background image

Christian de Montella 
 

Bezimienny rycerz 

 
Graal tom 1 

 
 
 
 
 
Gdy rozum śpi, budzą się upiory, 
Nocą, gdy rozum śpi, oŜywają fantazje: 
krwawiące włócznie, 
pękające miecze, 
ś

więte naczynia.

 

Jacąues Roubaud

 

background image

 

 

Tajemnicze Wyspy

 

moŜemy tez 
dokładnie ustalić 
połoŜenia Jałowej 
Krainy, poniewaŜ 
informacje 
dostarczane przez 
rycerzy, których 
król Pelles gościł 
w swoim zamku, 
są sprzeczne.

 

background image

ROZDZIAŁ 1

 

Dzieciństwo

 

1. Porwanie

 

-  Panie, patrz!

 

Niewielki oddział jeźdźców wynurzył się z lasu i zbliŜył 

do brzegu jeziora zwanego Jeziorem Diany. W świetle księ- 
Ŝ

yca i gwiazd jego gładka powierzchnia połyskiwała jak rtęć. 

Spłoszone odgłosem końskich kopyt nocne zwierzęta ukryły 
się w gęstwinie. Panującą wokół głęboką ciszę rozpraszał je- 
dynie świszczący oddech koni i świeŜy, letni wiatr muskają- 
cy gałęzie. Jadący na przedzie król Ban z Benoiku wstrzymał 
konia.

 

Jego giermek, Hoel, wyciągniętą ku wschodowi ręką poka- 

zywał  czerwonawą  poświatę  rozjaśniającą  niebo  nad  wierz- 
chołkami drzew. Ze względu na wczesną porę nie mogły to 
być pierwsze promienie jutrzenki. Ban w mgnieniu oka zro- 
zumiał przyczynę tajemniczego zjawiska, lecz nie chciał do- 
puścić jej do świadomości.

 

-  Pojadę na wzgórze i rozejrzę się. Zaczekaj tu na mnie, 

pani - rzekł do Ŝony.

 

7,.

 

background image

Królowa Helena zatrzymała klacz, która cichutko zarŜa- 

ła.  Ban  ujrzał  niepokój  na  bladej  twarzy  swojej  połowicy. 
„Jaka ona piękna i młoda" - pomyślał ze smutkiem. „Jestem 
juŜ  stary.  Kto  wie,  jak  długo  jeszcze  będę  mógł  chronić  ją 
przed  niebezpieczeństwem".  Pragnął  raz  jeszcze  powiedzieć 
jej, jak bardzo ją kocha, lecz słowa więzły mu w gardle. Dło- 
nią w skórzanej rękawicy dotknął zawiniątka z ciepłego suk- 
na,  które  tuliła  do  piersi,  i  przez  ściśnięte  usta  wyszeptał 
z trudem:

 

- Miej w opiece naszego synka.

 

Poczuł, Ŝe główka dziecka w beciku poruszyła się delikat- 

nie. „Mój syn, przyszłość naszego rodu. Tylko on się teraz li- 
czy". Cofnął gwałtownie dłoń, spiął konia ostrogami i co sił 
popędził w stronę górującego nad pobliskim lasem wzgórza.

 

Helena  i  towarzyszący  jej  wojowie  śledzili  wzrokiem 

wspinającą się po zboczu czarną sylwetkę jeźdźca, doskona- 
le widoczną na tle letniego nieba.

 

Widok,  jaki  roztaczał  się  ze  szczytu,  napełnił  króla 

smutkiem  i  gniewem:  Trebe,  stolica  jego  państwa,  stała 
w płomieniach. PoŜar trawił mury miasta, a czerwono-Ŝół- 
te  języki  ognia  sięgały  szczytu  zamkowej  wieŜy,  tworząc 
wokół  niej  przeraŜającą,  krwawą  aureolę.  „Zostałem  zdra- 
dzony"  -  pomyślał  król.  „I  to  przez  własnego  seneszala. 
Wszystko stracone".

 

Od wielu lat Ban z Benoiku bronił swoich ziem przed za- 

kusami  króla  Klaudasa,  władcy  Ziemi  Opustoszałej.  Zabor- 
czy  Klaudas  walczył  wcześniej  przez  długi  czas  bez  powo- 
dzenia  z  ich  wspólnym  suzerenem,  królem  Uterem  Pendra- 
gonem.  Uter  miał  w  swej  słuŜbie  znakomitego  doradcę, 
maga  Merlina.  Merlin,  syn  demona  i  kobiety,  wiedział 
wszystko o przyszłości i umiał ją przepowiadać. Klaudas

 

. 8

 

background image

z trudem znosił gorycz pora
rego króla, gdy Merlin gdzie
cofał si
czą
wiony  do
Artur, zaanga
nie stanie mu na przeszkodzie.

z  Benoiku  dobrze  rozumiał, 
musiała ust
ś

cić

la. Powierzywszy obron
z  Ŝ
zbrojnymi wymkn
w podró
w płomieniach.

neszal  otworzył  bramy  miasta  Klaudasowi.  Ciekawe,  jak
nagrod
mojego 

promieniował, ogarniaj
Dotkliwe pieczenie za mostkiem utrudniało mu oddychanie.
Powoli i ostro
ny  po
widział dokładnie trawiony płomieniami zamek, który zapa
dał  si
lają
wsze starał si
całe 

background image

się
juŜ
i dziecko?".

go, który zamieniał w ruin
nie obawiał si
Najgorsze cierpienie sprawiała mu 
zostanie sierot

w miejscu kopytami; po  chwili poderwał si
szył w dół, ku dolinie.

zsiadł  z  konia  i  osun
obecno

twiona.

dała je jednemu z wojów.

jego 

mieczem  dłoniach  niezdarnie  wzi
Helena spi
ła w stron

i ukl

background image

i w oddali ujrzała małe zawiniątko, leŜące w trawie przy sa- 
mym brzegu jeziora.

 

-  Biedny sierota... - szepnął król Ban. 
Nieszczęsny król z trudem próbował podnieść głowę.

 

Helena nachyliła się i powiedziała łagodnie:

 

-  Jestem  przy  tobie.  Wstań,  proszę.  Czeka  nas  długa 

droga.

 

Wspomagany  przez  wiernego  giermka  Ban  z  trudem 

przewrócił się na wznak i jeszcze raz spojrzał na Ŝonę. „Ja- 
ka ona piękna i młoda" - pomyślał ze smutkiem i ledwo sły- 
szalnym szeptem powtórzył:

 

-

 

Sierota... 

-

 

Co  powiedziałeś,  Banie?  -  zapytała,  zbliŜając  ucho  do 

warg męŜa. — Nie dosłyszałam. 

-

 

Heleno, mój syn zostanie... 

Ostatnim wysiłkiem umierający wypowiedział trzy sylaby, 

składające się na wyraz „sierota". Helena miała wraŜenie, Ŝe 
właśnie w tym momencie dusza męŜa opuściła ciało. Byłby 
to jakiś znak? A moŜe ostrzeŜenie? Instynktownie podniosła 
głowę  i  skierowała  wzrok  ku  brzegowi  jeziora,  gdzie  wciąŜ 
leŜało zawiniątko ze spowitym w pieluszki niemowlęciem.

 

Nagle usłyszała tętent koni i głośne krzyki. Z lasu wyłonił 

się  oddział  około  trzydziestu  wojowników,  uzbrojonych 
w maczugi, miecze i kopie. „Ludzie Klaudasa! Śledzili nas" 
-  pomyślała  z  przeraŜeniem.  PotęŜni  rudowłosi  męŜczyźni 
odziani w niedźwiedzie  skóry,  w hełmach  przyozdobionych 
rogami  bawołu,  jak  burza  natarli  na  niewielki  oddział  króla 
Bana.  Z  dzikim  wrzaskiem,  wznosząc  wysoko  miecze,  ata- 
kowali  zarówno  ludzi,  jak  i  konie,  powalając  je  na  ziemię 
jednym ciosem.

 

-  Huel! - zawołała Helena.

background image

Giermek połoŜył rękę na jej ramieniu.

 

-

 

Dosiądź konia, pani, i uciekaj - rzekł stanowczym gło- 

sem. - Natychmiast! 

-

 

Mój  syn!  -  krzyknęła  rozpaczliwie.  Wskoczyła  czym 

prędzej  na  siodło  i  smagając  konia,  ruszyła  pędem  w  dół, 
w stronę jeziora. 

W mgnieniu oka znalazła się w samym środku pola wal- 

ki.  Zaskoczeni  nagłym  atakiem  wojownicy  Bana  padali  je- 
den  za  drugim  pod  ciosami  maczug  i  mieczy  najeźdźców. 
Królowa  ani  przez  chwilę  nie  myślała  o  groŜącym  jej  nie- 
bezpieczeństwie.  Nie  czuła  strachu.  W  głowie  dźwięczały 
jej ostatnie słowa umierającego męŜa. Nie zwracając uwa- 
gi  na  rudowłosych  zbirów,  ani  na  własną  zdziesiątkowaną 
eskortę,  stała  wpatrzona  w  otulone  derką  zawiniątko, 
w którego obronie walczył teraz stary wojownik, nie szczę- 
dząc  sił.  „To  mój  syn,  męŜu"  -  powtarzała  w  duchu.  - 
„Nie sierota".

 

W chwili gdy sama chciała rzucić się dziecku na ratunek, 

jej  klacz  stanęła  w  miejscu  jak  wryta.  Ponaglana,  zaczęła 
wierzgać  nogami  i  stawać  dęba.  Helena,  uczepiona  mocno 
grzywy,  cudem  utrzymywała  się  w  siodle.  Tymczasem  grad 
ognistych strzał spadał na pole walki, kładąc pokotem jeźdź- 
ców i konie. RozŜarzone  pociski  dosięgały  jedynie  wojowni- 
ków Klaudasa. Niedźwiedzie skóry na ich grzbietach płonęły 
jak pakuły, miecze i maczugi lśniły w ogniu niczym błyskawi- 
ce.  Owładnięta  myślą  o  ratowania  leŜącego  nad  brzegiem 
dziecka  królowa  nadal  daremnie  próbowała  przełamać  opór 
zwierzęcia.

 

-To  czary!  -  zawołał  młody  giermek,  zbliŜając  się  do 

swej pani. Jego koń, podobnie jak klacz królowej, nie chciał 
ruszyć się ani o krok.

 

12

 

background image

się
powierzchnia  była  gładka  i  zupełnie  pusta: 
Ŝ

adnych łuczników. Ze spokojnej toni raz za razem wzbijały

się
kie nie było w stanie odró
kre
trafiały w 

tajemnicz

Klaudasa uciekali w panice z pola walki, oczom Heleny ukazał
się
męŜ
włosami koloru złota i spokojnym krokiem szła po piasku
w stron
z polerowanego srebra i szerokie białe pludry z cienkiej, szla
chetnej tkaniny.

jące jego ciało i twarz, a po chwili przytuliła zupełnie nagie
male

nie mogło ruszy
czyła na ziemi

la Bana z Benoiku 

ła spokojnie nieznajoma.

background image

wstrzymała 

Urodziła
znamienitego  rodu króla  Bana.  Nie porywam  go. Pragn
jego matk
nien by

niespiesznie ku l
nia wa

do wody. Helena wydała krzyk rozpaczy:

Nieznajoma kobieta bez słowa sun
Ŝ

ają

Ś

miertelnie  zm

dymi
nym tłuszczem. Mgła opadła. Powietrze było przejrzyste, ta
fla j
ra  trzymała  Helen
wreszcie zbli

kolana i zaniosła si
bie,  poczuła  ciepły  oddech  konia.  Podniosła  głow

background image

w ka


strzec cho
syna.  Nie  dojrzała  najmniejszego 
tak, jakby nic si
wencji niewidzialnych łuczników były  le
rudowłosych wojowników.

się
mówi
łuczników i ich złotowłosej pani. Słu
sto  był 
Pendragona. To, co 
razem fascynuj

jeziora kryje si

utopi

i posiada ogromn

zdawał si
nogami, stawał d
ból.  Rozgniewana  królowa  zbli

background image

móc. Gdzie mog

tylko  po  to,  by  nauczył  j
korzystała jego własne czary i uwi

jezioro,  którego  tafla,  dzi
słoń

trzech rycerzy i giermek, znale
zem był on tak g
tlały mrok panuj
i wilgotne. Raz po raz do uszu je
wanie sowy czy wycie wilka, a spod ko
ło si

niespodziewanie, a po chwili oczom podró
trzy niewiasty w habitach: ksieni i dwie zakonnice. Na widok
niewielkiego  oddziału jezdnych  kobiety  nie  okazały  strachu.
Najstarsza z nich zsiadła z konia i odwa
potkanych podró

background image

robi z tak skromn
ś

ci. 

nie  królow
nicy do nóg.

nym tonem.

zdobył i spalił Trebe. A nasz syn, nasz mały synek...

dłych  policzk
mieniem. Z serdeczn
kała,  a
przestaje szlocha

ani królestwa, ale masz moj

ale  nie  mog
dwór króla Artura. Ban był jego wasalem. Musi go

Szkocj
Ŝ

e  królestwo  Logru  znalazło  si

cze
mógłby wysła

pacz, ksieni wzi

background image

Uwierz mi, lepiej ci b
złaś
Bóg ze

wamy go na naszym cmentarzu, 

Doł
nią
utier
płaka
w srebrnej zbroi, pogr
jącą

było  przes
rodziejk
przyrodzon
otrzymała od Merlina, który faktycznie był w niej zakocha
ny.  Znała  wiele  sztuczek  i  z  upodoban
rozliczne  czary,  pierwszym  za
było Jezioro, w którego toni pogr
i Heleny.

ka, l

background image

której 
gach  stały  pi
wznosił si
tych, którzy wierzyli w jej istnienie. Wiwiana i jej poddani,
ś

wiad

cza
chodzili  przez  mgł
w rzeczywiste istnienie Jeziora, ton
na kraina na 
ne królestwo Wiwiany.  Czar bronił  go skuteczniej ni
grubsze mury.

opiek
chłopczyk  i  jak  si
dworce,  Saredzie,  powierzyła  tajemnic
Wiedziała, 
spełni

znalazła mu nauczyciela.

i umysłowo, zr
mo swojej siły wykazywał si
sze
własn
Poddani  wojowniczej  czarodziejki  w  całym  królestwie  trak
towali  go  tak,  jakby  był  prawdziwym  synem  ich  pani,  cho
wiedzieli, 
którzy go spotykali czy to na zamkowym dziedzi
stromych 
mywali si

background image

słów.  Przyjemnie  było  słucha
tecznym  tonem  odpowiada  na  zadawane  pytania  oraz  po
dziwia

mówiła do niego „chłopcze". Wszyscy inni te
formy, nic wi
je  za  swoje  imi
piec".

nauczył  jej  podopiecznego  zachowania  godnego  królewskie
go  syna. Jak si
piec od wczesnego dzieci
ność
ksiąŜą
tensji. Miał 
wsze był skromny i uprzejmy. Dumny i pewny siebie, darzył
szacunkiem ka
ot,  cho
ryby w rzece. Z biegiem lat ludzie kochali go coraz bardziej,
z wiekiem bowiem jego zalety ujawniały si
z  rozkosznego  chłopczyka  wyrastał  pogodny,  przyjazny
i pełen uroku 

starczaj
czan  ze  strzałami  i  zacz
wszechstronne zdolno
kim  czasie  zacz
w  trudnej  sztuce  polowania.  Prawd
w pełni talentu i sprawno
i  niebawem  musiał  zamieni

background image

trofea: zaj
cie.  Uwielbiał  chwil
dał, 
niebu,  ptaki  s
nienie.  Tymczasem  bystrooki  my
cel,  zwalniał  ci
szybszy  ptak  dosi
ciemny punkt na jasny
ła ci
by  zd
ś

lach lub na polanie z rozpostartymi skrzydłami, a  z dzioba

sączyła  mu  si
czuł, 

a  Wiwiana  nie  szcz
przy  wysokim  stole  w  jadalnej  komnacie,  z  przyjemno
spo
nią
dział, 
potrafiłby  prze
ostę

czali
miennych 
pozostawali  sami  przy  stole.  W 
ś

wiec  Karadok  uczył  Chłopca  gier,  które  rozwijaj

ć

wicz

człowieka, a szczególnie władcy, cierpliwo

background image

pionom, zarzucaj
wy  los,  który  kazał  mu  rzuci
oczek. Nauczyciel uderzał wtedy pi
wał go do porz

ś

cią

Chł

nia,  widz
wolał zachowa
dowana  postawa  u  kogo
być

Rozpocz
dy  Chłopiec  sko
gułami niejako wbrew sobie, był bowiem przekonany, 
małe dziecko ic
dzie w stanie poj
królów  władaj
słoń

by to sprawdzi
ów tajemniczy nieznajomy, który dawno temu do mglistych
krain Północy przywiózł 
jącą

nauczyciela, staraj
Przygl
racał je w małych paluszkach, podczas gdy Karadok omawiał

background image

Dziecku gra kojarzyła si
ciami rycerzy i giermków. Zachwycone, w pewnym momen
cie powiedziało: „Zagrajmy". I rozpocz

zako
odnie
szlachetniejszych  jego  zdaniem  wojowników.  Nie  spodzie
wał si
Karadok dumny z siebie postawił czarnego
łego  króla  przeciwnika  i  zawołał:  „Mat!  Król  nie 
wpadł w prawdziw

gra jest bez sensu! 
szachownic

dorosły ju
się
się
zrozumie
z zuchwalstwem, 
o  chłodnym  temperamencie.  Karadok  uczył  go, 
musi  by
dają
decyzji starannie rozwa
ataku  dopiero  wtedy,  gdy  stwierdzi, 
szym,  bardziej  honorowym  rozwi
do zwyci

jednak upodobanie do go
chów,  i  skupił  si

background image

niej sza ze wszystkich na szachownicy i ma najwi
bod
wzdłu
si kolejne zwyci
snej gry.

biał
go  zdaniem 
gwałtownych ataków, 
szachownicy  na  drugi.  Przeciwnie:  rzadkie,  niemal  niewi
doczne ruchy pod osłon
nie
sprawiało mu przyjemno
go rycerza na 
nego przez tamtego 

entuzjazmem.

wstrzymuj


wier
swoich towarzyszy. Przed nimi, jakie
łu,  biegł  kozioł.  Kluczył,  raz  pokazuj
w  g
Ś

cigaj

background image

zu, usłyszał za sob
to Karadok spadł
trzymał  si
dzie  wracał,  kiedy  niemal  w  zasi
kozła, a ulubiony ogar, podarowany niedawno przez Wiwia

ujadały coraz gło
doczny jak na dłoni 
wan
podniósł si
nił ci

fione zwierz
się
w bezruchu. Młody my
ne  oczy  konaj
ują
szarpn
i ruszył w powrotn

kuś
podjechał bli
lat. Ubrany był w podarty kaftan i poplamione pludry, z u jego
pasa zwisał miecz ze złamanym ostrzem. Młody czło
chyba tak samo wyczerpany, jak jego rumak.

cego, którego postawa i zachowanie zdradzały wysokie po

background image

łąź
a kiedy wstał, na pokrytej kurzem twarzy wida
ś

lady łez.

Od dwu dni jechałem co ko
króla  Klaudasa,  gdzie mam by
bójstwo  mego  wuja.  Dzi
chciał  mnie  zabi
Cudem wyrwałem si

z wi
dzielny, to dlaczego płacze? 
sam  nie  pami
umiał  panowa
zapytał wprost:

nim jeszcze nie jeste

łym tonem młodszego od siebie rozmówcy, wyprostował si
i wytarł oczy.

dział chłodno Chłopiec, wzruszaj

kły, 

miał nabiegłe krwi
mał si

background image

Chłopiec.

którym przytroczył do siodła upolowanego kozła.

o co chodzi. Kiedy odczepili zdobycz, Chłopiec poprosił, by
pomógł mu przeło

z zakłopotania:

ze stajni mojej matki. Na nim na pewno zd

i  nie  dzi
zamku.

kozła na swojego konia i przymocował  go starannie do sio
dła, po czym dosiadł podarowanego wierzchowca.

biłe

Matka  czasem  mówi  do  mnie  „pi
pełnie nie wiem, dlaczego.

starczy  na ciebie  spojrze
pewno

background image

niósł  tylko  r
wodzenia.

na wschód, potem uj
i pieszo ruszył w drog

chodzisz  ze  znakomitego 
kiem". Nigdy jeszcze nie zastanawiał si
Przyzwyczaił si
tyle  miło
ukrywa
czego  nie  mam  imienia?  Czy
wielka  ha
królewiczem, to który król jest moim ojcem?

przed sob
go  m
wspaniałe charty. Chłopiec pozdrowił go grzecznie.

rzę

ode mnie. Od samego rana uganiam si
z pustymi r

córk

ę

background image

szare umaszczenie i pi
walne doskonale pod cienk
jakby zwierz

piec.

cać

przymru

się

spotkali.

lecz  dostrzegał  wyra
brze znał. „Kogo on mi przypomina?" 

trzymuj

chaj

miesz tego kozła i podasz go go

twoje trofeum, ty go wytropiłe

go tobie, lecz twojej córce. Obra

background image

przemawiałby  tak  władczym  a  zarazem  tak  naturalnym  to
nem. Jak to mo
Kogo
Grzeczno
pyta

dar z rado
nego z m
są szybkie, wytrzymałe i łagodne.

jąc  rado
podarunkiem.

mu  przez  wychowawców  odruch  panowania  nad  sob
w  ka
nicznym  wybuchem  rado
i wskazał tego, który wydał mu si
noś

aportowania.  Chart  biegał  za  patykiem,  a  on  z  przyjemno
ś

cią


czasie  rycerz  zaj
konia  i  przywi
Ŝ

egnali si

olś

background image

przed laty wiernie słu
nocy,  gdy  stary  wł
ukochane Trebe w płomieniach.

kierunku.  Dojechał  na  skraj  lasu,  zatrzymał  si
wyt
i biegn
jasna tafla jeziora.

Helena powierzyła jego opiece niemowl
łoŜ
jami  Klaudasa.  Sm
przez lata 
dego my
noś
godne, serce w piersi zabiło swobodni

go  wesele.  Miał  dziwne  przeczucie, 
przegna  Klaudasa  z  Benoiku  i  z  Trebe  a  król  Ban  zostanie
pomszczony.

głupstwa!

rzył mu siarczysty policzek. Cios był tak mocny, 
niec zachwiał si
tykaj

background image

ziora,  Chłopiec  spotkał  pozostałych  my
bez  humoru  po  upadku  z  konia,  wpadł  we  w
wychowanek opowiedział
remu  rycerzowi  i  wierzchowcu  zamienionym  na  zaje
szkap

I to takiego konia! To był najlepszy wierzchowiec z jej staj
ni. Nie miałe

pewny, 
dział hardo.

sto pod kopyta konia. Znów wstał i wytrzymuj
Karadoka, rzekł spokoj

którego dostałem, wart jest dwa razy wi

chwycił lask
rzę
na jego boku ciekła krew.

Ale psa zabraniam ci bi

strachu zwierz

background image

mocny, 
cił na chwil
ła obficie, podobnie jak ta, któr

podbiegł
siodło i pomkn
lu po okolicznych wzgórzach. Nigdy wcze
kiej zło

my
opowiedzie
wspaniałego charta, którego podarował mvi stary rycerz.

Z zakrwawion
niŜ

Zbli

twarzy. Podszedł posłusznie, bez słowa.

zwolił  ci  dysponowa
usprawiedliwienie?

łem za słuszne. Je
łem 

background image

wanka, nie dawał
tem pytała dalej.

ciebie pod opiek
słusze

mnie, je
kogo
ostrzegam, je
dam mu tak, 

ziora dobrze znała s
Nie chciała jednak, by s

jest twoim nauczycielem, jeste

jeŜ
albo  na  jak
wsze.  Wiem, 
dych  warunkach  i  nie  znios
robi

drzwi.  Wiwiana  przywołała  go  do  siebie.  Karadok  odpra
wiony  przez  ni
komnat
z u

bardzo  młody,  nie  potrzebujesz  ju

background image

nem. Udowodniłeś, Ŝe szlachetnością i odwagą nie przynie- 
siesz ujmy swojemu wielkiemu ojcu.

 

Chłopiec  pobladł  z  wraŜenia.  Po  raz  pierwszy  Wiwiana 

przywołała przy nim nieznaną, tajemniczą postać ojca.

 

-  Kim on jest? Zdradź mi, proszę, jego imię.

 

Dama  z  Jeziora  patrzyła  z  czułością,  jak  hardy  i  wypro- 

stowany  niecierpliwie  czekał  na  odpowiedź.  Wreszcie  po- 
kręciła odmownie głową:

 

-  Nie, mój drogi. Jeszcze nie czas.

 

background image

ROZDZIAŁ II

 

Bezimienna Rycerz

 

1. PodróŜ

 

Orszak  był  wspaniały.  Ludzie,  którzy  obserwowali  jego 

przejazd utrzymywali, Ŝe był najbardziej okazały i wytworny 
ze  wszystkich,  jakie  kiedykolwiek  w  Ŝyciu  zdarzyło  im  się 
widzieć.  Czterdziestu  odzianych  w  białe  szaty  rycerzy  na 
białych koniach, w towarzystwie giermków, stajennych i słu- 
Ŝą

cych, równieŜ w bieli. Ustawieni w dwóch rzędach ochra- 

niali  przystrojoną  białą  draperią  lektykę,  w  której  podróŜo- 
wała Dama z Jeziora w towarzystwie trzech dworek. Obok 
niej jechał konno przystojny młodzieniec ubrany na biało, 
z białą tarczą ozdobioną dwiema czerwonymi szarfami.

 

Chłopiec  skończył  właśnie  osiemnaście  lat.  W  ostatnim 

czasie urósł i zmęŜniał, a jego dawna uroda - choć trudno 
to  sobie  wyobrazić  -  dopiero  teraz  rozbłysła  pełnym  bla- 
skiem.  Dzień  przed  urodzinami  Wiwiana  wezwała  go  do 
siebie i zapowiedziała, Ŝe nazajutrz wyruszą w drogę. Przy- 
gotowania do podróŜy okryte były wielką tajemnicą, tak Ŝe- 
by niczego się nie domyślił. Dopiero teraz obwieściła, Ŝe

 

36

 

background image

przyszedł czas, by udał się na dwór króla Artura, który pa- 
suje go na rycerza. Z racji wieku i odebranego wychowania 
był  na  to  gotowy.  Nie  pozwalając  mu  zbyt  długo  okazywać 
radości, pokazała mu piękny miecz, jaki poleciła wykuć spe- 
cjalnie  dla  niego.  Zgrabny  i  długi,  miał  spręŜyste  ostrze 
i piękną rękojeść, a w dłoniach władającego nim przyszłego 
rycerza wydawał się lekki jak sztylet. Uradowany Chłopiec 
z pasją atakował nim wyimaginowanych wrogów wokół sie- 
bie.  Po  chwili  roześmiana  Wiwiana  poprosiła,  by  oddał  jej 
broń.  Nie  miał  prawa  nosić  miecza  dopóty,  dopóki  nie  zo- 
stanie pasowany na rycerza.

 

PodróŜ trwała dwanaście dni. Przemierzając lasy, wzgó- 

rza i doliny ludzie - Dama z Jeziora, jej wychowanek oraz 
cała  świta  -  dotarli  do  portu  na  północy  kraju,  skąd  stat- 
kiem przeprawili się przez morze do połoŜonego na drugim 
brzegu  królestwa  Logru.  Stamtąd  niedaleko  juŜ  było  do 
Kamelotu,  stolicy  królestwa  i  siedziby  dworu  Artura.  Do- 
tarli tam w wigilię świętego Jana. To właśnie z okazji tego 
ś

więta  król  miał  zwyczaj  pasować  młodych  giermków  na 

rycerzy.

 

Po drodze Wiwiana często opuszczała wygodną lektykę, 

by  jechać  konno  u  boku  Chłopca.  Nie  lękała  się  niebezpie- 
czeństw  i  trudów  podróŜy.  Śmiała  się  często,  Ŝartowała 
i  ścigała  się  z  nim,  galopując  po  zboczach  wzgórz.  Nigdy 
wcześniej nie wydawała się tak szczęśliwa. Jej wesołość była 
jednak  tylko  powierzchowna,  serce  bowiem  miała  pełne 
smutku na myśl, Ŝe wkrótce go straci. Wiedziała, Ŝe kiedy 
jej  „piękny  królewicz"  zostanie  juŜ  rycerzem  i  pozostanie 
w  słuŜbie  króla  Artura,  nie  będzie  mogła  widywać  go  co- 
dziennie w swoim zamku. Nie było jej łatwo, bo przywiąza- 
ła się do wychowanka jak matka do ukochanego syna.

 

37 _

 

background image

sob
wypełni

się
mil od Kamelotu. My
sen.  Zeszła  do  stajni,  wyprowadziła  swoj

od ludzkich spojrze
ś

niej nie wiedziała, co to s

klacz stajennym, a sama udała si
lon
dzieniec, i zacz
czę
zastanawiała si
działa, 
dlatego  pragn
w  pami
i otworzył oczy.

mawia


słania.

background image

znasz, inaczej nie przywoziłabym ci
Powtórz
niene

go piersi.

de  jak  diament,  drugie 
z diamentu sprawia, 
i  okrutny.  Serce  z  wosku  natomiast  czyni  go  dobrym,
współczuj
a n

bezwzgl
którzy  sami  s
bych,  nieszcz
dobry  i  współczuj
okrutnych  a  okrucie
prawo do nazywania siebie rycerzem, lecz zgubisz dusz

ku i powiedziała:

kto  był  twoim  ojcem.  Ta  chwila  nast
powiem ci nic wi

background image

imienia?

Nawet nie zwróci na to uwagi.

z miło
sobie podporz
piej nie. Ma zbyt mało do
zdarzy

rzadki  dar  przepowiadania  przyszło
o  tobie,  zanim  przyszedłe
niezwykłe przygody jutro prze

Coś

co wiem, twoja przyszło

dzin

i wiem o kilku m
w pó

słabo
lec w gruzach.

background image

smutkiem, pocałowała go szybko w usta i zaraz wyszła.

Damy  z  Jeziora  wywarł  na  wszystkich  znakomite  wra
Obserwowali  go  obecni  w  mie
królestwa: Iwen Wielki, syn króla Uriena, seneszal Keu, To
hort,  syn  Aresa,  króla  Autycji,  podczaszy  Lukan,  konetabl
Beduier  i  wielu  innych,  z  Gowenem,  siostrze
znanym z sukcesów odnoszonych na wojnach i po
To on jako pierwszy p
szyku  rycerzy  w 
Wiwianie i jej wychowankowi.

znała  z  opisów.  Pozwoliła 
swoim  mł
wymienili pozdrowienia, Gowen zapytał, co sprowadza j
dwór z tak wspaniałym orszakiem.

król pasuje giermków na rycerzy. Zaprowad
go, prosz

Z  biał
dwa  kroki  z  tyłu  i  przytrzymywał  za  uzd
Gowen  podjechał  bli
ukrywanym podziwem.

background image

widziałby go w zast
z pradawnym zwyczajem nie słu

mógł nosi

nie wyj

 

dzi z wysokiego rodu.

rzą
spojrzenie.

nas królowi.

dziestu  giermków  czekaj
pojawienie si

panny,  przybyłe  do  zamku  z  okazji  uroczysto
Jana,  z  nieukrywanym  podziwem  wpatrywały  si
szłych  rycerzy.  Z  upodobaniem  porównywały  rysy  twarzy,
strój i postaw
ły wybuchy 
szy,  który  wyka
nieju.

background image

ś

liczne rumie

ne  nogi 
tamtego bruneta! Jego nikt nie wyrzuci z siodła ani nie po
wali na ziemi

do sali prowadzony przez dam
dziewcz
ły  młodzie
spojrzeniu i tak godnej postawie. Zachwycone, wprost po
ły go wzrokiem. Wszystkie zgodnie pragn
się
nowo pasowani rycerze. Ka
brał na dam
towarzyszkach widziała odt

królow
skiej pary sprawiło, 
mego młodzie

królowa. 
wzi
ś

lubu upłyn

da  kobieta,  nadal  tak
miała  osiemna
ceremoni
w  obraz,  zapomniawszy  zupełnie  o  swoich  rówie
Nikt lepiej ni
rzalej  kobiety  i  młodej  dziewczyny.  Jasnowłosa,  o 

background image

waŜ
troska  jak  ksi
wdzi
Ŝ

eby cho

szczerym uwielbieniem, bez cienia zazdro

Ginewry.  Wszyscy  przybyli  na  uroczysto
dojrzałych  rycerzy  po  młodych  giermków,
w ni
królewskiej  pary  w  komnacie  zapadła  gł
Artur, najlepszy i najdzielniejszy władca od czasów Pendra
gona, budził powszechny szacunek. Giermkowie przybyli na
dwór bardzo
przez  tak  wybitnego  władc
kaŜ
ki  sprawiała, 
Ŝ

ziora. Opisał mu, jak wystawnie i elegancko prezentował si
jej orszak, wspomniał te
cie towarzysz
stawi
o Wiwianie i jej tajemnej mocy. Wiedział, 
pocz
do niej stracił wolno
ciel, któremu zawdzi

nak  pewn
moni
ciółk

background image

Merlina  zwanego  synem  demona.  Artur,  b
władc
wygrywa
równie
bie potencjalnych przeciwników.

dość
od Gowena, 

kiem spogl
cie nie był odosobniony, zauwa
raczyła wyró

odpowiedział Artur. 
dorówna im sprawno

JuŜ
bie równych.

mówczyni 
Chłopca.

wasz i z jakiego wy

ani swojej rodziny. Dopiero słu

background image

szą
skin

czysto

oka
nego z najznamienitszych rycerzy, jakich kiedykolwiek mia
łeś

Ŝ

onki.

wiono  tylko  o  tajemniczym  bezimiennym  giermku,  przyby
łym  do  miasta  w  towarzystwie  Damy  z  Jeziora.  Jego  osoba
wywarła na wszystkich  wielkie wra
w towarzystwie Gowena, udał si
siłku  królewski  siostrzeniec  zada
dotycz
wychowania i ulubionych rozrywek, Chłopiec za
i  ochoczo  na  nie  odpowiadał.  Ze  szczególnym  entuzjazmem
wspominał  konne  wyprawy  na  otaczaj
wzgórza
wen, od wczesnej młodo
słuchał  barwnych  opowie

background image

Logru nie brak dzików, saren i innej zwierzyny.

dość
szybciej móc walczy

podst
i wzi
po zako
rusz

naszego króla i pojma

słuŜ
Widz
i  brutalno
wy, postanowił go odprawi

najpierw  sprosta

nim  jestem! 
niem oka dodał: 
dzon

background image

noc  na  czuwaniu.  O 
Chłopcem piecz

południow
go orszaku.

padł  w  gł
w lś
mi ta
zbli
go oblicze zm
nie pi

ziora? 
wszedł  do  komnaty.  Posadzk
wonnej słomy. Rycerz przeszedł po niej, stan
pani
łoŜ

król mógł pasowa

pytam 
pozna

ra. Uwielbia gra
niach, dzikach i sarnach.

background image

Zraniony w swej dumie rycerz spu
-Wybacz mi, pani. Nie wiedzia
bym wypytywał go o imi

tutaj? Czy to nie dziwne, 
a nie chce wyjawi

Merlinowi? Kto wie, czy tym razem nie zamierza wci
w pułapk

chłopak  niewiele  jej  pomo
dzieci

imi

kazuje mu zachowa

słomy wypełnił komnat

spojrzała na niego obcym wzrokiem.

i podeszła do okna wychodz

background image

Przy
Miecz  ten  zranił  jej  palce.  Dłonie  krwawiły,  lecz  nie  czuła
najmniejszego  bólu.  Kiedy  podawała  go nieznanemu  gierm
kowi,  poczuła  rozkoszne  p
wcze

targniony  i  nerwowy.  Wspominał dziwny  sen  i zastanawiał
się
i  przepowiednie,  nic  wi
stanawiał si
lecz królowa.

za  Gowenem  do  zamku.  Zgodnie  z  wymogami  pasowania
doś
dać
głów.  Chłopiec  prezentował  si
lekki pancerz ze l
ftan  i  tak
osłaniał biał

nił młodego towarzysza, 
powszechne uznanie. Chłopiec pochylił si
miecz,  który  miał  otrzyma
stanu rycerskiego, lecz zaskoczył go głos Wiwiany.

wiczu 

background image

strze
lecz  gdy  pocałowała  go  w  usta,  poczuł  dziwn
i gwałtownie si
królow
kobi
równania z królewsk

Nie  martw  si
Dzisiejszy dzie
tak, j

Gowena i wzi

do  nich  i  razem  wyszli  na  korytarz.  Przyszł
my

i  paradnych  pelerynach  stało  w  szeregu  na 
komnaty. Wszyscy  wyposa
wy, jakie od t
ju.  Jak  przystało  na  synów  najznamienitszych  szlacheckich
rodów,  ka
nu  rycerskiego.  Wychowywany  najpierw  przez  piastunk
w bliskim kontakcie z matk
siedmiu  lat  przechodził  pod  opiek
wsz
uczył si

background image

i władaniu mieczem. W wieku dwunastu łat trafiał na dwór
do najwy
się
ne prawdziwemu rycerzowi.

sieli  wykaza
słusze
na dworze. Uczyli si
wobec dam. Ka
rycerza,
czas  turniejów  i  w  czasie  kampanii  wojennych  czuwał  nad
jego  uzbrojeniem  i  utrzymywał  je  w  nale
Giermkom nie przysługiwało prawo bezpo
w walce. 
dy  niecierpliwie  czekał  na  nadej
pasowania. Odt
la i b

się
giermkiem w słu
nia  przewidzianego  kodeksem  rycerskim.  Godz
wać
go  przybranej  matce. 
musi pokaza
wyzwanie  i  nie  mógł  doczeka
miecz  z  r
przyjmowania giermków w szeregi rycerzy był prosty i z po
zoru brutalny. Artu
a  wówczas  pretendent do  stanu  rycerskiego  kl
no.  Wtedy  król  wypowiadał  tradycyjn

background image

cios, jaki rycerz mógł
Odt
mniejsz

klę
pasuj
wymierzył  mu  cios  silniejszy  ni
nawet nie drgn
wuj
tur wyci
ca z kolan.

miejsce przy Okr
wić

wiedział
moich przodków.

podwy
by zako
sowanych rycerzy przygotowanych dla nich wcze

w  nim  wyzwanie,  lecz  równie
miast  odwrócił  wzrok,  gdy
rym królowa wr

niespodziewan

background image

król  podejdzie  do  niego  z  pustymi  r
strzegł, 
z  drugiego  ko
asystuj
chwyta go

pocz
był o wiele wi
cał  w  to  samo  miejsce,  a
wskazał mu drog

ca. Szybkim ruchem chwycił
wbiegł na szerokie kamienne schody prowadz
sali, zamarł zdumiony niezwykłym widokiem. Skł
stra
nej zbroi, który na czarnym koniu forsował drzwi.

mia
łem pi

background image

rycerza  pobrzmiewało  przez  chwil
sali.


dziłe
wreszcie, którego nie chciałe

pyta uderzaj
Na  ten  widok  panny  i  damy  dworu  cofn
Starsi i młodzi rycerze skupili si
go  przed  Czarnym  Rycerzem,  który  jednak  opanował  pocz
kowy  gniew  i  pow
mówił gło
głow
ramiona  zdawał  si
przera
jego twarzy nieprzenikniony wyraz. Oko lewe, o ciepłej bar
wie  orzecha,  było  spokojne  i  zamy
ołowianoszare  jak  niebo przed  burz
gnieniem zemsty.

udowodni
popełniłe
wasalach za moj

drgn
nie prowokacyjnym tonem obwie

background image

lecz nie masz siły i odwagi, by ich uwolni
wyzwanie.

 

W sali dał si

obok  niego  seneszal  Keu 
dłonie  na  rękoje
z uśmiechem pełnym pogardy i rzekł:

-

 

Królu,  jeś

przyjąć me wyzwanie i pokona
gam  uroczyście,
jednym wszakŜ

-

 

Mów, słucham ci

-

 

Rycerz, który odwa

do  Północnego  Lasu  za  miastem  w  towarzystwie  królowej
Ginewry. Jeśli go pokonam 
nie - zabiorę ją

Po tych słowach Malagant spi

do drzwi wyjś
ła jego mowa na obecnych. W sali panowała kompletna ci
sza. Nawet Gowen zdj

-  I co? Nie ma ch

co. W gronie tylu znamienitych rycerzy nie znajdzie si
kto miałby odwag

Stojąc  na  schodach,  młody  Bezimienny  Rycerz  z  oburze

niem  obserwował  rozgrywaj
wo  ogarniała  go  w
dnia,  gdy  nauczyciel  Karadok  uderzył  jego  charta.  Uwa
nym  spojrzeniem  ogarn
miał  rację.  Wygl
zamierza podjąć
we.  CzyŜby  sławni  i  powszechnie  szanowani  rycerze  nie

background image

Malaganta. Nie zastanawiał si
wiły, 
Kiedy  był  ju
kował  si
starczym głosem zawołał:

królow

ne skutkiem wieku i stoczonych walk plecy i dobył miecza.
Bezimienny,  zaskoczony,  z  bij
nym  oddechem  czekał,  co  b
seneszalowi, 
się
ucha:

miem, d

się

dzie uczciwa?

mo

ganta.

wet ja nie o

background image

dzie

dawa

legł si

kiem, wcale si

zdumiony, jak na widok sceny, której był 
jeź

spiesznie b
o  losie  królowej,  uwi
wszystkich pojedynku. Tymczasem gł
rywał jedynie płacz panien i rzadkie słowa pocieszenia. Ryce
rze zatroskanym  wzrokiem  spogl
na  króla  i  Ginewr
wygl
wią
wydawał si
się
go rycerza nie 
szal spojrzał na króla.

background image

było odczyta
Na chwil
nad emocjami, kiedy je bowiem otworzył, znów był sob

wielkoduszny gest wprawił młodego rycerza w jeszcze wi
szy podziw dla władcy. Keu padł królowi do nóg i nisko po
chylił głow

rącej wodzie k
głupcem.

Przecie
poradz
przewiduj

tylko  taki  głupiec  jak  ja  zdecyduje  si
wyzwanie.

teraz o tym rozmy
jedynek.

ruchem r

wkrótce b

background image

szaj

cie, by ci

stwie płacz
chodz
Zdumiony i wzruszony młodzieniec odczytał w jej oczach py
tanie: „Kim jest
o swym oddaniu, lecz nie zd
oczekuj
pannom, by natychmiast przestały szlocha
się

» 
Prawda, 

 

 

po ceremonii pasowania.

słowa  wprawiły  młodego  rycerza  w  osłupienie.  Stał

background image

zapytał Gowen.

do wymarszu. Iwen wło
i z wysoko

zbroje, inni 
gdy seneszal Keu wyruszył z królow
Lasu.  Pojedynek  na  pewno  został  ju
poprosił króla Artura, by zezwolił mu jak najszybciej pojecha
na miejsce i d

regulamin pojedynku, gdyby to jednak ode mnie zale

wbrew obowi

Jestem królem Logru i w ka
sytuacji musz

mój ból nie b
ru. Prawo jest prawem i nie mog
wtedy na moj

background image

nie. Malagant stoczył bez przeszkód walk
leŜ
mi pojecha

low
czym pr

wią
Gorre.

się
przyjm
dzikie zwierz

cyzj
innymi towarzyszami wyruszyli z Kamelotu i galopem pop
dzili w stron
nie  zabrakło  młodego  rycerza  bez  imienia. 
starczył, by zapałali do niego szczer
gnę
samym, którego w roztargnieniu zapomniał przynie

go nigd
czuł si

Ŝ

ej. Nale

o  zuchwało
niu starca napawała go gniewem. Keu, syn Antora, zajmo

background image

go brata. Miało to niew
pochopnej  decyzji  seneszala,  która  z  trudem  dawała  si
usp
dy kodeksu rycerskiego i przysi
gał,  zadawał  sobie  jednak  pytanie,  czy  nale
wobec kogo
Malagant, szczególnie w sytu
królowa.

cego  z  g
dopadł go przy strumieniu i chwycił za cugle.

siodło i krew na strzemionach!

łęzie  ci
neszala  po  imieniu,  lecz nie  uzyskał  odpowiedzi. W  pewnej
odległo
my
w tamt

w nieładzie le
nej tarczy. Gowen zeskoczył z konia. W bł
baczył le
Ŝ

e to Keu i jednym susem znalazł si

widniały 

background image

szeptem Keu.

głupi, bo jeszcze w to naprawd
tem? Dawno odjechał?

ciosem.  Zobacz 
łek 

laganta  w  lesie.  Pot
wię

rzami. Gowen wskazał im rannego, a sam dosiadł swego ru
maka.

ku.

daleko.

nawi
stwem.  Nie  b
zbierz trzydziestu rycerzy i ruszaj za mn
Zegnaj, Iwenie.

background image

nem i 
stawie  i  gł
ś

wiadczony  rycerz  wiedział, 

ku na pewno ich nie dogoni, lecz nie bardzo si
mował. W razie potrzeby gotów był trop
królestwa Gorre.

Gowen  postanowił, 
póki nie zapadn
sób  skróci  odległo

i wspi
cza, ujrzał niespodziewanie białego wierzchowca le
w poprzek w
z konia. Pokryte pian
Jak  długo  je
mało  wysiłku?  Je
i siodło. Znał tego konia. Widział go, wkraczaj
melotu w orszaku Damy z Jeziora.

rzał si
nie w gł

czył

Uradowany, 

background image

rozcza
pocz

Szukałem  ci
szyłe

dłoni
jak jego rumak, u kresu sił. Zaskoczony rozpoznał Gowena.

dałe

tę zgraj

jaki

Ŝ

e straciłe

odwrócił si
szył przed siebie.

zapal
i ten sam brak rozumu!

background image


Młodzieniec zatrzymał si
czały z w

ny Rycerz wyzwał was na haniebny pojedynek.

zachowywał  si
prawa.

pewny, 
wrotem na zamek.

zwolił ci nazywa

Zakłopotany poczerwieniał, spu
sz

z  rycersk
wrogiem nie był zadaniem odpowiednim dla nowo pasowa
nego rycerza. Czy jednak ten niezwykły chłopak odpowiadał
jakimkolwiek  pra
ponadto, 

background image

ś

wietlała zachodnie niebo. Bezimienny  szed

kroku. Jego cie
nim  je
pró
zdawał  si
nawet na
za wygran

kiem spore miasteczko. Jego dachy l
ne  czerwono
natkn
Ŝ

ono winnych, skazanych na 

nąć
i zapytał:

rycerzy?

rycerzowi w białym, poplamionym 
i rzekł:


Karzeł podrapał si
jącego, rzekł:

uwag

włosach, wyniosła i delikatna?

background image

wi  si
wen.

z  biedaka.  Na  tym 
w  przeciwnym  razie  bowiem,  kto  prowadziłby  wózek?
Zreszt
tak  wzruszaj
w jednej chwili jak wosk.

któr

dziesi
nie dam głowy, bo tak jak ty, wpatrywałem si
powiedział i roze

ła za gardło i krzykn

działe

zaczerpn
kami. Bezimienny zwolnił wreszcie u

taki wspaniałomy
nym  szeptem), 
mnie.  Zmi
dok

background image

nie  zaprowadz
warunkiem.

rzał na G

ma, je

zgadzam.

wej

przez karła?

zek  przeznaczony  jest  dla  skazanych  na 
ców 
wyroku  obwozi  si
kań

wózku mnie nie poha

Ŝ

e jeste

ku, wszyscy wezm
wiedzie
korzenie.

background image

zawołał i bez wahania skoczył na wózek.

potoczył  si
niefrasobliwo
stawi
wspólnym celem jest po
im w tym pomóc. Zmienił zatem zda
wózkiem,  bacz
odległo

klatki piersiowej. Wó
sta  ku  uciesze  zgromadzonej  po  obu  jej  stronach  gawiedzi.
Tłum g
w  stron
i  wyzywali  go  obra
kobiety obrzucały go z góry najró

tali inni.

obrzydliwy  rechot  pobudzał  tł
agresji.  Młody  rycerz  w  poplamionym  kaftanie  stał  na

background image

Z  trudem  starał  si
mu znie
chowo  chciał  si
skoczyłby z wózka i posiekał swoich prze
wałki. Powstrzymał jednak słuszny gniew. My
wystarczyła,  by  zapomniał  o  własnej  dumie  i  opu
Dla dobra Ginewry  gotó
gawiedzi i znie
ki,  zamkn
przyjdzie mu wytrzyma

ny most.

z wła

królow

nia. 

zamku. Na mo

chyba nawet nie usłyszał pytania. Wi
gi, jakich jad
na nim ostatnie słowa karła, który o

A jednak okre
cy  miało  odt
młodzie

background image

Na  dziedziniec  na  spotkanie  przybyłym  wyszły  trzy 

dziewczyny  przebrane  za  giermków.  Jedna  zaopiekowała  się 
koniem Gowena i zaprowadziła go do stajni, dwie pozostałe 
udały  się z gośćmi do południowego skrzydła zamku.  Bez- 
imienny chciał zapytać je o królową i jej prześladowców, 
lecz Gowen nakazał mu milczenie.

 

-  Dowiedzmy  się  najpierw,  gdzie  jesteśmy  -  powiedział 

szeptem.  Pośpiech  rzadko  jest  dobrym  doradcą.  Zaufaj  mi 
choć raz.

 

W  ciszy  dali  się  prowadzić  uroczym  przewodniczkom, 

które - podobnie jak oni - raczej nie były skłonne do rozmo- 
wy.  Dziewczyny  zaprowadziły  obu  rycerzy  do  łaźni,  gdzie 
czekała na nich gorąca kąpiel, i natychmiast się oddaliły.

 

Wykąpani  i  odpręŜeni  męŜczyźni  w  izbie  obok  znaleźli 

przygotowane dla nich nowe szaty i szybko się w nie prze- 
brali.

 

Ledwie byli gotowi, dziewczyny pojawiły się znowu i po- 

prosiły, by poszli za nimi do duŜej komnaty, pośrodku któ- 
rej stał stół nakryty do wieczerzy. Przyjęła ich czarnowłosa 
i  czarnooka  dama  o  przenikliwym  spojrzeniu.  Jej  widok 
wprawił starszego z rycerzy w pewne zdumienie.

 

-

 

Jestem  Erranda  -  powiedziała  uprzejmie.  -  Witam  pa- 

nów w moim zamku. 

-

 

Gowen, siostrzeniec króla Artura. 

Jego  młody  towarzysz  stał  obok  i  milczał  jak  zaklęty. 

Zniecierpliwiona  Erranda  zmarszczyła  czoło  i  zapytała 
wprost:

 

-Nie  przedstawiasz  się  panie?  CzyŜbyś  nie  miał  imie- 

nia?

 

73

 

background image

-

 

Tak jest, pani! 

-

 

Nie rozumiem. 

-

 

Jest tak, jak powiedziałaś. 

Zdumienie Errandy ustąpiło miejsca pogardzie. 
Zapewne masz powód, Ŝeby je taić. Ktoś, kto woŜony był 
na wózku hańby, nie jest godzien imienia swoich przodków.

 

-

 

Wsiadłem na wózek z własnej woli. 

-

 

Nie wierzę. śeby zgodzić się na takie poniŜenie, trzeba 

być szaleńcem, a ty na takiego nie wyglądasz. 

 

-

 

Nie musisz mi wierzyć, pani. 

ZmruŜyła powieki. 
-

 

Nie udawaj niewiniątka, nie jest ci z tym do twarzy. 

Podała ramię Gowenowi i powiedziała uprzejmie: 
-  Zapraszam do stołu, panie. Chętnie usłyszę ostatnie wie- 

ś

ci z Kamelotu.

 

Posadziła go na honorowym miejscu obok siebie, Bez- 

imiennemu zaś lekcewaŜącym gestem wskazała koniec sto-. 
łu, gdzie zwykle sadza się najniŜszych rangą wasali. Młody 
rycerz poczerwieniał z gniewu.

 

PoniŜasz mnie, pani - zaprotestował. 

Wyznaczam ci miejsce, na jakie zasługuje ktoś, kto po- 
zwolił się wozić na wózku hańby i nie ma imienia.

 

-

 

Nie zgadzam się! Zajmę miejsce, jakie mi przysługuje - 

rzekł  i  usadowił  się  naprzeciw  Gowena,  po  lewej  ręce  go- 
spodyni. 

-

 

Wstań, bo zaraz cię wyproszę - zagroziła. 

-

 

JeŜeli zaleŜy ci na Ŝyciu twoich ludzi, lepiej tego nie rób 

- ostrzegł. 

Erranda zwróciła się do Gowena:

 

-  Jak  sądzisz,  co  nim  kieruje?  Szaleństwo,  zuchwalstwo 

czy młodzieńczy temperament?

 

74

 

background image

guje na nauczk

działa do młodzie
wem.

niała go zło
jutrz chciał ruszy
Roztargniony,  jednym  uchem  przysłuchiwał  si
Gowena  z  Errand
plotki  i  anegdoty  z 
rand
he tematy, jakie poruszali. Miał nawet zamiar zapyta
na wprost, dlaczego nie próbuje dowiedzie
Gin
nale
się
w sobie istotn
nał go, 
nego Rycerza dopóki nie nadejdzie stosowny moment. Dlate
go, mimo i
mu si
wiele go kosztowała, lecz wierzył, 

W  sypialni  przeznaczonej  dla  Gowena  czekało  szerokie  wy
godne ło
goś

na ko
randa  wskazała  mu  słomiany  siennik,  le

background image

zasługuje na wygodny sen. Czy ci si

się

łoŜ

i wyszła.

wysokie,  nakryte  ozdobn
wanego w złote gwiazdy, i podbite futrem popielic. Uznał,
Ŝ

e  jest  godne  króla,  tym  bardziej  wi

z rozkosz

konn
zobaczył posta
jest całkiem blisko. Chciał do niej przemówi
Ŝ

ył. Zapadł w gł

Ŝ

en

background image

W tej samej niemal chwili z sufitu dobiegł szcz
otworzyła
bijaj
wcze

wzrok w gór
wym blaskiem dopalaj
czego dojrze
i jednym ruchem r
długiego,  ostrego  grota  u
ś

mierci. Rozgniewany, z  włóczni

tarz, gotowy dopa

włóczni
jom

padków.

gach? 

opowiem  ci  po  drodze 
dami prowadz

sy i par
czyłem grup
czyłem, było ich około pi

background image

noc w zamk

ły  otwarte,  zwodzony  most  opuszczony.  W  oddali  usłyszeli
stłumiony t

młodzieniec.

Gowen.

szukali  zamek,  chc
tkali  tylko  jedn
poprzedniego  wieczoru.  Potwierdziła  ich  przypuszczenia.
Malagant i jego
trzymali si
wodu oni otrzymali kwater

tał gniewnie Gowen.

background image

rzysza. Ło

ko, daj

tym wózku nie była najlepszym pomysłem.

słysze
raz bardziej si

niec.

wytłumacz

we imi

dawna nie pojawia si
cem,  gdy  opu
naty rozpoznałem j
łem jej 

background image

czeka  się  potomka.  W  przeciwnym  razie  Mordret  będzie 
musiał zrezygnować ze swoich ambitnych planów.

 

-

 

A więc? 

-

 

Porwanie  Ginewry  jest  Morganie  na  rękę.  Co  więcej, 

obawiam się, Ŝe sama maczała w nim palce. Mogła podsu- 
nąć  Małagantowi  pomysł,  który  on  skrzętnie  wykorzystał. 
To do niej całkiem podobne. 

-

 

To  niegodziwe  -  oburzył  się  Bezimienny  -  Ŝeby  sio- 

stra...! 

-

 

Ona jest kimś więcej niŜ  siostrą  króla,  a Mordret kimś 

więcej niŜ jego siostrzeńcem. Przyjdzie dzień, kiedy poznasz 
całą prawdę. 

background image

ROZDZIAŁ III

 

Król Rfbak

 

1. Bród

 

Wstawał  świt,  gdy.Gowen  i  Bezimienny  opuszczali  za- 

mek Errandy. Teraz obaj jechali konno. Młody rycerz poŜy- 
czył  ze  stajni  okazałego  kasztana.  Posuwali  się  ku  północy 
leśną wąską dróŜką. Stratowana drań i świeŜo połamane ga- 
łęzie po obu jej stronach wskazywały wyraźnie, Ŝe Malagant 
i jego ludzie przejeŜdŜali tędy kilka godzin wcześniej.

 

Obaj jeźdźcy zachowywali milczenie. Rozmowny z natury 

Gowen miał ochotę je przerwać, stwiprdził jednak, Ŝe jego to- 
warzysz  podróŜy  wcale  tego  nie  pragnie.  Zatopiony  w  my- 
ś

lach,  posuwał  się  naprzód,  nie  zwracając  uwagi  na  drogę. 

Kilka razy zahaczył głową o wiszące nisko gałęzie, lecz zda- 
wał  się  nie  czuć  bólu.  Pozostawał  obojętny  na  uszczypliwe 
uwagi i Ŝarty Gowena. Nic nie było w stanie rozproszyć jego 
melancholii.

 

Słońce stało juŜ wysoko, gdy opuścili las i znaleźli się 

nad brzegiem rzeki. Zamyślony Bezimienny zmierzał prosto 
do wody, lecz Gowen w ostatniej chwili chwycił jego wierz- 
chowca za uzdę.

 

81

 

background image

Co się z tobą dzieje? Chcesz się utopić? 

Młodzieniec zamrugał powiekami, jakby obudził z głębo- 
kiego snu.

 

-

 

Mówiłeś coś do mnie? 

-

 

Nigdy  w  Ŝyciu  nie  podróŜowałem  w  równie  nudnym 

towarzystwie. Powiesz mi, o czym tak dumasz? 

Nie otrzymał odpowiedzi. Bezimienny poczerwieniał. Nie 

mógł przecieŜ wyjawić, Ŝe od wyjazdu z zamku nie przesta- 
wał  myśleć  o  królowej.  Odkąd  karzeł  nazwał  ją  jego  uko- 
chaną, wizerunek Ginewry nie opuszczał go ani przez chwi- 
lę, wypełniając serce i zmysły kawalera do tego stopnia, Ŝe 
nie mógł skupić się na niczym innym. Chcąc ukryć zmiesza- 
nie, spiął konia ostrogami i zawołał:

 

-  Masz rację. Musimy znaleźć bród. 
Skierowali konie w górę rzeki.

 

Gowen  miał  bogate  doświadczenie  w  miłości.  Dobrze 

znał  dojrzałe  damy  i  młode  panny.  Przystojny  kawaler 
o  nienagannych  manierach  był  ulubieńcem  kobiet  i  na 
dworze  króla  Artura  zyskał  sławę  wybitnego  ich  znawcy. 
Lubił kobiety i chętnie przebywał w ich towarzystwie. Nie 
miał sobie równych w dwornych rozmowach. Nikt tak jak 
on nie potrafił mówić o miłości. Nikt równie pięknie i ele- 
gancko  nie  wyznawał  swych  uczuć.  Były  one  jednak  po- 
wierzchowne, a sympatie zmienne. śadna dama ani panna 
nie  była  tą  jedyną.  śadna  nie  okazała  się  godna  być  jego 
wybranką  na  dłuŜej.  Dlatego  nie  przypuszczał,  Ŝe  dziwne 
zachowanie  przyjaciela  ma  związek  z  królową.  Nigdy  nie 
odgadłby, Ŝe proste, młodzieńcze serce towarzysza frasuje 
tak  silna  namiętność.  Nawet  aluzje  karła  wydały  mu  się 
zuchwałą  prowokacją.  Nie  przyszłoby  mu  do  głowy,  Ŝe 
ś

wieŜo przybyły do Kamelotu i wyróŜniony przez króla pa-

 

82

 

background image

sowaniem  na  rycerza  giermek  mógłby  sprzeniewierzy
swojemu władcy i zapała
stan  przypisywał  zatem  trudom  podró
ciom minionej nocy.

wreszcie  do  brodu.  Koryto  rzeki  było  tu  szerokie,  a  przej
rzysta woda płyn
mi  płaskimi  blokami  kamienia.  Bezimienny  podprowadził
konia do brzegu i pierwszy rozpocz
mej  chwili z drugiego brzegu kto
sem zawołał:

przejedzie!

męŜ
a jego rumak wzrostem i budow
nia  poci
tarcz
na tylnych łapach na czarnym tle.

płyn
towarzysza.

rzekł  swobodnie  Gowen. 
cerz?

się
- odpowiedział Bezimienny.

background image

poradzisz sobie w walce?

du. Rudowłosy wojownik zamierzył si
i gro

- usłyszał przekorn

cza.  Pewnie  zd
prowokacyjnie i słysz
wena, post

z  włóczni
siebie.  Ziemia  dr
ciwszy  cugle  swojego  wierzchowca,  przytrzymywał  je  moc
no  lew
bryzgiwana  ko
strony. Kiedy rudy wojownik zamierzył si
dać
się
waj
cerz niewzruszony podniósł si
siły  w  plecy  mi
upadł do wody.

biegł do brzegu. Rana w boku krwawiła, na białym kaftanie

background image

z mieczem na przeciwnika, który podnosił si
i szykował do ciosu.

masz si

dzieniec.  Wymiana  ciosów  o  mało  nie  zako
niego fatalnie. Znacznie l
mał siły
mienny  bród.  Nie  zwa
cios,  po  czym  przewrócił  si
nogach.

bisz si

Raz, drugi, dziesi
Młodzieniec z trudem odpierał coraz silniejsze ciosy i 
musiał  si
słabnie mu r
osłoni

przejmował, 
bowi
i nikt oprócz niej nie miał prawa mu go odbiera

soń
mencie miecz Biał
cią

background image

wione głowy ciało przeciwnika, które powoli pogr
w wodzie. Po raz pierwszy zabił człowieka.

ś

ladem 

noc.  Bezimienny  z  trudem  przychodził  do  siebie  po  walce.
Prze
cej si
wi,  któremu 
nie były obce.

gną
nym razem poradzisz sobie szybciej.

przez  las,  kieruj
dru
drog
ło si

my mie

wie
do  nich  broniły  pło
i  wysokie  k
wyra

background image

maj miecz w pogotowiu, obawiam si

okr
białym  krótkim  obrusie  stała  miska,  srebrny  pucharek  oraz
szklana karafka wypełniona do połowy winem, a obok le
napocz

otrzymał odpowiedzi.

warzysza.

grozi,  podszedł  bli
wyhaftowany w rogu obrusa.

na talerzu i pucharze. Nic nie rozumiem.

kunki.

wadz

stopnie gotowi na ka

background image

sne.  Ostre 
otwór  w  szczycie.  Na  kolejnych  poziomach  mijali  jakie
drzwi. Próbowali je otworzy
być
ny  jako  pierwszy  dosi
horyzoncie  dostrzegł  pasmo  obni
wzgórz, za nimi jasn
kitn

łem ci

przysadzist
nie widoczna, gdy
ny drzew i zieleni.

nikt tam nie zagl


roś

liś

wzrok.

jącą

background image

jadą
ko bł

my ich zanim dotr

i poci

kładnie orszak Malaganta.

winno by

Mamrocz
czal
zwyczaj  nowo  pasowani  rycerze  wykazuj
i szacunku dla starszych" 
jakby nieustannie chciał si

ły słuszno

jemnicze, zamkni
i stan
niach.

background image

kilku schodów skoczył na stoj
czony  zuchwalstwem  napastnika  wojownik  cofn
kroki. Popeł
i głow
płyty posadzki dolnej komnaty. Opieraj
dze, próbował wsta
nim, ci

gdzie  Gowen  potykał  si
machał gro
trzu jak w
piersi rycerza.

radzisz, przyjacielu.

ka, chc

czył  zr
biodro.

i trafił rudowłosego w bark.

poczuł, 
gwałtownie, kieruj

cem ust, nakazała mu milczenie.

background image

rzekła  i  wycofała  si
chwili wahania młodzieniec schował miecz do pochwy i po
szedł za ni

Spo
cy i mnie uwi

ła, 

takiego biegu wydarze
mówiła mu przecie

jaciel.

tarz, gdzie Gowen wci

dowolony, 
przez bród, i wrócił do Saredy.

wn

nie, lecz włó
czas.

background image

odpowied
to dra

jącego. Chwil
czą

dzenie młodzie

przysłana przez Wiwian
mniał jednak o pier

katnie po zranionym policzku, zmartwiony, 
zna zmniejszy jego atrakcyjno

jak

brzegu, pr
imi lud
cie, 

obie s

z pogard

walka młodego towarzysza, zapomniał o cechuj

background image

kaŜ
wszelk

Prowadz
miejscami  niespodziewanie  opada  i  id
wpada  do  wody.  Nie  mo
podwodny  grzbiet,  w
stron opada ostro w dół. Wystarczy, by stopa id
się

się
lepiej,  gdy
wejdzie, dotkliwie si

chłani.

zwrócił si

niś

W ten sposób zwi
tarł do celu.

szeroko

background image

widlenie siedmiu dróg. Ze wskazówek Saredy wiedzieli, 
w  tym  miejscu  b
prowadz
wen za

się

konasz si

jednak zatrzymał si
czyło:

waŜ

ś

ciwym czasie 

powied
dnie.

background image

Bezimienny,  nie  szczędząc  konia,  jechał  bez  odpoczynku 

przed siebie. Patrząc z wieŜy był pewien, Ŝe morze jest niedale- 
ko, sądził więc, Ŝe jeszcze przed wieczorem uda mu się do- 
trzeć do brzegu. Tymczasem zapadła noc, a on ciągle jeszcze 
jechał przez las. O północy znalazł więc małą polanę i posta- 
nowił zatrzymać się na nocleg. Rozpalił ogień, upiekł zająca, 
którego upolował przed zachodem słońca, i spoŜył wieczerzę. 
Samotność nie sprawiała mu przykrości. Wreszcie mógł swo- 
bodnie myśleć o Ginewrze bez obawy, Ŝe jakimś nieostroŜnie 
wypowiedzianym słowem wzbudzi podejrzenia Gowena, pra- 
gnącego  niewątpliwie  poznać  obiekt  jego  marzeń.  JuŜ 
w pierwszej chwili, kiedy podczas ceremonii prezentacji u kró- 
la królowa raczyła obdarzyć go swoim spojrzeniem, zawładnę- 
ło nim jakieś nieznane uczucie, jednocześnie rozkoszne i bole- 
sne.  Nie  umiał,  czy  raczej  nie  śmiał  go  nazwać.  Dopiero 
wstrętny karzeł z wózkiem, naśmiewając się z gotowości do 
poświęceń, uświadomił mu, Ŝe z całą pewnością jest to Miłość. 
Do tej pory znał to słowo jedynie z opowieści o rycerzach, któ- 
rych nauczyciel Karadok i Wiwiana nie szczędzili mu w zamku 
nad Jeziorem. Rycerze ci zasługiwali na Miłość dopiero, i tylko 
wtedy,  gdy  wykazali  się  przed  swymi  damami  niezwykłymi 
przykładami bohaterstwa. Musieli zwycięŜać smoki i złych ol- 
brzymów, uchodzić cało ze zdradzieckich pułapek, po stokroć 
udowadniać waleczność i odwagę. Tymczasem odkrył, Ŝe Mi- 
łość przypomina uderzenie pioruna, który trafia w samo serce. 
Jest raczej objawieniem, a nie nagrodą. Początkiem prób, ja- 
kim miał być poddany, a nie ich ostatecznym celem.

 

Gdy po wyzwaniu rzuconym przez Czarnego Rycerza kró- 

lowa opuściła wielką salę, by przygotować się na wyprawę

 

95.

 

background image

z seneszalem Keu do Północnego Lasu, młodzieniec wśliznął 
się niepostrzeŜenie do jej komnaty. Ukryty za kotarą odcze- 
kał,  aŜ  płaczące  dworki  opuszczą  pomieszczenie,  po  czym 
wszedł  do  środka.  Pełen  szacunku,  onieśmielony  zarazem 
swoją zuchwałością, nie miał siły spojrzeć na Ginewrę, od ra- 
zu więc padł na kolana i pochylił głowę do ziemi.

 

Obawiał się, Ŝe królowa kaŜe mu niezwłocznie wyjść, ona 

jednak  tego  nie  uczyniła.  Przerwawszy  długie  milczenie, 
zmienionym  tonem  zapytała,  po  co  przyszedł.  Młodzieniec 
nie wiedział, czy niepewność w jej głosie spowodowana była 
cięŜką próbą, jakiej miała być poddana, czy teŜ jego niespo- 
dziewaną  wizytą.  Podniósł  głowę  i  wskazując  miecz,  rzekł: 
„Byłby to dla mnie wielki honor, gdybym mógł otrzymać ten 
miecz  z  twoich  rąk,  pani".  Królowa  zawahała  się  przez 
chwilę i juŜ miała przypomnieć śmiałkowi, Ŝe to król wymie- 
rzył  mu  przewidziany  rycerskim  obyczajem  policzek,  a  za- 
tem  to  on  powinien  dopełnić  ceremonii,  gdy  młodzieniec 
odezwał  się  ponownie:  „Pozwól,  pani,  bym  oddał  się  do 
twoich usług. Przypasz mi miecz, a ja cię ocalę".

 

Słysząc  taką  deklarację,  Ginewra  roześmiała  się.  Jej 

krótki,  perlisty  śmiech  pozbawiony  był  kpiny.  Przyszły  ry- 
cerz spojrzał jej w oczy i odczytał w nich zmieszanie obecne 
wcześniej  w  jej  głosie.  Zrozumiał,  Ŝe  jedynie  pozycja  kró- 
lewskiej  małŜonki  i  szacunek  do  męŜa  powstrzymywały  ją 
przed  spełnieniem  jego  prośby.  Ośmielony  tym  spostrzeŜe- 
niem  postąpił  tak,  jak  podpowiadał  mu  wewnętrzny  głos, 
popychający go nieodparcie ku niej. Powstał z kolan, zbliŜył 
się  do  królowej  i  przytknął  ostrze  miecza  do  jej  dłoni.  Gi- 
newra  spuściła  wzrok.  Młodzieniec  słyszał  wyraźnie  jej 
przyspieszony,  nierówny  oddech.  „Pani,  proszę"  -  powie- 
dział błagalnym tonem.

 

96

 

background image

obojga zetkn
cowi najrozkoszniejsz
sto  w  oczy,  wypowiedziała  wyczekiwane  słowa:  „B
rycerzem!" i nie odwracaj

dzie Keu. Pozwó
łam przysi

dostatecznie daleko, i dopiero wtedy ruszył za nimi. Zatrzy
mał si
Kiedy uznał, 
Widok, jaki ujrzał, nie był dla niego zaskoczeniem: pokonany
Keu le
pod drzewem i ruszył w po
brank

młody rycerz, siedz

o  Ginewrze.  Miał  wra
rozumiał, 
oraz obawa o bezpiecze
głę
ale  czuł  si
Ginewrze i po
to si

background image

dała stamt
wyschni
gle  pociemniało.  Spojrzał  w  gór
przesłoniły  sło
próbował  pop
Zdenerwo
wierzchowca  spłyn
chwycił dr

dwa kroki, próbuj
w rzece była nie tylko lodowato zimna, ale w dodatku g
jak  rt
gro
czuł, 
jak  kamienie.
chowca, starał si
oddychanie,  dolna  połowa  ciała  zmieniała  si
Cho
ostatnim wysiłkiem padł na kamieni
ki,  wypuszczaj
i  wyrwał  si
traw
ciono

trawie, ujrzał, 
stał dr
nie
na nogach.

widoczniej  kto

background image

szyi, zasiadł w siodle i nie odwracaj
przed siebie.

wzgórza,  drog
wysoko
ków  czarnego kamienia. Młodzieniec postanowił  go obej
Po wschodniej stronie ujrzał wielk
Kiedy bez wahania wjechał do 
gi, podobny mur.

konia.  Rycerz  odwrócił  głow
zamkn
Bezimienny  nie  dostrzegł  te
pozwalaj
niebo  roz
czasu spomi

ko, z dłoni
wewn
wielko
sią
do male
ły z białego kamienia. Dwa gło
się

spocznie  taki  to  a  taki  rycerz".  Zaskoczony  przykro  mło
dzieniec czytał kolejne nazwiska: Kliges, Sagremor, Hektor,
Girflet,  Erek,  Keu.  Wszystkich  ich  przed  kilkoma  dniami
widział  zdrowych  na  dworze  króla  Artura.  Brehu,  Karadi
gas,  Tohort,  Bedu

background image

rozrywały  czarne  niebo.  Obj
nie rozci
Bezimienny czuł, 
z  ka
naznaczonym  groz
niepewnie i nie bardzo wiedział, jak si
ko przyszło mu do głowy: i
lazł  jeszcze  cztery  groby.  Dwa  po  lewej  i  dwa  po  prawej
stronie.  Na  kamieniach  po  lewej  przeczytał  nazwiska  ryce
rzy, którzy nie byli mu znani: Persewala i Galahada. Kamie
nie po prawej
wydawa
chylił si
skawicy odczytał nazwisko Ginewry.

rzy
ś

mierci tej, któr

na ostatni
błyskawicami niebo, szukał słów, by rzuci
ci. Nagle usłyszał woł

głos młodej kobiety, delikatny,  a zarazem zdecydowany. Jej
obecno
Bez wahania wszedł do 

przypuszcza

background image

rozpalanego  ognia.  Mrok  rozproszyło 
chodni zawieszonych na 

w  kształcie  stołu,  stoj
mocy  przykuta  ła
w sukni koloru wiosennej trawy

i  wielkie  niebieskie  oczy,  w  których  odbijał  si
chodni. Ko
jej nadgarstki.

dzie tylko groby z imionami ludzi, którzy przecie

czego ci

leryn
i  uś
się
i pierwszy spu

wszyscy,  którym  wyznaczono  tu  miejsce  wiecznego  spo

background image

grobków.

wiedz mi, dlaczego Malagant ci

loru  morskiej  toni  kryło  si
jednak, lecz powiedziała:

hota, syna  pana tutejszych wło
wieczorem pojawił si
przy sobie złotowłos
królow
salem Malag
ś

cin

stwierdził, 
i  kazał  mu  natychmiast  wyjecha
czasz, Czarny Rycerz nie darował
rzał zrówna
nadjechała pani Morgana  z Mordretem i czarownikiem Bau
demagusem.  Morgana  zapytała  Malaganta  o  przyczyn
gniewu,  a  kiedy  j
dzę
i jego rycerzy. Uczynimy ci zatem wielki honor. Niech to mia
sto stanie si
kazała  Baudemagusowi  wymówi
Wiesz, rycerzu, Mo
sposobem Sorelois stało si

Nie wiesz, pani, dlaczego ona tak nienawidzi Artura? Prze

background image

dzi swego kochanka.

niec odsun

mur, 

blask odbijaj

naprawd

go  wzroku,  którym  po
nić
urazi

imi

chwyc

background image

Najpierw jednak poprosz
cony przez Baudemagusa.

drzwi, których wcze
Były  tak  ci
pchn
z  otchłani  usłyszeli  przesycone  l
męŜ
okrzyki  bole
wielkiej piwnicy,  której 
lśniły  opromienione  krwawym 
ź

ródła.

nieszcz

sze
przykrył sobie uszy dło
dowała  si
z dziewczyn
słonił uszy. Miał wra
niewidzialne, acz obrzydliwe istoty, ocieraj
wciskaj

danej obietnicy jest obowi

background image

przez niego czar. Wystarczy, 

stosuj
szkody po prostu dlatego, 

słowach  nie  wahał  si
wypr
chciał  odp
cha, i rzekł:

szyi biał
chu opadaj
sy, opu

tak  gł
plamk
ś

cie  do  podziemnego  korytarza.  Dochodz

łasy ogłuszały go. Musiał bardzo intensywnie my
lowej,  by  nie  poddawa
ogarniała jego serce, zaszczepiaj
dział, 
nym  razie  bowiem  b
Złoto
dał  mu  otuchy.  Nie  zastanawiaj

background image

tworny  huk.  Ziemia  zadr
rogach.  Ze 
mienie.  W  ostatniej  chwili  zrobił  unik.  Pot
rwała  si
Szedł, jakby płyn
abli
liwe skargi i lamenty. Z wysiłkiem torował sobie drog
skalne  rumowisko.  W  korytarzu  panował  piekielny  hałas,
a  wis
Niespodziewanie  korytarz  skr

znalazł  si
trzask p
mu odwrót.

po  przeciwnej  stronie.  Bezimienny  post
jony  ju
dwaj uzbrojeni rycerze z obna
Pierwszy ustawiony był bardziej z przodu, drugi 
ki za nim.

czary. Biada temu, kto o

nieruchomi i oboj

rzy

background image

od  wej
wyŜ
raz zrozumiał, 
li si

bardzo sprawny. Młodzieniec przekonał si
szedł bli
z szybko
Pot
Rycerz padł na ziemi
noś
uniosła si
na  nogi  i  ruszył  do  przodu.  Jak  przej
drugi stra

i  z  impetem  rzucił  si
spręŜ
nię
słownie otarła mu si

dostał.

wrzask.

krótszy i prowadził do okr
jej progu, Bezimienny ujrzał po
nim pos

background image

i  cofn
usta  i  głosem  cichym  i  matowym,  lecz  dziwnie  dobrze  sły
szalnym w

nię

Gdy  po  krótkim  wahaniu  chciał  je  wzi
snę
sze
a dotychczasowa wrzawa nagle umilkła.

by  wyobrazi
czarnym  jak  smol
przypo
kich  oczu  pobłyskiwało  czerwono  jak  roz
a  otwarte  pyski  zion
dział  niemiłosiernie 
szą
ostrymi pazurami trzymał topór.

bie  odwagi. 
czy siak, brzydz

cerz 
posta

młodzie
cios topora i osłaniaj
łby. Obaj walcz

background image

nić
czym szybko wbił napastnikowi miecz w pier
Ugodzony j
mi  wydobywaj
obok niego. Złapały go mdło
cie z trudem podniósł si
w bezruc
minku polana, a topór wypadł ze słabn

uwi

pochwy  i  podszedł  do  pos
dziane palce i podała mu klucze. Umie
na filarze i przekr
wielka czarna skrzynia. Pochylił si
otworzył zame

Ŝ

e  ogłuszony  rycerz  upadł  na  wznak.  W  tej  samej  chwili

sklepienie  komnaty  otwarło  si
rozdzierane  błyskawicami  niebo.  Przestraszony  młodzieniec
ujrzał
rze.  Niezwykłemu  zjawisku  towarzyszył  przejmuj
stajny  łoskot,  jakby  z  tysi
oparta na jednej nucie rozpaczliwa pie
i  mieszał  si
Pioruny  biły  jeden  po  drugim,  blask  błyskawic  raz  po  raz
roz

i  przyspieszonym  oddechem  patrzył,  jak  ostatni  kł
znika jakby wessany pr

background image

wną
pos
i wyszedł na 

lonej sukni. U
widokiem, jaki ujrzał, nie zwrócił na ni

słoń
rozbudzeni  z  gł
dzili z nich mieszka
ny odnajdowały m
tali si
ś

cia.

ła wdzi

wolno

gdzie Morgana i Baudemagus mogli ich zesła

Chod

przysi

sca. Dzie

background image

wiesz, 

oczach pojawił si

ko st

i przyjrzał si


Coraz bardziej zbity z tropu młodzieniec wzruszył ramio
nami.

noś
nia. Dlaczego mówisz: „nie mogłabym ci

zwoli

Mów,  o  co  chodzi,  i  nie  wmawiaj  mi, 
mnie, na co pozwol

background image

powiedział bez namysłu, nie przebieraj
szy  raz  znalazł  si
wiedział,  jak ma  si
nie:

przed godzin

wielkie niebezpiecze

i oboje nic na to nie poradzimy.

krokiem  udała  si
Czerwony  ze  zło
opanowa
swojej my

zamek  obronny  z  dwiema  wie
bram
męŜ
chem na twarzy pospieszył jej naprzeciw. Szcz

background image

wiem, co mi strzeliło do głowy, 
towi. Powinienem był przede wszystkim zadba
piecze

się

do r

niła zdanie i pozwoliła, by zakochany 
palce.

czaru rzuconego przez Morgan

mojej  gł
cie. Uratowałe
w piekle.

łym ciele. Przedstawiaj
działa:

tąd

odpowiedział zadowolony, 
czę

- Powtarzała

background image

potem na dziewczyn

giermek i opieku

mi si

jęć

hocie, nie mo

 

je dłonie. Galehot pobladły na twarzy zmierzył rywala wzro
kiem.

go zmieszany rycerz.

gardzi
cie?

acji.
a zarazem porywczy, od pierwszego wejrzenia wzbudził je

background image

zanie, wymierzyłby ch
winna była całego zamieszania.

nuj
cha


walka na 

niego.

wróciwszy si
hota,  ruszył  przed  siebie.  Zgromadzeni  wokół  placu  miesz
kań
chyba  nie  całkiem  uwolnił  si
Morgany, gdy
wa

krzyczał Galehot.


ment młodzie

cza tr

background image

i ponowił

rozcieraj

ostrze  i  nie  zwa
wię
pał błyskawicznie miecz za r
Ŝ

ył do gardła giermka. Kropla

tonem prosiła.

była tak si

gardła Galehota. Z satysfakcj
nie j
niezbyt zr

głupia?

co robisz?

background image

miała swój bł
bym zabi

brody Galehota.

zanie, lecz ty nie zgodzisz si

działa

dzam.

dzie

ło ustalone.

narzeczonego. Po jego szyi płyn

wił

obietnicy,  której  wymagał  od  niej  rycerz,  wydawało  si
zadaniem ponad siły.

background image

by  chciała zajmowa
niósł  j
dzia

Rycerz  wzi
Galehot obj
co robi. Dziewczyna podniosła głow
wała  si
wspi
przyj

chał z miasteczka. Kiedy Ellana i Galehot zauwa
rzystaj
w  tłumie  opuszczaj
biegli za nim.

my zaraz w 
runek. Czy mo

cze

łem  wierny  Malagantowi,  lecz  po  tym,  co  si

background image

niemal  rówie
prz

wania, 
go zranił. Polubił tego chłopca. Postanowił, 

czeka
Gorre.

Straciłem ju

mu wdzi
szła obok bez słowa, a on ani razu nie spojrzał w jej stron

Bezimienny  z  r
nad fos
wyjazdu z Kamelotu. Wyrzucał sobie, 
wcale  nie  my
przywoła
nagrobny  kamie
Okr
rzał co

cmentarzem, gdy zdj
szedł  bli
Ginewry  na  kamiennej  płycie  nie  zwrócił  uwagi  na  drug
leŜą
grób.  Pochylił  si

background image

nagrobku i zacz
pię
usuni
czyków Malaganta.

wprost, w dolnej cz
cztery  palce  dłoni,  kciuk  przycisn
pchn

wyprostował si

biona złotem,  drogimi kamieniami i  cenn
ku, na alabastrowej tabliczce, widniał napis:

wane  odkrycie,  rycerz  odwrócił  si
która upadaj

background image

znale

dziwnie bliskie,  jak ulubione  ubranie,  które  nosi  si
czas, zdaje si

zmarł  ze  zgryzoty  widz
w płomieniach.

młod

i syna.

Wyraz smutku i 
czyny.

chciałe
Zwi
Nie odpowiem ju

by si
nałe

Ginewr

background image

poś
wierno
obra

Merlina, o którym mówi
się

hota,  który  w  pełnej  zbroi  prowadził  na  wodzy  osiodłane
wierzchowce. Podbiegła do n
i zawołała:

która stała teraz otworem. Przez pewien czas posuwali si
z biegiem  rzeki,  przez  któr
dze,  zanim  dotarł  do  miasteczka.  Woda,  która  omal  nie
zmieniła  go  wtedy  w  brył
płyn
w  razie  potrzeby  odeprze
piecze
rzystwa Ellany. Nie chciał dłu
spojrze

stawały  si
nagie,  bezlistne  kikuty.  Wsz

background image

mię
rzu,  który  pod  ko
w powietrze.

wynikałoby to z pory roku lub raczej 
go  lasu, za  w
lecz  szara  jak  spopielała  ziemia  wieczna  noc,  otulaj
smutn

mieniach  sło
otoczeniu jej woda wydała si
z  góry  do  kamiennej  misy  w  kształcie  półksi
rozdzielała  si
Niestety, najmniejsze nawet 
brzegów,  pokrytych  czarnym  rumowiskiem  bazaltów  i  ob
sydianów.

wił Lancelot i zeskoczył z siodła. 
czy

koił  go  Galehot. 
ojca Ellany, króla Pellesa.

kleń

dziewczyna tonem, który nie dopuszczał sprzeciwu.

go do fontanny. Zwierz
stronie cembrowiny  co
chylił si

background image

Pomi
pię
i chciał podnie
kroków. Zacisn

było bł

łabym  ci  zaczarowanych  podziemi,  nie  pokonałby
mocy i nie p

mnie potwór o trzech głowach.

Ŝ

y do królowej i nie ma o czym mówi

mu w oczy, a jej 
pragn
Czuł, 
dziewczyny zostawiła jaki
serca.

brałe
uchodzi
przede wszystkim uczciwo

ność

background image

wyrzec si

zło
i bez sensu po 

nosi
sną

rycerza ma lojalne i dobre serce dziecka, b
gnąć

jednak zmi

z miło

głaskał kamienn

twoje  zainteresowanie  moj
wiedziałem ci o moich uczuciach. S
ca warta jest a
się

stałby

ko zastanawiał.

być

background image

tajem
nicę

Lancelot podniósł głow
ło jednej gwiazdy.

nica, któr
niŜ

który nie ma sobie równych na ziemi.

oczy dziewczyny:

zło
ty grzebie
innych. Ju
twojej tajemnicy.

dotarło do niej wreszcie, 
wykrzywiła jej twarz, a smutek z

i znikn

background image

Droga,  którą  podąŜiali,  przecinała  szarą,  jak  okiem  się- 

gnąć płaską równinę, rozciągającą się aŜ po horyzont.

 

-  Jesteś pewna, Ŝe zamek twojego ojca wznosi się gdzieś 

tu niedaleko? - zapytał Lancelot.

 

Ellana nie odpowiedziała. Ukryta za welonem sięgającym 

ramion, od czasu nocnej rozmowy nie odezwała się do niego 
ani słowem. Galehot zbliŜył konia do wierzchowca rycerza.

 

Niebo powoli jaśniało. Szarość, barwiąc się gdzieniegdzie 

na niebiesko, złoto czy liliowo, stawała się mniej ponura.

 

-  Przyspieszmy kroku. Korbenik jest juŜ blisko.

 

Po przebyciu około pół mili, Lancelot dostrzegł wyłaniającą 

się z szarego tła czarną sylwetkę budowli i ponaglił konia. Po- 
czątkowo moŜna było sądzić, Ŝe to tylko złudzenie, lecz w miarę 
jak podjeŜdŜali bliŜej, jej kontury stawały się coraz bardziej wy- 
raźne. Dopiero kiedy podjechali na odległość strzału z łuku, zo- 
baczyli otoczoną głęboką fosą, kwadratową, masywną warownię 
z czarnych kamiennych bloków, zwieńczoną dwiema wieŜami.

 

Ellana  przyspieszyła  i  wyprzedziła  Lancelota.  Jej  długi 

welon  powiewał  na  wietrze  jak  proporzec,  gdy  przez  zwo- 
dzony most galopem wpadła do bramy.

 

-  Ellano! - krzyknął Galehot.

 

Nie zareagowała i zniknęła wraz z wierzchowcem w mu- 

rach twierdzy.

 

-  Mogę zapytać, co się stało Ellanie?

 

Na twarzy giermka i w jego głosie było tyle szczerego niepo- 

koju, Ŝe rycerz braterskim gestem połoŜył mu rękę na ramieniu.

 

-  Uspokój się, to nic powaŜnego. Ellana poślubi cię, kie- 

dy odzyska równowagę, i zapomni o urojeniach, jakie drę- 
czą ją wskutek uroków Morgany.

 

127-

 

background image

Kiedy  podjechali  do  mostu,  w  dole  nad  fosą  zobaczyli 

czterech chłopców trzymających wielki szkarłatny płaszcz 
z kapturem. W łodzi unoszącej się na wodzie, z której wyra- 
stały  białe  lilie,  pierwsze  Ŝywe  rośliny,  jakie  ujrzeli,  odkąd 
wjechali do martwej krainy, siedział stary męŜczyzna i łowił 
ryby. Lancelot pozdrowił go i powiedział:

 

-

 

Jestem  Lancelot  z  Jeziora,  rycerz  króla  Artura.  Towa- 

rzyszę Ellanie, córce króla Pellesa. 

-

 

Widziałem ją - odpowiedział starzec pogodnym głosem. 

-  Wpadła do zamku niczym furia, jakby przed kimś uciekała. 
Witaj, rycerzu. Jestem Pelles. Ty teŜ witaj, Galehocie.

 

Dał  znak  ręką:  dwaj  giermkowie  chwycili  cumę  i  wycią- 

gnęli  łódź  na  brzeg.  Dwaj  inni  weszli  ostroŜnie  na  pokład, 
owinęli starca płaszczem i znieśli  go na ląd.  Lancelot zoba- 
czył, Ŝe ma chude, bezwładne nogi.

 

Król  Pelles  uśmiechnął  się  i  wskazując  zwodzony  most, 

rzeki:

 

-Wjedźcie  do  środka  i  zostawcie  konie  w  stajni.  Zaraz 

do was dołączę. Mój „wierzchowiec" teŜ ma dwie pary nóg

 

-  rzekł z uśmiechem, opierając ręce na ramionach chłop- 
ców, którzy zanieśli go do zamku.

 

Na  dziedzińcu  czterej  giermkowie zaopiekowali  się  Lan- 

celotem i pomogli mu zdjąć zbroję. Jeden  odebrał  od niego 
hełm,  drugi tarczę,  trzeci  pancerz. Czwarty  nałoŜył  na  jego 
ramiona  szkarłatny  płaszcz,  taki  sam,  jakim  okryty  został 
król.  Galehot  zabrał  wierzchowce  do  stajni,  a  giermkowie 
zaprowadzili rycerza do mieszkalnej części twierdzy.

 

Tu  oczom  Lancelota  ukazała  się  ogromna  kwadratowa 

sala,  największa,  jaką  kiedykolwiek  widział.  Trudno  było 
uwierzyć, Ŝe mogła zmieścić  się  w  ciasnych na pozór mu- 
rach zamku. Jej ściany były cztery razy wyŜsze od ścian

 

128

 

background image

wielkiej sali zamku Kamelot, gdzie kilka dni temu odbyła si
ceremonia  pasowania.  Czterystu  ludzi  mogłoby  wygodnie
tutaj biesiadowa
opartym na czarnych kolumnach piekły si

Ŝ

u  po

zdąŜ
leŜ

przyja

przygody spotkały ci

Lancelot 

złych?

człowieka, który unika niebezpiecze
Dok

bardzo trudna?

most nazywany Mostem Miecza.

background image

ś

niej roz

reakcji, u

moje nogi...

bię

roze
w zakłopotanie. Gdyby to on stracił władz
nował w opustoszałej jałowej krainie, na pewno nie byłoby
mu do 

wielkim  kominku,  czekali  na  jego  rozkazy.  Na  dany  znak
złoŜ
łe drzwi w g

Gorre przez Most Miecza 

powinien zachowa

mu o przysi

background image

i losie, jaki go czeka, wi
nauczyło go przezorno
do zadawania pyta
się
sun
których  powinien  wyrzec  si

dzie  si
przed Bogiem. Ellana przekonała go. Rozumiał, 
do Ginewry oznacza sprzeniewierzenie si
nie przysi
ły jednak w stanie zawróci
low
no honor, jak i dusz

wią
uczuciami,  do  sali  wszedł  jeden  z  giermków,  trzymaj
w  dłoni  włóczni
tkwił cztero
dzieniec  zatrzymał  si
Pogr
się
wiony. W
na palce giermka, lecz nie spadała na ziemi
nie pochodziła z rany zadanej włóczni
czy sposób wydobywała si

nak w my
mię
czy

background image

z  nich  wnie
idą

w  zupełno
widok  tej  zaskakuj
i  nadziej
rozja
tensywniej  ni
pływ uczucia wywołał u
ny  ledwo  spogl
mal nie zauwa
dzone drogimi kamieniami. Kiedy trzej giermkowie wyszli
z  sali  tymi  samymi  drzwiami,  w  których  znikn
z  włóczni
dziony  oboj
zwrócił uwagi.

ś

ciach  rycerz  powinie

dać
niestosowny 

ma na my
wie  na
odzywał, wytrzymuj

stary król.

długi jak ło
gdy ich pan oraz jego go

background image

nie podano udziec z jelenia z pieprzem, a do tego wy
te stare wino w szczerozł

tytem.  Mi
wi,  który,  jakby  nic  nie  zaszło 
stwo  w  zamku  nad  Jeziorem.  W  znakomitym  humorze,
z niecierpliwo
w  stron
-  jak  s
gia i 
dostrzegał  smutku  w  oczach  i  w  głosie  Króla  Rybaka
Zreszt
przyczyny...

się
dług
Ŝ

e gospodarz nie ma ochoty na dalsz

stanawiał si
się
nuj
ków, trafił wreszcie 

z  wie
zamku.  Łó
padał ju
na gołej pos

background image

Obawiał si
o tajemnicy, której nie chciał poznawa

ry, które przyniosła na tacy.

mo
je zachowanie.

i podniósł puchar do góry.

miaj
stroju 

chciałem
cię

zbyt silne, bym mogła sobie z nim poradzi
nowiłam wykorzysta

Młody  rycerz  u
mocne,  mocniejsze  ni
cho
ny  pokoju  zawirowały  mu  przed  oczami,  po

background image

snów 
drzwi.

ma  gor
chory, wr
ło, 
cił koszul

ś

łoŜ

jąc rozpi
dze  bł
cienkiego  pachn
skały mu twarz, daj
kto
czył. Delikatny zapach 
dra
sy  okalaj
dyna.

wów  tak  cienk
kształtów. Wyci

ś

background image

ś

wiata. By j

prawy, bitwy i rycerskie turnieje.

delikatnie policzki  i brod
dotkn

niego.

rozgrzewa  mu  krew.  A  mo
znania?  Serce  zabiło  mu  mocniej,  gdy  usłyszał  rozkoszn
zach

dło
Poczuł znajomy zapach wina, lecz nie wzbudziło to w nim
Ŝ

adnych podejrze

kształtne  ciało,  a
zmysłowym cieple.

juŜ
cona  cisza. 
obudzi
mię
Zdarzenia ze snu wydawały
go rzeczywisto
jeszcze smak wina podanego wieczorem przez Ellan

background image

go:  był  jeszcze  ciepły.  Na  pogniecionej  poduszce  znalazł
długi jasny włos.

najbardziej wyra
ale nie na po
był sen? Ginewra była tu naprawd
się

gną
kró
ziony przed chwil
nie, 
skiem złota, ten za

zrozumiał, 

głosem.

zdarze
twowierno
ła  mu  miłosny  napój.  To  on  wywołał  nagł
chwilowy  zawrót  głowy  i  natychmiastow
napój  zacz
Wiedziała, 
za królow
rzą
chał j

sa,  lecz  najg
twowierno

background image

korytarze, zagl
dzie było pusto, pokoje zostały ogołocone z mebli. Wydawa
ło si

przypadkiem znalazł si
i w jednej chwili skamieniał. Na podłodze le
zu.  Spod  pop

Zawilgocone mury pokrywała sina ple
li, a w olbrzymich rozmiarów kominku zalegał stos starego
popiołu,  wspomnienie  dawno  wygasłego  ognia.  Wszystko
wygl

Ŝ

a,  ustawionego  na 

dziurawa,  mi

stawili  je  giermkowie  króla  Pellesa.  Pochylaj
nie
drewnia
a w powietrze wzniosła si

niespodziewanie pojawił si

ce wygl
Ŝ

e Lancelot idzie w jego stron

do tyłu.

głosem. 

background image

nie, w po
drog

ki? 
nowan

Mo
relois i pod nieobecno

a którego

i miałem cudowny sen.

się
o rę

nie ma winnic. Jeszcze jedno chciałbym wiedzie
Ŝ

e nigdy tu nie byłe

zamek króla Pellesa i Jałow

im ojcu
mię
mieszkał.

background image

wokowa
cią
przyjechał. Podła!

twoje szcz

zrodziło si
miło

cham.

walonych zabudowaniach stał
hota. Giermek zakładał im siodła oraz uprz
w kółko w
prawy  wszyscy  czynili  mu  wbrew.  Wszyscy 
samego 
swoich  celów.  On  sam,  bł
dąŜ
Konieczno
szone  przez  niego  trudy  i  nadawała  sens  jego 
postanowił, 
uwi
czył z potworami. Koniec!

background image

-  Wracaj do Sorelois, Galehocie, i nie przejmuj się Mala- 

gantem  -  polecił.  —  Sam  się  z  nim  rozprawię,  moŜesz  być 
pewien.

 

Młodzieniec dosiadł swego konia i pokręcił głową:

 

-

 

Nie ma mowy! Nie pozwolę, byś odjechał beze mnie. 

-

 

Rozkazuję  ci  wracać  do  domu,  rozumiesz?  -  nalegał 

rycerz. 

-

 

Nie wykonam twojego rozkazu. 

-

 

Nie draŜnij mnie, bo będę zmuszony obciąć ci uszy. 

-

 

Zrobisz, jak będziesz uwaŜał, ale ja i tak nie ustąpię. 

-

 

Uparty  głupcze!  Zrozum,  Ŝe  nie  jesteś  mi  potrzebny. 

Trzymaj się ode mnie jak najdalej, tak będzie lepiej dla nas 
obu. 

-

 

Dla mnie nie, bo będąc blisko ciebie, szybciej odnajdę 

Ellanę. 

-

 

Dlaczego tak sądzisz? 

-Wiem,  Ŝe  ona  cię  kocha  i  zrobi  wszystko,  Ŝeby  znów 

cię zobaczyć. Będąc przy tobie...

 

-

 

Twoje  rozumowanie  jest  bez  sensu,  wiesz  dlaczego? 

Dlatego, Ŝe jeśli twoja Ellana zbliŜy się do mnie na mniej niŜ 
sto kroków, podetnę jej gardło. Czy chciałbyś ujrzeć ją mar- 
twą? 

-

 

Nie  skrzywdzisz  jej,  Lancelocie.  Jesteś  rycerzem  -  po- 

wiedział Galehot pewnym głosem i popędził konia. 
Lancelot zaczekał, aŜ przejedzie zwodzony most, i wzru- 
szywszy ramionami, ostrogami spiął rumaka, by go dogonić. 
Fosa otaczająca twierdzę była sucha. Tam, gdzie jeszcze 
wczoraj kwitły lilie, dziś sterczały jedynie ostre pędy jeŜyn.

 

-

 

Dokąd jedziemy? - zapytał giermek. 

-

 

Na  północ.  Tam,  gdzie  czeka  na  mnie  Most  Miecza 

i moja królowa - odpowiedział Lancelot. 

background image

ROZDZIAŁ I\)

 

\\tyspa Gorre

 

1. Kost Kiecza

 

Lancelot i Galehot nie zsiadali z koni aŜ do zachodu słoń- 

ca. Po południu opuścili wreszcie Jałową Krainę i jej smutny 
spopielały krajobraz. Po przebyciu brodu na granicznej rzece, 
zagłębili się w gęsty las. Przez cały dzień nie spotkali Ŝywego 
człowieka. W miarę jak posuwali się na północ, światło sło- 
neczne było coraz słabsze a powietrze chłodniejsze.

 

Kiedy znaleźli się na skraju lasu, ujrzeli przed sobą rozle- 

gły, bezdrzewny płaskowyŜ porośnięty gęstą trawą z kępami 
wrzosu  i  Ŝarnowca.  Wąska  droga  była  tak  zarośnięta,  Ŝe 
miejscami prawie nie było jej widać. Najprawdopodobniej 
od  lat  nikt  nie  zapuszczał  się  w  te  strony.  Wilgotna  bryza 
osadzała na twarzy i dłoniach jeźdźców drobne kropelki sło- 
nej wody.

 

-

 

Czuję bliskość morza - rzekł Galehot. 

-

 

To  dobrze.  Przed  północą  dotrę  do  Gorre  -  ucieszył 

się  Lancelot  i  popędził  wierzchowca,  który  pędem  ruszył 
przed siebie. 

,    142

 

background image

Gęsty dywan traw tłumił tętent kopyt i wydawało się, Ŝe 

jeździec i jego rumak unoszą się nad ziemią. Mimo wysiłku 
koń Galehota nie mógł dotrzymać im kroku. Giermek z da- 
leka  śledził  białą  sylwetkę  podobną  do  zjawy,  rysującą  się 
wyraźnie na tle ciemnego, zasnutego deszczowymi chmura- 
mi nieba.

 

Po pewnym czasie wiatr rozwiał chmury, a promienie za- 

chodzącego słońca zabarwiły pogodne znowu niebo na zło- 
to  i  róŜowo.  Galehot  dojrzał,  Ŝe  jego  towarzysz  zatrzymał 
konia  i  zamarł  w  bezruchu.  By  nie  przeszkadzać,  giermek 
powoli  podjechał  do  rycerza  i  zatrzymał  się  tuŜ  obok.  Lan- 
celot stał na krawędzi płaskowyŜu, opadającego pionowo do 
morza.  Skalna  ściana  była  tak  wysoka,  Ŝe  patrząc  w  dół  na 
wąską  plaŜę  rozciągającą  się  u  jej  stóp,  moŜna  było  doznać 
zawrotu głowy.

 

-  Oto Gorre!

 

Wyspa  miała  kształt  stromej  góry,  wynurzającej  się 

z  morskiej  toni.  Jej  wierzchołek  zajmował  obronny  zamek 
zwieńczony  potęŜną  basztą.  Zbudowane  na  zboczach  poni- 
Ŝ

ej  kamienne  domy  sięgały  aŜ  do  portu,  w  którym  nie  cu- 

mował  Ŝaden  statek.  Wysokie  na  trzy  piętra  fale  przypływu 
uderzały  głośno  o  czarne,  kamienne  nabrzeŜe.  Ich  białe 
grzywy  pobłyskiwały  złowieszczo  w  krwawym  świetle  za- 
chodu.

 

-

 

Ponure  miejsce  -  zauwaŜył  Galehot,  drŜąc  na  całym 

ciele. 

-

 

Takie jak jego pan. 

Lancelot rozejrzał się po okolicy i z radością stwierdził, 

Ŝ

e  nieco  dalej  na  północ,  wysoko  nad  powierzchnią  wody, 

widzi wąską linię.

 

-  To most - zawołał. — Jedźmy tam.

 

143

 

background image

Giermek, który bez chwili wahania pod
nie prowadził konia brzegiem przepa
czy to, co widzi, jest prawd

miecz.  Jego  stal  l
mimo  zapadaj
czubkiem  w  skaln
ś

cią

w jednej trzeciej jej wysoko

nia  i  podparłszy  si
przepraw
pieczna.  Most,  dwa  razy  szerszy  od  normaln
miał  długo
obosieczne ostrze było cienkie jak brzytwa.

przynie

ne fale rozbijały si

tu przyjechał? Pospiesz si

kaj  do  rana.  Wyspany,  w 
twiej.

baby uwagi 

odczepił  tarcz

background image

runkach nie b

i jak ma umocowa
szukał  argumentów  zdolnych  przekona
gnacji ze skazanej z góry na niepowodzenie wyprawy.

maj
nie:

przyda, a podczas przeprawy czułbym si
zgrabny.


pułapki?

wice. 

by  zdj
snym uszom.

tu  na  mnie  czekał.  We
brze
czy Gowen przeprawił si
się
cerzy, którzy mieli wyruszy
co wiesz.

background image

wpadn
nię
Zrób to, co ci mówi
sam poprosz

mię

Ujechał wprawdzie kilka kroków, lecz kiedy ujrzał, 
opu
tychmiast  zawrócił,  uwi
przepa

czowo dło
się
obficie. Z daleka wida
po l

stwierdził, 
Lancelot wyjdzie z tej przeprawy 
było zbyt mało miejsca, by wykona
dynie  droga  naprzód.  Rycerz  nie 
tylko i
na  drugi  brzeg 

background image

cze
chem bólu poranionych dłoni i stóp. Przywoływał w pami
obraz Ginewry takiej, jaka odwiedziła go poprzedniej nocy
we 
ło mu sił. To nic, 
się

kochał  i  jej  zawdzi
były przeznaczone dla niej i tak naprawd
na czu

z  dło
wilgotn
szą
nej nocy.

mgł

ustawionym  obok  kominka.  Ta  ponadosiemdziesi
dama przez prawie pół wieku sprawowała jedynowładcze rz
dy w swoim pa
nych oraz innych władców. Jej bystry umysł, sprawiedliwo
i szlachetn

background image

umrze
stwo doprowadzi jej ukochane królestwo do ruiny.

zamierzam przez całe 
ziemi. Mam wi
mnie wielka przyszło

Morgana siedziała swobodnie rozparta na swoim siedzisku
i  zielonymi  kocimi  oczyma  wpatrywała  si
wpółprzymkni
a ona czochrała pieszczotliwie jego kr

kruczoczarnych  lokach,  zielonych  ruchliwych  oczach  i  peł
nych zmysłowych wargach. Sprawiał wra
i patrzył na otoczenie z wła

fryda. 

ustalone zasady i wysłał w pogo
Nie mam dla niego odrobiny szacunku.

kiś

oznacza?

background image

nię

powiedniom  tego  syna  demona.  Przyszło
musi by
wyj
na swoj

gło
ło z pułapki Zdradzieckie
wał mnie te
od Przyszłego Cmentarza.

nie Morgana.

Jałow

wsz

na, 
gdy
nalezienia.

go  Graala  odnajdzie  Bezimienny  Rycerz  o  czystym  sercu".
Pierwsza  cz
jest  czyste.  Nie  mówi
pełnia je bł

background image

newra, dlatego nie zdziwiłabym si
ś

cia przez Most Miecza.

mowie, przyskoczył do fotela Morgany.

kierujemy  si
wojny  z  Arturem,  wi
Graala dla mojego Mordreta.

się
w gwiazdach, 
i niczego takiego nie dostrzegł.

ś

lisz, 

On  umie  tylko  wykonywa
niezale
i gdzie go uwi
ją opiek

była mnie

o fotel matki, uniósł powieki i spojrzał w gór
nad nim ksi
ły si

Pokonany,  odwrócił  si

background image

Gdyby  Bezimienny  jakim
trzymam go raz na zawsze.

ta. Młodzieniec tymczasem złagodniał a jego oczy odzyska
ły sw

syna? Czy

na swojego.

pię
w nim to, co mogłoby przypomina
ny brat, ten wzór cnót, jest sztywny i nudny, ja za
dzi zmiennych, zaskakuj

ła si
swoj

kiedy przestanie ju

pomy

zdołał  powstrzyma
matka poczuła, 

background image

wał si
ból wspomnieniem królowej, w miar
go siły, jej wizerunek zacierał si
Lancelot  został  sam,  bez 
w  pustce  nad  czarn
bólem, skazany był wył

jakby  było  tylko  trzema  pozbawionymi  tre
Utraciwszy nadziej
praw

wiele brakowało, a byłby spadł do morza. Chwycił mocniej za
ostrze.  Wydawało  mu  si
wyrwał mu si
w wykrwawionym sercu zabrakło nadziei, i
zyska

z  odr
sylwetki pary pot
mu si
rannej  bryzy,  zauwa
brzegu czekaj

dzo blisko.

wych sił. Wyspa była tu
i  zeskoczy  na  brzeg  strze
bić

background image

łaniaj
ś

cił ostrze i z j

koziołkował  spory  kawałek.  Zabrakło  mu  ju
czego

ny,  przez  dłu
trzył  w  czarne  niebo.  Miał  wra
podniesie.  Stracił  tak  wiele  krwi,  i
cza

Ś

wiadomo

w  nim  resztki  energii.  Podniósł  si
o  skał
wią
ogromnego  cierpienia  wreszcie  tego  dokonał,  ujrzał  nad
głow
miał  siły  wyci
skałami.  Schylił  si
pachem 
dojrzał w trawie jaki
ny pier

zawsze w kieszeni. Widocznie podcz
z niej wysun

Lancelot ko
stanawiaj

pręŜą

background image

lewej r

manie  karku  w
ś

wiatło  pi

mów.

przodu tak, 
czeka
ich bezlito

się
gła  skalistym  zboczem.  Mocny,  przeciwny  wiatr  wiał  im
prosto  w  twarz,  utrudniaj
Malagant zamiast zwolni
wał krzycze

ostrym  zakr
Most Miecza.

przykuło ich wzrok. O
den  z  nich  wcze
i  zaraz  zgasło.  Było  tak  mocne, 
pod  zamkni

background image

-To niemoŜliwe...

 

Lancelot  z  uwagą  przyglądał  się  swoim  dłoniom:  były 

białe,  gładkie,  bez  Ŝadnych  skaleczeń  ani  blizn.  Stanął 
o własnych siłach i wykonał pełny obrót: równieŜ w stopach 
nie poczuł najmniejszego bólu.

 

Zaledwie wsunął pierścień Wiwiany na palec, otoczyło 

go ostre zielone światło, pochodzące jakby z wnętrza klej- 
notu. Rany zabliźniły się momentalnie, Ŝyły napełniły świe- 
Ŝą

  krwią,  a  umysł  odzyskał  dawną  jasność.  KrwioŜercze 

lwy zniknęły, czy raczej przemieniły w młode charty, które 
łasiły się u jego stóp i merdały wesoło ogonami, domaga- 
jąc się pieszczot.

 

Lancelot chętnie zostałby z nimi, by nacieszyć się niespo- 

dziewanym uzdrowieniem, lecz w górze nad sobą, mniej wię- 
cej w odległości strzału z łuku, dojrzał zapalone pochodnie. 
W ich migotliwym blasku rysowała się czarna sylwetka Mala- 
ganta i lśniące zbroje dziesięciu Saksończyków. Jednym ru- 
chem ręki wyrwał miecz zakleszczony między skałami, wsu- 
nął go do pochwy, osłonił ramię tarczą i ruszył w drogę.

 

Planował  okrąŜyć  wyspę  od  wschodu.  Aby  zrealizować 

swój cel, musiał za wszelką cenę uniknąć spotkania z Mala- 
gantem i jego ludźmi. Był pewny, Ŝe Czarny Rycerz jeszcze 
tej  nocy,  wbrew  wszelkim  zasadom  kodeksu  rycerskiego, 
będzie  próbował  go  zamordować.  Pragnął  zmierzyć  się 
z Malagantem, lecz twarzą w twarz, w blasku dnia. Oddając 
się pod sąd boŜy, uniewaŜnić wynik poprzedniego pojedyn- 
ku, zakończonego przegraną seneszala Keu. śeby doczekać 
się uczciwego starcia, musiał uniknąć pułapek i podstępów, 
do jakich zdolny był ksiąŜę Gorre.

 

155 _,

 

background image

Porywczy rycerz nie miał przygotowanej strategii. Zgod- 

nie ze swoim temperamentem nie zastanawiał się z góry, ja- 
kie podejmie kroki. Wierzył, Ŝe bieg wydarzeń podsunie mu 
najwłaściwsze rozwiązanie.

 

Minąwszy  kilka  kęp  niskich  sosen,  z  trudem  trzymają- 

cych się zbocza, stracił z oczu światła pochodni. Jego wro- 
gowie z całą pewnością zeszli niŜej i zatrzymali się przy Mo- 
ś

cie Miecza. Pozwalało mu to zyskać potrzebny czas.

 

Pewniejszy siebie szedł dalej, nie zwalniając kroku. Silny 

dotąd wiatr przestał dokuczać, miejsce stało się bardziej za- 
ciszne. Lancelot doszedł do wniosku, Ŝe obszedł juŜ znacz- 
ną  część  wyspy.  Od  tej  strony  jej  brzeg  był  jeszcze  bardziej 
stromy.  Miejscami  skała  opadała  niemal  pionowo  do  morza. 
Mgła podniosła się znowu i z wielkim trudem dostrzegł pra- 
wie niewidoczną kamienistą ścieŜkę. Nie wahał się ani przez 
chwilę i niemal po omacku rozpoczął wspinaczkę.

 

Był  juŜ  wysoko,  gdy  nagle  za  zakrętem  ujrzał  niewielkie 

okute  Ŝelazem  drzwi.  Dostępu  do  nich  broniło  dwóch  war- 
towników uzbrojonych w piki. Przykucnął za krzakiem głogu, 
badając sytuację. TuŜ przed nim wznosiła się potęŜna surowa 
budowla,  wykonana  z  duŜych  bloków  ciosanego  kamienia, 
pozbawiona okien i gzymsów.

 

Lancelot  ciekawy,  jakie  jest  jej  przeznaczenie,  bezsze- 

lestnie zrobił kilka kroków  i  ukrył  się za następnym  krza- 
kiem,  bliŜej  drzwi.  Przyczajony,  obserwował  straŜników, 
gdy  nagle  usłyszał  za  sobą  jakiś  hałas.  Nie  zdąŜył  się  od- 
wrócić, gdy ktoś zaatakował go od tyłu. Ogłuszony ciosem, 
upadł  na  plecy.  Padając,  odruchowo  uderzył  napastnika 
łokciem w brzuch i usłyszał przeciągły jęk. Próbował wstać, 
lecz nieznajomy rzucił się na niego z mieczem. Rycerz zro- 
bił zręczny unik i chwytając za rękę przeciwnika, zabloko-

 

156

 

background image

wał cios. Ostrze miecza znieruchomiało w powietrzu, tu
obok jego czoła.

nie osuszyłem morza. Widocznie od rdzy strzyka mi w sta
wach, inaczej nie usłyszałby

ptak.

stwierdził Gowen.

trzymuje  tu  naszych  ludzi,  uprowadzonych  podst
czas  najazdu  na  ziemie  króla  Artura.  W
moich przyjaciół. Co powiesz na mój plan, Bezimienny Ry
cerzu?

I ch

background image

rował ostrze piki w stron

dział bez skr

znali, 
wrócił do kraju w towarzystwie kilku cudzoziemców i z oba
wy, by nie urazi
Rycerze spokojnie podeszli do stra
skoczenia, wyrw
lili ich na ziemi

zawieszone u pasa, i najwi

mdłym 
szerzało si
gło
plecami  o  mur,  Gowen  podszedł  bli
ś

rodka.

stał dzban wina. Musieli ju
nałych  humorach.  Gowen  dał  znak  i  obaj  z  Lancelotem
zwinnym susem wpadli do izby. Rozległ si
den  stra
otrzymał 

do ko

dalszej cz

background image

ne,  a  powietrze  tak  st
pod ziemi

wadz
cały czas szedł pierwszy. W połowie wysoko
skie głosy. Nie chc
ś

ci,  zdmuchn

w kompletnych ciemno

z  gł
Ŝ

elaznych  drzwi.  Umieszczone  pomi

nych uchwytach pochodnie były w wi
liły si
li trzec

kają
Zaskoczeni m
rycz
Kiedy w blasku pochodni poznali, 
bardzo młody, było ju
cza, zanim jeszcze zd
rzenia upu
na włóczni

i schował miecz do pochwy.

zdobycz przed sob
Gowena, który miał wyra

background image

oczach ukazał si

rzę
czym pchn

niŜ
czał  co
który chciał pomóc mu zdj

kominka  i  drzemała.  Nie  zwa
szarpn

a  zł
spojrzeniu nie wida
oko ciskało gromy, br
wo

samego diabła.

wdarł si
obchodzi?  Odpowiedz  mi  w  ko
wied

background image

przeszedł przez Most Miecza?

szał.

pod  adresem  intruza,  który  o
ruszył do wyj

pokoju.

wan

zrobi
piej wyjd
Nie jeste

przy kominku ze skrzy
jętnym wyrazem twarzy.

pani 

obelgi nie były w stanie jej dotkn

background image

znale
swoich rycerzy.

ło, dopadliby ci

krzykn


powiedz  nam  wreszcie,  co  tak  bardzo  wyprowadziło  ci
z równowagi.

czenia, znacznie ju

wie, na kamieniach, widziałem pełno krwi. Na miejscu lwów
znalazłem  dwa  młode  charty.  Przeszukałem  z  moimi  lud
całą
ne ciało!

ciem!

w łagodne pieski. 
stało, Malagancie. Przyjmij do wiadomo
przybył do Gorre i b

zem trafisz na znacznie trudniejszego przeciwnika i nie pój
dzie ci ju

background image

cię
działaj rozs

swoje kłopoty.

gam, 

wało rozgoryczenie, Malagant wyszedł z komnaty. Morgana

ma  przed  sob
cho

kiem 

nim momencie nie pojawił si
nii pasowania nie rzucił wyzwania twojemu m
znałaby
zji po
Byłby ci
ciu.  Bł
czasu  do  czasu  rzuciłaby
cień
zywaj

background image

miem  doskonale.  Artur,  mój  brat,  jest  taki  nudny.  Tak  bez
nadziejnie  moralny.  Chowa  si
i  tłumaczy, 
zywa

i  ukryła  si
komnaty. Morgana równie

przystojny i dobrze wychowany kawaler zapałał do mnie mi
łoś
na, wyró

wprost do ucha:

Daj  upust  swoim  pragnieniom,  a  wszystko  b
prostsze.

nym głosem Ginewra. 

cerzu oraz niezwykłych dowodach jego miło
na,  wierno
z rozkosz

ła  w  ciemnym  zak
kiem, 
rozja

background image

Mgła  opadła  całkowicie,  powietrze  zrobiło  się  przejrzy- 

ste, a na czarnym nocnym niebie lśniły miliony gwiazd. Go- 
wen i Lancelot posuwali się przodem, wiodąc za sobą około 
stu uwolnionych z lochów Gorre więźniów - męŜczyzn, ko- 
biety i dzieci. Niektórzy nieśli broń zdobytą po opanowaniu 
miejscowego garnizonu. Pochód osłaniali trzej rycerze Artu- 
ra: Kadoen, Brehu i Karadigas. Po drodze nie obyło się bez 
przeszkód.  Sześciu  Saksończyków  Malaganta  chciało  od- 
ciąć uchodźcom drogę do portu, lecz nie mieli szans. Spra- 
gnieni walki po długim pobycie w więzieniu rycerze z przy- 
jemnością rozsiekli ich mieczami na kawałki.

 

Lancelot i Gowen pierwsi przybyli do portu. Nigdzie nie 

było ani jednego wartownika. Prom takŜe nie był przez ni- 
kogo  strzeŜony.  Jego  płaski  pokład  zdolny  był  pomieścić 
dwadzieścia koni i cztery razy tyle ludzi. Gowen, nie tracąc 
czasu, szybko wydał trzem rycerzom stosowne polecenia:

 

-

 

Karadigasie  i  Kadoenie,  pomóŜcie  ludziom  wsiąść  na 

pokład. 

-

 

Ty, Brehu, obejmiesz dowództwo i doprowadzisz ich 

do Logru. 

-

 

A ty, Gowenie? - zapytał rycerz. 

-

 

Ja zostanę w Gorre. Obaj z Lancelotem mamy tu jesz- 

cze coś do załatwienia. 

-

 

Chętnie wesprę was swoim mieczem. 

-

 

Dzięki,  Brehu,  ale  oni  bardziej  potrzebują  twojej  po- 

mocy  —  rzekł  Gowen  i  przyjaznym  gestem  poklepał  towa- 
rzysza po ramieniu. 

-

 

Być  moŜe  spotkasz  Iwena,  miał  zebrać  ludzi  i  ruszyć 

nam z odsieczą. Powiedz mu o promie. 

165

 

background image

Kiedy  wszyscy  ulokowali  się  juŜ  na  pokładzie,  poŜegnał 

przyjaciela i z pomocą Lancelota odwiązał cumy. ICaradigas 
i Kadoen uruchomili kołowrót ciągnący łańcuchy i prom po- 
woli zaczął oddalać się od nabrzeŜa. Jego pasaŜerowie pod- 
nieśli ręce i długo Ŝegnali pozostałych na wyspie wyzwolicieli.

 

-  Co robimy? - zapytał Gowen.

 

Lancelot pokazał ręką róŜowiejące na wschodzie niebo.

 

-  Wkrótce wstanie dzień -  odpowiedział.  - Czas wypeł- 

nić zadanie.

 

Pierwsze  promienie  wschodzącego  słońca  oświetlały 

basztę  zamku,  gdy  Lancelot  i  Gowen  podeszli  pod  wieŜę 
bramną.

 

-

 

Kto  idzie?  -  zapytał  potęŜny  Saksończyk,  stojący  na 

murach. 

-

 

Gowen i Lancelot, rycerze króla Artura! Przybywamy 

do Malaganta, księcia Gorre! 

Saksończyk nie odpowiedział i zniknął za blankami.

 

-

 

W kaŜdej chwili moŜemy spodziewać się nowej zasadz- 

ki - niepokoił się Lancelot. 

-

 

Nie sądzę. Znam królową Elfrydę. Nie pozwoli synowi 

pohańbić swego domu. 

-

 

Obyś miał rację. 

Usłyszeli  chrzęst  łańcuchów  opuszczających  most  zwo- 

dzony.  Po  chwili  drewniana  konstrukcja  oparła  się  z  gło- 
ś

nym hukiem o kamienną krawędź fosy i obaj rycerze mogli 

wejść do zamku.

 

Na dziedzińcu ujrzeli co najmniej pięćdziesięciu Saksoń- 

czyków uzbrojonych w topory i włócznie. WypręŜeni stali

 

166

 

background image

nieruchomo  w  dwóch  równych  szeregach  po  obu  stronach
przej
przeszli  przed  nimi  spokojnym,  wolnym  krokiem,  jak  przed
gwardi
pod  ich  adresem  uszczypliwe  uwagi,  kilku  próbowało  ich
obrazi
wprost pod nogi. Gowen widz
wieniał z gniewu i oparł dło
mu r

weszli razem do wielkiej komnaty na parterze. Malagant był
sam.  Zało
pozór  spokojny  i  rozlu
nych go
deszli bli

w  moim
mnie odwiedzi

nasz
pobyt w lochach wi
Logru.

dzie. Wbił dłonie w por
mas gniewu.

krzyczał  na  cały  głos. 
mnie wył

background image

Gowena.

nie.  Kto  ci  bronił?  To mi
stwo seneszal musiał si

mu czoło.

geś
rze Okr
braku odwagi.

- zapytał z ironi
za  godnego  przeciwnika  i  chciał  stoczy
którym stchórzyłe

ru z tob

jest mo

z tob

młodego 
uwa

background image

to ty przeszedłe

uwa

je dwa lwy zmieniły si
charty.

mona.  My
diabelski pomiocie?

rza rybom na po

sty policzek. Czarny Rycerz zachwiał si

płon

poder

ty.  Gowen  i  Lancelot  wycofali  si
cami o kominek dobyli mieczy, gotowi broni
dłego.

w ich stron

background image

w  drzwiach  komnaty.  Zgarbiona  i  dr
ramieniu  wysokiej,  złotowłosej  damy  o  szlachetnych  rysach,
ubranej w bł
newr
jedn
pomniał o Malagancie i jego pi


bójstwo  czy  inna  zbrodnia  splamiły  moj
Sakso

Malaganta.  Gwardzi
proszyli si

syna, który stał nieruchomo z r
sprzeciwi

patrz
dziej
zha
wię

-Ale
słany przez Merlina. Walka nie b
Królowa zwróciła si

uczciwie  i  sprawiedliwie,  nie  korzystaj
rów?

usłys

background image

dziei, 
li,  gdy  Elfryda  powtórzyła  pytanie:  „Rycerzu,  czy  przysi
gasz...?",  Ginewra  posłała  mu  u
wszelkie  dr
pyta:  „Czy  przysi
cham?" 
-Tak pani, przysi

rzekła Morgana.

wej
z Gowenem na dziedziniec, szykowa
fryda  z  Ginewr
nego  pomieszczenia,  gdzie  czekali  na  niego  dwaj  Sakso
czycy  z  broni
szczyt wie

odziany  był  w  dług
rze.  Morgana  zastała  go,  gdy  pochłoni
krz
wym sadłem, martwych sów, jaszczurek i kotów oraz niezli
czonej  ilo
wi. Na wi
ręk

pracy, o

background image

dret, który wychylił si

czą
ostro

tajemnic

stej przyjemno
rytarz.

lusterko  mocniej  do  piersi  i  powoli  zszedł  po  schodac
komnaty Ginewry.

Malagant  odniesie  zwyci
Ginewra  jest  mi  jeszcze  potrzebna.  B
przeciwko Arturowi. W tej chwili najwa
zbyli si

lecz ona tuliła go tak, jakby był jeszcze małym chłopcem.

- rzekła czule, całuj

background image

Saksończycy  ustawieni  pod  ścianami  szczelnie  otoczyli 

dziedziniec.  Ze  stajni  przyprowadzono  kilka  osiodłanych 
wierzchowców. Gowen przyglądał się im uwaŜnie, oceniając 
ich  budowę,  szybkość  i  siłę.  Po  chwili  zastanowienia  jego 
wzrok  padł  na  młodego ogiera,  białego  jak śnieg.  W bojo- 
wym  rynsztunku,  z  głową  chronioną  nagłówkiem  ze  ster- 
czącym grotem, miał na grzbiecie siodło z wysokim łękiem, 
krótkie  wodze  i  Ŝelazne  strzemiona.  Zadowolony  z  wyboru 
rycerz odprowadził go do północnego naroŜnika, gdzie cze- 
kał Lancelot.

 

Spokojny,  wręcz  pogodny,  wybrał  prostą  zbroję  z  Ŝela- 

znych  łusek.  Lewe  ramię  osłaniał  tarczą z dwiema szkarłat- 
nymi szarfami, a pod prawym trzymał lekki hełm bez przy- 
łbicy ze skórzaną osłoną na nos.

 

Malagant,  oczekujący  w  południowym  naroŜniku,  do- 

siadł juŜ swego konia. W pełnej zbroi z czarnej matowej sta- 
li, w takim samym hełmie i z tarczą z herbem Gorre, był go- 
towy do walki. Kary rumak rŜał niecierpliwie, nerwowy jak 
jego pan.

 

-  To twój pierwszy pojedynek, posłuchaj więc mojej rady 

-  pouczał  młodego  rycerza  Gowen,  podprowadzając  go  do 
białego  rumaka.  -  Pamiętaj,  Ŝe  w  walce  tarcza  jest  równie 
waŜna jak włócznia. Nie sądzę, by Malagant próbował wysa- 
dzić cię z siodła. Raczej zaatakuje wprost, by od razu prze- 
szyć cię na wylot.

 

Lancelot słuchał roztargniony. Podniósł głowę i rozglądał 

się to w lewo, to w prawo rozbieganym wzrokiem, aŜ Go- 
wen zapytał.

 

-  Co to, śledzisz lot ptaków?

 

173

 

background image

-Wybacz, przyjacielu. Szukam królowej.

 

-  To odwróć się za siebie.

 

Ginewra  stała  w  górnym  oknie  wieŜy  za  jego  plecami. 

Z powodu odległości nie widział, czy się uśmiecha, lecz sa- 
ma jej obecność dodała mu odwagi i pewności siebie.

 

-  A teraz na koń! - zarządził Gowen.

 

Lancelot  wskoczył  na  siodło.  Wsunął  włócznię  podaną 

przez  przyjaciela  pod  pachę  i  mocno  uchwycił  rzemienie 
tarczy. Jego przeciwnik po drugiej stronie dziedzińca zrobił 
to samo.

 

Gowen podniósł rękę i opuścił ją szybko, dając sygnał do 

rozpoczęcia pojedynku:

 

-  Do ataku! - zawołał.

 

Spięte  ostrogami  rumaki  wyrwały  pędem  do  przodu, 

w mgnieniu oka znalazły się naprzeciwko siebie, a zmuszone 
przez jeźdźców do trzymania linii, z ogromnym impetem zde- 
rzyły się czołowo. Wypuszczone przez rycerzy tarcze i włócz- 
nie  poleciały  do  góry  i  spadły  na  kamienną  posadzkę  dzie- 
dzińca, pękając na kawałki. Uderzenie było tak silne, Ŝe łęki, 
popręgi  i  strzemiona  puściły,  a  rycerze  zostali  wyrzuceni 
z siodeł i znaleźli się na ziemi.

 

Częściowo  oszołomiony  upadkiem  Lancelot,  pierwszy 

stanął  na  nogi.  Odrzucił  szczątki  połamanej  tarczy,  dobył 
miecza i spokojnie czekał, aŜ Malagant pozbiera się z ziemi.

 

Czarny Rycerz wstał i podniósł przyłbicę. Nigdy dwuko- 

lorowe oczy nie ujawniały tak wyraźnie dwoistości jego cha- 
rakteru, brutalnego i słabego zarazem.  Lancelot zrozumiał, 
Ŝ

e do nikogo nie Ŝywił dotąd podobnej nienawiści i nikt in- 

ny  równie  mocno  nie  nienawidził  jego.  Malagant  czuł  za- 
pewne to samo, obaj bowiem rzucili się jednocześnie na sie- 
bie jak rozjuszone dziki.

 

174

 

background image

licznym d
się
wietrzu, obaj przeciwnicy z wielk
za  ciosem,  lecz 
swoj
w drug
wag
wię
rozpaczliwej obrony.

Sakso
zaś
gną
Malaganta  zaskoczyła  go.  Ze  smutkiem  my
szkoda,  i
dziony pych

i opu
w górze. Malagant wydał okrzyk triumfu. W jego głosie 
dza  krwi  mieszała  si
bierze mu zwyci
ś

mierci swego młodego towarzysza i przyjaciela.

rozerwał  zwarty  szereg  Sakso
rwany  ze  snu,  podniósł  na
Malaganta,  odepchn
zaskakuj
tu. Sakso

background image

jego stalowy naramiennik jak skorupk
na  kolana.  Krew  z  rozci
i barwiła na czerwono r
mu  przyłbic
ciosu, lecz nie zd
go niebieskie oko i przeszył mu czaszk

twy  na  ziemi
znała od dnia, w którym pr
Odeszła od okna z obawy, 
cji, gdy zwyci
kiwaniu na zasłu

dnia porwania,  poniew
wa.  Jednak  walczy
rozwa
skoro  młody  rycerz  tylekro
nieraz ryzykował 
laganta?

płon
pier
sob
chwili,
mywała jednak swoje uczucie w gł
-  szczególnie  Gowen,  wzór  rycerza  i  znawca  kobiet 
nabrał  najmniejszego  podejrzenia.  Nie  potrafiła  popełni

background image

czalny. Nie była gotowa do ofiary, jakiej wymagałaby od niej
ta miło
zdolna wyrzec si
chanym z dala od wszystki

rytm, policzki 
i  podzi
w sposób tylko dla niego czytelny, da mu do zrozumienia,
Ŝ

e  o

trudne. Wystarczy, by ich spojrzenia przelotnie si
A  potem...?  Potem  wróc
wszystko si

wietrza, by przekona
Wychowanie,  które  odebrała  jako  królewska  córka,  do
ś

wiadczenie,  które  zdobyła  jako  królowa,  nauczyły  j

wa
i nienawi

wszedł  niepozorny,  zgarbiony  człowieczek,  widziany  przez
nią
złe  czary  w  cmentarz.  Jego 
od

wybaczy
chwili.

background image

Musisz to zobaczy

królowa, popełniła niewybaczalny bł
zechciała  w  por
mniej spójrz!

z obsydianu. Zrobił to tak gwałtownie, 
chowo.

w niej widzisz.

ka. Miała odpowiedzie
fla poja
błę
stę
oczy i błogi u
go rycerza.

sterka,  jakby  chciała  je  pogłaska
jawiła  si
Była  naga  lub  prawie  naga,  bo  spowita  tylko  w  mu
tunik

kobieta w lusterku usiadła na ło
Ginewra prag
tej wyj

ra teraz gładzi go czule po policzkach, brodzie i piersi 

background image

nie, jak u
do siebie i całuje w usta.

demagusa. Kruc
i rozbił si

połyskuj
dawn

je zebra

ś

my najlepszego zrobili?

ciało  Malaganta,  Gowen  pomagał  Lancelotowi  zdj
ję.  Wyko
i  nie  odpowiadał  na  gratulacje  towarzysza.  Sprawiał  wra
Ŝ

enie, 

dzieje.

mo

background image

szła na dól, aby przyj
rzekł i poci

cenionych  przez  królow
stwem,  ale  z  pokor
bocznym rycerzem, twoja reputacja w Logrze b
równa mojej.

wyraz  twarzy  i  od  progu  szukaj
z  u
dynie k
tały si

szedł  i  zło
W  jej  bladej,  pomarszczonej  twarzy  jedynie  oczy  pozostały
nadal 


Ukl
dała.

matce, wyrazy szczerego 

gant, mój syn, był za
ne ambicje i to doprowadziło go do zguby. Teraz Gorre po
zostanie bez władcy. Co stanie si
i moim ludem?

i ja zapewnimy króla Artura o twoich m
wych  rz
pewno we

background image

kaŜ
le znaków przepowiada twój los. Staraj si
tać

Wybranego oraz podziwiałam jego czyny.

nie tchnienie. Jej r
i ci

dworki rzuciły si
wały modlitw

był  niespokojny,  lecz  by  nie  trapi
zachowa
dama 
dynku do zwyci
ność
i oddanych mu Sakso

gdy
dzą
ku. Gowen, który nie zauwa
łał wesoło:

background image

ś

nię

łaś
niejszych pojedynków, jakie kiedy

z ironi

zaskoczony  postaw
uwag
wiedliwie. Kilkana

- Robi
przed tob

jaka  spotkała  jego  przyjaciela,  Lancelota,  rycerz,  nie  dał  si
uciszy

nia, gdy

Gowena za rami

się

Pierwszy raz od pocz
wa
tkn

background image

mnie, 

cały  Kamelot  b
czy

młodego  rycerza,  na  jego  pokorn
bie, 
serca ma dla niego tyle czuło

Rycerz zrozumiał
kretnie  si
dzieniec stał u stóp schodów, królowa kilka stopni wy

rze b

mi.  Zakochani  m

background image

się

dać
pliwo
sztuczkom  Baudemagusa?  Mo
ny,  które  widziała  w  lusterku,  licz
poczuje  zazdro
i odtr

- najlepszym krokiem b
i z pami

Pragn
jemnicze odpowiedzi, pełne półsłówek, niedopowied
zji  kryły 
ś

miał wypowiedzie

obawy si


Lancelot podniósł głow

background image

pami
niem. Brak mu było siły, by znie
Nie zauwa
ani chłodu.

ki napój oraz rozkosz, jakiej dost
Ginewry.

mniała sobie sceny widziane w lusterku: bł
ko  i  swojego  rycerza  obejmuj
puszczała, 
od Lancelota na kilka krokó

zdradzonym i poni

li zamek Gorre, w którym trwał
bu  królowej  Elfrydy  i  jej  syna  Malaganta.  Nie  zauwa
Morgana i Mordret obserwuj

czyli

dzie kolej na Artura.

background image

ś

mierci  Czarnego  Rycerza  fale  uspokoiły  s

jące wysp

póki  nie  wyl
odezwała si
w  milczeniu,  jakby  nieobecny,  a  rozmowny  zazwyczaj  Go
wen, po kilku nieudanych próbach nawi
zygnował i zamkn

ś

cie

gdzie stało kilka kolorowych namiotów. Gowen rozpoznał
z daleka Iwena i Brehu, którzy wyszli im na spotkanie.

szych wiadomo
cerz wskazał Lancelota i g

ganta,  a  wcze
oczywi

od niedawna masz imi
dy i niebezpiecze
kosztował sławy i przyjemno

w Kamelocie, a wtedy skrzy
wione.

background image

pragnie go widzie

sprawy. Chodzi o kobiet

mow

nie!

gniewany Gowen za

rzystwa  Malaganta  pomieszało  jej  si
wskazuj

skarcił go Lancelot.

Kamelotu. Zobaczysz, 

sze  miejs
odej

background image

Młody rycerz odjechał w stronę skalistego brzegu, a gdy 
był juŜ dość daleko, odwrócił się i podniósł rękę. 
- Zegnajcie - powiedział ze smutkiem.

 

DłuŜszą  chwilę  stał  nieruchomo  wpatrzony  w  morze 

i  walczył  z  pokusą,  by  rzucić  się  w  przepaść.  Odkąd  nie 
mógł liczyć na miłość Ginewry, Ŝycie przestało mieć dla nie- 
go jakikolwiek sens. Dzień był słoneczny i ciepły, lecz on 
czuł  przeszywający  chłód.  Chłód  ten  pochodził  z  niego  sa- 
mego, z jego zmroŜonego Ŝalem serca.

 

Kiedy  wreszcie  oddalił  od  siebie  myśl  o  samobójstwie 

i odszedł od brzegu, po obozowisku nie było śladu. Osiodła- 
ny  biały  rumak  gotowy  do  drogi  stał  spokojnie  i  skubał 
rzadką trawę. Gowen i Iwen zniknęli w oddali, a z nimi Gi-

 

newra.

 

background image

ROZDZIAŁ \>

 

Dolina bez Powrotu

 

1. Prawda i legenda

 

Mijało lato, bardziej suche i gorące niŜ zazwyczaj. Słońce 

ś

wieciło jasno na bezchmurnym niebie. Doliny i wzgórza po- 

rastała gęsta zielona trawa, wśród której kwitły róŜnokolorowe 
piękne kwiaty. Mimo upału nie brakowało wilgoci. W rzekach 
i strumieniach płynęła czysta, przejrzysta woda, a źródła wy- 
tryskiwały nawet tam, gdzie nie widziano ich od końca Złote- 
go Wieku.

 

W Logrze i sąsiadujących z nim królestwach rozpoczął 

się okres pokoju i pomyślności. Król Artur nie miał juŜ wro- 
gów,  a  przynajmniej  sądzono,  Ŝe  ich  nie  ma.  Organizował 
festyn  za  festynem,  turniej  za  turniejem.  Nigdy  wcześniej 
Ŝ

ycie w jego zamkach w Kamelocie i Karduelu nie upływało 

tak beztrosko i radośnie. Od lat teŜ miłość króla do Ŝony nie 
była tak widoczna, jak po jej powrocie z niewoli. Ginewra 
po  przykrych  doświadczeniach  związanych  z  porwaniem, 
znacznie się zmieniła. Była nadal piękna, lecz jakby dojrzal- 
sza. Rysy jej twarzy wyostrzyły się, cera stała się bledsza.

 

189

 

background image

Spośród  rycerzy  jeden  Gowen  -  z  natury  tak  wesoły 
i  otwarty  -  pogrąŜył  się  w  melancholii,  która  odbierała  mu 
dawną  chęć  do  uciech.  Niekiedy  wczesnym  rankiem,  nim 
jeszcze zmęczony całonocną zabawą dwór zaczynał budzić 
się do Ŝycia, wspinał się na wysoką wieŜę obserwacyjną i da- 
remnie wypatrywał powrotu Lancelota.

 

Nadeszła jesień. Doliny, wzgórza i lasy poŜółkły, poczer- 

wieniały, zbrązowiały. Liście opadły. Niebo coraz częściej po- 
krywały pędzone wiatrem chmury, początkowo białe, kłębią- 
ste, później cięŜkie, ołowiane, nabrzmiałe deszczem. W Ka- 
melocie i Karduelu gromadzono stosy drewnianych polan. 
W kominkach rozpalano ogień, który swym migotliwym Ŝół- 
tym  blaskiem  bardziej  oświetlał,  niŜ  ogrzewał  wychłodzone 
wielkie komnaty.

 

Rycerze  przesyceni  nieustannymi  ucztami  i  turniejami 

zaczynali się nudzić. Król stracił dobry  humor. Mieszkańcy 
zamku widzieli nieraz, jak głęboką nocą zmartwiony i ponu- 
ry  błąka  się  po  korytarzach,  jakby  obawiał  się  zbliŜyć  do 
komnat Ginewry. Królowa przestała pokazywać się publicz- 
nie.  Nikt  nie  wiedział,  co  się  z  nią  dzieje.  Panny  słuŜebne 
szeptały między sobą, Ŝe całymi dniami leŜy w łóŜku, a jeŜe- 
li juŜ zdecyduje się wstać, siedzi godzinami w oknie i nieru- 
chomo patrzy w dal, za mury miasta, jakby czekała, Ŝe ktoś 
lub coś wróci jej dawną radość Ŝycia.

 

Uciekając  przed  nudą,  rycerze,  za  przykładem  Gowena, 

coraz  częściej  wyjeŜdŜali  z  zamku  na  długie  polowania. 
Przemierzając usiane zwiędłym listowiem leśne drogi i błot- 
niste ścieŜki, zapuszczali się w poszukiwaniu zwierzyny aŜ 
na granice królestwa. Wieczorem, przy ognisku, na którym 
piekła  się  upolowana  zdobycz,  snuli  tęskne  opowieści 
o dawnych czasach. Nikt nie miał odwagi wyznać głośno, Ŝe

 

_ 190

 

background image

Ŝ

ałuje czasów, gdy wojna wypełniała tre

i nadawała mu sens. Iwen, Brehu, Karadigas i inni setki ra
zy wypytywali Gowena o okoliczno
za  Malagantem.  Chcieli  zna
łach  p
Rycerza.  Opowiadaj
ozdabiał  j
uwypuklaj
ta z Jeziora. Prze
w  zachwyconych  słuchaczach  nadziej
kiedy

sach Kornwalii. Pod
się
ś

niegu.  Lekkie  i  puszyste  wirowały  w  powietrzu  unoszone

wiatrem.  Kiedy  był  dzieckiem,  niania  mówiła  mu, 
anielskie  pióra.  Stara  kobieta  nie  chodziła  do  ko
chowana  w  wierze  przodków  czciła  poga
kapłanów, druidów.
z niej.  Na  widok pierwszego 
nie, twój Bóg szykuje sobie wspaniał
ły z piór". Jeszcze przez kilka lat podrastaj
obra
lem piek

jący na pla
jącą
Ŝ

ony we wsp

tał si

background image

spodziewanym  spotkaniem  wpatrywał  si
biały  płaszcz i kaftan  wydały mu si
cała posta
twarz, nie miał ju

miona.

chomo,  sztywny  jak  pos

i tyle.

ś

nie

ś

niegu wygl

chudła  twarz,  niedbały  zarost  na  policzkach  i  zapadni
podkr
Patrzył przed siebie obcym niewidz
nie wiedział, gdzie jest i co si

mow

lotu. Wszyscy na ciebie czekaj

background image

sakso
dziłem si

dzimy ju

ludzie,  których  zabiłem.  Ci  akurat  byli  Sakso
W  ostatnich  miesi
i w Szkocji.

Rozpalimy ognisko i spokojnie porozmawiamy.

przyjacielowi.

drog

ś

niegiem pla

odwracaj
który mnie pokona 

background image

mieci. Kilka razy Gowen wzywał go do powrotu, lecz ser
ce podpowiadało mu, 
łanie.

przemierzał rozległe ziemie poło
Logru.  Bł
staczał  pojedyne
po drodze rycerza wyzywał do walki na 
wsze  zwyci
ciwnikom nigdy nie darował 

nigdy  nie  po
najodleglejszych  zak
które z ka
przera
bardowie od siebie dodawali wci
góły, tak 
dziło, i
larny, 
tach,  a  chłopcy  w  zabawie  sprzeczali  si
który wcieli si

i prawdziwy, pojawiał si
dróg lub przy bramie miasta. Rzucał wyzwanie, a kiedy jaki
ś

miałek stan

background image

Rycerza uwa
kona, zyska sław
oraz legend rycerskich. Niektórzy sami szukali okazji, by si
z nim potyka
którzy chc
kaŜ
wszelkim  przy
pem, atakowali  grupowo  po kilku lub  kilkunastu, przygoto
wywali zasadzki. Wszystko na pró
kolwiek si

drodze,  zamykali  si
wali na jego wyzwania. Gdy si
ny most, rozstawiali na murach łuczników i kazali im strze
lać

ciwników. Lancelot zmuszony był uda
dnie,  gdzie  liczył  na  spotkanie  z  Sakso
bardzo  wyczerpuj
sobie na krótki czujny sen, za dnia uga
i  bezdro
pierwszy od wyjazdu z Gorre, miał dziwny sen. Przy
mu si
w  podziemiach  Sorelois,  pod  zaczarowanym  cmentarzem.
Walka  trwa
chwili  zrzucił  hełm  z  głowy  przeciwnika  i  zobaczył  samego
siebie.  Zmagał  si
strzygn

background image

znale
od dawnego 
nych zwi

rza z Kornwalii. Nieprzytomny ze zm
do samego siebie, wyzwał go, powalił kilkoma ciosami mie
cza i zabrał mu konia.

twa cisza. 
ptaki i zwierz
dy rycerz usn

otworzył  oczy.  Była  ciemna  noc.  Przed  nim,  w
prz
króla Pellesa, w którym sp

miał zawróci
tliwe 

krytym 

podpartego  na  czterech  kolumnach.  Posuwał  si
omacku, a mimo to bez trudu odnalazł drzw
a  nast
kroków na kamiennych stopniach rozbrzmiewał gło
lokrotniony echem. Cho
nał si
ujrza
koń
go na gołej posadzce siennika, siedział Galehot i jadł co

background image

tał Białego Rycerza, jakby rozstali si
i rzekł z u

szę

przypuszczałem, 
dziesz.

Miecza udałem si
ciebie.  Po  powrocie  królowej  wszyscy  mówili  o  twoich  czy
nach  i  spodziewali  si
wrócisz. Bywałem na turniejach, obserwowałem potyczki naj
lepszych rycerzy, lec
godnym ciebie przeciwnikiem.

i grzał r

turowi, nie chciałem wi
zrozumiałem, 
łem do Sorełois, na dwór mojego ojca, ale tam te
nie widział. Wtedy postanowiłem, 
Pellesa.

background image

sam mnie tu przyprowadził. Inaczej wcale by
baczył.

zostaje mi jeszcze czeka

szym człowiekiem, jakiego widz
się

ry  ci  podała,  był  wyj
działał tylko jedn

odrzuciłem  jej  wzgl
wać

go  twarz  nagle  posmutniała,  i  po
prawd
cał tylko wyzwania, zabijał pokonanych i nie korzystał z na
leŜ
dzie

opowiedziałem  ci  t
winienem  mie
Teraz  rozumiem,  jaki  ból  czuła,  gdy  wzgardziłem  jej  uczu
ciem. Dzi

z  rycerzy  Logru  i  całej  ziemi  zostałe
mo

background image

my w Kamelocie marzyły tylko o tobie!

pewno by

było

się

ku.  Cho
nieuleczalna choroba.

sercu. Poczujesz ulg
cze raz i mo

background image

uwolniłem j

mówisz zbyt skrótowo, zbyt pobie

wszystko dokładnie, przypomnij sobie wi

staranniej dobieraj słowa.

nowa, rozdrapywa
miesi

nie zobaczyłem.

cerz  sko
obejmuj

nowała gł

okoliczno
nych znaków, nagłych zmian sytuacji.

background image

ła go
przed tob
go ranka, bez uprzedzenia, wyjechała razem z nimi. Potem
trafił
jego ojca i rzuciła na miasteczko zły czar. Nie uczyniła te
go  osobi
Malaganta, któremu poleciła zamieni
tarz.

tem?  Odpowied
Mówisz jednak, 

Morgana ni
nie u
który był jej sojusznikiem? Dlaczego wreszcie wcale si
pokazała?

Morgana  miała  za  nic  Malaganta  i  wasza  walka  nic  j
obchodziła.  Pragn
wiem jaki. Wiem jedynie 
dzi  swojego  przyrodniego  br
Prawdopodobnie,  wykorzystuj
wła

hot  przyło
rywał.

background image

newr

waŜ
cios. Trac
takŜ

celot, nie p
ale licz
ła,  lecz  wprost  mnie  nienawidzi.  Morgana  rozumowała
prawdopodobnie  tak  jak  ty.  Nienawi
wała jej plany. Wszystkie magiczne sztuczki
słabe, by wzbudzi

Przychodzi mi do głowy  inna wersja, bardziej odpowiadaj
ca  wrodzonym  skłonno
jest ona bardziej obeznan
wie,  czy  nienawi
nie jest przypadkiem jej dziełem?

miast od

po chwili zastanowienia jednak jego entuzjazm zgasł.

co  Morgana  miałaby  wzbudza
mnie?

pokonany.  Przed  czarami  broni  ci

background image

jej nie spotkałem, nie wiedziałem nawet, 

szkodzie jej planom i postanowiła si

Nie  wiem, jak  walczy
rwała z serca Ginewry nienawi

w  tym  jedyna  osoba,  która  oprócz  Merlina,  zdolna  jest
unieszkodliwi

z wdzi

ku  odwrotnym  ni
melotu.  Tym  razem  nie  towarzyszyła  mu  wspaniała 
nie  miał  te
jeden,  okryty  sukiennym  brudnoszarym  płaszczem,  w  po
gniecionym  pancerzu,  nosz
pii.  Na  pierwszy  nocleg  zatrzymał  si
Wbrew  swoim  dotychczasowym  zwyczajom,  zbli
do rycerskiej siedziby, nie wyzwał nikogo na pojedynek, lecz

background image

na  nie  spał  tak  spokojnie,  nie  l
kto
by przedosta

trwał niespełna tydzie
rozległe, połyskuj

a  powierzchnia  wody  pokryta  była  cienk
Lancelot  wprowadził  do  wody  konia,  który  przera
chciał zrobi
wierzchowca za uzd
kiej toni.

znikn
go rumak przemierzali zielone ł
wem ptaków gniazduj
ani słoty okolicy. W głowie Lancelota o
z dzieci
gdy 
o  przyszłych  bohaterskich  czynach.  Zrozumiał, 
udzielił mu dobrej rady, a on słusznie go posłuchał.

stary  nauczyciel 
garbion
trzymał r
by bił si

go, jakby
się

background image

się
chowawcy i marszcz

scy my

jeszcze kilka dni temu byłem jak martwy.

Pasuje do ciebie jak do mnie zbroja 
Ŝ

e widzi młodzie

ś

cia do zamku.

zamku.  Szybko  mijał  kolejne  komnaty  i  korytarze,  przeska
kuj
powszechn
tu.  Pocałował  po  drodze  okr
swojej  starej  piastunki,  pozdrowił  przelotnie  Sared
pywał  przyja
nych  towarzyszy  dzieci
wpadł do komnaty Wiwiany.

gni
głę
a Ŝ

liła go do siebie.

background image

-  Inteligentny  chłopak  z  tego  Galehota  -  powiedziała, 

kiedy  opowiedział  jej  wszystkie  przygody,  jakie  przeŜył  od- 
kąd rozstali się w Kamelocie.

 

Prawdę mówiąc, Wiwiana wiele z nich znała, gdyŜ o wy- 

czynach młodego rycerza często mówiono i tu, nad Jeziorem. 
Kiedy Lancelot błąkał się po drogach Szkocji i Irlandii, sława 
jego legendarnych zwycięstw dotarła do kaŜdego zakątka An- 
glii, a nawet do zamorskiej Galii. Wiwiana znała szczegóły je- 
go walki z Malagantem, wiedziała o uwolnieniu Ginewry, nie- 
obce były jej takŜe jego inne przygody. Wiedziała równieŜ 
o trwającej kilka miesięcy nieobecności rycerza w Kamelocie, 
który  triumfalnie  obchodził  nastanie  pokoju.  Martwiły  ją  do- 
chodzące coraz częściej relacje o jego śmierci. Według jed- 
nych utonął, według innych - został ścięty, rozerwany na ka- 
wałki, starty  w proch. Tylko sprzeczność docierających  do 
niej informacji pozwalała zachować resztki nadziei, Ŝe kiedyś 
go zobaczy.

 

-

 

Sądzisz, Ŝe to Morgana wszystko uknuła? 

-

 

Jestem skłonna w to uwierzyć. 

-

 

Dlaczego to zrobiła? - dziwił się Lancelot. - Kim ja dla 

niej jestem? Nie mogę w Ŝaden sposób jej zaszkodzić. 

-

 

Nie wiesz wszystkiego, mój drogi. 

-

 

Powiesz  mi  w  końcu,  co  powinienem  wiedzieć?  - 

uniósł się młodzieniec. - Od kiedy przybyłem do  Kamelotu, 
Ŝ

yłem wśród tajemnic i niedomówień. 

-

 

To nie takie proste - oświadczyła. 

-  Nie rozumiem, dlaczego. 
Wiwiana zawahała się.

 

206

 

background image

-  Urodziłeś  się  i  zostałeś  wychowany  tak,  by  pomyślnie 

wypełnić zadanie, które wypełnić moŜe tylko jeden człowiek 
na tej ziemi. Warunkiem koniecznym, byś uwieńczył to zada- 
nie  sukcesem  i  odnalazł  to,  co  miałeś  odnaleźć,  było  to,  Ŝe 
wyrośniesz z dala od świata. Tylko pełna izolacja gwaranto- 
wała,  Ŝe  nigdy  nie  dowiesz  się,  co  masz  odnaleźć,  ani  jaki 
charakter ma mieć to poszukiwanie.

 

-

 

To jakiś absurd! Jak mógłbym szukać czegoś, czego nie 

znam,  czy  znaleźć  coś,  czego  nie  szukam?  Nawet  gdyby, 
skąd miałbym wiedzieć, Ŝe to właśnie to? 

-

 

Na  tym  polega  głęboki  sens  poszukiwania,  Lancelocie. 

Rycerz wybrany przez Boga ma kierować się czystym sercem 
i tylko jemu ma powierzyć swój los. To serce podpowie mu, Ŝe 
zadanie zostało zakończone i Ŝe znalazł to, co miał znaleźć. 
Ci, których spotkałeś na swej drodze, zwracali się do ciebie 
w sposób dwuznaczny i niezrozumiały, wierząc, Ŝe to ty jesteś 
Wybranym.  Nie  mogli  mówić  inaczej,  wtedy  bowiem  twoja 
misja straciłaby sens i nie byłbyś juŜ zdolny jej kontynuować. 

Lancelot pokręcił głową.

 

-  Ta rozmowa nie ma sensu. Nie dowiem się z niej wię- 

cej, niŜ dotąd wiem. Powiesz mi przynajmniej, czy napraw- 
dę masz pewność, Ŝe to ja jestem tym... Wybranym?

 

Wiwiana umilkła i w komnacie zapadła kłopotliwa cisza.

 

-  Nie,  Lancelocie,  nie  jestem  juŜ  pewna.  Widzisz,  kiedy 

opowiadałeś  mi  przed  chwilą  o  swoich  przygodach,  miałam 
wraŜenie, Ŝe zbliŜa się moment, w którym okaŜe się, Ŝe zada- 
łeś  Dwa  Pytania,  które  miały  otworzyć  ci  dostęp  do  przed- 
miotu, będącego celem poszukiwania. Okazja taka była ci da- 
na, lecz ty jej nie wykorzystałeś. Twoje serce nie podpowie- 
działo ci, Ŝe masz to uczynić.

 

207

 

background image

den człowiek mo
Ŝ

e to konieczne.

kiem.  Nie  wiedział  nawet, 
znak, wypowiedziała jakie
dzić
dostrzec,  mimo 
ś

wiatło.  Gdyby  nie  ono  oraz 

ś

lałby zapewne, 

W chwili gdy młody rycerz stracił nadziej
na  miejsce,  niespodziewanie  znale
Lancelot  podniósł  głow
jakiego mo
niebo.  Na 
skało bogate w wod
w skromnym płóciennym ubraniu zanurzał w nim dzban.

celot zauroczony tym 
tym bardziej, i
szedł dalej przed siebie. Nagle uderzył w 
ło.  Starzec  z  dzbanem  roze
jedn

background image

bezpiecze

dział
pustelnika?

inn
wię
Przyznam, 
wiada
zreszt

i d

mi si
zagotowa

celot.

w zielonym kaftanie i eleganckich zielonych spodniach.

gdy... 
szepn

dni.

background image

moc czytania w ludzkich sercach 
szukam ucieczki w przeszło
nię

dełku, patrz
dzy palcami.

 

lubi

wiana.

wie, oparł wygodnie na łokciu i zacz

go  z 
przez  pann
rem  Złudze
Pewien  m
szego  i  najroztropniejszego  z  ludzi,  przecz
opinii,  popełnił  bł
pozyska
mocy i wyjawił najcenniejsz
ta  mówiła, 
branym, któremu da

background image

i mówił dalej:

Chrystusowi podc
sakrament Eucharystii: przemienił chleb w Swoje Ciało, a wi
no  w  Swoj
Judasz, wydał Go kapłanom. Chrystus został ukrzy
by mogła si

ce,  która  usiadła  na  brzegu 
w krystalicznej wodzie.

naczynie.  Pewnego  dnia  Józef  z  Arymatei,  który  sprawował
nad nim piecz
Anglii i ukrył Graala w sobie tylko znanym miejscu. Nast
nie  stworzył  Okr
niejszych,  najszlachetniejszych  rycerzy.  Przy  stole  pozosta
wił jedno wolne mi
kto  odnajdzie  Graala  i  postawi  go  na 
ś

miałków  pragn

ginę
cerz bez skazy, otrzyma łask
sią
na ziemi na tysi

jej lot.

pokonuj
Nie  b
rycerza,  który  jest  im  poddawany.  Mówmy  o  tobie.  Pami

background image

wałe
cemu  si
Albo  ten,  kiedy  oddałe
który nic nie upolował, a wydawał za m

gotowy  tak  post
ŁoŜ
jedynków. Ty wyszedłe

ciosu.

czar,  który  zamienił  miasteczko  Sorelois  w  Przyszły  Cmen
tarz.  Twój  grób,  jako  jedyny,  pozostał  na  miejscu.  Jak my
ś

lisz,  dlaczego?  Bo  to  byl  twój  grób.  Czekał  na  ciebie,  by

mógł podnie
Gdyby
nym, inne imi

wiana. 

pomniał wyjawi
do  rzeczy.  Nast
cza. Brawo! Wykazałe
Ŝ

ałe

Trzy jak trzy Osoby Boskie.

background image

trzecie 
Cmentarz w 
pełnie  nie  rozumiem,  po  co  nara
prawy przez Most 

łem  j
Bardzo si

dział sam sobie:

si by
matu.  O  ile  si
w zamku króla Pellesa?

mienie innymi. Podczas wieczerzy, kiedy siedziałe
przy  stole,  do  komnaty  weszli  giermkowie.  Jeden  niósł
włóczni

przed  wami  przeszli  dwaj  giermkowie  nios
z płon

niami.

lin. 
celocie,  twoje  oczy  widziały  Krwawi

background image

nak
od ciebie oczekiwał. Na Boga, o czym wtedy my

kiem!  Nie b
dzić
ra odbiera zmysły i rozum.

go,  kiedy  wyjawiłe
głeś
jej wzajemno

mał

liłem odebra

doprowadziłam  do  ich  spotkania.  Przecie
Lancelota, by słu
i twoj
celu. Przez ciebie on, Wybrany, nigdy nie odn

bym w stanie przeszkodzi
Jednak,  tak  naprawd
stał  wybrany  przez  Boga  dopiero  wtedy,  gdy  Graal znajdzie
się
nym. Lancelot pokonał dług
Wybrany  nie  zaszedł  tak  daleko. 
wią
kło,  by  mógł  wróci

background image

Coś
szans

i na oczach Wiwiany oraz Lancelota z przystojnego eleganc
kiego  m
w zniszczonym, płóciennym ubraniu.

waŜ
lu, uwa
nie jestem. Ja tylko podpowiedziałem ci jak
ty sam wszedłe

Radz
chasz Ginewr

lin. 
Ginewry jest tyle nienawi
w sercu Wiwiany.

juŜ
radc
zwykle pop
wsze  udawało  mi  si
Którego

background image

wierna  Igrena  odrzuciła  jego  zaloty,  zdobył  j

męŜ
ni. Owocem ich miło
i ksi
mi  nadprzyrodzonymi  zdolno
kowo prosty podst
do niego wielk
syna, swojego przyrodniego brata. Kiedy dorósł i obj
dzę
jej zemsty.

Mordreta  na  tronie  Artura  oraz  sprawi
odnalazł Graala. Mordret nie jest rycerzem bez skazy, nie
ma  czystego  serca,  o  jakim  mówi  przepowiednia,  lecz  jego
matce  to  nie  przeszkadza.  Nie  zale
nował  okres  tysi
Zło, a Zło zapanuje na 
goś

kontynuował wypowied

imienia w wigili
zna  na  pami
gnąć
obronn
Przy  całej  swej  przebiegło
gdzie ukryty jest Graal, dlatego nie przypuszczała, 
do króla Pellesa. Nie wiedziała, 

background image

zagro
rzysta
chłopcze, 
ś

wiecie, ponad 

czucie honoru i wierno
sza jest miło
na, która jak nikt inny zna si
o tym wiedziała. Pokazał
Króla Rybaka... Sam wiesz, do czego wtedy doszło.

nie poznał.

trzebna.

dzi

wstrz
newra ci
mógł doczeka
i  wyja
Odwrócił si
go Wi

blisko drzwi, zawołała:

background image

i przenocowa
i łą
znajomy  krajobraz,  Lancelot  wspominał  beztroskie  dzieci
stwo,  kiedy  nie  my
puszczał, jakie przygody zgotuje mu l

Wiwiana, gdy znale

Celu, jaki mogłe

dawnych czasów 
dokiem. Tym razem stary nauczyciel wygrał bez trudu. Młody
rycerz zbyt zaj
podczas któr
nia. Niepokoił si
jej zazdro
uczynił, to wył
Wczesnym  rank

background image

Dosiadł wierzchowca, wzi
wadził na lon
w wyspiarskiej cz

Ś

kału
nieba rysowały si
się
Postanowił nie traci
trze
niu  dróg  przecinaj
sylwetk

w  drzemk
i podskoczył z wra

Musiałe

razem widzieli

dercy i zdrajcy popełniaj
A ty, rycerzu, nadal szukasz swojej ukochanej?

wsi

rzadko  mam  okazj
ponad 

przyjmie ci

background image

tej  samej  damy,  któr
z Czarnym Rycerzem i jego rudymi zbirami, to zapewniam,
Ŝ

e niedawno ze swoj

sza od wielkich, zimnych komnat Kamelotu. Le
stą

co ma robi

bój si

melotu, mo
rzekł  i  uderzył  konia  batem.  Wózek  potoczył  si
drog

zachód.

szał.

background image

orszak  Ginewry.  Pochylony  nisko,  przytulony  do  ko
szyi tak 
jak strzała w 

równej drodze przeszkody i wpadł z koniem do gł
łuŜ
się
kozła, wyl
szwanku, lecz niestety, 
nym kr

przymocował j

Ŝ

e  musiał  zatrzyma

w zaro
szczelnie peleryn

konał kilka skłonów, by przywróci
ny sen, lecz mimo wysiłku nie mógł przypomnie
szczegółów.  Krótka  gimnastyka poprawiła mu nastrój. Strz
sną
Niebawem znalazł si
niewysokie, poro
ne w
Ś

cie

ś

cią

background image

Ŝ

ych  letnich  kwiatów.  Pchn

podmuch ciepłego powietrza musn
murem  rozci
w  gt
pię
krystalicznie czyst
brał si
z ró
niu pn
noś
go nie spotkał, udałby si
nie
niŜ

zapominajkami 
Lancelot  był  pewny, 
drzewami.

a na niej fontann
z  jakiego  wykonane  były  ławki  w  ogrodzie.  Na  jej  brzegu
siedziała młoda kobieta w stroju do  konnej jazdy  i układała
bukiet z kwiatów.

znajdzie. Ten ziemski raj był miejscem stworzonym specjal
nie  dla  niej,  by  mogła  w  nim  odpoczywa
jemno
czeniu,  z  dala  od  zgiełku  dworskiego 
prawd

stron

background image

widocznie  nucił
Usiadł za ni

podkre
ska
Musiał  da
stę
pleni

Ŝ

e  ujr

nieobecna jak przedtem doło

i  szukał  słów, 

sła  wzrok  ku  górze  i  jak  pogr
przygl
celot zwiesił głow

rozmawia
przyczyn  tej  niech
trzymałem si

z  miejsca  i  poszła  w  stron
szedł 

mniej, 

jeszcze ja

background image

serce jest zaj

leŜ
niech
i słodkiej prawdy? Została
łem oszukany. Wysłuchaj, mnie...

cej glicynii, poło
niedost
na otaczaj

Lancelot. 
dzenia.

dło
poni
dzeniu  Lancelot  poczuł  si
Zło
cydowanym krokiem podszedł do Ginewry i spojrzał jej pro
sto w twarz.

oczach 
resowania, 
wyraz  obco
z  realnym 
niego, lecz go nie widzi. Zacisn
wymówił  cicho  słowa,  które  tak  dawno  chciał
dzie

background image

pojawił  si
miona, by obj
wić
miała, co do niej czuje.

radosny  jak  wi
wzi
mionami
ła si
ra, na któr
była  niematerialna  jak  duch.  Kiedy  sobie  to  u
krzykn

a na ławce przy 

prze
ukochan
ciach. Wielu kochanków marzy o takim spotkaniu, a ty, nie
wdzi

sce,
dzisz,  jest  tylko  złudzeniem,  niematerialnym  sobowtórem.
Lecz  powiedz,  Lancelocie,  czy  sama  miło
jedynie  złudzeniem,  absurdalnym  wytworem  chorej  wy
obra
manowce?

background image

da si

w pustk
ła ciała.

Zreszt
i zapachami napawa mnie wstr

go wszystkie siły, stał si

gana. 
brze ci zrobi. Długi, bardzo długi pobyt. Ten ogród stan
się
piel

wa Ginewra zrywała 

z siebie powiedziała:

zostanie w tym ogrodzie dopóty, dopóki ty b
przebywał. Nie opu
ka  jestem  wspaniałomy
godno
odezwiesz, nie odpowie ci. Có
skoro prawdziwa Ginewra, jak mówi
w twoim sercu.

gro

background image

miłego pobytu w Dolinie bez Powrotu 
się

furtki, przez któr
mniejszy 
i o wiele pot

wysoko
te, Ŝ
Lancelot  zdał  sobie  spraw
ucieczki.

rą".  Zauwa
nicznie  te  same  gesty:  zrywa  te
samym  miejscu  na  marmurowej  kraw
nie  w  tym  samym  momencie  u
włosów.  Starał  si
chronił si
czały
tylko jeden raz dziennie. Zrywała zawsze to samo czerwone
jabłko, odgryzała jeden k


adresem  najbardziej  niewybredne  obelgi.  Wzywał  j
przybyła osobi
Jednak Morgana pozostawała oboj

background image

szy  zak
jedzenia i bez picia, wierz
mu wybawienie. Widocznie jednak prawa natuty nie działa
ły  w  zakl
głodówka  nie
wia. Był skazany na 

nował. Pochylił si
cią

podkre

ła  podzi
z  r
trzymywał  si
czywała. Opowiadał jej o swoim dzieci
wiany, o przygodach, jakie spotkały go w drodze do Gorre,
o  zielon
czasu pozwalał sobie na 
je na nie wesołym u
niej w milczeniu, jak kto
go doskonale nawet bez słów.
dobrej  nocy  i  oddalał  si
przygotowywał drobiazgowy plan na nast

background image

Odkąd  przestał  być  biernym  uczestnikiem  zdarzeń,  po- 

czuł się znacznie lepiej. Czynna postawa okazała się najsku- 
teczniejszą  metodą  wałki  z  cierpieniem,  jakie  zadała  mu 
Morgana.

 

Z  biegiem  czasu  poznał  na  pamięć  kaŜdy  ruch,  kaŜdy 

gest,  kaŜde  skinienie  „Ginewry"  i  sam  starał  się  organizo- 
wać spacery tak, jakby miał wpływ na ich przebieg. Dopaso- 
wywał idealnie swoje ruchy do jej ruchów, swoje gesty do jej 
gestów. Wiedział dokładnie, nad którym kwiatem się pochy- 
lić,  by  właśnie  ten  wybrała  i  włoŜyła  do  bukietu.  Wiedział, 
kiedy  zaŜartować,  by  wywołać  jej  wesołość,  a  kiedy  powie- 
dzieć  coś  miłego,  by  nagrodziła  go  uśmiechem.  Siadał  na 
ławce, a ona tuŜ potem siadała przy nim, jakby odpowiadała 
na jego zaproszenie. Gdyby  ktoś obcy  wszedł do ogrodu, 
nie ośmieliłby się im przeszkodzić, nie chcąc burzyć dosko- 
nałej harmonii panującej w tym związku.

 

Mijały  lata.  Lancelot  stracił  swój  młodzieńczy  wygląd 

i zmienił się w dorosłego męŜczyznę. Jego rysy wyostrzyły 
się i wyszlachetniały, a przystojna sylwetka nabrała większej 
powagi.

 

Zdarzało się, Ŝe nie mógł opanować Ŝalu i całą noc pła- 

kał. Ile jeszcze lat będzie musiał spędzić w niewoli? Po ta- 
kiej nocy nie szedł na spotkanie z Ginewrą. Spędzał samot- 
nie  dzień  i  stopniowo  odzyskiwał  nadzieję.  MoŜe  w  końcu 
przyjdzie dzień, kiedy odzyska wolność?

 

KONIEC

 

background image

Spis treści

 

Rozdział I - DZIECIŃSTWO   ...............................................

 

1.

 

Porwanie ..............................................................................

 

2.

 

Jezioro...................................................................................

 

18 

Rozdział II - BEZIMIENNY RYCERZ   ..................................

 

36 

1.

 

PodróŜ   ...............................................................................

 

36 

2.

 

Prezentacja    .........................................................................

 

41 

3.

 

Miecz   .................................................................................

 

50 

4.

 

Wyzwanie    ..........................................................................

 

54 

5.

 

Karzeł z wózkiem .................................................................

 

61 

6.

 

Zdradzieckie ŁoŜe    .............................................................

 

71 

Rozdział III - KRÓL RYBAK...................................................

 

81 

l.Bród......................................................................................

 

81 

2.

 

Pierścień ..............................................................................

 

86 

3.

 

Przyszły Cmentarz................................................................

 

94 

4.

 

Imię ......................................................................................

 

110 

5.

 

Kaleki król ............................................................................

 

122 

6.

 

Podstępny toast    ..................................................................

 

133 

Rozdział IV - WYSPA GORRE.................................................

 

142 

1.

 

Most Miecza    ......................................................................

 

142 

2.

 

Obraz kochanków    ..............................................................

 

160 

3.

 

Odtrącenie ............................................................................

 

179 

Rozdział V - DOLINA BEZ POWROTU..................................

 

189 

1.

 

Prawda i legenda...................................................................

 

189 

2.

 

Powietrzne Więzienie   ..........................................................

 

203 

3.

 

Dolina bez Powrotu   ............................................................

 

218 

background image

Christian de Montella 

Krew i śnieg

 

Nad państwem Artura po długim okresie pomyślności i dobro- 

bytu  gromadzą  się  ciemne  chmury.  Wszystko  wskazuje,  Ŝe  nad- 
chodzi cięŜka zima. Percewal, młody Walijczyk, wychowany z da- 
la od świata w ostępach Zagubionego Lasu, przypadkowo spotyka 
rycerzy Okrągłego Stołu i dołącza do ich grona. Dokonuje boha- 
terskich czynów.  Walecznością i  odwagą  równy jest  Lancelotowi, 
choć brak mu obycia i dwornych manier. Czy ocali świat arturiań- 
skich  ideałów  przed  niebezpieczeństwem  groŜącym  mu  ze  strony 
czarownicy Morgany, jej syna Mordreta i sprzymierzonych z nimi 
ciemnych  mocy?  W  królestwie  Logru  zapowiada  się  bezlitosna 
walka  na  śmierć  i  Ŝycie.  Na  białym  śniegu  widać  juŜ  wyraźnie 
czerwone plamy krwi.

 

Walczcie u boku rycerzy króla Artura o zwycięstwo Światła 

nad Ciemnością, Dobra nad Złem!