background image

Patt Bucheister

Ogie  i lód

1

Papierowy samolocik wzbi  si  wdzi cznie w powietrze, aby zaraz wyl dowa  na piersi

czyzny, wchodz cego w

nie do pokoju.

To by a rzecz, jakiej najmniej spodziewa  si  John Zachary, kiedy otwiera  drzwi swego

gabinetu, Schyli  si  i podniós  przedmiot, który upad  u jego stóp. Przyjrza  mu si  i na pogi tym

kad ubie zauwa

 fragmenty nag ówka swego papieru firmowego. Rozgl daj c si  wokó ,

spostrzeg ,  e samolot, który go uderzy , nie by  jedynym, jaki wystartowa . Papierowe samoloty

pokrywa y jego biurko, dywan, szklany stolik do kawy.

Rzecz  jeszcze dziwniejsz  ni  jego biurowa galanteria papiernicza, fruwaj ca po pokoju, by

widok kszta tnego damskiego siedzenia, wystaj cego spod jednego ze sto ów. Widocznie

cicielka na czworakach szuka a rozbitego samolotu. Niestety, ograniczone pole widzenia nie

pozwala o mu rozszyfrowa  jej to samo ci. By  dostatecznie zaintrygowany tym, co widzia , aby

chcie  ujrze  reszt . Jej ruchy, które sprawi y,  e czerwona spódniczka ciasno opina a pon tne

zaokr glenia, pobudza y jego wyobra ni .

Nie mia  najmniejszego poj cia, kim by a kobieta, ale zidentyfikowanie drugiej osoby, odpo-

wiedzialnej za zamieszanie w jego gabinecie, nie stanowi o problemu. Ma e dziecko, siedz ce na

szarym pluszowym dywanie ko o jego biurka, okaza o si  jego trzyletni  córeczk , Amy.

Mia  w

nie zapyta  Amy, dlaczego znalaz a si  u niego w gabinecie, ale powstrzyma  go

dziwny d wi k. Smia a si . Spogl da a na niego zadzieraj c g ówk  do góry, a r

 zakrywa a

usta, jakby  mianie si  w obecno ci ojca by o czym , co nale

o ukry . Po raz pierwszy od trzech

dni widzia  u ma ej jak kolwiek oznak  rozbawienia. Nie móg by si  gniewa  nawet o setk

trafiaj cych go papierowych samolocików, je li dzi ki temu znowu potrafi a si

mia .

Kobieta pod sto em najwidoczniej nie zdawa a sobie sprawy z jego obecno ci.

- B dziemy musia y zrobi  nowy pojazd gwiezdny "Enterprise", Amy - powiedzia a. Ten ma

rozbity przód.

-

W porz dku. Mog  go zrobi .

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Amy zebra a pomi ty papier na kolana. Koniuszek j zyka ukaza  si  mi dzy wargami - skon-

centrowa a si ,  eby z

 nast pny samolot. John zauwa

,  e jedwabiste w osy dziecka zosta y

niedbale splecione przez pani  Hamish w dwa warkocze. Kiedy odbiera  Amy z lotniska, jej jasn

ówk  zdobi a kunsztowna plecionka, ale ta fryzura okaza a si  zbyt pracoch onna dla starszej

pani, któr  zatrudni , aby opiekowa a si  ma  w ci gu dnia. Pomy la  wtedy,  e tamto uczesanie

by o dla niej za powa ne, ale to nie wygl da o wiele lepiej. Ubranie Amy te  wydawa o si

nieodpowiednie dla dziecka. Wszystkie sukienki, mieszcz ce si  w dwóch walizkach, które

przyby y wraz z ni , by y podobne do tej, jak  mia a na sobie dzisiaj: ró owej, przybranej mas

szczypanek i metrami koronki. Drogie, uroczyste i wyszukane. Dok adnie jak jego by a  ona.

John us ysza  o ywienie w g osie córki i zdziwi  si  zmian , jaka w niej zasz a. Od czasu,

kiedy trzy dni temu jego by a  ona faktycznie przekaza a mu córk , dziecko rzadko si  odzywa o.

Spodziewa  si ,  e Amy b dzie potrzebowa a czasu,  eby przystosowa  si  do nag ej zmiany w

swoim  yciu, ale przykro by o widzie  j  tak spokojn  i zamkni

 w sobie. Chocia  raczej nie by

ekspertem,  je li  chodzi  o  dzieci,  jej  zachowanie  nie  wydawa o  mu  si   normalne.  Nie  mia

najmniejszego poj cia, co robi a w jego gabinecie, ale by  zadowolony,  e s yszy jej  miech i

widzi, jak si  bawi, za. miast siedzie  bezmy lnie zapatrzona w przestrze . Zastanawia  si , jakich

czarów u

a owa kobieta o uroczej pupie. Zamykaj c za sob  drzwi, zapyta :

- Czy mo na pomóc?

Da o si  s ysze  nag e stukni cie. Ubrana na czerwono kobieta uderzy a g ow  w stó . Wyda a

okrzyk bólu, a par  sekund pó niej wy lizn a si  spod sto u i przysiad szy na pi tach pociera a ty

owy, patrz c na niego ponuro.

Lauren McLean opu ci a r

. To oczywi cie on, pomy la a. To nie jego sekretarka zasta a j

czo gaj

 si  po pod odze, tylko John Zachary we w asnej osobie. Dlaczego spo ród wszystkich

ludzi w Norfolk to musia  by  on? Odpowiedzia a sobie na w asne pytanie: Bo to by  jego gabinet.

Sama mia a ponad metr siedemdziesi t wzrostu, a on przerasta  j  o dobre pi tna cie

centymetrów. Ale w tej chwili, kiedy tak sta  nad ni  z wyrazem zmieszania w ciemnych oczach,

wydawa  si  jeszcze wy szy. Jego w osy, oczy, garnitur i krawat, wszystko by o koloru ciemnej

kawy. Zwykle dok adnie jak w tej chwili - jego rysy wygl da y jak wykute z granitu. By

czyzn , który rzadko si  u miecha , chocia  w jego oczach czasami ukazywa o si

rozbawienie. Jego powierzchowno  nie zdradza a ca ej jego osobowo ci. W

ciwa mu pewno

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

siebie,  aczkolwiek  pozbawiona  arogancji,  sprawia a,   e  bij ce  od  niego  poczucie  w adzy  i

autorytet by y tak naturalne jak oddychanie. Pracuj c z nim, Lauren mog a stwierdzi ,  e po-

st powa  surowo, ale uczciwie. Uwa

,  e najlepiej zatrudnia  ludzi, którzy s  najlepsi w swojej

robocie, a potem pozwoli  im j  samodzielnie wykonywa .

miechn a si  s abo do niego.

- Dzie  dobry, panie Zachary.

Jego oczy zw zi y si , kiedy si  jej przygl da ..

- Mac?

Jakie to mi e, pomy la a. Nie by  nawet pewien, kim ona jest. Czuj c si

miesznie na

pod odze, wsta a. Przyda oby si  w tych okoliczno ciach nieco godno ci i odpowiednich form,

cho by troch  spó nionych. Czo ganie si  w kó ko po pod odze nie by o tym obrazem

kompetentnej pracowniczki, jaki najbardziej chcia aby przedstawi  swemu pracodawcy. Przecie

by a tylko ma  p otk  w przedsi biorstwie nale cym do Johna Zachary'ego.

- W rzeczywisto ci - powiedzia a -  na imi  mi Lauren. "Mac" zawsze brzmia o dla mnie jak

buldog albo jak ci arówka, ale nigdy nie mia am wyboru. To przezwisko, jakie mi przypi to, i to

na ca e  ycie.

John zamruga  zdziwiony.

- Prosz  mi wybaczy ,  e pani nie pozna em. Nie przypominam sobie,  ebym wcze niej

ogl da  pani  od tej drugiej strony.

Na  pocz tku  Lauren  nie  zrozumia a,  co  mia   na  my li.  Dopiero  kiedy  jego  spojrzenie

przenios o si  na stó , pod którym przed chwil  kl cza a, odezwa a si  ch odno, postanawiaj c nie

okazywa  po sobie zmieszania:

- Wybaczam panu. A poza tym mój ty  nie jest moj  najlepsz  stron .

Jeden k cik jego ust podniós  si  do góry. - Tego bym nie powiedzia . By em pod wra eniem.

Lekko si  u miechn a, doceniaj c komplement. Wydawa o si ,  e los da  jej prezent

urodzinowy, spe niaj c jedno z jej marze . Nigdy dot d nie widzia a,  eby John si  u miecha , a

ju  na pewno nie do niej. Za wita o jej to w g owie, kiedy przygl da a si  jego ustom, wi c

odwróci a wzrok .

Dó  jej lnianej sukienki pogniót  si  w czasie wycieczki pod stó . Kilka razy przejecha a

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

mi po materiale, zastanawiaj c si  jednocze nie, w jaki sposób zr cznie dokona  odwrotu.

Spojrzenie Johna  ledzi o ruchy jej r k i zdziwi o go w asne podniecenie. Taki zwyk y, codzienny

gest z jej strony wystarczy ,  eby zacz  sobie wyobra

 jej r ce w druj ce po jego ciele ruchem,

jakim wyg adza a w asn  spódniczk . Odwróci  wzrok.

Uwa nie st paj c pomi dzy licznymi papierowymi samolocikami rozrzuconymi po dywanie,

podszed  do swego biurka i po

 na nim teczk . Spojrza  na córk .

-

Cze , Amy.

Jak zwykle, dziecko wlepi o w niego wzrok, nie odzywaj c si . Zdusi  w sobie dobrze ju

znane rozczarowanie, usiad  na brzegu biurka, zak adaj c r ce na piersi. Jego ciemne spojrzenie

ponownie pow drowa o w stron  Lauren.

By a wysoka i smuk a, mia a popielatoblond, b yszcz ce w osy i g adk , opalon  skór . Ale to

jej wyraziste, jasnobr zowe oczy zaintrygowa y go i przyku y jego uwag . Mia a najbardziej  ywe

oczy, jakie kiedykolwiek widzia . Dziwne,  e nie zauwa

 jej przedtem. A mo e to nie by o takie

dziwne? W ko cu widywa  j  tylko w czasie zebra , dotycz cych umów, i czasem w kawiarni na

dole.  Zawsze  by a  oficjalna  w  stosunku  do  niego.  Zauwa

,   e  z  innymi  potrafi a   mia   si   i

artowa a, ale nie z nim. Z nim nigdy. By a grzeczna, ale z dystansem, i odnosi  wra enie,  e nie

przejmowa a si  nim.

wiadomo  tego zrani a jego dum , zw aszcza  e wyda a mu si  intryguj ca. By o w niej co ,

co przyci ga o go jak niewidzialna si a. Jaki  dziwny powab przykuwa  do niej wzrok, kiedy tylko

 widzia . Niestety, wygl da o na to,  e ona nie odczuwa a tego samego.

Skierowa  sw  uwag  na najpilniejsz  spraw . - Zastanawiam si , dlaczego zamieni a pani

mój gabinet w lotnisko.

- Robienie papierowych samolotów by o jedyn  rzecz , jak  mog am wymy li ,  eby zabawi

pa sk  córk . Rozejrza a si  wokó . - Pa ski gabinet jest bardzo elegancki i wygl da profesjonal-

nie, ale nie ma tu zbyt wielu rzeczy, którymi mog oby bawi  si  dziecko.

Wyda o mu si ,  e us ysza  nutk  krytyki i by  rozbawiony.

- Mo e to dziwne, ale jak dot d nie stanowi o to problemu. Mo e inaczej sformu uj  pytanie.

Dlaczego jest pani tutaj z Amy? Powinna by  w domu z opiekunk .

Lauren za

a za ucho kosmyk swoich d ugich do ramion w osów.

- Czy opiekunka jest kobiet  mego wzrostu o kasztanowych, krótkich w osach, jakby obci -

tych t pymi no yczkami, która mówi jak karabin maszynowy?

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Ten opis, chocia  oryginalny, jak ula  pasowa  do pani Hamish. Przytakn .

- Gdzie pani widzia a pani  Hamish?

- Wraca am z lunchu, kiedy jaka  kobieta zatrzyma a mnie przy wej ciu do budynku.

Zapyta a, czy pana

 znam, a ja powiedzia am,  e wiem, kim pan jest. Wtedy w mgnieniu oka wypchn a

Amy przed siebie i powiedzia a mi,  e sz a do pana. Mam panu powiedzie ,  e zdarzy  si  jaki  nag y

wypadek w jej rodzinie w Filadelfii. A mo e w Pittsburghu? Wzruszy a ramionami. - Przypuszczam,  e to

nie ma znaczenia. Tak czy inaczej tyle mi powiedzia a, zanim wsiad a do czekaj cej taksówki.

A niech to, zakl  w duchu. Po odej ciu pani Hamish nie mia  nikogo, kto móg by zaj  si  Amy.

Lauren kontynuowa a swoje wyja nienia.

- Przyprowadzi am tutaj Amy, ale pa ska sekretarka powiedzia a,  e nie ma pana. Nie chcia am,  eby

Amy by a sama, wi c zosta am z ni . Mam nadziej ,  e nie ma pan nic przeciwko temu.

- Oczywi cie,  e nie. Jestem za to wdzi czny.

Spojrza  na Amy, która ci gle sk ada a papier na kszta t samolotu.

 - Wydaje si ,  e dobrze si  bawi. Zwróci  si  w stron  Lauren. - Jak to si  sta o,  e pani Hamish

wybra a pani ,  eby zaopiekowa a si  pani Amy?

Iskierka przekory zamigota a w jej br zowych oczach.

- By am jedyn , któr  mog a zaczepi . Wszyscy inni wrócili ju  z lunchu.

John spojrza  w jej b yszcz ce oczy, potem jego wzrok przesun  si  w stron  jej ust.

- By a pani spó niona?

- No, ale mam wyt umaczenie. Tak jakby wyt umaczenie. Cho  jestem pewna,  e pan Simpson go nie

uzna.

Simpson by  szefem wydzia u umów. John mia  w asn  opini  na jego temat i nie wyg asza

adnych

komentarzy. Dziewczyna ci gn a:

- Paru przyjació  zaprosi o mnie na lunch. Akurat mam dzisiaj urodziny. Przynie li tort do restauracji i

nie mog am wyj , zanim nie zdmuchn am wszystkich  wieczek.

Ma fascynuj ce usta, pomy la  John, szczególnie kiedy si  u miecha. Przesun  wzrok i spojrza  jej w

oczy.

- Tak du o by o  wieczek do zdmuchni cia?

- Sporo - powiedzia a sucho. - Tak czy inaczej, taki jest powód mojego spó nienia. Jest pan ostatni

osob , której bym si  do tego przyzna a, ale niech pan spojrzy na to z innej strony ... Gdyby mnie tam nie

by o, Amy mog aby zosta  powierzona wartownikowi zamiast mnie.

- To prawda. Po chwili doda : - Wszystkiego dobrego w dniu urodzin.

- Dzi kuj  - mrukn a. Urodziny nie by y tematem, który chcia aby roztrz sa  w

nie w tej chwili. To

by y jej dwudzieste dziewi te urodziny, a to oznacza o,  e za rok sko czy trzydziestk . Nie  pieszy o jej si

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

min  ten kamie  milowy.

Zacz a zbiera  pomi te papiery rozrzucone po jego gabinecie.

- Amy, a mo e pomog aby  mi pozbiera  samolociki, zanim wyjd ? Narobi

my u taty ba aganu.

Wyrzucimy rozbite. Je li chcesz, zatrzymaj te, które mog  lata .

Amy pos ucha a. Z r kami pe nymi samolotów zapyta a:

- A nie mo emy zrobi  jeszcze paru?

Lauren u miechn a si  do dziecka.

- Teraz mo esz je robi  z tat . Ja musz  wróci  do pracy.

Zauwa

a,  e Amy spogl da ostro nie na ojca, nie okazuj c entuzjazmu wobec perspektywy robienia

z nim papierowych samolotów. Lauren ujrza a wyraz czujno ci w oczach Johna. Nie wygl da  na bardziej

uradowanego ni  Amy, co kaza o jej zastanowi  si  nad  cz cymi ich stosunkami. Ale szybko

przypomnia a sobie,  e to nie jej sprawa.

John tak e dostrzeg ,  e jego córka nie okazuje ochoty do wspólnej z nim zabawy.

 - Amy - powiedzia  - mo esz jeszcze troch  pobawi  si  samolotami. Chc  pomówi  z Mac.

Lauren to si  nie spodoba o.

- Naprawd  musz  wraca  do pracy, panie Zachary. Nie s dz ,  eby pan Simpson by  ze mnie w tej

chwili szczególnie zadowolony. Pan wie, jaki on jest, je li chodzi o punktualno .

- Zajm  si  Simpsonem.

- Nie ma potrzeby. Wiedzia a,  e kierownik jej dzia u nie b dzie zachwycony, je li szef zacznie

usprawiedliwia  jej nieobecno  w pracy. Simpson by  bardzo dumny ze swej pozycji i autorytetu, i nie

spodoba oby mu si , gdyby jeden z podleg ych mu pracowników mia  jakie  uk ady ponad jego g ow .

- Mac, jest pani spó niona z powodu mojej córki - stwierdzi  rozs dnie John. - Minimum, które mog

zrobi , to upewni  si ,  e zwierzchnik nie b dzie pani robi

adnych k opotów.

- Nie, dzi kuj .

Nie mog a powiedzie  swemu pracodawcy,  e narobi by k opotów, zamiast je rozwi za . Nale

oby

zacz  od tego,  e pan Simpson nie by  jej najwi kszym sympatykiem, jako  e dosta a prac , któr  on

obieca  bratu swojej aktualnej dziewczyny. Taka by a przynajmniej teoria kilku jej wspó pracowników,

którzy zauwa yli otwart  niech  zwierzchnika wobec niej.

My

c o tym, jak bardzo jest ju  spó niona, Lauren zdecydowa a,  e najwy szy czas wyj . Poza tym

taka blisko  Johna Zachary'ego mog a sprawi ,  e zacznie si  na niego gapi  jak zakochana g . Zanim

podesz a do drzwi, poca owa a Amy w policzek.

- Do widzenia, Amy - wy lizn a si  z gabinetu, zdecydowanie zamykaj c za sob  drzwi.

miechn a si  do sekretarki Johna, która spojrza a na ni  znad przepisywanego listu. Pani Murray

bez w tpienia odczu a wielk  ulg , kiedy Lauren zaofiarowa a si ,  e zostanie z Amy. Ta kompetentna

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

sekretarka by a w stanie  onglowa  terminami niezliczonych spotka , zmaga  si  z kilometrami

dyktowanego tekstu i znosi  wymagaj cego pracodawc , ale widok ma ego dziecka ewidentnie

wyprowadzi  j  z równowagi.

Lauren wysz a z sekretariatu, czyni c  wiadomy wysi ek, by nie okaza  po piechu. Jej obcasy nie

robi y  adnego ha asu na korytarzu wy

onym grubym dywanem, kiedy sz a w kierunku windy. Drzwi

otwar y si , a ona odczu a ulg , widz c, " e nie ma nikogo w  rodku. Opar a si  o  cian  z zamkni tymi

oczami i g boko odetchn a, staraj c si  uspokoi .

Dziwny jest los, pomy la a. W godzin  po tym, jak zdecydowa a po

 kres swoim g upim, ro-

mantycznym fantazjom na temat Johna Zachary'ego, zosta a wpl tana w spraw  jego córki, a po rednio i

jego. Wcze niej, kiedy wraca a z urodzinowego lunchu, postanowi a,  e dwudzieste dziewi te urodziny s

bardzo dobr  okazj ,  eby oceni  przesz

 i zaplanowa  przysz

. Je li chodzi o przesz

, nic ju  nie

mog a zrobi , ale przysz

 zale

a od niej. Postanowi a,  e da sobie z ni  rad ·

To  mieszne,  eby zakocha  si  w m czy nie, którego widywa a tylko przypadkiem w godzinach

pracy. Ich stosunki mia y charakter s

bowy i nie by o wielkich szans, aby uleg o to zmianie. Zawsze

okazywa a mu ch ód i podkre la a dystans. Nie chcia a dopu ci , aby on lub ktokolwiek inny odgad , co

naprawd  czu a.

Mo e mia  racj  jej brat. Powiedzia  jej,  e nigdy nie szuka a  atwych dróg, bez wzgl du na to, co

robi a. Powiedzia ,  e zawsze pragn a czego  nieosi galnego, jak wtedy, kiedy chcia a jab ka z

wierzcho ka drzewa, zamiast zadowoli  si  innym, b

cym w zasi gu r ki. Wtedy sprawa sko czy a si  na

upadku z drzewa i z amaniu r ki. Tym razem to serce mog o by  z amane.

Jej uczucia do Johna Zachary'ego ros y przez ca y ten rok, jaki przepracowa a w jego firmie. Jak

wszystkie kobiety w tym budynku, ulega a jego urokowi, po czonemu ze spokojn  si  emanuj

 z jego

osobowo ci. W miar  up ywu czasu odkry a,  e jej uczucia pog biaj  si , nie ograniczaj c si  ju  tylko do

podziwu dla inteligentnego umys u i m skiego cia a. Poci g do niego rós  jak uparty kwiat, pn cy si  w gór

i rozkwitaj cy mimo braku po ywki.

Czu a si  jak kompletna idiotka.

Kiedy dosz a do budynku Raytech, zajmowanego przez firm  Johna, powiedzia a sobie,  e ju  czas

zej  z ob oków i stan

 nogami na ziemi. Powinna zapomnie  o swoich nadziejach i ja owych

oczekiwaniach,  e kiedykolwiek jej stosunki z Johnem Zachary'm nabior  charakteru bardziej osobistego.

To brzmia o rozs dnie i praktycznie.

I wtedy powierzono .jej córk  Johna.

Teraz drzwi windy otwar y si , wysiad a na trzecim pi trze. Prostuj c plecy i zadzieraj c g ow  do

góry zastuka a do drzwi ozdobionych mosi

 wizytówk  z nazwiskiem Richarda Simpsona, umieszczon

na wysoko ci oczu. Poczuwa a si  do wyja nie . Mia a nadziej ,  e· John nie zrealizowa  swojej

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

zapowiedzi i nie zadzwoni  do kierownika jej dzia u. To by nic nie da o. A poza tym, potrafi a sama si

wyt umaczy .

Dziesi  minut pó niej usiad a przy swoim biurku· z uszami ci gle p on cymi po burzliwym prze-

mówieniu Simpsona. W ko cu przyj  jej obietnic ,  e zostanie po pracy,  eby nadrobi  dwie stracone

godziny, ale to oznacza o,  e wyjedzie na wie  pó niej ni  w ka dy pi tek. Na to ju  nie by o rady.

Przysun a do siebie umow . Zanim skoncentrowa a si  na cyfrach, zadzwoni  telefon. Podnios a

uchawk  i przedstawi a si , oczekuj c zwyk ej rozmowy w sprawach zawodowych.

John Zachary nie marnowa  czasu na uprzejmo ci.

- Mac, prosz  przyj  do mego gabinetu. Lauren otwar a usta,  eby zapyta , po co, ale po czenie

urwa o si . - My

,  e mówi na serio - mrukn a odwieszaj c powoli s uchawk . Wysun a krzes o zza

biurka i westchn a g boko. Wygl da o na to,  e b dzie musia a zosta  po pracy jeszcze d

ej, ni

my la a.

Kiedy wróci a do gabinetu szefa na najwy szym pi trze, sekretarka Johna wprowadzi a j  do niego

natychmiast. John zajmowa  swoje miejsce za biurkiem, a zap akana Amy siedzia a na kanapie. Jak tylko

Lauren wesz a, Amy podbieg a do niej. Dziewczynka cicho p aka a,  zy sp ywa y jej po policzkach. Lauren

automatycznie obj a j  i przytuli a,  eby uspokoi , zastanawiaj c si  jednocze nie, na czym polega

problem.

Podnios a oczy, aby spotka  spojrzenie Johna zapyta a:

- Co si  sta o?

- Nie wiem - powiedzia  spokojnie. - Nie mówi nic poza tym,  e chce "Lorn" . Widocznie przy tobie

czuje si  bezpieczna.

Co  w jego g osie sprawi o,  e t po zapyta a:

- Czy to pana martwi?

Wytrzyma  jej wzrok i dziwny wyraz pojawi  si  w g bi jego ciemnych oczu.

- Jestem w stanie zrozumie , dlaczego ona tak to odczuwa.

Lauren wpatrywa a si  w niego, dopóki Amy nie odwróci a jej uwagi. Dziewczynka podnios a g ow

znad ramion Lauren i zagi a paluszek, pokazuj c,  e ma jej co  do powiedzenia. Lauren s ucha a tego, co

Amy szepta a jej do ucha.

Odwróci a si  do Johna z lekkim u miechem.

 - Amy potrzebuje ... hm, przypudrowa  nosek.

- Mo e skorzysta  z mojej prywatnej  azienki - wskaza  drzwi po drugiej stronie przestronnego

gabinetu.

Lauren zdusi a w sobie ch  do  miechu. Zosta a wezwana,  eby wysadzi  córk  szefa. Có , po-

my la a, to on p aci jej pensj . O ile wiedzia a, zakres obowi zków nie obejmowa  opieki nad dzieckiem, ale

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

je li on chce,  eby zaprowadzi a jego córk  do  azienki, zrobi to ..

Postawi a Amy na pod odze, wzi a za r czk  i poprowadzi a do drzwi wskazanych przez Johna.

Zanim wesz a do  azienki, obejrza a si  na niego. Nie poruszy  si . Jego spojrzenie nadal spoczywa o na niej

i na jego córce, przy czym wyraz jego twarzy by  nieprzenikniony. Wprowadzi a Amy do pomieszczenia i

zamkn a drzwi.

John d ugo si  w nie wpatrywa . Niecierpliwie b bni  palcami po biurku. Gdyby tydzie  temu kto  mu

powiedzia ,  e traci co  wa nego w  yciu, roze mia by si . My la ,  e ma wszystko. Jego firma

elektroniczna dobrze prosperowa a. Mieszka  w Virginia Beach, w olbrzymiej posiad

ci nad brzegiem

Atlantyku. Mia  wielu przyjació  i zawsze móg  znale  ch tne kobiety, kiedy by  w nastroju i potrzebowa

damskiego towarzystwa. Nie s dzi , by istnia a chocia  jedna rzecz, której by potrzebowa , a której by

jeszcze nie posiada .

Tak sprawy wygl da y zanim pojawi a si  Amy. By a niemowl ciem, kiedy rozwiód  si  z Martine.

Jego by a  ona wyjecha a do Kaliforni, zabieraj c ze sob  ich jedyne dziecko, i od tego czasu widzia  si  z

Amy tylko dwa razy. T umaczy  si  przed swoj  by

on  i przed sob  samym,  e prowadzenie interesu

zajmowa o mu zbyt wiele czasu, by lecie  na Zachodnie Wybrze e na spotkanie z Amy. Po cz ci by o to

prawd . Od czasu rozwodu ca  energi  wk ada  w prac , pragn c osi gn  sukces  yciowy, który móg by

mu wynagrodzi  jego nieudane ma

stwo. W firmie znajdowa  satysfakcj , jakiej nie móg  znale  gdzie

indziej.

Kiedy nachodzi o go poczucie winy z powodu braku zainteresowania dla jedynego dziecka, próbowa

sam sobie t umaczy ,  e widuj c si  z Amy, móg by zak óca  jej spokój. Czasami nawet w to wierzy .

Narobi  w  yciu sporo b dów. Po lubienie kobiety, która zajmowa a si  swoim wygl dem bardziej ni

czymkolwiek innym, by o tym b dem, którego ju  nigdy nie pope ni. A brak zainteresowania dla w asnego

dziecka by  b dem znacznie powa niejszym, i tego te  nie zamierza  powtarza .

Amy traktowa a go jak obcego, bo rzeczywi cie by  dla niej kim  obcym. Co  musia o zmieni  jej

postaw  wobec niego. Kiedy zobaczy  jak Amy reaguje na Lauren McLean, pomy la ,  e móg by znale

sposób,  eby tak si  sta o.

Po drugiej stronie drzwi Lauren ogl da a dyrektorsk

azienk . Instalacje by y czarne, a  ciany bia e.

Wielkie lustro w czarnej ramie wisia o nad umywalk  i stanowi o jedyn  dekoracj

cian. Nie dostrzeg a

adnego osobistego przedmiotu na czarnym, marmurowym blacie obok umywalki. Po jego jednej stronie

le

y z

one czarno-bia e r czniki. Zastanawia a si , czy John widzia

wiat w taki w

nie sposób -

czarno-bia y.

Amy radzi a sobie sama, wi c Lauren podesz a do umywalki. Myj c r ce my la a o Johnie Zachary'm i

jego córce. Po biurze kr

a plotka,  e trzy dni temu sta  si  ojcem na pe nym etacie. Szczegó y by y

cokolwiek niejasne, jak przy wielu innych plotkach dotycz cych Johna, ale zainteresowanie si ga o zenitu.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Powszechnie wiedziano,  e by  rozwiedziony, ale wydawa o si ,  e plotkarze jak dot d uronili wiadomo  o

tym,  e mia  dziecko. Plotkarski m yn nadrabia  stracony czas nowinami na temat jego nag ego ojcostwa.

Lauren studiowa a swoje odbicie w lustrze, zastanawiaj c si , jakiego typu kobiety mog y poci ga

Johna Zachary'ego. Naturalnie interesowa a j  jego by a  ona. Mimo wszystko, by a kobiet , z któr  si

eni ... i rozwiód .

Nachmurzy a si , potrz saj c z rozdra nieniem g ow . Ty kretynko, skarci a w duszy swoje odbicie.

Có  to za ró nica, jakiego rodzaju kobiety preferowa  John. W ci gu ostatniego roku nie okaza  jej

najmniejszego zainteresowania. I nie by o  adnego powodu,  eby mia o si  to zmieni .

Cie

alu pojawi  si  w jej oczach. Zamruga a par  razy,  eby si  otrz sn . Rozs dniej by oby

porzuci  marzenia. Rzeczywisto  by a ciut bardziej skomplikowana.

Amy podesz a do niej i stan a przy umywalce, ale nie mog a jej dosi gn . Lauren odkr ci a kran i

podnios a Amy, trzymaj c j  w pasie, by ta mog a umy  r ce. Us ysza a grzeczne "dzi kuj ", kiedy. poda a

dziewczynce r cznik.

Ma a spojrza a na ni  i Lauren zauwa

a,  e jej policzki s  nienaturalnie zarumienione.

- Czy dobrze si  czujesz, kochanie?

Amy przytakn a, opuszczaj c g ow  tak nisko, jakby chcia a przyjrze  si  swoim bucikom. Lauren

a r cznik. Jej serce zabi o dla dziewczynki. Rozumia a zagubienie Amy i wspó czu a jej. Pami ta a

czasy, kiedy sama w drowa a mi dzy rodzicami jak niepotrzebny przedmiot. Ale mia a ju  kilkana cie lat i

przynajmniej cz ciowo mog a zrozumie , co si  dzieje. Amy mia a zaledwie trzy lata. W tym wieku

powinna interesowa  si

yciem, szczebiota  bez ustanku, zadawa  pytania na temat ka dej ujrzanej rzeczy.

Tymczasem by a uroczysta i powa na, a w jej oczach wida  by o wyraz czujno ci.

- Jeste  gotowa, mo emy wraca  do gabinetu tatusia?

- A mo emy zrobi  wi cej samolotów? - zapyta a Amy niepewnym g osem.

- Musz  wraca  do mojej pracy, Amy. Pami tasz, co powiedzia am ci o strasznej ilo ci papierów.

- Umowy?

- Umowy. Wi c w

nie teraz jedna czeka na mnie na biurku, i je li nie sko cz  jej przed up ywem

pewnego terminu, nie wykonam mojej pracy. Chod my do tatusia.

- A mog  i  z tob ? - G os dziewczynki by  spokojny, ale czu o si  w nim napi cie.-  B

 bardzo

grzeczna.

Niezdolna oprze  si  ch ci dodania dziecku otuchy, Lauren ukl

a przy nim, obj a je i przytuli a.

- Wiem,  e by aby  grzeczna, Amy, ale musisz zosta  z tatusiem.

Po chwili Lauren pu ci a Amy i wyci gn a r

. Amy pos usznie wysz a z  azienki. Nie patrz c na

ojca, pu ci a r

 Lauren i wdrapa a si  na kanap . Nie spojrza a nawet na dwoje doros ych, kiedy siad a i

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

opar a r ce na kolanach.

Lauren czu a si  rozdarta mi dzy pragnieniem z agodzenia rozpaczy dziewczynki a w asn  ch ci

pozostania poza tym wszystkim. Odwróci a si  i ruszy a w stron  drzwi, ale John przywo

 j :

- Mac?

- Tak? - z r

 na klamce spojrza a na niego ponad ramieniem.

.

John nie chcia ,  eby wysz a, ale nie móg  poleci  jej, by zosta a. Zastanawia  si , co takiego w niej

by o,  e szuka  powodów, by j  zatrzyma  w swoim gabinecie.

Rozdra niony jej widoczn  ch ci  szybkiego uwolnienia si  od niego, przemówi  znacznie ozi blej,

ni  zamierza .

- Dzi kuj  pani za pomoc. Je li b dzie pani mia a jakie  k opoty z Simpsonem z powodu nieobecno ci,

prosz  mi da  zna .

Chocia  nie mia a zamiaru tego robi , skin a g ow  i wysz a z gabinetu.

Nie up yn o pó  godziny, a telefon znowu zadzwoni . Tym razem, kiedy John kaza  jej wróci  do

swego gabinetu, us ysza a p acz

 w g bi Amy.

Lauren po raz trzeci tego dnia pojawi a si  w sekretariacie i pani Murray pospiesznie da a jej zna ,  e

powinna od razu wej  do  rodka. Jak tylko otworzy a drzwi, Amy rzuci a si  w jej kierunku. Dziewczynka

aka a tak okropnie,  e Lauren obawia a si ,  e mo e si  rozchorowa . Usiad a na kanapce z Amy na

kolanach, ko ysz c j  i próbuj c uspokoi . Nawet nie pyta a dziewczynki, co si  sta o, poprzesta a na

askaniu jej.

Kiedy spojrza a w kierunku Johna, zobaczy a,  e stoi par  metrów dalej i z nieprzeniknionym wyrazem

twarzy przygl da si  swojej córce i jej. Zdj  marynark , rozlu ni  krawat, podwin  r kawy koszuli.

Wydawa o si ,  e wraz z marynark  zdj  z siebie ci ar autorytetu.

Stopniowo p acz Amy, mocno przytulonej do Lauren, przechodzi  w  kanie. Przez materia  sukienki

Lauren czu a gor co policzka wtulonego w jej piersi. Nadal ko ysa a dziecko i drobne cia o oparte o ni

zaczyna o si  rozlu nia . Minuty up ywa y i czu a ju  skurcz w ramionach obejmuj cych Amy, ale nie

zmienia a pozycji.

Po pi ciu minutach - a zdawa o si ,  e by y to godziny - us ysza a spokojny g os Johna:

- My

,  e zasn a.

Lauren u

a Amy na kanapie. Delikatnie dotkn a palcami policzków i czo a dziewczynki.

- Jest okropnie rozpalona, panie Zachary. Dobrze by by o,  eby obejrza  j  lekarz. To mo e by  co

powa niejszego ni  tylko skutki zdenerwowal1la.

Wsta a z kanapy i ruszy a w kierunku drzwi.

Dok d pani idzie? - zapyta .

- Z powrotem do biura.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Jeszcze nie.

Tym razem nie zamierza  pozwoli  jej odej . Podszed  do biurka i si gn  po telefon.

- Pani Murray, prosz  po czy  mnie z Richardem Simpsonem.

Lauren stan a przed jego biurkiem.

- Ju  rozmawia am z moim zwierzchnikiem, panie Zachary. Pan Simpson zgodzi  si , abym nadrobi a

stracony czas pracy.

Johna zafascynowa  przez moment b ysk z

ci w jej oczach.

- Mam zamiar powiedzie  Simpsonowi,  e nie wróci pani do biura dzi  po po udniu.

Nie chcia a,  eby si  w to miesza , cho by mia  prawo robi , co mu si

ywnie podoba. To by a JEGO

firma. W jej g osie s ycha  by o st umion  w ciek

, kiedy zapyta a:

- Dlaczego chce pan to zrobi ?

Jego spojrzenie przesun o si  w stron  Amy  pi cej na kanapie.

- Jest co , o czym chc  z pani  porozmawia . To mo e zaj  troch  czasu.

Rozmow  prze czono i John powiedzia  jej zwierzchnikowi,  e w ci gu tego popo udnia potrzebuje

do swojej dyspozycji Lauren McLean. Je li Simpson mia  jakie  zastrze enia, John nie da  mu szansy

przedstawienia ich. Odwiesi  s uchawk , jak tylko sko czy  mówi .

Odsun  krzes o i wsta . Wskazuj c miejsce naprzeciw biurka, zapyta :

- Dlaczego pani nie si dzie?

- Nie, dzi kuj . Naprawd  nie mam czasu, panie Zachary . Mam mas  pracy do wykonania.

Wbi  w ni  swoje ciemne oczy.

- Pracuje pani dla mnie, pami ta pani o tym? Nie chc  odwo ywa  si  do hierarchii, ale zrobi  to, je li

 musia . Chc  z pani  porozmawia  o Amy.

Lauren przygl da a si , jak podniós  r

,  eby potrze  kark. Odnios a wra enie,  e nie by o mu  atwo

wprowadza  j  w swoje sprawy osobiste. Rozumia a go, jej te  ten pomys  zupe nie nie przypad  do gustu.

Bardziej na miejscu wydawa o jej si  zachowa  dystans wobec Johna, ni  wpl tywa  si  w jego k opoty.

- Pozna am Amy zaledwie par  godzin temu. Wiem o niej tylko tyle,  e ma trzy lata, i  e jest pa sk

córk . Nie wiem, jak mog abym panu pomóc.

Zrobi  w jej kierunku kilka d ugich kroków. Spojrza  na ni  z powag ·

- Chc ,  eby pani dzisiaj spa a u mnie w domu.

2

- Co prosz ? - Lauren wbi a w niego wzrok. Kiedy pani Hamish odesz a, zosta em z Amy sam. Mam

nadziej ,  e mog aby pani przyj  po pracy do mojego mieszkania i pomóc mi przy niej. To dla mnie

nowo  by  ojcem i, szczerze mówi c, nie jestem w tym najlepszy. Chcia bym skorzysta  z pani pomocy.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Panie Zachary - zacz a cierpliwie. - Jestem urz dniczk  od umów. Niezam

 i bezdzietn

urz dniczk  od umów. Dlaczego s dzi pan,  e jestem ekspertem od dzieci?

Pomimo spokojnego g osu, by  na kraw dzi za amania.

- Zdo

a pani zbli

 si  do niej w kilka godzin. Mnie si  to nie uda o w ci gu trzech dni. Kupi em jej

zabawki, ma ich pe en pokój, ale nie zwraca na nie uwagi. Pani pokaza a jej, jak robi  samoloty z papieru, i

wietnie si  przy tym bawi a.

- Wi kszo  dzieci najlepiej si  bawi prostymi rzeczami, zw aszcza je li czuj ,  e po wi ca im si

uwag ·

W jej g osie s ycha  by o pewn  krytyk , ale nie obrazi  si .

- Próbowa em. W ci gu ostatnich trzech dni naprawd  próbowa em rozmawia  z ni , bawi  si · I po

prostu nie potrafi  si  do niej zbli

. Pani to potrafi. Pani to osi gn a. I zaj o to pani tylko kilka godzin.

 Odwróci  si  od niej i stan  przy oknie. Ze wzrokiem utkwionym w panoram  Norfolk, doda :

- Potrafi  za atwia  transakcje warte miliony dolarów, ale trzyletnie dziecko zap dza mnie w kozi róg.

Kiedy tak wygl da  przez okno, Lauren przyjrza a si  jego profilowi.

- Czego pan ode mnie oczekuje? - zapyta a po prostu.

- Moja córka i ja jeste my sobie obcy. Musz  to w jaki  sposób zmieni . Mog aby mi pani w tym

pomóc. Prosz  zapomnie ,  e pracuje pani dla mnie. To nie ma nic wspólnego z pani prac  w Raytech.

Prosz  mi powiedzie , co by pani zrobi a na moim miejscu.

- Istniej  tony ksi ek z wszelkimi mo liwymi radami na temat wychowywania dzieci. Istniej  lekarze

i specjali ci, i w ko cu ludzie do wiadczeni, inni rodzice, którzy mog  panu pomóc. Nie mam

dostatecznych kwalifikacji,  eby sugerowa  panu, jak wychowywa  córk .

- Nie mam czasu,  eby czeka  na wizyt  u specjalisty od dzieci. Kiedy pani Hamish odesz a, zosta em

z tym sam. Mam stos ksi ek, które kupi em w dzie  po przybyciu Amy. Ich lektura nie nauczy a mnie

przenikliwo ci, jak  pani posiada. Widzia em, jak pani post puje z Amy. Nic potrzebuj  innych referencji.

Przygl da a mu si  przez d

sz  chwile;. Pokusa,  eby zrobi  to, o co j  prosi , by a silna. Tak samo

jak pragnienie, aby pozna  go lepiej. W ko cu przemówi a:

- Czy mog  o co  zapyta ?

 Przytakn .

- Prosz  pyta , o co pani tylko zechce.

Zagryz a usta, zastanawiaj c si , czy wypowiedzie  g

no to, co chodzi o jej po g owie. Istnia a

wyra na ró nica mi dzy dawaniem rad a wtr caniem si  w czyje

ycie osobiste.

John przygl da  si  jej. W jej wyrazistych oczach odczyta  mo na by o jej w tpliwo ci i obawy.

Wiedzia ,  e przypiera j  do muru, ale by  zdesperowany. Ta kobieta znalaz a wspólny j zyk z jego córk  i

mo liwe,  e by a w stanie pomóc mu osi gn  to samo.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Poniewa  nie odezwa a si  od razu, ponagli : - Co chcia aby pani wiedzie ?

Zmarszczy a brwi.

- To, o co chc  zapyta , jest bardzo osobiste, to nie moja sprawa.

- Z mojej winy sta o si  to pani spraw . Je li pomo e mi to w stosunkach z córk , mo e pani pyta  o

wszystko, o co pani chce.

Mo liwo ci by y nieograniczone, ale zaw zi a pole swoich pyta , stosuj c si  do jego  yczenia. - Czy

mam racj  zak adaj c,  e pa ska córka mieszka a z pana by

on ?

Przytakn .

- Czy pana by a  ona okazywa a panu niech  w obecno ci Amy, kiedy przywioz a j  do pana? Pytam

z tej przyczyny,  e je li dziecko s ysza o  uwagi matki, mog y one mie  wp yw na jego stosunek do pana.

Jego g os stwardnia , kiedy jej odpowiada .

- Amy przyjecha a sama. Matka wsadzi a j  do samolotu w San Francisco. Nawet nie wiedzia em,  e

przyje

a, dopóki nie dosta em telefonu od mojej by ej  ony na godzin  przed przylotem Amy. Spojrza  na

pi

 córk . - Kiedy wyszed em po ni , mia a przypi

 do sukienki kartk , jakby by a pakunkiem.

Odwróci  si  od niej i Lauren zauwa

a b ysk z

ci w jego oczach. Zauwa

a te ,  e jego r ce

zacisn y si  w pi ci. Nie mog a si  zorientowa , czy jego z

 skierowana by a przeciw by ej  onie, czy

przeciw przybyciu córki.

- Czy pa ska  ona powtórnie wysz a za m ?

Potrz sn  g ow , jego palce nie rozlu ni y si . - Kiedy zadzwoni a,  eby poinformowa  mnie o

przyje dzie Amy, powiedzia a mi,  e ma kogo . Odnios em wra enie,  e Amy jej przeszkadza.

Chocia  kobieta, któr  po lubi , interesowa a Lauren, nie podj a tematu, tylko zapyta a:

- Od jak dawna jeste cie rozwiedzeni?

- Ponad dwa i pó  roku.

- Jak Amy reagowa a na pana: kiedy odwiedza  j  pan w tym czasie?

Jego ostry ton nie wskazywa ,  eby przejmowa  si  tym szczególnym pytaniem.

- Nie widywa em jej tak cz sto, jak powinienem by .

Wiedzia a,  e wkracza na delikatny teren.

- Nierzadko jedno z rozwiedzionych rodziców albo oboje, przekazuj  dzieciom w asne roz alenie i

.

- Nie mam poj cia, co Martine powiedzia a Amy o mnie. Wiem tylko,  e si  mnie obawia.

- By  mo e reakcja Amy na pana wynika po prostu st d,  e nie przywyk a do m czyzn w ogóle. Jest

pan m czyzn , a w dodatku obcym. W

ciwie nie takie dziwne,  e nie czuje si  z panem swobodnie.

Podszed  do biurka i po

 d onie na blacie, pochyli  si  do przodu.

- Nic nie mog  poradzi  na to,  e jestem m czyzn . A czy mo e mi pani zasugerowa , w jaki sposób

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

móg bym zmieni  ten drugi fakt?

owa a,  e zacz a t  histori , ale je li powiedzia a A, musia a te  powiedzie  B.

- Wiem,  e brzmi to banalnie, ale do tego potrzeba czasu. Ma pan Amy dopiero od trzech dni. Niech

pan jej da szans ,  eby pana pozna a, przyzwyczai a si . Nie trzeba jej naciska  ani zmusza ,  eby si  panu

odwzajemnia a. Lepiej,  eby pan dostosowywa  si  do sytuacji w miar , jak b dzie si  ona rozwija .

- Dostosowywa  si ? - powtórzy  sceptycznie. U miechn a si .

- Jak tam z elastyczno ci  i spontaniczno ci ? - jej u miech zamar . - Przepraszam, nie mia am zamiaru

artowa . Wiem,  e to nie jest  mieszne. Tego typu sytuacje s  ci

kie nawet dla starszych dzieci, które s  w

stanie zrozumie , co si  dzieje. A dla Amy, która jest taka ma a, musi to oznacza  zupe ne wybicie z rytmu.

John wyprostowa  si , przypatruj c si  jej dok adnie.

- Czy mówi pani z w asnego do wiadczenia, czy tylko zgaduje?

Lauren rzadko rozmawia a o w asnej przesz

ci, ale opowiadaj c mu o okresie, kiedy dorasta a, mog a

pomóc mu zrozumie  zachowanie Amy.

- Moja matka wychodzi a za m  czterokrotnie. W drowa am tam i z powrotem mi dzy ojcem i matk

odk d mia am lat czterna cie do uko czenia osiemnastu, kiedy to posz am na uniwersytet. Mia am trzech

ojczymów, jedn  macoch  i wiele przyrodniego rodze stwa. Brat mieszka  z ojcem, wi c widywa am go

tylko wtedy, kiedy odsy ano mnie do domu ojca. Cz ciowo jestem w stanie zrozumie , co czuje Amy.

Zawsze, kiedy odwiedza am dom ojca, czu am si  jak k opotliwy go . A kiedy wraca am do domu matki,

potrzebowa am czasu,  eby si  od nowa przyzwyczai  do jej sposobu bycia. Pami tam to wra enie, jakbym

by a pi eczk  ping-pongow , odbijan  tam i z powrotem mi dzy dwoma przeciwnikami, a od czasu do

czasu l duj

 poza polem gry, i zastanawia am si , czy kiedykolwiek b

 mia a kontakt z którym  z

rodziców.

John obszed  naoko o biurko i stan  przed ni .

Po

 d onie na jej ramionach, a gest ten zaskoczy  ich oboje.

- Poprosi em pani  o pomoc, zanim dowiedzia em si  o pani dzieci stwie. Nic z tego, co mi pani

powiedzia a, nie mo e zmieni  mojej decyzji. Jest pani przygotowana lepiej ni  ktokolwiek kogo znam.

Prosz  pani  o wiele, ale jestem w rozpaczy. Poniewa  moja gosposia odesz a, Amy jest zdana wy cznie na

mnie. Chcia bym,  eby sp dzi a pani z nami troch  czasu,  eby by a pani czym  w rodzaju bufora pomi dzy

mn  a Amy. Dobrze si  czuje w pani towarzystwie. Mo e przygl daj c si , jak pani sobie z ni  radzi, naucz

si , jak z ni  post powa .

Jej serce bi o szybko. Jego dotkni cie przesz o j  gor cem, zmiesza a si . Chcia a pomóc nie tylko ze

wzgl du na niego, ale te  na Amy. Jednak ci gle co  j  powstrzymywa o.

Kiedy nie odpowiada a, jego palce zacisn y si ·

- Op aci si  pani czas temu po wi cony, Mac. Prosz  wymieni  sum , zap ac  ka

. Je li chce pani

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

awansu, prosz  bardzo. Nie oczekuj ,  e b dzie to pani robi a za darmo.

Szarpn a si  i cofn a par  kroków w ty . Musia a mówi  cicho,  eby nie zbudzi  Amy, ale z

 bi a

jej z oczu i widoczna by a w jej wyprostowanej postawie.

- Jak pan  mie ofiarowywa  mi pieni dze? Nigdy nie przyjm  od pana innych pieni dzy ni  moja

pensja. Je li mam awansowa , to dlatego,  e na to zas

, a nie za przys ugi  wiadczone szefowi.

- Nie chcia em pani obrazi , Mac. Ale wynagrodzenie pani straconego czasu jest jak najbardziej

uszne.

Po chwili doda  cynicznie:

- Nie spotka em jeszcze kobiety, która zrobi aby co  za nic. Ja tego nic oczekuj , a pani nie powinna

tego ofiarowywa .

Czuj c,  e przesadzi a, pow ci gn a swój temperament.

- Je li si  zgodz  - a jest to jeszcze pod wielkim znakiem zapytania - to dlatego,  e chc , a nie dlatego,

e mi si  za to p aci.

Nie wiedz c dlaczego, poczu ,  e zachodzi potrzeba wyja nienia swego stanowiska. Przygl daj c si

jej uwa nie, powiedzia :

- Je li zgodzi si  pani pomóc mi przy Amy, chcia bym,  eby by a to zwyk a transakcja. To dlatego

ofiarowuj  zap at  za pani czas. Nie chc ,  eby pani  le to zrozumia a. Potrzebuj  pani dla mojej córki, nie

dla siebie. Mam teraz dosy  komplikacji i nie potrzebuj  ich wi cej.

Zdaniem Lauren, mocno si  okopywa . Nabra a powietrza i policzy a do dziesi ciu,  eby si  opa-

nowa . Pomog o. Uda o jej si  mówi  cicho i kontrolowa  swój g os.

- Bez wzgl du na to, czy zgodz  si , czy nie pomóc panu z Amy, osobiste zaanga owanie w stosunku

do pana jest ostatni  rzecz  jakiej pragn  czy oczekuj . Mam niepisan  zasad , je li chodzi o ludzi, z

którymi lub dla których pracuj  nie mieszam mojego  ycia prywatnego i zawodowego. Nie ma pan si

czego obawia  z mojej strony.

Mimo  e mówi a to, co - jak mu si  wydawa o - chcia  us ysze , John by  rozdra niony. Powoli zbli

si  do niej. Oczy jej pa

y z

ci . Widzia  to, mimo  e stara a si  zdusi  j  w sobie. Wyda a mu si

fascynuj ca w takim nastroju.

- Zobaczymy, na ile b

 bezpieczny - mrukn .

Chwyci  j  w ramiona i przyci gn  do siebie. Westchn a zaskoczona, a on nakry  jej rozchylone usta

swymi wargami. W pierwszej chwili zesztywnia a, czuj c jego pewnie poruszaj ce si  wargi. Potem

westchn a i wydawa o jej si ,  e wiruje w ród karuzeli odczu , którym uleg a wbrew swej woli. Jej r ce

podnios y si  do jego ramion, palce zacisn y si  na materiale jego koszuli. Nawet w najbardziej

plastycznych marzeniach nie mog a wyobrazi  sobie pot nej fali rozkoszy, jaka przebieg a j  w tej chwili.

Jej reakcja by a automatyczna, kiedy przycisn  mocniej swoje usta, jej zmys y ca kowicie mu si  podda y.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

John przyci gn  j  bli ej do siebie, poczu  jak wiotczeje w jego ramionach. Dotyk jej piersi pobudzi

drzemi ce w nim pragnienie. Potraktowa  ten poca unek jako eksperyment, mo e nawet kar , ale jego

intencje zmieni y si , kiedy poczu  jej wargi pod swoimi. Kiedy ich j zyki zetkn y si , przeszy o go

po danie. Grozi o mu,  e zapomni o wszystkim poza kobiet , któr  trzyma  w ramionach, a która

smakowa a s odko niczym ciep y miód.

Jak nieproszony intruz odezwa  si  telefon. Jego przenikliwy d wi k przebi  si  przez otaczaj cy ich

ob ok zmys owo ci i przywróci  ich do rzeczywisto ci. Przy drugim dzwonku John rozlu ni  swój u cisk.

Przygl da  si  jej przez d ug  chwil . Wykaza , jak prawdopodobne jest,  e si  zaanga uj , wykaza  nie

tylko jej, ale i sobie samemu .

Zmarszczy  brwi. Nie móg  uwierzy , i  dopu ci ,  eby poca unek zaszed  tak daleko. Niektórzy

czy ni wykorzystywali sw  pozycj  pracodawcy dla zdobywania sobie erotycznych wzgl dów, ale on

do nich nie nale

.

Dzwonek powtórzy  si , wypu ci  j  z obj  gwa townym ruchem. Podszed  do telefonu i podniós

uchawk .

- Tak? - po krótkiej pauzie powiedzia  ochryple: - Prosz  prze czy .

Lauren si gn a po oparcie najbli szego krzes a, poruszona, nie mog c usta  na nogach. Nie musia a

umie  czyta  w my lach,  eby wiedzie ,  e John 

owa  ostatnich paru minut. Widzia a ponury wyraz jego

twarzy, kiedy spojrza  na ni . Ona nie 

owa a tego, co zasz o mi dzy nimi, ale on widocznie tak.

Zastanawiaj c si  nad swoj  reakcj , ze zdziwieniem zda a sobie spraw ,  e by a sk onna pomóc mu w

sprawie córki. By a to pewnie jedna z najg upszych rzeczy, jakie mog a zrobi , ale b dzie m drzejsza na

nast pne urodziny. Mog a powiedzie  sobie,  e robi to dla Amy. I by a to prawda. Po cz ci.

Nadal si ga a po wymykaj ce si  spod r ki jab ko na wierzcho ku drzewa.

Kiedy w ko cu John od

 s uchawk , pozosta  na swoim miejscu ko o biurka i nic podszed  do

Lauren. Czu  si  naje ony i spi ty, i dobrze wiedzia  dlaczego. Problem polega  na tym,  e nic nie móg  na

to poradzi .

- Mam par  telefonów do· za atwienia, a potem chcia bym zabra  pani  na obiad. O ile nie ma pani

innych planów. - Nie wiedzia  dlaczego uzna  za stosowne doda : - Amy, oczywi cie, idzie z nami.

Lauren zignorowa a dzwonki alarmowe w g owie.

- Pójd  na obiad z panem i z Amy pod jednym warunkiem.

- Jakim?

-  e b dzie pan nazywa  mnie po imieniu, a nie "Mac".

Nagle u miechn  si .

- W porz dku, Lauren. To do  proste. Masz to za atwione. Tak d ugo, jak ty b dziesz mówi  do mnie

John, a nie pan Zachary.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Na widok rzadko pojawiaj cego si  na jego twarzy u miechu Lauren przeszy  dreszcz od stóp do g ów.

Mia a przygn biaj ce wra enie,  e w

nie dobi a targu z w asnym sumieniem. Oka e si  dopiero, czy

zrobi a m dry interes.

Umówi a si ,  e spotka si  z Jonem i Amy w holu o pi tej, po czym wróci a do swego biura,  eby

wyko czy  kilka rozpocz tych spraw. Powtarza a sobie,  e zgodzi a si  tylko na wspólny obiad z Johnem i

Amy. Nic poza tym. Wydawa o si  to stosunkowo niegro ne. Nie ma si  czym przejmowa . Gdyby tylko

mog a przekona  swój 

dek, daj cy zna  skurczami o niepokoju,  e to prawda, czu aby si  nieco lepiej.

Par  minut po pi tej Lauren uporz dkowa a swoje biurko i wyci gn a z jego szuflady torebk .

Odstawi a krzes o, kiedy drzwi otwar y si  i stan  w nich John.

Zauwa

a,  e mia  na sobie marynark , a krawat by  z powrotem na swoim miejscu. Znów wygl da

jak jej pracodawca, i ten jego wygl d sprawi ,  e zacz a si  zastanawia , czy takie w

nie wra enie chcia

zrobi .

Pomy la a,  e musia a co

le zrozumie , kiedy umawiali si  wcze niej i zapyta a:

- Czy jestem spó niona?

Potrz sn  g ow  i wszed  do jej pokoju.

- Nie. Oczekuj  wa nego telefonu z Zachodniego Wybrze a, a jeszcze si  nie odezwali. Nie chcia em,

eby  sta a i czeka a w holu.

Rozejrza  si  po jej pokoju. Na d ugim stoliku przy oknie ustawione by y kwiaty w ciekawych do-

niczkach, ryciny zdobi y  ciany. Zwróci  uwag  na plakat wisz cy nad jej biurkiem, przedstawiaj cy

cudacznego, kolorowego 

wia, przywi zanego do drzewa paj cz  nici . Napis pod spodem g osi  "Spiesz

si  powoli".

cik jego ust uniós  si  do góry, kiedy wróci  spojrzeniem do Lauren.

- Przepis na  ycie?

- Mam tendencj  do pl tania si  w ró ne rzeczy zanim si  zastanowi  - odpowiedzia a z pewnym

szyderstwem. Pomy la a,  e bior c pod uwag  jej ostatni  decyzj , to by o za ma o powiedziane.

Jego wzrok wytrzyma  jej spojrzenie.

- Pój cie za g osem instynktu jest czasami lepsze ni  analizowanie i m czenie si  przy ka dej decyzji.

- Czy w

nie to robi pan, prowadz c interesy? Idzie pan za g osem instynktu?

- Jak dot d to si  sprawdza o, i to nie tylko przy interesach i transakcjach - zamilk , a potem doda : - A

mo e by  posz a do mojego gabinetu? Mo e potrwa  zanim uzyskam po czenie z Kaliforni .

Potrz sn a g ow .

- Musz  podgoni  prac . Powiedzia am panu Simpsonowi,  e posiedz  d

ej ze wzgl du na

przed

enie przerwy na lunch.

John przysiad  na rogu biurka ko o jej krzes a. - Powiedzia em Simpsonowi,  e robisz co  dla mnie.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Poniewa  to ja podpisuj  jego wyp at , jest na tyle kulturalny,  eby si  ze mn  nie spiera .

miechn a si .

- Czy tym sposobem daje mi pan do zrozumienia,  e te  nie powinnam si  z panem spiera ?

Wystarczy oby przesun

 r

 o par  centymetrów, aby j  dotkn , pomy la  John.

- A czy to by pomog o?

- Chyba nie.

By  tak blisko, pomy la a. Za blisko. Jego udo znajdowa o si  tylko o par  centymetrów od jej r ki,

wspartej na por czy krzes a.

- Nie wydaje mi si .

- A czy pomy la  pan, jak pan Simpson móg  zinterpretowa  pana o wiadczenie,  e mam co  dla pana

zrobi ?

John wzruszy  ramionami.

- Nic nie poradz  na to, co my

 ludzie.

- Problem polega na tym,  e rzeczy, o których ludzie my

, staj  si  czasami rzeczami, o których

ludzie mówi .

- Boisz si ,  e biurowi plotkarze b

czy  ci  z szefem? - zapyta  rozbawiony.

- Nie powiedzia abym,  e si  obawiam - Lauren zebra a troch  papierów z biurka i wpi a je do

skoroszytu. - Powiedzia abym raczej,  e nie bawi mnie pomys , by da  z siebie zrobi  soczysty k sek dla

plotkarzy.

John zsun  si  z jej biurka i skierowa  w stron  drzwi. Gdyby tego nie zrobi , pope ni by co  nie-

wiarygodnie g upiego, na przyk ad chwyci by j  w ramiona.

- Ja bym si  tym nie martwi . Idziesz?

Rzuci a mu poirytowane spojrzenie. Niestety, by  odwrócony plecami i nie zauwa

.  atwo mu by o

mówi ,  eby nie przejmowa  si  biurowymi plotkami. Jego, zamkni tego w swojej wie y z ko ci s oniowej,

takie rzeczy nie mog y dotkn .

Grzeba a w  rodkowej szufladzie swego biurka i w ko cu znalaz a to, czego szuka a, paczk  krakersów

z mas em fistaszkowym.

- Amy jest pewnie g odna. To powinno zaspokoi  j , dopóki nie pójdziemy na obiad.

John nie powiedzia  jej,  e krakersy nie b

 potrzebne. Nie chcia  zepsu  niespodzianki. Mia

nadziej ,  e poka e jej, jak potrafi si  dostosowa .

Kilka g ów odwróci o si , a kilka brwi podnios o, kiedy jej wspó pracownicy zauwa yli,  e wychodzi z

pokoju z Johnem Zacharym. Na szcz cie Richard Simpson nie by  jednym z nich, ale wiedzia a,  e pró ne

by y jej nadzieje, by ci, którzy widzieli j  z Johnem, zapomnieli o tym przez weekend. Nie podoba o jej si ,

e sta a si  tematem rozmów, ale nic na to nie mog a poradzi .

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Po drodze do windy John nie zwraca  uwagi na spojrzenia urz dników. Jego uwaga w ca

ci skupiona

by a na kobiecie, która sz a u jego boku. Jej zapach owiewa  go, kiedy jechali w gór  wind . To by

nieuchwytny zapach, kwiatowy cho  ostry, w

ciwy tylko jej.

Odsun  r

 od jej ramienia, opieraj c si  pokusie obj cia i uca owania jej. W innych warunkach nie

zawaha by si  i uleg  poci gowi do kobiety, ale teraz potrzebowa  Lauren dla Amy, nie dla siebie. Poza tym,

pracowa a u niego. Dla niej ten fakt by  równie niewygodny jak dla niego.

Opar  si  o  cian  windy.

- Dlaczego nie masz  adnych planów na dzi  wieczór?

Odwróci a si  i napotka a jego wzrok.

- Pyta pan dlatego,  e s  moje urodziny?

- Z tego powodu, a tak e dlatego,  e jeste  atrakcyjn  kobiet . No i jest pi tkowy wieczór, koniec

tygodnia pracy. Trzy dobre powody,  eby wyj  do miasta.

- Zamierza am wyjecha  z miasta, a nie do miasta. Nadal mam zamiar wyjecha  z Norfolk na weekend.

Tyle tylko,  e pojad  pó niej, ni  planowa am.

Wiedzia ,  e nie mia  prawa pyta  j  o jej plany, poza tym,  e by  odpowiedzialny za ich zmian .

- Dok d jedziesz?

- Mój brat ma domek w Kill Devil Hills w Pó nocnej Karolinie. Danny jest w marynarce, stacjonuje w

bazie marynarki tutaj, w Norfolk, ale zazwyczaj jest na morzu. Jego  ona oczekuje ich pierwszego dziecka i

postanowi a zosta  u swojej rodziny, skoro nie ma Danny'ego. Prosili mnie,  ebym pilnowa a ich domku,

wi c je

 tam w ka dy weekend.

- A co z twoimi rodzicami?

- Moja matka mieszka na Hawajach. Mój ojciec nigdy nie by  w stanie zapami ta  dat urodzin, wi c nie

spodziewam si ,  eby si  odezwa . Matka dzwoni a do mnie wczoraj wieczorem z  yczeniami

urodzinowymi i zapowiedzia a,  e pakunek jest w drodze. - U miechn a si , widz c,  e poruszy o go

sformu owanie, jakiego u

a. - W zesz ym roku matka przys

a mi tuzin  wie ych ananasów. Rok

przedtem dosta am sze  orchidei, Ci gle si  zastanawiam, jak  to wyszukan  rzecz przy le mi w tym roku.

Drzwi windy otworzy y si  i John w  lad za Lauren wyszed  na korytarz. Pani Murray zajmowa a si

Amy, która obudzi a si  zanim John wyszed  po Lauren. Jak tylko wróci , wzi a torebk  i stan a gotowa

do wyj cia.

- Czy zaj a si  pani tymi przygotowaniami? - zapyta  j  John.

Starsza pani kiwn a g ow , u miechn a si  do Lauren i Amy.

- Nie by o problemów.

- Dobrze. Dzi kuj , pani Murray. Prosz  si  dobrze bawi  w czasie weekendu.

Przyj a jego s owa ponownym kiwni ciem i grzecznie po egna a si  z Lauren i Amy.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Amy, teraz ju  ca kowicie rozbudzona, usiad a obok Lauren na kanapie. Lauren skonfiskowa a kolejn

porcj  papieru Johna i ku zachwytowi jego córki, zacz a rysowa

mieszne zwierz tka. Kiedy sko czy a ze

zwierz tkami, odwróci a kartk  papieru i na górze wypisa a imi  Amy. Po

a papier na niskim stoliku do

kawy i wr czy a dziecku o ówek.

- Zobaczymy, ile razy napiszesz swoje imi .

Amy ukl

a przy stoliku i zaj a si  kopiowaniem wzoru wypisanego przez Lauren. Kiedy sko czy a,

poda a jej papier do obejrzenia.

A lecia o na bok, M by o ko lawe, a Y dwa razy wi ksze ni  pozosta e litery. U miechaj c si  szeroko,

Lauren wykrzykn a:

- Wspaniale, Amy! Biegnij, poka  tatusiowi, jak  adnie umiesz napisa  swoje imi .

Mocno  ciskaj c papier w r czce, Amy wsta a i obesz a biurko. Z nie mia ym i wyczekuj cym

wyrazem twarzy wyci gn a kartk  do Johna. Wzi  j  i uwa nie obejrza . U miechn  si .

- To jest  wietne, Amy.

Odwróci  kartk  i spojrza  na komiczne rysunki Lauren. Wskazuj c jeden ze szkiców, zapyta  Amy:

- Co to jest?

Przysun a si ,  eby zobaczy , o który rysunek mu chodzi.

- To jest pies.

- A ten?

- To kot, tatusiu.

W jej g osie s ycha  by o lekkie rozczarowanie,  e on nie potrafi  powiedzie , co to za stworzenie.

Po raz pierwszy jego córka nazwa a go tatusiem. John podniós  g ow  i napotka  spojrzenie Lauren.

miechn a si . Zwróci  si  z powrotem do córki:

- Tak, to kot, Amy.

Telefon na jego biurku zadzwoni , si gn , by go odebra . My

c,  e to wa na rozmowa o interesach,

której oczekiwa , Lauren przywo

a Amy od biurka.

- Poka  mi jeszcze raz jak piszesz swoje imi . John od

 s uchawk  i powiedzia :

- Za chwil  wracam.

Lauren wpatrywa a si  w otwarte drzwi, za którymi znikn . Potem wzruszy a ramionami i z powrotem

zaj a si  Amy, przygl daj c si , jak ta wypisuje swoje imi .

Amy zd

a je napisa  jeszcze trzy razy, kiedy Lauren us ysza a,  e drzwi od sekretariatu otwieraj

si  i ponownie zamykaj . Amy pierwsza zauwa

a, co niós  jej ojciec. Klasn a w podnieceniu, i Lauren

spojrza a w tamtym kierunku. Jej oczy rozszerzy y si  ze zdumienia.

John niós  tac  z trzema wielkimi ciastkami tortowymi, a w ka dym z nich tkwi a ma a  wieczka.

Zapali

wieczki przed wej ciem, i teraz ich p omie  rzuca

taw  po wiat  na gór  jego niepo-

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

szlakowanie bia ej koszuli.

Ustawi  ciastka na stoliku do kawy mówi c:

- Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin, Lauren. Pomy l  yczenie.

Lauren potrzebowa a minuty,  eby och on  z szoku. D ugo przygl da a si  trzem ciastkom zanim

powiedzia a: - Amy, pomó  mi zdmuchn

wieczki.

Kiedy p omyczki zgas y, Lauren spojrza a na Johna.

- Nie wiem, co powiedzie .

- S dz ,  e to si  niecz sto zdarza - powiedzia  z b yskiem rozbawienia w oczach. Jego spojrzenie

pow drowa o w stron  Amy, która po era a ciastka wzrokiem, a potem ponownie w stron  Lauren

przesuwaj cej palcem po lukrze jednego z ciastek. Przygl da  si , jak zlizywa a  lad lukru z palca. Na

widok jej ust zamykaj cych si  wokó  palca poczu  przenikaj ce go fale gor ca.

- Ciastka s  na deser - powiedzia . W jego g osie s ycha  by o pewn  szorstko .

Wyszed  znowu do sekretariatu i wróci  z plastikow  siatk . Usiad  przy stoliku, zdj  marynark  i

rozlu ni  krawat. Lauren musia a posun  si  na kanapie, kiedy niespodziewanie usiad  ko o niej. Gdyby

tego nie zrobi a, praktycznie usiad by jej na kolanach. Milcza a, kiedy zacz  wyci ga  jedzenie z siatki.

Ustawi  hamburgera z frytkami przed Amy. Dalej sz y kanapki Lauren.

Zdar a opakowanie i unios a kromk  chleba ry owego z wierzchu.

- Sk d pan wiedzia ,  e lubi  ten rodzaj kanapek?

- Uda o mi si  odgadn .

Do picia by y napoje orze wiaj ce w puszkach.

Nie brakowa o talerzyków papierowych i plastikowych widelców, które umie ci  obok ciastek.

Improwizowane przyj cie urodzinowe by o rzecz , której Lauren najmniej si  spodziewa a.

- To cudowne. Jak si  panu. uda o za atwi  to wszystko w tak krótkim czasie?

- Kiedy dowiedzia em si ,  e obiad troch  si  spó ni, zadzwoni em do kawiarni na dole. Pani Murray

zadzwoni a do cukierni po tort, ale mieli pod r

 tylko te ciastka tortowe. Wartownik poszed  je odebra .

Telefon by  od niego. Powiedzia ,  e ciastka i kanapki s  gotowe.

Lauren wpatrywa a si  w niespodziewany posi ek i ciastka urodzinowe, g boko poruszona,  e zada

sobie tyle trudu,  eby uczci  jej  wi to. Odwróci a si  i pochwyci a spojrzenie jego ciemnych oczu.

- Dzi kuj .

- Prosz  bardzo. Staram si  "dostosowywa ".

miechn a si  przypominaj c sobie swoj  wcze niejsz  uwag .

- Szybko si  pan uczy.

Spojrza  na córk  i zauwa

,  e nic odwin a swojego hamburgera.

- Amy, nie b dziesz je ?

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Powinni my umy  r ce przed jedzeniem - powiedzia a afektowanym g osem.

Lauren roze mia a si .

- Masz zupe

 racj , Amy - spojrza a na Johna z rozbawieniem w oczach. - Trzylatka daje nam lekcj

dobrego wychowania.

Wszyscy przeszli do dyrektorskiej  azienki i umyli r ce. Amy nie zaprotestowa a, kiedy to John

podniós  j ,  eby mog a dosi gn  myd a i wody. Wytarli r ce, wrócili do sto u i odpakowali hamburgera.

John znowu usiad  obok Lauren. W czasie jedzenia Lauren zapyta a Amy, co jej smakuje oprócz

hamburgerów.

John s ucha  odpowiedzi Amy, zdaj c sobie spraw , dlaczego Lauren zada a to pytanie. Zakonotowa

w pami ci ulubione potrawy Amy, chocia  w przewa aj cej cz ci nale

y do kategorii deserów. Kiedy po

raz trzeci wymieni a tort czekoladowy, spojrza  na Lauren i stwierdzi ,  e  mieje si  do niego.

Zazwyczaj Lauren nie mia a problemów z jedzeniem, mog a je  wszystko. Jedzenie by o dla niej

jedn  z najwi kszych przyjemno ci w  yciu. Jednak tego wieczoru jej kanapka mog a by  równie dobrze

zrobiona z tektury, tak niewiele po wi ca a jej uwagi. Zbyt odczuwa a blisko  m czyzny siedz cego

obok. Ich uda styka y si , a jego rami  ociera o si  o ni , kiedy si ga  po frytki.

Stara a si  skupi  na Amy. Rzuca a si  w oczy schludno , z jak  ta jad a hamburgera. Dziewczynka

bez przerwy wyciera a r ce, a po ugryzieniu ka dego k sa przyk ada a do ust serwetk . Lauren nigdy nie

widzia a dziecka, które by tak  uwag  przywi zywa o do czysto ci. Po kilku k sach Amy od

a

hamburgera na opakowanie. Oczy Lauren zw zi y si , kiedy przypatrywa a si  p on cym policzkom Amy.

Mia a w

nie przekaza  swoje spostrze enia Johnowi, kiedy odezwa  si  telefon. Od

 swoj

niedojedzon  kanapk  i poszed  go odebra .

Amy ziewn a kilka razy i zacz a trze  oczy. Lauren spojrza a na zegarek. By a siódma, wi c

dziewczynka mog a czu  si  zm czona mimo popo udniowej drzemki. Wzi a Amy za r

 i zaprowadzi a

 do  azienki. Napuszczaj c wody do umywalki, przytrzyma a jednocze nie d

 na czole Amy

dostatecznie d ugo, aby przekona  si ,  e jej skóra by a wyj tkowo gor ca. Lauren ze swoich do wiadcze

z m odszym rodze stwem wiedzia a,  e ma e dzieci zapadaj  na zdrowiu w bardzo krótkim czasie. Mia a

nadziej ,  e tym razem nie by  to taki w

nie przypadek.

- Amy, czy dobrze si  czujesz?

Dziewczynka spojrza a na Lauren, ale nie odpowiedzia a.

Spróbowa a jeszcze raz.

- Wiesz,  e mo esz mi powiedzie , je li boli ci  brzuszek albo je li  le si  czujesz.

Amy kiwn a g ow , ale znowu nic nie powiedzia a.

Lauren wycisn a r cznik i przetar a ch odnym materia em twarz Amy. B dzie musia a przyjrze  si

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

bli ej dziewczynce. Wytar a twarz i r ce Amy, a potem  agodnie zaprowadzi a j  z powrotem do gabinetu

Johna.

 - A mo e po

ysz si  na chwileczk ?

- Nie chce mi si  spa  - powiedzia a Amy z rozdra nieniem.

Lauren u miechn a si . By  to normalny protest ka dego dziecka, jakie zna a, w czaj c w to j  sam ·

- Oczywi cie,  e nie. Nie musisz nawet zamyka  oczu. Po prostu pole , dopóki twój tatu  rozmawia

przez telefon.

Nie min o par  minut, jak Amy zasn a.

W pi tna cie minut pó niej John sko czy  swoj  rozmow  z przedstawicielem firmy w Los Angeles.

Od

 s uchawk , uporz dkowa  plik papierów i rzuci  je w k t biurka. Spojrza  na kanap . Amy spa a

boko, a Lauren pisa a co  na jego firmówkach.

Przygl da  si  jej przez kilkana cie sekund. By o w niej co  uspokajaj cego i podniecaj cego zarazem.

Wydawa a si  zadowolona, siedz c tak spokojnie, nie domagaj c si  ani odrobiny jego uwagi. Mia a w

sobie spokój, jakiego dot d - dopóki nie zobaczy  tego u niej - nie ceni  u kobiety. Jego cia o reagowa o na

ka dy jej gest, jego pragnienie ros o z ka

 chwil , sp dzon  w jej towarzystwie. Nie rozumia , sk d bra

si  ten poci g, ale z pewno ci  by  go  wiadom.

Wsta  z krzes a i obszed  biurko. Amy zaj a po ow  kanapy, wi c nie by o miejsca,  eby tam usi

.

Usiad  na jednym z pokrytych skór , stoj cych obok krzese .

Lauren nie podnios a g owy znad swojej roboty.

- Warto by o czeka  na ten telefon?

- Firma Status Brothers przyj a nasz  ofert  na dostaw  cz ci do systemów elektronicznych

dla swojej nowej fabryki. Fraserowi Status uda o si  przekona  braci,  e zmechanizowanie linii

monta u pozwoli na oszcz dno ci i b dzie bardziej efektywne. Problem polega  na wytrzymaniu Frasera na

tyle d ugo, by dojrza  do rozmawiania o kontrakcie.

- Przypominam go sobie. Ma ponad metr osiemdziesi t wzrostu i wygl da na niejadka. Chodzi tam i z

powrotem po sali konferencyjnej, jakby st pa  po roz arzonych w glach.

John zachichota .

- Masz specyficzny sposób opisywania ludzi. Zastanawiam si , jakby  opisa a mnie.

Delikatny u miech pojawi  si  na jej ustach. - S dz ,  e jest teraz dobry moment na zmian  tematu.

- Tchórz - przeci gn  to s owo.

- Absolutny.

Po

a na stole papier, na którym pisa a. Spojrza . Pokryty by  szkicami waz ró nych rozmiarów,

niektóre z nich zdobi y niezwyk e rysunki.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Si gn  i wzi  kartk  do r ki.

 - Co to takiego?

Wyrwa a mu kartk .

- Takie bazgro y.

Zmi a papier, wsta a i wrzuci a go do kosza na  mieci, stoj cego obok biurka.

- Naprawd  musz  ju  i . Mam jeszcze sporo drogi do przejechania.

- Czy kto  na ciebie czeka?

Si gn a po torebk , ale co  w jego glosie sprawi o,  e r ka jej opad a. Spojrza a na niego.

- Dlaczego pan o to pyta?

- Pomy la em sobie,  e mo e jeste  tam z kim  umówiona.

Kiedy okaza a zdziwienie doda :

- Wiesz, nie jest niczym niezwyk ym,  eby atrakcyjna kobieta sp dza a weekend z jakim  m czyzn ·

- Ale ja nie sp dzam - powiedzia a ch odno, Zadowolona,  e uwa

 j  za atrakcyjn , ale zak opotana t

rozmow  o  yciu prywatnym.

- Dobrze - powiedzia  z widoczn  satysfakcj . - Amy i ja nie b dziemy ci stali na drodze.

Zamruga a oczami.

- Na jakiej drodze?

- Zgodzi

 si  pomóc Amy, nie pami tasz?

- Nie zrozumia am,  e ma pan na my li ca y weekend. My la am,  e mówi pan tylko o dzisiejszym

dniu.

Podniesiony g os Lauren zaniepokoi  Amy. Dziecko poruszy o si  przez sen. John pochyli  si  i  ciszy

os:  .

- Lauren, ona mi nawet nie powie, kiedy b dzie chcia a siusiu. Widzia

, jaka by a zmartwiona

przedtem, kiedy zosta a ze mn  sama. Jak ja mam si  sam ni  zajmowa  przez ca y weekend?

- Przygl da am si  panu i jej dzi  wieczór. Pokaza a panu rysunki i pozwoli a si  podnie  przy

umywalce. Nie s dz ,  eby tak si  pana obawia a, jak to si  panu wydaje.

John wsta  i wzi  j  za r

. Poci gn  j  w drugi koniec pokoju,  eby nie przeszkadza  Amy spa  i

staj c naprzeciw niej, z apa  j  za ramiona.

 - By a odpr ona, bo ty tu by

. Zgadzam si ,  e troch  si  do niej zbli

em, ale nadal uwa am,  e to

dzi ki twojej obecno ci. Wygl da na to,  e przy tobie ona ma poczucie bczpieeze stwa. Daj nam ten

weekend, Lauren. W poniedzia ek znajd  kogo ,  eby si  ni  zaj  w ci gu dnia, ale najbli sze dwa dni

mog  zawa

 na naszych stosunkach.

Lauren odwzajemni a jego powa ne spojrzenie.

Pragnienie samoobrony walczy o w niej z burz  uczu  spowodowanych jego dotkni ciami jego

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

blisko ci . Wiedzia a,  e zale

o mu na niej tylko ze wzgl du na córk , a nie dlatego,  e interesowa  si  ni

osobi cie. Dopóki nie b dzie oczekiwa a niczego poza takim uk adem, nie poczuje si  zraniona.

Wzmocni  u cisk.

- Lauren, potrzebuj  ci . Daj mi dwa najbli sze dni. Prosz .

By oby cudownie, gdyby potrzebowa  rzeczywi cie jej, pomy la a. Ale potrzebowa  tylko bufora

mi dzy sob  a swoim dzieckiem. Musia aby by  kompletnie g upia, snuj c marzenia, powiedzia a sobie w

duchu.

Kiedy dosz a do tego wniosku, ze zdziwieniem us ysza a w asny g os:

- W porz dku. Zrobi , co b

 mog a,  eby pomóc wam obojgu, ale tylko w ci gu tego weekendu.

Przyci gn  j  do siebie i pochyli  g ow .

- Nie b dziesz tego 

owa .

Jego wargi przycisn y si  do jej rozchylonych ust i czerpa  z niej jak cz owiek umieraj cy z prag-

nienia. Opar  si  o  cian  poci gaj c j  za sob , jego ramiona obj y jej szczup e cia o.

Kiedy oderwa  si  od jej ust,  eby popróbowa  delikatnej skóry poni ej ucha, w jej gardle wezbra o

skne westchnienie. Poprzez rozkoszny ob ok po dania przebi a si

wiadomo ,  e grozi o jej, i  ulegnie

swoim pragnieniom. Podnios a r ce do jego piersi, aby odepchn

 go, zanim straci resztki rozs dku.

Rozlu niaj c swój u cisk tak,  eby zobaczy  jej twarz, zapyta  ochryple:

- Dlaczego?

Pomy la a sobie,  e bior c pod uwag  jej reakcj  na jego poca unek mia  prawo tak zapyta . Spojrza a

mu w oczy.

- Chcia  pan,  eby nasza umowa by a konkretna i oficjalna. To mia  by  interes, pami ta pan? A to nie

wygl da na co  oficjalnego.

Opu ci  r ce na jej tali , potem obj  jej biodra, przyciskaj c je do swoich. Przygl da  si , jak jej oczy

ciemniej  z po dania, wywo anego naciskiem jego twardego cia a.

- Mnie te  si  nie wydaje,  eby to by o co  oficjalnego.

Gor ca fala przep yn a przez cia o Lauren. Wiedzia a,  e to nie by o zamierzone z jego strony.

Wydawa o jej si ,  e nie mniej ni  ona sama zaskoczony jest ich fizycznym zbli eniem. Ale nie wiedzia a,

co czu  teraz, wobec tego, co zasz o mi dzy nimi.

Szybko si  dowiedzia a.

- Cholera! Co ja, u diab a, wyczyniam?

Chwyci  j  za ramiona i zajrza  jej w twarz. Jej wargi nosi y jeszcze wilgotne  lady jego ust, jej cia o

dr

o w jego r kach. Delikatnie odsun  j . Pragn c zwi kszy  dystans, podszed  do biurka i ci ko usiad

na krze le.

- To si  ju  wi cej nie powtórzy - powiedzia  spokojnie.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Lauren oszo omiona, u miechn a si  s abo, potrz saj c g ow .

- Co jest w tym, do cholery, takiego  miesznego? - mrukn  gniewnie.

- W

nie sobie pomy la am,  e to wstyd straci  g ow  w dwudzieste dziewi te urodziny.

Przyjrza  jej si  uwa nie.

- Czy to znaczy,  e jednak mi pomo esz? - szepn  zdziwiony.

- Trudno mi samej w to uwierzy  - spojrza a na zegarek. - Potrzeba dwóch godzin,  eby dojecha  do

Kill Devil Hills, wi c lepiej jed my. Nie musz  jecha  do domu, mam torb  w samochodzie, ale pan i Amy

dziecie potrzebowali jakich  ubra . Nic wyszukanego, w domku mo na czu  si  swobodnie.

Siedzia  na krze le, jego r ce spoczywa y na biurku.

- Nie wykorzystam sytuacji, Lauren - powiedzia  powa nie. Potrzebuj  twojej pomocy przy Amy.

Niczego wi cej od ciebie nie oczekuj .

- Zrobi , co b

 mog a. To wszystko, czego mo e pan ode mnie oczekiwa .

Zasady zosta y ustalone. Pozostawa o otwart  kwesti , czy oboje b

 w stanie si  ich trzyma .

3

Podnosz c Amy, Lauren stwierdzi a,  e dziewczynka by a jeszcze bardziej rozpalona ni  poprzednio.

Zrobi a si  do tego rozdra niona i kapry na, i nie wydawa o si ,  eby bra o si  to tylko z faktu,  e zosta a

gwa townie wyrwana ze snu. Podejrzenia Lauren potwierdzi y si , kiedy Amy podnios a r

 i potar a

pi stk  lewe ucho.

Przycisn a policzek do buzi Amy i podnios a wzrok na Johna.

- By  mo e w ko cu nie pojedziemy do Pó nocnej Karoliny.

- Dlaczego? - Przygl da  si , jak Lauren dotyka wierzchem d oni policzków i czo a Amy, potem usiad

i wbi  wzrok w córk . - Co  nie tak?

- Amy ma gor czk  i mo e mie  infekcj  ucha.

- Czy to powa ne? - dotkn  czo a Amy.

- Nie, je li dostaniemy dla niej antybiotyk. Czy zna pan jakiego  pediatr ?

- Nie, ale niedaleko ode mnie znajduje si  klinika pe ni ca dy ur. Czy to wystarczy?

Skin a g ow .

- To tylko na wszelki wypadek. Mo e to nic powa nego, ale z dzie mi lepiej wiedzie  na pewno.

Amy pojecha a z Lauren, która odstawi a swój samochód pod dom, nie chc c zostawia  go na ca y

weekend na parkingu, a John pojecha  za nimi. Pod domem prze

 jej torb  do baga nika swego

samochodu.

Na szcz cie w klinice nie by o t oku. Lauren bawi a si  z Amy, trzymaj c j  na kolanach. John

milcza , siedz c ko o nich na jednym z tych niewygodnych, plastikowych krzese , typowych dla poczekalni.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Nie zwraca  uwagi ani na mrugaj cy telewizor, ani na wyczytane czasopisma. Przygl da  si  Lauren i Amy.

Kiedy przysz a kolej Amy, John - ku zdziwieniu Lauren - wszed  razem z nimi do gabinetu

lekarskiego. Sta  z boku, kiedy piel gniarka mierzy a Amy temperatur . Potem wesz a do pokoju kobieta ze

uchawkami na szyi.

Lauren mia a racj . To by a infekcja ucha, chocia  niegro na.

Lekarka uzna a Lauren za matk  Amy i zapyta a, czy dziewczynka ma uczulenie na penicylin . Lauren

nie wiedzia a. Obejrza a si  na Johna, ale on te  nie by  w stanie odpowiedzie . Lekarka zaaplikowa a Amy

antybiotyk w zastrzyku i wypisa a kilka recept. Kiedy wychodzili z gabinetu, John zapyta  j , czy wyjazd do

Pó nocnej Karoliny na weekend móg by zaszkodzi  Amy. Ta nie widzia a przeszkód, pod warunkiem,  e

dziewczynka nie zechce k pa  si  w morzu, nie zapomni o za ywaniu lekarstw i b dzie mia a du o spokoju.

John zapyta  wtedy, czy lekarka mog aby poleci  jakiego  pediatr . Zapisa a nazwisko na czystej

recepcie i poda a mu. Kiedy szli do samochodu, Lauren powiedzia a:

- Nie powinnam by a odprowadza  mego samochodu, nie musia by pan teraz odwozi  mnie do domu.

John po

 jej r

 na ramieniu, zmuszaj c do zatrzymania si ·

- O czym ty mówisz? Dlaczego musisz jecha  do domu? Twoja torba jest w moim samochodzie.

- Mieli my zamiar jecha  do domku, zanim dowiedzieli my si ,  e Amy jest chora.

Rozlu ni  swój u cisk, ale jej nie pu ci .

- I nadal mamy taki zamiar. S ysza

, co powiedzia a lekarka. Wycieczka nie zaszkodzi Amy.

-Spojrza  na córk , która trzyma a si  r ki Lauren. - No i jak, Amy? Czujesz si  na si ach jecha  na

wycieczk , czy wolisz wróci  do domu i i  do 

ka?

- Chc  jecha  z Lorn.

- Chcemy jecha  z Lorn - powiedzia , na laduj c wymow  Amy.   .

Widzia ,  e walczy ze sob , nie mog c podj  decyzji, wi c zapyta :

- Czy b dziesz mog a zosta  z nami, je li pozostaniemy w mie cie?

Potrz sn a g ow .

- Musz  jecha  do domku. Obieca am Danny'emu,  e b

 podlewa  kwiatki i sprawdza , czy

wszystko w porz dku.

Wysun  kolejny argument.

- A co jest lepsze dla Amy? Weekend w mie cie z facetem, którego uwa a za obcego czy wycieczka z

kim , komu ufa?

Lauren podj a ostatni  s ab  prób .

- Ale to dwie godziny drogi.

- Nie mam nic przeciwko prowadzeniu samochodu w nocy.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- W porz dku - podda a si . - Ale prosz  nie oczekiwa  za wiele.

Odczu  ogromn  ulg . Opu ci  r ce wzd

 jej ramion, a  dotkn  jej d oni. Ich palce splot y si , a

intymno  tego gestu zaskoczy a ich oboje. Ich oczy spotka y si  na krótk , elektryzuj

 chwil . Oboje

wiadomi byli popychaj cej ich ku sobie si y. Powietrze wydawa o si  ci kie i na adowane jak przed

burz .

Lauren pierwsza odwróci a wzrok, kiedy zniecierpliwiona Amy zacz a j  ci gn  za drug  r

. Sz a

w kierunku samochodu z Johnem po jednej a Amy po drugiej stronie i nie zdawa a sobie sprawy, jak mocno

jej palce zaciska y si  wokó  obu d oni, które trzyma a.

Recepty zosta y zrealizowane w pobliskiej aptece. Kiedy John wróci  do samochodu, zasiad  za

kierownic , ale nie od razu w czy  silnik. Obejrza  si  na swoj  córk , która spa a mocno na tylnym

siedzeniu. Amy wzi a marynark , któr  rzuci  w ty  samochodu, kiedy wyje

ali z kliniki, i zrobi a sobie

z niej poduszk .

- Czy my lisz,  e jest jej zimno? - zapyta  cicho Lauren.

- A panu? - odpowiedzia a pytaniem. Napotka  jej spojrzenie.

- Dla mnie wa na jest jej wygoda, a nie moja w asna - powiedzia  z nut  rozdra nienia.

- Zdj  pan marynark , bo by o panu gor co. Je li zrobi si  zimno, w

y j  pan z powrotem. Kiedy tak

pan zrobi, trzeba b dzie w

 sweter tak e Amy. Je li pada, wk ada pan na siebie p aszcz

przeciwdeszczowy. Amy te  zmok aby na deszczu, wi c jej te  trzeba za

 p aszcz. Je li pada  nieg,

musi pan w

 cieplejsze buty i p aszcz. I tak samo z Amy.

Jego usta skrzywi y si  w lekkim u miechu.

- Wszystko wydaje si  takie proste, kiedy to mówisz.

- Nigdy nie mówi am,  e b dzie proste, panie Zachary.

- John - znowu si  nachmurzy . Ci gn a dalej, poprawiaj c si :

- S uchaj, John, odpowiedzialno  za dziecko jest jedn  z najtrudniejszych rzeczy na  wiecie. To

próbowanie i b dzenie, a b dy zdarzaj  si  tak samo rodzicom, jak dzieciom. B dziesz pope nia  b dy i

ona równie . Mo esz tylko dokonywa  wyborów, opieraj c si  na zdrowym rozs dku i instynkcie. To si

sprawdza w stosunkach z ka dym cz owiekiem - przechyli a g ow  na bok. I ju  wszed

 w to, bez wzgl du

na to, czy zdajesz sobie z tego spraw , czy nie.

- Co masz na my li?

- Zale y ci. Nie mog

 nauczy  si  tego z ksi ek ani ode mnie. Albo ci zale y, albo nie. A tobie

zale y.

- To,  e mi zale y w niczym mi nie pomog o, kiedy lekarka mnie zapyta a, czy ma uczulenie na

penicylin . To pytanie sprawi o,  e zda em sobie spraw , jak wiele musz  si  o niej jeszcze dowiedzie .

Martine, wysy aj c j  do mnie, powinna by a przekaza  jej wyniki bada .

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Mo e nie s dzi a,  e Amy b dzie z tob  tak d ugo,  eby okaza o si  to potrzebne.

- W takim razie myli a si  - poda  jej torb  z lekarstwami i zapali  silnik.  

.

Lauren spojrza a na niego zastanawiaj c si , co mia  na my li. By a tutaj z powodu jego córki, a nie po

to,  eby wyci ga  z niego informacje na temat stosunków  cz cych go z by

on , wi c go nie zapyta a,

cho  mia a na to ochot .

Milczeli w czasie drogi przez Shore Drive. W ko cu zaparkowa  przed imponuj cym wej ciem do

du ego, bia ego budynku z widokiem na ocean. Poniewa  Amy nadal spa a, Lauren zosta a z ni  w

samochodzie, podczas gdy John poszed  do mieszkania,  eby zapakowa  troch  rzeczy dla siebie i córki.

Lauren wykorzysta a czas, kiedy by a pozostawiona sama sobie,  eby przemy le  niezwyk e wy-

darzenia tego dnia. Zosta a wpl tana w sprawy Johna Zachary'ego i jego dziecka ze zdumiewaj

szybko ci , ale nie 

owa a swojej decyzji. Nie mog a zrobi  nic innego. Spe nienie pro by Johna

wynika o ze wspó czucia dla Amy. By  mo e Amy wyczuwa a to i dlatego tak do niej przylgn a. Bez

wzgl du na powód, Lauren by a wmieszana w  ycie Johna, przynajmniej na razie.

Spojrza a w kierunku wej cia, kiedy pojawi  si  w drzwiach. By o na tyle jasno,  eby zauwa

,  e

przebra  si , a w r ku niós  torb  p ócienn . Po raz pierwszy widzia a go tak swobodnie ubranego, i w miar

jak si  zbli

, poczu a szybsze uderzenia serca. Dostrzega a coraz lepiej jego gibko  i wdzi k. Zgrabne

insy opina y jego szczup e biodra, a bawe niany, kremowy pulower uwydatnia  ciemne w osy i opalon

skór .

Umie ci  torb  w baga niku i usiad  ko o mej na przednim siedzeniu. Rzuci  krótkie spojrzenie na

pi

 córk , a potem popatrzy  na ni .

To dziwne, pomy la a, jak bardzo atmosfera zrobi a si  naelektryzowana, kiedy tylko ich oczy si

spotka y. Dzieli a ich bardzo niewielka odleg

 i trudno jej by o oddycha  normalnie.

Rami  Johna spocz o na oparciu siedzenia, jego d

 niemal dotyka a jej w osów.

- Ile wymy li

 wymówek,  eby nam nie towarzyszy ?

- Z tuzin - u miechn a si  s abo. Jego pa ce muska y ko ce jej w osów.

- Tak mi si  wydaje. Wiem,  e ca a sytuacja jest dziwna, ale nie b

 przeprasza ,  e ci  w ni

wpakowa em. Zrobi  wszystko, co oka e si  konieczne,  eby Amy by a. szcz liwa.

Co obejmowa o te  wykorzystanie jej, przypomnia a sobie samej Lauren. Odwróci a g ow , tak  e

musia  zdj  r

 z jej w osów.

- Lepiej jed my.

John poczu ,  e co  w nim drgn o. Zastanawia  si , czy to, co s ysza  w jej g osie, by o rozczaro-

waniem. A czy on równie  odczuwa  rozczarowanie? A czego oczekiwa , co powinna by a powiedzie ?  e

rozumie? Wiedzia ,  e tak. Gdyby nie rozumia a jego k opotliwego po

enia, nie by aby z nim tutaj.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Wi c dlaczego wydawa o mu si ,  e traci co  bardzo wa nego, zada  sobie pytanie, ruszaj c z miejsca.

Mo e odkryje co to takiego w czasie ich wspólnego weekendu.

Za pomnikiem Braci Wright zapyta  j , jak dalej jecha . Zjecha  z autostrady, oddalaj c si  od oceanu,

i ruszy  drog  o  agodnych zakr tach. W  wiat ach reflektorów widzia  ma e domki z  ódkami obok,

wygl da y jak gniazda uwite w k pach drzew.

Widz c wymiary domków, zainteresowa  si  tym, do którego zmierzali.

- Nie pomy la em o tym wcze niej. Jak du y jest dom twego brata?

Wpatrywa a si  w drog  przed nimi.

- Dostatecznie du y, panie Zachary. Nie b dzie tam panu niewygodnie. Trzeba skr ci  w lewo na

nast pnym rogu.

Jego palce zacisn y si  na kierownicy. Kusi o go,  eby zjecha  na bok, ale nie by o miejsca na

poboczu. Jednak, je li jeszcze raz nazwie go panem Zacharym, zatrzyma samochód, nie patrz c gdzie.

Dojechali na miejsce. W  wietle reflektorów zobaczy  obszern , dwupi trow  chat  zbudowan  z

okr glaków, obok podwójny gara  i kilka zabudowa  wokó  g ównego domu.  wiat o ksi yca

po yskiwa o na faluj cej powierzchni wody po drugiej stronie drewnianego budynku. Chata sta a na

nadbrze u Coliing ton Harbor.

Lauren otwar a torebk , wyj a niewielki prostok tny przedmiot, skierowa a go w stron  chaty i

nacisn a. Jedne z drzwi gara u unios y si , a jednocze nie zapali o si  zewn trzne o wietlenie, pozwalaj c

zobaczy  lepiej podjazd i okolic ·

- A to dopiero - mrukn  John - nie wiedzia em,  e w marynarce tak dobrze p ac ·

- Dom zosta  zbudowany przez ojca mojej szwagierki. Po  mierci matki Sheili nigdy go nie u ywa , ale

nie mia  serca go sprzeda . Podarowa  go Danny'emu i Sheili w prezencie  lubnym.

- Czy to troch  nie za daleko,  eby codziennie doje

 do Norfolk?

- Sheila by a tu przez ca y tydzie , a Danny móg  wpada  w ka dy weekend. W gara u jest du o

miejsca, je li chcesz zaparkowa  tam, zamiast zostawia  samochód na dworze.

John wprowadzi  wóz i wy czy  silnik. W czasie kiedy wyjmowa  ich torby z baga nika, Lauren

wesz a do domu,  eby zapali

wiat o. Wbieg a na schody i szybko po cieli a 

ko dla Amy w jednym z

wolnych pokoi.

Us ysza a,  e John j  wo a.

- Jestem na górze, drugi pokój po prawej stronie.

Pó  godziny pó niej Amy le

a w 

ku, a ich baga e umieszczone by y w sypialniach. Lauren zrobi a

dzbanek kawy i sta a na wychodz cym na morze ganku, popijaj c z kubka. Przebra a si . D insy, które

mia a na sobie by y sprane, mi kkie, prawie bia e i obcis e niczym r kawiczka. Krótka góra w

bia o-czerwone paski, bez r kawów, ledwo si ga a paska jej spodni.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Drzwi skrzypn y, kiedy John wyszed  na ganek. W r ku trzyma  taki sam kubek z kaw ·

- Rozumiem, dlaczego lubisz tu przyje

 - powiedzia , staj c obok niej.

Nie odrywaj c spojrzenia od wody, szepn a:

- Czasami, zw aszcza kiedy jestem zm czona, wyrzekam na d ug  jazd , ale nie 

uj , kiedy ju

jestem tutaj.

Jego wzrok przesun  si  od widoku Currituck Sound w kierunku jej twarzy, o wietlonej  wiat em

ksi yca.

- Rozumiem dlaczego. To miejsce i ty macie wiele wspólnego.

Odwróci a si ,  eby spojrze  na niego.

- W jakim sensie?

Wypi yk kawy, nie odwracaj c od niej wzroku.

 - Jest tajemnicze - powiedzia  opuszczaj c kubek. - Tak jak ty. Drzewa i krzaki otaczaj ce dom wydaj

si  os ania  rzeczy, których nikt z zewn trz nie powinien widzie . S dz ,  e do pewnego stopnia wszyscy

maskujemy si  w ten czy inny sposób. Powierzchnia wody kryje g biny. Tak jak ty.

Lekko obróci a si  ku niemu, stawiaj c pusty kubek na por czy ganku.

- S dzisz,  e znasz mnie tak dobrze po jednym dniu?

Jej w osy by y lekko potargane przez wiatr, a kilka jedwabistych kosmyków spada o na policzek.

Zacisn  palce na kubku, aby nie wyci gn  r ki i nie dotkn  jej.

- Nie znam ci  tak dobrze, ale ci  poznam.

Poczu a si  dziwnie zagro ona, chocia  nie wykona

adnego ruchu w jej kierunku. Duma nie

pozwoli aby jej cofa  si  przed nim. Podnios a brod .   .

- Wiele si  spodziewasz po tym weekendzie.

Jej twarz by a teraz w cieniu. Nie widzia  dobrze jej wyrazu, ale us ysza  ostro no  w jej g osie.

Posuwa  si  do przodu za szybko i wiedzia  o tym. Chocia  jego cia o mówi o mu,  e nie posuwa  si

dostatecznie szybko. Opieraj c si  o por cz, zapyta :

- Skoro mówimy o weekendzie, jakie s  plany na jutro?

- Zakupy.

- Zakupy? Jecha em dwie godziny,  eby i  na zakupy?

- To zajmie tylko godzin , mo e mniej. Amy potrzebuje szortów i przewiewnej bluzki,  eby móc si

swobodnie bawi . Kiedy wypakowywa am jej ubrania, zauwa

am,  e wzi

 dla niej dwie strojne

sukienki.

- To wszystko, co ma. Moja by a  ona kszta tuje Amy na w asne podobie stwo.

Lauren wydawa o si ,  e s yszy rozbawienie w jego g osie.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- A czy twoja by a  ona te  si  tak przejmuje czysto ci ? Zauwa

am,  e Amy ma mani  na punkcie

unikania brudu.

- Sta a walka Martine z brudem, kurzem, nieporz dkiem. Ona jest jak delikatny, ozdobny wazon:

pi kny, kiedy na niego patrze , ale niepor czny.

- W porz dku - powiedzia a - w ten weekend Amy b dzie zachowywa  si  jak zwyk a trzyletnia

dziewczynka. Pomog  jej,  eby tak wygl da a. Ubranie b dzie na pocz tek.

Mówi c sobie,  e wcale nie ucieka, zrobi a krok w stron  drzwi.

- Pójd  sprawdzi , co z ma . By a troch  niespokojna, kiedy po

am j  do 

ka.

- Lauren? - jego g os zatrzyma  j . Zawaha a si  z r

 na wpó  otwartych drzwiach. Spojrza a na

niego.

 - Tak?

Ruszy  wolno w jej kierunku, zatrzymuj c si  o par  centymetrów od niej. Po

 r

 na drzwiach,

tu  nad jej d oni .

- Nie podzi kowa em ci za to, co zrobi

 dla mnie i Amy.

- Dlaczego nie poczekasz z podzi kowaniami do ko ca weekendu? Jeszcze nic nie zrobi am.

- Odda

 nam swój weekend - uleg  ch ci dotkni cia jej, pog aska  delikatnie linie jej twarzy. - Co by

robi a, gdyby nas tutaj nie by o?

Wieczorne powietrze by o ch odne, ale jej zrobi o si  gor co. Jego dotyk sprawi ,  e po

danie prze-

nikn o j  a  po koniuszki nerwów. Odchrz kn a w nadziei,  e nie zdradzi jej g os.

- Nic szczególnego. Podlewanie kwiatków, wycieranie kurzy. Umar by  z nudów.

Nie wystarczy o mu dotkn  jej. John opu ci  r

 i cofn  si  do por czy. Odwróci  si  do niej ty em i

spojrza  na wod .

- Dobranoc, Lauren.

Przygl da a mu si  przez d

sz  chwile a potem wesz a do  rodka, zamykaj c delikatnie drzwi za

sob .

Dziwny d wi k przebi  si  przez opary snu i obudzi  Johna. Przekr ci  si  na brzuch i si gn  po

zegarek na szafce nocnej. Zdziwi  si , kiedy jego palce nie znalaz y go na zwyk ym miejscu. Oczy piek y z

niewyspania, kiedy je otworzy . Pierwsz  rzecz , jak  zobaczy , by  obrazek na przeciwleg ej  cianie.

Przedstawia  kl cz

 Indiank , wk adaj

 ziarna zbo a do wzorzystego glinianego dzbana. Na pod odze

pod obrazkiem znajdowa  si  du y dzban dok adnie odpowiadaj cy temu, stoj cemu przed Indiank .

Nie powinienem czu  si  zaskoczony ceramik  w pokoju, pomy la . Dlaczego mia by to by  pusty

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

pokój? Po ca ym domu, nawet w  azience, porozstawiane by y dzbany ró nych rozmiarów. Potr ci  stop

jeden, a inny prawie zrzuci  ze sto u, kiedy wszed  do domu po spacerze przed snem. Widocznie szwagierka

Lauren mia a s abo  do ceramiki.

Od drzwi dobieg  go kusz cy aromat kawy, zach caj c do wyj cia z 

ka. Kiedy odrzuci  prze-

cierad a, us ysza

agodny szmer g osów - jeden nale

 do jego córki, a drugi do kobiety, która by a

przyczyn  jego k opotów z za ni ciem.

Wchodz c do kuchni dziesi  minut pó niej, John zatrzyma  si  gwa townie w drzwiach. Amy,

przynajmniej zdawa o mu si ,  e by a to Amy, sta a na sto ku przy stole, mieszaj c co  w du ej misce.

Gdzie  znikn y jej strojne sukienki, lakierki i warkocze. Mia a na sobie tylko za du y podkoszulek z

wielk , 

, u miechni

 buzi  na przodzie. I tak by o dobrze. W osy by y uczesane w ko ski ogon.

Rozejrza  si  za Lauren i zobaczy  j  stoj

 przy piecyku z chochl  w r ku. Mia a na sobie bia e szorty

i krótk  bluzeczk , inn  ni  wczoraj, tym razem be ow  w bia e grochy. Jej zgrabne, obna one nogi

przyku y jego uwag  przez d

sz  chwil . Twarz by a pozbawiona makija u, po yskliwe blond w osy

opada y na policzki, kiedy pochyla a g ow  nad rondlem. Si gn a po solniczk  ponad kuchenk  i wtedy

dojrza  kawa ek go ej skóry nad paskiem. Mia  ochot  przesun  r

 po jej ciele, obrysowuj c delikatne

kr

ci. Wstrz sn a nim fala po

dania, odwróci  wzrok.

Potrzebowa  fili anki kawy. Amy zauwa

a go pierwsza.

- Cze , tato. Robi  nale niki.

Podszed  do sto u i zajrza  do miski. Zaintrygowany tym, co zobaczy , zapyta :

- Co to jest, to niebieskie?

- Czarne jagody. Lorn mówi,  e z nich s  najlepsze nale niki.

Lauren odwróci a si , napotka a jego wzrok. Wyczyta a z niego wszystko. Rozpoznawa a zdes-

perowanego faceta na pierwszy rzut oka.

- Dzbanek z kaw  stoi ko o zlewu.

- Jestem twoim d

nikiem - wymamrota , staraj c si , by jego g os nie zdradzi  z ego humoru.

Zanim zd

 wypi  drug  fili ank  kawy, Lauren przygotowa a nale niki, usma

a kie baski,

na

a jajecznic  i z pomoc  Amy nakry a do sto u. Wcze niej wyj a z zamra alnika mleko w kartonie,

pozostawione tam poprzedniego weekendu i teraz nala a Amy szklank . W ko cu zaprosi a go ci do sto u.

Zanim Amy si  usadowi a, Lauren podwy szy a jej siedzenie, k ad c na krze le dwie ksi

ki telefoniczne.

John zapyta , jak czuje si  Amy, i dowiedzia  si ,  e gor czka min a. Amy przytakn a.

- Lorn powiedzia a,  e mog  wyj , ale nadal musz  bra  lekarstwo.

W czasie  niadania Lauren wy

a swoje propozycje sp dzenia dnia.

- Mo emy skoczy  do miasta i kupi  par  rzeczy dla Amy. Potem mo emy i  na spacer do lasu albo na

ryby, albo na pla , albo na apa  krabów na obiad.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Ty nie masz pla y - powiedzia a Amy.

Lauren u miechn a si  do niej.

- Ale Atlantyk ma. Jest niedaleko. Mo emy zdj  buty i pochodzi  po piasku, zbudowa  zamek z

piasku i karmi  mewy. Spojrza a na Johna. - Co o tym s dzisz?

- M cz ce.

Zauwa

a,  e jest w cierpkim humorze i podj a:

- B dziesz si  musia  trzyma  nas, dziewczyn, albo zostawimy ci  z ty u.

Zazwyczaj nie jad  du o na  niadanie, wi c zdziwi  si  stwierdziwszy,  e si ga po nast pny nale nik.

- Znios  spacer po lesie i po pla y, ale nie jestem pewien punktu programu z krabami. Jada em kraby,

ale w  yciu  adnego nie z apa em. A co z zakupami?

miechn a si  szeroko.

- Mo e to nieco nadwer

 twoj  kiesze , ale b dziesz si  przy tym dobrze bawi .

Nie u

by okre lenia "dobrze si  bawi ", na to, czego do wiadczy , robi c zakupy z córk  i z Lauren.

By o to na pewno interesuj ce i nowe. Lauren z prostego zadania wybierania i przymierzania ubra  zrobi a

zabaw . Gdyby to zale

o od niego, pozostawi by do uznania sprzedawcy wybór ubra  dla Amy. Lauren

dzia

a w inny sposób. Sprawi a,  e Amy sama zainteresowa a si  wyborem swoich ciuszków,

interweniuj c tylko w wypadku bardziej kontrowersyjnych wzorów czy zbyt  mia ego zestawienia kolorów.

Kiedy poprzesta y na dwóch strojach, John poprosi  Lauren,  eby wybra a jeszcze z tuzin. Zawaha a

si , a wtedy on zacz

ci ga  ubrania z wieszaków i podawa  je Amy. W chwili, gdy trzyma  w r ku

koronkow , bia  szmatk , zobaczy ,  e Lauren  mieje si  g

no, us ysza  te  chichot Amy.

Spojrza  na jedn  i na drug .

 - Co w tym  miesznego?

- To s  akurat majtki. To si  nosi pod sukienk , a nie zamiast.

Przytrzyma  wieszak z majtkami, aby przyjrze  si  im bli ej.

- Faktycznie, majtki.

Lauren odebra a je od niego i odwiesi a z powrotem.

- S dzi am,  e zauwa ysz ró nic  bez wzgl du na rozmiar.

W jego oczach zab ys o rozbawienie.

- Mo e nie jestem tak  wiatowym m czyzn , jak ci si  wydaje.

Musia a przyzna ,  e odbi  pi eczk . Tak czy inaczej, pe en by  niespodzianek.

- Widocznie nie. Nie s dzisz,  e ta wycieczka po zakupy mo e by  wychowawcza?

- Ucz  si  czego  nowego co chwil  - cofn  si  w stron  krzes a i usiad . - Zostawiam reszt  zakupów

wam, skoro jeste cie ekspertkami.

Falbaniasta sukienka, któr  mia a na sobie Amy, zosta a z

ona i schowana do torby. Na propozycj

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Lauren, Amy w

a od razu jeden ze swoich nowych strojów. John niós  liczne nagromadzone przez nie

torby, chocia  Lauren ofiarowa a pomoc w transportowaniu nabytków.

- Kto  z nas musi mie  woln  r

,  eby móc kupi  lody - powiedzia  John.

Amy spojrza a na niego z nadziej .

 - Lody? Mo emy zje  lody?

- Pewnie. Jakie lubisz najbardziej?

- Waniliowe i polane lukrem.

Nie brzmia o to dla niego zbyt zach caj co, ale tego chcia a Amy, wi c to w

nie dostanie.

Znale li miejsce, gdzie mo na by o kupi  lody i usiedli przy stoliku ustawionym na dworze, sk d

roztacza  si  wspania y widok na ocean. John wypi  fili ank  kawy, a Lauren i Amy zabra y si  do swoich

deserów lodowych.  yczenie Amy zosta o spe nione. Szcz liwa  ci gn a 

eczk  kolorowe kawa eczki

lukru, a potem zacz a dr

 mas  waniliow . Lauren zamówi a zestaw sk adaj cy si  z sorbetu

cytrynowego z czekolad , udekorowanego z wierzchu bit

mietan .

Dostrzegaj c lekko przera ony wyraz jego twarzy, kiedy  ledzi

eczk  w druj

 do jej ust,

miechn a si  i z przyjemno ci  ko czy a sorbet. By a nie wiadoma, jak dzia

 na niego widok jej

ró owego j zyka, oblizuj cego doln  warg . Nabra a 

eczk  ze swojej porcji i poda a mu.

- Chcesz spróbowa ?

Jego spojrzenie nadal spoczywa o na jej ustach, a jego g os by  nader sugestywny, kiedy odezwa  si :

- Niekoniecznie lodów.

- Nie mam nic innego do zaofiarowania - powiedzia a zdawkowym tonem, zdziwiona,  e jej g os nie

by  tak kruchy jak jej obrona przed nim.

- Na pewno? - zajrza  jej w oczy.

- Tak.

To dziwne, jak ci ko by o wypowiedzie  jedn  proste s owo. By  mo e dlatego,  e by o to najwi ksze

amstwo w jej  yciu.

Amy  ledzi a rozmow  doros ych, jej oczy w drowa y tam i z powrotem, jakby obserwowa a mecz

tenisowy. Przygrzewa o ciep e, lipcowe s

ce, lody roztapia y si  w szybkim tempie. Poniewa  nie

uwa

a na to, co robi, kapka lodów spad a jej z 

eczki na przód nowej bluzki. Krzykn a i spojrza a na

ojca szeroko otwartymi, przestraszonymi oczami.

John zauwa

 przera enie w jej oczach i zastanowi  si , sk d si  bierze. Ochlapanie si  odrobin

lodów nie wydawa o mu si  wielk  katastrof , jak  widocznie by o dla niej.

Instynkt podpowiedzia  mu,  eby potraktowa  sytuacj  lekko. Poda  jej serwetk ·

- Masz tutaj, kotku. Wytrzyj si  i sko cz lody, zanim mewy zechc  zje  je za ciebie.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Ja nie chcia am, to po prostu kapn o -  wzi a serwetk  i wytar a bluzeczk  dr

cymi r kami .

- Wypadki zdarzaj  si  ka demu - powiedzia  spokojnie. - Nie martw si  tym. Twoje ubranko si

wypierze.

John zauwa

 namys  w oczach Lauren, gdy przygl da a si  Amy, gor czkowo wycieraj cej plam  na

przodzie. A potem zrobi a co , co kompletnie go zaskoczy o. Kiedy Amy zaj ta by a usuwaniem

kompromituj cego  ladu lodów, Lauren stukn a 

eczk  w pucharek, specjalnie pryskaj c na swoj

bluzk  odrobin  deseru.

- Lepiej i mnie podaj serwetk , je li ju  sko czy

, Amy - powiedzia a oboj tnym tonem. - Zobacz, co

narobi am

.

Oczy dziewczynki rozszerzy y si , kiedy zobaczy a plam  na bluzce Lauren. Potem spojrza a na ojca,

eby zobaczy  jego reakcj .

wiadom skierowanej na niego uwagi córki, John poda  Lauren drug  serwetk ·

- Jak tak dalej pójdzie, b

 musia  zdoby  wi ksz  ilo  serwetek - powiedzia  rozbawiony.

Lauren u miechn a si  do Amy.

- Jest taki z y, bo zamówi  g upi  kaw  zamiast pysznych lodów.

- Ja sko czy em moj  g upi  kaw , a lody Amy zamieniaj  si  w zup  waniliow . Lepiej po pieszcie

si , je li macie zamiar ko czy  t  ma .

Amy wbi a w niego wzrok.

- Jeste  z y? Jestem ca a zapa kana.

- Troszk  zapa kania nikomu nie szkodzi, kotku. Od tego jest woda i myd o.

Lauren roze mia a si .

- Po drodze b dziemy musia y podej  w stron  oceanu i oczy ci  si , zanim wsi dziemy do twego

samochodu.

Amy okaza a zdumienie po czone z zachwytem. Spojrza a na fale za amuj ce si  na piaszczystej

pla y, a potem znów na Lauren.

- Mo emy podej  bli ej wody?

- Mo emy nawet wej  do wody. Przynajmniej zamoczy  nogi. Zdejmij buty, pochodzimy po pla y. l

mo e znajdziemy jak  muszelk .

John przygl da  si , jak Lauren i Amy zdejmuj  sanda y, zastanawiaj c si  jednocze nie nad wyda-

rzeniami ostatnich minut. Z pomoc  Lauren incydent z rozchlapanymi lodami zosta  za egnany. Pó niej

omówi z Lauren reakcj  Amy, spróbuje wyja ni , sk d u niej taka mania czysto ci, i powie,  e nie wie, co

zrobi ,  eby to zmieni .

Odwróci  si . Lauren wzi a si  pod boki, sta a tak przy stole i wygl da a na zniecierpliwion .

- Co takiego!

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Twoje buty - powiedzia a wskazuj c na jego skórzane pó buty.

- Co  z nimi nie w porz dku?

- Ci gle masz je na nogach.

Lubi , kiedy jej oczy b yszcza y  yciem i  miechem.

- Jeste  bardzo spostrzegawcza.

Powiedzia a wolno, jakby mówi a do s upa:

- Przemokn , je li ich nie zdejmiesz.

- A co, zanosi si  na deszcz?

Wpatrywa a si  w niego przez par  sekund spod przymru onych powiek, a potem schyli a si  i szep-

a co  Amy do ucha. Podesz y z obu stron do Johna, wzi y go za r ce i zmusi y,  eby wsta .

- Porywacie mnie? Czy to w porz dku?

Poci gn y go w kierunku pla y.

- Dwie na jednego - powiedzia a Lauren. - Wi kszo  decyduje.

- Wi c jeden m czyzna nie ma szans - wzi  je za r ce. - Nikt nigdy nie powie,  e psuj  zabaw . Je li

chcecie spaceru po pla y, b dziecie go mia y - zatrzyma  si ,  eby zdj  buty i skarpetki i podwin

nogawki spodni. - Lekarka powiedzia a,  e Amy nie wolno si  k pa .

- Nie b dzie si  k pa , tylko brodzi . Jest dzisiaj ponad 25 stopni ciep a, wi c nie b dzie jej zimno.

poza tym za

a lekarstwo i b dziemy jej bardzo pilnowa .

W ko cu przekona o go b aganie Amy. Kiedy uskakiwali przed falami, a potem zanurzyli w nie stopy,

Amy wzi a go za r

. S ysza  jej  miech i podniecony g os. Zapomnia a o pobrudzonym ubraniu,

przynajmniej na chwil . Przynios a im do obejrzenia male kie muszelki; pokazywa a je ze swobod  jemu i

Lauren.

Po raz pierwszy, odk d odebra  j  na lotnisku, poczu ,  e by a nadzieja na nawi zanie bli szej wi zi.

W pewnym momencie Lauren przypadkowo otar a si  o niego, uskakuj c przed nieco wi ksz  fal .

Poczu  kusz cy dotyk jej kr

ych bioder i jej mi kk  pier  na swoim ramieniu. Wystarczy a taka drobna

rzecz, zwyk e dotkni cie, aby by  poruszony do szpiku ko ci.

Postanowi  bli ej pozna  nie tylko w asn  córk , ale i Lauren McLean.

4

Lauren nalega a,  eby Amy zdrzemn a si  po po udniu. Poda a jej lekarstwo i wsadzi a do 

ka.

Dziecko nie mia o ju  gor czki, ale Lauren wola a przesadzi  z ostro no ci , ni  zaniedba  czegokolwiek,

co dotyczy o zdrowia Amy. S

ce, morskie powietrze i ruch na tyle zm czy y Amy,  e posz a spa  bez

nadmiernych protestów.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Kiedy Lauren by a z ma  na górze, John siedzia  w obszernym salonie, przygl daj c si  niezwyk emu

naczyniu ceramicznemu. Przesun  palcem po chropowatej powierzchni, a jego my li wróci y do wydarze

tego ranka.

Nie zwyk  by  spacerowa  po pla y. Nigdy nie przysz oby mu do g owy,  eby pomaga  Lauren w

przygotowaniach do obiadu. Zwykle chodzi  do restauracji albo kupowa  co  na wynos. Nigdy nie

podgrzewa  zupy pomidorowej, a tym bardziej nie jad  zupy z grzankami z serem. Nigdy nie zmywa

naczy  ani nie wyciera  mleka z dzieci cej twarzy.

A teraz robi  to wszystko. I podoba o mu si  to. Przez ca y ranek Lauren wyszukiwa a preteksty,  eby

sk oni  Amy do rozmawiania z nim, do pokazywania mu znalezionych skarbów. Zach ca a dziecko do

zadawania mu pyta  o ró ne przedmioty znajduj ce si  na pla y. Jej strategia - je li tak mo na by o to

nazwa  - przynosi a skutki. Amy podchodzi a do niego z wi ksz  swobod , nawet sama bra a go za r

 w

czasie spaceru po pla y. Nie by  na tyle naiwny,  eby s dzi ,  e do rozwi zania wszystkich ich problemów

wystarczy  jeden ranek, wiedzia ,  e czeka a go jeszcze d uga droga, ale nie wydawa a mu si  tak odleg a

jak jeszcze wczoraj.

Chocia  bose stopy Lauren nie czyni y najmniejszego szmeru na sosnowej pod odze, wiedzia ,  e

wesz a do pokoju. Przeszy a go  wiadomo  jej obecno ci, poczu  skurcz w 

dku. Odstawi  wazon i

odwróci  si  powoli.

Widywa  si  i bywa  z kobietami pi kniejszymi ni  ona. Wi c dlaczego jego serce bi o szybciej, gdy

ona by a blisko? Nigdy przedtem tak na niego nie dzia

a. Zna  j  przecie  od roku i nie odczuwa  na jej

widok  adnych specjalnych emocji, poza zwyk ym uznaniem, jakie wzbudzi aby ka da atrakcyjna,

inteligentna kobieta. Kiedy zmieni y si  jego uczucia? W którym momencie silne pragnienie fizyczne

zast pi o przypadkowe zainteresowanie? I co mia  z tym zrobi ?

Lauren, nie wiadoma biegu jego my li, spojrza a na wazon, który wzbudzi  jego zainteresowanie.

- Czy lubi pan ceramik , panie Zachary?

- My la em,  e umówili my si ,  e jeste my na ty.

- My la am o tym. Nie wydaje mi si  rozs dne przyzwyczaja  si  do nazywania ci  Johnem, kiedy w

poniedzia ek rano staniesz si  znowu panem Zacharym.

- Postaraj si  - powiedzia  ponuro. - Ja nie zamierzam przechodzi  na Mac ani w poniedzia ek, ani w

aden inny dzie .

Wzruszy a ramiona mi, jakby by o to jej oboj tne.

- Jeste  szefem.

- Tylko w Raytech - wycedzi . - Chyba mam rozwi zanie. Je li tylko fakt,  e pracujesz dla mnie

powstrzymuje ci  przed zwracaniem si  do mnie po imieniu, to ci  zwalniam.

Lauren parskn a  miechem.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- W porz dku, przesadzam, jestem g upia i... - zamilk a. - Mo esz w ka dej chwili przerwa  mi i

zaprzeczy .

- Masz racj  - przesun  palcem wzd

 jej nosa, a potem po policzku. - Mo esz ustawi , ile chcesz

przeszkód, ale nie zdziw si , kiedy pokonam je wszystkie.

Uda o jej si  unikn

 odpowiedzi, bo na ganku rozleg y si  ci kie kroki, a potem us yszeli g

ne

stukanie do drzwi. Odstawi a wazon na stó .

-  To pewnie Silas.

Kiedy Lauren otworzy a drzwi, John us ysza  niski m ski g os, odpowiadaj cy na jej pozdrowienia.

Zaraz potem kud aty k b futra wpad  do pokoju. Mo na by o mie  w tpliwo ci co do rasy psa, ale nie co do

jego natury. Wywija  ogonem, kiedy Lauren odruchowo klepa a go po g owie, i nie zaprzestaj c

rytmicznych wymachiwa  podszed  do Johna.

Zamiast zaprosi  w

ciciela psa do  rodka, Lauren wysz a na dwór.

- Co dzisiaj dla mnie masz, Silas?

Silas Trane wepchn  stwardnia e d onie pod spód swojego kombinezonu i powiedzia  ochryp ym

osem:

- Niez e sztuki. Rano z apane.  wie szych panienka nie dostanie.

Lauren mog a zaoszcz dzi  sobie wymiany s ów z s siadem, jako  e ka dej soboty, kiedy przynosi  jej

kraby, krewetki albo ryby, mówi  dok adnie to samo. Sze  razy w tygodniu wyp ywa  wraz z dwoma

synami  ódk  ryback  do Albemarle Sond. Przedtem przynosi  ryby Danny'emu i Sheili, a teraz, po tym jak

jej brat i szwagierka wyjechali, zaopatrywa  w to, co z owi  Lauren. Jego skóra wydawa a si  chropowata;

by a spalona i szorstka przez ci

e dzia anie s

ca i s onej wody. Na swój burkliwy sposób by  bardzo

uprzejmy, a jego forma zwracania si  do kobiet przypomina a czasy Wojny Domowej. Zna  j  od ponad

roku, a nadal zwraca  si  do niej "panienko Lauren" . Pomaga  jej zawsze, ilekro  trzeba by o wnie  do

domu co  ci szego ni  grapefruit.

Kiedy Lauren razem z Silasem podesz a do furgonetki, z szoferki wyszed  jego m odszy syn. Tony

Trane mia  lat dziewi tna cie, ale jego musku ami mo na by obdzieli  trzech m czyzn. Zawini te r kawy

koszuli i uci te nogawki postrz pionych d insów ods ania y mocne jak d b nogi i ramiona. Przywita  si  w

zwyk y sposób, nied wiedzim u ciskiem. By  przyjacielski jak jego pies i okazywa  to.

- Jak si  masz, Lauren?

Z trudem  apa a oddech i poczu a ulg , kiedy wypu ci  j  z obj .

- Cze , Tony. Wszystko  wietnie. Podesz a do ty u furgonetki.

- Mam dwójk  go ci, wi c spodziewam si ,  e przywioz

 troch  wi cej z twojego po owu. Wy-

starczy dla wszystkich?

Silas opu ci  klap .

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Zale y, jak bardzo s  g odni.

Si gn  do du ego plastikowego wiadra. Gruba warstwa pokruszonego lodu przykrywa a co  w

rodku. W

 r

 w lód i wyci gn  ró ow  krewetk .

- Dzi kuj , Silas. Uwielbiam  wie e krewetki. Silas wyci gn  z drugiego wiadra par  dodatkowych

krewetek i prze

 je do tego, przeznaczonego dla Lauren. Potem kiwn  g ow  w stron  ganku.

- Czy to jest ten go ?

Lauren pod

a za jego spojrzeniem. John wyszed  na zewn trz i opiera  si  o jeden z filarów

podtrzymuj cych dach. Przygl da  si  jej.

- Tak - przedstawi a Johna Silasowi i jego synowi. - To jest John Zachary, mój pracodawca. Sp dzaj  u

mnie z córk  weekend. Panie Zachary, to jest Silas Trane i jego syn, Tony. Silas wyp ywa  ódk  ryback , a

jego dwaj synowie pomagaj  mu  owi .

John zszed  ze schodów. Staj c ko o Lauren, u cisn  r ce obu m

czyznom.

- Pan te  z Norfolk? - zapyta  Silas.

- Tak.

- Pierwszy raz tutaj?

- Z Lauren tak. By em par  razy w Nags Head w interesach.

Tony patrzy  to na Lauren, to na Johna.

- Nadgodziny w czasie weekendu? - mrukn  podnosz c brew. Potem u miechn  si . - Pewnie,  e to

lepsze, ni  sp dza  ca y czas przy glinie.

- Ciesz  si ,  e jeste  za, Tony - powiedzia a  sucho. Odwróci a si  do wiadra z krewetkami. Lepiej

wnios  to do  rodka, lód si  rozpuszcza.

Kiedy Tony si gn  po wiadro, John podszed  do furgonetki.

- Ja to wezm .

Tony poda  mu wiadro, jakby wa

o ciut wi cej ni  bochenek chleba. John chrz kn  i wzmocni

uchwyt na r czce wiadra, kiedy poczu  ca y jego ci ar.

Lauren podzi kowa a Silasowi za krewetki i doda a:

- Czy zaproszenie na p ywanie z tob  w który  z tych weekendów jest aktualne?

- W ka dej chwili.

Stary cz owiek zamilk , potem spojrza  na Johna i znowu na Lauren.

- Czy w nast pny weekend te  potrzeba b dzie wi cej?

Potrz sn a g ow  i powiedzia a "nie" w tej samej chwili, kiedy John odpowiedzia  "tak". Gestem

posiadacza, który zaskoczy  ich oboje, po

 jej r

 na ramieniu.

Silas chrz kn  z dziwnym wyrazem twarzy. - Nora prosi a mnie,  ebym przypomnia  o pieczeniu

wini dzi  po po udniu, panienko Lauren. Potrzebujemy kogo , kto by dobrze obraca , wi c mam nadziej ,

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

e b dzie pani mog a przyj  - patrz c na Johna doda : - Pani go  jest, oczywi cie, te  zaproszony.

Zupe nie o tym zapomnia a.

- Postaramy si . Córeczka Johna nie jest zupe nie zdrowa. Zobaczymy, jak b dzie si  czu a, kiedy

wstanie, teraz  pi.

Silas kiwn  g ow  i wsiad  do samochodu.

Tony zagwizda  g

no i pies wypad  zza rogu domu. Wskoczy  na ty  furgonetki, nie przestaj c

wywija  ogonem.

Lauren sta a obok Johna, dopóki Tony zawraca  samochód na  wirowanym podje dzie, ale jak tylko

znikn  z oczu, odskoczy a od Johna.

- Dlaczego to zrobi

? - zapyta a ze z

ci .

- Co zrobi em?

- Da

 do zrozumienia,  e jeste  czym  wi cej ni  moim pracodawc ·

Szed  z wiadrem w kierunku schodów.

- Bo jestem - stan  i obejrza  si  na ni . Da em do zrozumienia dok adnie to, co chcia em da  -

odwróci  si  do niej twarz . - Lauren zacz  cierpliwie - nie chcia em, aby ten m ody neandertalczyk ci

dotyka . Je li chcesz, mo esz to nazwa  uzurpowaniem sobie praw. Ale on teraz wie, jak si  rzeczy maj .

Przez kilka chwil Lauren nie mog a zebra  my li. W ko cu powiedzia a:

- To wie wi cej ni  ja. Spojrza  na wiadro.

- Mo e lepiej by my si  wzi li za obieranie krewetek? Nie wydaje mi si ,  eby up yw czasu dobrze im

robi .

- Za chwil . Musz  to wyja ni . To ty chcia

,  eby sp dzi  ten weekend w atmosferze oficjalnej,

pami tasz? Jeste  tutaj ze wzgl du na Amy. I to jest jedyny powód.

Spojrza  jej w oczy z powag ·

- Wiem, dlaczego tu jestem, Lauren. Ma o prawdopodobne,  ebym zapomnia .

Specjalnie uchyla  si  od odpowiedzi. Westchn a i powiedzia a:

- Mo emy obra  krewetki na ganku. Zajrzyj do córki, a ja tymczasem poszukam patelni.

Obieranie krewetek opó ni o si  o par  minut, bo John stwierdzi ,  e Amy ju  si  obudzi a. Od razu

zapyta a o Lauren, wi c wyniós  dziewczynk  na ganek.

Lauren nie poprosi a Amy o pomoc. Obieranie krewetek nie jest ulubionym zaj ciem dzieci, a jeszcze,

bior c pod uwag  niech  Amy do zabrudzenia si , na pewno nie zachwyca oby jej odcinanie  liskich,

krewetkowych g ówek. Lauren posz a do kuchni i wróci a ze szklank  mleka i herbatnikami.

Podczas kiedy ona i John zajmowali si  krewetkami, Amy usiad a na górnym stopniu w pewnej

odleg

ci od nich, popijaj c mleko i chrupi c herbatniki. Zajrza a do wiadra, powiedzia a "fuj" i zostawi a

ich przy pracy. Wydawa a si  zupe nie zadowolona, kiedy tak przygl da a si  temu, co si  dzia o wokó  -

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

przep ywaj cym czasem  ódkom, ptakom przelatuj cym nad g ow .

John zauwa

, z jak  wpraw  Lauren obiera krewetki - czy ci a trzy w czasie, którego on potrzebowa

na uporanie si  z jedn . Czasem woda ochlapywa a jej nogi i szorty, a w osy wokó  twarzy by y w nie adzie.

W pewnej chwili, kiedy si gn a do plastikowego kub a po kolejn  krewetk , spostrzeg a,  e John nie

pomaga jej. Spojrza a na niego. Opiera  si  o  cian  z r kami za

onymi na piersi. Przygl da  si  jej z

dziwnym skupieniem.

- O co chodzi? - zapyta a rozdra niona.

- Staram si  posk ada  ci  w ca

.

Zanurzy a r

 w wiadrze.

- Posk ada  mnie w ca

? Czy przypominam krzy ówk ?

- Nie znam  adnej kobiety, która obiera aby krewetki z tak

atwo ci . Jeste  kobiet  z

on  z wielu

cz ci.

Jego sformu owanie rozbawi o j . Rzucaj c krewetk  na patelni , powiedzia a lekkim tonem: - Mam

tyle cz ci, co ka da inna kobieta. Wola  nawet nie my le  o jej atrakcyjnych cz ciach.

- Zauwa

em - powiedzia  sucho. - Radzisz sobie z cyframi w dziale umów, z  atwo ci  oczarowujesz

trzylatki, a teraz stwierdzam,  e jeste  ekspertem w odrywaniu g ówek skorupiakom. Zastanawiam si , co

dzie nast pne.

- Nast pne jest pieczenie  wini - wytar a r ce w le cy na kolanach r cznik. - To znaczy, je li chcesz

. Je li nie, mo ecie z Amy pój  na spacer do lasu. Mo esz pokaza  jej kwiaty, ro linki, takie rzeczy.

- Wola bym,  eby my wszyscy poszli na pieczenie  wini - jakby to nie wygl da o. Taki jest cel tego

weekendu, prawda?  eby my byli razem.

Poda a mu r cznik.

- Celem tego weekendu jest dla ciebie poznanie córki. Mo esz to robi  przez kilka godzin beze mnie.

- Móg bym, ale nie chc  - zacisn  z by, a wyraz jego oczu stwardnia . - A mo e wola aby  i  bez nas?

Czy o to w

nie ci chodzi?

- Nie, tego nie powiedzia am - spojrza a na Amy, a potem znów na niego. - Kiedy ten weekend si

sko czy, b dziesz mia  j  tylko dla siebie. Równie dobrze mo esz poby  z ni  troch  sam na sam po

po udniu.

Jego ciemne oczy poszuka y jej wzroku. By a z nim bardzo ostro na, bardziej, ni  wynika o to z

sytuacji, i chc c nic chc c zastanawia  si  dlaczego. M czy o go,  e kiedy robi  krok w jej stron , ona

oddala a si  od niego o dwa. Musia a by  jaka  przyczyna takiego post powania. I do niego nale

o

odkrycie, sk d to si  bra o. Ale chwila nie by a po temu sposobna.

- Opowiedz mi o pieczeniu  wini.

- Domy lam si ,  e nie praktykuje si  tego w New Hampshire.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Sk d wiesz,  e jestem z New Hampshire?

- Plotki z Raytech - u miechn a si , kiedy otworzy  szeroko oczy ze zdumienia. - Powiniene  si

spodziewa ,  e twoi podw adni interesuj  si  cz owiekiem, który p aci im pensje.

- Nie spodziewa em si  tego. Nikomu nic do mojego  ycia prywatnego. Co jeszcze s ysza

 o mnie?

Zamilk a na chwil  przypominaj c sobie, co wie. - Jeste  jedynakiem. Twoja matka mieszka na

Florydzie. Twój ojciec umar , kiedy by

 w szkole  redniej. Grywasz w tenisa w ka dy wtorek i czwartek.

acisz na cele dobroczynne, ale nie wspomagasz polityków. Plotkarze wiedzieli,  e jeste  rozwiedziony,

ale nieznany by  im fakt posiadania przez ciebie dziecka. Zwróci  si  do ciebie du y koncern,

zainteresowany wykupieniem twojej firmy, ale odmówi

. To by oby wszystko.

Spojrza  zupe nie oszo omiony, ale nie z y. - Jaki jest numer moich butów?

miechn a si .

- Przykro mi, ta informacja by a nie do zdobycia.

- To z przyczyny plotkarstwa nie podoba o ci si , jak ludzie nam si  przygl dali, kiedy wychodzili my

wczoraj z biura?

Jej u miech znikn .

- Ludzie, którzy nas widzieli, nie b

 wiedzieli,  e wyszli my razem w tak niewinnych celach, jak to

jest w istocie. B

 sobie wyobra

 sytuacje, które nie maj  miejsca.

Bior c pod uwag ,  e jego my li w tym czasie wcale nie by y tak niewinne, John nie móg  wini

personelu za my lenie, ani mu tego zabroni . Poj , w jakiej sytuacji postawi  Lauren, nie zdaj c sobie z

tego sprawy. Gdyby ktokolwiek z personelu dowiedzia  si ,  e sp dzaj  razem weekend, jej reputacja

by aby zniszczona. Gdyby nawet nie dosz o mi dzy nimi do zbli enia, to i tak wi kszo  ludzi

wyobra

aby to sobie inaczej, dla wszystkich by oby jasne,  e on i Lauren maj  romans. Istnia y specjalne

okre lenia dla kobiet, które sypia y ze swoimi szefami, i  adne z nich nie by o mi e.

- Powiesz mi, gdyby kto  ci  urazi ?

- Nie s dz  - zobaczy a,  e zmarszczy  brwi. - Widziano nas razem w holu. Nic wi cej. Nie ma o czym

mówi , wi c nie przejmuj si  tym.

Nie ci gn  tematu.

- Mia

 opowiedzie  mi o pieczeniu  wini.

- Pieczenie  wini polega na jedzeniu pieczonej  wini i fury innych potraw, a poza tym wszyscy bawi

si  przy tym jak w starych, dobrych czasach. Wnosi si  ma  op at  za t  konkretn  pieczon

wini , a to po

to,  eby zebra  pieni dze na utrzymanie cmentarza po

onego po drugiej stronie ulicy, przy której

odb dzie si  pieczenie  wini.

- To mo e by  dobra zabawa. O której wyruszamy?

- Za jakie  dwie godziny. Co chcia by  robi  do tego czasu?

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- A co ty by  robi a, gdyby nic by o nas tutaj?

Ju  wcze niej podla

 kwiatki i wytar

 kurze.

Jej u miech by  nieco tajemniczy.

- Nie s dz ,  eby ci  zainteresowa o to, co zwykle robi .

- A mo e mnie wypróbujesz? Jestem gotów nawet  apa  kraby.

Przygl da a mu si  przez d

sz  chwil .

- Zwykle pracuj .

- Pracujesz? - tego si  najmniej spodziewa . Co to za praca? Je li tylko Simpson nie przydzieli  ci

jakiej  dodatkowej pracy, o której nie wiem, nie masz nic do roboty dla Raytech.

- To nie ten rodzaj pracy.

- Lauren, teraz mnie zaintrygowa

.

Zastanawia a si , czy pokaza  mu, jak sp dza weekendy. W ko cu zdecydowa a si , przywo

a Amy.

- Idziemy na ma y spacer. Chcesz i  z nami? Zamiast uda  si  w kierunku wody na po ów krabów czy

ryb albo do lasu na spacer, Lauren poprowadzi a ich w stron  jednego z ma ych zabudowa , mieszcz cych

si  za domem. Zanim otworzy a drzwi, poprosi a Amy,  eby nie dotyka a niczego bez pytania.

Amy obieca a jej to i wtedy Lauren otworzy a drzwi. Po rodku pokoju sta o ko o garncarskie. Przy

dwóch  cianach znajdowa y si  pó ki pe ne glinianych garnków, kubków, pucharów, kufli i wazonów

ró nych rozmiarów i kszta tów. Jeden z k tów zajmowa  ustawiony na ceg ach ogniotrwa ych ma y piec do

wypalania, a na niskim kwadratowym stoliku obok ko a garncarskiego u

one by y w porz dku, gotowe do

ycia, narz dzia do modelowania. Na wieszaku za drzwiami wisia y dwa kitle.

John przygl da  si  temu wszystkiemu.

- To tym zajmujesz si  w ka dy weekend? Ta ca a ceramika w domu i biurze jest twoim dzie em?

Potrz sn a g ow .

- Wi kszo  zrobi a Sheila. Ja si  tylko ucz . Powiedzia a,  e mog  u ywa  jej narz dzi w czasie jej

nieobecno ci, i tak robi .

Podszed  do jednego z rega ów zastawionego du

 ilo ci  wyko czonych ju  kubków.

- Pe na jeste  niespodzianek.

- Dlatego,  e ucz  si  garncarstwa?

- To te .

- A poza tym? - nie wiedz c dlaczego, poczu a si  w jaki  sposób zepchni ta do defensywy.

Odwróci  si  od pó ki i spojrza  na ni .

- Ten dom, ta ceramika, ten weekend. W tym wszystkim jest samotno . Sk onny by bym przy-

puszcza ,  e raczej sp dzasz czas z przyjació mi.

- Chcesz powiedzie ,  e przypuszcza

,  e b

 z m

czyzn ?

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Nie jest to takie niezwyk e. Kobietom to si  cz sto zdarza.

- M czyznom te  - spojrza a na Amy, która daremnie stara a si  wprawi  w ruch ko o garncarskie.

Chyba zdajesz sobie spraw ,  e sporo zmieni si  w twoim  yciu teraz, kiedy musisz po wi ca  wi cej czasu

dziecku.

Wiedzia , co mia a na my li. Fakt,  e jego  ycie towarzyskie przesta o istnie , odk d pojawi a si  Amy.

Pow drowa  wzrokiem w kierunku córki, potem z powrotem do Lauren. Wpadaj ce przez okno s

ce

ni o na jej w osach i o wietla o jej smuk  figur . Nie 

owa ,  e sprawy tak si  potoczy y.

- Posiadanie córki ma te  swoje dobre strony. To dzi ki Amy zosta em zaproszony do sp dzenia

weekendu z pi kn  kobiet . Jak dot d nie zg aszam skarg.

- Weekend si  jeszcze nie sko czy . B

 przyjmowa  skargi w niedziel  wieczorem - wzi a Amy za

 i  poprowadzi a j  w stron  drzwi. - Zwiedzanie fabryki ceramiki zako czone. A mo e by my poszli do

lasu? Poszukamy tam le nych kwiatów,  eby ozdobi  dom. A potem przebierzemy si  przed piknikiem. Co

o tym s dzisz?

John nie wyszed  razem z nimi. Znowu robi to samo, pomy la . Ka

 prób  zbli enia traktuje jak

niechciany podarunek. Rozejrza  si  po pomieszczeniu, jeszcze raz ogarn  wzrokiem wyposa enie i

uko czone prace. A wi c tu sp dza a swój wolny czas. Formuj c glin , zamiast kszta towa

ycie jakiego

cz owieka. Zastanawia  si , czy uda mu si  odkry  podczas tego weekendu, dlaczego ukrywa si  w

Po nocnej Karolinie. Dlaczego go odpycha?

Amy podesz a do drzwi.

- Tatusiu? Nie idziesz z nami?

Prawie godzin  spacerowali po lesie, a potem wrócili do domu z nar czami kwiatów, które ustawili w

ceramicznych wazonach. I ju  wypada o zacz  si  przygotowywa  do  wi towania. Dla Johna by a to

tylko kwestia zmiany koszuli, rzecz niezb dna po ich w ócz dze po lesie, Lauren potrzebowa a paru minut,

eby zmieni  bluzk  i szorty. Tym razem wyst pi a na bia o-ró owo; stroju dope nia  skórzany pasek

ci gni ty w talii. O ile Lauren podj cie decyzji co do stroju nie zaj o zbyt wiele czasu, o tyle Amy nie by o

atwo wybra  które  z nowych ubra .

Ze schodów Lauren przywo

a Johna na gór . Pojawi  si  w drzwiach pokoju Amy z zapytaniem: - Na

co si  mog  przyda ?

Lauren mia a na ko cu j zyka odpowied , ale si  powstrzyma a. Pragn a go bardziej ni  powietrza do

oddychania. Jednak pragn  a mie  to by y dwie kompletnie ró ne rzeczy.

- Twoja córka potrzebuje rady. Wygl da na to,  e trudno jej si  zdecydowa , co na siebie w

.

Przyjrza  si  rzeczom roz

onym na 

ku. Wygl da o na to,  e Amy wyci gn a wszystkie ranne

nabytki. Napotka  rozbawione spojrzenie Lauren.

- I to ja mam pomóc jej wybra ? A pami tasz, jak pomyli em majtki z sukienk ?

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Lauren obejrza a si  na Amy, która trzyma a bluzk  w niebieskie pr ki i szorty w pomara czowe

kropki.

- Chyba ju  nic gorszego nie zrobisz.

- Mo e masz racj .

Podesz a do drzwi.

- Zostawiam was, zastanawiajcie si .

Dziesi  minut pó niej John wyszed  z pokoju Amy. W ko cu wspólnie wybrali strój, cho  nie oby o

si  bez interesuj cej wymiany zda . Odebra  w

nie kolejn  lekcj  ojcostwa.

Kiedy przechodzi  ko o pokoju Lauren, zauwa

,  e kl czy na czworakach i zagl da pod 

ko. Tym

razem nie mia  trudno ci w rozpoznaniu jej od ty u.

Zajrza  do  rodka, opieraj c si  o framug .

- Zgubi

 co ?

Podnios a si . Spojrza a na niego i mrukn a:

- Tak, bransoletk . By am pewna,  e przywioz am j  tutaj w poprzedni weekend, a teraz nie mog  jej

znale .

Podszed  do toaletki, na której sta o owalne naczynie ceramiczne z bi uteri . Przetrz sn  b yskotki i

znalaz  z ote kó ko.

- Czy to ta?

Podesz a do niego.

- Dzi ki. Nie uwierzysz, ale rozgrzeba am to wszystko i nie zauwa

am jej.

- W tej chwili jestem gotów uwierzy  we wszystko - zwróci  uwag  na sposób, w jaki dotkn a

bransoletki po w

eniu jej na r

. - Wydaje si ,  e ma dla ciebie specjaln  warto .

Pu ci a bransoletk .

- Powtarzam sobie,  eby nie przywi zywa  si  do rzeczy. Zostawi am j  tutaj celowo,  eby udowodni

sobie,  e  wietnie si  bez niej czuj . Czy Amy jest gotowa? Powinni my zaraz wychodzi .

- Poinformowa a mnie,  e potrafi ubra  si  sama - chcia  nawi za  do wcze niejszej uwagi Lauren. -

Dlaczego my lisz,  e powinna  obywa  si  bez tej bransoletki. Wida ,  e j  bardzo lubisz.

- W

nie dlatego.

- Gubi  si  w tym, nic nie rozumiem.

- Nie warto przywi zywa  si  do niczego, bo jest ci ci

ko, kiedy to tracisz.

Oczy Johna zw zi y si , kiedy obserwowa , jak podchodzi a do szafy. Poczu  si , jakby otrzyma  cios

dek. Uzupe ni  jej s owa o to, co nie zosta o g

no powiedziane. Mówi a nie tylko o rzeczach. Nie

chcia a przywi zywa  si  ani do ludzi, ani do przedmiotów, bo obawia a si ,  e zaboli j  ich strata.

Jego wewn trzny instynkt podszepn  mu,  e odkry  przyczyn , dla której odrzuca a go za ka dym

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

razem, gdy ju  wydawa o mu si ,  e udaje mu si  do niej zbli

. Nie chcia a si  anga owa , bo nie

spodziewa a si , by to, co mi dzy nimi mog o zaistnie , mia o szanse na przetrwanie. Z opisu jej  ycia

rodzinnego wynika o,  e wszystkie zwi zki emocjonalne, jakie prze ywa a w okresie dojrzewania, nie by y

trwa e. Broni a si  wi c w jedyny znany sobie sposób.

Przygl da  si , jak wdzi cznym ruchem wsun a sanda y na stopy i zapina a rzemyki. Ona o tym nie

wiedzia a, ale on ju  postanowi ,  e nie dopu ci do jej utraty. Nie pozwoli jej odej .

- Nie s ysz

adnych odg osów walki z pokoju Amy - powiedzia a, staj c naprzeciw niego. - Czy

mia

 jakie  k opoty, pomagaj c jej w wyborze stroju?

- Nie zdawa em sobie sprawy, jakimi dyplomatami musz  by  rodzice. By a tak podekscytowana

strojami,  e chcia a w

 kilka naraz. - A jak wyperswadowa

 jej ten pomys ?

- Powiedzia em jej,  e je li b dzie nosi  tylko jeden dziennie, to starczy jej na d

ej.

Lauren odwzajemni a jego u miech.

- Bardzo dobrze. Szybko si  uczysz.

- Mam dobr  nauczycielk  - podszed  do 

ka i usiad . Chcia a,  ebym uczesa  jej w osy, ale

powiedzia em,  e ty jej pomo esz, jak b dziesz ubrana.

Lauren  ci gn a usta,  eby powstrzyma  si  od  miechu.

- W twoich ustach brzmi to tak, jakby prosi a ci  o co  strasznego. Wiesz, trzeba j  codziennie czesa .

Móg by  zacz  si  przyzwyczaja . Jest za ma a,  eby mog a to robi  sama.

- Ale ja nic nie wiem na temat czesania dziewcz cych w osów.

- Przecie  codziennie sam si  czeszesz. To jest to samo.

- To nie jest to samo. Ona ma d ugie i delikatne w osy, móg bym j  za mocno poci gn .

Podesz a do toaletki i wzi a do r ki komplet sk adaj cy si  ze szczotki i grzebienia z ko ci s oniowej,

prezent Danny'ego na szesnaste urodziny. Zbli

a si  do Johna i pokaza a mu je:

- To nie s  narz dzia tortur. Nie sprawisz jej bólu.

Spojrza  na szczotk , potem na ni . U miechn  si  lekko i zapyta :

- Czy s  do tego za czone instrukcje?

- Najpierw po wicz. To naprawd  nietrudne.

Przez chwil  po prostu przygl da  si  szczotce i grzebieniowi. Potem wsta , wzi  je do r ki.

- To dobry pomys .

Posadzi  j  na 

ku. Zdziwiona zapyta a:

- Co robisz?

Materac ugi  si  pod jego ci arem.

- Powiedzia

,  eby po wiczy . To w

nie zamierzam zrobi .

- Radzi am,  eby

wiczy  na sobie, a nie na mnie - zacz a podnosi  si  z 

ka, ale przytrzyma  j  za

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

rami .

- Je li mam  wiczy  trudn  sztuk  czesania w osów, masz siedzie  spokojnie.

Ukl kn  tu  za ni . Poczu a, jak szczotka zsuwa si  mi kko z ty u g owy. Jego r ka pod

a za

ka dym ruchem szczotki, jego dotkni cie by o delikatne jak powiew wiatru. Zamiast u ywa  grzebienia,

palcami rozczesywa  pasma jej jedwabistych w osów.

Cudowne wra enia, jakich do wiadcza a przy ka dym dotkni ciu jego palców, z agodzi y jej opór,

rozlu ni a mi nie pleców i cieszy a si  jego blisko ci . Jej oczy zamyka y si  w miar , jak jego palce

pie ci y napi te mi nie jej karku.

Ló ko poruszy o si  delikatnie, kiedy przesun  si  tak,  e znalaz a si  mi dzy jego kolanami. Po

jej r

 na ramieniu i wyczu  jej napi cie.

- Odpr  si  - szepn .

Czu a jego ciep y oddech na swoim karku, zdawa  si  wlewa  gor co w jej 

y. W chaosie zwa-

riowanych my li zastanawia a si , jak mia a si  odpr

, kiedy jej cia o ka dym najdrobniejszym nerwem

reagowa o na jego dotyk. Otwar a oczy i zobaczy a ich odbicie w lustrze toaletki.

- My

,  e ju  potrafisz John.

Jego r ka zacisn a si  na jej karku, kiedy próbowa a odsun  si  od niego.

- W ko cu nie by o to takie trudne.

 - Mówi am ci,  e nie jest.

- Nie by o ci trudno wymówi  moje imi .

Nacisk jego palców uspokoi  j , rozlu ni a mi nie pleców, w ko cu opar a si  o jego klatk  piersiow .

Szczotka upad a na pos anie, kiedy jego rami  obj o jej tali . Poczu  jej dr enie, us ysza , jak g

no

nabra a powietrza. Ulegaj c nieodpartej ch ci, by obj  j  mocniej, wyci gn  r

, si gaj c od ty u do jej

biustu. Jego palce posuwa y si  coraz dalej, w ko cu z rozkosz  zamkn  d

 na jej piersi. Jej g owa opad a

na jego rami .

- John - powiedzia a bez tchu - nie.

- Lauren, tak - pochyli  g ow  i ukry  twarz na jej szyi. Przesun  si  na bok i popchn  j  ramieniem.

agodnym ruchem osun a si  na plecy, spoczywaj c cz ciowo pod nim.

Spojrza  na ni , oczekuj c protestu. Zamiast tego ujrza  wpatrzone w niego, pe ne podniecenia oczy.

Przenikn o go dziwne uczucie triumfu. Zrozumia ,  e j  równie  ogarn o po danie.

Jego usta w nag ym nienasyceniu przywar y do jej ust. Przytrzymuj c jej g ow , wdar  si  mi dzy jej

wargi, smakuj c ich ciep e i wilgotne wn trze. Jego r ka przesun a si  w dó , wzd

 kr

ci jej

ramienia, rozkoszuj c si  tym dotykiem. Pragnienie sta o si

arem, który rozlewa  si  po ciele, pali  jego

zmys y.

Podniós  g ow  tak,  eby zobaczy  jej twarz. Od tego, co zobaczy , zabrak o mu tchu. Gdyby nawet nie

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

mia  do wiadczenia z kobietami, z  atwo ci  móg by rozpozna , jakim po daniem  wieci y jej br zowe

oczy. Pragn  przygwo dzi  jej delikatne cia o do materaca, przenikn  do g bi jej p omiennego  aru.

Na moment zaspokoi o jego pragnienie g askanie jej bioder, potem jej ud. Kolanem rozwar  jej nogi.

Jego palce natrafi y na obr bek jej szortów i torowa y sobie drog  dalej. Znowu przycisn  usta do jej warg,

spijaj c cichy j k rozkoszy i oddania, kiedy jego palce sforsowa y barier  jedwabnej bielizny i dotar y do

najskrytszego cia a.

Wyszepta a jego imi  i wygi a biodra w  uk. Rzucaj c g ow  po poduszce usi owa a oprze  si

ogarniaj cym j  niewiarygodnym doznaniom.

Jej imi  sp yn o z jego ust jak pieszczota. Taka gor ca, taka kobieca, taka pi kna.  Lauren czu a, ze

wpada w wir nami tno ci. Ton a w morzu wra

, jakich nigdy przedtem nie dozna a. Gdzie  w g bi

uk a si  my l,  e nie s  w domu sami.

Musia a przerwa  czary, jakim si  podda a, dopóki by a w stanie. Wsun a r

, usi uj c rozdzieli  ich

cia a, chwyci a go za nadgarstek. Nie mia a tyle si y co on, ale powiedzia a to jedno jedyne s owo, które

mog o go powstrzyma , s owo pot niejsze ni  "nie".

- Amy.

Johna zmrozi o. Jego napi cie os ab o, chocia  ci gle czu  we krwi ci kie i gor ce po

danie. Le

 z

twarz  przytulon  do jej szyi, a jego oddech powoli wraca  do zwyk ego rytmu. Nawet wdychaj c wo  jej

skóry, walczy  o odzyskanie kontroli nad sob .

Po paru sekundach zsun  si  z niej. Ku jego zdziwieniu Lauren nie od razu zeskoczy a z 

ka, ale

pozosta a obok niego. Jego palce przesun y si  nieco na bok, odnalaz y jej r

. Niski, ochryp y  miech

wype ni  cisz  zanim szepn :

- My

,  e potrzebuj  jeszcze paru lekcji.

- Chyba  artujesz - Lauren parskn a.

Podpar  si  na  okciu, po jego ustach b ka  si  u mieszek.

- Jako ojciec, oczywi cie.

Chcia a obrysowa  palcem jego usta, ale nie zrobi a tego.

- O jakich lekcjach mówisz? Zaliczy

 czesanie.

Jego u miech przygas .

- Lauren, zupe nie o niej zapomnia em. Wszystko, czego chcia em, to czu  ci  obok siebie. Ani jednej

my li nie po wi ci em Amy. Jaki ze mnie ojciec?

- Jak ka dy - zacisn a palce wokó  jego r ki. Pomy la a,  e najwy szy czas ustawi  we w

ciwej

perspektywie wydarzenia ostatnich kilku minut. B dzie musia a go jako  przekona ,  e to by a tylko chwila.

Nie chcia a,  eby wzi  jej reakcj  na powa nie.

- John, ja ...

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Oboje us yszeli odg os sanda ków na sosnowej pod odze korytarza. Lauren usiad a i spojrza a na

Johna.

- Ogl danie nas razem w 

ku nie jest lekcje , jakiej Amy najbardziej teraz potrzebuje.

- Ale jest lekcj , której najbardziej potrzebuje; teraz ja - powiedzia  ochryp ym g osem, jednak wsta  z

ka. Pomóg  wsta  Lauren i szybko j  poca owa . - Wrócimy do tego pó niej. My

,  e musimy najpierw

zaj  si  pieczeniem  wini.

- Ale ...

- Nie ma  adnych "ale" - poci gn  j  za r

. - Idziemy. Nie mog  si  doczeka  pichcenia  wini, czy

jak si  tam zwie to, co mamy robi .

5

Godzin  pó niej Lauren pomy la a,  e bior c pod uwag  ilo  ludzi uczestnicz cych w pieczeniu

wini, fundusz na rzecz porz dkowania cmentarza b dzie ca kiem poka ny. Dzie  by  pi kny. Jasno-

kitne niebo i zdrowe apetyty zach ci y wielu ludzi do wzi cia udzia u w imprezie na cele spo eczne.

Sto y z jedzeniem ustawione by y po jednej stronie, a w bezpiecznej od nich odleg

ci rozgrywano ró ne

gry. Kilka atletycznie zbudowanych m odych m czyzn celowa o rzutkami, rozgrywa o pi

, rzuca o

podkowami i przerzuca o przez siatk  badmintonowe lotki.

Lauren uczestniczy a przedtem w podobnych zgromadzeniach, wi c nie dziwi o j  nic z tego, co

widzia a. Za to Amy przyjmowa a wszystko jak pewna dziewczynka imieniem Alicja, która znalaz a si

nagle w Krainie Czarów. S dz c z jej reakcji, by a zarazem zafascynowana i nieco przestraszona ha asem,

miechem i ca ym tym zgie kiem.

Kiedy podeszli do stolika, gdzie sprzedawano wypieki domowej roboty, Nora Trane przywita a si  z

Lauren.  ona Silasa by a pi dziesi cioletni  kobiet , towarzysk  z natury, a przed jej szczerymi oczami

niewiele mog o si  ukry . Z wygl du i charakteru zupe nie nie przypomina a swego lakonicznego m a.

Lubi a  ywe kolory, i teraz mia a na sobie koszul  koloru fuksji, któr  nosi a do bia ych spodni. Plastikowe

kolczyki w kszta cie owoców pasowa y do naszyjnika, który podzwania  przy ka dym jej ruchu, kiedy

krz ta a si  za lad  kiosku.

Dla Nory  wiat i wszyscy jego mieszka cy istnieli po to,  eby mog a przygarn  ich do swej ma-

cierzy skiej piersi, wi c ponownie u ciska a Lauren. Po ceremonii prezentacji Nora natychmiast pochyli a

si ,  eby wyca owa  Amy, wykrzykuj c jednocze nie, jakie z niej  liczne stworzenie. Nast pnie wzi a w

obj cia Johna, a potem przyjrza a mu si  uwa nie.

- Silas wspomina ,  e masz towarzystwo na ten weekend, Lauren. Przyznaj ,  e by am zaciekawiona.

Nigdy przedtem nie mia

 go ci. Tak naprawd , to zdarza si  po raz pierwszy,  eby m czyzna...

Lauren szybko jej przerwa a.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Chcia abym kupi  twój s ynny placek z batatów, Noro. Jestem pewna,  e ani John ani Amy nigdy

czego  takiego nie próbowali.

Nic nie mog o bardziej ucieszy  Nory. Umie ci a dwa placki w pude ku kartonowym i poda a je

Johnowi. Przyj a pieni dze za jeden, upieraj c si ,  eby drugi przyj li jako prezent. U miechaj c si  do

Lauren, powiedzia a:

- Znasz to stare powiedzenie,  e droga do serca m czyzny prowadzi przez 

dek. A mój placek

pozwoli pój  na skróty.

- To dopiero musi by  placek - John wsun  pude ko pod pach .

Nora poklepa a go po policzku.

- Nie wydaje mi si ,  eby Lauren potrzebowa a skrótów,  eby trafi  do twego serca.

Usi uj c przerwa  prowokacyjne uwagi Nory, Lauren powiedzia a:

- Zobaczymy si  potem, Noro. Powinni my troch  si  tu rozejrze . Chcia abym,  eby Amy zobaczy a

par  rzeczy.

- Oczywi cie, z otko - Nora przymru

a oko. - Doskonale ci  rozumiem. Nie zapomnijcie o konkursie

sto u piknikowego. Mo e John zechce si  przy czy .

- My

,  e tylko popatrzymy. Tak b dzie bezpieczniej.

- Bezpieczniej? - zapyta  nic nie rozumiej c John. - A co mo e by  niebezpiecznego w piknikowym

stole?

Kiedy m odsza kobieta za lad  kiosku odwo

a Nor , ta powiedzia a:

- Musz  ju  i , Marty mnie potrzebuje. Lauren, ty wyja nisz konkurs. I u miechaj c si  szeroko do

Johna doda a:

- Mam nadziej ,  e jeszcze si  zobaczymy, John. Mo e b dziesz chcia  kiedy  wyp yn

ódk  z

Silasem. Lauren by a na takiej wycieczce i podoba o jej si . Amy mog aby zosta  w domu ze mn .

Zanim Lauren zd

a si  odezwa , John odpowiedzia :

- Byliby my zachwyceni, pani Trane.

- Prosz , mów do mnie Nora - przechyli a g ow . - Odnosz  wra enie,  e b dziemy si  cz sto

widywa , Johnie Zachary. Mam racj ?

John rzuci  Lauren krótkie spojrzenie, potem znów spojrza  na Nor .

- Tak, o ile b dzie to ode mnie zale

o.

Lauren ruszy a z miejsca, trzymaj c mocno za r

 Amy. To zaczyna o wymyka  si  spod kontroli.

Próby powstrzymywania Nory przed kojarzeniem ich w par  przypomina y zagradzanie s oniowi drogi przy

pomocy kartki papieru. Nora uzna a za pewne,  e John by  kim  wi cej ni  go ciem na ten weekend i jej

pracodawc . Starsza pani, jak Noe, s dzi a,  e wszyscy na  wiecie musz

 w parach.

Kiedy John dogoni  je, zapyta :

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Co to takiego ten konkurs na stó  piknikowy?

- Jak najwi cej ludzi stara si  wdrapa  na drewniany stó  piknikowy, dopóki si  nie zawali. Rekord

wynosi, jak mi si  wydaje, trzydzie ci siedem osób - spojrza a na niego. - Je li chcesz spróbowa , to jest to

najlepszy sposób poznawania ludzi.

- Poddaj  si , wielkie dzi ki - pog aska  j  po ramieniu.

Tylko obserwowali konkurs. Stary stó  piknikowy zosta  ogrodzony sznurem. T um widzów sta  na

zewn trz, pozostawiaj c odgrodzonym ludziom du o miejsca. M czyzna z tub , pe ni cy rol  arbitra,

og asza  aktualn  ilo  osób za ka dym razem, kiedy kto  nowy gramoli  si  na stó , cz sto tratuj c

pozosta ych. Du o by o  miechu, upadków, ponownego wdrapywania si , a tak e - ku uciesze obecnych -

omotu, kiedy wszyscy uczestnicy l dowali na ziemi. Dawny rekord - trzydziestu siedmiu osób na stole -

zosta  pobity o dwie, przy czym obesz o si  bez gro niejszych wypadków, je li nie liczy  paru wbitych

drzazg i pot uczonych pup.

John wzi  Amy na r ce,  eby mog a widzie  lepiej. Kiedy stó  si  zawali , przykry a r

 usta,

wydaj c okrzyk przestrachu. Jednak kiedy zobaczy a,  e nikomu nic si  nie sta o,  mia a si  i klaska a,

przygl daj c si , jak uczestnicy stopniowo wypl tywali si  z k bowiska cia .

- My

,  e obejrza em ju , co najwa niejsze. - John zachichota .

- Je li ci si  podoba o - powiedzia a Lauren - mo e chcesz zobaczy  jeszcze bicie w balony.

-  artujesz.

Za mia a si .

- Na serio. Balony· s  wype nione wod  i ludzie staraj  si  je rozerwa , rzucaj c w nie woreczkami z

fasol . To nie jest takie proste, jak si  wydaje.

Amy na jego r kach z podniecenia zacz a si  kr ci .

- Mo emy? Tatusiu, mo emy?

miej c si  z podniecenia maluj cego si  na twarzy córki, powiedzia :

- Dlaczego nie. Wydaje si ,  e to weekend nowych do wiadcze , wi c mo emy spróbowa

wszystkiego.

Kiedy postawi  Amy na ziemi, z apa a go za r

, jakby to by o co  najnaturalniejszego w  wiecie.

Obj  j  i poszuka  wzrokiem Lauren.

Kiedy ich spojrzenia si  zetkn y, serce zabi o mu na widok wyrazu niezwyk ej  agodno ci w jej

oczach. Jakie szalone zmiany przynios y te dwa dni: w zachowaniu jego córki i w jego stosunku do Lauren.

Palce Johna zacisn y si  na r czce Amy, drug  r

 wyci gn  do Lauren. Przez chwil  wygl da a na

zmieszan , potem poda a mu r

·

Czu  w piersi co  dziwnego; jego my li i uczucia wype ni a ogromna czu

. Nie wiedzia , jak nazwa

stan, w jakim si  znajdowa , bo nigdy przedtem nie do wiadczy  niczego podobnego. Co by to nie by o, czu

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

si  z tym dobrze.

Nagle Amy poci gn a go za r

. Musia a zrobi  to par  razy,  eby zwróci  na siebie jego uwag .

- Tatusiu, ja musz  pój .

Spojrza  na ni .

- Za chwileczk  wyjdziemy, Amy. My la em,  e chcesz porzuca  w balony.

- Tatusiu - powiedzia a 

nie - naprawd  musz  pój .

Zacz o mu  wita , co mia a na my li jego córka. Spojrza  na Lauren, która u miecha a si  rozbawiona.

- Czy ona chce powiedzie  to, co mi si  zdaje,  e chce powiedzie ?

Przytakn a.

- Czy  to nie wspania e?

 Jego spojrzenie by o puste.

- Tym razem sama ci powiedzia a. Przecie  tego chcia

'?

- To prawda, ale co mam teraz zrobi , - szepn , czuj c si  troch  g upio. - Masz mo e jaki  pomys ,

dok d móg bym j  zabra ?

- T dy - po drodze odezwa a si : - Lekcja sto czwarta. Zawsze kiedy jeste  w nowym miejscu, upewnij

si , gdzie znajduje si  toaleta. Nigdy nie mo esz przewidzie , kiedy b dzie musia a z niej skorzysta .

- Upewni

 si , kiedy tu przyszli my?

- Z przyzwyczajenia. Musia am si  sporo zajmowa  m odszym bratem przyrodnim. Dla ciebie to si

szcz liwie sk ada.

John zgodzi  si  z tym. Bycie ojcem wymaga o do wiadczenia, o jakim nigdy mu si  nie  ni o. Teraz

dzie musia  wiecznie wypatrywa  ubikacji.

W kilka godzin pó niej zjedli ju  wszystko, co by o do zjedzenia i obejrzeli wszystko, co by o do

obejrzenia. Amy poci ga a nó kami ze zm czenia, kiedy szli do samochodu. John wzi  j  na r ce i czu  si

zabawnie uszcz liwiony, czuj c jej ramionka wokó  swojej szyi.

Kiedy dojechali do domu, zaniós  Amy do jej pokoju i pomóg  Lauren u

 j  do snu. Ledwie

przebrali j  w pi am , po

yli do 

ka i podali lekarstwo, zwin a si  w k bek, podk adaj c sobie r

pod policzek. Zamkn a oczy niemal natychmiast.

John siedzia  nadal przy jej 

ku.

- Jest taka malutka, taka bezbronna - szepn .

- Rzeczywi cie, ale jest te  mocniejsza, ni  ci si  wydaje - dotkn a jego ramienia. - Pozwólmy jej spa ,

mia a dzie  pe en wra

.

- Chyba wszyscy mieli my - mrukn . Kiedy pod

 za Lauren schodami w dó , podziwia  p ynne

ruchy jej cia a. Na dole schodów zatrzyma a si  i zerkn a na niego.

- Wiem, na co masz ochot  - powiedzia a lekkim tonem.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

ciki jego ust drgn y.

- Te  wiem, ale nie s dz ,  eby my mieli to samo na my li.

W jej oczach ulotnie b ysn o zrozumienie sensu jego s ów, ale poza tym nie da a nic po sobie pozna .

- A mo e by  przeszed  do salonu i odpocz ? Zrobi  kaw .

Przechodz c do kuchni, us ysza a, jak mamrocze:

- Wiedzia em,  e nie chodzi o nam o to samo.

Nim min o dziesi  minut do czy a do niego. John siedzia  na kanapie, nogi mia  wyprostowane i

skrzy owane w kostkach. Ustawi a przyniesion  tac  na niskim stoliku do kawy. Wzi a kubek i usiad a w

cie kanapy na podwini tych nogach.

Czekaj c, a  kawa ostygnie, rozprawiali o wydarzeniach dnia, poczynaj c od zakupów, a ko cz c na

pieczeniu  wini. Pó niej John z pewnym zdziwieniem stwierdzi ,  e rozmawiali tak d ugo i z tak  wielk

atwo ci . Nie przypomina  sobie,  eby wcze niej sprawia o mu przyjemno  samo przebywanie w

towarzystwie kobiety. Erotyka ca y czas by a obecna w jego  wiadomo ci, ale wystarczy o mu rozmawia  z

ni , przebywa  obok niej i dzieli  si  wra eniami ze sp dzonego razem dnia.

- Od

 placek z batatów Nory na jutro? - zapyta , kiedy unios a kubek ze stolika.

- Zapomnia am o placku. Zostawi am pud o na tylnym siedzeniu twego samochodu. Pójd  je przynie .

Wyci gn  r

,  eby zatrzyma  j , kiedy zacz a rozprostowywa  nogi.

- Sied . Tak naprawd , to nie potrzebuj  go w

nie w tej chwili. Przynios  go z samochodu pó niej.

Podniós  kubek i poci gn  porz dny  yk. Nagle zakrztusi  si  i zacz  gwa townie  apa  oddech. W

kubku by o co  wi cej ni  kawa. Odchrz kn . - Nie spodziewa em si  kawy z niespodziank .

- Doda am kropelk  whisky. Pomy la am,  e zwyk a kawa nie pozwoli ci zasn .

- Mog  mie  k opoty z za ni ciem, ale to nie z powodu kawy - powiedzia  sucho.

- Za du o wra

?

- B

 mia  k opoty ze spaniem z tego samego powodu, co poprzedniej nocy - zauwa

,  e nie

zrozumia a tego, co chcia  powiedzie . - Nie, to nie z powodu niewygodnego 

ka ani nowego otoczenia.

- Cierpisz na bezsenno ?

- Nie, to z powodu ciebie.

Przygl da a mu si  przez chwil , wygl da a powa nie i jako  smutnie.

- John, nie chc  o tym rozmawia .

Przysun  si , a  znalaz  si  naprzeciwko niej.

- Nawet, je li to prawda?

- To nie jest prawda. Nie  czy nas nic poza wspóln  ch ci  dopomo enia Amy w przystosowaniu si

do nowych warunków.

Odstawi  kubek na stó .

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Sama w to nie wierzysz.

- Pracowa am dla ciebie ponad rok i nie s dz ,  eby  w tym czasie mia  przeze mnie cho  jedn  nie

przespan  noc. Trudno,  ebym uwierzy a,  e teraz my l o mnie nie pozwala ci zasn .

- Przedtem ci  nie poca owa em.

Niepewno  walczy a w niej z pragnieniem. Jej serce niebezpiecznie przy pieszy o bicie. W ko cu

napotka a jego wzrok. Niepewno  zwyci

a.

- Pierwszy powiedzia

,  e umowa dotyczy konkretnej sprawy. Potem poca owa

 mnie,  eby

udowodni ,  e mo emy si  zaanga owa , je li do tego dopu cisz, ale powiedzia

 te ,  e nie dopu cisz. A

teraz mówisz mi,  e nie mo esz przeze mnie spa .

- Nie dziwi  si ,  e czujesz si  w tym zagubiona. Mnie te  jest trudno uporz dkowa  to wszystko - co

zmieni o si  w jego oczach, kiedy przypatrywa  si  jej. - Dam ci przyk ad. Zawsze my la em,  e ci na mnie

nie zale y.

Obawiaj c si ,  e si  zdradzi, powiedzia a obronnym tonem:

- Nawet ci  nie zna am. Nadal ci  nie znam.

- Nie poznasz mnie, je li b dziesz mnie odpycha a.

Nie mog a zaprzeczy ,  e tak w

nie robi a.

- Czego ode mnie oczekujesz, John?

-  eby  uwierzy a w moj  sta

.

- Sta

? O czym ty mówisz?

- Teraz to niewa ne. S dz ,  e jeste  kobiet , któr  trzeba przekonywa . To przyjdzie z czasem.

Postawi a kubek na stole i wsta a.

- Mamy jeszcze jeden dzie . To jest ca y czas, jakim dysponujesz.

John szed  za ni . Zrobi a tylko par  kroków, kiedy wyci gn  r

, aby j  zatrzyma . Dotkn  jej

ramienia, obróci  twarz  do siebie, przytuli  do swego mocnego cia a. Pochylaj c g ow  szepn :

- Wi c lepiej nie marnowa  ani minuty.

 Jego usta przywar y do niej, jego ramiona mocniej przygarn y j  do siebie. Jego pragnienie roz-

budzi o jej zmys y. Podczas gdy jego r ce g aska y jej plecy, j zyk wtargn  w g b jej ust. W odpowiedzi

przebieg  j  dreszcz rozkoszy, poca unek sta  si  g bszy, pe niejszy, i opanowa a j  pierwotna nami tno .

Na chwil  oderwa  si  od jej ust.

- Dotknij mnie, Lauren. Chc  czu  na sobie twoje r ce.

Niczym kukie ka poruszana sznurkami, które on poci ga , podnios a r ce, obj a nimi jego szyj .

Potem zsun a je ni ej i zacz a g aska  twarde mi nie jego pleców. Kiedy nie poca owa  jej od razu,

podnios a znów r ce i przytrzyma a z ty u jego g ow , oczekuj c dotkni cia jego ust.

John mia  poczucie triumfu. Jej reakcja zachwyci a go, da a mu ogromne zadowolenie. Nie odpycha a

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

go, ale razem z nim odczuwa a rosn

 nami tno .

Obj  jej biodra, przycisn  je do swego spragnionego cia a. Poczu  przebiegaj cy j  dreszcz. Stara  si

kierowa  rozwojem sytuacji. Przyci gaj c j , przesuwa  si  powoli z powrotem w stron  kanapy, nie

odrywaj c od niej ust.

Lekki odg os zdziwienia wydoby  si  z jej gard a, kiedy nogami dotkn a kraw dzi kanapy.  agodnym

ruchem opad a na poduszki. Poczu a na sobie jego ci

ar, zabrak o jej tchu, odczu a podniecenie, jakiego

wcze niej nawet nie by a w stanie sobie wyobrazi . Mog a poradzi  sobie z brakiem powietrza w p ucach,

ale nie z tymi czarami, z t  gor

 intensywno ci ·

Kiedy oderwa  wargi od jej ust, poszuka  delikatnej, pachn cej mi kko ci szyi. Wsun  kolano mi dzy

jej nogi, rozchyli  je. Czu , jak dr y pod nim, odkrywaj c twardo  zdradzaj

 jego po danie.

Do wiadczenie powiedzia o mu,  e pragn a go tak samo gor co jak on jej. Nie, poprawi  si  na-

tychmiast. Prawie tak samo. Nie mog a dorówna  mu w po daniu t tni cemu w jego krwi. Podniós  g ow

i opu ci  na ni  wzrok. Pragnienie p on o w jej oczach, gor co bi o z jej rozpalonej skóry, wzmagaj c jego

dz  przenikni cia jej.

Nigdy nie prze ywa  tego tak intensywnie, odczuwaj c zarazem przyjemno  i ból. To by o co  wi cej

ni  zwyk a nami tno . Dot d nie by  sobie nawet w stanie wyobrazi ,  e mo na a  tak  akn  kobiety.

Tej kobiety. Tylko jej.

Uj  jej twarz w obie d onie. Opieraj c si  na  okciach, aby zmniejszy  nieco ci

ar swego cia a,

wyszepta :

.

- Mo na by pomy le ,  e to przytrafia si  cz sto m czy nie i kobiecie, ale mnie nie zdarzy o si  nigdy

tak szybko, tak nagle.

- John - szepn a jakby z bólem - to niem dre.

Obwiód  kciukiem zarys jej podbródka.

- Mo e niem dre, ale nie mam do  si y,  eby si  z tego wycofa .

- Potrzebujesz kobiety, a ja jestem pod r

.

Je li spodziewa a si ,  e go rozz

ci, dozna a rozczarowania. Dojrza  niepewno  w g bi

wpatrzonych w niego oczu poczu  wzruszenie, jej ostro no  wyzwoli a w nim czu

. Chocia  w jego

ciele nadal by o napi cie i pulsowa o w nim po danie, wiedzia ,  e nie posunie si  dalej.

Zsun  si  z niej i usiad  poci gaj c j  za sob .

Odgarn  jej z twarzy rozsypane w osy, palcem wskazuj cym przejecha  po wilgotnej dolnej wardze.

- Pewnego dnia zrozumiesz,  e pragn  ciebie, i  e nie chodzi o jak kolwiek kobiet . Poczekam do tego

czasu - jego u miech nieco przygas . - Tylko nie ka  mi czeka  zbyt d ugo.

Podniós  si  i pomóg  jej wsta . Po

 jej r ce na ramionach i zajrza  w twarz.

- A teraz mo e by  posz a si  po

, zanim zapomn  o swoich dobrych intencjach?

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- John - powiedzia a, z trudem  api c oddech - powinni my o tym porozmawia .

Obj  j  w talii i przygarn  do siebie. S ysz c jej westchnienie i czytaj c jej z oczu,  e poczu a jak by

pobudzony, szepn :

- Id , dopóki jestem w stanie ci na to pozwoli , Lauren. Je li potrzymam ci  w obj ciach jeszcze

chwil , nie b

 móg  powstrzyma  si , b

 musia  si  z tob  kocha . Staram si  post pi  w

ciwie.

Wiem,  e nie jeste  pewna tego, co jest mi dzy nami. Daj  ci czas, jakiego potrzebujesz,  eby si  upewni .

Wytrzyma a jego spojrzenie, walczy o w niej niezdecydowanie i zdrowy rozs dek. Pragnienie prze-

nika o ca  jej istot . Trudno jej by o odej  od jedynego m czyzny, przy którym czu a si  tak pe na  ycia

i godna po dania.

Oswobadzaj c si  z jego ramion, zastanawia a si , dlaczego jest jej  le, je li post puje s usznie.

Powinna by  wdzi czna,  e uwolni  j  od po dania popychaj cego ich ku sobie. Ale w g bi czu a pustk ,

która bole nie domaga a si  wype nienia. W tej chwili nie by a w stanie doceni  jego wspania omy lno ci.

Mo e uda si  jej to pó niej.

Kroczy a w stron  schodów.

- Lauren?

Nie odwróci a si , ale przystan a, napi a mi nie, jakby szykuj c si  do obrony.

- Mam nadziej ,  e nie chodzisz we  nie. Wykorzysta em mój limit dobrych uczynków na dzi . Nie

mog  obieca ,  e zostawi  ci  w spokoju, je li nagle zobacz  ci  spaceruj

 po nocy.

Przytakn a spokojnie i wesz a na schody. Kilka razy musia a mocno przytrzyma  si  por czy,  eby

nie spa  w dó , w jego ramiona. Nie ogl daj c si  za siebie, w lizn a si  do sypialni i spokojnie zamkn a

za sob  drzwi.

wiat o s oneczne wlewa o si  przez okno, padaj c z ukosa na 

ko i poduszk  Johna. Otworzy  oczy

i tr c je r kami odwróci  g ow · Ma y zegarek na szafce nocnej wskazywa ,  e min a ósma.

Wzi  prysznic, ubra  si , a kiedy otworzy  drzwi, zda  sobie spraw ,  e na dole panuje cisza. Kuchnia

rzeczywi cie by a pusta, wi c zacz  zastanawia  si , dok d mog y pój  Lauren i Amy. Dzbanek z kaw

czeka  na niego na blacie ko o zlewu. Z boku sta  talerz przykryty foli . Uniós  foli  i zobaczy  paszteciki

domowej roboty. Wzi  ze sob  jeden z nich i z kubkiem kawy w r ce wyszed  z kuchni. Nie by o  ladu

Lauren ani Amy.

- Cholera - mrukn  - gdzie one, u diab a, si  podziewaj ?

Ogarn  go nag y strach. Mo e powinien by  wys ucha , co Lauren mia a mu wczoraj do powiedzenia.

Nie wiedzia , jakie by y jej odczucia po tym, co si  mi dzy nimi zdarzy o, bo nie pozwoli  jej mówi .

My la  wtedy tylko o swoim niepohamowanym pragnieniu i odgoni  wszystkie inne my li. Popchn  drzwi

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

i wyszed  na ganek. Pogryza  paszteciki, popija  kaw , dusz c w sobie ch  sprawdzenia, czy jego

samochód nadal znajduje si  w gara u. Nie mog aby po prostu wyjecha  z Amy, nic mu nie mówi c. To

prawda,  e nie zna  jej dobrze ani od dawna, ale tyle o niej wiedzia .

Usiad  i nas uchiwa , ko cz c jednocze nie swoj  kaw  i paszteciki. Nie móg  zrobi  nic, tylko czeka ,

 wróc  stamt d, dok d posz y. Tylko czeka  ..

Wytrzyma  cztery minuty i dwadzie cia dwie sekundy. Na szcz cie kubek by  mocny i zniós  bez

szwanku energiczne odstawienie na drewniany stó . Zrobi  to z ca  si  cz owieka, b

cego u kresu

cierpliwo ci. John przemierzy  kilka razy ganek, usi uj c odgadn , w jakim kierunku powinien si  uda ,

eby odnale  obie zaginione kobiety.

Kiedy po raz kolejny przeszed  obok sto u, jego wzrok zatrzyma  si  na kubku. Przystan , gwa townie

odwróci  si  w stron  schodów i zszed  przeskakuj c co drugi stopie . Obszed  dom i skierowa  si  w stron

budynku, który Lauren pokaza a mu poprzedniego dnia. Zbli aj c si  do niego dostrzeg  otwarte drzwi i

us ysza  swoj  córk

ywo o czym  rozprawiaj

.

Kiedy stan  w drzwiach, ujrza  je obie, ale one go nie zauwa

y. Lauren siedzia a przy kole garn-

carskim, a Amy przy ma ym stoliku, na którym le

 przed ni  kawa ek gliny. Lauren mia a na sobie

workowat  koszul  z troczkami zawi zanymi wokó  pasa i podwini tymi do  okci r kawami, i drelichowe

szorty O obci tych nogawkach. Amy czu a si  wygodnie w jednym z nowych, przewiewnych strojów.

osy mia a zebrane w ko ski ogon. Palcami próbowa a ugniata  glin , rozmawiaj c jednocze nie z

Lauren.

Sama Lauren mia a r ce zanurzone w glinie po przeguby, formowa a bowiem na kole podstaw

dzbanka.

- Czasami z czego  lepkiego i paprz cego mog  powsta  pi kne rzeczy, Amy. Widzisz te wszystkie

wazy i kubki na pó kach? Wszystkie zacz y si  od takiej gliny, jak  masz przed sob . A pami tasz ciasto na

nale niki? Te  by o lepkie i paprz ce, ale potem zjad

 nale nik, który by  z niego zrobiony.

- Mamusia mówi,  e niedobrze si  wybrudzi  - powiedzia a Amy spokojnie. - Dziewczynki zawsze

powinny by  porz dne i schludne, bo inaczej nikt ich nie b dzie lubi .

John zacisn  szcz ki, s ysz c jak jego córka powtarza po matce. Chcia  wej  do szopy, chocia  nie

wiedzia , co móg by powiedzie  Amy. Wtedy us ysza , jak przemówi a Lauren.

- Nie mówi ,  e twoja mama nie ma racji, Amy. S  ludzie, którzy nie lubi  si  brudzi , i to jest w

porz dku. Nie ma nic z ego w tym,  e ludzie chc  by  czy ci - Lauren zatrzyma a ko o i wyci gn a

ociekaj ce glin  r ce. - Ale w tym te  nie ma nic z ego. Je li jestem troszeczk  nieporz dna, robi c co

wa nego dla mnie, nie przejmuj  si  tym. Kiedy sko cz , umyj  si  i b

 si  mog a pokaza , kiedy b dzie

trzeba.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Amy klepn a znów w glin .

- Mamusia mówi a,  e tatusiowi nie b dzie si  podoba  jak si  ubrudz .

Lauren zacz a si  zastanawia , jak jej odpowiedzie . Nie mia a prawa wtr ca  si  do sposobu, w jaki

matka Amy wychowywa a córk . John poprosi  j  o pomoc przy Amy, ale to nie dawa o jej prawa do

lekcewa

cego traktowania pogl dów jego by ej  ony. Jednak dziecko nie powinno przejmowa  si

czysto ci  a  do tego stopnia...- Twój tatu  nie by  z y, kiedy chlapn

 wczoraj lodami na bluzeczk .

Wiedzia ,  e to by o niechc cy, tak samo jak wtedy, kiedy ja poplami am koszul .

- Tatu  si  nie brudzi.

Jako  e nigdy przed tym weekendem nie zdarzy o si  Lauren widzie  Johna inaczej ni  ubranego w

nieposzlakowane garnitury, musia a zgodzi  si  z Amy.

- Mo e teraz, kiedy jest doros y, nie brudzi si . Jest cz owiekiem interesu, pracuje g ow , a nie r kami.

Ale ciekawe, czy nigdy si  nie utyt

, kiedy by  ma y. Mali ch opcy przewa nie graj  w baseball, wspinaj

si  na drzewa i grzebi  w brudnych rzeczach przez ca y czas.

Znowu wprawi a w ruch ko o garncarskie i zanurzy a r ce w naczyniu z wod  stoj cym obok niej.

Nadaj c glinie kszta t dzbanka, opowiada a jednocze nie Amy o przygodach, jakie prze ywali razem z

bratem, kiedy byli mali.

Zaj a uwag  Amy histori  o myciu ub oconego owczarka angielskiego.

- Ten pies tak nie cierpia  si  k pa , a my musieli my wsadzi  go do wanny - chichocz c Lauren

doda a: - Pies w ko cu by  czysty, ale ja i Danny cali byli my w b ocie, mydle i wodzie.

- Gniewali si  na was?

Lauren roze mia a si . - Wyk pali my si .

John zawróci  w stron  ganku. Rozmy la  nad tym wszystkim, co powiedzia a Lauren, i zastanawia

si , co zrobi ,  eby Amy zobaczy a go w innym  wietle. Widzia y go jednowymiarowo, jako cz owieka w

garniturze, cz owieka interesu. Takie postrzeganie go by o równie nies uszne jak jego wcze niejsza wizja

Lauren. W ko cu pokaza a mu nie dostrzegane przez niego wcze niej strony swojej osobowo ci. Teraz

kolej na niego. Musia  si  zastanowi , w jaki sposób pokaza  siebie w innym  wietle.

Wchodz c po stopniach ganku, zauwa

 kilka 

be  trawy, które przyczepi y si  do nogawki

insów, gdy przechodzi  przez trawnik. Stan  na trzecim stopniu, zgarn

a i rzuci  je na ziemi .

Nagle rozejrza  si  po terenie otaczaj cym dom i roze mia  si . Znalaz  sposób.

Do szopy wdar  si  niezwyk y ha as, zag uszaj c odg os poruszaj cego si  ko a garncarskiego. Lauren

zatrzyma a ko o i zacz a nas uchiwa . Zmarszczy a brwi i z r cznikiem w d oniach, wycieraj c r ce,

podesz a do drzwi.

- Co to za ha as - zapyta a Amy. Lauren wyjrza a.

- Twój tata kosi trawnik. - W jej g osie brzmia o lekkie zdziwienie.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Wysz a z szopy, szybko przemierzy a trawnik i stan a na drodze kosiarki. Kilka metrów od niej John

wy czy  maszyn . U miechn  si  lekko, kiedy dostrzeg  oznaki irytacji w jej oczach i zaci ni tych ustach.

Jej spojrzenie ze lizgn o si  na jego ods oni

 klatk  piersiow  - koszul  mia  rozpi

 - i wyraz jej twarzy

zmieni  si . Zauwa

 to, z jej oczu wyziera o po

danie. A wi c poci ga  j , cho  nie chcia a si  do tego

przyzna . Poczu  reakcj , jak  w jego ciele wywo

o to odkrycie.

- I co ty wyrabiasz? - wzi a si  pod boki. Poniewa  wida  by o, czym si  zajmuje, wiedzia ,  e nie

chodzi jej o to, co robi, ale dlaczego. - Zarabiam na swoje utrzymanie.

- Nie musisz pracowa  przy domu. Nie umawiali my si  tak na ten weekend.

- Wiem,  e nie musz , ale chc  - u miechn  si · - Podoba mi si  to. Ale mo esz poprosi  Amy,  eby

przynios a mi co  zimnego do picia, zgrza em si  przy tej pracy.

Je li chodzi o Johna, rozmowa by a sko czona. W czona kosiarka zawarcza a, tylko czeka ,  eby

Lauren ust pi a mu z drogi.

Nie by a to jedyna praca, jakiej podj  si  John tego ranka. Zagrabi  potem skoszon  traw , a tak e

opad e ga zki i inne  mieci. Nawet kiedy Lauren i Amy wróci y do domu, dalej pracowa  na dworze.

ce sta o coraz wy ej i robi o si  coraz gor cej, wi c John zdj  koszul  i przewiesi  j  przez por cz

ganku.

Lauren widzia a go z okna nad kuchennym zlewem, kiedy nape nia a wod  salaterk . Jego wilgotna

skóra b yszcza a w s

cu, a mi nie pleców i ramion napina y si , kiedy przycina  krzewy. Woda zacz a

przelewa  si  z naczynia, wi c skupi a si  na tym, co robi. Zakr ci a kran i pozwoli a sobie na jeszcze jedno

spojrzenie w stron  m

czyzny na dworze. To by o nie w porz dku z jego strony, pomy la a. Widok jego

obna onego torsu sprawi ,  e poczu a w ciele  ar i jak  s abo . Jej r ce bole nie pragn y dotkn  jego

adkiej skóry i ....

- Cholera - mrukn a pod nosem - zupe nie oszala am na jego punkcie.

mieszna rzecz, cz ci  swej istoty  akn a tych upajaj cych wra

, jak g odny  aknie jedzenia.

Umys  móg  ostrzega  j  do woli, ale cia o zapomina o o tym, kiedy tylko on jej dotyka , a nawet, kiedy jej

nie dotyka . Wystarczy o widzie  go czy przebywa  z nim w tym samym pokoju,  eby zmys y dawa y o

sobie zna .

Wzdychaj c ci ko, postawi a garnek na kuchence i w czy a piecyk. Poci g, jaki w niej budzi

wcze niej, by  tylko bladym odbiciem obecnej intensywno ci jej uczu . Wiedzia a,  e go odpycha. On te  to

wiedzia , ale - w przeciwie stwie do niej - nie zna  przyczyny takiej postawy.

Je li by a przesadnie ostro na, czu a,  e ma po temu powody. Nie interesowa  jej przelotny romans, za

wiele by o krótkotrwa ych wi zi w jej  yciu. Nie b dzie dobrowolnie d

 do nast pnej takiej sytuacji.

Nie by a na tyle g upia,  eby oczekiwa ,  e zwi e si  z Johnem na sta e. Nie by a nawet pewna, czy

tego by chcia a. Widzia a w swym  yciu niewiele ma

stw, które dawa yby wi ksze poczucie stabilno ci

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

ni  czasowy zwi zek. Widzia a ból po zerwaniu i konsekwencje rozwodu dla rodziny, tak e jej w asnej

rodziny. Amy by a najlepszym przyk adem, jak przy rozpadzie zwi zku cierpi  z powodu niesta

ci i

niepewno ci niewinne ofiary.

Nie dopu ci do tego,  eby si  zaanga owa .

Je li zas uguje przez to na miano tchórza, to trudno. Jest samotnym tchórzem. Musi tylko stawi  opór

magnetycznej sile jego przyci gania, jego fizycznej atrakcyjno ci. Tylko tyle.

Wyrwa o jej si  ma o eleganckie s owo. Tylko tyle.  mia  si  chce. Utrzymanie dystansu, zarówno

fizycznego, jak i emocjonalnego, b dzie najtrudniejsz  rzecz  w jej  yciu.

Okaza o si ,  e dwie nast pne godziny by y  atwiejsze, ni  przypuszcza a. Amy zanios a ojcu szklank

mro onej herbaty, poruszaj c si  powolutku i ostro nie,  eby nie uroni  ani kropli. Kiedy wypi , usiad  z

córk  na stopniach ganku. Lauren specjalnie pozosta a w domu, zostawiaj c ich samych.

Kiedy zobaczy a, jak John wyci ga r

,  eby pokaza  córce pobrudzon  d

, zrozumia a, dlaczego

postanowi  pracowa  na podwórku. T umaczy  Amy,  e to nic nie szkodzi,  e si  wybrudzi . Okaza  si

bardziej spostrzegawczy i wra liwy, ni  si  tego po nim spodziewa a.

John i Amy siedzieli d ugo na schodkach.

Lauren nie mia a poj cia, o czym mówili, ale najwa niejsze,  e rozmawiali, a przynajmniej John

mówi , a Amy s ucha a. Kiedy w pewnej chwili Lauren wyjrza a sprawdzi , czy jeszcze tam siedz ,

zobaczy a,  e Amy chodzi z ojcem po podwórku, zbieraj c patyki,  eby po

 je na kupce wcze niej

zebranych  mieci.

Wygl da o na to,  e jednak weekend by  udany. John i Amy musieli si  umy  po pracy na podwórku.

John wybra  prysznic, a Amy pluska a si  w wannie, dopóki Lauren nie zawo

a jej na lunch. Lauren

ugotowa a krewetki, w które zaopatrzy  j  Silas, a na deser pokroi a placek z batatów.

Pokazali Amy, jak obiera  krewetki, i dziewczynka szybko nabra a wprawy. Macza a ka

 w sosie,

dziel c si  jednocze nie z Lauren wra eniami, jak pomaga a tatusiowi sprz ta  podwórko.

Lauren u miecha a si , s uchaj c o ywionej paplaniny dziewczynki, i troch

owa a,  e weekend ju

dobiega ko ca. Ale trzeba by o wraca  do Norfolk. Kiedy zacz a sprz ta  ze sto u, powiedzia a Johnowi,

e b

 musieli wkrótce jecha . Spojrza  na zegarek.

- Lauren, jest dopiero druga. Po co ten po piech?

Stoj c przy zlewie plecami do niego, sypn a tyle proszku do rondla,  e starczy oby na wymycie

wszystkich naczy  z kredensu.

- Mam par  rzeczy do zrobienia w mieszkaniu.

John wsta  i podszed  do krzes a Amy. Pochyli  si , przemówi  do niej  agodnie. Dziewczynka ze-

skoczy a z krzes a i przesz a do salonu. John zebra  ich talerze i zaniós  do zlewu.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Amy jest w drugim pokoju, wi c mo esz mi powiedzie , jaki jest prawdziwy powód twego po-

piechu.

6

Lauren odpowiedzia a pytaniem:

- Co powiedzia

 Amy,  e wysz a z pokoju?

- Powiedzia em,  eby powyciera a kurze w salonie. Nie zmieniaj tematu.

- John, ona pomaga a mi wyciera  kurze wczoraj. Czy meble bardzo si  mog  zakurzy  w ci gu

jednego dnia?

- Przygl da em si  jej wczoraj, lubi odkurza . Odpowiedz na moje pytanie.

- Zapomnia am, o co pyta

.

Zdesperowany, podniós  r ce. Odszed  kilka kroków, porem odwróci  si  do niej.

- Dlaczego chcesz jecha  do Norfolk teraz? Lauren w milczeniu p uka a talerze i szklanki w gor cej

wodzie, wk adaj c w to zaj cie wi cej energii ni  nale

o. Mydliny szybko wype nia y zlew. Lauren

wyda a okrzyk przestrachu, kiedy piana zachlapa a jej ca y przód koszuli.

miechaj c si  na wpó

wiadomie, mrukn a: - Z jedynego powodu, potrzebne mi suche ubranie.

- Lauren - powiedzia  z wyra

 niecierpliwo ci  - pytam powa nie. - Dlaczego chcesz wyjecha

wcze niej?

Pomy la a,  e nie zamierza ust pi . Wzi a r cznik i odsun a si  od niego. Wola a zachowa  dystans.

Kiedy wyciera a koszul , spróbowa a odpowiedzie  lekkim tonem:

- A co za ró nica, czy wyjedziemy za godzin , czy o pó nocy?

- W

nie o to ci  pytam - naciska .

 na niego, na siebie, na ca  t  sytuacj  sprawi a, ze zaatakowa a.

- Celem tego weekendu dla ciebie i Amy by o,  eby cie si  lepiej poznali. I zosta o to osi gni te. Czuje

si  z tob  swobodniej, rozmawia, bierze ci  za r

, mówi ci, kiedy chce i  do  azienki, pokazywa a ci

muszelki nad morzem.

Zamkn a usta po ostatniej uwadze. Zda a sobie spraw ,  e zaczyna to brzmie  zbyt g upio. Wiedzia a,

e jej argumenty by y s abe, ale nie mog a po prostu powiedzie  mu,  e jej uczucia dla niego coraz bardziej

zmienia y si  w obsesj . Im szybciej b dzie mia a ten weekend za sob , tym lepiej dla jej równowagi

emocjonalnej.

- Ci gle nie wyja niasz, dlaczego chcesz wyjecha  wcze niej? - powiedzia . Nie spuszcza  wzroku z jej

twarzy.

Wiedzia a,  e uchodzi  za nieust pliwego i twardego w interesach. Oczywi cie by  taki sam w  yciu

osobistym. My la a o prawdziwej przyczynie, a poniewa  nie potrafi a wymy li  nic innego, od-

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

powiedzia a:

- Mam par  rzeczy do zrobienia w Norfolk. Ty na pewno te .

Opar  si  o blat.

- Mam co  do zrobienia? - zapyta agodnie. - Co mam do zrobienia w Norfolk, czego nie móg bym

zrobi  tutaj? Sama powiedzia

,  e g ównym celem weekendu by o dla mnie sp dzenie czasu z córk . I to

nie robi .

- Pani Hamish wyjecha a. Musisz znale  inn  opiekunk , pami tasz o tym?

- Zamierza em prosi  ci  o rad  w sprawie opiekunki dla Amy pó niej, ale poniewa  mam ma o czasu,

lepiej zapytam teraz.

Nie dba a o jego sarkastyczny ton. Czuj c si  w defensywie, podesz a do sto u,  eby zebra  reszt

naczy .

- My

,  e powiniene  poszuka  dla niej przedszkola. Móg by  odwozi  j  po drodze do pracy i

odbiera  po drodze do domu. W ci gu dnia przebywa aby z rówie nikami. Dobrze by jej to zrobi o.

Johna zmrozi o. Przygl da  si  jej d ugo twardym wzrokiem, w ko cu powiedzia  powoli:

- Jak zwyk e masz gotow  odpowied  - nagle podszed  do niej, przerwa  jej ustawianie naczy . Wzi

 za r ce, odwróci  twarz  do siebie. Tylko nie na pytanie, które zada em wcze niej. Chc  us ysze  prawd .

Dlaczego chcesz,  eby ten weekend szybciej si  sko czy ?

Usi uj c okaza  oboj tno , jakiej wcale nie czu a, powiedzia a:

- W takim razie, je li robisz z tego takie wielkie rzeczy, zostaniemy. My la am,  e mo emy wyruszy

do Nortolk wcze niej. By am tylko  miesznie praktyczna. Mam par  rzeczy do zrobienia i ty tak samo.

upio sobie pomy la am,  e  atwiej je b dzie zrobi  dzi  wieczór ni  jutro rano - wyrwa a mu si , zrobi a

odprawiaj cy gest - Zapomnij,  e wspomnia am o tym. Wyma  to ze swojej pami ci. Ja.,.

Przerwa  jej tyrad , zamykaj c usta poca unkiem. Sprawi ,  e rzeczywi cie zamilk a. Opar  si  o blat,

przyci gaj c j  do siebie. Do ogarniaj cej go frustracji dosz o po danie, od którego napi o si  jego cia o.

Zdaj c sobie spraw  ze swego rosn cego gniewu, rozlu ni  u cisk. Przebiegaj cy mi dzy nimi pr d

po dania zmieni  kierunek, kiedy poca owa  j

agodnie, penetruj c j zykiem ciep e wn trze jej

wilgotnych ust.

Lauren mia a wra enie jazdy na karuzeli z wy yn nami tno ci spada a w  agodniejsz  dolin

zmys owo ci. Podnios a r ce, powoli przesuwa a d onie, a  obj a go w pasie. Odczuwa a przyjemno ,

dotykaj c napi tych musku ów pod cienkim materia em jego koszuli.

Wydawa o jej si ,  e jest zamkni ta w klatce jego ramion i cia a, ale zarazem cieszy a si  wolno ci ,

swobod  od wszelkich zakazów. Ograniczenia, które sobie narzuci a, zosta y zapomniane, i podda a si

rozkoszy, jak  dawa o trwanie w jego ramionach. Przytuli a si  do niego, chc c by  bli ej jego ciep a, jego

si y.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Powoli podniós  g ow , a jego pier  unosi a si  i opada a w rytm jego miarowego oddechu. Kiedy

spojrza  na ni , jego ciemne oczy wyra

y ogrom pulsuj cego w nim pragnienia.

- To nie to - powiedzia  niskim, ochryp ym g osem.

Z trudno ci  skoncentrowa a na nim wzrok.

- Co?

- To nie jest powód, dla którego chcesz wyjecha . Pomy la em sobie,  e chcesz si  mnie ju  pozby  -

jego r ce przesun y si  po jej plecach w stron  bioder, przygarn  j  mocniej do siebie.

- Ale pragniesz mnie. Czuj  w tobie pragnienie tak samo, jak ty czujesz moje.

Odchyli a ramiona do ty u, mocniej przyciskaj c do niego biodra. Wcze niej nie uwa

a si  za osob

zmys ow . Ale John pobudza  j  tak,  e przy nim ca a by a ogniem i  arem. Skorupka z lodu, któr  dla

bezpiecze stwa zbudowa a wokó  siebie, topi a si  w jego obecno ci.

Powoli, niech tnym ruchem, zdj a r ce z jego pleców i opar a je na jego biodrach, przygl daj c mu si

uwa nie.

Trwa o d

sz  chwil , zanim, nie mog c wytrzyma  jego spojrzenia, opu ci a g ow , opieraj c czo o

o jego pier . Jej g os by  st umiony, ale s yszalny.

- Pragn  nie znaczy mie .

- W tym przypadku mo e znaczy .

Potrz sn a g ow . Z zamkni tymi oczami wdycha a m ski zapach i rozkoszowa a si  blisko ci  jego

mocnego cia a. Nagle odsun a si  od niego gwa townym ruchem. Za

a r ce na piersiach, jakby chcia a

zatrzyma  jego ciep o, i szepn a:

- John, umówili my si  na ten weekend dla dobra Amy. Po co komplikowa  sprawy? Jutro ty b dziesz

panem Zacharym, a ja b

 Mac. Wszystko wróci do normy.

Nie podszed  do niej, cho  pragn , by z powrotem znalaz a si  tam, gdzie powinna by , w jego

ramionach.

- Bransoletka pozosta a w miejscu, na które j  od

, Lauren. Ja nie zostan .

Zdziwiona, rozchyli a usta.

- O czym ty mówisz?

- Od

 bransoletk , bo za mocno si  do niej przywi za

. Teraz chcesz te  odstawi  mnie i to co

jest mi dzy nami, dlatego  e jestem dla ciebie coraz wa niejszy - jego ciemne oczy wytrzyma y jej

spojrzenie. - Tak nie b dzie. Nie pozwol ,  eby tak by o. To, co razem prze yli my, nie mo e zosta

schowane do szuflady tylko dlatego,  e boisz si  to straci .

Jego przenikliwo  porazi a j , jednak nie chcia a przyzna  mu racji. Ruszy a do wyj cia.

- Nie wiesz, o czym mówisz.

Tym razem poszed  za ni . Jego palce zacisn y si  wokó  jej ramienia, zatrzyma  j  i obróci  do siebie.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Ujmuj c w d onie jej twarz, powiedzia  spokojnie:

- Ja te  jestem w to zaanga owany. Czy sko czymy z tym teraz, czy b dziemy to kontynuowa  -

decyzja nale y do nas obojga, nie tylko do ciebie. Nie wiem, co jest mi dzy nami, ale nie chc  tego

spokojnie od

 i zapomnie .

Mimo  aru jego r k, przebieg  j  dreszcz.

- Nie odczuwam niczego poza spokojem - powiedzia a ochryple. - I w tpi ,  ebym mog a zapomnie ,

ale ...

- Nie ma  adnego "ale". Prosz  tylko,  eby  da a nam szans  lepszego poznania si .

Wyrwa o jej si  co  w rodzaju  miechu.

- Tylko tyle? Nie prosisz o wiele, nieprawda ?

Rozgarn  jej w osy palcami, przytrzyma  j  pochyli  g ow .

- Chc  wszystkiego.

Ona te  chcia a. Bo e, pomó , przebieg a jej szalona my l, kiedy poczu a jego pieszcz ce usta, jego

zyk. Ona te  chcia a wszystkiego.

Podnosz c si  na palcach, wysz a mu naprzeciw z równ  si . Jej ramiona splot y si  na jego szyi.

Gdyby przysz o jej pó niej 

owa , b dzie mia a przynajmniej wspomnienia na pociech .

Kiedy znowu wtuli  si  w ni , musia  przywo

 ca  sw  zdolno  samokontroli, aby nie zapomnie ,

e jego córka znajdowa a si  obok w salonie.

Pociesza  si  tylko my

,  e wiele b dzie jeszcze dni, wiele okazji, by by  razem z Lauren.

Kiedy us ysza  delikatny g osik Amy dochodz cy z salonu, niech tnie odsun  si  od Lauren.

- Obowi zki ojcowskie.

Odszed  kilka kroków, kiedy przemówi a:

- John, jednak chcia abym wyjecha  na godzin . Naprawd  mam par  rzeczy do zrobienia -  z

miechem doda a: - I do przemy lenia.

Nie odpowiedzia  od razu. Tykanie starego zegara w jadalni wydawa o si  dono ne w ciszy, w jakiej jej

si  przygl da . Nic nie zosta o postanowione, ale instynkt podpowiedzia  mu,  e nie powinien teraz

naciska . W ko cu powiedzia :

- W porz dku.

Lauren by a zdumiona jego ust pliwo ci . Jej spojrzenie pobieg o za nim, kiedy wychodzi  z kuchni.

Podnios a r

,  eby za

 za ucho kosmyk w osów, i zamkn a oczy. Jego zapach by  na jej r kach, na

jej skórze, w jej duszy.

By o za pó no. Nie mog a ju  otrz sn  si  ze swoich uczu . To, co par  dni temu nazywa a za-

kochaniem, okaza o si  rzecz  znacznie powa niejsz ·

Otworzy a oczy, podesz a do zlewu i zapatrzy a si  w okno. Po raz pierwszy jej ochronny pancerz nie

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

pomóg . Kogo chcia a oszuka ? Musia a przyzna  sama przed sob  - by a zakochana w Johnie Zacharym.

My la a,  e taka jest zr czna, taka sprytna. Lepiej si  nie anga owa , nie dopu ci , by na kimkolwiek

jej zale

o. Nauczy o j

ycie,  e kiedy zale y jej na kim , nieuchronnie przychodzi rozstanie, a to boli. I

niewa ne, czy to ona odchodzi, czy oni. Przerzucanie jej mi dzy ojcem a matk  pozostawi o niezatarte

lady. Przyzwyczaja a si  do ró nych domów, nowych ojczymów i nowych macoch, nowych przyrodnich

braci i sióstr, nawet do przyrodnich dziadków, do nowych miast i tymczasowych domów.

Jeszcze trzy dni temu nie my la a,  e mog oby doj  do sytuacji, do której nie potrafi aby si

dostosowa , albo  e mog aby pojawi  si  osoba, bez której nie potrafi aby si  obej . Co dowodzi o,  e nie

jest tak sprytna, jak jej si  wydawa o.

Lauren musia a poszuka  torby na nowe ubrania Amy, a tak e pud a na muszelki i ga zki wyrzucone

przez fale. Glina, któr  Amy dosta a od Lauren, te  musia a si  zmie ci , wi c nale

o poszuka  jeszcze

jednego opakowania. No i by  jeszcze kubek, na którym Lauren wypisa a imi  Amy. W tych

okoliczno ciach zapakowanie wszystkiego do samochodu Johna zaj o nieco wi cej czasu.

John obszed  wraz z ni  dom,  eby upewni  si , czy wszystkie drzwi i okna s  pozamykane, i w ko cu

wyruszyli po trzeciej.

Droga powrotna do Norfolk przebiega a bez zak óce . Zazwyczaj o tej porze ruch by  o ywiony, wielu

ludzi wraca o z weekendu w Outer Banks, i ta niedziela nie nale

a do wyj tków. John wykazywa  za

kierownic  cierpliwo , nie tak jak wielu kierowców naciskaj cych klaksony albo wymijaj cych inne

samochody z piskiem opon. Lauren uczy a Amy paru dzieci cych piosenek, co sprawi o,  e czas w drodze

mija  szybciej.

Doje

ali ju  do granicy Norfolk, kiedy John, staj c na  wiat ach, odwróci  si  do Lauren.

- Chcesz jecha  prosto do domu, czy zjesz z nami obiad?

- Chc  jecha  do domu.

Czerwone  wiat o zmieni o si  na zielone. John z powrotem skupi  uwag  na jezdni.

- Nie móg bym ci  skusi  soczystym stekiem albo olbrzymi  sa atk ?

- Nie, nie móg by .

W milczeniu przejechali kilka przecznic.

- Co mam ci powiedzie ,  eby  zmieni a zamiar?

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Spojrza a na Amy i zobaczy a,  e ta zaj ta jest wygl daniem przez okno.

- Ju  mnie nie potrzebujesz, John,  wietnie sobie poradzisz z Amy. - Po krótkiej ciszy doda a  agodnie:

- Musisz by  z ni  sam na sam, wiesz o tym. Mo e zaczniesz dzi  wieczorem.

John milcza , dopóki nie dojechali do nast pnych  wiate . Wtedy zerkaj c na ni , powiedzia : - To co

mówisz, brzmi tak, jakbym si  jej obawia .

Lauren nie odezwa a si . Rzeczywi cie tak uwa

a i nie mog a go zreszt  za to wini . Odpowie-

dzialno  za ma e dziecko by a olbrzymia, zw aszcza  e John nie mia  do wiadczenia z dzie mi.

Milczenie Lauren by o tak g

ne i wyra ne, jakby przemówi a, i John w roztargnieniu b bni  po

kierownicy. Mo e mia a racj . Nie czu  si  pewnie, b

c sam na sam z córk . Móg  równie dobrze

przyzna  si  do tego przed sob . Lauren mia a te  racj ,  e czasem powinien by  sam na sam z Amy. Myli a

si  tylko s dz c,  e jej nie potrzebowa . Owszem, potrzebowa , i to nie z powodu, o jakim my la a.

Potrzebowa  jej dla siebie, nie dla swej córki.

Kiedy zaparkowa  przed jej domem, Lauren zacz a delikatnie  egna  si  z Amy. Dziewczynka

spogl da a to na ojca to na Lauren i grymas zast pi  u miech. Wyprostowa a si  na swoim siedzeniu i

po

a r czki na oparciu Lauren.

- Dlaczego nie mo esz i  z nami?

 - Bo mieszkam tutaj.

- Chc ,  eby  posz a ze mn  do domu.

Lauren potrz sn a g ow .

- Nie mog  tego zrobi , Amy. - Zanim Amy zd

a wysun  kolejny argument, doda a: - Co  ci

powiem. Kiedy ju  b dziesz po k pieli i gotowa i  spa , mo esz do mnie zadzwoni . Dam tatusiowi mój

numer telefonu i on pomo e ci go wykr ci .

- Dobrze - lekko u agodzona, Amy zgodzi a si ·

Lauren odwróci a si  do Johna i poda a mu swój telefon. Si gaj c po torebk , powiedzia a:

 - Mo e ci lepiej zapisz .

- Zapami tam.

John i Lauren wysiedli z samochodu. John otworzy  Amy tylne drzwi i przesadzi  j  na przednie

siedzenie, które przedtem zajmowa a Lauren. Zapi  pasy, potem potar  jej nosek.

- Amy, podzi kuj Lauren za to,  e z nami wytrzyma a przez ten weekend.

Amy us ucha a, nieco zniekszta caj c zdanie:

- Dzi kuj ,  e nas utrzyma

.

miej c si , Lauren powtórzy a:

- Jeste  zawsze mile widzianym go ciem, Amy.

John wyci gn  jej torb  z baga nika. Odebra a j  od niego.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Nie k opocz si  odprowadzaniem mnie do  drzwi. Amy nie powinna zosta  sama.

Stoj c blisko niej, przesun  palcem po jej policzku.

- Nie jestem pewien, czy ty powinna  zostawa  sama. Trudno przewidzie , z jakimi wymówkami

wyjedziesz.

- Wymówkami? Od czego?

_ Dlaczego nie powinna  mnie wi cej widywa .

miechn a si  niezbyt weso o.

- B

 jutro w pracy. Obiecuj ,  e nie schowam si , kiedy zobacz  ci  na korytarzu.

Uj  palcami jej podbródek i pochyli  si . Z ustami na jej ustach szepn :

- To dobrze. Nie b

 musia  chodzi  i ci  szuka .

Poca unek by  krótki, ale intensywny. Gest jego r ki, która spocz a lekko na jej talii, wyda  si

dziwnie intymny. Kiedy podniós  g ow , jego ciemne oczy wytrzyma y jej spojrzenie. Potem zostawi  j  i

wsiad  do samochodu, a ona odprowadza a go wzrokiem. Automatycznie podnios a r

, widz c,  e Amy

macha do niej na po egnanie.

Chwytaj c mocniej torb , wesz a do budynku.

Mia a uczucie zawodu. Czu a niemi y ci ar w okolicach serca, ale wiedzia a,  e za to poczucie

osamotnienia mo e wini  tylko siebie.

Stara a si  przekona  sam  siebie,  e post pi a s usznie, odrzucaj c zaproszenie Johna. Potrzebowa a

poby  troch  sama,  eby pomy le , ustawi  ten weekend w odpowiedniej perspektywie. Problem polega  na

tym,  e nie mia a najmniejszego poj cia, od czego zacz .

Sta a z kluczami przy drzwiach swego mieszkania, kiedy drzwi po drugiej stronie korytarza otworzy y

si  i zawo

a j  Holly Steinmetz.

- Mam dla ciebie przesy

 i listy. Nadesz y w sobot .

- Zaraz po nie przyjd , tylko wsadz  torb  do  rodka.

- Sama ci je przynios .

Holly szybko pocz apa a z powrotem do swojego mieszkania i pojawi a si  ponownie z p askim

pakietem i paroma kopertami w r ku.

Do tego czasu Lauren zd

a otworzy  drzwi i - zostawiwszy je uchylone dla s siadki - wej  do

rodka. Holly w lizn a si , rzuci a poczt  na stolik do kawy i usadowi a si  na kanapie w ród szelestu

spódnicy i pobrz kiwania bransoletek.

Stroje s siadki Lauren zawsze by y prze adowane. Na dzisiaj wybra a czerwon , suto marszczon

spódnic , pomara czow  bluzk  bez ramion i turkusowy pas z fr dzlami na ko cach;. Jej w osy - mas

czarnych loków - utrzymywa a w jakim takim porz dku opasuj ca czo o wst

ka. Holly by a dwana cie lat

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

starsza, dziesi  centymetrów ni sza i dziesi  kilogramów ci

sza ni  Lauren. Aktualnie samotna,

zarz dza a ma ym bistro w pobli u budynku Raytech. By a szczera i otwarta, mo e nieco prostacka.

Tak jak w tej chwili. Na jej twarzy malowa o si  najwy sze zaciekawienie, kiedy odezwa a si : - Chc

zna  wszystkie  wi stwa. Wszystkie pikantne szczegó y.

Lauren osun a si  zm czona na bujany fotel, stoj cy w pewnym oddaleniu od kanapy. Absolutnie nie

by a w nastroju do przes uchania, ale do wiadczenie nauczy o j ,  e próba odwrócenia uwagi Holly od

sprawy j  interesuj cej, jest strat  czasu.

- Wszystkie pikantne szczegó y czego?

- Twego weekendu z tym seksownym facetem, który wysadzi  ci  pod drzwiami. Przypadkiem

wygl da am przez okno. Przysi gam,  e moje okna zaparowa y, kiedy ci  poca owa . Jej bransoletki

zadzwoni y. Wychyli a si  do przodu i opar a r ce na kolanach.

- Opowiedz wszystko, niczego nie opuszczaj. Wiedz c,  e Holly potrafi by  uparta jak agent

ubezpieczeniowy podsuwaj cy polis , Lauren przedstawi a jej skrócon  wersj  weekendu, wspominaj c

cz ciej Amy ni  Johna.

- Jak widzisz - zako czy a - to by  rodzaj sytuacji wyj tkowej, bo opiekunka Johna musia a nagle

wyjecha .

Rozczarowanie zachmurzy o wyrazist  twarz Holly. Lauren st umi a u miech. Jedyn  rzecz , za któr

naprawd  przepada a Holly Steinmetz, by y romanse. Z tego zreszt  powodu posiada a czterech eksm ów.

Uwielbia a by  zakochana, za to nie przepada a szczególnie za stanem ma

skim.

W nadziei zmiany tematu Lauren spojrza a na pakiet, który Holly po

a na stoliku.

- To pewnie od matki.

- Tak mi si  wydawa o. Zauwa

am hawajski znaczek.

Lauren odwin a br zowy papier, potem ozdobne opakowanie i poda a pude ko Holly.

-  wietnie to zrobi na moje biodra. Trzy kilo orzeszków w czekoladzie.

Holly pocz stowa a si  hawajskimi s odyczami.

- Dla dobra twoich bioder pomog  ci to zje . A teraz przesta  buja  i opowiedz mi o tym towarze, z

którym pojecha

 na weekend. Nie uwierz ,  e sp dzi

 z tym go ciem ca y weekend i nie by o  adnego

bara bara.

- Przykro mi. Nie by o  adnego bara bara. Pojecha  ze mn  do domku, bo potrzebowa  mojej pomocy

przy córce. To wszystko.

Holly pogryza a czekoladki.

- I przypuszczam,  e tylko z wdzi czno ci z

 poca unek na twoich ustach. Przesta am wierzy  w

bajki trzydzie ci lat temu, s oneczko. B dziesz musia a wymy li  co  lepszego.

Lauren wyci gn a nogi na plecionym chodniku. Wzdychaj c ci ko, przyzna a si :

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- My

,  e robi  z siebie kolosaln  idiotk , je li chodzi o Johna Zachary'ego.

- Z m czyznami wszystko mo liwe - powiedzia a Holly lekkim tonem. - W jaki sposób robisz z siebie

idiotk ?

- Chc c wi cej, ni  mog  mie .

Holly si gn a po nast pn  czekoladk ·

- Dlaczego nie mo esz go mie ? Z tego, co widzia am z okna, specjalnie si  nie wykr ca .

- Jest wielka ró nica mi dzy poca owaniem kobiety a zajmowaniem si  kobiet . Nie szukam przygody,

Holly. Nigdy nie zale

o mi,  eby by  na drugim czy trzecim miejscu w czyim

yciu. By am na takim

miejscu i nie chc  si  tam nigdy wi cej znale .

Holly by a jedn  z niewielu osób, które wiedzia y o dzieci stwie Lauren. Mieszkaj c w pobli u przez

ponad rok i b

c z natury w cibsk , Holly wyci gn a z Lauren niejedno o jej przesz

ci. Wiedzia a te ,

e w  yciu m odej kobiety nie ma  adnego m czyzny.

- Mo e gdyby  da a mu szans , móg by ci pokaza ,  e interesuje si  tob  na powa nie, nie chodzi mu

tylko o romans.

Lauren potrz sn a g ow . Jej u miech mia  w sobie cie  smutku.

- Mo e nawet o romans mu nie chodzi. O ile wiem, nie jest zwi zany z nikim w Raytech. Trudno

przypuszcza ,  eby chcia  zaczyna  akurat teraz.

- A je li zacznie?

- Powiedzia am ci. Przygody mnie nie interesuj ·

Bransoletki Holly zadzwoni y ciszej, kiedy znowu si gn a do pude ka ze s odyczami.

- Jak mi si  zdaje, mówi

 kiedy ,  e nie chcesz nigdy wyj  za m

.

Zaniepokojona nagle Lauren wsta a i podesz a do wielkiej paproci stoj cej przed oknem. Obrywaj c

kilka suchych p dów, odpowiedzia a na pytanie Holly:

- Nie zamierzam wychodzi  za m

.

Holly o ma o nie zgubi a paska, kiedy gwa townie poderwa a si  z kanapy.

- Musz  sko czy  z tymi s odyczami. To mi szkodzi na s uch. Przysi

abym,  e powiedzia

,  e nie

chcesz przygody, a teraz mówisz,  e nie chcesz ma

stwa. Nie pozostaje ci wiele innych mo liwo ci do

wyboru.

- Wiem - Lauren podesz a do biurka i wrzuci a suche p dy do  mietniczki. - Teraz widzisz, na czym

polega problem. Jestem w nim zakochana, ale nie chc  ani romansu, ani ma

stwa. Jak s usznie mówisz,

niewiele mam do wyboru, ale pozostaje jedna rzecz.

- Co takiego?

- Odejd .

Holly nie przej a si  trzeci  mo liwo ci  wymy lon  przez Lauren.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Dla mnie to nie brzmi zabawnie.

- Dla mnie te  nie. Ale brzmi sensownie.

- Ale  to nie ma nic wspólnego z sensem, s oneczko - Holly podesz a do drzwi. Kiedy je otworzy a,

odwróci a si  z u miechem do Lauren.

 - Gdyby taka decyzja mia a sens, nie mia abym czterech eks-m ów. Powiadom mnie, co si  b dzie

dalej dzia o.

Lauren nie poruszy a si  wci gu kilku minut po tym, jak drzwi zamkn y si  za s siadk · Holly mog o

wydawa  si  zabawne, ze wychodzi a za m

 tyle razy, ale Lauren nie. Starsza kobieta stanowi a jeszcze

jeden przyk ad uzasadniaj cy niech

 Lauren do ma

stwa. Wi zy ma

skie zbyt cz sto prowadzi y do

sytuacji bez wyj cia. Lauren nie chcia a,  eby jej  ycie dzieli o si  na okresy wed ug by ych m czyzn i

dzieci rozsianych po kraju.

Zabra a si  za robienie rzeczy, które, jak powiedzia a Johnowi, chcia a za atwi . Brudne ubrania

zosta y uprane, meble odkurzone, lista zakupów wypisana, a kilka sukienek od

onych do pralni. Te

przyziemne prace nie wymaga y, niestety,  adnego skupienia, wi c my li Lauren pow drowa y do

weekendu sp dzonego z Johnem.

Kilka godzin pó niej, kiedy bra a prysznic, zadzwoni  telefon. Szybko zakr ci a kran i, porywaj c

cznik, pobieg a do telefonu. Zdyszana podnios a s uchawk ·

- Dyszysz jakby  bra a udzia  w wy cigu w g osie Johna brzmia o rozbawienie. - Bra am prysznic.

Chwila ciszy, a potem jego g os:

- Nie mów mi,  e masz na sobie tylko r cznik.

miechn a si .

- Zgoda, nie powiem.

- A wi c masz tylko r cznik?

- Powiedzia

,  eby ci nie mówi .

- Tak powiedzia em - jego g os wydawa  si  roztargniony. - S uchaj, Amy chce ci powiedzie

dobranoc. A mo e chcesz co  w

 na siebie, zanim oddam jej s uchawk ?

- Nie, wszystko w porz dku. Pod oga ju  i tak jest mokra, a tutaj jest ciep o. R cznik mi wystarczy.

- To twoja opinia - mrukn .

Amy musia a sta  tu  przy nim. Dziewczynka zacz a opowiada  Lauren,  e zjad a kolacj  i wyk pa a

si . Szczebiota a przez kilka minut, a  zako czy a mówi c:

- Tatu  chce z tob  mówi .

W chwil  pó niej odezwa  si  John:

- Jak widzisz, prze yli my.

- Nie wydaje si ,  eby wasz pierwszy wspólny wieczór okaza  si  nieudany.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Us ysza a na linii jego  mieszek, od którego przebieg  jej po skórze zmys owy dreszcz.

- Mam jeszcze jedn  ojcowsk  powinno  do spe nienia, zanim za nie. Wybra a ksi

 o kocie i

ocie. Mam jej poczyta  w 

ku. To mo e by  przebój tego wieczoru.

Lauren roze mia a si  z czu

ci .

- Twoja córka otwiera przed tob  nowe horyzonty. Niebawem b dziesz ekspertem od doktora Seussa.

- Mi dzy innymi - nast pi a chwila ciszy. - Ma piszon  ciska ksi

 w r kach i stoi dok adnie

naprzeciw mnie. Chyba wypada zrozumie  aluzj  i zabra  si  do czytania. Porozmawiamy pó niej.

Lauren wzi a to za dobr  monet .

- W porz dku. Dobranoc - ju  mia a si  roz czy , kiedy us ysza a, jak wymawia jej imi . Tak?

- Czy mo esz wy wiadczy  mi jeszcze jedn  przys ug ?

- Je li potrafi . A co takiego?

- Czy mog aby  narzuci  co  na ten r cznik? W tej chwili moja wyobra nia ma nadgodziny.

Dziwne, jak nagle zmieni  si  nastrój rozmowy. Lauren zacisn a r

 na s uchawce.

- Na oparciu kanapy le y kilim afga ski. Je li chcesz, mog  si  owin .

Musia  widocznie dos ysze  rozbawienie w jej g osie.

- P aszcz by by jeszcze lepszy - mrukn  wstrzymuj c oddech. A potem ci gn : - Musz  i . Amy si

niecierpliwi. Jutro porozmawiamy.

Po czenie zosta o przerwane, Lauren wolno od

a s uchawk . Naprawd  my la a tak, jak mu

powiedzia a. By a zadowolona,  e radzi sobie z córk  sam. Tak w

nie powinno by  - dla dobra Amy i dla

jego dobra. Mogli si  teraz oboje obej  bez niej.

To cudownie, pomy la a z gorycz , staraj c si  odnale  w sobie entuzjazm, jaki powinna odczuwa .

Przytrzymuj c zsuwaj cy si  r cznik wróci a do  azienki.

To naprawd  wspaniale.

7

Nast pnego ranka Lauren wysz a do pracy godzin  wcze niej,  eby odrobi  czas, jaki winna by a

firmie. Nie by o w Raytech zegara do odbijania godzin, a Simpson zwykle nie pojawia  si  przed dziewi

,

wi c nie móg  wiedzie ,  e dotrzymuje s owa. Ale dotrzyma a. I to by o najwa niejsze.

Tak czy inaczej, w tpliwe,  eby jej pilno  mog a zmieni  opini  zwierzchnika o niej. Nie istnia o nic,

co mog oby to sprawi . Pewne by o jedynie - i na to mog a liczy  ka dego ranka,  e znajdzie na swoim

biurku stos papierów. Odk d tylko zacz a pracowa  w Raytech, zwierzchnik zarzuca  robot  jej biurko tak,

e przerobienie tego przekracza o mo liwo ci normalnej osoby. Móg by tego dokona  chyba tylko

komputer. Ale ona nie by a komputerem. Po tym, jak dowiedzia a si , dlaczego Simpson dr czy  j  bardziej

ni  innych podw adnych, zrozumia a,  e nie mog a powiedzie  nic, co os abi oby jego niech

. Pozostawa o

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

jej tylko brn  przez ogrom pracy, jak  jej wyznacza .

W czasie lunchu z kolegami z pracy Lauren dowiedzia a si ,  e John nie pojawi  si  w biurze tego

ranka, i nie spodziewano si  go w ci gu dnia. Kobiety wymy la y przyczyny, które mog y sprawi ,  e pan

Zachary by  nieobecny, ale  adna z nich nie odgad a prawdy. Lauren mog aby zaspokoi  biurowych

plotkarzy opowie ci ,  e ich pracodawca bez w tpienia dokonuje rozpoznania przedszkoli, ale zachowa a

milczenie. Po pierwsze, nie chcia a,  eby ktokolwiek wiedzia ,  e znane jej by o  ycie osobiste Johna, a po

drugie, kobiety tak dobrze si  bawi y, wymy laj c powody nieobecno ci szefa.

Kiedy nie mia a wiadomo ci od Johna przez reszt  popo udnia, powiedzia a sobie,  e tak jest lepiej.

Niestety, sama w to nie wierzy a.

Tego wieczoru wzi a prac  do domu. Nie chcia a da  Simpsonowi satysfakcji stwierdzenia,  e nie

daje sobie rady, a poza tym praca pomog a jej sp dzi  puste wieczorne godziny.

Telefon zadzwoni  o ósmej. John powiedzia  krótko, jakby urywanym g osem:

- Amy chce ci powiedzie  dobranoc.

Par  sekund pó niej Amy zacz a bez adnie opowiada , jak sp dzi a dzie . Nowe zabawki

przemieszane by y z opisem torby na ksi ki, któr  kupi  jej tatu , bo mia a i  do szko y.

Amy wydawa a si  o ywiona i podekscytowana.

- Tatu  mówi,  e b dzie bardzo fajnie. Tylko musz  i  jutro rano na "przegl d", zanim pójd  do

szko y. Chc  pojecha  du ym, 

tym autobusem, ale tatu  mówi,  e musz  poczeka , a  pójd  do du ej

szko y.

Zastanawiaj c si , dlaczego John wydawa  si  niespokojny, Lauren zapyta a:

- A co teraz tatu  robi?

- Zbiera b belki.

My

c,  e nie dos ysza a, powiedzia a bezmy lnie:

- Nie ca kiem ci  zrozumia am, Amy, Co tatu  robi?

- Tatu  kupi  mi butelk  p ynu do k pieli i wyla am j  ca  do wanny. Du o mydlin polecia o na

pod og . Tatu  wzi  moje pla owe wiaderko i  opatk , i stara si  w

 mydliny z powrotem do wanny.

Lauren parskn a  miechem. Nic dziwnego,  e John wydawa  si  zgn biony.

Amy widocznie uzna a spraw  zbierania b belków za sko czon  i opowiada a dalej Lauren o swoich

nowych "upa kaniach", a  sko czy a, mówi c:

- Tatu  powiedzia ,  e nied ugo b

 si  mog a z tob  zobaczy .

- Zobaczymy si , Amy. Zdaje si ,  e jeste  teraz bardzo zaj ta.

Amy nie da a si  zby . Tatu  powiedzia  jej,  e zobaczy si  z Lauren, i dziewczynka trzyma a si  tego

tematu jeszcze przez par  minut, zanim w ko cu powiedzia a "dobranoc".

Nast pny dzie  wygl da  dok adnie tak samo. Przynajmniej w biurze. Johna znowu nie by o. Papierów

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

nie ubywa o. O pi tej Lauren do czy a do innych, zbiorowo opuszczaj cych budynek. Niezdolna znie

my li o powrocie do pustego mieszkania, zatrzyma a si  przy elegenckiej, francuskiej restauracji i

zafundowa a sobie posi ek, odpowiadaj cy jej tygodniowej porcji jedzenia.

Wróci a do domu tak pó no,  e min a ju  pora, kiedy Amy k ad a si  spa , wi c nie by a zdziwiona

ani rozczarowana brakiem telefonu. Tak przynajmniej sobie powtarza a. Pora, kiedy John k ad  si  spa

jeszcze nie min a, chyba  e od przybycia córki przesun  sobie godziny snu na wcze niejsze.

Nast pnego dnia, kiedy posz a do pokoju dla personelu po fili ank  kawy, us ysza a,  e szef jest ju  z

powrotem. Poniewa  nie prosi  j  o pomoc w ci gu ostatnich dni, s dzi a,  e opanowa  sytuacj .

Powtarzanie sobie,  e zadowolona jest z faktu,  e jej nie potrzebuje, nie mia o sensu. Nie by a zadowolona.

Nie dlatego,  e nie potrzebowa  jej pomocy przy córce, ale dlatego,  e jego poca unki sprawi y, i  zacz a

my le ,  e mo e troszeczk  potrzebowa  jej dla siebie.

Ko o po udnia zadzwoni  telefon. Nie chc c pogubi  si  w umowie, po

a palec na kolumnie cyfr i

odebra a.

- Lauren McLean.

- Czekam na ciebie w holu za pi  minut.

- John?

- Oczywi cie - powiedzia  z rozbawieniem. - Czy oczekiwa

,  e kto  inny zaprosi ci  na lunch.

- Nie, ale ...

- Mam rozmow  na drugiej linii. Hol. Za pi  minut.

Po czenie przerwa o si , zosta a ze s uchawk  w r ku. Kiedy j  odk ada a, przysz a jej do g owy

straszna my l. A mo e Amy jest znów chora? Poczucie winy zmaga o si  w niej z trosk . Nie powinna by a

pozwoli  Amy brodzi  w wodzie. Skl a si  za z  ocen  sytuacji. Powinna by a upiera  si , by Amy

siedzia a w domu, cho by dziecko mia o si  okropnie nudzi . Okaza a si  niet gim ekspertem od dzieci.

Od

a umow  i odsun a krzes o. Stoj c, zastanowi a si  nad swoim wygl dem. Na szcz cie jej

sukienka w granatowe pr

ki z szerokim paskiem wygl da a prawie tak samo  wie o jak o szóstej rano,

kiedy j  wk ada a. Wyci gn a torebk  z dolnej szuflady biurka, przejecha a szczotk  po w osach i wysz a z

pokoju. Mia a pecha wpa  prosto na zwierzchnika, który szed  korytarzem.

Simpson zrobi  swój zwyk y gest, spogl daj c na zegarek.

- Wychodzimy na lunch, nawet je li mamy jeszcze prac  do zrobienia?

Lauren zna a jego irytuj cy zwyczaj u ywania królewskiego "my", zawsze kiedy si  do niej zwraca .

Za ka dym razem zgrzyta a z bami i gryz a si  w j zyk,  eby nie odpowiedzie  ostro. Teraz postanowi a

sama u

 tej formu y.

- Tak, wychodzimy.

- A czy nadrobili my czas, jaki mieli my nadrobi ?

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Przychodzili my wcze niej rano przez dwa dni.

Simpsonowi to si  nie spodoba o. Lauren wiedzia a,  e wola by znale  jakie  niedoci gni cie, ale tym

razem po prostu nie móg  jej przeszkodzi . Podda  si  i zszed  jej z drogi.

Odchodz c czu a niesmak, jak zwykle po spotkaniu ze zwierzchnikiem. Nie nale y do przyjemno ci

spotyka  si  z otwart  niech ci , nawet tak nad tego g upca jak Simpson.

Wcisn a si  do windy razem z innymi pracownikami wybieraj cymi si  na lunch. Poniewa  wesz a

ostatnia, wysz a jako pierwsza. Prawie natychmiast zauwa

a Johna. Sta  z boku g ównego wej cia,

rozmawiaj c ze stra nikiem.

Jego widok sprawi ,  e serce niezno nie podskoczy o. Mia  na sobie stonowany, szary garnitur w

kratk , bia  koszul  i czerwony krawat. Wygl da  elegancko i oficjalnie - i nieodparcie poci gaj co. Kiedy

podesz a, przerwa  swoj  rozmow  ze stra nikiem i zwróci  si  do niej. Nie dostrzega

adnych ludzi wokó .

Jego uwaga skierowana by a wy cznie na ni ·

miechaj c si  do niej, powiedzia :

- Jeste  punktualna.

Lauren musia a wiedzie . Nie my

c o tym,  e koledzy z pracy przygl daj  im si  z zainteresowaniem,

apa a go za rami ·

- Co si  sta o Amy?

Zamruga .

- Nic. Ma si  dobrze. Odwioz em j  rano do przedszkola poleconego mi przez przyjaciela, który ma

dwoje ma ych dzieci. Dowiadywa em si  o ni , zanim zadzwoni em do ciebie. Kobieta, z któr

rozmawia em, powiedzia a mi,  e Amy by a spokojna i na pocz tku trzyma a si  na boku, ale teraz

zaprzyja ni a si  z jednym z dzieci. Kobieta powiedzia a,  e kiedy zadzwoni em, Amy i jej nowa

przyjació ka s ucha y, jak jedna z opiekunek czyta a bajk .

Zala a j  fala ulgi. Nagle zda a sobie spraw , z jak  si  trzyma a jego rami , zwolni a u cisk, opu ci a

.

Oczy Johna zw zi y si , kiedy przygl da  si  jej twarzy, dostrzeg  blado  policzków.

- A wi c naprawd  martwi

 si  o ni ?

- Dzieci tak  atwo  api  choroby.

Wzi  j  za rami  i poci gn  w kierunku drzwi.

- Wczoraj zosta a dok adnie zbadana. Jest w doskona ym zdrowiu.

Id c szybko,  eby dotrzyma  mu kroku, zapyta a:

- Je li Amy ma si  dobrze, to dlaczego sprawia

 wra enie,  e tak pilnie chcesz mnie zobaczy ?

- Nie widzia em ci  przez dwa i pó  d ugich dni.

Kiedy spojrza a na niego, napotka a wzrok rozbawiony zdziwieniem maluj cym si  w jej oczach.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Wiesz, je eli nadal b dziesz si  pyta  o rzeczy oczywiste, zaczn  si  zastanawia , czy opinie o tobie

jako o inteligentnej kobiecie nie s  przesadzone.

To by o oczywiste, pomy la a ze zdziwieniem. Dla kogo? Zmieniaj c temat, zapyta a:

- Dok d idziemy?

- Zje  lunch. Zaraz za rogiem jest restauracja, gdzie daj  dobrze zje  i nie maj  szafy graj cej.

- Nie lubisz muzyki?

- Nie, kiedy tr bi mi w uszy, a ja usi uj  co  zje .

Bistro, które prowadzi a Holly, te  by o zaraz za rogiem, i Lauren mia a parali uj ce przeczucie,  e

tam w

nie zmierzaj . Nie pomyli a si . Kiedy doszli do restauracji Holly, John otworzy  drzwi przed

Lauren. Ku swej g bokiej uldze, Lauren nie dostrzeg a Holly przy kasie. Oszcz dzone zosta o jej znoszenie

Holly, osaczaj cej Johna tysi cem osobistych pyta . Przynajmniej na razie. Spotkanie z Holly b dzie

nieuchronne przy wyj ciu, ale wtedy nie b dzie mia a za du o czasu na rozmow . Tak

ywi a nadziej .

Kiedy John chcia  wybra  stolik z przodu sali, zaproponowa a,  eby usiedli z ty u, z dala od ha-

liwego baru. W godzinach lunchu ruch w bistro by  najwi kszy. Sprawna obs uga i dobre jedzenie

przyci ga y ludzi z okolicznych firm.

Wyprzedzi a Johna i zaj a odgrodzony wysokimi oparciami k cik przy  cianie, unikaj c stolików

po rodku restauracji. W lizn a si  na wy cie ane siedzenie, pozostawiaj c Johnowi miejsce twarz  do

frontu sali. On jednak nie zamierza  siada  naprzeciwko, tylko szybkim ruchem wsun  si  na siedzenie

obok niej. Kiedy taki ciep y i silny usiad  ko o niej, k cik zrobi  si  nagle ma y i przytulny.

Kelnerka zjawi a si  niemal natychmiast. Wr czy a im kart , a potem odesz a, daj c im czas do

namys u.

John zlekcewa

 kart  i zwróci  si  do Lauren:

- Pragn bym wierzy ,  e rzeczywi cie chcesz by  ze mn  sam na sam, ale to pewnie tylko pobo ne

yczenia.

Zwróci a si  w jego stron .

- Dlaczego ci gle dajesz do zrozumienia,  e co  nas  czy?

- Dlaczego ci gle upierasz si ,  e tak nie jest? Nie wiedz c, co zrobi  z r kami, zacz a bawi  si

.

- Bo tak nie jest.

Pod sto em prze

 r

 ze swego uda na jej i w tym momencie us ysza  ha as upuszczonej 

eczki.

Pod d oni  poczu  jej napi te mi nie.

- Na pewno tak nie jest? - zapyta agodnie.

Konieczno  udzielenia odpowiedzi zosta a jej oszcz dzona dzi ki pojawieniu si  kelnerki z blocz-

kiem w r ce. Usi owa a str ci  r

 Johna ze swego uda, ale on po prostu obróci  d

 i splót  jej palce ze

swoimi.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Odezwa  si  do niej lekkim tonem:

- Na co masz ochot ? - ale w jego oczach by a czu

.

Potrzebowa a kilku sekund,  eby zda  sobie spraw ,  e chodzi o mu o lunch. Nie zagl daj c do karty,

zwróci a si  do kelnerki:

- Poprosz  sa atk  firmow  i mro on  herbat .

- Dla mnie to samo.

Kiedy kelnerka odesz a, John siad  bokiem, zwracaj c si  ku niej. Prze

 ich splecione d onie z jej

uda na swoje i zapyta :

- Mia

 z y dzie ?

- Niespecjalnie. Dlaczego pytasz?

- Jeste  nachmurzona.

- Trzymasz mnie za r

.

- To dlatego jeste  nachmurzona?

- Wiesz,  e nie musisz zabiera  mnie na lunch tylko dlatego,  e pomog am ci z Amy. Nic mi nie jeste

winien.

- To dobrze, bo nie dlatego chcia em si  z tob  widzie  - kciukiem przycisn  jej przegub. Co my lisz o

tym,  eby kupi  Amy pieska?

Tak nagle zmieni  temat,  e zamurowa o j  na chwil . Odwo uj c si  do zdrowego rozs dku, aby

st umi  rozczarowanie, zapyta a:

- A ona chce?

- Zapyta a mnie dzi  rano, czy mo e mie  pieska. Powiedzia a,  e prosi a  wi tego Miko aja,  eby go

jej przyniós  na Gwiazdk  w zesz ym roku, ale przyniós  jej lalk .

- A co ty o tym s dzisz? Zgodzisz si  na szczeniaka w domu?  ywe zwierz  to nie zabawka, oznacza

wi cej ba aganu. Nawet gdyby  kupi  ju  podchowanego, b dziesz musia  wyprowadza  go kilka razy

dziennie.

Zawaha a si  zanim doda a:

- Jest jeszcze co , co powiniene  wzi  pod uwag ·

- Co takiego?

- Je li nie zamierzasz zatrzyma  Amy przy sobie, by oby nie w porz dku wobec niej i wobec

szczeniaka, gdyby  odes

 j  do matki, a zatrzyma  psa. Twoja by a  ona widocznie nie  yczy sobie,  eby

Amy mia a psa, w przeciwnym razie dosta aby go na Gwiazdk . Amy przywi e si  do psiaka, a potem,

kiedy wróci do matki, b dzie si  musia a z nim rozsta . Nie b dzie w stanie zrozumie , dlaczego nie mo e

zatrzyma  psa. B dzie zdruzgotana.

Dostrzeg  cie  w jej oczach.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Tobie si  to zdarzy o?

- By am starsza od Amy - odpowiedzia a krótko.

Kciuk Johna ponownie przyci gn  przegub jej r ki. Postanowi  nie zmusza  Lauren do zwierze .

- Rozmawia em z moim adwokatem o przej ciu opieki nad Amy. Od

 decyzj  o wzi ciu szczeniaka

do czasu, a  b

 wiedzia  na pewno, czy zostanie ze mn .

- Czy Amy chce tego?

- Nie wiem. Odk d jest u mnie, ani razu nie powiedzia a,  e chce do mamy. Martine nie zadzwoni a,

eby zapyta , jak si  czuje, ani  eby z ni  porozmawia . Z tego, co mog  si  dowiedzie  od Amy, sp dza a

wi kszo  czasu z gosposi . Nie wygl da na to,  eby t skni a za matk . Je li przejm  nad ni  opiek , nie

 móg  by  z ni  w ci gu dnia, ale b

 sp dza  z ni  wieczory i weekendy. Wygl da na to,  e to wi cej

czasu, ni  po wi ca a jej Martine.

Lauren nie by a zdziwiona jego decyzj . Sama widzia a, jak dba  o córk , i chcia  dla niej jak najlepiej.

Mimo wszystko czu a si  zmuszona ostrzec go o odpowiedzialno ci, jak  zamierza  na siebie wzi .

- Masz Amy od niedawna. Jeste  pewien,  e chcesz j  na d

ej? Ju  zmieni a twoje  ycie, a zmieni

jeszcze bardziej.

Podniós  ich splecione d onie do ust, uca owa  jej palce.

- Damy sobie rad  ze wszystkim.

- My? - powtórzy a z pow tpiewaniem. - Ty ja?

Opu ci  ich r ce z powrotem na swoje kolana.

- Chcesz,  ebym powiedzia  to wyra nie, prawda?

- Chyba tak. Nigdy nie by am dobra w zgadywankach i w czytaniu w my lach.

- To proste. Chc  ci  nadal widywa . Nie tylko ze wzgl du na Amy, ale ze wzgl du na siebie. Chc  ci

widzie  w czasie lunchu, w czasie kolacji i po kolacji - co  zamigota o w jego oczach. Na pewno w czasie

niadania. I w czasie wszystkich godzin ciemno ci mi dzy jednym a drugim.

Lauren zabrak o nagle tchu. Oddychanie nie by o zaj ciem trudnym, w ko cu robi a to przez ca e

ycie, ale jego s owa jakby pozbawi y jej p uca powietrza. Czy naprawd  a  tak j  to dziwi o? zapyta a sam

siebie. By a  wiadoma istniej cego mi dzy nimi poci gu, kiedy ca owa  j , dotyka  i patrzy  na ni .  atwo

jej by o to zauwa

, bo dok adnie takie same odczucia by y jej udzia em.

- Nie interesuje mnie przygoda, John - g os jej dziwnie dr

.

- Wolisz co  bardziej sta ego?

Zauwa

a ch ód w jego g osie, chocia  w jego oczach nie by o wida  gotowo ci do wycofania.

- Nie ma czego  takiego.

- Powiedz teraz: dlaczego nie interesuje ci  ma

stwo?

- Nie podobaj  mi si  rozwody i ich skutki dla ludzi.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Rozmawiamy o ma

stwie, nie o rozwodzie.  

..

- Jedno prowadzi do drugiego.

Przygl da  jej si  przez d

sz  chwil . Powinien odczu  ulg ,  e nie interesuje jej ma

stwo. W

ko cu nie to jej proponowa . A wi c dlaczego nie podoba  mu si  jej cyniczny ton?

Zepchni ty zosta  do pozycji obro cy ma

stwa.

- Nie wszystkie ma

stwa ko cz  si  rozwodem, Lauren. Niektóre pary  yj  razem raczej

szcz liwie przez ca e  ycie. Wychowuj  dzieci, sp acaj  po yczki, a potem gazety publikuj  ich zdj cia w

dniu z otych godów.

- By  mo e. Ale ja widzia am tylko skutki post powania rozwodowego, kiedy pary spieraj  si  o

dzieci, domy, samochody i wszystkie doczesne dobra, które potem s  dzielone. Dwoje ludzi, zaczynaj cych

ma

stwo z u miechami i marzeniami, ko czy je ze  zami i gniewnymi s owami. Nie chc  w czym  takim

uczestniczy , pi kne dzi ki. Nie b

 bra  udzia u w rujnowaniu dzieciom fundamentów ich  ycia.

- A co z mi

ci ? W ni  tak e nie wierzysz?

Uciek a wzrokiem, nie czu a si  zdolna wytrzyma  jego intensywnego spojrzenia.

- S dz ,  e istniej  ró ne rodzaje mi

ci.

Nie przej  si  jej odpowiedzi .

- Powiedzia

 mi, czego nie chcesz, ale nie wspomnia

, czego chcesz. Czy wiesz, co to jest?

miechn a si  blado.

-  mieszne, ale o tym samym rozmawia am  niedziel  z moj  s siadk . Nie podoba a jej si  moja

odpowied .

- Jak brzmi?

Trudniej by o to powiedzie  Johnowi ni  Holly. Jednak wzi a g boki oddech i wydusi a to z siebie.

- Powiedzia am,  e odesz abym przy pierwszej oznace powa niejszego zainteresowania kim .

Nie da  nic po sobie pozna , wi c trudno by o Lauren oceni , jak przyj  jej o wiadczenie. Przez

minut  tylko si  jej przygl da , a potem powoli wysun  swoj  r

 z jej d oni. Nie poruszy  si , ale

wydawa o si ,  e bardzo si  od niej oddali .

Lauren zacz a dr

. Mia a wra enie,  e za chwil  rozpadnie si  na kawa ki. Spodziewa a si  bólu w

wypadku zerwania, ale nie wiedzia a,  e b dzie on tak wielki. Nie mia o znaczenia powtarzanie sobie,  e

post puje s usznie. Jaka  cz

 jej istoty ci gle usi owa a si gn  po b yszcz ce jab ko na wierzcho ku

drzewa. Problem polega  na tym,  e nie by a pewna, czy tym razem prze yje upadek.

Kelnerka podesz a do stolika i poda a im sa atk , a tak e szklanki z mro on  herbat , koszyk z

pieczywem, buteleczki oliwy i octu. John potrz sn  g ow , kiedy kelnerka zapyta a, czy maj  jeszcze

jakie

yczenia. Kiedy odesz a, wzi  widelec i zacz  je .

Lauren nawet nie próbowa a je , nie by aby w stanie prze kn  ani k sa. Miesza a tylko jedzenie w

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

swojej salaterce, ka dym nerwem wyczuwaj c obecno  m czyzny, który siedzia  tak blisko, a wydawa

si  tak odleg y. John, zgn biony w my lach, nawet nie próbowa  podtrzymywa  rozmowy.

Kiedy kelnerka podesz a raz jeszcze,  eby dola  mro onej herbaty, poprosi  o rachunek. Przynios a go

yskawicznie. Zostawi  napiwek i opuszczaj c miejsce, poda  Lauren r

.

- Wracajmy lepiej do biura.

Wzi a go za r

, my

c,  e pewnie dotyka jej po raz ostatni. Rw cy ból przewierca  jej 

dek i

dusi  w piersi. By o po wszystkim. Zanim si  jeszcze zacz o, by o ju  po wszystkim.

Kiedy stan a obok niego, us ysza a znajomy g os, wymawiaj cy jej imi . Odwróci a si  i zobaczy a w

kasie Holly. Jej s siadka w pracy nosi a si  nieco spokojniej ni  u siebie w domu. Prost , niebiesk  sukienk

zdobi a jasna szarfa, zawi zana wokó  szyi. Nie brakowa o zwyk ego kompletu bransoletek.

Ramiona Lauren opad y z rezygnacj . A wi c sól zostanie wtarta w jej rany. Widz c j  w towarzystwie

Johna, Holly bez w tpienia b dzie mog a uzna  dzie  za udany.

Nie by o  adnych szans,  eby przej  obok Holly tak, by ta nie zauwa

a Johna. Kiedy zbli yli si  do

kasy, Lauren powiedzia a:

- Cze , Holly.

- Cze , s oneczko. Nie wiedzia am,  e przysz

 dzisiaj na lunch.

- To by  pomys  chwili.

John, który szed  za Lauren, stan  teraz z ty u. Holly u miechn a si .

- Czy ty te  jeste  pomys em chwili?

John spojrza  na ni  pustym wzrokiem.

- S ucham?

eby przerwa  gr  Holly w dwadzie cia pyta , Lauren po piesznie przedstawi a ich sobie.

- To jest John Zachary, Holly. John, to jest moja s siadka, Holly Steinmetz.

Je li nawet John zauwa

,  e Lauren nie okre li a, kim jest dla niej, nic nie da  po sobie pozna . Skin

ow .

- Jak si  pani miewa, pani Steinmetz?

Holly u miechn a si  szeroko.

-  wietnie, panie Zachary. I prosz  mówi  do mnie Holly.

Przyj a pieni dze i rachunek, które jej poda , automatycznie naciskaj c klawisze kasy.

Wr czaj c mu reszt ,

przechyli a g ow  i dok adnie mu si  przyjrza a.

- A wi c to pan jest przyczyn  bezsennych nocy mojej m odej przyjació ki.

Lauren j kn a, nawet nie zdaj c sobie z tego sprawy. Holly nie marnowa a czasu. John dzielnie

stawia  czo a gadatliwej kobiecie.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

-  To chyba sprawiedliwie, Holly - powiedzia . - Ona tak samo dzia a na mnie.

Holly roze mia a si . Zwracaj c si  do Lauren, powiedzia a:

- Widz , na czym polega twój problem.

Lauren u miechn a si  blado. Inna para wsta a od stolika i czeka a,  eby zap aci  rachunek. John obj

Lauren.

- Mamy co  wspólnego, Holly.

- My? - zapyta a starsza kobieta, widocznie me rozumiej c.

- Mnie te  nie podobaj  si  jej odpowiedzi - poci gn  Lauren w stron  drzwi.

Holly zosta a z otwartymi ustami, patrz c za nimi. John  agodnym ruchem wyprowadzi  Lauren na

zewn trz.

Kiedy weszli do budynku Raytech, Lauren natychmiast zauwa

a zainteresowanie, jakie ona i John

budzili w ród pracowników. Ukradkowe spojrzenia i uporczywe przypatrywanie si  towarzyszy o im w

drodze do windy.

Jeden z asystentów Johna podszed  i zacz  rozmawia  o sprawach administracyjnych. Lauren

wykorzysta a moment,  e John zaj ty by  asystentem, i zmiesza a si  z t umem wchodz cych do windy.

Kiedy znalaz a si  z powrotem w swoim pokoju, stara a si  skoncentrowa  na pracy, ale okaza o si  to

trudne, bo ci gle jej przerywano. Niektóre preteksty odwiedzaj cych j  osób mog y wydawa  si

mieszne,

gdyby by o jej do  miechu. Jane z dzia u archiwum chcia a si  dowiedzie , gdzie Lauren kupi a swoj

sukienk , Theda z dzia u p ac potrzebowa a dokumentów dla swego zwierzchnika, akurat przebywaj cego

w szpitalu. Dosta a trzy zaproszenia na kolacj , a jeden z kolegów zaproponowa  jej podwiezienie do domu.

Ka da z osób ko czy a rozmow  jasn , acz niby przypadkow  aluzj  do Johna Zachary'ego, oczekuj c jej

reakcji. Wychodzili rozczarowani.

Wymawiaj c si  nawa em pracy, Lauren hamowa a ich ciekawo  i nie dolewa a oliwy do ognia

plotek.

Za pi  pi ta uporz dkowa a biurko i, macaj c stopami, zacz a szuka  pod nim swoich butów. Kiedy

je zlokalizowa a, wykopa a je spod biurka i schyli a si ,  eby je podnie . Zd

a w

 jeden, kiedy

drzwi do pokoju otwar y si .

Spodziewaj c si  kolejnego, subtelnego podpytywania, by a o krok od ci ni cia butem, kiedy

dostrzeg a, kto sta  w drzwiach.

- Amy! Cze .

Dziewczynka podbieg a do niej. Obejmuj c j , Lauren zauwa

a,  e Amy by a podekscytowana. Z

rado ci  stwierdzi a,  e dziecko zachowuje si  normalnie.

- Dzisiaj by am w szkole, Lauren. Bawi am si  z Kristen i jad am mas o fistaszkowe, kanapki z

galaretk , i budowa am domki z klocków, i ...

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Poczekaj troch , Amy. Opowiesz to wszystko Lauren pó niej. B dziemy mie  mnóstwo czasu.

Lauren spojrza a na Johna. Opiera  si  o framug , marynark  mia  przewieszon  przez rami · Jego

spojrzenie spocz o na pantoflu, który trzyma a w r ku, potem pow drowa o do jej twarzy.

- Jeste  gotowa do wyj cia? - zapyta  lekkim tonem.

Czuj c si  g upio, w

a drugi but.

- Prawie gotowa.

Otwar a swoj  teczk  i w

a do niej plik papierów. Zanim zdo

a j  zapi , John powstrzyma  j .

- Co robisz?

- Zbieram si  do domu.

Wzi  cz

 papierów i przejrza  je.

- Z tym? Dlaczego bierzesz prac  do domu?

Zanim zd

a odpowiedzie , otworzy  rejestr le cy z boku na biurku. Przenikliwym spojrzeniem

ogarn  ilo  odnotowanych spraw, ilo  przyt aczaj

 jak na jedn  osob . Zamkn  rejestr.

- B

 musia  porozmawia  z Simpsonem powiedzia  krótko.

- Wola abym,  eby  tego nie robi . To tylko pogorszy spraw .

- Lauren, on ci  przeci a prac  - po

 d

 na rejestrze. - Tutaj jest pracy dla trzech ludzi. S  inni,

którzy mog  si  tym zaj . To  mieszne, je eli Simpson spodziewa si ,  e ty sama zrobisz to wszystko.

Amy poci gn a ojca za r kaw.

- Tatusiu, powiedzia

,  e idziemy do domu.

- Idziemy, Amy. Lauren, porozmawiamy o tym pó niej.

- Tatusiu, chc  i  do domu i pokaza  Lauren moje nowe zabawki.

Jakby nie pad o  adne s owo na temat Simpsona, u miechn  si  do Amy. Potem u miechn  si  do

Lauren.

- Mamy rozkaz wymarszu.

- Chwileczk . Nie id  z wami. Id  do domu.

- Ale Lorn - zacz a Amy. - Ty i ja b dziemy gotowa  obiad.

Lauren spojrza a na Amy, jakby dziewczynka przemówi a nagle w obcym j zyku. Odwróci a si  do

Johna.

- O czym ona mówi?

Zauwa

 w jej oczach zmieszanie i pragnienie zarazem. Prawdopodobnie nie by a nawet  wiadoma

sposobu, w jaki na niego patrzy a, odkrywaj c swoje uczucia. Podniecenie przeszy o jego cia o. Pragn  jej

przez kilka ostatnich dni, ale nie by o to tak silne jak w tej chwili. Mog a nadal walczy  z poci giem

zbli aj cym ich do siebie, tak jak robi a to w czasie lunchu, ale w ko cu jej nami tna natura przekona j ,

eby si  podda a.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Mieli my nadziej ,  e pojedziesz z nami do domu i pomo esz nam przygotowa  obiad.

Lauren nie wiedzia a, czy ma  mia  si , czy p aka . Nie zrobi a ani jednego, ani drugiego.

- Nie wydaje mi si ,  eby to by  dobry pomys , John.

Podniós  r

 i pog aska  j  po policzku.

- Wiem,  e ci si  nie wydaje - powiedzia agodnie. - I b

 ci musia  pokaza ,  e to jest wa niejsze ni

wszystko inne.

- Prosz , Lorn. Chc  ci pokaza , co zrobi am w szkole - Amy z apa a j  za r

.

Lauren nie mog a oprze  si  podwójnemu naciskowi: b aganiu Amy i dotkni ciu Johna. Podnosz c

wzrok na Johna, powiedzia a:

- Obiecaj mi,  e nic nie powiesz Simpsonowi - zauwa

a,  e zaciska z by i po

a mu r

 na

ramieniu. Je li zgodz  si  widywa  ci  poza biurem, musisz zgodzi  si  traktowa  biuro jako oddzieln

spraw . Bóg wie, jak bardzo ju  si  nami interesuj .

Opuszczaj c r

, John przyjrza  si  jej. W jej  s owach co  si  kry o, ale nie by o czasu,  eby odkry ,

co to takiego.

- Nie b

 rozmawia  z Simpsonem. Na razie - doda  cicho. - Mo emy teraz i ?

Lauren nie od razu pojecha a do Johna i Amy. John nie tak to planowa , ale przypomnia a mu,  e b dzie

potrzebowa a samochodu,  eby wróci  do domu po obiedzie. Nie b dzie przecie  móg  zostawi  córki,  eby

 odwie .

W domu szybko wzi a prysznic i przebra a si , zmieniaj c sukienk  na par  bia ych, lnianych spodni i

granatow , jedwabn  koszul . Kiedy nak ada a tusz na rz sy, nagle przypomnia o jej si , jak John trzyma

jej r

 pod sto em, a tak e delikatne dotkni cie jego ust na jej palcach. R ka jej drgn a, tusz zostawi

czarny  lad na powiece. Star a plamk  i poczu a si  jak idiotka. Cholera, zakl a po cichu, wystarczy,  e

pomy li o tym facecie,  eby r ce jej dr

y.

Do czego to podobne,  eby sp dza  z nim czas w jego mieszkaniu? Mo e zadzwoni  i powiedzie  mu,

e zmieni a zamiar. Wystarczy wykr ci  jego numer i zawiadomi  go,  e nie przyjdzie. Mo e te  pój .

I jeszcze raz si gn  po jab ko wymykaj ce si  z r k.

8

Pó  godziny pó niej zadzwoni a do drzwi mieszkania Johna. Drzwi otworzy y si , zanim przebrzmia

os dzwonka.

John wci gn  j  do  rodka. On równie  wykorzysta  czas,  eby si  przebra . Mia  na sobie d insy i

zielon  koszul  w kratk  z zawini tymi r kawami.

- Zastanawia em si  ju , czy przyjedziesz.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Rzeczywi cie, mia am w tpliwo ci.

John przyjrza  si  jej z uwag . Zna  jej ostro no , jej obawy, jej potrzeb  bezpiecze stwa, któr , jak

my la a, mog a odnale  tylko w sobie samej.  wiadomo ,  e przezwyci

a to wszystko i przysz a, da a

mu poczucie triumfu, jakiego nigdy wcze niej nie do wiadczy .

Pochyli  si  i lekko j  poca owa .

 - Ciesz  si ,  e zmieni

 zamiar.

Nie mog c oprze  si  ch ci przed

enia poca unku, przycisn  mocniej usta. Ale i to nie wystarczy o.

W tak krótkim czasie sta a si  dla niego wa niejsza, ni  móg by przypuszcza , czy nawet tego pragn .

Chc c lepiej czu  jej smuk e cia o, przygarn  j  do siebie, obj  jej biodra. Dostrzeg , jak zmieni y si  i

pociemnia y jej oczy, kiedy poczu a jego podniecenie.

Jej zapach owion  go, wzmacniaj c i tak intensywn  reakcj . Obj  j  mocniej, g aszcz c jed-

nocze nie.

- Mój Bo e, smakujesz wspaniale - jego j zyk przesun  si  po jej dolnej wardze. - My la em,  e

pami tam jak to jest, kiedy mam ci  przy sobie. Ale nie pami tam tego nawet w przybli eniu.

Przez kilka chwil czuli si  tak, jakby  wiat wirowa  wokó  nich. On przywar  mocniej do jej ust. Pcha

ich do siebie pierwotny pop d.

John niech tnie oderwa  si  od mej.

- Tak bardzo zale y mi na córce, ale w tej chwili chcia bym,  eby by a gdziekolwiek, byle nie tutaj.

Lauren dos ysza a szorstk  niecierpliwo  w jego g osie, odpowiadaj

 jej w asnym odczuciom. -

Gdzie ona jest?

Powoli rozlu ni  obj cia, nie spuszczaj c z niej wzroku. Nadzieja i uniesienie ogarn y go, kiedy

dostrzeg , jak bardzo by a podniecona. Wzi  j  za r

 i poci gn  w g b mieszkania.

- Jest w kuchni. Powiedzia em jej,  e mo e ozdobi  lodówk  rysunkami, które namalowa a dzi  w

przedszkolu. Lepiej chod my tam, zanim zaklei drzwi lodówki tak,  e nie b dzie ich mo na otworzy .

Weszli na czas,  eby oswobodzi  Amy od ta my klej cej, która jako  zawin a si  wokó  jej palców.

Lauren podziwia a rysunki, zadowolona, kiedy Amy wyja nia a jej, co mia  przedstawia  ka dy z

kolorowych bazgro ów. Na kilku kartkach widnia y zestawy liter i cyfr w ró nych kolorach.

Lauren pochyli a si  z u miechem nad Amy.

 - Wiele si  nauczy

 w ci gu jednego dnia, Amy.   .

- Tych par  ostatnich dni by o kszta

cych równie  dla mnie - powiedzia  John.

Widz c iskierki rozbawienia w jego oczach, zapyta a:

- W jakim sensie?

miechn  si .

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Dowiedzia em si , dlaczego w sklepach pó ki ze s odyczami stoj  obok kasy. To po to,  eby do-

prowadzi  rodziców do ob du. Kiedy ja opró nia em koszyk z jednej strony, Amy dok ada a  akocie z

drugiej. Stwierdzi em,  e takie dziewczynki, niewielkiego wzrostu, mog  doci gn  zadziwiaj cej ilo ci

zabawek w sklepie. Poza tym trzylatki zadaj  najbardziej niewiarygodne pytania. My la em,  e jestem

stosunkowo inteligentny, ale tylko do chwili, kiedy zapyta a mnie, dlaczego winda je dzi do góry i na dó , a

nie na boki.

Lauren za mia a si :

- Jak na tak krótki kurs ojcostwa, robisz szybkie post py

Dalszy ci g wieczoru Lauren zapami ta a tylko w migawkach.

- Uczciwie mog  powiedzie ,  e nigdy nie jad em takiego obiadu jak dzisiaj - powiedzia  John przy

zmywaniu naczy . - Kolba kukurydziana, spaghetti, p atki kukurydziane i pudding czekoladowy stanowi

ciekaw  kombinacj .

John poda  wytarty talerz Amy stoj cej na krze le przy szafce kuchennej.

- To s  wszystko ulubione potrawy Amy.

- Jedzenie - powiedzia a ogl dnie Lauren by o zdecydowanie urozmaicone.

- John, czy nie wydaje ci si ,  e starczy ju  tych zabawek w wannie? Nie mog  w ród nich znale

Amy.

- Lubi mie  par  rzeczy do zabawy w czasie k pieli.

Lauren wyci gn a wypchanego tygrysa, ca ego rozmok ego.

- Mo e na drugi raz pomo esz jej wybra . Najlepiej rzeczy, które p ywaj  w wodzie.

 - Dobry pomys .

- Czy to by  twój pomys , czy jej,  eby kupi  jej zegarek?

- Przecie  nie mia a zegarka.

- John, przecie  ona jeszcze nie zna si  na zegarku. Nie potrzebuje drogiego zegarka w tym wieku.

- Hm, kiedy si  nauczy, b dzie mia a jak znalaz .

Kiedy w ko cu zapakowali Amy do 

ka, John opad  na kanap . Poderwa  si  natychmiast i wyj

spod siebie pude ko kredek, na którym usiad . Po

 je na stoliku do kawy, tu  obok kolorowej ksi ki,

trzech mebelków z domku dla lalek i lalki Barbie.

Lauren trzyma a ca e nar cze wypchanych zwierzaków i innych zabawek.

- Gdzie mam to po

?

- Gdziekolwiek - mrukn , kiedy usiad  na dobre.

Rozejrza a si  po pokoju. Poza ewidentnymi oznakami obecno ci dziecka, mieszkanie Johna

przypomina o wystaw  drogiego sklepu meblowego. Dywan by  jasnoszary, tak samo jak zas ony

przys aniaj ce du e okno balkonowe wychodz ce na ocean. Kanapa i krzes a mia y obicie z ciemnozielonej

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

tkaniny, o ywionej szaro-turkusowymi pasmami. Stoliki by y ze szk a i mosi dzu, lampy ze wschodniej

porcelany.

Tego mieszkania nie urz dzono z my

 o dziecku. Z

a zabawki podniesione wcze niej z pod ogi

na wy cie anym krze le.

 - Jak nast pnym razem b dziesz w sklepie z zabawkami, kup pud o na zabawki. Du e pud o na

zabawki, a jeszcze lepiej dwa pud a.

Gdy zabra a si  do zbierania pozosta ych zabawek, powiedzia :

- Zostaw to. Si

 i dotrzymaj mi towarzystwa. Da bym ci co  do picia, ale mam tylko sok  urawinowy

z kartonu i mleko.

Usiad a w k cie kanapy z podwini tymi nogami.

- Ma e dziewczynki w domu powoduj  zmian  zwyczajów, nieprawda ?

- Mo na tak powiedzie .

Po

 g ow  na oparciu kanapy.

- Zm czony? - zapyta a.

- Uhm. Zanim przyjecha a Amy, wydawa o mi si ,  e jestem w dobrej kondycji fizycznej. Ale trening

przed olimpiad  nie jest tak wyczerpuj cy jak przebywanie z ma  trzylatk .

- Mo e lepiej pójd . B dziesz si  móg  po

. Kiedy podnosi a si  z kanapy, poci gn  j  za r

 i

posadzi  sobie na kolanach.

- Zosta . Zbyt d ugo musia em si  obywa  bez ciebie.

Czu a pod sob  jego twarde i ciep e uda. Silne by y obejmuj ce j  i przyciskaj ce do piersi ramiona.

Niedba ym i umiarkowanie zainteresowanym tonem powiedzia :

- Dzwoni em wczoraj do ciebie ko o siódmej, ale nie by o ci  w domu.

- Po pracy posz am na obiad do restauracji.

- Sama?

- Tak, sama. Zafundowa am sobie drogi obiad, zamiast zje  byle co przed telewizorem, a prawie nic

nie mia am w domu.

- Ale nie pracowa

 do pó na? - podniós  r

,  eby powstrzyma  jej ewentualne uwagi. Wiem,

chcesz oddzieli  prac  od  ycia osobistego, ale nie mo emy tak do ko ca zapomnie  o fakcie,  e pracujesz

dla mnie, Lauren. Jestem odpowiedzialny za wszystko, co dzieje si  w Raytech. Je li Simpson nie prowadzi

swego dzia u w nale yty sposób, mam prawo wiedzie  o tym. Je li niesprawiedliwie rozdziela prac , te

powinienem o tym wiedzie .

- Je li pójdziesz do Simpsona i zaczniesz go wypytywa  o mnie, pomy li,  e jestem na specjalnych

prawach. Kilka razy widziano nas razem i plotki maj  si  czym dzi  karmi .

Przyjrza  si  jej uwa nie.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Przeszkadza ci,  e ludzie o nas mówi ?

- Nie ma  adnego znaczenia, czy mi si  to podoba czy nie. Plotkarski m yn b dzie me  na nasz temat

przez kilka dni, dopóki nie znajdzie si  co  nowego do prze ucia.

Wracaj c do sprawy prze

onego, powiedzia a:

 - Wola abym sama za atwi  to z Simpsonem. Nigdy nie lubi am ludzi, którzy szukali poparcia,  eby

wyp yn . Na pewno nie chc ,  eby my lano o mnie,  e sypiam z szefem,  eby utrzyma  prac .

- Ale my nie sypiamy ze sob  - powiedzia  spokojnie. - Jeszcze nie.

miechn a si  smutno.

- W tpi ,  eby inni widzieli to w ten sposób. Plotkarze wiedz ,  e jak dot d nie by

 zwi zany z  adn

kobiet  w Raytech. Fakt,  e par  razy widziano nas razem, wystarczy do pobudzenia ciekawo ci i plotek.

- Nie chc ,  eby  mia a jakie  k opoty z mojego powodu. Je li Simpson ...

- Pozwól mi wykonywa  moj  prac , John. W ko cu za to mi p acisz.

Westchn  ci ko, zniecierpliwiony i zniech cony zarazem.

- W porz dku. Ale je li zobacz  albo us ysz ,  e traktuje - ci  inaczej ni  pozosta ych w wydziale,

wkrocz  w to.

Nie mog a oczekiwa  wi kszego kompromisu.

Poczu a jak pod jej d oni  jego pier  unosi si  w g bokim oddechu. Zamkn  oczy, jego g owa

ponownie opad a na oparcie kanapy.

- Mo e powinienem zacz  bra  witaminy.

- Ci kie by y te ostatnie dni, co?

- Nie powinny takie by  - powiedzia  niezadowolony sam z siebie. -W

ciwie nie robi em takich

trudnych rzeczy. W poniedzia ek zabra em Amy do sklepu i zaj o nam to dwie godziny. Obracali my

dwana cie razy,  eby przewie  wszystko do mieszkania. Znowu godzina,  eby wszystko pouk ada . Potem

objechali my dwana cie przedszkoli, dopóki mój przyjaciel nie poda  mi adresu tego, do którego Amy

posz a dzisiaj. Wczoraj by a wizyta u pediatry, bardzo kszta

ca. Jasno poj em ró nic  mi dzy ch opcem

a dziewczynk , kiedy piel gniarka wr czy a mi plastikowy pojemnik i powiedzia a,  e potrzebuje od Amy

moczu do analizy.

- By

 zabiegany - Lauren zacisn a usta powstrzymuj c  miech.

- Nie zdajesz sobie sprawy nawet z po owy tego wszystkiego. Niektóre zabawki wybrane przez Amy w

sklepie okaza y si  sk adane, a z

enie ich wymaga co najmniej stopnia magistra in yniera.

- Ale  John, jeste  magistrem in ynierem - dzielnie walczy a ze  miechem.

- In ynierem od elektryczno ci, a nie od zabawek. Uwierz mi,  e mój tytu  w niczym mi nie pomóg ,

kiedy musia em z

 dom dla lalek, w którym cz

 A nie pasuje do otworu B, tak jak ma pasowa .

Instrukcja do akwarium by a po japo sku. Do diab a, wstawienie baterii, które kupi em, do wszystkiego, co

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

ich potrzebowa o, zaj o ponad godzin . To dla mnie zagadka, jak dziewczynka, sama wa

ca niespe na

dwadzie cia kilo, mo e potrzebowa  tylu rzeczy.

Zdziwi  si , czuj c,  e cia o Lauren dr y w jego ramionach. Czo o mia a oparte o jego pier  tak,  e nie

widzia  jej twarzy. Uj  palcami jej podbródek, odchyli  g ow  do ty u. Zobaczy ,  e oczy b yszcza y

rozbawieniem; zagryza a doln  warg  powstrzymuj c si  od g

nego  miechu.

- Co w tym takiego  miesznego?

Jego obra ony ton znowu j  roz mieszy . Kiedy w ko cu z apa a oddech, powiedzia a:

-  Przepraszam. Ile razy my la am o tobie, nigdy nie wyobra

am sobie ciebie w ród zabawek.

apa  j  gwa townie i odsun ,  eby lepiej j  widzie .

- My la

 o mnie? - w jego g osie s ycha  by o zdumienie i niedowierzanie. - Od jak dawna?

Lauren nie mia a ju  ochoty do  miechu. Mog a sk ama  albo wyja ni  swoj  uwag ·

- A od jak dawna pracuj  w Raytech? - i odpowiadaj c na w asne pytanie, a po rednio i na jego,

powiedzia a: - Nieco ponad rok.

Przygl da  si  jej uwa nie:

- Tak d ugo? Nigdy nic nie zauwa

em. Zawsze mia em wra enie,  e traktujesz mnie oboj tnie.

- Nieprzyjemnie jest by  w b dzie, prawda?

Palcami lekko poklepa  j  po policzku, znajduj c w tym dotkni ciu zmys ow  przyjemno .

- W tym jednym przypadku jestem zadowolony,  e si  myli em.

Po danie jego wzros o, kiedy wzi  jej usta w sposób, o jakim marzy  - jak mu si  teraz wydawa o - od

zawsze. Przyciskaj c swe wargi do jej, szuka  miodowej s odyczy, o której wiedzia ,  e tam by a. Ten smak

ci  go, budz c w nim pierwotny g ód, pragnienie, aby popróbowa  jej ca ej.

Sko czy  si  czas s ów. Zmys y, gor ce i niepowstrzymane, opanowa y go, kiedy jego usta i r ce

poci gn y ich oboje w krain  nami tno ci. Czu

 miesza a si  z po daniem. R ce wabi y, cia o p on o,

ach t tni o.

Lauren mia a wra enie,  e spada. Poczu a,  e jego cia o nakrywa j , przyciska do kanapy. Czu a jak

palce wsuwaj  si  jej za bluzk , wyci gaj  j  zza paska spodni. Jej skóra wibrowa a pod niecierpliwym

dotkni ciem jego r k.

W ko cu bluzka, a potem stanik, opad y. Westchn a, kiedy otoczy  jej piersi d

mi, dra ni c sutki

kciukami, a  napr

y si , twarde i wra liwe.

Rozpi a jego koszul , poczu a pod d

mi jego nag  i rozpalon  pier .

- John - powiedzia a z westchnieniem. Pragn a wymówi  jego imi , nie zdaj c sobie sprawy z

bolesnego pragnienia w swoim g osie.

- Wiem - jego oddech owion  jej skór , kiedy zbli

 wargi, aby obj  nimi jej pulsuj

 pier .

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Zamkn a oczy oddaj c si  burzliwym doznaniom, zapominaj c o oporze i czuj c tylko  ar we krwi.

Jej biodra pod nim porusza y si , instynktownie szukaj c ulgi w napi ciu, jakie w nich wezbra o. Ich nogi

splot y si .

John wyszepta  jej imi  ustami wtulonymi w jej skór . Nie móg  spodziewa  si  po niej, ani nawet

pragn , wspanialszego odzewu. Jej reakcja sprawi a,  e niemal pragn  przekroczy  granic . Poziom jego

nami tno ci zbli

 si  do punktu, od którego nie b dzie odwrotu, wyt

 ca  wol , aby zachowa

kontrol .

Kiedy poczu  jej palce na pasku swoich d insów, mi nie jego brzucha napi y si  i wysun  biodra z

jej u cisku. Potrzebowa  rozdzielaj cego ich materia u. Bez niego nie zdo

by si  powstrzyma  od wzi cia

jej. Odrywaj c usta od jej piersi, ukry  twarz na jej szyi.

- Nie - j kn  ochryple.

Lauren zmrozi o. Oszo omiona, potrzebowa a dobrej chwili, zanim zrozumia a, co oznacza o to s owo.

Z dreszczem szepn a:

  - 

Dlaczego?   .

wigaj c swoje d ugie cia o do pozycji siedz cej, westchn  g boko, opar  ramiona na kolanach.

- Amy.

Lauren, przera ona, zda a sobie spraw ,  e kompletnie zapomnia a i  jego córka spa a w pobli u. John

o tym pami ta .

Siedzieli w milczeniu przez kilka d ugich chwil, podczas których styg a im krew. John odwróci  si  w

jej stron  i dostrzeg  kusz ce cia o, cz ciowo ods oni te przez rozpi

 bluzk . Mrukn , czuj c,  e brzmi

to szorstko:

- Zapnij bluzk , Lauren. Tak jak jest, doprowadza mnie do szale stwa.

Us ucha a, dr

cymi r kami zapi a bluzk . Kiedy ich spojrzenia si  spotka y, dostrzeg ,  e czuje si

dotkni ta.

Kln c samego siebie pod nosem, powsta  z kanapy jak wyrzucony spr yn . Odszed  kilka kroków,

potar  r

 kark.

- Sam nie mog  uwierzy  w moje zachowanie.

Jego g os oddawa  cierpienie, jakie odczuwa . Lauren czu a si  odrzucona, a ból by  wi kszy, bardziej

niezno ny, ni  mog a to sobie kiedykolwiek wyobrazi . Czu a si  tak, jakby ofiarowano jej bezcenny dar, a

potem, kiedy ju  po niego si ga a, zabrano go jej sprzed nosa.

- Masz racj  - powiedzia a spokojnie. - Amy mog a si  zbudzi  i szuka  ciebie tutaj. Ja ... ja rozumiem.

- Ciesz  si ,  e rozumiesz. Bo ja nie - powiedzia  zawiedzionym g osem. Przejecha  r

 po w osach. -

Wiem,  e mówi

,  e nie interesuje ci  ani romans, ani ma

stwo, ale b dziesz musia a wybra  mi dzy

nimi. Tak jak dot d, dalej by  nie mo e.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Lauren przygl da a mu si  w os upieniu. Prze ykaj c z trudno ci , zdo

a powiedzie :

- Jest jeszcze jedna mo liwo .

- Nie! Odej  ode mnie, od tego, co nas  czy, nie mo esz. Gdyby  to tylko ty by a zaanga owana,

mog aby  uciec i skry  si  przede mn , ale ja te  w tym siedz . Lauren, wiem,  e obawiasz si ,  e kto  ci

zrani. Ja te  nie jestem z  elaza, i te  si  tego obawiam, ale nie b

 na tyle tchórzem,  eby udawa ,  e nic

mi dzy nami nie by o.

Ch on a jego s owa, a zarazem mia a wra enie,  e niczym bicz ch oszcz  jej skór .

John dostrzeg  niepewno  w jej oczach. Postawi  jej ultimatum, a teraz móg  tylko czeka  na jej

decyzj . Podszed  do oszklonych drzwi balkonowych i otworzy  je. Silny wiatr wiej cy od strony oceanu

wyd  jego koszul , kiedy wyszed  na balkon.

Lauren pozosta a na kanapie. Widzia a, jak opiera si  o por cz balkonu, wychylaj c si  w stron

oceanu. Nadal bola o j  jego przyznanie,  e mog a go zrani . Tak by a zaj ta os anianiem samej siebie,  e

nie po wi ci a  adnej my li jego uczuciom. Przygniot o j  poczucie winy. Okaza a si  nie tylko tchórzem -

jak on j  nazwa , ale równie  egoistk . Trudno jej przysz o przyzna  si  do tego, ale w ko cu to uczyni a.

Spojrza a na swoje bose stopy. Nie zdawa a sobie nawet sprawy,  e zrzuci a pantofle. W

a je z

powrotem, ale nie k opota a si  wsuwaniem bluzki w spodnie. Rozejrza a si  za swoj  torebk , przycisn a

 do siebie.

Mimo podmuchów wiatru i szumu fal za amuj cych si  na piaszczystej pla y, John us ysza  d wi k

zatrzaskuj cych si  drzwi wej ciowych. Zamkn  oczy i zwiesi  g ow . Nie móg  nawet pój  za ni . Nie

móg  zostawi  Amy samej.

- Cholera - mrukn  pod nosem. Ka dym w óknem cia a bole nie pragn  Lauren, a ona odesz a.

Zacisn  palce na por czy. B dzie musia  znale

 jaki  sposób,  eby by  ojcem, a zarazem mie  osobiste

ycie. Lauren by a zbyt wa na,  eby j  straci .

Ból wstrz sn  jego ramionami, kiedy jeden z dr

ków por czy wbi  mu si  w cia o. Otwieraj c oczy,

spojrza  na swoje d onie i zaskoczy  go widok innej d oni. Drobniejsza, delikatniejsza, dobrze znana d

Lauren spoczywa a obok jego r ki. Poderwa  g ow ·

- My la em,  e posz

.

Wiatr rozwia  jej w osy wokó  twarzy.

- Posz am. Ale wróci am.

Wyci gn  do niej ramiona, porwa  w obj cia.

Trzyma  j  tak, jakby do niego nale

a, przyciska  do swego mocnego cia a. W tej chwili wystarczy o

mu trzyma  j , czu  przy sobie tak pe

ycia. Ogarn a go dzika rado  i ulga, czyni c go s abym, a

jednak silniejszym ni  kiedykolwiek.

Jej r ce obj y go w pasie, a jej g owa spocz a na jego nagiej piersi.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Ja tak naprawd  my

, John. Naprawd  rozumiem. Twoja córka jest dla ciebie wa na. I tak w

nie

powinno by .

Odsun  j  od siebie na tyle,  eby móc zajrze  Jej w oczy.

- Ty te  jeste  dla mnie wa na, Lauren - delikatnie pie ci  jej twarz. - Musimy pomy le , jak z tego

wyj .

- Czy wybieramy si  dok

, John?

- O, tak - powiedzia  przeczesuj c palcami jej potargane na wietrze w osy. Ruszamy w d ug  drog .

Jest tylko problem dotarcia do niej.

Uca owa  jej usta ostro nie, z czu

ci , pod któr  kry a si  zmys owo . Poca unek trwa , pog biaj c

si  w miar , jak po

danie coraz mocniej pulsowa o w ich 

ach. Odg os grzmotu w oddali, a potem

zygzak b yskawicy nad oceanem sprawi y,  e powietrze wokó  nich zdawa o si  trzeszcze  od

naelektryzowania. Nami tno , jaka ich  czy a, by a  ywio em naturalnym jak burza, która mia a si

rozp ta .

Spad o kilka kropel deszczu, znacz c por cz i ich ubrania. John oderwa  si  od jej ust i podniós  g ow .

Wiatr szarpa  jej w osy, kiedy podnios a twarz ku niebu, jak gdyby rzucaj c wyzwanie naturze. Potem

przenios a wzrok na niego i jej oczy rozb ys y podnieceniem.

Po danie przeszy o go do g bi. Zdumiewa a go intensywno  uczu , jakie ona w nim wyzwala a.

- Lód topnieje - powiedzia  ochryple.

- Co takiego? - zapyta a, nie rozumiej c jego zaszyfrowanej uwagi.

Nie mog c si  powstrzyma  od dotykania jej, chwyci  j  za ramiona.

- Jeste  dziwn  mieszanin  ognia i lodu. Ogie  jest w  rodku, schowany pod pancerzem lodu, który

os ania twój  ar i nami tno . Przesun  r ce w dó ; ku jej kusz cym piersiom. U miechn  si ,

dostrzegaj c, jak w jej oczach pojawia si  wyraz po

dania.

- Lód topnieje - powtórzy .

upot  by oby cho by próbowa  zaprzecza , kiedy czu a si  tak, jakby jej cia o rzeczywi cie topi o

si  pod jego dotkni ciem.

Po pierwszych kroplach deszczu niebo otworzy o si  na dobre. B bni y wokó  nich g ste, nie-

przerwane strumienie wody. John szybko wci gn  j z powrotem do mieszkania i zamkn  drzwi. Krople

deszczu uderza y o szyby niczym serie z karabinu maszynowego.

Otar  z jej policzka odrobin  wilgoci.

- A co by  powiedzia a na kaw ? Jeszcze mamy par  rzeczy do ustalenia, je li o nas chodzi.

ysk bia oniebieskiego  wiat a rozja ni  pokój, wytr caj c Lauren z równowagi. Po nim da  si

ysze  g

ny grzmot. Deszcz wali  w szyby z t  sam  si .

- Musz  jecha  do domu, zanim burza rozp ta si  na dobre.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Nie chc ,  eby  jecha a do domu w tak  pogod .

- Burza mi nie przeszkadza.

Podskoczy a jednak, zdradzaj c tym samym swoje k amstwo, na kolejny b ysk i grzmot, który

wstrz sn  oknem i wype ni  pokój.

- W

nie widz ,  e ci nie przeszkadza. Zosta  na noc.

Burza przestraszy a nie tylko Lauren. Oboje us yszeli nagle przera one krzyki Amy. Poszli do jej

pokoju i John przytuli  Amy,  eby j  uspokoi . Pochylony nad wezg owiem, przemawia  do niej cichym,

agodnym g osem. Ramiona dziewczynki wczepi y si  w jego szyj  z tak  si , jakby od niego zale

o jej

ycie.

Lauren zasun a zas ony, odgradzaj c Amy od b yskawic. Trudniej by o co  poradzi  na pioruny.

Lampka nocna, któr  zapali  John k ad c Amy spa , dawa a do

wiat a,  eby Lauren mog a podej  do

ka nie potr caj c niczego po drodze. Sta a tam, kiedy szczególnie g

ny grzmot przerwa  cisz  panuj

w pokoju. Wzdrygn a si  i cho  usi owa a ukry  swoj  reakcj , nie uda o jej si  zwie  Johna.

Poklepa  miejsce na 

ku obok siebie, mówi c mi kko:

- Jest miejsce dla jeszcze jednej osoby.

Nie potrzebowa a d

szego namawiania,  eby do nich do czy . Zrzuci a buty i usadowi a si  ko o

niego na 

ku Amy.

- Tylko na chwileczk  - powiedzia a - dopóki nie przestanie pada . Wtedy b

 musia a jecha  do

domu.

Z u miechem obj  j  ramieniem.

- Nie ma sprawy. Odpr  si , a ja opowiem wam wszystko o Bush Gardens.

- Dlaczego o Bush Gardens?

- Obieca em Amy,  e pojedziemy tam w który  weekend.  agodnym, cichym g osem opisywa

przeja

ki, które b

 odbywa  i widoki, które b

 ogl da .

John czu , jak drobne cia o Amy ci

y coraz bardziej w jego ramionach. Odczeka  jeszcze chwil  i mia

 w

nie u

 w 

ku, kiedy zauwa

,  e nie tylko Amy  pi. Odwróci  g ow  i zobaczy ,  e Lauren

le y z zamkni tymi oczami, miarowo i g boko oddychaj c.

Wyd  usta w u miechu; rozlu ni  si  i pozosta  na swoim miejscu.

Lauren obudzi a si  nagle, kiedy s

ce za wieci o jej prosto w oczy. Chcia a si  odwróci  na drug

stron , ale nie mog a si  poruszy . Otworzy a oczy i zobaczy a,  e promie

wiat a dochodzi ze szczeliny w

zas onach zakrywaj cych okno. Rozejrza a si .

Okaza o si ,  e tym, co uniemo liwia o jej poruszenie si , by o rami  spoczywaj ce na jej piersi.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Odwróci a g ow  i zobaczy a wyci gni tego obok siebie Johna. Le

 na boku, jego g owa spoczywa a na

tej samej poduszce co jej, a jednocze nie przytrzymywa  j  opieku czo ramieniem. Pled okrywa  go od pasa

w dó , ods aniaj c jego nag  pier .

Lauren spojrza a na swoje w asne ubranie. Jedwabna bluzka by a pomi ta, ale na swoim miejscu. Na

nogach czu a dotyk p ótna spodni. John zdj  swoj  koszul , ale j  pozostawi  ca kowicie ubran .

Podnios a r

,  eby spojrze  na zegarek. By o pi  po szóstej. Zsun a pled, aby  atwiej wydosta  si

ka. Jego rami  obj o j  mocniej.

- Dok d si  wybierasz?

Odwróci a si  do niego.

- Je li wyjd  natychmiast - szepn a - starczy mi czasu,  eby wzi  prysznic przed wyj ciem do pracy.

Dotkn a bluzki.

- I nie s dz ,  eby szef by  zachwycony, je li poka

 si  w Raytech w tym ubraniu.

Podpar  si  na  okciu i obrzuci  j  spojrzeniem.

- Szef wola by,  eby  pokaza a si  bez  adnego ubrania - przysun  si  do niej,  eby j  poca owa . -

Dzie  dobry.

 - Dzie  dobry - posmakowa a j zykiem miejsce po poca unku.

Jego spojrzenie zatrzyma o si  na jej j zyku przesuwaj cym si  po dolnej wardze. Z g bi jego gard a

wydoby  si  j k nag ego pragnienia.

- Pewnego dnia b dziesz musia a zrobi  mi tak samo.

- Zrobi  co? - zapyta a bez tchu w piersiach.

- Przesun  swoim gor cym, ró owym j zykiem po mojej skórze.

Przebieg  j  dreszcz gwa townego podniecenia. Obróci a si  ku niemu i ukrywaj c twarz w zag bieniu

mi dzy jego szyj  a ramieniem, pie ci a jego cia o powolnymi, kusz cymi ruchami j zyka.

- W ten sposób?

Po czenie wra

 wywo anych dotykiem jej wilgotnego j zyka i ciep ej piersi sprawi o,  e zadr

 z

rozkoszy.

- Tak - mrukn  przez zaci ni te z by. - W

nie tak. I bardziej. Du o bardziej. Wsz dzie.

Obróci  j  na grzbiet i przycisn  sob , szukaj c jednocze nie jej ust. Rozpi  jej bluzk  i stanik, tak by

móc dotkn  jej nagiej piersi swymi spragnionymi ustami.

Za zamkni tymi powiekami Lauren widzia a kolorowe  wiat a eksploduj ce w o lepiaj cych b yskach,

podczas kiedy jego usta dra ni y, pobudza y jej cia o. Wyci gn a r

 ku jego biodrom, aby przycisn

 go

mocniej do siebie. Poczu a szorstki materia  d insów.

Gdzie  w zakamarkach pami ci t uk o si  wspomnienie powodu, dla którego John przerwa  ich

zbli enie poprzedniego wieczoru.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- John - szepn a. - Amy.

Podniós  g ow  i spojrza  na ni . Zobaczy  w jej oczach odbicie w asnego po dania.

- Musz  ci  mie , Lauren. Wola bym da  sobie r

 odci , ni  przesta  teraz.

- Drzwi s  otwarte - powiedzia a s abo. Ale jej biodra, wygi te pod nim w  uk, jej ruchy przeczy y jej

protestom .

Poczu a,  e maleje ci ar, jakim j  przygniata . Pochyli  si , wzi  j  na r ce i uniós . Z ustami na jej

wargach niós  j  do swojej  azienki. Zamkn  za sob  drzwi nog , posadzi  j  na blacie obok umywalki,

potem odwróci  si ,  eby przekr ci  zamek.

Udami oplot a jego biodra, jakby nie chcia a pozwoli  mu si  oddali , chocia  by a to ostatnia rzecz, na

jak  mia  ochot . Zdj  jej bluzk  i stanik, a ona podnios a r ce, obejmuj c go za szyj . Gdy przywar  do jej

piersi, rozleg y si  j ki rozkoszy.

Zr cznym, pewnym ruchem John zdj  swoje d insy, potem jej spodnie, i wsun  palce pod elastik jej

majtek. Marmurowy blat przej  zimnem jej nagie cia o, ale nie zwraca a na to uwagi.  ar i ogie  przebieg y

przez jej cia o; unoszona falami mi

ci i po

dania pozby a si  wszelkich w tpliwo ci i obaw, jakie mog a

ywi  wobec  cz cego ich zwi zku. Kocha a go i pragn a. W swoim  yciu i w swoim wn trzu.

- John, prosz , nie przerywaj - b aga a, czuj c jak  ar op ywa  j  i wype nia , kiedy on g aska  jej uda.

Bolesne napi cie ros o. Czu a si  tak, jakby za chwil  mia a eksplodowa .  wiat przesta  istnie , kiedy jego

ce obj y jej biodra i poczu a jak j  przenika.

Oddycha a z najwi kszym trudem.  ciskaj c jego ramiona próbowa a zaczerpn

 powietrza w

obawie,  e w uniesieniu mo e rozpa  si  na cz ci. Niezwyk e napi cie ros o z ka dym jego

ruchem. Jakby z wielkiej odleg

ci dochodzi  j  jego g os, pe en dziwnego napi cia, powtarzaj cy

jej imi . Niezdolna przemówi , odpowiedzia a mu nie g osem, ale sob .   .

Razem przekroczyli próg nami tno ci i wtedy poczuli,  e  wiat wybuchn  wokó  nich.

John nie pu ci  jej od razu. Nie móg . Pochyli  twarz, kryj c j  na jej szyi; wdycha  jej zapach.

Jedno z nich dr

o, ale nie potrafi  powiedzie , które. Z najwy szym wysi kiem podniós  g ow .

Odgarniaj c jasny kosmyk z jej policzka, zapyta  ochryple:

- Dobrze si  czujesz?

Kiwn a g ow , a potem zmieni a zdanie. - Nie wiem - powiedzia a s abym g osem.

- Nigdy nie by o tak jak teraz.

Poca owa  j .

- To ma o powiedziane. Nic nigdy nie by o takie jak teraz.

Odsun  si  od niej  agodnie, wszed  pod prysznic, odkr ci  kran. Odwróci  si  do niej i

podniós  j  z blatu, na którym siedzia a.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Co robisz?

- Powiedzia

,  e chcia

 wzi  prysznic przed pój ciem do pracy.

Z u miechem za

a mu r ce na szyj .

- Niezupe nie w taki sposób chcia am go wzi

.

- Czy wnosisz za alenie?

Potrz sn a g ow . Woda sp ywa a po nich kaskadami. Lauren przymkn a oczy, chroni c je

przed wilgoci .

- Czy ju  mamy romans?

Jego r ce obsun y si  na jej nagie biodra.

- Kochanie, mam z tob  romans od dnia, kiedy zasta em ci  pod sto em w moim gabinecie -

przyci gn  j  do siebie. - I potrwa on bardzo d ugo.

Nie chcia a mówi  ani o bli szej, ani i dalszej przysz

ci. Przyci gn a jego g ow  i stan a na

palcach tak, aby ich usta si  spotka y. W tej chwili nie pragn a

 niczego wi cej.

9

Lauren ledwie zd

a do pracy. Prysznic z Johnem zaj  jej nieco wi cej czasu, ni  si

spodziewa a, ale te  okaza  si  znacznie bardziej pobudzaj cy ni  jej zwyk e pluskanie si .

Po powrocie do siebie, zamiast przebiera  si  do pracy, zapatrzy a si  w przestrze ,

przebiegaj c my

 ostatnie godziny. Wspomnienie by o tak  ywe, a  przebieg  j  dreszcz. Czu a

jego r ce, jakby nada  b dzi y po jej ciele.

Pomy la a,  e wyrazi a si  jasno, twierdz c,  e chce rozdzieli  ich stosunki osobiste i sprawy

zwi zane z prac , ale wygl da o na to,  e John nie wzi  tego na powa nie. Przyszed  do niej do po-

koju,  eby zabra  j  na lunch, a potem pokaza  si  o pi tej,  eby odprowadzi  j  do samochodu.

Nie uczyni  najmniejszego wysi ku, aby ukry  fakt,  e byli razem, kiedy spotykali w Raytech

kogo  z personelu. Otwarcie trzyma  j  za r

, kiedy przechodzili przez hol, i obejmowa  j  na

oczach wszystkich.

Sprzeciw nic by nie da . John nie nale

 do ludzi, którzy potrafi  udawa . Jego zdaniem ich

ycie osobiste i zawodowe by o rozdzielone. Nie wtr ca  si  do jej pracy, przynajmniej nie

bezpo rednio. Biurowa polityka personalna kwit a w firmie, podobnie jak w wi kszo ci du ych

organizacji. Wiadomo ,  e co

czy Lauren z szefem, mog aby zaszkodzi  jej pozycji. Gdyby

us ysza  albo zauwa

 jak kolwiek oznak  uprzedze  czy zawi ci wobec niej, wkroczy by od

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

razu. Do tego czasu pragn  traktowa  oddzielnie ich prac  w Raytech i ich stosunki osobiste.

Tego wieczoru Lauren znów przysz a do mieszkania Johna. Po obiedzie grali z Amy w ró ne

gry, potem po

yli dziewczynk  do 

ka. Kiedy zasn a, pra yli kukurydz  i ogl dali TV. Potem

Lauren powiedzia a,  e musi wraca  do siebie. John stara  si  namówi  j ,  eby zosta a, ale nie

skorzysta a z zaproszenia. Powiedzia a,  e je li rzeczywi cie traktuje serio opiek  nad córk , to

jego kochanka nie powinna z nim mieszka . Poza tym Amy do zbyt wielu nowych rzeczy musia a

si  przyzwyczaja ,  eby dodatkowo stawia  j  w sytuacji, której prawdopodobnie nie by aby w

stanie zrozumie .

W czasie lunchu w pi tek, kiedy wspomnia a o wyje dzie na weekend, poprosi  j ,  eby

zosta a w mie cie.

- John, wiesz,  e je

 do Pó nocnej Karoliny w ka dy weekend.

- Czy jest jaki  powód, dla którego nie mog aby  pojecha  w sobot ?

- No... nie, ale...

- Czy masz jak  pi kn  sukienk ?

Zamruga a.

- Tak. Dlaczego pytasz?

- Chc ,  eby  j  w

a i by a gotowa dzi  o ósmej. Pójdziemy dok

, tylko we dwoje.

- A co z Amy?

- Pami tasz, wspomnia em ci kiedy  o moim przyjacielu, który poleci  mi przedszkole?

Skin a g ow .

- Ma trójk  dzieci, które kocha do szale stwa, ale od czasu do czasu ma ochot  razem z  on

odpocz

 od nich. Maj  fantastyczn  opiekunk , która kocha dzieci, a ich nie ob era i nie spija

wszystkich ich trunków. Nie ma te  narzeczonego, który pojawia si  w chwil  po ich wyj ciu z

domu, ani te  nie wydzwania do Timbuktu z ich aparatu. Amy ju  j  pozna a i chyba nabra a do

niej sympatii, wi c poprosi em j ,  eby przysz a o siódmej trzydzie ci popilnowa  Amy. A my

wypu cimy si  gdzie  sami, jak wszyscy normalni ludzie. Dzi ki temu b dziemy mogli

porozmawia  tak,  eby nam nikt nie przeszkadza .

- Porozmawia ? O czym?

- Nie s ysza

,  e cierpliwo  jest cnot ? - Rozgl daj c si  po zat oczonej restauracji Holly,

doda : - Tu nie jest miejsce ani pora. Chc  ci  tylko dla siebie, tak  eby ani Holly, ani nikt z biura

nie móg  przystan

,  eby pogada .

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Po powrocie do biura Lauren rozwa

a ró ne mo liwe tematy, na które John chcia by z ni

porozmawia ,  ale  nie  przyszed   jej  do  g owy   aden  sensowny  pomys .  Chyba  tylko  taki,   e

potrzebowa  spokojnego miejsca,  eby o wiadczy  jej,  e pragnie po

 kres ich krótkotrwa ej

za

ci. Stara a si  nie przywi zywa  wagi do tej w

nie my li, ale narzuca a si  jej z coraz

wi ksz  si , pomimo wszystkich wysi ków, jakie czyni a,  eby j  odepchn

.

Kiedy wysiada a z windy po sko czeniu pracy, John czeka  na ni . Wzi  j  pod rami  i

przeszli razem na parking.

- Dlaczego tak pó no ko czysz prac ?

- Mia am par  rzeczy do zrobienia.

Przystan , zmuszaj c j  tak e do za trzymania si ·

- Czy to Simpson znowu zarzuca ci  robot ?

- John - powiedzia a ostrzegawczym tonem.

Ruszy  z miejsca.

- Wiem. Chcesz,  ebym trzyma  si  od tego z daleka. Ale naprawd  mi trudno, bior c pod

uwag  fakt,  e to ja podobno jestem szefem w Raytech - powiedzia  suchym tonem.

Kiedy doszli do jej samochodu, otworzy  jej drzwiczki. Przytrzymuj c jej podbródek, pochyli

si  i poca owa  j . Przed

aj c poca unek, szepn :

 - B

 u ciebie o ósmej.

Czy poca owa by j  w ten sposób, gdyby zamierza  rozsta  si  z ni ? - zapyta a sama siebie,

przygl daj c mu si , kiedy uniós  g ow . Nie potrafi a odczyta  odpowiedzi z wyrazu jego twarzy.

Delikatnie popchn  j  na miejsce za kierownic . - Prowad  ostro nie.  ycie, które uratujesz,

nale y do mnie.

Odje

aj c, zastanawia a si , dlaczego czuje si  jakby zosta a rozjechana przez walec. Zamierza a

cieszy  si  tym, co ma, i jak dot d wychodzi o jej to bezb dnie. No, prawie bezb dnie. John stale dotyka

 i ca owa , kiedy tylko cho  przez chwil  byli sam na sam, jednak nie kochali si  ponownie. Powtarza a

sobie,  e powinna by  szcz liwa ju  z tego powodu,  e jest przy niej. I by a. Ale wiedz c ju , jak

rozkosznie jest kocha  si  z nim, nie mog a oprze  si

alowi,  e nie uda o im si  by  tak blisko ponownie.

Jej bardzo odpowiada  termin "kocha  si ".

Przy jego pomocy by a w stanie wyrazi  sw  potrzeb  bycia z nim razem tak blisko, jak to tylko

mo liwe mi dzy dwojgiem ludzi. Ci gle zastanawia a si , jak okre li by ich za

 John. Fizyczne

zaspokojenie nie by o tym samym, co mi

. Potrz sn a g ow , z irytacj . Znowu robi a si  zach anna,

chcia a wszystkiego zamiast zadowoli  si  tym, co ma.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Kierowca na ni  zatr bi . Zauwa

a,  e ledwo posuwa si  naprzód. Powinna skupi  si  na prowa-

dzeniu, je li chce dotrze  do domu ca a i zdrowa.

Kiedy znalaz a si  w mieszkaniu, mia a prawie dwie godziny,  eby przygotowa  si  na wieczór z

Johnem. Je li mia  to by  jej  ab dzi  piew, postanowi a upodobni  si  raczej do  ab dzia ni  do brzydkiego

kacz tka. Z wn trza szafy wydoby a torb . Rozsun a zamek i zdj a z wieszaka czarn , jedwabn

sukienk . Materia  przeplatany by  delikatn , po yskuj

 w  wietle, nitk . Dzi ki podszewce sukienka nie

wymaga a bielizny, Lauren w

a tylko czarne, koronkowe majteczki i pas do po czoch. Cienkie niczym

spaghetti rami czka i g boko wyci ty ty  ods ania y jej szczup e ramiona i plecy.

Jedyn  ozdob  stanowi  b yszcz cy grzebie , przytrzymuj cy z boku jej w osy. Proste, czarne pantofle

i ma a torebka wieczorowa dope nia y stroju. Kiedy oceni a swój wygl d w du ym lustrze, poczu a si

zadowolona.

Rozbawi  j  i uradowa  wyraz oszo omienia w oczach Johna, kiedy otworzy a mu drzwi.

- Patrzysz na mnie, jakby  widzia  mnie po raz pierwszy.

Opieraj c si  o drzwi, powiedzia  ochryple:

- Bo w takiej postaci ci  nie ogl da em. Czy mam ci mówi , jak pi knie wygl dasz?

- Mi o by oby us ysze .

- Nie znajduj  w

ciwych s ów. Nie jestem pewien, czy istniej  odpowiednie s owa.

miechn a si .

- Dzi kuj . To mi zupe nie wystarczy. Tak e jego wygl d by  godny podziwu.  wietnie si

prezentowa  w jasnobr zowej, sportowej marynarce, ciemnobr zowych spodniach, bia ej koszuli i

br zowym, jedwabnym krawacie.

- Wejdziesz?

Zaprzeczy  ruchem g owy.

-  Je li wejd , to nie wyjdziemy przez d

szy czas.

Lauren nie opu ci a wzroku, kiedy intensywnie si  w ni  wpatrywa . Musia  wiedzie ,  e nie mia aby

nic przeciwko temu, gdyby zdecydowa  si  zosta , zamiast gdzie  wychodzi . Ale tylko u miechn  si  i

wyci gn  do niej r

.

Poda a mu swoj  i wyszli.

By a pewna,  e pójd  do jakiej  restauracji, ale bardzo si  pomyli a.

Zacz a si  domy la , dok d si  udawali, dopiero, kiedy John zajecha  na przysta . Sz a za nim mijaj c

kilka  ódek. Stukot jej obcasów na drewnianych deskach odbija  si  echem. Zatrzyma  si  przy drabince

prowadz cej na niewielki jacht, za którego sterem sta  jaki  cz owiek.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Czy to twoja  ód ? - zapyta a zdumiona. Wzi  j  za r

 i pomóg  wej  na pok ad.

- Tylko przez najbli sze trzy godziny. Rozsun  szklane drzwi i gestem zaprosi  j  do wn trza kabiny.

Lauren wesz a i jej obcasy zag bi y si  w grubym, kosztownym, jasnoniebieskim dywanie. Zobaczy a stó

nakryty dla dwóch osób; porcelana i kryszta  po yskiwa y na lnianym obrusie. Za sto em sta y krzes a

wy cie ane bia ym pluszem. Tak samo obita by a stoj ca po prawej stronie kanapa. Przy ka dym nakryciu

znajdowa a si  srebrna pokrywa, os aniaj ca talerz. Orientalny ekran oddziela  kuchenk  od cz ci jadalnej.

John odsun  Lauren krzes o, zapali  obie  wiece, potem nacisn  umieszczony z boku guzik. Nie

us ysza a d wi ku dzwonka, ale widocznie przeznaczony by  dla cz owieka na mostku. Silnik zacz

pracowa . Przez szerokie okno, znajduj ce si  obok sto u, mog a dostrzec dwóch ludzi odwi zuj cych

cumy. Po kilku minutach, kiedy jacht odbi  od brzegu i ruszy  wzd

 Elizabeth River, przysta  zacz a si

oddala .

John nala  wina do kryszta owych pucharów uniós  swój w ge cie toastu.

Lauren powoli uj a kielich,  eby stukn  si  z nim.

- Mia

 z tym wszystkim wiele k opotu. Wystarczy aby kolacja w jakiej  restauracji.

- Nie dzi . W restauracjach pe no jest kelnerów i innych ludzi. Tutaj jeste my sami. Jest jeszcze

trzyosobowa za oga, której polecono wyp yn

 na trzy godziny w Zatok  Chesapeake. My

,  e mamy

sporo czasu.

Zrobi a  yk wina, potem zacz a si  bawi  nó

 kieliszka. - Na pocz tku my la am,  e to taki troch

ekstrawagancki sposób  egnania si  - powiedzia a lekkim tonem, chocia  wcale nie by o jej lekko na duszy.

miechn a si . - Ale teraz zastanawiam si , czy nie zamierzasz mnie uwie .

Jego oczy zw zi y si .

-  egnania si ? Dlaczego mieliby my si

egna ?

- To si  zdarza. Musisz przyzna ,  e w ci gu ostatnich paru dni okazywa

 niema e niezadowolenie z

rozwoju sytuacji.

- Lauren - zacz  hamuj c niecierpliwo . To co zauwa

, to by a tylko i wy cznie frustracja.

Gdyby okoliczno ci by y inne, nie wypu ci bym ci  z 

ka przez tydzie . - Zauwa

, jak zmienia si

wyraz jej oczu, ciemniej cych z po dania. - Pragn em ci  do szale stwa, zanim kochali my si  w tamten

poranek po burzy. Potem pragn em ci  jeszcze bardziej. I nadal ci  pragn .  ycie z Amy oznacza wi cej

ogranicze , ni  przypuszcza em.

- Wiem - szepn a. Wskazuj c otoczenie, zapyta a: - To dlatego uciek

 si  do tego,  eby by  ze mn

sam na sam?

- Po cz ci.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- A jaka jest pozosta a cz

?

Poczu  niepokój. Dla Johna jego w asna reakcja by a pewnym zaskoczeniem, ale pogodzi  si  z tym.

Zdawa  sobie spraw ,  e obawy bra y si  st d, i  nie móg  odgadn , jaka b dzie jej odpowied . Zbyt

niespokojny,  eby usiedzie  na miejscu, nagle odsun  krzes o i cofn  si  o par  kroków.

Przez d ug  chwil  wpatrywa  si  w okno naprzeciwko. Najbli sze minuty mia y zadecydowa  o jego

yciu. Nie móg  si  pozby  wra enia,  e balansowa  niebezpiecznie mi dzy niebem a piek em. Od

odpowiedzi Lauren zale

o, gdzie si  znajdzie.

Staraj c si  opanowa  nerwy, powoli odwróci  si  ty em do okna.

- Lauren, chc ,  eby  wysz a za mnie za m .

Upu ci a kieliszek, wpatruj c si  w niego.  adne z nich nie przej o si  tym, ani nawet nie zauwa

o,

e rozlane wino plami  nie nobia y obrus.

Czu o si  napi cie. Ich oczy si  spotka y. W ko cu, przerywaj c cisz , Lauren szepn a:

- John, znasz mój pogl d na ma

stwo. By am z tob  szczera od samego pocz tku.

Nie powinien czu  si  rozczarowany, s ysz c jej odpowied , poniewa  czego  takiego si  spodziewa .

- Owszem, by

. Wyra

 bardzo specyficzne opinie o tym, czego w

nie chcesz albo nie chcesz.

Nie chcesz wyj  za m

, nie chcesz ze mn  zamieszka , nie chcesz sp dza  nocy w moim mieszkaniu.

Wszystkie twoje "nie" s  wyryte w moim mózgu. Problem polega na tym,  e te decyzje nie pozostawiaj

wyboru. A trzeba co  wybra , Lauren. Nie mo emy ci gn  tego tak, jak przez ostatnie dni.

- A tobie si  wydaje,  e ma

stwo rozwi e wszystkie problemy? - Wsta a z krzes a i podesz a do

rozsuwanych, szklanych drzwi,  eby spojrze  na okr ty marynarki, zacumowane przy porcie. Czuj c nag y

ch ód, który nie mia  nic wspólnego z panuj

 temperatur , za

a r ce. - Ma

stwo nic nie u atwi,

John, a tylko wszystko skomplikuje.

Chcia  zmniejszy  dziel cy ich dystans, wzi  j  za rami  i odwróci  ku sobie.

- W ten sposób mogliby my by  razem. Nie przez par  godzin ka dego wieczoru, kiedy bawimy si  z

Amy, a potem odprowadzam ci  do samochodu. Chc  si gn  w nocy r

 i znale  ci  obok. Ju  mam

wra enie,  e moje  ycie sk ada si  z jakich  kawa ków. Rano Amy, w ci gu dnia praca, przez kilka godzin

wieczorem ty i Amy, a przez reszt  nocy jestem sam. Nasze ma

stwo po czy wszystko w jedn  ca

.

ucha a go bardzo uwa nie, ale nie us ysza a,  eby mówi  o mi

ci. Co prawda nie by o to wa ne, bo

ona go kocha a, chocia  nie chcia a go po lubi . Odwróci a od niego wzrok.

- Ile razy moja matka wychodzi a za m

, nigdy nie mówi a,  e to dla wygody.

Us ysza  gorycz w jej g osie. Nagle dosz o do niego, co chcia a powiedzie . Wszystko zaplanowa , ale

o tym nie pomy la .

- Lauren - powiedzia

agodnie. - Chc  si  z tob  o eni , bo ci  kocham. Chc  z tob  by , bo ci

kocham. Chc  z tob  spa , bo ci  kocham. - Ujmuj c jej twarz, powtórzy  po prostu: Kocham ci .

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Lauren przygl da a mu si  w napi ciu i wiedzia a,  e mówi prawd . Myli a si . Jego mi

 by a

wa na. Opu ci a g ow , dotykaj c czo em jego piersi.

- Utrudniasz mi odmow .

- Dobrze - obj  j , g adzi  jej obna one plecy. Usi owa  st umi  rozczarowanie,  e nie odwzajemni a

jego wyznania. - Nie chc ,  eby  odmówi a. Chc ,  eby  powiedzia a tak.

Nie zdaj c sobie z tego sprawy, pod wp ywem ciep a jego d oni na swej skórze, przytuli a si  do mego.

- Nie wiem.

Sp yn a na niego ogromna ulga. Przynajmniej nie powiedzia a nie. Pe en pragnienia i czu

ci

zarazem, pochyli  g ow  ku jej ustom.

Przebieg  j  dreszcz. Pragn c czu  go bli ej,  ci gn a z niego marynark . Zacz a manipulowa  przy

guzikach jego koszuli, ale r ce zbyt jej dr

y,  eby uda o jej si  j  rozpi .

John oderwa  si  od jej ust, by pie ci  wargami jej szyj . Jego r ce uj y jej dr ce palce.

- Nie po to ci  tu przywioz em.

- Wiem - jej r ka przesun a si  w miejsce, gdzie koszula by a rozchylona. G adzi a jego gor

 skór .

- Kochaj mnie, John. Pozwól mi uwierzy ,  e naprawd  mnie kochasz.

Po czenie jej dotkni cia i jej b agania os abi o jego ch  podj cia natychmiastowych decyzji, do-

tycz cych ich przysz

ci. Inne potrzeby okaza y si  bardziej nagl ce.

Lauren unios a si  na palcach i przesun a ustami po jego szyi. Opanowa a j  rado . Gryz a go

delikatnie, s ysza a w odpowiedzi jego j k i czu a,  e  ciska j  mocniej w ramionach. Rozkoszowa a si  jego

skim zapachem, jego blisko ci .

John wzi  j  na r ce i poniós  za orientalny ekran, i dalej - w g b kabiny. Ci gle trzymaj c j  na

kach, ca owa  nami tnie. Jego j zyk zapowiada  to, co mia o nadej . Opuszcza  j  w dó , a  stan a

naprzeciw niego, rozpi  zamek jej sukienki i zsun  z ramion w skie rami czka.

Ci gle patrz c mu w oczy, Lauren zrobi a krok do ty u i opu ci a ramiona. Sukienka opad a na pod og .

Serce  omota o w piersi Johna.  wiat o ksi yca odbija o si  od wody i wpada o przez okienka, l ni c na jej

skórze.

Si gn a,  eby zdj  mu krawat.

- Nigdy dot d nie rozbiera am m czyzny.

- Dam ci zna , je li co  b dziesz robi  nie tak.

Krawat spad  na pod og , po nim posz a koszula. Przejecha a mu paznokciami po piersi i us ysza a, jak

gwa townie nabra  powietrza.

Nag ym ruchem zdj  z siebie jej r ce.

- Ogromnie mi si  to podoba, ale pomog  ci.

Reszta jego ubrania zosta a szybko usuni ta. Wtedy podniós  j  i po

 na szerokim 

u. Jego palce

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

lizn y si  pod w ski pasek przytrzymuj cy czarn  koronk , przesuwa y si  po jej biodrach i udach,

usuwaj c ostatni  dziel

 ich przeszkod ·

Zetkni cie nagich cia  by o wstrz saj

 rozkosz . R ce pie ci y i g aska y, usta dra ni y i podnieca y,

splata y si  nogi.

To by o tak, jakby  ód  wraz ze swoimi dwoma pasa erami zosta a wessana w wir zmys ów. Kiedy

John wdar  si  w ni , ogarn a ich ekstaza. Z westchnieniem wymówi a jego imi , a on j kn , czuj c na

plecach lekkie uk ucie jej paznokci.

Razem pogr yli si  w dzikie, wzburzone morze rozkoszy zmys owej. Panuj c nad sob  resztkami si ,

John prowadzi  j  coraz wy ej i wy ej, nie pozwalaj c jej jednak osi gn  szczytu.

- Mów mi to, co chc  us ysze  - rozkaza  ochryple.

Lauren wygi a biodra w  uk, nie chcia a,  eby przesta , ale on pozosta  nieugi ty. Musia  mie

wszystko.

- Powiedz mi to.

Niezdolna opiera  mu si  d

ej, szepn a mi kko:

- Kocham ci .

John jeszcze nie by  zadowolony. Musia  mie  pewno ,  e by a  wiadoma, komu to mówi. Pieszcz c

, za da :

- Powiedz moje imi .

Zawód b ysn  w jej oczach, miesza  si  z pragnieniem, jakie rozpali  w niej do granic gor czki.

- Kocham ci , John - zrobi a wysi ek ze swojej strony. - Kochaj mnie - wsun a d onie pod jego r ce,

przeplot a jego palce swoimi i  cisn a je mocno. - Prosz . Teraz.

Dygocz c w spazmie po dania, John przenikn  j  ponownie. Wzmocni  u cisk na jej r kach,

doprowadzi  i przeprowadzi  j  przez szczyt ekstazy, towarzysz c jej w tej drodze cal po calu.

Burza stopniowo cich a. John nie wypu ci  jej z obj  i ci gle trzyma  jej r ce. Powoli podniós  g ow

znad zag bienia jej szyi.

- Chyba nie gra em uczciwie?

Rozkoszuj c si  cudownymi odczuciami po akcie, powiedzia a:

- W mi

ci i na wojnie wszystko jest dozwolone.

Lekko poruszy a biodrami kusz cym ruchem. U miechn a si , kiedy w g bi swego cia a poczu a jego

reakcj .

- Ale to nie jest wojna, prawda?

- Nie - poca owa  j  mocno. - To jest mi

.

Niewiarygodny taniec mi

ci zacz  si  od pocz tku. Tym razem wzi  j  mniej gwa townie, za to z

subteln  zmys owo ci . Razem si gn li po oczekuj ce ich s odkie szale stwo. Ich okrzyki zmiesza y si ,

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

kiedy wspi li si  na szczyt i opadli po jego drugiej stronie.

John niech tnie zapina  suwak jej sukienki. - To wstyd zakrywa  tak  wspania  skór , ale nie chc

szokowa  za ogi.

Schyli a si  i podnios a jego krawat, sk adaj c go w kilkoro i upychaj c w kieszeni jego marynarki.

Wstrz ni ta, u wiadomi a sobie,  e nie po wi ci a odrobiny uwagi trzem ludziom znajduj cym si  wraz z

nimi na pok adzie. Przyciskaj c do siebie jego marynark , powiedzia a:

- Nie zachwyca mnie my l o tych ludziach, którzy wiedz , co tutaj wyprawiali my.

Wzi  od niej swoj  marynark , potem zaprowadzi  j  z powrotem do cz ci jadalnej.

- Je li o nich chodzi, to wynaj em jacht, a wi c mog  zje  kolacj  sam na sam z moj  narzeczon .

Usiad a przy stole.

- Ale nie jeste my zar czeni.

Zdj  srebrn  pokryw  z jej talerza, potem ze swojego. Siedz c naprzeciwko niej, powiedzia  lekkim

tonem:

- Oficjalnie nie.

Nie spojrza a na stoj cy przed ni  talerz.

- Jeste  bardzo pewny siebie.

Wyci gn  do niej r

, ujmuj c jej d

.

- Wiem,  e to sta o si  dla ciebie zbyt szybko, Lauren. Ale to nie znaczy,  e tak jest  le. Przyznaj ,  e

nie spodziewa em si  te  po sobie,  e tak szybko si  zakocham. Wiem,  e masz w tpliwo ci. Jestem nawet

w stanie zrozumie , sk d si  bior . Prosz  ci ,  eby  mi zaufa a,  eby  uwierzy a w nasz  przysz

.

Po d

szej chwili wzi a go za r

.

- Nie mam wyboru - podnios a wzrok i napotka a jego uwa ne spojrzenie. - Nadal nie jestem pewna,

czy ma

stwo to najlepsze rozwi zanie, John, ale jestem pewna tego, co do ciebie czuj .

- Na razie tyle wystarczy. Poczekam na reszt .

10

W sobot  rano przyjechali do domku w Pó nocnej Karolinie. Amy pomaga a Lauren usun  cienk

warstewk  kurzu, która zebra a si  na meblach w ci gu minionego tygodnia, a w tym czasie John odgarnia

puszki po piwie i inne rupiecie z ganku. Wygl da o na to,  e jakie  nastolatki skorzysta y z nieobecno ci

gospodarzy,  eby zrobi  sobie prywatk . Na szcz cie nie w amali si  do domku, jak zdarza o si  to ju  w

okolicy.

Jak wielka zmiana zasz a w Amy przez ten tydzie  - zaduma a si  Lauren pod koniec dnia.

Dziewczynka kr ci a si  wsz dzie, nuc c piosenki, jakich nauczy a si  w przedszkolu. Trzeba j  by o

upomina ,  eby pozbiera a zabawki i nie biega a po domu. Podczas lunchu, kiedy zacz a opowiada

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Lauren o zabawach, jakich nauczy a si  w przedszkolu, wypada o j  pouczy ,  eby nie mówi a z pe nymi

ustami. Sta a si  teraz bardziej otwarta i czu a, rozdawa a u ciski i poca unki, kiedy tylko zdarza a si  po

temu okazja. Zachowywa a si  jak normalne, zdrowe dziecko.

Lauren zauwa

a,  e Amy nadal uwa

a,  eby si  nie pobrudzi , ale przesta o to ju  by  obsesyjne.

Dowodem zmiany, jaka zasz a w dziewczynce w tak krótkim czasie, by  widok Amy czo gaj cej si  po

mokrej pla y i pomagaj cej Johnowi budowa  zamek z piasku. Piasek oblepia  jej k pielówki, kolana i r ce,

kiedy zgarnia a go i uklepywa a.

Byli w

nie na pla y, kiedy John poruszy  temat zatrzymania Amy na sta e. Usiad  na pi tach i

uwa nie przygl da  si  córce, badaj c jej reakcj ·

Dziecko troch  si  nachmurzy o.

- A co z mamusi ?

- Mo emy polecie  - do Kaliforni,  eby j  odwiedzi .

- My wszyscy?

John spojrza  na Lauren.

- Mo e - potem przeniós  wzrok na córk . Przedstawiaj c swoj  spraw  tak uczciwie, jak tylko mo na

w istniej cych okoliczno ciach, powiedzia : - Chcia bym,  eby  mieszka a ze mn  na sta e, Amy. To mo e

oznacza ,  e b dziesz spotyka  si  z mam  na krótko, nie b dziesz z ni  przez ca y czas.

- A czy Lom te  b dzie z nami mieszka ? - K cik jego ust uniós  si  w pó

miechu.

- O tym zadecyduje Lauren.

Twarzyczka Amy by a powa na, jakby rozwa

a to wszystko, co powiedzia  ojciec.

- A czy b

 mog a dalej chodzi  do przedszkola?

Przytakn .

- My lisz,  e mamusia by aby z a, gdybym chcia a zosta  z tob ?

Je li Martine b dzie z a, pomy la  John, Amy nigdy si  o tym nie dowie. Przynajmniej nie od niego.

- Porozmawiam z mamusi .

Amy zerwa a si  i rzuci a ojcu na szyj . Zapiaszczone ramiona trzyma y go mocno, kiedy powiedzia a:

- Chc  zosta  z tob .

John obj  ma y, cenny tobo ek, wisz cy mu na szyi. Ponad g ow  Amy pos

 Lauren spojrzenie pe ne

spokoju i zdecydowania.

Po powrocie do Norfolk, w niedziel  wieczór, John opowiedzia  Lauren o swoich planach na nast pny

dzie . Amy pojecha a z nimi do Lauren i ogl da a sobie jej mieszkanie. John do czy  do Lauren, która w

kuchni przygotowywa a kaw .

- Chc  ci  prosi  o ogromn  przys ug  - powiedzia .

Licz c cicho 

eczki kawy, zapyta a:

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Jakiego rodzaju przys ug ?

- Chcia bym,  eby  zosta a z Amy u mnie, kiedy mnie nie b dzie.

Troch  kawy rozsypa o si  na blat, kiedy raptownie odwróci a g ow .

- Nie b dzie ci ? Dok d si  wybierasz?

- Trzeba podpisa  kontrakt z firm  braci Status, a to oznacza wypraw  do Kaliforni. Od

em to do

wtorku, wi c mog  najpierw pojecha  do San Francisco,  eby porozmawia  z matk  Amy. Nie mog

zostawi  Amy zupe nie samej na ca y czas mojej nieobecno ci.

- I tutaj jest rola dla mnie.

Wzi  j  za r ce i odwróci . Stali naprzeciwko siebie.

- Lauren, musz  ustali  pewne rzeczy z Martine. Opieka nad Amy nie jest czym , co mo na omówi

przez telefon.

- Czy spodziewasz si ,  e b dzie ci robi  trudno ci?

Wzruszy  ramionami.

- Nie b

 tego wiedzia , dopóki z ni  nie porozmawiam osobi cie.

Z naturaln  poufa

ci  kochanka przeczesa  palcami jej w osy. Uj  jej g ow , przyci gn  do siebie.

Przelotnie musn  jej usta, potem wyprostowa  si .

- Par  najbli szych dni z Amy pozwoli ci przekona  si , czy masz ochot  zaanga owa  si  w pe

rodzin .

- John, znowu naciskasz.

Westchn .

- Wiem - powiedzia  opieraj c czo o o jej twarz. - Gdybym móg , naciska bym jeszcze mocniej. - Usta

drgn y mu w lekkim u miechu. - Ale mo e do tego przywykniesz.

 Nast pnego ranka, zanim z apa  samolot, podrzuci  Amy do przedszkola i tam ustali ,  e Lauren

odbierze dziecko. Przekonany,  e pomy la  o wszystkim, wsiad  na pok ad samolotu, zdecydowany

porozmawia  o córce ze swoj  by

on .

Zadzwoni  do Lauren wieczorem, pó niej ni  zamierza . W jego g osie brzmia o ogromne zm czenie.

Zapyta , jak min  jej dzie .

Sadowi c si  wygodnie na jego 

ku, pod

a sobie poduszk  pod plecy. Mocno  ciska a s u-

chawk , pragn c by  bli ej niego.

- Amy by a rozczarowana,  e nie mog a rozmawia  z tob  dzisiejszego wieczoru, ale wyt umaczy am

jej,  e na pewno by  zadzwoni , gdyby  tylko móg . Jeste  w San Francisco czy w Los Angeles?

- W Los Angeles. Nie zasta em Martine w domu. S siedzi powiedzieli,  e wyjecha a dzi  rano. Wysz a

z domu z walizk . Pozosta o mi tylko porozumie  si  z jej adwokatem i powiedzie  mu,  e mój adwokat

dzie z nim w kontakcie w sprawie przej cia praw rodzicielskich. Czeka nas przes uchanie.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Lauren wiedzia a,  e takie przes uchanie b dzie konieczne, ale nie chcia a o tym rozmawia . Kiedy

sama wyst powa a w takich przes uchaniach i nie by  to dla niej ulubiony temat konwersacji.

- Na lodówce s  dwa nowe obrazki - powiedzia a. - Albo b dziemy musieli kupi  wi ksz  lodówk ,

albo znale  inne miejsce do wystawiania dzie  sztuki Amy.

Niezadowolenie Johna zmniejszy o si  nieco, kiedy us ysza ,  e powiedzia a "my" zamiast "ty".

wiadomie czy nie wiadomie, automatycznie w cza a si  w decyzje, jakie nale

o podj  w jego

gospodarstwie. Polu ni  napi te mi nie grzbietu. Mo e wszystko nie przedstawia o si  a  tak bez-

nadziejnie, jak mu si  wcze niej wydawa o.

Raptownie zmieni  temat.

- Z którego aparatu rozmawiasz?

- Z tego w twojej sypialni.

Nast pi a krótka cisza.

- Jeste  w 

ku?

- Uhm. Mia am w

nie zgasi

wiat o, kiedy zadzwoni

.

- Zrób tak - powiedzia . By a w jego g osie jaka  szorstko , która nie mia a nic wspólnego z

poleceniem, za to mia a wiele wspólnego ze zmys owo ci .

W pierwszej chwili Lauren nie zrozumia a, czego chce. Kiedy dotar o to do niej, przytrzyma a

uchawk  przy lampie, tak  eby móg  us ysze  odg os wy czanego przycisku.

-  wiat o zgaszone - powiedzia a. - Le  od strony telefonu.

- Od tej strony ja zwykle  pi  - mrukn . U miechn a si .

- Czy chcesz,  ebym si  przesun a?

- Nie, zosta  tam, gdzie jeste . By aby  w tym samym miejscu, gdybym ja tam by .

Zamkn a oczy, poczu a zalewaj

 j  fal  gor ca.

- Chcia abym,  eby  teraz tutaj by .

  Wyrwa  mu si  g boki j k.   .

- Do diab a, ja te . Je li si  nie roz cz , b

 w jeszcze gorszym stanie ni  w tej chwili. Lubi

wyobra

 sobie ciebie w moim 

ku. Tam w

nie jest twoje miejsce. Ale dobija mnie my l,  e nie mog

by  tam z tob . Wzdychaj c ci ko, doda :

- Kocham ci , Lauren. Dobranoc.

Poczu a wilgo  pod powiekami, mocno zacisn a oczy.

- Dobranoc, John. Ja te  ci  kocham.

Po od

eniu s uchawki Lauren zwin a si , przyciskaj c do siebie poduszk , która nie mog a zast pi

kochanego m czyzny. Gdyby odmówi a po lubienia go, mia aby przed sob  jeszcze wiele takich

samotnych nocy. Ma

stwo z nim mog o oznacza  niepewn  przysz

 ale bez niego nie widzia a dla

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

siebie w ogóle  adnej przysz

ci.

Rano Lauren wysz a na tyle wcze niej,  eby odstawi  Amy do przedszkola i zjawi  si  w pracy na

czas. Naprawd  sprawi o jej przyjemno  przygotowywanie Amy  niadania, namawianie jej do jedzenia i

odpowiadanie na niezliczone pytania, jakie dziecko jej zadawa o, gdy w  azience Johna robi a sobie

makija . Odprowadzi a Amy do przedszkola, pochyli a si ,  eby j  poca owa  i obieca ,  e przyjedzie po

po udniu,  eby zabra  j  do domu. Przygl da a si  Amy biegn cej do sali z dziwnym poczuciem dumy,

jakby to by o jej w asne dziecko.

Kiedy wróci a do biura po lunchu, zasta a wiadomo ,  eby natychmiast zadzwoni  do przedszkola.

Serce podesz o jej do gard a, wykr ci a numer i niecierpliwie czeka a, a  kto  odbierze telefon.

Po trzecim dzwonku odezwa a si  jaka  kobieta.

Lauren przedstawi a jej si  i powiedzia a,  e dosta a wiadomo , aby si  skontaktowa .

- Czy z Amy wszystko w porz dku?

os kobiety by  spokojny i pewny.

- Amy ma si  dobrze. Dzwoni am z innego powodu, panno McLean. Otó  dzi  rano przysz a jaka

kobieta i utrzymywa a,  e jest matk  Amy. Chcia a wzi  dziecko ze sob , ale jak pani wie, nie oddajemy

dziecka nikomu, kto nie ma upowa nienia rodziców. Dziecko powierzy  nam pan Zachary, który wymieni

tylko siebie samego i pani  jako odpowiedzialnych za Amy Zachary.

Strach jak drzazga zak

 j  w 

dku.

- Czy tamta kobieta poda a swoje nazwisko?

- Powiedzia a,  e jest pani  Zachary , ale kiedy poprosi am j  o jaki  dokument, okaza a prawo jazdy na

inne nazwisko. Figurowa a w nim Martine Termaine. Kobieta zamilk a, a potem doda a:

- Problem polega na tym,  e ta pani zapowiedzia a,  e wróci z policj , panno McLean. Powiedzia a,  e

ma prawo do opieki nad dzieckiem. By oby nad wyraz przykre dla innych dzieci, gdyby w przedszkolu

pojawili si  policjanci.

- Zaraz tam b

 - powiedzia a Lauren, nie daj c kobiecie chwili czasu na odpowied . Trzasn a

uchawk , chwyci a torebk  i wybieg a z pokoju. Niecierpliwie przyciska a kilka razy guzik windy, w

ko cu drzwi rozsun y si . My

c tylko o tym,  eby jak najszybciej znale  si  przy Amy, nie zauwa

a

Simpsona wysiadaj cego z windy dopóki na niego nie wpad a.

- Przepraszam, panie Simpson - mrukn a usi uj c obej  go,  eby wej  do windy.

- Dok d si  pani wybiera, panno McLean? S dz ,  e przerw  na lunch mamy ju  za sob .

Nie by a w nastroju do wys uchiwania jego sarkastycznych uwag.

- Mam piln  spraw  osobist , panie Simpson. Musz  wyj  natychmiast.

By  tak zaskoczony jej o wiadczeniem,  e zapomnia  o zwyk ym sobie protekcjonalnym sposobie

mówienia.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- Mia a pani zamiar po prostu wyj , nie uzgadniaj c tego najpierw ze mn ?

Kilka osób z personelu zatrzyma o si  nieopodal, przys uchuj c si  z zaciekawieniem sprzeczce pod

wind .

Dla Lauren najwa niejsz  rzecz  by o dosta  si  do Amy. Je li musi omin

 swego nad tego

zwierzchnika, zrobi to.

- To bardzo wa ne, musz  wyj  natychmiast, panie Simpson. Prosz  ust pi  mi z drogi.

Simpson, w najwy szym stopniu wzburzony z powodu braku poszanowania dla jego autorytetu, nie

ust powa .

- Przyjdzie pani do mojego gabinetu, panno McLean. W tej chwili.

- Nie, nie przyjd . Odepchn a go na bok, nie zdaj c sobie sprawy z szerokich u miechów na twarzach

obserwuj cych zaj cie ludzi. Wesz a do windy i nacisn a guzik na parter.

Simpson, czerwony na twarzy, wycelowa  w ni  gruby paluch i napuszy  si :

- Zwalniam pani .

- I bardzo dobrze.

Drzwi zamkn y si , ucinaj c dalsze ewentualne uwagi Simpsona. Lauren zapomnia a o nim, jak tylko

straci a go z oczu. Ani zwierzchnik, ani posada nie wydawa y jej si  w tej chwili wa ne. Wa na by a Amy.

Tego wieczoru telefon w mieszkaniu Johna zadzwoni  kilka razy, potem zamilk . Po paru minutach

odezwa  si  znowu, rozbrzmiewaj c w ciemnych, pustych pokojach.

John spojrza  na zegarek. Wpó  do dziesi tej.

Gdzie, u diab a, by a Lauren, zastanawia  si , a niepokój  ciska  mu 

dek. Setki dzikich domys ów

przebieg o mu przez g ow . Mo e mia y wypadek. Mo e Amy jest chora. Lauren mog a zgubi  klucze od

jego mieszkania. Mo e to Lauren si  rozchorowa a.

Wykr ci  numer Lauren. Sygna  irytuj co si  powtarza , nikt nie odpowiada . Nie móg  znie

beznadziejnej nie wiadomo ci. Ca a jego podró  okaza a si  kompletn  strat  czasu. Nie uda o mu si

spotka  z  on , a kiedy przyjecha  do Los Angeles, dowiedzia  si ,  e jeden z braci Status musia  i  nagle

do szpitala na operacj .

Zadzwoni  na lotnisko,  eby dowiedzie  si  o najbli szy samolot. W kilka minut pó niej od

gwa townie s uchawk  i zacz  chodzi  po pokoju. Pech prze ladowa  go nadal - okaza o si , nie ma

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

adnego lotu a  do pó nych godzin porannych nast pnego dnia.

Wróci  do aparatu i wykr ci  swój domowy numer z takim samym jak poprzednio rezultatem.

Samolot Johna po drodze do Norfolk mia  krótki postój w Waszyngtonie. Zadzwoni  stamt d do firmy

i ku swemu przera eniu dowiedzia  si ,  e Lauren ju  u niego nie pracuje. Wykona  nast pny telefon, tym

razem do przedszkola Amy. Us ysza ,  e Lauren odebra a j  poprzedniego popo udnia. Wywo ano jego lot i

pozosta  z pytaniami bez odpowiedzi.

Kiedy w ko cu znalaz  si  na lotnisku w Norfolk, natychmiast uda  si  na parking, nie zawracaj c sobie

owy dalszymi telefonami. Przez ostatnie dwadzie cia cztery godziny telefon sta  si  dla niego narz dziem

udr ki - albo nikt nie odpowiada , albo podawano mu informacje, które tylko zaciemnia y sytuacj .

Potrzebowa  dzia ania.

Znikn y dwie najwa niejsze dla niego osoby. Musia y gdzie  by  i on je odnajdzie.

Samolot wyl dowa  pó no po po udniu, ale zd

 dotrze  do Raytech przed ko cem godzin pracy. Jak

tylko zatrzasn  za sob  drzwi swego gabinetu, znalaz  si  w t umie najró niejszych, oczekuj cych go ludzi.

Móg  spodziewa  si  sekretarki.

Nawet obecno  Simpsona nie by a ca kiem zaskakuj ca. Ale widok jego by ej  ony, która rozsiad a

si  na krze le w jego gabinecie, jakby mia a zamiar zapu ci  tam korzenie, by  ukoronowaniem dnia.

Nast pnej nocy Lauren usiad a na jednym z czerwonych, drewnianych krzese  na ganku domu brata i

zapatrzy a si  w ciemno . Amy spa a, ale Lauren nie pomy la a,  eby samej pój  do 

ka. Wiedzia a,  e

i tak nie mog aby zasn . Ci

y jej w tpliwo ci i niezdecydowanie. Dwa dni temu, id c za g osem

instynktu, zabra a Amy z przedszkola, uniemo liwiaj c jej odej cie z matk .

Teraz zastanawia a si , czy dobrze zrobi a.

Z punktu widzenia prawa nie do niej nale

a decyzja, co jest najlepsze dla Amy. W rzeczywisto ci po

prostu porwa a dziewczynk , wywioz a j  nie tylko z Norfolk, ale i ze stanu Wirginia. Wtedy my la a o

ukryciu Amy do czasu powrotu Johna. Gdyby jego by a  ona zabra a Amy z powrotem do Kalifomi,

wydobycie jej legalnymi kana ami mog oby zabra  mu du o czasu.

By a tak g boko pogr ona w my lach,  e nie s ysza a ani odg osu kó  na  wirowanym podje dzie za

domem, ani kroków na piaszczystej dró ce. Zorientowa a si ,  e ma go cia dopiero wtedy, kiedy zobaczy a

wy aniaj

 si  z mroku sylwetk . Kto  zatrzyma  si  przy schodkach.

John, ubrany w d insy i niebiesk  koszul , po

 r

 na por czy ganku i powiedzia  zdawkowym

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

tonem:

- Mocno by

 zaj ta przez ostatnich par  dni.

Lauren zerwa a si  z krzes a i rzuci a mu si  w ramiona, o ma o go nie przewracaj c. Obj  j  i mocno

przytuli  jej szczup e cia o.

Wystarczy o mu tylko trzyma  j  w obj ciach, wiedzie ,  e nic jej si  nie sta o. Poczu  wilgo  na

swoim policzku i rozlu ni  u cisk,  eby przyjrze  si  jej twarzy.  zy b yszcza y na rz sach, kiedy podnios a

oczy, odwzajemniaj c jego spojrzenie. Sca owa  je, a potem, nagle spragniony, ca owa  jej usta.

Kiedy ukry a twarz na jego szyi, wzi  j  na r ce i usiad  na krze le, sadowi c j  sobie na kolanach.

Jego r ka pow drowa a w stron  obna onego uda, potem pog adzi a jej biodra.

- Dobry Bo e, Lauren. Jeste  prawie naga.

- Nie spodziewa am si  towarzystwa.

Tylko jego koszula i jej cienka bielizna nocna rozdziela y ich piersi. Ca  si  woli odwracaj c uwag

od my li, jak dobrze jest j  dotyka , zapyta :

- Jak si  ma Amy?

- Pogubi a si  w tym wszystkim.

- To zrozumia e. Nigdy dot d nie by a porwana - cicho zachichota .

Lauren odsun a si  nieco od niego i przyjrza a mu si  ze zdziwieniem.

- Lekko to wszystko bierzesz. Dlaczego?

Naturalnie poufa ym gestem po

 r

 na jej nagim udzie i pozostawi  j  tam.

- Czy spodziewa

 si ,  e b

 z y?

- By a taka mo liwo  - powiedzia a lekko dr cym g osem.

- Przyznaj ,  e by em cokolwiek z y, kiedy wydzwania em do domu, a ty nie odpowiada

. Wtedy si

zdenerwowa em. Dlaczego nie zadzwoni

 do mnie i nie powiedzia

, co si  dzieje?

- Nie wiedzia am, gdzie si  zatrzyma

.

- Moja sekretarka wiedzia a.

Rzuci a spojrzenie na guzik jego koszuli, którym si  bawi a. Przyzna a do  potulnie:

- Nawet nie pomy la am,  eby j  zapyta .

- Troch  w tym mojej winy. Tak si

pieszy em,  eby ustali  wszystko z Martine,  e nie pomy la em,

eby zostawi  ci telefony, pod którymi mog

 mnie z apa  w San Francisco i w Los Angeles.

- Wiesz, dlaczego przywioz am Amy tutaj? Twoja by a  ona chcia a j  zabra  z powrotem do San

Francisco - zamilk a na chwil . - Nie mog am si  tylko domy li , sk d ona wiedzia a, gdzie jest Amy.

Westchn .

- Pani Murray jej powiedzia a. Martine zadzwoni a do biura i pani Murray nie mog a jej nie

powiedzie .

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

- A wi c nie mog am jej pozwoli ,  eby zabra a Amy w czasie twojej nieobecno ci. Zostawi

 j  pod

moj  opiek . Po prostu nie mog am pozwoli ,  eby twoja by a  ona j  zabra a.

- Martine dosta a to, czego chcia a.

 Lauren wyczu a napi cie i z

 w jego g osie.

- Teraz ja si  pogubi am. My la am,  e chce Amy. Przecie  nie ma Amy.

- Pos

a si  Amy,  eby dosta  to, po co naprawd  przyjecha a. W

nie dlatego nie zjawi em si  tu

wcze niej, musia em czeka , a  otworz  banki. Spotka em si  z Martine u mojego adwokata dzi  rano,  eby

podpisa  dokumenty stwierdzaj ce,  e Amy prawnie nale y do mnie. Mój adwokat nie by  zachwycony,

kiedy wczoraj wyci gn em go z 

ka w  rodku nocy,  eby zatrudni  go przy papierach. Kiedy dokumenty

zosta y podpisane, odwioz em Martine na lotnisko. Nareszcie by em wolny i mog em przyjecha  tutaj,  eby

odnale  moje zaginione kobiety.

Lauren chcia a co  powiedzie , ale powstrzyma a si .

Chc c sk oni  j , by wypowiedzia a, co ma na my li, zapyta :

- Co mówisz?

- Chcia am ci  zapyta , czy musia

 zap aci  swojej by ej  onie, zanim podpisa a dokumenty

dotycz ce opieki nad dzieckiem, ale wydaje mi si ,  e to nie moja sprawa.

- Masz dziwne pomys y na temat tego, co jest a co nie jest twoj  spraw  - powiedzia  rozbawiony. -

Uciekasz z moj  córk , tracisz prac , a potem wstydzisz si  pyta  o porozumienie, jakie zawar em z moj

by

on .

- W porz dku. Uznaj,  e zada am to pytanie.

Przesun  twarz  po jej szyi, rozkoszuj c si  subtelnym zapachem jej skóry.

- Warto by o zap aci  ka

 cen .

- Czy pogorszy am spraw , zabieraj c Amy?

- Martine nie potrafi a tego w

ciwie oceni , ale ja owszem - zdj  r

 z jej uda i uj  jej twarz. - W

jaki inny sposób móg bym si  dowiedzie ,  e jeste  moj  narzeczon ?

- Ach, tamto - opu ci a wzrok.

- Tak, tamto - pog aska  jej szyj , jego palce pozostawi y za sob  smug  gor ca. - Wyobra  sobie moje

zdumienie, kiedy Martine powiedzia a mi,  e moja narzeczona zabra a Amy z przedszkola, zanim ona

wróci a tam ze stró ami prawa.

Jego dotkni cie odwraca o uwag  Lauren od jego s ów. Zamiast tego koncentrowa a si  na swoich

odczuciach.

- Przypuszczam,  e to kobieta w przedszkolu powiedzia a twojej by ej  onie, jak si  przedstawi am.

- Nie zg aszam skarg, Lauren - przesun  ustami po jej wargach, chwytaj c doln  z bami. - Ale mnie to

intryguje. Kiedy zamierza

 mi powiedzie ,  e chcesz wyj  za mnie za m ?

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Po wszystkich swoich wcze niejszych protestach wzgl dem ma

stwa Lauren poczu a si  g upio.

Wygl da oby jeszcze  mieszniej, gdyby próbowa a zaprzecza  swoim odczuciom w tej sprawie.

- Ostatecznie oswoi am si  z t  my

. Nadal mam swoje zastrze enia co do ma

stwa, ale bardziej

przera a mnie my l,  e mia abym 

 bez ciebie. Mo e inni te  maj  podobne odczucia. To jest ryzyko, ale

musz  je podj . Obj a go za szyj  i przyci gn a do siebie jego g ow .

- Poca uj mnie. T skni am za tob .

Przyj  jej zaproszenie. Rozwar  j zykiem jej wargi. Z akniony, ca owa  j  z ca ej si y. Nagle oderwa

si  i wsta , podnosz c j  w ramionach.

Westchn a zdziwiona.

- Co robisz?

- Zabieram moj  narzeczon  do 

ka.

Kiedy niós  j  po schodach do sypialni,  ciszaj c g os zapyta a:

- A je li Amy si  zbudzi i zacznie mnie szuka '? Zastanie nas razem w 

ku.

- Mo e si  zacz

 do tego przyzwyczaja , kochanie, bo tam w

nie b dzie nas zastawa

ka dej nocy przez reszt  naszego  ycia.

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

background image

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m

Click here to buy

A

B

B

Y

Y

PD

F Transfo

rm

er

2

.0

w

w

w .A

B B Y Y.

c o

m