background image

 

MAM

 

P

RAWO

  BIULETYN FEDERACJI NA RZECZ KOBIET NA RZECZ KOBIET I PLANOWANIA RODZINY

N

R

 2 (31) 

WRZESIEŃ

 2005

      

             

www.federa.org.pl

 

               

W numerze:

      

Rozmowa z Wandą Nowicką – szefową Federacji – kandydatką do Senatu RP

      

Polska przed Trybunałem w Strasburgu

      

Jesteś w ciąży? Nie choruj!

      

Sprawa Barbary Wojnarowskiej przed Sądem Najwyższym

      

Bardziej papiescy od papieża

      

Wystawa plakatu "Moje życie - moja decyzja"

      

Czymże jest wojna wobec aborcji?

      

Molestowanie seksualne we Frito-Lays – proces karny ruszył

      

Działania Światowej Koalicji Młodzieży (World Youth Day 4 All) 

podczas Światowego Dnia Młodzieży w Kolonii

          

ZE ŚWIATA

         

Do 30 tygodnia ciąży płód nie odczuwa bólu 

         

Więzienie za przerwanie ciąży

         

Północna Irlandia - prawo do przerwania ciąży

         

Pigułka dla mężczyzn

Rozmowa z Wandą Nowicką – szefową Federacji – kandydatką do Senatu RP
 

Aleksandra Józefowska: Kandydujesz do Senatu RP. Dlaczego zdecydowałaś się startować? 

Wanda   Nowicka:  Dziś   w   polityce   potrzeba   nowych   osób,   które   poważnie   potraktują 
problemy   zwykłych   ludzi.   Dość   już   polityków   oderwanych   od   życia,   zajmujących   się 
własnymi   interesami   zamiast   sprawami   ważnymi   dla   ludzi.   Wierzę,   że   mój   dorobek   w 
działalności społecznej pozwoli na skuteczne podejmowanie ważnych kwestii społecznych w 
Senacie RP. A jest on niemały. Prowadząc Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, 
pomogłam wielu kobietom i ich rodzinom. W swoim dorobku mam skuteczne interwencje, 
liczne   publikacje   i   raporty   na   temat   problemów   społecznych   i  praw  człowieka.   Walnie 
przyczyniłam się do powstania kilku inicjatyw ustawodawczych, w tym ustawy o świadomym 

background image

rodzicielstwie,   oraz   do   wniesienia   kilku   spraw   do   Trybunału   w   Strasburgu.   Moje 
wszechstronne doświadczenia i kompetencje w dziedzinie praw człowieka mogą podnieść 
jakość inicjatyw podejmowanych przez  Senat. 

AJ: Ale przecież wszystko wskazuje na to, że przyszły Parlament będzie zdominowany przez 
prawicę i na pewno nie będzie szans na inicjatywy z zakresu praw kobiet.

WN:  Nawet jeśli  tak będzie, to  wcale nie uważam, że nic się nie da zrobić. Trzeba będzie 
wtedy   skupić   się   na   monitorowaniu   obowiązującego   prawa   i   pełnej   realizacji   jego 
pozytywnych   zapisów.   Ponadto   należy   edukować   polityków   w   zakresie  praw  kobiet   i 
nagłaśniać wszelkie przejawy dyskryminacji i łamania praw człowieka. Przecież nie można 
siedzieć z założonymi rękami i czekać cztery lata na koniec rządów prawicy. Trzeba tworzyć 
grunt pod przyszłe zmiany. 

AJ:  Dlaczego  kandydujesz   z   listy   SLD?   Przecież   to   właśnie   ta   partia,   mimo   obietnic   z 
poprzednich wyborów, zmarnowała realną szansę na zmianę ustawy antyaborcyjnej? 

WN: Po pierwsze, nie ma innej listy lewicowej do Senatu. Notabene, to Unia Lewicy, która 
weszła w porozumienie z  SLD,   zaproponowała  mi start w wyborach. Ja od zawsze jestem 
bezpartyjna. 

To niestety prawda, że ostatnie lata okazały się zupełnie stracone dla praw kobiet, mimo iż 
nigdy lewica nie miała takiej przewagi jak w ostatnim Parlamencie. Ale jest to w tej chwili 
jedyna realna siła, która przynajmniej deklaruje działania na rzecz równego statusu i  praw 
reprodukcyjnych. Jeśli z tej listy wygrają osoby wiarygodne, którym można zaufać, tzn takie 
osoby jak ja, jest duża szansa na to, że następny Parlament będzie musiał jakieś inicjatywy w 
tym zakresie podjąć.  

AJ: Czym przede wszystkim chciałabyś się zajmować, gdybyś wygrała wybory?

WN:  Zamierzam   zajmować   się   prawami   reprodukcyjnymi,   wykorzystując   doświadczenia, 
które   zdobyłam  podczas     pracy  w   Federacji,   oraz   podejmując   inicjatywy   na   forum 
międzynarodowym. Chciałabym, by Parlament otworzył się na zwykłych ludzi, a zwłaszcza 
kobiety.   Zaprosiłabym   Alicję   Tysiąc,   Barbarę   Wojnarowską   i   inne   kobiety,   które 
doświadczyły skutków złego prawa, na Wiejską, by wreszcie politycy wysłuchali ich historii. 
Może wreszcie zeszliby na ziemię i zaczęli zastanawiać się nad skutkami własnych decyzji. 
Kiedyś zmiany muszą nastąpić – to nieuniknione.  

AJ: Życzę powodzenia. 

 

Polska przed Trybunałem w Strasburgu

22 lutego 2005 roku, po wstępnym zbadaniu dopuszczalności skargi Alicji Tysiąc, Trybunał 
Praw  Człowieka w Strasburgu zwrócił się do rządu polskiego o udzielenie odpowiedzi na 
postawione pytania. Tym samym rozpoczął proces zmierzający do ustalenia, czy Państwo 
polskie   naruszyło   wobec   skarżącej   jej   prawa   gwarantowane   europejską   konwencją  praw 
człowieka. 

Sprawa pani Alicji została po raz pierwszy opisana w biuletynie Federacji jesienią 2000 roku. 
Potem   była   przedstawiana   podczas   I  i  II   Trybunału   na   rzecz   Prawa   Kobiet   do 
Samostanowienia ("Piekło kobiet, historie współczesne", 2001; "Piekło kobiet trwa", 2004). 

background image

Przy pisaniu skargi do Trybunału  Praw  Człowieka wsparcia Alicji Tysiąc udzieliła Klinika 
Prawa   Uniwersytetu   Warszawskiego.  Pełnomocniczkami  prawnymi   skarżącej   są   Anna 
Wilkowska-Landowska i mec. Monika Gąsiorowska. Pod względem prawnym skargę wspiera 
międzynarodowa organizacja praw człowieka INTERIGHTS. Ostatnio do sprawy przystąpiły 
również   Federacja   na   rzecz   Kobiet   i   Planowania   Rodziny   i   Helsińska   Fundacja  Praw 
Człowieka. Wystosowanie stanowiska do Trybunału w Strasburgu zapowiedziało również 
Center   for  Reproductive  Rights,   amerykańska   organizacja   działająca   na   rzecz  praw 
reprodukcyjnych.

Jesteś w ciąży? Nie choruj!

Na   początku   maja  br.   „Gazeta   Wyborcza”   opisała   tragiczną   historię   25-letniej   Agaty   L., 
mieszkanki  Piły,   która   w   maju   2004   roku   zachorowała   na   wrzodziejące   zapalenie   jelita 
grubego ("Ciąża albo życie", 2.05.2005). Na swoje nieszczęście była w tym czasie w ósmym 
tygodniu   ciąży.   Choroba   postępowała,   przysparzając   Agacie   ogromnych   cierpień.  Jednak 
mimo iż  jej stan zdrowia systematycznie się pogarszał, lekarze nie traktowali jej choroby 
odpowiednio poważnie. W trakcie leczenia koncentrowali się przede wszystkim na stanie 
ciąży. Przez cztery ostatnie miesiące życia Agata była leczona w różnych szpitalach w Pile, 
Poznaniu   i   Łodzi.   Decyzję   o   leczeniu   w   Wojewódzkim   Specjalistycznym   Szpitalu   im. 
Pirogowa w Łodzi podjęła wraz z matką, która usiłując ratować córkę, odszukała tam swojego 
krewnego - specjalistę proktologa. Okazało się jednak, że ta znajomość nie zwiększyła szans 
Agaty   na   skuteczne   leczenie.   Mimo   dalszego   pogorszenia   stanu   jej   zdrowia,   ogromnych 
cierpień   i   żądań   rodziny,   lekarze   nie   zdecydowali   się   wykonać   niezbędnego   badania 
endoskopowego, tłumacząc się obawą przed wywołaniem poronienia. 4 września 2004 roku 
Agata   została   przyjęta   w   ciężkim   stanie,   z   objawami   wstrząsu   septycznego,   na   oddział 
intensywnej terapii innego łódzkiego szpitala. Ponieważ w międzyczasie doszło do obumarcia 
płodu, wykonano u niej cesarskie cięcie. Potem przeszła jeszcze inne operacje i zabiegi, które 
miały   uratować   jej   życie   (m.in.   operację   usunięcia   macicy),   lecz   na   tym   etapie   leczenia 
wszystkie  podejmowane   działania   okazały  się     bezskuteczne.  29  września,  po   strasznych 
cierpieniach, Agata zmarła.

Opisana w „Gazecie” tragedia Agaty poruszyła opinię publiczną. Pod listami wystosowanymi 
do  ministra  zdrowia,  ministra  sprawiedliwości   i  marszałka  Sejmu  podpisało  się,  w  ciągu 
trzech dni, ponad 400 osób i 30 organizacji pozarządowych. 

Sygnatariusze listów apelowali do ministra zdrowia o powołanie specjalnej komisji, która 
wyjaśniłaby   wszelkie   okoliczności   tej   tragedii,   umożliwiła   ukaranie   winnych   i   pozwoliła 
zapobiec w przyszłości podobnym dramatom. Zwrócili uwagę na to, że taki los może stać się 
w Polsce udziałem każdej kobiety w ciąży. Minister Marek Balicki pozytywnie ustosunkował 
się   do   apelu   i   powołał  Zespół   do   przeprowadzenia   czynności   kontrolnych.   Oprócz 
przedstawicieli   Ministerstwa   Zdrowia   i   środowiska   medycznego   w   skład   weszły   Wanda 
Nowicka i prof. Eleonora Zielińska z wydziału prawa UW. Gdy zamykany był ten biuletyn, 
Komisja   jeszcze   pracowała.   Informacje   na   temat   wyników   prowadzonego   przez   nią 
dochodzenia   będą   zamieszczone   na   naszej   stronie   internetowej   i   w   następnym   numerze 
biuletynu. 

Minister   sprawiedliwości,   w   odpowiedzi   na   apel   o   objęcie   specjalnym   nadzorem 
prowadzonego   śledztwo,   powiadomił   sygnatariuszy   listu,   że   śledztwo   w   sprawie 
nieumyślnego spowodowania śmierci Agaty prowadzone jest przez Prokuraturę Rejonową 

background image

Łódź-Polesie pod nadzorem Prokuratury Okręgowej i "będzie pozostawać w zainteresowaniu 
Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi".

Marszałek Sejmu Włodzimierz Cimoszewicz w ogóle nie odpowiedział na przesłany apel. 
Osoby   i   organizacje,   które   się   pod   nim   podpisały,   zwróciły   się   do   niego   o   ponowne 
umieszczenie w porządku obrad Sejmu projektu ustawy o świadomym rodzicielstwie.

  Doświadczenia kobiet dowodzą, że ubocznym skutkiem zakazu aborcji jest zdecydowane 
pogorszenie   się   jakości   opieki   zdrowotnej   nad   kobietą   w   ciąży   wtedy,   gdy   dochodzi   do 
konfliktu między jej zdrowiem a zdrowiem płodu. Lekarze, lecząc kobiety w ciąży, niejako 
tracą   je   z   oczu,   koncentrując   się   na   ochronie   płodu.   Jest   to   nie   tylko   nieetyczne,   ale   i 
sprzeczne z obowiązującym prawem, które w takich sytuacjach daje pierwszeństwo kobiecie. 
Nasuwa  się  gorzkie  pytanie  - do  ilu  podobnych dramatów  będzie musiało  jeszcze  dojść, 
zanim   politycy,   media   i   społeczeństwo   zrozumieją,   że   jedynym   sposobem   rozwiązania 
problemu jest przywrócenie kobietom kontroli nad własnym zdrowiem i życiem. [A.S.] 

Sprawa Barbary Wojnarowskiej przed Sądem Najwyższym 

Adam Bodnar

1

Dnia 8 sierpnia 2005 r. Sąd Najwyższy poinformował o dopuszczeniu sprawy Barbary 
Wojnarowskiej   w   wyniku   kasacji   złożonej   od   wyroku   Sądu   Apelacyjnego   w 
Białymstoku. Dnia 13 października 2005 r. odbędzie się rozprawa w tej sprawie, która 
może mieć kluczowe znaczenie dla zasadności powództw z tytułu wrongful life
 (wrongful 
birth
[tzn. złego życia, złego urodzenia] w polskim prawie. 

Barbara Wojnarowska jest matką dwójki dzieci. Jej pierwsze dziecko urodziło się z chorobą 
genetyczną   -  hipochondroplazją  kości.   Gdy   w   1999   r.   zaszła   w   drugą   ciążę,   lekarze   ze 
Szpitala Wojewódzkiego w Łomży odmówili skierowania jej na badania genetyczne, pomimo 
istnienia   poważnych   podejrzeń,   iż   kolejne   dziecko   może   urodzić   się   z   tą   samą   chorobą 
genetyczną. Na skutek odmowy dokonania badań prenatalnych Barbara Wojnarowska nie 
mogła skorzystać ze swojego prawa do legalnej aborcji. Jej drugie dziecko urodziło się z tą 
samą chorobą  genetyczną co  pierwsze. Barbara i Sławomir Wojnarowscy złożyli w Sądzie 
Okręgowym w Łomży powództwo o odszkodowanie przeciwko wspomnianemu szpitalowi 
oraz   dwóm   jego   lekarzom   o   naruszenie  praw  pacjenta.   Wojnarowscy   zażądali 
zadośćuczynienia z tytułu naruszenia  praw  pacjenta (w wysokości 300 tys. zł), jak również 
odszkodowania   z   tytułu   pokrycia   kosztów   leczenia   i   rehabilitacji   dziecka,   zwiększonych 
kosztów utrzymania dziecka, utraty zarobków przez B. Wojnarowską oraz utraty w połowie 
zdolności do pracy. Pieniądze miałyby pokryć  m.in. koszty rehabilitacji i specjalistycznego 
leczenia dziewczynki, aż uzyska pełnoletniość (łącznie ok. 1,5 mln zł). 

Dnia 6 maja 2004 r. Sąd Okręgowy w Łomży uznał roszczenie Barbary Wojnarowskiej co do 
naruszenia praw pacjenta i zasądził na jej rzecz 60 tys. zł tytułem zadośćuczynienia oraz ok. 7 
tys. zł tytułem odszkodowania za utracone zarobki spowodowane opieką nad dzieckiem oraz 
koszty   leczenia   psychiatrycznego   B.   Wojnarowskiej.   Sąd   Apelacyjny   w   Białymstoku 
wyrokiem   z   dnia   5   listopada   2004   r.   uznał,   iż   należne   jest   jedynie   zadośćuczynienie   w 
wysokości 60 tys. zł. Oddalił natomiast pozostałe roszczenia. Co najważniejsze, sądy nie 
stwierdziły   istnienia   związku   przyczynowego   pomiędzy   odmową   badań   prenatalnych   a 

1

 Autor jest Koordynatorem Programu Spraw Precedensowych w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

background image

pogorszeniem się sytuacji finansowej B. Wojnarowskiej. Główne roszczenie, o właśnie tzw. 
złe   życie   (wrongful  life),   nie   zostało   przez  nie   uwzględnione.   Sądy   nie   zgodziły   się   na 
zasądzenie kosztów leczenia i rehabilitacji twierdząc, iż to rodzice w imieniu dziecka, a nie 
rodzice we własnym imieniu powinni dochodzić tego typu roszczeń. 

Zdaniem   Sądu   Apelacyjnego   w   Białymstoku   opinie   biegłych  zgromadzone     w  sprawie 
świadczą o tym, iż nie było możliwe wykrycie choroby córki państwa Wojnarowskich w 
momencie, kiedy dopuszczalne  jeszcze  było dokonanie  zabiegu aborcji  przez matkę.  Sąd 
stwierdził, że ewentualna aborcja mogła być dokonana do 20 tygodnia ciąży, a do tego czasu 
nie   jest   możliwe   wykrycie   choroby   dziecka.   Dlatego   też   nie   istniał   adekwatny   związek 
przyczynowy pomiędzy odmową skierowania na badania a szkodą p. Wojnarowskich, co 
powoduje, iż nie można na ich rzecz zasądzić odszkodowania z tytułu utraty zarobków przez 
matkę dziecka ani z tytułu rehabilitacji i leczenia dziecka.

W   kasacji   do   Sądu   Najwyższego,   przygotowanej   przez   prawników   współpracujących   z 
Helsińską Fundacją  Praw  Człowieka, podniesiona została przede wszystkim rażąco błędna 
ocena opinii biegłych przedstawionych w postępowaniu. Helsińska Fundacja Praw Człowieka 
uzyskała jednak niezależną opinię prof. dr hab. Marii Respondek-Liberskiej, z której wynika, 
iż jak najbardziej było możliwe dokonanie właściwych badań w czasie pozwalającym na 
przeprowadzenie aborcji, a opinie przedstawione w sprawie nie uwzględniały współczesnego 
stanu   wiedzy.   Kasacja   odnosi   się   także   do   kwestii,   jak   należy   badać   istnienie   związku 
przyczynowego   w   sprawach   dotyczących   roszczeń   typu  wrongful  life/wrongful  birth  i 
wskazuje, że polskie prawo nie jest w tym względzie wystarczająco jasne.

Warto podkreślić, iż Sąd Najwyższy, jeśli dopatrzy się błędów w procedurze lub błędów 
merytorycznych, może w tej sprawie podjąć dwa rodzaje decyzji - może uchylić wyrok i 
przekazać sprawę do ponownego rozpoznania sądowi niższej instancji lub też samodzielnie 
orzec   merytorycznie.   Ten   drugi   przypadek   zdarza   się   rzadko,   zważywszy   jednak   na 
precedensowy charakter sprawy, być może Sąd Najwyższy zdecyduje się na samodzielne 
zakończenie postępowania w sprawie.

Barbara Wojnarowska wszczęła również postępowanie dyscyplinarne przeciwko lekarzowi 
Leszkowi   P.,   który   dopuścił   się   naruszenia   jej  praw  pacjenta.   Po   5   latach   postępowania 
wydane   zostało   postanowieniu   o   przedawnieniu   karalności   czynów   popełnionych   przez 
Leszka P., a postępowanie w sprawie uległo umorzeniu. Leszek P. nigdy nie został ukarany za 
naruszenie praw  Barbary Wojnarowskiej. W sprawie tej interweniował niedawno Minister 
Zdrowia,   wskazując   na   duże   zaniedbania   w   prowadzeniu   postępowania   dyscyplinarnego. 
Interwencja nie przyniosła jednak dotychczas żadnych rezultatów. 

Bardziej papiescy od papieża

Jeśli   ktoś   nie   wierzy,   że   kobiety   w   Polsce   nie   są   w   stanie   wyegzekwować   zabiegów 
przerwania   ciąży,   do   których   w   świetle   ustawy   mają   prawo,   powinien   zapoznać   się   ze 
staraniami   szpitala   wojewódzkiego   w   Poznaniu   o   nadanie   mu   imienia   Jana   Pawła   II. 
Przedstawiając   tę   propozycję   metropolicie   poznańskiemu,   Rada   Ordynatorów   szpitala 
zapewniała, że w szpitalu nie przeprowadza się aborcji. Rada otwarcie przyznała więc, iż za 
nic ma obowiązujące prawo. Ordynatorzy - lekarze przecież - nie uwzględnili nawet takiej 
sytuacji, gdy trzeba przerwać ciążę, by ratować życie kobiety. Nie wiemy, czy Rada odniosła 
się   również   do   innych   świadczeń   medycznych   potępianych   przez   Kościół,  np.   do   badań 
prenatalnych.   Wiemy   natomiast,   że   w   praworządnym   kraju   takie   stanowisko   szpitala 

background image

finansowanego   ze   środków   publicznych   powinno   wywołać   reakcję   jego   organu 
założycielskiego, Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia. 

Warto podkreślić, że szpital ubiegając się o imię zmarłego papieża podejmuje decyzję na 
długie lata i w pewnym sensie dąży do zamrożenia polskiej rzeczywistości. Bez względu na 
to,   jak   w   przyszłości   wyglądałoby   prawo   dotyczące   dopuszczalności   przerywania   ciąży, 
pacjentki tego szpitala i tak nie odczułyby różnicy. Watykan uznał jednak, że gwarancje 
szpitala są zbyt słabe i odmówił wydania zgody. Jest w tym jakiś paradoks, że to właśnie 
Watykan,   a   nie   odpowiednie   polskie   instytucje,   położył   tamę   dalszej   ideologizacji 
publicznych szpitali - poznański szpital miałby niewątpliwie licznych naśladowców. [AS]

 

Wystawa plakatu "Moje życie - moja decyzja"

Aleksandra Józefowska

W dniu 22 czerwca w Cafe Kulturalna w Pałacu Kultury i Nauki odbył się wernisaż wystawy 
najlepszych prac nadesłanych na Konkurs Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny 
pod hasłem „Moje życie – moja decyzja”.

W Cafe Kulturalna do 13 lipca można było oglądać 28 najlepszych prac odnoszących się 
tematycznie do zagadnień związanych z prawem do rzetelnej edukacji seksualnej, prawem do 
antykoncepcji i prawem do przerywania ciąży.

Prace   były   bardzo   różnorodne   i   odznaczały   się   wysokim   poziomem.   Artyści   na   wiele 
sposobów podejmowali tematykę konkursu. 

Niektóre plakaty wskazują na duże zaangażowanie, bunt wobec polskiej rzeczywistości, w 
innych autorzy posłużyli się kpiną i dystansem.

Warte   uwagi   są   niektóre   hasła   z   plakatów,  np.   „MIŁOŚĆ   NIE   CIĄŻY”   (plakat   Rafała 
Bartleta  z   Warszawy   przedstawiający   różowe   serce   z   prezerwatywy),   „OTO   JA 
SŁUŻEBNICA   PAŃSTWA.   NIECH   MI   SIĘ   STANIE   WEDŁUG   USTAWY   WASZEJ” 
(hasło z plakatu Anity Jaźwiec z Charsznicy przedstawiającego postać Madonny ze sceny 
zwiastowania. W tle, za pokorną sylwetką kobiety, autorka umieściła symbol orła białego).

Zwycięski   plakat  Anny   Pol  z   Wrześni   podpisany   jest   hasłem   „NIE   TWÓJ   INTERES" 
wykpiwającym męskocentryczne podejście do spraw płci i praw reprodukcyjnych kobiet.

  Hasło Lei  Buragiewicz  z Warszawy „WEŹ GŁOŚNIEJ” (plakat przedstawia symboliczne 
postaci, kobiecą i męską, przy radiowym suwaku regulacji  dźwięku).   Umieszczenie hasła 
przy postaci kobiecej dało temu prostemu projektowi rewolucyjny wdzięk i dziewczyńską siłę 
przywodzącą na myśl pierwsze manify.

Projekty były przemyślane i dobre graficznie, w Konkursie wzięło udział 93 artystów z kraju i 
z zagranicy. 

Wyboru najlepszych prac dokonała Kapituła w składzie:

Anna Baumgart, Jolanta Brach-Czaina, Tomasz Jastrun, Krystyna Kofta, Izabela Kowalczyk, 
Piotr Nowicki, Teresa Oleszczuk, Kamil Sipowicz, Kazimiera Szczuka, Magdalena Środa.

background image

Wystawa   okazała  się     sukcesem  i   prosto   z   Cafe   Kulturalna   została   zaproszona   do 
warszawskiego klubu Regeneracja przy ul. Puławskiej 61, gdzie można ja było oglądać przez 
miesiąc.

Została   doceniona   i   pozytywnie   zrecenzowana   w   „Wysokich   Obcasach”   i   w   „WiKu  – 
Warszawskim Informatorze Kulturalnym” wychodzącym wraz z tygodnikiem „Wprost”.

Wybrane prace można zobaczyć na naszej stronie internetowej 

www.federa.org.pl

 

Czymże jest wojna wobec aborcji?

Aleksandra Solik

Szokująca wystawa, która w czerwcu stanęła w Łodzi, a w lipcu na ulicach Lublina, jeszcze 
raz udowodniła, że przeciwnicy prawa kobiet do samostanowienia nie przebierają w środkach, 
by  wytworzyć  klimat,  który  raz  na   zawsze  wykluczy  temat  dopuszczalności  przerywania 
ciąży   z   debat   publicznych.   Zestawienie   drastycznych   zdjęć   ofiar   działań   wojennych   ze 
zdjęciami usuniętych płodów miało wywołać atmosferę potępienia nawet dla tych kobiet, 
które zaledwie odważą się pomyśleć o przerwaniu ciąży, a cóż dopiero wystąpić w obronie 
swojego prawa. Informując o wystawie, media odnotowywały głosy ludzi zaalarmowanych 
tym,   że   na   oglądanie   zdjęć   narażone   zostały   dzieci.   Problem   w   tym,   że   szokowanie 
najmłodszych   drastycznymi   materiałami   dotyczącymi   przerywania   ciąży   jest   świadomą 
strategią zwolenników zakazu aborcji. Dość przypomnieć seanse "Niemego krzyku" i innych 
szokujących filmów, wyświetlanych podczas lekcji religii już od najmłodszych klas szkoły 
podstawowej. Co ciekawe, ci którzy bez skrupułów wyświetlają te filmy, hałaśliwie bronią 
dziecięcej  niewinności,  gdy  dochodzi  do  dyskusji  o  edukacji  seksualnej  w  szkołach.  Nic 
dziwnego. O to przecież właśnie chodzi, by dzieciom jak najwcześniej wstawić w głowy 
"klisze",   które   w   przyszłości   uchronią   je   od   zbędnych   rozterek.   Chodzi   o   wychowanie 
pokolenia kobiet, które, gdy zajdzie taka potrzeba, przerwą ciążę, ale po cichu. Głośno będą 
zawsze deklarowały swoją prawomyślność. Przecież nie od dziś wiadomo, że przeciwnikom 
aborcji   nie   zależy   na   tym,   by   ciąż   nie   przerywano.   Gdyby   tak   było,   walczyliby   o 
antykoncepcję,   a   przynajmniej   jej   nie   zwalczali.   Przeciwnikom   prawa   kobiet   do 
samostanowienia chodzi o to, by nas - kobiety - obciążyć wiecznym poczuciem winy nie 
tylko za nasz własny czyn (każda z nas może być przecież potencjalną podejrzaną), ale za 
całe zło panujące na świecie. Nie przypadkiem Kościół określa przerwanie ciąży mianem 
holocaustu i twierdzi, że u źródeł tej i innych zbrodni ludzkości leży właśnie aborcja To taki 
zabieg, sprytna manipulacja, który ma sprawić, że oglądając wystawy w Łodzi i Lublinie nie 
zapytamy o zasadność wojen i cierpienia ofiar. Te były i będą, bo przecież trudno sobie 
wyobrazić   nasz   piękny   świat   bez   "prawdziwych"   przywódców   wypowiadających   wojny 
wszelkiemu "złu". Grozą ma nas jednak przejąć myśl, że kobieta - puch marny - legalnie 
zadecyduje o tym, czy ktoś się urodzi, czy nie. Owszem, może jakaś speckomisja, jakieś 
ważne gremium, ale kobieta…

background image

Molestowanie seksualne we Frito-Lay – proces karny ruszył

Adam Bodnar, Dominika Bychawska

2

 

Dnia 17 sierpnia 2005 r. przed Sądem Rejonowym w Grodzisku Mazowieckim odbyła 
się pierwsza rozprawa w sprawie molestowania seksualnego w zakładzie  Frito-Lay  w 
Grodzisku   Mazowieckim.   Proces   może   mieć   przełomowe   znaczenie   dla   nagłośnienia 
problemu molestowania seksualnego w miejscu pracy. 

Sprawa   molestowania   seksualnego   w   zakładach  Frito-Lay  w 

Grodzisku Mazowieckim wybuchła pod koniec 2004 r., kiedy to nagle 
zwolnionych zostało osiem kobiet pracujących przy linii produkcyjnej jako  
pakowaczki.   Zdaniem   pracownic,   ich   zwolnienie   było   sposobem   na 
pozbycie się kłopotu, kiedy pojawiły się plotki oraz zarzuty molestowania 
seksualnego   stawiane   jednemu   z   przełożonych.   Zaraz   po   zwolnieniu 
pokrzywdzone   pracownice   poskarżyły   się   przedstawicielowi   NSZZ 
Solidarność.   Trzy   z   nich   zarzuciły,   iż   ich   przełożony   dopuścił   się  
molestowania   seksualnego   w   stosunku   do   nich,   a   5   pozostałych,   iż 
zostały   zwolnione,   gdyż   wiedziały   o   molestowaniu   w   zakładzie. 
Przedstawiciel   związków  zawodowych  próbował  wyjaśnić   tę   sprawę  z 
kierownictwem  Frito-Lay,   żądając   przywrócenia   pokrzywdzonych   do 
pracy   -   jednak   bezskutecznie.   Dnia   12   stycznia   2005   r.   w   Gazecie 
Wyborczej   pojawiła   się  publikacja  „Za   co  Frito-Lay  wyrzuca  z   pracy”. 
Tego   samego   dnia   z   Prokuratury   Okręgowej   w   Warszawie   do 
Prokuratury   Rejonowej   w   Grodzisku   wpłynęło   zawiadomienie   o 
przestępstwie   złożone   przez   Region   Mazowsze   NSZZ   Solidarność,   a 
dotyczące popełnienia przestępstw nadużycia stosunku zależności przez 
kierownika   zmiany   we  Frito-Lay,   Wojciecha   O.,  wobec  pracownic 
zakładu oraz naruszenia ich praw pracowniczych. 

W swoich wyjaśnieniach złożonych w prokuraturze trzy pokrzywdzone wyznały, że od 2002 
r. do grudnia 2004 r. Wojciech O. przy użyciu przemocy dotykał ich intymnych części ciała 
po zaproszeniu  do swojego  biura,  często podczas  nocnej  zmiany.  Za  brak  posłuszeństwa 
groził utratą pracy. Zdaniem kobiet wcześniej zdarzało się, że Wojciech O.  podchodził  do 
kobiet na hali produkcyjnej i w obecności pozostałych pracownic łapał je za ręce, obejmował 
w pasie lub prawił komplementy. Do momentu zwolnienia z pracy żadna z molestowanych 
kobiet   nie   wiedziała,   że   pozostałe   też   były   molestowane   seksualnie   przez   Wojciecha   O. 
Podkreślają,   iż   nigdy   nie   było  zastrzeżeń   co  do   wykonywanej   przez   nie   pracy,   a   wręcz 
przeciwnie, były kilkakrotnie nagradzane przez firmę. 
Pozostałe pięć kobiet poinformowało prokuraturę, że widziało, jak kierownik zmiany wzywał 
trzy   molestowane   kobiety   do   pokoju.   Gdy   wracały   ze   „spotkania”,   były   bardzo 
zdenerwowane, nie chciały jednak powiedzieć, o co chodzi. Dopiero po zwolnieniu jednej z 
nich, w dniu 17 grudnia 2004 r. dowiedziały się, dlaczego je zwolniono. Zaczęły więc głośno 
komentować zaistniałą sytuację w zakładowej szatni. W dniu 29 grudnia 2004 r. wszystkie 
zostały zwolnione, pomimo osiąganych dobrych wyników w pracy. Jedna z nich podkreślała 

2

 

Autorzy pracują w Programie Spraw Precedensowych Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

background image

np., że 4 grudnia tego samego roku otrzymała roczną nagrodę za dobrą pracę, jednak po 25 
dniach   zwolniono   ją   za   „niską   wydajność”.   Oskarżony   Wojciech   O.  poinformował  ją 
wówczas, że zwolnienie jest skutkiem „buntowania załogi”. Niektóre z pracownic odmówiły 
podpisania   oferowanego   im   rozwiązania   umowy   „za   porozumieniem   stron”   i   otrzymały 
wypowiedzenia. Tym, które je  podpisały, firma wypłaciła  wysokie w  stosunku do pensji 
odprawy.

Pod koniec stycznia 2005 r. Wojciech O.  został  aresztowany oraz postawiono mu zarzuty.  
4 lutego 2005 r. zostały przedstawione zarzuty kierownikowi kadr Grzegorzowi M. o to, że 
wykonując czynności z zakresu prawa pracy, działając z góry powziętym zamiarem, złośliwie 
naruszał   prawa   pracowników   wynikające   ze   stosunku   pracy,   grożąc   zwolnieniem 
dyscyplinarnym. 

Od momentu wszczęcia śledztwa przez prokuraturę sprawa powodowała poważne napięcia 
w   społeczności   lokalnej   Grodziska   Mazowieckiego.   Grupa   pracowników  Frito-Lay, 
wspierana przez żonę oskarżonego, rozsyłała liczne petycje twierdzące, iż został on niewinnie 
oskarżony. Pokrzywdzonym kobietom zarzucano, iż działają w zmowie. Jednocześnie różne 
działania podejmowane przez zarząd spółki  Frito-Lay  skłaniały do podejrzeń, iż być może 
chodzi o zatuszowanie całej sprawy (Rafał Kalukin, Tuszowanie molestowania we Frito-Lay
„Gazeta Wyborcza” z dnia 5 maja 2005 r.). Podejmowane były również próby wyłączenia 
prokurator Krystyny Paszek prowadzącej postępowanie w sprawie i przekazanie sprawy innej 
jednostce prokuratury do rozpoznania. 

Dnia   26   kwietnia   2005   r.   żona   oskarżonego   złożyła   w   sądzie   oświadczenie,   poparte 
dowodami, z którego miało wynikać, iż jej mąż jest niewinny, a cała sprawa to spisek i 
zmowa   kobiet   w   celu   uzyskania   wysokiego   odszkodowania   Odbyło   się   to   w   obecności 
praktycznie wszystkich najważniejszych mediów. 

W mediach pojawiła się także informacja o skierowaniu pod koniec kwietnia 2005 r. pozwu 
przeciwko pokrzywdzonym kobietom o naruszenie dóbr osobistych Wojciecha O., polegające 
na   niesłusznym   i   bezpodstawnym   oskarżeniu   o   molestowanie   seksualne.   Zgodnie   z   tymi 
informacjami, od ośmiu kobiet zażądano zadośćuczynienia w łącznej wysokości 40 tys. zł, 
które   przeznaczone   zostałoby   na   "Niebieską   Linię".   Co   ciekawe,   do   dnia   dzisiejszego 
pokrzywdzone   kobiety   nie   dostały   tego   pozwu,   co   rodzi   pytanie,   czy   w   istocie   był   on 
skierowany do sądu, czy też informacja prasowa o jego złożeniu była jedynie elementem 
strategii procesowej. 

Dnia   13   kwietnia   2005   r.   Prokuratura   Rejonowa   w   Grodzisku   Mazowieckim   po 
przeprowadzeniu śledztwa złożyła akt oskarżenia przeciwko Wojciechowi O. i Grzegorzowi 
M.   Pierwszego   oskarżono   o   nadużycie   stosunku   zależności   oraz   o   doprowadzanie 
poszkodowanych   pracownic  do     czynności  seksualnych   przy   użyciu   przemocy   i   groźby 
zwolnienia   z   pracy.   Grzegorza   M.   oskarżono   o   złośliwe   naruszanie  praw  pracowniczych 
wynikających   ze   stosunku   pracy   i   grożenie   dyscyplinarnym   zwolnieniem   z   pracy.   Akt 
oskarżenia   był   kwestionowany   przez   Sąd   Rejonowy   w   Grodzisku   Mazowieckim. 
Postępowanie   w   tej   kwestii   skończyło   się   dopiero   w   lipcu   2005   r.,   co   pozwoliło   na 
rozpoczęcie procesu. 

Pod   koniec   lipca   2005   r.   Wojciech   O.,  po  sześciu   miesiącach   przebywania   w   areszcie 
tymczasowym, został z niego zwolniony za kaucją, tak aby mógł odpowiadać z wolnej stopy. 
W   tym   czasie   do   sprawy   w   charakterze   oskarżycielek   posiłkowych   przyłączyły   się   trzy 
pokrzywdzone kobiety. 

background image

Dnia 17 sierpnia 2005 r. odbyła się pierwsza rozprawa. Oskarżeni reprezentowani są przez 
jednych   z   najlepszych   adwokatów   warszawskich,   m.   in.  mec.   Jacka   Dubois   oraz  mec. 
Krzysztofa Stępińskiego. 

Do postępowania włączyła się Helsińska Fundacja  Praw  Człowieka, która udziela pomocy 
poszkodowanym kobietom. Na prośbę Fundacji pełnomocnikami oskarżycielek posiłkowych 
są prof. Zbigniew Hołda,  mec. Wojciech  Hermeliński  oraz  mec. Monika Gąsiorowska. Sąd 
zadecydował, że rozprawy będą się odbywały z wyłączeniem jawności. Pierwsza rozprawa 
została   odroczona   ze   względu   na   chorą   rękę   jednego   z   oskarżonych   i   brak   możliwości 
robienia przez niego notatek. Sprawa zapowiada się niezwykle trudno, ponieważ na razie nie 
są   znane   w   niej   żadne   materialne   dowody,   a   sąd   będzie   musiał   ją   rozstrzygnąć   przede 
wszystkim na podstawie zeznań świadków. 

Równolegle   do   sprawy   karnej   w   stosunku   do   trzech   poszkodowanych   kobiet   toczą   się 
postępowania o przywrócenie do pracy. Kobiety wspierane są przez NSZZ Solidarność.

Sprawa molestowania seksualnego we Frito-Lay  budzi szerokie zainteresowanie za granicą. 
W lipcu 2005 r. w Polsce gościli działacze oraz dziennikarze związków zawodowych ze 
Skandynawii,   którzy   na   koniec   wizyty   wystosowali   oficjalne   oświadczenie.   Ponadto   za 
pracownicami  Frito-Lay  ujęły się takie organizacje związkowe jak  International  Union  of 
Food,  Agricultural, Hotel,  Restaurant, Catering,  Tobacco  and  Allied  Workers’  Associations 
(IUF) oraz European Federation of Food, Agriculture and Toursim Trade Unions, składając 
oficjalne   protesty   w   tej   sprawie.   Podkreślić   należy,   iż  Frito-Lay  jest   częścią 
międzynarodowego koncernu  Pepsico, którego „Światowy Kodeks Postępowania” zakłada 
"stworzenie miejsca pracy wolnego od wszelkich form dyskryminacji, w tym molestowania 
seksualnego".

 

Działania Światowej Koalicji Młodzieży (World Youth Day 4 All) 
podczas Światowego Dnia Młodzieży w Kolonii

Urszula Skowrońska

W   dniach   15–21   sierpnia   w   Kolonii   odbywały   się   Światowe   Dni   Młodzieży.   Jednym   z 
wydarzeń towarzyszących była kampania Światowej Koalicji Młodzieży.

Koalicja  World  Youth  Day  4  All  (WYD4All)   działa   na   rzecz   reformacji   kościoła 
katolickiego, promuje prawa reprodukcyjne i zdrowie seksualne oraz aktywne uczestnictwo 
młodzieży w procesach decyzyjnych. WYD4All w Kolonii wspiera kampanię „Condoms  4 
Life”  mającą   na  celu  zwrócenie  uwagi  na  tragiczne  skutki  papieskiego  zakazu  używania 
prezerwatyw.    Więcej   informacji   na   temat   kampanii   można   znaleźć   na   stronie 

www.condoms4life.org

.

W skład koalicji World Youth Day 4 All wchodzą: 

        

We Are Church – YOUTH

www.youth.we-are-church.org

 

        

YouACT

www.youACT.org

 

        

Grupa Młodzieżowych Edukatorów Seksualnych Ponton przy Polskiej Federacji na 

rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, 

www.federa.

  

org

  

  

        

Catholics for a Free Choice

www.catholicsforchoice.org

 

        

CDD Bolivia/Catolicas por el Derecho a Decidir

background image

        

Homosexuals and Church, 

www.huk.org

 

Do Koalicji przystąpili młodzi ludzie z kilku organizacji z całego świata - wśród nich  znaleźli 
się wolontariusze z Armenii, Boliwii, Brazylii, Bułgarii, Danii, Holandii, Irlandii Niemiec, 
Polski,   Portugalii,   Rumunii,   Serbii,   Stanów   Zjednoczonych   czy   Karaibów.   Głównym   ich 
celem i zadaniem podczas 20 Światowego Dnia Młodzieży w Kolonii było zaapelowanie do 
Benedykta   XVI   i   innych   wysokich   władz   kościelnych   o   zmianę   stanowiska   dotyczącego 
zakazu używania prezerwatyw. Najważniejszymi wydarzeniami kampanii były: 

Akcja  bilboardowa  –   na   wielu   centralnych   stacjach   metra   można   było   zobaczyć 
plakaty promujące używanie prezerwatyw z hasłami w wielu językach,  tak aby  jak 
największa   liczba   wizytujących   Kolonię   pielgrzymów   mogła   zapoznać   się   z   ich 
treścią.   Głównym   przesłaniem   każdego   z   plakatów   było:   „Good  Catholics  Use 
Condoms” (Dobry katolik stosuje prezerwatywy). 

Niestety podczas tych kilku dni świętowania przez młodzież wizyty papieża doszło do 
aktów wandalizmu na plakatach koalicji. 

Konferencja   prasowa   –   w   przeddzień   Światowego   Dnia   Młodzieży   odbyła   się 
konferencja   prasowa,   podczas   której   członkowie   WYD4All   apelowali   do   władz 
Watykanu o zniesienie zakazu stosowania prezerwatyw, które są najskuteczniejszą 
metodą   zapobiegania   rozprzestrzenianiu   się   epidemii   HIV/AIDS.   Reprezentanci 
koalicji wezwali podczas swoich wystąpień papieża, aby wykorzystał zbliżające się 
dni  jako  szansę  wysłuchania   tych  wszystkich,  którzy  mogą  stać  się  ofiarami   jego 
stanowiska.

Akcja uliczna – jednym z najważniejszych elementów kampanii była trwająca przez 
wszystkie   dni   WYD   akcja   uliczna.   W   akcję   tę   włączeni   byli   wszyscy   uczestnicy 
koalicji. Ubrani w identyczne czerwone koszulki z napisem „Condoms  save  lives” 
(prezerwatywy   ratują   życie)   zbierali   się   w   najważniejszych   i   najczęściej 
odwiedzanych przez pielgrzymów miejscach. Rozdając specjalnie przygotowane do 
tego celu pocztówki i naklejki wykorzystywali każdą sposobność do porozmawiania z 
młodymi   katolikami   z   całego   świata,   by   poznać   ich   opinię   na   temat   samej   akcji, 
stanowiska   kościoła   oraz   ich   osobistych   doświadczeń   z   tego   zakresu.   Ta   forma 
działalności   okazała   się   bardzo   skuteczna   –   cieszyła   się   dużym   zainteresowaniem 
pielgrzymującej młodzieży oraz mediów z różnych krajów, dzięki czemu informacja o 
działaniach koalicji WYD4All docierała do bardzo szerokiego grona odbiorców. Oto 
lista niektórych mediów, w których ukazały się informacje na temat akcji: Deutsche 
Welle, Germany;  the  Associated  Press;  The  Guardian  UK; Times  Online  (London); 
the National Catholic Reporter; Vatican Radio (!!); RTE (Ireland); 2DF TV; Ren TV 
(Russia); Deutsche Welle; Le Soir in Belgium; BBC World Service; ABC News USA; 
CBS   News   USA;  Canal+;  Die  Welt;   WDR;   Los   Angeles   Times,   CA;  The 
Conservative Voice; EiTB, Spain; Correio Braziliense; Radio Tok FM.

Więcej   informacji   dotyczących   kampanii   na   stronach:

 

www.wyd4all.org

www.wyd4all.blogspot.com

 

 

background image

ZE ŚWIATA

Do 30 tygodnia ciąży płód nie odczuwa bólu. Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego z 
San Francisco opublikowali wyniki badań, które zmieniają stan wiedzy na temat odczuwania 
bólu przez płód. Dotychczas sądzono, że płód odbiera przykre bodźce od 20 tygodnia ciąży. 
Przeprowadzone badania wykazują jednak, że osiąga taką zdolność dopiero w 30 tygodniu 
ciąży,   gdy   połączenia   nerwowe   między   wzgórzem   i   korą   mózgową   stają   się   w   pełni 
rozwinięte. Wyniki badań wpłyną na procedury wewnątrzmacicznych operacji na płodzie. 
Świadczą bowiem o tym, że dotychczasowy zabieg znieczulenia płodu nie jest konieczny. Ma 
to znaczenie dla kobiety - dodatkowa dawka środków znieczulających podawana z myślą o 
płodzie może stanowić dla niej zagrożenie. Wyniki badań wywołały protesty przeciwników 
prawa kobiet do decydowania, którzy w swoich kampaniach  zmierzających do ograniczenia 
dopuszczalności przerywania ciąży wykorzystują argument cierpienia płodu.   

Push Journal, 24.08.2005

Więzienie   za   przerwanie   ciąży.  Międzynarodowa   organizacja   praw   człowieka  Human 
Rights  Watch  poparła  stanowisko   kolumbijskich  obrończyń praw kobiet z  Women's  Link 
Worldwide,   które   zwróciły   się   to   Trybunału   Konstytucyjnego   Kolumbii   o   uznanie 
restrykcyjnego   prawa   antyaborcyjnego   za   niezgodne   z   konstytucją.   Kolumbijskie   prawo 
przewiduje kary więzienia dla kobiet,  które  przerwały ciążę,  nawet  wtedy,  gdy była ona 
wynikiem   gwałtu   lub   zagrażała   ich   życiu.   Kolumbia   była   wielokrotnie   krytykowana   za 
nieludzkie   prawo   antyaborcyjne   przez   różne   instytucje   ONZ.   Zamiast   jednak   złagodzić 
przepisy, w 2005 roku wprowadziła poprawkę podwyższającą kary dla kobiet z 3 do 4,5 lat 
pozbawienia wolności. 

Human Rights Watch, 27.06.2005

 

Północna   Irlandia  -   prawo   do  przerwania  ciąży.  Grupa   parlamentarzystów   brytyjskich 
zaapelowała o zmianę restrykcyjnego prawa dotyczącego dopuszczalności przerywania ciąży 
w Północnej Irlandii. Przerywanie ciąży jest legalne w Anglii i Walii od 1967 roku. W Płn. 
Irlandii jest dopuszczalne tylko dla ratowania życia i zdrowia - fizycznego i psychicznego - 
kobiety.

ASTRA Biuletyn, 8/2005

Pigułka  dla  mężczyzn.  Prawdopodobnie   jeszcze  w  tym  roku  rozpocznie  się   trzecia  faza 
badań nad męską antykoncepcją. Jeśli wyniki badań okażą się pomyślne, produkt powinien 
pojawić się w sprzedaży w 2008 lub 2009 roku. Producenci twierdzą, że ewentualne skutki 
uboczne nie będą gorsze niż te, z którymi mają do czynienia kobiety stosujące pigułki.

ASTRA  biuletyn, 8/2005
Opracowała Aleksandra Solik

Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny

Ul. Nowolipie 13/15, 00-150 Warszawa

Tel./fax: 22 635 93 95, tel. 22 635 93 92

www.federa.org.pl

   

federacja@federa.org.pl

WEJDŻ 

  

NA 

   STRONĘ 

  

FEDERACJI I ZAMÓW BEZPŁATNY BIULETYN 

  


Document Outline