background image

Billy Graham 

SIEDEM GŁÓWNYCH 

GRZECHÓW 

Poznań 2002 

background image

 

 
 

Tytuł oryginału: „THE SEVEN DEADLY SINS” 

 
 

Tłumaczyli z angielskiego: Ruth Kowalczuk i Krzysztof Bednarczyk 

 
 

Wydanie poprzednie ukazało się nakładem 

Wydawnictwa „Słowo Prawdy” w 1962 r. 

 
 

Redakcja: Adam Ciorga 

„Biblioteka Białego Kruka”, tom 2 

Ukazało się: 

  Billy Graham, Siedem głównych grzechów 

W przygotowaniu: 

  Billy Graham, Tajemnica szczęścia 

  Henry H. Halley, Przewodnik Biblijny 

  Krzysztof Bednarczyk, O katolickości kultury polskiej 

background image

 

WSTĘP 

Po  pewnym  porannym  nabożeństwie,  w  czasie  którego  kaznodzieja 

ostro  napiętnował  grzech,  podszedł  do  niego  jeden  z  członków  parafii  i 
powiedział: 

„Proszę  nie  mówić  tak  otwarcie  o  grzechu,  bo  słuchają  tego  nasi 

chłopcy  i  dziewczęta  i  przez  to  łatwiej  staną  się  grzesznikami.  Czy  nie 
można tego nazywać raczej omyłkami, zamiast tak wprost mówić o grze-
chu”. 

Kaznodzieja podszedł do półki z lekarstwami, wyjął butelkę strychni-

ny z napisem TRUCIZNA i rzekł: „Rozumiem, czego chcecie ode mnie; 
chcecie, bym zmienił etykietkę. Na przykład: zamiast napisu TRUCIZNA, 
abym nakleił łagodniejszy, np. CUKIEREK. Czy nie widzicie, jakie nie-
bezpieczeństwo  kryje  takie  postępowanie?  Im  łagodniejszy  będzie  napis 
na butelce, tym większa groźba zażycia trucizny”. 

W  ciągu  ostatnich  lat  nalepialiśmy  łagodne  etykietki  na  grzech.  Na-

zywaliśmy  go  błędem,  negatywnym  działaniem,  brakiem  nieomylności 
Już  najwyższy  czas  na  butelkę  z  trucizną  przyłożyć  napis TRUCIZNA  i 
mówić o nim tak otwarcie, jak to czyni Biblia. 

Grzegorz Wielki przy końcu VI wieku podzielił wszystkie grzechy na 

siedem grup. Stwierdził, że każdy grzech, który człowiek popełnił, da się 
określić  jednym  z  następujących  siedmiu  słów:  Pycha,  Gniew,  Zawiść, 
Nieczystość, Obżarstwo, Lenistwo i Chciwość. Przez wieki nazywano te 
grzechy: „siedmioma grzechami głównymi”. Grzechy te w Biblii nigdzie 
nie są wspomniane łącznie, a jednak każdy z nich oddzielnie jest potępio-
ny w wielu miejscach. Tomasz z Akwinu i większość wielkich teologów 
zgodziła  się  z  Grzegorzem  Wielkim  i  nauka  o  siedmiu  grzechach  głów-
nych została uznana za część teologii moralnej. 

Grzechy te stanowiły również temat dla poetów. Schemat dantejskiego 

czyśćca zgadza się z kolejnością siedmiu grzechów głównych. Roztrząsa-
ne są one również w całości w „Opowieściach Kanterberyjskich” Chance-
ra i w „Doktorze Fauście” Marlowe'a. 

Poniższe  rozdziały,  z  drobnymi  zmianami  wydawniczymi,  posiadają 

tę  samą  postać,  jak  w  kolejnych  odczytach  radiowych,  zatytułowanych 
„Godzina decyzji”. 

 

background image

 

PYCHA 

Pierwszym  z  siedmiu  głównych  grzechów  jest  pycha.  W  istocie  wy-

stępuje też ona najpierw, jak to czytamy w Księdze Przypowieści 16,18: 
„Pycha chodzi przed upadkiem”. Pycha jest więc moralnym i umysłowym 
stanem poprzedzającym wszystkie inne grzechy. Grzech w ogóle jest ego-
izmem w tej, czy innej postaci, a pycha polega właśnie na fałszywej oce-
nie siebie samego, na samozadowoleniu, na świadomości górowania nad 
innymi.  Pismo  Święte  w  Księdze  Przypowieści  16,5  mówi,  że  „Każdy 
pyszałek  jest  ohydą  dla  Pana;  z  pewnością  nie  ujdzie  on  pomsty”,  a  w 
rozdziale  29,23:  „Pycha  przywodzi  człowieka  do  upadku,  lecz  pokorny 
duchem dostępuje czci”. 

Pycha,  której  Bóg  nienawidzi,  nie  jest  jakimś  uzasadnionym  poczu-

ciem własnej godności, lecz fałszywą oceną siebie samego, nie stojącą w 
żadnej  proporcji  do  faktycznej  wartości  człowieka.  Jest  to  odpychające 
sobkostwo,  wstrętne  dla  Boga  i  dla  ludzi;  jest  to  oburzająca  zarozumia-
łość, pyszniąca się przed ludźmi i nadymająca się w obliczu Wszechmo-
gącego.  Tego  Bóg  nienawidzi.  Jest  to  dla  Niego  obrzydliwością.  Bóg 
mówi w Psalmie 101,5: „Nie ścierpię oczu wyniosłych i serca nadętego”. 
Bóg nie może znieść pychy, nienawidzi jej. 

Pycha  może  przybierać  rozmaite  formy.  Wszystkie  one  pochodzą  ze 

złego serca ludzkiego. Jednych opanowuje duma z powodu ich wyglądu 
zewnętrznego, innych z powodu ich rasy, innych z powodu interesów, czy 
pozycji towarzyskiej. Innymi słowy, możemy mieć do czynienia z pychą 
ducha,  pychą  umysłu,  pychą  dóbr  materialnych  i  pychą  społeczną.  Naj-
gorszą ze wszystkich jest pycha ducha. Była tym grzechem, który spowo-
dował upadek szatana i tam właśnie grzech miał swój początek. 

„O, jakże spadłeś z nieba, ty, gwiazdo jasna, synu jutrzenki! – czyta-

my w Księdze Izajasza 14,12-15 – Powalony jesteś na ziemię, pogromco 
narodów! A przecież to ty mawiałeś w swoim sercu: Wstąpię na niebiosa, 
swój tron wyniosę ponad gwiazdy Boże i zasiądę na górze narad, na naj-
dalszej  północy.  Wstąpię  na  szczyty  obłoków,  zrównam  się  z  Najwyż-
szym. A oto strącony jesteś do krainy umarłych, na samo dno przepaści”. 

Tutaj szatan pięć razy mówi o sobie: „Ja ponad Boga”. To właśnie py-

cha jego serca była pierwszym grzechem, popełnionym kiedykolwiek we 
wszechświecie. W chwili, kiedy zaczynamy odczuwać, podobnie jak sza-

background image

 

tan, samozadowolenie, samowystarczalność – jesteśmy na niebezpiecznej 
drodze. 

Pycha ducha, ponieważ polega na własnej wartości, a nie na łasce Bo-

żej,  podpada  pod  sąd  Boży.  Ona  wzbudza  w  nas  pogardę  dla  innych,  a 
tymczasem  nas  samych  czyni  godnymi  pogardy.  Razem  z  faryzeuszami 
mówi: „Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie, rabusie, oszuści, 
cudzołożnicy albo też jak ten oto celnik” (Łk 18,11). Jest to wstrętne sta-
nowisko, pełne wyniosłości i złości. Bóg brzydzi się pychą ducha, ponie-
waż ona mniema, że jest dobra według swojej własnej miary, jak tramp, 
który dumnie kroczy w brudnych łachmanach, sądząc, że jest ubrany naj-
lepiej ze wszystkich. Pycha ducha mogłaby być śmieszna, gdyby nie była 
tak  tragiczna.  Bóg  wystosował  poważne  ostrzeżenie  dla  naśladowców 
faryzeuszy. W Liście św. Jakuba 4,6 mówi On: „Bóg się pysznym prze-
ciwstawia, a pokornym łaskę daje”. 

Są ludzie, którzy pysznią się swoją sprawiedliwością i sumiennością, 

myśląc, że są lepsi od innych. Nie czynią tego lub tamtego, trzymają się 
litery prawa, a dawno już zapomnieli o duchu prawa. Są winni duchowej 
pychy.  Inni  znów  uważają  siebie  za  czystych,  a  drugich  za  nieczystych. 
Zapomnieli, że nie istnieje taka rzecz, jak absolutnie czysty Kościół. Jezus 
uczył, że pszenica i kąkol będą rosły razem, aż do końca. Mamy jeszcze 
wielu  faryzeuszy,  którzy  chodzą  i  próbują  odłączyć  kąkol  od  pszenicy. 
Chcą dokonać tego, co według słów Jezusa nie może być wykonane, aż do 
chwili  Jego  powtórnego  przyjścia.  Wielu  jest  takich,  którzy  zajmują  się 
gorliwie wyciąganiem źdźbła z oka bliźniego, a nie widzą belki we wła-
snym  oku  –  dumni,  wyniośli,  pogardliwie  spoglądający  na  innych  ludzi, 
tracą  czas  na  krytykowanie  bliźnich  i  plotki  –  oto  jest  najgorszy  rodzaj 
pychy. 

Innym rodzajem pychy jest pycha umysłu. Do tych, którzy cierpią na 

ten rodzaj duchowego złudzenia, Pismo Święte mówi w 1 Liście do Ko-
ryntian 8,1-2: „Poznanie nadyma, ale miłość buduje. Jeśli kto mniema, że 
coś  poznał,  jeszcze  nie  poznał,  jak  należało  poznać”.  Ten  rodzaj  pychy 
objawia  się  w  arogancji  w  stosunku  do  prostaków,  niewykształconych, 
uciśnionych.  Zapomina,  że  zdolności  umysłowe  zostały  nam  dane  przez 
Boga,  a  osiągnięta  wiedza jest  wynikiem  pracy  innych  ludzi.  Czyż  więc 
mogą one być pretekstem do intelektualnego zuchwalstwa? Apostoł Paweł 
radzi w Liście do Rzymian 12,16: „nie bądźcie wyniośli, lecz się do ni-
skich skłaniajcie”. 

Pewnego  razu  filozof  Platon  gościł  u  siebie  w  pokoju  przyjaciół.  W 

pokoju tym stało wspaniale zdobione łoże. Jeden z przyjaciół wszedł, jak 
zwykle,  bardzo  brudny  i  siadając  na  wspaniale  zasłanym  łożu,  rzekł: 

background image

 

„Depczę dumę Platona”. Na to Platon odpowiedział łagodnie, ale z god-
nością: „Raczej własną, przyjacielu”. 

Pycha  umysłu  jest  bardzo  często  wrogiem  Ewangelii  Chrystusowej, 

ponieważ w miejsce zaufania do Boga daje człowiekowi zaufanie w siebie 
samego.  W  Piśmie  Świętym  czytamy  (Prz  3,5):  „Zaufaj  Panu  z  całego 
swojego  serca  i  nie  polegaj  na  własnym  rozumie”.  Nie  taka  jest  pycha 
umysłu.  „Początkiem  mądrości  jest  bojaźń  Pana”  –  mówi  Psalmista  w 
Psalmie 111,10. 

Prawdziwa religia, wbrew pojęciom niektórych ludzi, raczej rozszerzy 

swój umysł, aniżeli go rozproszy. Apostoł Paweł, który sam był uczonym, 
powiedział  w  Liście  do  Rzymian  12,2:  „...ale  się  przemieńcie  przez  od-
nowienie umysłu swego”. Ten rodzaj pychy intelektu, który prowadzi do 
nietolerancji i bigoterii jest znienawidzony przez Boga. Bóg się nim brzy-
dzi.  „Gdy  widzisz  człowieka  mającego  się  za  mędrca,  to  więcej  nadziei 
jest dla głupca niż dla niego” – czytamy w Księdze Przypowieści 26,12. 

Jeszcze  innym  przejawem  pychy  jest  pycha  z  rzeczy  materialnych. 

Dobra materialne, tak jak inne błogosławieństwa pochodzą od Boga. Bóg 
powiedział  w  5  Księdze  Mojżeszowej  8,18:  „Pamiętaj,  że  to  Pan,  Bóg 
twój, daje ci siłę do zdobywania bogactwa”, a Dawid mówi w 1 Księdze 
Kronik  29,12:  „Od  ciebie  pochodzi  bogactwo  i  chwała,  Ty  władasz  nad 
wszystkim, w twojej ręce jest siła i moc, w twojej ręce jest to, aby uczynić 
kogoś wielkim i mocnym”. 

Pycha z dóbr materialnych osadza na tronie własne ja zamiast Boga. 

Sprawy  drugorzędne  podnosi  do rangi  najważniejszych  i  wykoleja  życie 
ze zrównoważonego biegu, narusza równowagę życia. Człowiek zaczyna 
skupiać  swoją  uwagę  na  tym,  co  posiada,  zamiast  na  tym,  czym  jest  w 
oczach Bożych, a jego dusza zaczyna więdnąć. Pycha z dóbr materialnych 
chce doprowadzić człowieka do chciwości i pożądliwości. Żądza pienię-
dzy może stać się czymś ważniejszym nawet, niż pragnienie wody. Psalm 
62,12 ostrzega: „Jeden raz przemówił Bóg, A dwa razy to usłyszałem, Że 
moc należy do Boga” i znowu w 1 Liście św. Pawła do Tymoteusza 6,9 
czytamy: „A ci, którzy chcą być bogaci, wpadają w pokuszenie i w sidła, i 
w liczne bezsensowne pożądliwości, które pogrążają ludzi w zgubę i za-
tracenie”. 

Wszystkie posiadane przez ciebie dobra materialne pochodzą od Bo-

ga.  Czas,  w  którym  możesz  się  z  nich  cieszyć,  też  pochodzi  od  Boga. 
Skąd więc bierze się cała nieuzasadniona pycha z ludzkich bogactw? W 
Liście św. Jakuba 1,17 czytamy: „Wszelki datek dobry i wszelki dar do-
skonały zstępuje z góry”. Nie posiadasz niczego, co by ci nie było dane od 
Boga.  On  dał  ci  siłę  do  pracy,  rozum  do  myślenia,  ojczyznę,  w  której 
masz pełne szanse życiowe. Wszystko to otrzymałeś od Boga. 

background image

 

Dalej istnieje jeszcze pycha społeczna. Ta objawia się w rasowej, kla-

sowej i kastowej nietolerancji. Pewien świecki mąż stanu powiedział, że 
jeden maleńki atom zrówna nas wszystkich. Bóg nie czyni między ludźmi 
takich różnic, jakie ludzie czynią między sobą. 

Dziś jest bardzo niewielu ludzi, którzy naprawdę wierzą w wyższość 

rasy.  Idea  wyższej  rasy  jest  niezgodna  z  Pismem  Świętym,  niebiblijna, 
niechrześcijańska.  W  czasie  podróży  po  Niemczech  wiele  słyszałem  o 
Hitlerze,  który  wierzył  w  wyższość  rasy.  Jego  idea  podważyła  świat  i 
zniszczyła wielki naród. 

Jak  wielu  ludzi  posiada  pychę  społeczną,  którą  można  nazwać 

grzeszną? Ciekawe, że na wielkich uroczystościach państwowych najbar-
dziej  błyszczą  od  złotych  naszywek,  lampasów  i  ozdób  ambasadorowie 
maleńkich państw, podczas gdy reprezentanci wielkich narodów występu-
ją skromnie. Zebra jest bardziej jaskrawa i barwna niż koń roboczy, jed-
nak bardziej lubimy skromnego konia, który nam najlepiej służy. 

Tak,  według  Biblii,  pycha  jest  grzechem.  Każdy  rodzaj  pychy  jest 

przeszkodą  na  drodze  do  Królestwa  Bożego.  Największą  przeszkodą, 
odciągającą  ludzi  od  Królestwa  Bożego,  będzie  grzech  pychy.  Bóg  nie-
nawidzi pychy. 

Cóż  więc  masz  z  nią  począć?  Wyznaj  swoją  pychę.  Upokorz  się  w 

oczach Bożych. Przyjdź pod krzyż Chrystusa i „Takiego bądźcie wzglę-
dem siebie usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie” (Flp 2,5). Nikt 
nie może wejść do Królestwa dumnie. Nikt nie może przyjść do Boga z 
pychą w swym sercu i zostać przyjętym. Możesz przystąpić do Boga tylko 
wtedy,  kiedy  upokorzysz  się,  wyznasz  swój  grzech  i  przyjmiesz  Jezusa 
Chrystusa jako osobistego Zbawiciela. 

background image

 

GNIEW 

Gniew jest jednym z najbardziej niszczycielskich grzechów ludzkich. 

Jest to jedyny grzech, do którego popełnienia zdolny jest każdy człowiek. 
Nawet maleńkie dziecko miewa napady złości i nie je obiadu. Chłopczyk 
w  napadzie  złego  usposobienia  demoluje  mieszkanie.  Żona  traci  cierpli-
wość  i  dostaje  bólów  głowy.  Mąż  gniewa  się  i  traci  apetyt.  Wszystkich 
członków  rodziny  zatruwa  jad  złości.  Żaden  człowiek  od  urodzenia  nie 
jest wolny od tej choroby ludzkiej natury. 

Gniew powoduje wyrzuty w sercu, niezgodę w domu, rozdrażnienie w 

społeczeństwie  i  zamieszanie  w  państwie.  Częste  silne  napady  gniewu 
powodują  rozbicie  domu.  Jadowita  złość  może  zająć  miejsce  rozsądku  i 
wprowadzić zamieszanie do interesów handlowych. Ostry nóż oburzenia, 
wyostrzony na osełce gniewu, często niszczy przyjaźń. 

Gniew jest zwalczany przez kościół i potępiony przez Pismo Święte. 

Gniew  zabija,  rani,  napada,  powoduje  u  swych  ofiar  fizyczne  i  moralne 
szkody.  Jak  strzelba  nabita  wielkim  ładunkiem,  często  porazi  swym  od-
rzutem tego, który ją dzierży, wyrządzając jednakową szkodę skrzywdzo-
nemu i krzywdzicielowi. 

Ponieważ gniew przyniósł światu tak wiele nieszczęść i zamieszania, 

Bóg brzydzi się nim. W Psalmie 37,8 czytamy: „Zaprzestań gniewu i za-
niechaj zapalczywości! Nie gniewaj się, gdyż to wiedzie do złego”. Jezus 
potępił go w zdecydowanych słowach i przyrównał gniew do strasznego 
grzechu morderstwa. „A Ja wam powiadam, że każdy, kto się gniewa na 
brata  swego,  pójdzie  pod  sąd  –  powiedział  w  Ewangelii  św.  Mateusza 
5,22 – ... a kto by rzekł: Głupcze, pójdzie w ogień piekielny”. Mądry Sa-
lomon w Księdze Przypowieści 16,32 powiada: „Więcej wart jest cierpli-
wy  niż  bohater,  a  ten,  kto  opanowuje  siebie  samego,  więcej  znaczy  niż 
zdobywca  miasta”.  Również  w  Liście  św.  Jakuba  1,19  Biblia  mówi:  „A 
niech każdy człowiek będzie skory do słuchania, nieskory do  mówienia, 
nieskory do gniewu”. 

Gniew jest wstrętnym grzechem, ponieważ zdradza w człowieku natu-

rę zwierzęcia. Niektórzy ludzie są tak długo sympatyczni, mili i przyjem-
ni, dopóki nie opanuje ich wściekłość, a wtedy zmieniają się w odpycha-
jące, nierozumne stworzenia, podobne bardziej dzikim bestiom niż cywi-
lizowanym ludziom. Doktorzy powiadają, że organizm musi produkować 

background image

 

większą ilość specjalnych substancji, aby uspokoić system nerwowy, gdy 
uczucia człowieka są zbyt wzburzone. Osoba o gwałtownym usposobieniu 
zużyje tę dodatkową dawkę energii do podsycania swej pasji zamiast do 
ugaszania ognia. 

Gniew nie tylko wyzwala zwierzęcą naturę człowieka, ale też stanowi 

przeszkodę w składaniu chrześcijańskiego świadectwa. Piotr, rozgniewa-
ny  na  żołnierzy  rzymskich,  dobywa  miecza  i  odcina  ucho  jednemu  ze 
sług. Ale Jezus skarcił go za ten gniew. „Wszyscy bowiem, którzy miecza 
dobywają,  od  miecza  giną”  –  mówi  w  Ewangelii  św.  Mateusza  26,52. 
Wiele  chrześcijańskich  świadectw  zostało  zniweczonych  przez  gniew 
cielesny. 

Pewna wierząca niewiasta bardzo pragnęła, aby jej mąż poznał Chry-

stusa. Gdy jednak kaznodzieja rozmawiał z jej mężem o jego duszy, za-
dziwił  się,  gdy  usłyszał  od  niego:  „Nie  jestem  człowiekiem  specjalnie 
niereligijnym, lecz jeśli chrześcijaństwo ma uczynić mnie tak popędliwym 
i skorym do gniewu jak moją żonę, wolałbym nie mieć z nim nic wspól-
nego”. Kaznodzieja powtórzył dokładnie słowa męża tej niewieście. Ona 
nie zdawała sobie sprawy, że do tego stopnia nie potrafi nad sobą pano-
wać. Uklękła razem z kaznodzieją do modlitwy i we łzach wylała swoje 
serce przed Bogiem. W kilka dni później, gdy mąż jej powracał z połowu 
ryb, zaczepił wędką kosztowną lampę i strzaskał ją na kawałki. Przerażo-
ny  stał,  zatykając  uszy  w  oczekiwaniu  następnego  hałasu  –  wybuchu 
gniewu swojej żony. Ale czekał nadaremnie. Podniósłszy oczy, zobaczył 
uśmiechniętą  żonę  i  usłyszał  jej  głos:  „Nie  martw  się,  mój  drogi,  takie 
wypadki zdarzają się w najlepszych rodzinach”. 

– To znaczy, że nie gniewasz się na mnie? – zapytał. 
– Nie, mój drogi, to już należy do przeszłości. Przykro mi, że bywa-

łam  tak  niecierpliwa  dotychczas,  ale  obecnie  Bóg  pomaga  mi  utrzymać 
panowanie nad sobą”. 

W kilka tygodni później jej mąż przyłączył się do tego Kościoła, do 

którego należała jego żona. Świadectwo jej zastało wzmocnione przez to, 
że Duch Boży pomógł jej zapanować nad swym gniewem. 

Gniew  sprawia  również,  że  ludzie  tracą  radość  życia.  „Czemu  się 

gniewasz i czemu  zasępiło się twoje oblicze?”  – mówi Bóg do Kaina, w 
którym gniew wyrugował radość (1 Mjż 4,6). Najgorsze jest to, że, tracąc 
panowanie nad sobą, tracimy również przy tym i inne rzeczy. Tracąc pa-
nowanie,  tracimy  przyzwoity  język,  tracimy  dobrą  opinię,  tracimy  przy-
jaźń, tracimy szansę życiową, traci się skuteczność świadczenia. 

Gniew jest ojcem morderstwa. Przed zabiciem Abla Kain był owład-

nięty gniewem. To gniew odwodzi kurek pistoletu zabójcy. Gniew przy-
gotowuje  trucicielowi  truciznę  i  ostrzy  sztylet  mordercy.  To  on  wznieca 

background image

 

10 

ogień  pasji,  rozdmuchuje  płomień  zawiści,  a  duszę  pozostawia  nagą  i 
spustoszoną. Oczywiście, mowa tu o gniewie bezrozumnym, niesprawie-
dliwym, takim, który wprawia w szał, chłosta niewinnych, wprowadza zło 
i niezgodę do domu i w społeczeństwo. Bóg nienawidzi takiego gniewu. 

Bardzo  wielu  z  nas  jest  winnych  tego  trującego  grzechu.  Choć,  pra-

gnąc się usprawiedliwić, zwalamy winę na usposobienie za nasz nieopa-
nowany gniew, to jednak w głębi coś nam mówi, że to nieprawda. Czuje-
my,  że  zasmuciliśmy  Ducha  Bożego,  gdy  włada  nami,  opanowuje  nas 
duch gniewu. 

Cóż zatem możemy począć z tym grzechem usposobienia? Czy wiara 

chrześcijańska daje na to odpowiedź? Czy Chrystus może uspokoić burz-
liwe  morze  gniewu,  jak  dawno  temu  uciszał  Morze  Galilejskie?  Gdyby 
nie  było  sposobu  przezwyciężenia  gniewu,  gdyby  nie  było  metody  opa-
nowania  go,  Bóg  nigdy  by  nie  powiedział  w  Psalmie  37,8:  „Zaprzestań 
gniewu  i  zaniechaj  zapalczywości”.  Bóg  nigdy  nie  wymaga  działania 
niemożliwego  do  osiągnięcia.  W  Chrystusie  istnieje  zwycięstwo  nad 
grzesznym  gniewem.  Nawet  Plutarch  powiedział:  „Stwierdziłem,  że 
gniew nie jest chorobą nieuleczalną, jeśli ktoś pragnie uzdrowienia”. 

A  więc  pierwszym  krokiem  do  przezwyciężenia  nieuzasadnionego 

gniewu  jest  chęć  pozbycia  się  go.  Powinna  wystąpić  do  przodu  wola  i 
oznajmić:  „Muszę  coś  począć  ze  swoim  gwałtownym  usposobieniem”. 
Oznacza  to,  że  zaprzestałeś  już  usprawiedliwiania  się  słowami:  „Cała 
moja rodzina jest gwałtownego usposobienia, odziedziczyłem to po mat-
ce” lub „Każdy od czasu do czasu traci panowanie nad sobą, czy jest w 
tym coś złego?” Musisz go uznać za brzydki, jadowity grzech, zarówno w 
oczach Bożych, jak i w twoim własnym przeświadczeniu. 

Po drugie musimy wyznać ten zły gniew Bogu i prosić go o przeba-

czenie  za  napady  gniewu  i  niespokojne  usposobienie.  Jeżeli  gniew  jest 
grzechem, jeżeli złość na brata bez powodu pociąga za sobą sąd Boży  – 
powinniśmy  znienawidzieć  ten  grzech,  pogardzać  nim  i  szukać  Boskich 
dróg przezwyciężenia go. W 1 Liście św. Jana 1,9 czytamy: „Jeśli wyzna-
jemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grze-
chy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości”. 

Każdy wie, że krewkie, gwałtowne usposobienie jest nieprawe i nie-

chrześcijańskie. Bóg w swej miłości i łasce obiecał przebaczać nam grze-
chy i oczyszczać nas z nich. Nie oznacza to, że ludzie mają stać się sła-
bymi, bezwolnymi istotami bez odwagi i ducha, lecz nasze usposobienie, 
które  służyło  gniewowi,  obecnie  staje  się  narzędziem  błogosławieństw. 
Język, który dopuszczał się niegdyś profanacji, staje się narzędziem czci. 
Dłonie,  które  zadawały  ból,  stają  się  narzędziami  uzdrowienia.  Stopy, 
depczące  ścieżki  gwałtu,  poruszają  się  po  drodze  miłości  i  usługiwania. 

background image

 

11 

Dzikie konie namiętności, opanowane przez Ducha, stają się teraz służą-
cymi nie panami. To właśnie miał na myśli Jezus mówiąc: „Błogosławieni 
cisi” (Mt 5,5). Przypomnijmy sobie Piotra przed zmartwychwstaniem i po 
zesłaniu  Ducha  Świętego. W  obozie  nieprzyjaciół  przysięgał,  że  nie  zna 
swego  Pana,  płonie  gniewem  na  żołnierzy,  którzy  uwięzili  Chrystusa. 
Jego  złość  była  marnym  świadectwem  ucznia  Pokornego  Galilejczyka. 
Lecz kiedy w Zielone Świątki Duch Boży wszedł do jego serca, potrafił 
on  opanować  swoje  usposobienie.  Nigdy  już  nie  użył  swego  języka  dla 
zniewagi.  Nigdy  nie  użył  swoich  rąk  dla  zadawania  gwałtu.  Nigdy  nie 
podniósł głosu w zaparciu się swego Pana. Nigdy noga jego nie postała w 
obozie  wroga.  Nie  pozbył  się  on  swego  usposobienia,  ale  zwrócił  je  w 
odpowiednim  kierunku,  dla  odpowiednich  celów.  Usposobieniem  jego 
kierował Duch Boży. Nawrócenie do Chrystusa nie uczyniło go człowie-
kiem  słabszym,  lecz  mocniejszym.  Nigdy  już  nie  gniewał  się  w  sposób 
grzeszny. 

Ty też  możesz stać się człowiekiem łagodnego serca. Słowo „łagod-

nego serca” oznacza tutaj, że będzie nim kierował Duch Boży. Jak daw-
niej nieokiełznana dzika siła, tak teraz Duch Boży może zapanować nad 
twoim językiem i namiętnościami twej duszy, jeśli swe serce i życie pod-
dasz Jezusowi Chrystusowi. 

Należy  jednak  pamiętać,  że  według  nauki  Biblii  istnieje  również 

gniew słuszny i usprawiedliwiony. Nawet możemy grzeszyć, nie płonąc w 
pewnych okolicznościach słusznym gniewem. Jest więc usprawiedliwiony 
i  zalecany  w  oczach  Bożych  rodzaj  gniewu.  Oto  jego  przykłady:  Mamy 
gniewać  się,  mamy  płonąć  słusznym  oburzeniem  na  widok  grzechu,  ze-
psucia  i  niemoralności  wokół  nas. Mamy  prawo  do  słusznego  oburzenia 
na  widok  plugawej  literatury  na  stoiskach  księgarskich.  Mamy  prawo 
oburzać się na korupcję, łapownictwo spotykane nawet w wysokich urzę-
dach. Mamy oburzać się na zepsucie ogarniające miasta, na gangsterów na 
naszych ulicach. Wszystko to są przedmioty usprawiedliwionego gniewu. 

Istnieje jeszcze trzeci rodzaj gniewu – jest nim gniew Boży. Czytamy 

o  nim  w  Liście  św.  Pawła  do  Rzymian  1,18:  „Albowiem  gniew  Boży  z 
nieba  objawia  się  przeciwko  wszelkiej  bezbożności  i  nieprawości  ludzi, 
którzy przez nieprawość tłumią prawdę”; a w Liście do Kolosan 3,6: „Z 
powodu których przychodzi gniew Boży”. 

Grzech  czai  się  w  zasięgu  Jego  wzroku,  świętość  Boża  wybucha 

gniewem przeciwko grzechowi. 

background image

 

12 

ZAZDROŚĆ 

Zazdrość,  zawiść  potrafi  zniszczyć  reputację,  rozbijać  kościoły,  po-

wodować morderstwa. Zawiść potrafi zmniejszyć krąg naszych przyjaciół, 
zrujnować nasze interesy, skarlić nasze dusze. Opieszałość może stać się 
złodziejem  czasu,  ale  zazdrość  staje  się  mordercą  dusz.  W  księdze  Joba 
5,2  czytamy,  że  może  ona  zabić  człowieka  (potwierdza  to  nowoczesna 
psychiatria):  „Zaprawdę,  głupiego  zabija  jego  własny  gniew,  a  prostaka 
uśmierca zawiść”. 

Znana jest grecka opowieść o człowieku, którego zabiła zazdrość. Je-

go  współobywatele  wznieśli  pomnik  ku  czci  zwycięzcy  igrzysk  olimpij-
skich, jednego spośród nich. Ale człowiek, o którym mowa, rywal czczo-
nego powszechnie atlety, był tak zawistny, że poprzysiągł sobie zburzyć 
pomnik.  Każdej  nocy  wychodził  i  w  ciemności  kuł  podstawę  pomnika, 
aby osłabić jego fundament i spowodować upadek statuy. W końcu mu się 
to  udało.  Pomnik  upadł,  ale  na  niego.  Człowiek  ten  padł  ofiarą  swojej 
własnej zazdrości. 

Biblia,  której  rada  jest  mądrzejsza  od  porad  najwybitniejszych  psy-

chiatrów, mówi nam, abyśmy nie zazdrościli bogatym. W Psalmie 49,17 
czytamy: „Nie bój się, gdy się ktoś bogaci, Gdy rośnie chwała domu je-
go”.  Zazdroszcząc  tym,  którym  lepiej  wiedzie  się  niż  nam,  nie  przyczy-
niamy  sobie  ani  złotówki, a  doprowadzamy  do  bankructwa  nasze dusze. 
Zazdrosny  człowiek  odczuwa  w  jakiś  sposób  powodzenie  innych  ludzi 
jako  swoje  własne  niepowodzenie,  ich  sukces  jako  swoją  klęskę,  czyjeś 
błogosławieństwo  jako  swoje  przekleństwo.  Ironią  tej  sytuacji  jest  nieu-
nikniona klęska człowieka, który w swej duszy i umyśle taki obraz wypie-
lęgnuje. Jeszcze nie widziałem człowieka, który by w najmniejszym stop-
niu  poprawił  swój  los  przez  zazdroszczenie  innym  ludziom.  Natomiast 
widziałem setki ludzi przez zawiść przeklętych. 

Nie można mieć w pełni prawidłowej osobowości i morza nienawiści 

w  sercu  równocześnie.  W  Księdze  Przypowieści  14,30  powiedziano: 
„Serce  zdrowe  jest  żywotem  ciała,  ale  zazdrość  jest  zgniłością  w  ko-
ściach”.  Zawiść  nie  jest  bronią  defensywną.  Jest  to  broń  zaczepna,  uży-
wana do ataku z zasadzki: rani dla samego ranienia i bije dla samego bi-
cia. 

background image

 

13 

–  Powiedz  mi,  dlaczego  zazdrościsz  tak  odzienia  tych,  którzy  prze-

chodzą obok ciebie? – pytała wierzba cierni. Cóż ci z tych ubrań? 

– Najzupełniej nic – odpowiedziały ciernie – nie mam ochoty ubierać 

się w nie. Chcę je jedynie podrzeć. 

Zawistny człowiek jest podobny właśnie do tych cierni, dąży do szko-

dzenia innym bez żadnej korzyści dla siebie. 

Zawiść należy do najobrzydliwszych grzechów ciała i w dodatku naj-

bardziej  natrętnych.  Mędrcy  wszystkich  wieków  usilnie  przed  nią  prze-
strzegali, przestrzegał przed nią sam Bóg. 

„Kto się ostoi przed zazdrością?” – pyta Salomon w Księdze Przypo-

wieści 27,4. Apostoł Paweł w Liście do Galacjan 5,26 radzi: „Nie bądźmy 
chciwi  próżnej  chwały,  jedni  drugich  drażniąc,  jedni  drugim  zazdrosz-
cząc”.  Apostoł  Jakub  mówi:  „Bo  gdzie  jest  zazdrość  i  kłótliwość,  tam 
niepokój i wszelki zły czyn” (Jk 3,16). 

Franciszek  Bacon  twierdzi:  „Nie  znajdzie  wielu  okazji  do  zazdrości 

ten,  kto  własnych  spraw  pilnuje.  Zawiść  jest  bowiem  pasją  włóczęgi, 
przechadza się po ulicach, nie pozostaje w domu”. 

Horacjusz  powiedział,  że  „Sycylijczycy  nie  wynaleźli  gorszej tortury 

od zazdrości”. 

Tenże  sam  Horacy  w  innym  miejscu  mówi,  że  „człowiek  zazdrosny 

usycha na widok cudzego powodzenia”. 

Samuel  Johnson  pisze:  „Zazdrość  jest  jedyną  pasją,  która  nigdy  nie 

może spokojnie leżeć, wiecznie żądna irytacji”. 

Petroniusz mówił, że „sęp, który karmi się naszą wątrobą, wyszarpuje 

nam serce i nerwy, to nie ten, o którym piszą poeci, to są choroby naszej 
duszy: zazdrość i rozwiązłość”. 

Według  Biblii,  zawiść  tkwi  w  samej  istocie  naszej  natury.  W  Liście 

św. Jakuba 4,5 czytamy: „Czyliż do zazdrości pożąda duch, który w nas 
mieszka?” Kain zazdrościł Ablowi, i zamordował go, gdy ten znalazł ła-
skę Bożą. Zawiść nie potrzebuje żadnego usprawiedliwienia dla przepro-
wadzenia napaści. Wyrasta ona w nieodrodzonym sercu ludzkim sama od 
siebie, tak jak chwast w ogrodzie pełnym kwiatów. 

Bracia  Józefa  z  zazdrości  sprzedali  go  do  niewoli  egipskiej.  Jednak 

głód zmusił ich do uznania wyższości Józefa. Zawiść zubożyła ich życie, 
a zamierzona krzywda nie dosięgła Józefa. Zawiść jest bronią podobną do 
bumerangu, który mocniej uderza atakującego, niż atakowanego. 

Haman,  zazdroszcząc  mądremu  Mordochajowi,  użył  politycznej  in-

trygi, by  go  zniszczyć. Był tak gorliwy w dążeniu do zguby przedmiotu 
swojej zawiści, że zbudował szubienicę, na której Mordochaj miał zawi-
snąć. Ale jego tragiczna historia kończy się słowami: „Powiesili tedy Ha-
mana na szubienicy, jaką przygotował dla Mordochaja” (Est 7,10), 

background image

 

14 

Jak wielu ludzi zginęło na szubienicach zawiści, które stawiali dla in-

nych ludzi! Spójrzcie wokół siebie! Iluż jest ludzi zawziętych na swoich 
bliźnich,  cynicznych  w  stosunku  do  Boga  i  religii,  napastliwych  wobec 
sąsiadów?  Pokażcie  mi  chociaż  jednego  zazdrosnego  człowieka,  który 
równocześnie jest szczęśliwy. Z chwilą, gdy zaczął on stawiać szubienicę 
zawiści, duchowo stał się martwym. 

Dlaczego  zawiść  jest  tak  wielkim  grzechem?  Czy  ostrzeżenie  przed 

nią  jest  tylko  kaprysem  Bożym?  A  może  Bóg  zakazał  jej  tylko  dlatego, 
aby uczynić nas nieszczęśliwymi? Z pewnością nie, Bóg pragnie naszego 
pełnego i całkowitego szczęścia, tak jak powiedziane jest w 3 Liście św. 
Jana: „Umiłowany! Modlę się o to, aby ci się we wszystkim dobrze po-
wodziło i abyś był zdrów tak, jak dobrze się ma dusza twoja” (1,2). 

Zazdrość była jednym z grzechów Lucyfera, zanim zamieniono go w 

szatana.  Zazdrościł  on  Bogu  pozycji  i  postanowił  zdetronizować  Go  i 
zasiąść  na  Jego  miejscu.  Dlatego  Bóg  nienawidzi  zazdrości  i  zawiści. 
Zazdrość  była  jednym  z  grzechów,  które  spowodowały  śmierć  Jezusa. 
„Arcykapłani wydali go z zawiści” – pisze Ewangelista Marek 15,10. 

Faryzeusze i saduceusze zazdrościli Chrystusowi tego, że darzono Go 

zaufaniem.  Zazdrościli  tego,  że  wielkie tłumy  ciągnęły,  aby  Go  słuchać, 
że ludzie uważali Go za bohatera. Zazdrość płonęła językami ognia w ich 
sercach.  Wspólnie  naradzali  się,  jak  Go  zgładzić.  Chociaż  faryzeusze  i 
saduceusze nie żyli ze sobą w zgodzie i w wielu punktach mieli przeciwne 
zdania, jednak zazdrość ich była tak wielka, że zjednoczyli swe siły prze-
ciwko Jezusowi. Zapomnieli o swych urazach, bo nie panowali nad swymi 
sercami,  pełnymi  zazdrości.  Zazdrość  może  przybrać  różne  postacie  i 
odmiany, lecz Bóg jednakowo je nienawidzi. Sama zaś zazdrość gubi tych 
wszystkich, którzy nią grzeszą. 

Zazdrość jest również dlatego zakazana, że niszczy zdrowie duchowe. 

Jest  ona  niszczącym  symptomem  tego,  co  wszystkich  nas  dotyka,  a  co 
nazywamy „grzechem pierworodnym”. Nie myślcie, że tylko wy posiada-
cie  zazdrość  w  waszych  sercach.  Każdy  ją  posiada  w  większym  lub 
mniejszym  stopniu.  Nawet  Paweł,  wielki  apostoł,  który  tak  gwałtownie 
przestrzegał chrześcijan przed zazdrością, posiadał jej kiedyś wielkie za-
soby w swoim sercu. Była to zawiść duchowa. Zazdrościł on nowej sekcie 
chrześcijan  i  zawiść  jego  wybuchła  jako  gwałtowny  gniew:  niszczył  ich 
więc  i  prześladował  na  każdym  miejscu.  Aż  pewnego  razu  w  twarzy 
chrześcijanina,  zwanego  Szczepanem,  przy  ukamienowaniu  którego  asy-
stował  z  urzędu,  ujrzał  światło,  którego  nigdy  przedtem  nie  widział.  To 
samo światło zobaczył na drodze damasceńskiej – wówczas jego zazdrość 
przemieniła się w wielką miłość i niepohamowaną radość. Zawzięty, cy-

background image

 

15 

niczny i zawistny Paweł znalazł w życiu nową podnietę, kiedy odwrócił 
się od swojej zawiści i zaczął służyć Zbawicielowi. 

Gdybyście  znaleźli  zarazki  gruźlicy,  grasujące  w  waszym  ciele,  nie 

szczędzilibyście czasu, ani wysiłku, ani pieniędzy na pozbycie się ich. A 
jednak  wielu  ludzi  zarażonych  śmiertelnym,  obrzydliwym  grzechem  za-
wiści nic nie robi, aby mu przeciwdziałać. W oczach Bożych jest jedna-
kowo brzydki i śmiertelny jak otwarta niemoralność. Znajduje się wśród 
siedemnastu cielesnych grzechów, wymienionych przez apostoła Pawła w 
Liście do Galacjan obok cudzołóstwa, morderstwa, nierządu i pijaństwa. 
Chociaż kazalnica zbyt rzadko ostrzega przed nim, jest on jednak bardziej 
rozpowszechniony  niż  pozostałe  wymienione  grzechy.  Występek  ten, 
który przeniknął nasze współczesne życie, nie jest potępiony przez prawo, 
ale  Bóg  ostro  go  potępia.  W  Liście  apostoła  Jakuba  5,9  czytamy:  „Nie 
narzekajcie, bracia, jedni na drugich, abyście nie byli sądzeni; oto sędzia 
już u drzwi stoi”. 

Zawiść  jest  potępiona  również  dlatego,  że  zabija  radość,  szczęście  i 

zadowolenie duchowe. Jak długo w czyimś sercu przebywa zazdrość, nie 
może być mowy o zadowoleniu i pogodzie ducha. Widziałem wielu ludzi, 
których  życie  wypełniała  gorycz,  zawziętość,  upór,  chaos,  pożądanie,  a 
nawet choroby fizyczne w wyniku zazdrości. Zazdrość pomniejsza efekty 
pracy,  a  z  całą  pewnością  może  zniweczyć  służbę  człowieka  dla  Boga. 
Jest przyczyną wielu zaburzeń wewnętrznych na skutek napięcia nerwo-
wego, które towarzyszy temu grzechowi. 

Zawiść izoluje człowieka od społeczności z Bogiem. Jest wręcz nie-

możliwe,  aby  człowiek  z  zazdrością  w  sercu  mógł  być  dopuszczony  do 
obcowania  z  Bogiem.  Jeżeli  dotychczas  nie  stałeś  się  chrześcijaninem  i 
nie  oddałeś  Chrystusowi  swojego  życia  i  serca,  to  właśnie  zazdrość  jest 
wyrazem podstawowego grzechu, który rozdziela ciebie od twojego Boga. 
Musisz  żałować  za  grzechy  i  przyjąć  Chrystusa  jako  Zbawiciela,  zanim 
będziesz  mógł  zdobyć  nową  naturę  i  odnieść  zwycięstwo  nad  zawiścią. 
Jeżeli jesteś chrześcijaninem i zazdrość jest w twoim sercu, oznacza to, że 
nie obcujesz z Chrystusem i nie posiadasz tajemnicy zwycięskiego życia. 
Ponieważ Bóg pogardza i brzydzi się zawiścią, więc nie będzie mógł da-
rzyć  cię  swym  błogosławieństwem  tak  długo,  dopóki  będziesz  lgnął  do 
niej. 

Szekspir był bliski tej prawdy, pisząc: „Nie, siekiera brata ani w po-

łowie nie jest tak ostra, jak twoja zawiść”. 

Drąży ona grunt duszy, pozostawiając na wyspie egoizmu człowieka, 

który na to pozwala. W chemii ducha żaden grzech nie jest tak niszczy-
cielski,  żaden  nie  potrafi  tak  szybko  zniweczyć  słodkiego  obcowania 
człowieka z Bogiem. 

background image

 

16 

Zawiść  izoluje  człowieka  od  przyjaciół.  Człowiek  zawistny jest  ska-

zany na samotne życie. W końcu staje się ona trądem duszy, który odłącza 
od przyjaciół i od obcowania z Bogiem. 

Winni tego grzechu będą osądzeni. Pismo święte ostrzega nas, że któ-

regoś dnia staniemy przed sądem Boga i zdamy rachunek ze wszystkich 
tajemnych  myśli  zazdrości  i  zawiści,  które  znalazły  przystań  w  naszym 
sercu. 

Wielu  z  nas  pyta,  jak  pozbyć  się  tego  niszczącego  grzechu,  który 

ograbia moją duszę, zdrowie i szczęście? 

Po  pierwsze:  wyznaj  posiadanie  tego  grzechu.  Lekarze  twierdzą,  że 

dobrze  rozpoznana  choroba  jest  już  w  połowie  uleczona.  Nie  oskarżaj 
innych  o  twoje  niepowodzenia.  Dokonaj  inwentarza  duszy  i  podejmij 
akcję  pozbycia  się  grzechów,  które  ciebie  osaczają.  Przyznanie  się  do 
błędu  nie  poniża,  nie  umniejsza.  Odwrotnie,  jeszcze  zyskasz  w  oczach 
bliźnich. 

Po drugie: wyznaj swój grzech Bogu i żałuj zań. W 1 Liście św. Jana 

1,9 czytamy, że „jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i spra-
wiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości”. 
Wielu ludzi rozpoczęło drogę duchowej odnowy od otwartego wyznania 
Bogu swych win. Wyznaj swe grzechy, żałuj ich, pokutuj za nie. 

Po trzecie: otwórz swe serce odradzającej łasce Boga, a zazdrość nie 

będzie  mogła  cię  przezwyciężyć.  Paweł  poznał  sekret  zwycięstwa,  mó-
wiąc  w  Liście  do  Filipian  4,13:  „Wszystko  mogę  w  tym,  który  mnie 
wzmacnia, w Chrystusie”. Kiedy w twym życiu rozwinie się natura Chry-
stusowa, poznasz, że łatwiej pokonać stare skłonności, stare zawiści. Zro-
zumiesz  pełne  znaczenie  słów:  „Ci,  którzy  należą  do  Chrystusa  Jezusa, 
ukrzyżowali ciało swoje wraz z namiętnościami i żądzami” (Gal 5,24), i 
że „owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość...” (Gal 5, 
22). 

Po  czwarte:  proś,  aby  Duch  Święty  wszedł  do  twego  serca  i  dał  ci 

zwycięstwo. Można bowiem uważać siebie za „umarłych dla grzechu, a za 
żyjących  dla  Boga”  (Rz  6,11).  „Owocem  ducha  jest  miłość”,  a  gdzie  w 
całej pełni mieszka miłość, tam nie ma miejsca na zawiść. 

Można odnieść całkowite i zupełne zwycięstwo przez zupełne podda-

nie się Chrystusowi. 

background image

 

17 

NIECZYSTOŚĆ 

Grzech  nieczystości  nie  wydaje  się  na  pierwszy  rzut  oka  czymś 

brzydkim  lub  niebezpiecznym.  Raczej  przychodzi  w  szacie  piękna,  har-
monii  kształtów,  przedmiotu  marzeń.  Niczego  odrażającego  w  nim  nie 
widać. Szatan stroi swoją boginię rozkoszy w szaty anioła miłości, które-
go widok potrafi zwieść najsilniejszego. „Przecież to tylko naturalny po-
pęd  –  twierdzi  racjonalista  –  a  jako  taki  powinien  pochodzić  od  Boga”. 
Lecz co mówi Słowo Boże? W Księdze Przypowieści Salomona czytamy, 
że „... kto cudzołoży z zamężną, jest pozbawiony rozumu, a kto chce sa-
mego  siebie  zgubić,  niech  tak  robi.  Ciosów  i  wstydu  się  doszuka,  nie 
zmaże swojej hańby” (6,32-33). 

Bóg ma w nienawiści ten grzech nieczystości. Całe narody doprowa-

dza on do upadku. Od wieków rujnuje świątynie ogniska domowego. Za-
biera zdrowie i tłumi rozwój osobowości, wyjaławia i spłyca dusze tysię-
cy, tysięcy ludzi. On to zapełnia przytułki podrzutkami, on pozbawia do-
mu tysiące dzieci, on zabiera tysiącom młodych ludzi nadzieję jaśniejsze-
go jutra. 

Nieczystość  należy  do  najbardziej  przewrotnych  grzechów,  gdyż  od-

rzuca  i  wypacza  najcenniejszy  niemal  dar  Boży  –  miłość  człowieka, 
sprowadzając ją do poziomu  zwierzęcego. Pomimo  swej jawnej szkodli-
wości jest on jednym  z najczęstszych podstępów szatana. Jego rubaszny 
głos  przez  cały  dzień  napełnia  nasze  uszy  pod  postacią  „tłustych  kawa-
łów”,  znaczących  uwag  lub jawnej  wulgarności.  On to  stara  się  zwrócić 
na siebie naszą uwagę na stronicach ilustrowanych tygodników, na ekra-
nach telewizorów, w nieskromnych scenach teatralnej sztuki. 

Nieczystość  jest  bezwzględnie  lepiej  reklamowana,  posiada  lepszą 

prasę, niż czystość. Podczas gdy czystość uchodzi za schludną, to nieczy-
stość za elegancką. Stanowi ona największy kredyt, jaki szatan kiedykol-
wiek  otworzył  przed  ludzkością.  Na  giełdzie  seksu  chwilowa  rozkosz 
płacona jest z góry, za to skutek tego okrutnego grzechu trzeba spłacać z 
dołu.  Szatan  niczego  nie  mówi  o  wyrzutach  sumienia,  bezwładzie,  osa-
motnieniu i spustoszeniu duchowym,  które towarzyszą krok w  krok nie-
moralności. Niczego się nie mówi o zniszczonych domach, przyćmionych 
egzystencjach, rozgorączkowanych mózgach i chorych organizmach, jako 
skutkach nieczystego życia. Zapytajcie „shadow girls” w Londynie, tzw. 

background image

 

18 

dziewcząt „B” w Nowym Orleanie, pospolitych prostytutek w Tokio, czy 
nieczystość popłaca! Zapytajcie wielokrotne rozwódki, których nazwiska 
ciągle  afiszowane  są  w  gazetach  czy  zmiana  małżonka  przyniosła  jakąś 
zmianę na lepsze w ich sercach, czy odzyskały wewnętrzny spokój! Arty-
kuł  o  pewnej  znanej  w  całej  Ameryce  kobiecie,  która  właśnie  po  raz 
czwarty wychodziła za maż, podaje, że „wyglądała ona rozbita, zmęczona 
i zużyta”, blask naturalnego piękna, który promieniował z jej twarzy, ule-
ciał bezpowrotnie. 

Robiła wrażenie zmęczonej i niezadowolonej z życia. Sztuczność ze-

wnętrznego wyglądu tych kobiet jest symbolem ich wewnętrznej pustki i 
wstydu. Zapytajcie nieuleczalnie chorych w szpitalach i sanatoriach, któ-
rzy  swoim  ciałem  płacą  za  złamanie  siódmego  przykazania,  czy  grzech 
uszczęśliwia! Bezsilnie patrzą, jak z przesypującymi się ziarnkami piasku 
ucieka czas, jak książka ich młodości dobiega ostatnich kartek. Oni wam 
powiedzą, że „...zapłatą za grzech jest śmierć” (Rz 6,23). 

Grzech nieczystości jest jedną z najostrzejszych broni piekielnych dla 

zniszczenia dusz ludzkich. Szatan korzysta z niej skutecznie od początku 
stworzenia do dnia dzisiejszego. 

Wydaje się, że nigdy nie traci ona swych właściwości: subtelnych na 

początku, a niszczących na końcu. Jej piękno możne równać się jedynie z 
jej jadowitością. 

Znana pisarka amerykańska opublikowała artykuł pod tytułem  – „Je-

stem chora na płeć”. Chciała przez to powiedzieć, że, narzucająca się na 
każdym kroku płeć, przyprawia ją o chorobę. 

„Czy patrzę na stoisko z gazetami, czy na ekran telewizora – wszędzie 

jest  przede  wszystkim  Ona”.  Ale  miliony  Amerykanów  widocznie  nie 
zgadzają się z autorką. Pewien wydawca czasopisma zwierzał mi się, że 
musi zawsze na okładce dać coś ze seksu, aby po prostu sprzedać gazetę. 
Według mnie „sex” jest prawdopodobnie największym grzechem Amery-
ki.  On  to  uwikłał  i  obezwładnił  naszą  młodzież  do  tego  stopnia,  że,  jak 
wykazują  statystyki  ankietowe,  6  z  10  młodych  kobiet  szczyci  się  do-
świadczeniem płciowym przed pełnoletnością. 

Na przestrzeni lat uczono nas, że moralność jest względna, humanizm 

i behawioryzm wyśmiewają 10 przykazań i pojęcie Boga. 

Uczono nas, że człowiek jest tylko zwierzęciem, zachęcano młodzież 

do swobodnego wyrażania swych namiętności i uczuć. W młodzież aka-
demicką  wpajano  przeświadczenie,  że  nie  jest  złem  dzisiaj,  to  co  było 
złem w poprzednim, purytańskim okresie. Grzech „szkarłatu” przekształ-
cił się w łagodny „róż”, a młodzież, próbującą żyć czystym życiem, wy-
śmiewano i wytykano nawet na terenie niektórych władz oświatowych. 

background image

 

19 

Nie dziwnego, że kraj nasz, popadł w bezmyślne jarzmo niemoralno-

ści, która zagraża wprost samej strukturze naszego społeczeństwa. 

Chciałbym przedstawić Wam trzy prawdy o grzechu nieczystości. 
Po  pierwsze:  grzech  nieczystości  piętnuje.  W  czasach  niewolnictwa 

można było rozpoznać niewolnika po znaku jego pana. To samo dzieje się 
z człowiekiem, który został opanowany przez grzech nieczystości: piętna 
jego nie są do uniknięcia na takim człowieku. Zaczerwienione oczy i na-
brzmiałe  policzki  alkoholika,  nerwowe  drżenie  narkomanów,  nieczyste 
spojrzenie rozpustnika, wyniosły wygląd pyszałka – wszystko to są znaki 
wewnętrznej choroby. Niemoralność, która jest grzechem perwersji i nie-
naturalności, posiada właściwość nadawania nienaturalnego wyglądu tym, 
którzy  jej  hołdują.  Rozbiegane  oczy,  rumieniec  zakłopotania,  znaczące 
spojrzenia – oto zewnętrzne oznaki nieczystości. 

Ale znaki zewnętrzne są łagodne w porównaniu z piętnami wyciska-

nymi  przez  nieczystość  na  duszy,  na  osobowości  człowieka.  W  płomie-
niach  niepohamowanej  żądzy  powstają  kompleksy  winy  i  nieczystego 
sumienia.  W  związku  z  praktykowaniem  nieczystości  wyrastają  urazy 
zdolne przestraszyć najwytrawniejszych naszych psychiatrów. 

A najmocniej napiętnowana jest dusza. W Liście do Galacjan 5,19 Pi-

smo  Święte  mówi,  że  „jawne  zaś  są  uczynki  ciała,  mianowicie:  wszete-
czeństwo, nieczystość, rozpusta”. Pismo Święte mówi o podstępnym dzia-
łaniu grzechu. Uczy, że „nie ma, kto by dobrze czynił, nie ma ani jedne-
go” (Ps 14,3), że cały rodzaj ludzki jest splamiony chorobą grzechu. Pi-
smo Święte poucza również, że winni grzechu nieczystości nie odziedzi-
czą  Królestwa  Niebieskiego.  Pan  Jezus  tłumaczył  siódme  przykazanie 
„nie będziesz cudzołożył” w ten sposób, „że każdy kto patrzy na niewiastę 
i  pożąda  jej,  już  popełnił  z  nią  cudzołóstwo  w  sercu  swoim”  (Mt  5,28). 
Jezus mówi, że można stać się winnym tego grzechu przez myśl i słowo 
tak samo, jak przez czyn. 

Dziś  mamy  tysiące  ludzi  obarczonych  winą,  których  dusze  zostały 

splamione  grzechem  nieczystości,  którzy  z  powodu  tego  grzechu  zostali 
odłączeni od Boga. 

Po  drugie:  grzech  nieczystości  oszukuje,  zwodzi.  Apostoł  Paweł,  pi-

sząc  do  Tytusa,  mówi,  że  nawet  on  poznał  podstępność  niemoralności, 
zanim  poznał  Jezusa  Chrystusa:  „Bo  i  my  byliśmy  niegdyś  nierozumni, 
niesforni,  błądzący,  podatni  pożądliwości  i rozmaitym  rozkoszom...”  (Tt 
3,3).  Zdołał  on  zwieść  królów,  proroków,  mędrców  i  świętych.  Ani  na 
chwilę nie myśl, że ty jesteś bezpieczny przed jego trującym oddechem. 

Nawet mądry Salomon, który z doświadczenia znał życie, oświadczył, 

że tylko głupcy robią sobie żarty z grzechu (Prz 14,9). 

background image

 

20 

Zbyt wielu ludzi nie docenia siły grzechu nieczystości. Samson igrał z 

nią,  robił  sobie  sport  z  tych  igraszek,  będąc  przekonany,  że  panuje  nad 
nią, gdy tymczasem ona nad nim panowała i zrujnowała jego życie. Da-
wid,  sługa  Boży  uległ  jej subtelnemu  czarowi  i  w  chwili  słabości  został 
zwiedziony  przez  przeważające  siły  nieczystości,  aby  potem  przez  lata 
całe wspinać się na powrót do Boga po szczeblach pokuty. W przelotnej 
chwili słabości pozbywano się domów, za przemijającą przyjemność za-
mieniano  królestwa,  wieczne  dziedzictwo  roztrwaniano  za  godzinę  od-
stępstwa. 

Nieczystość oszukuje tych, którzy przygarniają ją do swego serca. 
Oszukuje już po zebraniu plonów swego posiewu. W Liście apostoła 

Pawła  do  Galacjan  czytamy:  „Nie  błądźcie,  Bóg  się  nie  da  z  siebie  na-
śmiewać;  albowiem  co  człowiek  sieje,  to  i  żąć  będzie.  Bo  kto  sieje  dla 
ciała swego, z ciała żąć będzie skażenie...” (Gal 6,7-8). 

Popełniona  nieczystość  pociąga  za  sobą  wyrzuty.  Ludzie  prześlado-

wani  przez  wspomnienia  zmarnowanych,  wyniszczających  lat  nieczysto-
ści  –  to  jedni  z  najnieszczęśliwszych,  jakich  znałem.  Bóg  chciałby  im 
przebaczyć,  ale  oni  nie  mogą  i  nie  chcą  przebaczyć  sobie.  Brzemię  ich 
grzechu narastało w ciągu lat i przyniosło w końcu swoje owoce wyrzu-
tów i potępienia. 

Oni to siali swemu ciału i z ciała zebrali owoce skażenia. Ich nieczy-

stość zakpiła z nich, zwiodła ich i tak jak każdy inny fortel diabelski ode-
brała  im  wszystko,  co  dobre,  nic  nie  dając  w  zamian.  Szatan  zawiera 
umowy na twardych warunkach. 

Po  trzecie:  wreszcie  nieczystość  potrafi  zawładnąć  człowiekiem.  W 

Liście do Rzymian 6,16 Pismo Święte mówi: „Czyż nie wiecie, że jeśli się 
oddajecie  jako  słudzy  w  posłuszeństwo,  stajecie  się  sługami  tego,  komu 
jesteście posłuszni”? Wielu ludzi opanowanych zostało przez nieczystość 
tylko dlatego, że sami się jej oddali. 

W czasie naszej pierwszej wielkiej ewangelizacji-krucjaty w Londynie 

zdecydował się przyjąć Chrystusa pewien lekarz. Przed swoim nawróce-
niem  był  on  opanowany  przez  zwierzęce  namiętności. Jego  gabinet  pry-
watny był pełen rozpustnych i sugestywnych wydawnictw, książek i ilu-
stracji.  Po  swoim  nawróceniu  wszelka  myśl  o  nieczystości  stała  się  dla 
niego wstrętna do tego stopnia, że zebrał wszystkie te fotografie, obrazy, 
książki i wrzucił do Tamizy z jednego z londyńskich mostów. Przeżywszy 
nawrócenie,  oddał  się  na  służbę  nowemu  panu  –  Chrystusowi.  Obecnie 
wszyscy szanują go jako jednego z najaktywniejszych chrześcijan-laików 
w Londynie. 

background image

 

21 

W żelaznym jarzmie nieczystości i niemoralności trzymanych jest ty-

siące ludzi. Grzech stał się ich panem, ponieważ oni słuchali go i oddali 
mu się na służbę. 

„Każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu” – mówi Pan Jezus (J 

8,34). Wszyscy oni są świadomi, że złe jest to, co czynią, lecz są bezsilni, 
by zerwać ze swą nieczystością. Ich grzech stracił już swoje ostrze rozko-
szy i zamienił się w rodzaj więzów. Stał się ich panem! Kiedyś oni mieli 
grzech, dziś grzech posiada ich. 

Czy  jest  jakaś  nadzieja  dla  trzymanych  w  jarzmie  nieczystości?  O, 

jest!  Maria  Magdalena,  owa  niewiasta  przy  studni  Jakubowej,  niewiasta 
przyłapana  na  cudzołóstwie  („jawnogrzesznica”)  –  wszystkie  one  mogą 
zaświadczyć wspólnym głosem: 

 
„Jest źródło, skąd na grzeszny świat 
Przeczysta spływa krew, 
By zatrzeć grzechu wszelki ślad, 
Przejednać Boży gniew”. 
 
Jest szkarłatne lekarstwo na purpurowy grzech. 
Gdy faryzeusze przywiedli do Jezusa jawnogrzesznicę, żądali, aby ją 

ukamienować.  Jezus  schyliwszy  się  pisał  palcem  po  ziemi.  Cokolwiek 
pisał, a mogło to być także 10 przykazań, skłaniało ich do odwrotu jedne-
go  po  drugim.  Jezus  pozostał  sam  z  niewiastą  i  spytał  ją:  „Nikt  cię  nie 
potępił”? 

– Nikt, Panie – odpowiedziała. 
Wówczas Jezus powiedział jej: „I Ja cię nie potępiam: Idź i odtąd już 

nie grzesz” (J 8,3-11). Ta niewiasta symbolizuje wszystkich, trzymanych 
w  okowach  nieczystości.  Ona  zgrzeszyła,  to  prawda,  lecz  przecież 
„...wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej” (Rz 3,23). Chrystus może 
tylko jedno uczynić z  grzechem. On nie potępia, ani nie przebacza  – on 
odpuszcza grzechy. W Ewangelii św. Jana 3,17 czytamy, że „Bo nie po-
słał  Bóg  Syna  na  świat,  aby  sądził  świat,  lecz  by  świat  był  przez  niego 
zbawiony”. Gdy Chrystus umierał na krzyżu, On umarł również za grzech 
nieczystości, tak samo jak za każdy inny grzech. Nieczystość jest jedynie 
oznaką  „grzechu  pierworodnego”,  o  którym  pisze  Dawid,  że  jest  w  nim 
poczęty i narodzony. 

Każdy  człowiek  narodzony  z  niewiasty  jest  grzesznikiem.  Jest  tylko 

jedno miejsce przebaczenia: u stóp krzyża. Tam przychodzimy przez na-
wrócenie i wiarę, aby przyjąć Chrystusa jako Zbawcę. Śmierć Syna Boże-
go stanowi jedyną płaszczyznę, na której Bóg może odpuścić grzechy. 

background image

 

22 

Jeżeli zechcesz oddać swoje życie Jezusowi Chrystusowi, Bóg odpu-

ści Ci każdy  grzech,  który kiedykolwiek popełniłeś. On  może nawet za-
pomnieć,  że  zgrzeszyłeś  kiedykolwiek.  Możesz  zostać  usprawiedliwiony 
przed Jego Twarzą i oczyszczony od wszelkiej nieczystości. Więcej jesz-
cze – On daje zwycięstwo nad grzechem. Czyż nie On rzekł do niewiasty: 
„Idź  i  więcej  nie  grzesz”?  Wielu  z  nas  powie:  próbowaliśmy  po  tysiąc-
kroć, ale władza grzechu jest nie do przełamania. Tak, lecz Jezus dał nie-
wieście  do  zrozumienia,  że  On  da  jej  zwycięstwo  nad  przyszłymi  grze-
chami, gdyż On nigdy nie polecał niczego, do czego nie zapewniłby siły. 

I ty również możesz postanowić przez Bożą łaskę, że nigdy więcej nie 

popełnisz tego grzechu. Nie masz do tego w sobie samym siły, lecz Chry-
stus  przyjdzie  do  twego  serca  i  przyniesie  ci  siłę  nadprzyrodzoną  dla 
oparcia się straszliwej pokusie nieczystości. Za ten grzech sądzi cię twoje 
sumienie,  straszą  wspomnienia,  potępia społeczeństwo,  lecz Jezus  Chry-
stus  chce  Cię  zbawić.  On  może  stać  się  twoim.  Wyznaj  swój  grzech, 
przyjmij Go i pozwól Mu oczyścić siebie, a uczyni cię nowym  człowie-
kiem. 

background image

 

23 

OBŻARSTWO 

Znam człowieka, który waży prawie trzysta funtów (ok. 150 kg). Zja-

da  on  więcej,  aniżeli  ktokolwiek  inny  ze  znanych  mi  ludzi.  Niedawno 
jadłem z nim śniadanie, podczas którego pochłaniał on cały tort. 

Na  moją  uwagę,  że  powinien  dążyć  do  zgubienia  nieco  wagi,  roze-

śmiał się tylko i nałożył dodatkową porcję masła na kromkę chleba pod-
smażoną na tłuszczu. W ten sposób kopie on swój własny grób przy po-
mocy  noża  i  widelca.  Człowiek  ten  winien  jest  grzechu,  który  Pismo 
Święte nazywa obżarstwem. 

W ciągu pewnego czasu stopa życiowa w Ameryce stale się podnosiła. 

Obecnie  większość  obywateli  pędzi  łatwiejsze  życie,  z  większą  ilością 
wolnego czasu i dysponuje większą ilością jedzenia aniżeli jakiekolwiek 
inne społeczeństwo w historii świata. W wyniku tego – wyrósł lepki mate-
rializm i kult wygodnictwa. Powstała filozofia prosperity i obfitości, gło-
sząca, że człowiek może żyć samym chlebem. 

Apetyt  stał  się  bogiem,  a  stoisko  sklepowe  jego  ołtarzem.  Jego  wy-

znaniem  wiary  jest  nasycenie,  a  wygoda  jego  niebem.  W  epoce  rozwoju 
ekonomicznego  powstaje  wzrastające  niebezpieczeństwo  grzechu  nad-
miernego schlebiania naszym apetytom cielesnym, uleganie pokusie chao-
tycznego „obżerania się”, opilstwa i rozpusty. 

Obżarstwo  jest  jednym  z  siedmiu  grzechów  głównych  i  zostało 

umieszczone przez ojców kościoła w jednym szeregu z pychą, zazdrością 
i nieczystością. Jest to grzech, który większość z nas popełnia, ale mało 
kto  wspomina  o  nim.  Jest  to  jeden  z  przeważających  grzechów  wśród 
chrześcijan.  Pomimo  że  w  naszych  zbiorach  praw  nie  ma  żadnych  para-
grafów, zabraniających obżarstwa, jest ono jednak ostro potępione w Pi-
śmie Świętym. 

Wielu ludzi winnych obżarstwa skorych jest potępiać innych ludzi za 

ich grzechy. Są oni gotowi wykryć najmniejszy cień nieczystości u innych 
ludzi, lecz ślepi są na belkę braku wstrzemięźliwości u siebie samych. Jak 
łatwo jest człowiekowi, który przeładowuje swoje ciało nadmiarem niepo-
trzebnych frykasów, popatrzeć wyniośle na bliźniego, który się upija i jak 
starożytny faryzeusz powiedzieć: 

„Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie, rabusie, oszuści, cu-

dzołożnicy albo też jak ten oto celnik” (Łk 18,11). Łatwo jest człowieko-

background image

 

24 

wi – niewolnikowi swego żołądka potępiać człowieka – niewolnika butel-
ki. Ale w oczach Bożych grzech jest tylko grzechem. 

Obżarstwo,  czyli  zachłanność,  czyli  niepowściągliwość  są  potępione 

w Piśmie Świętym na równi ze wszystkimi innymi grzechami. 

W Liście do Filipian 3,19 czytamy: „Końcem ich jest zatracenie, bo-

giem ich jest brzuch, a chwałą to, co jest ich hańbą, myślą bowiem o rze-
czach ziemskich” (tutaj obżarstwo zrównane jest z wulgarnym materiali-
zmem: „myślą o rzeczach ziemskich”). 

Obżarstwo jest grzechem po pierwsze dlatego, że jest ucieleśnionym 

wyrazem  grubego  materializmu.  Ono  wyśmiewa  sprawiedliwych  za  ich 
skromność, kpi z umiarkowania i powściągliwości. „Jedzmy, pijmy i we-
selmy się, bo jutro umrzemy” – woła obżarstwo. Nie pozostawia żadnego 
miejsca  dla  Boga  i  nie  ma  żadnego  względu  dla  wieczności.  Żyje  dla 
chwili z hasłem: „Żyjemy tylko raz, więc żyjmy wesoło”. 

Jezus dał nam klasyczny obraz człowieka, żyjącego tylko dla tego ży-

cia.  W  swym  dobrobycie  człowiek  ten  mówił:  „Zburzę  moje  stodoły,  a 
większe zbuduję i zgromadzę tam wszystko zboże swoje i dobra swoje, I 
powiem do duszy swojej: Duszo, masz wiele dóbr złożonych na wiele lat; 
odpocznij, jedz, pij, wesel się” (Łk 12,18-19). 

Jego filozofia mało się różniła od naszej dzisiejszej. Więcej wygód... 

pij więcej... jedz więcej, ciesz się! 

Filozofię  tę  słyszymy  wokół  siebie  od  rana  do  nocy.  Nacisk  kładzie 

się  na  wygody,  komfort,  zaspokojenie  apetytów.  Widzimy  ją  w  naszych 
czasopismach.  Na  każdym  kroku  zachęca  się  nas  do  łatwiejszego  życia, 
do lepszego i obfitszego jedzenia z naciskiem na światowe rzeczy. 

Umiarkowanie, abstynencja, dyscyplina wewnętrzna zostały zupełnie 

zapomniane  w  pogoni  za  łatwością  i  obfitością.  Pokolenie  nasze,  opano-
wane przez takie poglądy, stara się na próżno znaleźć drogę do szczęścia 
przez „picie na zdrowie”, pogodzić drogę do dobrobytu z drogą do nieba. 
Jak łatwo jest dzisiaj napełnić swój umysł plewami, swój żołądek omło-
tem,  jak  syn  marnotrawny,  a  równocześnie  zagłodzić  swoją  duszę.  Bóg 
powiedział, że „człowiek nie samym chlebem żyje, lecz że człowiek żyć 
będzie wszystkim, co wychodzi z ust Pana” (5 Mjż 8,3). 

Obżarstwo  jest  perwersją  naturalnego  apetytu  danego  przez  Boga. 

Musimy  utrwalić  sobie  w  pamięci,  że  grzech  nie  jest  tylko  jawnym  po-
gwałceniem  praw, przestępstwem.  Często jest  odwróceniem  lub naduży-
ciem naturalnych pragnień i pożądań. Miłość często wyradza się w rozpu-
stę. Poczucie własnej wartości wyradza się w wybujałą ambicję. Tak samo 
normalne poczucie głodu, jeżeli jest zaspokajane przesadnie, także szko-
dzi działaniu umysłu, powoduje chorobę ciała i obezwładnia duszę – staje 

background image

 

25 

się  grzechem.  „Gdyż  pijak  i  żarłok  ubożeją,  a  ospali  chodzą  w  łachma-
nach” – czytamy w Przypowieściach Salomona 23,21. 

Zaspokojenie naszego cielesnego apetytu nie może zajmować pierw-

szego miejsca w życiu. Pan Jezus powiedział: „nie mówcie: Co będziemy 
jeść? albo: Co będziemy pić?... Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego 
i  sprawiedliwości  jego,  a  wszystko  inne  będzie  wam  dodane”  (Mt  6, 
31,33). 

Większość z nas lekceważy to ostrzeżenie Jezusa przez stawianie na 

pierwszym miejscu naszych cielesnych apetytów. Zbyt wielu z nas spędza 
swoje  życie  w  pogoni  za  materialnymi  korzyściami,  wypierając  zeń  zu-
pełnie Chrystusa, a potem w ostatniej, szalonej, pospiesznej chwili życia 
wołamy: „Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu”. Pytam więc, czy jest 
to uczciwe, czy jest to mądre czekać do ostatniej sekundy tego życia, aby 
załatwiać  najpilniejszą  sprawę,  najważniejszy  interes  –  uregulować  swój 
stosunek do Boga? Z pewnością nie jest to uczciwe i poważnie wątpię w 
prawdziwość takiego nawrócenia na śmiertelnym łożu. 

Bóg może dać człowiekowi i na łożu śmierci sposobność do nawróce-

nia  się  od  swoich  grzechów,  jeżeli  człowiek  nigdy  nie  był  ostrzegany  i 
nigdy  nie  słyszał  jasno  wyłożonej  drogi  zbawienia.  Ale  dla  człowieka  – 
który  dobrowolnie  odrzucił  Chrystusa  i  trwa  w  swoich  grzechach  –  nie-
wielka jest  nadzieja  na  znalezienie  pokoju  z  Bogiem  w  swoich  ostatnich 
godzinach. Pismo Święte ostrzega, że przyjdzie dzień, w którym człowiek 
będzie  Go  szukał,  ale  nie  znajdzie,  będzie  wołał  do  Niego,  ale  On  nie 
usłyszy. 

Wielu ludzi nie uważa obżarstwa za ciężki grzech, a przecież on jest 

potępiony  w  Piśmie  Świętym  od  jego  początku  do  końca.  Siadając  do 
stołu, nie wykazujemy żadnej powściągliwości, żadnej własnej dyscypliny 
i w ten sposób „wyjadamy” sobie drogę nie tylko do grobu, ale i do piekła 
i  zatracenia.  Oczywiście,  pod  słowem  „obżarstwo” rozumiemy  nie  tylko 
samo przejadanie się. Należy tutaj także grzech opilstwa, rozpraszania się, 
długiego  wylegiwania  się  dzień  po  dniu  dla  przyjemności.  Grzech  ten 
popełniają  współmałżonkowie,  nie  stosujący  wstrzemięźliwości  i  umiar-
kowania  w  stosunkach  między  sobą,  w  wyniku  czego  cierpią  ich  ciała  i 
dusze.  Pismo  Święte  żąda,  abyśmy  we  wszystkim  wykazywali  umiarko-
wanie i nie wolno nam bezcześcić żadnego z danych nam od Boga darów. 

Obżarstwo jest esencją samolubstwa ludzkiego i podlega osądzeniu na 

równi  z  każdym  innym  grzechem  śmiertelnym.  Bóg  mówi  w  Księdze 
Amosa 6,4.6: „[Biada tym, którzy] wylegują się na łożach z kości słonio-
wej i rozciągają się na swoich dywanach, zjadają jagnięta z trzody i cielę-
ta  z  obory...  Piją  wino  z  czasz  ofiarnych  i  namaszczają  się  najlepszymi 
olejami...”. 

background image

 

26 

Trzy piąte ludzi żyje w niedostatku, nędzy i głodzie. Zbyt długo nie-

liczni  uprzywilejowani  wykorzystywali  i  lekceważyli  miliony  tych  upo-
śledzonych lub nieuprzywilejowanych na świecie. 

Nasze samolubstwo obróci się w końcu przeciw nam. Jeżeli nie zro-

bimy  czegoś,  dla  tej  olbrzymiej  armii  głodującej  ludzkości,  jeśli  nie  za-
czniemy dzielić się z nimi, Bóg zacznie swój sąd nad nami. Właśnie dziś 
w epoce dobrobytu, napotykamy na każdym kroku wstrząsające przejawy 
samolubstwa i chciwości. Kto wie, czy nie dlatego właśnie dopuścił Bóg 
ten okres dobrobytu, abyśmy mogli podzielić się z potrzebującymi i cier-
piącymi i w ten sposób uchronić ich od zbłądzenia? Pod tym względem 
tekst Pisma Świętego mówi sam za siebie: „Jeśli zaś ktoś posiada dobra 
tego  świata,  a  widzi  brata w  potrzebie  i  zamyka  przed  nim  serce  swoje, 
jakże w nim może mieszkać miłość Boża?” (1 J 3,17). 

Mamy świadczyć o Chrystusie nie tylko ustami, ale i rękami; rękami 

napełnionymi  pożywieniem  dla  głodnych,  odzieniem  dla  nagich  i  wodą 
dla pragnących. „Dzieci, miłujmy nie słowem ani językiem, lecz czynem i 
prawdą”  –  mówi  Pismo  Święte  w  poprzednio  cytowanym  rozdziale 
(wiersz 18). Hańba, o hańba, że w czasie, gdy głodujące miliony wahają 
się pomiędzy miłością chrześcijaństwa a karbami materialnymi, my odda-
jemy się rozkoszom, obżarstwu i opilstwu. Oby Bóg obudził nas z naszej 
grzesznej głupoty, zanim nie będzie za późno! 

Obżarstwo jest grzechem, ponieważ bezcześci ciało, które jest świąty-

nią Ducha Świętego. Ciała nasze nie zostały stworzone po to, aby je wy-
niszczać  i  hańbić  przez  grzech  sam  –  Bóg  je  stworzył  jako  mieszkanie 
Jego Ducha. 

Pismo Święte mówi: „Albo czy nie wiecie, że ciało wasze jest świąty-

nią Ducha Świętego, który jest w was i którego macie od Boga, i że nie 
należycie też do siebie samych? Drogoście bowiem kupieni. Wysławiajcie 
tedy Boga w ciele waszym” (1 Kor 6,19-20). 

Przed upadkiem Rzymu Rzymianie oddani byli obżarstwu, pijaństwu i 

niemoralności.  Kopali  sobie  groby  własnymi  zębami,  zabijali  się  przez 
nieopanowaną żądzę, za życia balsamowali się alkoholem. Wiadomo, że 
na ich ucztach normalnym był widok biesiadnika podchodzącego do okna, 
aby  wyrzucić  zawartość  swego  żołądka,  a  następnie  powracającego  do 
stołu,  aby  dalej  oddawać  się  obżarstwu.  Żadna  jednostka,  żaden  naród 
oddany  uciechom,  pijaństwu  i  obżarstwu  nie  może  oczekiwać  na  Boże 
błogosławieństwo i uśmiech. Rzym upadł, gdyż przekarmiał swe ciało, a 
zagłodził duszę. Miliony ludzi z nadmiernymi apetytami i chciwymi du-
szami  potrafi,  na  wzór  bezrozumnych  zwierząt,  które  weszły  w  świeżą 
koniczynę, odłożyć na bok rozsądek i umiarkowanie i jeść aż na śmierć. 
W  Piśmie  Świętym  znajdujemy  takie  zdanie:  „Ta  zaś,  która  prowadzi 

background image

 

27 

rozwiązłe życie, już za życia umarła” (1 Tm 5,6). Życie niezrównoważone 
nieuchronnie prowadzi do duchowego samobójstwa. 

Fakt,  że  w  okresie  największego  dobrobytu  lekarze  psychiatrzy,  po-

radnie, księża i kaznodzieje nie mogą nadążyć w niesieniu pomocy zała-
manym  psychicznie  i  nerwowo,  wskazuje,  że  wprawdzie  osiągnęliśmy 
dobrobyt  dla  ciała,  ale  równocześnie  zagładzamy  dusze.  Poziom  kultury 
materialnej nie idzie w parze z rozwojem kultury duchowej. 

Dwie strony naszej natury domagają się swoich praw. Ciało wymaga 

jedzenia,  wody,  powietrza  i  nie  jest  grzechem  zaspokojenie  jego  wyma-
gań.  Jeśli  jednak  zaniedbujemy  przy  tym  naszą  duszę  –  winni  jesteśmy 
grzechu obżarstwa. 

Syn marnotrawny jest klasycznym przykładem tego pospolitego błędu 

ludzkiego:  stał  się  on  ofiarą  dóbr  materialnych.  Rezultat  końcowy  tego 
stanu znajdujemy w słowach: „A gdy wydał wszystko, nastał wielki głód 
w owym kraju i on zaczął cierpieć niedostatek” (Łk 15,14). Materializm 
taki wyniszcza sam siebie tak samo, jak obżarstwo, pycha i nieczystość. 
One  nigdy  nie  potrafią  nasycić,  gdyż  dotyczą  tylko  jednej  strony  naszej 
natury. Dusza może znaleźć tylko w Bogu zaspokojenie i odpoczynek. 

W  łotrach  po  obu  stronach  krzyża  Chrystusowego  mamy  obraz 

wszystkiego,  co  w  rodzaju  ludzkim  jest  grzeszne  i  obrzydliwe.  Żyli  oni 
samolubnie, chciwie i przestępczo. Ale jeden z nich wstrząśnięty i skru-
szony posiadał wiarę, przez którą zwrócił się do Jezusa i wyznał Go swym 
Panem: „Jezu, wspomnij na mnie” – woła. A Chrystus zawsze jest gotów 
zbawić.  Nawet  w  czasie  najwznioślejszego  aktu  odkupienia,  zwrócił  się 
do niego ze słowami otuchy i pewności: „Dziś będziesz ze  mną w raju” 
(Łk 23,42-43). 

Tysiące jest takich, którzy żyli samolubnie i grzesznie i nie wiedzą, co 

począć  z  przeszłością  i  jak  zmienić  przyszły  bieg  swojego  życia.  Mogą 
oni przyjść do krzyża przez wyznanie grzechów i wiarę i przyjąć Chrystu-
sa jako swojego Pana i Zbawcę. On chce przebaczyć przeszłość i dać siłę 
do  osobistej  dyscypliny,  umiarkowania  i  wstrzemięźliwości  na  przyszłe 
dni. 

Pewna pani, która rozmawiała ze mną przez telefon w okresie jednej 

kampanii ewangelizacyjnej, powiedziała mi: „Mam grzech, który prześla-
duje mnie w dzień i w nocy. Nie mogę go zwyciężyć, chociaż próbowa-
łam tego tysiąckrotnie: Jestem winna grzechu obżarstwa”. Był to pierwszy 
wypadek, aby  ktoś zwrócił się do mnie z wyznaniem tego właśnie grze-
chu. Wielu spotkałem wyznających z uśmiechem, że się trochę przejedli, 
ale nieliczni uważali to za grzech. Tylko Pismo Święte zajmuje szczegól-
ne  stanowisko,  twierdząc, że  obżarstwo jest jednym  z  najgorszych  grze-
chów, a kościół uznał je za grzech śmiertelny. 

background image

 

28 

Niewiasta, o której wspomniałem, przyszła do krzyża i znalazła prze-

baczenie dla przeszłości i zwycięstwo nad obżarstwem. Również i ty mo-
żesz przyjąć Chrystusa, a On przekształci twoje życie i da ci siłę większą 
od  twojej  siły,  aby  pomóc  w  zwyciężeniu  grzechów  nieumiarkowania, 
obżarstwa  i  nadużywania  darów  Bożych.  On  może  dać  ci  całkowite  i 
trwałe zwycięstwo. 

background image

 

29 

LENISTWO 

Niektórzy nauczyciele Pisma Świętego utrzymują, że grzech lenistwa 

dotyczy raczej świata starożytnego aniżeli obecnej epoki. Jednak, szuka-
jąc  poselstwa  w  mojej  Biblii,  doszedłem  do  wniosku,  że  jest  to  jeden  z 
największych  grzechów  dzisiejszej  Ameryki.  Słownik  Webstera  określa 
lenistwo jako  „wstręt,  brak  skłonności  do  działania  lub  pracy,  ślamazar-
ność, gnuśność, niedbalstwo, opieszałość”. W języku teologicznym słowo 
to oznacza pojęcie nie tylko lenistwa w sprawach duchowych, lecz apatii, 
bezczynności w praktyce naszego chrześcijaństwa. 

Pismo  Święte  ma  wiele  do  powiedzenia  na temat  działania lenistwa, 

które  prowadzi  do  zaślepienia,  śmierci  i  potępienia.  W  Księdze  Przypo-
wieści Salomona 19,15 czytamy, że: „Lenistwo pogrąża w głęboki sen, a 
człowiek gnuśny cierpi głód”. A w rozdziale 21,25 tej samej księgi czy-
tamy: „Pożądanie zabija leniwego, gdyż jego ręce nie chcą pracować”. 

Pismo  Święte  wykazuje,  że  grzech  lenistwa  właściwy  jest  pewnemu 

negatywnemu  trybowi  życia,  zastałemu  i  bezczynnemu,  sprawiającemu, 
że człowiek jest niegodny stać się naśladowcą Chrystusa. 

Lenistwo duchowe jest nie tylko grzechem przeciwko Bogu. Jest ono 

także  grzechem  przeciwko  tobie  samemu.  Jest  ono  miarą  odległości  po-
między tym, czym mógłbyś być, a tym, czym rzeczywiście jesteś, wska-
zuje na różnice pomiędzy twoją osobowością, a tą, którą mógłbyś się stać. 

Lenistwo jest niszczycielem możliwości i mordercą dusz. Zabija ono 

ukradkiem, podstępnie i milcząco, lecz jednak zabija. 

Leniwy człowiek podobny jest do tratwy płynącej z prądem bez wy-

siłku i bez uwagi. Łatwa droga jest uznana powszechnie, a szeroka droga 
jest drogą tłumów. Aby dążyć do zguby, nie trzeba ani trudu, ani siły, ani 
męstwa. Dryfująca tratwa zawsze płynie z prądem  w dół, nigdy w  górę. 
Dryfująca, leniwa dusza płynie nieuchronnie w kierunku wiecznego zatra-
cenia. 

Wielu ludzi straciło życie w wypadkach samochodowych nie przez to, 

że byli złymi kierowcami, ale przez to, że byli dobrymi, ale śpiącymi kie-
rowcami. Wielu ludzi przegrywa swoje duchowe walki nie przez to, że są 
źli, ale dlatego, że są duchowo śpiący, leniwi i ociężali. List św. Pawła do 
Efezjan  wzywa:  „Obudź  się,  który  śpisz,...  a  zajaśnieje  ci  Chrystus” 
(5,14). 

background image

 

30 

Jest bardzo wielu ludzi, którzy stracili swe zdrowie nie w nieszczęśli-

wych  wypadkach,  ale  przez  zaniedbanie  swego  ciała.  Byli  właśnie  zbyt 
leniwi, aby troszczyć się o siebie. 

Lenistwo zbiera swoje coroczne żniwa tysięcy umarłych na drogach, 

tysięcy  fizycznych  wypadków  i  niezliczoną  ilość  cierpienia  i  nędzy  w 
całym świecie. 

Grzech „nic nierobienia” – nazwany jest w Piśmie Świętym grzechem 

niedbalstwa, który jest równie groźny, jak grzech czynnie popełniony. Nie 
musisz czynić niczego, aby zginąć – po prostu bądź leniwy wobec własnej 
duszy, po prostu nie rób nic. Jezus powiedział, że zginąć jest łatwo. To są 
Jego  słowa:  „szeroka  jest  brama  i  przestronna  droga,  która  wiedzie  na 
zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą” (Mt 7,13). 

W przypowieściach Jezusa o rozdanych talentach czytamy nie tylko o 

nagrodzie dla wiernego sługi, ale i o sądzie dla leniwego. Jego kara za nie 
robienie  niczego  była  taka  sama,  jak  dla  popełniających  przestępstwa: 
cudzołóstwo,  czy  zabójstwo.  Ewangelia  Mateusza  25,26-30  ogłasza  wy-
rok: „Sługo zły i leniwy!... Weźcie przeto od niego ten talent... A nieuży-
tecznego  sługę  wrzućcie  w  ciemności  zewnętrzne;  tam  będzie  płacz  i 
zgrzytanie  zębów”.  Niepożyteczny  sługa  na  pozór  nie  uczynił  niczego 
złego. Po prostu był zbyt leniwy, aby sprostać odpowiedzialności, jaką na 
niego włożono. Jego winą był właśnie grzech lenistwa, grzech „nic niero-
bienia”. 

Głównym  grzechem  pięciu  głupich  panien  nie  była  niemoralność, 

kłamstwo, czy oszustwo. Nie, to było lenistwo. Po prostu zaniedbały zao-
patrzenia  się  w  oliwę.  Osądzone  zostały  nie  za  otwarty  grzech,  lecz  za 
lenistwo i niewierność. Gdy oblubieniec przyszedł, zatrzasnęły się drzwi 
możliwości,  a  głos  Boży  rozległ  się  jak  wyrok:  „Nie  znam  was”!  (Mt 
25,12). 

W każdej dziedzinie życia leniwy człowiek jest tym, który traci. Le-

niwy  student,  spędzający  czas  na  wagarach, nigdy  nie  może  spodziewać 
się wyróżnienia. Dyplomy na ogół przyznaje się w nagrodę za wytężoną 
pracę i pilną naukę, a nie za wrodzone zdolności, czy talenty. Odwrotnie, 
uznanie  wykładowców,  profesorów  przypada  jednostkom  chętnym  do 
pracy. W każdej dziedzinie życia, czy to w gospodarce, czy w szkole, czy 
w sklepie – lenistwo jest osądzane, a pilność nagradzana. 

Lenistwa  jest  czynnikiem  zniszczenia  w  życiu  codziennym.  Za  jego 

sprawą giną ludzie, miasta padają pastwą płomieni, walą się domy. Ono to 
powstrzymuje włóczęgę od porządnego życia, prostytutkę od czystości, a 
złodzieja od uczciwości. 

Ktoś trafnie wyraził się: „O zachodzie słońca męczy cię nie to, co zro-

biłeś, ale to, co pozostało niezrobione”. Słowo pociechy, które mogliśmy 

background image

 

31 

powiedzieć  przygnębionemu  przyjacielowi,  gest  pomocy,  który  czyni 
lżejszym czyjś ciężar, pieniądz włożony z miłością do ręki potrzebujące-
mu  –  oto  sprawy  zaniedbane,  co  powoduje  wyrzuty  sumienia  w  nas,  a 
pozbawia  pomocy  potrzebujących.  Jeśli  przez  lenistwo  zaniedbamy 
uczynków  miłosierdzia,  w uszach  naszych  zabrzmią Jezusowe  słowa  są-
du: „Czegokolwiek nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, i mnie 
nie uczyniliście” (Mt 25,45). 

Tysiące ludzi jest leniwych w uczęszczaniu do kościoła. Lubią w nie-

dziele długo sypiać lub pójść na partię golfa. Inni wolą siedzieć w domu i 
słuchać  radia,  usprawiedliwiając  się,  że  i  w  ten  sposób  można  usłyszeć 
kazanie i nawet obserwować nabożeństwo w programie telewizyjnym. W 
ten sposób chcą zrzucić z siebie obowiązki religijne. 

Inni są leniwi w sprawach modlitwy. Paweł twierdzi, że powinniśmy 

modlić się bez ustanku (1 Tes 5,17). Chce przez to powiedzieć, że stale 
powinniśmy  znajdować  się  w  modlitewnym  nastroju.  Ponieważ  jednak 
jesteśmy leniwi pod tym względem, nasze życie duchowe jest zaniedbane, 
a nasze źródła duchowe wysychają. 

Zauważyłem, że dzień, w którym nie spędzę odpowiedniej ilości czasu 

na  porannej  modlitwie,  jest  całkowicie  nieudany,  a  kłopoty  i  problemy 
spiętrzają  się  nierozwiązane.  Większość  z  nas  woli  przespać  kilka  chwil 
dłużej, aniżeli poświęcić 15 minut porannej modlitwie do Boga. 

Pozwalamy  każdej  innej  sprawie  przeszkodzić  w  naszej  audiencji  u 

Boga. Gdybyś  miał wyznaczone posłuchanie u prezydenta Stanów Zjed-
noczonych lub u królowej angielskiej na daną godzinę, ręczę, że nie spóź-
niłbyś się  ani  minuty. Już  wcześniej  zarezerwowałbyś  sobie  czas i prze-
myślałbyś sobie, jak się ubierzesz i co powiesz tak znakomitej osobistości. 
Ale na nasze spotkanie z Bogiem spóźniamy się bardzo często. Nie przy-
gotowujemy naszych umysłów przed czasem modlitwy. Zazwyczaj odda-
jemy  Bogu  czcze  i  bezmyślne  momenty  lub  ostatnie  chwile  przed  uda-
niem się na spoczynek, kiedy jesteśmy tak śpiący, że nie potrafimy skupić 
umysłu  na  tym,  co  właśnie  czynimy.  Jesteśmy  przez  to  winni  grzechu 
lenistwa. 

Tysiące chrześcijan winni są grzechu lenistwa pod względem czytania 

Pisma Świętego. Apostoł Piotr w 1 Liście 2,2 radzi: „... zapragnijcie nie 
sfałszowanego duchowego mleka, abyście przez nie wzrastali ku zbawie-
niu”. Przyczyna, dla której wielu chrześcijan nie wzrasta, leży właśnie w 
tym, że nie czytają oni Biblii, a powodem nieczytania Biblii jest ich leni-
stwo.  Psalmista  śpiewa,  że  rozważał  Zakon  Boży  we  dnie  i  w  nocy.  W 
rezultacie Boskie słowo stało się jak plaster miodu dla jego serca i duszy. 
Wielu  z  nas  dziwi  się,  dlaczego  nie  posiadają  tej  radości,  głębi  przeżyć 
chrześcijańskich, jakie widzą u innych chrześcijan. Odpowiedź jest prosta 

background image

 

32 

– dlatego, że nie czytają Słowa Bożego. Jesteście winni strasznego grze-
chu lenistwa, pozostawiliście niewykonane sprawy, które powinniście byli 
wykonać. 

Wielu  znów  jest  winnych  lenistwa  w  świadczeniu  o  Chrystusie.  Jak 

dawno temu mówiłeś jakiejś duszy o Chrystusie? Jak dawno temu zdoby-
łeś jakąś osobę dla zbawiennej znajomości Jezusa Chrystusa? Tak, wielkie 
masy  ludzi  spotykasz  codziennie,  które  potrzebują  Zbawiciela,  a  jednak 
ani jedno  słowo  nie  wyszło  z  twoich  ust  w  kierunku  pozyskania  ich dla 
poznania Chrystusa. Jesteś więc winien grzechu lenistwa. Inni będą zgu-
bieni, ponieważ ty popełniłeś ten grzech. 

Jeszcze inni przejawiają lenistwo w sposobie swego życia. Jest grze-

chem okazywać lenistwo w ubieraniu się, w rozmowie, w grzeczności na 
codzień. 

Grzech lenistwa obejmuje wiele dziedzin życia takich, jak niedbalstwo 

w nawykach jazdy samochodem, zagrażających życiu innych ludzi, leni-
stwo  w  czystości  osobistej,  której  wartość  jest  tuż  za  pobożnością,  leni-
stwo w uśmiechu, który powinien być o każdej porze na twarzy chrześci-
jan, lenistwo w pomaganiu tym, którzy są w potrzebie w twoim sąsiedz-
twie, lenistwo w uczynkach miłosierdzia, przez co nieszczęśliwi i upośle-
dzeni pozbawieni są rzeczy potrzebnych do życia. 

Wielu  też  jest  leniwych  w  dawaniu  składek  na  dzieło  Boże.  Gdyby 

przeciętne  przedsiębiorstwo  prowadziło  swoją  księgowość  w  podobny 
sposób, jak przeciętny chrześcijanin prowadzi księgowość swoich długów 
wobec Boga i darów od Niego otrzymanych – zbankrutowałoby w prze-
ciągu  kilku  dni.  Tysiące  chrześcijan  drzemie  z  zamkniętymi  ustami  w 
czasie,  gdy  świat  gwałtownie  potrzebuje  Ewangelii  Jezusa  Chrystusa. 
Pismo Święte ostrzega w Księdze Izajasza w rozdziale 56,10: „Wszyscy 
jego strażnicy są ślepi, wszyscy są nierozumni, wszyscy oni, to nieme psy, 
które nie umieją szczekać, tylko ziewają, leżą, lubią spać”. A w Liście do 
Rzymian 12,11 ap. Paweł radzi: „W gorliwości nie ustawając, płomienni 
duchem, Panu służcie”. Jest wiele sposobów, którymi można służyć Chry-
stusowi właśnie w twoich warunkach. 

Nowy  Testament  wciąż  przestrzega  przed  grzechem  lenistwa:  „Aby-

ście  się  nie  stali  ociężałymi,  ale  byli  naśladowcami  tych,  którzy  przez 
wiarę i cierpliwość dziedziczą obietnice” (Hbr 6,12). 

Marcin  Luter  pisał  w  jednym  ze  swych  kazań:  Pewnego  razu  szatan 

obchodził jakieś uroczyste gody, w czasie których poszczególni jego wy-
słannicy mieli złożyć sprawozdania ze swych misji. 

– Wypuściłem stado dzikich zwierząt pustyni na karawanę chrześcijan 

i teraz kości ich bieleją w piaskach – chwalił się pierwszy. 

– To i cóż z tego – rzekł Zły – ich wszystkich dusze zostały zbawione. 

background image

 

33 

–  Wzbudziłem  wschodni  wiatr  przeciwko  okrętowi  wypełnionemu 

chrześcijanami, tak, że wszyscy oni potonęli – mówi drugi. 

– To cóż z tego? – rzekł Szatan – ich dusze zostały zbawione. 
–  Od  dziesięciu  lat  próbowałem  uczynić  pewnego  człowieka  obojęt-

nym na los jego duszy i w końcu udało mi się to. On jest nasz – chwalił 
się skromnie trzeci. 

Na to szatan przyklasnął w dłonie, a wszystkie ciemne gwiazdy piekła 

zawyły  z  radością.  Grzech  lenistwa  i  karygodne  niedbalstwo  duchowe 
prawdopodobnie  tak  samo  przyczyniły  się  do  zaludnienia  piekła,  co 
śmiertelne  grzechy,  o  których  mówiliśmy  poprzednio.  Wydaje  się  tak 
nieszkodliwy,  tak  niewinny,  a  jednak  jego  jad  jest  bardziej  trujący  dla 
ducha ludzkiego, niż bardziej ohydne grzechy, którym ludzie się oddają. 

Najgorszym dziełem lenistwa jest okradanie człowieka z jego ducho-

wej  wartości,  jaką  jest  siła  chrześcijańskiej  decyzji.  Przez  głupotę  i  nie-
dbalstwo to duchowa senność czyni go niezdolnym do przyjęcia Chrystu-
sa. Człowiek taki może nawet argumentować na rzecz prawdy, znać dok-
tryny religii, ale jest niezdolny do pozytywnego działania. Dla niego jest 
jasna droga, którą powinien iść, lecz lenistwo uczyniło jego wolę miękką i 
pozbawioną decyzji. 

Grzech  ten  musi  być  wyznany  na  równi  z  każdym  innym.  Jakub  w 

swoim Liście 4,17 zapewnia: „Kto więc umie dobrze czynić, a nie czyni, 
dopuszcza się grzechu”. 

Wśród  tłumu  ludzi  zgromadzonych  wokół  krzyża  Chrystusa  byli  ci, 

którzy popełniali grzech lenistwa. Nawet wówczas, gdy Syn Boży umie-
rał, „usiedli i pilnowali go”, pisze Ewangelia (Mt 27,36). Cóż za obojęt-
ność!  Ale  zanim  Jezus  oddał  ostatnie  tchnienie,  spojrzał  na  wszystkich 
wokół siebie, na łotrów, morderców, hazardzistów, obłudników, bezboż-
ników,  niemoralnych,  zarozumiałych,  zazdrosnych,  chciwych,  żarłocz-
nych i leniwych, i powiedział: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czy-
nią”  (Łk  23,34).  W  chwili  tej  Baranek  Boży  (dla  każdego  kto  uwierzy) 
gładził grzechy świata. Przez ten czyn odkupienia otworzył drzwi do raju. 

Życie  wieczne  jest  osiągalne  dla  każdego  człowieka.  Zbawiciel  jest 

tak blisko, jak twoja wola oddana Jemu w posłuszeństwo lub tak daleko, 
jak daleko chciałbyś się oddalić od Niego. Twój własny, uparty, lecz le-
niwy duch, jest twoją największą przeszkodą dla wpuszczenia Go do twe-
go serca. 

background image

 

34 

CHCIWOŚĆ 

Łakomstwo,  ściśle  spokrewnione  z  chciwością,  jest  matką  większej 

ilości  grzechów,  aniżeli  pozostałe  grzechy  główne.  Rzeczywiście,  w  Pi-
śmie Świętym znajdujemy opinię: „korzeniem wszelkiego zła jest miłość 
pieniędzy” (1 Tm 6,10). To właśnie ludzie wiedzeni chciwością rabowali, 
napadali,  pustoszyli,  defraudowali,  zabijali.  Łakomstwo  było  pierwszym 
grzechem, który podniósł swą jadowitą głowę w ogrodzie Eden. Czytamy 
o tym w 1 Księdze Mojżeszowej 3,6: „gdy kobieta zobaczyła, że drzewo 
to ma owoce dobre do jedzenia i że były miłe dla oczu, i godne pożądania 
dla zdobycia mądrości, zerwała z niego owoc i jadła”. Ten grzech chciwo-
ści jest tak związany z naturą człowieka, jak jego oddech. Od dzieciństwa 
do starości jest pobudką naszego działania i określa nasze nawyki. 

Wycisnął on piętno na naszej nauce etyki. Takie określenia i terminy 

jak „Samozachowanie jest pierwszym instynktem człowieka” lub „Samo-
obrona  jest  pierwszym  prawem  życia”,  lub  „Dbaj  przede  wszystkim  o 
siebie samego!” są tylko różnymi odmianami chciwości. 

Ogród  Eden  był  miejscem  nieopisanego  piękna,  dopóki  grzech  chci-

wości nie wpełznął do niego. Potem stał się niedostępną knieją z mieczem 
sądu  zamykającym  każdą  drogę.  Życie  nie  może  być  opromienione  bla-
skiem szczęścia Edenu, ani człowiek nigdy nie może zaznać społeczności 
z  Bogiem,  dopóki  nie  osiągnie  zwycięstwa  nad  zaślepiającym  grzechem 
pożądania i samolubstwa. Żaden grzech nie potrafi tak doszczętnie ogra-
bić życia z jego piękna i blasku, jak grzech chciwości. 

Weźcie Pismo Święte i kartka za  kartką czytajcie o wszystkich cier-

pieniach i spustoszeniach, które ten śmiertelny grzech wyrządził na dro-
dze  ludzkiej  historii.  To  właśnie  bezbożna,  nienaturalna  żądza  osobistej 
korzyści pchnęła króla Achaba do zajęcia winnicy Nabota, a następnie do 
morderstwa, jako drogi osiągnięcia przedmiotu swego pożądania. Ale głos 
Boży  przychodzi  do  Achaba  obiecując,  że  „w  miejscu,  gdzie  psy  lizały 
krew Nabota, psy będą lizać również twoją własną krew” (1 Krl 21,19). 

Chciwość  wpierw  żąda  naszych  dusz,  a  potem  pieczętuje  nasz  los. 

Achabowi  nie  śniło  się  nawet,  że  niewinne  nasionko  pożądania  wyda  w 
jego sercu żniwo śmierci i sądu. Bracia Józefa siali drobne ziarenka chci-
wości  i  pożądania,  sprzedając  swego  bogobojnego  brata  do  niewoli,  ale 

background image

 

35 

nie  przewidywali  żniwa  głodu  i  nędzy,  które  mieli  zebrać  po dojściu  do 
rozkwitu tego posiewu. 

Bogaty człowiek, o którym mówił Jezus, zasiewał lany samolubstwa i 

pożądania.  Przyniosły  one  obfite  plony.  Lecz  szybko  on  poznał  bezuży-
teczność pełnych stodół i kieszeni przy próżnym sercu. Oto głos z nieba 
woła do niego: „Głupcze, tej nocy zażądają duszy twojej...” (Łk 12,20). 

Judasz  powodowany  chciwością  sprzedał  swego  Pana  za  trzydzieści 

sztuk srebra, ale doszedł do wniosku, że życie bez Niego nie ma żadnej 
wartości. Porzucił więc bezwartościowe srebro pod nogi tym chciwcom, z 
którymi ubijał swój nędzny interes i odszedł, aby się powiesić. Ale już na 
długo  przed  tym,  zanim  życie  opuściło  ciało,  jego  dusza  była  martwa, 
gdyż została zdławiona chciwością i pożądaniem. 

Do  wszystkich  tych  Achabów,  Judaszów,  głupich  ludzi  wszystkich 

czasów, którzy żyją chciwie i samolubnie, zwraca się Jezus w Ewangelii 
Łukasza 12,21: „Tak będzie z każdym, który skarby gromadzi dla siebie, a 
nie jest w Bogu bogaty”. 

Łakomstwo szuka w życiu czegoś więcej niż samego siebie. Ono po-

trafi rabować, oszukiwać, mordować, oczerniać, aby tylko osiągnąć swój 
cel. Pismo Święte uczy, że przychodzimy na świat z grzechem chciwości: 
„od najmłodszego do najstarszego wszyscy oni myślą o wyzysku” – czy-
tamy w księdze proroka Jeremiasza 6,13. Niemowlęta rodzą się z naturą 
chciwą,  samolubną,  zagarniającą.  I  chociaż  nie  potrafią  wyrazić  swoich 
pożądań słowami, mają inne sposoby zakomunikowania nam swoich pra-
gnień. 

Niedawno byłem w pewnym domu i widziałem, jak matka, babka, go-

spodarz i ojciec biegali w zapamiętaniu po całym domu, szukając możli-
wości  uczynienia  zadość  pragnieniom  jedynego  dziecka.  Nawet  duże 
dzieci są z natury samolubne. „Co mi przyniosłeś Tatusiu?” – oto wołanie 
znane zarówno w moim domu, jak i Waszym. 

Tak  długo  jak  Syn  Marnotrawny  śpiewał  piosenkę:  „Daj  mi”,  jego 

udziałem była nędza, upokorzenie i głód, dopiero gdy zmienił swoją pieśń 
na melodię: „Przebacz mi” – znalazł się w stanie społeczności wygody i 
sytości. 

Karol  Kingsley  powiedział:  „Jeśli  chcesz  być  biednym,  myśl  stale  o 

sobie, o tym, czego potrzebujesz, co lubisz, jaki szacunek ci się należy od 
ludzi  –  wówczas  nie  będzie  dla  ciebie  nic  czystego.  Czegokolwiek  się 
dotkniesz – zepsuje się. Z każdego dobra potrafisz wydobywać dla siebie 
biedę. Będziesz rozbity w takim właśnie stopniu, jak to sobie obrałeś”. 

Chciwość  przedstawiona  jest  w  Piśmie  Świętym  w  towarzystwie  in-

nych, bardziej jawnych, przewrotnych grzechów. W Liście św. Pawła do 
Rzymian 1,29 czytamy: „Są oni pełni wszelkiej nieprawości, złości, chci-

background image

 

36 

wości,  nikczemności,  pełni  są  również  zazdrości,  morderstwa,  zwady, 
podstępu  ...”,  a  w  rozdziale  13,9  tego  Listu  pożądanie  wymienione  jest 
razem  z  morderstwem,  niemoralnością,  kradzieżą  i  kłamstwem.  Ten 
grzech, który zagłuszył wzrost tak wielu ludzi i okazał się tak szkodliwy, 
traktowany jest w Słowie Bożym jako najbardziej przewrotne i niszczące 
ze wszystkich narzędzi w arsenale szatana. 

Pismo Święte idzie tak daleko, że przestrzega nas, iż człowiek chciwy, 

łakomy,  pożądający  nie  może  odziedziczyć  Królestwa  Bożego  (1  Kor 
6,10). 

Pismo Święte uczy, że chciwość jest bałwochwalstwem. Sztuka srebra 

może być tak bliska twoim oczom, że przesłoni ci słońce, a miłość pienię-
dzy tak potrafi wypełniać twoje serce, że wypchnie z niego Boga. W na-
szym  zmaterializowanym  świecie  pasja  konsumpcji  dóbr  materialnych 
doprowadziła miliony ludzi do zapomnienia słów Pana Jezusa z Ewangelii 
Marka 8,36: „cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na 
duszy swej szkodę poniósł?” Jeżeli życie nasze ma okazać się pożytecz-
nym,  jeżeli  nasze  księgi  kasowe  mają  się  zbilansować,  to  musi  w  nich 
figurować coś więcej, niż same złotówki. 

Miłość pieniędzy przeżera serca ludzkie, niszcząc ich szczęście i pod-

żega  jednych  przeciwko  drugim.  Pożądanie  jednych  krajów  posiadania 
ziemi drugich krajów już po tysiąckroć wywoływało wojny i wyniszcze-
nie niewinnej ludności. W ciągu wszystkich wieków możni pod pokrywką 
takich samych żądań, rabowali dobra i uciskali osoby słabsze. Pracodaw-
cy od wieków wyzyskiwali robotników, chociaż sumienie mówiło im, że 
płacą niewspółmiernie do wykonanej pracy. 

To  właśnie  grzech  chciwości  był  korzeniem  niewolnictwa,  cierpień, 

nędzy i śmierci, które towarzyszyły tej skazie rodzaju ludzkiego. 

Miłość  pieniędzy  jest  przyczyną  napadów  rabunkowych,  o  których 

czytamy codziennie w gazetach, ona prowadzi do morderstwa. To grzech 
chciwości każe sprzedawcom dolewać wody do mleka lub wystawiać na 
widok  najpiękniejsze  jabłka.  To  chciwość  skłania  adwokatów  do  kłam-
stwa, a giełdziarzy do oszukiwania klientów. 

Starożytni  Rzymianie-ojcowie  mawiali  do  swych  synów:  „Zarabiaj 

uczciwie pieniądze, jeżeli to możliwe, ale w każdym razie tylko zarabiaj”. 

Wielki  grzech  Ameryki  –  to  chciwość  i  pożądanie  (łakomstwo).  Tak 

jesteśmy  zajęci  zdobywaniem  pieniędzy,  że  nie  mamy  czasu  dla  Boga  i 
duchowych  przeżyć.  Wiele  interesów  jest  załatwianych  wyraźnie  niepo-
trzebnie w niedzielę, ku obrazie Boskiej, aby tylko zdobyć kilka dolarów 
dodatkowo. Ileż to razy, wzywając kogoś do pójścia do kościoła, słysza-
łem w odpowiedzi: „Muszę coś zrobić, lub coś załatwić”. Ludzie ci wła-
śnie nie mieli czasu dla Boga, gdyż zajęci byli robieniem pieniędzy. Ame-

background image

 

37 

rykanie nie zdają sobie sprawy, że w swojej pogoni za ułatwieniami, wy-
godą, luksusem i zarabianiem pieniędzy mogą wkrótce wszystko stracić w 
nagłym i straszliwym zniszczeniu, jakiego świat dotychczas nie znał. Bła-
gam was, Amerykanie, obudźcie się, zanim nie jest za późno. 

Grzech  chciwości  jest  przyczyną  gorączki  graczy  hazardowych,  on 

popędza ich wciąż dalej, zatwardzając ich serca, dopóki nie stracą wszyst-
kich pieniędzy, a w końcu swej duszy. 

Pewnego razu grupa turystów, wędrująca przez Martwą Dolinę w Ka-

lifornii, znalazła szkielet człowieka, który  zginął wśród lotnych piasków 
pustynnych. W zaciśniętych palcach jego ręki tkwił kawałek miki z ziar-
nami  pirytu,  których  złoty  kolor  omamił  podróżnika.  Uznał  je  za  złoto. 
Na,  papierze  znalezionym  przy  szkielecie  odczytano  napis:  „Umieram 
bogaty”. On myślał, że jest bogaty, lecz umarł z wyczerpania zagubiony, 
samotny.  Tak  zwodnicze  są  właśnie  bogactwa.  Jeżeli  nie  mamy  niczego 
prócz pieniędzy, jesteśmy naprawdę biedni. 

Jest wielu ludzi, którym wydaje się, że są bogaci, zabezpieczeni pod 

względem  materialnym,  w  istocie  są  biedni  wobec  Boga.  Jednym  z  naj-
smutniejszych  obrazów  Nowego  Testamentu  jest  scena  z  bogatym  mło-
dzieńcem,  który  odszedł  od  Jezusa  smutny,  z  kieszenią  pełną  pieniędzy, 
lecz pustym sercem. Był zainteresowany życiem wiecznym, ale nie chciał 
zapłacić odpowiedniej ceny. 

Jest wielu ludzi, którzy sądzą, że grzech chciwości jest nieuleczalny i 

dla człowieka raz opanowanego przez łakomstwo nie ma zbawienia. Na-
wet Jezus ostrzegał, że łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, 
aniżeli bogatemu wejść do Królestwa Niebieskiego (Mt 19,24). Pomimo 
to jest możliwe być zbawionym człowiekowi, który stał się winien grze-
chu  chciwości.  Może  nawet  obecnie  jesteś  biednym  człowiekiem,  ale 
chciwość  i  miłość  pieniędzy  tak  zatwardziły  twoje  serce,  że  stałeś  się 
zgorzkniałym  i  zazdrosnym.  Także  i  ty  możesz  być  zbawiony,  możesz 
dojść do upamiętania się z tych grzechów, a wiara w Pana Jezusa Chry-
stusa  i  Jego  krew  mogą  oczyścić  cię  z  wszelkiej  winy.  Możesz  znaleźć 
cudowne, chwalebne i błogosławione przebaczenie u stóp krzyża – jakim-
kolwiek byłby twój grzech. 

background image

 

38 

SPIS TREŚCI 

Wstęp .......................................................................................................... 3 
Pycha .......................................................................................................... 4 
Gniew ......................................................................................................... 8 
Zazdrość ................................................................................................... 12 
Nieczystość ............................................................................................... 17 
Obżarstwo ................................................................................................. 23 
Lenistwo ................................................................................................... 29 
Chciwość .................................................................................................. 34