background image

Najwyższy Czas, nr 49, 3.12.2011 r.

Maszeruje ONR!

Nie ten niepodległościowy na 11 listopada w Warszawie czy ten antywesołkowaty w 

Poznaniu tydzień później. Ten prawdziwy, pierwszy – Obóz Narodowo-Radykalny. Do tej 
pory w kulturze popularnej i do dużego stopnia w tzw. nauce na temat tej organizacji 
dominowała ignorancja oraz kalki propagandowe komunistów. Wojciech Jerzy Muszyński 
rozprawia się z tą ponurą spuścizną sowieckiej okupacji w pracy Duch młodych: Organizacja 
Polska i Obóz Narodowo-Radykalny w latach 1934-1944 – od studenckiej rewolty do 
konspiracji niepodległościowej
 (Warszawa: IPN, 2011). Jest to właściwie monografia i 
jednocześnie album bogato ilustrowany i atrakcyjnie wydany. W aneksie wspomnienia 
czołowych działaczów narodowo-radykalnych.

Dr. Muszyński tłumaczy, że Organizacja Polska (OP) to tajna prawicowa struktura 

składająca się z konserwatywnej, tradycjonalistycznej śmietanki intelektualnej młodego 
pokolenia II RP. OP szukała trzeciej drogi dla Polski między demo-liberalizmem a 
komunistycznym totalitaryzmem. W latach trzydziestych OP stała na czele partii o nazwie 
ONR a w latach czterdziestych kierowała podziemnymi strukturami Związku Jaszczurczego 
(ZJ) i Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ). ONR była partią prawicową, która stosowała 
taktykę lewicową aby zachować esejncję polskości, przeciwstawić się komunistycznej 
rewolucji i zdobyć władzę. 

ONR to elitarny ruch młodzieży polskiej, wywodzący się głównie z ekskluzywnego 

kręgu narodowej młodzieży akademickiej. To byli najlepsi z najlepszych na prawicy polskiej. 
Wielu pochodziło z najbardziej zasłużonych na polu niepodległościowym, społecznym, 
kulturowym i profesjonalnym polskich rodzin inteligenckich. Inni dobili na ten poziom 
wyjątkowymi zdolnościami i przymiotami własnymi. Wszystkich ich łączyła chęć służby 
Polsce i Polakom oraz ciąg do władzy oparty o przekonanie o posiadaniu najtrafniejszej 
formuły na najzdrowszy rozwój kulturowo-społeczno-gospodarczy kraju i narodu. 

W czasie wojny ZJ i NSZ stały się masowymi emanacjami struktur ONR, które pod 

wodzą prawicowej elity intelektualnej stanęły w ultrapragmatyczny i ultrafanatyczny sposób 
do walki o wolność ojczyzny przeciw dwu wrogom: niemieckim narodowym socjalistom i 
sowieckim komunistom oraz ich tubylczym kolaborantom i zdrajcom narodu: 
Volksdeutschom i komunistom oraz ich poputczykom.

Jeśli chodzi o periodyzację, pracy niniejsza podzielona jest na dwie części. Najpierw 

autor omawia okres międzywojenny, ze szczególnym uwzględnieniem okresu po 1934, kiedy 
to formalnie utworzono ONR, mimo, że faktycznie orientacja ta formowała się na łonie ruchu 
narodowego już od jakiegoś czasu. Cezura to rok 1939 – inwazja Hitlera i Stalina na Polskę, 
czyli wybuch II wojny światowej. Następnie Dr. Muszyński koncentruje się na latach 1940-
1945. Przedstawia działalność okupacyjną i wojenną OP, ONR, oraz ich wojskówek – ZJ i 
NSZ – w kontekście walki z niemieckimi nazistami i sowieckimi komunistami oraz ich 
kolaborantami. Autor omawia również kontekst polityczny, społeczny i kulturowy, a tym 
samym stosunek OP ONR do władz sanacyjnych oraz partii opozycyjnych przed wojną jak 
również do władz polskiego państwa podziemnego i innych uczestników obozu 
niepodległościowego. Odnotowuje się również podejście OP ONR do spraw zagranicznych, 
szczególnie w okresie wojny. 

Pokolenie niepodległości to ludzie, których dzieciństwo przypadło jeszcze zwykle na 

schyłkowy okres zaborów, a którzy kształcili się i dojrzewali w Polsce niepodległej. 
Największy wpływ na nich wywarło odzyskanie przez kraj wolności oraz związane z tym 
kataklizmy, a przede wszystkim I wojna światowa, rewolucja bolszewicka i wojna polsko-
sowiecka (1919-1920). Jeśli chodzi o inspiracje ideowe to opierali się głównie na Dmowskim, 
ks. Rostworowskim, oraz Doboszyńskim. Jednym słowem wyznawali radykalny nacjonalizm 
chrześcijański, którego duch szedł z Europy Zachodniej za sprawą takich jak Chesterton i 

background image

Najwyższy Czas, nr 49, 3.12.2011 r.

Maurass w sferze ideii oraz Mussolini i Hitler (ale nawet też i Lenin i Stalin – na zasadzie 
negacji) w sferze akcji. 

ONR-owców ekscytowały analogiczne ruchy narodowo-radykalne Europy, takie jak 

Rexiści belgijscy, czy hiszpańscy Falangiści, bądź nawet rumuńscy legioniści Archanioła 
Michała. Nie przyjmowali tych zjawisk jako kalek, służyły one raczej jako weryfikacja 
poglądów i działań własnych. Reagowali też gwałtownie na Wielki Kryzys gospodarczy lat 
trzydziestych. Charakteryzowała ich niesamowita dynamika, gwałtowna retoryka i 
deklarowany otwarcie radykalizm narodowy. Zapowiadali rewolucję.

To radykalni narodowcy do dużego stopnia byli motorem rozwoju Rzeczpospolitej 

Akademickiej. Jej instytucje były jakby miniaturowymi ministerstwami, jej samorząd 
miniaturowym parlamentem, jej działacze pokazali, że potrafią dobrze rozwiązywać 
codzienne sprawy braci studenckiej: doraźne, bytowe, naukowe problemy uczelni. Byli 
przekonani, że równie dobrze poradzą sobie ze sprawami ogólnopolskimi. Byli wykształceni, 
kompetentni. Nie mieli kompleksów. Chcieli władzy, aby wykuć nową Polskę, 
Rzeczpospolitą narodowo-radykalną.

Dopiero w takim kontekście organizacyjno-kulturowym polskiego szkolnictwa 

wyższego możemy docenić i zrozumieć wszelkie manewry, podziały, przetasowania i 
konflikty wewnątrz ruchu narodowego. Ferment bowiem dotykał najpierw najbardziej 
dynamiczną i intelektualną część tego ruchu, a ta znajdowała się przede wszystkim na 
uniwersytetach wśród młodych, studenckich zapaleńców.

Dziś już śmiało można powiedzieć, że nie ma takich pośród starej polskiej elity, 

przedwojennej inteligencji, którzy nie mieliby endeków w rodzinie czy wśród przyjaciół. Co 
więcej, okazuje się, że wielu z tych wstydliwie ukrywanych atentatów to ONRowcy. Dr. 
Muszyński odkrył, że ONR to kwiat młodej inteligencji przedwojennej. To pokolenie Polski 
niepodległej. W Warszawie i w Poznaniu to właśnie oni byli normą, to właśnie oni nadawali 
ton od połowy lat trzydziestych. Byli najliczniejszą i najbardziej dynamiczną formacją obozu 
narodowego na uczelniach stołecznych.

Ogólnie ONR-owcy szli z duchem czasów. Ich sukcesem było to, że potrafili 

przetlumaczyć tradycję polską na nowoczesność. Imponowali rozmachem, dzielnością i 
smykałką organizacyjną. W szkołach wyższych opanowali główne organizacje studenckie 
takie jak Bratnia Pomoc (Bratniak) czy korporacje. Te ostatnie stanowiły ważne zaplecze 
ruchu narodowego, a jednocześnie znaczenie ich i prestiż powiększała znacznie filisterka, 
która wspomagała świeżo upieczonych absolwentów na polu towarzyskim i na rynku pracy – 
rzecz neizwykle ważna w dobie kryzysu światowego. Kulturowe, społeczne i politycznye 
znaczenie korporacji jest nie do przecenienia. Z nich wywodził się gros polskiej elity 
przedwojennej.

Na uczelniach ONR-owcy również stworzyli konfederacje studenckie (na których 

temat przydała by się oddzielna monografia – tak zresztą jak o każdym poruszonym w pracy 
dr. Muszyńskiego wątku, a w tym każdy z wymienionych przez niego działaczy i działaczek 
zasługuje na osobną biografię). Radykalni narodowcy byli też stołecznych gimnazjach, gdzie 
Grupy Szkolne ONR zdublowały NOGę, a sanacyjna Straż Przednia nie miała prawa pisnąć.

Młodzi nie mieli cierpliwości dla „starych” ze Stronnictwa Narodowego, którzy 

przywykli do liberalnej demokracji parlamentarnej. Idealizowali Wojsko Polskie. Gardzili 
sanacją, chociaż ich stosunek do Józefa Piłsudskiego, szczególnie po śmierci dyktatora, był 
raczej wyważony. ONR-owcy rozumieli wagę symboli narodowych. Z martwą charyzmą się 
nie walczy na poziomie popularnym. Intelektualnie odszczypuje się za to liść za liściem 
spóścizny piłsudczyzny ukazując jej miałkość logiczną, a doceniając dynamikę i siłę czynu. 
W końcu to zamach stanu w maju 1926 r. pokazał młodym narodowcom, że przemoc jest 
najskuteczniejszą drogą do władzy.

background image

Najwyższy Czas, nr 49, 3.12.2011 r.

Mimo, że wiele nauczyli się od antywolnorynkowych sanatorów, ONR-owców 

zachwycały też obce wzory etatystyczne, szczególnie rozmaite rozwiązania totalne płynące z 
zachodu. Przyglądali się Włochom i Niemcom, ale odrzucili te modele ze względu ich 
pogańskie i laickie źródła inspiracji. Polscy narodowi radykałowie byli przede wszystkim 
katolikami, przywiązanie do Kościoła – jako apostoła Wiary uniwersalnej i organizacji 
ponadnarodowej – łagodziło ich radykalizm do pewnego stopnia i stępiało pomysły totalne i 
autarkiczne. 

Nota bene, ich katolicyzm powodował też, że ich antyżydowskie postulaty – a byli 

partią najgwałtowniej antyżydowską w Polsce – nigdy nie zeszły do poziomu pogańskiego 
zezwierzęcenia praktykowanego w narodowo-socjalistycznej III Rzeszy, której antysemityzm 
kulminował w totalnej eksterminacji ludności żydowskiej podczas wojny. To nie było ani w 
teorii ani praktyce ONR. Antyżydowskość była po części znakiem bezsilności: atakowanie 
dyktatury sanacyjnej poprzez atakowanie społeczności mojżeszowej. Antyżydowskość 
narodowych radykałów polskich była też po części symboliczna – wygodne klisze 
propagandowe potrzebne do mobilizacji antykapitalistycznej („żydomasoneria”) i 
antykomunistycznej („żydokomuna”) społeczeństwa polskiego.

ONR-owcy byli więc wrogami tego co według nich dla polskości stanowiło 

zagrożenie. A najśmiertelniejszym wrogiem był komunizm. Dotyczyło to zarówno zagrożenia 
wewnętrznego i zewnętrznego, bo nieliczni komuniści tubylczy mieli przecież potężnego 
sponsora: Związek Sowiecki. Programowy antygermanizm napędzała również wrogość 
wobec III Rzeszy. 

To co ONR-owcy stworzyli przed wojną, to co ideowo wykoncypowali, przydało się 

bardzo w walce ZJ i NSZ przeciw dwóm wrogom. Walczyli wszędzie i ginęli wszędzie: 
Auschwitz, Gułag, Katyń, Palmiry. Nazwiska i szczegóły? Trzeba samemu przeczytać 
książkę dr. Muszyńskiego. To prawdziwy przemarsz przez historię ONR: Z sympatią o swych 
bohaterach, ale nie na kolanach.

Marek Jan Chodakiewicz
Washington, DC, 22 październik 2011

www.iwp.edu