background image

Ernest Mandel

O biurokracji

Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (Uniwersytet Warszawski)

WARSZAWA 2005

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 2 -

www.skfm-uw.w.pl

Broszura   „O   biurokracji”   Ernesta   Mandela,

przywódcy   i   głównego   teoretyka   Zjednoczonego

Sekretariatu Czwartej Międzynarodówki, powstała

na przełomie lat 1966/67.

Niniejsze   wydanie   jest   drugą   polską   publikacją

tekstu dokonaną drukiem. Po raz pierwszy ukazał

się on w drugim obiegu lat '80  XX  wieku i był

rozprowadzany przez działające w „Solidarności” i

na jej obrzeżach grupy trockistowskie.

Autor   przekładu   nieznany.   Korekta   oraz

uzupełnienia przekładu: Piotr Strębski.

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

O Biurokracji

W swej najgłębszej istocie marksizm jest próbą wyjaśnienia historii i rozwoju społeczeństw przez

związki i konflikty między grupami społecznymi. Podczas gdy dziewiętnastowieczna myśl marksistowska

skupiona była przede wszystkim na analizie tej podstawowej grupy, jaką jest klasa społeczna, to marksizm

dwudziestowieczny   zwrócił   uwagę   na   doniosłość   grup   pochodnych,   nie   będących   klasami,   a   których

społeczne korzenie nie tkwią

 

bezpośrednio w procesie produkcji, lecz które mimo to odgrywają poważną

rolę w społeczeństwie kapitalistycznym i przejściowym od kapitalizmu do socjalizmu. Wśród tych grup,

nazwijmy je wtórnymi, biurokracja zajmuje niezaprzeczalnie miejsce naczelne.

Pierwsze oznaki biurokratyzacji pojawiły się w łonie ruchu robotniczego w latach 1898-99, by

potem przybrać na sile i uzyskać coraz pełniejsze uzasadnienie ideologiczne. Wtedy też problem biurokracji

pojawił się w polu zainteresowań marksizmu dziewiętnastowiecznego. Jest jednak oczywiste, że epifenomen

biurokratyczny  musiał  się  w  sposób   dojrzały  przejawić  w  życiu  i  praktycznej  działalności  organizacji

robotniczych, by można było zanalizować i ująć teoretycznie jego przejawy w płaszczyźnie ideologicznej.

W naszym wprowadzającym szkicu rozróżnimy dwa podstawowe aspekty problemu – teoretyczny i

historyczny, próbując odpowiedzieć na następujące pytania:

czym jest biurokracja? Jak się rodzi, rozwija i jakie czynniki prowadzą do jej zaniku?

jakie były konkretne przejawy zjawiska biurokracji w historii ruchu robotniczego?

jaką zajmowały postawę wobec tego problemu i jakie jego rozwiązania proponowały różne kierunki w
ruchu robotniczym?

1. Kilka podstawowych pojęć

I. Geneza zjawiska

Na   pierwszy   rzut   oka   zagadnienie   biurokracji   wiąże   się   z   problemem  aparatu   organizacji

robotniczych:  z   problemem   zawodowych   działaczy,   przedstawicieli   inteligencji   (na   ogół   pochodzenia

drobnomieszczańskiego),   sprawujących   funkcje   kierownicze   na   średnich   i   najwyższych   szczeblach

organizacji robotniczych.

Dopóki   organizacje   te   pozostają   niewielkimi   grupami,   sektami   politycznymi   czy   związkami

samoobronnymi o ograniczonej ilości członków, dopóty nie wyłania się potrzeba istnienia stałych działaczy

czy   stworzenia   aparatu.   Na   tym   etapie   problem   mogą   stanowić   co   najwyżej   wzajemne   kontakty   z

inteligencją, związaną z warstwami drobnego mieszczaństwa, której reprezentanci przychodzą z pomocą

zarodkowemu ruchowi robotniczemu.

Ale pojawienie się masowych organizacji politycznych i związkowych, słowem, pełny rozwój ruchu

robotniczego jest nie do pomyślenia bez stałego aparatu, bez urzędników. Kto zaś mówi aparat i urzędnicy,

mówi już o potencjalnej biurokracji. Tak więc jedna z podstawowych przyczyn biurokratyzacji tkwi w

początkach ruchu robotniczego.

Podział   pracy   w  społeczeństwie   kapitalistycznym  wyznacza  proletariuszom  miejsce  w   bieżącej

produkcji. Wytwarzanie i przyswajanie kultury staje się zajęciem innych klas społecznych. Wyczerpująca

fizycznie   i   wyjaławiająca   intelektualnie   praca   nie   pozwala   zbiorowości   robotniczej   ani   na   dostęp   do

najnowszych zdobyczy nauki, ani na prowadzenie systematycznej działalności społecznej i politycznej: w

ustroju   kapitalistycznym   robotnikom   przypada   w   udziale   zacofanie   kulturalne   i   naukowe

1

.   Całkowita

rezygnacja z aparatu organizacyjnego w ruchu robotniczym skazałaby go na skończony prymitywizm, jego

1

  Stwierdzenie to może wzbudzić dwojaką wątpliwość: czy jest tak istotnie i czy ustrój socjalistyczny rzeczywiście otwiera

robotnikom dostęp do kultury.

W pierwszym przypadku musi paść odpowiedź twierdząca pod warunkiem, że:

operuje się globalną charakterystyką ustroju kapitalistycznego, biorąc pod uwagę kraje gospodarczo zacofane.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 3 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

zaś   zwycięstwo   oznaczałoby   wówczas   społeczny   i   kulturalny   regres   w   stosunku   do   osiągnięć  ustroju

kapitalistycznego. Socjalizm bowiem i wyzwolenie proletariatu urzeczywistnić się może tylko w oparciu o

pełne   wykorzystanie   wszelkich   wartościowych   zdobyczy   w   dziedzinie   nauk   ścisłych   i   społecznych

pozostawionych przez naukę przedsocjalistyczną.

Stworzenie aparatu organizacyjnego jest dla rozwoju ruchu robotniczego niezbędne

2

, jak również

pojawienie się w łonie klasy robotniczej urzędników, którzy dzięki pewnej specjalizacji usiłują wyrównać

braki wynikłe z warunków egzystencji proletariatu.

Można byłoby z grubsza stwierdzić, że biurokracja rodzi się wraz z tą nową formą specjalizacji i że

możliwość rozwoju biurokracji i biurokratyzmu bierze się z faktu, iż pewne osoby zajmują się stale i niejako

z zawodu działalnością polityczną czy związkową.

W   dalszych   swych   konsekwencjach   specjalizacja   ta   pociąga   za   sobą   zjawisko   fetyszyzacji   i

reifikacji: w społeczeństwie opartym na daleko posuniętym podziale pracy, na skrajnym zróżnicowaniu

zadań, gdzie ludzie powtarzają przez całe życie jednakowe czynności, można odnaleźć w ich myśleniu

ideologiczne odbicie tej sytuacji: skłonni są do uważania własnej czynności za cel sam w sobie. Podobnie i

struktury   organizacyjne   pomyślane   początkowo   jako   środki,   z   czasem   stają   się   celami;   dla   tych   w

szczególności, którzy bezpośrednio i najwyraźniej się z nimi identyfikują, bo w sposób najbardziej ścisły są

z  nimi   związani,   a   więc  dla   jednostek   wchodzących  w   skład  stałego   aparatu,  urzędników,   przyszłych

biurokratów.

Dochodzimy   tu   do   psychologicznego   i   ideologicznego   mechanizmu   narodzin   biurokracji

robotniczej, mianowicie do dialektyki zdobyczy cząstkowych.

II. Dialektyka zdobyczy cząstkowych

Będąc materialistą trudno nie dostrzegać związku zjawiska biurokratyzacji ze sprawą bezpośrednich

korzyści materialnych – poza problemem biurokracji ukrywa się bowiem kwestia materialnych przywilejów

i ich obrony.

Jeśli jednak pragnie się dobrze zrozumieć zarówno źródła procesu, jak i jego dalsze konsekwencje,

nie należy go utożsamiać z jednym tylko z jego aspektów: obrony materialnych przywilejów – byłoby to

zbyt   łatwym   uproszczeniem.   Postępując   w   ten   sposób   nie   bylibyśmy   w   stanie   zrozumieć   rozwoju

biurokracji w partiach komunistycznych nie będących u władzy (Francja, Włochy) lub działających w

krajach półkolonialnych (Brazylia), choć w pewnym okresie (szczytowego nasilenia stalinizmu) i w tych

partiach  zjawiska  te  wystąpiły  na  wielką  skalę.  Lecz  dzisiaj,   w  masowych   partiach  komunistycznych

pobory   funkcjonariuszy   nie   są   wyższe   od   płac   wykwalifikowanych   robotników,   nie   stanowią   więc

przywileju   do   obrony.   W   zamian   za   to   w   pełni   działa   zjawisko   dialektyki   zdobyczy   cząstkowych:

Nawet jednak w krajach gospodarczo rozwiniętych (USA, RFN, Belgia itd.) sytuacja nie jest tak wesoła, jak by mogło to
wynikać   z   dość   w   Polsce   powszechnej   ich  wizji   turystycznej.   Mówią   o   tym   liczne   badania   socjologiczne,   których

niesposób tu wymienić.

Druga odpowiedź zależy po części od ustalenia w jakiej mierze ustrój ZSRR, ChRL, PRL itd. jest socjalistyczny. Stanowi to

przedmiot całej prawie broszury. Pozostawimy więc problem na boku. Obecnie na terenie tych państw należy rozróżnić dwa

odmienne zjawiska:

Problem   awansu   kulturalnego.   Pod   tym   względem   ustrój   socjalistyczny   w   jego   obecnej   postaci   otwiera   młodzieży
chłopskiej i robotniczej znacznie szersze możliwości niż np. Anglia czy Francja. Uczestnictwo w kulturze jest tu jednak

skutkiem awansu społecznego, wiąże się na ogół z opuszczeniem środowiska robotniczego  i wejściem w środowisko

inteligencji, najczęściej technicznej. Jest to zjawisko niewątpliwie pozytywne.

Lecz  z  punktu  widzenia  założeń  ustrojowych  socjalizmu  rzeczą bodaj  czy  nie  donioślejszą  jest  problem  dźwignięcia
poziomu kulturalnego środowiska robotniczego
. W  tej  dziedzinie dokonano wiele, ale niewystarczająco i sytuacja nie

ulegnie zmianie tak długo, jak długo robotnik polski czy czeski będzie zajęty pracą produkcyjną przez osiem godzin (w

praktyce znacznie więcej) dziennie przez sześć dni w tygodniu. Tego bowiem problemu nie rozwiąże żadna polityka

kulturalna gdyż jego źródła tkwią w polityce społecznej.

2

  Niezbędne, choćby z punktu widzenia skuteczności w działaniu. Jest oczywiste, że koordynacja działań 50 tys. osób jest

niemożliwa bez minimalnych podstaw organizacyjnych.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 4 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

identyfikacja środków z celem, interesów zbiurokratyzowanej jednostki z interesem organizacji, zastąpienie

zadań historycznych stojących przed organizacją przez doraźny interes tej ostatniej. Identyfikacja ta stwarza

silne   bodźce   dla   postaw   konserwatywnych,   które   zdolne   są   stanąć   na   przeszkodzie   interesom   ruchu

robotniczego.

Czym jest dialektyka zdobyczy cząstkowych?

Dialektyka ta dochodzi do głosu w działaniu tych ludzi, którzy kontynuację i zwycięstwo walki

proletariatu mającej na celu zdobycie władzy w krajach kapitalistycznych konsekwentnie podporządkowują

obronie już istniejących organizacji robotniczych; tych, którzy obronie Związku Radzieckiego i państw

robotniczych podporządkowują ekspansję rewolucji światowej i rozwój rewolucji kolonialnej

3

. Działają oni

tak,   jak   gdyby   obecność   elementów   demokracji   robotniczej   w   ramach   ustroju   kapitalistycznego   oraz

istnienie państw robotniczych stanowiły cele same dla siebie i były równoznaczne z zakończeniem procesu

budowy socjalizmu. Działają tak, jak gdyby każda możliwość nowych zdobyczy dla ruchu robotniczego

musiała być podporządkowana w sposób absolutny i nie znoszący sprzeciwu obronie tego, co już istnieje.

Wszystko to stwarza mentalność głęboko konserwatywną.

Słynne   zdanie   z   Manifestu   Komunistycznego:   „Robotnicy   nie   mają   do   stracenia   nic,   poza

kajdanami”, jest  o  tyle  głębokie,  że  zawiera  jeden z  podstawowych  postulatów  marksizmu:  przypisuje

proletariatowi rolę budowniczego społeczeństwa komunistycznego ponieważ niczego nie musi on bronić w

starym społeczeństwie.

W chwili, gdy przestaje to być prawdziwe w stu procentach, gdy część proletariatu (albo biurokracja

robotnicza, albo arystokracja robotnicza powstała w krajach wysoko rozwiniętego kapitalizmu) posiada

swoje   organizacje   i   wyższy  od   przeciętnego   poziom  życia,   pojawia   się   ryzyko   ukształtowania   nowej

mentalności. Przestaje być prawdą,  że proletariat nie ma żadnych  zdobyczy do obrony;  zanim podjęta

zostanie  jakaś akcja,  należy  ostrożnie  rozważyć  wszystkie  za  i  przeciw,  a  przede  wszystkim  postawić

pytanie, czy akcja ta zamiast przynieść pozytywny wynik nie grozi przypadkiem utratą tego, co się już

posiada?

Dochodzimy   tu   do   najpoważniejszego   źródła   konserwatyzmu   biurokratycznego   w   ruchu

socjaldemokratycznym z przed pierwszej wojny światowej i przyczyn biurokratyzacji państwa radzieckiego

w okresie poprzedzającym skrajną formę degeneracji stalinowskiej.

Należy zdać sobie sprawę z autentycznego charakteru tej dialektyki połowicznych zdobyczy: wyraża

ona   nie   sprzeczność   fałszywą,   którą   można   usunąć   przy   pomocy   werbalnej   formuły,   a   prawdziwą

dialektyczną sprzeczność, która wyrasta z rzeczywistych problemów. Hamując bieg rewolucji w krajach

kapitalistycznych,   powstrzymując   jej   rozwój   w   skali   międzynarodowej,   konserwatyzm   biurokratyczny

niewątpliwie szkodzi interesom proletariatu i socjalizmu. Ale przyczyna tej postawy, konieczność obrony

tego,   co  już  istnieje  jest   problemem  rzeczywistym:  „kto   nie  potrafi  bronić  istniejących   osiągnięć,  nie

dojdzie   nigdy   do   nowych”,  jak   powiedział  kiedyś  Trocki.   Jednak   aprioryczne   przekonanie,   że   każdy

poważny krok naprzód dokonany przez rewolucję, albo w obrębie jednego kraju, albo w skali światowej,

automatycznie  zagraża  poprzednim  osiągnięciom  –  a  w  tym  właśnie  wyraża  się  konserwatyzm  –  jest

postawą   z   gruntu   fałszywą.   Taka   postawa   jest   charakterystyczna   dla  konsekwentnego   konserwatyzmu

biurokracji tak reformistycznych, jak i stalinowskich.

Dialektyka połowicznych  zdobyczy  związana ze zjawiskiem  fetyszyzacji towarzyszącym daleko

posuniętemu podziałowi pracy we współczesnym społeczeństwie, stanowi jedną z najgłębszych przyczyn

tendencji   biurokratycznych.   Tendencja   ta   łączy   się   nierozerwalnie   z   rozwojem   masowego   ruchu

robotniczego w obecnej fazie rozkładu kapitalizmu i przejścia do społeczeństwa socjalistycznego.

3

  W ten sposób przywódcy biurokracji radzieckiej, broniąc interesów państwowych ZSRR, pozwoli na stłumienie rewolucji

greckiej w 1945 roku, na izolację inicjatywy Fidela Castro i Ché Guevary dążących do rozszerzenia rewolucji kubańskiej na

cały   kontynent   południowo-amerykański,   na   likwidację   komunistów   sudańskich   w   1971   roku   itd.   Tak   samo   ostatnio

kierownictwo   PZPR,  dostarczając  dwukrotnie  węgla  kapitalistom hiszpańskim,  przyczyniło  się   bezpośrednio   do  złamania

strajku górników Asturii (przyp. tłum.).

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 5 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

Wyciągnąć stąd można wniosek, że problemu biurokracji nie załatwi się przy pomocy ustaw, apelów

o   dobrą   wolę   czy   jakichś   innych   magicznych   formuł.   Rzeczywistym   problemem   jest   tu   proces   jej

stopniowego   zaniku,   a   przyspieszyć   go   można   przez   stworzenie   lepszych   warunków   obiektywnych   i

subiektywnych zezwalających na likwidację zarodków biurokratyzacji, które istnieją w społeczeństwie i w

ruchu robotniczym podczas całej jego fazy historycznej.

III. Przywileje biurokratyczne

Nie będąc w zgodzie z wulgarno–materialistyczną interpretacją zagadnienia, nie należy też popadać

w drugą skrajność ograniczając problem biurokracji do jego dalekich źródeł społecznych przy całkowitym

pominięciu jego podstaw materialnych. Tendencje do konserwatyzmu ze strony kierownictwa i zawodowych

działaczy organizacji robotniczych nie pozostają bez związku z przywilejami i korzyściami materialnymi,

jakie im zapewniają te funkcje. Przywileje te, to także prawo do autorytetu i sprawowania władzy.

a) Analizując funkcjonowanie aparatu pierwszych organizacji robotniczych, związków zawodowych

i partii socjaldemokratycznych sprzed pierwszej wojny światowej, to znaczy rozpatrując pierwotne formy

zjawiska, można wskazać na dwa typy przywilejów biurokratycznych.

Dla robotników i robotniczych dzieci, odejście od pracy w produkcji, szczególnie w ówczesnych

warunkach (dwunastogodzinny dzień pracy oraz zupełny brak zabezpieczenia społecznego itd.) aby stać się

zawodowym   działaczem   organizacji   robotniczej   oznacza   niewątpliwy   awans   społeczny,   oczywistą

emancypację jednostki, daleką wszakże od sytuacji idealnej. Nie można bowiem mówić, że tego typu ludzie

ulegli   zmieszczanieniu   lub   stworzyli   uprzywilejowaną   warstwę   społeczną.   W   tych   czasach   sekretarze

organizacji robotniczych spędzali sporo lat w więzieniach, czyli w warunkach bardziej niż skromnych, choć

z ekonomicznego i społecznego punktu widzenia na wyższej stopie, niż przeciętny robotnik.

Z punktu widzenia zaś psychologicznego i ideologicznego jest jasne, że przekonany socjalista czy

komunista wolał poświęcać całe dni walce o swoje idee i cele, niż wykonywać mechaniczne gesty w fabryce

i to ze świadomością, że w ostatecznym rozrachunku pracuje na korzyść wrogiej klasy. Trudno zaprzeczyć,

że   w   tym   zjawisku   awansu   społecznego   tkwiły   potencjalne   zaczątki   biurokracji:   po   dojściu   do   tych

stanowisk ludzie pragną zajmować je dalej, co każe im bronić statusu zawodowych działaczy przeciwko

tym, którzy chcieliby wprowadzić zasadę rotacji kadr wśród członków organizacji.

b)   Proces   pojawiania   się   przywilejów   społecznych   (których   charakter   był   początkowo   w

minimalnym   tylko   stopniu   materialny)   narasta   gdy   organizacje   masowe   umacniają   swe   pozycje   w

społeczeństwie kapitalistycznym: pojawia się wówczas konieczność wyznaczania posłów, radnych miejskich

lub sekretarzy związków zawodowych, którzy będą prowadzili pertraktacje na wysokim już szczeblu z

organizacjami przedsiębiorców, a więc będą wypracowywać płaszczyznę pewnego porozumienia z tymi

ostatnimi. Podobnie się dzieje, gdy trzeba wyznaczyć redaktorów gazet i ludzi, którzy będą reprezentować

organizację robotniczą w akcjach rozwijanych przez ruch coraz bardziej wielostronny, próbujący ingerować

we wszystkie pola działalności społeczeństwa i w pewnej mierze przejąć je na swoje barki.

Także tutaj mamy do czynienia z procesem prawdziwie dialektycznym, nie sprowadzającym się do

banalnej sprzeczności: na przykład, gdy ruch robotniczy wydaje pewną ilość czasopism i potrzebuje dużej

liczby   dziennikarzy,  staje   on   wówczas   przed   rzeczywistym   dylematem.   Zastosowanie   marksowskich

wskazań   głoszących,   że   w   walce   z   biurokracją   należy   zrównać   pensje   działaczy  z   pensją

wykwalifikowanego robotnika może spowodować prawdziwą konkurencję zawodową na opak. Elementy o

najwyżej rozwiniętej świadomości politycznej zgodzą się na takie rozwiązanie, lecz najzdolniejsi, którzy

gdzie indziej mogliby znaleźć lepsze warunki, będą pracowali pod naciskiem tej łatwej pokusy. Tym zaś,

którzy nie są dość mocno przekonani co do swych racji politycznych, zagraża po prostu wchłonięcie przez

środowisko burżuazyjne, z oczywistą stratą dla ruchu robotniczego.

Ten   mechanizm   eliminacji   działa   również   w   przypadku   innych   zawodów   w   miejscowościach

administrowanych przez przedstawicieli ruchu robotniczego: architekci, inżynierowie i lekarze stają przed

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 6 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

problemem podobnego wyboru. W większości przypadków, rygorystyczne trzymanie się wskazań Marksa

stwarza ryzyko eliminacji jednostek o niewystarczającym poziomie świadomości politycznej.

W społeczeństwie kapitalistycznym, z całą presją „moralną” i środowiskową, jakie ono wywiera,

niemożliwe   jest   zbudowanie   idealnej   mikrospołeczności   komunistycznej,   nawet   w   ramach   ruchu

robotniczego. Jest to możliwe w niewielkim gronie świadomych rewolucjonistów, lecz w silnym liczebnie

ruchu  robotniczym rozwijającym  się  w warunkach  burżuazyjnej  demokracji działają procesy  penetracji

ideologicznej   (i  nie  tylko   ideologicznej),   mnożą  się  pokusy,   które   utrudniają  realizację  tych   wskazań.

Pojawia się wówczas tendencja do biurokratyzacji, a zniknięcie świadomie wzniesionych zapór przeciw

niebezpieczeństwom uprzywilejowanej pozycji, otwiera tej tendencji coraz szerszą drogę.

c) W naszej epoce, w łonie niektórych wielkich organizacji robotniczych dialektyka ta może wejść w

końcową fazę, tzn. dojść może do zaprzeczenia pierwotnej orientacji politycznej, do świadomej integracji w

społeczeństwo burżuazyjne, do kolaboracji klasowej.

Korzenie  biurokracji  rozprzestrzeniają  się  wówczas  z  ogromną  prędkością.   Część  kierownictwa

świadomie   współpracuje   z   burżuazją   i   integruje   się   w   społeczeństwo   kapitalistyczne.   Usuwa   się

antybiurokratyczne   tamy   wzniesione   w   imię   socjalizmu,   mnożą   się   przywileje;   socjaldemokratyczni

posłowie nie zadowalają się już pensją działacza, stwarzają sobie w klasie robotniczej prawdziwą klientelę.

Od tego momentu proces biurokratycznej degeneracji staje się nieodwracalny.

IV. Biurokratyzacja państw robotniczych

Ten   trójfazowy   proces   biurokratyzacji   odnajdujemy   również   w   państwach   robotniczych   okresu

przejściowego:

a)  na  początku wyłącznie  przywileje związane  z  autorytetem społecznym  i  korzyści  polityczne

wynikające z monopolu na władzę w aparacie państwowym;

b)   następnie,   szczególnie   w   krajach   gospodarczo   zacofanych,   pojawienie   się   przywilejów

materialnych i kulturalnych;

c) w końcu, całkowita degeneracja biurokratyczna, gdy kierownictwo nie zapobiega procesowi, a

świadomie go akceptuje i mu się poddaje, staje się jego sprężyną i dąży do akumulacji przywilejów.

Pojawia   się   wówczas   niebezpieczeństwo   form   tak   monstrualnych,   jakie   przybrała   biurokracja

radziecka w okresie stalinowskim:

za przykład może posłużyć praktyka tzw. stałych kont bankowych, którymi dysponowały wybrane osoby,
a które posiadały tę właściwość, że zdeponowana suma nie malała bez względu na rozmiary dokonanych

przez właściciela  wydatków.  Jedynym  ograniczeniem  był  chroniczny brak  dóbr  konsumpcyjnych  na

rynku; niektóre jednostki, żyjąc w zacofanym gospodarczo społeczeństwie realizowały komunizm w ten

szczególny sposób;

drugi przykład,  ilustrujący  charakter  tych przywilejów, to „sklepy  specjalne”,  instytucja  powstała w
okresie stalinowskim, która w większości państw demokracji ludowej przetrwała aż do lat 1956/57.

Sklepy te, starannie ukryte przed resztą społeczeństwa, dostępne były wyłącznie dla funkcjonariuszy

partyjnych i państwowych. Dysponowały one artykułami trudno lub niedostępnymi na rynku, w dużej

mierze importowanymi. Lecz i tu, zależnie od zajmowanych stanowisk, obowiązywała ścisła hierarchia:

niektórzy płacili pełne ceny, inni tylko połowę, wreszcie najwyżej postawieni posiadacze „stałych kont”

zaopatrywali się za darmo.

W latach 1948/49, w okresie niedostatku i nędzy w państwach robotniczych, biurokraci np. w NRD

otrzymywali paczki z ZSRR. Pedanteria w przestrzeganiu hierarchii przy sporządzaniu tych paczek jest

wprost śmieszna: według ich biurokratycznej rangi, adresaci otrzymywali paczki większe lub mniejsze,

pończochy jedwabne lub wełniane, masło lub smalec itd.

Można się dopatrywać rysów śmiesznych, lub jeśli kto woli, tragikomicznych w tej mentalności

biurokratycznej, która z hierarchii przywilejów materialnych czyni sztywną zasadę, i to w momencie gdy

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 7 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

ludzie głodują. Ale można nawet i w tej sytuacji dostrzec najbardziej namacalne i charakterystyczne rysy

biurokratycznej deformacji.

V. Przykłady fałszywych rozwiązań

Najważniejszym wnioskiem, jaki należy wyciągnąć z tej pobieżnej analizy jest rozróżnienie dwóch

grup zjawisk, których utożsamianie byłoby nadużyciem:

-   potencjalna   tendencja   biurokratyzacji  nierozerwalnie   związana   z   rozwojem   ruchu   robotniczego   w

momencie,  gdy  uzyskuje on charakter  masowy  i pewien  margines  udziału we  władzy,  a tym  bardziej

nieunikniona   w   osamotnionym   państwie   robotniczym   (jak   np.   Republika   Rad   po   Rewolucji

Październikowej);

- pełny i całkowity rozwój  tendencji biurokratycznych, prowadzący do zupełnej degeneracji, jaka ma to

miejsce w partiach reformistycznych, stalinowskich i w ZSRR

4

.

Jeśli się nie dostrzega podstawowej różnicy między tymi dwoma zjawiskami lub jeśli, co gorsza, tępi

się  wszelkie  formy   organizacyjne  argumentując,   że  nieuchronnie   prowadzą  do  wynaturzeń,  stawia   się

wówczas ruch robotniczy nie wobec dialektycznej sprzeczności, a wobec sytuacji bez wyjścia. Prowadzi to

logicznie   do   wniosku,   że   proletariat   nie   jest   zdolny   do   samowyzwolenia.   Postawa   taka   prowadzi   do

postawienia ruchu w o wiele gorszej sytuacji (niż sytuacja ruchu zorganizowanego) i powstrzymuje go od

walki o swoje wyzwolenie.

a) Ten brak rozeznania charakterystyczny jest dla niektórych ugrupowań ultralewicowych (bardziej

zresztą prawicowych niż lewicowych): twierdzą one, że całe zło kryje się w istnieniu aparatu i stałych

działaczy. Proponują to zło usunąć przez zwalczanie zawodowych rewolucjonistów. Istotę tych poglądów

streszcza  zdanie, że  Stalin tkwił  w  pierwszym zawodowym rewolucjoniście,  jaki  pojawił się  w  ruchu

robotniczym. W odpowiedzi zapytać należy, czym byłby ruch bez aparatu i to nie w jakimś społeczeństwie

idealnym, a w konkretnych warunkach, w ustroju kapitalistycznym takim, jakim on jest. Ruch proletariacki,

który by nie dążył do wykształcenia zawodowych rewolucjonistów, wywodzących się z klasy robotniczej i

silnie   z   nią   związanych,   nie   byłby   w   stanie   przekroczyć   etapu   pierwszych   robotniczych   organizacji

samoobronnych.   Byłby   on   kompletnie   odcięty   od   współczesnych   nauk   społecznych   i   ścisłych,   brak

kompetencji w dziedzinie ekonomii i polityki nie pozwoliłby mu wyjść poza spontaniczne, doraźne zadania.

Taki ruch nie byłby zdolny do obalenia kapitalizmu, wyzwolenia proletariatu i zbudowania socjalizmu.

Historia   zresztą   pokazała,   że   z  wszystkich  proponowanych   rozwiązań,   właśnie   to   nie   znajduje

potwierdzenia w rzeczywistości: nie ma na całym świecie kraju, w którym ruch robotniczy, z obawy przed

deformacjami biurokratycznymi, chciałby pozostać na tak prymitywnym poziomie.

b) W  praktyce zachodzi  raczej obawa,  że zrealizuje  się drugi człon  alternatywy.  Rezygnując  z

zawodowych   działaczy   i   rewolucjonistów,   nie   zapewniając   wykształcenia   na   poziomie   wybranym

robotnikom,   organizacje   robotnicze   dostają   się   pod   wpływy   mieszczańskiej   i   drobnomieszczańskiej

inteligencji,   która   z   czasem   całkowicie   je   opanowuje.   Inteligencja   ta   odtwarza   wewnątrz   organizacji

monopol na wiedzę, który już posiada w społeczeństwie kapitalistycznym.

Pojawia się znowu sprzeczność, której nie rozumieją grupy ultralewicowe – prawdziwą alternatywą

w społeczeństwie kapitalistycznym nie jest wybór pomiędzy organizacją wolną od potencjalnych tendencji

do biurokratyzmu a organizacją, która niebezpieczeństwo to stwarza. W rzeczywistości mamy do wyboru:

albo   rozwijać   rzeczywistą   autonomię   robotniczą   wraz   z   potencjalnym   niebezpieczeństwem
biurokratyzacji,

albo   pozostawić   organizacje   robotnicze   pod   wpływem   ideologii   burżuazyjnej   i   reprezentującej   ją
inteligencji.

4

 Takimi partiami są np. SPD w Niemczech, czy SFIO we Francji, które dziś konsekwentnie bronią porządku burżuazyjnego. W

1971   roku   również   Komunistyczna   Partia   Cejlonu,   wstępując   do   koalicyjnego   rządu   narodowego   Bandaranaike,   wzięła

bezpośredni udział w krwawej represji buntujących się mas cejlońskich.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 8 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

Drugi  przypadek   obrazują  liczne   w   historii   przykłady:  pseudorobotnicze   organizacje  przez  długi   czas

pozostawały   pod   wpływem   burżuazji   (na   skutek   braku   autonomii   robotniczej,   niezdolności   do

zorganizowania się czy na skutek ideologicznych błędów), odrzucając możliwość wyjścia poza określony

etap organizacyjnego rozwoju.

Ciekawe zresztą, że obrońcy tej teorii widząc niebezpieczeństwo związane z istnieniem aparatu, nie

dostrzegają  jednocześnie,   że  robotnicy   nie   będący   działaczami   są  o   wiele  bardziej   podatni   na  nacisk

społeczeństwa kapitalistycznego i panującej ideologii. Podatność ta wynika z ciężkiej pracy fizycznej. Jakże

bowiem mówić o emancypacji intelektualnej i kulturalnej robotnika, który spędza osiem, dziewięć godzin

dziennie w miejscu pracy, a w praktyce traci ich więcej (dojazdy do pracy itp.).

Organizacja, której członkami byliby wyłącznie robotnicy stale zatrudnieni w produkcji byłaby o

wiele   podatniejszą   na   nacisk   ideologii   burżuazyjnej,   niż   organizacja,   która   systematycznie   zdąża   do

wyrywania z trybów kapitalistycznej produkcji jednostek najbardziej rewolucyjnych i świadomych, do ich

wychowania i kształcenia na wzór zawodowych rewolucjonistów.

c) Innym przykładem fałszywych rozwiązań, które w istocie zdradzają całkowite niezrozumienie

problemu, jest rozumowanie tego typu: aby zapobiec biurokratyzacji państwa robotniczego, należy zaraz po

rewolucji   znieść  wszelkie   różnice   w   dochodach   i   wynagrodzeniach.   I   tutaj   spotykamy   się   z

niezrozumieniem rzeczywistej trudności. Jaki byłby obiektywny rezultat tych środków zaradczych? Jeśli w

społeczeństwie   o   niskim   poziomie   sił   wytwórczych   zniesie   się   z   dnia   na   dzień   wszelkie   różnice   w

wynagrodzeniach, to doprowadzi to w praktyce do zaniku poważnej części bodźców, które popychają ludzi

do   kształcenia  się.   Z   chwilą  gdy  wykształcenie   kulturalne   i   zawodowe   nie   przynosi  żadnej   poprawy

warunków życiowych, i to w dodatku w sytuacji materialnego niedostatku,  wysiłek związany z nauką

będzie  podejmować  ograniczona liczba jednostek najbardziej świadomych, które  rozumieją  obiektywną

konieczność podniesienia poziomu kulturalnego i zawodowego w społeczeństwie. Ilość ludzi chcących się

kształcić będzie o wiele mniejsza niż w społeczeństwie przejściowym, w którym działa ten bodziec, jakim

jest zróżnicowanie wynagrodzeń. W takich warunkach zwolni się tempo rozwoju sił wytwórczych, bieda

będzie trwała dłużej i w efekcie osiągnie się rezultat przeciwny do zamierzonego. Obiektywne przyczyny

biurokratyzacji, tj. niedorozwój sił wytwórczych i zacofanie kulturalne proletariatu będą trwały o wiele

dłużej. Przeciwnie, jeśli zostanie utrzymane w mocy zróżnicowanie wynagrodzeń, przyspiesza się proces

kształcenia   i   co   za   tym   idzie,   także   dojrzewania   warunków   materialnych,   które   sprzyjają   zanikowi

przywilejów i osłabieniu tendencji do biurokratyzacji.

Przykład ten jest o tyle istotny, że znowu ujawnia prawdziwie dialektyczny charakter problemu a

więc i konieczność znalezienia dialektycznego jego rozwiązania.

VI. Biurokracja w tradycji rewolucyjnego marksizmu

a) Marks w walce z biurokracją

Marks   nie   był   w   stanie   uchwycić   z   dostateczną   precyzją   wszystkich   aspektów   biurokratyzacji

ponieważ brakowało mu materiału  historycznego. Mimo to, dysponując doświadczeniem  jednego tylko

państwa   robotniczego,   które   przetrwało   zaledwie   kilka   miesięcy   –   Komuny   Paryskiej,   potrafił  na   tej

podstawie  w  sposób  przewidujący  ustalić  dwie  proste  zasady,  w  których  zawarte  są  prawie  wszystkie

gwarancje antybiurokratyczne.

Walka przeciwko przywilejom materialnym  i nadmiernemu zróżnicowaniu wynagrodzeń; przede

wszystkim   kadry   polityczne   nie   powinny   otrzymywać  wynagrodzeń   wyższych   niż   wykwalifikowany

robotnik. Marks dorzuca, że środek ten ma charakter zapobiegawczy. Chodzi tu o to, by niektóre jednostki

nie ubiegały się o funkcje publiczne jako o awans społeczny, z czystej chęci zrobienia kariery.

Druga   z  marksowskich  zasad,   to  obieralność  i   odwoływalność  przedstawicieli   robotniczych   na

wszystkich szczeblach. Można ją uzupełnić leninowską zasadą rotacji kadr, która w momencie, gdy znikną

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 9 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

klasy i gdy każdy obywatel będzie miał za sobą doświadczenie w zarządzaniu ekonomią i w działalności

politycznej, doprowadzić ma do całkowitej eliminacji instytucji państwa.

b) Lenin w walce z biurokracją

Rozwiązanie problemu z punktu widzenia rewolucyjnego marksizmu przyniosła leninowska teoria

partii oraz sformułowana przez Trockiego teoria państwa robotniczego, kierującej państwem robotniczym

awangardy i jej świadomej roli w walce z biurokratyzacją.

Trzeba  jasno  sobie  uświadomić,   że  tendencja  do  biurokratyzacji  jest  zjawiskiem  obiektywnym.

Równocześnie   uzmysłowić   sobie   należy,   jakie   są   najskuteczniejsze   formy   zwalczania   tej   tendencji   w

zmieniających się warunkach historycznych.

W odniesieniu do problemów partii sam Lenin musiał dokonać jeśli nie rewizji, to przynajmniej

pewnego pogłębienia swoich koncepcji (koncepcji rozwiniętych w  Co Robić?, tzn. zanim rosyjski ruch

robotniczy,   po   pierwszych   doświadczeniach   rewolucyjnych   w   roku   1905,   stał   się   wielkim   ruchem

masowym). Stąd, na pełną leninowską teorię partii składają się dwa zespoły koncepcji: z jednej strony to, co

na   początku   naszego   stulecia   właśnie   w  Co   Robić?  Lenin   napisał   o   organizowaniu   trzonu   partii

rewolucyjnej  w  warunkach  konspiracyjnych,   z  drugiej  strony  to,  co  napisał   po  pierwszych  masowych

doświadczeniach rewolucyjnych proletariatu rosyjskiego, po doświadczeniach Rad Robotniczych, związków

zawodowych i masowych partii. Należy zrozumieć konieczność zarówno ugrupowań awangardowych, jak i

partii awangardowych, których charakter mniejszościowy jest nieunikniony.

Awangarda musi pozostawać w ścisłym związku z masami, lecz jednocześnie nie wolno jej ani ich

zastępować, ani przejmować na siebie zadań, których realizacja należy wyłącznie do mas.

Idea, że wyzwolenie proletariatu może być tylko jego własnym dziełem nie może być zastępowana

ani w teorii ani w praktyce ideą, że partia rewolucyjna jest powołana do  wyzwalania proletariatu  i do

utworzenia państwa proletariackiego w zastępstwie proletariatu. Początkowo w jego imieniu, później zaś, w

określonych warunkach historycznych, przeciwko proletariatowi.

W tej dialektyce między awangardą i masami oraz w zrozumieniu związków, jakie mają łączyć

partię rewolucyjną i masy proletariatu, podkreślić należy fakt, że pewne historyczne zadania mogą być

zrealizowane wyłącznie przy  świadomym poparciu większości klasy robotniczej. Lecz poparcie mas dla

partii rewolucyjnej możliwe jest tylko w wypadkach wyjątkowych (ale z punktu widzenia historycznego

koniecznych),   co   zmusza   ją   do   pozostania   partią   mniejszości   tak   długo,   jak   nie   zaistnieje  sytuacja

rewolucyjna.

Prawdziwa leninowska teoria partii polega na całkowitym zrozumieniu tej dialektyki. Wynikają stąd

pewne   określone   formy   organizacyjne   i   pewna   określona   koncepcja   problemu   zawodowych

rewolucjonistów. Ci ostatni nie powinni odrywać się na stałe od klasy robotniczej; powinni powracać do

fabryk; zastąpią ich inni proletariusze, którzy przejść muszą przez takie same doświadczenia; w ten sposób

zapewnia się prawdziwe krążenie świeżej krwi między klasą robotniczą i jej awangardą; jest to teoria rotacji

między proletariuszami a zawodowymi rewolucjonistami.

c) Trocki a zwalczanie biurokracji w państwie proletariackim

Problem   walki   z   biurokratyzacją   państwa   proletariackiego,   społeczeństwa   przejściowego   od

kapitalizmu   do   socjalizmu,   pojawia   się   najwcześniej   w   pismach   Lenina,   który   dostarczył   większości

elementów   wyjściowych   do   jego   analizy.   Choć  w   latach   1921/22   posiadał   on   jego   wizję   relatywnie

pełniejszą   niż   Trocki,   to   jednak   rozwiązania   tej   kwestii   były   przede   wszystkim   formułowane   przez

Trockiego i Lewicową Opozycję.

W kraju gospodarczo i kulturalnie zacofanym, osamotnionym na arenie międzynarodowej (taka była

sytuacja Związku Radzieckiego w pierwszych latach po rewolucji, pierwszego i jedynego wówczas państwa

proletariackiego), w takim kraju zalążkowe formy biurokracji są nieuniknione. Czego można natomiast

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 10 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

uniknąć, to przekształcenia się owych deformacji w potworne wynaturzenie biurokratyczne, jakie wystąpiło

w okresie stalinowskim. W tych warunkach (zacofania i izolacji) czynnik subiektywny zyskuje w państwie

proletariackim   decydującą   rolę.   Jeśli   awangarda   rewolucyjna   uświadomi   sobie   niebezpieczeństwo

biurokratyzacji, to tym samym staje się zdolna do zwalczania go na wszystkich poziomach:

w organizacjach politycznych państwa wprowadzi liczne formy demokracji robotniczej i uczestnictwa w
systemie zarządzania państwem
;

w płaszczyźnie ekonomicznej będzie popierać samorządy robotnicze oraz rozwój jakościowy i ilościowy
klasy robotniczej
;

w polityce międzynarodowej przyczyniać się będzie do ekspansji rewolucji światowej i w ten sposób do
wyprowadzenia państwa proletariackiego z izolacji
; jest to bowiem najskuteczniejsza droga by zapobiec

jego biurokratyzacji.

Kiedy nowa awangarda proletariacka dojdzie do władzy w nowym kraju, nie wyczerpana moralnie i

fizycznie, będzie mogła ona stanąć na czele ruchu w miarę, jak rozszerzać się będzie rewolucja światowa;

jest to trzeci z aspektów rewolucji permanentnej Trockiego.

2. Doświadczenia historyczne

Przedstawimy   tu   historię   teoretycznych   rozważań   i   analiz   problemu   biurokracji   w   ruchu

robotniczym.

I. Marksowska analiza Komuny Paryskiej

Zaczniemy   od   wniosków   wyciągniętych   przez   Marksa   z   doświadczeń   Komuny   Paryskiej:

zjawiskiem najbardziej charakterystycznym dla tej pierwszej próby stworzenia państwa robotniczego jest

wysiłek, instynktowny raczej niż świadomy, dokonany przez kierownictwo Komuny aby  zniszczyć stały

aparat państwowy  we wszystkich jego formach scentralizowanych, odziedziczonych po różnych klasach

posiadających (monarchia absolutna i kolejne formy państwa burżuazyjnego).

W  swoich   analizach  Marks   wyodrębnił   trzy  podstawowe   czynniki,   z   których   dwa   były  wyżej

omówione:

Fakt,   że   płatni   funkcjonariusze   Komuny   nie   otrzymywali   więcej   niż  zarobek   wykwalifikowanego
robotnika
.

Obieralność i odwoływalność tych funkcjonariuszy zależnie od woli wyborców.

Punkt trzeci, przez Marksa zasygnalizowany, a w bardziej pełny sposób rozwinięty przez Lenina: ta

nowa forma państwa, która właściwie być nim przestaje, ponieważ powstawanie państwa proletariackiego

jest zbieżne w czasie z procesem obumierania instytucji państwowych, wprowadza już likwidację rozdziału,

który   w   sposób   zasadniczy   charakteryzuje   państwo   burżuazyjne:   rozdziału   funkcji   ustawodawczych   i

wykonawczych.   W   działalności   Komuny   pojawia   się   próba   włączenia   dużej   liczby   robotników   do

działalności   nie   tylko   ustawodawczej,   lecz   także   i   wykonawczej,   a   więc   próba   ich   uczestnictwa   w

rzeczywistym sprawowaniu władzy.

Ten   pierwszy   szkicowy   projekt   państwa   robotniczego   jest   jednocześnie   pierwszą   definicją

skutecznych środków walki z biurokracją. Pierwsze oznaki obumierania aparatu państwowego zbiegają się z

zanikiem instytucji państwa: trzy ustalone przez Marksa zasady są jednocześnie podstawowymi zasadami

ocalenia   struktur   demokratycznych   przed   zalewem   biurokracji;   stosują   się   zarówno   do   struktur

państwowych, jak do związków zawodowych czy masowej partii.

Marks   nie   mógł   szczegółowo   przestudiować   problemu   biurokracji,   ponieważ   sam   nie   przeżył

biurokratyzacji organizacji robotniczych, ani tym bardziej państwa robotniczego. Lecz poczynione przez

niego uwagi długo stanowiły podstawę dla doktryny walki z biurokracją, która została rozwinięta przez jego

następców.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 11 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

II. Paralela Kautsky’ego

Jako drugi z kolei, problemem biurokracji zajął się Karol Kautsky. W końcu dziewiętnastego wieku

wydał dzieło O pochodzeniu chrześcijaństwa. Wydawać by się mogło, że temat to odległy od problemów

biurokracji  w ruchu  robotniczym. Jednak w  ostatniej  części swojej książki  Kautsky świadomie stawia

następujący problem (i chyba on pierwszy postawił go tak jasno): czy po zdobyciu władzy proletariat nie

utraci jej na rzecz wszechwładnej biurokracji? Czy państwu robotniczemu nie grozi proces biurokratyzacji

podobny do tego, jaki zaszedł w Kościele katolickim, gdy stał się on siłą dominującą w społeczeństwie?

Zadając te pytania Kautsky przeprowadza paralelę między faktami historycznymi, jakie miały miejsce w IV

w.   n.   e.,   kiedy   Kościół   katolicki   za   Konstantyna   Wielkiego   uzyskał   prawa   oficjalnego   kościoła,   a

ewentualnym biegiem wydarzeń po zwycięstwie rewolucji proletariackiej.

Kautsky   nie   był   pierwszym,   który   przeprowadził   podobne   porównanie;   miał   tu   już   dwóch

poprzedników.

a) W swoim wstępie do Marksowskich  Walk klasowych we Francji, napisanym około 1880 r.,

Engels porównywał prześladowania ruchu robotniczego w jego epoce do tych, jakie przeżył szesnaście

wieków wcześniej inny ruch: prześladowany chrystianizm, który szedł od zwycięstwa do zwycięstwa. Ten

ruch uciskanych, zwalczany przez klasy panujące, stopniowo ogarniał mimo to całe społeczeństwo, by w

końcu nieodwołalnie zatryumfować.

Tak więc sporo lat przed Kautsky'm, Engels wskazywał na pewne paralele między chrystianizmem i

współczesnym ruchem robotniczym.

b)   Drugim   z  poprzedników,  który   mógł   zainspirować   Kautsky’ego   był   Noske

5

,   przedstawiciel

opozycji anarchizującej czy może anarchosyndykalistycznej. Noske po lekturze tekstu Engelsa, doszedł w

latach   1891/92  do   przekonania,   że  organizacje  robotnicze  biurokratyzują  się   w  miarę  swego   rozwoju

podobnie, jak Kościół w trakcie swej historycznej ewolucji.

Te dwie paralele posłużyły być może Kautsky’emu za punkt wyjścia. Jest natomiast jego całkowitą

zasługą, i trzeba mu to oddać, że je docenił i postawił problem w sposób właściwy

6

. Rozumiał oczywiście,

że nie można postawić znaku równości między Kościołem katolickim, a ruchem robotniczym, ale dostrzegł

jednocześnie,   że   w   momencie   dojścia   do   władzy   ruch   ten   stanie   przed   problemem   biurokratyzacji

analogicznej do biurokratyzacji Kościoła po jego dojściu do władzy.

Zapoznanie   się   z   teoretycznym   rozwiązaniem   problemu,   jakie   przedstawił   Kautsky   jest   dość

pouczające. Odbiega ono znacznie od zasad sformułowanych przez Marksa w jego analizach Komuny

Paryskiej, zbliża się natomiast do o wiele później powstałych koncepcji Trockiego.

Według Kautsky’ego paralelę można by przeprowadzić konsekwentnie do końca, gdyby dało się ją

rozciągnąć także na kontekst historyczny. Tak jednak nie jest: Kościół katolicki doszedł do władzy w

momencie upadku sił wytwórczych; w tych warunkach biurokratyzacja byłaby dla klasy robotniczej także

nieunikniona. Natomiast rewolucja socjalistyczna zakłada kolosalny rozwój sił wytwórczych, który z kolei

pociąga  za   sobą   stopniowy   zanik  podziału  pracy   i   rewolucję   w   dziedzinie   kultury.  A   w   warunkach

materialnego dostatku i wysokiej kultury zwycięstwo biurokracji jest z historycznego punktu widzenia

niewyobrażalne.

Odpowiedź   Kautsky’ego   jest   więc   teoretycznie   poprawna.   Lecz   pomijając   jeden   z   elementów

rozumowania, nie uwzględnia pytania, którego zresztą w tych czasach nikt sobie nie zadawał: co się stanie

5

  W   latach   1891/92,   na   marginesie   niemieckiej   socjaldemokracji   powstały   ugrupowania   ultralewicowe   o   tendencjach

anarchizujących. Ci berlińscy ultralewicowcy są dość mało znaną kartą w historii ruchu robotniczego, wiadomo jednak, że

ocena ich działalności nie jest prosta. Po roku 1914 Lenin musiał poddać krytycznej rewizji swoje poprzednie opinie i dostrzec

w tych ugrupowaniach pierwotne formy półświadomego buntu przeciw początkom reformistycznej i biurokratycznej korupcji

masowych ruchów socjaldemokratycznych.

6

  Kautsky   był   człowiekiem   o   wielkiej   inteligencji   i   wybitnym   teoretykiem   marksizmu.   Przykładem   może   być   właśnie

przenikliwość, z jaką ujął problem biurokracji. Przez pewien czas odgrywał rolę duchowego ojca Lenina i pośrednio inspirował

późniejszą leninowską teorię partii. Fakt ten tłumaczy po części gwałtowność, z jaką Lenin atakował go w latach I wojny

światowej. Jego obraz zarysowany w polemikach Lenina niesłusznie pokutuje po dzień dzisiejszy (przyp. tłum.).

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 12 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

gdy klasa robotnicza obejmie władzę nie w jednym z najbardziej rozwiniętych krajów kapitalistycznych, a

w   kraju   gospodarczo   i   kulturalnie   zacofanym?   W   tym   wypadku   zabraknie   wymienionych   przez

Kautsky’ego   antybiurokratycznych   motorów   (dobrobyt,   rewolucja   kulturalna);   niski   poziom   sił

wytwórczych, niski poziom kulturalny, czy nawet ilościowy proletariatu mogą pozwolić przez pewien czas

na zwycięstwo biurokracji.

III. Polemika Trockiego z Leninem i jego koncepcją organizacji partii

Trzecią fazę w rozwoju zrozumienia problemu biurokracji stanowi polemika Trockiego przeciw

Leninowi i jego koncepcji organizacji partii. W polemice tej Trocki zajął stanowisko fałszywe – jest to

widoczne z perspektywy historycznej i sam Trocki to przyznał. Lecz w jego błędach znaleźć można często

elementy prawdy. Jeśli więc pozostawić na boku sam sposób jego rozumowania, który był fałszywy, a

wziąć   pod   uwagę   tylko   wnioski,   to   odnaleźć   w   nich   można   słuszne,   by   nie   powiedzieć   prorocze

przewidywania: w 1903 roku Trocki pisał, że teoria, która prowadzi do zastąpienia proletariatu przez partię

celem wykonania podstawowych zadań rewolucyjnych, grozi zastąpieniem partii przez Komitet Centralny,

Komitetu Centralnego przez Sekretariat i w końcu Sekretariatu przez Sekretariat Naczelny: pojawia się

groźba sytuacji, w której jednostka przywłaszczy sobie misję realizowania wszelkich zadań rewolucyjnych.

Przewidywania   te   wyrażały   uzasadnione   potępienie   wszelkiego   rodzaju   teorii

substytucjonistycznych

7

, a nie prawdziwej teorii leninowskiej, gdzie nie ma miejsca na podobne poglądy.

W okresie stalinowskim tego typu teoria stała się niemalże oficjalną teorią stalinowskiej partii.

Biurokraci są niezwykle zaskoczeni, kiedy każe się im odnaleźć w pismach Lenina jedno chociażby zdanie

mówiące,   że   dyktatura   proletariatu   winna   być   sprawowana   przez  partię,   że   to   partia   właśnie   winna

przeprowadzić nacjonalizację środków produkcji itp. Zadanie takie napełnia ich zdziwieniem ponieważ

wychowani byli w przekonaniu, że partia przejmuje zadania proletariatu.

Przeciwnie,  wszystkie  klasyczne  teksty  leninizmu  (por.  Państwo  i rewolucja)   mówią   zawsze o

zadaniach,  które   wykonywać  ma  proletariat   pod  przewodnictwem   partii.   Teoria,  która   usprawiedliwia

powierzenie partii realizacji historycznych zadań proletariatu drogą uzurpowania jego własnej roli prowadzi

logicznie  do   sytuacji,   gdy  partia   wykonuje  te   zadania   wbrew  woli   ogromnej  większości   proletariatu:

usprawiedliwia   ona   Budapeszt,   tj.   interwencję   wojsk   radzieckich   przeciwko   rewolucji   węgierskiej   i

ogólnemu strajkowi 95 procent węgierskiego proletariatu. Prowadzi do stwierdzenia, że w określonym

momencie historycznym i w określonym kraju dyktatura proletariatu może być sprawowana przez partię

przeciw 95 procent proletariatu.

Krytyka Trockiego skierowana przeciwko tej teorii była sama w sobie całkowicie słuszna; lecz w

1903 roku wyprzedzała ona fakty, bowiem nikt wówczas takiej tezy nie głosił, szczególnie zaś Lenin, który

wielokrotnie   przed   nią   się   bronił

8

.   Teoria  ta   stała   się   aktualna   dopiero   w   trzydzieści   lat   później,   w

szczytowym okresie stalinizmu, stając się półoficjalną doktryną biurokracji radzieckiej. Nigdzie wszakże

biurokracja ta nie odważyła się jej całkowicie zinstytucjonalizować, i w ten sposób jawnie zaprzeczyć teorii

leninowskiej.

IV. Walka Róży Luksemburg z biurokracją w niemieckich związkach zawodowych

Czwarty etap konfrontacji ruchu robotniczego z problematyką biurokracji, to walka, jaką podjęła

Róża Luksemburg z biurokratyzacją niemieckich związków zawodowych w latach 1907-1914, a także z

7

 Od łacińskiego substituere – podstawiać, zastępować. Jak wynika z kontekstu, chodzi tu o teorie uzasadniające przejęcie przez

partię, czy jakąkolwiek inną instytucję zadań należących do proletariatu i tylko do proletariatu (przyp. tłum.).

8

 We wstępie z 1905 roku do drugiego wydania Co Robić? Lenin podkreśla, że z chwilą gdy partia awangardowa odrywa się od

proletariatu popada wówczas w  awanturnictwo i całkowitą arbitralność.  Mała grupa biurokratów może zadecydować, że w

określonych   warunkach   historycznych   proletariat   powinien   podjąć   określoną   akcję.   Pomija   się   wówczas   podstawowe

kryterium obiektywne: wolę robotników, to na co gotowi są rzeczywiście się zgodzić.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 13 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

głębokim  procesem  degeneracji  reformistycznej  socjaldemokracji.  Jest   to   etap  z   teoretycznego   punktu

widzenia niesłychanie ważny, po raz bowiem pierwszy w historii ruchu robotniczego przedmiotem analiz

stało się zjawisko w pełni ukształtowanej biurokracji.

Róża Luksemburg w sposób trafny ujęła i zanalizowała samo zjawisko, choć może zbyt daleko

poszła   w   jego   uogólnieniach.   Stwierdziła   mianowicie,   że   wyjąwszy   momenty   kryzysów,   tzn.  gdy

społeczeństwo kapitalistyczne funkcjonuje w sposób normalny, najmocniejsze organizacje robotnicze są

zawsze mniejszościowe, najmocniejsze związki zawodowe zrzeszają tylko mniejszość robotników

9

.

Stwierdzenie to pozwoliło jej na wyciągnięcie dwóch wniosków praktycznych, popartych zresztą

konkretnymi   doświadczeniami   rewolucji   1905   r.   z   najbardziej   uprzemysłowionych   terenów  imperium

rosyjskiego (objęta zaborem rosyjskim część Polski, ośrodki przemysłowe Ukrainy, Gruzja i Zakaukazie):

1)   większość  robotników  wstępuje  w  szeregi  organizacji  politycznych  i  związkowych   na  ogół

dopiero w momencie kryzysu rewolucyjnego. Pociąga to za sobą zadanie wciągnięcia do ruchu milionów

robotników, którzy nie przeszli przez tradycyjną szkołę dyscypliny organizacyjnej. Nie da się tego uczynić

przy pomocy tradycyjnych środków.

2) Dla zorganizowania tej masy robotników stają się wówczas konieczne nowe formy pracy i to

znacznie elastyczniejsze niż związek zawodowy czy partia, a pozwalające przy tej ilości ludzi na realizację

wspólnego i jednolitego frontu działania.

Późniejsze doświadczenia historyczne dowiodły słuszności tych wniosków i konieczności odwołania

się w okresie rewolucyjnym do  takich ram organizacyjnych, jak rady czy komitety tymczasowe, a więc

form elastycznych, odpowiadających specyfice lokalnej sytuacji.

Dla przykładu wystarczy przypomnieć pierwsze rady rewolucji rosyjskiej 1905 r., rady robotników i

żołnierzy podczas niemieckiej rewolucji w roku 1918, czy rady rewolucji hiszpańskiej. Charakter tych

organizacji wynikał zawsze z warunków określonej sytuacji, a celem ich było rozwiązywanie praktycznych

zadań,  jakie  w  danym   momencie  stawały  przed   rewolucją.  Nie  można  więc  ich   uważać  za  struktury

ponadczasowe, stosowalne w każdych warunkach historycznych.

Ta   niesłychanie   elastyczna   forma   organizacyjna   odpowiada   przede   wszystkim   następującemu

celowi: zrealizowanie jednolitego frontu i wspólnoty działania celem wypełnienia określonych zadań na

określonym etapie rewolucji. Tylko taka forma odpowiada koniecznościom akcji rewolucyjnej obejmującej

wszystkich robotników.

Zrozumienie   tych   istotnych   cech   rad,   czy   komitetów   tymczasowych   pozwala   ocenić,   jak

dogmatyczne i groteskowe są próby opatrzenia ich jedną i tą samą etykietką we wszystkich krajach i

wszystkich sytuacjach. Rzeczywistym bowiem problemem jest wypracowanie formy, która w najbardziej

pełny   sposób   odpowiada   aspiracjom   klasy   robotniczej   w   określonym   momencie   i   miejscu,   formy

pozwalającej na mobilizację szerokich mas w imię jasno sprecyzowanego celu.

W  przekonaniu   Róży   Luksemburg,   te   luźne   formy   organizacyjne  stanowić  miały  jednocześnie

antybiurokratyczną  barierę.   Byłby   to   więc   aspekt   niejako   profilaktyczny   jej  propozycji.  Drugi   aspekt

zagadnienia pojawia się, kiedy Róża Luksemburg naświetla rolę biurokracji, która powstaje w związkach

zawodowych cechowych czy wielkoprzemysłowych. Wskazuje tu ona głównie na niebezpieczeństwo, że

ukonstytuowana już biurokracja stanie się siłą konserwatywną, czynnikiem paraliżującym walkę klasową.

Osobiste doświadczenia Róży Luksemburg związane z biurokracją związkową pozwoliły jej jasno

dostrzec problem jeszcze przed Leninem czy Trockim: przewidziała kontrrewolucyjną rolę, jaką biurokracja

ta miała odegrać w kilka lat później.

Podczas I wojny światowej pozostali teoretycy ruchu robotniczego podkreślali w tym okresie raczej

oportunistyczny charakter tej biurokracji, tzn. wyłącznie aspekt polityczny problemu, oczywiście również

bardzo  istotny.   Róża  Luksemburg  widziała  biurokratów  w  akcji,  w  codziennej  walce.  Lepiej  niż  inni

9

  Było to prawdą w okresie, w którym żyła R. Luksemburg. Dziś w niektórych krajach więcej niż połowa robotników jest

formalnie członkami związków zawodowych: Szwecja, Austria, Belgia. Lecz i tu chodzi raczej o członkostwo czysto formalne;

wyłącznie mniejszość robotników prowadzi rzeczywistą działalność syndykalną, nawet gdyby miała się ona ograniczać do

udziału raz w roku w zebraniach związkowych.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 14 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

rozumiała,   że   biurokracja   związkowa   integruje   się   w   państwo   burżuazyjne,   częściowo   przynajmniej

identyfikuje   swoje   interesy   z   interesami   niektórych   instytucji  »demokratyczno-burżuazyjnych«,   broni

swych materialnych, między innymi, interesów.

Lenin posłużył się na nowo jej analizami w 1914 r., aby wyjaśnić z jednej strony przyczyny zdrady

II Międzynarodówki w chwili wybuchu pierwszej wojny światowej i z drugiej strony ogólnej degeneracji

socjaldemokracji europejskiej.

W  opisie   biurokratyzacji   organizacji  robotniczych,   dokonanym   przez  Różę   Luksemburg,  łatwo

odnaleźć   pewne   przejaskrawienia:   podkreślając   ustawicznie   konieczność   walki   antybiurokratycznej,

jednocześnie  posuwa  się  ona  za  daleko  w systematycznej  krytyce  organizacji  masowych:  nie  docenia

obiektywnej doniosłości tych organizacji jako nosicieli pewnego minimum świadomości klasowej.

Nawet w najbardziej rozwiniętych krajach kapitalistycznych (Niemcy Zachodnie, Anglia, nawet

USA) alternatywa nie sprowadza się do klasy robotniczej, rewolucyjnej i dynamicznej z jednej strony, a

klasy robotniczej rozbrojonej przez zbiurokratyzowane związki zawodowe z drugiej. Wachlarz możliwości

jest szerszy:

klasa robotnicza rewolucyjna i dynamiczna,

klasa robotnicza zrzeszona w zbiurokratyzowanych organizacjach,

klasa robotnicza zatomizowana i rozbita, pozbawiona świadomości klasowej na skutek braku
organizacji.

Należy   uwzględnić   te   trzy   możliwości,   aby   zrozumieć   prawdziwie   dialektyczny   charakter

organizacji masowych w społeczeństwie kapitalistycznym. Nie można się zadowalać krytyką ich charakteru

biurokratycznego i kontrrewolucyjnego nie dostrzegając jednocześnie ich pozytywnej roli, która pozwala

klasie robotniczej na utrzymanie minimum świadomości klasowej w warunkach ustroju kapitalistycznego;

pozwalają one mimo wszystko na przekroczenie stadium działalności indywidualnej i stworzenie zbiorowej

siły nacisku na system.

Fakt ten należy szczególnie podkreślić, ponieważ na peryferiach ruchu trockistowskiego rozwinął

się pogląd ultralewicowy, który nie rozróżnia tych dwóch aspektów, co wyraża się w równaniu: masowy

związek zawodowy równa się biurokracja równa się zdrada kontrrewolucyjna.

Zapomina się tym samym, że masowe związki są obiektywnym wyrazem siły zbiorowej proletariatu

wobec przedsiębiorców w okresach  »pokoju społecznego«. Kiedy się mówi, że dzisiaj w rozwiniętych

krajach kapitalistycznych aparaty związkowe dążą do przekształcenia się w »zakład samozapomogowy« i

służą   jedynie   do   rozwiązywania   problemów   emerytury,   dodatków   rodzinnych   itp.,   stwierdzenie   to,

obiektywnie, jest w szerokiej mierze słuszne. Lecz nie należy zapominać, że gdyby nie było związków,

każdy robotnik musiałby borykać się z tymi problemami samodzielnie; stosunek sił byłby nieskończenie

bardziej niekorzystny i nie dawałby mu wielkich szans. Funkcją aparatów związkowych w tym dialogu jest,

w ostatecznym rozrachunku, postawienie na szali całego ciężaru siły zbiorowej klasy robotniczej, tak, aby

w sposób decydujący przesądzić o wyniku tego dialogu.

Ta podwójna natura biurokracji związkowej jest bezsprzecznie podstawowa: jak bowiem inaczej

wytłumaczyć fakt, że robotnicy, którzy od 50 lat są coraz to zdradzani przez aparat swoich związków

zawodowych, mimo to pozostają silnie do nich przywiązani? Jeśli pamiętać o dwojakiej roli, jaką spełnia

kierownictwo   związków   rzecz   staje   się   łatwo   zrozumiała:   robotnicy   wiedzą   dobrze,   że   mimo   tych

okresowych   zdrad   związki   zawodowe   odgrywają   na   co   dzień   minimalną   rolę

»antykapitalistyczną«, i że odwrócenie się od nich nie leży w ich interesie.

V. Leninowska interpretacja zdrady socjaldemokracji

Następny, piąty etap w ramach marksistowskich analiz poświęconych problemom biurokracji to

leninowska interpretacja degeneracji II Międzynarodówki i zdrady socjaldemokracji w momencie wybuchu

pierwszej wojny imperialistycznej.

Zdradę tę Lenin tłumaczy dwoma czynnikami:

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 15 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

- pojawieniem się w łonie związków zawodowych i partii biurokracji, która przejmuje kontrolę tych

organizacji  i  która   broni  swych  przywilejów  tak   wewnątrz   organizacji,  jak   i  na   zewnątrz,  w  ramach

burżuazyjnych instytucji państwowych (członkowie parlamentu, burmistrzowie, dziennikarze);

-   faktem,   że   ta   warstwa   biurokratyczna   jest   głęboko   zakorzeniona   w   społeczeństwie

kapitalistycznym tego okresu. Opiera się na  arystokracji robotniczej, to jest na części klasy robotniczej

skorumpowanej przez burżuazję dzięki nadwyżkom kolonialnym – owocowi wyzysku kapitalistycznego.

Ta  druga  teoria   była   przez  około  pół  wieku  dogmatem   dla  rewolucjonistów  marksistowskich;

obecnie należy ją poddać analizie krytycznej z dwóch powodów:

a) Niektóre zjawiska nie dadzą się wytłumaczyć przy pomocy tej  teorii: nie da się wytłumaczyć

biurokracji związkowej w USA poprzez istnienie »arystokracji robotniczej skorumpowanej przez nadwyżki

kolonialne«. Nadwyżki te oczywiście w USA istnieją, ponieważ kapitały amerykańskie są inwestowane za

granicą w celu osiągnięcia zysku, lecz stanowią one niewielką część dochodów burżuazji amerykańskiej i

nie   mogą   tłumaczyć   pojawienia   się   biurokracji   związkowej   w   organizacjach   grupujących   ponad   17

milionów pracowników. Francja w zasadzie nie posiada już dzisiaj kolonii, a jej dawne terytoria kolonialne

przynoszą zyski bardzo ograniczone; mimo to biurokratyzacja francuskiego ruchu robotniczego wcale się

nie zmniejszyła.

b) Drugi z powodów jest bardziej przekonywujący: dzisiaj lepiej znamy ekonomiczne warunki,

które   kształtują   sytuację   klasy   robotniczej   na   całym   świecie.   Możemy   stwierdzić,   że   prawdziwej

»arystokracji  robotniczej«  nie tworzą  już pewne warstwy  proletariatu  w  krajach  imperialistycznych  w

stosunku do innych warstw tegoż proletariatu, lecz że raczej linia podziału przebiega między proletariatem

tych   krajów   jako   całością,   a   robotnikami   w   krajach   kolonialnych   i   półkolonialnych:   stosunek

wynagrodzenia między czarnym robotnikiem z Południowej Afryki, a robotnikiem angielskim ma się, jak

jeden do dziesięciu. Między dwoma robotnikami angielskimi stosunek ten waha się w skali jeden do dwóch

lub co najwyżej jeden do dwóch i pół. Pierwsza z proporcji jest więc wyraźnie wyższa od drugiej. Skądinąd

właśnie wyzysk imperialistyczny pozwolił na stworzenie tej ogromnej różnicy globalnej między krajami

imperialistycznymi, a krajami zacofanymi. Fakt ten jest o wiele istotniejszy niż korupcja pewnych warstw

proletariatu w krajach imperialistycznych; w jego świetle ta ostatnia staje się faktem marginesowym.

Należy więc zachować daleko idącą ostrożność w odniesieniu do użytego przez Lenina terminu

arystokracji robotniczej. Jeśli z pewnego dystansu spojrzeć na historię ruchu robotniczego, to stwierdzić

można,   że   warstwy   klasycznie   określane   jako  arystokracja   robotnicza  były  czołówką  ruchu

komunistycznego:   w   Niemczech,   na   początku   lat   dwudziestych   ruch   komunistyczny   stał   się   ruchem

masowym   dzięki   pozyskaniu   robotników   przemysłu   metalurgicznego,   najlepiej   płatnej   warstwy   w

niemieckiej klasie robotniczej. O Francji można powiedzieć prawie to samo: rozwój ruchu robotniczego w

1935 r. był związany z pozyskaniem przez komunistów robotników z wielkich przedsiębiorstw, gdzie płace

były  jednymi  z  najwyższych  (np.  robotnicy  z  fabryk  samochodowych   Renault,  w  przeciwieństwie  do

robotników przemysłu tekstylnego, którzy do dzisiaj pozostali socjaldemokratami).

Należy więc zachować daleko idącą ostrożność w odniesieniu do pojęcia arystokracji robotniczej.

Nie straciły natomiast teoretycznej mocy uwagi Lenina dotyczące pogłębiającej się współpracy (symbiozy)

między związkową biurokracją, a państwem burżuazyjnym.

VI. Lew Trocki i jego teoria degeneracji biurokratycznej państwa radzieckiego

Szósty   etap  marksistowskiego  ujęcia  problemu  stanowi   teoria  wypracowana   przez  Trockiego   i

Lewicową Opozycję. Dotyczy ona zarówno konkretnego przypadku degeneracji państwa radzieckiego, jak i

w sensie ogólniejszym, biurokratyzacji społeczeństwa przejściowego od kapitalizmu do socjalizmu.

Teoretyczny   wkład   Trockiego   polega   głównie   na   przeniesieniu   w   sposób   wyczerpujący   i

usystematyzowany teorii biurokratyzacji organizacji robotniczej na zjawisko o nieporównanie szerszym

zasięgu, jakim jest biurokracja w państwach proletariackich.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 16 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

Należy tu podkreślić szczególnie jeden aspekt ujęcia problemu przez Trockiego: uwzględniając w

pełni   udział   określonych,   obiektywnych   i   nieuniknionych   przyczyn   pewnej   biurokratyzacji   państwa

radzieckiego i partii bolszewickiej

10

, dopuszczając więc konieczność pewnych deformacji biurokratycznych,

Trocki zrozumiał jednocześnie, że degeneracja, przerost tych deformacji nie był wcale nieunikniony. Partia

bolszewicka  mogła  i  powinna   była  proces  degeneracji  świadomie  zwalczać.   Fakt,   że  w  decydującym

momencie   większość   kierownictwa   tej   partii   nie   uświadomiła   sobie   zjawiska   biurokratyzacji   i   jego

niebezpieczeństw, zadecydował o tragedii Związku Radzieckiego.

Gdyby   zjawisko   to   zostało   jasno   zrozumiane   wcześniej,   w   latach   1922/23,   powiada   Trocki,

wówczas, gdy można jeszcze było mu się skutecznie przeciwstawić, historia mogła się potoczyć innym

torem: uprzemysłowienie kraju mogło wówczas nastąpić wcześniej i za cenę dużo mniejszych poświęceń,

liczba robotników byłaby znacznie  wzrosła,  demokracja robotnicza  mogła być stopniowo  rozszerzana,

rewolucja mogłaby zwyciężyć w szeregu innych krajów (w Niemczech, Chinach, Hiszpanii): historia mogła

przybrać inny bieg.

Jeśli się pomija ten właśnie aspekt analizy Trockiego, jeśli się uważa cały ten proces biurokratyzacji

za nieunikniony, za coś w rodzaju historycznego fatum, niezrozumiały staje się wówczas cały sens walki,

jaką podjęła Lewicowa Opozycja przeciwko rosnącemu w siły stalinizmowi.

Drugim   ważnym   aspektem   teorii   biurokratyzacji   radzieckiego   państwa   proletariackiego   są

koncepcje Trockiego dotyczące problemów uprzemysłowienia, planifikacji i samorządu robotniczego.

Na początku lat dwudziestych doszło do pierwszego ostrego konfliktu między kierownictwem partii

bolszewickiej (przywódcami byli wtedy Lenin i Trocki), a tendencją reprezentowaną przez tzw. Opozycję

robotniczą, na której czele stali Szliapnikow i Kołłontaj. Wielu z dzisiejszych spadkobierców ideowych tej

tendencji sądzi, iż jej ówczesne zwycięstwo pozwoliłoby na uniknięcie biurokratyzacji.

Pogląd   to   fałszywy,   a   argumenty   Trockiego  z   tamtego  okresu   nie   straciły   swojej  aktualności,

wystarczy tylko uzmysłowić sobie, jak wyglądały radzieckie fabryki w 1921 r. Fabryki w trzech czwartych

opustoszałe, w których pracowało niewielu tylko uczestników rewolucji 1917 r., nie produkowały w tym

momencie  prawie  niczego.  W  tej  katastrofalnej  sytuacji  nie  były   one  zdolne  do  przeciwstawienia  się

procesom ekonomicznym zachodzącym w całym kraju: powrót do produkcji i wymiany towarowej między

słabymi wysepkami przemysłu, a rosnącymi w siłę indywidualnymi chłopami.

Teza,   że   w   tych   warunkach   i   w   tego   typu   fabrykach   oddanie   władzy   niewielkim   grupom

robotników, którzy w nich jeszcze pracowali, było skutecznym środkiem rozwiązania problemu biurokracji

jest   równoznaczna   z   wiarą   w   cudotwórcze   właściwości   samorządu   robotniczego.   Świadczy   ona   o

niezrozumieniu  problemu  podstawowego,  będącego  punktem  wyjścia  dla  rozwiązania   następnych:  aby

klasa robotnicza mogła zarządzać fabrykami, te ostatnie muszą funkcjonować, aby klasa robotnicza mogła

kierować państwem, musi ona istnieć, być wystarczająco liczna, a jej większość nie może być bezrobotna.

Aby   robotnicy   byli   w   stanie   zdobyć   się   na   pewne   minimum   aktywności   politycznej   w   zarządzaniu

państwem i rzeczywiście w nim uczestniczyć, muszą oni, rzecz na pozór trywialna, mieć zapełnione żołądki

i pewien margines wolnego czasu. Muszą mieć umysły uwolnione (przynajmniej częściowo) od kłopotów

materialnych  i  biurokratycznych.  Słowem,  potrzebne  jest pewne  minimum  rozwoju  sił  wytwórczych  i

pewne minimum demokracji robotniczej, aby przedsięwziąć minimum walki antybiurokratycznej

11

.

Trocki zdawał sobie z tego sprawę. I choć błędnie nie doceniał instytucjonalnego aspektu walki z

biurokracją   (czynnik   subiektywny,   zależny   od   decyzji   kierownictwa   partii),   to   rozumiał   problem

podstawowy: rzeczą w tym czasie najistotniejszą było maksymalne rozwijanie uprzemysłowienia, wzrost

ilościowy   proletariatu,   zwalczanie   tendencji   do   akumulacji   prywatnej   i   rozszerzenie   się   gospodarki

towarowej, osiągnięcie zadowalającego poziomu spożycia (głównie artykułów żywnościowych), a przede

10

 Chodzi tu głównie o trzy czynniki: 1. niski poziom sił wytwórczych; 2. zacofanie kulturalne, intelektualne i po prostu mała

liczebność proletariatu; 3. brak towarów, a w szczególności artykułów pierwszej potrzeby.

11

  Przykład   jugosłowiański   dowodzi,   że   pseudosamorząd   robotniczy   wyłącznie   na   szczeblu   przedsiębiorstwa   nie   jest

wystarczający w walce z biurokracją (przyp. tłum.).

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 17 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

wszystkim stworzenie demokracji robotniczej i politycznej, tak by mogły odgrywać coraz to większą rolę w

systemie zarządzania państwem i gospodarką.

Wszystko inne  jest demokratycznym pustosłowiem, dobrym na  papierze, lecz nie mającym  nic

wspólnego z rzeczywistym sprawowaniem władzy przez klasę robotniczą zdziesiątkowaną i wyczerpaną,

borykającą się z trudnościami materialnymi i już wtedy prześladowaną przez potężniejszą biurokrację.

VII. Rewolucja kubańska

Koncepcje dotyczące biurokracji wypracowane w ramach rewolucji kubańskiej stanowią siódmy i

ostatni   etap   uświadomienia   sobie   tego   problemu   przez   ruch   robotniczy.   Można   powiedzieć,   nie

umniejszając przez to zasług rewolucji kubańskiej, że kierownictwo (głównie Fidel Castro, Ché Guevara)

nie uświadomiło sobie tego problemu niezależnie od doświadczenia ruchu robotniczego. Jego koncepcje nie

są wyłącznie wynikiem konkretnych doświadczeń tej rewolucji, w przeciwnym wypadku znaczyłoby to, że

Kubańczycy  odkryli  na  nowo  jeden  z  podstawowych  rozdziałów marksizmu  w  sposób  autonomiczny,

niezależnie od doświadczeń historycznych klasy robotniczej.

Rewolucjoniści kubańscy przypuszczalnie wiele czytali, nie wykluczając tekstów trockistowskich

publikowanych   od   kilkudziesięciu   lat;   ta   konfrontacja   ich   własnych   doświadczeń   z   historycznym

doświadczeniem ruchu robotniczego pomogła im w sformułowaniu w sposób niezwykle jasny licznych

podstawowych punktów.

W szczególności wyciągnęli oni wnioski z analizy procesu biurokratyzacji ZSRR i innych państw

robotniczych; przedstawili je w terminach bardzo zbliżonych do tych, jakimi posługiwał się od wielu lat

ruch trockistowski.

Liczne wypowiedzi na temat biurokracji znajdują się w przemówieniach Fidela Castro:

trzy przemówienia przeciw Escalante

12

  podejmują atak przeciwko biurokracji stalinowskiej w

kubańskim państwie robotniczym.

przemówienie   Fidela   z   1   stycznia   1965   r.,   w   którym   wzywa   on   masy   do   podjęcia   walki
antybiurokratycznej.

W tekstach tych Fidel rozwija kilka podstawowych idei:

a) po rewolucji kubańskiej proletariat jest podwójnie zagrożony:

przez kontrrewolucję imperialistyczną;

przez   niebezpieczeństwo   biurokratyzacji.   Fidel   zajmuje   i   formułuje   tu   jasno   postawę,   którą   jak
dotychczas   reprezentował   ruch  trockistowski.  Castro   dorzuca  nawet,   że  groźba  biurokratyzacji   jest

jeszcze niebezpieczniejsza, ponieważ działa ona w sposób niewidoczny, zachowując pozory rewolucji i

zagraża jej sparaliżowaniem od wewnątrz.

b) przeciwstawiając się kategorycznie metodom stalinowskim i postalinowskim, Fidel podkreśla z

naciskiem, że obiektywną podstawą biurokracji jest istnienie grupy ludzi uprzywilejowanych; nie używa

terminu kasta, jak trockiści, a posługuje się sformułowaniem grupa ludzi uprzywilejowanych, co świadczy

o zrozumieniu podstawowej roli zjawiska przywileju w tworzeniu się biurokracji.

W ten sposób zwycięska rewolucja kubańska, po rewolucji chińskiej i jugosłowiańskiej dokonała

poważnego kroku naprzód w zrozumieniu, a więc i w walce przeciwko biurokratycznej degeneracji.

Potwierdza ona na nowo, że jedyną skuteczną bronią przeciwko biurokracji jest upolitycznienie i

mobilizacja   mas,   które  mogą   przetrwać  i   być   utrzymane   jedynie   w   perspektywie   rozwoju   rewolucji

światowej.

12

  Anibal   Escalante,   stary   działacz   stalinowski,   sekretarz   wydziału   organizacji   w   Kubańskiej   Partii   Komunistycznej,

wielokrotnie usiłował wprowadzić biurokratyczną kontrolę nad rewolucją kubańską.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 18 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

3. Biurokracja w państwach robotniczych

Analiza trudności, na jakie napotykają marksiści w analizie społeczeństw istniejących obecnie w

Europie Wschodniej, niezależnie od tego czym stał się ZSRR po zwycięstwie Stalina i czym stają się dziś

wszystkie zbiurokratyzowane państwa robotnicze, prowadzi do podstawowego wniosku: nie posiadamy

żadnej gotowej koncepcji teoretycznej określającej kształt społeczeństwa przejściowego od kapitalizmu do

socjalizmu. Znane są poglądy Marksa na temat socjalizmu, ale jeśli mimo to trudno byłoby dać precyzyjną

definicję społeczeństwa socjalistycznego, to doskonale wiadomo czym ono nie jest. I dla każdego marksisty

jest sprawą oczywistą, że ani w Związku Radzieckim, ani w żadnym innym państwie robotniczym nie

zostało zrealizowane społeczeństwo socjalistyczne.

Stwierdzenie   to   nie   rozwiązuje   oczywiście   żadnego   problemu,   ponieważ   między   w   pełni

ukształtowanym   społeczeństwem   socjalistycznym,   a   społeczeństwem   kapitalistycznym   istnieje   etap

pośredni: społeczeństwo przejściowe od kapitalizmu do socjalizmu,  którego nieunikniony charakter jest

uznany przez wszystkich marksistów  – od Marksa do Lenina i Trockiego. Ponieważ i tu brak w pełni

opracowanej teorii określającej czym jest tego typu społeczeństwo, niezwykle trudne staje się rozróżnienie

wśród procesów ekonomicznych i społecznych charakteryzujących istniejące państwa robotnicze tego, co

jest wynikiem biurokratycznej degeneracji od tego, co byłoby tak czy inaczej nieuniknione.

Liczni  ideologowie   burżuazyjni,  socjaldemokratyczni  czy  ultralewicowi  stwierdzają   zgodnie,  że

przetrwanie w Związku Radzieckim stosunków towarowo-pieniężnych (towar, handel, pieniądz) pociąga za

sobą automatycznie istnienie kapitalizmu w tym kraju, ponieważ gospodarka towarowo-pieniężna może

istnieć tylko w  ustroju kapitalistycznym.  Mamy tu do  czynienia  z poważnym nieporozumieniem: jeśli

Marks   i   marksiści   twierdzą,   że   społeczeństwo   socjalistyczne   charakteryzuje   się   zanikiem   stosunków

towarowo-pieniężnych, to nie mówią oni nigdzie, że obalenie kapitalizmu pociągnie w społeczeństwie

przejściowym   gwałtowne   i   całkowite   zniknięcie   tego   typu   stosunków.   Z   ich   istnienia   nie   można

mechanicznie wnioskować, że w Związku Radzieckim istnieje kapitalizm; fakt ten potwierdza co najwyżej,

że   socjalizm   nie   został   tam   zrealizowany.   W   każdym,   najdoskonalszym   nawet   społeczeństwie

przejściowym, zachowają się elementy gospodarki towarowo-pieniężnej.

Podobnie nie można wnioskować, jak to czynią anarchiści, że skoro w ZSRR istnieje instytucja

państwa, narzędzie walki klas, to mamy tam do czynienia z ustrojem kapitalistycznym. O ile istnienie

państwa wiąże się z istnieniem klas społecznych i konfliktów klasowych, to nie dowodzi to jeszcze istnienia

kapitalizmu w  społeczeństwie  przejściowym,   w  którym  instytucja państwa  jest  niezbędna  dla  budowy

socjalizmu.

Te  dwa przykłady  dowodzą,  że trzeba pominąć historyczne osobliwości  państw robotniczych  i

próbować zanalizować w sposób ogólny problematykę społeczeństw przejściowych.

I. Ogólna problematyka społeczeństw przejściowych

Z   punktu   widzenia   ekonomicznego,   społeczeństwo  przejściowe   od   kapitalizmu   do   socjalizmu

charakteryzuje   głównie   likwidacja   kapitalistycznej   własności   środków   produkcji,   uspołecznienie

podstawowych środków produkcji (przemysłu, transportu, finansów itd.), monopol handlu zagranicznego i

wprowadzenie socjalistycznego planowania do gospodarki.

Implikuje to podstawową sprzeczność między  sposobem produkcji, który zdecydowanie przestał

być kapitalistyczny a sposobem podziału dóbr, który ciągle jeszcze pozostaje burżuazyjny. W  Krytyce

programu Gotajskiego Marks obszernie zanalizował fakt, że w całej fazie przejściowej, a nawet w pierwszej

fazie socjalizmu, przejawiające się nierówności społeczne są wyrazem utrzymania się burżuazyjnych norm

podziału dóbr (korzyści materialne, chęć wyższego dochodu, podstawowe nierówności w podziale dóbr

konsumpcyjnych) charakterystycznego dla społeczeństwa kapitalistycznego. Ta podstawowa sprzeczność

występująca  w każdym  społeczeństwie  przejściowym wynika  z  faktu,  że  sposób  produkcji  wyprzedza

rozwój   sił   wytwórczych:   pełna   realizacja   socjalistycznego   sposobu   produkcji   wymaga  poziomu   sił

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 19 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

wytwórczych pozwalającego na obalenie towarowo-pieniężnych form podziału dzięki obfitości dóbr, która

ów podział czyni bezsensownym. Nawet gdyby socjalizm zatriumfował w najbardziej rozwiniętych obecnie

krajach kapitalistycznych osiągnięty w nich poziom sił wytwórczych nie jest w stanie zapewnić podobnej

obfitości.

Oznacza to, że społeczeństwo przejściowe ma podwójne zadanie historyczne do spełnienia: musi

stopniowo   usunąć,  głównie   przez   samokształcenie   mas,  a   okazjonalnie   przy   użyciu   siły,   pozostałości

ideologiczne wyrosłe na gruncie społeczeństwa klasowego i stosunków pieniężnych; lecz musi jednocześnie

wyzwolić   ogromny  rozwój   sił   wytwórczych,   który   zapewni   pełną   realizację   socjalizmu.   Konieczność

jednoczesnego realizowania tych dwóch zadań jest źródłem sprzeczności i problemów związanych z tym

okresem historycznym. Stąd bierze się:

przetrwanie stosunków towarowo-pieniężnych i zarazem ich stopniowe obumieranie aż do całkowitego
zaniku;

przetrwanie elementów podziału klasowego (podział na proletariat i chłopstwo), który również zdąża do
zaniku;

potrzeba   państwa   jako   dyktatury   proletariatu,   które   obumiera   w   miarę,   jak   tracą   rację   bytu   jego
podstawowe funkcje: uniemożliwienie powrotu do władzy dawnych klas posiadających i regulowanie

życia   gospodarczego   tak,   aby   zapewnić   akumulację  socjalistyczną,  bez  której  zbudowanie  nowego

społeczeństwa byłoby niemożliwe. Jest przy tym jasne, że tempo procesu obumierania państwa zależy

nie tylko od wewnętrznych walk społecznych, lecz także od układu sił na arenie międzynarodowej.

Obumieraniu państwa towarzyszą więc pewne konieczne formy przymusu wywieranego na procesy

ekonomiczne   i   stąd   rzecz,   na   którą   najtrudniej   się   zgodzić,   czyli   pewne   nieuniknione   deformacje

biurokratyczne.

Całkowite wyeliminowanie tych zniekształceń biurokratycznych byłoby możliwe przy założeniu, że

po   dojściu   do   władzy   całość   proletariatu   jest   zdolna   do   kierowania   wszystkimi   dziedzinami   życia

społecznego. Niestety możliwość taka nie istnieje. Kto tego nie rozumie przecenia kapitalizm, ustrój, który

alienuje proletariat we wszystkich dziedzinach narzucając mu 8-10 godzinny dzień pracy, który czyni go

niezdolnym   do   funkcji   zarządzania   na   szczeblu   ogólnospołecznym.   Jak   długo   dzień   pracy   nie   jest

dostatecznie krótki tak długo nie istnieją najbardziej podstawowe przesłanki materialne do zarządzania

społeczeństwem przez ludzi pracy i nieuniknione stają się formy delegowania władzy, co z kolei pociąga za

sobą   tendencje   biurokratyczne.   Idealna   dynamika   społeczeństwa   przejściowego   polega   właśnie   na

odnalezieniu rytmu rozwoju sił wytwórczych, który pozwoli,  nie wzbudzając oporu  ze strony nowych

instytucji społecznych, na stopniowy i postępujący zanik wszelkich odziedziczonych aspektów ujemnych.

Teraz   można   inaczej   postawić   zagadnienie   analizy   sytuacji   w   państwach   robotniczych

biurokratycznie   zniekształconych:   niezależnie   od   szczególnych   okoliczności   historycznych,   które   dały

początek stalinizmowi, uderzającym jest fakt, że po 50 latach rozwoju ZSRR nie widać żadnych przejawów

obumierania tych negatywnych aspektów; przeciwnie wszystkie te pozostałości, zamiast zanikać wykazują

tendencje do stopniowego odradzania się. I tak na przykład:

państwo wzmacnia się i staje się wszechobecne;

gospodarka towarowo-pieniężna i nierówności społeczne stabilizują się lub wręcz pogłębiają się;

zniekształcenia   biurokratyczne   stabilizują   się   i   instytucjonalizują,   przybierając   skrajną   postać
wywłaszczenia politycznego ludzi pracy z zarządzania państwem, a nawet gospodarką.

Stawiając   w   ten   sposób   problem   można   dokonać   analizy  strukturalnej,   a   nie   tylko  opisowej,

zagadnienia zwyrodnienia biurokratycznego ZSRR. Trzeba jednak wskazać na jego źródła historyczne, na

jego rozwój i wewnętrzną logikę.

II. Źródła zwyrodnienia biurokratycznego w państwach robotniczych

Nieunikniony charakter zniekształceń biurokratycznych w społeczeństwie przejściowym wynika w

ostatecznym rozrachunku z dwóch podstawowych czynników historycznych:

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 20 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

niedostateczny poziom rozwoju sił wytwórczych;

pozostałości kapitalizmu.

Lecz do tych dwóch podstawowych czynników w historii państw, gdzie unicestwiony został ustrój

kapitalistyczny doszły dwa czynniki dodatkowe, które leżą u źródeł zwyrodnienia stalinowskiego:

a)   nie  tylko   poziom   sił  wytwórczych  był  niewystarczający,   by   pozwolić  na  obfitość  dóbr,  ale

ponadto,   był   on  dużo   niższy,   niż   w   uprzemysłowionych   krajach   kapitalistycznych.   Społeczeństwo

przejściowe musiało sprostać nie tylko wymogom akumulacji socjalistycznej, lecz jednocześnie zadaniom

akumulacji pierwotnej oraz zadaniom uprzemysłowienia

13

. Oto więc pierwszy dodatkowy czynnik, którego

nie przewidzieli ani Marks, ani inni marksiści: fakt, że pierwsza zwycięska rewolucja socjalistyczna miała

miejsce w kraju gospodarczo zacofanym, podczas gdy ustrój kapitalistyczny utrzymał się we wszystkich

krajach wysoko rozwiniętych. Fakt ten zaciążył szeregiem fatalnych następstw na całej historii ostatnich

pięćdziesięciu lat.

b) drugi czynnik to izolacja pierwszego państwa robotniczego: państwo to było zresztą nie tylko

izolowane,   lecz   także   otoczone   krajami   kapitalistycznymi   o   znacznie   wyższym   poziomie

uprzemysłowienia, znowu wbrew przewidywaniom marksistów, którzy twierdzili, że jeśli nawet rewolucja

socjalistyczna nie zatriumfuje od razu na całym świecie, to przynajmniej zacznie się w krajach najbardziej

rozwiniętych. Zewnętrzna w stosunku do nowego społeczeństwa strefa kapitalistyczna nie stanowiłaby dziś

żadnego zagrożenia, ani w formie militarnej agresji, ani w formie pewnej fascynacji wyższym poziomem

gospodarczym.

Przeciwnie zaś, zwycięstwo rewolucji w kraju zacofanym i następnie jej izolacja międzynarodowa

posiadają dwie negatywne konsekwencje:

konieczność  poświęcenia  części  dochodu  narodowego  na  cele  obronne  przeciw  agresji  militarnej  z
zewnątrz;

psychologiczny   nacisk   na   znaczną   część   społeczeństwa   socjalistycznego,   która   ulega   fascynacji
wyższym poziomem życia w strefie kapitalistycznej.

W   rezultacie   do   dwóch   przyczyn   zniekształceń   biurokratycznych,   przewidywalnych   i   niejako

normalnych w społeczeństwie przejściowym, dołączyły się jeszcze dwie przyczyny historyczne, dodatkowe

i nieprzewidziane, które stały się źródłem biurokratycznego zwyrodnienia.

Splot   tych   przyczyn   składa   się   na   istotę   wyjaśnienia   historycznego   i   genetycznego   ewolucji

Związku Radzieckiego w latach 1919-1927. Żaden z przywódców partii bolszewickiej w tym okresie nie

mógł oczywiście przewidzieć tej ewolucji w sposób proroczy. Jednak Trocki, przede wszystkim zaś Lenin,

a także wielu innych rewolucjonistów w różnych momentach działalności posiadało świadomość faktu, że

izolacja   rewolucji  i   zacofanie   kraju   stworzy  szereg   dodatkowych   niebezpieczeństw,  które   nie   zostały

przewidziane przez teorię marksistowską.

13

  Pojęcie   pierwotnej   akumulacji   socjalistycznej   zostało   wprowadzone   przez   radzieckiego   ekonomistę   W.   M.   Smirnowa.

Zostało ono szerzej opracowane przez Prieobrażenskiego w latach dwudziestych podczas dyskusji nad kształtem gospodarki

socjalistycznej.   Prieobrażenski   wskazuje   na   dwa   podstawowe   źródła   akumulacji   w   społeczeństwie   przejściowym:   1.

akumulację socjalistyczną realizowaną w oparciu o produkt dodatkowy wypracowany przez wytwórców zatrudnionych w

sektorze  uspołecznionym;  2. pierwotną  akumulację  socjalistyczną, czyli, jak  powiada Prieobrażenski „skoncentrowanie  w

rękach państwa znacznej części środków materialnych uzyskanych ze źródeł znajdujących się poza kompleksem gospodarki

upaństwowionej.  W   kraju  rolniczym  i   zacofanym  ten  typ   akumulacji  powinien   odegrać   kolosalną   rolę   przyśpieszając   w

znacznym stopniu moment, w którym zacznie się odbudowa gospodarki upaństwowionej i w którym gospodarka ta osiągnie w

końcu wyższość czysto ekonomiczną nad sektorem kapitalistycznym” (Nowaja Ekonomika). Chodzi więc tu o swego rodzaju

zawłaszczenie przez państwo robotnicze, głównie przy pomocy metod administracyjnych (obowiązkowe dostawy, polityka cen

na produkty rolne) części produktu dodatkowego pochodzącego z gospodarki nieuspołecznionej, celem wykorzystania go dla

rozbudowy gospodarki uspołecznionej. Podkreślić warto, że Prieobrażenski traktuje ten typ akumulacji jako zło konieczne,

usprawiedliwione jedynie w sytuacji, kiedy sektor socjalistyczny jest ekonomicznie słabszy od sektora kapitalistycznego. Ma

ona jedynie przyśpieszyć moment, kiedy rywalizacja między dwoma sektorami będzie możliwa na płaszczyźnie wyłącznie

ekonomicznej (wyższa wydajność pracy w sektorze socjalistycznym) bez odwoływania się do nacisku administracyjnego ze

strony państwa.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 21 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

Jeśli się chce zrozumieć historyczną genezę wszechwładzy biurokracji, nie można jej uważać za

rezultat   jakiegoś   spisku   (policyjna   koncepcja   historii)

14

  czy   automatyczny   wynik   działania   pewnych

warunków  społeczno-gospodarczych  (fatalizm  socjoekonomiczny)

15

.  Proces ten  był  w  szerokiej  mierze

uwarunkowany   istnieniem   ogniwa   pośredniego,   socjopolitycznego:   chodzi   tu   o  wzrastającą   bierność

polityczną proletariatu radzieckiego w latach dwudziestych. Jest to ogniwo decydujące, które pozwala na

zrozumienie, jak doszło do przejścia od intensywnej działalności politycznej i ekonomicznej proletariatu

radzieckiego w 1917 r. do jego całkowitego wywłaszczenia politycznego w 15 czy 20 lat później. Tą

bierność wytłumaczyć się da szeregiem czynników historycznych:

wyniszczenie fizyczne znacznej części awangardy robotniczej podczas wojny domowej;

rozczarowanie spowodowane niepowodzeniem rewolucji światowej;

powszechna   nędza   i   głód,   skierowujące   całą   energię   na   rozwiązywanie   codziennych   problemów
osobistych;

osłabienie struktur instytucjonalnych sprzyjających działalności politycznej proletariatu.

Zresztą począwszy od 1923 roku Trocki i Lewicowa Opozycja zdali sobie sprawę z zaistniałej

sytuacji i proponowali szereg środków celem jej uzdrowienia: nie czyniąc sobie złudzeń co do możliwości

jakiegoś cudownego rozwiązania twierdzili, że należy prowadzić taką politykę wewnętrzną, gospodarczą i

międzynarodową, która by obiektywnie i subiektywnie sprzyjała podjęciu działalności politycznej przez

proletariat   radziecki.   Te  propozycje  miały   na   celu  odtworzenie,  lecz  w   kontekście   już  w  tym   czasie

powstałych lepszych warunków ekonomicznych, klimatu politycznego podobnego do tego, jaki istniał w

pierwszych latach rewolucji, przede wszystkim przez  rzeczywistą  działalność systemu rad i prawdziwe

zarządzanie przedsiębiorstwami przez robotników.

Strategia Lewicowej Opozycji wynikała z marksistowskiej analizy sytuacji w tym okresie: liczyła

się ona  z  niebezpieczeństwem  dyktatury biurokratycznej, podobnie, jak  czynił  to Lenin w 1920 roku.

Spotkała się jednak z tragicznym niezrozumieniem ze strony większości kadr partii bolszewickiej, przecież

wypróbowanych i reprezentujących wysoki poziom kultury politycznej. Tego typu pomyłki ideologiczne są

niestety  dość  częstym  zjawiskiem  w  historii   ruchu  robotniczego.  Później,  w  latach  od  1923   do  1936

większa ich część miała się przekonać o monstrualności biurokratycznego jarzma. O dramacie przesądził

fakt, że nie dojrzeli niebezpieczeństwa we właściwym momencie i równocześnie, że wysiłek skierowali na

walki   frakcyjne,   nie   pojmując   ich   historycznego   znaczenia.   Sprawiło   to,   że   proces   biurokratycznej

degeneracji mógł postępować w sposób nieprzerwany.

Tej   ideologicznej  pomyłki  nie   można   jednak   tłumaczyć   wyłącznie   brakiem   przenikliwości

politycznej ze strony części kierownictwa partyjnego, należy również odnaleźć jej historyczne przyczyny.

Aparat partii bolszewickiej stał się nieświadomym instrumentem dojścia do władzy zbiurokratyzowanej

warstwy społeczeństwa, ponieważ on sam zaczął się biurokratyzować. Przenikając do wewnątrz aparatu

państwowego i w dużej mierze z nim się identyfikując, aparat partyjny wszedł w pierwszą fazę degeneracji

biurokratycznej. Był niezdolny do zwalczania tego procesu, którego stał się współtwórcą z tego powodu, że

było to sprzeczne z jego interesami ideologicznym i materialnymi.

14

  Z punktu widzenia subiektywnego, sprawcy dramatu działali w sposób szczery i byli nieświadomi obiektywnej roli, jaka

przypadła im w udziale. Można przypuszczać, że gdyby ktoś w 1920 roku potrafił udowodnić Stalinowi, iż zlikwiduje władzę

proletariatu, zniszczy partię bolszewicką i Międzynarodówkę Komunistyczną, to Stalin, jako uczciwy rewolucjonista, choć nie

pozbawiony wad, wybrałby raczej śmierć, niż tę rolę. To samo dotyczy członków kierownictwa partyjnego, którzy po śmierci

Lenina odrzucili propozycję Lewicowej Opozycji i sprzymierzyli się ze Stalinem, otwierając w ten sposób drogę procesom,

których skutki są dobrze znane.

15

 Policyjna koncepcja historii – taka jej wizja, która rozwój historii uważa za rezultat manipulacji grup czy jednostek ludzkich.

Policyjna, bo celuje w niej wszelka policja (spiski, grupki wichrzycieli, masoneria i syjoniści, których trzeba wykrywać i tępić

zanim zdążą nadać bieg historii). Fatalizm socjoekonomiczny to jej krańcowe przeciwieństwo: świadoma działalność i wola

ludzka  nie mają  wpływu  na proces historyczny,  który jest jednokierunkowo i nieodwołalnie  zdeterminowany warunkami

ekonomicznymi (przyp. tłum.).

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 22 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

Można   długo   mówić,   wzorem   niektórych   marksistów   (Suwarin,   Deutscher),   o   historycznej

nieuchronności zwycięstwa Stalina, czy o błędach taktycznych Trockiego

16

. Co jednak istotne, to fakt, że

szereg   prawno-instytucjonalnych   błędów   partii   bolszewickiej   ułatwił   ten   proces   identyfikacji   aparatu

państwowego z partyjnym oraz jednocześnie biurokratyzację ich obu, co z socjologicznego punktu widzenia

uczyniło partię niezdolną do przeciwstawienia się biurokratycznej degeneracji:

a) Zakaz tworzenia frakcji w partii bolszewickiej.

Począwszy   od   momentu,   kiedy   zakazana   została   działalność   frakcyjna,   demokracja

wewnątrzpartyjna nie mogła się utrzymać. W istocie, jeśli dopuszcza się swobodę dyskusji nieuniknione

jest tworzenie tendencji; tendencje z kolei, szczególnie gdy istnieją zaczątki biurokratyzacji, przekształcają

się we frakcje, ponieważ w tych warunkach różnice poglądów łatwo się utrwalają i upowszechniają.

b) Ustanowienie zasady jednopartyjności.

W przeciwieństwie do rozpowszechnionej opinii, zasada jednopartyjności nie została sformułowana

w żadnym z tekstów Lenina ani też w Konstytucji państwa radzieckiego. Aż do roku 1921 mogły istnieć

legalnie   inne   partie   (Anarchistyczna,   lewicowi   mienszewicy,   Socjaliści-   Rewolucjoniści),   o   ile   nie

podejmowały zbrojnej działalności kontrrewolucyjnej; niektóre z rad były kierowane przez te partie, w

innych radach przedstawiały one swoich kandydatów na osobnych listach wyborczych. Jednak od roku

1921,   nie  uzasadniając  tej  reguły  na  drodze  prawnej,  zaczęto  postępować,   jak  gdyby  miała   ona  moc

obowiązującą. Zlikwidowanie innych tendencji ruchu robotniczego było zresztą logicznym następstwem

zakazu   frakcyjności.   Jest   to   sprzeczne   z   poglądami   Lenina,   który  nigdy   nie   twierdził,   że   dyktatura

proletariatu   wymaga   istnienia   jednej   tylko   partii   robotniczej.   Lenin   uważał   natomiast,   że   jest   ona

niemożliwa bez udziału partii bolszewickiej. Punkt ten był systematycznie zaciemniany przez stalinowskich

ideologów

17

.

Błędem ze strony partii bolszewickiej było przekonanie (w momencie gdy wojna domowa ucichła i

gdy  uspokajały  się  konflikty  społeczne),  że  wobec  wprowadzenia  polityki  NEP-u  i  związanych  z  nią

niebezpieczeństw  należało  wzmóc  polityczną  represję  i  centralizację.   Zakaz   innych   partii   przez  partię

bolszewicką spowodowany był obawą, że burżuazja lub chłopstwo wykorzystają je jako narzędzie, by

odzyskać   władzę.   Błąd   ten   miał   poważne   konsekwencje   praktyczne,   doświadczenie   historyczne

potwierdziło   natomiast   tezę   odwrotną:   że   najlepszym   środkiem   walki   ideologicznej   i   społecznej   z

niebezpieczeństwem powrotu kapitalizmu była kontynuacja aktywizacji politycznej proletariatu. Konieczne

16

 Na ogół tego typu analizy stawiają sobie za cel równoczesne udowodnienie dwóch całkiem ze sobą sprzecznych tez: 1. że

Trocki popełnił sporo błędów  taktycznych,  2. że  tak czy inaczej zwycięstwo Stalina było  nieuniknione, bo  odpowiadało

obiektywnym warunkom istniejącym w Rosji tego okresu. Widoczne to jest w pracach I. Deutschera.

17

  Nie należy sądzić, że w okresie odwilży, po XX Zjeździe KPZR, nastąpiła jakaś zasadnicza zmiana czy to w zakresie

konkretnej polityki, czy też w dziedzinie jej teoretycznych uzasadnień. Po rewolucji w Chinach i po drugiej wojnie światowej

w niektórych państwach proletariackich istnieje system wielopartyjny (obecnie w siedmiu m.in. w Polsce, Czechosłowacji,

Bułgarii itd.). Nawet jeśli dla każdego, kto jest jako tako obeznany z polityczną rzeczywistością w tych państwach, oczywisty

jest czysto formalny charakter partii typu SD lub ZSL w Polsce czy Bułgarskiego Związku Chłopskiego, to oficjalna doktryna

nie może przecież tego przyznać i musi uzasadnić teoretycznie ten formalny stan rzeczy. Tym bardziej, że stanowi on wygodny

argument na rzecz narodowej drogi do socjalizmu, czy też dowód liberalizacji i destalinizacji stalinowskiego systemu. Pojawiły

się w związku z tym bardziej subtelne warianty doktryny monopartyjności. I tak Adam Łopatka, dziś jeden z najgorliwszych

producentów ideologicznego spoiwa dla biurokratycznego gmachu, wskazuje na cztery „leninowskie” zasady współdziałania

między partią komunistyczną, a partiami, jak je określa „pośrednimi”, z których czwarta jest najciekawsza: partie te mianowicie

zobowiązane   są   uznać,   że   „wyłącznie  (podkr.   nasze)   partia   komunistyczna   reprezentuje   i   organizuje   politycznie   klasę

robotniczą oraz że reprezentuje ona i organizuje politycznie inne klasy i warstwy ludzi pracy”. (Podstawy Nauk Politycznych

pod red. M. Żychowskiego, W-wa, 1971 str. 220). I jeśli trzy pierwsze zostały obszernie omówione i umotywowane, to czwarta

opatrzona została krótką uwagą: „Zasada, że jedynym reprezentantem politycznym klasy robotniczej jest partia komunistyczna

nie wymaga szerszego komentarza” (str. 223). Ciekawe, jak by Lenin skomentował swojego komentatora Adama Łopatkę. Ta

trudna do uzasadnienia zasada, w braku słownego uzyskuje inny komentarz: stanowią go antybiurokratyczne wystąpienia

robotników   Berlina,   Budapesztu,   Poznania,   Pragi   a   ostatnio   Gdańska   i   Szczecina.   Bowiem   nie   partia   ma   monopol   na

organizowanie klasy robotniczej, lecz robotnicy sami mają prawo organizować się w wiele partii (przyp. tłum.).

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 23 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

było   wówczas   stworzenie   warunków,   które   prowadziły   do   ponownego   upolitycznienia   proletariatu

radzieckiego.   Tymczasem   likwidacja   demokracji   robotniczej   stworzyła   potężną   przeszkodę   temu

upolitycznieniu i otworzyła drogę biurokracji, czego Lenin chciał za wszelką cenę uniknąć.

c)   Trzeci   z   popełnionych   błędów   instytucjonalnych,   być   może   najpoważniejszy,   wynikał   z

niezrozumienia   organicznych   związków   między   ustrojem   radzieckim,   własnością   uspołecznioną   i

koniecznością   pierwotnej   akumulacji   socjalistycznej.   Chodzi   tu   o  »współzawodnictwo«  z   prywatnym

sektorem   gospodarki

18

:   według   partii   bolszewickiej   problem   istnienia   sektora   prywatnego   (drobne

gospodarstwa chłopskie i kupcy) znaleźć miał następujące rozwiązanie: upaństwowiony przemysł osiągnie

wysoki   poziom   wydajności   i   jako   sektor   nowocześniejszy   odniesie   ekonomiczne   zwycięstwo.   W

konsekwencji tego rozumowania przedsiębiorstwa państwowe zaczęły pracować na zasadzie maksymalnej

zyskowności, co wymagało dużego stopnia centralizacji w zarządzaniu przedsiębiorstwem i uzasadniło z

kolei wprowadzenie zasady jedinonaczalnyj, tzn. jednoosobowego kierownictwa w przedsiębiorstwie.

Wprowadzając tą zasadę zarówno Lenin, jak i partia bolszewicka byli świadomi związanego z nią

niebezpieczeństwa  biurokratyzacji.   Próbowali   mu   zapobiec   stwarzając   szereg   instytucjonalnych  barier,

które miały uniemożliwić jego przerosty:

duża autonomia związków zawodowych;

system trójek  w fabrykach: władza dyrektora była poważnie ograniczona kontrolą partii i związku (z
czasem przerodziła się ona w kontrolę sekretarzy partii i związku);

postępowe ustawodawstwo w kwestiach socjalnych, które zapobiegało nadużyciom ze strony dyrektora:
robotnicy nie mogli być zwalniani przez dyrektora, istniał zakaz godzin nadliczbowych itd.

Błędem Lenina i partii było niezrozumienie faktu, że w ostatecznym rozrachunku skuteczność tych

barier zależna była od charakteru władz centralnych. W miarę, jak biurokracja w coraz większym stopniu

kontrolowała i państwo, i partię, walka robotników, już wówczas bardzo pasywnych, aby wykorzystać te

bariery przeciw rosnącej w siłę biurokracji, stawała się coraz trudniejsza.

W istocie, począwszy od 1927 roku Stalin zaczął likwidację tych barier i to bez zbiorowego oporu

ze strony proletariatu radzieckiego: skasowane zostały na początek trójki, co oddało pełnię władzy w ręce

dyrektora, następnie autonomia związków zawodowych i w końcu nawet część ustawodawstwa socjalnego

przez  wprowadzenie  pracy  akordowej,  godzin   nadliczbowych,   stachanowizmu,  a  więc  typowych   form

wyzysku siły roboczej.

Gdyby   partia   bolszewicka   zrozumiała   ten   problem   we   właściwym   czasie,   na   początku   lat

dwudziestych, zezwalając na tworzenie frakcji i innych partii robotniczych, gdyby zostały upowszechnione

pewne formy samorządu w przedsiębiorstwach, opór antybiurokratyczny byłby nieskończenie silniejszy.

Te   czynniki   historyczne   odegrały   bez   wątpienia   znacznie   większą   rolę,   niż   błędy   taktyczne

Trockiego i Lewicowej Opozycji. Lecz ani właściwa polityka partii, ani słuszna taktyka Opozycji nie były

w stanie na dalszą metę zapobiec zwycięstwu biurokracji gdyby utrzymała się pasywność robotników,

skutkiem   niezrealizowania   pewnych   założeń   tak   wewnętrznej   polityki   gospodarczej,   jak   i   polityki

międzynarodowej.

Tylko   łączne   działanie  reform   instytucjonalnych,   szybszego   uprzemysłowienia,   dobrowolnej   i

stopniowej kolektywizacji rolnictwa, a także ekspansja rewolucji światowej, pozwalającej na zwycięstwo w

Chinach i w Niemczech mogło w sposób trwały uniemożliwić triumf biurokracji. Tylko ono mogło usunąć

obiektywne przyczyny biurokratyzacji. Przejawami normalnej ewolucji byłyby wówczas: działalność wielu

partii   robotniczych,   demokracja   wewnętrzna   w   partii   bolszewickiej   oraz   samorząd   na   szczeblu

18

 Chodzi tu o niezrozumienie funkcjonalnego przeciwstawienia między koniecznością akumulacji, z jednej strony, i wymogami

wytwórców w tej mierze, w jakiej są oni konsumentami, z drugiej. W ramach gospodarki towarowo-pieniężnej, nawet gdy

przedsiębiorstwo   jest   zarządzane   demokratycznie,   bezpośrednie,   lokalne   interesy   ekonomiczne   robotników   mogą   być

sprzeczne z interesem ekonomicznym społeczeństwa jako całości: w Jugosławii zdarzały się wypadki, że demokratycznie

wybrany samorząd robotniczy proponował, celem uzyskania wyższych zarobków, zwolnienie 25 procent robotników: nie ma

automatycznej zbieżności między globalnymi interesami proletariatu jako klasy, a interesami izolowanych grup robotniczych.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 24 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

przedsiębiorstw   i   na   szczeblu   ogólnogospodarczym;   doniosłe  decyzje   ekonomiczne   i   założenia   planu

byłyby ustalane przez zjazd rad robotniczych, złożony rzeczywiście z robotników, a nie z biurokratów.

Z tej krótkiej analizy historycznej można wyciągnąć następujące wnioski: zakładając nieuchronność

tendencji biurokratycznych w państwie robotniczym, szczególnie zacofanym, uniemożliwienie przerodzenia

się tych tendencji w zinstytucjonalizowane zwyrodnienie biurokratyczne jest wykonalne tylko w przypadku

łącznego oddziaływania trzech czynników:

instytucji państwowych;

polityki ekonomicznej;

polityki międzynarodowej,

które pozwalają na intensywniejszą samoaktywację proletariatu we wszystkich płaszczyznach i umacniają

jego pozycje w stosunku do innych formacji społecznych.

III. Podwójna natura biurokracji

W   pewnych   okolicznościach   historycznych,   gdy   układ   sił   jest   niekorzystny   dla   proletariatu,

biurokracja może osiągnąć dość dużą autonomię, z pozoru prawie całkowitą. W istocie jednak tak nie jest:

autonomia  ta nigdy  nie jest   całkowita. Biurokracja jest niezdolna do  definitywnego  oderwania  się od

sposobu   produkcji   jakościowo   różnego   od   tego,   który   charakteryzuje   okres   przejściowy.   Autonomia

biurokracji jest ograniczona  przez system i sposób produkcji,  który warunkuje jej egzystencję.  Liczne

decyzje są jej podyktowane nie przez jej interesy jako uprzywilejowanej warstwy, lecz przez obiektywne i

historyczne warunki systemu, z którego wyrasta. Należy starannie oddzielać zespół interesów biurokracji

jako   uprzywilejowanej  warstwy   od   decyzji   czysto   koniunkturalnych,   które  może   ona   podejmować   w

określonych warunkach historycznych

19

.

Globalnie   można   określić   politykę   biurokracji,   jak   to   uczynił   Trocki,   przy   pomocy   pojęcia

centryzmu biurokratycznego. Jak to wynika z jej natury społecznej, biurokracja w swej polityce wykazuje

tendencje   do   przechodzenia   z   jednej   skrajności   w   drugą

20

.   Na   dalszą   metę   wewnętrzna   logika   tego

centryzmu staje się zrozumiała dopiero, gdy dokona się syntezy tych koniunkturalnych odchyleń.

Społeczną treść owego centryzmu biurokratycznego charakteryzują dwie sprzeczne tendencje; to, co

Trocki określa jako podwójną naturę biurokracji:

a)   pierwsza  z   nich,   to   jej  przywiązanie   do   sposobu   produkcji   i   społeczeństwa,   które   nie   są

kapitalistyczne, i które są radykalnym zaprzeczeniem kapitalizmu. Tłumaczy to forsowną kolektywizację w

Związku Radzieckim, zacięty opór przeciwko faszyzmowi i obalenie kapitalizmu w krajach, w których

została umocniona radziecka okupacja militarna.

Tendencja ta wypływa z obiektywnego faktu, że przywileje biurokracji powstają i rozwijają się po

radykalnym obaleniu dawnych klas panujących, w ramach niekapitalistycznego sposobu produkcji, i że są

nie   do   pogodzenia   z   istnieniem   własności   prywatnej.   Być   może   powrót   do   kapitalizmu   w   ZSRR

pozwoliłby niektórym biurokratom wejść w posiadanie fabryk, lecz oznaczałoby to, że przestają oni być

biurokratami, by stać się kapitalistami i typ ich społecznych zachowań zmieniłby się całkowicie. Decyzje

ekonomiczne   kasty   biurokratycznej   nie   są   dyktowane   prawem  maksymalnego   zysku,   czy   akumulacji

kapitału, lecz przez inne motywacje będące wynikiem jej funkcji w produkcji.

19

 Nie należy więc utożsamiać szeregu błędów popełnionych przez biurokrację z obroną jej grupowych interesów (zresztą nie

można wtedy nazywać błędem tego, co stanowi przejaw obiektywnej logiki jej działania jako uprzywilejowanej warstwy): nie

leżało   w   interesie   Stalina   i   biurokracji   radzieckiej   zmniejszanie   produkcji   rolniczej   w   ciągu   25   lat   przez   prowadzenie

terrorystycznej polityki kolektywizacji. W innych krajach, np. w Jugosławii biurokracja jest zdolna do innej polityki rolnej.

20

 Ci, którzy charakteryzowali biurokrację przez jej prawicowe odchylenia i ustępstwa na rzecz prywatnej własności chłopskiej,

byli   ogromnie   zaskoczeni   przez   gwałtowny   zwrot   w   1928   roku   i   terrorystyczną   likwidację   kułaków.   Inni,   którzy   ją

charakteryzują jako polityczną dyktaturę i obozy koncentracyjne nie są w stanie wytłumaczyć zwrotu w 1956 roku.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 25 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

b) druga z tendencji to głęboki konserwatyzm biurokracji. Charakteryzuje go dążenie do utrzymania

status  quo   w  polityce  międzynarodowej,   między  innymi   poprzez   wstrzymywanie   czy  wręcz  walkę  z

ekspansją rewolucji światowej.

Rozszerzenie bowiem rewolucji światowej jest nie do pogodzenia z uzurpacją władzy politycznej i

ekonomicznej   przez   biurokrację   w   państwach   robotniczych.   Intensyfikacja   aktywności   politycznej

proletariatu w skali międzynarodowej podważa hegemonię biurokratyczną.

Centryzm biurokratyczny charakteryzuje  synteza tych dwóch sprzecznych tendencji: utrzymania

właściwego państwom robotniczym sposobu produkcji, z jednej strony, i dążenie do zahamowania rozwoju

rewolucji światowej, z drugiej strony.

Konserwatyzmu  tego   nie  należy   jednak   interpretować  w   sposób   mechaniczny:   biurokracja   nie

rezygnuje   z   ekspansji   terytorialnej,   szczególnie   w   momencie   gdy   może   rozciągnąć   swoją   władzę   i

przywileje na inne kraje w warunkach, które nie zagrażają jej panowaniu, tzn. z pominięciem politycznego

ożywienia proletariatu: tego typu  eksportowane przewroty  miały miejsce w szeregu krajów

21

  po drugiej

wojnie światowej, lecz wyłącznie tam, gdzie Armia Czerwona była w stanie stłumić ruch autentycznie

robotniczy, zdolny do ewentualnego przerodzenia się w rewolucję polityczną w skali międzynarodowej.

IV. Konieczność rewolucji politycznej w państwach robotniczych

Biurokracja,   warstwa   społeczna   posiadająca   świadomość   swoich   interesów   i   przywilejów,   nie

zrezygnuje z nich wyłącznie pod presją obiektywnej ewolucji, która stale podrywa podstawy jej panowania;

wzrastający poziom sił wytwórczych, rozwój ilościowy i kulturalny proletariatu na świecie zmieniają ciągle

proporcję sił na jej niekorzyść.

Obalenie  panowania  biurokracji i  przejęcie władzy przez  proletariat jest  możliwe wyłącznie na

drodze rewolucji politycznej. Nie oznacza to wcale, że rewolucja ta musi mieć krwawy charakter: dwa

historyczne przykłady początków rewolucji politycznej (16/17 czerwca 1953 r. w NRD, 23 października do

4 listopada 1956 na Węgrzech) są tego dowodem. W wyniku powszechnej mobilizacji robotniczej, która

wyraziła się okupacją zakładów pracy, wyborami do samorządu robotniczego itd. Miejscowa biurokracja

dosłownie   się   ulotniła,  a   rewolucja   mogła  zostać  stłumiona  wyłącznie   przez   interwencję   militarną   z

zewnątrz. Interwencja taka jest oczywiście niemożliwa w wypadku gdy rewolucja polityczna nastąpi w

ZSRR.

Perspektywa   rewolucji   antybiurokratycznej   jest   perspektywą   realną,   nawet   jeśli   trudno  byłoby

wyznaczyć jej ramy czasowe. Biurokracja nie dysponuje oparciem w żadnej poważnej sile społecznej, która

zechciałaby na dłuższą metę podjąć walkę w obronie jej interesów przeciw klasie robotniczej.

Jest to perspektywa rewolucji politycznej, w odróżnieniu od rewolucji społecznej.

Marks daje jako przykłady rewolucji politycznych rewolucję lipcową w 1830 r. i lutową w 1848 r.

we   Francji,   podczas   których   władzę   przejmowały   różne   warstwy   burżuazji   finansowej,   bankierskiej,

przemysłowej: burżuazja wielkoprzemysłowa odebrała władzę bankierskiej odwołując się do walki zbrojnej

w czasie rewolucji lutowej. Miała ona jednak charakter zupełnie odmienny od Komuny Paryskiej, podczas

której władza przeszła na krótki okres w ręce proletariatu.

Podczas rewolucji społecznej zmianie ulega więc sposób produkcji i władza przechodzi w ręce innej

klasy społecznej. Rewolucja polityczna natomiast nie oznacza zmiany sposobu produkcji, a tylko przejęcie

władzy przez inną warstwę społeczną w obrębie tej samej klasy.

21

  Biurokracja stalinowska wstrzymywała natomiast rozszerzenie się rewolucji na kraje takie, jak Francja, Włochy, Grecja i

Jugosławia, uzasadniając tę politykę koniecznością przestrzegania dokonanego w Jałcie podziału świata na dwa bloki, a to pod

groźbą rozpętania trzeciej wojny światowej przez USA. Jest to szczegółowy przypadek polityki pokojowego współistnienia

dwóch systemów i zasady prawa narodów do samostanowienia. Niestety fakty przeczą tym uzasadnieniom: z jednej strony

rewolucja w Jugosławii, Chinach i na Kubie złamała zasadę podziału świata ma dwa bloki powodując tym samym poważne

kryzysy międzynarodowe, lecz imperializm musiał pogodzić się z faktami dokonanymi i wojny światowej nie rozpętał; z

drugiej strony biurokracja sama łamie swe żelazne zasady przez zbrojne interwencje na Węgrzech czy w Czechosłowacji.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 26 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

Rezultatem rewolucji politycznej w państwach robotniczych byłoby wypełnienie dotychczasowego

sposobu produkcji nową społeczną treścią w tej mierze, w jakiej biurokracja związana jest ze sposobem

produkcji sprzecznym z rzeczywistą demokracją robotniczą.

Lecz podstawowe narzędzia ekonomii nie uległyby zmianie: wspólna własność środków produkcji,

planowanie, elementy mechanizmów rynkowych. Narzędzia te nabrałyby innej treści w ich zastosowaniu

dzięki sprawowaniu władzy przez proletariat lecz nie zostałyby zlikwidowane celem zastąpienia przez inne.

Zmianie uległaby forma państwa, lecz jego społeczna natura pozostałaby taka sama.

V. Biurokracja: warstwa czy klasa społeczna?

Konieczność   obalenia   biurokracji   przez   rewolucję   polityczną,   a   nie   społeczną,   jest   logicznym

wnioskiem z jej charakterystyki jako kasty czy warstwy, a nie jako klasy społecznej mającej swe korzenie i

funkcje bezpośrednio w procesie produkcji.

Nie  chodzi   tu   tylko   o   zwyczajny   spór  terminologiczny;   określenie   biurokracji   jako   klasy   czy

warstwy   społecznej   jest   decydujące   dla   prawidłowego   zrozumienia   możliwości   rewolucyjnych

międzynarodowego ruchu robotniczego i jego stosunku do biurokracji.

Pewne   pomieszanie   pojęć   dotyczące   tego   zagadnienia   wynika   z   faktu,   że   istotnie   społeczne

zachowanie   biurokracji   w   państwach   robotniczych   zbliża   się   do   tego,   jakie   właściwe   jest   klasom

społecznym: pełnia władzy, przywileje ideologiczne i materialne, zbiorowa świadomość ich posiadania i

potrzeby ich obrony

22

.

Jednakże  definiowanie   biurokracji  jako  klasy   społecznej  prowadzi  do  uogólnień   zamazujących

rzeczywistą sytuację rewolucji światowej, do nierozwiązywalnych sprzeczności zarówno w płaszczyźnie

metodologicznej, jak i politycznej. Jeśli określa się biurokrację jako klasę społeczną jest się w ten sposób

zmuszonym  do  stwierdzenia,  że  albo  ukonstytuowała   się  ona   jako   klasa  i  objęła   władzę  dopiero   po

rewolucji  (byłby  to   pierwszy   w  historii   wypadek   klasy  społecznej,  która   narodziła  się  po  dojściu  do

władzy), albo istniała jako klasa już wcześniej, zanim doszła do władzy.

Konsekwencje tych dwóch wariantów są dość różne i trzeba je jasno rozdzielić.

Niektórzy twierdzą, że biurokracja istnieje jako klasa przed objęciem władzy i że stanowi ją aparat

partii komunistycznych w państwach kapitalistycznych. W świetle marksowskiej definicji klasy społecznej

jest   to   dość  osobliwe:   jakie   bowiem  może   być  miejsce  tego   aparatu   w   procesie   produkcji?  Ponadto

konsekwencje polityczne tej tezy są poważne: logicznie zmusza ona do twierdzenia, że we Francji czy

Włoszech proletariat, który z tą klasą biurokratów nie ma nic wspólnego, powinien radykalnie z nią zerwać.

Strajk kierowany przez partię komunistyczną nie jest więc walką robotników z burżuazją, a rozgrywką

między burżuazją a biurokracją, z której to rozgrywki proletariat powinien się wycofać. I dalej, że wojna w

Wietnamie nie toczy się między masami kraju kolonialnego a imperializmem amerykańskim, lecz jest

walką dwóch klas, burżuazji i biurokracji.

W  ten  sposób  zostaje  kompletnie  zafałszowana  rzeczywistość  walki rewolucyjnej,  jest  bowiem

rzeczą jasną, że strajk zorganizowany przez Francuską Partię Komunistyczną stanowi  epizod w historii

walki   klasowej   między   burżuazją,   a   proletariatem.   Biurokracja   związkowa   próbuje   niewątpliwie

wykorzystać strajk do własnych celów, lecz walka klas nie toczy się z tego powodu na trzech frontach,

między biurokracją, burżuazją i proletariatem.

Ostateczną konsekwencją postawy, która wynika z założenia, że biurokracja to klasa, której zarodek

stanowi kierownictwo partii komunistycznych w krajach kapitalistycznych, jest  wyłączenie się z walki

klas, a w pewnych okolicznościach postawa kontrrewolucyjna. Czy się tego chce, czy nie, w wielu krajach

walka klas między proletariatem, a burżuazją lub w krajach kolonialnych między masami ludowymi, a

imperializmem toczy się pod kierownictwem partii komunistycznych, i nie jest to powód by odmawiać jej

poparcia,   co   nie   przeszkadza   twierdzić,   że   tak   długo,   jak   będzie   pozostawała   pod   wyłącznym

22

 Niektórzy autorzy z krajów demokracji ludowej i ZSRR charakteryzują biurokrację jako klasę społeczną, chcąc w ten sposób

oddzielić się wyraźnie od tendencji reformistycznych, wedle których można iść na ugodę z liberalnymi frakcjami biurokracji.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 27 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

kierownictwem stalinowskiej biurokracji, tak długo nie zakończy się zwycięstwem, że należy uwolnić klasę

robotniczą od tego wpływu itd.

Teorie, które charakteryzują biurokrację jako klasę społeczną, która powstała i doszła do władzy po

rewolucji mają również złożone konsekwencje polityczne.

Liczni teoretycy  nowej klasy wyzyskiwaczy  (Dżilas, Burnham) reprezentują ten właśnie pogląd,

lecz bunt przeciw Stalinowi i radzieckiej biurokracji doprowadził ich do negacji marksizmu i uwielbienia

dla demokracji burżuazyjnej. W ich przypadku sprawa jest jasna, przeszli oni na pozycje ideologiczne

burżuazji i wszelka dalsza dyskusja byłaby tu zbędna.

Rzecz  ma  się   inaczej  w   przypadku   Kuronia  i  Modzelewskiego,   autorów  «Listu  Otwartego...».

Charakteryzują oni biurokrację jako klasę społeczną w ramach marksistowskiej analizy, opowiadając się

wyraźnie   przeciw   kapitalizmowi   i   burżuazyjnej   demokracji,   a   po   stronie   proletariatu   jako   podmiotu

historycznego rewolucji socjalistycznej

23

.

Jednakże ta charakterystyka biurokracji jako klasy społecznej posiada u Kuronia i Modzelewskiego

implikacje nie tylko terminologiczne. Prowadzi ich do szeregu wniosków błędnych naszym zdaniem:

1. zmusza ich do jakościowego rozróżnienia centralnej biurokracji i technokracji jako dwu osobnych klas

społecznych.

2. każe   im   przypisać  biurokracji   klasowy  cel:  «produkcji   dla   produkcji»,   szczególnie   w   dziedzinie

przemysłu ciężkiego (produkcja środków produkcji), podczas gdy chodzi tu raczej o pewien etap w

historii  biurokratycznego  zarządzania  gospodarką.  Błąd  metodologiczny  polega  więc  na  przyznaniu

decyzjom koniunkturalnym rangi generalizacji systemowej; politycznie jest on o tyle niebezpieczny, że

prowadzi do  przekonania, iż odejście od dogmatu priorytetu  przemysłu ciężkiego,  jak to się dzieje

obecnie w ZSRR, pociągnie za sobą zanik biurokracji, podczas gdy odwrotnie, jej pozycja się tam

wzmacnia.

3. prowadzi ich do wyłącznie «narodowej» analizy zjawiska biurokracji, z pominięciem w ogólnym jego

obrazie międzynarodowej roli biurokracji radzieckiej.

23

 Tego typu rozbieżności terminologiczne nie są rzeczą ostatnich lat; już w 1939 roku stały się przedmiotem następujących

uwag Trockiego:

„Spróbujmy  przenieść   sprawę  natury   Państwa   Radzieckiego   z   płaszczyzny   abstrakcyjnych   rozważań   socjologicznych,  na

płaszczyznę konkretnych zadań politycznych. Zgódźmy się chwilowo, że biurokracja jest nową klasą i że aktualny ustrój w

Związku Radzieckim jest oparty na wyzysku klasowym. Jakie nowe wnioski płyną z tej definicji? IV Międzynarodówka od

dawna uznała konieczność obalenia biurokracji przez rewolucyjny ruch robotniczy. Niczego innego nie proponują ci, którzy

określają ją jako nową klasę wyzyskiwaczy. Cel, do którego prowadzić ma obalenie biurokracji to przywrócenie władzy Rad z

jednoczesnym odsunięciem od  niej dzisiejszej  biurokracji. Nic  innego  nie proponują i nie mogą zaproponować lewicowi

krytycy.   Zadaniem   przywróconych   do   władzy   Rad   jest   wspieranie   rewolucji   światowej   i   budowa   społeczeństwa

socjalistycznego. Obalenie więc biurokracji zakłada utrzymanie własności państwowej i planowej gospodarki. I tu leży sedno

problemu.

Nie trzeba chyba podkreślać, że rozdział zadań produkcyjnych pomiędzy różne gałęzie gospodarki i ogólnie zawartość planu

ulegnie znacznej zmianie, gdy podporządkowany on będzie interesom, nie biurokracji, a samych wytwórców. Ponieważ jednak

problem obalenia  biurokracji pozostaje  dalej  związany  z  utrzymaniem  własności  uspołecznionej  (państwowej)  nazywamy

przyszłą rewolucję polityczną. Niektórzy z naszych krytyków (Cyliga, Brune i inni) chcą za wszelką cenę określić ją jako

rewolucję   społeczną.   Zgódźmy   się   na   tę   definicję.  Lecz  jaką   zasadniczą  zmianę   ona   wnosi?   Nie   dorzuca  nic   do   zadań

rewolucji, jakie wymieniliśmy.

Na ogół nasi krytycy zadowalają się faktami od dawna przez nas ustalonymi. Nie dorzucają absolutnie nic do naszej oceny

sytuacji biurokracji i robotników, czy roli Kremla na arenie międzynarodowej. We wszystkich tych dziedzinach nie tylko nie

podważają naszej analizy, ale całkowicie się na niej opierają, a nawet całkiem się do niej ograniczają. Oskarżają nas wyłącznie

o to, że nie wyciągamy »narzucających się wniosków«. Z powyższej analizy wynika, że wnioski te są natury wyłącznie

terminologicznej. Nasi krytycy wzbraniają się nazwać państwem robotniczym państwo robotnicze zdegenerowane. Wymagają

by totalitarną biurokrację nazwać klasą panującą. Rewolucję zaś antybiurokratyczną proponują uważać nie za polityczną, ale za

społeczną. Gdybyśmy im uczynili te terminologiczne ustępstwa, nasi krytycy znaleźliby się w trudnej sytuacji, nie wiedzieliby

bowiem, co począć z tym czysto słownym zwycięstwem.

W konsekwencji byłoby głupotą zrywać z towarzyszami, którzy mają inne od naszych poglądy na naturę socjologiczną ZSRR,

podczas gdy są z nami zgodni co do zadań politycznych.”

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 28 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Ernest Mandel – O biurokracji (1966/67 rok)

Trzy te czynniki nie pozwalają im docenić możliwości przetrwania (i represji), jakimi dysponuje

biurokracja.

Na  zakończenie  podkreślmy  rzecz  podstawową,  o  której nigdy  nie  należy  zapominać:  w  skali

międzynarodowej główną osią walki klas jest walka między proletariatem a burżuazją, a wkraczająca w nią

biurokracja zamazuje tylko czystość tej linii podziału. Jedynym sposobem eliminacji zarazem burżuazji i

biurokracji   jest   udzielanie   rzeczywistego   poparcia   walce   robotników   i   narodów  kolonialnych  przeciw

imperializmowi, (nawet jeśli obecnie jest ona kierowana przez partie komunistyczne) ponieważ wyłącznie

coraz  to   nowe  zwycięstwa   rewolucji  światowej   stanowią   solidną  gwarancję  odsunięcia   biurokracji  od

władzy.

Że jest tak istotnie świadczą o tym, częściowo przynajmniej, doświadczenia historyczne ostatniego

ćwierćwiecza:   po   roku   1945,   wszystkie   zwycięskie   rewolucje   (z   wyjątkiem   oczywiście   przewrotów

dokonanych w oparciu o Armię Czerwoną) postawiły w sposób jasny problem walki z biurokracją:

rewolucja jugosłowiańska próbowała go rozwiązać przez wprowadzenie samorządu;

postawiony został ostatnio w Chinach pod zdeformowaną postacią Rewolucji Kulturalnej;

najwyraźniej i w sposób najbardziej świadomy pojawia się on w polityce rewolucji kubańskiej.

Jak powiedział Marks, ludzkość stawia sobie wyłącznie problemy, które potrafi rozwiązać. Dziś

wydają   się   istnieć   warunki   zarówno  subiektywne,   jak   i   obiektywne   pozwalające   na   uporanie   się   z

problemem biurokracji:

uświadomienie  sobie   przez   wszystkich  działaczy   rewolucyjnych  wagi   tego  problemu,   związane   ze
zgromadzonym w historii ruchu robotniczego zapleczem teoretycznym;

rozwój rewolucji światowej i ogromny wzrost sił wytwórczych w skali międzynarodowej.

Ponieważ obecnie możliwe jest współdziałanie tych czynników, istnieje prawdopodobieństwo, że

każda nowa rewolucja robotnicza postawi w sposób zdecydowany problem walki antybiurokratycznej i

zdoła go skutecznie rozwiązać.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 29 -

www.skfm-uw.w.pl