background image

tłumaczenie: 
burzyk771

 

 

Rozdział XX 

Haidee długo stała przy nieprzytomnym Amunie. Obserwowanie go sprawiało jej 

przyjemność. Strzegła go tak jak by to on jej strzegł. Jego oddech pozostał głęboki 

nawet gdy udręka malująca się na jegotwarzy w końcu jąopuściła. Wyglądał jak 

niewinny mały chłopczyk. Zamyśliła się. Widok jego ciemnych podkręconych rzęs, 

miękkich i rozchylonych warg psułazaschnięta krew na skroni. Więc  tak, był 

postawnym wojownikiem, przystojnym mężczyzną…… do diabła co na niego 

kapie?Jej spojrzenie padło na czerwoną plamę szpecącą jego policzek. Krew. Nie 

jego, pomyślała. Marszcząc brwi skupiła uwagę naswojejręce. Zdała sobie sprawę z 

tego, że nadal trzymała ostrze, którym go dźgnęła.Rzuciła broń. Słysząc brzęk 

metalu uderzającego o skałę, zacisnęła dłoń. Miała mnóstwo kłutych ran.  

Zachmurzyła się kiedy straciła równowagę i owładnęły ją zawroty głowy.  

Czy to normalne? Czuła się dobrze dopóki nie zauważyła rany.  Cholera, musiała 

stracić całkiem sporo krwi. To by miało sens. Te stworzenia przypominające piranie 

głośno ssały jej kończyny. Boże, pamiętała ten ból. Jakby w jej kości wbiły sięszpilki 

zanurzone w żrącym kwasie.     

Jeśli ona ,osłaniana przez Amuna, ucierpiała to jak bardzo musiał teraz on cierpieć?I 

jak mu się za to odwdzięczyła? Doprowadziła do tego, że stracił nieprzytomność…. 

Chciał byś to zrobiła, przypominała sobie, ale to nie uspokoiło jej poczucia winy. 

Może dlatego, że głęboko w środku, chciała to zrobić. Usłyszała głos jej matki, ojca, 

siostry, wiedziała że zbliżała się ich śmierć, prawie się załamała. Gdyby usłyszała jak 

umierają – znowu – bez wątpienia załamałaby się.    

Amun wiedział o tym, dlatego walczył by jej tego oszczędzić. Zawsze stawiał ją na 

pierwszym miejscu, nie ważne jak dużo go to kosztowało. Wiedział co powiedział i 

zdawał sobie sprawę z tego co mógłbyjeszcze powiedzieć. Nie chciał jej skrzywdzić 

w ten sposób. Do tego momentu, na prawdę nie zdawała sobie sprawy z brzemienia 

jakie stale nosił. 

Upewnił się, że czarne myśli i podła przeszłość otaczająca go zostaną przez niego 

wchłonięte. Nieświadomie, może, ale raczej pozwoli tej truciźnie rozlaćsięw nim, 

przytrzymując wszystko co wchłonął w głębi siebie. W ten sposób nikt inny nie został 

skażony.  

background image

tłumaczenie: 
burzyk771

 

 

Ten akt wymagał siły woli…Haidee wiedziała, że może sięzałamać. 

- Co mam z tobą zrobić, Amun? – wymamrotała.  

Nienawidziła tego,że jedynym sposobem pozbycia się mroku wewnątrz niego było  

zadanie sobie bólu. To była wysoka cena zarówno dla niego jak i tych których kochał. 

Wzdychając, złapała plecak i wyjęła rzeczy potrzebne do oczyszczenia i opatrzenia 

ran. Najpierw jego potem swoich.  Zjadła kanapkę z indykiem, jabłko i osuszyła 

butelkę wody. Minęło kilka kolejnych godzin, a Amun nie oprzytomniał.  Czy 

przypadkiem nie uszkodziła go zbyt mocno, trwale? 

Kiedy przemierzyła przestronną jaskinięwstrząsnął nią niepokój. Szybko ogarnęło ją 

wrażenie déjà vu. To wydzielone miejsce wyglądało dokładnie tak samo jak tamto, do 

którego anioł Zachariel przyniósł ich pierwszej nocy. Skaliste ściany pochlapane były 

czerwienią krwi a kości walały się w każdym kącie. Czyżby nie zrobili żadnego 

postępu? 

To było piekło. Może każda jaskinia tak wygląda. 

Kiedyreszcie obeszła całą jaskinię jej serce ogarnął rosnący ból. Jeśli nadal 

miałajakiekolwiek opory na pewno je ukryje, przed Amunem znikną. Dał jej to do 

czego nikt inny nie był zdolny. Przeszłość z ukochanymi. Czerpanie przyjemności w 

teraźniejszości. Przewidywalną przyszłość. I on też jej pragnął. Wiedziała o tym. 

Kiedy pokazał jej ten obrazw głowie, ona naprzeciw niego, na kolanach, jego spodnie 

zsunięte do kostek, a dłonie na jej głowie, jej usta połykające w całości jego 

masywną erekcje, ręce masujące jego jądra, była podniecona. 

Poczuła naturalną potrzebę bijąca od niego, głód podniecenia…pierwotną potrzebę. 

Poczuła również powody, dla których opierał się jej tak stanowczo. Poczucie winy, 

strach i wyrzuty sumienia. Poczucie winy z powodu tego, że nieumyślnie przyczynił 

się do jej śmierci za pierwszym razem – wiedziała to teraz. Strach, że mógłby 

skrzywdzić ją znowu – to było zaskakujące – i wyrzuty sumienia z tego powodu, że 

dla jej dobra musi z niej zrezygnować. Tego nie mogła tolerować.   

Nie chciał by żałowała tego co się miedzy nimi zdarzyło. Nie chciał by go później 

znienawidziła. Nie mogła, nie chciała go nienawidzić. Z jakichkolwiek powodów.  

Musiał być jakiś sposób by udowodnić mu w jakim jest błędzie. 

Jedyny sposób by ją skrzywdził to właśnie zrezygnowanie z niej. 

Nigdy nie będzie żałować bycia z nim. 

background image

tłumaczenie: 
burzyk771

 

 

Zadziwiające, zatrzymała się. Zdała sobie sprawę z tego, że to była prawda. Nigdy 

nie będzie żałować bycia z nim. Łowcy będą patrzeć na nią jak na zdrajcę, stanie się 

ich celem tak jak Lordowie, ale już jej to nie obchodziło. A Micah, cóż, mógł odwrócić 

się od niej jak cała reszta. Na pewno poczuje się zdradzony osobiście i emocjonalnie, 

ale może pewnego dnia, kiedy wreszcie doświadczy namiętności, zda sobie sprawę z 

tego, że rozejście się było czymś najlepszym co mogłoich spotkać. 

Teraz ona tego doświadczała, chciała więcej. 

Mogła zrobić cokolwiek co było konieczne by dostać więcej, nawet uwieść Amuna. 

Koniec czekania na pierwszy krok dopóki nie zerwie z Micah. Tak, nadal planowała 

do niego zadzwonić, powiedzieć że skończyli ze sobą, ale przecież tak naprawdę ich 

relacje były dawno skończone.  

Amun był teraz wobec niej lojalny. Demon, nieśmiertelny, wojownik, był jej lojalny. 

Zasłużył na to by dała mu wszystko.I naprawdę, na działanie miała ograniczoną 

ilością czasu. Jeśli nie dotrze do niego zanim opuszczą tę jaskinię – jeśli 

kiedykolwiek zdołają to zrobić–on ją porzuci i zwinie się. Dla jej własnego dobra. To 

wiedziała aż za dobrze. Przedtem w jakiś sposób, musiała udowodnić, że może ich 

łączyć wspólny związek. 

Dobrym początkiem może być obrócenie jego marzenia w rzeczywistość. Dała sobie 

jedną szansę. Jej ubranie było podarte, pokryte skorupą brudu i zaschniętej krwi. 

Prawdopodobnie cuchnęła jak zdechła pirania. Mogła wyczyścić się wilgotnymi 

ś

ciereczkamiz plecaka, te niewielkie chusteczki odświerzające mogły pomóc. I ech, 

mogła też poprosić o kolejną anielską szatę, która w magiczny sposób zmyłaby 

wszystkie brudy, ale wewnątrz wciąż czułaby się brudna.   

- Potrzebuję kąpieli. – wymruczała do plecaka. – Prawdziwej kąpieli. Możesz 

ulokować tam wannę?Co? 

Nagły grzmot, tuż obok, obrócił ją i dotarł do ostrza, które upuściła. Mimo, że była 

tam skalna ściana, obok niej, kilka sekund później , pojawiło się szerokie, bulgoczące 

ź

ródło wody.  

Oczy Haidee zrobiły się ogromne ze zdumienia. Jak…dlaczego…plecak mógł 

kierować ziemią? Poważnie? Potem pomyślała, kogo to do cholery obchodzi? 

Ogarnęło nią  pragnienie by się namoczyć i wyszorować, pozostawiając ją drżącą i 

zniecierpliwioną. 

background image

tłumaczenie: 
burzyk771

 

 

- Mydło, szampon, odżywka do włosów – powiedziała beztrosko. 

Plecak zaokrąglił się, informując że wypełniło go wszystko o co prosiła. Po tym jak 

przeniosła się na brzeg źródła- naprawdę dziwacznego źródło! – rozebrała siebie i 

Amuna. Potem potrząsała nim dotąd aż jego powieki wolno się podniosły. Jej dusza 

tego potrzebowała. Była cały czas skoncentrowana na nim,  obawiając się że 

uderzyła go zbyt mocno, gdyby obudził się za kilka minut, na pewno być się 

odprężyłaby. 

Jęknął zachrypniętym głosem, najwyraźniej  jego gardło było delikatne. Wreszcie był 

przytomny. 

- Ciiiii – powiedziała, przykrywając jego usta swoją ręką. – Nie mów na głos. Ok? 

Ż

adne z nich nie było na tyle silne by pogodzić się z konsekwencjami, jeszcze nie. 

Jego czarne oczy były szkliste kiedy skupił się na niej. 

- Coś jest nie w porządku? 

- A czy coś jest w porządku? Możesz stać? Zamierzamy wziąć kąpiel. 

- Kąpiel? 

- Tak powiedziałam  - potwierdziła z szerokim uśmiechem.I od tej chwili wiedziała, że 

wszystko będzie w porządku. – No dalej. Wstawaj na nogi duży chłopcze.  

Wstał i na drewnianych nogach  ruszył do celu. Potem po prostu wpadł do źródełka, 

głową w dół, rozpryskując dookoła wodę. Haidee wskoczyła za nim i wyciągnęła go 

na powierzchnię zanim utonął. Jego oczy znowu były zamknięte, a głowa zwieszona 

na bok. 

Stłumiła chichot kiedy usiadła opierając się o skałę i przyciągnęła go do siebie, klatką 

piersiową do pleców. 

- Nadal jesteś przytomny, kochanie? 

- Tak. – Wydał delikatne westchnienie.  

- Zamierzam nas wyszorować. Powiedz mi jeśli sprawię ci ból. 

- Nie sprawisz mi bólu. 

- Zostałeś ranny i…. 

- Jestem w twoich rękach, będzie dobrze, obiecuję. 

Kochany facet. Starał się być bezosobowy, naprawdę. Nie był gotowy na 

uwodzenie,które planowała. Jeszcze. Kiedy jej ręce spieniały mydło i rozsiewały 

pianę dookoła jego wielkich ramion,  klaki piersiowej, silnych ud, jej krew płonęła 

background image

tłumaczenie: 
burzyk771

 

 

pożądaniem. Przyczyną tej reakcji mógł być tylko on. Jego gładka skóra okrywała 

ciało stworzone do walki, co ją zdziwiło. Sprawił, że była zdesperowana, wygłodniała 

i  nie myślała o niczym oprócz przyjemności. Może dlatego, że kiedy była z nim, nie 

należała do siebie. I to prawdopodobnie powinno ją przerażać. Zamiast tego 

wzbudzało w niej więcej zaufania do niego. Amun mógł umrzeć zanim by jąw 

jakikolwiek sposób zranił- udowodnił to już raz, a teraz ponownie. 

- Amun? 

Nie odpowiedział. Biedaczek, musiał znowu zasnąć. 

- Kocham cię skarbie – przyznała się, śmiało ponieważ nie mógł jej usłyszeć. – 

Wiedziałeś o tym? Wszystko co jest związane z tobą wydaje się być stworzone dla 

mnie. Mam na myśli to, że jest tak jakbym zamówiła cię z katalogu. Nie zmieniłabym 

w tobie niczego. Pewnie nigdy nie uwierzysz w to, ale to prawda. 

Miała nadzieje, że pewnego dnia poczuje to samo do niej. Po tym jak namydliła jego 

włosy, wdychajączapach drzewa sandałowego, przechyliła go do tyły i spłukała 

wszystkie kosmyki. Kiedy skończyła z nim, obudziła go delikatnie nim potrząsając. A 

może był przytomny przez cały czas? Jego oczy nie były już szkliste, one płonęły.  

Jej policzki zaczerwieniły się. 

- Dasz radę sam wyjść? 

- Tak. - Wydostał się na brzegi  ułożył plecami na podłodze, tak by leżąc z boku mógł 

się jejswobodnie przyglądać. - Teraz twoja kolej by wyjść. 

Rumieńce powiększyły się kiedy cała się umyła. Mimo jej skrępowania, woda 

łagodziła małe dolegliwości związane ze stałym chodzeniem, sporadycznymi walki – 

a uczucie, że prawie została zjedzona żywcem - odeszło.  

- Hidee? – zapytał Amun po tym jak spłukała włosy. Woda rozprysła kiedy 

wyprostowała się. Przechyliła się do krawędzi i zagapiła na jej ogromnego  

wojownika. Jego oczy były znowu przymknięte, oznaka napięcia była wyczuwalna.   

- Tak? 

- Chodź tutaj iobejmij mnie. 

Przez chwilę trwającą uderzenie serca mogła jedynie się na niego gapić. Właśnie 

poprosił ją o dotyk?Nie, nie prosił. Zażądał. To taki słodki postęp, mimo że jego 

prawdziwe uwodzenie jeszcze się nie rozpoczęło.  

- Wszystko czego tylko zechcesz. 

background image

tłumaczenie: 
burzyk771

 

 

Pospieszyła w jego kierunku zanim zmieni zdanie. Naga i ociekająca wodą wyszła z 

jeziora. Nie przejmując się wycieraniem odkręciła się tyłem w jego stronę, 

przysuwając się plecami do klatki piersiowej oparła policzek na jego wyciągniętym 

ramieniu. 

Nie przyciągnął jej bliżej. 

Nie pozwoliła by to ją zbyt mocno zirytowało.Splotła z nim palce i mimo, że ten ruch 

nie miał na celupobudzić go, dokładnie to spowodował. Jego penis urósł  i stwardniał 

opierając się o linię  pomiędzy jej pośladkami. Podniecenie sprawiło że stała się 

wilgoć. Boże, chciała wygiąć się, przycisnąć do niego, błagać by wszedł w nią, ale 

nie zrobiła tego. Nie, nawet kiedy jego ciepło otoczyło jądaleko głębiej niż w 

przypadku wody. Siła uczucia, które nią owładnęło spowodowała drżenie. Jeszcze 

nie dziewczyno. Jeszcze nie. Nie był gotów na jej uwodzenie. To napięcie…jednak 

wkrótce. Proszę, Boże, wkrótce.   

- Nie jesteś na mnie zły że uderzyłam cię w głowę, prawda? – Nie spodziewała się 

odpowiedzi, ale delikatnie unoszący się chichot przeszedł przez jej myśli.  

- Jestem ci za to wdzięczny i za słaby by pokazać jak bardzo. 

Pokaż jej, powiedział.  

Jak? 

- Cieszę się. - Wstrzymując oddech. - Teraz zaśnij i odzyskaj siły. Będziesz ich  

potrzebował. - Pocałowała jego dłoń od wewnętrznej strony. - Będę tutaj kiedy się 

obudzisz. 

I po tym czasie, będzie robić z jego ciałem rzeczy, których nigdy nie zapomni – 

rzeczy, których nie będzie chciał przerwać.  

Nieświadomy zmysłowego ataku, którego wkrótce będzie doświadczał,  

podporządkowany jej, wyrównał oddech kiedy zapadał w sen. 

Umysłem Amuna wstrząsnął nagły przebłysk świadomości. Kilku rzeczy absolutnie  

był pewny. Jego ciało  płonęło, jego penis był zmrożony i podobały mu się te obydwa 

doznania. Pchnął go do przodu dysząc, myślącjednocześnie o tym, że miał sen 

erotycznyzawstydził się. 

Kiedy zobaczył delikatną, nagą Haidee umieszczoną pomiędzy jego nogami, liżącą 

jego twardy kutas od podstawy po czubek, potem wirując językiem nad szparą a 

background image

tłumaczenie: 
burzyk771

 

 

następnie jęczącą jakby spróbowała jakiejś słodyczy, zrozumiał że nie śni. Nie czuł 

się wcześniej zawstydzony, ale prawdopodobnie niedługo będzie. 

Chciał dojść.Rozpaczliwie. 

Sekrety byłniesamowicie cichy, ukrywał się  w głębi jego umysłu. Inne demony 

również były ciche i dobrze ukryte. Znowu. Ten jej lodowaty chłód naprawdę 

przerażał je. To, lub przestraszyły się, że zacznie robić te rozszarpujące rzeczy i 

starały się jej nie rozzłościć. 

- Kochanie? 

Haidee przerwała, podniosła swoją głowę od niego, a jego każdą komórkę owładnął 

jęk protestu. Chłodny oddech połaskotał  skórę kiedy zaoferowała mu szelmowski 

uśmiech. Jej piersi nabrzmiały domagając się uwagi, sutki stwardniały, były prawie 

tak blisko, że ocierały się o jego uda.  

- Tak, kochanie? - zapytała gardłowo. 

- Ja..Ja….Cholera! - Nie wiedział co jej powiedzieć. Oprócz, może…kontynuuj. Ale 

nie mógł jej na to pozwolić. Mogłaby tego żałować, a z tym nie byłby w tanie dalej 

ż

yć. 

- Jesteś przytomny, prawda? Nie grozi ci, że znowu zaśniesz? 

- Grozi mi jedynie, że umrę. 

- Jesteś więc zbyt słaby? 

- Nie. 

Chropowaty dźwięk jej śmiechu odbił się echem pomiędzy nimi. – Czy chcesz żebym 

przerwała? 

- Tak. 

- Naprawdę? 

Polizała go po raz kolejny. Przyjemność ogarnęła jego ciało błyskawicznie . Nie. Nie, 

nie chcę byś przestała.  

O bogowie, pomyślał. - Tak, musisz przestać.  

Dmuchnęła w szczelinę na czubku jego penisa. - Co jeśli nie chcę przestać? 

O bogowie, pomyślała znowu. Ta tortura…ta przyjemność…możliwe 

następstwa…Nigdy nie był tak rozdarty. 

- Amun, kochanie, powiedz słowo będę cię ssać tak głęboko, że będziesz pamiętał 

moje gardło wokół ciepie jeszcze przez wiele dni. – Kolejny chłodny oddech  wpłynął 

background image

tłumaczenie: 
burzyk771

 

 

w jego szczelinę.  - Myślałam o tym, potrzebuje tego. Pragnę tego. Pozwól mi to 

zrobić. 

Jego sprzeciw został zdruzgotany.  

-  Zrób to. Proszę, zrób to. Będziesz mogła obwiniać mnie później. Znienawidzisz 

mnie później, ale proszę nie przestawaj.  

Nie obchodziło go później, nie dbał o to, że ją błaga. Musiał to mieć, bez tego nie 

mogły już istnieć inne chwile. 

- Zrobię, zrobię to. - powiedziała, palce powędrowały w górę jego kutasa, potem w 

dół. - I obiecuję, że będę cię winić później.  

Wiedział, że powinien być zaniepokojony, ale nie mógł uporać się z emocjami. Słodki 

cel przed nim w trudzie oczyścił intensywność jego głodu. Tak dobrze, poczuł się tak 

dobrze. A potem to było jedyne słowo, które był w stanie powiedzieć. Boże. 

Drżał, obolały, zdesperowany. Boże. 

Jej głos był obniżony.  -  Będę cię winić ponieważ jesteś zbyt przystojny na opieranie 

się. Ponieważ myślisz o moim samopoczuciu nawet kiedy jesteś w 

niebezpieczeństwie. Ponieważ należysz do mnie. Mój wojowniku. Mój…demonie. 

To wyznanie poruszyło go tak mocno jak jej działanie, znalazł nowe słowa.  

- Zabijasz mnie kochanie. Zabijasz mnie, tak, tak, tak, proszę zabij mnie. 

 W każdym momencie mógł zacząć wyginać biodra, wypychać, nie mogąc 

powstrzymać się.  

Jej szelmowski szeroki uśmiech powrócił. -Leż na plecach i oszczędzaj swoje siły 

kochanie. Słodka, mała Haidee wykona całą pracę. 

Nie leżał na plecach. Pragnął tego na zawsze. Pragnął jej na zawsze. Chciał 

zobaczyć każdy jej ruch. Tak jak teraz. Właśnie tak. 

- Cokolwiek mój wojownik pragnie… - Szkarłatne usta wreszcie zbliżyły się do 

szczytu jego penisa. Jęknęła z rozkoszy. 

Jego plecy wygięły się w łuk. Jej chłodny mały język musnął szczelinę zanim zaczęła 

go ssać. Musiał oprzeć swoje ramiona za sobą by pozostać wyprostowanym. W dół, 

ssała go głębiej, posuwając się w dół, tak jak obiecała, nie przerywając nawet kiedy 

pchał głębiej niż ona prawdopodobnie go chciała. 

Nie, nie prawda. Jego mała Haidee zamruczała z satysfakcji, bardziej niż z rozkoszy. 

Poczuł wibracje w kościach, kiedy musiał zacisnąć zęby by powstrzymać się przed 

background image

tłumaczenie: 
burzyk771

 

 

wybuchem. Zaczęła się poruszać, do góry i w dół, początkowo powoli, dręcząc go, 

rozbudzając jego doznaniem, pobudzając wrażliwość jego skóry. 

Lód w jej dotyku powinien powodować odrętwienie, ale wspólnie z żarem jakie 

wydzielało jego ciało, utrzymywał go w nieustannym stanie potrzeby, gotowości by 

błagać o jedno lub ostatnie pchnięcie go do granicy wytrzymałości.  

Wkrótce błagał w myślach, o to by nie skończył w jej ustach.   

Przez blond różowe włosy krótko przycięte, ześlizgujące się przy podnoszeniu do 

góry zobaczył szczupłe, eleganckie palce bawiące się jego podstawą. Zaczął się 

zastanawiać co chciałby zrobić z jego własnymi palcami. Przesunąć je w dół po  jej 

kręgosłupie, dotknąć szczupłej, małej pupy, rozłożyłpalce dopóki by nie 

osiągnęłyciepła, jej wilgotnego środka. Chciał zatopić w nim głęboko najpierw jeden, 

wycofać go, włożyć dwa, wycofać je, i wreszcie trzy, dopóki jej nie rozciągnie. Dopóki 

nie zacznie się wić, ujeżdżać go, dyszeć i krzyczeć. 

Haidee jęknęła, jej ciało zaczęło drżeć, jej zęby zadrapały jego kutasa. 

- Tak - wychrypiała. - Tak. Palce, głęboko. Tak głęboko. 

Serce Amuna waliło o żebra. Czyżby wypchnął ten obraz do jej głowy? Musiał tak 

zrobić, pomyślał. Był zadowolony. Chciał by zobaczyła, wiedziała.  

Przez cały czas lizała go, kąsała, jej biodra falowały nad jego nogami szukając 

czegoś co by ją wypełniło. 

Objął jej kark dłońmi i zaczął masować spięte mięśnie. Kiedy zaczęła się rozluźniać 

pod wpływem jego dotyku spróbował obrócić ją dookoła tak by móc jej dać taką 

przyjemność jaką ona jemu. Odmówiła. 

- Nie. Ty pierwszy. 

- Haidee 

- Nie. Potrzebuję momentu…kontroli… 

Nie był  pewny czy miała na myśli kontrolę nad jej ciałem czy jej chłodem, tak czy 

owak, nie dbał o to. Chciała go. Potrzebowała. A on chciał jej spróbować. 

Potrzebował jej spróbować. 

Kiedy kontynuowała tę torturę jaką było lizanie go, podrzucił kolejny obraz do jej 

głowy. Wizję z jego głową pomiędzy jej udami, degustującego całą słodycz tam 

czekającą. Ssącego jej łechtaczkę ruchliwym, chętnym językiem. Jego palce 

uciskające jej brodawki powodując twardnienie tych małych perełek. Pokazał jej nogi 

background image

tłumaczenie: 
burzyk771

 

10 

 

rozchylone i spenetrowane tak głęboko jak tylko być mogły, byłprzed nim odsłonięta 

bardziej niż kiedykolwiek. Bezradna, pod jego kontrolą, rozkazami….należała do 

niego. Mógłby wsiąść wszystko wchłonąć ją, pożreć całkowicie, a potemby ja wziął. 

Nie byłby delikatny, ale wtedy nie chciałaby subtelności. Chciałaby ostrego walenia, 

morderczej jazdy do nieprzytomności. Mogłaby wrzeszczeć, krzyczeć. Mogłaby 

trzymać się go kurczowo. Jej paznokcie jak szponyi zostawiłyby krwawe smugi na 

plecach. Jej nogi oplecione wokół niego….. 

Mógł sprawić by zapomniała o mężu, każdym mężczyźnie, który kiedykolwiek z nią 

był. Liczyłby się tylko Amun. Tylko on by miał do niej prawo. Każdy kto starałby się ją 

mieć, chciał widzieć, smakować i dotykać ją właśnietaką, musiałby zginąć. 

Zamordowałby każdego. 

Ona. Należała. Do. Niego. Nie żeby mogła wątpić w to po wszystkim. 

- Oh, Boże - jęknęła, potemobjęła jego szykujący się do wytrysku członek. Jej drżenie 

stało się intensywniejsze.  

- Powiedziałem sobie, że musze się trzymać od ciebie z daleka – mówił do niej w 

myślach. – Powiedziałem sobie, że muszę zostawić cię w spokoju. 

- Nie - krzyknęła. - Nie rób tego. 

- Ale nie potrafię - kontynuował. - Pozwól mi spróbować ciebie. 

- Nie. –odpowiedziała. Mniej brutalnie, tak, ale nie całkowicie skruszona. - Pozwól mi 

skończyć. Przysięgam na Boga, kochanie, będziesz miał te wspomnienie jeśli to 

mnie wykończy. A naprawdę może. Smakujesz tak cholernie dobrze. 

W tym momencie jej usta gwałtownie opadły, jeszcze raz pochłaniając jego całkowita 

długość.  

Amun ostatecznie wypuścił spod kontroli jedwabną sieć uczuć. Opadł na plecy, 

wypchnął biodra, palce wplątał w jej włosy. Domagała się go dziko, lubieżnie, jakby 

nie istniała chwila bez jego nasienia, wkrótce był bezradny by zrobić cokolwiek, ale 

pozwolił jej mieć każdą kroplę. 

Ogień przeszedł przez jego żyły, spalił go na popiół, pozwalając fali ognia 

rozprzestrzenić się, pochłonąć go, wyskoczyć z niego. Szarpnął się kiedy ścisnęła 

go, nasienie wezbrało w jego penisie i eksplodowało. Jej policzki zapadły się kiedy je 

połykała, zabierając wszystko co chciał jej dać, nadal domagając się więcej.   

background image

tłumaczenie: 
burzyk771

 

11 

 

Wycisnęła go do sucha, ograniczając  go do skorupy, kiedy opadł na ziemię. Nie 

oderwała się od niegonatychmiast, liżąc i mrucząc jakby niechętnie musiał go 

wypuszczała. Jego mięśnie konwulsyjnie drgały wstrząsane następstwem 

doznań.Przeszyła go rozkosz równie wielka jak jej kiedy zrobiła mu dobrze.  

Mógł, ewentualnie, dojść do siebie i ostatecznie ja posiąść. Niestety ona chciała 

zadzwonić do Micah zanim postanowią zrobić ten krok.Amunnie mógłby 

terazwymusićna niej  tej decyzji. Nie po tym co dla niego zrobiła. Więc jakoś znalazł 

siłę by usiąść, chwycić ją pod ramionami ipodciągnąćdo jego klatkisadzając 

okrakiem.   

Jej oczy błyszczały z pasją, a policzki zarumieniły niczym róża Te przepiękne pukle 

włosów wiszące w pełnej uniesienia plątaninie dookoła jej ramion. Nigdy nie miał 

kobiety tak potarganej, gotowej na miłość – czy, lepiej uprawiającej miłość. 

-  Co….? 

Wsunął jedną rękę pomiędzy jej uda i pchnął głęboko palec. Natychmiast jej głowa 

opadła do tyłu,  a jęk rozkoszy rozchylił jej usta. 

- Tak, Tak, proszę jeszcze. 

Tak jak sobie wyobraził, użyl dwóch palców i włożył je do środka. Była tak wilgotna 

ż

e jego dłoń stała się mokra, gorączkowo go potrzebując zacisnęła kurczowo ścianki 

jej wnętrza starając się go uwięzić. Tak powinna się czuć zawsze kobieta. Gotowa. 

Włożył trzy palce, tak jak wcześniej miał ochotę. Jego kciuk pocierał jej łechtaczkę, 

nie przestając naciskać.  

Jej podniecenie było tak wielkie, że wybuchła szybko i gwałtownie. Jej krzyk odbił się 

echem od ścian.Kolanami ścisnęła go tak mocno że mógł mieć pęknięte żebra,  a na 

klatce piersiowej pozostał ślad po zadrapaniu paznokci.Kiedy ostatni dreszcz 

rozkoszy ją opuścił osunęła się na niego z zamkniętymi oczami, ciężko dysząc. Jej 

skóra błyszczała od delikatnej warstwy lodu.  

Amun był ogromnie zdyszany. Co się stało…jeszcze nigdy w życiu nie doświadczył 

czegoś takiego. To nie było proste zaspokojenie fizycznej potrzeby. To było jak 

narodziny uzależnienia. Obsesji. Musiał mieć więcej. Musiał mieć cokolwiek. Teraz, 

zawsze. 

background image

tłumaczenie: 
burzyk771

 

12 

 

Brak zahamowania ze strony Haidee, jej gotowość do sprawienia mu przyjemności, 

absolutnepożądanie, właśnie jego - by zrobić to co zamierzała - zupełnie go zmieniły. 

W tej chwili, stary Amun został wypalony na popiół, a nowy Amun z niego powstał. 

Narodził się mężczyzna Haidee. 

Był głupi starając się ją od siebie odepchnąć, teraz zdał sobie z tego sprawę. Głupi 

ignorując przyciąganie pomiędzy nimi. W ten sposób tylko krzywdził i doprowadzał do 

frustracji ich obydwoje. Tutaj, mogli być razem. 

Nikt nie musiał o tym wiedzieć, co oznaczało, że nie mogła być ośmieszona, ukarana 

lub odtrącona przez jej przyjaciół. Wiec mogli, naprawdę mogli być razem. On 

zwyczajnie nie mógłby być bez niej . Kiedy przebywali tutaj był zmuszony 

przypomnieć sobie siebie. Kiedy opuszczą piekło rozdzielą się. Nie mógłby zakłócać 

jej dotychczasowego życia jeszcze bardziej niż już to zrobił. Jego dłonie zwinęły się 

w pieści. Bogowie, nawet myślenie o życiu bez niej doprowadzało go do rozpaczy. 

Niebędzie dalej o tym myślał. Cierpiał z tego powodu, że Haidee mogłaby od niego 

odejść kiedy tylko będzie chciała. Chętnie. Ostatecznie. 

Amun zmarszczył brwi kiedy Sekrety delikatnie zaskomlały. Czyżby demon również 

nie chciał stracić Haidee? 

Myślałem, że się jej przestraszyłeś

Musiał uważać by trzymać myśli wewnątrz jego umysłu. 

Zabrzmiał kolejny jęk. Pojawiła się między nimi nić porozumienia. 

Nie przekopałeś się jeszcze przez jej umysł.    

On i Sekrety nigdy nie prowadzili prawdziwej rozmowy i trudno mu było uwierzyć w 

to,że teraz to robią.Nie ważne, pomyślał.  

Nie możemy jej zatrzymać. Dla jej dobra, to jest nie możliwe. 

Kiedy Haidee zrozumie kierunek jego myślenia, będzie wysilać się by usiąść. 

Wbrew sobie Amun był spięty, z tego powodu że trzyma ja odseparowaną. 

- Śpij kochanie. Porozmawiamy później. 

- Obiecujesz? 

- Tak.  

Nie zauważyła jego słabości kiedy precyzował dokładnie to o czym mówili, 

zmęczona, zapadła w głęboki sen.