background image

“Antysemityzm Niemców to pikuś”… – Tadeusz M. Płużański

Aktualizacja: 2010-11-7 11:59 pm

“Drapieżczo antysemicka Armia Krajowa prowadziła niepohamowaną kampanię 
mającą na celu mordowanie Żydów”. “Opisałem własne doświadczenia z okolic 
Lublina i moje opinie na temat AK są powszechnie podzielane przez żydowskich 
partyzantów, u boku których walczyłem” – takie opinie przedstawia Frank 
Blaichman w wydanej właśnie w Polsce książce “Wolę zginąć walcząc”. Te 
wszystkie kłamstwa prowadzą do wniosku, że Polacy dorównują w okrucieństwie 
Niemcom, a nawet ich przewyższają. Cóż za symboliczne upamiętnienie kolejnej 
rocznicy wybuchu II wojny światowej!

“Przeciw nazistom, volksdeutschom i antysemickiej Armii Krajowej” – tak reklamuje 
swoje nowe dzieło Wydawnictwo Replika i szczyci się, że ów paszkwil ukazał się 
wcześniej w USA oraz jest dostępny “we wszystkich europejskich sklepach 
internetowych: od Hiszpanii po Niemcy, Francję i całą resztę zachodniej Europy”.
Gorsze od AK, jeszcze bardziej antysemickie były tylko Narodowe Siły Zbrojne. 
Tłumacz polskiego wydania, niejaki Kamil Janicki przedstawił “za” i “przeciw” 
takiego twierdzenia: “Nazwanie NSZ faszystami i sługusami Niemców to opinia 
przesadzona, choć nie pozbawiona pewnego oparcia w faktach”. Jakie to fakty, tego się 
już nie dowiemy, ale robi się coraz goręcej.

I dalej: “Już opisując początek wojny Frank Blaichman wielokrotnie stawia znak 
równości między działaniami Niemców i Polaków”. Czyli okupantami Polski byli nie 
tylko Niemcy, ale także Polacy, może ci ostatni nawet bardziej. Ciekawa teza i równie 
ciekawy komentarz: “Takich opinii autora na temat Polaków w żadnym razie nie 
należy krytykować jako błędnych czy przesadzonych. W tym przypadku nie chodzi 
przecież o obiektywną prawdę historyczną, ale o indywidualne świadectwo człowieka, 
który wychował się w Polsce, został polskim oficerem i ostatecznie wolał tę Polskę 
porzucić na rzecz niepewnej egzystencji w obozie dla uchodźców, niż żyć wśród 
Polaków”.

25-ciu na czołgi

Autor książki – Frank Blaichman mieszka dziś w Nowym Jorku, gdzie razem z żoną 
Cesią (w czasie wojny członkinią tej samej żydowskiej grupy) wyemigrował w latach 
50. Nie zapomniał również o swojej prawdziwej ojczyźnie, gdzie “pomógł stworzyć 
Pomnik Żydowskich Bojowników w Yad Vashem w Jerozolimie i uczestniczył w jego 
odsłonięciu w 1985 roku. Ma dwójkę dzieci i sześcioro wnuków”. A więc szczęśliwy 
ojciec, dziadek i… literat.
Opowieść zaczyna się od obiektywnego opisu: “We wrześniu 1942 roku Niemcy 
poinformowali, że zamierzają przenieść Żydów z Kamionki do pobliskiego Lubartowa, 
gdzie miało powstać getto dla wszystkich Żydów z regionu. Frank postanowił uciec” –
napisał we wstępie sir Martin Gilbert, przedstawiany jako “uznany autorytet naukowy”.

Strona 1 z 4

“Antysemityzm Niemców to pikuś”… – Tadeusz M. Płużański - Bibula - pismo nieza...

2011-08-04

http://www.bibula.com/?p=28193

background image

Internetowy biogram Blaichmana dopowiada: “Wyruszył do leżącego nieopodal lasu, 
by ukryć się w podziemnych bunkrach przygotowanych przez Żydów, którzy uciekli 
już wcześniej. Razem z nimi sformował oddział partyzancki, stając do walki z 
Niemcami i kolaborantami. Podjął się też ochrony uchodźców, którzy sami nie byli w 
stanie chwycić za broń”.

Wątek walki z Niemcami jest w paszkwilu szczególnie eksponowany. Podobnie, jak 
sprawa pomocy współbraciom. Jakże przypomina to historię innego “bohatera” –
bandyty i mordercy Polaków – Tewje Bielskiego.

Dalej czytamy: “Oddział rósł w siłę, w końcu stając u boku polskich grup 
partyzanckich. W 1944 roku poddany został decydującemu sprawdzianowi, stawiając 
czoła dobrze uzbrojonym i wypoczętym [!!!- TMP] niemieckim batalionom. Przy 
wsparciu lotniczym podjęły one próbę wyeliminowania partyzantów”.
Rozwinięcie tych sensacji funduje nam “autorytet-Gilbert”: “Liczebność grupy spadła 
do zaledwie 25 osób, ale oddział nigdy się nie poddał ani nie zrezygnował z walki. (…) 
W maju 1944 roku wzięli udział w znaczącej bitwie, stając na przeciw wysłanych 
celem ich unieszkodliwienia batalionów SS, Wehrmachtu i jednostek Luftwaffe”.
Czyli “25 Dzielnych” podjęło otwartą walkę z niemieckimi doborowymi dywizjami 
piechoty, czołgami i lotnictwem. Nie lada wyczyn, nawet zakładając wsparcie 
“polskich grup partyzanckich”. A ci ostatni, któż to taki? Oczywiście Gwardia Ludowa 
– Armia Ludowa, bo tylko oni byli “dobrzy”, tylko oni byli “prawdziwą partyzantką”.

Tłumacz Janicki: “Armia Ludowa była jedyną formacją gotową pomagać żydowskim 
partyzantom”. Z kolei “Armia Krajowa prowadziła niepohamowaną kampanię mającą 
na celu mordowanie Żydów i zapobieżenie dojściu po wojnie do władzy Armii 
Ludowej lub jakiejkolwiek innej lewicowej formacji”. Ciekawe, że AL i lewica 
utożsamiane są z Żydami, ale mimo wszystko to uogólnienie.

Wracając do waleczności Blaichmana. Większości bitew, które opisuje, w ogóle nie 
miało miejsca. Inne były dziełem żołnierzy podziemia niepodległościowego, o –
przepraszam, “antysemickich AK-owców”, których Blaichman tępił i mordował…

Na rozkaz Londynu

Autor szczyci się m.in. udziałem w zabójstwie dwóch żołnierzy AK, których określa 
mianem “podrostków”. O ich schwytaniu pisze: “Kiedy zaczęliśmy ich przesłuchiwać, 
okazało się, że są członkami AK – antysemickiej Armii Krajowej. Dostali rozkaz 
zabicia nas, ponieważ byliśmy Żydami i okradaliśmy chłopów”. Tu mimochodem 
pojawia się informacja, że grupa Bleichmana była… rabunkową bandą. Doprecyzujmy 
– żydowsko-komunistyczną, rabunkową bandą walczącą nie z Niemcami, ale z polskim 
podziemiem.

Dalej Bleichman-literat opowiada: “Powiedzieli [antysemiccy AK-owcy, "podrostki" -
TMP], że ich miejscowi zwierzchnicy otrzymali rozkazy z Londynu, mówiące, iż 
żadnemu Żydowi nie powinno być dane dożycie do końca wojny i świadczenie o jej 
przebiegu”. Tłumacz książki uspokaja: “Stwierdzenie zawarte w ostatnim zdaniu 
polskiemu czytelnikowi może się wydawać nieprawdopodobne, ale nie ma powodów, 

Strona 2 z 4

“Antysemityzm Niemców to pikuś”… – Tadeusz M. Płużański - Bibula - pismo nieza...

2011-08-04

http://www.bibula.com/?p=28193

background image

by nie wierzyć autorowi”. Kolejny dogłębny, rzetelny wywód.
Autorowi i tłumaczowi Armia Krajowa stale myli się z Niemcami. Jakby świadom 
absurdu, ten ostatni koryguje trochę swoje stanowisko: “I choć działania jednostek AK 
wymagają w takich przypadkach [antysemickich - TMP] solennego potępienia, nie 
można rozciągać go na funkcjonowanie całej organizacji i jej strategiczne cele”.
Kamil Janicki dalej zachwala paszkwil (ale w końcu dostał za to kasę): “Pamiętnik 
Blaichmana prezentuje unikalną wartość jako materiał umożliwiający zrozumienie 
skomplikowanych relacji polsko-żydowskich, a szczególnie żydowskich opinii o 
polskim udziale w wojnie i o polskim antysemityzmie. Nie jest to syntetyczna praca 
naukowa, zestawiająca setki źródeł jak np. »Strach« Jana Tomasza Grossa, ale żywa 
relacja jednego człowieka”. Paszkwilant Gross wzorem! Ale jaka książka – taki 
autorytet.

Dobra wiara w UB

Po wojnie Frank Bleichman pracował w UB w Lubartowie, Pińczowie i Kielcach (w 
1945 r. był po. kierownika Wydziału Więzień i Obozów kieleckiego WUBP). W 
materiałach Instytutu Pamięci Narodowej figuruje jako Franciszek Blajchman. Jego 
wizerunek znalazł się też na wystawie “Twarze kieleckiej bezpieki”. I bynajmniej nie 
pokazuje ona bohaterów.

Autor o bezpiece (lirycznie): “Mam nadzieję, że czytelnik przystanie na moment, by się 
nad tym zastanowić i zrozumie, że bezpośrednio po wyzwoleniu przeszliśmy pod 
zwierzchność nowego rządu Polski Lubelskiej, a departamenty rządowe były wśród 
bardzo nielicznych pracodawców gotowych zatrudniać ocalałych Żydów. Żyliśmy 
teraźniejszością, nie nam było przepowiadać przyszłość. Moim zadaniem było 
wyłapywanie nazistowskich kolaborantów – Polaków [podkreślenie - TMP], 
Ukraińców i volksdeutschów – znanych jako prześladowcy i mordercy Żydów oraz 
szpicle donoszący na chłopów i całe wsie. Przydział ten z chęcią przyjąłem”.
Tłumacz znów tłumaczy racje autora: “Blaichman to raczej człowiek uwikłany: nie 
mający świadomości realnego celu działania UB i wierzący, że prowadził godną 
pochwały walkę z pozostałościami faszyzmu”. Ale najlepsza jest konkluzja: “Jego 
historia na swój sposób odkłamuje obraz anonimowych UB-eków z pierwszych lat po 
wojnie. Wielu z nich nie było, jak przyjęło się uważać, nieludzkimi potworami, ale 
postaciami z krwi i kości. Często byli to wręcz – jak właśnie autor niniejszej książki –
bohaterowie i ludzie o wielkich zasługach, którzy nie znali charakteru nowego ustroju i 
działali w Urzędzie Bezpieczeństwa w dobrej wierze. Jednocześnie należy nadmienić, 
że realny przebieg swojej pracy dla UB zna tylko sam autor”. Ostatnie zdanie to już 
absurd piramidalny. Dobrze, że Instytut Pamięci Narodowej, dzięki publikacji książki, 
namierzył Blaichmana i sprawdzi teraz, czy nie dopuścił się zbrodni komunistycznej.

Antysemityzm nie wygasł

I tu przechodzimy do clou programu. Tłumacz Janicki: “Zdaniem tego ocalałego z 
Holokaustu partyzanta, którego cała rodzina zginęła z rąk nazistów, to Polacy, a nie 
Niemcy byli po wojnie głównymi wrogami Żydów. Różnica między podejściem 
Polaków i Niemców do Żydów była taka, jak między nocą i dniem! U Polaków 

Strona 3 z 4

“Antysemityzm Niemców to pikuś”… – Tadeusz M. Płużański - Bibula - pismo nieza...

2011-08-04

http://www.bibula.com/?p=28193

background image

nienawiść nigdy nie wygasła”. A więc jednak: nie ma równości między Polakami a 
Niemcami. Startując z tego samego pułapu antysemityzmu, Niemcy szybko (bo już po 
pięciu latach okupacji) wyleczyli się z choroby, a Polacy trwają w swojej nienawiści 
przeszło 70 lat.

“Autorytet Gilbert” potwierdza: “Pracując nad swoją książką The Holokaust: The 
Jewish Tragedy (Holokaust: Żydowska tragedia) udałem się do rodzinnej miejscowości 
Franka Blaichmana – Kamionki leżącej około 19 kilometrów od polskiego miasta 
Lublin – a także do okolicznych lasów, gdzie prowadził on swoją walkę. (…) Byłem 
też świadkiem wrogości, jaką po dziś dzień miejscowa ludność darzy Żydów, którzy 
odmówili poddania się deportacjom i pójścia na pewną śmierć”.

Czarna karta

Kamil Janicki konkluduje: “Wiele z opinii autora jest sprzecznych zarówno ze zdaniem 
tłumacza, jak i wydawcy. Mimo to »Lepiej zginąć walcząc« polecam jako książkę 
bardzo ważną, bo udowadniającą, że także polska historia nie jest czarno-biała. Polacy 
nie zawsze byli bohaterami, a polscy Żydzi – ofiarami bez oporu godzącymi się na 
śmierć. Dzięki Blaichmanowi poznajemy, że także tak ważna dla polskiej historii i 
etosu narodowego organizacja jak Armia Krajowa miała w swoich dziejach czarne 
karty [

tu przypomina się inny paszkwil: artykuł Michnika i Cichego "Polacy - Żydzi: 

Czarne karty Powstania", spreparowany na 50. rocznicę sierpniowego zrywu - TMP

]. 

Książka ta miała udowodnić zarazem, że nawet w odniesieniu do funkcjonariuszy tak 
złowieszczych instytucji jak Urząd Bezpieczeństwa nie można posuwać się do 
generalizowania. Okazywałoby się, że niektórzy z nich – ze względu na swoje zasługi z 
okresu wojny – “zasługują wręcz na miano bohaterów”. Dodajmy: rzekome zasługi z 
czasu wojny nie zasługują na podziw, najwyżej na pogardę, a może nawet na sąd.
W oświadczeniu Wydawnictwo Replika tłumaczyło sens wydania książki: 
“Chcielibyśmy zwrócić uwagę na rolę wydawcy w demokratycznej, pluralistycznej 
rzeczywistości, którą postrzegamy jako budowę płaszczyzny sporu twórców o różnych 
punktach widzenia”. Wszystko pięknie, tylko czy mordującego AK-owców bandziora, 
a potem ubeka – można nazwać twórcą?

Niezależnie od śledztwa IPN, w sprawie paszkwilu ubeka-literata Blaichmana-
Blajchmana wniosek do prokuratury złoży Światowy Związek Żołnierzy AK i 
Ogólnokrajowy Związek Byłych Żołnierzy Konspiracyjnego Wojska Polskiego.

Tadeusz M. Płużański

Strona 4 z 4

“Antysemityzm Niemców to pikuś”… – Tadeusz M. Płużański - Bibula - pismo nieza...

2011-08-04

http://www.bibula.com/?p=28193