background image

Spłoniecie jak w 1936”. Hiszpania: nowa 
odsłona ideologicznej wojny z Kościołem 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przeor zakonu benedyktynów z Bazyliki w Dolinie Poległych zdaje 
się być idealnie obsadzony przez Boga do roli nowego Dawida do 
walki z Goliatem: ma 48 lat, ale z delikatnej postury i twarzy, na 

background image

której często pojawia się łobuzerski uśmiech wydaje się 
młodzieńcem po 30-tce. Aż trudno uwierzyć, że Ojciec Santiago 
Cantera Montenegro O.S.B. -  ten szczupły, skromny  mnich jest 
byłym profesorem Uniwersytetu CEU San Pablo, mediewistą z 
imponującym dorobkiem, autorem książek, teologiem. Przede 
wszystkim jednak jest ogromnym autorytetem duchowym dla wielu 
katolików hiszpańskich. Niektórzy naprawdę widzą w nim Dawida, 
który stanął do samotnej i nierównej walki z potężnym Goliatem 
spod znaku „demokracji ludowej”. Tej samej, która w postaci 
widma krąży nad Europą już od stu lat.
 

  

„Szaleństwo Krzyża jest nadal zgorszeniem dla wielu i to nawet po 
dwóch tysiącach lat. Są tacy, którzy uważają, że oddawanie czci 
komuś wiszącemu na drzewie jest absurdem, ponieważ byłby to 
ostateczny znak niepowodzenia” 
- rozpoczął  homilię przeor Cantera 
w dniu Podwyższenia Krzyża Świętego, nie podejrzewając zapewne, 
że już następnego dnia usłyszy to, czego obawiał się od dawna: „rząd 
socjalistów planuje zniszczenie krzyża, przekształcenie bazyliki w 
cmentarz cywilny  i wygnanie zakonu benedyktynów”.  

  

Jeszcze miesiąc temu, gdy razem z przeorem podążaliśmy 
podziemnymi korytarzami Doliny Poległych  oboje mieliśmy nadzieję, 
że przez niemiłościwie panującą na Półwyspie pandemię (ponad 50 
tys. ofiar śmiertelnych!) socjalistyczny rząd zapomni o planowanej 
zemście na najwyższym krzyżu w Europie. Ten ma 150 metrów 
wysokości, 46 metrów szerokości i widoczny jest  z 40 km odległości. 
Nie tylko majestatyczny  krzyż i przepiękna rzeźba Piety poniżej czyni 
to miejsce wyjątkowym. Dolina Poległych jest zespołem 
architektonicznym zaprojektowanym tak, aby zachwycić i 
przemieniać wnętrze odwiedzających ją pielgrzymów, choć trzeba 
przyznać, że czarna legenda jaką pracowicie nabudowała lewica 

background image

wykrzywiła obraz tego miejsca nawet na antypodach, czyli u nas w 
Polsce.  

  

Wbrew temu co donoszą „wikipedie” i inne teksty propagandowe nie 
jest to żadne „mauzoleum”.  Generał Franco już w trakcie Wojny 
Domowej, tej Krucjaty w obronie eksterminowanych katolików- gdy 
brat zabijał brata, sąsiad sąsiada - myślał o konieczności stworzenia 
miejsca narodowego pojednania pod znakiem Krzyża. Pęknięta 
wspólnota, skłócony naród musi znaleźć miejsce „gojenia rany” po 
bratobójczej wojnie. I tak powstała wykuta w skale Bazylika i miejsce 
spoczynku prochów ponad 30 tys. ofiar z obu skłóconych stron. Od 
ukończenia bazyliki do dziś każdego dnia mnisi benedyktyńscy modlą 
się za spokój wieczny poległych.  

  

Rząd zwany przez Hiszpanów „social-comunista” od dawna nosił się 
jednak z zamiarem zemsty, a pierwszym jego aktem była ekshumacja 
szczątków generała w październiku ubiegłego roku. Rozmawialiśmy o 
tym długo z ojcem Santiago. Wspominał, jak rok temu uzbrojeni po 
zęby gwardziści zajęli  Bazylikę aby przygotować teren do ekshumacji 
zwłok wbrew woli rodziny, wbrew postanowieniom konkordatu, 
wbrew prawu o nienaruszalności przestrzeni sakralnej. Dokładnie rok 
temu płonęła ogarnięta lewackimi, separatystycznymi bojówkami 
Katalonia ale premier Sanchez wysłał wojsko do Bazyliki, aby 
zastraszyć mieszających tam benedyktynów i prowadzoną przez nich 
Szkołę  Muzyczną dla chłopców (obejmuje gruntowne nauczanie, 
formację duchową, naukę chorału gregoriańskiego). Transmitowano 
ten barbarzyński akt wygrzebywania zwłok zmarłego przed 40 laty 
generała w publicznej telewizji hiszpańskiej jako zwycięstwo 
demokracji nad faszyzmem. Przeor jako kustosz i opiekun tak grobu 
dyktatora jak i całej Bazyliki do końca samotnie i bezskutecznie 
walczył o uszanowanie spokoju zmarłego i woli rodziny, zaniechanie 

background image

dewastowania Bazyliki tym bardziej, że ekshumacja nastąpiła ze 
złamaniem postanowień konkordatu. Trzeba nadmienić, że Watykan 
zignorował sprawę, uznając że jest to sprawa wewnętrzna 
Hiszpanii.  Żaden z biskupów, a tym bardziej  Konferencja Episkopatu 
Hiszpańskiego nie odniosła się do tych wydarzeń publicznie, nie 
zaprotestowała przeciwko jawnym naruszeniom wszelkich umów 
wiążących państwo z Kościołem. Niektórzy hierarchowie po cichu 
wspierali przeora, dzwoniąc lub wysyłając maile, nikt jednak nie 
ośmielił się zaprotestować na głos.  

  

Przeor Cantera słusznie przeczuwał, że jeśli kościół pozwoli tak 
potulnie i bez słowa bezcześcić przestrzeń sakralną i łamać 
postanowienia Konkordatu to komunistyczne władze poczują się 
bezkarne i posuną się jeszcze dalej w swojej nienawiści do 
Kościoła.  To dlatego np. w czasie pandemii policja nie miała 
zahamowań, aby przerwać Mszę w katedrze w Granadzie i rozpędzić 
grupkę rozmodlonych w bezpiecznej odległości wiernych choć 
jednocześnie nie reagowała na wspólne modły Muzułmanów czy 
skupiska w supermarketach. Kościół hierarchiczny milczał gdy 
wjeżdżały buldożery do Bazyliki, milczał gdy przeor Santiago 
pozostawał wraz z braćmi niemal dosłownie „na muszce” karabinów. 
Milczenie wydaje się zresztą specjalnością  Kościoła hiszpańskiego. 
Jak inaczej wytłumaczyć tę hekatombę abortowanych co roku dzieci 
w liczbie 100 000, jak wytłumaczyć najbardziej liberalne prawo 
aborcyjne, seksualizację od najmłodszych lat w ramach dyktatu 
ideologii gender? Hiszpania to najbardziej gey-friendly państwo na 
świecie a wszędobylska tęczowa flaga każe niedługo zapomnieć, że 
ten kraj schrystianizował niegdyś pół świata. 

 Wszyscy wiedzą- Kościół hiszpański ma kompleks Franco, wciąż 
uważa że grzech nadgorliwości był tak wielki, że od paru dekad sam 
się siebie wstydzi i zdaje się przepraszać za swoje istnienie. Wiadomo 
nawet, że niektóre diecezje wstrzymały procesy beatyfikacyjne 

background image

męczenników i ofiar prześladowań byle tylko nie zirytować lewicy. 
Przeczekać, przemilczeć, może w ten sposób nie zrealizują 
zapowiedzi, które wciąż czyjaś nienawistna ręka maluje farbą na 
murach kościołów „Spłoniecie jak w 1936!”. 

  

Akt drugi pomsty za przegraną przez socjalistów Wojnę Domową 
rozegra się w najbliższych miesiącach. Tzw. prawo „Pamięci 
Demokratycznej”, którego projekt przedstawiła wicepremier Calvo 
z  partii PSOE (trzeba pamiętać, że rządzą dziś spadkobiercy tej samej 
PSOE która stała za prześladowaniami katolików w latach 30-tych) 
zapowiada ideologiczny projekt, na mocy którego zlikwidowana 
będzie wolność przekonań, swoboda wypowiedzi i to pod karą sankcji 
od 200 do 150 000 euro. Miejmy nadzieję, że w toku prac opozycja a 
przede wszystkim konserwatywna partia VOX, która już zapowiada 
walkę z tym niekonstytucyjnym, totalitarnym prawem zablokuje tę 
niebezpieczną Uchwałę.  

  

Przeor Cantera zakończył swoje kazanie w święto Podniesienia 
Krzyża: „Drodzy bracia, a zwłaszcza mnisi z mojej wspólnoty: jeśli 
mamy cierpieć upokorzenie i pogardę, to przyjmijmy to jako 
wyjątkowy  dar naśladowania Chrystusa upokorzonego i 
wzgardzonego. Wpatrując się w Krzyż Chrystusa uda nam się zmierzyć 
z przeciwnościami i niepokojem”.
 

  

Z rozmów z nim  wiem jak wielką ulgę i pociechę przynosi mu czytanie 
i studiowanie kazań bł. Ks. Popiełuszki, zresztą  w 2014 odwiedził jego 
Sanktuarium w Warszawie. Ale to w ostatnich miesiącach, gdy w 
sposób drastyczny poczuł  siłę nienawiści komunistów hiszpańskich 
wobec Kościoła  a także samotność w tej nierównej walce z Goliatem 
chrystianofobii poczuł moc płynącą z rozważań polskiego męczennika 
i zapisków kardynała Wyszyńskiego. Przed kilkoma dniami 

background image

opublikował nowy artykuł o życiu i męczeńskiej śmierci bł. Ks. 
Jerzego. Wysłałam mu dziś link do ostatniego, zarejestrowanego 
kazania ks. Popiełuszki, po którym go aresztowano. „Nie musi Ojciec 
rozumieć polskiego, za to rozumie Ojciec to, co miał do przekazania 
ks. Popiełuszko lepiej niż teraz ktokolwiek z nas”. 

  

Wiem, że Przeor Santiago Cantera prosi o modlitwę wszystkich 
wierzących Polaków. 

  

  

Małgorzata Wołczyk