background image

Paracelsus, alchemia i filozofia hermetyczna

Autor tekstu: Eugeniusz Obarski

Alchemia nie jest wcale, jak to plotą liczni idioci, umiejętnością przemiany

niedoskonałych metali w srebro lub złoto, lecz tajemną sztuką i wiedzą,

która poprzez Ogień ukrytą siłę Natury wydobywa...

Adam Schröter 

[1]

Taki już jest los nowych prawd, że zaczynają jako herezje, a kończą jako przesądy.

T.H. Huxley

[Język alchemii] jest ojczystym językiem kosmicznego marzenia.

Języka tego nauczyć się trzeba w taki sposób, w jaki został on wymarzony,

to znaczy w samotności. Nigdy nie jest się bardziej samotnym niż wtedy, gdy

się czyta alchemiczną księgę. Odnosi się wrażenie, że jest się „samym na świecie".

A wtedy natychmiast popada się w marzenie, że mówi się językiem początku świata.

Gaston Bachelard

Najlepszym lekiem jest miłość...

Paracelsus

Alchemia   (arab.  al-kimia,   gr.  chemeia),   nauka   tajemna,   pojawiła   się   w   czasach 

starożytnych najpierw w Chinach, później w Mezopotamii, Indiach, Egipcie i Grecji. Rozwijała 

się   w   cesarstwie   bizantyjskim,   aż   wreszcie   w   VIII   wieku   została   odkryta   i   przejęta   przez 
najeźdźców muzułmańskich. Dziwne są czasem drogi przepływu myśli, bo oto chińska alchemia 

w   XIV   wieku   dociera   do   Europy   dzięki   ekspansji   świata   islamskiego.   Tak   więc   z   Chin 
zaczerpnęli   alchemicy   koncepcję   tajemniczego   środka,   który   powodował   transformację 

nieszlachetnych metali w złoto; szybko stał się on szeroko znany jako „kamień filozoficzny" 
(łac. lapis philisophorum), „kamień mądrości" 

[2]

. Od astrologów mezopotamskich pochodziła 

zaś koncepcja, że wyboru najwłaściwszego terminu i pory przeprowadzania transmutacji trzeba 
dokonać   za   pomocą   metod   astrologicznych.   Żywiono   bowiem   przekonanie,   że   każdy   metal 

powiązany jest z odpowiednią planetą, stąd układ planet nie jest bez znaczenia dla pomyślnych 
wyników przeprowadzanych eksperymentów. 

Racjonalista.pl

Strona 1 z 9

background image

Rycina z alchemicznego manuskryptu z 1572 r. — wyobrażenie wskrzeszonego smoka; celowo 
hermetyczna symbolika (zrozumiała wyłącznie dla wtajemniczonych) ukazuje pewne 

procedury laboratoryjne. 

Świat wczesnochrześcijański rozwijał jatroteologię (gr. iatros = lekarz): choroba nie 

była niczym innym, jak wyrazem boskiej woli, a uzdrowienie można było uzyskać 
jedynie przez przebłagiwanie niebiańskich mocy uzdrawiających, jak również przez 

zmianę swego dotychczasowego życia i powrót na ścieżkę pobożnych; bo czyż Bóg (w 
Starym Testamencie) nie zsyłał plag i chorób na notorycznie niewierny naród 

żydowski, aby go ukarać za przekraczanie boskich przykazań

[3]

 Po jakimś czasie 

nowotestamentowy Bóg nie jest już uznawany przez teologów za sprawcę chorób, a 

staje się nim, „kozioł ofiarny", diabeł, który dręczy grzeszników, zsyłając na nich nie 
tylko wszelkie plagi, ale też mniej lub bardziej niebezpieczne dolegliwości zdrowotne 

[4]

. Według nowych nauk jatroteologii cierpienie wynikające z choroby daje 

możliwość czynienia pokuty przez człowieka nią dotkniętego. Za pierwowzór lekarza 

uważano samego Zbawiciela. Czy wiele różniły się teorie i praktyki jatroteologii od 
medycyny pierwotnej, która miała przecież zdecydowanie magiczny charakter? 

Wydaje się, że nie tak bardzo. Medycy pierwotni, kierując się instynktem, stosowali to, 
co uważano wówczas za skuteczne lekarstwa, a dawkowali je w oprawie magicznych 

rytuałów. Leczeniu towarzyszyło uprawianie czarów, zaklęcia, odmawianie modlitw. 
Albo czy zasadniczo różniła się jatroteologia od jatromagii, w której działanie lecznicze 

jest również niewidzialne, również obywające się bez jakichkolwiek materialnych 
ogniw pośrednich, a lecznicza siła sprawcza przenoszona jest — jak wierzono — przez 

siły duchowe, dla których nie stanowi ograniczenia żadna odległość. Posługiwano się 
metodą analogii (czerwone korale miałyby powstrzymywać upływ krwi), a także 

rytuałami (czynności leczniczych należało dokonywać o określonej porze (np. podczas 
pełni księżyca) bądź w ściśle ustalonym miejscu (np. w pobliżu cmentarza). Medycyna 

starożytna również charakteryzowała się magicznym sposobem myślenia i 
przypadkowym doborem leków. Natomiast medycyna antyczna wybrała zgoła 

odmienną ścieżkę; odchodząc od magicznego i religijnego myślenia, którego trzymano 
się wówczas kurczowo, podążyła w kierunku jasnego i jednoznacznie zdefiniowanego 

background image

zastosowania leków, sprawdzania doświadczalnie skutków ich stosowania oraz 

wytężonych prób racjonalnego zrozumienia ich działania.
Jeszcze innym rodzajem „starej medycyny" była jatroastrologia (medycyna 

astrologiczna), której podstawą było przekonanie o istnieniu wzajemnych oddziaływań 
makrokosmosu (ciała niebieskie) i mikrokosmosu (człowieka). Powstanie choroby 

można sprowadzić do pewnego, na ogół niekorzystnego układu i wpływu gwiazd. 
Przypomnijmy, że starożytna sentencja alchemików brzmiała: „Mędrzec będzie rządził 

gwiazdami". Jatroastrologię uprawiano już w starożytnej Mezopotamii, Egipcie, Grecji i 
krajach arabskich. Od XVIII wieku w miarę rozwoju naukowej chemii i fizyki z wolna 

traci swe znaczenie. Ale jak wiele rzeczy na tym świecie, nie znika bezpowrotnie... 
Niekwestionowanym autorytetem w średniowieczu cieszyła się teoria mówiąca o 

sokach ciała (humory) 

[5]

. Według niej powodem każdej choroby jest nieprawidłowa 

cyrkulacja owych soków lub ich zanieczyszczenie. Dlatego dużą wagę przywiązywano 

do metod ich odprowadzania. Stosowano więc odprowadzanie dolne (lewatywy) i 
odprowadzanie górne (wymioty). Oczyszczaniu owemu towarzyszyło również 

podawanie środków moczopędnych, przeczyszczających, napotnych, upuszczanie krwi, 
przykładanie pijawek.

W   czasach   Paracelsusa   (XVI   wiek)   nastąpił   niesłychany   rozkwit   alchemii,   zwanej   też 

sztuką   królewską.   Zwłaszcza   Arabowie   przyczynili   się   do   jej   rozwoju,   ponieważ   arabska 
medycyna   średniowieczna   stała   na   znacznie   wyższym   poziomie   i   była   o   wiele   bardziej 

zaawansowana   niż   poprzedzająca   ją   wiedza   z   obszarów   śródziemnomorskich,   a   ekspansja 
muzułmańska przyczyniła się nie tylko do ożywionych kontaktów handlowych — handlowano 

m.in. środkami leczniczymi (pharmacons) — lecz także do wymiany najprzeróżniejszej wiedzy 
(w   tym   doświadczenia   medycznego).   Dzięki   owemu   przepływowi   informacji   medycyna 

europejska stała się siłą rzeczy spadkobierczynią dziedzictwa medycznego wywodzącego się z 
Mezopotamii,   Indii,   Persji,   Syrii,   Egiptu   czy   Grecji  

[6]

  Alchemik,   pradziad   dzisiejszego 

chemika,   stawiał   sobie   taki   oto   cel:   przez   dokonywane   przez   siebie   procesy   sublimacji, 
destylacji, trawienia, topienia i żarzenia najprzeróżniejszych materiałów i substancji pozyskać 

tajemniczy   „eliksir   życia",   życiodajne   lekarstwo,   panaceum   na   wszelkie   choroby   i 
niedomagania, albo tzw. kwintesencję. Domeną, z której wywodziły się wysiłki alchemików, był 

splot przemyśleń o podłożu filozoficznym, mistycznym i astrologicznym. 

Najsłynniejsi   XVI-wieczni   przedstawiciele   alchemii   to   Agrippa   von   Nettesheim  

[7]

, 

Salomon   Trismosin   (który   pozostawił   po   sobie   starannie   zakodowaną   hermetycznymi 
symbolami   recepturę   Splendor   Solis   na   wytworzenie   kamienia  filozoficznego  i   który   ponoć 

wynalazł   eliksir   życia)   i   niepomiernie   bardziej   słynny   reprezentant   alchemii,   Philippus 
Aureolus ?eophrastus Bombastus von Hohenheim, którego całe generacje alchemików znały 

pod imieniem Paracelsus. Imię to sam wymyślił; krótkie wprawdzie, acz nieskromne nieco — 
zapewne   i   po   to,   aby   podkreślić,   że   przewyższa   Celsusa,   słynnego   starożytnego   lekarza, 

Rzymianina (para w grece oznacza bowiem poza, dalej niż). 

Paracelsusowi nieśmiertelną sławę zapewniły jego rewelacyjne medykamenty i leki — ileż 

to aptek na świecie do dziś nosi jego imię… Czy mogło być inaczej, skoro w dniu jego urodzin 
Słońce znajdowało się w znaku Skorpiona, który, jak powiada stara tradycja, sprzyja lekarzom 

i   farmaceutom,   wytwórcom   leczniczych   mikstur,   jak   również   znawcom   trucizn?   Paracelsus 
zapoczątkował laboratoryjną gałąź alchemii, zmierzającą ku nowoczesnej farmaceutyce opartej 

na   zdobyczach   chemii,   co   nie   przeszkadzało   mu,   jako   wybitnemu   alchemikowi,   zgłębiać 
arkanów   alchemicznego   mistycyzmu;   nie   odrzucał   bowiem   zupełnie   możliwości   uzyskania 

najprawdziwszego złota metodą alchemicznej transmutacji. A mimo to uważał, że alchemicy 
nie   powinni   tracić   cennego   czasu   na   poszukiwanie   kamienia   filozoficznego,   lecz   zająć   się 

wytwarzaniem skutecznych leków z substancji mineralnych, a nie jak dotychczas z roślin i ziół. 
Nic   więc   dziwnego,   iż   pod   ogromnym   wpływem   Paracelsusa   alchemia   popadła   w   pewnym 

momencie dziejowym w niedające się rozwikłać sprzeczności. 

Paracelsus   urodził   się   17   grudnia   (podaje   się   też   datę   10   listopada)   1493   roku   w 

miejscowości Einsiedeln nieopodal Zürichu (Szwajcaria). Jego ojciec (nb. nieślubny potomek 
wielkiego mistrza Zakonu Joannitów, Jerzego von Hohenheima) był uznanym lekarzem, który 

oprócz   medycyny   uprawiał   też   amatorsko   filozofię   przyrody.   Nadając   swemu   synowi   imię 
Teofrasta, uczynił to na pamiątkę wielkiego botanika greckiego o tym samym imieniu — marzył 

Racjonalista.pl

Strona 3 z 9

background image

bowiem,   aby   jego   syn 

kontynuował   wielkie   dokonania 
słynnych   badaczy   przyrody.   A 

przyroda   niejako   wdzierała   się 
do   ich   położonego   samotnie   w 

głębokiej   dolinie   domostwa; 
wokół   ciągnęły   się   nieprzebyte 

lasy,   posępne   góry,   jeszcze 
dalej   złowrogie   szczyty   Alp   — 

można   by   powiedzieć,   że   w 
miejscu

 

tym

 

Natura 

przewyższała   człowieka   nie 
tylko   swym   majestatem,   ale 

także   nieubłaganą   wolą...   Od 
ojca nauczył się młody Teofrast 

nie tylko medycyny, ale i sporo 
na   temat   astrologii,   alchemii. 

Ojciec   zaopatrzył   go   też   we 
wszelkie

 

ważne

 

książki 

medyczne   i   alchemiczne.   I 
ojciec   właśnie   jest   jedynym 

człowiekiem,   którego   później 
wspomina

 

Paracelsus

 

miłością...   Licząc   sobie   lat 
czternaście   (sic!),   opuszcza 

Paracelsus   dom   rodzinny   i 
odtąd,

 

wzorem

 

wielu 

młodzieńców z tamtych czasów, 
wędruje   po   świecie   w 

poszukiwaniu

 

wiedzy 

medycznej.   W   wieku   lat 

szesnastu   podejmuje   studia   na   uniwersytecie   w   Bazylei;   słucha   też   wykładów   w   Wiedniu, 
Lipsku,  Heidelbergu i innych renomowanych uczelniach tamtych czasów. Niestety, wszędzie 

rozczarowany jest poziomem nauczania opartego na bezkrytycznym szacunku dla książkowej 
wiedzy. W Würzburgu zostaje uczniem maga Trithemiusa  

[8]

, z którego polecenia pracuje w 

laboratorium bogatego alchemika i geologa w jednej osobie, Sigismunda Fuggera. Podróżuje 
do Włoch (gdzie przez jakiś czas jest lekarzem wojskowym, a na uniwersytecie w Ferrarze w 

1516 roku uzyskuje dyplom medyka 

[9]

), Niemiec, Francji, Hiszpanii, Portugalii, Niderlandów, 

Anglii,   Szwecji,   Danii,   Rosji;   odwiedza   także   Polskę,   Litwę,   Bałkany,   dociera   nawet   do 

Konstantynopola, a nawet do Egiptu, Arabii i Palestyny. Nieprzerwanie też leczy. 

W 1526 roku Paracelsus zostaje lekarzem miejskim w Bazylei oraz profesorem tutejszego 

uniwersytetu.   Sprawiły   to   liczne   sukcesy   i   sława   nowatorskiego   medyka.   Jest   jednak 
Paracelsus nader niekonwencjonalnym, kontrowersyjnym wręcz wykładowcą: zadziwia swych 

uniwersyteckich konserwatywnych kolegów tym, że wykłada po niemiecku, czyli w „języku sług 
i   dziewek   służebnych",   a   nie   —   co   było   wówczas   regułą   —   po   łacinie.   Nie   używa   też 

przysługującej mu togi, tradycyjnego czerwonego stroju doktorskiego, lecz ubiera się niczym 
prosty   chłop   i   pojawia   się   na   wykładach   w   zniszczonym,   „bardzo   prywatnym"   ubraniu   lub 

przywdziewa zwykły laboratoryjny kitel, w którym paraduje również po ulicach Bazylei. Mało 
tego, tematy swoich wykładów umieszcza na uniwersyteckiej tablicy ogłoszeń i zaprasza na nie 

wszystkich mieszkańców miasta, a nie tylko studentów. Dzięki temu w auli można było spotkać 
obok   żaków   także   „cały   nieokrzesany   tłum   złożony   z   cyrulików,   alchemików,   cyganów   i 

wszelakiej   maści   szarlatanów".   Trzeba   przyznać,   że   owa   niekonwencjonalna   postawa 
Paracelsusa spowodowała niemal natychmiast wzrost liczby studentów wydziału medycznego. 

Miał więc ich Paracelsus wkrótce ponad trzydziestu, a trzeba pamiętać, iż w tamtych czasach 
ogólna liczba studentów na uniwersytecie w Bazylei rzadko kiedy sięgała stu osób... 

W   połowie   XVI   wieku   ówczesna   wiedza   medyczna   opierała   się   prawie   wyłącznie   na 

naukach   Greków   —   Hipokratesa  

[10]

  Galena   z   Pergaminu  

[11]

  oraz   arabskich   lekarzy   i 

filozofów — Avicenny (980-1037) i Averroesa (1126-1198). Nie do pomyślenia było wówczas 
powątpiewać w ich nauki czy je kwestionować. A jednak znalazł się ktoś, kto bez wahania to 

Wszechpotężny Kamień Filozoficzny, Doskonałe Słońce 

Mędrców. Rysunek z XVII w. 

background image

uczynił.   Tym   kimś   był   Szwajcar   Paracelsus,   najbardziej   znany   farmaceuta   minionego 

tysiąclecia, człowiek, któremu i współczesna nauka zawdzięcza wiele. Na rynku w Bazylei miało 
swego czasu miejsce dziwne wydarzenie. Widzimy tam Paracelsusa, (profesora medycyny na 

tamtejszym uniwersytecie i lekarza miejskiego, którym został tu w wieku trzydziestu trzech 
lat),   stojącego   przed   wielkim   mosiężnym   pojemnikiem,   w   którym   płonie   węgiel   drzewny, 

trzymającego w jednej ręce dzieła Avicenny, w drugiej Galena, wrzucającego książki w ogień i 
sypiącego   weń   siarkę   i   saletrę   potasową,   co   powoduje,   iż   ogień  wybucha   w   górę   wielkimi 

płomieniami. Paracelsus paląc owe książki, jednocześnie szydzi z wszystkich lekarzy idących w 
ślady Galena i Avicenny, a nawet w ferworze obrzuca wyzwiskami wielkiego Greka i Araba. Nie 

szczędzi   też   obelg   i   inwektyw   pod   adresem   swych   zapiekłych   przeciwników.   Być   może   ów 
dziwny lekarz miejski po prostu za dużo wypił?  Mówiono o nim przecież, że bywa „zawsze 

pijany i zawsze przytomny" (nb. to on wymyślił termin  alkohol). Paracelsus krzyczy więc na 
rynku   w   Bazylei,   tyle   ze   złością,   ile   w   uniesieniu:   „Wasz   Galen,   Avicenna   i   wszyscy   ich 

naśladowcy wiedzą mniej niż zapinki moich trzewików. Jestem królem lekarzy i mogę wam 
udowodnić to, czego wy nie możecie. To nie gwiazdy uczyniły mnie medykiem, lecz Bóg. Nie 

potrzebuję   przeciw   wam   wdziewać   kolczugi   ani   nosić   tarczy,   ponieważ   nie   jesteście 
dostatecznie uczeni, aby obalić choćby jedno moje słowo. Każdy mały włosek na moim karku 

wie więcej niż wy, a moja broda ma więcej doświadczenia niż wszystkie wasze kolegia! [...] 
Chodźcie   tu   i   słuchajcie,   szarlatani,   którzy   macie   nade   mną   przewagę   tylko   dzięki 

niezasłużonemu autorytetowi, jakim się cieszycie! Gdy umrę, pokażą się moi uczniowie, którzy 
w końcu wyciągną na światło dzienne całą głupotę waszych pigułek!". Dzieje się to 24 czerwca 

1527 roku, w dzień świętego Jana, w Bazylei, mieście, któremu przyjdzie jeszcze nie jedno 
zobaczyć. Tu bowiem trzy wieki później zaczyna wykładać dwudziestopięcioletni „antychryst", 

Fryderyk Nietzsche, zaproszony przez radę miejską do objęcia katedry filologii klasycznej na 
miejscowym  uniwersytecie  (i  pomyśleć,  że  bywają  takie  okresy  w  historii,  kiedy  ludzie  nie 

kierują   się   presupozycjami,   uprzedzeniami!).   Nietzsche,   podobnie   zresztą   jak   Paracelsus, 
wkrótce   porzuca   karierę   uniwersytecką.   Prowadzi   żywot   wędrowca:   tuła   się   samotnie   po 

hotelach i pensjonatach Europy, dużo pisze. Zadziwiająca zbieżność... 

Racjonalista.pl

Strona 5 z 9

background image

Obraz ducha. Ilustracja z książki L. Turneyssena (uczeń Paracelsusa), Quinta essentia, Lipsk 

1574. 

Paląc książki uznanych autorytetów medycznych i odsądzając ich od czci i wiary, 

dokonuje Paracelsus niejako symbolicznego dopełnienia innego swego burzycielskiego 
gestu. Otóż 9 czerwca 1527 roku napisał tekst zatytułowany Intimatio (Wyznanie) 

[badacze nazywają go Programem Bazylejskim], którego adresatami byli jego 
studenci. Występuje w nim otwarcie przeciw skostniałym i dogmatycznym poglądom 

ówczesnej akademickiej medycyny, zapowiadając rozprawę nie tylko z „błędami 
przeszłości", ale i z niewolniczym, bezkrytycznym przywiązaniem do medycznych 

poglądów zawartych w dziełach starożytnych autorów, przede wszystkim Hipokratesa, 
Avicenny, Galena. Najwyraźniej szło nowe...

Można zaryzykować stwierdzenie, iż 
medycyna swoją dojrzałość osiągnęła 

dopiero w XVIII i XIX wieku i „uwolniła 
się w końcu od uciążliwego dziedzictwa 

Galena" (Paracelsus). Do pojawienia się 
poważnych wątpliwości w istotnych 

punktach teorii Galena przyczyniło się 
zresztą już wcześniej coraz częstsze 

wykonywanie sekcji zwłok i wysiłki 
ówczesnego świata medycznego na 

rzecz systematyzacji anatomii 
patologicznej. Racjonalizm, którym 

charakteryzowało się Oświecenie, 
zawitał również na ścieżki farmacji. 

Ówczesnym problemem było to, że stosowanie leków (mających mocne działanie 
uboczne) przynosiło często toksyczne konsekwencje. Powód był prozaiczny: brak 

możliwości wyizolowania aktywnych substancji składowych leków. Trzeba też uczciwie 
przyznać, że jednym z ambiwalentnych następstw racjonalizmu Oświecenia był więc 

nie tylko okresowy spadek zaufania do nowych leków, ale i zaprzestanie prac nad 
wieloma z nich, a były to często leki naprawdę ważne i odkrywcze.

Uniwersytecka kariera Paracelsusa nie trwa długo. Jego ustawiczne utarczki z władzami 

Bazylei   odnoszą   ten   skutek,   iż   także   i   resztę   życia   spędza   Paracelsus   na   nieustannych 
podróżach, nie mogąc i nie potrafiąc nigdzie zagrzać miejsca na dłużej; przede wszystkim z 

racji   swego   krewkiego   temperamentu,   a   nie   tylko   z   powodu   wyznawanych 
nonkonformistycznych poglądów medycznych. Podczas kolejnych wędrówek Paracelsus pisze 

traktaty,   pracuje   nad   doskonaleniem   swej   metody   w   alchemii   i   medycynie,   którą   określa 
mianem sztuki spagirycznej (gr. spao = dzielić i ágeion = jednoczyć). Istotą owej sztuki było 

— mówiąc najprościej — rozkładanie ciał złożonych na składniki i ponowne ich tworzenie przez 
łączenie części składowych. Najczęściej podróżuje konno ze swoją słynną torbą skórzaną, w 

której wozi rękopisy i najpotrzebniejsze przybory do doświadczeń chemicznych, oraz z wielkim 
mieczem o rękojeści zakończonej kulą, która wydrążona wewnątrz służyła do przechowywania 

lekarstw   dla   chorych   —   ponoć   ukrywał   tu   łagodzące   cierpienia   pigułki   opium.   Ludzie   mu 
nieprzyjaźni i złośliwi twierdzili, że Paracelsus w tej kuli wozi diabła, z którym bez dwóch zdań 

pozostaje w zmowie. W czasie licznych podróży towarzyszy Paracelsusowi wzrastający rozgłos i 
sława — ratuje zdrowie, a często i życie wielu możnych ówczesnego świata uznanych przez ich 

nadwornych medyków za śmiertelnie chorych. Ponoć skutecznie wyleczył sławnego Erazma z 
Rotterdamu cierpiącego na podagrę i niedomagania żołądkowe. 

Paracelsus  jest  twórcą  tzw.  jatrochemii,  nowej  dziedziny   i  postaci   alchemii,  albowiem 

bardziej   niż   możliwością   uzyskania   złota   i   srebra   dzięki   transmutacji,   czym   zajmowali   się 

dotychczas   wszyscy   alchemicy,   zainteresowany   był   poznaniem   właściwości   i   mocy   nowych 
medykamentów. Interesowała go produkcja lekarstw na bazie chemii, co było — można rzec — 

w owych czasach prawdziwą rewolucją, ponieważ ówcześni lekarze, jak i cała średniowieczna i 
wczesnonowożytna farmaceutyka, używali niemal wyłącznie leków pochodzenia roślinnego. Tak 

więc   wprowadzenie   i   propagowanie   przez   Paracelsusa   leków   chemicznych   było   zapewne 
najważniejszą z przyczyn konfliktu między nim a środowiskiem medycznym w kraju ojczystym. 

Ilustracja z książki Paracelsusa Von der 
Artzney..., Augsburg 1537. 

background image

Ów konflikt był powodem jego wędrówek po krajach Europy, podczas których rozpowszechniał 

swe poglądy jako wędrowny lekarz, będąc tam uważany najczęściej za „cudotwórcę". Mało kto 
bowiem zdawał sobie wówczas sprawę, iż Paracelsus jest oryginalnym myślicielem i filozofem 

formatu   Heraklita,   Sokratesa,   Platona   czy   Buddy,   rzadko   kto   konstatował,   iż   jest   on 
jednocześnie   praktykiem   stosującym   w   leczeniu   wyjątkowo   owocną   syntezę   myśli 

neoplatońskiej (której podstawą było wcielenie idei w Naturę) oraz nauki ewangelicznej.

 Przypisy:

[1]

 Adam Schröter (1525-1572), Łużyczanin, poeta polsko-łaciński, badacz alchemii, 

gorący zwolennik nauk Paracelsusa, tłumacz jego dzieł na łacinę oraz ich polski 
wydawca (1569 r.; fundatorem edycji był wojewoda sieradzki, Olbracht Łaski, który 

zetknął się z alchemią we Florencji i sam także prowadził wieloletnie badania 
alchemiczne). W przedmowie do De praeparationibus Paracelsusa napisał: "czym był 

Erazm [z Rotterdamu] w swej miłej łacińskiej wymowie, tym samym stał się Teofrast 
dla odnowienia medycyny".

[2]

 Tajemny katalizator przemiany (transmutacji) metali nieszlachetnych w złoto, 

zwany także czerwoną tynkturą lub piątą esencją, sporządzano z rtęci, soli morskiej, 

siarki, arsenu, siarczku antymonu, dodawano nieco kamienia winnego, węgla, 
bituminu, a także złota oraz innych metali. Prażono tę mieszaninę, trawiono i 

destylowano przez wiele tygodni, substancja wielokrotnie zmieniała barwy, aż 
wreszcie otrzymywano ciemnoczerwony, krystaliczny proszek ("nasienie", "ferment 

złota"), który - według wierzeń - dodany w proporcji nawet 1:10 000 do roztopionego 
ołowiu, miedzi lub cyny przemieniał je w złoto. Inne przekazy mówią, iż otrzymywano 

grudkę o intensywnie czerwonej barwie, z wyglądu przypominającą rubin. Nic więc 
dziwnego, że alchemicy całego świata dokładali usilnych starań, aby go pozyskać; tym 

bardziej iż wierzono, że w wypadku jego połknięcia zapewniał nieśmiertelność.
Termin ten oznacza również najwyższą mądrość, oświecenie lub oświeconego 

człowieka, który praktykuje po to, aby osiągnąć doskonałą osobowość. Według filozofii 
hermetycznej moment znalezienia kamienia filozoficznego jest czasem drugich 

narodzin człowieka; w języku alchemii oznacza to uwolnienie perły z otchłani 
ciemności i znalezienie iskry boskiej w mroku
.

[3]

 "Jeśli wiernie będziesz słuchał głosu twego Boga, Jahwe, i będziesz wykonywał to, 

co jest słuszne w oczach Jego, jeśli będziesz dawał posłuch Jego przykazaniom i 

strzegł wszystkich Jego praw, to nie ukarzę cię żadną z tych plag, jakie zesłałem na 
Egipt, bo Ja, Jahwe, chcę być twoim lekarzem" [II Mojż. XV, 26].

[4]

 Uważano też, że niebiosa i ziemię zaludniają najprzeróżniejsze duchy, których 

dziełem są nie tylko burze, huragany, gradobicia, powodzie i trzęsienia ziemi, lecz 

także zarazy, choroby, pomory. Człowiek nie musi tych duchów wcale przebłagiwać, 
bo jest w stanie ujarzmić ich niszczycielską moc za pomocą określonych znaków, 

dzięki właściwościom niektórych kamieni lub odpowiednim zaklęciom i obrzędom; 
myśli takie znajdujemy u pisarzy kościelnych, m.in. u św. Augustyna w jego Państwie 

Bożym, u Tertuliana, Euzebiusza, Orygenesa. "Gdybyśmy mogli wyjaśnić naturę 
skutecznych imion, którymi posługują się mędrcy Egiptu i magowie perscy, [...] 

moglibyśmy dowieść, że magia nie jest rzeczą bez wartości, jak twierdzili Arystoteles i 
Epikur, lecz że polega na swoich racjach" [Orygenes, Przeciw Celsusowi].

[5]

 Humory (łac. wilgoć), ciecze organiczne; koncepcja "czterech humorów" mających 

determinować także osobowość człowieka pochodzi od Hipokratesa z Kos; humorami 

są: krew - sanguis, zielona wydzielina żółci - cholera, czarna wydzielina żółci - 
melancolia i śluz - phlegma.

[6]

 Warto pamiętać, że rozwój medycyny hellenistycznej rozpoczął się od Heriofilosa i 

Erasistratosa (IV i III wiek p.n.e.). Bardzo ważnym dziełem, które powstało w tym 

okresie była Hylika, znana też jako De materia medica, napisana w połowie I wieku 
n.e., prawdopodobnie w latach 77 i 78, przez Dioskuridesa z Anazarbos, który opisał 

Racjonalista.pl

Strona 7 z 9

background image

kilkaset roślin, ponad sto produktów zwierzęcych i minerałów, które mają decydujące 

znaczenie dla farmacji i ziołolecznictwa. Dzieło Dioskuridesa, już wtedy całkowicie 
pozbawione przesądów (sic!), było uznawane przez szesnaście stuleci.

[7]

 Heinrich Cornelius Agrippa von Nettesheim (1486-1535), niemiecki alchemik, 

lekarz i filozof. Napisał Filozofię tajemną, dzieło cieszące się wielkim 

zainteresowaniem. Ukazał w nim swoje pragnienie zreformowania magii, pragnął 
magię wcześniejszą, tradycyjną, uczynić nauką empiryczną i oprzeć ją na ideach 

zawartych w Fizyce Arystotelesa, astronomii Ptolemeusza, filozofii neoplatońskiej i 
żydowskiej kabale. Wprowadził też pojęcie magii naturalnej, tj. takiej, której 

najgłębsze tajemnice wywodzą się z królestwa Natury, a ona sama ma działać na 
moce bezosobowe. Pisze o nim C.G. Jung (Rebis czyli kamień filozofów, s. 358): "Nic 

tak dobrze nie charakteryzuje eksplozywnego, buntowniczego i obiecującego nastroju 
ducha tamtych czasów, które daleko wyprzedziły protestantyzm, antycypując wiek 

XIX, jak motto do księgi Agrippy De incertitudine et vanitate scientiarum (1527): "Ten 
Agrippa nie oszczędza nikogo; gardzi, wie, nie wie, płacze, śmieje się, gniewa, lży, 

chwyta wszystko; on sam jest filozofem, demonem, bohaterem, bogiem, wszystkim".

[8]

 Opat Johann Trithemius (właśc. Johann von Heidenberg, 1462-1516) cieszył się 

sławą najgłośniejszego maga w Niemczech. Wywarł olbrzymi wpływ na rozwój 
renesansowej magii, w tym jej rytualno-demonicznego odgałęzienia. Wprowadził 

Paracelsusa w nauki tajemne.

[9]

 Podobno Paracelsus był jedyną osobą, która mogła to potwierdzić.

[10]

 Hipokrates (460-377 p.n.e.), lekarz grecki, zwany ojcem medycyny. Założył i 

prowadził szkołę medyczną na wyspie Kos. Dużo pisał, lecz z biegiem czasu jego 

pisma traciły swój pierwotny magiczny charakter. Hipokrates przydał medycynie 
greckiej ducha prawdziwej nauki, oparł ją na etycznych ideałach (znana przysięga 

lekarska, zwana jego imieniem: primum non nocere = przede wszystkim nie 
szkodzić). Stworzył podwaliny dla racjonalnego i empirycznego myślenia o medycynie. 

Hipokrates, także jego następcy pozostawili po sobie dzieła, zebrane w sto lat po 
śmierci twórcy medycyny, znane pod ogólną nazwą Corpus Hippocraticum. Składały 

się nań 53 księgi opierające się na teorii czterech elementów: ognia, wody, powietrza i 
ziemi. Zwolennicy Hipokratesa uważali chorobę za wynik zachwiania równowagi pracy 

organizmu ludzkiego, leczenie rozumieli jako sztukę przywracania tejże równowagi, 
wypracowane metody terapeutyczne stosowano począwszy od dietetyki, środków 

farmaceutycznych, aż do psychoterapii. Wiele koncepcji Hipokratesa zachowało swą 
aktualność aż do dnia dzisiejszego.

[11]

 Galen z Pergaminu (131-200 n.e.) usystematyzował wiedzę medyczną, 

wprowadził do niej naukowe kanony. Jest autorem wielkiego (14 ksiąg) dzieła De 

methodo medendi przekazującego "wiedzę o tym, co należy zrobić w każdym 
przypadku". Mimo iż Galen pisał w sposób bardzo zawiły i niejednoznaczny (a 

pozostawił po sobie ponad 200 prac), to jego nauki przetrwały aż do Oświecenia jako 
"niepodważalne" prawdy naukowo-medyczne. Po śmierci Galena przez wieki całe 

starano się uporządkować owe prace, by móc korzystać z jego wiedzy w szkołach 
medycznych. Wyciągi z ksiąg Galena z początku pisane były po... arabsku (język 

masa'il) i nazywane wówczas Eisagoge. Dopiero w XI wieku przetłumaczono je na 
łacinę, dlatego w Europie znane były pod nazwą Isagoge Ioannitii.

 

Eugeniusz Obarski

Filozof religii, kulturoznawca, wydawca, założyciel i redaktor programowy wydawnictwa 

Thesaurus-Press (1990-1996), aktualnie reaktywowanego (Thesaurus, Łódź-Wrocław), 
redaktor programowy byłej "Wiedzy Tajemnej" i Wydawnictwa Wrocławskiego, muzyk 

(płyty: z M. Grechutą, „Droga za widnokres” – 1972, „Magia obłoków” – 1974; z L. 
Janerką: „Historia podwodna” – 1986), publicysta, współpracownik wielu pism. Publikuje 

także pod pseudonimem Eugo. Mieszka we Wrocławiu.

background image

 

Pokaż inne teksty autora

 (Publikacja: 14-02-2004)

 

Oryginał..

 (http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,3252)

Contents Copyright 

©

 2000-2008 by Mariusz Agnosiewicz 

Programming Copyright 

©

 2001-2008 Michał Przech 

Autorem tej witryny jest Michał Przech, zwany niżej Autorem. 

Właścicielem witryny są Mariusz Agnosiewicz oraz Autor. 

Żadna część niniejszych opracowań nie może być wykorzystywana w celach 

komercyjnych, bez uprzedniej pisemnej zgody Właściciela, który zastrzega sobie 

niniejszym wszelkie prawa, przewidziane

w przepisach szczególnych, oraz zgodnie z prawem cywilnym i handlowym, 

w szczególności z tytułu praw autorskich, wynalazczych, znaków towarowych 

do tej witryny i jakiejkolwiek ich części. 

Wszystkie strony tego serwisu, wliczając w to strukturę podkatalogów, skrypty 

JavaScript oraz inne programy komputerowe, zostały wytworzone i są administrowane 

przez Autora. Stanowią one wyłączną własność Właściciela. Właściciel zastrzega sobie 

prawo do okresowych modyfikacji zawartości tej witryny oraz opisu niniejszych Praw 

Autorskich bez uprzedniego powiadomienia. Jeżeli nie akceptujesz tej polityki możesz 

nie odwiedzać tej witryny i nie korzystać z jej zasobów. 

Informacje zawarte na tej witrynie przeznaczone są do użytku prywatnego osób 

odwiedzających te strony. Można je pobierać, drukować i przeglądać jedynie w celach 

informacyjnych, bez czerpania z tego tytułu korzyści finansowych lub pobierania 

wynagrodzenia w dowolnej formie. Modyfikacja zawartości stron oraz skryptów jest 

zabroniona. Niniejszym udziela się zgody na swobodne kopiowanie dokumentów 

serwisu Racjonalista.pl tak w formie elektronicznej, jak i drukowanej, w celach innych 

niż handlowe, z zachowaniem tej informacji. 

Plik PDF, który czytasz, może być rozpowszechniany jedynie w formie oryginalnej,

w jakiej występuje na witrynie. Plik ten nie może być traktowany jako oficjalna 

lub oryginalna wersja tekstu, jaki zawiera

Treść tego zapisu stosuje się do wersji zarówno polsko jak i angielskojęzycznych 

serwisu pod domenami Racjonalista.pl, TheRationalist.eu.org oraz Neutrum.eu.org. 

Wszelkie pytania prosimy kierować do 

redakcja@racjonalista.pl

Racjonalista.pl

Strona 9 z 9