background image

SYSTEM SUBSKRYPCJI MAGAZYNU "BAJCIK"   

 
 
Przykład zaczerpnięty z: Yourdon E., Argila C.: "Analiza obiektowa i projektowanie". WNT 2000 

 

Mała niezależna gazeta o nazwie "Bajcik" zajmująca się problemami oprogramowania, postanowiła 

zlecić zaprojektowanie nowego systemu zarządzania subskrypcjami. W redakcji pracuje jeszcze stary 
system, korzystający z różnych pakietów arkuszy, edytorów i baz danych działających na Macintoshu. 
Wszystko to jednak wymknęło się spod kontroli. Sama koncepcja zarządzania subskrypcjami jest dość 
prosta, ale liczba szczegółów ogromna. 

 
Bajcik  jest  miesięcznikiem:  typowe  wydanie  miesięczne  składa  się  z  5-10  artykułów  napisanych 

przez jednego lub  kilku  autorów i  poświęconych inżynierii oprogramowania. Autorzy  nie otrzymują 
wynagrodzenia  za  swoje  artykuły,  a  jedynie  roczną  bezpłatną  subskrypcję  w  dowód  uznania  ich 
wysiłków. Jeśli autor ma już subskrypcję, to data jej wygaśnięcia jest przedłużana o rok. W pięcioletniej 
historii  działania  miesięcznika  większość  autorów  napisała  tylko  jeden  artykuł,  choć  kilku  napisało 
więcej. Kierownictwo chciałoby zachować ślad tych informacji, aby uniknąć publikowania więcej niż 
jednego lub dwóch artykułów tego samego autora w ciągu roku. 

 
"Bajcik" ma doradczy komitet redakcyjny. Niektórzy z jego członków również mogą być niekiedy 

autorami. Komitet redakcyjny jest zwykle powoływany na rok lub dwa i w tym czasie jego członkowie 
również  otrzymują  grzecznościową  subskrypcję  na  magazyn.  Komitet  redakcyjny  przegląda 
dostarczone  artykuły,  jak  również  sugeruje  wydawcy  "Bajcika"  i  kierownikowi  wydania  tematy  do 
następnego numeru. Wskazuje również ewentualnych autorów artykułów na te tematy. 

 
Jak w wypadku większości magazynów, tematy są planowane na kilka miesięcy do przodu. Tak więc 

wydawca  ma  do  czynienia  z  wieloma  wydaniami  i  autorami  jednocześnie.  Otrzymuje  również  nie 
zamówione artykuły od wielu byłych autorów, aktualnych (tych, którzy właśnie piszą do magazynu) i 
potencjalnych (tych, którzy ewentualnie będą pisać) . 

 
"Bajcik"  jest  sprzedawany  w  subskrypcji.  Większość  subskrypcji  dotyczy  jednego  roku,  ale 

przyjmowane  są  również  subskrypcje  na  okresy  dłuższe  lub  krótsze  niż  rok  na  zasadzie  prostego 
podziału proporcjonalnego rocznej ceny subskrypcji. Pismo ma tylko kilka tysięcy subskrybentów, z 
których  większość  stanowią  subskrybenci  instytucjonalni.  Jeśli  chodzi  o  subskrybentów 
indywidualnych,  to  wysyła  się  magazyn  na  ich  adres  domowy  w  zwykłych  brązowych  opaskach. 
Większość  z  tych  klientów  ma  subskrypcję  na  jeden  egzemplarz.  Zdarza  się  jednak,  że  duże  firmy 
zamawiają kilka egzemplarzy; wtedy wszystkie egzemplarze są wysyłane do tej samej osoby. (Niekiedy 
firma nie życzy sobie, żeby w subskrypcji by o nazwisko pracownika. W takiej sytuacji magazyn jest 
przesyłany  na  nazwę  firmy,  na  przykład  Biblioteka  Techniczna).  Z  subskrypcją  grupową  wiąże  się 
zwykle niewielki rabat, jednak przeważająca większość subskrybentów płaci cenę standardową. (Należy 
pamięta , że cena standardowa różni się dla subskrypcji z Ameryki Płn. i dla subskrypcji zagranicznej, 
gdyż muszą być pokryte wyższe koszty wysyłki). 

 

background image

Zdarza  się,  że  w  wypadku  subskrypcji  na  kilka  egzemplarzy  firma  prosi,  żeby  poszczególne 

egzemplarze były wysyłane do konkretnych osób. Oczywiście ważne jest wówczas zachowanie śladu 
"głównego"  subskrybenta,  od  którego  nadejdzie  zapłata  i  do  którego  należy  adresowa  wszelką 
korespondencję. W zasadzie egzemplarze te są wysyłane do wielu osób w ramach jednej "siedziby" (tj. 
jednego oddziału lub działu, zlokalizowanego pod adresem korporacji). Bywa jednak, że egzemplarze są 
wysyłane do poszczególnych osób w różnych siedzibach danej firmy. Tak czy inaczej wydawcy opłaca 
się określenie subskrybentów w ramach siedziby oraz różnych siedzib powiązanych z daną organizacją. 

 
Większość  zamówień  subskrypcji  dociera  do  wydawcy  bezpośrednio  od  subskrybenta.  Wydawca 

współpracuje również z kilkoma agencjami lub biurami obsługi subskrypcji, takimi jak EBSCO, Faxon i 
Readmore.  Agencje  te  otrzymują  małą  prowizję  za  obsługę  subskrypcji,  co  wydawca  raczej  ukrywa 
przed subskrybentem. Oznacza to jednak, że musi zachować lad zarówno ceny "detalicznej", jaką jest 
obciążany subskrybent, jak i prowizji płaconej agencji. 

 
Magazyn  jest  też  rozprowadzany  w  kilku  innych  krajach  przez  dystrybutorów  mających  niemal 

wyłączne prawo do rynku tego magazynu na swoim terytorium. Dystrybutorzy otrzymują nieco większy 
rabat  przy  hurtowej  wysyłce  magazynów  (poza  zapłatą  za  koszty  wysyłki,  które  mogą  by  znaczne), 
który  następnie  dzielą  na  swoich  subskrybentów.  Na  ogół  zanim  dochodzi  do  umowy  między 
dystrybutorem a wydawcą, w kraju dystrybutora istnieją już "bezpośredni" subskrybenci i "Bajcik" sam 
bezpośrednio kontynuuje obsługę tych subskrypcji. Dystrybutor powinien ponadto dostarczyć wydawcy 
nazwiska  i  adresy  swoich  subskrybentów  (na  wypadek,  gdyby  chciał  wycofać  się  z  interesu). 
Dotychczas praktyka ta nie była przestrzegana, ale wydawca chce to wyegzekwować po wprowadzeniu 
nowego systemu. 

 
Jak  już  mówiliśmy,  współpracujący  z  wydawcą  autorzy  i  członkowie  komitetu  redakcyjnego 

otrzymują  dodatkowo  jednoroczną  subskrypcję  magazynu;  ponadto  wydawca  zapewnia  ograniczoną 
liczbę  dodatkowych  grzecznościowych  subskrypcji  uznanym  specjalistom  w  dziedzinie 
oprogramowania,  jak  również  kilku  przyjaciołom  i  krewnym  pracowników.  Ta  lista  subskrypcji 
grzecznościowych jest co pewien czas przeglądana, a niektóre z nich usuwane. Jest również okresowo 
sprawdzana  w  celu  potwierdzenia,  że  dana  osoba  chce  nadal  otrzymywać  grzecznościowy  numer 
"Bajcika". 

 
Duży procent istniejących subskrybentów odnawia subskrypcję z roku na rok. Odnowienie następuje 

zwykle  po  otrzymaniu  zawiadomienia,  które  wydawca  zaczyna  rozsyłać  kilka  miesięcy  przed  datą 
rzeczywistego  wygaśnięcia  subskrypcji.  W  ostatnim  miesiącu  subskrypcji  wydawca  dołącza  do 
magazynu dużą notatkę z informacją: "TO JEST TWOJ OSTATNI EGZEMPLARZ". 

 
Przez  kilka  miesięcy  od  wygaśnięcia  subskrypcji  wydawca  wysyła  zawiadomienia  o  możliwości 

odnowienia  subskrypcji.  (Zauważmy,  że  biuro  usługowe  ze  swojej  strony  także  podejmuje  wysiłki 
zmierzające do uzyskania odnowienia subskrypcji, poza wysyłaniem listów przez wydawcę). 

 
Prośba subskrybenta o odnowienie subskrypcji może nadejść w kilka miesięcy po przekroczeniu daty 

wygaśnięcia; dlatego ważne jest zachowanie rekordów bazy danych na czas nieokreślony. 

 

background image

Płatności za nowe i odnowione subskrypcje są zazwyczaj dokonywane przekazem pocztowym, do 

którego  jako  załącznik  może  by  dołączona  oferta  subskrypcji  lub  zawiadomienie  o  jej  odnowieniu. 
Zawiadomienia te nie są uważane za "faktury" w normalnym tego słowa znaczeniu. 

 
Niekiedy  subskrybenci  proszą  o  wystawienie  normalnej  faktury  z  numerem  zamówienia  zakupu, 

żeby móc ją przedłożyć w dziale księgowości firmy w celu dokonania właściwej płatności. Niektórzy 
subskrybenci płacą kartą kredytową. W takiej sytuacji wydawca się upiera (ponieważ bank się upiera), 
żeby płacąc kartą, subskrybent złożył swój podpis. Oznacza to, że dowód zamówienia lub odnowienia 
subskrypcji płaconego kartą kredytową jest zwykle przesyłany faksem lub pocztą. 

 
Poza  subskrypcją  na  cały  rok  wydawca  sprzedaje  również  ograniczoną  liczbę  poszczególnych 

numerów "Bajcika". Na ogół są to zamówienia na stare wydania. Klient może płacić za nie przekazem, 
kartą kredytową lub fakturą. Rzadko zdarzają się zamówienia na kilka egzemplarzy starego wydania. W 
takim  wypadku  klient  otrzymuje  rabat.  Jeszcze  rzadziej  napływają  zamówienia  na  kilka  tysięcy 
egzemplarzy  danego  artykułu.  Wtedy  klient  (najczęściej  autor  lub  sprzedawca,  którego  produkt 
otrzymał  dobrą  recenzję  w  danym  numerze  magazynu)  prosi  o  przygotowanie  specjalnego  "mini 
wydania" magazynu. Każde z tych specjalnych zamówień jest wyceniane oddzielnie, w zależności na 
przykład od objętości. 

 
Chociaż liczba subskrybentów nie jest duża, wydawca dysponuje długą listą "przyszłych klientów", 

którą tworzy przez lata z rożnych źródeł. Są wśród nich tacy, którzy prosili o egzemplarze okazowe 
"Bajcika", a są też tacy, którzy otrzymali "próbną" subskrypcję na kilka miesięcy, ale nie zdecydowali 
się przekształcić ją w subskrypcję płatną. Wielu też dostało od wydawcy przesyłki promocyjne, łącznie 
z nie zamawianymi egzemplarzami okazowymi i/lub subskrypcjami próbnymi. 

 
Oczywiście wszystkie takie informacje są przydatne dla wydawcy.