piruetu, 
więc zamiast upadku i złamania kości, odwraca się do mnie ze zdziwieniem, a 
następnie uśmiecha, gdy mnie dostrzega. 

– Myślałam, ze nie będziemy się widzieli do jutra? 

–  Cóż,  zmiana  planów  –  mówię,  patrząc  w  dół  na  sprzęt,  który  teraz 

upuściła  na  podłogę.  –  Robisz  to  każdego  popołudnia,  kiedy  ja  wracam  do 
pracy? 

Kiwa głową. 

–  Tak.  No  z  wyjątkiem,  gdy  jadę  z  tobą,  oczywiście.  Ale  tak,  ćwiczę. 

Próbowałam tańczyć, ale nie wychodzi mi. Więc pozostanie zwinną jest kolejną 
najlepszą  rzeczą.  –  Pochylając  się,  podnosi  zielony  pasek  i  umieszcza  go  na 
ladzie przed sobą, przesuwając dłonią przez czubek głowy. 

Stoję  tam  i  patrzę  na  nią  przez  chwilę,  próbując  znaleźć  sposób,  aby 

rozpocząć rozmowę, dlaczego tu wróciłem. Ale z jakiegoś powodu, słowa te nie 
opuszczają moich ust, a zamiast tego słyszę siebie mówiącego: 

–  Chciałabyś  się  wybrać  na  przejażdżkę?  Jeśli  nie  jesteś  zajęta, 

oczywiście. 

Ona się nie waha. 

– Oczywiście – mówi. – Tylko daj mi wziąć torebkę. 

Czekam na nią przy drzwiach, kiedy pałęta się dookoła, a potem do mnie 

uśmiecha,  gdy  jest  gotowa.  Wyprowadzam  ją  przez  drzwi  i  trzymam  za  rękę, 
aby  ją  podtrzymać,  gdy  schodzi  po  schodkach  i  wsiada  do  samochodu. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 61 

Otwieram drzwi i przytrzymuję je dla niej, kiedy ona wsuwa się do wygodnego, 
skórzanego wnętrza, uważając, aby nie naruszyć swojego gipsu. 

–  Wszystko  dobrze?  –  pytam,  a  ona  kiwa  głową,  więc  zmykam  drzwi  i 

podchodzę  od  strony  kierowcy,  podrzucając  kluczę  w  powietrzu  i  łapiąc  je, 
zanim siadam obok niej i odpalam samochód. 

– Więc, gdzie się wybieramy? – pyta, gdy kierujemy się w dół ulicy. 

– Zobaczyć się z moją babcią. 

–  Twoją  babcią?  Myślałam,  że  umarła.  Czy  nie  wspomniałeś,  że 

odziedziczyłeś po niej dom? 

Patrzę na nią i się uśmiecham. 

– Wiesz, mam dwoje rodziców. I moi rodzice też. Więc… dwie babcie. 

– Och, to było naprawdę głupie. Przepraszam, nie pomyślałam. Ja znam 

tylko mamę mojej mamy, ponieważ moi rodzice się rozstali i tata odszedł, kiedy 
byłam  jeszcze  zbyt  młoda,  by  go  zapamiętać.  Tak  po  prostu  założyłam, 
ponieważ powiedziałeś, że twoja mama także wychowywała cię sama. 

– Samotna matka i nieobecny ojciec, taa. Ale to mama mojego taty jest tą, 

która  umarła  i  zostawiła  mi  dom.  Zawsze  była  dla  mnie  bardzo  dobra.  Nie 
zostawiła  nic  mojemu  ojcu,  ponieważ  była  zła,  że  odszedł  od  swojej  rodziny. 
Ale  mama  mojej  mamy  –  moja  babcia, ona  wciąż  żyje.  Ale  jest  teraz  w  domu 
opieki. Moja mama zawsze była zbyt zajęta swoim samolubnym życiem. Więc 
upewniam się, żeby pójść i odwiedzić ją co miesiąc. 

– To miło z twojej strony. 

– Naprawdę? – wzruszam ramionami. – Nie wiem. Ona nawet nie wydaje 

się  wiedzieć  przez  większość  czasu  kim  jestem.  Więc  zastanawiam  się,  czy 
tylko jej nie dezorientuję. 

– Często się tak dzieje? 

– Przez większość dni. Ale są też dobre wizyty, kiedy pamięta kim jestem. 

Gdy tak nie jest, po prostu idę z prądem. 

– Więc grasz tego, kim myśli, że jesteś? 

Spoglądając na nią krótką, daję jej półuśmiech. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 62 

– W zasadzie tak. 

–  W  naszym  bloku  zwykła  spędzać  dużo  czasu  taka  bezdomna  kobieta. 

Zawsze myślała, że każda jedna była jej córką. 

– Naprawdę? 

–  Tak.  Myślę,  że  to  było  naprawdę  smutne.  To  znaczy,  jak  bardzo 

torturujące  jest  widzenie  twarzy  kogoś,  kogo  kochasz  w  każdym  miejscu,  ale 
nigdy nie masz racji. 

Uwalnia  westchnienie  i  wygląda  przez  okno  na  mijaną  scenerię,  a  ja 

przyglądam się jej, kiedy tylko mogę, jakby obserwowanie jej mogło mi pomóc 
w  zrozumienie,  dlaczego  słuchanie  jak  mówi  powoduje  zbolałe  pragnienie  w 
mojej klatce piersiowej i wnętrznościach. Czego ja od niej chcę? 

Jest dziewczyną Josha. 

Po  godzinnej  jeździe,  parkuję  przed  domem  opieki  i  pomagam  Avery 

wysiąść z samochodu, ochronnie trzymam rękę wokół jej talii,  aby upewnić się, 
że utrzymuje równowagę i w ten sposób mogę jej także łatwo pomóc wejść po 
schodach. 

–  Dylan!  –  woła  Katie,  jedna  z  opiekunek,  gdy  przechodzimy  przez 

szklane  drzwi.  Jest  w  swoich  wczesnych  latach  pięćdziesiątych,  z  siwiejącymi 
brązowymi włosami i dużym biustem. Jest mała i okrągła, ma szerokie biodra, 
które mawia, że urodziły szóstkę dzieci. Zawsze się do mnie uśmiecha i przytula 
mnie,  mówiąc,  że  przypominam  jej  młodszą  wersję  jej  zmarłego  męża,  który 
stracił życie w Iraku walcząc o nasz kraj.  

Otula  mnie  ramionami,  kiedy  się  pochylam,  aby  ją  przytulić.  Potem 

dotyka boku mojej głowy, gdzie pozwoliłem moim włosom urosnąć na tyle, by 
zasłoniły  tatuaże  na  mojej  czaszce  i  uśmiecha  się,  kiedy  zaczynam  opuszczać 
rękawy  koszuli.  Normalnie  nie  ukrywałbym  żadnych  z  moich  tatuaży  przed 
kimkolwiek.  Jestem  dumny  z  mojego  zawodu  i  sztuki  zdobiącej  moje  ciało.  I 
kiedy  babcia  mnie  poznaje,  zawsze  jest  zainteresowana  rozmową  o  mojej 
twórczości. Ale kiedy tak się nie dzieje, tatuaże mogą ją przestraszyć, a to jest 
ostatnia rzecz, jaką chcę.  

Avery  stoi  obok  i  przygląda  mi  się  z  ciekawością,  kiedy  zapinam 

mankiety wokół nadgarstków, a Katie wygładza zmarszczki na mojej koszuli. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 63 

– Idealnie – mówi z uśmiechem. Potem odwraca się do Avery z jeszcze 

większym  uśmiechem  i  widzę,  jak  jej  oczy  omiatają  żywy  kolor  jej  włosów, 
świecące  jasnoniebieskie  oczy  i  perfekcyjnie  gładką  skórę.  Obecność  Avery 
wydaje się mieć wpływ na każdego, ale ona sama wydaje się być całkowicie na 
to obojętna. 

–  A  kto  to  jest?  –  pyta  Katie,  kiedy  odwraca  się  do  mnie  z  oczami 

utkwionymi  wciąż  w  niej.  –  Zabrałeś  ze  sobą  dziewczynę?  Nigdy  nie 
przywiozłeś  tu  dziewczyny.  Czy  to  coś  poważnego?  Powinnam  sobie  kupić 
nową sukienkę? 

Śmieję się i kręcę głową, a Avery robi to samo.  

–  To  jest  Rusty  –  zaczynam,  lecz  chwilę  później  się  poprawiam.  –  To 

znaczy,  Avery.  Jest  dziewczyną  Josha  –  pamiętasz,  jak  ci  mówiłem,  że  się  u 
mnie zatrzymają? 

Jej usta się otwierają, tworząc coś na kształt O.  

–  Oczywiście.  Przepraszam,  po  prostu  wyglądacie  razem  tak  pięknie  i 

założyłam…  –  Mówi.  –  Ale  wiecie  co  mówią  o  założeniach.  –  Śmieje  się, 
urywając, a Avery mówi jej, że jest w porządku. Owijam ramię ponownie wokół 
talii  Avery,  mówiąc  Katie,  że  zobaczymy  się,  jak  będziemy  wychodzić  i 
prowadzę Avery w stronę pokoju babci. 

–  Babciu?  –  mówię  spokojnie,  kiedy  otwieram  drzwi  i  zaglądam  do 

środka. Siedzi przy oknie, wyglądając przez nie – co nie jest dobrym znakiem. 
Kiedy  na  mnie  patrzy,  jej  twarz  jest  przez  moment  pusta,  zanim  przychodzi 
rozpoznanie. 

– Henry! – wzdycha, wyciągając ręce, abym do niej podszedł (Henry jest 

moim  wujkiem.  Nigdy  go  nie  widziałem,  ale  zawsze  mi  mówiono,  że  go 
przypominam.  Zginął  w  wypadku  samochodowym  zanim  pojawiłem  się  na 
świecie). 

Lekkie  uczucie  zawodu  uderza  w  moją  klatkę  piersiową,  zanim 

uśmiecham się do niej i daję jej to, czego potrzebuje. 

–  Cześć,  mamo  –  mówię,  moja  ręka  przesuwa  się  z  talii  Avery  do  jej 

dłoni, kiedy wciągam ją lekko do pokoju. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 64 

Kiedy pochylam się, by ją przytulić, ona spogląda na Avery, a jej oczy się 

błyszczą. 

– O! I przyprowadziłeś Natashę. (Tak naprawdę nie mam pojęcia kim jest 

Natasha, ale kiwam głową i kontynuuje grę.) 

–  Jak  się  masz?  –  pytam  ją,  przyciągając  mały  stołek  do  siedzenia  dla 

Avery, a potem jeden dla siebie. 

– Och, wszystko dobrze. Ale nie pozwalają mi iść do sklepu, żeby kupić 

produkty na ciasto. Wiem, jak bardzo lubisz wypieki. I Natasha, miałam zamiar 
zrobić czekoladowe – to również twoje ulubione, prawda? 

Avery uśmiecha się i kiwa głową, a następnie wzmacnia uścisk na mojej 

ręce, uspakajając mnie. 

– Tak. To jest zdecydowanie moje ulubione – mówi, zanim angażuje się 

w rozmowę o egzaminach końcowych i jej planach na studia. Ale tak naprawdę 
nie słyszę zbyt wiele. Jestem zbyt zajęty patrzeniem na nasze splecione dłonie. 
Nie zdałem sobie sprawy, kiedy ponownie złapałem ja za rękę… 

Ona jest dziewczyną Josha… 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 65 

Rozdział jedenasty 

Dylan  jest  bardzo  cicho  w  drodze  powrotnej  do  domu  i  martwię  się  o 

niego.  Patrzenie  na  kogoś,  kogo  kochasz,  gdy  ten  ktoś  cię  nie  rozpoznaje,  nie 
może być łatwe. 

–  Twoja  babcia  jest  naprawdę  fajna,  Dylan  –  mówię,  spoglądając  na 

niego, gdy on koncentruje się na drodze. 

Zaciska  wargi  i  kiwa  głową,  spoglądając  przez  chwilę  na  mnie  ze 

zbolałym  wyrazem  twarzy.  Wyciągam  rękę  i  kładę  ją  na  jego  przedramieniu. 
Ponownie podciągnął rękawy i znowu dostrzegam skomplikowaną grafikę. 

– Wszystko w porządku? – pytam. 

Kiwa głową. 

–  Czy  to  dlatego  zapuściłeś  włosy  –  żeby  przykryć  dla  swojej  babci 

tatuaże? 

Kiwa  głową  i  zastanawiam  się,  czy  kiedykolwiek  zacznie  mówić,  kiedy 

jego  zęby  zakopują  się  w  wargach.  Opuszczam  rękę  i  uwalniam  małe 
westchnienie, żałując że zamiast ze mną porozmawiać po prostu milczy. Czuję, 
że zrobiłam coś złego. 

Spogląda w dół na swoje ramie, gdzie przed chwilą znajdowała się moja 

dłoń, a następnie ponownie przenosi swoją uwagę na drogę. 

– Straszą ją - mówi nagle. 

– Co? Tatuaże? 

Kiwa głową. 

– Jeśli mnie rozpoznaje, nie przeszkadzają jej. Ale jeśli tak nie jest, czuję 

się  zdenerwowana,  kiedy  dziwny  wytatuowany  mężczyzna  wchodzi  do  jej 
pokoju. Jest jedyną osobą dla której je zakrywam. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 66 

– Więc pozwalasz, żeby twoje włosy rosły przez cały miesiąc, a następnie 

golisz je ponownie po odwiedzinach? 

–  Coś  takiego  –  mówi,  kiedy  wjeżdża  na  naszą  ulicę  i  zatrzymuje  się 

przed domem. – Słuchaj, poradzisz sobie sama w domu do powrotu Josha? 

Głowę  trzyma  spuszczoną  i  koncentruje  się  na  kierownicy.  Czuje 

promieniującą  od  niego  melancholię.  Daję  mu  uspokajający  uśmiech  jak 
otwieram drzwi. 

– Jestem dużą dziewczynką, wiesz. Mogę zostać sama. Nie musisz się o 

mnie martwić. 

Spogląda w górę na mnie. 

– Rusty, martwię się o ciebie cały czas. 

Potem  wyciąga  rękę  i  zamyka  drzwi  samochodu  z  mojej  strony,  zanim 

zdążę odsunąć się od krawężnika. Sądzę, że odjedzie, ale on po prostu zawraca i 
czeka po drugiej stronie ulicy z włączonym silnikiem. Ciekawe. Wznoszę rękę i 
macham do niego, zanim kuśtykam ścieżką do domu. Dopiero wtedy słyszę jak 
jego samochód odjeżdża. 

*** 

– Dylan wyszedł na noc? – pyta Josh, kiedy wraca do domu i praktycznie 

opada  na  kanapę  obok  mnie.  Jest  już  po  jedenastej  i  wygląda  na  absolutnie 
wykończonego.  Przesuwam  się,  aby  mógł  położyć  głowę na moich  kolanach i 
przebiegam palcami przez jego brązowe włosy, a on wzdycha z zadowolenia. 

– Zniknął przed kolacją. Więc zrobiłam sobie kanapkę. Jak było w pracy? 

–  Pracowicie.  Myślę,  że  pewnego  dnia  moja  głowa  eksploduje  od 

nadmiaru  informacji.  Dzieciaki  są  jak  żołnierze…  –  Mała  zmarszczka  pojawia 
się na jego czole i przez chwilę jest cicho, a ja zastanawiam się, czy powie mi, 
co chodzi mu po głowie. 

– Opowiedz mi o nich. Chcę wiedzieć jak to jest. 

Łapie mnie za drugą dłoń i składa na niej pocałunek, zanim kładzie ją na 

swojej klatce piersiowej. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 67 

–  To  jest  po  prostu  trudne,  Avery.  Naprawdę  trudne  –  mówi,  a  ja  czuję 

ukłucie rozczarowania w piersi. Zawsze jest tak niejasny w kwestii swojej pracy 
i żałuję, że nie chce mi powiedzieć czegoś więcej. Chciałabym wiedzieć, jak to 
jest  i  jak  czuje  się  w  związku  z  pracowaniem  z  chorymi  dziećmi.  Rani  go 
widzenie  ich  w  złym  stanie?  Czy  sobie  radzi?  Ale  to  wszystko,  co  od  niego 
dostaję i widzę jak relaksuje się w mojej obecności. 

– A jak tobie minął dzień? – pyta, zamykając oczy, gdy przesuwam lekko 

jego głowę, aby było mu wygodniej. 

– Dobrze. Dylan zabrał mnie do swojej babci. 

– Tej chorej na Alzheimera? 

– Tak. Myślała, że jestem kimś o imieniu Natasha. 

–  Hmm  –  mówi,  kiedy  ja  kontynuuje  przeczesywanie  jego  włosów  i 

opowiadam  o  rozmowie,  jaką  z  nią  przeprowadziłam.  A  potem  mówię  o  tym, 
jak cicho Dylan był w samochodzie. 

–  Myślę,  że  widzenie  jej  takiej  jest  dla  niego  bardzo  trudne  –  mówię, 

wzdychając  jak  przypominam  sobie  jego  bolesny  wyraz  twarzy  w  drodze 
powrotnej. 

To  wtedy  zdaję  sobie  sprawę,  że  Josh  od  jakiegoś  czasu  nic  nie 

odpowiedział  i  spoglądam  na  niego,  dostrzegając  regularne  opadanie  i 
wznoszenie się jego piersi, gdy śpi spokojnie na moich kolanach. Przez pewien 
czas  tylko  siedzę  i  oglądam  telewizję,  a  kiedy  dopada  mnie  zmęczenie, 
wysuwam się spod niego, kładę mu poduszkę pod głowę i okrywam go kocem. 
Całuję go delikatnie i udaję się do naszego dużego łóżka, pusta i samotna. 

Wzdychając, obracam się na bok i przytulam do siebie poduszkę. 

Tęsknię za swoim chłopakiem. 

 

 

 

 

 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 68 

Rozdział dwunasty 

Kiedy  budzę  się  następnego  dnia  rano,  czuję  się  tak  samo 

zdezorientowany co wczoraj. Miałem nadzieję, że po nocnym wyjściu będę się 
czuć bardziej  jak  ja,  jednak  rzeczy  nie  poszły  zgodnie  z  planem  i  skończyłem 
wracając do domu o drugiej nad ranem, znajdując Josha śpiącego na kanapie. 

Część  mnie  chciała  obudzić  Avery  i  zapytać,  czy  wszystko  w  porządku 

(Czemu  on spał na kanapie?  Pokłócili  się?). Ale pozwoliłem  jej  spać  i zamiast 
tego spędziłem noc na  przewracaniu się z boku na bok i zastanawianiu, co do 
cholery  miałem  zamiar  zrobić,  bo  już  dłużej  nie  było  sensu  zaprzeczać. 
Cholernie  ciągnie  mnie  do  dziewczyny  najlepszego  kumpla  –  totalnie.  I  nie 
potrafię przestać o niej myśleć. Co, do cholery, mam z tym zrobić? 

W  momencie,  gdy  słońce  zaczyna  wpadać  przez  żaluzje,  decyduję,  że 

może potrzebuję trochę dystansu. Są wolne miejsca w innych salonach tatuażu i 
zawsze chciałem podróżować – mogę wyjechać i spędzić kilka miesięcy z dala 
od tego miejsca, wyrobić sobie nazwisko w branży i mieć nadzieję, że do czasu 
jak wrócę, nie będę na nią patrzył i myślał o niej jak człowiek głodujący. Będę 
patrzył  na  nią  jak  na  dziewczynę,  którą  jest  –  jak  na  Avery.  Jest  dziewczyną 
Josha. Dziewczyną Josha. Ta dziewczyna nie jest moja. 

Budzik  rozbrzmiewa  w  pokoju  Josha  i  Avery  i  słyszę  jak  lekko  jęczy 

przez sen, a następnie dźwięk cichnie. Chwilę czekam, aż  słyszę jej zejście po 
schodach. Wtedy słyszę dzwoniący telefon, a następnie mówi coś do Josha. Nie 
brzmi jakby chciał się budzić. Kiedy słyszę dźwięk prysznica, wstaję, zakładam 
koszulkę i dresy, a następnie udaję się na dół. 

Znajduję Avery w kuchni, grającą domową boginię i wyglądającą idealnie 

jak zawsze. 

–  Dobry,  Rusty  –  mówię,  kiedy  pochodzę,  a  ona  przerywa  wsypywanie 

kawy  do  filtra  i  uśmiecha  do  mnie  tak,  jakbym  właśnie  jej  powiedział,  że 
wygrała nagrodę. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 69 

– Dzień dobry. Spałeś tutaj dzisiejszej nocy? 

– Taa, wróciłem około drugiej. 

–  Ryby  nie  brały?  –  pyta  z  przymrużeniem  oka,  a  ja  nie  mogę  nic 

poradzić, że na to chichoczę. 

– Nie łowiłem.  

– Och – mówi, odwracając się do ekspresu i włącza go.  

–  I  um…  kiedy  wróciłem  do  domu,  Josh  był  na  kanapie.  Wszystko  w 

porządku? 

– Co? A, tak. Był tak wyczerpany, że zasnął do razu jak wszedł do domu. 

Biedny koleś. Jego praca musi być bardzo ciężka. 

Porusza się po kuchni, wyciągając kubki i talerze dla wszystkich i wkłada 

w ciszy kromki chleba do tostera. 

– Nie musisz nic dla mnie robić. Zrobię sobie sam – mówię jej. 

Ona wzrusza ramionami.  

– Naprawdę mi to nie przeszkadza. Przynosisz mi przez cały czas lunch. 

– Ale ty gotujesz obiady. 

– Naprawdę mi to nie przeszkadza. – Odwraca się do mnie i uśmiecha. – 

Masz jakiegoś wczesnego klienta? 

– Och, nie. Nie mogłem po prostu spać. 

– Coś zaprząta ci myśli? 

– Tak jakby… 

Odwraca się do  mnie  i  unosi brwi,  jakby  zupełnie nie dostrzegała tortur, 

które przechodzą przez mój umysł. Otwieram usta i zamykam je, niezdolny do 
znalezienia odpowiednich słów. 

– Powodem jest twoja wczorajsza wizyta u babci? 

Kładzie  talerz  z  gorącym  tostem  przede  mną  i  świeżo  zaparzoną  kawę, 

taką jaką lubię. Potem podaje mi nóż i masło. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 70 

–  Przestań!  –  mówię  ostrym  tonem,  a  ona  odskakuje,  z  oczami  szeroko 

otartymi w przerażeniu. – Przestań się zachowywać jak moja żona, albo moja… 
moja matka. To musi się skończyć! 

Jej oczy błyszczą z emocji, a jej wzrok opada. 

– Nie staram się być którąkolwiek z nich – mówi spokojnie, choć jej głos 

załamuje  się  przy  końcu  zdania.  –  Ale  jeśli  tak  się  czujesz,  to  w  porządku. 
Przestanę.  –  Zabiera  kawę  i  tost,  a  następnie  wylewa  wszystko  do  zlewu  i 
wyrzuca do kosza. – Zadowolony? 

Kręcę głową. 

– Nie. W ogóle nie jestem zadowolony. 

Marszczy brwi i patrzy na mnie tak, jakby próbowała ułożyć puzzle. 

– Co się z tobą dzieje? 

Kręcę głową. 

–  Myślę,  że  czujemy  się  coraz  bardziej  komfortowo  w  swoim 

towarzystwie. 

– Dlaczego jest to problem? 

Robię krok do przodu i obniżam głos. 

–  Nie  wiem.  Ponieważ  siedziałaś  tam  wczoraj,  trzymając  mnie  za  rękę, 

podczas gdy wszyscy zakładali, że byliśmy razem. 

– Co? To ty – o mój Boże. O co tak naprawdę chodzi? 

Kręcę  głową,  ciągnąc  za  swoje  włosy,  a  moja  głowa  boli,  ponieważ  to 

spieprzyłem. Jestem zmęczony, zdezorientowany i muszę przestać być dla niej 
miły. 

– Ja po prostu nie chcę, żebyś odniosła o mnie błędne wrażenie, dobrze? 

Patrzy na mnie przez dłuższą chwilę, z rękami na biodrach, kiedy jej oczy 

przeszukują moje. 

– W tym momencie jedyne co o tobie myślę, to że jesteś dupkiem, który 

próbuje odepchnąć od siebie osobę, która naprawdę cię zna. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 71 

Ciśnienie wzrasta w mojej klatce piersiowej, kiedy uderzają we mnie jej 

słowa wraz z ich prawdziwością, udowadniając, że nie mogę pozwolić jej się za 
bardzo  zbliżyć.  Udowadniając,  że  muszę  umieścić  pomiędzy  nami  pewną 
odległość.  

Otwieram usta, żeby coś powiedzieć, ale przerywa mi głos Josha. 

–  Avery!  Potrzebuję,  żebyś  odebrała  moją  koszulę  z  pralni  chemicznej. 

Czy to w porządku? To jest moja ostatnia. Och, hej – mówi, gdy widzi, że stoję 
naprzeciwko niej. – Nie wiedziałem, że jesteś w domu. Jak się masz? Czuję się 
jakbym widywał cię mniej, niż kiedy byłem w Nowym Jorku. 

–  Życie  staje  na  drodze,  człowieku  –  mówię,  dając  Avery  ostatnie 

spojrzenie,  zanim  klepię Josha po  ramieniu  i  przepraszam  ich,  mówiąc,  że  idę 
wziąć prysznic. – Muszę po drodze zatrzymać się u fryzjera, aby mnie obciął. 

–  Powinieneś  pozwolić  Avery,  żeby  to  zrobiła.  Obcina  mi  włosy  więc 

mamy  wszystkie  przyrządy  do  strzyżenia.  Nie  masz  nic  przeciwko,  prawda 
kochanie? – pyta ją, a ona wzrusza ramionami, aby przekazać, że to w porządku. 
Potem odwraca się do mnie. – Jest naprawdę bardzo dobra. 

–  Wygląda,  że  jest  dobra  we  wszystkim  –  komentuję  lekko  gorzko  – 

dlaczego nie mogę przestać na nią warczeć? 

–  Wyjąwszy  ludzi  –  ona  odpowiada.  –  Oczywiście  mam  problem  z  ich 

odczytywaniem. 

Stawia  śniadanie  na  stole  przed  Joshem  po  czym  wraca  do  kuchni,  aby 

wziąć dla siebie talerz i kawę, a potem siada obok niego. 

– Kochanie, jesteś świetna  w temacie ludzi  – mówi  Josh, pochylając się 

by  pocałować  ją  w  policzek,  dokładnie  tam,  gdzie  zrobiłem  to  wczoraj  ja  (co 
mnie  denerwuje).  Potem  przenosi  swoja  uwagę  z  powrotem  na  mnie.  – 
Naprawdę tak jest. Nie wiem, dlaczego myśli, że jest inaczej. 

Żadne z nas nie odpowiada i w końcu ruszam, by wziąć ten prysznic. 

–  Och,  zanim  wyjdziesz  –  mam  następną  sobotę  wolną,  a  Avery  będzie 

miała dzisiaj ściągany gips. Powinniśmy wyjść gdzieś i świętować. 

Spoglądam na Avery. Nie powiedziała mi, że ma zdjęcie gipsu dzisiaj… 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 72 

– Uch, pewnie. Rzeczywiście będzie to idealne. Wybieram się do Nowego 

Jorku na trochę. Więc będzie to moja ostatnia szansa. 

– Dlaczego jedziesz do Nowego Jorku? – pyta szybko Avery. 

– Aby trochę popracować w innym salonie. 

– Na jak długo? 

– Nie wiem. Tak długo, jak będzie trzeba. 

Jej usta się lekko otwierają i szybko mruga, zanim unosi filiżankę do ust i 

upija duży łyk. 

– To wspaniała wiadomość, kumplu. To musi być dobre dla twojej kariery 

– mówi Josh z uśmiechem, wyglądając na naprawdę dumnego ze mnie. 

Spoglądam ponownie na Avery. Ona na mnie nie patrzy. 

– Tak. To dobra okazja. 

Przepraszam  ich  ponownie,  wspinam  się  po  schodach,  aby  wziąć  ten 

prysznic, tym samym kończąc rozmowę. Ale zanim docieram do ubikacji, słyszę 
wołającą Avery: 

– Kiedy skończysz obetnę ci włosy. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 73 

Rozdział trzynasty 

Dylan siedzi naprzeciwko mnie na stołku kuchennym, który przyniosłam 

do łazienki, kiedy ja strzyżę jego wilgotne blond włosy. Są miękkie, jedwabiste 
pod moimi palcami i pachną czystością i świeżością po prysznicu. Przyglądam 
im  się  jak  opadają  kępkami  na  kaflową  podłogę  i  powoli  odsłaniają 
skomplikowany plemienny wzór , który zdobi dolną część jego czaszki. 

Nie rozmawia ze mną w ogóle i zastanawiam się, co takiego zrobiłam, że 

go  zezłościłam.  Myślałam,  że  się  przyjaźnimy.  Zaczynałam  go  widzieć  jako 
mojego najlepszego kumpla. Czułam, że jesteśmy blisko ze sobą, a teraz ta jego 
odległość wywołuje u mnie ból serca. 

Korzystając  z  miękkiej  szczotki,  zaczesuję  do  tyłu  wszystkie 

rozpuszczone  włosy,  kiedy  kończę,  a  potem  przecieram  dłonią  jego  tył  szyi, 
czując  przy  tym  jak  gładka  jest  jego  skóra.  Następnie  się  zatrzymuję  i  powoli 
śledzę palcem grube czarne linie jego tatuażu. 

– Dlaczego mi nie powiedziałeś, że wyjeżdżasz? – pytam, kiedy docieram 

do końca wzoru. Odpinam narzutkę, która zakrywa jego ramiona i kładę dłoń na 
jego nagim ramieniu, twardym i szerokim. Śledzę palcem również tatuaż, który 
znajduje się w tym miejscu; czarny i szary, z jednej strony w stylu gladiatorskim 
scenę bitwy, a z drugiej projekt japońskiej kolorowej koi z ruchomymi wodami i 
pływającymi liliami wykończającymi ten obraz. Każdy z nich jest tak różny w 
stylu, ale połączone są doskonałym dziełem sztuki na jego skórze. 

Jego  dobrze  umięśnione  plecy  są  wciąż  pustym  płótnem,  tak  jak  jego 

klatka  piersiowa,  jednak  na  lewym  żebrze  znajduje  się  jakiś  skrypt,  który  jest 
zasłonięty  przez  ramię,  więc  nie  mogę  go  odczytać.  Przez  szalenie  długi  czas 
przyglądam  się  jego tatuażom,  wiedząc  że  nie powinnam,  ale  mimo  to  pragnę 
tego,  ponieważ  zawsze  zastanawiałam  się  jak  wyglądają  bez  koszulki 
zasłaniającej je. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 74 

Patrzę na jego twarz, która jest odbita w lustrze i widzę, że jego oczy są 

zamknięte, jakby mój dotyk go ranił. Więc odsuwam swoje ręce. 

– Dlaczego nie chcesz ze mną rozmawiać? Zrobiłam coś złego? Jesteś na 

mnie  wkurzony?  –  pytam,  z  oczami  wciąż  na  nim.  Otwiera  je,  a  jego  zielone 
oczy spotykają moje za pośrednictwem odbicia i tylko na mnie tak przez chwile 
patrzy. 

– Nie zapominaj do kogo należysz, Avery – mówi, zanim wstaje i wciąga 

swoją koszulkę przez głowę. – Dzięki za strzyżenie. 

Potem  przechodzi  obok  mnie  i  wychodzi  z  łazienki,  zostawiając  mnie 

rozmyślającą  nad  tym,  co  do  cholery  się  wydarzyło  pomiędzy  dniem 
dzisiejszym  a  wczorajszym.  Wiem,  że  trzymał  mnie  za  rękę,  kiedy  byliśmy  u 
jego  babci,  a  może  nie  powinnam  mu  była  na  to  pozwolić.  Ale  wydawał  się 
mnie  potrzebować,  a  ja  chciałam  tam  być  dla  niego.  Myślałam,  że  dbamy  o 
siebie nawzajem. Myślałam, że dba o mnie. 

Patrząc  na  siebie  w  lustrze,  widzę  w  swoich  oczach  zmartwienie  i 

niepokój  w  zaróżowionych  policzkach.  Nie  pozwolę,  żeby  mi  to  zrobił.  Nie 
pozwolę  mu  zabrać  ode  mnie  jedynego  prawdziwego  przyjaciela,  jakiego 
kiedykolwiek miałam… 

 

W  swoim  pokoju  zamieniam  dresy  na  parę  dżinsów  do  pracy.  Potem 

siadam na końcu łóżka i wkładam buty, podczas gdy drzwi do mojego pokoju 
się otwierają i wpada przez nie jak burza Avery, tak szybko, jak pozwala jej na 
to gips. 

– Nie pozwolę ci tego zrobić, Dylan! Nie pozwolę ci mnie odepchnąć… 

bez  pieprzonego  wyjaśnienia!  –  krzyczy,  jej  oczy  są  szeroko  otwarte,  a  włosy 
wyglądają  w  świetle  dnia  jak płomienie. Wydaje  się,  jakby  każdy  kosmyk  żył 
własnym życiem i odzwierciedlał jej gniew. Kurwa, jest piękna, kiedy się złości. 

– To nie twoja decyzja do podjęcia – oświadczam spokojnie, pochylając 

się, by zasznurować sznurowadła, zanim wstaję i  wkładam do kieszeni portfel, 
dopinając go do łańcucha przy spodniach. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 75 

– I na pewno twoja też nie. Co ja ci zrobiłam? Nic z tego nie ma sensu, 

Dylan. Nie zakończysz naszej przyjaźni bez żadnego słowa. 

–  Jakiej  przyjaźni,  Avery?  Czułem  się  źle,  że  upadłaś  i  złamałaś  przeze 

mnie  kostkę.  Pomogłem  ci,  kiedy  dochodziłaś  do  zdrowia.  Dzisiaj  gips  będzie 
zdjęty.  Moja  robota  jest  skończona.  Nie  muszę  się  czuć  już  zobowiązany  do 
czegokolwiek  –  mówię  ostrym  tonem,  odpychając  ją  swoimi  słowami. 
Potrzebuję, żeby mnie zostawiła samemu sobie. Potrzebuję, żeby opuściła moje 
myśli i sny. 

Nie wtedy, gdy nie jest moja. Nie wtedy, gdy nie jest moja. 

Uparcie zbliża się do mnie i dźga mnie palcem w pierś. Czuję zapach jej 

włosów  i  skory.  To  trochę  mąci  mi  w  głowie,  gdy  jestem  na  krawędzi  przez 
posiadanie  jej  rąk  na  sobie,  obcinanie  mi  przez  nią  włosów,  oglądanie  moich 
tatuaży  –  śledzenie  ich  palcem.  Musiałem  zamknąć  oczy  i  zmusić  się  do 
zachowania  spokoju,  zanim  mój  kutas  zdradziłby  mnie  i  stanął  na  baczność 
przez  intymność  jej  dotyku.  Nigdy  nie  pozwoliłem  dotykać  się  w  ten  sposób 
żadnej kobiecie. Mój atrament jest moim atramentem. 

Ponownie  zamykam  oczy,  a  kiedy  nie  odpowiadam,  kładzie  swoje  dwie 

dłonie  na  mojej  klatce  piersiowej,  w  daremnej  próbie  poruszenia  mną.  Znowu 
otwieram oczy. Potrzebuję, żeby zrozumiała… ona nie jest moja. 

Ale chcę, żeby była. 

–  Jaki  jest  twój  problem?!  –  żąda,  jej  lodowato  niebieskie  oczy  lśnią 

mylącymi emocjami. 

Nie wie, co mi robi. Muszę sprawić, żeby zrozumiała. Potrzebuję… 

Zanim mogę dokończyć myśl, moje instynkty przejmują władzę i łapię jej 

obie  strony  twarzy  w  dłonie  i  opuszczam  swoje  usta  do  jej.  Przyciągam  ją  do 
mnie, a pocałunek jest wymagający. W pierwszej chwili reaguje ze zdziwienia, 
napinając  się  i  popychając  mnie  w  klatkę  piersiową.  Wtedy  coś  się  zmienia, 
relaksuje  się  przy  mnie,  ręce  przesuwa  na  moje  ramiona,  aż  owija  je  wokół 
mojej szyi i oddaje pocałunek z równą intensywnością. 

Moja głowa wiruje przez mieszaninę uczuć, wiem, że to jest złe, ale czuję 

tak silną potrzebę, że wydawać by się mogło, że nie mogę się zatrzymać. 

Ale muszę. 

background image

 
 

T ł u m a c z e n i e :   R e b e l l i o u s G i r l  

 

Strona 76 

Ona jest dziewczyną mojego najlepszego przyjaciela. Nie jest moja… 

Zmuszam  się  do  odsunięcia,  spoglądam  w  jej  storturowane  oczy  i 

dostrzegam  takie  same  emocje.  Moja  klatka  piersiowa  się  unosi  i  bardziej  niż 
cokolwiek ponownie chcę ją pocałować. Chcę wszystkiego z nią, na raz. Ale nie 
robię niczego, prócz odsunięcia się od niej. 

– Poczułaś to? – pytam ochrypłym szeptem, w dalszym ciągu powoli się 

od  niej  oddalając,  trzymam  swoje  ręce  z  daleka,  jakbym  bał  się  tego,  co  się 
może zdarzyć, jeśli przestanę się poruszać. 

Kiwa głową, usta ma rozchylone, a oczy pełne łez. 

– Co to było? Co czułaś? 

– Wszystko. Czułam… 

Przytakuję powoli, wiedząc dokładnie, co czuła. 

– Muzykę. Czułam to jak muzykę. 

Zamyka oczy i łza spływa jej po policzku. 

– To było jak taniec – szepcze. 

– To, Rusty – to właśnie uczucie. To jest mój problem. Żadne z nas nie 

powinno się w ten sposób czuć. Nie wtedy, gdy jesteś zakochana w Joshu. Nie 
wtedy, gdy nie jesteś moja – mówię jej z żalem, kiedy się odwracam i wychodzę 
z pokoju, mając nadzieję, że nie podąży za mną. 

Ale Avery jest uparta, a ja… Ja jestem tylko człowiekiem, który nie jest 

wystraczająco  silny,  aby  odmówić  kobiecie,  która  jakimś  cudem,  bez  mojej 
wiedzy, posiadła mnie. Potrzebuję, żeby była moja… 

 

 

KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ :)