background image

64

Podstawy

E l e k t r o n i k a   d l a   W s z y s t k i c h

Sierpień 2002

Do Redakcji, a w szczególności do Skrzynki
porad
, napływają pytania w sprawie akumu−
latorów. Oto kilka przykładów:

Kupiłem  ostatnio  kilka  akumulatorków

znanej firmy, jednak bez jakichkolwiek ozna−
czeń dot. ładowania. (...) na dwóch akumula−
torkach (innych znanych firm) spotkałem ta−
kie czasy ładownia w trybie szybkim:

−  na  baterii  1600mAh:  5  godz.  prądem

350mA (czyli władowano 1800mAh prądu)

−  na  baterii  800mAh:  5  godz.  prądem

150mA (czyli  władowano  ledwie  750mAh
prądu).  I tu  moje  pytanie:  jaki  procent  po−
jemności  i jakim  prądem  należy  władować
w akumulatorek  w trybie  szybkiego  ładowa−
nia?  (...)  Czy  takie  szybsze  ładowanie  ma 
duży  wpływ  na  żywotność  akumulatorków 
NiCd i czy jest dla nich bezpieczne (nie pla−
nuję  ich  przeładować  −  mam  odpowiednie 
timery w ładowarce)?

Jakie  napięcie  musi  mieć  transformator,

aby go zastosować jako prostownik do łado−
wania? Jakie diody użyć (prąd znamionowy)?
PS. Serdecznie pozdrawiam elektroników.

(...) Bardzo prosiłbym o podanie wartości

rezystora  R17  dla  akumulatora  ołowiowego
o pojemności 34A.

Mam  problem  dotyczący  akumulatorów

ołowiowych.  A mianowicie  mam  takie  aku−
mulatorki Pb 6V/1,2Ah, ale nie wiem, jak je
ładować.  Nie  jestem  pewien,  czy  dobrze  to
robiłem do tej pory, mianowicie podłączałem
akumulator  do  zasilacza  na  kilkanaście  go−
dzin. Po tym czasie akumulator był już nała−
dowany. Jeżeli są jakieś parametry dotyczące
ładowania, to proszę o pomoc. Karol

Wydawałoby  się,  że  elementy  tak  proste

i wykorzystywane  od  lat  nie  powinny  mieć
przed  użytkownikami  tajemnic.  Tymczasem
te jakże popularne i niby dobrze znane źródła
energii  nieustannie  przysparzają  użytkowni−
kom  wątpliwości  i kłopotów.  Zalecenia  fir−
mowe dotyczące eksploatacji są proste i do−
tyczą sprawnych akumulatorów. Warto mieć

na uwadze, że hobbyści często mają do czy−
nienia  z akumulatorami  niepełnowartościo−
wymi, pochodzącymi z odzysku. Często szu−
kają  oni  cudownych  sposobów  na  reanimo−
wanie  uszkodzonych  egzemplarzy  i przy−
wrócenie im pierwotnej pojemności. Zazwy−
czaj  jest  to  niemożliwe.  Nie  można  także
usunąć  skutków  utraty  pojemności  nie−
których ogniw zestawu. Łańcuch jest tak sil−
ny,  jak  jego  najsłabsze  ogniwo.  Dokładnie
tak  samo  jest  z akumulatorami  zawierający−
mi kilka ogniw. A ogniwa starzeją się i pod−
legają  uszkodzeniom  w sposób  przypadko−
wy.  Nie  sposób  zapobiec  wszystkim  uszko−
dzeniom, z których większość nie zależy od
sposobu  ładowania,  tylko  wynika  z innych
czynników,  niezależnych  od  warunków  eks−
ploatacji.

Aby prawidłowo wykorzystywać akumu−

latory  i uzyskać  maksymalną  żywotność,
trzeba  znać  ich  podstawowe  właściwości
i przestrzegać  kilku  prostych  reguł,  by  nie
popełnić grubych błędów. Najbardziej trzeba
unikać  zarówno  przeładowania,  jak  i zbyt
głębokiego rozładowania. Nie jest natomiast
potrzebna  obszerna  wiedza  akademicka
o wszystkich szczegółach.

C – pojemność czy prąd?

Głównymi  parametrami  akumulatora  są  na−
pięcie nominalne oraz pojemność znamiono−
wa. Pojemność akumulatora oznacza się du−
żą  literą  C i wyraża  w amperogodzinach
(Ah) lub miliamperogodzinach (mAh). Tak−
że  przy  opisie  prądów  ładowania  i rozłado−
wania,  zamiast  podawać  je  w wartościach
bezwzględnych, czyli w amperach i miliam−
perach, wyraża się je jako ułamek... pojem−

ności nominalnej C. Okazuje się to wyjątko−
wo wygodne i praktyczne. Prąd C (1C) to tak
zwany  prąd  jednogodzinny  –  akumulator
rozładowywany takim prądem powinien pra−
cować jedną godzinę (w praktyce bywa nie−
co inaczej, ale to nieistotny  szczegół). Przy−
kładowo  dla  akumulatora  o pojemności
C=16Ah  prąd  0,1C (czyli  C/10)  to  prąd
1,6A,  prąd  C/4  to  4A,  a C/3  to  5,33A.  Dla
akumulatora  o pojemności  700mAh  prąd
0,1C to  70mA,  C/4  to  175mA,  C/3  to
233mA.

Rodzaje

Obecnie  trzeba  rozróżniać  trzy  podstawowe
grupy akumulatorów:
− kwasowo−ołowiowe (samochodowe i żelowe)
− zasadowe (NiCd i NiMH)
− litowo−jonowe (LiJon i Li−Metal).

Dawniej  wykorzystywano  w niektórych

zastosowaniach  akumulatory  żelazowo−cyn−
kowe 
lub  srebrowo−cynkowe.  Nie  są  one
stosowane  przez  hobbystów.  Tabela  1 po−
zwala  porównać  najważniejsze  właściwości
różnych typów akumulatorów.

Tabela 1

Akumulatory litowe

Najnowocześniejsze  akumulatory  litowo−
metalowe 
dopiero  zdobywają  popularność
i hobbysta raczej ich nie spotka. Nowoczesne
akumulatory  litowo−jonowe,  znane  od  kil−
kunastu  lat,  współpracują  z nowoczesnymi
telefonami  komórkowymi,  kamerami,  itp.
Akumulatory te są, na razie, dość drogie. Ma−
ją wyjątkowo korzystne właściwości. Ich na−
pięcie jest proporcjonalne do zgromadzonego

A

A

A

A

k

k

k

k

u

u

u

u

m

m

m

m

u

u

u

u

ll

ll

a

a

a

a

tt

tt

o

o

o

o

rr

rr

yy

yy

w

w

w

w

p

p

p

p

rr

rr

a

a

a

a

k

k

k

k

tt

tt

yy

yy

c

c

c

c

e

e

e

e

 

 

e

e

e

e

ll

ll

e

e

e

e

k

k

k

k

tt

tt

rr

rr

o

o

o

o

n

n

n

n

ii

ii

k

k

k

k

a

a

a

a

NiCd, NiMH, Li−Jon

Obrazek tytułowy mógłby być z D. Handlowego – akumulatory z jakiejś reklamy.

PB żelowe

Ni−Cd

NiMH

Li−Jon

Li−Metal

Napięcie nominalne

Unom [V]

2

1,2

1,25

3,6

3,0

Gęstość energii

Wh/kg

30

45

55

100

140

Względny koszt

1...2

3...6

6...12

10...14

6...12

Samorozładowanie

%/miesiąc

5...15

25...50

25...50

8...10

1...2

Prąd maksymalny

<5C

>10C

>5C

<2C

<2C

Trwałość

liczba cykli

500

1000

800

1000

1000

cc

cc

zz

zz

ęę

ęę

śś

śś

ćć

ćć

 

 

1

1

1

1

background image

ładunku,  co  pozwala  łatwo  i precyzyjnie
określić  aktualny  stan  akumulatora,  a także
określić  początek  i koniec  cyklu  ładowania.
Rysunek  1 pokazuje  zależność  napięcia  od
czasu  rozładowania  (prądem  o niezmiennej
wartości).  Podobna  zależność  obowiązuje
przy ładowaniu.

Całkowitemu  rozładowaniu  akumulato−

rów  jonowych  zapobiegają  obwody  umie−
szczone we współpracującym sprzęcie. Przy
ładowaniu  akumulatorów  litowo−jonowych
trzeba zachować precyzyjnie warunki podane
przez  producenta  (np.  końcowe  napięcie  na
w pełni  naładowanym  akumulatorze  musi
wynosić 4,2V±50mV). Zakończenie ładowa−
nia przy napięciu tylko o 2,5% niższym, czy−
li 4,1V, oznacza niedoładowanie – wykorzy−
stanie  tylko  90%  dostępnej  pojemności.
Z kolei  przeładowanie,  nawet  niewielkie,
o 10 czy 15% może mieć fatalne następstwa:
utratę  pojemności,  rozszczelnienie,  a nawet
wybuch.  Akumulator  Li−Jon,  zawierający
dwa lub więcej ogniw połączonych w szereg,
musi mieć wbudowane obwody monitorujące
napięcie każdego ogniwa, pozwalające na in−
dywidualną  kontrolę,  w tym  przepuszczenie
prądu  „obok”  naładowanego  już  ogniwa.
Dlatego do ładowania akumulatorów litowo−
jonowych  wykorzystuje  się  polecane,  fa−
bryczne ładowarki, mające parametry dosto−
sowane  ściśle  do  danego  typu  akumulatora.
Profesjonalni  konstruktorzy  takich  ładowa−
rek wykorzystują specjalizowane układy sca−
lone i uwzględniają wskazania producentów
danego typu akumulatora. Na razie akumula−
tory takie są poza zasięgiem zainteresowania
amatorów,  a samodzielna  budowa  wymaga−
nych dla nich precyzyjnych ładowarek była−
by ryzykowna.

Akumulatory zasadowe

Akumulatory niklowo−kadmowe (NiCd) 
wykorzystywane  od  prawie  czterdziestu  lat.
Obecnie  bardzo  popularne  są  wersje  o wy−
miarach  klasycznych  baterii,  mające  godną
uwagi pojemność (R6: 600...1000mAh, R14
do 2Ah, R20 do 5Ah). Akumulator NiCd mo−
że dostarczać zadziwiająco duże prądy, rzędu
nawet 10C (co przykładowo dla akumulator−
ka  wielkości  „paluszka”  R6  o pojemności

800mAh  daje  prąd  8A).  Ich  wadami  są:
znaczne samorozładowanie, tak zwany efekt
pamięciowy (memory effect) oraz zawartość
substancji szkodliwych dla zdrowia (kadmu).

Efekt pamięciowy występuje rzadko i tyl−

ko w ogniwach, które zawsze nie są do koń−
ca rozładowywane. Bateria niejako zapamię−

tuje, ile pobiera się z niej energii w jednym
cyklu i z czasem wykazuje utratę pojemno−
ści.  Aby  uniknąć  tego  zjawiska,  wystarczy
co kilka (5...6) cykli niepełnego rozładowa−
nia przeprowadzić cykl konserwujący pole−
gający  na  pełnym  naładowaniu  i pełnym
rozładowaniu kontrolnym, przy czym pełne
rozładowanie to nie rozładowanie „do zera”,
tylko  do  napięcia  około  1V (nie  mniej  niż
0,8V na  ogniwo).  W większości  przypad−
ków  efekt  pamięciowy  jest  odwracalny.  Po
stwierdzeniu  go  trzeba  przynajmniej  trzy−
krotnie  w pełni  naładować  i rozładować
akumulatorki do napięcia 0,8...0,9V.

Bardzo często występuje tu mylna kwali−

fikacja  –  zazwyczaj  utrata  pojemności  jest
spowodowana  innymi  przyczynami,  w tym
słabą jakością ogniw, a całą winę zrzuca się
na  efekt  pamięciowy,  co  jest  na  pewno  wy−
godne dla producentów.

Akumulatorki 

niklowo−wodorkowe

(NiMH),  zwane  potocznie  wodorkami,  zdo−
bywają  popularność  od  kilkunastu  lat.  Ich
ważnymi zaletami są: brak substancji szkodli−
wych dla zdrowia oraz brak efektu pamięcio−
wego. Pojemność jest większa, niż akumulato−
rów NiCd o tych samych wymiarach. Zdecy−
dowanie  wyższa  jest  ich  cena,  a możliwości
oddawania dużych prądów nieco mniejsze (re−
zystancja wewnętrzna jest 1,2...2 razy większa
niż analogicznych akumulatorów NiCd).

Ładowanie. Z ładowaniem  popularnych

akumulatorów  zasadowych  (NiCd  i NiMH)
sprawa jest inna niż z akumulatorami litowy−
mi.  Niestety,  napięcie  akumulatora  nie
świadczy o stanie naładowania – udowadnia
to rysunek 2, gdzie pokazana jest zależność
napięcia  na  akumulatorze  od  władowanej
energii przy różnych temperaturach (prąd ła−
dowania=0,1C).  Wykresy  dotyczą  NiCd,  ale
analogiczne charakterystyki NiMH są podob−
ne. Widać tu silną zależność od temperatury,
a przy  temperaturze  akumulatora  +40

o

C  na−

pięcie  w końcowej
fazie 

ładowania

praktycznie  się  nie
zmienia.

Co ważne, wszy−

stkie  akumulatorki
NiCd  oraz  NiMH
można  bez  obawy
ładować  prądem
0,1C przez  czas
14...16 

godzin.

Ogniwa można przy
tym  łączyć  w sze−
reg.  Ładowarka  jest
wtedy prostym ukła−

dem,  który  dostarcza  prądu  o niezmiennej
wartości, niezależnej od stopnia naładowania
(i napięcia ogniw). Jest to ładowanie standar−
dowe, stosowne do dziś w najtańszych łado−
warkach. Przy takim trybie nie ma potrzeby
sprawdzania  napięcia  na  poszczególnych
ogniwach,  zresztą  jak  pokazuje  rysunek  2,
napięcie nie świadczy tu o stopniu naładowa−
nia. Trzeba się liczyć, że napięcie na ogniwie
pod koniec ładowania będzie rzędu 1,5V.

Rysunek  3 pokazuje  przykłady  najprost−

szych  ładowarek  ogniw  NiCd  i NiMH.  We
wszystkich  przypadkach  potrzebny  prąd
ustawia się, dobierając wartość Rx.

Uwaga!  Ładowanie  akumulatorów  NiCd

prądem  0,1C przez  długi  czas  niczym  nie
grozi

i nie zmniejsza ich żywotności. Ozna−

cza  to,  że  mając  akumulatorki  NiCd  o nie−
wiadomym  stanie  rozładowania,  można  je
śmiało naładować według standardowej pro−
cedury  (0,1C,  14...16h).  Jest  to  cenny  przy−
miot popularnych akumulatorów NiCd. Nie−
którzy producenci akumulatorków NiMH nie
zalecają  przekraczania  czasu  ładowania  16
godzin; podają, że akumulatory NiMH mogą
być    dowolnie  długo  ładowane,  ale  nie  prą−
dem  0,1C,  tylko  prądem  trzykrotnie  mniej−
szym – 0,03C. Przykładowo dla pojemności
C=1500mAh  dopuszczalny  prąd  ciągły  wy−
nosiłby 45mA. Stąd nawet w niektórych pro−
stych  ładowarkach  z prądem  0,1C,  przezna−
czonych do akumulatorków NiMH, stosowa−
ne  są  układy  czasowe  wyłączające  lub
zmniejszające  prąd  ładowania  po  upływie
określonego czasu.

65

Podstawy

E l e k t r o n i k a   d l a   W s z y s t k i c h

Sierpień 2002

Rys. 1

Rys. 2

Rys. 3

background image

Z podanych  wiadomości  wynika  ważny

wniosek praktyczny: jeśli w jakimś układzie
rolę  baterii  rezerwowej  pełnią  akumulatorki
NiCd  lub  NiMH,  a napięcie  zasilacza  jest
przynajmniej  o 4...5V większe  od  napięcia
zestawu akumulatorów, można stosować pro−
sty  układ  pracy  według  rysunku  4,  gdzie
wartość rezystora Rx należy dobrać stosow−
nie do pojemności akumulatora oraz różnicy
napięć akumulatora U

A

i napięcia z zasilacza

(U1). W takim układzie pracy napięcie zasi−
lacza sieciowego musi być wyższe od napię−
cia  naładowanego  akumulatora  i cały  czas
akumulator jest podładowywany niewielkim
prądem.  Rezystor  powinien  mieć  taką  war−
tość, by prąd ładowania (tak zwany prąd kon−
serwujący)  nie  przekroczył  zalecanej  warto−
ści:  dla  NiCd  0,05C,  dla  NiMH  0,03C.  Nie
ma tu zgodności: jedne źródła podają, że prąd
takiego  konserwacyjnego  ładowania  powi−
nien  wynosić  0,001...0,002C  (1mA/1Ah...
2mA/1Ah),  inne  0,03...0,05C.  W razie  po−
trzeby należy szukać informacji u producen−
ta  konkretnego  akumulatora.  Bezpieczną
wartością wydaje się prąd 0,01C i Rx trzeba
tak dobrać, by ją uzyskać. Zaleca się też im−
pulsowe  sposoby  „konserwowania”  akumu−
latorka rezerwowego, na przykład raz na do−
bę  przez  30...40  minut  ładować  prądem
0,15...0,2C  albo  co  godzinę  3...5  minut  prą−
dem 0,1C, byle nie władować dziennie wię−
cej niż 10% pojemności nominalnej. Z zapa−
sem pokryje to straty samowyładowania i za−
pewni nieustanną gotowość do pracy.

Trzeba jednak pamiętać, że chodzi tu tyl−

ko  o pokrycie  strat  samowyładowania.  Po
wyładowaniu  akumulatora  w jego  układzie
pracy  ponowne  naładowanie  go  tak  maleń−
kim  prądem  konserwującym  jest  możliwe,
ale  trwałoby  bardzo  długo  (przy  zużytych,
starych  akumulatorach  może  być  niemożli−
we).  Jeśli  przewiduje  się  możliwość  głębo−
kiego rozładowania tak pracującego akumu−
latora, trzeba przewidzieć możliwość ręczne−
go  lub  automatycznego  naładowania  go
większym prądem, np. 0,1C.

Tylko  nieliczne,  stare  źródła  podają,  że

akumulatory  zasadowe  mogą  pracować
w trybie  buforowym  przy  stałym  napięciu,
podłączone  do  wyjścia  zasilacza  według 

rysunku 5 (przy czym maksymalny prąd ła−
dowania z zasilacza przy pustym akumulato−
rze  nie  może  przekroczyć  wartości  0,5C).
Napięcie  na  akumulatorze  miałoby  wtedy
wynosić  1,45...1,50V na  ogniwo,  co  ma  za−
pewnić  pełne  naładowanie  i stałą  gotowość
akumulatora  do  pracy.  Różnica  w stosunku
do rysunku 4 polega na tym, że teraz napię−
cie zasilacza jest minimalnie większe od na−
pięcia  w pełni  naładowanego  akumulatora
(o spadek napięcia na D1) i gdy napięcie aku−
mulatora  się  z nim  zrówna,  prąd  ładowania
przestanie płynąć − w praktyce zmniejszy się
do znikomej wartości. Choć sposób z rysunku
5 wygląda sensownie, niektóre źródła ostrze−
gają, że akumulatory mogą się przeformować
i na  pewno  przy  napięciu  1,4...1,45C/na
ogniwo użyteczna pojemność z czasem oka−
że się dużo niższa od pojemności znamiono−
wej. Wskazuje na to też rysunek 2. Z uwagi
na możliwe różnice między poszczególnymi
odmianami  akumulatorów  zasadowych  zde−
cydowanie bezpieczniejszy jest sposób z ry−
sunku  4,  gdzie  akumulator  cały  czas  jest
podładowywany niewielkim prądem.

Szybkie ładowanie

Podany  sposób  ładowania  standardowego
prądem 0,1C przez 16 godzin jest bezpiecz−
ny,  ale  dla  wielu  użytkowników  uciążliwy.
Chcieliby  oni  ładować  akumulatory  jak  naj−
szybciej, najlepiej natychmiast, jak się tanku−
je paliwo w stacji benzynowej. Błyskawiczne
ładowanie akumulatorów zasadowych w cza−
sie 15...20 minut jest możliwe tylko w przy−
padku  nielicznych  akumulatorów  specjalnej
konstrukcji.  Natomiast  praktycznie  każdy
współczesny akumulator NiCd i NiMH moż−
na  ładować  ekspresowo  w czasie  1...1,5  go−
dziny.  Bardziej  skrócić  czasu  nie  można,
a ograniczeniem  jest  szybkość  reakcji  che−
micznych  zachodzących  podczas  ładowania
wewnątrz akumulatora. 

Zarówno ogniwa NiCd, jak i NiMH moż−

na  też  ładować  w trybie  przyspieszonym,
prądem  0,2C...0,35C,  ale  trzeba  przy  tym
kontrolować  czas  ładowania.  Niekiedy  na
obudowie  baterii  podany  jest  zalecany  prąd
i czas ładowania w trybie standardowym oraz
przyspieszonym.  Gdy  ich  nie  ma,  można
zwiększać prąd i proporcjonalnie zmniejszać
czas ładowania, by zachować tę samą liczbę
ładunku  (iloczynu  czasu  i prądu  ładowania,
potocznie  –  władowanych  amperogodzin).

Przykładowo  zamiast  ładować  prądem  dzie−
sięciogodzinnym 0,1C przez 16 godzin, moż−
na byłoby ładować prądem 0,2C przez 8 go−
dzin  albo  prądem  0,4C przez  4  godziny
(ewentualnie też prądem 0,05C przez 32 go−
dziny).  We  wszystkich  przypadkach  daje  to
160% pojemności akumulatora. Taka zasada
może  być  wykorzystana  w przypadku  aku−
mulatorków  NiCd.  Niektóre  źródła  podają
jednak, iż przy większych prądach wystarczy
władować  140...150%  pojemności  nominal−
nej (1,4...1,5C).

Sprawność  energetyczna  akumulatorków

NiMH jest większa od NiCd, niemniej zale−
cenia poszczególnych producentów oraz pu−
blikacji dotyczące ładowania przyspieszone−
go  nieco  się  różnią.  Dla  akumulatorów
NiMH  podaje  się,  iż  przy  takich  prądach
(0,2...0,35C)  należałoby  władować  około
110%...130%  pojemności  nominalnej.  Nie−
które źródła podają, że dla NiMH władowa−
nie więcej niż 110% pojemności nominalnej
nie  zwiększa,  ale  zmniejsza  dysponowaną
pojemność. 

Zawsze można władować mniej ładunku,

np. 110% − wtedy co najwyżej dostępna po−
jemność nie będzie wykorzystana w pełni.

Wątpliwości  można  wyjaśnić  po  kilku

kontrolowanych cyklach pracy, ładując ogni−
wa i rozładowując je kontrolnie.

Sposoby  przyspieszonego  ładowania

w czasie  3...6  godzin    prądem  ładowania
0,2...0,35C,  z wyłącznikiem  czasowym  (aby
władować  110...160%  pojemności  C)  wyglą−
dają na bezpieczne. Choć przy uwzględnieniu
różnej  sprawności  energetycznej  mogą  być
stosowane do wszystkich akumulatorów NiCd
i NiMH,  są  wykorzystywane  stosunkowo
rzadko i, co może zaskoczyć, nie są zalecane
przez  producentów  akumulatorów.  Chodzi
głównie o to, że ktoś może poddać cyklowi ła−
dowania  akumulatorki  tylko  trochę  rozłado−
wane, a poza tym akumulatory z czasem mo−
gą stracić pojemność, a wtedy przy większych
prądach  łatwo  o przeładowanie  i nadmierny
wzrost temperatury. A temperatura jest zabój−
czo  szkodliwa:  zalecana  górna  granica  dla
ogniw  NiCd  wynosi  tylko  +45

o

C,  dla  NiMH

+60

o

C. Tylko przy prądzie 0,05...0,1C w aku−

mulatory  NiCd  i NiMH  można  bez  obawy
władować do 160% ich pojemności nominal−
nej,  niezależnie  od  stanu  naładowania.  Przy
prądach  znacznie  większych  niż  0,1C nawet
jednorazowe  przeładowanie,  np.  omyłkowe
ładowanie przez całą noc, znacznie skraca ży−
wotność, a nawet może prowadzić do uszko−
dzenia  ogniw.  Skuteczną  eliminację  ryzyka
daje  każdorazowe  rozładowanie  wszystkich
ogniw do napięcia 0,8...1V i dopiero wtedy za−
aplikowanie cyklu przyspieszonego ładowania.
Ze  względu  na  większy  prąd,  konieczne  jest
wtedy zastosowanie tajmera wyłączającego ła−
dowanie po ustalonym czasie. Podczas ładowa−
nia prądami większymi niż 0,1C warto co jakiś
czas  kontrolować  temperaturę  ładowanych

66

Podstawy

E l e k t r o n i k a   d l a   W s z y s t k i c h

Sierpień 2002

Rys. 4

Rys. 5

background image

ogniw.  Szybszy  wzrost  temperatury  jest  sy−
gnałem, że ładowanie trzeba zakończyć. Nie
można natomiast sprawdzać stanu naładowa−
nia przez sprawdzanie wartości napięcia aku−
mulatora  –  taka  kontrola  daje  dobre  efekty
tylko  w przypadku  akumulatorów  litowych
i kwasowo−ołowiowych. 

Obecnie coraz częściej stosowane są eks−

presowe  ładowarki,  ładujące  akumulatory
NiCd  i NiMH  jeszcze  szybciej,  na  przykład
prądem 1C przez czas około 1...1,5 godziny.
Przy tak dużym prądzie ładowania trzeba wy−
jątkowo  starannie  kontrolować  stan  ogniw.
Teoretycznie  można  byłoby  zastosować  pro−
sty  układ  gwarantujący  stały  prąd  równy
1C i wyłącznik czasowy (60...90minut). Jeśli
ktoś ma ochotę wypróbować taki prosty spo−
sób, może to zrobić. Trzeba jednak pamiętać,
żeby zawsze wstępnie rozładować akumula−
tory

oraz  że  z czasem  mogą  one  stracić  po−

jemność... a przy tak dużym prądzie jakiekol−
wiek  niedopatrzenie  i błąd  mogą  nie  tylko
trwale  zmniejszyć  pojemność  i trwałość,  ale
nawet  spowodować  niebezpieczny  wybuch.
Śmiertelnym wrogiem akumulatorów zasado−
wych,  zwłaszcza  NiMH  jest  temperatura  −
przekroczenie  dopuszczalnej  granicy  powo−
duje  tu  nieodwracalną  degradację  materiału,
który  ma  absorbować  wydzielający  się  pod−
czas  ładowania  wodór.  Dlatego  w ekspreso−
wych ładowarkach stosowane są dość skom−
plikowane  systemy kontroli stanu naładowa−
nia. Rysunek 6 pokazuje przebieg zmian na−
pięcia  i temperatury  akumulatorów  NiCd
i NiMH  podczas  ekspresowego  ładowania
prądem 1C. Dla obydwu typów, gdy akumu−
lator jest bliski pełnego naładowania, charak−
terystyczne są dwa zjawiska:
− następuje szybki wzrost temperatury,
− występuje spadek napięcia akumulatora.

Zjawiska  te  mogą  być  kryterium  wyzna−

czającym  koniec  ekspresowego  ładowania.
Możliwości jest naprawdę dużo. Oto niektóre:

Choć  wartość  napięcia akumulatora  nie

jest  dobrym  wskaźnikiem  stanu  naładowa−

nia

,  przy  ekspresowym  ładowaniu  prądem

1C takim wskaźnikiem często są zmiany na−
pięcia

(dV/dt). Ponieważ dziś w ładowarkach

stosowane są mikroprocesory (z przetworni−
kami cyfrowo−analogowymi) lub specjalizo−
wane  układy  scalone,  stosunkowo  łatwo
można wykryć fakt, że napięcie akumulatora
NiCd przestaje rosnąć (dV/dt=0). Nie powin−
no to jednak kończyć ładowania, bo akumu−
lator nie jest jeszcze pełny. Po wykryciu tego
faktu  można  jeszcze  ładować  akumulator
przez ustalony, niewielki okres (np. przez 20
minut prądem 0,1C). W praktyce stosuje się
też  układy  wyłączające  prąd  po  spadku  na−
pięcia o 10...20mV poniżej napięcia szczyto−
wego  –  taka  metoda  ładowania  akumulato−
rów NiCd bywa oznaczana –

V. Niestety, ten

sposób jest trochę niebezpieczny w przypad−
ku akumulatorków NiMH − metoda –

V nie

jest stosowana do ich ładowania. Ich charak−
terystyka  napięciowa  jest  znacznie  bardziej
płaska  –  patrz  rysunek  6.  Choć  trochę  tru−
dniejsze  jest  wykrycie  wierzchołka  (gdy
dV/dt=0),  kryterium  końca  ładowania  bywa
początek zmniejszania się napięcia. 

Dla NiMH i NiCd dobrym kryterium koń−

ca ładowania jest temperatura. Można wprost
mierzyć  temperaturę  ogniwa  i wyłączyć  ła−
dowanie  po  przekroczeniu  dopuszczalnej
temperatury

(Tmax). Lepiej byłoby mierzyć

zarówno temperaturę otoczenia, jak i akumu−
latora,  a proces  ładowania  kończyć  po  osią−
gnięciu  założonej  różnicy  temperatur (

T).

W praktyce  stosuje  się  pomiar  szybkości
wzrostu temperatury

(dT/dt). Proces ładowa−

nia  kończy  się,  gdy  temperatura  zaczyna
szybko  wzrastać  (gdy  dT/dt  wzrośnie  do
ustalonej wartości).

We wszystkich omówionych przypadkach

próba  ładowania  naładowanych  ogniw  nie
grozi katastrofą – kryterium końca ładowania
wystąpi  po  prostu  wcześniej  i prąd  zostanie
wyłączony.

Uwaga! Zależność z rysunku 3 jest praw−

dziwa  tylko  przy  ekspresowym  ładowaniu
prądem rzędu 1C. Przy małych prądach ła−
dowania  zmiany  napięcia  i temperatury  są
inne i nie mogą służyć do wyznaczenia koń−
ca procesu ładowania. 

Ilustruje to rysunek 7, pokazujący zmiany

napięcia  przy  różnych  prądach  ładowania.
Z uwagi na duży prąd podczas szybkiego łado−
wania  i związane  z tym  poważne  zagrożenia,
w takich ekspresowych ładowarkach powinien
być  dodatkowy  obwód,  który  zapobiegnie
przeładowaniu  w przypadku,  gdyby  z jakichś
powodów  ładowanie  nie  zostało  zakończone.
W ładowarkach NiCd i NiMH takie podwójne
zabezpieczenie  może  zapewniać  wyłącznik
termiczny  działający  po  przekroczeniu  dopu−
szczalnej temperatury albo układ czasowy.

Należy mieć na względzie, że prąd ekspre−

sowego ładowania musi być dostosowany do
pojemności  ładowanych  akumulatorów  –
zwykle  jest  to  prąd  1C.  Czujnik  w każdym

przypadku  musi  mierzyć  rzeczywistą  tempe−
raturę akumulatora. Przy ekspresowym łado−
waniu kilku ogniw ze względu na nieuniknio−
ne  rozrzuty  parametrów  nie  powinno  się  ich
łączyć  szeregowo,  tylko  ładować  oddzielnie
i oddzielnie mierzyć temperaturę każdego.

Praktyka

W literaturze można znaleźć liczne schematy
ekspresowych ładowarek NiCd i NiMH. Ła−
two  dostępne  są  też  karty  katalogowe  oraz
opisane w nich specjalizowane układy scalo−
ne. W wielu z nich cykl ładowania jest znacz−
nie bardziej złożony, niż podano w artykule.

Praktyczna wartość ekspresowej ładowarki

własnej konstrukcji i jej niezawodność zależą
w ogromnej mierze od konstrukcji mechanicz−
nej  i kontaktu  cieplnego  miedzy  ładowanym
akumulatorem a czujnikiem temperatury. Z te−
go powodu nie są to projekty odpowiednie dla
początkujących, a nawet średnio zaawansowa−
nych. Samodzielnej budowy ekspresowych ła−
dowarek  powinni  się  podejmować  tylko  do−
świadczeni  elektronicy,  dobrze  rozumiejący
temat  i potrafiący  dostosować  ładowarkę  do
posiadanych akumulatorów. Pozostali do eks−
presowego  ładowania  powinni  raczej  wyko−
rzystywać urządzenia fabryczne, najlepiej re−
komendowane  przez  producenta  akumulato−
rów. Niedopracowana ekspresowa ładowarka−
−samoróbka  może  radykalnie  zmniejszyć
trwałość  ogniw,  a nawet  doprowadzić  do  ich
wybuchu  –  ze  wzrostem  temperatury  silnie
wzrasta wewnętrzne ciśnienie gazów.

Każdy  akumulator  NiCd  i NiMH  można

też ładować w czasie 3...5 godzin prądem od−
powiednio 

większym, 

by 

władować

110...160% pojemności nominalnej akumula−
tora,  stosownie  do  zaleceń  producenta
i wskazówek  z artykułu.  Wystarczy  do  tego
prosty układ zapewniający prąd o niezmien−
nej wartości oraz wyłącznik czasowy, trzeba
jednak znać rzeczywistą pojemność ładowa−
nych akumulatorów i koniecznie rozładowy−
wać je wstępnie przed ładowaniem.

Bezpieczną,  prostą  i polecaną  pozostaje

stara, sprawdzona, standardowa metoda łado−
wania  prądem  0,1C przez  14...16  godzin,
przy  czym  w przypadku  akumulatorów
NiMH warto zastosować wyłącznik czasowy. 

Za  miesiąc  przedstawione  zostaną  infor−

macje  dotyczące  akumulatorów  kwasowo−
−ołowiowych.

Jerzy Częstochowski

67

Podstawy

E l e k t r o n i k a   d l a   W s z y s t k i c h

Sierpień 2002

Rys. 6

Rys. 7

background image

60

Podstawy

E l e k t r o n i k a   d l a   W s z y s t k i c h

Wrzesień 2002

Niniejszy artykuł jest kontynuacją materiału z
poprzedniego numeru EdW i dotyczy jednego
typu  akumulatorów.  W znanych  od  stu  pięć−
dziesięciu  lat  akumulatorach  kwasowo−oło−
wiowych 
elektrolitem  zawsze  jest  roztwór
kwasu  siarkowego,  a płyty  zbudowane  są
z ołowiu. Napięcie nominalne ogniwa wyno−
si 2V. Starszego typu akumulatory samocho−
dowe wymagały okresowej obsługi, konkret−
nie dolewania wody i kontroli gęstości elek−
trolitu. Większość nowszych ani nie wymaga
takich zabiegów, ani ich nie umożliwia – są to
tak zwane akumulatory bezobsługowe. Stoso−
wane  są  powszechnie  w samochodach.
Oprócz nich bardzo popularne są obecnie tak
zwane  akumulatory  żelowe  o napięciach
6V i 12V o pojemnościach  1...100Ah,  za−
mknięte  w szczelnych  obudowach,  nie  wy−
dzielające  żadnych  szkodliwych  wyziewów,
mogące dzięki temu pracować nawet w mie−
szkaniu  (np.  w centralkach  alarmowych).
W tych kwasowych akumulatorach elektrolit
nie  wycieknie,  bo  albo  przez  dodatek  odpo−
wiedniej substancji ma postać galarety – żelu
(stąd  nazwa),  albo  też  zastosowane  są  inne
sposoby,  skutecznie  eliminujące  ryzyko  wy−
cieku  elektrolitu.  Warto  podkreślić,  że  aku−
mulatory żelowe nie są oddzielnym rodzajem
akumulatorów – to najprawdziwsze akumula−
tory  kwasowo−ołowiowe  o specyficznej  bu−
dowie, uniemożliwiającej wylanie elektrolitu.

Gdy  akumulator  pracuje  w samochodzie,

sprawa  jest  oczywista.  Nominalne  napięcie
w instalacji  samochodu  wynosi  14,4V.
O właściwe  napięcie  i prąd  ładowania  dba
w samochodzie regulator napięcia, który ste−
ruje  pracą  alternatora.  Więcej  uwagi  trzeba
poświęcić  ładowaniu  tylko  wtedy,  gdy  taki
akumulator pracuje poza samochodem. Daw−
niej stosowano prymitywne sposoby ładowa−
nia, a dość skutecznym wskaźnikiem nałado−
wania  było  tzw.  gazowanie  elektrolitu  (roz−
kład  wody  na  tlen  i wodór  w procesie  elek−
trolizy). Dobrym wskaźnikiem stanu nałado−
wania  był  także  pomiar  gęstości  elektrolitu
za pomocą aerometru. W nowoczesnych bez−
obsługowych akumulatorach z ciekłym elek−
trolitem dolewanie wody nie jest wymagane,
a w wielu  przypadkach  wręcz  niemożliwe,
niemniej  też  nie  należy  dopuścić  do  inten−

sywnego  gazowania.  Nie  wolno  też  dopu−
szczać do przeładowania akumulatorów żelo−
wych, bo może się to skończyć ich definityw−
nym uszkodzeniem.

Z kolei  całkowite  rozładowanie  do  zera

też jest bardzo szkodliwe i zazwyczaj wiąże
się z nieodwracalną utratą pojemności. Aku−
mulatory kwasowe nie powinny być rozłado−
wywane poniżej 1,35V/na ogniwo (zaleca się
rozładowanie  tylko  do  1,7...1,8V/ogniwo).
Gdy  coś  takiego  się  zdarzy,  trzeba  jak  naj−
szybciej naładować akumulator.

Akumulator powinien  być  przechowy−

wany  w możliwie  niskiej  temperaturze.
Mniejsze  jest  wtedy  samorozładowanie
i znacznie dłuższa żywotność. Jest to niebaga−
telna sprawa: o ile w temperaturze pokojowej
spodziewany czas pracy akumulatora żelowe−
go (utrata 50% pojemności) wynosi około pię−
ciu lat, to przy temperaturze otoczenia +35

o

C

przypuszczalna  trwałość  zmniejszy  się  trzy−
krotnie, a przy temperaturze +60

o

C – kilkuna−

stokrotnie! Rysunek 1 pokazuje, jak akumula−
tor  traci  ładunek  wskutek  samorozładowania
w różnych temperaturach. Z drugiej strony ni−
skie temperatury zmniejszają pojemność. Ry−
sunek 2 
pokazuje tę zależność przy różnych
prądach  rozładowania.  Wskazuje  wyraźnie,
że pojemność zależy od prądu rozładowania.
Nominalna pojemność określana jest w tem−
peraturze  pokojowej  przy  stosunkowo  ma−
łym  prądzie  rozładowania  (C/20)  –  patrz
punkt A na charakterystyce. Przy temperatu−
rze  0

o

C  i dużym  prądzie  rozładowania  rów−

nym 1C ten sam w pełni naładowany akumu−
lator będzie miał tylko około 35% pojemno−
ści znamionowej – wskazuje to punkt B.

„Domowe” 
sposoby
ładowania

Dawniej  do  ładowania  akumu−
latorów kwasowych często wy−
korzystywano 

najróżniejsze

prostowniki  własnej  konstruk−
cji.  Rysunek  3 pokazuje  kilka
przykładów.  Trzeba  uprzyto−
mnić sobie, że różnego typu sa−
moróbki mają nieprzewidywal−
ne parametry i nie sposób okre−

ślić,  ile  energii  dostarczono  do  akumulatora.
Prąd  ładowania  wyznaczony  jest  tu  przez
wiele  czynników,  w tym  napięcie  sieci  oraz
właściwości  transformatora  i akumulatora.
Prostowniki  takie  mogą  łatwo  doprowadzić
do przeładowania.

W przypadku akumulatorów starego typu

zdawały one jako tako egzamin, bo sygnałem
do  zakończenia  ładowania  było  intensywne
gazowanie.  W nowych  typach  nie  powinno
się dopuszczać do gazowania, dlatego opisa−
ne właśnie prostowniki domowej roboty mo−
gą poważnie zmniejszyć pojemność i skrócić
czas służby akumulatora.

A

A

A

A

k

k

k

k

u

u

u

u

m

m

m

m

u

u

u

u

ll

ll

a

a

a

a

tt

tt

o

o

o

o

rr

rr

yy

yy

w

w

w

w

p

p

p

p

rr

rr

a

a

a

a

k

k

k

k

tt

tt

yy

yy

c

c

c

c

e

e

e

e

 

 

e

e

e

e

ll

ll

e

e

e

e

k

k

k

k

tt

tt

rr

rr

o

o

o

o

n

n

n

n

ii

ii

k

k

k

k

a

a

a

a

Akumulatory kwasowo−ołowiowe

Rys. 1

Rys. 2

Rys. 3

cc

cc

zz

zz

ęę

ęę

śś

śś

ćć

ćć

 

 

2

2

2

2

background image

Ponieważ  ogromna  większość  nowocze−

snych  akumulatorów  ma  szczelne  obudowy,
więc  stare,  sprawdzone  i skuteczne  metody
kontroli  stanu  i naładowania  akumulatora
przez pomiar gęstości elektrolitu są dziś cał−
kowicie bezużyteczne. Pozostaje jeden jedy−
ny  sposób  –  pomiar  napięcia  na  zaciskach.
Na  szczęście  w akumulatorach  kwasowych,
w przeciwieństwie  do  zasadowych,  napięcie
ma  ścisły  i przewidywalny  związek  ze  sta−
nem naładowania, co pozwala w prosty spo−
sób kontrolować proces ładowania.

Zasilacze buforowe

Akumulatory  kwasowe,  zwłaszcza  żelowe
o pojemności  do  kilkudziesięciu  amperogo−
dzin,  bardzo  często  pracują  w tak  zwanym
trybie buforowym (standby), jako baterie re−
zerwowe. Oznacza to, że cały czas podłączo−
ne są do źródła napięcia, do zasilacza.

Rysunek  4 pokazuje  prosty  układ  pracy

buforowej – zasilacz stabilizowany z ograni−
czeniem  i akumulator  są  połączone  ze  sobą
równolegle. Dodatkowa dioda na wyjściu za−
silacza  uniemożliwa  „cofanie  się”  prądu
z akumulatora  do  zasilacza,  gdy  zabraknie
napięcia sieci. Ogranicznik prądu w zasilaczu
trzeba  tak  ustawić,  by  maksymalny  prąd  ła−
dowania nie przekroczył 0,3C.

U w a g a !

Wbuforowym
trybie  pracy
należy  ustawić
na  akumulato−
rze  12−wolto−
wym  napięcie
1 3 , 5 . . . 1 3 , 8 V
(na 

6−wolto−

wym  6,8...6,9V).  Odpowiada  to  2,25...2,3V
na  ogniwo.  Akumulator  kwasowy  cały  czas
pozostaje pod takim bezpiecznym napięciem,
jest naładowany i stale gotowy do pracy. Je−
śli napięcie to byłoby nieco wyższe, nic tra−
gicznego  się  nie  stanie,  jednak  żywotność
akumulatora będzie mniejsza. Z kolei napię−
cie niższe od podanego też nie grozi awarią,
ale przy niższym napięciu akumulator nie zo−
stanie w pełni naładowany.

Podanego zakresu 13,5...13,8V nie należy

traktować  jako  nieprzekraczalnych  granic
bezpiecznej  pracy.  Jest  to  zakres  optymal−
nych warunków i korzystnej zależności trwa−
łość/pojemność. W trybie buforowym należy
więc w miarę możliwości pracować przy ta−
kim  napięciu,  wiedząc,  że  zmiana  napięcia
o 0,2V w jedną czy drugą stronę nie jest żad−
na tragedią.

Wcześniej wspomniane było, że podobnie

mogą  pracować  akumulatory  zasadowe  –
tamte  jednak  mogą  w takim  napięciowym
trybie przeformować się i nie zgromadzą peł−
nego  ładunku.  Natomiast  akumulatory  kwa−
sowe doskonale sprawdzają się w trybie bu−
forowym  przy  napięciu  2,25...2,3V/ogniwo

i można mieć pewność, że stale są gotowe do
pracy i że dysponują pełną pojemnością.

Teoretycznie w trybie buforowym akumu−

lator  kwasowy  mógłby  też  pracować  nie
z ustalonym  napięciem,  tylko  z ustalonym
prądem  konserwującym,  jak  na  rysunku  5
(porównaj  rysunek  4  w EdW 8/2002).  Nie−
liczne źródła podają rozmaite wartości prądu
konserwującego:  0,005C  (C/200)...0,01C
(C/100), a nawet 0,02C (C/50). Należy wziąć
pod  uwagę,  że  przy  znacznym  prądzie  kon−
serwującym  napięcie  na  akumulatorze  na
pewno wzrośnie powyżej zalecanych granic,
co  z kolei  według  niektórych  źródeł  może
niekorzystnie  wpłynąć  na  trwałość.  Dlatego
akumulatory kwasowe powinny zawsze pra−
cować  w układach  przy  stałym  napięciu.
O ile  dla  akumulatorów  zasadowych  lepiej
jest  stosować  sposób  z ustalonym  prądem
konserwującym  o wartości  około  0,01C,

o tyle dla akumulatorów kwasowych zdecy−

dowanie  lepiej  jest  stosować  sposób  ze 
stałym napięciem
2,25...2,3V/ogni−
wo  według  ry−
sunku 5
. Akumu−
latory  kwasowe
i zasadowe  mają
w tym  wzglę−
dzie  odwrotne
właściwości.

Praca cykliczna

Praca  cykliczna  to  taka,  kiedy  akumulator
jest  naładowany,  a następnie  rozładowany,
ponownie naładowany i tak dalej. Całkowite
rozładowanie nie oznacza, że napięcie na za−
ciskach  spadnie  do  zera,  tylko  do  napięcia
1,5...1,8V na ogniwo, co dla akumulatora 12−
−woltowego daje 9...10,8V. Rozładowanie do
zera  jest  zdecydowanie  szkodliwe  i najczę−
ściej  wiąże  się  ze  znaczną,  nieodwracalną
utratą  pojemności.  Bardzo  duży  wpływ  na
żywotność  akumulatora  ma  też  głębokość
wyładowania. Rysunek 6 pokazuje utratę po−
jemności  w funkcji  liczby  cykli  ładowa−
nie/rozładowanie  przy  różnych  głęboko−
ściach  rozładowania.  Interpretacja  wykresu
może  być  niejednoznaczna,  ale  warto  zapa−
miętać  ważny  wniosek  praktyczny:  w miarę
możliwości  korzystniej  jest  zastosować
akumulator o pojemności większej niż wy−
magane  minimum  i nie  rozładowywać  go
do końca 
(zaleca się wyładowanie do napię−
cia  1,9...2,0V/ogniwo),  bo  wtedy  znacznie
wzrośnie trwałość. Różnica ceny mniejszego
i większego  akumulatora  nie  jest  znacząca,
a trwałość, jak pokazuje rysunek 6, wzrośnie
dużo, nawet kilkakrotnie.

W materiałach  firmowych  proponuje  się

kilka metod ładowania, a do tego szereg wy−
kresów,  co  często  przestrasza  praktyków,
którzy nie chcą wgłębiać się w szczegóły. Na
szczęście  akumulatory  kwasowe  nie  wyma−
gają ścisłych procedur ładowania. Można na−

wet powiedzieć, że są dość tolerancyjne, na−
wet w przypadku błędów. Należy tylko prze−
strzegać podstawowych zasad:
− napięcie końcowe ładowania nie powinno
przekraczać 15V,
−  maksymalny  prąd  ładowania  nie  powi−
nien być większy niż 0,3C.

Minimalnego  prądu  ładowania  się  nie

określa.  Przy  znikomych  prądach  nowy
sprawny akumulator powoli się naładuje, ale
w starym, zużytym ten sam prąd nie pokryje
nawet strat samowyładowania.

W praktyce można wykorzystać prostą me−

todę ładowania prądem o niezmiennej wartości
(0,1...0,3C) przez czas potrzebny na władowa−
nie 120% pojemności znamionowej (1,2C).

Przykładowo  akumulator  o pojemności

10Ah można ładować:
prądem 1A przez 12 godzin,
prądem 1,2A przez 10 godzin,
prądem 2A przez 6 godzin,
prądem 3A przez 4 godziny,
prądem 4A przez 3 godziny.

Metoda  wydaje  się  prosta  i łatwa,  ale

w praktyce  bywa  bardzo  rzadko  stosowana,
bo  wymaga  układu  zapewniającego  prąd
o niezmiennej wartości (źródło prądowe) oraz
wyłącznika czasowego. Nie uwzględnia także
zmian pojemności pod wpływem starzenia.

Przy prądach rzędu kilku amperów proste

źródło prądowe, na przykład według rysunku
7
, wymagałoby zastosowania potężnych tran−
zystorów  mocy  T2  i radiatorów  do  nich.  Na
szczęście  dzięki  charakterystycznym  właści−
wościom  akumulatorów  kwasowych  układy
ładowarek można znacznie uprościć. Zostanie
to omówione w następnej części artykułu.  

Jerzy Częstochowski

61

Podstawy

E l e k t r o n i k a   d l a   W s z y s t k i c h

Wrzesień 2002

Rys. 4

Rys. 6

Rys. 7

Rys. 5

background image

62

Podstawy

E l e k t r o n i k a   d l a   W s z y s t k i c h

Październik 2002

Akumulatory  kwasowe  można  ładować
prądem  o dowolnej  wartości  w zakresie
0,1C...0,3C,  a sygnałem  pełnego  naładowa−
nia będzie napięcie ogniwa równe 2,4...2,5V
,
co  dla  akumulatora  12−woltowego  daje
14,4...15,0V, a dla 6−woltowego: 7,2...7,5V.

W praktyce wystarczy zastosować stabili−

zator  o napięciu  wyjściowym  15V (14,4....
15V) z ogranicznikiem  prądowym.  Ideę  ilu−
struje w uproszczeniu rysunek 8. Na począt−
ku  ładowania,  gdy  akumulator  jest  prawie
pusty, prąd ładowania jest maksymalny i wy−
nosi 0,25C (0,1...0,3C). Napięcie na akumu−
latorze  jest  niższe  od  ustalonego  14,7V.
Z czasem  napięcie  wzrasta  do  tej  wartości
i jednocześnie prąd ładowania zmniejsza się
poniżej 0,25C, bo akumulator „nie chce” już
tyle prądu. W związku ze wzrostem napięcia
akumulatora,  prąd  samoczynnie  stopniowo
zmaleje do znikomej wartości. Przebiegi prą−
du  i napięcia  przy  ładowaniu  prądem
0,25C będą wyglądać jak na rysunku 9. Li−
nie  ciągłe  dotyczą  ładowania  akumulatora
rozładowanego, linie przerywane – akumula−
tora, w którym pozostało jeszcze 50% ładun−
ku.  Jak  widać,  nie  można  przeładować  aku−

mulatora,  bo  napięcie  szybko  dochodzi  do
ustawionej granicy i prąd spada do bezpiecz−
nej wartości.

Sposób  jest  bardzo  dobry,  skuteczny

i szybki, jednak wymaga stabilizatora o regu−
lowanym napięciu wyjściowym z ograniczni−
kiem  prądowym.  Sygnałem  zakończenia  ła−
dowania będzie spadek prądu poniżej warto−
ści 0,03C – wystarczy w szereg z akumulato−
rem włączyć amperomierz. 

W zasadzie  można  byłoby  wykorzystać

dowolny zasilacz regulowany o znacznej wy−
dajności  prądowej  bez  ogranicznika  prądo−
wego,  a za  to  z rezystorem  ograniczającym
prąd  (na  początku  ładowania,  przy  rozłado−
wanym 

akumulatorze) 

do 

wartości

0,25...0,3C według rysunku 10. W praktyce
wartość takiego rezystora będzie mała, nawet
rzędu  ułamka  oma,  zależnie  od  pojemności
akumulatora.  Jeśli  rezystor  Rx  ograniczy
prąd do wartości 0,25C na początku ładowa−
nia, gdy napięcie akumulatora wynosi około
12V, to podczas ładowania prąd będzie syste−
matycznie  malał,  jak  pokazuje  rysunek  11.
Sposób z zasilaczem i rezystorem według ry−
sunku  11  nie  jest  jednak  optymalny  Ze
względu  na  stopniowe  zmniejszanie  prądu

czas  do  pełnego  naładowania  będzie  z ko−
nieczności długi (nawet ponad 20 godzin).

Zdecydowanie lepszy jest sposób z wcze−

śniejszego  rysunku  8,  bo  przez  większość
czasu ładowania prąd ma dużą wartość i czas
ładowania jest w miarę krótki (kilka godzin).
Nie trzeba do tego wcale fabrycznego zasila−
cza z ograniczeniem prądowym – rolę ogra−
nicznika  prądu  może  z powodzeniem  pełnić
rezystor  o dobranej  wartości  i mocy  umie−
szczony „przed” stabilizatorem. Idea pokaza−
na jest na rysunku 12.

We  wszystkich  przypadkach  z rysunków

8...12 nie ma obawy przeładowania, byle tyl−
ko  stabilizator  był  tak  ustawiony,  żeby  koń−
cowe napięcie akumulatora nie przekroczyło
15V. Nie są tu konieczne żadne układy czaso−
we czy sygnalizatory – dzięki obecności sta−
bilizatora układ sam kończy ładowanie, stop−
niowo  zmniejszając  prąd.  Zmniejszenie  prą−
du (do wartości poniżej 0,02...0,05C) jest też
sygnałem pełnego naładowania.

Opisaną zasadę ładowania akumulatorów

prądem o wartości do 0,2...0,3C do napięcia
2,4...2,5V/ogniwo  (14,4...15V dla  akumula−
tora  12−woltowego)  można  zrealizować  sa−
modzielnie  na  wiele  różnych  sposobów.
Trzeba tylko zwrócić uwagę, żeby po zaniku
napięcia sieci akumulator nie został rozłado−
wany przez stabilizator. W każdym wypadku
trzeba zadbać, by nie przekroczyć maksymal−
nego prądu ładowania (pustego) akumulatora
wynoszącego  liczbowo  około  0,3  jego  po−
jemności  (0,3C).  Trzeba  uwzględnić  dodat−
kowe czynniki: zależnie od prądu maksymal−
nego stabilizator i tranzystor regulacyjny na−
leży wyposażyć w stosowny radiator. Prakty−
ka  pokazuje,  że  jednym  z istotnych  proble−
mów jest ochrona ładowarki przed zwarciem.

A

A

A

A

k

k

k

k

u

u

u

u

m

m

m

m

u

u

u

u

ll

ll

a

a

a

a

tt

tt

o

o

o

o

rr

rr

yy

yy

w

w

w

w

p

p

p

p

rr

rr

a

a

a

a

k

k

k

k

tt

tt

yy

yy

c

c

c

c

e

e

e

e

 

 

e

e

e

e

ll

ll

e

e

e

e

k

k

k

k

tt

tt

rr

rr

o

o

o

o

n

n

n

n

ii

ii

k

k

k

k

a

a

a

a

Akumulatory kwasowo−ołowiowe

cc

cc

zz

zz

ęę

ęę

śś

śś

ćć

ćć

 

 

3

3

3

3

Rys. 8

Rys. 9

Rys. 10

Rys. 11

Rys. 12

background image

63

Podstawy

E l e k t r o n i k a   d l a   W s z y s t k i c h

Październik 2002

Przy  zwarciu  zacisków,  w elementach  łado−
warki  wydzielą  się  nadmierne  ilości  ciepła.
Jeszcze  groźniejsze  bywa  odwrotne  podłą−
czenie  akumulatora,  powodujące  przepływ
ogromnego prądu z akumulatora przez obwo−
dy wyjściowe ładowarki. Zwykle kończy się
to jej uszkodzeniem. 

Warto zwrócić uwagę, że pokazane ukła−

dy  ładują  akumulator  prądem  stałym,  a nie
impulsowym.  Nie  powinno  się  więc  ich  na−
zywać prostownikami, a raczej ładowarkami.
Problem,  czy  ładować  prądem  stałym,  czy
pulsującym, od dawna zaprząta uwagę użyt−
kowników. W literaturze, zwłaszcza amator−
skiej, pojawiło się mnóstwo publikacji o „cu−
downych” sposobach ładowania impulsowe−
go  różnych  akumulatorów.  Tymczasem  nie−
którzy producenci zdecydowanie zalecają ła−
dowanie prądem stałym z zawartością tętnień
poniżej 10%! Przy prawidłowej eksploatacji
na pewno dobry jest prąd stały. 

Dociekliwi  eksperymentatorzy  mogą

stwierdzić, że w praktyce sytuacja nie zawsze
jest  aż  tak  klarowna,  jak  w przedstawionym
opisie.  Jeśli  ktoś  chce  eksperymentować  ze
starymi,  zasiarczonymi  czy  głęboko  rozłado−
wanymi  akumulatorami  kwasowymi,  może
wykorzystać  sposoby  impulsowe,  w tym  ta−
kie, że przez chwilę akumulator jest ładowany,
a później przez następną chwilę nieco rozłado−
wany.  Profesjonaliści  traktują  takie  akumula−
tory jako nieprzydatne, niespełniające warun−
ków, natomiast hobbyści często mają do czy−
nienia właśnie z takimi egzemplarzami, gdzie
właściwie każdy przypadek jest inny. 

Gdy  akumulator  kwasowy  jest  rozłado−

wany całkowicie (do zera), elektrolitem jest
czysta, destylowana woda, która bardzo nie−

chętnie przewodzi prąd. Taki zupełnie rozła−
dowany  akumulator  podłączony  do  źródła
napięcia będzie się ładował znikomym prą−
dem o wartości... pojedynczych mikroampe−
rów. Nie znaczy to wcale, że akumulator jest
nieodwracalnie  uszkodzony.  Trzeba  go  po−
zostawić pod napięciem na dłuższy czas, na−
wet  kilku  dni.  Jeśli  to  możliwe,  warto
zwiększyć  napięcie  na  akumulatorze  nawet
dwukrotnie,  włączając  w szereg  rezystor
ograniczający (np. 220

1W albo 47

5W).

W znacznej  części  akumulatorów  po  pew−
nym czasie prąd zacznie narastać i akumula−
tor zacznie się zachowywać normalnie, o ile
nie  został  wcześniej  kompletnie  uszkodzo−
ny. Niektóre głęboko rozładowane akumula−
tory  kwasowe,  pozostające  całe  miesiące
bez napięcia, dają się w ten najprostszy spo−
sób  z powodzeniem  reanimować  i pomimo
zmniejszonej pojemności mogą być jeszcze
długo wykorzystane. Inne mają zwarte nie−
które cele albo odwrotnie, w ogóle nie chcą
„ruszyć”  nawet  przy  kilkudniowym  podłą−
czeniu  do  ładowarki.  Napięcia  ładowania
i rozładowania różnych tak reanimowanych
akumulatorów mogą nie do końca odpowia−
dać  podanym  wskazówkom.  Wtedy  infor−
macje  z artykułu  należy  potraktować  jako
wytyczne,  a warunki  ładowania  i napięcia
końcowe  danego  egzemplarza  dobrać  do−
świadczalnie. 

Przy wszelkich eksperymentach z akumu−

latorami  kwasowymi  należy  przestrzegać
podstawowych reguł: Prąd ładowania nie po−
winien przekraczać 0,3C. W nowych akumu−
latorach na koniec cyklu ładowania napięcie
powinno wynosić: 
dla trybu cyklicznego 14,4...15V

(2,45± 0,05V/ogniwo)
do trybu buforowego 13,5...13,8V
(2,275± 0,025V/ogniwo).

Dla dociekliwych

W publikacjach  można  znaleźć  wskazówki,
że napięcie pracy buforowej i końcowe napię−
cie  ładowania  jednego  ogniwa  w trybie  cy−
klicznym przy wzroście temperatury powinno
się 

zmniejszać 

ze 

współczynnikiem 

−3...−4 miliwoltów na stopień Celsjusza. Inne
źródła podają, że dla akumulatora 12V współ−
czynnik ten powinien wynosić –10mV/

o

C.

Materiały  firmowe  podają  wartość  −3...−

5mV/K odnoszącą się dla jednego ogniwa, co
dla akumulatora 12V da −18...−30mV/K, czyli
znacznie większą niż wspominane –10mV/K.

Jednocześnie materiały producentów aku−

mulatorów zawierają niedwuznaczne stwier−
dzenia,  że  przy  eksploatacji  akumulatora
w warunkach  domowych,  np.  w centralce
alarmowej  czy  UPS−ie,  nie  ma  potrzeby
wprowadzania  obwodów  kompensacji  tem−
peratury.  Średnia  temperatura  w ciągu  roku
wynosi  nieco  ponad  20

o

C.  Wystarczy  usta−

wić  niezmienne  napięcie  pracy  buforowej.
Zalecana wartość to 2,275V/ogniwo, w żad−
nym  wypadku  nie  więcej  niż  2,5V/ogni−
wo (ma to być rzeczywiste napięcie akumu−
latora, a nie napięcie wyjściowe zasilacza bez
obciążenia, które może być nieco inne).

Jedynie gdyby akumulator miał pracować

w trudnych warunkach, w temperaturach wy−
kraczających  poza  zakres  +5...+40

o

należy

uzależnić napięcie ładowania od temperatury,
stosownie do zaleceń producenta. 

Jerzy Częstochowski


Document Outline