background image

OPOWIADANIA 

STEFANA ŻEROMSKIEGO 

 

Okoliczności   powstania   małych   form prozatorskich S. Żeromskiego 
 
   Krótkie utwory prozą wypełniają pierwszy etap pisarskiej aktywności Stefana Żeromskiego. 
Tomy zatytułowane Opowiadania (1895) i Rozdziobią nas kruki, wrony... (1895) są skarbnicą 
motywów  i  zagadnień,  które  w  późniejszym  okresie  zostaną  szerzej  skomentowane  w 
powieściach.  Problematyka  owych  małych  form  dotyczy  spraw  najbardziej  aktualnych  i 
istotnych w końcu XIX wieku. 
   Jeszcze nie przebrzmiały ideały pozytywizmu, a już stało się rzeczą oczywistą, że marzenia 
o  poprawie  sytuacji  w  kraju  nie  zostały  zrealizowane  i  nie  ma  jasnych  perspektyw  na 
przyszłość.  Nierówność  społeczna  nadal  się  utrzymuje,  a  nawet  pogłębia,  uwłaszczenie  nie 
zapewniło  godniej  szych  warunków  życia  biedocie  wiejskiej,  wielkie  obszary  nędzy  można 
zaobserwować  w  miastach,  nadal  warstwy  społeczne  nie  znajdują  wspólnego  języka,  stan 
oświaty  jest  katastrofalny,  osiągnięcia  medycyny  są  dostępne  dla  bogatych  i  utrzymuje  się 
stan  niewoli  narodowej.  Wcześniejsze  próby  oceny  klęski  powstania  listopadowego  nie 
przyniosły  oczekiwanych  efektów,  nie  pogłębiono  również  świadomości  narodowej  warstwy 
niewykształconej. 
   Zagadnienia te były Żeromskiemu bardzo bliskie i dostępne poprzez obserwację otoczenia i 
osobiste  doświadczenia.  Sposób  przedstawienia  rażących  znaków  czasu  (końca  wieku) 
ś

wiadczy o wielkim osobistym zaangażowaniu pisarza, o poczuciu odpowiedzialności za ten 

stan  rzeczy  i  dążeniu  do  poprawy  sytuacji.  Przedstawione  zdarzenia,  konfrontacje  postaw, 
momenty o wielkim ładunku emocjonalnym miały na celu poruszenie sumień, zaapelowanie o 
radykalne  zmiany  w  mentalności  Polaków,  o  zauważenie  najbardziej  palących  problemów 
społecznych.  Prozę  Żeromskiego  cechuje  ostry  i  demaskatorski  realizm  o  wyraźnym 
naturalistycznym  zacięciu;  bezkompromisowość  moralna  w  nazywaniu  brzydoty  i 
okrucieństwa życia; płomienny, żarliwy patriotyzm.

1

 

   Jak  dalej  czytamy  we  Wstępie  do  wydania  opowiadań  w  serii  Biblioteka  Narodowa, 
Ż

eromski  związany  był  w  tym  czasie  z  terenem  Gór  Świętokrzyskich  (Psary,  Strawczyn, 

Ciekoty,  Górno,  Ruda,  Chobrzany,  Kurozweki,  Sieradowice  i  Oleśnica).  Ciągle  żywa  w 
rodzinie  pamięć  powstania,  możliwość  obserwacji  poniżającego  życia  biedoty  wiejskiej, 
osobiste  doświadczenia  związane  z  oświatą,  wreszcie  obraz  inteligencji,  która  dąży  do 
niepodległości,  ale  nie  umie  jej  zdobyć,  zostały  skomentowane  poprzez  sytuacje 
przedstawione w utworach pisarza. 
   Publikacja  opowiadań  zwróciła  na  młodego  prozaika  uwagę  recenzentów

2

  i  pobudziła  do 

dyskusji  dziennikarzy.  Poruszane  w  utworach  kwestie  społeczne  znalazły  rozszerzony 
komentarz w prasie. 
   Jako  pierwszy  ukazał  się  w  Warszawie  zbiór  Opowiadania,  w  którym  Żeromski  zamieścił 
m.in.  teksty:  Zapomnienie,  Doktor  Piotr,  Zmierzch,  Siłaczka.  Tom  Rozdziobią  nas  kruki, 
wrony...  
autor  wydał  w  Krakowie  pod  pseudonimem  –  Maurycy  Zych.  Dzięki  znacznej 
swobodzie  na  terenie  Galicji  mógł  się  ukazać  zbiór  z  tytułowym  mocnym  akcentem 
nawiązującym  do  czasu  powstania,  ale  przecież  ujmującym  problemy  narodowe  z 
ukierunkowaniem  na  przyszłość  (forma  gramatyczna  czasownika  w  tytule).  To  może 
najbardziej  dobitny  przykład  „małej  prozy”  dowodzący  zaangażowania  autora  w  sprawy 
ojczyzny.  Niedługo  później  ukazał  się  tekst  O  żołnierzu  tułaczu  (czasopismo  „Głos”,  1896). 

background image

W  1905  r.  Żeromski  wydał  zbiór  zatytułowany  Echa  leśne.  Powrót  do  tematu  powstania 
związany  był  z  nasilającymi  się  rewolucyjnymi  nastrojami  tego  czasu.  Zdarzenia  są 
komentowane  z  większej  perspektywy  czasowej,  ale  przecież  wracają  –  jak  echo  (por.  tytuł 
utworu i książki). 
   Pisarz  wielokrotnie  podejmował  krótkie  formy  wypowiedzi  literackiej.  Poza  wskazanymi 
wyżej tekstami ukazały się inne, np. Ananke, Oko za oko, Mogiła. W niniejszym opracowaniu 
skupimy  uwagę  na  dziełach  omawianych  w  ramach  programu  szkoły  średniej. 
Zaproponowana  tu  kolejność  tekstów  związana  jest  z  ich  układem  w  wydaniu  Biblioteki 
Narodowej. 
   Zanim  przystąpimy  do  bliższej  prezentacji  utworów,  przywołajmy  opinię  Jana  Zygmunta 
Jakubowskiego:  Z  potężniejącego  i  utwierdzanego  własnymi  doświadczeniami  protestu 
przeciwko  krzywdzie  społecznej,  z  coraz  bardziej  świadomego  przekonania  o 
niewystarczalności  postulatów  pozytywistycznych  dla  rozwiązania  trudnych  spraw 
społecznych  i  narodowych,  z  rosnącej  odrazy  do  ugodowości  i  kosmopolityzmu  klas 
panujących zrodziły się arcydzieła nowelistyki Żeromskiego 
[...].

3

 

   Nazywane  nowelami  lub  opowiadaniami,  utwory  te  są  w  istocie  nawiązaniem  do 
konstrukcji noweli z dodaniem rozszerzonych opisów, a więc termin opowiadanie wydaje się 
jak najbardziej uzasadniony. 

 
 
Siłaczka 
– wzór do naśladowania 
 

   Siłaczka  stała  się  sztandarowym  przykładem  utworów  komentujących  realizację  haseł 
pozytywistycznych  w  praktyce  i  skłoniła  do  prasowej  dyskusji  o  katastrofalnej  sytuacji 
oświaty.  Autor  rozważa  tu  również  zagadnienie  wierności  ideałom, konfrontując w tym celu 
losy  dwu  głównych  postaci:  Stanisławy  Bozowskiej  i  Pawła  Obareckiego.  W  tle  rozważań 
ukazane  są  bardzo  trudne  warunki  życia  na  wsi.  Utwór  został  poprowadzony  z  wyraźnie 
dydaktycznym  zamiarem  wskazania  jedynie  słusznej,  ofiarnej  postawy  tytułowej  Siłaczki  –
Stanisławy. 
 
 
Streszczenie 
 
   Akcja  toczy  się  w  małym  miasteczku,  Obrzydłówku,  oraz  we  wsi,  w  której  pracowała 
Stanisława Bozowska, w końcu XIX w., na terenie zaboru rosyjskiego. 
   Doktor Paweł Obarecki oddaje się rozmyślaniom, które relacjonuje narrator. Właśnie wrócił 
do  domu  po  grze  w  winta  (karty),  którą  regularnie  odbywa  wespół  z  miejscową  „elitą”: 
księdzem,  aptekarzem,  naczelnikiem  poczty  i  sędzią.  Przed  sześcioma  laty  osiadł  w 
Obrzydłówku,  żeby  –  zgodnie  z  głoszonymi  ideałami  –  nieść  pomoc  medyczną 
najbiedniejszym,  uczyć  ich  higieny.  Zdając  sobie  sprawę  z  nędzy  chłopów,  planował 
upowszechnić również usługi całkowicie darmowe. Kupiwszy podręczną apteczkę, naraził się 
aptekarzowi i felczerowi, którzy bogacili się dzięki produkcji własnych „leków”. Te starania 
podejmował z zapałem, jednak wobec dotkliwych trudności szybko się zniechęcił. Po okolicy 
zaczęły  krążyć  plotki  o  jego  związkach  z  duchami  i  marnym  przygotowaniu  do  zawodu, 
wybijano  mu  szyby.  Doktor  Obarecki  coraz  bardziej  słabnie  w  zapale  do  pracy,  aż  w  końcu 
poddaje się. 
   Nowy  model  egzystencji  doktora  oparty  jest  na  kompromisie  a nawet pozornej przyjaźni z 
aptekarzem  i  felczerem,  zarabianiu  pieniędzy  i  doskwierającej  nudzie.  Obarecki  rezygnuje  z 
ambicji  zawodowych,  ideałów  społecznikowskich,  przestaje  mieć  jakiekolwiek  potrzeby 

background image

kulturalne (wstręt do czytania) i oddaje się nudzie. Dom prowadzi mu dwudziestoczteroletnia 
gospodyni. 
   Momentem  przypomnienia  sobie  czasu  studiów  i  entuzjazmu  do  pracy  dla  ludu  jest 
nieoczekiwane  spotkanie  z  dawną  sympatią,  Stanisławą  Bozowską.  Poproszony  o  pomoc, 
pojechał do odległej o trzy mile wsi, gdzie poważnie zachorowała nauczycielka. Rozpoznał w 
niej Stasię. Była w bardzo ciężkim stanie, chora na tyfus. Dzięki sołtysowi udało się znaleźć 
parobka,  który  za  trzydzieści  rubli,  mimo  śnieżnej  zamieci,  zgodził  się  przywieźć  z 
Obrzydłówka chininę. Paweł dowiaduje się, że Stasia pracuje tu od trzech lat, orientuje się, że 
ż

yje  ona  w  skrajnym  ubóstwie  (jest  to  oczywiście  wynik  jej  wierności  ideałom  –  darmowo 

uczyła biednych wieśniaków). 
   Oczekując na lek, doktor Obarecki rozmyśla w sąsiedniej dużej sali lekcyjnej o studenckich 
latach,  swoich  planach  małżeńskich.  Oboje  byli  biedni.  Ona  –  siedemnastoletnia  panienka  z 
długim  warkoczem  –  chciała  po  ukończeniu  gimnazjum  studiować,  jak  on,  medycynę,  ale 
wobec braku pieniędzy wyjechała, by podjąć pracę nauczycielki. Poznał ją osobiście w domu 
zaprzyjaźnionego  z  nim  małżeństwa  „społeczników”  –  młodych,  biednych,  rozumiejących 
potrzeby  innych.  Nie  przyjęła  jego oświadczyn, zrezygnowała z osobistego szczęścia w imię 
służby społeczeństwu. 
   Po sześciogodzinnym oczekiwaniu na parobka Paweł sam wyrusza po lek. Kiedy wraca, w 
południe, Stanisława nie żyje. Jego rozpacz nie może już niczego zmienić. Stolarz wykonuje 
na polecenie doktora skromną trumnę z czterech nieheblowanych desek. Ze znalezionego listu 
Stasi do koleżanki, Heleny, doktor dowiaduje się, że nauczycielka napisała podręcznik Fizyka 
dla ludu 
i prosiła o przygotowanie go do druku (sama źle się czuła). 
   Chłopiec,  który  jeździł  po  lekarstwo,  nie  mógł  dotrzeć  do  celu,  ponieważ  osłabł  koń.  Sam 
wrócił  do  wsi  pieszo.  Teraz  przyszedł  oddać  książki  pożyczone  wcześniej  od  nauczycielki. 
Ten  fakt  dowodzi,  jak  ofiarnie  pracowała  –  rozpaliła  w  wiejskiej  młodzieży  pragnienie 
wiedzy. 
   Rozpaczając po jej śmierci, Paweł wygłosił nad jej ciałem pochwalną mowę, pożegnał się z 
nią i z płaczem odjechał saniami. Przez jakiś czas doktor zmienił tryb życia, przestał grywać 
w  winta,  zaczął  czytać  Dantego,  odprawił  gospodynię.  Obecnie  ma  się  znakomicie:  utył, 
pieniędzy  worek  uczciwy  nazbijał  
(48).

4

  Satysfakcję  przyniosło  mu  to,  że  miejscowa 

„śmietanka” (optymaci) dała się przekonać do palenia papierosów w niesklejanych gilzach (a 
więc  zdrowszych).  Utwór  kończy  się  ironicznym  komentarzem  narratora:  Nareszcie!...  (48), 
podkreślającym wielkie „osiągnięcie” doktora. 
 
 
Ofiarna postawa Stanisławy Bozowskiej
 
 
   Głównym bohaterem w przebiegu akcji jest doktor Paweł Obarecki, jednak to postawa Stasi 
została wyeksponowana w tytule utworu i stanowi wzór do naśladowania. Prototypem postaci 
była  prawdopodobnie  działaczka  oświatowa,  Faustyna  Morzycka,  której  sylwetkę  Żeromski 
przedstawił  wcześniej  w  Dziennikach.

5

  Chociaż  wiekiem  młoda,  Stanisława  podejmuje 

ś

wiadomą,  dojrzałą  decyzję  o  praktycznej  realizacji  hasła  „pracy  u  podstaw”.  Jako  zdolna  i 

ambitna  osoba  zdobywa  wiedzę,  którą  pragnie  przekazać  ludziom  najbardziej  pod  tym 
względem zaniedbanym. Przygotowuje w brudnopisie podręcznik, a kiedy sama nie jest już w 
stanie  dopilnować  druku,  powierza  to  zadanie  zaufanej  osobie.  Jej  wcześniejsza  decyzja  o 
rezygnacji  z  małżeństwa  wynika  z  przeświadczenia,  że  powinna  podjąć  misje  społeczną 
(kontynuatorem  takiej  postawy  jest  inny  bohater  Żeromskiego  –  doktor  Tomasz  Judym  z 
powieści Ludzie bezdomni). 
   Heroizm  Stasi  przejawia  się  nie  tylko  w  wielkim  zaangażowaniu  zawodowym  i 
wyrzeczeniu  się  własnego  szczęścia,  ale  również  w  codziennym  skromnym,  ubogim  życiu. 

background image

Mieszkała  w  nędznym,  słabo  ogrzanym  pokoiku,  głodowała,  pracowała  do  utraty  sił.  Stasia 
Bozowska  poniosła  klęskę  w  wymiarze  fizycznym  (choroba  i  śmierć),  ale  zwyciężyła 
duchowo,  pozostając  do  końca  przy  swoich  wzniosłych  ideałach.  Jej  postawa  wywołuje 
współczucie  i  szacunek  wiejskiej  kobiety,  rozpacz  chłopca,  który  chciał  przywieźć  dla  niej 
lekarstwo podczas śnieżnej zamieci i uczciwie odniósł jej książki. Na jego przykładzie można 
stwierdzić, że wysiłki Stasi nie poszły na marne – zdołała wiele swoim uczniom przekazać i 
wzbudziła w nich potrzebę poszukiwania wiedzy. 
   Stasia  była  bardzo  młodą,  kruchą  istotą,  kiedy  podjęła  decyzję  o  wyjeździe  na  wieś.  Gdy 
umarła (w wieku 23 lat), okazało się, że bardzo wiele dokonała, stała się prawdziwą Siłaczką, 
która  z  uporem  dążyła  do  poprawy  losu  najbardziej  pokrzywdzonych.  Samotnie  realizowała 
najistotniejsze zadania społeczne, nie oczekując za swoją pracę zapłaty. 
   Pisarz  ukazuje  tę  postać  poprzez  relacje  narratora  i  refleksje  doktora  Obareckiego. 
Kształtuje  jej  sylwetkę  z  tendencją  do  idealizacji.  Poprzez  jej  śmierć  pokazuje,  jak  wiele 
trzeba zaangażowania, by zmienić obraz Polski końca XIX w. 
 
 
Doktor Paweł Obarecki 
– uosobienie konformizmu i bierności 
 
   Przeciwieństwem  Stasi  Bozowskiej  jest  doktor  Paweł  Obarecki, jej dawny adorator. Oboje 
niegdyś  wyznawali  te  same  poglądy  i  zamierzali  poświęcić  się  dla  innych.  Pragnienie 
poprawienia  losu  biedaków  stopniowo  jednak  wycisza  się  i  Paweł  ustępuje  pod  presją 
ś

rodowiska  oraz  przykrych  zdarzeń.  Za  cenę  własnego  spokoju  rezygnuje  z  bezpłatnego 

leczenia. Z czasem coraz gorzej traktuje pacjentów, leczy rutynowo, nie angażuje się w pracę, 
widzi w przychodzących do niego ludziach brudny motłoch, stara się szybko załatwić sprawę 
i wziąć zapłatę. Dąży do wygodnego życia, nie przejawia żadnych zainteresowań, z poczucia 
nudy  i  dla  podtrzymania  odpowiednich  kontaktów  uczestniczy  w  towarzyskich  spotkaniach 
poświęconych głównie grze w karty. 
   Wydaje  się,  że  w  obecności  ciężko  chorej  Stasi  odżyją  w  nim  na  trwałe  dawne  wzniosłe 
ideały, jednak stało się inaczej. Doktor Obarecki po krótkim okresie wyciszenia znowu wraca 
do  charakterystycznego  dla  Obrzydłowka  stylu  życia.  Nie  stać  go  na  przeciwstawienie  się 
miejscowym  zwyczajom,  nie  ma  dość  siły,  by  samotnie  walczyć  z  otoczeniem,  teraz  nie  ma 
już  nawet  takiej  potrzeby.  Egzystencja  doktora  jest  pozbawiona  głębszego  sensu.  Nie  ma  w 
nim  pasji  społecznikowskich  ani  zaangażowania  zawodowego.  Jest  człowiekiem  samotnym, 
więc  nie  realizuje  się  w  relacjach  rodzinnych.  Nie  ma  zainteresowań  kulturalnych.  Chociaż 
jest osobą młodą, czuje się wewnętrznie wypalony, nie potrafi zdobyć się na działanie. 
   Mentalność  doktora  zmieniła  się  diametralnie  od  czasu  jego  studiów  w  Warszawie. 
Rzeczywistość zweryfikowała ambitne plany. Paweł okazał się słabeuszem, który zmarnował 
wiele  lat,  odstąpił  od  swoich  zasad,  mimo  poczucia  klęski  nie  potrafił  poprawić  swojego 
postępowania. 
 
 
Przesłanie i kompozycja 
Siłaczki 
 
   Poprzez  konfrontacje  postaw  doktora  Obareckiego  i  nauczycielki  Stanisławy  Bozowskiej 
Ż

eromski  ukazał  dwa  modele  zachowania  wobec  haseł  pozytywizmu  i  problemów 

społecznych  w  Polsce  pod  koniec  XIX  w.  On  jest  człowiekiem  biernym,  niezdolnym  do 
działania,  łatwo  zaprzepaścił  dawne  ideały.  Ona  –  drobna  i  krucha  –  okazała  się  jednostką 
silną  i  wytrwałą,  która  potrafi  stawić  czoła  przeciwnościom  i  do  końca,  nawet  za  cenę 
własnego  życia,  walczyć  o  godność  i  poprawę  bytu  najuboższych.  W  istocie  oboje  ponoszą 

background image

klęskę, choć – oczywiście – Stasia jest triumfatorką w sferze wierności ideałom i wytrwałości 
w realizacji zasad moralnych. 
   Zestawienie  tak  różnych  osobowości  i  dróg  życiowych  ludzi,  którzy  wyszli  z  jednego 
punktu,  wyznawali  te  same  poglądy  i  pragnęli  angażować  się  społecznie  na  rzecz  innych, 
prowadzi  do  smutnych  wniosków.  Stanisława  Bozowska  odniosła  wprawdzie  moralne 
zwycięstwo, ale jej śmierć przerwała dalszą pracę dla ludu. Doktor Obarecki poniósł klęskę w 
wymiarze  etycznym,  jednak  to  on  pozostał  wśród  żywych.  Jednostki  najbardziej  cenne  dla 
społeczeństwa  są  w  zdecydowanej  mniejszości,  niewiele  mogą  zdziałać,  ale  ich  trud  tym 
bardziej należy docenić. Takich jak doktor jest znacznie więcej – aptekarz i felczer dbający o 
swoje interesy, naczelnik poczty i pleban. Udają oni, że nie dostrzegają potrzeb społecznych, 
uważają,  że  nie  do  nich  należy  poprawa  świata,  nie  robią  sobie  wyrzutów  z  powodu 
bogacenia się kosztem biedaków z Obrzydłówka i okolic. 
   Pisarz  ukazuje  postawę  Stasi  jako  najbardziej  wartościową  i  godną  naśladowania,  zaś 
jednoznacznie  potępia  konformizm  Pawła  i  jemu  podobnych.  Z  ironią  komentuje  jego 
codzienne  życie,  pustkę  duchową  i  brak  zasad  moralnych.  Żeromski  zwraca  również  uwagę, 
ż

e  trudno  realizować  ideały  pracy  u  podstaw,  program  pozytywistów  okazał  się  w  praktyce 

nierealny,  trzeba  jednak  koniecznie  dążyć  do  zmiany  sytuacji  w  kraju.  Pisarz  wskazuje 
najbardziej  zaniedbane  warstwy  społeczeństwa  i  poprzez  swój  utwór  apeluje  o  reakcję  do 
tych, którzy mogliby odmienić ich los. 
   Siłaczka ukazała się po raz pierwszy w „Głosie” w 1891 r. Jej popularność wzrosła wraz z 
publikacją  w  1895  r.  w  tomie  Opowiadania.  Ma  przejrzystą  konstrukcję:  w  relację  z  życia 
Obareckiego wpleciono epizod o wyjeździe do chorej nauczycielki, zaś spotkanie z nią stało 
się  okazją  do  wspomnień  doktora  z  czasów  studenckich.  Kompozycja  tekstu  ma  charakter 
klamrowy:  rozpoczyna  się  i  kończy  podobnym  „obrazkiem”  z  życia  Pawła.  Doskonale 
przystają one do charakteru środowiska. Autor posłużył się „nazwą mówiącą” Obrzydłówek – 
to  siedlisko małomiasteczkowej miernoty, nudy, niemoralnych postaci wygrywających swoje 
interesy  za  wszelką  cenę  –  metodami  przemocy,  poniżania  i  wykorzystywania  innych. 
Technika kontrastu i ironiczny komentarz dotyczący Pawła Obareckiego prowadzą czytelnika 
do  wniosku,  jak  należy  postępować,  że  trzeba  wykazać  się  hartem  ducha  w  działaniu  i 
wrażliwością na potrzeby innych ludzi – słabych, biednych, niewykształconych. Opowiadanie 
Siłaczka ma charakter tendencyjny i dydaktyczny. Ukazuje problemy społeczne i stosunek do 
nich  w  perspektywie  moralnej.  Poucza,  która  z  prezentowanych  postaw  jest  słuszna  i  godna 
powielania.  Pisarz  ukazuje  Siłaczkę  jako  postać  piękną  i  szlachetną,  zaś  Pawła  przedstawia 
często z ironicznym komentarzem jako osobę godną pogardy. 
   Nie  ma  zgody  między  badaczami  co  do  kwalifikacji  gatunkowej  utworu  –  raz  bywa  on 
nazywany opowiadaniem, innym razem nowelą. Wydaje się jednak, że pierwszy termin jest tu 
właściwy.  Autor  umieszcza  w  jednym  ciągu  zdarzeniowym  związanym  z  osobą  Pawła 
opowieść  o  losach  Stasi.  Tekst  został  zaopatrzony  w  opisy,  np.  ironiczny  opis  aptekarzowej 
lub  granicząca  z  techniką  psychizacji  pejzażu  hiperbolizowana  relacja  z  burzy  śnieżnej, 
zapowiadająca  groźne  wypadki,  kiedy  doktor  udaje  się  do  chorej  nauczycielki.  Narrator 
poświęca  również  sporo  uwagi  duchowym  stanom  („metafizyce”)  doktora.  Oczywiście  daje 
się  tu  zauważyć  ostro  zarysowany  moment  kulminacyjny,  gdy  Paweł  rozpoznaje  w  chorej 
swoją  dawną  ukochaną,  oraz  wyraźne  pokrewieństwo  utworu  z  tendencyjną  nowelą 
pozytywistyczną. 

 
 
Nierówność społeczna w 
Zapomnieniu 
 

   Akcja osadzona jest w końcu XIX w., po reformie uwłaszczeniowej, w zaborze rosyjskim. 
Narrator  jest  uczestnikiem  zdarzeń,  wypowiada  się  w  1.  osobie.  Żeromski  zwraca  uwagę  na 

background image

fakt,  że  ustawa  o  podziale  ziemi  nie  uporządkowała  spraw  społecznych  na  wsi.  Chłopi  stali 
się wolnymi obywatelami, jednak nie zawsze mogli utrzymać siebie i rodzinę z niewielkiego 
gospodarstwa.  Sytuacja  ta  prowadziła  niejednokrotnie  do  drastycznych  i  niemoralnych 
zachowań. Szansą na przeżycie była kradzież. Głód stał się dla niektórych rodzin powszednią 
rzeczywistością i częstą przyczyną chorób i śmierci. Osobiste przeżycia i cierpienia wiejskich 
nędzarzy  nie  interesowały  ich  niedawnych  panów.  Pisarz  zwraca  uwagę  na  konieczność 
poprawy tragicznej sytuacji chłopów. 
 
 
Streszczenie
 
 
   Narrator  wraz  z  dziedzicem,  panem  Alfredem,  udają  się  przed  świtem  do  gajowego 
Lalewicza,  który  ma  ich  zaprowadzić  w  miejsce  gromadzenia  się  dzikich  kaczek.  Zanim 
jednak dochodzi do polowania, Lalewicz odkrywa świeże ślady i domyśla się, że zostawił je 
złodziej  –  amator  desek  z  tartaku.  W  tej  sytuacji  czatują  w  pobliżu  wozu  i  wychudzonej 
kobyły i niedługo później orientują się, że złodziejem niosącym cztery deski jest chłop Obala. 
   Lalewicz, żeby przypodobać się dziedzicowi, bije Obalę, później inicjatywę przejmuje sam 
pan  Alfred.  Gajowy  przypomina,  że  ów  chłop  kradł  z  pola  niedojrzałe  zboże  na  zupę.  Obaj 
straszą  przyłapanego  na  gorącym  uczynku  sądem  i  kryminałem.  Chłop  błaga  o  litość, 
tłumaczy, że nie miał innej możliwości zdobycia desek, nie stać go na trumnę dla syna. Żeby 
przekonać się o prawdomówności Obali, wszyscy udają się do jego zagrody, gdzie w stodole, 
w  rojach  much,  leży  wychudzone  ciało  piętnastoletniego  chłopca.  Żona  Obali  umarła 
wcześniej,  teraz  odszedł  jedyny  syn.  Chłop  (również  sczerniały  od  brudu  i  potwornie 
wychudzony) prosi o darowanie winy, obiecuje odrobić stratę, jednak dziedzic oczekuje innej 
rekompensaty. Nie licząc się z nędzą Obali, żąda od niego pięciu rubli – czterech dla siebie, 
jednego na kościół. Decyzja ma zapaść następnego dnia. Wobec braku pieniędzy Obali grozi 
więzienie. 
   Lalewicz,  poproszony  o  pomoc  przy  zrobieniu  trumny,  stanowczo  odmawia,  jednak  za 
chwilę,  gdy  pan  Alfred  i  narrator  oddalają  się,  obiecuje  wrócić,  zachowuje  się  zupełnie 
inaczej niż w obecności dziedzica, obiecuje poprosić o darowanie kary (narrator podsłuchuje 
rozmowę).  Istotnie,  zwraca  uwagę  pana  na  to,  że  ów  chłop  ma  zaledwie  dwie  morgi  lichej 
ziemi  (piachu  lotnego),  więc  nie  ma  z  czego  zapłacić  kary,  zaś  w  więzieniu wyszkoli się na 
lepszego złodzieja. Dziedzic nie podejmuje na razie żadnej decyzji. 
   Okolice  stawów  pełne  są  wszelkiego  ptactwa  wodnego.  Narrator  obserwuje  naturę.  Jego 
uwagę  zwraca  szczególna  scena.  Siedzący  na  drzewie  chłopak  wyrzuca  z  gniazda  pisklęta 
wron, a drugi je łapie. Wrona – jak oszalała – w rozpaczy krąży w pobliżu, bije skrzydłami, 
ale  nie  może  obronić  swoich  dzieci.  Chłopcy  są  tak  okrutni,  ponieważ  nędza  zabiła  w  nich 
ludzkie odruchy, a poza tym liczą na zysk (leśniczy płaci za parę ptasich nóg trzy grosze). 
   Narrator  leży  na  trawie  i  rozmyśla  o  drastycznych  wydarzeniach  tego  ranka.  Z  zazdrością 
myśli  o  Obali  i  o  wronie,  którzy  potrafią  przeżyć  swoje  nieszczęścia  dzięki  „prawu 
zapomnienia”, które dała im przyroda. Dla nich „żyć” znaczy „zapomnieć” (62). 
 
 
Tragiczny los ojca i syna
 
 
   Zapomnienie 
ukazuje problem nędzy małorolnych po uwłaszczeniu. Chłop, chociaż wolny, 
nadal pozostaje w zależności od pana. Ucieka się do kradzieży pożywienia (niedojrzałe kłosy 
zbóż,  deski  na  trumnę  dla  dziecka).  Wygląd  Obali  świadczy  o  tym,  że  niewiele  różni  się  od 
zwierzęcia – brudny, obdarty, z głodu zdolny do wszystkiego. 

background image

   Jest  całkowicie  uzależniony  od  humoru  pana,  nie  potrafi  sam  się  obronić,  bez  oporów 
pozwala  się  poniżać  i  bić.  Nauczony  prosić  i  kłaniać  się,  tylko  w  ten  sposób  stara  się  o 
darowanie kary. 
   Obala  został  przedstawiony  w  porównaniu  z  koniem.  On  sam,  jego  kobyła,  również  jego 
zmarły  syn  wyglądem  dowodzą,  że  stan  życia  bezrolnych  i  małorolnych  jest  katastrofalny. 
Chłop  nie  ma  pieniędzy  na  żywność,  ubranie  i  nie  może  (jeśli  nie  chce  naruszać  prawa) 
godnie  pochować  swojego  dziecka.  Stoi  przed  konfliktem  sumienia:  ukraść,  żeby  przetrwać 
czy  umierać  z  głodu,  ukraść,  by  zgodnie  z  czcią  dla  zmarłego  człowieka  pogrzebać  ciało 
własnego  dziecka  czy  zbezcześcić  je,  chowając  bez  trumny.  Tekst  ukształtowany  jest  w  ten 
sposób,  żeby  czytelnik  zdobył  się  na  zrozumienie  sytuacji  Obali  i  współczucie.  Chłop 
doskonale wie, że zawinił, ale jego postępowanie wymusiła skrajna bieda. 
   Autor  zasygnalizował,  że  tragiczny  los  stał  się  udziałem  całej  rodziny.  Żona  i  syn  Obali 
umarli – dziecko w wieku piętnastu lat, prawdopodobnie z głodu. Pozostały przy życiu chłop 
z  rozpaczą  spogląda  na  wątłe  ciało  chłopca,  przeżywa  swoje  nieszczęście,  ale  stara  się 
powściągnąć  emocje.  Jak mówi narrator, jego nędzna egzystencja będzie trwała nadal dzięki 
biologicznemu  prawu  zapomnienia.  Obala  został  przedstawiony  jako  człowiek  kierujący  się 
podstawowymi  instynktami,  prawie  jak  zwierzę.  Jest  to,  oczywiście,  wynik  warunków  jego 
ż

ycia – w tej sytuacji liczy się tylko przetrwanie choćby jeszcze jednego dnia. 

 
 
Okrucieństwo dziedzica
 
 
   Pan Alfred jest człowiekiem bezwzględnym, okrutnym, wyniosłym. Pomiędzy nim a Obalą 
jest przepaść nie do pokonania. Dziedzic traktuje chłopa jako gorszego od siebie, nie próbuje 
zrozumieć  motywacji  jego  działania,  interesuje  go  tylko  utrata  własności  i  chęć  ukarania 
złodzieja.  Wyprawa  na  kaczki  staje  się  mniej  istotna,  gdy  jest  okazja,  żeby  „zapolować”  na 
kogoś, kto – jak sugeruje Lalewicz – regularnie kradnie deski z tartaku. 
   Spotkanie  z  Obalą  ujawnia  najgorsze  cechy  charakteru  pana  Alfreda.  Dziedzic  poniża 
chłopa, drwi sobie z niego, ironizuje i bije, podczas gdy tamten nawet nie próbuje się bronić. 
Wyjaśnienia Obali nie tylko nie wywołują współczucia ani litości, ale wzbudzają podejrzenie, 
ż

e  kłamie,  by  uniknąć  kary.  Dziedzica  nie  wzrusza  nawet  widok  martwego  dziecka.  Ciągle 

myśli  wyłącznie  o  tym,  żeby  dać  Obali  nauczkę,  tym  bardziej,  że  Lalewicz  wspomina  o 
niszczeniu  jego  zboża.  To,  że  kradzieże  wynikają  z  głodu  i  nędzy,  nie  ma  dla  pana  Alfreda 
znaczenia.  Kiedy  słyszy,  że  chłop  nie  ma  gotówki,  wyznacza  mu  karę  właśnie  w  tej  formie. 
Żą

da  również  jednego  rubla  na  kościół,  by  w  ten  sposób  zyskać  sobie  (cudzym  kosztem) 

względy  u  księdza.  Bezwzględność  i  okrucieństwo  dziedzica  wobec  tak  wielkiego 
nieszczęścia  chłopa  to  skutki  uwłaszczenia,  które  nie  umożliwiło  godnych  warunków  życia 
prawnie wolnym, ale w praktyce nadal uzależnionym od panów. 
   Dziedzic wykorzystuje swoją przewagę nad człowiekiem, który nie ma pieniędzy i środków 
do  życia,  ani  nie  zna  swoich  praw.  Wykazuje  przy  tym  nadzwyczajny  cynizm  i  brak 
wrażliwości  –  deski  na  trumnę,  którą  zakopie  się  w  ziemi,  to  według  niego  przejaw 
marnotrawstwa.  Jest  egoistą,  niemoralnym  i  nieczułym  na  głód  i  ból  drugiego  człowieka, 
zdolnym do wyśmiewania, fizycznego i psychicznego znęcania się nad bezsilnym nędzarzem. 
 
 
Dwoista postawa gajowego
 
 
   Lalewicz  chce  stworzyć  wrażenie,  że  jest  całkowicie  oddany  dziedzicowi,  prowadzi  na 
miejsce polowania, troszczy się o jego majątek, chroni przed kradzieżą, stara się zasłużyć na 
pochwałę.  Nie  chce  stracić  posady  gajowego,  dlatego  swoim  zachowaniem  pragnie  się 

background image

przypodobać panu Alfredowi. Przyłapanego na gorącym uczynku chłopa poniża, bije, oskarża 
o  inne  przewinienia  (chociaż  wie,  że  wynikają  one  z  głodu).  Poproszony  o  pomoc  przy 
zrobieniu trumny, stanowczo odmawia, demonstrując swoją pogardę dla złodzieja. 
   Po  odejściu  dziedzica  i  narratora  Lalewicz  chwilę  zostaje,  żeby  pocieszyć  Obalę.  Wtedy 
obiecuje mu wstawić się u pana oraz oferuje swój czas i narzędzia, by przygotować trumienkę 
dla  chłopca.  W  gruncie  rzeczy  jest  osobą  współczującą,  ale  wobec  pana  ukrywa  prawdziwe 
uczucia,  a  nawet  okazuje  wprost  przeciwne.  Rzeczywiście  później  stara  się  ukazać 
dziedzicowi  realizm  sytuacji  chłopa  –  wiadomo,  że  nie  zapłaci,  zaś  więzienie  utrwali  jego 
złodziejskie  skłonności.  Nie  próbuje  wywołać  litości,  ale  używa  argumentów,  na  które 
dziedzic może być wrażliwy. 
   Dwoista postawa gajowego zapewnia mu życzliwość pana i wdzięczność Obali. Zachowuje 
i wzmacnia swoją pozycję, ale jednocześnie zdaje sobie sprawę, że jest z tej samej warstwy, 
co  Obala.  Podwójna  moralność  Lalewicza  wynika  ze  struktury  społecznej,  w  której  zajmuje 
on  niepewną  pozycję  i  musi  stale  zabiegać  o  to,  by  nie  stracić  pracy.  Nie  zdobywa  się  na 
okazanie  prawdziwych  uczuć  przy  dziedzicu,  bo  przypuszcza,  że  byłoby  to  dla  niego 
niekorzystne. Na przykładzie tej postaci widać, że wzniosłe pozytywistyczne hasła o równości 
ludzi i poprawie bytu najuboższych nie zostały zrealizowane. 
 
 
Poetyka 
Zapomnienia 
 
   Utwór  ma  przejrzystą  strukturę.  Wyrazista  linia  wątku  sięga  punktu  kulminacyjnego  w 
momencie  przyłapania  Obali  na  gorącym  uczynku  i  stopniowo  opada,  wypełniona 
szczegółowymi opisami. 
   Realistyczne  ujęcie  tekstu  pogłębiają  sceny  i  obrazy  ukształtowane  jako  naturalistyczne. 
Taki  charakter  mają  fragmenty  dotyczące  chłopa  i  jego  zmarłego  syna,  eksponujące  ich 
nędzny  wygląd  (elementy  zmysłowe,  głównie  wzrokowe).  Są  brudni,  wychudzeni.  Podobnie 
przedstawiona  została  szkapa.  Obala  porównany  do  konia  staje  się  jeszcze  bardziej 
pozbawiony  ludzkich  rysów.  Warunki  życia  doprowadziły  go  do  stanu  zezwierzęcenia. 
Technika  naturalistyczna  pogłębiła  biologiczną  motywację  zdarzeń  (np.  kradzież 
niedojrzałego  ziarna  spowodowana  głodem).  Można tu również zaobserwować skłonność do 
detalicznego,  drobiazgowego  opisu,  w  którym  autor  ucieka  się  do  zestawień,  porównań  i 
skojarzeń  ze  zwierzętami,  np.  Kolana  miał  zgięte  raz  na  zawsze  jak  konik  polny  i  na  tych 
kolanach  dziury  w  spodniach,  nie  wskutek  rozdarcia  powstałe,  ale  wytarte,  okrągłe,  jak  od 
wypalenia.  Patrzałem  na  jego  nogi  porosłe  gnojem,  czarne,  z  wykrzywionymi  palcami,  z 
paznokciami jak u zwierzęcia, z piętami spłaszczonymi i wypchniętymi w tył 
[...] (55). 
   Żeromski chętnie ucieka się do efektów nastrojowych. Można je tu dostrzec w chwilowym, 
ale silnym, zmaganiu się Obali ze swoim cierpieniem, w scenie wyrzucania z gniazda wronich 
piskląt i bezsilnym ptasim bólu matki. Jest to obraz o wymowie symbolicznej. Stanowi punkt 
odniesienia  do  sytuacji  w  społeczeństwie  polskim  końca  XIX  w.:  okrucieństwo  dziedzica  i 
chłopców, wielka znieczulica na krzywdę innych, niemożność obrony własnych pozycji przez 
istoty zdominowane (Obala, wrona) oraz refleksje nad znaczeniem życia i zapominania bólu, 
które pozwala egzystować – wbrew złu świata, mimo jego potworności. 
   Autor  ucieka  się  również  do  techniki  kontrastu.  Tak  przedstawione  są  warstwy  społeczne 
reprezentowane  przez  chłopa  i  dziedzica.  Różnicuje  je  wygląd  zewnętrzny,  styl  życia, 
codzienne  problemy.  Egzystencja  pana  wypełniona  jest  przyjemnościami  i  troską  o 
pomnażanie  dochodów  oraz  bezwzględnością  w  egzekwowaniu  swoich  praw  (w  konstrukcji 
tej postaci widać skrajne tendencje: radość życia i okrucieństwo), tymczasem chłop walczy o 
przetrwanie, głoduje, nie znajduje w nikim oparcia, nie może liczyć na pomoc ani na litość ze 
strony pana, jest podporządkowany i uniżony. 

background image

   Postaci zostały poddane również charakterystyce poprzez język. Żeromski stosuje elementy 
gwarowe (głównie w wypowiedziach Obali, m.in. Doprosom się łaski; Uwazom, jaśnie panie 
– 
56) i dba o indywidualizację języka postaci, a nawet wprowadza elementy komizmu języka 
(np.  zniekształcony  francuski  zwrot  Bon-dziur  –  tzn.  dzień  dobry  –  poprawnie  bon  jour,  
ustach gajowego Lalewicza) oraz kształtowania nastroju – poniżenie chłopa wynika również z 
drwiącego, ironizującego sposobu zwracania się doń przez dziedzica. 
   Wielką  rolę  przypisał  autor  przyrodzie  –  ostoi  trwałych  zasad,  niezłomnego  porządku. 
Dzięki niej nędzna wegetacja chłopa w ogóle jest możliwa. 

 
 
Problem wyzysku bezrolnych chłopów w 
Zmierzchu 
 

   Pod  względem  tematycznym  Zmierzch  jest  utworem  podobnym  do  Zapomnienia.  Ukazuje 
skrajnie złą sytuację materialną chłopów po uwłaszczeniu. Bezrolni komornicy byli zmuszeni 
podejmować każdą pracę, nawet za najbardziej skromne wynagrodzenie, ponieważ była to ich 
jedyna  szansa  na  przetrwanie.  Roboty  polowe  wykonywali  robotnicy  folwarczni,  więc  nie 
było wiele okazji, by zarobić na utrzymanie. 
   Nadmiar  chętnych  do  pracy  stał  się  przyczyną  wykorzystywania  tej  sytuacji  przez 
oferujących zatrudnienie. Dyktowali warunki, które nie podlegały żadnym normom prawnym 
–  niewiele  płacili,  zaniżali  uzgodnione  wcześniej  stawki,  kierowali  się  wyłącznie  własnymi 
korzyściami. 
   Reforma uwłaszczeniowa stała się dla biedoty wiejskiej drogą do całkowitego pogrążenia w 
nędzy.  Nie  mając  żadnych  praw  ani  możliwości  godnego  zatrudnienia,  podejmowali  każde 
zajęcie, walczyli z głodem, zbierając w lesie jagody, najmowali się do drobnych prac, nawet 
jeśli trzeba było pozostawić na długi czas bez opieki własne dzieci. 
 
 
Streszczenie
 
 
   Akcja toczy się w zaborze rosyjskim w końcu XIX wieku, kiedy bezrolni wyraźnie odczuli 
skutki uwłaszczenia i stali się ludźmi wolnymi bez środków do życia. 
   Utwór  rozpoczyna  szczegółowy  opis  terenu,  roślinności,  ptactwa.  Dawny  dziedzic 
zajmował  się  tu  polowaniem  na  kaczki,  nie  dbał  o  gospodarstwo,  aż  pozbawiony  majątku 
został sprzedawcą wody sodowej w Warszawie. Nowy zaś postanowił założyć na błotnistym 
terenie stawy rybne. W tym celu zatrudnił przy wydobywaniu torfu żyjące w wielkiej biedzie 
małżeństwo komorników – Walka Gibałę z żoną. Wcześniej ów chłop był fornalem, ale nowy 
pan  przyłapał  go  na  podbieraniu  owsa  koniom  (za  nie  u  szynkarza  kupował  tytoń,  bibułkę  i 
wódkę)  i  wyrzucił,  dając  mu  jak  najgorsze  świadectwo,  z  którym  niepodobna  szukać 
zatrudnienia. 
   Warunki pracy były wyjątkowo trudne – trzeba było od świtu do zmroku wywieźć taczkami 
dwa kubiki torfu, po trzydzieści kopiejek od jednego. Gibałowie, którzy doświadczyli głodu, 
podjęli się zadania, planując przyszłe zakupy i ciesząc się na myśl o perspektywie przetrwania 
kilku  miesięcy.  Kiedy  dziedzic  zorientował  się,  że  ta  praca  jest  dla  nich  jedyną  szansą, 
obniżył  płacę  do  dwudziestu  kopiejek  za  kubik.  Wałek  z  rozpaczy  upił  się,  zbił  żonę,  ale 
następnego dnia oboje – zmuszeni sytuacją – stanęli do roboty na nowych warunkach. 
   Narrator  szczegółowo  opisuje  wysiłek  obojga  przy  wyjątkowo  ciężkiej  pracy  fizycznej. 
Zwraca uwagę na wychudzone, sczerniałe ciało Walka. Gibałowa ładuje torf na taczki, zaś jej 
mąż wywozi je na pole i tam rozrzuca zawartość. W taki sposób pracują co dzień po późnej 
nocy. 

background image

   Pora zmierzchu przypomina Gibałowej o dziecku pozostawionym od rana w izbie. Prosi, by 
mąż pozwolił jej pójść do domu, ale on myśli tylko o pracy, nie jest zdolny do wzruszeń, w 
zdenerwowaniu potrafi żonę bić. Ostatecznie, w przypływie dobrych uczuć szorstko nakazuje, 
ż

eby  i  ona  wywoziła  taczki  na  pole  –  to  znacznie  przyspieszy  pracę.  Kobieta  wysiłkiem 

mięśni  mocą  nerwów  (79)  z  całych  sił  pcha  taczki,  płacząc  przy  tym  z  bólu  i  tęsknoty  za 
córeczką zostawioną w kolebce. 
 
 
Naturalistyczny obraz pracy Gibałów
 
 
   Przedstawiając  warunki  życia  bezrolnego  chłopa,  Żeromski  stosuje  naturalistyczny  opis 
jego  postaci  i  pracy,  którą  wykonuje  wraz  z  żoną.  Wydobywanie  torfu  jest  batalią  o 
biologiczne przetrwanie, o zażegnanie widma głodu. Podobnie w przyrodzie, tak i tu, walka ta 
jest bezwzględna. Wbrew własnym siłom i zdrowiu oraz warunkom rodzinnym (wymagające 
opieki  niemowlę)  trzeba  przez  kilkanaście  godzin  wydobywać  i  wywozić  ciężkie  błoto  i 
godzić się na warunki płacy dyktowane przez dziedzica. 
   Narrator skupia uwagę na napięciu mięśni, pocie spływającym po ochlapanym błotem ciele. 
Zaangażowanie  Gibałowej  wzrasta  wraz  z  myślą,  że  jej  dziecko  od  rana  pozostaje  samo  w 
domu, wyobraża sobie jego płacz, wie, że jest głodne. Naśladowała teraz szybkie i skwapliwe 
jego ruchy jak małpa, narzucała błoto cztery razy szybciej – już nie mięśniami, nie z chłopską 
rozważną  ekonomią  wysiłku,  ale  mocą  nerwów.  W  piersiach  jej  rzężało,  pod  powiekami 
migały  jaskrawe  kolory,  mdliło  w  piersiach  i  leciały  z  oczu  łzy  gorzkie,  grube,  łzy 
bezmyślnego bólu – w ten gnój zimny i cuchnący 
(79). 
   Warunki  życia  wielu  chłopów  po  uwłaszczeniu  urągały  godności  ludzkiej.  Praca,  którą 
musieli  podjąć  Gibałowie  również  była  poniżająca  (błoto,  wysiłek  ponad  miarę  za  nędzną 
zapłatę).  Tak  traktowani  ludzie  zbliżali  się  swoim  wyglądem  i  zachowaniem  do  zwierząt, 
które  mają  na  celu  jedynie  fizyczne  przetrwanie.  W  tej  sytuacji  trudno  mówić  o  uczuciach 
wyższych  (reakcje  Gibały:  bicie  w  gniewie  żony,  szorstka  zachęta  do  zintensyfikowania 
wysiłków jako przejaw zrozumienia dla uczuć macierzyńskich Gibałowej). Kobieta dopiero o 
zmierzchu przypomina sobie o dziecku, ale wtedy siła jej uczuć (czy raczej przede wszystkim 
instynktu macierzyńskiego) przekracza chwilami strach przed brutalnością męża. 
   Losami  Gibałów  rządzą  prawa  biologiczne.  Nie  przejawiają  oni  wyższych  potrzeb, 
ponieważ  nie  została  zaspokojona  podstawowa  –  pożywienie.  W  walce  o  zdobycie  środków 
na  przetrwanie  na  dalszy  plan  odsuwa  się  relacje  małżeńskie  i  rodzinne.  Wyostrzają  się 
zachowania brutalne ukazane tu z całą dosadnością słownictwa, np. Zna ona jego gniew, wie, 
jak  on  umie  chwycić  pod  żebro,  zebrać  w  garść  skórę,  trzasnąć  raz,  drugi,  a  potem  cisnąć 
człowiekiem jak kamieniem między szuwary. Wie, jak on potrafi zedrzeć jej szmatkę z głowy, 
omotać sobie pięść włosami i przewlec struchlałą kobietę kawał drogi albo w zapamiętałości 
wyrwać  z  błota  rydel  i  ciąć  przez  łeb  bez  namysłu  –  zabije  czy  nie  zabije  
(78).  Ten  opis 
również  ma  związek  z  pracą  –  wszelkie  próby  uchylania  się  od  niej,  nawet  motywowane 
troską o małe dziecko, grożą bezwzględną karą, wymierzoną przez męża. 
 
 
Motyw zmierzchu
 
 
   Opowiadanie  utrzymane  jest  w  konwencji  realistycznej,  ale  autor  ubogaca  ją  fragmentami 
naturalistycznymi,  impresjonistycznymi,  miesza  elementy  brutalne  z  subtelnymi,  lirycznymi. 
Pod względem stylistycznym utwór jest bardzo złożony, chociaż krótki. 
   Opis zmierzchu pozostaje w bezpośredniej relacji z przeżyciami Gibałowej, która w nagłym 
przypływie  macierzyńskiej  troski  chce  biec  do  dziecka.  O  tej  porze  zmęczeni  pracą  ludzie 

background image

jeszcze  bardziej  odczuwają  swoją  trudną  dolę.  Mimo  zmierzchu  muszą  jeszcze  zrealizować 
dzienną normę wydobycia torfu, nie mogą sobie pozwolić na odpoczynek, nie mogą nawet po 
długim czasie nieobecności w domu zająć się swoim małym dzieckiem. 
   Smutny nastrój opisu potęguje wrażenie przygnębienia z powodu losu Gibałów. Stan duszy 
matki  zatroskanej  o  niemowlę  koresponduje  z  zagęszczaniem  się  mroku,  narastaniem 
niepokoju  i  poczucia  niepewności,  co  dzieje  się  z  dzieckiem.  Kojarzenie  sytuacji  Gibałów  z 
obrazem  przyrody  ukazanej  w  porze  zmierzchu  wywodzi  się  z  symbolizmu.  Kiedy  natura 
zapada w stan uśpienia, wycisza się, w mroku jeszcze widać sylwetki poruszających się ludzi, 
którzy  –  jak  automaty  –  nadal  wydobywają  torf.  Opadanie  mgły  snującej  się  jak  żywe  ciała 
(77)  powoduje  stan  niepokoju  –  Gibalowa  z  całą  intensywnością  myśli  pod  wpływem  tego 
widoku o dziecku. 
   Sposób  ukazania  zmierzchu  i  płynącej  mgły  ma  charakter  zmysłowy.  Można  tu  dostrzec 
obraz  utkany  z  elementów  majaczących  w  niknącym  świetle  słońca,  lekko  poruszonych,  o 
złagodzonych  konturach  –  jak  w  malarstwie  impresjonistycznym.  Wywołuje  on  wrażenie 
smutku, zadumy, prowadzi do refleksji nad ciężkim losem Gibałów. 
   Opowiadanie  kończy  krótki  opis  czarnego  nieba  z  jedną  drżącą  gwiazdą  –  cały  świat 
odpoczywa,  tylko  Gibałowie  kontynuują  swój  wysiłek.  Prawa  przyrody  muszą  ustąpić  przed 
bezwzględnością układów społecznych. 
   Utwór  wypełniają  liczne  opisy  z  ilościową  dominacją  obrazów  przyrody  (zachodzące 
słońce, chmury, zapadający zmierzch, snujące się mgły, błotnisty torf itd.). Narrator posługuje 
się formami czasu przeszłego i teraźniejszego – te są charakterystyczne dla opisu zmierzchu. 
Dzięki  temu  zabiegowi  obraz  natury  zmienia  się,  szarzeje,  ciemnieje  przed  oczyma 
czytelnika,  jak  gdyby  „na  bieżąco”.  Można  więc  poczuć  się  obserwatorem  tej  nastrojowej 
sceny  w  przyrodzie  i  równocześnie  wejść  razem  z  Gibałową  w  coraz  intensywniejsze 
przeżywanie niedoli ubogich wieśniaków. Zmierzchu daje się zauważyć rzadko spotykane 
w  utworach  literackich  powiązanie  opisu  krajobrazu  z  akcją,  polegające  między  innymi  na 
tym, że odpowiednie fragmenty opisu i opowieści występują na przemian z ciągle nasilającą 
się  tendencją  do  zupełnego  wzajemnego  zespolenia  się.

6

  Autor  często  zestawia  elementy 

liryczne  z  dosadnymi  wyrażeniami,  np.  gorzkie  łzy,  cuchnący,  ból  itd.  Dzięki  temu  poprzez 
kontrast wyostrza krytykę społecznych realiów ukazanych w utworze. 

 
 
Krzywda społeczna w utworze 
Doktor Piotr 
 

   Utwór  ten  również  porusza  –  jak  Zapomnienie  i  Zmierzch  –  sytuację  ludzi  po  powstaniu 
styczniowym,  skazanych  na  podejmowanie  pracy  za  niskie  wynagrodzenie,  zmuszonych  do 
akceptacji  zaniżania  płacy  oraz  tak  zwanej  „wysadzonej  z  siodła”  szlachty,  niezdolnej  do 
wyciągnięcia  właściwych  wniosków  z  minionych  zdarzeń,  nie  podejmującej  porozumienia  z 
warstwą  chłopską  i  tych,  którzy  na  fali  przemian  osiągnęli  osobisty  sukces  i  drogą  awansu 
społecznego prześcignęli dawnych dziedziców, uczyniwszy ich teraz swoimi pracownikami. 
   W  realia  społeczne  II  połowy  XIX  w.  autor  wplótł  motyw  konfliktu  rodzinnego  między 
ojcem a synem, którzy inaczej pojmują uczciwość i mają zupełnie inny stosunek do chłopów. 
Kwestie społeczne Żeromski osadził w problematyce moralnej, ukazując przy tym, jak dalece 
zróżnicowane mogą być interpretacje tej samej – wydawałoby się jednoznacznej – sytuacji w 
relacjach między ludźmi (i zarazem między grupami społecznymi). 
 
 
 
 
 

background image

Streszczenie 
 
   Dominik  Cedzyna,  nie  mogąc  zasnąć,  ponownie  czyta  list  od  swojego  syna,  jedynaka, 
przebywającego za granicą (doktor chemii, asystent Politechniki w Zurychu). Wynika zeń, że 
dzięki dobrej opinii u swojego profesora Piotr otrzymał kuszącą propozycję objęcia posady w 
prywatnym,  świetnie  wyposażonym,  laboratorium  Jonatana  Mundsleya,  byłego  profesora  na 
jednym  z  uniwersytetów  angielskich.  Ojciec  nie  jest  zadowolony  z  takiego  obrotu  sprawy, 
ponieważ tęskni za jedynakiem i pragnie, by podjął pracę w kraju, założył rodzinę, był blisko. 
Dominik  rozmyśla  o  swojej  miłości  do  syna,  tęsknocie,  marzeniach.  Rozważa  swój  los 
zdeklasowanego  szlachcica,  który  musiał  przystosować  się  do  nowych  warunków  i  podjąć 
pracę  u  budzącego  odrazę  Teodora  Bijakowskiego  (Bijaka),  który  drogą  protekcji  i  „lewych 
stypendiów”  doszedł  do  stanowiska  inżyniera  na  kolei  i  zbija  na  tym fortunę, zaś kiedyś był 
dzieckiem ubogiego szynkarza w Warszawie. Dzięki pomocy właścicielki kamienicy chłopiec 
poszedł do szkoły, a następnie zdobywał nadal wiedzę w Szkole Głównej. Asystowanie przy 
budowie  dróg  zapewniło  mu  znaczne  dochody.  Dorobił  się  willi  na  południowym  wybrzeżu 
Krymu,  gdzie  królowała  pięknie  rozkwita  małżonka  jego  
(178).  Pamiętał  również  o  ubogiej 
rodzinie z Krochmalnej w Warszawie. 
   Kiedy  Bijakowski  przystąpił  do  prac  związanych  z  budową  kolei  w  kraju,  zatrudnił  jako 
dozorcę  Dominika  Cedzynę,  którym  w  jawny  sposób  pogardzał,  konfidencjonalnie  się  doń 
zwracał,  a  nawet  obrażał.  Zubożały  szlachcic  znosił  to  cierpliwie,  ponieważ  zależało  mu  na 
pracy, z której czerpał dochody na utrzymanie syna. Piotr był chlubą starego ojca, który nosił 
przy sobie listy i czytywał je fragmentami w różnych okolicznościach. 
   Niedaleko  nasypu  kolejowego  była  góra  należąca  do  folwarku  Zapłocie.  Po  badaniach 
geologicznych Bijakowski stwierdził, że warto kupić ten teren, ponieważ znalazł tam węglan 
wapnia oraz glinę odpowiednią do produkcji cegieł. Wraz z Cedzyną pojechał do właściciela 
Juliusza  Polichnowicza.  Zaproponowaną  kwotę  ośmiuset  rubli  inżynier  z  poczuciem 
wyższości  i  ironicznym  śmiechem  zmniejszył  do  stu.  Polichnowicz  to  również  jeden  ze 
zubożałych  zdeklasowanych  dawnych  panów.  Doskwiera  mu  bieda  –  nie  ma  czym 
poczęstować gości. 
   Po  kilkunastu  dniach  u  podnóża  góry  rozpoczęto  produkcję  cegły.  Z  czasem  Bijakowski 
odkupił od Polichnowicza resztę zaniedbanej, leżącej ugorem ziemi. Dominik Cedzyną liczył, 
ż

e  jemu  Bijakowski  powierzy  zarządzanie  gospodarstwem,  tymczasem  nowy  właściciel 

rozparcelował  ziemię  i  sprzedał  ją  chłopom  ściągającym  z  okolicy  do  pracy  w  cegielni  i 
wapienniku.  W  ten  sposób  zapewnił  sobie  tanią  i  przywiązaną  do  tego  miejsca  siłę  roboczą. 
Gdy  Bijakowski  wyjechał  w  nowych  interesach,  Cedzyną  samodzielnie  nadzorował 
produkcję. Mieszkał w dwu izbach we dworze. 
   Narrator znowu wraca do refleksji podjętej na początku utworu. Dominik w swoim pokoju 
rozmyśla  o  ostatnim  liście  Piotra,  cierpi,  przeczuwając,  że  syn  podejmie  pracę  za  granicą. 
Zasypia dopiero nad ranem. Niespodziewanie przybywa Piotr. Ojciec jest bardzo wzruszony, 
chce  napalić  w piecu, jak najlepiej przyjąć oczekiwanego gościa. Piotr jednak marzy tylko o 
odpoczynku. We śnie widzi krajobraz wiejski. Postanawia nie jechać do Anglii. 
   Ojciec  powierza  Piotrowi  przepisanie  rachunków,  sam  zaś  wyjeżdża  do  powiatowego 
miasteczka w sprawach służbowych. Po powrocie zastaje syna zdenerwowanego. Okazuje się, 
ż

e  wyczytał  on  w  dokumentach  prawdę  o  tym,  skąd  ojciec  czerpał  pieniądze  na  jego 

kształcenie. Źródłem dodatkowych dochodów było zaniżenie płacy zatrudnionym robotnikom 
z trzydziestu do dwudziestu kopiejek. Stało się to za zgodą, a nawet radą, Bijakowskiego. 
   Piotr  po  szorstkiej  rozmowie  z  ojcem  przekazał  mu  notes  z  wyliczeniem,  ile  pieniędzy 
należy  się  każdemu  poszkodowanemu.  Postanowił  wyjechać  do  Anglii,  by  tam  szybko 
zarobić i spłacić dług. Zdenerwowany Dominik nie zrozumiał stanowiska syna, nie czuje się 

background image

winny,  żegna  go  brutalnymi  słowami:  Precz,  durniu!  (202).  Od  parobka,  który  odprowadził 
Piotra do pociągu, dowiaduje się, że syn naprawdę odjechał. 
   Utwór kończy się pełnym bólu podążaniem starego ojca po utrwalonych przez mróz śladach 
syna – Nad każdym z piersi jego wydzierał się cichy, nieprzerwany jęk, podobny do żałosnego 
skomlenia wiatru nad mogiłami cmentarza 
(204). 
 
 
Los zdeklasowanego szlachcica Dominika Cedzyny
 
 
   Dominik  Cedzyną  jako  „wysadzony  z  siodła”  źle  się  czuje  w  nowej  roli:  Co  z  tego,  że 
wyłamałem  ze  stawów  moje  harde  myślenie  z  takim  trudem,  jakbym  wyłamywał  kości,  że 
nauczyłem  się  zginać  kark  i  pracować  jak  ostatni  z  moich  niegdyś  parobków?  Co  z  tego,  że 
zdławiwszy  w  sobie  obrzydzenie  wsiadłem  na  karuzelę  pojęć  nowoczesnych?  Nie  przestałem 
być  sobą  i  nie  zostałem  mieszczuchem  
(174).  Zrujnowany  do  szczętu  obywatel  ziemski  (179) 
zachowywał jednak dawną formę – zawsze był elegancko i czysto ubrany, starannie ogolony. 
Wszystkie  działania  podejmował  z  myślą  o  ukochanym  synu,  któremu  chciał  zapewnić  jak 
najlepszą  przyszłość.  Prowadziły  do  niej  studia  zagraniczne.  Żeby  sprostać  wymaganiom, 
postanowił  uszczuplać  zarobki  robotników,  nie  czyniąc  sobie  z  tego  powodu  żadnych 
wyrzutów. 
   Dominik  Cedzyna  był  usłużny wobec swego pracodawcy i nigdy nie poważyłby się zabrać 
choćby  kopiejki  z  jego  dochodów,  w  istocie  jednak  nim  pogardzał  jako  nie  mającym 
odpowiedniego pochodzenia, który osiągnął wykształcenie i dobrą posadę dzięki protekcjom i 
wsparciu  materialnemu  innych.  Tymczasem  sam  jest  w  gruncie  rzeczy  do  niego  podobny,  a 
może  nawet  jeszcze  bardziej  godny  potępienia,  ponieważ  zdobywał  pieniądze,  okradając 
robotników – zbyt słabych, żeby się temu przeciwstawić. 
   Cedzyna  charakteryzuje  się  podwójną  moralnością.  Chociaż  czuje  się  przywiązany  do 
wartości  szlacheckich  (honor,  godność,  uczciwość)  oraz  kocha  nad  wszystko  swojego  syna, 
nie  jest  zdolny  do  ludzkiego  traktowania  podległych  mu  pracowników  i  bez  skrupułów 
wykorzystuje  swoją  przewagę,  by  powiększyć  dochody.  Robi  to  z  myślą  o  ukochanym 
Piotrze, ale nie zmienia to faktu, że postępuje nieuczciwie. 
   Dramatyzm  losu  Cedzyny,  związany  z  utratą  majątku  ziemskiego,  pogłębia  klęska  w 
wymiarze  rodzinnym  –  Piotr  oskarża  o  nieuczciwość  i  opuszcza  ojca.  Dominik  jednak  nie 
rozumie  zarzutów  syna.  Nie  jest  zdolny  do  właściwej  oceny  swojego  postępowania.  Budzi 
litość  i  współczucie  jako  odtrącony  ojciec,  ale  i  oburzenie  z  powodu  wykorzystywania 
robotników. 
 
 
Awans społeczny Bijakowskiego
 
 
   Bijakowski to człowiek niesympatyczny, przedstawiony przez Dominika Cedzynę jako ktoś 
gorszy, ale mający nad nim w nowych czasach przewagę: poszedłem na służbę do pierwszego 
lepszego  bękarta  losu,  do  syna  jakiegoś  przekupnia,  do  parweniusza,  który  rozmaitymi 
protekcjami, stypendiami z lewej ręki, pokornym całowaniem mankietów doszedł do dyplomu 
inżyniera  i  możności  zgarniania  pieniędzy  na  torach  kolejowych  
(173-174).  Dorobiwszy  się 
majątku  na  budowie  dróg  i  kolei,  Bijakowski  postanowił  wykorzystać  swoje  zdolności  do 
robienia  interesów  i  zorganizował  produkcję  wapna  oraz  cegły,  wykupiwszy  uprzednio  za 
bezcen  folwark  Polichnowicza  (sytuacja  zmuszała  go  do  sprzedania  zaniedbanego 
gospodarstwa  za  każdą  cenę).  Nowe  stosunki  społeczne  sprzyjały  karierze  Bijakowskiego. 
Syn  biednego  szynkarza  osiągnął  więc  wielki  sukces,  wykorzystując  protekcję  i  spryt  w 
kontaktach towarzyskich. 

background image

   W  interesach  Bijakowski  jest  człowiekiem  bezwzględnym,  zdolnym  do  wykorzystywania 
trudnej  sytuacji  innych,  cynicznym,  poniżającym  pokrzywdzonych,  traktującym  ich  z 
wyższością  i  pogardą.  To,  że  szlachcic  jest  teraz  jego  pracownikiem,  daje  mu  poczucie 
satysfakcji. Sam pozwala Cedzynie na wykorzystywanie i oszukiwanie robotników, ponieważ 
nie chce mu podnieść płacy, by nie uszczuplać własnych dochodów. Nie dba również o godne 
warunki  pracy  w  wapienniku  i  cegielni.  Wydobywanie  skały  odbywa  się  prymitywnymi 
metodami.  Bijakowski  wykorzystuje  sytuację  społeczną  po  uwłaszczeniu,  kiedy  pozbawieni 
ś

rodków do życia dawni pańszczyźniani chłopi musieli zgadzać się na najgorsze zarobki. 

   Chociaż  Bijakowski  wywodzi  się  z  biedoty,  bez  skrupułów  wykorzystuje  ludzi  podobnych 
do niego sprzed kilkunastu lat. Jest pozbawiony uczuć i wrażliwości na krzywdę innych. 
 
 
Znaczenie i poetyka utworu
 
 
   Opowiadanie  Doktor  Piotr  jest  próbą  zwrócenia  uwagi  na  warstwę  wolnych  chłopów, 
którzy  muszą  się  zgadzać  na  jawne  wykorzystywanie,  by  uchronić  się  przed  bezrobociem  i 
całkowitym  brakiem  środków  do  życia.  Okazuje  się,  że  pozytywistyczne  hasło  pracy 
organicznej  jest  realizowane  w  sposób  niemoralny,  nie  mający  nic  wspólnego  z  głoszoną 
równolegle  ideą  pracy  u  podstaw.  Los  robotników  w  cegielni  Bijakowskiego  w  pełni  zależy 
od  właściciela  oraz  zarządcy  –  Dominika  Cedzyny.  Robotnicy  nie  mają  żadnych  praw,  nie 
mogą przeciwstawić się obniżaniu ustalonej wcześniej zapłaty. 
   Autor  skupia  uwagę  również  na  przemianach  społecznych:  deklasowaniu  się  i  ubożeniu 
rodowej szlachty, dochodzeniu do kariery ludzi kierujących się sprytem i bezwzględną chęcią 
zysku.  Żeromski  wskazuje  przy  tym,  że  przemiany  te  nie  są  korzystne  dla  społeczeństwa  i 
prowadzą do nowych form nierówności społecznej. 
   Na  tle  tych  ogólnych  rozważań  rozgrywa  się  tragiczny  w  skutkach  konflikt  ojca  z  synem, 
będący  wynikiem  zupełnego  braku  porozumienia  –  obaj  kierują  się  innymi  zasadami 
moralnymi. Nowe młode pokolenie, reprezentowane przez Piotra, wykształcone, światłe, jest 
zarazem  nadzieją  na  odnowę  moralną  narodu.  Bezkompromisowa,  stanowcza  postawa 
doktora  chemii  może  być  jednak  zrealizowana  poprzez  zerwanie  bliskich  relacji  z  ojcem, 
zranienie  jego  uczuć  i  wyjazd  w  celach  zarobkowych,  by  spłacić  dług  robotnikom,  wobec 
których  Dominik  przez  cztery  lata  popełniał  nadużycia.  Dla  Piotra  jest  to  również 
dramatyczny moment, bowiem kocha ojca i chciałby zostać w kraju. Reprezentuje on postawę 
społecznie  dojrzałego  człowieka,  rozumiejącego  sytuację  zatrudnionych  w  cegielni  i 
dostrzegającego  istotę  przemian,  które  prowadzą  do  innego  rodzaju  podporządkowania 
warstwy  najuboższej.  Piotr  kieruje  się  dobrem  ogółu,  drogą  własnej  pracy  i  wyrzeczeń  chce 
wyrównać  rachunki,  których  przecież  sam  nie  zaciągnął  i  nawet  nie  był  świadom  tego,  skąd 
pochodzą  środki  na  jego  utrzymanie  za  granicą  (czuje  się  jednak  współodpowiedzialny). 
Swoją  postawą  wyraża  on  zdecydowany  protest  przeciwko  krzywdzie  społecznej,  do  której 
przyczynił się jego ojciec. 
   W  relację  o  tęsknocie  Dominika  za  synem,  o  ich  spotkaniu,  konflikcie  i  rozstaniu  zostały 
wplecione  fragmenty  retrospektywne  ukazujące  –  na  przykładzie  losu  i  charakterystyki 
Cedzyny  oraz  Bijakowskiego  –  nowy  układ  stosunków  społecznych  w  pouwłaszczeniowej 
rzeczywistości końca XIX w. 
   Narrator  ironicznie  komentuje  zachowanie  Bijakowskiego  oraz  „nową  cywilizację”,  przed 
którą  w  pokorze  stają  przybyli  do  pracy  robotnicy.  Zderza  przesiąknięte  liryzmem  opisy 
przyrody  z  naturalistycznymi  obrazami  pracy  i  wyglądem  robotników.  Poprzez  kontrast 
postaw  ojca  i  syna  pisarz  ukazuje  etyczny  wymiar  relacji społecznych, zaś w osobie samego 
Dominika  –  sprzeczność  między  odczuwaniem  własnej  sytuacji  człowieka  poniżanego  przez 
Bijakowskiego  a  przy  tym  źle  traktującego  swoich  podwładnych.  W  satyrycznym  ujęciu 

background image

narrator  ukazuje  postać  Bijakowskiego  jako  realizatora  pozytywistycznej  idei  postępu. 
Specyficznie  liryczny  charakter  (proza  poetycka)  ma  fragment  opisujący  dźwięk  starego 
zegara,  poddanego  antropomorfizacji,  w  którym  przebudza  się  jak  gdyby  pod  tchnieniem 
jakiejś  czarodziejskiej  siły  dusza  człowiecza.  Zgrzytliwy  chrzęst  zegara  przemienia  się  w 
melodię,  w  liryczną  pieśń  o  niezgłębionej  i  nie  dającej  się  wymierzyć  potędze  ojcowskiego 
uczucia.

7

 

Utwór 

jest 

realistycznym 

opowiadaniem 

elementami 

lirycznych 

naturalistycznych  opisów.  Wyjątkową  moc  kształtowania  nastroju  mają  wynurzenia 
Dominika o jego tęsknocie za synem i marzeniach o powrocie naukowca w rodzinne strony. 

 
 
Problematyka narodowa w opowiadaniu 
Rozdziobią nas kruki, wrony... 
 

   Utwór jest jedną z wielu w tym okresie prób przywołania obrazu powstania styczniowego, 
który  jest  podstawą  oceny  klęski  narodowej.  Złowieszczy  tytuł  brzmi  jak  wieszczba  na 
przyszłość,  zaś  jej  uzasadnieniem  jest  bez  wątpienia  przedstawiona  opowieść  o  losach 
Winrycha.  Akcja  toczy  się  na  Kielecczyźnie,  kiedy  powstanie  wygasa.  Winrych  jako 
spadkobierca romantycznych ideałów samotnie próbuje działać – wiezie broń dla walczących, 
zaś  ukazany  tu  chłop  nie  ma  w  ogóle  podstawowej  świadomości,  o  jakie  działania  chodzi. 
Skrajna nędza i brak wiedzy o sytuacji kraju upodobniły go do zwierzęcia, które marzy tylko 
o  przetrwaniu.  Symboliczny  obraz  docierania  wrony  w  okolice  mózgu  zabitego Winrycha to 
dosadna,  wymowna  scena  narodowej  klęski,  wynikającej  przede  wszystkim  –  o  czym 
ś

wiadczy  zachowanie  chłopa  –  z  lekceważenia  ludu,  braku  świadomości  politycznej  (o  to 

autor oskarża szlachtę). 
 
 
Streszczenie
 
 
   W  deszczowym  jesiennym  pejzażu,  o  świcie,  Andrzej  Borycki,  znany  jako  Szymon 
Winrych, w ubogim przebraniu idzie obok wozu. Przewozi w kierunku Nasielska ukryte pod 
sianem  i  chrustem  karabiny.  Winrych  jest  zmęczony,  ma  dziurawe  przemoczone  buty,  już 
trzeci  dzień  bez przerwy jest w drodze, w nocy czuwa. Nie można dostrzec w nim dawnego 
„prezesa”  towarzystwa  i  zabawy.  Posługuje  się  dwoma  dobrymi  końmi  pociągowymi,  które 
zazwyczaj wypożycza potajemnie od szlachetki z okolic Mławy (325), właściciela trzech koni. 
Winrych  jeszcze  próbuje  działać  na  rzecz  powstania,  chociaż  ono  już  dogasa.  On  jeden 
chodził jeszcze po broń, jeden nie upadał na duchu. Gdyby nie on, i sama partia byłaby się od 
dawna rozleciała na cztery strony świata 
(326). Sam doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że 
nie można już odmienić wypadków i niewola narodowa będzie trwała nadal, jednak do końca 
jest wierny idei walki. 
   Nieoczekiwanie,  będąc  w  otwartej  przestrzeni,  został  wypatrzony  przez  oddział  Moskali. 
Próba  ucieczki  nie  powiodła  się.  Winrych  próbował  uwolnić  konie,  ale  nie  zdążył  tego 
uczynić. Dopadło go ośmiu rosyjskich ułanów, którzy bez trudu odkryli, że przewozi broń. Na 
zadawane  pytania  odpowiadał  tylko:  Głupiś!  (329)  i  prosił,  by  go  nie  zabijali.  Oni  jednak  w 
bestialski sposób zadają mu śmierć –dwóch przebija jego pierś i brzuch bagnetami, zaś trzeci 
strzela  w  głowę,  zabijając  mimo  woli  konia  i  raniąc  człowieka.  Po  splądrowaniu  kieszeni 
Winrycha,  zdenerwowani,  że  wypił  wódkę,  rozbili  butelkę  na  jego  czaszce  i  podarli  mu 
ostrogami policzki 
(330). Deszcz ocucił na chwilę powstańca, który wyszeptał jeszcze słowa 
modlitwy Ojcze nasz, prosząc Boga o odpuszczenie win, i skonał z nadzieją nieśmiertelności. 
   Pozostały  przy  życiu  koń  obwąchuje  Winrycha  i  orientując  się  w  sytuacji,  przestraszony 
próbuje uciekać. Łamie nogę przypadkowo wetkniętą w koło wozu. Odłamki kości przebijają 

background image

skórę.  Obraz  miotającego  się  bezsilnie,  cierpiącego  konia  jest  bardzo  szczegółowy, 
naturalistyczny. 
   Na  miejsce  tragicznego  zdarzenia  zlatują  się  wrony.  Uwaga  narratora  skupia  się  na 
zachowaniu jednej z nich, która przystąpiła do żerowania na głowie zabitego zwierzęcia. Inne 
podążają  za  jej  przykładem.  Wyjątkowo  aktywna  wstąpiła  na  nogę  Winrycha, 
przemaszerowała  po  nim,  dotarła  szczęśliwie  aż  do  głowy  i  poczęła  dobijać  się  zapamiętale 
do wnętrza tej czaszki, do tej ostatniej fortecy polskiego powstania 
(332). 
   Żerowanie  wron  przerywa  nadejście  chłopa,  który  postanawia  wykorzystać  nadarzającą  się 
okazję  (dar  z  niebios).  Odmówiwszy  modlitwę,  przeszukał  puste  kieszenie,  zdjął  z  trupa 
sukmanę i zgrzebne szaty a nawet zabłocone onuce. Owinąwszy nimi część broni, oddalił się 
z  zamiarem  powrotu  po  resztę  zdobyczy.  Po  godzinie  przybył  z  parą  koni.  Wyprzęgnięte 
ranne  zwierzę  uznał  za  niezdolne  do  pracy,  więc  postanowił  je  udusić  przy  pomocy  siły 
swoich koni, jednak bez oczekiwanego rezultatu. Po południu chłop przybył kolejny raz, zdarł 
kozikiem  skórę  z  martwego  zwierzęcia,  zaś  żywe  pozostawił  do  następnego  dnia,  licząc,  że 
samo zdechnie. Pogrzebał powstańca wraz z koniem w jednym z pustych dołów kartoflanych. 
Tak bez wiedzy i woli zemściwszy się za tylowieczne niewolnictwo, za szerzenie ciemnoty, za 
wyzysk, za hańbę i za cierpienie ludu, szedł ku domowi z odkrytą głową i z modlitwą na ustach 
(334).  Był  wdzięczny  Bogu  za  tyle  żelastwa  i  rzemienia  (334).  Dogoniło  go  końskie  rżenie. 
Na  tle  zorzy  liliowej  widać  było  konia,  wspartego  na  przednich  nogach.  Miotał  łbem, 
wykręcał go w stronę grobu Winrycha i rżał 
(335). Na żerowisko zlatywały stada wron. 
 
 
Charakterystyka i los Winrycha
 
 
   Szymon  Winrych  to  przebrany  za  chłopa  powstaniec,  człowiek  szlachetnie  urodzony, 
bardzo zaangażowany w walkę narodowowyzwoleńczą, który jest przekonany o konieczności 
dalszych  działań,  mimo  wyraźnego  załamania  się  zrywu.  Narażając  swoje  życie,  przewozi 
broń  dla  jednego  z  oddziałów.  Jest  pełen  oburzenia  dla  tych,  którzy  nie  mają  woli  walki. 
Nadludzkim  wysiłkiem  (trzecia  doba  bez  snu),  przemarznięty  i  przemoknięty  samotnie  dąży 
do celu. Przyłapany przez Moskali tylko raz prosi, by go nie zabijali, nie korzy się przed nimi, 
godnie przyjmuje śmierć. 
   Zostaje ograbiony przez wrogów, a potem doszczętnie ogołocony z wszelkich przedmiotów 
przedstawiających jakąkolwiek wartość przez nędzarza, polskiego chłopa, który nie tylko nie 
okazuje  szacunku  powstańcowi,  ale  dopuszcza  się  zbezczeszczenia  jego  zwłok,  nie  mając 
nawet świadomości, że czyni coś niestosownego. 
   Winrych reprezentuje postawę niezłomnego bojownika o narodową sprawę. Z najwyższym 
poświęceniem  stara  się  dostarczyć  w  wyznaczone  miejsce  broń.  Ryzykuje  życiem,  wiedząc, 
ż

e powstanie upada i tylko nieliczne oddziały jeszcze próbują walczyć. W swoim stosunku do 

ojczyzny  i  samotnym  działaniu  jawi  się  jako  spadkobierca  bohaterów  romantycznych.  Z 
pogardą myśli o konserwatywnym stanowisku wielu ludzi, którzy nie dostrzegają sensu walki 
niepodległościowej. 
 
 
Stosunek chłopa do powstania 
 
   Żeromski  przedstawia  w  tym  utworze  postawę  ludu  wobec  powstania,  reprezentowaną  tu 
przez  chłopa  znajdującego  ciało  Winrycha.  Autor  nie  potępia  ludu  za  takie  stanowisko,  ale 
wskazuje  jego  źródła.  Chłopi  są  warstwą  niewykształconą,  pod  każdym  względem 
zaniedbaną, żyjącą w nędzy. Nie mają świadomości, jaka jest sytuacja narodu i cel powstania. 

background image

Nie tylko sami nie angażują się w walkę, ale nawet stanowią dla niej zagrożenie (ten motyw 
Ż

eromski rozwija w powieści Wierna rzeka). 

   Autor  wskazuje  odwieczne  przyczyny  braku  porozumienia  między  ludem  a  szlachtą. 
Działanie  chłopa  ocenia  w  kategoriach  nieświadomej  zemsty  za  lata  ucisku  i  poniżenia.  Z 
braku  więzi  między  warstwami  i  odtrącenia  najbardziej  mocnej  liczebnie  warstwy  –  ludu  – 
wynikła przede wszystkim klęska zrywu i zaprzepaszczenie szansy na odzyskanie wolności. 
   Chłop  nie  orientuje  się  w  sprawach  narodowych,  nie  rozumie  sensu  walki.  Interesuje  go 
tylko  korzyść  materialna  ze  znalezienia  ciała  powstańca,  zabitego  i  rannego  konia.  Nie 
zdobywa  się  na  współczucie  i  godny  pochówek.  Przezwyciężając  strach  przed  nadejściem 
Moskali,  ograbia  zmarłego  z  lichej  odzieży,  zabiera  rzemienie,  wóz  oraz  obdziera  ze  skóry 
zabitego  konia,  licząc,  że  uda  mu  się  jeszcze  zrobić  to  samo  z  drugim  zwierzęciem. 
Makabryczna  scena  duszenia  rannego  konia  ukazuje,  jak  wielkiej  degradacji  moralnej  i 
materialnej  ulegli  chłopi.  Bez  najmniejszych  skrupułów,  z  poczuciem  szczęścia  i  satysfakcji 
chłop oddala się ze znaleziskiem. Grzebie, co prawda, ciało powstańca, ale raczej chodzi mu 
o  zatarcie  śladów,  nie  okazuje  szacunku  człowiekowi,  który  oddał  życie  w  narodowej 
sprawie. 
   Pochowanie  ludzkich  szczątków  z  ciałem  zwierzęcia  to  kolejny  dowód  braku  ludzkich 
odruchów i moralnych zasad ludu. Modlitwa dziękczynna za łatwą zdobycz jest groteskowym 
nieporozumieniem,  jednak  chłop  właśnie  tak  –  w  poczuciu  szczególnego  wyróżnienia  go 
przez los – reaguje na śmierć powstańca. 
 
 
Wymowa i językowe ukształtowanie tekstu
 
 
   Żeromski 

ustosunkował 

się 

do 

klęski 

powstania, 

wskazując 

tle 

walki 

narodowowyzwoleńczej  obraz  stosunków  społecznych  w  Polsce.  W  utworze  można  wyczuć 
oskarżycielski  ton  pretensji  o  zaniedbanie  ludu  i  doprowadzenie  do  klęski  powstania  z 
powodu  nielicznego  udziału  tej  warstwy.  Szlachta  zostaje  obciążona  winą  za  brak 
ś

wiadomości  narodowej  i  moralny  upadek  chłopów.  Karygodne  zachowanie  nędzarza  jest 

wynikiem  pogardliwego  stosunku  do  ludu,  niedoceniania  go  jako  grupy  zdolnej  wpływać  na 
losy  kraju.  Zbezczeszczenie  zwłok  powstańca  wynika  z  ciemnoty  i  nędzy  chłopa.  W  tej 
sytuacji  nie  jest  on  zdolny  do  uczuć  wyższych.  Liczy  się  dla  niego  najdrobniejsza  korzyść 
materialna,  nie  idea  wyzwoleńcza  i  przyszłość  ojczyzny,  ponieważ  nie  ma  o  tym  żadnej 
wiedzy.  Krzywdzony  i  poniżany  chłop  nauczył  się  takiego  właśnie  podejścia  do  drugiego 
człowieka – słabszego, bo martwego. 
   Upadek  powstania  jest  więc  wynikiem  braku  zgody  i  współpracy  pomiędzy  warstwami 
społecznymi,  braku  wystarczającej  świadomości  historycznej  a  także  rozdźwięku  wśród 
szlachty,  której  konserwatywna  część  nie  chciała  angażować  się  w  działania 
niepodległościowe. 
   Pamiętajmy,  że  utwór  został  napisany  trzydzieści  lat  po  powstaniu (data publikacji: 1894). 
Tytuł  ukazuje  perspektywę  przyszłości.  Autor  wyraźnie  przestrzega  przed  lekceważeniem 
lekcji  historii,  jaką  był  ten  zryw  niepodległościowy  i  jego  upadek.  Analizując  przyczyny 
klęski, wskazuje, że najwyższy czas uporządkować sprawy społeczne. Jeżeli sytuacja w kraju 
nie  ulegnie  zmianie  i  udział  w  kolejnym  zrywie  nie  będzie  powszechny,  Polska  na  darmo 
wykrwawi się i nadal pozostanie w niewoli. Rozdziobią nas kruki, wrony... – jak mówi tytuł – 
ptaki żerujące na martwych szczątkach dopełnią reszty. 
   Utwór  jest  przejmujący,  wzruszający  i  zarazem  bulwersujący.  Pisarz  w  dosadny  sposób 
ukazał  zezwierzęcenie  chłopa,  kierowanie  się  wyłącznie  instynktem  przetrwania.  O  wiele 
większą  wrażliwość  wykazuje  pozostały  przy  życiu  koń  (por.  ostatni  fragment  tekstu). 
Opowieść  o  losach  Winrycha  (i  powstania)  utrzymana  jest  w  konwencji  realistycznej  z 

background image

elementami  naturalizmu  i  symbolizmu  oraz  lirycznymi,  nastrojowymi,  impresjonistycznymi 
opisami  pejzażu,  który  stanowi  wyraźny  kontrast  dla  charakteru  przedstawionych  zdarzeń. 
Efekty  kolorystyczne,  przenikanie  się  mgieł,  smugi  deszczu  pozostają  w  związku  z 
opisywanymi  zdarzeniami.  Przyroda  jest  świadkiem  egzekucji  i  „płacze”,  ożywiając  na 
chwilę  konającego  powstańca.  Reakcja  zrozpaczonego  konia  ukazana  na  tle  liliowej  zorzy, 
ujawnia jego „współczucie” i „boleść” z powodu śmierci Winrycha. 
   Cały ten utwór zbudowany jest na grze kontrastów i dysonansów – drwiny i patetyczności, 
liryzmu i naturalistycznych, przejmujących zgrzytów. Ta nieustająca wymienność sprzecznych 
napięć  emocjonalnych  to  znamienna  osobliwość  nie  tylko  tego,  ale  i  wielu  innych  dzieł 
Ż

eromskiego [...].

8

 

   Obok  drastycznych,  naturalistycznych  opisów  (znęcanie  się  Moskali  nad  Winrychem, 
zachowanie  wron,  reakcja  konia  po  śmierci  człowieka)  w  tekście  można  odnaleźć  efekty  o 
proweniencji  komediowej,  np.  gorliwa  „pobożność”  chłopa  wobec  jego  postępowania, 
upiorny komizm zachowania się wron.

9

 

   Kontrast  pomiędzy  patosem  postawy  Winrycha  a  zachowaniem  chłopa  pogłębia 
problematykę  narodową  o  motywowane  społecznymi  relacjami  przyczyny  klęski  powstania. 
Ż

eromski  chętnie  używa  określeń  wydobywających  dysonanse,  np.  kolokwialne 

wartościujące  określenie  przeciwników  walki:  psy  parszywe  wobec  wierności  idei,  jaką 
reprezentuje  Winrych,  lub  różnice  pomiędzy  dawnym  (towarzyskim)  a  aktualnym 
(powstańczym)  etapem  losów  Winrycha  –  tu  następuje  odwrócenie  funkcji:  obecny  stan 
(łachmany,  brud,  zarośnięta  twarz)  to  znak  ofiarności,  poświęcenia  się,  rezygnacji  z 
przyjemności  na  rzecz  narodowej  sprawy,  więc  oceniany  jest  wyżej  niż  okres  elegancji, 
wygody, rozrywki. 

 
 
Stosunek Polaków do powstania w utworze Echa leśne 
 

   Utwór przedstawia spotkanie w lesie, w Górach Świętokrzyskich, pod koniec XIX w., kiedy 
to  zostaje  przypomniana  historia  powstańca  1963  r.  kapitana  Rymwida  (naprawdę  Jana 
Rozłuckiego).  Okazją  do  rozmowy  jest  pomiar  lasu  rządowego,  którego  część  zostanie 
włączona  do  majątku  generała  Rozłuckiego.  W  odpoczynku  przy  ognisku  biorą  udział: 
generał  Rozłucki,  wójt  Gała,  leśniczy  („podleśny”)  Guńkiewicz,  geometra  Knopf  i  pisarz 
gminny  Olszakowski.  Przyłączenie  lasu  do  dóbr  generała  jest  efektem  uznania  jego  zasług 
jako dowódcy wojsk rosyjskich biorących udział w stłumieniu powstania styczniowego. 
   Narratorem  opowieści  jest  młody  człowiek,  syn  jednego  z  uczestników  rozmowy,  który 
właśnie  otrzymał  promocję  do  trzeciej  klasy.  Dar  wnikliwej  obserwacji  pozwala  mu 
szczegółowo  scharakteryzować  wszystkie  osoby,  z  elementem  oceny  i  ironicznego 
komentarza.  Najbardziej  wyeksponowana  została  postać  generała  Rozłuckiego,  zdrajcy 
polskiego  narodu,  który  za  swoją  wierność  Rosjanom  i  wielkie  zaangażowanie  w  działania 
antypowstańcze był nagradzany – wysoko awansował, otrzymał spory majątek. 
   Relacja narratora zawiera w sobie opowiadanie o losach kapitana Rymwida, które streszcza 
zebranym generał, jego stryj. Spotkanie odbywa się w leśnej scenerii, przy ognisku. Okazuje 
się, że zebrani znali osobiście lub słyszeli o Rymwidzie. Las, który odbija i powiela dźwięki, 
był  terenem  działań  Jana  Rozłuckiego  (Rymwida)  i  innych  powstańców.  Echa  tamtych  dni 
przywołuje  jeden  z  uczestników  –  gen.  Rozłucki.  Należą  do  nich  fakty  z  biografii  Rymwida 
oraz obecne konsekwencje dawnych działań dla samego generała. 
 
 
 
 

background image

Streszczenie 
 
   W  zgromadzonym  przy  ognisku  towarzystwie  wyróżnia  się  gen.  Rozłucki  –  siedzi  na 
składanym  stołku  ustawionym  na  dywanie.  Ponieważ  generał  miał  nazajutrz  odjechać, 
postanowiono dokonać pomiaru lasu i odcięcia wyznaczonego trójkąta do rana. Podczas gdy 
chłopi ścinali drzewa, urzędnicy skupili się wokół ognia, żeby odpocząć i posilić się. 
   Narrator  przedstawia  kolejno  geometrę  Guńkiewicza  raczącego  się  bez  umiaru  arakiem, 
pisarza  gminnego  Olszakowskiego  –  specjalistę  od  piorunującego  robienia  majątku  (428) 
drogą  przestępstwa  (notoryczny  łapownik,  zdzierca  chłopów,  wyzyskiwacz  Żydów, 
najznakomitszy  wymijacz  prawa  i  grassant  parafialny  –  
428),  żarłoka  i  opoja  –  wójta  Gałę, 
geometrę  Knopfa  –  grymaśnika  i  hipochondryka  oraz  samego  generała  –  r a m o l c i o   nieźle 
zakonserwowany,  trzymał  się  z  właściwą  powagą  
(429).  Był  Polakiem,  mówił  po  polsku  z 
rosyjskim akcentem. 
   Spotkanie odbywa się wśród odgłosów ścinanych drzew, w powiewie wieczornego chłodu. 
Generał pyta Guńkiewicza o karczmę przy drodze z Zagnańska ku Wzdołowi i rosnące przed 
nią  brzozy,  widać,  że  świetnie  zna  okolice.  Podleśny  odpowiada,  że  karczma  jest  przystanią 
dla  złodziei,  zaś  z  kilku  brzóz  pozostała  jedna,  przy  której  stał  krzyż.  Postawił  go  sam 
Guńkiewicz,  zaś  obróbki  drewna  dokonał  obecny  wójt  Gała,  z  zawodu  cieśla.  Generał 
wyjaśnia,  że  jest  tam  pochowany  jego  bratanek,  Jan  Rozłucki.  Gdy  pada  jego  pseudonim 
powstańczy, okazuje się, że znał go również geometra. 
   Generał  wspomina  swojego  brata  (zasłużony  w  kampanii  węgierskiej,  w  sewastopolskiej 
wojnie pod Malachowym Kurhanem Sławnie zginął 
– 433), który jego opiece polecił swoich 
dwu synów. Starszy – Piotr – umarł na cholerę na Kaukazie, będąc w randze sztabskapitana, 
młodszy zaś – Jan – służył w pułku swojego stryja, ożenił się i doczekał syna. Gdy wybuchło 
powstanie,  zdradził  swoich  –  jak  relacjonuje  generał  i  uciekł  do  buntowników,  zostawiwszy 
list  z  wyjaśnieniem  i  zachętą  dla  stryja,  by  zrobił  to  samo.  Został  szefem  sztabu  w  jednej  z 
band  
(434)  –  generał  kwituje  to  stwierdzeniem,  że  chodziło  mu  o  szybki  awans,  który  jest 
możliwy tylko w niezdyscyplinowanym wojsku polskim. 
   Generał  opowiada  o  ściganiu  powstańców  na  terenie  Kielecczyzny  (wymienia  różne 
miejscowości,  np.  Końskie,  Bodzentyn,  Suchedniów,  Zagnańsk).  Jeden  z  jego  podwładnych, 
kapitan  Szczukin,  wziął  w  niewolę  Rymwida,  zaniedbanego,  zmęczonego,  obdartego,  z 
twarzą  zapuchniętą,  skaleczoną  bagnetem.  Żołnierze  generała  rozpoznali  w  nim  jednak  bez 
trudu  dawnego  towarzysza  –  Rozłuckiego.  Odbył  się  szybko  zwołany  sąd,  podczas  którego 
Rymwid  przyznał  się  do  ucieczki  z  wojska  i  złamania  złożonej  przysięgi,  zachowywał  się 
dumnie  i  z  godnością.  Jego  postawa  drażniła  Szczukina,  który  domagał  się  pokory  u  jeńca, 
nazwał go zdrajcą i nikczemnikiem. Ostatecznie w głosowaniu szalę na niekorzyść Rymwida 
przeważył  jego  stryj,  który  opowiedział  się  za  rozstrzelaniem.  W  ostatnim  słowie  skazany 
żą

dał, by wychowano jego syna na Polaka pracującego dla ojczyzny i gotowego oddać za nią 

ż

ycie.  Wola  ta  ma  być  spełniona,  nawet  gdyby  było  to  sprzeczne  z  zasadami  i  poglądami 

wychowawców. 
   Rano  wyprowadzono  skazanego  na  miejsce  egzekucji.  Scenę  tę  generał  obserwował  przez 
okno. Zdjęto mu kurtkę powstańczą. Był w koszuli i tę koszulę miał rozerwaną na piersiach. W 
rękach  ściśniętych  trzymał  między  kolanami  fotografijkę  syna,  Piotrusia.  Głowa  zwieszona, 
włosy  spadły  na  czoło.  Oczy  w  tej  fotografii  utopione  
(439).  Kiedy  przybył  pluton 
egzekucyjny,  Rymwid  po  dłuższej  chwili  wstał  i  na  nowo  przybrał  dumny  wyraz  twarzy, 
odpędził  wzrokiem  feldfebla,  który  chciał  mu  przewiązać  oczy,  następnie  –  przytuliwszy 
fotografię  dziecka  do  piersi – przymknął powieki w oczekiwaniu na śmierć. Generał opisuje 
swoje  uczucia  w  tamtej  chwili.  Nie  mógł  wytrzymać  napięcia,  odwracał  się  do  ściany, 
oczekiwał,  że  bratanek  znowu  przybierze  pogardliwy  wyraz  twarzy.  Kiedy  padły  strzały,  nie 
patrzył w stronę skazanego. Opowieść wywołała milczenie słuchających. Knopf i podleśny z 

background image

trudem  ukrywali  wzruszenie.  Pisarz  zapytał  generała,  czy  wola  Rymwida  została  spełniona, 
jakie  były losy jego syna. Ten zaś ostro odpowiedział: Nie twoja to rzecz, i ty o takie rzeczy 
nie  śmiej  mnie  pytać  
(440).  Pisarz  dodał:  ja  się  też  od  razu  dorozumiałem,  że  z  tej  twojej 
ostatniej woli, mój ty „kapitanie Rymwidzie”, tęgo się diabeł musiał uśmiać... 
(440). 
 
 
Postawa kapitana Rymwida 
 
   Jan  Rozłucki,  czyli  kapitan  Rymwid,  reprezentuje  postawę  wierności  ojczyźnie, 
zdecydowanego  działania,  troski  o  przyszłość  kraju  i  własnej  rodziny.  Jako  wychowanek 
swojego  stryja  Jan  został  ukształtowany  jako  żołnierz.  Służył  w  szeregach  rosyjskich,  ale  – 
jak  się  później  okazało  nie  zatracił  poczucia,  że  jest  Polakiem  i  w  odpowiednim  momencie 
przeszedł  na  stronę  powstańców,  a  nawet  starał  się  przekonać  do  takiego  kroku  swojego 
stryja.  Sytuacja  Rymwida  przypomina  znaną  już  wcześniej  w  literaturze  polskiej  z  losów 
Konrada  Wallenroda.  Z  jednej  strony  winien  stryjowi  posłuszeństwo  i  wdzięczność  za 
wychowanie, z drugiej – musi stanąć przeciwko niemu, pamiętając o swoim pochodzeniu. 
   Przypomnienie  losów  Rymwida  pozwala  ocenić  jego  skuteczność  w  walce.  Szybko 
awansował  i  został  dowódcą  jednego  z  oddziałów  powstańczych.  Jego  pamięć  jest  wciąż 
ż

ywa w tej okolicy (rozmowa przy ognisku ujawnia, że z szacunkiem został pochowany, zaś 

karczmarz  nie  śmie  tknąć  drzewa,  przy  którym  stoi  krzyż),  opowiadanie  generała  wywołuje 
wzruszenie  słuchających. Tylko pisarz – oszust, przestępca pozbawiony jakichkolwiek zasad 
moralnych  –  jest  jedynie  ciekawy  jego  losów  i  usatysfakcjonowałaby  go  wiadomość,  że  nie 
spełniono testamentu Jana. 
   Rymwid  zginął  rozstrzelany  na  skutek  wyroku  za  zdradę  (składał  przecież  przysięgę  jako 
ż

ołnierz  rosyjskiego  wojska),  jednak  odniósł  zwycięstwo  moralne.  Zgodnie  ze  swoim 

sumieniem przystał do powstańców, zachował godność i dumę podczas rozprawy, nie załamał 
się  w  chwili  śmierci  i  nie  prosił  o  ułaskawienie.  Nie  jest  to  jednak  postać  „pomnikowa”, 
pozbawiona  emocji,  do  końca  opanowana.  Rymwid  pozwala  sobie  na  swoiste  pożegnanie  z 
synem.  Pochylony  nad  fotografią  dziecka  wyraźnie  cierpi.  Z  uczuciem  przytula  zdjęcie  do 
piersi  podczas  egzekucji.  Na  pewno  świadomość,  że  nie  zobaczy  już  ukochanego  dziecka, 
była dlań bardzo bolesna, jednak nie wpłynęło to na postawę skazanego w decydującej chwili. 
Swoją  godnością  i  odwagą  w  chwili  śmierci  Rymwid  potwierdził  wierność  idei  wolności. 
Chociaż  sam  odchodzi,  kategorycznie  poleca  wychować  syna  w  duchu  miłości  do  ojczyzny, 
sam  chce  być  dla  niego  wzorem  postępowania.  Autor  nie  dopowiada,  jak  zrealizowano 
żą

danie  Jana  Rozłuckiego,  jednak  można  przypuszczać,  że  skoro  generał  nie  chce  o  tym 

mówić, to pewnie wykonał ów szczególny testament bratanka (nie licujący z jego poglądami). 
Jakkolwiek się stało, przypomniał wobec kilku osób postanowienie swojego krewnego a także 
własne reakcje, które świadczą, że scena śmierci Rymwida bardzo go poruszyła. 
   Powstaniec troszczy się o swój kraj, składa ofiarę z własnego życia i pragnie zabezpieczyć 
dalsze  starania  o  szczęście  ojczyzny,  nawet  gdyby  wiązało  się  to  z  poświęceniem  własnego 
dziecka. Jest zarazem czułym, skłonnym do wzruszeń ojcem. 
 
 
Charakterystyka zdrajcy 
– generała Rozłuckiego 
 
   Generał  został  tu  przedstawiony  jako  Polak,  który  dla  swojej  kariery  w  armii  rosyjskiej  z 
wielkim zaangażowaniem ściga rodaków – powstańców, a nawet zdolny jest posłać na śmierć 
bratanka,  którego  wychowywał.  W  postawie  Rozłuckiego  jest  jednak  pęknięcie.  Z  jednej 
strony  mówi  po  polsku,  a  więc  całkowicie  nie  zrywa  ze  swoim  narodem,  z  drugiej  – 

background image

występuje  przeciwko  niemu,  utrwalając  pozycję  zaborcy  na  terenach  podporządkowanych 
Moskwie. 
   Polak,  który  został  generałem  w  wojsku  rosyjskim  i  został  uhonorowany  nadaniem 
posiadłości  ziemskiej,  musiał  niejednokrotnie  dawać  dowody  swojej  lojalności  i  aktywności 
w działaniu. Opisywana przezeń historia Rymwida dowodzi, że nie cofał się przed najbardziej 
drastycznymi  decyzjami,  byle  przypodobać  się  Rosjanom.  Jest  człowiekiem  bezwzględnym, 
służbistą,  osobą  dbającą  o swój autorytet dowódcy. Nie wdaje się w rozmowę z wziętym do 
niewoli  bratankiem,  decyduje  o  jego  rozstrzelaniu  bez  najmniejszych  wątpliwości  (dopadają 
go  one  –  jak  wskazuje  jego  zachowanie  –  dopiero  przed  i  podczas  egzekucji).  Wydaje  się 
jednak, że generał rozumie postawę wychowanka, docenia jego dojrzałość, prawdomówność, 
wierność idei – cechy ujawnione podczas sądzenia. Imponuje mu pogarda i duma w wyrazie 
oczu Jana. Sam obawia się stanąć z nim (warzą w twarz przed rozstrzelaniem, obserwuje (lub 
odwraca się do ściany) skazańca z pewnej odległości, przez okno. Doświadczenie, jakim było 
zabicie  Rymwida,  odcisnęło  trwały  ślad  w  pamięci  generała.  Doskonale  po  latach  pamięta 
okoliczności, miejsce, drgnienia twarzy, mimikę i wypowiedziane słowa. 
   Generał Rozłucki jest w utworze Żeromskiego reprezentantem grupy zdrajców narodowych, 
którzy wysługiwali się Rosjanom. Nie tylko nie angażowali się oni w walkę o niepodległość 
ojczyzny,  ale  tłumili  jej  przejawy,  nie  wahając  się  zabijać  Polaków.  Jest  to  postać 
jednoznacznie  negatywna,  chociaż  nie  pozbawiona  również  elementów  uczuciowości  i 
rozterek  moralnych.  Generał  stworzył  sobie  obronę  przeciwko  własnym  wątpliwościom  i 
wyrzutom  sumienia  –  wszystko  podporządkował  przysiędze  i  prawu.  Budzi  respekt  i 
usłużność  otoczenia,  jednak  nie  może  liczyć  na  szczerą  sympatię  czy  uznanie  jego  zasług 
podczas  powstania.  Nikt  o  tym  –  oczywiście  –  nie  może  mówić  wprost,  ale  w  opinii 
miejscowych to Rymwid jest ich bohaterem (wyjątek: pisarz). 
 
 
Technika kontrastu — refleksje o stosunku do ojczyzny 
 
   Autor  podjął  próbę  oceny  różnych  postaw  wobec  niewoli  narodowej  i  zrywu 
niepodległościowego,  jakim  było  powstanie  styczniowe.  W  tym  celu  zestawił  z  sobą 
kontrastowe  postaci  zdrajcy  –  generała  Rozłuckiego  i  patrioty  –  Rymwida.  Tragizm  losu 
powstańca jest tym większy, że zostaje on rozstrzelany na skutek decyzji człowieka bliskiego, 
wieloletniego opiekuna. Zderzając ze sobą obu bohaterów, Żeromski wyostrza obraz Polaków 
–  ludzi  o  zróżnicowanym  stosunku  do  ojczyzny,  nawet  w  tej  samej  rodzinie.  Wskazuje,  że 
klęska  powstania  nie  była  wynikiem  przypadkowych  zbiegów  okoliczności,  ale  została 
spowodowana rozbieżnością poglądów w kwestii niepodległościowej. 
   Wstrząsająca  opowieść  o  losach  powstańca,  relacjonowana  przez  zdrajcę  ojczyzny  i 
bezpośredniego  sprawcę  śmierci  polskiego  patrioty,  jest  kreowana  jako  negatywna  ocena 
walczącego  po  stronie  Polaków.  Włożona  w  usta  sprzedawczyka  i  karierowicza  wywołuje 
odwrotny  skutek  –  czytelnik  nie  ma  wątpliwości,  że  to  Jan  Rozłucki  jest  wzorem  do 
naśladowania. 
   Utwór,  choć  krótki,  ma  złożoną  strukturę:  w  sytuację  spotkania  przy  ognisku 
wkomponowana jest opowieść jednego z bohaterów, przywołująca dawne zdarzenia. Obydwa 
plany czasowe są z sobą powiązane przede wszystkim osobą i działalnością generała. Obecna 
rzeczywistość  (przejęcie  części  lasu)  jest  wynikiem  jego  wieloletnich  starań  o  rosyjskie 
interesy,  ujawnionych  zwłaszcza  podczas  walk  z  powstańcami.  Kompozycja  całości  sprawia 
wrażenie  troski  o  zachowanie  symetrii:  utwór  zaczyna  się  i  kończy  relacją  ze  zdarzeń 
współczesnych  i  znanych  narratorowi,  zaś  w  centrum  znajduje  się  opowieść  generała 
(fragment retrospektywny). 

background image

   Stałym  zwyczajem  Żeromski  dużą  rolę  w  kształtowaniu  nastroju  i  interpretacji  wydarzeń 
przydziela przyrodzie. Do niej nawiązuje również tytuł – Echa leśne. Rozlegający się stukot – 
wynik  pracy  drwali  –  zwielokrotniony  przez  echo,  przywołuje  na  myśl  czas  walki,  strzałów, 
które  rozlegały  się  w  lesie.  Natura  (stare  drzewa)  jest  więc  świadkiem  zmagań  Polaków  o 
niepodległość  i  strażniczką  prawdy  o  tamtym  czasie.  Z  lirycznymi  opisami  przyrody 
kontrastują  fragmenty  przedstawiające  cierpienie  i  wygląd  Rymwida  (np.  obraz  jego 
wychudłej  twarzy  z  raną  zadaną  bagnetem).  Można  tu  również  zauważyć  elementy  patosu  – 
taki  charakter  ma  stanowczo  wygłoszona  ostatnia  wola  skazańca.  Uwagę  zwraca  zmysłowy 
charakter  opisów,  z  wyraźną  przewagą  elementów  słuchowych  i  wizualnych.  W  opisach 
dźwiękowych  autor  wykorzystał  efekty  onomatopeiczne:  stukot  siekier,  odgłos  strzałów 
podczas  egzekucji  –  t a r r c h !   (440),  trzask  płonących  gałązek  itp.  To  głównie  wrażenia 
słuchowe kształtują nastrój i każą wracać myślą do przeszłości. 
   Rozmowa  przy  ognisku  skłania  do  wspomnień,  wzruszeń,  zwierzeń.  Ogień  również  jest 
jednym  ze  znaków  przywołujących  na  myśl  powstanie.  Rozświetlone  miejsce  otoczone 
mrokiem  i  hukiem  siekier,  nasycone  wonią  jałowca,  wydaje  się  wyjątkowo  sprzyjające 
przypomnieniu walk 1863 r. 
   Charakteryzując  postaci  rozmówców,  narrator  zdradza  skłonność  do  ironii,  dzięki  której 
wydobywa  komiczne  rysy  postaci,  np.  wyolbrzymiona  skłonność  Guńkiewicza  do  araku, 
zdrowotne  wymagania  Knopfa  czy  specyficzna  powaga  emerytowanego  generała,  zwanego 
„ramolciem”  (zdrobnienie  i  rozstrzelenie  liter).  Narrator  –  uczeń  gimnazjum  –  cechuje  się 
wyostrzonym  zmysłem  obserwacyjnym  i  celnymi  sformułowaniami  charakteryzuje  postaci, 
wydobywając  ich  specyficzne  cechy.  Jego  funkcję  przejmuje  na  pewien  czas  generał,  który 
przywołuje  w  pamięci  zdarzenia  i  dialogi,  posługując  się  przy  tym  jeżykiem  polskim 
uzupełnionym rosyjskimi zwrotami (np. Zdorowo, rebiata! – 438). Troska o indywidualizację 
języka  ujawnia  się  również  w  gwarowych  zwrotach,  np.  gdy  Guńkiewicz  i  Gała  mówią  o 
krzyżu (i tak s e  ta stoi – 431; E, nie ma ta o czym, co ta... – 432). 
   Utwór ma swoistą kontynuację w Urodzie życia – Piotr (syn Rymwida) odnajduje grób ojca 
i swoim stosunkiem do Polski wypełnia jego testament. 
 
 
Znaczenie opowiadań S. Żeromskiego 
 
   Utwory  Stefana  Żeromskiego  wyrosły  z  doświadczeń  i  przemyśleń  autora  obdarzonego 
zmysłem  obserwacyjnym  i  wyczulonego  na  wszelkie  przejawy  niesprawiedliwości 
społecznej.  Utrzymana  w  nurcie  neoromantycznym  twórczość  tego  pisarza  w  dużej  części 
poświecona jest sprawom starań o niepodległość i stosunku różnych grup Polaków do niewoli 
narodowej. W warstwie tematycznej są to wiec utwory doniosłe, stanowią glos w dyskusji na 
aktualne tematy nurtujące społeczeństwo polskie końca XIX w. 
   Żeromski  wyraźnie  opowiada  się  za  dążeniem  do  niepodległości  kraju,  wskazuje  godne 
naśladowania  postawy,  interpretuje  stosunek  do  ojczyzny  w  kategoriach  moralnych, 
przestrzega  przed  zgubnymi  konsekwencjami  działań  nieprzemyślanych,  chaotycznych.  W 
tym celu analizuje z perspektywy czasu okoliczności klęski powstania styczniowego. Ujawnia 
brak porozumienia narodowego i świadomości decydującego momentu w dziejach kraju. 
   Na  sprawy  o  wydźwięku  politycznym  autor  nakłada  warunki  życia  różnych  warstw, 
skupiając  uwagę  na  najbardziej  zaniedbanej  grupie  chłopów.  Jest  to  okazja  do  refleksji  o 
skuteczności  haseł  pozytywistycznych  oraz  reformy  uwłaszczeniowej.  W  praktyce  –  mimo 
wzniosłych  idei  –  niewiele  się  zmieniło,  zaś  w  wielu  przypadkach  jeszcze  bardziej 
rozpanoszyła  się  bieda.  Żeromski  wskazuje  od  dawna  palące  i  ciągle  nie załatwione sprawy, 
które rzutują również na stopień zaangażowania w działania niepodległościowe. 

background image

   Aktualna  wymowa  utworów uzyskuje jednak interpretację uniwersalną – każdy czas niesie 
z  sobą  różne  zagrożenia  i  trudności,  zaś  przeciwstawienie  się  im  jest  moralną  powinnością 
ludzi świadomych błędów i nieporozumień. Stosunek do ojczyzny i wrażliwość na problemy 
społeczne  zależą  od  moralnej  formacji  poszczególnych  ludzi.  Nie  można  unikać 
odpowiedzialności  za  los  kraju,  oczekiwać  aktywnej  postawy  od  innych,  udawać,  że  nie 
dostrzega się ewidentnych nadużyć. 
   Szeroko  zakrojona  problematyka  społeczna  i  narodowa  znajduje  w  prozie  Żeromskiego 
interesującą  obudowę  literacką.  Autor  Zmierzchu  specjalizuje  się  w  nastrojowych  opisach 
przyrody,  które  pozostają  w  związku  (na  zasadzie  podobieństwa  lub  kontrastu)  z 
przedstawionymi  zdarzeniami  i  bohaterami.  Żeromski  wykorzystuje  często  technikę 
impresjonistyczną:  przenikanie  się  barw,  lekko  poruszony  obraz  tworzący  się  niejako  przed 
oczyma czytelnika. W opisach przyrody biorą udział jakości zmysłowe, najczęściej wizualno-
słuchowe, tworząc w odbiorze czytelniczym swoisty pejzaż wrażeniowy. Opisywane miejsca, 
przedmioty  czy  sytuacje  mają  niekiedy  znaczenie  symboliczne  (np.  rozpacz  wroniej  matki 
podczas zabijania piskląt – Zapomnienie). 
   Nawiązując do prozy minionego okresu, Żeromski kształtuje świat przedstawiony z troską o 
realizm, który niekiedy zostaje uzupełniony elementami naturalizmu (biologiczna motywacja 
zdarzeń,  szczegółowe  i  dosadne  obrazy  nędzy  itp.).  Nowym  sposobem  opisywania 
rzeczywistości  jest  w  prozie  autora  Siłaczki  splot  tradycyjnych  metod  prozatorskich  z 
nowoczesnym  podejściem  do  budowania  nastroju,  pogłębiania  interpretacji  czy  nadawania 
przedstawionym  postawom  i  zdarzeniom  wartości  uniwersalizujących.  Dla  osiągnięcia  tych 
celów  Żeromski  zestawia  z  sobą  środki  realistyczne  i  naturalistyczne  z  zaczerpniętymi  ze 
sztuk  plastycznych,  wykorzystywanymi  już  wcześniej  w  poezji  –  symbolicznymi, 
impresjonistycznymi,  wśród  których  można  także  odnaleźć  zabiegi  zakorzenione  w  technice 
psychizacji pejzażu (np. deszcz w utworze Rozdziobią nas kruki, wrony...). Dzięki nim autor 
kształtuje  swoisty  pejzaż  uczuć  i  stanów  psychicznych  (z  czasem  coraz  szerzej 
wykorzystywany  przezeń  w  powieściach,  np.  Wierna  rzeka,  Ludzie  bezdomni).  Przyroda 
często  bywa  poddawana  animizacji  lub  personifikacji.  Potrafi  odczuwać,  przeżywać, 
niepokoić się. 
   Doskonałe  zestrojenie  najrozmaitszych  komponentów  przedstawieniowych  –  optycznych 
(b i e l   przechodząca  w  dalekim  planie  w  odcień  n i e b i e s k a w y )  akustycznych  (wiatr 
d m ą c y   monotonnie  z  cichym,  ledwo  dosłyszalnym,  namiętnym  d r ż e n i e m 
),  kinetycznych 
(pyłki  śniegu  l e c ą ,   m k n ą ,   p r z e p a d a j ą ),  termicznych  (w  z i m n y m   powietrzu 
drobniutkie pyłki śniegu mieszają się z i s k r a m i   m r o z u 
) daje w rezultacie obraz, który się 
nie tylko „widzi”, ale i jednocześnie „słyszy” i „odczuwa”.

10

 

   W  prozie  Żeromskiego  nie  ma  rygorów  lub  stałych  zwyczajów  dotyczących  konstrukcji 
narracji.  Narrator  trzecioosobowy  bywa  zastępowany  pierwszoosobowym  lub  też  obaj 
wzajemnie  się  uzupełniają.  Wiedzą  oni  o  zdarzeniach  i  osobach  odpowiednio  dużo  –  w 
zależności od wymagań określonego przesłania. Bohaterowie (jednostki lub grupy) bywają tu 
często zestawiani na zasadzie kontrastu, nie tworzą oni jednak par czarno-białych. Człowiek u 
Ż

eromskiego  ma  określoną  przeszłość,  poglądy,  sposób  działania  i  cele  życiowe.  Wyraziste 

ukazanie  ścierania  się  lub  kompromitacji  pewnych  szeroko  reklamowanych  idei  ujawnia 
złożoną strukturę relacji ludzkich, o które trzeba dbać i stale je kontrolować (zdrajca narodu – 
generał  Rozłucki  –  przeżywa  rozterki  moralne  i  uczuciowe  wynikające  z  powiązań 
rodzinnych z Rymwidem). Postaci są znakami postaw i nośnikami prawdy psychologicznej o 
człowieku, któremu przyszło żyć w określonych warunkach i czasie, podejmować ryzykowne 
działania, zmagać się z uciążliwościami swojego losu. 
   Już  w  swoich  pierwszych  drobnych  utworach  Żeromski  ujawnił  wielką  sprawność 
językową.  Bohaterowie  posługują  się  mową  znamienną  dla  określonego  środowiska  i  sfery. 
Zależnie  od  pozycji  społecznej  i  uprawianego  zawodu  postaci  używają  odpowiedniego 

background image

słownictwa.  Styl  patetyczno-retoryczny  ustępuje  miejsca  lirycznym  opisom,  piękno  języka 
ś

ciera  się  z  trywialnością  a  nawet  wulgarnością,  obiektywna  relacja  bywa  uzupełniana 

osobistym  ironicznym  komentarzem.  Pojawia  się  również  terminologia  fachowa  –  np.  z 
zakresu medycyny lub prawa, zwroty gwarowe i obcojęzyczne. 
   Kompozycja  małych  form  prozatorskich  Stefana  Żeromskiego  jest  zazwyczaj  kompilacją 
przejrzystej  struktury  noweli  pozytywistycznej  z  bardzo  rozbudowanymi  i  stylistycznie 
urozmaiconymi  opisami.  Ekspozycja,  moment  kulminacyjny  i  rozwiązanie  akcji  są  obficie 
obudowane  „miąższem”  opisu  i  komentarza,  które  służą  celom  interpretacyjnym  i 
nastrojowym.  Wśród  form  podawczych  można  tu  znaleźć  (obok  opowiadania  z  dialogiem  i 
opisu) przemówienie, monolog, list, testament, dziennik i inne. 
   Wartość  opowiadań  Stefana  Żeromskiego  polega  na  żywym  komentowaniu  problemów 
narodowych  i  społecznych  oraz  przestrzeganiu  przed  powielaniem  błędów  w  przyszłości. 
Artyzm  tych  utworów  zasadza  się  na  nowatorskim  podejściu  do  prozy,  w  której  można 
swobodnie,  w  zależności  od  potrzeb,  zestawiać  elementy  różnych  form,  technik,  środków 
stylistycznych.  Efektem  tych  starań  są  teksty  skupiające  uwagę  czytelnika,  ujawniające 
emocjonalne 
   Zaangażowanie autora w poprawę sytuacji w ojczyźnie, oceniające postawy zachowawcze i 
zdradzieckie  jednoznacznie  negatywnie,  propagujące  model  bohatera  patrioty,  który  z 
wielkim  poświęceniem  walczy,  krzewi  oświatę  oraz  podejmuje  wszelkie  potrzebne 
społeczeństwu  zadania.  Zamiar  ten  pisarz  realizuje,  unikając  sztucznej  pozy,  zbędnego 
patosu,  uciekając  się  do  efektów  komicznych  i  satyrycznych,  czasem  brutalnych  i 
wulgarnych. Prezentowaną wyżej prozę Żeromskiego można zaliczyć do literatury o wielkim 
ładunku uczuć patriotycznych, z których zrodziła się – często bardzo krytyczna – refleksja o 
polskiej rzeczywistości końca XIX w. 

 
 
Przypisy
 
 

1.  A. Hutnikiewicz, Wstęp, w: S. Żeromski, Wybór opowiadań, Wrocław 1971, s. XXI. 
2.  Fragmenty  pierwszych  recenzji  można  znaleźć  w  publikacji:  S.  Eile,  S.  Kasztelowicz, 

Stefan Żeromski. Kalendarz życia i twórczości, Kraków 1976, s. 156-159. 

3.  J.  Z.  Jakubowski,  Nowe  spotkanie  z  Żeromskim.  Studia  –  szkice  –  polemiki,  Warszawa 

1975, s. 18. 

4.  Wszystkie cytaty z tekstów Żeromskiego pochodzą z wydania: Wybór opowiadań, dz. cyt. 

W nawiasach podajemy odpowiednie numery stron. 

5.  Informacje  na  ten  temat  –  w:  J.  Kucharski,  Twórczość  Stefana  Żeromskiego  w  latach 

1882-1895. Dzienniki, opowiadania, nowele, Gdańsk 1974, s. 101-103. 

6.  Tamże, s. 81. 
7.  A. Hutnikiewicz, dz. cyt., s. CXXII. 
8.  Tamże, s. CXXIII. 
9.  Por. tamże, s. CXXIV. 
10. Tamże, s. LXXX VII-LXXXVIII. 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Spis treści 
 

Okoliczności powstania małych form prozatorskich Stefana Żeromskiego 
Siłaczka – wzór do naśladowania   
 

Streszczenie 
Ofiarna postawa Stanisławy Bozowskiej 
Doktor Paweł Obarecki – uosobienie konformizmu i bierności 
Przesłanie i kompozycja Siłaczki 

Nierówność społeczna w Zapomnieniu 
 

Streszczenie  
Tragiczny los ojca i syna  
Okrucieństwo dziedzica 
Dwoista postawa gajowego 
Poetyka Zapomnienia 

Problem wyzysku bezrolnych chłopów w Zmierzchu 
 

Streszczenie 
Naturalistyczny obraz pracy Gibałów 
Motyw zmierzchu 

Krzywda społeczna w utworze Doktor Piotr 
 

Streszczenie 
Los zdeklasowanego szlachcica Dominika Cedzyny 
Awans społeczny Bijakowskiego 
Znaczenie i poetyka utworu 

Problematyka narodowa w opowiadaniu Rozdziobią nas kruki, wrony 
 

Streszczenie 
Stosunek chłopa do powstania 
Wymowa i językowe ukształtowanie tekstu 

Stosunek Polaków do powstania w utworze Echa leśne 
 

Streszczenie 
Postawa kapitana Rymwida 
Charakterystyka zdrajcy – generała Rozłuckiego 
Technika kontrastu – refleksje o stosunku do ojczyzny 

Znaczenie opowiadań S. Żeromskiego 
Przypisy