background image

Dr Dariusz Rogut 

 

Rozwój gospodarczy Bełchatowa w okresie dwudziestolecia międzywojennego  

 

 

Regres  gospodarczy, w  którym znalazł się  Bełchatów w połowie XIX w. spowodował 

utratę  praw  miejskich  i  na  wiele  lat  zahamował  jego  rozwój.  Dopiero  powstanie  w  1918  r. 

niepodległego państwa polskiego umożliwiło zmianę tej niekorzystnej sytuacji i przywróciło 

nadzieję  lokalnych  społeczności  na  poprawę  bytu.  Młode  państwo  tworzyło  nowy  podział 

administracyjny  kraju,  który  według  założeń  ministerialnych  powinien  odpowiadać 

potrzebom lokalnych społeczności. Zmiany w Rzeczpospolitej, jakie wówczas zachodziły we 

wszystkich  płaszczyznach  życia  polityczno-społeczno-gospodarczego,  wymuszały  tworzenie 

nowych organów administracji państwowej. Jednocześnie rozwój na ogromną skalę lokalnych 

inicjatyw  społecznych  wyraźnie  wskazywał,  w  jakich  warunkach  i  przy  jakich 

niedogodnościach,  wynikających  z  polityki  zaborców,  żyli  przez  wiele  lat  Polacy.  Decyzje 

państwowe dotyczące nowego podziału administracyjnego na gminy, zbiegły się z łączonymi 

przez mieszkańców Bełchatowa nadziejami na przywrócenie praw miejskich.  

Każdą  osadę,  którą  podnoszono  do  godności  miasta  władze  zwierzchnie  (starostwo, 

władze  wojewódzkie  i  Ministerstwo  Spraw  Wewnętrznych)  w  odpowiedni  sposób 

charakteryzowały  i  oceniały.  Przede  wszystkim  musiała  mieć  miejską  zabudowę  (ilość 

domów  murowanych,  drewnianych,  piętrowych,  parterowych  z  podziałem  na  ulice), 

odpowiedni  stopień  uprzemysłowienia  oraz  stosowną  liczbę  zakładów  rzemieślniczych  i 

sklepów.  Po  wtóre,  badano  możliwości  rozwojowe  związane  z  położeniem  geograficznym, 

perspektywy  rozszerzenia  granic  przyszłego  miasta  oraz  jego  strukturę  narodowościową. 

Jednak  podstawowa  kwestia  dotyczyła  możliwości  prowadzenia  samodzielnej  gospodarki 

miejskiej, źródeł jej finansowania i stanowiska (potrzeb) jej mieszkańców.  

Wszystkie powyższe pytania i problemy Bełchatowa nie dotyczyły, gdyż nie utracił on 

swojego  miejskiego  charakteru.  W  miasteczku  istniała  zwarta,  murowana  i  częściowo 

piętrowa  zabudowa  (219  domów  murowanych,  94  drewniane),  podział  na  ulice  (12  wraz  z 

obszernym  rynkiem)  oraz  funkcjonowały  przedsiębiorstwa  handlowe  i  przemysłowe.  Dzięki 

inicjatywie  społecznej  od  1921  r.  Bełchatów  został  wyłączony  z  budżetu  gminnego  i 

prowadził  samodzielną  gospodarkę  finansową.  Działalność  ta  jednoznacznie  wykazała,  że 

może  on  samodzielnie  funkcjonować  i  prowadzić  gospodarkę  samorządową.  Kolejnym 

czynnikiem  umacniającym  starania  o  podniesienie  do  godności  miasta  była  liczba  jego 

background image

mieszkańców.  Jak  wynika  z  projektu  przygotowanego  przez  starostę  piotrkowskiego  Jana 

Bielskiego, w tym okresie wynosiła ona w samym Bełchatowie 6202 osoby, w tym wyznania 

starozakonnego  4178,  rzymskokatolickiego  1380,  ewangelickiego  632  i  prawosławnego  12 

osób.  Kilkuletnie  starania  mieszkańców  zostały  uwieńczone  sukcesem  i  10  lutego  1925  r. 

komisja  w  składzie:  przedstawiciel  starostwa  Jan  Bielski,  wójt  gminy  Bełchatów  Ludwik 

Bryłka,  wójt  gminy  Bełchatówek  Franciszek  Marczak  oraz  inżynier  Bronisław  Rudzki, 

przystąpiła do wytyczenia granic miasta. 19 lutego zostały wkopane słupy graniczne, a mocą 

decyzji  Sejmu  Rzeczypospolitej  Polskiej  Bełchatów  ponownie  został  miastem.  Kilka  lat 

później stan ludności na podstawie spisu przeprowadzonego w 1931 r. i po dołączeniu w 1934 

r. wsi Czapleniec wynosił 8932 osoby, w tym 4149 Polaków (46,6%), 3979 Żydów (44,5%), 

Niemców  811  (9%)  oraz  3  osoby  o  nie  sprecyzowanej  narodowości.  Pod  względem 

wyznaniowym  było:  3933  katolików,  4049  starozakonnych,  904  ewangelików  augsburskich 

oraz  46  osób  innych  wyznań.  W  strukturze  narodowościowej  dominowali  Polacy,  a  w 

wyznaniowej  Żydzi.  Charakterystycznym  zjawiskiem  jest  fakt,  iż  nie  wszystkie  osoby 

uważające  się  za  Polaków  były  wyznania  katolickiego,  część  była  starozakonnego  i 

ewangelicko-augsburskiego.  Tak  więc  narodowość  nie  w  pełni  utożsamiono  z  orientacją 

religijną. 

Skomplikowana 

struktura 

narodowościowo-religijna, 

która 

należała 

do 

charakterystycznych  w  II  RP,  niosła  za  sobą  poważne  konsekwencje  natury  społecznej, 

obyczajowej  oraz  politycznej.  Jednocześnie  skład  Rady  Miejskiej  odpowiadał  podziałowi 

narodowościowemu, a np. w 1934 r. mandaty radnych otrzymali: Icek Josek Fajwisz, Mendel 

Feld, Jakób Gerhardt (pastor), Zygmunt Piernat, Antoni Kostelecki, Henryk Kryze, Bolesław 

Kłysik, Roman Lange, Henoch Liberman, Noech Liberman, Władysław Mietkiewicz, Ruchla 

Pudłowska,  Zelman  Pudłowski,  Julian  Skrzypiński,  Jan  Szubert,  Józef  Trawiński.  W 

wybranym  22  listopada  1934  r.  Zarządzie  Miejskim  zasiadali:  burmistrz  Konstanty 

Miętkiewicz,  wiceburmistrz  Stanisław  Miller,  ławnicy:  Binem  Kolberg,  Rajnhold  Oberman 

oraz Adam Rychlewski.  

Władze samorządowe borykały się z wieloma problemami społeczno-politycznymi, ale 

przede  wszystkim  finansowymi.  Poważnych  nakładów  finansowych  wymagały  budynki 

użyteczności  publicznej  m.in.  szkoły  oraz  drogi,  których  w  1918  r.  było  na  terenie  miasta 

zaledwie 5000 m

2

. Do 1925 r. było ich już 8027, a jedenaście lat później miasto posiadało 37 

000 m

2

 dróg i ulic o twardej nawierzchni. 

Budżety  miejskie  proponowane  przez  Zarząd  Miejski,  zaakceptowane  przez  Radę 

Miejską każdorazowo zatwierdzał Wydział Powiatowy w Piotrkowie Trybunalskim. Szukając 

dodatkowych źródeł finansowania Rada Miejska uchwalała podatki na rzecz miasta. W 1925 

background image

r.  podjęła  kilka  takich  decyzji,  m.in.  wprowadzono  podatek  od  posiadania  przedmiotów 

zbytku.  Należały  do  nich:  samochody,  motocykle,  karety,  powozy,  inne  luksusowe  powozy, 

broń  myśliwska  oraz  konie  wierzchowe,  służące  do  wygody  i  osobistego  użytku.  Roczny 

podatek od samochodu wynosił 50 zł, motocykla 30 zł, roweru 10 zł, karety 35 zł, powozu 35 

zł,  wolantu  (lekki  odkryty  powóz)  25  zł,  innych  powozów  15  zł,  a  od  broni  myśliwskiej  i 

sztucera  40  zł.  Samorząd  miejski  w  celach  kontrolnych  mógł  zażądać  od  właścicieli 

nieruchomości przedłożenia wykazu osób posiadających przedmioty opodatkowane. Dochód 

z  tego  podatku  określano  na  sumę  1000  zł

1

.  Innym  obciążeniem  był  podatek  od  zabaw, 

rozrywek  i  widowisk  publicznych.  Dotyczył  on  np.  zabaw  tanecznych,  kostiumowych,  bali 

maskowych, zabaw ludowych (np. karuzeli, huśtawek, strzelnic, aparatów do mierzenia siły), 

przedstawień  świetlnych  (kinematograficznych),  teatrów  marionetkowych,  przedstawień 

cyrkowych,  walk  zapaśniczych,  kabaretów,  zabaw  sportowych,  przedstawień  muzycznych 

oraz  odczytów  i  deklamacji.  Dochód  z  tego  źródła  przewidywano  w  wysokości  500  zł. 

Kolejną  uchwałą  wprowadzono  podatek  od  zbytku  mieszkaniowego.  Opodatkowaniu 

podlegały części mieszkaniowe, które ze względu na swe znaczenie lub w stosunku do liczby 

zamieszkujących  lokal  uważano  za  zbędne.  Podatkowi  temu  podlegały  także  mieszkania 

zajęte przez posiadacza (właściciela) własnego domu. Za zbędne uznawano części mieszkalne 

jeśli w mieszkaniu znajdowały się : a) ponad trzy pokoje, jeżeli zajmowały je dwie osoby, b) 

ponad cztery pokoje, jeżeli zajmowały je trzy osoby, c) ponad pięć pokoi, jeżeli zajmowało je 

pięć  osób,  d)  wszystkie  pokoje  ponad  sześć  o  ile  przypada  więcej  niż  jeden  ponad  jedną 

osobę.  Podatek  opłacały  osoby  fizyczne  podlegające  opodatkowaniu.  Dochód  z  niego 

określano na sumę 100 zł. Funkcjonował także podatek od pojazdów i resorówek oraz wozów 

ciężarowych. Wynosił on: od samochodu 200 zł, bryczki parokonnej 15 zł i jednokonnej 5zł, 

a  od  wozów  ciężarowych  zarobkowych  30  zł.  Z  podatku  tego  mogli  być  zwolnieni 

mieszkańcy, których Zarząd Miasta uznał za biednych. 

W kolejnych latach do innych zobowiązań finansowych na rzecz miasta należały także 

podatki  od  niezabudowanych  placów,  nieruchomości,  szyldów,  spadków  i  darowizn,  weksli 

zaprotestowanych oraz posiadania psów. Dochody z tych samoistnych podatków włączano do 

bieżących budżetów. 

Władze  miejskie  spotykały  się  często  z  zarzutem,  iż  nie  gospodarowały  prawidłowo 

podległym  mu  majątkiem.  Przeprowadzona  w  lutym  1926  r.  rewizja  finansowa 

przeprowadzona  na  polecenie  Dominika  Dratwy,  Gminnego  Inspektora  Samorządowego, 

stwierdziła,  iż  w  bełchatowskim  Magistracie  dochodziło  do  niedopatrzeń  finansowych.  W 

wydanej  opinii  stwierdzono,  że  Rada  Miejska,  a  także  Magistrat 

background image

.  Okazało  się,  że  rachunkowość 

prowadzona  była  niedokładnie,  dużą  część  przeprowadzanych  wydatków  i  transakcji  kupna 

dokonywano  na  wekslach  wystawianych  przez  Zarząd  Miejski,  natomiast  księgi  budżetowe 

od trzech lat nie zamykano. Ten stan rzeczy umożliwiał nadużycia. 

W 1926 r. sytuacja finansowa miasta była dramatyczna. Władze miejskie borykały się z 

ogromnymi  trudnościami  ekonomicznymi.  Do  budżetu  miasta  wpłynęło  tylko  38  680  zł., 

natomiast  wydano  aż  97  100  zł.  Sytuację  ratowano  zaciąganymi  pożyczkami.  W  1927  r. 

wpływy  do  budżetu  i  wydatki  uległy  zrównoważeniu  i  wynosiły  170  000  zł

2

.  W  kasie 

miejskiej  wciąż  brakowało  pieniędzy  na  nowe  inwestycje  oraz  potrzebne  remonty. 

Podstawowe  wydatki  dotyczyły  administracji,  oświaty,  bezpieczeństwa,  ale  również 

utrzymywania  aresztu.  W  1927  r.  odbyło  w  nim  karę  705  osób,  a  w  1929  r.  634  osoby. 

Magistrat  wypłacał  każdemu  z  osadzonych  po  50  gr.  na  życie.  Areszt  wymagał  bieżących 

remontów, ale problem polegał również na tym, że przebywały w nim osoby skazane na kary 

dłuższe niż 2 miesiące, co było niezgodne z decyzjami administracyjnymi. Deficyt budżetowy 

spowodowany był także stałymi i wysokimi, obejmującymi do 20%, nakładami na oświatę, a 

przede wszystkim remontami budynków szkolnych. Powyższą sytuację charakteryzuje tabela.  

 

 

Tabela. Wydatki budżetowe w latach 1935-1936 

 

Dział  

Nazwa działu 

Wydatki 

zwyczajne 

Wydatki 

nadzwyczajne 

Razem 

Zarząd ogólny 

26 182 00 

  

26 182 00 

II 

Majątek komunalny 

   150 00 

  

150 00 

III 

Przedsiębiorstwa komunalne 

2 850 00 

1 00 

2 851 00 

IV 

Spłata długów 

2 600 00 

  

2 600 00 

Drogi i place publiczne 

3 000 00 

  

3 000 00 

Va 

Pomiary i plany rozbudowy miasta 

360 00 

  

360 00 

VI 

Oświata 

16 200 00 

3 000 00 

19 200 00 

VII  Kultura i sztuka 

500 00 

  

500 00 

VIII  Zdrowie publiczne 

12 450 00 

  

12 450 00 

IX 

Opieka społeczna 

2 500 00 

  

2 500 00 

Popieranie rolnictwa 

3 000 00 

  

3 000 00 

XI 

Popieranie przemysłu i handlu 

  

background image

XII  Bezpieczeństwo publiczne 

16 860 00 

  

16 860 00 

XIII  Różne 

247 00 

  

247 00 

   Pokrycie niedoboru budżetowego 

  

4 100 00 

4 100 00 

     

  

  

  

  

Razem 

86 899 00 

7 101 00 

 94 000 00 

 

 

 

Jak  wynika  z  powyższej  tabeli,  największe  kwoty  (prawie  28%)  pochłaniały  koszty 

funkcjonowania administracji. Z innych działów budżetowych równie wysokie fundusze, ale 

nieco  niższe  niż  na  oświatę,  przeznaczano  na  bezpieczeństwo  publiczne  (prawie  18%)  i  w 

nieco  mniejszym  stopniu  na  opiekę  zdrowotną  (13%).  Sytuację  finansową  miasta  pogarszał 

także  ogólnoświatowy  kryzys  gospodarczy.  Wpływy  podatkowe  nie  powiększały  się. 

Pobierane  opłaty  targowe,  tak  zwane  brukowe,  oraz  opłaty  administracyjne  zmniejszyły  się, 

ponieważ  zostały  obniżone  stawki  opłat.  Dochody  miejskie  zostały  pomniejszone  m.in.  o 

wpływy  z  dodatku  do  podatku  przemysłowego.  Miasto  z  powodu  wielu  czynników 

zewnętrznych  i  wewnętrznych  nie  potrafiło  rozwiązać  problemu  bezrobocia.  Podejmując 

różne  działania  administracyjne  w  1936  r.  pozyskano  19  000  zł.  z  Wojewódzkiego  Biura 

Funduszu  Pracy.  Zostały  one  wydane  na  roboty  publiczne.  Ze  środków  tych  m.in. 

uregulowano  4  km  rzeki  Rakówki,  przeprowadzono  roboty  remontowo-budowlane  na 

drogach  i  ulicach  miasta.  Prace  te  trwały  od  1  maja  do  15  grudnia  1936  r.  Sezonowo 

wykorzystano wówczas 430 bezrobotnych. Również w tym okresie zatrudniano bezrobotnych 

na zlecenia miejskie. Działania te nie rozwiązały jednak trudnej sytuacji, a Zarząd Miejski, w 

zastępstwie Funduszu Pracy, wydawał zapomogi dla bezrobotnych. Tylko od 3 kwietnia 1936 

r.  do  31  marca  1937  r.  dokonano  wypłat  na  ogólną  sumę  w  wysokości  48  573  zł,  a  liczba 

zarejestrowanych  bezrobotnych  wynosiła  923  osoby.  Pomimo  powolnego,  ale  stopniowego 

zwiększania się majątku miejskiego borykano się z długami, które w 1937 r. wynosiły 72 574 

zł. 

Jak  już  wspomniałem,  wydatki  jakie  ponosiło  miasto  należały  do  wysokich.  Z  tego 

powodu  wykorzystywano  często  pożyczki.  Sytuacja  ta  miała  miejsce  w  roku  budżetowym 

1936–1937,  kiedy  Bełchatów  otrzymał  długoterminową  pożyczkę  z  Polskiego  Banku 

Komunalnego w Warszawie w wysokości 15 000 zł. oraz dotację z Zapomogowego Funduszu 

Komunalnego w wysokości 5000 zł. 

background image

W  latach  1937–1939  ujemne  saldo  budżetowe  nieznacznie  się  zmniejszyło,  z  powodu 

energicznego ściągania zaległych podatków miejskich. Stan zadłużenia miasta 1 marca 1939 

r.  wynosił  już  171  500  zł.  Tak  olbrzymi  dług  spowodowany  był  zaciągniętą  pożyczką  na 

wykończenie rzeźni miejskiej. Perspektywa oddłużenia Bełchatowa była odległa, ponieważ w 

kasie  miejskiej  brakowało  gotówki.  Baza  ekonomiczna  miasta,  a  więc  i  podatkowa,  nie 

rozwijała się szybko, co prowadziło do stałych trudności ekonomicznych. 

Funkcjonowanie  instytucji  kredytowo–finansowych  nastąpiło  dopiero  pod  koniec  lat 

dwudziestych.  Jako  pierwsze,  gdyż  już  w  1921  r.,  rozpoczęło  swą  działalność  Rolnicze 

Towarzystwo  Pożyczkowo–Oszczędnościowe  z  siedzibą  przy  ul.  Kościuszki  5.  W  tym 

samym  roku  zostało  założone  Bełchatowskie  Towarzystwo  Pożyczkowo–Oszczędnościowe, 

którego  siedziba  znajdowała  się  przy  ul.  Dworskiej.  Istniała  także  Kasa  Spółdzielcza  z 

ograniczoną  odpowiedzialnością,  która  należała  do  Związku  Spółdzielni  Polskich  w 

Warszawie.  W  1935  r.  na  potrzeby  tutejszej  społeczności  uroczyście  otwarto  drugą  polską 

placówkę  –  oddział  Komunalnej  Kasy  Oszczędności.  Ponadto  w  Bełchatowie  istniał 

Żydowski  Bank  Ludowy  i  Żydowski  Bank  Kupiecki.  Do  głównych  zadań  tych  instytucji 

należało  m.in.  gromadzenie  oszczędności  i  ich  oprocentowanie,  udostępnianie  tanich 

kredytów,  finansowanie  wszelkich  nowych  przedsięwzięć  oraz  upowszechnianie  obrotu 

bezgotówkowego.  

W skład szeroko pojętej gospodarki komunalnej wchodziły przedsiębiorstwa i zakłady, 

które  wspomagały  funkcjonowanie  miasta  i  jego  obywateli.  Należała  do  nich  elektrownia  i 

rzeźnia miejska, a z mniejszych betoniarnia i hala targowa. 

Elektrownia  miejska  powstała  około  1925  r.  w  budynku  starego  bełchatowskiego 

browaru, który uległ poważnym zniszczeniom wojennym i nie mógł pełnić już swojej funkcji. 

Mieściła się w budynku przy ulicy Kościuszki i należała do Alberta Hellwiga. 15 lutego 1929 

r. odsprzedał ją miastu za kwotę 18 000 zł. Zakład posiadał dwa silniki spalinowe o mocy 40 

koni mechanicznych każdy oraz prądnicę prądu stałego 200 Amp. Wytwarzał rocznie około 

53  000  kilowatogodzin  energii.  Sieć  elektryczna  miała  około  pięciu  kilometrów  długości  i 

rozwieszona była na 98 słupach. W 1936 r. oświetlenie miasta stanowiły 44 lampy uliczne o 

mocy 100 wat każda. Trzy lata później było ich już 96. Elektrownia zatrudniała cztery osoby. 

Józef  Tosiek  pełnił  funkcję  kierownika,  Władysław  Hajdan  inkasenta,  Władysław  Kołata 

motorniczego, zaś kancelistką była Zofia Rodziewicz.  

W  1937  r.  elektrownia  została  odsprzedana  Towarzystwu  Belgijskiemu  w  Piotrkowie 

Trybunalskim,  czyli  Towarzystwu  Elektryfikacji  Okręgu  Częstochowsko–Piotrkowskiego 

(TEOCP) za kwotę 20 000 zł. Chociaż dochody z funkcjonowania elektrowni przynosiły kasie 

background image

miejskiej rocznie średnio około 4500 zł czystego zysku, głównym powodem sprzedaży były 

olbrzymie  straty  energii,  wynoszące  prawie  40%  ogólnej  produkcji.  Stan  ten  spowodowany 

był  przestarzałą  siecią  oraz  prymitywnymi  urządzeniami.  W  następnych  latach  mogły  one 

stanowić  źródło  poważnych  nakładów,  a  już  nie  zysku.  W  tym  okresie  nastąpiła  sprawna 

elektryfikacja  Bełchatowa,  wsi  oraz  miasteczek  powiatu  piotrkowskiego  przez  TEOCP. 

Dzięki  tej  transakcji  miasto  zyskało  sprawniejszą  sieć,  która  zdecydowanie  poprawiła 

oświetlenie  ulic.  Liczba  abonentów  w  1936  r.  wynosiła  521,  z  tego  360  posiadało  liczniki, 

pozostałych klientów rozliczano ryczałtem. 

Do przedsiębiorstw komunalnych należała także rzeźnia miejska wzniesiona pod koniec 

lat trzydziestych. Pierwotny koszt budowy określony na 42 000 zł. zamknął się sumą 100 000 

zł.  Jej  budowa  była  finansowana  z  pożyczki  długoterminowej  zaciągniętej  w  Powszechnym 

Funduszu  Emerytalnym.  Nowoczesna  rzeźnia  była  konieczna  ze  względu  na  praktykowany 

coraz  częstszy  nielegalny  ubój,  który  przynosił  duże  straty  miastu  i  stwarzał 

niebezpieczeństwo  zatruć  pokarmowych.  W  samym  tylko  1932  r.  miasto  zarobiło  na 

działalności rzeźni 15 611 zł., a w roku budżetowym 1935/1936 ponad 16 000 zł. Stanowiło 

to znaczne, a zarazem podstawowe wpływy finansowe do budżetu. Rzeźnię zlokalizowano na 

ul.  Piotrkowskiej  4.  Ubój  zwierząt  odbywał  się  codziennie  z  wyjątkiem  sobót  i  niedziel. 

Zainstalowano w niej wiele nowinek technicznych, m.in. nowoczesne wentylatory, aparat do 

ogłuszania  zwierząt  oraz  specjalistyczną  wagę.  Kierownictwo  rzeźni  spoczywało  w  rękach 

miejskiego lekarza weterynarii, Mariana Latały. Pod jego nadzorem ubój (od 1 stycznia 1937 

r. prowadzony był ubój mechaniczny) odbywał się zgodnie z przepisami i zaleceniami władz 

wojewódzkich.  Mięso  trafiało  na  rynek  lokalny,  wysyłano  je  również  do  Łodzi  i  Rudy 

Pabianickiej.  Zakład  przetwórczy  prowadził  także  sprzedaż  naturalnych  nawozów 

zwierzęcych. Ogółem w 1937 r. w zakładzie przetworzono: 1300 sztuk bydła dorosłego, 2600 

cieląt, owiec i kóz oraz 2800 sztuk trzody chlewnej. Za prawo uboju i oględzin jakości mięsa 

pobierano opłaty: od krów, wołów i buhajów 7 zł, od świń 5 zł, cieląt, jałówek, owiec oraz 

kóz – 1,40 zł, zaś od jagniąt 50 gr. od sztuki.  

Betoniarnia  była  zakładem  wytwarzającym  płyty  chodnikowe,  krawężniki,  miski 

zlewowe, kostkę przejazdową i brukową.  Zakład mieścił się przy ul. Kościuszki w budynku 

elektrowni,  a  funkcję  kierownika  pełnił  Józef  Gołębiowski.  Krawężniki  były  zakładane  na 

koszt miasta, płyty natomiast zakupywali właściciele nieruchomości w cenie 65 gr. za sztukę. 

Istniała  również  możliwość  nabycia  ich  na  kredyt  za  75  gr.,  który  winien  być  spłacony  w 

terminie do sześciu miesięcy.  

background image

Na  wysokość  dochodów  miejskich  wpływało  wiele  czynników.  Do  podstawowych 

należała  lokalna  gospodarka,  która  stanowiła  pochodną  ogólnopaństwowej  sytuacji 

ekonomicznej. Wykaz dochodów miejskich przedstawia poniższa tabela.  

 

Tabela. Dochody budżetowe w latach 1931-1932 

 

Majątek komunalny 

Zysk w złotych 

Czynsz za wynajem lokali w domach miejskich 

Odsetki od kapitałów i papierów wartościowych 

00 11 

Przedsiębiorstwa komunalne 

 

Czysty zysk z rzeźni miejskiej 

15 611 60 

Czysty zysk z elektrowni miejskiej  

4500 00 

Z dzierżawy polowania 

50 00 

Subwencje i dotacje 

 

Wydział Pow. Sejmiku na Przychodnię przeciw 

gruźliczą  

1500 00 

Zwroty 

 

Zwrot kosztów lokalu dostarcz. Policji Państwowej 

150 00 

Zwrot kosztów poboru podatków państwowych 

1035 67 

Zwrot kosztów utrzymania szkół 

2500 00 

Zwrot kosztów żywienia aresztantów 

200 00 

Zwrot kosztów kuracyjnych 

Dochody z opłat administracyjnych 

389 00 

Dochody z opłat placowych i targowicy 

6857 60 

Opłaty za utrzymanie dróg 

3544 44 

Udział w państwowym podatku dochodowym 

4834 33 

Dodatki do podatków państwowych 

 

Dodatek do państwowego podatku od lokali  

3108 27 

Dodatek do państwowego podatku przemysłowego  

28576 95 

Dodatek do państwowego podatku do patentów  

1273 00 

Dodatek do państwowego podatku spożycia  

14351 75 

Dodatek do państwowego podatku gruntowego 

546 66 

Podatki samoistne 

 

background image

Podatek od placów niezabudowanych 

200 73 

Podatek od nieruchomości 

1895 42 

Podatek od szyldów 

462 00 

Podatek od publicznych zabaw i widowisk 

525 00 

Podatek od przeniesienia własności nieruchomości  

3068 40 

Podatek od spadków i darowizn 

Podatek od weksli zaprotestowanych 

2059 37 

Podatek na pokrycie kosztów kuracyjnych 

2867 10 

Różne 

 

Odsetki i kary za zwłokę 

5164 21 

Nieprzewidziane 

167 12 

Razem 

105 438 73 

 

 

Jak  wynika  z  powyższej  tabeli,  podstawowymi  i  wysokimi  wpływami  do  budżetu 

miejskiego  były  zyski  z  rzeźni,  a  w  mniejszym  stopniu  z  elektrowni  oraz  opłat  targowych. 

Również  wpływy  podatkowe  stanowiły  istotne  uzupełnienie  dochodów,  ale  ich  wysokość 

zależała od wielu czynników, przede wszystkim od rozwoju gospodarczego miasta, który nie 

zawsze utrzymywał się na stałym poziomie.  

W  tradycyjnym  życiu  lokalnej  społeczności  większości  transakcji  handlowych 

dokonywano  na  targach,  jarmarkach  i  odpustach.  Bełchatowianie  mieli  do  dyspozycji  trzy 

place  targowe.  Od  1919  r.  na  placu  strażackim  sprzedawano  drób,  nabiał  oraz  przetwory 

mleczne  (wcześniej  handlowano  w  bramach  domów  i  w  uliczkach).  Natomiast  w  1937  r. 

przeniesiono ów handel 

.  W  1921  r.  Starostwo  Powiatowe  wydało  rozporządzenie 

odnośnie  dni  targowych  w  powiecie.  W  Bełchatowie  targi  odbywały  się  w  każdy 

poniedziałek. Jarmarki zaś w poniedziałki po Niedzieli Odpustowej, przed św. Stanisławem, 

przed Narodzeniem N.M.P., po świętach Aniołów Stróżów i w każdy poniedziałek po Bożym 

Narodzeniu.  

Na  Placu  J.  Piłsudskiego  funkcjonował  plac  targowy,  na  którym  kupowano  bądź 

sprzedawano  głównie  konie  oraz  meble.  Poprzez  swoją  specyfikę  handel  końmi  stanowił 

szczególną  atrakcję.  Meble  wystawiali  miejscowi  stolarze  z  Grocholic.  Asortyment  ich 

wyrobów był szeroki i obejmował m.in.: łóżka, szafy, taborety, skrzynie, a także drzwi i okna. 

background image

W latach dwudziestych XX w. została oddana do użytku Targowica Miejska mieszcząca 

się  przy  ul.  Olsztyńskiej.  Bełchatowscy  urzędnicy  opracowali  szereg  rozporządzeń 

dotyczących opłat za korzystanie ze straganów, które zostały 25 lipca 1922 r. wprowadzone w 

życie.  Ustalono  dwie  taksy,  jedną  dla  kupców  z  Bełchatowa  oraz  drugą  dla  zamiejscowych. 

Wprowadzano wyższe ceny o 25 i 50% w stosunku do bełchatowskich handlarzy (tak zwani 

miejscowi).  Wyjątkiem  był  „zaprzyjaźniony”  Kurnos,  z  którym  najprawdopodobniej 

podpisano  porozumienie  handlowe.  Opłaty  te  miały  na  celu  przede  wszystkim  ochronę 

lokalnego rynku, a także zwiększenie wpływów do kasy miejskiej. Można było całą należność 

wpłacić  do  kasy  z  góry  za  sześć  miesięcy  lub  jednorazowo  uiścić  opłatę  za  każdorazowe 

wejście na targ. Pierwsza możliwość była bardziej korzystna i niewątpliwie bardzo popularna 

wśród handlujących. Asortyment towarów był różnoraki: od produktów żywnościowych, jak 

chleb, wędliny czy owoce, poprzez ubrania bełchatowskich mistrzów, wyroby bednarskie i na 

naczyniach, galanterii oraz środkach czystości skończywszy. 

Na  targu  sprzedawano  i  kupowano  także  zwierzęta  hodowlane.  W  1927  r.  wpływy  do 

budżetu  z  tego  tytułu  wyniosły  około  7000  zł,  natomiast  w  1932  r.  6500  zł.  Obrót  na 

targowisku w 1937 r. obejmował 370 koni, 25 buhajów, 3470 krów, 1792 jałówek, 272 cieląt, 

315 owiec, 11 kóz, 4072 trzody chlewnej oraz 522 prosiąt. 

Struktura  społeczno–zawodowa  ludności  bełchatowskiej  wynikała  ze  specyficznych 

warunków  ekonomicznych,  ukształtowanych  przez  przemysł  włókienniczy.  Bełchatów 

bowiem  z  sąsiednimi  mniejszymi  miejscowościami,  jak  Zelów,  oraz  dużymi  miastami,  jak 

Piotrków  Trybunalski,  Tomaszów  Mazowiecki,  a  przede  wszystkim  Łódź,  należał  do 

łódzkiego  okręgu  przemysłowego.  Łódź  stanowiła  w  skali  krajowej  i  europejskiej  wielkie 

centrum  przemysłu  włókienniczego,  a  jej  oddziaływanie  produkcyjne  na  pozostałe  ośrodki 

tego przemysłu w Polsce centralnej było bardzo duże. 

Przed  I  wojną  światową  do  najbardziej  rozwiniętych  gałęzi  przemysłu  w  Królestwie 

Polskim  należało  właśnie  włókiennictwo  w  okręgu  łódzkim.  Z  ogólnej  liczby  650  000 

zatrudnionych w przemyśle w 1913 r. ponad 23% przypadało na przemysł włókienniczy. W 

listopadzie  1918  r.  władze  polskie  zastały  przemysł  w  okręgu  łódzkim  zniszczony  i  niemal 

całkowicie  unieruchomiony.  Do  tego  stanu  doprowadziła  w  czasie  wojny  gospodarka 

rabunkowa, którą prowadzili Niemcy i Rosjanie na ziemiach polskich. Zamknięte przez okres 

trwania  wojny  fabryki  przyniosły  ich  właścicielom  olbrzymie  straty  materialne  oraz 

finansowe. Zakład włókienniczy Daniela Barana utracił 11 500 rubli, braci Działkowskich 10 

000  rubli,  Kluga  5000  rubli,  Majera  Warszawskiego  510  000  rubli,  Pereca  Frajtaga  50  000 

rubli.  

background image

Trudności  z  uruchomieniem  produkcji  przemysłowych  zmusiły  rząd  polski  do 

rozpoczęcia intensywnych działań w zakresie jego odbudowy. Podjęto szereg inicjatyw, m.in. 

wprowadzając nisko oprocentowane kredyty, zamówienia rządowe, dostawy importowanych 

surowców. Te działania doprowadziły do ożywienia gospodarczego w 1919 r., który trwał do 

połowy  1923  r.  Jednak  przed  przemysłem  włókienniczym  stały  poważne  trudności.  Przede 

wszystkim  należało  odbudować  zniszczony  w  czasie  działań  wojennych  park  maszynowy  i 

uruchomić nowe fabryki włókiennicze, po wtóre, odzyskać utracony rosyjski rynek zbytu. W 

tym okresie podstawową rolę w zwiększaniu produkcji i rozwijaniu koniunktury gospodarczej 

odgrywała  polityka  inflacyjna  rządu  polskiego.  Produkcja  przemysłowa  rosła  dzięki 

zwiększonemu  popytowi  wewnętrznemu.  Ogólnokrajowa  sytuacja  bardzo  pozytywnie 

wpłynęła na ożywienie gospodarcze w Bełchatowie. Uruchomili wówczas tkalnie bawełniane 

Perec Frajtag, Starowiński i bracia Działkowscy.  

Pod  koniec  1921  r.  w  największej  mechanicznej  fabryce  włókienniczej  na  ul. 

Kościuszki pracowało 156 robotników, w mechanicznych tkalniach Ampera i Blumsztajna na 

ul.  Piotrkowskiej  znalazło  zatrudnienie  21  robotników,  u  Żuchowskiego  i  Adlera  na  ul. 

Krótkiej  pracowało  42  robotników,  w  fabryce  braci  Epsztajn  na  ul.  Ewangelickiej  5 

zatrudniano 32 robotników, a u Wolfa Foerstera na ul. Dworskiej kolejnych 20 robotników. 

Fabryka  „Bracia  Działkowscy”  na  ul.  Ewangelickiej  5  zatrudniała  25  robotników,  a  braci 

Warszawskich  była  nieczynna.  W  1922  r.  funkcjonowały:  fabryka  włókiennicza  Jankiela 

Kluga, ul. Piotrkowska 21, zatrudniająca 55 robotników, Daniela Barana na ul. Piotrkowskiej 

18 ze 100 robotnikami oraz fabryki: Foerstera z 30 robotnikami, „Gliscuszłajn i Bormszłajn” 

z  25  robotnikami,  „Chil  i  Hersz  i  Berek  -  Bracia  Działkowscy”  z  50  robotnikami,  Braci 

Epsztajn z robotnikami wypożyczonymi od braci Działkowskich oraz największa należąca do 

Frajtaga  na  ulicy  Kościuszki  ze  120  robotnikami.  Wysokość  produkcji  we  wszystkich 

zakładach  szacowano  na  480 000  metrów  bieżących  tkanin,  co  stanowiło  jedynie  50% 

produkcji  przedwojennej.  Ogółem  w  latach  1919–1922  uruchomione  fabryki  włókiennicze 

zatrudniały ponad 1000 robotników. W 1924 r. funkcjonowało 7 fabryk bawełnianych, kilka 

farbiarni,  wykończalnie,  1  odlewnia  żelaza,  młyn  motorowy,  tartak,  cegielnia,  smolarnia  i 

kuźnia  mechaniczna.  Ogółem  zatrudniano  około  3000  robotników,  a  zakłady  wytwarzały 

wyroby  zupełne,  zwiększające  podaż  wyrobów  gotowych.  Zakładów  rzemieślniczych  było 

54, a sklepików ponad 400. 

Pomyślna  koniunktura  gospodarcza  trwała  w  Polsce  jednak  tylko  kilka  lat.  Pierwszy 

poważny kryzys nastąpił na wiosnę 1923 i trwał do lutego 1926 r. Najogólniej mówiąc został 

on spowodowany hiperinflacją, akcją stabilizacyjną w 1924 r. rządu Władysława Grabskiego 

background image

(reformą walutową), trudnościami budżetowymi rządu oraz zamknięciem rynku niemieckiego 

na eksport polski. Kryzys lat 1923–1926 dotknął także włókiennictwo w Bełchatowie. Wielu 

przedsiębiorców ograniczało produkcję lub zamykało fabryki, co z kolei prowadziło do akcji 

strajkowych  zwalnianych  robotników.  Mediacje  i  rozmowy  pomiędzy  strajkującymi  a 

pracodawcami prowadziła Okręgowa Inspekcja Pracy i władze samorządowe. Doprowadzały 

one  czasami  do  porozumień.  Pomoc  w  dialogu  niosły  także  powstałe  w  1921  r.:  „Związek 

Przemysłowców  Włókienniczych  w  Bełchatowie”  oraz  „Stowarzyszenie  Przemysłowców”. 

Do głównych zadań tych organizacji należało m.in. współdziałanie we wszystkich sporach i 

nieporozumieniach pomiędzy pracodawcami a robotnikami. 

Ponowny  wzrost  produkcji  nastąpił  od  lutego  1926  r.  Związany  był  ze  spadkiem 

wartości złotego, wzrostem eksportu oraz poprawą koniunktury w krajach europejskich. Tym 

procesom  towarzyszył  wzrost  popytu  wewnętrznego  i  zwiększenie  produkcji.  Rozwój  nie 

trwał  jednak  długo,  a  kryzys  nadprodukcji  w  gospodarce  światowej  spowodował  także 

załamanie gospodarki polskiej. Regres w przemyśle rozpoczął się na jesieni 1929 r. i trwał do 

1932  r.  Nastąpił  wówczas  znaczny  odpływ  kapitału  zagranicznego.  Od  następnego  roku 

systematycznie, lecz powoli gospodarka zaczęła się rozwijać i zwiększać produkcję. W 1934 

r.  na  terenie  Bełchatowa  znajdowało  się  10  fabryk  tkackich,  zatrudniających  około  1000 

robotników,  ponadto  12  farbiarni,  cegielnia,  garbarnia,  olejarnia,  młyn  motorowy,  tartak 

parowy oraz mleczarnia. 

Wielki kryzys jeszcze bardziej pogłębił niezadowolenie społeczne. W latach 1929–1933 

w Bełchatowie odbyło się 15 strajków o zasięgu lokalnym i dwa w skali okręgu. Ogółem w 

owych  15  strajkach  uczestniczyło  1640  włókniarzy  –  strajki  organizowano  w  celu 

podwyższenia  zarobków  i  polepszenia  warunków  pracy.  Większość  strajków  w  kraju  miała 

charakter  obronny.  Ich  celem  było  przeciwdziałanie  obniżkom  płac  czy  też  redukcji 

zatrudnienia. Według danych władz państwowych strajki na terenie województwa łódzkiego 

w latach kryzysu ogarnęły 571 na ogólną liczbę 837 czynnych fabryk. Protestowało wówczas 

48 225 włókniarzy, z ogólnej liczby 83 522 pracowników.  

Od początku 1935 r. nastąpiła widoczna poprawa w przemyśle bełchatowskim. Zostało 

uruchomionych  kilka  fabryk,  m.in.  tkalnie  mechaniczne  Foerstera  i  Barana,  Działkowskich, 

Szmulewicza  czy  Frajtaga.  Wydatnie  spadła  liczba  bezrobotnych.  W  ostatnich  latach  II 

Rzeczypospolitej w Bełchatowie funkcjonowało jedenaście fabryk. Posiadały one ogółem 832 

czynne  krosna.  Oficjalna  produkcja  wynosiła  2  139  400  mb  tkanin  o  wadze  ponad  340  000 

kg. Władze skarbowe szacowały ją znacznie wyżej – na około 6 mln mb. Roczna produkcja 

fabryki  Frajtaga  wynosiła  384  000  mb  tkanin,  co  stanowiło  prawie  39%  ogólnej  produkcji 

background image

bełchatowskiego  przemysłu  bawełnianego.  Najmniej,  bo  30  krosien  pracowało  w  fabryce 

Blumsztajna,  w  której  wytwarzano  ponad  76  000  mb  tkanin,  tj.  4%  rocznej  produkcji 

Bełchatowa. 

Praca w fabrykach była niezwykle ciężka. Zaczynała się o 5 rano, a kończyła o godzinie 

21. W czasie jej trwania nie było żadnych przerw. Gdy któryś z członków rodziny przynosił 

posiłek, musiał w tym czasie obsługiwać krosna. W soboty pracowano od godz. 5 do 17, była 

jedną  przerwą,  podczas  której  przeprowadzano  przegląd  krosien.  Warunki  mieszkaniowe 

rodzin  robotniczych  należały  to  tragicznych,  czego  pełną  świadomość  posiadały  władze 

miejskie: 

[…]

  […]

Pracownikom nie przysługiwały żadne urlopy czy zwolnienia lekarskie. Kiedy zdarzyło 

się,  że  jakiś  robotnik  zachorował,  wtedy  członek  jego  rodziny  musiał  iść  do  pracy  w  jego 

zastępstwie. 

Równolegle z produkcją fabryczną rozwijało się w Bełchatowie i okolicy chałupnictwo 

włókiennicze.  Dla  fabrykantów  produkujących  przędze  była  to  wytwórczość  ogromnie 

opłacalna. Jej koszty były o połowę niższe niż koszty produkcji fabrycznej. W chałupnictwie 

nie  obowiązywały  układy  zbiorowe.  Chałupnika  nie  broniły  żadne  przepisy  prawne,  był  on 

zdany na warunki stawiane przez zleceniodawcę, im bardziej ośrodek chałupniczy oddalony 

był  od  centrum  włókienniczego  w  Łodzi,  tym  niższe  były  stawki  płac  otrzymywane  przez 

tkaczy. 

Na początku XX w., gdy tkacz pracujący w Łodzi zarabiał od 10 do 14 rubli na tydzień, 

w  ośrodku  bełchatowskim  otrzymywał  około  6  rubli.  Proporcje  te  nie  uległy  zmianie  w 

okresie  międzywojennym.  W  okolicy  Łodzi  pracownik  zarabiał  21  zł  na  tydzień,  w 

Bełchatowie  od  6,60  do  9  zł.  Wynagrodzenie  chałupników  było  z  reguły  niższe  od  stawek 

otrzymywanych  przez  robotników  fabrycznych.  Gdy  tkacz  chałupnik  w  Łodzi zarobił  13 zł, 

ten  sam  robotnik,  ale  zatrudniony  w  bełchatowskiej  fabryce  otrzymał  pensję  o  7  zł  wyższą. 

Skromne  wynagrodzenie  wynikało  ze  sporego  oddalenia  Bełchatowa  od  Łodzi.  Nakładcy 

ponosili  większe  koszty  związane  z  organizacją  produkcji  –  drożej  płacili  za  przędze  i 

dodatkowo  finansowali  transport.  Straty  jakie  ponosili  przerzucali  na  chałupników.  Nie  bez 

znaczenia był też fakt ich niskich kwalifikacji.  

background image

W  czasie  Wielkiego  Kryzysu  sytuacja  bełchatowskich  tkaczy  uległa  znacznemu 

pogorszeniu,  a  to  za  sprawą  obniżenia  płac  przez  nakładcę.  Tygodniowy  zarobek  z  13  zł 

zmniejszył  się  do  około  2–2,50  zł.  Z  powodu  zastoju  na  rynku  włókienniczym  chałupnicy 

pracowali  tylko  30–35  tygodni  w  roku,  co  dawało  średnią  pensję  w  wysokości  10  zł 

miesięcznie. W okresach większych trudności na rynku pracy poważną konkurencję stanowili 

tkacze  z  okolicznych  wsi.  Zgadzali  się  oni  na  najniższe  ceny  oraz  na  produkcję  na  kredyt. 

Dopełnieniem i tak już trudnych warunków bytowych tkaczy były ich warunki mieszkaniowe 

oraz posiłki, jakie spożywali. Podstawowym daniem obiadowym były różnego rodzaju zupy i 

ziemniaki.  Robotnicy  spożywali  więcej  produktów  roślinnych  niż  zwierzęcych. 

Podstawowymi  produktami  nadal  były  chleb,  ziemniaki  i  mleko.  Wciąż  bardzo  poważnym 

problemem społecznym było nadmierne spożywanie alkoholu. 

W  latach  dwudziestych  liczbę  tkaczy  ręcznych  pracujących  w  tkactwie  chałupniczym 

szacowano na blisko 2000. W latach trzydziestych (1934–1935) w fabrykach pracowało około 

700  robotników,  tkaczy  ręcznych  w  mieście  i  okolicy  było  około  3  000.  W  1938  r.  w 

Bełchatowie było zarejestrowanych 60 tkalni ręcznych, które dawały, podobnie jak w 1935 r., 

zatrudnienie trzem tysiącom ludzi. Władze szacowały dzienną produkcję tkacza ręcznego na 

30–40%  produkcji  krosna  mechanicznego,  a  więc  około  10  mb,  wynika  z  tego,  że  dziennie 

bełchatowskie  chałupnictwo  dostarczało  ok.  30  000  mb  tkanin,  co  rocznie  dawało  ponad  12 

mln mb, wykorzystywanych głównie na zlecenie fabryk łódzkich. 

Problemy  gospodarcze  i  funkcjonowanie  zakładów  produkcyjnych  dość  często 

pojawiały  się  podczas  obrad  Rady  Miejskiej.  Dochodziło  do  ostrych  wystąpień,  dyskusji  i 

polemik.  Pojawiały  się  także  propozycje  pomocy  robotnikom.  Podczas  posiedzenia  10 

stycznia 1933 r. złożono wniosek nagły, w którym czytamy: 

Radni doszli do wspólnego wniosku, iż należy powołać Komitet Niesienia Pomocy dla 

Bezrobotnych.  W  skład  Komitetu  zaproponowano  kilkanaście  osób,  w  tym  trzech  członków 

Związku Robotniczego. Do zadań Komitetu należała wszechstronna pomoc robotnikom oraz 

pozyskiwanie środków na tę pomoc od władz powiatowych i wojewódzkich. 

background image

  Sprawa  tragicznej  sytuacji  robotników  powróciła  na  obrady  dwa  miesiące  później. 

Wniosek nagły w tej sprawie złożyli  członkowie Klubu Radnych „Buntu” 10 marca 1933 r. 

Czytamy w nim: 

Dyskusja  na  temat  powyższego  zakończyła  się  na  etapie  głosowania  nad  kwestią 

zasadności  wniosku.  Radni  przeszli  do  porządku  obrad,  w  którym  ważne  miejsce  zajęły 

kwestie obniżenia wydatków administracji i przedsiębiorstw miejskich, pensji burmistrza oraz 

uchwalenia budżetu na następny rok.  

 Do jednych z poważniejszych problemów robotników należało nagminne łamanie przez 

  (pośrednik  dostarczający  towar)  praw  chałupników.  Nie  zgłoszenie  m.in. 

zatrudnionych chałupników do Ubezpieczalni Społecznej, ani do Funduszu Bezrobotnych czy 

do  Kasy  Chorych.  Poza  tym  liweranci  zatrudniali  więcej  pracowników  niż  dopuszczało  to 

świadectwo  przemysłowe  VIII  kategorii.  Nie  prowadzili  żadnych  ksiąg,  wszelkie  dane 

zapisywali na luźnych karteczkach bądź w 

i to na dodatek po żydowsku. Wszelkie 

próby  kontroli  tychże  „ksiąg”  musiały  kończyć  się  niepowodzeniem.  Powszechną  metodą 

było przyjmowanie od tkaczy ręcznych podarków w postaci płodów rolnych, takich jak drób, 

nabiał i masło. W zamian otrzymywali oni lepszą osnowę (przędzę), na  której mogli więcej 

zarobić  oraz  mniej  czasu  oczekiwali  na  towar  potrzebny  do  produkcji.  W  relacji  jednego  z 

pracowników warsztatu tkackiego czytamy (pisownia oryginalna): 

background image

Ogólnie  rozpowszechnioną  metodą  stosowaną  przez  właścicieli  fabryk  oraz 

wspomnianych  wcześniej  liwerantów  było  wypłacanie  pensji  w  formie  kartek  na  zakupy 

(pisownia oryginalna): 

W 1934 r. wszyscy pracodawcy za wypłacanie chałupnikom tzw. kartek zostali skazani 

przez  miejscowy  Sąd  Grodzki  na  kary  dwóch  miesięcy  pozbawienia  wolności.  Sąd 

Apelacyjny w Warszawie wszystkich jednak uniewinnił. 

Do  licznych  konfliktów  dochodziło  również  w  fabrykach  tkackich.  27  października 

1930 r. właściciel tkalni mechanicznej Moszka Lewi zwolnił z pracy Józefę Urbaniakową za 

powtórne  zepsucie  urządzenia  w  maszynie  tkackiej.  Zwolniona  uzyskała  dwutygodniowe 

odszkodowanie.  Po  pewnym  czasie  przybyła  do  właściciela  delegacja  w  osobach  Józefa 

Urbaniaka  i  Antoniego  Trawińskiego,  domagając  się  od  właściciela  przyjęcia  zwolnionej  z 

powrotem do pracy. Nie uzyskali zgody, wobec czego 29 października po godzinie dziesiątej 

36 szpularek przerwało pracę. Zatarg udało się jednak załagodzić, a zwolniona powróciła do 

pracy.  Powodem  zmiany  decyzji  kierownika  były  dość  duże  straty  wynikające  z  przerwy  w 

produkcji. 

Zachowane  materiały  archiwalne  świadczą  także  o  konflikcie  interesów  wśród  samej 

społeczności  żydowskiej.  Sprawy  finansowe  musiały  powodować  nieporozumienia.  I  tak  19 

listopada 1938 r. o godzinie 13 na ul. Kościuszki 2, Żurek Cymberknopf wszczął awanturę w 

farbiarni  Haima  Szulima.  Pobił  po  twarzy  Abrama  Hejsmana  oraz  używał  wobec  niego 

wyrazów  obelżywych.  Osoby  postronne  przechodzące  obok  zakładu  oraz  jego  pracownicy 

 

.  

Sytuacja  robotników  i  ich  wykorzystywanie  znajdowało  się  pod  obserwacją  policji. 

Uzyskane  dowody  winy  pozwoliły  na  wytoczenie  procesów  właścicielom  kilku  tkalni.  I  tak 

12  października  1938  r.  oskarżono  Mendla  Rawskiego,  lat  35,  kierownika  tkalni 

mechanicznej,  za  wymuszanie  od  robotników  pieniędzy  po  50  i  100  zł  za  możliwość 

background image

uzyskania  pracy  na  warsztatach  tkackich.  28  października  1938  r.  rozpoczęto  dochodzenie 

karne wobec jednego z najzamożniejszych mieszkańców Bełchatowa - Jakuba Szmulewicza. 

Ten właściciel dwóch kamienic, lat 40, zamieszkały przy ul. Pabianickiej 47 został oskarżony 

o wydawanie  chałupnikom kartek,  które następnie były realizowane  w sklepie jego szwagra 

Felda Haska, zamieszkałego przy ul. Pabianickiej 4. Sprawa skierowana 20 listopada 1938 r. 

do Inspektora Pracy XVI Obwodu w Piotrkowie Trybunalskim zakończyła się 29 marca 1939 

r.  wyrokiem  skazującym.  Jednocześnie  śledztwo  wykazało,  że  w  sprawę  wydawania  kartek 

chałupnikom  zamieszany  był  także  urzędnik  miejski  Władysław  Hajdan.  Przeprowadzone 

śledztwa wykazały, że:  

Z całą pewnością możemy stwierdzić, że od 1938 r. zostało podjętych kilka dochodzeń, 

w których wykorzystano płatnych informatorów. Jednocześnie w działania te zaangażowano 

miejscową policję, burmistrza Bełchatowa oraz Jana Szuberta, przewodniczącego Związków 

Zawodowych i Józefa Pieczyńskiego, szefa Klasowego Związku Włókniarzy w Bełchatowie. 

Zarysowane  wyżej  konflikty  miały  miejsce  przede  wszystkim  na  linii  polsko–żydowskiej  i 

generalnie  dotyczyły  kwestii  pracowniczych.  Sytuacje  te  wskazują  również  na  solidarność  i 

chęć niesienia pomocy poszkodowanym przez pracowników i związki zawodowe. 

W okresie międzywojennym – podobnie jak na początku XIX w. – Bełchatów spełniał 

funkcję  lokalnego  ośrodka  handlowo–usługowego,  a  przede  wszystkim  przemysłowego.  Na 

początku  stulecia  istniał  już  cech  rzeźników,  który  skupiał  kilkunastu  mistrzów  oraz  cech 

kowalski  zrzeszający  10  majstrów.  Próby  założenia  w  Bełchatowie  innych  niż  włókiennicze 

zakładów  przemysłowych  nie  udawały  się.  Czyniono  starania  rozwinięcia  przemysłu 

ceramicznego,  budowlanego,  garbarskiego.  Zakończyły  się  one  niepowodzeniem  na  skutek 

trudności  finansowych  i  słabości  kredytowych.  Mieczysław  Kępiński  otrzymał  co  prawda 

koncesję  na  założenie  cegielni  parowej,  młyna,  fabryki  wyrobów  drzewnych,  nie  uzyskał 

jednak  pożyczki.  Rozebrał  więc  budynki,  sprzedał  budulec  i  wyjechał.  Podobnie  uczynił 

Perec  Altman,  który  planował  uruchomienie  garbarni  parowej.  W  1921  r.  w  miejsce 

niewielkiej  tkalni  Starowińskiego  otwarto  odlewnię  żeliwa,  produkującą  części  m.in.  do 

background image

maszyn  młynarskich.  Właścicielem  był  Michał  Ruszkiewicz,  dający  zatrudnienie  kilkunastu 

pracownikom. W 1928 r. odlewnia uległa likwidacji. 

W  sferze  aprowizacji  działało  zrzeszenie  spółdzielcze  pod  nazwą  Okręgowej 

Spółdzielni  Spożywców  „Społem”  (tak  zwane  kooperatywne),  które  powstało  w  końcu  lat 

dwudziestych.  Pomimo  olbrzymich  trudności  rynkowych,  starało  się  hamować  nadużycia  i 

spekulacje  oraz  broniło  konsumenta  przed  lichwiarskimi  cenami.  Miało  swój  sklep  „Nasz 

Sklep”,  mieszczący  się  przy  ulicy  Kościuszki  i  licznych  klientów.  Spółdzielnia  posiadała 

także własną piekarnię w wynajętym budynku Gruszczyńskiego. 

W  1930  r.  rozwinęła  się  także  komunikacja  autobusowa.  Dzięki  oddanej  do  użytku 

szosie,  przeprowadzonej  z  Bełchatowa  do  Wadlewa,  skrócono  drogę  do  Pabianic  i  Łodzi. 

Łączyła ona Bełchatów z Łodzią i Piotrkowem Trybunalskim. Założycielami prywatnych linii 

międzymiastowych  byli:  Bejryś  Ways,  Majlech  Krowicki,  Jakub  Bełchatowski,  Chaim 

Chojnicki oraz Załma Nys. Równocześnie kilku innych przedsiębiorców zaczęło ubiegać się o 

koncesję na budowę stacji benzynowych, mimo iż były one w miastach zastrzeżone dla Shell 

Oil  Company  oraz  dla  Standard  Nobel.  Wytworzyła  się  nawet  konkurencja,  powodująca 

bankructwo  kilku  przedsiębiorców.  Ostatecznie  zwycięską  ręką  wyszli  z  niej  jedynie  Teofil 

Kozieł i jego wspólnik R. Oberman. 

W  1930  r.  w  Bełchatowie  prowadziło  działalność  198  różnych  przedsiębiorstw 

handlowych.  W  strukturze  handlu  i  usług  dominował  sektor  prywatny.  Były  to  małe  firmy 

prowadzone siłami członków rodzin i zatrudniające niewielką liczbę najemnej siły roboczej. 

Najwięcej  było  sklepów  –  67  w  tym  31  sklepów  spożywczych  (jeden  sklep  spożywczy 

obsługiwał  ponad  250  mieszkańców).  Zakładów  usługowych  –  64,  zakładów  produkcyjno- 

usługowych  –  30,  zakładów  produkcyjnych  –  23,  służba  zdrowia  –  11  oraz  jeden  obiekt 

kulturalno–rozrywkowy  jakim  było  kino.  W  Bełchatowie  swoją  działalność  prowadziła 

również  Spółdzielnia  Stowarzyszenia  Spożywców  administrowana  przez  Kooperatywę.  W 

1938  r.  wykupiono  ogółem  531  patentów.  Na  sklepy  spożywcze  i  piekarnie  wydano  ich 

łącznie 96, na rozlewnie piwa i octu, sklepy nabiałowe, restauracje, piwiarnie, herbaciarnie i 

kioski  z  napojami  –  48  koncesji,  na  masarnie  i  sklepy  mięsne  kolejnych  40.  Na  sklepy  z 

artykułami  tekstylnymi,  galanterią,  czapkami  i  skórami  –  60,  na  sklepy  żelazne  –  12,  na 

składy apteczne, opałowe, zbożowe, skład farb i lakierów – 28, na zakłady fryzjerskie – 9, na 

zakłady zegarmistrzowskie – 5, na stacje benzynowe – 3, na księgarnie – 1 oraz 163 na inne 

koncesje.  

 Jedyną  cegielnię  prowadził  Władysław  Szyc,  a  mieściła  się  w  Lipach  pod 

Bełchatowem  (dzisiejsze  okolice  ul.  Lipowej).  Jej  przedwojenne  możliwości  produkcyjne 

background image

wynosiły  dwa  miliony  cegieł  rocznie,  zatrudnienie  wynosiło  33  robotników.  Tartak  parowy 

(mechaniczny)  Moszka  Stobieckiego,  zlokalizowany  był  przy  al.  Kaczkowskich.  Zakład  był 

wyposażony w silnik o mocy 18 KM. Produkowano tutaj 1100 m

3

 drewna. Pracowało około 

dziesięciu osób. Garbarnia należała do Chaima Altmana i mieściła się przy  ul. Pabianickiej. 

Garbowano tam trzysta skór rocznie, zatrudniano dwie osoby.  

W  omawianym  okresie  funkcjonowało  w  mieście  kilkanaście  piekarń.  Wiele  jednak  z 

nich  wymagało  natychmiastowego  remontu.  Ich  stan  techniczny,  a  przede  wszystkim 

sanitarny  budziły  poważne  zastrzeżenia.  W  1927  r.  w  wyniku  przeprowadzonej  kontroli 

lekarz powiatowy wydał decyzję, iż 15 spośród nich należy zamknąć, ponieważ nie spełniają 

przewidzianych  norm.  Natomiast  10  lat  później  (23  lutego  1937  r.)  doszło  do 

solidarnościowego  strajku  wszystkich  bełchatowskich  piekarń.  Przyczyną  tak  szerokiego 

protestu  była,  zdaniem  piekarzy,  zbyt  niska  cena  chleba.  Domagali  się,  by  Komisja 

Cennikowa w Piotrkowie Trybunalskim wyraziła zgodę na podwyższenie cen chleba z 35 do 

40  gr.  za  bochenek.  Żądania  swoje  uzasadniali  wzrostem  cen  zboża.  Komisja,  której 

posiedzenie obyło się 2 marca 1937 r., podniosła jego cenę jedynie o 1 gr. za bochenek. Nie 

usatysfakcjonowało to piekarzy, ale strajk zawieszono.  

Zasygnalizowane  wyżej  fakty  dotyczące  wytwórczości  jednostek  ekonomicznych 

wskazywały  na  rozbudowane  w  Bełchatowie  rzemiosło.  Jednak  dane,  jakie  się  o  nim 

zachowały,  terenów  przyległych  do  Bełchatowa.  Z  rzadka  tylko  jednostkowe  informacje 

odnoszą  się  do  samego  miasta.  Niemniej  jednak  wydaje  się  celowe  posługiwanie  się  tym 

materiałem. Po pierwsze – brak innego, po drugie – zachowany materiał źródłowy mówi nam 

o  istotnym  nurcie  życia  gospodarczego  w  Bełchatowie,  który  był  mocno  związany  z 

miejscowościami do niego przyległymi. 

W  życiu  gospodarczym  i  społecznym  Bełchatowa  dużą  aktywność  wykazywał  cech 

krawców. W okresie międzywojennym było ich 280, a wliczając w to uczniów, czeladników i 

rodziny  pomagające  w  szyciu,  liczba  ta  wzrasta  do  360  osób.  Spośród  wszystkich  krawców 

tylko  około  5%  prowadziło  większe  zakłady  krawieckie.  Pozostali  szyli  głównie  ubrania 

robocze. Do najlepszych krawców zaliczano w tym okresie: braci Jakubowiczów, Herszlika i 

Abrama Granków, Idena Rosenbluma, Herszlika Lipińskiego oraz Kukulskiego. Poszczególni 

krawcy  mieli  własną  klientelę.  U  tych  najlepszych  ubierali  się  dobrze  sytuowani  kupcy  i 

miejscowa  inteligencja  oraz  bogaci  rolnicy.  U 

zaopatrywali  się  w  odzież 

wyłącznie małorolni chłopi i robotnicy. Różnica między poszczególnymi krawcami polegała 

zarówno  na  solidności  wykonania  ubrania,  jak  i  na  stosowaniu  się  do  panującej  mody.  Na 

jakość  podstawowy  wpływ  wywierała  wciąż  cena.  Przeciętnie  dobry  krawiec  za  garnitur  z 

background image

kamizelką  z  własnego  materiału  brał  100–120  zł.  a  bez  materiału  od  40  do  60  zł.  Cena 

garnituru nie szytego na miarę wahała się w granicach 30–60 zł. Dzień pracy trwał przeciętnie 

od  8  rano  do  20  z  przerwami  na  posiłki,  przed  świętami  czy  jarmarkami  krawcy  pracę 

kończyli późno w nocy. 

W  okresie  międzywojennym  Bełchatów  był  znaczącym  ośrodkiem  rymarskim, 

zaopatrującym w wyroby tego rodzaju okolicę w promieniu przynajmniej 20 km. Istniało tutaj 

sześć czynnych zakładów rymarskich. Należały one do Niemców i Polaków. Żydzi w opinii 

ogólnej uchodzili za dużo gorszych rzemieślników. Podstawowym surowcem używanym przy 

pracach rymarskich była skóra, płótno i sukno, przy pracach tapicerskich głównie cerata lub 

plusz. Skóry kupowano bezpośrednio w garbarni. Ich zapas musiał wystarczyć przynajmniej 

na dwa lata. 

Jedną z najmniej rozwiniętych gałęzi rzemieślniczych w Bełchatowie było garncarstwo, 

stolarstwo  i  murarstwo.  Bełchatowianie  korzystali  z  usług  rzemieślników  zamieszkujących 

pobliskie  wioski,  jak  Grocholice  czy  Szczerców.  Duża  część  rzemieślników  nie  traktowała 

swojej  pracy  jako  jedyną  formę  działalności  zarobkowej,  ponieważ  nie  dałoby  im  to 

wystarczających dochodów. Swoje usługi traktowali jako dodatkowe zajęcie, poza normalną 

pracą na roli. 

Rzemiosło  bełchatowskie  należało  do  rozdrobnionych  oraz  posiadało  stosunkowo 

niewielką  bazę  finansową.  Rzemieślnicy  nie  tylko  mieli  poważne  problemy  z  uzyskaniem 

kredytów,  ale  także  walczyli  z  nielegalnie  powstającymi  warsztatami  oraz  z  importem 

artykułów. Wytwórczość miejscowego rzemiosła w dużym stopniu związana była z lokalnym 

rynkiem, na którym podstawową rolę odgrywały jarmarki oraz targi. 

Podejmując próbę oceny funkcjonowania miasta i jego rozwoju gospodarczego należy 

mieć na uwadze kilka czynników. Po pierwsze, w okresie władzy komunistycznej istnienie II 

Rzeczypospolitej  przedstawiano  w  historiografii  polskiej  jako  rządy  totalitarne, 

faszystowskie,  jako  czas  wyzysku  robotników  i  walki  z  Rosją  bolszewicką.  Po  wtóre,  w 

sposób nieobiektywny i wysoce negatywny oceniano reformy społeczne i gospodarcze II RP. 

Państwo  istniało  21  lat,  a  jako  organizm  o  ustabilizowanych  granicach  jeszcze  krócej. 

Oczywiście te problemy dotyczyły również i międzywojennej historii Bełchatowa. Okres jego 

istnienia  jako  ośrodka  miejskiego  trwał  jedynie  do  momentu  wybuchu  II  wojny  światowej. 

Obejmował  tylko  15  lat  funkcjonowania  samorządu  terytorialnego.  Kryzysy  gospodarcze  w 

latach 1923-1926 i 1929-1933 hamowały  nie tylko jego rozwój przemysłowy, ale wpływały 

zasadniczo na regres demograficzny miasta. Rozwój ten zależny był nie tylko od działalności 

władz  miejskich,  ale  również  od  warunków  ogólnopaństwowych,  warunków,  które  należały 

background image

do  specyficznych.  Młode,  niepodległe  państwo  polskie  borykało  się  w  okresie 

dwudziestolecia międzywojennego z wieloma problemami nie tylko natury gospodarczej, ale 

także  społecznej  i  narodowościowej.  Nie  tylko  musiało  bronić  swojej  integralności 

terytorialnej odpierając jednoczesne ataki kilku wrogów zewnętrznych, ale również pokonać 

przeciwników  wewnętrznych:  komunistów,  finansowanych  przez  Rosję  bolszewicką,  ale 

także nacjonalistów ukraińskich i niemieckich. Jednocześnie budowało struktury państwowe. 

Na  nowo  należało  zorganizować  samorząd  terytorialny  oraz  administrację,  administrację,  w 

której znaleźli się urzędnicy mający doświadczenia, mentalność i przyzwyczajenia minionych 

zaborczych czasów.  

Oceniając powyższe fakty uważam, że okres rozwoju miasta w II RP, pomimo wielu 

kłopotów  spowodowanych  czynnikami  zewnętrznymi  i  wewnętrznymi  (nieudolnością, 

brakiem  kompetencji),  charakteryzował  się  dużymi  osiągnięciami  zarówno  w  sferze 

materialnej, gospodarczej, jaki kulturalnej.