background image

ROZDZIAŁ 4

Tad wypełnił jeszcze kilka dokumentów lotniczych. Wyciągnął piwo z 
lodówki i włączył telewizor by leciał w tle gdy usiadł i przerzucił kilka 
magazynów na stole.
Tracił czas do czasu gdy będzie mógł zabrać Missy na wieczór i wiedział o 
tym Powiedziała, że będzie gotowa na ósmą, a on się przejmował i martwił 
jakby z powrotem był w liceum. Od soboty czekał trzy dni, trzy noce gdy 
jego umysł tworzył najbardziej erotyczne sny żeby go dręczyć. Miał stałą 
erekcję, a każde krótkie mignięcie Missy w miejscu roboczym, 
doprowadzały jego potrzebę do wrzenia.
Randka z Missy, prawdziwa, rzeczywista randka dorosłych. To 
wystarczyło by jego zmartwienia o aktywacji zeszły na drugi plan, 
przynajmniej tymczasowo. Telefon zadzwonił a jego serce skoczyło. 
Wtedy zdało sobie sprawę, że to nie jego domowy telefon czy komórka.
Cholera. Nie mógł uwierzyć, że zapomniał o siostrze. Był wtorek, a Robyn 
miała się dziś wieczorem zgłosić. Dobrze, że był jeszcze w domu bo 
inaczej dostałaby bzika. Otwarł telefon satelitarny żeby sprawdzić 
wiadomość. Z głośnika wydobył się głos.
Dziwne. Robyn nigdy nie mówiła na głos. Była głucha. Migała albo pisała 
wiadomości albo tupała i rzucała przedmiotami.
- Halo? - Powiedział niepewnie Tad.
- Cześć, Tad, mówi Keil Lynus. Jak się masz, człowieku?
- Hej. Mam się świetnie. - spojrzał na telefon starając się dowiedzieć co w 
tym telefonie było dziwnego. Keil był regularnym klientem, 
przewodnikiem dziczy i świetnym facetem, który przy okazji jest też 
wilkiem. Był również tym, który wyjaśnił wszystko o wilkołakach gdy 
jego młodszy brat spartaczył i przypadkowo zmienił się przed Tadem. - Co 
jest? Problemy z TJ'em? Potrzebujesz pomocy przy ratowaniu go?
- Nie, TJ nie potrzebuje żadnego ratowania, już go wyciągnęliśmy.

background image

- Niemożliwe, ja żartowałem. Twój brat jest taką dupą. - coś się stało. Keil 
nigdy do niego nie dzwonił - on e-mailował swoje prośby lotu. Tad 
wyłączył głos w telewizorze i starał się skupić.
- Wiem, jest całkowitym wrzodem na tyłku. - nastąpiła pauza na sekundę 
zanim Keil kontynuował - Jednak czegoś potrzebuję.
Wtedy to dotarło. Nikt nie powinien używać tego numeru poza Robyn. 
Brzuch Tada napiął się z ekscytacji. Cholera, coś się działo. 
- Keil? Dlaczego dzwonisz do mnie z telefonu satelitarnego mojej siostry? 
Czy wszystko jest w porządku? Ona jest z tobą czy co?
- Ma się dobrze. W zasadzie, Robyn i ja jesteśmy partnerami i ja....
Jego brzuch się rozluźnił, ale cała jego krew w ciele ruszyła do jego głowy 
i pokój zawirował. OMG. 
- Nie cholerne możliwe! To fantastycznie. Nigdy mi się nie śniło, że 
będziesz tym jedynym dla niej. - w tle nastąpił szeleszczący dźwięk i kilka 
klaśnięć i klepnięć. - Jak ona się z tym czuje? Jak to odkryła?
- Poczekaj, Tad, staje się trochę rozbrykana. Chyba się martwi, że masz 
atak albo coś. Chcesz z nią porozmawiać?
- Oczywiście! Daj mi sekundę...
Co tu mówić o zaskakujących wiadomościach. To wyszło lepiej niż 
kiedykolwiek sobie wyobrażał. Jego siostra znalazła swojego partnera. 
Wystukał wiadomość na klawiaturze.
T: Gratulacje, siostro, Keil jest niesamowity. Cieszę się z twojego powodu.
R: Znasz Keila? Wiesz czym jest?
T: Taa. Wilk. Szybko działasz siostro
Następna wiadomość potrzebowała trochę czasu na przyjście, ale już 
zgadną co miała zamiar powiedzieć. To była jej ulubiona groźba. 
R: Jesteś taaaaaaki martwy gdy następnym razem cię zobaczę
T: Też cię kocham, Robyn
R: Dureń
Cóż, to byłoby na tyle inteligentnej rozmowy ze strony Robyn jeśli 
ograniczała się do jedno słownych zniewag. Słaby dźwięk głosów dotarł 
do uszu Tada, ponownie uniósł słuchawkę do uszu.
- Keil? Jesteście partnerami? To jest takie świetne. To znaczy, naprawdę. - 
Tad był lekko w szoku. Robyn wyjechała  tylko cztery dni temu, a oni już 
byli partnerami? Do diabła, to znaczy, że ona najwyraźniej nie miała jego 
problemów z - potrząsnął głową. Nie ma mowy żeby myślał o jego 
siostrze uprawiającej seks.
- Cóż, dzięki. To była niespodzianka, ale ona jest niesamowita, Tad. Hej, w 
ten weekend zdarzy się coś, jakbyś chciał się przyłączyć. Pierwsza pełnia 

background image

Robyn będzie w sobotę.
Tad zamarł. Zapomniał o tym smakołyku. Teraz gdy Robyn znalazła 
partnera, będzie mogła zmienić się w wilka. Pierwsza przemiana zawsze 
miała miejsce podczas pełni księżyca by pomóc nowicjuszom wyjść. 
Gorąca cholera, to była ekscytująca wiadomość. Wtedy rzeczywistość 
opadła jak przekłuty balon.
- Bardzo chciałbym tam być, ale nie mogę się zmienić. Wiesz, że ja nie, 
cóż, nie chcę nikogo zmartwić jeśli moja obecność nie będzie mile 
widziana.
- Oczywiście, że możesz przyjechać! Jesteś rodziną, nawet jeśli nie jesteś 
jeszcze zainicjowany.
- To znaczy, to nie tak, że nie chcę żeby to się stało. Jak nie mogę, no 
wiesz. - jego twarz stała się gorąca, nawet rozmawiając o tym przez 
telefon z Keilem. Pełnokrwiste wilki nigdy nie bardzo rozumieją jego 
niezdecydowania do ujmowania tradycji Pierwszego Parzenia.
- Wiem, Tad. Czasem się zdarza, facet. Muszę iść. Robyn każe mi płacić za 
tą rozmowę.
Tak racja. Jakby to było problemem.
- Umm, czy nie mówiłeś mi, że masz fundusz powierniczy jak również 
biznes przewodniczy?
Niski głos Keila rozbrzmiał echem na linii.
- Stać mnie na to, ale dlaczego miałbym spędzić więcej czasu na rozmowę, 
zamiast z moją partnerką?
Tad zaśmiał się. To brzmiało jak Keil.
- Rozumiem. Miesiąc miodowy. Miłej zabawy i zobaczymy się w Haines 
w sobotę. Ucałuj ode mnie Robyn. Oh, i witam w rodzinie.

*** 

Missy otwarła drzwi jej hotelowego pokoju i poczerwieniała na widok 
Tada z pojedynczą żółtą różą.
- Tad, jak słodko. Dziękuję. - Missy wzięła kwiat. Zastanawiała się czy 
wrócić do środka i włożyć ją do wody czy pozostawić w ręce. Jeśli 
wejdzie do pokoju to może zaciągnął Tada do łóżka i nigdy nie pozwolić 
mu wyjść. Nie myślała by był na to całkiem gotowy. To, że wiedziała, że 
on jest wilkiem nie znaczyło, że on o tym wiedział. 
Cholerne hormony.
- Przyprowadzę samochód od frontu. Trochę zaczęło prószyć. - powiedział 
Tad zanim mrugnął do niej i odwrócił się.

background image

Missy zajęła się różą i skierowała się na parking. Tad prowadził auto z 
napędem na cztery koła, który był trochę starszy i bardziej poobijany niż 
jej, ale tak samo wysoki do wspinaczki. Zachichotała gdy Tad wyszedł aby 
jej pomóc.
- Przysięgam, oni powinni zainstalować windy w tych machinach.
Ręce Tada pogłaskały jej nogę gdy ją podnosił.
- Hmmm, to marny pomysł. Tęskniłbym za pomaganiem damie w 
potrzebie.
Missy wstrzymała oddech podczas gdy Tad przebiegł wokół auta i usiadł 
za kierownicą. Czy on miał jakiekolwiek pojęcie co robił z jej ciałem? 
Jakiekolwiek pojęcie jak reagowała na każde spojrzenie, każdy dotyk?
Skradła jedno szybkie spojrzenie na niego. Wydawał się nieświadomy 
swojego zapachu doprowadzającego ją do szaleństwa. Musiała uważać by 
nie zrobić czegoś głupiego jak ponowne pocałowanie go albo zdradzić się, 
że jest czymś więcej niż tylko dobrą przyjaciółką z dawnych lat.
Kto ślinił się na samą myśl o zobaczeniu go nago. Zdecydowanie było 
pomiędzy nimi jakieś połączenie. Silne. Magnetyczne.
Tad koncentrował się na śnieżnej drodze.
- Jeśli jest zbyt zła pogoda możemy odwołać dzisiejszy wieczór. - 
zaoferowała Missy.
- Nie jeździłaś w Yukon już od jakiegoś czasu, prawda? - spytał Tad ze 
słabym uśmiechem na ustach. - To jest świetna pogoda na jazdę. Wszyscy 
turyści zostaną w domach, a my musimy tylko uważać na Starca 
Henry'ego na wypadek gdyby zdecydował się przechadzać po godzinach 
zamknięcia na Klondike Kate's nosząc swój płaszcz z niedźwiedziej skóry. 
Nie martw się, wkrótce dojedziemy.
Missy powróciła wzrokiem do jego profilu gdy pokonywali drogę w dół 
ulicy do pubu, którego Tad nalegał by zobaczyła. W Tadzie było coś 
innego. Poza tym, że był nieaktywowanym wilkiem. Missy nigdy 
wcześniej nie reagowała tak na mężczyznę. Również pachniał inaczej.
Nie tylko inaczej, które wywoływało u niej ślinotok, a nie powinna dalej 
podążać tą drogą. Nie, pachniał jak... nie całkiem jak wilk. Jakby to 
ukrywał. To było niemożliwe, ponieważ tylko Omegi mieli tą zdolność i 
tylko aktywowane wilki były Omegami. Ponownie spróbowała dostać się 
do jego myśli. Posiadał barierę, za którą nie mogła sięgnąć, dotykała tylko 
powierzchni czytelnych emocji - Tad i Missy całujących się namiętnie, 
nagich ciał dociśniętych do siebie, intensywne kochanie się, które 
pozostawia ich całych pokrytych potem - Missy zerwała połączenie i 
stłumiła jęk pożądania. To czego on pragnął, ona pragnęła.

background image

Do czasu gdy parkowali na parkingu, Missy była w połowie drogi do 
szaleństwa powstrzymując się od skoczenia na Tada. Otwarła drzwi i 
wskoczyła na powiewający śnieg tak szybko jak auto się zatrzymało.
Długie, głębokie oddechy lodowatego powietrza pomagały dopóki Tad nie 
wyszedł zza samochodu z zaniepokojonym wyrazem twarzy.
- W porządku, Missy?
Oh, proszę nie wyglądaj na zatroskanego. Troska była o krok przed 
sympatii, a dziś wieczorem jej ciało mogło skoczyć z sympatii do pełnego 
seksu bez żadnego problemu.
- W porządku. Potrzebowałam tylko trochę świeżego powietrza. idziemy? 
- Missy zmusiła się by brzmieć pogodnie i radośnie. Miała nadzieję, że to 
miejsce będzie głośne, ciemne i zadymione, żeby przytępiło jej zmysły 
wystarczająco by przetrwała ten wieczór z nietkniętą cnotą Tada.
Zastanawiała się czy docenił by jej wysiłki. Miała wszelkie zamiary 
kochania się z nim, ale dopóki nie odwiedzi najbliższej wilczej sfory i nie 
zorganizuje kogoś, kto powie Tadowi o jego spadku, nie mogła działać.
Tad przytrzymał dla niej otwarte drzwi, a gdy przeszła obok jego ramion, 
wiedziała, że skończona. Była tak muzyka, cicha i Jazzowa. Jedyny dym 
pochodził z żeberek BBQ. A światło było idealne by zobaczyła szeroko 
otwarte oczy Tada gdy pomagał jej zdjąć płaszcz.
- Kurwa. Oops, przepraszam, ale jasna cholera, dobrze wyglądasz. nigdy 
nie myślałem, że kiedykolwiek... - Tad ciężko przełknął, jego spojrzenie 
śledziło linię jej nóg do miejsca gdzie sukienka kończyła się wysoko nad 
kolana.
Dobra. Nie byłoby to zgodne z regulaminem Katolickiej Szkoły Dla 
Dziewcząt, ale Missy była niska i potrzebowała by jej nogi wyglądały na 
długie. Przynajmniej taka była jej wymówka i się jej trzymała.
Gdyby bardziej się nad tym zastanowiła, wiedziała by że ten wieczór 
będzie paczką dynamitu czekającą na detonację. Wtedy założyłaby 
obszerną, jednoczęściową sukienkę z kapturem, która wisiała jej do kolan, 
a do tego parę spodni od dresu.
Kłamca.
Nie zrobiłaby tego. Chciała żeby Tad się ślinił na jej widok. To sprawiało, 
że coś w jej wnętrzu było bardzo zadowolone z podziwu i ognia w jego 
oczach.
Szybko rozejrzała się wokoło. Będzie bezpieczniej jeśli będą siedzieć na 
tych wysokich stołkach przy barze. Zamiast tego, Tad chwycił jej łokieć i 
poprowadził w kierunku niewielkiej kabiny utworzonej przy barze. Było 
za późno na protest, więc wślizgnęła się na miękkie obicie skórzane za 

background image

małym stolikiem, jej kolana otarły się o Tada gdy usiadł obok.
- Co dzisiaj pijesz? - jedna z kelnerek czekała obok ich stolika. Tad wsunął 
ramię za Missy, opierając je wzdłuż poduszki oparcia, pieszcząc jej 
ramiona.
Ona umrze. Naprawdę.
- Czy mają...?
- Kochaniutka, najpierw muszę sprawdzić czy jesteś w odpowiednim 
wieku. - przerwała kelnerka.
Tad chichotał gdy Missy przekopywała torebkę i przeklinała pod nosem. 
Podała dowód osobisty i szturchnęła Tada w żebra by przestał. To już 
naprawdę nie było zabawne.
Kelnerka zwróciła go z mrugnięciem oka.
- Masz barman może zamieszać jakikolwiek drink bez sprawdzania. Jeśli 
wymienisz drink, którego on nie zna, będzie na koszt firmy.
Missy spojrzała na sufit. Nie powinna tego robić. Nie przy potrzebie 
kontrolowania swojego ciała przy Tadzie.
- Co chodzi ci po głowie? - drażnił się Tad, ściskając jej ramię.
Elektryczna strzała żądzy przeszyła jej ciało, a w ustach zrobiło się sucho. 
Do diabła z tym. Wyzwanie było wyzwaniem, a jej przydałby się mocny 
drink. Uśmiechnęła się do Kelnerki.
- Poproszę Skip and Go Naked.
Tad zakrztusił się.
Kelnerka puściła do niej oko.
- Nie ma problemu, kochaniutka. Tad, co będzie dzisiaj dla ciebie?
- Rum z colą, proszę.
Kelnerka odeszła, a Missy patrzyła gdy kierowała się do baru. Podała ich 
zamówienie, a spojrzenie barmana strzeliło w ich kierunku. Podniósł rękę i 
wskazał na nią, potrząsając palcem.
- Co to Skip and Go Naked, poza tym, że powoduje podwójną robotę 
mojego serca? - Tad przesunął palcami nad jej, a umysł Missy odleciał. 
Miała się koncentrować na... czymś. Piękne, brązowe oczy Tada 
wpatrywały się w nią jakby była głównym daniem w barze deserowym 
wszystko-co-możesz-zjeść. Czas zwolnił gdy zanurzyła się w głębiny jego 
spojrzenia. Pochyliła się, jego usta były cale od jej. Jeśli zbliżyłby się 
trochę bardzie będzie mogła...
- Chciałaś mnie z tym oszukać. - barman stał przed nimi z blado różową 
mieszanką w dłoni. Missy zmusiła się do uśmiechu zamiast obnażenia 
zębów na tego mężczyznę.
Jej hormony stały się dzisiaj poważnym problemem.

background image

- Myślałaś,że jak opuścisz 'Hop', nie znałbym tego. Hmmm? Więc, 
dostałaś dla siebie jednego Skip and Go Naked. Pominąłem grenadynę, 
pomyślałem, że to musiał być ten hop.
Missy zmusiła się do śmiechu i przyjęła szklankę.
- Tak naprawdę, nigdy nie słyszałam o tej części Hop. Ciszę się, że 
wiedziałeś jak się go robi. Minęło już dużo czasu. Dziękuję.
Pocałował ją w dłoń i dumnie wrócił do baru, król wszystkiego co 
dokonał. Missy zrobiła mały łyk słodkiego drinka zanim zerknęła na Tada. 
Jego oczy były ciemne, twarz stężała gdy spoglądał na barmana. Missy 
zmarszczyła brwi.
- Tad? Nic ci nie jest?
Tad potrząsnął głową jakby był ogłuszony.
- Przepraszam za to. nie podobało mi się jak ten koleś patrzy lubieżnie i 
dotyka każdego. - Wypił połowę swojego drinka i wstał. - Chodź, 
zatańczymy. - przyciągnął ją w swoje ramiona, a struny głosowe Missy 
zatarły się. Tad wziął ją w objęcia jak poduszka do poszewki. Każda jego 
część przywierała ciepło i gładko wokół niej, solidna i silna we wszystkich 
właściwych miejscach. Ciepło promieniowało z jego sedna, a Missy 
skoncentrowała się na oddychaniu w powolnym, równym rytmie. 
Hiperwentylacja na parkiecie. Ciekawe czy ktoś wezwałby dla tego 
karetkę?
Missy oparła głowę na piersi Tada i słuchała bicia jego serca. Była tak 
niska, że nawet przy wysokich obcasach, jego podbródek spoczywał na 
czubku jej głowy, jego ręce sięgały w dół by ją wesprzeć. Owinęła ręce 
wokół niego, wplatając palce w jego włosy przy wycięciu jego koszuli. 
Tad zamruczał z przyjemności.
Gdy kołysali się w rytm bluesowej muzyki, Missy zastanawiała się czy jej 
uczucia są możliwe. Nieaktywowany samiec i zbiegła wilczyca Omega, to 
była dziwna kombinacja. Zamknęła oczy i rozluźniła napięte cugle, które 
na sobie trzymała. Tad opuścił dłonie i przesunął nimi po jej plecach, w 
dół jej bioder, przyciągając ją jeszcze bliżej jego ciała, twarda jak skała 
wypukłość naciskała na jej brzuch. Zapach jego pobudzenia rozchodził się 
falami w powietrzu, stłumiła jęk. Tak bardzo chciała go spróbować.
To było zbyt wiele by dalej się opierać. Każdy nerw w jej ciele wołał po 
niego, a ona straciła kontrolę. Jeden smak zabroniony, weźmie rozkosz, 
którą mogła dosięgnąć. Missy złączyła palce, przyciągnęła jego usta w dół 
i wessała jego język. Żadnego delikatnego wprowadzenia, żadnej łagodnej 
finezji czy pokusy. Proste i mocne pragnienia nią kierowały, jego smak 
nawet nie łagodził jej potrzeby.

background image

Przesunęła jedną nogę po każdej stronie jego, docisnęła rozgrzane sedno 
do jego uda z myślą, że trochę uwolnienia będzie lepsze niż żadne. Tad 
zdawał się czytać w jej myślach. Ucztował na jej ustach jak głodujący 
człowiek gdy naprowadził ich w cienie parkietu, z daleka ciekawskich 
oczu.
Tad odciągnął usta od  jej, jego ciemne oczy pałały potrzebą gdy zgarnął 
jej twarz w dłonie.
- Igrasz z ogniem. Czy tego chcesz? Publicznie? Ponieważ możemy 
wrócić do twojego hotelu.
Missy lekko podskoczyła i zmusiła Tada by ją złapał. Powrót do jej pokoju 
nie wchodziło w rachubę. Nie mogła - nie odważyłaby się - na seks z 
Tadem, który nie byłby świadomy swojego spadku. Nie ona powinna mu 
powiedzieć. Ale na dzisiaj zamierzała chwycić jedyną rzecz jaką mogła i 
do diabła z konsekwencjami.
Owinęła ciaśniej nogi wokół niego, naciskając na wypukłość jego członka 
aż nie pchnął intensywnie na nią. Pozwoliła głowie opaść do tyłu, jej ręce 
czepiały się jego karku, a on podpierał jej biodra rękoma. Jakoś przestawił 
ich z dala od parkietu do zaciemnionego kącika.
- Więcej. Mocniej. - szeptała Missy. Wszystkie jej zakończenia nerwowe 
płynęły do jednego miejsca u zbiegu jej ud gdzie on pocierał i pchał aż 
uczucie rozkoszy zaczęło szczytować a niski dźwięk uciekł z jej ust. Tad 
nakrył jej usta głodnymi pocałunkami gdy zwiększył tempo napierania na 
nią, dociskał jej plecy do ściany za nimi, każdy cios pieścił jej łechtaczkę 
jakby byli skórą przy skórze.
Krawędź zbliżała się, mocno ściskała swoje nogi, dodając ostatnią cząstkę 
rozkoszy jakiej potrzebowała. Przygryzła wargę Tada, uszkadzając skórę i 
upuszczając krew, którą ssała z okrzykiem przyjemności. Roztopiła się od 
głowy do palców u stóp i pozwoliła mu się złapać, jej ciało było 
nieposkromione gdy orgazm przedzierał się przez nią. Tad pchnął kolejny 
raz czy dwa, naciskając na ile pozwoliły materiały pomiędzy nimi zanim 
syknął i naprężył się gdy doszedł.
Stali owinięci wokół siebie podpierani przez ścianę i dziwną małą półkę 
pod jej biodrami. Ich zapach rozchodził się wokół nich, gęsty i słodki w 
powietrzu, a Usta Missy naciekły ślinką. To co zrobili było niebezpieczne, 
ale najbezpieczniejsze w tym okolicznościach. Otwarła oczy by zobaczyć 
jego wznoszącą się klatkę piersiową gdy wciągał powietrze do płuc.
Rozejrzała się ciekawie wokół żeby zobaczyć gdzie skończyli. To był stary 
telefoniczny kącik. Ścianka prywatności była wszystkim co oddzielało ich 
od frontowego korytarza i rzędu ludzi czekających na wejście do baru. 

background image

Missy spróbowała stłumić śmiech, zwijając się w jego ramionach. Tad 
otworzył oczy, zobaczył gdzie byli i zakręcił nimi na prawo tak, że oboje 
byli całkowicie zakryci.
Spuścił ją z łagodnością na półkę telefoniczną, dłonie były delikatne gdy 
poprawiał jej sukienkę i wygładzał włosy. Miał taki słodki uśmiech na 
twarzy, nie mogła się powstrzymać od przesunięcia dłonią po jego 
policzku, głaszcząc jego szczękę. Tad odwrócił twarz do jej dłoni i 
pocałował ją. Puścił do niej oko.
- Dziękuję, AT&T.

AT&T - amerykańskie przedsiębiorstwo telekomunikacyjne