background image

ZAPROSZENIE DO FILOZOFII 

Wykłady z filozofii dla młodzieży 

K. Łastowski, P. Zeidler (red.)  

Wydawnictwo Humaniora – Poznań 2001 

ss. 99-113

 

http://main.amu.edu.pl/~insfil/mlodziez/ 

 

 

 

 

Tadeusz Buksiński

 

 

Czy historia ma sens? 

 

 
 
 
l. Pojęcie sensu  
 
Nim odpowiemy na tytułowe pytanie zastanowimy się najpierw na tym, 
czy zadanie takiego pytania ma sens, a jeśli tak, to jaki? Zapytanie o sens 
zakłada,  że mamy przynajmniej jasność co do tego, na czym polega 
sens. A termin „sens” jest w filozofii szczególnie wieloznaczny. Mówi 
się o sensie wyrażeń  językowych: słów, zdań, wypowiedzi, tekstów, 
mówi się o sensie pozajęzykowych działań ludzkich oraz o sensie ludz-
kiego życia. Wreszcie filozofowie mówią też o sensie dziejów ludzkich. 
Zastanówmy się więc nad tym, cóż to takiego jest sens lub znaczenie 
(tych dwóch terminów będziemy używali zamiennie). 

Zaczniemy od rozważenia najprostszych przypadków. One pozwolą 

na zrozumienie interesującej nas problematyki. W wypadku poszczegól-
nych słów ich znaczenie (sens) utożsamiane jest zwykle (tradycyjnie, od 
czasów Arystotelesa) z ujętymi myślowo istotnymi cechami przedmio-
tów oznaczanych tymi słowami. Znaczenie to treść semantyczna słów. 
Na przykład, według Arystotelesa, do istotnych cech wyróżniających 
człowieka spośród innych bytów na świecie należą: rozumność i zwie-
rzęcość. I one składają się na znaczenie słowa „człowiek”. To znaczenie 
przysługuje tylko słowom, które oznaczają coś poza sobą, czyli nazwom. 
Oprócz sensu semantycznego słowa posiadają również sens pragmatycz-
ny. Polega on na posiadaniu przez słowa pewnych treści, komponent 
wyrażających stosunek człowieka (użytkownika języka) do oznaczanych 

background image

Tadeusz Buksiński 

przez słowa przedmiotów.  

Częściami składowymi sensu pragmatycznego są sensy ekspresyjne 

oraz emocjonalne. A więc słowo „piękny” nie tylko służy do wypowie-
dzenia pewnych treści o przedmiocie, lecz również wyraża pozytywny 
stosunek człowieka do opisywanego przedmiotu – „podobanie się”. 
Znaczenia językowe poszczególnych słów nie są określane w izolacji, 
ale w systemie językowym (rozumianym jako układ słów i reguł grama-
tycznych nimi rządzących) oraz są urabiane w mowie (w użyciu języka 
w konkretnych sytuacjach). One wzajemnie się dookreślają w ramach 
języków narodowych lub sztucznych. Wielokrotnie wskazywano na róż-
ne znaczenia przypisywane w różnych kulturach i społeczeństwach sło-
wom:  śnieg, kolor, krewny. Na przykład w języku Eskimosów nie ma 
słowa „śnieg”, ale występuje sto kilkadziesiąt słów na oznaczenie róż-
nych konkretnych postaci śniegu (zlodowaciały, miękki, puszysty, etc.). 
Znaczenia złożonych wypowiedzi są funkcją znaczeń (semantycznych, 
pragmatycznych) części składowych oraz sytuacji, w których one zostały 
użyte. 

Znaczenia lub sensy działań ludzkich z kolei utożsamiane są najczę-

ściej z celem działań. Wtedy działania są sensowne, gdy są nakierowane 
na jakiś cel i gdy są spójne wewnętrznie, to znaczy gdy działający czło-
wiek dąży w sposób planowy, konsekwentnie do obranego celu. Ale 
można wyróżnić jeszcze inne rozumienie sensu działań. Przynajmniej 
niektóre działania są traktowane jako ekspresyjne, a więc jako wyrażają-
ce potrzeby wewnętrzne człowieka, które mogą, ale nie muszą być ko-
niecznie skierowane na konkretny cel. Śpiew, płacz, działania sponta-
niczne mają taki typowo ekspresyjny charakter. Ich sens polega na wy-
rażaniu czegoś zawartego w człowieku: uczuć, namiętności, pragnień 
mniej lub bardziej określonych, ustosunkowań do otoczenia. Często 
konkretne cele stawiane sobie przez ludzi są pochodnymi tych stanów 
wewnętrznych.  

Mówi się też o sensie całego życia poszczególnych osób. Problem ten 

trapi szczególnie młodych ludzi. W filozofii XX w. najwięcej miejsca tej 
problematyce poświęcali egzystencjaliści (Heidegger, Jaspers, Sartre, 
Camus, Dostojewski). W pytaniu o sens życia chodzi, jak mi się wydaje, 
o dwie rzeczy: po pierwsze o to, jak żyć? Jakie cele w swoim życiu po-
stawić i jakimi normami się kierować?; po drugie o to, jakie jest moje 
miejsce we wszechświecie? Czy mam jakąś szczególną wartość, czy od-
grywam niepowtarzalną rolę? Czy mam do spełnienia jakąś misję w 

background image

Czy historia ma sens? 

3

świecie – niezależną  bądź zależną od mojej woli? Różnie filozofowie 
odpowiadali na tak postawione pytania. Jak wiadomo, wspomniani eg-
zystencjaliści uważali, że nie ma sensu danego z góry, że każdy sam mu-
si ustanowić normy postępowania dla siebie, wytyczyć cele swojemu 
życiu i określić swoje miejsce w całości wszechświata. Jest wolny: może 
różne typy życia wybierać i na różne sposoby się określać. 

 I wreszcie stawiane jest pytanie o sens historii (dziejów). Na czym on 

polega? W ciągu wieków odpowiadano na nie na różne sposoby. 
Odpowiedzi zależały w dużej mierze od samej definicji sensu oraz od 
poglądu na wszechświat i miejsce w nim człowieka. Generalnie sens 
historii rozumie się podobnie jak sens życia i sens działań ludzkich. A więc 
z jednej strony chodzi o określenie miejsca, roli, wagi poszczególnych 
działań ludzkich i ich ciągów w całości większej (na przykład w kosmosie) 
lub głębszej, bardziej istotnej (na przykład w strukturze istotowej, 
duchowej, idealnej): z drugiej zaś idzie o odkrycie lub ustalenie struktury 
lub istoty lub celu całych dziejów bez odnoszenia ich do czegokolwiek 
poza nimi – w tym wypadku szczególnie ważną rolę odgrywa ostatni etap 
dziejów, jego koniec utożsamiany z ich celem. 

 

2.  Siedem koncepcji sensu dziejów 

 

Przedstawię poniżej w sposób skrótowy siedem głównych odpowiedzi 
na pytanie o sens dziejów, w porządku chronologicznym, to znaczy ta-
kim, w jakim ich udzielano na przestrzeni dziejów myśli ludzkiej. Potem 
spróbuję się do nich ustosunkować. 

1. Grecy interesowali się przede wszystkim kosmosem, w mniejszym 

stopniu historią. Interesowało ich to co niezmienne: logos, prawo, rozum 
przyrody. I na wzór przyrody pojmowali dzieje. Herodot, Tykidydes, 
Polibiusz byli przekonani, że historia jest częścią przyrody i podlega tym 
samym co przyroda prawom logosu. Ich wizja dziejów była ekspresyjna, 
to znaczy byli przekonani, że poszczególne jednostkowe zdarzenia (na 
przykład działania wielkich ludzi, wojny) są ekspresją istoty rzeczy, a 
więc czegoś trwałego, wiecznego: charakterów ludzi, narodów, nie-
zmiennych cech jednostek i społeczeństw. W związku z tym ekspresje 
historyczne są w zasadzie ciągle takie same: ciągle trwają wojny, ciągle 
mają miejsce wzloty jednych jednostek i narodów oraz upadki innych. 
To, co w nich istotne jest powtarzalne. I na tym polega ich sens – na 
ujawnianiu istoty. Zaś sens nauki o dziejach polega właśnie na tym, że 

background image

Tadeusz Buksiński 

stawała się dla człowieka nauczycielką  życia: uczyła o przemijalności 
poszczególnych postaci i zdarzeń oraz o trwałości praw, istot. Uczyła 
rozpoznawać to, co niezmienne w zmienności oraz uczyła tym samym 
skromności. 

Według Greków, w wymiarze obiektywnym, zdarzeniowym, chrono-

logicznym, dzieje nie mają  własnego sensu. Do niczego nie zmierzają. 
Nic się w nich nie realizuje poza uczeniem ludzi mądrości polegającej na 
przystosowywaniu się do tego, co niezmienne i nie przywiązywaniu 
zbytniej wagi do tego, co przelotne. Dziejami ludzkim rządzi los, nad 
którym człowiek nie panuje i którego do końca nigdy nie pozna. Historie 
Polibiusza, stoików były kołowrotowe. Uznawały, że każda rzecz rodzi 
się, wzrasta i upada. I ten schemat obowiązuje w życiu poszczególnych 
ludzi, narodów, państw, a nawet całej ludzkości. Stoicy byli przekonani, 
że świat co jakiś czas płonie i potem znów się odradza. Scypius w cza-
sach chwały Rzymu przepowiadał jego upadek i nawoływał, by łagodnie 
obchodzić się z podbitymi ludami, bowiem kiedyś Rzymianie znajdą się 
w ich położeniu. 

2. Za właściwego twórcę filozofii dziejów, a więc teorii uznającej, że 

dzieje jako całość mają sens nie tylko ekspresyjny lecz również teleolo-
giczny (a nawet teologiczny) jest św. Augustyn (354-430). Zasłynął on 
głównie dzięki dokonanemu podziałowi społeczeństw istniejących na 
dwa rodzaje, które nazwał: państwem Bożym i państwem ziemskim. Do 
państwa Bożego należą ci wszyscy, którzy są dobrzy, moralni, religijni, 
miłosierni, bogobojni. Zaś do państwa ziemskiego należą źli, niemoralni, 
złoczyńcy, dążący do władzy i bogactwa, pyszni, krzywdzący innych, 
egoiści. Kościół reprezentuje państwo Boże na ziemi. Ale nie wszyscy 
należący formalnie do Kościoła należą do państwa Bożego – ale tylko 
dobrzy moralnie. Do państwa Bożego należą również te osoby spoza 
Kościoła, które dobrze postępują oraz dobrzy aniołowie. Do państwa 
ziemskiego należą też złe duchy. Państwa polityczne i władze polityczne 
znane z historii reprezentują państwa ziemskie. Na ziemi obydwa pań-
stwa są zmieszane i nie wiadomo, kto do jakiego należy. Dopiero na Są-
dzie Ostatecznym sprawa będzie jasna dla każdego.  

Dzieje rozpoczynają się wraz z wypędzeniem Adama i Ewy z raju. W 

kategoriach ziemskiej historii rodu ludzkiego państwo Boże pochodzi od 
Sema, syna Adama, a państwo ziemskie od Kaina. Państwo ziemskie 
stworzył grzech: zazdrość i zabójstwo Abla przez Kaina z zazdrości. 
Państwo Boże stworzyła wiara i dobry uczynek; św. Augustyn mówi, że 

background image

Czy historia ma sens? 

5

państwa ziemskie tworzą historię ziemską, a państwo Boże historię 
świętą. Chociaż, tak naprawdę, to święci i pobożni  żadnej historii nie 
tworzą. Oni bowiem peregrynują po Ziemi. Istnieją w pewnym sensie 
poza czasem ziemskim. Im przecież chodzi ciągle o zbawienie, a nie o 
ziemskie aspiracje. Jest ich więcej lub mniej w poszczególnych epokach. 
A epok historycznych jest siedem: (1) od Seta do potopu, (2) od potopu 
do Abrahama, (3) od Abrahama do Davida, (4) od Davida do końca nie-
woli babilońskiej, (5) od końca niewoli do Chrystusa, (6) chrześcijańska, 
(7) Sąd Ostateczny i ponowne przyjście Chrystusa na ziemię. 

Jaki jest więc sens dziejów ziemskich oraz dziejów świętych (owego 

pielgrzymowania)? Augustyn jako pierwszy stwierdził,  że dzieje ziem-
skie mają sens. Sensem dziejów jest tworzenie warunków, szans na po-
prawę człowieka i na jego zbawienie. Człowiek zgrzeszył w raju i Bóg 
go potępił – ale nie do końca, bowiem wygnał człowieka w historię. Dał 
mu ją jako szansę zbawienia. Jest ona jego możliwością powrotu do Bo-
ga, pod warunkiem, że skorzysta z tej szansy i przystąpi do państwa Bo-
żego. Może z niej skorzystać lub nie. Dzieje człowieka na Ziemi nie ma-
ją sensu własnego, to znaczy rozpatrywanego wyłącznie w wymiarze 
doczesnych celów, ambicji, dążeń. Mają sens jedynie pochodny wobec 
celu nadrzędnego, jakim jest zbawienie. Są one tylko materią, podłożem 
dla kultywowania życia pobożnego i dla zbawiania dusz. Taki sens zo-
stał im nadany przez Stwórcę. I ziemskie dzieje zakończą się wraz z na-
dejściem Sądu Ostatecznego. Wtedy człowiek utraci szanse za zbawie-
nie. 

Sens dziejów, o którym mówi Augustyn, nie jest dany empirycznie, 

nie jest naukowy. Jest oparty na wierze – wierzymy weń lub nie wie-
rzymy. Końca  świata bowiem nie znamy. Augustyn zdaje sobie z tego 
sprawę. Pisze, iż historia jest nauczycielką, bo wychowuje moralnie 
przez powodowanie cierpień. Ale nie każdego wychowuje (bo nie każdy 
w wyniku cierpień staje się lepszy), lecz tylko wierzących. Wiara jest 
podstawą sensu i interpretacji eschatologicznej cierpień. 

W tym ujęciu, historia jest pojmowana jako okrężna droga do Boga, 

droga do ponownego pojednania z Bogiem przez poszczególne osoby 
oraz przez cały rodzaj ludzki na końcu świata. W niej dokonuje się od-
siew ziarna od plew. Powtórzmy, osiągnięcia ziemskie, cywilizacyjne, 
nie mają żadnego znaczenia dla zbawienia. W nich chrześcijanie uczest-
niczą tylko z potrzeby ciała. Sens ich życia znajduje się jednak w innym 
wymiarze i jest rozpoznawany aktem wiary. Tylko postęp moralny i re-

background image

Tadeusz Buksiński 

ligijny się liczy. A działania moralne, pobożne, wykraczają poza dzieje 
ziemskie. Jednostki ich dokonujące  żyją już w państwie Bożym. Chry-
stus zszedł na ziemię i wkroczył w dzieje ludzkie tylko po to, by pomóc 
wypełnić czas, czyli wspomóc państwo Boże na ziemi. 

3. Augustyńska wizja dziejów podlegała w myśli chrześcijańskiej 

różnym interpretacjom. Jedna z nich stała się dominująca w czasach no-
wożytnych. Podwaliny pod nią zostały jednak stworzone już w późnym 
średniowieczu przez Joachima z Flory (1131-1202). Rozwinął ją francu-
ski biskup i teolog J.B. Bossuet (1627-1704). Otóż w nawiązaniu do 
Apokalipsy św. Jana chrześcijanie zaczęli modyfikować historiozofię św. 
Augustyna. Modyfikacje szły w dwóch kierunkach. Po pierwsze przyję-
to, że nie ma radykalnego rozziewu między dziejami świętymi a dzieja-
mi ziemskimi. Zdarzenia ziemskie: wojny, powstania i upadki państw, 
postęp techniczny, zmiany kulturowe, mają wymiar zarówno świecki 
(ziemski) jak i duchowy (religijny, moralny). Nie można więc tych wy-
miarów przeciwstawiać sobie. Należy te zdarzenia oceniać jako ziem-
skie, w których zawarty jest pierwiastek boski w większym lub mniej-
szym stopniu. Historia święta zawarta jest niejako w historii świeckiej i 
jest od niej nieodłączna. Po drugie przyjęto,  że dzieje świeckie oraz 
święte się rozwijają. Znaczy to, że nie są wyrazem ciągle tego samego 
(jak chcieli Grecy), lecz następuje w nich postęp, gromadzą się jakieś 
wartości, zachodzą trwałe istotne zmiany: świeckie i duchowe. Według 
Joachima występują trzy epoki w dziejach ludzkości: Starego Testamen-
tu (czyli epoka Ojca, epoka pracy), Nowego Testamentu (epoka Syna, 
epoka uczoności) i klasztorna (epoka Ducha, epoka kontemplacji – od 
XII w.).  

Każda następna jest wyższa duchowo od poprzedniej, a więc nie 

można osiągnąć w następnej pewnych stanów, wartości, dóbr, bo trzeba 
zaczekać na obiektywny rozwój duchowości. W tym ujęciu dzieje ziem-
skie mają znaczenie religijne, bo w nich i dzięki nim następuje uświęce-
nie ludzkości – jej dzieła, jej ziemskie czyny, jej instytucje są coraz lep-
sze moralnie i religijnie. Sens dziejów leży w przyszłości i polega na ich 
celu. A celem jest zbawienie całej ludzkości na końcu świata. Jego reali-
zacja zależy od wysiłku ludzi. Joachim prorokuje powrót Chrystusa na 
ziemię w ostatniej fazie. Wtedy zapanuje państwo Boże na ziemi. I taki 
jest sens dziejów. Są one okrężnym sposobem uduchowienia człowieka i 
przygotowania go na ponowne przyjście na ziemię Chrystusa. 

W tym ujęciu, odwrotnie niż u Augustyna, prawda zawiera się w cią-

background image

Czy historia ma sens? 

7

gu porządków, a nie w jednym wydarzeniu. Jest rozciągła. Nie można 
być doskonałym od razu, od początku. Dopiero w czasie, w historii, 
stopniowo ludzkość się doskonali. I zbawienie osiągane jest dzięki 
uczestnictwu w dziejach świeckich, a nie poprzez izolowanie się i 
ucieczkę od nich. Historia jest nie tylko szansą dla człowieka (jak chciał 
Augustyn), ale twórczynią zbawienia, urzeczywistnianiem królestwa 
Bożego na ziemi. Ludzie przyczyniają się do jego zbudowania uczestni-
cząc w państwach ziemskich, uduchowiając je, tworząc naukę, kulturę, 
struktury społeczne, kultywując życie religijne.  

4. Chrześcijańska wizja utożsamiająca sens dziejów z celem ducho-

wym leżącym w przyszłości i z praca nad osiągnięciem tego ce-
lu,stanowiła podstawę dla nowożytnych świeckich historiozofii. Struktu-
ra rozumowania w tym względzie wszystkich historiozofów nowożyt-
nych jest identyczna. Jedynie w szczegółach się różnią. Vico, Wolter, 
Turgot, Proudon, Condorcet, Hegel, Marks, Comte, Burckhardt repre-
zentują podobne wizje dziejów. Po pierwsze, utożsamiali sens dziejów z 
ich przyszłym stanem, z ich końcowym etapem, do którego one zmierza-
ją w sposób nieświadomy dla poszczególnych ludzi. To znaczy czło-
wiek, załatwiając swoje interesy mimowolnie przyczynia się do przybli-
żania tego stanu, niejako popycha dzieje w kierunku tego ostatniego sta-
nu.  

Po drugie, odrzucili (poza Vico) w zasadzie Boga chrześcijańskiego 

jako kierownika dziejów. Uznali, że ukierunkowanie dziejów dokonuje 
się na mocy praw rządzących nimi. Hegel mówił o prawach rozumu, 
Comte o prawach umysłu, Marks, o prawach historycznych i społecz-
nych. Prawa determinują przejścia od jednego ustroju społeczno-
politycznego do innego – na przykład prowo trzech stadiów rozwoju 
Comtea lub Marksa prawa zgodności poziomu rozwoju sił wytwórczych 
z charakterem stosunków produkcji, czy prawo zgodności nadbudowy 
ideowej z bazą ekonomiczną. Rozwój jest konieczny.  

Po trzecie, ostateczny cel dziejów zaczęli utożsamiać z realizacją cał-

kiem świeckich wartości, takich które człowiek nowożytny cenił najbar-
dziej: dla Hegla był to stan pełnej rozumnej wolności, dla Marksa społe-
czeństwo dobrobytu materialnego, sprawiedliwości i braterstwa, dla 
Comte’a społeczeństwo kreatywności, wiedzy i nauki. Socjaliści utopijni 
(Fourier, Owen) prześcigali się w tworzeniu wizji takich przyszłych 
szczęśliwych społeczeństw. W tych ujęciach sens ludzkich cierpień po-
lega na tym, iż są one składane w ofierze na ołtarzu lepszej przyszłości. 

background image

Tadeusz Buksiński 

Tak oto jest, że bez męki i cierpień nie podobna osiągnąć szczęścia – by-
libyśmy go bez cierpień nieświadomi. I taki jest sens ludzkiego życia. 
Jak widać, wizje przyszłych świeckich stanów zastąpiły idee przyszłego 
zbawienia lub przyjścia Chrystusa na ziemię. Po czwarte, postęp należy 
do podstawowych kategorii historiozofii nowożytnych. 

Trzeba jednak zdawać sobie jasno sprawę z faktu, że nowożytna hi-

storiozofia świecka, podobnie jak chrześcijańska, sens dziejów opiera na 
wierze w osiągnięcie pewnego przyszłego stanu :wolności, wiedzy, ko-
munizmu, szczęśliwości etc. A wiara czyni czasem cuda. Komunizm był 
ustrojem zbudowanym na wierze w świetlaną przyszłość ludzkości.  

Świecką wizję historiozoficzną przejął w praktyce protestantyzm. 

Utożsamił on sens życia ludzkiego z pracą nad poprawą sytuacji mate-
rialnej człowieka na ziemi. Prace uznał za najbardziej wartościową mo-
dlitwę. W rezultacie dokonał się proces funkcjonalizacji religii prote-
stanckiej wobec kapitalizmu. Zaczęła ona sprzyjać rozwojowi gospodar-
czemu państw protestanckich i stała się narzędziem rozwoju cywilizacji 
ziemskiej. Państwa protestanckie zaczęły się szybciej rozwijać niż kato-
lickie. I do dzisiaj reprezentują one wyższy poziom gospodarczy i cywi-
lizacyjny. Problem stosunku religii do życia ziemskiego ma dzisiaj w 
Polsce podstawowe znaczenie: praca czy modlitwa, włączanie się w 
działania  świeckie, polityczne, gospodarcze, czy skupienie na rozwoju 
duchowym i na pobożności? 

5. W końcu XIX i pierwszej połowie XX wieku koncepcjom postępu 

przeciwstawiły się koncepcje upadku. Zwiastowały zbliżanie się kata-
strofy dziejowej, z powodu degeneracji umysłowej, fizycznej lub nie-
przewidywalnych negatywnych konsekwencji działań człowieka. Do 
najsłynniejszych historiozofii katastroficznych należą koncepcje F. Nie-
tzschego (1844-1900) i O. Spenglera (1880-1936) .Według Nietzschego 
dzieje ludzkości to walka między osobnikami o różnej sile życiowej, 
zwanej wolą mocy. Kiedyś dominującą pozycję w społeczeństwach mia-
ły osobniki, w których tkwiły wielkie moce twórcze. Ale w czasach sta-
rożytnych maił miejsce bunt osobników miernych, mało udanych, skar-
lałych. Dzięki dobrej organizacji i „rezonowaniu”, czyli używaniu roz-
sądku oni zwyciężyli. Religia chrześcijańska stanowi ich ideologię, a 
kapłani są przewodnikami trzody.  

Ograniczyli oni spontaniczność i twórczość, skrępowali jednostki 

przykazaniami, nakazami, strachem przed grzechem. W wyniku tego 
rozwoju powstał człowiek dzisiejszy: zapracowany, drobiazgowy, nie-

background image

Czy historia ma sens? 

9

zdolny do twórczości, bojaźliwy, drżący przed grzechem, pasywny. 
Hołduje materializmowi, racjonalizmowi i relatywizmowi. Ten ostatni 
człowiek świadczy o upadku gatunku ludzkiego. Jeśli chcemy go unik-
nąć, musimy pracować nad przygotowaniem warunków do wyhodowa-
nia nowych twórczych osobników, o wielkiej woli mocy . Takie jest za-
danie ludzkości i taki jest sens historii. Sens historii jest paradoksalny, 
bo oto ona ma na celu stwarzanie warunków dla działań ekspresyjnych 
(bo takie cechują wielkich ludzi czy nadludzi), a więc dla działań po-
zbawionych celu. Podobnie pesymistyczny pogląd na dzieje prezentował 
Spengler. Przewidywał on upadek Zachodniego świata, z powodu zdo-
minowania w nim spontanicznego, twórczego życia i kultury (duchowo-
ści, twórczości, moralności, prowincji) przez cywilizację (czyli technikę, 
organizację, ekonomię, miasto). Taka prawidłowość uzyskiwania prze-
wagi przez cywilizację nad kulturą występowała wielokrotnie w prze-
szłości doprowadzając do upadku kolejne osiem kultur. 

6. W XX wieku odnotowujemy również odrodzenie się historiozofii 

chrześcijańskich. Do najbardziej znanych należy koncepcja francuskiego 
jezuity, Teilharda de Chardina (1881-1955). Jest to koncepcja ewolucjo-
nistyczna. Myśliciel – filozof i wybitny uczony – wykazuje, że nauka 
chrześcijańska nie jest sprzeczna z naukową teorią ewolucji .Ujmuje on 
dzieje ludzkości jako część dziejów kosmosu. Proces ewolucji wszech-
świata przebiega przez trzy fazy: geosferę – etap transformacji nieorga-
nicznych; biosferę – układ życia organicznego; noosferę – układ myśli i 
świadomości ludzkiej liczący ostatnie paręset tysięcy lat. Według niego 
we wszystkich sferach i poziomach organizacji świata obecna jest psy-
chiczność. Chociaż ujawnia się w największym stopniu w noosferze, 
czyli w epoce dominacji w świecie człowieka, kiedy to ewolucja skupiła 
się na jego rozwoju. Rozwój kosmosu jest celowy. Jego celem – i sen-
sem – jest człowiek i jego doskonałość duchowa. W epoce noosfery 
człowiek podlega procesom personalizacji, na które składają się takie 
zjawiska jak: a) uporządkowanie i uduchowienie własnej osoby, (b) 
zjednoczenie w miłości z innymi osobami, (c) wytworzenie jednego 
umysłu ogólnoludzkiego.  

Sensem dziejów jest osiągnięcie punktu Omega, czyli stanu świado-

mości kolektywnej, stanu jednego umysłu zbiorczego, w którym po-
szczególne umysły jednostek by partycypowały jako jego części. Proces 
tworzenia takiego umysłu właśnie się rozpoczął. Takie zjawiska jak: 
rozwój komunikacji, technik przekazu i porozumiewania się, gwałtowny 

background image

Tadeusz Buksiński 

10

wzrost wymiany informacji, wymiany myśli, temu właśnie służą i są te-
go procesu symptomami. Postępuje wzmożenie sił twórczych w czło-
wieku. Najważniejszym symptomem jest wzrost miłości między ludźmi . 
Dwie  światowe wojny w XX wieku nie mogą przesłonić tego procesu. 
Tworzy się idealne społeczeństwo planetarne – królestwo Boże na ziemi. 
Ono jest celem dziejów. Jest niebem tworzonym na ziemi. W nim doj-
dzie do zjednoczenia człowieka z Bogiem – bowiem to sam Bóg schodzi 
na ziemię i mieszka wśród coraz bardziej uduchowionych, wolnych i 
samoświadomych ludzi. W koncepcji Teilarda de Chardina zbawienie 
dokonuje się więc w wymiarze ziemskim, poprzez uświęcenie, uducho-
wienie ziemskiego życia. Człowiek nie opuszcza ziemi idąc do Boga, ale 
Bóg do niego przychodzi.  

Historiozofia francuskiego jezuity znalazła kontynuatorów wśród 

zwolenników New Age. W prądzie tym, na podstawie spekulacji astro-
logicznych, przewidywane jest wkroczenie przez ludzkość w nową epo-
kę duchową, zwaną epoką Wodnika. Będzie to epoka postchrześcijań-
ska, w tym sensie, iż kościoły instytucjonalne nie będą odgrywały w niej 
poważniejszej roli. Zwolennicy tego nurtu charakteryzują przewidywany 
i oczekiwany stan duchowy w terminach podobnych do tych, za pomocą 
których Teilhard de Chardin opisał punkt Omega.  

7. Współcześnie do najbardziej popularnych historiozofii należą kon-

cepcje końca dziejów. Do najbardziej znanych należą koncepcje F. Fu-
kuyamy oraz J. Baudrillarda . Zgodnie z nimi jesteśmy właśnie  świad-
kami końca dziejów. W związku z tym znamy ich sens z empirii – pod 
warunkiem, że uwierzymy w to, iż żyjemy na końcu dziejów. Sens dzie-
jów polegał na stworzeniu modelu społeczeństwa najlepszego z możli-
wych dla ludzi. I oto takie społeczeństwo powstało – jest nim społeczeń-
stwo liberalne, w wersji amerykańskiej. Liberalizm polityczny, ekono-
miczny i społeczny rozpowszechnia się na coraz to nowe kraje. Objął po 
wojnie kraje wschodniej Azji, Ameryki południowej, w ostatnim dzie-
sięcioleciu kraje postkomunistyczne, rozszerza się na kraje Afryki.  

Tworzy się jeden planetarny system polityczny, gospodarczy, kultu-

rowy (ale nie jeden umysł). Stosunki wolnorynkowe akceptuje już pra-
wie cały świat. System liberalny zwyciężył systemy totalitarne (faszyzm 
i komunizm) a obecnie zwycięża fundamentalizmy azjatyckie. I on za-
pewnia maksymalne szczęście maksymalnej ilości obywateli na świecie. 
Ludzie są zadowoleni, bo mają zapewniony dobrobyt, wolności osobiste, 
cywilne, obywatelskie, polityczne. Nie mają powodów, żeby dążyć do 

background image

Czy historia ma sens? 

11

zmian, do rewolucji, by wymyślać nowe projekty ustrojowe. Jednym 
słowem, sensem dziejów jest stworzenie Disneylandu na ziemi. Kon-
sumpcja, a nie produkcja stają się ważne. Utopia się spełniła i nie ma 
sensu tworzyć nowej. Znaczy to, że ludzkość opuściła historię i weszła 
w stan posthistorii. Bowiem historia to okres wojen, walk, sprzeczności 
wywoływanych walką o uznanie, o wolność, o prestiż, o akceptację, o 
szczęście. Wszystkie te cele zostały osiągnięte. Ludzie i narody są wol-
ne, z pełnią praw, powodzi się im coraz lepiej. Są też już zmęczone hi-
storią. Dlatego nic ciekawego ani istotnie nowego w sensie kulturowym 
i politycznym nie powstanie. Mnożone będą tylko udogodnienia, dosko-
nalenia techniczne, ale nie będzie wielkich nowych ideologii, ustrojów, 
ani zmian strukturalnych. Nie jest to koniec świata, ale koniec rozwoju 
istotnych struktur społecznych, politycznych, ideowych. 

 

3.  Sens historii a sens życia  

 

Czy historia ma sens? Analiza odpowiedzi na zadane pytanie i kontek-
stów, w jakich te odpowiedzi były formułowane wskazuje na to, iż po 
pierwsze, odpowiedzi zaspokajały dążenia współczesnych im ludzi do 
zrozumienia ich życia, ich trudów i cierpień. Nadawały sens ich życiu, 
ponieważ traktowały trudy i cierpienia jako warunki osiągnięcia szczę-
ścia wiecznego lub doczesnego przyszłych pokoleń. Po drugie, wizje hi-
storiozoficzne mobilizowały masy do walki o lepszą przyszłość. Pełniły 
funkcje ideologii. Za ich pomocą indoktrynowane były całe narody. One 
zagrzewały do tworzenia nowych ustrojów i pracy na ich rzecz – czego 
najwymowniejszym przykładem jest realny socjalizm. Organizowały na-
rody do walki z innymi narodami, a nawet do ich zagłady w imię pano-
wania nad światem własnego narodu i dyktowania własnych praw innym 
– czego wymownym świadectwem jest faszyzm. By wcielić w życie 
formułowane wizje przyszłości więziono miliony ludzi w łagrach lub w 
obozach koncentracyjnych, mordowano, głodzono, gazowano. 

Dzisiaj, w świetle teorii końca dziejów i im podobnych, okazuje się, 

że sens, który chciano realizować, lub który miał się zrealizować poza 
plecami aktorów, jest banalny. Czyż dobrobyt materialny i życie w wol-
ności zadowoli człowieka. Czy po to cierpiały miliony ludzi i czyż o to 
walczyły w przeszłości. Z tych i innych powodów trudno uwierzyć 
w prawdziwość teorii końca dziejów. Nie ma żadnych podstaw do 
stwierdzenia,  że dzieje się zakończyły.  Świadczą o tym coraz to nowe 

background image

Tadeusz Buksiński 

12

odkrycia naukowe, które zmieniają struktury myślenia, sposoby życia 
oraz formy organizacyjne społeczeństwa. Świadczą o tym również ruchy 
społeczne, fundamentalistyczne, ekologiczne. Świadczy o tym bieda i 
bezrobocie, które rodzą się w sercu awangardy cywilizacji – na Zacho-
dzie. Być może historia tak naprawdę dopiero się zaczyna. 

Jeśli w pytaniu o sens historii idzie o sens dany z góry lub ustalany 

niezależnie od intencji człowieka, jego planów, zamierzeń, to nie potra-
fię dać na nie odpowiedzi pozytywnej. Empirycznie takiego sensu nie 
stwierdzamy. Obserwujemy postęp cywilizacyjny, techniczny, ekono-
miczny. Trudno jednak mówić o postępie moralnym. Można więc wie-
rzyć lub nie wierzyć w jakiś sens całościowy rozwoju, dany z góry lub 
kształtowany poza plecami aktorów sceny dziejowej, osiągany na końcu 
dziejów lub poza nimi – ale jest to tylko wiara. 

Jeśli zaś przez sens dziejów rozumieć cel, który świadomie stawia 

sobie ludzkość i dąży do jego wcielenia w życie, to trzeba powiedzieć, 
że istnieją realne przesłanki do przyjęcia takiej wizji. Bowiem powstaje 
na naszych oczach społeczeństwo globalne, zorganizowane jako całość. 
I takie społeczeństwo może sobie stawiać określone cele (na przykład 
zbudowanie określonego ustroju politycznego) i urzeczywistniać je. W 
tym sensie dzieje będą miały sens jako sens nadany przez ludzkość. Ale 
tak usensowniana historia dopiero się zaczyna. Nie znaczy to wcale, że 
jej realizacja jest pewna. Nie można wykluczyć katastrof, zdarzeń nie-
oczekiwanych, nad którymi ludzkość nie zapanuje, lub których odpo-
wiednio wcześniej nie zauważy, na przykład kataklizmów kosmicznych, 
trzęsień ziemi. Nie można wykluczyć też takiego rozwoju sytuacji, że 
pewne  środki zagłady, stworzone przez człowieka wymkną się spod 
kontroli ludzi lub dostaną się w ręce nieodpowiedzialnych szaleńców. 
Już dzisiaj widać, że ludzkość nie potrafi uporać się ze skutkami ubocz-
nymi rozwoju cywilizacyjnego, w postaci zniszczeń natury, środowiska, 
zagrożeń  środkami szkodliwymi dla zdrowia, niekontrolowalnym pro-
mieniowaniem z reaktorów jądrowych itp. Stąd wynika, iż również w 
tym ujęciu sens rozumiany jest jako osiągnięcie pewnego celu leżącego 
w przyszłości. I pozostanie przedmiotem wiary. A rozumienie tego celu 
zależeć będzie od skłonności autorów wizji historiozoficznych do opty-
mizmu lub pesymizmu. 
 Ale 

można sens dziejów rozumieć również inaczej niż zakładali do-

tychczas historiozofowie – jako realizację wartości własnych, nadawa-
nych tu i teraz. I w takim ujęciu sens dziejów realizuje się w każdym 

background image

Czy historia ma sens? 

13

momencie dziejów, a nie na ich końcu. Przyjmuje się w takiej wizji, iż 
być człowiekiem znaczy tyle, co wykraczać ponad animalność, w sferę 
prawdy, dobra sprawiedliwości, piękna – swoimi czynami, myśleniem, 
wartościowaniem. O tyle, o ile te wartości są wcielane w życie jedno-
stek, o tyle ono ma sens. I jeśli one w dziejach są obecne dzięki działa-
niom jednostek, dzieje są usensowniane przez nie. Każdy więc może w 
każdym momencie partycypować w sensie dziejów, przyczyniać się do 
jego ucieleśnienia. Swoim postępowaniem wpływa bowiem na kierunek 
rozwoju społeczeństw, w mniejszym lub większym stopniu. I chyba ta-
kie rozumienie sensu jest mniej lub więcej świadomie zakładane dzisiaj 
przez ludzi działających dla dobra własnego i innych. W tym ujęciu sens 
dziejów polega na nadawaniu im sensu przez nas samych. 

Podstawową wadą wszystkich nowożytnych historiozofii jest to, iż 

utożsamiały sens dziejów ze stanem przyszłym. W związku z tym sens 
poszczególnych działań utożsamiały z ich wkładem w przyszłą epokę. 
Przyszłe epoki realizują potencje zawarte w poprzednich. Taki pogląd 
zawarty jest w słynnym powiedzeniu Hegla iż „sowa Minerwy wylatuje 
o zmierzchu” lub w głośnej tezie Marksa, że „anatomia człowieka jest 
kluczem do zrozumienia anatomii małpy”. Takie ujęcia deprecjonują po-
szczególnych ludzi oraz znaczenie ich indywidualnego życia. Człowiek 
zostaje zredukowany do narzędzia, do kółka w wielkiej maszynie, staje 
się pionkiem na szachownicy. Przestaje być graczem, staje się kukłą po-
ruszaną przez niewidzialne i nie znane mu siły. Człowiek dzisiaj coraz 
częściej zadaje sobie pytania: dlaczego ja mam cierpieć dla szczęścia 
przyszłych pokoleń? Czy one będą sobie życzyły takiego szczęścia, o ja-
kie ja dla nich walczyłem? Może moje cierpienia i wysiłki uznają za 
bezsensowne? 

Takie i im podobne wątpliwości sugerują, iż bardziej adekwatne jest 

takie rozumienie dziejów, które ich sens sytuuje w środku, to znaczy w 
nich samym, w każdym ich momencie. Zakłada się w tym ujęciu,  że 
sens jest rozproszony i polega na udziale każdego z nas w realizacji 
pewnych wartości i dóbr (lub w zwalczaniu pewnych innych). W takim 
ujęciu każdy czyn ludzki, każde życie ma sens specyficzny, a polega on 
na swoistym określeniu się wobec świata dóbr i wartości i szczególnym 
sposobie ich realizacji. Dzieje jawią się jako platforma ścierania się róż-
nych koncepcji dóbr i wartości oraz różnych sposobów ich realizacji. 
Specyficzne kultury, cywilizacje, ekonomie, polityki, powstają jako wy-
niki takich działań. Sens dziejów określany jest od wewnątrz. Każdy go 

background image

Tadeusz Buksiński 

14

tworzy. Oczywiście, skutki działań mogą być i bywają odmienne od in-
tencji, często nieprzewidywalne. Czy one podlegają prawom, działają-
cym niezależnie od ludzi? Chyba nie. To ludzie walczą z negatywnymi 
skutkami swoich czynów. I zmieniają je, a wraz z nimi sens swoich dzia-
łań i sens dziejów jako całości. Bez tych wysiłków kierunek rozwoju 
byłby inny. Automatycznie i bez wysiłku sensu dziejów nie można za-
pewnić.  

 
 

 
 
 

 

Publikację w formacie *.pdf przygotował Michał Cichocki cichocki@amu.edu.pl