background image

„DUCH ŚWIĘTY OSOBĄ!”

                      Autor:

    Grzegorz Żebrowski

Do druku przygotował:

                                               SCORP1ON

J 8:44 „Wy macie diabła za ojca i chcecie  spełniać pożądania  waszego  ojca.  Od  początku  był on zabójcą  i
w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo,  od  siebie mówi, bo  jest  kłamcą i
ojcem kłamstwa.”

Prz 30:5-6 „Każde słowo Boga w ogniu wypróbowane, tarczą jest dla tych, co Doń się uciekają.

(6)

 Do  słów

Jego nic nie dodawaj, by cię nie skarał: nie uznał za kłamcę.”
Ap  22:18  „Ja  świadczę  każdemu,  kto  słucha  słów  proroctwa  tej  księgi:  jeśliby  ktoś  do  nich  cokolwiek
dołożył, Bóg mu dołoży plag zapisanych w tej księdze.”
Ap 22:19  „A jeśliby ktoś  odjął  co  ze  słów  księgi  tego  proroctwa,  to  Bóg  odejmie  jego  udział  w  drzewie
życia i w Mieście Świętym - które są opisane w tej księdze.”
2Kor  4:2  „Unikamy  postępowania  ukrywającego  sprawy  hańbiące,  nie  uciekamy  się  do  żadnych
podstępów  ani  nie  fałszujemy  słowa  Bożego,  lecz  okazywaniem  prawdy  przedstawiamy  siebie  samych  w
obliczu Boga osądowi sumienia każdego człowieka.”
Prz 19:5 „Fałszywy świadek nie ujdzie karania, kto kłamstwem oddycha, nie zdoła się wymknąć.”
Prz 19:9 „Fałszywy świadek nie ujdzie karania, zginie - kto kłamstwem oddycha.”
Prz 28:13 „Nie zazna szczęścia, kto błędy swe ukrywa; kto je wyznaje, porzuca - ten miłosierdzia dostąpi.”
Syr 34:4 „Co można oczyścić rzeczą nieczystą? Z kłamstwa jakaż może wyjść prawda?”
Ap 22:15 „Na zewnątrz są psy, guślarze, rozpustnicy, zabójcy, bałwochwalcy i każdy, kto kłamstwo kocha i
nim żyje.”
Syr 36:19 „Jak podniebienie rozróżni pokarm z dziczyzny, tak serce mądre - mowy kłamliwe.”
Ef 5:6-17 „Niechaj was nikt nie zwodzi próżnymi słowami, bo  przez te  [grzechy] nadchodzi gniew Boży na

buntowników.

(7)

 Nie  miejcie  więc  z  nimi  nic  wspólnego!

(8)

 Niegdyś  bowiem  byliście  ciemnością,  lecz  teraz

jesteście  światłością w Panu:  postępujcie  jak  dzieci  światłości!

(9)

 Owocem  bowiem  światłości  jest  wszelka

prawość i sprawiedliwość, i prawda.

(10)

 Badajcie, co jest  miłe Panu.

(11)

 I nie miejcie udziału w bezowocnych

czynach  ciemności,  a  raczej  piętnując,  nawracajcie  [tamtych]!

(12)

 O  tym  bowiem,  co  u  nich  się  dzieje  po

kryjomu, wstyd  nawet  mówić.

(13)

 Natomiast  wszystkie te  rzeczy  piętnowane  stają  się  jawne  dzięki  światłu,

bo  wszystko,  co  staje  się  jawne,  jest  światłem.

(14)

 Dlatego  się  mówi:  Zbudź  się,  o  śpiący,  i  powstań  z

martwych, a  zajaśnieje  ci  Chrystus.

(15)

 Baczcie  więc  pilnie,  jak  postępujecie,  nie  jako  niemądrzy,  ale  jako

mądrzy.

(16)

 Wyzyskujcie  chwilę  sposobną,  bo  dni  są  złe.

(17)

 Nie  bądźcie  przeto  nierozsądni,  lecz  usiłujcie

zrozumieć, co jest wolą Pana.”
J 8:32 „i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli.”

Strona WWW:

http://www.trinitarians.info/trojca/osobowosc-duch-swiety/art_264_Duch-Swiety-osoba_.htm

Dokładnie w którym momencie i skąd się wzięła wiara w osobowość Ducha Świętego? Na te pytanie trudno

- 1 -

background image

precyzyjnie odpowiedzieć, jednakże w tym artykule przedstawię  argumenty przemawiające  za tym, że wiara
ta ma swoje bardzo mocne podstawy oparte  przede  wszystkim na Nowym Testamencie,  na historii, logice i
oczywiście  na  patrystyce.  Niniejszy  esej  będzie  w  dużym  stopniu  odnosił  się  do  argumentów  Arkadiusza
Wiśniewskiego z jego  artykułu: Przemawiający Duch Święty?,  (którego  czasami  będę  cytował,  a  te  cytaty
będą zaznaczone 

kursywą i w kolorze szarym

), ale również (a  właściwie przede  wszystkim) pozwolę  sobie

na kilka dodatkowych moich myśli i spostrzeżeń,  jakie  mi się nasunęły podczas  dyskusji z antytrynitarianami
na ten tytułowy temat. 
 
Na  samym  początku  warto  poruszyć  kwestię  interpretacji  Pisma  Świętego.  Oczywistym  błędem  jest
interpretowanie  natchnionego  tekstu  „na  wyrywki”.  Całe  nauczanie  Biblii  należy  skonfrontować  z  całością
nauczania  Biblijnego.  Jeśli  dany  fragment  może  być  rozumiany  na  kilka  sposobów,  które  się  wzajemnie
wykluczają,  to  w  tym  momencie  nie  wolno  nam  dostosowywać  interpretacji  tego  fragmentu  do  własnych
potrzeb,  własnych „widzimisię”. W takim wypadku  należy dopasować  interpretację  tego  wersetu  (spośród
całego ich spektrum) do całościowego nauczania Biblii (lub w pewnych przypadkach  wybierać  interpretacje
zdecydowanie najbardziej prawdopodobne), a nie całościowe  nauczanie Biblijne dopasować  do  „ulubionej”
interpretacji tego fragmentu. Dlatego też antytrynitarianie popełniają często błąd, kiedy nas krytykują za to,  iż
dany fragment stanowi dla nas dowód na osobowość Ducha, gdy przecież jego  wymowa nie musi być  taka,
jaką  my  sobie  byśmy  życzyli.  Otóż  my  nie  opieramy  naszej  wiary  na  tylko  i  wyłącznie  jednym  wersecie,
który  nie  jest  w  100%  jednoznaczny,  ale  sposób  interpretacji  tego  konkretnego  fragmentu  wybieramy  na
podstawie kontekstu zarówno bliższego, dalszego, sytuacyjnego,  jak  i kulturowo-historycznego.  Jeśli pewna
nauka jest  powtarzana  w Biblii bardzo  często  i wręcz  co  chwilę i na  kilka  różnych  sposobów,  to  w  żaden
sposób nie uprawnia to nas do tego, aby każdy z tych fragmentów wykręcić tak,  aby  nie przeczyło to  naszej
wydumanej nauce. 
 
Inną  ważną  kwestią  w  tym  rozważaniu  jest  analiza  gatunku  literackiego.  W  tym  artykule  będziemy  się  w
największym stopniu skupiali nad księgą Dziejów Apostolskich. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że ta
księga  jest  pewnego  rodzaju  kroniką,  w  której  opisane  są  wydarzenia,  konkretne  sytuacje  z  życia
apostołów,  ich  dialogi  itp.  Wszystkie  wydarzenia  i  dialogi  (na  co  chcę  zwrócić  szczególną  uwagę)  są
osadzone w konkretnym punkcie czasu i przestrzeni i w zasadzie nie znajdujemy tam takich gatunków,  które
odnajdujemy  chociażby  w  Księdze  Przysłów.  Na  ten  aspekt  chciałem  położyć  szczególnie  nacisk,  gdyż
często  spotykamy  się  z  argumentacją  typu:  „To,  że  Duch  Święty  mówi,  to  jeszcze  nie  jest  argument
przemawiający  za  Jego  osobowością,  gdyż  również  o  krwi  Abla  jest  powiedziane,  iż  przemawia  (Hbr
12,24)”.  Takie  porównanie  nie  jest  adekwatne,  gdyż  w  Dziejach  Apostolskich  Duch  przemawia  bardziej
konkretnie, bo w konkretnym punkcie czasu, przestrzeni, zwracając się do konkretnych osób i w konkretnej
sytuacji,  czego  nie  można  z  całą  pewnością  powiedzieć  o  krwi  Abla  z  tego  fragmentu  z  listu  do
Hebrajczyków.
 
Przechodząc  do  głównej części tych rozważań,  na samym początku  warto  w skrócie  przypomnieć  meritum
omawianego artykułu A.  Wiśniewskiego. Autor  ten  polemizuje  z  argumentacją  trynitarną  opierającą  się  na
tym, iż osobowość  Ducha  można  uzasadnić  na  podstawie  tego,  iż  On  przemawia,  mówi  i  do  tego  używa
zaimków  osobowych  pierwszej  osoby  w  stosunku  do  siebie  „To  JA  (gr.  ego)  ich  posłałem”  (por.  Dz
10,19-20).  W  swoim  artykule  A.  Wiśniewski  odwołuje  się  do  kontekstu  historyczno-kulturowego,
mentalności Żydowskiej, z której miałoby wynikać, że dla ówczesnych Żydów takie  personifikowanie mocy,
obecności  Bożej  nie  musiało  od  razu  się  wiązać  z  jej  osobowością.  Dla  przykładu  przytacza  tam  pojęcie
szechiny, która  nie była oddzielną osobą,  a  w  pismach  rabinicznych  była  rozumiana  jako  Boża  obecność,
jak  i  czasem  utożsamiana  z  Duchem  Świętym.  Okazuje  się,  ze  w  pismach  Talmudu  i  Tosifty,  na  które
powołuje się A.  Wiśniewski można znaleźć fragmenty, w których  ta  wspomniana szechina  również  mówi  i
do tego używa zaimków osobowych w pierwszej osobie. Co więcej, podobnie jak Duch Święty ta  szechina
była czasem utożsamiana z Bogiem Jahwe,  słyszy,  postanawia,  oświeca  itp.  Dosyć  istotnym  problemem,  z

- 2 -

background image

którym A. Wiśniewski musiał stanąć twarzą w twarz jest to, iż najstarsze fragmenty Talmudu i innych pism, w
których  występowała  ta  szechina  powstały  dopiero  w  II  w.n.e.  Sam  ten  fakt  stawiał  argumentację  A.
Wiśniewskiego w bardzo  niekorzystnej sytuacji, więc aby  z tego  wybrnąć  zauważył on,  iż  Talmud  przecież
nie  powstał  dopiero  w  II-IV  wieku  po  Chrystusie,  ale  był  on  już  obecny  w  ustnej  tradycji,  w  której
wychowywały się poprzednie pokolenia Żydów już dużo wcześniej.
 
Na  samym  wstępie  warto  zaznaczyć,  że  aby  coś  postulować,  to  antytrynitarianie  powinni  dysponować
bardziej konkretnymi dowodami, niż tylko przypuszczeniami „bo mi się wydaje,  że tak  właśnie było”. To,  że
ta szechina wywarła wpływ na uczniów Jezusa (którzy w dużej mierze byli ludźmi prostymi, wziętymi z ludu,
a nie ze środowisk rabinicznych), oraz że była personifikowana  w taki sposób,  jak  zostało  to  przedstawione
w artykule A. Wiśniewskiego w okresie Jezusa Chrystusa jest tylko przypuszczeniem i pobożnym życzeniem
autora.  Faktem  jest,  że  w  NT  nie  ma  żadnego  śladu  o  niej.  Oczywiście  jest  uzasadnione  twierdzenie,  że
istniała ona  wcześniej w przekazach  ustnych, jednakże  nie ma mocnych podstaw  do  tego,  aby  twierdzić,  iż
była  ona  w  ten  sposób  personifikowana,  jak  odnajdujemy  to  w  cytowanych  przez  A.  Wiśniewskiego
pismach Talmudu. Nigdy wcześniej to się nie pojawiało w pismach hebrajskich  (na dobrą  sprawę  nie można
mówić  nawet  o  starotestamentalnym  Duchu  Świętym,  ale  o  tym  za  chwilę),  a  jak  wiadomo  każdy  styl,
sposób  myślenia w danej  kulturze  również  musiał  mieć  kiedyś  swój  początek.  Przez  cały  swój  artykuł  A.
Wiśniewski  dla  własnej  wygody  zakłada  sobie,  że  jednak  ta  szechina  była  w  taki  właśnie  sposób
personifikowana, co wywarło taki, a nie inny wpływ na specyficzne myślenie autorów  ksiąg NT.  Oprócz  tej
szechiny  są  również  świadectwa  ST,  w  którym  Duch  Święty  również  mówił  i  zachowywał  się  sposób
specyficzny dla osoby, mimo iż nie był rozumiany jako oddzielna osoba od Boga Jahwe (por. 2 Sm. 23,2;  Hi
33,4;  Ps  106,33;  Ps  139,7;  Ps  143,10;  Iz  48,16;  Iz  63,10;  Ez  1,12.20;  Ezd  11,5;  Mi  2,7;  Jdt  16,14).
Jednakże w tym przypadku nie możemy zapomnieć o tym, że oprócz tego, iż w tamtym okresie  Duch Święty
był rozumiany jako moc Boża, to  jeszcze  bardzo  często  był rozumiany jako  synonim Boga Jahwe.  W takim
wypadku  nie  powinno  dziwić  to,  iż  ten  Duch  Święty  był  momentami  postrzegany  przez  ówczesnych
czytelników  ST  jako  osoba,  gdyż  w  tym  wypadku  chodziło  o  Boga  Jahwe.  Wyjątek  stanowi  jednak  Iz
48,16 w którym to Bóg Jahwe jest bardzo odróżniony od swego Ducha:
 
Iz 48,16 Zbliżcie się do mnie i słuchajcie tego! Od  samego początku  nie mówiłem w skrytości,  odkąd  się to
dzieje, Ja tam jestem! A teraz Wszechmogący, mój Pan, posłał mnie i jego Duch. (BW)
 
Również często można się spotkać z takim tłumaczeniem:
 

Iz  48:16  Zbliżcie  się  ku  Mnie,  słuchajcie  tego:  Ja  nie  w  skrytości  mówiłem  od  początku;  odkąd  się  to
spełniało, tam byłem. Tak więc teraz Pan Bóg, posłał mnie ze swoim Duchem. (BT)

 
W  tym  drugim  przypadku,  który  jest  również  dość  często  spotykany  w  różnych  tłumaczeniach  ten  Duch
mógłby być rozumiany w znaczeniu mocy, natchnienia Bożego. 
Jednakże nawet jakbyśmy przyjęli te pierwsze tłumaczenie jako jedyne poprawne, to należy mieć na uwadze
fakt, iż niektóre sprawy były obecne  w ST,  choć  były w pewien sposób  zakryte,  nie były wyeksponowane.
Przykładem  jest  chociażby  Ps  110,1  „Psalm  Dawidowy  [...]  Rzekł  Pan  do  Pana  mego  [...]”,  co  Jezus
wykazał w polemice z Żydami (Mt 22,41nn). Chociaż było to wyraźnie napisane, to jednak nikt z Żydów nie
dostrzegł, że Mesjasz  to  będzie  ktoś  więcej,  niż tylko syn Dawida,  ktoś,  kto  nieporównywalnie przewyższy
go godnością, gdyż już wtedy był dla niego tym niebieskim Panem. Inny tego  przykład mamy w Zach 12,10,
w którym  znajdujemy  proroctwo,  którego  spełnienie  zostało  opisane  w  ew.  św.  Jana  19,34.37  („wtedy
spojrzą  na  mnie,  którego  przebodli”),  co  musiało  budzić  zdziwienie  kopistów  do  tego  stopnia,  że

niejednokrotnie decydowali się oni poprawiać natchniony tekst na „spojrzą na tego, którego przebodli”

[1]

 

- 3 -

background image

O ile Duch Święty w ST był bardzo często utożsamiany z Bogiem Jahwe,  to  sytuacja  w NT  przedstawia  się
zupełnie inaczej, gdyż tam Duch Święty jest wyraźnie odróżniony od  Boga Ojca  i do  tego  w sposób  bardzo
wyraźnie personifikowany. Takich wersetów  jest  bardzo  wiele w NT  – (który  jest  – w przeciwieństwie  do
ST - pełnią objawienia Bożego), mimo iż ST przekracza swoją objętością kilkukrotnie NT.  Poparzmy  się na
przykłady tego:

Mat.  28:19  Idźcie  tedy  i  czyńcie  uczniami  wszystkie  narody,  chrzcząc  je  w  imię  Ojca  i  Syna,  i  Ducha
Świętego
, (BW)
 
Jan. 16:7-15
7.  Lecz Ja  wam mówię prawdę:  Lepiej dla was,  żebym  Ja  odszedł.  Bo  jeśli  nie  odejdę,  Pocieszyciel  do
was nie przyjdzie, jeśli zaś odejdę, poślę go do was.
8. A On, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu i o sprawiedliwości, i o sądzie;
...
13.  Lecz  gdy  przyjdzie  On,  Duch  Prawdy,  wprowadzi  was  we  wszelką  prawdę,  bo  nie  sam  od  siebie
mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma przyjść, wam oznajmi.
14. On mnie uwielbi, gdyż z mego weźmie i wam oznajmi.
15. Wszystko, co ma Ojciec, moje jest; dlatego rzekłem, że z mego weźmie i wam oznajmi.

(BW)

 
Łuk. 11:13  Jeśli więc wy,  którzy  jesteście  źli,  umiecie  dobre  dary  dawać  dzieciom  swoim,  o  ileż  bardziej
Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy go proszą. (BW)
 
Jan. 14:26 Lecz Pocieszyciel Duch Święty, którego Ojciec pośle  w imieniu moim, nauczy was  wszystkiego i
przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem. (BW)
 
Jan.  15:26  Gdy  przyjdzie  Pocieszyciel,  którego  Ja  wam  poślę  od  Ojca,  Duch  Prawdy,  który  od  Ojca
wychodzi, złoży świadectwo o mnie; (BW)
 
Jan. 16:7 Lecz Ja wam mówię prawdę:  Lepiej dla was,  żebym Ja  odszedł.  Bo jeśli nie odejdę,  Pocieszyciel
do was nie przyjdzie, jeśli zaś odejdę, poślę go do was. (BW)
 
Dz.Ap. 5:32 A my jesteśmy świadkami tych rzeczy, a także  Duch Święty, którego  Bóg dał tym, którzy mu
są posłuszni. (BW)
 
1 Kor.  6:19-20  19.  Albo czy nie wiecie, że ciało wasze  jest  świątynią Ducha Świętego,  który  jest  w was  i
którego  macie  od  Boga,  i  że  nie  należycie  też  do  siebie  samych?  20.  Drogoście  bowiem  kupieni.
Wysławiajcie tedy Boga w ciele waszym. (BW)
 
2 Kor.  13:13  Łaska  Pana  Jezusa  Chrystusa  i  miłość  Boga,  i  społeczność  Ducha  Świętego  niech  będzie  z
wami wszystkimi. (BW)
 
1  Tes.  4:8  Toteż  kto  odrzuca  to,  odrzuca  nie  człowieka,  lecz  Boga,  który  nam  też  daje  Ducha  swego
Świętego. (BW)
 
2 Tes. 2:13 My jednak powinniśmy dziękować  Bogu zawsze za was,  bracia,  umiłowani przez Pana,  że Bóg
wybrał was od początku ku zbawieniu przez Ducha, który uświęca, i przez wiarę w prawdę. (BW)
 

1  Piotr.  1:2  Według  powziętego  z  góry  postanowienia  Boga,  Ojca,  poświęconych  przez  Ducha  ku

- 4 -

background image

posłuszeństwu i pokropieniu krwią Jezusa Chrystusa: Łaska i pokój niech się wam rozmnożą. (BW)
 
Jaka jest  więc różnica pomiędzy Duchem Świętym w ST i w NT.  Duch Święty jest  personifikowany w ST
bardzo sporadycznie, możemy znaleźć dosłownie kilka takich przykładów  Jego  personifikacji, które  dało  by
się policzyć na palcach  naszych rąk  (2  Sm. 23,2;  Hi 33,4;  Ps  106,33;  Ps  139,7;  Ps  143,10;  Iz  48,16;  Iz
63,10; Ez 1,12.20; Ezd 11,5; Mi 2,7;  Jdt  16,14),  podczas  gdy w samych dziejach apostolskich  po  zesłaniu
tego Ducha Świętego  personifikacje  odnajdujemy z ogromną częstotliwością,  która  zdecydowanie  nie  była
obecna nawet w Ewangelii św. Łukasza, która jak wiadomo, została napisana przez tegoż samego autora, co

Dzieje  Apostolskie

[2]

.  Zwróćmy  uwagę,  że  same  dzieje  apostolskie,  które  zajmują  tylko  mały  fragment

całego NT przewyższają w ilości tych personifikacji cały ST,  który  jest  niemal 4-krotnie  większą księgą od
całego NT.  Czasem  można podciągnąć  interpretację  jednego,  lub kilku wersetów,  które  dadzą  się w łatwy
sposób podciągnąć i pojawiają się w Piśmie od  czasu do  czasu,  natomiast jak  coś  jest  niemalże na każdym
kroku powtarzane, to powinniśmy być w tej kwestii bardzo ostrożni.
 
Obecnie chrześcijanie uznający Trójcę  Świętą  inaczej odbierają  starotestamentalnego  Ducha Świętego  (tzn.
tego,  który  jest  na kartach  ST),  niż robili to  hebrajczycy  przed  Jezusem Chrystusem – my to  odbieramy  w
duchu  i  z  perspektywy  Nowego  Testamentu,  co  nie  powinno  nikogo  dziwić,  gdyż  dla  przykładu  weźmy
psalmy mesjańskie,  które  nierzadko  zupełnie inaczej  były  odbierane  w  tamtym  duchu,  a  inaczej  w  nowym
(np. Ps  2,7;  8,5-7;  22,1nn;  35,19;  41,10;  69,10.22  itp.).  Zazwyczaj  odnosiły  się  one  wyłącznie  do  króla
Dawida, do władców, ludzi, natomiast w duchu NT zostały one przez apostołów zrozumiane jako odnoszące
się do Jezusa Chrystusa.
 
Teraz chciałbym zwrócić uwagę na kilka fragmentów omawianego artykułu A. Wiśniewskiego:
 
Gdy Żydzi czytali świadectwa mówiące o tym, iż Duch  "naucza", "mówi" czy też "odpowiada",  pojmowali to
w kategoriach swojego  języka  jako  zwroty personifikujące  cechy Boga i Jego  manifestacje na tym świecie.
Poganie zaś -  często  niezaznajomieni w pełni  ze   sposobem  wyrażania  się  myśli  żydowskiej  -  napotykając
zwroty i przemawiającym Duchu, bardzo łatwo mogli ulec błędnemu wnioskowi, iż Duch ten jest osobą.
 
Jeśli założymy, że było to prawdą, to cóż to musiało być za niedopatrzenie ze strony apostołów,  którzy przez
tyle lat przebywali z poganami, odpowiadali na ich pytania (a przecież musiało pojawiać się ich setki,  tysiące)
i o  dziwo nikt przez tyle lat  nie  zapytał  się  ich  o  to,  nie  zostali  skorygowani  przez  apostołów,  przez  co  ta
nauka o nieosobowości Ducha nie zachowała się u żadnego  z ojców,  w żadnych znaczących świadectwach
wczesnochrześcijańskich,  gdyż  wszyscy  byli  głęboko  przekonani,  że  Duch  to  osoba.  Hmmm.  Ciekawa
teoria...
 
Dodatkowo  należałoby  postawić  pytanie:  Jak  wobec  tego  przedstawia  się  sprawa  ze  świętym  Łukaszem,
autorem  Dziejów  Apostolskich,  w  który  Ducha  Świętego  w  tej  księdze  personifikował  najbardziej  ze
wszystkich  autorów  NT.  Nie  da  się  ukryć,  że  św.  Łukasz  był  poganinem,  był  wolny  od  wpływów  nauki
rabinicznej, przebywał tylko z uczniami Jezusa, z chrześcijanami, którzy już w tym okresie  zerwali z czystym
judaizmem.  Wiadome  jest  również  to,  że  nauka  rabiniczna  zachowała  się  tylko  częściowo  w  nauce
apostolskiej.  Nie  ma wątpliwości, że do  niej  należy  to,  co  nie  było  sprzeczne  z  nauką  chrześcijańską  i  co
miało odzwierciedlenie w pismach natchnionych, oraz to, co znalazło swoje  wyraźne odbicie  na kartach  NT.
Co do innych aspektów, to nie mamy prawa mieć pewności  i w zasadzie nie powinniśmy tego  używać, jako
mocnego dowodu.  Zwróćmy również uwagę na to,  iż ten św.  Łukasz  wywodzący  się  z  pogaństwa  napisał
swoją Ewangelię głównie dla pogan, a Dzieje Apostolskie napisał dla tego samego środowiska  ludzi, o  czym
świadczy  podobny  wstęp  tych  obydwu  ksiąg.  W  tym  miejscu  powstaje  kilka  problemów  do  rozważenia
przez  antytrynitarian.  Po  pierwsze,  to  należy  zwrócić  uwagę  na  to,  że  św.  Łukasz  musiałby  być  również

- 5 -

background image

przesiąknięty  nauką  o  szechimie  (??),  która  jednak  nie  znajduje  żadnego  odbicia  na  kartach  NT.  Jeśli
zrozumiał personifikację  Ducha tak  jak  rzekomo  rozumieli to  Żydzi (wg  A.  Wiśniewskiego),  więc  skąd  się
wzięła  taka  jego  nieostrożność  w  swoich  własnych  pismach  adresowanych  do  środowisk  pogańskich.
Czyżby nie przypuszczał, że taka przytłaczająca ilość fragmentów personifikujących Ducha (bez  stosownego
komentarza)  nie będzie  powodem  tak  wielkiego nieporozumienia w przyszłości? Dziwne by to  było,  gdyby
on,  jako  człowiek  posiadający  mentalność  hellenisty,  nasiąkając  nauką  apostołów,  w  pewnym  momencie
dostrzegł, iż ta personifikacja Ducha nie oznacza Jego osobowości, a przy tym pisząc Dzieje Apostolskie  nie
zadbał o to, aby ta  personifikacja  była właściwie rozumiana przez adresatów.  A może on nie dostrzegł tego
faktu,  że  ta  personifikacja  nie  musi  się  wiązać  z  osobowością?  Jeśli  tak,  to  wtedy  należy  Wam  drodzy
antytrynitarianie przypomnieć, że przecież św. Łukasz został uznany za autora  natchnionego! Czyżby sam do
końca nie rozumiał tego, co pisze?
 
Nie  można  jednak  pominąć  faktu,  że  jeśli  chodzi  o  Ducha  Świętego,  to  jak  najbardziej  można  mówić  o
pewnego rodzaju przełomie, o czymś, co miało miejsce tylko w czasach NT, a czego nie było w czasach  ST.
Mowa  tu  oczywiście  o  zesłaniu  Ducha  Świętego  w  dniu  Pięćdziesiątnicy  (Dz  2,1-21)  i  szczególnego
doświadczenia  Jego  działania  przez  apostołów.  Jest  to  coś,  co  nie  było  obecne  w  czasach  starego
przymierza, więc można jak  najbardziej  mówić o  przełomie, gdyż to  wtedy  uczniowie prawdziwie i w  pełni
doświadczyli  tegoż  Ducha  Świętego.  I  to  właśnie  w  Dziejach  Apostolskich  ten  Duch  został  ukazany  w
sposób  zupełnie  odmienny  niż  był  przedstawiony  na  kartach  ST.  O  ile  w  ST  Duch  Święty  był  bardzo
sporadycznie  personifikowany  (częstotliwość  personifikacji  nie  odbiegała  specjalnie  od  częstotliwości
personifikowania innych rzeczy nieożywionych), to w samych Dziejach Apostolskich jest  personifikowany na
każdym kroku, z taką częstotliwością, z jaką są „personifikowane” prawdziwe osoby.
 
Jednakże  największym  atutem  trynitarnej  argumentacji  są  oczywiście  świadectwa  ojców  Kościoła.  Cała
bowiem  patrystyka,  ci  którzy  przyjęli  naukę  Jezusa  Chrystusa  i  Jego  apostołów,  nie  mieli  żadnych
wątpliwości do tego, że Duch Święty jest  osobą.  Nie  ma żadnych znaczących świadectw  z tamtego okresu,
z  których  by  wynikało,  że  istniał  gdziekolwiek,  kiedykolwiek  lub  u  kogokolwiek  jakiś  spór  na  temat
osobowości,  bądź  też  nieosobowości  Ducha  Świętego.  Nawet  sam  Ariusz  (ur.  w  280)  –  największy
historyczny wróg nauki o Trójcy Świętej  głosił, że tylko Bóg Ojciec  jest  prawdziwym Bogiem, a Jego  Syn i
Duch Święty zostali stworzeni i są mu poddani. W tamtym okresie  istniały różne pneumatologie. Zdarzały się
takie,  które  uważały  Ducha  Świętego  za  Michała  Archanioła,  za  Syna  Bożego,  ale  nie  istniała  żadna
pneumatologia  mówiąca  o  Jego  nieosobowości.  Nawet  ta  wzmianka  A.  Wiśniewskiego  o  Grzegorzu  z

Nazjanzu (330r.),  który  wspominał o  pewnych ludziach uznających Ducha Świętego  za  moc

[3]

,  niczego  nie

wnosi.  Tenże  Grzegorz  nie  przywiązuje  do  tego  zbyt  wielkiej  wagi,  gdyż  najwyraźniej  ten  problem  w
rzeczywistości  nie  istniał  –  nikt  nie  brał  tego  na  poważnie,  nie  wywoływało  to  żadnego  sporu,  schizmy,
rewolucji, debat itp. Ludzie nie do końca zaznajomieni z tematem są  wstanie wymyślać przeróżne  teorie,  tak
jak  i dzisiaj są  ludzie, którzy twierdzą,  że w Biblii w 2  Krl 2,11  znajdujemy opis  UFO.  W  tamtym  okresie
istniały przeróżne pneumatologie głoszące, że Duch Święty jest Jezusem Chrystusem,  Michałem Archaniołem
itp. Jednakże ci ludzie stawiali sobie  różne hipotezy, lecz nie potrafili zauroczyć swoją  wiedzą,  mądrością,  a
przez to pociągnąć innych, więc ich nauki nie były traktowane przez nikogo poważnie. Być może i była jakaś
taka  teza,  ale tak  szybko  upadła  jak  tysiące innych, które  sobie  ludzie nie zbyt dobrze  obeznani  z  tematem
byli wstanie  wymyślić.  Warto  jeszcze  dodać,  że  Grzegorz  z  Nazjanzu  i  jego  czasy  to  była  dopiero  druga
połowa  IV  wieku,  więc  ponad  300  lat  po  Chrystusie  –  nie  jest  to  wcześnie  i  o  wiele  bardziej
prawdopodobne  jest  to,  że  ta  nauka  wzięła  się  raczej  z  fantazyjnych  wymysłów  wolnomyślicieli,  niż  była
przekazywana  tradycją  ustną  od  pierwszych  apostołów.  Dlatego  dalej  pozostaje  faktem,  że  osobowość
Ducha  była  dla  ojców  kościoła  w  zupełności  oczywista  i  bezdyskusyjna.  Jaki  wniosek  możemy  z  tego
wyciągnąć?  Albo  ci  ojcowie  kościoła  przejęli  tą  naukę  o  Duchu  bezpośrednio  od  pierwszych  świadków
chrześcijaństwa, z ustnej tradycji, która była wciąż jeszcze żywa, albo ta osobowość tego Ducha jest  bardzo

- 6 -

background image

wyraźnie widoczna w Piśmie Świętym i to  do  tego  stopnia,  że nikt, kto  czytał tą  Biblię nie miał najmniejszej
wątpliwości co  do  tego  faktu – był on dla tych największych myślicieli młodego chrześcijaństwa  całkowicie
bezdyskusyjny, a na ten temat w Piśmie Świętym napisano  wystarczająco  dużo,  do  tego  stopnia,  że więcej
już nie trzeba było pisać. A przecież jak coś jest oczywiste, to nie ma sensu tego  drążyć  – oznacza to,  że na
ten temat napisano już wystarczająco. 
 

Musimy  jednak  pamiętać  o  tym,  iż przez  kilkanaście  stuleci  myśli  żydowskiej,  obca  była  im  wiara  w
odrębną  osobowość  Ducha  Świętego  istniejącego  jako  druga  osoba  w  Bogu  Jahwe.  Wiara  Izraela  -
ludu  przymierza,  któremu  Bóg  objawiał  samego  Siebie  -  była  wiarą  monopersonistyczną,  wiarą  w

jednoosobowego  Boga.

57

 Biorąc  to  pod  uwagę,  ciężar  udowodnienia  hipotetycznej  zmiany  mającej

nastąpić w pojmowaniu natury Ducha i osobowości Boga,  spoczywa  na  trynitarianach.  Innymi  słowy,
to nie my musimy udowodnić, że nie zaszła zmiana w  pojmowaniu  Boga  - to  na  tych,  którzy  twierdzą,
że taka zmiana nastąpiła, spoczywa ciężar udowodnienia tejże zmiany.

 
No pewnie! „...bo my jesteśmy cacy, my to mamy wszystko w nosie, to niech trynitarianie się wypruwają,  to
niech oni skaczą  nad  nami i niech nam udowadniają,  że Duch Święty to  osoba”.  Rzeczywistość jest  jednak
nieco  inna  –  my  przecież  w  bardzo  podobny  sposób  możemy  powiedzieć:  Skoro  od  samych  początków
chrześcijaństwa  Duch  Święty  jest  uważany  za  osobę  (co  więcej,  brak  jest  wyraźnych  świadectw
przeczących temu, podczas gdy świadectwa o Jego osobowości są liczne), a wiadomo że chrześcijaństwo  w
wielu kwestiach zerwało z judaizmem, to właśnie to na Was drodzy antytrynitarianie ciąży ciężar dowodu,  że
z tą  nauką  o  Duchu  Świętym  jest  jednak  inaczej!  To  nasza  nauka  jest  nauką  pierwotną,  jeśli  chodzi  o
chrześcijaństwo  (podkreślam  „chrześcijaństwo”,  a  nie  „judaizm”).  Warto  zwrócić  uwagę,  że  judaizm  po
dzień  dzisiejszy  oczekuje  Mesjasza,  po  dzień  dzisiejszy  w  sposób  skrupulatny  praktykuje  wypełnianie
szczegółowych przepisów  prawa  Mojżeszowego,  sabatów,  obrzezania,  po  dzisiejszy dzień jest  przekonany
o  tym,  że  w  dziele  stworzenia  świata  uczestniczyła  tylko  jedna  osoba  –  Bóg  Jahwe,  nie  wierzy  w
preegzystencję Mesjasza itp. Wiele tych nauk judaistycznych zostało  zmienionych nawet  bezpośrednio  przez
Jezusa  Chrystusa  (np.  Mt  5,33-44).  Tych  judaistycznych  nauk,  które  są  niezgodne  z  nauką  pierwszych
chrześcijan  jest  naprawdę  wiele  i  nikt  nie  będzie  się  zabijać  o  to,  aby  wszystko  teraz  udowadniać  i
wykazywać 100% jednoznaczność wszystkich argumentów, aby przekonać, że jednak  nauki chrześcijańskie
są lepsze od  judaistycznych. Jeszcze  dodatkowo  taka  jedna  uwaga  na  temat  ciężaru  dowodu  –  widzę,  że
sporo jest w tym temacie zamieszania, więc postaram się ująć  to  najprościej  jak  umiem: Ciężar  dowodu  jest
na  osobie,  która  twierdzi,  iż  „ja  na  pewno  mam  rację,  ty  tej  racji  na  pewno  nie  masz”.  Otóż  jedyne,  co
można  tak  naprawdę  żądać,  to  logiczne  uzasadnienie  przesłanek  do  stanowiska  oponenta.  Jeśli  on  takie
wykaże (wykaże je jako możliwość w sposób spójnie logiczny), wtedy jedyne, co można zrobić, to wykazać
alternatywę i w pewien sposób uzasadnić, że jest  to  bardziej  możliwe, bardziej  prawdopodobne.  Natomiast
zupełnie  podważyć  już  tego  się  nie  da.  Można  ewentualnie  atakować  przesłanki,  którymi  oponent  się
kierował wykazując, że są kompletnie bezpodstawne i/lub pozbawione logiki.
 
W momencie gdy  zabrakło  w  młodym  chrześcijaństwie  ośrodka  "decyzjnego"  jakim  był  zbór  jerozolimski
(po  zniszczeniu  miasta  w  wojnie  rzymsko-żydowskiej),  rozziew  pomiędzy  wspólnotami  żydowskimi  i
pogańskimi  stawał  się  coraz  większy,  a  co  za  tym  idzie,  wzrastało  jeszcze  bardziej  prawdopodobieństwo
błędnego odczytywania Pism Żydowskich, odartych z ich kulturowego kontekstu.
 
Nie  przesadzajmy!  Trochę  jest  to  podobne  do  spiskowej  teorii  dziejów  jakże  bardzo  popularnej  w
nauczaniu  Towarzystwa  Strażnica.  W  tej  teorii  wraz  ze  śmiercią  ostatniego  apostoła  wymarła  szczera
prawda, a z kryjówek powychodzili wielcy odstępcy, którzy tylko czyhali na to, aż ten ostatni apostoł  umrze,
aby  potem  z  zajadłością  zacząć  wprowadzać  fałszywe  nauki  takie  jak  osobowość  Ducha,  Trójca  itp.,  a
ludzie  jak  bezmyślne  i  potulne  barany  wszystko  bezkrytycznie  przyjęli,  odwrócili  swoje  nieskażone

- 7 -

background image

przekonania o 180 stopni i to  tak  trwało aż do  20  wieku, w którym kilku „uczonych” z Brooklynu odkryło,
jak  to  było naprawdę.  Nie  zapomnijmy  o  tym,  że  w  tym  młodym  chrześcijaństwie  nie  brakowało  również
prawdziwych Żydów, którzy też byli dobrze zaznajomieni z kulturą Żydowską. Chyba  oni nie wymarli razem
z  ostatnim  apostołem  i  chrześcijaństwo  nie  składało  się  tylko  i  wyłącznie  z  chrześcijan  nawróconych  ze
środowisk  pogańskich  (por.  Rz  11,1-5),  nie  zapomnijmy  o  tym,  że  wśród  ludzi  nie  brakuje  tych
dociekliwych, a więc na pewno  musieli  być  tacy  z  pogaństwa,  którzy  z  pewnością  nie  jeden  raz  zadawali
apostołom  pytania  odnoście  Ducha  Świętego,  nie  zapomnijmy  o  ustnej  tradycji,  która  się  przenosiła  z
pokolenia na pokolenie, a w czasach ojców  kościoła  była z pewnością  wciąż jeszcze  żywa, nie zapomnijmy
o tym, że  w  kościele  zawsze  działał  Duch  Święty  oświecający  kościół,  o  którym  zostało  powiedziane,  że
zostanie na zawsze, oraz że wszystkiego nauczy i wszystko  przypomni (J  14,16.26).  Teoria  o  tym, że nauka
o nieosobowości Ducha w czasach ojców Kościoła nie zachowała się, a powróciła  dopiero  po  bardzo  wielu
wiekach chrześcijaństwa jest co najmniej dziwaczna. 
 

Wszystkie podkreślenia dodane, a użyte skróty oznaczają:
NT – Nowy Testament
ST – Stary testament
BT – Biblia Tysiąclecia
BW – Biblia Warszawska
 

[1]

 Więcej  szczegółów  na  ten  temat  w  artykule  J.  Lewandowskiego  –  Zachariasz  12,10  pod  ostrzałem

antytrynitarzy

[2]

 Duch  Święty  w  samych  Dziejach  Apostolskich:  ma  moc  Dz  1,8;  pozwala/uzdalnia  do  mowy  w  innych

językach Dz 2,4;  Mówi przez usta proroków  Dz 1,16;  4,25;  21,11;  28,25;  Można Go  okłamać  i kusić Dz
5,3.9;  Jest  Bogiem  Dz  5,3-4;  Jest  świadkiem,  zaświadcza  Dz  5,32;  Można  się  Mu  sprzeciwiać  Dz  7,51;
Mówi  Dz  8,29;  10,19-20;  11,12;  13,2;  "Porywa"  (wykonawca  tej  czynności)  Dz  8,39;  Wspomaga  Dz
9,31;  Wysyła Dz 13,4;  Postanawia  Dz 15,28;  Przeszkadza  w robieniu czegoś  Dz 16,6;  Zabrania  Dz  16,7;
"Zniewala" (w sensie pozytywnym) Dz 20,22; zapewnia Dz 20,23; Ustanawia Dz 20,28

[3]

 Grzegorz z Nazjanzu, Mowa o Duchu Św., V.

(lipiec 2005)

- 8 -