background image

„NAC ONALIZM”  I  NAC ONALIZM'*^^

We  wali mnie Pa stwo, abym nas  kicowaø moje i moicli pr  yjacióø 

stanowisko w kontek cie wydar  e  ostatnich tygodni^**^. By  mo e ogrom 
istniej cych  mi d  y  nami  pr  eciwie stw  po  wala  mi  pr  yj   Pa stwa 
  apros  enie.  Zaos  c  d    sobie    atem  formuøowania    astr  e e ,  wie-
d  c,  e  nieod  owne s  ataki    jednej i   ar  uty    drugiej  strony.

W  tym co b d  ie powied  iane nie chod  i o po  yskanie jakich  sym-

patii  dla poj cia nacjonali  mu,  albo,  jak w tych  kr gach si  go  okre la, 
now ego  nacjonali  mu.  Jednak  krótkie  na wietlenie  istoty  tego  poj cia 
ora   c  ynników,  jakie  go warunkuj  pr  yc  yni  si   by  mo e do pewnej 
koncentracji ataków, które jak dot d kierowano pr  eciwko niemu w spo-

„N ati  nalism us”   und  Nati  nalism us,

w:  „Das  Tagebuch”.  Berlin  10.  Jg. 

Nr 38  vom 2 1 .9 .  1929,  s.  1552-1558.  Artykuø ten uka  aø si  w jednym    najwa -
niejs  ych  c  asopism  lewicowo-Hberalnych  doby  weimarskiej  -   „Das  Tagebuch”. 

Wydawca tego  pisma  Leopold  Schwar  schild  (1891-1951)  poprosiø Jüngera jako 
pr  edstawiciela  nowego  nacjonali  mu  o    apre  entowanie  swoich pogl dów.  Od-
powied  i   na  tekst Jüngera  byø artykuø  Schwar  schilda:  Her  ismus aus Langwe-
eile,

w:  „Das  Tagebuch”  10.  Jg.  Nr  39      28.  9.  1929,  s.  1583-1591.  Reakcje  na 

ten  artykuø Jüngera  byøy  bard  o  ywe,  tak e  w kr gach  nacjonalistyc  nych,  st d 
pisar    ra   jes  c  e    abraø gøos  pis  c Sø  w   k  c  we pewneg   artykuøu.

Pisar    ma na my li  niepokój  spoøec  ny wywoøany   amachami bombowymi 

na  ur  dy  finansowe.  Autorami  wi ks  o ci  tych   amachów byli   wolennicy  Ruchu 
Ludno ci  Wiejskiej  (Landvolkbewegung),  któr  y  w c  asie  kry  ysu  lat  1928/29  do-
magali  si   od  pa stwa  pomocy  ora    ulg  kredytowych.  Jednym      pr  ywódców 
tego ruchu byø Bruno von Salomon, brat Ernsta von Salomona -    najomego Jünge-
ra.  Walk  chøopów     systemem  weimarskim  postr  egaø Jünger jako walk     syste-
mem  liberalnej  demokracji  i  j   usilnie  popieraø,  w  odró nieniu  np.  od  narodo-
wych  socjalistów.  Landvolkbewegung  ro  padøa  si   w  roku  1929,  jej  aktywi ci 
pr  es  li  albo  do  NSDAP,  albo  do  KPD  (Kommunistische  Partei  Deutschlands).

background image

326

ERNST JÜNGER

sób bard  o ro  myty i ogólnikowy. Nie chod  i o to, by nacjonali  m chciaø 
unika  tych ataków -  pr  eciwnie -  chciaøby pr  yj  natarcie w tych punk-
tach, gd  ie nale y ponosi  odpowied  ialno . Jego sytuacja pr  ypomina 

w tych chaotyc  nych  i ubogich w prawd  iwe formy c  asach poøo enie 
socjali  mu, wykor  ystywanego jako tani  etykietk  najro  maits  ych d -

e .  Mimo  to  wydaje  mi  si   s  c  liwy  traf  spotkania      prawd  iwym 

socjali  mem, ow  nieodpart  øagodno ci  serca c  ym  o wiele mniej praw-
dopodobnym  ni   pr  ykøadowo  w    øotych  c  asach  kultury  klas  tornej, 
gdy surowy  lub ubóstwa stanowiø gøówn  legitymacj  bojownika o ur  e-
c  ywistnienie wy s  ego Pa stwa na Ziemi.

Podobnie,  jak powied  iano,  jest      nacjonali  mem,  c  yst  i  be  wa-

runkow   wol   walki  o  naród  odc  uwany  i  u  nawany    a  warto   naj-
wy s  , ws  ystkimi siøami, ws  elkimi  rodkami, jakie stoj  do dyspo  y-
cji. Zakøadam ów stan logic  nej i etyc  nej dyskusji o tej warto ci jako co  
  nanego,  d  i ki  c  emu  odnos    si   do  sytuacji  polityc  nej.  Chciaøbym 
jednak podkre li ,  e nacjonali  m nie powinien obawia  si  takich spo-
rów.  Znajduj  w  nim  uj cie  istotne  hnie  d  iejów  i  historii  ducha,  a  w 
równie wielkim stopniu jest on gotów do posøu enia si  podc  as wojny 

rodkami  najnowoc  e niejs  ej  techniki,  ostatec  nymi  ks  taøtami  stalo-

wej  wiadomo ci, jak w równie maøym pr  ykøada wag  do repre  ento-
wania siebie pr  e   odstaøe sformuøowania fra  eologii patriotyc  nej. Jest 
c  ym  pows  echnie stosowanym, aby unikaj c ataków kierowanych pr  e-
ciwko niemu   a pomoc    asad celowo ci i komfortu, pr  y pomocy r  ec 
by mo na ideologii  rodkowoeuropejskiego biura podró y, odwoøywa  
si  do gø bs  ego pochod  enia jego  ródeø -  do tego, co okre la si  mod-
nym  d  i   søowem  „irracjonali  m”.  Cho   i  ja  wier  ,  cho   c  uj ,  i   te 

ródøa    porywaj c  moc  ks  taøtuj  tak e moje osobiste  ycie, uwa am 

t  metod     a nieskutec  n .  Wszelk e    jawisko  mo e powoøa  si   na to, 
co irracjonalne -  tak e liberali  m,  mies  c  a stwo,    achodnia cywili  a-
cja, materiali  m historyc  ny w równie maøym stopniu mo na wyja ni , 
co jaki  kamie  c  y atom.  Demon,    amies  kuj cy jakie    jawisko   doøa 
wyra  i  si  na ws  ystkich pøas  c  y  nach i na ws  ystkich pi trach  ycia. 

Walka bogów i lud  i ro  gor  aøa na arenie, gd  ie tylko sk pe kulisy   asøa-
niaj  chaos  a wola ducha   doøa uruchomi  tak e cielesn  bro .  Innymi 

søowy:  kto  naprawd   owøadni ty jest jak   ide ,  ten  nie b d  ie  uciekaø 
do mysiej d  iury, gdy na ulicach ro  legn  si  str  aøy.

Nacjonali  m c  uje si  w mniejs  ym stopniu ni  liberali  m we ws  yst-

kich jego odcieniach ska  any na walk  broni  intelektu. Jako  e odnosi

background image

si  on do naturalnej, a nie pr  ykøadowo umysøowej wspólnoty, intelekt 
odgrywa  jedynie  rol   funkcji,  a  nie  substancji.  To  go  ogranic  a,  gdy  
intelekt winien  søu y ,  a nie  ro  wija   si  w sposób  nieogranic  ony.  To 
c  yni go tak e wyj tkowo gro nym.

Z tych  sugestii wynika,  e  nacjonali  m nie  potr  ebuje  ideologii  w 

takim  sensie,  w  jakim  potr  eba  jej  marksi  mowi  albo  intelektualnym 
wspólnotom innego rod  aju, poddanym d  iaøaniu fundamentalnej mak-
symy  Karte  jus  a^*^’ .  Zycie  motywuje  si     ale nie  od  okolic  no ci,  a 
kwitn cy  ro  rost bytu  jest  dla niego  istotniejs  y  ni   rod  aj  motywacji, 
która  ten  ro  rost warunkuje.  C  ego  wøa ciwie  chce  nacjonali  m?  Nie 
chc  si  tutaj  ro  wod  i ,  e nie ma absolutnie nic wspólnego ani    mo- 
narchi  mem, ani    konserwaty  mem, ani mies  c  a sk  reakcj , ani te     
patrioty  mem  doby wilhelmi skiej.  To  wøa nie  jest  „nacjonali  m”,  jak 

go rysuj  w ga  etach prawicy i lewicy. Tak e nie jest o  nak  nacjonahsty, 

e ju  na  niadanie   jada tr  ech  ydów -  antysemity  m nie jest dla niego 

kwesti  o istotnym   nac  eniu. Komu , kto nie mo e obej  si  be   defi-
nicji, powied  my;  nacjonali  m,  o ile jest   jawiskiem polityc  nym,  d y 
do narodowego, socjalnego, obronnego i autorytarnie ustrukturowane- 
go pa stwa Niemców.

To s  naturalnie hasøa, którym samo  ycie winno nadawa  sens. Je-

stem pr  ekonany,  e nacjonali  m dysponuje wystarc  aj c  energi , aby 
obej   si   be    dogmatów,  i,      drugiej  strony,  aby  upora   si       ka dym 
dogmatem. Tylko na   asad  ie analogii pr  ypomnijmy ro  pr  estr  enianie 
si   pows  echnych  praw  c  øowieka  pod  s  tandarami  armii  republika -
skiej i pierws  ego cesarstwa, nast pnie maria  narodowej woli    nowo-
c  esn    achodni  cywili  acj  w Italii ora   cora   wyra niejs  e poø c  enie 
    mi d  ynarodowym  marksi  mem,  jakie  dokonuje  si   w  Rosji.  Tak  to 

wygl da   e  strony nacjonali  mu,  ro  patruj c  to     innej  strony jest tak, 
jakby ro  maite idee odkrywaøy dla siebie ogromne re  erwy mocy, trwa-
j ce be   w tpienia w narodach,  a które próbuje  be  skutec  nie    anego-
wa  anemic  na my l. Pr  y  nam,  e w tym pr  enikaniu, które jednoc  e-

nie jest niesamowit  koncentracj  mocy, dostr  egam kamie  filo  ofic  ny, 

który winien odnale  mistr   nowoc  esnej poHtyki.

Cog to,  ergo sum -  My l ,  wi c jestem.

background image

Trudno  oc  ywi cie pr  ewid  ie ,  w jaki  sposób i kiedy nast pi takie 

ro  wi   anie w Niemc  ech, którego siøa ulega tera   niemal   upeønej neu-
trali  acji    a  spraw  skr powania pr  e    polityk   wewn tr  n .  By   mo e 

  u y  si  musi ostatec  na res  tka od  ied  ic  onego po wilhelmini mie re- 
sentymentu, który d  i  jes  c  e karmi najwi ks   c 

 ws  elkich ideologii, 

by  mo e dopiero mus   powsta  siøy, dla których tradycyjne spr  ec  no-

ci, jak ta mi d  y c  erni  biel  i c  erwieni  a   øotem c  erni  i c  erwieni  

stan  si    upeønie oboj tne. Spr  yjaj ce sytuacje mo na byøo jednak   aob-
serwowa  ju  wc  e niej. Co by si  staøo, gdyby Noske byø kim  wi cej ni  

tylko drobnomies  c  a skim filistrem? Albo gdyby w ród jego generaøów 

  nala  ø si   polityk  du ego  formatu  i  wielkiej  energii  nie  p tanej  pr  e   

jak kolwiek tradycj ?  Jakby  to  byøo,  gdyby  komuni  m,  wypowiadaj c 
walk     achodniemu  kapitali  mowi  i jednoc  e nie  apeluj c  do  oønier-

skiej  møod  ie y,    dobyø polityc  ne  pr  ywód  two?  Ogl dali my  oc  ywi-

cie  najro  maits  e  próby.  Ale  ws  yscy ci  pr  ywódcy  s  jes  c  e  d  ied  ic-

twem epoki,  kiedy to  generaøowie byli kiepskimi politykami,  a politycy 
fatalnymi dyktatorami. Nie tylko   atem nie odnale  iono jes  c  e kamienia 
filo  ofic  nego, ale brak te  „filo  ofa, który pasowaøby do kamienia”.

328____________________________________________________________ ERNST JÜNGER

Chaos bard  iej  spr  yja temu,  co si  staje ni  forma.  Gdy tylko wy-

obra  imy sobie,  e byø moment, kiedy w Niemc  ech i Austrii jednoc  e-

nie ws  ystkie r  dy i parlamenty   upeønie wypadøy    gry! Brak leps  ego 

dowodu na to,  e pr  e yli my ro  pad, a nie rewolucj  jak to,  e na ko -
cu  piewki pojawiøa si  parlamentarna demokracja.  Nasi prad  iadowie 
mogli swoje nie  byt dojr  aøe ideaøy ur  ec  ywistni , ale ta suknia byøa   a 
tania,   a bard  o w mod  ie roku  1848, aby sta  si  c  ym  trwaøym. M øo-
dz e  jest przekonana,  e rewolucja mus  s   jeszcze dokona .

W  demokracjach  parlamentarnych  wi ks  o ci  nast puj  po  sobie. 

Zmianie ulega charakter empiryc  ny, po  ostaje intelligibilny^*^*. Od chwili, 
gdy najwy s  a wøad  a pr  enosi si  na jednostk , nast puj  po sobie m -

ow e.  Tutaj  ujawni si    ale no  -  pr  y pomini ciu kilku stopni wnio-

skowania -   e ws  ystkie moce rewolucyjne w obr bie pa stwa s , mimo 
najwi ks  ych spr  ec  no ci, niewidoc  nymi spr  ymier  e cami. Nie  ale -
nie od tego, która   wyci y, jej   wyci stwo stwor  y medium, w którym

Idealny,  odniesiony  do ro  umu.

background image

N eudolno   parlamentów

w  n ektórych  krajach

doprowadz øa  do  sytuacj ,

w  której   gnoruj c  owe

przechodz   s    do  porz dku

dz ennego.

Jej  konsekwencj   jest

kon eczno   sprytnej  wykøadn 

konstytucj   celem  sprawnego

prowadzen a   nteresów  pa stwa.

CO    E ST   LEGALNE?

r -

C   ludz e  czekaj   przed  S dem  Najwy szym  na  w  adom o

o  tym,  czy  wprowadzan e  rz dów  kom sarycznych  w  Prusach

stanow øo  zam ach  stanu,  czy  te   legalne  dz aøan e.

background image

c  yn -  cho   ywi cy  si   gro nym powietr  em -  b d  ie w stanie  oddy-
cha . Por  dek jest wspólnym wrogiem i nale y pr  ede ws  ystkim   nie  
be  powietr  n  pr  estr  e  praw, aby akcja post powaøa   a akcj  karmi c 
si       asobu chaotyc  nych re  erw. St d wrogo , d  i  piel gnowana mi -
d  y nacjonalistami  a komunistami,  jawi  mi  si ,  cho by    pr  yc  yn tak-
tyc  nych, jako co  nie  ro  umiaøego. Jest ona dowodem na to,  e w oby-
dwu  ruchach  skrywa  si   wi cej  jes  c  e  elementów  mies  c  a skich, 
  ainteresowanych  systemem,  ni   same  chciaøyby  to  pr  y  na .  I  tak  to 

wøa nie  jest,  gdy   pierws  y  d y  w  swej  d  isiejs  ej  formie  do  pa stwa 
narodowo-mies  c  a skiego w stylu cywili  acji   achodniej, drugi do skraj-
nej i najnudniejs  ej formy drobnomies  c  a sko-racjonalistyc  nego øadu 
w stylu ogródków d  iaøkowych, do swego rod  aju   adeklarowania wiec  -
nej ci gøo ci kartki na chleb. Jedyna kwestia, d  i  naprawd  interesuj ca 
w komuni  mie, to problem, c  y poj cie proletariatu mo na pr  eks  taø-
ci     c  ysto ekonomic  nego w hero czne.

Prawd  iwa  wola  walki  jednak,  r  ec  ywista  nienawi   raduje  si  

ws  ystkim,  co  mo e    nis  c  y   pr  eciwnika.  Zn szczen e jest  rodk em,
który nacjonal zmow  wydaje s   najbardz ej stosowny w obec chw lowo
 stn ej cego stanu rzeczy.
 Pierws  a c 

 jego   adania ma charakter anar-

chistyc  ny, a ten, kto to poj ø, powita w tej pierws  ej c  ci drogi ws  ystko, 
co  mo e  nis  c  y .  Nie  nas  ym    adaniem  jest  ro  my lanie  o  rodkach, 
które po  wol    mniejs  y  nacisk   ewn tr  ny,   øagod  i  wewn tr  ne na-
pi cia, uc  estnic  y  w wyborach, wpøywa  na pr  ebieg konferencji i ple-
biscytów,   ajmowa  si  tak   wanymi referendami. Nie jest nas  ym   ada-

niem  ro  poc  yna   kampani   døugich  tyrad  pr  eciwko  pows  echnemu 
upadkowi moralno ci polityc  nej i spoøec  nej, pr  eciwko skrobankom, 
pr  eciwko strajkom, pr  eciwko wykluc  eniom, pr  eciwko   mniejs  aniu 
lic  by policji  i  wojska.  F l strom  pozostaw amy pogl d,  e   stn eje  tak 
rodzaj rewolucj ,  która jednocze n e pop era  stn ej cy øad.
  Có  ma bo-
wiem wspólnego sfera elementarna    moralno ci ? My natomiast   nów 
dryfujemy ku sfer  e elementarnej,   nów uwidoc  niaj cej si  nam od c  asu 
spotkania      ni   w  piekielnej  pas  c  y  wojny.  Nie    atr  ymamy  si   tam, 
gd  ie  tn cy  pøomie   nie  wypali  nam  s  laku,  gd  ie  miotac  e  ognia  nie 
dokonaj  wielkiej c  ystki   a spraw  nico ci. Kto neguje caøo , nie mo e 
oc  ekiwa , by c  ci pr  ynosiøy po ytek./afeo  e jeste my prawdz wym 

  n em øos ernym  wrogam  m eszczan na,  c eszy nas jego zgn l zna.  Nie 
jeste my mies  c  aninami, jeste my d  ie mi wojen i wojen domowych, a 
dopiero gdy to ws  ystko, ten spektakl kr gów wiruj cych w pustce,   o-

330___________________________________________________________ ERNST JÜNGER

background image

KRYZYS  GABINETOW Y  W  PRUSACH

.Vi

Kom sarz  pa stwowy  w  Prusach  kazaø  zapyta   opornych  m n strów,

za  pom oc   jak ego  rodzaju  „przymusu"  chc el by  zosta   usun  c .

Zdj c e  przedstaw a  aresztowan e  berl  sk ego  kom sarza  pol cj .

ORAZ  W  AFGANISTANIE

1#

^è,4.

ijT

  fii4 §piis:'

-4* 

*“ 

^  'f 

J ’\ h

.  .'"ii  .  pFiV   

ø  i:;';,  •;

W wyn ku  zm any  rz du  w Afgan stan e  caøy gab net  zostaø pow eszony.

background image

.....  .

332

ERNST JÜNGER

Stanie   miecione, ro  winie si  to, co tkwi w nas jes  c  e jako prawd  iwa 
natura, jako to, co elementarne, jako prawd  iwa d  iko , jako praj   yk, 
jako    dolno   do  prawd  iwego  poc  cia    a  pomoc   krwi  i  nasienia. 
Dopiero wówc  as mo liwe b d  nowe formy.

4.

Tymc  asem jasne si  staøo,  e postawy takiej, jak wy ej nas  kicowa-

na,  nie  mog   repre  entowa   organi  acje.  W  rzeczyw sto c   tak  zw ane
rew olucyjne     narodow o-rew olucyjne  organ zacje  naszej  ep ok   n e  pre-

zentuj  sob  n czego  nnego, jak tylko procesy sam orozpadu m  eszcza -
sk ego  w  ata.
 Sugeruje to cho by ich polityc  na be  owocno  i wiec  ne 
pod  iaøy,  jakim  podlegaj .  Wci   s   one,  nie  pr  ec  uwaj c  tego  i  nie 
chc c tego, konstruktywnymi c 

ciami systemu.

W  r  ec  y samej na  w  nacjonali  m   adekretowaø bard  o maøy kr g 

lud  i jako obowi   uj c  jedynie dla ich, bard  o   res  t    ró nicowanych, 
d  iaøa . To søowo wydaøo si  wówc  as bard  o stosowne, gdy  jedna po-

øowa  mies  c  an,  od  której  druga    e  ws  ystkich  siø  si   odcinaøa,  miaøa 
  wyc  aj u ywania go jako wy  wiska. Tymc  asem ulegøo to niestety   mia-
nie, pr  ede ws  ystkim dlatego,  e daøo   na  o sobie nie  wykøe   aintere-

sowanie møod  ie y. Ws  ystkie organi  acje narodowe a  po parti  naro-
dowo niemieck ^'^^ ros  c   sobie prawa do „nacjonali  mu”. Wyra nie do 
nacjonali  mu w w s  ym sensie nawi   aø w swojej ideologii, po  a kilko-

ma grupami ruchu møod  ie owego, pr  ede ws  ystkim wolnym ugrupo-
waniem  „Schill”^^“,  jak  do  tej  pory,  jedynie  hols  ty ski  ruch  ludno ci 

wiejskiej, który w ostatnich tygodniach w cora   wi ks  ym stopniu   wra-

Deutschnationale  Volkspartei.  Partia    aøo ona  w  1918  roku,  maj ca  w 

poøowie  lat 20 blisko  milion  c  øonków i  20%  miejsc w parlamencie.  Popierana,  a 
nast pnie prowad  ona byøa pr  e   magnata prasowego Alfreda Hugenberga .  Ro  -
wi   aøa si  w 1933  roku, Hugenberg   achowaø mandat poselski jako „go ” NSDAP 
W  jednym      wywiadów  („Spiegel”  1982,  patr    „Literatura  na  wiecie”  9/1986) 

Jünger  stwierd  iø,  e    aws  e  gøosowaø na  Hugenberga,  c  yli  na  DNVP.  Jünger    a-

mier  aø    wi   a   si       koncernem  Hugenberga  w  kwietniu  1927  roku.  Chod  iøo 
mu    arówno  o  nie  ale ne  c  asopismo,  jak  i  o  mo liwo   reali  acji  nacjonalistyc  -
nego  filmu,  który „musi  traktowa    a pomoc  ws  ystkich technic  nych  rodków o 
wielkiej  bitwie we  Francji”  (EJ  do  Friedricha Hielschera      15.  4.  1927  (JH,  s.  30).

 Organi  acja møod  ie owa „Schill”   aøo ona   ostaøa pr  e   Gerharda Roßba- 

cha  (1893-1967),  dowódc     nanego  korpusu  ochotnic  ego  (Jünger  byø  jesieni  

1923  nawet  dowódc  krajowym tego  korpusu  w Saksonii).  Na  wa  tej  grupy  wy-

wod  i  si   od  Ferdinanda von  Schilla  (1776-1809),  pruskiego  oficera,  który   aøo-

background image

•• 

^j’ n'  f . ’ ,!;,:

1929  -  PUBLICYSTYKA  POLITYCZNA

333

caø  na  siebie  uwag   -   ku  nas  emu    dumieniu,  gdy   pierwotnie  rac  ej 
lic  yli my na wyø c  n  akceptacj    e  strony miast.  Nie  ale nie od tego, 

jak  jest -  tam,  gd  ie  mowa  o  r  ec  ywistych  nacjonalistach,  w  rachub  
wchod   jedynie  lud  ie,  dla których ws  elka  organi  acja  odgrywa rol  
rac  ej  rodka, a nie celu. I tak by  powinno, gdy  nacjonali  m mo e by  

w  aktualnej  fa  ie  jedynie  niewid  ialnym  systemem  nerwowym,  który 
pr  enika najró norodniejs  e ugrupowania, tu i tam, i to be   ro  ka  u.  Za 
obra    niech  posøu y tu  lot ptaka,  którego  ruchy  maj  swe  ródøo w  in-

stynkcie, cho  re  ultat jakby wynikaø    intensywnych  wic  e .

Dobr  oka  j  do sprawd  enia aktualnego stanu stwor  yøa   nana se-

r a z am a ch ów  w ostatnim c  asie. Pros   mi uwier  y ,  e jako jednemu    
leps  ych    nawców  nowoc  esnej  bitwy  materiaøowej  takie  nocne  pus  -
c  anie fajerwerków pr  ed budynkami ur  dów finansowych, jawi mi si  
co  najmniej  jako  po  bawione  smaku.  Tym  bard  iej  uder  a  symptoma-

tyc  ne   ainteresowanie -    ainteresowanie tym, w jaki sposób odbierane 
b d  takie sygnali  acyjne odgøosy niewid  ialnych form  ycia.

Zro  umiaøa jest postawa policji,  ministerstwa spraw wewn tr  nych, 

  ro  umiaøa jest „Yossische Zeitung”^^^, która w godnym radosnej  akcep-
tacji pr  eciwie stwie do   a  wyc  aj uprawianych pr  e   ni  fra   humanitar-
nych,  yc  y sobie, aby ka dy, kto cho     oddali nacjonalist  by pr  ypomi-
naø, pow drowaø natychmiast do wi   ienia.  Zro  umiaøa jest tak e rado  

ga  ety  „Lokal-An  eiger”^^^,  e  „  øoc  y ców w ko cu  uj to”,  gdy   osta-

yø  korpus  ochotnic  y walc  cy    Napoleonem .  Polegø w walce  podc  as obl enia 

Stralsundu  pr  e    wojska  holenderskie.  (B  749).  Po  wi  ycie  Rossbacha  u  Jüngera 

w  Lipsku  w  1 9 2 6   pisar    obejmuje  nawet  „Amt  für  Deutsches  Schrifttum ”  w  ra-
mach  tej  organi  acji,  która  stanowiøa  w  tym  c  asie  re  erw     aka  anej  H itlerju-
gend  (JH ,  4 7 8 ).  Na  w^a no   møod  ie owej  organi  acji  Schill    wracaø jüngerow i 
uwag   Ludwig  Alwens  w  li cie    e  styc  nia  1928  roku:  „Pod  w  gl dem  organi  a-

cyjnym  s  

Cl 

lud  ie 

w  

Niem ieckiej  Wolnej  Grupie  M øod  ie ow ej,  której  c  øon-

kiem  tak e  jestem.  Grup   M øod  ie ow   odró nia  jako  aparat  organi  acyjny  od 
Stahlhelmu  jedynie  to,  e  nie  ma  ona  mo liwo ci  odwoøania  si   do  søawnej  pr  e-
s  øo ci,  orderów  i  od  nak  honorow ych.  R  uciøa  si   natom iast  w  wir  socjalnej 

pracy,  pracy møod  ie owej  itd.  W  sumie jednak jest wystarc  aj co  pøynna i mo na 
by      niej  co     robi ”.  [...].  Ludwig  Alwens  do  Ernsta  Jüngera  H of,  den  17.  Jan. 

1928.  DLA  Nachlass  Ernst Jünger.

Liberalna  ga  eta  redagowana  w  koncernie  Ullsteina.  Odpowied   na  ten 

tekst  pisar  a  opublikow'aø  G eorg  Bernhard:  D er jü n g er des  C h aos,  w:  „Yossische 
Zeitung”  N r  2 2 7       22 .  9.  1 9 2 9   (B,  s.  7 9 0 ).

C  asopism o  uka  ywaøo  si   w  koncernie  Hugenberga  i  byøo      225  0 0 0   eg-

  emplar  ami nakøadu  drug  co  do wielko ci ga  et  w Berlinie. Jünger ma  na my li

background image

334

ERNST JÜNGER

tec  nie spokój  jest nadal  pierws  ym  obowi   kiem mies  c  anina. Jednak 
ogarnia nas osobliwe uc  ucie, gdy komuni ci kr  yc   o siepac  ach w swo-
ich ga  etkach. To   nac  y, mówi c paradoksalnie, jest tam mniej nacjonali-
stów, ni  s d  iøem. Pan Hitler wy  nac  yø nawet nagrod  pieni n ^’^.

oto  ra    jes  c  e  oka  aøo  si ,  jak  oni  ws  yscy  s     e  sob     godni, 

  godni,   godni.  Oto ta s  tuc  ka, ws  yscy jeste cie ws  ak mies  c  anami, 

a nie  ale nie od tego, jak si  ustawicie, do jakich kr tactw si  posuwacie, 

jak døugo b d  iecie  cy  elowa  i polerowa  was  e    u yte  ordery,  to  i tak 
wyjr  y ten sam ryj, któremu nie chc  ju  prawi  wi cej komplementów.

Wiem jednak,  e gd  ie , ws  d  ie po ród was ro  r  uceni, pod   mur-

s  aø   i  brudn   skorup ,  któr   nale y  wysad  i ,  skoro  potr  eba  powie-

tr  a, tkwi dumniejs  a, d  ielniejs  a i s  lachetniejs  a møod  ie , arystokra-

cja jutra i pojutr  a, a    ni  jedynie   wi   aøy si  krew i duch. To s  nie  nani 

oønier  e  dnia  d  isiejs  ego,  któr  y  gin   samotnie,  od  truj cych  ga  ów 

pospolito ci, rutyny, korupcji.

Oto  c  ego  musimy  si   nauc  y :  e  w  c  asach  takich  jak  te  mo na 

mas  erowa  tak e be   flagi.

{tøum. Wojciech Kunicki)

artykuø  Die Verhandlungen   n  der  Sprengstoff-Angelegenhe t,  w;  „Berliner  Lokal- 

An  eiger”  Nr  430      12  9.  1929  (B,  s.  790).

Jünger  byø ro  c  arowany  tak  postaw   narodowych  socjalistów,  st d jego 

  ar  ut,  e  s   oni  „mies  c  anami”.