background image

Staniaław PLEWAKO 

                                                                            trakcja elektryczna 

 
 
 
 
 

PIERWSZE KROKI TRAKCJI ELEKTRYCZNEJ PKP 

 
 

Dziś uważa się za pewnik, że dla zapewnienia efektywnej i ekonomicznej eksploatacji kolei 

nie  tylko  wskazane,  ale  wręcz  konieczne  jest  zastosowanie  trakcji  elektrycznej.  Pogląd  taki 
ukształtował  się  jednak  po  upływie  wielu  lat,  po  pokonaniu  licznych  oporów  i  przeszkód. 
Trzeba  było  dziesięciu  lat  na  przygotowanie  decyzji  o  zastosowaniu  skromnej  elektryfikacji 
ruchu podmiejskiego Warszawskiego Węzła Kolejowego i dalszych dwudziestu lat na podjęcie 
decyzji o podjęciu elektryfikacji PKP na większą skalę. 
 
 
 
1. GENEZA TRAKCJI ELEKTRYCZNEJ PKP 
 

Pionierem trakcji elektrycznej był profesor Roman Podoski, który już w roku 1919 rozpoczął 

propagandę  elektryfikacji,  publikując  szereg  artykułów  na  ten  temat.  Wysunął  on  przy  tym 
śmiałą  jak  na  owe  lata  propozycję  zastosowania  prądu  stałego  o  napięciu  3  kV,  zwracając 
uwagę  na  wielkie  możliwości  jakie  daje  zastosowanie  pojawiających  się  w  owym  czasie 
prostowników  rtęciowych  (w  żelaznych  kadziach).  Akcja  ta  przyczyniła  się  do  powołania  w 
roku  1919  międzyministerialnego  Biura  Studiów  Elektryfikacji  Kolei.  W  tym  samym  czasie 
Minister  Komunikacji  powołał  Komisję  Ekspertów,  która  w  roku  1921  przedstawiła 
uzasadniony  wniosek  o  celowości  użycia  przy  elektryfikacji  kolei  prądu  stałego  o  napięciu  3 
kV, przy zastosowaniu prostowników rtęciowych. Zespół ekspertów pod przewodnictwem prof. 
R.  Podoskiego  opracował  wstępny  projekt  elektryfikacji  kolei  głównych  PKP  i  ruchu 
podmiejskiego  większych  węzłów  kolejowych.  W  roku  1926  projekt  ten  przedstawiono 
Ministrowi Komunikacji. Został on ostro skrytykowany przez zagorzałych zwolenników trakcji 
parowej,  którzy  nie  uznawali  celowości  elektryfikacji.  Sprawa  elektryfikacji  utknęła  w 
martwym  punkcie  aż  do  zakończenia  (w  roku  1932)  przebudowy  Warszawskiego  Węzła 
Kolejowego. Podstawowym elementem tej przebudowy była linia średnicowa przebiegająca w 
tunelu o długości ponad 1400 m i łącząca stacje Warszawa Zachodnia i Warszawa Wschodnia. 
Podstawą  koncepcji  eksploatacyjnej  było  kończenie  biegu  pociągów  dalekobieżnych  ze 
wschodu  -  na  stacji  Warszawa  Zachodnia  i  z  zachodu  -  na  stacji  Warszawa  Wschodnia.  Po 
uruchomieniu normalnej eksploatacji okazało się jednak, że po włączeníu wahadlowego.ruchu 
pociągów  podmiejskich  zadymienie  tunelu  stalo  się  tak  duże,  że  zmusiło  do  poważnego 
wydłużenia  odstępu  czasowego  miedzy  kolejnymi  pociągami,  co  wydatnie  zmniejszyło 
przelotowość linii średnicowej. W związku z tym uznano, te jedynym środkiem zaradczym jest 
elektryfikacja  linii  średnicowej,  z  wymianą  lokomotyw  na  stacjach  końcowych.  Względy 
techniczno-ekonomiczne  przemawiały  za  tym,  aby  jednocześnie  zelektryfikować  ruch 
podmiejski  na  Warszawskim  Węźle  Kolejowym.  Panujący  w  tym  czasie  ostry  kryzys 
ekonomiczny uniemożliwił.wykonanie tak wielkiej inwestycji we własnym zakresie i zmusił do 
poszukiwania  wykonawcy  na  warunkach  kredytowych.  Rozpisany  nieograniczony  przetarg 
międzynarodowy spowodował nadesłanie 17 ofert. Do rozpatrzenia tych ofert powołane zostało 
Biuro Elektryfikacji Warszawskiego Węzła Kolejowego. Jednocześnie Komisja Ekspertów MP 
po zapoznaniu się z nowoczesnymi rozwiązaniami. trakcji elektrycznej na świecie potwierdziła 
słuszność  decyzji  Ministerstwa  Komunikacji  w  odniesieniu  do  zaleconego  systemu  trakcji 
elektrycznej. 

 

 

background image

2. TRAKCJA ELEKTRYCZNA W OKRESIE PRZEDWOJENNYM 
 

W roku 1933 została zawarta umowa kredytowa z grupą firm angielskich (Eaglish Electric i 

Metropolitan  Víckers  która  udzieliła  przy  tym  pożyczki  pieniężnej  na  wykonanie  robót 
drogowych i budowlanych, niezbędnych przy elektryfikacjí. Dostawy obejmowały: zbudowanie 
106  km  sieci  trakcji,  zmontowanie  kompletnych  6  podstacji  trakcyjnych,  zmontowanie 
wyposażenia  elektrycznego  w  80  trójwagonowych  jednostkach  pociągowych  oraz  dostawę 
kompletnych  6  lokomotyw  elektrycznych,  przeznaczonych    do  przeciągania  składów 
pociągowych  przez  linię  średnicową.  Nadzorowanie  nad  wykonaniem  tej  inwestycji 
powierzone Biuru Elektryfikacji Warszawskiego Kolejowego Węzła (WKW), do którego zadań 
należalo  ponadto  przygotowanie  i  wyszkolenie  personelu  potrzebnego  do  eksploatacji  trakcji 
elektrycznej.  Biuro  wykonało  projekty,  a  następnie  nadzorowało  budowę  i  wyposażenie 
Zakładów  Naprawczych  Taboru  Elektrycznego  na  stacji  Warszawa  Zachodnia  oraz 
2  elektrowozowni  na  stacjach  Warszawa  Zachodnia  i  Wschodnia  (Grochów).  Część 
mechaniczną  taboru  elektrycznego  (jednostek  pociągowych)  wykonały:  zakłady  przemysłowe 
Lilpop  Rau  i  Loewenstein  w  Warszawie,  H.  Cegielski  w  Poznaniu  i  Zieleniewski  w  Sanoku. 
Dodatkową  korzyścią  elektryfikacji  WKW  było  ożywienie  przemysłu  krajowego  w  okresie 
ówczesnego  kryzysu  ekonomicznego.  Prócz  przemysłu  taborowego  skutki  tego  odczuł 
przemysł  elektrotechnicżny  (K.  Szpotarski,  M.  Kleiman,  Gródek)  oraz  przemysł  kablowy. 
Prace  elektryfikacyjne  I  Etapu  trwały  trzy  lata  i  w  dniu  15.12.1936  roku  została  oddana  do 
eksploatacji pierwsza linia podmiejska z Warszawy do Otwocka. 

 
Pierwsze  lata  eksploatacji  trakcji  elektrycznej  nie  były  łatwe.  Stale  występowały  "choroby 

dziecięce", a nieraz drobne awarie powodowane były brakiem doświadczenia eksploatacyjnego 
personelu. Najwięcej kłopotów zarówno kolei jak i przedsiębiorstwem angielskim powodowały 
częste  uszkodzenia  silników  trakcyjnycb.  Szczegółowe  badania  z  udziałem  najlepszych 
specjalistów dały podstawę do wprowadzenia pewnych zmian konstrukcyjnych we wszystkich 
silnikach trakcyjnych. 

 
Bardzo  trudnym  zadaniem  było  przygotowanie  i  wyszkolenie  niezbędnego  personelu  do 

prowadzenia  regularnej  eksploatacji.  Dotyczyło  to  przede  wszystkim  maszynistów. 
Opracowano  cały  szereg  instrukcji,  przepisów  eksploatacyjnych  i  skryptów  dla  kursów 
szkoleniowych. Jest rzeczą charakterystyczną, te zarówno kadra Biura Elektryfikacji WKW, jak 
i  przygotowywany  personel  eksploatacyjny  składały  się  przede  wszystkim  z  ludzi  młodycb, 
pełnych zapału i ambicji zawodowych. 

 
Efekty  wprowadzenia  trakcji  elektrycznej  przeszły  wszelkie  oczekiwania.  Duża 

częstotliwość i niezwykła regularność pociągów elektrycznych spowodowały wzmożony ruch 
podróżnych  wynikający  z  szybkiego  przyrostu  liczby  mieszkańców  gęsto  zabudowanych 
osiedli  podmiejskich  i  wzmożoriogo  ruchu  budowlanego.  Przyrost  podróżnycb  na  linii 
otwockiej  wyniósł  w  ciqgu  pierwszego  roku  eksploatacji  aż  110%,  zamiast  75%  normalnego 
przyrostu  rocznego.  Powstały  w  ten  sposob  korzystne  przesłanki  do  dalszej  eleklryfikacji 
pozostałych linii podmiejskicb. Odpowiednie projekty wstępne zostały opracowane przez Biuro 
Elektryfikacji WKW. 

 
Zagadnienia  krajowej  produkcji  taboru  elektrycznego  było  jednym  z  czołowycb  zadań 

wiążących  się  z  rozpoczętą  elektryfikacją  kolei.  Umowa  z  przemysłem  angielskim 
przewidywała, że część mechaniczna jednostek pocíqgowycb będzie wykonana przez przemysł 
polski, natomiast z liczby 6 lokomotyw elektrycznych Bo-Bo (E 100) tylko 2 zostały wykonane 
kompletnie  w  Anglii,  a  pozostałe  4  lokomotywy  zostały  w  części  mechanicznej  wykonane 
przez  zakłady  budowy  lokomotyw  Fablok  w  Chrzanowie,  na  podstawie  dokumentacji 
angielskiej.  Montaż  wyposatenia  elektrycznego  przeprowadzili  specjaliści  angielscy  przy 
pomocy  zaangażowanycb  przez  nich  rzemieślników  polskich,  którzy  mieli  stanowíé 
podstawową  kadrę  techniczną  potrzebną  do  dalszej  eksploatacji  i  produkcji  taboru 

background image

elektrycznego.  Liczba  6  lokomotyw  elektrycznych  okazała  się  jednak  za  mała  dla  potrzeb 
eksploatacji,  wobec  czego  podjęta  została  decyzja  wydzielenia  4  kompletów  wyposażenia 
jednostek  pociągowych  i  zbudowaria  przez  Zakłady  H.  Cegielski  w  Poznaniu  4  lokomotyw 
elektrycznych (E200). Dało to możność postawienia pierwszych kroków w kierunku produkcji 
krajowej  lokomotyw  elektrycznych.  Pierwsze  jednostki  pociągowe  (EW51)  składały  się  z 
wagonu  silnikowego,  którego  dokumentację  wykonało  biuro  konstrukcyjne  Zakładów  Lilpop 
Rau  i  Loewenstein  w  Warszawie  natomiast  dokumentację  dla  zespolonych  wagonów 
(doczepnego  i  rozrządowego)  opartych  na  wspólnym  wózku  Jacobsa,  wykonało  biuro 
konstrukcyjne Zakładów H. Cegielskiego w Poznaniu. Produkcja wagonów silnikowych w tym 
montaż  urządzeń  elektrycznych  odbywały  się  w  Zakładach  Lilpop  Rau  i  Lowenstein,  a 
wagonów zespolonych w Zakładach H. Cegielskiego w Poznaniu i Zieleniewskiego w Sanoku. 

 
Dokumentacja  części  mechanicznej  była  wykonana  w  ścisłej  współpracy  z  Biurem 

Elektryfikacji WKW, w którym zatrudniony był początkowo znany konstruktor inż. Owczarek, 
a  później  -  inż.  Oskar  Ogurek.  Do  produkcji  części  wyposażenia  elektrycznego  włączył  się 
krajowy przemysł elektrotechniczny (Gródek). 

 
 

3. TRAKCJA ELEKTRYCZNA W OKRESIE WOJNY 
 

W  wyniku  działań  wojennych  powstały  duże  szkody.  Głównym  czynnikiem  niszczącym 

było  bombardowanie,  od  którego  najbardziej  ucierpiały:  tabor  elektryczny  oraz  zaplecze 
techniczne.  Straty  wyglądały  następująco:  jedna  lokomotywa  serii  E100  została  zniszczona 
(spalona),  jedna  lokomotywa  tejże  serii  poważnie  uszkodzona  (w  tym  3  zniszczone  silniki 
trakcyjne), 3 lokomotywy serii E200 zniszczone, a jedna lokomotywa tejże serii uszkodzona, z 
ogólnej  liczby  76  jednostek  pociągowych  praktycznie  wszystkie  zostały  mniej  lub  więcej 
uszkodzone,  a  kilkanaście  jednostek  -  spalonych.  Rozmiary  zniszczenia  powiększyło 
rabunkowe  działanie  okolicznej  ludności  (i  kolejarzy),  polegające  na  wycinaniu  skórzanych 
pokryć w przedziałach 2 klasy i wyciąganiu z foteli włosia końskiego. Ponadto w większości 
wagonów  zostały  wycięte  gumowe  wykładziny  podłogi.  Jedną  z  największych  strat  było 
całkowite  zniszczenie  zakładów  naprawczych  taboru  elektrycznego  (Warsztatów 
Elektrotrakcyjnych)  na  stacji  Warszawa  Zachodnia  (Czyste)  i  znajdującej  się  w  tym  samym 
kompleksie  budynków  elektrowozowni  (Warszawa  Szczęśliwice).  Częściowemu  uszkodzeniu 
uległy  urządzenia  elektrowozowni  Grochów.  Podstacje  trakcyjne  na  ogół  ocalały,  jakkolwiek 
zostały częściowo zdewastowane. Sieć trakcyjna była w wielu miejscach zerwana, a przewody 
leżały na torach. Personel trakcyjny uległ całkowitemu rozproszeniu. 

 
Pierwsze  działania  wojenne  i  bombardowanie  Warszawy,  wraz  z  okolicami, 

zdezorganizowały  pracę  trakcji  elektrycznej,  która  już  od  początku  września  pracowała 
nieregularnie.  Uszkodzenia  sieci  trakcyjnej  były  naprawiane  przez  dwie  brygady  pogotowia 
sieciowego.  Każda  z  nich  dysponowała  samochodem  -  warsztatem  marki  Chevrolet.  Od  4 
września ruch pociągów elektrycznych zakłócały transporty, kierowane masowo na wschód. W 
dniu 7 września Biuro Elektryfikacji WKW otrzymało polecenie ewakuowania się na wschód w 
kierunku  Włodzimierza  Wołyńskíego.  Część  pracowników  jednak  pozostała,  a  kierownictwo 
jej  powierzono  inż.  Janowi  Bruskiemu-Kasynie,  który  został  upoważniony  do  dysponowania 
pogotowiem,  zajmującym  się  już  tylko  usuwaniem  z  torów  zerwanych  przewodów, 
przeszkadzających ruchowi transportów wojskowych. W dniu 9 września Kierownictwo Biura 
zostało  przeniesiono  do  gmachu  DOKP  Warszawa  na  Pradze.  W  dniu  12  września  obydwa 
pogotowia sieciowe zostały skierowane na stację Miłosna dla usunięcia zerwanych przewodów 
trakcyjnych, po czym miały się udać na wschód i dołączyć do ewakuowanego personelu DOKP 
Warszawa.  Inż.  Kasyna  zabrał  się  z  jednym  samochodem  pogotowia,  lecz  po  przybyciu  do 
Miłosny  został  odwołany  do  Warszawy  na  odprawę  na  stacji  Warszawa  Wschodnía. 
Dojeżdżając  do  stacji  został  ostrzelany  przez  samolot  nieprzyjacielski  i  został  ranny  w  głowę 
Rannego  umieszczono  w  szpitalu  wojskowym.  Kierowca  motocykla,  którym  jechał  inż. 

background image

Kasyna,  wrócił  do  Miłosny  z  poleceniem  dla  pogotowia  udania  się  niezwłocznie  na  wschód. 
Jeden  samochód  pogotowia  zaginął  w  drodze,  natomiast  drugi,  który  nie  zdołał  nawiązać 
kontaktu  z  DOKP  Warszawa,  przybył  około  17  września  do  Kowla.  Tam,  po  uzyskaniu 
informacji  o  wkroczeniu  wojsk  sowieckich,  załoga  postanowiła  wracać  do  Warszawy.  W 
drodze  powrotnej,  z  inicjatywy  jednego  z  inżynierów  (Junga)  załoga  zgłosiła  się  w 
miejscowości  Małoryte  do  dyspozycji  Dowództwa  Armii  "Polesie"  Kleeberga  i  została 
formalnie włączona do składu Armii,  z konkretnym zadaniem dokonywania napraw drutowej 
sieci łączności. Zespół, jako jednostka wojskowa został włączony do struktury zaopatrzeniowej, 
ale zabrakło  możliwoścí umundurowania i  uzbrojenia. Zespół pełnił  służbę do pierwszej  fazy 
bitwy  pod  Kockiem  (2-3  października),  przebywając  szlak  bojowy  od  Kocka  do  Krzywdy  i 
przebywał  tam  do  kapitulacji  armii  w  dniu  5  października.  W  przeddzień  kapitulacji  jeden  z 
członków  załogi  (inż.  Figurzyński)  został  ciężko  ranny  w  czasie  zwijania  przewodów 
telefonicznych. Rannego przewieziono podwodą konną do Krzywdy, a załoga, po wysłuchaniu 
ostatniego  rozkazu  gen.  Kleeberga,  postanowiła  wracać  do  Warszawy  drogami  okrężnymi, 
zabierając  rannego  ze  sobą.  Ponieważ  zespół  nie  był  umundurowany,  uniknął  niewoli  i  bez 
większych  przeszkód  dotarł  do  Warszawy  w  dniu  7  października.  Rannego  umieszczono  w 
szpitalu ewangielickim, reszta załogi udała się do domów. 

 
Rozproszony  po  całej  Polsce  personel  trakcji  elektrycznej  (inżynierowie,  elektromonterzy, 

maszyniści, pracownicy administracji) powoli ściągał do Warszawy już od pierwszych dni po 
kapitulacji. Między innymi wracali: załoga zaginionego samochodu pogotowia i autor referatu 
po udanej ucieczce z obozu jeńców wojennych. W gmachu Ministerstwa Komunikacji przy ul. 
Chałubińskiego  4  „urzędował”  Inż.  Dybowski,  który  od  ewakuującego  się  wraz  z  Rządem 
ministra  komunikacji  płk  Ulrycha  otrzymał  pełnomocnictwo  na  sprawowanie  reprezentacji 
Ministerstwa.  Inż.  Dybowski  pełnił  swoją  funkcję  od  pierwszych  dni  po  upadku  Warszawy, 
pełniąc  przede  wszystkim  clę  łącznika  i  organizatora  pracy  konspiracyjnej.  Działalność  ta 
trwała resztą bardzo krótko, do chwili usadowienia się w gmachu kolejarzy niemieckich, którzy 
nie  zamierzali  nawiązywać  jakichkolwiek  kontaktów  z  Dybowskim.  Pracownicy  trakcji 
elektrycznej potraktowali gmach ministerstwa jako punkt zbiorczy i informacyjny. 

 
Sytuacja trakcji elektrycznej zaczęła powoli się wyjaśniać dopiero od chwili pojawienia się 

inż. Kasyny, który został wyleczony w szpitalu, niemniej jednak stracił jedno oko. Inż. Bruski-
Kasyna, który w czasie poprzedniej wojny światowej był oficerem armii niemieckiej, posiadał 
odznaczenia  bojowe  (żelazny  krzyż),  ukończył  studia  techniczne  w  Berlinie  znał  doskonale 
język niemiecki í mówił z bardzo dobrym akcentem pruskim. Były to wíelkie atuty w stosunku 
do  władz  okupacyjnych  i  zostały  umiejętnie  wykorzvstane.  Inż.  Kasyna  rozpoczął  staranía  w 
kierunku  uruchomienia  trakcji  elektrycznej.  Okazalo  się  jednak,  że  władze  okupacyjne 
zdecydowały  się  na  całkowitą  likwidację  trakcji  elektrycznej  ze  względu  na  duży  zakres 
zniszczeń  i  wielki  koszt  odbudowy.  Tu  przydały  się  cechy  osobiste  inż.  Kasyny  i  jego 
znajomości z okresu studiów w Niemczech. Udało mu się nawiązać kontakt z pelnomocnikíem 
władz  okupacyjnych  zajmującym  się  sprawą  likwidacji  trakcji  elektrycznej  i  spowodować 
przyjazd z Berlina komisji ekspertów, na czele której stał prof. Wechman - odpowiednik prof. 
Romana  Podoskiego.  Prof.  Wechman  dobrze  pamiętał  inż.  Kasynę  z  czasu  jego  studiów  i 
uważnie  wysłuchał  wszystkich  argumentów  przemawiających  za  odbudową  trakcji 
elektrycznej.  Komisja  wypowiedziała  się  za  odbudową,  a  władze  centralne  (w  Berlinie) 
wniosek ten zatwierdziły. Prawdopodobnie duży wpływ na tę decyzję miało zadymienie tunelu 
linii średnicowej i fakt, że duża liczba lokomotyw elektrycznych ocalała. W rezultacie w nowo- 
utworzonej  dyrekcji  kolejowej  w  Warszawie  (Ostbahn  Betriebsdirektion  Warschau-OBD) 
powołany został do życia decernat  - odpowiednik naszego wydziału  - którego zadaniem były 
odbudowa  i  eksploatacja  trakcji  elektrycznej  łącznie  ze  sprawami  zasilania  elektrycznego  na 
węźle warszawskim. Utworzenie decernatu w OBD (w gmachu Ministerstwa Komunikacji przy 
ul.  Chałubińskiego  4),  dało  możność  zatrudnienia  wszystkich  byłych  pracowników  Biura 
Elektryfikacji  WKW,  którzy  uprzednio  zgłosili  się  i  zostali  zarejestrowani.  Formalnie  zaczęli 
oni  pracę  od  1  listopada  1939  roku.  Było  to  wielkie  osiągnięcie  korzystne  dla  wszystkich 

background image

bezrobotnych  specjalistów,  gdyż  pomimo  bardzo  skromnych  zarobków  praca  na  kolei, 
uznawanej  przez  okupanta  za  bardzo  ważną  dla  gospodarki  wojennej,  dawała  względne 
bezpieczeństwo  wobec  akcji  Gestapo,  które  z  miejsca  zaczęło  swą  zbrodniczą  działalność. 
Polski  personel  rozmieszczono  w  kilkunastu  pokojach  na  III  piętrze  gmachu  Ministerstwa; 
inżynier  Kasyna  został  głównym  zastępcą  niemieckiego  zwierzchníka,  a  ja  -  kierownikiem 
referatu  taboru  i  eksploatacji.  Zespół  polski  był  kiepsko  opłacany,  pracował  po  10  godzin 
dziennie  (od  7  do  17,  z  przerwą  na  obiad),  i  mial  prawo  do  jednego  tylko  tygodnia  urlopu 
rocznego.  Chociaż  zespól  został  dość  przypadkowo  to  każdy  z  jego  członków  pragnął  wziąć 
udział w odbudowie i uruchomieniu trakcji elektrycznej i jej eksploatacji, traktując to jako swój 
społeczny obowiązek w stosunku do wlasności narodu. Zresztą zespół reprezentował ówczesną 
ogólną postawę społeczeństwa polskiego, święcie przekonariego o niedalekiej klęsce Niemiec i 
wygranej  wojnie.  Prawie  każdy  członek  zespołu  brał  czynny  udział  w  pracy  konspiracyjnej, 
wielokrotnie  narażając  swe  życie.  Duch  solidarności  i  postawy  bojowej  cechował  wszystkich 
bez  wyjątku  pracowników  trakcji  elektrycznej,  na  wszystkich  szczeblach,  działających  ze 
wzajemnym  zaufaniem  i  wielką  odwagą  przy  podejmowaniu  nieraz  bardzo  ryzykownych 
działań.  Dzialalność  konspiracyjna  polegała  głównie  na  przekazywaniu  do  Szefowstwa 
łącznoścí KG AK informacji dotyczących struktury i organizacji łączności na terenie dyrekcji, 
dostarczanie na żądanie dywersji (Kedywu) szczegółowych informacji potrzebnych w związku 
z  przygotowywanymi  rótnego  rodzaju  akcjami  jak  np,  wysadzanie  w  powietrze  pociągów, 
uszkadzanie  rozjazdów  na  stacjach,  uszkadzanie  torów  lub  linii  lqczności.  Zbierano  i 
przekazywane  do  KG  AK  wiadomości  o  rodzajach,  ílościach  i  marszrutach  transportów 
wojskowych. 

 
Odbudowa i uruchomienie trakcji elektrycznej nie były łatwe. Dużym atutem ułatwiającym 

odbudowę  było  zgrupowanie  wystarczającej  iloścí  wysokokwalifikowanych  pracowników, 
którym  leżalo  na  sercu  szybkie  przywrócenie  do  życia  trakcji  elektrycznej.  Prace  były 
prowadzone jednocześnie na wszystkich podstacjach trakcyjnycb, przy udziale dawnej obsługi 
zmianowej.  Część  urządzeń  podstacji  została  uszkodzona  przez  przypadkowych  amatorów 
demontujqcycb przyrządy pamiarowe i przekaźniki. Szczególne trudności sprawiały naprawa i 
uruchomienie  układów  sterujących.  Tutaj  jeden  z.pracowników  zespołu  okazał  się  wręcz 
niezastqpiony (inż. Rudolf). Z niezwykłym zapałem dokonywal on naprawy, a nawet dorabiał 
drobne części składowe twierdząc, że największą satysfakcję daje mu naprawa najmniejszych 
aparatów  i  przekaźników.  W  obudowie  sieci  trakcyjnej  bral  udział  personel  pogotowia 
trakcyjnego  (sieciowego).  Największą  rolę  odegrali  elektromonterzy,  którzy  wrócili  wraz  z 
samochodem  pogotowia  sieciowego,  a  ponadto  był  zatrudnlony  dawny  personel  działkowy. 
Kierował  odbudową  inż.  Figurzyński  (ranny  pod  Kockiem),  teoretycznie  jako  brygadzista. 
Sporządzał on "od ręki" potrzebną dokumentację, a rysunki były wykonywane w starej salonce 
ustawíonej na stacji Warszawa Wschodnia i spełniającej rolę kreślarni i „biura” budowlanego. 
Prócz zadań trakcyjnych zespól był obarczony odpowiedzialnością za uruchomienie i sprawne 
działanie  wentylatorów  wyciągowych  zainstalowanych  w  tunelu  linii  średnicowej.  Najwięcej 
kłopotów  sprawiała  odbudowa  taboru  elektrycznego.  Naprawa  obejmowała  zarówno  część 
elektryczną  jak  i  mechaniczną.  Jeśli  chodzi  o  jednostki  trakcyjne,  sytuację  ułatwiała  decyzja 
władz  okupacyjnych  ograniczająca  odbudowę  do  40  jednostek  z  76  przedwojennych. 
Oczywiście,  do  odbudowy  wybrano  najmniej  uszkodzone,  a  braki  części  elektrycznej 
uzupełniano  elementami  wymontowywanymi  z  jednostek  nie  przewidzianych  do  odbudowy. 
Niewielkie  naprawy  części  mechanicznej,  w  szczególności  wyposażenia  wewnętrznego, 
uszkodzonego  przez  obcych  przeprowadzono  w  elektrowozowni  na  Grocbowie.  Ponieważ 
warsztaty  elektrotrakcyjne  oraz  elektrowozownia  na  Szczęśliwicach  były  całkowicie 
zniszczone, został uruchomiony w zakładach naprawczych taboru w Pruszkowie dział naprawy 
taboru  elektrycznego,  w  którym  główną  rolę  odgrywał  inż.  Jaworski  (późniejszy  profesor 
Politechniki Łódzkiej). Niektóre naprawy części mechanicznej wykonano w Zakładach Lilpop 
Rau  i  Loewenstein.  Częściowo  korzystano  z  usług  prywatnych  przedsiębiorstw,  przy 
wykonywaniu  niektórych  elementów  wyposażenia  elektrycznego.  Było  to  zadanie  niełatwe, 
gdyż przemysł krajowy nie był przygotowany do produkcji wyposażenia elektrycznego trakcji. 

background image

W owych czasach. wydawało się nam, że powstaje szansa wdrożenia przemysłu polskiego do 
przyszłej produkcji w okresie powojennym. Z tego też względu zachęcaliśmy do podejmowania 
tego rodzaju produkcji zarówno w nowo powstających przedsiębiorstwach, jak i w dużych jak 
np.  wielkie  Zakłady  K.  Szpotańskiego,  w  których  wykonywano  styczniki  taboru  i  oporniki 
rozruchowe. Najwięcej trudności sprawiała naprawa silników trakcyjnych. Mniejszych napraw 
podjęła się firma Boye, kierowana przez inż. Dubickiego, późniejszego profesora Politechniki 
Warszawskiej.  Największe  naprawy,  wymagające  przezwojenia,  udało  się  zlecić  Zakładom 
Rohn  Zieliński  Brown  Boveri  w  Żychlinie  (włączonym  do  Rzeszy).  W  ten  sposób 
wyremontowano  5  lokomotyw  serii  E100  i  jedną  lokomotywę  serii  E200  (przy  pomocy 
zakładów Lilpopa) oraz 40 jednostek elektrycznych serii E9100/9200. 

 
Pierwsze pociągi ruszyły na wiosnę 1940 roku (15.V), w kierunku Otwocka, 1.VI.1941 - do 

Żyrardowa, a całkowite  uruchomienie trakcji elektrycznej  zakończono pod koniec roku 1941. 
Jak  się  okazało  ilość  odbudowanych  lokomotyw  była  niewystarczająca,  wobec  czego 
utworzono 5 lokomotyw zastępczych złożonyoh  z dwóch wagonów silnikowych obciążonych 
klockami hamulcowymi i blokami betonu. Niezbędną dokumentację opracowałem osobiście, a 
brakujące  elementy  i  aparaty  pomiarowe  wykonał  Zakład  Fizyki  Politechniki  Warszawskiej, 
Wreszcie po kapitulacji Włoch do elektrowozowni Przydzielono 4 lokomotywy kolei włoskich 
serii 626. Do obowiązków moich należało  notowanie wszelkiego rodzaju usterek i  awarii. W 
każdym  przypadku  należało  sporządzić  raport  w  języku  niemieckim.  Często  trzeba  było 
stwierdzić  na  miejscu  rodzaj  uszkodzenia,  przyczynę  jego  powstania  i  udzielić  wskazówki 
techniczne  oraz  sprawdzić  ich  wykonanie.  Awarii  i  usterek  było  bardzo  dużo.  Wynikały  one 
częściowo z normalnych przyczyn eksploatacyjnych (przepięcia, przetężenía, niezręczność lub 
błędy  obsługi),  ale  też  z  niezgodnego  z  przepisami  postępowania  obsługi  pociągów 
eleictrycznych. W większości przypadków wiązało się to z nielegalnym przewozem artykułów 
żywnościowych,  należących  do  „szmuglerów”,  którzy  w  ten  sposób  zabezpieczali  się  przed 
rewizjami i konfiskatą. Towary te przeważnie umieszczano w przedziałach wysokiego napięcia, 
co - przy dużej ciasnocie - wielokrotnie było przyczyną zwarć, a często i pożarów. W jednym 
przypadku  przyczyną  zwarcia  była  mysz,  gnieżdżca  się  w  przedziale  WN  i  żywíqca  się 
rozsypanym  zbożem  i  innymi  odpadkami  z  worków  szmuglerów.  Mysz  ta,  wspinając  się  po 
przewodach  WN,  spowodowała  zwarcie  i  pożar  w  przedziale.  W  raportach  moich  musiałem 
kryć  maszynistów.  Przeważnie  podawanie  jako  przyczyny  niewłaściwego  zadziałania 
bezpieczników  WN,  wykonanych  w  oprawie  z  nieodpowiedniego  materiału  ízolacyjnegop 
przyjmowana było za dobrą monetę. Inna grupa uszkodzeń - awarie (przepalenie lub całkowite 
spalenie oporników rozruchowych) w jednostkach pociqgowych powodowane były albo przez 
níezręczność,  albo  przez  niedbałość  maszynistów  w  czasie  przetoków.  W  każdym  takim 
wypadku trzeba było wyszukiwać odpowiednie przyczyny usprawiedliwiające sprawcę. Bardzo 
poważne  uszkodzenia  sieci  trakcyjnej  powodowały  niesprawnie  działające  pantografy  (źle 
wyregulowane).  Powstawały  uszkodzenia  sieci  nieraz  na  długości  kilku  kilometrów.  Czasem 
uszkodzenia  sieci  trakcyjnej,  nieraz  bardzo  poważne  powodowane  były  przez  uszkodzone 
poszycie dachu wagonów towarowych lub przez przekroczenia skrajni zakładowych wagonów, 
co  często  kończyło  się  pożarem  wagonu.  Awarie  podstacji  trakcyjnych  były  mniej  uciążliwe 
wobec  dużej  rezerwy  mocy  na  każdej  podstacji.  Usuwanie  uszkodzeń  trakcyjnych  dawało 
pewne  korzyści.  W  czasie  usuwania  tych  uszkodzeń  w  okresie  nocnych  przerw  część 
pracowników pogotowia sieciowego zabierała się ostatnim pociągiem towarowym i w drodze, 
w porozumieniu z drużyną pociągową, obrabowywała upatrzony wagon towarowy, wyrzucając 
„towar”  w  miejscu  gdzie  naprawiano  uszkodzenia,  a  tam  już  znajdowała  się  reszta  brygady 
naprawczej. 

 
Zespół trakcji elektrycznej skupiał nie tylko wyszkolonych specjalistów, ale również pewną 

liczbę osób, która przedtem nigdy nie miala do czynienia z trakcją elektryczną, a czasem nawet 
nie  miała  o  niej  jakiegokolwiek  pojęcia.  Praca  na  kolei  dawała  im  możność  ucieczki  lub 
ukrywania się przed Gestapo. Inż. Kasyna korzystając ze swego autorytetu u władz niemieckich 
kolejowych  rozwinął  szeroką  działalność  opiekuńczą  w  odniesieniu  do  współpracujących  z 

background image

nami przedsiębiorstw polskich. Wyrabiał on, a nawet sam wystawiał (podrabiał) odpowiednie 
zaświadczenia  dla  praccwników  tych  przedsiębiorstw,  potwierdzając  ważność  ich  usług  dla 
gospodarki wojennej. Zaświadczenia te chroniły przed przymusowym wywiezieniem na roboty 
do Niemiec, a często i przed Gestapo. 

 
Trakcja  elektryczna  w  warunkach  wojennych  była  prawdziwym  dobrodziejstwem  dla 

mieszkańców  Warszawy  i  okolic.  Zapewniała  ona  ciągłą  i  dość  regularną  komunikację 
podmiejską,  ponieważ  tabor  trakcji  elektrycznej  nie  mógł  być  użyty  na  innych  liniach 
kolejowych  i  władze  okupacyjne  nie  miały  pokusy  przerzucenia  go  gdzie  indziej,  do  obsługi 
pociągów  kierowanych  na  front.  Niezelektryfikowane  linie  podmiejskie  były  w  znacznie 
gorszej  sytuacji.  Regularna  trakcja  elektryczna  ułatwiała  przy  tym  bezpieczny  przewóz 
środków  żywnościowych,  stając  się  jednym  z  poważniejszych  czynników  nieregularnego 
zaopatrzenia Warszawy. 

 
Wybuch  Powstania  całkowicie  zdezorganizował  i  w  dużym  stopniu  zlikwidował  ruch 

podmiejski,  ograniczony  do  odcinka  między  stacjami  Proszków  i  Żyrardów.  Trakcja 
elektryczna  na  prawym  brzegu  Wisły  została  zlikwidowana  w  zwiazku  z  szybkim  natarciem 
wojsk  sowieckich.  Likwidacja  trakcji  polegała  na  demontażu  sieci  trakcyjnej  i  cięciu 
przewodów  miedzianych  na  stosunkowo  krótkie  odcinki,  które  zwinięte  w  krążki  układano 
wzdłuż  toru.  Pocięte  przewody  wywożono  samochodami  ciężarowymi.  Część  tego  materiału, 
ułożonego  wzdłuż  linii  do  Mińska  Maz,  pozostała  na  miejscu  i  po  zakończeniu  działań 
wojennych  została  wykorzystana  do  odbudowy  zniszczonej  sieci  trakcyjnej  (m.in. 
Elektrycznych  Kolei  Dojazdowych  -  EKD).  Do  demontażu  sieci  zatrudniony  był  personel 
pogotowia  sieciowego.  Budynki  podstacji  trakcyjnych  po  wywiezieniu  wyposażenia  zostały 
zaminowane,  ale  okupant  nie  zdążył  wysadzić  ich  w  powietrze,  z  wyjątkiem  dwóch  -  w 
Warszawie.  Po  zakończeniu  działań  wojennych  trzeba  było  zaczynać  od  nowa.  Ocalały 
personel  i  zdobyte  doświadczenie  przyczyniły  się  do  znacznego  przyśpieszenia  odbudowy  i 
dalszego rozwoju trakcji elektrycznej, nie tylko na Węźle Warszawskim, ale i w całym kraju. 
W  czasie  Powstania  część  pracowników  zespołu  brała  bezpośredni  udział  w  walkach,  a 
pozostała część, szczególnie ta, która znajdowała się na dalszych odcinkach, przez krótki czas 
pełniła  służbę,  ale  wobec  rozpoczętej  akcji  ewakuowania  kolejarzy  do  Niemiec  -  rozproszyła 
się. 

 
 

4.  ODBUDOWA  POWOJENNA  I  PRZYGOTOWANIE  ELEKTRYFIKACJI  NA  WIĘKSZĄ 
SKALĘ. 
 

Niezwłocznie po ustaniu działań wojennych na obszarze Warszawskiego Węzła Kolejowego 

- przystąpiono do wstępnych prac związanych z odbudową trakcji elektrycznej. Już w styczniu 
1945  roku  w  DOKP  Warszawa  powstały:  Oddział  Elektrotechniczny  na  stacji  Warszawa 
Wschodnia  i  Elektrowozownia  na  Grochowie.  Rozpoczęto  intensywne  poszukiwania 
wywiezionego  taboru  i  wyposażenía  podstacji  trakcyjnych.  Część  taboru  (46  jednostek 
pociągowych)  odnaleziono  i  sprowadzono  do  Warszawy.  Wyposażenia  podstacji  trakcyjnycb 
nie  udało  się  odnaleźć.  Uległo  ono  zniszczeniu  od  bombardowania  przez  lotnictwo  armii 
sprzysiężonych. W pierwszej kolejności przystąpiono do odbudowy trakcji elektrycznej na linii 
otwockiej, korzystając z tego, że podstacji trakcyjna w Otwocku ocalała, a do odbudowy sieci 
trakcyjnej można było użyć pocięte przewody, których Niemcy nie zdąży1i wywieźć. Prace te 
zostały wykonane własnymi  siłami przez DOKP  Warszawa. Dalszą odbudowy utrudniał brak 
taboru i urządzeń podstacji trakcyjnych. 

 
Minister Komunikacji J. Rabanowski uzyskal zgodę Rządu na import niezbędnych urządzeń 

elektrycznych  na  warunkach  kredytowych.  W  roku  1947  powołano  do  życia  Biuro 
Elektryfikacji Kolei (BEK) oraz podległy mu Oddział Trakcji Elektrycznej. Dyrektorem Biura 
został inż. S. Kuczborski, a ja - jego zastępcą. Z wyrewindykowanych jednostek tylko 36 udało 

background image

się  wyremontować  (i  częściowo  zrekornstruować)  własnymi  siłami.  Odbudowa  prowadzona 
była  częściowo  w  elektrowozowni  na  Grochowie,  częściowo  zaś  w  mocno  zniszczonych 
warsztatach  elektrotrakcyjnych  w  Lubaniu  (na  Dolnym  Śląsku).  Dziesięć  najbardziej 
zniszczonych  jednostek  w  czasie  późniejszym  odbudował  z  częściowym  uzupelnieniem 
wyposażenia  elektrycznego  przemysł  niemiecki  (Lokomotivbau  Elektrotechniscbe  Werke 
LEW).  W  pierwszych  latach  powojennych  przemysł  krajowy  nie  był  w  stanie  podjąć  się 
produkcji taboru elektrycznego. Biuro Elektryfíkacji zawarło umowę kredytową z firmą ASEA 
(Szwecjia),  która  dostarczyła  wyposażenie  elektryczne  dla  jednej  podstacji  trakcyjnej  (w 
Brwinowie) oraz dwie podstacje przewoźne o mocy 3 MW każda. Podstacje te odegrały wielką 
rolę pozwalając na szybkie uruchamianie trakcji elektrycznej, bowiem budowa sieci trakcyjnej 
znacznie  wyprzedzała  montaż  podstacji.  Umowa  z  ASEA  została  rozszerzona  na  dostawę 
wyposażenia dla dalszych 7 podstacji trakcyjnych (i kabin sekcyjnych) wraz z urządzeniem do 
zdalnego sterowania, 8 lokomotyw Bo-Bo (EP03) i 44 kompletnych trójwagonowych jednostek 
pociągowych (EW54). 

 
Wykorzystanie  podstacji  przewoźnycb  pozwoliło  na  szybkie  uruchomienie  trakcji 

elektrycznej do Miłosny (3.11.1948) i do Mińska Maz. (14.111.1948). Po zakończeniu montażu 
podstacji trakcyjnej w Brwinowie i Żyrardowie, 17 stycznia, w rocznicę wyzwolenia Warszawy 
uruchomiono  trakcję  elektryczną  do  Żyrardowa.  W  ten  sposób  została  zakończona  odbudowa 
trakcji elektrycznej osiągając stan przedwojenny. Była ona jednak niedostatecznie wyposażona 
w  tabor.  W  1948  roku  została  zawarta  umowa  z  przedwojennymi  wykonawcami  trakcji 
elektrycznej  (Contractors'  Committee-CC)  na  dostawę  30  kompletnycb  wyposażeń  do 
trójwagonowych jednostek elektrycznych i do 8 lokomotyw elektrycznych Bo-Bo. Wykonanie 
części  mechanicznej  i  montaż  urządzeń  powierzono  przemysłowi  krajowemu.  Zadanie  było 
trudne.  Dolnośląskie  ZakIady  Produkcyjne  Taboru  Kolejowego  (Pafawag)  wykonały  je 
wspólnie  z  Dolnośląskimi  Zakładami  Wytwórczymi  Maszyn  Elektrycznych  (Dolmel)  i 
przemysłem  łódzkim  (Elta,  Elester,  Apena  i  inne).  Dużą,  rolę  odegrało  Centralne  Biuro 
Konstrukcji  Przemysłu  Taboru  Kolejowego  (CBKPTK)  w  Poznaniu,  które  opracowywało  w 
ścisłej  współpracy  z  Biurem  Elektryfikacji  Kolei  kompletną  dokumentację  taboru 
elektrycznego. W ten sposób powstała trójwagonowa jednostka (EW53), różniąca się jednak od 
przedwojennej  tym,  że  zrezygnowano  z  zastosowania  wózka  Jacobsa,  a  wagon  silnikowy 
umieszczono w środku. Lokomotywy z wyposażeniem angielskim tworzą serię EP02. Produk-
cja  ta  wspólnie  z  odbudowanymi  jednostkami  przedwojennymi  i  dostarczonymi  przez  ASEA 
zaspokoiła  pierwsze  bieżące  potrzeby  zelektryfikowanego  Węzła  Warszawskiego,  ale  nie 
zabezpieczała  dostaw  do  dalszej  elektryfikacji  kolei,  które  musiały  być  całkowicie  oparte  o 
produkcję krajową. W roku 1952 uruchomiono trakcję elektryczną do  Błonią i  Tłuszcza oraz 
oddano do eksploatacji nowo zbudowaną elektrowozownię Lewobrzeżną  Warszawa-Ochota. 

 
W  roku  1956  uruchomiono  Centralną  Nastawnię  na  stacji  Warszawa  Zachodnia,  do  obsłgi 

wszystkich podstacji trakcyjnych. W roku 1957  przedłużono linię elektryczną od Otwocka do 
Pilawy, a w roku 1959 - od Błonia do Sochaczewa. Elektryfikacja linii Warszawa Zachodnia - 
Czachówek uległa opóźnieniu ze względu na przebudowę torów i podejścia linii Radomskiej. 
Uruchomienie  trakcji  elektrycznej  nastąpiło  w  grudniu  1961  roku.  Ostatnia  linia  podmiejska, 
od.  stacji  Warszawa  Gdańska  do  Nasielska  z  odgałęzieniem  do  Zegrza,  została 
zelektryfikowana  dopiero  w  roku  1972.  Wobec  całkowitego  zniszczenia  warsztatów 
elektrotrakcyjnych  na  stacji  Warszawa  Zachodnia  stała  się  koniecznością  budowa  nowych 
zakładów naprawczych taboru elektrycznego. Nowe zakłady Naprawcze, przeznaczone głównie 
do  utrzymania  taboru  podmiejskiego,  zostały  zlokalizowane  w  Mińsku  Mazowieckim. 
Kompletną  dokumentację  Zakładów  wykonało  Biuro  Elektryfikacji  Kolei,  a  pierwsze  hale 
Zakładów zostały oddane do eksploatacji przed zakończeniem inwestycji, w roku 1954. 

 
Do  obowiązków  Biura  Elektryfikacji  należało  zaprojektowanie  planu  generalnego 

elektryfikacji kolei (PKP). Podstawą do określenia zakresu przewidywanej elektryfikacji było 
ustalenie  tzw.  „progów  elektryfikacji”,  tj.  takiego  natężenia  przewozów  (w  brutto-

background image

tonokilometrach)  na  poszczególnych  liniach  sieci  PKP,  przy  którym  względy  ekonomiczne 
uzasadniają  ich  elektryfikację.  Analiza  taka  była  konieczna,  gdyż  w  pierwszych  latach 
powojennych  istniała  bardzo  silna  opozycja  nie  tylko  wśród  specjalistów  kolejowych,  ale  i 
wśród czołowych ekonomistów. Wyniki prac BEK były wielokrotnie dyskutowane zarówno w 
jednostkach administracyjnych (PKPG, YX, MPC), jak i  naukowych  (PAN) oraz społecznych 
(NOT, SEP, SITK). Prace BEK byly wykorzystane przy podejmowaniu decyzji o elektryfikacji 
linii  Warszawa-Katowice.  Opracowany  przez  BEK  plan  generalny  został  poddany  publicznej 
ocenie na naradzie dyskusyjnej zorganizowanej przez Stowarzyszenie Inżynierów i Techników 
Komunikacji  wspólnie  z  Biurem  Elektryfikacji  Kolei.  Podstawą  do  dyskusji  był  wygłoszony 
przeze  mnie  referat,  uzupełniony  obszernymi  koreferatami  prof.  C.  Jaworskiego  i  inż.  S. 
Kuczborskiego.  W  naradzie  brał  udział  prof.  Roman  Podoski,  który  wygłosił  obszerną 
wypowiedź,  popierając  tezy  referatu.  Po  bardzo  ożywionej  dyskusji,  tezy  zostały 
zaakceptowane i zalecone do włączenia ich do planu generalnego elektryfikacji kolei. Tezy te 
zostały sformułowane w sposób następujący: 
 

1.  Elektryfikacja  kolei  na  szerszą  skalę  jest  w  Polsce  nie  tylko  wskazana  lecz  konieczna, 

zwłaszcza  z  uwagi  na  rozwijające  się  w  szybkim  tempie  uprzemysłowienie  kraju. 
Wzorem  Związku  Radzieckiego  krajowy  wysiłek  powinien  być  skierowany  na  pełną 
elektryfikację  linii  wykazujących  duże  natężenie  przewozów,  przekraczających 
7 milionów brutto-tonokilometrów/km rocznie. 

 

2.  Tempo  elektryfikacji  powinno  być  tak  dobrane,  aby  realizacja  zamierzonej 

elektryfikacji, około 7000 km, nastąpiła w okresie 30-letnim. 

 

3.  Łącznie  z  elektryfikacją  magistralnych  linii  kolejowych  powinna  być  przeprowadzona 

elektryfikacja związanych z nimi węzłów kolejowych.  

 

W oparciu o te tezy opracowany został plan perspektywiczny elektryfíkacji kolei, a po jego 

zatwierdzeniu realizowany w tempie 300-400 km rocznie, a nawet w ostatnich latach w jeszcze 
mniejszym  tempie.  Roboty  wykonało  utworzone  Przedsiębiorstwo  Kolejowych  Robót 
Elektryfikacyjnych,  zaś  do  opracowania  potrzebnej  dokumentacji  powołane  zostało  Biuro 
Projektów Elektryfikacji Kolei, gdzie pełniłem funkcję Naczelnego Inżyniera. Rok 1953 można 
więc uznać za przełomowy, od którego zapoczątkowana została elektryfikacja PKP na wielką 
skalę. 

 

 
5. SYSTEM TRAKCJI ELEKTRYCZNEJ 
 

W trakcie realizacji planu elektryfikacji wyłaniały  się różne problemy natury technicznej  i 

ekonomicznej,  które  wielokrotnie  były  publicznie  dyskutowane  na  kolejnych  konferencjach 
naukowo-technicznych organizowanych przez stowarzyszenie wchodzące w skład NOT. 

 
Najwięcej  dyskusji  prowadzono  na  temat  słuszności  wyboru  systemu  trakcji  elektrycznej. 

Bodźcem  do  tej  dyskusji  był  fakt  szybkiego  rozwoju  systemu  prądu  przemiennego  o 
częstotliwości  przemysłowej,  jak  również  doświadczenia  kolei  francuskich,  radzieckich  i 
brytyjskich.  Biuro  Projektów  Elektryfikacji  Kolei  wykonało  szereg  opracowań  techniczno-
ekonomicznych  oraz  projektów  porównawczych  dla  konkretnych  linii,  na  podstawie  których 
udowodniono, że ewentualna zmiana istniejącego systemu prądu stałego 3 kV na system prądu 
jednofazowego  o  częstotliwości  50  Hz  nie  przyniesie  większych  korzyści  ekonomicznych, 
natomiast  poważnie  skomplikuje  prawidłową  eksploatację  trakcji  elektrycznej.  Za 
pozostawieniem  bez  zmian  przyjętego  systemu  trakcji  elektrycznej  przemawiało  wiele 
względów. System elektryfikacji prądu stałego 3 kV był przyjęty w chwili przystępowania do 
elektryfikacji  Węzła  Kolejowego  w  Warszawie  w  roku  1933.  Po  zakończeniu  wojny  w  roku 
1945  odbudowa  zniszczeń  wojennych  i  dalsza  rozbudowa  trakcji  elektrycznej  na  Węźle 

background image

Warszawskim  prowadzone  były  oczywiście  przy  zachowaniu  istniejącego  systemu.  W  tym 
czasie rozpoczął się rozwój produkcji przemysłu krajowego, nastawionego na urządzenia prądu 
stplego.  Zapoczątkowana  elektryfikacja  pierwszej  linii  magistralnej  zmusiła  przemysł  do 
przyśpieszenia rozwoju produkcji. W tym czasie system prądu jednofazowego na częstotliwość 
przemysłową był dopiero, w stadium rozwoju. Do dyspozycji były tylko dość, fragmentaryczne 
doświadczenia  kolei  francuskich,  radzieckich  i  brytyjskich,  z  których  wyraźnie  wynikała 
niedoskonałość  prototypowych  rozwiązań,  szczególnie  lokomotyw,  nawet  wyposażonych  w 
prostowniki  rtęciowe (ignitrony). W tym  stanie rzeczy, wobec zatwierdzonego planu rozwoju 
trakcji  elektrycznej  oraz  decyzji  Ministra  Komunikacji,  podjętej  w  roku  1957,  o  zaprzestaniu 
zakupu  parowozów  zmiana  systemu  trakcji  elektrycznej  musiałaby  poważnie  zahamować 
rozwój trakcji elektrycznej powodując poważne trudności eksploatacyjne opóźniając realizację 
planów przewozowych PKP. Trakcja jednofazowa 50 Hz stała się pełnowartościową dopiero po 
rozwinięciu  bieżącej  produkcji  elementów  elektronicznych  na  bazie  krzemu.  Nastąpiło  to 
dopiero  wtedy,  gdy  elektryfikacja  sieci  PKP  była  już  bardzo,  daleko  zaawansowana.  Istniała 
wprawdzie  możność  dalszej  elektryfikacji  systemem  50  Hz,  ale  przy  konfiguracji  sieci  PKP 
powodowałoby  to  duże  trudności  eksploatacyjne,  związane  ze  współpracą  dwóch  różnych 
systemów  oraz  dezorganizację  produkcji  przemysłu  krajowego,  co  w  konsekwencji  miałoby 
wpływ na tempo realizacji planu elektryfikacji PKP. 

 
Minister  Komunikacji  opierając  się  na  materiałach  opracowanych  przez  Biuro  Projektów 

oraz na wynikach publicznych dyskusji, powziął ostateczne decyzję pozostawienia istniejącego 
systemu prądu stałego 3 kV. Dalsze doświadczenia własne oraz innych kolei, a w szczególności 
kolei czeskich, które zastosowały dwa systemy (prądu stałego i jednofazowego), potwierdziły 
słuszność decyzji resortu komunikacji. 

 
 
 
 

 

Pochodzenie tekstu: 
Prace naukowe Instytutu Konstrukcji i Eksploatacji Maszyn Politechniki Wrocławskiej nr 47 
Konferencje – nr 10, 1986 r.