background image

S E M A N T Y C Z N A   K O N C E P C J A   P R A W D Y  

i  P O D S T A W Y   S E M A N T Y K I

Podstaw a: 

T he  semcmtic  conccption  o f   truth  a n d   thc  Jo w \d a lio n s  o f  

sem antics,  „P h ilo so p h y  

a n d  

P h c n o m e n o lo g ic a l  R esearch”,  t.  4   (1944), 

n r  

3,  s.  341  -3 7 5 .

C opyright  J944,  U n iversity  o f   B uffalo.  By  kind  p crm ission. 

'

N o ta   redakcyjna.  N in iejsza  pub lik acja jest  przekładem   artykułu  [4 4 a ] , 

uw zględniającym   kilka  d ro b n y ch   zm ian   redakcyjnych  p o ch o d zą cy ch  

z  francuskojęzycznej  edycji  teg o   a rtyk u łu   tj.  [ 4 4 a ]   (12).

Niniejszy  arty k u ł  s k ła d a   się  z d w ó c h   części:  pierwsza  m a 

c h a r a k te r   wykładu,  d r u g a  je s t  raczej  polem iką.

W  pierwszej  części  chcę  streścić  w  sp o só b   nieform alny 

głów ne  wyniki  moich  b a d a ń   d o ty czących   definicji  p ra w d y  
i  zag ad n ien ia  ogólniejszego:  p o d s ta w   sem antyki.  W yniki  te 

za w a rte   s,:  w  pracy,  k tó r a   u k a z a ła   się  d ru k iem   kilkanaście 

lat  t e m u 1.  O k a z u je   się  je d n a k ,  że  ch o ciaż  moje  b a d a n ia  

do ty c zą  pojęć  ro zw ażan y ch  przez  klasyczną  filozofię,  to  

w  kręgach  filozoficznych  są  o ne  s to s u n k o w o   m ało  znane, 

zap ew n e  z  p o w o d u   ich  ściśle  technicznego  ch a ra k te ru .

Por.  [3 5 b ]  [s.  1 3 - 1 7 2   w  nin iejszym   to m ie ].  D o   pracy  tej  m ożn a 

sięgn ąć  po  bardziej  szcz e g ó ło w ą   i  form alną  prezentację  tem atu   n iniej­

szego  artykułu,  zw łaszcza  m ateriału   zaw artego  w  punktach  6  i  9 - 1 3 . 

Z aw iera  ona  rów n ież  o d w o ła n ia   d o   m o ich   w cześniejszych  publikacji

background image

S e m a n ty c z n a   ko n cep cja   p ra w d y   i p o d s ta w y   s e m a n ty k i 

229

D la te g o   m a m   nadzieję,  że  zostan ie  mi  w y b aczon e  p onow ne 
podjęcie  tego  te m a t u 2.

P o   o p u b lik o w a n iu   w sp o m n ian ej  pracy  przeciw ko  mym 

b a d a n io m   p o d n ie sio n o   różne  zarzu ty  -   zresztą  nierównej 

wartości;  n ie k tó re z  nich  u k aza ły   się drukiem ,  inne  zgłasza­
no  w  publicznych  i  p ry w a tn y c h   d y skusjach,  w  których 
uczestniczyłem 3.  M o je  p o g lą d y   w obec  tych  zarzu tó w  

chciałbym   w yrazić  w  drugiej  części  arty k u łu .  M a m   n ad zie­

ję,  że  u w ag   w  tym   k o n te k ście  poczynionych  nie  będzie  się 

tr a k to w a ć   w yłącznie  j a k o   polemiki,  ale  dostrzeże  się 

w  nich  pew ne  k o n s tr u k ty w n e   przyczynki  d o   rozw ażanego 

tem atu.

W   drugiej  części  arty k u łu   w ykorzystałem  w  dużej  mierze 

materiał,  który  łaskawie  o d d ała  mi  do  dyspozycji  D r   M a ria  

K o k o sz y ń sk a  (Uniw ersytet  Lwrowski).  Jestem  szczególnie 

zo b o w iązan y   i  wdzięczny  Profesorom:  Ernestow i  Nagelowi 

( C o lu m b ia  Univcrsity)  i  D aw idow i  Ryninowi  (University  of

o   zagad n ien iach   sem a n ty czn y ch   (k o m u n ik a t  p o   p olsk u   z  roku  1930; 

a rty k u ł  p o  francusku  [3 1 ]   z  ro k u   1931;  k om u n ik at  p o  n iem ieck u   z  roku 

1932  oraz  k siążk a  p o   p o lsk u   z  rok u   1933).  [ W   niniejszym   tom ie  pierw sza 

z  tych   publikacji  znajduje  się  na  s.  3 - 8 ,   tłu m aczenie  drugiej  -   s.  9 - 1 2 , 

czw arta  -   s.  13-158.]]  P ierw sza  część  n in iejszego  artykułu  co   d o   ch arak ­

teru  p o d o b n a  jest  d o   [3 6 f].  M oje  badania  nad  pojęciem   praw dy  i  teorety­

czn ą  sem an tyk ą  z o s ta ły   zrcccn zo w a n e  lub  o m ó w io n e   w   H ofstadtcr  1938, 

v o n   J u h o s  1937,  K o k o sz y ń sk a   1936  i  1936a,  K otarb iń sk i  1934,  S ch o lz 

1937,  W einbcrg  1939 

et  aJ.

2  M ożn a  m ieć  nadzieję,  że  w skutek  o p u b lik ow an ia  n ied aw n o  w aż­

nej  pracy  C arn ap   1937  w zro śn ie  teraz  za in teresow an ie  sem an tyk ą  n a u ­

k o w ą .

3  D o t y c z y   t o   z w ła s z c z a   p u b lic z n y c h   d y sk u sji  na  P ierw szy m   M ię­

d z y n a r o d o w y m   K o n g r e s ie   J e d n o śc i  N a u k i  (P a ry ż  1935)  i  K on feren cji 

M ię d z y n a r o d o w y c h   K o n g r e s ó w   J e d n o ś c i  N a u k i  (P a r y ż   1937);  por.  np. 

N e u r a th   1935,  G o n s e th   1938.  [P o r .  też  s.  2 0 6 - 2 1 3   w  n in iejszym  

to m ie .]

background image

230

P ism a,  to m   l;  Praw do

California,  Berkeley) za  ich  pomoc w  przygotowaniu  ostate­

cznej  wersji  tekstu  oraz  za  różne  uwagi  krytyczne.

I.  Przedstawienie  wyników’

1. 

P r o b l ł m   g ł ó w n y  

z a d o w a l a j ą c a   d e f i n i c j a   p r a w d y . 

Rozważania  nasze  będą  się  skupiać wokół  pojęcia4 prawdy. 
Problem  główny  to  podanie  zadowalającej  definicji  tego 

pojęcia, ^tzn.  definicji  m erytorycznie  trafnej  i  formalnie  po

prawnej.  Takie  jednak  sformułowanie  problemu,  ze  wzglę­
du  na jego  ogólność,  nic  może  być  uważane  za jednoznacz­
ne  i  wymaga  dodatkowego  komentarza.

Aby  uniknąć  wieloznaczności,  musimy  najpierw  określić 

warunki  merytorycznej  trafności  definicji  prawdy.  Celem 

poszukiwanej  dcTmTcji  nie  jest  sprecyzowanie  znaczenia 

znanego  słowa  w  taki  sposób,  aby  oznaczało  ono  nowe 

pojęcie;  wprost  przeciwnie  -   jej  celem  jest  uchwycenie 

rzeczywistego  znaczenia  pojęcia  starego.  Musimy  więc 

scharakteryzować  to  pojęcie  na  tyle  dokładnie,  aby  każdy 

mógł  stwierdzić,  czy  definicja  ta  rzeczywiście  spełnia  swoje 

zadanie.

Po  drugie 

.musimy  o k reślić,  od  czego  zależy  formalna 

poprawność  definicji.  ’ł ak  więc  musTmv  wyszczególnić  sło-" 

wa  luo  p ojęcia,  których  pragniemy  użyć,  definiując  pojęcie

Słów  

jio tio n " i  „conceptM {tłum aczonych  tutaj jak o  „pojęcie”]  używa 

się  w  niniejszym  artykule  z  całą  niejasności;}  i  w ieloznacznością,  z  jaką 

występują  one  wr  literaturze  filozoficznej.  I  tak. czasem   odnoszą  się  one  po 

prostu  do  terminu,  czasem  do  tego,  co  termin  znaczy,  a  kiedy  indziej  d o 

tego.  co  termin  oznacza.  Niekiedy  jest  bez  znaczenia,  którą  interpretację 

m am y  na  myśli;  a  w  pewnych  przypadkach  chyba  żadna  z  nich  nic  jest 

trafna.  C hoć  z  zasady  podzielam   pogląd,  że  w  ścisłych  rozważaniach  słów  

tych  należy  unikać,  nic  uważałem  jednak  za  konieczne,  by  tak  p ostęp o­

wać  w  niniejszym  nieformalnym  wykładzie.

background image

prawdy;  musimy  też  podać  formalne  reguły,  do  których 

definicja  ta  pow inna  się  stosować.  Mówiąc  ogólniej, m usi- ^ 

my  opisać  formalną  strukturę  iezvka.  w  którym  definicja > 
prawdy  zostanie  podaiyi.

Omówienie  tych  zagadnień  w  znacznej  mierze  wypełni 

pierwszą  część  pracy.

2. 

Z a k r e s   t e r m i n u   ..p r a w d z iw y * . 

Zaczynamy  od  pew­

nych  uwag  dotyczących  zakresu  pojęcia  prawdy,  które 

mamy  tu  na  myśli.

Predykatu  „prawdziwy"  używa  się  czasem  w  odniesieniu 

do  zjawisk  psychologicznych  jak  sądy  lub  przekonania, 
czasem  do  pewnych  przedmiotów  fizycznych,  mianowicie

-   wyrażeń  językowych,  zwłaszcza  zdań,  a  czasem  -   do 

pewnych  tw orów  idealnych  zwanych  „sądami".  Za  „zda­
nie”  uważamy  tutaj  to,  co  wf  gramatyce  zwykle  rozumie  się 

przez „zdanie  oznajmujące”.  Jeśli  chodzi  o  termin  „sąd”,  to 

jego  znaczenie  jest  notorycznie  przedmiotem  niekoń­

czących  się  dysput  różnych  filozofów  i  logików  i  nie  w yda­

je  się,  aby  kiedykolwiek  uczyniono  je  całkowicie  jasnym 

i jednoznacznym.  Z  kilku  względów  najwygodniejsze  oka- 

zuje  się  stosowanie  terminu  „prawdziwy"  do  zdań  -   i  tę 

drogę  właśnie  obierzemy5.

Dlatego  więc  musimy  zawsze  odnosić  pojęcie  prawdy, 

podobnie  jak  pojęcie  zdania,  do  określonego  ic z y k a .J est 
bowiem  jasne,  że  to  samo  wyrażenie,  które  jest  zdaniem 

prawdziwym  w jednym języku,  w  innym  może  być  fałszywe 
lub  bezsensowne.

Dla  naszych  obecnych  celów   nieco  wygodniej jest  uważać  za  „wyra­

żenia”,  „zdania**  itd.  nie  pojedyncze  napisy,  ale  klasy  napisów   o   p o­

dobnej  postaci  (a  więc  nic  pojedyncze  rzeczy  fizyczne,  ale  klasy  takich 

rzeczy).

S e m a n tyczn a   koncepcja praw dy  i podstaw y  sem a n tyki 

2.11

background image

Pisma,  tom  /.  Prawda

Oczywiście  ten  fakt,  że  interesuje  nas  tutaj  przede  wszys­

tkim  pojęcie  prawdy  w  odniesieniu  do  zdań,  nie  wyklucza 

możliwości  późniejszego  rozszerzenia  tego  pojęcia  na  inne 

rodzaje  przedmiotów.

3. 

Z

n a c z e n i e

 

t e r m i n u

  ..

pr a w dz iw y

".  D

użo

  p o w a ż n i e j s z e  

t r u d n o ś c i   w i ą ż ą   się   z   p r o b l e m e m   z n a c z e n i a   (czyli  treści) 

p o ję c ia   p r a w d y .

Słowo  „prawdziwy",  podobnie jak  inne  słowa  z  naszego 

języka  codziennego,  na  pewno  nie  jest  jednoznaczne.  Nie 

wydaje  mi  się  też,  aby  filozofowie  rozważający  to  pojęcie 

przyczynili  się  do  zmniejszenia  jego  wieloznaczności. 
W  pracach  i  rozważaniach  filozofów  spotykamy  wiele 

różnych  koncepcji  prawdy  i  fałszu,  musimy  więc  wskazać, 
która  koncepcja  będzie  podstawą  naszych  rozważań.

.Chcielibyśmy,  aby  nasza  definicja  oddała  sprawiedliwość 

intuicjom  związanym  z klasyczna  Arystotelcsowską kjńicep- . 

cją  prawdy  -   intuicjom  wyrażonym  w  następujących,  po­
wszechnie  znanych  słowach  z  M etafizyki  Arystotelesa.

Jest fałszem  pow iedzieć  o  tym,  co jest,  że  nie jest,  lub
o  tym
,  co  nie  jest,  że  jest;  jest  prawdą  pow iedzieć
o  tym
co jestze jest,  lub o  tym,  co nie jestże nie jest.

Gdybyśmy  chcieli  dostosować  się  do  współczesnej  ter­

minologii  filozoficznej,  to  moglibyśmy  chyba  wyrazić  tę 
koncepcję  następującą  znaną  formułką:

Prawdziwość  zdania  polega  na  jego  zgodności  (lub 

korespondencji)  z  rzeczywistością.

(Dla  teorii  prawdy  opartej  na  powyższym  sformułowaniu, 

zaproponowano  termin:  korespondencyjna  teoria prawdy").

Z  drugiej  strony,  jeśli  postanowilibyśmy  rozszerzyć  pq- 

toczny  sposób  używania  terminu  „oznaczać",  stosując  go

background image

Semantyczna  koncepcja  prawiły  i podstawy  semantyki

233

nic  tylko  do  nazw,  ale  i  do  zdań,  i  jeśli  zgodzilibyśmy  się 
mowie  o  „stanach  rzeczy" jako  desygnatach  zdań,  to  mog­
libyśmy  chyba  w  t ym .samym  celu  użyć .następ u jącego 

^zwrotu:

_  Zdanie  jest  praw dziwe,  jeśli  oznacza  istniejący  stan

Każde  z  tych  sformułowań  może jednak  prowadzić  do 

różnych  nieporozumień,  ponieważ  żadne  z  nich  nie  jest 

dostatecznie  dokładne  i  jasne  (aczkolwiek  odnosi  się  to 

w  mniejszym  stopniu  do  pierwotnego,  Arystotelesowskie- 
go  sformułowania  niż  do  każdego  z  pozostałych):  w  każ­

dym  razie  żadnego  z  nich  nie  można  uważać  za  zadowa­

lającą  definicję  prawdy.  Poszukaniem  dokładniejszego 
sposobu  wyrażenia  naszych  intuicji  zajmiemy  się  właśnie 

teraz.

4. 

K r y t e r i u m   m e r y t o r y c z n e j  

t r a f n o ś c i

 

d e f i n i c j i

 

p r a w

d y 7. 

Rozpocznijmy  konkretnym  przykładem.  Weźmy  pod 

uwagę  zdanie  „śnieg jest  biały”.  Stawiamy  pytanie,  w  jakich 

warunkach  zdanie  to jest  prawdziwe  bądź  fałszywe.  Wydaje 
się  oczywiste,  że  jeśli  oprzemy  się  na  klasycznej  koncepcji 

prawdy,  to  powiemy,  że  zdanie  to  jest  prawdziwe,  jeśli

6  W  sprawie  sformułowania  Arystotelesowego  zobacz  Arystoteles  1908, 

T,  7,  27.  Dwa  pozostałe  sformułowania  występują  w  literaturze  bardzo 

często,  ale  nic  wiem,  od  kogo  pochodź;*.  Krytyczne  omówienie  różnych 

koncepcji  prawdy  można  znaleźć  np.  w  Kotarbiński  1929  (jak  na  razie 

dostępne  tylko  w  języku  polskim)  s.  123  i  n.  oraz  Russell  1940,  s.  362  i  n. 

[angielskie  tłumaczenie drugiego  wydania 

Elementów  Kotarbińskiego  ukaza­

ło  się jako  Kotarbiński  1966].

7  Większość  uwag  zawartych  w  punktach  4  i  8  zawdzięczam  nie­

odżałowanej  pamięci  S.  Leśniewskiemu,  który  je  rozwinął  w  nie  opub­

likowanych  wykładach  na  Uniwcrsytccic  Warszawskim  (w  roku  1919 

i  później).  Leśniewski  nic  przewidział  jednak  możliwości  zbudowania

background image

234

P ism a ,  to m   I:  P raw da

śnieg jest  biały,  o raz  fałszywe, jeśli  śnieg  nie jest  biały.  Jeśli 

zatem   definicja  p raw d y   m a  być  zgodna  z  naszą  koncepcją, 

to  musi  o n a  pociągać  n astępującą  równoważność:

Z d a n ie  „śnieg  jest  biały"  jest  prawdziwe  w tedy  i  ty lk o

w tedy,  g d y  śnieg  jest  biały.

P o zw o lę  sobie  zw rócić  uwagę,  że  zw rot  „śnieg  jest 

biały"  w ystępuje  po  lewej  s tro n ie  tej  ró w n o w a ż n o śc i 

w  cudzysłow ie,  po  p raw ej  zaś  -   bez  cudzysłow-u.  P o  

prawej  stronie  m am y  s am o   zdanie,  a  po  lewej  nazwę  tego 

,zdania.  P osługując  się  średniowieczną  terminologią  logicz­

ną,  możemy  również  powiedzieć,  że  po  prawej  stronie  słowa 

„śnieg je s t  biały"  występują  w  suppositio fo rm a lis,  a' po  lewej 

-   w  suppositio  m aterialis.  N ie  trzeba  chyba  wyjaśniać, 

dlaczego  po  lewej  stron ie  równoważności  m usim y  mieć 

nazwę  zdania,  a  nie  s am o   zdanie.  P o  pierwsze  bowiem, 

z  p u n k tu   widzenia  g ram a ty k i  naszego  języka,  w yrażenie 

postaci  „ X  je s t  praw dziw e"  nie  stanie  się  zdaniem   sen so w ­

nym, jeśli  zastąpim y  w  nim  „” ja k im ś   zdaniem   lub  c z y m ­

kolwiek  innym   niż  nazwa,  poniew aż  p o d m io tem   z d an ia 

może  być  tylko  rzeczownik  lub  wyrażenie  funkcjon u jące 

ja k   rzeczownik.  Po  dru gie  zaś,  pod staw ow e  konw encje 

doty czące  posługiw ania  się  jak im k o lw iek   językiem   w y m a ­

gają,  aby  w  dow olnej  wypowiedzi  o  ja k im ś  przedm iocie 

uż>wać  nazwy  tego  p rzed m iotu ,  a  nie  samego  p rzed m io tu . 

Jeśli  więc  chcemy  powiedzieć  coś  o  zdaniu,  na  przykład,

teorii  p raw dy  w  sp o só b   ścisły ,  a  tym   bardziej  definicji  te g o   p ojęcia. 

I  d la te g o ,  c h o ć   w sk azyw ał  na  r ó w n o w a żn o ści  p o sta ci  (T)  ja k o   prze­

słan k i  a n ty n o m ii  kłam cy,  nic  w id zia ł  w  nich  w aru n k ów   w y sta rcza ją cy ch  

trafnego  sp o s o b u   użycia  (lu b   trafnej  definicji)  pojęcia  praw dy.  N ic 

p o c h o d z ą   też  o d   n ieg o   u w agi  w  p u n k cie  8  d o ty czą ce  o b e c n o śc i  p rze­

słan k i  em p iryczn ej  w  a n ty n o m ii  k łam cy  i  m o żliw o ści  w y e lim in o w a n ia  

tej  przestanki.

background image

Semantyczna  koncepcja prawdy  i podstawy  semantyki

235

że  jest  p rawdziwe,  to  m usirąy - u ż y ć   nazw y  tego  zdania, 

a  nie  sam eg o   z d a n i a 8.

M o ż n a   d o d ać,  że  ujęcie  zd an ia  w'  cudzysłów  wcale  nic 

jest  je d y n y m   sp o so b e m   tw orzenia  je g o   nazwy.  P rzyjm ując 

np.  zwykły  p o rząd e k   liter  w  naszym  alfabecie,  możemy 

użyć  n astępu jąceg o   w yrażenia ja k o   nazw y (deskrypcji)  z d a ­

nia  „śnieg je s t  biały":

zdanie  utw orzone  z  trzech  sló \\\  z  któ ryc h   pierw sze 

składa   się  z  26,  18,  12,7  /  10  litery,  drugie  z   13,  7,  25 

i  27  litery,  trzecie  za ś  z   3,  12,  1,  16  /  31  litery 
alfabetu ję z y k a   polskiego.

Z a s t o s o w a n a   wyżej  p ro ced u rę  teraz  uogólnim y.  Weźmy 

^ p o d   uw agę  d o w o ln e   zdanie; i aedzk m y   ie  zastepowaćTileTa" 

7

T w o rz y m y  nazwę  tego  z d an ia  i  zastępujem y  ją  inną 

literąT powiedzmy  ' X \   P y tam y   sic  teraz,  jaka  relacja  logicz­

na  zacho d zi  m iędzy  d w o m a   zdaniam i:  „ X   jest  p ra w d ziw e' 

o r a z   'p \  J asn e  iesL  że  z  p u n k tu   widzenia  naszej  po dstaw o - 

wej  koncepcji  pr aw dy   zdan ia  te  są  rów now ażne.  Innymi 

«§łowy  -   zachodzi  n a s t ę p ^ g u ^ ^

( m

Z

 X  je s t praw dziw e  w tedy  i  ty lk o   w tedy,  g d y  p.

K a ż d ą   ta k ą  ró w n o w aż n o ść  (gdzie  'p'  z a s tą p io n o   d o w o l­

n ym   zd aniem   języka,  d o   któ reg o   słowo  „prawdziwy"  się 

o dnosi,  "X '  zaś  za s tą p io n o   nazw ą  tego  zdania)  nazywać 

b ęd ziem ^ J Ó ^ 'tto w a żn o śc ią   p o sta ci  (T)"T^

T era z  d o p ie ro   możemy  sprecyzowac  warunki,  w  których 

sp o só b   użycia  term inu  „prawdziwy"  oraz jego  definicję  uw a­

żać  będziemy  za  trafne  z  m erytorycznego  p u n k tu   widzenia: 

pragniem y   używać  term inu  „prawdziwy"  w  taki  sposób, 

aby  m ożna  było  stwierdzić  wszystkie  równoważności 

p o -

H  W  sp raw ie  różnych  logiczn ych   i  m e to d o lo g icz n y c h   p rob lem ów   zw ią ­

za n y ch   z  niniejszym   artykułem   czytelnik  m o że  zajrzeć  d o   [ 4 l m],

background image

C  

\

 

«  

i

 

i  

)

 

c  

j  

5

 

j

236 

Pism a,  tom   /:  Prawda

staci  (T).  definicje  prawdy  zaś  będziemy  nazywać  „trafną", 

jeśli  wszystkie  te  równoważności  z  niej  wynikają.  _

Podkreślić  trzeba,  że  ani  samego  wyrażenia  (T)  (które 

nie  jest  zdaniem,  lecz  tylko  schematem  zdania),  ani  żad^ 

jieg o   poszczególnego  podstawienia  schemam  (.Tl  nie  mo?. 

na  uważać  za  definicje  prawdy.  Możemy  jedynie  powie­

dzieć,  że  każdą  r ó wnoważność  postaci  (T)  uzyskani}  przez 

zastąpienie 

7/   określonym  zdaniem,  a  ‘A’*  nazwa  teeo  . 

.zdania,  uważam y  za  cząstkową  definicje  prawdy,  wyjaś­

niającą,  na  czym  polega  prawdziwość  tego  konkretnego, 

zdania..O pólna  definicja  musi  być  w  pewnym  o k reślo n y ^  
sensie  logiczng  k o n iu nkcją  wszystkich  takich  cząstko­
wych  definicji.

(Ostatnia  uwaga  wymaga  pewnego  komentarza.  Są języ­

ki,  które  dopuszczają  możliwość  budowania  nieskończenie 

wielu  zdań,  a  zatem  liczba  cząstkowych  definicji  prawdy 
odnoszących  się  do  zdań  takich  jeżyków  będzie  również 
nieskończona.  Aby  więc  nadać  naszej  uwadze  dokładny 

sens,  musielibyśmy  wyjaśnić,  co  znaczy  wyrażenie  -   „logi­
czna  koniunkcją  nieskończenie  wielu  zdań";  to  jednak 
zaprowadziłoby  nas  zbyt  daleko  w  techniczne  zagadnienia 

współczesnej  logiki).

5. 

P r a w d a  

j a k o

 

p o j ę c i e

 

s e m a n t y c z n e

Dla  rozważanemu 

koncepcji  prawdy  chciałbym  zaproponować  nazwę \ s e ^  

( jn a n ty c zn a   koncepcja prawdy

Jśem antyka jest  dyscyplinaTktóra  -   luźno  mówiąc  -   zaj­

muje  się  pewnymi  relacjami  miedzy  wyrażeniami  języka' 
a  przedmiotand  (bądź  „stanami  rzeczy"),  do  których  te 

~w±m ż a iia   ...v;V  odnoszą”.^  Jako  typowe  pTTyk h d y   pojęć 

semantycznych  możemy  wymienić  poj^c\ ^ - ^ 9*Hu^gjiia J 

_spelniania  i  definiowania,  tak  jak  one  występują  w  poniż- 

szych  przykładach:

background image

S en  tan ty c im i  koncepcja pra w d y  i p o t/sia u y   se m a n ty k i

237

wyrażenie  „the Jat/ter  o f  his  country"  oznacza  Geor- 

ge V/  Washington a:
śnieg  spełnia  fu n k cję  zdaniową  (warunek)
  „a  jest 

białe":
równanie
  „

2 *.v=  V'  definiuje  (wyznacza  jednoznacz­

nie)  liczbę 

3.

Podczas  gdy  słowa  „oznacza",  „spełnia"  i  „definiuje" 

wyrażają  relacje  (między  pewnymi  wyrażeniami  a  przed­
miotami,  do  których  te  wyrażenia  się  odnoszą),  słowo 
prawdziwy"  ma  inną  naturę  logiczną;  wyraża  własność 

(inaczej:  oznacza  klasę)  pewnych  wyrażeń,  mianowicie 
zdań.  Łatwo  jednak  dostrzec,  że  wszystkie  sformułowania 

podane  wcześniej  w  celu  wyjaśnienia  znaczenia  tego  słowa 

(por.  punkty  3  i  4)  odnosiły  się  nie  tylko  do   samych  zdań. 

ale  i  do  przedmiotów, 

,.0  których  była  mowa"  w  tych 

zdaniach,  czy  też  ewentualnie  do  opisywanych  przez  nie 
„stanów  rzeczy".  Co  więcej,  okazuje  się.  że  ścisłą  definicję 
p rawdy  można  najprościej  i  n ajnaturalniej  uzyskać  k o r z y s ^  
tając  z  innych  pojęć  semantycznych,  np.  poiecia  spełniania.
Z  tych  właśnie  powodów  rozważane  tu  pojęcie  prawdy 
zaliczamy  do  pojęć  semantyki,  zagadnienie  zdefiniowania 

prawdy  okazuje  się  ściśle  związane  z  ogólniejszym  zagad­
nieniem  zbudowania  podstaw  semantyki  teoretycznej.

W arto  może  nadmienić,  że  w  niniejszym  artykule  (i  wcze­

śniejszych  pracach  autora)  semantykę  pojmuje  się jako  trze­

źwą  i  skromną  dyscyplinę,  która  nie  rości  sobie  pretensji  do 
bycia  uniwersalnym  lekarstwem  na  wszystkie  nieszczęścia 
i  choroby  ludzkości  -   wyimaginowane  czy  też  rzeczywiste. 

W  semantyce  nie  znajdzie  się  żadnego  panaceum  na  zepsute 

zęby,  manię  wielkości  lub  konflikty  klasowe.  Semantyka  nie 

jest  również  środkiem  do  wykazania,  że  wszyscy  -   z  wyjąt­

kiem  mówcy  i  jego  przyjaciół  -   mówią  bez  sensu.

background image

* . i  

* ___ I 

i____i 

i____i 

».

2 3 8  

Pism a,  tam   ł:  Prawda

Od  starożytności  do  czasów  współczesnych  pojęcia  se­

mantyczne  odgrywały  ważną  rolę  w  rozważaniach  filozo­

fów,  logików  i  filologów.  Lecz  pojęcia  te  traktow ano 
przez  dfcugi  czas  z  pewna  doza  podejrzliwości.  Z  histo­
rycznego  punktu  widzenia  podejrzliwość  taką  można 

uważać  za  w  pełni  usprawiedliwiona.  Bo  chociaż  znacze­
nie  pojęć  semantycznych,  tak  jak  się  ich  używa  w  języku 

potocznym, jest  raczej jasne  i  zrozumiałe,  to jednak  wszy­

stkie  próby  określenia  tego  znaczenia  w  sposób  ogólny 

i  ścisły  były  chybione.  Co  gorsza,  różne  rozumowania, 

w  których  pojęcia  te  występowały,  i  które  poza  tym 
wydawały  się  całkiem  popraw ne  i  oparte  na  pozornie 

oczywistych  przesłankach,  prowadziły często  do  p a r a d o k ­
sów  i  antynomii.  Wystarczy  tu  wymienić  antynomię kła m ­
cy,
  R icharda  antynom ię  definiowcilności (za  pomocą  s k o ń ­

czonej  ilości  słów)  i  antynom ię  wyrazów  heterologicznych 

Grellinga  -   N elsona9.

Jestem  przekonany,  że  m eto d a  naszkicowana  w  niniej­

szej  pracy  pom aga  przezwyciężyć  te  trudności  i  zapewnia 

możliwość  niesprzecznego  posługiwania  się  pojęciami  se­
mantycznymi.

6. 

J ę z y k i   o   o k r e ś l o n e j   s t r u k t u r z e .  

Ze  względu  na  m o ­

żliwość  pojawienia  się  antynom ii  problem   określenia  for­

malnej  s tru k tu ry   i  słownika  języka,  w  którym  mają  być 
p odane  definicje  pojęć  semantycznych,  staje  się  szczegól­
nie  palący  -   dlatego  teraz  ten  problem   podejmujemy.

9  A n ty n o m ię   k ła m c y   (p rz y p is y w a n ą   E u b u lid c s o w i  lu b   E p im e n id e so - 

wi)  o m a w ia m y   tu   w   p u n k ta c h   7  i  8.  W  s p ra w ie   a n ty n o m ii  d e fin io w a łn o ś c i 

( p o c h o d z ą c e j  o d   J.  R ic h a rd a )  zo b .  n p .  H ilb e rt  B e rn ay s  1 9 3 4 -3 9 ,  t.  2* 

s.  263  i  n.;  w   s p ra w ie   a n ty n o m ii  w y ra z ó w   h e te ro lo g ic z n y c h   z o b .  G re l- 

Im g   N e ls o n   1908,  s.  307.  [ W y m ie n io n e   a n ty n o m ie   p rz e d s ta w io n e   są 

ró w n ie ż   w  p r a c a c h   M o s to w s k i  1946  i  1948,  p o   k tó r e   w a rto   się g n ą ć .]

background image

S*t9kmłyc:iHł  konccpcfti prawiły i pwhittwy sentnapyki

 

2 W

Są  pewne  ogólne  warunki,  pą_spełnieniu  których  strnlf. 

turę  języka  uważa  się  za  ściśle  określona.  Aby  więc  określić 

strukturę  języka,  trzeba  jednoznacznie  scharakteryzować 

klasę  slow  i  wyrażeń,  które  będa  uważane  za  .sensowne.
W  szczególności  n ależy  wskazać  ws7ystkie  słowa,  których 
decydujemy  się  używać  bez  icli  definiowania:  nazywają  się*^ 

~one  terminami  „ntedejiniowajiymi (lub pierwotnymi)".  Trzetw 

też podać  tzw.  reguły definiowania,  aby  wprowadzać  terminy 

nowe,  czyli  zdefiniowane.  Trzeba  nadto  ustalić  z.ts.irly 

w y ­

różniania  spośród  pgólu  wyrażeń  tych  wyrażeń,  które  nazy­

wamy  „zdaniomT.  Trzeba"w  końcu  sformułować  w arunki, 
pod  którymi  dowolne  zdanie  naszego  jeżyka  m n/e  hyć 
uznane.  W  szczególności  należy  wskazać  ws/vstk-jp  nksinawi-  . 

j y   (czyli  zdania pierwotne),  tzn.  zdania,  które  postanawiamy 

uznać  bez  dowodu:  należy  też  podać  tzw.  reguły  w n i o . " . 

kowania (czyli  reguły dowodzenia),  za  pomocą  których  może­
my  wyprowadzać  nowe  zdania  uznane  z  innych  /rl.-ni  imi.)- 

jiy ch   wcześniej.  Zarów no  aksjomaty,  jak  i  zdania 

7

  nirh 

wyprowadzone  za  pomocą  reguł  wnioskowania  nazywamy 
twierdzeniami'  bądź  zdaniami  dowodliwymi".

Jeśli  przy  określaniu  s tru ktury  języka  odwołujemy  się 

wyłącznie  do  form y  wr.hnHy^ęych  w  grę  wyrażeń,  wtedy, 

język  nazywamy  sformalizowanym.  W  takim  języku  zda- 
nia m iu z n a n y m i  mogą  być  tylko  twierdzenia.

Obecnie  jedynymi  językami  o  określonej  strukturze  są 

sformalizowane  języki  różnych  systemów  logiki  dedukcyj­

nej,  czasem  wzbogacone  przez  wprowadzenie  pewnych  ter­
minów  pozalogicznych.  Niemniej  jednak  zakres  zasto­

sowań  tych  języków  jest  dość  szeroki.  Teoretycznie  rzecz 

biorąc,  możemy  w  nich  rozwijać  różne  gałęzie  nauki,  np. 
matematykę  i  fizykę  teoretyczną.

{Z  d ru giej  strony,  można  sobie  wyobrazić  konstrukcję 

języków

7~które  mają  ściśle  określoną  strukuTręTalc  nic  s;j

background image

240

Pismu,  toni  i :  Prawdo

sformalizowane.  W  takich  językach  uznawanie  zdań  mo/e 

np.  nie  zawsze  zależeć  od  ich  formy,  ale  czasem  od  innych, 

poza)ę/.ykowych  czynników.  Skonstruow anie  języka  tego 

typu  -   a  zwłaszcza  jeżyka.  którv  bv  sie  okazał  wystąpi. 

~czający  dla  szerokiej  dziedziny  nauk  empirycznych  -   było­

by  napraw dę  rzeczą  ciekawą  i  ważną.  Uzasadniałoby  b a­

wieni  nadzieję,  ze  w  dyskursie  naukowym  jeżyki  o  okreś- 
lonej  strukturze  mogą  u   końcu  zastąpić język  potoczny.)

robieni  zdefiniowania prawdy  zyskuje jednoznaczny  sens 

i  może  być  rozwiązany  w  sposób  ścisły  jedynie  dla  jeżyków.

których  struktura  została  ściśle  określona.  Dla  innych  języ­

ków  -   a  więc  dla  wszystkich  języków  naturalnych,  „m ó­
wionych”  -   sens  tego  problemu  jest  mniej  łub  bardziej 
mętny, jego  rozwiązanie  zaś  może  byc jedynie  przybliżone. 

JZ  grubsza  mówiąc,  przybliżenie  t o n o l e g a   na  zastąpieniu 

języka  naturalnego  (lub  tej  jego  części,  która  nas  interesu­

je), językiem  o  ściśle  określone)  strukturzeJctónL^możliwTe' 

najm niej  rożni  się  od  danego j ę z y k a ^ "

7.  A

n t y n o m i a

 

k ł a m c y

ce lu  

z n a l e z i e n i a  

b a r d z ie j  

s z c z e g ó ł o w y c h   w a r u n k ó w ,   j a k i e   m u s z ą   s p e ł n i a ć   j ę z y k i ,  

w   k t ó r y c h   ( lu b   d la   k t ó r y c h )   m a   b y ć   p o d a n a   d e f i n i c j a  

p r a w d y ,   r o z s ą d n i e   j e s t   z a c z ą ć   o d   o m ó w i e n i a   a n t y n o m i i  

b e z p o ś r e d n i o   d o t y c z ą c e j   p o j ę c i a   p raw'd y,  m i a n o w i c i e   a n t y ­

n o m i i   k ł a m c y .

Aby  otrzymać  tę  antynomię  w  przejrzystej  formie10, 

rozważmy  następujące  zdanie:

Zdanie  wydrukowane  w niniejszy ni  artykule na s.  240 

w  wierszu  3  i  4  od dołu  nie jest  prawdziwe.

Dla  zwięzłości  powyższe  zdanie  zastąpimy  literą  V.

Pochodzącej  od  prof.  J.  Łukasicwicza  (Uniwersytet  Warszawski).

background image

Semantyczna  koncepcja  prawdy  i podstawy  semantyki

2-ł!

Zgodnie  z  nasza  umowa  dotyczącą  trafnego  sposobu 

użycia  terminu  „prawdziwy'  stwierdzamy  następującą  rów­
noważność  postaci  (T):

(

1) 

Y   je st  prawdziwe  wtedy  i  tylko  wtedw  gdy  zdunie 

wydrukowane  »r  niniejszej pracy  na  s.  240  w  wierszu 

3  i 4  od do/u  nie je st prawdziwe.

Z  drugiej  strony,  mając  na  uwadze  znaczenie  symbolu  Y  

ustalmy  empirycznie  następujący  fakt:

(

2) 

V  je st  identyczne  ze  zdaniem  wydrukowanym  ir  ni­
niejszej pracy  na  s.  240  w  wierszu  3  i 4  o d  dołu.

O tóż  na  mocy  znanego  prawa  z  teorii  identyczności 

(prawo  Leibniza)  z  (2)  wynika,  iż  w  (1)  możemy  zastąpić 
wyrażenie „zdanie  wydrukowane na s.  240  w  wierszu 3  i 4  od 
dołu"  symbolem  Y.  Otrzymujemy  zatem,  co  następuje:

(3) 

V  je st prawdziwe  wtedy  i  tylko  w tedy,  gdy  Y   nie je st 

prawdziwe.

W  ten  sposób  doszliśmy  do  oczywistej  sprzeczności.

Uważam,  że  z  punktu  widzenia  postępu  nauki  byłoby 

rzeczą  błędną  i  niebezpieczną,  gdybyśmy  deprecjonowali 

znaczenie  tej  i  innych  antynomii,  traktując  je  ja k o   żarty 
lub  sofizmaty.  Jest  faktem,  że  mamy  przed  sobą  absurd,  że 
zostaliśmy  zmuszeni  do  uznania  fałszywego  zdania  (ponie­
waż  (3)  -   jako  równoważność  dwóch  zdań  sprzecznych 
- j e s t   z  konieczności  fałszywe).  Z  tym  faktem  nie  możemy 

się  pogodzić, jeśli  swoją  prace  traktujemy  poważnie.  M usi­

my  znaleźć  jego  przyczynę,  tzn.  musimy  przeanalizować 
przesłanki,  na  których  opiera  się  ta  antynomia:  musimy 
następnie  odrzucić  przynajmniej  jedną  z  tych  przesłanek 
i  zbadać,  jakie  są  tego  konsekwencje  dla  całej  dziedziny 
naszych  badań.

background image

142

Pisma.  toni  /:  Prawda

Należy  podkreślić,  że  antynomie  odegrały  pierwszopla­

nowa  rolę  w  ustanowieniu  podstaw  współczesnych  nauk 

dedukcyjnych.  Podobnie jak  antynomie  teorii  klas, a szcze­
gólnie antynomia  Russella (klasy  wszystkich  klas,  które  nic 
są  własnymi  elementami),  były  punktem  wyjścia  udanych 
prób  niesprzecznej  formalizacji  logiki  i  matematyki,  tak 

antynomia  kłamcy  i  inne  antynomie semantyczne  przyczy­
niają  się  do  zbudowania  semantyki  teoretycznej.

8. 

S

p r z e c z n o ś ć

 

j ę z y k ó w

 

s e m a n t y c z n i e

 

z a m k n i ę t y c h

*. 

Jeśli  przeanalizujemy  teraz  założenia,  które  doprowadziły 

do  antynomii  kłamcy,  to  zauważymy,  co  następuje:

(I)  Założyliśmy jiiilcząco,  że język, w  którym  skonstruo­

wana  jest  antynomia  kłamcy,  poza  swoimi  wyrażenTanTP  

zawiera  również  ich  nazwy,  a  także  terminy  semantyczne
-   takie,  iak  termin  „prawdziwy"*  odnoszące  się  do  zdań 
tego  jeżyka:  założyliśmy  też,  że  wszystkie  zdania  okreś­
lające  trafny sposób  użycia  tego  terminu  mogą  bvć  uznane 

.w  tym  języku.  Język  o  tych  własnościach  nazwiemy  ..se­

mantycznie zamkniętym

(II)  Założyliśmy,  że  w  tym  języku  obowiązują  zwykłe 

prawa  logiki.

(III)  Założyliśmy, że  w  naszym języku  możemy formuło­

wać i  uznawać emipryczne  przesłanki -  takie  jak  zdanie (

2h^ 

które  wystąpiło  w  naszym  rozumowaniu.

Okazuje  się,  że  założenie  (III)  nie  iest  istotne,  bo  możliwa 

jest  rekonstrukcja  antynomii  kłamcy  bez  jego  pomocy

1 *.

ł  Zob.  przypis  7.

11 

M ożna  tego  d o k o n a ć  

grosso  modo

  jak   następuje:  Niech 

S

  będzie 

dow olnym   zdaniem   zaczynającym   się  od  słów: 

MKażde  zdanie".

  Z daniu

S  

przyporządkow ujem y  nowe  zdanie 

poddając  5   następującym   dw u 

m odyfikacjom :  usuw am y  z 

S

  pierwsze  słow o 

„Kaide"

  i  po  drugim   sło ­

wie  „

zdanie

"  w staw iam y  całe  zdanie  5   ujęte  w  cudzysłów.  U m ów m y  się

background image

Semantyczna koncepcja prawdy  i podstawy  semantyki 

243

JSą  natomiast  istotne  założenia  (1)  i  MI)  Ponieważ  każdv

język  spełniający  oba  te  założenia  jest  sprzeczny,  przynaj­

mniej  jedno  z  nich  musimy  odrzuę|ćT

Zbedne  byłoby  tu  oodkreślanie  konsekwencji  odrzuce­

nia  założenia  (II).  tj.  zmiany  naszej  logiki  (przyjmując,  że
byłoby  to możliwre) choćby  w  iej  najbardziej  elementarnych^
i  podstawowych  fragmentach.  Bierzemy  więc  pod  uwaee

b

jedynie  możliwość  odrzucenia  założenia  (I)j Postanawiamy

'_zatem nie używać języków, które są semantycznie zamknięte

w  podanym  wyżej  sensie)

Ograniczenie  to  byłoby,  oczywiście,  nie  do  przyjęcia  dla 

tych,  którzy  z  niejasnych  dla  mnie  powodów  uważają,  że 

jest  tylko  jeden  „prawdziwy"  język  (lub,  przynajmniej,  że 

wszystkie  „prawdziwe"  języki  sa  nawzajem  przekładalne). 
Jednakże  ograniczenie  to  nie  ma  istotnego  znaczenia  dla 
potrzeb  czy  zainteresowań  nauki.  Języki  używane  w  roz­
ważaniach  naukowych  (zarówno języki  sformalizowane, jak 
i  -   co  się  częściej  zdarza  -   fragmenty  języka  codziennego) 
nie  muszą  być  semantycznie  zamknięte.  Jest  to  oczywiste, 

gdy zjawiska językowe, a zwłaszcza  pojęcia semantyczne, nie 

wchodzą  w jakikolwiek  sposób  w  zakres  przedmiotu  danej 
nauki; w  takim  bowiem  przypadku język  nauki  nie musi  być 

wyposażony  w  ogóle  w  terminy  semantyczne.  W  punkcie 
następnym  zobaczymy,  jak  można  się  obyć  bez  języków

nazywać 

S

 „(sam o)stosow a)nynr  bądź  ,.nic(sam o)stosow ałnynr  w  zależno­

ści  od  tego,  czy  przyporządkow ane  mu  zdanie 

S*

  jest  prawdziwe,  czy 

fałszywe.  Rozważmy  teraz  następujące  zdanie:

Każde  zdanie jest nie stosowalne.

Łatw o  m ożna  wykazać,  żc  zdanie  właśnie  napisane  musi  być  zarów no 

stosow alne, jak   i  niestosowalne;  a  więc  sprzeczność!  M oże  nic  być  całkiem 

jasne,  w  jakim   sensie  to  sform ułowanie  antynom ii  nie  zawiera  przesłanek 

empirycznych;  szczegółów jednak  wyłuszczać  nic  będę.

background image

244

Pisim i.  tom   l :  Prawda

semantycznie  zamkniętych  nawet  w  tych  rozważaniach 

naukowych,  które  w  istotny  sposób  wiążą  się  z  pojęciami 

semantycznymi.

Powstaje  pytanie,  ja k a   jest  pod  tym  względem  sytuacja 

jeżyka  codziennego.  Na  pierwszy  rzut  oka  wydaje  się,  że 
język  len  spełnia  obydwa  założenia  (F)  i  (II),  a  zatem  musi 

być  sprzeczny.  W  rzeczy  samej  jednak  sprawa  nie  jest  aż 

tak  prosta.  Nasz  język  codzienny  z  pewnością  nie  jest 

językiem  o  ściśle  określonej  strukturze.  Nic  wiemy  dokład­

nie,  które  wyrażenia  są  zdaniami,  a  tym  bardziej  nie 

wiemy,  które  zdania  należy  uważać  za  uznawalne.  Dlatego 
w  odniesieniu  do  tego języka  problem  niesprzecznościN

 nie 

ma  jednoznacznego  sensu.  W  najlepszym  razie  możemy 

jedynie  zaryzykować  przypuszczenie,  że  sprzeczny  byłby 
język,  którego  struktura  została  ściśle  określona  i  który 
jest  możliwie  najbardziej  podobny  do  naszego  języka  co­

dziennego.

9. 

J

ę z y k

 

p r z e d m i o t o w y

 

a

 

m e t a j ę z y k

Skoro  postanowili­

śmy  nie  używać  języków  semantycznie  zamkniętych,  to

-   rozważając  zagadnienie  definicji  prawdy  i  -   ogólniej

-  jakiekolwiek  zagadnienie  z  dziedziny  semantyki  -   musi- 

^my  używać  dwóch  rożnych  języków.  Pierwszy  z  nich  jest

językiem.  ^

7o  którym  się  mówi"  i  który  jest  przedmiotem 

całości  rozważań;  poszukiwana  przez  nas  definicja  prawdy 

stosuje  się  do  zdań  tego  właśnie  ip/ylra  Prupi  /   nirh  jml 

ję z y k ie m ,  w  k tó ry n a m ó w i m y  

pierwszym  jeżyku  i  w  ter­

minach  ktorego  pragniemy  w  szczególności  skonstruować  ^ 

^dgfinicję  prawdy  dla  iezvka  pierwszego.  Pierwszy  język 

będziemy  nazywać  J ęzykiem   przedmiotowymi   drugi  zaś

-   „metajęzykiem'  _

Należy  zauważyć,  że  terminy  Język  przedmiotowy"'

i  „metajęzyk”  mają  jedynie  sens  względny.  Jeśli  np.  zainte-

background image

Sem antyczna  koncepcja praw dy  i p o d sta w y  sem a n tyki

245

rcsuje  nas  pojęcie  prawdy  stosujące  się  do  zdań  nie  nasze­

go  pierwotnego  języka  przedmiotowego,  lecz  jego  metaję­

zyka,  to  ten  ostatni  staje  się  językiem  przedmiotowym 

naszych  rozważań;  w  celu  zaś  zdefiniowania  prawdy  dla 
tego języka  musimy  przejść  do  nowego  metajęzyka,  by  tak 
rzec  -   do  metajęzyka  wyższego  rzędu.  W  ten  sposób 

dochodzimy  do  całej  hierarchii języków.

Słownik  metajęzyka  jest  w  dużym  stopniu  wyznaczony 

przez  podane  wcześniej  warunki,  w  których  definicja  praw ­

dy  uważana  będzie  za  merytorycznie  trafna.  Jak  pam ięta­

my,  definicja  ta  ma  implikować  wszystkie  równoważności 
postaci  (T):

(T) 

X  jest prawdziwe  wtedy  i  tylko  wtedy;  gd y /;.

Sama  definicja  i  wszystkie  implikowane  przezJiia-r.ów— • 

nowaznosci  mają  być  sformułowane  w  metajęzyku.  Z  d r u ­

giej  strony,  symbol 

w  (T)  zastępuje  dowolne  zdaniu.. 

naszego  języka  przedmiotowego.  Wynika  stąd,  że  każde  ^ 

zdanie  występujące  w  języku  przedmiotowym  musi  rów.- 

mez  występować  w  metajęzyku.  Innymi  słowy,  metajęzyk  , 

jriusi  zawierać  język  przedmiotowy  jako  swoja  część 

W  każdym  razie  jest  to  konieczne  dla  dow odu  trafności 

definicji,  chociaż  sama  definicja  może  być  niekiedy  sfor­
mułowana  w  mniej  obszernym  języku,  który  nie  spełnia 

tego  wymogu.

(Wymóg,  o  którym  mowa,  można  nieco  zmodyfikować, 

wystarczy  bowiem  założyć,  że  język  przedmiotowy  można 
przełożyć  na  metajęzyk;  to  sprawia,  że  konieczna  jest 

zmiana  interpretacji  symbolu  %

  występującego  w  (T).  M o ­

żliwości  takiej  modyfikacji  nie  będziemy  uwzględniać 

wf  dalszej  części  pracy.)

Ponadto  symbol  'X '  w  (T)  reprezentuje  nazwę  zdania  ) 

zastępowanego  przez  'p \  Widzimy  więc,  że  metajęzyk  musi  J

background image

246

Pisnuł.  tom   1:  Prawda

być  dostatecznie  bogaty,  aby  umożliwić  skonstruowanie 

' nazwy  każdego  zdania  języka  przedmiotowego.

Poza  tym  metajęzyk  musi  oczywiście  zawierać  terminy 

ogolnologiczne  -   takie  jak  wyrażenie  „wtedy  i  tylko  wtedy. 

j* d y " 12.

Pożądane  iest.  abv  metaiezyk  nie  zawiera!  żadnych  nie- 

zdefiniowanych  terminów  oprócz  tych,  których  e.\plicite_ 
bądź  implicite  dotyczą  powyższe  uwagi,  tzn.  terminów  języ- 

Tća  przedmiotowego,  terminów  odnoszących  się  do  kształtu 

^wyrażeń jeży k a  przedmiotowego  i  używanych  do  budowy 

n'A7\v  rvrh 

terminów  logicznych.  W  szczegól­

ności  pragniemy,  aby  terminy semantyczne (odnoszące się do 
języka  przedmiotowego)  bvJv  wprowadzone  do  metajęzyka 

jedynie  na  m ocy  definicji.  Jeśli  bowiem  ten  postulat  jest 
spełniony,  to  definicja  praw'dy  lub  jakiegokolwiek  innego 

pojęcia  semantycznego  będzie  spełniać  to,  czego  intuicyjnie 

oczekujemy  od  każdej  definicji,  tzn.  będzie  wyjaśniać  zna­
czenie  terminu definiowanego  za  pomocą  terminów,  których 
znaczenie  wydaje  się  całkowicie  jasne  i  jednoznaczne.  P o ­

nadto  mamy  wrówczas coś  w  rodzaju  gwarancji, że  używanie 
pojęć  semantycznych  nie  uwikła  nas  w  sprzeczności.

Co  d o   formalnej  stru k tury   języka  przedmiotowego

i  m etajęzyka  nie  mamy  żadnych  dodatkow ych  wymagań; 

zakładam y,  że  jest  o n a  p o dobna  do   stru k tu ry  innych, 

znanych  obecnie  języków  sformalizowanych.  W  szczegól­

12 

W  niniejszym   artykule  term inów   „logika”  i  „logiczny”  używa  się 

w  szerokim  sensie,  który  w  ostatnich  dekadach  stal  się  niemal  tradycyjny. 

Zakłada  się  tu,  że  logika  obejmuje cah|  teorię  klas  i  relacji  (tzn.  m atem aty­

c z n ą  

teorię  zbiorów   ([inaczej:  teorię  m nogości}).  Z  wielu  rozmaitych 

pow odów   sam  jestem   skłonny  używ ać  terminu  „logika"*  w  znacznie 
węższym  sensie,  o d n osząc  go  jedynie  do  tego,  co  czasem   nazywane  jest 
„logiki]  clcmcntarn»|*\  tzn.  do  rachunku  zdań  i  (węższego)  rachunku 
p red) katów .

background image

S c iH iin t y i  :

i u i

  k o H c c p c ja

  /J/y/m

t/y  i   p o c /s it iu y   w m a n iy k i

247

ności  zakładamy,  że  w  metajęzyku  obowiązują  zwykłe, 

formalne  reguły  definiowania.

10*  W

a r u n k i

 

p o z y t y w n e g o

 

r o z w i ą z a n i a

 

g ł ó w n e g o

 

p r o

­

b l e m u

Mamy  więc już  dobre  rozeznanie  zarów no  w aru n ­

ków  merytorycznej  trafności,  które  definicja  praw dy  ma 

spełniać,  jak  i  formalnej  struktury  języka,  w  k tórym   ta 
definicja  ma  być  skonstruowana. 

W  

tej  sytuacji  probjein 

definicji  prawdy  nabiera  cech  problemu  jednoznacznego 
o  charakterze  czystó~3edukcyjnvm.

Rozwiązanie  tego  problemu  w'cale  nie jest  je d n ak   oczy­

wiste  i  nie  podjąłbym  się  go  szczegółowo  przedstawić  bez 
uciekania  się  do  całej  aparatury  współczesnej  logiki. 

W  

ni­

niejszej  pracy  ograniczę  się  do  pobieżnego  naszkicowania 
rozwiązania  oraz  do  omówienia  paru  spraw  ogólniejszej 

natury,  które  się  z  nim  wiążą.

Rozwiązanie,  jak   się  okazuje,  czasem  jest  pozytywne, 

czasem  -   negatywne.  Zależy  to  od  pewnych  formalnych 

relacji  języka  przedmiotowego  do  jego  metajęzyka,  czyli

-   dokładnie  rzecz  biorąc  -   od  tego,  czy  metajęzyk  w  swej 

logicznej  części  jest,  czy  też  nie jest  „istotnie  bogatszy"  od 

języka  przedmiotowego.  Niełatwo jest  dodać  ogólną  i  ścis­

łą  definicję  pojęcia  „istotnego  bogactw a”.  Jeśli  ograniczy­
my  się  do  języków  opartych  na  logicznej  teorii  typów,  to 

warunkiem  tego,  aby  metajęzyk  był  „istotnie  bogatszy"  od 

języka  przedmiotowego,  jest  to,  iż  zawierać  on  będzie 

zmienne  wyższych  typów  logicznych  niż  zmienne  języka 

przedmiotowego.

Jeśli  warunek  „istotnego  bogactwa"  nie  jest  spełniony,  to 

zazwyczaj  potrafimy  pokazać, że  istnieje  interpretacja  metaję­
zyka  w języku  przedmiotowym,  tzn.  że dowolnie  ustalonemu 

terminowi  metajęzyka  można  przyporządkować  pewien  d o b ­
rze  określony  termin  języka  przedmiotowego  w(  ten  sposób.

background image

 

Ł-  — Ł

248 

Pisma,  tam

 

/. 

Praw da

że  zdania  uznawalno  jednego  jeżyka  będą  przyporządko­

wane zdaniom  uznawalnym drugiego jeżyka. Jeśli  uwzględ­

nimy  tę  interpretację,  to  okazuje  się,  że  przypuszczenie,  iż 
w  metajęzyku  została  sformułowana  zadowalająca  defini­

cja  prawdy,  implikuje  możliwość  zrekonstruowania  w  me­

tajęzyku  antynomii  kłamcy;  to  zaś  z  kolei  zmusza  nas  do 

odrzucenia  tego  przypuszczenia.

(Fakt,  że  metajęzyk  -   w  swej  części  pozalogicznej  -  jest 

zwykle  obszerniejszy  niż język  przedmiotowy,  nie  wyklucza 

możliwości  interpretacji  pierwszego  języka  w  drugim.
W  metajęzyku,  na  przykład,  występują  nazwy  wyrążeń 

języka  przedmiotowego,  choć  na  ogół  nie  występują  one 

w  samym  języku  przedmiotowym;  niemniej  jednak  nazwy 
te  dają  się  zinterpretować  w  terminach języka  przedmioto­

wego.)

Widzimy  zatem,  że  warunek  ..istotnego  bogactwa"  iest_ 

konieczny,  aby  w  metajęzyku  można  było  podać  zadowa­

lającą  definicję  prawdy.  Jeśli  chcemy  rozwijać  teorię  pr;iw:  

dv  w  metajęzyku,  który  nie  spełnia  te^o  warunku,  to 

musimy  porzucić  zamysł  zdefiniowania  prawdy  wyłącznie, 

za  pomocą  terminów,  które  zostały  wyżej  wyszczególnione 
(w  punkcie 

8).  W  tym  wypadku  do  listy  niezdefiniowanych 

terminów  metajęzyka  należy  dołączyć  termin  „prawdziwy" 
lub jakiś  inny  termin  semantyczny,  a  podstawowe  pojęcia 
prawdy  wyrazić  szeregiem  aksjomirToW^y^laTim  podejściu 

aksjomatycznym  nie  ma  zasadniczo  nic  złego  i  może  ono^ 

być  pożyteczne  dla  roznychcelów* J~

^Okazuje  się jednak,  że  podejścia  aksjomatyczne^o  da  sie  ^ 

^miknąc,  ponieważ  warunek  „istotnego  bogactwa"  m eta­
języka  jest  nie  tylko  konieczny,  ale  i  wystarczający  dla
 

skonstruowania  zadowalającej  definicji  prawdp  t^p.  ieśli

13  Por.  tu  przede  wszystkim  [36f],  s.  5  i  n.

background image

Sem antyczna  koncepcja prawdy  i podstawy  sem antyki 

249

metajęzyk  spełnia  ów  warunek,  to  można  w  nim  zdefinio­

wać  pojęcie  prawdy.  Pokażemy  teraz  w  ogólnym  zarysie, 

jak  taką  konstrukcję  można  przeprowadzić.

11. 

K

o n s t r u k c j a

 

i s z k i o

 

d e k i m c j i

14. 

Definicję  prawdy  _  

można  otrzymać  w  bardzo  prosty  sposób  z  innego  pojęcia 
semantycznego  -   mianowicie  pojęcia  spełniania-

Spełnianie  jest  relacją  zachodzącą  między  dow^olnj/mj. 

przedmiotami  a  pewnymi  wyrażeniami  zwanymi  „funk­

cja m i:d a n io w yn u \  Są  to  wyrażenia  jak:  „.v jest  białe”,  „.y 

jest  większe  niż  y ”  itp.  Pod  względem  struktury  formalnej 

są  one  podobne  dó  zdań,  ale  mogą  zawierać  tak  zwane 

zmienne  wolne  (np.  V   oraz  V   w  ,,.v jest  większe  niż  v”), 

które  w  zdaniach  występować  nie  mogą.

Kiedy  definiujemy  pojęcie  funkcji  zdaniowej  języka  sfor­

malizowanego,  stosujemy  zwykle  tak  zwaną  „procedurę  re- 
kurencyjną”;  tzn.  najpierw  opisujemy  funkcje  zdaniowe
o  strukturze  najprostszej  (co  zazwyczaj  nie  przedstawia 
żadnej  trudności), a  następnie  opisujemy  operacje, za  pomo­

cą  których  z  prostszych  funkcji  buduje  się  funkcje  złożone. 
Takie  operacje  mogą  polegać  np.  na  tworzeniu  alternatywy 

bądź  koniunkcji  dwóch  funkcji,  tj.  połączeniu  ich  słowem 
Jub”  bądź  J ”.  Zdanie  definiuje  się  teraz  po  prostu  ja k o 
funkcję  zdaniową  nie  zawierającą  zmiciTnycTTwoIdycIl— „ 

^~jeslTchodzi  o  pojęcie  spełniarmT,  to  można  by  próbować 

je  zdefiniować  w  ten  sposób:  dane  p o d m ioty  spełniają 

daną  funkcję,  jeśli  staje  się  ona  zdaniem  prawdziwym  po 

zastąpieniu  w  mei  zmiennych  wolnych  nazwami  tych

14  M e t o d a   k o n stru k cji ,  k t ó r ą   z a ra z   nasz kic uje m y,  d a je   się  z a s to s o w a ć

-   z  o d p o w ie d n im i  z m i a n a m i   -   d o   wszystkich  z n a n y c h   o b ccnic  j ę z y k ó w  

sfo rm ali zo w an ych;  ale  nic  w y n ik a  stąd,  iż  nic  m o ż n a   s k o n s t r u o w a ć  

jęz yka,  d o   k tó r eg o   ta   m e t o d a   by  się  nic  s to so w ała.

background image

250

Pism a,  to m   / :   P raw da

przed m io tó w .  W  tym  sensie  np.  śnieg  spełnia  funkcie  z d a ­

niowa  ...v  jest  białe",

 

ponieważ  zdanie  „śnieg je st  biały"

 

jest 

prawdziwe.  Pomijając  inne  trudności,.z  metody  tej  jednak 
nie  możemy  skorzystać,  ponieważ  pojęcia  spełniania  chce- 

j n y   u żilć  Ho  y^pfiniowania  prawd y T ^

Aby  otrzymać  definicję  spełniania,  musimy  raczej  zasto ­

sować  raz  jeszcze  „procedurę  rckurencyjna".  Wskazujemy. 

jakie  przr.rirninty  spełniają  najprostsze  funkcje  zdaniowe, 

a  następnie  podajem y  w arunki  określające,  kiedy  dane 
przedmioty  spełniają  złożone  funkcje  zdaniowe  -   przy 

założeniu,  że  wiadomo, jakie  przedm ioty  spełniają  prośtsze 
funkcje  zdaniowe,  z  których  rozwazane  funkcje  złożone 

zostały  zbudow ane.  I  tak  np.  mówimy,  że  dane  liczby 
spełniają  logiczną  alternatywę 

„a* 

je s t  większe  niż  y   lub 

x  je st  równe  y*\

 

jeśli  spełniają  co  najmniej  jed n ą  z  tych 

funkcji  „x je s t  w iększe niż y "

 

lub  ,,.v je st  równe y \

Kiedy 

iuż

  m am y  ogólną  definicje, sp ełniani;!,  z a u w a ż a -^  

my?  że  stosuje  się  o n a  autom atycznie  r ó m i i ^  

ty rh_  

szczególnych  funkcji  zdaniowych,  które  nie  zawierara  ż a d ­

nych  zmiennych  wolnych,  tzn.  zdań.  O kazuje  się,  że  dla 

zdań  możłiwc  są  tylko  dwa  przypadki:  albo  zdanie  |est 

spełnione  przez  wszystkie  przedmioty,  albo  nie  jest  speł­

nione  przez  żaden  przedmiot.  P o c h o d z im y   wiec  do  defini-

cji  prawdy 

fałszu 

m ó w i ą c  

do

 

prostu, 

ż e  

|zdanie  jest

praw dziw e,  gdy  je s t  spełnione  przez  w szystkie  przedm ioty.

fa łszyw e  zaś  -   w  przeciwnym   w yp a dku 1 s[

15  Przy  realizacji  tego  pom ysłu  wyłaniają  się  pewne  I n n o ś c i   tech­

niczne.  hunkcja  zdaniow a  m oże  zawierać  d ow oln y  liczbę  zm iennych

wolnych,  a  wraz  z  tą  liczbą  zmienia  się  logiczna  natura  pojęcia  spełniania.

tak,  pojęcie  to  zastosowani!"

do  funKcji 

z  jedną  zm ienny  jest  dwuar-

gum entow ą  relacja  m iedzy  lym i  funkcjami  a  pojedynczym i  przedmiotami:

.jó islosow an c  d o   funkcji  z   dw iem a  zm iennym i  staje  się  trójargum cninw:| 

-relacją  między  funkcjami  a  parami  przedm iotów   -   i  tak  dalej.  Dla tego.

background image

Sem ant yczna  konccpcja  praw dy  i p o d sta w y   se m a n ty k i

(Może  to  wydawać  sie  dziwne,  że  zamiast  próbow ać 

zastosować  np.  bezpośrednią  procedurę  rekurencyjrui,  w y­

braliśmy  okrężny  drogę  definiowania  prawdziwości  zdań. 

Spowodowane jest  to  tym,  że  zdania  złożone,  choć  z b u d o ­
wane  z  prostszych  funkcji  zdaniowych,  nie  zawsze  są  z b u ­

dow ane  z  prostszych  zdań;  dlatego  nie  jest  zn an a  ogólna 

metoda  rekurencyjna,  która  stosuje  się  wyłącznie  d o   zdań.)

Z  tego  pobieżnego  szkicu  nie  wynika  jasno,  gdzie  i  ja k  

w  naszych  rozważaniach  wykorzystane jest  założenie  o   „is­

totnym  bogactwie"  metajęzyka.  Staje  się  to  jasne  d o p iero  

wtedy,  gdy  powyższą  konstrukcję  przeprow adzimy  w  s p o ­

sób  szczegółowy  i  fo rm alny 16.

ściśle  m ów iąc,  mamy,  d o  czyn ienia  nic  z  jednym  poieciem   spełniania,  ale 

z  nieskończenie  w ielom a  poiecitnTTiTbinizujc  się,  że  pojęć  tych  nic  można_ 

zdefiniow ać  niezależnie  od  siebie,  lecz  trzeba  je  w szystkie  w prow adzić 

jcd n o czcśnic.

Aby  tę  trud n o ść  pokonać,  korzystam y  z  m atem atycznego  pojęcia 

ciągu  nieskonczoncgo  (lub  ew entualnie  ciągu  sk oń czon ego  o   dow olnej 

liczbie  wyrazów).  Przyjmujemy  umowę,  że  spełnianie  nie  jest  w icloar- 

tzumcnlow ii  relacji|  m iędzy  funkcjami  zdaniow ym i  i  nieokreślony  liczba 

przedm iotow ,  lecz  dw uargum entow ą  relacją  między  funkcjami  i  ciąganiL  

.p rzed m iotów .  Przy  tym  założeniu  sform ułow anie  ogólnej  i  ścisłej  definicji 

spełniania  nic  przedstawia  już  trudności,  a  zdanie  prawdziw e  m ożna  teraz 

zdefiniow ać jak o  zdanie  spełnione  przez  każdy  ciąg.

Aby  zdefiniow ać  rckurencyjnie  pojęcie  spełniania,  m usim y  za sto ­

sow ać  pewną  postać  definicji  rckurencyjncj.  która  nic  jest  d op uszczalna 

w  języku  przedm iotow ym .  D latego  też  ..istotne  bogactw o"  m etajęzyka 

m oże  po  prostu  polegać  na  dopuszczeniu  lego  rodzaju  definicji.  Z  drugiej 

strony,  znana  jest  ogólna  metoda  pozwalająca  w yelim inow ać  w szystkie 

definicje  rekurencyjnc  i  zastąpić  je  norm alnym i  definicjam i,  w yraźnym i. 
Jeśli  próbujemy  tę  m etodę  zastosow ać d o  definicji  spełniania,  w idzim y,  że 

trzeba  albo  w prow adzić  d o  metajęzyka  zm ienne  w yższych  typów   logicz­

nych  niż  zm ienne  w ystępujące  w języku  przedm iotow ym ,  a lb o   leż  przyjąć 

aksjom a tycznie  w  m etajęzyku  istnienie  klas  szerszych  niż  w szystkie  klasy, 

których  istnienie  daje  się  ustalić  w  języku  przedm iotow ym .  Z ob.  [3 5 b ] 

s.  ,W   i  n.  oraz  [3 9 c],  s.  110  "w  niniejszym  tom ie  s.  159  i  n.  oraz  s.  223].

background image

i   I

 t /ii 

iUl

12. 

K

o n s e k w e n c j e

 

z

 

d e f i n i c j i

N aszkicow ana  powyżej 

definicja  praw dy  ma  wiele  interesujących  wniosków. 

Przede  wszystkim  okazuje  się,  żc  definicja J est  nic  tylko 

formalnie  p o praw n a,  ale  też  merytorycznie  trafna  (w  sen­

sie  ustalonym   w  punkcie  4);  innymi  słowy,  implikuje 

wszystkie  równoważności  postaci  (T).  W  związku  z  tym 

należy  zauważyć,  że  warunki  merytorycznej  trafności 

definicji  określają jednoznacznie  zakres  terminu  „prawdzi­

wy

A  zatem  każda  definicja  prawdy,  k tó ra  jest  m e­

rytorycznie  trafna,  z  konieczności  byłaby  równoważne
tej,  k tó rą  skonstruow aliśm y)  Sem antyczna  koncepcja

praw dy  nic  daje  nam,  by  tak  rzec,  żadnej  możliwości 

w yboru  między  różnymi  nierów now ażnym i  definicjami 
tego  pojęcia.

P o n a d to   z  naszej  definicji  możemy  wyprowadzić  wiele 

praw  ogólnej  natury.  W  szczególności  za jej  pomocą  może­

my  udowodnić prawa niesprzeczności i wyłączonego środka
które 

są 

tak 

charakterystyczne 

dla 

Arystotelesow- 

skiej  koncepcji  prawdy;  tzn.  możemy  wykazać,  że  d o k ła d ­

nie je d n o   z  dwóch  dowolnych  zdań  sprzecznych jest  p raw ­

dziwe.  Tych  praw  semantycznych  nie  należy  utożsamiać 
z  pokrewnymi,  logicznymi  prawami  sprzeczności  i  wyłą­

czonego  środka:  te  ostatnie  należą  do  rachunku  zdań,  tzn. 
do  najbardziej  elementarnej  części  logiki,  i  w  ogóle  nic 
zawierają  terminu  „prawdziwy".

Dalsze  ważne  rezultaty  można  otrzymać,  stosując  teorię, 

prawefy  do  języków  sformalizowanych  pewnej  bardzo^ze^. 

Tbkiej  Ifla s ^ y s C Y D liir n tó ^  

nie  należą  do  tej

klasy  jedynie  dyscypliny  o  elementarnym  ch a ra k terze
i  b ardzo  elementarnej  s tru kturze  logicznej.  O kazuje  się,  że 

j p a  żadnej 

d y s c y p l i n \ L Z - l e i - i d a s v  

pojęcie  p m iu liu iig d y   nic^ 

nok n w a   się  z_pnięciem  dowodliwości  -   wszystkie  bowiem , 

zdania  dowodliwe  sa  prawdziwe,  ale  są  zdania  prawdziwe,

background image

S e m a n tyczn a   koncepcja  prawiły  i podstaw y  \c m a n t\ k i 

2 5)

które  nic  sa  dow odliw e17.  Stąd  wynika  dalej, że  każda  taka 

dyscyplina  jest  niesprzeczna,  ale  niezupełna,  tzn.  z  każdycFT" 

.dwóch  zdań  sprzecznych  co  najwyżej jedno  iest  dowodliwe 

oraz -  co  więcej  -  istnieje  para  zdań  sprzecznych, z  których 
żadne  nie jest  dowodliwe^jL,

13. 

R

o z s z e r z e n i e

 

o t r z y m a n y c h

 

w y n i k ó w

 

n a

 

i n n e

  p o ­

j ę c i a  

s e m a n t y c z n e

Większość  wyników, d o jctóry ch d o szli- 

śmy  w  powyższych  p u n k tach^ rozważając pojęcie.praw dy, 
można  rozszerzyć  z  o d p owiednimi  zmianami  na  inne  poję-, 

cia  semantyczne,  np.  na  pojęcie  spełniania  (występujące 

w  n a s ^ c h  ^wczesjiieiszych  rozważaniach)  oraz  pojęcia 

(^ o z n a c z a n ia   i  definiowania, )

17  D zięki  rozw ojow i  współczesnej  logiki  pojęcie  dow odu  m atem atycz­

nego  uległo  daleko  idącym   uproszczeniom .  D owolne  zdanie  sform alizo­

wanej  dyscypliny  jest  d ow odliw e, jeśli  daje  się  uzyskać  z  aksjom atów   tej 

dyscypliny  przez  zastosow anie  pewnych  prostych  i  czysto  form alnych 

reguł  w nioskow ania,  takich jak  reguła  odrywania  i  podstaw iania.  D latego 

więc,  aby  pokazać,  żc  wszystkie  zdania  dow odliw e  są  prawdziwe,  wystar­

czy  udow odnić,  żc  w szystkie  zdania  przyjęte  jako  aksjom aty  są  praw­

dziwe,  oraz  żc  reguły  w nioskow ania  po  zastosowaniu  do  zdań  praw ­

dziwych  dają  now e  zdania  prawdziwe  -   a  to  zwykle  nie  przedstawia 

żadnej  trudności.

Z  drugiej  strony,  z  uwagi  na  elem entarny  charakter  pojęcia  d o w o d - 

liw ości,  je g o   ścisła  definicja  wym aga  jedynie  dość  prostych  środków  

logicznych.  W  w iększości  w ypadków   środki  logiczne  d ostęp n e  w  samej 

dyscyplinie  sform alizow anej  (z  którą  pojęcie  d ow od liw ości  jest  zw ią za ­

ne)  są  aż  n adto  w ystarczające  d o  tego  celu.  W iem y  jed n ak ,  że  dla 

definicji  prawdy  zach od zi  wręcz  coś  przeciwnego.  D la teg o   z  reguły 

pojęcia  prawdy  i  d ow o d liw o ści  nic  mogą  się  pokrywać;  a  p on iew aż 

każde  zdanie  d o w o d liw e  jest  prawdziwe,  muszą  istnieć  zd an ia  praw ­

dziw e,  które  nic  są  dow od liw e.

18  Tak  więc  teoria  prawdy  dostarcza  nam  ogólnej  m etody  d o w o d ó w  

niesprzeczności  dla  sform alizow anjch  dyscyplin  m atem atycznych.  Ł atw o 

m ożna  sobie  uśw iadom ić,  żc  dow ód  niesprzeczności  uzyskany  tą  m etodą 

m oże  posiadać  pewną  w artość  intuicyjni!  -   tzn.  może  nas  przekonać  lub