background image

Jay Friedman, It’s fundamental, Nov. 9, 2009 

tłum. Łukasz Michalski

 

108. To sprawa zasadnicza                           It's fundamental 

 
Jay Friedman, listopad 2009 

 
Podczas pracy z uczniami mnóstwo czasu poświęcam na podstawy. Większość lekcji 

zabierają pierwsze takty utworu. Zwykle muszą zaczynać 5 lub więcej razy, zanim osiągną 
swój przyzwoity dźwięk i, podkreśloną przeze mnie, odpowiednią jakość pierwszej nuty- od 
której zależy brzmienie całej frazy. Tu dochodzimy do niezwykle ważnej i często pomijanej 
sprawy:  najtrudniejsza  w  graniu  na  puzonie:  w  zespole,  czy  podczas  przesłuchania  jest 
umiejętność  osiągnięcia  takiego  brzmienia,  jakbyś  był  już  rozgrzany,  gdy  wcale  rozgrzany 
nie jesteś. Oznacza to zdolność wydobycia doskonałego dźwięku od pierwszego razu. Jak 
powiedziano  już  wcześniej,  wszyscy  brzmią  dobrze  za  5  razem,  ale  nie  o  to  chodzi.  Na 
przesłuchaniu,  czy  podczas  koncertu,  nie  można  tyle  razy  próbować.  Kiedy  się  nad  tym 
zastanowić  to  zawsze,  przed  naszym  wejściem  podczas  gry  zespołowej,  wcześniej 
prawdopodobnie siedzieliśmy chwilę, licząc takty.  Zazwyczaj gramy krótką frazę, a potem, 
zanim zdążymy się rozgrzać, przestajemy grać i znowu jakiś czas siedzimy, za chwilę dzieje 
się znów to samo. Jeśli na żądanie nie potrafisz wydobyć swego najlepszego brzmienia, to 
wszystkie  Twoje  pozostałe  fantastyczne  umiejętności  nie  są  warte,  jak  mówią,  funta 
kłaków. 

 Jaki sekret tkwi w tym, żeby zabrzmieć, jakby się było rozgrzanym, kiedy się wcale nie 

jest?  Oto  odpowiedź:  ćwicząc  w  taki  właśnie  sposób.  Zamiast  czekać  i  zastanawiać  się 
w jakim  stanie masz dziś  usta  i  jak  się czujesz, wydobywaj  swoje najlepsze  brzmienie  bez 
względu  na  samopoczucie.  Tą  umiejętność  trzeba  rozwijać  metodą  prób  i  błędów  w 
ćwiczeniówce,  mając  świadomość,  że  jest  niezbędna.  Jako  nauczyciel,  robię  to  przez  cały 
czas.  Dając  lekcję,  co  chwila  podnoszę  instrument,  by  coś  uczniowi  zademonstrować. 
Ponieważ jednak nigdy nie mam czasu ani specjalnych chęci, by rozegrać się przed lekcją, 
to  zawsze  czuję  się  okropnie!  Jednak  nie  ma  to  znaczenia,  gdyż  mam  tak  niezwykle  silną 
mentalną wizję tego, jak mój dźwięk powinien zabrzmieć, że złe samopoczucie nie może 
mnie  powstrzymać  przed  jego  zagraniem.  Chciałbym,  żebyście  zaczynając  granie  tak 
właśnie  myśleli.  Tak  naprawdę,  to  w  istotnych  momentach  zawsze  będzie  okropnie! 
Wszyscy  dobrze  brzmią  w  domu  za  piątym  razem,  ale  przecież  nie  o  to  nam  chodzi.  Ta 
sprawa wydaje się być zupełnie prosta, ale pewnie dlatego często pozostaje niezauważona. 
Robert  Lambert,  były  pierwszy  puzonista  Chicago  Symphony  i  mój  nauczyciel, 
opowiedział  kiedyś  zabawną  historię.  Podczas  lekcji  z  prywatnym  uczniem  podniósł 
instrument, by zademonstrować to, z czym uczeń miał problem. Zabrzmiało mu tak źle, że 
kiedy uczeń zapomniał na koniec lekcji zapłacić, nie miał odwagi, by mu przypomnieć. 

 
ZACHŁANNOŚĆ JEST DOBRA 
 
Co czyni muzyka świetnym? Uważam, że wspólne dla znakomitych wykonawców jest 

to, że gdy słyszą kogoś, kto robi coś dobrze, „kradną” mu to- a przynajmniej sam pomysł- 
zawłaszczają  i  rozwijają,  dodając  do  swojego  arsenału  umiejętności.  Może  to  być  czyjaś 

background image

Jay Friedman, It’s fundamental, Nov. 9, 2009 

tłum. Łukasz Michalski

 

szczególna  cecha  wykonawcza:  dźwięk,  legato,  wibracja,  artykulacja,  frazowanie  itp. 
Z powodu takiej „kradzieży” nikt nie będzie się czuł winny, a przynajmniej nie powinien. 
Z drugiej strony, spotkałem wielu uważających inaczej: „To Twoje, nie śmiałbym zabrać Ci 
tego”.  Chciałbym  jednakże  spotykać  więcej  osób,  które,  słysząc  coś  wspaniałego,  mówią 
sobie: „Dawaj, zabieram to ze sobą”. Można wybrać choćby tylko jedną rzecz, wybijającą 
się  ponad  granie  innych  wykonawców;  przecież  nie  każdy  robi  wszystko  doskonale. 
Wybieraj i dobieraj starannie różne aspekty wykonawstwa; zaskoczy Cię, jak wielu tego nie 
robi.  Uczą  się  żyć  z  tym  wszystkim,  co  wyłazi  z  ich  instrumentu,  zamiast  chodzić  do 
muzycznego supermarketu i przebierać w różnościach. W efekcie końcowym może to być 
coś  pomiędzy  własnym  konceptem,  wymarzoną  doskonałością,  czy  też  właśnie  czymś 
„ukradzionym” komuś, kto już to posiada. 

 
Oryginał: 

http://jayfriedman.net/articles/it_s_fundamental