background image

Serge Kahili King

Szaman miejski

WPROWADZENIE

Ho'omoe wai kahi ke kao'o

(Posuwajmy się wszyscy razem - jak płynąca woda - w jednym
kierunku)

Niniejsza książka opowiada o szamanizmie, zwłaszcza o szamanizmie w tradycji 
hawajskiej i o tym, co znaczy być „szamanem miejskim". Abyś mógł uzyskać 
maksymalną korzyść z jej treści, już na wstępie wyjaśnię, o czym będzie w niej mowa.
Zdaniem francuskiego historyka Mircea Eliade'a szamanizm jest praktyką, spotykaną na 
całym świecie łącznie z Azją, obiema częściami Ameryki i rejonem Pacyfiku. Wyraz 
szaman pochodzi z Syberii, z języka tunguskiego i jest używany obecnie zarówno przez 
naukowców jak i przez laików jako wygodny termin dla określenia osoby, zajmującej się 
praktykami, o których właśnie jest ta książka. W większości kultur człowiek taki 
nazywany jest rodzimym słowem w miejscowym języku. Przykładowo, w języku 
hawajskim jest to kupua. Ludzie mają bardzo różne pojęcie o tym, kim jest szaman i 
czym się zajmuje, toteż powiem, kogo ja sam określam tym słowem. Nie każdy lekarz 
jest szamanem, lecz szaman może być lekarzem; nie każdy kapłan plemienny jest 
szamanem, lecz szaman może być kapłanem plemiennym; nie każdy uzdrowiciel jest 
szamanem, lecz szaman może być uzdrowicielem. W tej książce i podczas 
prowadzonych przeze mnie warsztatów używam tego pojęcia w znaczeniu „uzdrowiciel 
związków" pomiędzy: ludźmi, umysłem i ciałem, człowiekiem i okolicznościami jego 
życia, ludźmi i Naturą, a także pomiędzy materią i Duchem.

1

background image

W praktyce uzdrawiania szaman posługuje się zupełnie innym sposobem pojmowania 
rzeczywistości niż to, które powszechnie funkcjonuje na świecie i jest to ten wyjątkowy 
punkt widzenia (zostanie on szeroko przedstawiony na dalszych stronach tej książki), 
który w zasadniczy sposób odróżnia szamana od innych uzdrowicieli. Konsekwencją 
takiego rozumienia życia są również wiążące się z szamanizmem niezwykłe techniki 
uzdrawiania, takie jak zmiana formy, komunikowanie się z roślinami i zwierzętami, a 
także wędrówki do świata „podziemnego". Nie martw się, jeżeli niektóre z tych określeń 
brzmią dla Ciebie obco. Czytając dalej, odniesiesz wrażenie, że postać wielu z tych 
praktyk, jeżeli nie większości, jest dla Ciebie dziwnie swojska, a to dlatego, że w swojej 
sztuce szamani opierają się na naturalnym doświadczeniu ludzi. Stwierdzisz więc, że 
wiesz już o szamanizmie więcej, niż Ci się wydawało.

Szamanizm hawajski

Szamanizm jest szczególnym rodzajem uzdrawiania, a szamanizm hawajski jest 
szczególnym rodzajem szamanizmu. Wyróżniającą cechą szamana, niezależnie od 
kultury, jest jego zaangażowanie i twórcze działanie. Ani wiedza, ani zrozumienie, ani też 
bierna akceptacja nie są wystarczające, by nieść pomoc. Szaman zagłębia się w 
doświadczenia życiowe przy pomocy umysłu i zmysłów, spełniając rolę współtwórcy. 
Niektórzy ludzie lubią podziwiać kształt i otoczenie przewróconego drzewa, szaman zaś 
przypomina bardziej rzeźbiarza, którego na widok takiego obiektu opanowuje pragnienie, 
by przekształcić go w pewien obraz wewnętrzny lub... w praktyczne narzędzie. Szanuje 
on i podziwia drzewo jako takie, lecz także doświadcza chęci połączenia się z nim w celu 
stworzenia czegoś nowego. Taką chęć działania przejawia on przede wszystkim w swojej 
podstawowej działalności - w uzdrawianiu. Niezależnie od kultury, położenia 
geograficznego i warunków społecznych jego zadaniem jest uzdrawianie umysłu i ciała 
oraz harmonizowanie okoliczności życiowych. To właśnie takie ukierunkowanie na dobro 
społeczeństwa i środowiska odróżnia szamana od zaprezentowanego przez Castanedę 
modelu czarnoksiężnika, który podąża ścieżką ściśle związaną z własną mocą i 
osobistym oświeceniem. Mimo, że wszyscy szamani są uzdrowicielami, większość z nich 
wybiera drogę „wojownika"; jedynie niektórzy z nich (stanowią oni mniejszość, 
obejmującą także szamanów hawajskich) wybierają drogę, którą moglibyśmy nazwać 
drogą „łowcy przygód".
Działalność szamana-wojownika polega na tym, że personifikuje on takie niepożądane 
czynniki jak strach, choroba czy dysharmonia i koncentruje się na rozwijaniu swojej mocy 
w celu uzyskania możliwości ich kontrolowania i zwalczania. Z kolei szaman, kroczący 
drogą łowcy przygód, depersonifikuje takie emocje i zdarzenia (tzn. traktuje je jako 
konsekwencje czegoś, a nie jak przedmioty) i w celu ich zmiany rozwija u siebie zdolność 
kochania bliźnich, współpracy z nimi oraz tworzenia ogólnej harmonii. Ilustracją tych 
różnych podejść może być taki oto prosty przykład: jeżeli masz kontakt z osobą 
niezrównoważoną emocjonalnie, szaman-wojownik mógłby Ci pomóc utworzyć silną 
ochronę mentalną, zabezpieczającą Cię przed negatywną energią tej osoby. Natomiast 
szaman, który jest łowcą przygód, nauczy Cię raczej, jak masz harmonizować swoją 

2

background image

energię tak, byś zachowywał spokój w towarzystwie tego człowieka, albo nawet byś stał 
się dla niego źródłem uzdrawiającej energii. Szaman-wojownik często podąża swoją 
ścieżką samotnie, podczas gdy łowca przygód jest z natury człowiekiem towarzyskim. 
Niemniej jednak, określenie różnic między mistrzami każdej z tych ścieżek jest rzeczą 
trudną, a może nawet niemożliwą z uwagi na to, że im większą mocą dysponujemy, tym 
więcej mamy w sobie miłości (gdyż zanikają nasze lęki), im więcej miłości mamy w sobie, 
tym większa jest nasza moc (gdyż wzrasta ufność). Próbowałem obu ścieżek i 
ostatecznie wybrałem - dla siebie i dla swoich uczniów - drogę hawajskiego łowcy 
przygód, ponieważ w moim przekonaniu jest to droga bardziej praktyczna i przynosząca 
więcej korzyści, chociaż nie zmienia to faktu, że mam wiele szacunku dla szamanów-
wojowników i dla ich sposobów uzdrawiania.

Szaman miejski

Tytuł tej książki - Szaman miejski - wynika stąd, iż w nauczaniu swoją uwagę skupiam 
właśnie na środowisku miejskim. Chociaż zwykle szamanizm kojarzony jest ze 
środowiskami prymitywnych, a nawet dzikich plemion, to jego stosowanie jest równie 
naturalne i potrzebne w środowisku miejskim, a to dlatego, że po pierwsze, niezależnie 
od kultury i środowiska szaman jest uzdrowicielem, a po drugie, w dzisiejszych czasach 
więcej ludzi mieszka w miastach, niż poza nimi (tereny podmiejskie zaliczam do 
obszarów miejskich) i to właśnie ci ludzie najbardziej potrzebują uzdrawiania. Po trzecie 
wreszcie, szamanizm, zwłaszcza w wersji hawajskiej, dobrze pasuje do współczesnych 
czasów i potrzeb z następujących powodów:
1) nie ma nic wspólnego z sekciarstwem i jest całkowicie pragmatyczny; nie jest on 
religią, lecz rzemiosłem, a praktykować go można samodzielnie lub w grupie;
2) jest bardzo łatwy do nauczenia się i stosowania, chociaż, tak jak w każdym rzemiośle, 
pełny rozwój określonych umiejętności może zająć nieco czasu;
3) hawajska wersja szamanizmu może być praktykowana w dowolnym czasie i w 
dowolnym miejscu - w domu, w pracy, w szkole, podczas zabawy czy też w podróży, 
głównie dlatego, że szamani hawajscy zawsze zajmowali się wyłącznie umysłem i 
ciałem; nie stosowali bębnów do wywoływania odmiennych stanów świadomości, nie 
używali też masek, by udawać inne formy lub cechy;
4) natura szamanizmu jest taka, że uzdrawiając innych uzdrawiamy siebie; również 
przekształcając naszą planetę, przekształcamy samych siebie.

Nauka rzemiosła

W zamierzchłych czasach, gdy ludzie mieszkali w wioskach, całkowicie odizolowanych 
od innych społeczeństw, a postrzeganie świata przez człowieka ograniczało się do jednej 
doliny, góry lub wyspy, było rzeczą naturalną, że ktoś, kto opanował sztukę szamańską, 
miał tylko jednego, dwóch, być może trzech uczniów w ciągu całego życia, ponieważ 
była to liczba, która w pełni zaspokajała potrzeby wioski. Natomiast dziś żyjemy w 

3

background image

Globalnej Wiosce wraz z miliardami ludzi i dla podtrzymania harmonijnej, zdrowej 
egzystencji potrzeba nam tysięcy szamanów. Potrzebujemy ludzi właśnie takich, jak Ty.
Ja od dziecka byłem wychowywany na miejskiego szamana. Mój ojciec był wyjątkowo 
dobrze obeznany z różnymi kulturami i tradycjami prawie całego świata i przeszedł 
gruntowne szkolenie w zakresie szamanizmu, wywodzącego się z tradycji hawajskiej. Do 
perfekcji miał opanowane rzemiosła i sposoby funkcjonowania w buszu i dżungli, w lesie 
i na farmie, na pustyni i w tundrze. Nauczyłem się od niego bardzo dużo o Przyrodzie. 
Lecz był on przede wszystkim szamanem miejskim; posiadał wyższe wykształcenie 
medyczne i techniczne, a w kręgach biznesowych i rządowych czuł się prawie jak u 
siebie w domu. Ja pojawiłem się w jego życiu na początku pewnej wojny, a on zniknął z 
mojego pod koniec innej. Znaczną część czasu pomiędzy tymi zdarzeniami spędziliśmy 
na podróżowaniu z jednego ośrodka miejskiego do drugiego. W ciągu siedemnastu lat 
naszej znajomości uczyłem się szamanizmu na jego przykładzie i pobierałem nauki 
głównie w środowisku wielkich miast, miasteczek i innych skupisk ludzkich.
Mówię o uczeniu się, lecz nie odbywało się ono w klasach, czy w formie sesji, 
prowadzonych na siedząco, podczas których ojciec mój występowałby jako nauczyciel, a 
ja jako uczeń. Sposób mojej edukacji należałoby uznać za bardzo tradycyjny, ponieważ 
przebiegała ona w toku zwykłych czynności życiowych. Na przykład, podczas rozmowy 
na temat warzyw, mój ojciec przedstawiał mi technikę komunikowania się z roślinami, 
bym mógł ją popraktykować, a potem omówić z nim. Albo w ciągu dnia stwarzał sytuację, 
w której miałem możliwość sprawdzenia opanowanych ostatnio umiejętności, a 
następnie oceniał, jak je wykorzystuję (lub nie wykorzystuję). Często też rzucał 
prowokujące aluzje, pomysły lub sugestie, bym rozważył je samodzielnie. Był to, 
oczywiście, jakiś rodzaj szkolenia, ponieważ był świadomie planowany, a ja z pewnością 
wyciągałem z niego stosowne nauki, chociaż sam proces nauczania wcale nie 
przypominał zajęć w szkole.
Po śmierci ojca kontynuowałem szkolenie na szamana w ten sam sposób w ramach 
naszej hawajskiej rodziny, lecz uzyskiwaną wiedzę w dalszym ciągu stosowałem na 
terenie wielkich miast i miasteczek, z przerwą na pobyt w marynarce. Wykorzystywałem 
ją w sposób bardzo praktyczny, ponieważ do tego właśnie była przeznaczona. Pomogła 
mi ona poprawić ogólną kondycję organizmu i wzmocnić siły, wspomagałem się nią 
również w szybkim odzyskiwaniu zdrowia, kiedy, zapominając o posiadanych 
umiejętnościach, chorowałem lub ulegałem wypadkom. Z tej też wiedzy korzystałem, by 
poradzić sobie jednocześnie z przeładowanym programem studiów na uniwersytecie w 
Kolorado i pracą w trzech miejscach, a także by uzyskać stopień naukowy na Studiach 
Azjatyckich i odznakę organizacji Phi Beta Kappa. Kolejny raz wykorzystałem swoje 
umiejętności szamańskie, pracując nad zdobyciem dalszych stopni naukowych i 
specjalizacji w Amerykańskiej Wyższej Szkole Międzynarodowego Zarządzania w 
Arizonie, a także dużo później, kiedy pisałem pracę doktorską z psychologii na 
Uniwersytecie Zachodnim w Kalifornii.
Po trzech latach małżeństwa, gdy mój pierwszy syn miał dwa latka, przeprowadziliśmy 
się do Zachodniej Afryki, gdzie spędziliśmy siedem lat. Prawie pół roku przebywałem w 
dżunglach, w lasach i na pustyniach, znacznie pogłębiając i rozszerzając dotychczasową 

4

background image

wiedzę o różnych aspektach tamtejszego szamanizmu, ale w dalszym ciągu działałem 
przede wszystkim w mieście. Stosowałem swoje umiejętności do podtrzymywania 
szczęścia i pełni naszego związku małżeńskiego, do utrzymywania swoich synów 
(trzech) w dobrym zdrowiu fizycznych, a także do budowania przyjacielskich stosunków 
między moimi dziećmi oraz między nimi i mną. Wiedza ta była mi pomocna w 
uzdrawianiu i wychowywaniu zwierząt domowych, we wspieraniu rodziny, przyjaciół i 
sąsiadów w dziedzinie ich zdrowia i sukcesów; pomagała mi także rozwijać swoją karierę 
i dzielić się tym, co potrafiłem z ludźmi na całym świecie. Używam jej dla utrzymywania 
pojazdów i komputerów w stanie sprawnego działania, dla zapewnienia dobrej 
współpracy z liniami lotniczymi i właściwej pogody podczas moich podróży. Stosuję ją 
również w celu przyspieszenia nauki szamanów i innych ludzi, których nauczam. 
Gdziekolwiek jestem, wiedza ta pracuje na moją korzyść i na korzyść mojego środowiska 
społecznego i materialnego.
W swoim życiu nauczyłem się wielu rzeczy, studiowałem wiele systemów religijnych (np. 
chrześcijaństwo, judaizm, buddyzm, hinduizm, konfucjanizm, islam, voodoo), 
filozoficznych (głównie taoizm, jogę, zeń, pragmatyzm zachodni) i systemów uzdrawiania 
(masaż, ziołolecznictwo, pracę z energiami, uzdrawianie wiarą, hipnozę - to jedynie kilka 
przykładów). W każdej z tych dziedzin szamanizm pomagał mi rozszerzać wiedzę. 
Obecnie, kiedy na stałe mieszkam na Hawajach i kieruję organizacją o nazwie Aloha 
International (będącą międzynarodową siecią szamanów-uzdrowicieli, która, poprzez 
organizowanie kursów i seminariów, muzeów i miejscowych oddziałów, propaguje 
hawajską tradycję uzdrawiania), rzemiosło miejskiego szamana przejawia się we 
wszystkich naszych działaniach.
W tej książce zamierzam wykazać, że idee i praktyki szamanizmu hawąjskiego nadają 
się do wykorzystania równie dobrze w środowisku współczesnego społeczeństwa 
miejskiego, jak i na obszarach, które mają ściślejszy związek z Naturą. Jak wspomniałem 
wcześniej, niektóre koncepcje, przykłady i ćwiczenia będą Ci znane, a niektóre z nich 
mogą wyglądać dość obco. Materiał pochodzi z dwóch kursów, które prowadzę i jest w 
ich toku prezentowany mniej więcej w tej samej kolejności, w jakiej go podaję tutaj. 
Jednakże objętość tej książki nie pozwala zagłębić się w niektóre zagadnienia tak, jak 
jest to możliwe podczas kursu.

Polityka otwartych drzwi

Wiele z tego, co ja prezentuję w sposób otwarty, w niektórych tradycjach uważane jest za 
głęboką tajemnicę. Czasami jest to wynik obaw o to, że wiedza ta może być używana w 
niewłaściwy sposób, czasami jest to obawa, że, gdy wiedza ta będzie dostępna dla 
każdego, może stracić swoją moc, czasami zaś wynika to z lęku przed karą ze strony 
wyższych kapłanów, którzy wydali polecenie, by nie ujawniać takich rzeczy.
Ale prawdziwy szaman nie robi tajemnicy z czegoś, co pomaga i uzdrawia. Nie sztuka 
utrzymywać wiedzę w tajemnicy; sztuką jest sprawić, by ludzie zrozumieli ją i potrafili 
stosować. Co do niewłaściwego używania takiej wiedzy uważam, że wynika ono z 
niekompetencji. Im więcej człowiek wie na temat tego, jak zmieniać rzeczywistość, tym 

5

background image

mniejsze ma skłonności i okazje do szkodliwych działań. Twierdzę również, że to, co jest 
szeroko rozpowszechnione, ma o wiele większą moc niż to, co nie jest używane, lecz 
trzymane pod kluczem. Wiedza utrzymywana w tajemnicy jest warta tyle, co pieniądze 
pod materacem żebraka, a jej świętość nie leży w zastrzeżeniu nauk dla nielicznych, lecz 
w ich dostępności dla wielu. Być może obawy przed swobodnym przekazywaniem tej 
filozofii innym ma związek z lękiem, wynikającym z tego, że stróże wiedzy w 
rzeczywistości niewiele mają do pilnowania, albo nie rozumieją, co posiadają. Natomiast 
jeśli chodzi o lęk przed wyższymi kapłanami, to w sprawach dotyczących umysłu 
szamani nie uznają ani hierarchii, ani cudzej władzy. Najchętniej stworzyliby 
ogólnoświatowy system demokracji duchowej.

Dziedzictwo hawajskie

Hawajczycy dysponują ogromną spuścizną duchową, psychologiczną, kulturową i 
praktyczną, lecz ja mogę przedstawić jedynie niewielką część tego, co miałem zaszczyt 
poznać. Właściwie, ich dziedzictwo jest tak bogate, że w jego ramach powstała pewna 
liczba lokalnych tradycji, toteż nie wszyscy Hawajczycy (czy osoby zajmujące się 
Hawajami), są zgodni w swoich poglądach na to, co składa się na nie. To, co ja mogę 
Wam przekazać, pochodzi od mojego przybranego ojca i jego krewnych, a także od 
mojego prawdziwego ojca i jego hawajskiego przyrodniego rodzeństwa, ale dzięki swojej 
szczególnej osobowości i osobliwemu spojrzeniu na świat, ja również wniosłem swój 
wkład do prezentowanej wiedzy. Tak więc, jest to tradycyjna mądrość, ujęta we 
współczesnych kategoriach i przystosowana do obecnych warunków, ale za to, co mówię 
ja sam ponoszę pełną odpowiedzialność.
Ogromna część zachowanej przez Hawajczyków spuścizny kryje się w ich języku. Jest 
on pozornie prosty: ma jedynie dwanaście liter i nie ma w nim żadnej formy czasownika 
być; a mimo to potrafi opisywać najgłębsze, jakie można sobie wyobrazić, koncepcje 
świadomości duchowej, konstrukcji psychologicznych, natury rzeczywistości, miłości, 
władzy, dokonań itd. Ponieważ dla większości z Was język ten byłby całkowicie obcy, 
ograniczyłem się do cytowania tylko tych zdań, które niezbyt dobrze brzmią w 
tłumaczeniu na język angielski. Jeżeli chcecie spróbować wymowy, to ryzykując, iż 
narażę się na oburzenie ze strony purystów języka hawajskiego powiem, że spółgłoski 
wymawia się w sposób zbliżony do spółgłosek angielskich, a samogłoski przypominają 
bardziej samogłoski języka hiszpańskiego.
A więc rozpoczynam swoją opowieść. Oto jest wiedza, którą chcę się z Tobą podzielić. 
Niechaj pomoże Ci ona odnaleźć spokój, miłość i moc, byś mógł się nimi radować.
PRZYGODA PIERWSZA
ROZWÓJ SZAMANIZMU HAWAJSKIEGO

Waiho wale kahiko
(Obecnie ujawniane są stare tajemnice)

6

background image

Rozległ się grzmot, zawył wiatr, strugi deszczu wypełniły przestrzeń, ogromne fale 
wznosiły się i opadały, a potężny Maui zarzucał i wyciągał swój magiczny haczyk na ryby. 
W końcu, z towarzyszeniem dźwięku tysięcy wodospadów z morza powoli wyłoniły się 
wyspy, zwane Hawajami. Maui zatriumfował po raz kolejny, a ludzkość uzyskała nowe 
ziemie do badania i uprawy.
Rozwój szamanizmu hawajskiego rozpoczyna się tym właśnie mitem. Maui - czarodziej, 
sztukmistrz, pół-bóg, cudotwórca, „zaklinacz" szczęścia - słynął z tego wszystkiego w 
całej Polinezji. Żadna inna postać mityczna rodzaju męskiego nie była tak znana, a 
jedyną kobietą w mitologii polinezyjskiej o tak szerokiej sławie była Hina - bogini 
Księżyca i matka Maui.
Opowiadania o Maui, których wiele jest w takich książkach, jak: Hawaiian Mythology 
Beckwitha, Myths and Legends ofthe Poly-nesians Andersena i Ań Account of Polynesian 
Race Fornandera, dowodzą, że był on archetypem szamana, który można znaleźć we 
wszystkich podobnych starożytnych tradycjach na całym świecie, mających styczność z 
wpływami polinezyjskimi. Oprócz wypiętrzenia się wysp, z których składają się Hawaje (o 
czym mówi jeden z mitów) Maui zwolnił bieg Słońca tak, by jego matka mogła wysuszyć 
swoje ubranie (o czym mówi się w innym micie o odkryciu lądów na dalekiej Północy), 
odwiedził Wyższy Świat i, przechytrzywszy bogów, wydobył stamtąd tajemnicę ognia (mit 
o twórczej intuicji, uzyskanej w szamańskim transie), odwiedził świat podziemny, gdzie 
pokonał różne potwory (kolejny mit o szamańskim transie uzdrawiającym). Potrafił on 
używać magii i przedmiotów magicznych, swobodnie rozmawiać z ptakami, zwierzętami i 
z żywiołami. Maui był najpopularniejszą postacią mitów polinezyjskich dlatego, że chętnie 
spieszył z pomocą, lubił przygody, nie miał szacunku dla władzy i był istotą przystępną. 
Jako pół-bóg (a dokładniej - człowiek o magicznych umiejętnościach), nigdy nie był 
czczony, ale można było zwracać się do niego z prośbą o spowodowanie szczęśliwego 
trafu. W Nowej Zelandii, gdzie Maorysi oprawiali podobiznę Maui w drewno lub jadeit na 
kształt embrionu ludzkiego, który nosili jako maskotkę, ta postać nazywana była „Maui 
Tikitiki". Natomiast na Hawajach, gdzie nigdy nie wykonywano takiej podobizny, 
nazywano go „Maui Kupua". Obydwa te miana mają to samo znaczenie: „Maui-szaman"

Linie tradycji Kahunów

W Polinezji bardzo wcześnie (niektóre tradycje, takie jak ta, którą reprezentowała moja 
adopcyjna rodzina Kahili, a także takie, o jakich mówi Leinani Melville w książce Children 
ofRainbow, cofają się aż do czasów zaginięcia kontynentu zwanego Mu, choć właściwie 
wiele osób nie zgadza się z tym) powstała filozofia życia zwana Hu-ną. Nazwa ta 
oznacza tajemnicę lub ukrytą wiedzę, ale znaczenie to nie wiąże się z jakąkolwiek chęcią 
ukrywania tej wiedzy przed innymi, lecz raczej z jej charakterem, ponieważ dotyczy 
niewidzialnej strony rzeczy. Ekspert lub mistrz w stosowaniu tej filozofii w języku 
hawajskim nazywany był kahuną, w języku tahitańskim tahuną, a po maorysku nazywał 
się tohungą. Mistrzowie ci reprezentowali trzy odmiany tradycji. Istnienie trzech odmian 
odnotowane zostało w wielu źródłach (na przykład, w książce Mało Hawaiian Antiąuities i 

7

background image

w Ancient Hawaiian Civilization wydanej przez Szkołę Kamehame-ha), ale większość 
wiadomości na ten temat, o których powiem dalej, otrzymałem od Ohialaka Kahili i Wana 
Kahili, którzy - według hawajskich zwyczajów w zakresie adopcji - byli moim wujostwem. 
Kiedy miałem siedemnaście lat (po śmierci mojego ojca) zostałem zaadoptowany (po 
hawajsku: hanai'd) przez rodzinę Kahili. Nie była to forma prawna adopcji, ale dla 
Hawajczyków oznaczała przyjęcie dziecka do rodziny jak własnego.
Jedna z odmian Huny, o których wspomniałem, skupiała się na sztuce uzdrawiania ciała 
fizycznego, religii obrzędowej, polityce i wojnie. Na Hawajach była ona znana jako linia, 
reprezentująca tradycję Ku. Przedstawiciele drugiej odmiany tej filozofii koncentrowali się 
na duchowych i materialnych aspektach nauk i rzemiosł takich, jak rybołówstwo i 
rolnictwo, budowa statków i żegluga, rzeźbienie w drewnie i zbieranie ziół. Na Hawajach 
była to linia, pielęgnująca tradycję Łono. Mistrzowie trzeciej odmiany - hawajskiej linii 
tradycji Kane - zajmowali się magią, mistycyzmem i psychologią. Byli to szamani. W 
ramach tych trzech grup ekspertów Huny istniały podziały na wiele podkategorii i choć w 
każdej z nich byli uzdrowiciele, to sztuka uzdrawiania z wykorzystaniem sił duchowych 
była domeną szamanów. Ku, Łono i Kane były archetypami lub personifikacją ciała, 
umysłu i ducha. Pełna nazwa Kane brzmiała początkowo Ka-newahine, co oznacza 
„mężczyzna-kobieta" i nawiązuje do zagadnienia polaryzacji przypominającej koncepcję 
yin/yang, używaną przez szamanów, wywodzących się z tradycji Taoizmu. Kane był 
archetypowym bogiem wysokich miejsc, źródeł wody, lasów i pokoju. Jest to znamienne 
z tego powodu, że Hawajczycy z zasady mieszkali jedynie na wybrzeżu swoich wysp. 
Nie licząc obcych najazdów, organizowanych po drewno sandałowe, po wysokie drzewa 
do budowy łodzi oceanicznych i po pióra na okrycia, jedynymi Hawajczykami, którzy 
spędzali wiele czasu w lasach i na wyżynach, byli szamani.
Jako cech rzemieślniczy linia szamanów, reprezentujących tradycję Kane, była luźno 
podzielona na takie podgrupy, jak terminatorzy, czeladnicy i mistrzowie, chociaż u 
różnych nauczycieli można było spotkać inną liczbę takich kategorii. Kiedy ja zaczynałem 
swoją edukację, byłem początkowo terminatorem, a czyniąc postępy, stawałem się w 
różnych dziedzinach mistrzem. Hawajscy szamani, podobnie jak szamani w innych 
częściach świata, nie budują hierarchii. Terminator to zarówno uczeń, jak i kolega, a nie 
ktoś niższy rangą, natomiast mistrz jest mistrzem w wiedzy, a nie w panowaniu nad 
ludźmi. Hawajskim określeniem dla mistrza w sensie kogoś, kto ma kwalifikacje duchowe 
i materialne w danej dziedzinie jest kahuna, o czym już wspomniałem wyżej. Obecnie 
słowo to używane jest w dość szerokim znaczeniu, lecz we właściwym użyciu, takim, by 
miało ono konkretne znaczenie, zawsze musi mu towarzyszyć jakieś określenie. Na 
przykład, mistrz uzdrawiania, który stosuje zioła, masaż i działania energetyczne, jest 
nazywany kahuna lapa 'au; mistrz modlitwy i obrzędów nosi miano kahuna pule, a mistrz-
szaman to kahuna kupua. Nawiasem mówiąc, „wielki kahuna" z wybrzeża surfingowego 
nazywałby się kahuna hę 'e nalu, a czarnym magom i czarnoksiężnikom nadano nazwę 
kahuna 'ana 'ana.
Na temat kahunów hawajskich pisano i opowiadano wiele nonsensów zaczynając od 
tego, że prawdziwy kahuna ma krwawe mięso w oczach, a kończąc na tym, że kahuni 
potrafią - w dziesięciu przypadkach na dziesięć - natychmiast przywracać złamane kości 

8

background image

do zdrowia, że wskrzeszają umarłych i że stosują haniebną „modlitwę śmierci". Ponieważ 
wiele z tych rzeczy przypisuje się szamanom, chcę od razu wyjaśnić te sprawy.
Zacznę od tego, że wiara w krwawe mięso w oczach (o której wzmianki przewijały się 
również na antenie telewizyjnej), zrodziła się w wyniku gry słów, którą uwielbiali 
Polinezyjczycy. Słowem, używanym dla określenia mięsa jest makole, które oznacza 
również kogoś o czerwonych oczach, co odnosi się także do zapalenia spojówek. Ale to 
samo słowo oznacza „tęczę", będącą symbolem obecności wodzów, bogów lub duchów. 
W odniesieniu do kahuny mówi ona o szacunku do niego.
Co do natychmiastowego składania złamanych kości, to w określonych warunkach 
dokonać tego może każdy uzdrowiciel. Jest to możliwe zwłaszcza wtedy, kiedy dostępne 
są ogromne ilości energii i istnieje silna wiara, nie dopuszczająca żadnych wątpliwości. 
Taka opinia o kahunach zaczęła rozpowszechniać się od momentu, gdy w swojej książce 
Cuda w świetle wiedzy tajemnej Max Freedom Long przytoczył pojedynczy przykład 
takiego uzdrowienia. Opowiada on tam o kahunce, która w mgnieniu oka doprowadziła 
do całkowitego zdrowia złamaną nogę pewnego człowieka, znajdującego się w stanie 
upojenia alkoholowego. Warunki, niezbędne do uzyskania natychmiastowego skutku 
działań uzdrowicielskich były spełnione, ponieważ kahunka z pewnością miała dość 
energii i wiary, a mężczyzna był zbyt pijany, by mieć jakiekolwiek wątpliwości. Jednak nie 
tylko kahuni potrafią dokonywać takich uzdrowień.
Natomiast, jeśli chodzi o powroty zmarłych do życia, to zdarzają się one w każdej 
kulturze; czasem odbywa się to spontanicznie, bez udziału lub obecności szamana czy 
uzdrowiciela. W takich przypadkach „zmarły" jest w rzeczywistości w głębokiej śpiączce 
lub w transie, albo w drodze na „tamtą stronę". Może należałoby wierzyć, że Jezus miał 
rację mówiąc, iż dziewczyna, którą przywrócił do życia, była po prostu w stanie śpiączki. 
Typową techniką, stosowaną przez kahunę-szamana do wskrzeszania rzekomo 
zmarłych ludzi jest sprowadzanie błądzącego ducha danej osoby z powrotem do ciała 
przez duży palec u nogi. Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że ściskanie dużego palca 
jest dobrze znaną metodą cucenia człowieka, który zemdlał, to stwierdzimy, że szamani 
byli zadziwiająco bystrzy. A teraz o tak zwanej „modlitwie śmierci". Stosowali ją tylko 'ana 
'ana - czarni magowie i czarnoksiężnicy, którymi gardzili kahuni wszystkich linii. Tymi 
renegatami byli zwykle terminatorzy, którzy uzyskali pewną wiedzę, ale zostali usunięci z 
cechu z powodu swojej negatywnej osobowości lub niewłaściwego zachowania. To 
Europejczycy jako pierwsi nazwali ich kahunami, a misjonarze rozpowszechnili pogląd, 
że wszyscy kahuni są złymi czarnoksiężnikami. W istocie jednak „modlitwa śmierci" jest 
niczym innym, jak klątwą, która -przekazana w sposób otwarty lub telepatyczny - 
wykorzystuje strach ofiary. Jeżeli nie było strachu, modlitwa taka nie wywierała żadnego 
skutku. Istniał rodzaj kahunów, którzy specjalizowali się w unieszkodliwianiu działań 'ana 
'ana, przez wpływanie bezpośrednio na prześladowcę, albo przez wzmacnianie jego 
ofiary. Czasami ci „antyczarnoksiężnicy" byli także nazywani kahunami 'ana 'ana.

Szkolenie szamanów

9

background image

Szkolenie szamanów w Polinezji odbywa się - w zależności od obszaru - w sposób 
oficjalny lub nieoficjalny. W Nowej Zelandii Maorysi, chcący posiąść wiedzę i 
umiejętności w dziedzinie Huny, uczęszczali do Szkoły Whare Wananga lub „Szkoły 
Metapsychicz-nej". Odbywali oni ściśle kontrolowane szkolenie i poddawali się różnym 
sprawdzianom. Tradycja hawajska była bardziej związana z rodziną. Kandydatów na 
kahunów wybierano wśród krewnych; mogły to też być osoby, adoptowane przez rodzinę 
szamana, które w sposób nieformalny były szkolone przez niego lub jego 
zaawansowanych uczniów. W systemie maoryskim zadawano uczniom konkretne rzeczy 
do osiągnięcia i sprawdzano wykonanie zadania, natomiast w systemie hawajskim uczeń 
obserwował przedstawiane mu demonstracje działań, otrzymywał ćwiczenia, zwięzłe 
porady i zalecenia, a następnie był pozostawiany sam sobie, by mógł samodzielnie 
rozwinąć własną inicjatywę i samodyscyplinę, potrzebną do opanowania umiejętności, 
wynikających z otrzymanych zadań. A czy opanował je, czy nie, zależało już wyłącznie 
od niego samego. Jeżeli czuł, że jest już gotów, udawał się do mistrza i prosił o 
pozwolenie zademonstrowania swoich umiejętności. Mistrz udzielał mu wskazówek, jak 
udoskonalić umiejętności lub też uznawał, że uczeń perfekcyjnie opanował dane mu 
zadanie, i jeżeli uczeń poprosił o nowe, otrzymywał je.
Moim zdaniem, nauka w systemie hawajskim była trudniejsza ze względu na 
nieprecyzyjne wskazówki. Na przykład, mój hawajski wuj, Wana Kahili, powiedział mi 
pewnego razu, bez żadnych wstęp-nych_wyjaśnień:
- Dobrze jest rozumieć energie kamieni i podobnych im rzeczy. Zapytałem więc:
- Czy oznacza to, że radzisz mi zająć się ich studiowaniem?
- Nie - odpowiedział.
- Czy chcesz, bym to zrobił? - nalegałem.
- Nie - powtórzył.
Początkowo nie mogłem zrozumieć, dlaczego o tym wspomniał, ale dzięki 
wcześniejszym doświadczeniom z moim ojcem i z M'Bala, moim szamańskim mentorem 
z Afryki wreszcie doznałem olśnienia, toteż zadałem inne pytanie:
- Jak można nauczyć się rozumieć energie kamieni? Na to wuj odpowiedział:
- Powinieneś zacząć od ... - i dał mi szereg wskazówek, jak mógłbym rozpocząć naukę. 
Gdybym nie zadał właściwego pytania, nie pomógłby mi rozszerzyć wiedzy w tej 
dziedzinie. W szamanizmie ha-wajskim własna inicjatywa jest wysoko ceniona i 
nagradzana.
Aspektem szamanizmu polinezyjskiego, odróżniającym go od lepiej poznanego 
szamanizmu Indian amerykańskich, jest to, że nie używa się w nim masek, natomiast 
wykorzystuje bębny i taniec. Nigdzie w Polinezji nie były stosowane maski, 
przedstawiające bogów, duchy czy zwierzęta, choć niektórzy sądzą, iż maski 
melanezyjskie z Nowej Gwinei są pochodzenia polinezyjskiego. Kiedy tancerze, szamani 
lub kapłani w Polinezji chcieli przywołać bogów, duchy lub zwierzęta, czynili to tylko za 
pomocą dźwięku lub gestu. Nawet staranne tatuaże na twarzach nie miały stanowić 
maski, lecz podkreślać urodę. Również bębny były używane nie do osiągania 
zmienionego stanu świadomości, lecz do komunikowania się, do zachowywania rytmu i 
energetyzowania się. Czasami w świętym hawajskim tańcu hula jego wykonawca 

10

background image

wchodził w rodzaj transu, ale następowało to wtedy, kiedy medytował i koncentrował się 
na bogach, duchach lub intencji, która musiała być przedstawiona wszystkim przed 
rozpoczęciem tańca. Sam taniec był starannie wyreżyserowany, a moc, jaką wyzwalał, 
zależała od sprawności tańczącego w łączeniu się z duchem lub przedstawioną intencją. 
Jako efekt uboczny mógł pojawić się głębszy trans lub koncentracja, lecz podstawowym 
celem, świętego tańca hula było to, by nauczyli się go widzowie i by się w ten sposób 
rozruszali. Natomiast taniec, którego podstawowym celem było wywołanie ekstazy lub 
innego stanu zmienionej świadomości nie należał do kultury polinezyjskiej.
Jako uzdrowiciele szamani polinezyjscy byli kształceni w siedmiu obszarach. By stać się 
szamanem-kahuną, należało osiągnąć pewien stopień mistrzostwa we wszystkich 
siedmiu, ale z powodu różnic w naturalnym talencie i w stopniu zainteresowania danym 
obszarem, w jednych z nich osiągano większą, a w innych mniejszą sprawność. 
Zasadniczo, szaman był szkolony w sprawach duchowych, w umiejętności uwalniania 
blokad psychicznych, w sprowadzaniu pożądanych okoliczności, w zmianie formy, w 
tworzeniu pokoju, w nauczaniu i w „łowieniu" przygód. Każdy nauczyciel prezentował 
inną formę nauczania, ale zawsze w procesie edukacji ważne było wyrobienie sobie 
poczucia własnej wartości, wewnętrznego autorytetu i mocy słów, by móc kierować 
energią, tworzyć obrazy i odpowiednie przekonania. Zwykle terminatorzy otrzymywali 
pewne pieśni (które dziś można określić jako afirmacje) lub obrazy do medytacji i badań; 
uczyli się naśladować żywioły, zwierzęta i formy roślinne oraz wzorować się na nich. 
Formalne szkolenie odbywało się zwykle od świtu do północy, ale od terminatora 
oczekiwano, że będzie on wykorzystywał do nauki każdą okazję, nadarzającą się tak w 
ciągu dnia, jak i w nocy. Dla wzmacniania energii duchowej i kierowania myślami ważne 
też były ćwiczenia oddechowe.
Jako człowiek, zajmujący się sprawami duchowymi, szaman był szkolony w telepatii i 
jasnowidzeniu, ale także w wędrówkach do innych światów - zewnętrznych i 
wewnętrznych, w kontaktowaniu się z duchami, w channelingu, w pracy ze snami, w 
komunikowaniu się ż roślinami, zwierzętami i naturalnymi żywiołami na Ziemi. Wszystko 
to było traktowane jako rodzaj telepatii, która prawdopodobnie była najważniejszą ze 
wszystkich umiejętności szamana. Dla rozszerzania umiejętności i sprawności 
mentalnych często w szkoleniu stosowano wróżenie z rzucanych kamieni.
Szkolenie szamana w zakresie usuwania blokad obejmowało uwalnianie fizycznych, 
emocjonalnych i mentalnych napięć oraz metody zmiany ograniczających przekonań. 
Odblokowywanie energii najczęściej polegało na wykonywaniu lomi-lomi - hawajskiej 
formy masażu, łączącego elementy przypominające masaż szwedzki, a także rolfing, 
polarity, akupresurę, nakładanie rąk oraz inne terapie. W celu uwalniania blokad 
stosowano także geomancję indywidualną i środowiskową. Zmiany ograniczających 
przekonań można dokonać na wiele sposobów, ale najczęściej stosowaną metodą był 
rodzaj terapii konwersacyjnej, obejmującej często afirmacje, które można było stosować 
samodzielnie, w parach lub w grupach.
Jeśli chodzi o sprowadzanie pożądanych okoliczności, to szkolenie obejmowało takie 
rzeczy, jak zmiana pogody, zwiększanie zamożności (prawdopodobnie przez stymulację 
obfitszych zbiorów albo połowów) lub inicjowanie różnych wydarzeń (takich jak 

11

background image

odkrywanie wysp lub aranżowanie spotkań poszczególnych władców). Wśród licznych 
metod był rodzaj kontemplacji lub biernego skupiania uwagi, przypominającego pewne 
praktyki z jogi, których celem było utrzymywanie świadomości w spokoju dotąd, aż 
ściągnie ona dostatecznie dużo energii, by mogła przejawić się w formie materialnej. 
Szkolenie obejmowało także podróże astralne i psychokinezę. • Szkoląc się w zmienianiu 
formy, szaman uczył się odgrywać różne role poprzez śpiew, grę aktorską lub taniec, 
przejmować cechy zwierząt lub rzeczy, jednoczyć się z żywiołami Natury i wpływać na 
nie drogą rezonansu, a przy najwyższym stopniu sprawności - znikać lub ukazywać się 
ludziom w zmienionej postaci.
W zakresie tworzenia pokoju szaman musiał nauczyć się harmonizować własne wnętrze, 
życie wewnętrzne innych ludzi, relacje między ludźmi, między człowiekiem i Naturą oraz 
samą Naturę. W dziedzinie zapewniania pokoju specjalizowało się stowarzyszenie 
szamanów na Tahiti, które nazwało się Arioi. Jego członkowie podróżowali od wyspy do 
wyspy i prezentowali swoje przedstawienia, w których środkami wyrazu były śpiew, 
taniec i recytacje poezji. Szacunek do tych ludzi był tak wielki, że na czas ich obecności 
zawieszano wszystkie miejscowe wojny. Opowiadając mity i legendy przypominali oni 
zaangażowanym w walki ludziom o ich wspólnym pochodzeniu i wspólnym celu, a za 
pomocą rubasznego i pogardliwego humoru próbowali pokazać antagonistom 
niestosowność ich po.-stępowania. To skupienie uwagi na pokoju jest jedną z cech 
odróżniających szamanów polinezyjskich od innych. O ile większość szamanów na 
świecie podąża ścieżką wojownika, gdzie najważniejsza jest koncentracja na mocy i 
przezwyciężaniu samego siebie, szamani polinezyjscy reprezentują drogę, którą 
nazywam drogą łowcy przygód, gdzie główny akcent kładzie się na miłość (aloha) i 
rozszerzanie świadomości.
Szamani przygotowujący się do roli nauczyciela byli uczeni demonstrowania wiedzy i 
dzielenia się nią, pomagania ludziom w odkrywaniu ich własnej mocy, by mogli ją 
wykorzystywać do samodzielnej zmiany swojego życia. Bardzo rzadko szaman zostawał 
ka-huną a'o, czyli nauczycielem wyszkolonym w prowadzeniu zajęć grupowych. 
Znacznie częściej nauczanie odbywało się drogą przytaczania przykładów, udzielania 
wskazówek i porad pojedynczym osobom.
Szaman, który chciał działać jako łowca przygód, uczył się elastyczności, pozytywnego 
nastawienia wobec zmian, pozytywnego kierowania tymi zmianami, swobody w badaniu 
nowych sposobów robienia różnych rzeczy, a także w nieustannym uaktualnianiu i 
rozszerzaniu swojej wiedzy poprzez podróżowanie i naukę u różnych nauczycieli.

Wzloty i upadki szamanizmu hawajskiego

Ludzie, którzy uzyskali moc i zdolności szamańskie często pytają, jak to się stało, że 
Polinezja została opanowana przez ludzi z innych kontynentów. Dlaczego szamani nie 
zdołali zapobiec temu? Ponieważ zagadnienie to ma bezpośredni związek z rozwojem 
szamanizmu polinezyjskiego, odpowiadam na to pytanie od razu. Każdy region Polinezji 
miał swoje własne doświadczenia na tym polu, zależne od warunków lokalnych, ale 
doświadczenia Hawajów są dość typowe, toteż mogą posłużyć jako przykład.

12

background image

W swojej książce Ań Account ofthe Polynesian Race Fornan-der pisze, że około roku 
1200 w czasach panowania rycerstwa w Europie i za rządów Dżingis Chana w Azji, 
człowiek o nazwisku Paao, który był kahtiną z linii tradycji Ku, obdarzonym silną 
motywacją i determinacją, poprowadził na Hawaje ekspedycję, w której uczestniczył 
pewien wódz z Samoa oraz samoańscy i tahitańscy żołnierze. W tamtych czasach 
Hawaje były dość spokojnym miejscem. W różnych częściach poszczególnych wysp 
rządzili miejscowi wodzowie, którzy byli raczej szefami wiosek. W portach było tłoczno; 
łodzie oceaniczne odbywały regularne rejsy handlowe i migracyjne pomiędzy Wyspami 
Hawajskimi, Samoa i Tahiti. Grupa, reprezentująca linię tradycji Ku, o której Mało pisze w 
swojej książce Hawaiian Antiąuities, istniała już na Hawajach jako obrzędowy związek 
duchowieństwa, opiekującego się większością świątyń i organizującego uroczystości 
poświęcone rolnictwu, połowom i uzdrawianiu. Do momentu przybycia Paao kapłani z 
linii Ku żyli we względnej harmonii z szamanami reprezentującymi linię tradycji Kane i z 
mistrzami różnych zawodów (zielarzami, astrologami, mistrzami budowy łodzi itp.), 
wywodzącymi się z tradycji Lono. Życie toczyło się bardziej niż spokojnie, było wręcz 
pełne błogości. Gdyby nawet ktoś mógł przewidzieć, co się święci, i tak nikt by w to nie 
uwierzył. Hawaje były rajem, więc cóż mogło im grozić?
Paao posiadał szczególny talent, który w połączeniu z jego ambicją miał wprowadzić 
gruntowne zmiany w społeczeństwie ha-wajskim. Człowiek ten był genialnym 
organizatorem. Kiedy tylko wylądował na wyspach (mówi się, że pierwsza była Wyspa 
Wielka), stworzył bazę operacyjną, obsadzoną przywiezionymi ze sobą żołnierzami i 
dowodzoną przez zaufanego komendanta. Następnie - wykorzystując swoją silną 
osobowość i zdolności organizacyjne - ogłosił, że zamienia miejscową grupę kahunów, 
reprezentującą tradycję Ku w silnie zhierarchizowaną i ekskluzywną organizację akolitów 
i kapłanów. W pewnym momencie po raz pierwszy na Hawajach do ceremonii 
wprowadził ofiarę ludzką tłumacząc, że skoro życie ludzkie jest tak cenne, to tego 
rodzaju ofiara będzie najskuteczniejsza. Gdy grupa Ku przekształciła się w silną 
organizację, Paao zaczął - z pomocą swoich żołnierzy - rozszerzać wpływy polityczne. 
Podbijając kolejne obszary zmieniał - z pomocą miejscowych kapłanów - system 
rządzenia przez miejscowych wodzów na nowy system arystokratyczny. O ile wcześniej 
cała ziemia była zarządzana wspólnie, teraz władał nią wyłącznie nowego rodzaju 
zarządca, który mógł dzielić ją i odbierać według własnej woli. Arystokracja posiadała 
własną hierarchię, podobną do systemu feudalnego w Europie, a Paao zadbał o to, by 
jego władza nad ludźmi była nierozerwalnie powiązana z władzą kapłanów, a także, by 
oni sami byli wzajemnie od siebie zależni i by wzajemnie się kontrolowali, również tak, 
jak to było w Europie. Jednakże, chociaż zdołał on przekształcić prymitywny system 
klasowy na Hawajach w system ściśle kastowy, nigdy nie udało mu się ustanowić 
pańszczyzny. Zwyczajni ludzie byli dzierżawcami, a nie chłopami pańszczyźnianymi. 
Zarządcy nie byli ich właścicielami, toteż jeżeli człowiek nie był zadowolony z jednego 
zarządcy, mógł przenieść się gdzie indziej pod władzę kogo innego.
Potencjalną, a nawet realną opozycję dla nowego porządku stanowili tylko szamani i 
mistrzowie różnych zawodów, toteż Paao i jego następcy robili wszystko, by zniszczyć 
jednych i drugich. To, czym należało się zająć w tym celu, był handel z innymi wyspami 

13

background image

Południowego Pacyfiku. Paao zabronił łodziom oceanicznym opuszczać Hawaje (taka 
była, rzekomo, wola bogów), a te, które przypływały, były konfiskowane, toteż w krótkim 
czasie zamarła wszelka wymiana handlowa między wyspami. Bez handlu nie było 
potrzeby budowania łodzi, czego skutkiem było zamknięcie wszystkich zajmujących się 
tym rzemiosłem warsztatów. Niepotrzebni okazali się mistrzowie tego zawodu, nie było 
pracy dla nawigatorów, toteż te dwie specjalności zanikły; zanikła również większość 
związanej z nimi wiedzy. Na siedemset lat przed opadnięciem „żelaznej kurtyny" w 
Europie, Paao spuścił jeszcze skuteczniejszą „kurtynę oceaniczną" na Hawaje.
Członkowie grupy reprezentującej tradycję Łono cierpieli pod rządami Paao okrutnie i 
właściwie przez następne pięćset lat do momentu przybycia Cooka przetrwały jedynie 
takie zawody jak farmer, rybak i zielarz., a to dlatego, że były one bezsprzecznie 
pożyteczne i nie stanowiły zagrożenia dla nowego porządku. Największym lękiem 
napawali Paao szamani z grupy reprezentującej linię tradycji Kane, ponieważ głosili oni 
wolność i moc człowieka, ale oni również w sposób czynny nie byli w stanie oprzeć się 
mu. Szamani robili to, co mogli - chronili się w lasach i na terenach górzystych, gdzie 
niewiele ludzi miało odwagę lub chciało się zapuszczać. Natomiast na innych ludzi mogli 
wpływać tylko na tyle, na ile ci ludzie chcieli takiego wpływu. Paao zapewniał wszystkim 
całkowite bezpieczeństwo w zamian za rezygnację z osobistej wolności i 
odpowiedzialności; wykorzystywał lęk jako motywację do podporządkowania się jego 
systemowi organizacji życia. Bezpieczeństwa strzegli nie tylko żołnierze nowych 
wodzów, ale i przedstawiciele klasy najemnych oprawców, zatrudnianych przez władców 
i kapłanów do eliminowania - pod osłoną nocy - ich wrogów i pozyskiwania ludzi na ofiary 
dla bogów. W nowym porządku szerzyła się ciemnota, a szamani nie stanowili 
dostatecznie licznej i dobrze zorganizowanej grupy, by bezpośrednio przeciwstawiać się 
polityce Paao. Przenieśli się więc na odludzie, zdradzając swoje miejsce pobytu tylko 
nielicznym, uzdrawiając tylko tych, którzy potrafili do nich dotrzeć i żyjąc w swojej 
społeczności na bardzo niskim poziomie.
Do czasu odkrycia Hawajów przez Cooka pod koniec dziewiętnastego wieku, kapłani z 
grupy Ku mieli silną władzę nad całym ich obszarem, mimo, że wszystkie wyspy były we 
wzajemnej wojnie między sobą. Grupa reprezentująca tradycję Lono utraciła większość 
swojej wiedzy i praktycznie stała się mało znaczącym odłamem duchowieństwa, a 
szamani z linii Kane pozostawali w ukryciu w głębi kraju; kontaktowano się z nimi w 
chwilach zagrożenia, lecz na co-dzień unikano ich. Jedynie na wyspie Kauai 
przedstawiciele tej linii zachowali znaczne wpływy. Kiedy z pomocą zachodnich 
doradców i środków technicznych błyskotliwy król Kamehameha podbił Hawaje - wyspę 
Maui, Oahu i Molokai - szamani z wyspy Kauai, mocą swoich magicznych działań, dwa 
razy powstrzymali najazd wojsk królewskich na ich ziemie. W książce Ka Po 'e Kahiku 
(Ludzie dawnych czasów) Kamakau pisze, że w 1796 roku dziesięć tysięcy żołnierzy pod 
wodzą Kamehamehy podjęło próbę przepłynięcia kanału, oddzielającego wyspy Oahu i 
Kauai, lecz zerwał się tak silny wiatr, że kontynuacja wyprawy groziła zniszczeniem całej 
floty, toteż król musiał się wycofać. W roku 1804 Kamehameha ponowił próbę inwazji na 
Kauai z siedmiotysięcznym wojskiem, wyposażonym, w muszkiety, armaty, działa 
obrotowe, moździerze, a także skunery i czółna. Tym razem plany pokrzyżowała mu 

14

background image

podobna do tyfusu choroba, która całkowicie zniszczyła jego armię. W książce Kauai: 
The Separate Kingdom opisującej ten okres Edward Joesting pisze tak: „Wśród innych 
wysp Kauai wyróżniała się religijnością jej mieszkańców i często nazywana była 'Kauai 
pule o'o'- Kauai, wyspa gorliwej modlitwy".
Ani wejście Kauai (drogą negocjacji) do unii z Kamehameha, ani obalenie i faktyczne 
zniszczenie kapłaństwa wkrótce po śmierci wielkiego króla, ani przybycie misjonarzy, ani 
też przyłączenie Hawajów do Stanów Zjednoczonych nie miało większego wpływu na 
szamanów hawajskich i na ich życie. W pewnym momencie część z nich wyszła z 
ukrycia, by przyłączyć się do podjętych przez króla Kalakaua prób wskrzeszenia 
starożytnej sztuki uzdrawiania. Lecz, kiedy polityczne wpływy działaczy, znanych jako 
„Grupa misjonarska", wzmocniły się na tyle, że mogli oni wywierać na władcę naciski, by 
rozwiązał swoją Komisję Zdrowia, w której wiodącą rolę odgrywali kahuni, ci ostatni 
dyskretnie wystąpili z Komisji i ponownie usunęli się w cień.
W latach ucisku kultury hawajskiej przez misjonarzy, przez nowy amerykański system 
gospodarczy i amerykańską elitę polityczną wyspiarscy szamani robili to samo, co 
zmuszeni byli robić przez wieki prześladowań, zapoczątkowanych przez Paao. Będąc 
mistrzami we wtapianiu się w otoczenie, przenieśli się na wyżyny, gdzie przebywali z 
dala od ludzkiego wzroku, albo pozostawali w społeczeństwie, wmieszani w tłum jako 
zwykli rdzenni mieszkańcy. W obu przypadkach nikt, prócz rodziny, przyjaciół i osób 
bardzo potrzebujących, nie korzystał z ich umiejętności, ale obowiązujące na Hawajach 
prawo, według którego bycie lub nazywanie siebie kahuną było przestępstwem, nie miało 
większego wpływu na ich działalność.
Ziarno zmian wśród hawajskich kahunów zostało zasiane przez rewolucję społeczną w 
latach sześćdziesiątych, a wykiełkowało i podrosło w latach siedemdziesiątych i 
osiemdziesiątych. Tak, jak inne narody na kuli ziemskiej, Hawajczycy zaczęli 
doświadczać dumy z tego, że są mieszkańcami tych wspaniałych wysp, a najodważniejsi 
z nich zaczęli wskrzeszać i doskonalić najcenniejsze aspekty swojej starożytnej kultury. 
Większej popularności nabrały sztuka, rzemiosło, taniec i śpiew tak w tradycyjnej, starej 
postaci, jak i w ultranowoczesnym stylu, a prawo, skierowane przeciw kahunom, gdzieś 
po drodze zostało usunięte z ustawodawstwa. W miarę, jak rosła duma Hawajczyków, 
rozszerzała się działalność tamtejszych kahunów. Jednakże ucisk Kościoła i państwa 
doprowadził do tego, że prawdziwych kahunów pozostało bardzo niewielu i mieli oni 
mniej uczniów. Chociaż duma rdzennych mieszkańców Hawajów ze swego dziedzictwa 
znacznie wzmocniła się, jednak Kościół w dalszym ciągu kojarzy ich starożytną wiedzę 
duchową z czarną magią. Nawet ci Hawajczycy, którzy mają odwagę ujawniać 
uzdrawiające aspekty tej Wielkiej tradycji, robią to z niepokojem. Niemniej liczba takich 
osób wzrasta.
Ciekawą rzeczą jest fakt, że w dzisiejszych czasach wielkie tradycje związane z 
uzdrawianiem, metafizyką i szamanizmem na Hawajach są podtrzymywane przez tę 
samą rasę, która prawie całkowicie je zniszczyła. Gdyby nie biali przybysze z 
kontynentu, nawet tak nieliczna grupa rdzennych kahunów nie miałaby kogo uczyć. Mój 
przyjaciel, kahuna hawajski powiedział mi, że Hawajczycy nie powrócą do starożytnej 
nauki Huny, dopóki wystarczająca liczba białych nie stwierdzi, że jest ona dobra. Inny 

15

background image

kahuna, który przyszedł na jeden z moich wykładów, by posłuchać, co też ten kahuna 
haole mówi, po zakończeniu wykładu pochwalił to, czego się nauczyłem, udzielił mi 
swojego błogosławieństwa za to, że rozpowszechniam zdobytą wiedzą, ale jednocześnie 
zwierzył mi się, że targały nim dziwne uczucia, kiedy słuchał tej filozofii, nauczanej w tak 
otwarty sposób po tylu latach ucisku. Z drugiej strony, zdarzają, się Hawajczycy, którzy, 
choć nie są - zgodnie z moją wiedzą - kahunami, uważają, że święta tradycja hawajska 
powinna być przekazywana tylko rdzennym mieszkańcom Hawajów.
Jakoś tak się składa, że - częściowo na szczęście, częściowo na nieszczęście - wiedza 
kahunów, czyli Huna, jest obecnie wykładana głównie mieszkańcom kontynentu, 
pochodzącym z Kaukazu. Na szczęście dlatego, że ich liczba i stopień zainteresowania 
oraz stosunkowo niewielki lęk gwarantują, iż wiedza ta będzie podtrzymywana i 
propagowana, a na nieszczęście tylko dlatego, że mogłaby ona być przydatna dla 
samych Hawajczyków w ich obecnych poszukiwaniach poczucia własnej godności i 
samookreślenia. W dzisiejszych czasach jest mniej niż pół tuzina nauczających 
kahunów, którzy prowadzą szkolenia głównie na kontynencie. Tylko jeden z nich 
reprezentuje tradycję Kane i tak się składa, że jest nim haole, czyli biały. Tym 
nauczycielem jestem ja. Żaden z pozostałych kahunów-szamanów, których znam, nie ma 
ochoty nauczać, ale przynajmniej kilku kahunów, reprezentujących inne tradycje, 
zaczyna wychodzić z ukrycia i dzielić się wiedzą i umiejętnościami w zakresie 
uzdrawiania. Ja osobiście wiążę duże nadzieje z kilkoma terminatorami polinezyjskimi, 
jakich mam, ponieważ wydaje mi się, że wchodzimy w taki okres historii, kiedy różnice 
stają się coraz mniej istotne. Szamanizm hawajski i duch aloha (miłości), na którym jest 
on oparty, reprezentuje sposób życia, mający ogromną wartość dla całej ludzkości. 
Nadszedł czas jednoczenia się wszystkich, a najlepszym zastosowaniem wszelkiego 
szamanizmu, tak miejskiego, jak i każdego innego, byłoby tworzenie pokoju 
wewnętrznego i zewnętrznego. Stare hawajskie przysłowie mówi: He ali'i ka la'i, he haku 
na ke aloha (Pokój jest najważniejszy i jest panem miłości). Niech pokój i miłość będą 
naszym przewodnikiem i naszym celem w pracy nad uzdrowieniem obecnego świata.
PRZYGODA DRUGA
SERCE, UMYSŁ I DUCH

'A 'oho pau ka 'ika i ka halau ho'okahai
(W jednej szkole nie zdobędziesz całej wiedzy)

Hawajski system szamański jest podobny do innych systemów myślenia, które dotyczą 
umysłu i jego wpływu na Wszechświat, ma jednak pewne istotne cechy odmienne. Przed 
wieloma wiekami hawajscy mistrzowie duchowi doszli do tego samego wniosku, do 
jakiego dochodzili inni ludzie w różnych czasach i miejscach, a mianowicie, że istnieją 
trzy aspekty świadomości. Jeden z nich funkcjonuje w sposób ukryty i pośredni 
(podświadomość), drugi działa otwarcie i bezpośrednio (świadomość), a trzeci jest 
transcendentalny i obejmuje dwa poprzednie (Nadświadomość). Różnice w hawajskim 

16

background image

traktowaniu tych aspektów ich natury, funkcji i wzajemnych powiązań. W tytule tego 
rozdziału nazwałem te elementy sercem, umysłem i duchem, a zrozumienie, czym one 
są i jak działają z hawajskiego punktu widzenia może okazać się jedną z najbardziej 
praktycznych rzeczy, jakiej kiedykolwiek nauczyłeś się lub nauczysz.

Trzy aspekty świadomości

Koncepcja trzech aspektów łączy się z podziałem natury człowieka na trzy złączone ze 
sobą części, z których każda ma swoją funkcję i własną motywację. Nie ma w myśleniu 
Polinezyjczyków nic, co sugerowałoby, że te trzy aspekty są autentycznie oddzielone od 
siebie. (Podział przypomina raczej podział papai na skórkę, miąższ i pestki. W 
rzeczywistości wszystkie te trzy części stanowią cały owoc i mają wspólny początek, ale 
czasami wygodniej jest mówić o każdej z nich oddzielnie.) Natomiast w naturze ludzkiej 
nie istnieje nic, co przeszkadzałoby nam w podzieleniu jej, na przykład, na czternaście 
aspektów, ale podział na trzy części jest wygodny i dlatego został przyjęty za prawdę, 
która sprawdza się w działaniu. Po hawaj-sku elementy te nazywają się ku (serce, ciało 
lub podświadomość), lono (umysł lub świadomość) i kane (duch lub Nadświadomość).

Serce - aspekt Ku

Podstawową funkcją tego aspektu.osobowości jest pamięć. To dzięki ku możemy się 
uczyć i pamiętać, rozwijać umiejętności i przyzwyczajenia, zachowywać integralność 
ciała i na co dzień podtrzymywać świadomość tożsamości. Aspekt ten odpowiada 
zachodniej koncepcji podświadomości, chociaż nie jest identyczny z nią.
Najważniejszą rzeczą, jaką należy wiedzieć o pamięci jest to, że przechowywana jest 
ona w ciele jako wzorzec wibracji lub ruchu. Wiadomo, że pamięć genetyczna 
zakodowana jest na poziomie komórkowym, natomiast pamięć tego, czego 
doświadczyliśmy lub nauczyliśmy się, zawiera się w mięśniach - na jednym lub na kilku 
poziomach. Właściwa stymulacja - wewnętrzna lub zewnętrzna, fizyczna lub umysłowa - 
powoduje ruchy, dzięki którym pamięć uwalnia się, w wyniku czego pobudzana jest 
aktywność umysłowa, emocjonalna lub fizyczna. Gdy ruch jest powstrzymywany, na 
przykład, przez napięcie lub stres, powstrzymywany jest również pewien obszar pamięci. 
Odnosi się to zarówno do pamięci genetycznej jak i wyuczonej.
W przypadku pamięci genetycznej ciało wie tylko to, co wiedzieli przodkowie. Jest to 
jednak tak ogromny magazyn wspomnień, że zwykle fizyczne i emocjonalne zachowanie 
oraz reakcje, są - w większym lub mniejszym stopniu - modulowane przez pamięć 
wyuczoną. W sytuacji stresowej ku najpierw sięga po pamięć dziedziczną, by stamtąd 
wydobyć sposób, w jaki ma sobie radzić, a następnie - jeżeli ma tam do wyboru wiele 
potencjalnych możliwości -udaje się po szczegółowe informacje do pamięci wyuczonej. 
Przypuśćmy, że znalazłeś się w sytuacji, powodującej stres, związany z Twoim 
poczuciem własnej wartości, co zwykle manifestuje się w klatce piersiowej. Załóżmy też, 
że w pamięci genetycznej masz do dyspozycji takie możliwości: przeziębienie, atak lęku 
lub astma. Jeżeli w ciągu kilkunastu ostatnich dni ku dowiedziało się od innej osoby lub z 

17

background image

telewizji, jakie są objawy przeziębienia, istnieje duże prawdopodobieństwo, że wybierze 
ono właśnie taką reakcję. -
Pamięć genetyczna zawarta jest w każdej komórce, natomiast jeśli chodzi o pamięć 
wyuczoną, to wszystko wskazuje na to, że jest ona przechowywana w pewnych 
częściach ciała w tkance mięśniowej. Wygląda na to, że obszary, przechowujące pamięć 
zdarzeń, są tymi obszarami, które w momencie doświadczania danej sytuacji były 
aktywne lub naenergeryzowane. Kiedy część ciała, przechowująca dane wspomnienia, 
jest w dostatecznym stopniu napięta, wówczas pamięć jest zablokowana i może być 
całkowicie niedostępna. Pewnego razu podczas pieszej wędrówki po bezdrożach wyspy 
Kauai stwierdziliśmy z przyjaciółką, że nie potrafimy określić, gdzie znajduje się ścieżka, 
którą mieliśmy wracać. Zgadzaliśmy się w tym, że była ona po drugiej stronie potoku, ale 
nie mogliśmy uzgodnić, jak wyglądało miejsce, z którego odchodziła, toteż cały dzień 
straciliśmy na przechadzaniu się wzdłuż strumienia tam i z powrotem w poszukiwaniu 
jakichś charakterystycznych elementów, które oboje moglibyśmy rozpoznać. Następnego 
dnia, po przespaniu 'się na mokrych bagnach, postanowiłem wykorzystać wiedzę 
naszych ku. Zadając sobie wzajemnie starannie dobrane, szczegółowe pytania 
stwierdziliśmy, że mojej przyjaciółce utkwił w pamięci fakt, iż niedaleko miejsca, skąd 
prowadziła ścieżka, znajdowały się osobliwe zwały gliny, czego ja nie zapamiętałem; z 
kolei zgodnie z moją pamięcią, w pobliżu poszukiwanego miejsca do potoku wpadał 
strumyk, w którym leżał duży głaz, czego z kolei moja przyjaciółka zupełnie nie mogła 
sobie przypomnieć. Szliśmy więc wzdłuż potoku,, aż znaleźliśmy obydwie te rzeczy 
położone blisko siebie, a dokładnie między nimi była nasza ścieżka.
Kiedy uwalnia się napięcie danych mięśni, uwalnia się również pamięć przechowywana 
w tym miejscu, a blokowana przez to napięcie. Ta prawda znana jest każdemu, kto 
wykonuje masaże lub sam często się im poddaje, lecz jest wiele sposobów - 
świadomych i nieświadomych - tworzenia napięcia i uwalniania go. Często zdarza się 
nam, że zapominamy czyjeś nazwisko. Z łatwością przywołujemy w pamięci twarz tej 
osoby, ale nazwisko nie przychodzi nam na myśl. Dzieje się tak dlatego, że część 
naszego ciała, przechowująca tę informację, jest w danej chwili pod zbyt dużym 
napięciem. Zwykle bywa tak, że gdy zrezygnujemy z wysilania pamięci i zajmiemy się 
czymś innym, nazwisko, które chcieliśmy sobie przypomnieć, błyśnie nam w umyśle w 
najmniej oczekiwanym momencie, a stanie się to wtedy, kiedy mięśnie, w których 
przechowywana jest ta informacja, rozluźnią się na tyle, że pamięć zostanie uwolniona. 
Pewnego razu w Afryce zdarzyła mi się silnie stresująca sytuacja. Przyszedłem wraz z 
żoną na przyjęcie, na którym mieliśmy się spotkać z ambasadorem USA. Kiedy 
przyszedł moment przedstawienia mu mojej żony, nie mogłem przypomnieć sobie jej 
imienia. Zapewniałem ambasadora, że żyję z nią od kilkunastu lat i dobrze ją znam, ale 
trudno się dziwić, że odniósł się do tego sceptycznie. W końcu Gloria sama powiedziała 
swoje imię i to spowodowało rozluźnienie odpowiedniego mięśnia, mogłem więc 
swobodnie powiedzieć: „No właśnie, Gloria".
Silny szok, powodujący ogólny stres, może spowodować amnezję - stan, w którym 
zablokowane są duże obszary pamięci. Kiedy rozluźniają się różne grupy mięśni, 
zaczyna ona powracać. Jest rzeczą interesującą, że osoby cierpiące na taki zanik 

18

background image

pamięci, prawie nigdy nie zapominają języka ojczystego, nawet jeżeli mają zablokowany 
dostęp do swojego imienia i nazwiska. Jest tak prawdopodobnie dlatego, że składniki 
mowy (dźwięki) używane są tak często, iż ich pamięć zawarta jest w wielu obszarach 
ciała. Niemniej zdarzają się okoliczności, w których człowiek doznaje tak silnego szoku, 
że nie jest w stanie nawet mówić.
Nadal rumienię się, gdy opowiadam przypadek zapomnienia imienia żony. Warto 
zaznaczyć, że rumienię się opowiadając ją, ponieważ w moim umyśle żywa jest jeszcze 
pamięć tego zdarzenia. To daje nam jeszcze inną ważną informację o naturze pamięci. 
Ku, nasz podświadomy umysł, związany z ciałem, nie rozróżnia czasu przeszłego, 
teraźniejszego i przyszłego. Dla niego wszystko dzieje się w chwili obecnej. Jeżeli 
przywołujemy w pamięci jakieś wspomnienie, to w tym samym momencie zachodzą w 
nas pewne procesy fizjologiczne, których intensywność zależy od tego, na ile 
wspomnienie to jest żywe. Na przykład, jeżeli przypomnimy sobie surową krytykę, jakiej 
zostaliśmy poddani w wieku siedmiu lat, nasza reakcja fizjologiczna może być równie 
silna, jak przy wspominaniu obiadu sprzed tygodnia, o ile to późniejsze zdarzenie nie 
było bardziej bolesne, niż tamto z dzieciństwa. Oznacza to, że wszelkie wspomnienia, na 
których skupiamy uwagą, oddziałują na nasze ciało w momencie ich przywoływania, 
powodując wytwarzanie tych samych substancji chemicznych i reakcji mięśniowych, jakie 
zachodziły w momencie autentycznego zdarzenia. Pod wpływem miłych wspomnień 
wytwarzają się endorfiny, a nieprzyjemne wspomnienia powodują produkcję toksyn i to 
niezależnie od tego, czy dana sytuacja ma rzeczywiście miejsce, czy tylko przywołujemy 
w pamięci jej wspomnienie. Oczywiście, im dłużej skupiamy się na danym wspomnieniu, 
tym silniejszy jest jego wpływ na nasze ciało w danym momencie.

DOŚWIADCZ DZIAŁANIA PAMIĘCI
Przywołaj w pamięci jakieś nieprzyjemne zdarzenie i przez około piętnaście sekund 
koncentruj się na nim, uważnie obserwując swoje ciało. Następnie szybko przenieś 
uwagę na jakieś bardzo miłe wspomnienie i skupiaj się na nim także przez piętnaście 
sekund, również uważnie obserwując ciało. Stwierdzisz, że nieprzyjemne wspomnienie 
wywoła u Ciebie uczucie zmęczenia, napięcia, skurczu lub przygnębienia, a nawet 
możesz poczuć się nieszczęśliwy; natomiast miłe wspomnienie spowoduje, że poczujesz 
się lżejszy, odprężony, rozluźniony i, być może, szczęśliwy. Abstrahując od tego, że te 
dwa rodzaje wspomnień wywołały w Tobie różne odczucia tu i teraz, zwróć uwagę, jak 
szybko nastąpiła zmiana Twojego stanu emocjonalnego przy przełączeniu się z 
przykrego wspomnienia na miłe. W jednej chwili poczułeś się źle, natomiast w następnej 
Twoje samopoczucie się poprawiło, a przecież jedyną rzeczą, potrzebną dla dokonania 
takiej zmiany, było przeniesienie uwagi na inne zdarzenie z przeszłości. Tak więc, jednym 
ze sposobów sterowania swoimi emocjami, a tym samym i zdrowiem, jest wybór 
właściwych wspomnień, na których skupiamy uwagę.
Jak powiedziałem, rumienię się, gdy przypominam sobie incydent z imieniem mojej żony. 
Rumienienie się jest reakcją emocjonalną, wyzwalaną przez wspomnienia. Jest to jedyne 
źródło emocji, które zwykle nazywamy uczuciami. Nie pojawiają się one same z siebie, 
lecz towarzyszą przywoływanym wzorcom pamięciowym. Na przykład, nikt nie chodzi w 

19

background image

kółko z powodu złości, ale ludzie chodzą w kółko, kiedy skupiają się na wspomnieniach, 
podsycających gniew lub kiedy napinają mięśnie po to, by stłumić wspomnienia, które 
-gdyby dotarły do naszej świadomości - mogłyby uwolnić zawarty w nich gniew. 
Natomiast zupełnie nowa wiedza lub całkowicie nowe doświadczenia, nie mające 
odniesień do posiadanej wiedzy i zgromadzonych wspomnień, nie wywołują żadnych 
emocji. Aby mogły one wzbudzić w nas emocje, musielibyśmy posiadać w pamięci 
jakikolwiek wzorzec reakcji (w postaci przyzwyczajenia lub oczekiwania) na pojawienie 
się takich całkowicie nowych informacji lub doświadczeń. Gdybyśmy mieli już 
skrystalizowane przekonanie, że całkowicie nowe wiadomości i doświadczenia są 
ekscytujące lub przerażające, wówczas nasza reakcja byłaby zgodna z takim właśnie 
wzorcem. W przeciwnym wypadku na obce nam okoliczności zareagujemy, na przykład, 
tak: „Aha...", albo „Ciekawe". Chodzi tu o to, że skoro emocje wzbudzane są przez 
wspomnienia, innym sposobem sterowania nimi może być zmiana wspomnień, o czym 
będzie mowa dalej. Emocjami można sterować także pośrednio. W tym celu należy 
nauczyć swoje ku pewnej sztuczki. Jest ona oparta na fakcie, że emocjom, zwłaszcza 
tym negatywnym takim, jak strach lub gniew, zawsze towarzyszy napięcie mięśni.

DOŚWIADCZ DZIAŁANIA EMOCJI
Osiądź lub stań w wygodnej pozycji i rozluźnij wszystkie mięśnie (utrzymuj napięcie tylko 
w takim stopniu, w jakim jest ono potrzebne, by się nie przewrócić lub nie spaść z 
krzesła). Następnie - wykorzystując swoją pamięć lub wyobraźnię -wywołaj w sobie 
gniew tak silny, jak tylko potrafisz, lecz nie napinaj żadnego mięśnia. Stwierdzisz, że nie 
możesz utrzymać mięśni w stanie rozluźnienia, ponieważ pod względem fizjologicznym 
taki stan wyklucza możliwość wywołania gniewu. Gniew nie może istnieć bez napięcia 
mięśniowego; to samo dotyczy lęku. Dlatego też wyćwiczenie się w rozluźnianiu mięśni 
na życzenie może pomóc Ci w efektywniejszym korzystaniu z posiadanej wiedzy i 
opanowanych umiejętności, a także umożliwić uniknięcie stanu lęku czy złości, lub 
wyjście z tych stanów, gdy już zaistnieją. Co więcej, taka umiejętność może być 
pomocna w usuwaniu wielu nieprzyjemnych i niezdrowych przyzwyczajeń, ponieważ 
dzięki niej możesz wprowadzić do ku nowe wzorce działania i reagowania w różnych 
sytuacjach.
Pewnego razu byłem z przyjaciółką (o której już wspominałem) w mieście o nazwie 
Kapaa i czekaliśmy tam, aż przyjedzie po nas moja żona. Przyjaciółka zaproponowała, 
bym spróbował lodów w rożku, które kupiła. Skorzystałem z propozycji i stwierdziłem, że 
są one bardzo smaczne. Za chwilę moja towarzyszka zaproponowała mi spróbowanie 
lodów o innym smaku, ale tym razem odmówiłem, ponieważ starałem się ograniczać 
ilość spożywanych tłuszczów. Nieco później przyjaciółka zapytała, jak to się stało, że 
potrafiłem zrezygnować ze spróbowania innego smaku takich wspaniałych lodów. 
„Bardzo prosto" - odparłem. Wystarczyło, że w tym momencie maksymalnie 
zrelaksowałem mięśnie ramion tak, żebym nie był w stanie podnieść rąk i dzięki temu nie 
mogłem sięgnąć po rożek.
Inną ważną rzeczą, którą należy wiedzieć o ku i o funkcjonowaniu pamięci, jest to, że 
wspomnienie każdego doświadczenia, niezależnie od jego pochodzenia, 

20

background image

przechowywane jest w ciele. Ku nie przeprowadza subtelnego rozróżnienia między tym, 
czy doświadczenie pochodzi z wewnętrznego, czy też z zewnętrznego źródła, czy 
pochodzi z autentycznej sytuacji życiowej, czy też z książki, filmu, programu 
telewizyjnego, snu, intuicji lub wyobraźni. W ciele gromadzona jest pamięć wszystkich 
informacji. Jedyne, co interesuje ku, to intensywność danego doświadczenia, czyli to, 
jaka reakcja fizjologiczna (emocjonalna, chemiczna, mięśniowa) towarzyszyła danemu 
zdarzeniu. Dla ku jest to jedyne kryterium oceny, na ile „realne" jest doświadczenie. Z 
tego faktu wynika praktyczny wniosek, że to, co wyobrażamy sobie z odpowiednią 
intensywnością, jest równoznaczne z autentycznym wydarzeniem, przynajmniej w takim 
sensie, w jakim dotyczy to zachowań opartych na pamięci. Szamani hawajscy i inni przez 
wiele wieków stosowali wiedzę o działaniu ku jako narzędzie w uzdrawianiu i w 
samorozwoju. W ostatnich czasach takie właśnie, szamańskie rozumienie tego 
zagadnienia wykorzystywane jest, między innymi, przez olimpijczyków i to z bardzo 
dobrym skutkiem. Używając wszystkich zmysłów do wyobrażania sobie, że za każdym 
razem osiągają doskonałe wyniki, sportowcy tworzą przechowywane w ciele 
wspomnienia, które ułatwiają osiąganie autentycznych wyników i poprawianie ich. Ten 
sam proces możesz i Ty wykorzystać dla doskonalenia każdej umiejętności, dla 
osiągnięcia każdego stanu i dowolnych warunków.

DOŚWIADCZ DZIAŁANIA WYOBRAŹNI
Przywołaj w pamięci jakąś scenkę z przeczytanej książki lub ze swojego marzenia. 
Następnie przypomnij sobie jakąś wycieczkę lub zdarzenie z wakacji, które autentycznie 
miało miejsce. Przez trzydzieści sekund koncentruj się najpierw na jednym obrazie, a 
potem na drugim. Po upływie tego czasu rozważ, czym się one różnią, pomijając, 
oczywiście, różnice w ich zawartości i świadomą ocenę, który z nich jest rzeczywisty. 
Stwierdzisz, zapewne, że we wspomnieniach obrazy te nie różnią się niczym. Obydwa 
jesteś w stanie przywołać z jednakową łatwością, a być może scenka z książki wywiera 
na Tobie silniejsze wrażenie, niż pamięć autentycznego zdarzenia. Wniosek: ku nie 
klasyfikuje wspomnień według źródła ich pochodzenia. Dla niego najautentyczniejsze są 
te, które wywierają najsilniejszy wpływ na zmysły.
Podstawową funkcją ku jest pamięć, a podstawową jego motywacją jest chęć doznania 
przyjemności. Mówiąc ściślej, ku dąży do doświadczania przyjemności i unikania 
cierpienia. Wszystkie nasze zwyczajowe zachowania - mentalne, emocjonalne lub 
fizyczne -oparte na wspomnieniach doświadczeń, wynikają z takiej właśnie motywacji. 
Oto dlaczego pewne rzeczy lubimy robić, a innych nie lubimy, dlaczego jedne rzeczy są 
dla nas łatwe do wykonania, inne trudne, dlaczego ociągamy się, choć to, co mamy 
zrobić, jest dla nas ważne. Ku całkowicie automatycznie dąży do tego, co przyjemne i 
robi wszystko, by uniknąć cierpienia. Jeżeli stworzymy wzorzec pamięci „przyszłości" - 
mówiąc inaczej, jeżeli wyobrazimy sobie, co się stanie, kiedy zrobimy określoną rzecz - 
zachowanie naszego ku będzie zależne od tego, co niesie ze sobą ten wzorzec - 
oczekiwanie bólu, czy przyjemności. Jeżeji będziemy przekonani, że wynikiem 
obcowania z ludźmi jest bolesne odrzucenie, to będzie nam trudno spotykać się z 

21

background image

bliźnimi, dzwonić do nich (zwłaszcza z propozycją, by coś od nas kupili), a 
prawdopodobnie i pisać listy. I odwrotnie - jeżeli myśl o bliźnich wywołuje u nas 
oczekiwanie miłych kontaktów, wówczas spotykanie się z ludźmi będzie dla nas łatwe i 
przyjemne. A jeżeli - co często się zdarza - nasze ku zgromadziło oba rodzaje oczekiwań 
lub wspomnień, wówczas łatwość lub trudność w podejmowaniu określonych działań 
będzie zależała od naszego aktualnego poczucia własnej wartości i pewności siebie 
(inaczej mówiąc - od naszego nastroju).

Bywają sytuacje, kiedy ku ma do wyboru dwa równie bolesne warianty. Niestety, nie 
potrafi ono dokonywać twórczych wyborów, nie potrafi wymyślać nowych rozwiązań. 
Może jedynie robić to, czego nauczyło się z doświadczeń przeszłości lub to, co może 
naśladować w chwili obecnej u innych. Kiedy ku staje wobec bolesnej sytuacji, w sposób 
naturalny dąży do wyjścia z niej tak, by doznać przyjemności, ale może to zrobić tylko na 
trzy sposoby: korzystając ze wspomnień, naśladując innych ludzi, lub podążając za 
wskazówkami świadomości. Jeżeli świadomość nie dostarcza żadnych wskazówek i 
jeżeli ani w teraźniejszości, ani w przeszłości nie ma żadnych rozwiązań, mogących 
dostarczyć przyjemności, wówczas musi ono wykorzystać teraźniejszość lub przeszłość, 
by sięgnąć po najmniej bolesne rozwiązanie. Jeżeli pracujemy w warunkach, na które 
reagujemy podwyższonym poziomem stresu, zagrażającym naszemu ciału i świadomie 
nie próbujemy nic z tym zrobić (dlatego, że, na przykład, potrzebujemy pieniędzy), ku 
może znaleźć w swoim otoczeniu grypę lub po prostu przypomnieć sobie o istnieniu tej 
choroby i spowodować ją, by zmusić nas do porzucenia takiej pracy. Z punktu widzenia 
ku grypa nie należy do przyjemności, ale jest ona lepsza niż tak stresujące zajęcie. W 
takiej sytuacji wracamy do zdrowia wtedy, kiedy rezygnujemy z pracy, lub kiedy 
zostajemy zwolnieni, albo też, gdy cierpienie wywołane przez grypę stanie się silniejsze 
od wspomnienia cierpienia związanego z pracą (rola wirusów zostanie omówiona w 
rozdziale na temat uzdrawiania ciała).
Czasami jednak, by osiągnąć coś, musimy doświadczyć silnego cierpienia mentalnego, 
emocjonalnego lub fizycznego. Dotyczy to zwłaszcza sportowców, osób uprawiających 
wspinaczki wysokogórskie, sprzedawców, naukowców, studentów itp. W ich przypadku 
dochodzi tu pewien czynnik zwany „koniecznością". Ludzie świadomie poddają się 
cierpieniu, czasem nawet bardzo ciężkiemu, tylko wtedy, kiedy pewna ich część uzna, że 
końcowy efekt lub cel jest ważniejszy - a więc potencjalnie niesie ze sobą większą 
przyjemność - niż cierpienie, przez które trzeba przejść oraz kiedy stale myślą o 
czekającej ich przyjemności. Ale spodziewana przyjemność musi być większa od 
doświadczanego cierpienia. Sportowiec pragnie przyjemności płynącej ze zwycięstwa, 
alpinista marzy o satysfakcji ze zdobycia szczytu, sprzedawca chce doświadczać 
wartości zarobionych pieniędzy, naukowiec dąży do radości, wynikającej z rozwiązania 
jakiegoś problemu, a student ma przed oczami korzyści, jakie wynikają z ukończenia 
studiów. Chodzi tu o to, że motywacją wszelkich zachowań, przyzwyczajeń i działań jest 
dążenie do osiągnięcia przyjemności.

22

background image

Po to, by móc posługiwać się funkcją przechowywania wspomnień i wykorzystywać 
swoją motywację, ku używa podstawowego narzędzia doznawania wrażeń. Zgodnie z tą 
koncepcją cała pamięć jest kinestetyczna, a więc związana z ciałem; taka jest również 
przyjemność i takie jest cierpienie. Wszystkie doświadczenia, nawet te w postaci emocji i 
pomysłów, wytwarzają doznania fizyczne. Jako szaman miejski będziesz chciał rozwinąć 
i subtelnie nastroić ten ważny instrument odbierania wrażeń, czyli świadomość 
zmysłową. Ta część, która może tego dokonać, jest tematem następnego podrozdziału.

Umysł - aspekt Lono

Lono to ta część nas, która jest świadoma wewnętrznych i zewnętrznych sygnałów - 
wspomnień, myśli, pomysłów, wyobrażeń, intuicji, przeczuć i inspiracji, a także wrażeń 
zmysłowych - obrazów, dźwięków, odczuć dotykowych, smakowych, zapachowych, 
głębokości, ruchu, ciśnienia, czasu itp. Część ta leży na granicy między światem 
wewnętrznym i zewnętrznym. Podstawową funkcją lono jest podejmowanie decyzji. 
Ponieważ proces ten wiąże się z takimi czynnikami, jak uwaga, intencja, wybór i 
interpretacja, omówię po kolei każdy z nich, a także powiązania między nimi.
Jedną z decyzji, jaką lono powinno podejmować jest to, na czym koncentrować uwagę. 
Jest tyle rzeczy, których trzeba być świadomym w danym momencie, że próba bycia 
świadomym wszystkiego jednocześnie szybko doprowadziłaby do zupełnej 
nieskuteczności działań człowieka. Pełna świadomość wymaga całkowitego wyłączenia 
się z działania, ponieważ działanie wymaga wyłącznej koncentracji na nim. 
Wykonywanie jednej czynności wyklucza wykonywanie wielu innych, podobnie jak 
zwiększenie świadomości jednego faktu oznacza zmniejszenie świadomości wielu innych 
okoliczności. Dlatego też część roli lono polega na podejmowaniu takich decyzji, dzięki 
którym świadomość działa wybiórczo, co ma na celu zwiększenie sprawności lub 
skuteczności działań człowieka. Mówiąc inaczej, lono decyduje, co jest ważne, a co nie i 
kieruje uwagę na to, co wybrało. Większość takich decyzji wypływa ze wzorca 
wspomnień o przyjemności i cierpieniu, przechowywanego przez ku, ale lono może mieć 
mnóstwo własnych powodów do uznania czegoś za ważne, opartych na innych 
rodzajach decyzji. Kiedy uwaga skoncentrowana jest na czymś, co według przyjętych 
przez lono norm jest ważne, wówczas pole skupienia może być małe lub duże, zależnie 
od tego, jaka część potencjalnej świadomości uznana została za ważną.

DOŚWIADCZ DZIAŁANIA ŚWIADOMOŚCI
Poszukaj jakiegoś małego przedmiotu, znajdującego się od Ciebie w odległości pięciu 
metrów lub dalej. Utrzymując skupienie uwagi na tym przedmiocie, rozszerz świadomość 
na inne obiekty, znajdujące się wokół punktu koncentracji - nad nim, pod nim i po jego 
obu stronach. Następnie przyjrzyj się uważniej przedmiotowi koncentracji i zauważ jakiś 
szczegół w jego wyglądzie. Istota tego ćwiczenia zawiera się w poleceniach, jakie 
należało w nim wykonać. Kiedy po raz pierwszy skierowałeś uwagę na obiekt 

23

background image

koncentracji, prawie wszystkie inne rzeczy zostały usunięte z Twojej świadomości. Potem 
powiększyłeś pole obserwacji, by rozszerzyć świadomość. Wreszcie zauważyłeś, że gdy 
Twoją uwagę przyciągnął szczegół początkowego obiektu skupienia, świadomość 
wszystkiego innego ponownie została wyłączona. Doświadczenie to pokazuje, jakie są 
konsekwencje tego, że coś jest ważne i jak elastyczna jest uwaga.

Intencja jest rodzajem procesu podejmowania decyzji, ukierunkowującego świadomość i 
działanie. Jest to potężne narzędzie sterowania naszym ku, które - jeżeli jest właściwie 
używane - daje zadziwiające efekty w dziedzinie zdrowia, szczęścia i sukcesów. Teoria 
zarządzania rozróżnia trzy podstawowe sposoby działania: autorytarny, demokratyczny i 
„wolnej ręki". Tak się składa, że pojęcia te opisują także trzy podstawowe sposoby, 
którymi człowiek wpływa na własne ku. Aby ich opis był bardziej przejrzysty, nazwiemy je: 
„ręcznym sterowaniem", współpracą i brakiem kontroli.
Załóżmy, że mamy zamiar przejść przez pokój. Po określeniu naszej intencji włącza się 
świadomość, za którą podąża działanie. Kierowanie naszym ku drogą „ręcznego 
sterowania" polega na tym, że lono nieustannie monitoruje i koryguje jego działanie tak, 
by nie robiło nic w sposób niewłaściwy. W wyniku takiego sterowania prze-szlibyśmy 
przez pokój wykonując sztywne, skrępowane, a nawet niezdarne czy spastyczne ruchy 
(jeżeli w ogóle bylibyśmy w stanie wykonać jakikolwiek ruch). Sposób kierowania 
działaniem ku, polegający na współpracy charakteryzuje się tym, że przedstawiamy mu 
swoją intencję i ufamy, iż zrobi ono to, co już umie. W wyniku takiego podejścia 
przeszlibyśmy przez pokój spokojnie, a w najlepszym wypadku - nasze ruchy byłyby 
płynne i pełne gracji. Przy całkowitym braku kontroli nad działaniami naszego ku nie 
dotarlibyśmy w ogóle do przeciwnego końca pokoju, ponieważ naszą uwagę 
odwracałoby wiele innych dodatkowych rzeczy, ważnych i przyjemnych, które 
napotkalibyśmy po drodze. Jeżeli mówimy do kogoś z intencją, by powiedzieć coś 
konkretnego, ku przegląda pamięć i w cudowny sposób, którego dotąd jeszcze nikt nie 
potrafi wyjaśnić, wywołuje wibracje strun głosowych, porusza szczęką, językiem i 
wargami tak, że wydajemy bardziej lub mniej znaczące dźwięki. Łono, które usiłuje 
„ręcznie" sterować mową, zakłóca jedynie ten proces próbami sprawdzania, czy 
używane są odpowiednie słowa i czy są one wypowiadane we właściwy sposób. Takie 
działanie prowadzi do przerywania mowy wstawkami typu „yyy..." lub „powiedzmy", a 
nawet do jąkania się. Lono, działające na zasadzie współpracy, przedstawia swoją 
intencję i pozwala ku robić swoje, co często skutkuje humorem, niespodziewanie 
trafnymi spostrzeżeniami i zgrabnymi zdaniami. Natomiast lono, które pozostawia ku bez 
jakiejkolwiek kontroli, pozwala mu odbiegać od tematu lub nawet „bełkotać". To, co ku już 
opanowało, potrafi ono robić dobrze i odnosi się to do wszystkiego -od umiejętności 
uzdrawiania samego siebie do korzystania z wyuczonych umiejętności. Nie tak dawno 
słyszałem, iż lotnie zostały skonstruowane tak, że zawsze powinny latać doskonale. 
Jedyną przyczyną ich katastrof jest zbyt gorliwe sterowanie maszyną, wynikające z lęku 
człowieka. Jak zobaczymy dalej, to lono wywołuje lęk. Ku jest jak doskonale 
skonstruowana lotnia. Przesadnie kontrolowane nie będzie działało w sposób właściwy; 
przy prowadzeniu na zasadzie współpracy będzie robiło to, czego chcemy, a 

24

background image

pozostawione bez kontroli będzie zajmowało się tym, co je w danej chwili zainteresuje. 
Wybór jest tym, co większość ludzi nazywa podejmowaniem decyzji. Jest to 
decydowanie o skierowaniu uwagi w tym, a nie innym kierunku lub o zrobieniu tej, a nie 
innej rzeczy (rzeczywiste działanie należy do ku). Wiele ludzi ma ogromne trudności w 
podejmowaniu takich decyzji i zwykle tłumaczą oni, że boją się wybrać niewłaściwą 
możliwość, która mogłaby mieć negatywne konsekwencje w dalszym życiu. Ale w 
rzeczywistości obawiają się oni albo tego, że się rozczarują, albo też, że spotkają się z 
dezaprobatą. Należy tu zaznaczyć, że nikt nie może podjąć niewłaściwej decyzji co do 
przyszłości, ponieważ dzisiejsza decyzja nie tworzy przyszłych zdarzeń. Obecna decyzja 
może spowodować jedynie aktualne zdarzenia, natomiast przyszłe okoliczności są 
tworzone przez przyszłe decyzje, lub mówiąc ściślej, przez decyzje podejmowane wtedy, 
kiedy przyszłość jest doświadczeniem chwili obecnej. Jeżeli dwie osoby mieszkające, na 
przykład, w St. Luois w stanie Missouri - jedna myśląca pozytywnie, a druga negatywnie 
- muszą podjąć decyzję, dokąd jechać - do Honolulu czy do Nowego Jorku i obie 
wybierają Honolulu, istnieje duże prawdopodobieństwo, że osoba myśląca pozytywnie 
będzie miała pozytywne doświadczenia, a ta, która myśli negatywnie, doświadczy 
negatywnych rzeczy. Jest również wielce prawdopodobne, że (o ile nie przeczytają tej 
książki) każda z nich, w zależności od swoich doświadczeń, będzie albo błogosławiła 
przybycie do Honolulu, albo je przeklinała. Ale gdyby obie wybrały Nowy Jork, sytuacja 
byłaby taka sama.
Żadna decyzja nie spowoduje zmiany przyszłości w konkretny sposób. Tym, co powoduje 
taką zmianę przyszłości, jaka autentycznie ma miejsce, jest sposób, w jaki myślisz już po 
podjęciu decyzji. Jeśli zaś chodzi o rozczarowanie, jest to nic innego, jak 
zadecydowanie, że konsekwencje naszej decyzji spowodują, iż będziemy czuli się źle. A 
więc niechęć do podjęcia decyzji w obawie, iż się rozczarujemy, jest równoznaczna z 
obawą, że moglibyśmy zadecydować o złym samopoczuciu niezależnie od tego, jakie 
będą rzeczywiste konsekwencje, lub że boimy się, iż konsekwencje te nie będą takie, 
jakie byśmy chcieli. Nie wiem, jak według Ciebie, ale według mnie brzmi to głupio. To tak, 
jakbyśmy bali się wstawać z łóżka dlatego, że moglibyśmy podjąć decyzję, że w związku 
z czymś będziemy czuli się nieszczęśliwi, lub dlatego, że wszystko mogłoby się toczyć 
niezgodnie z naszym planem. Jak się przekonasz, decyzja o byciu nieszczęśliwym nie 
ma nic wspólnego z rzeczywistymi zdarzeniami i (bardzo mi przykro, że muszę to 
powiedzieć) rzadko kiedy wszystko dzieje się zgodnie z planem. Ale jeżeli nasze 
myślenie jest właściwe, często zdarzają się nam rzeczy lepsze od zaplanowanych. Tak 
więc w aspekcie dokonywania wyboru, na czym mamy się koncentrować lub co mamy 
robić, nie ma znaczenia, co wybierzemy. Niektóre wybrane przez nas rzeczy mogą być 
łatwiejsze od innych, ale ma to związek raczej z istniejącą w ku pamięcią i z jego 
przyzwyczajeniami niż z tym, jakiego dokonaliśmy wyboru. Znacznie ważniejsze od 
takich wyborów są decyzje, jakie podejmujesz w odniesieniu do interpretacji swoich 
doświadczeń.
Interpretacja jest decyzją odnoszącą się do znaczenia tego, czego doświadczamy. Takie 
decyzje tworzą wzorce oczekiwań, które mają bardzo duży wpływ na to, czego będziemy 
doświadczali w przyszłości. Interpretacji dokonujemy poprzez ocenę albo analizę. Ocena 

25

background image

polega na podjęciu decyzji co do tego, czy coś jest dobre, czy złe, pozytywne czy 
negatywne, natomiast analiza to decyzja, czy coś jest lub nie jest. Gdy oceniamy 
podwładnego, zwracamy uwagę na rzeczy, za które można go ukarać lub pochwalić, 
podejmujemy decyzję odnośnie tego, jakie aspekty jego pracy są złe, a jakie dobre. 
Natomiast, gdy analizujemy sposób działania pracownika, podejmujemy decyzję co do 
jego wydajności i skuteczności - albo wykona powierzoną mu pracę w danym terminie, 
albo nie. Ale kiedy z pomocą swojego lono wartościujemy jego skuteczność, przestajemy 
analizować, a zaczynamy oceniać. Dla jasności myślenia różnica ta jest bardzo ważna, 
ponieważ ocena zwykle powoduje emocjonalną reakcję albo szczęścia, albo też lęku lub 
gniewu, podczas gdy czysta analiza nie powoduje takich reakcji. Dzieje się tak dlatego, 
że to, co „dobre", tworzy wzorce oczekiwania przyjemności (aprobaty, akceptacji), a to 
„złe" - wzorce oczekiwania bólu (potępienia, odrzucenia). Natomiast czyste istnienie 
stymuluje tylko zainteresowanie lub obojętność (w oparciu o wzorce decyzji dotyczących 
ważności).
Wspomniałem już, że podstawową motywacją ku jest chęć przeżywania przyjemności, co 
tłumaczy wiele ludzkich zachowań. Jeszcze więcej zachowań można wyjaśnić 
podstawową motywacją lono, jaką jest porządek. Porządek nie musi koniecznie 
oznaczać schludności, chociaż niektóre lono mogą tak do tego podchodzić. Pojęcie to 
ma więcej wspólnego z zasadami, kategoriami i zrozumieniem. Lono człowieka po prostu 
uwielbia logikę, nawet jeżeli opiera się ona na fałszywych przesłankach; kocha ono 
również wyjaśnienia, o ile są one oparte na pamięci i motywacji ku lub jeżeli 
wprowadzają porządek w warunkach ogólnego chaosu. Niektórzy ludzie spędzają całe 
życie, na przykład, na klasyfikowaniu roślin i nie ma w tym nic złego, jeżeli im się to 
podoba. Lecz w rzeczywistości Natura nie jest podzielona na rodzaje, gatunki, odmiany. 
Są to kategorie wymyślone przez lono człowieka po to, by wprowadzić do przytłaczającej 
nas różnorodności Natury poczucie ładu. Często ludzie - zanim dadzą sobie samym 
pozwolenie na jakąkolwiek zmianę - odczuwaj ą potrzebę zrozumienia, dlaczego rzeczy 
są, jakie są. Dla wprowadzania po porządek w warunkach ogólnego chaosu. Niektórzy 
ludzie spędzają całe życie, na przykład, na klasyfikowaniu roślin i nie ma w tym nic złego, 
jeżeli im się to podoba. Lecz w rzeczywistości Natura nie jest podzielona na rodzaje, 
gatunki, odmiany. Są to kategorie wymyślone przez lono człowieka po to, by wprowadzić 
do przytłaczającej nas różnorodności Natury poczucie ładu. Często ludzie - zanim dadzą 
sobie samym pozwolenie na jakąkolwiek zmianę - odczuwaj ą potrzebę zrozumienia, 
dlaczego rzeczy są, jakie są. Dla wprowadzania pozytywnych zmian takie zrozumienie 
nie jest konieczne, ale ludzie często czują się lepiej, jeżeli najpierw uzyskają jakieś 
wyjaśnienie. Gdy istnieje lęk, motywacja do porządku staje się motywacją do 
bezpieczeństwa.
Podstawowym narzędziem lono jest wyobraźnia. Dla szamana miejskiego rozwój tego 
narzędzia jest sprawą najwyższej wagi, ponieważ lono jest jedyną częścią nas, nad którą 
sprawujemy bezpośrednią kontrolę. To za pomocą naszej wyobraźni wpływamy na nasze 
aspekty i na świat wokół nas.

26

background image

Aspekt duchowy - Kane

Kane rozumiane jest jako aspekt „źródła", czysto duchowej esencji, przejawiającej się w 
naszej zorientowanej na materię rzeczywistości. Można też nazwać je duszą lub 
nadduszą; powinniśmy jednak przy tym rozumieć, że jest to coś, co można utracić lub co 
może być oddzielone od nas i z tego powodu często nazywane jest ono Wyższą Jaźnią 
lub Boskim Ja (pochodzącym z jeszcze większego źródła, które można określić mianem 
siedziby Boga lub innym terminem, który Ci bardziej odpowiada). W tradycji hawajskiej 
najczęściej nazywa się je aumakua, a symbolicznie przedstawia jako przodków lub 
dziadków.
Podstawową funkcją kane jest tworzenie w formie doświadczenia mentalnego i 
fizycznego. Lono tworzy wzorzec decydując, że coś jest prawdą, ku zapamiętuje ten 
wzorzec, a kane wykorzystuje go, by zamanifestować doświadczenie. Jednocześnie 
kane stale inspiruje do udoskonalania wzorca, ponieważ jego podstawową motywacją 
jest harmonia. Inspiracja taka może przyjść drogą mentalną, na noznaczne z 
przeznaczeniem. Chodzi o to, że my wraz z kane sami podjęliśmy się wykonania 
pewnych zadań w obecnym życiu i wykonamy swoją misję wierzgając i krzycząc, lub też 
śmiejąc się i tańcząc. To tak, jakbyśmy zdecydowali się przepłynąć ocean z jednego 
brzegu na drugi. Przeznaczeniem, jakie sami sobie wyznaczyliśmy wcześniej, jest 
dotarcie do przeciwległego brzegu, ale to, jaki obierzemy kierunek, z jakimi prądami 
będziemy podążali, jakiego żagla użyjemy, jaką wybierzemy załogę, na jakich wyspach 
się zatrzymamy i jakie postawy wyrobimy sobie podczas podróży - to wszystko zależy od 
naszych aktualnych działań. Jedyne przypadki, w których kane interweniuje to takie, 
kiedy jesteśmy bliscy wydarzeń, pośrednio lub bezpośrednio grożących niedopłynięciem 
do celu. Interwencje przybierają zwykle postać „wypadków", przerywających potok myśli, 
do którego potem już nie wracamy. Może to być coś takiego, jak potrącenie przez 
przechodnia lub urażenie palca u nogi. Pewnego razu jadłem kolację ze znajomymi 
szamanami w chińskiej restauracji na wyspie Kauai. W momencie, kiedy siedząca obok 
mnie po prawej stronie kobieta zaczęła opowiadać jakąś historię, sięgnąłem po półmisek 
stojący na środku stołu. W połowie drogi moja ręka przekręciła się w prawo i w ten 
sposób potrąciłem kieliszek, oblewając winem moją sąsiadkę. Natychmiast rzuciliśmy 
się, by pomóc jej doprowadzić się do porządku, ale po tym zdarzeniu kobieta ta nie 
mogła sobie przypomnieć, o czym chciała opowiedzieć. Nikt z nas również nie pamiętał. 
Po upływie wielu tygodni kobieta w dalszym ciągu nie mogła przypomnieć sobie, czy 
miała w ogóle cokolwiek do powiedzenia. Przeprosiłem ją, oczywiście, zaraz po zajściu, 
ale wcale nie byłem zakłopotany, ponieważ miałem silne przeczucie, że coś takiego się 
zdarzy. Było dla mnie rzeczą jasną, że kane będzie interweniowało, gdyż opowiadanie 
mogłoby mieć niepożądane konsekwencje (w kategoriach drogi życiowej) dla jednej z 
obecnych osób lub nawet dla kilku z nich.
Podstawowym narzędziem kane jest energia. Cały Wszechświat składa się z energii; to 
ona podtrzymuje nasze marzenia, ona też powoduje ich zmiany, natomiast wyobraźnia 
łono nadaje energii kierunek, a wrażenia ku pozwalają nam doświadczać rezultatów jej 
działania.

27

background image

W wielu tradycjach i naukach podkreśla się, że uzyskanie kontaktu z naszym aspektem 
duchowym jest mozolnym, długotrwałym procesem, wymagającym samodyscypliny i 
specjalnych technik. Ja jednak zapewniam Cię tu i teraz, że jest to rzecz prosta i łatwa. 
Musi być taka, ponieważ nie ma nic, co byłoby bliższe Tobie, niż Twój własny duch.

DOŚWIADCZ POŁĄCZEŃ DUCHOWYCH
Usiądź wygodnie i zamknij oczy. Odetchnij kilka razy głęboko i uświadom sobie swoje 
ciało. Następnie wyobraź sobie coś pięknego, coś jak najpiękniejszego. Może to być coś, 
co masz w pamięci, co gdzieś widziałeś lub o czym gdzieś przeczytałeś, ale może to być 
także to, co wymyśliłeś na poczekaniu. Myśl o tym intensywnie. Jeżeli doznasz uczucia 
odprężenia, przyjemności, lub przypływu energii, wiedz, iż to ku informuje Cię, że teraz 
jesteś w bezpośrednim, świadomym kontakcie ze swoim kane. Jest to dobry moment dla 
świadomego skomunikowania się z nim, a jednym z najlepszych sposobów uczynienia 
tego jest podzięka. Podziękuj za wszystkie dobre rzeczy, które Cię otaczają i za dobro, 
które zdąża do Ciebie. Poświęć kilka chwil, by skoncentrować się na konkretnych 
rzeczach według własnego wyboru i podziękować za nie, a następnie wypowiedz jakieś 
zdanie, które według Ciebie wyraża zakończenie i pozytywne oczekiwanie. Możesz, na 
przykład, powiedzieć: „I tak się stało! Amen", lub wypowiedzieć hawaj-skie „amama".

Wyniki jakie uzyskasz, będą zależały od stopnia Twojej ufności i wiary. Tym właśnie 
zagadnieniem zajmiemy się teraz.
PRZYGODA TRZECIA
PODSTAWOWE ZASADY SZAMAŃSKIE

Hili hewa ka mana 'o ke 'ole ke kukakuka
(Pomysły pojawiają się żywiołowo, bez dyskusji)

Moi nauczyciele powiedzieli mi, że dawno temu mądrzy uzdrowiciele spotkali się, by 
wymienić obserwacje na temat życia i uzdrawiania, a także zebrać wspólne 
doświadczenia w takiej formie, by można było ich nauczać i zapamiętać je jako 
rzemiosło. Podczas spotkania wysunięto setki pomysłów, które zebrano w siedem 
podstawowych zasad. Liczbę tę wybrano ze względu na jej symboliczne znaczenie 
ezoteryczne. Są to podstawowe zasady, określające w jaki sposób przejawiają się ukryte 
i wewnętrzne przyczyny zewnętrznych zdarzeń. W wielu dawnych tradycjach liczba 
siedem symbolizowała wewnętrzną wiedzę, ponieważ składa się ona z liczb 3 i 4, które z 
kolei symbolizują podstawowe energie - męską i żeńską lub - inaczej mówiąc - 
biegunowość Wszechświata. Nie wszystkie tradycje są zgodne co do tego, która energia 
jest która. W języku ha-wajskim liczbę siedem określa się słowem hiku, które składa się z 
dwóch sylab: hi - zasady żeńskiej (jako samodzielne słowo znaczy „płynąć") oraz ku - 
zasady męskiej (oznacza „stać pewnie").

28

background image

SIEDEM ZASAD SZAMAŃSKICH
Poznałem siedem zasad szamańskich w ich hawajskiej wersji jako siedem oddzielnych 
słów, mających wiele szerokich znaczeń, lecz po to, by móc propagować tę wiedzę w 
świecie zachodnim postanowiłem wyrazić każdą z nich w formie pełnego zdania. 
Wkrótce jednak stwierdziłem, że nawet zdanie nie oddaje w pełni istoty poszczególnych 
zasad, toteż dodałem do nich „rozwinięcie".
Zaprezentowane niżej zasady i ich rozwinięcie stanowią praktyczne przedstawienie 
filozofii życia i przewodnik po szamanizmie miejskim.
Zasada pierwsza: IKE - świat jest taki, jaki myślisz, że jest
O wodzie, która do połowy wypełnia szklankę, powiemy -zależnie od naszego spojrzenia 
na świat - albo, że jest jej aż pół szklanki, albo też, że jest jej tylko pół szklanki. Jeżeli 
jesteśmy zainteresowani tym, by zboże dobrze rosło, uważamy, że deszcz podczas 
suszy jest prawdziwym dobrodziejstwem, ale kiedy wybieramy się na piknik, okazuje się, 
że deszcz jest zdecydowanym złem. W zależności od naszego nastawienia, każdy 
problem jest albo przeszkodą, albo też wyzwaniem. W podanym przykładzie wpływ 
naszego nastawienia na to, czego doświadczamy jest jasny, oczywisty i zrozumiały. 
Jednak sposób myślenia wpływa na nasze życie również w sposób bardziej subtelny, co 
jest szeroko udokumentowane przez psychosomatykę, psychoimmunologię i psychologię 
motywacyjną. Stwierdzono mianowicie, że myśli nacechowane lękiem, obawą, gniewem i 
urazą mogą spowodować chorobę i w ten sposób obniżyć sprawność naszego 
funkcjonowania, podczas gdy myśli wyrażające ufność, zdecydowanie, miłość i 
wybaczenie wzmacniają zdrowie i zwiększają nasze możliwości działania. Rozciągając to 
stwierdzenie na poziom duchowy, możemy się przekonać, że w sposób telepatyczny 
ściągamy do swojego życia to, o czym myślimy. Ujmując to prościej można powiedzieć, 
że pozytywne myśli przyciągają do nas właściwych ludzi i tworzą pozytywne zdarzenia, a 
negatywne przyciągają wszystko, co negatywne. Jest to mniej oczywiste od podanych 
wyżej przykładów, ale miliony ludzi zgadzają się, że w myśleniu należy być ostrożnym i 
uczciwym wobec samego siebie, a wówczas nasze życie samo w sposób jasny 
potwierdzi tę prawdę. Wielu nauczycieli duchowych na całym świecie traktuje to 
zagadnienie głębiej twierdząc, że doświadczenia życiowe wynikają z naszych przekonań, 
czyli z tego, w co wierzymy. Historia starożytna i nowożytna dysponuje ogromną liczbą 
przykładów potwierdzających, że mocą myśli, modlitwy, wiary i przekonania można 
wpływać na zdarzenia, okoliczności i warunki życia. Wszystko to, a nawet coś więcej, 
zawiera się w pierwszej zasadzie Huny.
Wniosek dodatkowy: Wszystko jest snem
Szamani nie tylko dostrzegają wpływ naszych postaw, oczekiwań, telepatii i przekonań 
na to, czego doświadczamy; reprezentują oni także osobliwy pogląd, że życie jest snem, 
że tak naprawdę, to tworzymy naszą rzeczywistość przy pomocy snów. Nie oznacza to 
jednak, że nasze życie jest iluzją. Oznacza natomiast, że sny są rzeczywiste, a 
rzeczywistość jest snem. To, czego doświadczamy w danym momencie, jest tylko jednym 
z wielu snów. Początkowo taki pogląd może Ci się wydać dziwny i bałamutny, a nawet 

29

background image

nielogiczny, ponieważ realność naszego życia możemy sprawdzić tłukąc głową o ścianę, 
słysząc dźwięki wokół nas, widząc w szczegółach wiele otaczających nas rzeczy. Co 
wspólnego ze snem ma otaczające nas środowisko? Zastanów się jednak przez chwilę. 
Ta ściana, o którą możesz tłuc głową, w rzeczywistości nie jest ciałem stałym; to samo 
odnosi się do Twojej głowy. Obie te rzeczy zbudowane są z cząsteczek, złożonych z 
atomów, a atomy to pola energii drgającej z różną częstotliwością. Jedynym powodem, 
dla którego Twoja ręka nie przechodzi przez ścianę jest to, iż wibracje ręki i ściany są tak 
podobne, że interferują ze sobą. Tymczasem fale radiowe i telewizyjne tak swobodnie 
przechodzą zarówno przez ścianę, jak i przez Twoja rękę, że nawet nie doświadczasz ich 
istnienia. Uderzając czymkolwiek o ścianę nie uderzasz o ciało stałe. Zachodzi tu 
zderzenie dwóch energii, o którym informacja jest przesyłana do mózgu, gdzie - w 
oparciu o zapamiętane doświadczenie - interpretowana jest jako uderzenie o ścianę. No, 
a co z dźwiękiem, który towarzyszy uderzeniu? Załóżmy, że jest on muzyką. W 
rzeczywistości nie słyszysz jej bezpośrednio. Doświadczasz jedynie wzorca fali 
wibracyjnej, przenoszonej przez powietrze, która uderza w bębenek ucha i jest 
przekształcana w impuls elektryczny, przekazywany przez układ nerwowy do mózgu. 
Następnie mózg wytwarza sygnał, który Ty interpretujesz - również w oparciu o 
wcześniejsze doświadczenia - jako muzykę. Natomiast jeśli chodzi o obiekty i ich 
szczegóły, które odbieramy zmysłem wzroku, są one widzialne jedynie dlatego, że 
energia świetlna odbija się od innych pól energetycznych w kierunku Twoich oczu, które 
przetwarzają daną częstotliwość na wzorce interpretowane przez Ciebie jako przedmioty. 
To, co uważamy za skrajnie materialną rzeczywistość właściwie istnieje tylko w naszej 
głowie. Czyż więc nie przypomina to snu?
Jeżeli ciągle jeszcze negujesz te fakty, zastanów się nad taką rzeczą. Czy kiedykolwiek 
śnił Ci się sen, który był tak rzeczywisty, jak codzienne doświadczenia, a może nawet 
jeszcze bardziej? Jeżeli tak, to wiesz, że jedyną różnicą między snem a rzeczywistością 
jest to, że ten sen (czyli rzeczywistość) zawiera więcej wspomnień, na których możesz 
się oprzeć. Jednak, z punktu widzenia szamana, wspomnienia są również snami. Jeżeli 
nie zdarzył Ci się tak realistyczny sen, to może słyszałeś lub czytałeś o ludziach - 
szamanach, mistykach, pijanych, schizofrenikach, narkomanach czy lekomanach, o 
ludziach cierpiących na bezsenność lub jakieś choroby, o dzieciach czy o ludziach 
starych - którzy doświadczali tego, co psychiatrzy nazywają „halucynacjami", a co dla 
nich było równie, a może nawet bardziej rzeczywiste niż ten sen, który nazywamy 
codziennym doświadczeniem (halucynacja oznacza: „twój sen nie pasuje do mojego").
Rozważmy fakt, że jedynym sprawdzianem, jakiemu poddajemy realność naszych 
doświadczeń jest to, czy ktokolwiek inny doświadczył już czegoś takiego. Ale nawet i to 
nie zawsze nam wystarcza. Jeżeli jesteś zły, że nie doświadczyłeś czegoś, co było 
udziałem innych, jeżeli w dodatku nie podobają Ci się te doświadczenia, zawsze możesz 
nazwać je „zbiorową halucynacją". Dla szamanów to, co określamy mianem zwyczajnej, 
codziennej rzeczywistości, jest właśnie zbiorową halucynacją lub - ujmując to nieco 
delikatniej - wspólnym śnieniem. To tak, jak gdyby każdy z nas śnił swój własny sen, a 
punkty wspólne powstawały wtedy, kiedy wszyscy są zgodni co do treści snu. Gdybyś, na 
przykład, w tej chwili znalazł się w moim biurze, obaj zgodzilibyśmy się, że właśnie 

30

background image

pracuję na swoim komputerze, przed którym stoi wyrzeźbione słowo love (miłość), a 
także jadeitowa rzeźba Maori tiki z Nowej Zalandii. Ale być może nie wyczułbyś, ani nie 
zobaczył pola energii wokół tej rzeźby, a ja nie poczułbym zapachu Twojej wody 
kolońskiej czy płynu po goleniu, ani nie usłyszałbym muzyki, której słuchałbyś przez 
słuchawki ze swojego walkmana. Część naszych indywidualnych snów byłaby dla nas 
wspólna, a reszta nie. Oczywiście, zawsze istnieje możliwość, że przysunąłbyś się bliżej 
tak, że mógłbym poczuć Twój zapach lub oddałbyś mi słuchawki, bym usłyszał muzykę, a 
ja nauczyłbym Cię odczuwania energii jadeitu, lecz to wszystko nie dowodzi niczego ani 
odnośnie snów, ani odnośnie rzeczywistości, ponieważ możemy nauczyć się dzielić tymi 
innymi doświadczeniami, które zwykle również nazywają się snami.
Będąc ludźmi praktycznymi, szamani miejscy wiedzą, co wynika z takiego punktu 
widzenia. Jeżeli życie jest snem i jeżeli możemy całkowicie przebudzić się w tym śnie, to 
możemy również zmienić nasz sen, zmieniając sposób naszego śnienia. W tej książce 
poznasz wiele sposobów na to i większość z nich będzie działała niezależnie od tego, 
czy zgodzisz się z tym, że życie jest snem, czy też nie. Ci, którzy będą mieli odwagę 
poeksperymentować z takim spojrzeniem na życie, przeżyją wspaniałą przygodę, pełną 
różnorodnych wyzwań i szans.
Wniosek dodatkowy: Wszystkie systemy są arbitralne
Pewnego razu młody człowiek wyruszył w długą, niebezpieczną podróż, by odszukać 
pewnego starego mędrca i zapytać go, czym jest życie. Kiedy wreszcie dotarł do celu i 
zadał mędrcowi dręczące go pytanie, stary człowiek powiedział: „Życie jest jak miska 
pełna czereśni". Początkowo młodzieniec zaniemówił oszołomiony, lecz potem 
rozgniewany zapytał: „Cóż to znaczy? Po to, by zapytać cię, czym jest życie, przebyłem 
szmat drogi, przepływając oceany, przemierzając góry, pustynie i dżungle, a ty masz mi 
do powiedzenia jedynie to, że życie jest jak miska pełna czereśni?!" Starzec uśmiechnął 
się, poprawił szaty i powiedział: „No dobrze. Więc życie nie jest jak miska pełna 
czereśni".
Od niepamiętnych czasów ludzie poszukiwali Ostatecznej, Absolutnej Prawdy, czegoś 
trwałego i nieśmiertelnego, czego mogłoby się trzymać ich lono. Chcieli nadać sens 
swojemu życiu i osiągnąć poczucie wewnętrznego bezpieczeństwa, mieli też potrzebę 
sterowania życiem, ponieważ sądzili, że dzięki temu będą mogli czuć się bezpieczniej w 
otaczającym ich świecie zewnętrznym. W tym celu próbowali mistycyzmu, religii, nauki, 
metafizyki, sztuki i filozofii. Szamani wypracowali własne rozwiązanie problemu sensu 
życia -założyli, że wszystko jest snem i że świat jest taki, jaki myślimy, że jest. Jeżeli i my 
przyjmiemy takie właśnie podstawowe założenia, to znikną wszystkie nasze wątpliwości, 
a prawdą absolutną będzie dla nas to, co każdy z nas sam uzna za prawdę. Sens 
naszych doświadczeń zależy od tego, jak je sami interpretujemy lub od tego, jaką cudzą 
interpretację zaakceptowaliśmy; również do nas należy decyzja o tym, jakie podstawowe 
założenia przyjmiemy. Dlatego też wszystkie systemy, opisujące życie i jego procesy, są 
tworzone arbitralnie w oparciu o pewne decyzje co do przyjęcia określonych interpretacji 
doświadczeń życiowych. Tak więc naprawdę ważne jest nie to, czy dany system jest 
prawdziwy (gdyż koncepcja prawdziwości jest arbitralna), lecz to, na ile dobrze działa on 
dla Ciebie. System znany jako Huna z jego siedmioma zasadami, uznawany jest za 

31

background image

równie arbitralny i „spreparowany", jak każdy inny, toteż nie jest on przedstawiany jako 
Prawda, lecz jako zbiór hipotez, które pozwalają Ci bardziej efektywnie posługiwać się 
rzemiosłem, jakim jest szamanizm. Przypomina to uczenie się solfeżu w muzyce lub 
zasad perspektywy w malarstwie. Elementy te ułatwiają skuteczne posługiwanie się tymi 
rodzajami rzemiosła. W każdym rzemiośle przydatna jest znajomość jego zasad, gdyż 
umożliwiają one efektywne operowanie umiejętnościami, ale zasady mające 
zastosowanie do jednej dziedziny, niekoniecznie muszą być przydatne w innej dziedzinie 
czy sferze życia. Właśnie dlatego zasady Huny nie są przedstawiane jako dogmaty | nie 
ma potrzeby ich bronić. Jeżeli dla Ciebie są skuteczne, to stosuj Je; jeżeli nie - korzystaj 
z czego innego. Mądry szaman potrafi zmie-niać systemy dowolnie, stosownie do 
sytuacji. Podejście takie zakłada również dużą dozę tolerancji dla innych systemów, 
ponieważ nie są one traktowane jako antagonistyczne lub zagrażające komukolwiek, 
lecz po prostu jako odmienne punkty widzenia.

DOŚWIADCZ POTĘGI MYŚLI
Jeżeli świat jest taki, jaki myślisz, że jest, to powinieneś być w stanie zmieniać swój świat 
drogą zmiany myśli. Usiądź wygodnie z otwartymi oczami, odwróć głowę jak najdalej w 
lewo i spójrz z tego punktu prosto przed siebie. Znajdź coś na linii wzroku, co możesz 
zapamiętać jako punkt odniesienia i odwróć głowę do normalnej pozycji. Następnie 
zamknij oczy i trzymając głowę nieruchomo wyobraź sobie, że powoli, lekko i swobodnie, 
bez żadnego napięcia odwracasz głowę w lewo poza punkt odniesienia aż do punktu, z 
którego bez żadnego wysiłku patrzysz prosto za siebie. Wyobraź sobie, co widzisz z tej 
pozycji; zdaj sobie sprawę z wrażeń i odczuć, jakie towarzyszą takiemu widzeniu. Teraz 
wyobraź sobie, że powoli przekręcasz głowę z powrotem do przodu. Następnie otwórz 
oczy i fizycznie odwróć głowę w lewą stronę. Jeżeli stworzyłeś w umyśle dostatecznie 
plastyczne wyobrażenie odwracania głowy do tyłu, to teraz stwierdzisz, że z łatwością 
odwracasz głowę dalej niż przedtem, a zasięg Twojego wzroku znacznie wykracza poza 
granicę wyznaczoną przez zapamiętany punkt odniesienia.

To, co teraz zrobiłeś, polegało na wprowadzeniu zmian w ciele poprzez zmiany 
dokonywane w umyśle. Wyobraziłeś sobie, że jesteś w stanie zrobić coś, czego nigdy nie 
robiłeś, a ciało zareagowało na Twoją myśl, przy pomocy której zademonstrowałeś mu 
przed chwilą, jakie masz możliwości. Jest to proste doświadczenie, ale jego 
konsekwencje są ogromne.

Zasada druga: KALA - nie ma żadnych ograniczeń

Na pierwszy rzut oka jest to absurd, ponieważ stale doświadczamy wszelkiego rodzaju 
ograniczeń. Ziemia, na której żyjemy, ma skończoną wielkość, ciało nasze osiąga 
ograniczone rozmiary, wzrokiem sięgamy do pewnych granic, słuchem odbieramy 
ograniczony zakres dźwięków, bez powietrza możemy żyć bardzo krótko, a i wysokość 

32

background image

kwoty, jaką posiadamy na koncie bankowym jest ograniczona. No więc, czyż nie ma 
ograniczeń?
Nie ma. Nie ma żadnych ograniczeń. Wszechświat jest nieskończony i musi taki być, 
jeżeli świat jest taki, jaki myślimy, że jest i jeżeli wszystko jest snem. Jak więc wyjaśnić te 
ograniczenia, których doświadczamy? Jednym ze sposobów jest rozróżnienie dwóch 
rodzajów ograniczeń: twórczych i przefiltrowanych.
Z nieskończoności Wszechświata wynika nieograniczoność doświadczania, co oznacza 
niedoświadczanie niczego, ponieważ z nieograniczoności wynika brak wszelkiego 
rozróżniania, kontrastowania, czy wyczuwania zmiany. Koncepcja twórczych ograniczeń 
zakłada celowe ustalanie pewnych ram w nieograniczonym Wszechświecie po to, by 
tworzyć warunki do zdobywania określonych doświadczeń. Na przykład, świat naszych 
działań na planie materialnym jest arbitralnie ograniczony zakresem naszych naturalnych 
możliwości percepcyjnych, odpowiadających określonym częstotliwościom, które 
jesteśmy w stanie zobaczyć, usłyszeć, wyczuć dotykiem, których doświadczamy jako 
odległości i czasu, by wymienić te najważniejsze. Należy jeszcze dodać to wszystko, co 
potrafimy wykonać za pomocą narzędzi mechanicznych, a także nasze zdolności 
psychiczne. Bez tych pozornych ograniczeń nie moglibyśmy doświadczać rzeczywistości 
trójwymiarowej. Jeżeli jednak założymy, że Wszechświat jest nieskończony, to nie ma 
żadnego logicznego powodu, dla którego nie miałyby, na przykład, istnieć inne istoty, 
równie realne z ich punktu widzenia, jak realnymi my sami wydaje-nry się sobie, a zdolne 
widzieć zakres ultrafioletu, słyszeć dźwięki o bardzo wysokich częstotliwościach i 
doświadczać dotyku w zakresie fal radiowych. My natomiast gotowi jesteśmy traktować 
takie wrażenia jako zakłócenia.
Tak więc postrzegany przez nas materialny Wszechświat może być rezultatem 
dokonanego przez Boga lub przez naszą własną Wyższą Jaźń twórczego wyboru 
ograniczających czynników, umożliwiających nam doświadczanie życia na Ziemi.
Rozważmy to zagadnienie w bardziej praktycznym aspekcie. Życie jest jak gra w 
warcaby (jeżeli może ono być miską czereśni, to również może być grą w warcaby). 
Plansza do tej gry, symbolizująca plan materialny, zawiera sześćdziesiąt cztery pola, z 
których połowa jest czarna, a połowa - biała. W grze uczestniczą dwadzieścia cztery 
pionki, po dwanaście w każdym kolorze. Początkowo nasze warcaby ustawione są po 
jednej stronie planszy, a warcaby przeciwnika stoją po drugiej strome. Zgodnie z 
zasadami gry, możemy posuwać się w kierunku strony przeciwnika, zbijać jego pionki po 
ich przeskoczeniu, a gdy dotrzemy do przeciwnej strony planszy, zdobywamy „damkę", 
która daje nam swobodę poruszania się w dowolnym kierunku. Ale w rzeczywistości nie 
istnieje nic, co mogłoby powstrzymać Ciebie od poruszania się w dowolny sposób po 
całej planszy już na początku gry, od zabrania dowolnego pionka przeciwnika w 
dowolnym momencie, czy od zrzucenia wszystkiego na podłogę, by przeciwnik nie mógł 
wykonać żadnego ruchu. Możesz to zrobić w każdej chwili, lecz nie będzie to już gra w 
warcaby. W każdej grze zasady są graniczeniami, stworzonymi po to, by można było ją 
prowadzić. W taki właśnie sposób szaman patrzy na życie. Jednak gra szamana polega 
na używaniu tej samej planszy, ale zmienianiu jej zasad i pionków tak, by można było 
grać nie tylko w warcaby, ale i w szachy, dzięki czemu rozszerzają się możliwości 

33

background image

zdobywania różnych doświadczeń w ramach tego samego wymiaru. Twórcze 
ograniczenia umożliwiają nam doskonalenie naszych zdolności tworzenia przez 
skupienie uwagi na pewnym zakresie doświadczania i na interpretacji zdarzeń. Nawet w 
obwarowanej ograniczeniami grze w szachy ludzki umysł nie przejawił jeszcze 
wszystkich swoich możliwości.
Z kolei pojęcie ograniczeń przefiltrowanych jest tu używane dla określenia 
ograniczających czynników narzuconych nam nasze idee i przekonania, które hamują 
kreatywność, zamiast ją pobudzać. Są wśród nich takie, które powodują bezradność i 
bezsilność lub też popychają nas do zemsty i okrucieństwa. Miałem ostatnio kontakt z 
osobą, przejawiającą pełną bezradności wściekłość na świat za to, że jest on 
przepełniony bólem i cierpieniem. Rozmawiałem z nią o tym w miejscu pełnym miłości, 
pokoju i harmonii. Problem tej osoby polegał na tym, że na skutek określonego systemu 
przekonań odfiltro-wane zostały wszelkie pozytywne doświadczenia, a w pamięci 
pozostawały tylko te, które związane były z cierpieniem, toteż nie mogła ona sobie z nim 
poradzić. Przefiltrowane ograniczenia powodują skupianie uwagi na czymś bez 
potencjalnych możliwości pozytywnego działania.
Wniosek dodatkowy: Wszystko jest ze sobą połączone
W wielu tradycjach szamańskich założenie, że wszystko jest ze sobą połączone, jest 
symbolizowane przez pajęczynę. Szaman jest pająkiem, który tka swoją pajęczynę 
(pajęczynę życia) w rozumnym śnie z subtelnych nici, wychodzących z poziomu 
wewnętrznego. Pajęczyna symbolizuje nie tylko śnienie życia, lecz również wzajemne 
powiązania w jego obrębie. Każda sfera naszej egzystencji jest powiązana z każdą inną 
jej sferą, a to, co ma wpływ na jedną z nich, wpływa jednocześnie na wszystkie 
pozostałe, chociaż w różnym stopniu. Pojedyncza myśl nacechowana miłością lub 
nienawiścią wywiera wpływ na cały Wszechświat, ale z całą pewnością jej oddziaływanie 
na ciało osoby, od której pochodziła, będzie silniejszy niż na jakąś odległą gwiazdę i 
podobnie mucha czy liść odkształcą bardziej tę część pajęczyny, której bezpośrednio 
dotkną niż inne jej części, choć drgnie ona cała. Mimo, że pajęczyna jest tradycyjną 
metaforą powszechnie stosowaną do wyjaśnienia rzeczywistych powiązań 
metafizycznych, łączących wszystko, dla niektórych ludzi bardziej zrozumiałe może być 
porównanie ich z polami elektromagnetycznymi, które istnieją wśród nieskończonego 
mnóstwa innych pól. Zakładając istnienie takich wzajemnych połączeń, możemy wyjaśnić 
możliwość działania na odległość, którym posługują się szamani w wielu rodzajach 
uzdrowień i w wywieraniu wpływu na środowisko.
Wniosek dodatkowy: Wszystko jest możliwe
Skoro nie istnieją żadne ograniczenia, to nasuwa się oczywisty wniosek, że możliwe jest 
wszystko. Z naszej strony wymagana jest jedynie wiara, wynikająca z pierwszej zasady 
szamańskiej. Ponieważ jednak nikt z nas nie jest we Wszechświecie sam, stopień, w 
jakim jesteśmy w stanie dzielić się pewnymi informacjami z innymi ludźmi, zależy od ich 
przekonań. Możemy doskonale lewitować w zaciszu swojej sypialni, ale jest mało 
prawdopodobne, byśmy potrafili zrobić to na oczach innych, ponieważ mało kto wierzy, 
że można tego dokonać. Możliwa jest także taka sytuacja, że bez problemu le-witujemy 
w towarzystwie kogoś, czyja wiara jest bardzo silna, ale bez obecności takiego człowieka 

34

background image

nic nam nie wychodzi. Podróże kosmiczne są faktem, ale jedynym sposobem na 
pokazanie ich w naszej kulturze jest obraz filmowy lub opis słowny (przedstawiony w 
pisemnej formie, lub przekazany w formie ustnej przez ludzi, którzy osobiście byli w 
Kosmosie).
Zgodnie z Pismem Świętym nawet Jezus miał trudności z dokonywaniem cudów w 
swoim rodzinnym mieście z powodu tego, że ludzie nie wierzyli, iż cieśla może mieć taką 
moc (choć, zgodnie z uzyskanymi przeze mnie informacjami, możliwe są również inne 
interpretacje tego zdarzenia). W każdym razie, im więcej jest osób, które wierzą, że 
zmiana, jakiej pragniemy, jest możliwa, tym łatwiej jest jej dokonać.
Wniosek dodatkowy: Oddzielenie jest pożyteczna iluzją
Znałem ludzi, których bardzo silnie owładnęła idea istnienia połączeń i związków, 
skutkiem czego był paraliżujący strach przed przewidywanymi konsekwencjami każdej, 
najdrobniejszej nawet myśli, czy najprostszego działania lub też zbyt głębokie wczuwanie 
się w ból i cierpienie innych. Dlatego też, by móc lepiej funkcjonować, dobrze jest 
stosować pewne twórcze oddzielenie. Strach powoduje, że zatracamy wyczucie swojej 
roli jako „tkacza" snów, a założenie na chwilę, że rzeczy są niezależne od siebie pomaga 
nam powrócić do stanu równowagi. Również zbyt głębokie odczuwanie czyjegoś 
nieszczęścia wywołuje u nas poczucie bezradności równoważne cierpieniu danej osoby, 
toteż i tu wskazane jest zachowywanie pewnego oddzielenia, byśmy doświadczali tylko 
takiej empatii, przy jakiej jesteśmy świadomi cierpienia, ale jednocześnie zdajemy sobie 
sprawę, że nie dotyczy ono bezpośrednio nas. Dopiero wówczas możemy pomóc 
nieszczęśliwej osobie wydobyć się z tego stanu. Chodzi głównie o to, że skoro 
rzeczywiście nie istnieją żadne ograniczenia, to jako szaman miejski masz swobodę w 
tworzeniu takich ograniczeń, które mogą odegrać pożyteczną rolę.

DOŚWIADCZ POŁĄCZEŃ ENERGETYCZNYCH
Wykonaj to ćwiczenie z jedną lub kilkoma osobami. Wyciągnij ręce przed siebie i umieść 
dłonie nad dłońmi innej osoby tak, by znajdowały się w odległości kilkunastu 
centymetrów od siebie. Wkrótce być może poczujesz ciepło, chłód lub mrowienie. Jeżeli 
delikatnie zaczniesz zbliżać swoje dłonie do dłoni partnera, możesz odczuć nawet rodzaj 
ciśnienia, tak jakbyś przysuwał do siebie dwa jednakowe bieguny magnesu lub ściskał 
miękki balon. Następnie odsuń dłonie i sprawdź, jakie masz wrażenia przy tej odległości. 
Intensywność odczuć i odległość, na której jeszcze coś wyczuwasz, zależy od Twojej 
indywidualnej wrażliwości. Najważniejszą rzeczą jest, byś uzmysłowił sobie, że dotykasz 
bezpośrednio danej osoby. Dotykasz jej pola energetycznego, które tak samo jak ciało 
fizyczne jest jej częścią. Skóra nie stanowi granicy człowieka. Nasza energia, nasz duch 
sięga granic Wszechświata. Wszyscy jesteśmy powiązani wzajemnie ze wszystkim, 
ponieważ nie istnieją żadne ograniczenia.

Zasada trzecia: MAKIA - Energia podąża za uwagą
Dwiema najskuteczniejszymi technikami od dawien dawna używanymi przez szamanów 
są medytacja i hipnoza. Obie wykorzystują trzecią zasadę szamańską. Medytacja jest 

35

background image

rozumiana bardzo różnie zależnie od tego, w jakim systemie jest używana. Dla jednych 
jest to coś, co w celi klasztornej kreuje myśli samotnego mnicha, skupiającego się na 
obecności Boga. Inni wyobrażają sobie yuppies, siedzących w kręgu ze skrzyżowanymi 
nogami i recytujących mantry w niezrozumiałym języku. Innym zaś kojarzy się ona z 
popijaniem herbaty i obserwowaniem skrywającej się za horyzontem tarczy Słońca. Są to 
wszystko pewne rodzaje medytacji, których jest jeszcze bacznie więcej. Mówiąc 
najogólniej, oznacza ona po prostu głębokie, ciągłe myślenie, a ściślej - zatrzymaną, 
skoncentrowaną uwagę. Wyraz ten pochodzi od łacińskiego rdzenia med, oznaczającego 
„mie-rzyć", a w połączeniu z wyrazem, oznaczającym „uzdrawiać", daje wyraz medyczny. 
Medytujemy zawsze, kiedy nasza uwaga jest zatrzymana lub na czymś skupiona. 
Zgodnie z tą filozofią, skoncentrowana uwaga powoduje przyciąganie energii ze 
Wszechświata i przejawianie się odpowiednika przedmiotu koncentracji na planie 
fizycznym. Jednakże takie przejawienie się. nie jest po prostu ekwiwalentem tego, na co 
patrzymy, co mówimy, czego słuchamy lub co robimy. Jest ono odpowiednikiem sumy 
całej naszej uwagi, jaką skupiamy podczas medytacji, łącznie ze zwyczajowymi 
oczekiwaniami. Inaczej można to ująć tak, że zawsze, gdy lono medytuje, medytuje 
również ku, a rozwój zdolności szamańskich wymaga nauczenia się takiego 
medytowania, w którym lono i ku skupiają uwagę na tym samym obiekcie i w tym samym 
czasie. W momentach, gdy nam się to udaje, dokonują się cuda.
Hipnoza jest po prostu innym rodzajem medytacji. Nie ma jednej ogólnie uznawanej 
definicji hipnozy; jedni uważają, że jest lo proces, inni, że stan. Tu nie omawiamy 
procesu, lecz stan i jako taki hipnoza, podobnie jak medytacja, jest po prostu 
zatrzymaną, skoncentrowaną uwagą. Różnica polega głównie na tym, że medytacja 
uważana jest za stan bardziej duchowy, a hipnoza - za bardziej praktyczny. Medytacja 
stosowana jest do uwalniania się od karmy i uzyskiwania oświecenia, natomiast hipnozą 
posługujemy się, by, na przykład, rzucić palenie lub pozbyć się zbędnych kilogramów. W 
rzeczywistości jednak, we wszystkich przypadkach można zastosować dowolną z tych 
technik. Hipnoza była wyróżniana ze względu na to, że wymaga pomocy hipnotyzera, 
który wprowadza człowieka w stan skupionej uwagi, ale medytacja sterowana 
zniwelowała to wyróżnienie. Medytacja różniła się od hipnozy również tym, że była 
techniką całkowicie osobistą, ale autohipnoza też jest osobista, a więc i pod tym 
względem nie ma między nimi różnicy. W kategoriach procesu zarówno medytacja, jak i 
hipnoza są po prostu różnymi metodami robienia tego samego - przełączania uwagi na 
bardziej pozytywne przekonania i oczekiwania, natomiast jako stan obie te techniki 
proponują identyczne warunki zatrzymanej, skoncentrowanej uwagi. Skoro energia 
podąża za uwagą, to aspekty Twoich obecnych doświadczeń, które wydają Ci się 
niezmienne, są rezultatem tego, na czym Twoje ku jest przyzwyczajone koncentrować 
uwagę. Jeżeli jesteś zadowolony z tego, co dostajesz, to wszystko jest w porządku. Ale 
jeżeli nie jesteś, powinieneś znaleźć sposób na skierowanie uwagi ku na nowy wzorzec. 
Medytacja i hipnoza są do tego celu dobrymi narzędziami, ale podam jeszcze inne 
techniki.
Wniosek dodatkowy: uwaga podąża za przepływem energii

36

background image

Jest rzeczą zupełnie naturalną, że uwagę przyciągają świecące obiekty, jaskrawe 
światło, głośne dźwięki, ale być może nie zdajemy sobie sprawy z tego, że najbardziej 
przyciąga nas intensywność energii, towarzyszącej takim okolicznościom. Uwaga 
przyciągana jest przez każde silne źródło energii, pobudzające nasze zmysły, nawet te 
subtelne, których większość z nas nie jest świadoma. Są ludzie, którzy na skutek swoich 
intensywnych emocji i skoncentrowanej pracy zmysłów posiadają tak silną aurę czy pole 
energetyczne, że automatycznie przyciągają uwagę innych, kiedy tylko pojawią się w ich 
polu widzenia. Jeśli chodzi o szerszą skalę, to są pewne obszary geologiczne (zwykle są 
to obszary, gdzie często występują trzęsienia ziemi, lub gdzie istnieje takie potencjalne 
zagrożenie), które charakteryzują się większą intensywnością energetyczną niż inne, 
dlatego też przyciągają więcej ludzi, a ci z kolei jeszcze bardziej wzmacniają ich energię. 
W obecnych czasach wiele się pisze o miejscach mocy, ale moim zdaniem moc ta jest 
pasywna, toteż pozwala nam się zrelaksować i uwolnić od stresów, jakie niesie życie w 
ośrodkach miejskich, położonych na obszarach, gdzie moc jest aktywna. Uczucie 
mrowienia i różne reakcje metapsychiczne, jakich doznajemy w tych, tak zwanych 
miejscach mocy, pojawiają się wtedy, kiedy pod wpływem odprężenia uruchamia się 
nasza zablokowana energia, uzyskana w bardziej aktywnym pod względem 
energetycznym miejscu, z którego pochodzimy. Jednakże ludzie sami są tak dobrymi 
generatorami wibracji, że kiedy wiele osób odwiedza jakieś piękne, spokojne miejsce, 
tające pasywną moc, wówczas w krótkim czasie przekształca się ono w miejsce aktywne 
i dynamiczne, choć najczęściej stresogenne.
Wniosek dodatkowy: Wszystko jest energią
Dla osób interesujących się sprawami matapsychiki stwier, że wszystko jest energią nie 
jest niczym nowym, ale wartozająć się logicznymi implikacjami tego faktu wiedząc, że 
również myśl jest energią i że jeden rodzaj energii można przekształcić w inny. Taka 
przemiana zachodzi, na przykład, wówczas, kiedy ciśnienie pary popycha turbinę i 
przekształca energię magnetyczną w energię elektryczną, lub kiedy energia elektryczna 
„przeciska się" przez drut o dużej oporności, wytwarzając energię cieplną. Ciepło 
wydziela się także wtedy, gdy w jakimś pomieszczeniu grupa ludzi ekscytuje się czymś 
lub wykonuje pewne ćwiczenia oddechowe czy medytacyjne. Takie rozumienie energii 
dobrze tłumaczy, jak myśl może wytworzyć swój materialny odpowiednik, zwłaszcza, gdy 
jest wzmocniona emocją lub głęboką wiarą.

DOŚWIADCZ PRZEPŁYWU ENERGII
Aby zademonstrować, jak energia podąża za uwagą i jak myśl wpływa na energię 
fizyczną, podnieś krzesło trzymając je za siedzenie i odczuj jego ciężar. Następnie 
postaw krzesło. Teraz skup uwagę na samym czubku jego oparcia i ponownie podnieś je 
za siedzenie. Jeżeli dobrze się koncentrujesz, to krzesło wyda Ci się lżejsze. Niezależnie 
od tego, jak chciałbyś to tłumaczyć, faktem jest, że podnosząc cokolwiek włożysz mniej 
fizycznego wysiłku, jeżeli skupisz uwagę na najwyższym punkcie danego przedmiotu lub 
nawet gdzieś w przestrzeni pół metra nad nim.

37

background image

Jedna z moich uczennic, kobieta niewielkiego wzrostu, z dumą opowiedziała mi pewne 
zdarzenie. Otóż pewnego dnia poszła do sklepu ogrodniczego, gdzie kupiła cementowy 
posąg, który chciała postawić na cokole na podwórzu. Dwóch krzepkich mężczyzn z 
obsługi załadowało zakupiony przedmiot do jej ciężarówki i kobieta odjechała. Kiedy 
dotarła do domu stwierdziła, że nie ma nikogo, kto mógłby jej pomóc wyładować posąg z 
samochodu, donieść go do furtki, przenieść dziesięć metrów w głąb podwórza i ustawić 
na cokole. Początkowo bardzo ją to zmartwiło, ale potem przypomniała sobie, czego 
nauczyła się o skupianiu uwagi i przepływie energii. Wykorzystując tę wiedzę, krótkimi 
zrywami wykonała całą pracę sama.
Zasada czwarta: MANAWA - moment mocy jest teraz
Zgodnie z niektórymi tradycjami wschodnimi (ale również i z zachodnimi, związanymi z 
metafizyką), nasze obecne warunki życia są wynikiem decyzji i działań, podejmowanych 
w poprzednich wcieleniach. Jeżeli te decyzje i działania były dobre, w obecnym życiu 
mamy dobre warunki, ale jeżeli były złe, doświadczamy bólu, cierpienia i zmartwień w 
takim stopniu, w jakim poprzednio przysparzaliśmy je innym. Nazywa się to karmą. 
Wyraz ten pochodzi z Sanskrytu i oznacza „przyczynę i skutek" lub „nagrodę i dług", ale 
w rzeczywistości znaczy tyle, co „akcja i reakcja". Dobre uczynki, które spełniamy teraz, 
tworzą dobrą karmę na nasze przyszłe wcielenia, a złe uczynki tworzą złą karmę. W tych 
tradycjach karma jest traktowana jako coś, czego nie można zmienić; nie pozostaje nam 
nic innego, jak odbierać nagrody lub płacić długi z przeszłości.
Jedna z rozpowszechnionych tradycji zachodnich utrzymuje, że nagrody w tym wcieleniu 
otrzymujemy za przestrzeganie w poprzednich żywotach pewnych zasad społecznych i 
religijnych, a kary - za ich naruszanie i to niezależnie od tego, jak dawno 
przestrzegaliśmy lub łamaliśmy zasady i czy ktokolwiek widział nas, kiedy to robiliśmy. W 
związku z tym, niektórzy wykształceni w tej tradycji ludzie potrafią przez dwadzieścia lat 
mieć poczucie winy z powodu tego, że nie zatrzymali się przed znakiem "stop" o godzinie 
drugiej w nocy na pustyni, gdzie na przestrzeni tysiąca mil nie można spotkać żywej 
duszy.
Zgodnie z inną, bardziej współczesną tradycją zachodnią, nasze obecne postawy, 
działania i warunki są konsekwencją dziedziczenia i wpływów wczesnego środowiska 
społecznego. Twierdzi się w niej, że zostaliśmy ukształtowani przez siły, leżące poza 
zasięgiem naszej kontroli, że nie możemy być odpowiedzialni za to, co uczynili nam 
rodzice, społeczeństwo czy geny.
Tradycja szamańska, tak w wersji wojownika, jak i łowcy Przygód, jest całkowitym 
przeciwieństwem wspomnianych dwóch kierunków. Mówi ona, że to nie przeszłości 
zawdzięczamy wszystko, czego obecnie doświadczamy i czym teraz jesteśmy. To nasze 
obecne Przekonania i decyzje oraz podejmowane dzisiaj działania, a także nasze 
otoczenie, dają nam to, co mamy i to, czym jesteśmy. Karma istnieje i działa jedynie w 
chwili obecnej. Środowisko i okoliczności, w jakich się znajdujemy teraz, są 
bezpośrednim odzwierciedleniem naszych mentalnych i fizycznych zachowań w danym 
momencie. W wyniku tego, że przechowujemy pamięć przyzwyczajeń naszego ciała i 
umysłu, możemy je przenosić na kolejne dni; ale nowy dzień jest nowym tworzeniem, 
toteż każde przyzwyczajenie możemy zmienić w każdej teraźniejszej chwili - choć nie 

38

background image

oznacza to, że dokonanie takiej zmiany jest łatwe. Nasze geny nie określają tego, czym 
jesteśmy, ani tego, co pojawia się w naszym ciele. Natomiast, dzięki swoim 
przekonaniom z bezgranicznych zasobów własnego banku genów wybieramy te cechy, 
które najlepiej odzwierciedlają nasze obecne przekonania i intencje. Również ani nasi 
rodzice, ani pochodzenie społeczne nie mają nic wspólnego z warunkami, w jakich 
znaleźliśmy się. Zasadniczy wpływ na nie ma to, jakie obecnie są nasze przekonania na 
ich temat i jak reagujesz na te przekonania. Zmieniać świat możesz w takim stopniu, w 
jakim jesteś w stanie w teraźniejszości zmieniać siebie - swoje myśli i zachowania.
Ja i moi uczniowie ciągłe jesteśmy świadkami gruntownych przeobrażeń osobowości i 
doświadczeń życiowych w momencie, kiedy człowiek zdecyduje się dokonać głębokich 
zmian w swoim myśleniu i zachowaniu. Tu opiszę tylko jeden przypadek takiej zmiany, 
dokonanej właśnie w czasie teraźniejszym. Zdarzenie miało miejsce na Tahiti po 
przeprowadzonym tam przeze mnie warsztacie. Jedna z uczestniczek, mieszkanka 
wyspy, od dawna prowadziła ze swoją siostrą zawziętą walkę o jakiś majątek. Konflikt był 
tak silny, że siostra złośliwie ciągała ją po sądach. Wieczorem, po moim wyjeździe 
kobieta przemyślała to, czego nauczyła się na warsztatach i postanowiła odmówić 
modlitwę w intencji przebaczenia siostrze, nie bacząc, co siostra jej uczyniła i co 
mogłaby jeszcze uczynić. Dosłownie następnego ranka siostra zadzwoniła do niej i 
powiedziała, że przemyślała wszystko, postanowiła więc wycofać sprawę z sądu i nie 
kłócić się już więcej.
Wniosek: Wszystko jest względne
Moment mocy jest teraz, lecz jak określić, czym jest teraz? Najprostsza i najbardziej 
praktyczna definicja to: obszar lub zakres teraźniejszej uwagi. A więc teraz może być 
sekundą, minutą, godziną, całym dniem, miesiącem lub rokiem, zależnie od naszej 
koncentracji. Jednakże definicja ta zakłada włączenie do tego pojęcia elementów, które 
zwykle nazywamy przeszłością i przyszłością, co miałoby miejsce w przypadkach 
skupiania uwagi na dzisiejszym dniu, bieżącym miesiącu czy roku. I jest to prawidłowe, 
ponieważ to, co nazywamy przyszłością lub przeszłością ma wobec tego, co uznajemy 
za chwilę obecną, charakter względny. Jeżeli nasza uwaga jest dostatecznie szeroka, 
możemy do teraźniejszości sprowadzić świadomość wszystkich minionych i przyszłych 
wcieleń (jeżeli, oczywiście, wierzymy w reinkarnację), włączając je w zakres naszych 
możliwości zmienienia ich. W ten sposób z pozycji teraźniejszości jesteśmy w stanie 
zmienić przeszłość i przyszłość.
Wniosek dodatkowy: moc zwiększa się wraz z uwagą sensoryczną
W dzisiejszych czasach jest bardzo dużo ludzi, którzy właściwie nie są obecni tu i teraz. 
Większa część ich uwagi pochłonięta jest wspomnieniami z przeszłości, albo skupiona 
na przyszłości, na fantazjowaniu o innym świecie lub na swój własny temat. W takim 
samym stopniu, w jakim podczas swoich rozmyślań ograniczają oni świadomość chwili 
obecnej, zmniejsza się ich moc i skuteczność jej wykorzystywania. Wycofywanie się ze 
świata teraźniejszości, jeżeli jest podejmowane okazjonalnie lub okresowo, na przykład, 
dla relaksu, rekreacji, uzyskania inspiracji, dokonania planowania lub dla sa-morozwoju, 
może być bardzo korzystne, ale ważne jest, by w przypadkach, kiedy takie wycofanie się 
trwa długo, skracać okresy powrotu do teraźniejszości. Czas trwania takiego powrotu 

39

background image

może być u każdego inny. Niestety, znaczna, część ludzi jest obsesyjnie "zaklinowana" w 
przeszłości, przyszłości lub gdzie indziej, a to z powodu wielkiego lęku lub gniewu. 
Poczucie winy, uraza, zamartwianie się powodują ich nieobecność w teraźniejszości i nie 
pozwalają doświadczać radości życia. Znaczną część lęków i gniewu można rozproszyć, 
przenosząc uwagę na doświadczanie sensorycznej rzeczywistości chwili obecnej, ale 
osoby mające przekonanie, że chwila obecna jest miejscem niebezpiecznym, będą miały 
trudności ze stosowaniem tej metody.
Co to znaczy - skoncentrować się na sensorycznej rzeczywistości chwili obecnej i co 
nam może dać taka koncentracja? Oznacza to coraz większą świadomość impulsów, 
odbieranych przez zmysły. Mało kto praktykuje prawdziwą świadomość sensoryczną, 
nauczaną czasami w charakterze techniki medytacyjnej, ale są osoby, które w sposób 
całkowicie nieświadomy robią to tak doskonale, że bezwiednie wywierają ogromny wpływ 
na innych ludzi, znajdujących się w ich otoczeniu. Uzyskiwane w ten sposób rezultaty 
wynikają z trzeciej zasady szamańskiej, która mówi, że energia podąża za uwagą. Kiedy 
zaczniemy ćwiczyć skupianie się na sygnałach, pochodzących od zmysłów, zauważymy, 
że nasz odbiór zmysłowy staje się ostrzejszy, że odprężamy się i zwiększamy 
świadomość przepływu energii wewnątrz i wokół nas, że dostrzegamy większą niż 
normalnie liczbę zdarzeń, zachodzących w naszym otoczeniu; wszystko to pomaga nam 
w tworzeniu materialnej rzeczywistości, mającej cechy snu; pomaga też świadomie śnić 
ten sen. Niektóre z cech, nabywane dzięki stosownym ćwiczeniom, mogą przerazić Cię, 
gdyż będą bardzo intensywne, inne spowodują, że będziesz tryskał radością, ale jeżeli 
zdecydujesz się na połowiczny wysiłek, możesz doświadczyć jedynie znudzenia. 
Wskazówka do szamańskiego rozumienia tej praktyki zawarta jest w określającym ją 
hawajskim słowie ano (i jego wariancie 'ano), które ma następujące znaczenia: chwila 
obecna, nasienie, podobieństwo, spokój, podziw, święty, uświęcony, intensywny ogień (a 
plus no).

DOŚWIADCZ CHWILI OBECNEJ
Gdziekolwiek się znajdujesz, zdaj sobie sprawę z kolorów, jakie Cię otaczają; rozejrzyj 
się i zobacz, czy jest w Twoim otoczeniu coś białego, czerwonego, pomarańczowego, 
żółtego, zielonego, niebieskiego, fioletowego lub czarnego. Potem przyjrzyj się 
wszystkim liniom prostym i krzywym; skup też uwagę na kształtach przedmiotów i 
odległościach między nimi. Następnie wsłuchaj się w dźwięki, docierające do Ciebie z 
różnych kierunków. Teraz skup się na układzie swoich dłoni, stóp i całego ciała, 
uświadom sobie jakie są Twoje odczucia związane z ubraniem, które masz na sobie, ze 
wszystkim czego dotykasz, z rytmem Twojego oddechu. Na ile potrafisz, wyczuj energie 
działające wewnątrz i na zewnątrz Ciebie. Jeżeli chcesz, możesz na zakończenie 
włączyć pozostałe zmysły -smaku i powonienia, a potem doświadczać przełączania się z 
jednego zmysłu na drugi, by w ten sposób uzyskać jeszcze wyższą ich świadomość. 
Wykonuj to ćwiczenie to tak długo, jak chcesz, wypróbuj je podczas wszelkiego rodzaju 
czynności i sam zdecyduj, czy warto je kontynuować. Pamiętaj jednak, że takie skupienie 

40

background image

jest umiejętnością, którą można doskonalić, a chwila obecna jest ogromnym polem do 
przeprowadzania eksperymentów i przeżywania przygód.

Zasada piąta: ALOHA - miłość jest po to, by przynosiła szczęście
Pojęcie miłości dla wielu ludzi jest trudne do zrozumienia, ponieważ znaczenie 
czasownika kochać w języku angielskim całkowicie się rozmyło. Używa się go do 
wyrażenia przyjemności („Kocham jeść lody"), pragnień erotycznych („Chcę się z tobą 
kochać"), intencji („Z rozkoszą zająłbym się tym" - po polsku nie w każdym z omawianych 
przypadków można użyć słowa „kochać" -przyp. tłum.), dowodu troski („Jeżeli mnie 
kochasz, zrób to, czego chcę") i potrzeb, mających charakter uzależnienia („Umrę, jeżeli 
nie będziesz mnie kochał"). We współczesnych piosenkach i opowiadaniach mówi się o 
efektach miłości prawie jak o niedoborze witamin (że powoduje bezsenność, zaburzenia 
żołądkowe, utratę apetytu, uginanie się kolan, palpitacje serca, zawroty głowy, pocenie 
się rąk, gorączkę, dreszcze itp.).
W języku hawajskim znaczenie słowa „miłość" jest bardzo precyzyjne i daje osobie 
kochającej i kochanej pożyteczne wskazówki. Słowem tym jest aloha. Rdzeń alo 
oznacza „być z kimś, doświadczając tego samego tu i teraz". Rdzeń oha ma znaczenie 
„uczucia, radości." Stąd całe słowo aloha tłumaczy się jako „kochać, znaczy być 
szczęśliwym". Należy przez to rozumieć, że miłość istnieje w takim stopniu, w jakim 
jesteś szczęśliwy z obiektem swojego uczucia. Jeżeli w jakimkolwiek związku z innym 
człowiekiem jesteś szczęśli-^y> wynika to ze stanu, który kryje się właśnie pod pojęciem, 
określanym hawajskim słowem aloha, jeżeli zaś jesteś nieszczęśliwy, to stan swój 
zawdzięczasz lękowi, złości i zwątpieniu. Ręce nie pocą nam się z miłości, lecz ze 
strachu. To nie z miłości, lecz ze złości doświadczamy poczucia krzywdy. Tym, co daje 
nam autentyczna miłość jest stan szczęścia, a jego głębia zależy od tego, na ile szczerze 
sami kochamy. Intensywne uczucie miłości oznacza silne wzajemne połączenie, a siła i 
klarowność związku wzrasta, kiedy znika strach, złość i zwątpienie.
Wniosek dodatkowy: Miłość wzmacnia się, gdy zaprzestajemy oceniania
Uczestniczyłem kiedyś w warsztacie pod nazwą „Aktualizowanie", na który składało się 
kilka medytacji i wiele ćwiczeń, polegających na dzieleniu się osobistymi 
doświadczeniami z bliźnimi. Do połowy drugiego dnia wzajemna miłość wszystkich 
uczestników stopniowo przybierała na sile, a w trzecim dniu było tam już sto 
zakochanych w sobie wzajemnie istot. Osoba prowadząca warsztat powiedziała, że nikt 
świadomie nie dążył do tego, nikt nawet nie wiedział, jak to się stało, a jednak się stało. 
Łatwo jest to zrozumieć, kiedy wiemy, jak działa bezwarunkowa miłość. W jednym 
miejscu zebrała się setka obcych sobie ludzi, nie mających w stosunku do siebie 
żadnych wzajemnych oczekiwań, ludzi, nie wiedzących o sobie nic, prócz tego, że gotowi 
byli podzielić się swoimi doświadczeniami, a czyniąc to uzyskiwali uznanie i wsparcie 
innych bez krytyki, czy oceny. Nie było strachu, gniewu, ani wątpliwości, toteż zrodziło się 
autentyczne uczucie miłości. Właściwie miłość istnieje zawsze; jest ona jednak 
przesłaniana lękiem, złością i zwątpieniem. Przyczyną negatywnego krytycyzmu i 
oceniania jest strach, gniew i wątpliwości, które powodują oddzielenie, a ono osłabia 
miłość. Krytyka niszczy związki między ludźmi, natomiast pochwała buduje je i 

41

background image

odbudowuje, ponieważ jest przejawem miłości i wynikającego z niej stanu szczęścia, 
który harmonizuje i wzmacnia wszelkie relacje między ludźmi. Zgodnie z trzecią zasadą 
szamańską, kiedy wyrażasz pochwałę, wzmacniacz dobro, które chwalisz, toteż 
rozprzestrzenia się ono i wzrasta. Natomiast, kiedy coś krytykujesz, wzmacniasz to zło, 
które potępiasz; ono również rozprzestrzenia się i wzrasta. Nowy związek daje nam 
zwykle dużo radości, szczęścia i ekscytacji, ponieważ jest rzeczą normalną, że 
początkowo zauważamy i rozważamy to, co jest dobre w nas i między nami. Kiedy 
jednak pojawiają się u nas wątpliwości odnośnie samego siebie, partnera lub związku, 
wówczas zaczyna przeważać tendencja do krytykowania zauważanych lub 
wyobrażanych błędów i wad. Jeżeli dzieje się to szybko i otwarcie, ludzie szybko się 
rozstają, ale jeżeli proces jest powolny i stopniowy, związek trwa długo i jest 
nieszczęśliwy, a ulega zerwaniu wówczas, gdy jedna ze stron nie może już więcej tego 
znosić. Właściwie, związek taki dostarcza nam więcej bólu, niż przyjemności, ale można 
go uratować i uczynić ponownie szczęśliwym przez zaniechanie krytyki i wprowadzenie 
dużej dozy pochwał i komplementów. Jest to łatwiejsze, jeżeli w procesie naprawy 
uczestniczą obie strony, ale jest również możliwe, choć trudniejsze, wtedy, kiedy 
naprawą zajmuje się tylko jedna osoba. Klucz do sukcesu kryje się tutaj we wzmacnianiu 
swojego uznania dla tych cech i zachowań partnera, które nam się podobają, a także w 
zwiększeniu tolerancji dla tych elementów, które nas irytują. Pochwała telepatyczna jest 
równie dobra, jak i słowna, a na początek bywa nawet lepsza.
Wniosek dodatkowy: wszystko żyje, czuje i reaguje
Dla szamana świat nie ogranicza się do roślin, zwierząt i ludzi, ponieważ rozumie on 
życie jako ruch. Przemieszczanie się niektórych rzeczy, na przykład, skał, jest bardzo 
powolne, są też rzeczy poruszające się bardzo szybko, na przykład, światło. Ale dla 
szamana są to tylko odmienne formy życia. Z drugiej zasady szamańskiej wynika, że 
Źródło Życia jest nieskończone i posiada świadomość samego siebie, a skoro tak, to 
wszystko musi posiadać samoświadomość, toteż musi reagować na to, co dzieje się w 
otoczeniu. Dlatego też szamani, zwłaszcza ci, którzy reprezentują kierunek łowcy 
przygód, odnoszą się z szacunkiem do wszystkiego, również do przedmiotów rzekomo 
martwych. Takie podejście do życia można byłoby uznać jedynie za ciekawostkę, gdyby 
nie miało ono bardzo praktycznego zastosowania.
Tak więc, nasze ku jest żywe, świadome i reaguje na otoczenie. Kiedy krytykujemy 
samych siebie, czuje się ono atakowane i podejmuje próby obrony przez napinanie 
mięśni, a to wywołuje stres i blokuje świadomość, pamięć i przepływ energii, osłabiając 
nas i powodując zwiększoną podatność na choroby i wypadki. Jednostkowy przypadek 
krytyki nie spowoduje tragicznych skutków, ale nawyk krytykowania samego siebie - tak. 
W przeciwieństwie do samokrytyki, w stanie samozadowolenia rozluźniają się mięśnie, 
rozszerza świadomość, wzmacnia przepływ energii, zwiększa się nasza siła, otwiera 
pamięć różnych umiejętności, które posiadamy, a także polepsza się nasze 
samopoczucie.
Kiedy krytykujemy lub chwalimy jakikolwiek element świata wokół nas, zachodzą trzy 
rzeczy. Po pierwsze, zgodnie z drugą zasadą Huny, nasze ku nie odróżnia nas od 
naszych snów, a więc, niezależnie od tego, czy krytykujemy inną osobę, deszczowy 

42

background image

dzień, swój samochód czy rząd, bierze ono wszystko do siebie osobiście i powoduje 
napinanie się mięśni; natomiast kiedy chwalimy te rzeczy, nasze ku w podzięce rozluźnia 
ciało. Po drugie, zgodnie z zasadą trzecią, cechy lub warunki, na których skupiamy 
uwagę, mają tendencję do wzmacniania się, a to właśnie z powodu zdolności każdego 
obiektu do reagowania na czynniki zewnętrzne. Jeżeli z jakiegokolwiek powodu 
krytykujemy kogoś, takie działanie, nawet jeżeli jego intencje są najczystsze, będzie 
powodowało wzmacnianie krytykowanych zachowań. Gdyby jednak zdarzyła się danej 
osobie zmiana na lepsze, stanie się to niezależnie od naszej krytyki, a nie za jej sprawą; 
natomiast w przypadku, kiedy taka osoba nic sobie nie robi z naszej opinii o niej, krytyka 
nie wywrze żadnego wpływu na nią, ale wywrze negatywny wpływ na nas. Podobnie jest 
z chwaleniem człowieka - pomaga ono wzmacniać dobre cechy, które nam się w nim 
podobają, niezależnie od tego, czy dany człowiek przejmuje się naszą opinią, czy nie, 
dlatego, że ku zawsze w jakiś sposób reaguje na miłość. Zasada ta odnosi się nie tylko 
do ludzi. Narzekając, na przykład, na deszcz, będziemy jedynie przedłużali jego padanie, 
czyli to, co nam się nie podoba; natomiast w wyniku częstych pochwał, spadnie on w 
takiej ilości, jaka jest wystarczająca. Jeżeli będziemy krytykowali nasz samochód, będzie 
on miał skłonność do coraz częstszego psucia się, a chwaląc go zwiększymy jego 
skłonność do lepszego działania (a nawet kiedy będzie musiał się zepsuć, to odbędzie 
się to bez większego kłopotu dla nas). Zwróć uwagę na taką rzecz: im częściej 
krytykowany jest rząd za swoje działania, tym większą ma tendencję do podejmowania 
błędnych decyzji, a częste chwalenie wzmacnia jego zdolność do dokonywania trafnych 
wyborów. Po trzecie, zgodnie z zasadą piątą, wszelka krytyka zwiększa oddzielenie od 
tego, co krytykujemy i zmniejsza naszą świadomość tej rzeczy, aż wreszcie przestajemy 
w ogóle reagować na stworzony przez nas jej wtórny obraz, który może już wcale nie 
mieć cech oryginału. Natomiast każda pochwała zbliża nas do chwalonego obiektu i 
wzmacnia świadomość tej rzeczy, co pod każdym względem pogłębia nasz rozwój.
Ważnym zagadnieniem jest umiejętność właściwego zachowania się, kiedy my sami 
jesteśmy krytykowani przez kogoś innego. Można tu dać wiele dobrych rad, ale 
przedstawię tylko jedną, która bezpośrednio wynika z omawianej zasady. Przykład, który 
podam, jest skrajny, ale jego wymowa będzie jasna.
Z powodu powszechnie panującego na Hawajach przekonania o sile działania słów, 
częsty był lęk przed przekleństwem, które jest niczym innym jak krytyką, wyrażoną w 
formie pogróżki. Z powodu tej samej wiary ludzie, mający możliwość skontaktowania się 
z jakimś szamanem, nie doświadczali takiego lęku. Zgodnie z naukami szamańskimi siłę 
przekleństwa można zneutralizować i usunąć poczynione przez nią szkody poprzez moc 
błogosławieństwa, które jest po prostu komplementem, wyrażonym w formie obietnicy. 
Tak więc, jeżeli jakiś rozwścieczony człowiek powie rolnikowi: „Niech twoje zboże zgnije!" 
rolnik powinien spojrzeć z miłością na pole i powiedzieć „Niech moje zboże rośnie 
wspaniale i wyda obfite plony". W ten sposób zneutralizowane zostanie przekleństwo, a 
rośliny otrzymają dodatkową dawkę energii. To samo można zastosować w odniesieniu 
do własnej osoby; zawsze, kiedy zostaniesz skrytykowany pochwal siebie głośno lub w 
myśli i jeżeli nie przejawisz lęku, krytyka nie będzie miała dla Ciebie żadnych 
negatywnych konsekwencji.

43

background image

DOŚWIADCZ POTĘGI MIŁOŚCI
Poproszę Cię o zrobienie czegoś, czego, być może, nigdy dotąd nie robiłeś. Posiedź w 
spokoju z zamkniętymi oczami jedną pełną minutę, prawiąc sobie nieprzerwanie 
komplementy za każdą swoją dobrą cechę lub zachowanie, jakie przychodzą Ci do 
głowy. Gdyby było tego niewiele, możesz powtarzać już wymienione cechy. Kiedy 
popraktykujesz, będzie Ci łatwiej. Jeżeli spontanicznie pojawiają się negatywne reakcje 
lub słowa krytyki, nie przywiązuj do nich żadnej wagi i nadal skupiaj się na prawieniu 
sobie komplementów; ćwiczenie to można robić dłużej niż minutę. Kiedy skończysz, 
uświadom sobie aktualne odczucia. Prawie zawsze będziesz stwierdzał, że czujesz się 
lepiej. Następnie, siedząc przez pełną minutę z otwartymi oczami, chwal wszelkie dobre 
cechy wszystkiego, co dostrzegasz w swoim najbliższym otoczeniu. Również w tym 
przypadku nie zwracaj uwagi na spontanicznie pojawiające się krytyczne myśli i jeżeli 
chcesz, przedłuż czas wykonywania ćwiczenia. Czyż to nie wspaniałe uczucie?!

Zasada szósta: MANA - cała moc pochodzi z naszego wnętrza
Większość filozofów utrzymuje, że w zasadzie jesteśmy raczej istotami pozbawionymi 
mocy, że prawdziwa moc istnieje na zewnątrz nas w postaci jakiegoś bożka, 
oddzielonego od swojego stworzenia, w postaci bogów i bogiń, działających zgodnie z 
własnymi kaprysami, że moc zawarta jest w przeznaczeniu, w zdarzeniach z przeszłości 
lub w genach, które przekazali nam nasi przodkowie; tymi, którzy posiadają moc są: 
społeczeństwo (pod którym należy rozumieć innych ludzi), rząd (który również oznacza 
innych), rodzice, duchowa hierarchia oświeconych mistrzów, siły zła, siły Natury ... 
właściwie moc istnieje wszędzie, tylko nie w nas. Filozofia Huny uczy czegoś zupełnie 
przeciwnego, co może być dla niektórych ludzi szokujące, a mianowicie, że cała moc 
tworząca nasze doświadczenia życiowe, pochodzi z naszego ciała, umysłu i ducha. 
Rozpatrując sprawę z logicznego punktu widzenia - jeżeli nie istnieją żadne 
ograniczenia, to Wszechświat czy Źródło Życia jest nieskończone, a skoro tak, to cała 
jego moc jest dostępna w każdym punkcie, również w tym, który nazywamy sobą. Na 
poziomie praktycznym oznacza to, że nic nie dzieje nam się bez naszego udziału. 
Wszystko, co Ci się przydarza, przyciągasz do siebie w sposób twórczy dzięki swoim 
przekonaniom, pragnieniom, obawom i oczekiwaniom, a następnie reagujesz albo 
zgodnie ze swoimi przyzwyczajeniami, albo też w sposób świadomy. W tym miejscu 
ludzie zwykle zadają mi pytanie: „A jak to się ma do małych dzieci, które są niewinne?" Z 
duchowego punktu widzenia nie ma nic takiego, jak niewinne dziecko. Właściwie, bardzo 
często dzieci są mądrzejsze od swoich rodziców. Dziecko, wychowujące się w rodzinie 
patologicznej lub urodzone jako niesprawne mogło wybrać takie życie, traktując je jako 
wyzwanie (zasada, że nie istnieją żądne ograniczenia, zakłada życie zarówno przed 
przyjściem na świat, jak i po śmierci), a jeżeli dziecko popada w chorobę lub ulega 
wypadkom, może to odzwierciedlać nie przejawione konflikty rodzinne.
Kontynuując ten tok rozumowania należy stwierdzić, że nikt z zewnątrz nie czyni Cię 
nieszczęśliwym. Ty sam unieszczęśliwiasz siebie nie akceptując faktu, że inni nie robią 

44

background image

tego, czego od nich oczekujesz lub tego, co uważasz, że powinni robić. Jeżeli ktoś 
wykorzystuje Cię lub krzywdzi, ważne jest, byś uświadomił sobie, że coś w Tobie samym 
ułatwia ludziom takie postępowanie wobec Ciebie. Nie oznacza to, że powinieneś czuć 
się winnym, ponieważ najprawdopodobniej nie jesteś w pełni świadom swoich 
przekonań, nastawień i oczekiwań, które uczestniczą w tym procesie. Nie oznacza to 
również, iż winna jest ta druga osoba, dlatego, że wszystko, co ludzie robią, wynika z ich 
własnych przekonań, postaw i oczekiwań, a także dlatego, że niezależnie w jakim 
stopniu czynienie krzywdy jest ich świadomym wyborem, podlegają oni również prawom, 
które rządzą społeczeństwem. Należy jednak uzmysłowić sobie swój udział w zdarzeniu, 
by móc zmienić w samym sobie to, co pomogło zaistnieć danej sytuacji. Skoro to my ją 
spowodowaliśmy, również my posiadamy zdolność jej zmiany.
Wniosek dodatkowy: Wszystko posiada moc
Kiedy niektórzy ludzie zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że sami tworzą swoje 
doświadczenia życiowe, często przychodzi im do głowy dziwny pomysł, że robią to bez 
żadnego związku z kimkolwiek innym. A więc z jednej skrajności, jaką jest mniemanie, że 
są bezsilni, popadają w drugą - że mogą wszystko. Tymczasem należy Pamiętać, że nie 
tylko my mamy zdolność tworzenia swoich doświadczeń. Każdy człowiek uczestniczący 
w danym zdarzeniu, posiadając taką samą moc, jak my, tworzy coś dla siebie, co nie 
pozostaje bez wpływu na daną sytuację. '
Wszystko obdarzone jest tą samą mocą. Wiatr, drzewa, kwiaty, gwiazdy, góry, morza, 
deszcz, chmury, a także wszystkie inne elementy i obiekty Natury i Wszechświata 
posiadają taką samą moc tworzenia swoich własnych doświadczeń. Dobrze wyszkolony 
szaman miejski nie będzie zdziwiony stwierdzeniem, że komputer wykorzystuje ludzi do 
tego, by zostać przez nich zmontowanym. Niezależnie od tego, jak odniesiemy się do 
tego pomysłu, najwspanialsze, najbardziej niezwykłe jest to, że nie mamy żadnego 
sposobu, by dowieść, że tak nie jest. Mój komputer, Jonathan, uważa, że to prawda. W 
każdym razie, przyjmując punkt widzenia, mówiący, że wszystko w Naturze posiada 
swoją własną moc, powinniśmy się uczyć pracować z różnymi energiami, raczej mając 
do nich pełny szacunek, niż próbując narzucić martwej naturze swoją wolę. A już w 
prawdziwie szamańskim stylu jest poznawanie mocy wszystkiego i wykorzystywanie jej 
na własny użytek. W społeczeństwach, przekazujących tradycję z pokolenia na 
pokolenie, szaman był obeznany z niewidzialną potęgą wiatru, mocą zawartą w ruchach 
jaguara, uzdrawiającą siłą drzew itp. W dzisiejszych czasach szamani również uczą się 
tego, lecz szaman miejski potrafi także poznać niewidzialną moc fal 
elektromagnetycznych, siłę napędową maszyn, jak również uzdrawiającą potęgę muzyki. 
Moc jest wszędzie i każdy jej rodzaj może być użyteczny.
Wniosek dodatkowy - Moc pochodzi od władzy
W psychologii istnieje pojęcie władzy zewnętrznej i władzy wewnętrznej. O władzy 
zewnętrznej mówi się wtedy, kiedy przekazujemy prawo podejmowania decyzji komu 
innemu, natomiast korzystanie z władzy wewnętrznej, uważanej zwykle za jej zdrowszą 
odmianę, ma miejsce wtedy, kiedy decyzje podejmujemy sami. Zagadnienie to staje się 
interesujące, kiedy dowiadujemy się, że jednym z podstawowych znaczeń słowa mana 
(moc) jest „władza". Jeszcze ciekawiej robi się wtedy, gdy stwierdzamy, że słowo władza 

45

background image

(po ang. authority - przyp. tł.) utworzone zostało od słowa, oznaczającego „tworzenie" 
(nawiasem mówiąc, od niego też pochodzi słowo autor).
Mówienie nacechowane „władzą" oznacza mówienie z przekonaniem, że nasze słowa - 
takie jak na przykład: „Niech się stanie światłość" - spowodują stosowne rezultaty. W tym 
kryje się tajemnica mocy, zawartej w modlitwie, błogosławieństwie, czarach i afirmacjach. 
Mają one moc w takim stopniu, w jakim ich wypowiadaniu towarzyszy użycie naszej 
wewnętrznej władzy. Przeczytaj Psalm . Dwudziesty Trzeci lub Modlitwę Pańską, a 
stwierdzisz, że nie są one po prostu suchą prośbą o pomoc. Są to mocne słowa, które 
należy wymawiać z przekonaniem i władzą (lub - jeżeli wolisz - z wiarą i ufnością). 
Odrzuć wszelkie uprzedzenia i przejrzyj książkę dotyczącą czarów, a stwierdzisz, że są 
tam również pełne mocy słowa, które należy wypowiadać w sposób autorytatywny. Ani 
modlitwa, ani czary, ani afirmacje nie będą miały żadnego pozytywnego działania, jeżeli 
nie zostaną wypowiedziane z pełną zadumy nadzieją, lub z przekonaniem, że same 
słowa mają magiczną moc. Kluczem do świadomego tworzenia jest głębokie 
przekonanie, towarzyszące słowom, wizualizacji lub uczuciom.

DOŚWIADCZ POTĘGI WŁADZY
Aby wzbudzić w sobie uczycie głębokiego przekonania, rozejrzyj się dookoła i zacznij 
wydawać rzeczom i okolicznościom polecenia, by były dokładnie takie, jakie są. Powiedz 
krzesłom i stołom, by stały dokładnie w tym miejscu, gdzie się znajdują, rozkaż obrazom, 
by wisiały tam, gdzie zostały powieszone, poleć kwiatom i drzewom, by rosły tak, jak 
rosną, chmurom, by przesuwały się tak, jak właśnie to robią. Powiedz swojemu ciału, aby 
zachowywało się tak, jak się zachowuje, wydaj polecenie stanowi swojego rachunku 
bankowego, by wynosił tyle, ile wynosi, a warunkom na świecie, by pozostały takimi, 
jakimi są (zrób to, dokładając wszelkich starań, by uniknąć wątpliwości i krytycyzmu). 
Ćwiczenie to pomoże Ci w osiągnięciu stanu tak głębokiego przekonania, że kiedy 
autentycznie zarządzisz jakieś konkretne zmiany, zmiany te nastąpią.

Zasada siódma: PONO - Skuteczność jest miarą prawdy
Z tą zasadą wiele ludzi ma początkowo kłopoty, ponieważ na ogół sądzi się, iż oznacza 
ona, że cel uświęca środki. W rzeczywistości jednak ma ona całkowicie przeciwne 
znaczenie. Oznacza, że środki określają wynik końcowy. Zastosowanie agresywnych 
środków spowoduje agresywne rezultaty, natomiast środki pokojowe prowadzą do 
rezultatów pokojowych. Osiąganiu sukcesów drogą bezwzględności będzie towarzyszył 
stan, w którym sukces niejednokrotnie przejawi się w sposób bezwzględny w odniesieniu 
do nas samych, natomiast osiąganie sukcesów poprzez pomoc ludziom będzie 
procentowało pomocą udzielaną nam przez innych.
Zasada ta mówi także, że naprawdę ważne jest to, co działa. Szamani nie są ani 
teologami, ani teoretykami nauki. Są oni raczej doradcami i praktykami. Porzucili pojęcia 
Absolutnej Prawdy i Realnej Rzeczywistości ze względu na ich praktyczną 
bezużyteczność. Są takimi pragmatykami, że w sytuacji, kiedy ich specjalnością jest 
potęga umysłu, nie wahają się stosować narządzi czy procesów czysto fizycznych, które 

46

background image

mogą być pomocne w uzdrawianiu, a nawet skłonni są zmienić cały system, jeżeli tylko 
mogłoby to przynieść pozytywne rezultaty. Bywało, że po to, by móc pracować z 
przekonaniami różnych ludzi, którym chciałem pomóc znaleźć sposób radzenia sobie we 
własnym zakresie, lawirowałem między Chrześcijaństwem, Bud-dyzmem, 
spirytualizmem, "voodoo, psychoanalizą i nauką. Zasadniczym celem naszych działań 
jest uzdrowienie i chodzi nam o ich skuteczność, a nie potwierdzenie konkretnego 
systemu czy metody.
Wniosek dodatkowy: Każdą rzecz zawsze można zrobić w inny sposób
Dla każdego problemu istnieje więcej niż jedno rozwiązanie. Czyż można w to wątpić, 
skoro Wszechświat jest nieskończony? Tymczasem w dążeniu do celu ludzie nader 
często poprzestają na jednym procesie lub planie, na jednej metodzie czy technice i nie 
uzyskując wyników, rezygnują z dalszych prób. Gdy cel jest ważny, nie należy poddawać 
się, trzeba po prostu zmienić podejście do niego. Jeżeli nie możesz usuną^ć chronicznej 
choroby jakimś konkretnym sposobem, zrób coś, czego jeszcze nie robiłeś, na przykład, 
jeżeli dotychczas stosowałeś metody fizyczne, popracuj z umysłem lub emocjami, albo - 
jeżeli pracowałeś na poziomie umysłowym i emocjonalnym - zastosuj metody działające 
na poziomie fizycznym. Gdy w pracy nad jakimś związkiem nie zdaje egzaminu metoda 
konfrontacyjna, spróbuj metody opartej na współpracy i odwrotnie. Jeżeli Twój plan 
robienia pieniędzy nie przynosi oczekiwanych wyników, zmień plan, albo zawód. Chcąc, 
by na Ziemi zapanował pokój, podejmujmy więcej takich działań, które w tej dziedzinie 
przynoszą konkretne rezultaty, a także stwórzmy nowe metody osiągania pokoju. Istnieje 
ogromna różnorodność możliwości doświadczania życia oraz sposobów poprawy jego 
jakości. Zawsze istnieje jakaś inna droga.

DOŚWIADCZ POTĘGI ELASTYCZNOŚCI
Wyobraź sobie, że idziesz drogą do miasta, w którym na centralnym placu stoi skrzynia 
ze skarbem, symbolizująca jakiś ważny cel w Twoim życiu (nie musisz w tej chwili 
określać, co to za cel). Miasto otoczone jest wysokim, strzeżonym murem, a wejście do 
niego prowadzi przez ogromne, masywne wrota, które są zamknięte. Użyj wszystkiego, 
co w wyobraźni przychodzi Ci do głowy, by dostać się do miasta i zdobyć swój skarb. 
Kiedy to zrobisz, odegraj tę scenkę ponownie, lecz używając innego sposobu dostania 
się do miasta. Powtórz to ćwiczenie co najmniej sześciokrotnie, za każdym razem 
zmieniając sposób dotarcia do skarbu. Używanie wyobraźni w ten sposób nauczy Twoje 
ku większej elastyczności w osiąganiu celów.

SIEDEM TALENTÓW SZAMANA
Siedem talentów szamana ma związek z wymienionymi siedmioma zasadami. Określają 
one raczej podstawowe umiejętności, które należy opanować, niż konkretne techniki.
Widzenie (wynika z zasady: Świat jest taki, jaki myślisz, że jest)
Jest to zdolność funkcjonowania w świecie z perspektywy wymienionych zasad, 
„widzenia" rzeczy raczej właśnie w tym aspekcie, niż w zwykły sposób. Takie 

47

background image

funkcjonowanie nazywamy często działaniem na drugim poziomie (ike papalua) w 
odróżnieniu od poziomu pierwszego (ike papakahi). W myśleniu na pierwszym poziomie, 
czyli w zwyczajnej rzeczywistości większości ludzi, świat jest niezależny od myślenia, 
wszystko jest od siebie oddzielone, energia przenoszona jest wyłącznie przez fizyczne 
media, przeszłość posiada większą moc niż teraźniejszość, kochając ryzykujemy, że 
zostaniemy unieszczęśliwieni, moc istnieje na zewnątrz nas, a skuteczność zależy od 
geniuszu, wynagrodzenia, siły przebicia lub szczęścia. Funkcjonowanie na drugim 
poziomie w świecie, zdominowanym przez poziom pierwszy, nie należy do rzeczy 
łatwych, lecz jest to klucz do sukcesu w szamanizmie. Tym, co stanowi szczególne 
wyzwanie, jest fakt, że szaman musi stale utrzymywać w świadomości istnienie poziomu 
pierwszego, by móc komunikować się z ludźmi, którzy funkcjonują tylko na nim.
Oczyszczanie (wynika z zasady: Nie ma żadnych ograniczeń)
W kategoriach skuteczności działania oznacza to używanie najlepszych dostępnych 
środków dla podtrzymywania czystych połączeń między wszystkimi częściami, z których 
się składamy, a otaczającym nas Wszechświatem, głównie poprzez uwalnianie na 
bieżąco mentalnych oraz fizycznych stresów i napięć, a także pamiętanie o 
doprowadzaniu do świadomości różnych aspektów siebie i świata.
Skupienie (wynika z zasady: Energia podąża za uwagą)
Umiejętność, o którą tu chodzi, dotyczy utrzymywania w umyśle naszych intencji i celów, 
co oznacza częste odwoływanie się do swoich motywacji, którymi kierujemy się we 
wszystkim, co robimy. To pomaga nam utrzymać wysoki stopień skuteczności działań i 
niski poziom frustracji.
Obecność (wynika z zasady: Moment mocy jest teraz)
Ważne jest, by możliwie najczęściej pozostawać w ścisłym kontakcie z teraźniejszością, 
zwłaszcza wtedy, kiedy mamy do czynienia ze sprawami, związanymi z chwilą obecną. 
Ciężkie doświadczenia nauczyły mnie, że w momencie, gdy pozwolę swoim myślom 
błądzić, ludzie, z którymi rozmawiam, są w stanie wyczuć spadek poziomu mojej energii, 
ale nie wiedząc, co się dzieje, skłonni są uznać to za odnoszenie się do nich z rezerwą 
lub brak akceptacji z mojej strony. Kiedyś uczęszczałem do szczególnej szkoły, w której 
panowała zawzięta walka o oceny. Podczas jednej z lekcji pozwoliłem sobie dosłownie 
na chwilę spojrzeć w okno, przez co straciłem możliwość odpowiedzenia na jedno z 
pytań podczas następnego egzaminu. Pierwsze miejsce zdobyłem przewagą jedynie 
trzech setnych punktu. Może nigdy nie będziesz potrzebował być tak bardzo obecny tu i 
teraz, chociaż wyrobienie sobie takiej umiejętności jest możliwe, a im bardziej jesteś 
świadom chwili obecnej, tym większy masz wpływ na skuteczność swoich działań.
Błogosławienie (wynika z zasady: Miłość jest po to, by przynosiła szczęście)
Błogosławienie to wzmacnianie rzeczywistego lub potencjalnego dobra przy pomocy 
słów, wyobrażeń lub uczynków. Kiedy zauważamy piękno, podziwiamy umiejętności lub 
jesteśmy wdzięczni za okazaną nam uprzejmość, dokonujemy aktu błogosławienia. 
Szamani błogosławią również wszystko to, co istnieje potencjalnie i co dopiero ma 
zaistnieć. Przykładami tego rodzaju działań są życzenia typu: „Szczęśliwej podróży!" 
„Życzę Ci sukcesów w Twoim przedsięwzięciu!" „Niech zawsze wiatr dmucha Ci w 
żagle!" Pamiętaj, że skuteczne jest także błogosławieństwo telepatyczne.

48

background image

Wzmacnianie (wynika z zasady: Cała moc pochodzi z naszego wnętrza)
Wzmacniamy to, czemu przypisujemy jakiś rodzaj mocy. Ludzie, którzy uważają, że 
pewne kryształy posiadają szczególne energie, wzmacniają je. Większe korzyści z 
używania takich kryształów uzyskują wtedy, kiedy podtrzymują takie wzmacnianie. Innym 
sposobem na wzmocnienie konkretnych rzeczy, jest personifikacja, czyli przypisywanie 
przedmiotom nieożywionym cech ludzkich. W ten sposób, a przykład, polepszyłem 
relacje między mną, a moim komputerem osobistym o imieniu Jonathan. Umiejętność 
dodawania mocy łączy się również z umiejętnością pozbawiania mocy. Dla przykładu, 
szaman-wojownik stara się wzmocnić zło drogą personifikacji, by nauczyć sieje 
przezwyciężać, natomiast szaman, poszukujący przygód dąży do osłabienia zła poprzez 
jego depersonifikację i uczy się je harmonizować. Możemy wzmocnić lub osłabić 
absolutnie wszystko, łącznie z ludźmi, miejscami, przedmiotami, przeszłością, 
przyszłością i z całym jeszcze mnóstwem innych rzeczy, których lista jest nieskończenie 
długa.
Śnienie snów (wynika z zasady: Skuteczność jest miarą prawdy)
Szamani snują sny i marzenia dla samych siebie, lecz pomagają także innym robić to 
samo. Nazywa się to również „uzdrawianiem szamańskim". Masażysta, funkcjonujący na 
pierwszym poziomie, wykonuje masaż, używając swoich rąk jako narzędzi uzdrawiania 
ciała fizycznego, natomiast masażysta będący szamanem, używa swojego ciała w 
charakterze narzędzia, służącego mu do stworzenia nowego snu i uzdrowienia ducha. 
Mogłoby się wydawać, że nie ma między nimi różnicy, lecz tak nie jest. Snucie marzeń 
nie jest oparte na żadnej technice. Chodzi w nim o przybieranie postawy uzdrowiciela i 
podejmowanie działań uzdrawiających - mentalnych lub fizycznych - w każdej sytuacji, w 
jakiej się znajdziemy. A właśnie taki jest wasz cel.
PRZYGODA CZWARTA
TWORZENIE HARMONII W CIEL

Mai ka piko o ke po 'o a ka poli o ka wawae, a la 'a ma na kihi 'eha o ke kino
(Od czubka głowy do czubków palców nóg i czterech kątów ciała - wyrażenie, stosowane 
przy uzdrawianiu)

Zdrowie jest stanem wewnętrznego pokoju i harmonii, a choroba to wojna i konflikt. 
Szaman miejski, będący uzdrowicielem wyszkolonym w tradycji łowcy przygód, nie dąży 
do powstrzymywania walki, toczącej się w ciele, nie próbuje także zapobiegać wojnom 
na świecie. Jego sposobem działania jest wytwarzanie stanu harmonii.
Hawajska koncepcja zdrowia i uzdrawiania jest we współczesnym świecie bardzo 
użyteczna. Jej podstawą jest słowo ola, które oznacza, między innymi, „życie" i 
„osiąganie pokoju" i ma ścisły związek z obfitością energii. Stan przeciwny, czyli choroba, 
określana jest słowem ma 'i, którego rdzeń oznacza, „stan napięcia". Tak więc, zgodnie z 
tą koncepcją choroba to stan związany ze stresem.

49

background image

Dla określenia braku zdrowia używamy szeregu słów (mowa będzie o zakresie 
znaczeniowym słów angielskich, który nie pokrywa się dokładnie z zakresem 
znaczeniowym podobnych stów w jęz. polskim - przy p. tłum.): illness (choroba), 
sickness (dolegliwość) i disease (niedomaganie), i każde z nich odzwierciedla 
filozoficzne podejście do uzdrawiania, choć zwykle nie jesteśmy tego świadomi. Illness 
oznacza „zło" i zawiera w sobie znaczenie skutku grzesznych zachowań oraz wrogiej 
siły, której należy się bać. Wiele ludzi podświadomie reaguje na chorobę właśnie w ten 
sposób. Sickness pochodzi od rdzenia, oznaczającego „być zakłopotanym lub smutnym" 
i sugeruje, że podstawa takiego stanu ma naturę emocjonalną. Disease oznacza 
„dyskomfort", lecz obecnie ma głębokie odniesienia do materialności, do rzeczy, która 
atakuje ciało i którą należy zniszczyć, unieszkodliwić albo odcierpieć.
W porównaniu z zachodnim podejściem do tego problemu, w którym istnieje tendencja 
do traktowania każdej choroby jako czegoś oddzielnego, niezależnego, czegoś, co 
określane jest na podstawie zespołu objawów, umiejscowienia i reakcji na leczenie, gdzie 
wielką wagę przywiązuje się do nazwania każdej jednostki chorobowej (często nadaje 
się jej nazwisko osoby, która jako pierwsza odkryła dany zespół objawów), podejście 
szamańskie, wynikające z zasad Huny i wyrażone w języku hawajskim, wydaje się 
absurdalnie proste. Szaman uważa, że wszystkie choroby (zwróć uwagę na to, że 
wszystkie) powstają na skutek stresu. Choroba pojawia się tam, gdzie się on skupia. 
Hawajskie słowa, mające związek z uzdrawianiem, nawiązują do powodowania 
przepływu energii i do uwalniania napięcia, spowodowanego stresem. Wirusy oczywiście 
istnieją, ale z punktu widzenia Huny pojawiają się one w wyniku stresu, natomiast nie 
stanowią przyczyny choroby. Również bakterie z całą pewnością istnieją, lecz i one same 
z siebie nie wywołują choroby, a jedynie wykorzystują fakt jej pojawienia się. Już słyszę 
te liczne sprzeciwy z Waszej strony, toteż na dalszych stronach zajmę się 
najważniejszymi z nich. Proszę jednak, byście pamiętali, że moim celem nie jest 
wykazanie błędności tradycyjnej medycyny zachodniej, lecz - jak już wspomniałem - po 
prostu przedstawienie odmiennego systemu.
EFEKT STRESU
Właściwie wszystko, co robimy, powoduje stres i jest to rzecz całkowicie normalna. Myśli, 
emocje, wszelka działalność fizyczna, spożywanie posiłków, warunki środowiskowe - 
wszystko to w naturalny sposób wywołuje pewne reakcje stresowe. Nienaturalny jest 
tylko taki stres, który trwa długo i w sposób nieprzerwany, ponieważ stan taki nie jest 
rzeczą normalną. Naturalny rytm życia polega na ciągłym przechodzeniu od stresu i 
napięcia do uwalniania tego napięcia i odprężenia, a następnie znów do stresu itd. 
Natomiast nienaturalny cykl wygląda następująco:
stres - napięcie - uwolnienie napięcia - odprężenie 
stres - napięcie - uwolnienie napięcia - odprę...
stres - napięcie - uwol...
stres - napięcie - stres
Gdy tłumiona jest ta część cyklu, która powinna zawierać uwolnienie napięcia i 
odprężenie, stres narasta. Kiedy napięcie, będące konsekwencją stresu, osiąga pewien 
krytyczny poziom (który jest różny u różnych ludzi), wówczas zaczynają załamywać się 

50

background image

funkcje organizmu. Tu mówimy głównie o ciele; pamiętajmy jednak, że to samo odnosi 
się do związków międzyludzkich, społeczeństw i Natury.
W momencie doświadczania stresu przez ciało prawie jednocześnie zachodzi pięć 
różnych procesów, a mianowicie:
1. Do obiegu krwi uwalniany jest cukier. Naturalnym celem takiej reakcji jest dostarczenie 
energii do działania; w sposób automatyczny pojawia się taka jej ilość, jaka potrzebna 
jest dla sprostania doświadczanej sytuacji. Jeżeli nie nastąpi część cyklu, mająca na celu 
uwolnienie powstałego napięcia i odprężenie organizmu, wówczas wydziela się więcej 
cukru, niż jest to konieczne i w ten sposób pojawia się dysharmonia. W takim przypadku 
dobrze jest wykonać kilka energicznych ruchów, aby zużyć powstały nadmiar tej 
substancji.
2. Kurczy się gruczoł grasicy. Ten duży gruczoł, umiejscowiony w środku klatki piersiowej 
za mostkiem, u dzieci wiąże się z ich wzrostem, natomiast u dorosłych związany jest z 
układem immunologicznym. Naturalne skurcze i rozkurczę grasicy mają na celu 
pobudzanie wytwarzania białych ciałek krwi, natomiast długotrwały, nieprzerwany skurcz 
hamuje ten proces i dodatkowo wywołuje uczucie niepokoju. W rozluźnieniu grasicy 
pomaga lekkie opukiwanie klatki piersiowej palcami.
3. Napinają się mięśnie. Celem tego odruchu jest wzmocnienie i pobudzenie komórek po 
to, by przygotować je do odpowiedniego działania. Kolejne ich naładowanie następuje 
podczas fazy cyklu, polegającej na odprężeniu organizmu. Specjaliści od ćwiczeń 
fizycznych, kształtujących sylwetką, wiedzą, że mięśnie wzmacniają się i zwiększają 
swoją masę w wyniku przeplatania fazy ich napinania z fazą odprężania. Długotrwałe, 
nieprzerwane napięcie mięśni prowadzi do uszkodzenia komórek i do gromadzenia się 
toksyn, czego konsekwencją jest to, że upośledzeniu ulega proces zaopatrywania 
organizmu w składniki odżywcze i tlen. Ból spowodowany napięciem mięśni wynika nie 
tylko z ich ucisku na nerwy, lecz najwyraźniej także z braku tlenu na poziomie 
komórkowym. (Nawiasem mówiąc, mięśnie to nie tylko te ogromne masy komórek, które 
poruszają nasze ciało; tkanka mięśniowa stanowi również osłonę nerwów i narządów 
wewnętrznych.) W uwolnieniu napięć może pomóc rozciąganie mięśni i energiczne 
poruszanie się, a także automasaż.
4. Rozszerzają się naczynia włoskowate. Naczynia włoskowate to drobne żyłki i tętniczki, 
dostarczające krew bezpośrednio do komórek i odprowadzające ją z nich. Tworzą one 
rodzaj sieci rurkowatych naczyń, która umożliwia przenikanie niesionych przez krew 
składników odżywczych i tlenu do komórek. Pod wpływem stresu otwory w sieci 
rozszerzają się i plazma - przezroczysta substancja, która przenosi krew wraz z jej 
składnikami - przelewa się przez nie szybciej. Zadaniem tej części cyklu, w której 
następuje odprężenie, jest szybsze odżywienie komórek i ich oczyszczenie, a także 
wypłukanie toksyn do układu limfatycznego, przez który są one usuwane z organizmu. 
Długotrwałe napięcie prowadzi do tego, że ruch limfy staje się wolniejszy, a plazma i 
proteiny zbierają się w przestrzeniach międzykomórkowych, powodując nagromadzenie 
toksyn, czego skutkiem jest zwiększenie ciśnienia i obrzęk, a także ograniczenie 
dostarczania składników odżywczych i tlenu do komórek. W warunkach skrajnego stresu, 
takiego, jak wypadek lub szok, sieć otwiera się tak bardzo, że krew rozlewa się, 

51

background image

powodując plamy na ciele lub nienaturalną bladość. W związku z tym, bardzo silny szok 
może spowodować konieczność dokonania transfuzji. W takim stanie pomocny jest 
również delikatny masaż ciała z wyłączeniem uszkodzonych miejsc.
5. Komórki uwalniają toksyny. Nasze komórki usuwają toksyny w sposób nieprzerwany, 
ponieważ jest to naturalna, stała czynność organizmu. Pod wpływem stresu następuje 
wzmożenie ich aktywności (dopóki napięcie nie spowoduje jej zahamowania) oraz 
zwiększenie ilości usuwanych toksyn, które w naturalnym procesie są omywane przez 
plazmę i odbierane przez układ limfatyczny w celu usunięcia ich z organizmu poprzez 
pot, płuca i układ wy-dalniczy. Jeżeli długotrwałe napięcie hamuje ten proces, toksyny 
gromadzą się w niektórych miejscach, zatruwając sąsiednie komórki i przenikając do 
krwioobiegu poprzez rozszerzone naczynia włoskowate, mogąc w ten sposób dotrzeć do 
mózgu i do gruczołów dokrewnych. To z tego, między innymi, powodu niektórzy ludzie 
mają zawroty głowy lub odczuwają rozdrażnienie, kiedy po długim okresie stałego 
napięcia, zaczynają się odprężać, na przykład, pod wpływem masażu lub różnych 
technik relaksacyjnych. W usuwaniu toksyn bardzo pomaga głębokie oddychanie, 
ponieważ pobudza ono układ limfatyczny.
Opisane wyżej procesy dotyczą całego ciała, chociaż ich nasilenie jest większe w tych 
jego częściach, które są bezpośrednio dotknięte stresem. W związku z tym, że warunki 
rozwoju choroby są powiązane ze stanem napięcia, bardzo pomocne w leczeniu jest 
rozpoznanie jego źródła.
ŹRÓDŁO STRESU
Nie będę tracił czasu. Źródłem stresu jest to, co ogólnie można nazwać oporem (po 
hawajsku nazywa się on ku 'e, co oznacza „być oddzielonym", „stać z boku"). Przejawem 
naturalnego opona jest, na przykład, tarcie, które umożliwia nam chodzenie po ziemi, lub 
siła rozpędu piłki baseballowej, utrzymująca ją na określonym torze, dzięki czemu nie 
błądzi ona po całej okolicy; naturalne jest również opieranie się przyzwyczajeń i 
wspomnień próbom wprowadzenia do nich jakichkolwiek zmian. Naturalny opór jest 
elementem zdrowego cyklu życiowego, w którym wszystko ma tendencję do 
pozostawania w niezmienionym kształcie, lecz jednocześnie zachowuje dostateczną 
elastyczność, by móc przystosowywać się do dowolnej zmiany.
Ogólnie rzecz biorąc, istnieją cztery rodzaje oporu, które zostaną przedstawione niżej. 
Omówię pozytywne i negatywne aspekty każdego z nich wraz z tym, co nazywam 
„chodzeniem na skróty", czyli prostymi technikami, które przy poszczególnych rodzajach 
napięcia mogą przynieść znaczną ulgę.
Opór fizyczny
Kiedy nasze ciało doświadcza uderzenia, ukłucia, skaleczenia lub oparzenia, w naturalny 
sposób reaguje stresem, o którym była mowa wyżej; w takich przypadkach 
posiniaczenia, rany i pęcherze uważamy za naturalną konsekwencję tych zdarzeń. Ale 
niekoniecznie tak musi być. Istnieją tu szerokie możliwości. Jedni ludzie przebijają sobie 
ramię stalową igłą bez zranienia i krwawienia, inni mogą włożyć rękę do ciała człowieka 
nie czyniąc mu krzywdy i nie pozostawiając śladu, jeszcze inni potrafią chodzić po ogniu i 
nie ulegać poparzeniom. Być może zabrzmi to niewiarygodnie, ale uważam, że są to 
rzeczy całkowicie naturalne, aczkolwiek niecodzienne. Zwykle nasze ciało reaguje 

52

background image

stresem na truciznę, substancje toksyczne, promieniowanie czy dodatnie ładunki 
elektryczne, ale są ludzie, którzy mogą wypić roztwór arszeniku lub alkohol metylowy, nie 
doznając szwanku; nie każdy człowiek pracujący przy azbeście choruje, zdarzają się też 
osoby odporne na wyższy niż przeciętnie poziom promieniowania, a są i tacy, których 
pobudzają jony dodatnie.
Ci, którzy nie reagują stresem na truciznę lub zranienie, różnią się od tych, którzy tak 
właśnie reagują tym, że charakteryzują się wyższą tolerancją na substancje i warunki 
stresogenne. Co oznacza wyższa tolerancja? Oznacza, że dany człowiek jest w stanie 
znieść wyższy niż większość ludzi poziom stresu, zanim pojawiający się opór organizmu 
wytworzy tak duże napięcie, że spowoduje załamanie jego funkcji. Podwyższona 
odporność takich ludzi na warunki stresogenne może wynikać z dwóch powodów - albo 
w chwili ich zaistnienia znajdują się oni w stanie większego odprężenia, toteż potrzebny 
jest silniejszy stres, by spowodować takie napięcie, które wywołałoby objawy załamania, 
lub też świadomie nauczyli swoje ciało innego reagowania przez zmniejszenie oporu 
organizmu drogą zmiany stosownego wzorca. Wiemy, na przykład, że niektórzy ludzie 
wy-trenowali swój organizm, pijąc stopniowo coraz większe dawki arszeniku. Ja 
osobiście wolałbym ćwiczyć rozluźnianie się.
W każdym razie, możliwa jest taka zmiana reakcji naszego organizmu, by ostry 
mechaniczny uraz nie dawał w rezultacie fizycznego uszkodzenia ciała. W roku 1983, 
będąc na wyspie Tahiti w towarzystwie tahitańskiego kahuny, powoli przechadzałem się 
bosymi stopami po rozległym obszarze rozżarzonej lawy, pewnie stąpając po każdym 
napotkanym kamieniu. Nie poparzyłem stóp, ani nawet nie spaliłem włosów na nogach. 
Widziałem wielu ludzi chodzących po ogniu i znam szereg sposobów, aby móc to robić. 
Najpowszechniejszym z nich jest oddanie się z wiarą pod opiekę boską, ale jest on 
skuteczny tylko wtedy, kiedy wiara jest dostatecznie silna. Drugim znanym mi i często 
stosowanym sposobem jest stan odwrócenia uwagi, podobny do transu, w którym 
skupiamy się nie na ogniu, lecz na czymś zupełnie innym. Trzeci sposób to odpowiednia 
motywacja, głębokie, wysoce energetyczne pragnienie przejścia na drugą stronę. Cechą 
wspólną wszystkich tych trzech rodzajów postępowania jest odwrócenie uwagi 
świadomego umysłu od ognia, na skutek czego zmniejsza się lub zanika opór związany z 
wysoką temperaturą i ciało podąża za naturalnym cyklem natychmiastowego 
uzdrawiania. Takie właśnie rozumowanie było podstawą mojej teorii, zanim wszedłem na 
gorącą lawę. Postanowiłem sprawdzić ją, wypróbowując na Tahiti nową metodę. Zamiast 
stosować modlitwę, odwrócenie uwagi czy silną motywację, skoncentrowałem całą swoją 
uwagę dokładnie na tym, co robiłem, nie próbując zadawać pytań, komentować, czy 
analizować czegokolwiek. Dzięki temu doświadczyłem takiej jedności z najbliższym 
otoczeniem, że nie odczuwałem absolutnie żadnego lęku. Dlatego też nie było żadnego 
oporu, a więc i żadnego spalania. Moje ciało przechodziło przez naturalny cykl (stresu-
napięcia-uwolnienia napięcia-odprężenia) tak szybko, że nie mógł pojawić się efekt 
kumulacji napięcia.
Zmiana wzorca
Bardzo dawno temu, tak dawno, że nie mogę sobie przypomnieć, skąd dowiedziałem się 
o tym, że jeżeli potknąwszy się o coś, chcemy uwolnić się od bólu, musimy kilkanaście 

53

background image

razy powtórzyć to, co zrobiliśmy, lecz za każdym razem bez potykania się, a wówczas 
ból zniknie. Stosowałem ten sposób wielokrotnie nie zastanawiając się głębiej, jak on 
działa, ale ostatnio przestudiowałem szczegółowo zachodzący tu proces i zacząłem 
nauczać go na moich kursach, zachęcając uczniów, by wypróbowali różne warianty tej 
metody. Opracowana przeze mnie koncepcja mówiła o tym, że tworząc nowy wzorzec 
przez zmianę zakończenia zaistniałej sytuacji, dajemy ku inne wspomnienie danego 
zdarzenia, dzięki czemu wymuszamy na nim zmianę stanu organizmu na taki, który 
odpowiada nowej wersji tego, co zaszło. Im mniej czasu upłynie od zdarzenia, tym 
szybciej powrócimy do stanu harmonii.
To, czego moi uczniowie dokonują używając tego sposobu, zadziwia mnie i cieszy. Oto 
kilka przykładów.
W tydzień po zakończeniu kursu jeden z jego uczestników stawiał płot wokół podwórka 
na tyłach swojego domu. W pewnym momencie z całej siły grzmotnął się młotkiem w 
palec u nogi, a następnie, zamiast rzucić młotek na ziemię i zareagować w normalny, 
rutynowy sposób, polegający na skakaniu, ściskaniu bolącego palca i przeklinaniu, cofnął 
go, bowiem przypomniał sobie, że nauczyłem ich tworzyć nowy wzorzec przez zmianę 
zakończenia zdarzenia. Najpierw wykonał jeden ruch młotkiem, nie dotykając palca. 
Potem powtórzył tę czynność jeszcze szesnaście razy. Wynik był taki, że odczuwał w 
palcu już tylko lekkie mrowienie, toteż mógł powrócić do pracy, a gdy ją skończył, palec 
nie był ani stłuczony, ani spuchnięty, ani też nie bolał.
Pewien lekarz z Teksasu donosił, że kiedyś, krojąc nożem sałatę na surówkę, głęboko 
skaleczył się w palec. Z punktu widzenia profesjonalisty wiedział, że takie skaleczenie 
będzie wymagało wykonania kilku szwów, ale mimo wszystko postanowił wypróbować 
mój zwariowany pomysł. Po kilkakrotnym powtórzeniu ruchów nożem palec przestał 
krwawić, a ból ustąpił, toteż człowiek ten zapomniał o skaleczeniu i mógł dokończyć 
przyrządzanie surówki. Trzy dni później przypomniał sobie to zdarzenie i spojrzał na 
palec. Nie było na nim ani śladu skaleczenia.
Pewna kobieta z Minnessoty, oparzywszy palec parą, wydobywającą się ze stojącego na 
ogniu garnka, szybko powtórzyła wykonywaną podczas oparzenia czynność, zmieniając 
jej zakończenie. Ból ustąpił, a pęcherze nawet się nie pojawiły.
Inna kobieta, mieszkająca w Kanadzie, przytrzasnęła sobie palce drzwiami samochodu. 
Nie zwracając uwagi na zdziwionych przechodniów powtarzała zamykanie drzwi do 
momentu, aż ból ustąpił, a na palcach nie było nawet śladu stłuczenia, ani skaleczenia. 
Chyba najciekawszy ze wszystkich był przypadek kobiety z Kalifornii, która postanowiła 
podjąć działania z założeniem, że ku żyje chwilą obecną i nie potrafi odróżnić 
plastycznego wytworu wyobraźni od zdarzenia, zachodzącego w rzeczywistości. Kilka 
tygodni wcześniej poważnie poparzyła nogę spalinami z rury wydechowej motocykla i 
rana nie chciała się goić. W żywy sposób odtworzyła w umyśle przebieg zdarzenia, dając 
mu inne zakończenie, w którym gorące spaliny nie spowodowały żadnego uszkodzenia 
nogi. Powtórzyła to ponad czterdzieści razy, w wyniku czego zadawniona rana, która 
zaczynała już ropieć, w ciągu trzech dni całkowicie znikła.
Możliwości tego prostego sposobu są fantastyczne i nieograniczone, zwłaszcza wtedy, 
kiedy możemy go zastosować do uzyskiwania wyników w teraźniejszości w odniesieniu 

54

background image

do zdarzeń minionych. Na podstawie doświadczeń stwierdziliśmy, że najlepsze wyniki 
osiąga się wówczas, gdy wprowadza się do wzorca możliwie najmniejsze zmiany.
Opór emocjonalny
Opór może wynikać również ze strachu i gniewu. Sprzeciwiamy się temu, czego się 
boimy, a także temu, co nas złości. Chociaż stawianie oporu może być wynikiem decyzji 
podjętej przez lono, jednak ku ze swojej strony przejawia opór emocjonalny w postaci 
cyklu fizycznego stresu.
Naturalny lęk ma na celu ostrzeganie nas o grożącym niebezpieczeństwie. Znika on w 
sposób naturalny z chwilą, gdy podejmujemy działania. Jednakże z pomocą twórczej 
wyobraźni często sztucznie podsycamy tę emocję jeszcze długo po zdarzeniu i 
niejednokrotnie bez jakiegokolwiek z nim związku. Niedawno podczas kursu, 
prowadzonego w naszym ośrodku na wyspie Kauai, pewna kobieta opowiadała, że udało 
się jej uratować dziecko od utonięcia, ale nie może wyzwolić się od urazu, którego przy 
tym doznała. Zachęciłem ją, by przeanalizowała swoje wzorce myślowe i wówczas 
kobieta ta uświadomiła sobie, że strach i uraz wynikały stąd, iż żywo wyobrażała sobie, 
co mogłoby się stać, gdyby nie była na miejscu zdarzenia. Zamiast cieszyć się 
prawdziwym sukcesem, że udało się jej uratować dziecko, podsycała lęk 
fantazjowaniem. Przypominając sobie ciągle tę groźną sytuację, wywoływała narastanie 
napięcia w ciele. Pamiętajmy, że silny lęk może być istotnym czynnikiem, wywołującym 
takie objawy, jak paraliż, zmniejszona aktywność, sztywnienie, niepokój, torsje czy 
zawroty głowy, toteż należy unikać sztucznego jego podtrzymywania i wzmacniania.
Druga z omawianych emocji - naturalny gniew jest skupieniem energii po to, byśmy 
dokonali jakiejś zmiany. Jest on dla nas ostrzeżeniem i bodźcem do bezpośredniego 
działania, ale kiedy wykorzystujemy wspomnienie do ciągłego podsycania gniewu, staje 
się on zjawiskiem nienaturalnym. Oprócz tego, że ogarnia nas niepotrzebna złość, 
związana raczej ze wspomnieniem, niż z daną osobą lub aktualnie istniejącą sytuacją, 
długotrwały gniew czyni prawdziwe spustoszenie w organizmie i prawdopodobnie 
stanowi podstawowy czynnik, wywołujący większość chorób.
Teraz rozważmy możliwości „pójścia na skróty" w radzeniu sobie z tymi rodzajami emocji.
Efekt oczekiwania
Dobrze jest wiedzieć, czym rzeczywiście jest nienaturalny strach. Jest on po prostu 
oczekiwaniem bólu, wynikiem przenoszenia wyobrażeń z punktu w teraźniejszości lub 
przeszłości do przyszłości i tworzenia w ten sposób niepotrzebnego doświadczenia. Nie 
ma on związku z teraźniejszością, lecz z przyszłością, ale problem polega na tym, że ku 
o tym nie wie. Wszystko, co powstaje w naszym umyśle jest traktowane przez nie jako 
rzeczywiste zdarzenie, mające miejsce w danej chwili. Oczekiwanie bólu jest dla ku tym 
samym, co autentyczne jego doświadczanie, toteż wprowadza ono ciało w negatywny 
cykl stresu.
Lęk można zmniejszyć przez świadome odprężenie organizmu, ale w wielu wypadkach 
pomaga nam w tym również stosowna wiedza. Emocji tej zawsze towarzyszy napięcie, 
toteż jeżeli jesteśmy całkowicie odprężeni, nie możemy doznawać lęku. Strach nie 
pojawia się również wtedy, kiedy wiemy na pewno, że coś, czego się boimy, nie może się 
wydarzyć, ani spowodować bólu. Jednak najszybszym i najprostszym sposobem na 

55

background image

uwolnienie się od tej emocji, jaki znalazłem, jest przeniesienie uwagi na jej 
przeciwieństwo. Strach jest oczekiwaniem bólu, a więc jego przeciwieństwem jest 
oczekiwanie przyjemności. Zwykle demonstruję to skupiając uwagę grupy na pytaniu: 
„Co by było, gdyby w ciągu najbliższych pięciu minut nastąpiło coś okropnego?" Po kilku 
chwilach, gdy pozwolę słuchaczom odczuć reakcje ciała, zadaję inne pytanie: „A co by 
było, gdyby zamiast tego stało się coś wspaniałego?" Wtedy ludzie doświadczają 
natychmiastowego przesunięcia uwagi w kierunku przyjemności. Tak więc, nawet jeżeli 
jesteś całkowicie pewny, że zdarzy się coś, co sprawi Ci ból (na przykład, wizyta u 
dentysty), mimo wszystko uczyń wysiłek i przełącz się na pozytywne oczekiwanie. Rola 
lęku kończy się z chwilą przekazania nam stosownego ostrzeżenia. Kiedy je odbierzemy, 
emocja ta przestaje nam być potrzebna. Nie potrzebujemy już również napięcia, które 
ona powoduje.
Technika bezwarunkowego wybaczania
Nienaturalny strach i efekty stresu, które chcemy zmienić, są wynikiem niewłaściwych, 
nienaturalnych zasad życiowych. Każdy z nas posiada ustalone normy odnośnie tego, 
jak życie powinno się toczyć i jak ludzie, nie wyłączając nas samych, powinni się 
zachowywać. Są one naturalne i pozwalają nam być w zgodzie z naszymi ideałami, a 
także stale dokonywać pewnych zmian w celu doskonalenia naszego świata. 
Nienaturalna natomiast jest norma, która mówi: "Ludzie powinni działać zgodnie z moimi 
oczekiwaniami, a jeżeli tego nie robią, to są źli i należy ich ukarać". Wywołuje ona silny 
gniew i stres, ponieważ - czy nam się to podoba, czy nie - ludzie nie będą spełniać 
naszych oczekiwań, choćby z powodu swojej twórczej spontaniczności, jeżeli nie z 
innych przyczyn. Są takie osoby, które po to, by ograniczyć okazje do pojawiania się 
gniewu i zmniejszyć stres, omijają wszelkie zakazy i nakazy, co w pewnym stopniu 
okazuje się skuteczne. Skuteczniejszym sposobem jest jednak stosowanie relaksacji, 
ponieważ, z uwagi na to, że złości towarzyszy napięcie mięśni, w stanie całkowitego 
odprężenia nie możemy doświadczać tej emocji. Natomiast moją ulubioną, uproszczoną 
metodą jest bezwarunkowe wybaczanie.
Wybaczanie jest w zasadzie procesem stwierdzania, że to, co się stało - cokolwiek by to 
było - nie ma już znaczenia i nikomu nie szkodzi. Jest to wspaniałe działanie, 
pozwalające uwolnić się od każdej świadomej urazy i od wszelkiego poczucia winy, które 
wielu z nas pielęgnuje w sobie latami. Nie wszystkie źródła obecnych reakcji ku są łatwe 
do odkrycia przez świadomy umysł, a dzieje się tak częściowo dlatego, że złość może 
być tylko jednym z czynników, decydujących o naszym stanie. Jeżeli jednak 
potrafilibyśmy usunąć istniejący gniew, moglibyśmy spowodować częściowe 
rozładowanie całej sytuacji. Tak więc, praktykując bezwarunkowe wybaczanie przede 
wszystkim musimy założyć, że każdy aktualny stan bólu lub dyskomfortu jest wynikiem 
pewnej dozy gniewu, nawet jeżeli nie wiemy, z czego on wynika. Jest to pierwsza część 
ćwiczenia. Następnie dotykamy palcami obojętne której ręki tego obszaru ciała, gdzie 
umiejscowiony jest ból lub uczucie dyskomfortu i mówimy: „Niezależnie od tego, z czym 
związane jest to uczucie, wybaczam mu całkowicie i nie ma już ono dla mnie żadnego 
znaczenia." W większości przypadków natychmiast doświadczymy co najmniej 
częściowego uczucia ulgi, ale często ulga będzie całkowita. Jeżeli nie doświadczysz jej 

56

background image

wcale, stosuj tę technikę przez jedną pełną minutę z całkowitą koncentracją uwagi na 
tym procesie. W ten sposób uwolnisz się od złości, stanowiącej część stresu. Polecam 
stosowanie tych jednominutowych sesji jak najczęściej i do wszystkiego, co robisz. Jeżeli 
po upływie jednej pełnej minuty nie będzie żadnej zmiany, oznacza to, że albo nie masz 
do czynienia z gniewem, albo też nie chcesz się go pozbyć.
Opór mentalny
Zawsze, kiedy stawiamy opór, pojawia się stres. Opór mentalny różni się od 
emocjonalnego tym samym, czym ocena różni się od analizy. Emocjonalnie opieramy się 
wtedy, kiedy myślimy, że coś jest złe, natomiast opieranie się mentalne wynika z 
mniemania, że coś jest nieprawidłowe. Sam w sobie opór mentalny nie posiada 
niszczącej siły, charakterystycznej dla strachu i gniewu, lecz podkopuje wiarę w siebie, 
poczucie własnej wartości i zdrowie fizyczne w taki sam sposób, w jaki drobne strużki 
wody powodują erozję gór. Przybiera on formę negatywnej krytyki ze strony lono, a 
każda krytyka, którą ku odbiera jako cios, wywołuje pewien, stosunkowo niewielki 
negatywny stres. Jednakże ciosy, z którymi łatwo radzimy sobie, kiedy jesteśmy zdrowi i 
odprężeni, w sytuacji napięcia i przykrych wspomnień o wcześniejszych nieszczęściach, 
bywają bardzo bolesne. Gdy tego rodzaju krytycyzm wchodzi w nawyk, staje się on tak 
automatyczny, iż często pojawia się w umyśle, zanim zdążymy go sobie uświadomić, a 
należy podkreślić, że napięcie występuje niezależnie od tego, czy krytyka została 
wypowiedziana głośno, czy nie.
Jednym z najbardziej zwariowanych przekonań, jakie ma nowoczesne społeczeństwo, 
jest mniemanie, że krytyka to rzecz pozytywna, która pomaga nam wyciągać stosowne 
nauki. Tymczasem, jedynym jej skutkiem jest stres i wzmocnienie tego, co krytykujemy. 
Stałe przypominanie sobie tego, czego nie zrobiliśmy w sposób właściwy, zdecydowanie 
przeszkadza nam w uczeniu się. Kiedy jako dziecko uczyliśmy się chodzić, 
zapominaliśmy o tym, co było niewłaściwe, a zapamiętywaliśmy tylko to, co przybliżało 
nas do celu. Ci, którzy pamiętają, jakie błędy popełnili, mają skłonność do powielania ich. 
Jeżeli ktoś opanowuje lekcje w atmosferze wytykania błędów, to udaje się mu to mimo 
takiej atmosfery, a nie dzięki niej. Często jestem pytany o wartość tzw. „konstruktywnej 
krytyki". Nie posiada ona żadnej wartości. Za takim określeniem kryje się po prostu chęć 
usprawiedliwienia swojej skłonności do wygłaszania krytycznych ocen. Motywacją 
wytykania komuś błędów jest raczej chęć „zdołowania" człowieka, niż autentyczne 
pragnienie pomocy. Jeżeli chcemy rzeczywiście pomóc danej osobie, powinniśmy 
wskazywać na jej sukcesy i uczyć ją sposobów ich osiągania. Obecnie istnieje wysoka 
specjalizacja w tzw. analizie krytycznej, chociaż rzadko można znaleźć w tej dziedzinie 
biegłego praktyka. O ile krytyka wygląda w ten sposób: „Nie, nie! Tak jest źle! Zrób to tak, 
głupku!", o tyle proces analizy krytycznej przebiega zwykle następująco: „To co robisz nie 
przynosi takich rezultatów, jakich oczekujesz, osiągniesz je w ten sposób." Założeniem 
analizy krytycznej jest rozpoznawanie niedociągnięć i wydawanie zaleceń bez oceny, ale 
osoba o niskim poczuciu własnej wartości nawet pozytywną analizę krytyczną potraktuje 
jako negatywną krytykę, skierowaną do niej osobiście, co wywoła u niej napięcie.

57

background image

Z mojego doświadczenia wynika, że reakcja na krytykę jest podstawowym czynnikiem 
wywołującym astmę, alergie, przeziębienia, bóle głowy i - prawdopodobnie z tego 
powodu, że usztywnia myślenie - artretyzm.
Odwracanie i przeplatanie
Niektórzy ludzie są tak bardzo przyzwyczajeni do stałego krytykowania, że nie znają 
żadnego innego sposobu niesienia pomocy we wprowadzaniu zmian u siebie i innych. 
Jeżeli jesteś jedną z takich osób, nie czuj się gorszy, ponieważ reprezentujesz 
większość. Moja rada dla Ciebie jest następująca: krytykuj, jeżeli już musisz, ale rób to 
inaczej. Oto dwie możliwości.
Odwracanie. Chodzi o odwrócenie zwykłego wzorca krytyki, który polega na tym, że 
najpierw zwracamy uwagę na coś dobrego, a następnie oferujemy krytykę. Na przykład: 
„Namalowałeś piękny obraz, ale niebo jest zbyt czerwone". Zdecydowanie lepszy efekt 
osiąga się wówczas, kiedy odwrócimy kolejność i powiemy: „Sądzę, że to niebo jest zbyt 
czerwone, ale obraz jest piękny". Odwrócenia takiego dokonujemy po to, by wypowiedź 
kończyła się komplementem, ponieważ w kategoriach napięcia i odprężenia komplement 
neutralizuje skutki krytyki, zwłaszcza w ciele mówiącego, ale w znacznym stopniu także 
w ciele słuchacza, toteż staje się on bardziej otwarty na pomoc.
Przeplatanie. Tu procedura jest podobna do poprzedniej, lecz różni się od niej tym, że 
zaczynamy od komplementu, następnie krytykujemy i kończymy również komplementem. 
Na przykład: „To piękny obraz, choć niebo jest zbyt czerwone, ale bardzo mi się podoba, 
jak namalowałeś fale," Takie podejście, oprócz pomocy w uwolnieniu stresu, pozwoli 
rozmówcy przyjąć krytykę w sposób bardziej zrelaksowany i z większą chęcią 
wprowadzenia zmiany.
Opór duchowy
Opór wewnętrzny i wynikające z niego napięcie może powstać w wyniku podążania w 
kierunku fizycznego bodźca, lub odsuwania się od niego, w wyniku strachu i gniewu lub 
obrony przed negatywną krytyką. Może również pojawić się jako rezultat wyizolowania. 
Pamiętaj, że hawajskim słowem określającym opór jest ku'e, które oznacza „stać z 
boku". Napięcie związane z oporem pojawia się, między innymi wówczas, gdy izolujemy 
się od czegoś lub próbujemy to uczynić. W przypadku oporu duchowego unikamy 
danego miejsca, jakiejś grupy lub nawet całego świata, ponieważ czujemy, że nie 
jesteśmy ich częścią. Zdarza się to często z tego powodu, że w naszym odczuciu nie 
jesteśmy akceptowani, ale reakcja taka może wynikać również z faktu, że czujemy się 
związani z czymś innym. Istnieje tak wiele możliwych kombinacji przekonań, mogących 
wywoływać takie stany emocjonalne, że ich pochodzenie nie ma znaczenia. Istotne jest, 
że im bardziej jesteśmy wyizolowani, tym większy jest negatywny stres. 
Nieuczestniczenie w działaniach grupy i brak poczucia sensu jednoczenia się z 
obszarem, na którym żyjemy, powoduje stosunkowo niewielki stres (jeżeli nie towarzyszy 
temu strach, złość, albo krytyka), ale jeżeli popadamy w skrajności, polegające na 
długotrwałym oddawaniu się marzeniom, zbyt długim medytowaniu, a nawet na pewnych 
formach autyzmu, możemy ściągnąć na siebie wiele problemów zdrowotnych. 
Długotrwałe oddawanie się marzeniom oznacza, że spędzamy większość naszego dnia 
ze świadomą uwagą skupioną na rzeczach, nie związanych ze światem, w którym 

58

background image

żyjemy (pisarze zachowują równowagę głównie dzięki temu, że wykonują czynności 
fizyczne, takie jak pisanie odręczne, pisanie na maszynie czy komputerze, lub 
dyktowanie). Przedłużone medytowanie to spędzanie większości czasu w jakimś stanie 
skupienia, który Przenosi naszą uwagę z otaczającego nas świata i z naszego ciała na 
coś innego, czego skutkiem jest zmniejszenie poboru tlenu i gromadzenie się toksyn. Ale 
napie.de powstaje także w wyniku długotrwałego oddzielenia łono od naszego ku, czyli 
świadomości mentalnej od świadomości ciała. Dzieje się tak, na przykład, wtedy, kiedy 
zbyt długo śpimy (właśnie dlatego zbyt długi sen może powodować ospałość i różnego 
rodzaju bóle). Ludzie podlegający takim formom wyizolowania z rzeczywistości (czyli 
tacy, którzy zbyt długo śpią, przez większą część czasu oddają się marzeniom lub zbyt 
często przebywają w stanach medytacyjnych) stwierdzają, że wzmaga się u nich 
nieprzyjemne uczucie przy „powrocie do ciała" po długich okresach „nieobecności" w 
nim, co z kolei skłania ich do przedłużania tych okresów. Powodem tego, że ciało 
odczuwa dyskomfort w sytuacji bycia tu i teraz jest właśnie długotrwałe odrywanie się od 
otaczającej nas rzeczywistości.
Miałem w tym zakresie osobiste doświadczenie. Zdarzyło się to podczas wyprawy z 
moimi synami do High Sierras. W pewnym momencie było mi trudno dotrzymywać im 
kroku, toteż zastosowałem technikę, polegającą na powtarzaniu pieśni, która odłączyła 
mój umysł od ciała i w ten sposób mogłem posuwać się szybciej, nie odczuwając 
żadnego dyskomfortu. Bez problemu nadążałem za synami, dopóki nie dotarliśmy do 
campingu. Kiedy ponownie połączyłem się ze swoim ciałem, natychmiast opadłem z sił z 
powodu wyczerpania. Moje odłączone lono było całkowicie nieświadome rozpaczliwych 
sygnałów ku, informujących o narastającym napięciu i odwodnieniu. Chłopcy pobiegli do 
wodospadu, a ja - żeby móc dotrzeć do stołówki - musiałem przez pół godziny namawiać 
swoje ku, by zechciało przywrócić mnie do stanu normalnego.
Nie ma ścisłych zasad, określających jak długo możemy pozostawać wyłączeni, nie 
doznając nadmiernego napięcia, ponieważ każdy z nas ma inną przemianę materii i inną 
motywację. Najlepszym sprawdzianem jest nasze samopoczucie. Jeżeli po powrocie ze 
stanu wyłączenia czujemy się dobrze, oznacza to, że długość okresu przebywania w nim 
była dla nas właściwa. Kiedy jednak wyłączanie się duchowe stanowi dla nas problem, to 
w jego rozwiązaniu może pomóc świadome podjęcie jakiejś działalności fizycznej, 
zaangażowanie się w kontakty z ludźmi lub z przyrodą, a także praktykowanie 
błogosławieństwa.
Szczególnym przypadkiem wyizolowania jest autyzm. Osoba znajdująca się w tym stanie 
tak dalece wycofała się ze świata zewnętrznego, że zwykle potrzebna jest jej pomoc w 
powrocie do nie-go. Zakres objawów autyzmu obejmuje niechęć do mówienia i do 
podejmowania działań, niechęć do reagowania na ludzi i otoczenie, a nawet całkowite 
niedostrzeganie ich. Stanowi temu mogą też towarzyszyć rytmiczne bezcelowe ruchy. 
Najskuteczniejszą kuracją jest tu chyba darzenie takiej osoby bezwarunkową miłością. 
Tym, którzy mają do czynienia z tym problemem polecam książkę Barry Kaufmana, choć 
w niektórych przypadkach wystarczy po prostu odrobina miłości. Nauczycielka jednego z 
moich słuchaczy miała uczennicę, której stan można było określić jako graniczący z 
autyzmem. Dziewczynka nie mówiła i nie uczestniczyła w żadnych działaniach. Od 

59

background image

momentu przyprowadzenia jej do szkoły do momentu odebrania siedziała spokojnie i nie 
reagowała na żadne przejawy troski ze strony nauczycielki. Z uwagi na ograniczony 
czas, jaki nauczyciel może poświęcić pojedynczemu uczniowi w szkole 
zaproponowałem, by po każdej lekcji nauczycielka po prostu siadała obok dziecka, 
naśladując możliwie najdokładniej każdą pozycję, wyraz twarzy i ruch, który wykonywała 
dziewczynka i żeby po upływie dwóch minut delikatnie dotykała jej, mówiąc „Dziękuję". 
Po trzech tygodniach dziewczynka rozmawiała z koleżankami, uśmiechała się i zaczęła 
uczestniczyć w życiu klasy.

KAHI - MAGICZNY DOTYK

W tradycji hawajskiej istnieje system pracy z ciałem zwany lomi-lomi. Jest on uważany 
za rodzaj masażu i obejmuje elementy Przypominające masaż szwedzki, rolfing, 
akupresurę, polarity, a także szereg innych technik, które nie są podobne do niczego 
innego. Tu Jednak po raz pierwszy opiszę szczegółowo inny proces, którego od szeregu 
lat nauczam podczas moich kursów szamańskich. Uważam, śe jest to jedna z najbardziej 
pożytecznych rzeczy, których się na-uczyłem i którymi dzielę się z innymi.
Proces ten nazywa się kahi, co oznacza "jedność", ale ma taki związek ze wspomnianą 
techniką lomi-lomi, że również stosuje się w nim bardzo lekki ucisk ręką lub palcem. 
Jednak ja znam tę technikę nieco inaczej niż niektórzy z moich hawajskich przyjaciół. 
Mnie nauczono, że to, co podczas kahi robi umysł, jest dużo ważniejsze od tego, co 
robią ręce.
Osiem ośrodków i cztery kąty ciała
Według tradycyjnego hawajskiego systemu uzdrawiania w ciele istnieje osiem ośrodków 
energetycznych: na czubku głowy, w klatce piersiowej, w okolicy pępka, na kości 
łonowej, na dłoniach i podeszwach stóp oraz cztery kąty: ramiona i biodra. Mnie podano 
jeszcze dwa dodatkowe centra: na siódmym kręgu szyjnym (wypukłym kręgu u podstawy 
szyi) i na kości ogonowej, co razem daje liczbę czternaście. W kahi wszystkie te miejsca 
nazywają się „ośrodkami mocy" lub źródłami energii i w pewnym sensie odpowiadają 
czakrom.
Aby wykonać zabieg kahi kładziemy jedną dłoń (lub palce), obojętne którą, na ośrodku 
mocy, a drugą (lub jej palce) - na „punkt uwalniania" czyli na obszar, w którym jest 
napięcie, ból, skaleczenie lub inny rodzaj dysharmonii. W niektórych przypadkach może 
to być również inny ośrodek energetyczny. Tak więc przy bólu głowy możemy lekko 
dotknąć bolącego miejsca palcami jednej ręki, a drugą rękę umieścić na pępku lub u 
podstawy kręgosłupa. W przypadku bólu żołądka można jedną rękę delikatnie położyć na 
wysokości tego narządu, a drugą z tyłu szyi lub na jedną z dłoni osoby, której pomagamy. 
Po umieszczeniu dłoni na odpowiednich miejscach wykonujemy zasadniczą część 
uzdrawiania, a mianowicie głęboko oddychając, koncentrujemy się jednocześnie na obu 
dłoniach. Zanim opanujemy taką podwójną koncentrację, możemy po prostu szybko 
przenosić uwagę z jednej dłoni na drugą, lub wyobrażać sobie coś na podobieństwo 
tęczy, łączącej dłonie. Aby pomóc uczniom lepiej koncentrować uwagę, na swoich 
kursach zwykle uczę ich hawajskiej pieśni, opartej na siedmiu zasadach Huny, ale tu nie 

60

background image

jestem w stanie nauczyć Cię prawidłowej wymowy słów tej pieśni, toteż przytoczę inną, w 
języku angielskim, która również opiera się na tych siedmiu zasadach.
„Be aware (bądź świadomy), be free (bądź wolny),
be focused (bądź skupiony), be here (bądź tutaj),
be loved (bądź kochany), be strong (bądź silny),
be healed (bądź uzdrowiony").
Śpiewaj tę pieśń w dowolnym rytmie, na taką melodią, jaka Ci się podoba. Spełnia ona 
dwa zadania - pomaga w koncentracji i wydaje sugestie dla ku, ale właściwe rezultaty 
wynikają w tej technice z podwójnej koncentracji na obu dłoniach. W procesie kahi nie 
próbujemy przesyłać energii do ciała osoby, której pomagamy, nie usiłujemy także być 
kanałem dla jej przepływu poprzez włączenie oddychania czy zaangażowanie umysłu. 
Naszym zadaniem jest jedynie utrzymywanie stanu koncentracji. Zgodnie z trzecią 
zasadą szamańską już sama koncentracja intensyfikuje i harmonizuje energię w ciele, z 
którym pracujemy. Mocno to podkreślam, ponieważ wiele osób chce sterować tym 
procesem przy pomocy swojego lono. Nie musisz tego robić. Energia sama wie 
dokładnie, jak ma się zachowywać, a ku wie, jak ma reagować. Technika ta uczy również 
ufności. Wykorzystaj swoje lono do podtrzymywania koncentracji i pozwól, by reszta 
działa się sama. Po trzech lub czterech pełnych głębokich oddechach sprawdź reakcje w 
swoim ciele i w ciele osoby, której pomagasz. Jeżeli stan uległ poprawie, możesz 
skończyć; jeżeli nie -możesz zadecydować o kontynuowaniu zabiegu.
Proces, jaki zachodzi w kahi polega na tym, że skupienie uwagi na rękach wzbudza 
między nimi przepływ energii, podobnie jak dzieje się to z prądem elektrycznym w 
przewodzie. Rezultat takiego przepływu w tej technice jest dwojaki: po pierwsze, 
stymuluje on nasze własne pole energetyczne, a po drugie, pogłębia fazę odprężania się 
w naturalnym cyklu, związanym ze stresem, czego wynikiem jest zmniejszenie napięcia i 
wprowadzenie harmonii do obszaru Pomiędzy dłońmi i w samych dłoniach. Kiedy 
pomagamy tym sposobem komu innemu, proces zachodzi u obu osób. Tak więc, 
stosując kahi na kimś innym, jednocześnie uzdrawiasz sam siebie, co wynika z drugiej 
zasady Huny. A oto szczegółowe rezultaty stosowania tej techniki:
1. Rozluźniają się napięte mięśnie, zmniejsza ból i pobudzone zostają procesy 
samouzdrawiania ciała w punkcie uwalniania. Reakcjom tym może towarzyszyć uczucie 
ciepła lub mrowienia.
2. Czasami następuje wyraźne przemieszczenie bólu w inne miejsce. Z doświadczenia 
wynika, że jest to efekt odsłonięcia innej warstwy bólu ukrytej pod tą pierwszą. W takim 
przypadku należy kontynuować pracę z tym nowym miejscem w taki sam sposób, jak to 
robiliśmy z poprzednim.
3. Czasami nie ma żadnej zmiany stanu nawet po kilkunastu mndach lub sesjach kahi 
(„runda" to skupienie uwagi typu kahi, które trwa tyle, ile wykonanie trzech lub czterech 
pełnych głębokich oddechów, a „sesja" to kahi dowolnej długości, oddzielone od 
następnego jakimś okresem czasu). Może się tak zdarzyć wówczas, kiedy źródłem 
stresu jest przede wszystkim opór organizmu, wynikający z gniewu lub strachu. Istnieje 
możliwość, że wzmocniona koncentracja złamie ten opór, toteż zaleca się, by stosować 

61

background image

tę technikę w ściślejszym powiązaniu ze zmianą emocji lub wzorców wspomnień, które 
wywołują takie emocje. Stosowne techniki omówione zostaną w tej książce dalej.
4. Czasami po sesji kahi następuje powrót do pierwotnego stanu. Dzieje się tak dlatego, 
że odnawiają się wzorce myślowe, które wywołały ten stan. Należy pamiętać, że po to, 
by osiągnąć autentyczne uzdrowienie należy dokonać stosownych zmian na poziomie 
umysłu, tymczasem kahi wpływa na ciało (dzięki uwalnianiu istniejących w nim napięć), 
przez co stanowi jedynie pomoc w działaniach na rzecz odzyskania zdrowia.
5. Często pod dłońmi osoby wykonującej kahi pojawia się wrażenie ruchu, ciepła lub 
mrowienia. Wykonywanie tego zabiegu nie powoduje zmęczenia, ponieważ nie 
próbujemy sterować energią, ani wymuszać jej przepływu.
Zgodnie z tym, co zostało powiedziane wyżej, kahi można stosować zarówno dla siebie, 
jak i dla innych. Stwierdziłem, że najlepsze wyniki osiąga się wtedy, kiedy przestrzegamy 
ogólnej zasady, by wykorzystywać najwygodniejszy ośrodek energetyczny położony 
stosunkowo daleko od punktu uwalniania. Tak więc, dla przykładu, gdybym pracował z 
czyjąś górną częścią pleców, użyłbym raczej ośrodka dłoni, ośrodka na kości ogonowej 
lub w okolicy pępka (nie zalecam stosowania ośrodka kości łonowej, o ile nie 
wykonujemy zabiegu bliskiej osobie), niż ośrodka na ramieniu, w klatce piersiowej czy 
szyi. Gdy dwa obszary koncentracji uwagi znajdują się zbyt blisko jeden od drugiego, 
przepływ energii jest mniejszy, natomiast jeżeli miejsca te są położone zbyt daleko od 
siebie, to wysiłek, potrzebny do pokonania tej odległości, będzie zwiększał nasze własne 
napięcie. Nie jest to sztywna zasada, lecz jedynie wskazówka, ponieważ czasami z 
jakichś innych konkretnych przyczyn może być wskazane, by obszary te były położone 
jak najbliżej lub też jak najdalej od siebie.
Będziesz mógł się przekonać, że kahi stanowi wspaniałą alternatywę dla akupresury i 
refleksologii. Nie umniejszając wartości tych cennych systemów muszę powiedzieć, że 
dobrze by było wykonywać takie zabiegi bezboleśnie. Sposobem na to jest połączenie 
któregoś z ośrodków mocy kahi z dowolnym wrażliwym punktem aku-presurowym lub 
refleksologicznym (na stopach można łączyć ośrodek położony w centrum podeszwy 
jednej stopy z wrażliwym punktem drugiej stopy). Najpierw należy wykonać uciski tych 
punktów w celu stwierdzenia ich wrażliwości, a następnie lekko dotykać jednego z nich i 
jednego ośrodka mocy, utrzymując stosowną koncentrację. Po wykonaniu jednej rundy 
sprawdzamy, czy dany punkt jest nadal wrażliwy.
Kahi w parze
Doskonałym sposobem na uspokojenie człowieka, podniesienie kogoś na duchu, 
przeprowadzanie wspólnego uzdrawiania i stworzenie atmosfery porozumienia jest 
wykonywanie kahi na sobie wzajemnie. Istnieją dwie odmiany pracy w parze:
1. Odwróć się twarzą do partnera, trzymając swoją lewą dłoń w górze, a prawą w dole. 
Połączcie dłonie zginając je tak, byście lekko trzymali się za palce. Następnie zacznijcie 
wykonywać kahi, skupiając uwagę na obu rękach i cicho intonując pieśń.
2. Umieść prawą dłoń lub palce na swoim pępku, a lewą dłoń, lub jej palce - na klatce 
piersiowej, albo na czole osoby, z którą pracujesz. Twój partner robi to samo - dotyka 
swojego pępka i Twojej klatki piersiowej lub Twojego czoła. Oddychając koncentrujcie się 
na własnych rakach i śpiewajcie pieśń.

62

background image

Po wykonaniu kilkunastu takich rund być może, między innymi, zauważysz tendencję do 
zanikania świadomości, gdzie kończy się Twoje ciało fizyczne, a gdzie zaczyna ciało 
partnera. Takie doznania nie zdarzają się każdemu, nie zdarzają się też natychmiast, ale 
jeżeli się pojawią, jest to znak, że Wasze pola energetyczne połączyły się, że zlały się 
tworząc jedność. Jeżeli z kimś często będziesz wykonywał to ćwiczenie, stwierdzisz, że 
rozwija się między Wami głęboka przyjaźń i doskonałe telepatyczne porozumienie.
Kahi grupowe
Gdy ludzie łączą się w grupy, moc uzdrawiająca zwiększa się tak samo, jak zwiększa się 
moc prądu elektrycznego, kiedy kilka baterii ustawimy w szereg. W grupowym 
uzdrawianiu doskonale działają dwie następujące odmiany kahi:
1. Usiądźcie lub stańcie w kręgu razem z osobą, która chce, by nad nią popracować. 
Połączcie ręce i wszyscy razem wykonujcie kahi. Na ogół efekt uzdrawiania jest większy, 
kiedy grupa głośno śpiewa pieśń. Jeżeli chcecie dołączyć do procesu posmak rytuału, 
możecie trzymać ręce tak, by lewa dłoń skierowana była w górę, a prawa w dół. Nie jest 
to konieczne, ale wielu ludziom się podoba.
2. Grupa stoi w rzędzie, lub - jeżeli wolicie - w półkolu; każdy trzyma jedną rękę na 
swoim pępku, a drugą ręką lekko dotyka ośrodka gardła osoby stojącej z przodu i 
wszyscy razem wykonują kahi. Pierwsza osoba w rzędzie wykonuje kahi w normalny 
sposób osobie, która pragnie pomocy.
Kahi mentalne
Należy podkreślić, że używanie rąk przy wykonywaniu kahi nie jest absolutnie 
niezbędne, ponieważ pracę wykonujemy przy pomocy skupienia uwagi. Ręce pomagają 
nam jedynie w koncentracji, ale niektórym ludziom potrzebna jest taka pomoc, a ponadto 
wiele osób lepiej poddaje się uzdrawianiu, gdy czuje dotyk. Istnieją jednak pewne 
sytuacje, w których bardzo przydatna jest świadomość, że jasne, ostre skupienie umysłu 
działa równie dobrze, jak dotyk. Są one następujące:
1. Kiedy z jakiegoś powodu nie możemy dotknąć punktu uwalniania u osoby, z którą 
pracujemy (na przykład, znajduje się on w intymnej części ciała). W takim przypadku 
można trzymać rękę w odległości kilkunastu centymetrów od tego miejsca lub po prostu 
mentalnie skupiać się na nim,
2. Kiedy chcesz pracować ze sobą, a masz obie ręce zajęte. Zdarzyło mi się, że 
musiałem tak zrobić podczas jazdy samochodem, kiedy złapał mnie skurcz mięśni.
3. Kiedy chcesz pomóc komuś w miejscu publicznym, ale robienie tego w sposób otwarty 
nie jest pożądane, ani wskazane.
W następnym rozdziale omówiona zostanie praca na odległość.
KAULIKE - INNY MAGICZNY DOTYK
Kaulike oznacza „równowagę" lub „harmonię" i jest wyjątkowo prostą metodą pomagania 
innym w poprawieniu samopoczucia. Możliwe jest wykonywanie tego zabiegu również na 
sobie, ale zawsze działa on lepiej, jeżeli wykonuje go inna osoba, ponieważ jest to 
sposób dzielenia się miłością i przyjaźnią. W zasadzie technika ta polega na lekkim 
dotykaniu ciała drugiej osoby, która stoi, siedzi lub leży. Kiedy zabieg przeprowadzany 
jest z właściwym nastawieniem zarówno dawcy jak i biorcy, wówczas wrażenia są 
zadziwiająco miłe. Właściwe nastawienie polega po prostu na gotowości dawania i 

63

background image

brania. Piękno kaulike przejawia się w tym, że technika ta nie wymaga żadnego myślenia 
ze strony lono, ani nawet takiego skupiania uwagi, jak przy kahi.
A oto jak wygląda procedura. Po pierwsze, stań przed odbiorcą; palcami na przemian 
jednej i drugiej dłoni dotykaj kolejno czubka jego głowy, gardła, klatki piersiowej, splotu 
słonecznego i pępka. Czas trzymania ręki w każdym miejscu powinien być równy około 
dwóm uderzeniom serca. Następnie obiema rękami, obojętnie po której stronie ciała, 
dotykaj szczęk, ramion, łokci, bioder, kolan, kostek i palców u nóg. Na zakończenie 
wznieś nad głową wyprostowane i odchylone na boki ramiona i rękami z dłońmi, 
skierowanymi na zewnątrz, zataczaj przed odbiorcą szerokie półkola, sięgające do 
poziomu bioder. I to wszystko. Nie ma następnego kroku; nie musisz myśleć, śpiewać, 
ani głęboko oddychać; nie robisz nic prócz dotykania i zataczania półkoli rękami.
Teraz zajmiemy się szerzej pracą z umysłem, lecz zawsze będzie ona rozpatrywana w 
powiązaniu z ciałem.
PRZYGODA PIĄTA
INICJOWANIE ZMIAN POPRZEZ INTUICJĘ

Ka po nui ho'olakolako, ke ao nui ho 'ohemahema
(Świat wewnętrzny dostarcza, a świat zewnętrzny ignoruje)

Szamani nie uczą się intuicji; zakładają oni, że intuicja istnieje, że jest czymś równie 
naturalnym, jak oddychanie. Ta zdolność człowieka jest logiczną konsekwencją 
pierwszych trzech zasad Huny - stanowi jeden z ważnych czynników, które sprawiają, że 
świat jest taki, jaki myślimy, że jest, wynika z tego, że wszystko jest ze sobą połączone, a 
ujawnia się dzięki energii, która podąża za uwagą. Intuicję, podobnie jak oddychanie, 
można rozwinąć do niewiarygodnej sprawności.
Od razu na początku wyjaśnię, że używam słowa intuicja dla określenia tak czynnego, 
jak i biernego zmysłu, a także jako alternatywy do pojęć telepatii i jasnowidzenia. Mówiąc 
ogólnie, intuicja ma związek z globalnymi zasobami informacji i wiedzą uzyskiwaną przez 
wewnętrzne zmysły wzroku, słuchu i dotyku (czasami również Przez zmysł powonienia i, 
rzadziej, smaku), natomiast telepatia ma Powiązania z czymś, co jest aktywne i 
werbalne, a jasnowidzenie zwykle oznacza coś, co jest bierne i wizualne. Ponadto, tak 
samo jak w świecie zewnętrznym, również informacje z poziomów wewnętrznych mogą 
być zarówno przekazywane, jak i odbierane.
A więc, jak działa intuicja? Aby to wyjaśnić, muszę użyć Metafory, ponieważ nie mamy tu 
do czynienia z fizycznym przedmiotem, który - zgodnie ze zwariowanym pomysłem 
naukowców, reprezentujących pierwszy poziom - można byłoby rozłożyć na części i 
nazwać każdą z nich. Dowody istnienia intuicji - czyli wymiany danych bez udziału 
materialnych mediów lub konieczności przebywania w pobliżu źródła informacji - są 
niepodważalne, o ile, oczywiście, nie zechcesz ich ignorować, jednak nie są one oparte 
na fizycznych podstawach. Ponieważ - zgodnie z szamańskim sposobem myślenia - 
świat materialny jest wytworem świata niematerialnego, fizyczne podstawy mogą, ale nie 

64

background image

muszą być znalezione. Dla prowadzenia badań w tej dziedzinie polecam stwierdzenie 
C.W. Leadbeatera: „Najpowszechniejszym błędem jest mniemanie, że ograniczenia 
naszej zdolności postrzegania są również granicą wszystkiego, co możną spostrzec".
Wróćmy jednak do metafory. Dobrym, często stosowanym i już wspomnianym wcześniej 
symbolem jest sieć, zwana siecią aka. Aka jest hawajskim słowem, oznaczającym 
„esencję" lub „cień". Ma ono również związek z pojęciem niematerialnych nici, łączących 
wszystko we Wszechświecie. Nawiązywane przez nas połączenia, które mają zawartość 
emocjonalną, określane są jako sznury, a nawet kable. O ile większość ludzi jest 
powiązana ze swoim zewnętrznym życiem, na Ziemi pewną liczbą właśnie sznurów i 
tylko do momentu śmierci, o tyle szamani starają się być powiązani nićmi, ale ze 
wszystkim i zawsze. Używając sieci jako metafory można powiedzieć, że tego rodzaju 
połączenia istnieją zawsze, ale przez świadomą koncentrację uwagi na konkretnych 
niciach powodujemy, że stają się one aktywne. Wynika z tego, że intuicja może przejawić 
się - czyli określona informacja może być przekazana - zawsze wtedy, kiedy myślimy o 
czymś, lub jesteśmy czegoś świadomi. Typowym przykładem tego jest sytuacja, w której 
pomyślałeś o przyjacielu i za chwilę on zadzwonił do Ciebie. Twoja myśl o danej osobie 
mogła zawierać sugestię, lub pragnienie, by na nią zareagowała, ale mogło być również 
tak, że to Ty odebrałeś sygnał od przyjaciela, który przed zadzwonieniem myślał o Tobie. 
Niezależnie jak było, zjawisko to można wytłumaczyć przekazem informacji po sieci.
Inną pożyteczną metaforą, odpowiednią dla nowoczesnego szamana miejskiego, jest 
efekt sygnału. Według niej wszystko we Wszechświecie wysyła - podobnie do stacji 
telewizyjnej - swoje własne fale; wszystko też jest odbiornikiem przekazów. Każdy sygnał 
stanowi kombinację częstotliwości, przekazujących wszystkie informacje, zawarte w 
wysyłającym dany sygnał źródle, lecz konkretny odbiornik jest zaprojektowany na odbiór 
tylko określonego zakresu fal, jak, na przykład, radio, które może odbierać sygnały 
foniczne ze stacji telewizyjnych, ale nie jest przystosowane do odbioru częstotliwości 
wizyjnych, albo też jak odbiornik telewizyjny, który posiada tylko określone kanały. 
Posługując się nadal myśleniem metaforycznym można powiedzieć, że naszą percepcję 
sygnału emitowanego przez inną osobę ogranicza sposób, w jaki jesteśmy dostrojeni do 
niej. Im lepsze jest to dostrojenie, tym łatwiejsze jest nawiązanie kontaktu z nadawcą; im 
jest ono słabsze, tym większa część przekazu pozostaje poza zasięgiem naszego 
odbioru. Możemy dostrajać się do innych (drogą świadomego skupienia uwagi) w 
dwojakim celu - albo biernego odbierania informacji, albo też czynnego ich 
przekazywania. Bez udziału świadomości przekaz i odbiór odbywa się wtedy, kiedy 
istnieją duże podobieństwa między systemami przekonań, przechowywanych przez ku 
osób, biorących udział w wymianie emitowanych sygnałów. Konkretny proces wysyłania 
ich do kogoś i odbierania od innych przypomina komunikację między nadajnikiem i 
odbiornikiem w wąskim, ściśle określonym paśmie częstotliwości. Bywa jednak, że 
pojawiają się zakłócenia pochodzące od zewnętrznych sygnałów o zbliżonych wibracjach 
lub spowodowane wewnętrznymi błędami i zjawiskiem interferencji, co tutaj należy 
rozumieć jako brak skupienia, pojawianie się wątpliwości lub podleganie krytyce. Jest to 
wspaniała metafora, ponieważ z jej pomocą można wyjaśnić bardzo wiele zjawisk 
intuicyjnych.

65

background image

Trzecią metaforą, bardzo przydatną dla osób ze skłonnościami do mistycyzmu, jest efekt 
pola. Chodzi o to, że Wszechświat jest nieskończony, a więc my również jesteśmy 
nieskończeni. Skoro jesteśmy nieskończeni, to jesteśmy wszędzie, a jeżeli jesteśmy 
wszędzie, to możemy być świadomi wszystkiego i wpływać na wszystko po-Przez 
skupianie swojej uwagi na danej rzeczy. Kluczem do takich działań jest czystość intencji i 
ostrość skupienia.
Gdyby w tym momencie ktoś chciał zapytać, czym naprawdę jest intuicja, to 
odpowiadam: jest tym, czym myślisz, że jest.
Przygotowując się do działań związanych z uzdrawianiem, szamani wykorzystują intuicję 
do zbierania informacji o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Omówimy szereg 
służących do tego narzędzi i technik, ale żebyście mogli używać ich w sposób efektywny, 
potrzeba jeszcze trochę teorii.
Najważniejsze jest założenie, że - zgodnie z czwartą zasadą Huny - nie możesz dostroić 
się do przeszłości ani do przyszłości, nawet jeżeli tego pragniesz, ponieważ jedyną 
rzeczywistością jest chwila obecna. Jeżeli idziemy do medium i prosimy o 
przepowiednią, osoba taka zwykle zaczyna od omówienia tego, co nas już spotkało, 
potem omawia stan obecny, a następnie przepowiada, co jeszcze nas czeka. Zgodnie z 
prezentowanym tu poglądem, medium właściwie nie dostraja się do naszej przeszłości 
jako takiej, lecz do naszych wspomnień (świadomych lub nieświadomych) o tym, co się 
wydarzyło, które w chwili obecnej emitujemy (używając wspomnianej metafory). 
Podobnie, omawiając naszą teraźniejszość, taka osoba odbiera nasze myśli, dotyczące 
bieżących problemów, a kiedy mówi o przyszłości, wyłapuje logiczne projekcje naszych 
aktualnych wzorców i inklinacji. Zauważ, że nie mówię, iż jest to świadomy wysiłek ze 
strony mediów. Na ogół oddają one sprawę w ręce swojego ku i kane, a wewnętrzny 
proces przebiega, mniej więcej, w taki sposób: „Dobrze, złotko, podaj mi jakieś 
informacje na temat przeszłości, teraźniejszości i przyszłości tego człowieka." Następnie 
medium czeka na pojawienie się słów, obrazów, symboli lub uczuć i - jeżeli trzeba - 
świadomie je interpretuje i przekazuje nam w postaci „przepowiedni".
Dobrym mediom zwykle dobrze wychodzi omawianie przeszłości, względnie dobrze 
udaje im się odgadnąć teraźniejszość, ale ich informacje na temat naszej przyszłości są 
zwykle całkowicie chybione. Dzieje się tak częściowo dlatego, że wszelkie przekazy, 
które uzyskują takie osoby, filtrowane są przez ich własny system przekonań, a 
częściowo dlatego, że my sami ciągle zmieniamy zdanie na temat swojej przeszłości, 
teraźniejszości i przyszłości, ponieważ bardzo często mamy bloki pamięciowe i 
sprzeczne koncepcje. Tak więc, jeżeli przyjęliśmy szamańską zasadę, że idąc przez 
życie sami tworzymy swoją przyszłość, możemy wyobrazić sobie trudności, jakie ma 
medium w wyłowieniu ważnych zagadnień spośród całej masy chaotycznych i 
pogmatwanych informacji, pochodzących od nas i od związanych z nami osób. Fakt, że 
częściowo im się to udaje, jest zadziwiający.
Należy odnotować, że czasami media rzeczywiście odbierają informacje o przyszłości, 
które docierają do nich, ale dzieje się tak zwykle wtedy, kiedy podłączą się do aktualnego 
wzorca silnych nawyków, dużej podatności na sugestię lub ogromnej determinacji. 
Najczęściej jednak - z uwagi na to, że jesteśmy tacy zmienni - osoby takie albo 

66

background image

całkowicie mijają się z prawdą, albo też uzyskują informacje tylko częściowo prawdziwe. 
Kiedyś w Południowej Kalifornii odwiedziłem słynną jasnowidzkę z prośbą o 
przepowiednię. Odczyt mojej przeszłości był całkiem trafny, opowieść o teraźniejszości 
uświadomiła mi kilka rzeczy, których wcześniej nie dostrzegałem, natomiast to, co ta 
kobieta mówiła o przyszłości było bardzo pogmatwane. Co prawda, dobrze dostroiła się 
do mojego planu publicznych wystąpień, których w tamtym momencie jeszcze nie 
rozpocząłem i precyzyjnie określiła datę spotkania z pewnym mężczyzną, które miało 
nastąpić dopiero za sześć miesięcy. Jednakże opisała tego człowieka jako kogoś, kto 
będzie dla mnie bardzo ważnym nauczycielem. Rzeczywiście, poznałem go, zostaliśmy 
serdecznymi przyjaciółmi i wymienialiśmy się określoną wiedzą, ale nigdy nie spełniał on 
roli mojego nauczyciela. Chociaż, gdyby mój stan podczas seansu z medium nie zmienił 
się, mógłby rzeczywiście taką rolę odegrać. Na koniec ta kobieta ucieszyła mnie 
stwierdzeniem, że przeprowadzę się na Francuską Riwierę i spędzę tam sześć miesięcy 
stale podróżując. To oczywiście nigdy się nie spełniło, ale taki odczyt mógł być skutkiem 
mieszanych projekcji moich minionych doświadczeń we francuskojęzycznym afrykańskim 
mieście Dakarze, bardzo przypominającym Riwierę Francuską oraz pragnienia, by 
mieszkać na Hawajach i stamtąd podróżować po całym świecie.
Mimo ogromnej reklamy, przepowiednie jasnowidzów dotyczące spraw globalnych, 
rzadko są trafne więcej niż w 30 procentach, z czego połowa to zwykłe zgadywanie. 
Problem ten ma związek z zakłóceniami, pochodzącymi od własnych pragnień i stresów 
samego medium, a także z faktem, że ludzie ciągle zmieniają zdanie. Ziemia 
najwidoczniej zmienia swoje zdanie jeszcze częściej, ponieważ jedną z rzeczy, których 
przepowiadanie wychodzi najgorzej, są trzęsienia Ziemi. Spotkałem tylko jedno 
„medium", którego przepowiednie były trafne w 90-98%. Osoba ta rzadko przepowiadała 
przyszłość, a jeżeli to robiła, stosowała swoistą metodę. Tym „medium" był Jack Smith, 
felietonista Los Angeles Times, a jego metoda polegała na tym, że czekał on na 
coroczne wydanie National Enquirer, w którym drukowano przepowiednie znanych 
jasnowidzów na nadchodzący rok. Czytając je przy każdej z nich pisał: „To się nie 
wydarzy" i uwagi te były niezwykle trafne.
Jeżeli nie jesteśmy w stanie zestroić się z tym, co nazywamy przeszłością czy 
przyszłością w sposób doskonały, to odbieramy jedynie wspomnienia i możliwości, a 
skoro tak jest, to po co w ogóle angażować do tego swoją intuicję? Dlaczego nie 
mielibyśmy popracować raczej nad wzmocnieniem jej działania w odniesieniu do 
teraźniejszości? Intuicja, używana do badania teraźniejszości, może dostarczyć nam 
cennych informacji na temat blokujących nas przekonań, które ciągle przechowujemy w 
pamięci, chociaż powstały dawno temu; może też informować nas o tym, jakie aktualne 
wzorce niechybnie prowadzą do takiej przyszłości, której nie chcemy. Intuicję możemy 
wykorzystywać do lepszego zrozumienia samych siebie i innych, do zmieniania naszych 
poglądów i w ten sposób - do eliminowania niekorzystnych wpływów wspomnień z 
przeszłości na obecne życie, a także do zmiany naszej przyszłości drogą przekształcania 
obecnych wzorców.
HAILONA - TWÓRCZA INTUICJA

67

background image

Hailona oznacza sztukę posługiwania kamieniami, rzucanymi w celu uzyskiwania wróżby 
i jest starym słowem, określającym dostrojenie do intuicji. Jako technika rzucanie kamieni 
daje świadomemu umysłowi dostęp do informacji intuicyjnych. Podstawowy proces 
polega na tym, że świadomie koncentrujemy się na jakimś pytaniu, a następnie 
pozwalamy, by poprzez pewien rodzaj otrzymanego układu kamieni nasze ku udzieliło 
nam odpowiedzi. W większości przypadków znaczenie znaków, symboli i wzorca ich 
ułożenia jest z góry określone. Powszechnie znaną tego rodzaju metodą jest rzucanie 
monet w I Chingu, a także wyciąganie kart Tarota. Zgodnie z koncepcją, nauczaną w 
systemie szamańskim, nasze wewnętrzne ja wybiera potrzebne mu informacje spośród 
tych, które nieprzerwanie przesyłane są przez sieć aka i tak manipuluje znakami i 
symbolami, że wzorzec ułożenia przedmiotów, użytych do wróżby, daje nam odpowiedź z 
taką dokładnością, z jaką przy danej metodzie jest to możliwe. Mogę powiedzieć, że w I 
Chingu ku używa intuicji do zebrania niezbędnych informacji, a następnie, uwzględniając 
grawitację, opór powietrza, siłę mięśni i tarcie powierzchniowe wyrzuca monety tak, że 
układają się we wzorzec, który ma określone znaczenie. W kilku następnych paragrafach 
opiszę starą hawajską metodę rzucania kamyków, zmodyfikowaną metodę afrykańską 
oraz wysoce elastyczną metodę mojego własnego pomysłu, opartą na modelach 
starożytnych.
'Oi-pahu
Nazwa tej starej metody, stosowanej na Hawajach, oznacza „parzysty-nieparzysty" lub 
„udany-nieudany". Jest ona stosowana, kiedy chcemy określić, jak zakończy się jakieś 
zdarzenie lub przedsięwzięcie. Najpierw kładziemy na stole dwa kawałki materiału -mogą 
to być chusteczki do nosa - lub stawiamy dwie miseczki określając, która symbolizuje 
nas, a która osobę, miejsce, zdarzenie lub przedsięwzięcie, będące przedmiotem 
naszego zainteresowania. Następnie odprężamy ciało i, koncentrując się na pytaniu o 
sukces, z kupki kamyków lub kamiennych kulek jedną i drugą ręką bierzemy losowo ich 
garść i umieszczamy je pod chusteczkami lub w miseczkach. Teraz liczymy kamyki po 
dwa. Aby zaoszczędzić czas, przelicz flajpierw kamyki przypisane Tobie, ponieważ jeżeli 
okaże się, że jest ich parzysta liczba - niezależnie od tego, co jest w drugiej kupce, 
otrzymałeś znak, że doznasz porażki. W przypadku, gdy zarówno w Twojej kupce, jak i w 
tej drugiej jest nieparzysta liczba kamyków, taki układ również traktowany jest jako znak 
niepowodzenia. Ja jed-nak nie podchodziłbym do tego wyniku tak pesymistycznie. W 
pierwotnym zamyśle oznaczał on, że nikt nie jest zwycięzcą, ponieważ dwie nieparzyste 
liczby niwelują się wzajemnie. Z drugiej strony, jeżeli przyjmiesz filozofię wygranej obu 
stron ('oi - „nieparzysty" oznacza również „udany"), taki wynik może oznaczać, że 
sytuacja jest ogólnie korzystna. Natomiast jeżeli Twoich kamyków jest nieparzysta liczba, 
a tych drugich - parzysta, j est to jednoznaczny sygnał, że osiągniesz zdecydowany 
sukces, choć zawsze musisz pamiętać, że informacja, którą otrzymujesz w ten sposób 
nie ma nic wspólnego z przyszłością. Jest to odczyt prawdopodobnego rezultatu 
wynikającego z naszych aktualnych postaw i planów. Jeżeli je zmienisz, zmienisz 
również całą sytuację.
Osiem par oczu Fa

68

background image

Wiele wieków temu Fonowie (obecnie nazywani Beninami) z Dahomeju, leżącego w 
Afryce Zachodniej, gdzie mieszkałem dwa i pół roku, stworzyli stosowany do dziś system 
wróżenia, oparty na pewnej legendzie. Dotyczy ona boga Fa, stwórcy ludzkości i 
posłańca wielkich bogów, który miał osiem par oczu w kształcie orzechów, otwierających 
się każdego ranka. Dzięki nim mógł on oglądać świat i przepowiadać przyszłość. 
Wróżenie przy pomocy tej techniki nazywane jest „otwieraniem oczu Fa". Jest to metoda 
oparta również na liczbach parzystych i nieparzystych, lecz ja wprowadziłem do 
oryginalnej wersji pewne uproszczenie, aby ułatwić jej wykorzystanie we współczesnym 
świecie. W tej postaci polega ona na tym, że odprężamy się i koncentrujemy na swoim 
pytaniu, a następnie rzucamy monetę (reszka oznacza liczbę parzystą, a orzeł - 
nieparzystą) lub kostkę cztery razy i zapamiętujemy, czy w danym rzucie liczba była 
parzysta, czy też nieparzysta. Po wykonaniu rzutów sprawdzamy odpowiedź według 
podanego niżej schematu. Rzut, w którym wypadła liczba nieparzysta oznaczony jest 
jedną kropką, a parzysta -dwiema. Oprócz wróżenia metoda ta pomaga nam rozwijać 
intuicję, ponieważ posługując się nią musimy rozważyć różne możliwości zastosowania 
złożonej z jednego wyrazu odpowiedzi do naszego pytania, a następnie wybrać tę 
interpretację, która, według naszego odczucia, jest tą właściwą. Dla przykładu, jeżeli 
zapytaliśmy, czy nasz związek miłosny utrzyma się przez następny rok i uzyskaliśmy 
kolejno cztery liczby nieparzyste, oznaczające jedność, to jest rzeczą oczywistą, że 
otrzymaliśmy odpowiedź twierdzącą. Jeżeli zaś uzyskany układ, składa się z dwóch liczb 
nieparzystych, jednej parzystej i jednej nieparzystej, a więc oznacza słabość, to 
wiadomo, że będziemy musieli zastanowić się nad siłą naszego związku, nad siłą 
naszego pragnienia lub nad motywacją, kryjącą się za naszym pytaniem.

69

background image

Jedność

Oddzielenie

Szczęście Nieszczęście

Pozytywnie Negatywnie

Siła

Słabość

Wolność

Ograniczenie Sukces

Porażka

Ruch

Bezruch

Obfitość

Brak

Kamyki szamańskie
Tej metody, złożonej z trzech części, nauczam na swoich kursach. Używa się w niej 
łącznie siedmiu „kamyków", które wcale nie muszą być z kamienia. Zwykle wykorzystuję 
do tego celu plastikowe koraliki w następujących kolorach: białym, czerwonym, 
pomarańczowym, żółtym, zielonym, niebieskim i fioletowym. Moi uczniowie robią sobie 
później własne zestawy. Często używają kamieni półszlachetnych, a także oszlifowanych 
przez wodę kawałków bazaltu, pomalowanych na kolorowo farbą. Swoim niewidomym 
uczniom zalecam zrobienie sobie zestawu z maskotek, przypinanych do breloczków. 
Jeżeli lubisz kryształy, dobry dla Ciebie może być komplet składający się z kryształu 
górskiego, rodochrozytu lub różowego kwarcu, karneolu, cytrynu, malachitu lub 
awenturynu, turkusu lub sodalitu i ametystu lub fioletowego fluorytu. Najlepsze są 
kamienie, których średnica nie przekracza 12 mm. Omawiając dalej tę metodę, będę 
zakładał, że posługujesz się zestawem kamyków w podanych kolorach.
Technika uzyskiwania odpowiedzi „tak" lub „nie"
W tej technice wykorzystujemy tylko trzy kamyki: biały, czerwony i zielony. Biały nazywa 
się kumu, („bazowy"), a pozostałe dwa - to eo, („odpowiadające"). Właściwej odpowiedzi 
na nasze pytanie udziela ten, który znajduje się najbliżej białego, obojętne po której jego 
stronie. Tu kamyk czerwony oznacza „nie", a zielony „tak". Tak więc rozluźniamy się i 
zadajemy pytanie, na które odpowiedź może brzmieć „tak", lub „nie". Uważaj, by nie 
zadawać pytań typu „Czy powinienem zrobić, to czy tamto?", ponieważ „powinienem" 
odnosi się do norm i zasad, których Twoje ku często pamięta po kilka na dany temat, 
toteż pytanie staje się dla niego niejasne.
Kiedy poczujesz, że jesteś gotów z pytaniem, potrzymaj kamyki w ręce, a następnie rzuć 
je przed sobą. Jeżeli zadasz pytanie „kontrolne" możesz spowodować zakłócenia, które 
będą skutkiem przejawionych w ten sposób wątpliwości. Pamiętaj, iż jedyna różnica 
między mediami i resztą ludzi polega na tym, że medium zwykle wierzy w prawdziwość 

70

background image

otrzymywanych odpowiedzi, a więc, im większa jest Twoja ufność, tym dokładniejszą 
uzyskasz odpowiedź.
Należy również podkreślić, że otrzymywane w ten sposób odpowiedzi mówią nam 
jedynie o naszym ku i o naszych wzorcach, i mogą nie mieć nic wspólnego z tym, jak 
naszą sytuację postrzegają inni, ani jaką sytuacja ta rzeczywiście się okaże. Pytać 
możesz o wszystko, ale technika ta jest szczególnie przydatna do odkrywania nastawień 
i przekonań na poziomie ku, jak również do uzyskiwania informacji na temat naszego 
podświadomego postrzegania innych ludzi i sytuacji.
Kiedy będziesz zadawał pytania, dotyczące bezpośrednio Ciebie, stwierdzisz, że po 
uzyskaniu odpowiedzi, która Ci się nie podoba, zechcesz natychmiast powtórzyć rzut. 
Nie radzę Ci tego robić, ponieważ takie zachowanie wzmaga podświadomy lęk. W takich 
przypadkach proponuję Ci, byś zrobił coś innego, a mianowicie, byś przeprowadził:
Tajemny proces szamański dla uzyskania takiej odpowiedzi, jakiej pragniesz
Wygląda on tak:
1. Otrzymałeś odpowiedź, która Cię nie satysfakcjonuje.
2. Zaakceptuj ją jako odzwierciedlającą aktualnie istniejący wzorzec.
3. Weź obydwa kamyki „odpowiadające" i świadomie zamień je miejscami krzycząc : „To 
jest nowy wzorzec, ku Zapamiętaj go!" Przepełniony mocą krzyk i fizyczny ruch wywrą 
silne wrażenie sensoryczne na Twoim ku, co pomoże w stworzeniu nowego wzorca, 
dającego lepsze wyniki.
Technika doradcza
Do tej techniki używamy wszystkich siedmiu kamyków. Biały nadal jest kumu, chociaż 
jest umieszczony na poniższej liście kamieni eo, określającej ich znaczenie.

Biały 

= I zasada Huny;  słowo kluczowe:  świadomość. 

Czerwony 

= II zasada Huny;  słowo kluczowe:  wolność. 

Pomarańczowy 

= III zasada Huny;  słowo kluczowe:  koncentracja. 

Żółty 

= IV zasada Huny;  słowo kluczowe:  wytrwałość. 

Zielony 

= V zasada Huny;  słowo kluczowe:  miłość. 

Niebieski 

= VI zasada Huny;  słowo kluczowe:  pewność. 

Fioletowy 

= VII zasada 
Huny; 

słowo kluczowe:  elastyczność. 

Kiedy poczujesz, że jesteś gotów, odpręż się i skoncentruj na prośbie o radę. Pytanie 
może być sformułowane, na przykład, tak: „Jaki jest najlepszy dla mnie sposób, by 
uzyskać to, czego pragnę?" lub też „Co najlepszego mogę zrobić w tej sytuacji?" 
(Pamiętaj, że \v tej technice nie otrzymujesz odpowiedzi „tak" lub „nie"). Następnie rzuć 
kamyki i odczytaj znaczenie tego, który ułożył się najbliżej białego. Połącz znaczenie 
odpowiadającej mu zasady Huny ze znaczeniem słowa kluczowego i odczytaj z nich 
odpowiedź na zadane pytanie. Należy podkreślić, że natura wróżb jest taka, iż wymaga 

71

background image

jednakowej intuicji przy interpretacji odpowiedzi i przy zadawaniu pytania. W innej 
odmianie tej techniki, zamiast rady w konkretnej sprawie, możesz zapytać o plan 
działania, określając z góry liczbę kamyków, które chcesz, by uczestniczyły w 
odpowiedzi. Na przykład, jeżeli poprosiłeś: „Podaj mi trzystopniowy plan działania w celu 
zwiększenia moich dochodów" i najbliżej białego kamyka znalazły się kamyki w kolorze 
pomarańczowym, czerwonym i zielonym, to odpowiedź można zinterpretować 
następująco: „Sprecyzuj jasno swoje cele, pozbądź się poczucia winy i rób to, co 
kochasz robić". Jest to, oczywiście, uproszczona interpretacja, ponieważ w konkretnej, 
rzeczywistej sytuacji najprawdopodobniej będziesz miał znacznie więcej skojarzeń z 
poszczególnymi kolorami.
Przy pomocy tej techniki możesz również uzyskać odpowiedź na pytanie: "Co stoi na 
przeszkodzie w realizacji moich celów?" Rzuć kamyki i odczytaj, co Ci one mówią na 
podstawie znaczenia tego z nich, który leży najbliżej białego. W tym przypadku należy 
kierować się przeciwnymi znaczeniami poszczególnych kolorów, które są następujące:

czerwony

= napięcie umysłowe i 
fizyczne;

pomarańczowy = brak skupienia;
żółty

= ociąganie się;

zielony

= gniew;

niebieski

= lęk lub zwątpienie;

fioletowy

= skostniałe myślenie

Wróżba z obrazu
Tu kryje się jedna z największych tajemnic wróżenia szamańskiego. Wyobraź sobie 
antropologa na jakiejś tropikalnej wyspie, który obserwuje wiejskiego szamana, jak ten 
rzuca muszelki, kości i kamyki, a potem daje wyczerpującą interpretację powstałych 
układów. Naukowiec bacznie przygląda się czynnościom szamana, lecz nie potrafi 
odgadnąć znaczenia używanych przez niego przedmiotów i struktury wzorca, który 
tworzą. Nie wierzy, kiedy tamten mówi, że nie mają one żadnego znaczenia i w końcu 
oddala się z przekonaniem, że szaman jest po prostu oszustem.
A co właściwie szaman robi? Przygląda się obrazom. Moim zdaniem, jest to najwyższa 
forma wróżenia, ponieważ poprzez symbole i skojarzenia pobudza ona najgłębsze 
warstwy intuicji. Aby zrobić to samo przy pomocy kamieni, odpręż się i poproś o obraz, 
który będzie przedstawiał obecny lub przyszły stan osoby, miejsca, rzeczy lub sytuacji. 
Następnie rzuć wszystkie siedem kamieni nie określając, który jest kumu, a które są eo. 
Kiedy kamienie są już rozrzucone, spójrz na nie bez żadnego wysiłku. Zastanów się 
jedynie, jak wygląda ich rozkład, co Ci on przypomina. Możesz przyjąć, że kamienie to 
kropki, z których w dziecięcej książeczce buduje się obrazek. Spróbuj łączyć je w 
wyobraźni na różne sposoby. Wprawdzie w nazwie tej techniki jest obraz, ale czasami 
główny sens układu pojawia się w postaci uczucia. Możesz po prostu patrzeć na niego i 
uświadamiać sobie skojarzenia, jakie przychodzą Ci na myśl. Jeżeli czujesz, że byłoby to 

72

background image

właściwe, możesz uwzględnić znaczenie poszczególnych kamieni, podane w 
poprzednim opisie. Niektórzy z Was opanują tę technikę w mgnieniu oka, ale znajdą się i 
tacy, którzy będą musieli trochę poćwiczyć, zanim pozbędą się oporów przed tego 
rodzaju działaniami. Gdyby stało się tak, że mimo usilnych prób, Powstały układ z niczym 
Ci się nie skojarzy, podziękuj ku za chęć współpracy, poproś, by dało Ci inny obraz, 
dotyczący tego samego zagadnienia i rozrzuć kamyki jeszcze raz.
Jeżeli nie podoba Ci się obrazek, również w tej technice możesz przeprowadzić taki 
proces zmiany układu, o którym była mowa w opisie pierwszej metody. W przypadku, gdy 
poprosisz o obraz stanu innej osoby, technika ta może spełnić również rolę procesu
uzdrawiania na odległość. W tym celu musisz w sposób świadomy poprawić lub 
przekształcić obraz przez zmianę położenia kamyków.
LA 'A KEA - ŚWIATŁO MIŁOŚCI
Z uwagi na to, że istnieje sieć połączeń, o której była już mowa, wszystko na siebie 
wzajemnie wpływa, chociaż nie w jednakowym stopniu. Dla nas najważniejsze jest to, że 
na ku najsilniejszy wpływ ma takie pole energii, które jest najintensywniejsze, które 
znajduje się w najbliższej odległości od niego, a także takie, które najsilniej rezonuje z 
jego własnymi wibracjami.
Pole to obszar wpływu (przykładem może być pole magnetyczne) lub percepcji (na 
przykład, pole widzenia). Tutaj rozpatrujemy to pojęcie głównie jako obszar wpływów i 
koncentrujemy się na energetycznej „otoczce" człowieka, zwanej aurą, lub po hawajsku 
hoaka. Pole energii człowieka zawiera zarówno fizyczne, jak i niefi-zyczne składniki, ale 
na razie potraktujemy je jako jednolitą całość. Pomocne będzie również przyjęcie takiej 
definicji energii, która określa ją jako ruch lub działalność, wywierającą wpływ na 
otoczenie, czyli powodującą w nim zmiany. Ruch ten można nazwać także wibracją, 
wpływającą na otoczenie. Należy wziąć pod uwagę jeszcze jedną rzecz, a mianowicie to, 
że energia nie jest przedmiotem, którego można dotknąć, ale przedmioty, które można 
dotknąć obdarzone są energią. Dlatego też obniżenie lub uszczuplenie energii oznacza 
zmniejszenie szybkości wibracji, a nie usunięcie czegoś, czego można dotknąć i 
podobnie - zwiększenie energii jest równoznaczne z podwyższeniem prędkości wibracji, 
a nie z dodaniem czegoś materialnego. Zwiększenia energii nie można porównać do 
szklanki wody, dodanej do ciasta, natomiast analogią, którą możemy przyjąć, jest 
szybkość obrotów miksera, użytego do jego wymieszania.
Do pola energetycznego człowieka mają zastosowanie dwa znaczenia pojęcia 
rezonansu. Jedno, mające związek z elektrycznością, to „stan dostrojenia obwodu, 
pozwalający na intensywniejszy przepływ prądu o określonej częstotliwości". W 
kategoriach możliwości człowieka oznacza ono, że o tym, jakiego rodzaju energie będą 
miały na nas wpływ, decyduje stan umysłu i ciała. Używając konkretnego przykładu 
można powiedzieć, iż każdy lęk w Tobie, niezależnie od jego przyczyn, podlega wpływom 
każdego innego zewnętrznego lęku w ten sposób, że rezonuje z nim. To samo odnosi się 
do każdego innego stanu, na przykład, pewności siebie - im będzie większa, tym łatwiej 
będzie rezonowała z każdą pewnością siebie, pochodzącą z zewnątrz. Oto dlaczego w 
każdym uzdrawianiu tak ważne jest uczynienie przez szamana podstawowego kroku, 
który polega na wzmocnieniu u uzdrawianej osoby tej właśnie cechy. Jest rzeczą 

73

background image

oczywistą, wynikającą z trzeciej i szóstej zasady Huny, że możemy świadomie 
zadecydować o przeniesieniu swojej uwagi na pewność siebie w dziedzinie, w której ją 
posiadamy i w ten sposób bardziej dostroić się do wpływów każdej wibracji pewności 
siebie istniejącej wokół nas, zmniejszając tym samym wpływy wszelkich lęków. Inne 
znaczenie rezonansu, zapożyczone z fizyki, to wzmocnienie wibracji jakiegoś ciała pod 
wpływem drgań pochodzących z innego źródła, a posiadających zbliżoną częstotliwość. 
W kategoriach pola energetycznego człowieka oznacza to, że nasz lęk ma tendencję do 
wzmacniania lęku u znajdujących się w pobliżu ludzi. Dotyczy to w jednakowym stopniu 
wszystkich innych stanów emocjonalnych.
Im bliżej znajdujemy się od źródła energii, tym silniejsze jest jego oddziaływanie na nas, 
toteż odległość jednego człowieka od drugiego powinna mieć zasadniczy wpływ na 
wzajemne relacje między ich polami energetycznymi. Jednakże - choć pola te 
rozprzestrzeniają się w sposób nieskończony - siła naszego oddziaływania na innych 
może wcale nie być taka, jaka wynika z rzeczywistej intensywności naszej aury. Dzieje 
się tak dlatego, że - zgodnie z trzecią zasadą Huny - energia podąża za uwagą, a uwaga 
mentalna i sensoryczna człowieka bywa różna. Natomiast, abstrahując od wszelkich 
związków z częstotliwościami, ludzie są bardziej podatni na wpływy energii, 
postrzeganych fizycznymi zmysłami (wzroku, słuchu, dotyku itd.) niż tych, które 
odczuwają poprzez zmysły mentalne i z tego powodu mała odległość jest ważnym 
czynnikiem w odbieraniu wpływów.
Natężenie pola energii ma związek z intensywnością jej przepływu, a to z kolei związane 
jest z charakterystyką wibracji, która Posiada dwie składowe - częstotliwość i amplitudę, 
lub, mówiąc inaczej, szybkość i natężenie. Biorąc jako przykład fale oceanu można 
powiedzieć że ich liczba na przestrzeni stumetrowego odcinka określa częstotliwość, a 
wysokość, jaką osiągają, to ich amplituda. Jest rzeczą oczywistą, że fala trzymetrowa 
będzie niosła więcej energii, niż fala dwumetrowa o tej samej częstotliwości. Inny 
przykład można znaleźć w muzyce: dźwięk C zagrany na tubie będzie miał taką samą 
liczbę drgań na sekundę, co ten sam dźwięk wydawany przez strunę pianina, zabrzmi 
jednak z o wiele większą siłą (muzyczne określenie amplitudy) W aurze człowieka 
częstotliwości odpowiada siła skupienia, a amplitudzie - emocje. Skupienie pochodzi z 
uwagi kane ku i lono, natomiast źródłem emocji są świadome i zwyczajowe reakcje na 
nasze środowisko wewnętrzne i zewnętrzne.
Podsumowując to, co zostało powiedziane wyżej, należy stwierdzić, że największy wpływ 
na ku ma najsilniejsze, najbliższe i najlepiej rezonujące z nim pole. Zilustrować to może 
przykład. Wyobraź sobie, że wchodzisz do pokoju, gdzie ludzie są w stanie 
potencjalnego gniewu, a jedna osoba jest wściekła właśnie w tym momencie chociaż 
otwarcie tego me demonstruje. Jeżeli w Twoim zycm są rzeczy, wywołujące u Ciebie 
złość, to nawet gdybyś w danej chwili nie doświadczał tej emocji, po wejściu do takiego 
pomieszczenia zaczniesz odczuwać narastającą irytację, nie wiedząc nawet, dlaczego 
Jeżeli na dodatek osoba, o której mówimy, jest zła z powodu, który również Ciebie 
rozgniewałby, to wpływ jej emocji odczujesz szczególnie silnie. Zadziała tu niewielka 
odległość, natężenie pola i rezonans. W przypadku, gdy masz podświadome 
przyzwyczajenie unikania gniewu, efekt pola prawdopodobnie wpłynie na Ciebie tak, że 

74

background image

podświadomie stłumisz swoje emocje przez napięcie mięsni, toteż im dłużej będziesz 
pozostawał w takim pomieszczeniu, tym bardziej będziesz czuł się chory lub wyczerpany. 
Ważne jest, by zdać sobie sprawę, że to nie ktoś inny wysysa z nas energię, czy 
powoduje nasze złe samopoczucie - doprowadzają do tego nasze własne reakcje. Nikt 
nie może pozbawić nas energii, ponieważ jej zasoby są nieskonczończone, podobnie jak 
my sami. Jeżeli w czyimś towarzystwie czujemy się wyczerpani oznacza to, że nasze ku 
reaguje na cos w tej osobie, co nam się, nie podoba. Gdybyśmy w przedstawionej 
sytuacji weszli do pokoju z głębokim poczuciem szczęścia, wywarlibyśmy na zagniewaną 
osobę łagodzący, uzdrawiający wpływ.
Nie tylko ludzie mogą wpłynąć na nasze emocje; różnego rodzaju wpływy mogą 
pochodzić także z naszego środowiska materialnego. Odrobina stresu wniesiona do 
wysoce naenergetyzowanego pomieszczenia takiego, jak klimatyzowane biuro lub wielka 
piramida, może zaowocować jego wzmocnieniem i wyzwoleniem albo gniewu, albo też 
strachu - zależnie od tego, jak zwyczajowo reagujemy na stres. Jeszcze silniej możemy 
zareagować na przechowywane przez ku wspomnienia, związane z jakimś miejscem. 
Kiedyś w Egipcie, pod koniec długiego, męczącego dnia, wstąpiliśmy do małej świątyni 
Izis, położonej na wysepce na Nilu. Kiedy grupa nasza weszła do sanktuarium, pewna 
kobieta, będąca bardzo wrażliwą istotą, której nie pozwalano swobodnie wyrażać emocji, 
popadła przy wejściu w głębokie omdlenie. Później powiedziała, że poczuła się 
przytłoczona uczuciem gniewu. Ja też odczuwałem gniew, który narastał we mnie w 
miarę zbliżania się do wejścia, toteż gdy tam dotarłem, byłem osaczony przez cudze 
wspomnienia aktów bezczeszczenia świątyni. Dokonując ogromnego wysiłku wszedłem 
do sanktuarium z zamiarem zharmonizowania jego energii, ale mój stan już nie pozwolił 
na to. Ciekawe, że po udzieleniu pomocy tej kobiecie, nikt więcej nie przekroczył jego 
progu. Wyglądało to tak, jakby nikogo ten obiekt nie interesował, lecz 
najprawdopodobniej była to reakcja ku. Tuż przed wejściem na statek, którym 
odpływaliśmy, znalazłem w piasku dzie-sięciocentymetrowy kryształ kwarcu i 
uświadomiłem sobie, że na tej wyspie musi być ich bardzo wiele, co dodatkowo 
wzmacniało jej energie, lecz mimo tego, musiałem podjąć świadome działania w celu 
usunięcia stresu i takiego przeprogramowania się, abym mógł powró-cić do normalnego 
stanu. Gdybym przybył na wyspę zrelaksowany i przepełniony uczuciem szczęścia, 
doświadczyłbym tam czego innego - albo z rosnącym zainteresowaniem przystąpiłbym 
do badania tego miejsca, albo też wpadłbym w euforię, ponieważ mój stan rezonowałby 
ze wszelkimi wspomnieniami szczęścia, którego w tym miejscu doznali inni.
Praktyczna wiedza, jaka płynie z tej historii zawiera się w tym, że o ile sami tworzymy 
swoje emocje, o tyle wpływ na ich intensywność mogą mieć inni ludzie i rzeczy z 
naszego otoczenia. Jednak zamiast tracić czas na rozważania, kto wzmacnia nasze 
emocje, lepiej jest wziąć się za siebie i coś z nimi zrobić. Jeżeli podobają Ci się one - 
delektuj się nimi, a jeżeli nie, to niżej przytaczam kilka technik, które mogą Ci się 
przydać.
Białe Światło Ochrony
Gdzie panuje strach, tam pojawiają się konflikty. Trudno się dziwić, że w świecie, w 
którym króluje strach, nawet metafizyczne metody oparte są na obronie i ataku. Jedną z 

75

background image

najbardziej rozpowszechnionych na świecie technik, służących ochronie jest „Białe 
Światło Ochrony", jak często się ją nazywa. Sama koncepcja jest wspaniała, natomiast 
jej stosowanie pozostawia wiele do życzenia.
W najprostszej formie metoda ta polega na wyobrażeniu sobie, że jesteśmy otoczeni 
czystym białym światłem, chroniącym nas przed wszelkim złem, zarówno tym, które 
emanuje z naszego własnego wnętrza, jak i tym, które może pochodzić od innych istot 
duchowych. Jeden z moich uczniów opowiedział mi, jak można prawidłowo stosować tę 
metodę. W latach sześćdziesiątych mieszkał on w Nowym Jorku, gdzie jedną z jego 
znajomych była piękna, młoda kobieta, która lubiła włóczyć się po najbardziej 
niebezpiecznych dzielnicach miasta, mając na sobie tylko cienkie bawełniane odzienie. 
Znajomi, łącznie z moim uczniem, ostrzegali ją o grożących niebezpieczeństwach, ale 
ona uśmiechała się i odpowiadała „Chroni mnie Światło". Pewnego razu mój uczeń 
postanowił pójść za nią. Jakież było jego zdziwienie, kiedy stwierdził, że zatwardziali 
ulicznicy niezmiennie odnosili się do niej z kurtuazją i uprzejmością. Światło 
spowodowało usunięcie wszelkiego strachu, toteż obie strony zareagowały na obecność 
bezwarunkowej miłości.
Jednakże dość często stosowanie Białego Światła powoduje wzmożenie lęku i 
pogorszenie istniejącego stanu. Jeżeli tak się dzieje, przyczyna leży w silniejszym 
skupianiu się na ochronie, niż na ufności. W takich przypadkach Światło służy za mur lub 
barierę, która izoluje źródło strachu wcale nie powodując uwolnienia się od niego-Za 
każdym razem, kiedy technika ta stosowana jest w ten sposób, wzmacnia ona lęk i 
tworzy nawyk bania się. Jeżeli otaczasz Białym Światłem Ochrony siebie, swoją rodzinę i 
przyjaciół, swój dom i samochód ufając, że oddałeś to wszystko pod opiekę tego Światła, 
to będzie Cię ono chroniło w sposób doskonały. Ale jeżeli otaczając się tym samym 
Światłem koncentrujesz uwagę na tym, od czego chcesz być zabezpieczony, 
wyczerpujesz się wskutek wkładania wysiłku we wzmacnianie Światła i zaczynasz 
przyciągać do siebie, to czego się boisz.
Najgorsze i najbardziej odrażające jest zastosowanie Światła, które czasami zalecają 
nawet nauczyciele duchowi, mający wprawdzie najlepsze intencje, ale zbyt opanowani 
przez strach, by wiedzieć, co czynią. Chodzi o takie wykorzystanie Światła, kiedy nie 
służy ono jako bariera ochronna, lecz jako ekran lub zwierciadło, odsyłające negatywne 
intencje do nadawcy. Zakłada się tu, że energie, odczuwane przez nas jako 
nieprzyjemne sensacje, zostały celowo wysłane w naszym kierunku przez prześladowcę, 
który zasługuje na zwrot tego, co wysłał. Chociaż walka na poziomie metafizycznym nie 
jest niemożliwa, zdarza się bardzo rzadko, ponieważ na świecie zbyt mało jest ludzi 
dostatecznie bystrych, by wiedzieć jak się w nią zaangażować i jednocześnie tak głupich, 
by to zrobić (pamiętaj, że ku bierze wszystko osobiście do siebie).
Aby Białe Światło Ochrony mogło być stosowane w sposób prawidłowy należy być 
świadomym, że wszelkie targające nami negatywne uczucia są reakcją na nasze 
środowisko duchowe i fizyczne i to niezależnie od tego, czy jakaś konkretna osoba jest 
wściekła na nas lub czy ktoś chce nam zaszkodzić. Używanie Światła do przesyłania 
innym ludziom szkodliwych energii, nawet wtedy, kiedy sądzimy, że jedynie odsyłamy to, 
co zostało wysłane w naszym kierunku, jest angażowaniem się w czarną magię.

76

background image

Białe Światło jest najskuteczniejszą pierwszą pomocą w zakresie ochrony umysłu dla 
osób, które są tak opanowane strachem, że nic innego nie jest w stanie spowodować, by 
osiągnęły głębsze po-czucie bezpieczeństwa. Jednakże z chwilą osiągnięcia 
minimalnego Poziomu pewności siebie, należy przejść do stosowania czegoś bardziej 
zaawansowanego i przynoszącego większe korzyści.
Światło Miłości La 'a Kea
La'a kea jest hawajskim idiomem, oznaczającym „święte światło", mające związek z 
całym dobrem, które niesie ze sobą dzień, takim jak światło słoneczne, wiedza i 
szczęście. Technika, którą chcę teraz przedstawić, jest podobna do opisanej wyżej 
techniki Białego Światła, z wyjątkiem tego, że jest stosowana do innego celu, a 
mianowicie do uzdrawiania i wprowadzania harmonii. Aby rozróżnienie było bardziej 
klarowne nazwiemy ją Światłem Miłości. W tej technice posługujemy się mocą, która jest 
w nas i wykorzystujemy umysł, by wyobrazić sobie, że jesteśmy otoczeni i wypełnieni 
Światłem Miłości. Nazywamy to „włączeniem Światła". Nie trzymaj się, jednak, sztywno 
określenia „Światło". Jeżeli wolisz, możesz wyobrażać sobie kolory, dźwięki albo emocje. 
Moje własne Światło Miłości jest zwykle pełne barw, symboli, wzorców, muzyki i 
delikatnych odczuć, w zależności od tego, jaki efekt chcę uzyskać. Kiedy włączymy 
Światło należy jednocześnie „podsycać je" przez wytwarzanie pozytywnych emocji. W 
tym celu wystarczy, że będziesz zauważał i chwalił wszelkie piękno, które dostrzeżesz, 
ale możesz pokusić się o wytworzenie silniejszych emocji.
Aby móc stosować te technikę, należy przede wszystkim założyć, że Światło Miłości 
istnieje. Ponadto, trzeba wierzyć, że będzie ono rozprzestrzeniało się i docierało do 
każdego miejsca, na którym skupimy swoją uwagę; należy też być przekonanym, że 
zawsze zachowa się ono zgodnie z naszymi wskazówkami. Oto kilka sugestii odnośnie 
wykorzystywania tej metody wprowadzania harmonii:
1. Zacznij każdy dzień od zwrócenia się do Światła Miłości i rozprzestrzenienia go na 
całe swoje otoczenie. Porozmawiaj ze Światłem (wszystko żyje, ma świadomość i 
reaguje) i wydaj mu polecenie -głośno lub mentalnie - by zharmonizowało miejsce, w 
którym się znajdujesz.
2. W analogiczny sposób stosuj Światło Miłości przez cały dzień w odniesieniu do 
różnych ludzi, miejsc i sytuacji.
3. Zawsze, kiedy odczujesz fizyczne lub emocjonalne wyczerpanie, zwróć się do Światła 
Miłości i powiedz: „Zharmonizuj energie wokół mnie".
4. Jeżeli Twój związek z kimś jest trudny, rozszerz Światło Miłości tak, by objęło również 
tę osobę, niezależnie od tego, gdzie się znajduje w danej chwili, i powiedz: „Zharmonizuj 
energie między nami" lub „Zharmonizuj nasze pola energetyczne".
5. Jeżeli chcesz ochronić swoją rodzinę i przyjaciół (czy swój majątek), wyobraź sobie, 
że Twoi bliscy (Twój dobytek) otoczeni są Światłem Miłości i powiedz: „Otocz tę osobę 
(miejsce lub rzecz) aurą pokoju i harmonii".
6. Jeżeli chcesz użyć tej techniki do uzdrawiania na odległość, ćwicz otaczanie się 
Światłem Miłości w różnych barwach (lub w postaci symboli barw), stosując do każdego 
inne polecenie. Jeżeli masz już własny system kolorów, który lubisz, używaj go. Ale, dla 
przykładu, przytaczam system, którego sam używam.

77

background image

Kolor biały/bezbarwne światło - „Oświeć!" (używany w uzdrawianiu do poszerzania 
wiedzy wewnętrznej i łączenia się z Wyższą Jaźnią, a także w przypadkach, kiedy 
czujemy, że żaden inny kolor nie jest odpowiedni).
Kolor czerwony/różowy - „Oczyść!" (używany do usuwania napięć mentalnych i 
fizycznych oraz wszelkich ograniczeń; dobry jest w przypadku chęci poprawienia 
wzajemnego porozumienia między członkami jakiejś grupy).
Kolor pomarańczowy/brzoskwiniowy - „Skoncentruj!" (pomaga skupiać uwagę i energię).
Kolor żółty - „Zmobilizuj!" (pomocny w uwalnianiu się od zmartwień, urazy i poczucia 
winy; pomaga usunąć ociąganie się, stymuluje cieszenie się chwilą obecną).
Kolor zielony - „Pobłogosław!" (pomaga pogłębić pewność siebie, wzmocnić stosunki 
przyjacielskie, miłość i szczęście). Kolor niebieski - „Wzmocnij!" (pomaga zwiększyć siłę 
duchową i fizyczną, wiarę we własne siły i wewnętrzną dyscyplinę) Kolor fioletowy - 
„Wspomagaj!" (pomaga tworzyć harmonię duchową i fizyczną, dostrajać się do celu i 
dobrobytu, łączyć się z innymi, by osiągać wspólne cele).
Ponadto, jeżeli chcesz włączyć kolor czarny („Pochłaniaj"), to można go używać do 
pochłaniania i przetwarzania negatywności; kolor szary ("Neutralizuj"), można stosować 
do neutralizowania wszelkiego rodzaju nadmiaru, natomiast tęczy używa się zamiennie z 
kolorem białym. Po wypraktykowaniu poszczególnych barw Światła na sobie i uzyskaniu 
umiejętności ich odczuwania, zacznij stosować je - zgodnie ze wskazówkami, podanymi 
w punkcie 5 - w odniesieniu do innych ludzi, miejsc i rzeczy, na których Ci zależy.
1. Jeżeli chcesz zastosować szczególnie silną formę uzdrawiania na odległość przy 
pomocy Światła Miłości, weź jakiś mały przedmiot, na przykład monetę, kryształ albo 
zwykły kamyk, by symbolizował daną osobę lub miejsce, którym chcesz pomóc w 
uzdrowieniu. Umieść ten przedmiot w lewej dłoni, a do prawej weź kamień szamański 
albo inny przedmiot w jednym z kolorów, wymienionych w punkcie 6. Następnie otocz się 
Światłem Miłości takiego samego koloru, jakiego jest przedmiot, który trzymasz w prawej 
ręce i robiąc kahi na obie dłonie, wydaj stosowne polecenie, oddychając przy tym 
głęboko. Tu musisz koncentrować się jednocześnie na trzech rzeczach: na obu dłoniach i 
na Świetle Miłości. Nie musisz skupiać się na wyobrażaniu sobie danej osoby, ponieważ 
jej symbol masz w dłoni, na której się skupiasz. (Materialne przedmioty pomagają 
zaangażować w proces energię i uwagę ku.) W pewnym momencie otrzymasz sygnał, że 
należy zakończyć proces. Może on przyjść w postaci głębokiego westchnienia, jakiegoś 
wewnętrznego impulsu, albo doznania fizycznego takiego, jak mrowienie lub zmęczenie. 
Kiedy taki sygnał się pojawia, sprawia wrażenie wiadomości wysłanej przez ku osoby, 
której pomagamy, informującej nas, że na dany moment otrzymała ona dostateczną 
dawkę energii. Zakończ proces wypowiedzeniem takiego zdania, jak na przykład, 
„Koniec procesu", „I tak się stało", „Dziękuję", lub hawajskiego „Amama", które w dużym 
przybliżeniu oznacza „Niech tak się stanie!".
Zawsze stosuj błogosławieństwo i bądź sam błogosławiony Światłem Miłości.
PRZYGODA SZÓSTA
ZMIENIANIE ŚWIATA ZA POMOCĄ SNÓW SZAMAŃSKICH

78

background image

Aia ke ola i Kahiki
(Zdrowie i dobrobyt mieszczą się w Kahiki -w miejscu znajdującym się na poziomie 
wewnętrznym)

Rozdział ten zapozna Cię z możliwościami zmieniania otaczającego nas środowiska za 
pomocą snów szamańskich. Zaczniemy od omówienia sposobów używania takich snów, 
które mają ścisły związek ze światem zewnętrznym, a następnie stopniowo będziemy 
wchodzili na coraz głębsze poziomy śnienia, byś mógł zrozumieć podstawowy rodzaj snu 
szamańskiego, czyli poszukiwanie wizji, i pracować z nim.
W tradycyjnej kulturze hawajskiej Wszechświat podzielony jest na Po i Ao. Po oznacza 
wewnętrzny sen, niewidzialną rzeczywistość, która rodzi sen zewnętrzny czyli Ao. 
Ponieważ Po oznacza to, co jest niewidzialne, czyli świat doświadczeń, które ludzie 
Zachodu Mogliby nazwać doświadczeniami umysłu lub ducha, ten sam wyraz używany 
jest do określania „pory nocy", czyli tej części doby, w której panuje ciemność. Dzięki 
starożytnym poetom hawąjskim po, (czyli noc) stało się symbolem świata wewnętrznego, 
a ao, czyli pora dnia - symbolem zewnętrznych przejawów świata wewnętrznego i 
dlatego ao oznacza także „uczenie się i nauczanie". Moment zachodu Słońca 
rozpoczynał u Hawajczyków nową dobę, a świt był początkiem przejawiania się całego 
procesu twórczego, który odbywał się w porze nocy. Zachód jako taki stał się symbolem 
Po, co wywołało zamieszanie wśród wielu wczesnych badaczy i w dalszym ciągu 
„miesza szyki" antropologom. Zawsze, kiedy Polinezyjczycy mówili, że pochodzą z 
Zachodu, nie mieli na myśli Azji, lecz Po, czyli świat ducha. Mówię o tym, by zwrócić 
uwagę na szamańską koncepcję, że to, czego doświadczamy jako rzeczywistości 
zewnętrznej jest przejawem lub odzwierciedleniem rzeczywistości wewnętrznej, a także, 
że jednym z najskuteczniejszych sposobów zmiany rzeczywistości zewnętrznej, czyli 
snu-życia, jest zmiana rzeczywistości wewnętrznej, czyli snu Ducha.
Trzy regiony PO
W świecie zewnętrznym istnieją trzy regiony, czyli ląd, morze i niebo. Również w świecie 
wewnętrznym regiony są trzy, przynajmniej w systemie myślenia hawajskich szamanów. 
Są to Lanikeha. Kahiki i Milu.
Lanikeha jest Wyższym Poziomem świata niewidzialnego. To tam jest Bóg, Aniołowie i 
święci, tam mieszkają i bawią się bogowie i boginie, tam jest siedziba niezliczonej liczby 
bohaterów i mitów. Może się zdarzyć, że w nocy, przeżywając ważny, ponadnaturalny 
sen, znajdziemy się właśnie na rym poziomie. Szamani udają się tam przede wszystkim 
po inspirację, tak jak to uczynił Maui, by odkryć tajemnice ognia i uprawy roślin.
Kahiki, Poziom Średni, jest tym regionem wewnętrznym, który najbardziej przypomina 
rzeczywistość zewnętrzną. Na nim rozgrywa się większość naszych snów. To, że wyraz 
Kahiki jest podobny do „Tahiti" wynika stąd, że są to te same wyrazy, lecz w różnych 
dialektach. W Polinezji powszechnym zjawiskiem było nazywanie miejsc w świecie 
zewnętrznym nazwami, określającymi obszary świata wewnętrznego. W języku 
hawajskim Kahiki oznacza „zagraniczny, obcy" lub „moc robienia czegoś". W języku 
tahitańskim wyraz tahiti oznacza „przesiedlanie, przesadzanie" i „przekraczać". W 

79

background image

połączeniu z czymkolwiek innym znaczenia te nawiązują, do wykorzystywania snów 
Kahiki w celu wprowadzania zmian w otaczającym nas świecie.
Trzecim regionem jest Milu, Poziom Niższy. Jest to miejsce koszmarów sennych i próby 
sił, a także obszar, do którego szamani często udają się w poszukiwaniu wizji, 
niezbędnej dla odzyskania utraconej mocy.
Zaczniemy nasz proces od pracy w Kahiki ze snami, jakie miewamy w nocy.

Mo'ike - sztuka interpretowania snów
Sny
Metoda, o której będzie tu mowa, jest krótka, przyjemna i prosta. Najlepszymi 
interpretatorami swoich snów jesteśmy my sami, a podając tę metodę chcę pomóc Ci 
uwolnić się od senników tudzież czasochłonnych procesów skojarzeń i analiz 
tematycznych. Jest możliwe bezpośrednie dotarcie do rzeczywistego znaczenia naszego 
snu, co wynika z wniosku, wysnutego z piątej zasady Huny, który brzmi: „Wszystko żyje, 
ma świadomość i reaguje". Wszystko, co istnieje zawiera również postacie i przedmioty z 
naszych snów, a także same sny.
Sposobem interpretowania snów jest świadome odtwarzanie ich przebiegu w stanie 
odprężenia i bezpośrednie zadawanie występującym w nich postaciom i przedmiotom 
takich pytań, jak: „Co tu robisz?" „Co sobą reprezentujesz, co symbolizujesz?" 
Najczęściej osoba, zwierzę lub przedmiot przemówią do nas i udzielą informacji, których 
oczekujemy. Jeżeli chcemy porozmawiać ze snem jako całością, należy wyobrazić sobie, 
że jest on kulą. W przypadku, gdy dotyczy on sprawy, która wywołuje choćby niewielki 
stres w Twojej podświadomości, dana postać może nie chcieć odpowiadać na pytania, 
toteż by uzyskać interesujące Cię informacje, będziesz musiał być szczególnie miły i 
przekonywający lub bardzo stanowczy - zależnie od swojej osobowości. Gdyby jednak 
nie było żadnej odpowiedzi, zastosuj technikę „próbnej interpretacji". Polega ona na tym, 
że zadajemy pytanie i następnie świadomie zmyślamy odpowiedź, jakbyśmy mówili za 
daną postać lub przedmiot. Nie ważne, że brzmi to dziwnie, ważne, że działa, a działa 
dlatego, że jesteś w stanie na poczekaniu zmyślić odpowiedzi, która nie ma znaczenia, 
co wynika z wniosku, wysnutego z drugiej zasady Huny, który brzmi: „Wszystko jest ze 
sobą połączone". Po kilku próbach wykorzystania techniki próbnej interpretacji 
stwierdzisz, że spontaniczne odpowiedzi zaczną napływać łatwiej.
Ciekawostką jest to, że również wspomnienia ze świata zewnętrznego można traktować 
jak sny i interpretować je w ten sam sposób. Kiedyś przebywając w Malibu jadłem obiad 
z przyjacielem. Gdy rozmawialiśmy o naszej pracy nad transformacją, usłyszał to 
mężczyzna, siedzący przy sąsiednim stoliku i zaprosił nas na pokaz, który, jak 
powiedział, zainteresuje nas obu. Mój przyjaciel nie miał czasu, ale ja poszedłem tam i 
natychmiast zacząłem zadawać sobie pytanie: „Co, do licha, ja tutaj robię?" Spotkanie 
było tak przeraźliwie nudne, że wyszedłem wcześniej, mimo, iż był tam inny mój 
przyjaciel, z którym dawno się nie widziałem. Pokaz dotyczył projektu stworzenia 
jakiegoś ośrodka. Miał on kosztować 22 miliony dolarów! Część pieniędzy przeznaczona 
była na ogromną kopułę, którą z jakichś niejasnych powodów zamierzano częściowo 
wkopać w ziemię. Druga część pieniędzy miała być przekazana na stworzenie systemu 

80

background image

inteligentnych komputerów w oparciu o rozwiązania techniczne, których, jak dotąd, nie 
wynaleziono. Jeszcze inną część przeznaczono na popieranie wynalazków w rodzaju 
urządzenia, które jest mocowane na nosie po to, by automatycznie wdmuchiwało 
powietrze naprzemiennie do każdej nozdrzy i w ten sposób pomagało ćwiczyć jogę. I to 
były najlepsze pomysły. Po wyjściu ze spotkania odczuwałem zamęt w głowie i 
przygnębienie głównie z tego powodu, że ufając intuicji i prowadzeniu, wierzyłem, iż 
wszystkie sytuacje, które mi się przydarzają, służą założonym przeze mnie celom, a to 
doświadczenie nie wyglądało na takie. Miałem do wyboru, albo zwątpić w siebie, albo 
zacząć jeszcze bardziej wierzyć. Wybrałem to drugie i potraktowałem cała zdarzenie jak 
sen, zadając uczestniczącym w nim osobom pytania odnośnie jego interpretacji. Jak się 
okazało, jednym powodem, dla którego znalazłem się na tym zebraniu, było pozytywne 
pobudzenie spotkanego na nim przyjaciela, a drugim - uświadomienie sobie (poprzez 
wyolbrzymienie) swoich niepokojów związanych z tym, że być może moje 
przedsięwzięcia, którymi wówczas się zajmowałem, były również nieciekawe. Tak więc, 
zważywszy, że całe życie jest snem, wszystkie wspomnienia możemy traktować jak sny i 
pracować z nimi.
Zmiana snów
Jednym z najskuteczniejszych sposobów pracy ze snami jest ich zmiana przy pomocy 
wyobraźni. W wymiarze duchowym są one rzeczywistym doświadczeniem, ale podobnie 
jak wszystkie rzeczywiste doświadczenia, wynikają z określonych przekonań i 
przyzwyczajeń człowieka. Pod tym względem przypominają języki, ponieważ one też 
bazują na konstrukcjach i wzorcach. Nawet gdyby język miał najbardziej elastyczne 
zasady gramatyczne i najbogatsze słownictwo, przy jego pomocy można byłoby wyrazić 
tylko to, co ma do powiedzenia posługujący się nim umysł. Podobnie, również 
wewnętrzne i zewnętrzne środowisko snów może wyrażać jedynie to, o czym myśli 
umysł, który je wytwarza. I tak samo, jak opanowanie innego języka, odmiennie 
ujmującego pewne sfery życia, może zmienić sposób myślenia, a tym samym i 
doświadczenia człowieka, również zmiana środowiska tworzonych przez nasz umysł 
snów może przekształcić wszystko, czego w nich doświadczamy. Praktycznie oznacza 
to, że jeżeli wprowadzamy zmiany do jakiegoś snu, to przebudowujemy również wzorce, 
które go wywołały i w ten sposób automatycznie zmieniamy wszystkie inne sny, które 
mogłyby powstać w przyszłości w oparciu o ten wzorzec. A uzdrawiając swoje 
środowisko wewnętrzne, uzdrawiamy także otaczający nas świat zewnętrzny.
Co prawda, przy odpowiedniej motywacji, możliwe jest obudzenie świadomości w trakcie 
śnienia, ale dla uzyskiwania korzyści ze zmiany snów nie jest to konieczne, a to dlatego, 
że we wspomnieniach zachowują się te same wzorce, jakie występowały w oryginalnym 
śnie, wraz ze wszelkimi zmianami na poziomie umysłu, które zdążyły już nastąpić od 
momentu jego przyśnienia się. Z tego powodu do celów uzdrawiania zmiana 
wspomnienia snu jest równie dobra, Jak zmiana snu podczas jego trwania.
Omówimy trzy sposoby przekształcania snów (lub ich wspomnień), którymi są: zmiana 
naszych reakcji na sen, dodanie dalszego ciągu i zmiana przebiegu snu. Każdy z nich 
jest skuteczny w przypadkach zarówno powracających i pojedynczych snów, 

81

background image

zawierających strach, gniew, poczucie krzywdy lub frustracji. Proces przeprowadzamy na 
poziomie Kahiki.
Zmiana naszej reakcji oznacza świadomy wybór, by inaczej reagować na to, co się 
dzieje. Uczestniczka jednego z moich warsztatów przywołała w pamięci pewien 
powtarzający się sen, w którym ścigał ją ziejący ogniem smok. W oryginalnym śnie 
kobieta ta uciekała, ale jakby w zwolnionym tempie i kiedy smok miał już ją prawie 
dopaść, budziła się. Podczas zajęć skupiła się na momencie tuż przed obudzeniem i 
wyobraziła sobie, że zatrzymuje się, odwraca i krzyczy: „Dlaczego mnie ścigasz?!" Ku jej 
zdziwieniu smok również zatrzymał się, spojrzał na nią zmieszany i powiedział: „Ja ciebie 
nie ścigam. Ja podążam za tobą". Wpływ, jaki miało takie przeprogramowanie snu na 
życie tej kobiety, polegał na tym, że w dużej mierze pozbyła się ona lęków i zwiększyła 
poczucie własnej wartości.
Dodawanie dalszego ciągu do snu oznacza, że przywołujemy go w pamięci i 
koncentrujemy świadomą uwagę na momencie, w którym obudziliśmy się oczekując 
dalszego rozwoju wypadków. Z niektórymi snami pracuje się w ten sposób lepiej niż z 
innymi, ale jeżeli będziemy tę technikę wykonywali dostatecznie długo, zawsze 
przyniesie pozytywną przemianę. Podczas jednego z moich wcześniejszych kursów 
pewien mężczyzna pracował z powracającym snem, w którym wjeżdżał samochodem do 
wielopiętrowego garażu. gdzie czekał na niego inny samochód (jak potem dowiedział się 
z procesu interpretacji, prowadzony przez jego matkę). Następnie obydwa ścigały się po 
spiralnej rampie aż do ostatniego piętra, gdzie samochód matki zatrzymywał się, a jego 
wylatywał w przestrzeń. Był to moment, w którym zwykle człowiek ten budził się pełen 
lęku. Podczas zajęć odtworzył sen jeszcze raz (z uczuciem strachu, jak potem 
powiedział) do momentu, kiedy jego samochód „wyfruwał" z najwyższej rampy. Pozwolił, 
by sen samoistnie rozwijał się dalej. Jego samochód poszybował nad miastem i miękko 
wylądował na autostradzie po drugiej stronie. Jadąc nią mój słuchacz zobaczył tablicę 
informacyjną, na której było napisane: „Życie trwa." Takie zakończenie snu pozwoliło mu 
poprawić relacje z matką i zmniejszyć strach przed śmiercią.
Zmiana przebiegu snu jest formą bezpośredniej, twórczej interwencji, dzięki której można 
nabrać większej pewności siebie i wzmocnić poczucie własnej wartości. Jeżeli dana 
osoba ma niskie mniemanie o sobie, niezbędne może być powtarzanie tego procesu w 
odniesieniu do różnych części snu i przez dłuższy okres czasu. Pewna kobieta, której ta 
technika bardzo pomogła, pracowała nad jednym snem ponad sześć miesięcy. 
Najczęściej jednak wystarczy jednorazowe przeprowadzenie zmiany przebiegu zdarzeń. 
Dla zilustrowania, jak twórcza interwencja może doprowadzić do spontanicznej zmiany, 
opowiem jeden ze swoich własnych snów. Zaczął się on od tego, że byłem pasażerem 
helikoptera (co już od początku było dla mnie rzeczą niecodzienną), który wystartował, 
ale nie mógł wzbić się wysoko, ponieważ trafił na przewody linii wysokiego napięcia. 
Resztę snu aż do obudzenia się wypełnił deprymujący lot w formie bezsensownego 
podskakiwania. Natychmiast po przebudzeniu wróciłem do snu i od razu na jego 
początku wyprosiłem pilota, zanim zdążył wystartować, przeszedłem na drugą stronę i 
zająłem jego miejsce. Ująwszy w ręce stery poderwałem maszynę, znalazłem przejście 
między dwoma przewodami i z warkotem wzbiłem się w niebo. Czułem się wspaniale. 

82

background image

Następnie stwierdziłem, że bez świadomego zamierzenia lecę nad Stanami 
Zjednoczonymi widząc bardzo wyraźnie zarysy każdego z nich. I nagle, ku mojej radości 
i wielkiemu zaskoczeniu, na niebie pojawiło się mnóstwo helikopterów pilotowanych 
przez szamanów, których wykształciłem. Zaczęli oni rozrzucać po całym kraju moją 
broszurkę Duch Aloha. Po dokonaniu takiej zmiany przebiegu mojego snu, w świecie 
zewnętrznym nastąpił ogromny wzrost liczby ludzi, do których dotarłem z nauczaną 
wiedzą.
Prawie zawsze po zajęciach na temat zmiany snów znajduje się ktoś, kto ma 
wątpliwości, czy można zmienić sen zanim pozna się jego sens, zanim wyciągnie się z 
niego stosowną „lekcję", a czasami -czy taka zmiana nie jest równoznaczna ze 
stłumieniem tego, co sen miał nam przekazać. Wszystkim, którzy mają takie obawy chcę 
powiedzieć, że świat wewnętrzny niewiele różni się od świata zewnętrznego. Jeżeli na 
jawie złamiemy rękę., to nie siedzimy i nie czynimy rozpaczliwych wysiłków, by 
zrozumieć znaczenie tego zdarzenia, ani nie pozostawiamy ręki w tym stanie po to, by 
pamiętać lekcję, którą mamy z niego wyciągnąć, lecz robimy wszystko, by czym prędzej 
złożyć złamaną kość. Pierwsza informacja, jaką niesie takie zdarzenie jest czytelna: „Hej! 
Twoja ręka jest złamana!" Równie czytelna jest druga informacja, przekazana przez ból i 
dyskomfort. Brzmi ona: „Zrób coś z tym natychmiast". Możemy, oczywiście, poszukiwać 
innego znaczenia tego wypadku, możemy badać, jakie myślenie doprowadziło do niego, 
jeżeli uważamy, że jest to dla nas ważne (a mogłoby być ważne, gdyby złamanie ręki 
zdarzyło nam się już po raz trzeci w tym roku), ale czas na to jest dopiero po podjęciu 
stosownych działań w celu przywrócenia ręki do normalnego stanu. To samo odnosi się 
do naszych wewnętrznych snów, niosących lęk, gniew, ból lub cierpienie. Najpierw 
uzdrów je. Jeżeli chodzi o tłumienie tego, co sen miał nam przekazać, zawsze zalecam, 
by świadomie wyrazić pełne uznanie dla snu w takiej postaci, w jakiej jest jeszcze przed 
jego zmianą. Następnie możesz przystąpić do uzdrawiania, ale rób to z miłością i pełnym 
świadomym zaangażowaniem zmysłów, ponieważ jeżeli pragniemy szybko zmienić coś, 
czego nie lubimy, a nie chcemy skupić na tym uwagi, to prawdopodobnie działamy na 
zasadzie unikania lęku, toteż nie osiągniemy oczekiwanych wyników.
Usuwanie trosk przez zmianę snów na jawie
Mało znanym lub rzadko uświadamianym faktem jest to, że wewnętrzne sny pojawiają 
się nie tylko w nocy; śnimy je praktycznie przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. Sny 
wewnętrzne powstają nieustannie, lecz my dostrajamy się do nich tylko od czasu do 
czasu. W naszym społeczeństwie śnieńie, czy oddawanie się marzeniom tak przez 
dzieci, jak i przez dorosłych, jest potępiane, a wśród poetów, pisarzy i ludzi 
przebywających na urlopie jest tolerowane, dopóki nie robią oni tego w nadmiarze. Bierni 
marzyciele, czyli ci, którzy po prostu pozwalają umysłowi swobodnie diyfować, uważani 
są za próżniaków, natomiast marzyciele czynni, a więc ci, którzy snują twórcze fantazje - 
o ile im się za to nie płaci - są traktowani jako osoby, uciekające od życia. Tu masz 
okazję nauczyć się używać obydwu sposobów marzycielstwa - biernego i czynnego - do 
pożytecznych celów, czyli do uzdrawiania siebie i innych. Proces, który zastosujemy, 
odbywa się na poziomie Kahi i jest logicznym rozszerzeniem wszystkich siedmiu zasad 
szamańskich.

83

background image

Zaczniemy od założenia, że wszystko - nie tylko ludzie - śni i marzy. Zakładamy też, że 
potrafimy dostroić się do cudzych marzeń i snów (przynajmniej do tej ich wersji, która jest 
naszą własną interpretacją) przez skupienie uwagi na konkretnym przedmiocie z intencją 
poznania tego, o czym on marzy. Następnie przyjmujemy założenie, że wszystko, co 
przychodzi nam na myśl od tej chwili do momentu, gdy skończymy skupianie się, jest 
właśnie marzeniem obiektu naszej koncentracji. Na zakończenie zakładamy, że przez 
zmianę tego marzenia w taki sposób, w jaki zmieniamy sny, możemy uzyskać takie same 
wyniki w uzdrawianiu i to czasami natychmiast. Podczas moich warsztatów takie 
uzdrowienia zdarzają się niejednokrotnie i obejmują przypadki natychmiastowego 
ustąpienia objawów grypy, uśmierzania bólu, a nawet zmniejszenia wielkości guzów. 
Całkowite uzdrowienie nigdy nie jest natychmiastowe, ale prawie zawsze uzyskuje się 
natychmiastową poprawę stanu zdrowia.
Podam kilka przykładów, które pomogą lepiej zrozumieć, na czym polega ten proces. 
Pewnego razu poszedłem do restauracji na kawę. Kelnerka, będąc w podłym nastroju, 
nie odzywała się do nikogo, nie obsługiwała należycie gości, roznoszone potrawy 
wypadały jej z rąk. Dostroiłem się do jej marzenia, które, zgodnie z moim wyobrażeniem, 
znajdowało się tuż nad jej głową. Zobaczyłem tam ponury krajobraz, nad którym wisiały 
ciemne chmury. Przy pomocy twórczej fantazji spowodowałem, że z chmur spadł deszcz, 
a potem wyjrzało słońce, rozchyliły się kwiaty, przyleciały pszczoły, ptaki i motyle. 
Poczułem się wspaniale. Nagle kelnerka wyszła do kuchni, gdzie spędziła około pięciu 
minut. Kiedy pojawiła się ponownie, była całkowicie odmieniona. Uśmiechała się do 
gości, obsługiwała ich uprzejmie, powiedziała nawet „Hello!" do mężczyzny, który właśnie 
wszedł i ogólnie wyglądała na zadowoloną. Lecz to nie moje działa-nie spowodowało 
taką zmianę; to, co zrobiłem jedynie pomogło jej się dokonać. Zmieniając marzenie, które 
tak właśnie odebrałem, wysłałem telepatycznie do jej ku nową koncepcję, która była dla 
niego na tyle przyjemna, że postanowiło ono wykorzystać ją do wprowadzenia swoich 
własnych zmian. Zauważ, że nie było tu żadnej ingerencji w umysł tej osoby, ani w sferę 
jej prywatności. Ja jedynie odebrałem to, co ona nadawała, przekształciłem w zrozumiałą 
dla mnie postać i odesłałem do niej uzdrawiającą informację, którą jej ku mogło 
wykorzystać lub odrzucić.
Tę technikę można stosować w odniesieniu do innych ludzi, a także w stosunku do 
siebie. Robiąc wszystkie wymienione wyżej założenia, spróbuj przekonać siebie, że 
zarówno Twoje ciało jako całość, jak i każda jego część ma w tej chwili swoje własne 
marzenie. Możesz praktycznie wykorzystać tę technikę, dostrajając się (skupiając 
uwagę) do jakiejś części ciała, która być może jest chora, słaba lub nie funkcjonuje tak, 
jakbyś sobie tego życzył. Większość ludzi uważa, że lepiej jest robić to z zamkniętymi 
oczami, ale jeżeli wolisz, możesz mieć oczy otwarte. Częścią ciała może być wszystko, 
czemu sam nadasz taką nazwę, na przykład: serce, dłoń lub ramię. Zacznij od biernej 
obserwacji pozwalając marzeniu, by pojawiło się spontanicznie. Napłynie ono w postaci 
obrazu, dźwięku, emocji, uczucia lub kombinacji tych elementów i może być 
niecodzienne i fantastyczne, albo zwyczajne i przyziemne. Nawet jeżeli jedyną rzeczą, 
jaka przychodzi Ci na myśl, jest pospolita czynność domowa lub praca biurowa, którą 
masz jeszcze do wykonania, potraktuj ją jak marzenie. Gdy tylko się ono pojawi, wejdź w 

84

background image

nie i zmień w jakikolwiek sposób. Jeżeli jest przerażające i nieprzyjemne, nie będzie 
trudno wymyślić, co z nim zrobić; ale nawet gdyby Ci się wydawało, że marzenie jest 
doskonałe pod każdym względem, zmień je na lepsze. Pamiętaj, że jeżeli dana część 
ciała nie jest tak zdrowa, jak sobie tego życzysz, rzekoma doskonałość może być jedynie 
maską i wszelka zmiana zapoczątkuje proces uzdrawiania. W dokonywaniu zmian 
osiągniesz najlepsze wyniki, jeżeli użyjesz wszystkich zmysłów. Stosuj tę technikę tak 
długo, jak chcesz lub do momentu, kiedy odczujesz fizyczną reakcję w swoim ciele.
Skoro wszystko marzy i śni, możesz dostroić się do marzenia drzewa, domu, maszyny, 
grupy, narodu, a nawet - jeżeli chcesz - planety, i zmienić je. Kluczem do sukcesu jest 
śnienie takiego nowego snu, by był on miły dla ku danego przedmiotu na tyle, że zechce 
ono dokonać zmiany. Stosując tę technikę będziesz miał możliwość rozwinięcia i 
pogłębienia swoich szamańskich umiejętności śnienia.
Haipule - powoływanie do życia nowego marzenia
Jednym ze sposobów zmiany snu na jawie czy marzenia świata zewnętrznego jest 
stworzenie nowej jego wersji na poziomie Kahi i podstawienie go zamiast poprzedniej. 
Bardzo starym, wypróbowanym procesem, stosowanym do tego celu jest technika zwana 
Haipule. Może ona mieć wiele odmian, a ta, którą przytaczam tutaj, jest przeznaczona do 
celów tej książki. Lepiej zrozumiemy ten proces, jeżeli krótko zapoznamy się ze 
znaczeniem tego ważnego słowa, jakim jest Haipule.
Hai jest rdzeniem, który oznacza „pragnienie" lub „potrzebę", „przedstawić propozycję", 
„oświadczyć" i „dążyć". Pule ogólnie tłumaczy się jako „modlitwa, błogosławieństwo, 
magiczna siła przyciągania." Innymi powiązanymi z tym słowem rdzeniami są: pua -
„pojawiać się", pu'u - „pragnąć", Me - „wybuchnąć" i le'a -„poszczęścić się". Również 
każda sylaba tego wyrazu ma znaczenie dla procesu: ha to „energetyzować się przez 
głębokie oddychanie i pamiętanie", i oznacza „afirmować to, czego pragniemy", pu -
„wyobrazić sobie to, czego chcemy", natomiast le - „podejmować działanie". Tak więc 
haipule jest procesem stosowania afirmacji i wyobraźni oraz działania w celu stworzenia 
nowego snu na jawie. Kiedy ma już on dostatecznie dużo energii, staje się 
rzeczywistością (w kategoriach szamańskich znaczy to, że zastępuje dotychczasowe 
marzenie).
Pierwszym krokiem jest, jak zwykle, ustalenie, co chcemy powołać do istnienia. Lepsze 
zdrowie? Nowy związek, czy poprawę dotychczasowego? Większą ilość pieniędzy? 
Nowy samochód, czy dom? Ochronę delfinów przez wszystkie narody? Pokój na Ziemi? 
Pamiętajmy, że im więcej ludzi będzie uczestniczyło w doświadczaniu naszego nowego 
snu na jawie, tym więcej będzie miał on energii, by się przejawić. Przyciągnięcie innych 
ludzi do danego procesu haipule zwiększy jego skuteczność. Jednak przed 
przystąpieniem do niego należy ustalić, co się chce osiągnąć.
Sam proces jest podzielony na krótkie i długie haipule. Krótkie haipule jest tym, co robisz 
całymi dniami, aż Twoje marzenie staje się tak rzeczywiste, że przejawia się w życiu. Tak 
więc, krótkie haipule jest tym, co faktycznie powoduje materializowanie się marzenia. 
Natomiast długie haipule jest rodzajem praktyki medytacyjnej, która służy do 
wzmocnienia krótkiego haipule. A oto procedura tego ostatniego.

85

background image

Ha - często przypominaj sobie swoje marzenie i myśląc o nim, oddychaj głęboko, 
wytwarzając w związku z nim pozytywne emocje.
I - opisuj swoje marzenie pozytywnymi słowami i zdaniami, głośno i w umyśle. Nie 
zmuszaj innych ludzi do słuchania tego, co mówisz, nie daj się również wciągnąć w 
żadne sprzeczki na ten temat, ale nie trzymaj tego w tajemnicy. Jeżeli Twoja motywacja 
jest tak słaba, że sceptycyzm innej osoby pozbawia Ciebie pewności siebie, to lepiej by 
było, żebyś najpierw popracował właśnie nad nią i nad wzmocnieniem wiary we własne 
siły. Poszczególne słowa, których używasz nie mają znaczenia, natomiast wskazane jest 
formułowanie zdań w czasie teraźniejszym (na przykład, ja jestem, to jest). Pamiętaj o 
tym, że Twoje afirmacje nie opisują zewnętrznego świata takim, jakim jest; opisują Twój 
nowy sen, który powołujesz do istnienia.
Pu - używając wszystkich zmysłów w plastyczny sposób wyobrażaj sobie wszelkie 
przyjemności, korzyści i pozytywne zmiany, jakie przyniesie Twój nowy sen na jawie, i 
myśl o nich tak, jakby miały one miejsce już w chwili obecnej. Po krótkiej praktyce 
będziesz umiał robić to często i będzie Ci to zajmowało kilka sekund. Lepiej jest 
koncentrować się na swoim wyobrażeniu sto razy w ciągu dnia po dziesięć sekund, niż 
robić to w jednej, trwającej dwadzieścia minut sesji, przeprowadzanej rano lub 
wieczorem.
Le - jak najczęściej rób na poziomie fizycznym coś, co może wzmocnić Twoje marzenie. 
Może to być jakieś rzeczywiste działanie, mające bezpośredni związek z jego 
manifestacją, na przykład, opracowanie planu lub spotkanie z właściwymi ludźmi; mogą 
to być symboliczne działania takie, jak specjalny gest lub dotknięcie czegoś, co stanowi 
symbol obiektu naszych marzeń (na przykład, monety, która przynosi szczęście, 
maskotki, która symbolizuje oczekiwany wynik, lub obrazka, który przedstawia realizację, 
tego o czym śnimy). Nie ograniczaj się tylko do patrzenia na te przedmioty, ale dotykaj 
ich.
By móc podtrzymywać plastyczne wyobrażenie swojego nowego snu, należy 
natychmiast i definitywnie rozprawiać się z negatywnymi myślami, wspomnieniami i 
reakcjami innych ludzi i swoimi własnymi. Pomocą może tu służyć starożytna odmiana 
skróconego haipule, którą nazywam „potrójnym urokiem". Polega ona na 
natychmiastowym zastosowaniu pozytywnych słów, pozytywnych wyobrażeń i 
pozytywnej postawy ciała, kiedy tylko pojawi się jakikolwiek przejaw negatywności 
odnośnie naszego planu. Jeżeli pomyślisz lub wypowiesz coś negatywnego o nim, albo 
od kogoś innego usłyszysz pod jego adresem negatywne opinie, natychmiast, gdy sobie 
to uświadomisz, wypowiedz głośno lub w myśli zdanie, stanowiące dokładne 
przeciwieństwo tych negatywności. To, co powiesz, może być sprzeczne z obecnym 
snem, ale to nie ma żadnego znaczenia, ponieważ słowa te dotyczą nowego stanu, o 
którym marzysz. A więc, jeżeli pomyślisz „To nie może się stać", natychmiast pomyśl „To 
może się stać", jeżeli w Twoim umyśle zrodzi się pytanie: „Jak to może się zrealizować?", 
natychmiast pomyśl: „Nie wiem jak, ale się zrealizuje". W przypadku pojawienia się 
jakichkolwiek wątpliwości, szamani stosują wyrażenie EWOP! (jest to wyraz utworzony z 
pierwszych liter słów: everything's working out perfectly - „wszystko działa w sposób 
doskonały"; ma on przypominać o oddawaniu trudnych problemów w ręce Wyższej 

86

background image

Jaźni). Pozytywne wyobrażenia, stanowiące przeciwieństwo negatywnych, można 
stosować do własnych lęków i wątpliwości, wynikających z doświadczeń z przeszłości i 
naszych projekcji w przyszłość (które, tak czy inaczej, są również snami). Jeżeli w Twojej 
wyobraźni powstanie myśl, że zostałeś odrzucony, natychmiast wyobraź sobie, że jesteś 
akceptowany, jeżeli będzie to obraz doznanej porażki, natychmiast zobacz siebie 
osiągającego sukces. Prawdopodobnie początkowo będziesz się czuł z tym nieswojo, 
ponieważ będą się zmieniały energetyczne wzorce starych marzeń. Kiedy jednak 
opanują Cię negatywne emocje takie, jak strach, złość lub depresja, pamiętaj o przyjęciu 
właściwej postawy ciała. Każdej emocji towarzyszy określona postawa, która wzmacnia 
tę emocję. Ogólnie biorąc, przy lęku człowiek jest spięty i odchylony do tyłu, przy gniewie 
jesteśmy spięci i pochyleni do przodu, a przy depresji - spięci i skurczeni. A więc, w 
przypadku lęku przyjmij rozluźnioną pozycję, wyrażającą odwagę i pewność siebie, przy 
gniewie nakłoń swoje ciało do wyrażania radości i wesołości, a przy depresji -zmuś je do 
entuzjastycznego oczekiwania. Kiedy zmienisz pozycję ciała, zmienią się również Twoje 
emocje. Jeżeli potrzebujesz przykładów właściwych postaw, które chcesz naśladować, 
obserwuj ludzi, a zwłaszcza aktorów. Oczywiście, może się zdarzyć, iż mimo zmiany 
pozycji, nie odczujesz poprawy stanu emocjonalnego; w takim wypadku zapytaj siebie, 
na ile ważne dla Ciebie jest to nowe marzenie.
Długie haipule polega na spędzaniu dużej ilości czasu na oczyszczaniu i wzmacnianiu 
swojego nowego snu na jawie. Wykonujemy tu ten sam proces energetyzowania, 
afirmowania, wyobrażania sobie i przybierania właściwej postawy w wygodnym miejscu. 
Możemy to robić z zamkniętymi oczami, poświęcając tyle czasu, ile uważamy za 
stosowne. Długą sesję wskazane jest zakończyć w jakiś konkretny sposób. Dobry byłby 
tu fizyczny gest, oznaczający koniec (na przykład, zaciśnięcie pięści, położenie ręki na 
sercu), któremu towarzyszy słowne ogłoszenie zakończenia, na przykład, hawajskie 
słowo amama.
Śnienie w ramach struktury
Im głębiej wejdziemy na poziom Po, tym trudniej będzie nam utrzymać koncentrację. 
Bardzo głębokie wejście najczęściej kończy się odwróceniem uwagi od naszego celu lub 
wyłączeniem świadomości. Jednym ze starych szamańskich sposobów radzenia sobie z 
tym problemem jest śnienie w ramach ustalonej struktury. Polega ono na tym, że pewne 
podstawowe elementy wewnętrznego świata są z góry zaprogramowane. W Egipskiej 
Księdze Śmierci jest rzeka, którą należy przekroczyć, istota, z którą należy się spotkać, 
trzeba także zważyć duszę na wadze. Natomiast w wielu kulturach szamańskich są 
pieczary, do których należy się dostać i drzewa, na które trzeba się wspiąć. Często 
odnośnie takich elementów udzielane są pewne wskazówki, ale w ramach określonej 
struktury mamy wolny wybór, toteż każde doświadczenie w świecie wewnętrznym może 
być całkowicie inne. To tak jak z wakacjami na Hawajach - układ geograficzny jest 
niezmienny, przewodniki turystyczne podają wskazówki, gdzie warto się udać, co 
obejrzeć, ale za każdym razem, kiedy pojedziemy na wyspy, nasze doświadczenia będą 
inne. Polinezyjska nazwa dla takiej struktury to tiki. Zwykle uważamy, że tiki jest 
drewnianym posągiem, ale w rzeczywistości słowo to oznacza koncepcję, określającą 
pewną formę.

87

background image

Ogród jako tiki
W książce Mastering Your Hidden Self podałem dokładny opis jednej z odmian tiki, 
zwanej „Ogrodem" oraz jej zastosowania, toteż tu nie będzie on tak szczegółowy, ale 
powtórzę wstęp do tej metody i podam kilka innych jej zastosowań.
Z techniką Ogrodu pracujemy na poziomie Kahiki (ale głębiej niż pracowaliśmy ze snami, 
o których była mowa). Jest to nasze intymne miejsce, które tworzymy w swojej wyobraźni 
w oparciu o wspomnienia lub pragnienia i do którego udajemy się naszym śniącym 
ciałem w różnych celach, na przykład po odpoczynek, uzdrowienie, po intuicję lub 
przygodę. Do struktury Ogrodu należą Pomocnicy, którzy działają pod naszym 
kierownictwem (są to aspekty nas samych w postaci sług, elfów, wróżek i innych istot), 
Gospodarz Ogrodu, który wspomaga nas radami i narzędziami, oraz źródło wody. Są 
tam, oczywiście, rośliny, być może drzewa, dróżki i inne elementy. Miejsce to tworzymy 
sami, toteż wszystko, co w nim jest, odzwierciedla nasze świadome i nieświadome 
przekonania, nastawienia i oczekiwania w danym momencie. Podobnie, jak to jest z 
innymi snami, zmiany wprowadzane do Ogrodu zmieniają nas, a w konsekwencji 
zmieniają nasze doświadczenia życiowe.
Jednym z dobrych sposobów wykorzystania Ogrodu jest udawanie się tam z prośbą o 
pokazanie nam symbolu jakiejś sprawy, która stanowi dla nas wyzwanie. Kiedy symbol 
się pojawi, rozmawiamy z nim i - jeżeli chcemy - przeprowadzamy proces interpretacji.
Następnie prosimy Pomocników, by wprowadzili do tego symbolu poprawki, by 
przekształcili go lub wymienili na inny. W Ogrodzie możemy organizować wewnętrzne 
spotkania z ludźmi, z którymi chcemy porozmawiać, a z którymi nie mamy możliwości się 
spotkać lub nie umiemy rozmawiać na planie fizycznym. Ale przede wszystkim należy 
zadbać o to, by Ogród stał się przyjaznym miejscem stabilności w świecie wewnętrznym, 
z którego będziemy mogli badać coraz to odleglejsze zakątki poziomu Po.
Proponuję, by zacząć od stworzenia swojego śniącego ciała, co polega po prostu na 
wyobrażeniu sobie, że mamy jeszcze jedno ciało, które na nasze polecenie może 
opuszczać ciało fizyczne i które będzie w stanie zmieniać się zgodnie z naszym 
życzeniem. Podczas snu dzieje się to automatycznie, ale świadoma intencja i uwaga 
doda-dzą naszemu śniącemu ciału większej elastyczności i mocy. Ciało to należy 
wyposażyć w jak najszerszą gamę zmysłów, co znacznie polepszy świadomą 
koncentrację na poziomie Po.
Następnie, z zamkniętymi lub otwartymi oczami, zgodnie ze swoim wyborem, wyobraź 
sobie, że wchodzisz do jaskini, która prowadzi do innego miejsca, którym jest Twój 
Ogród. Gdy znajdziesz się w nim, skup uwagę, byś mógł dostrzec takie szczegóły, jak 
liście czy kwiaty, usłyszeć takie dźwięki jak śpiew ptaków, szum wiatru lub wody w 
strumyku i odczuć fakturę skał, czy kory drzew. Zapoznaj się z rozkładem i szczegółami 
swojego Ogrodu lub wprowadź inne elementy, jeżeli zaplanowałeś już, jak on będzie 
wyglądał. Jeśli chcesz, możesz umieścić tam szałas, chatkę, lub dom, który będzie 
doskonałym miejscem odosobnienia lub pomieszczeniem do przyjmowania gości. 
Niektórzy ludzie sporządzają mapę albo rysunek swojego Ogrodu, by utrwalić jego obraz 
w pamięci i ułatwić sobie koncentrację na nim, kiedy tam się znajdą. Cokolwiek zrobisz 
na tym wewnętrznym poziomie pozwól, by się rozwijało i zmieniało, dokonuj też nowych 

88

background image

odkryć. Za każdym razem, kiedy wejdziesz do swojego Ogrodu, będziesz wzmacniać 
jego „realność", stanowiącą część Twojego doświadczenia.
Szamańska podróż do specjalnego miejsca
Wśród legend wielu kultur na całym świecie są opowieści o jakiejś magicznej wiosce, 
magicznym mieście lub miejscu spotkań. Najczęściej legendy opowiadają o tych 
obiektach tak realistycznie, że różni badacze i łowcy przygód często podejmują wyprawy 
w poszukiwaniu ich w świecie fizycznym. Czasami okazuje się, że legendy podają 
rzeczywiste miejsca na Ziemi, takie jak Lhasa, Troja, Cuzco. Tutaj jednak jesteśmy 
zainteresowani takimi regionami, które nie są fizyczne, ale mimo to są bardzo 
rzeczywiste, takie jak Agartha, Shamballah i Cibola. Odwołuję się tu do koncepcji, że na 
poziomie Po istnieje pewien obszar, który jest równie prawdziwy dla żyjących lub 
udających się tam istot, jak fizyczna Ziemia jest dla nas. Jednak każdy, kto trafi do tego 
wewnętrznego miejsca, gdzie obowiązują odmienne prawa naturalne, może postrzegać 
je inaczej, a sposób postrzegania zależy od jego systemu przekonań, postaw i 
oczekiwań. Mistycy i szamani znają to miejsce bardzo dobrze i mają na nie różne 
określenia, w zależności od reprezentowanej przez siebie kultury. Każdy z nas mógł w 
nim być podczas snu i doświadczyć go jako, na przykład, ruchliwego miasta, 
uniwersytetu, budowli z wieloma pokojami, świątyni, lub targu. (Ja w spontanicznych 
snach przenoszę się do centrum handlowego.) W tradycji hawajskiej miejsce to 
nazywane jest Pali Uli, czyli „ciemno-zielone urwiska skalne", choć ja wolę tę bardziej 
znaną, samoańską nazwę Bali Hai. Przyjmować może ono różne formy, ale modelem, 
który ja stosuję podczas swoich warsztatów, jest wioska na tropikalnej, otoczonej laguną 
wyspie wulkanicznej, podobnej do Bora Bora. Jest to miejsce, do którego wchodzi się, by 
pobierać nauki, uzdrawiać i dokonywać odkryć. Podczas pierwszej swojej podróży moi 
uczniowie uczą się czegoś od innego szamana, pomagają komuś w potrzebie, a także 
wręczają i sami otrzymują jakiś dar. Podróż rozpoczyna się od wejścia do swojego 
Ogrodu w przedstawiony wyżej sposób. A oto doświadczenie jednego z moich uczniów, 
które w tym procesie jest dość typowe.
„Zamknąłem oczy, zagłębiłem się w moje śniące ciało i, jak zwykle, przeszedłem przez 
kryształową jaskinię do swojego Ogrodu. Zatrzymałem się przy niewielkim wodospadzie, 
obejrzałem lilie w stawie, oberwałem suche liście z chryzantem, a następnie znalazłem 
ścieżkę, prowadzącą z Ogrodu w dół na plażę. Tak jak powiedział Serge, czekała tam na 
mnie żaglówka wyciągnięta na brzeg wraz z jej załogą, złożoną z dwóch przystojnych 
Hawajczyków. Serge powiedział, że będzie to hawajska łódź z żaglami, ale u mnie był to 
jakiś inny rodzaj łodzi. Z pomocą Hawajczyków zepchnąłem ją do oceanu i wdrapałam 
się na pokład. Ja manipulowałem kliwrem, jeden z chłopaków obsługiwał rumpel, a drugi 
sterował głównym żaglem. Mknęliśmy po oceanie z ogromną prędkością, aż na 
horyzoncie dostrzegliśmy chmurę i pożeglowaliśmy w jej stronę. Wkrótce zobaczyliśmy 
wyspę Bali Hai z jej szmaragdowo-zielonym wulkanem i otaczającym ją białym 
pierścieniem przybrzeżnych fal. Zaraz potem pojawił się biały ptak, który obleciał naszą 
łódź, a następnie poprowadził nas przez kanał między rafami. Przed nami wyrosła 
wioska, przypominająca mi małe miasteczko, jakie w dzieciństwie widziałem w Maine. 
Przycumowałem do brzegu i zostawiłem załogę, by pilnowała łodzi.

89

background image

Na końcu molo czekała na mnie Mistrzyni Szamanizmu, która chciała mi pomóc. Miała 
na sobie długą białą suknię, na głowie diadem z kwiatów, a na ustach olśniewający 
uśmiech. Gdy podszedłem do niej, padliśmy sobie w objęcia. Następnie poprosiłem, by 
pomogła mi uwolnić się od napadów lęku. Nauczyła mnie, jak mam przy pomocy palców 
stworzyć kulę świetlną, tchnąć w nią miłość, a następnie wprowadzić ją ruchem 
śrubowym do klatki piersiowej, gdzie będzie jaśniała, łagodząc ataki (zrobiłem, co kazała 
i stwierdzam, że to naprawdę działa). Następnie rozejrzałem się, by znaleźć kogoś, komu 
ja mógłbym pomóc i zobaczyłem młodego chłopaka, siedzącego na kamieniu z bardzo 
smutnym wyrazem twarzy. Zapytałem, dlaczego jest taki smutny, a on odpowiedział, że 
zmarł i nie wie, gdzie się ma udać. Pamiętałem jak Serge opowiadał, że szamani 
czasami pomagają ludziom przejść po śmierci na „tamtą stronę", ale początkowo nie 
miałem żadnego pomysłu, jak mógłbym to zrobić. Jedynie bardzo pragnąłem, by znalazł 
właściwą drogę, l wtedy z nieba zstąpił anioł, który powiedział: „Dziękuję ci, wszędzie 
szukałem tego młodego człowieka", po czym zabrał chłopca ze sobą.
Potem wyszedłem z wioski w poszukiwaniu tego świętego miejsca, o którym Serge 
mówił, że tam szamani pozostawiają dary dla innych szamanów. Znalazłem aleję 
wysadzaną drzewami, na których wisiały różne rzeczy. Powiesiłem na drzewie 
kryształowy kwiat, wzmacniający miłość, a wziąłem sobie fujarkę z bambusa, która 
wygrywała pieśni przepełnione szczęściem. Następnie wróciłem do łodzi, dopłynąłem z 
powrotem do plaży, podziękowałem załodze, wszedłem znów do swojego Ogrodu, gdzie 
pozostawiłem fujarkę, a potem powróciłem do świata zewnętrznego. Teraz pragnę 
ponownie przenieść się do tego miejsca, by spotkać innego szamana, który zabierze 
mnie w podróż poza Bali Hai."
Lanikeha - Zwierzęta Mocy
Poziom Wyższy jest miejscem, gdzie uzyskuje się inspirację i boską pomoc od akua, 
tych spersonifikowanych sił transformacji, które mogą przybierać wiele postaci i 
odgrywać różne role. Na poziom ten wchodzimy przez swój Ogród, gdzie szukamy 
otworu w niebie, do którego dostajemy się wchodząc po drzewie, po drabinie lub po linie, 
albo też podskakując lub podlatując. Chwytamy się za brzegi otworu, podciągamy do 
góry, przedostajemy na drugą stronę i rozglądamy po rym zdumiewająco pięknym 
miejscu. Pierwszym powodem, dla którego wysyłam swoich uczniów do Lanikeha jest to, 
że tam mogą się oni spotkać ze swoimi Zwierzętami Mocy. Zwierzę Mocy to akua w 
zwierzęcej formie, to duchowa istota, która może uczyć nas i pomagać nam w naszych 
podróżach przez różne sny. Od mojej hawajskiej ciotki otrzymałem dwa zestawy po 
siedem Zwierząt Mocy - jeden obejmował zwierzęta żyjące w morzu, a drugi - na lądzie. 
Każde z nich miało nazwę i moc, wynikającą z siedmiu zasad szamańskich, a 
mianowicie:

nazwa 

MORZE

LĄD

ike 

DELFIN

PTAK LĄDOWY

kala 

KALAMARNICA

PTAK MORSKI

90

background image

makia 

REKIN

JASZCZURKA

manawa 

ŻÓŁW

SZCZUR

aloha 

RYBA

ŚWINIA

mana 

WIELORYB

KITANKA

pono 

WĘGORZ

PIES

Nie było to dla mnie dziwne, że większość z moich uczniów, będących głównie 
reprezentantami zachodniej kultury kontynentalnej, miała kłopoty z zaprzyjaźnieniem się 
z niektórymi z tych zwierząt, toteż zmodyfikowałem ich listę, by dostosować ją do 
mentalności współczesnych szamanów miejskich i teraz wygląda ona tak:

NAZWA 

MOC

ZWIERZĘ

IKE 

ŚWIADOMOŚĆ

DELFIN

KALA 

WOLNOŚĆ

PTAK

MAKIA 

SKUPIENIE

KOT(każdego rodzaju)

MANAWA 

WYTRWAŁOŚĆ

WÓŁ (albo bawół)

ALOHA 

MIŁOŚĆ

KOŃ

MANA 

PEWNOŚĆ

NIEDŹWIEDŹ

PONO 

MĄDROŚĆ

WILK(lub lis/kojot/pies

Zwierzęta można wymieniać lub dobierać sobie nowe, oczywiście, zależnie od 
indywidualnych upodobań.
Kiedy znajdujemy się na poziomie Wyższego Świata, dobrym miejscem, by spotkać 
Zwierzęta Mocy jest łąka (ze zbiornikiem wodnym dla delfinów) lub wyspa. Spotkawszy 
jakieś Zwierzę Mocy przybieramy taką samą postać, jak ono i nawiązujemy z nim 
przyjazne stosunki. Spotkanie takie zawsze kończymy przedostaniem się przez otwór w 
niebie z powrotem do Ogrodu i ostatecznym odzyskaniem stanu zewnętrznej 
świadomości w świecie fizycznym. Jedynym (ale dobrym) powodem, dla którego 
przechodzimy przez Ogród jest to, że w ten sposób wytwarzamy wzorzec nawyku dla 
swojego ku, w oparciu o który będzie nam łatwiej dokonywać takich podróży w 
przyszłości i utrzymywać stabilność tego wewnętrznego miejsca. Jeżeli z jakiegokolwiek 
powodu powrócisz do zewnętrznej świadomości nie zrobiwszy tego, nie martw się - nie 
jest to istotny błąd. P° prostu, następnym razem, jeżeli będzie to możliwe, przebądź całą 
trasę.
Poszukiwanie wizji w Milu
Narosło wiele nieporozumień w kwestii tego, czym jest poszukiwanie wizji i jak je 
wykonywać. Część tych nieporozunień bierze się z faktu, że są dwa rodzaje tego 
procesu. Istnieje poszukiwanie wizji, które w stosujących je kulturach jest zwykle 

91

background image

wykonywane przez wszystkich młodych mężczyzn z danego plemienia, którzy osiągają 
określony wiek, a jego celem jest odkrycie swojego boskiego przeznaczenia; istnieje też 
poszukiwanie wizji (wewnętrznego wglądu), które na ogół wykonywane jest przez 
szamanów albo im podobnych. Inne nieporozumienia pochodzą z metod, które 
tradycyjnie stosowane były do takich poszukiwań, a które obecnie zostały ograniczone w 
związku z rozwojem techniki.
W kulturach, opartych na tradycji, wizji najczęściej poszukiwali mężczyźni, nie dlatego, 
że kobiety nie potrafiły tego robić, lecz dlatego, że nie należało to do ich roli. Z uwagi na 
to, że doświadczanie wizji, nawet przez mężczyzn, nie było częścią normalnego życia, a 
zasady kulturowe często były bardzo sztywne, potrzebne były wyjątkowe środki, by 
pomóc ludziom przebić się przez bariery zwyczajnego myślenia i uzyskać przekazy od 
bogów i Wielkiego Ducha. Wśród środków tych było skrajne ubóstwo (wysyłanie na długi 
okres czasu na całkowite odludzie z niewielką ilością pożywienia), skrajna izolacja 
(zwijanie w koc i umieszczanie w głębokiej jamie na trzy dni), a także poddawanie 
działaniu narkotyków (takich jak peyotl i inne). Każdy psychiatra może potwierdzić, że 
przy takich praktykach nie trudno o halucynacje, których oczekiwano od tych ludzi, 
jednak wizje jako takie - choć były niecodzienne - opierały się głównie na elementach 
kulturowych, pozostających w ich pamięci.
Z drugiej strony, poszukiwanie wizji stawało się dla szamanów coraz łatwiejsze, 
ponieważ gromadzili oni doświadczenie działania w świecie duchowym dotąd, aż byli w 
stanie wchodzić do niego na życzenie, bez poddawania się ubóstwu, izolacji, czy 
narkotykom. I choć w niektórych kulturach stało się tradycją, że w poszukiwaniu wizji 
należało pościć, przesiadywać w jaskiniach i zażywać narkotyki, to jednak nie było to 
konieczne. Zamiast szukać wizji na zewnątrz siebie, szamani przenosili się do własnego 
wnętrza, by tam poszukiwać uzdrawiającej mocy. Czasami robili to dla samych siebie, 
toteż uczyli się uzdrawiania jakiejś konkretnej choroby lub sytuacji, a cza-sami mieli do 
czynienia z innymi i musieli poszukiwać mocy, którą straciła dana osoba, lub - mówiąc 
metaforycznie - która została jej skradziona przez obce duchy. Bardzo często moc ta 
przybierała postać magicznego przedmiotu, który szamani mogli odzyskać i symbolicznie 
przekształcić w ekwiwalent fizycznego obiektu, trzymanego przy sobie lub oddawanego 
osobie potrzebującej.
Niezależnie od tego, co wiele osób myśli, szamani wykorzystywali technikę poszukiwania 
wizji raczej oszczędnie. Najpierw próbowali prostszych środków uzdrawiania takich, jak 
intuicja, praktyczna psychologia i efekt placebo. Następnie przechodzili do przykładania 
rąk lub rytuału, a dopiero w ostateczności, gdy już nic nie przynosiło pożądanego skutku, 
zagłębiali się w siebie w poszukiwaniu wizji.
Szaman miejski, który w obecnych czasach stosuje tę technikę, nie potrzebuje 
czasochłonnych przygotowań, ani specjalnych warunków, ponieważ jesteśmy częścią 
wybitnego społeczeństwa, które już dobrze nas do tego przygotowało, chociaż zrobiło to 
całkowicie nieświadomie. Przebywanie na odludziu, czy izolowanie się od społeczeństwa 
nie ma dla poszukiwania wizji większego znaczenia, ponieważ wizje nie są zależne od 
warunków zewnętrznych. Zachodzą one w umyśle, a nasz umysł został już dobrze 
wytrenowany. Na moich warsztatach w Nowym Jorku w takim ćwiczeniu uczestniczyło 

92

background image

dwadzieścia osób. Zajęcia odbywały się w budynku, położonym w ruchliwej części 
miasta. Było lato, toteż okna były pootwierane. W czasie, kiedy słuchacze zagłębieni byli 
w swoim wnętrzu powietrze przeszyły ostre dźwięki sygnału policyjnego i syren 
samochodów strażackich, które przejeżdżały ulicą, położoną tuż pod naszymi oknami i 
nikt z uczestników nie pamiętał tego zdarzenia.
Do bycia szamanem zacząłeś przygotowywać się od momentu, kiedy zaczęto Ci czytać 
historyjki o Dicku, Jane i Spocie. Również radio, telewizja i kino pomogły nam wszystkim 
wykształcić u siebie stosowne umiejętności. W tradycyjnych społeczeństwach rozwój 
zdolności uzyskiwania wewnętrznych wizji zajmował tak wiele czasu dlatego, że nie był 
wzmacniany przez całe społeczeństwo. Kiedy wyjątkowi ludzie, tacy jak poeci, pisarze, 
szamani wywoływali wizje na jawie w umysłach słuchaczy swoich bajek, legend i 
opowiadań o wewnętrznych doświadczeniach, wszystkim się wydawało, że używają 
magii. Bez tej sterowanej gry wyobraźni większość ludzi utrzymywała swoją uwagę na 
świecie zewnętrznym i na relatywnym podobieństwie wszystkich dni, tygodni, lat. Nawet 
kandydaci na poetów, pisarzy i szamanów, którzy spędzali dużo czasu na słuchaniu i 
zapamiętywaniu, wiedzieli tylko tyle, ile przekazali im ich nauczyciele. Obecnie wszyscy 
posiedliśmy raczej rzadką w historii ludzkości umiejętność czytania, która ćwiczy nas w 
koncentracji uwagi i w wywoływaniu własnych wewnętrznych doświadczeń na życzenie. 
Poprzez książki i czasopisma mamy dostęp do twórczości wszystkich największych w 
historii ludzkości pisarzy. Ponadto dzięki korzystaniu z radia, telewizji i kina, 
zgromadziliśmy w pamięci niewiarygod-niejcenny skarb, jakim jest doświadczenie i 
wyobraźnia całej ludzkości. Nie traktujmy tego faktu jako rzeczy nieistotnej. Tłumaczę 
moim uczniom, że to właśnie dzięki temu mogą natychmiast zacząć wykorzystywać 
umiejętności szamańskie, które pomagam im opanowywać. Większość z nich każdy z 
Was ma już opanowaną.
Milu, Poziom Niższy, w hawajskim szamanizmie jest miejscem wyzwań, gdzie na drodze 
do tego, czego poszukujesz, pojawiają się potwory, magia i naturalne żywioły. 
Poszukiwanie polega na pokonaniu ich, osiągnięciu swojego celu (zwykle jest to jakiś 
przedmiot, nacechowany mocą) i zabraniu ze sobą tego, co znalazłeś. Podróż do Milu 
nie jest odbywana w celu uzyskania zrozumienia. Zrozumienie możesz osiągnąć w 
Ogrodzie. Natomiast w Milu dokonujesz zmiany podstawowych struktur pojęciowych, 
stojących na drodze do uzdrowienia, a reprezentowanych przez wyzwania, które na tym 
poziomie napotykasz. Kiedy każdego z nich doświadczysz z zaangażowaniem 
wszystkich zmysłów, ich struktura, stanowiąca czynnik hamujący, zostanie zmieniona. 
Podkreślam, że ważne jest użycie wszystkich zmysłów, ponieważ doświadczenie 
wewnętrzne będzie w pełni skuteczne tylko wtedy, kiedy będzie tak „rzeczywiste", jak 
tylko jest to możliwe.
W niektórych tradycjach szamanów-wojowników mówi się, że jeżeli znajdujemy się na 
Niższym Poziomie i spotykamy zwierzę, które szczerzy do nas kły, należy zawrócić i 
spróbować wejść ponownie, ale innym razem. Jednakże w tradycji łowcy przygód nie 
robimy tego. Kiedy spotkasz zwierzę, szczerzące do Ciebie zęby, odwzajemnij mu się 
uśmiechem. Jeżeli to nie poskutkuje, jeżeli nie poskutkuje nic innego, pozwól się zjeść, 
przetransformuj się, przejdź na drugą stronę i podążaj dalej. Świat wewnętrzny jest 

93

background image

Twoim snem, a Ty jesteś animatorem swoich snów. Nie pozwól niczemu zatrzymać Cię w 
poszukiwaniach swojej wizji.
Moja tradycja naucza, że w Milu jest siedem podstawowych wyzwań i wszystkie one 
mogą, ale nie muszą pojawić się w jednej wyprawie po wizję. Każde z nich jest 
przeciwieństwem pozytywnej mocy, którą wyraża dana zasada szamańska. Są to: pouli 
(ignorancja), haiki (ograniczenie), hokai (zamęt), napa (ociąganie się), inaina (gniew), 
weli (lęk) i kanalua (zwątpienie). Do Milu wchodzimy przez otwór w ziemi i zwykle 
szamanowi towarzyszy tu Zwierzę Mocy. Podobnie jak w przypadku Bali Hai sądzę, że 
doświadczenie najlepiej jest przedstawić w postaci konkretnej wyprawy któregoś z moich 
uczniów. Proces jest taki sam, jaki stosowałem przy wejściu do Ogrodu i na poziom Bali 
Hai.
„Zamknąłem oczy i zacząłem oddychać głęboko, by na drogę naładować ciało energią. 
Następnie udałem się do swojego Ogrodu, szukając tam otworu w ziemi, który byłby 
wejściem do Milu. Wiedziałem, że może on być w postaci wiru, nory, jaskini lub otworu u 
podstawy drzewa i początkowo poszukiwałem właśnie czegoś takiego, ale to, co 
ostatecznie znalazłem, było małym otworem, obłożonym kamieniami, przypominającym 
miniaturową studnię. Przywołałem swoje Zwierzę Mocy, by towarzyszyło mi i nagle po 
mojej prawej stronie pojawił się sokół. Zmniejszyliśmy swoje rozmiary i wskoczyliśmy do 
otworu. Po długim czasie spadania nagle pofrunęliśmy i wylądowaliśmy na ścieżce, 
prowadzącej do dziwnego lasu, kojarzącego się z filmami Disneya. Wiedziałem, że 
ścieżka zaprowadzi mnie do Przedmiotu Mocy, którego poszukiwałem, więc poszedłem 
nią wraz z moim sokołem, który siedział mi na prawym ramieniu. Las stawał się coraz 
ciemniejszy, aż wreszcie zrobiło się tak ciemno, że nic nie widziałem. Zanim zdążyłem 
zastanowić się, co mam zrobić, mój sokół zaskrzeczał i z jego dzioba trysnęło światło. 
Zrobiłem to samo i między nami znów zrobiło się jasno. Jeszcze przez chwilę 
posuwaliśmy się do przodu, kiedy nagle runęła cała masa drzew i zagrodziła nam drogę. 
Warstwa pni i gałęzi była tak gruba, że nie można było przedostać się przez nią ani 
bokiem, ani górą, toteż zmniejszyliśmy siebie do tak małych rozmiarów, że mogliśmy 
prześlizgiwać się przez szpary i szczeliny. Przedostawszy się na drugą stronę, 
przywróciliśmy siebie do normalnych rozmiarów. Idąc dalej dotarliśmy do miejsca, w 
którym ścieżka rozwidlała się we wszystkich możliwych kierunkach, toteż nie 
wiedzieliśmy, dokąd iść dalej. Nawet sokół nie wiedział. Spróbowałem rzucić kijek, by 
wskazał nam właściwą drogę, ale ten ciągle tylko wirował w powietrzu. Ostatecznie 
przyszedł mi do głowy pomysł, który pojawił się w postaci głosu, mówiącego, że każda 
droga jest dobra, toteż wybrałem tę, która była najbliżej środka i poszedłem dalej.
Następną przeszkodą, czy też następnym wyzwaniem był most nad ogromną 
przepaścią, który kończył się w połowie drogi. Wyglądało to tak, jakby robotnicy poszli na 
obiad i jeszcze nie wrócili. Nawet narzędzia leżały porozrzucane dookoła. Zrobiłem długą 
linę z jakiejś tkaniny i trzymałem jeden jej koniec w ręku, a drugi sokół przeniósł na tamtą 
stronę i przywiązał do dużego drzewa (nie wiem, jak to zrobił). Następnie splotłem drugą 
linę i używając gałęzi, przedłużyłem most, po czym przeszedłem po nim. Potem 
pomyślałem, że sokół mógłby przenieść mnie na drugą stronę, ale wcześniej taki pomysł 
nie przyszedł mi do głowy. Idąc dalej przez las, wyszliśmy na polanę, gdzie zostaliśmy 

94

background image

zaatakowani przez grupę wściekłych dzikusów z dzidami. Sokół wzleciał tak wysoko, że 
straciłem go z oczu, a moja pierwsza reakcja polegała na przyjęciu pozycji karate i 
przygotowaniu się do walki; przypomniałem sobie jednak, że było powiedziane, by w 
miarę możliwości działać jak łowca przygód, toteż wyobraziłem sobie, że mam torebkę z 
rozśmieszającym proszkiem i że rozpylam go w powietrzu. Za chwilę dzikusy odłożyły 
dzidy i zaczęły tarzać się po ziemi ze śmiechu, mogliśmy więc spokojnie Pójść dalej. 
Kiedy przechodziłem przez następną polanę, zza drzew wyłonił się ogromny niedźwiedź 
północnoamerykański gotowy do ataku na mnie, stanąłem więc nieruchomo, 
spodziewając się, że i on się zatrzyma lub zamieni w coś innego, lecz on zbliżył się do 
mnie i zaatakował pazurami. Byłem zaskoczony, kiedy zobaczyłem zadrapania i krew; 
zdziwiłem się też kiedy poczułem autentyczny ból w ręce, będący skutkiem skaleczeń. 
Wcześniej myślałem, że coś takiego nie może się zdarzyć. Niedźwiedź uderzył mnie w 
klatkę piersiową tak, że upadłem na ziemie, na wznak. W tym momencie byłem już na 
prawdę przerażony. Bestia stała nade mną i ryczała, a ja czułem jak oddycha i jak ślina 
kapie mi na twarz. W momencie, kiedy wpadłem w prawdziwą panikę, a zwierzę właśnie 
pochylało łeb, by mnie ugryźć, przyleciał mój sokół i wrzucił mu do pyska coś, co trzymał 
w szponach. Niedźwiedź natychmiast zamknął paszczę, uśmiechnął się i runął na 
ziemię. Kiedy opatrywałem swoje rany, sokół powiedział mi, że zaaplikował mu valium. 
Po skończeniu wędrówki zrozumiałem, że powinienem popracować więcej nad swoimi 
lękami. W ostatniej próbie zobaczyłem mały stolik, podobny do ołtarzyka, ustawiony obok 
urwistej skały tam, gdzie skończyła się ścieżka. Na stoliku leżały dwa pięknie 
wyrzeźbione i pomalowane jajka, takie jakie u Rosjan uważane są za dzieła sztuki. Był 
tam również napis: „Weź tylko jedno jajko, ale to właściwe". Uśmiechnąłem się, ponieważ 
było dla mnie oczywiste, które mam wziąć i sięgnąłem po to leżące z prawej strony. Ale 
potem zastanowiłem się, czy jest to takie oczywiste, gdyż mógł to być podstęp (podstęp 
polegał na tym, że po angielsku „prawy" i „właściwy" określane są tym samym słowem 
„right" -przyp. tłum.). Tym właściwym mogło być jajko leżące po lewej stronie. Zapytałem 
sokoła, ale on mi nie odpowiedział. Również jajka milczały, gdy zapytałem, które z nich 
jest tym właściwym. Byłem w rozterce, aż przyszło mi do głowy, by zapytać stolik, a on mi 
odpowiedział pytaniem: „Kto tu śni ten sen?" Wreszcie zrozumiałem o co chodzi, 
przedarłem napis na pół i wziąłem obydwa jajka. W jednym z nich był księżyc, 
reprezentujący Miłość, a w drugim było słońce -symbol Mocy. Przyniosłem je do swojego 
Ogrodu, odłożyłem na bok, podziękowałem sokołowi i odesłałem go z powrotem do 
Lanikeha. Na koniec wróciłem do normalnej świadomości i symbolicznie włożyłem 
duchowe formy jaj do swoich półkul mózgowych, bym pamiętał, że Miłości i Mocy należy 
używać jednocześnie."
PRZYGODA SIÓDMA
ZMIANA FORMY I SŁUŻENIE WSPÓLNOCIE

Kino lau
(Osoba o wielu ciałach - tak określa się kogoś, kto potrafi przybierać inne formy)

95

background image

Zmiana formy jest jedną z najbardziej naturalnych i jednocześnie najdziwniejszych 
rzeczy, jakich człowiek jest w stanie dokonywać. Pojęcie to oznacza wyższy rozwój 
talentu, którym zaczynają być obdarzani ludzie, talentu kulike, oznaczającym „być jak 
ku". Mówiąc inaczej, jest to przybieranie wzorca lub cech innego ku, niekoniecznie 
ludzkiego. Najniższym poziomem rozwoju tego talentu jest umiejętność naśladowania.
Również wiele zwierząt ma zdolność zmiany wzorca wyglądu lub zachowania, czy też 
wykorzystywania tego, co posiadają. Tygrys, z powodu swojego naturalnego ubarwienia, 
wtapia się w środowisko, natomiast kameleon zmienia barwę, by upodobnić się do 
otoczenia. Jest to aktywny mimetyzm. Istnieją insekty, które upodabniają się do 
patyczków, ryby, które przypominają kamienie, zdrowe ptaki, które udają, że mają 
złamane skrzydła, a także szympanse, które naśladują ludzi. Są również ludzie, którzy 
zachowują się jak zwierzęta, ptaki, ryby lub insekty. Kiedyś czytałem doniesienie o 
sztuce, w której Zero Mostel miał - bez użycia kostiumu - zamienić się w nosorożca i 
przelecieć przez scenę. Osoba opisująca zdarzenie donosiła, że to nie Zero Mostel grał 
rolę nosorożca, to nosorożec biegał po scenie. W filmie „Birdyl" pewien aktor grał rolę 
ptaka, Don Knotts grał kiedyś nawet rolę ryby, a w sztuce zatytułowanej „Metamorfoza" 
Michaił Barysznikow doskonale naśladował żuka. Nie ma chyba nic we Wszechświecie, 
czego ludzie nie próbowali naśladować.
Lepiej lub gorzej, człowiek potrafi naśladować wszystko. Wynika to prawdopodobnie z 
naszej niewiarygodnie wielkiej zdolności uczenia się i jest tak naturalne, że ludzie często 
nie zdają sobie sprawy, iż używają tej umiejętności. Mam przyjaciela w New Jersey, który 
przez szereg lat mieszkał w Nowym Meksyku, gdzie uważano, że jego wymowa 
wskazuje na to, iż pochodzi on z New Jersey, ale kiedy wrócił w rodzinne strony 
powiedziano mu, że ma wymowę człowieka z południowego zachodu USA.
Kiedyś pojechałem na wycieczkę autokarową i przez kilka godzin siedziałem obok 
pewnej Kanadyjki. Po półtorej godziny rozmowy kobieta ta powiedziała - w języku 
angielskim z kanadyjskim akcentem brytyjskiego typu - że mówię wyraźniej niż inni 
Amerykanie, których spotkała. Z takim samym akcentem podziękowałem jej i dopiero 
wtedy zorientowałem się, że zacząłem naśladować jej sposób mówienia.
Pewna moja znajoma, blondynka o niebieskich oczach, w pewnym okresie swojego życia 
spotykała się z Murzynem i wiele czasu spędzała wraz z nim w towarzystwie jego 
przyjaciół. Któregoś dnia siedzieli oni w restauracji wraz z innymi Murzynami, gdy weszło 
kilku białych. Kiedy przyjaciel tej białej kobiety szturchnął ją, zwracając uwagę na to, jak 
śmiesznie wyglądają te „typy", moja znajoma zdała sobie sprawę, że podświadomie do 
takiego stopnia opanowała wzorce mowy i zachowań Murzynów, iż jej czarni przyjaciele 
przestali traktować ją jak białego człowieka.
Czym innym jest podświadome lub świadome naśladownictwo mające na celu nauczenie 
się, jak robić coś, co inni potrafią, albo wtopienie się w środowisko naturalne lub 
społeczne, natomiast zupełnie inną rzeczą, stanowiącą "wyższą szkołę jazdy", jest 
naśladowanie kogoś lub czegoś po to, by zrobić wrażenie na ludziach i uzyskać moc. 
Jest to wynalazek szamański, a jego pierwszym stopniem jest aktorstwo. Cały nasz 
przemysł rozrywkowy wywodzi się z tradycji szamańskiej. Charakteryzacja, kostiumy, 
scenografia, muzyka komponowana do przedstawień, a nawet efekty specjalne, 

96

background image

wynalezione zostały przez szamanów. Wszystko to miało i nadal ma na celu zrobienie 
wrażenia na publiczności. Ale koncepcja szamańska poszła dalej. W wielu tradycyjnych 
społeczeństwach szamani grali role bogów, demonów, bohaterów, łajdaków i zwierząt nie 
tylko po to, by uczyć i dostarczać rozrywki, ale także w celach magicznych.
W tradycyjnych plemionach Indian na suchych terenach południowego zachodu Ameryki 
szaman przywdziewał strój z ptasich piór i wykonywał specjalny taniec, mający 
sprowadzić deszcz na tereny, zamieszkałe przez członków jego plemienia, a szaman z 
terenów równinnych zakładał bawole rogi i skórę, i wykonywał rytuał, który miał pomóc 
znaleźć lub przyciągnąć całe stada bawołów. Natomiast w Afryce widziałem szamanów, 
odgrywających archetypowe role bogów i zwierząt po to, by usunąć złe duchy i 
sprowadzić uzdrowienie.
W obecnych czasach drwimy z pomysłu, że zachowanie ludzi - niezależnie od tego, czy 
stanowi przyzwyczajenie, czy jest oparte na jakimś przekonaniu - naprawdę może 
wpływać na środowisko. Za właściwą postawę uważamy akceptowanie koncepcji, 
pochodzącej z pierwszego poziomu, która mówi, że wszystko jest od siebie oddzielone, a 
energia działa zgodnie ze swoimi własnymi prawami. Ale jeżeli przyjmiemy szamańskie 
koncepcje drugiego poziomu, gdzie świat jest taki, jaki myślimy, że jest, gdzie wszystko 
jest ze sobą połączone i gdzie energia podąża za uwagą, wówczas z całą pewnością 
zgodzimy się, że zachowanie ludzi ma ogromny wpływ na otoczenie. Jedynymi 
czynnikami, od których zależą nasze ograniczenia, są wówczas: nasze przekonania, 
stopień, w jakim jesteśmy połączeni wzajemnie i poziom naszej energii. Szamani 
specjalizują się w sposobach pracy ze wszystkimi tymi elementami, ale w tym rozdziale 
skupimy się głównie na wzmocnieniu stopnia wzajemnych powiązań. Na początek 
omówmy pokrótce najwyższe możliwości kulike, czyli sztukę zmiany jednej formy w inną. 
Jest to bardzo stara koncepcja, która nigdy nie przestała fascynować ludzi. Naturalnie, 
takich umiejętności oczekiwano od bogów. Zeus zamienił się w byka, gdy zalecał się do 
Europy, Odyn stał się wężem i orłem, gdy chciał wygrać miód pitny, przynoszący 
inspirację, a Pele przybrała postać pięknej kobiety, by uwieść Wodza Lohiau. Nasza 
współczesna literatura przypisuje taką moc pewnym ludziom, traktując ją albo jako 
przekleństwo, lub też błogosławieństwo. A więc mamy hrabiego Drakulę, zamieniającego 
się w wampira, który jest nietoperzem, Doktora Jekylla, przybierającego postać pani 
Hyde, naukowca, przeistaczającego się w małpoluda, Billy Batsona, który staje się 
Kapitanem Marvelem, by wymienić tylko kilku tego rodzaju bohaterów. Również od 
szamanów oczekuje się dysponowania taką mocą. Często w bajkach występują 
postacie, które w różnych celach przeistaczają się, na przykład, w zwierzęta, a na 
Hawajach ta umiejętność obejmowała także przybieranie postaci skał i lin. O prezydencie 
jednego z afrykańskich krajów, w którym mieszkałem, mówiło się, że był szamanem, 
który odwiedzał pomocne tereny pod postacią antylopy.
Nie ma wątpliwości, że wiele takich bajek, to doświadczenia raczej z poziomu Po (świata 
wewnętrznego), niż z Ao (świata zewnętrznego), ale niekoniecznie wszystkie. Zastanów 
się przez chwilą - skoro wszystko emituje swój własny wzorzec i skoro Ty możesz 
odebrać ten wzorzec, a potem przekazać go dalej, to mógłbyś również przejąć cechy i 
wygląd danej rzeczy. W ramach systemu, o którym tu mówimy, jest to teoretycznie 

97

background image

możliwe i wielu szamanów wierzy, że można dokonać tego także praktycznie. Jeżeli taka 
umiejętność wynika z talentu, o którym mówimy, a który rzeczywiście można rozwinąć, to 
jest ona ściśle zależna od zdolności skupiania uwagi, co w rzeczywistości nie różni się 
niczym od działań mistyków, medytujących z tak silną koncentracją na Bogu, że potrafią 
oni całkowicie zjednoczyć się z Nim. Będziesz mógł doświadczyć takiego zjednoczenia.
Grokking - jednoczenie się
Nas najbardziej interesuje zastosowanie kulike do uzdrawia' nią. Można wyróżnić cztery 
różne stopnie tego procesu, a mianowicie:
1. Nieświadome przejmowanie wzorców z naszego otoczenia.
2. Świadome przejmowanie wzorców z naszego otoczenia dla własnego bezpieczeństwa 
i rozwoju.
3. Odgrywanie ról, czyli świadome przejmowanie wzorców z otoczenia lub tworzenie 
nowych we własnym umyśle w celu wpływania na innych ludzi.
4. Stawanie się, czyli świadome przejmowanie wzorców z otoczenia lub tworzenie ich we 
własnym umyśle w celu zmiany samego siebie (co potrafią robić mistycy).
Do naszych celów powinniśmy się znaleźć gdzieś między punktem 3 i 4. Oznacza to, że 
będziemy dostosowywać się do wzorca jakiejś rzeczy w takim stopniu, byśmy mieli 
wrażenie, że jesteśmy tą rzeczą i byśmy byli z nią w tak doskonałym rezonansie, że 
każda zmiana naszego zachowania będzie powodowała zmianę jej zachowania. Ale 
będąc w stanie takiego zjednoczenia musimy jednocześnie pamiętać o własnym wzorcu, 
by w każdej chwili na życzenie móc powrócić do niego. Określeniem, które wybrałem dla 
nazwania tego stanu, jest grokking. Pochodzi ono z książki Roberta Heinleina Stranger in 
a Strange Land, w której jej bohater posiada zdolność stapiania się z wzorcem danej 
rzeczy, poznawania jej od środka i zmieniania jej z tej pozycji drogą bezpośredniego 
przejawiania intencji.
Pojęcie to zakłada zdolność stapiania się z innym wzorcem przy równoczesnym 
pamiętaniu własnego. Nazywam to „pozostawaniem szamanem w 1 procencie", co 
oznacza, że zachowujemy przynajmniej l procent (jest to, oczywiście, określenie 
metaforyczne) swojej własnej świadomości, niezależnie od tego, do jakiego stopnia 
utożsamimy się z danym przedmiotem. W tej technice naszym celem jest spowodowanie 
jego uzdrowienia i wprowadzenie harmonii. Gdybyśmy w stu procentach stopili się, na 
przykład, z chorym drzewem, to czując się dokładnie jak ono, zapomnielibyśmy o 
wszelkim uzdrawianiu. Niemniej, dla przeprowadzenia procesu tym sposobem, musimy 
zamienić się w drzewo, chociaż zwykle będziemy automatycznie powracali do stanu 
normalnej świadomości bez wykonywania jakichkolwiek dodatkowych procedur, albo 
zaśniemy i obudzimy się później. Dla pełnej zmiany wzorca potrzebne jest świadome 
użycie umiejętności, reprezentujących taki poziom, którego większość ludzi nigdy nie 
osiąga.
Proces, który nazywam grokkingiem jest bardzo prosty:
1 - zamykamy oczy,
2 - doenergetyzowujemy się,
3 - wchodzimy do ciała duchowego, ;
4 - jednoczymy się z obiektem, któremu chcemy pomóc,

98

background image

5 - sprawdzamy, czy działamy w sposób właściwy,
6 - zmieniamy swoje zachowanie,
7 -kończymy proces, wychodząc ze swojego ciała duchowego i powracając do ciała 
fizycznego.
Aby zmniejszyć rozpraszający wpływ najbliższego otoczenia, proponuję zamknąć oczy, 
ale można nauczyć się wykonywania tej techniki z otwartymi oczami. Doenergetyzować 
się możesz Światłem Miłości, o którym była mowa w Przygodzie Piątej, a także głębokimi 
oddechami. Wchodzenie do ciała duchowego podobne jest do wchodzenia do śniącego 
ciała, ale ciało duchowe bardziej przypomina niczym nieograniczoną kulę czystego 
światła lub energii, którą tworzymy mentalnie. Aby wejść do niej, musimy po prostu 
wyobrazić sobie, że nasze ciało fizyczne jest bezkształtne. Tu, jak zwykle, odczucia są 
ważniejsze od wrażeń wzrokowych. Korzystając z ciała duchowego możemy łatwiej 
wchodzić do stan zjednoczenia z jakimś obiektem i wychodzić z niego na życzenie. W 
stan ten wchodzimy, wyobrażając sobie, że nasze ciało duchowe zlewa się ze wszystkimi 
ciałami - duchowym, mentalnym, emocjonalnym i fizycznym - osoby, z którą się łączymy 
lub tylko z niektórymi z nich. Nadal najistotniejsze są nasze odczucia, ponieważ chcemy 
wyobrazić sobie, jakie to uczucie być tym, z czym się jednoczymy. Jest to najważniejsza 
część tej techniki, a sukces zależy od tego, na ile potrafimy darzyć daną osobę lub rzecz 
bezwarunkową miłością. Stopień, w jakim jesteśmy w stanie połączyć się z człowiekiem 
lub przedmiotem, który chcemy uzdrowić, jest ograniczany każdym naszym negatywnym 
nastawieniem do niego. Jeżeli chcemy zastosować omawianą technikę w stosunku do 
czegoś (kogoś), czego się boimy, co nas złości, do czego odnosimy się krytycznie, to 
trudno będzie nam się zjednoczyć z takim obiektem, a nie mogąc się zjednoczyć z nim, 
nie możemy go uzdrowić. Tak więc, kiedy już uda się nam osiągnąć jedność z obiektem, 
z którym pracujemy, sprawdzamy, czy odczucia wskazują, że nasze działanie jest 
właściwe, czy możemy posunąć się dalej i dokonać zmiany. (Nie chodzi o lęk, że coś 
może być źle; kiedy w prawidłowy sposób zjednoczymy się z naszym obiektem, po 
prostu wiemy, czy można robić coś dalej.) W stanie największego zjednoczenia, z 
zachowaniem odrobiny własnej świadomości, zmieniamy swoje zachowanie (a właściwie 
zachowanie danego obiektu, bo w tej technice chodzi o to, by stać się nim) w sposób, 
odpowiadający naszej intencji uzdrawiającej. Przez większość czasu będzie się to 
odbywało na poziomie wyobraźni, ale niektórzy ludzie potrafią zaangażować w tę zmianę 
swoje ciało fizyczne bez uszczerbku dla uczucia zjednoczenia z obiektem. Na koniec, 
oddzielamy się od przedmiotu uzdrawiania, wyobrażając sobie siebie z powrotem w ciele 
duchowym, a potem w ciele fizycznym.
W dalszych paragrafach omówiony zostanie grokking (technika jednoczenia się), służący 
do uzdrawiania i rozwoju osobistego człowieka, pragnącego zostać szamanem miejskim. 
Będziemy pracowali z siedmioma następującymi elementami: wodą, kamieniem, ogniem, 
wiatrem, roślinami, zwierzętami i ludźmi.
Jednoczenie się z wodą
Szamani używają techniki jednoczenia się z żywiołem wody głównie w celu 
sprowadzenia deszczu, ale można to robić również z wielu innych powodów. Kiedyś, gdy 
byłem na kontynencie, ktoś zatelefonował do mnie z Kauai z prośbą, by nasi szamani 

99

background image

pomogli w sprawie wysokiej fali, która przesuwała się w kierunku Hawajów od strony 
Alaski. Satelity wyśledziły ją i było wiadomo dokładnie, kiedy miała uderzyć. Na Kauai 
przygotowano się do ewakuacji; systemy alarmowe były w pogotowiu. Kilku z nas weszło 
w stan zjednoczenia z tym żywiołem i jako fale zadecydowaliśmy, że spłaszczymy się i 
rozproszymy swoją energię na boki. W chwili, kiedy oczekiwano nadejścia żywiołu ludzie, 
którzy lubią być świadkami katastrof, stali na plaży. Potem opowiadali, że fala cofnęła się, 
jak to zwykle się dzieje w takich przypadkach, a potem łagodnie powróciła, jakby nic 
szczególnego się nie działo. Następnego ranka tytuły na pierwszych stronach gazet 
głosiły: „Wielka fala, której nie było".
Jest to dobry moment, by wyjaśnić kilka innych spraw, związanych z techniką grokkingu i 
z rzemiosłem szamańskim. Po pierwsze, ci z nas, którzy pracowali z falą, nie próbowali 
sterować Naturą. Po drugie, zastosowano nie tylko tę technikę. A po trzecie, nie 
zneutralizowaliśmy sami całej fali.
Na Naturę można wpływać tylko w taki sposób, by zrobiła to, co i bez nas mogłaby 
zrobić; nie można nią sterować. Ma to związek z szóstą zasadą szamańską. Działalność 
Natury obejmuje trzy rodzaje procesów: aktualnie zachodzące, potencjalne i 
nieprawdopodobne. Szamani pracują z aktualnymi i potencjalnym procesami, 
pozostawiając w spokoju procesy nieprawdopodobne, ponieważ wymagają one większej 
energii, niż jest to warte. W przypadku wysokiej fali możliwość rozproszenia jej energii na 
boki, była potencjalnie zawarta w wodzie i w tej konkretnej fali, podobnie jak i 
wzbudzenie innej fali z innego kierunku w celu zniwelowania niektórych skutków tej 
pierwszej. Natomiast zatrzymanie wody w miejscu na jej drodze lub spowodowanie, by 
zawróciła, było tak nieprawdopodobne w punktu widzenia możliwych zachowań tego 
żywiołu i tak bezsensowne z uwagi na wielkość potrzebnych nakładów energetycznych, 
że nawet nie braliśmy takiej ewentualności pod uwagę.
Jeśli chodzi o drugą uwagę, to należy nadmienić, że w repertuarze szamana grokking 
jest tylko jedną z technik. Nie wszyscy szamani ją stosują, nie wszyscy też opanowują ją 
w dostatecznym stopniu. Dlatego w przypadku wysokiej fali, niektórzy używają intuicji, by 
porozmawiać z nią, inni pracują z jej snem. Szaman wykorzystuje tylko takie techniki, 
które według jego wyczucia, mogą okazać się skuteczne w konkretnej sytuacji, co 
przypomina nam o siódmej zasadzie Huny.
Co do trzeciej uwagi, szaman byłby kompletnym głupcem, gdyby wziął na siebie pełną 
odpowiedzialność za zmianę jakiegokolwiek zdarzenia lub sytuacji, i to nie tylko z 
powodu energii, zawartej we wszystkim, ale również z tego powodu, że na każde 
zdarzenie mają wpływ myśli, innych ludzi, będących lub nie będących szamanami. W 
opisanym przypadku na wyspie Kauai była dostateczna liczba ludzi, którzy modlili się, 
mając nadzieję i pragnąc, by wysoka fala nie wyrządziła szkód, toteż zadanie szamanów 
polegało tylko na skupieniu całej tej pozytywnej energii. Natomiast, gdyby dostateczna 
liczba ludzi z jakichkolwiek powodów chciała, potrzebowała i oczekiwała tej fali lub też 
obawiała się jej, nawet najpotężniejsi szamani wywarliby na nią jedynie znikomy wpływ.
W ostatnich latach stan Teksas (i okoliczne obszary) dotknęła długotrwała, katastrofalna 
susza. Otrzymaliśmy liczne prośby o pomoc, ale przez długi czas żadne nasze działania 
nie przynosiły efektów, ponieważ potencjalne możliwości trwania suszy były dużo 

100

background image

większe niż potencjalne możliwości jej zakończenia. Wreszcie jedna z szamanek z 
południowego Teksasu przestała pracować nad całym stanem, a skupiła się na małej 
dolince, w której mieszkała. Całą noc intensywnie pracowała razem ze swoim mężem (aż 
dziw, że miał dość cierpliwości, by robić to z nią) i następny dzień był pierwszym z trzech 
dni, w których w tej okolicy spadł obfity deszcz; nie padał jednak na pozostałym terenie 
stanu.
Może brzmi to jak nonsens, ale człowiek potrafi wpływać na deszcz i to nie tylko na jego 
sprowadzenie, ale i na odpędzenie. W dodatku, niekoniecznie musi to być skutek działań 
szamańskich. Pierwszego stycznia od prawie stu lat miasto Pasadena w Kalifornii 
organizuje paradę i mecz futbolowy. Choć termin wypada w środku okresu deszczowego 
na tym terenie, dokąd sięgam pamięcią wstecz w tym dniu padało tylko dwa razy. Sam 
byłem świadkiem, jak lało na Sylwestra, na Nowy Rok było jasno i pogodnie, a drugiego 
stycznia znowu lało jak z cebra. Sądzę, że zawdzięczamy to połączonym energiom 
dekoratorów, gości, widzów i izby handlowej.
Kiedy potencjalne energie są korzystne, szamański grokking może spowodować to, co 
wydaje się być cudem, a co w rzeczywistości jest jedynie mądrym wykorzystaniem 
dostępnych zasobów i naturalnych wzorców. Można sprowadzić deszcz na tereny objęte 
suszą, można odpędzić deszcz z terenów, na których rzeki wylewają z powodu nadmiaru 
wody, można zmienić wzorzec wysokiej fali, rozproszyć plamy ropy naftowej, 
zneutralizować lub wytrącić zanieczyszczenia. Możliwości są szerokie, ale niektóre 
zmiany wymagają ogromnego zespołowego wysiłku wielu szamanów.

DOŚWIADCZ ZJEDNOCZENIA SIĘ Z WODĄ
Wykonując podany wyżej proces, zjednocz się z wodą, stając się najpierw duchem wody, 
a następnie konkretną wodą, na którą chcesz wpłynąć. W przypadku suszy dobre wyniki 
daje zjednoczenie się z duchem wody, znajdującej się na dotkniętym nią obszarze. 
Przywołaj wodę do siebie i stań się nią. Odczuj, jak w miarę jej napływania stajesz się 
dostatecznie ciężki i gęsty, by spaść w postaci deszczu.
Możesz również zjednoczyć się z wodą, by dowiedzieć się, czego może Cię ona nauczyć 
odnośnie przepływu i umiejętności przystosowywania się.

Jednoczenie się z kamieniem
Wielu moich uczniów ma trudności z jednoczeniem się z kamieniem, ponieważ jego 
struktura jest, według nich, zbyt zwarta. Stwierdziłem, że ludzie ci w umyśle często 
próbują zjednoczyć się z danym przedmiotem raczej swoim ciałem fizycznym, niż 
duchem, a wówczas, oczywiście, duszą się i czują spętani, co czasami całkowicie 
uniemożliwia grokking. Przypominam więc słuchaczom, że kamień jest żywy, a jego 
forma jest jedynie wzorcem energetycznym. Nie chodzi o to, by wejść ciałem w kamień, 
lecz o to, by nasze ciało energetyczne przybrało energetyczny wzorzec kamienia. Kiedy 
to zrozumieją, idzie im znacznie lepiej.
Wszystko jest ze sobą wzajemnie powiązane. Zjawiska naturalne na Ziemi, nie zachodzą 
bez udziału ludzi. Natura robi swoje nawet wtedy, kiedy na danym terenie nie ma ludzi, 
ale jeżeli są, zawsze stanowią jej część. Wzajemna wymiana wynika z energii ludzkich 

101

background image

emocji. Emocje, pozytywne, czy negatywne, nie wywołują naturalnych zjawisk, ale mogą 
je wyzwolić lub opóźnić, wzmocnić lub osłabić, przyciągnąć lub oddalić. Człowiek 
pobudzony emocjonalnie wywiera wpływ na zjawiska Przyrody. Z powodu takiej 
zależności, gdy szaman próbuje zmieniać jakieś naturalne zdarzenie, skupia się przede 
wszystkim na zmianie ludzkich emocji, uwikłanych w dane zdarzenie. Taki rodzaj 
pośredniego uzdrawiania czasami jest łatwiejszy do przeprowadzenia i bardziej 
skuteczny niż próby pracy z samymi ludźmi, zwłaszcza w skupiskach takich jak wsie, 
miasta czy regiony.
Ciekawym materiałem do badań są trzęsienia ziemi. Na obszarach zamieszkałych przez 
ludzi mają one bezpośredni związek z napięciami społecznymi. Jeżeli w miejscach 
zagrożonych tym żywiołem są dostatecznie silne napięcia, to każda gwałtowna zmiana w 
społeczeństwie lub w środowisku może wyzwolić kataklizm, nawet jeżeli jest to zmiana 
pozytywna. Podczas lata poprzedzającego śmierć Mao-Tse Tunga - zgodnie z odwieczną 
tradycją zapowiadania śmierci władcy - Chiny nawiedziły wyniszczające trzęsienia ziemi. 
Katastrofalne trzęsienia ziemi nastąpiły w Iranie po obaleniu szacha, kończącym 
panowanie uciążliwego reżimu. W noc, kiedy Królowa Hawajów Liliuokalani została 
osadzona w więzieniu, ziemia w Honolulu zatrzęsła się z niebywałą siłą. Kiedy premier 
Związku Radzieckiego mówił w ONZ o zmianach społecznych, w Armenii nastąpił 
niesamowicie silny wstrząs podziemny. A w roku 1987, po ciężkiej letniej suszy, po 
jesiennych pożarach lasów i po strzelaninie na autostradzie wczesną zimą, Los Angeles 
również nawiedziło trzęsienie ziemi. Być może w przyszłości socjologowie będą w stanie 
przewidywać te kataklizmy znacznie dokładniej niż sejsmolodzy.
Jako szamani możemy działać na rzecz złagodzenia napięć społecznych na obszarach 
podatnych na trzęsienia, zanim one nastąpią, możemy także obniżyć napięcie po 
kataklizmie, by zmniejszyć prawdopodobieństwo powtórzenia się wstrząsów. Aby zrobić 
to za Pomocą omawianej techniki, łączymy się najpierw z duchem kamienia, a następnie 
z podłożem danego miejsca, po czym delikatnie rozciągamy mięśnie, rozluźniamy się i 
uspakajamy.
Podobnie można pracować z erupcjami wulkanów. Łącząc się z płynną lawą możemy 
albo zmienić jej kierunek, albo zwolnić tempo Przesuwania się, ochłodzić lub zestalić. 
Nawiasem mówiąc, nie pracowaliśmy nad stosunkowo spokojną erupcją wulkanu Kilauea 
na hawajskiej wyspie Big Island, ponieważ oprócz zniszczenia kilku dróg, kilku domów i 
budynków, postawionych na miejscu, o którym wiadomo było, że znajduje się ono na 
drodze spływu lawy, a także spowodowania smogu wulkanicznego, jedynym innym 
skutkiem było powiększenie terytorium wyspy.

DOŚWIADCZ ZJEDNOCZENIA SIĘ Z KAMIENIEM
Zjednocz się z jakimś niestabilnym pod względem fizycznym obszarem świata takim, jak 
Beijing, Tokio, Los Angeles, San Francisco, miasto Meksyk, Kair czy Teheran i złagodź 
napięcie
pod nim.
Ćwicz stapianie się z różnymi przedmiotami (na przykład, z rzeźbą), narzędziami lub 
maszynami, by się od nich czegoś dowiedzieć.

102

background image

Jednoczenie się z kamieniem może nauczyć również Twoje ku natury siły i stabilności, a 
także pomóc Ci zdobyć większą wiedzę z zakresu geologii i mineralogii.

Jednoczenie się z ogniem

Natura ma swoje powody, by wzniecać pożary. Powodem może być potrzeba 
wzbogacenia gleby o dodatkowe składniki odżywcze, zawarte w popiele, doprowadzenie 
nasion do kiełkowania (mogą one potrzebować ciepła ognia) albo konieczność 
przerzedzenia starej roślinności, by nowe rośliny miały warunki do egzystencji. Pożary 
mogą też służyć zmniejszeniu populacji jakiegoś gatunku zwierząt i nakarmieniu innego. 
W Afryce widziałem drapieżne ptaki i inne zwierzęta, gromadzące się w pobliżu pożaru, 
by upolować jakąś ofiarę, która ucieka w popłochu od ognia.
Niezależnie od celów, jakim mogą służyć pożary, gdy wybuchają one w pobliżu skupisk 
ludzkich, nawet te, które pojawiają się w sposób naturalny, są przejawem ludzkich 
emocji. Najczęściej, chociaż nie zawsze, taką emocją jest gniew. Pożar, który ma do 
spełnienia jakieś zadanie w przyrodzie, służy też jakiemuś celowi w życiu ludzi. 
Podobnie, jak choroba jest podejmowaną przez ku próbą rozwiązania jakiegoś problemu, 
z którym nie poradziło sobie lono, również każda klęska żywiołowa jest próbą 
rozwiązania problemu, którego lono nie potrafiło rozwiązać. W Malibu, podczas pożaru 
ściółki leśnej doszczętnie spłonęła szkółka, która istniała tam od trzydziestu lat, 
natomiast teren po drugiej stronie, należący do sąsiadów poszkodowanego, pozostał 
nietknięty. Wszyscy bardzo współczuli właścicielowi dopóki nie udzielił on wywiadu 
miejscowej gazecie, w którym powiedział, że od dłuższego czasu nosił się z zamiarem 
sprzedaży tego terenu i przeniesienia się gdzie indziej, ale nie mógł podjąć ostatecznej 
decyzji w tej sprawie. Teraz decyzja została podjęta za niego. Po otrzymaniu 
odszkodowania mógł spełnić swoje marzenie.
W powyższej opowieści wspomniałem, że sąsiedzi pozostali nietknięci. Ciekawe, że 
pożary na terenach zaludnionych często omijają one pewne budynki, a znajdują drogę 
do miejsc, które uważane były za bezpieczne. Szamańskim wytłumaczeniem tego faktu 
jest to, że emocje zamieszkujących tam ludzi odpychają, albo przyciągają ogień. 
Również we wspomnianym już Malibu mój najstarszy syn mieszkał w przyczepie 
campingowej na wzniesieniu wśród gór, w miejscu nazywanym Decker Canyon. Kiedy na 
tym terenie wybuchł pożar, odbierałem telefony z kondolencjami z powodu śmierci syna, 
który przecież nie mógł przeżyć takiego kataklizmu. W medytacji wszedłem do swojego 
wnętrza i stwierdziłem, że z moim synem wszystko jest w porządku. Kiedy tylko drogi 
zostały oczyszczone, pojechałem tam i zobaczyłem, że ogień dotarł do miejsca, 
odległego o trzydzieści metrów od jego przyczepy, przeskoczył przez nią i stoczył się w 
dół po drugiej stronie wzgórza, pozostawiając mojego syna i jego rzeczy w stanie 
nienaruszonym.
Ogień bardzo silnie reaguje na ludzkie myśli i emocje, toteż bez ich wyciszenia trudno 
jest opanować szalejący pożar, ponieważ to one podsycają go. Potężnym narzędziem, 
którego można użyć do tego celu jest właśnie omawiana technika grokkingu. W Indiach, 
wśród fakirów - grupy ludzi, którzy żyją z tego, że specjalizują się w pewnych praktykach 

103

background image

jogicznych - nie było rzadkością sadzanie siedmioletniego dziecka przed ogniem z 
poleceniem, by zawarło przyjaźń z jego duchem. Zmuszano je do tego tak długo, aż 
dziecko (a może Już młody człowiek) osiągało stan całkowitego braku lęku przed ogniem 
i pełnej jedności z nim, mogąc włożyć rękę do płomienia i chodzić po rozżarzonych 
węglach, nie czyniąc sobie krzywdy. Na szczęście większość z nas nie musi zarabiać na 
życie takimi sztuczkami, toteż nie musimy jednoczyć się z ogniem aż do takiego stopnia, 
ale możemy ćwiczyć jednoczenie się z nim do momentu, kiedy całkowicie przestaniemy 
się bać tego żywiołu.
Niektórzy ludzie nawiązuj ą bardzo dobry wzajemny kontakt z ogniem przy pierwszej 
próbie zjednoczenia się z nim. Zwykle odczuwają podniecenie, mrowienie i 
podwyższenie poziomu energii. Kiedy grupa takich ludzi pracuje razem, w 
pomieszczeniu podnosi się rzeczywista temperatura powietrza. Wyzwaniem dla tych 
naturalnych „ognistych szamanów" jest konieczność podtrzymywania takiego stopnia 
oddzielenia od ognia, by mogli przeprowadzać uzdrawianie. Często ludzie ci tak bardzo 
lubią być ogniem, że podczas grokkingu nie chcą się uspokoić i ostudzić. Prowadząc 
swoich słuchaczy poprzez ich pierwsze ćwiczenie jednoczenia się z ogniem, zwykle 
sugeruję, żeby tak jak ogień, uspokoili się, wyciszyli, następnie zmniejszyli się i z 
płomieni przekształcili w żarzące węgle, a potem w ciepło. Najczęściej działa to 
doskonale, ale zdarza się, że ktoś, kto za bardzo „uczłowieczył" ogień uważa, że taki 
proces zabija go albo jest sprzeczny z jego życzeniem. Muszę przypominać im, że ogień 
nie jest istotą ludzką i pozostaje sobą, niezależnie od tego, jakich jest rozmiarów i jakiego 
kształtu. Ogień cieszy się tym, że jest i nie czuje, by jakakolwiek zmiana umniejszała 
jego znaczenie. Jeżeli zastanawiasz się, skąd o tym wiem, to powiem Ci, że 
przeprowadzałem grokking wiele razy.
Największe trudności z jednoczeniem się z ogniem mają ci, którzy w przeszłości przeżyli 
niemiłe zdarzenia związane z tym żywiołem. Jednoczenie się z ogniem odnawia u nich 
wspomnienia tych przeżyć, a mogą one kojarzyć się z takim strachem i gniewem, że 
ludzie ci nie są w stanie wykonywać tego ćwiczenia. W takiej sytuacji jednym z 
rozwiązań jest zmiana reakcji na przeżyte doświadczenie. Inne rozwiązanie, to 
przeprowadzenie bardzo wyraźnego rozgraniczenia między ogniem, z którym pracują i 
każdym innym ogniem. Jeszcze inne polega na tym, by ćwiczyć tak długo, aż strach i 
gniew przestaną się pojawiać.

DOŚWIADCZ ZJEDNOCZENIA SIĘ Z OGNIEM
Zjednocz się z jakimś pożarem, o którym dowiedziałeś się z wiadomości radiowych lub 
telewizyjnych. Odczuj, że nic nie stoi na przeszkodzie, by go zmienić. Będąc ogniem 
podejmij decyzję, że przestajesz się wzmagać, uspokajasz się, stopniowo zaczynasz się 
zmniejszać, następnie przekształcasz w żarzące się węgle, aż wreszcie stajesz się tylko 
ciepłem. Poczuj się dobrze będąc jedynie ciepłem. Pobłogosław ducha ognia i wyjdź z 
tego stanu.
Zjednocz się z jakimkolwiek innym ogniem i odczuwaj jego energię, światło i ciepło. 
Zachowując l procent swojej własnej świadomości, powiedz swojemu ku, by zapamiętało 

104

background image

ten wzorzec, a następnie odłącz się od ognia. Przy innych okazjach jednocz się z ogniem 
i ćwicz przybieranie jego cech w dowolnym momencie.

Jednoczenie się z wiatrem
Czasami wiatr nazywany jest „matką pogody", a to z powodu ważnej roli, jaką spełnia on 
w jej tworzeniu i doświadczaniu. Wiatr ma tak wiele bardzo ważnych odniesień do 
naszego życia (wśród których jest, między innymi, fakt, że oddychamy powietrzem), że 
umiejętność jednoczenia się z wiatrem jest niezmiernie pożyteczna. Jedną z 
najpotężniejszych form wiatru jest huragan, którego wzorcem jest okrężny ruch powietrza 
o prędkości - na obrzeżach - ponad sto kilometrów na godzinę. Huragan jest wykrywalny 
przez satelity, które mogą śledzić jego przebieg, ale jest on nieprzewidywalny jeśli chodzi 
o kierunek. Jednym z powodów tego jest fakt, że huragany reagują na ludzkie emocje.
Kilka lat temu poproszono moją grupę szamanów o pomoc w związku z huraganem w 
Zatoce Meksykańskiej, który podążał w kierunku wybrzeży Teksasu. Dostroiliśmy się do 
huraganu, stwierdziliśmy, że można go zawrócić do Zatoki, toteż zrobiliśmy to. Zjawisko 
jego odwrócenia pokazano w wieczornych wiadomościach. Byliśmy z siebie bardzo 
zadowoleni, dopóki nie dowiedzieliśmy się, że następnego dnia huragan pojawił się w 
Luisianie! Skąd się tam wziął? Nawet przez myśl nam nie przeszło, że takie mogą być 
skutki naszych działań. Zagłębiliśmy się więc ponownie w siebie, by popracować nad 
wycofaniem go stamtąd. Ciekawe było oglądanie przez kilka dni w wiadomościach 
telewizyjnych tych „zawodów w przeciąganiu liny". Huragan przesunął się w głąb lądu, 
następnie wycofał do morza, potem znów zaatakował ląd i jeszcze raz się cofnął. 
Wreszcie uświadomiliśmy sobie, że nie zbadaliśmy, jakie rozwiązanie byłoby właściwe, 
toteż zastosowaliśmy tę technikę jeszcze raz i stwierdziliśmy, że istniał większy powód 
dla huraganu w Liusianie, więc daliśmy mu swobodę i z następnego wydania wiadomości 
dowiedzieliśmy się, że wtargnął on daleko w głąb tego stanu, gdzie spowodował duże 
straty materialne, ale nikt nie stracił życia. Ostatecznie żywioł zanikł na północnym 
krańcu Luisiany. Na całym obszarze ogłoszono stan klęski. Uwaga wszystkich 
skierowana została na miejsce, które od dawna było zaniedbywane i w którym panował 
zastój. Dopiero huragan spowodował, że na obszary te napłynęły pieniądze, przybyli 
nowi ludzie, życie wielu mieszkańców zmieniło się, nawiązane zostały nowe kontakty. 
Niszcząca siła huraganu w tamtym momencie okazała się bardzo pożyteczna. Miała ona 
efekt uzdrawiający, ponieważ żywioł przyciągnięty został przez pragnienie zmiany. W 
Teksasie nie byłoby takiego skutku, gdyż siłą przyciągającą był tam strach i gniew.
Kiedy mówię o przyciąganiu, mam na myśli dosłowne znaczenie tego wyrazu. Jednocząc 
się z huraganem, możemy wyczuć rodzaj magnetycznego przyciągania w kierunku 
jakiegoś skupiska ludzi i czasami potrzeba określonego wysiłku woli, by zniwelować je. 
Jednak nie musimy się martwić tym, że zakłóciliśmy przeznaczenie. Jeżeli istnieje 
pozytywny cel huraganu, to spełni się on niezależnie od tego, co będziemy robili. 
Możemy opóźnić go, ale nie możemy mu całkowicie zapobiec, chyba żeby nasze 
działania szamańskie dostarczyły jeszcze lepszego rozwiązania dla spełnienia się celu 
danego zdarzenia. W większości przypadków dopiero po fakcie będziemy mogli 

105

background image

uświadomić sobie, że było coś, nad czym można było popracować. Jeżeli ktoś nie chce 
naszej pomocy, to nawet nie myślimy, by mu pomagać.
Do huraganów bardzo podobne są tornada. Niosąc destrukcyjny potencjał w naturalny 
sposób pojawiają się na pewnych obszarach o określonych porach roku, niemniej one 
również intensywnie reagują na ludzkie myśli i emocje. Podobnie jak pożary, tornada 
także mają zdolność przeskakiwania lub omijania pewnych miejsc i najwyraźniej 
szukania innych, które uważane są za bezpieczne. Należy zwrócić uwagę na to, że 
doświadczenie, wynikające z jednoczenia się z tornadem, bywa bardzo emocjonujące, a 
podniecenie zniszczeniem tak zabawne, że możemy zapomnieć o tym, iż zamierzaliśmy 
wyprowadzić tornado z danego miejsca.
Grokkingu można używać do pobudzania wiatru i do jego uciszania. Można też 
wykorzystać tę technikę do tego, by spowodować określony wpływ wiatru na inny żywioł. 
Odwołam się znów do starego, poczciwego Malibu. Wybuchł tam kiedyś pożar, który 
zniszczył czterdzieści domów wokół nas. Zagrożona była cała okolica, toteż z trudem 
nadążałem z pomocą mojej rodzinie w ugaszaniu ognia, trawiącego nasz dach i 
okoliczne dachy i z likwidacją mniejszych pożarów, zagrażających budynkom, których 
właścicieli nie było w domu. Problem polegał na tym, że mieszkaliśmy w kanionie, gdzie 
ogień powodował powstawanie wiatru, który z kolei podsycał płomienie, a dym był tak 
gęsty, że strażacy nie byli w stanie prowadzić akcji gaśniczej. Kiedy tylko sytuacja w 
najbliższym sąsiedztwie została opanowana, weszliśmy na dach z moim najstarszym 
synem, którego już od jakiegoś czasu szkoliłem w szamanizmie. Wspólnie 
zjednoczyliśmy się z wiatrem, by go uciszyć. Impet wzorca utrudniał nam to, ale po 
dwudziestu minutach nieprzerwanej koncentracji wiatr ucichł, dym się przerzedził, a 
ogień przestał się rozprzestrzeniać, toteż strażacy mogli przystąpić do dogaszania go. 
Pragnę dodać, że w kategoriach pierwszego poziomu nie było żadnego powodu, by w tej 
sytuacji wiatr ustał.

DOŚWIADCZ ZJEDNOCZENIA SIĘ Z WIATREM
Zacznij od obszaru, na którym mieszkasz i zjednocz się z wiatrem, by odczuć, jak się 
porusza, jak zmienia swój ruch i kierunek. Słuchaj prognoz pogody i jednocz się z 
wiatrem, by przeprowadzać proces uzdrawiania i wprowadzania harmonii w sytuacjach, 
które według Twojego odczucia proszą o to. Pamiętaj, by sprawdzić, czy jest to właściwe.
Jednocz się z wiatrem, by nauczyć się lekkości, wolności i wesołości, a także by odczuć 
wpływ na ruch innych istot.

Jednoczenie się z roślinami
Mam znajomą, która przeprowadza grokking z roślinami. Postawiła sobie za cel 
spowodowanie, by rośliny kwitły i wydawały owoce jednocześnie, czego potrafią 
dokonywać niektórzy mistrzowie w Indiach. Nie wiem, czy osiągnie właśnie ten cel, ale 
wiem, że ma już dobre wyniki w innych działaniach. Widziałem, jak sadziła pestki dyni, a 
za dwa dni dziesięciocentymetrowe pędy z dużymi liśćmi stały już równo jeden obok 
drugiego.

106

background image

Jednym ze sposobów pracy z roślinami jest łączenie się z nimi, dzięki czemu możemy 
stwierdzić, jaki jest ich stan, sytuacja i potrzeby, a następnie zająć się zaspokojeniem 
tych potrzeb. Jeżeli połączymy się z jakąś rośliną i stwierdzimy, że chce jej się pić, po 
wyjściu z grokkingu możemy napoić ją. Można też, będąc w stanie zjednoczenia z nią, 
zapuścić korzenie tak głęboko, by znaleźć wodę w ziemi albo wezwać na pomoc ducha 
deszczu. Potrzebę zwiększenia energii słonecznej możemy zaspokoić, rozkładając 
szerzej liście, a pobudzając ruch soku roślinnego, dodamy więcej życia poszczególnym 
częściom rośliny. Można też rozrosnąć się, wypuszczając nowe pędy. Hodowcy wiedzą, 
że rośliny stresują się zarówno zbyt dużymi zmianami, jak i brakiem zmian w ich 
środowisku, a także substancjami trującymi. W wyniku takiego stresu rozwijają się 
choroby, grzyby i szkodniki. Dlatego, kiedy zjednoczymy się z rośliną, często najlepszą 
rzeczą, jaką możemy zrobić, jest pomoc w odprężeniu się. Ale jeżeli chcemy 
spowodować jej intensywniejszy wzrost, zakładając, że jest ona stosunkowo mało 
zestresowana, najlepszym sposobem na to jest wywołanie w niej stanu podniecenia. 
Zwiększa to energię, która z kolei pobudza aktywność rośliny, a to prowadzi do 
intensywniejszego działania naturalnych i wyuczonych wzorców, o czym dobrze jest 
pamiętać przy pracy z każdym z wymienionych siedmiu elementów.
Fakt, że myśli i emocje człowieka mają wpływ na rośliny, został udokumentowany 
wieloma badaniami. Mówiąc najprościej, rosną one lepiej, kiedy chwalimy je, a 
krytykowanie prowadzi do zahamowania ich wzrostu. Natomiast, ujmując zagadnienie 
bardziej kompleksowo, jeżeli we właściwy sposób dostroimy się do nich, rośliny będą 
czyniły dla nas cuda i zdradzą nam swoje niewiarygodne tajemnice. W takim zestrojeniu 
byli Luther Burbank i George Wshington Carver.
Współpracując z Przyrodą Burbank wyhodował ponad tysiąc roślin, które nigdy przedtem 
nie istniały, takich jak gigantyczne stokrotki, lepsze ziemniaki, nektarynki, kaktusy bez 
kolców i szybko rosnące drzewa, dające surowiec w postaci twardego drewna. 
Trzęsienie ziemi z roku 1906, które zniszczyło San Francisco i zrównało z ziemią 
rodzinne miasto Burbanka, Santa Rosa, jego szklarnie pozostawiło w stanie nietkniętym, 
co sam gospodarz przypisywał swoim harmonijnym związkom z Naturą. Choć Burbank 
sam zaznaczał, że jego rozmowy z roślinami przepełnione były miłością, że przymilał się 
do nich, by zechciały stosować się do jego życzeń, to jego powiązania z florą były czymś 
głębszym, niż tylko kontaktami na poziomie intuicyjnym. Nie było wątpliwości, że idąc 
wzdłuż gęsto zarośniętych grządek jednoczył się na swój sposób z roślinami, będącymi 
jeszcze w postaci nasion i z już kwitnącymi, nawiązując kontakt z tymi, które rosły dobrze 
i tymi, które rosły gorzej. Towarzyszący mu zawsze w obchodzie jego agent mówił, że 
nawet będąc bardzo blisko gospodarza nie mógł stwierdzić nic szczególnego, ale 
wyglądało na to, że Burbank posiadał jakiś niecodzienny instynkt, toteż wystarczyło, że 
spojrzał na roślinę i już wiedział wszystko. To, co robił, najdokładniej wyjaśnił w wykładzie 
pod tytułem: „Jak wyhodować nowe odmiany owoców i kwiatów":
Wsłuchuj się cierpliwie, spokojnie i z należytym szacunkiem w kolejne lekcje, których 
Matka Natura chce nas nauczyć, rzucając światło na to, co dotąd było tajemnicą tak, by 
każdy, kto pragnie, mógł ją odkryć. Natura zdradza swoje sekrety tylko tym, którzy są 
pasywni i receptywni.

107

background image

Innym człowiekiem, który dokonywał niewiarygodnych rzeczy z roślinami, był George 
Washington Carver. Zaczął od orzeszków ziemnych i batatów, a potem z roślin, nad 
którymi pracował, wyprodukował setki oddzielnych, ważnych pod względem 
ekonomicznym produktów. Dokonywał tego nie drogą badań naukowych, analiz czy 
eksperymentów, ale poprzez komunikację z roślinami na głębokim poziomie. Gdy pytano 
go, jak dokonuje takich cudów, odpowiadał, że wszystko, co żyje przemawia do niego i 
że „Wiedzę, którą posiadłem, uzyskałem dzięki obserwacji i miłości do wszystkiego". 
Największa część jego pracy została wykonana w jego prywatnym laboratorium, w 
którym nie było miejsca dla żadnych książek, natomiast był czas na komunikowanie się z 
roślinami, by uczyć się od nich tego, co miały do przekazania. Na krótko przed śmiercią 
Carver powiedział, że dotykając kwiatu „...dotykam nieskończoności. Jest to ten sam 
cichy głos, który przywołuje wróżki i elfy".

DOŚWIADCZ ZJEDNOCZENIA SIĘ Z ROŚLINAMI
Zjednocz się z roślinami, znajdującymi się w Twoim domu, by dowiedzieć się, jak one 
myślą, co czują, jak doświadczają życia. Jeżeli chcesz pójść dalej, zasadź kilka ziarenek 
lub sadzonek i jednocz się z nimi w miarę ich wzrostu, dodając własne pragnienie, by 
rosły szybciej i silniej się rozrastały. Jednocz się z roślinami, o których wiesz, że mogą 
potrzebować pomocy, na przykład, z drzewami, które powoli usychają, lub tymi, które 
mają nadmiar wody.
Jednocz się z roślinami również po to, by uzyskać wiedzę na temat cykli życia i śmierci, 
zmiany dnia i nocy, wzrostu i wydawania owoców, faz Księżyca i cykli słonecznych, 
wykorzystania energii i transformacji. Spróbuj jednoczyć się z ziołami i lekami 
pochodzenia roślinnego, by raczej - w charakterze eksperymentu - poznawać ich 
właściwości uzdrawiające niż je zażywać.

Jednoczenie się ze zwierzętami
W każdej kulturze szamańskiej, którą znam, zwierzęta traktowane są - przynajmniej 
częściowo - jako przewodnicy i nauczyciele, pokazujący nam, jak żyć w pełnej harmomii 
z Duchem Natury. Ludzie Zachodu uważają zwykle, że o faunie można bardzo wiele 
dowiedzieć się po prostu obserwując zachowanie zwierząt. Jak się prawdopodobnie 
domyślasz, nie to mam na myśli. Aby uzyskać wszechstronną wiedzę na ten temat, 
musimy komunikować się ze zwierzętami, a nawet posuwać się dalej i jednoczyć się z 
nimi. Dopiero wówczas będziemy mogli dowiedzieć się maksymalnie dużo o Naturze.
Wszystkie najstarsze tradycje szamańskie wspominają czasy, kiedy ludzie mogli 
swobodnie porozumiewać się ze zwierzętami; istnieją także opowieści o tym, w jaki 
sposób zanikła zdolność takiej wzajemnej komunikacji. W naszej własnej kulturze jest 
wiele relacji o wzajemnych intuicyjnych powiązaniach między ludźmi i zwierzętami, 
głównie psami i końmi, co oznacza, że talent ten nie zaginął. Większość z takich 
powiązań łączy się z miłością, przyjaźnią i wzajemną pomocą, a być może i z nauką 
zwierząt od ludzi. Najlepszą współczesną historię o tym, jak uczymy się od zwierząt 
opowiedział J. Allen Boone, a dotyczyła ona jego związków z grającym w pewnym filmie 
niemieckim owczarkiem, który wabił się Strongheart. Będąc niepełnoetatowym 

108

background image

opiekunem tego psa Boone rozpoczął swoją pracę z normalnym przekonaniem o 
wyższości człowieka nad zwierzęciem, ale zmienił to nastawienie całkowicie, kiedy 
nauczył się prowadzić ciche rozmowy z psem i być receptywnym.
Kiedy chciałem i byłem gotowy, by uczyć się od psa, Strongheart dzielił się ze mną cenną 
wiedzą, wspaniałymi tajemnicami, związanymi z niewiarygodną psią sztuką pełnego i 
szczęśliwego życia w chwili obecnej niezależnie od okoliczności.
Choć opowiadający nie użył tego słowa, ale najwyraźniej opanował on technikę 
grokkingu, ponieważ stan, którego osiągania nauczył go Strongheart, był tym stanem, w 
którym każdy z nich „bez wyrzekania się swojej unikalności i indywidualności, 
harmonizuje się z drugim tak, że sprawiają wrażenie, iż razem funkcjonują jako jedność".
Uczenie się od zwierząt poprzez jednoczenie się z nimi polega na uświadamianiu sobie i 
naśladowaniu ich zachowań w otwarty, egalitarny, receptywny sposób. Uświadamianie 
sobie zachowań zwierząt oznacza coś więcej, niż tylko przyglądanie się im - oznacza 
zaangażowanie do tego procesu wszystkich swoich wewnętrznych i zewnętrznych 
zmysłów. Natomiast naśladowanie ich zachowań jest czymś więcej, niż tylko 
kopiowaniem sposobu ich poruszania się. Chodzi tu również o imitowanie wydawanych 
przez nie dźwięków, wczuwanie się w ich emocje, nastawienia i cechy charakteru. 
Fascynującą rzeczą, jaką zrobił Boone, było sporządzenie słownika synonimów i 
notowanie cech, które przejawiał Strongheart, tak jak gdyby jego podopieczny był jakąś 
uniwersalną istotą, która po prostu przebywa na Ziemi w postaci psa. A więc, oprócz 
obwąchiwania, biegania i szczekania, objawiały się takie cechy jak odwaga, ufność, 
współczucie i wiele innych.
Wszystko, co zwierzę robi, ma swój cel, a każdy cel jest ściśle związany z chwilą 
obecną. Zwierzęta nie rozmyślają o przeszłości i przyszłości. Jeżeli pies wykonuje 
zadanie, którego nauczył się w przeszłości, zawsze jest to reakcja na bodziec, który 
istnieje w teraźniejszości. Kiedy wiewiórka gromadzi orzechy na zimę, nie jest to z jej 
strony planowanie przyszłości, lecz stosowna reakcja na aktualne sygnały, pochodzące 
ze środowiska, które wskazują, że nadszedł czas na zbieranie orzechów. Dopóki nie 
zaczniesz dostatecznie często ćwiczyć jednoczenia się ze zwierzętami, by dowiedzieć 
się, jak one doświadczają życia, nie będziesz właściwie wiedział, czym jest chwila 
obecna. Nie mówię, że wyciąganie wniosków z przeszłości, czy planowanie przyszłości 
jest złe; mówię jedynie, że doświadczanie chwili obecnej jest dobre, a nawet bardzo 
dobre.

DOŚWIADCZ ZJEDNOCZENIA SIĘ ZE ZWIERZĘTAMI
Zjednocz się z jakimś zwierzęciem, by doświadczyć, co to znaczy nim być. W 
charakterze wzorców wykorzystaj zwierzęta, które sam masz w domu lub które mają 
Twoi sąsiedzi, jednocz się z mieszkańcami ogrodu zoologicznego lub też ze Zwierzętami 
Mocy. Zbadaj poprzez grokking jakieś chore lub zestresowane zwierzę; użyj znanych Ci 
technik szamańskich, by usunąć ból, jaki odczuwasz, będąc danym zwierzęciem i 
uzdrowić siebie, jako to zwierzę.
Przeprowadzaj grokking z różnymi zwierzętami, by dowiedzieć się więcej o życiu i o 
szczególnych cechach, jakie dane zwierzę posiada.

109

background image

Jednoczenie się z ludźmi
Stosowanie techniki grokkingu w odniesieniu do ludzi jest chyba najtrudniejsze, 
ponieważ są oni zbyt podobni do nas. Co prawda, może nam się wydawać, że jest to 
łatwiejsze, ale trudność polega na tym, by potrafić nie przenieść do grokkingu własnych 
wzorców. Podobnie, jak w przypadku zwierząt i wszystkiego innego, trzeba być 
otwartym, receptywnym i nie mieć żadnych uprzedzeń. Im bardziej jesteśmy zamknięci, 
im mniej akceptujemy samych siebie i im więcej mamy uprzedzeń, tym trudniej będzie 
nam zjednoczyć się z innym człowiekiem.
Grokking stosowany w odniesieniu do ludzi może prowadzić także do niecodziennych 
odkryć. Kiedyś uczyłem pewną kobietę, jak zastosować tę technikę w odniesieniu do jej 
męża, by poprawić ich związek. Zaczęła ona mówić, chodzić i myśleć jak on, w wyniku 
cze-go jej mąż zaczął otwierać się i zmieniać swoje nastawienie do niej na coraz bardziej 
przyjazne. Tyle, że ona sama stwierdziła, iż właściwie, to wcale go nie lubi.
Stapianie się z ludźmi w celu uzdrawiania jest i łatwiejsze i, zarazem, trudniejsze. 
Łatwiejsze, ponieważ z ludzkim organizmem jesteśmy bardziej obeznani, a trudniejsze z 
powodu lęku przed choroba. Kiedy jednoczymy się z człowiekiem, który jest chory, 
musimy być w stanie odczuwać to samo, co ta osoba, bez identyfikowania się (w tym 
jednym procencie) z tymi odczuciami. Jeżeli utożsamimy się z czymś w stu procentach, 
możemy po zakończeniu grokkingu zacząć naśladować część tego wzorca i odczuwać 
go w swoim ciele jako reakcje własnego organizmu. Można to zmienić, mówiąc 
stanowczo swojemu ku: „Przestań natychmiast! To nie jest moje odczucie! Natychmiast 
przywróć normalny stan!" Następnie należy zrelaksować się. Jeżeli z jakiegokolwiek 
powodu to nie zadziała, użyj swoich umiejętności uzdrawiających w odniesieniu do 
samego siebie. A wracając do grokkingu - działając jako osoba, z którą się jednoczysz, 
używasz umiejętności uzdrawiania również w odniesieniu do samego siebie. Możesz 
więc porozmawiać ze swoim ku, zastosować hahi na sobie, zmienić sen swojego ciała 
lub zastosować cokolwiek innego, czego się nauczyłeś. Jeden z moich przyjaciół, gdy 
otrzymuje prośbę o uzdrowienie, doskonale jednoczy się z daną osobą, a następnie, jako 
ta osoba, wychodzi, by dobrze się zabawić. Z powodu rezonansu i wzajemnych relacji, 
ustanowionych podczas grokkingu osoba, z którą pracujemy, uzyskuje korzyść na 
poziomie ku.
Jedną ze wspaniałych rzeczy, dotyczących techniki stapiania się z ludźmi jest to, że 
osoba z którą pracujemy, nie musi być osobą żyjącą, nie musi być również istotą ludzką. 
Kiedy wykonujemy grokking, łączymy się ze wzorcem energetycznym, a nie z istotą 
fizyczną. Jeśli chodzi o osoby, które już zmarły, te, które w przeszłości były zwykłymi 
ludźmi lub mistrzami duchowymi, to ich wzorce energetyczne ciągle jeszcze istnieją, 
toteż można się z nimi jednoczyć i uczyć się od nich. Robimy to w ten sposób, że 
skupiamy świadomą uwagę na danej osobie i pozwalamy naszemu ku wykonywać 
grokking. Mówiąc, że możemy jednoczyć się nawet z istotą, która nie jest człowiekiem, 
mam na myśli to, że technikę tę można stosować również w odniesieniu do 
energetycznych wzorców postaci fikcyjnych. Superman i seks-bomba również są „do 
wzięcia".

110

background image

DOŚWIADCZ ZJEDNOCZENIA SIĘ Z CZŁOWIEKIEM
Zjednocz się swoim przyjacielem, który jest chory, odczuj, jakie czynniki spowodowały 
chorobę i użyj wszelkich znanych Ci sposobów, by uzdrowić „siebie".
Przeprowadź grokking z kimś, kto jest zdrowy, ale posiada cechy, które i Ty chciałbyś 
posiąść. W stanie głębokiego stopienia się z tą osobą powiedz swojemu ku, by 
zapamiętało ten wzorzec. Stwórz w umyśle duchową formę idealnego mistrza 
szamanizmu, pełnego bezwarunkowej miłości, posiadającego ogromną moc i 
dysponującego wszelkimi umiejętnościami szamańskimi, a następnie zjednocz się z tą 
postacią, by nauczyć się jej wzorca energetycznego.
Na zakończenie pragnę dodać, że im częściej ćwiczysz jednoczenie się z czymkolwiek, 
tym większej nabierasz wprawy; im częściej jednoczysz się z wzorcem, który chcesz 
przejąć, tym bardziej go sobie utrwalasz.
PRZYGODA ÓSMA
WZMACNIANIE SWOJEJ ENERGII TWÓRCZEJ

'Ike no i ka la o ka 'ike; mana no i ka la o ka mana 
(Jest czas na zdobywanie wiedzy i czas na przejawianie mocy)

Wszystko jest energią, a energia, jak widzieliśmy, jest ruchem lub działalnością, 
wywierającą wpływ na otoczenie i pociągającą za sobą zmiany. Jednak, aby wprowadzać 
zmiany, musimy mieć co zmieniać. Oznacza to, że musi istnieć coś, na co energia 
mogłaby wywrzeć wpływ i co w jakikolwiek sposób różni się od energii, wywierającej ten 
wpływ. Kiedy ciepło wchodzi w kontakt z lodem, ten zmienia swoją postać i wzorzec, 
stając się wodą. Jeżeli ciepło przestaje być dostarczane, pierwotna energia cieplna 
pochłaniana jest przez wodę i staje sią energią wody. Brzmi to nieco dziwnie, ponieważ 
zwykle myślimy o wodzie jako energii wtedy, kiedy jest ona w ruchu lub powoduje napór. 
Jednakże na poziomie cząsteczek i atomów nawet stojąca woda jest w nieustannym, 
szybkim ruchu i aby nie przeszła ona w inny stan skupienia, konieczne jest 
podtrzymywanie danego wzorca ruchu energii. Gdy woda otrzymuje dawkę ciepła 
większą od ciepła, które jest już w niej zawarte (tzn. jeżeli otaczająca temperatura jest 
wyższa od temperatura wody), jej cząsteczki zaczynają wibrować szybciej, toteż zmienia 
się jej wzorzec (postać). Umiarkowana ilości dodatkowej energii cieplnej powoduje 
parowanie. Jeżeli, natomiast, dodatkowego ciepła jest bardzo dużo, woda przechodzi w 
stan lotny, w którym ruch cząsteczek jest dużo szybszy niż w jej postaci płynnej i 
wielokrotnie szybszy niż w postaci stałej (lodzie). Mówimy tu o zwiększaniu energii wody 
w określony sposób, dzięki czemu stopniowo nabiera ona cech innego wzorca 
energetycznego. Zauważ, że w takim przypadku właściwie nic nie dodajemy do niej, 
powodujemy jedynie, że wchodzi ona w kontakt ze źródłem ciepła i zaczyna rezonować z 
jego wibracjami, upodabniając się do nich w takim stopniu, w jakim może, a czyniąc to, 
zmienia postać. Również metale rezonują z wibracjami ciepła, ale mimo wzrastania jego 

111

background image

ilości, znacznie dłużej niż woda zachowują swój pierwotny wzorzec. Podwyższanie się 
temperatury również w metalach wywołuje zmiany, ale potrzeba wiele ciepła, by stały się 
one dostrzegalne nieuzbrojonym okiem. Natomiast gaz o nazwie propan, który już sam w 
sobie ma wysokie wibracje, potrzebuje niewiele dodatkowej energii cieplnej, by 
wybuchnąć i w gwałtowny sposób zmienić postać.
Mówię o tym dlatego, że chcę, byś jako szaman miejski, pomyślał o energii inaczej, niż to 
zwykle ma miejsce. Wszystko jest energią, a więc wokół nas istnieje ogromna liczba 
różnych wzorców energetycznych, z których wszystkie w różnym stopniu wpływają na 
siebie wzajemnie. Zgodnie z naszą filozofią wszystko posiada ku, a ku najintensywniej 
reaguje na takie pole energii, które jest najsilniejsze, najbliżej położone i najlepiej 
rezonuje z jego własnymi wibracjami, a mówiąc inaczej - najsilniejszą reakcję ku 
powoduje wzorzec energetyczny, który jest najbardziej podobny do wzorca danej rzeczy 
(lub jakiejś jej części). Na przykład, w wodzie zawarta jest już jakaś ilość ciepła, nawet, 
jeżeli jest ona w postaci lodu. Gdyby tak nie było, woda nie mogłaby rezonować z 
energią cieplną. Ale potencjalną zdolność wpływania aa rzeczy posiada nie tylko ciepło. 
Wodę (jej Wzorzec), podobnie jak wszystko, można zmieniać przy pomocy różnego 
rodzaju energii, łącznie z energią myśli.
Energia podąża za uwagą, a więc myśl wywołuje zmiany tam, gdzie dostatecznie dobrze 
rezonuje z obiektem koncentracji uwagi. Jednak, jak widzieliśmy w przypadku wody, 
zwiększanie energii powoduje intensywniejsze jej oddziaływanie. Energia cieplna, 
większa ftiż wzorzec energii cieplnej już zawartej w danej ilości lodu, może spowodować, 
że zacznie on zamieniać się w wodę. Jeżeli ilość dostarczanej energii cieplnej lub jej 
amplituda będzie coraz większa, woda zacznie zamieniać się w parę wodną. Podobnie 
rzecz ma się z naszymi myślami - jeżeli w jakiś sposób potrafimy zwiększyć amplitudę 
ich drgań myśli, będą one skuteczniej dokonywały zmian.
Wszelkie zmiany zachodzą drogą indukcji, drogą wywierania wpływu na wzorzec danej 
rzeczy przez inną rzecz, posiadającą podobny wzorzec. Nie musi on być kompletny, 
ponieważ każdy większy wzorzec zwiera w sobie wiele mniejszych. Wszyscy jesteśmy 
istotami unikalnymi. Nikt inny nie jest taki, jak my, nawet jeżeli jesteśmy jednym z 
identycznych bliźniąt. Jednakże w ramach naszego unikalnego ciała, umysłu i ducha 
istnieje niezliczone mnóstwo różnych, działających w każdym momencie powtarzalnych 
wzorców. Istnieją wzorce związków chemicznych, narządów wewnętrznych, wspomnień, 
potencjalnych możliwości, by wymienić tylko kilka z nich. Często, by zmieniać całość, 
wystarczy zmienić część, na przykład, zmieniając wzorzec tylko bólu głowy, można 
spowodować, że będziemy czuli się znacznie lepiej ogólnie.
Moc Kimana
Przez wiele lat przeprowadzałem szerokie badania niezwykłych energii i ich zastosowań. 
Napisałem na ten temat szereg książek i artykułów. Jako inicjator różnych badań 
znalazłem wiele dowodów na to, że istnieje pewien rodzaj przenikliwej energii, której 
można doświadczyć. Chociaż, jak dotąd, nie poddaje się ona żadnym próbom 
przeprowadzenia niezależnych pomiarów za pomocą przyrządów, to używając różnych 
narzędzi można ją wzmacniać, wytwarzać i przetwarzać tak, by wpływać na umysł i 
materię w celu ich zmieniania. Nie ma żadnych wątpliwości, że ona istnieje, ale jak na 

112

background image

razie z pomocą różnych środków można jedynie zademonstrować jej efekty. Być może 
efekty te pochodzą od różnych rodzajów energii, ale skoro są takie same niezależnie od 
tego, w jaki sposób dociera ona do naszej świadomości, zamierzam uprościć sprawę 
zakładając, że energia istnieje i jest jedna. Zgodnie z odwieczną tradycją, polegająca na 
tym, że każdy nadawał jej własną nazwę, ja określę ją słowem kimano, co ogólnie 
oznacza „wzmocniona moc".
Mamy wiele praktycznych powodów, by pracować z tą energią. Jeżeli będziesz korzystał 
z wiedzy, zawartej w tej książce, to stwierdzisz, że kimana wzmacnia moc duchową i 
inspirację, uzyskiwaną od kane, podwyższa koncentrację i wzbogaca wyobraźnię lono, 
pogłębia wiedzę i pamięć ku, a także poprawia jego kondycję fizyczną. W celu 
rozszerzenia normalnie posiadanych możliwości energetycznych szaman powinien 
nauczyć się używać narzędzi, o których będzie mowa niżej, a także innych. Pomogą one 
wykształcić u siebie nawyk stałego działania na wyższym potencjale. Wspomaganie się 
energią z zewnątrz przypomina praktykowanie jakiejś umiejętności na podstawie książki 
dotąd, aż opanujemy ją w takim stopniu, że już nie będziemy musieli dłużej korzystać z 
opisu, chociaż od czasu do czasu będziemy mogli zajrzeć do niego w celu odświeżenia 
go w pamięci. Kiedy nasze ku przyzwyczai się do działania na wyższym poziomie 
energetycznym, samo będzie dążyło do podtrzymywania takiego stanu, ponieważ ma 
ono dostęp do tego samego źródła, z którego energię czerpią omówione niżej narzędzia. 
Pamiętaj, że narzędzia jako takie nie dostarczają nam mocy, lecz jedynie stymulują 
naszą własną.
Kimana linearna
Wszystkie częstotliwości drgań są wzorcami energetycznymi i - jak już wiemy - dana 
częstotliwość ma zdolność wzbudzania rezonansu, czyli wywierania wpływu 
energetycznego na podobne częstotliwości. Jednym ze sposobów uzyskania takiego 
efektu jest zastosowanie linearnej miary długości fal. Pewien mój przyjaciel, obeznany z 
działaniem radia powiedział mi, że aby móc odbierać kilkunastometrowe fale, 
potrzebował anteny tej samej długości. Antenę można zwinąć w spiralę, ale jej długość 
musi być dokładnie taka.
Wszystko wskazuje na to, że do energii kimana można się dostroić również przy pomocy 
anteny o odpowiedniej długości.
Kilka lat temu zaprezentowano mi coś, co nazywało się „cubit wand" (pręt o długości 
jednego łokcia). Był to dwudziestopięciocalowy kijek. W tym miejscu nie ma potrzeby 
wyjaśniać, dlaczego wybrana została właśnie taka długość. Ważne jest jednak, że to 
właśnie ona wytwarza takie efekty energetyczne, jakie ja osiągałem przy pomocy 
zupełnie innych środków (z których niektóre omówię niżej). Mówiąc krótko, przy 
dostatecznej wrażliwości, trzymanie w ręku takiego kijka powoduje odprężenie - jeżeli 
jesteśmy spięci, lub do-energetyzowanie, jeżeli jesteśmy odprężeni. Trzymając dłużej ten 
kijek możemy poczuć mrowienie w rękach lub w innych częściach ciała, doświadczyć 
rozjaśnienia umysłu i wyostrzenia wyobraźni. Gdybyśmy przeprowadzili badania, 
stwierdzilibyśmy, że wzrasta nasza fizyczna siła i wytrzymałość. Trzymanie takiego prętu 
w ręku podczas wycieczki, lub prowadzenia jakichś zajęć, pomaga pozostawać w stanie 
odprężenia i w pełni korzystać ze swoich zasobów energetycznych. Nasza aura 

113

background image

wzmacnia się, a skutkiem tego jest wzmocnienie również potęgi naszych myśli i 
charyzmy. Być może jest to klucz do zrozumienia, jak działają czarodziejskie różdżki i kije 
wojenne.
Długość dwudziestu czterech czy dwudziestu sześciu cali nie daje efektu, jaki uzyskuje 
się przy pręcie dwudziestopięciocalowym. Wykonywałem takie narzędzie z drewna, z 
plastiku, miedzi, sznurka i liny i najwyraźniej rodzaj materiału nie ma tu znaczenia, ale 
muszę powiedzieć, że najlepsze efekty uzyskiwałem ze sznurka i liny, jednakże tylko 
wtedy, kiedy były one mocno napięte, a nie puszczone luźno.
Ponieważ lubię wiedzieć możliwie jak najwięcej, przeprowadzałem różne eksperymenty, 
by stwierdzić, na ile istotna jest wspomniana długość. Najpierw wykonałem kij o długości 
pięćdziesięciu cali, a więc dwa razy większy. Kiedy użyłem go po raz pierwszy na szlaku 
Kalalau w północnej części Kauai, dopiero inni ludzie uświadomili mi, na ile był 
skuteczny. Byłem na przechadzce z żoną i znajomym i zanim się zorientowałem, 
wyprzedziłem ich znacznie idąc krokiem, który uważałem za spacerowy. W pewnym 
momencie napotkani spacerowicze, spoglądając na mnie ze zdziwieniem, powiedzieli: 
„Tak należy iść!" Początkowo pomyślałem, że zwrócili uwagę na używanie kija, ale nagle 
uświadomiłem sobie, że szedłem pod górę po stromym zboczu tak, jakby to była równa 
droga. Poprosiłem żonę i przyjaciela, którzy początkowo nie chcieli chodzić z kijem, by 
jednak wypróbowali go i oboje doświadczyli tego samego - szybkiego wyprzedzania 
innych ludzi bez żadnego wysiłku. Teraz pięćdziesię-ciocalowe kije stale towarzyszą nam 
w spacerach.
Ciekawość mobilizowała mnie do dalszych eksperymentów. Stwierdziłem, że krytyczną 
liczbą nie było dwadzieścia pięć. Jej podwojenie do pięćdziesięciu dało doskonałe wyniki, 
ale jej połowa, czyli długość 12,5 cala nie miała żadnych specjalnych właściwości. 
Odkryłem, że tą krytyczną długością było pięć cali. Nie wiem dlaczego, ponieważ jeszcze 
nie stwierdziłem, z czym rezonuje długość pięciu cali, ale pręty o długości pięciu, 
dziesięciu, piętnastu i dwudziestu cali działają prawie równie dobrze, jak pręt 
dwudziestopięciocalowy. Mówię „prawie równie dobrze", ponieważ jednak najlepsze 
wyniki daje pięć, dwadzieścia pięć i pięćdziesiąt cali. Omawiam tylko te wymiary, 
ponieważ nie eksperymentowałem z prętami o większej długości. Nie przeprowadzałem 
także prób ze skalą metryczną.
Pręt długości pięciu cali z drewna, plastiku lub metalu jest całkiem poręczny, można go 
nosić ze sobą, włożyć do kieszeni lub portfela, można też trzymać go w ręce, by 
wzmacniać swoje myśli i bycie tu i teraz, kiedy myślimy nad czymś lub wygłaszamy 
jakieś przemówienie. Zgodnie z trzecią zasadą szamańską, skupianie uwagi na 
trzymanym pręcie wzmacnia jego efekt energetyzujący. Jeżeli podczas medytacji lub 
długiego haipule będziemy trzymali obiema rękami dwudziestopięciocalowy pręt, to 
wzmocni on swoją energią to, czego będziemy doświadczali, a także przez krótki czas po 
medytacji pozostaniemy doenergetyzowani. Możemy też naładować się energią kimana 
leżąc na podłodze między dwoma prętami o długości pięćdziesięciu cali. Każdy z nich 
emituje energię, a nakładające się pola wzajemnie się wzmacniają. Leżenie między 
dwoma prętami daje silniejszy efekt, niż jeden pręt leżący w pobliżu.
Kimana rotacyjna

114

background image

Na początku lat siedemdziesiątych Charles Sherburne demonstrował w różnych 
miejscach Los Angeles coś naprawdę niezwykłego. Był to przedmiot w kształcie kajaka, 
wykonany z drewna lub plastiku. Ze względu na kształt i wypolerowaną powierzchnię 
przedmiot ten był piękny i przyjemny w dotyku. Niezwykłe natomiast było jego 
zachowanie. Jeżeli został umieszczony na równej, gładkiej powierzchni i wprawiony w 
ruch obrotowy zgodnie z ruchem wskazówek zegara, obracał się płynnie dłużej, niż się 
sądzi, że powinien. Wprawiony w taki sam ruch, ale w odwrotnym kierunku obracał się 
przez chwilę, a następnie zaczynał kiwać na boki, potem zatrzymywał się i przez chwilę 
kręcił odwrotnie. Wyglądało na to, że opiera się on ruchowi w kierunku przeciwnym do 
ruchu wskazówek zegara. Najbardziej zadziwiające było to, że zachowanie tego 
niewinnego przedmiotu jaskrawo naruszało przynajmniej jedno z newtonowskich praw 
zachowania ruchu („poruszające się ciało pozostaje w ruchu, dopóki nie zadziała nań siła 
z zewnątrz"). Przyczyną wyhamowania ruchu obrotowego było tarcie i grawitacja, 
stanowiące siły, działające z zewnątrz, ale co, u licha, powodowało kiwanie się i 
zatrzymywanie, zanim one zadziałały?! Zachodziły tu aż trzy zjawiska, dla których nie 
było żadnego wytłumaczenia.
Pokazy Sherburne'a ekscytowały wiele osób, ale i wiele osób unieszczęśliwiły. 
Częściowo taka reakcja ludzi wynikała z zachowania się tego przedmiotu, ale częściowo 
związana była z tym, że Sherburne poinformował, iż proporcje wymiarów tego 
przedmiotu wziął z opisu Arki Noego, podanego w Genesis (długość 300 cali, szerokość 
50 cali i wysokość 30 cali) i nazwał ten przedmiot właśnie arką.
Kupiłem od niego taki przedmiot i przez długi czas wykorzystywałem go, by 
demonstrować istnienie większej liczby nie odkrytych aspektów Wszechświata, a również 
po to, by ponabijać się z fizyków i innych naukowców. Miałem nawet zgrabną teorię na 
temat energii spiralnych, która wyjaśniała, skąd się wziął efekt obrotu odwrotnego do 
ruchu wskazówek zegara. Aby wykazać, że me miał on nic wspólnego z siłą Corilisa 
(efektem związanym z obrotem Ziemi, w wyniku którego ruch obrotowy cyklonów na 
półkuli południowej jest zgodny z kierunkiem ruchu wskazówek zegara, a na półkuli 
północnej jest przeciwny) zabrałem swoją arkę na Tahiti i zademonstrowałem, że działa 
ona jednakowo na obszarach położonych zarówno na pomoc jak i na południe od 
równika. Moją zgrabną teorię obalił jeden z uczniów, który przysłał mi dwa egzemplarze 
arki wykonane z tej samej gałęzi leszczyny. Jeden egzemplarz działał tak jak mój, a drugi 
- dokładnie odwrotnie. W ten sposób zrobiłem z siebie pośmiewisko, chociaż wcześniej 
sam wyśmiewałem się z innych.
Później, pod koniec lat siedemdziesiątych w Scientific American ukazał się artykuł na 
temat innych przedmiotów, które wykazywały takie same własności, jak arka 
Sherburne'a. Znaleziono je w starych irlandzkich grobach. Wykonane były z kamienia i 
charaktery-zowały się takim samym zachowaniem podczas obrotu. Archeologowie 
nazwali je „celtami", a fizycy - „rattleback" (przeciwrurkotkami), ale nikt z nich nie miał 
pojęcia, do czego służyły. Niektórzy archeologowie wysuwali przypuszczenie, że używali 
ich wodzowie lub szamani, aby zadziwić miejscową ludność, ale ponieważ nie 
powodowały zamiany ciemności w jasność, ani nie zmieniały pogody, jest rzeczą mało 
prawdopodobną, by mogły zrobić duże wrażenie na ludziach, nie mających 

115

background image

emocjonalnego stosunku do praw Newtona. Niektóre badania naukowe pokazały, że 
efekt ten ma zasadniczo związek z kształtem i położeniem górnej i dolnej osi względem 
siebie. Wykonano wiele modeli tego przedmiotu, które działały tak jak on, ale w dalszym 
ciągu nie wyjaśniało to zjawiska, ani jego odniesień do praw Newtona. Obecnie w San 
Francisco można tanio nabyć modele działające na oba sposoby, zależnie od ich 
konstrukcji. Ale, co z tego?
Jak wiele innych osób, traktowałem całą sprawę jedynie jako ciekawostkę, którą 
zadziwiałem swoich słuchaczy i pobudzałem ich myślenie. Później, podczas przerwy w 
czasie warsztatów, które prowadziłem w Teksasie, odkryłem w związku z 
„przeciwturkotką" coś nowego. Rozmawiając z jednym z uczestników zajęć, nagle 
poczułem, jak od tyłu przez moje ciało przepływa fala energii. Obejrzałem się i 
zobaczyłem tylko kolejnego ucznia, bawiącego się tym przedmiotem, toteż wróciłem do 
rozmowy. Kiedy znowu poczułem przeszywającą mnie energię, obejrzałem się, by 
sprawdzić, czy turkotka jeszcze obraca się. Wydarzenie to zapoczątkowało łańcuch 
skojarzeń i szereg eksperymentów, które wykazały ostatecznie, że turkotka generuje 
silną falę energii kimana, pojawiającą się w czasie obrotu i znikającą chwilę po ustaniu 
ruchu. Jedno z doświadczeń przeprowadziliśmy z butelką taniego wina. Turkotka 
obracała się obok niego Przez pięć sekund. W ciągu tak krótkiego czasu wino zmieniło 
się do tego stopnia, że smakowało jak stare i szlachetne. Jeszcze cenniejszym 
odkryciem (choć to z winem nie było błahe) było to, że skupiając uwagą na obracającej 
się turkotce ładujemy swoją aurę zdrową energią, uzyskując także inne efekty 
energetyczne, o których była mowa wyżej. Od tego czasu podobne wyniki zaczęliśmy 
uzyskiwać przy pomocy żyroskopu.
Już to widzę - kiedy wieść o tym się rozniesie, na terenie całego kraju będą 
organizowane kursy pod hasłem: „Jak 'wykręcić' swoją drogę do sukcesu".
Kimana geometryczna
Wszystko jest energią, która wibruje według określonego wzorca. Jeden wzorzec lub 
kombinacja wielu decyduje o tym, jak dana energia się przejawia - jako wiatr, jako ptak 
czy jako człowiek. Logicznym wnioskiem stąd jest to, że większość wzorców rezonuje z 
najbardziej podstawowymi energiami.
Nasz fizyczny Wszechświat możemy opisać, między innymi, jako kombinację linii 
prostych i krzywych. Ale same linie nie tworzą wzorców; tworzy je sposób ich połączenia. 
Podstawową figurą, którą możemy stworzyć z linii krzywej, jest okrąg, a najprostszy 
kształt zbudowany z linii prostych to trójkąt. Być może powiesz, że to ładne figury, ale 
one nie tylko są ładne, są również bardzo pożyteczne, ponieważ okręgów i trójkątów 
możemy używać do rozluźniania mięśni, do zwiększania wrażliwości zmysłów i 
podwyższania naszych możliwości energetycznych. W jaki sposób? Patrząc na nie, 
siedząc w nich, rozwieszając je po całym domu. W czasach starożytnych ludzie używali 
takich wzorców jako mandali, na których skupiali wzrok, lub jako dywaników, na których 
modlili się, albo jako obrazów, wieszanych na ścianach, by doenergetyzować otoczenie. 
Często przekształcali podstawowe elementy w bardziej skomplikowane formy, ale okręgi 
i trójkąty pozostawały podstawą.

116

background image

Okręgi generują energię, która jest relaksująca i pomaga w myśleniu i w medytacjach. 
Można używać okręgów wyciętych z różnych materiałów, ale także tych tylko 
narysowanych lub namalowanych na jakiejś powierzchni. Możecie wierzyć, lub nie, ale 
obręcz hula-hoop jest potężnym narzędziem medytacyjnym. Siedzenie w niej jest bardzo 
relaksujące i korzystne, zwłaszcza podczas przerw w intensywnej pracy. (Okrąg można 
ułożyć również ze sznurka, ale nie jest to łatwe.) Bardzo dobrą przeciwwagą do 
intensywnej pracy, wymagającej ogromnej koncentracji, jest okrąg umieszczony w 
pobliżu tak, by można było nań spoglądać. Ja na biurku, przy którym pracuję na 
komputerze, stawiam okrągłą tacę, ale można również położyć obok lub umieścić na 
ścianie hoop kupiony w sklepie hobbystycznym. Dobrze jest powiesić duży okrąg w 
oknie. Zmienia on całą perspektywę i doświadczenie, związane z patrzeniem na świat 
zewnętrzny. Jeżeli chcesz doznać prawdziwej przyjemności, narysuj na białym papierze 
czarny okrąg o średnicy co najmniej piętnastu centymetrów i popatrz nań przez chwilę. 
Kiedy w dostatecznym stopniu odprężysz się, poczujesz przypływ energii i doznasz wielu 
niecodziennych wrażeń wzrokowych.
Trójkąt daje efekt stymulowania energii, przydatny w aktywnej medytacji i intensywnej 
działalności umysłowej i fizycznej. Bardzo dobrym, przenośnym „narzędziem" 
energetyzującym jest trójkąt zbudowany na podłodze lub na ziemi z trzech prętów o 
długości pięćdziesięciu cali. Można w nim stanąć lub usiąść. Jeżeli mamy trójkąt, na 
który po obudzeniu się możemy spojrzeć lub w którym możemy stanąć na chwilę, to 
łatwiej będzie nam się dobudzić, a kilka trójkątów wokół miejsca pracy wyostrzy nasz 
umysł i zwiększy wytrzymałość. Ale zadbajmy o to, by w pobliżu było również kilka 
okręgów, na które można będzie spojrzeć, kiedy będziemy już zanadto spięci. Należy 
pamiętać, że nie wystarczy, by okręgi i trójkąty były w otoczeniu; dla uzyskania pełnego 
efektu i maksymalnych korzyści należy skupiać na nich uwagę.
Kimana trygonometryczna
Z początkiem lat siedemdziesiątych lotem błyskawicy ogarnęła Stany Zjednoczone 
moda, która zapanowała na kilka lat. Wyobrażam sobie gabinety, poddasza i sutereny na 
terenie całego kraju, gdzie miejsce zajmują nie używane już piramidy. Jest dla mnie 
rzeczą zaskakującą, że po przeżyciu tej gorączki, podczas której wydano szereg książek 
na temat tych konstrukcji, tak mało moich uczniów jest obecnie obeznanych z ich 
energią.
Mówiąc prosto i krótko kształt piramidy, zwłaszcza ten oparty na modelu Wielkiej 
Piramidy w Egipcie lub na modelu z równymi wszystkimi krawędziami i kątami, posiada 
cechy, które można byłoby uznać za szczególne, gdyby nie to, że tymi samymi 
niecodziennymi cechami charakteryzuje się wiele innych rzeczy. Ostatecznie, czymże 
innym jest piramida jak nie zestawem połączonych wzajemnie ze sobą trójkątów? 
Jednak wśród udokumentowanych niecodziennych cech piramidy jest niezaprzeczalna 
zdolność ostrzenia żyletek, konserwacja żywności oraz pobudzanie energii psychicznej i 
fizycznej człowieka. Moim zdaniem piramida działa jak kondensator, wzmacniający 
otaczającą ją energię. Niezależnie od tego, jak można wyjaśnić to zjawisko, piramida 
wytwarza określone efekty energetyczne. Dwa najlepsze sposoby wykorzystania jej dla 
naszego celu, jakim jest rozszerzenie możliwości i wzmocnienie zdolności człowieka, to 

117

background image

powieszenie jednej piramidy nad miejscem, w którym pracujemy, bawimy się, 
odpoczywamy i śpimy, albo odpoczywanie w wydzielonym miejscu, gdzie zainstalowana 
jest piramida o regularnej podstawie.
Jeżeli w Twojej okolicy nie ma żadnego z nielicznych już producentów piramid, to dla 
celów osobistych, możesz łatwo wykonać ją sam. Dla zbudowania wiszącej piramidy 
wystarczy wyciąć z kartonu lub innego sztywnego materiału cztery trójkąty równoboczne. 
Proponuję, by boki podstawy miały długość 10-12 cali. Następnie należy przyłożyć je do 
siebie i po zewnętrznej stronie skleić taśmą stykające się krawędzie. Zawiesić taką 
piramidę można na sznurku, przeciągniętym przez wierzchołek piramidy i zakończonym 
guzikiem. Z uwagi na to, że działa ona najskuteczniej (jej energia jest 
najintensywniejsza) wtedy, kiedy jedna jej strona skierowana jest na północ 
magnetyczną, być może potrzebny będzie dodatkowy sznurek przymocowany gdzieś w 
rogu, który będzie utrzymywał ją we właściwym położeniu, ale jeżeli otaczające 
powietrze jest nieruchome, będziesz mógł stwierdzić, że piramida sama ustawia się 
jedną stroną do północy. Do zbudowania modelu, w którym można byłoby odpoczywać w 
pozycji siedzącej, należy wziąć osiem rurek lub drewnianych prętów jednakowej długości 
o średnicy pół cala. Z czterech z nich budujemy na podłodze podstawę; łączymy je ze 
sobą dowolnym sposobem, a następnie z każdego rogu wyprowadzamy po jednym 
pozostałe cztery pręty i łączymy je w środku nad podstawą. Jeżeli piramida ma być 
wysokości dwóch metrów, to pręty muszą mieć długość po trzy metry. Tu również ma 
zastosowanie zasada, że lepsze działanie całej konstrukcji zapewnia ustawienie jednej 
jej strony w kierunku północy magnetycznej. Jak pewnie domyśliłeś się już, sam zarys 
modelu działa równie dobrze, jak piramida, której ściany są wypełnione.
Moją ulubioną odmianą piramidy jest tetraedr, czasami zwany piramidą trójstronną. 
Zbudowany jest on z czterech trójkątów licząc również podstawę. Jest tańszy i prostszy 
do wykonania, ponieważ do zbudowania modelu wiszącego potrzeba tylko trzech 
trójkątów, a do modelu stojącego - tylko sześciu prętów. Ponadto, z powodu mniejszej 
liczby boków, przy tej samej wysokości modelu jego podstawa może być mniejsza. Tak 
więc, biorąc pręty o długości dwóch metrów i średnicy pięciu szesnastych cala i stosując 
zasady, o których była mowa wyżej, można zbudować wspaniałą budkę do medytacji o 
wysokości około dwóch metrów. Dodatkową zaletą tetraedru jest to, że nie wymaga on 
ustawiania w kierunku północy. Działa optymalnie przy dowolnym ustawieniu. Niektórzy, 
łącznie ze mną, uważają, że ten model jest bardziej energetyzujący, niż klasyczna 
piramida.
Piramida i tetraedr są trójwymiarowymi modelami trójkąta. Ich ekwiwalentem z podstawą 
w kształcie okręgu są cylinder, kopuła i stożek. Stożek można zbudować wycinając koło, 
przecinając je w jednym miejscu od krawędzi do środka i nakładając na siebie rozcięte 
brzegi tak głęboko, by uzyskać żądany kształt. Eksperymenty pokazały, że najlepsze 
efekty uzyskuje się ze stożkami, które przy wierzchołku mają kąt prosty. Zamiast 
zawieszać stożek, można go nosić na głowie, o ile nie przeszkadza nam to, co się z tym 
kojarzy. Nawiasem mówiąc, czapeczka dla osła miała właśnie uczynić go bystrzejszym. 
Na głowie można nosić również piramidę, ale stożek jest wygodniejszy i nie musi być 
ustawiony zgodnie ze stronami świata. Spróbuj, a doświadczysz ciekawych efektów 

118

background image

energetycznych. Budowanie kopuł Jest bardziej kosztowne, ale dobrze jest pod nimi 
mieszkać i odpoczywać. (Uważam za rzecz fascynującą, że kopułę można wykonać z 
trójkątów, Jak kopuły geodezyjne. Jest to ogromne pole do badań w Okresie energii). 
Dobrymi kanałami energii są walce. Stwierdziłem, 2e zgrupowane cylindry o średnicy 
dziesięciu centymetrów mogą ładować nas energią, o ile, oczywiście, nie mamy nic 
przeciwko temu, że wyglądają jak wymierzone w nas lufy. Ciekawe też może być ich 
działanie przy długości dwudziestu pięciu cali.
Kimana kryształowa
Kryształy zawsze fascynowały ludzkość. W dużej części zawdzięczają to swojej trwałości 
i kolorystyce. Wygląda na to, że wiele zwierząt, a nawet niektórych ptaków, posiada 
instynktowne pragnienie zbierania twardych i błyszczących przedmiotów, chociaż 
czasami wydaje się nam, że nie służą one żadnemu konkretnemu celowi. Częściowo 
rym, co nas przyciąga w kryształach jest piękno i tajemniczość ich struktury, które 
pobudzają wyobraźnię i ciekawość ludzką. Ponadto stwierdzamy często, że kryształy 
emitują jakieś tajemnicze moce czy energie.
Zgodnie z pewnym autorytatywnym źródłem, definicja kryształu jest następująca: „ciało 
stałe zbudowane z atomów ułożonych w uporządkowane, powtarzające się szeregi." 
Krystalografowie rozróżniają siedem geometrycznych układów: trójskośny, jednosko-śny, 
rombowy, tetragonalny, trygonalny, heksagonalny i sześcienny. Układ atomów decyduje o 
ostatecznym kształcie całkowicie uformowanego kryształu. Na przykład, atomy chlorku 
sodu ułożone są w kształcie sześcianu. Można to zobaczyć oglądając sól przez szkło 
powiększające.
Inną cechą kryształów jest to, że dany ich rodzaj zawsze ma ścianki nachylone pod tym 
samym kątem. Na przykład, górna ścianka kryształu kwarcu zawsze tworzy kąt około 
pięćdziesięciu dwóch stopni (nawiasem mówiąc, jest to taki sam kąt, jaki tworzy 
podstawa Wielkiej Piramidy w Egipcie z jej bokami).
Nie wszystkie kryształy tworzą się w ten sam sposób. Niektóre, na przykład diament, 
powstały w wyniku działania bardzo wysokiej temperatury i ogromnego ciśnienia. Inne, 
takie jak kwarc, są efektem powolnego przesączania się i zastygania materiału w postaci 
roztworu. Z powodu dużego jego nagromadzenia te ostatnie mogą wyrastać do 
ogromnych rozmiarów, ale nikt dotąd nie wie, jakie siły powodują, że rosną one w 
różnych kierunkach. Grupa kryształów kwarcu, wyrastająca ze skały macierzystej 
wygląda tak, jakby materiał ten został zamrożony w momencie eksplozji.
Jednym z najatrakcyjnieszych cech kryształów jest ich barwa, ponieważ liczba kolorów i 
ich odcieni jest nieskończona. Zabarwienie kryształom nadają mikroskopijne ilości 
„zanieczyszczających" substancji, które nie są częścią składową samego kryształu. Tymi 
zanieczyszczeniami bywają: chrom, tlenek tytanu, tlenek niklu, żelazo, magnez oraz 
wiele innych substancji. Należy przypomnieć, że kolor, w którym, według nas, jest dany 
kryształ, to kolor odbijany od niego. Natomiast o kolorze, którego nie widzimy, ponieważ 
jest pochłaniany przez kryształ, niewątpliwie decydują zawarte w nim zanieczyszczenia. 
Dobrze jest o tym pamiętać. Z uwagi na to, że to własnie zanieczyszczenia określają 
zabarwienie, często nadajemy odmienne nazwy kryształom, które mają ten sam skład 

119

background image

chemiczny. Na przykład, rubin, szafir i topaz zbudowane są z tlenku aluminium, a opal, 
agat ametyst cytryn oraz kryształ górski to dwutlenek krzemu.
Ciekawą i ważną właściwością niektórych kryształów jest fakt, że w pewnych warunkach 
mogą one emitować własne światło. Są wśród nich takie, które przejawiają tę zdolność w 
promieniach ultrafioletu. Zjawisko to nazywa się fluorescencją. Zachodzi ono także przy 
zwykłym świetle dziennym, które zawiera promienie ultrafioletowe, ale wzbudzone w ten 
sposób świecenie jest na tyle słabe w porównaniu z normalnym światłem odbitym, że na 
ogół nie jest dostrzegalne. Kryształy, które w dzień wydają się szare i matowe, w 
ciemności pod wpływem promieni ultrafioletowych mogą nabierać wspaniałej barwy 
czerwonej, zielonej, błękitnej itp.; bywa też, że jakiś piękny kolor, widzialny w świetle 
dziennym, zamienia się w takich warunkach w inny, często równie piękny. Pierwiastki, 
decydujące o zabarwieniu kryształu, nazywają się „aktywatorami", wśród których 
najczęściej spotykanymi są: chrom, miedź, złoto, ołów, magnez, srebro, stront i cynk. 
Jaskrawe kolory, które widzimy, nie są efektem odbijania się promieni ultrafioletowych, 
ponieważ są one niewidzialne dla naszego oka, natomiast promieniowanie to pobudza 
aktywatory, emitujące własne światło. W większości kryształów, Wykazujących 
właściwości fluorescencyjne, ta stymulowana emisja światła występuje tylko w momencie 
bombardowania aktywatorów przez promienie ultrafioletu. Kiedy bombardowanie ustaje, 
zanika również zjawisko fluorescencji.
Niektóre kryształy posiadają zdolność zwaną „fosforyzacją", która polega na tym, że 
przez krótki okres czasu po usunięciu źródła promieniowania ultrafioletowego taki 
minerał nadal emituje swoje własne światło. Zdolność taką przejawiają, między innymi, 
diament, rubin i gips. Po naświetleniu ultrafioletem diament umieszczony na światłoczułej 
kliszy pozostawia obraz otaczającego go pola energetycznego, będącego wynikiem 
stymulacji.
Postać kryształów, będących ciałami stałymi o dużej gęstości i uporządkowanej 
strukturze, może być zmieniona przy użyciu ogromnej ilości energii cieplnej, którą 
następnie mogą one oddawać przez dłuższy czas. Dlatego właśnie w dawnych czasach 
używano podgrzanych kamieni do stwarzania atmosfery komfortu, do uzdrawiania, a 
także do gotowania. Pewna tradycyjna hawajska potrawa mięsna do dziś gotowana jest 
właśnie w ten sposób. Energię świetlną w ciepło najlepiej mogą przekształcać ciemne 
kryształy i kamienie, ponieważ pochłaniają one światło, a emitują energię cieplną.
Niektóre z kryształów posiadają właściwości elektryczne. Na przykład, w kwarcu i 
turmalinie może powstawać zjawisko piezoelektryczne. Przy zginaniu lub skręcaniu 
kryształy te wytwarzają ładunki elektryczne. Zachodzi tu przekształcanie jednego rodzaju 
energii w inny. W przypadku kwarcu mocny nacisk może spowodować świecenie lub 
pojawienie się ognia. Pocierając szybko kilka kryształów górskich razem w ciemności 
zauważymy, że świecą. Prawdopodobnie będą również iskrzyły, co nie powinno dziwić, 
ponieważ dobrze znany krzemień jest również odmianą kwarcu. Kwarc, czyli dwutlenek 
krzemu, jest często używany w postaci cienkich płytek w bateriach słonecznych, gdzie 
światło Słońca jest przekształcane bezpośrednio w energię elektryczną. Do 
przekazywania energii elektrycznej szczególnie przydatne są kryształy niektórych metali, 

120

background image

takich jak miedź, srebro czy złoto. Część przewodzonej przez nie energii zamienia się w 
ciepło lub energię pola magnetycznego.
Kryształ magnetytu ma kształt ośmiościanu (podwójnej piramidy). Jest to zawierający 
żelazo minerał, który w jakiś tajemniczy sposób stale emituje energię pola 
magnetycznego. Istnieją postacie żelaza, na przykład, hematyt, które nie posiadają 
takich właściwości, ale mogą być namagnesowane, czyli naładowane energią 
magnetyczną, na różny okres czasu. Miedź emituje energię pola magnetycznego tylko 
wtedy, kiedy przepływa przez nią prąd elektryczny i pod tym względem przypomina 
minerały, w których zjawisko fluorescencji stymulowane jest światłem ultrafioletowym.
A więc, nie wierz, jeżeli ktoś będzie chciał Cię przekonywać, że kryształy nie mają żadnej 
energii. Potrafią one pochłaniać ją, odbijać, wytwarzać i przetwarzać w inny rodzaj. 
Częścią kompleksu energetycznego kryształu jest również kimano, która 
prawdopodobnie obecna jest wszędzie tam, gdzie istnieje każdy inny rodzaj energii.
A oto kilka praktycznych informacji na temat wykorzystywania kryształów w pracy 
szamana (możesz używać dowolnego ich rodzaju):
1. Kryształy posiadają własną energię, ale mogą też być ładowane naszą. Bardzo 
skutecznym sposobem wzmocnienia ich pola energetycznego jest robienie z nimi kahi. 
Proponuję jedną dłoń (może być lewa, ale nie musi) położyć na czubku głowy lub na 
pępku, a w drugiej trzymać kryształ i przez chwilę koncentrować się na obydwu. Aby 
dodatkowo zaprogramować kryształ, można jednocześnie myśleć o jakiejś konkretnej 
właściwości, którą chcemy wprowadzić do niego. (Okres czasu, przez który takie 
zaprogramowanie będzie działało, zależy, między innymi, od stopnia naszego skupienia, 
od rodzaju kryształu, jego pochodzenia, a także od innych czynników, których jest zbyt 
wiele, by omówić je tu w sposób wyczerpujący.) Można pracować jednocześnie z dwoma 
kryształami, trzymając po jednym w każdej dłoni. Dodatkową zaletą ładowania 
kryształów jest to, że przy okazji sami się ładujemy energią.
2. Oto kilka innych sposobów takiego postępowania: wpatruj się po prostu w kryształ, jak 
w płomień; przyklej kryształ na czole na noc, na czas medytacji lub pracy (jeżeli, 
oczywiście, nie przeszkadza Ci to, że inni będą sobie kpić z Ciebie, lub jeżeli jesteś w 
pokoju sam); pracuj lub medytuj w trójkącie lub okręgu z kryształów (do zbudowania 
okręgu wystarczy osiem kryształów); weź do ręki kryształ, zjednocz się z nim, wczuwając 
się w to, co on odczuwa. Samo noszenie kryształów przy sobie nie doenergetyzowuje 
nas; konieczne jest do tego skupienie na nich uwagi.
3. Należy zaznaczyć, że można przeładować się energią kryształów. Objawy takiego 
przeładowania przypominają stan dużego stresu lub napięcia, spowodowanego 
wszelkimi innymi okolicznościami. Kiedyś podczas jednej z konferencji pewna 
zaprzyjaźniona ze mną osoba, która miała stoisko z kryształami, przyszła do mnie 
bardzo zestresowana. Wykonałem kahi, co spowodowało u niej odprężenie, jednakże 
wkrótce kobieta ta wróciła równie zestresowana, jak wcześniej. Tym razem odwiedziłem 
jej stoisko i stwierdziłem, iż kryształy leżały tam starannie ułożone w takiej pozycji, że 
wszystkie skierowane były prosto na nią. W połączeniu z całą pozostałą energią, 
zgromadzoną podczas konferencji, dawka ta była dla niej zbyt silna. Porozkładałem 
kryształy tak, by były zwrócone w różnych kierunkach i objawy zdenerwowania ustąpiły. 

121

background image

Jeżeli zdarzy Ci się coś podobnego, spróbuj zrobić sobie masaż, wziąć kąpiel lub 
prysznic, albo włączyć jonizator powietrza. Natomiast, kiedy już posiądziesz umiejętności 
szamańskie, będziesz mógł po prostu zmienić wzorzec.
4. Aby zwiększyć skuteczność kahi możesz, skupiając się na dłoniach, trzymać w nich 
kryształy, a przy wykonywania innego rodzaju uzdrawiania umieść po prostu kryształy w 
pobliżu miejsca, w którym przeprowadzasz zabieg.
5. Zapomnij o „oczyszczaniu" kryształów po uzdrawianiu lub po otrzymaniu ich od kogo 
innego, chyba że lubisz to robić. Wszelkie rytuały oczyszczające wykonujemy dla własnej 
przyjemności, a nie dlatego, że czyjaś „zanieczyszczona" aura weszła w kontakt z danym 
przedmiotem. Czy Ci się to podoba, czy nie, zgodnie z drugą zasadą szamańską 
dokładnie w tej chwili, niezależnie od tego, co właśnie robisz, Twojego kryształu dotyka 
każdy we Wszechświecie, łącznie ze wszystkimi pozaziemskimi istotami, na przykład, 
tymi, które mieszkają na Arkturusie. Jeżeli jednak chcesz, by Twoje ku poczuło się lepiej, 
wykonaj taki oto prosty rytuał: pobłogosław niewielką ilość wody, zanurz w niej swój 
kryształ, a następnie wytrzyj go.
Orgon i Kimana
„Orgone" to nazwa, którą omawianej przez nas podstawowej energii nadał Wilhelm 
Reich. Do momentu rozstania się z Freudem Reich był jego kolegą i w latach 
czterdziestych i pięćdziesiątych wykonał większość zainicjowanych przez niego badań 
nad energią życiową.
Kiedy w roku 1971, po długim pobycie w Afryce Zachodniej, wróciłem do Stanów, dotarły 
do mnie najnowsze informacje o energii piramid, które zainspirowały mnie do podjęcia 
szeroko zakrojonego projektu badawczego. W roku 1972, w związku z zupełnie innym 
przedsięwzięciem, studiowałem prace właśnie Wilhelma Reicha. Wkrótce stało się dla 
mnie jasne, że to, co nazywał on orgonem, ma ścisły związek z energią piramid, a także, 
że obie te energie mają wiele wspólnych cecji z tym, co ja nazwałem kimana. Pierwszą 
rzeczą, jaka przyciągnęła moją uwagę, było doniesienie Reicha o efekcie odwadniającym 
orgonu, ponieważ podobny efekt osiąga się w piramidzie. Ale pierwszy eksperyment, jaki 
przeprowadziłem, związany był z ostrzeniem żyletek.
W owym czasie fakt, że przy pomocy piramidy można ostrzyć żyletki, był już 
powszechnie znany i łatwo można było to zademonstrować, dlatego założyłem, że skoro 
orgon jest tą samą energią, która działała w piramidzie, to wytwarzające go urządzenie 
powinno je również ostrzyć. Kiedy włożyłem żyletkę do takiego urządzenia mojej własnej 
konstrukcji, czyli do plastikowej mydelniczki obłożonej folią aluminiową, stwierdziłem, że 
działa ono właśnie tak. Po tym doświadczeniu wielokrotnie przy użyciu różnorodnych 
urządzeń demonstrowałem, że orgon i energia piramid są tym samym. Skupiłem się więc 
na doskonaleniu wynalazku i odkrywaniu, jak można wzmocnić jego działanie.
Pierwsze urządzenie Reicha do wytwarzania ogronu - zwane również akumulatorem lub 
„oraccu" - zbudowane było z prostego metalowego pudełka. Później odkrył on, że 
energię tę można wzmocnić, owijając je jakimś materiałem organicznym, na przykład, 
celotekstem. Z tego faktu wysnuł teorię, że orgon jest powoli pochłaniany Przez materiał 
organiczny, a następnie szybko pochłaniany i wypromieniowywany przez metal. Jeszcze 
później Reich stwierdził, że energią te. można wzmacniać przez dodawanie kolejnych 

122

background image

warstw materiału organicznego i nieorganicznego. Najpotężniejszym narzędziem, 
skonstruowanym przez niego było pudełko, którego wszystkie ścianki pokryte były 
dwudziestoma warstwami tych właśnie materiałów, chociaż do większości celów używał 
tylko trzech warstw. Preferowanym przez niego metalem była stal w formie płytek lub 
włókna, ale eksperymentował również z miedzią i aluminium. W charakterze materiału 
organicznego najczęściej używał celoteksu lub wełny, lecz stwierdził - co wydawało się 
dość dziwne - że dobre wyniki osiąga się również z użyciem szkła. W jednej ze swoich 
książek wspomniał także, że najprawdopodobniej dobry mógłby być plastik.
Idąc tym tropem zdecydowałem się użyć - w charakterze materiału organicznego - 
właśnie plastiku, ponieważ był tani i dostępny w ogromnej różnorodności. Kierując się 
teorią Reicha, zacząłem używać plastikowych pudełek, owiniętych folią aluminiową lub 
miedzianą i uzyskiwałem dość dobre wyniki. Drogą eksperymentów doszedłem do tego, 
że energia dobrze przechodzi przez plastikową pokrywkę i w ten sposób skonstruowałem 
swoje pierwsze urządzenie, które wprowadziłem do obrotu handlowego. Nazwałem ją 
Zadziwiającą Skrzynką Many, a wykonałem z małego pudełka akrylowego, którego pięć 
ścianek pokryłem miedzią. Była ona wygodna do noszenia i miała tę zaletę, że można 
było stawiać na niej pojemniki w celu naładowania ich zawartości. W tamtym czasie 
ciągle sądziłem, że energia musi być pochłaniana przez plastik, a wypromieniowywana 
przez metal. Jednakże, pewnego dnia mój najmłodszy syn zwrócił uwagę, że silniejszą 
energię odczuwa się od dołu pudełka, gdzie plastik nie był pokryty miedzią. Kiedy fakt 
ten został potwierdzony, doznałem olśnienia. Posiadając podstawową wiedzę z zakresu 
elektroniki, zdałem sobie sprawę z tego, że miałem do czynienia z rodzajem 
kondensatora, toteż nie chodziło tu o materiał organiczny i nieorganiczny. Najważniejszą 
cechą użytych materiałów była ich zdolność przewodzenia i izolowania, a nie ich 
pochodzenie. To dlatego szkło dawało efekt równie dobry, jak materiały organiczne, 
których używał Reich. Dokonawszy takiego odkrycia przedsięwzięliśmy nową serię 
eksperymentów, w wyniku których powstała Tabliczka Many, która była jeszcze 
wygodniejsza, niż skrzynka.
Oryginalna tabliczka składała się z pojedynczej płytki miedzianej, umieszczonej między 
dwoma arkuszami akrylu lub styrenu. W niektórych modelach użyto nawet czterech 
takich warstw. Stwierdzono, że urządzenie to emituje energię z obu stron. Było ono 
wielkości zwykłej karty magnetycznej. Efekt energetyczny pojawiał się wtedy, kiedy 
składano razem przewodnik i izolator. Był on tym lepszy, im lepsze było przewodzenie i 
izolowanie. Ponadto, w przeciwieństwie do kondensatorów, używanych w 
radioodbiornikach i innych urządzeniach, nie ważne było, który z elementów składowych 
stanowił zewnętrzną warstwę.
Tak więc, doszliśmy do tego, że doskonały efekt dawała bardzo cienka warstewka metalu 
połączona z bardzo dobrym izolatorem, toteż następny model Tabliczki Maay wykonany 
był w ten sposób, że płytka styrenu była pokryta bardzo cienką warstwą czystego 
aluminium, nanoszoną drogą przemysłowego procesu rozpylania. Ostateczna wersja 
urządzenia była lekka, cienka i wytwarzała bardzo silne pole energetyczne. Mogła też 
być produkowana w dowolnych rozmiarach. Niestety, proces jej produkcji był zbyt 

123

background image

kosztowny, by go można było kontynuować, toteż zaczęliśmy rozglądać się za lepszym 
izolatorem.
Pojawił się on w postaci żywicy syntetycznej i w ten sposób powstał Blok Many. Było to 
małe plastikowe pudełeczko, przypominające opakowanie po leku, o powierzchni około 
dwóch cali kwadratowych, wypełnione żywicą, w której osadzaliśmy mały arkusz miedzi 
lub aluminium. Efekt energetyczny był bardzo dobry, a i rozmiary urządzenia były 
wygodne, chociaż było ono cięższe, niż poprzednia wersja, czyli Tabliczka Many.
Dalsze ulepszenia były skutkiem dwóch kolejnych odkryć. Chcąc ozdobić Blok Many, 
zastosowaliśmy siatkę dyfrakcyjną, znaną również pod nazwą „folii laserowej". Jest to 
bardzo cienka folia aluminiowa, na którą naniesiona została siatka, zawierająca tysiąc 
linii na powierzchni jednego cala kwadratowego. Ponadto pokryta jest ona bardzo cienką 
warstwą plastiku przezroczystego lub kolorowego. Nie była to piękna ozdoba, ale 
odkryliśmy, że przy pokryciu nią styrenu, dawała ona swój własny efekt energetyczny. W 
tym samym czasie eksperymentowaliśmy także z energią wzorców dwuwymiarowych, 
stakich jak odmiany okręgu i trójkąta. Najpierw na Bloku Many umieściliśmy 
koncentryczny symbol i to bardzo wzmocniło poziom energii, emitowanej przez to 
urządzenie. Następnie odkryliśmy, że symbol działa nawet wtedy, kiedy jest czymś 
pokryty.
Od tamtego czasu wyprodukowaliśmy wiele odmian modelu kondensatora, które teraz 
nazywamy Zadziwiającymi Manipulatorami, niezależnie od ich kształtu i rozmiarów. 
Mimo, że urządzenie to emituje silną energię i jest takich rozmiarów, jak karta kredytowa 
lub ma formę cienkiego krążka o średnicy pięciu centymetrów, nie sądź, że musisz 
kupować cokolwiek, by posiąść tego rodzaju źródło energii. Oto kilka tanich sposobów 
wykonania swoich własnych urządzeń do uzdrawiania i wzmocnienia potencjału 
energetycznego.
1. Aby wykonać urządzenie, które pomaga w przypadkach skaleczeń, stłuczeń i ostrych 
bólów, weź arkusz używanego do pakowania plastiku o powierzchni około 0,25 m2, połóż 
nań takiej samej wielkości folię aluminiową i zgnieć je razem, formując kulką lub płaski 
pakuneczek. Robiąc to, być może poczujesz wytwarzające się ciepło. Wielowarstwowe 
„urządzenie", które powstanie w ten sposób, będzie dawało lepszy efekt energetyczny 
niż większość kryształów. Bez kłopotu można przyłożyć je do każdego miejsca na ciele i 
równie łatwo jest je usunąć.
2. Weź jakikolwiek plastikowy pojemnik i wyściel folią aluminiową lub wełną stalową. 
Dobre do tego celu są plastikowe jajka, produkowane na Wielkanoc. Dla odmiany lub 
dodatkowo można każdy pojemnik plastikowy pokryć folią laserową.
3. Wypełnij miedzianą lub aluminiową rurkę granulkami styropianowymi, używanymi do 
pakowania. Styropian jest wspaniałym izolatorem, toteż taki przyrząd będzie miał bardzo 
silne działanie. Również wszelkie metalowe (na przykład, aluminiowe) przedmioty 
anodyzowane, będą dawały odpowiedni efekt energetyczny, ponieważ anodyzacja 
polega na nanoszeniu cienkiej warstwy tlenku na metal, a tlenki są izolatorami. Proces 
ten stosowany jest w wielu urządzeniach energetycznych, znajdujących się w sprzedaży.
4. Teoretycznie, skoro szkło jest izolatorem, a woda przewodnikiem energii, to szkło 
wypełnione wodą powinno również być dobrym przyrządem energetyzującym. I 

124

background image

rzeczywiście tak jest, zwłaszcza, gdy taki kondensator jest dodatkowo naładowany 
energią z innego źródła, na przykład, energią słoneczną lub przekazaną przez ręce. Taką 
wodą dobrze jest podlewać rośliny.
Teraz posiadasz wiedzę i masz do dyspozycji sposoby wzmacniania swoich możliwości 
energetycznych, dzięki czemu informacje, podane w następnym rozdziale, będą 
szczególnie cenne dla Twojego rzemiosła szamana miejskiego.
PRZYGODA DZIEWIĄTA
OD SPOKOJU WEWNĘTRZNEGO DO HARMONII ZEWNĘTRZNEJ

E waikahi kapono i manalo
(Dobrze jest jednoczyć siew myśli, że wszyscy możemy żyć w pokoju)

Szamani, podobnie jak i mistycy, używają do kształcenia umysłu takiej samej metody, ale 
służy im ona do różnych celów. Metoda ta nazywa się medytacją, a oznacza 
nieprzerwane skupianie się na czymś. Podstawowa technika, niezależnie od kultury, 
filozofii i intencji, polega na użyciu świadomego umysłu do podtrzymywania uwagi na 
ograniczonym zakresie doświadczania dotąd, aż pojawi się jakaś zmiana wewnątrz, albo 
na zewnątrz nas, lub też na obu tych poziomach. Ludzie wynaleźli wiele sposobów 
medytowania, opartych na wykorzystaniu umysłu lub zmysłów fizycznych, łącznie z 
wizualizacją, oddychaniem, śpiewem, wypowiadaniem słów, mruczeniem, ruchem, 
słuchaniem, dotykiem, wpatrywaniem się w coś itd. Wszystkie te sposoby mają jeden cel 
- koncentrowanie uwagi do momentu, gdy coś się zdarzy.
Mówiąc ogólnie, celem mistyków jest oświecenie oraz ekspansja umysłu i ducha, która 
wywołuje poczucie jedności ze Wszechświatem, a także rozszerza świadomość i 
pogłębia zrozumienie. Dla nich zjawiska i moce, związane z intuicja, fizyczne odprężenie 
i uzdrawianie umysłu czy ciała, to jedynie efekty uboczne, które czasami są korzystne, 
ale często prowadzą do rozpraszania się. Jako efekty uboczne traktują oni także inne 
niezaprzeczalne korzyści płynęce z medytacji, takie jak polepszenie związków z ludźmi, 
poprawa sytuacji finansowej i uzdrawiający wpływ na otoczenie danej osoby. Z punktu 
widzenia mistyków, jeżeli efekty takie mają miejsce, to dobrze, ale jeżeli ich nie ma, to 
też dobrze. Natomiast szamani wykorzystują medytację i kontemplację w celu 
uzyskiwania praktycznych korzyści dla tego świata, a jeżeli zdarzy im się oświecenie, to 
uważają l je za miły efekt uboczny swojej działalności. Jedność ze Wszechświatem jest 
rzeczą przyjemną, ale czy może ona pomóc nam w konkretnej potrzebie polepszenia 
zdrowia, w tym, by nasze związki z ludźmi były lepsze, byśmy mieli czym zapłacić 
rachunki albo mogli wprowadzić pokój na Ziemi? Jeżeli może - podążaj tym tropem, a 
jeżeli nie - ciesz się, jeżeli doświadczysz jedności, jednak nie zaprzątaj sobie głowy 
dążeniem do niej.
Tak szamani, jak i mistycy zgadzają się, że niektóre zjawiska, pojawiające się w wyniku 
praktykowania medytacji, prowadzą jedynie do rozpraszania się. Dobrze znana jest 
historia, opowiadana przez mistrza Zeń, Dogena. Kiedy jeden z uczniów opowiedział, że 

125

background image

podczas medytacji ujrzał obraz Buddy we wspaniałym białym świetle, komentarz Dogena 
był następujący: „To miło. Gdybyś skoncentrował się na swoim oddechu, obraz by 
zniknął". Natomiast szaman zareagowałby tak: „I co zrobiłeś z tym obrazem?" 
Uzyskiwanie wizji nie ma dla niego większej wartości, jeżeli nie potrafi zrobić z niej 
właściwego użytku.
W następnych paragrafach wprowadzę Cię w szczególną formę szmańskiej medytacji, 
której się nauczyłem, a która nazywa się nalu. Wyraz ten ma dwa znaczenia. Pierwsze to 
„wywoływać fale", co jest nawiązaniem do emitowania wzorców myślowych, a drugie to 
„medytować". Rdzeń tego słowa sugeruje także znaczenie „spokojnego związku" lub 
„stanu jedności", rozumianego raczej jako związek, oparty na współdziałaniu, niż jako 
jedność typu kulike. Analogiczne do znaczenia wyrazu nalu jest znaczenie rdzenia słowa 
Huna, którym określana jest prezentowana w tej książce filozofia i nie jest to rzeczą 
przypadku. Osobiście, jako tłumaczenia słowa nalu, wolę używać wyrazu „kontemplacja", 
a nie „medytacja", ponieważ istotą tej techniki jest delikatne, bezwysilkowe uspakajanie 
uwagi i świadomości. W nalu niczego się nie wymusza. Po prostu patrzy się, słucha i, 
ewentualnie, odczuwa. Korzystne efekty pojawiają się same, ponieważ świadoma uwaga 
łączy nasz własny wzorzec z wzorcem, na którym się skupiamy. Fascynujące w nalu jest 
to, że jego efekty - zależnie od obszaru naszej koncentracji - mogą być
bardzo różnorodne.
Jak mówi trzecia zasada szamańska - energia podąża za uwagą, a kiedy energia płynie 
do konkretnego obiektu, na którym się skupiamy, obiekt ten wypełnia się nią. Pod 
wpływem doenergetyzowania jego wzorzec musi się zmienić, tak jak lód, któremu 
dostarczono ciepła zamienia się w wodę, a podgrzewana woda przechodzi w stan lotny. 
Wzorzec, któremu dostarczyliśmy dodatkowej energii, albo zmienia się w doskonalszą 
wersję samego siebie, albo też przekształca się w coś całkowicie innego. Przy neutralnej 
lub pozytywnej koncentracji zmiana może być tylko pozytywna. W takim przypadku 
wzorzec, który jest szkodliwy i hamuje rozwój, zawsze zmienia swoją formę na 
pozytywną, a ten, który jest korzystny i pomaga w rozwoju, staje się jeszcze bardziej 
pozytywny. Natomiast koncentracja negatywna, pełna lęku, przyniesie efekt odwrotny.
W mistycznych praktykach medytacyjnych naucza się koncentracji neutralnej (pewne 
wyjątki można znaleźć jedynie w Chrześcijaństwie i sufizmie) jako sposobu na usuwanie 
naszych osobistych pragnień, ponieważ chodzi o to, by nie stanowiły one przeszkody w 
rozwoju. Powodem, dla którego moglibyśmy stwierdzić, iż neutralna koncentracja może 
mieć pozytywne konsekwencje, jest to, że Wszechświat jest z zasady pozytywny. 
Naładujmy w neutralny sposób tylko jakiś element w nim, a automatycznie wzmocnimy 
jego aspekty pozytywne. Należy jednak nadmienić, że nie istnieje żadna rzeczywiście 
neutralna medytacja mistyczna, ponieważ już sama pozytywna intencja, związana z 
medytacją, wpływa na rodzaj koncentracji.
W szamańskiej technice nalu wcale nie staramy się być neutralni. Nie próbujemy także 
wzbudzać w sobie jakichkolwiek emocji. Postawą, jaką powinniśmy przyjąć podczas 
wykonywania tej techniki, jest spokojne, pozytywne oczekiwanie, które można porównać 
do stanu poprzedzającego wysłuchanie ulubionego utworu muzycznego w nowym 
wykonaniu wysoko cenionego przez nas artysty. Oczekujemy, że utwór ten zabrzmi 

126

background image

inaczej, ale spodziewamy się również, że wykonanie będzie perfekcyjne. Taki rodzaj 
nastawienia znacznie zwiększa korzyści płynące z praktykowania nalu.
Korzyści te pojawiają się na kilka sposobów. Z uwagi na to, że przestajemy skupiać 
uwagę na wspomnieniach i aktualnych sprawach, zwiększających stres i napięcie, 
pojawia się odprężenie, a za nim często idzie uzdrowienie, wzmocnienie energii życiowej 
i większa jasność umysłu. To, na czym się koncentrujemy, by uzyskać takie efekty, jest 
mniej ważne. Bywa, że pojawia się inspiracja i rozwiązanie problemów, które mogą 
nawet nie mieć żadnego związku z tym, na czym się skupiamy. Jest to również 
konsekwencja rozluźnienia i wcześniejszych intencji lub pragnień. Inspiracja i wiedza na 
temat przedmiotu, na którym koncentrujemy uwagę, dociera do naszej świadomości z 
powodu istnienia połączeń między wzorcami. W wyniku długotrwałej koncentracji, 
kierowanej oczekiwaniami, nasze ku bez wysiłku zbada cechy obiektu naszego 
zainteresowania, a to dlatego, że posiada ono naturalne zdolności naśladowcze. 
(Pamiętajmy, że przez zwyczajne skupienie uwagi możemy tak wzmocnić, jak i osłabić 
wszystko, co chcemy.) Ponadto, zupełnie niezależnie od naszych świadomych intencji 
ćwiczenie nalu spowoduje, że spokój i jedność, które powstaną w nas, będą 
rozprzestrzeniały się i w ten sposób wpłyną na wszystkie nasze związki. Należy jednak 
pamiętać, że wykonujemy tę technikę po to, by zmienić na lepsze siebie lub sytuację. Po 
pewnym czasie praktykowania, nalu - jak każdy inny rodzaj kontemplacji, lub medytacji 
może zacząć sprawiać nam ogromną przyjemność i jest to wspaniałe. Ale jeżeli od razu 
zaczynamy stosować to ćwiczenie jedynie dla przyjemności i irytujemy się, kiedy jakieś 
okoliczności uniemożliwiają nam jego wykonanie, albo nawet tylko odczuwamy 
dyskomfort z tego powodu, wówczas stajemy się nałogowcami i niczym nie różnimy się 
od alkoholika, narkomana czy fanatyka joggingu. Zarówno mistycy, jak i szamani 
przyznają, że po to, by nie stracić z oczu zasadniczego celu medytacji, świadomy umysł 
powinien spełniać w niej rolę przewodnika i kierownika. Działając pod dyktando samego 
procesu, stajemy sią jego niewolnikami. Oczywiście, jeżeli tak, czy inaczej, masz zamiar 
stać sią nałogowcem, to zauważ, że medytacja jest tańsza, niż alkohol czy narkotyki, nie 
szkodzi tak jak jogging, a także nie krzywdzi nikogo innego.
Niektórzy ludzie uważają, że najważniejszą częścią medytacji jest osiągnięcie całkowitej 
pustki w umyśle. Są też nauczyciele, którzy ciągle jeszcze zachęcają do takiego 
nonsensu. Owszem, możliwe jest nauczenie się tego, możliwe jest również nauczenie 
się spania na gwoździach. Ale po co? Jedynym sposobem całkowitego opróżnienia 
umysłu jest pełne wyłączenie świadomości, co mija się z celem medytacji. Sądzę, że ci, 
którzy pierwsi sugerowali, że pustka umysłowa jest stanem właściwym, źle rozumieli ten 
cel. Najprawdopodobniej chodziło o to, że tym pożądanym stanem miała być spokojna 
receptywność, w której nie powinno być mentalnej paplaniny, komentowania, czy 
aktywnego myślenia. Jednak, dla wielu ludzi bycie świadomym czegoś bez myślenia o 
tym jest równoznaczne z całkowitą pustką. Niektóre formy medytacji zachęcają lub 
usprawiedliwiają krótkie okresy takiej pustki sugerując, że są to chwile, w których 
osiągamy wyższe stany duchowe. Z mojego własnego doświadczenia ze sobą i z innymi 
wynika jednak, że są to po prostu chwile nieświadomości, wynikające ze stresu lub słabej 
koncentracji. Nie znam nikogo, kto odnosiłby jakiekolwiek praktyczne korzyści z takich 

127

background image

stanów. W nalu szczególnie ważne jest właśnie podtrzymywanie świadomości, chociaż 
jeżeli nam się to nie udaje, wybaczmy sobie i ćwiczmy dalej.
Zwykle uważa się, że medytacja wymaga dyscypliny, że jest to praktyka, w którą - jeżeli 
chcemy uzyskać z niej korzyści - należy zaangażować się całkowicie. Jest w tym część 
prawdy, ale w pewnym sensie taki pogląd jest mylący. Medytacja ma dwa aspekty: cel i 
proces. Jeżeli angażujemy się w proces (na przykład, śpiewania mantry lub wpatrywania 
się w kwiat), możliwe jest uzyskanie korzystnych efektów ubocznych (takich jak, na 
przykład, odprężenie), które jednak nie muszą powodować innych zmian w naszym 
życiu. Może tez być, że oczekiwane zmiany pojawią się dopiero po bardzo drugim 
okresie wykonywania tego procesu, co nasuwa wątpliwości, czy to właśnie on był 
czynnikiem, który je spowodował. W końcu medytacja jest tylko koncentracją uwagi, a 
proces jest jedynie wzorcem, który może przekształcić się w nawyk. Jeżeli powtarzamy 
jakąś czynność dostatecznie długo, staje się ona rzeczą przyjemną, nawet jeżeli trudno 
było jej się nauczyć. Można ćwiczyć medytację na wszystkim i po wykształceniu nowego 
wzorca nawyku osiągać z niej przyjemność oraz ewentualne korzyści. Lecz skoro 
energia podąża za uwagą, a uwaga podąża za tym, co nas interesuje, to stwierdzimy, że 
znacznie przyjemniej medytuje się na czymś, co jest dla nas ciekawe, a i wszelkie 
korzyści pojawią się w takim przypadku szybciej. Tu dochodzimy do drugiego aspektu 
medytacji - do celu. Przestrzeganie dyscypliny w medytacji i zaangażowanie w nią jest 
dużo łatwiejsze i bardziej naturalne, jeżeli mamy na uwadze cel, a proces traktujemy jako 
narzędzie do jego osiągnięcia. W tym kontekście staje się jasne, że warto wybierać tylko 
takie procesy, które są najbliższe naszemu celowi, jakim w tym przypadku jest stanie się 
szamanem miejskim.
I jeszcze jedno. O ile medytacja jest zwykle czymś, czemu oddajemy się raz lub dwa 
razy dziennie przez dłuższy okres czasu, o tyle w stosunku do nalu nie ma takich 
wymagań. Można wykonywać je tak, jak medytację, ale można również poświęcić na nie 
cały dzień, albo robić je w krótkich odstępach czasu. Kiedy pisałem ten rozdział, 
zadzwonił do mnie jeden z moich kolegów-szamanów, który przez dwa ostatnie miesiące 
praktykował nalu w odniesieniu do pewnych zagadnień (o których będzie mowa niżej). 
Codzienną praktyką doszedł do tego, że był w stanie wykonywać ten proces trzysta razy 
dziennie po dziesięć sekund i donosił, że uzyskał większą łatwość przebywania w chwili 
obecnej, większy potencjał energetyczny, lepsze dostrojenie się do otaczającego świata, 
a także w znaczący sposób zwiększył swoją zdolność rozwiązywania problemów.
Niżej przytaczam przykłady nalu, które są jedynie propozycjami. Można je dowolnie 
modyfikować - pewne elementy usuwać z nich, a dodawać inne, można też łączyć je ze 
sobą.
Nalu wzrokowe
W Drugiej Przygodzie tej książki podałem ćwiczenie na wchodzenie w bezpośredni 
kontakt z naszym kane. O ile pamiętasz, chodziło o to, by pomyśleć o czymś pięknym. 
Właściwie było to ćwiczenie nalu z wykorzystaniem wewnętrznej wizji. Kiedy tworzymy w 
umyśle coś pięknego, jest już w tym zawarte pozytywne oczekiwanie. Jeżeli będziemy 
przedłużać koncentrację na takim obiekcie, nasze ciało odpręży się, zacznie w nim 
intensywniej płynąć energia, a nasze ku stanie się piękniejsze.

128

background image

W technice wykonywania nalu z wykorzystaniem zmysłu wzroku, tak zewnętrznego, jak i 
wewnętrznego, najpierw ustalamy ramy naszych intencji, a następnie, kierując się nimi, 
obserwujemy dany przedmiot, utrzymując otwartą świadomość na wszystko, co się 
dzieje, bez oceniania, i robimy to tak długo, jak założyliśmy sobie. Kiedy, na przykład, 
obserwujemy piękno czegoś, to właśnie piękno stanowi ramy naszych intencji. Działa 
ono jak filtr, który pomaga nam wyostrzyć koncentrację i określić to, czego 
doświadczamy. Kiedy prowadzisz tego typu obserwację, zwracaj uwagę na kształt, 
rozmiar, kolor, deseń i atmosferę (czyli miejsce przedmiotu w jego otoczeniu i jego 
związki z nim). Utrzymywanie otwartej świadomości oznacza uświadamianie sobie 
pojawiających się myśli, idei i uczuć, związanych z przedmiotem obserwacji i pozwalanie, 
by swobodnie płynęły dalej.
Skoro stosujesz medytację po to, by zostać szamanem miejskim, a nie mistykiem, nie 
ograniczaj się i jeżeli będzie się w niej działo coś naprawdę ważnego, zrób stosowne 
notatki. Z pewnością będzie Ci trudno nie oceniać tego, co się pojawia, pamiętaj więc, że 
najważniejsze jest tu pozwolenie, by negatywne sprawy wypływały na powierzchnię, a 
następnie swobodnie odpływały. Ważne jest także, by fakt, że w medytacji nic się nie 
dzieje, nie wywoływał naszej wściekłości czy zniechęcenia, ani nie prowokował nas do 
narzekań. Tu pomocne może być przypomnienie sobie swojego celu (jeżeli nie jest on 
dostatecznie jasny, zastanów się nad nim jeszcze raz). Podtrzymywanie koncentracji 
należy do lono. Kiedy podczas wykonywania procesu nalu zaczniemy skupiać uwagę, 
będziemy mogli zdać sobie sprawę, jak mało wiemy o koncentracji. Utrzymywanie 
skupienia umysłu na jednej rzeczy w sposób zamierzony i ciągły przez dłuższy czas (dla 
niektórych dziesięć sekund to dłuższy czas) jest rzadką umiejętnością, ale właśnie nalu 
zostało stworzone do jej ćwiczenia. Łatwo jest skupiać uwagę na czymś, co jest 
ekscytujące, ciekawe i ważne, lub na czym przyzwyczailiśmy się koncentrować, ale rzecz 
w tym, że dla wielu ludzi w ogóle skupianie uwagi nie jest ani ekscytujące, ani ciekawe, 
ani ważne. Nie mają też oni nawyku skupiania się przez dłuższy czas na czymkolwiek. 
Nalu również nie będzie nas ekscytowało, jeżeli nie będziemy koncentrowali się na 
czymś, co uważamy za ciekawe. Proces ten będzie dla nas interesujący tylko wtedy, 
kiedy będziemy podtrzymywali stan pozytywnego oczekiwania i otwartej świadomości; 
ważny będzie tylko do momentu, do którego za istotne będziemy uważali to, do czego 
wykorzystujemy go, a nie stanie się on nawykiem, o ile w świadomy sposób nie 
przekształcimy go w nawyk. W nalu wzrokowym utrzymujemy koncentrację poprzez 
skupianie wzroku na jakimś przedmiocie i delikatne powracanie do niego za każdym 
razem, kiedy nasza uwaga ulegnie rozproszeniu. Jeżeli patrzeniu na coś towarzyszy 
wewnętrzna paplanina, nie należy się nią przejmować. Wykorzystaj pojawiający się potok 
słów tak, by wspomagał proces. Można to zrobić, świadomie używając słów do 
opisywania wyglądu lub cech danego przedmiotu. Taka czynność spowoduje, że ta część 
Ciebie, która gada, będzie miała zajęcie, a jednocześnie będzie Ci pomagała we 
właściwym skupianiu uwagi. Później, kiedy nastąpi trwałe odprężenie organizmu, słowa 
zanikną, a Ty będziesz pozostawał sam na sam z obiektem koncentracji, ucząc się na 
poziomie ku znacznie więcej, niż jesteś w stanie sobie wyobrazić.

129

background image

Oto kilka odmian nalu wzrokowego. Aby uzyskać lepsze wyniki, wykonuj każdą z nich co 
najmniej przez tydzień i z tym samym obiektem.
• Wykonuj nalu wzrokowe z koncentracją na czymś stosunkowo małym, co uważasz za 
piękne, na przykład, na jakimś wyrobie artystycznym, na biżuterii, na kwiatku lub 
krysztale. Po prostu przyglądaj się temu przedmiotowi, ale dostrzegaj jego szczegóły. 
Zachowuj świadomość tego, co w danej rzeczy jest piękne i bądź otwarty na nowe 
odkrycia. Jeżeli chcesz, możesz zmienić położenie tego przedmiotu, obejrzeć go z 
innych stron, ale nie trzymaj go w ręce. Co jakiś czas zamykaj oczy, by zobaczyć obiekt 
koncentracji wzrokiem wewnętrznym przypominając sobie jak najwięcej szczegółów. 
Robisz to po to, by wyćwiczyć umysł w skupianiu się na życzenie, by wzmocnić 
świadomość piękna, a także by rozwinąć piękno i harmonię wewnątrz siebie.
• Wykonuj nalu wzrokowe z czymś, czego nie uważasz za piękne, próbując jednak 
znaleźć piękno w tym przedmiocie. Możesz wziąć coś zwyczajnego, na przykład, jakieś 
naczynie kuchenne lub stołowe, jakieś narzędzie, a jeżeli masz dość odwagi - weź, na 
przykład, niedopałki papierosów lub inne śmieci. Takie nalu ma ogromną moc, toteż nie 
odrzucaj tego pomysłu zbyt pochopnie. Jednym z najpiękniej szych doświadczeń 
duchowej harmonii, jakie mi się kiedykolwiek przydarzyło, miało miejsce podczas 
wykonywania wzrokowego nalu z dwoma papierowymi kubkami na handlowym deptaku 
w Santa Monica, w Kalifornii.
• W dobrze znanym Ci środowisku wykonuj wzrokowe nalu na jakiejś jego części , na 
przykład, na kącie pokoju, na ścianie lub jakimś meblu. Otwórz swoją świadomość na 
szczegóły, których dotąd nigdy nie dostrzegałeś, nawet jeżeli pozornie nie mają one 
żadnego znaczenia. Jeżeli sądzisz, że nie ma tam nic nowego, czego nie uświadamiałeś 
sobie dotąd, to ćwiczenie nalu jest Ci naprawdę potrzebne. Zakładanie, że nie ma nic 
nowego, w znaczący sposób hamuje nasz wzrost i to na wiele sposobów. Sen świata 
zmienia się z dnia na dzień i nigdy nie bywa taki sam, jak poprzednio. Ta odmiana nalu 
uczy, jak wchodzić w głębokie połączenie z czymś, co jest nam dobrze znane po to, by 
ustanowić z nim intuicyjną komunikację. Używam tej techniki do odnajdywania 
zawieruszonych rzeczy w nieporządku, jaki mam w biurze, do rozmowy z domowymi 
zwierzętami, do poprawiania wzajemnych kontaktów z przyjaciółmi i klientami, a także do 
tego, by wiedzieć, co robić, kiedy mój komputer, Jonathan, odmawia posłuszeństwa.
• Wykonuj wzrokowe nalu na dworze z nastawieniem, by odkryć coś nowego w Naturze, 
o czym wcześniej nie wiedziałeś. Uświadamiaj sobie dostrzegalne szczegóły roślin, 
drzew, gleby, wody, chmur, ptaków, zwierząt itp., ale do skupiania uwagi wybieraj 
ograniczone obszary, na przykład, pojedyncze rośliny, grupy roślin, chmury w jakiejś 
części nieba lub jedno zwierzę. Nowa rzecz, którą uda Ci się zauważyć, nie musi 
stanowić sensacyjnego odkrycia, wystarczy, że jest po prostu czymś nowym dla Ciebie. 
W ten sposób nie tylko pogłębia się nasze rozumienie Natury; ta odmiana nalu dostarcza 
nam również wielu skojarzeń pomiędzy Naturą i naszym życiem, a także wzmacnia 
świadomość istnienia w otaczającym nas środowisku pewnych wzorców - naturalnych 
lub sztucznie stworzonych. Wykorzystałem tę technikę do odnalezienia pary okularów w 
drucianej oprawce, które ktoś zgubił w tahitańskiej dżungli.

130

background image

• Wykonuj wzrokowe nalu w odniesieniu do otaczającego Cię świata, traktując go jako 
sen, a więc patrz na świat tak, jakby rzeczywiście był snem, projekcją Twojej własnej 
świadomości, a nie konkretną rzeczą z materialnymi przedmiotami. Często ten rodzaj 
nalu wprowadza ludzi w stan niepokoju, ponieważ w miarę, jak zaczyna się zmieniać 
wzorzec naszych nawykowych związków ze światem, mogą pojawiać się bardzo dziwne 
rzeczy. Pamiętaj, że jeżeli nie będzie Ci się to podobało, zawsze możesz przerwać 
wykonywanie ćwiczenia. Jednak lepiej dla Ciebie będzie, jeżeli stwierdzisz, że otwiera 
ono niepowtarzalne możliwości przeżycia wspaniałych przygód. Używam tego rodzaju 
nalu do odkrywania nowych wymiarów i nowych snów, składających się na nasz globalny 
sen, co rozszerza zakres moich działań w różnych przedsięwzięciach.
• Wykonuj wzrokowe nalu na czarnym okręgu o średnicy około 15-20 cm, narysowanym 
na białym tle. Wyobrażaj sobie wewnątrz tego okręgu ścieżkę lub drogę, która znika z 
pola widzenia za wzgórzem lub za zakrętem. Wejdź świadomością do okręgu i idź tam, 
gdzie prowadzi Cię droga lub ścieżka, szukając czegoś (bez określania, czego). Być 
może poczujesz się, jakbyś był poza ciałem, możesz też (choć nie musisz) doznać 
wrażenia, że wykonujesz to ćwiczenie z zamkniętymi oczami. Istnieje również możliwość, 
że w danej sesji nalu nie znajdziesz nic, ale najczęściej coś się znajduje. Po prostu 
podążaj za tym, co się dzieje. Ta odmiana nalu pomaga otworzyć i wzmocnić naszą 
twórczą wyobraźnię, a także dostarcza wielu wspaniałych wizji.
Wykonuj wzrokowe nalu na jakimś symbolu, obrazie lub przedmiocie, związanym z 
jakimś swoim celem lub przedsięwzięciem. Kiedy skupiasz uwagę na danym temacie, 
Twoje wzorce łączą się i zmieniają. Najczęstszym efektem tego ćwiczenia jest pojawianie 
się różnych skojarzeń - starych i nowych - na temat obiektu koncentracji. Jeżeli się 
zdarzy, że zaczynając pracę z tym obiektem, lub z powiązaniami, które on reprezentuje, 
poczujesz się spięty, Twoje ciało może przez jakiś czas trwać w takim stanie, ale w miarę 
kontynuowania skupienia uwagi nastąpi uwolnienie napięcia i powstanie nowy wzorzec 
Twojego związku z tym zagadnieniem. Ta odmiana nalu jest dobra do harmonizowania 
związków z ludźmi, miejscami, pieniędzmi, sukcesami, a także z każdym działaniem, 
skierowanym na dany cel, pomaga też w pobudzaniu przepływu związanych z nim 
twórczych pomysłów. Wiele ludzi stosuje tę technikę podczas nauki, planowania i pracy, 
nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Jeszcze jedną rzeczą, jaką osiąga się dzięki tej 
odmianie nalu jest powstawanie rezonansu, który zaczyna przyciągać z otoczenia różne 
rzeczy, mające związek z przedmiotem naszej koncentracji. Oto dlaczego mój przyjaciel 
zadzwonił do mnie, by mi opowiedzieć o swojej medytacji właśnie wtedy, kiedy 
pracowałem nad tym rozdziałem. Zadziałała tu trzecia zasada szamańska.
• Pożyteczną odmianą poprzedniej wersji wzrokowego nalu jest koncentrowanie się na 
symbolu, obrazie lub przedmiocie, związanym z jakimś problemem w naszym życiu. Nie 
każdemu spodoba się ona. Niektórzy ludzie powiedzą, że nie chcą zasilać energią 
swoich problemów przez skupianie na nich uwagi, ale koncentracja typu nalu nie czyni 
tego. Kiedy skupiamy się na problemie ze spokojnym nastawieniem pozytywnego 
oczekiwania bez prób oceniania, problem zmienia się samoczynnie, ponieważ 
zmieniamy się my. Może się to objawić tym, że otrzymamy inną wizję naszego problemu, 
lub uświadomimy sobie coś ważnego z związku z nim, albo też bez naszej wiedzy i 

131

background image

świadomego wysiłku zmienią się ogólne warunki; ale z pewnością coś się zmieni. Często 
mówimy, że łatwiej jest rozwiązać problem, jeżeli najpierw wprowadzimy wokół niego 
atmosferę harmonii i właśnie ten rodzaj nalu pomaga nam to zrobić.
• Wykonuj wzrokowe nalu na tym, co znajduje się wokół pola widzenia. Wybierz jakiś 
obiekt w swoim najbliższym otoczeniu, by skupić na nim wzrok, a następnie przesuń 
wagę na to, co jesteś w stanie zobaczyć wokół pola widzenia, bez poruszania oczami. 
Niech Twoja uwaga wędruje po obrzeżach tego, co widzisz, ale, o ile możesz, trzymaj 
gałki oczne nieruchomo. Proponuję, by na początku ćwiczenie nie trwało dłużej, niż pięć 
minut. Pamiętaj także, by mrugać oczami. Poza zwykłymi korzyściami, jakie uzyskuje się 
z normalnej medytacji, celem tej odmiany nalu jest zrelaksowanie gałek ocznych, zmiana 
pewnych mentalnych nawyków oraz rozszerzenie pola widzenia.
W kulturze zachodniej niektórzy ludzie, wchodząc na drogę rozwoju, zbyt usilnie starają 
się mieć bardzo wyraźne wizje, próbują ujrzeć to, o czym opowiadają inni, chcą widzieć 
rzeczy, których nie powinni widzieć i których się boją. Konsekwencją tych wysiłków jest 
często bardzo sztywny wzorzec widzenia, który graniczy z widzeniem tunelowym i 
powoduje silne napięcie mięśni oczu. Z uwagi na to, że pamięć jest przechowywana we 
wzorcach ruchu i pozycji mięśni, ograniczone widzenie może mieć związek z tłumieniem 
pamięci i z obsesją pamięciową (stanem, w którym nie możemy sobie czegoś 
przypomnieć). W ogromnej większości ludzie nie byli kształceni w efektywnym 
wykorzystywaniu umysłu, toteż mają skłonność, by do czynności, do których 
wykonywania przeznaczony jest umysł, używać ciała (na przykład, angażują ciało, gdy 
mają wrzucić piłkę do dołka lub do kosza i robią to jeszcze wtedy, kiedy piłka już leci we 
właściwym kierunku). Jakże często podświadomie używamy oczu przy rzucaniu czegoś, 
ciągnięciu czy utrzymywaniu na miejscu.
Oprócz tego, że ten typ nalu pomaga nam uwolnić napięcie, wywołane wspomnianymi 
czynnikami, powoduje on rozszerzenie naszych możliwości widzenia w dwóch różnych 
kierunkach. Po pierwsze, możemy zacząć widzieć z odległości dalszej, niż mogłoby się 
wydawać, że jest to fizycznie możliwe. Nie jest rzadkością, że w wyniku wykonywania tej 
odmiany nalu ludzie zaczynają widzieć to, co znajduje się za nimi. Po drugie, może się 
zdarzyć, iż zaczniemy dostrzegać rzeczy, o których ludzie, mający zwykły zakres 
widzenia, powierdzą, że nic takiego nie ma, na przykład, fale energii, ich ruch, jakieś 
obce przedmioty, czy postacie. Jeżeli czegoś takiego doświadczysz, to wiedz, że widzisz 
to naprawdę. Nie musisz zastanawiać się nad tym, co to oznacza, lub dlaczego te rzeczy 
znalazły się w zasięgu Twojego wzroku, ani też martwić się, że coś z Tobą jest nie w 
porządku, bo nikt inny tego nie widzi (zwłaszcza, gdy mignie Ci przed oczami dziki 
zwierz, biegnący przez las, którego nikt inny z otoczenia nie dostrzegł). Po prostu ciesz 
się, że Ty to zobaczyłeś. • Wykonuj wzrokowe nalu na myślokształtach. Takie ćwiczenie 
przenosi nas do innego zakresu świadomości. Używając obiegowego określenia, 
proponuję Ci, byś w świadomy sposób wytworzył halucynacje wzrokowe, ale w 
kategoriach ezoterycznych sugeruję, byś umieścił jakąś myśl na zewnątrz siebie. 
Ujmując to w kategoriach szamańskich, po prostu w sposób jak najbardziej żywy i pla-
styczmy wyobraź sobie w swoim najbliższym otoczeniu jakiś przed.miot i obserwuj go 
tak, jak możesz obserwować wszystkie inne materialne przedmioty. Tym, co sobie 

132

background image

wyobrażasz, może być coś, co jest piękne i użyteczne, albo coś, co reprezentuje jakiś 
Twój cel lub problem. Uzyskasz takie same efekty, jak przy poprzednich rodzajach nalu, 
ale będzie to również wspaniały trening Twojej wy-obraźni. Dodatkową zaletą tej formy 
nalu jest jego wygoda - myślo-kształt zawsze masz ze sobą.
Nalu dźwiękowe
W naszym środowisku nie brakuje różnorodnych dźwięków, ponieważ wokół nas zawsze 
jest coś, co jest ich źródłem, choćby powietrze lub woda. Większości z tych dźwięków nie 
słyszymy dlatego, że albo są zbyt niskie czy zbyt wysokie, by mogły być odebrane przez 
masz aparat słuchowy, lub też dlatego, że na pewnych dźwiękach po prostu nie 
skupiamy uwagi. Dźwięk, naturalnie, jest energią, a wpływ, jaki wywiera na nas energia, 
zależy od jej natury i od stanu, w jakim się znajdujemy w danym momencie. Należy 
podkreślić, że dźwięk, którego jesteśmy całkowicie świadomi, wpływa na nas silniej niż 
dźwięki, znajdujące się poza zakresem naszej świadomości i uwagi. Wyjątek stanowią, 
oczywiście, dźwięki o amplitudzie tak wysokiej, że naruszają one funkcje naszego 
organizmu, niezależnie od tego, czy je słyszymy, czy nie. Tu jednak będziemy zajmowali 
się raczej takimi dźwiękami, jak słowa lub muzyka, które mniej więcej mieszczą się w 
normalnym zakresie naszej percepcji, chociaż do ćwiczeń z koncentracją słuchową 
włączymy również dźwięki wewnętrzne i wyobrażone. Zanim przystąpię do opisu 
słuchowych odmian nalu, chciałbym omówić zagadnienie „podświadomościowych" kaset, 
pieśni i muzyki.
Jestem pełen podziwu dla żyłki do interesów, jaką przejawiają ludzie, wytwarzający i 
sprzedający kasety „podświadomościowe". Zysk z nich jest tak niewiaiygodnie wysoki 
(zwłaszcza w przypadku tych droższych), że być może sam się zajmę takim biznesem. 
Ale sumienie każe mi najpierw powiedzieć Wam parę słów o takich materiałach. 
Określenie kaseta podświadomościowa oznacza, że działa ona na „poziomie, 
znajdującym się poniżej progu świadomości" albo; że jej działanie jest „zbyt dyskretne, 
by mogło być zauważone". A więc, wprowadza się ludziom do umysłu pewne symbole i 
słowa, pochodzące z filmów lub fotografii, których intencją było takie stymulowanie 
podświadomości, by reagowała w określony sposób. Najlepiej, żeby reakcja ta polegała 
na nabyciu danego wyrobu. Takie-chwyty ciągle jeszcze stosowane są w reklamach 
handlowych i w; niektórych filmach, w celu pobudzenia naszych zmysłów. Nie dalej jak 
wczoraj w telewizji była awaria i kiedy klatki filmu przesuwały się wolniej, można było 
zaobserwować informacje, które miały być przekazane bezpośrednio do 
podświadomości. Jednakże najbardziej znanym obecnie wykorzystaniem tej techniki jest 
produkcja kaset dźwiękowych, przeznaczonych do samorozwoju. Wiele firm reklamuje 
się, że produkuje takie nośniki dźwięku, na których nagrane są tysiące, a nawet miliony 
afirmacji na minutę i wmawia nam, że jeżeli będziemy ich słuchali, nasz podświadomy 
umysł zostanie zalany pozytywnymi przekazami, dzięki którym bez wysiłku zmienimy 
osobowość w czasie słuchania szumu fal, albo śpiewu ptaków, czy czegoś tam innego. 
To prawda, że wiele ludzi uzyskuje z takich kaset zdecydowane korzyści. Jednakże 
musisz wiedzieć, że wynikają one z naszych oczekiwań, a nie ze szczególnej 
skuteczności nagranych afirmacji. Na podświadomym poziomie nasze ku i tak doskonale 
zna wszystkie pozytywne i negatywne stwierdzenia, wygłaszane przez ludzi z naszego 

133

background image

otoczenia, a także z radia i telewizji, już nie mówiąc o tych, które sami głośno 
wypowiadamy lub zachowujemy na poziomie myśli.
Co powoduje, że afirmacje nagrane na taśmie podświadomo-ściowej są czymś 
wyjątkowym (poza tym, że muszą być nagrane na super wysokich częstotliwościach, 
jeżeli ma być ich milion na minutę)? Wyjątkowe są tylko nasze oczekiwania i nasza 
uwaga. Zwłaszcza oczekiwania są dużo ważniejsze od tego, co jest nagrane na kasecie. 
Jedna z moich uczennic opowiadała, że słuchała takiej podświadomo-ściowej taśmy, by 
wzmocnić wiarę we własne siły i osiągała doskonałe wyniki, dopóki nie odkryła, że 
pomyłkowo odtwarzała kasetę, która miała jej pomóc pozbyć się zbędnych kilogramów. 
Naukowiec o nazwisku Łozanow, który pracował nad przyspieszeniem procesu uczenia 
się, donosił, że lepsze wyniki uzyskiwał u tych uczniów, którzy byli głęboko przekonani, 
że słuchaj ą kasety z nagraniem do nauki we śnie, niż u tych, którzy rzeczywiście słuchali 
takiego nagrania. Piszę o tym, nie po to, by zniechęcić Was do kaset podświadomo-
ściowych, lecz po to, by pomóc Warn korzystać z nich w sposób mądry. Najskuteczniej 
działają kasety, mające wzmocnić motywację do podjęcia takich działań, które i tak 
bardzo chcemy podjąć. I, chociaż cena, jaką płacisz za takie nagranie, ma również 
wpływ na to, w jakim stopniu jest ona skuteczna, to należy pamiętać, że każda 
pozytywna kaseta odtwarzana bardzo cicho, będzie miała taki sam skutek, ale jedno 
zdanie, wypowiedziane z silną emocją, może wywrzeć na Twoim ku znacznie większe 
wrażenie, niż milion zlanych ze sobą afirmacji, nagranych na wysokiej częstotliwości.
Bardzo starym sposobem na koncentrację uwagi jest wypowiadanie jakiegoś słowa lub 
zdania i jeżeli satysfakcjonują Cię zwykłe korzyści, wynikające z samego skupienia 
medytacyjnego - czyli zmniejszenie napięcia, polepszenie zdrowia, wyższy poziom 
energii, .jaśniejszy umysł - to możliwości masz tu bardzo szerokie. Hinduski filozof 
Krisznamurti proponował wykorzystanie do tego celu nazwy „Coca-Cola", poeta 
Tennyson używał swojego nazwiska, a Dr Herbert Benson osiągał dobre rezultaty ze 
słowem „one" (wym. „łan" -'jeden' - przyp. tłum.), natomiast nie ma takich słów, ani zdań, 
które mają swoją własną magiczną moc, z wyjątkiem tych, którym określone znaczenia 
nadali sami ludzie i które działają, bo ludzie tego oczekują. Tak więc, jeżeli naładujesz 
jakieś słowo lub zdanie magiczną mocą, jeżeli wzmocnisz ją swoim przekonaniem, że 
jest ona w nim zawarta i oczekiwaniem, że będzie działała zgodnie z tym przekonaniem, 
to takie słowo będzie czyniło dla Ciebie cuda.
Muzyka charakteryzuje się swoją własną magią. Posiada ona moc oddziaływania na 
podświadomość, ponieważ potrafi pobudzać myśli, wzmacniać uczucia, przywoływać 
wspomnienia i popychać do pewnych zachowań bez udziału naszego świadomego 
umysłu (na przykład, muzyka cyrkowa lub marszowa, czy też muzyka w tonacji 
minorowej) i może w niewiarygodny sposób wzmacniać odbiór słów i obrazów (pomyśl, 
jak mdłe byłyby niektóre znane filmy, gdyby nie miały podkładu muzycznego). Muzyka 
jest jednym z najpotężniejszych obiektów koncentracji medytacyjnej, jaki mogę polecać, 
musi być jednak używana we właściwy sposób. Nie dziwi nas fakt, że szybsze rytmy są 
dobre do koncentrowania się na nich wtedy, kiedy chcemy pobudzić swoje ciało, umysł 
lub zaktywizować działania, a wolniejsze utwory jest niezastąpione, gdy chcemy 
uspokoić się fizycznie i umysłowo i obniżyć swoją aktywność. Muzyka wpływa na nas 

134

background image

nawet wtedy, kiedy nie skupiamy się na niej, ale świadoma koncentracja w znaczącym 
stopniu wzmacnia jej oddziaływanie. Mniej znanym faktem jest to, że kompozycje o 
klarownej strukturze, charakteryzujące się stałym rytmem i powtarzającym się tematem 
(na przykład, „Bolero" Ravela) wywierają porządkujący wpływ na ludzi, u których w 
umyśle i w życiu panuje zbytni chaos, a utwory nie posiadające żadnej wyraźnej 
struktury, prawie pozbawione rytmu i melodii (na przykład pewne rodzaje jazzu i muzyka 
new-age) wpływają uzdrawiająco na takie osoby, których umysł i życie są zbyt skostniałe. 
Muzykę, mogącą wzmocnić lub zrównoważyć dowolny stan, w którym jesteśmy lub 
chcielibyśmy być, można wybierać w sposób świadomy. Jeżeli chcemy wspomóc 
opanowywanie nowego wzorca wiedzy lub zachowania, to powinniśmy pamiętać, że ku 
najsilniej reaguje na to, co jest przedstawiane w rytmie na cztery czwarte. Jest to rytm, 
którego używa się w większości tradycyjnych kultur, a także w wierszykach dla dzieci.
Oto kilka sugerowanych odmian tego typu nalu.
• Wykonuj nalu słuchowe ze słowem lub zdaniem, reprezentującym jakąś cechę, 
charakterystykę, talent lub umiejętność, którą chcesz wzmocnić lub wykształcić u siebie. 
Największe wrażenie na Twoim ku wywrze pieśń, wykonywana w rytmie na cztery 
czwarte. Można wymawiać ją jako afirmację (na przykład, „wie-rzę-wsie-bie"), lub jako 
oddzielny wyraz (na przykład, suk-ces, suk-ces). Można też połączyć afirmację z 
pojedynczym wyrazem. Słowo lub zdanie, które daje naszemu ku klarowny wzorzec 
zachowania albo reakcji, jest lepsze niż takie, którego znaczenie jest abstrakcyjne, 
niejasne lub utrwala istniejący stan. Lepsza jest afirmacja: „Czuję się dobrze" niż „Jestem 
zdrowy", albo „Jestem zdobywcą" zamiast „Odnoszę sukcesy". Tego rodzaju nalu daje 
nam wszystkie korzyści, wynikające ze skoncentrowanej uwagi, a także kształci nasze 
ku.
• Wykonuj nalu słuchowe ze zwerbalizowanymi ideami, mentalnie lub na głos. Wybierz 
jakieś zdanie i powtarzając je, miej umysł otwarty na sposoby, w jakie ono działa lub 
mogłoby działać w Twoim życiu. Bogatym źródłem dobrych do tego celu sentencji są 
książki z aforyzmami, a także Biblia. Ten rodzaj nalu można wykonywać w 
skondensowanej formie przez pięć do dwudziestu minut, można go również rozciągnąć 
na cały dzień. Mój przyjaciel-szaman, o którym już wspomniałem, że koncentrował się 
trzysta razy dziennie po dziesięć sekund, używał siedmiu zasad Huny. Zaczął od 
powtarzania wszystkich siedmiu po angielsku, ale stopniowo nauczył się ich po hawajsku 
i dlatego mógł je wszystkie wyrecytować w tak krótkim czasie. Ja stosuję pewną odmianę 
tej techniki, która polega na tym, że powtarzam jedną tylko zasadę przez cały dzień lub 
cały tydzień, licząc ód niedzieli. Zaczynam rano od wykonania nalu ze wszystkimi 
zasadami, a następnie przez cały dzień koncentruję się na „zasadzie dnia", która stanowi 
dla mnie tło lub ramy wszystkiego, co w danym dniu robię. Daje mi to nie tylko wszelkie 
korzyści wynikające ze skupionej uwagi, ale pomaga utrwalić wybrane zagadnienie w 
moim wzorcu życiowym, a także uzyskać nowe spojrzenie na daną sprawę.
• Wykonuj słuchowe nalu z muzyką w pewien specjalny sposób. Nastaw jaki chcesz 
utwór i zacznij od skupiania się na samym jego brzmieniu. Następnie skoncentruj się na 
wnętrzu głowy i słuchaj muzyki tam (energia podąża za uwagą). Potem posłuchaj tej 
melodii w klatce piersiowej. Rób to samo przesuwając uwagę kolejno do pępka, do 

135

background image

miednicy, jeżeli chcesz - również do dłoni i stóp, a na koniec skoncentruj się na całym 
ciele. Skupiaj się na kolejnych miejscach tak długo, jak chcesz, ale uświadamiaj sobie 
płynące z ciała wrażenia. Gdy koncentrujesz się na danym obszarze, energia muzyki 
zdaje się intensyfikować w tym miejscu. Ta odmiana nalu jest dobra dla lokalizowania 
ukrytych napięć i uwalniania ich, a także dla energetyzowania dowolnej części organizmu 
w taki sposób, w jaki chcesz.
• Wykonuj słuchowe nalu z dźwiękami, występującymi w Twoim otoczeniu. Dobrym 
obiektem do praktykowania tej techniki jest wiatr, a także dźwięki wydawane przez wodę 
w różnych formach (w postaci deszczu, fal morskich, wodospadów, strumyków itp.). 
Równie dobre do tego celu są codzienne i niecodzienne dźwięki miasta i wsi. Wykonując 
tę odmianę słuchowego nalu, pozwalaj każdemu dźwiękowi zaistnieć w czystej postaci 
bez oceniania jego natury i pochodzenia. Ten prosty wariant nalu może wprowadzić Cię 
w głęboki, odświeżający stan.
• Wykonuj słuchowe nalu z wyobrażonymi dźwiękami śpiewu, muzyki lub Natury. Oprócz 
wszelkich innych efektów, wykonywanie tego ćwiczenia spowoduje, że znajdziesz się w 
towarzystwie wielu znakomitych kompozytorów.
• Wykonuj słuchowe nalu ze swoim własnym mruczeniem. Oprócz słuchowej 
koncentracji, stwierdzisz, że mruczenie wyraźnie wzmacnia i intensyfikuje Twoje pole 
energetyczne. Łatwo można to zademonstrować, kiedy mrucząc, powoli przybliżamy do 
siebie dłonie. Mruczenie podczas wykonywania, na przykład, kahi (patrz Przygoda 
Czwarta) będzie wzmacniało jego efekty. Koncentrując się na różnych częściach ciała 
możesz poeksperymentować z dźwiękami różnej wysokości, aby stwierdzić, które z nich 
pobudzają Cię, a które relaksują. Możesz również odkryć takie wibracje mruczenia, które 
pomogą Ci wejść w rezonans z Naturą i z ludźmi.
Nalu dotykowe
Zmysł dotyku obejmuje kinestetyczne odczucia ucisku, ruchu, położenia, struktury, 
przyjemności, bólu, obecności i - w wielkim uproszczeniu - smaku i zapachu. Twój własny 
zmysł twórczy może podsunąć Ci mnóstwo odmian nalu, opartych na wymienionych 
wrażeniach zmysłowych, toteż ograniczę się tylko do kilku propozycji.
• Wykonuj kinestetyczne nalu z ruchami. Na jednym z moich kursów szamańskich uczę 
ruchowego nalu, które nazywa się kalana hula i jest oparte na kombinacji hawajskiej 
sztuki walki z tańcem. Takiej odmiany nalu nie można nauczyć się z książki, ale podobne 
korzyści uzyskasz w prostszy sposób. W wielu kulturach istnieje tradycja używania ruchu 
w celu osiągnięcia głębokich stanów medytacyjnych. Kluczem do tego jest utrzymywanie 
świadomej koncentracji na doświadczaniu samego ruchu. Najprościej jest zacząć od 
wykonywania nalu podczas chodzenia lub biegania. Kiedy skoncentrujemy na tych 
czynnościach uwagę typu nalu, stają się one zupełnie innym doświadczeniem, toteż 
jeżeli wykonujemy to ćwiczenie w miejscu publicznym, musimy częściowo zachować 
świadomość tego, co dzieje się w naszym najbliższym otoczeniu. Inną odmianą tego 
typu nalu jest taniec. Najlepsze wyniki osiąga się przy rytmicznych ruchach, ale wybierz 
tempo według własnego uznania. Szybkość ruchów nie jest taka ważna, jeżeli 
koncentracja jest właściwa. W niektórych kulturach z dobrym efektem stosuje się 
łagodniejszą formę ruchu, polegającą na siedzeniu i kiwaniu się w przód i w tył, 

136

background image

oczywiście, z koncentracją na ruchu. Oprócz efektów, jakie uzyskuje się ze skupienia 
uwagi, tego rodzaju nalu pomaga wzmocnić świadomość i docenianie ciała, a także 
doświadczanie chwili obecnej.
• Wykonuj kinestetyczne nalu z uczuciem przyjemności. To ćwiczenie pomaga rozwinąć 
niewiarygodną świadomość swojego ciała i trudną do uwierzenia żywotność. 
Podstawowy proces ma na celu lepsze uświadomienie sobie stanu naszego organizmu. 
Kiedy już to zrobimy należy wykonywać różne, jak najdrobniejsze przesunięcia i 
regulacje położenia ciała i stanu umysłu, które powodują wzmocnienie uczucia 
przyjemności. Jeżeli wyjdziesz bólowi naprzeciw zamiast opierać się i walczyć z nim, 
będziesz mógł spróbować różnych przesunięć i zmian położenia ciała oraz stanu umysłu 
tak, by ból zamienił się w przyjemność. Wszystko, co dzieje się w Twojej świadomości 
przesuwaj zawsze w kierunku większej przyjemności. Ten rodzaj nalu pozwoli Ci docenić 
wszystkie swoje zmysły i poczuć się dobrze. Pamiętając, że ku w naturalny sposób dąży 
do przyjemności, możesz wykonywać taką odmianę nalu z potencjalną lub wy obrażoną 
przyjemnością, wynikającą z tego, co chciałbyś robić lub mieć, albo czym chciałbyś być. 
W ten sposób wbudowujesz do swoich planów automatyczny motywator.
• Wykonuj kinenstetyczne nalu z oddychaniem. Oddech, oczywiście, jest zawsze z nami, 
toteż jest to jeden z najstarszych i najbardziej rozpowszechnionych obiektów 
koncentracji. Podobnie, jak w wielu innych kulturach, Hawajczycy skojarzyli oddychanie 
nie tylko z życiem, ale i z duchem, błogoławieństwem oraz mocą. Najprostszą formą nalu 
oddechowego jest po prostu podtrzymywanie świadomości oddechu z nastawieniem typu 
nalu. Nieco bardziej absorbująca, ale bardzo dobra dla odprężenia i doenergetyzowania 
ciała jest odmiana nalu z koncentracją na oddechu. Jest to ćwiczenie przypominające 
nalu słuchowe, wykonywane z muzyką, tyle, że tu, przenoszeniu uwagi kolejno na 
poszczególne części ciała towarzyszy koncentracja na oddychaniu. Jeszcze większego 
zaangażowania wymaga „oddychanie delfina". Jest to nalu z takim skupieniem uwagi na 
oddychaniu, przy którym każdy oddech jest świadomym aktem, jak to ma miejsce u 
delfinów.
Nalu z wykorzystaniem wielu zmysłów
Niektóre z już omówionych odmian nalu obejmują elementy, o których będzie mowa 
niżej, ale teraz do procesu będziemy włączali pełną świadomość zmysłów.
• Wykonuj nalu z wykorzystaniem wielu zmysłów przy wykonywaniu czynności 
fizycznych. Jeżeli, na przykład, wybierzesz spacer, bądź świadom wrażeń, płynących z 
Twojego ciała, łącznie z oddechem; uświadamiaj sobie wszystkie wizualne i dźwiękowe 
aspekty tego, co się dzieje wokół Ciebie, a także wszystkie myśli, które pojawiają się 
podczas spaceru. Jeżeli robisz to z jedzeniem, jedz powoli i koncentruj się na wszystkich 
wrażeniach zmysłowych, towarzyszących temu doświadczeniu, włączając w to wrażenia 
wzrokowe, słuchowe, ruchowe, smakowe i zapachowe. Tego rodzaju nału pomaga 
rozszerzyć i zintegrować świadomość tego co odbierają zmysły, a także wzmocnić 
związki z otoczeniem.
• Wykonuj nalu z wykorzystaniem wielu zmysłów przy czynności pisania. Pisanie, 
niezależnie od tego, czy wykonujemy je odręcznie, na maszynie, czy na komputerze, z 
samej swojej natury skupia i integruje "wewnętrzną i zewnętrzną świadomość wizualną, 

137

background image

werbalną i kinestetyczną. Jeżeli chcesz potraktować tę czynność jako ćwiczenie typu 
nalu, pisz o czymś, co chcesz robić, mieć, wiedzieć lub czym chciałbyś być. Takie nalu 
pomoże Ci oczyścić intencje, uświadomić sobie, czego rzeczywiście pragniesz i 
przyciągnąć to do siebie, a także otworzyć się na inspirację i odpowiednie połączenia 
intuicyjne.
• Wykonuj nalu z wykorzystaniem wielu zmysłów wraz ze świadomym oddychaniem. 
Taka odmiana ćwiczenia obejmuje to, co można nazwać wdychaniem życia do 
wszystkiego, czego doświadczamy. Podczas niego możesz myśleć, że przez oddech 
energetyzujesz aktualne doświadczenie. Chodzi tu o świadome oddychanie przy 
wykonywaniu każdej czynności i przebywaniu we wszystkich okolicznościach, jakie 
niesie Ci życie z nastawieniem, że energetyzujesz je lub wdychasz do całego swojego 
istnienia. Ćwiczenie to można wykonywać w połączeniu z każdym innym rodzajem nalu, 
z dowolną inną techniką i z każdym doświadczeniem naszego życia. Podczas 
wzrokowego nalu oddychaj przez oczy, by energetyzować i wspierać to, na co patrzysz. 
W nalu słuchowym wyobrażaj sobie, że dźwięk, którego słuchasz, jest dźwiękiem 
wydawanym przez Twój oddech- W nalu dotykowym kieruj energię oddechu do tego, 
czego dotykasz lub pozwól, by dany przedmiot stał się manifestacją Twojego oddechu. 
Przy wykonywaniu każdego rodzaju czynności wyobrażaj sobie, że to, co Cię otoczą, 
istnieje dzięki Twojemu oddechowi. Efekty, jakie uzyskasz mogą Cię zaskoczyć.
• Wykonuj nalu z wykorzystaniem kilku zmysłów z koncnetracją na byciu. Doświadczając 
wewnętrznego i zewnętrznego widzenia, słyszenia i dotykania, medytuj nad byciem tym, 
kim chcesz być. Technika ta bardzo przypomina grokking, ale nie jest tym samym 
dlatego, że tu odgrywasz rolę bycia w pełni sobą. Pomaga ona skupić uwagę na 
konkretnej koncepcji, którą chcesz reprezentować i przejawiać w swoim życiu. Może to 
być, na przykład, spokój, miłość lub moc. Jeżeli wybierzesz, na przykład, miłość, to w 
takim nalu będziesz medytował nad doświadczaniem prawdziwej, bezwarunkowej miłości 
do samego siebie, do swojego środowiska, do innych ludzi i do Wszechświata, a także 
nad byciem kochanym taką samą miłością przez wszystko (wszystkich), co Cię otacza. 
Będziesz medytował nad tym, jak myślisz, odczuwasz, działasz, jak i co dajesz i 
otrzymujesz jako istota kochająca i jako istota kochana, będziesz używał słów, obrazów, 
mchu i dotyku, aby kierować tymi doświadczeniami i wzmacniać uczucie szczęścia, które 
zapewnia Ci miłość. Ten rodzaj nalu potencjalnie posiada największą moc ze wszystkich 
wymienionych.
PRZYGODA DZIESIĄTA
UZDRAWIAJĄCA MOC SYMBOLI

Kukulu ka 'ike i ka 'opua
(Objawienia można znaleźć w chmurach)

Przytoczone wyżej przysłowie hawajskie posiada kaona, czyli ukryte znaczenie. W 
starożytnych Hawajach chmury często interpretowano jako znaki lub symbole zdarzeń, 

138

background image

ale były one również symbolami myśli. Dlatego też przysłowie to można przetłumaczyć 
także w sposób następujący: „Doświadczenie jest budowane z myśli". Należy przez to 
rozumieć, że wszystkie nasze doświadczenia symbolizowane są przez myśli, a wynika to 
z szamańskiej koncepcji, że życie jest snem. Skoro symbol jest czymś, co zastępuje lub 
reprezentuje coś innego, to również myśl może być symbolem doświadczenia 
życiowego.
W tym rozdziale zbadamy różne rodzaje symboli słownych, wizualnych i materialnych, a 
także sposoby ich zastosowania do uzdrawiania i dokonywania różnego rodzaju zmian.
Symbole przekonań
Jeden ze swoich kursów rozpoczynam od pokazania czegoś, co wygląda jak zwyczajny 
drewniany ołówek i pytam wszystkich, co to, ich zdaniem, jest i do czego służy. 
Większość uczestników odpowiada, oczywiście, że jest to drewniany ołówek i służy do 
pisania. Niektórzy, wyczuwając podstęp, mówią coś takiego: „Jest to żółty przedmiot 
wykonany z drewna, grafitu, metalu i gumki". Nieliczni zdobywają się na poczucie 
humoru i mówią, na przykład: „Jest to coś mocnego, czego można użyć do podparcia 
okna". I wtedy ja zginam ten przedmiot.
W rzeczywistości jest to kawałek plastiku, uformowany i pomalowany tak, by przypominał 
ołówek i z tego powodu można go nazwać symbolem ołówka. Ale, co ważniejsze, jest to 
symbol naszych założeń i przekonań, jakie mamy na temat rzeczywistości. Definiując 
rzeczywistość jako doświadczanie, możemy te przekonania nazwać także naszymi 
założeniami odnośnie doświadczeń życiowych. Robienie założeń jest rzeczą naturalną i 
konieczną. Bez nich nie moglibyśmy funkcjonować, ponieważ one nie tylko określają 
nasze doświadczenia - one je tworzą poprzez ukierunkowywanie naszej uwagi i 
świadomości. Często spotykam ludzi, którzy mówią, że chcieliby wyjść poza wszelkie 
przekonania i założenia. A przecież poza nimi nie ma nic. Jeżeli nie poczynimy żadnych 
założeń, niczego nie doświadczymy. Wiedząc, że są one czymś naturalnym i potrzebnym 
(zakładam to, oczywiście), warto założyć, że im bardziej skuteczne są nasze założenia, 
tym bogatsze jest nasze doświadczenie życiowe.
Aby łatwiej móc rozpoznawać i zmieniać nieskuteczne założenia, wolę nazywać je 
kanawai, co oznacza „Zasady i przepisy". Nasze kanawai są zasadami odnośnie życia, 
które nam wpojono, lub które sami sobie narzuciliśmy. Określają one, czym są rzeczy i 
co oznaczają, co jest możliwe, a co nie jest, co jest dobre, a co złe itd. Jeżeli zaczniesz 
traktować wszystkie swoje koncepcje i sposób odbierania doświadczeń jako zasady 
dotyczące tych doświadczeń, a mówiąc inaczej - jako symbole - będziesz mógł cieszyć 
się wolnością, o której, być może, nawet nie marzyłeś (ale jeżeli uzależniłeś się do 
swoich zasad dla własnego bezpieczeństwa, możesz popaść w stan, podobny do paniki).
Wiedząc, iż nasze zasady życiowe (założenia, nastawienia, Przekonania i oczekiwania) 
stanowią podstawę doświadczania, łatwiej zrozumiemy, że jeżeli chcemy zmienić to, 
czego doświadczały, musimy je zmodyfikować. Można powiedzieć, że wszystkie techniki, 
mające na celu zmianę doświadczeń, są skuteczne tylko \v takim stopniu, w jakim 
pomagają nam dokonywać przeobrażeń w zasadach naszego życia. Na przykład, 
afirmacje to zdania w formie twierdzącej, sformułowane tak, by wprowadzały pewnego 
rodzaju zmiany, które jednak nie nastąpią, jeżeli te afirmacje nie przekształcą się w nowe 

139

background image

zasady. Dobrą techniką transformacji życia jest wizualizacja, ale ona również daje wyniki 
tylko wtedy, kiedy prowadzi do zmiany założeń odnośnie życia. W przeciwnym wypadku 
jest to tylko „wyświetlanie" ładnych obrazków. Nawet jeżeli ktoś zaproponuje nam 
uzdrawianie, trwałe zdrowie możemy osiągnąć tylko pod warunkiem, że jednocześnie 
zmienią się nasze zasady. Jeżeli pozostaną one w dotychczasowym kształcie, stan 
chorobowy powróci, gdy tylko zgromadzi się dość napięcia, by mógł ponownie się 
przejawić.
Ponieważ ku nie robi tego, czego my chcemy lub my nie rozumiemy tego, co robi ku, 
wiele ludzi sądzi, że nie ma ono logiki. Tymczasem jest odwrotnie - ku jest skrajnie 
logiczne i bardzo rygorystycznie trzyma się zasad. Nawet nasze nawykowe lub 
spontaniczne mentalne i fizyczne zachowania są przykładem na to, że ściśle przestrzega 
ono zasad, przejętych od innych lub ustalonych przez nasze lono. Z tego powodu, w 
odpowiednich warunkach nasze ku jest całkowicie otwarte na zmianę. A oto te warunki, 
które muszą być spełnione.
1. Nasze ku chętnie zaakceptuje nowe zasady, które nie stoją w sprzeczności z 
dotychczas istniejącymi. Jeżeli, dla przykładu, ustalisz nową zasadę, że dyplom, czy 
zaświadczenie, które właśnie otrzymałeś, upoważnia Cię do zarabiania większych 
pieniędzy i jednocześnie nie masz innych przekonań, które przeciwstawiają się wyższej 
stopie życiowej, Twoje ku będzie Cię całkowicie wspierało w wysiłkach w tym kierunku.
2. Nasze ku chętnie zaakceptuje nowe zasady, jeżeli stare są nielogiczne. Kiedyś 
pomagałem pewnej kobiecie rzucić palenie. Podczas rozmowy nadmieniła ona, że ma 
zwyczaj występować przeciwko autorytetom, co oznaczało, że jej zasadą było: „Nikt nie 
ma prawa mówić mi, co mam robić". Kiedy była w stanie głębokiego skupienia i 
opowiadała, jak pali nawet wtedy, kiedy nie chce, zapytałem nagle: „Czy mam rozumieć, 
że pozwalasz papierosom, by dyktowały ci, co i kiedy masz robić?" Nastąpiła długa 
przerwa, podczas której wiedziałem, że jej ku zastanawiało się nad logiką tej zasady. 
Wreszcie kobieta powiedziała: „W żadnym wypadku!" I to było wszystko - już nigdy 
więcej nie zapaliła papierosa.
5. Nasze ku zaakceptuje nowe zasady, jeżeli stare przestały być przydatne. Kiedy 
napady złego humoru nie robią już na innych dostatecznie silnego wrażenia, by zgadzali 
się na spełnianie naszych zachcianek, ku z łatwością porzuci takie przy wy czajenie i 
przyjmie każdą inną zasadę, która będzie skuteczna. Również kiedy cel, któremu służyła 
jakaś choroba, zostanie osiągnięty, nasze ku porzuci wszystko to, co ją powodowało i 
przyjmie nową zasadę zdrowia.
4. Nasze ku przyjmie nową zasadę, która w sposób oczywisty (czyli logiczny) jest w 
realizacji danego celu bardziej skuteczna niż stara. Jeżeli, na przykład, korzyści 
wynikające z abstynencji są zdecydowanie większe od korzyści, jakie daje ciągłe 
przebywanie pod wpływem alkoholu, ku danej osoby zaakceptuje nową zasadę 
rezygnacji z picia, jednakże pod warunkiem, że w sytuacjach, w których ta osoba miała 
zwyczaj pić, będzie ona pamiętała zarówno o korzyściach wynikających z unikania 
alkoholu jak i o szkodach, które przynosi jego picie. Warunek ten wynika stąd, że 
rezygnacja z picia może pociągać za sobą cierpienie i napięcie, które alkohol zmniejsza. 
Jednakże, pod wpływem konsekwentnego prowadzenia przez lono, ku zaakceptuje ból, 

140

background image

wynikający ze stosowania się do nowej zasady, jeżeli będzie z tego miało dostatecznie 
duże korzyści. Wymaga to ustalenia dodatkowej zasady, że to, co zyskujemy ma 
rzeczywiście dużą wartość. Ponieważ istniejący w danej chwili ból ma bardzo silne 
oddziaływanie, aby wytrwać należy stale uświadamiać sobie, jaką przyjemność możemy 
uzyskać przyjmując daną zasadę lub na ile ból będzie silniejszy w przyszłości w razie jej 
nie przestrzegania. Jeżeli zmienimy ogólną atmosferę nauki języka obcego, nasze ku 
zaakceptuje nowe reguły używania mowy pod warunkiem, że odnośnie mówienia nie 
mamy takich przekonań, które przeciwdziałają właściwym reakcjom. Kiedyś na jakimś 
bankiecie przemawiałem po francusku do grupy Francuzów, a następnie zwróciłem się 
do grupy Amerykanów. Minęło dobre pół minuty, zanim po ich niewyraźnych minach 
zorientowałem się, że nadal mówię po francusku i dopiero w tym momencie przeszedłem 
na język angielski.
Teraz chciałbym omówić trzy zasady, czy założenia, które wywołują różne 
nieporozumienia na poziomie tak osobistym, jak i globalnym.
Pierwszym z nich jest założenie, że wiemy, co myśli druga osoba. Jest to całkowita 
bzdura. Niezależnie od tego, w jakim stopniu znasz zwyczaje i przekonania danej osoby, 
nie wiesz, co ona myśli w danym momencie. Możesz mieć pewne, może nawet trafne 
domysły, a czasami rzeczywiście odbierzesz część tego, co ona emituje, ale zakładanie, 
że nieomylnie odczytujesz jej myśli jest twierdzeniem, że posiadasz nieistniejące 
możliwości psychiczne. Jeżeli zechcesz powiedzieć danej osobie, jakie ma myśli, 
będziesz opowiadał jedynie o marnej imitacji tego, co ta osoba przejęła z Twoich 
własnych ograniczających zasad, przez które ją postrzegasz. Postępując w ten sposób 
ograniczasz swoje doświadczanie danej osoby jako istoty zmieniającej się i rozwijającej.
Odwiedzając pewnych przyjaciół słyszałem, jak żona, zajmująca się sprawami 
metapsychicznymi ciągle powtarzała, że jej mąż nie jest zainteresowany takimi rzeczami 
i że uważa ją za idiotkę, omamioną jakimiś bzdurami, chociaż on nigdy nie wypowiadał 
się na ten temat. Któregoś dnia rozmawiałem z jej mężem do późna w nocy i 
stwierdziłem, że człowiek ten ma głębokie przemyślenia na tematy duchowe i popiera 
.zainteresowania żony. Widocznie zaistniał jakiś fakt, który spowodował, że stworzyła 
ona sobie taką ograniczającą zasadą na jego temat i od tamtego czasu zwracała się do 
tej zasady, zamiast do męża. Nie miała natomiast żadnego przekonania, które 
pozwalałoby mu być innym, toteż odcięła się od doświadczania jego duchowej strony.
Ponieważ każdy człowiek musi dobierać sobie zasady, przynoszące mu oczekiwane 
skutki, podzielę się z Wami jedną, która w moim przypadku działa doskonale. Oto ona: 
ludzie są tacy, jacy są i robią to, co robią. Zasada ta pozwala mi obcować z człowiekiem 
takim, jakim jest on w danej chwili, niezależnie od tego, co robił w przeszłości. Moja 
pamięć nie jest blokowana przeszłymi zdarzeniami, a więc mogę się skupić na 
dokonywanych przez niego zmianach, pzięki temu działania takiej osoby stają się dla 
mnie ważniejsze, niż jej słowa lub cokolwiek, co mógłbym uznać za jej myśli. Ponadto, 
taka zasada chroni mnie przed rozczarowaniami związanymi z ludźmi, ponieważ 
cokolwiek by nie mówili, i tak robią to, co robią, ale ja właśnie tego od nich oczekuję. 
Jeżeli nie robią tego, co by mnie satysfakcjonowało, podejmuję jakieś działania, by 
zmienić coś w sobie.

141

background image

Drugie założenie brzmi: inni ludzie wiedzą lub powinni wiedzieć, co ja myślę. Cóż za 
pomysł! Jeżeli nie wiesz, co inni myślą i prawdopodobnie przez większość czasu nie 
zdajesz sobie sprawy nawet z tego, co sam myślisz, jak możesz oczekiwać, że inni będą 
wiedzieli, co się dzieje wewnątrz Twojej targanej sprzecznościami głowy? A ile jest takich 
osób, które unieszczęśliwia strach i gniew, ponieważ sądzą, że inni wiedzą lub powinni 
wiedzieć, co one myślą. Tak naprawdę, oczekują one, że każdy inny człowiek jest 
nieomylnym jasnowidzem. Bywają nastolatkowie, którzy się boją, że inni odkryją, jakie 
lęki nimi targają, są żony i mężowie, którzy wpadają w gniew dlatego, że druga strona nie 
przewiduje ich zmiennych humorów, a także obywatele, którzy wierzą, że rząd potrafi 
odczytywać ich myśli. Wskazane byłoby, żebyś zajął się rozważeniem własnych 
oczekiwań w takich przypadkach. Jak często złościsz się, kiedy ktoś nie wie, czego Ty 
chcesz, choć wcale mu tego nie powiedziałeś? Moja zasada brzmi: nikt nie wie, co ja 
myślę. Moi współpracownicy prawdopodobnie zgodziliby się ze mną. (I tu mnie macie! 
Zakładam, że wiem, co oni myślą - jak łatwo o wpadkę!). Tak, czy owak, zasada ta usuwa 
powody do rozczarowań i lęków.
Trzecie założenie, czy zasada, którą chcę omówić, działa na poziomie osobistym, ale 
najbardziej niszczące są jej skutki globalne. Jest to zasada uogólniania. Mówi ona, że 
wszystkie rzeczy podobne są takie same. Ten sposób myślenia jest pod pewnymi 
względami wygodny, ponieważ pozwala nam mówić o zbiorach rzeczy i tak je 
rozpatrywać. Możemy mówić o mediach, zamiast wymieniania wszystkich stacji radiowo-
telewizyjnych i tytułów gazet, możemy mówić o Chińczykach, a nie o każdym Chińczyku 
oddzielnie. Jest to wygodne, ale staje się potencjalnie niebezpieczne, kiedy zaczynamy 
Przypisywać cechy jednostek całym grupom.
Pojęcie grupy jest jedynie abstrakcyjnym symbolem, reprezentującym umowną 
koncepcję mentalną i nie opisuje stanu rzeczywistego. Pamiętam, jak pewien astronauta 
wspomniał, że silne wrażenie wywarła na nim widziana z przestrzeni kosmicznej Ziemia, 
na której nie było widać żadnych granic państwowych. Jeżeli mówimy, że media spełniają 
negatywną rolę, to pomijamy miliony przypadków, świadczących o czymś zupełnie 
przeciwnym; jeżeli powiemy, że Chińczycy są agresywni, to skrzywdzimy miliony 
przedstawicieli tego narodu, którzy myślą wyłącznie o pokoju. Słyszałem również, jak 
nauczyciele duchowi mówili o nieoświeconych masach. Nie ma nic takiego, jak „masa". 
Istnieją miliardy pojedynczych, żywych, oddychających istot ludzkich, z których każda w 
swoim środowisku może być uważana za w pełni oświeconą. Jednak wygodnie jest 
powiedzieć krótko: „Chcę, by moje nauki dotarły do mas", kiedy w rzeczywistości mamy 
na myśli „Chcę dotrzeć ze swoimi naukami do jak największej liczby ludzi". Zasada 
uogólniania jest tak głęboko zakorzeniona i oparta na tak silnych emocjach, 
przejawiających się w postaci nietolerancji, nienawiści, przemocy i strachu, że zmienienie 
jej wydaje się prawie niemożliwe, ale gdybyśmy jednak dokonali tego choćby w 
najmniejszym stopniu, zbiżylibyśmy się bardziej do zrozumienia, pokoju i harmonii na 
świecie. Proszę, byś i Ty włączył się do rozpoznawania negatywnych aspektów tej 
zasady i zawsze, kiedy się pojawią, próbował - oczywiście, jeżeli jest to możliwe - coś 
zmienić (zwłaszcza wtedy, kiedy uogólnienie jest ewidentnym złem). Przyjrzyj się 
uważnie swoim własnym uogólnieniom na temat określonych grup ludzi, na temat 

142

background image

rodziców, mężczyzn, kobiet, na temat rządu i gospodarki, ducha i materii, pieniędzy i 
miłości.
Symbole językowe
Każdy język jest symboliczny w takim sensie, w jakim narzuca pewien konkretny sposób 
myślenia i postrzegania. Ma on swoje własne zasady gramatyczne, każde zestawienie 
dźwięków ma w nim określone znaczenie i obie te rzeczy powodują, że można odróżnić 
jeden język od drugiego. Ale te same zasady, określające strukturę danego języka i jego 
słownictwo, mogą pomóc określić doświadczenia ludzi, posługujących się nim.
Prostym przykładem może być hawajskie słowo mana. Chociaż na ogół tłumaczy się je 
jako „moc", „siła duchowa" lub „energia", żadne z tych określeń nie oddaje właściwej 
treści, ponieważ pojęcie to jest trudne do przetłumaczenia. W języku angielskim nie ma 
odpowiednich kontekstów, w których można byłoby go używać. Podobna sytuacja istnieje 
w przypadku pewnych pojęć, funkcjonujących w języku angielskim, gdzie, na przykład, 
wyraz „sex" wyraża ogólne pojęcie, którego nie ma w języku hawajskim. Dla osoby, 
mówiącej wyłącznie po hawajsku „rewolucja seksualna" oznaczałaby jedynie 
„wyczarowanie" nowej pozycji przez osoby, zażywające rozkoszy erotycznych. 
Większość ludów pierwotnych miało tylko kilka słów na określenie kolorów, a więc 
widzieli oni przedmioty tylko w tych kilku barwach. Na przykład, starożytni Hawajczycy 
nie odróżniali koloru ciemno zielonego i granatowego od czarnego. W dzisiejszych 
czasach średniej klasy komputer potrafi wyświetlić na ekranie ponad 250 tysięcy 
różnych, możliwych do odróżnienia odcieni kolorów, między którymi starożytni nie 
widzieliby żadnej różnicy, ponieważ w ich języku nie było dla nich stosownych określeń.
Język angielski jest wyjątkowo elastyczny tak pod względem gramatyki, jak i słownictwa, 
co jest jedną z przyczyn, że jest on tak szeroko używany na całym świecie. Na skutek tej 
elastyczności stał się on właściwie językiem mieszanym, wchłaniającym różne 
konstrukcje gramatyczne i słowa z innych języków, a mimo to nadal jest zrozumiały. 
Jednak, dla ścisłości należy dodać, że drugim powodem tak wielkiej popularności języka 
angielskiego jest nieelastyczność większości jego użytkowników. Podsłuchałem dowcip, 
opowiadany przez pewnego Europejczyka; mówił on, że osoby władające dwoma 
językami określa się mianem dwujęzycznych, a te, które mówią tylko jednym nazywają 
się Amerykanami. W elastyczności języka angielskiego odzwierciedla się elastyczność 
stylu bycia Amerykanów, ale Jeżeli jest to jedyny język, którym posługuje się dany 
człowiek, to istnieją pewne obszary życia, których doświadczanie jest dla niego 
niedostępne. Przeczytałem angielskie tłumaczenie jakiejś książki Charlesa Dumasa i 
byłem nią zachwycony. Potem - znając język francuski - czytałem tę samą książkę w 
oryginale, śmiejąc się i płacząc na zmianę nie dlatego, że tłumaczenie było złe, a 
dlatego, że oryginał był zupełnie inny. Chcę przez to powiedzieć, że konstrukcje 
poszczególnych języków nie tylko dostarczają nam odmiennych sposobów wyrażania 
tego samego, lecz także powodują, że inaczej doświadczamy otaczającego nas świata. 
Jeżeli nauczymy się używać jakiegoś innego języka, nasze życie zostanie znacznie 
wzbogacone o te obszary, które nie mogą być opisane przez język ojczysty.
Na szczęście są jeszcze dwa inne języki, których używa wiele ludzi mówiących tylko po 
angielsku, chociaż nie są one tak traktowane. Są jednak w stanie wyrażać i wywoływać 

143

background image

doświadczenia, wychodzące poza możliwości opisu przy pomocy języka angielskiego. 
„Języki" te to muzyka i matematyka. Czasami podczas swoich kursów proszę osobę 
wykształconą muzycznie, by dla pozostałych uczestników po angielsku opisała Piątą 
Symfonię Beethovena. Cisza, jaka następuje w tym momencie, jest nader wymowna. 
Również matematyka jest dobrym językiem dla opisywania pewnych rzeczy, do których 
język angielski nie jest przydatny. Dotyczy to zwłaszcza algebry, rachunku 
różniczkowego i innych jej działów, ale nawet zwykła arytmetyka może osobie, 
obeznanej z czytaniem raportów finansowych, dostarczyć ogromnej ilości takich 
informacji na temat firmy, które trudno jest ująć w słowa. Matematyka, natomiast, nie 
czuje się dobrze w świecie uczuć. Innymi - oprócz muzyki - alternatywnymi językami, 
służącymi do opisu pewnych zjawisk tego świata, są malarstwo, rzeźba, pantomima i 
taniec. Jeżeli będziesz traktował je jako symbole, których możesz używać do wyrażania 
siebie i do uzdrawiania, to w znacznym stopniu zwiększysz swoje potencjalne możliwości 
jako szamana i uzdrowiciela.
Symbole wyobrażeniowe
W swojej bardzo znanej książce „Myśl i bogać się" jej autor, Napoleon Hill, zawarł wiele 
wspaniałych pomysłów i metod, których celem jest osiąganie sukcesu. Wśród nich 
znalazła się typowo szamańska technika, polegająca na wyobrażaniu sobie 
„niewidzialnych doradców". Jak pisze autor, przez wiele lat przed snem odbywał on na 
poziomie mentalnym spotkanie ze znanymi ludźmi, których cechy chciał włączyć do 
swojego życia. Plastycznie wyobrażał sobie te postacie i zwracał się do każdej z nich z 
prośbą o nauczenie go tego, co u niej podziwiał. Po kilku miesiącach takich spotkań 
stwierdził, że wyobrażane osoby stały się rzeczywiste do tego stopnia, iż przejawiały 
własną osobowość, zdobywały osobiste doświadczenia i wdawały się w autentyczne 
rozmowy między sobą. Przestały być po prostu wytworzonymi przez wyobraźnię ich 
twórcy marionetkami, całkowicie sterowanymi jego wolą, a stały się żywymi symbolami 
ekspresji twórczej. Rozmowy, przeprowadzane z nimi przez Hilla były dla niego tak 
niezwykłe, że na kilka miesięcy zaprzestał przeprowadzania ich, by wzmocnić swoją 
wiarę, że doradcy ci są jedynie wytworem jego własnej wyobraźni. Potem powrócił do 
nich i prowadził je przez wiele lat, ponieważ miały dla niego ogromną wartość. Hill 
powiedział, że choć doradcy istnieli tylko w jego wyobraźni, „wprowadzili mnie na drogę, 
wiodącą do wspaniałej przygody, nauczyły doceniać prawdziwą wielkość, ośmieliły mą 
twórczą wyobraźnię i stworzyły okazję do wyrażania rzetelnych myśli". (Wyd. Studio 
EMKA - przyp. tłum.). Stwierdził także, że podczas tych spotkań był bardziej otwarty na 
intuicję, że jego doradcy prowadzili go przez wiele niebezpiecznych sytuacji i że - choć 
wykorzystywał inne możliwości - zwracał się do nich z każdym trudnym problemem, 
przed jakim stawali jego klienci i on sam. W późniejszej książce The. Master Key to 
Riches (Mistrzowski klucz do bogactwa) nazwał te postacie swoimi „ośmioma 
książętami", powierzając każdemu z nich konkretny obszar życia. Korzyści, jakie 
Napoleon Hill uzyskał z kontaktu z doradcami są zbyt liczne, by je tu przytaczać; 
wspomnę jedynie, że ten człowiek, który przeanalizował setki sposobów działania, jakimi 
posługiwali się ludzie osiągający w dzisiejszych czasach największe sukcesy, nazywał 
ten niecodzienny zespół swoim największym skarbem.

144

background image

Teraz chcę dać Ci kilka prostych wskazówek, jak robić to samo, czyli jak używać 
mentalnych symboli w celu przyciągania, skupiania i komunikowania idei, które mogą 
spowodować, że pod wieloma względami Twoje życie stanie się bogatsze, a działania - 
skuteczniejsze. Takimi symbolami mogą być znani ludzie (żyjący lub nie), bogowie, 
boginie, aniołowie, święci, albo bohaterowie z kultury, która Ci najbardziej odpowiada; 
mogą to być zwierzęta lub duchy Przyrody, możesz też stworzyć coś sam. Jeżeli chcesz, 
wyobrażaj sobie te symbole jako skondensowane aspekty kanewahine, jako Twojego 
ducha lub Wyższe Ja. Niektórzy ludzie uważają, że powinni mieć specjalne mentalne 
miejsce, w którym spotykają się ze swoją -jak to nazywam - Komisją Doradczą. Do tego 
celu dobrze nadaje się Ogród, o którym pisałem w rozdziale szóstym. Możesz też 
stworzyć sam jakiś wydzielony teren, który będzie przeznaczony wyłącznie do takich 
spotkań. Niektórzy lubią mieć możliwość korzystania z pomocy doradców zawsze, kiedy 
jej potrzebują i wszędzie, gdzie jest to konieczne, dlatego preferują przywoływanie ich w 
formie mentalnej, lub w postaci myślokształtu, pojawiającego się w ich bezpośrednim 
sąsiedztwie. Inni stwierdzają, że łatwiej jest im skupiać się na materialnym symbolu, 
przedstawiającym symbol mentalny. W takim przypadku możesz użyć wykonanych z 
kości słoniowej lub plastiku figurek siedmiu japońskich bożków szczęścia, statuetek 
przedstawiających Zwierzęta Mocy, albo każdej innej figurki, czy innego przedmiotu, 
który Ci odpowiada. Używaj symboli materialnych w celu pobudzenia swojej wyobraźni 
tak, byś mógł je powoływać do życia za pomocą umysłu. Doradców możesz mieć tylu, ilu 
chcesz, ale optymalną liczbą jest osiem, ponieważ właśnie tylu z nich jednocześnie 
jesteś w stanie swobodnie utrzymywać w umyśle. Niżej przedstawiam cztery propozycje 
takich postaci.
1. Doradca w sprawach zdrowia. Ten członek Komisji Doradczej udziela nam informacji, 
porad i pomocy, a także podsuwa pomysły w problemach, mających związek ze stanem 
zdrowia, umiejętnością uzdrawiania, podtrzymywaniem właściwego poziomu energii 
życiowej, utrzymywaniem zgrabnej sylwetki. Możemy pytać go o sprawy, dotyczące nas 
samych i naszych bliskich.
2. Doradca w sprawach dobrobytu. Robi on to samo, co poprzedni, lecz w odniesieniu do 
wszystkiego, co ma związek z naszymi pieniędzmi, zamożnością i obfitością.
3. Doradca w sprawach szczęścia. Ta postać pomaga we wszystkim, co łączy się z 
miłością, pokojem, harmonią, związkami osobistymi i relacjami w grupie, radością i 
rozrywkami.
4. Doradca w sprawach sukcesu. Ten członek Komisji pomaga osiągać cele i 
podwyższać kwalifikacje.
Podobnie jak wiele innych osób, od dawna słyszałem i czytałem o takiej Wewnętrznej 
Komisji, ale nigdy nie spróbowałem tej techniki. Bądź mądrzejszy i już od dzisiaj zacznij 
korzystać z tych wręcz niewiarygodnych możliwości, jakie ona oferuje.
Do tej samej kategorii należą - choć mają inną naturę - symbole w postaci 
myślokształtów, których zadaniem jest wykonywanie pewnej pracy. Myślokształt, lub jak 
tam inaczej go nazywasz, jest myślą, znajdującą się na zewnątrz nas. W poprzednim 
rozdziale używaliśmy takich form myślowych jako obiektu, na którym koncentrowaliśmy 

145

background image

uwagę w procesie nalu, natomiast w tym rozdziale chcę omówić wykorzystanie ich jako 
narzędzi.
Narzędzie w postaci myślokształtu jest tym samym, czym jest każde inne narzędzie, z tą 
różnicą, że tworzone jest w całości jako forma myślowa. Zależnie od stopnia koncentracji 
i ilości włożonej energii, może ona istnieć kilka minut lub wiele lat. Narzędzie to wykonuje 
swoją pracę drogą raczej bezpośredniego wpływania na ku poprzez intuicję, niż 
oddziaływania na ciało. Kiedyś zastosowałem formę myślową drzwi, aby moje niesforne 
dzieci nie weszły do sypialni w niedzielę rano, kiedy nie miałem ochoty wstawać, a 
jednocześnie nie chciałem zamykać fizycznych drzwi. Zareagowały na to tak, jakby 
fizyczne drzwi były zamknięte. Innym razem, dla odpędzenia złego psa użyłem 
myślokształtu, przedstawiającego wilka. Pies uciekł z podwiniętym ogonem. Zrobiło mi 
się go żal, toteż kiedy ponownie się spotkaliśmy, stworzyłem myślokształt 
przedstawiający, jak jest on głaskany przez swojego pana. Efekt był tak dobry, że ja i pies 
zaprzyjaźniliśmy się, toteż od tego czasu stosuję tę formę myślową w odniesieniu do 
każdego innego psa. Kiedyś, gdy byłem chory na grypę (byłem wówczas znacznie 
młodszy), stworzyłem mentalny obraz maszyny uzdrawiającej, która uzdrowiła mnie w 
ciągu kilku godzin. Formy myślowe określonych kryształów mogą działać równie 
skutecznie, jak sam materialny kryształ; ptaki w postaci myślokształtu mogą przynosić 
ludziom intuicyjne przesłania; wyobrażone zwierzęta, ludzie i przedmioty mogą pomagać 
innym na odległość, a odpowiednie otoczenie, stworzone w ten sposób, może pomóc w 
zmianie nastroju lub emocji. Jeżeli nad zbudowaniem jakiegoś myśloksztaltu pracuje 
wystarczająca liczba osób, które potrafią to robić precyzyjnie i z dużą koncentracją 
uwagi, to może on wpłynąć na zdarzenia w skali światowej. Każdy z Was może tworzyć 
dowolne myślokształty w wielu odmianach i dla każdej rzeczy, ale należy przy tym 
kierować się pewnymi wskazówkami, które podaje, niżej.
1. Najłatwiej uzyskasz właściwe wyniki, jeżeli będziesz używał takich myślokształtów, 
które wywrą wpływ na ku danej rzeczy, a nie bezpośrednio na jej fizyczny aspekt. Nie 
chcę przez to powiedzieć, że niemożliwe jest wykonanie myślokształtu na tyle 
plastycznego i naenergetyzowanego, by mógł wpłynąć bezpośrednio na materię 
fizyczną, ale skoro wszystkie przedmioty na planie fizycznym są zmaterializowanym 
myślokształtem, powołanym do istnienia przez nasze ku i kane z wykorzystaniem już 
istniejących wzorców, to po co robić to samo w niełatwy sposób? Tu przypomina mi się 
historia, opowiadana przez Aborygenów w Australii. Kiedy ktoś zapytał ich, dlaczego do 
komunikowania się na odległość nie używają już telepatii, jeden z nich odpowiedział: 
„Teraz używamy telefonu, bo tak jest prościej".
2. Każde ku dąży do przyjemności, a unika bólu, toteż obietnica nagrody lub groźba kary 
może stanowić dla niego odpowiednią motywację, by zmienić zachowanie, ale należy 
wziąć pod uwagę fakt, że myślokształty, które działają na zasadzie nagrody, pochłaniają 
mniej energii i są bardziej skuteczne niż, te, które zawierają groźbę kary, ponieważ 
mniejszy jest wobec nich opór. Ponadto należy pamiętać, że każda forma myślowa ma 
wpływ na nasze własne ku i nie należy go bagatelizować. Kiedyś, będąc z żoną w 
pasażu handlowym, spieszyłem się do domu, ale wiedziałem, że jest jeszcze jeden 
sklep, który ona planowała odwiedzić. Kiedy zbliżaliśmy się do niego, stworzyłem 

146

background image

myślokształt mgły, otaczającej sklep od przodu. Gdy tylko to zrobiłem, moja żona 
wykrzyknęła: „O! Tu jest sklep, do którego chciałam wstąpić!" Tak więc, podstawowym 
efektem mojego działania było to, że zwróciłem jej uwagę na ten sklep. Być może 
uzyskałbym lepszy efekt, gdybym w pozytywny sposób przełączył jej uwagę na dom.
Symbole pamięciowe
Ku robi wszystko w oparciu o wspomnienia. Wszystkie nasze założenia, nastawienia, 
przekonania, oczekiwania, przyzwyczajenia, umiejętności, zachowania, nastroje, emocje, 
doświadczenia, język i twórcze myśli oparte są na pamięci. Wspomnienia są wzorcami 
energetycznymi, symbolizującymi zdarzenia. Wzorce te są przechowywane tak, że mogą 
być aktywizowane przez różne bodźce zewnętrzne i wewnętrzne (którymi mogą być 
nawet inne wzorce pamięciowe). Wspomnienia, bezsprzecznie, są bardzo ważne dla 
naszego funkcjonowania jako istot ludzkich, ale jeżeli zaktywizowanie jakiegoś 
wspomnienia powoduje jednocześnie pobudzenie negatywnej reakcji emocjonalnej, 
może to być szkodliwe dla naszego zdrowia, naszej pomyślności i skuteczności naszego 
działania. Większość technik, które stosujemy do pracy z zabarwionymi negatywną 
emocją wspomnieniami, ma na celu przekształcenie naszych reakcji na zawartość tych 
wspomnień lub związków z nimi i nauczenie nas nowego wzorca reakcji lub 
zmodyfikowanie zawartości samego wspomnienia (podobnie, jak to miało miejsce ze 
zmianą snu, o której była już mowa) tak, by już nie wywoływało niepożądanych emocji. 
Zmia-, ny sposobu działania danego wzorca można dokonać także pracując z 
poszczególnymi jego elementami. W procesie tym zmieniamy kontekst, a nie zawartość.
Wyobraźmy sobie, że na ścianie w poczekalni u lekarza wisi obraz, przedstawiający 
nagą postać. Jest rzeczą prawdopodobną, że większość ludzi będzie uważała, iż nie jest 
to odpowiednie miejsce dla takiego obrazu. W takiej poczekalni pacjenci na ogół będą 
czuli się nieswojo, większość z nich doświadczy uczucia skrępowania, a niektórzy mogą 
być nawet wściekli. Jeżeli lekarzowi zależy na tym, by nie odstraszać pacjentów, może 
on podjąć następujące działania: zasłonić części obrazu, przedstawiające nagość lub 
nawet cały obraz, polecić zeskrobanie pierwotnego obrazu i namalowanie nowego, albo 
wynająć kogoś, kto nauczyłby wszystkich odwiedzających jego gabinet innego 
nastawienia do nagości. Dobrym rozwiązaniem może też być powieszenie obrazu w 
łazience domu lekarza, gdzie nagość nikogo nie będzie raziła. Rozważmy jeszcze jedną 
sytuację. Na rozległej Parceli leży ogromny głaz. Jeżeli dookoła jest zupełnie pusto, taka 
samotna bryła kłuje w oczy. Można jednak - nie ruszając kamienia z miejsca - 
zaprojektować jego otoczenie w taki sposób, by uczynić z głazu obiekt, który przyciąga 
uwagę i wywołuje podziw. Jeszcze jeden przykład: plakat, naklejony bezpośrednio na 
ścianę, będzie, najprawdopodobniej, wywołał oburzenie, ale oprawiony w ramę może 
stać się obiektem zachwytu. W taki właśnie sposób rozumiem zmianę kontekstu, a nie 
zawartości. Umieszczenie jakiegoś obiektu w innym kontekście może całkowicie zmienić 
jego oddziaływanie na człowieka. Kiedy zrobimy podobną rzecz z negatywnymi 
wspomnieniami, staną się one obojętne lub nawet pozytywne.
Zawartość wzorca pamięciowego jest tym elementem wspomnienia, które wywołuje 
stosowną reakcję w teraźniejszości. Natomiast do kontekstu należą: kolor, rozmiar, 
odległość, ruch, punkt widzenia, rekwizyty (drobiazgi, które dodajemy lub usuwamy), 

147

background image

poziom dźwięku, otoczenie i wiele innych. Każde ku przechowuje wspomnienia zgodnie 
ze ściśle określonymi wzorcami, przy czym o zaliczeniu emocji wspomnienia do 
pozytywnej, negatywnej lub neutralnej decyduje czasami jeden element kontekstu (a 
czasami większa ich liczba). Wzorce u każdego człowieka są inne, toteż sami musimy 
przeprowadzić pewne eksperymenty i badania. Dla przykładu, jedna z moich słuchaczek 
odkryła - ku swojemu ogromnemu zdziwieniu - że wszystkie jej pozytywne wspomnienia, 
czyli te, które dotyczyły sukcesów, przechowywane były w kolorze czarno-białym, a 
wszystkie negatywne miały w żywe barwy. Kiedy zaczęła zmieniać obraz najbardziej 
negatywnych wspomnień na czarno-biały, stawały się one neutralne (przestawały ją 
niepokoić), albo ujawniały się w nich pozytywne aspekty, których dawniej nie potrafiła 
odkryć. To naprowadziło ją również na pomysł, by przyszłe sukcesy programować w 
postaci właśnie takiego obrazu, ponieważ zawsze łatwiej jest współpracować z ku niż 
zmieniać jego podstawowe wzorce.
Niżej podaję pewne sugestie odnośnie stosowania tego bardzo skutecznego sposobu w 
celu zmiany naszych reakcji na wspomnienia, obciążone negatywnymi emocjami. Zwróć 
uwagę na to, że z niektórymi wspomnieniami trzeba będzie popracować więcej niż jeden 
raz.
1. Dodaj jakiś element do wspomnienia. Dobrym sposobem modyfikowania wspomnień 
związanych z krytyką, jest umieszczenie rogu na głowie osoby, która nas skrytykowała. 
Wskazane jest, by przy tym w tle brzmiała muzyka cyrkowa. Można też przed naszym 
krytykiem umieścić błazna, strojącego miny. Takie zmiany spowodują, że zdarzenie 
zyska zupełnie inny kontekst, co ułatwi naszej pamięci umieszczenie go w zbiorze 
idiotycznych historyjek, w którym nie będzie już czyniło nam krzywdy.
Odmianą takich działań jest usunięcie czegoś, czego obecność wydaje się 
bezsensowna, na przykład, rośliny doniczkowej, obrazka lub filiżanki. Czasami ku 
traktuje taki przedmiot jako klucz do danego schowka i kiedy go usuniemy, zmienia się 
reakcja emocjonalna.
2. Zmień otoczenie. Spróbuj przenieść całe wspomnienie w inne miejsce albo w inne 
czasy, pamiętając o charakterystycznych dla danego okresu ubiorach. Klucz do emocji 
często ukryty jest właśnie w miejscu lub w czasie. Odmianą tej procedury jest zmiana 
miejsca, z którego oglądamy dane zdarzenie. Zwykle za każdym razem patrzymy z tego 
samego punktu, tak jakbyśmy byli kamerą na statywie. Poeksperymentuj z różnymi 
miejscami i kątami widzenia. Spróbuj spojrzeć z góry, z innej strony, z innego poziomu, 
albo od tyłu. Możesz także odwrócić obraz „do góry nogami". U wielu ludzi takie 
doświadczenie powoduje zasadniczą zmianę w ich reakcji na wspomnienie.
3. Zmień kontekst rzeczywistości. Można to zrobić w ten sposób, że szybko zamrażamy 
wspomnienie -jakbyśmy zamienili je w cienką szklaną lub lodową taflę - a następnie 
bierzemy młotek i tłuczemy. Kończymy uprzątnięciem kawałków i wrzuceniem ich do 
śmietnika. Efekt takiego postępowania jest często całkiem zadawalający. Innym 
sposobem jest rzucenie wspomnienia na ekran tak jak wyświetla się film, a następnie 
przyspieszenie lub zwolnienie przesuwu obrazu, do czego wskazane jest dodać 
zwiększenie lub zmniejszenie poziomu dźwięku. Można też przedstawić zdarzenie w 
formie spektaklu teatralnego, w którym my jesteśmy reżyserem i mówimy aktorom, by 

148

background image

robili dokładnie to, co zrobili, a następnie chwalimy ich za doskonałe odegranie swojej 
roli. To daje nam subtelną satysfakcję z tego, że sami sterujemy sytuacją i pomaga 
usunąć uczucie bezradności.
4. Zmień elementy na przeciwne. Celem tego procesu jest odnalezienie klucza 
emocjonalnego do danego wspomnienia. Chociaż poszukiwania odbywają się na 
zasadzie prób i błędów, ale wyniki są bardzo zachęcające. Dobrym początkiem jest 
zmiana koloru. Wspomnienie przechowywane w żywych barwach, zamień na wypłowiałe 
lub nawet czarno-białe, a do obrazu czarno-białego lub wyblakłego wprowadź żywe 
kolory. To, co widzisz z bliskiej odległości, oddal, a co pojawia się z oddali, przybliż. 
Jeżeli znajdujesz się na zewnątrz wspomnienia i oglądasz je z boku (siebie również) 
wejdź w obraz i doświadcz go w sposób bardziej bezpośredni, a jeżeli jesteś wewnątrz 
niego, wyjdź, by obejrzeć go z zewnątrz (choć możesz pozostawić siebie również 
wewnątrz obrazu - w ten sposób nie zmienisz kontekstu). Duży obraz wspomnienia 
można zmniejszyć, a mały - powiększyć. Jeżeli jest on nieograniczony, weź go w ramkę, 
a jeżeli posiada jakieś granice, usuń je. Kieruj się jednak własnymi pomysłami.
Jeżeli chodzi o pomaganie innym, to opisane wyżej techniki zmieniania kontekstu nadają 
się do tego celu doskonale, ponieważ możemy poprowadzić wykonywany przez nich 
proces, nie wiedząc nawet, jaki był rzeczywisty kontekst. W ten sposób nie naruszamy 
prywatności i unikamy skrępowania. Prosimy jedynie daną osobę, by przywołała w 
pamięci dane zdarzenie, któremu towarzyszyła silna emocja, a następnie dajemy jej 
wskazówki, jak ma je zmodyfikować. Zwykle do zmiany bardzo bolesnych wspomnień nie 
nadaje się metoda wprowadzania komicznych wątków, ponieważ ludzie mają często 
bardzo silne zasady co do tego, że ból należy traktować poważnie. W takich 
przypadkach sugeruję zaczynanie pracy od zamiany elementów zdarzenia na przeciwne, 
lub zmiany miejsca, z którego oglądany jest obraz.
Symbole pochodzące z otaczającego nas środowiska
W tradycyjnych społeczeństwach symbole, związane ze środowiskiem, traktowane są 
jako omen lub znak. Są to w rzeczywistości symboliczne interpretacje naturalnych 
zjawisk, które nie muszą, ale mogą, nieść istotne informacje o przeszłości, 
teraźniejszości i przyszłości, uzyskiwane na podstawie przypadkowych zdarzeń i 
pochodzące z przypadkowych źródeł. W poszukiwaniu znaków starożytni Chińczycy 
oglądali rysy na łopatkach owiec, Grecy badali wnętrzności zabitych zwierząt, Persowie 
przyglądali się płomieniom, a Hawajczycy bardzo lubili czytanie z chmur. Typowi 
przedstawiciele nauki kpią sobie z takich praktyk, ponieważ - patrząc na to z pierwszego 
poziomu - nie ma to oczywiście żadnego sensu. W jaki sposób może istnieć jakakolwiek 
korelacja między wydarzeniami tak bardzo oddalonymi od siebie w czasie czy 
przestrzeni i tak różniącymi się między sobą? Być może i Ty próbowałeś uzyskać jakąś 
wskazówkę odnośnie cen na giełdzie ze śladów kaczki, lub poradę psychologiczną z 
układu kropel deszczu na szybie. Z punktu widzenia drugiego poziomu wszystkie takie 
znaki mogą być dla nas znaczące, co wynika z koncepcji, wysnutej z pierwszej zasady 
Huny, która mówi, że życie jest snem, a także z wniosku, wypływającego z drugiej 
zasady, mówiącego, że wszystko jest ze sobą połączone. Posługując się swoją 
koncepcją synchroniczności Carl Jung był bardzo bliski wyjaśnienia skuteczności I 

149

background image

Chingu, ale synchroniczność jest synonimem przypadkowości. Natomiast szamanizm 
mówi, iż związek między cenami giełdowymi i śladami kaczki istnieje dlatego, że 
wszystko jest między sobą połączone. Jednakże, to nie zmienia faktu, że jedne rzeczy są 
łatwiejsze do odczytania i zinterpretowania, a inne trudniejsze. Skoro w kategoriach 
myślenia z poziomu drugiego możliwe jest znalezienie korelacji między tak bardzo 
różniącymi się między sobą zjawiskami, to może wygodniej byłoby wybrać coś, między 
czym zachodziłyby ściślejsze relacje i co byłoby prostsze do zinterpretowania, na 
przykład wzorce rozkładu cen giełdowych z przeszłości.
Znaki są wokół nas, ponieważ otaczają nas nasze myśli. Oznacza to, że wszystko, co 
istnieje dookoła nas jest odzwierciedleniem lub symbolem naszych myśli. Zwracając 
baczniejszą uwagę na wzorce w naszym środowisku fizycznym, będziemy mogli lepiej 
zrozumieć własne wzorce myślowe.
Istnieje niezliczone mnóstwo sposobów poszukiwania i odczytywania znaków, ale dla 
naszych celów opiszę tutaj tylko dwa takie, których uczę na swoich kursach. Przy okazji 
pragnę zwrócić uwagę, że jedyną różnicą między tą techniką i techniką rzucania 
kamyków, omówioną rozdziale piątym jest to, że tam w sposób zamierzony tworzyliśmy 
symbole, a tu poszukujemy symboli już istniejących.
Sztuka losowego otwierania książki w celu uzyskania odpowiedzi na postawione pytanie, 
nazywa się bibliomancją. Najczęściej stosowana jest w odniesieniu do Biblii i słowników, 
ale miłą i twórczą jej odmianą jest losowe otwieranie pierwszej lepszej książki lub 
czasopisma. W procesie dociekania, co paragraf na temat smażonych krewetek ma 
wspólnego z zadanym przez nas pytaniem o nasze życie miłosne, lub jaki związek z 
pytaniem o karierę ma zdjęcie samolotu zamieszczone w reklamie, potrzebny jest nam 
rozwinięty zmysł twórczy. Jednakże bardzo często odpowiedź jest całkowicie oczywista, 
niezależnie od źródła, w jakim jej poszukujemy; czasami też zdarzenia idą ze sobą w 
parze w bardzo uporządkowany sposób. Podczas zajęć prowadzonych w bibliotece 
rozdawałem słuchaczom czasopisma losowo wzięte z półki. Pewien mężczyzna wyszedł 
w tym momencie na chwilę, toteż położyłem jeden egzemplarz na jego krześle. Kiedy 
wrócił, stwierdził, że czasopismo dotyczyło fotografii i sądził, że położyłem je celowo, 
wiedząc, jaki jest jego zawód (tymczasem ja nie wiedziałem tego). W ćwiczeniu 
postanowił zadać pytanie, gdzie mógłby nabyć nowy rodzaj filmu, o którym już słyszał. 
Zamknął oczy, przerzucił kartki i włożył palec między przypadkowe strony. Kiedy otworzył 
oczy, ujrzał całostronicową reklamę właśnie tego filmu, o który pytał. Na szczęście 
wkrótce miała być przerwa, miał więc czas, by ochłonąć z szoku. Jak widać, czasami 
fakt, że technika ta działa, bywa dla ludzi wręcz wstrząsający.
Druga rzecz, o którą proszę swoich słuchaczy, polega na tym, że mają oni zadać 
Wszechświatu pytanie, dotyczące ich życia lub kariery, a następnie z otwartym, pełnym 
oczekiwania nastawieniem idą na obiad. Zapewniam ich, że znak się pojawi, że coś, 
czego doświadczą będzie dla nich ważne. Przesłanie może być zawarte w kształcie 
chmur lub w układzie jakichś rzeczy (na przykład, gałęzi jakiegoś drzewa), w jakimś 
przedmiocie, który przyciągnie ich uwagę, w piosence lub we fragmencie czyjejś 
rozmowy, albo w jakimś zdarzeniu. Kiedyś w Taos w Nowym Meksyku zadałem pytanie 
na temat znaczenia, jakie mogłaby mieć miłość i moc dla pewnego przedsięwzięcia, nad 

150

background image

którym wówczas pracowałem. W drodze do restauracji mój wzrok przykuło hasło, 
wypisane dużymi czerwonymi literami na bocznej ścianie budynku z cegły: „Miłość jest 
najwspanialszą rzeczą!"
PRZYGODA JEDENASTA
SZTUKA UZDRAWIANIA POPRZEZ CEREMONIĘ I RYTUAŁ

E 'ao lu 'au a kualima
(Ofiaruj młode liście kolokasji pięć razy - -jest to ceremonia, mająca usunąć chorobę 
umysłu lub dala)

Słowa ceremonia i rytuał wywołują u nas skojarzenia z egipskimi kapłanami, idącymi w 
procesji, z tłumami Katolików lub z „prymitywnymi" ludami, tańczącej w rytm bicia 
bębnów. Pojęcia te przywołują na myśl coś dziwnego, tajemniczego, egzotycznego, ale 
tak naprawdę nasze współczesne codzienne życie w mieście pełne jest najróżniejszych 
ceremonii i rytuałów. Wiem, że pod słowem rytuał można rozumieć każdy utarty wzorzec 
zachowania tak świadomego, jak i nieświadomego (na przykład, palenie papierosów, 
prowadzenie samochodu, wykonywanie różnego rodzaju ćwiczeń), ale w tym rozdziale 
będę używał go w znaczeniu świadomie zorganizowanego zachowania, którego celem 
jest wywarcie wrażenia i zapewnienie określonego oddziaływania na ludzi.
Jednym z celów stosowania rytuału jest zaznaczenie chwili rozpoczęcia jakiegoś 
ważnego wydarzenia. Mamy więc takie rytuały, jak obsypywanie noworodka prezentami, 
chrzest statku, uroczyste otwarcia i przecinanie wstęgi (współczesna wersja ceremonii 
odcinanią pępowiny). Są też rytuały, związane z zakończeniem czegoś jak, na przykład, 
pogrzeby, wieczory kawalerskie, rozdanie dyplomów, a także ceremonie typu wznoszenia 
toastów czy oklaskiwania kogoś. Bardzo wiele rytuałów jest związanych z przemijaniem; 
należą do nich, między innymi, przyjęcia urodzinowe, chrzty, bierzmowanie, świętowanie 
rocznic, czy momentu przekraczania równika. Istnieją również rytuały połączenia, takie 
jak śluby, przystępowanie do danego kościoła, debiuty, wieczorki zapoznawcze. 
Dlaczego w sytuacji, gdy istnieje taka różnorodność ceremonii rodzimego pochodzenia, 
coraz więcej ludzi poszukuje jeszcze czegoś w innych kulturach?
Rytuał może służyć wielu różnym celom, ale nie będzie im służył, jeżeli nie jest 
skuteczny, a skuteczny jest wtedy, kiedy pozostawia trwałe wrażenie lub silnie wpływa na 
człowieka, wzmacniając lub zmieniając jego założenia, nastawienia i oczekiwania. Aby te 
cele zostały osiągnięte rytuał musi intelektualnie i emocjonalnie zadowolić zarówno lono, 
jak i ku. W przeciwnym wypadku jest to tylko czczy nawyk lub dogmat i nie spełnia swojej 
roli. My, jako szamani miejscy, interesujemy się wykorzystaniem go do celów uzdrawiania 
lub do wzmacniania pozytywnych wzorców.
Co powoduje, że rytuał jest skuteczny?
O tym, czy rytuał jest satysfakcjonujący i skuteczny, decydują pewne konkretne jego 
elementy.

151

background image

1. Rytuał musi mieć silny akcent początkowy i silny akcent końcowy. Jeżeli jego 
rozpoczęcie nie ma odpowiednio mocnego wyrazu, przestaje on być dostatecznie ważny 
dla uczestniczących w nim ludzi, na skutek czego trudno jest skupić ich uwagę. Właśnie 
dlatego tak wiele rytuałów rozpoczyna się biciem bębnów lub dzwonów, dźwiękami 
piszczałek lub trąbek. Jeżeli uda się nam zrobić na początek coś, co przyciągnie uwagę 
ludzi, to znaczy, że rozpoczęcie miało dostatecznie silny wyraz. Jeszcze ważniejszy jest 
mocny akcent końcowy. Zakończenie rytuału pozbawione takiego akcentu pozostawia 
uczucie niespełnienia i zawieszenia w próżni. Będzie ono miało odpowiednią siłę 
wówczas, gdy po częściowym rozproszeniu podczas środkowej części uroczystości 
ponownie uda nam się przyciągnąć uwagę wszystkich i doprowadzić do ich 
świadomości, że ceremonia się skończyła. Jednym z najczęstszych powodów 
niezadowolenia ludzi z rytuałów, w których uczestniczyli jest to, że nie zostały one w 
jasny sposób oddzielone od reszty życia. Jest to bardzo ważne, jeżeli chcemy zrobić 
wrażenie na uczestnikach i wywrzeć na nich odpowiedni wpływ, bez czego ludzie dojdą 
do wniosku, że skoro rytuał niczym nie różni się od zwyczajnych rzeczy, to pewnie nie 
jest ważny. Kiedy nauczam ceremonii i rytuału na swoich kursach stwierdzam, że właśnie 
sprawa silnego akcentu początkowego i końcowego sprawia słuchaczom najwięcej 
kłopotów. A warto pamiętać, że ludzie wybaczą nam różne niedociągnięcia w środkowej 
części uroczystości, jeżeli zadbamy o jej dobry początek i mocne zakończenie.
2. Rytuał musi silnie oddziaływać na zmysły. Jeżeli jest przeznaczony wyłącznie do 
biernego oglądania, to będzie przyciągał naszą uwagę tylko w takim stopniu, w jakim jest 
dla nas ciekawy i piękny. Większe wrażenie wywrze na nas wówczas, gdy zadbamy o 
stosowną muzykę i efekty zapachowe, a przeżycie będzie jeszcze głębsze, jeżeli 
włączymy dodatkowo zmysł dotyku i smaku. W wielu kulturach i organizacjach odkryto, 
że tak właśnie jest, toteż miejsce przeprowadzania uroczystości dekoruje się świeżymi 
kwiatami, nawania kadzidłem, do wykonywanych czynności włączane są elementy 
śpiewu a cappella lub z towarzyszeniem muzyki, wspólnego uczestnictwa w rytuale 
poprzez, na przykład, powtarzanie modlitwy, wspólne śpiewanie, wykonywanie 
określonych ruchów, taniec, picie i jedzenie.
3. Rytuał powinien mieć formę znaną uczestnikom, lub możliwą dla nich do 
przewidzenia. Jeżeli uczestniczymy w jakichś wspólnych działaniach i nie wiemy, co 
mamy robić i czego się spodziewać, jesteśmy zmieszani i zaniepokojeni, nasza uwaga 
jest rozproszona, toteż to, co się wokół dzieje, nie robi na nas dużego wrażenia, a więc 
ma słabsze oddziaływanie. Natomiast, im więcej elementów rytuału jest nam znanych, 
tym większy jest nasz komfort psychiczny i lepszy skutek. Wiedząc o tym, kapłani 
używają ustalonych rytuałów do określonych uroczystości. Członkowie Kościoła 
Katolickiego mają ogromne poczucie jedności ponieważ wiedzą, że w każdym zakątku 
świata obrzędy kościelne są takie same, toteż zawsze mogą w nich w pełni uczestniczyć, 
nawet nie znając miejscowego języka. Tam, gdzie procedury obrzędowe zostały 
zmienione, zapewne istniał do tego ważny powód, ale poczucie jedności zostało już 
naruszone. Szamani zaspakajają potrzebę znajomości i przewidywania kolejnych 
czynności w rytuale poprzez włączanie do każdego z nich znanych elementów i wzorców 
działających na zmysły, choć na każdą okazję rytuał jest inny.

152

background image

4. Znaczenie wszystkich elementów rytuału musi być dla jego uczestników zrozumiałe. 
Jeżeli jakaś część jest niejasna, traci ona swoją skuteczność. Właśnie ten element 
kapłani lekceważą najczęściej, ponieważ uważają, że wykonują czynności rytualne 
raczej dla istot duchowych niż dla zwykłych ludzi. Ale skoro oni wiedzą, jakie jest 
znaczenie poszczególnych części rytuału, skoro wiedzą to również istoty duchowe, 
dlaczego nie mieliby wiedzieć tego zwyczajni ludzie? Tu właśnie istnieje ogromna różnica 
między kapłanami i szamanami. Szamani zawsze wykonują czynności rytualne dla jednej 
osoby lub dla większej liczby ludzi, ale także i dla siebie. Uwzględnia się u nich również 
istoty duchowe, lecz zasadnicza skuteczność rytuału jest oceniana według tego, jakie 
wrażenie wywarł on na uczestniczących w nim ludziach i jak na nich wpłynął. Szaman 
dobrze o tym wie, toteż zawsze przed rozpoczęciem rytuału i podczas jego trwania 
objaśnia ludziom poszczególne czynności.
5. Rytuał musi być czymś szczególnym. Jeżeli nie różni się niczym od zwykłego życia, 
zatraca swoją skuteczność. Podstawowym powodem, dla którego tak wiele 
współczesnych rytuałów pozostawia wrażenie pustki jest to, że wielu liderów nie traktuje 
ich w sposób szczególny. Widać to wyraźnie podczas uroczystości z okazji różnych 
świąt. Na przykład, dla większości ludzi Hallowe-en jest jedynie świętem kostiumowym. 
Jeśli chodzi o dziękczynienie, to praktycznie zapomniano o nim, a związany z nim dzień 
jest tylko pretekstem do zjedzenia indyka z sosem żurawinowym. Boże Narodzenie 
przekształciło się w szał zakupów, Nowy Rok jest dniem gry futbolowej, a Piąty Lipca 
zamienił się w piknik. Są, oczywiście, wyjątki, ale nie jest ich dostatecznie dużo, by móc 
wykorzystać możliwość przeprowadzania stosownych ceremonii do wzmacniania 
wartości kulturowych. Dla tych, którzy odczuwają brak rytuałów we własnej kulturze 
bardzo atrakcyjne są te, pochodzące z innych kultur, które zachowały cechy właśnie 
czegoś szczególnego.
Co powoduje, że rytuał staje się czymś szczególnym?
Decydują o tym cztery podstawowe elementy.
1. Specjalne miejsce. Cechę tę można nadać miejscu w różny sposób. Jednym z nich 
jest poświęcenie. Oznacza to wykonanie rytuału błogosławienia, który ma na celu 
podkreślenie, że dany teren czy pomieszczenie będzie zawsze miejscem szczególnym. 
Przeprowadzenie tego rodzaju rytuału ma na celu zapewnienie mu ochrony, 
sprowadzenie do niego pomyślności lub zastrzeżenie go do określonych celów. W ten 
sposób specjalnymi miejscami czyni się cmentarze, a także wszelkie budowle, 
przeznaczone na kościoły i świątynie. Na Hawajach do dziś powszechną praktyką jest 
poświęcanie (błogosławienie) każdego nowego projektu domu lub zagospodarowania 
terenu. Innym sposobem na to, by nadać miejscu cechy miejsca szczególnego, jest 
wydzielenie go z otoczenia. Można to zrobić budując wokół niego mur (jak to jest w 
przypadku parków), albo wybierając niedostępną lokalizację (jak w przypadku Statui 
Wolności), lub też zastrzegając je dla danej grupy ludzi (tak jak szkoły). Wydzielić dany 
teren można również przez obsadzenie go dookoła roślinami, lub ustawienie na ziemi 
stosownych znaków. Ale najprostszym sposobem wyznaczenia miejsca dla wykonania 
rytuału jest otoczenie go kręgiem ludzi, trzymających się za ręce. Tak wydzielony obszar 
automatycznie zaczyna być odbierany jako coś szczególnego.

153

background image

2. Specjalne rekwizyty. Obejmują one szeroką gamę przedmiotów, ale na pierwszym 
miejscu wymieniłbym ubiór. Specjalne ubiory takie, jak togi, mundury, szarfy, kapelusze, 
maski, kostiumy lub specjalne odmiany zwykłych strojów (na przykład, stroje ludowe czy 
oficjalne) używane są od niepamiętnych czasów właśnie po to, by stworzyć dla danej 
sytuacji specjalny nastrój. W podkreśleniu szczególnego charakteru chwili może pomóc 
biżuteria, noszona wyłącznie przy okazji wykonywania rytuałów. Odmianą takich ozdób 
są hawajskie girlandy z kwiatów (lei), ofiarowywane na powitanie lub dla uhonorowania 
kogoś. W celu wzmocnienia efektów działań rytualnych do dekoracji miejsca używa się 
kwiatów, transparentów, elementów umeblowania i charakterystycznego dla danego 
rytuału ich rozmieszczenia. W charakterze specjalnych przyrządów wykorzystuje się 
buławy, pałeczki, miski, kryształy, figurki i przedmioty bezpośrednio używane przy 
wykonywaniu samego rytuału. Specjalnego nastroju uroczystości może dodać rodzaj 
jedzenia. Często wyłącznie dla potrzeb danego rytuału przyrządza się określone potrawy 
(na przykład ciasteczka na Boże Narodzenie czy specjalny rodzaj pieczywa, który Żydzi 
jedzą tylko podczas szabasu i świąt), a czasami są to potrawy codzienne, którym 
szczególny charakter nadaje się przez ich poświęcenie lub przeznaczenie do użycia 
podczas rytuału. W odległych czasach na Hawajach mątwy były bardzo 
rozpowszechnionym jedzeniem, ale w rytuale uzdrawiania szaman nadawał im 
szczególną moc przypominając choremu, że słowo „he'e" (mątwa) oznacza również 
„uciekać", toteż zjedzenie jej spowoduje, że choroba ucieknie. Szamani hawajscy jako 
pierwsi stali się mistrzami w stosowaniu placebo i nie próbowali tego ukrywać. 
Szczególne ruchy. Podczas rytuałów ludzie wykonują ruchy, które rzadko wykonywane 
są w innych okolicznościach lub też nie są wykonywane wcale. Prawie zawsze są to 
jakieś specjalne gesty, sposoby poruszania ramionami, czy dłońmi służące podkreśleniu, 
wskazaniu lub błogosławieniu czegoś, co się właśnie odbywa. Czasami jedna lub dwie 
osoby - zwykle liderzy - przyjmują jakieś charakterystyczne pozy, a grupa je naśladuje. 
Bywa też, że wykonywane są specjalne tańce. Większość ludzi słyszała o hawajskim 
tańcu hula, albo przynajmniej o współczesnym auwana lub o rozrywkowym hula. Ale 
mało kto wie (choć to się zmienia) o istnieniu kahiko czyli starożytnej odmiany rytualnego 
tańca hula. I chociaż zaczyna on być propagowany jako taniec służący rozrywce, ciągle 
jeszcze jest wykonywany głównie w charakterze elementu otwierającego przedstawienie. 
Tańczy się go również w ramach innych rytuałów, by nadać im szczególny charakter. 4. 
Specjalne dźwięki. Poza dźwiękami towarzyszącymi rozpoczęciu i zakończeniu, które 
mają na celu skupienie uwagi uczestników, istniej ą specjalne dźwięki stosowane w 
samym rytuale. Jedną z ich odmian jest specyficzna intonacja. Słowa wypowiadane w 
sposób, w jaki artykułujemy je w zwyczajnych rozmowach, nie oddziały-wują na 
człowieka tak samo, jak słowa wypowiadane specjalnie modulowanym głosem, 
zastrzeżonym wyłącznie do celów rytualnych. Jeżeli pamiętasz, jakiej intonacji używała 
osoba, poproszona o odmówienie modlitwy lub błogosławieństwa na otwarcie jakiejś 
uroczystości, w której uczestniczyłeś, to wiesz o czym mówię. Możliwe jest również 
wypowiadanie słów w specjalnym rytmie wyłącznie przy pomocy głosu lub z 
towarzyszeniem jakiegoś instrumentu perkusyjnego (bębenka, czy hawajskiej grzechotki 
z tykwy), który wzmacnia lub podkreśla akcentowanie poszczególnych sylab. Naturalną 

154

background image

rzeczą jest stosowanie muzyki, ale do rytuałów używa się utworów, które zostały 
specjalnie zadedykowane dla danych czynności rytualnych lub specjalnie 
skopmonowane dla nich, lub takich, które tradycyjnie wykorzystuje się do tego celu. 
Specjalny charakter danej uroczystości może być podkreślony stylem muzyki (humn 
kościelny), jej treścią (podczas Bożego Narodzenia pieśń ludowa „Greensleeves" 
zamienia się w pieśń „What Child Is This?"), użytymi instrumentami (hawajskie 
grzechotki, wykonane z tykwy), albo przez stworzenie odpowiedniego kontekstu (pieśń 
„Niech na Ziemi zapanuje pokój" może być śpiewana przy różnych okazjach, ale 
silniejsze oddziaływanie ma podczas zgromadzeń rytualnych). Specjalne dźwięki 
obejmują także używanie specjalnego języka oraz specjalnych słów, zarezerwowanych 
wyłącznie do celów związanych z rytuałem, takich jak modlitwy i błogosławieństwa. 
Szczególne wrażenie będzie wywierał język, którego większość zgromadzonych nie 
rozumie -Sanskryt, japoński, hebrajski, łaciński, hawajski, albo jeszcze inny - ale jego 
oddziaływanie będzie jeszcze większe, jeżeli niektóre fragmenty zdań będą tłumaczone, 
choćby tylko częściowo.
Tak więc znasz już wszystkie elementy dobrego rytuału. Przejdźmy do kilku przykładów, 
by zobaczyć jak one działają.
Jakiś czas temu na wyspę Kauai przyjechali turyści z kontynentu, którzy rozbili obóz w 
górach Kokee. Przed przyjazdem napisali do mnie, zapraszając na ceremonię, 
organizowaną w związku z pełnią Księżyca w piątek wieczorem. Stwierdziłem, że może 
to być ciekawe, toteż wraz z żoną wybraliśmy się w góry. Po przybyciu na miejsce 
zjedliśmy z gospodarzami kolację, potem było trochę zabawy, aż wreszcie usiedliśmy ze 
wszystkimi w kręgu dookoła ogniska. Księżyc był dobrze widoczny i piękny, ale wśród 
uczestników panowała jakaś niezręczna cisza, toteż zastanawiałem się, kiedy zdecydują 
się rozpocząć tę najważniejszą część. Wreszcie lider nachylił się do mnie i zapytał: „Czy 
chciałbyś już zacząć ceremonię?" Cóż, byłem całkowicie zaskoczony, sądziłem bowiem, 
że jestem tu gościem. Nie przygotowałem nic, w dodatku Hawajczycy nie znają żadnej 
ceremonii związanej z pełnią Księżyca (mieli ceremonie, których terminy wyznaczały fazy 
tego ciała niebieskiego, ale nie miały one związku z nim samym), toteż nie wiedziałem, 
jak się świętuje pełnię. Jednak będąc szamanem, doskonale wiedziałem, jakie elementy 
składają się na dobry rytuał czy dobrą ceremonię. Poleciłem więc wszystkim, by wzięli 
się za ręce, odmówiłem modlitwę do Księżyca, pobłogosławiłem kije, z którymi 
uczestnicy pracowali dla ćwiczenia, nauczyłem ich krótkiej pieśni i zakończyłem inną 
modlitwą. Na wszystkich zrobiło to ogromne wrażenie, toteż wytworzył się wspaniały 
nastrój.
Innym razem podczas konferencji na terenie pewnej wyższej uczelni na Środkowym 
Zachodzie poproszono mnie, bym przyszedł obejrzeć rytuał wykonywany przez 
szamana, będącego amerykańskim Indianinem. Coś mnie tknęło, by wziąć ze sobą 
swoje lei z nasion kukui i trąbkę wykonaną ze stożkowej muszli (specjalne rekwizyty), a 
także by ubrać się w koszulkę z napisem „Aloha", a na głowę nałożyć opaskę (specjalny 
ubiór). Kiedy przybyłem na miejsce, zobaczyłem tam setkę ludzi stojących w kręgu i 
trzymających się za ręce (specjalne miejsce). Gdy tylko zostałem dostrzeżony, 
poproszono mnie, bym dołączył do szamanów chasydzkich, stojących wewnątrz kręgu. 

155

background image

Ceremonię otworzył Indianin, który zaczął od głośnego krzyku (silny akcent początkowy), 
a następnie potrząsnął kołatką i wymienił nazwy siedmiu kierunków w swoim języku i po 
angielsku (wyjaśnienie znaczenia). Potem szaman chasydzki zrobił to samo -potrząsnął 
tamburynem i wypowiedział te same słowa po hebrajsku i po angielsku, a gdy skończył 
również ja wykonałem te same czynności - użyłem trąbki i wymieniłem kierunki po 
hawajsku i po angielsku (nawiasem mówiąc, tego dnia miałem spierzchnięte wargi, toteż 
moja trąbka wydawała ochrypłe dźwięki, ale konsekwentnie grałem na niej i wyglądało na 
to, że nikt niczego nie zauważył; w przemyśle rozrywkowym trzeba umieć robić dobrą 
minę do złej gry). Do tego momentu ceremonia miała znaną mi formę z rozpoczęciem, 
częścią środkową i prawdopodobnym zakończeniem, a także rotacją ról. Następnie 
Indianin wprawił wszystkich w ruch kołyszący w przód i w tył z towarzyszeniem 
intonowanej przez wszystkich pieśni, a sam wykonał krótki taniec wewnątrz kręgu, 
używając przy tym kołatki. Gdy skończył, do tańca ruszył szaman chasydzki, potrząsając 
swoim tamburynem, podczas gdy zebrani śpiewali jakąś pieśń po hebrajsku. Po jego 
wystąpieniu przyszła kolej na mnie. Aby podtrzymać skuteczność rytuału musiałem 
wykonać to, czego oczekiwano, ale w języku hawajskim nie było nic, co pasowałoby do 
tej sytuacji. Jako dobry szaman wymyśliłem coś na poczekaniu. Najpierw poleciłem, by 
wszyscy - kołysząc się w przód i w tył - recytowali siedem zasad Huny po hawajsku, a 
następnie wykonałem po okręgu rodzaj tańca, który przypominał coś, co miało w sobie 
elementy hawajskiego hula. Ludzie byli zachwyceni, ponieważ czuli, że było to dobre i 
odpowiednie. Cała ceremonia zakończyła się mocnym akcentem - wymianą uścisków 
między jego uczestnikami. W ten sposób uwzględnione zostały wszystkie elementy 
dobrze przeprowadzonego rytuału.
Ja nawet swoje kursy prowadzę w formie rytuału. Zawsze zaczynam zajęcia od 
oficjalnego otwarcia, by zaspokoić potrzebę silnego akcentu początkowego i 
pobłogosławić przestrzeń, którą - jeżeli jest to możliwe - wyznaczamy wcześniej stając w 
kręgu. W miejscu, w którym odbywa się kurs, są zwykle pewne hawajskie elementy 
dekoracyjne, odtwarzana jest muzyka hawajska, a ja mam na głowie specjalną opaskę, 
ubrany zaś jestem w koszulkę z lei na szyi; mam też przy sobie pałeczkę. Wszystkie te 
rekwizyty omówię niżej. Kurs jest tak zorganizowany, by jego elementy były znane i 
przewidywalne, a grupa aktywnie uczestniczy w zajęciach. Również zakończenie jest 
zawsze oficjalne i zawiera jakiś mocny akcent. Taki rytualny układ zajęć jest bardzo 
pomocny w procesie uczenia się.
A oto podstawowy schemat każdego rytuału:
1. Przygotowanie. Przygotowujemy rekwizyty i ubiory, ustawiamy elementy umeblowania, 
nastawiamy muzykę, planujemy, co kolejno będziemy robili i wyznaczamy specjalne 
miejsce dla odbycia rytuału. Przygotowania do wielkiej uroczystości trwają często kilka 
tygodni, może się jednak zdarzyć, że zostaniesz poproszony o przeprowadzenie rytuału 
na poczekaniu, jak to było w moim przypadku z pełnią Księżyca. Dysponując wiedzą, 
zawartą w tym rozdziale nie powinieneś mieć z tym kłopotów. Podczas moich kursów z 
jednodniowym wyprzedzeniem informuję słuchaczy, że oczekuję od nich 
przeprowadzenia rytuału, chociaż na samo przy-

156

background image

: gotowanie się do niego pozostawiam im pięć do piętnastu minut. Ale w tym momencie 
na ogół wiedzą już oni, jakie elementy muszą uwzględnić, toteż wyniki są całkiem niezłe.
2. Rozpoczęcie. Dobrym, silnym akcentem na rozpoczęcie rytuału jest jakiś aktorski gest, 
modlitwa, przyciągająca uwagę muzyka, słowa powitania lub jakiś rodzaj procesu 
wzajemnego poznawania się. Jedną z najwspanialszych ceremonii otwarcia, w jakich 
uczestniczyłem, zorganizowano podczas konferencji w Nowej Zelandii. Był to 
zmodyfikowany model maoryski. Uroczystość odbywała się na powietrzu. Gospodarze 
stali w jednym rzędzie po jednej stronie trawnika, a goście po drugiej. W sposób raczej 
oficjalny, ale improwizowany organizatorzy zaczęli kolejno wygłaszać słowa powitania 
Ziemi i gości. Potem ochotnicy z drugiej strony odwzajemniali powitanie. Na koniec 
uczestnicy ustawili się w rzędzie i zaczęli przedstawiać się gospodarzom, wymieniając 
objęcia kolejno z każdym z nich. Gość, kończący swoją kolejkę, ustawiał się w rzędzie, 
który początkowo był rzędem gospodarzy i w ten sposób mogli mu się przedstawiać 
kolejni goście. Trwało to dotąd, aż każdy z każdym wymienił uściski. Dzięki temu między 
wszystkimi uczestnikami wytworzyła się więź, a i uciechy przy tym było co niemiara, 
chociaż zajęło to nam trochę czasu.
3. Rozwinięcie. Polega ono po prostu na wykonywaniu wszystkiego, co ma związek z 
celem rytuału. Zwykle jest tak, że im krótsze jest rozwinięcie, rym jest ono bardziej 
oficjalne. Jeżeli trwa dłużej, staje się mniej formalne. Ceremonia zaślubin jest bardzo 
sztywna przez cały czas jej trwania, natomiast to, co się dzieje podczas olimpiad 
sportowych między ich otwarciem i zamknięciem, nie ma charakteru oficjalnego.
4. Zakończenie. Jest to czas, kiedy musimy ponownie skupić uwagę uczestników i 
dokonać konkretnego zakończenia rytuału. Ten ważny, choć często pomijany aspekt 
może zadecydować o skuteczności czynności rytualnych. Dobrze przeprowadzone 
zakończenie wzmacnia więź między członkami grupy, powoduje utrwalenie w pamięci 
tego, co się działo podczas całej ceremonii, daje okazję do przejścia na mniej oficjalny 
grunt, a także informuje, kiedy wypada opuścić zgromadzenie. Ostateczne zakończenie 
może być podkreślone odpowiednio sformułowanym zdaniem lub modlitwą, biciem 
dzwonów, gwizdem, uderzeniem gongu, wspólnym śpiewem, podaniem sobie rąk, 
uściskami, albo też najpopularniejszą czynnością, czyli oklaskami.
W pozostałych paragrafach podam przykłady konkretnych rytuałów, które mogą być 
przydatne dla szamana miejskiego. Jak zwykle można w nich dokonywać wszelkich 
zmian.
Rytuał uzdrawiania
Oto bardzo prosty, ale bardzo skuteczny rytuał grupowego uzdrawiania. Zanim 
zaczniecie, zaopatrzcie się w parę krótkich prętów, w grzechotki lub kastaniety (nazwijmy 
je ogólnie instrumentami perkusyjnymi). Jeżeli liczba osób w grupie pozwala na to, 
utwórzcie krąg i zaproście do niego jedną lub więcej osób (do czterech), które chcą 
poddać się uzdrawianiu. Jeżeli do kręgu wejdą co najmniej dwie osoby, poproście, by 
usiadły opierając się wzajemnie o siebie plecami. Pouczcie je, że powinny koncentrować 
uwagę na oczekiwaniu pozytywnych wyników uzdrawiania, których pragną. Dajcie 
instrument perkusyjny komuś, kto również usiądzie w kręgu i będzie czuwał nad 
odpowiednim rytmem. Dokonajcie aktu oficjalnego otwarcia ceremonii. Można to zrobić 

157

background image

przez wyrażenie pragnienia lub intencji doznania uzdrowienia. Potem niech osoby 
stojące w kręgu wezmą się za ręce. Poproście tego, kto ma instrument perkusyjny, by 
przy jego pomocy zaczął odmierzać równy rytm na cztery (zbliżony do rytmu 
zrelaksowanego pulsu). Osoby poddające się uzdrawianiu niech lekko klaszczą w dłonie. 
To pomaga im uczestniczyć w procesie i skupiać uwagę. Kiedy wystukiwany rytm ustali 
się, osoby stojące w kręgu zaczynają w tym samym rytmie intonować jakąś odpowiednią 
pieśń. Możecie wymyślić coś swojego, albo wykorzystać następujące słowa, które już 
były przytaczane:
„Be aware, be free, be focused, be here, be loved, be strong, be healed". (Bądź 
świadomy, bądź wolny, bądź skoncentrowany, bądź kochany, bądź silny, bądź 
uzdrowiony.) Niezależnie od tego, jaką pieśń będziecie wykonywali, pamiętajcie o tym, by 
na wzięcie oddechu robić pauzy, trwające co najmniej tyle, ile trwa jedno uderzenie 
rytmu. W przypadku podanej wyżej pieśni, rytm będzie wyglądał następująco (każdy 
numer oznacza frazę pieśni):
l-2-3-4-5-6-7-pauza-l-2-3-4-5-6-7-pauza-l-2-3-4-5-6-7-pauza-l-2-3-4-5-6-7. 
Inna dobra wersja to: l-pauza-2-pauza-3-pauza-4-pauza-5-pauza-6-pauza-7-pauza-l 
-pauza-2, itp.
Pamiętajcie, że pauzę robicie w recytowaniu pieśni, a nie w wybijaniu rytmu, które musi 
być ciągłe.
Intonujcie pieśń dotąd, aż poczujecie, że ustalił się jej rytm, że wypowiadacie słowa 
półautomatycznie. Może to zająć od jednej do pięciu minut. Następnie niech osoba 
stojąca po lewej stronie prowadzącego rytuał wejdzie do środka. Zamknijcie krąg, a ten, 
kto wszedł do niego niech delikatnie dotyka głowy lub ramion osoby uzdrawianej i 
błogosławi ją, modli się, lub wypowiada jakąś afirmację. Jeżeli będzie to jedno zdanie, 
które wesprze jednocześnie wszystkich siedzących w kręgu, to cała procedura będzie 
trwała krócej. Kiedy pierwsza osoba zakończy to, co miała zrobić, wraca na swoje 
miejsce, a do kręgu wchodzi ten, kto stoi po jej lewej stronie, i robi to samo. Proces jest 
kontynuowany do momentu, kiedy wszyscy, którzy stoją, wykonają odpowiednie 
czynności na osobach uzdrawianych. Przez cały czas jego trwania intonuje się pieśń i 
wystukuje rytm. Niech pieśń i rytm będą podtrzymywane jeszcze przez jedną minutę od 
momentu, kiedy jako ostatni z kręgu wyjdzie prowadzący. Następnie zakończcie cały 
rytuał krótkim okrzykiem w rodzaju: „Uzdrowieni!" Jeżeli chcecie to zrobić po hawajsku, 
dobrym słowem jest „Pau!" Na koniec wymieńcie ze sobą uściski (również z osobami 
uzdrawianymi) i dajcie wszystkim możliwość powrotu do teraźniejszości przez 
podzielenie się swoimi doświadczeniami.
W praktyce możemy stwierdzić, że z powodu dużej energii i koncentracji, osoba która 
obsługuje instrument perkusyjny może wpadać w trans, myląc rytm, toteż prowadzący 
powinien czuwać nad jego podtrzymywaniem i w razie potrzeby dobitniej podkreślać 
sylaby pieśni. Zwykle powoduje to, że osoba grająca na instrumencie perkusyjnym 
dostraja się do tego rytmu. Kluczem do uzdrawiającej mocy takiego rytuału jest dobra 
koncentracja uwagi, ale osoba prowadząca powinna ciągle mieć oczy otwarte.
Podróż rytualna

158

background image

Jedną z najcenniejszych rzeczy, którą jako szaman miejski możesz zrobić z miłości do 
bliźniego, jest podróż do świata wewnętrznego, odbywana w intencji kogoś innego. 
Związany z nią rytuał będzie miał większą moc, jeżeli wykonasz go razem z 
zainteresowaną osobą.
Aby przeprowadzić taką podróż, należy znaleźć spokojne miejsce, gdzie nikt nie będzie 
Warn przeszkadzał co najmniej przez pół godziny. Procedura może trwać tylko dziesięć 
minut, ale należy mieć trochę czasu w zapasie na wypadek, gdyby podróż się 
przedłużyła, a także po to, by omówić jej doświadczenia. Zacznij od zapytania osoby, z 
którą będziesz pracował, jakich mocy jej brakuje, albo jakie moce chciałaby posiąść, by 
mogła uzdrowić swoją sytuację lub osiągnąć jakiś cel. (Zauważ, że w tej technice Twoją 
rolą nie jest uzdrowienie tej osoby, lecz znalezienie dla niej dostatecznej mocy, by mogła 
sama spowodować uzdrowienie lub zmianę swojego życia.) Następnie nawiąż z nią 
głęboką więź, wykonując wzajemnie kahi. Podczas podróży nie jest konieczne 
utrzymywanie fizycznego kontaktu z osobą, której pomagamy. Kiedy będziesz gotowy, 
zamknij oczy, wejdź do swojego Ogrodu i skoncentruj uwagę na tym, co tam widzisz, 
słyszysz, czego możesz dotknąć. Przywołaj jakieś Zwierzę Mocy i odszukaj ścieżkę, 
prowadzącą do Ogrodu osoby, której chcesz pomóc. Gdy będziesz już w nim rozejrzyj 
się, gdzie jest otwór w ziemi, będący wejściem do Milu. Kiedy go znajdziesz, wskocz do 
niego i udaj się tam, gdzie jest poszukiwana przez Ciebie moc. Podążając w kierunku 
Przedmiotu Mocy rozwiązuj wszystkie problemy, jakie się pojawią. Kiedy znajdziesz ten 
przedmiot, weź go ze sobą najpierw do Ogrodu zainteresowanej osoby i zostaw tam jego 
formę, a jego ducha i esencję zabierz do zewnętrznej rzeczywistości, przenosząc je 
przez swój własny Ogród. Trzymając ducha Przedmiotu Mocy w ręku tak, jakby był 
czymś materialnym, z błogosławieństwem umieść go w tym miejscu w ciele danej osoby, 
które wydaje Ci się najbardziej odpowiednie. Zakończ sesję obejmując przyjaciela. Aby 
rytuał ten miał szczególnie silne działanie, powinieneś również głośno opowiedzieć mu, 
jak ta podróż wyglądała od momentu, kiedy wszedłeś do swojego Ogrodu, do chwili 
włożenia ducha Przedmiotu Mocy do jego ciała. Ma to podwójne znaczenie: w istotny 
sposób wzmacnia Twoją własną koncentrację i dodatkowo powoduje skupienie uwagi 
danej osoby na wykonywanym przez Ciebie procesie. W ten sposób będziecie mieli 
wspólne doświadczenia, które najprawdopodobniej na długo zapadną Wam w pamięć.
Błogosławienie domu
Miłą rzeczą, jaką możemy zrobić dla bliźniego jest pobłogo-sławienie zakończonej 
budowy, nowo nabytego lub wynajętego domu, mieszkania, biura albo sklepu. Taka 
ceremonia poprawia nastrój wszystkich zainteresowanych osób i daje im poczucie 
pozytywnego, lekkiego startu. Skoro możliwości nie są niczym ograniczone, przytaczam 
pewną zmodyfikowaną hawajską procedurę, służącą do tego celu. Ma ona zapewnić 
pomyślność danemu miejscu i korzystającym z niego ludziom.
1. Przygotuj się nakładając na siebie coś, co będzie wyróżniało Ciebie jako osobę 
przeprowadzającą rytuał. Najprostszą rzeczą, jakiej możesz użyć do tego celu, jest coś 
na kształt lei wokół szyi, jakiś nietypowy naszyjnik, wisiorek lub nawet wstążka. Weź 
również miseczkę ze świeżą wodą i coś, czego można użyć do kropienia. Na Hawajach 
byłby to liść ti, lub liść paproci, ale nadaje się do tego celu każdy inny długi liść, a nawet 

159

background image

kryształ lub pałeczka. Jeżeli nie ma nic odpowiedniego, można użyć po prostu własnych 
palców. Rozciągnij wstążkę w poprzek drzwi wejściowych. Na Hawajach zamiast wstążki 
użyto by dwóch związanych razem lei z liści maile. Prawdziwi tradycjonaliści powiesiliby 
liście lauhala lub wstążki tak, by zwisały z górnej części drzwi, co miałoby symbolizować 
dodatkową strzechę. W dawnych czasach dekoracja taka wisiałaby w stanie 
nienaruszonym do momentu jej pobłogosławienia.
2. Rozpocznij rytuał błogosławienia przy drzwiach wejściowych, wypowiadając dowolne 
słowa, które uważasz za stosowne w danej chwili, na przykład: „Wszyscy tu obecni 
jesteśmy świadkami błogosławieństw, spływających na ten dom". Następnie przetnij albo 
rozwiąż wstęgę lub lei. Robiąc to, powiedz coś w rodzaju: „Sznur został przecięty i w ten 
sposób powołaliśmy do istnienia dom Pani/Pana ..." Następnie wykonaj nad miseczką z 
wodą cztery oddechy i wejdź do środka.
3. Rozpryskuj niewielką ilość wody w każdym pomieszczeniu, wypowiadając słowa 
błogosławieństwa. Zgodnie z „zasadą kciuka" w dużych lub ważnych pomieszczeniach 
rozpryskujemy wodę w ich rogach i w środkowej części, a małe kropimy tylko stojąc przy 
drzwiach. Słowa błogosławieństwa możesz dobrać według własnego uznania. 
Najprościej jest powiedzieć: „Błogosławię ten salon", ale lepsze wrażenie zrobisz, kiedy 
powiesz bardziej konkretnie: „Niech pokój ten wypełni się miłością i spokojem", lub 
„Niech to biuro otacza aura sukcesu i bogactwa". Jeżeli jest wskazane, by 
błogosławieństwem objąć podwórko lub ogród, pamiętaj) by to zrobić. Zwykle wystarczy 
rozpryskać trochę wody w ich rogach.
4. Prawidłowe zakończenie powinno być pomyślane tak, by uczestniczyli w nim zarówno 
właściciele czy lokatorzy, jak i goście. W charakterze akcentu końcowego dobrze jest 
zaproponować, by osoba, która ma mieszkać lub pracować w danym pomieszczeniu, 
zapaliła świecę lub włączyła oświetlenie elektryczne, albo żeby ustawiła jakiś specjalny 
przedmiot na specjalnym miejscu. Po wykonaniu tej czynności wskazane jest, aby goście 
osobiście złożyli gospodarzom życzenia i wyrazili swoje błogosławieństwo, ale dobrze by 
było, gdyby zdanie ostatecznie zamykające rytuał - na przykład: „Deszcz 
błogosławieństw spłynął na ten dom, zacznijmy więc świętowanie tego faktu" - zostało 
wygłoszone zaraz po zapaleniu świecy lub światła, natomiast przed rozpoczęciem 
wyrażania serdeczności przez gości. Po wypowiedzeniu tych słów jest dobry moment na 
oklaski.
Błogosławienie gruntu
Być może będziesz chciał pobłogosławić jakiś grunt w momencie jego zakupu, w chwili 
dokonywania różnych związanych z nim formalności lub wtedy, kiedy rozpoczynana jest 
realizacja jakiegoś projektu zagospodarowania terenu. Rytuał taki można połączyć z 
poprzednim.
l. Przygotuj miseczkę ze świeżą wodą, liść lub pałeczkę do kropienia, dzwonek, 
grzechotkę lub coś innego do wystukiwania rytmu i jakiś niecodzienny strój. Potrzebne 
będą także cztery rośliny (na Hawajach byłaby to roślina ti, ale na kontynencie można 
wziąć dowolną roślinę, którą lubimy lub która symbolizuje pomyślność), albo cztery 
kamienie (mogą to być kryształy, ale nadają się do tego wszystkie kamienie) oraz jakieś 
narzędzie do kopania. Dobrym dodatkiem będzie trąbka z muszli. Ja osobiście lubię 

160

background image

używać ha-wajskiego fletu, ale może być każdy inny jego rodzaj, jeżeli, oczywiście, Ty 
lub ktoś inny z obecnych potrafi na nim grać. Gdyby rekwizytów było dużo, poproś kogoś 
o pomoc, lub włóż wszystko do torby na kółkach.
2. Jeżeli jest to możliwe, dokonaj ceremonii otwarcia w centralnej części terenu lub w 
dowolnym jego rogu, wydając przy tym odpowiednie dźwięki z pomocą instrumentu 
perkusyjnego lub trąbki i wypowiadając odpowiednie słowa, na przykład: „Zebraliśmy się 
tu po to, by pobłogosławić ten grunt (lub plan zagospodarowania) należący do 
Pani/Pana..."
3. Jeżeli rozpocząłeś w części centralnej, przejdź do jednego z rogów, a idąc wydawaj 
dźwięki przy pomocy instrumentu perkusyjnego, natomiast jeżeli jesteś już w jednym z 
rogów, użyj efektów dźwiękowych stojąc w miejscu. Wykop dołek dla rośliny lub 
kamienia, potem podziękuj Ziemi za to, że pozwoliła Ci to zrobić, a następnie przedstaw 
roślinę (lub kamień) każdemu z siedmiu kierunków (są to: wschód, południe, zachód, 
północ, góra, dół i środek) i umieść ją w wykopanym dołku, prosząc przy tym po cichu, by 
dobrze spełniała swoje zadanie, polegające na sprowadzaniu na ten grunt harmonii i 
pomyślności. Zasyp dołek i odegraj krótką melodię na flecie, by roślina (lub kamień) 
poczuła się w nowym miejscu wygodnie (jeżeli wolisz, możesz zamiast fletu posłużyć się 
instrumentem perkusyjnym). Potem wykonaj cztery oddechy nad wodą w miseczce i 
skrop nią roślinę lub kamień mówiąc: „Błogosławię moc tej rośliny (kamienia), która 
sprowadza harmonię i pomyślność na ten grunt (plan)". Po zakończeniu ceremonii w tym 
rogu przejdź do następnego z towarzyszeniem instrumentu perkusyjnego i tam wykonaj 
to samo. We wszystkich czynnościach tego rytuału może uczestniczyć gospodarz. Jeżeli 
teren jest zbyt rozległy lub z innego powodu trudno jest przechodzić z jednego rogu do 
drugiego, można kamienie (rośliny) umieścić bliżej środka głośno mówiąc, że wykopane 
dołki symbolizują rogi tego terenu. Jeżeli natomiast nie jest możliwe wykopanie dołka, to 
po prostu umieść w rogach terenu kamienie, liście, albo rośliny doniczkowe, mówiąc, że 
symbolizują zasadzanie tam pomyślności. Po zakończeniu całej ceremonii zabierz je 
stamtąd mówiąc coś takiego: „Spełniłyście swoje zadanie, teraz możecie służyć innym 
celom." Pamiętaj, co powiedzieliśmy przy omawianiu siódmej zasady szamańskiej: 
„Każdąrzecz zawsze można zrobić w inny sposób."
4. Po wykonaniu rytuału we wszystkich czterech rogach wróć do punktu, z którego 
zaczynałeś. Teraz niech gospodarz weźmie na łopatę trochę ziemi i odwróci ją, a kiedy 
będzie to robił, Ty powiedz: „Wszyscy jesteśmy świadkami narodzin tego kawałka gruntu 
(planu), przeznaczonego do ..., a noszącego nazwę (tu podaj nazwę kawałka gruntu lub 
planu, którą może stanowić jego adres lub dłuższy opis). Zacznijmy więc świętowanie 
tego faktu." W tym momencie możesz zainicjować oklaski. Osobiście lubię kończyć rytuał 
błogosławienia jakimś rodzajem świętowania.
Błogosławienie samochodu
W czasach starożytnych rozpowszechnione było błogosławienie nabywanych na 
własność rzeczy takich, jak konie, rydwany, powozy, łodzie, a nawet przedmioty bardziej 
osobistego użytku. Ten rodzaj błogosławienia pomaga nam utrzymywać właściwe związki 
z innymi rodzajami życia, z którymi współpracujemy. Opisany niżej rytuał odnosi się do 
samochodu, ale można go dostosować do każdej innej sytuacji.

161

background image

1. Przygotuj miseczkę ze świeżą wodą, coś do kropienia i jakiś niecodzienny strój. Jeżeli 
nie chcesz moczyć samochodu, czy jakiejś innej rzeczy, którą zamierzasz pobłogosławić, 
napełnij miseczkę wodą, następnie wylej wodę, a miseczkę trzymaj tak, jakby była pełna. 
Wszak nie istnieją żadne ograniczenia.
2. Zacznij rytuał stając z przodu samochodu (lub innej własności, którą masz 
pobłogosławić) i powiedz: „Niech wszyscy wokół będą świadkami błogosławieństwa".
3. Pokrop przód samochodu mówiąc: „Niech ten samochód zawsze dobrze służy jego 
właścicielowi". Słowa, oczywiście, możesz dobierać według własnego uznania. Zrób to 
samo stając kolejno z trzech pozostałych stron.
4. Następnie wróć na pozycję wyjściową i powiedz: „Od tej chwili samochód ten nosi 
nazwę (Tu wymień nazwę, którą podał Ci właściciel). Błogosławieństwo się spełniło". Nie 
wspominałem jeszcze, że zawsze jest dobrze wykonać jakiś fizyczny gest, symbolizujący 
zakończenie. W tradycji, którą ja reprezentuje, wykonuje się ruch ręką, przypominający 
wycieranie okna po okręgu w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara, kończący 
się zamknięciem pięści. Ty jednak możesz zastosować go, co odpowiada Tobie.
Rytuał oczyszczania
Bywa, że jakieś miejsce lub jakiś przedmiot wywołuje u nas negatywne odczucia lub 
dostarcza nam przykrych doświadczeń. Przyczyną tego może być coś przykrego, co 
wydarzyło się w danym miejscu lub miało związek z danym przedmiotem, albo może 
ludzie źle reagują na dane wibracje, lub też odwrotnie - to wibracje są w dysharmonii z 
danymi ludźmi; może też być tak, że dana rzecz nie pasuje do miejsca. Jaka by nie była 
przyczyna takiego stanu, można wykonać rytuał oczyszczający, który albo zmieni 
wzorzec rzeczy, albo też spowoduje uspokojenie się ku zainteresowanych osób. Opisany 
niżej rytuał jest bardzo prosty, ale i bardzo skuteczny, pod warunkiem jednak, że 
wykonamy go z głębokim przekonaniem.
1. Przygotuj miseczkę z osoloną wodą, coś do kropienia i jakiś niecodzienny ubiór. Do 
błogosławienia Hawajczycy używają zwykłej wody, a do oczyszczania - wody morskiej. 
Można użyć każdego rodzaju soli. Dla celów tego rytuału każda sól jest solą. Wystarczy 
jej łyżeczka na każdą ilość wody, którą przygotujesz. Weź ze sobą również coś, co 
symbolizuje pokój, harmonię lub inną cechę, którą chciałbyś uzyskać dzięki rytuałowi.
2. Zacznij od mocnego stwierdzenia: „Niech wszyscy będą świadkami, że przybyłem tu, 
by wprowadzić harmonię w tym miejscu (w tej rzeczy)."
3. Pokrop miejsce lub przedmiot wodą pięciokrotnie, mówiąc przy tym coś takiego: 
„Dokładnie w tym momencie, tu i teraz następuje pełna harmonia".
4. Zakończ umieszczeniem przyniesionego przedmiotu w widocznym miejscu na 
oczyszczonym obszarze lub w bezpośrednim sąsiedz-
twie rzeczy, dla której wykonywałeś rytuał, a robiąc to, powiedz: „Wzmacniam ... (wymień 
nazwę przyniesionego przedmiotu), aby dokończył oczyszczanie do jutra do północy. I 
tak się stało". Następnie wykonaj gest zamykający i oddal się.
W charakterze symbolicznego obiektu można użyć czegoś, o czym wiemy, że osoba, dla 
której przeprowadzamy oczyszczanie, przyjmie to pozytywnie, na przykład, jakiś symbol 
religijny, albo coś bardziej neutralnego, jak, na przykład, kryształ. Ja używam orzecha 
kikui, który symbolizuje oświecenie. Najważniejszy nie jest tu rekwizyt, lecz stopień, w 

162

background image

jakim wierzysz w skuteczność swoich działań. To Twoja wiara zmienia wzorzec, a jeżeli 
jeszcze wierzysz w moc symboli, to tym lepiej.
Rytuał pokoju
Bezpośrednio przed wielką ceremonią pokojową pod nazwą Harmonie Convergence, o 
której być może słyszeliście, kilka osób pytało mnie, czy w związku z tym wydarzeniem 
nasza grupa na wyspie Kauai zamierza coś zrobić. Właściwie nie mieliśmy takich 
planów, ponieważ przedsięwzięcie to miało pewne założenia, które nas nie interesowały, 
ale w miarę, jak coraz więcej ludzi zwracało się do nas z tą sprawą, rozważyliśmy ją i 
stwierdziliśmy: czemu nie? W końcu każda okazja, by zgromadzić się w imię pokoju jest 
dobra. W tym wielkim dniu w jednym z najbardziej niecodziennych miejsc na Pacyfiku na 
paśmie wzgórz wznoszących się nad rzeką Wailua obok świątyni menehune zwanej 
Poliahu (menehune było starożytnym ludem zamieszkującym wyspę Kauai, zanim 
przybyli tam Hawajczycy) zebrało się około dwustu osób, które przeprowadziły 
następujący rytuał.
1. Przygotowaliśmy się w ten sposób, że każdy miał ze sobą lei, ja natomiast miałem 
różdżkę z liścia ti, a moją asystentkę wyposażyliśmy w trąbkę z muszli.
2. Na początek wszyscy stanęliśmy w kręgu. Następnie z intencją błogosławienia 
odmówiłem krótką modlitwę otwierającą i powiedziałem kilka słów o miłości, pokoju i celu 
naszego spotkania.
3. Sam rytuał rozpocząłem do tego, że ustawiłem ludzi w pary, poprosiłem, by podali 
sobie ręce i założyli, że ta druga osoba symbolizuje ich rodziców, rodzeństwo, małżonka i 
przyjaciela lub wroga. Myśląc o partnerze w parze jako o nich wszystkich razem lub tylko 
o kimś jednym z nich, wszyscy mieli w myśli wybaczyć tym osobom, lub poprosić o 
wybaczenie i do związków z nimi wprowadzić pokój. Na to ćwiczenie i na każde 
następne dałem po pięć minut czasu. Po osiągnięciu pokoju między osobami w parach, 
poleciłem uczestnikom dobrać się w czwórki, które miały reprezentować ich rodzinę, 
przyjaciół, kolegów, współpracowników, pracodawców, podwładnych, uczniów, 
nauczycieli itd., i w ten sam sposób wprowadzić między sobą pokój. Następnie to samo 
robiliśmy w grupach ośmioosobowych, symbolizujących ludzi z naszego sąsiedztwa, 
miasta i stanu, a potem w grupach po szesnaście osób, które reprezentowały nasz naród 
oraz wszystkie inne nacje. Na zakończenie wszyscy stanęliśmy w jednym wspólnym 
kręgu, który reprezentował całą Ziemię łącznie z Naturą, i również pracowaliśmy nad 
wprowadzeniem pokoju między sobą.
4. Zakończyliśmy pieśnią na temat pokoju, końcowym błogosławieństwem i jedzeniem 
luau.
Już wspominałem, że po wykonaniu rytuału lubię świętować. Jest to dobra Hawajska 
tradycja.
PRZYGODA DWUNASTA
ŁĄCZENIE UMYSŁÓW

E lauhoe mai na wa 'a; i ke ka, i ka hoe; i ka hoe, i ke ka; pae aku i ka aina,

163

background image

(Wiosłujcie wszyscy razem; wylewajcie wodę z łodzi i wiosłujcie; wiosłujcie i wylewajcie 
wodę, a na pewno dotrzemy do brzegu)

Prawdziwa moc ludzi, ich zdolność oddziaływania na świat i wprowadzania w nim zmian 
wynika z możliwości łączenia sił w celu działania na rzecz wspólnego celu. Upraszczając 
i ignorując fakty, książki historyczne koncentrują się na życiu takich ludzi jak królowie, 
królowe, prezydenci, dyktatorzy, politycy, liderzy, słynni badacze i naukowcy. Jest to 
zrozumiałe, ponieważ na takich osobach łatwiej jest się koncentrować. Ale łodzie płyną 
do przodu dzięki tym, którzy wiosłują, a nie dzięki sternikom, a statki dopływają do portu 
przeznaczenia w jednakowym stopniu dzięki załodze i kapitanowi. Liderzy są pożyteczni i 
w niektórych przypadkach może nawet najważniejsi z całego zespołu, ale sami niewiele 
mogą zdziałać. Widziałem orkiestry symfoniczne wykonujące utwory muzyczne bez 
dyrygenta, drużyny sportowe grające bez kapitana, a kiedyś byłem członkiem grupy 
teatralnej, której reżyser był tak niekompetentny, że zespół ignorował go i kierował się 
sam, uzyskując pochlebne recenzje. Mówiono mi, że autobus nie może jechać bez 
kierowcy, ale kierowca nigdzie nie pojedzie bez opon, paliwa, silnika, podwozia itp., a bez 
pasażerów w ogóle nie ma po co jechać. Kiedy byłem w Afryce, gdzie prowadziłem 
pracę, związaną z rozwojem społecznym, do miejscowego „protokołu" należało, by przed 
podjęciem pracy porozmawiać z szefem wioski. Ominęliśmy jednak ten rytuał, by na 
przyłączenie się do naszej pracy uzyskać zgodę samych mieszkańców. Wszak to oni 
musieli być pewni, że nasz projekt jest wartościowy, ponieważ to oni w nim uczestniczyli. 
Ostatnio czytałem historię Aleksandra Wielkiego, którego za jego czasów czczono jako 
politycznego i militarnego geniusza, a nawet boga. Ale nawet ten wyjątkowy człowiek nie 
mógł zrobić więcej, ani pójść dalej niż chciały jego wojska. Kiedy odmówiły dalszej walki, 
musiał skierować uwagę na utrzymanie pokoju w krajach już podbitych.
Opowiadam to po to, by podkreślić znaczenie grupowej energii i wspólnych wysiłków na 
rzecz dokonywania zmian. Liderzy mogą się przydać jako symbole lub „soczewki" 
skupiające aspiracje grupy, ale w niektórych sprawach nie musimy oglądać się na 
liderów. Możemy po prostu działać, łącząc się z innymi ludźmi o podobnej umysłowości, 
ponieważ skuteczne wprowadzanie zmian na świecie w celu uczynienia go lepszym 
miejscem dla wszystkich i wszystkiego jest właśnie tym, co my, jako szamani miejscy, 
musimy robić. Niestety, brakuje liderów prowadzących ludzi w tym właśnie kierunku.
Naturalnie, możemy przyłączyć się do miejscowych lub światowych grup i sieci, które 
zajmują się sprawami Ziemi i które aktywnie włączają się do przedsięwzięć, 
organizowanych na pierwszym poziomie, ale chcę się z Wami podzielić kilkoma 
sposobami, dzięki którym moglibyście działać jako grupa reprezentująca drugi poziom i 
stosująca jego techniki w ramach przedsięwzięć pochodzących z poziomu pierwszego. 
Inaczej mówiąc, byście mogli działać jako szamani miejscy we wszystkich innych 
podejmowanych przez siebie przedsięwzięciach.
Grupy Kokua
Kokua jest hawajskim słowem, oznaczającym „pomoc, wspieranie, współpracę". Aloha 
International to grupa złożona z trzech do siedmiu osób, które wykorzystują swoje 
umiejętności szamańskie do pomagania sobie wzajemnie i innym ludziom. Grupa może 

164

background image

być większa, ale gdy liczba jej członków przekracza osiem, istnieje obawa, że 
przekształci się ona w klasę. Jeśli chcesz uczestniczyć w zajęciach klasowych, to 
dobrze, ale w ten sposób traci się korzyści, wynikające z rzeczywistego wzajemnego 
wspierania się. Gdyby stworzona przez Was grupa zaczęła szybko się rozrastać, to w 
momencie pojawienia się dziewiątej osoby, lepiej będzie podzielić ją na mniejsze 
zespoły. Jednak podczas spotkań będziecie mogli przeznaczyć czas zarówno na pracę w 
zespole, jak i na zajęcia w całej grupie.
Co się robi w takiej grupie? Oto kilka propozycji na typowe spotkania.
1. Zacznijcie od utworzenia kręgu. Siedząc, weźcie się za ręce i wykonajcie nalu na 
siedmiu zasadach Huny, by w ten sposób pogłębić zrozumienie idei szamanizmu, a także 
zharmonizować energie.
2. Niech każdy podzieli się pozytywnymi doświadczeniami z poprzedniego spotkania. 
Mogą to być różne doświadczenia, ale głównie chodzi o te, które mają związek z 
praktycznym wykorzystaniem umiejętności szamańskich i uzyskiwanymi z nich 
korzyściami. Nada to spotkaniu właściwą atmosferę i wzmocni więź między członkami 
grupy. Bardzo ważne jest, by w tym momencie dzielić się tylko pozytywnymi 
doświadczeniami. Pamiętajmy, że ku dąży do przyjemności, a unika cierpienia. Wszelkie 
narzekania i krytyka, niezależnie czego dotyczą i z jaką intencją są wygłaszane, będą 
osłabiały więź i niweczyły grupowy cel, jakim jest uzdrawianie. Podczas spotkań grup 
kokua nie ma dla nich miejsca. Jeżeli zajdzie potrzeba omówienia jakiegoś negatywnego 
zagadnienia, należy wyznaczyć na to inny termin i inne miejsce.
3. „Szamanizujcie" na rzecz miejscowej społeczności (sąsiadów, miasta, wsi, państwa). 
„Szamanizować" znaczy używać którejkolwiek z umiejętności szamańskich do 
uzdrawiania lub wprowadzania harmonii. Dobrze by było opracować konkretny plan 
wspólnej pracy, ale nie musicie wszyscy używać tej samej metody do jego realizacji. 
Powiedzmy, że postanowiliście zająć się problemem błąkających się po Waszej okolicy 
bezdomnych. Jedna osoba może otaczać ich jakimś kolorem la'kea, by pomóc im 
osiągnąć sukces w poszukiwaniu jakiegoś locum. Druga może wykonywać nalu na 
myślokształcie, przedstawiającym ich w sytuacji, gdy mają już gdzie mieszkać. Trzecia 
może zastosować technikę grokkingu w odniesieniu do działaczy społecznych, by 
zainspirować ich do intensywniejszych działań w kierunku rozwiązania tego problemu. 
Czwarta może dostroić się do snu bezdomnych i zmienić go. Musicie zdecydować, nad 
jakimi pilnymi potrzebami Waszej społeczności należy popracować. Pamiętajcie, by 
pracować nad pozytywnymi rozwiązaniami problemów, a nie działać przeciw komuś lub 
czemuś. Poświęćcie co najmniej pięć minut na zastosowanie działań szamańskich w 
określonej sprawie, a potem podzielcie się doświadczeniami. Pomaga to budować 
pozytywne wspomnienia, wzmacnia więź i pozwala wzajemnie uczyć się od siebie.
4. Jeżeli jakiś problem narodowy lub międzynarodowy w dostatecznym stopniu dotyczy 
któregoś z członków Waszej grupy lub większej ich liczby, przeprowadźcie w tej sprawie 
taką samą procedurę.
5. Potem zajmijcie się wzajemną pomocą. Niech każdy z obecnych wymieni jedną rzecz, 
w której potrzebuje pomocy. Mogą to być sprawy, związane ze zdrowiem, sytuacją 
finansową, ze związkami z najbliższymi, a także z rozwojem osobistym i mogą one 

165

background image

dotyczyć samego członka grupy, lub też kogoś z zewnątrz, ale zajmujcie się tylko jednym 
przypadkiem na raz. Potem dzielcie się wrażeniami. Możecie to robić za każdym razem 
po skończeniu pracy z daną osobą lub po rozpracowaniu wszystkich zagadnień. Im 
więcej ich będzie, tym dłużej to potrwa. Przy grupie liczącej trzech lub czterech członków 
na każdy przypadek można poświęcić pięć minut, ale przy większej ich liczbie może 
zachodzić potrzeba ograniczenia się do jednej, czy dwóch minut. Pamiętajcie, by 
poświęcić jednakową ilość czasu każdemu zgłoszonemu problemowi. Jeżeli czyjaś 
sprawa jest szczególnie trudna, można zająć się nią przed sesją kokua lub po jej 
zakończeniu. Jest to bardzo ważne, ponieważ z doświadczenia wiemy, że przyczyną 
rozpadania się takich grup jest właśnie fakt, iż cały czas poświęca się problemom jednej 
lub dwóch osób, choć pomocy potrzebuje każdy. Musicie pamiętać, że stworzyliście 
zespół po to, by wzajemnie się wspierać technikami szamańskimi. Nie pozwólcie, by 
przekształcił się on w grupę terapeutyczną służącą nielicznym, bo po prostu przestanie 
istnieć.
6. Dokonujcie „oficjalnego" zakończenia każdej sesji medytacją, pieśnią lub modlitwą 
(albo wszystkimi trzema elementami). Dlaczego jest to ważne, wiecie już z poprzedniego 
rozdziału.
7. Po zamknięciu pracy grupy przeznaczcie trochę czasu na kontakty towarzyskie. 
Wzmacnia to więź grupy, ale również jest miłe. Niektóre grupy po prostu prowadzą luźne 
rozmowy, inne przynoszą jakiś poczęstunek, jeszcze inne idą gdzieś razem. Aby wyniki 
działań szamańskich były lepsze, czas na kontakty towarzyskie należy wyznaczyć po 
sesji i nigdy nie łączyć ich z procesem uzdrawiania.
Zwykle takie grupy zbierają się raz w tygodniu i przy takiej częstotliwości osiągane 
rezultaty są dobre. Niewiele osób ma czas spotykać się częściej. Spotkania raz na dwa 
tygodnie, a nawet raz na miesiąc również dają pewne wyniki, ale już rzadsze nie 
przyczyniają się do wytwarzania zażyłości, która powinna panować w takiej grupie.
Chociaż zespoły ludzi, o których mówimy, są bardzo małe, ale i one wymagają pewnych 
działań organizacyjnych. Musi się znaleźć ktoś, kto zaaranżuje spotkanie, zawiadomi o 
nim kilka osób, przygotuje odpowiednie pomieszczenie i, być może, pokieruje pracą. 
Dobrze jest wybierać „dyżurnego" na krótki okres, załóżmy, na miesiąc czy kwartał, ale 
można też przyjąć zasadę, że kolejno każdy członek grupy będzie przewodniczył 
jednemu zebraniu.
Szamańskie Hui
Hui jest rodzajem organizacji, powoływanej do wspólnej pracy, zabawy lub jednoczenia 
się wokół jakiejś idei. Taką organizacją jest przedsiębiorstwo, układ partnerski, klub, 
stowarzyszenie, towarzystwo lub sieć. Aloha International posiada siedem różnych hui 
-stowarzyszeń szamańskich czy sieci, których członkowie wspólnie pracują nad 
przedsięwzięciami o globalnym znaczeniu, chociaż mieszkają daleko od siebie. Nie 
musisz, oczywiście, należeć do szamańskiego hui, by włączyć się do takich działań. 
Możesz wstąpić do każdej innej organizacji, która zajmuje się problemami o zasięgu
światowym na pierwszym poziomie i po prostu działać, wykorzystując swoje umiejętności 
z poziomu drugiego. Poniższy opis tych organizacji i obszaru ich działania może pomóc 

166

background image

Ci stworzyć własną grupę albo podsunie pomysły, jak możesz dobrze wykorzystywać 
umiejętności szamańskie.
1. Fala. Organizacja ta stawia sobie za cel pomoc delfinom, którym grozi śmierć na 
skutek dostania się do sieci, przeznaczonej do połowu żółtego tuńczyka. Tuńczyki 
pływają pod delfinami, toteż, aby je złowić rybacy łowią delfiny. Szamani pracują nad tym 
problemem, używając intuicyjnej komunikacji, grokkingu i zmiany snów tak, by nauczyć 
delfiny, jak unikać dostania się do sieci, lub jak wydostawać się z niej, albo też nakłonić 
tuńczyki i delfiny, by nie pływały razem. Grupa ta pracuje również z wielorybami i innymi 
ssakami morskimi, a także z falami przypływowymi i odpływowymi, jak również z 
zanieczyszczeniem oceanów. Kiedy nie ma pomysłu na sensowne rozwiązanie danego 
problemu (na przykład, zapobieżenie wyciekom ropy z uszkodzonych statków), wówczas 
szamani koncentrują się nie na rozwiązaniu, a na wynikach, jakie chcą osiągnąć (na 
znikaniu plam ropy z powierzchni wody). Ze względu na sposób, w jaki funkcjonuje 
rzeczywistość drugiego poziomu, szamani, którzy skupiają się na pozytywnych efektach 
końcowych, pośrednio energetycznie wzmacniają pojawiające się rozwiązania danego 
problemu i pobudzają bezpośrednio związanych z nim ludzi do pracy nad nowymi 
pomysłami. Finansowe wspieranie organizacji, których działalność na pierwszym 
poziomie jest, Twoim zdaniem, pożyteczna, uważam za rzecz ze wszech miar 
pozytywną, ale jeszcze lepiej zrobisz, jeżeli przyłączysz się do tych, którzy działają w 
danej sferze metodami poziomu drugiego.
2. Kryształ. Ta organizacja zajmuje się rekultywacją gruntów, poszukiwaniem złóż 
surowców mineralnych i ich eksploatacją; pomaga także w problemach związanych z 
trzęsieniami ziemi i erupcjami wulkanów. Działania, jakie można podejmować w 
odniesieniu do tych klęsk żywiołowych zostały omówione wcześniej. Jeśli chodzi o 
rekultywację, to dziedzina ta ma przed sobą dużą perspektywę, ponieważ istnieją już 
sposoby i środki przekształcania martwej gliny w żywe iły, a szamani koncentrują się na 
tym, by pomóc rozpowszechnić je na świecie. Poszukiwania nowych złóż wszelkich 
surowców mineralnych - od węgla po kryształy - i praca nad lepszym wykorzystaniem już 
istniejących mogą przynieść korzyści na skalę całego globu. Do tego celu szamani 
stosują intuicją, grokking, techniki pracy ze snami, a także inne umiejętności szamańskie, 
takie jak, na przykład, różdżkarstwo czy radionika, które, być może będą tematem 
kolejnej mojej książki. 3. Płomień. Jak sama nazwa wskazuje, organizacja ta zajmuje się 
sprawami związanymi z ogniem: pożarami lasów i zabudowań, płonącą ropą naftową i 
wszystkimi innymi zagrożeniami dla społeczności ludzkich, powodowanymi przez ten 
żywioł głównie z winy człowieka. Pracuje ona również nad aurą ludzką, do czego używa 
przede wszystkim techniki la 'a kea, ale jako hui, interesuje się bardziej grupami ludzi, niż 
jednostkami. Na przykład, jeżeli w jakimś środowisku toczą się spory, lub panuje rozpacz, 
członkowie tej organizacji dostrajają się do aury danej grupy ludzi, pracując nad jej 
zharmonizowaniem i zmianą charakterystyki. Inną sferą działania szamanów z tej 
organizacji jest propagowanie możliwości wykorzystania energii słonecznej, nuklearnej i 
wszelkich przedsięwzięć w tej dziedzinie.
4. Tęcza. Domeną tej grupy jest pogoda. W krótkoterminowych działaniach organizacja ta 
pomaga unikać takich zjawisk jak huragany, tornada, sztormy i susze oraz zmniejszać 

167

background image

szkody, wyrządzane ludziom przez te żywioły. W dłuższej perspektywie szamani z tego 
zespołu zajmują się badaniem warunków pogodowych i kierowaniem nimi. Obejmuje to 
głęboką komunikację ze wszystkimi elementami pogody, po to, by wpływać na nią drogą 
współpracy, a nie poprzez arogancką chęć sprawowania kontroli nad Naturą. Ktoś, kto 
pragnie kontrolować pogodę zmusza ją, by robiła to, czego on chce, a osoba nastawiona 
na współpracę dąży do poznania i odpowiedniego wykorzystania zmian i warunków, w 
których dany rodzaj pogody jest w harmonii ze wszystkim innym. Myślę, że nie 
zaskoczyłby nas fakt, gdyby członkowie właśnie tej organizacji opracowali sami, lub 
przyczyniliby się do opracowania sposobu magazynowania i wykorzystywania 
ogromnych zasobów energii, jaką niosą ze sobą wiatry i sztormy.
5. Liść. Pracując na wielką skalę organizacja ta zajmuje się roślinami (również drzewami) 
- ich ochroną, zachowaniem gatunków i rozszerzaniem obszarów ich występowania. Inne 
dziedziny jej zainteresowań to ponowne zalesianie terenów leśnych, wprowadzanie 
nowych odmian roślin, zwiększanie plonów zbóż, a także uzdrawianie flory i odwrotnie - 
wykorzystywanie jej do leczenia oraz nawiązywanie owocnej współpracy między ludźmi i 
roślinami, polegającej na wzajemnym zaspakajaniu swoich potrzeb. Naturalnym 
uzupełnieniem pracy tej grupy szamanów jest badanie i praktykowanie komunikacji ze 
światem roślinnym.
6. Jednorożec. Ta organizacja zajmuje się szamańskimi działaniami na rzecz zwierząt 
lądowych, ptaków, owadów i bakterii. Za główne zadanie postawiła sobie pomoc 
niektórym gatunkom w przetrwaniu i rozwoju. Obszarem jej zainteresowania jest także 
komunikowanie się ludzi i zwierząt oraz współpraca między nimi. Najstarsze legendy 
większości tradycyjnych społeczeństw opowiadają o czasach, kiedy ludzie i zwierzęta z 
łatwością porozumiewały się ze sobą i w większości przypadków to zwierzęta uczyły 
ludzi współpracy ze sobą i ze środowiskiem, a także pomagały człowiekowi poznać 
głębsze misterium życia. Kiedy ludzie stali się aroganccy, stracili tę zdolność. W 
ograniczonym stopniu powróciła ona w przypadku badań naukowców, podpatrujących 
zwierzęta w ich naturalnym środowisku, chociaż z drugiej strony uległa całkowitemu 
zwyrodnieniu w niepotrzebnych pseudonaukowych eksperymentach, prowadzonych 
przez niektórych ludzi na zwierzętach. Komunikacja ze zwierzętami ma ogromne 
znaczenie dla pomyślności całej naszej planety, dla przetrwania rodu ludzkiego i dla jego 
duchowego rozwoju. W tej dziedzinie szamańskie metody i działania mogą okazać się 
ogromną pomocą.
7. Serce. Członkowie tej organizacji wzięli na siebie odpowiedzialność za stosunki 
międzyludzkie. Używają oni wiedzy i technik szamańskich, aby umacniać pokój, 
harmonię i przyjaźń między różnymi grupami ludzi. Sfera ich zainteresowań obejmuje 
również badanie i praktykowanie szamańskiego uzdrawiania ciała i umysłu człowieka. 
Bardzo ważną rzeczą, będącą nakazem chwili, jest nauczenie się miłości do Natury i 
współpracy z nią, ale przede wszystkim musimy posiąść umiejętność kochania bliźnich i 
współdziałania ze sobą. Dysponujemy dostateczną wiedzą i techniką, by stworzyć 
warunki dla nadejścia Złotego Wieku, ale jednocześnie mamy dostateczną wiedzę i 
środki techniczne, by doprowadzić świat do zagłady. Niezależnie od tego, którą 
możliwość wybierzemy, Ziemia przetrwa. Jeżeli zniszczymy jej powierzchnię, Przyroda 

168

background image

najprawdopodobniej szybko się odrodzi, tak jak to było z paprociami, które pojawiły się 
ponownie wkrótce po tym, kiedy w wyniku erupcji wulkanu zniszczyła je roztopiona lawa. 
Ale nawet jeżeli nie odrodzi się Przyroda, Ziemia - jeżeli będzie musiała - przetrwa 
jeszcze miliony lat. Możemy pozostać częścią jej przeznaczenia, lub wysadzić się w 
powietrze; ona jednak będzie istniała nadal. Sądząc po tym, co nam daje, myślę, że 
jasne jest, iż Ziemia nas kocha, choć niekoniecznie bardziej niż inne swoje dzieci, takie 
jak delfiny, mrówki czy drzewa. Mimo to, uważam, że jej miłość jest tak wielka, iż będzie 
nas kochała niezależnie od tego, co zrobimy. Ziemia nigdy nie wystąpi przeciwko 
człowiekowi. Niebezpieczeństwo grozi nam ze strony nas samych i naszą sprawą jest 
zapobiec katastrofie.
Zakończenie
Wiele lat temu, gdy siedziałem w medytacji w moim umyśle zrodził się wiersz. Wydaje mi 
się, że bardzo pasuje on na zakończenie tej praktycznej książki dla szamanów miejskich, 
toteż przytaczam go.
Oda do Ropuchy
Czy kąpiąc się w błocie, droga ropuszko,
Kiedykolwiek myślisz o nas?
Czy nie drażnią cię nasze wojny,
zanieczyszczenia i rabunkowa gospodarka?
Czy nie irytuje cię nasze bezmyślne podążanie ku samozagładzie?
Czy nie zdumiewa cię to, że modlimy się, pielęgnując nienawiść,
Że nie ufamy tym, którzy różnią się od nas, że lękamy się ich,
Że w jednakowym stopniu strachem napawają nas sąsiedzi
i ludzie, mieszkający gdzieś, hen, za oceanem?
A może podśmiewasz się z nas, kiedy mówiąc o pokoju
Trzymamy w dłoni kamień, którym zamierzamy
Roztrzaskać głowę sąsiadowi tylko dlatego,
Że ma żółtą, czarną, albo czerwoną skórę?
Czy nie śmieszy cię to, że jedni krzyczą: „Musimy się rozbrajać!
Wrogowie nie uczynią nam krzywdy. Kiedy zobaczą,
Że nie zamierzamy ani atakować, ani się bronić,
Chętnie pozostaną u siebie."
A inni nawołują: „Walczmy, atakujmy!
Pokażmy im, że jesteśmy potęgą!
Kto by się przejmował promieniowaniem radioaktywnym?
Najważniejsze, byśmy pokazali światu,
Że jesteśmy najpotężniejszym narodem!"
Cóż, ludzie mówią różne rzeczy.
Jedni zmieniają zdanie, inni obstają przy swoim.
Większość chelpi się bezsensownymi dokonaniami
l mało kto wygląda poza czubek swojego nosa.
W swych burzliwych -wystąpieniach człowiek często
Po prostu bredzi, rzucając na wiatr puste frazesy,

169

background image

A potem modli się, modli, modli.
Co można osiągnąć wyrzucając z siebie tysiące słów?
Czyż latający ptak pozostawia ślady na lądzie?
Słowami nie zasieje się pola, nie odzieje żebraka.
Czcze gadanie nie uleczy chorego, nie nakarmi głodnego.
Paplaniną nie zbudujemy domu.
Słowa nie zastępują działań.
Od słów ważniejsze jest to, co robimy.
Jeżeli chcemy żyć w świecie bez nienawiści,
W którym nie ma miejsca dla odwetu,
Który nie jest podzielony Murami,
Musimy działać i znaczyć swoją drogę CZYNAMI, nie słowami.
Czy rzeczywiście wierzymy, że każdy człowiek,
Niezależnie od koloru skóry, posiada takie same prawa?
Czy wierzymy, że można żyć bez wojen,
Że świat może być wolny od glodu, chorób i lęku?
Czy wierzymy, że ludzie nie muszą tak wcześnie umierać?
Jeżeli wierzymy, zacznijmy DZIAŁAĆ!
Uczyńmy naszą planetę miejscem,
Gdzie każdym narodzinom będzie towarzyszyła szczera radość.

A co będzie, jeżeli nie podejmiemy tego wyzwania, Jeżeli będziemy trwać w 
bezczynności, aż będzie za późno, Bo na nasz dom zaczną spadać bomby? To pytanie, 
droga ropuszko, zadaję sobie często Siedząc za biurkiem, prowadząc samochód. A co ty 
zrobisz, kiedy zrzucimy na siebie śmiercionośną bombę? Czy nadal spokojnie będziesz 
kąpala się w błocie? A może zachichoczesz w nadziei, Że odtąd człowiek już nie będzie 
niepokoił Ziemi? Gdybyśmy jednak uznali, że Ziemia jest naszą matką, A wszystkie 
mieszkające na niej stworzenia są naszymi braćmi, siostrami, Że ląd i morze, i niebo są 
naszymi przyjaciółmi, Gdybyśmy się pogodzili z tym, że człowiek spelnia rolę ogrodnika, 
Którego zadaniem jest pielęgnować Naturę, Może wówczas, droga ropuszko, Za sprawą 
naszych UCZYNKÓW, Na świecie zapanowałaby miłość.

170