background image

 

 

CZYM JEST ONEIRONAUTYKA? 

Oneiros  to  po  grecku  sen,  za

ś

  nautike  oznacza 

Ŝ

eglowanie.  Podobnie  jak  akwanautyka  to 

Ŝ

eglowanie  pod  powierzchni

ą

  wody”,  kosmonautyka  jest  “

Ŝ

eglowaniem  w  kosmosie”,  tak 

oneironautyka jest słowem oznaczaj

ą

cym “

Ŝ

eglowanie w królestwie snu”. W krajach anglosaskich i w 

literaturze naukowej u

Ŝ

ywa si

ę

 terminu lucid dream, czyli “jasny sen”, w Polsce terminologia naukowa 

nie jest jeszcze okre

ś

lona, ale u

Ŝ

ywa si

ę

 zamiennie poj

ęć

 “jasny sen” i “

ś

wiadomy sen”. 

Co to jest 

ś

wiadomy sen? Na czym on polega? 

Otó

Ŝ

 

ś

wiadomy  sen  to  specyficzny  rodzaj  normalnego,  codziennego  snu.  Jedyn

ą

  jego  cech

ą

 

wyró

Ŝ

niaj

ą

c

ą

 jest to, 

Ŝ

ś

ni

ą

cy zdaje sobie spraw

ę

 w czasie snu z tego, 

Ŝ

ś

ni. Zazwyczaj gdy 

ś

nimy 

jaki

ś

  sen,  jeste

ś

my  przekonani,  i

Ŝ

  jest  on  rzeczywisto

ś

ci

ą

,  dopóki  si

ę

  nie  przebudzimy.  Dopiero  po 

przebudzeniu u

ś

wiadamiamy sobie, 

Ŝ

e to był tylko sen. We 

ś

nie 

ś

wiadomym wiemy w trakcie trwania 

snu, 

Ŝ

e  to  co  widzimy  i  w  czym  uczestniczymy  “to  tylko”  sen.  “Tylko”  wzi

ę

te  jest  w  cudzysłów, 

poniewa

Ŝ

  w  rzeczywisto

ś

ci  sen  nie  ulega  osłabieniu,  nie  traci  swojej  mocy  oddziaływania  na  nas. 

Wr

ę

cz  przeciwnie,  staje  si

ę

  on  bardziej  wyrazisty,  kolory  nabieraj

ą

 

Ŝ

ycia,  pojawia  si

ę

  jakby 

naelektryzowana atmosfera, udziela nam si

ę

 niesamowity, ekscytuj

ą

cy nastrój: Oto wiem, 

Ŝ

ś

ni

ę

Ponad  połowa  ludzi  na 

ś

wiecie  miała  takie  do

ś

wiadczenie  raz,  mo

Ŝ

e  dwa  razy  w 

Ŝ

yciu.  Ma  ono 

miejsce zupełnie spontanicznie, najcz

ęś

ciej w dzieci

ń

stwie lub młodo

ś

ci. Wi

ę

kszo

ść

 jednak szybko o 

tym zapomina, nie wiedz

ą

c, 

Ŝ

e oto przeszła obok prawdziwego skarbca wiedzy i do

ś

wiadczenia, by

ć

 

mo

Ŝ

e najwi

ę

kszej przygody swojego 

Ŝ

ycia. 

“Wtajemniczeni”  wiedzieli  od  tysi

ę

cy  lat, 

Ŝ

ś

wiadomy  sen  mo

Ŝ

na  opanowa

ć

  poprzez 

ć

wiczenia, 

jednak 

ś

wiat nauki oficjalnej potwierdził tak

ą

 mo

Ŝ

liwo

ść

 dopiero przed około dwudziestu pi

ę

ciu laty. 

Dlaczego jednak tak szybko ro

ś

nie popularno

ść

 jasnych snów? 

Ź

ródła tej popularno

ś

ci nale

Ŝ

y prawdopodobnie  upatrywa

ć

  w fakcie, i

Ŝ

 

ś

wiadome sny s

ą

  nie tylko 

niezwykle 

Ŝ

ywe,  kolorowe,  ekscytuj

ą

ce  i  całkowicie  bezpieczne,  lecz  tak

Ŝ

e  poddaj

ą

  si

ę

,  w  bardzo 

wysokim stopniu, naszej kontroli. Jest to wspaniałe do

ś

wiadczenie. 

background image

Oto zdajemy sobie spraw

ę

Ŝ

ś

wiat dookoła nas, przedmioty, postacie, wydarzenia s

ą

 wytworami 

naszego umysłu i mamy nad nimi całkowit

ą

 władz

ę

. Mo

Ŝ

emy je przekształca

ć

, powodowa

ć

Ŝ

e znikaj

ą

 

albo si

ę

 pojawiaj

ą

. Mo

Ŝ

emy  podró

Ŝ

owa

ć

 do egzotycznych krain, na inne planety, do innych 

ś

wiatów, 

odwiedza

ć

 m

ę

drców i guru albo naszych ukochanych zmarłych i rozmawia

ć

 z nimi, uczy

ć

 si

ę

, mo

Ŝ

emy 

zaprosi

ć

  do  erotycznego  snu  najbardziej  wymarzonych,  “wy

ś

nionych”  partnerów,  prze

Ŝ

ywa

ć

 

ekscytuj

ą

ce przygody itp. 

Jasne  sny  s

ą

 

ź

ródłem  przyjemno

ś

ci,  samopoznania,  do

ś

wiadczenia  i  m

ą

dro

ś

ci.  Nie  s

ą

  tylko 

“ekscytuj

ą

c

ą

 rozrywk

ą

” lub realizacj

ą

 “najbardziej ukrytych pragnie

ń

”, jak chc

ą

 je widzie

ć

 niektórzy, ale 

wnosz

ą

 w nasze 

Ŝ

ycie wi

ę

cej rado

ś

ci, wiedzy i do

ś

wiadczenia oraz powoduj

ą

Ŝ

e zaczynamy inaczej 

patrze

ć

 na siebie samych i nasz

ą

 codzienno

ść

. Je

Ŝ

eli nauczymy si

ę

 kierowa

ć

 swoim post

ę

powaniem 

we 

ś

nie, to na jawie tak

Ŝ

e b

ę

dziemy mieli wi

ę

cej sił i zaufania do siebie, co pomo

Ŝ

e nam zrealizowa

ć

 

nasze marzenia w realnym 

Ŝ

yciu. 

Wszyscy wielcy mistycy i m

ę

drcy 

ś

wiata mówi

ą

Ŝ

e zwykła 

ś

wiadomo

ść

 jest jak sen, a prawdziwe 

Ŝ

ycie rozpoczyna si

ę

, gdy mamy do

ść

 siły i odwagi, aby si

ę

 przebudzi

ć

. Przebudzi

ć

 we 

ś

nie? 

Pewien człowiek znalazł jajko orła i umie

ś

cił je w kurniku u siebie w zagrodzie. Mały orzełek wykluł 

si

ę

  z jajka i  zacz

ą

ł  dorasta

ć

 razem z kurcz

ę

tami. Przez całe 

Ŝ

ycie  zachowywał  si

ę

 jak kury, które go 

otaczały. Piał, gdakał, dziobał i drapał pazurami w ziemi, jadł robaki i ziarno. Nawet kiedy latał, robił to 
niezdarnie  i  utrzymywał  si

ę

  w  powietrzu  tylko  par

ę

  sekund.  Mijały  lata  i  orzeł  zacz

ą

ł  si

ę

  starze

ć

Pewnego  dnia  zauwa

Ŝ

ył  na  niebie  wspaniałego  ptaka.  Płyn

ą

ł  nad  chmurami  majestatycznie,  bez 

wysiłku. Był pi

ę

kny  i dostojny. “Co to jest?”,  zapytał orzeł. “To jest orzeł, król ptaków”, odpowiedziała 

kura,  “ale  przesta

ń

  o  nim my

ś

le

ć

,  on  jest  inny  ni

Ŝ

  my”.  Tak  wi

ę

c  orzeł  przestał  ju

Ŝ

  o  nim my

ś

le

ć

.  Po 

wielu latach umarł i do ko

ń

ca 

Ŝ

ycia wierzył, 

Ŝ

e jest tylko kur

ą

Wszystkie  religie 

ś

wiata  mówi

ą

  nam, 

Ŝ

e  ka

Ŝ

dy  człowiek  jest  “duchowym  orłem”,  ale  niewielu 

u

ś

wiadamia  sobie  ten  fakt,  pozostaj

ą

c  do  ko

ń

ca 

Ŝ

ycia  “kur

ą

”,  nie  wykorzystuj

ą

c  ukrytych  w  sobie 

mo

Ŝ

liwo

ś

ci i potencjałów rozwoju. Taki brak samorealizacji owocuje poczuciem bezsensu 

Ŝ

ycia, nud

ą

smutkiem, chorobami psychicznymi i fizycznymi oraz negatywnymi zjawiskami społecznymi. 

Jak zorientujecie si

ę

 w trakcie lektury tej ksi

ąŜ

ki – a przekonacie si

ę

 osobi

ś

cie, gdy zaczniecie sami 

ć

wiczy

ć

 

ś

wiadome sny – wzbogacaj

ą

 one nie tylko nasze senne do

ś

wiadczenia, ale całe 

Ŝ

ycie. 

Na  pocz

ą

tku  omówimy  to,  co  inni  my

ś

l

ą

  lub  my

ś

leli  o 

ś

wiadomo

ś

ci  we 

ś

nie.  B

ę

dzie  to  krótki 

przegl

ą

d  najwa

Ŝ

niejszych  teorii  snu  w  ró

Ŝ

nych  kulturach  i  epokach.  Pó

ź

niej  zapoznamy  si

ę

  ze  snem 

od strony bada

ń

 naukowych, które w ostatnich latach bardzo si

ę

 rozwin

ę

ły i stanowi

ą

 ogromn

ą

 pomoc 

w  zrozumieniu  zjawiska  snu,  zwłaszcza  snu 

ś

wiadomego.  Kolejnym  rozdziałem  b

ę

dzie  próba  uj

ę

cia 

psychologicznego, opiszemy najwa

Ŝ

niejsze teorie snu i marze

ń

 sennych. Nast

ę

pnie zapoznamy si

ę

 z 

ć

wiczeniami,  które  pomog

ą

  nam  opanowa

ć

  umiej

ę

tno

ść

 

ś

wiadomego 

ś

nienia,  oraz  technikami 

pozwalaj

ą

cymi na przedłu

Ŝ

anie czasu trwania tego stanu. W nast

ę

pnych rozdziałach dowiemy si

ę

, w 

jaki sposób mo

Ŝ

na wykorzysta

ć

 jasny sen w ró

Ŝ

nych zakresach naszego 

Ŝ

ycia oraz jak spowodowa

ć

by stał si

ę

 on narz

ę

dziem naszego osobistego rozwoju. 

By

ć

  mo

Ŝ

e  potraktujecie  oneironautyk

ę

  jako  jedn

ą

  z  wielu  ciekawostek,  mam  jednak  nadziej

ę

Ŝ

niektórzy  z  Was,  drodzy  Czytelnicy,  poczuj

ą

,  i

Ŝ

  oneironautyka  to  co

ś

,  na  co  czekali  przez  wiele  lat  i 

zaczn

ą

 praktycznie stosowa

ć

 

ć

wiczenia i rady zawarte w tej ksi

ąŜ

ce. Powstała ona po to, by zach

ę

ci

ć

 

do  praktykowania  sztuki 

ś

wiadomego  snu  i  odkrywania  samego  siebie,  swoich  mo

Ŝ

liwo

ś

ci  i 

potencjałów. Od samego czytania, jak smakuje owoc mango, nikt jeszcze nie poczuł jego smaku. Dla 
tych,  którzy  b

ę

d

ą

  chcieli  pogł

ę

bi

ć

  swoj

ą

  wiedz

ę

  i  praktyk

ę

,  podamy  na  ko

ń

cu  sposób  kontaktowania 

si

ę

  z  informacyjnym  centrum  ruchu  oneironautycznego  w  Polsce,  który  rozwija  si

ę

  coraz  bardziej 

dynamicznie. 

Zaczynamy wi

ę

c nasz

ą

 podró

Ŝ

 w krain

ę

 snu. 

 

 

 

 

 

 

background image

SZAMANIZM 

Notowany  w  ostatnich  dekadach  XX  w.  rozwój  nauki  w  takich  dziedzinach,  jak  etnografia, 

antropologia,  psychologia  gł

ę

bi  i  religioznawstwo,  jak  równie

Ŝ

  nowoczesne  rozumienie  roli  mitu  i 

mitologii  w  kulturze  (Mircea  Eliade)  sprawiaj

ą

Ŝ

e  przymiotnik  “prymitywna”  w  odniesieniu  do  wielu 

społeczno

ś

ci  archaicznych  jest  nieuzasadniony. 

Ś

wiat  mitu,  religii  i  koncepcji  filozoficznych  cz

ę

sto 

wykazuje wysoki stopie

ń

 zło

Ŝ

ono

ś

ci i abstrakcji, a je

Ŝ

eli we

ź

miemy pod uwag

ę

 fakt, i

Ŝ

 ma on za sob

ą

 

czasami  wiele  tysi

ę

cy  lat  historii,  powinni

ś

my  zrewidowa

ć

  i  odrzuci

ć

  nasze  europejskie  poczucie 

wy

Ŝ

szo

ś

ci.  Musimy  przyzna

ć

Ŝ

e  oficjalna  zachodnia  psychologia  i  medycyna  dopiero  w  ko

ń

cu 

naszego stulecia dochodz

ą

 do wniosków, które od tysi

ą

cleci s

ą

 elementami tradycji szama

ń

skich. 

Z punktu widzenia nauki o sztuce 

ś

wiadomego snu jednym z najbardziej ciekawych i inspiruj

ą

cych 

przykładów  koncepcji  szama

ń

skich  jest  praktyka  snu  w  plemieniu  Senoi,  które  zamieszkuje  porosłe 

d

Ŝ

ungl

ą

 wy

Ŝ

yny 

ś

rodkowej Malezji. 

Senoiowie  tworz

ą

  społeczno

ść

,  która  zadziwia  bardzo  wysokim  poziomem  zdrowia,  zarówno  w 

sferze  psychicznej,  fizycznej,  jak  i  społecznej.  Według  Kiltona  Stewarta,  który  przebywał  w

ś

ród 

Senoiów kilka miesi

ę

cy w 1935 r., stan braku konfliktów, przest

ę

pstw, chorób umysłowych i fizycznych 

nale

Ŝ

y przypisa

ć

 niezwykle zdrowej postawie psychologicznej, na któr

ą

 ogromny wpływ miała nauka o 

ś

wiecie  snu,  a  wła

ś

ciwie  specyficzny  kult  otaczaj

ą

cy  marzenia  senne  i  znaczenie  umiej

ę

tno

ś

ci 

ś

wiadomego 

ś

nienia. 

Senoiowie  przekonani  s

ą

Ŝ

e  ka

Ŝ

dy  człowiek  powinien  nauczy

ć

  si

ę

  kontrolowa

ć

  swoje  marzenia 

senne i nauczy

ć

 si

ę

 

ś

ni

ć

 

ś

wiadomie, aby móc korzysta

ć

 z pomocy osób, postaci i mocy, które tam si

ę

 

manifestuj

ą

. Szczególnie jest to potrzebne, gdy spotyka si

ę

 we 

ś

nie postacie wzbudzaj

ą

ce l

ę

k. Je

Ŝ

eli 

dzi

ę

ki  odwadze  osobistej  i  pomocy  innych  postaci  snu  uda  si

ę

  tak

ą

  zagra

Ŝ

aj

ą

c

ą

  posta

ć

  pokona

ć

zamienia si

ę

 ona w “sprzymierze

ń

ca”, który mo

Ŝ

e pomóc nie tylko we 

ś

nie, ale tak

Ŝ

e na jawie. 

Z  punktu  widzenia  współczesnej  psychologii  jest  to  pogl

ą

d  gł

ę

boko  uzasadniony,  gdy

Ŝ

  po 

przezwyci

ęŜ

eniu  i  zintegrowaniu  l

ę

ku,  urazu  lub  kompleksu  zostaje  uwolniona  z  pod

ś

wiadomo

ś

ci 

dodatkowa  energia,  słu

Ŝą

ca  poprawie  zdrowia  i  rozwojowi  osobowo

ś

ci.  St

ą

d  ogromna  rola 

psychoterapii  w  leczeniu  nerwic  i  zaburze

ń

  funkcjonalnych,  b

ę

d

ą

cych  wynikiem  stresu,  szoku  lub 

innych negatywnych prze

Ŝ

y

ć

 psychicznych. 

Według  teorii  snów  Senoiów,  w  człowieku  mieszka  pi

ęć

  dusz:  w  sercu  sengin,  która  podtrzymuje 

Ŝ

ycie  w  ciele;  w  w

ą

trobie  jereg,  która  mo

Ŝ

e  podró

Ŝ

owa

ć

  w  czasie  i  przestrzeni;  hinum,  która 

odpowiada za funkcje mowy; w głowie ruai, która opuszcza ciało podczas snu oraz w oczach kenlok
która  odpowiada  za  poznanie  zmysłowe  i  wiedz

ę

  praktyczn

ą

.  Najwy

Ŝ

ej  wtajemniczony,  czyli  ten  kto 

osi

ą

gn

ą

ł  stopie

ń

  halaka  (szamana),  potrafi  sprawi

ć

Ŝ

e  wszystkie  dusze  oprócz  sengin  mog

ą

  wyj

ść

 

poza  ciało  i  współdziała

ć

  w 

ś

wiecie  snu.  Halak  nie  jest  w  plemieniu  Senoiów  funkcj

ą

  społeczn

ą

  (jak 

szamani  w  innych  plemionach),  lecz  stopniem  duchowego  rozwoju,  który  ka

Ŝ

dy  członek  plemienia 

mo

Ŝ

e osi

ą

gn

ąć

Metody  opanowania 

ś

wiadomego  snu  u  Senoiów  zakładaj

ą

  powi

ą

zanie  mi

ę

dzy  stanem  snu  i 

czuwania oraz docenianie roli snu. 

Ka

Ŝ

dego  dnia  rano  rodzina  Senoiów  zbiera  si

ę

  i  rozmawia  o  snach  z  ostatniej  nocy,  wszyscy 

członkowie  rodziny  bior

ą

  w  tym  udział,  a  dzieci  s

ą

  pouczane  przez  rodziców  i  starszych,  jak 

zachowywa

ć

  si

ę

  w  czasie  snu,  co  robi

ć

  i  jak  reagowa

ć

  na  senne  wizje.  Szczególne  znaczenie  maj

ą

 

dla Senoiów sny nios

ą

ce prze

Ŝ

ywanie przyjemno

ś

ci, które przedłu

Ŝ

a si

ę

, dopóki nie pojawi si

ę

 w nich 

co

ś

 wyj

ą

tkowo pi

ę

knego albo u

Ŝ

ytecznego, czym mo

Ŝ

na by podzieli

ć

 si

ę

 z innymi. Bardzo cz

ę

sto jest 

to taniec lub pie

śń

. Po obudzeniu si

ę

 nale

Ŝ

y przedstawi

ć

 taki dar innym współplemie

ń

com, a wszyscy 

bardzo to doceniaj

ą

 i traktuj

ą

 z nale

Ŝ

ytym szacunkiem. O znaczeniu snu 

ś

wiadczy

ć

 mo

Ŝ

e fakt, i

Ŝ

 pod 

wpływem snu jednego z członków plemienia du

Ŝ

a liczba Senoiów zmieniła swoje zwyczaje zwi

ą

zane z 

ubiorem  i  od

Ŝ

ywianiem  oraz  zmienił  si

ę

  status  kobiet,  które  uzyskały  równe  prawa  z  m

ęŜ

czyznami. 

Tego typu zmiany zaistniałe pod wpływem jednego snu niemo

Ŝ

liwe byłyby w

ś

ród ludów s

ą

siaduj

ą

cych 

z Senoiami. 

Poniewa

Ŝ

  postacie  ze  snu  s

ą

,  według  Senoiów,  jedynie  wcieleniami  rzeczywistych  mocy 

istniej

ą

cych  w  tamtym 

ś

wiecie,  nie  nale

Ŝ

y  dziwi

ć

  si

ę

Ŝ

e  we 

ś

nie  przyjaciel  zachowuje  si

ę

  wrogo,  a 

stosunki  seksualne  zachodz

ą

  pomi

ę

dzy  członkami  rodziny.  Wydaje  si

ę

Ŝ

e  przyjemno

ść

  seksualna 

odgrywa  w  snach  Senoiów  du

Ŝą

  rol

ę

,  a  ka

Ŝ

dy  sen  erotyczny  powinien  ko

ń

czy

ć

  si

ę

  orgazmem  i 

otrzyman

ą

 od sennego kochanka pie

ś

ni

ą

, któr

ą

 mo

Ŝ

na przenie

ść

 do stanu jawy. 

Bardzo interesuj

ą

c

ą

 teori

ę

 snu i wypływaj

ą

ce z niej umiej

ę

tno

ś

ci posiadaj

ą

 Punanowie zwani tak

Ŝ

Dakajami, koczownicze plemiona 

Ŝ

yj

ą

ce w d

Ŝ

unglach południowego Borneo. 

background image

W 1977 r. ekspedycja naukowa braci Blair próbowała odnale

źć

 to płochliwe i nieuchwytne plemi

ę

korzystaj

ą

c z pomocy na wpół cywilizowanego Punana o imieniu Berejo. Twierdził on, 

Ŝ

e Punanowie 

maj

ą

 dwie dusze. Jedna z nich – “fizyczno-uczuciowa” – znajduje si

ę

 w głowie, a druga to tzw. “senny 

w

ę

drowiec”,  który  “we 

ś

nie  i  w  specjalnym  transie  odbywa  podró

Ŝ

e,  widzi  innymi  oczyma,  dostrzega 

ś

cie

Ŝ

ki, dzikie  zwierz

ę

ta i  zaginionych ludzi”. Tylko dzi

ę

ki “sennemu w

ę

drowcowi” Bereja  bracia  Blair 

odnale

ź

li w d

Ŝ

ungli grup

ę

 Punanów, którzy nigdzie nie osiedlaj

ą

 si

ę

 na stałe i niezwykle trudno na nich 

trafi

ć

. O gł

ę

bi duchowej pogl

ą

dów na sen 

ś

wiadczy wypowied

ź

 szamana Punanów, który powiedział: 

“Senny  w

ę

drowiec  mo

Ŝ

e  nas  prowadzi

ć

  nie  tylko  przez  las,  ale  tak

Ŝ

e  przez  bezdro

Ŝ

a  naszego 

Ŝ

ycia 

wewn

ę

trznego,  to  senne  lataj

ą

ce  ciało  zna  nasz  pocz

ą

tek  i  nasz  kres,  i  wi

ąŜ

e  w  jedno  wszystkie 

czasy, wszystkie plemiona i wszystkie stworzenia.” 

W kulturze zachodniej dominuje przekonanie, 

Ŝ

e sny s

ą

 zjawiskiem nierzeczywistym i składaj

ą

 si

ę

 

z wyobra

Ŝ

e

ń

 i fantazji nie maj

ą

cych znaczenia. Na przeciwnym biegunie pogl

ą

dów na sen znajduj

ą

 si

ę

 

wierzenia  wielu  kultur  archaicznych,  które  przypisuj

ą

  snom  podstawow

ą

  i  zasadnicz

ą

  rol

ę

 

ontologiczn

ą

.  Aborygeni  wierz

ą

Ŝ

e  Sen  albo  Epoka  Snu,  b

ę

d

ą

ca  mityczn

ą

  przeszło

ś

ci

ą

tera

ź

niejszo

ś

ci

ą

  i  przyszło

ś

ci

ą

,  jest  jedyn

ą

  realnie  istniej

ą

c

ą

  rzeczywisto

ś

ci

ą

  absolutn

ą

,  a 

ś

wiat 

materialny  mo

Ŝ

e  istnie

ć

  tylko  w  powi

ą

zaniu  ze  Snem.  Rytuały  Aborygenów  słu

Ŝą

  odnawianiu  i 

umacnianiu tego kontaktu, bez którego 

ś

wiat przestałby istnie

ć

Podobnie  wielk

ą

  wag

ę

  do  snów  przywi

ą

zuj

ą

  Irokezi  z  Ameryki  Północnej,  o  których  francuski 

misjonarz jezuita, ojciec Fremin pisał w XVII stuleciu: “Słusznie byłoby powiedzie

ć

Ŝ

e znaj

ą

 oni tylko 

jedno  bóstwo  –  sen.  S

ą

  mu  całkowicie  podlegli,  posłusznie  wypełniaj

ą

  wszystkie  jego  zalecenia  [...], 

czuj

ą

  si

ę

  zobowi

ą

zani  dokładnie  przestrzega

ć

  tego,  co  objawi  im  si

ę

  we  snach.  Inne  plemiona 

zadowalaj

ą

 si

ę

 badaniem jedynie tych spo

ś

ród swoich snów, które wydaj

ą

 im si

ę

 szczególnie wa

Ŝ

ne i 

ciekawe,  natomiast członkowie tego plemienia, których sposób 

Ŝ

ycia uchodzi  za bardziej religijny ni

Ŝ

 

ich  s

ą

siadów,  czuliby  si

ę

  winni  popełnienia  wielkiego  przest

ę

pstwa,  gdyby  zaniedbali  analiz

ę

  cho

ć

by 

jednego  ze  swoich  snów.  Ci  ludzie  wci

ąŜ

  tylko  my

ś

l

ą

  o  jednym,  nie  rozmawiaj

ą

  o  niczym  innym.  Ich 

chaty s

ą

 pełne snów.” 

Pomimo i

Ŝ

 by

ć

 mo

Ŝ

e ojciec Fremin nieco przesadził  w opisie  znaczenia snów u Irokezów, faktem 

jest, 

Ŝ

e  podobnie  jak  Sigmund  Freud,  uwa

Ŝ

ali  oni, 

Ŝ

e  sny  s

ą

  realizacj

ą

  naszych  pragnie

ń

  i  maj

ą

 

znaczenie symboliczne. Jako jedni z nielicznych zauwa

Ŝ

yli, 

Ŝ

e niektóre symbole nale

Ŝ

y interpretowa

ć

 

w ich przeciwnym znaczeniu, dlatego te

Ŝ

 tłumaczenie snów powierzali tylko najwy

Ŝ

ej wtajemniczonym 

i do

ś

wiadczonym szamanom. 

Według Indian Marikopa proces wtajemniczania w sny jest długi i trudny, mo

Ŝ

e trwa

ć

 nawet wiele 

lat. Trzeba tak

Ŝ

e uwa

Ŝ

a

ć

Ŝ

eby nie zacz

ąć

 mówi

ć

 o swoich snach zbyt wcze

ś

nie, gdy

Ŝ

 wtedy opiekun 

duchowy, który pojawia si

ę

 i naucza we 

ś

nie, mo

Ŝ

e rozzło

ś

ci

ć

 si

ę

 i przerwa

ć

 proces nauczania. 

Niezwykle interesuj

ą

ce z punktu widzenia badaczy 

ś

wiadomych snów i innych zmienionych stanów 

ś

wiadomo

ś

ci s

ą

 teorie Juana Matusa, szamana z plemienia Yaqui, zamieszkuj

ą

cego tereny Meksyku. 

Został  on  opisany  przez  studiuj

ą

cego  na  Uniwersytecie  Kalifornijskim  antropologa  brazylijskiego 

pochodzenia,  Carlosa  Castaned

ę

,  w  serii  ksi

ąŜ

ek,  które  stały  si

ę

  bestsellerami  w  Stanach 

Zjednoczonych. Poniewa

Ŝ

 wi

ę

kszo

ść

 nauk don Juana zwi

ą

zana była z substancjami halucynogennymi 

wyst

ę

puj

ą

cymi  w  peyotlu,  bieluniu,  “

ś

wi

ę

tych  grzybach”  i  innych  ziołach,  Castaneda  stał  si

ę

  kim

ś

  w 

rodzaju  guru  (nauczyciela  duchowego)  dla  młodzie

Ŝ

y  hippisowskiej,  eksperymentuj

ą

cej  z 

substancjami  psychodelicznymi.  Pomimo  podwa

Ŝ

ania  autentyczno

ś

ci  relacji  Castanedy  przez 

niektórych  antropologów,  koncepcje  zawarte  w  jego  ksi

ąŜ

kach  s

ą

  niezwykle  gł

ę

bokie,  ciekawe  i 

inspiruj

ą

ce. 

Aby  pozna

ć

  samego  siebie  w  pełni,  człowiek  musi,  według  don  Juana,  rozpozna

ć

  w  sobie  dwa 

pierwiastki:  tonal  i  nagual.  Tonal  skupia  si

ę

  wokół  rozumu  i  opiera  si

ę

  na  zwykłej  percepcji 

ś

wiata, 

która  podporz

ą

dkowana  jest  ograniczonemu,  opartemu  na  ego  rozumieniu.  Poniewa

Ŝ

  rozum 

posługuje si

ę

 słowem, tonalem jest wszystko, co potrafimy nazwa

ć

 i opisa

ć

Nagual to rzeczywisto

ść

 

wykraczaj

ą

ca poza umysł i słowa, to moc realnie tworz

ą

ca 

ś

wiat, a nie tylko go opisuj

ą

ca. Mo

Ŝ

na go 

odkry

ć

  tylko  wtedy,  gdy  ustanie  w  nas  wewn

ę

trzny  dialog  i  umysł  stanie  si

ę

  pusty.  Proces  ten  don 

Juan nazywał “zatrzymywaniem 

ś

wiata”, a technik

ą

, która go wywoływała, było “widzenie”. Don Juan 

odró

Ŝ

niał “widzenie” od zwykłego patrzenia. Podczas patrzenia najwa

Ŝ

niejsz

ą

 rol

ę

 odgrywa ego, “ja”, 

które ocenia, interpretuje, ma wyobra

Ŝ

enia i oczekiwania. W patrzeniu nie jest wa

Ŝ

ne to, co jest, lecz 

pierwsze

ń

stwo ma nasza indywidualna interpretacja 

ś

wiata. My

ś

l oparta na ego zakłóca percepcj

ę

Kiedy  zdarza  si

ę

  “widzenie”,  poczucie  indywidualnego  “ja”  zanika,  a  pozostaje  tylko  przedmiot 

widzenia  sam  w  sobie,  poza  jak

ą

kolwiek  interpretacj

ą

  czy  ocen

ą

.  Nast

ę

puje  czysta  percepcja.  Nie 

background image

znaczy  to, 

Ŝ

e  umysł,  pami

ęć

,  ego  przestaje  funkcjonowa

ć

.  Zachodzi  jedynie  przesuni

ę

cie  ich 

znaczenia, ego przestaje by

ć

 tyranem narzucaj

ą

cym swój ograniczony punkt widzenia. 

Nagual  to  nie  tylko  najgł

ę

bszy  element  naszego  bytu,  ale  tak

Ŝ

e  siła,  której  mo

Ŝ

na  u

Ŝ

y

ć

  w  celach 

magicznych,  za

ś

  jednym  z  pierwszych  zada

ń

  maga  jest  “ustawianie  snów”  albo  “

ś

nienie”.  W  ten 

sposób  don  Juan  nazywał 

ś

wiadomy  sen.  Do  “

ś

nienia”  prowadziło  cz

ę

ste  praktykowanie  “widzenia” 

oraz 

ć

wiczenie  odnajdywania  swoich  r

ą

k  we 

ś

nie.  Zostanie  ono  opisane  w  rozdziale  po

ś

wi

ę

conym 

Ŝ

nym technikom oneironautycznym. 

Wiedza  szamanów  na  temat  snu  i 

ś

wiatów  duchowych,  opisana  w  j

ę

zyku  mitologicznym, 

symbolicznym,  jest  bardzo  gł

ę

boka,  a  współczesna  nauka  dopiero  rozpoczyna  badanie  tego 

fascynuj

ą

cego  obszaru.  Szamanizm  istnieje  od  około  dwudziestu,  trzydziestu  tysi

ę

cy  lat,  a 

najwa

Ŝ

niejsze  idee  ł

ą

cz

ą

  szamanów  ze  wszystkich  stron 

ś

wiata.  Jedynym  wyja

ś

nieniem  tego  stanu 

rzeczy  jest  fakt, 

Ŝ

e  szamanizm  wypływa  z  naturalnego,  pierwotnego  do

ś

wiadczenia  duchowego,  a 

jego  metody  s

ą

  po  prostu  skuteczne.  Z  tego  niezwykle  bogatego 

ś

wiata  praktyk  magicznych  z 

pewno

ś

ci

ą

  warto  wi

ę

c  wyodr

ę

bni

ć

  fakty  i  wiedz

ę

,  oraz  pokusi

ć

  si

ę

  o  sformułowanie  tego  w  j

ę

zyku 

zrozumiałym nie tylko dla naszej 

ś

wiadomo

ś

ci, ale tak

Ŝ

e pod

ś

wiadomo

ś

ci. “Nowoczesny mit”, na który 

wszyscy czekamy u progu “Ery Wodnika”, zapewne nie zrodzi si

ę

 z niczego, wierz

ę

Ŝ

e jego korzenie 

tkwi

ć

 b

ę

d

ą

 w bardzo szeroko rozumianej tradycji duchowej ludzko

ś

ci. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

JOGA 

Staro

Ŝ

ytna nauka jogi powstała  w Indiach kilka tysi

ę

cy  lat temu, została  opisana w podstawowym 

traktacie pt. Jogasutry, który przypisywany jest m

ę

drcowi o imieniu Pata

ń

d

Ŝ

ali i datowany pomi

ę

dzy II 

w.  p.n.e.,  a  V  w.  n.e.  Wraz  z  kilkoma  komentarzami  jest  on  podstaw

ą

  systemu  filozoficzno-

medytacyjnego,  który  u  ko

ń

ca  XX  w.  prze

Ŝ

ywa  swój  renesans  i  niebywały  wprost  rozwój.  Jednak 

współczesne  formy  jogi  na  zachodzie  w  przewa

Ŝ

aj

ą

cej  wi

ę

kszo

ś

ci  nie  dorównuj

ą

  klasycznej  jodze, 

trac

ą

c  bardzo  wiele  z  gł

ę

bi  psychologiczno-duchowych  analiz  na  rzecz  dora

ź

nych  korzy

ś

ci 

zdrowotnych i powierzchownej fascynacji egzotyk

ą

 religijn

ą

 dalekich Indii. 

Powa

Ŝ

ne i wszechstronne badania zarówno samego systemu, jak i praktykuj

ą

cych joginów trwaj

ą

 

od  kilkudziesi

ę

ciu  ju

Ŝ

  lat.  Obraz  powstaj

ą

cy  w  wyniku  tych  bada

ń

  jest  niezwykle  interesuj

ą

cy, 

szczególnie w 

ś

wietle współczesnej wiedzy na temat snu. 

System jogi uj

ę

ty w Jogasutrach składa si

ę

 z o

ś

miu stopni. Pierwsze dwa, jama i nijama, to rodzaj 

wskaza

ń

  etyczno-moralnych,  które  mo

Ŝ

na  by  porówna

ć

  do  chrze

ś

cija

ń

skiego  dekalogu.  Słu

Ŝą

  one 

wyrobieniu  w  adepcie  jogi  odpowiedniej  postawy  psychicznej,  która  sprzyja

ć

  b

ę

dzie  nast

ę

pnym, 

bardziej zaawansowanym stopniom. Nast

ę

pne trzy tzn.: asanapranajama i pratjahara s

ą

 dla badaczy 

snu  szczególnie  interesuj

ą

ce.  Z  asanami  wi

ę

kszo

ść

  z  nas  miała  okazj

ę

  si

ę

  zetkn

ąć

,  gdy

Ŝ

  zachodnie 

szkoły jogi skupiaj

ą

 si

ę

 głównie  na tym stopniu. S

ą

 to specyficzne 

ć

wiczenia fizyczne. Wpływaj

ą

 one 

na  organizm,  zapewniaj

ą

c  zdrowie  i  sprzyjaj

ą

c

ą

  dalszemu  rozwojowi  kondycj

ę

.  Pranajama  to 

ć

wiczenia  oddechowe,  polegaj

ą

ce  na  stopniowym  spowolnieniu  i  uspokojeniu  oddechu  oraz  nadaniu 

mu specyficznego rytmu. Zgodnie  z  nauk

ą

 jogi umysł  i oddech s

ą

  ze sob

ą

 bardzo 

ś

ci

ś

le  powi

ą

zane. 

Wpływaj

ą

c  na  oddech  mo

Ŝ

emy  sterowa

ć

  stanem  swojego  umysłu.  Jako  przykład  ilustruj

ą

cy  opisan

ą

 

prawidłowo

ść

  jogini  podaj

ą

  fakt,  i

Ŝ

  człowiek  rozgniewany  ma  szybki  i  nieregularny  oddech,  człowiek 

za

ś

 spokojny i skupiony, oddycha powoli i rytmicznie. 

Dzi

ę

ki  pranajamie,  czyli  regulacji  oddechu,  mo

Ŝ

liwe  jest  według  jogi  poznanie  innych,  normalnie 

niedost

ę

pnych  stanów 

ś

wiadomo

ś

ci,  na  przykład  stanów 

ś

wiadomo

ś

ci  wyst

ę

puj

ą

cych  we 

ś

nie.  Rytm 

oddychania 

ś

pi

ą

cego jest wolniejszy i gł

ę

bszy ni

Ŝ

 przebudzonego. Poprzez zastosowanie tego rytmu 

jogini mog

ą

 

ś

wiadomie wej

ść

 w 

ś

wiat snu. 

Klasyczna  joga  zna  cztery  stany 

ś

wiadomo

ś

ci.  Poza  trzema, które  znane  s

ą

  nam  wszystkim  tzn.: 

czuwaniem,  snem  z  marzeniami  i  snem  bez  marze

ń

,  wyodr

ę

bnia  si

ę

  jeszcze  czwarty  stan,  zwany 

turija albo samadhi. Czasami w stanie samadhi oddychanie jest tak delikatne, 

Ŝ

e nie mo

Ŝ

na  w ogóle 

zauwa

Ŝ

y

ć

 oddechu. 

W  czasie  bada

ń

  nad  medytacj

ą

  jogi  urz

ą

dzenia  badawcze  wskazywały  całkowite  wstrzymanie 

oddychania przez okres kilkudziesi

ę

ciu sekund bez wyst

ę

powania oddechów kompensacyjnych, które 

naturalnie nast

ę

puj

ą

 po tak długiej przerwie w oddychaniu.  

Wynikiem stosowania pranajamy jest pratjahara, czyli niezale

Ŝ

no

ść

 od wra

Ŝ

e

ń

 zmysłowych. Mózg 

joginów  pogr

ąŜ

onych  w  gł

ę

bokiej  medytacji  nie  reaguje  na  bod

ź

ce  zmysłowe,  nic  nie  jest  w  stanie 

zakłóci

ć

 ich koncentracji. Naturalnym stanem pratjahary, czyli oderwania od zewn

ę

trznego 

ś

wiata jest 

sen. Jednak

Ŝ

e w przypadku jogina, mimo braku pobudze

ń

 zmysłowych 

ś

wiadomo

ść

 nie zanika. Jogin 

“wie”, 

Ŝ

ś

pi.  Oto  fragment  rozmowy  z  jednym  z  najwi

ę

kszych  m

ę

drców  i  joginów  Indii, 

Ś

ri 

Nisargadatt

ą

 Maharajem: 

– Co pan robi gdy pan 

ś

pi? 

– Jestem 

ś

wiadomy, 

Ŝ

ś

pi

ę

– Czy sen nie jest stanem pod

ś

wiadomo

ś

ci? 

– Tak, jestem 

ś

wiadomy tej pod

ś

wiadomo

ś

ci. 

– A na jawie lub gdy pan 

ś

ni? 

– Jestem 

ś

wiadomy, 

Ŝ

e czuwam lub 

ś

ni

ę

–  Nie  rozumiem.  Co  dokładnie  ma  pan  na  my

ś

li?  Wyja

ś

ni

ę

  mój  punkt  widzenia:  sen  jest  stanem 

pod

ś

wiadomo

ś

ci, czuwanie jest 

ś

wiadomo

ś

ci

ą

, marzenia senne za

ś

 to 

ś

wiadomo

ść

 własnego umysłu, 

bez u

ś

wiadamiania sobie otoczenia. 

– Według mnie jest prawie tak samo. Wydaje mi si

ę

 jednak, 

Ŝ

e jest pomi

ę

dzy nami jaka

ś

 ró

Ŝ

nica. 

Pan  w  ka

Ŝ

dym  z  tych  stanów  zapomina  o  dwóch  pozostałych,  podczas  gdy  dla  mnie  istnieje  tylko 

jeden stan, obejmuj

ą

cy i przewy

Ŝ

szaj

ą

cy trzy wymienione stany umysłu. 

– Czy miewa pan marzenia senne? 

background image

– Oczywi

ś

cie miewam sny. 

– Jakie s

ą

 to sny? 

– S

ą

 to echa prze

Ŝ

y

ć

 na jawie. 

– A gdy zapada pan w gł

ę

boki sen? 

– 

Ś

wiadomo

ść

 mózgowa jest wówczas zawieszona. 

– Czy jest pan wtedy nie

ś

wiadomy? 

– Zdaj

ę

 sobie spraw

ę

Ŝ

e jestem nie

ś

wiadomy. 

– U

Ŝ

ywa pan dwóch terminów angielskich na okre

ś

lenie 

ś

wiadomo

ś

ci: awareness i consciousness

Czy nie chodzi w nich o to samo? 

–  Awareness  to  pra

ś

wiadomo

ść

.  Jest  to  stan  odwieczny,  bez  pocz

ą

tku  i  ko

ń

ca,  niczym  nie 

spowodowany, samoistny, niepodzielny, niezmienny. Consciousness to 

ś

wiadomo

ść

 ludzka. Wywodzi 

si

ę

  ona  z  ł

ą

czno

ś

ci  ze 

ś

wiatem,  jest  powierzchowna  i  dwoista. 

Ś

wiadomo

ść

  nie  mo

Ŝ

e  istnie

ć

  bez 

pra

ś

wiadomo

ś

ci, ale pra

ś

wiadomo

ść

 istnieje niezale

Ŝ

nie od 

ś

wiadomo

ś

ci, jak na przykład w gł

ę

bokim 

ś

nie. Pra

ś

wiadomo

ść

 to absolut. 

Ś

wiadomo

ść

 zale

Ŝ

na jest od swojej tre

ś

ci i dotyczy zawsze czego

ś

Ś

wiadomo

ść

  jest  cz

ą

stkowa  i  ulega  zmianom.  Pra

ś

wiadomo

ść

  to  pełnia,  niezmienno

ść

  i  spokój,  to 

powszechne 

ź

ródło  i  podpora  ka

Ŝ

dego  do

ś

wiadczenia.  (por.  nauk

ę

  don  Juana  o  tonalu  i  nagualu  – 

przyp. aut.) 

– W jaki sposób człowiek mo

Ŝ

e przekroczy

ć

 

ś

wiadomo

ść

 i doj

ść

 do pra

ś

wiadomo

ś

ci? 

–  Poniewa

Ŝ

  istnienie 

ś

wiadomo

ś

ci  zale

Ŝ

y  od  pra

ś

wiadomo

ś

ci,  ta  ostatnia  obecna  jest  w  ka

Ŝ

dym 

stanie 

ś

wiadomo

ś

ci  człowieka.  Dlatego  nawet  sama 

ś

wiadomo

ść

Ŝ

e  jest  si

ę

 

ś

wiadomym,  zbli

Ŝ

a  do 

pra

ś

wiadomo

ś

ci. Obserwowanie własnego nurtu 

ś

wiadomo

ś

ci wzniesie pana do pra

ś

wiadomo

ś

ci. Nie 

b

ę

dzie to 

Ŝ

aden nowy stan. Rozpozna go pan od razu jako pierwotn

ą

 podstaw

ę

 egzystencji, która jest 

samym 

Ŝ

yciem, miło

ś

ci

ą

 i rado

ś

ci

ą

– Skoro rzeczywisty byt ukryty jest w nas przez cały czas, na czym polega proces samorealizacji? 

–  Urzeczywistnienie  jest  przeciwie

ń

stwem  niewiedzy.  Niewiedza,  przyczyna  cierpienia  człowieka, 

polega na uznawaniu 

ś

wiata za realny, a ja

ź

ni za co

ś

 nierzeczywistego. Odkrycie, 

Ŝ

e jedynie ja

źń

 jest 

rzeczywista,  za

ś

  wszystkie  inne  rzeczy  i  zjawiska  s

ą

  czasowe  i  przemijaj

ą

ce,  to  kluczowy  warunek 

osi

ą

gni

ę

cia  wolno

ś

ci,  pokoju  i  rado

ś

ci.  Jest  to  w  gruncie  rzeczy  bardzo  proste.  Zamiast  patrze

ć

  na 

ś

wiat  wyimaginowany,  nale

Ŝ

y  uczy

ć

  si

ę

 

ś

wiata  takiego,  jaki  on  rzeczywi

ś

cie  jest.  Z  chwil

ą

  gdy  to 

nast

ą

pi,  zobaczy pan tak

Ŝ

e prawdziwego siebie. Jest to jakby oczyszczenie  zwierciadła. Zwierciadło, 

które uka

Ŝ

e panu 

ś

wiat taki, jaki on rzeczywi

ś

cie jest, ujawni panu zarazem pa

ń

skie nowe oblicze.” 

W  innym  miejscu 

Ś

ri  Nisargadatta  Maharaj  opisuje  zale

Ŝ

no

ść

  pami

ę

ci  i  poznania  w  czasie 

ę

bokiego snu. 

“ ...powinien pan dokładnie przyjrze

ć

 si

ę

 stanowi swego umysłu na jawie. Odkryje pan w nim wiele 

przerw,  kiedy  umysł  jest  nieczynny.  Niech  pan  zwróci  uwag

ę

,  jak  niewiele  pami

ę

ta  pan,  nawet  w 

stanie pełnego czuwania. Nie mo

Ŝ

e pan powiedzie

ć

Ŝ

e podczas snu nie miał pan 

ś

wiadomo

ś

ci. Pan 

tylko nie pami

ę

ta. Luka w pami

ę

ci to niekoniecznie luka w 

ś

wiadomo

ś

ci... 

– Czy mog

ę

 zapami

ę

ta

ć

, jaki jest mój stan w gł

ę

bokim 

ś

nie? 

–  Oczywi

ś

cie!  Przez  wyeliminowanie  przerw  spowodowanych  brakiem  uwagi  podczas  godzin 

czuwania  wyeliminuje  pan  stopniowo  dług

ą

  przerw

ę

  nieobecno

ś

ci  umysłu,  któr

ą

  nazywa  pan  snem. 

B

ę

dzie pan wtedy 

ś

wiadomy, 

Ŝ

e pan 

ś

pi.” 

Nowoczesne badania joginów wskazuj

ą

 na gł

ę

bokie powi

ą

zania pomi

ę

dzy snem a medytacj

ą

 jogi. 

Dwaj lekarze indyjscy N. N. Das i H. Gastant obserwowali zapis elektrycznej aktywno

ś

ci mózgu (fale 

EEG) u joginów podczas medytacji. Zapis ten wskazywał rytm alfa wyst

ę

puj

ą

cy u zwykłych ludzi przed 

za

ś

ni

ę

ciem, lecz gdy jogini wchodzili w ekstaz

ę

, rytm alfa zmieniał si

ę

 i zapis przypominał sen w fazie 

REM (faza snu z marzeniami sennymi). Jogini byli niepodatni na próby przerwania tego stanu, bladzi i 
nieruchomi, mi

ęś

nie mieli całkowicie zwiotczałe, podobnie jak my wszyscy w fazie REM. 

Badania fizjologiczne w pełni potwierdzaj

ą

 staro

Ŝ

ytn

ą

 teori

ę

 jogi sprzed kilku tysi

ę

cy lat, a gł

ę

boko 

poszukuj

ą

cy  oneironauci  zawsze  znajd

ą

  w  niej  niewyczerpane 

ź

ródło  wiedzy,  do

ś

wiadczenia  i 

inspiracji w poszukiwaniu nowych, zmienionych stanów 

ś

wiadomo

ś

ci. 

 

background image

TYBET 

Szczegółowa  nauka  o 

ś

wiadomym  wej

ś

ciu  w  sen  rozwijała  si

ę

  nie  tylko  w  Indiach.  Tybeta

ń

ska 

forma jogi mo

Ŝ

e by

ć

 uznana obecnie za prawdziw

ą

 skarbnic

ę

 wiedzy o 

ś

wiadomym 

ś

nie. 

Joga  wraz  z  buddyzmem  jako  religi

ą

  uniwersaln

ą

  trafiła  do  Tybetu  w  IX  w.,  gdzie  w  zetkni

ę

ciu  z 

nosz

ą

c

ą

 szama

ń

skie cechy tubylcz

ą

 religi

ą

 bön dała pocz

ą

tek lamaizmowi. W ci

ą

gu wieków powstało 

wiele sekt i szkół wad

Ŝ

rajany, czyli “diamentowego  wozu” jak nazywaj

ą

 swoj

ą

 buddyjsk

ą

 religi

ę

 sami 

Tybeta

ń

czycy.  Praktyki  jogi  klasycznej  zostały  w  niej  rozbudowane  z  i

ś

cie  barokow

ą

  inwencj

ą

Powstała bardzo du

Ŝ

a liczba traktatów, praktyk religijnych i medytacji opartych na wizualizacji bóstw, 

które  słu

Ŝ

yły  rozwojowi 

ś

wiadomo

ś

ci  jogina.  Niewiele  z  nich  zachowało  prostot

ę

  i  uniwersalno

ść

 

pierwotnego  do

ś

wiadczenia.  Do  tych  nielicznych  nale

Ŝ

y  szkoła  dzogczen  i  praktyki  jogi  snu 

pochodz

ą

ce od dawnego mistrza Naropy, znanego w Indiach jako Nadapada. Naropa według tradycji 

był uczniem Tilopy, a nauczycielem Marpy, który z kolei był nauczycielem Milarepy, wybitnego jogina, 
mistyka i poety tybeta

ń

skiego, 

Ŝ

yj

ą

cego w XII w. 

Milarepa  osiem  lat  sp

ę

dził  samotnie  w  jaskiniach  Himalajów,  po

ś

wi

ę

caj

ą

c  si

ę

  medytacji  i 

praktykuj

ą

ć

wiczenia  wskazane mu przez  Marp

ę

. Jadł bardzo mało, tyle tylko, by  utrzyma

ć

 si

ę

 przy 

Ŝ

yciu. Po latach wysiłku napisał: 

“W nocy w moich snach przechadzałem si

ę

 po zboczach góry Meru, od szczytu a

Ŝ

 do jej podnó

Ŝ

a. 

Widziałem  wszystko  bardzo  wyra

ź

nie.  We 

ś

nie  przeistaczałem  si

ę

  w  setki  postaci,  z  których  ka

Ŝ

da 

posiadała  te  same  cechy  co  ja.  Ka

Ŝ

da  z  tych  postaci  b

ę

d

ą

cych  mn

ą

  potrafiła  porusza

ć

  si

ę

  w 

przestrzeni, dotrze

ć

 do Nieba Buddy, wysłucha

ć

 tam nauk, a nast

ę

pnie powróci

ć

 i przekazywa

ć

 nauk

ę

 

o Dharmie (nauk

ę

 buddyjsk

ą

 – przyp. aut.) innym ludziom. Mogłem tak

Ŝ

e zmienia

ć

 moje fizyczne ciało 

w  płon

ą

cy  ogie

ń

  lub  bezmiar  płyn

ą

cej  lub  stoj

ą

cej  wody.  Widz

ą

c, 

Ŝ

e  zdobyłem  niesko

ń

czon

ą

  moc 

kontrolowania zjawisk, mimo 

Ŝ

e działo si

ę

 to jedynie w snach, byłem bezbrze

Ŝ

nie szcz

ęś

liwy i wielce 

podniesiony na duchu.” 

Musimy  doda

ć

Ŝ

e  rozpoznanie  iluzji  marze

ń

  sennych  słu

Ŝ

y  w  doktrynie  buddyjskiej  rozpoznaniu 

iluzji i sennej natury całej rzeczywisto

ś

ci. 

Nauki o jodze snu były przekazywane ustnie uczniowi przez guru i otaczane tajemnic

ą

. Nie zostały 

spisane  przez  wiele  wieków  i  nie  były  dost

ę

pne  nawet  dla  mnichów  buddyjskich,  nie  mówi

ą

c  ju

Ŝ

  o 

ś

wieckich.  Pierwsze  teksty  skonstruowano  tak, 

Ŝ

e  wymagały  obja

ś

nie

ń

  i  komentarzy  guru,  który 

udzielał ich tylko wybranym i wybitnie zdolnym uczniom osobi

ś

cie. 

Na  pocz

ą

tku  treningu  jogi  snu  praktykuj

ą

cy  powinien  czujnie  obserwowa

ć

  otaczaj

ą

c

ą

  go 

rzeczywisto

ść

  z  przekonaniem, 

Ŝ

e  wszystko,  co  widzi,  to  jedynie  sen.  W  jednym  z  wa

Ŝ

niejszych 

traktatów dzogczen napisano: “Wszystkie zjawiska, które spostrzegamy lub słyszymy, jakkolwiek wiele 
by ich nie było, s

ą

 fałszywymi wyobra

Ŝ

eniami, cho

ć

by wydawały si

ę

 bardzo ró

Ŝ

norodne. Mo

Ŝ

emy wi

ę

ostatecznie ustali

ć

Ŝ

e s

ą

 one jedynie magiczn

ą

 manifestacj

ą

 umysłu.” 

A  zatem,  podczas  dnia  nale

Ŝ

y  ci

ą

gle  pami

ę

ta

ć

Ŝ

e  wszystkie  rzeczy  maj

ą

  w  istocie  natur

ę

  snu, 

trzeba powtarza

ć

 sobie w duchu: “To jest sen.” Tsongkhapa (1357 – 1410), zało

Ŝ

yciel jednej ze szkół 

buddyzmu  tybeta

ń

skiego  i  jeden  z  najlepszych  komentatorów  Naropy,  twierdzi, 

Ŝ

e  pragnienia,  które 

mamy w ci

ą

gu dnia, maj

ą

 tendencj

ę

 do pojawiania si

ę

 tak

Ŝ

e w nocy i dlatego jogin powinien w ci

ą

gu 

dnia pragn

ąć

 rozpoznania stanu snu. 

Kład

ą

c si

ę

 spa

ć

, nale

Ŝ

y zastosowa

ć

 specjalne uciski na t

ę

tnic

ę

 szyjn

ą

, nozdrza i gardło, modli

ć

 si

ę

 

do  swojego  guru  i  praktykowa

ć

  wizualizacj

ę

  odpowiednich  bóstw.  Nast

ę

pnie  jogin  wizualizuje  w 

czerwonym  kolorze  sylab

ę

  ah  w  gardle,  gdzie  zgodnie  z  tradycj

ą

  znajduje  si

ę

  czakra  (o

ś

rodek 

reguluj

ą

cy przepływ prany, czyli energii 

Ŝ

yciowej) reguluj

ą

ca stany 

ś

wiadomo

ś

ci. Po poło

Ŝ

eniu si

ę

 do 

łó

Ŝ

ka z wysok

ą

 poduszk

ą

 i cienk

ą

 kołdr

ą

, powtarza on siedem razy pogł

ę

biony, przeponowy oddech, 

nazywany  “oddechem  wazy”,  i  jedena

ś

cie  razy  postanowienie, 

Ŝ

e  zamierza  rozpozna

ć

  stan  snu. 

Nast

ę

pnym krokiem jest koncentracja na kropce wielko

ś

ci ziarna grochu, któr

ą

 nale

Ŝ

y wyobrazi

ć

 sobie 

pomi

ę

dzy  brwiami.  Kropka  mo

Ŝ

e  by

ć

  biała,  czerwona  lub  zielona,  w  zale

Ŝ

no

ś

ci  od  temperamentu 

jogina. Praktyka ta trwa a

Ŝ

 do za

ś

ni

ę

cia. 

Je

Ŝ

eli zdarzy si

ę

 tak, i

Ŝ

 nie b

ę

dzie ona działa

ć

, nale

Ŝ

y powtórzy

ć

 oddech wazy dwadzie

ś

cia jeden 

razy,  tyle  samo  razy  swoje  pragnienie  rozpoznania  snu,  a  potem  wizualizowa

ć

  czarn

ą

  kropk

ę

  “u 

podstawy organu rozrodczego”. 

Poniewa

Ŝ

 trudno jest rozpozna

ć

 sen mi

ę

dzy północ

ą

 a 

ś

witem, nale

Ŝ

y – jak mówi

ą

 

ś

wi

ę

te teksty – 

praktykowa

ć

 po wschodzie sło

ń

ca. Lepiej jest tak

Ŝ

e spa

ć

 kilka razy krótko ni

Ŝ

 pogr

ąŜ

a

ć

 si

ę

 w jednym, 

długim i gł

ę

bokim 

ś

nie. Je

Ŝ

eli nie mo

Ŝ

na osi

ą

gn

ąć

 

ś

wiadomo

ś

ci we 

ś

nie, poniewa

Ŝ

 za ka

Ŝ

dym razem, 

background image

gdy to ma si

ę

 wydarzy

ć

, jogin budzi si

ę

, nale

Ŝ

y dobrze zje

ść

 i ci

ęŜ

ko pracowa

ć

 podczas dnia, aby sen 

stał  si

ę

  bardziej  krzepki.  W  przypadku  gdy  nie  mo

Ŝ

na  nic  sobie  przypomnie

ć

  ze  snu,  nale

Ŝ

y  unika

ć

 

nieczystych  (w  sensie  religijnym)  miejsc,  ludzi  i  po

Ŝ

ywienia.  Ludzie  miewaj

ą

cy  powracaj

ą

ce  sny 

powinni o nich medytowa

ć

 wraz z postanowieniem rozpoznania ich, gdy znowu si

ę

 przy

ś

ni

ą

Kiedy jogin osi

ą

gnie ju

Ŝ

 

ś

wiadomo

ść

 we 

ś

nie, powinien przedłu

Ŝ

a

ć

 jasny sen poprzez koncentracj

ę

 

na  czakrze  gardła  oraz  rozpocz

ąć

  próby  zmieniania  snu  zgodnie  ze  swoj

ą

  wol

ą

.  Mo

Ŝ

na  zmienia

ć

 

Ŝ

ne  formy  na  zewn

ą

trz,  jak  równie

Ŝ

  swoj

ą

  własn

ą

  posta

ć

.  Mo

Ŝ

na  nawet  zmieni

ć

  si

ę

  w  Budd

ę

  lub 

Boddhisatw

ę

,  albo  odwiedza

ć

  Buddów  w  ich  krainach,  słucha

ć

  ich  nauk,  jednak  wci

ąŜ

  nale

Ŝ

pami

ę

ta

ć

Ŝ

e wszystko jest kreacj

ą

 naszego umysłu. 

Namacalne, 

Ŝ

ywe  do

ś

wiadczenie  i  całkowite  przekonanie  o  iluzoryczno

ś

ci  snu  powinno  zosta

ć

 

przeniesione  do  stanu  jawy  w  codziennym 

Ŝ

yciu.  Pomo

Ŝ

e  to  joginowi  zrozumie

ć

  podstawow

ą

 

buddyjsk

ą

 doktryn

ę

 o iluzoryczno

ś

ci 

ś

wiata. 

Tsongkhapa  twierdzi, 

Ŝ

ś

wiadomy  sen  nie  jest  medytacj

ą

  i  mo

Ŝ

na  go  u

Ŝ

ywa

ć

  w  celach 

niereligijnych,  na  przykład 

Ŝ

eby  sobie  polata

ć

  albo  prze

Ŝ

y

ć

  co

ś

  przyjemnego.  Jednak  poł

ą

czenie  ze 

sob

ą

 

ś

wiadomego  snu  i  medytacji  jest  najwy

Ŝ

sz

ą

  form

ą

  jogi,  a  post

ę

p  duchowy  w  wyniku  tego 

poł

ą

czenia zostaje przyspieszony dziesi

ę

ciokrotnie. Jeden rok medytacji 

ś

wiadomego snu to dziesi

ęć

 

lat zwykłej medytacji. 

W  Tybecie  główny  nacisk  kładzie  si

ę

  na 

ć

wiczenia,  w  których  praktykuj

ą

cy  staraj

ą

  si

ę

  utrzyma

ć

 

ś

wiadomo

ść

  podczas  zasypiania,  a  nie  po  prostu  zorientowa

ć

  si

ę

Ŝ

ś

ni

ą

  podczas  trwania  snu.  Ta 

bezpo

ś

rednia droga od jawy do snu jest bardzo trudna i nieumiej

ę

tne stosowanie 

ć

wicze

ń

 bez pomocy 

nauczyciela mo

Ŝ

e by

ć

 bardzo m

ę

cz

ą

ce, a nawet niebezpieczne. Przekonał si

ę

 o tym pewien genewski 

filozof,  George  Louis  de  Sage,  który  bez  szczegółowych  instrukcji  próbował  dokona

ć

 

ś

wiadomego 

przej

ś

cia  od  jawy  do  snu  bez  utraty  przytomno

ś

ci,  doprowadzaj

ą

c  si

ę

  w  ten  sposób  do  granic 

szale

ń

stwa. 

Ś

wiadome  zasypianie,  płynne  przej

ś

cie  ze  stanu  jawy  do  stanu  snu  bez  utraty 

ś

wiadomo

ś

ci 

traktowane  jest  tak

Ŝ

e  w  buddyzmie  tybeta

ń

skim  jako  swoisty  trening  w  procesie  umierania. 

Tybeta

ń

ska  Ksi

ę

ga  Umarłych,  Bardo  Thödol  opisuje  dokładnie  kolejne  etapy  procesu  umierania  i 

towarzysz

ą

ce  im  stany 

ś

wiadomo

ś

ci.  Stopniowe  zanikanie  wra

Ŝ

e

ń

  zmysłowych  i  pogr

ąŜ

anie  si

ę

 

umysłu  w  stany  bardo,  czyli  rzeczywisto

ś

ci  b

ę

d

ą

cych  manifestacjami  pod

ś

wiadomo

ś

ci,  bardzo 

przypomina  proces  zasypiania.  Ten  kto  potrafi  utrzyma

ć

 

ś

wiadomo

ść

  podczas  zasypiania,  b

ę

dzie 

lepiej  przygotowany  na 

ś

wiadome  przyj

ę

cie 

ś

mierci  i  rozpoznanie  wizji  nieba,  piekła  i  innych  stanów 

bardo  jako  tworów  jego  umysłu.  W  ten  sposób  osi

ą

gnie  on  najwy

Ŝ

sze  poznanie,  czyli  o

ś

wiecenie,  i 

wyzwoli si

ę

 od konieczno

ś

ci ponownego  wcielenia. Doskonały jogin  wst

ę

puje w  momencie 

ś

mierci w 

Nirwan

ę

, realizuj

ą

c cel ludzkiego 

Ŝ

ycia. 

 
 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

EUROPA DO XX WIEKU 

W  kulturze  staro

Ŝ

ytnej  Grecji  mo

Ŝ

emy  odnale

źć

  korzenie  prawie  wszystkich  pogl

ą

dów  na  natur

ę

 

snów,  jakie  przejawiaj

ą

  si

ę

  w  innych  kulturach  i  epokach.  Spotykamy  tu  interpretacje  mitologiczne  i 

mistyczne, materialistyczne, medyczne, okultystyczne i analityczne. 

Według najstarszej znanej nam mitologii orfickiej pierwsz

ą

 zasad

ą

 wszech

ś

wiata był Chronos, czyli 

Czas.  Z  Czasu  zrodził  si

ę

  Chaos,  zasada  niesko

ń

czono

ś

ci  i  Eter,  symbol  tego,  co  sko

ń

czone. 

Pierwsz

ą

 istot

ą

 był Fanes – 

Ś

wiatło, a pó

ź

niej Noc zrodziła Momosa (zły los), Ker (gwałtown

ą

 

ś

mier

ć

), 

Tanatosa  (

ś

mier

ć

),  Hypnosa  (sen  bez  marze

ń

  sennych)  oraz  tzw.  lud  snu,  czyli  sny.  Syn  Hypnosa, 

Morfeusz,  był  bogiem  marze

ń

  sennych.  Jak  z  tego  wynika,  sny  s

ą

  bli

Ŝ

sze  pocz

ą

tkom  wszech

ś

wiata 

ni

Ŝ

 bogowie. Mit ten pozwala nam zrozumie

ć

 znaczenie i rol

ę

 snu u orfików. 

ź

niejsze  pogl

ą

dy  na  temat  snu  s

ą

  wynikiem  wpływów  na  kultur

ę

  antyczn

ą

  ze  strony  tradycji 

egipskiej, blisko– i dalekowschodniej oraz koncepcji filozoficznych staraj

ą

cych si

ę

 w mniej lub bardziej 

racjonalny  sposób  wyja

ś

ni

ć

  natur

ę

  rzeczywisto

ś

ci.  Pitagorejczycy  uwa

Ŝ

ali, 

Ŝ

e  podczas  snu  dusza 

wychodzi  z  ciała  i  wznosi  si

ę

  w  gór

ę

,  by  prowadzi

ć

  rozmowy  z  duchami  i  bogami. Wida

ć

  tu  wyra

ź

ny 

wpływ  doktryn  egipskich,  według  których  duchowy  sobowtór  człowieka  (ba)  oddziela  si

ę

  od  ciała 

podczas 

ś

mierci  i  we 

ś

nie.  Podobnie  mistyczny  stosunek  do  snu  mieli  Sokrates  i  Platon,  który  w 

Pa

ń

stwie przytacza słowa swojego mistrza: 

“A  kiedy,  uwa

Ŝ

am,  kto

ś

  si

ę

  w  zdrowiu  utrzymuje  i  panuje  nad  sob

ą

,  i  kład

ą

c  si

ę

  spa

ć

  swój 

pierwiastek my

ś

l

ą

cy rozbudzi, nakarmiwszy go na kolacj

ę

 pi

ę

knymi my

ś

lami i rozwa

Ŝ

aniami, i dojdzie 

w sobie do zgody wewn

ę

trznej, a po

Ŝą

dliwej swej cz

ęś

ci ani nie wygłodzi, ani nie przekarmi, aby cicho 

spała  i  nie  przeszkadzała  swoimi  przyjemno

ś

ciami  i  przykro

ś

ciami  temu,  co  w  nim  najlepsze,  niech 

ono, samo w sobie odosobnione i czyste, ogl

ą

da i niech tam sobie pragnie czego

ś

, i niech spostrzega 

rzeczy,  których  nie  wie  –  wi

ę

c  albo  co

ś

  z  przeszło

ś

ci,  z  tego,  co  jest  lub  co  ma  by

ć

,  a  tak  samo 

temperament  swój  ułagodzi,  a  nie,  zirytowawszy  si

ę

  na  co

ś

,  zasypia  z  niespokojnym  sercem,  tylko 

uspokoiwszy  te  oba  pierwiastki,  a  rozbudziwszy  trzeci,  w  którym  my

ś

l  mieszka,  w  ten  sposób 

spoczynku za

Ŝ

ywa, to wiesz, 

Ŝ

e w takim stanie najlepiej prawdy dotyka i zgoła go wtedy nie nachodz

ą

 

Ŝ

adne nielegalne widziadła w marzeniach sennych.” 

Jak z tego wynika, Platon uwa

Ŝ

ał, 

Ŝ

e we 

ś

nie człowiek mo

Ŝ

e zbli

Ŝ

y

ć

 si

ę

 do 

ś

wiata idei i otrzyma

ć

 

przesłanie od bogów, a tak

Ŝ

e pozna

ć

 Prawd

ę

Arystoteles,  pomimo  i

Ŝ

  był  uczniem  Platona,  nie  wierzył  w  boskie  pochodzenie  snów.  S

ą

dził, 

Ŝ

pochodz

ą

 one ze 

ź

ródła emocji, afektów i wyobra

Ŝ

e

ń

, czyli z serca. Wpływ na sen maj

ą

 tak

Ŝ

e, według 

Arystotelesa,  delikatne  ruchy  ciała,  b

ę

d

ą

ce  pocz

ą

tkiem  naszego  działania  podczas  dnia,  których 

odczuwanie  we 

ś

nie  nie  jest  tłumione  przez  wra

Ŝ

enia  zmysłowe.  Dzi

ę

ki  temu  poprzez  analiz

ę

  snu 

mo

Ŝ

na okre

ś

li

ć

 zbli

Ŝ

aj

ą

c

ą

 si

ę

 chorob

ę

, a tak

Ŝ

e zaleci

ć

 odpowiedni

ą

 kuracj

ę

W  stanie  snu  umysł  potrafi  tak

Ŝ

e  zauwa

Ŝ

y

ć

  subtelne  spostrze

Ŝ

enia  na  temat  naszych  bliskich  i 

przyjaciół,  lepiej  rozumie

ć

  ich  działania  i  kieruj

ą

ce  nimi  pobudki.  Dlatego  wydaje  si

ę

  nam, 

Ŝ

e  sny 

prorocze nadnaturalnie przewiduj

ą

 przyszło

ść

, podczas gdy w rzeczywisto

ś

ci jest to proces naturalny, 

chocia

Ŝ

  niezwykle  subtelny.  Współczesna  psychologia  potwierdza  pogl

ą

d,  i

Ŝ

  w  snach  dochodz

ą

  do 

ś

wiadomo

ś

ci  komunikaty  niewerbalne  (mimika  i  delikatne  ruchy  ciała)  i  spostrze

Ŝ

enia  podprogowe, 

czyli  wra

Ŝ

enia  zmysłowe  na  tyle  słabe, 

Ŝ

e  nie  zdołały  przebi

ć

  si

ę

  przez  próg 

ś

wiadomo

ś

ci.  Cz

ę

sto 

nios

ą

  one  istotne  informacje  o 

ś

wiecie  zewn

ę

trznym,  relacjach  ł

ą

cz

ą

cych  nas  z  innymi  lud

ź

mi  i 

procesach maj

ą

cych miejsce w naszej pod

ś

wiadomo

ś

ci. 

Arystoteles, jako “pierwszy naukowiec” Europy, jest tak

Ŝ

e autorem pierwszego znanego nam opisu 

zjawiska 

ś

wiadomego snu. 

W  traktacie  O  snach  stwierdza,  i

Ŝ

  cz

ę

sto  kiedy 

ś

pimy,  jest  co

ś

  w  naszej 

ś

wiadomo

ś

ci,  co  mówi 

nam, 

Ŝ

e to czego do

ś

wiadczamy, to tylko sen. Podobnie jak efekt “widzenia podwójnego” pojawiaj

ą

cy 

si

ę

  podczas  patrzenia  bez  skupienia,  rozlu

ź

nionym  wzrokiem,  na  palec  umieszczony  w  niewielkiej 

odległo

ś

ci od oczu, sprawia, 

Ŝ

e widzimy dwa palce, nie skłania nas do uwierzenia, i

Ŝ

 rzeczywi

ś

cie s

ą

 

tam dwa palce, a nie jeden, “je

Ŝ

eli 

ś

pi

ą

cy uprzytomni sobie, 

Ŝ

ś

pi i jest 

ś

wiadomy stanu snu, podczas 

gdy  postrze

Ŝ

enie  pojawia  si

ę

  w  umy

ś

le,  ono  pozostaje,  lecz  co

ś

  wewn

ą

trz  mówi  nam  o  tym  stanie: 

«Posta

ć

 Koriskosa jest tutaj, ale prawdziwy Koriskos nie jest obecny»” 

Jak  wynika  z  tego  cytatu,  Arystoteles  uwa

Ŝ

ał,  i

Ŝ

  warunkiem  u

ś

wiadomienia  sobie, 

Ŝ

ś

nimy,  jest 

zdanie  sobie  sprawy  z  tego, 

Ŝ

ś

pimy.  Jak  przekonamy  si

ę

  pó

ź

niej,  w  rzeczywisto

ś

ci  kolejno

ść

  jest 

odwrotna.  Skutkiem  u

ś

wiadomienia  sobie  stanu  marze

ń

  sennych  jest  wniosek  o  tym, 

Ŝ

e  jeste

ś

my 

u

ś

pieni. 

background image

Sny  w  staro

Ŝ

ytnej  Grecji  były  bardzo  popularne  jako 

ź

ródło  uzdrawiania  lub  zalece

ń

  dotycz

ą

cych 

kuracji.  W 

ś

wi

ą

tyniach  Asklepiosa,  “boskiego  lekarza”,  pielgrzymi  udawali  si

ę

  na  nocny  spoczynek, 

podczas  którego  byli  uzdrawiani  albo  doznawali  sennego  objawienia  na  temat  swojej  choroby  i 
sposobów  jej  wyleczenia.  O  skuteczno

ś

ci  tego  typu  praktyk 

ś

wiadczy  fakt,  i

Ŝ

  w  II  w.  n.e.  istniało  na 

terenie Grecji i Rzymu a

Ŝ

 trzysta 

ś

wi

ą

ty

ń

 tego boga. 

W  naszym  krótkim  przegl

ą

dzie  najwa

Ŝ

niejszych  teorii  snu  w  staro

Ŝ

ytno

ś

ci  nie  sposób  pomin

ąć

 

Artemidora z Efezu, autora słynnego dzieła pt. Oneirokrytyka. Artemidor po

ś

wi

ę

cił swoje 

Ŝ

ycie analizie 

marze

ń

  sennych,  czego  wynikiem  była  bardzo  interesuj

ą

ca  teoria  i  klasyfikacja  snów.  Zdaniem  tego 

badacza  do  wła

ś

ciwej  interpretacji snu  nale

Ŝ

y  podchodzi

ć

 indywidualnie, maj

ą

c szerokie  wiadomo

ś

ci 

na temat 

Ŝ

ycia 

ś

ni

ą

cego, jego charakteru, osobowo

ś

ci, aktualnej sytuacji 

Ŝ

yciowej itp.  

Jednak pomimo tak nowoczesnych spostrze

Ŝ

e

ń

,  wi

ę

ksz

ą

 cz

ęść

 dzieła Artemidora stanowi  zwykły 

sennik, w którym ka

Ŝ

demu symbolowi przypisuje si

ę

 okre

ś

lone znaczenie. W ten sposób Artemidor z 

Efezu  stał  si

ę

  protoplast

ą

  autorów  prymitywnych  senników,  które  jeszcze  w  naszych  czasach  maj

ą

 

swoich zwolenników. Musimy jednak przyzna

ć

, i

Ŝ

 jego teoria snów wpłyn

ę

ła na pogl

ą

dy tak wielkiego 

autorytetu naukowego XX w. jakim jest Sigmund Freud. 

Obok  tradycji  antycznej  ogromny  wpływ  na  rozwój  europejskiej  kultury  miało  chrze

ś

cija

ń

stwo 

b

ę

d

ą

ce mieszanin

ą

 idei greckich i religii 

Ŝ

ydowskiej. 

Według  Biblii  Bóg  kontaktuje  si

ę

  z  człowiekiem  i  swoim  ludem  na  dwóch  poziomach 

do

ś

wiadczenia. Pierwszy  poziom to wizje i spotkania  w normalnym stanie czuwania. Zarezerwowany 

jest on wył

ą

cznie dla bardzo uduchowionych osób, takich jak Moj

Ŝ

esz, Maria czy Jezus. Zwykli ludzie 

otrzymuj

ą

  objawienia  od  Boga  podczas  snu.  Jako  przykład  mo

Ŝ

e  posłu

Ŝ

y

ć

  sen  Jakuba  o  drabinie 

wst

ę

puj

ą

cej  do  nieba  lub  sny  Józefa,  m

ęŜ

a  Marii. W Ksi

ę

dze  Hioba  zostało  napisane  wyra

ź

nie:  “We 

ś

nie,  w  nocnym  widzeniu,  gdy  gł

ę

boki sen  pada na ludzi  i oni 

ś

pi

ą

 na swym ło

Ŝ

u. Wtedy otwiera On 

ludziom uszy, niepokoi ich i ostrzega.” (33. 15 i 16) W Ksi

ę

dze Liczb za

ś

 Bóg mówi: “Je

Ŝ

eli jest u was 

prorok  Pana,  to  objawiam  mu  si

ę

  w  widzeniu,  przemawiam  do  niego  we 

ś

nie.  Lecz  nie  tak  jest  ze 

sług

ą

 moim, Moj

Ŝ

eszem (...) z ust do ust przemawiam do niego (...) i prawdziw

ą

 posta

ć

 Pana ogl

ą

da 

on.” (12. 6,7,8) 

Jednak  pomimo  słów  Biblii  chrze

ś

cijanie  przewa

Ŝ

nie  traktowali  sny  raczej  jako  natchnienie 

demonów  ani

Ŝ

eli  Boga.  O  słuszno

ś

ci  tego  pogl

ą

du  przekonywał  ich  “nieczysty”,  seksualny  charakter 

wielu snów. 

Pomimo  niezwykle  represyjnej  polityki  Ko

ś

cioła  wobec  wszelkich  przejawów  indywidualnych 

poszukiwa

ń

  duchowych,  które  mogły  zaprowadzi

ć

  zainteresowanych  snami  prosto  na  stos,  kolejne 

wzmianki o 

ś

wiadomym 

ś

nie zawdzi

ę

czamy 

ś

w. Augustynowi i 

ś

w. Tomaszowi z Akwinu. Wydaje si

ę

Ŝ

e  taki  stan  rzeczy  jest  wynikiem  nie  tylko  genialnych  analiz  tych  dwóch  wybitnych  umysłów,  lecz 

tak

Ŝ

e  “genialnej”  skuteczno

ś

ci  biskupów,  chrze

ś

cija

ń

skich  polityków  i  zakonów  rycerskich,  a  w 

ź

niejszym  okresie 

ś

w.  Inkwizycji  w  okrutnych  prze

ś

ladowaniach  samodzielnie  i  nieortodoksyjnie 

my

ś

l

ą

cych ludzi. 

W jednym z listów z 415 r. 

ś

w. Augustyn przytacza seri

ę

 snów Gennadiusa, fizyka z Kartaginy, jako 

dowód  mo

Ŝ

liwo

ś

ci  posiadania  do

ś

wiadcze

ń

  po 

ś

mierci  fizycznego  ciała.  Gennadiusa  trapiły 

w

ą

tpliwo

ś

ci  dotycz

ą

ce  istnienia 

Ŝ

ycia  po 

ś

mierci.  W  rezultacie  przy

ś

nił  mu  si

ę

  pewnej  nocy 

młodzieniec pi

ę

kny i silny, i poprowadził go do miasta, gdzie rozbrzmiewał 

ś

piew “tak cudownie słodki, 

Ŝ

e  przewy

Ŝ

szał  wszystko,  co kiedykolwiek  był  słyszał”.  Kiedy  si

ę

  obudził,  Gennadius  pomy

ś

lał, 

Ŝ

e  to 

tylko  sen.  Jednak  nast

ę

pnej  nocy  znowu  przy

ś

nił  mu  si

ę

  ten  sam  młodzieniec  i  zapytał,  czy  go 

rozpoznaje. Kiedy 

ś

ni

ą

cy odpowiedział, 

Ŝ

e tak, młodzieniec  zapytał, kiedy  i gdzie zawarli  znajomo

ść

Wtedy,  zastanawiaj

ą

c  si

ę

  nad  odpowiedzi

ą

,  Gennadius  przypomniał  sobie  poprzedni  sen.  Po 

zapewnieniu  ze  strony  młodzie

ń

ca, 

Ŝ

e  tak

Ŝ

e  teraz  wszystko  odbywa  si

ę

  we 

ś

nie,  uwierzył  mu  i 

u

ś

wiadomił  sobie, 

Ŝ

e  oto 

ś

ni.  Na  kolejne  pytanie:  “Gdzie  jest  teraz  twoje  ciało?”  Gennadius 

odpowiedział: “W moim łó

Ŝ

ku.” “A czy wiesz, 

Ŝ

e oczy w twoim ciele s

ą

 teraz zamkni

ę

te i niewidz

ą

ce i 

poprzez  te  oczy  nie  widzisz  niczego?”  “Wiem.”  “Wi

ę

c  czym  s

ą

  te  oczy,  którymi  mnie  widzisz?” 

Gennadius  nie  potrafił  odpowiedzie

ć

  na  to  pytanie  i  milczał,  wtedy  młodzieniec  zako

ń

czył  stawianie 

pyta

ń

 i z naciskiem wyja

ś

nił: “Tak jak 

ś

pisz i le

Ŝ

ysz w łó

Ŝ

ku, a oczy w twoim ciele s

ą

 niewykorzystane i 

nic  nie  widz

ą

,  a  jednak  masz  oczy,  którymi  mnie  widzisz  i  cieszysz  si

ę

  t

ą

  wizj

ą

,  tak  samo  po  twojej 

ś

mierci,  podczas  gdy  twoje  cielesne  oczy  b

ę

d

ą

  całkowicie  nieaktywne,  b

ę

dzie  w  tobie 

Ŝ

ycie  ci

ą

gle 

Ŝ

ywe oraz zdolno

ść

 percepcji, poprzez któr

ą

 ci

ą

gle b

ę

dziesz spostrzegał i odczuwał. Dlatego nie miej 

ju

Ŝ

  w

ą

tpliwo

ś

ci,  czy 

Ŝ

ycie  człowieka  toczy  si

ę

  dalej  po 

ś

mierci.” 

Ś

w.  Augustyn  stwierdza, 

Ŝ

e  obawy 

Gennadiusa zostały całkowicie usuni

ę

te. 

background image

Wspominaj

ą

c w swojej Summie Teologicznej przypuszczenie Arystotelesa, i

Ŝ

 w czasie snu zmysły 

czasami wykazuj

ą

 niewielkie osłabienie, 

ś

w. Tomasz z Akwinu pisał, 

Ŝ

e dzieje si

ę

 to “pod koniec snu, 

u osób zrównowa

Ŝ

onych i obdarzonych siln

ą

 wyobra

ź

ni

ą

” oraz “nie tylko wyobra

ź

nia pozostaje wolna, 

lecz tak

Ŝ

e codzienny rozum jest cz

ęś

ciowo  uwolniony; tak wi

ę

c czasem podczas snu człowiek mo

Ŝ

s

ą

dzi

ć

Ŝ

e to co widzi, jest snem, rozró

Ŝ

niaj

ą

c pomi

ę

dzy rzeczami a ich wyobra

Ŝ

eniami.” 

Wzmianki  te  wyra

ź

nie  wskazuj

ą

Ŝ

e  zjawisko 

ś

wiadomego  snu  znane  było,  cho

ć

by  tylko 

teoretycznie, w chrze

ś

cija

ń

skiej Europie. 

Nale

Ŝ

y  tak

Ŝ

e  wspomnie

ć

  o  innym  wielkim  europejskim  umy

ś

le,  hiszpa

ń

skim  m

ę

drcu  sufizmu, 

mistycznej  tradycji  islamskiej, 

Ŝ

yj

ą

cym  sto  lat  przed 

ś

w.  Tomaszem,  w  XII  w.  Słynny  Ibn  El-Arabi 

nazywany tak

Ŝ

e “Najwi

ę

kszym Mistrzem” pisze tak: “Człowiek musi kontrolowa

ć

 swoje my

ś

li podczas 

snu, 

ć

wiczenie  takiej  czujno

ś

ci  spowoduje  wielkie  korzy

ś

ci.  Ka

Ŝ

dy  powinien  przyło

Ŝ

y

ć

  si

ę

  do 

osi

ą

gni

ę

cia  zdolno

ś

ci o tak wielkiej warto

ś

ci.” O sobie za

ś

 mówi: “Moc aktywnej wyobra

ź

ni rozwin

ę

ła 

si

ę

  we  mnie  do  tego  stopnia, 

Ŝ

e  dzi

ę

ki  niej  spotykam  dzi

ś

  ukochanych  przeze  mnie  mistyków  w  ich 

cielesnej  postaci,  obiektywnie  jako  istoty  w  pełni  rzeczywiste.  Niczym  archanioła  Gabriela,  który 
pojawił si

ę

 we własnej osobie przed oczami Proroka.” 

Mistycy  muzułma

ń

scy  sytuowali 

ś

wiat  snów  i  wyobra

Ŝ

e

ń

  –  alam-al-mithral  –  pomi

ę

dzy 

ś

wiatem 

materii  a  my

ś

l

ą

,  nie  traktowali  go  jak  czyst

ą

  fantazj

ę

  lecz  rodzaj  objawienia  obiektywnego  i 

rzeczywistego 

ś

wiata  duchowego  w  specyficznym  i  indywidualnym  dla  ka

Ŝ

dego  mistyka  j

ę

zyku 

symboliczno-wizyjnym. 

Na  koniec  rozdziału  po

ś

wi

ę

conego  najwa

Ŝ

niejszym  ideom  i  badaczom  natury  snu  i  marze

ń

 

sennych  oraz  zjawiska 

ś

wiadomego  snu  w  historii  my

ś

li  europejskiej  wspomnimy  jeszcze  o  dwóch 

bardzo wa

Ŝ

nych postaciach. 

Pierwsz

ą

  z  nich  jest  Pierre  Gassendi,  jeden  z  trzech,  obok  Kartezjusza  i  Hobbsa,  najwi

ę

kszych 

filozofów  XVII  w.  Ten  mało  znany  dzi

ś

  katolicki  ksi

ą

dz,  zwolennik  filozofii  epikurejskiej,  sceptyk  i 

racjonalista,  uwa

Ŝ

any  za  jednego  z  prekursorów  francuskiego  libertynizmu,  jako  jedyny  spo

ś

ród 

“wielkiej  trójki”  zdaje  si

ę

  mie

ć

  du

Ŝ

e  do

ś

wiadczenie  i  wiedz

ę

  o  naturze  stanu  snu  i  ró

Ŝ

nic  pomi

ę

dzy 

jaw

ą

 i snem. 

Maj

ą

c  osobiste  do

ś

wiadczenie 

ś

wiadomego  snu,  Gassendi  przeczy  idei  Arystotelesa,  jakoby 

ś

ni

ą

cy poznawał za po

ś

rednictwem zmysłów, 

Ŝ

ś

pi, i dlatego wiedział, 

Ŝ

e to co widzi jest snem. Jak 

ju

Ŝ

 wspominali

ś

my wcze

ś

niej, to 

ś

wiadomo

ść

 i przekonanie o tym, 

Ŝ

ś

nimy, prowadzi do wniosku, 

Ŝ

wobec  tego  musimy  spa

ć

.  Gassendi  pierwszy  stwierdził  to  wyra

ź

nie:  “To,  i

Ŝ

  rozum mo

Ŝ

e  rozpozna

ć

Ŝ

e  to  sen,  albo  zrozumie

ć

Ŝ

e  to  wyobra

Ŝ

enie  jest  niczym  wi

ę

cej  ni

Ŝ

  fakt,  i

Ŝ

  mo

Ŝ

na  my

ś

le

ć

Ŝ

e  to 

my

ś

lenie, co jest przywilejem wewn

ę

trznej zdolno

ś

ci i nie zale

Ŝ

y od zewn

ę

trznych zmysłów.” 

Według  Gassendiego  mózg  i  umysł  “kiedy 

ś

ni,  jest  w  stanie  rozpoznawa

ć

  i  bada

ć

  pewne 

wła

ś

ciwo

ś

ci  rzeczy,  które  sobie  wyobra

Ŝ

a,  z  t

ą

  sam

ą

  zdolno

ś

ci

ą

,  któr

ą

  mo

Ŝ

e  rozpoznawa

ć

  i  bada

ć

kiedy jest obudzony. I je

Ŝ

eli cz

ę

sto po przebudzeniu jeste

ś

my zdziwieni o jak absurdalnych rzeczach 

my

ś

leli

ś

my  we 

ś

nie,  nie  powinno  nas  zaskoczy

ć

Ŝ

e  czasami  gdy  we 

ś

nie  pojawia  si

ę

  jaka

ś

 

bezsensowno

ść

,  ten  sam  rodzaj  zdziwienia  powstaje  i  w  konsekwencji  rzeczy  widzimy  jako 

absurdalne,  chocia

Ŝ

 

ś

nimy.  To  jest  dokładnie  to  samo,  co  mi  si

ę

  przydarza,  kiedy  wydaje  mi  si

ę

Ŝ

widz

ę

 ludzi i jednocze

ś

nie pami

ę

tam, 

Ŝ

e oni nie 

Ŝ

yj

ą

. Natychmiast nasuwa mi si

ę

 my

ś

l, 

Ŝ

ś

ni

ę

, gdy

Ŝ

 

umarli nie wracaj

ą

.” 

Pogl

ą

dy Gassendiego stanowi

ą

 ogromny krok do przodu w rozwoju rozumienia snu, a szczególnie 

zjawiska  snu 

ś

wiadomego  w  Europie.  Wydaje  si

ę

Ŝ

e  był  to  pierwszy  autor  znaj

ą

cy 

ś

wiadomy  sen  z 

własnego do

ś

wiadczenia, które było wynikiem jego niezwykle krytycznego i badawczego stosunku do 

rzeczywisto

ś

ci, jak

Ŝ

e istotnej cechy umysłu prawdziwego filozofa. 

Drugim wielkim badaczem 

ś

wiadomych snów, do

ś

wiadczaj

ą

cym  ich osobi

ś

cie, jest rodak Pierre’a 

Gassendiego, markiz Hervey de Saint-Denis. Wydał on anonimowo w Pary

Ŝ

u 1867 r. ksi

ąŜ

k

ę

 pt. Sny i 

sposoby kierowania nimi

Markiz  był  profesorem  lingwistyki  i  literatury  chi

ń

skiej  w  College  de  France  oraz  badaczem snów, 

które pieczołowicie zapisywał od trzynastego roku 

Ŝ

ycia. 

W  pierwszej  cz

ęś

ci  tej  pracy  Saint-Denis  opisuje  rozwój  swojej  umiej

ę

tno

ś

ci  kontrolowania  snów, 

pocz

ą

wszy od usprawniania procesu przypominania ich sobie, nast

ę

pnie u

ś

wiadamiania sobie, 

Ŝ

e si

ę

 

ś

ni, dalej zdolno

ś

ci budzenia si

ę

 zgodnie z wol

ą

 a

Ŝ

 do umiej

ę

tno

ś

ci kierowania snem. W drugiej cz

ęś

ci 

autor dokonuje zestawienia wcze

ś

niejszych teorii snu i przedstawia swoje przemy

ś

lenia na ten temat, 

oparte  na  osobistym  do

ś

wiadczeniu.  Ksi

ąŜ

ka  ilustrowana  jest  rysunkami  markiza  przedstawiaj

ą

cymi 

jego wizje. 

background image

O  rodzaju  eksperymentalnego  nastawienia  do 

ś

wiadomego  snu 

ś

wiadczy  ten  oto  fragment: 

“Zasn

ą

łem.  Mogłem  widzie

ć

  jasno  wszystkie  małe  przedmioty  ozdabiaj

ą

ce  moj

ą

  pracowni

ę

.  Uwaga 

moja skupiła si

ę

 na porcelanowej tacy, na której trzymam swoje ołówki i pióra, posiadaj

ą

cej niezwykły 

rysunek... Nagle pomy

ś

lałem: kiedykolwiek widziałem tac

ę

 na jawie, zawsze była cała. Co by si

ę

 stało, 

gdybym rozbił j

ą

 w swoim 

ś

nie? W jaki sposób moja wyobra

ź

nia przedstawi rozbit

ą

 tac

ę

? Natychmiast 

j

ą

  rozłamałem.  Podniosłem  kawałki  i  obejrzałem  je  dokładnie.  Obserwowałem  ostre  brzegi  na  linii 

złamania i postrz

ę

pione p

ę

kni

ę

cia rozłupuj

ą

ce rysunek w kilku miejscach. Rzadko miewałem tak 

Ŝ

ywy 

sen.” 

Mimo,  i

Ŝ

  zasługuj

ą

ca  w  pełni  na  miano  naukowej,  praca  markiza  została  wydana  anonimowo  w 

bardzo  małym  nakładzie.  Sigmund  Freud  kilkadziesi

ą

t  lat  pó

ź

niej  próbował  usilnie  zdoby

ć

  jej 

egzemplarz,  niestety  bez  powodzenia.  Kto  wie,  jak  wygl

ą

dałaby  dzi

ś

  psychologia,  gdyby  twórca 

psychoanalizy zapoznał si

ę

 z badaniami i do

ś

wiadczeniami genialnego Francuza. 

Porównuj

ą

c  historyczny  stan  wiedzy  Europejczyków  z  praktyk

ą

  i  koncepcjami  innych  kultur, 

musimy przyzna

ć

Ŝ

e porównanie to wypada dla Europy bardzo blado. Przekonanie o tym, 

Ŝ

e sny s

ą

 

wytworem umysłu samego 

ś

ni

ą

cego, zostało powszechnie przyj

ę

te dopiero w XVII w., podczas gdy w 

Tybecie obowi

ą

zywało co  najmniej od IX w. Opó

ź

nienie to, jak za chwil

ę

  zobaczymy,  zostało  bardzo 

szybko  odrobione  w  XIX  i  XX  w.,  jednak  wiedza  o 

ś

nie  i  umiej

ę

tno

ś

ci 

ś

wiadomego  snu  dopiero  w 

ostatnich  kilkunastu  latach  zyskuje  szersze  zainteresowanie.  Wydaje  si

ę

Ŝ

e  dopiero  XXI  wiek 

przyniesie tu jaki

ś

 wi

ę

kszy post

ę

p. Wszyscy coraz mocniej czujemy zbli

Ŝ

aj

ą

c

ą

 si

ę

 Epok

ę

 Wodnika. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

WIEK XX 

Ju

Ŝ

  od  połowy  XIX  w.  oraz  przez  cały  wiek  XX  zarówno  Europ

ę

,  jak  i  Ameryk

ę

  nawiedzały  fale 

zainteresowania niezwykłymi zjawiskami psychicznymi czy te

Ŝ

 duchowymi. Cz

ę

sto zainteresowanie to 

ł

ą

czyło  si

ę

  z  poszukiwaniami  analogicznych  prze

Ŝ

y

ć

  w  innych  kulturach,  w  szczególno

ś

ci  kulturach 

orientalnych.  Ruchy  spirytystyczne,  okultystyczne  i  teozoficzne  powstawały  pod  du

Ŝ

ym  wpływem 

filozofii  i  religii  Indii  i  Tybetu.  Jednocze

ś

nie  odrodzeniu  ulegały  europejskie  tradycje  ezoteryczne, 

gnostyckie, alchemiczne i magiczne. Odkrywane były na nowo kabała i tarot. 

Wszystkie  te  zjawiska  tworzyły  bardzo  interesuj

ą

c

ą

  mozaik

ę

,  na  tle  której  powoli  rozwijała  si

ę

 

wiedza  o 

ś

wiecie  wewn

ę

trznym  oraz  techniki  odkrywania  pod

ś

wiadomych  i  nad

ś

wiadomych  mocy 

umysłu, m.in. sztuki 

ś

wiadomego snu. 

W  terminologii  okultystycznej  nosiła  ona  nazw

ę

  “projekcji  astralnej”.  Filozofia  okultystyczna 

twierdziła, 

Ŝ

e  człowiek  posiada  nie  jedno,  lecz  kilka  ciał  nało

Ŝ

onych  na  siebie  i  posiadaj

ą

cych  ró

Ŝ

ny 

poziom wibracji.  Stanowi

ą

  one rodzaj powłok skrywaj

ą

cych  ludzkiego Ducha.  Poza ciałem fizycznym 

istnieje ciało eteryczne albo energetyczne, w którym odbywa si

ę

 przepływ energii 

Ŝ

yciowej. Na wiedzy 

o  ciele  eterycznym  opiera  si

ę

  m.in.  akupunktura,  bioenergoterapia,  hatha  joga  i 

ć

wiczenia 

energetyczne w dalekowschodnich sztukach walki np. tai-chi i kung-fu. 

Nale

Ŝ

y zaznaczy

ć

Ŝ

e współczesna nauka wydaje si

ę

 stopniowo potwierdza

ć

 istnienie tego rodzaju 

energetycznego  sobowtóra  ciała  ludzkiego,  w  czym  du

Ŝ

y  udział  miało  odkrycie  fotografii  w  polu 

wysokiej  cz

ę

stotliwo

ś

ci,  dokonane  niezale

Ŝ

nie  przez  Polaka,  S.  Jodko-Narkiewicza  i  Rosjanina,  S. 

Kirliana oraz sformułowanie hipotezy bioplazmy przez wybitnego bioelektronika ks. prof. Włodzimierza 
Sedlaka. 

Trzecim  z  kolei  ciałem  w  okultystycznej  koncepcji  człowieka  jest  ciało  astralne.  Składa  si

ę

  ono  z 

energii uczu

ć

, emocji, pragnie

ń

 i l

ę

ków, a jego naturalnym 

ś

rodowiskiem jest 

ś

wiat snu, 

ś

wiat astralny. 

Ś

wiadome  opuszczenie  ciała  fizycznego  w  ciele  astralnym  mo

Ŝ

e  spowodowa

ć

  podró

Ŝ

e  tak

Ŝ

e  w 

ś

wiecie  materialnym.  Takie  zjawisko  nosi  nazw

ę

  eksterioryzacji,  w  literaturze  naukowej  mówi  si

ę

  o 

tzw. OBE (ang. out of body experiences – do

ś

wiadczenia z pobytu poza ciałem). Wyst

ę

powanie tego 

typu  fenomenu  zostało  potwierdzone  eksperymentalnie  przez  naukowców  ameryka

ń

skich  m.in.  prof. 

Charlesa Tarta, dr. Carlisa Osisa, dr. Stanleya Krippnera, dr. Russela Targa. Stwierdzili oni w czasie 
swoich  bada

ń

Ŝ

e  uzdolnione  osoby  do

ś

wiadczaj

ą

ce  OBE  s

ą

  w  stanie  odgadn

ąć

  tre

ść

  zadania  (np. 

kilkucyfrowej  liczby)  jedynie  le

Ŝą

c  w  łó

Ŝ

ku  i  przenosz

ą

c  swoj

ą

 

ś

wiadomo

ść

  poza  obr

ę

b  ciała 

fizycznego. 

Do pionierów projekcji astralnej nale

Ŝą

: Oliver Fox (prawdziwe nazwisko – Hugh Callaway) i Sylvan 

Muldoon.  Pierwszy  z  nich,  Anglik,  wydał  ksi

ąŜ

k

ę

  opisuj

ą

c

ą

  jego  prze

Ŝ

ycia  w  1939  r.,  za

ś

  jego 

ameryka

ń

ski  kolega  podobn

ą

  prac

ę

  opublikował  dziesi

ęć

  lat  wcze

ś

niej.  Obaj  stwierdzaj

ą

Ŝ

najskuteczniejsze  i  najbezpieczniejsze  próby  eksterioryzacji  miały  miejsce  podczas  snu.  Obaj  tak

Ŝ

do

ś

wiadczyli pierwszych swoich projekcji astralnych b

ę

d

ą

c jeszcze nastolatkami. Jest to rzecz bardzo 

charakterystyczna. Sylvan Muldoon miał wtedy dwana

ś

cie lat, a Oliver Fox szesna

ś

cie. W tym wieku 

wielu  ludzi  intuicyjnie  docenia  warto

ść

  marze

ń

  sennych.  Tak

Ŝ

e  spontaniczne  wypadki 

ś

wiadomego 

snu  zdarzaj

ą

  si

ę

  cz

ęś

ciej  w  młodo

ś

ci  ni

Ŝ

  w  wieku  dojrzałym,  kiedy  to  procesy  edukacyjne  i  kultura 

masowa przekonały nas, 

Ŝ

e sen i 

Ŝ

ycie duchowe nie maj

ą

 znaczenia. 

Muldoon, urodzony w 1902 r., b

ę

d

ą

c chorowitym dzieckiem wyjechał w 1914 r. wraz z matk

ą

, która 

interesowała si

ę

 spirytualizmem, na obóz Stowarzyszenia Spirytualistów z Doliny Missisipi w Clinton w 

stanie  Iowa.  Le

Ŝą

c  w  stanie  półsnu  zacz

ą

ł  zapada

ć

  si

ę

  w  stan  pozbawiony  wra

Ŝ

e

ń

  zmysłowych,  w 

cisz

ę

 i ciemno

ść

. Podczas  gdy ciało pozostawało bezwładne, on sam rozlu

ź

niaj

ą

c si

ę

 gł

ę

biej, poczuł 

nowy rodzaj wolno

ś

ci. 

“Zrobiłem krok, kiedy na moment ucisk z tyłu głowy si

ę

  wzmógł  i  wyrzucił moje ciało na  zewn

ą

trz 

pod  ostrym  k

ą

tem.  Udało  mi  si

ę

  obróci

ć

.  Było  nas  dwóch!  Zacz

ą

łem  wierzy

ć

Ŝ

e  zwariowałem.  Na 

łó

Ŝ

ku  spokojnie  le

Ŝ

ał  drugi  «ja»!  Trudno  mi  było  przekona

ć

  samego  siebie, 

Ŝ

e  to  rzeczywisto

ść

,  ale 

ś

wiadomo

ść

  nie  pozwalała  mi  w

ą

tpi

ć

  w  to,  co  widz

ę

.  Moje  dwa  identyczne  ciała  poł

ą

czone  były  ze 

sob

ą

  czym

ś

  w  rodzaju  elastycznego  przewodu,  którego  jeden  koniec  przymocowany  był  do  okolic 

medulla oblongata astralnego odpowiednika, podczas gdy drugi umieszczony był pomi

ę

dzy oczami.” 

Muldoon  ogromn

ą

  wag

ę

  przywi

ą

zywał  do  roli  owego  poł

ą

czenia,  “srebrnego  sznura”  albo  “wst

ę

gi 

astralnej”, która według niego stanowiła najwa

Ŝ

niejszy czynnik w projekcji astralnej. 

Aby  osi

ą

gn

ąć

  do

ś

wiadczenie  eksterioryzacji,  Muldoon  zalecał  proces  nazywany  przez  niego 

“kontrolowaniem  snu”  (dream  control).  Polegał  on  na  tym,  aby  zachowa

ć

 

ś

wiadomo

ść

  podczas  gdy 

ciało pogr

ąŜ

ało si

ę

 we 

ś

nie, jednocze

ś

nie staraj

ą

c si

ę

 tak go zaprogramowa

ć

, aby zawierał przyjemny 

background image

element ruchu np. pływanie, latanie, lot balonem itp. Ulubionym snem Muldoona była scena, podczas 
której  wznosił  si

ę

  on  wind

ą

  na  ostatnie  pi

ę

tro  wysokiego  budynku,  tam  wychodził  z  windy,  rozgl

ą

dał 

si

ę

  dookoła  z  uwag

ą

  by  nast

ę

pnie  znowu  wej

ść

  do  windy  i  zjecha

ć

  na  sam  dół.  Cał

ą

  scen

ę

  nale

Ŝ

utrzymywa

ć

 w umy

ś

le i powtarza

ć

 a

Ŝ

 do za

ś

ni

ę

cia lub do

ś

wiadczenia eksterioryzacji. 

Podobny sposób na osi

ą

gni

ę

cie projekcji astralnej podaje Oliver Fox, nazywaj

ą

c go “snem wiedzy”, 

poniewa

Ŝ

 

ś

ni

ą

cy  wie, 

Ŝ

e to, czego do

ś

wiadcza, jest snem. Pierwszy tego typu sen przy

ś

nił mu si

ę

 w 

1902 r. Miał wtedy szesna

ś

cie lat. 

Ś

niło  mi  si

ę

Ŝ

e  stałem  na  chodniku  przed  moim  domem.  Zza  Rzymskiego  Muru  wschodziło 

sło

ń

ce,  a  wody  zatoki  Bletchingden  iskrzyły  si

ę

  w  porannym 

ś

wietle.  Widziałem  wysokie  drzewa  na 

rogu  ulicy  i  wierzchołek  starej,  szarej  wie

Ŝ

y  za  zaułkiem  Czterdziestu  Stopni.  Magiczny  blask 

porannego  sło

ń

ca  sprawiał, 

Ŝ

e  scena  ta  ju

Ŝ

  w  tym  momencie  była  bardzo  pi

ę

kna.  Chodnik  nie  był 

typowy, lecz składał si

ę

 z małych, niebieskoszarych, prostok

ą

tnych kamieni, których dłu

Ŝ

sze boki były 

uło

Ŝ

one  pod  k

ą

tem  prostym  do  białego  kraw

ęŜ

nika.  Ju

Ŝ

  miałem  wej

ść

  do  domu,  kiedy  przypadkowo 

rzuciłem okiem na te kamienie i moj

ą

 uwag

ę

  przykuło dziwne  zjawisko. Było to co

ś

 tak niezwykłego, 

Ŝ

e nie mogłem uwierzy

ć

 swoim oczom – wszystkie kamienie zmieniły w nocy swoje poło

Ŝ

enie, tak 

Ŝ

dłu

Ŝ

sze boki były teraz równoległe do kraw

ęŜ

nika! Wtedy ol

ś

niło mnie rozwi

ą

zanie tej zagadki: chocia

Ŝ

 

ten szcz

ęś

liwy letni poranek wydawał si

ę

 tak realny, jak tylko mógł by

ć

, ja przecie

Ŝ

 

ś

niłem! 

Wraz  z  u

ś

wiadomieniem  sobie  tego  faktu  jako

ść

  snu  zmieniła  si

ę

  w  sposób  bardzo  trudny  do 

przekazania  komu

ś

,  kto  nigdy  czego

ś

  podobnego  nie  prze

Ŝ

ył.  Nagle  jaskrawo

ść

 

Ŝ

ycia  wzmogła  si

ę

 

stokrotnie.  Nigdy  przedtem  morze,  niebo  i  drzewa  nie  pałały  tak  ol

ś

niewaj

ą

cym  pi

ę

knem;  nawet 

najzwyklejsze domy wydawały si

ę

 

Ŝ

ywe i mistycznie pi

ę

kne. Nigdy dot

ą

d nie czułem si

ę

 tak absolutnie 

szcz

ęś

liwy,  nigdy  nie  miałem  takiej  jasno

ś

ci  umysłu  i  takiej  boskiej  mocy,  nigdy  nie  byłem  tak 

niewypowiedzianie wolny!” 

Fox podkre

ś

la, 

Ŝ

e aby mógł pojawi

ć

 si

ę

 “sen wiedzy”, nale

Ŝ

y zwróci

ć

 uwag

ę

 podczas snu na jakie

ś

 

dziwne  zjawisko  lub  niezgodno

ść

  z  realiami 

Ŝ

ycia  na  jawie.  Umiej

ę

tno

ść

  taka  rzadko  pojawia  si

ę

 

spontanicznie,  nale

Ŝ

y  j

ą

  w  sobie  wy

ć

wiczy

ć

.  Naturalnie  umysł  w  czasie  snu  ma  tendencje  do 

racjonalizacji i tłumaczenia dziwnych zjawisk, tak aby nie wzbudzały w

ą

tpliwo

ś

ci i pasowały do cało

ś

ci 

snu. 

Fox  wielokrotnie  zwraca  uwag

ę

  na  potrzeb

ę

  wykształcenia  w  sobie  “zmysłu  krytycznego”,  czyli 

zdolno

ś

ci  do  rzetelnej  i  krytycznej  analizy  do

ś

wiadczenia.  Jako  przykład  podaje  zdarzenie  ze  snu, 

kiedy to mo

Ŝ

emy spotka

ć

 pi

ę

kn

ą

 i atrakcyjn

ą

 kobiet

ę

, której jedyn

ą

 dziwn

ą

 cech

ą

 jest to, i

Ŝ

 ma czworo 

oczu. Umysł we 

ś

nie mo

Ŝ

e zareagowa

ć

 na wiele ró

Ŝ

nych sposobów. Mo

Ŝ

e np. pami

ę

ta

ć

Ŝ

e jest co

ś

 

dziwnego  w tej kobiecie i  zastanawiaj

ą

c si

ę

, co to jest, odpowiedzie

ć

 sobie: “No  tak, ona ma czworo 

oczu.”  Dziwna  sytuacja  staje  si

ę

  wytłumaczeniem,  odpowiedzi

ą

  na  pytanie.  Innym  rodzajem  reakcji 

jest  okazanie  lekkiego  zaskoczenia:  “Jak  dziwnie  wygl

ą

da  ta  dziewczyna  z  czworgiem  oczu!  To  j

ą

 

szpeci.”  Nieco  bardziej  przytomn

ą

  reakcj

ą

  jest  silne  zdziwienie:  “O  Bo

Ŝ

e!”,  po  którym  nast

ę

puje 

racjonalizacja:  “Musz

ą

  gdzie

ś

  tu  odbywa

ć

  si

ę

  pokazy  dziwnych  ludzi  albo  cyrk.”  Dopiero  wtedy 

zbli

Ŝ

amy  si

ę

  do  odkrycia  prawdy.  Osoba  o  rozwini

ę

tym  zmy

ś

le  krytycznym  stwierdzi:  “Zaraz,  zaraz, 

nie istniej

ą

 ludzie z czworgiem oczu. To musi by

ć

 sen!” 

Rozwijanie 

ś

wiadomo

ś

ci snu miało gor

ą

cych zwolenników tak

Ŝ

e w 

ś

rodowisku polskich okultystów 

i  parapsychologów.  W  wydawanym  przed  II  wojn

ą

 

ś

wiatow

ą

  miesi

ę

czniku  “Lotos”  ukazał  si

ę

  cykl 

artykułów  z  1937  r.,  których  autorem  był  K.  Chodkiewicz  ze  Lwowa. 

Ś

wiadomym  snom  nadał  on 

poetyczn

ą

  nazw

ę

  “

ś

wiadomo

ś

ci  ksi

ęŜ

ycowej”.  Opisuj

ą

c  metody  osi

ą

gni

ę

cia 

ś

wiadomo

ś

ci  we 

ś

nie 

mówił: “...zaznaczam na wst

ę

pie, 

Ŝ

e praca ta nie jest łatw

ą

. Nie nale

Ŝ

y si

ę

 spodziewa

ć

Ŝ

e si

ę

 pr

ę

dko 

osi

ą

gnie  wyniki.  Trzeba  tu  niesłychanej  cierpliwo

ś

ci,  systematyczno

ś

ci  i  lat  całych  stałej  pracy. 

Najpierw  nale

Ŝ

y  zaj

ąć

  si

ę

  samymi  snami.  Przed  za

ś

ni

ę

ciem  nale

Ŝ

y  uło

Ŝ

y

ć

  si

ę

  wygodnie  na  plecach, 

zwolni

ć

  wszystkie  mi

ęś

nie,  odgrodzi

ć

  si

ę

  od  wra

Ŝ

e

ń

  zewn

ę

trznych  i  przybra

ć

  odpowiedni

ą

  postaw

ę

 

duchow

ą

..., nale

Ŝ

y skoncentrowa

ć

 si

ę

 duchowo na nast

ę

puj

ą

cej my

ś

li: Mog

ę

 obserwowa

ć

 swoje sny, 

obserwuj

ę

 je i  b

ę

d

ę

 je dobrze pami

ę

tał. T

ę

 my

ś

l  trzeba sobie  wprost plastycznie  wyobrazi

ć

  w swoim 

wn

ę

trzu i z tym my

ś

lowym obrazem nale

Ŝ

y zasypia

ć

Koło  łó

Ŝ

ka  trzeba  mie

ć

  przygotowany  notes,  ołówek  i 

ś

wiatło.  Przy  ka

Ŝ

dym  obudzeniu  si

ę

  nale

Ŝ

stara

ć

  si

ę

  u

ś

wiadomi

ć

  sobie  dany  sen  i  krótko,  w  paru  słowach  go  zanotowa

ć

.  Rano  po  powstaniu 

trzeba  zanotowane  sny  przejrze

ć

  i  jeszcze  raz  powtórzy

ć

  tak  jak  lekcj

ę

  szkoln

ą

,  któr

ą

  si

ę

  przerabia. 

Rzecz

ą

 oboj

ę

tn

ą

 jest, czy sen ma jakie

ś

 znaczenie lub jak

ąś

 warto

ść

 wró

Ŝ

ebn

ą

; chodzi o to, by ka

Ŝ

dy 

sen,  który  pami

ę

tamy,  został  zanotowany,  a  cały  materiał  wra

Ŝ

e

ń

  sennych  danej  nocy  po  powstaniu 

rano  ugrupowany  i  powtórzony.  W  ten  sposób  przyzwyczajamy  ciało  astralne  do  nawi

ą

zywania 

background image

ś

ci

ś

lejszego  kontaktu  ze 

ś

wiadomo

ś

ci

ą

  dzienn

ą

  i  budujemy  ów  ł

ą

cznik  mi

ę

dzy  obiema 

ś

wiadomo

ś

ciami. 

Gdy osi

ą

gniemy ju

Ŝ

 pewn

ą

 biegło

ść

 w pami

ę

taniu snów, przyst

ę

pujemy do nast

ę

pnego 

ć

wiczenia. 

Nakładamy sobie sugesti

ę

 nast

ę

puj

ą

cej tre

ś

ci: B

ę

d

ę

 tej nocy nie tylko sny pami

ę

tał, ale b

ę

d

ę

 celowo 

działał  we 

ś

nie.  Post

ę

pki  moje  we 

ś

nie  b

ę

d

ą

  zale

Ŝ

ne  od  mojej  woli;  b

ę

d

ę

  działał  we 

ś

nie  z  cał

ą

 

ś

wiadomo

ś

ci

ą

.  Sugestia  ta  uprawiana  przez  czas  dłu

Ŝ

szy  da  nam  z  czasem  dalsze,  bardzo  ciekawe 

wyniki.  Zobaczymy, 

Ŝ

e  nasze  sny  stan

ą

  si

ę

  zale

Ŝ

ne  od  naszej  woli, 

Ŝ

e  b

ę

dziemy  mogli  wkracza

ć

  w 

sferze snu w pewne strefy, porozumiewa

ć

 si

ę

 z pewnymi lud

ź

mi, zbiera

ć

 cały szereg do

ś

wiadcze

ń

. Z 

czasem, po latach, sami si

ę

 nie spostrze

Ŝ

emy, gdy czas snu stanie si

ę

 dla nas drugim 

Ŝ

yciem, drugim 

polem  pracy  bardzo  ciekawej  i  bardzo  u

Ŝ

ytecznej,  drog

ą

  prowadz

ą

c

ą

  nas  w 

ś

wiaty  nadzmysłowe,  w 

prawdziw

ą

 nasz

ą

 duchow

ą

 ojczyzn

ę

.” 

Oprócz wej

ś

cia w “plan astralny” poprzez bram

ę

 snu, praktycy eksterioryzacji opisuj

ą

 trudniejszy i 

bardziej  bezpo

ś

redni  sposób,  polegaj

ą

cy  na  pogł

ę

bianiu  stanu  relaksacji  a

Ŝ

  do  momentu,  gdy  ciało 

za

ś

nie,  a  umysł  pozostanie  obudzony.  W  tym  momencie  zazwyczaj  pojawiaj

ą

  si

ę

  specyficzne 

energetyczne wra

Ŝ

enia dotykowe, wzrokowe i d

ź

wi

ę

kowe w postaci wibracji, mrowienia, ucisku, bólu, 

parali

Ŝ

u, 

ś

wiateł, iskrzenia oraz nieprzyjemnych, gło

ś

nych d

ź

wi

ę

ków. 

Od tej wła

ś

nie bezpo

ś

redniej metody rozpocz

ą

ł swoje “podró

Ŝ

e” współczesny mistrz eksterioryzacji 

–  Robert  A.  Monroe.  Jednak  i  w  jego  przypadku  zwi

ą

zki  OBE  ze  snem  s

ą

  wyra

ź

nie  widoczne.  Sam 

Monroe  jest  gł

ę

boko  przekonany, 

Ŝ

e  jego  do

ś

wiadczenia  s

ą

  zwi

ą

zane  z  eksperymentami  nad 

uczeniem  si

ę

  we 

ś

nie  za  pomoc

ą

  magnetofonu.  Po  serii  takich  do

ś

wiadcze

ń

  w  1959  r.  miał  on 

spontaniczne prze

Ŝ

ycie, b

ę

d

ą

ce, jak pó

ź

niej si

ę

 okazało, pierwszym etapem OBE. 

“...było  niedzielne  popołudnie  i  rodzina  poszła  do  ko

ś

cioła.  Dom  był  cichy,  a  ja  poło

Ŝ

yłem  si

ę

  w 

pokoju  na  kanapie,  na  krótk

ą

  drzemk

ę

.  Ledwo  uło

Ŝ

yłem  si

ę

  (głow

ą

  ku  północy,  je

ś

li  ma  to  jakie

ś

 

znaczenie),  gdy  wydało  mi  si

ę

Ŝ

e  z  nieba  na  północy  wychodzi  promie

ń

 

ś

wiatła,  około  trzydziestu 

stopni nad horyzontem. Było to tak, jakby dotkn

ę

ło mnie gor

ą

ce 

ś

wiatło. Tylko 

Ŝ

e był to dzie

ń

 i 

Ŝ

aden 

promie

ń

 nie mógł powsta

ć

...Kiedy promie

ń

 ten dotkn

ą

ł mego ciała, spowodował gwałtowne dr

Ŝ

enie lub wibracje. Nie miałem 

siły, aby si

ę

 poruszy

ć

. Było to tak, jakbym został wzi

ę

ty w imadło. 

Zaszokowany i przera

Ŝ

ony próbowałem si

ę

 poruszy

ć

. Jakbym targał niewiarygodne wi

ę

zy. Kiedy w 

ko

ń

cu usiadłem, dr

Ŝ

enie i wibracje opadły i mogłem porusza

ć

 si

ę

 swobodnie.” 

Po  kilkunastu  tego  typu  do

ś

wiadczeniach,  których  intensywno

ść

  rosła,  Monroe  w  pewnej  chwili 

zobaczył samego siebie le

Ŝą

cego w łó

Ŝ

ku. Prze

Ŝ

ycie to wywołało u niego szok zwi

ą

zany ze strachem 

przed 

ś

mierci

ą

, który stopniowo przezwyci

ęŜ

ał, do

ś

wiadczaj

ą

c coraz 

ś

mielej stanu poza ciałem. 

W wyniku kilku lat eksperymentów Monroe wyodr

ę

bnił trzy tzw. obszary do

ś

wiadcze

ń

 poza ciałem. 

Pierwszy  z  nich  to  materialna  rzeczywisto

ść

,  podró

Ŝ

e  w  tym  obszarze  zostały  potwierdzone 

eksperymentalnie.  Obszar  drugi  to 

ś

wiat  marze

ń

  sennych,  który  jest  naturalnym 

ś

rodowiskiem  dla 

“drugiego ciała”, jak sam Monroe nazywał ciało, w którym odbywał swoje podró

Ŝ

e. Obszar trzeci za

ś

 

to  rodzaj 

ś

wiata  równoległego  w  stosunku  do  rzeczywisto

ś

ci  materialnej,  który  istnieje  w 

nowoczesnych koncepcjach fizyków. 

Do

ś

wiadczenia z Robertem A. Monroem przeprowadził prof. Charles T. Tart, który napisał: “...stan 

OBE  jest  jednym  z  najbardziej  istotnych  dozna

ń

  psychologicznych...  Jestem  przekonany, 

Ŝ

wi

ę

kszo

ść

  naszych  wielkich  tradycji  religijnych  jest  oparta  na  tym  rodzaju  do

ś

wiadczenia.  Nie 

b

ę

dziemy  rozumieli  naszego  dziedzictwa  religijnego  lub  naszej  filozofii 

Ŝ

ycia,  je

ś

li  nie  zrozumiemy 

wła

ś

ciwie stanu OBE.” 

Eksperymenty  Roberta  A.  Monroe’a  stanowi

ą

  pewnego  rodzaju  ł

ą

cznik  pomi

ę

dzy  ezoteryczn

ą

okultystyczn

ą

  interpretacj

ą

  zjawiska 

ś

wiadomego  snu  i  badaniami  współczesnych  psychologów  i 

fizjologów, którzy staraj

ą

 si

ę

 oczy

ś

ci

ć

 je z kontekstu paranauki. 

Historia  naukowych  bada

ń

  fenomenu 

ś

wiadomo

ś

ci  we 

ś

nie  biegnie  od  Arystotelesa,  Pierre’a 

Gassendiego, markiza Herveya de Saint-Denisa do holenderskiego psychiatry Fredericka Van Eedena 
i współczesnych kontynuatorów tych bada

ń

, do których nale

Ŝą

 przede wszystkim: niemiecki psycholog 

Paul  Tholey,  Ceelia  Green  z  Anglii,  Stephen  LaBerge  z  USA,  a  tak

Ŝ

e  Jayne  Gackenbach,  Patricia 

Garfield, Gayle Delaney, Alan Worsley, Robert D. Ogilvie, George Gillespie, Judith R. Malamud, Sue 
Blackmore i wielu innych, których nie sposób tu wymieni

ć

Frederick Van Eeden, któremu zawdzi

ę

czamy termin lucid dream powszechnie przyj

ę

ty w 

ś

wiecie 

nauki i w popularnej literaturze anglosaskiej, w 1913 r. wysłał raport z trzystu dwudziestu pi

ę

ciu swoich 

background image

jasnych  snów,  maj

ą

cych  miejsce  pomi

ę

dzy  1898  i  1912  r.,  do  angielskiego  Towarzystwa  Bada

ń

 

Psychicznych (SPR). “W jasnych snach – pisze Van Eeden – reintegracja funkcji psychicznych jest tak 
całkowita, 

Ŝ

ś

pi

ą

cy  osi

ą

ga  stan  doskonałej 

ś

wiadomo

ś

ci  i  jest  w  stanie  kierowa

ć

  swoj

ą

  uwag

ą

  i 

próbowa

ć

  działa

ć

  zgodnie  z  własn

ą

  wol

ą

.  A  jednak  sen,  o  ile  mog

ę

  zapewni

ć

,  jest  nieprzerwany, 

ę

boki i od

ś

wie

Ŝ

aj

ą

cy.”  

Swój  pierwszy  jasny  sen  opisał  on  w  ten  sposób:  “

Ś

niłem, 

Ŝ

e  unosz

ę

  si

ę

  w  powietrzu  poprzez 

krajobraz  z  bezlistnymi  drzewami,  wiedz

ą

c, 

Ŝ

e  to  kwiecie

ń

.  Zauwa

Ŝ

yłem, 

Ŝ

e  perspektywa  tworzona 

przez gał

ę

zie drzew zmieniała si

ę

 wraz z ruchem zupełnie naturalnie. Wtedy we 

ś

nie pomy

ś

lałem, 

Ŝ

moja  wyobra

ź

nia  nie  mogłaby  nigdy  sama  stworzy

ć

  tak  skomplikowanego  obrazu,  jaki  powstawał 

dzi

ę

ki zmianom perspektywy podczas ruchu pomi

ę

dzy gał

ę

ziami.” 

Piotr  D.  Uspie

ń

ski,  rosyjski  filozof  i  ucze

ń

  Gurd

Ŝ

ijewa,  chciał  sprawdzi

ć

  mo

Ŝ

liwo

ść

  “raczej 

fantastycznego pomysłu”, jak sam pisze, zachowania 

ś

wiadomo

ś

ci podczas snu. Dzi

ę

ki odpowiednim 

ć

wiczeniom  uzyskał  on  stan,  który  nazywał  “stanem  pół-snu”  i  w  którym  obserwował  powstawanie  i 

przekształcanie zwykłych snów. 

“Faktem  jest, 

Ŝ

e  w  stanie  pół-snu  miałem  takie  same  sny  jak  zazwyczaj.  Jednocze

ś

nie  byłem  w 

pełni 

ś

wiadomy,  mogłem  widzie

ć

  i  rozumie

ć

,  w  jaki  sposób  owe  sny  powstawały,  z  czego  były 

budowane,  jaka  była  ich  przyczyna  i  generalnie  co  było  przyczyn

ą

,  a  co  skutkiem.  Nast

ę

pnie 

zauwa

Ŝ

yłem, i

Ŝ

 w stanie pół-snu mam pewn

ą

 kontrol

ę

 nad snami. Mogłem je tworzy

ć

 i widzie

ć

 to, co 

chciałem zobaczy

ć

, chocia

Ŝ

  nie  zawsze to si

ę

 udawało i nie powinno by

ć

 rozumiane  zbyt dosłownie. 

Zazwyczaj  jedynie  dawałem  pierwszy  impuls,  po  którym  sny  rozwijały  si

ę

  samorzutnie,  czasem 

zadziwiaj

ą

c mnie i przyjmuj

ą

c zupełnie nieoczekiwany, dziwny kierunek.” 

Oto opis jednego ze stanów pół-snu Uspie

ń

skiego: 

“Pami

ę

tam,  gdy  raz  widziałem  siebie  siedz

ą

cego  w  du

Ŝ

ym  pokoju  bez  okien.  Poza  mn

ą

  był  tam 

jeszcze tylko mały czarny kotek. «Ja 

ś

ni

ę

» powiedziałem do siebie. «Jednak w jaki sposób mog

ę

 si

ę

 

dowiedzie

ć

,  czy  naprawd

ę

 

ś

pi

ę

,  czy  nie?  Powiedzmy, 

Ŝ

e  spróbuj

ę

  w  ten  sposób.  Niech  ten  czarny 

kotek zamieni si

ę

 w du

Ŝ

ego białego psa. W stanie przebudzenia nie jest to mo

Ŝ

liwe, wobec tego, je

Ŝ

eli 

tak  si

ę

  stanie,  to  b

ę

dzie  znaczyło, 

Ŝ

ś

pi

ę

.»  Powiedziałem  to  do  siebie  i  natychmiast  czarny  kotek 

zmienił  si

ę

  w  du

Ŝ

ego  białego  psa.  W  tym  samym  czasie 

ś

ciana  w  tle  znikła,  odsłaniaj

ą

c  górski 

krajobraz  z  rzek

ą

  jak  wst

ąŜ

k

ą

,  nikn

ą

c

ą

  w  oddali.  «To  dziwne»  powiedziałem  do  siebie;  «Nie 

oczekiwałem  tego  widoku.  Sk

ą

d  on  si

ę

  tu  znalazł?»  Jakie

ś

  odległe  wspomnienie  zacz

ę

ło  si

ę

  budzi

ć

 

we  mnie,  wspomnienie  widzianego  ju

Ŝ

  gdzie

ś

  podobnego  krajobrazu  i  prze

ś

wiadczenie,  i

Ŝ

  jest  on  w 

jaki

ś

 sposób zwi

ą

zany  z  widokiem białego psa. Jednak w tym momencie poczułem, 

Ŝ

e je

ś

li pozwol

ę

 

sobie i

ść

 dalej, to zapomn

ę

 najwa

Ŝ

niejsz

ą

 rzecz, któr

ą

 musz

ę

 pami

ę

ta

ć

, a mianowicie, 

Ŝ

e teraz 

ś

pi

ę

 i 

jestem 

ś

wiadomy samego siebie.” 

Kilku  jeszcze  uczonych  interesowało  si

ę

  jasnymi  snami  przed  II  wojn

ą

 

ś

wiatow

ą

,  ale  prawdziwy 

skok  w  rozwoju  bada

ń

  nast

ą

pił  po  odkryciu  fal  EEG,  rozbudowaniu  aparatury  medycznej,  mog

ą

cej 

rejestrowa

ć

  ró

Ŝ

ne  elementy  zachowania  si

ę

  organizmu  podczas  snu.  Jednak  dopiero  w  latach 

siedemdziesi

ą

tych jasne sny zostały bez zastrze

Ŝ

e

ń

 zaakceptowane przez całe 

ś

rodowisko naukowe. 

W  tym  czasie  udało  si

ę

  ponad  wszelk

ą

  w

ą

tpliwo

ść

  udowodni

ć

  istnienie  jasnych  snów.  Jeden  z 

oneironautów  zasygnalizował, 

Ŝ

ś

pi,  poprzez  umówiony  wcze

ś

niej  znak,  polegaj

ą

cy  na  okre

ś

lonej 

sekwencji ruchów gałek ocznych. W tym samym czasie wszystkie wska

ź

niki fizjologiczne i zapis EEG 

wskazywały, i

Ŝ

 jest on pogr

ąŜ

ony w marzeniach sennych. Był to dowód nie do podwa

Ŝ

enia. Obecnie 

nad jasnymi snami pracuje kilkadziesi

ą

t laboratoriów i instytutów badawczych na całym 

ś

wiecie. 

Podczas  bada

ń

  stwierdzono, 

Ŝ

e  umiej

ę

tno

ść

 

ś

wiadomego 

ś

nienia  mo

Ŝ

na  wy

ć

wiczy

ć

Spowodowało to bardzo szybkie spopularyzowanie oneironautyki głównie w Stanach Zjednoczonych i 
Europie  Zachodniej.  Dzi

ś

  ocenia  si

ę

Ŝ

e  kilkaset  tysi

ę

cy  ludzi 

ś

ni 

ś

wiadomie.  Teraz  przyszedł  czas 

tak

Ŝ

e na Polsk

ę

 

 

 

 

 

background image

SEN W LABORATORIUM 

Wi

ę

kszo

ść

 z nas uwa

Ŝ

a, 

Ŝ

e sen jest zjawiskiem jednorodnym, stosunkowo długim okresem utraty 

przytomno

ś

ci,  który  potrzebny  jest  po  to,  by  zregenerowa

ć

  siły  po  m

ę

cz

ą

cym  dniu  i  odpocz

ąć

  od 

codziennych trosk. Sen,  według tego spojrzenia, jest  wypoczynkiem, relaksem. Obecny stan  wiedzy, 
uzyskany  dzi

ę

ki  badaniom  z  zastosowaniem  zaawansowanych  technologicznie  urz

ą

dze

ń

 

pomiarowych, wskazuje, 

Ŝ

e jest to zjawisko o wiele bardziej skomplikowane i interesuj

ą

ce. 

Przede  wszystkim  sen  nie  jest  czym

ś

  jednorodnym,  lecz  składa  si

ę

  z  kilku ró

Ŝ

nych  faz.  Aktualnie 

wyodr

ę

bnia  si

ę

  pi

ęć

  faz  snu:  cztery  fazy  snu  wolnofalowego  i  jedna  faza  REM  (ang.  rapid  eye 

movements – szybkie ruchy gałek ocznych), zwana tak

Ŝ

e snem paradoksalnym. 

W

ś

ród  wska

ź

ników  charakteryzuj

ą

cych  poszczególne  fazy  snu  znajduj

ą

  si

ę

  wykresy  EEG,  czyli 

elektroencefalogram,  który  wskazuje  zmiany  potencjałów  elektrycznych  w  mózgu,  mierzonych  na 
powierzchni skóry głowy.  Du

Ŝ

e  znaczenie maj

ą

 tak

Ŝ

e  wykresy  zmian ci

ś

nienia  krwi,  napi

ę

cia mi

ęś

ni, 

temperatury ciała, oporno

ś

ci elektrycznej skóry, oddechu, t

ę

tna itp. 

By

ć

 mo

Ŝ

e dalszy rozwój nauki pozwoli na jeszcze dokładniejsze badania i wi

ę

ksze zró

Ŝ

nicowanie 

faz  snu,  opisuj

ą

ce  zachowanie  si

ę

  organizmu,  mózgu  i  umysłu  w  tym  tajemniczym  stanie 

ś

wiadomo

ś

ci. 

Przed  I  faz

ą

  snu  nast

ę

puje  proces  zasypiania,  stan  rozlu

ź

nienia  na  granicy  jawy  i  snu.  T

ę

tno 

wyrównuje si

ę

, oddech staje si

ę

 regularny, temperatura ciała opada. Codzienne  problemy i  wra

Ŝ

enia 

zmysłowe płyn

ą

ce z otoczenia staj

ą

 si

ę

 przyjemnie odległe. 

Ś

wiadomo

ść

 zasypiaj

ą

cego pogr

ąŜ

a si

ę

 w 

“wyobra

Ŝ

enia hypnagogiczne” (hypnos – sen, gogos – prowadz

ą

cy), czyli wyobra

Ŝ

enia prowadz

ą

ce do 

snu. S

ą

 to fragmenty obrazów, dziwnych my

ś

li, elementy snów i wizji. W mózgu rejestrujemy rytm alfa 

o  cz

ę

stotliwo

ś

ci  od  8  do  12  Hz  (zazwyczaj  ok.  10  Hz)  i  napi

ę

ciu  około  sze

ść

dziesi

ę

ciu  mikrowoltów. 

Rytmowi  temu  towarzyszy  wra

Ŝ

enie  pogodnego,  przyjemnego  odpr

ęŜ

enia,  gdy  my

ś

li  przepływaj

ą

 

przez umysł nie zakłócone przez koncentracj

ę

, swobodnie “jak chmury na niebie”. 

W  miar

ę

  jak  zasypianie  pogł

ę

bia  si

ę

,  rytm  alfa  powoli  zanika,  a  oczy  poruszaj

ą

  si

ę

  powoli  pod 

zamkni

ę

tymi  powiekami.  W  tym  czasie  wyst

ę

puje  gwałtowne  wyładowanie  elektryczne  w  mózgu, 

przypominaj

ą

ce napad padaczkowy. To naturalne i niegro

ź

ne zjawisko powoduje nagły skurcz mi

ęś

ni, 

drgni

ę

cie  całego  ciała  zwane  “zrywem  mioklonicznym”.  Czasami  mo

Ŝ

e  on  nawet  wybudzi

ć

 

zasypiaj

ą

cego,  jednak  najcz

ęś

ciej  proces  zasypiania  trwa  dalej  i  pojawia  si

ę

  czynno

ś

ciowa 

ś

lepota, 

tak  i

Ŝ

  nawet  mimo  otwarcia  powiek  zasypiaj

ą

cy  nic  nie  widzi  i  nie  reaguje  na  ruch  wokół  siebie. 

Niektórzy  ludzie 

ś

pi

ą

  z  półotwartymi  powiekami.  Wtedy  wyst

ę

puj

ą

  te

Ŝ

 

Ŝ

ywe  wyobra

Ŝ

enia  wzrokowe, 

wizje, a nawet marzenia senne. 

Zaczyna  si

ę

  I  faza  snu.  Krzywa  EEG  o  małej  amplitudzie,  nieregularna  i  zmienna,  czasami 

przerywana  jest  przez  regularny  rytm  alfa.  Mi

ęś

nie  si

ę

  rozlu

ź

niaj

ą

,  zwalnia  rytm  serca,  człowiek 

doznaje leniwych my

ś

li, majaczenia, wra

Ŝ

e

ń

 unoszenia si

ę

 lub opadania. 

Faza  II  charakteryzuje  si

ę

  pojawieniem  szybkich  wyładowa

ń

  w  EEG,  zwanych  “wrzecionami  snu” 

oraz powolnymi i regularnymi ruchami oczu w prawo i lewo. Trwa ona około trzydzie

ś

ci minut. 

W  fazie  III  obok  wrzecion  snu  pojawiaj

ą

  si

ę

  du

Ŝ

e,  wolne  fale  delta,  o  cz

ę

stotliwo

ś

ci  około  1  Hz  i 

napi

ę

ciu  około  trzystu  mikrowoltów,  czyli  pi

ę

ciokrotnie  wi

ę

kszym  ni

Ŝ

  rytm  alfa.  Nast

ę

puje  dalsze 

pogł

ę

bienie rozlu

ź

nienia mi

ęś

ni, zwolnienie rytmu serca, spadek temperatury ciała i ci

ś

nienia krwi oraz 

spowolnienie  oddechu.  W  tej  fazie  bardzo  trudno  jest  obudzi

ć

 

ś

pi

ą

cego.  Zbli

Ŝ

a  si

ę

  on  do  fazy  IV 

zwanej snem delta, kiedy to wielkie i regularne fale w dwóch półkulach mózgowych synchronizuj

ą

 si

ę

 

w wysokim stopniu. 

Spowodowa

ć

 obudzenie mog

ą

 tylko bardzo silne d

ź

wi

ę

ki lub nawet potrz

ą

sanie ciałem 

ś

pi

ą

cego, a 

i tak odzyskanie przytomno

ś

ci zabiera zwykle kilka sekund. Co ciekawe, badania wykazuj

ą

Ŝ

e proces 

odbierania wra

Ŝ

e

ń

 przez mózg nie zostaje zniesiony, lecz nie funkcjonuje jedynie przetwarzanie tych 

informacji na 

ś

wiadome postrzeganie. 

Po 60 – 90 minutach od za

ś

ni

ę

cia, 

ś

pi

ą

cy jak gdyby odbywa drog

ę

 powrotn

ą

 do płytszych faz snu, 

ale tym razem o wiele szybciej. W ci

ą

gu kilku minut przechodzi on płynnie a

Ŝ

 do fazy I, kiedy to fale 

EEG maj

ą

 niskie napi

ę

cie,  s

ą

 szybkie i nieregularne, przypominaj

ą

  zapis  ze stanu czuwania. Jednak 

nie jest to, jak kiedy

ś

 s

ą

dzono, powrót do stanu jawy, lecz odmiana I fazy snu. Pomimo tych zjawisk 

ś

pi

ą

cy  jest  oderwany  od 

ś

wiata  o  wiele  bardziej  ni

Ŝ

  przy  zasypianiu,  mo

Ŝ

e  obudzi

ć

  go  tylko  bardzo 

silny hałas lub, paradoksalnie, znacz

ą

cy szept (np. imi

ę

 

ś

pi

ą

cego). W tym momencie pojawia si

ę

 nowa 

cecha, oczy zaczynaj

ą

 porusza

ć

 si

ę

 szybko, silnie i gwałtownie, jakby 

ś

pi

ą

cy patrzył pod zamkni

ę

tymi 

powiekami na jakie

ś

 dynamiczne sceny. Zaczyna si

ę

 faza REM. 

background image

Jest  to  tak  odr

ę

bny  rodzaj  snu, 

Ŝ

e  niektórzy  badacze  nie  uznaj

ą

  go  za  sen,  lecz  za  inny  stan 

ś

wiadomo

ś

ci. Oddech staje si

ę

 nieregularny, płytki, rytm serca i ci

ś

nienie krwi wzrastaj

ą

 jak w czasie 

prze

Ŝ

ywania silnych emocji lub podczas wysiłku. Wzrasta zu

Ŝ

ycie tlenu, czyli spalanie, a temperatura 

mózgu  jest  tak  wysoka,  jak  rzadko  w  stanie  czuwania.  Mo

Ŝ

na  nawet  powiedzie

ć

Ŝ

e  wła

ś

nie  w  fazie 

REM  mózg  pracuje  najintensywniej.  Poziom  tlenu  we  krwi  obni

Ŝ

a  si

ę

  tak  znacznie, 

Ŝ

e  wydaje  si

ę

jakby 

ś

pi

ą

cy  wstrzymywał  oddech.  Stanowi  temu  towarzyszy  rozlu

ź

nienie  i  zwiotczenie  mi

ęś

ni 

(szczególnie mi

ęś

ni tułowia), mi

ęś

nie szyi  i karku nie mog

ą

 utrzyma

ć

 głowy  i skr

ę

ca si

ę

 ona na bok. 

Jednocze

ś

nie  niektóre  mi

ęś

nie  twarzy  zachowuj

ą

  swój  tonus,  a  osoby  prze

Ŝ

ywaj

ą

ce  napi

ę

cia 

psychiczne  mog

ą

  wtedy  zgrzyta

ć

  z

ę

bami.  U  m

ęŜ

czyzn  w  czasie  fazy  REM  wyst

ę

puje  erekcja,  a  u 

kobiet  zwil

Ŝ

enie  pochwy.  Reakcje  te  nie  s

ą

  zwi

ą

zane  z  marzeniami  erotycznymi,  s

ą

  one  rodzajem 

podstawowego  odruchu  fizjologicznego  wyst

ę

puj

ą

cego  równie

Ŝ

  u  niemowl

ą

t  i  ludzi  starych.  Nie 

wyst

ę

puje on jedynie podczas snów o charakterze l

ę

kowym. 

Generalnie jednak ciało w fazie REM jest tak gł

ę

boko rozlu

ź

nione, 

Ŝ

e obudzeniu w niej towarzyszy 

czasami  uczucie  braku  wra

Ŝ

e

ń

  dotykowych  i  niemo

Ŝ

liwo

ść

  poruszenia  si

ę

,  czyli  tzw.  senny  parali

Ŝ

Jest  on  zjawiskiem  zupełnie  niegro

ź

nym  i  mija  zazwyczaj  po  kilkunastu  sekundach. 

Ś

pi

ą

cego  trudno 

obudzi

ć

  podczas  trwania  tej  fazy  snu,  jednak  mózg  wykazuje  pewn

ą

  wybiórczo

ść

  impulsów.  Obok 

silnych bod

ź

ców mog

ą

 obudzi

ć

 nas słabe sygnały posiadaj

ą

ce znaczenie. Na przykład budzimy si

ę

 na 

d

ź

wi

ę

k  własnego  imienia  lub  nazwiska,  matka  za

ś

,  nie  reaguj

ą

ca  na  silne  hałasy,  budzi  si

ę

 

natychmiast,  gdy  jej  dziecko  cicho  zapłacze.  Kiedy  obudzimy 

ś

pi

ą

cego  w  tej  fazie  snu,  b

ę

dzie  on 

doskonale, ze szczegółami pami

ę

tał tre

ść

 marze

ń

 sennych. 

Zapis EEG fazy REM przypomina stan czuwania w czasie najwi

ę

kszej aktywno

ś

ci. Przerywany on 

jest  rytmami  alfa  i  theta  (  4-7  Hz),  wytwarzanymi  w  cz

ęś

ci  mózgu  zwanej  hipokampem.  Rytm  theta 

wyst

ę

puje zarówno w stanach silnego napi

ę

cia uwagi, w czasie l

ę

ku, niepokoju, jak i w fazie marze

ń

 

sennych.  Niektóre  badania  stwierdzaj

ą

Ŝ

e  towarzyszy  on  tak

Ŝ

e  stanom  bardzo  gł

ę

bokiej  medytacji  i 

ekstazy.  Generalnie  mo

Ŝ

na  powiedzie

ć

,  i

Ŝ

  rytm  theta  jest  charakterystyczny  dla  momentów 

pogr

ąŜ

enia  si

ę

  w 

ś

wiat  wewn

ę

trzny, 

ś

wiat  uczu

ć

  i  wspomnie

ń

,  któremu  towarzyszy  odci

ę

cie  si

ę

  od 

wi

ę

kszo

ś

ci wra

Ŝ

e

ń

 płyn

ą

cych ze 

ś

wiata zewn

ę

trznego. 

Pierwsza  w  nocy  faza  REM  trwa  bardzo  krótko,  około  dziesi

ę

ciu  minut.  Kolejna,  nast

ę

puj

ą

ca 

znowu  po  około  dziewi

ęć

dziesi

ę

ciu  minutach,  ju

Ŝ

  dłu

Ŝ

ej,  gdy

Ŝ

  około  dwadziestu  minut.  Po  czterech, 

pi

ę

ciu takich cyklach, nad ranem mo

Ŝ

e ona nawet doj

ść

 do czterdziestu minut. Ł

ą

cznie w ci

ą

gu jednej 

nocy sp

ę

dzamy w fazie REM przeci

ę

tnie około 1,5 godziny, a przez całe 

Ŝ

ycie 

ś

nimy około sze

ś

ciu lat. 

Im  bli

Ŝ

ej  porannego  przebudzenia,  tym 

Ŝ

ywsze  s

ą

  senne  marzenia.  Pierwsze  pojawienie  si

ę

  fazy 

REM  towarzyszy  snom  bezbarwnym,  bardziej  przypominaj

ą

cym  my

ś

li  ni

Ŝ

  obrazy.  Ostatnie  sny  nad 

ranem s

ą

 bogate, kolorowe, maj

ą

 dynamiczn

ą

 akcj

ę

, a nawet rozci

ą

gaj

ą

 si

ę

 na inne fazy snu. 

W  latach  siedemdziesi

ą

tych  i  osiemdziesi

ą

tych  udało  si

ę

  laboratoryjnie  potwierdzi

ć

  istnienie 

ś

wiadomych snów i  zbada

ć

 ich wska

ź

niki fizjologiczne. Odkryto,  a raczej potwierdzono  wcze

ś

niejsze 

obserwacje, 

Ŝ

e  zdecydowana  wi

ę

kszo

ść

  (  około  90  procent) 

ś

wiadomych  snów  ma  miejsce  w  fazie 

REM, pozostałe (10 procent) to sny w I i II fazie snu wolnofalowego. Stwierdzono tak

Ŝ

e, i

Ŝ

 

ś

wiadomym 

snom towarzysz

ą

 bardzo ró

Ŝ

ne fale mózgowe, delta, alfa i theta, pomieszane ze sob

ą

 i nieregularne. 

Jednak  bezpo

ś

rednio  przed  osi

ą

gni

ę

ciem  stanu 

ś

wiadomo

ś

ci  we 

ś

nie,  szczególnie  w

ś

ród 

pocz

ą

tkuj

ą

cych  oneironautów,  zauwa

Ŝ

ono  du

Ŝą

  aktywacj

ę

  rytmu  alfa.  Momentowi  pojawienia  si

ę

 

jasnego  snu  odpowiadały  te

Ŝ

:  niewielki  wzrost  ci

ś

nienia  krwi,  cz

ę

stotliwo

ś

ci  uderze

ń

  serca,  rytmu 

oddechowego  i  ruchów  gałek  ocznych. 

Ś

wiadomo

ść

  zazwyczaj  pojawia  si

ę

  na  pocz

ą

tku  aktywnej 

podfazy  fazy  REM.  Jasne  sny  wyst

ę

puj

ą

  tak

Ŝ

e  o  wiele  cz

ęś

ciej  w  pó

ź

niejszych  fazach  REM  ni

Ŝ

  na 

pocz

ą

tku snu i wymagaj

ą

 wi

ę

kszej aktywacji mózgu i organizmu. S

ą

 jak gdyby troch

ę

 bli

Ŝ

sze jawy. 

Nic nie wskazuje na to, aby z fizjologicznego punktu widzenia w jaki

ś

 szczególny sposób wyró

Ŝ

nia

ć

 

sny 

ś

wiadome  spo

ś

ród  innych,  zwykłych  snów.  Jedyn

ą

  wyró

Ŝ

niaj

ą

c

ą

  je  cech

ą

  jest  subiektywna 

wiedza, i

Ŝ

 znajdujemy si

ę

 w 

ś

wiecie naszego snu. 

 

 

 

 

 

background image

TEORIE SNU. CZYM S

Ą

 NASZE SNY? 

Najwa

Ŝ

niejsze funkcjonuj

ą

ce obecnie teorie i pogl

ą

dy na natur

ę

 marze

ń

 sennych mo

Ŝ

na podzieli

ć

 

na  dwie  grupy.  Pierwsza  z  nich  to  grupa  pogl

ą

dów  o  pochodzeniu  psychoanalitycznym.  Druga  to 

widzenie snów jako specyficznych, mózgowych modeli 

ś

wiata. 

Teorie psychoanalityczne  postrzegaj

ą

 sny jako przejaw nie

ś

wiadomej aktywno

ś

ci umysłu, erupcj

ę

 

pod

ś

wiadomych  tre

ś

ci  na  powierzchni

ę

 

ś

wiadomo

ś

ci,  swoiste  komunikaty  pod

ś

wiadomo

ś

ci,  które 

nale

Ŝ

y rozszyfrowa

ć

My

ś

l

ę

Ŝ

e  wi

ę

kszo

ść

  z  nas  wielokrotnie  zetkn

ę

ła  si

ę

  z  tak

ą

  interpretacj

ą

  wyst

ę

powania  marze

ń

 

sennych.  Wiele  osób  po  przebudzeniu,  pami

ę

taj

ą

c  dobrze  jaki

ś

  sen,  zastanawia  si

ę

:  “Co  on  mo

Ŝ

oznacza

ć

?” Najcz

ęś

ciej zadawane pytanie podczas wykładów i rozmów brzmi mniej wi

ę

cej tak: “

Ś

niło 

mi  si

ę

...(tu  nast

ę

puje  długie  i  nudne  streszczenie  snu).  Niech  mi  pan  powie,  co  to  mo

Ŝ

e  wszystko 

znaczy

ć

?” Niezwykła popularno

ść

 takiej interpretacji snów ma oparcie nie tylko w popularno

ś

ci samej 

psychoanalizy, lecz tak

Ŝ

e w tradycji senników, wró

Ŝ

bitów i ró

Ŝ

nego rodzaju tłumaczy snów. 

Sigmund  Freud  jeszcze  w  XIX  w.  tworzył  podstawy  swojej  teorii  psychoanalizy.  W  1899  r. 

opublikował on swoje wielkie dzieło pt. Interpretacja marze

ń

 sennych, w którym na podstawie analizy 

snów  swoich  pacjentów  doszedł  do  wniosku,  i

Ŝ

  s

ą

  one  manifestacj

ą

  i  spełnieniem  pragnie

ń

 

seksualnych,  nawet  z  okresu  dzieci

ń

stwa.  Jednak

Ŝ

e  z  powodu  cenzorskiej  roli  naszej  kultury, 

wychowania, religii i wzorców moralnych pragnienia te mog

ą

 ujawnia

ć

 si

ę

 w snach jedynie w postaci 

symbolicznej.  I  tak  penis  reprezentuj

ą

  w  snach  przedmioty  o  zbli

Ŝ

onym  kształcie,  na  przykład  laska, 

słup, dzida, nó

Ŝ

, banan, pochw

ę

 za

ś

 przedstawiaj

ą

 symbolicznie: kiesze

ń

, dziura, jama, brama itp. 

Trzeba  zaznaczy

ć

Ŝ

e  Freud  uwa

Ŝ

ał  swoj

ą

  teori

ę

  seksualn

ą

  za  dogmat,  którego  nie  wolno 

podwa

Ŝ

a

ć

,  poniewa

Ŝ

  mogłoby  to  zagrozi

ć

  jej  naukowemu  statusowi.  Mi

ę

dzy  innymi  z  tego  powodu 

ucze

ń

  Freuda,  Carl  Gustaw  Jung  opu

ś

cił  go  i  zało

Ŝ

ył  własn

ą

  szkoł

ę

  psychologiczn

ą

,  tak  zwan

ą

 

psychologi

ę

 analityczn

ą

To wła

ś

nie pogl

ą

dy Junga na natur

ę

 pod

ś

wiadomo

ś

ci i znaczenie snów maj

ą

 obecnie najgł

ę

bsze i 

najwa

Ŝ

niejsze znaczenie. 

Genialny  Szwajcar  uwa

Ŝ

ał, 

Ŝ

e  w  nie

ś

wiadomo

ś

ci  ukryte  s

ą

  nie  tylko  po

Ŝą

dania,  pragnienia  i  l

ę

ki, 

ale  tak

Ŝ

e  najbardziej  twórcze  energie  duchowe  człowieka.  Jung  jest  twórc

ą

  teorii  archetypów,  czyli 

wzorców zachowania i dynamizmów niezale

Ŝ

nych od kultury, religii, rasy, które kształtuj

ą

 nasz rozwój 

psychiczny. Ich 

ś

lady odnale

źć

 mo

Ŝ

na w snach, wizjach, mitach i religiach 

ś

wiata. 

Rozwój  osobowo

ś

ci  według  Junga  polega  na  stopniowym  odkrywaniu  nie

ś

wiadomo

ś

ci, 

integrowaniu  przeciwie

ń

stw,  osi

ą

ganiu  coraz  wi

ę

kszej  samo

ś

wiadomo

ś

ci  a

Ŝ

  do  u

ś

wiadomienia  sobie 

Ja

ź

ni, czyli pewnej cało

ś

ci psychologicznej. Proces rozwoju nazywał on indywiduacj

ą

, w której jedn

ą

 z 

najwa

Ŝ

niejszych ról odgrywaj

ą

 sny oraz wła

ś

ciwa ich interpretacja. Pisał on tak: “W ka

Ŝ

dym z nas tkwi 

kto

ś

 drugi, którego nie znamy. Przemawia w snach, a patrzy na nas inaczej, ni

Ŝ

 my sami si

ę

 widzimy. 

Kiedy  jeste

ś

my  w  sytuacji  bez  wyj

ś

cia,  ten  obcy  ukazuje  nam  czasem 

ś

wiatło,  które  zasadniczo 

zmienia nasz

ą

 postaw

ę

, t

ę

 wła

ś

nie, która wp

ę

dziła nas w kłopoty.” 

Aby wła

ś

ciwie interpretowa

ć

 sny, według Junga nie nale

Ŝ

y rozpatrywa

ć

 ich osobno, lecz w seriach. 

Wtedy  bł

ę

dy  interpretacji  jednego  snu  mog

ą

  by

ć

  skorygowane  przez  sny  pozostałe.  Jedn

ą

  z 

ciekawszych i oryginalnych metod pomagaj

ą

cych odkry

ć

 znaczenie snu jest metoda amplifikacji, czyli 

skojarze

ń

, które kr

ąŜą

 wokół tematu i poszczególnych symboli snu, skojarze

ń

 zarówno 

ś

ni

ą

cego, jak i 

terapeuty.  Brane  s

ą

  tu  pod  uwag

ę

  indywidualne  skojarzenia  z 

Ŝ

yciem  pacjenta  oraz  skojarzenia  z 

mitami, ba

ś

niami, koncepcjami religijnymi i naukowymi itd. 

Marzenie senne jest “zagadkowym poselstwem naszej nocnej sfery psyche”, jak pisze sam Jung, 

za

ś

 tre

ś

ci nie

ś

wiadomo

ś

ci odbywaj

ą

 stopniow

ą

 drog

ę

 do 

ś

wiadomo

ś

ci w procesie indywiduacji. Drog

ę

 

t

ę

 mo

Ŝ

na podzieli

ć

 na kilka etapów. Zaczyna si

ę

 ona od obni

Ŝ

enia progu 

ś

wiadomo

ś

ci, tak aby tre

ś

ci 

te  mogły  przedosta

ć

  si

ę

  do 

ś

wiadomo

ś

ci,  jest  to  na  przykład  sen,  medytacja,  twórczo

ść

  artystyczna, 

stany  wywoływane  przez  substancje  psychoaktywne  itp.  Kolejnym  etapem  jest  przenikanie  tre

ś

ci 

nie

ś

wiadomo

ś

ci  do  marze

ń

  sennych,  wizji  i  fantazji  oraz  dostrze

Ŝ

enie  tych  tre

ś

ci  i  zatrzymanie  (  np. 

zapisanie).  Nast

ę

pnie  nale

Ŝ

y  bada

ć

  je,  wyja

ś

nia

ć

,  interpretowa

ć

  oraz  zrozumie

ć

  ich  znaczenie. 

Ostatnimi  etapami  s

ą

:  przyswojenie,  wcielenie  i  przepracowanie  znalezionego  znaczenia  oraz 

integracja tego znaczenia, “wej

ś

cie w krew” tak, i

Ŝ

 staje si

ę

 ono “wiedz

ą

 umocnion

ą

 przez instynkt”. 

Do wła

ś

ciwej interpretacji potrzebna jest szeroka wiedza, znajomo

ść

 mitów, religii, ba

ś

ni i rytuałów, 

do

ś

wiadczenie,  psychologiczne  wyczucie,  umiej

ę

tno

ść

  kombinowania,  intuicja,  znajomo

ść

 

ś

wiata  i 

ludzi oraz co

ś

, co Jung nazywa “m

ą

dro

ś

ci

ą

 serca”. 

background image

Kolejni psychologowie o orientacji psychoanalitycznej podkre

ś

lali tak

Ŝ

e inne elementy kształtuj

ą

ce 

marzenia  senne,  na  przykład  kontekst  społeczny,  relacje  interpersonalne  i  inne.  Jednak  zawsze  sny 
traktowane s

ą

 przez nich jako swego rodzaju zaszyfrowane listy od nie

ś

wiadomo

ś

ci do 

ś

wiadomo

ś

ci, 

które nale

Ŝ

y odczyta

ć

Nieco  odmienne  spojrzenie  na  sny  proponuj

ą

  nowocze

ś

ni  naukowcy,  neurologowie,  fizjologowie  i 

psychologowie,  umieszczaj

ą

c  je  w  kontek

ś

cie  tak  zwanej  teorii  modelu 

ś

wiata  jako  podstawy 

procesów poznawczych. 

Otó

Ŝ

  pomi

ę

dzy  podmiotem  i  przedmiotem  do

ś

wiadczenia,  czyli  pomi

ę

dzy  “ja”  i  “

ś

wiatem”  istnieje 

jeszcze  jeden  czynnik,  tak  zwany  model 

ś

wiata.  Powstaje  on  stopniowo,  ale  niezwykle  szybko  w 

pocz

ą

tkowym okresie 

Ŝ

ycia, pocz

ą

wszy jeszcze od etapu 

Ŝ

ycia płodowego, i rozwija si

ę

 równolegle z 

kształtowaniem  si

ę

  mózgu.  Do

ś

wiadczenia  dziecka  w  procesie  rozwoju  utrwalaj

ą

  si

ę

,  wzbogacaj

ą

tworz

ą

c  specyficzn

ą

  pod

ś

wiadom

ą

  mózgow

ą

  siatk

ę

  skojarze

ń

,  która  pozwala  na  usprawnienie 

procesów przystosowania i orientacj

ę

 w 

ś

wiecie. 

U  zwierz

ą

t  zachodzi  ten  sam  proces,  jednak  jest  on  o  wiele  ubo

Ŝ

szy,  składa  si

ę

  tylko  z  kilku  lub 

kilkunastu elementów. Ludzki model 

ś

wiata jest niezwykle rozbudowany i skomplikowany, składa si

ę

 z 

miliardów, bilionów poł

ą

cze

ń

 i skojarze

ń

O  istnieniu  takiego  modelu 

ś

wiata 

ś

wiadcz

ą

  mechanizmy  ludzkich  procesów  poznawczych  i 

skojarzeniowych  oraz  sprawno

ść

  pami

ę

ci.  Na  przykład  o  wiele  łatwiej  zapami

ę

tujemy  słowa,  które 

tworz

ą

 jakie

ś

  znaczenie,  ni

Ŝ

  zbitk

ę

 nie powi

ą

zanych  ze sob

ą

  wyrazów. Szybciej rozpoznajemy tre

ś

ci 

znane ni

Ŝ

 nie znane, o wiele szybciej przeczytamy słowo “internacjonalny” ni

Ŝ

 słowo “rentinonajcylan”, 

pomimo  i

Ŝ

  oba  składaj

ą

  si

ę

  z  tych  samych  liter.  Pierwsze  z  nich  istnieje  w  naszym  modelu 

ś

wiata, 

drugie  nie.  O  znaczeniu  kontekstu  w  szybko

ś

ci  postrzegania  mo

Ŝ

ś

wiadczy

ć

  eksperyment,  który 

wła

ś

nie  wykonujecie.  Mo

Ŝ

e,  który  kontekstu  nast

ę

puj

ą

cy  szybko

ś

ci  eksperyment  wła

ś

nie 

ś

wiadczy

ć

 

wykonujecie  o  postrzegania  znaczeniu.  Przeczytanie  pierwszego  zdania  zaj

ę

ło  Wam,  drodzy 

Czytelnicy, prawdopodobnie o wiele mniej czasu ni

Ŝ

 nast

ę

pnego. 

Innym  niezwykle  interesuj

ą

cym  eksperymentem,  obrazuj

ą

cym  znaczenie  modelu 

ś

wiata  w 

postrzeganiu,  jest  do

ś

wiadczenie  wykonane  na  uniwersytecie  w  Innsbrucku.  “...zmuszono  studentów 

do  noszenia  przez  kilka  tygodni  okularów,  których  pryzmatyczne  szkła  nie  tylko  nadawały 
rzeczywisto

ś

ci  gumowe  wła

ś

ciwo

ś

ci  wskutek  eliminacji  linii  prostych,  ale  równie

Ŝ

  wywoływały 

wra

Ŝ

enie  “fotela  bujanego”,  na  przemian  powi

ę

kszaj

ą

c  i  pomniejszaj

ą

c  obrazy  za  ka

Ŝ

dym 

poruszeniem  głowy  lub  oka.  Było  to  z  pocz

ą

tku  bardzo  denerwuj

ą

ce,  lecz  po  kilku  dniach  mózgi 

uczestników  eksperymentu  przystosowały  si

ę

  do  nowej  sytuacji  i  ponownie  zacz

ę

ły  wytwarza

ć

  w 

umy

ś

le  obrazy  o  prostych  i  niezmiennych  liniach,  pomimo 

Ŝ

e  nie  miały  one  nic  wspólnego  z 

rzeczywisto

ś

ci

ą

 obserwowan

ą

 w tym czasie przez studentów.” 

Oczywi

ś

cie  obok  procesów  poznania  zmysłowego  model 

ś

wiata  tworzony  jest  przez  (oraz  sam 

wpływa  na)  emocje,  uczucia,  oczekiwania,  motywacje,  pragnienia,  l

ę

ki  i  inne  procesy  psychiczne. 

Osoba l

ę

kliwa b

ę

dzie widziała zagro

Ŝ

enia tam, gdzie ich nie ma, natomiast osoba o skłonno

ś

ciach do 

brawury  mo

Ŝ

e  nie  docenia

ć

  niebezpiecze

ń

stwa  realnie  istniej

ą

cego,  co  cz

ę

sto  ko

ń

czy  si

ę

 

ś

mierci

ą

Kto

ś

 zakochany nie widzi wad charakteru swojej ukochanej lub kochanka. 

Model 

ś

wiata ka

Ŝ

dego z nas jest mniej lub bardziej elastyczny i otwarty, a wi

ę

c zdolny do rozwoju. 

Doskonale obrazuje to znana na Wschodzie anegdota o Nasrudinie. 

Pewnego  razu,  gdy  Nasrudin  był  kanclerzem  dworu,  przechadzał  si

ę

  po  pałacu  i  zobaczył  po  raz 

pierwszy w 

Ŝ

yciu pi

ę

knego, królewskiego pawia. 

Co  to  za  dziwny  goł

ą

b?  –  pomy

ś

lał  –  Jeszcze  nigdy  w 

Ŝ

yciu  takiego  nie  widziałem.  Wzi

ą

ł  wi

ę

no

Ŝ

yce i poprzycinał mu skrzydła i ogon. 

No,  teraz  wygl

ą

dasz  troch

ę

  lepiej,  prawie  jak  goł

ą

b,  twój  opiekun  nie  troszczył  si

ę

  o  ciebie  do  tej 

pory. 

Model 

ś

wiata Nasrudina nie był zbyt elastyczny. 

Podobnie  jak  emocje,  motywacje  i  oczekiwania  wpływaj

ą

  na  nasz

ą

  percepcj

ę

  na  jawie,  tak  samo 

kształtuj

ą

 j

ą

 w czasie snu. W jednym z laboratoriów wykonano do

ś

wiadczenie polegaj

ą

ce na tym, 

Ŝ

badanym  nie  dano  nic  do  jedzenia  ani  do  picia  przez  osiem  godzin,  po  czym  podano  im  kolacj

ę

  tak 

przyprawion

ą

, aby zwi

ę

kszała pragnienie. Po kolacji poszli spa

ć

. U ka

Ŝ

dego z nich przynajmniej jeden 

sen tej nocy dotyczył pragnienia. Co najciekawsze, ci, którzy 

ś

nili, 

Ŝ

e pij

ą

 wod

ę

, po przebudzeniu pili 

mniej  ni

Ŝ

  ci,  których  pragnienie  nie  zostało  zaspokojone  w  marzeniu  sennym.  Sny  pełni

ą

  funkcj

ę

 

spełniania  naszych  pragnie

ń

,  jednak  bł

ę

dem  Freuda  było  zbudowanie  na  tej  funkcji  całej  teorii  snu. 

background image

Dlatego,  aby  wyja

ś

ni

ć

  istnienie  l

ę

ków  i  koszmarów  sennych,  musiał  on  uciec  si

ę

  do  swego  rodzaju 

“łama

ń

ców”  logicznych,  twierdz

ą

c, 

Ŝ

e  s

ą

  one  wyrazem  ukrytej  tendencji  masochistycznej.  Podczas 

gdy koszmary s

ą

 prostym odbiciem naszych l

ę

ków i obaw, poprzez koncentracj

ę

 na nich powodujemy, 

Ŝ

e w snach realizuj

ą

 si

ę

 nasze oczekiwania, uzyskujemy potwierdzenie swoich l

ę

ków. 

Naturalnym  d

ąŜ

eniem  naszych  umysłów  jest  potwierdzenie  modelu 

ś

wiata  w  konfrontacji  z 

rzeczywisto

ś

ci

ą

.  Potwierdzenie  to  daje  nam  poczucie  bezpiecze

ń

stwa,  zaspokajaj

ą

ce  jedn

ą

  z 

podstawowych potrzeb człowieka. 

O  tym,  jak  bardzo  boimy  si

ę

  dysonansu  poznawczego,  który  powstaje,  gdy 

ś

wiat  nie  potwierdza 

naszego  modelu,  mo

Ŝ

ś

wiadczy

ć

  swoisty  rodzaj  sprz

ęŜ

enia  zwrotnego  istniej

ą

cego  w 

Ŝ

yciu  wielu 

ludzi. Cz

ę

sto ludzie pod

ś

wiadomie tak kieruj

ą

 własnym 

Ŝ

yciem, aby potwierdzało ono ich przekonania 

i  wizj

ę

  rzeczywisto

ś

ci,  funkcjonuj

ą

cy  w  nich  model 

ś

wiata  i  ich  samych,  nawet  wtedy,  gdy  jest  to  dla 

nich bardzo przykre. 

Na przykład tak zwani pechowcy 

Ŝ

yciowi działaj

ą

 pod

ś

wiadomie tak, aby potwierdziły si

ę

 ich obawy 

i  oczekiwania.  Uzyskuj

ą

  oni  potwierdzenie  i  satysfakcj

ę

:  “No  tak,  a  nie  mówiłem?  Jednak 

ś

wiat  jest 

taki,  jak  si

ę

  spodziewałem,  wobec  tego  nie  jest  nieprzewidywalny  i  niebezpieczny.”  Pechowiec  czuje 

si

ę

 

ź

le,  ale  bezpiecznie.  Kolejne  pora

Ŝ

ki 

Ŝ

yciowe  tylko  wzmacniaj

ą

  i  utrwalaj

ą

  mechanizm. 

Szcz

ęś

ciarz działa dokładnie tak samo, tylko w odwrotnym kierunku. 

Brak dysonansu poznawczego jest lepszy ni

Ŝ

 w

ą

tpliwo

ś

ci: “Zaraz, zaraz, co si

ę

 dzieje? Czy 

ś

wiat 

zwariował?  Poniewa

Ŝ

  to, 

Ŝ

ś

wiat  zwariował  nie  jest  mo

Ŝ

liwe,  wi

ę

c  z  pewno

ś

ci

ą

  to  ja  zaczynam 

wariowa

ć

, itd.” 

Podobny mechanizm potwierdzania naszego skostniałego modelu 

ś

wiata ma miejsce we 

ś

nie. Gdy 

wspomniany  wcze

ś

niej  Nasrudin  natknie  si

ę

  we 

ś

nie  na  co

ś

  dziwnego,  niezwykłego,  natychmiast  to 

zracjonalizuje,  wkomponuje  we  własny  model 

ś

wiata,  dodaj

ą

c  do  tego  wyja

ś

niaj

ą

ce  tłumaczenie  lub 

“obcinaj

ą

c”  niewygodne  elementy.  Model  potwierdzi  swoj

ą

  realno

ść

  i  Nasrudin  dalej  b

ę

dzie 

ś

nił, 

przekonany, 

Ŝ

e to rzeczywisto

ść

Je

Ŝ

eli  chcemy 

ś

ni

ć

 

ś

wiadomie,  powinni

ś

my  sprawi

ć

Ŝ

eby  nasz  model  był  nieco  bardziej 

elastyczny, 

Ŝ

eby nie zawładn

ą

ł nami całkowicie, by był on otwarty na rozwój i nowe doznania. Dopiero 

ich dostrze

Ŝ

enie mo

Ŝ

e przynie

ść

 refleksj

ę

: “Skoro dzieje si

ę

 co

ś

 takiego, to mo

Ŝ

ś

ni

ę

?!” 

 
 
 
 
 
 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

Ś

WIADOME SNY W KONCEPCJI MODELU 

Ś

WIATA 

Model  rzeczywisto

ś

ci  opisany  w  poprzednim  rozdziale  jest  bardzo  dynamiczny,  niezwykle 

skomplikowane  procesy  informacyjne  zachodz

ą

  w  nim  z  niewiarygodn

ą

  pr

ę

dko

ś

ci

ą

.  Najwi

ę

ksze 

komputery 

ś

wiata nie s

ą

 i długo jeszcze nie b

ę

d

ą

 w stanie dorówna

ć

 ludzkiemu mózgowi. Informacje 

funkcjonuj

ą

ce w tym modelu weryfikowane s

ą

 przez  wra

Ŝ

enia  zmysłowe płyn

ą

ce  z kontaktu naszych 

zmysłów ze wzgl

ę

dnie stabiln

ą

 rzeczywisto

ś

ci

ą

 

ś

wiata fizycznego. Informacje nie potwierdzone przez 

zmysły s

ą

 usuwane na dalszy plan, w nie

ś

wiadomo

ść

Niektórzy  badacze  wysun

ę

li  ostatnio  koncepcj

ę

  jednoczesnego  istnienia  wielu  modeli 

rzeczywisto

ś

ci,  spo

ś

ród  których  tylko  jednemu  mózg  nadaje  cech

ę

  realno

ś

ci.  Tylko  jeden  z  modeli 

mo

Ŝ

e  by

ć

  prawdziwy,  realny,  istnieje  tylko  jedna  rzeczywisto

ść

  w  danej  chwili.  Jednak  inne  modele 

istniej

ą

 nadal, współtworz

ą

c takie procesy, jak my

ś

lenie, wyobra

ź

nia, fantazja, planowanie, twórczo

ść

 

itp. 

Proces  nadawania  cechy  realno

ś

ci  jednemu  z  modeli  pozwala  wprowadzi

ć

  pewien  porz

ą

dek. 

Dzi

ę

ki niemu nie gubimy si

ę

 i nie mamy w

ą

tpliwo

ś

ci, co jest realn

ą

 rzeczywisto

ś

ci

ą

, a co na przykład 

wspomnieniem. 

Kiedy działaj

ą

 zmysły to, jak ju

Ŝ

 zostało powiedziane, najwi

ę

ksze znaczenie ma cecha stabilno

ś

ci. 

Model najbardziej stabilny jest realny. 

We 

ś

nie  pobudzenia  zmysłowe  cz

ę

sto  w  ogóle  nie  dochodz

ą

  do  mózgu  albo  s

ą

  na  bardzo 

wczesnym  etapie  filtrowane  i  tłumione.  To  sprawia, 

Ŝ

e  nasz  model  nie  mo

Ŝ

e  by

ć

  ju

Ŝ

  przez  nie 

weryfikowany  i  korygowany.  Dlatego 

ś

wiat  snu  jest  tak  niestabilny,  zmienny  i  niezwykle  plastyczny. 

Mog

ą

  dzia

ć

  si

ę

  w  nim  rzeczy  niemo

Ŝ

liwe  w  fizycznej  rzeczywisto

ś

ci.  To,  czego  pragniemy  albo  to, 

czego  si

ę

  obawiamy,  “materializuje  si

ę

”  w 

ś

wiecie  snu  natychmiast.  Mózg  za

ś

  automatycznie  nadaje 

mu cech

ę

 realno

ś

ci. Kiedy 

ś

nimy, jest to dla nas całkowicie prawdziwy 

ś

wiat. 

Jedn

ą

  z  najbardziej  charakterystycznych  cech  snu  jest  niewielka  rola  pami

ę

ci,  która  jest  funkcj

ą

 

psychiczn

ą

  wymagaj

ą

c

ą

  wy

Ŝ

szego  pobudzenia  mózgu.  Drugim  bardzo  istotnym  elementem  modelu 

ś

wiata  w czasie snu jest bardzo ograniczony model ego, czyli nas samych, który  w modelu  na jawie 

składa si

ę

 z wra

Ŝ

e

ń

 i odczuwania własnego ciała i obrazu naszej osobowo

ś

ci. 

We 

ś

nie prze

Ŝ

ywamy przygody, odczuwamy i widzimy dziesi

ą

tki ró

Ŝ

nych przedmiotów, ale rzadko 

wiemy,  jak  mamy  na  imi

ę

,  jaki  mamy  dzie

ń

  lub  co  robili

ś

my  wczoraj.  Podczas  snu  umysł  konstruuje 

tymczasowe,  senne  ego,  które  słu

Ŝ

y  do  prze

Ŝ

ywania  do

ś

wiadcze

ń

,  ale  nie  posiada  pami

ę

ci  siebie 

samego, swojej historii ani przeszło

ś

ci. 

Kiedy  pobudzenie  mózgu  osi

ą

gnie  taki  poziom, 

Ŝ

e  pami

ęć

  zaczyna  troch

ę

  lepiej  funkcjonowa

ć

pojawiaj

ą

  si

ę

  elementy  prowadz

ą

ce  do  jasnego  snu.  Mo

Ŝ

emy  przypomnie

ć

  sobie, 

Ŝ

e  t

ę

  scen

ę

  lub 

element  widzieli

ś

my  we 

ś

nie  kiedy

ś

  wcze

ś

niej,  mo

Ŝ

emy  przypomnie

ć

  sobie  bardziej  stabilny  model 

rzeczywisto

ś

ci i stwierdzi

ć

Ŝ

e to co widzimy, nie bardzo jest mo

Ŝ

liwe, a wi

ę

c mo

Ŝ

e to jest sen itd. 

Zazwyczaj  jednak  pobudzenie  wra

Ŝ

e

ń

  zmysłowych  jest  silniejsze  ni

Ŝ

  pobudzenie  procesów 

pami

ę

ci  i  my

ś

lenia.  Bardziej  pochłania  nas  zbli

Ŝ

aj

ą

cy  si

ę

  do  nas  tygrys  lub  niebezpiecznie  szybka 

jazda  samochodem  ni

Ŝ

  nasze  w

ą

tpliwo

ś

ci  i  my

ś

li.  Je

Ŝ

eli  jednak  siła  pami

ę

ci  b

ę

dzie  wi

ę

ksza  i 

przypomnimy  sobie,  kim  jeste

ś

my  oraz  potrafimy  si

ę

  zdystansowa

ć

  wobec  wra

Ŝ

e

ń

  zmysłowych, 

przyj

ąć

  bardziej  refleksyjn

ą

  postaw

ę

 

ś

wiadka  lub  widza,  to  u

ś

wiadomimy  sobie, 

Ŝ

e  wła

ś

nie 

ś

nimy  i 

nasza pami

ęć

 przejmie cech

ę

 realno

ś

ci, a do

ś

wiadczenie aktualne postrzegane b

ę

dzie jako sen. 

Teori

ę

 t

ę

 potwierdzaj

ą

 badania neurofizjologiczne, które wykazały, 

Ŝ

e jasne sny wyst

ę

puj

ą

 podczas 

wysokiego pobudzenia aktywno

ś

ci mózgu w fazie REM. 

Na  koniec  rozdziałów  po

ś

wi

ę

conych  teoriom  snu  nasuwa  si

ę

  pytanie:  Czy  koncepcja  modelu 

rzeczywisto

ś

ci  wyklucza  koncepcje  psychoanalityczne  i  znaczenie  interpretacji  marze

ń

  sennych? 

Odpowied

ź

  brzmi:  Nie,  nie  wyklucza.  Jednak  sny  nie  mog

ą

  by

ć

  ju

Ŝ

  dłu

Ŝ

ej  postrzegane  jak  listy  od 

pod

ś

wiadomo

ś

ci.  Nie  jest  najwa

Ŝ

niejsze  samo  marzenie  senne,  lecz  proces  interpretacji.  To  w  jaki 

sposób 

ś

ni

ą

cy  interpretuje  swoje  sny,  mo

Ŝ

e  powiedzie

ć

  nam  du

Ŝ

o  o  jego  osobowo

ś

ci,  problemach  i 

drodze  rozwoju,  która  si

ę

  przed  nim  otwiera.  Dlatego  te

Ŝ

  najwła

ś

ciwszym  interpretatorem  marze

ń

 

sennych  jest  przede  wszystkim  sam 

ś

ni

ą

cy.  Terapeuta  lub  jaka

ś

  inna  osoba  powinna  jednak  pełni

ć

 

rol

ę

 towarzysz

ą

c

ą

, doradcy, asystenta itp. Wiedział o tym tak

Ŝ

e sam Carl Gustaw Jung, który zawsze 

podkre

ś

lał, 

Ŝ

e  o  prawdziwo

ś

ci  interpretacji  snu  decyduje  w  ostateczno

ś

ci  pacjent,  a  nie 

psychoterapeuta. 

 

background image

Ć

WICZENIA DLA POCZ

Ą

TKUJ

Ą

CYCH 

Rozdział  ten  zawiera  zestaw  podstawowych  technik  i  metod  u

Ŝ

ywanych  przez  oneironautów  do 

opanowania  sztuki 

ś

wiadomego  snu.  Zastosowanie  wszystkich 

ć

wicze

ń

  w  indywidualnym  przypadku 

nie  jest  wła

ś

ciwie  mo

Ŝ

liwe,  dlatego  te

Ŝ

  ka

Ŝ

dy  dobiera  sobie 

ć

wiczenia  według  własnych  mo

Ŝ

liwo

ś

ci, 

upodoba

ń

 i stopnia determinacji w praktyce. 

Dziennik Snów  

Dziennik snów powinien by

ć

 prowadzony codziennie.  Pozwoli to na stopniow

ą

 popraw

ę

  zdolno

ś

ci 

przypominania  sobie  snów.  Budzenie  si

ę

  ze  snu  powinno  nast

ę

powa

ć

  delikatnie,  przez  pierwszych 

kilkadziesi

ą

t  sekund  nie  nale

Ŝ

y  gwałtownie  porusza

ć

  si

ę

  ani  otwiera

ć

  oczu.  Po  przypomnieniu  sobie 

snu  trzeba  natychmiast  go  zapisa

ć

  w  dzienniku  snów  lub  nagra

ć

  na  dyktafon.  Nale

Ŝ

y  zapisywa

ć

 

wszystko,  co  przyjdzie  do  głowy:  sceny,  wizje,  zdania,  d

ź

wi

ę

ki,  odczucia,  wra

Ŝ

enia,  emocje,  uczucia 

itp.  Na  tym  etapie  pracy  ze  snem  nie  cenzurujemy  snu,  nie  staramy  si

ę

  nada

ć

  mu  logiki  ani  nie 

zastanawiamy  si

ę

  nad  jego  znaczeniem.  Je

Ŝ

eli  nic  nie  potrafimy  sobie  przypomnie

ć

,  powinni

ś

my 

pole

Ŝ

e

ć

  minut

ę

  lub  dwie  z  pustym  umysłem, mo

Ŝ

e  wtedy  co

ś

  pojawi  si

ę

  w  pami

ę

ci,  albo  spróbowa

ć

 

odtworzy

ć

  nastrój  lub  uczucie,  jakby  wsłucha

ć

  si

ę

  w  siebie.  Emocje  i  uczucia  s

ą

  bardzo  dobrym 

tropem  w  przypominaniu  sobie  snów.  Je

Ŝ

eli  zdarzy  si

ę

  tak,  i

Ŝ

  naprawd

ę

  nic  nie  mo

Ŝ

emy  sobie 

przypomnie

ć

, nale

Ŝ

y wymy

ś

li

ć

 sobie sen i zapisa

ć

 go. 

Ka

Ŝ

dy sen powinien zosta

ć

 opatrzony krótkim tytułem, który oddawałby jego nastrój i tre

ść

Znaki Snu  

W  ka

Ŝ

dym 

ś

nie  wyst

ę

puj

ą

  sytuacje,  wydarzenia,  osoby  lub  przedmioty,  które  mog

ą

  zdarzy

ć

  si

ę

 

tylko we 

ś

nie. Nie jest mo

Ŝ

liwe, aby zdarzyły si

ę

 w realnym 

Ŝ

yciu, na przykład kto

ś

 mo

Ŝ

ś

ni

ć

Ŝ

e jest 

Einsteinem, albo widzi myszk

ę

 Miki, która kieruje ruchem drogowym itd. Wszystkie te znaki snu nale

Ŝ

bardzo uwa

Ŝ

nie notowa

ć

 i podkre

ś

la

ć

 w swoim dzienniku snów. 

Znaki snu mo

Ŝ

na podzieli

ć

 na cztery główne kategorie: 

a ) stan wewn

ę

trzny 

b) forma 
c) działanie 
d) kontekst  

Kategoria  stanu  wewn

ę

trznego  obejmuje  takie  znaki  snu,  jak  dziwne  uczucia,  niezwykle  silne 

emocje,  niezwykłe  my

ś

li,  zmiany  w  postrzeganiu,  na  przykład  wyostrzona  lub  niewyra

ź

na  percepcja 

itp. 

Kategoria  formy  zawiera  dziwne  kształty  i  kolory,  niezwykłe  ubrania  lub  wygl

ą

d  znajomych  osób, 

nie istniej

ą

ce w realnym 

Ŝ

yciu postacie, przedmioty, zmiany zachodz

ą

ce w wygl

ą

dzie osób lub rzeczy 

itp. 

Kategoria  działania  obejmuje  niezwykłe  zachowanie  si

ę

  osób,  przedmiotów  lub  zwierz

ą

t.  Tak

Ŝ

brak normalnej reakcji na działanie nale

Ŝ

y do tej kategorii. 

Kategoria  kontekstu  wyst

ę

puje  wtedy,  gdy  wszystko  wygl

ą

da  i  zachowuje  si

ę

  jak  w  normalnym 

Ŝ

yciu, tylko zestawienie obok siebie osób lub rzeczy jest niemo

Ŝ

liwe. 

Po  przeanalizowaniu  kilkudziesi

ę

ciu  snów  ka

Ŝ

dy  mo

Ŝ

e  odkry

ć

  swoj

ą

  najcz

ęś

ciej  wyst

ę

puj

ą

c

ą

 

kategori

ę

  znaków  snu.  Jest  to  tak  zwana  główna  kategoria  znaków  snu.  Je

Ŝ

eli 

Ŝ

adna  z  powy

Ŝ

szych 

kategorii  nie  uzyskuje  wyra

ź

nej  przewagi,  nale

Ŝ

y  wybra

ć

  sobie  zgodnie  z  upodobaniem  główn

ą

 

kategori

ę

 znaków snu. 

Test rzeczywisto

ś

ci podczas dnia  

Podczas  codziennego 

Ŝ

ycia,  kilka  lub  kilkana

ś

cie  razy  dziennie,  nale

Ŝ

y  zadawa

ć

  sobie  w  duchu 

pytanie:  “Czy  wszystko  jest  OK?”,  “Czy  to  jawa,  czy  sen?”  Trzeba  zada

ć

  to  pytanie  powa

Ŝ

nie, 

wzbudzaj

ą

c  w  sobie  w

ą

tpliwo

ść

.  Je

Ŝ

eli  zrobimy  to  mechanicznie,  nie  wywoła  to 

Ŝ

adnego  efektu. 

Musimy cho

ć

 przez chwil

ę

 naprawd

ę

 zw

ą

tpi

ć

 w realno

ść

 tego, co widzimy. Aby odpowiedzie

ć

 sobie na 

to  pytanie,  powinni

ś

my  uwa

Ŝ

nie  przyjrze

ć

  si

ę

  rzeczywisto

ś

ci  wokół  nas.  Powinni

ś

my  szczególnie 

zwróci

ć

 uwag

ę

 na te aspekty rzeczywisto

ś

ci, które nale

Ŝą

 do naszej głównej kategorii znaków snu, na 

przykład  osoba,  której  główn

ą

  kategori

ą

  jest  forma,  b

ę

dzie  zwraca

ć

  uwag

ę

  na  wygl

ą

d  ludzi  i 

przedmiotów. 

Niełatwo  odró

Ŝ

ni

ć

  jaw

ę

  od  snu,  najlepszym  dowodem  jest  to, 

Ŝ

e  wi

ę

kszo

ść

  naszych  snów 

ś

nimy 

b

ę

d

ą

c  przekonani, 

Ŝ

e  to  jawa.  Aby  upewni

ć

  si

ę

,  w  jakiej  rzeczywisto

ś

ci  aktualnie  si

ę

  znajdujemy, 

background image

musimy wykona

ć

 specjalny test. Polega on na próbie zrobienia czego

ś

, co jest mo

Ŝ

liwe tylko we 

ś

nie. 

Najlepszym  sprawdzianem  jest  próba  uniesienia  si

ę

  w  powietrze.  Je

Ŝ

eli  to  si

ę

  uda,  mo

Ŝ

emy  by

ć

 

pewni, 

Ŝ

ś

nimy.  Inn

ą

  mo

Ŝ

liwo

ś

ci

ą

  jest  próba  przenikni

ę

cia  dłoni

ą

  przez  jak

ąś

  materi

ę

,  na  przykład 

ś

cian

ę

, tkanin

ę

, ciało itp. 

Rzeczywisto

ść

 snu jest bardzo plastyczna i dynamiczna, to  znaczy nic nie pozostaje tam stabilne 

tak  jak  w  materialnym 

ś

wiecie.  Dlatego  mo

Ŝ

na  rozpozna

ć

  sen  poprzez  zauwa

Ŝ

enie  owej  dynamiki. 

Je

Ŝ

eli przyjrzymy si

ę

 jakiemu

ś

 szczegółowi, a nast

ę

pnie odwrócimy wzrok i ponownie spojrzymy w to 

samo  miejsce,  we 

ś

nie  szczegół  ów  ulegnie  zmianie.  Szczególnie  dobrze  nadaj

ą

  si

ę

  do  tego  testu 

małe napisy, ci

ą

gi cyferek (na przykład na elektronicznym zegarku), ozdoby, ornamenty itp. 

Dobrym  testem  jest  tak

Ŝ

e  próba  przypomnienia  sobie  ostatnich  kilku  godzin  poprzedzaj

ą

cych 

aktualn

ą

 sytuacj

ę

 albo zwrócenie uwagi na to, kim jestem, jaka jest moja historia 

Ŝ

ycia albo jakie jest 

moje ciało itp. Taka analiza mo

Ŝ

e wskaza

ć

 nam, i

Ŝ

 znajdujemy si

ę

 we 

ś

nie. Do tego samego wniosku 

mo

Ŝ

emy  doj

ść

,  gdy  nie  b

ę

dziemy  mogli  przypomnie

ć

  sobie  wydarze

ń

,  które  doprowadziły  nas  do  tej 

sytuacji lub przypomnimy sobie nasz

ą

 prawdziw

ą

 to

Ŝ

samo

ść

 z normalnego 

Ŝ

ycia. 

Tylko wykonany test rzeczywisto

ś

ci mo

Ŝ

e upewni

ć

 nas, czy to jawa, czy sen. Nale

Ŝ

y stosowa

ć

 go 

w  sytuacjach  zaskakuj

ą

cych,  niespodziewanych,  budz

ą

cych  w  nas  emocje  lub  w  jaki

ś

  sposób 

podobnych  do  snu  (na  przykład  osoba 

ś

ni

ą

ca  cz

ę

sto  o  windach  b

ę

dzie  wykonywa

ć

 

ć

wiczenie  za 

ka

Ŝ

dym razem, gdy wchodzi do windy). 

Ć

wiczenie pami

ę

ci  

W procesie opanowywania sztuki 

ś

wiadomego 

ś

nienia bardzo istotn

ą

 rol

ę

 odgrywa pami

ęć

. Ka

Ŝ

dy 

z nas mo

Ŝ

e doskonali

ć

 w sobie t

ę

 władz

ę

 umysłu poprzez 

ć

wiczenia. 

Na  pocz

ą

tku  ka

Ŝ

dego  dnia  ustalamy  kilka  mo

Ŝ

liwych  sytuacji,  w  jakich  b

ę

dziemy  robi

ć

  test 

rzeczywisto

ś

ci. Mo

Ŝ

emy tak

Ŝ

e ustali

ć

 owe sytuacje, inne na ka

Ŝ

dy dzie

ń

, na dwa tygodnie z góry. 

Sytuacji  takich  nale

Ŝ

y  wybra

ć

  po  cztery  i  nie  powinny  powtarza

ć

  si

ę

  przez  dwa  tygodnie,  na 

przykład w poniedziałek b

ę

dziemy robi

ć

 test, ilekro

ć

 zobaczymy psa, usłyszymy swoje imi

ę

, spojrzymy 

na  zegarek  i  kogo

ś

  dotkniemy.  We  wtorek  b

ę

dziemy  robi

ć

  test,  gdy  usłyszymy 

ś

miech,  dotkniemy 

pieni

ę

dzy,  zobaczymy  czerwonego  fiata,  zapalimy 

ś

wiatło  w  pokoju  itd.  Ka

Ŝ

dego  dnia  wieczorem 

powinni

ś

my  tak

Ŝ

e  wróci

ć

  pami

ę

ci

ą

  do  minionych  okazji  i  oceni

ć

,  ile  z  nich  zdołali

ś

my  wykorzysta

ć

Sukcesem jest, gdy na pojawiaj

ą

c

ą

 si

ę

 okazj

ę

 reagujemy testem natychmiast, a nie dopiero po chwili. 

Mo

Ŝ

emy zapisywa

ć

 sobie, ile okazji wykorzystali

ś

my, a ile nie. Obserwowany post

ę

p mo

Ŝ

e by

ć

 bardzo 

silnym czynnikiem motywacyjnym w rozwoju pami

ę

ci. 

Powinni

ś

my tak

Ŝ

e ustali

ć

 sobie własne stałe okazje (4-5) powi

ą

zane ze 

ś

wiatem snu, na przykład 

osoba  cz

ę

sto 

ś

ni

ą

ca  sny  erotyczne  powinna  robi

ć

  test  zawsze,  gdy  poczuje  poci

ą

g  fizyczny,  kto

ś

 

maj

ą

cy  l

ę

k  wysoko

ś

ci  powinien  robi

ć

  test,  gdy  b

ę

dzie  znajdował  si

ę

  na  du

Ŝ

ej  wysoko

ś

ci  (jednak  nie 

polecam w tym wypadku próby latania) itp. 

Ć

wiczenia przed snem  

Przed  poło

Ŝ

eniem  si

ę

  spa

ć

  mo

Ŝ

emy  wykonywa

ć

 

ć

wiczenia  wizualizacyjne  oddziałuj

ą

ce  na 

pod

ś

wiadomo

ść

  i  pomagaj

ą

ce  w  osi

ą

gni

ę

ciu 

ś

wiadomo

ś

ci  podczas  snu.  Powinni

ś

my  zacz

ąć

  od 

ć

wicze

ń

 maj

ą

cych na celu budzenie si

ę

 bez budzika i zapami

ę

tanie snu. 

Po  poło

Ŝ

eniu  si

ę

  do  łó

Ŝ

ka  wchodzimy  w  stan  relaksu,  to  znaczy  ciało  jest  prawie  u

ś

pione,  ale 

umysł  całkowicie  przytomny.  Metod  osi

ą

gania  relaksu  jest  bardzo  wiele,  niektóre  zostan

ą

  opisane 

ź

niej. Wizualizacja polega na procesie wyobra

Ŝ

ania sobie sytuacji, która ma nast

ą

pi

ć

 w przyszło

ś

ci. 

Wa

Ŝ

niejsze  od  plastycznych  wyobra

Ŝ

e

ń

  wzrokowych  jest  uaktywnienie  pozytywnych  emocji.  Po 

wej

ś

ciu w relaks wyobra

Ŝ

amy sobie wielk

ą

 tarcz

ę

 zegara, na której jest godzina naszego jutrzejszego 

przebudzenia. Utrzymujemy ten obraz w umy

ś

le około pół minuty i pozwalamy, by odszedł na dalszy 

plan,  w  tło.  Nast

ę

pnym  obrazem  jeste

ś

my  my  sami,  podczas  budzenia  si

ę

  i  wstawania  z  łó

Ŝ

ka. 

Budzimy  si

ę

  łagodnie,  bez  budzika,  otwieramy  oczy  i  jeste

ś

my  całkowicie  przebudzeni,  mamy  jasny 

umysł  i  wyra

ź

ne  wspomnienie  snu.  Czujemy  zadowolenie,  rado

ść

,  dum

ę

  i  satysfakcj

ę

  ze  swojej 

władzy nad umysłem. Natychmiast zapisujemy sen w dzienniku snów. 

Z  tła  wyłania  si

ę

  znowu  tarcza  zegara  z  godzin

ą

  naszego  przebudzenia  a  my,  patrz

ą

c  na  ni

ą

mówimy w my

ś

lach zdanie: “To jest godzina, o której chc

ę

 si

ę

 obudzi

ć

 z jasnym wspomnieniem snu, i 

to jest godzina, o której obudz

ę

 si

ę

, pami

ę

taj

ą

c sen.” Dla wzmocnienia efektu 

ć

wiczenia powtarzamy 

cykl  “zegar  –  scena  –  zegar”  kilka  razy,  a

Ŝ

  do  za

ś

ni

ę

cia.  Za  ka

Ŝ

dym  razem  zmniejszamy  sił

ę

  swojej 

koncentracji, w przeciwnym razie mo

Ŝ

emy mie

ć

 trudno

ś

ci z za

ś

ni

ę

ciem. 

background image

Kolejnym etapem w sztuce 

ś

wiadomego snu jest wizualizacja momentu osi

ą

gania 

ś

wiadomo

ś

ci we 

ś

nie. Najlepiej przeprowadza

ć

 t

ę

 wizualizacj

ę

 rano, przed ponownym poło

Ŝ

eniem si

ę

 spa

ć

Po  około  sze

ś

ciu  godzinach  snu  powinni

ś

my  obudzi

ć

  si

ę

,  zapisa

ć

  sen  i  wsta

ć

  z  łó

Ŝ

ka.  Przez 

nast

ę

pn

ą

  godzin

ę

  robi

ć

  co

ś

,  co  b

ę

dzie  wymagało  od  nas  całkowitej  przytomno

ś

ci.  Mo

Ŝ

e  to  by

ć

  na 

przykład  lektura,  jakie

ś

  prace  domowe, 

ć

wiczenia  jogi  itp.  Przez  drugie  pół  godziny  powinni

ś

my 

my

ś

le

ć

 o tym, 

Ŝ

e znowu poło

Ŝ

ymy si

ę

 spa

ć

 po to, by mie

ć

 

ś

wiadomy sen. Po ponownym poło

Ŝ

eniu si

ę

 

do  łó

Ŝ

ka  wchodzimy  w  relaks  i  wizualizujemy  scen

ę

  osi

ą

gni

ę

cia 

ś

wiadomo

ś

ci  we 

ś

nie.  Mo

Ŝ

emy 

wykorzysta

ć

  do  tego  scen

ę

  z  ostatniego  snu.  Powinna  to  by

ć

  scena,  która  ma  dla  nas  najwi

ę

ksze 

znaczenie,  sprawiła  nam  najwi

ę

ksz

ą

  przyjemno

ść

  albo  najlepiej  j

ą

  pami

ę

tamy.  Wracamy  wyobra

ź

ni

ą

 

do  tej  sceny  i  w  pewnym  momencie  spogl

ą

damy  uwa

Ŝ

nie  dookoła  i  pojawia  si

ę

  w  nas  w

ą

tpliwo

ść

“Czy to jawa, czy sen?” Wykonujemy swój test i przekonujemy si

ę

Ŝ

e to jest sen. Ogarnia nas wtedy 

wspaniałe  uczucie  zadowolenia,  mocy  i  wolno

ś

ci  i  zaczynamy  robi

ć

  co

ś

,  co  daje  nam  rado

ść

przyjemno

ść

  lub  co  sobie  wcze

ś

niej  zaplanowali

ś

my.  Na  koniec  mówimy  sobie  w  my

ś

lach:  “Kiedy 

b

ę

d

ę

  spa

ć

,  b

ę

d

ę

  pami

ę

ta

ć

Ŝ

ś

ni

ę

”  albo  “W  czasie  snu  przypomn

ę

  sobie, 

Ŝ

ś

ni

ę

”.  Podobnie  jak  w 

poprzednim 

ć

wiczeniu,  rozpoczynamy  wizualizacj

ę

  od  pocz

ą

tku,  lecz  tym  razem  z  mniejsz

ą

 

koncentracj

ą

Ć

wiczenie trwa a

Ŝ

 do za

ś

ni

ę

cia. 

Modyfikacj

ą

  tego 

ć

wiczenia  jest  praktyka,  podczas  której  nie  wstajemy  z  łó

Ŝ

ka  po  przebudzeniu, 

lecz jeszcze z zamkni

ę

tymi oczami i bez poruszenia si

ę

 odtwarzamy sen w pami

ę

ci i przechodzimy od 

razu do wizualizacji. Jedyn

ą

 trudno

ś

ci

ą

 dla niektórych mo

Ŝ

e by

ć

 zbyt szybkie zapadanie ponownie w 

sen, jeszcze przed wizualizacj

ą

Ś

wiadomo

ść

 ci

ą

gła  

Oprócz  mo

Ŝ

liwo

ś

ci  przebudzenia  si

ę

  we 

ś

nie  istniej

ą

  praktyki,  których  celem  jest  wej

ś

cie  w 

ś

wiat 

snu bezpo

ś

rednio ze stanu jawy, z zachowaniem nieprzerwanej 

ś

wiadomo

ś

ci. Umysł pogr

ąŜ

aj

ą

c si

ę

 w 

sen  przechodzi  przez  faz

ę

  “wyobra

Ŝ

e

ń

  hypnagogicznych”.  S

ą

  to  krótkie  obrazy,  d

ź

wi

ę

ki  w  gł

ę

bokim 

relaksie,  tu

Ŝ

  przed  utrat

ą

 

ś

wiadomo

ś

ci.  Zazwyczaj  nie  maj

ą

  one 

Ŝ

adnej  fabuły  ani  sensu,  lecz  s

ą

 

jedynie niespójnymi wizjami form geometrycznych, twarzy, postaci, krótkich scen itd. 

Zadaniem 

ć

wicz

ą

cego jest zachowanie na tyle biernej postawy umysłu, postawy obserwatora, aby 

nie  spowodowa

ć

  znikni

ę

cia  tych  wyobra

Ŝ

e

ń

.  Jednocze

ś

nie  jednak  nie  mo

Ŝ

na  pozwoli

ć

,  by 

wyobra

Ŝ

enia pochłon

ę

ły 

ś

wiadomo

ść

. Wyobra

Ŝ

enia hypnagogiczne po jakim

ś

 czasie staj

ą

 si

ę

 bardziej 

rozbudowane, bogatsze i silniejsze, zaczynaj

ą

 układa

ć

 si

ę

 w dłu

Ŝ

sze sceny i dalej w sny. Obserwuj

ą

ten  proces,  nie  mo

Ŝ

emy  zapomnie

ć

Ŝ

e  wszystko  jest  snem.  Najlepsz

ą

  postaw

ą

  jest  nie  tyle 

nastawienie, 

Ŝ

e staramy si

ę

 wej

ść

 w sen, ile postawa bardziej bierna, to znaczy czujemy, 

Ŝ

e jeste

ś

my 

wprowadzani  w królestwo  snu przez  wewn

ę

trzne,  autonomiczne siły snu  albo siły Ja

ź

ni. Powinni

ś

my 

czu

ć

 si

ę

 jak dziecko prowadzone za r

ę

k

ę

 przez m

ę

drca lub 

ś

wi

ę

tego. Musimy tak

Ŝ

e zaplanowa

ć

 jak

ąś

 

czynno

ść

,  któr

ą

  wykonamy  we 

ś

nie,  ale  nie  wizualizujemy  jej  jak  w  poprzednim 

ć

wiczeniu. 

Wizualizacja  przeszkadzałaby  powstawaniu  wyobra

Ŝ

e

ń

  hypnagogicznych.  Taka  zaplanowana 

czynno

ść

 pozwoli nam odzyska

ć

 

ś

wiadomo

ść

Ŝ

ś

nimy,  w  wypadku gdyby

ś

my  j

ą

 utracili,  anga

Ŝ

uj

ą

si

ę

 za mocno w sen. Metod

ę

 opisan

ą

 powy

Ŝ

ej nazywamy medytacj

ą

 hypnagogiczn

ą

Metoda  liczenia  polega  na  wej

ś

ciu  w 

ś

wiat  snu  zachowuj

ą

ś

wiadomo

ść

  poprzez  liczenie  od 

jednego  do  stu.  Po  wej

ś

ciu  w  relaks  zaczynamy  liczy

ć

:  “jeden,  to  jest  sen,  dwa,  to  jest  sen...”  itd. 

Słowa  “to  jest  sen”  pomagaj

ą

  zapami

ę

ta

ć

  cel,  ale  nie  s

ą

  konieczne.  By

ć

  mo

Ŝ

e  samo  liczenie 

wystarczy,  by  rozpozna

ć

  sen.  Mo

Ŝ

na  przyspieszy

ć

  post

ę

p  w  tej  technice,  je

Ŝ

eli  pomo

Ŝ

e  nam  w  tym 

asystent, który b

ę

dzie budził nas, ilekro

ć

 zauwa

Ŝ

y, 

Ŝ

e zasn

ę

li

ś

my, pytaj

ą

c: “Jaki był ostatni numer i co 

ci si

ę

 

ś

niło?”  

Jak wiemy, sygnałem snu jest zmiana oddychania na bardziej nieregularne, zwiotczenie mi

ęś

ni po 

tak zwanym zrywie mioklonicznym oraz regularne, wahadłowe ruchy gałek ocznych pod zamkni

ę

tymi 

powiekami. 

Nast

ę

pna  technika  to  metoda  sennego  parali

Ŝ

u.  Kiedy  budzimy  si

ę

  rano,  mo

Ŝ

emy  czasami 

zauwa

Ŝ

y

ć

Ŝ

e  ciało  budzi  si

ę

  pó

ź

niej,  pozostaj

ą

c  jeszcze  przez  chwil

ę

  w  fazie  REM,  kiedy  to  jest 

bardzo gł

ę

boko rozlu

ź

nione. Mo

Ŝ

emy to odczuwa

ć

 jako rodzaj porannego parali

Ŝ

u. Jest to naturalne i 

całkowicie niegro

ź

ne zjawisko, które mo

Ŝ

emy doskonale wykorzysta

ć

 do wywołania 

ś

wiadomego snu. 

Po  przebudzeniu  nie  poruszamy  si

ę

  ani  nie  otwieramy  oczu,  lecz  od  razu  skupiamy  uwag

ę

  na 

swoim  ciele  i  staramy  si

ę

  zauwa

Ŝ

y

ć

  wszystkie  wra

Ŝ

enia  i  odczucia  z  niego  płyn

ą

ce.  Mog

ą

  to  by

ć

 

wibracje, mrowienie, wra

Ŝ

enie ruchu itp. Staramy si

ę

 dotrze

ć

 

ś

wiadomo

ś

ci

ą

 do ka

Ŝ

dej cz

ęś

ci ciała. Po 

pewnym  czasie  mo

Ŝ

emy  poczu

ć

Ŝ

e  ciało  pogr

ąŜ

yło  si

ę

  w  stan  parali

Ŝ

u.  Mo

Ŝ

emy  wtedy  wyobrazi

ć

 

sobie, 

Ŝ

e w swoim sennym ciele wznosimy si

ę

 ponad łó

Ŝ

ko, opadamy ni

Ŝ

ej albo po prostu wstajemy i 

background image

wchodzimy  w 

ś

wiat  snu.  Inn

ą

  mo

Ŝ

liwo

ś

ci

ą

  jest  wyobra

Ŝ

enie  sobie, 

Ŝ

e  znajdujemy  si

ę

  w  zupełnie 

innym miejscu, pami

ę

taj

ą

c, 

Ŝ

e to sen. Trzeci

ą

 modyfikacj

ą

 tego 

ć

wiczenia jest wyobra

Ŝ

enie sobie, 

Ŝ

jeste

ś

my punktem 

ś

wiadomo

ś

ci, z którego obserwujemy, czujemy, my

ś

limy i działamy w 

ś

wiecie snu. 

Po pojawieniu si

ę

 wyobra

Ŝ

e

ń

 hypnagogicznych obserwujemy je bez specjalnego wysiłku, który mógłby 

spowodowa

ć

 ich zanik, i po osi

ą

gni

ę

ciu bardziej stabilnej rzeczywisto

ś

ci snu, mo

Ŝ

emy zacz

ąć

 działa

ć

na przykład wcieli

ć

 si

ę

 w jedn

ą

 z postaci wykreowanej sceny snu. 

Powy

Ŝ

sze  techniki  u

Ŝ

ywane  s

ą

  tak

Ŝ

e  do  wywoływania  OBE,  czyli  eksterioryzacji,  która  jest 

specyficznym  stanem 

ś

wiadomo

ś

ci  poza  ciałem. 

Ś

wiadomy  sen  jest  stanem  bardzo  zbli

Ŝ

onym  do 

eksterioryzacji.  Mo

Ŝ

na  nawet  powiedzie

ć

Ŝ

e  OBE  jest  szczególnym  rodzajem 

ś

wiadomego  snu, 

rozumiej

ą

c sen jako bram

ę

 do wy

Ŝ

szej 

ś

wiadomo

ś

ci, a nie jako stan nieistotnych fantazji. 

Techniki tybeta

ń

skie  

Wi

ę

kszo

ść

 technik tybeta

ń

skich oparta jest na zachowaniu ci

ą

gło

ś

ci 

ś

wiadomo

ś

ci od jawy do snu. 

S

ą

 one gł

ę

boko wpisane w kontekst filozoficzny i medytacyjny buddyzmu i tradycji bön. 

Przed  poło

Ŝ

eniem  si

ę

  do  łó

Ŝ

ka  nale

Ŝ

y  jasno  u

ś

wiadomi

ć

  sobie  zamiar  rozpoznania  stanu  snu, 

nast

ę

pnie  wizualizowa

ć

  w  czakrze  gardła 

ś

wietlist

ą

,  czerwon

ą

  sylab

ę

  ah  (sylaba  ta  to  mantra  bija

czyli  nasienna  sylaba  tej  czakry).  Koncentruj

ą

c  si

ę

  na  promieniowaniu  tej  mantry,  nale

Ŝ

y  wyobrazi

ć

 

sobie, 

Ŝ

e  jej  blask  o

ś

wietla  cał

ą

  rzeczywisto

ść

,  ukazuj

ą

c  podstawow

ą

  prawd

ę

  o  iluzoryczno

ś

ci  tego 

ś

wiata i jego naturze snu. 

Po  poło

Ŝ

eniu  si

ę

  do  łó

Ŝ

ka  trzeba  wej

ść

  w  zrelaksowany  stan  umysłu,  wzi

ąć

  siedem  gł

ę

bokich 

oddechów,  powtórzy

ć

  jedena

ś

cie  razy  zamiar  rozpoznania  natury  stanu  snu  i  skoncentrowa

ć

  si

ę

  na 

wyobra

Ŝ

onej  kulce  białego 

ś

wiatła  pomi

ę

dzy  brwiami.  Nale

Ŝ

y  kontynuowa

ć

  koncentracj

ę

,  dopóki  nie 

znajdziemy  si

ę

  we 

ś

nie.  Niektóre  osoby  mog

ą

  mie

ć

  trudno

ś

ci  z  za

ś

ni

ę

ciem  z  powodu  zbyt  silnej 

koncentracji na kuli pomi

ę

dzy brwiami, w takim wypadku mo

Ŝ

na umie

ś

ci

ć

 biał

ą

 kul

ę

 w czakrze serca. 

Je

Ŝ

eli  ta  technika  nie  zadziała,  Tybeta

ń

czycy  proponuj

ą

  technik

ę

  “czarnej  kuli”,  to  znaczy  po 

medytacji  z  biał

ą

  kul

ą

  pomi

ę

dzy  brwiami  trzeba  poło

Ŝ

y

ć

  si

ę

  do  łó

Ŝ

ka  i  wzi

ąć

  dwadzie

ś

cia  jeden 

ę

bokich  oddechów,  nast

ę

pnie  powtórzy

ć

  dwadzie

ś

cia  jeden  razy  zamiar  rozpoznania  snu  i  dalej 

koncentrowa

ć

  si

ę

  na  czarnej  kuli  umieszczonej  “u  podstawy  organu  rozrodczego”.  Podobnie  jak 

poprzednio,  nale

Ŝ

y  kontynuowa

ć

  koncentracj

ę

  a

Ŝ

  do  za

ś

ni

ę

cia.  Je

Ŝ

eli  sen  długo  si

ę

  nie  pojawia, 

nale

Ŝ

y  zmniejszy

ć

  sił

ę

  koncentracji  albo  nawet  zrezygnowa

ć

  z  wizualizacji  na  rzecz  “pustego, 

zrelaksowanego stanu umysłu”. 

Technika Juana Matusa  

Ta technika pochodzi od Juana Matusa, szamana Indian Yaqui, nauczyciela Carlosa Castanedy. 

Nale

Ŝ

y  usi

ąść

  na  krze

ś

le,  uspokoi

ć

  i  zrelaksowa

ć

  umysł,  tak  by  nie  my

ś

le

ć

  o  niczym.  Nast

ę

pnie 

trzeba  wyci

ą

gn

ąć

  obie  r

ę

ce  przed  siebie,  popatrze

ć

  na  nie,  skupiaj

ą

c  uwag

ę

  na  wra

Ŝ

eniach 

wizualnych,  i  powiedzie

ć

  do  siebie  powa

Ŝ

nym  głosem:  “Widz

ę

  swoje  r

ę

ce  we 

ś

nie  –  wiem, 

Ŝ

e  teraz 

ś

ni

ę

”. Po powtórzeniu tego zdania kilka razy, nale

Ŝ

y przenie

ść

 wzrok na dalszy plan, zwolni

ć

 napi

ę

cie 

oczu,  zapatrze

ć

  si

ę

  w  przestrze

ń

  i  po  kilku  chwilach  znowu  spojrze

ć

  na  r

ę

ce  i  powtórzy

ć

  sugesti

ę

Cały proces nale

Ŝ

y powtórzy

ć

 pi

ęć

 – sze

ść

 razy i zako

ń

czy

ć

 spokojnym siedzeniem przez par

ę

 minut. 

Po 

ć

wiczeniu  trwaj

ą

cym  około  pi

ę

ciu  –  o

ś

miu  minut  przechodzimy  do  zwykłych,  codziennych  zaj

ęć

Technik

ę

 Juana Matusa powtarzamy cztery, sze

ść

 razy w ci

ą

gu dnia oraz przed za

ś

ni

ę

ciem w łó

Ŝ

ku. 

Widzenie fizycznych r

ą

k mo

Ŝ

na przeplata

ć

 po jakim

ś

 czasie z wyra

ź

n

ą

 wizualizacj

ą

 ich w wyobra

ź

ni. 

Nale

Ŝ

y  kontynuowa

ć

 

ć

wiczenie  codziennie,  oczekuj

ą

c  niesamowitego  wydarzenia,  jakim  jest 

pojawienie si

ę

 

ś

wiadomego snu. 

Technika znaku na r

ę

ce  

Jest  to  bardzo  prosta  technika,  któr

ą

  mo

Ŝ

na  z  powodzeniem  ł

ą

czy

ć

  z  innymi  technikami.  Polega 

ona na napisaniu na swojej r

ę

ce litery “

Ś

” symbolizuj

ą

cej 

ś

wiadomo

ść

 i robieniu opisanego wcze

ś

niej 

testu rzeczywisto

ś

ci za ka

Ŝ

dym razem, gdy nasz wzrok przypadkowo natknie si

ę

 na ten znak. 

Stan relaksu  

Metod osi

ą

gania relaksu jest bardzo du

Ŝ

o, jednak nie ka

Ŝ

dy reaguje na nie w ten sam sposób. 

Istniej

ą

ce  pomi

ę

dzy  lud

ź

mi  ró

Ŝ

nice  typologiczne  sprawiaj

ą

Ŝ

e  poszukiwanie  najskuteczniejszej 

metody mo

Ŝ

e trwa

ć

 dosy

ć

 długo. Istotn

ą

 pomoc

ą

 jest ustalenie naszego głównego “kanału percepcji”, 

czyli sprawdzenie, czy jeste

ś

my “wzrokowcami”, “słuchowcami”, “kinestetykami”, czy  du

Ŝ

e  znaczenie 

maj

ą

  dla  nas  bod

ź

ce  w

ę

chowe  i  smakowe.  W  procesie  relaksacji  bardzo  cz

ę

sto  u

Ŝ

ywa  si

ę

 

autosugestii,  na  przykład  “moja  r

ę

ka  jest  ci

ęŜ

ka”,  powinny  one  by

ć

  tak  skonstruowane,  aby 

background image

preferowały  “główny  kanał  percepcji”.  Zdanie:  “moja  r

ę

ka  jest  ci

ęŜ

ka”  b

ę

dzie  dobrze  działa

ć

  u 

“kinestetyka”,  dla  “wzrokowca”  lepiej  jest  stosowa

ć

  sugestie  wykorzystuj

ą

ce  wyobra

Ŝ

enia  wzrokowe, 

na  przykład  “widz

ę

 

ś

wiatło,  które  wypełnia  moje  ciało,  im  wi

ę

cej  jest  tego 

ś

wiatła  w  moim  ciele,  tym 

bardziej jest ono rozlu

ź

nione” itd. 

Wa

Ŝ

n

ą

 rzecz

ą

 jest tak

Ŝ

e przeplatanie ze sob

ą

 zda

ń

, które maj

ą

 pogł

ę

bi

ć

 stan relaksu, ze zdaniami, 

które opisuj

ą

 istniej

ą

cy stan i nasze wra

Ŝ

enia, na przykład “oddycham równo i spokojnie (wra

Ŝ

enie) – 

ka

Ŝ

dy  wydech  rozlu

ź

nia  moje  ciało  (sugestia)”  albo  “słysz

ę

  ró

Ŝ

ne  d

ź

wi

ę

ki  i  głosy  (wra

Ŝ

enie)  –  ka

Ŝ

dy 

docieraj

ą

cy do mnie d

ź

wi

ę

k pogł

ę

bia odpr

ęŜ

enie w moim ciele i umy

ś

le (sugestia)” itd.  

Podczas  relaksu  trzeba  tak

Ŝ

e  uwa

Ŝ

a

ć

,  aby  nie  ulec  rozproszeniu  i  nie  pobł

ą

dzi

ć

  my

ś

lami  w 

przeszło

ść

  lub  przyszło

ść

,  do  sytuacji  wywołuj

ą

cych  napi

ę

cie  psychologiczne.  Pomo

Ŝ

e  nam  w  tym 

proces  werbalizacji,  czyli  mówienia  do  siebie.  Przerwa  pomi

ę

dzy  poszczególnymi  zdaniami  mo

Ŝ

wynosi

ć

  kilka,  kilkana

ś

cie  sekund  i  nie  powinna  przekracza

ć

  trzydziestu.  Dłu

Ŝ

sza  cisza  wewn

ę

trzna 

powoduje zazwyczaj wspomniane wy

Ŝ

ej bł

ą

dzenie umysłu. Osoby zaawansowane w praktyce relaksu 

mog

ą

  sobie  pozwoli

ć

  na  zaprzestanie  werbalizacji,  ale  u  nich  cisza  pozostaje  cisz

ą

  nawet  przez 

wielokrotnie dłu

Ŝ

szy czas ni

Ŝ

 pół minuty. 

Oto  przykładowy  zespół  sugestii,  który  mo

Ŝ

emy  nagra

ć

  sobie  na  ta

ś

m

ę

  magnetofonow

ą

  i 

odtwarza

ć

 podczas relaksu. Cyfry w nawiasach oznaczaj

ą

 sekundy przerwy pomi

ę

dzy sugestiami. 

 

Patrz

ę

 przed siebie i wyobra

Ŝ

am sobie du

Ŝ

e koło o 

ś

rednicy około dwudziestu centymetrów z 

dwiema liniami w 

ś

rodku, pionow

ą

 i poziom

ą

, dziel

ą

cymi je na cztery równe cz

ęś

ci. Jest ono 

umieszczone  powy

Ŝ

ej  linii  mojego  wzroku,  tak 

Ŝ

e  musz

ę

  patrze

ć

  w  gór

ę

  pod  do

ść

  du

Ŝ

ym 

k

ą

tem. Koncentruj

ę

 wzrok na tym wyobra

Ŝ

eniu. (5)  

 

B

ę

d

ę

 liczy

ć

 od jednego do pi

ę

ciu. (3)  

 

Dopiero  gdy  powiem  cyfr

ę

  pi

ęć

,  b

ę

d

ę

  mógł  (mogła)  zapa

ść

  bardzo  gł

ę

boko  w  stan 

odpr

ęŜ

enia, gł

ę

bokiego odpr

ęŜ

enia. (3)  

 

Jeden. Koncentruj

ę

 wzrok, widz

ę

 to koło i tylko to koło. (3)  

 

Koło. (3)  

 

Dwa. Skupiam si

ę

. Widz

ę

 to koło i tylko to koło. (3)  

 

Nawet je

Ŝ

eli sprawia mi to trudno

ść

, b

ę

d

ę

 wpatrywał(a) si

ę

 w to koło. (3)  

 

Trzy. Czuj

ę

 ju

Ŝ

 zm

ę

czenie (3), ale wpatruj

ę

 si

ę

 ci

ą

gle w koło. (3)  

 

Koło. (3)  

 

Cztery. W dalszym ci

ą

gu wpatruj

ę

 si

ę

 w koło. Widz

ę

 to koło i tylko to koło. (5)  

 

Pi

ęć

.  Uwalniam  koncentracj

ę

  uwagi  i  zanurzam  si

ę

  gł

ę

boko,  bardzo  gł

ę

boko  w  stan  relaksu. 

Rozlu

ź

nienie rozpływa si

ę

 z oczu i twarzy po całym ciele. (10)  

 

Czuj

ę

 si

ę

 bezpieczny(a) i spokojny(a). (5)  

 

Wsłuchuj

ę

 si

ę

 w d

ź

wi

ę

k wydychanego powietrza.(5)  

 

Im bardziej słucham tego d

ź

wi

ę

ku, tym gł

ę

biej si

ę

 odpr

ęŜ

am. (5)  

 

Ka

Ŝ

dy wydech rozlewa po moim ciele fale gł

ę

bokiego odpr

ęŜ

enia. (20)  

 

Czuj

ę

 si

ę

 wygodnie i bezpiecznie. Relaks jest przyjemny. (5)  

 

Moje ciało staje si

ę

 coraz ci

ęŜ

sze. Nie mog

ę

 i nie chc

ę

 si

ę

 porusza

ć

. (3)  

 

Moje r

ę

ce i nogi s

ą

 bezwładne, gł

ę

boko rozlu

ź

nione. (10)  

 

Obserwuj

ę

 swój oddech. Ka

Ŝ

dy wydech pogł

ę

bia stan rozlu

ź

nienia. (15)  

 

Jest mi dobrze. (3)  

 

Jestem spokojny(a ). (5)  

 

Wyobra

Ŝ

am sobie, 

Ŝ

e trzymam w r

ę

ce kwiat. (3)  

 

Jest to mój ulubiony kwiat. (3)  

 

Czuj

ę

 dokładnie jego łody

Ŝ

k

ę

 mi

ę

dzy palcami. (5)  

 

Jej faktur

ę

 i dotyk. (3)  

 

Kolor. (3)  

 

Czuj

ę

 dotyk tego kwiatu na policzku. (3)  

 

A teraz go pow

ą

cham. (5)  

 

Jego zapach, wspaniały zapach wypełnia moje nozdrza. (5)  

 

Im bardziej czuj

ę

 ten zapach, tym gł

ę

biej si

ę

 odpr

ęŜ

am. (5)  

background image

 

Do tego stopnia, 

Ŝ

e wystarczy mi sam zapach, by zaraz wej

ść

 w stan gł

ę

bokiego relaksu. (5)  

 

Zapach. (5)  

 

Jest mi dobrze. (3)  

 

Jestem spokojny(a). (5)  

 

Inaczej teraz czuj

ę

 swoje ciało ni

Ŝ

 zazwyczaj. Czuj

ę

 ci

ęŜ

ar (albo lekko

ść

, wibracj

ę

, mrowienie, 

parali

Ŝ

 itp., nazwij, co czujesz). (3)  

 

Powoduje to, i

Ŝ

 moje ciało usypia jeszcze gł

ę

biej. (3)  

 

Ś

pi ju

Ŝ

 bardzo gł

ę

boko. (5)  

 

A ja obserwuj

ę

 swój oddech. Jest spokojny i równy jak we 

ś

nie. (10)  

 

Za ka

Ŝ

dym razem, gdy wchodz

ę

 w stan relaksu, wchodz

ę

 w niego coraz gł

ę

biej i coraz łatwiej. 

(3)  

 

Za ka

Ŝ

dym razem, gdy wchodz

ę

 w stan relaksu, wchodz

ę

 w niego coraz gł

ę

biej i coraz łatwiej. 

(3)  

 

Teraz b

ę

d

ę

 liczył od jednego do pi

ę

ciu. (3)  

 

Kiedy dolicz

ę

 do pi

ę

ciu, otworz

ę

 oczy i wyjd

ę

 z relaksu. (3)  

 

Jeden. (3)  

 

Dwa. Moje ciało budzi si

ę

 łagodnie. (3)  

 

Trzy. Kiedy dolicz

ę

 do pi

ę

ciu, otworz

ę

 oczy i wyjd

ę

 z relaksu. B

ę

d

ę

 czuł(a) si

ę

 bardzo dobrze. 

(3)  

 

Cztery. Czuj

ę

 całe ciało. Poruszam palcami r

ą

k i nóg. (3)  

 

Pi

ęć

. Powoli otwieram oczy. (3)  

 

Jestem przebudzony(a), wypocz

ę

ty(a), czuj

ę

 si

ę

 bardzo dobrze.  

 

Jest  to  przykład  krótkiego,  kilkuminutowego  relaksu,  który  na  wymienionych  wcze

ś

niej 

zasadach mo

Ŝ

e by

ć

 przedłu

Ŝ

any nawet do 30 minut.  

Medytacja  

Medytacja jest niezwykle skuteczn

ą

 technik

ą

 relaksacyjn

ą

, powoduje ona wyst

ę

powanie stanu alfa 

w  mózgu,  który  notowany  jest  tak

Ŝ

e  w  momencie  osi

ą

gania 

ś

wiadomo

ś

ci  we 

ś

nie  i  bezpo

ś

rednio 

przed nim. Nale

Ŝ

y usi

ąść

 w spokojnym otoczeniu z prostym kr

ę

gosłupem, zamkn

ąć

 oczy skierowa

ć

 je 

lekko  w  gór

ę

  (sprzyja  to  powstawaniu  rytmu  alfa)  i  zachowuj

ą

c  biern

ą

  postaw

ę

  umysłu,  powtarza

ć

 

mantr

ę

, czyli słowo bez  znaczenia.  Mantra nie  wywołuje ci

ą

gu skojarze

ń

  i nie podtrzymuje my

ś

lenia. 

Mantrami s

ą

 słowa OmAhHumHamsa i inne. W medytacji niekoniecznie trzeba stosowa

ć

 mantr

ę

lecz  mo

Ŝ

na  na  przykład  obserwowa

ć

  oddech.  Po  prostu  siedzimy  i  jeste

ś

my 

ś

wiadomi  ka

Ŝ

dego 

oddechu.  Najwa

Ŝ

niejsza  jest  w  medytacji  bierna  postawa  umysłu,  nie  oceniamy  siebie  w  trakcie 

medytacji,  przyjmujemy  wszystko,  co  si

ę

  pojawia  z  oboj

ę

tn

ą

  akceptacj

ą

.  Je

Ŝ

eli  stwierdzimy, 

Ŝ

ulegli

ś

my rozproszeniu i nie jeste

ś

my ju

Ŝ

 

ś

wiadomi mantry lub oddechu, powinni

ś

my przyj

ąć

 ten fakt 

jako normaln

ą

 cz

ęść

 medytacji, a nie jako bł

ą

d, nast

ę

pnie nale

Ŝ

y powróci

ć

 do powtarzania mantry lub 

obserwacji  oddechu.  Stanowi  medytacji  mog

ą

  towarzyszy

ć

  wyłaniaj

ą

ce  si

ę

  z  pod

ś

wiadomo

ś

ci  w 

procesie  odreagowania  emocje:  rado

ść

,  smutek, 

Ŝ

al,  po

Ŝą

danie,  wstyd,  poczucie  winy  itp.  Nale

Ŝ

y  je 

potraktowa

ć

  jak  wszystkie  inne  zjawiska  umysłu,  to  znaczy  przyj

ąć

  je,  zauwa

Ŝ

y

ć

,  a  nast

ę

pnie  znów 

skoncentrowa

ć

  swoj

ą

  uwag

ę

  na  mantrze  lub  oddechu.  Medytacja  trwa  zazwyczaj  15-20  minut  i 

powinna by

ć

 poprzedzona krótkim, około 3-5 minut trwaj

ą

cym relaksem. 

Wykorzystuj

ą

c  medytacj

ę

  w  technikach  oneironautycznych,  po  około  15  minutach  jej  trwania 

zaczynamy  powtarza

ć

  wizualizacj

ę

  snu  i  rozpoznania  stanu  snu,  opisan

ą

  przy  okazji 

ć

wicze

ń

  przed 

snem. Po przywołaniu z pami

ę

ci jakiego

ś

 snu wyobra

Ŝ

amy sobie, 

Ŝ

e w pewnym momencie zadajemy 

pytanie: “Czy ja teraz 

ś

ni

ę

?” Wykonujemy test rzeczywisto

ś

ci i po uzyskaniu potwierdzenia, 

Ŝ

ś

nimy, 

robimy  co

ś

  przyjemnego.  Pó

ź

niej  mówimy  do  siebie  kilka  razy:  “Kiedy  b

ę

d

ę

 

ś

nił,  b

ę

d

ę

  pami

ę

tał,  by 

rozpozna

ć

Ŝ

ś

ni

ę

” albo “Kiedy 

ś

ni

ę

, pami

ę

tam, by rozpozna

ć

 stan snu.” Po powtórzeniu tej techniki 

około 4-5 razy ko

ń

czymy medytacj

ę

, bior

ą

c par

ę

 gł

ę

bokich oddechów i otwieraj

ą

c oczy. 

Wzmacnianie koncentracji  

W  praktykach  oneironautycznych  du

Ŝą

  rol

ę

  odgrywa  zdolno

ść

  koncentracji  umysłu  na 

wyobra

Ŝ

eniach, wra

Ŝ

eniach i my

ś

lach. Sił

ę

 koncentracji mo

Ŝ

emy rozwija

ć

 za pomoc

ą

 krótkich 

ć

wicze

ń

 

specjalnie do tego przeznaczonych. Rzecz

ą

 oczywist

ą

 jest, 

Ŝ

e nasza zdolno

ść

 koncentracji rozwija si

ę

 

tak

Ŝ

e  poprzez  samo  powtarzanie 

ć

wicze

ń

,  ale 

ć

wiczenia  specjalne  mog

ą

  bardzo  przyspieszy

ć

  ten 

post

ę

p. 

background image

Pierwszym 

ć

wiczeniem  jest  wyobra

Ŝ

enie  sobie  tarczy  zegara  i  obserwowanie,  jak  sekundnik 

odmierza  jedn

ą

  minut

ę

.  Kiedy  w  wyobra

ź

ni  ju

Ŝ

  upłynie  minuta,  natychmiast  otwieramy  oczy  i 

sprawdzamy,  czy  zgadza  si

ę

  to  z  rzeczywisto

ś

ci

ą

.  Stopniowo  przedłu

Ŝ

amy  ten  czas  nawet  do  paru 

minut. W czasie  obserwacji  naszego  wyobra

Ŝ

eniowego  zegara  nie  mo

Ŝ

emy  my

ś

le

ć

  o  niczym  innym. 

W przeciwnym wypadku nie uda nam si

ę

 prawidłowo odmierzy

ć

 czasu. 

Drugim 

ć

wiczeniem  jest  obserwacja  płomienia 

ś

wiecy.  Siadamy  przed  zapalon

ą

 

ś

wiec

ą

  i 

wpatrujemy  si

ę

  spokojnie  w  jej  płomie

ń

,  nie  my

ś

l

ą

c  o  niczym  tylko  rejestruj

ą

c  wra

Ŝ

enia  wzrokowe. 

Kiedy  zaczynamy  czu

ć

  zm

ę

czenie  oczu,  zamykamy  je  i  odtwarzamy  obraz  płomienia  przed  naszymi 

oczami w wyobra

ź

ni. 

Powtarzanie tych 

ć

wicze

ń

 spowoduje bardzo du

Ŝ

y rozwój siły naszej koncentracji. 

Utrzymanie 

ś

wiadomo

ś

ci  

Po osi

ą

gni

ę

ciu 

ś

wiadomo

ś

ci we 

ś

nie  pocz

ą

tkuj

ą

cy s

ą

  zbyt podnieceni swoim sukcesem, by mogli 

utrzyma

ć

 j

ą

 przez dłu

Ŝ

szy czas. Pierwsze 

ś

wiadome sny bardzo cz

ę

sto trwaj

ą

 krótko i ko

ń

cz

ą

 si

ę

 zbyt 

wczesnym  przebudzeniem.  Stopniowo,  w  miar

ę

  nabywania  do

ś

wiadczenia,  oneironauci  nabieraj

ą

 

umiej

ę

tno

ś

ci  utrzymywania  si

ę

  w 

ś

wiadomym 

ś

nie.  Poza  do

ś

wiadczeniem  i  czasem,  który  działa  na 

korzy

ść

 

ć

wicz

ą

cego, stosuje si

ę

 te

Ŝ

 specjalne techniki przedłu

Ŝ

aj

ą

ce 

ś

wiadomy sen. Ka

Ŝ

dy intuicyjnie 

wie,  kiedy  sen  zbli

Ŝ

a  si

ę

  do  ko

ń

ca.  Jako  pierwsze  zaczynaj

ą

  traci

ć

  swoj

ą

  intensywno

ść

  wra

Ŝ

enia 

wzrokowe,  kolory  i  formy  staj

ą

  si

ę

  mniej  wyra

ź

ne.  Nale

Ŝ

y  wtedy  skupi

ć

  si

ę

  we 

ś

nie  na  swoich 

wra

Ŝ

eniach  dotykowych  i  kinestetycznych,  natychmiast  rozkładaj

ą

c  r

ę

ce  na  boki  trzeba  zacz

ąć

 

wirowa

ć

  jak  derwisz.  Senny  piruet  powinien  trwa

ć

,  dopóki  nie  poczujemy  pewno

ś

ci, 

Ŝ

e  sen  znowu 

nabrał  mocy.  Zasada  działania  tego  piruetu  nie  jest  do  tej  pory  znana,  ale  jest  to  bardzo  skuteczna 
technika. 

Drugi  sposób  podobny  jest  do  techniki  Juana  Matusa.  W  celu  utrzymania  si

ę

  we 

ś

nie  nale

Ŝ

wyci

ą

gn

ąć

  przed  siebie  r

ę

ce  i  patrze

ć

  na  swoje  dłonie,  koncentruj

ą

c  si

ę

  tylko  na  nich,  póki  nie 

zauwa

Ŝ

ymy powrotu stabilno

ś

ci naszego sennego 

ś

wiata. 

Gdyby  i  to  si

ę

  nie  udało,  to  w  momencie,  kiedy  czujemy, 

Ŝ

e  zmierzamy  nieuchronnie  do 

przebudzenia, nale

Ŝ

y poło

Ŝ

y

ć

 si

ę

, nie rusza

ć

 si

ę

 ani nie otwiera

ć

 oczu, udawa

ć

 trupa. Najcz

ęś

ciej sen 

znowu powraca. Mo

Ŝ

e nast

ą

pi

ć

 tak

Ŝ

e tak zwane fałszywe przebudzenie, czyli sen, w którym 

ś

nimy, 

Ŝ

si

ę

 budzimy. Dlatego zawsze po przebudzeniu powinni

ś

my upewni

ć

 si

ę

, czy si

ę

 obudzili

ś

my, stosuj

ą

jaki

ś

 test rzeczywisto

ś

ci. 

Inn

ą

  mo

Ŝ

liwo

ś

ci

ą

  stracenia  do

ś

wiadczenia 

ś

wiadomego  snu  jest  pogr

ąŜ

enie  si

ę

  w  akcj

ę

  snu  do 

tego stopnia, 

Ŝ

e utraciwszy 

ś

wiadomo

ść

 tego, 

Ŝ

e to sen, zaczynamy 

ś

ni

ć

 ju

Ŝ

 normalnie, nie

ś

wiadomie. 

Aby nie da

ć

 si

ę

 pochłon

ąć

 akcji, powinni

ś

my dosy

ć

 cz

ę

sto mówi

ć

 do siebie: “To jest sen” albo “Wiem, 

Ŝ

ś

ni

ę

.”  Je

Ŝ

eli  to  konieczne,  mo

Ŝ

na  mówi

ć

  gło

ś

no,  nie  ma  obawy,  nic  nie  przedostanie  si

ę

  do 

realnego 

ś

wiata. Nie wystarczy tylko pomy

ś

le

ć

, mie

ć

 przeczucie, tu chodzi o słowa, konkretne słowa. 

Bez werbalizacji 

ś

wiadomo

ść

 pocz

ą

tkuj

ą

cego oneironauty jest bardzo słaba. 

Ko

ń

cowe uwagi  

Praca nad opanowaniem sztuki 

ś

wiadomego 

ś

nienia jest procesem kieruj

ą

cym si

ę

 indywidualnymi 

predyspozycjami,  upodobaniami  i  osobistym  potencjałem  ka

Ŝ

dego  oneironauty.  W  zale

Ŝ

no

ś

ci  od  siły 

swojej  motywacji  i  zdolno

ś

ci  rozumienia  ka

Ŝ

dy  dobiera  sobie  indywidualny  zestaw  technik,  które 

pomog

ą

  mu  wej

ść

 

ś

wiadomie  w 

ś

wiat  snu.  Kilka  najcz

ęś

ciej  u

Ŝ

ywanych  metod  zostało  opisanych  w 

tym podr

ę

czniku. Jednak

Ŝ

e nie sposób przeceni

ć

 znaczenia bezpo

ś

redniego kontaktu z nauczycielem 

i  innymi  oneironautami,  którzy  pod

ąŜ

aj

ą

  w  tym  samym  kierunku.  Ich  pomoc  i  do

ś

wiadczenie  mo

Ŝ

mie

ć

 bardzo du

Ŝ

y wpływ na proces opanowania sztuki 

ś

wiadomego snu. Niektóre techniki, ze wzgl

ę

du 

na  swoj

ą

  sił

ę

  i  specyfik

ę

,  nie  mog

ą

  by

ć

  opisane  w  powszechnie  dost

ę

pnej  publikacji,  mo

Ŝ

na  je 

przekazywa

ć

 tylko podczas indywidualnego spotkania. 

 
 
 

 

 

 

background image

 

PSYCHOTERAPEUTYCZNA ROLA JASNYCH SNÓW 

Ten  kto 

ś

wiadomie 

ś

ni,  uzyskuje  kontrol

ę

  i  poczucie  mocy  nad 

ś

wiatem  swojego  snu.  Mo

Ŝ

wpływa

ć

 na postacie i przedmioty snu zgodnie z własn

ą

 wol

ą

. Jednak o wiele wi

ę

ksze psychologiczne 

znaczenie  ma  fakt,  i

Ŝ

  w 

ś

wiadomym 

ś

nie 

ś

ni

ą

cy  ma  tak

Ŝ

e  wi

ę

ksz

ą

  kontrol

ę

  nad  sob

ą

,  swoimi 

działaniami  oraz  emocjami.  W  jasnych  snach  uczymy  si

ę

Ŝ

e  mamy  sił

ę

  wewn

ę

trzn

ą

  i  mo

Ŝ

emy 

polega

ć

 na sobie, oraz dowiadujemy si

ę

Ŝ

e wiele z tego, co nam si

ę

 przytrafia, zale

Ŝ

y od nas samych. 

I  nie  jest  to  tylko  teoria,  jak  z  podr

ę

czników  pozytywnego  my

ś

lenia,  lecz  konkretne  prze

Ŝ

ycia, 

prawdziwe do

ś

wiadczenia i emocje, chocia

Ŝ

 prze

Ŝ

ywane we 

ś

nie. 

Poczucie  wewn

ę

trznej  siły  zaczyna  stopniowo  przenika

ć

  ze  snu  do  naszego 

Ŝ

ycia  na  jawie. 

Badania  psychologiczne  prowadzone  nad  osobami,  które  w  jasnym 

ś

nie  zastosowały  specjalny 

sposób post

ę

powania  z negatywnymi postaciami pojawiaj

ą

cymi si

ę

  w snach,  wykazały, 

Ŝ

e jasne sny 

mog

ą

 pełni

ć

 rol

ę

 psychoterapeutyczn

ą

 i sprzyja

ć

 rozwojowi osobowo

ś

ci. 

W

ś

ród osób, które rok przed rozpocz

ę

ciem bada

ń

 zacz

ę

ły uczy

ć

 si

ę

 

ś

wiadomego snu, 66 procent 

potrafiło rozwi

ą

zywa

ć

 problemy i konflikty dzi

ę

ki jasnym snom, 62 procent odczuwało mniejszy l

ę

k, 45 

procent  było  bardziej  zrównowa

Ŝ

onych  emocjonalnie,  42  procent  bardziej  otwartych,  30  procent 

bardziej  twórczych.  Wyniki  te,  pochodz

ą

ce  z  testów  psychologicznych,  zostały  poł

ą

czone  tak

Ŝ

e  z 

subiektywnym wra

Ŝ

eniem uczestników eksperymentu, i

Ŝ

 tak

Ŝ

e zwykłe, “niejasne” sny stały si

ę

 dla nich 

o wiele przyjemniejsze i nabrały wi

ę

kszego znaczenia. 

Okazało  si

ę

  tak

Ŝ

e, 

Ŝ

e  funkcj

ę

  rozwojow

ą

  pełni  nie  tyle  samo  do

ś

wiadczenie 

ś

wiadomego  snu,  ile 

wła

ś

ciwy  rodzaj  zachowania  si

ę

  w  nim.  Osoby  u

Ŝ

ywaj

ą

ce  jasnych  snów  wył

ą

cznie  do  odbywania 

przygód  i  zaspokajania  swoich  najni

Ŝ

szych  instynktów  z  pewno

ś

ci

ą

  nie  czyni

ą

  z  nich  elementu 

rozwoju osobowo

ś

ci. 

Jednym z najbardziej zasłu

Ŝ

onych badaczy jasnego snu i jego zastosowa

ń

 psychoterapeutycznych 

jest niemiecki psycholog z Instytutu Psychologii Uniwersytetu im. J. W. Goethego we Frankfurcie nad 
Menem, prof. Paul Tholey. Osobi

ś

cie do

ś

wiadczył on terapeutycznego wpływu jasnego snu po 

ś

mierci 

swojego  ojca  w  1968  r.  Ojciec  pojawiał  si

ę

  w  wielu  jego  snach  jako  niebezpieczna  posta

ć

,  która  mu 

ubli

Ŝ

ała i zagra

Ŝ

ała. 

“Kiedy zdawałem sobie spraw

ę

 z tego, 

Ŝ

ś

ni

ę

, popadałem w gniew i biłem go. Zamieniał si

ę

 wtedy 

w  prymitywnego  stwora,  jakby  zwierz

ę

  czy  miazg

ę

.  Gdy  tylko  zwyci

ęŜ

ałem,  ogarniało  mnie  uczucie 

triumfu.  Jednak  w  nast

ę

pnych  snach  ojciec  znów  si

ę

  pojawiał  jako  gro

ź

na  posta

ć

.  Miałem  kolejny, 

rozstrzygaj

ą

cy  sen.  Zdałem  sobie  w  nim  spraw

ę

Ŝ

ś

ni

ę

,  i

Ŝ

  poluje  na  mnie  tygrys,  a  ja  chc

ę

  uciec. 

Zebrałem  si

ę

  jednak  w  sobie,  stan

ą

łem  i  zapytałem:  «Kim  jeste

ś

?»  Tygrys  cofn

ą

ł  si

ę

,  nast

ę

pnie 

przemienił w mojego ojca i odpowiedział: «Jestem twoim ojcem i powiem ci teraz, co masz robi

ć

.» Nie 

próbowałem,  jak  to  było  w  poprzednich  snach,  pobi

ć

  go,  ale  zacz

ą

łem  z  nim  rozmawia

ć

Powiedziałem, 

Ŝ

e nie mo

Ŝ

e mn

ą

 rz

ą

dzi

ć

. Nie reagowałem na jego gro

ź

by i obra

ź

liwe słowa. Musiałem 

jednak  przyzna

ć

Ŝ

e  krytyczne  uwagi  ojca  skierowane  pod  moim  adresem  były  w  pewnym  stopniu 

uzasadnione. Zdecydowałem si

ę

 wzi

ąć

 je pod rozwag

ę

 i zmieni

ć

 swoje zachowanie. 

W  tym  momencie  ojciec  stał  si

ę

  dla  mnie  przyjazny.  Zapytałem  go,  czy  mo

Ŝ

e  mi  pomóc,  a  on 

zach

ę

cił  mnie  do  samodzielnej  drogi  w 

Ŝ

yciu.  Potem  wydawało  mi  si

ę

Ŝ

e  w

ś

lizgn

ą

ł  si

ę

  we  mnie  i 

pozostałem we 

ś

nie sam.” 

Nigdy  ju

Ŝ

  ojciec  nie  przy

ś

nił  si

ę

  Tholeyowi  jako  gro

ź

na  posta

ć

,  a  w 

Ŝ

yciu  na  jawie  znikły  jego 

zahamowania i irracjonalne l

ę

ki w kontaktach z osobami maj

ą

cymi autorytet. 

Na podstawie tego i innych snów Paul Tholey doszedł do pewnych ustale

ń

, które nale

Ŝ

y wzi

ąć

 pod 

uwag

ę

 podczas spotkania z zagra

Ŝ

aj

ą

c

ą

 nam postaci

ą

 we 

ś

nie. 

1. Po

Ŝ

yteczna jest konfrontacja z zagra

Ŝ

aj

ą

cymi sytuacjami we 

ś

nie pomimo wzrastaj

ą

cego l

ę

ku. 

2.  Lepiej  jest  pogodzi

ć

  si

ę

  z  senn

ą

  postaci

ą

  poprzez  konstruktywny  dialog,  ani

Ŝ

eli  atakowa

ć

  j

ą

 

agresywnie. 

3.  Po  zako

ń

czeniu  rozmowy,  zagra

Ŝ

aj

ą

ca  posta

ć

  mo

Ŝ

e  zamieni

ć

  si

ę

  w  posta

ć

  przyjazn

ą

,  która 

cz

ę

sto nam pomaga. 

4. Kiedy konstruktywny dialog nie jest mo

Ŝ

liwy z wrogo usposobionymi postaciami, najlepiej si

ę

 od 

nich oddzieli

ć

, odizolowa

ć

background image

Problemy  i  wewn

ę

trzne  konflikty  uzewn

ę

trzniane  s

ą

  w  snach  w  postaci  symbolicznej.  Jedn

ą

  z 

mo

Ŝ

liwo

ś

ci jest interpretacja i odczytanie symboli i zrozumienie konfliktu oraz rozwi

ą

zanie go w 

Ŝ

yciu. 

Jest  to  droga  klasycznej  terapii  psychoanalitycznej.  Wydaje  si

ę

  jednak, 

Ŝ

e  jasne  sny  potwierdzaj

ą

 

inn

ą

,  dot

ą

d  teoretyczn

ą

,  mo

Ŝ

liwo

ść

.  Zgodnie  z  tym  pogl

ą

dem  praca  psychoterapeutyczna  nie  musi 

wcale wkracza

ć

 w sfer

ę

 racjonalnego rozumienia, ale mo

Ŝ

e przebiega

ć

 na poziomie symbolicznym. 

Z  zało

Ŝ

enia  tego  wyszedł  w  1954  r.  prof.  H.  Leuner,  kierownik  Wydziału  Psychoterapii  i 

Psychosomatyki  Uniwersytetu  w  Getyndze.  Opracował  specyficzny  rodzaj  psychoterapii,  w  której  w 
czasie  wizualizacji  prze

Ŝ

ywany  jest  ci

ą

g  obrazów  naładowanych  emocjami,  maj

ą

cych  znaczenie  dla 

pod

ś

wiadomo

ś

ci  tak  zwanych  obrazów  katatymicznych.  S

ą

  to  wyobra

Ŝ

enia:  ł

ą

ki,  strumienia,  góry, 

domu,  brzegu  lasu  i  inne.  Podczas  terapii  pacjent  zostaje  wprowadzony  w  stan  gł

ę

bokiej  relaksacji, 

terapeuta  za

ś

  sugeruje  mu  kolejne  tematy  wyobra

Ŝ

e

ń

.  Nast

ę

pnie  pacjent  opisuje  swoje  wizje, 

zwi

ą

zane  z  nimi  silne  emocje  oraz  pracuje  w  wyobra

ź

ni  nad  poprawieniem  jako

ś

ci  obrazów.  Na 

przykład  je

Ŝ

eli  pacjent  widzi, 

Ŝ

e  jego  wyobra

Ŝ

ony  strumie

ń

  nie  mo

Ŝ

e  wydosta

ć

  si

ę

  spod  piasku, 

sugeruje  si

ę

  mu,  jednak

Ŝ

e  bez  wywierania  jakiego

ś

  nacisku,  aby  sam  rozwi

ą

zał  ten  problem, 

chocia

Ŝ

by  odkopał  strumie

ń

  łopat

ą

.  W  ten  sposób  zostaj

ą

  przezwyci

ęŜ

one  nie

ś

wiadome  blokady 

psychiczne,  pacjent  czuje  wi

ę

cej  energii,  swobody.  Cz

ę

sto  nast

ę

puje  silne  odreagowanie 

emocjonalne, co wyra

Ŝ

a si

ę

 płaczem, smutkiem, poceniem si

ę

, zmian

ą

 oddechu, w ruchach i gestach. 

Działa  to  jak  oczyszczenie,  katharsis  usuwaj

ą

ce  objawy  nerwicowe,  choroby  psychosomatyczne, 

pomagaj

ą

ce rozwi

ą

zywa

ć

 konflikty wewn

ę

trzne. 

Na  tej  samej  zasadzie  odbywa  si

ę

  autopsychoterapia  w 

ś

wiadomych  snach.  Tholey  w  kilku 

punktach opisuje skuteczno

ść

 tego typu terapii: 

1. W 

ś

wiadomym 

ś

nie senne ego mniej l

ę

ka si

ę

 zagra

Ŝ

aj

ą

cych postaci i sytuacji. Dlatego ma mniej 

oporu wobec konfrontacji z nimi. 

2. Poprzez u

Ŝ

ycie odpowiednich metod kontrolowania i manipulacji w jasnym 

ś

nie senne ego mo

Ŝ

skontaktowa

ć

 si

ę

 z miejscami, czasami, sytuacjami lub osobami, które s

ą

 wa

Ŝ

ne dla 

ś

ni

ą

cego. 

3.  W  szczególno

ś

ci  podczas  dialogu  z  innymi  sennymi  postaciami  senne  ego  mo

Ŝ

e  rozpozna

ć

 

aktualne dynamizmy osobowo

ś

ci oraz ich genez

ę

 (funkcja diagnostyczna). 

4.  Poprzez  specyficzny  rodzaj  działania  sennego  ego  mo

Ŝ

liwe  s

ą

  zmiany  struktury  osobowo

ś

ci 

(funkcja terapeutyczna i twórcza). 

A  oto  podstawowe  zasady  post

ę

powania  w  spotkaniu  z  wrogo  nastawion

ą

  lub  budz

ą

c

ą

  l

ę

postaci

ą

1.  Konfrontacja.  Nie  unikaj  spotkania,  nie  uciekaj  przed  zagra

Ŝ

aj

ą

c

ą

  postaci

ą

.  Zamiast  tego  sta

ń

 

naprzeciw niej odwa

Ŝ

nie, spójrz na ni

ą

 otwarcie i zadaj pytanie w przyjazny sposób: “Kim jeste

ś

?” albo 

“Kim ja jestem?” 

2.  Dialog.  Je

Ŝ

eli  jest  to  mo

Ŝ

liwe,  spróbuj  doprowadzi

ć

  do  zgody  poprzez  konstruktywny  dialog. 

Je

Ŝ

eli  porozumienie  nie  jest  mo

Ŝ

liwe,  spróbuj  zaaran

Ŝ

owa

ć

  konflikt  w  formie  otwartej  dyskusji.  Nie 

zwa

Ŝ

aj na kierowane do ciebie obra

ź

liwe słowa lub gro

ź

by, ale doce

ń

 uzasadnione pretensje i słuszne 

obiekcje. 

3. Walka. Nie poddawaj si

ę

 atakowi ze strony sennej postaci. Poka

Ŝ

 jej swoj

ą

 gotowo

ść

 do obrony 

poprzez  przyj

ę

cie  pozycji  obronnej  i  patrzenie 

ś

miałym  wzrokiem  prosto  w  jej  oczy.  [Castaneda  w 

stanie  zagro

Ŝ

enia  spontanicznie  przyj

ą

ł  rytualn

ą

  postaw

ę

  obronn

ą

,  rozpo

ś

cieraj

ą

c  przed  sob

ą

 

ramiona,  a  palce  “

ś

ci

ą

gaj

ą

c  jak  szpony”.]  Je

Ŝ

eli  walka  jest  nieuchronna,  próbuj  pokona

ć

  sennego 

przeciwnika, ale nie zabijaj go. Zaproponuj pokonanemu zgod

ę

4. Pojednanie. Próbuj pogodzi

ć

 si

ę

 z senn

ą

 postaci

ą

 w my

ś

lach, słowach i (albo) gestach. 

5.  Separacja.  Je

Ŝ

eli  pojednanie  nie  wydaje  si

ę

  mo

Ŝ

liwe,  odizoluj  si

ę

  od  sennej  postaci  w  my

ś

li, 

słowach i (albo) poprzez cielesne wycofanie si

ę

Czasami  trzeba  rozsta

ć

  si

ę

  z  postaci

ą

,  z  któr

ą

  wła

ś

nie  si

ę

  pojednali

ś

my.  Na  przykład  je

Ŝ

eli 

rozpoznamy  w  niej  reprezentacj

ę

  osoby,  która  wiele  znaczyła,  ale  nie  jest  ju

Ŝ

  osi

ą

galna  (z  powodu 

ś

mierci  albo  zerwania  zwi

ą

zku),  nale

Ŝ

y  podzi

ę

kowa

ć

  tej  osobie  za  wzbogacenie  nas  i  towarzyszenie 

nam w drodze 

Ŝ

ycia, zanim si

ę

 rozstaniemy. 

6.  Pro

ś

ba  o  pomoc.  Po  pojednaniu  z  senn

ą

  postaci

ą

  zapytaj,  czy  nie  mogłaby  ci  pomóc.  Mo

Ŝ

esz 

wtedy przedstawi

ć

 jej jaki

ś

 konkretny problem z 

Ŝ

ycia albo ze 

ś

wiata snu. 

Przedstawimy teraz kilka przypadków opisanych przez prof. Paula Tholeya w jego pracy pt. Model 

for Lucidity Training as a Means of Self– Healing and Psychological Growth w 1988 r. 

background image

Przypadek  1.  Dwudziestoo

ś

mioletnia  studentka  skar

Ŝą

ca  si

ę

  na  powracaj

ą

ce  koszmary  senne. 

Była  w  trudnej  sytuacji  osobistej  od  czasu  zerwania  stosunków  ze  swoim  m

ęŜ

em  i  ci

ęŜ

ko  chorym 

ojcem. Zdradzała objawy l

ę

ku i depresji. 

Kilka  dni  po  wyja

ś

nieniu  jej  techniki 

ś

wiadomego  snu  miała  nast

ę

puj

ą

cy  sen:  “Znajdowała  si

ę

  w 

domu swojego dzieci

ń

stwa, oczekuj

ą

c na przybycie grupy  ludzi, którzy chcieli  wyrz

ą

dzi

ć

 jej krzywd

ę

Przypomniała  sobie, 

Ŝ

e  taka  sytuacja  cz

ę

sto  pojawiała  si

ę

  w  jej  snach  i  ta  my

ś

l  przypomniała  jej, 

Ŝ

wła

ś

nie 

ś

pi. Przera

Ŝ

ona chciała uciec, przezwyci

ęŜ

yła jednak obawy i odwa

Ŝ

nie pozostała na miejscu. 

Zbli

Ŝ

ali si

ę

 ludzie ubrani w długie suknie. Spojrzała na pierwsz

ą

 osob

ę

, która podeszła blisko – był to 

gigantyczny  m

ęŜ

czyzna  z  zimn

ą

,  sin

ą

  twarz

ą

  i  płon

ą

cymi  oczyma  –  i  post

ę

puj

ą

c  według  instrukcji 

Tholeya  zapytała  go:  «Co  tu  robisz,  czego  ode  mnie  chcesz?»  M

ęŜ

czyzna  spojrzał  na  ni

ą

  smutno  i 

rzekł: «No có

Ŝ

, wezwała

ś

 nas. Twój niepokój nas potrzebuje.» Mówi

ą

c to skurczył si

ę

 do normalnych 

rozmiarów. Twarz mu si

ę

 zaró

Ŝ

owiła, a oczy przestały płon

ąć

.” 

Od  tego  pierwszego  jasnego  snu,  przez  ostatnie  pi

ęć

  lat,  studentka  nie  miała  ju

Ŝ

  wi

ę

cej 

Ŝ

adnych 

koszmarów sennych. Odczuwała tak

Ŝ

e o wiele mniej obaw w 

Ŝ

yciu codziennym. 

W  tym  przypadku 

ś

ni

ą

ca  nie  była  w  stanie  zinterpretowa

ć

  swojego  snu.  Tak

Ŝ

e  i  w  innych 

przypadkach  cz

ę

sto  sama  konfrontacja  z  pojawiaj

ą

cymi  si

ę

  w  jasnym 

ś

nie  wrogimi  postaciami 

prowadziła  do  obni

Ŝ

enia  l

ę

ku  w 

Ŝ

yciu  na  jawie,  bez  konieczno

ś

ci  zrozumienia  przez  pacjentów  ich 

aktywno

ś

ci we 

ś

nie. Tego typu zachowania mog

ą

 tłumaczy

ć

 nast

ę

puj

ą

ce zało

Ŝ

enia: 

1.  Z  powodu  dynamicznych  interakcji  pomi

ę

dzy  aktywno

ś

ci

ą

  symboliczn

ą

  a  symbolizowanymi 

faktami  psychologicznymi  aktywno

ść

  sennego  ego  mo

Ŝ

e  wywiera

ć

  natychmiastowy  wpływ  na 

struktur

ę

  osobowo

ś

ci  bez  obecno

ś

ci  procesów  racjonalnego  my

ś

lenia  (medytacji).  Na  tej  zasadzie, 

pojednanie  z  wrog

ą

  postaci

ą

  ze  snu  mo

Ŝ

e  powodowa

ć

  rozwi

ą

zanie  nie

ś

wiadomego  konfliktu  bez 

potrzeby  u

ś

wiadamiania. Jest to wa

Ŝ

ne, poniewa

Ŝ

  z ró

Ŝ

nych powodów, takich jak poziom inteligencji 

albo (i ) wewn

ę

trzny opór, cz

ę

sto niemo

Ŝ

liwe jest, by pacjenci u

ś

wiadomili sobie niektóre konflikty. 

2.  Nieprzyjemne  symptomy  mog

ą

  by

ć

  spowodowane  przez  traumatyczne  i  konfliktowe  sytuacje, 

które  aktualnie  nie  istniej

ą

.  Mog

ą

  by

ć

  one  usuni

ę

te  w  jasnym 

ś

nie  w  podobny  sposób,  jak  podczas 

procesu systematycznej desyntezacji w terapii behawioralnej (prze

Ŝ

ywanie na nowo w wyobra

ź

ni, ale 

ju

Ŝ

 w sytuacji relaksacji i bezpiecze

ń

stwa). Jest to efektywna technika w leczeniu symptomów fobii. 

3.  Odwa

Ŝ

na  konfrontacja  z  nieprzyjemno

ś

ci

ą

  we 

ś

nie  mo

Ŝ

e  spowodowa

ć

  pozytywne  zmiany  w 

podobnych sytuacjach na jawie. 

Dla  wspomnianej studentki obie  pierwsze  hipotezy  okazały si

ę

 prawdziwe. Wgl

ą

d  we  własne  l

ę

ki, 

który uzyskała, był dla niej bardzo wa

Ŝ

ny. Jego nast

ę

pstwem było odwa

Ŝ

ne akceptowanie zmian losu. 

Jasne, jak równie

Ŝ

 zwykłe sny dalej pomagały jej w 

Ŝ

yciu. Na przykład po 

ś

mierci ojca, pojawił si

ę

 on 

we 

ś

nie. Jednak nie był zły jak ostatnio, gdy był długo chory, lecz bardzo przyjacielski, jak wtedy, gdy 

pacjentka była jeszcze dzieckiem. We 

ś

nie trzymała 

ś

wiec

ę

 w r

ę

ku i oboje wiedzieli, 

Ŝ

e kiedy 

ś

wieca 

si

ę

  wypali,  on  odejdzie  na  zawsze.  Wiedz

ą

c, 

Ŝ

e  ojciec  j

ą

  opu

ś

ci,  spodziewała  si

ę

Ŝ

e  b

ę

dzie  wtedy 

rozpaczliwie  płaka

ć

,  jednak  zaakceptowała  jego  odej

ś

cie  ze  spokojem,  co  j

ą

  zadziwiło.  Na  nowo 

odkryła zdrowego i przyjacielskiego ojca podczas snu i w swoim 

Ŝ

yciu. 

Przypadek  2.  Trzydziestodwuletni  mened

Ŝ

er  zgłosił  si

ę

  po  pomoc  z  powodu  uczu

ć

  niepokoju  i 

Ŝ

nych  symptomów  fobii.  Czuł, 

Ŝ

e  przeszkadza  mu  w  karierze  l

ę

kliwo

ść

  i  brak  wytrwało

ś

ci.  Mniej 

wi

ę

cej po tygodniu miał pierwszy jasny sen. 

Był ukryty  w sosnowym drzewie  i  widział ludzi spaceruj

ą

cych pomi

ę

dzy  drzewami. Opanowała go 

ch

ęć

  rzucania  szyszkami  w  jednego  ze  spaceruj

ą

cych.  Z  dzieci

ę

c

ą

  wr

ę

cz  rado

ś

ci

ą

  zauwa

Ŝ

ył, 

Ŝ

szyszki  eksploduj

ą

  jak  granaty,  zabijaj

ą

c  i  rani

ą

c  ludzi.  Pomy

ś

lał, 

Ŝ

e  to  wspaniała  zabawa.  Po 

przebudzeniu  zaszokowany  był  odkryciem  w  sobie  tak  agresywnych  tendencji,  podczas  gdy  zawsze 
postrzegał  siebie  jako  osob

ę

  woln

ą

  od  agresji.  Sen  ten  ukazuje  jasno, 

Ŝ

e  agresywne  zachowanie 

mo

Ŝ

e  mie

ć

  efekt  oczyszczaj

ą

cy,  ale  w  krótkiej  perspektywie,  nie  b

ę

d

ą

c  terapeutycznym  na  dłu

Ŝ

sz

ą

 

met

ę

Nast

ę

pny  jasny  sen  był  bardziej  pomocny.  Zobaczył  w  swoim  domu  włamywacza,  który  miał  ze 

sob

ą

 zło

ś

liwego psa. Pomimo du

Ŝ

ego l

ę

ku, zmusił si

ę

, aby podej

ść

 do m

ęŜ

czyzny i zapyta

ć

 go o imi

ę

Włamywacz  wymienił imi

ę

  (którego pacjent  nie  zapami

ę

tał). Nast

ę

pnie  wyja

ś

nił 

ś

ni

ą

cemu, 

Ŝ

e bardzo 

ź

le  jest  nie  akceptowa

ć

  prawdy  o  sobie  samym.  Pacjent  zrozumiał  podczas  snu, 

Ŝ

e  włamywacz 

symbolizuje jego własn

ą

 agresywno

ść

, której nie uznawał.  

W  innym  jasnym 

ś

nie  zrozumiał  powody  swoich  zahamowa

ń

  w  postrzeganiu  własnej  agresji. 

Zobaczył  w  nim  ojca  zachowuj

ą

cego  si

ę

  agresywnie.  Po  przebudzeniu  pacjent  zrozumiał, 

Ŝ

e  jego 

ojciec  (tak

Ŝ

e  mened

Ŝ

er)  był  w 

ś

rodku  agresywny,  mimo  i

Ŝ

  wydawał  si

ę

  osob

ą

  pełn

ą

  spokoju.  Co 

background image

wi

ę

cej,  przypomniał  sobie, 

Ŝ

e  kiedy  był  dzieckiem,  ojciec  silnie  tłumił  w  nim  agresj

ę

.  Interesuj

ą

c

ą

 

rzecz

ą

 jest to, 

Ŝ

e pacjent doszedł do tej konkluzji bez pomocy terapeuty i pó

ź

niej bardziej ufał swoim 

snom ni

Ŝ

 terapeucie, który pomimo tego był w stanie pomóc w terapeutycznym ich wykorzystaniu. 

Najwyra

ź

niej  integracja  osobowo

ś

ci  pacjenta  była  niszczona  na  dwa  sposoby.  Restrykcyjne 

wychowanie  ojca  wszczepiło  moralne  wymagania,  które  reprezentowały  obce  ciało  w  osobowo

ś

ci 

pacjenta.  W  tym  samym  czasie  potrzeby  podstawowe  były  izolowane.  Agresywno

ść

  była  wypierana 

przez  samego  pacjenta,  znajduj

ą

c  wyraz  w  l

ę

kach  i  symptomach  fobii.  Uczynił  on  krok  naprzód  w 

terapii,  dystansuj

ą

c  si

ę

  od  własnego  ojca  jako  modelu  osobowo

ś

ci  i  unikania  własnej  agresywno

ś

ci. 

Ta  ostatnia  ci

ą

gle  jeszcze  wymagała  integracji  z  jego  osobowo

ś

ci

ą

.  Powinni

ś

my  zaznaczy

ć

Ŝ

agresja  jest  pierwotnie  neutraln

ą

  potrzeb

ą

  aktywno

ś

ci,  która  w  zale

Ŝ

no

ś

ci  od  wychowania  mo

Ŝ

rozwin

ąć

 si

ę

 w konstruktywne d

ąŜ

enie do konfrontacji w działaniu i sferze intelektualnej lub w d

ąŜ

enia 

destrukcyjne,  które  mog

ą

  by

ć

  skierowane  zarówno  przeciw  innym  ludziom,  jak  i  przeciw  sobie.  W 

przypadku  tego  pacjenta  tendencje  autodestrukcyjne  rozwin

ę

ły  si

ę

,  kiedy  naturalne  d

ąŜ

enie  do 

działania  zostało  stłumione  poprzez  autorytarne  wychowanie.  Zadaniem  pacjenta  nie  była  zmiana 
tendencji  autodestrukcyjnej  na  agresywn

ą

  w  stosunku  do  innych,  lecz  zmiana  jej  w  duchu 

przedsi

ę

biorczo

ś

ci  i  wytrwało

ś

ci.  Poniewa

Ŝ

  był  on  inteligentny,  udało  mu  si

ę

  to  zrealizowa

ć

  w 

stosunkowo krótkim czasie. Nieprzyjemne symptomy znikn

ę

ły. 

Przypadek  3.  Szesnastoletnia  uczennica  była  w  dzieci

ń

stwie  tak  silnie  tłumiona  przez  kochanka 

swojej  matki, 

Ŝ

e  zamkn

ę

ła  si

ę

  w  sobie  niczym  w  skorupie.  Postawa  ta  wywoływała  agresywne  i 

tłumi

ą

ce zachowania cz

ęś

ci kole

Ŝ

anek z klasy, co przyczyniło si

ę

 do rozwoju my

ś

li samobójczych. Po 

leczeniu  klinicznym  pacjentka  uwolniła  si

ę

  od  depresji,  ale  wci

ąŜ

  cierpiała  w  l

ę

kowych  snach  tak  jak 

kiedy

ś

  w 

Ŝ

yciu  na  jawie.  Poprzez  nauk

ę

 

ś

wiadomego  snu  mogła  skonfrontowa

ć

  si

ę

  ze  swoim 

stłumieniem we 

ś

nie. Nigdy wi

ę

cej nie pozostawała ju

Ŝ

 cicho, kiedy atakowały j

ą

 kole

Ŝ

anki z klasy, ale 

ś

miało  odpowiadała  w  swoim  imieniu.  Osoby,  które  znały  j

ą

  wcze

ś

niej  jako  dziewczyn

ę

  wycofan

ą

  i 

pasywn

ą

, były całkowicie zaskoczone zmian

ą

 w jej zachowaniu. Po przeniesieniu si

ę

 do innej klasy jej 

relacje z kole

Ŝ

ankami układały si

ę

 łatwo i pozytywnie. L

ę

kowe sny nie pojawiały si

ę

 ju

Ŝ

 wi

ę

cej. 

Przypadek  4.  Trzydziestoo

ś

mioletni  m

ęŜ

czyzna  cierpiał  z  powodu  ci

ęŜ

kich  depresji.  Przed 

pój

ś

ciem  spa

ć

  my

ś

lał  o  popełnieniu  samobójstwa.  Nast

ę

pnej  nocy  miał  jasny  sen.  Spotkał  w  nim 

człowieka u

ś

miechaj

ą

cego si

ę

 diabolicznie, który zapytał: “A wi

ę

c znasz ju

Ŝ

 teraz drog

ę

 do 

ś

mierci?” 

Sen  zaniepokoił  go  do  tego  stopnia, 

Ŝ

e  kładł  si

ę

  spa

ć

  nast

ę

pnego  dnia  z  silnym  pragnieniem 

otrzymania pomocy w kolejnym jasnym 

ś

nie. Miał nast

ę

puj

ą

cy sen:  

Je

ź

dził  na  nartach  i  w  pewnej  chwili  tak  długo  leciał  po  skoku, 

Ŝ

e  uzyskał 

ś

wiadomo

ść

  we 

ś

nie. 

Nast

ę

pnie odpi

ą

ł narty, by podej

ść

 do zakapturzonego m

ęŜ

czyzny stoj

ą

cego obok wej

ś

cia do jaskini. 

Kiedy podszedł bli

Ŝ

ej, zauwa

Ŝ

ył, 

Ŝ

e patrzy na niego trupia czaszka. W szoku pchn

ą

ł 

Ś

mier

ć

 kijkiem do 

nart,  ale  trafił  pomi

ę

dzy  ko

ś

ci.  Wtedy  zrozumiał, 

Ŝ

e  agresywne  zachowanie  w  jasnym 

ś

nie  jest 

nieodpowiednie i zapytał: “Kim jeste

ś

?” “Jestem w

ę

sz

ą

cym wilkiem.” “Czy mo

Ŝ

esz mi pomóc?” 

Ś

mier

ć

 

zaprosiła  go  wtedy,  by  poszedł  z  ni

ą

  do  jaskini.  Na  jej  ko

ń

cu  doszli  do  grobowca  z  kamieniem 

nagrobnym.  Posta

ć

  wskazała  na  wymalowany  na  kamieniu  szkielet  i  powiedziała:  “Spójrz,  to  stoi  za 

ka

Ŝ

dym człowiekiem. Ale ty nie jeste

ś

 martwy, ty 

Ŝ

yjesz!” W ten sposób spowodowała, 

Ŝ

ś

ni

ą

cy jasno 

zobaczył, jak niewiele znacz

ą

 jego problemy w obliczu 

ś

mierci. 

Było  to  kluczowe  do

ś

wiadczenie,  które  pozwoliło  mu  przezwyci

ęŜ

y

ć

  pó

ź

niejsze  kryzysy.  We 

ś

nie 

Ś

mier

ć

 mogła  reprezentowa

ć

  jego  instynkt  samozachowawczy,  ci

ą

gle  przecie

Ŝ

  obecny.  Przykład  ten 

ukazuje  tak

Ŝ

e  zadziwiaj

ą

c

ą

  paralel

ę

  (nieznan

ą

 

ś

ni

ą

cemu)  z  ksi

ąŜ

k

ą

  Castanedy  Journey  to  Ixtlan,  w 

której 

ś

mier

ć

 rozwa

Ŝ

ana jest jako “najm

ą

drzejszy doradca”. 

Przypadek  5.  Czterdziestojednoletni  nauczyciel  nadu

Ŝ

ywaj

ą

cy  alkoholu  i  narkotyków  miał 

nast

ę

puj

ą

cy sen niedługo po 

ś

mierci Elvisa Presleya. 

B

ę

d

ą

c  w  stanie 

ś

wiadomego  snu,  spotkał  Elvisa,  który  wydawał  mu  si

ę

  kompletnie  pijany  i 

na

ć

pany.  Zapytał  go:  “Kim  jeste

ś

?”  Wtedy  Elvis  odpowiedział:  “Ja  nale

Ŝę

  do  ciebie  i  ty  wkrótce 

b

ę

dziesz  ze  mn

ą

.”  Pó

ź

niej  zach

ę

caj

ą

co  podał 

ś

ni

ą

cemu  butelk

ę

  whisky.  Kiedy  zdegustowany 

m

ęŜ

czyzna odmówił, Elvis  zamienił si

ę

  w  potwora. 

Ś

ni

ą

cy  zacz

ą

ł si

ę

 broni

ć

 d

ź

gaj

ą

c potwora no

Ŝ

em. 

Niestety,  bez  skutku. 

Ś

miej

ą

c  si

ę

  cynicznie  potwór  powiedział:  “  Nikt  nie  mo

Ŝ

e  mnie  zwyci

ęŜ

y

ć

Zniszcz

ę

 ka

Ŝ

dego, kto tylko si

ę

 do mnie zbli

Ŝ

y.” Wtedy m

ęŜ

czyzna uciekł pod opiek

ę

 przyjaciół, gdzie 

potwór nie mógł mu ju

Ŝ

 zrobi

ć

 

Ŝ

adnej krzywdy. 

Powy

Ŝ

szy  przykład  jest  charakterystyczny,  poniewa

Ŝ

  uzale

Ŝ

nienie 

ś

ni

ą

cego  pojawia  si

ę

  w 

upersonifikowanej  formie,  próbuje  sprowadzi

ć

  go  na  manowce,  by  w  ko

ń

cu  mu  zagrozi

ć

.  Jasny  sen 

zaszokował  nauczyciela  swoim  znaczeniem  tak  bardzo, 

Ŝ

e  wkrótce  zdecydował  si

ę

  na  leczenie  w 

background image

klinice. 

Ś

wiadome  sny  pomogły  mu  tak

Ŝ

e  pó

ź

niej  w  osi

ą

gni

ę

ciu  nowych  celów,  które  były  wa

Ŝ

ne  w 

procesie uwalniania si

ę

 od alkoholu. 

Znane  s

ą

  tak

Ŝ

e  przypadki  efektów  leczniczych  w  przypadku  alkoholizmu  w  terapii  LSD. 

Do

ś

wiadczenie  LSD  mo

Ŝ

e  prowadzi

ć

  równie  dobrze  do  negatywnego  “złego  tripu”  jak  i  do 

pozytywnego  szczytowego  do

ś

wiadczenia.  W  tym  ostatnim  przypadku  mówi  si

ę

  o  do

ś

wiadczeniu 

jedno

ś

ci  z  ludzko

ś

ci

ą

  i  wszech

ś

wiatem.  “Kosmiczne  do

ś

wiadczenie”,  które  równie

Ŝ

  pojawia  si

ę

  w 

czasie 

ś

wiadomego  snu,  mo

Ŝ

e  prowadzi

ć

  do  uwolnienia  si

ę

  od  nałogu  i  do  gł

ę

bokich  zmian 

osobowo

ś

ci.  Prowadzi  to  do  wyzbycia  si

ę

  “skoncentrowanego  na  ego”  nastawienia,  które  jest 

najwi

ę

ksz

ą

 przeszkod

ą

 w rozwoju osobowo

ś

ci harmonijnej i twórczej. Oneironauci donosz

ą

 czasami o 

tego typu “kosmicznych do

ś

wiadczeniach”. 

Mamy  za  mało  danych,  je

ś

li  chodzi  o  efekty  terapii  jasnym  snem  w  leczeniu  narkomanii.  Jednak 

osoby  za

Ŝ

ywaj

ą

ce  narkotyki  przychodz

ą

  na  seminaria  i  wykłady  po  to,  by  nauczy

ć

  si

ę

 

ś

wiadomego 

ś

nienia jako 

ś

rodka zapobiegaj

ą

cego dalszym do

ś

wiadczeniom z narkotykami. Ludzie do

ś

wiadczeni w 

“braniu”  twierdz

ą

Ŝ

e  przyjmowanie  wyobra

Ŝ

onych  narkotyków  w  jasnym 

ś

nie  nie  tylko  wywołuje 

“do

ś

wiadczenie  narkotyczne”,  ale 

Ŝ

e  jest  ono  nawet  intensywniejsze  ni

Ŝ

  po  za

Ŝ

yciu  prawdziwych 

narkotyków. 

Na  zako

ń

czenie  rozdziału  po

ś

wi

ę

conego  psychoterapeutycznemu  wykorzystaniu  zjawiska 

ś

wiadomego  snu  mo

Ŝ

emy  doda

ć

,  i

Ŝ

  istnieje  jeszcze  jedna  metoda.  Wymaga  ona  jednak  du

Ŝ

ego 

zaawansowania w sztuce oneironautycznej. Jest to metoda “wcielania si

ę

” lub “wej

ś

cia w inn

ą

 posta

ć

”. 

Oto przykład, który najlepiej wyja

ś

ni nam, na czym ona polega. 

Pewna nastolatka zakochała si

ę

 w młodym m

ęŜ

czy

ź

nie, który zachowywał si

ę

 przyja

ź

nie i miło, ale 

zachowywał  rezerw

ę

.  Pewnej  nocy,  przed  pój

ś

ciem  spa

ć

  dziewczyna  sp

ę

dziła  jaki

ś

  czas 

zastanawiaj

ą

c si

ę

, dlaczego tak si

ę

 dzieje. Miała nast

ę

puj

ą

cy sen: “Byłam w tym samym pokoju co ten 

chłopak  i  co

ś

  tam  robili

ś

my,  nie  pami

ę

tam,  co  to  było,  chocia

Ŝ

  pami

ę

tam, 

Ŝ

e  rozmawiali

ś

my.  Nagle 

zdałam  sobie  spraw

ę

  z  tego, 

Ŝ

ś

ni

ę

.  Zapytałam  siebie  jeszcze  raz,  dlaczego  on  nie  odwzajemnia 

moich uczu

ć

, i chciałam otrzyma

ć

 odpowied

ź

 w tym 

ś

nie. Wtedy stałam si

ę

 

ś

wiadoma swego ducha, 

tej  cz

ęś

ci  mnie,  o  której  my

ś

l

ę

  jako  o  mej  ja

ź

ni,  oddzieliłam  si

ę

  od  swojego  ciała  i  poleciałam  w 

kierunku jego ciała, by nast

ę

pnie w nie wej

ść

. W tym bezcielesnym stanie mogłam u

Ŝ

ywa

ć

 wszystkich 

swoich  zmysłów:  wzroku,  słuchu,  czucia  itd.  Kiedy  opu

ś

ciłam  swoje  ciało,  ono  ci

ą

gle  jeszcze  tam 

stało, co

ś

 tam robiło i mówiło. A wi

ę

c przeniosłam si

ę

 do tego chłopaka i w

ś

lizn

ę

łam si

ę

 w jego ciało. 

Kiedy  to  zrobiłam,  poczułam  i

Ŝ

  przej

ę

łam  wszystkie  jego  funkcje  cielesne  bez  jego  wiedzy...  to  było 

naprawd

ę

  dziwne,  wszystko  było  takie  inne  i  o  wiele  bardziej  ograniczone  ni

Ŝ

  w  moim  ciele,  takie 

nieznajome.  To  było  uczucie  podobne  do  tego,  gdy  prowadz

ą

c  przez  lata  mercedesa...  nagle 

przesiadasz si

ę

 do austina mini. 

Jednak  z  czasem  przyzwyczaiłam  si

ę

  do  przebywania  w  jego  ciele  i  mogłam  posługiwa

ć

  si

ę

  nim 

lepiej. Widziałam jego oczami, czułam jego r

ę

kami, mówiłam jego głosem itd. I widziałam jego oczami 

swoje ciało stoj

ą

ce tam i co

ś

 robi

ą

ce. Czułam tak

Ŝ

e jego ducha, jego 

ś

wiadomo

ść

. Byłam 

ś

wiadoma 

jego my

ś

li, nie wiedz

ą

c, jak to si

ę

 działo. Obserwowałam jego my

ś

li i czyny, ale nie próbowałam na nie 

wpływa

ć

, bo jak powiedziałam, chłopak nie zdawał sobie sprawy, 

Ŝ

e byłam w jego ciele razem z nim. 

Zobaczyłam, jak on mnie postrzega, jakie wra

Ŝ

enie na nim wywieram i jakie ma wobec mnie uczucia. 

Widziałam,  w  jakim  był  konflikcie.  Jak  s

ą

dz

ę

,  miał 

ś

wiadomo

ść

 moich  uczu

ć

  do  niego  i  bardzo  mnie 

lubił,  ale  nie  chciał  zbli

Ŝ

y

ć

  si

ę

  do  mnie  za  mocno.  Kiedy  zdałam  sobie  spraw

ę

  z  tego,  co  my

ś

li  i 

zobaczyłam  siebie  sam

ą

  jego  oczami,  zrozumiałam,  dlaczego  odnosi  si

ę

  do  mnie  z  tak

ą

  rezerw

ą

  i 

wiedziałam, 

Ŝ

e nigdy nie odwzajemni moich uczu

ć

. Wiedziałam dokładnie, co on my

ś

li i dlaczego. W 

tym momencie obudziłam si

ę

 ze snu.” 

Powy

Ŝ

szy  sen  był  bardzo  wa

Ŝ

ny  i  pomocny,  gdy

Ŝ

  pozwolił  dziewczynie  uporz

ą

dkowa

ć

  swoje 

uczucia.  Była  zadowolona  pozostaj

ą

c  przyjaciółk

ą

  chłopaka  i  decyduj

ą

c  si

ę

  na  t

ę

  przyja

źń

,  poczuła 

pewne  uwolnienie  poniewa

Ŝ

  napi

ę

cie,  które  istniało  pomi

ę

dzy  nimi  poprzednio,  znikn

ę

ło  zupełnie  po 

tym 

ś

nie. 

Jak  ju

Ŝ

  wspomnieli

ś

my,  technika  “wej

ś

cia  w  inn

ą

  posta

ć

”  wymaga  du

Ŝ

ego  zaawansowania  w 

praktyce 

ś

wiadomego  snu.  Do

ś

wiadczeni  oneironauci  specjalnie  poszukuj

ą

  w  swoich  snach 

konfrontacji  z  postaciami,  które  im  zagra

Ŝ

aj

ą

,  wiedz

ą

c, 

Ŝ

e  pozytywne  zako

ń

czenie  takiej  konfrontacji 

mo

Ŝ

e  w  znacznym  stopniu  ich  rozwin

ąć

,  wzbogaci

ć

  wiedz

ę

  o  sobie  i  prowadzi

ć

  do  wi

ę

kszej 

samorealizacji.  Dalsze  badania  w  zakresie  psychoterapeutycznych  zastosowa

ń

  oneironautyki  z 

pewno

ś

ci

ą

 potwierdz

ą

 przekonanie wielu z nas o jej niezwykłej skuteczno

ś

ci. 

 
 

background image

SPEŁNIONE PRAGNIENIA 

Sny s

ą

 kreacj

ą

 naszego umysłu, w którym do najsilniejszych energii nale

Ŝą

 nasze l

ę

ki, obawy oraz 

nasze  pragnienia.  Dlatego  Freud  s

ą

dził, 

Ŝ

e  sny  generalnie  s

ą

  spełnieniem  naszych  pragnie

ń

.  W 

zwykłych  snach  owo  spełnienie  odbywa  si

ę

  cz

ę

sto  na  poziomie  symbolicznym  i  to  wystarczy  naszej 

pod

ś

wiadomo

ś

ci.  W  snach 

ś

wiadomych  nie  tylko  pod

ś

wiadomo

ść

  mo

Ŝ

e  uzyska

ć

  satysfakcj

ę

,  lecz 

tak

Ŝ

ś

wiadomo

ść

,  czyli  my  sami. W 

ś

wiadomych  snach  ludzie  spełniaj

ą

  swoje  pragnienia,  nawet  te 

najskrytsze,  cz

ę

sto  wstydliwe  albo  takie,  których  nie  mog

ą

  spełni

ć

  w 

Ŝ

yciu  na  jawie.  Daje  im  to 

ę

bokie zadowolenie i satysfakcj

ę

Kiedy 

ś

ni

ą

cy zda sobie spraw

ę

 z tego, 

Ŝ

ś

ni, u

ś

wiadamia sobie jednocze

ś

nie, 

Ŝ

e sen jest tworem 

jego  własnego  umysłu  i  to  on  ustala  reguły  gry.  Mo

Ŝ

e  zacz

ąć

  manipulowa

ć

  snem,  post

ę

puj

ą

c  jak 

re

Ŝ

yser  w  filmie  albo  Wielki  Mag  z  bajek,  i  wpływa

ć

  zgodnie  ze  swoj

ą

  wol

ą

  na  prawie  wszystkie 

elementy snu: przedmioty, postacie, zachowania, nawet pogod

ę

 i całe krajobrazy. 

Na pocz

ą

tku ka

Ŝ

dy musi oswoi

ć

 si

ę

 ze swoj

ą

 władz

ą

, zaczynaj

ą

c od mało istotnych zmian. Je

Ŝ

eli 

wcze

ś

niej nie przekonamy si

ę

Ŝ

e panujemy nad drobiazgami i przejdziemy do manipulacji rzeczami i 

osobami  wa

Ŝ

nymi,  mo

Ŝ

emy  dozna

ć

  pora

Ŝ

ki,  poniewa

Ŝ

  przekonanie  o  naszej  sile  b

ę

dzie  słabe,  nie 

ugruntowane,  oparte  jedynie  na  teorii.  Jak  powiedział  don  Juan,  nauczyciel  Castanedy,  naprawd

ę

 

uczy

ć

 si

ę

 mo

Ŝ

na tylko poprzez do

ś

wiadczenie i jedynie taka wiedza mo

Ŝ

e by

ć

 przydatna szamanowi, 

gdy

Ŝ

 jest to wiedza “

Ŝ

ywa”, posiada moc, której nie ma wiedza zaczerpni

ę

ta z ksi

ąŜ

ek albo rozmowy. 

Jednym  z  najcz

ęś

ciej  spełnianych  pragnie

ń

  w  jasnych  snach  s

ą

  pragnienia  seksualne.  Pop

ę

seksualny  bywa  silnie  tłumiony  przez  nasz

ą

  europejsk

ą

  kultur

ę

.  Z  drugiej  strony  jeste

ś

my  ci

ą

gle 

“bombardowani”  bod

ź

cami  seksualnymi  w  sferze  reklamy,  mody  i  w 

ś

rodkach  masowego  przekazu. 

Sytuacja  taka  sprawia, 

Ŝ

e  sny  wielu  ludzi  maj

ą

  cz

ę

sto  seksualny  charakter.  Jak  twierdzi  Patricia 

Garfield,  do

ś

wiadczona  oneironautka:  “orgazm  to  naturalna  cz

ęść

  jasnego  snu;  moje  własne 

do

ś

wiadczenie mówi mi, 

Ŝ

ś

wiadome 

ś

nienie jest orgazmiczne.” Dwie trzecie jej jasnych snów miało 

charakter seksualny, a połowa  z  nich spełniała si

ę

  w orgazmie, który był “taki sam, a nawet  wi

ę

kszy 

ni

Ŝ

  w 

Ŝ

yciu  realnym”.  W  swojej  ksi

ąŜ

ce  Pathway  to  Ecstasy  okre

ś

liła  swoje  prze

Ŝ

ycia  orgazmów  w 

jasnych  snach  jako  posiadaj

ą

ce  “gł

ę

bok

ą

  (profound)  intensywno

ść

;  czuła,  i

Ŝ

  wybucha  we 

wstrz

ą

saj

ą

cej  ciałem  i  dusz

ą

  eksplozji...  z  poczuciem  absolutnej  pełni  siebie,  jaka  tylko  czasami 

zdarza  si

ę

  w  stanie  przebudzenia.”  Jak  wykazuj

ą

  do

ś

wiadczenia  wielu  psychoterapeutów,  jasne  sny 

mog

ą

  pomóc  w  terapii  zaburze

ń

  seksualnych.  Pozwalaj

ą

  one  tak

Ŝ

e  osi

ą

gn

ąć

  wy

Ŝ

szy  stopie

ń

 

samopoznania  i  integracji  osobowo

ś

ci  w  sferze  erotycznej.  Niektórzy  dopiero  dzi

ę

ki  jasnym  snom 

mog

ą

 odkrywa

ć

 i realizowa

ć

 swoje najbardziej ukryte fantazje i pragnienia seksualne, zapraszaj

ą

c do 

swoich snów najbardziej po

Ŝą

dane osoby i uprawiaj

ą

c seks w sposób, na jaki nigdy nie zdecydowaliby 

si

ę

 w normalnym 

Ŝ

yciu z powodu swoich zahamowa

ń

. Wiedz

ą

Ŝ

e te sny b

ę

d

ą

 znali jedynie oni sami. 

Cz

ę

stym do

ś

wiadczeniem w jasnym 

ś

nie, wywołuj

ą

cym bardzo intensywne wra

Ŝ

enie przyjemno

ś

ci, 

rado

ś

ci,  wolno

ś

ci  i  poczucia  mocy,  jest  latanie.  Jest  to  tak

Ŝ

e  znakomity  test,  o  którym  mówili

ś

my  w 

rozdziale  po

ś

wi

ę

conym  technikom  oneironautycznym,  po  którym  łatwo  odró

Ŝ

ni

ć

 

ś

wiat  jawy  i  snu. 

Przypomnijmy jeszcze raz, kiedy poczujemy w

ą

tpliwo

ść

, czy aby nie 

ś

nimy, powinni

ś

my wzi

ąć

 wdech i 

spróbowa

ć

 unie

ść

 si

ę

 nieco w powietrze albo energicznie odepchn

ąć

 ziemi

ę

 w dół. Je

Ŝ

eli utrzymamy 

si

ę

 troch

ę

 dłu

Ŝ

ej w powietrzu, b

ę

dziemy wiedzie

ć

 na pewno, 

Ŝ

ś

nimy. 

W  wielu  kulturach  latanie  postrzegane  jest  jako  symbol  rozwoju  duchowego,  a  mistyczny  lot  do 

nieba jest stałym elementem praktyki szama

ń

skiej na całym 

ś

wiecie.  By

ć

 mo

Ŝ

e  latanie jest wyrazem 

podstawowej wolno

ś

ci naszej prawdziwej Ja

ź

ni, a sny o lataniu symbolizuj

ą

 nasze zbli

Ŝ

anie si

ę

 do jej 

do

ś

wiadczenia. 

Naturalnym  elementem  jasnych  snów  jest  spełnianie  pragnie

ń

  oneironautów,  które  prowadzi  do 

doznawania przyjemno

ś

ci, rado

ś

ci, a nawet “do

ś

wiadcze

ń

 szczytowych”. Badania naukowe wykazały, 

Ŝ

e pozytywne doznania i emocje wzmacniaj

ą

 nie tylko subiektywne wra

Ŝ

enie dobrego samopoczucia, 

ale  tak

Ŝ

e  sił

ę

  systemu  odporno

ś

ciowego  naszego  organizmu.  Osoby  radosne  i  szcz

ęś

liwe  rzadziej 

choruj

ą

 i szybciej powracaj

ą

 do zdrowia. 

Anga

Ŝ

owanie  si

ę

  w  zaspokajanie  pragnie

ń

  podczas  jasnego  snu  ma  tak

Ŝ

e  du

Ŝ

e  znaczenie  w 

pocz

ą

tkowym  etapie  opanowywania  sztuki  oneironautycznej.  Po  prostu  pod

ś

wiadomo

ść

  o  wiele 

ch

ę

tniej współpracuje ze 

ś

wiadomo

ś

ci

ą

, je

Ŝ

eli nagrod

ą

 jest jaki

ś

 rodzaj przyjemno

ś

ci zmysłowej. 

W  rzeczywisto

ś

ci  szcz

ęś

cie,  którego  nie  nale

Ŝ

y  uto

Ŝ

samia

ć

  z  przyjemno

ś

ci

ą

,  mimo  i

Ŝ

  s

ą

  to  dwa 

blisko  siebie  le

Ŝą

ce  stany  umysłu,  jest  jedynym  celem,  do  którego  d

ąŜ

ymy.  Eli  Archer  cz

ę

sto 

powtarzał, 

Ŝ

e  najgł

ę

bsza  Ja

źń

  to  stan  miło

ś

ci,  czyli  szcz

ęś

cia.  Ramana  Maharshi  za

ś

  potwierdzał 

background image

star

ą

 wedyjsk

ą

 prawd

ę

Ŝ

e podstawowymi cechami Ducha jest sat-czit-ananda, czyli byt, 

ś

wiadomo

ść

 

i szcz

ęś

liwo

ść

. Nie sprzeciwiajmy si

ę

 wi

ę

c naszej najgł

ę

bszej naturze. 

Poza  spełnianiem  pragnie

ń

  w 

ś

wiecie  snu  jasny  sen  mo

Ŝ

e  pomóc  w  realizacji  naszych  planów  i 

zamierze

ń

 w normalnym 

Ŝ

yciu na jawie. 

Nie  mo

Ŝ

emy  osi

ą

ga

ć

  naszych  celów,  je

Ŝ

eli  nie  b

ę

dziemy  o  nich  my

ś

le

ć

  pozytywnie,  to  znaczy 

musimy  najpierw  uwierzy

ć

Ŝ

e  osi

ą

gni

ę

cie  jakiej

ś

  rzeczy  lub  cechy  jest  mo

Ŝ

liwe,  aby

ś

my  zacz

ę

li 

działa

ć

 w kierunku jej zdobycia. Je

Ŝ

eli my sami tego nie zrobimy, to nikt inny za nas tego nie zrobi. Na 

proces  pozytywnego  my

ś

lenia  du

Ŝ

y  wpływ  ma  wyobra

ź

nia.  Wła

ś

nie  dlatego  ksi

ę

garnie  pełne  s

ą

 

ksi

ąŜ

ek  i  poradników,  w  których  czytamy, 

Ŝ

e  nale

Ŝ

y  wyobra

Ŝ

a

ć

  sobie  plastycznie,  czyli  wizualizowa

ć

 

to,  co  chcemy  osi

ą

gn

ąć

.  Mo

Ŝ

e  to  by

ć

  szczuplejsza  sylwetka,  wi

ę

ksza  pewno

ść

  siebie,  wolno

ść

  od 

jakiego

ś

 nałogu, na przykład palenia papierosów, zdobycie lepszej pracy, wy

Ŝ

szych zarobków itd. 

Poprzez  wyobra

ź

ni

ę

  uruchamiamy  proces  “samospełniaj

ą

cej  si

ę

  przepowiedni”,  inicjujemy 

mechanizm “sprz

ęŜ

enia zwrotnego” nastawionego na osi

ą

gni

ę

cie naszych celów, o którym mówili

ś

my 

w rozdziale dotycz

ą

cym teorii snu. Tysi

ą

cmilowa podró

Ŝ

 zaczyna si

ę

 od pierwszego kroku, mówi stare 

przysłowie. 

Siła  naszych  osi

ą

gni

ęć

  tkwi  nie  tylko  w  naszej  woli  i  wytrwało

ś

ci,  ale  przede  wszystkim  w 

wyobra

ź

ni.  W  wi

ę

kszo

ś

ci  popularnych  treningów  i  metod  osi

ą

gania  sukcesu  główn

ą

  technik

ą

  jest 

wizualizacja, czyli trening plastycznej wyobra

ź

ni w stanie relaksu lub medytacji, a nawet modlitwy. W 

stanach  tych  nast

ę

puje  przeniesienie  uwagi  ze 

ś

wiata  zewn

ę

trznego  na  obrazy  naszego  umysłu 

poprzez ograniczenie ruchu i wra

Ŝ

e

ń

 zmysłowych w cichym otoczeniu. 

Ś

wiadomy  sen  to  technika,  w  której  wyobra

ź

nia  osi

ą

ga  moc  nie  spotykan

ą

  w  innych  stanach 

ś

wiadomo

ś

ci. Wyobra

Ŝ

enia w jasnym 

ś

nie s

ą

 tak realne jak w 

Ŝ

yciu. Wszystkie zmysły zaanga

Ŝ

owane 

w  maksymalnym  stopniu,  a  emocje  s

ą

  tak  samo  silne,  a  nawet  silniejsze  ni

Ŝ

  w  realnych 

Ŝ

yciowych 

sytuacjach. 

ś

adna  technika  wizualizacji  nie  mo

Ŝ

e  konkurowa

ć

  ze 

ś

wiadomym  snem  jako 

najdoskonalszym warsztatem pracy z pod

ś

wiadomo

ś

ci

ą

W specyficznym “warsztacie” jasnego snu mo

Ŝ

emy tak

Ŝ

e wypróbowa

ć

 nasze przyszłe zachowania, 

niczym muzyk  próbuj

ą

cy  przed  koncertem.  Jednym  z  najwa

Ŝ

niejszych  rezultatów  tego  typu  prób  jest 

obni

Ŝ

enie  poziomu  napi

ę

cia  oraz  zwi

ę

kszenie  pewno

ś

ci  siebie.  Po  przeprowadzeniu  próby  we 

ś

nie 

dowiemy  si

ę

,  jak  b

ę

dziemy  czuli  si

ę

  podczas  naszego  działania  w  przyszło

ś

ci,  jak  na  nie  zareaguj

ą

 

inni  itp.  Kiedy  wreszcie  b

ę

dziemy  działa

ć

  w  rzeczywisto

ś

ci,  b

ę

dziemy  bardziej  rozlu

ź

nieni,  pewni 

siebie, b

ę

dziemy czuli si

ę

 lepiej w “znanej ju

Ŝ

 ze snu” sytuacji. 

“Studiuj

ę

,  by  zosta

ć

  profesjonalnym  muzykiem  (waltornia)  i  chciałem  pozby

ć

  si

ę

  l

ę

ku  przed 

publicznymi wyst

ę

pami. Kilka razy poprzez rozlu

ź

nienie ciała i umysłu przed snem, wprowadzałem si

ę

 

w  stan  autohipnozy  albo  marze

ń

  na  jawie.  Pó

ź

niej  skupiałem  si

ę

  na  pragnieniu  wywołania  snu,  w 

którym wyst

ę

puj

ę

 przed publiczno

ś

ci

ą

, ale bez nerwowo

ś

ci i l

ę

ku. Trzeciej nocy tych eksperymentów 

miałem jasny sen, w którym grałem recital solowy bez towarzyszenia orkiestry w Chicago (w miejscu 
tym grałem ju

Ŝ

 raz wcze

ś

niej ale jako muzyk w orkiestrze). Patrz

ą

c na słuchaczy, nie czułem 

Ŝ

adnego 

l

ę

ku, a ka

Ŝ

da  nuta, któr

ą

  zagrałem, sprawiała, 

Ŝ

e stawałem si

ę

 coraz  bardziej pewny siebie. Grałem 

doskonale utwór, który słyszałem przedtem tylko raz (i nigdy nie miałem zamiaru go gra

ć

), a owacja, 

któr

ą

  otrzymałem,  dodała  mi  pewno

ś

ci.  Kiedy  obudziłem  si

ę

,  szybko  zanotowałem sen  i  utwór,  który 

grałem.  Kiedy 

ć

wiczyłem  nast

ę

pnego  dnia,  graj

ą

c  po  raz  pierwszy  ten  utwór,  zagrałem  go  prawie 

doskonale.  Dwa  tygodnie  pó

ź

niej  (w  tym  czasie  było  kilka  wykona

ń

  we 

ś

nie)  grałem  z  orkiestr

ą

  V 

Symfoni

ę

 Szostakowicza. Pierwszy raz w 

Ŝ

yciu nerwy nie przeszkadzały mi w grze, a wykonanie było 

bardzo dobre.” 

“Jako nastolatka 

ś

wiadomie wywoływałam sny o tym, co b

ę

d

ę

 robi

ć

 nast

ę

pnego dnia w szkole albo 

w

ś

ród znajomych. Wygrałam swój pierwszy turniej tenisowy noc wcze

ś

niej, podczas snu. “Prze

ś

niłam” 

tak

Ŝ

e  kilka  egzaminów  w  szkole,  zanim  do  nich  przyst

ą

piłam.  Po  szkole  piel

ę

gniarskiej 

ś

niłam  na 

przykład, jak powinnam pokierowa

ć

 procesem zatrzymania pracy serca oraz kilka innych stresuj

ą

cych 

sytuacji  w  moim  zawodzie.  Mog

ę

 

ś

ni

ć

  o  wszystkim,  co  chciałabym  “prze

ć

wiczy

ć

”,  zanim  to  zrobi

ę

  w 

rzeczywisto

ś

ci.” 

Badania  naukowe  nad 

ś

ni

ą

cymi  wykazały,  i

Ŝ

  podczas  snu  system  nerwowy  przesyła  impulsy 

elektryczne z mózgu do mi

ęś

ni, które zwi

ą

zane s

ą

 z wyobra

Ŝ

onymi we 

ś

nie ruchami ciała. 

Ś

wiadomie 

ś

ni

ą

cy oneironauci wykonywali w swoich snach zaplanowane wcze

ś

niej ruchy, a urz

ą

dzenia kontrolne 

rejestrowały pojawiaj

ą

ce si

ę

 wtedy napi

ę

cia mi

ęś

ni. Badanie to pozwoliło na udowodnienie tezy, która 

mówi, 

Ŝ

e  czynno

ś

ci  wykonywane  we 

ś

nie  znajduj

ą

  odbicie  w  naszym  ciele.  I  nie  chodziło  tu  tylko  o 

czynno

ś

ci  nie  podległe  naszej  woli  (jak  np.  zmiany  w  organizmie  podczas  snów  erotycznych),  ale 

background image

tak

Ŝ

e ruchy  wolicjonalne.  Poniewa

Ŝ

 jednak napi

ę

cie mi

ęś

ni było bardzo słabe, wydaje si

ę

Ŝ

e proces 

odzwierciedlania  ma  miejsce  tylko  na  poziomie  przewodzenia  impulsów  w  systemie  nerwowym.  Jak 
si

ę

  okazało,  taki  “suchy”  trening  we 

ś

nie  ma  bardzo  du

Ŝ

e  znaczenie  w  opanowaniu  i  doskonaleniu 

wielu  ró

Ŝ

nych  umiej

ę

tno

ś

ci  oraz  w  rozwoju  zdolno

ś

ci  motorycznych.  Paul  Tholey,  który  jest  tak

Ŝ

psychologiem sportowym, zaleca sportowcom trening w 

ś

wiadomym 

ś

nie. 

Zwłaszcza w technicznych dyscyplinach sportowych oraz wymagaj

ą

cych du

Ŝ

ej koncentracji uwagi i 

umiej

ę

tno

ś

ci  podejmowania  ryzyka,  na  przykład  w  sportach  walki,  w  tenisie,  narciarstwie,  pływaniu  i 

innych  sportach  przydatne  jest 

ć

wiczenie  podczas  jasnego  snu.  Najwi

ę

ksi  mistrzowie  sportu  cz

ę

sto 

mówi

ą

  o  stanach  “zjednoczenia  umysłu  i  ciała”  podczas  osi

ą

gania  najlepszych  wyników.  Tego  typu 

integracja  wyzwala  najwi

ę

ksze  mo

Ŝ

liwo

ś

ci  jednostki  i  cz

ę

sto  uwa

Ŝ

ana  jest  za  niezb

ę

dny  element  w 

sportach walki Dalekiego Wschodu, zwi

ą

zanych z filozofi

ą

 taoistyczn

ą

 lub zen. 

Ka

Ŝ

dy  z  nas  z  pewno

ś

ci

ą

  chciałby  si

ę

  doskonali

ć

  w  swoim 

Ŝ

yciu  w  ró

Ŝ

nych  dziedzinach.  Nie 

wszyscy  jeste

ś

my  sportowcami  albo  muzykami,  jednak  wielu  oneironautów  wykorzystuje 

ś

wiadome 

sny  do 

ć

wiczenia  na  przykład  umiej

ę

tno

ś

ci  prowadzenia  samochodu,  ta

ń

ca,  samoobrony, 

wyst

ę

powania publicznego, prowadzenia rozmów handlowych, negocjacji itd. 

Oneironautyka  odkrywa  przed  nami  mo

Ŝ

liwo

ś

ci  kontaktu  z  energiami  do  tej  pory  ukrytymi  w 

naszym  ciele  i  umy

ś

le.  Energie  te  mog

ą

  by

ć

  obudzone  głównie  poprzez  uaktywnienie  twórczej 

wyobra

ź

ni  na  wysokim  poziomie.  Tego  typu  efekty  notowano  w  hipnozie  oraz  w  zaawansowanej 

medytacji jogi i zen. 

Bardzo  wielu  hipnotyzerów  potwierdza  niezwykłe  mo

Ŝ

liwo

ś

ci  i  władz

ę

  umysłu  osoby 

hipnotyzowanej  nad  swoim  ciałem.  Dzi

ę

ki  sugestii  w  hipnozie  znoszono  odczuwanie  bólu  w  czasie 

operacji  i  zabiegów  stomatologicznych,  powodowano  szybsze  gojenie  si

ę

  ran,  wpływano  na 

temperatur

ę

 ciała, rytm serca, ci

ś

nienie krwi i osi

ą

gano inne niewiarygodne wprost efekty. 

Niektórzy  badacze  jasnego  snu  widz

ą

  gł

ę

bok

ą

  analogi

ę

  pomi

ę

dzy  jasnym  snem  i  hipnoz

ą

.  Do 

najwa

Ŝ

niejszych  ró

Ŝ

nic  zaliczaj

ą

  oni  po  pierwsze,  potrzeb

ę

  obecno

ś

ci  hipnotyzera  (w  jasnym 

ś

nie 

funkcj

ę

 t

ę

 sprawuje 

ś

wiadomo

ść

 

ś

ni

ą

cego) i po drugie, bardzo rzadko spotykan

ą

 zdolno

ść

 wej

ś

cia w 

ę

bok

ą

 hipnoz

ę

, która jednocze

ś

nie nie mo

Ŝ

e by

ć

 wyuczona (jasne sny mo

Ŝ

e mie

ć

 prawie ka

Ŝ

dy i to 

głównie dzi

ę

ki 

ć

wiczeniu). 

Wybitny  badacz  ameryka

ń

ski  dr  Carl  Simonton  stwierdził, 

Ŝ

ć

wiczenie  wizualizacji  mo

Ŝ

przyspieszy

ć

  proces  leczenia  raka  lub  przedłu

Ŝ

y

ć

 

Ŝ

ycie  nieuleczalnie  chorych.  Niektóre  doniesienia 

mówi

ą

  nawet  o  mo

Ŝ

liwo

ś

ci  wpływania  na  zdrowie  innych  ludzi  poprzez  wizualizacj

ę

  o  charakterze 

bioenergoterapeutycznym. 

Jeden  z  oneironautów  opisuje  efekt  leczniczy  we 

ś

nie  w  ten  sposób:  “Odk

ą

d  pami

ę

tam,  zawsze 

byłem  alergikiem.  Ci

ą

gle  nie  wolno  mi  było  czego

ś

  je

ść

: mleka,  owoców,  czekolady.  Pó

ź

niej  zacz

ę

ły 

si

ę

  problemy  z  katarami,  wci

ąŜ

  leciało  mi  z  nosa,  gdy  tylko  zaczynało  si

ę

  robi

ć

  ciepło  i  nadchodziło 

lato.  Kiedy  przeczytałem  artykuł  o 

ś

wiadomym 

ś

nie  w  jednej  z  popularnonaukowych  gazet,  bardzo 

mnie  to  zainteresowało.  Nie  my

ś

lałem  wtedy  o  wykorzystaniu  jasnego  snu  do  samoleczenia. 

Zacz

ą

łem 

ć

wiczy

ć

  i po kilku tygodniach  udało si

ę

. Mniej  wi

ę

cej po roku radziłem sobie ju

Ŝ

  w jasnym 

ś

nie zupełnie nie

ź

le. Wtedy przeczytałem o wizualizacji i jej efektach terapeutycznych. Postanowiłem 

spróbowa

ć

  we 

ś

nie.  Kiedy  uzyskałem 

ś

wiadomo

ść

,  postanowiłem  zobaczy

ć

  i  zbada

ć

  swoje  ciało 

le

Ŝą

ce  w łó

Ŝ

ku. Było to bardzo dziwne uczucie, pierwszy raz  widziałem siebie podobnego do trupa  z 

zamkni

ę

tymi  oczami.  Chocia

Ŝ

  wiedziałem, 

Ŝ

e  to  sen,  uczucie  niesamowito

ś

ci  i  jakiego

ś

 

zaniepokojenia nie opuszczało mnie. Gdy przyjrzałem si

ę

 bli

Ŝ

ej, zauwa

Ŝ

yłem ró

Ŝ

owe plamki na całym 

ciele,  jakby  kto

ś

  pomalował  mi  skór

ę

  farb

ą

.  Intuicyjnie  zorientowałem  si

ę

Ŝ

e  jest  to  symbol  mojego 

słabego zdrowia. W nast

ę

pnych snach kilkakrotnie wycierałem te plamy, które za ka

Ŝ

dym razem były 

coraz  bledsze.  Wreszcie  nie  pojawiły  si

ę

  wcale.  Byłem  bardzo  z  siebie  zadowolony  i  czekałem 

niecierpliwie na efekt w realnym 

Ŝ

yciu. Po paru tygodniach od rozpocz

ę

cia 

ć

wicze

ń

 nie było ju

Ŝ

 

ś

ladu 

po moich dolegliwo

ś

ciach, mo

Ŝ

e z wyj

ą

tkiem kichania na ł

ą

kach w lesie, ale z tym te

Ŝ

 sobie poradz

ę

.” 

Skoro,  jak  udowodnił  Paul  Tholey,  działanie  symboliczne  mo

Ŝ

e  spowodowa

ć

  znikni

ę

cie 

symptomów  problemów  psychicznych,  nie  powinno  nas  dziwi

ć

Ŝ

e  mo

Ŝ

e  ono  tak

Ŝ

e  spowodowa

ć

 

wyleczenie objawów fizycznych. Wszak umysł i ciało s

ą

 ze sob

ą

 bardzo 

ś

ci

ś

le poł

ą

czone, a wła

ś

ciwie 

to  stanowi

ą

  one  dwa  aspekty  jednej  cało

ś

ci.  Na  tym  zało

Ŝ

eniu  opiera  si

ę

  cała  medycyna 

psychosomatyczna. 

 
 
 

background image

TWÓRCZE ROZWI

Ą

ZYWANIE PROBLEMÓW 

Pod

ś

wiadomo

ść

  zawsze  odgrywała  w  twórczo

ś

ci  ogromn

ą

  rol

ę

. W  ci

ą

gu  swojego 

Ŝ

ycia  zbieramy 

ogromn

ą

  ilo

ść

  informacji,  które  magazynowane  s

ą

  w  pami

ę

ci.  Ka

Ŝ

dy  dzie

ń

  jest  tam  zapisany  w 

najdrobniejszych szczegółach. Jednak tylko minimaln

ą

 cz

ęść

 tego skarbca pami

ę

ci jeste

ś

my w stanie 

sobie  u

ś

wiadomi

ć

,  czyli  przypomnie

ć

.  W  przypadku  wra

Ŝ

e

ń

  zarejestrowanych  bez  udziału  naszej 

uwagi, czyli wra

Ŝ

e

ń

 podprogowych, w ogóle nie jest to mo

Ŝ

liwe. Niemo

Ŝ

no

ść

 ta charakteryzuje jednak 

tylko  nasz  zwykły  stan 

ś

wiadomo

ś

ci  na  jawie.  Eksperymenty  w  gł

ę

bokiej  hipnozie  potwierdziły, 

Ŝ

mo

Ŝ

emy sobie bardzo dokładnie przypomnie

ć

 sytuacje maj

ą

ce miejsce nawet wiele lat wstecz. Jest to 

bardzo  po

Ŝ

yteczna  technika  stosowana  w  kryminalistyce. 

Ś

wiadek  przest

ę

pstwa  mo

Ŝ

e  przy  u

Ŝ

yciu 

hipnozy  przypomnie

ć

  sobie  szczegóły  wydarzenia  pomocne  w  uj

ę

ciu  sprawców.  Niestety  zdolno

ść

 

wej

ś

cia w gł

ę

bok

ą

 hipnoz

ę

 jest spotykana bardzo rzadko. 

Procesy  my

ś

lenia,  poszukiwania  rozwi

ą

zania  jakiego

ś

  problemu  lub  pomysłu  maj

ą

  swój 

odpowiednik  w  pod

ś

wiadomo

ś

ci. 

Ś

wiadcz

ą

  o  tym  popularne  anegdoty  o  wynalazcach,  artystach, 

naukowcach,  którzy  rozwi

ą

zywali  swoje  problemy  w  momentach  relaksu,  na  spacerze,  podczas 

zabawy  lub  drzemki. 

Ś

wiadomie  nie  my

ś

leli  oni  o  swoim  problemie,  ale  pod

ś

wiadomo

ść

  ich  ci

ą

gle 

pracowała,  a  w  chwilach  rozlu

ź

nienia  uwagi  i  zmniejszonej  koncentracji  ma  ona  szanse  na  to,  by 

ujawni

ć

 wyniki swojej pracy. 

W  1865  r.  profesor  chemii  z  Gandawy,  Friedrich  August  von  Kekule  intensywnie  pracował  nad 

zagadnieniem struktury cz

ą

steczkowej w

ę

glowodorów, a w szczególno

ś

ci benzenu. Pewnego dnia po 

pracy  zdrzemn

ą

ł  si

ę

  przed  kominkiem  i  oto,  co  mu  si

ę

  przy

ś

niło.  Zobaczył  kolejny  raz  we 

ś

nie 

rozta

ń

czone atomy. Ale tym razem mniejsze ich grupki trzymały si

ę

 na uboczu. “Mój duchowy wzrok, 

wyostrzony  ju

Ŝ

  wieloma  wizjami  tego  rodzaju,  dostrzegł  teraz  wi

ę

ksze  struktury  o  wielorakich 

układach,  długie  szeregi,  niekiedy 

ś

ci

ś

lej  dopasowane,  a  wszystkie  pełzn

ą

ce  i  wij

ą

ce  si

ę

  w

ęŜ

owym 

ruchem.  Lecz  nagle  jeden  z  w

ęŜ

y  chwycił  swój  własny  ogon  i  ten  kształt  zawirował  szyderczo  przed 

mymi oczami. Jakby pora

Ŝ

ony tym widokiem przebudziłem si

ę

.” 

Sen  Kekulego  ukazał  mu, 

Ŝ

e  w

ę

glowodory  nie  s

ą

  strukturami  otwartymi,  lecz  zamkni

ę

tymi 

pier

ś

cieniami, przypominaj

ą

cymi w

ęŜ

a gryz

ą

cego własny ogon. 

Wspomniana w rozdziale o greckich koncepcjach snu praktyka udawania si

ę

 po senne objawienie 

do 

ś

wi

ą

ty

ń

 Asklepiosa tak

Ŝ

e pokazuje nam, 

Ŝ

e rozwi

ą

zania naszych problemów ju

Ŝ

 w nas s

ą

, musimy 

je tylko w sobie odkry

ć

Poza  ułatwionym  dost

ę

pem  do  informacji  zgromadzonych  w  pod

ś

wiadomo

ś

ci  sen  charakteryzuje 

si

ę

  pewnymi  cechami,  które  niezwykle  sprzyjaj

ą

  twórczemu  my

ś

leniu.  Jest  to  przede  wszystkim 

zrzucenie  ogranicze

ń

  naszej  codziennej,  zdroworozs

ą

dkowej  logiki.  W  twórczo

ś

ci  bywa  ona  cz

ę

sto 

przeszkod

ą

,  któr

ą

  trudno  wyeliminowa

ć

.  Jest  ona  bardzo  wa

Ŝ

nym  elementem  konstrukcyjnym 

naszego  modelu 

ś

wiata  na  jawie,  zapewniaj

ą

cego  nam  bezpiecze

ń

stwo  i  chroni

ą

cego  przed 

nieznanym.  Mimo 

Ŝ

e  nieznane  mo

Ŝ

e  przynie

ść

  tak

Ŝ

e  pozytywne  warto

ś

ci,  jak  w  przypadku 

wynalazków czy dzieł sztuki. 

Barier

ę

  logiczno

ś

ci  próbuje  si

ę

  pokonywa

ć

  w  tak  zwanej  burzy  mózgów.  W  miłej,  sprzyjaj

ą

cej  i 

bezpiecznej  atmosferze  zbiera  si

ę

  kilka  osób  i  zaczyna  wspólnie  fantazjowa

ć

  na  zadany  temat  lub 

problem. 

ś

adna  wypowied

ź

  nie  jest  oceniana  negatywnie,  nie  nale

Ŝ

y  tak

Ŝ

e  samemu  cenzurowa

ć

 

swoich  wypowiedzi  i  mówi

ć

  wszystko,  co  tylko  przyjdzie  do  głowy.  Takie  spontaniczne  i  bezpieczne 

(nikt  nie  puka  si

ę

  w  czoło)  wyładowania  umysłów  przynosz

ą

  czasami  zdumiewaj

ą

co  dobre  rezultaty. 

We 

ś

nie jednak rzecz

ą

 jak najbardziej naturaln

ą

 jest to, 

Ŝ

e nie poddaje si

ę

 on regułom logiki 

Wybitny psycholog ameryka

ń

ski, Carl Rogers wyró

Ŝ

nił trzy czynniki w umy

ś

le, które le

Ŝą

 u podstaw 

twórczo

ś

ci.  Po  pierwsze,  umysł  osoby  twórczej  otwarty  jest  na  nowe  do

ś

wiadczenia,  jest  chłonny  i 

ufny  w  stosunku  do 

ś

wiata.  Poci

ą

ga  go  nowo

ść

  i  odkrywanie  nowych  zakresów  do

ś

wiadczenia.  Po 

drugie, umysł taki bardziej polega na własnej ocenie siebie samego ni

Ŝ

 na opinii innych osób. Osoba 

twórcza  jest  o  wiele  bardziej  autonomiczna  i  autentyczna.  Jest  silna  wewn

ę

trznie,  odczuwa  wysoki 

poziom bezpiecze

ń

stwa i pewno

ś

ci siebie. Po trzecie wreszcie, ma ona skłonno

ś

ci do zabawy swoimi 

pomysłami, ideami, wizjami. Zestawia je, porównuje, miesza, znajduj

ą

c w tym przyjemno

ść

Je

Ŝ

eli  przyjrzymy  si

ę

 

ś

wiadomym  snom  pod  k

ą

tem  kreatywno

ś

ci,  to  zauwa

Ŝ

ymy, 

Ŝ

e  wszystkie 

cechy  twórczego  umysłu  Carla  Rogersa  s

ą

  w  nich  realizowane.  Oneironauta  z  zało

Ŝ

enia  nastawiony 

jest  na  nowe  do

ś

wiadczenie.  Wiedz

ą

c, 

Ŝ

ś

ni,  wie  jednocze

ś

nie, 

Ŝ

e  mo

Ŝ

e  odczu

ć

  i  zobaczy

ć

  wiele 

rzeczy,  które  nie  s

ą

  mo

Ŝ

liwe  w 

ś

wiecie  realnym.  Jest  on  tak

Ŝ

e  w  swoim 

ś

nie  całkowicie  bezpieczny. 

Maj

ą

ś

wiadomo

ść

,  i

Ŝ

  sen  stanowi  jego  własn

ą

  kreacj

ę

,  czuje  sił

ę

  i  pewno

ść

.  Tak

Ŝ

e  trzeci  warunek 

jest naturaln

ą

 cech

ą

 snu. 

Ś

ni

ą

cy bawi si

ę

 swoim snem, bada 

ś

wiat marze

ń

 sennych zaciekawiony jak 

background image

dziecko.  Zestawia  i  miesza  ró

Ŝ

ne  rozwi

ą

zania,  pomysły  i  przedmioty,  czujnie  obserwuj

ą

c,  co  z  tego 

wyniknie. 

Ś

wiadomy umysł w u

ś

pionym mózgu jest niezwykle twórczym stanem 

ś

wiadomo

ś

ci. Mogło 

przekona

ć

 si

ę

 o tym tysi

ą

ce oneironautów na całym 

ś

wiecie. 

Wykorzystuj

ą

  oni  swoje  jasne  sny  w  nauce,  biznesie,  na  uniwersytecie  i  w  szkole,  przy 

rozwi

ą

zywaniu  zawodowych  i  osobistych  problemów,  przy  podejmowaniu  ró

Ŝ

nego  rodzaju  decyzji  i 

planowaniu swojego 

Ŝ

ycia. Zyskali w swoich snach nowego i bardzo m

ą

drego doradc

ę

. Tylko doradc

ę

na  pewno  sen  nie  powinien  przej

ąć

  kontroli  nad  naszym 

Ŝ

yciem.  Mo

Ŝ

e  je  wzbogaca

ć

,  czyni

ć

 

atrakcyjniejszym, rozwija

ć

 je, ale nie kontrolowa

ć

. Powinni

ś

my zawsze słucha

ć

 naszych snów, jednak 

decyzje podejmowa

ć

 sami. 

“Odkryłem w szkole 

ś

redniej, 

Ŝ

e jestem oneironaut

ą

, kiedy zorientowałem si

ę

Ŝ

e mog

ę

 studiowa

ć

 

zagadnienia z matematyki i geometrii przed pój

ś

ciem do łó

Ŝ

ka i znajdowa

ć

 rozwi

ą

zania problemów po 

przebudzeniu. Fenomen ten towarzyszył mi podczas nauki w szkole i na studiach medycznych. Kiedy 
studiowałem  medycyn

ę

,  zacz

ą

łem  stosowa

ć

  moje  umiej

ę

tno

ś

ci  rozwi

ą

zywania  problemów  we 

ś

nie 

wobec  problemów  medycznych,  przebiegaj

ą

c  szybko  pytania  z  poprzedniego  dnia  i  znajduj

ą

rozwi

ą

zania  lub  po

Ŝ

yteczne  dodatkowe  pytania  prowadz

ą

ce  do  rozwi

ą

zania.  Nawet  dzi

ś

  budz

ę

  si

ę

 

czasami w nocy  o 3.00 i dzwoni

ę

 do szpitala, 

Ŝ

eby  zleci

ć

 odpowiednie badania, które w jasnym 

ś

nie 

podsuwały mi mo

Ŝ

liwe rozwi

ą

zania problemu pacjenta. 

W  tej  chwili  najlepszym  zastosowaniem  mojej  zdolno

ś

ci  jasnego  snu  jest  chirurgia.  Ka

Ŝ

dej  nocy 

poprzedzaj

ą

cej  operacje  przegl

ą

dam  list

ę

  przypadków  chirurgicznych  i  przeprowadzam  zabiegi  we 

ś

nie. Osi

ą

gn

ą

łem opini

ę

 szybkiego i uzdolnionego chirurga nawet w przypadkach du

Ŝ

ych komplikacji. 

Ta  chirurgiczna  “praktyka”  pozwoliła  mi  od  samego  pocz

ą

tku  nieustannie  “powtarza

ć

”  anatomi

ę

  oraz 

doskonali

ć

  technik

ę

  poprzez  eliminowanie  niepotrzebnych  ruchów.  Obecnie  jestem  w  stanie 

wykonywa

ć

  najbardziej  skomplikowane  operacje  w  35  –  40  procent  czasu  potrzebnego  moim 

kolegom.” 

“Musiałem  napisa

ć

  dla  swojej  klasy  program  komputerowy  i  zanim  w  ogóle  zacz

ą

łem  go  pisa

ć

wypróbowałem  swoje  rozwi

ą

zania  podczas  jasnego  snu.  Zauwa

Ŝ

yłem, 

Ŝ

e  wiele  moich  pomysłów  nie 

b

ę

dzie  działa

ć

,  albo  potrzebuj

ą

  pewnych  dodatkowych  instrukcji.  To  zaoszcz

ę

dziło  mi  wielu  godzin 

programowania poza lekcjami. Obecnie “przebiegam” moje programy w snach, zanim w ogóle usi

ą

d

ę

 

do komputera.” 

Wydaje  si

ę

Ŝ

e  sztuka 

ś

wiadomego  snu  mo

Ŝ

e  bardzo  istotnie  pomóc  osobom,  które  musz

ą

 

rozwi

ą

zywa

ć

  problemy  na  podstawie  bardzo  wielu  ró

Ŝ

nych 

ź

ródeł  informacji  np.  w  psychoterapii, 

pedagogice, poradnictwie duchowym, medycynie, biznesie itp. 

Na  koniec  rozdziału  wypada  tak

Ŝ

e  wspomnie

ć

  o  zwi

ą

zkach  zwykłego  i  jasnego  snu  w  twórczo

ś

ci 

artystycznej. Oczywi

ś

cie na ten temat mo

Ŝ

na by napisa

ć

 osobn

ą

 ksi

ąŜ

k

ę

 i s

ą

dz

ę

Ŝ

e niedługo ksi

ąŜ

ka 

taka powstanie. Tutaj tylko zaznaczymy obecno

ść

 tego zwi

ą

zku w sztuce. 

Jako  pierwsze  nasuwaj

ą

  si

ę

  skojarzenia  snu  i  malarstwa,  jako 

Ŝ

e  jedno  i  drugie  operuje  przede 

wszystkim wra

Ŝ

eniami wzrokowymi. Cały bardzo popularny kierunek literatury i plastyki – surrealizm – 

okre

ś

la si

ę

 mianem “sztuki snu”. Giorgio de Chirico, mistrz i prekursor surrealizmu, powiedział: “Je

Ŝ

eli 

dzieło  sztuki  ma  sta

ć

  si

ę

  naprawd

ę

  nie

ś

miertelne,  musi  wyj

ść

  daleko  poza  wszelkie  ograniczenia 

ludzkiego 

ś

wiata,  poza  granice  zdrowego  rozs

ą

dku  i  logiki. W  ten  sposób  dzieło  sztuki  zbli

Ŝ

y  si

ę

  do 

snu.” 

Jednym  z  najwi

ę

kszych  malarzy  czerpi

ą

cych  obficie  ze 

ś

wiata  snu  był  Salvador  Dali.  W

ś

ród 

współczesnych artystów oneironautów  znajduje si

ę

 amerykanka Fariba Bogazran, o której wspomina 

dr  LaBerge.  W  swoich  jasnych  snach  przechadza  si

ę

  ona  po  galerii  pełnej  obrazów,  dopóki  jeden  z 

nich nie przyci

ą

gnie jej uwagi. Je

Ŝ

eli  wyczuje taki rodzaj przyci

ą

gania, magnetyzmu, zatrzymuje si

ę

 i 

dokładnie przygl

ą

da obrazowi, staraj

ą

c si

ę

 zapami

ę

ta

ć

 szczegóły, faktur

ę

, technik

ę

 malarsk

ą

, warsztat 

itd. Koncentruj

ą

c si

ę

 na obrazie, budzi si

ę

 zgodnie ze swoj

ą

 wol

ą

 i zaczyna malowa

ć

. Słynny Witkacy, 

czyli Stanisław Ignacy Witkiewicz namalował wiele wspaniałych i niezwykłych obrazów inspirowanych 
pod

ś

wiadomymi  wizjami,  które  wywoływał  za  pomoc

ą

  narkotyków  i  substancji  halucynogennych. 

Oneironauci  nie  musz

ą

  korzysta

ć

  z  substancji  psychoaktywnych,  maj

ą

c  do  dyspozycji  sztuk

ę

 

ś

wiadomego snu, która dostarcza o wiele silniejszych, gł

ę

bszych i bardziej inspiruj

ą

cych do

ś

wiadcze

ń

 

ni

Ŝ

 narkotyki. 

Jednak  nie  tylko  sztuki  plastyczne  wiele  zawdzi

ę

czaj

ą

  snom.  Wielu  kompozytorów,  m.in. 

Beethoven, Wagner, Mozart, swoje najlepsze tematy usłyszeli we 

ś

nie. Pisarze i poeci tak

Ŝ

e korzystali 

z  sennego  natchnienia.  Robert  Louis  Stevenson  pod  wpływem  snu  napisał  swoj

ą

  ksi

ąŜ

k

ę

  Dziwny 

background image

przypadek  Dr.  Jekyll’a  i  Mr  Hyde’a.  W  Polsce  ogromn

ą

  wag

ę

  do  swoich  snów  przywi

ą

zywali  m.in. 

Miron Białoszewski i Julian Przybo

ś

Sztuka,  która  jest  twórczo

ś

ci

ą

  par  excellance  zawsze  blisko  spokrewniona  była  z  subiektywnymi 

ś

wiatami  snu.  Jednak  zarówno  ona,  jak  i  nasze  codzienne 

Ŝ

ycie  zawodowe  i  osobiste  mog

ą

  by

ć

 

wzbogacone  o  nowy  wymiar  kreatywno

ś

ci,  która  otwiera  si

ę

  przed  nami,  gdy  zaczniemy  zgł

ę

bia

ć

 

tajniki 

ś

wiadomego snu 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

ODMIENNE STANY 

Ś

WIADOMO

Ś

CI 

Opisane  w  pocz

ą

tkowych  rozdziałach  ksi

ąŜ

ki  idee  i  teorie  snu  w  ró

Ŝ

nych  kulturach  postrzegały 

zjawisko  snu  jako  płaszczyzn

ę

  spotkania  człowieka  z  bogami  i  duchami  lub  element  treningu 

medytacyjnego (Joga, Tybet) prowadz

ą

cego do rozwoju duchowego. 

W  istocie  wiele  snów  mo

Ŝ

na  by  opisa

ć

  w  kategoriach  prze

Ŝ

y

ć

  mistycznych.  Szamsuddin  Lahid

Ŝ

i, 

Sufi 

Ŝ

yj

ą

cy w XV w., w ten oto sposób opisał swój sen: 

“Ujrzałem  siebie  po

ś

ród 

ś

wiata  pełnego 

ś

wiatła.  Góry  i  pustynie  były 

ś

wietlist

ą

,  kolorow

ą

  t

ę

cz

ą

czerwon

ą

Ŝ

ółt

ą

,  biał

ą

  i  niebiesk

ą

.  Poczułem  wielk

ą

  t

ę

sknot

ę

  za  tym 

ś

wiatłem.  Nagle,  niczym  ra

Ŝ

ony 

piorunem  szale

ń

stwa,  zostałem  wyrzucony  poza  siebie  moc

ą

  tego,  co  działo  si

ę

  wokół  mnie,  oraz 

ę

bokich prze

Ŝ

y

ć

, których do

ś

wiadczałem. Nagle zobaczyłem, 

Ŝ

e cały wszech

ś

wiat ogarn

ę

ło Czarne 

Ś

wiatło...  Promienie 

ś

wiatła  poł

ą

czyły  si

ę

  we  mnie  i  w  pewnej  chwili  wyrzuciły  mnie  ku  górze. 

[Pokonuj

ą

c kolejno siedem sfer niebieskich]... dotarłem w ko

ń

cu do Sfery Sfer. Tam, gdzie nie było ju

Ŝ

 

ani miary, ani kształtu, o

ś

wietlało mnie 

ś

wiatło boskiego objawienia. Widziałem Boski Majestat w jego 

niezmienno

ś

ci  i  chwale.  Byłem  całkowicie  i  bez  reszty  pogr

ąŜ

ony  w  sobie,  bez 

ś

wiadomo

ś

ci.  Potem 

powróciłem  do  siebie  i  do  tego 

ś

wiata.  [Nast

ę

pnie]  raz  jeszcze  objawił  mi  si

ę

  Boski  Majestat.  Raz 

jeszcze pogr

ąŜ

yłem si

ę

 całkowicie w sobie, pokonuj

ą

c wszelkie ograniczenia. Wszystko działo si

ę

 tak, 

jak gdyby mnie ju

Ŝ

 nie było. A potem znów powróciłem do siebie i do tego 

ś

wiata. Nast

ę

pnie Boski Byt 

pojawił  si

ę

  ponownie,  a  ja  raz  jeszcze  przestałem  istnie

ć

.  Lecz  kiedy  udało  mi  si

ę

  odnale

źć

  moje 

nadistnienie w Bogu, spostrzegłem, 

Ŝ

e to ja jestem tym absolutnym, czystym 

ś

wiatłem. Wszystko, co 

wypełnia  wszech

ś

wiat jest mn

ą

; poza mn

ą

 nic nie istnieje. Ja jestem wiecznym demiurgiem, stwórc

ą

 

wszech

ś

wiata. Wszystko, co jest, jest we mnie.” 

Równie

Ŝ

  mistycy  chrze

ś

cija

ń

scy  byli  inspirowani,  nawiedzani  przez  Boga  we 

ś

nie,  pocz

ą

wszy  od 

ś

w.  Piotra,  który  doznał  swoistego  “prywatnego  objawienia”  podczas  snu,  co  opisuj

ą

  Dzieje 

Apostolskie (10, 11-15) 

Poł

ą

czenie  ze  sob

ą

  medytacji  i  sztuki 

ś

wiadomego  snu  przyspiesza  rozwój 

ś

wiadomo

ś

ci  i 

do

ś

wiadczenie wy

Ŝ

szych stanów umysłu (samadhi) wielokrotnie. Tak twierdz

ą

 wielcy mistrzowie jogi z 

Tybetu i Indii. Wszystkie tradycje duchowe ludzko

ś

ci widz

ą

 we 

ś

nie szans

ę

 rozwoju duchowego, któr

ą

 

wi

ę

kszo

ść

 z nas tragicznie pomija i lekcewa

Ŝ

y. 

Jedna z najbardziej tajemniczych tradycji duchowych, jak

ą

 jest joga, stwierdza, 

Ŝ

e w miar

ę

 rozwoju 

ś

wiadomo

ś

ci 

jednostka 

zaczyna 

do

ś

wiadcza

ć

 

tak 

zwanych 

siddhi

czyli 

zdolno

ś

ci 

parapsychologicznych.  Do  klasycznych  siddhi  nale

Ŝą

:  jasnowidzenie,  czytanie  my

ś

li  (telepatia), 

kontrola  prany  (bioenergoterapia,  leczenie  przez  dotyk),  przebywanie  w  dwóch  miejscach  w  tym 
samym  czasie  (bilokacja), widzenie  przyszło

ś

ci  (prekognicja)  itp. W  istocie  wszystkie  religie  mówi

ą

  o 

tego  rodzaju  cudownych  wydarzeniach  towarzysz

ą

cych  postaciom  Chrystusa,  Buddy,  Mahometa  i 

innych zało

Ŝ

ycieli religii oraz 

ś

wi

ę

tym, takim jak Ojciec Pio, Satya Sai Baba, Karmapa, i inni. 

Badaniem  mo

Ŝ

liwo

ś

ci  oraz  mechanizmów  kieruj

ą

cych  takimi  fenomenami  zajmuje  si

ę

 

parapsychologia, nazywana w dawnych krajach socjalistycznych psychotronik

ą

Naukowcy  stwierdzili,  stosuj

ą

c  bardzo 

ś

ci

ś

le  kontrolowane  eksperymenty  i  metody  statystycznej 

analizy  danych, 

Ŝ

e  jasnowidzenie,  telepatia  czy  prekognicja  istniej

ą

  rzeczywi

ś

cie,  oraz 

Ŝ

e  wi

ę

kszo

ść

 

ludzi przejawia w wi

ę

kszym lub mniejszym stopniu tego typu uzdolnienia. Okazało si

ę

 tak

Ŝ

e, 

Ŝ

e mog

ą

 

by

ć

 one 

ć

wiczone i doskonalone poprzez specjalny trening. 

Jednym  z  najbardziej  skutecznych  eksperymentów  były  próby  przesyłania  informacji  drog

ą

 

telepatyczn

ą

  podczas  snu.  Słynne  ju

Ŝ

  dzi

ś

  eksperymenty  przeprowadzili  dr  Montaque  Ullman  i  dr 

Stanley  Krippner  w  Laboratorium  Snów  w  Nowym  Jorku  (Maimonides  Dream  Laboratory).  Jeden  z 
najbardziej  uzdolnionych  odbiorców  telepatycznych  we 

ś

nie,  dr  Robert  Van  de  Castle, 

ś

nił  o 

policjancie i martwej myszy w pudełku na cygara, gdy “nadawano” obraz Levine’a Pogrzeb gangstera
a o pustym domu w

ś

ród drzew, gdy przedmiotem eksperymentu był obraz Cezanne’a Drzewa i domy

Wszystkie próby w czasie trwania eksperymentu ocenione zostały pozytywnie. 

Poza  do

ś

wiadczeniami  z  telepati

ą

  wykonano  wiele  testów  i  bada

ń

  nad  innego  rodzaju  zdolno

ś

ci

ą

 

paranormaln

ą

,  jak

ą

  jest  eksterioryzacja,  czyli  OBE  (out  of  body  experiences).  Jest  to  rodzaj 

jasnowidzenia, w którym człowiek ma wra

Ŝ

enie, 

Ŝ

e “wyszedł” swoj

ą

 

ś

wiadomo

ś

ci

ą

 poza ciało fizyczne 

i  mo

Ŝ

e  przemieszcza

ć

  si

ę

  w  przestrzeni,  b

ę

d

ą

c  “niewidzialnym  duchem”.  O  fenomenie  tym 

wspominali

ś

my w rozdziale po

ś

wi

ę

conym opisom jasnych snów z XX w. 

background image

Od  lat  sze

ść

dziesi

ą

tych  w  kilku  laboratoriach  parapsychologicznych  w  USA  badano  OBE.  Do 

najbardziej  znanych  mistrzów  eksterioryzacji  nale

Ŝą

  Robert  A.  Monroe  (wspomniany  ju

Ŝ

  wcze

ś

niej), 

Ingo Swann, Alex Tanous. 

W Polsce tak

Ŝ

e  wykonano bardzo interesuj

ą

cy  eksperyment  z  eksterioryzacj

ą

  w 1981 r.  w  grupie 

jogi  holistycznej  istniej

ą

cej  wtedy  przy  Stowarzyszeniu  Radiestetów  w  Warszawie  (obecnie  Polskim 

Towarzystwie  Psychotronicznym)  i  kierowanej  przez  dr.  Wiktora  Bodnara.  Po  mniej  wi

ę

cej  godzinie 

ć

wicze

ń

 jogi (asany, pranajama, medytacja, relaks) około dwudziestu osób poło

Ŝ

yło si

ę

  wygodnie na 

materacach  i  przykryło  kocami,  by  nast

ę

pnie  za  pomoc

ą

  specjalnych  technik  relaksacyjnych, 

wizualizacyjnych i oddechowych uzyska

ć

 subiektywne wra

Ŝ

enie posiadania “drugiego ciała”, w którym 

mo

Ŝ

na opuszcza

ć

 ciało fizyczne. 

Zadaniem  uczestników  eksperymentu  było  wykonanie  okre

ś

lonych  czynno

ś

ci,  na  przykład 

zbadanie  ukrytego  przedmiotu  (zegarek  w  szklance)  lub  “odwiedziny”  nieobecnego  na 

ć

wiczeniach 

instruktora  jogi  w  jego  mieszkaniu.  W  pierwszym  przypadku  a

Ŝ

  dziewi

ęć

  osób  odpowiedziało, 

Ŝ

przedmiotem  zadania  jest  szklanka  lub  zegarek, 

Ŝ

adna  nie  odpowiedziała, 

Ŝ

e  zegarek  w  szklance. 

Inne  osoby  nie  udzieliły 

Ŝ

adnej  odpowiedzi  a  tylko  dwie  udzieliły  odpowiedzi  bł

ę

dnych.  W  drugim 

zadaniu  pi

ęć

  osób  opisało  ubiór  i  czynno

ś

ci  nieobecnego  instruktora,  a  trzy  osoby  dokładnie  opisały 

mieszkanie i przedmioty w nim (meble, mark

ę

 telewizora itp.) Cały eksperyment oceniony został jako 

bardzo udany. Informacje uzyskane drog

ą

 paranormaln

ą

 nie mogły by

ć

 zdobyte w inny sposób. 

Eksperymenty  laboratoryjne  s

ą

  trudne  do  przeprowadzenia,  towarzyszy  im  pewien  rodzaj  stresu 

zwi

ą

zanego  z  ogromnym  naciskiem  na  wywołanie  zjawisk  paranormalnych,  zazwyczaj  kapry

ś

nych  i 

niełatwo poddaj

ą

cych si

ę

 kontroli, tu i teraz  w  laboratorium. Taki stres potrafi skutecznie  zablokowa

ć

 

psychik

ę

 medium. 

Innym,  równie  wa

Ŝ

nym 

ź

ródłem  informacji  s

ą

  doniesienia  o  spontanicznie  wyst

ę

puj

ą

cych 

przypadkach  efektów  paranormalnych  od  osób  wiarygodnych  i  potrafi

ą

cych  rzetelnie  opisywa

ć

 

wydarzenia. Do tego typu osób z pewno

ś

ci

ą

 nale

Ŝ

ał słynny psychiatra szwajcarski Carl Gustaw Jung. 

Wielokrotnie do

ś

wiadczał on snów proroczych i jasnowidzenia we 

ś

nie. Oto jedna z relacji. 

Ś

niłem, 

Ŝ

e łó

Ŝ

ko mojej 

Ŝ

ony znajdowało si

ę

 w gł

ę

bokim dole o kamiennych 

ś

cianach. Był to grób. 

Robił wra

Ŝ

enie staro

Ŝ

ytnego grobowca. Po chwili usłyszałem gł

ę

bokie westchnienie; jak gdyby wła

ś

nie 

w  tym  momencie  kto

ś

  wyzion

ą

ł  dycha.  Posta

ć

  przypominaj

ą

ca  moj

ą

 

Ŝ

on

ę

  usiadła  na  dnie  dołu,  a 

nast

ę

pnie  zacz

ę

ła  unosi

ć

  si

ę

  ku  górze.  Była  ubrana  w  biał

ą

  szat

ę

,  na  której  widniały  dziwne  czarne 

symbole.  Przebudziłem  si

ę

,  obudziłem  moj

ą

 

Ŝ

on

ę

  i  spojrzałem  na  zegarek.  Była  trzecia  nad  ranem. 

Sen  wydał  mi  si

ę

  tak  intryguj

ą

cy, 

Ŝ

e  od  razu  pomy

ś

lałem,  i

Ŝ

  zapewne  oznacza  on  czyj

ąś

 

ś

mier

ć

.  O 

siódmej rano nadeszła wiadomo

ść

Ŝ

e kuzynka mojej 

Ŝ

ony zmarła dokładnie o trzeciej nad ranem.” 

Wiadomo

ść

  o 

ś

mierci  lub  wypadku  bliskiej  osoby  cz

ę

sto  bywa  odbierana  we 

ś

nie  telepatycznie 

przez ludzi nie przejawiaj

ą

cych na co dzie

ń

 

Ŝ

adnych zdolno

ś

ci parapsychologicznych. Tego typu sny 

wypełnione  s

ą

  du

Ŝ

ym  ładunkiem  emocjonalnym,  dobrze  s

ą

  pami

ę

tane  i  potrafi

ą

  spowodowa

ć

  nagłe 

przebudzenie. 

J. W.  Dunne,  autor  ksi

ąŜ

ki  An  Experiment  with  Time,  wydanej  w  Londynie  w  1927  r.,  twierdzi, 

Ŝ

wszystkie  nasze  sny  zawieraj

ą

  informacje  o  innych  miejscach,  innych  ludziach  i  przyszłych 

wydarzeniach, ale s

ą

 one zapominane podczas przebudzenia. Pami

ę

tamy tylko te, które maj

ą

 dla nas 

znaczenie  emocjonalne.  Osoby 

ć

wicz

ą

ce  swoj

ą

  pami

ęć

  snów  cz

ęś

ciej  do

ś

wiadczaj

ą

  snów  o 

charakterze paranormalnym ni

Ŝ

 inni. 

Model  my

ś

lenia  o  zdolno

ś

ciach  parapsychologicznych,  zakładaj

ą

cy, 

Ŝ

e  mózg  nasz  odbiera  cały 

czas  informacje  kanałami  pozazmysłowymi,  a  my  jedynie  nie  jeste

ś

my  w  stanie  ich  zauwa

Ŝ

y

ć

  z 

powodu zbyt silnych informacji zmysłowych i procesów 

ś

wiadomo

ś

ci, wykazuje du

Ŝ

e podobie

ń

stwo do 

tak zwanej holograficznej koncepcji 

ś

wiadomo

ś

ci i teorii pola morfogenetycznego Rupperta Sheldraka. 

Fotografia  holograficzna  wykonywana  jest  za  pomoc

ą

 

ś

wiatła  laserowego.  Hologram  ukazuje 

przedmiot w trzech wymiarach. Manipuluj

ą

c zdj

ę

ciem mo

Ŝ

emy widzie

ć

 obiekt z ró

Ŝ

nych stron i k

ą

tów 

widzenia.  Najciekawsz

ą

  jednak  cech

ą

  hologramu  jest  to, 

Ŝ

e  kiedy  rozetniemy  go  na  dwie  cz

ęś

ci,  na 

ka

Ŝ

dej z nich nie b

ę

dzie połowy obiektu, jakby to było w przypadku zwykłej fotografii, lecz cały obiekt. 

Kiedy z kolei te dwie cz

ęś

ci znowu rozetniemy otrzymuj

ą

c ju

Ŝ

 cztery odcinki hologramu, na ka

Ŝ

dym z 

nich  b

ę

dzie  obraz  całego  obiektu.  B

ę

dziemy  mieli  cztery  zdj

ę

cia  holograficzne  całego  obiektu.  W 

ka

Ŝ

dej cz

ą

stce hologramu s

ą

 zgromadzone informacje o jego cało

ś

ci. 

Gdy  przeło

Ŝ

ymy  ten  model  na  funkcjonowanie 

ś

wiadomo

ś

ci,  mo

Ŝ

emy  powiedzie

ć

Ŝ

e  w  ka

Ŝ

dym 

umy

ś

le zgromadzona jest wiedza o całym wszech

ś

wiecie. W j

ę

zyku religii wyra

Ŝ

a si

ę

 to słowami, i

Ŝ

 w 

ka

Ŝ

dej  duszy  jest  cz

ą

stka  Boga,  Chrystus  powiedział:  “Nie  wiecie, 

Ŝ

e  Bogami  jeste

ś

cie.”  “Królestwo 

background image

Bo

Ŝ

e jest w was.” “Ja i Ojciec jedno jeste

ś

my.” Religie Wschodu mówi

ą

Ŝ

e Ja

źń

 człowieka jest boska, 

a słynne równanie “Atman = Brahman”, czyli duch jednostki równy jest duchowi wszech

ś

wiata, zostało 

sformułowane w Wedach kilka tysi

ę

cy lat temu. 

Wydaje  si

ę

Ŝ

e  wszystkie  te  koncepcje  mówi

ą

  jedno:  jest  w  nas  sfera 

ś

wiadomo

ś

ci,  nasza 

najgł

ę

bsza  to

Ŝ

samo

ść

,  Duch  lub  Ja

źń

,  która  wykracza  ponad  nasz

ą

  indywidualn

ą

,  ograniczon

ą

  i 

ś

mierteln

ą

  osobowo

ść

.  Kontaktowali  si

ę

  z  ni

ą

  mistycy,  twórcy  religii  i  zwykli  ludzie  na  ró

Ŝ

nych 

poziomach  do

ś

wiadczenia  przez  cał

ą

  histori

ę

  ludzko

ś

ci  na  całym 

ś

wiecie.  Do

ś

wiadczenie  to  jest 

podstaw

ą

  takich  uczu

ć

  jak  miło

ść

,  przyja

źń

  i  pokój,  tak  potrzebnych  w  naszych  niespokojnych 

czasach. 

Bram

ą

  do  do

ś

wiadczenia  wy

Ŝ

szych  stanów 

ś

wiadomo

ś

ci  mo

Ŝ

e  by

ć

  medytacja  i  sztuka 

ś

wiadomego snu. 

“Od  kilku  lat  praktykuj

ę

  sztuk

ę

 

ś

wiadomego  snu.  Była  ona  zawsze  wielk

ą

  pomoc

ą

  dla  mnie, 

ekscytowała mnie i  wniosła w moje 

Ŝ

ycie  wiele rado

ś

ci,  wiedzy  i poczucia sensu. My

ś

l

ę

Ŝ

e byłabym 

inn

ą

  osob

ą

,  gdybym  nie  znała  i  nie  do

ś

wiadczała  tego  stanu  umysłu.  Jednak  najwa

Ŝ

niejsze  było  dla 

mnie do

ś

wiadczenie sprzed roku. Wtedy umarł mój m

ąŜ

. Prze

Ŝ

yłam to bardzo mocno. Kiedy po kilku 

tygodniach znowu znalazłam si

ę

 w 

ś

wiadomym 

ś

nie, jak zwykle spotkałam swojego przewodnika snu i 

zapytałam:  «Powiedz  mi,  jaki  jest  sens  tego  wszystkiego,  po  co 

Ŝ

yj

ę

?»  Milczał,  popatrzył  mi  tylko 

ę

boko  w  oczy,  wzi

ą

ł  za  r

ę

k

ę

  i  zacz

ę

li

ś

my  razem  lecie

ć

,  coraz  szybciej. 

Ś

wiat  snu  zacz

ą

ł  si

ę

 

zamazywa

ć

,  ale  obecno

ść

  przewodnika  była  ci

ą

gle  mocno  wyczuwalna.  W  pewnej  chwili  lecieli

ś

my 

tak niewiarygodnie szybko, 

Ŝ

e  wszystko  zostawało  za nami: my

ś

li, spostrze

Ŝ

enia, uczucia,  wra

Ŝ

enia. 

Mój  umysł  był  zupełnie  pusty.  Nagle  nast

ą

pił  pot

ęŜ

ny  błysk 

ś

wiatła,  oszałamiaj

ą

cy  i  zaskakuj

ą

cy,  i 

do

ś

wiadczyłam  czego

ś

  absolutnie  niezwykłego.  Przestałam  by

ć

  sob

ą

,  byłam,  ale  nie  byłam  nikim 

konkretnym, nie miałam imienia, płci, wspomnie

ń

. Był we mnie pełen błogo

ś

ci, jasny spokój. Nie było 

czasu, nie było przeszło

ś

ci ani przyszło

ś

ci, nie było tu i tam, miejsca ani przestrzeni. Nie było innych 

ludzi, albo raczej w ogóle nic innego nie istniało. Byłam tylko ja, ale to złe słowo, bo “ja” jestem tylko 
wtedy, gdy jest “kto

ś

 inny” albo “co

ś

 innego”. A czego

ś

 takiego nie było. Nie wiem, ile czasu to trwało, 

to było jak błysk albo cała wieczno

ść

. Nie wiem, w jaki sposób to odeszło, nagle znowu byłam sob

ą

 i 

le

Ŝ

ałam w łó

Ŝ

ku. 

Po tym prze

Ŝ

yciu  zmieniłam si

ę

, dalej byłam smutna po 

ś

mierci m

ęŜ

a, ale to był ju

Ŝ

 inny smutek, 

był  chyba  mniej  egoistyczny,  a  bardziej  duchowy.  Wiem  teraz, 

Ŝ

e  ja  i  on  jeste

ś

my  jedno

ś

ci

ą

,  bez 

wzgl

ę

du na to czy 

Ŝ

yjemy, czy umieramy. Nie boj

ę

 si

ę

 

ś

mierci i ciesz

ę

 si

ę

 ka

Ŝ

d

ą

 chwil

ą

 

Ŝ

ycia.” 

“Siedziałem  w  pustym  domu,  a  za  oknami  tłumy  pi

ę

knie  ubranych  kobiet,  dzieci  i  m

ęŜ

czyzn 

ś

piewały  hymny  i  psalmy  na  cze

ść

  Pana.  Nie  chciałem  wyj

ść

  do  nich,  bo  nie  pasowałem  do  tego 

chóru,  nie  miałem  ładnego  ubrania,  tylko  jakie

ś

  łachy  i  nie  byłem  godny  spojrze

ć

  na  Pana.  I  gdy  tak 

siedziałem  tam  sam,  wci

ś

ni

ę

ty  w  najciemniejszy  k

ą

t,  usłyszałem, 

Ŝ

ś

piew  jest  coraz  gło

ś

niejszy  i 

usłyszałem  słowa  hymnu:  “O  Panie  naszych  snów”.  Wtedy  zrozumiałem, 

Ŝ

ś

ni

ę

.  Pomy

ś

lałem, 

Ŝ

skoro to tylko sen, nie musz

ę

 ba

ć

 si

ę

 spotkania z Jezusem. Wtedy otworzyły si

ę

 drzwi i stan

ą

ł w nich 

On.  Nie  mogłem  oderwa

ć

  wzroku  od  Jego  postaci,  był  pi

ę

kny.  Ubrany  był  bardzo  prosto,  lecz  bił  od 

Niego  wspaniały  blask,  ciepło  akceptacji  i  zrozumienia.  On  był  Miło

ś

ci

ą

.  Poczułem  w  sercu  wielk

ą

 

t

ę

sknot

ę

 i 

Ŝ

al, a w oczach miałem łzy. Obudziłem si

ę

 bardzo wzruszony. Wiem, 

Ŝ

e to był tylko sen, ale 

ę

boko  wierz

ę

,  jestem  pewien, 

Ŝ

e  kierował  nim  Bóg,  to  On  mi  go  zesłał.  Od  tamtego  snu  wierz

ę

  o 

wiele gł

ę

biej, 

Ŝ

e Bóg istnieje. Rozumiem i czuj

ę

Ŝ

e jest On Miło

ś

ci

ą

.” 

“Praktykuj

ę

 

ś

wiadome 

ś

nienie od kilku lat oraz praktykuj

ę

 medytacj

ę

 pod kierunkiem mojego guru. 

On  nie  naucza  na  temat 

ś

wiadomego  snu,  ale  ja  sam  poł

ą

czyłem  te  techniki  na  własn

ą

 

odpowiedzialno

ść

.  Widuj

ę

  go  zreszt

ą

  tylko  par

ę

  razy  w  roku,  bo  on  du

Ŝ

o  podró

Ŝ

uje,  a  ja  musz

ę

 

pracowa

ć

  i  utrzymywa

ć

  rodzin

ę

.  Pewnego  razu 

ś

ni

ą

ś

wiadomie  udałem  si

ę

  do  miejsca,  gdzie 

spotkałem wielu m

ą

drych ludzi. Był tam Platon i Mistrz Eckhart, był Lao-Tse i jaki

ś

 india

ń

ski szaman, 

ubrany  jak  Winnetou.  Był  tam  te

Ŝ

  mój  guru.  Zbli

Ŝ

yłem  si

ę

  do  niego,  obj

ę

li

ś

my  si

ę

  na  powitanie  i 

poprosiłem  go  o  błogosławie

ń

stwo. Wtedy  on  poło

Ŝ

ył  mi  r

ę

k

ę

  na  głowie,  a  kciukiem  nacisn

ą

ł  mocno 

miejsce  pomi

ę

dzy  brwiami.  W  tym  momencie  poczułem,  jakby  wpłyn

ą

ł  we  mnie  jego  umysł,  jego 

wszechogarniaj

ą

ca 

ś

wiadomo

ść

, pełna miło

ś

ci i współczucia dla wszystkich 

Ŝ

yj

ą

cych istot. Poczułem 

bardzo  silnie  gł

ę

boki 

Ŝ

al, 

Ŝ

e  nie  wszyscy  s

ą

  jeszcze  wyzwoleni,  i  silne  postanowienie, 

Ŝ

e  b

ę

d

ę

  im 

pomagał  do  ko

ń

ca  czasów.  Jednocze

ś

nie  czułem  szcz

ęś

cie  le

Ŝą

ce  gł

ę

boko  w  ka

Ŝ

dej  istocie.  Kiedy 

guru  zdj

ą

ł  r

ę

k

ę

  z  mojej  głowy,  cała  wizja  sko

ń

czyła  si

ę

,  a  on  powiedział:  «Wiesz  ju

Ŝ

  teraz,  dlaczego 

nale

Ŝ

y  medytowa

ć

,  tylko  dla  tego  warto 

Ŝ

y

ć

.»  Obudziłem  si

ę

  słysz

ą

c  jeszcze  echo  tych  słów  i 

natychmiast usiadłem do medytacji, 

Ŝ

eby podzi

ę

kowa

ć

 swojemu guru za t

ę

 wizj

ę

.” 

background image

Powy

Ŝ

sze  relacje 

ś

wiadcz

ą

  o  tym, 

Ŝ

e  ka

Ŝ

dy  do

ś

wiadcza  mistycznych  stanów  umysłu  na  takim 

poziomie  i  w  takiej  postaci,  która  daj

ą

c  do

ś

wiadczenie  transcendentalne  nie  powoduje  jednocze

ś

nie 

rozpadu  istniej

ą

cych  struktur  psychicznych.  Uwarunkowania  umysłu  powstałe  wskutek  wychowania, 

religii,  kultury  modyfikuj

ą

  sposób  odbierania  nad

ś

wiadomo

ś

ci  przez 

ś

wiadomy  umysł.  Buddysta  nie 

do

ś

wiadczy w swoich wizjach Chrystusa, a chrze

ś

cijanin nie spotka hinduistycznego guru. 

Nie znaczy to, 

Ŝ

e uzasadnione jest twierdzenie, i

Ŝ

 wizje takie s

ą

 jedynie tworem ludzkiego umysłu. 

Zaprzecza  temu  niezwykła  siła  oddziaływania  tych  prze

Ŝ

y

ć

  oraz  gł

ę

bokie  przekonanie  samych 

oneironautów.  Niew

ą

tpliwie  impuls  pochodzi  od  transcendentalnej  Ja

ź

ni,  pełni  bytu  ka

Ŝ

dego  z  nich, 

ale  w  procesie  poznania  ulega  on  modyfikacji,  aby  by

ć

  zrozumianym  i  zintegrowanym  przez  cało

ść

 

osobowo

ś

ci,  i  przyczyni

ć

  si

ę

  do  jej  rozwoju.  W  innym  wypadku  tego  typu  objawienie  mogłoby 

zako

ń

czy

ć

  si

ę

  szale

ń

stwem.  Jednak

Ŝ

e  jest  to  tylko  teoretyczna  mo

Ŝ

liwo

ść

.  Systemy  jogi  i  nauki 

mistrzów  sztuki 

ś

wiadomego  snu  zabezpieczaj

ą

  praktykuj

ą

cych  przed  takim  obrotem  sprawy. 

Wła

ś

ciwie  praktykowana  oneironautyka  sprzyja  rozwojowi  osobowo

ś

ci  oraz  zdrowia  psychicznego  i 

fizycznego. 

Rozwój 

ś

wiadomo

ś

ci  obejmuje  do

ś

wiadczanie  wizji  i  prze

Ŝ

y

ć

  odpowiednich  do  indywidualnych 

mo

Ŝ

liwo

ś

ci  zintegrowania  ich  z umysłem i cało

ś

ci

ą

  psychiki ka

Ŝ

dego oneironauty. Bardzo trudno jest 

wytyczy

ć

  jakie

ś

  szczegółowe  wskazówki  i  “mapy  pod

ś

wiadomo

ś

ci”,  które  pozwalałyby  bezbł

ę

dnie 

orientowa

ć

  si

ę

  w 

ś

wiecie  wewn

ę

trznym.  Współcze

ś

nie  jeste

ś

my  kształtowani  przez  bardzo 

Ŝ

norodne  wpływy  z  wielu  ró

Ŝ

nych  kultur.  Cywilizacja  euro-ameryka

ń

ska  jest  tak  wielopoziomowa  i 

eklektyczna, 

Ŝ

e trudno dzi

ś

 stwierdzi

ć

 kim tak naprawd

ę

 jeste

ś

my. Współistniej

ą

 w naszych umysłach 

idee  i  mity  greckie,  hebrajskie,  germa

ń

skie,  słowia

ń

skie,  celtyckie,  chrze

ś

cija

ń

skie,  idee  filozofii 

Wschodu, nurty ekologiczne nawi

ą

zuj

ą

ce do szamanizmu, koncepcje psychologiczne, naukowe i wizje 

przyszło

ś

ci w stylu New Age i inne. 

Bogactwo  informacji  zgromadzonych  w  naszych  mózgach  jest  nieporównywalne  z  informacjami 

zawartymi  w  pami

ę

ci 

ś

redniowiecznego  mnicha  czy  ascety-jogina  medytuj

ą

cego  w  Himalajach.  Oni 

kierowali  si

ę

  przekazywanymi  z  pokolenia  na  pokolenie  wskazówkami  i  “mapami  pod

ś

wiadomo

ś

ci”. 

Mimo i

Ŝ

 powinni

ś

my je poznawa

ć

 i studiowa

ć

, mog

ą

 one nam słu

Ŝ

y

ć

 w do

ść

 ograniczonym zakresie. 

Wzrasta  za  to  znaczenie  czujno

ś

ci  i  wzajemnego  wsparcia  w  podró

Ŝ

y  przez  bezdro

Ŝ

a  naszych 

wewn

ę

trznych 

ś

wiatów. A jest to najdłu

Ŝ

sza i najwa

Ŝ

niejsza podró

Ŝ

 naszego 

Ŝ

ycia. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

ZAKO

Ń

CZENIE 

Mieli

ś

my okazj

ę

 przekona

ć

 si

ę

, jak bardzo interesuj

ą

cy i pełen mo

Ŝ

liwo

ś

ci jest 

ś

wiat naszych snów. 

Wiedzieli  o  tym  nasi  przodkowie  oraz  inne  kultury,  stoj

ą

ce  na  ni

Ŝ

szym  szczeblu  rozwoju  techniki  i 

nauki. Zachłysn

ę

li

ś

my si

ę

 post

ę

pem w tych dziedzinach, zapominaj

ą

c po drodze o naszych duszach, 

umysłach i sposobach post

ę

powania  z  wewn

ę

trznymi problemami. W ostatnich kilkudziesi

ę

ciu  latach 

staramy  si

ę

  to  opó

ź

nienie  odrobi

ć

.  Rozwijaj

ą

  si

ę

  nowe  nurty  w  psychologii,  zauwa

Ŝ

amy  próby 

przeniesienia  technik  badania  umysłu  z  innych  kultur  w  postaci  grup  jogi,  zen,  wschodnich  religii  i 
kultów,  od

Ŝ

ywaj

ą

  stare  koncepcje  ezoteryczne,  gnostyczne,  alchemiczne  itp.  Niew

ą

tpliwie 

Ŝ

yjemy  w 

epoce  zwrotu  w  kierunku  odkrywania  mo

Ŝ

liwo

ś

ci  umysłu  i  poszukiwania  sposobów  rozwoju 

ś

wiadomo

ś

ci.  Potrzeba  rozwoju 

ś

wiadomo

ś

ci  jest  jedn

ą

  z  podstawowych  potrzeb  człowieka, 

próbuj

ą

cego  przekroczy

ć

  własne  ograniczenia  i  problemy,  z  których  najwi

ę

kszym  z  pewno

ś

ci

ą

  jest 

ś

mier

ć

Najwi

ę

ksi  mistycy  i  m

ę

drcy  dodaj

ą

  nam  otuchy  w  tych  poszukiwaniach,  potwierdzaj

ą

c, 

Ŝ

e  jest  to 

wła

ś

ciwy kierunek. W nowej, wy

Ŝ

szej 

ś

wiadomo

ś

ci 

ś

mier

ć

 przestaje mie

ć

 tak wielkie znaczenie. Jest 

jednym  z  do

ś

wiadcze

ń

  w  niesko

ń

czonym  nurcie 

Ŝ

ycia.  Dlatego  te

Ŝ

  nowa 

ś

wiadomo

ść

  nie  skupia  si

ę

 

na l

ę

ku przed 

ś

mierci

ą

, lecz na 

Ŝ

yciu tu i teraz. 

ś

ycie nabiera nowej mocy, znaczenia i blasku. Stara 

ś

wiadomo

ść

 jest jak sen, z którego nale

Ŝ

y si

ę

 przebudzi

ć

. Dopóki si

ę

 nie przebudzisz, nie wiesz, 

Ŝ

e to 

sen. I tak jak mo

Ŝ

esz zacz

ąć

 

ś

wiadomie 

ś

ni

ć

, mo

Ŝ

esz te

Ŝ

 zacz

ąć

 

ś

wiadomie 

Ŝ

y

ć

. Do tego namawiaj

ą

 

nas m

ę

drcy i mistycy 

ś

wiata. 

Jednak  niewielu  z  nas  kieruje  si

ę

  potrzeb

ą

  rozwoju.  I  dobrze,  taka  jest  po  prostu  kolej  rzeczy, 

“wszystko ma swój czas”. By

ć

 mo

Ŝ

e wkroczysz na 

ś

cie

Ŝ

k

ę

 

ś

wiadomego snu, bo b

ę

dzie to dla Ciebie 

podniecaj

ą

ce,  ekscytuj

ą

ce.  Mo

Ŝ

e  chcesz  zaspokoi

ć

  swoj

ą

  ciekawo

ść

  albo  chcesz  si

ę

  wspaniale 

bawi

ć

, mo

Ŝ

e podniecaj

ą

 Ci

ę

 

ś

wiadome sny erotyczne. Niewa

Ŝ

ne, nawet tysi

ą

cmilowa podró

Ŝ

 zaczyna 

si

ę

 od pierwszego kroku. Je

Ŝ

eli zdecydujesz si

ę

 na ten krok, drogi Czytelniku, gratuluj

ę

 Ci serdecznie, 

nie zauwa

Ŝ

ysz nawet, kiedy zrobisz drugi, a po nim nast

ę

pny i nast

ę

pny... Przestaniesz wreszcie sta

ć

 

w miejscu.  

Pami

ę

taj, 

Ŝ

e  droga  nie  jest  bardzo  trudna,  cho

ć

  wymaga  cierpliwo

ś

ci,  uczy  przezwyci

ęŜ

ania 

trudno

ś

ci,  rozwi

ą

zywania  konfliktów  i  do

ś

wiadczania  duchowego  oczyszczenia,  ale  jest  tak

Ŝ

zabawna,  radosna  i  ciekawa.  Po  prostu  zacznij  i

ść

,  a  przekonasz  si

ę

.  Je

Ŝ

eli  nie  chcesz  i

ść

  sam 

(sama),  je

Ŝ

eli  chcesz  wzbogaca

ć

  swoj

ą

  wiedz

ę

,  uczy

ć

  si

ę

  od  innych  i  pó

ź

niej  innym  pomaga

ć

,  to 

zapraszamy  Ci

ę

  do  uczestnictwa  w  rosn

ą

cej  społeczno

ś

ci  oneironautów  w  Polsce.  Dopiero 

zaczynamy,  ale  niedługo  b

ę

dzie  nas  wi

ę

cej,  gdy

Ŝ

  oneironautyka  jest  wielk

ą

  przygod

ą

,  wyzwaniem  i 

wspaniał

ą

  podró

Ŝą

  wewn

ę

trzn

ą

.  Jej  mo

Ŝ

liwo

ś

ci  otwieraj

ą

  si

ę

  przed  ka

Ŝ

dym  z  nas,  codziennie,  gdy 

kładziemy si

ę

 spa

ć

 
 
Adam Bytof 
ONEIRONAUTYKA 
Sztuka Świadomego Śnienia 
 

ONEIRONAUTYKA.pdf by 

Esiusz