background image

Publicystyka

 

Społeczeństwo

 

Adam Szabelak: Parada równości, Marks,
rewolucja

 13 lipca 2018

 

chrześcijaństwo

, 

feminizm

, 

geje

,

homoseksualiści

, 

imigranci

, 

kapitalizm

, 

katolicy

, 

katolicyzm

,

Kościół

Katolicki

lesbijki

lgbt

marks

Marksizm

,

neomarksizm

Parada Równości

rewolucja

rodzina

Traktat Lizboński

Unia Europejska

Tęcza  środowiska  LGBT  (poprzestańmy  na  tym  skrócie,  w
rozszerzeniach  można  się  pogubić)  tryumfuje.  Jej  sztandar  dumnie
powiewa przed Parlamentem Europejskim. Piłkarze Premier League
grają 

czerwono-pomarańczowo-żółto-zielono-niebiesko-

fioletowych opaskach. Netflix i Google angażują ogromne pieniądze,
aby przez ulice miast całego świata przemaszerowały wielotysięczne
parady… Warto zadać sobie pytanie o genezę tego zjawiska.

W dyskusji na temat praw gejów i lesbijek często górę biorą emocje, z niekorzyścią dla osób wychodzących ze
stanowiska  tradycyjnego.  To  właśnie  te  osoby  intuicyjnie  czują,  że  mają  w  tym  starciu  więcej  do  stracenia,
dlatego  często  reagują,  objawianą  w  różny  sposób,  agresją.  Agresją  jak  najbardziej  uzasadnioną.  Spróbujmy
wyobrazić  sobie  podpalacza,  który  za  swój  cel  obrał  konkretny  budynek,  dajmy  na  to,  świątynię.  Jeżeli
spróbujemy powstrzymać go na samym początku dobrym słowem i modlitwą, to on ten ogień i tak podłoży.
Jednak  jeśli  najpierw  zagrodzimy  mu  drogę,  to  stworzymy  odpowiednie  warunki  do  rozmowy  i  nawrócenia
podpalacza  ze  złej  ścieżki.  Niestety,  brakuje  woli  do  podbudowania  tejże  słusznej  intuicji  intelektualnie.  Ilu
współczesnych  katolickich  czy  konserwatywnych  pisarzy  lub  publicystów  próbuje  zrozumieć  swojego
największego, egzystencjalnego wroga?

background image

Dopiero kilka lat temu zakończyła się w Polsce moda na antykomunizm. Solidarność obaliła puste, wyżarte od
środka  potężne  drzewo.  Zwykły  szkielet  giganta  bez  ścięgien  i  mięśni,  obleczony  dla  niepoznaki  skórą.
Tłuczono raz sierpem raz młotem w powietrze, marnotrawiąc bezcenne siły i zasoby. Po 1989 utrzymała się
zwykła  nomenklatura,  normalna  pozostałość  po  rozbudowanym  aparacie  biurokratycznym.  Po  II  wojnie
światowej  europejscy  komuniści  byli  zwykłym  narzędziem  rosyjskiego  imperializmu,  co  zachodnia  lewica
zauważyła dopiero po praskiej wiośnie w 1968 roku, kiedy to rozłam zaczął postępować. Nasz antykomunizm,
w  istocie  powierzchowny,  skierowany  został  tak  naprawdę  przeciwko  odwiecznemu,  geopolitycznemu
wrogowi, Moskwie, a czerwona ideologia stała się tylko przykrywką. Gdyby było inaczej, marksizm zostałby
wyrwany  z  korzeniami.  W  awangardzie  antykomunistycznej  rewolucji  szli  jednak  Adam  Michnik  czy
Bronisław  Geremek,  będący  ideowymi  komunistami,  których  walka  z  Moskwą  wynikała  z  przekonania,  że
zdradziła ona marksistowskie ideały…

W  ten  sposób  wychowano  całe  pokolenie  patriotów  skupionych  na  walce  z  nieistniejącym  wrogiem,  a  nie
zauważających  wyrosłego  tuż  obok  niebezpieczeństwa  –  nowy  rewolucjonista  nie  wchodzi  do  cudzego
mieszkania  z  siekierą  czy  Coltem  w  garści.  On  ma  usta  wypełnione  frazesami.  Tolerancja,  nowoczesność,
różnorodność, postęp, miłość… Bądźmy poważni, siekiera i Colt z pewnością są groźniejsze! Powojenny zwrot
lingwistyczny stworzył niesamowity chaos pojęciowy. Rozmawiamy, ale się nie rozumiemy.

Marksizm i jego upadek

Ideologia  marksistowska  została  ogłoszona  w  1848  roku  jako  program  związku  komunistów,  powstałego  w
1847  roku  z  przekształcenia  chrześcijańskiego  Związku  Sprawiedliwych.  Jej  podstawowym  założeniem  było
uznanie  własności  prywatnej  za  źródło  konfliktów  i  niesprawiedliwości  społecznej.  Posiadający  niewolą
nieposiadających,  a  nieposiadający  nie  dążą  do  posiadania  własności  posiadających  tylko  dlatego,  że  są
nieuświadomieni  –  tutaj  pojawiała  się  partia  komunistyczna  z  jej  oświeceniową  rolą.  System  kapitalistyczny
(czyli  taki,  którego  podstawę  stanowi  własność,  nie  powinniśmy  utożsamiać  go  ze  słownikowym
kapitalizmem)  jest  z  założenia  niereformowalny.  Kapitaliści  nie  oddadzą  dobrowolnie  swej  własności,  więc
niezbędna jest rewolucja zbrojna, która ma być przeprowadzona przez proletariat, bo to on ma w niej interes.
Władzę polityczną zdefiniowano jako zorganizowany ucisk jednej klasy nad drugą.

Marks, komentując stłumienie powstania wiedeńskiego w 1848 r., pisał:

„Jest  tylko  jedna  droga,  która  może  skrócić,  uprościć  i  zintensyfikować  przedśmiertne  drgawki  starego
społeczeństwa i skurcze porodowe nowego – tą drogą jest rewolucyjny terror”.

Myśl  ta  zainspirowała  Józefa  Stalina,  który  do  tego  cytatu  dopisał  adnotację,  zauważając,  że  „terror  jest
najszybszą drogą do nowego społeczeństwa”.

Marksizm w momencie swojego rozkwitu napotkał potężnego przeciwnika w postaci Kościoła katolickiego. W
1864  roku  niemiecki  biskup  Wilhelm  von  Ketteler  wydał  „Problem  robotniczy  i  chrześcijaństwo”,  które  to
dzieło stało się podstawą encykliki Leona XIII „Rerum Novarum”. W nauczaniu Kościoła człowiek jest istotą
społeczną,  realizuje  się  poprzez  życie  we  wspólnocie  i  we  wspólnocie  najefektywniej  może  dążyć  do  Boga.
Wszelkie konflikty powinny być rozwiązywanie w duchu solidaryzmu i wspólnotowości, a praca jest jedynym
środkiem  do  pomnożenia  dobrobytu  (już  w  poprzednich  wiekach  Kościół  zaznaczał,  że  zysk  może  brać  się
jedynie z pracy, dlatego potępiał np. lichwę). W ten sposób wytworzona została katolicka etyka pracy, która w
swej naturze stała w opozycji do idei marksistowskich i anarchistycznych. Te drugie charakteryzuje najlepiej

background image

esej  zięcia  Marksa,  Paula  Lafargue  pt.  „Prawo  do  lenistwa”.  Autor  przedstawia  pracę  jako  coś,  czym  każdy
wolny człowiek powinien się brzydzić i stara się przekonać, że „Maszyny o ognistym oddechu, o stalowych,
niestrudzonych  członkach,  z  cudowną,  niewyczerpaną  mocą  tworzenia,  wykonują  same  swoją  świętą  pracę.
[…]  Filozofowie  kapitalizmu  jeszcze  nie  pojęli,  że  maszyna  jest  zbawicielem  człowieka,  Bogiem,  który
wyzwolił  ludzkość  od  pracy  brudnej  i  najemnej,  Bogiem,  który  da  człowiekowi  prawo  do  bezczynności  i
wolności”. Warto ten cytat zachować w pamięci, mając na uwadze powrót marksistów w nowym wydaniu na
salony i prężny rozwój technologiczny naszych społeczeństw.

Proletariat,  siła  napędowa  rewolucji,  powstał  z  połączenia  dwóch  zjawisk  –  rewolucji  przemysłowej  i
uwłaszczenia  chłopów.  Uwłaszczony  chłop  wciąż  miał  mentalność  niewolniczą,  nie  był  świadom,  że  własną
pracą może zasłużyć na lepszą przyszłość, po wiekach poddaństwa wciąż podskórnie czuł się niewolnikiem,
dlatego stanowił dobry materiał rewolucyjny. Dopiero wprowadzenie edukacji opartej na koncepcjach Johanna
Herberta zmieniło ten stan rzeczy. Dołożyć do tego należy jeszcze poprawienie się ogólnej sytuacji materialnej
po  I  wojnie  światowej  i  drugą  rewolucję  przemysłową,  po  której  pojawiło  się  masowe  zapotrzebowanie  na
wykwalifikowanych  pracowników.  W  ten  sposób  rewolucja  marksistowska  straciła  swoich  żołnierzy  i  jej
miejsce zostało zajęte w dużej mierze przez socjaldemokratów (np. w Niemczech).

Za symboliczny koniec marksizmu klasycznego można uznać lata 1976-78, kiedy to ukazały się „Główne nurty
marksizmu” polskiego marksisty Leszka Kołakowskiego.

Szkoła frankfurcka i rewolucja seksualna

Konflikt  został  rozwiązany,  więc  trzeba  było  znaleźć  nową  ofiarę  systemu,  która  stałaby  się  siłą
wprowadzającą  nowy  ład.  W  1924  roku  powstał  we  Frankfurcie  Instytut  Badań  Społecznych.  Jego  początki
były dosyć mało twórcze, bo w erze autorytaryzmów i totalitaryzmów zajmował się austromarksizmem, czyli
koncepcją  rewolucji  społecznej  po  zdobyciu  władzy  parlamentarnej.  Przełom  nastąpił  w  1931  roku,  kiedy
kierownictwo  Instytutu  przejął  Max  Horkheimer,  tę  datę  można  uznać  za  początek  działalności  tzw.  Szkoły
Frankfurckiej, w ramach której aktywni byli Herbert Marcuse, Erich Fromm, a później Theodor Adorno. To oni
stworzyli postawę dla nowego marksizmu, ukuli koncepcję rewolucji seksualnej i jej uzasadnienie.

Osobą, która zapoczątkowała myślenie o rewolucji seksualnej, był austriacki komunista Wilhelm Reich. Syn
bogatego żydowskiego hodowcy bydła, całe życie obwiniający się o śmierć matki, wyrzucony przez Sigmunda
Freuda ze stowarzyszenia psychoanalityków, walczący w latach 50. z UFO. Uważał on, że najwyższym celem
człowieka  jest  wyzwolenie  instynktu  seksualnego  i  przeżycie  niczym  nieskrępowanego  orgazmu.  System
kapitalistyczny,  rodzina  i  religia  tłumią  instynkt  seksualny  człowieka,  aby  przez  odpowiednie  wychowanie
uczynić  go  posłuszną  maszyną.  To  z  kolei  prowadzi  do  patologizacji  psychiki  i  kształtowania  osobowości
faszystowskiej, czyli uległej wobec przemocy i skłonnej do jej stosowania. Jego zdaniem, rewolucję społeczną
należało przeprowadzić przed rewolucją seksualną.

Koncepcje i metody Reicha budziły sprzeciw nawet w szeregach partii komunistycznej. Mimo wszystko, ten,
w zachwycie nad rewolucją seksualną w ZSRR (która ostatecznie została odwołana z powodu katastrofalnych
skutków),  wysyła  swoje  dwie  córki  do  szkół  działających  na  podobnych  zasadach  do  eksperymentalnych
radzieckich sierocińców. Dzieci wychowywane były tam „w zgodzie z ich seksualną naturą”, co w praktyce
oznaczało m.in. brak higieny i przyzwolenie na onanizm. Córki będą ten okres wspominały jako piekło dzieci
kucających wśród własnych fekaliów.

background image

Następcą Reicha stał się Erich Fromm. Unaukowił on teorię rewolucji seksualnej. Stworzył psychoanalityczną
socjologię  oraz  pojęcie  charakteru  społecznego.  Odwrócił  kolejność  rewolucji.  Jeśli  system,  rodzina,  religia
tłumią popęd seksualny, to rozbudzenie popędu musi je zniszczyć. Rewolucja seksualna burzy system i tworzy
miejsce  dla  rewolucji  społecznej.  Nie  była  już  wymierzona  bezpośrednio  w  rodzinę,  a  raczej  w  opresyjny
system. Np. ojciec przestał był źródłem społecznego autorytetu, a stał się pryzmatem – zarówno on i dziecko są
ofiarami  systemu.  Celem  rewolucji  było  przywrócenie  patologicznej  mieszczańskiej  rodzinie  jej  naturalnego
charakteru.

Po dojściu do władzy nazistów w Niemczech większość czołowych europejskich marksistów została zmuszona
do emigracji.

Emigracyjna działalność i teoria krytyczna

Max Horkheimer na emigracji w USA (które miało za sobą rewolucję seksualną lat 20.) doszedł do wniosku,
że  sama  rewolucja  seksualna  nie  wystarczy  do  zmiany  postaw  społecznych.  Z  tego  powodu  napisał  w  1937
roku tekst „Teoria tradycyjna a teoria krytyczna”. Przez kolejne lata emigracji szkoła frankfurcka okazała się
niezwykle płodna, rozwijając koncepcję Horkheimera. Jako filary teorii krytycznej wymienić można:

1) Teorię wadliwej rzeczywistości i nierozwiązywalnego konfliktu.

2) Krytykę pozytywnego działania i instrumentalnego rozumu.

3) Stygmatyzację kultury.

1)  Według  tej  teorii  każda  społeczna  rzeczywistość  jest  wadliwa,  ponieważ  realizuje  jedynie  interesy
dominującej klasy społecznej. Podstawą tej dominacji jest przemoc. Wadliwość jest nieusuwalna, dominacja i
przemoc stanowią istotę każdej rzeczywistości.

2) Tworzenie pozytywnych programów i działanie w celu naprawy rzeczywistości nie mają sensu, ponieważ
mogą doprowadzić tylko do powstania nowej, ale równiej wadliwej rzeczywistości. Istota postępu nie leży w
pozytywnym  działaniu,  ale  w  ujawnianiu  wadliwości  i  nieustannej  destabilizacji  i  destrukcji  status  quo.
Krytyczna destrukcja oznacza postęp.

Im  człowiek  lepiej  jest  wykształcony,  im  lepiej  rozumie  wadliwą  rzeczywistość,  tym  większe  osiąga  z  niej
korzyści  i  tym  bardziej  tę  wadliwą  rzeczywistość  akceptuje.  Rozum  nastawiony  na  osiąganie  doraźnych
korzyści  ulega  instrumentalizacji  i  traci  zrozumienie  dla  wyższych  idei  wolności  i  postępu.  Działanie
racjonalne i celowe, zdobywanie wiedzy i jej wykorzystywanie do osiągania korzyści są więc sprzeczne z ideą
postępu.

3)  Kultura,  a  szczególnie  kultura  katolicka,  z  jej  kultem  racjonalności  i  wykształcenia,  etosowym
wychowaniem  i  religijną  moralnością  seksualną  jest  instrumentem  zniewolenia  człowieka.  Tłumi  jego
naturalną  wolność,  przede  wszystkim  popęd  seksualny  i  prowadzi  do  psychopatologii  i  faszyzacji  psychiki,
dehumanizacji życia, a w końcu do Holokaustu.

Marksizm  w  tym  czasie  porzucił  już  problematykę  ekonomiczną.  Jego  ideolodzy  doszli  do  wniosku,  że
problemem ludzkości nie jest ucisk jednej klasy przez drugą (zawsze któraś klasa będzie uciskana). Nowym,
nierozwiązywalnym konfliktem stał się konflikt emocjonalnej, czystej natury i racjonalnej, zbrodniczej kultury.

background image

Wolność  stanęła  w  kontrze  do  autorytetu,  seks  do  moralności,  zabawa  do  pracy,  dzieci  do  rodziców.
Narzędziem  zniewolenia  stało  się  wszystko,  co  tłumi  w  człowieku  zew  natury.  Drogą  do  wyzwolenia
człowieka  jest  zniszczenie  tradycyjnej  kultury  i  wszystkich  jej  symboli.  Kultura  chrześcijańska,  jako
najbardziej opresyjna, stała się podstawowym wrogiem.

Jurgen  Habermans  w  „Filozoficznym  dyskursie  modernizmu”  z  1985  tak  scharakteryzował  przyczyny
powstania  teorii  krytycznej:  „Teoria  krytyczna  powstała  w  kręgu  Horkheimera,  aby  przemyśleć  przyczyny
politycznego  rozczarowania,  jakie  spowodowało  fiasko  rewolucji  na  Zachodzie,  rozwój  stalinizmu  w  Rosji
Sowieckiej  i  zwycięstwo  faszyzmu  w  Niemczech.  Teoria  krytyczna  miała  wyjaśnić  błędne  marksistowskie
prognozy,  ale  bez  odrzucania  marksowskich  intencji”  –  wciąż  mamy  uciskających  (rozumianych  znacznie
szerzej  niż  w  pierwotnym  marksizmie)  i  uciskanych,  wciąż  występuje  dążenie  do  rewolucji  i  stworzenia
nowego społeczeństwa, wciąż rewolucyjna awangarda ma oświecić resztę społeczeństwa.

Po II wojnie światowej na Zachodzie powstała pustka ideologiczna, którą wypełnił marksizm. Jego zwycięski
marsz  ułatwiła  m.in.  propaganda  aliancka,  przedstawiająca  komunistów  jako  tych  „dobrych”  w  konflikcie  z
nazistami.  W  1947  roku  opublikowano  nowe  wydanie  najważniejszego  dzieła  teorii  krytycznej  „Dialektyka
Oświecenia”. Co charakterystyczne, usunięto z niego fragmenty mówiące o walce klas i słownictwo typowe
dla marksizmu. Dla przykładu: słowa rewolucja, rewolucyjny zastąpiono słowami demokracja, demokratyczny.

Pierwszy atak na kulturę skierowany został na sztukę, bo to ona tworzy symbole dla danej wspólnoty i przez
długi  czas  stanowiła  sacrum.  Chrześcijańskie  uwielbienie  dla  warsztatu  mistrzowskiego,  żmudnej  pracy
nadającej  formę  bezkształtnej  materii  i  oczekiwanie  efektu  końcowego,  zastąpiono  znaną  nam  dzisiaj  sztuką
nowoczesną,  której  przejawem  jest  np.  performance  –  przedmiotem  i  podmiotem  jest  ciało  performera,  nie
dąży  do  określonego  celu,  samym  swoim  trwaniem  ma  coś  przedstawić  –  do  takiej  sztuki  nie  potrzeba
warsztatu Michała Anioła, łączy się z koncepcją twierdzącą, że każdy może być artystą.

Teoria  krytyczna  stworzyła  człowieka  postępowego  o  postawie  krytycznej  (obecnie  promowanej).  Taki
człowiek niezdolny jest do samodzielnej, wydajnej pracy i zdobywania kompetencji (np. rzesze absolwentów
tzw. gender studies). Skazany jest na wytworzone dobra, co traktuje jako coś normalnego (np. kanapowa lewica
brylująca  na  instagramie),  przez  co  popiera  system  rozdawniczy  i  może  pragnąć  nowego  komunistycznego
raju. W ten sposób tworzy się baza społeczna do przyszłej rewolucji.

Tolerancja represywna

Rewolucja seksualna raczej nie ruszyła ludzi, którzy przeżyli wojnę, więc rewolucjoniści doszli do wniosków
podobnych  do  leninowskich.  Rewolucja  nie  zostanie  przeprowadzona  przez  konsumpcjonistyczne
społeczeństwo, przeprowadzi ją wąska grupa zawodowych rewolucjonistów.

W  1965  roku  Herbert  Marcuse  opublikował  swój  esej  pt.  „Tolerancja  represywna”,  gdzie  uzasadnił  prawo
postępowej,  lewicowej  mniejszości  do  narzucania  swoich  poglądów  konserwatywnej  większości.  Wadliwa
rzeczywistość demoralizuje zachowawczą większość, dlatego większość ją akceptuje. Co więcej, zachowawcza
większość  toleruje  postępowe  mniejszości,  a  więc  osłabia  ich  rewolucyjną  dynamikę.  Tradycyjna  tolerancja
jest  więc  sprzeczna  z  ideą  postępu.  Celem  tolerancji  nie  jest  tolerancja  dla  tolerancji,  ale  postęp,  dlatego
potrzebna  jest  tolerancja  represywna,  czyli  tolerancja  dla  postępowej  mniejszości  i  nietolerancja  dla
zachowawczej większości.

background image

Za  nowy  proletariat  wybrano  wszelkiej  maści  mniejszości  –  na  czele  z  najbardziej  uciskanymi,  czyli
mniejszościami seksualnymi.

Serge  Moscovici,  rumuński  komunista,  w  1979  roku  wydał  pracę  „Psychologia  aktywnych  mniejszości”,  w
której stwierdzał, że duże, mocno zróżnicowane społeczności, mają słabo zidentyfikowany wspólny interes i są
bardziej  skłonne  do  weryfikacji  stanowiska,  a  mając  poczucie  siły  wynikającej  z  liczebności,  są  bardziej
pasywne i tolerancyjne. Tak więc małe, dobrze zorganizowane i zdeterminowane grupy mogą narzucać swoje
zdanie słabo zorganizowanej większości.

Rewolucja lat 60’ i marsz przez instytucje

Rewolta  kontrkulturowa  miała  swoje  trzy  nurty:  hipisowski,  sytuacjonistyczny  i  polityczny.  Hipisi  to  w
większości  młodzież  urodzona  już  po  wojnie,  której  wychowanie  zostało  zaniedbane  przez  pracujących  nad
odbudową  swojego  i  swoich  społeczeństw  dobrobytu  rodziców.  Trafiał  do  nich  przekaz  kreujący  utopijny
świat, świat chwilowych przyjemności. Od rzeczywistości uciekali za pomocą narkotyków, alkoholu i muzyki.
Jednak  dla  młodego  człowieka  kilka  lat  to  dużo,  więc  gdy  tylko  pojawiły  się  pierwsze  objawy  kryzysu,
rewolucja hipisowska szybko zgasła.

Sytuacjoniści twierdzili, że dźwignią rewolucji społecznej jest przewrót w świadomości zbiorowej. Ich celem
było  zakłócenie  odbioru  rzeczywistości  i  utrudnienie  rozpoznania  tego,  co  jest  kulturą,  a  co  nie  przez
subwersję.

Kierunki, które obrała Nowa Lewica, można podzielić następująco: lewica terrorystyczna (Frakcja Czerwonej
Armii,  Czerwone  Brygady),  dogmatyczna  (kominternowska,  szukająca  oparcia  w  ZSRR)  i  niedogmatyczna
(wszelkie partie zielonych, grupy antyfaszystowskie itd.). W czasach rewolty studenckiej w 1968 roku Nowa
Lewica  nie  miała  kadr  zdolnych  do  przejęcia  władzy,  nie  cieszyła  się  społecznym  poparciem  i  napotkała  na
zdecydowany opór władzy, oceniającej jej działania jako szkodliwe.

Koncepcja  marszu  przez  instytucje  powstała  już  w  1967  roku  za  sprawą  Rudiego  Dutschke.  Pierwotnie
oznaczała  wchodzenie  do  instytucji  i  wywracanie  je  do  góry  nogami  –  ta  forma  została  ochrzczona  mianem
lewicowego  faszyzmu.  W  1968  roku  doszło  do  spotkania  Ernesta  Blocha  i  Rudiego  Dutschke  w  Bad  Boll.
Jakie wydało owoce, możemy się tylko domyślać, jednak o jego wadze może świadczyć to, że celebrowano
jego  rocznicę  kilkadziesiąt  lat  później.  Bloch  w  książce  „Ateizm  w  chrześcijaństwie”  z  1968  roku  napisał:
„Tylko  ateista  może  być  dobrym  chrześcijaninem,  tylko  chrześcijanin  może  być  dobrym  ateistą”,  czym
otworzył drogę do marszu przez instytucje religijne. Uważał także, że do utopii należy dążyć, bo w ten sposób
poprawia się już istniejący świat.

W latach 70’ rozpoczął się właściwy marsz przez instytucje, który rozumieć można dwojako. Jako zajmowanie
stanowisk  w  instytucjach  publicznych  i  wpływanie  w  ten  sposób  na  prowadzoną  politykę  lub  jako
przejmowanie  instytucji  o  charakterze  symbolicznym,  takich  jak  rodzina,  nauka,  sztuka,  które  tworzą
mechanizmy  określające  zasady  życia  społecznego.  Np.  dążono  do  przedefiniowania  rodziny  jako  związku
kobiety i mężczyzny.

W  Polsce  Nowa  Lewica  reprezentowana  była  przez  środowisko  tzw.  komandosów  –  Adama  Michnika,
Bronisława Geremka, Jacka Kuronia, Aleksandra Smolara. Jako fanatyczni komuniści stanowili opozycję do
stalinowskiego  betonu.  Chcieli  zastąpić  nacjonalistyczny  komunizm  stalinowski  prawdziwym,

background image

internacjonalistycznym  komunizmem  radzieckim  (ten  niewiele  ma  wspólnego  z  ZSRR!).  Znajomość
marksizmu była i jest ogólnie słaba, więc to wytworzyło wokół nich mit antykomunizmu i umożliwiło Nowej
Lewicy wpływ na środowisko studenckie.

Zwrot lingwistyczny

Aby  stworzyć  utopię  trzeba  było  przekonać  do  niej  społeczeństwo.  Żeby  przywiązane  do  rzeczywistości
społeczeństwo  przekonać  do  oderwanych  od  niej  idei,  trzeba  było  tę  rzeczywistość  ośmieszyć.  Zwrot
lingwistyczny opierał się na dwóch założeniach:

– Rzeczywistość nie jest dostępna bezpośredniemu poznaniu, tylko przez językowy opis, który jest zjawiskiem
kulturowym. Nie ma więc obiektywnej wiedzy o samej rzeczywistości.

– Instytucje społeczne są tworem języka i kulturowej konwencji, nie istnieją obiektywnie.

John  Austin  stworzył  teorię  performatywnych  aktów  mowy,  która  została  rozwinięta  przez  Johna  Searle  w
latach  60.  Jej  treść  przedstawić  można  w  następujący  sposób  –  istnieją  pewne  typy  wypowiedzi,  które  nie
opisują  rzeczywistości,  ale  ją  tworzą  lub  przekształcają,  czyli  dokonują  aktów  illokucyjnych.  Za  przykład
takiego  aktu  podać  można  wybór  prezydenta  kraju.  Prezydentem  dana  osoba  zostaje  tylko  w  sferze
symbolicznej. Doprowadziło to do zmiany paradygmatu nauki, upowszechniło się przekonanie, że obiektywne
poznanie jest niemożliwe. Dlatego trzeba ustalić zasady, na jakich będzie postrzegana rzeczywistość.

Neomarksiści  wprowadzili  także  do  debaty  publicznej  pojęcie  dyskursu,  zasadniczo  różne  od  dyskusji.  Ta
druga, wypracowana przez średniowieczną scholastykę, za cel stawia sobie poszukiwanie prawdy, a punktem
odniesienia dla różnych poglądów jest wiedza o rzeczywistości, traktowana jako wiedza o faktach. Warunkiem
udanej dyskusji jest oddzielenie faktów od subiektywnych ocen. Natomiast w dyskursie obiektywnej wiedzy o
rzeczywistości  po  prostu  nie  ma.  Prawdą  jest  to,  co  w  toku  dyskursu  zostało  uznane  za  prawdziwe  i
zaakceptowane  przez  wszystkich  uczestników.  Warunkiem  prawdziwości  jest  więc  konsensus.  Występuje
racjonalność  komunikacyjna,  czyli  sposób  myślenia  dążący  do  konsensusu.  Dyskurs  jest  intersubiektywny  i
tworzy własną etykę. Należy odróżnić konsensus od kompromisu, czyli akceptacji uzgodnionego stanowiska
uzgadniającego różne racje stron. Konsensus jest afirmacją uzgodnionego stanowiska, czyli wymaga całkowitej
zmiany własnego zdania. Warunkiem wstępnym wzięcia udziału w dyskursie jest rezygnacja z przekonania o
zasadności  własnego  stanowiska,  ponieważ  wyklucza  ono  gotowość  do  zawarcia  konsensusu.  Każdy,  kto
reprezentuje  konkretne  stanowisko,  którego  gotów  jest  bronić,  staje  się  przeciwnikiem  zgody  i  konsensusu,
czyli siewcą niezgody, konfliktu i nienawiści.

Podsumowując:  kto  bierze  udział  w  dyskursie,  pozbawia  się  prawa  do  posiadania  własnych  przekonań  i
wartości oraz do odwoływania się do obiektywnej rzeczywistości.

Kompromis = tolerancja

Konsensus = afirmacja

Dyskurs  jest  popularny  wśród  oderwanych  od  rzeczywistości  kręgów  naukowych,  czyli  na  społecznym
marginesie. Nie przyjmuje się go raczej pośród racjonalnej większości, która konfrontuje go z rzeczywistością.

background image

W  dyskursie  bez  znaczenia  pozostają  argumenty  racjonalne,  liczą  się  natomiast  emocjonalne.  Z  powodu
opanowania większości mediów przez jedną grupę ideologiczną, trudno jest mówić o większości i mniejszości.
Jeśli  mniejszość  faktycznie  liczebnie  ustępuje  większości,  to  kontrolując  media,  może  dowolnie  na  tę
większość wpływać, bo ta nie będzie zdawała sobie sprawy ze swojej przewagi.

Sposobem na pokonanie przeciwników jest ich stygmatyzacja. Przeciwstawienie wolności i przymusu (np. w
sporze aborcyjnym), obarczenie kultury z religią, pojęciem narodu i tradycją na czele, winą za antysemityzm i
Holokaust.  Stygmatyzacja  może  opierać  się  na  manipulacji.  Za  przykład  posłużyć  może  pojęcie  nazizmu.
Nazizm=narodowy socjalizm→ n-a-r-o-d-o-w-y → ktoś mówiący o narodzie, mieniący się nacjonalistą, musi
mieć coś wspólnego z narodowym socjalizmem, a tym samym z nazizmem, czyli z Holokaustem. Tak więc w
dyskursie to, co narodowe, utożsamia się z nazizmem i Holokaustem.

Inny przykład. Krucjaty→ walka za wiarę → dżihad → terroryzm. W taki sposób osobę pochwalającą krucjaty
lub broniącą w sposób zdecydowany swojej wiary utożsamia się z religijnym fanatyzmem i terroryzmem.

Celem dyskursu jest ustanowienie nowych norm. Marksizm krytyczny nie uznaje jednak żadnych norm. Tak
więc  jego  celem  jest  ustanowienie  normy  w  postaci  braku  norm,  czyli  zniszczenie  dotychczas  istniejących
reguł. Najbardziej skonfliktowane z normami kulturowymi są mniejszości seksualne, więc naturalnie stają się
one dobrym narzędziem w realizowaniu rewolucyjnego interesu.

Początki nowej rewolucji

Aktywność  społeczna  i  polityczna  homoseksualistów  rozpoczęła  się  od  rozruchów  z  1969  roku,  które
wybuchły po interwencji policji w klubie Stonewall. Od roku 1971 zaczęły powstawać organizacje walczące o
prawa homoseksualistów. W 1973 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne skreśliło homoseksualizm
z  listy  zaburzeń  psychicznych.  Problem  z  homoseksualizmem  pojawił  się  wraz  z  teorią  dyskursu,  wtedy
wyłaniają kwestie tolerancji i afirmacji. Większość ma nie tylko dopuszczać zachowania homoseksualne, ale
uznać je za normę. Osoby uważające inaczej, zostaną ochrzczone mianem siewców nienawiści.

Konflikt większości hetero i mniejszości homo musi w pewnym momencie osiągnąć punkt krytyczny. Jeżeli
większość  znormalizuje  zachowania  homoseksualne,  to  doprowadzi  do  promocji  zachowania  sprzecznego  z
porządkiem  ewolucyjnym  i  w  końcu  do  wymarcia  gatunku.  Zostaliśmy  tak  skonstruowani,  że  ze  związku
dwóch mężczyzn, choćby obdarzali się głębokim uczuciem, zwyczajnie nie powstanie potomstwo. Jednym z
podstawowych instynktów człowieka jest chęć przetrwania. Jeżeli społeczeństwo zagłuszy ją w sobie, to samo
się skaże na kolonizację przez inne grupy bez takich problemów (nawet kilkuprocentowe różnice statystyczne
w skali całej populacji są istotne).

Tu  pojawia  się  paradoks  neomarksizmu.  Człowiek  ma  powrócić  do  stanu  natury  poprzez  rewolucję
przeprowadzoną  przez  grupę  której  zachowania  z  naturą  (chęcią  przetrwania,  przedłużenia  gatunku)  są
sprzeczne,  co  doprowadzić  może  albo  do  wymarcia  gatunku,  albo  do  kolonizacji.  Oczywiście  działania
rewolucyjne mają także inne, bardziej przyziemne konsekwencje.

Ideologia wolnej miłości

Parady  równości  maszerujące  przez  ulice  polskich  miast  mają  jasno  określone  cele.  Edukacja  seksualna
(„dostosowana do wieku” – pojęcie to jednak jest bardzo nieostre i, jak zostanie dalej wykazane, niebezpieczne

background image

przez  zapędy  pedofilskie  wynikające  z  ideologii  neomarksistowskiej),  darmowa  antykoncepcja,  również
„awaryjna”  (pigułki  „dzień  po”),  aborcja  na  żądanie  do  12  tygodnia  ciąży  i  oczywiście  afirmacja  zachowań
społecznie  dewiacyjnych.  To  wszystko  jest  pochodną  niezwykle  szkodliwej  ideologii  wolnej  miłości  i  kultu
zmysłowej przyjemności.

Nawet w psychoanalitycznym modelu rozwoju okres latencji, czyli wyciszenia popędu seksualnego, trwa od 6
roku  życia  do  początku  okresu  dojrzewania.  Rozbudzanie  popędu  seksualnego,  szczególnie  w  tym  czasie,
utrudnia proces edukacji i wychowania, ponieważ rozprasza uwagę młodego człowieka, przez co nie może on
zdobyć  odpowiedniego  wykształcenia  i  kwalifikacji,  co  z  kolei  czyni  go  jednostką  dysfunkcyjną  w
społeczeństwie kapitalistycznym. Nawet „jedyne” kilka procent takich osobników to dużo i na samym starcie
społeczność umieszcza się w gorszej pozycji w porównaniu z innymi grupami. Takie sfrustrowane jednostki
(czas zaspokojenia przez przyjemność seksualną przemija) stanowią przyszłą grupę przewodnią rewolucji.

W  „rozbudzaniu  popędu  seksualnego”  system  kapitalistyczny  i  marksiści  świetnie  się  uzupełniają.  Ten
pierwszy już dawno ukuł zasadę, mówiącą, że „seks sprzedaje” i bombarduje nas zewsząd tanimi reklamami
przepełnionymi  cielesnością.  Rewolucjoniści  natomiast  planują  ten  system  obalić  dzięki  grupom,  których
tożsamość opiera się na seksie. Wspólnie biorą biedną masę w żelazne kleszcze kultu materializmu. Bez siebie
nawzajem nie mogą istnieć.

Herbert Marcuse pisał: “Nie ma sensu rozmawiać o represji, jeśli kobiety i mężczyźni odczuwają dziś więcej
satysfakcji  z  seksu  niż  kiedykolwiek  w  dziejach.  Ale  –  dodawał  zaraz  –  prawda  jest  taka,  że  ta  wolność  i
satysfakcja  zmienia  świat  w  piekło”.  Dlaczego?  Bo  każde  wyzwolone  pożądanie  zostaje  natychmiast
wchłonięte przez “kapitalistyczny system eksploatacji”. Przez rynek.”

Aborcja,  antykoncepcja  w  rodzaju  pigułek  „dzień  po”  i  żądanie  społecznej  akceptacji  dla  realizacji  swoich
dewiacyjnych  seksualnych  pragnień  stoją  w  opozycji  do  nauczania  Kościoła  katolickiego,  który  od  zawsze
głosił  naukę  o  wstrzemięźliwości,  zwalczaniu  w  sobie  niskich  żądz  i  nierozerwalności  małżeństwa.  Konflikt
ten przedstawić można w kategoriach odwiecznego zmagania materii i ducha. W dzisiejszych czasach materia
dominuje  do  tego  stopnia,  że  zupełnie  neguje  się  wpływ  ducha.  Jednak  negacja  ta  służy  jedynie
usprawiedliwieniu  poddawania  się  bez  żadnego  oporu  swoim  zwierzęcym  instynktom  oraz  późniejszej
ucieczce od odpowiedzialności.

Statystyka  przedstawia  nam  wyraźnie  tego  skutki.  Liczba  rozwodów  systematycznie  rośnie  (w  Belgii  sięga
71%, 65 tysięcy każdego roku w Polsce) i coraz mniej par decyduje się na zawieranie małżeństw. Następstwem
jest  rozkład  życia  rodzinnego  –  rodzi  się  coraz  mniej  dzieci,  a  co  trzecie  z  tych  urodzonych  w  Polsce
wychowuje  się  bez  jednego  z  rodziców…  To  musi  prowadzić  do  kolejnych  patologii  społecznych.  Taki  jest
skutek stawiania przyjemności ponad odpowiedzialność.

Wychowanie i antypsychiatria

Pierwotny  model  wychowania  marksistowskiego  to  wychowanie  antyautorytarne,  polegające  na  odrzuceniu
jakiegokolwiek przymusu w wychowaniu. Nie spełniło jednak oczekiwań, bo wcale nie wyklucza samoistnego
ulegania wzorcom kulturowym, co jest zgodne z naturą człowieka. Dla zbudowania nowej tożsamości trzeba
jednak starą zniszczyć.

background image

Cel  ten  ma  zostać  zrealizowany  przez  wychowanie  krytyczne.  To,  w  latach  90,  wyparło  wychowanie
antyautorytarne.  Tworzy  osobowość  aktywnego  bojownika  o  postęp,  który  czuje  się  upoważniony  i
zobowiązany do czynnego niszczenia, jego zdaniem, szkodliwych norm i zasad.

Likwidacja pojęcia, krępującej człowieka, normy psychicznej nosi nazwę antypsychiatrii. Według marksistów
szaleństwo i psychoza są tylko mitami mającymi krępować jednostki, które ignorują kulturowe normy. Za tym
idzie legalizacja przestępstw. W 1977 roku grupa francuskich „intelektualistów” posunęła się do złożenia we
francuskim parlamencie wniosku o legalizację pedofilii. Na naszym podwórku, minister rządu Ewy Kopacz ds.
równości podała w wątpliwość sens zakazu kazirodztwa. Reakcyjne społeczeństwa nie są jeszcze gotowe na
takie kroki, ale kto wie ile czasu potrzebuje marksistowska indoktrynacja, aby to się zmieniło?

Eurokomunizm

Jeden z pierwszych dokumentów wzywających do utworzenia po wojnie demokratycznej federacji w Europie z
własną  konstytucją,  czyli  „Manifest  z  Ventotene”,  został  stworzony  przez  włoskiego  komunistę  Altiero
Spinelliego.  W  jego  koncepcji  miała  powstać  jedna  europejska  armia  (w  latach  50.  forsował  powstanie
Europejskiej Wspólnoty Obronnej), a państwowe granice miały zostać zatarte. W ten sposób planował narzucić
ideologię marksistowską na całym kontynencie, państwa buntujące się, nie posiadając własnych sił zbrojnych,
byłyby ustawiane w szeregu przez armię europejską.

W  1984  roku  Parlament  Europejski  znaczną  większością  głosów  przyjął  Traktat  ustanawiający  Unię
Europejską (czyli tzw. Plan Spienelliego). Bez poparcia parlamentów narodowych dokument został ostatecznie
odrzucony. Dał jednak impuls do negocjacji, które doprowadziły do przyjęcia Jednolitego aktu europejskiego w
1986 roku i traktatu z Maastricht z 1992 roku. Ten drugi został pierwotnie odrzucony w referendum w Danii,
jednak  zadecydowano  o  powtórzeniu  głosowania,  aby  wynik  był  „prawidłowy”.  Wobec  faktu  powtórzenia
referendum, wybuchły zamieszki, które policja stłumiła strzelając do manifestujących – taki był początek Unii
Europejskiej

Podobną  praktykę  zastosowano  w  2001  roku  po  podpisaniu  traktatu  nicejskiego,  który  został  odrzucony  w
referendum w Irlandii. Irlandczycy głosowali ponownie, a sam traktat wszedł w życie w 2003 roku.

W 2004 roku w Rzymie podpisano Traktat ustanawiający Konstytucję dla Europy. Został on odrzucony w 2005
roku  w  referendach  w  Holandii  i  Francji.  W  2007  roku  rozpoczęto  prace  nad  włączeniem  większości
postanowień traktatu z 2004 roku do już istniejących traktatów. Projekt ten przyjęto na szczycie w Lizbonie,
państwom członkowskim pozostawiono dowolność czy przeprowadzą ratyfikację za pomocą parlamentu, czy
w  referendum.  Wyjątkiem  była  Irlandia,  mająca  w  swoim  systemie  prawnym  obowiązek  przeprowadzenia
referendum. Traktat lizboński został odrzucony, podjęto więc decyzję o… powtórzeniu referendum.

Jak  widać  marksiści  są  bardzo  zdeterminowani  w  realizacji  swojej  wizji  Europy  i  robią  to  nawet  bez
poszanowania dla prawa i woli państw europejskich. Sam termin „eurokomunizmu” użyty został w 1967 roku
na  określenie  strategii  politycznej  stosowanej  przez  Włoską  Partię  Komunistyczną,  a  jego  główne  założenia
przedstawił  hiszpański  komunista  Santiago  Carrillo  w  swojej  pracy  „Eurokomunizm  a  państwo”.
Eurokomunizm  należy  rozpatrywać  na  dwóch  płaszczyznach:  –  ideologicznej  –  odchodzenie  od  koncepcji
dyktatury proletariatu i przechodzenie na pozycje socjaldemokracji

background image

–  politycznej  –  tworzenie  niezależnego  od  Moskwy  ośrodka  komunizmu,  stworzenie  europejskiego  państwa
komunistycznego na drodze federalizacji

Na obydwu tych płaszczyznach eurokomuniści czynią ogromne postępy.

Gender

W  1997  roku  przyjęto  traktat  amsterdamski  wprowadzający  politykę  społeczną  gender  mainstreaming  jako
jeden z filarów polityki Unii Europejskiej. Jest to polityka równościowa, połączona z akcją afirmacyjną, czyli
preferowania  grup  społecznych  uznanych  za  upośledzone  w  wyniku  polityki  „nierównościowej”  (kobiety,
migrantów, niepełnosprawnych, homoseksualistów).

Na stronie internetowej podyplomowych Gender Studies im. Marii Konopnickiej i Marii Dulębianki wita nas
hasło „Nikt nie rodzi się sobą.”. Z kropką na końcu, bo to nie podlega dyskusji, a dyskursywny konsensus w tej
sprawie  już  dawno  został  osiągnięty.  To,  według  intuicji  sprzeczne  z  logiką,  hasło  ma  jednak  swoje
uzasadnienie w pokrętnej ideologii gender, która stała się kolejną pochodną marksizmu.

Heteroseksualna rewolucja mająca na celu poluzowanie obyczajów i moralności, wcale nie zniszczyła kultury.
Potrzebny  był  nowy  konflikt  o  większym  potencjale  rewolucyjnym.  Celem  postępowej  ideologii  nie  jest
rozstrzyganie  konfliktów,  ale  usuwanie  ich  przyczyn.  Tylko  tak  można  zbudować  równe,  szczęśliwe  i
bezkonfliktowe  społeczeństwo.  Jaka  jest  przyczyna  wszelkich  konfliktów?  Różnica.  To  z  różnicy  powstają
konflikty interesów. Podstawową różnicą jest różnica tożsamości. Czyli to tożsamość jest źródłem konfliktu, bo
oparta  jest  nie  na  zgodzie,  a  na  zróżnicowaniu,  co  jest  sprzeczne  z  ideami  dyskursu  i  konsensusu,  czyli
sprzeczne  z  postępem.  Podstawą  różnych  tożsamości  jest  płeć,  więc  gender  obrało  ją  sobie  za  cel.
Podstawowym  dziełem  genderyzmu  jest  książka  Judith  Butler  „Problem  gender.  Feminizm  i  obalenie
tożsamości”.

Butler  przedstawiła  tezę,  że  tożsamość  płciowa  jest  niezależna  od  płci  biologicznej  i  jest  jedynie  produktem
konwencji językowych, więc może być dowolnie wybierana. Jednak dowolność wyboru płci nie zlikwiduje ich
biologicznej  różnicy.  Najskrajniejsze  odłamy  gender  odpowiadają  na  to  postulując  całkowite  odrzucenie
pojęcia płci.

W  dziele  prokreacyjnym  dużo  bardziej  obciążona  jest  kobieta.  Konflikt  zrodzony  jest  przez  kulturę,  która
poddała  kobietę  obowiązkowi  biseksualnej  prokreacji,  tworząc  instytucję  rodziny,  zamiast  pozwolenia  na
oddanie  się  czystej  przyjemności.  Dziecko,  związane  z  rodzicami  więzami  krwi,  rozbija  przez  egoizm
rodziców egalitarną wspólnotę. Stanowi także obiekt kapitalistycznej eksploatacji, a sama kobieta traktowana
jest jako maszyna produkcyjna. Drogą do wolności jest zlikwidowanie heteroseksualności i wprowadzenie na
jej miejsce form seksualności wykluczających prokreację, bo ona tworzy rozbijające wspólnotę związki krwi.
Pojawia się jedynie problem techniczny, czekający na rozwiązanie, czyli pytanie jak doprowadzić do prokreacji
sztucznej i przedłużenia gatunku?

Jeżeli  jednak  zachowanie  człowieka  nie  jest  ukierunkowywane  w  dany  sposób,  to  jego  zachowanie  będzie
zgodne  z  predyspozycjami  wrodzonymi,  determinowanymi  częściowo  przez  płeć  biologiczną.  Jeśli  jednak
człowiek  jest  zmuszany  przez  warunki  zewnętrzne  do  zachowań  sprzecznych  z  jego  naturą,  prowadzi  to  do
konfliktu  osobowości,  zakłócenia  równowagi  psychicznej  i  stanów  patologicznych  w  postaci  nerwic.  Wśród
transseksualistów odsetek samobójstw jest około 10 razy większy niż u reszty społeczeństwa. Kurtyna.

background image

Podsumowanie

Na  nowy  marksizm  składają  się  cztery  elementy:  rewolucja  seksualna,  teoria  krytyczna,  teoria  zarządzania
chaosem  (taktyka  sprawowania  władzy  przez  mniejszość  nad  większością),  wczesnomarksowska  koncepcja
nowoczesnej wspólnoty pierwotnej.

Jego  siłą  rewolucyjną  są  uciskane  mniejszości.  Stąd  sojusz  z  ruchem  LGBT,  feminizmem,  genderyzmem,
migrantami itd.

Instytucją, za pomocą której wprowadza swoje utopijne cele w życie, jest Unia Europejska.

Najważniejsze  pojęcia:  dyskurs,  tolerancja  represywna,  marsz  przez  instytucje,  teoria  krytyczna,  zwrot
lingwistyczny,  rewolucja  seksualna,  ideologia  wolnej  miłości,  wychowanie  antyautorytarne  i  krytyczne,
eurokomunizm, genderyzm.

Warte  zapamiętania  nazwiska:  Max  Horkheimer,  Herbert  Marcuse,  Erich  Fromm,  Wilhelm  Reich,  Paula
Lafargue, Rudi Dutschke, Altiero Spinelli.

Antonio  Gramsci  celowo  nie  został  wspomniany,  bo  mimo  że  był  autorem  idei  osiągnięcia  hegemonii
kulturowej, to jednak nigdy nie był antykulturowy (jak neomarksiści). Początki antykultury należy upatrywać
w eseju „Prawo do lenistwa”.

Powyższy  tekst  został  w  większości  oparty  na  świetnych  wykładach  Krzysztofa  Karonia  dostępnych  na
YouTubie, 

które 

gorąco 

polecam 

każdemu 

pragnącemu 

lepiej 

zrozumieć

marksizm: 

https://www.youtube.com/watch?

v=uF63OWKRTbc&list=PLgVGQIw0qklQqOZZr0Z7LkHYVUVU63CdS

Polecam także stronę: http://www.historiasztuki.com.pl/

Głęboko wierzę, że Czytelnik po lekturze powyższego tekstu i wysłuchaniu wykładów Pana Karonia zrozumie
potrzebę aktywnej walki z neomarksizmem, którego narzędziem są m.in. parady równości maszerujące przez
ulice  polskich  miast.  Każdy  kolejny  jej  sukces  w  kolejnych  miejscach  jest  krokiem  zbliżającym  nasze
społeczeństwo  do  Nowego  Wspaniałego  Świata.  Jeżeli  opór  w  większościowo  katolickim  kraju,  jakim  jest
Polska, będzie stawiany jedynie przez niewielką grupę fanatyków, to jutro obudzimy się w utopii, której wcale
nie chcemy. Katolicy popełniają rażący grzech zaniedbania, zostawiając sprawy swojemu biegowi, przez co są
dominowani  przez  aktywną,  lewacką  mniejszość,  która  trzyma  w  swoim  ręku  media  i  wprowadziła
kontrolowany przez siebie dyskurs do debaty publicznej.

Na koniec cytat ze św. Augustyna:

„I małe grzechy zabijają, jeśli się je lekceważy. Małe są krople, które napełniają rzeki, małe są ziarenka piasku,
lecz jeśli się włoży na kogoś wiele piasku, to ten go uciska i przygniata. Zlekceważona woda to samo czyni, co
nacierająca fala, choć stopniowo się wsącza, ale długo się wsączając, jeśli nie jest wylewana, okręt zatapia.”

Nie daj się, Czytelniku, wplątać w nową, marksistowską siatkę pojęć. Zawsze kochaj grzesznika, ale nienawidź
grzech.