background image

 

Robin Prior, Joseph 0'Connor

 

NLP 

i związki 

Proste strategie poprawiające funkcjonowanie związku 

 

 
 

Czy aktywnie tworzymy swoje związki, czy jesteśmy tylko ich biernymi 
obserwatorami? Czy nasze związki są takie, na jakie zasługujemy? W dzisiejszych 
czasach dysponujemy obszerną wiedzą na temat budowania satysfakcjonujących 
związków partnerskich, a mimo to rozpadają się one częściej i szybciej niż 
kiedykolwiek. Cieszące się rosnącym zainteresowaniem NLP znalazło 
zastosowanie także w tej dziedzinie. Niniejsza książka omawia proste strategie 
poprawiające funkcjonowanie związku. Podstawą udanego związku jest lepsze 
zrozumienie siebie i swoich przekonań oraz umiejętność wczuwania się w sytuację 
innej osoby.

 

NLP i związki ukazuje, jak:

 

■ wybrać partnera, który naprawdę do nas pasuje

 

■ obudzić w sobie namiętność

 

■ w związku być sobą, a nie tym, kim chce partner

 

■ cieszyć się różnicami między kobietą i mężczyzną, a nie walczyć z nimi

 

 
ZYSK I S-KA

 

WYDAWNICTWO

 

ISBN 83-7298-376-3

 

Tłumaczyła Anna Sawicka-Chrapkowicz

 

Zysk i S-ka Wydawnictwo

 

Tytuł oryginału

 

NLP and relationships

 

Simple strategies to make your relationships work

 

Copyright © by Robin Prior and Joseph O'Connor 2000

 

Originally published in English by Thorsons, a Division of HarperCollinsPublishers Ltd Copyright © for the Polish translation by Zysk i S-
ka Wydawnictwo s.j.,

 

Poznań 2003

 

Redakcja Ewa Chrobocińska

 

Wydanie I

 

ISBN 83-7298-376-3

 

Zysk i S-ka Wydawnictwo

 

ul. Wielka 10, 61-774 Poznań

 

tel. (0-61) 853 27 51, 853 27 67, fax 852 63 26

 

Dział handlowy, ul. Zgoda 54, 60-122 Poznań

 

tel. (0-61) 864 14 03, 864 14 04

 

e-mail: sklep@zysk.com.pl nasza strona: www.zysk.com.pl

 

 
 
 

background image

 
 
SPIS TREŚCI 
 

PRZEDMOWA............................................................................................................................................................................4

 

PODZIĘKOWANIA................................................................................................................................................................5

 

WPROWADZENIE.....................................................................................................................................................................6

 

JOSEPH 0'CONNOR.......................................................................................................................................................6

 

WPROWADZENIE.....................................................................................................................................................................7

 

ROBIN PRIOR ................................................................................................................................................................7

 

PROGRAMOWANIE NEUROLINGWISTYCZNE...............................................................................................................9

 

ROZDZIAŁ 

1

.......................................................................................................................................................................10

 

GŁOS INSTYNKTU .............................................................................................................................................................10

 

KOBIETY TAŃCZĄ W ODWROTNYM KIERUNKU NIŻ MĘŻCZYŹNI .......................................................................10

 

Człowiek pierwotny ...........................................................................................................................................................11

 

Wewnętrzny program.........................................................................................................................................................11

 

TRZY GŁOSY...................................................................................................................................................................12

 

DOBRE I ZŁE ZWIĄZKI .................................................................................................................................................13

 

ZASADA PRZETRWANIA NAJLEPIEJ PRZYSTOSOWANYCH................................................................................14

 

Najszybsza gazela ..............................................................................................................................................................15

 

Chemia między nami .........................................................................................................................................................16

 

Praca zespołowa.................................................................................................................................................................16

 

NATURA A WYCHOWANIE..........................................................................................................................................17

 

Rodzina ..............................................................................................................................................................................18

 

STEREOTYPY I RÓŻNICE .............................................................................................................................................18

 

Uogólnienia........................................................................................................................................................................20

 

ZAUROCZENIE I ATRAKCYJNOŚĆ.............................................................................................................................22

 

ROZDZIAŁ 

2

.......................................................................................................................................................................25

 

GŁOS UWARUNKOWANY ............................................................................................................................................25

 

Uczenie się.........................................................................................................................................................................25

 

NASZ ŚWIAT I JEGO ZNACZENIE ...............................................................................................................................26

 

NADAĆ WSZYSTKIEMU SENS.....................................................................................................................................28

 

POZIOMY GŁOSU ...........................................................................................................................................................29

 

Tożsamość .........................................................................................................................................................................30

 

Ja i inni...............................................................................................................................................................................30

 

Osobowość.........................................................................................................................................................................30

 

Przekonania i wartości .......................................................................................................................................................31

 

Umiejętności i działania.....................................................................................................................................................32

 

Środowisko ........................................................................................................................................................................32

 

RODZICE I RODZINA.....................................................................................................................................................34

 

Możliwie najlepsze ............................................................................................................................................................35

 

Nieśmiertelność rodziców..................................................................................................................................................36

 

Rodzice a głos uwarunkowany...........................................................................................................................................38

 

SKOJARZENIA Z DOMEM.............................................................................................................................................39

 

Eksperyment ......................................................................................................................................................................40

 

RODZINA I PRZYJACIELE ............................................................................................................................................40

 

EDUKACJA ......................................................................................................................................................................41

 

MEDIA ..............................................................................................................................................................................42

 

POZNAJ SWÓJ GŁOS......................................................................................................................................................42

 

ZROZUMIEĆ SWÓJ GŁOS UWARUNKOWANY.........................................................................................................45

 

Otoczenie .......................................................................................................................................................................45

 

Zachowanie i zdolności..................................................................................................................................................46

 

Przekonania....................................................................................................................................................................47

 

Wartości .........................................................................................................................................................................51

 

SPRAWDZANIE RZECZYWISTOŚCI........................................................................................................................56

 

Tożsamość .....................................................................................................................................................................56

 

 2 

background image

ROZDZIAŁ 

3

....................................................................................................................................................................... 57

 

GŁOS INTELEKTU ......................................................................................................................................................... 57

 

NOWE PERSPEKTYWY ................................................................................................................................................. 59

 

PRAWA I OBOWIĄZKI .................................................................................................................................................. 60

 

WIĘCEJ NIŻ SŁOWA ...................................................................................................................................................... 61

 

Pytania............................................................................................................................................................................... 62

 

JĘZYK ZMYSŁÓW.......................................................................................................................................................... 63

 

ROZDZIAŁ 

4

....................................................................................................................................................................... 65

 

INTELIGENTNA HARMONIA....................................................................................................................................... 65

 

RÓWNOWAŻENIE GŁOSÓW W PODROŻY PRZEZ ZWIĄZEK ............................................................................... 70

 

ROZDZIAŁ 

5

....................................................................................................................................................................... 74

 

ZWIĄZEK, KTÓREGO PRAGNIESZ ............................................................................................................................. 74

 

CZEGO PRAGNĘ? ....................................................................................................................................................... 74

 

Czego pragniesz w związku?......................................................................................................................................... 75

 

CZAS I UWAGA .............................................................................................................................................................. 77

 

Jak koncentrować uwagę? ............................................................................................................................................. 77

 

CO CIĘ POWSTRZYMUJE? ........................................................................................................................................... 79

 

Zmienianie innych ............................................................................................................................................................. 79

 

WINA ................................................................................................................................................................................ 80

 

CZEGO PRAGNIEMY? ................................................................................................................................................... 83

 

ROZDZIAŁ 

6

....................................................................................................................................................................... 86

 

ZMIANA........................................................................................................................................................................... 86

 

PYTANIE DOTYCZĄCE ZWIĄZKU ............................................................................................................................. 87

 

NASZE DZIAŁANIA I NASZE ZAMIARY.................................................................................................................... 89

 

Czytanie w myślach....................................................................................................................................................... 91

 

WSPARCIE PODCZAS WPROWADZANIA ZMIANY................................................................................................. 92

 

SZYBKOŚĆ ZMIAN ........................................................................................................................................................ 93

 

DRASTYCZNA ZMIANA ............................................................................................................................................... 94

 

KONTROLA ..................................................................................................................................................................... 95

 

OPÓR ................................................................................................................................................................................ 96

 

Pozostać takim samym ...................................................................................................................................................... 98

 

RADZENIE SOBIE Z NIEPOROZUMIENIAMI ............................................................................................................ 98

 

RÓWNOWAŻENIE PUNKTÓW WIDZENIA .............................................................................................................. 100

 

Naucz mnie...................................................................................................................................................................... 103

 

ROZDZIAŁ 

7

..................................................................................................................................................................... 105

 

ODKRYWANIE SIEBIE ................................................................................................................................................ 105

 

Preferencje seksualne ...................................................................................................................................................... 108

 

Jak przyciągasz potencjalnego partnera........................................................................................................................... 109

 

Głos uwarunkowany........................................................................................................................................................ 109

 

Oczekiwania odnośnie do roli partnera w życiu, w pracy i w domu ............................................................................... 111

 

Dom rodzinny.................................................................................................................................................................. 111

 

Głos intelektu .................................................................................................................................................................. 112

 

O AUTORACH............................................................................................................................................................... 115

 

INNE KSIĄŻKI............................................................................................................................................................... 115

 

KASETY WIDEO........................................................................................................................................................... 115

 

 

 

3

background image

Dla Debbie i Jill 

 

PRZEDMOWA 

  

„Związek" — proste słowo kryjące jedno z najbogatszych, najbardziej skomplikowanych i znaczących pytań. To 

związki czynią nas ludźmi, a świat jednością. Od nich zależy szczęście i jakość życia. Dzięki nim — związkom z 

rodzicami, nauczycielami, przyjaciółmi, rodziną, kochankami — jesteśmy tym, kim jesteśmy. Każdy z nas w 

trakcie życia wchodzi w zmieniające się związki. To dzięki nim samotność bywa łatwa bądź trudna. 

Chociaż życie samotne lub w nieudanym związku może być satysfakcjonujące, to jednak dla większości z nas udane związki 

to kamień węgielny, na którym budujemy swoją przyszłość. Miłość, partnerstwo, zaufanie, towarzyskość i intymność są dla 

nas równie istotne jak woda i powietrze. Udane związki nie są zarezerwowane dla bogatych, sławnych, utalentowanych czy 

uprzywilejowanych. Co więcej żadna z tych okoliczności nie ułatwia związków (bywa nawet odwrotnie). Każdy z nas może 

stworzyć związki, które będą źródłem przyjemności i zadowolenia. 

O budowaniu i zrywaniu związków napisano chyba więcej książek niż na jakikolwiek inny temat. Wszyscy tego 

doświadczamy. Wszyscy się tym interesujemy. Wszyscy chcemy wiedzieć, jak stworzyć związek przynoszący większe 

zadowolenie. Mamy dla ciebie złą wiadomość: w tej książce nie ma odpowiedzi na to pytanie. Jest też i wiadomość dobra: 

siła tkwi w tobie. Książka ta podpowiada, jak można tę siłę wykorzystać. Bada intymne związki z partnerami seksualnymi i 

bliskimi przyjaciółmi, związki, które — jeśli są udane — przynoszą wielką radość, a jeśli są nieudane — prowadzą do 

nieszczęścia. 

Czy o związkach można powiedzieć coś nowego? Z pewnością tak. Każdy związek jest inny. Chociaż żyjemy w tym samym 

świecie, to jednak każdy z nas doświadcza go inaczej: na podstawie własnych przeżyć tworzy własną rzeczywistość. Ktoś 

może być lubiany, mieć wielu przyjaciół i bez problemów znajdować partnerów seksualnych. Ktoś inny z kolei może być 

nieśmiały, nie lubiany, mieć niewielu przyjaciół i partnerów seksualnych. Spotykamy się z tym codziennie; atrakcyjność 

zewnętrzna, choć ważna, to jednak nie jest najistotniejsza. Chodzi o coś więcej. 

Do związku potrzeba dwóch osób. Konieczne jest dawanie i branie. Niekiedy myślimy, że gdyby tylko druga osoba się 

zmieniła, wówczas wszystko byłoby dobrze. Jeśli jest tak w twoim wypadku, to możesz być pewien, że twój partner myśli 

dokładnie tak samo o tobie, bowiem związek to taniec, a nie samotna wędrówka. To harmonia, a nie dwie solówki grane 

jednocześnie przez dwoje ludzi. Możesz się stać odpowiedzialny za swoją rolę. Bądź pewien, że jeśli w swoim postępowaniu 

wprowadzisz istotne zmiany, reakcje twojego partnera nie będą już takie same jak przedtem. 

Niniejsza książka nie jest o tym, jak zmieniać innych bądź nimi manipulować po to, by spełniali nasze oczekiwania. Nie 

podpowie też, jak dopasować siebie do oczekiwań innych, nie zważając na własny punkt widzenia. Wyczytasz z niej 

natomiast, jak być bardziej sobą, jak dawać więcej siebie w związku, jak pozwalać być sobą drugiej osobie. Potrzebny jest do 

tego między wami pewien stopień zaufania i  poczucia bezpieczeństwa. Budowanie silnego związku oznacza sprawdzanie 

trwałości fundamentów. Im więcej siebie dajesz, tym większa szansa, że oboje zaznacie szczęścia i spełnienia. Najpierw 

jednak musisz być odpowiedzialny za swoje poczynania; tylko tak mało, a jednocześnie najwięcej, ile możesz zrobić. 

Zastanawiając się, jak to osiągnąć, badamy napięcie między trzema częściami siebie, którego doświadczamy w związkach. 

Pierwszą z tych części jest instynkt składający się na naszą biologiczną naturę. To najstarsza część, którą czasem musimy 

głęboko schować, aby móc żyć w społeczeństwie. 

 Drugą częścią jest ,ja" społeczne ze wszystkimi swoimi ograniczeniami. Wreszcie trzecia z nich to ,ja" intelektualne — głos 

rozsądku. Owe trzy głosy często tworzą kakofonię. Czujemy, że rozmaite siły ciągną nas w różnych kierunkach; między tym, 

czego pragniemy na podstawowym poziomie płciowości, normami społecznymi i wychowaniem, a chłodnym głosem 

oceniającym konsekwencje naszych działań toczy się walka. Dzięki tej książce —jak ufamy — owe głosy zaczną śpiewać w 

harmonii z duchowym i emocjonalnym doświadczeniem. 

Nie znajdziesz tu nic na temat terapii ani odbudowywania poszarpanych związków. Dowiesz się natomiast, jak zrozumieć 

 4 

background image

związek i sprawić, by przynosił więcej zadowolenia. Jakkolwiek owe sugestie są poparte teorią i badaniami, to jednak 

książka ta ma również charakter praktyczny: proponuje wiele ćwiczeń pomocnych w badaniu relacji. 

Nie jest łatwo pisać o związkach. Choć jest to nasza druga wspólna książka, to jednak poruszamy w niej pewne zagadnienia 

po raz pierwszy. Jak zawsze chcemy się dzielić swoimi poglądami w równym stopniu. W ramach przygotowań 

przeczytaliśmy sporo książek poświęconych związkom. Na tej podstawie uważamy, że jest ważne, by być bliżej ciebie, 

czytelnika. Jeśli ta książka ma się tobie spodobać i dać ci to, czego od niej oczekujesz, musimy nawiązać ze sobą relację. 

Autorzy niektórych przeczytanych przez nas pozycji wydawali się nam bardzo odlegli. Na związki nie można patrzeć 

całkowicie obiektywnie, niczym na eksponat muzealny w szklanej gablocie. W nich żyjemy, oddychamy, śmiejemy się i 

płaczemy. Jak więc nadać naszej książce ciepły i osobisty charakter? Postanowiliśmy pisać bezpośrednio, dzieląc się 

doświadczeniami z własnych związków. W tym celu przedstawiamy nasze historie w pierwszej osobie, zaznaczając przy tym, 

kto mówi. 

 Skoro mamy obnażać nasze dusze, chcemy dopilnować, by każdy wiedział, czyja dusza jest w danej chwili obnażana! 

Uznaliśmy też, że aby utrzymać ciągłość, najlepiej będzie skoncentrować się na doświadczeniu jednej osoby. Przywilej ten 

przypadł w udziale Robinowi, zatem to jego historii będzie dotyczyć większość przykładów. Anegdoty bez wyraźnie 

osobistego odniesienia pochodzą z naszych wspólnych doświadczeń. 

Przejdźmy teraz do dwóch zagadnień, które prawdopodobnie pojawią się przy okazji poruszanych przez nas tematów. Po pierwsze, 

najbardziej zagorzali postmoderniści uważają, że aby coś zrozumieć, trzeba to osobiście przeżyć. Czy dwóch mężczyzn, 

szczęśliwych małżonków w średnim wieku o orientacji heteroseksualnej, może wiedzieć cokolwiek o trudnościach w związku? Tak, 

w takim samym stopniu jak każda inna osoba. Gdybyśmy musieli wszystkiego doświadczać osobiście, wówczas niemożliwa byłaby 

wspaniała fikcja filmowa, teatralna i literacka. Nie musimy przecież wkładać ręki do ognia, żeby wiedzieć, że należy go unikać. 

Widzieliśmy, jak zrobiły to inne osoby, znamy konsekwencje takiego postępowania. Wszyscy jesteśmy obdarzeni doświadczeniem i 

wyobraźnią, której jedną z największych sił jest umiejętność wczuwania się w sytuację innej osoby. Obojętnie, czy nazwiemy to 

empatią czy poczuciem wspólnoty, jest to podstawa budowania związku. Wszyscy jesteśmy ludźmi, stąd nic co ludzkie nie jest nam 

obce. Każda książka jest z jednej strony ograniczona, a z drugiej oświecona wiedzą i doświadczeniem autora. Ufamy, że do naszej 

książki wnosimy bogaty zasób doświadczeń dotyczących związków. 

Drugie zagadnienie wynika z pierwszego. Do jakiego stopnia można dokonywać uogólnień na temat związków, skoro każdy z nas 

jest inny? Uogólnienia nadają kierunek i stanowią punkt wyjścia, natomiast doświadczenie każdego człowieka jest w każdej sytuacji 

prawdziwe. Od prawd ogólnych zawsze można znaleźć jakieś odstępstwa, pomagają one jednak uporządkować temat, kiedy są w 

zgodzie z twoim doświadczeniem, bądź też lepiej go zrozumieć, gdy stanowią kontrast. 

Bez wątpienia nasze przekonania dotyczące tego obszernego i kontrowersyjnego tematu kształtują sposób pisania tej książki. Nie 

musisz się z nami zgadzać; nie twierdzimy, że jesteśmy nieomylni. 

Budowanie dobrych relacji jest jak podróż. Samo słowo jest statyczne, jednak rzeczywistość cały czas się zmienia. Nigdy nie 

możesz usiąść i pomyśleć: „To wszystko. Zrobione. Jestem w dobrym związku". Według nas taka chwila to początek rozpadu 

związku. Relację tworzy się z każdą minutą poprzez to, co się w danej chwili robi. Mamy nadzieję, że dzięki tej książce będziesz 

wiedział, jak ją stworzyć — pełną radości i spełnienia. 

czerwiec 1999 

Robin Prior ,Joseph O'Connor 

 

PODZIĘKOWANIA 

Chcemy podziękować za pracę w dziedzinie programowania neurolin-gwistycznego jego twórcom, Johnowi Grinderowi i Richardowi 
Bandlerowi, a także Robertowi Diltsowi, który tak wiele do niej wniósł. Słowa uznania za badania w obszarze ludzkiego zachowania i 
związków kierujemy też pod adresem następujących osób: Charlesa Darwi-na, Erica Berne'a, Richarda Dawkinsa, Desmonda Morrisa, Sue 
Quil-lian, dr Janet Reibstein, Martona Tysoe'a, dr Clive'a Bronhalla, Anne i Billa Moir, Davida Jessela, Johna Graya, Robina Norwooda i 
Cathy Troupp. Dziękujemy Fran Reader, Davidowi Walkerowi i Sverrirowi Olafssonowi za porady i ekspertyzy oraz naszym wydawcom w 
Thor-sons, Carole Tonkinson i Elizabeth Hutchins, za umożliwienie publikacji tej książki. 
This Be the Verse Collected Poems Philipa Larkina (©1988, 1999, własność Philipa Larkina), został przedrukowany za zgodą Farrar, 
Strauss and Giroux, LLC oraz Faber&Faber Ltd. 
Największe podziękowania składamy na ręce naszych żon, Deb-bie Prior i Jill O'Connor, za inspirację, wsparcie i miłość.

 

 

5

background image

WPROWADZENIE 

JOSEPH 0'CONNOR 

Kiedy myślę o związkach, zawsze przypomina mi się pewien wilgotny sobotni wieczór i klub nocny w południowo-

zachodnim Londynie. Po jednej stronie budynku, w którym wtedy mieszkałem, znajdował się warsztat stolarski, 

gdzie praca rozpoczynała się wcześnie rano. Po drugiej stronie rozciągał się park. Dzieliłem mieszkanie z dwoma 

przyjaciółmi. Jeden z nich, Max, nigdy nie otwierał listonoszowi drzwi ze strachu przed listem od adwokata swojej 

byłej żony. Nie wiem, dlaczego się bał, nigdy nie widziałem dorosłego mężczyzny, który tak się obawiał 

listonosza. Kiedy ten stał u drzwi z jakąś przesyłką, Max chował się i wysyłał na dół jednego z nas, udzielając 

ścisłych instrukcji: „Pamiętaj, nie przyjmuj żadnego poleconego na moje nazwisko". Drugi przyjaciel miał na imię 

Jack. Jego największą życiową ambicją było poznać kobietę, która się w nim zakocha. 

Tamtego sobotniego popołudnia Max wyszedł ze swoją przyjaciółką, a Jack i ja chcieliśmy się gdzieś wybrać, 

poznać jakieś dziewczyny i miło spędzić czas. Klub nocny wydawał się miejscem w sam raz na realizację 

wszystkich trzech zamierzeń. Ważący jakieś sto trzydzieści kilogramów bramkarz z szerokim karkiem wyrzucił 

nas sprzed drzwi pierwszego klubu, do którego poszliśmy. Wtedy nie bardzo mi się to spodobało, lecz z 

perspektywy czasu cieszę się, że to zrobił. To dziwne, jak bardzo kierunek, w którym zmierza nasze życie, zależy 

od zupełnie przyziemnych zdarzeń. Niemniej tamtego wieczoru ani Jack, ani ja nie byliśmy w nastroju do 

filozoficznych przemyśleń. Ulice były brudne, a kałuże w rynsztokach zamiast odbijać, zdawały się pochłaniać 

żółte światło lamp sodowych stojących przy krawężnikach. Było późno i zaczęła siąpić jesienna mżawka, gdy 

dotarliśmy do drugiego klubu. Ustaliliśmy, że jeśli i tutaj nie zostaniemy wpuszczeni, wrócimy do domu. 

Weszliśmy jednak. Najlepiej pamiętam natychmiastowy kontrast z ulicą. W środku panował zgiełk kolorów, 

ruchu, światła i ciemności. I muzyka. Głośna. Niewiele było miejsc, w których mogłeś prowadzić rozmowę bez 

nachylania się do ucha rozmówcy, małe wiry słów w morzu muzyki. Rzucały się w oczy, gdyż stały tam ściśnięte 

grupki osób, które akurat nie tańczyły. Discjockey za pomocą małej konsoli i kilku wielkich głośników bez 

przerwy puszczał muzykę.

 

Jack i ja udaliśmy się w przeciwnych kierunkach. Udało mi się kupić drinka i przechadzałem się to tu, to tam, gdy 

ją zobaczyłem. Zaalarmował mnie jakiś wewnętrzny głos.

 

— To z jej powodu tutaj jesteś.

 

— No, dalej, jest piękna. Zaproś ją do tańca.

 

— Może odmówić.

 

— Może się zgodzić.

 

— A dziewczyna, z którą tańczy? Nie mogę tak po prostu się wtrącić.

 

— No to poczekaj na przerwę w muzyce.

 

— Tam stoi facet, który też jest nią zainteresowany. 
— To lepiej się pospiesz. Na co czekasz?

 

— A może powinienem rozegrać to na zimno?

 

— I zaryzykować, że nic z tego nie będzie?

 

Zaprosiłem ją do tańca. Jack tańczył z jej koleżanką. Rozmawiałem z nią. Jack rozmawiał z jej koleżanką. 

Umówiłem się z nią. Rok później się pobraliśmy.

 

Ostatnie zdanie obejmuje dwanaście długich miesięcy budowania naszego związku, naznaczonych bólem i 

przyjemnością, komplikacjami i niespodziankami. Przez ten czas poznawaliśmy się, angażując się w taniec 

znacznie bardziej subtelny i istotny niż ten, który nas ze sobą zetknął na parkiecie nocnego klubu.

 

Co roku obchodzimy rocznicę naszego ślubu, a ja pamiętam datę naszego pierwszego spotkania i ją też świętuję, 

po cichu, w sobie.

 

Jak to wyglądało od strony mojej żony? Historia nie byłaby pełna bez obu punktów widzenia. Kiedy znacznie 

 6 

background image

później rozmawialiśmy o tym, powiedziała, że nasze spotkanie nic wówczas dla niej nie znaczyło. Miała w 

zwyczaju chodzić w piątkowe wieczory ze swoimi znajomymi do nocnych klubów i nie zawracała sobie głowy 

tym, czy ją ktoś poprosi do tańca, czy nie. W tamtym czasie spotykała się z dwoma mężczyznami i nie szukała 

nikogo nowego. Nie tańczyła z każdym, który ją poprosił, tylko z tym, który pomyślnie przeszedł nieświadomie 

stosowany przez nią test. Musiał być szczupły i wysoki. Zdałem go, podobnie jak bardziej wymagający 

sprawdzian na pierwszej randce — być interesującym w rozmowie. Wszyscy oceniamy przyszłych partnerów 

według pewnych kryteriów: wzrokowych, słuchowych i czuciowych. To jeden z tematów, który omawiamy w tej 

książce.

 

Dla większości z nas związki intymne i seksualne stanowią źródło największej przyjemności. Mogą też być 

przyczyną ogromnego bólu. Kierowani biologią i instynktem, powściągani przez wychowanie społeczne i 

kulturowe, często uspokajani przez głos intelektu tańczymy przez życie z wieloma partnerami, którzy reagują na 

swoje wewnętrzne głosy. Rozpoznaję i dość dobrze znam te części siebie. Słyszę, jak podszeptują mi, co 

powinienem, a czego nie, co chcę robić i co dobrze byłoby zrobić. Żaden z nich nie daje odpowiedzi. I chociaż 

potrafię o nich pisać z perspektywy, to w środku wydarzeń niełatwo zadecydować, jak należy postąpić. Jest w nas 

bowiem kilka głosów: biologiczny, społeczny i intelektualny, a ponadto związki angażują emocje. Czujemy. 

Zależy nam. To dzięki temu wiele lat wcześniej wyszedłem na parkiet klubu nocnego.

 

Zapamiętałem też kilka innych lekcji. Nigdy nie wiem z góry, co przyniesie w przyszłości dobre rezultaty. Mogę 

się o tym przekonać jedynie przez działanie. Niekiedy udaje się nam zauważyć owe znaczące momenty naszego 

życia, kiedy jedne drzwi się zamykają, a inne otwierają, dzięki czemu możemy zmierzać tam, dokąd naprawdę 

chcemy. Choć łatwo jest mówić o głosach, przekonaniach i wartościach, to w momencie podejmowania decyzji 

wcielamy je w życie. Robimy to, co się opłaca. Po jakimś czasie rozsądek może potasować karty i ułożyć je tak, 

że wszystko co się dzieje, nabiera sensu.

 

Codziennie tworzymy i zmieniamy nasze związki, mając przy tym więcej możliwości wyboru, niż się nam zdaje. 

Im lepiej rozumiemy siebie i swoje przekonania, tym lepiej rozumiemy partnerów i tym bardziej 

satysfakcjonujące i przyjemne są budowane przez nas związki. 

 

WPROWADZENIE 

ROBIN PRIOR 

Nie pamiętam, kiedy się pojawił mój wewnętrzny głos. Musiało to nastąpić dość wcześnie. Do tego czasu nie 

myślałem o tym, co robię. Być może przyszedł do mnie tak jak odra, świnka czy mleczne zęby. Pamiętam, że był 

już, kiedy rozpocząłem szkołę, i mówił, co mam zapakować do tornistra oraz jak robić papierowe naboje i nie 

zostać przy tym złapanym. Naiwnie myślałem, że jestem jedynym człowiekiem obdarowanym takim głosem. Było 

to coś na kształt wymyślonych przez dzieci i widocznych tylko dla nich przyjaciół. Czułem się wybrańcem. 

Na początku głos był niewielki, tak jak ja, i szeptał do mojego ucha tak jak oswojona papużka mojego dziadka. 

Od chwili, gdy się pojawił, dojrzewał wraz ze mną, udzielając porad nawet wtedy, gdy tego nie chciałem; dokąd 

iść, z kim rozmawiać, co robić i co można osiągnąć. Miał swoje zdanie na temat każdego aspektu mojego życia i 

bez przerwy je wypowiadał. Dyktował mi, w kim mam się zakochać i z kim mogę mieć romans. Był niezależny i 

nigdy nie brał na siebie winy za nieudaną miłość. Złamane serce i niesatysfakcjonujące związki były moją 

domeną. W tym wypadku zawsze milczał.

 

 

7

Traktowałem ten głos jak przewodnika, który pomagał mi robić to, co było dla mnie najlepsze. Jednak z biegiem 

lat, doświadczywszy konsekwencji powtarzających się błędów, zacząłem podejrzewać, że być może jego wiedza 

background image

jest mniejsza, niż sądziłem. Jakkolwiek pobudki jego działania były dobrze uzasadnione, to jednak wyczuwałem u 

niego skłonność do popełniania błędów. Zacząłem mu stawiać wyzwania. Reagował z maestrią, niczym 

doskonały szermierz odpowiadał wyzwaniem na wyzwanie, z gotową wymówką na każdą okazję.

 

Wsłuchując się w siebie dokładniej, zauważyłem, że jest we mnie więcej głosów, które tak długo kłócą się w 

mojej głowie, aż jeden z nich nie zacznie dominować. Kotłowały się niczym pranie w pralce, obejmując się 

wzajemnie ramionami, szybko się poruszając według zmieniających się wzorców, sprzeczając się z sobą i 

sprawiając, że nie wiedziałem, gdzie jeden się kończy, a drugi zaczyna.

 

Wiedząc, że owe głosy reprezentują różne aspekty mnie, lepiej rozumiem, dlaczego i w którym miejscu moje 

związki się udawały bądź nie. Wiem, dzięki czemu związek z partnerką dobrze funkcjonuje. Wiem też, jak 

wspierać swoje dzieci, aby ich związki przynosiły im więcej przyjemności niż bólu, wzbogacały, a nie ubożyły 

ich życie.

 

Czym więc są te głosy? Co je różni? Pozwól, że wrócę myślą do pewnego gorącego popołudnia, kiedy grała 

muzyka. Byłem na przyjęciu i zobaczyłem dziewczynę piękniejszą, niż można sobie wyobrazić. Jej widok 

włączył mojego autopilota. Byłem podniecony, serce biło szybciej, otaczające mnie odgłosy odpłynęły, straciłem 

ostrość widzenia. Wszystko, z wyjątkiem tej dziewczyny, stało się zamazane i mdłe. Musiałem ją poznać, a 

potrzeba ta była tak silna, jak nic do tej pory. Nikt nie mógł mi w tym przeszkodzić. Byłem parskającym bykiem, 

ogierem, który kopie kopytem ziemię, gorylem bijącym się w piersi i miałem w sobie tyle energii, że mógłbym 

ukończyć maraton. Wokół toczyły się rozmowy, lecz ich nie słyszałem. W moje ciało niczym gorąca stal wlał się 

jeden cel. Głos szeptał do mojego ucha jasny przekaz: „Ona jest twoja, idź ją zdobyć". Głos pochodził z dna 

żołądka. Był twardy, zdeterminowany, niemal bezwzględny, o prawie wyczuwalnej fakturze. Wydawał się 

ciemnoniebieski i gorący jak para.

 

Nagle jakiś inny mężczyzna podszedł do tej dziewczyny i podczas gdy moje serce runęło na podłogę, gniew 

uderzył mi do głowy. Jak on mógł wtrącać się do czegoś, co było moje? Postawił nogę na moim terenie. Stałem 

się jeszcze bardziej podniecony. Z niedowierzaniem i wściekłością patrzyłem, jak ten człowiek i moja dziewczyna 

nawiązują natychmiastowy kontakt. Śmiała się z jego dowcipów. Rumieniła się, gdy do niej mówił.

 

Po chwili opuścił mnie głos instynktu, a zamiast niego pojawił się inny, zwiastujący przeznaczenie, 

przypominający mi, gdzie jest moje miejsce. Powiedział, że jestem stosunkowo mało atrakcyjny i że niewiele 

mógłbym osiągnąć w wypadku takiej dziewczyny. „Oszałamiające dziewczyny nie są zainteresowane tak 

ustatkowanymi facetami jak ty", powiedział tonem, który znałem z dzieciństwa. Brzmiał protekcjonalnie i 

stanowił zlepek wszystkich osób, które zawsze wiedziały, co jest dla mnie najlepsze. Ponownie uświadomił mi 

moje ograniczenia. Chciał się mną opiekować i nie dopuszczać do sytuacji, w których mogłem doznać krzywdy. 

Mówił szybko i osłabiał mnie. Zalewał mnie falą krytyki, poniżał, kontrolował i bronił przed rozczarowaniem.

 

Następnego ranka leżałem w łóżku, słuchając głosu zdrowego rozsądku, który, przejąwszy mikrofon od 

pozostałych głosów, jak zwykle przywoływał mnie do porządku. Odsunąłem na bok rozczarowanie.  

Wziąłem głęboki oddech, zacząłem myśleć o błękitnym niebie i spokojnym morzu. Myślałem o przyszłości, o 

tym, co mam do zaoferowania, o ludziach, którzy zapewniali, że mimo iż się nie narzucam, to jednak jestem 

atrakcyjny. Przypomniałem sobie dzięki temu, że droga do sukcesu jest usiana rozczarowaniami. Zdałem sobie 

sprawę, że dla wielu dziewczyn liczy się status mężczyzny wyrażający się dobrym wyglądem. W tym wypadku 

nie miałem niczego do zaoferowania ani do wykorzystania. Jeszcze raz przyznałem, że nie mogę być atrakcyjny 

dla wszystkich kobiet i że moje relacje układają się lepiej z tymi, które cenią moje wartości. Ów spokojny, 

 8 

background image

pozbawiony emocji głos pomógł mi przebrnąć wydarzenia poprzedniego dnia i dojść do wniosków wolnych od 

namiętności i emocji. To było tak, jakbym miał po swojej stronie doktora Spocka ze Star Treka.

 

Epizod ten pokazuje wpływ trzech głosów na moje związki. Pierwszy z nich to mój podstawowy, genetyczny 

popęd — instynkt i impulsy, których doświadczam. Drugi to prawdy o sobie i świecie, których nauczyłem się 

podczas dorastania. Trzeci — mój intelekt i zdrowy rozsądek. Jakkolwiek są one oddzielne, to jednak nigdy nie 

działają w zupełnym osamotnieniu. Zamieniają się miejscami, przeplatają się, zupełnie jak spaghetti na talerzu. 

Żaden z nich nie może działać bez pozostałych dwóch, jednak przez krótką chwilę może im przewodzić.

 

Od momentu, gdy poznałem swoje trzy głosy, zacząłem zauważać je także u innych. Wiele lat temu miałem 

romans z kobietą, która od niedawna była w separacji z mężem. Kiedy przebywaliśmy razem, ogarniała ją wielka 

namiętność, lecz mimo to stale powtarzała: „Nie powinnam tego robić". Choć widziałem, że chce ze mną być, to 

jednak słyszałem coś zupełnie przeciwnego. Jej zachowaniami kierował głos instynktu, a słowami głos wyuczony 

(uwarunkowany).

 

Pewnego zimowego ranka piliśmy kawę w małej restauracyjce. Na zewnątrz przechodzili ludzie otuleni w 

płaszcze, skuleni, jakby chcieli się prześlizgnąć pod lodowatym wiatrem, nieświadomi łagodnej intensywności 

emocji, które przekazywaliśmy sobie ponad stolikiem nakrytym serwetą w kratkę. To było niemal surrealistyczne 

— dwoje ludzi w bańce delikatnych uczuć, kształtujących swoją przyszłość tak, jakby to była plastelina, podczas 

gdy na zewnątrz liczyła się tylko pogoda i praca. Moja przyjaciółka przemyślała swoje życie i postanowiła zacząć 

wszystko od nowa ze swoim mężem. Jej trzy głosy pozwoliły, by zdrowy rozsądek wyznaczył przyszłość. Choć 

bardzo mnie pociągała i lubiłem z nią być, to jednak widziałem, że podjęła słuszną decyzję. Mój zdrowy rozsądek 

mówił jej „do widzenia". Kiedy jednak wypowiadałem słowa pożegnania, głos mojego instynktu krzyczał, że 

jestem idiotą, odchodząc od przyjemności i intymności.

 

W trakcie czytania mogłeś się zorientować, który z trzech głosów ma największy wpływ na twoje relacje. Może 

twoje zachowania są napędzane głównie instynktownym przyciąganiem i słuchasz przede wszystkim głosu 

genetycznego? Być może przekonania o sobie i płci przeciwnej ograniczają prawdziwy, pełny związek z drugą 

osobą. Możliwe, że jesteś zbyt logiczny, mało romantyczny, a doktor Spock jest twoim nieustannym 

towarzyszem. A może między wszystkimi twoimi głosami panuje harmonia.

 

Bez względu na to, jaki jest twój związek i znajomość trzech głosów, dzięki tej książce poznasz je jeszcze lepiej i 

zrozumiesz ich oddziaływanie na twoje relacje z innymi. Udany związek to praca nad genetycznymi i 

instynktownymi skłonnościami, przekonania, wartości i obraz samego siebie, który wspiera udane relacje, oraz 

zdrowy rozsądek, który nie odziera związku z radości. Wtedy trzy głosy pozostają w harmonii, a ty możesz 

pozwolić, by twoje związki były takie, jakich pragniesz. 

 

PROGRAMOWANIE NEUROLINGWISTYCZNE 

 

Do analizy związków wykorzystamy pewne pojęcia programowania neurolingwistycznego (NLP). NLP dotyczy 
bowiem budowania subiektywnego, unikatowego świata z jego wszystkimi cierpieniami i przyjemnościami. NLP 
rozpoczęło się od modelowania: Jak to się dzieje, że postępujemy tak, a nie inaczej? Jak dochodzą do swych 
wyników ci, którym doskonale udaje się porozumienie z innymi? Co jest charakterystycznego w ich 
postępowaniu? Możemy sparafrazować owe pytania tak, by pasowały do związków. Jak budujesz udany związek? 
Co jest charakterystycznego w postępowaniu osób, którym udają się związki?

 

NLP może pomóc nam zrozumieć siebie i innych, a my pokażemy wiele sposobów poprawiania jakości 
związków. Relacje są jednak tak obszernym zagadnieniem, że książka ta wykracza niekiedy poza teorię NLP.

 

 

9

Nie musisz posiadać żadnych wstępnych informacji o NLP, żeby w pełni skorzystać z podanych tu informacji. 

background image

 

ROZDZIAŁ 

 

GŁOS INSTYNKTU 

KOBIETY TAŃCZĄ W ODWROTNYM KIERUNKU NIŻ MĘŻCZYŹNI 

 

Robin Prior: Niedawno siedziałem przy barze, udając, że czytam gazetę. Przysłuchiwałem się rozmowie dobrze 

ubranych, elokwentnych i najwyraźniej wykształconych mężczyzn, którzy chcieli naprawiać świat. W ciągu około 

dziesięciu minut znaleźli lekarstwo na bolączki firmy, w której pracowali, przez następne pięć ponarzekali, że są 

zbyt młodzi wiekiem i stażem na to, by ich plany miały szansę realizacji, a kolejne dwadzieścia zabrało im 

opracowanie strategii rozwiązania ekonomicznych problemów świata. Potem zaczęli rozmawiać o kobietach. Tym 

razem trwało to dłużej. Jak sądzili, związane to było raczej z kobiecą niestałością niż z ich brakiem empatii i 

zrozumienia.

 

Wypili już po kilka drinków, a z każdym następnym ich rozmowa traciła klarowność; byli jednak pewni co do 

jednego: żaden mężczyzna nigdy nie pojmie, jak działa kobiecy umysł. Po następnej półgodzinie gorącej dyskusji, 

która przerodziła się w krytykę wszystkich kobiet, najbardziej zaangażowany mężczyzna zamachał rękami i — 

jakby dochodząc do prawdy ostatecznej — oznajmił: „A wiecie, co jest w kobietach najgorsze? Powiem wam! 

Nieraz słyszałem, jak gawędzą sobie przy porannej kawie. Zawsze, kiedy się spotykają, zaczynają narzekać na 

mężczyzn".

 

To oczywiste, że mężczyźni i kobiety się różnią. Jest to prawda uznawana od czasów, gdy człowiek polował 

jeszcze za pomocą włóczni. Wyjątek stanowi kilkadziesiąt lat ubiegłego wieku, kiedy dążąc do uznania równości 

mężczyzn i kobiet, zapomniano, że równość nie oznacza braku różnic. Dzieła Szekspira i wielu innych pisarzy 

ukazują odmienność reakcji kobiet i mężczyzn. Przykłady z dziedziny legislacyjnej (na przykład prawo do 

głosowania) oraz społecznej i politycznej dowodzą, że nie tylko uznawano, że mężczyźni i kobiety się różnią, ale 

także — w czym prym wiedli mężczyźni — że nie są sobie równi. Większe rozmiary dawały mężczyznom prawo 

do dominacji we wszystkich dziedzinach, nawet tam, gdzie stanowiły przeszkodę.

 

Robin Prior: Będąc dzieckiem, zapytałem matkę, czym się różnią mamusie od tatusiów. Prawdopodobnie z obawy 

przed bardziej dociekliwymi pytaniami matka odrzekła, że mamusie mają długie włosy i tańczą w odwrotnym niż 

tatusiowie kierunku. Już wtedy jednak wiedziałem, że nie takiej odpowiedzi oczekiwałem. Poza tym sposób jej 

udzielenia utwierdził mnie w przekonaniu, że jest jeszcze przede mną sporo do odkrycia.

 

W powszechnej opinii kobieta i mężczyzna są jak ogień i woda — nie można ich pogodzić. Jedna z największych 

przyjemności zmusza ich do bycia z sobą jedynie w celach prokreacyjnych. To oczywiste, że biologiczne 

instynkty i popędy w znacznej mierze kształtują relacje. W wyniku naszego genetycznego dziedzictwa seks jest 

dla nas nie tylko źródłem przyjemności, lecz także, na głębszym poziomie niż wola przedłużenia gatunku, 

sposobem na pozostawienie po sobie śladu w postaci dzieci. Seks to sposób na nieśmiertelność. Szukanie partnera 

często jednak przedstawia się jako akt przebiegłości i manipulacji, kombinację spisku i uwodzenia w pogoni 

(której chciałbyś uniknąć) za drugą osobą. Pogoni, w której mężczyzna jest myśliwym, a kobieta zdobyczą.

 

 

 10

background image

Człowiek pierwotny 

 

Warto się przyjrzeć historycznym źródłom zachowania w bliskich związkach. W epoce kamiennej mężczyźni i 

kobiety z praktycznych względów specjalizowali się w różnorodnych umiejętnościach i postawach. Dublowanie 

wysiłku nie miało sensu — na zewnątrz czyhały niebezpieczeństwa, nie było żadnych gwarancji znalezienia 

pożywienia, a zgubienie się nie oznaczało konieczności kupna mapy, lecz ryzyko utraty życia z ręki wroga bądź w 

kontakcie z dzikimi zwierzętami.

 

Dzisiaj świat jest inny. Paradoksalnie, wiele czynników, dzięki którym kobiety i mężczyźni stali się specjalistami, 

teraz działa przeciwko nam, utrudniając budowanie związków zaspokajających nasze teraźniejsze i przyszłe 

potrzeby. Przetrwanie jest łatwe. Śmiertelność noworodków stanowi teraz mały ułamek tego co kiedyś. Wszyscy 

mają prawo do życia; niepokoi nas jedynie kwestia jego jakości. Pragniemy więcej wyzwań i innych źródeł 

satysfakcji. Aby to osiągnąć, są nam potrzebne związki, które nie tkwią po kolana w bagnie prymitywnych 

pragnień. Tymczasem pod naszymi eleganckimi strojami z dwudziestego wieku ciągle jeszcze nosimy futra z 

epoki kamiennej. Są one niewygodne, zwłaszcza w towarzystwie płci przeciwnej. W ciągu jednego krótkiego 

życia musimy radzić sobie z uczuciami, które kształtowały się przez tysiące lat ewolucji. 

 

Wewnętrzny program 

 

Wielkie odkrycia z dziedziny genetyki coraz lepiej uświadamiają nam związek między naszym 

zaprogramowaniem a zachowaniem. Dostrzegamy, że skłonność do przejadania się, chorób, przemocy, a także 

orientacja seksualna oraz wszelkie formy odchyleń od tak zwanej normy są zakodowane w każdym z nas. 

Genetycy mogą pomóc nam przyjąć inne, miejmy nadzieję bardziej owocne nastawienie do wielu problemów 

społecznych. To dzięki genetyce mamy prawo stwierdzić, że mężczyzna różni się od kobiety. Niesie ona jednak z 

sobą pewne zagrożenie; można ją wykorzystać jako łatwą wymówkę i usprawiedliwienie antyspołecznych 

zachowań. Mężczyźni popełniają osiemdziesiąt dwa procent wszystkich przestępstw w Wielkiej Brytanii. Jest to 

prawda powszechnie znana policji i stanowi punkt wyjścia przy projektowaniu więzień. Jeszcze wyższy jest 

odsetek popełnianych przez mężczyzn przestępstw z użyciem przemocy. Dane te są niemal takie same od 

trzydziestu lat i nie odbiegają od podobnych wskaźników w innych krajach. To prawda, że dużą rolę w powstaniu 

takich dysproporcji płciowych w zachowaniach przestępczych odgrywa warunkowanie społeczne. Istnieją jednak 

badania i dowody naukowe, które sugerują, że u źródeł wielu zachowań antyspołecznych kryją się geny.

 

Czy w takiej sytuacji pozostaje nam jedynie bezradnie stwierdzić: „Tacy są mężczyźni, pozwólmy więc im być 

sobą"? To byłby absurd. Są jednak tacy, którzy rozkładają ręce i mówią: „Taki jestem i nic na to nie poradzę", i 

nie licząc się z innymi, zachowują się tak, jak im wygodnie. Jeśli chcesz, by twój związek zaczął kuleć, obarczaj 

geny odpowiedzialnością za swoje błędy. Tak samo traktuj błędy innych. 

Cywilizację można definiować jako proces i rezultat kontrolowania popędów i podporządkowywania ich 

wyższemu celowi — przetrwaniu i szczęściu jednostki. Każdy z nas jest przecież istotą społeczną, która nie umie 

żyć w samotności. Zatem pomimo wewnętrznego zaprogramowania, nie możemy pozwolić drzemiącej w nas 

bestii na to, by nami rządziła.

 

 11

To wspaniałe, że mężczyźni i kobiety są inaczej zaprogramowani. Inaczej nie oznacza lepiej ani ważniej. 

Spotkanie mężczyzny i kobiety w satysfakcjonującym związku polega na świętowaniu różnic. Cieszmy się nimi. 

Zbudujmy zespół, który z myślą o przyszłości jak najlepiej wykorzysta swoje genetyczne dziedzictwo. 

background image

 

TRZY GŁOSY 

 

Uwarunkowany genetycznie głos instynktu to radość. Dzięki niemu czujemy, że żyjemy, odwracamy głowę ku 

pięknej osobie, która pojawia się w naszym otoczeniu. To on przyjemnie drażni nasze uszy, gdy słyszymy miły 

głos osoby przeciwnej płci. Sprawia, że czujemy radość w ramionach ukochanego.

 

Istnieje też głos cywilizacji, głos społeczny. Pochodzi od społeczeństwa i kultury, w których żyjemy. Jego 

głównymi nadawcami są rodzice. Dodają do niego własne komunikaty, tworząc coś na kształt kulturowej zabawy 

w głuchy telefon.

 

Ten głos, który nas poucza, może zagłuszyć pozostałe. Oddziałuje na przekonania, wartości, myśli i czyny. 

Dorastanie polega po części na wychodzeniu poza ograniczające komunikaty i wpływy, najpierw rodziców, a 

później społeczeństwa i kultury, oraz docieraniu do własnego miejsca w świecie, tam gdzie czujemy się u siebie.

 

Trzeci głos to głos intelektu. Spokojnie i wytrwale podpowiada, co ma sens.

 

Owe trzy głosy występują u obu płci. Być może dla każdego z nas mają różne znaczenie i zajmują inne miejsce. 

Mogą przekazywać nieco odmienne komunikaty i przybierać różne tony.

 

Pierwsze wyzwanie podczas tworzenia satysfakcjonującego związku polega na okiełznaniu energii głosu 

instynktu. Jest on mocniejszy niż głos społeczny, bywa gwałtowny i destrukcyjny. Drugim wyzwaniem jest tak 

poradzić sobie z głosem społecznym, by nie stłumił radości i energii głosu instynktu. Trzecie wyzwanie to 

odpowiednie przystosowanie intelektu — nasze życie bowiem toczy się także poza związkiem. Dążymy więc do 

osiągnięcia takiego stanu, w którym namiętność będzie pohamowywana przez społeczeństwo i kierowana przez 

rozsądek.

 

Tajemnicą udanego związku jest poznanie owych trzech głosów — u siebie i u partnera — oraz wspólne dążenie 

do wprowadzenia między nimi harmonii.

 

Czy dobry związek wymaga osiągnięcia niełatwego kompromisu między naturą a wychowaniem? Niekoniecznie 

— o ile nie zwracasz uwagi wyłącznie na głos swojego instynktu. Geny to tylko jeden z czynników kształtujących 

nasze relacje z innymi. Różnice genetyczne będą utrudniać wzajemne stosunki tylko wtedy, gdy będziemy tego 

chcieli. Popędy — tak jak nóż, który może rzeźbić albo zabić — prowadzą do dzielenia się radością bądź do 

osamotnienia.

 

Dlaczego, zastanawiając się nad związkiem, nie rozpatrujemy go całościowo, lecz bierzemy pod uwagę 

wspomniane wyżej trzy głosy? Ponieważ umieszczenie przedmiotu badań w szerszym kontekście, a następnie 

analiza jego części składowych pozwala zdobyć większą wiedzę. Dzięki niej widzimy, jak poszczególne elementy 

łączą się z sobą, tworząc harmonijny związek. Zaczynamy lepiej rozumieć siebie i innych. Możemy czerpać 

więcej satysfakcji ze swojego związku.

 

Na przykład umieszczając w szerszym kontekście sportowym grę w tenisa, możemy lepiej zrozumieć 

wywoływaną przez nią motywację, jej atrakcyjność i rolę. Następnie możemy się przyjrzeć zawodnikom, 

przyjmowanym przez nich stylom i rolom, aby zrozumieć wzajemne powiązanie szczegółów tworzących całość.

 

Jeśli więc później zaczniemy analizować różne uzupełniające się elementy, które składają się na funkcjonowanie 

związku, łatwiej będzie nam zrozumieć, jak można poprawić jego jakość. Potrafimy wskazać, które elementy 

stanowią o jego słabości bądź sile.

 

 12

Podobnie zrozumienie własnych trzech głosów pomoże nam zrozumieć siebie jako całość. Głos instynktu to nie 

czarny charakter — chyba że się mu na to pozwoli. Jeśli genetycznie uwarunkowane popędy wykorzystamy do 

background image

zbudowania takiego związku, który odpowiada nam i naszym partnerom, wówczas staną się one spoiwem, nie 

pozwolą błądzić żadnej ze stron, a obojgu umożliwią rozwój i życie zgodne z pragnieniami. Bycie w dobrym 

związku to nie nauka o kosmosie — to coś znacznie bardziej istotnego. 

 

DOBRE I ZŁE ZWIĄZKI 

 

Robin Prior: Podczas pierwszej wojny światowej mój dziadek był odpowiedzialny za transport amunicji wozem 

konnym z arsenału na front. Miał dopiero szesnaście lat, był za młody, by brać udział w walce, lecz na tyle 

dorosły, by zginąć. Pewnego dnia siedział na wozie wypełnionym amunicją, którą miał zawieść do walczących 

oddziałów. Nagle pośród zgiełku i hałasu, dymów i odoru wojny posłuszny zwykle koń stanął dęba i poniósł, 

ciągnąc za sobą wóz. Kilka sekund później niemiecki pocisk trafił dokładnie tam, gdzie przed chwilą stali. Mój 

dziadek do końca swoich dni był przekonany, że zwierzę usłyszało nadlatujący pocisk, że wyłoniło jego dźwięk 

spośród huku wybuchających wokół innych pocisków i uciekło. Bez względu na to, czy rzeczywiście tak było, 

ucieczka z tamtego miejsca ocaliła mojego dziadka i w pewnym sensie trzydzieścioro siedmioro jego potomków.

 

Jestem jednym z nich i darzę wielkim sentymentem konie, które ponoszą. Mam trzy córki, a każda przyszła na 

świat dlatego, że jeden z dwustu osiemdziesięciu milionów plemników zapłodnił jedną komórkę jajową. Gdyby 

jakiś inny plemnik umiał się przemieszczać szybciej niż ten, który wygrał wyścig, każda z moich córek byłaby 

inną osobą. Dwie młodsze urodziły się tylko dlatego, że któregoś dnia w holu hotelowym potknąłem się o walizki 

mojej przyszłej żony. Gdyby postawiła je gdzie indziej albo gdybym się wtedy odruchowo nie odwrócił, nigdy nie 

zaczęlibyśmy z sobą rozmawiać. Gdy się zastanowisz nad skomplikowaną sekwencją zdarzeń, dzięki którym 

jesteś tutaj i czytasz tę książkę, wygrana na loterii wyda ci się całkiem prawdopodobna. Skoro już otrzymaliśmy 

tak nieprawdopodobną nagrodę, to czyż miałoby sens ją zmarnować? Przyjście na świat to życiowa szansa. Jakość 

życia natomiast zależy w największym stopniu od budowanych przez nas związków.

 

Jaki więc wpływ mają związki na twoje życie? 

 Aby odpowiedzieć na to pytanie, przeprowadź w myśli następujący eksperyment.

 

Przypomnij sobie dwa związki, lepszy i gorszy. Jeśli żadne prawdziwe nie przychodzą ci do głowy, wymyśl je. 

Najpierw zastanów się nad gorszym związkiem. Bądź w myślach z tamtą osobą. 

Zamknij oczy i wyobrażaj sobie tę sytuację. 

 Nie patrz na siebie, lecz oglądaj ją własnymi oczami, tak jakbyś tam był. 

Wyobrażaj sobie każdy szczegół tej osoby. Zauważ jej cerę, kolor oczu i włosów. Wyobrażaj sobie miejsce, gdzie 

zazwyczaj się spotykaliście. 

Usłysz jej głos, rozmowy, które prowadziliście, wszystkie towarzyszące wam dźwięki. Następnie posłuchaj 

swojego wewnętrznego głosu. Czy przekazuje ci jakiś komunikat? 

Zwróć uwagę na swoje uczucia. W której części ciała są zlokalizowane? 

• Czy są miłe? 

•  Czy poziom twojej energii rośnie? 

•  Czy zmienia się twój oddech? 

Przywołaj dźwięki, obrazy i uczucia i pozostając w stworzonym przed chwilą przez siebie nastroju, pomyśl o 

przyszłości, o tym, jaka mogłaby dla ciebie być. 

Weź głęboki wdech i otrząśnij się z tego nastroju. Wyrzuć obrazy, dźwięki i uczucia. 

Powtórz cały proces, tym razem wyobrażając sobie siebie w drugim, lepszym związku. Pomyśl, że jesteś z tą 

osobą. Patrz na nią oczami wyobraźni. 

 13

background image

Zapamiętaj, co zobaczyłeś i usłyszałeś, co powiedział ci twój wewnętrzny głos, zauważ, co czułeś. 

Odtwórz sceny, przypomnij sobie wasze rozmowy. Doświadczając tych wspomnień, bądź „w sobie". Doświadczaj 

tak długo, aż twoje wspomnienia staną się jak najbardziej realistyczne. 

Jak to pozytywne doświadczenie wpływa na twoje nastawienie wobec przyszłości? 

To proste ćwiczenie pomoże ci zrozumieć, jak pozytywne związki kształtują twoją przyszłość i twój sposób bycia. 

Zły związek zaciemnia przyszłość, dobry ją rozświetla. Zły związek odbiera ci energię, dobry dodaje. Związek ma 

ogromne znaczenie dla twojego stanu emocjonalnego, a ten z kolei wpływa na to, jak postrzegasz świat, ile jest w 

tobie entuzjazmu i wiary w realizację możliwości. 

 

ZASADA PRZETRWANIA NAJLEPIEJ PRZYSTOSOWANYCH 

 

Głos instynktu zazwyczaj daje pierwszy sygnał do nawiązania związku o charakterze seksualnym. Jest to część 

naszej instynktownej wiedzy służącej przetrwaniu. Noworodek potrafi ssać pierś, płakać, gdy potrzebuje pomocy, 

i krzyczeć, gdy ma zabrudzoną pieluszkę. W ten sposób stymuluje u swoich rodziców instynkt kochania i opieki, 

nawet wtedy, gdy z niewyspania potykają się o wszystkie sprzęty w mieszkaniu. Mając zaledwie kilka tygodni, 

dziecko potrafi się uśmiechać, czym roznieca miłość matki zmęczonej koniecznością nieustannej opieki. W 

jakimś stopniu rodzicielska miłość i opieka również stanowią część naszego instynktu.

 

Jospeh 0'Connor: Pamiętam, jak patrząc w oczy mojej dopiero co narodzonej córki, ujrzałem serce wszechświata, 

głębokie i spokojne. Było to tak, jakbym widział prawdziwą, nietkniętą jeszcze przez społeczeństwo, naturę 

człowieka. Byłem oczarowany. Tak jakbym spoglądał w głąb krystalicznie czystej sadzawki, nie widząc jej dna. 

Nasze instynkty sięgają równie wysoko, jak głęboko.

 

Instynkty najczęściej są nieświadome. Nie wymagają wysiłku. Niekiedy trzeba się wysilać, żeby je wyprzeć. 

Pojawiają się w chwili naszych narodzin.

 

Wiedza genetyczna rozwija się wraz z nami. Geny stanowią narzędzia ewolucji. To jednostki dziedziczenia — 

miliony w każdym chromosomie, czterdzieści sześć chromosomów w każdej komórce organizmu. To 

zaprogramowane, wrodzone i przekazywane z pokolenia na pokolenie instrukcje dotyczące potomstwa. 

Determinują wszystko: wzrost, karnację, siłę, odporność na choroby, potencjał rozrodczy i inteligencję.

 

Mechanizm przekazywania genów został poznany zanim jeszcze powstało słowo „gen". Przyjaciele i krewni 

przez całe lata spierali się na temat dziedziczenia cech fizycznych przez dzieci. Obserwując skrzeczące i 

wrzeszczące istoty, doszukiwali się podobieństw w kształcie nosa u nich i ich dziewięćdziesięcioletnich prababć.

 

Joseph 0'Connor: Wiele lat temu byłem z rodziną na wakacjach w Boulder w stanie Kolorado. Moja córka, Lara, 

miała wtedy dwa i pół roku. Spacerowaliśmy po śródmieściu, gdzie na ulicach artyści malowali portrety. Lara 

zapragnęła mieć jeden z nich. Wybrała karykaturzystę. Namalował ją jedzącą hamburgera. Po zaledwie kilku 

minutach pokazał nam swój obraz. Lara była zachwycona. Kiedy spojrzałem na obraz, ujrzałem moją teściową! 

Podobieństwo było niesamowite. Artysta zaznaczył jedynie pewną cechę, wydobył z wyglądu coś, przez co 

podobieństwo rodzinne stało się uderzające. Portret ten mam do dziś.

 

Korzystne i współgrające z otoczeniem informacje genetyczne mają szansę przetrwania albo, mówiąc inaczej, 

zwiększają tę szansę u osoby, u której występują. Te, które są niekorzystne, zmniejszają szansę przetrwania 

swoich nosicieli i z pokolenia na pokolenie zanikają.

 

 

 

 14

background image

Wraz ze zmianami zachodzącymi w środowisku coraz to inne geny stają się wartościowe z punktu widzenia 

przetrwania. Darwin nazwał to „zasadą przetrwania najlepiej przystosowanych jednostek", a więc tych, które 

najlepiej pasują do swojego środowiska. Największy, najszybszy czy najsilniejszy nie zawsze oznacza najlepiej 

przystosowany, o czym świadczy los dinozaurów.

 

Geny nie działają w pojedynkę, jeden gen nie warunkuje jednej cechy. Dochodzi między nimi do współdziałania, 

podobnie jak to jest w wypadku ewolucji, czy też raczej współewolucji gatunków, które, by przetrwać, pozostają z 

sobą w równowadze i potrzebują siebie nawzajem. 

 

Najszybsza gazela 

 

Ewolucja przebiega powoli. Nasz przodek z neolitu, który żył w epoce kamiennej ponad cztery i pół tysiąca lat 

temu, pod wzglądem genetycznym był niemal taki sam jak człowiek współczesny. Dzisiejszy świat jednak bardzo 

się różni od tego, w którym wtedy żył.

 

Ewolucja ma, paradoksalnie, charakter egoistyczny. Wprawdzie przetrwanie bądź reprodukcja najlepiej 

przystosowanego osobnika przynosi korzyści całej grupie, niemniej jednak pojedyncza jednostka dba jedynie o 

siebie. Najlepszym sposobem na przetrwanie grupy jest zapewnienie przetrwania jednostkom wchodzącym w jej 

skład. Gazela, uciekając przed lwem, musi biec szybciej od niego, ale również od pozostałych gazel. Lew złapie 

tę, która jest chora, słaba i najwolniejsza. Najszybsza gazela przeżywa, grupa wychodzi z próby zwycięsko, 

jednak marne to pocieszenie dla tej gazeli, która kończy swój żywot w lwiej paszczy.

 

Ci, którzy dbają o własne interesy, dążą do przetrwania najlepiej przystosowanego osobnika i dobrej jakości 

genetycznej grupy. Nierzadko jednak działamy wbrew owej zasadzie: ratujemy chorych, słabych i 

przestraszonych.

 

Zgodnie z prawami ewolucji głównym zadaniem kobiety i mężczyzny jest przekazanie swoich genów. Jedną z 

pierwotnych strategii osiągnięcia tego celu przez mężczyznę jest zapłodnienie jak największej liczby kobiet. 

Można ją nazwać strategią liczbową; milion plemników podczas jednej ejakulacji oznacza, że mężczyzna może 

być ojcem wielu dzieci. Aby w pełni kontrolować swoje partnerki i trzymać je z dala od innych mężczyzn, musi 

dominować na swoim terytorium. Im silniejszy mężczyzna, tym lepsze wybiera kobiety. Kobieta natomiast 

posługuje się strategią jakościową; chce się jak najlepiej opiekować stosunkowo małą liczbą dzieci. Aby zapewnić 

potomstwu odpowiednie schronienie, potrzebuje obecności mężczyzny. Mężczyzna nie czuje presji ewolucyjnej 

ku tak rozumianemu związkowi.

 

Zatem z czysto genetycznego punktu widzenia mężczyzna potrzebuje swojego terytorium, musi coś posiadać, 

chce być przekonany, że to on jest ojcem i mieć pewność, że jego dzieci będą miały dobrą opiekę. Kobieta 

natomiast potrzebuje silnych genów zapewniających przetrwanie jej dzieciom, schronienia i opieki. Owe popędy 

ciągle są w nas żywe. Kierują nami przy wyborze partnera i musimy przyjąć do

 

wiadomości ich istnienie, 

pamiętając jednocześnie, że to tylko jeden z elementów większej całości. 

 

 15

background image

 
 
 
 
 
Chemia między nami 

 

Każdy z nas jest zaprogramowany także w sensie fizycznym. Mężczyźni znajdują się pod wpływem hormonu 

męskiego, testosteronu. To on kształtuje siłę ich mięśni i oddziałuje na poziom agresji. Wpływa też w znacznym 

stopniu na myśli i zachowania związane z seksem. Kobiety, którym ze względów zdrowotnych podaje się 

testosteron, skarżą się, że bardzo często myślą o seksie. „Przecież to normalne", odpowiadają mężczyźni.

 

Żeńskim odpowiednikiem testosteronu jest oksytocyna. To ona daje sygnał do rozpoczęcia porodu, stosuje się ją 

więc w celu wywołania akcji porodowej. Posiada też bardzo ciekawe działanie uboczne, albowiem prowadzi do 

amnezji. Odpowiada za potrzebę więzi, troski i opieki. Czyżby więc antidotum na problemy mężczyzn z ich 

związkami miało być podawanie oksytocyny? Nie, ponieważ nie współgra ona z pozostałymi ich hormonami. 

Testosteron to jeden z czynników, które sprawiają, że mężczyzna chroni, bada i broni swego terytorium. Dzięki 

oksytocynie dzieci mają zapewnione wychowanie, opiekę i troskę. Z biologicznego punktu widzenia dzieci nie 

potrzebują dwóch matek ani dwóch ojców. Najlepiej, gdy mają parę rodziców, ojca i matkę.

 

Badaniem wpływu ewolucji na cechy psychiczne zajmuje się psychologia ewolucyjna. Dowodzi ona, jak się 

wydaje, że zachowaniem kobiet i mężczyzn kierują inne wartości, ich ewolucja bowiem przebiegała w różnych 

kierunkach. Mężczyźni skłaniają się raczej ku indywidualizmowi, sprawiedliwości, prawu i aktywności, podczas 

gdy kobiety bardziej cenią relacje i to, co się z nimi wiąże, na przykład opieką i odpowiedzialność.

 

Mężczyzna i kobieta różnią się. Podobnie nie można znaleźć dwóch takich samych mężczyzn lub kobiet. 

Uogólnianie niesie z sobą niebezpieczeństwo przypisywania danej grupie według nas typowych dla niej 

zachowań, zdolności lub postaw, bez względu na występowanie różnic indywidualnych.

 

Ewolucja dała każdemu z nas spory zasób sposobów przyciągania partnera i bycia dla niego atrakcyjnym. 

Podstęp, uwodzenie, zniewalanie, zmuszanie, pozowanie, kokieteria, spieranie się — to zachowania typowe także 

dla świata zwierzęcego. Są efektywne, a więc zostają przekazane następnym pokoleniom. Ewolucja wybiera 

najbardziej przebiegłych, pomysłowych i obdarzonych jeszcze innymi atrybutami przedstawicieli obu płci. Wiele 

porad, które na swych łamach prezentują popularne czasopisma, koncentruje się na umiejętności uwodzenia, 

usidlania i zniewalania. Przeglądając prasę w kiosku na lotnisku, człowiek neolitu czułby się jak u siebie w domu. 

 

Praca zespołowa 

 

W miarę rozwoju kobieta i mężczyzna stawali się w swoich dziedzinach coraz lepszymi ekspertami, rozkwitali, 

mieli więcej potomstwa. Ci, którzy pracowali w grupach, osiągali lepsze wyniki. Praca zespołowa wyrosła ze 

wspólnego celu, jakim było przetrwanie prowadzące do reprodukcji.

 

Przez wiele tysięcy lat owa pierwotna zasada była podstawą funkcjonowania par. Dzięki prostym technikom 

miały one schronienie, ciepło w zimie i pożywienie dla potomstwa. Poziom technologii i możliwości ograniczały 

ich aspiracje, a tym samym wymagania wobec partnera. Im większe oczekiwania i możliwości, które otwiera 

przed nami życie, tym więcej oczekujemy od drugiej osoby.  

 

 16

background image

Styl życia oraz presja na związek kobiety i mężczyzny zmieniły się w minionym stuleciu bardziej niż 

kiedykolwiek, niemniej jednak nasze popędy pozostały bez zmian. Wybieramy partnera, słuchając głosu 

instynktu, który się opiera na pochodzących sprzed wielu tysięcy lat kryteriach związanych z przetrwaniem.

 

Pracując nad własnymi genetycznymi popędami, możemy „przyspieszyć adaptację". Możemy się rozkoszować 

przyjemnościami i jednocześnie radzić sobie za pomocą intelektu z tymi popędami, które nic nie wnoszą do 

współczesnego życia. Niepotrzebne są nam już wielkie obszary. Możemy planować nasze związki, biorąc pod 

uwagę instynktowne pragnienia, zmiany, które zaszły w świecie, i podpowiedzi intelektu.

 

Ewolucja przebiega powoli i nie zmierza do konkretnego celu. Jeśli wydaje się nam, że jest inaczej, to 

prawdopodobnie dlatego, że jesteśmy na uprzywilejowanej pozycji na końcu łańcucha pokarmowego. Nie ma 

żadnego ostatecznego planu, w którym człowiek zajmowałby jakieś miejsce. 

 Tylko od nas zależy, czy to właściwie zrozumiemy. 

 

NATURA A WYCHOWANIE 

 

Odróżnienie instynktu od wyuczonego zachowania bywa trudne. Nasze działania, tak jak różnice, są wynikiem 

kombinacji obu tych czynników. Większość wyuczonych zachowań wypływa z różnic genetycznych. Wystarczy 

przypomnieć znaną prawdę, że chłopcy lubią się bawić żołnierzykami i piłkami, podczas gdy dziewczynki mają 

zamiłowanie do lalek i strojów. Tak więc warunkowanie wzmacnia tendencje, które są nam dane od biologii. Bez 

względu na to, jak dziwaczne wydaje się zachęcanie dziewczynek do zabawy plastikowymi karabinami, a 

chłopców lalkami, to jednak każde dziecko powinno mieć szansę wyboru własnego stylu wyrażania swojej płci.

 

Zdarza się, że zastanawiając się, jak postępować z dziećmi, przyglądamy się ich rodzicom.

 

Joseph 0'Connor: Wyglądem bardzo przypominam swojego ojca, a od wielu osób słyszę, że mamy również 

podobne charaktery. Według nich podobieństwo fizyczne zakłada istnienie podobieństwa charakterologicznego. 

Zatem mówi się, że jestem uzdolniony artystycznie, muzykalny i niepraktyczny. Upłynęło trochę czasu, zanim 

zacząłem odróżniać swoje prawdziwe cechy od tych, które przypisały mi życzliwe osoby. Postanowiłem 

praktycznie rozwinąć moje uzdolnienia plastyczne i muzyczne. Ponadto, ponieważ mój ojciec jest aktorem, 

nauczyciele uważali, że ja również potrafię grać. Dopiero po trzech latach nieudanych przedstawień udało mi się 

ich przekonać, że jest inaczej.

 

Robin Prior: Mój ojciec zmarł, gdy miałem pięć lat, więc pamiętam go jak przez mgłę. W latach mojej młodości 

wręcz zalewano mnie opowieściami o tym, jakim był miłym i troskliwym mężczyzną. Jednocześnie bezustannie 

podkreślano, że jestem do niego bardzo podobny. Nie ulega więc wątpliwości, że choć tego nie pamiętam, 

musiałem się nauczyć od niego pewnych zachowań. Ponadto moje postępowanie było z pewnością w pewien 

sposób kształtowane przez presję wywoływaną ciągłymi porównaniami. Wyglądałem tak jak on,

 

więc musiałem się zachowywać tak jak on. Mówi się o mnie, że jestem przyjemny i troskliwy. Bardzo trudno 

jednak orzec, jaką część mojego charakteru odziedziczyłem, a jaką stanowią wyuczone zachowania.

 

Jedna z większych trudności w dokonaniu omawianego rozróżnienia polega na tym, że zarówno wyuczone 

zachowania, jak i cechy odziedziczone pochodzą z tego samego źródła. Masz prawo uważać, że niektóre z 

opisanych w tym rozdziale cech są nabyte, a nie przekazane w genach. Uczenie się może wzmacniać, zamazywać 

bądź współdziałać z zachowaniem instynktownym. 

 

 

 17

background image

Rodzina 

 

Obecnie coraz częściej mamy do czynienia z bankami nasienia, sztucznym zapłodnieniem, klonowaniem i innymi 

metodami przedłużania gatunku. Rodzi się więc pytanie, czy tradycyjna rodzina jest jeszcze ważna i potrzebna. 

Badania sugerują, że dzieci z rodzin niepełnych są w pewien sposób upośledzone, jednak może to być częściowo 

efektem społecznego warunkowania. W dalszym ciągu sposób organizacji naszego społeczeństwa faworyzuje 

rodzinę tradycyjną. Możliwe, że w przyszłości będziemy tak zorganizowani, że rodziny niepełne będą 

funkcjonować lepiej niż tradycyjne.

 

Bez względu na to, jak wygląda nasza rodzina, chcemy, by panowały w niej satysfakcjonujące i szczęśliwe 

relacje. Chcemy być bezpieczni i kochani i w zamian dawać poczucie bezpieczeństwa i miłość. Natura 

niezmiennie skłania nas do łączenia się w pary. Według ewolucjonistów rodzina z obojgiem rodziców nadal 

będzie najefektywniejsza w wydawaniu na świat potomstwa i jego wychowywaniu. Liczba kobiet i mężczyzn w 

populacji dorosłych osób jest mniej więcej taka sama, choć na świat przychodzi więcej chłopców. W krajach 

zachodnich rodzi się około stu sześciu chłopców na sto dziewczynek, co w znacznym stopniu kompensuje wyższą 

śmiertelność wśród chłopców w późniejszym życiu. Może też mieć to związek z tradycyjną (i obarczoną 

ryzykiem) męską rolą myśliwego, obrońcy i wojownika. Rzeczywiście, wydaje się, że po dramatycznym spadku 

populacji mężczyzn w wyniku pierwszej wojny światowej wzrosła liczba chłopców przychodzących na świat, być 

może dlatego, by została zachowana równowaga. Skąd natura o tym „wiedziała"? W grę wchodzą siły wyższe niż 

nasza świadomość i inteligencja.

 

W wielu kulturach spotykamy się z mitem, według którego kobieta i mężczyzna stanowili kiedyś jedną osobę, po 

czym zostali rozdzieleni. Od tamtej chwili każde stara się odnaleźć swoją drugą połowę. Wyrażenie „moja druga 

połowa" jest zresztą często stosowanym określeniem partnera.  

Ten sam motyw leży u podstaw biblijnej historii Adama i Ewy.

 

Wiele rozwiedzionych osób wchodzi w drugi, bądź nawet trzeci związek. Zjawisko to sugeruje, że chcemy się 

łączyć w pary, choć nie zawsze nam się to udaje za pierwszym razem.

 

Dlaczego zatem więź między kobietą i mężczyzną w wyniku ewolucji nie uległa wzmocnieniu? W 

przeciwieństwie do łabędzi, które umierają po stracie swojego partnera, człowiek stanowi dla ewolucji zbyt 

wielką wartość. Dlatego też nasze związki są nieco słabsze niż u pewnych gatunków, a jednocześnie znacznie 

silniejsze niż u innych. Pozwalają zbudować nowy związek po śmierci partnera. To jasne i zrozumiałe. Owa 

możliwość rozpoczynania na nowo, bez poczucia winy wobec utraconego partnera, pozwala nam jak najlepiej 

wykorzystać nasze życie. 

 

STEREOTYPY I RÓŻNICE 

 

Poprzez nasze dzieci ewolucja kieruje nas w przyszłość. Od chwili ich narodzin aż do pełnoletności naszym 

głównym zadaniem z ewolucyjnego punktu widzenia jest dbałość o ich zdrowie. To minimum, którego spełnienie 

jest obowiązkiem każdego rodzica; rzecz jasna robimy znacznie więcej.

 

Trud rodzicielski człowieka jest znacznie większy niż jakiegokolwiek innego gatunku. Zaledwie kilka pokoleń 

wstecz, kiedy średnia długość życia była znacznie krótsza, a rodziny liczebniejsze niż obecnie, niektórzy 

poświęcali całe swoje dorosłe życie na pełnienie rodzicielskich obowiązków. Od tych zobowiązań zwalniała 

jedynie śmierć. Aby ułatwić sobie rodzicielstwo, mężczyzna i kobieta zaczęli się specjalizować w pełnieniu 

 18

background image

konkretnych funkcji. Te zdolności psychiczne i fizyczne nadal oddziałują na naszą codzienność, na to, jak 

szukamy i traktujemy swoich partnerów. Różnice między płciami mogą stanowić źródło spełnienia, ale mogą też 

zrujnować związek. Analizowanie różnic genetycznych ma na celu zrozumienie zespołu przeszłości po to, by 

ukształtować zespół przyszłości.

 

Natura doprowadziła do powstania dwóch płci głównie dlatego, że dzięki temu najefektywniej można 

zróżnicować populację. To, że mężczyzna i kobieta różnią się, w żaden sposób ich nie wartościuje. Zazwyczaj 

mężczyźni są silniejsi, co nie oznacza jednak, że siła jest wartością, a mężczyźni są bardziej wartościowi niż 

kobiety. W pewnych sytuacjach siła bywa bardziej przydatna, w innych mniej. Ważny jest jedynie wpływ owych 

różnic na związek. Niedopuszczalne jest wykorzystywanie przez kobietę lub mężczyznę jakiejkolwiek różnicy do 

tego, by zmusić partnera do przyjęcia roli, której nie chce.

 

Istnieje wiele stereotypów związanych z płcią. Napotykamy je w telewizji, gazetach, filmach i rozmowach. Tutaj 

nieco je przejaskrawiliśmy; z pewnością usłyszysz jeszcze niejedną ich wersję.

 

Według jednego z takich stereotypów wszyscy mężczyźni są gruboskórni i myślą tylko o sobie. Interesuje ich 

piłka nożna, piwo i seks, najlepiej w tej właśnie kolejności. Są niechlujni i brudni, nigdy nie pamiętają o 

urodzinach, rocznicach ani gdzie położyli kluczyki do samochodu. Kobiety ufają im i powierzają swe tajemnice 

na własne ryzyko. Przy najmniejszej okazji, czy też może po pierwszym piwie, mężczyzna wyjawia je w 

najbliższym domu publicznym. Mówiąc krótko, mężczyźni zachowują się źle. Cierpią na zatrucie testosteronem, 

w ciągu jednej nocy przeistaczając się z aniołków śpiewających w chórze w neandertalczyków. Zacytujmy 

Woody'ego Allena, który twierdzi, że mężczyzna został obdarzony penisem i mózgiem oraz taką ilością krwi, 

która w danej chwili wystarcza na działanie tylko jednego z tych organów. Dość tego.

 

Postarajmy się zachować jakąś równowagę między płciami i przywołajmy w tym miejscu inny stereotyp. Kobiety 

uwielbiają prace domowe i poranne kawki z przyjaciółkami. Ich największą przyjemnością jest robienie zakupów 

i rozmawianie, przy czym w jednym i w drugim doszły do perfekcji. O seksie myślą jedynie wtedy, gdy inna 

kobieta zaczyna się interesować ich mężczyzną. Ciąża to czas ich największego szczęścia. Mężczyźni nigdy nie 

powinni wymagać od nich racjonalnych decyzji. Brak im logiki, w ułamku sekundy przeskakują z jednego tematu 

na drugi, nie potrafią podążać za argumentami. Cierpią na zatrucie oksytocyną. Posłużmy się słowami Aldousa 

Huxleya: „Kobieta minus mężczyzna równa się lunatyk; mężczyzna minus kobieta równa się świnia". Billy 

Crystal, amerykański aktor komediowy, powiedział z kolei: „Kobieta do miłości potrzebuje powodu. Mężczyzna 

potrzebuje miejsca".

 

Denerwujące są te stereotypy, prawda? Są gorsze niż karykatura. Nie odpowiada im żadna osoba, choć w każdym 

tkwi ziarenko prawdy.

 

Stereotyp to przejaw skrajności, uogólnienia mogą doprowadzić do pomijania cech pozytywnych bądź 

negatywnych danego człowieka. Jeśli na podstawie doświadczenia sądzisz, że wszyscy przedstawiciele płci 

przeciwnej są kochający, to jedna osoba tej płci, która nie kocha, może cię zranić. Podobnie, jeśli uważasz, że u 

wszystkich przedstawicieli płci przeciwnej występuje specyficzna słabość czy wada, to możesz nie zauważyć 

człowieka, który owej słabości bądź wady nie posiada. Często postrzegamy zgodnie z naszymi oczekiwaniami. 

Tymczasem każdy z nas jest wyjątkowy i tak powinien być traktowany. 

 

 

 

 19

background image

Uogólnienia 

 

Rozpocznijmy od zastrzeżenia: będziemy mówić jedynie o uogólnieniach w aspekcie biologicznym. Ponadto od 

każdego uogólnienia istnieją pewne odstępstwa — inaczej byłaby to zasada. Tak więc mówiąc, że mężczyźni są 

ciężsi od kobiet, nie twierdzimy, że każdy mężczyzna jest cięższy od każdej kobiety, lecz jedynie dokonujemy 

pewnych obserwacji dotyczących płci, które mogą nam pomóc we wzajemnym zrozumieniu. Oto kilka uogólnień, 

jak się wydaje solidnie popartych niedawnymi badaniami.

 

We wczesnej fazie rozwoju chłopcy energiczniej poruszają kończynami. Między pierwszym a drugim rokiem 

życia lubią stukać jedną zabawką o drugą, a naturę przedmiotów poznają przez ich psucie. Są silniejsi od 

dziewczynek i częściej się wspinają. Są bardziej niespokojni, znacznie hałaśliwsi, częściej stosują przemoc, 

tryskają energią. Dziewczynki z kolei szybciej uczą się mówić, czytać, wchodzić w interakcje i rozumieć je. Mają 

lepsze osiągnięcia w nauce i wyższy średni iloraz inteligencji.

 

Przez całe życie mężczyźni górują nad kobietami pod względem cech fizycznych. Są średnio o dwadzieścia 

procent ciężsi i o trzydzieści procent silniejsi. Różnice między tymi wielkościami zmniejszają się, co pozwala 

przypuszczać, że ewolucja mężczyzny będzie zmierzać w tym kierunku. Mężczyźni są też bardziej agresywni, o 

czym świadczy historia stoczonych przez nich walk. Żadne dowody nie wskazują na to, że słabi opanują świat 

(chyba że silni poddadzą się bez walki).

 

Z kolei kobiety są mniej podatne na choroby. W ujęciu biologicznym, jeśli matka może zapewnić dziecku 

nieprzerwaną opiekę, obecność ojca staje się niekonieczna. Organizm kobiety magazynuje więcej tłuszczu 

stanowiącego zapas na czas potencjalnego głodu.

 

Mężczyźni mają większe nosy, przez które podczas walki wdychają więcej tlenu. Gdy nadchodzi czas wyrażania 

agresji i walki o partnerkę, ich głos się obniża na skutek zwiększonego wydzielania testosteronu. Rośnie zarost, 

odpowiednik lwiej grzywy, znak, który ostrzega innych mężczyzn, że w sąsiedztwie pojawił się nowy „zestaw 

genów".

 

Fala testosteronu u dorastających chłopców sprawia, że są nietowarzyscy i zamknięci. Chcą być sami albo 

przebywają z tymi, którzy odczuwają podobną potrzebę samotności. W przeszłości takie aspołeczne zachowania 

prawdopodobnie zmuszały ich do opuszczenia swojej grupy i szukania nowej, w której walczyli o kobiety. W ten 

sposób unikano endogamii.

 

Mężczyźni bardziej ryzykują. W organizmie człowieka stwierdzono obecność monoaminooksydazy (MAO), która 

jest ściśle związana z podejmowaniem ryzyka. Mężczyźni mają więcej MAO od kobiet, młodzi mężczyźni więcej 

od starszych mężczyzn, osoby z zamiłowaniem do niebezpiecznych zachowań i dyscyplin sportu więcej niż te, 

które wolą bierne i mniej ryzykowne sposoby spędzania wolnego czasu. U niebezpiecznych przestępców jest jej 

najwięcej.

 

Z perspektywy historii to mężczyźni przełamywali granice, dokonywali wynalazków, odkrywali nowe światy. Ich 

dominacja w tym względzie wynikła po części z tego, że kobiety, znajdując się pod ich kontrolą, miały znikome 

możliwości. Brak też dokładnych danych. Bez wątpienia jednak jest w mężczyznach coś, co każe im patrzeć 

przed siebie, tęsknić do odkrywania tego, co jest za horyzontem. Lubią brawurę, życie na krawędzi. Tacy 

śmiałkowie zdobywali przecież najwięcej partnerek.

 

Dla mężczyzn wszystko jest wyzwaniem. Bardziej lubią rywalizować. Kapitalizm został stworzony przez nich i 

dla nich. 

 

 20

background image

 Prace nad amerykańskim programem kosmicznym były najbardziej intensywne wtedy, gdy można było pokonać 

Rosjan. Najposłuszniejsi żołnierze rekrutują się spośród młodych mężczyzn. Wydaje się, że testosteron działa na 

nich dwojako: albo zabijają, albo uprawiają seks. Kiedy do głosu dochodzą hormony, nie potrzebują wiele, by 

walczyć dla sprawy. Podejmują ryzyko częściowo dlatego, że mają poczucie własnej niezniszczalności i 

nieśmiertelności, co również stanowi cechę dobrego żołnierza. Starsi mężczyźni chętniej szukają łatwiejszych 

rozwiązań. Być może spadek poziomu MAO, poczucie odpowiedzialności za innych oraz uświadomienie sobie 

własnej śmiertelności sprawia, że mniej ryzykują.

 

Instynkt rywalizacji jest u nich tak silny, że uznają za naturalne, gdy kobiety kibicują ich sportowym zmaganiom. 

Futbol amerykański, w którym zawodnicy za pomocą specjalnych strojów wyolbrzymiają swoje gabaryty, rzucają 

się na siebie jak rozjuszone byki, a czirliderki niczym śliczne nagrody za zwycięstwo stoją przy krawędzi boiska, 

to odgrywanie pierwotnych popisów męskości.

 

Nawet wchodząc w skład zespołu, mężczyźni dążą do indywidualnych osiągnięć. Cenią kompetencję, skuteczność 

i osiągnięcia. Muszą widzieć przed sobą konkretny cel. Muszą wiedzieć, że są potrzebni.

 

Mężczyźni to istoty terytorialne. Przestrzeń, ziemia i posiadanie znaczą więcej niż partnerka. Lubią wyznaczać 

swoje terytorium, odciskać na nim własne piętno. Panuje przekonanie, że kiedy para wprowadza się do pokoju 

hotelowego, kobieta najpierw sprawdza, jak wygodne jest łóżko, a mężczyzna oddaje mocz w toalecie, co jest 

współczesnym przejawem ról zakodowanych w nas przez instynkt.

 

Kobiety natomiast dostrzegają korzyści płynące ze wspólnoty, współpracy i związku. Wiedzą, jak tworzyć pokój i 

harmonię. Wojny i konflikty są im niepotrzebne. Wolą być szczęśliwe, niż mieć zawsze rację.

 

Wydaje się, że mężczyźni są lepsi w prostych zajęciach, podczas gdy kobiety dobrze sobie radzą ze złożonymi 

zadaniami.

 

Joseph O'Connor: Mieszkam z żoną i dwiema córkami, co sprawia, że niekiedy czuję się, jakbym jeździł kolejką 

górską w wesołym miasteczku. Wokół mnie toczy się rozmowa, dokonuje gwałtownych zwrotów, a między 

tematami nie ma żadnego związku — przynajmniej według mnie. „Czy to się jakoś łączy z tym, o czym przed 

chwilą mówiliśmy?", pytam, zupełnie bezsilny. „Nie", odpowiadają.

 

„Myślałyśmy, że już skończyłeś". Zarzucam im, że przeskakują z tematu na temat, a one na to, że nie jestem 

wystarczająco elastyczny, żeby za nimi nadążyć.

 

Kobiety mają lepsze umiejętności werbalne. Zamiast brutalnej przemocy rozwinęła się u nich lepsza świadomość 

społeczna i zdolność postrzegania. Mają ostrzejsze zmysły. Lepiej rozumieją i bardziej cenią związki. To dlatego 

kobieta często scala związek. Ona też zazwyczaj go kończy, znacznie wcześniej bowiem od mężczyzny zauważa, 

że nie ma szans na przetrwanie.

 

Kiedy mężczyzna jest zdenerwowany bądź ma jakiś problem, wycofuje się i zaczyna rozmyślać, upewniając się, 

że wszyscy o tym wiedzą. Niemniej jednak nie wiadomo, czy warto być przykrym, mieć humory i rozmyślać nad 

wszystkim, trzymając w ręku włócznię. Kobiety wolą o wszystkim porozmawiać, myśląc na bieżąco w trakcie 

rozmowy.

 

 21

Z

atem mężczyźni i kobiety się różnią. Nie jest to z pewnością żadne nowe odkrycie. Cóż więc mamy z tym zrobić? Można 

by, choć to nie najlepsze rozwiązanie, przez całe życie nakłaniać płeć przeciwną do ujrzenia rzeczywistości naszymi oczami. 

Podobnie można też postępować w relacjach z tą samą płcią. Tymczasem zmuszanie partnera, by tak samo widział, słyszał i 

odczuwał, prowadzi do destrukcji. To droga do unieszczęśliwienia obu stron. Jeśli jednak znamy różnice i wiemy, jak można 

połączyć umiejętności i zdolności obojga, aby sprostać współczesnym potrzebom, będziemy na najlepszej drodze do bardziej 

satysfakcjonującego związku. 

background image

ZAUROCZENIE I ATRAKCYJNOŚĆ 

 

Wstępne zauroczenie powstaje nagle i nie zawsze zależy od wyglądu drugiej osoby. Ten, kto szybko roznieca w 

sobie ogień miłości, nierzadko musi go równie szybko gasić, jeśli się okaże, że pod jakimś względem jest ona 

nieodpowiednia. Bywają jednak takie momenty, na przykład wakacje lub chwilowe zapomnienie przy drinku 

(współdziałanie tych czynników prowadzi do skumulowanych efektów), gdy tego rodzaju refleksja przychodzi po 

dłuższym czasie. Do krótkich romansów zachęca przede wszystkim głos instynktu. Im dłuższa znajomość, tym 

większy udział pozostałych głosów. Im później twoja wiedza i zdrowy rozsądek będą miały szansę coś 

powiedzieć, tym bardziej się angażujesz w związek. Może się okazać, że jesteś z kimś olśniewająco pięknym, ale 

nie macie wspólnej płaszczyzny porozumienia ani konkretnego sposobu zakończenia związku. W takiej sytuacji 

głos instynktu będzie się silnie przeciwstawiał zerwaniu relacji.

 

Genetycznie uwarunkowane zauroczenie (przyciąganie się) jest istotne, ponieważ wpływa na nasze pożądanie 

seksualne. Wiedza natomiast oddziałuje na tworzone przez nas związki. Mówiąc ogólnie i z perspektywy 

biologicznej, za szczególnie atrakcyjne u kobiety mężczyzna uważa te cechy, które świadczą o jej zdrowiu. 

Wygląd kobiety powinien świadczyć o tym, że ma dobre geny, jest wystarczająco silna, by przetrwać ciążę i 

poród, oraz będzie w stanie wykarmić dziecko własnym mlekiem, dopóki on nie zacznie na nie łożyć. Jeśli jedno 

z tych kryteriów pozostaje niespełnione, zmniejszają się szanse męskich genów na przetrwanie. Chociaż 

mieszanki mleczne i opieka medyczna zdecydowanie zmniejszyły ryzyko towarzyszące ciąży i porodowi, to w 

oczach mężczyzny ciągle jeszcze można zobaczyć iskrę zainteresowania na widok owych dawnych oznak 

odpowiedniej partnerki. W miarę upływu lat nasze włosy, skóra i oczy stają się coraz bardziej suche i wyblakłe. 

W ujęciu biologicznym poziom naturalnej wilgotności ma związek z płodnością.

 

Dla mężczyzny łagodne, zaokrąglone linie również są synonimem zdrowia. Nie oznacza to jednak, że kobieta jest 

tym atrakcyjniejsza, im więcej ma krągłości. Istnieje pewien punkt optymalny między zbyt małymi i zbyt dużymi 

krągłościami. Istotna jest zależność między biodrami a wagą, a nie pojedyncze wymiary. W pewnych kulturach 

europejskich, które nie poddały się wpływom Zachodu, większe oznaczało piękne. Było to w czasach, gdy 

pożywienia było mniej i żyło się gorzej niż obecnie. Nadwaga, choć zwiększała ryzyko chorób związanych z 

otyłością, to jednak zmniejszała niebezpieczeństwo zachorowań na skutek niedożywienia. W takich czasach 

malował Rubens. Symetria twarzy i całego ciała również była postrzegana jako oznaka zdrowia, była więc 

atrakcyjna.

 

Kobiety także posługują się strategiami instynktownymi. Poszukują silnych genów. Powszechnie uważa się, że 

przystojny mężczyzna to taki, który ma duże mięśnie, silnie zarysowaną żuchwę i agresywnie się zachowuje. 

Drugie kryterium, które stosują kobiety, to możliwość uzyskania schronienia i pożywienia, tak by można było 

bezpiecznie i zdrowo wychować potomstwo, zwiększając tym samym szansę jego przetrwania. W czasach 

pierwotnych te dwa kryteria często współwystępowały. Wysoki wzrost, mięśnie, agresja, siła i pragnienie 

dominacji świadczyły zazwyczaj o tym, że ich posiadacz ma dobre geny i jest na tyle zazdrosny, że będzie 

trzymał innych z daleka. Inteligencja także jest seksowna. Inteligentny mężczyzna ma większe możliwości 

uzyskania dobrze płatnej pracy, a więc zapewni utrzymanie i opiekę.

 

 22

Potrzeba opieki idzie w parze z pragnieniem, by partner posiadał władzę, pozycję, status i wpływy. Jak mówiła 

żona przewodniczącego Mao: „Najpierw był seks, a potem władza". Seksowność władzy wynika z dążenia 

mężczyzny do rywalizacji i dominacji. To z tej przyczyny wielu mężczyzn dąży do sukcesu, niekiedy kosztem 

zdrowia, przyjaciół, hobby i — paradoksalnie — rodziny, którą stworzyli, sięgając po ten sukces.

 

background image

Kobiety są wrażliwe na fizyczne oznaki zdrowia mężczyzny. Pociągają je mięśnie (a nie krągłości), choć bez 

przesady oglądanej na pokazach kulturystycznych. Skłonne są też utożsamiać wzbudzane przez siebie 

zainteresowanie seksualne lub romantyczne z możliwością dłuższego związku. Seks i związek są ściśle 

powiązane. Uznają, że zwykła znajomość może z czasem przerodzić się w coś więcej. Mężczyznom takie 

oczekiwania mogą się zdawać mylące, podczas gdy kobietom męskie krótkoterminowe strategie — bez serca.

 

Wydaje się, że obecnie mamy do czynienia z pewną zmianą w charakterze kobiecego zauroczenia. Być może jest 

to chwilowe odstępstwo od normy, moda, która przeminie. Może też to być przejaw ewolucji bądź nieświadomy 

krok ku przyspieszonej adaptacji. Współcześni gwiazdorzy filmowi są łagodniejsi i bardziej opiekuńczy od swych 

szorstkich i gotowych do działania poprzedników.

 

Ważna również jest, naturalnie, osobowość. Poczucie humoru, opiekuńczość, umiejętność okazywania miłości, 

bycie godnym zaufania, radość to atrybuty ważniejsze niż wygląd fizyczny i status. Niektóre z tych cech mają 

bezpośredni związek z potrzebą obrony. Inne wpływają raczej na ogólną jakość życia niż na przetrwanie i 

reprodukcję. Według mężczyzn pogodne usposobienie kobiety świadczy o jej zmysłowości; kobiety ulegają 

zauroczeniu mężczyzną na wyższym poziomie.

 

Wiele badań poświęcono też analizie wpływu zapachu ciała na przyciąganie się płci. Podłożem większości tych 

prac naukowych było pragnienie zdobycia wielkich pieniędzy na sprzedaży zauroczenia seksualnego 

zapakowanego w małe buteleczki. Nic nie sprzedaje się tak dobrze jak seks. Badania potwierdzają, że dla kobiet 

zapach męskich feromonów jest znaczniej bardziej atrakcyjny podczas owulacji. Wydzielany przez nie zapach 

zmienia się wraz z rytmem owulacyjnym, co wywołuje nieświadome reakcje mężczyzn.

 

Z badań wynika też, że zarówno mężczyźni, jak i kobiety zwracają uwagę na osoby, które są podobne do nich pod 

względem atrakcyjności. Typowe dla obu stron pragnienie znalezienia najatrakcyjniejszego partnera wprowadza 

pewną równowagę: szukamy kogoś o miłej aparycji, lecz nie zanadto atrakcyjnego, żeby nie znalazł sobie kogoś 

innego. Owo pragnienie podobieństw jest znane już od pokoleń. Kiedy dorosłe dzieci przyprowadzają rodzicom 

swoich przyszłych partnerów, dowiadują się od nich, czy partnerzy ci są dla nich dostatecznie dobrzy. Takie 

natychmiastowe oceny wyrażane przez opiekuńczych rodziców zazwyczaj się opierają na zewnętrznym wyglądzie 

partnera. Kiedy widzimy dwoje ludzi, z których jedno jest znacznie bardziej atrakcyjne od drugiego, zakładamy, 

że jakiś inny czynnik musi równoważyć tę niezgodność — pieniądze, władza albo osobowość.

 

Pamiętaj, że są to jedynie uogólnienia dokonywane z perspektywy biologicznej. Nie wyczerpują one tematu. 

Wybór partnera jest kształtowany wieloma czynnikami, w tym wpływami społecznymi i racjonalnymi. Niemniej 

jednak instynktowne zauroczenie odgrywa w nim równie istotną rolę.

 

Dokonaliśmy więc podziału oddziaływań na społeczne, instynktowne i racjonalne. W dalszej części naszych 

rozważań ponownie połączymy je w całość.

 

Oto, jak możesz lepiej poznać głos swojego instynktu.

 

Wróć myślą do czasów, gdy odczuwałeś ogromny pociąg fizyczny do partnera — może za sprawą jego wyglądu, 

może głosu. Nie myśl o tym, co było później, teraz istotne jest to, że byłeś nim zauroczony, chciałeś go lepiej 

poznać, mogłeś z nim rozmawiać, choćby przez krótką chwilę. 

•  Czy pociągało cię coś, co widziałeś? 

•  Co cię pociągało w jego głosie? 

•  Co o nim myślałeś, jaki miałeś jego obraz? 

•  Jakie są cechy tego obrazu? 

•  Czy ten obraz jest mały czy duży? Jasny czy ciemny? Ruchomy czy nieruchomy? 

 23

background image

•  Czy jest kolorowy czy czarno-biały? 

•  Jak daleko od ciebie się znajduje? 

•  Czy z tym obrazem są skojarzone jakieś głosy? 

•  Co, jeśli w ogóle, do siebie mówicie? 

•  Jaki jest twój wewnętrzny głos? 

•  Co czujesz? 

•  Gdzie są zlokalizowane twoje uczucia i jakie są ich cechy? 

Takie pytania pomogą ci poznać głos twojego instynktu, tę część ciebie, która podlega natychmiastowemu 

zauroczeniu drugą osobą, zanim jeszcze zdążysz ją poznać i pozwolisz przemówić swoim pozostałym głosom. 

Czy zauroczenie seksualne jest istotne, skoro jest uwarunkowane genetycznie? Oczywiście, że tak. Czy 

powinniśmy się opierać instynktownemu zauroczeniu? Oczywiście, że nie. Dlaczego mielibyśmy przeciwstawiać 

się czemuś, co jest źródłem przyjemności? Ignorując rolę, którą w związku odgrywa instynktowne zauroczenie, 

ściągasz na siebie katastrofę. Jeśli od początku znajomości nie czujesz fizycznego i seksualnego pociągu do 

partnera, to nawet jeśli łączy was innego rodzaju zauroczenie, wasz związek będzie się trudniej rozwijać. Jeśli 

pozostajesz w związku z osobą, do której nie czujesz żadnego pociągu, jesteś na najlepszej drodze do zdrady. 

Głos twojego instynktu, ignorowany, odstawiany na dolną półkę, któregoś dnia w momencie słabości odezwie się 

i obudzi w tobie namiętność. Dzięki owej seksualnej chemii można odróżnić miłość od przyjaźni, chociaż 

zaspokaja ona tylko jeden spośród twoich trzech głosów. 

 24

background image

 

ROZDZIAŁ 

 

GŁOS UWARUNKOWANY 

 
Głos genetyczny (instynktowny) pojawia się w chwili narodzin, głos uwarunkowany podczas dorastania w 

społeczeństwie. 

Głos uwarunkowany ma trzy aspekty. Po pierwsze między innymi dzięki niemu jesteśmy ludźmi. To docierający 

do naszych uszu głos społeczeństwa. Pojawia się w chwili, gdy przychodzimy na świat i na ogół przybiera formę 

głosu rodziców. Moglibyśmy go też nazwać głosem społecznym. Od czasów eksperymentów Pawiowa 

warunkowanie nie cieszyło się dobrą sławą, bowiem niosło z sobą poczucie ograniczania, kontrolowania przez 

bodziec. Tymczasem głos uwarunkowany może ograniczać lub oswobadzać. Musimy żyć w społeczeństwie, 

bowiem tylko wtedy oraz ucząc się języka, możemy realizować kryjący się w nas potencjał. Niemniej, jak 

zobaczymy, trzeba za to zapłacić.

 

Po drugie na głos uwarunkowany składają się kulturowe przekonania, oczekiwania i poglądy na świat. Kształtują 

one nasze reakcje na władzę, radzenie sobie z autorytetami, obowiązki i prawa związane z płcią.

 

Wreszcie owe warunkowane informacje są przekazywane przez ludzi: najpierw rodzinę, później nauczycieli, 

rówieśników i przyjaciół. Ten właśnie aspekt głosu uwarunkowanego leży w centrum naszych zainteresowań. Tu 

właśnie owe „warunki", które tworzą głos, mają najistotniejsze znaczenie.

 

Uczenie się 

 

Głos uwarunkowany to jeden z efektów niepohamowanego pragnienia nauki. Od umiejętności uczenia się zależy 

nasze przetrwanie. Do osiągnięcia dojrzałości ludzie potrzebują więcej czasu niż inne gatunki. Musimy się 

nauczyć tego, co zwierzęta wiedzą instynktownie. Oznacza to, że jako dzieci jesteśmy bardziej zależni od opieki i 

ochrony ze strony dorosłych oraz że nasze działanie i myślenie na skutek uczenia się jest bardziej elastyczne.

 

Dzieci zdobywają wiedzę z wielkim zapałem. Ta sama zasada, która każe im eksplorować świat i wkładać do buzi 

rozmaite, nie zawsze jadalne przedmioty, leży u podstaw późniejszego opanowywania nie zawsze przydatnych 

rzeczy. Dzieci nie są na tyle świadome i nie mają wystarczających informacji, aby ocenić, co jest przydatne, a co 

nie, stąd też warunkowanie, jakiemu podlegają, nie jest przez nie oceniane. Większość informacji zostaje 

przyswojona bez względu na to, czy są potencjalnie szkodliwe czy pożyteczne. Dopiero później — jeśli w ogóle 

— dokonujemy krytycznej oceny dziedzictwa naszych uwarunkowań.

 

Głos uwarunkowany jest kształtowany przez rodziców, środowisko, kulturę i wychowanie. Częściowo przechodzi 

z pokolenia na pokolenie, niczym kolekcja kaset z nagraniami. Wzorce są przekazywane dalej. Niektóre 

uwarunkowane informacje zatrzymują się na pewnym poziomie, podczas gdy inne są w nieustannej podróży. 

Wystarczy przejść główną ulicą miasta, żeby się przekonać, jak wiele nazw sklepów zawiera sformułowanie „i 

syn".

 

Warunkowanie odgrywa istotną rolę w związkach, kształtuje bowiem zachowanie. Uwarunkowany głos jest 

źródłem reguł i granic, w ramach których żyjemy. Mówi nam, kim mamy być, co jest dobre, a co złe, co jest 

ważne i jak należy postępować.

 

 25

Głos uwarunkowany może wzmacniać instynkt bądź stać z nim w sprzeczności. Najczęściej mamy do czynienia z 

tą drugą możliwością. Silne warunkowanie może zmienić i zdusić popędy genetyczne.  

background image

Często głos uwarunkowany jest kształtowany przez innych tak, by przeciwdziałał impulsom pochodzącym z 

naturalnych, wrodzonych popędów. Jeśli tak się dzieje, głosy zaczynają z sobą walczyć o dominację i prawo do 

bycia słyszanym.

 

Skoro tak wiele z tego, kim jesteśmy, jest z góry zaprogramowane, po cóż przeznaczać tyle miejsca dla 

wyuczonych zachowań i postaw obarczonych tak dużym ryzykiem niepowodzenia?

 

Jednym z powodów jest to, że mamy sporo rzeczy do opanowania. Instynktowne mogą być jedynie najprostsze 

zachowania; im są bardziej skomplikowane, tym więcej trzeba im poświęcić nauki. Natura obdarzyła nas dużą 

możliwością uczenia się w zamian za długi czas zależności od innych. Nawet już jako dorośli nie przestajemy 

poznawać nowych rzeczy. To proces trwający całe życie.

 

Inny powód, dla którego poświęcamy tyle uwagi uczeniu się, to zróżnicowanie środowiska, w którym żyjemy. 

Gdybyś urodził się w rodzinie Eskimosów i posiadał wszelką dostępną im wiedzę, wówczas po przeprowadzce do 

Nowego Jorku ze złością byś stwierdził, że umiejętności najlepszego łowcy fok nie są przydatne w poruszaniu się 

po zatłoczonych ulicach. Bez względu na miejsce narodzin, umiejętność uczenia się maksymalnie zwiększa 

szansę na przetrwanie (a co za tym idzie nieśmiertelność genetyczną). Tak więc w pewnym sensie mamy 

możliwość kształtowania swego przeznaczenia. Niestety, ponieważ jesteśmy otwarci na naukę, możemy 

opanować obce zachowania, przekonania i wartości, które przeszkadzają nam w osiągnięciu pełni naszego 

potencjału. 

 

NASZ 

ŚWIAT I JEGO ZNACZENIE 

 

W miarę dorastania zauważamy, że wszyscy wokół nas mają dwie nogi, dwie ręce, głowę, takie same elementy 

twarzy, mówią tym samym językiem i to samo jedzą. W takiej sytuacji założenie, że wszyscy inni widzą, słyszą i 

czują tak samo jak my, nie powinno wywoływać zdziwienia. Uważamy, że inni dzielą nasz sposób percepcji 

świata i wszystkich jego elementów. Na własnej skórze, wskutek powtarzających się nieporozumień, 

przekonujemy się, że tak nie jest. Mamy takie same zmysły, lecz działamy na podstawie własnych interpretacji 

tego, co widzimy, słyszymy i czujemy — na podstawie ich znaczenia dla nas. Wszyscy nadajemy naszym 

doświadczeniom odmienne — czasem nawet skrajnie odmienne — znaczenie. Czy kiedykolwiek zastanawiałeś 

się nad tym, w jakim świecie żyje twój partner? To świat taki sam jak twój, a mimo to zupełnie inny.

 

Można to wytłumaczyć następująco: reagujemy na jedynie niektóre ze wszystkich możliwych widoków, 

dźwięków, zapachów, smaków i uczuć, które nas otaczają. Wokół nas jest tyle informacji, że nie moglibyśmy ich 

wszystkich zasymilować. Musimy wybierać i upraszczać to, co zauważamy, inaczej bowiem nie potrafilibyśmy 

przetworzyć istotnych informacji. W tej chwili uświadamiasz sobie istnienie tej książki i być może kilku 

dźwięków z otoczenia. A co z biciem serca, kształtem dłoni, czuciem twoich palców? Łatwo jest uświadomić 

sobie wiele rzeczy, lecz zazwyczaj musimy mieć konkretny powód, aby się na nich skoncentrować.

 

Niektóre rzeczy natychmiast przykuwają naszą uwagę, na przykład zapach dymu czy utrata równowagi 

 (ta umiejętność wydaje się wrodzona). W innych wypadkach działa nasza fantastyczna umiejętność usuwania 

tego, co postrzegamy.

 

Joseph 0'Connor: Wynająłem kiedyś mieszkanie, które znajdowało się dokładnie nad stacją kolejową. Mogłem się 

wychylić przez okno i rzucać papierki na dachy pociągów. Przez pierwszych kilka dni budziłem się z 

najwcześniejszym pociągiem, przyjeżdżającym o piątej trzydzieści. Później hałas nie przeszkadzał mi w spaniu. 

 26

background image

Naszą uwagę przykuwa to, co jest nowe i inne. Kiedy dana rzecz traci już cechy nowości, staje się zwyczajna. 

Muzyka w tle często jest dla nas niesłyszalna. Podobnie jak muzykę, usuwamy także obrazy. Tapeta, która wydaje 

nam się jaskrawa w chwili przeprowadzki na nowe miejsce (dlaczego zawsze jest tak, że dla osoby, po której 

przejmujemy mieszkanie, typowy jest przerażający brak gustu w kwestii urządzania wnętrz?), po krótkim czasie 

staje się znajomym elementem domu.

 

Kiedy nawiązujesz romantyczną znajomość, drobne nawyki i sposób mówienia poznanej osoby — to, jak ona 

odrzuca głowę przy śmiechu, jak on pociera brodę w chwili zastanowienia — są nowe i ujmujące. W miarę 

pogłębiania znajomości to, co nowe, staje się stare, a to, co stare i znane, może być irytujące. Po kilku latach te 

same nawyki, które uważaliśmy za atrakcyjne w trakcie narzeczeństwa, mogą się stać denerwujące. Mężczyzna 

zakochuje się w kobiecie, która w towarzystwie zachowuje się spontanicznie i czarująco. Po kilku latach te same 

zachowania wydają mu się naiwne i żenujące. Kobieta w pierwszych miesiącach znajomości jest zafascynowana 

energią swojego mężczyzny. Potem zaczyna się zastanawiać, jak to się stało, że tak dominujące zachowania 

wydawały się jej atrakcyjne. Zachowanie jest ciągle takie samo, zmienia się jednak wywoływana przez nie 

reakcja.

 

Bywa też, że dokonujemy automatycznego filtrowania informacji, chyba że zdarzy się coś, co przyciągnie naszą 

uwagę.

 

Robin Prior: Pracowałem kiedyś dla firmy, w której wszystkie służbowe samochody były brązowe. Nie znosiłem 

swojego samochodu. Jego kolor budził we mnie odrazę. Kiedy go prowadziłem, byłem przekonany, że wszyscy 

odwracają się za mną, wygłaszając krytyczne komentarze. Co gorsza, byłem pewien, że tylko my posiadaliśmy 

tak wstrętne samochody. Jednak gdy pewnego razu siedziałem za kierownicą, zacząłem spostrzegać wokół siebie 

inne samochody w tym samym kolorze. Za każdym zakrętem widziałem nadjeżdżające w moim kierunku 

ciemnobrązowe auto. Do tej chwili nigdy ich nie zauważałem — filtrowałem moje postrzeganie.

 

Głos uwarunkowany działa jak kanał. Jest to zarazem efekt skupiania uwagi na części naszego doświadczenia, jak 

i przyczyna selek-tywności naszego postrzegania. Jest niczym łożysko rzeki, którego początkiem jest krucha skała 

i niewielki strumyczek, lecz kiedy już się ostatecznie uformuje, nadaje bieg rzece, która, płynąc, staje się coraz 

głębsza. Rzeka może jednak zmienić swój bieg, a my możemy zmienić części naszego uwarunkowanego głosu.

 

Jeśli uważamy, że świat jest cudowny i bogaty, będziemy skłonni dostrzegać przykłady, które potwierdzają nasze 

przekonanie. Jeśli sądzimy, że wszyscy przedstawiciele płci przeciwnej są głupi, nastawiamy się, by to zauważać, 

i dlatego to znajdujemy. Nasze przekonania działają na zasadzie samo spełniającego się proroctwa.

 

Kilka lat temu mieliśmy wspólnego znajomego, którego samoocena była tak niska, jak tylko można sobie 

wyobrazić. Jego ojciec, chcąc ustrzec go przed kłopotami, straszył go tak bardzo, że znajomy z braku pewności 

siebie nie robił niczego bez pytania o zgodę. Jego matka z kolei kontrolowała go, powtarzając, że jest do niczego. 

W efekcie znajomy dorastał w przeświadczeniu, że wszystkie kobiety będą go tyranizować i wprawiać w złe 

samopoczucie. Przekonanie to było tak silne, że wywoływało w nim skłonność do kobiet, które — o czym z góry 

wiedział — tyranizowały go i wprawiały w złe samopoczucie. Całymi latami leczył się z nieudanych związków, 

mówiąc swoim przyjaciołom i sobie: „A nie mówiłem?", wzmacniając tym samym obraz siebie jako 

nieudacznika. W końcu ożenił się z kobietą, która go bez przerwy strofowała. Rodzice rozpaczali nad jego 

nieprzystosowaniem do życia. Chcieli, by radził sobie lepiej, niestety zawsze rozpoczynali wykłady na temat 

wprowadzaniu u siebie zmian od stwierdzenia, że jest do niczego. Otrzymywał więc przede wszystkim 

komunikat, iż jest nieudacznikiem.  

 27

background image

Możemy też przypuszczać, że jego żona poślubiła go w przeświadczeniu, iż wszyscy mężczyźni to słabeusze, 

którzy niczego nie zrobią, jeśli się ich nie strofuje. Kiedy tworzymy pary, nasze przekonania często się 

dopasowują niczym elementy puzzli. Niekiedy tworzą wspólnie obraz jasny i szczęśliwy, innym razem 

nieciekawy i przykry. Wszystko zależy od tego, z jakich wychodzimy założeń. Utwierdzamy się zarówno w 

naszych słabych, jak i mocnych stronach. 

 

NADAĆ WSZYSTKIEMU SENS 

 

Wszystko, co dotyczy związków, ma znaczenie. Przedstawiciel płci przeciwnej spogląda w naszym kierunku i się 

uśmiecha. Czy jest nastawiony przyjaźnie? Może powinniśmy przystanąć i porozmawiać? A jeśli się z nas 

wyśmiewa? Gdy jest nami zainteresowany, czujemy podniecenie. Gdy jego uśmiech interpretujemy jako 

naśmiewanie się, czujemy się dotknięci bądź zawstydzeni. Tak więc najpierw reagujemy na to, co się dzieje. 

Potem działamy, na przykład rozpoczynając rozmowę bądź odwracając się z rumieńcem zażenowania.

 

 

 

Działamy na podstawie własnych interpretacji, które oczywiście mogą się mijać z prawdą. Jednym z sekretów 

dobrego związku jest sprawdzanie swoich wniosków. Jest to szczególnie istotne w bliskich relacjach, ponieważ 

im większa bliskość, tym bardziej dbamy o to, co się dzieje. Przypadkowy znajomy może się okazać niegrzeczny, 

zbędziemy to jednak wzruszeniem ramion. Kiedy niegrzeczny jest nasz partner, czujemy się skrzywdzeni i 

zastanawiamy się, dlaczego to zrobił.

 

Są trzy sposoby unikania nieporozumień, zwłaszcza w sytuacji, gdy ktoś rani twoje uczucia:

 

1. Przeanalizuj w myślach swoje rozumowanie i zastanów się, czy wyciągnąłeś rozsądne wnioski z tego, co 

widziałeś i słyszałeś. 

2. Wyjaśnij swoje rozumowanie. Jeśli trzeba, powiedz, co widziałeś, jakie wnioski wyciągnąłeś na tej podstawie 

oraz co w związku z tym czujesz. Sprawdź, czy odczytane przez ciebie znaczenie jest zgodne z tym, co 

zamierzała druga osoba. 

3. Sprawdź rozumowanie innych. Poproś ich, by powiedzieli jak doszli do swoich wniosków, i sprawdź, czy w ich 

interpretacji znajduje się ziarno prawdy. 

 

 28

background image

Posłużmy się przykładem. Joseph 0'Connor: Pewnego razu kłóciłem się z żoną na temat jakichś prac domowych. 

Powiedziałem, że mam odpowiednie kompetencje, by to zrobić, ona utrzymywała, że ich nie mam. Czułem się 

skrzywdzony i wycofałem się. Żona uważała, że to, co mówi, znajduje potwierdzenie w rzeczywistości. Kiedy 

później o tym rozmawialiśmy, odkryliśmy, że słowo „kompetentny" miało dla nas różne znaczenie. Według mnie 

jestem kompetentny wtedy, gdy czuję, że umiem coś zrobić, niezależnie od tego, czy robiłem to już kiedyś w 

przeszłości. Kompetencje to dla mnie wrażenie i stan umysłu. Traktowałem słowa żony jako ocenę mojej osoby. 

Dla niej z kolei kompetencja oznaczała, że komuś coś udało się już w przeszłości,

 

i  był to tylko opis, a nie ocena. Stąd, ponieważ wcześniej tego nie robiłem, automatycznie zostałem oceniony 

jako niekompetentny.

 

Jeśli chcesz się porozumiewać jasno i zrozumiale, powinieneś unikać dwóch niebezpieczeństw. Pierwsze z nich to 

nadmierne wyjaśnianie swego punktu widzenia, bez zwracania uwagi na to, co myśli druga osoba. Drugie 

natomiast to swoiste przesłuchanie partnera w celu wyjaśnienia, co naprawdę myśli (przede wszystkim z nadzieją, 

że ostatecznie przyzna ci rację).

 

Każdy z nas sądzi, że wie, jak należy się zachowywać w związkach oraz jak związek powinien się rozwijać. 

Niekiedy nawet uważamy, że znamy drugą osobę lepiej niż ona sama — wszystko zgodnie z naszym 

doświadczeniem.

 

Czyż życie nie byłoby łatwiejsze, gdybyśmy spotkali kogoś, kto wręczyłby nam listę informacji przekazywanych 

mu przez jego wewnętrzny głos? Pomyśl tylko, ile zaoszczędzilibyśmy czasu, gdybyśmy nie musieli odkrywać, że 

to, co drugiej osobie wydaje się w związku najistotniejsze i prawdziwe, dla nas takie nie jest. Bywa, że gdy już to 

wiemy, jest za późno — jesteśmy już zaangażowani emocjonalnie. Wtedy próbujemy zmienić partnera albo mamy 

nadzieję, że sam się zmieni ze względu na naszą miłość. Chcemy, by widział świat tak jak my.

 

W związkach ważna jest umiejętność dostrzegania przekonań i wartości drugiej osoby. Zauroczenie zazwyczaj 

zaczyna się na poziomie fizycznym, lecz jeśli ma doprowadzić do stałego związku, musi się przenieść z poziomu 

genitaliów na poziom głowy.

 

Jak więc można odkryć wartości typowe dla drugiej osoby? Po prostu słuchaj tego, co mówi, patrz, co robi. 

Każdym ruchem pokazujemy swój wzajemny stosunek, swoje przekonania i wartości. Jeśli jakaś osoba wydaje ci 

się atrakcyjna, to zamiast myśleć, jaki jesteś podekscytowany w jej obecności, zacznij zauważać, jakie życiowe 

zasady i poglądy odzwierciedla jej zachowanie. 

 

POZIOMY GŁOSU 

 

Głos uwarunkowany podszeptuje różne informacje i uaktualnia naszą wiedzę na kilku poziomach. Możemy 

podzielić go na poszczególne kategorie. Wszystkie oddziałują wzajemnie na siebie. Najpierw przyjrzymy się 

każdej z tych części z osobna, tak byś umiał identyfikować te informacje, które służą pomocą w związkach bądź 

stoją im na przeszkodzie. W dalszej części książki opiszemy, jak zmienić te, które cię ograniczają.

 

W celu określenia różnych poziomów głosu uwarunkowanego będziemy się posługiwać koncepcją poziomów 

neurologicznych opracowaną przez amerykańskiego trenera, Roberta Diltsa. Poziomy te stanowią praktyczne 

narzędzie analityczne, a także dobry punkt wyjścia do zaobserwowania poziomów oddziaływania głosu 

uwarunkowanego.

 

 

 
 29

background image

Tożsamość 

 

Pierwszy poziom to tożsamość. To poziom obrazu samego siebie — tego, za kogo się uważamy. Każdy z nas w 

różnych środowiskach i grupach ma różne obrazy samego siebie. Główny bohater rock-opery Tommy, napisanej i 

zagranej przez zespół The Who, głuchoniemy i niewidomy, nie osiągnął w życiu niczego, dopóki nie zagrał w 

salonie gier w pinball. Z daleka od maszyny do gier widział siebie jako osobę ponoszącą porażki: nieudacznika i 

samotnika. W trakcie gry jego obraz siebie poprawiał się do granic możliwości, stojąc w sprzeczności z tym, jak 

chłopak postrzegał siebie na co dzień. Jaka była jego prawdziwa tożsamość? Sam ją sobie stworzył.

 

Każdy z nas ma obraz samego siebie w związku. Może to być: „niezła partia", „prawdziwy i szczery kochanek", 

„okrutny kochanek", „zdobywca kobiecych serc", „przegrany", „łamacz serc", „ktoś, kto zawsze na ciebie czeka", 

„gospodyni domowa", „modliszka" albo „donżuan". Każde z tych określeń, które pokazuje twój obraz siebie w 

związku, ma na niego ogromny wpływ.

 

Robin Prior: Mam przyjaciela, nazwijmy go Steve, którego matka odeszła z domu, kiedy był małym chłopcem. 

Wychowywał go ojciec. Po kilku latach, kiedy był nastolatkiem, skontaktował się z matką. Ponownie wyszła za 

mąż i miała drugiego syna. Przedstawiono go jego przyrodniemu bratu, który dziwnym zrządzeniem losu także 

miał na imię Steve. Dopiero w chwili prezentacji matka uświadomiła sobie, że dała obu swoim synom to samo 

imię. „Ależ to głupio z mojej strony — powiedziała do mojego przyjaciela — zupełnie o tobie zapomniałam". 

Wyobraź sobie, jak to musiało wpłynąć na jego poczucie wartości. W tym momencie musiał podjąć decyzję. 

Mógł się pogodzić z tym, że jest tak mało istotny, iż jego własna matka zapomniała, jak ma na imię, albo uznać, 

że z nim jest wszystko w porządku, tylko jego matka jest okropną, nietroskliwą jędzą. Mógł też przyjąć, że z nim 

jest wszystko w porządku, z jego matką w zasadzie też, jest tylko trochę roztargniona i popełniła błąd. Zasługuje 

na jego współczucie, a nie na potępienie. Pierwsze dwie decyzje są łatwiejsze niż trzecia. Niestety, nie wiemy, 

którą z wersji wybrał, lecz z pewnością na jego postępowanie wpłynęło wychowanie i obraz siebie. 

 

Ja i inni 

 

Obrazy siebie mogą być negatywne, neutralne bądź pozytywne. Ktoś, kto widzi siebie jako osobę słabą, może się 

zdecydować na partnera „trofeum", nie ze względu na to, kim jest, lecz dlatego, że dzięki niemu wygląda dobrze.

 

Z drugiej strony ktoś, kto ma bardzo wysokie mniemanie o sobie, często wydaje się arogancki. Dla niektórych taki 

partner stanowi wyzwanie. Próbują go ściągnąć na ziemię albo zmienić, udowadniając tym swoją siłę. Kłopot 

jednak w tym, że osoby zarozumiałe najtrudniej poddają się zmianom.

 

Szukasz partnera czy sposobu na dowartościowanie siebie? Chcesz udowodnić swoją siłę poprzez dominację czy 

upolować najtrudniejszą zdobycz? 

 

Osobowość 

 

Czym jest osobowość? Co ciekawe, ten rzeczownik abstrakcyjny (ang. personality) pochodzi z języka greckiego: 

persona, w którym oznaczał maskę, za którą chował się aktor.

 

Możemy oskarżać innych, że mają „nieciekawą osobowość", a jednocześnie uważamy, iż nasza osobowość jest 

„interesująca". Jak pokazujemy naszą osobowość? Czy istnieje ona poza tym, co w danej chwili robimy?

 

Jak opisałbyś swoją osobowość? Pomyśl o tym przez chwilę... Przyjrzyj się słowom, którymi się posłużyłeś. Czy 

któreś z nich może istnieć w oderwaniu od innych? 

 30

background image

 Może użyłeś słów „dbały", „godny zaufania", „kreatywny", ale bez względu na wybrane przez ciebie słowa, opis 

zawsze dotyczy relacji międzyludzkich. 

Zatem jeśli tożsamość to postrzeganie i doświadczanie siebie, własny obraz siebie, twarz, która kryje się pod 

zewnętrzną maską, to osobowość jest funkcjonowaniem w relacjach z innymi. Tak jak to bywa z maskami, 

możesz wybrać sobie inną, jeżeli nie odpowiada ci ta, którą właśnie nosisz. 

 

Przekonania i wartości 

 

Następny poziom głosu uwarunkowanego to przekonania i wartości, czyli to, co uważasz za prawdę o sobie i 

swoich związkach, co jest w nich dla ciebie ważne. Przekonania obejmują takie stwierdzenia, jak: „Małżeństwo 

powinno trwać całe życie", „Trzeba zacząć, jeśli chce się działać", „Jeśli jesteś szczery wobec innych, inni będą 

szczerzy wobec ciebie", „Pewnego dnia poznam kogoś miłego", „Zrób to dla nich, zanim oni zrobią to dla ciebie". 

Niekiedy mylimy przekonania z faktami.

 

Wartości pokazują, co jest ważne dla ciebie w związku. Przybierają formę stwierdzeń w rodzaju: „Troska jest 

ważna", „Chcę kogoś, kto by mnie kochał", „Nie zostałbym z kimś, kto by mnie zdradził". To istotny obszar, 

któremu poświęcimy więcej uwagi nieco później. Pamiętaj, że to, co jest dla ciebie prawdziwe i ważne, działa jak 

filtr informacji docierających do ciebie drogą wzrokową, słuchową i czuciową. Twoje przekonania i wartości 

mogą być bramą lub przeszkodą dla przyszłych partnerów.

 

Pewne wartości umożliwiają istnienie społeczeństwa, w obszarze innych występują międzykulturowe różnice. 

Podczas gdy dla miłośników pokoju absurdem jest poświęcanie czyjegoś życia dla sprawy, poglądy innych 

dopuszczają morderstwo, jeśli prowadzi ono do celu. Niektóre najcięższe zbrodnie były dokonywane przez tych, 

którzy wierzyli, że to, co robią, jest dobre. Z drugiej strony jest wiele takich osób, które znoszą wszelki ból i męki 

z myślą o innych, w przekonaniu, że lepiej jest, gdy oni biorą na siebie cierpienie drugiej osoby. W obu 

wypadkach im skrajniejsze zachowanie, tym bardziej niewzruszona wiara w prawość własnego postępowania.

 

Joseph 0'Connor: Kiedy miałem dziesięć lat, chodziłem do niezbyt spokojnej szkoły w Londynie. Brakowało w 

niej miejsca, więc nasze boisko mieściło się na dachu. Nie pamiętam, na jakiej wysokości znajdowały się poręcze 

zabezpieczające, ale standardowe groźby w tej szkole polegały na tym, że pytało się kogoś, czy „chce 

zanurkować" w kierunku asfaltu albo „powąchać beton". Byłem cherlakiem ważącym czterdzieści pięć 

kilogramów, w związku z czym, aby przeżyć, musiałem się wykazywać sprytem. Przyłączyłem się więc do 

siejącego w szkole największy postrach gangu, ponieważ jeden z jego członków był najroślejszym i najtwardszym 

chłopakiem w okolicy.

 

Jeśli ktoś by się mnie czepiał, wówczas oni musieliby zareagować. Pewnego dnia wdałem się w bójkę z innym 

członkiem gangu i pokonałem go. Poczułem się świetnie, ale później było gorzej. Cieszyła mnie sama akcja, ale 

nie uczucie. Samoobrona była czymś naturalnym, w przeciwieństwie do krzywdy, którą komuś wyrządziłem. Nie 

uważałem, że dobrze zrobiłem, bijąc kogoś, stało to w sprzeczności z moją tożsamością. 

 

 

 

 

 

 

 31

 

background image

 

 

Umiejętności i działania 

 

Poczucie siebie, wartości i przekonania mają ogromny wpływ na następny poziom: umiejętności i działania, a 

więc na to, co robisz i do czego masz zdolności. Tożsamość, przekonania i wartości działają niczym 

automatyczny pilot, kierując naszymi osiągnięciami.

 

Na przykład gdy jesteś przekonany, że nie można ufać przedstawicielom przeciwnej płci, wówczas przekonanie to 

będzie cię pchało w kierunku takich osób, które cię w nim utwierdzą. Twoje działania

 

będą nacechowane podejrzliwością, będziesz dostrzegać coś, co być może nie istnieje. Będzie tak nawet wtedy, 

gdy zdrowy rozsądek i inteligencja powiedzą ci, że twoja nieufność jest niemądra. Brak ufności będzie się 

wydawać odpowiedni, a ufność obca, niewygodna, narażająca cię na zranienia. Być może staniesz się ekspertem 

w znajdowaniu dla siebie partnerów, którzy będą cię utwierdzać w twoich przekonaniach. Pozytywne przekonania 

z kolei mogą cię narazić na wykorzystanie. Bardzo łatwo jest naruszyć równowagę między zaufaniem a 

bezpieczeństwem, o czym powiemy jeszcze w dalszej części książki. 

 

Środowisko 

 

Ostatni poziom to środowisko, miejsce w którym przebywamy razem z otaczającymi nas osobami. Jakie miejsca 

należą do naszych ulubionych? Z jakimi ludźmi lubimy przebywać?

 

Wyobraź sobie kogoś, kto bez życiowego partnera czuje się niepełny. Przekonania i wartości dotyczące związków 

u takiej osoby prawdopodobnie mówią, że najlepsze jest bliskie, monogamiczne i oparte na miłości i zaufaniu 

partnerstwo. Taki człowiek nie będzie szukać odpowiedniego partnera w klubach słynących z klienteli, której 

zależy na przelotnych związkach seksualnych. Przebywamy z ludźmi o podobnych przekonaniach, wartościach i 

poczuciu siebie, a w innych sytuacjach czujemy się nie na miejscu.

 

 32

Tożsamość, przekonania, wartości i głos wewnętrzny, dzięki któremu jesteś z nimi w kontakcie, formują się we 

wczesnym okresie życia. Otoczenie, kultura, rodzina i edukacja nieustannie dostarczają informacji o tym, jak 

powinno wyglądać życie. Podstawa głosu uwarunkowanego wydaje się być dobrze ukształtowana, zanim jeszcze 

człowiek nauczy się czytać.

 

background image

Robin Prior: Dawno temu razem z rodziną przeprowadziłem się do nowego domu. W sąsiedztwie mieszkało 

małżeństwo z dwiema dziewczynkami mniej więcej w wieku mojej córki. Chcąc nawiązać dobrosąsiedzkie 

stosunki, zaprosiliśmy starszą dziewczynkę do naszego ogrodu, żeby pobawiła się z naszą córką. Jej matka była 

przekonana, że dziecko nie będzie chciało przekroczyć dzielącego nas płotu. Mówiła: „Nie przyjdzie. Nie pójdzie 

bez swojej mamy. Jest trochę nieśmiała, nie lubi obcych. Może przyjdzie i pobawi się, kiedy was lepiej pozna". 

Ignorując te wywody, wyciągnąłem ręce w kierunku dziewczynki, która zrobiła to samo w moim kierunku. 

Przeniosłem ją ponad płotem. Jej matka zdenerwowała się, że córka opuściła miejsce przy jej boku. Farsa 

polegająca na tym, że zapraszaliśmy dziewczynkę do zabawy, wywołując tym protesty jej matki („jest zbyt 

nieśmiała"), trwała kilka tygodni. Ostatecznie dziecko zrozumiało komunikat i zaczęło udawać, że jest zbyt 

nieśmiałe. Teraz jest to już dorosła, zamężna kobieta. Mieszka cztery domy od swojej matki i codziennie ją 

odwiedza. Co więcej codziennie jada z matką, podczas gdy jej mąż sam robi sobie obiady. Nie utrzymuje 

kontaktów z nikim poza swoimi dziećmi, które są doskonale nieśmiałe.

 

Uwarunkowany głos może się ukształtować pod wpływem jednego ważnego wydarzenia.

 

Robin Prior: Kiedy miałem pięć lat, umarł mój ojciec. Tamtego ranka siedzieliśmy razem z bratem, matką i babcią 

w salonie. Trzeba było przekazać nam złą wiadomość. Choć był sierpień, w pokoju panował chłód przeczucia. 

Matka i babcia spoglądały na siebie niepewnie. Teraz podejrzewam, że zbierały się na odwagę. Powiedziały nam, 

co się stało. Mój świat się zawalił. Wtedy babcia, chcąc mi pomóc, uspokoić mnie, zabrać ode mnie ból, pełna 

najlepszych intencji, powiedziała, że teraz muszę być dużym chłopcem i opiekować się mamą. W tej chwili 

skończyło się moje dzieciństwo i zacząłem patrzeć na wszystko oczami dorosłego. Moje poczucie siebie, 

przekonania dotyczące mojej życiowej roli i powinności w jednej chwili się skonkretyzowały, tak jakby były 

dziełem hipnotyzera, który pstryknął palcami.

 

Na tej samej zasadzie również głos uwarunkowany może się w jednej chwili zmienić. Nagły szok bądź 

konfrontacja może wszystko wymazać i ustalić nowe poczucie siebie, przekonania i wartości.

 

Pewne znajome małżeństwo wiodło szczęśliwe życie w pełnej zgodzie i harmonii. On żył dla swojej pracy. 

Wymagał, by po powrocie do domu czekał na niego obiad, palił fajkę, czytał powieści w kąpieli, kazał swoim 

dzieciom przychodzić po buziaka na dobranoc, zanim wychodził do pubu na wieczornego drinka ze swoimi 

przyjaciółmi. Jego żona została wychowana przez babcię i odziedziczyła po niej przekonania typowe dla tamtego 

pokolenia. Lubiła się opiekować dziećmi, uwielbiała robić zakupy, gotować, sprzątać i prać. Widziała

 

w sobie po części służącą, po części kochankę. Jej rola polegała na uczynieniu z domu wygodnego miejsca dla 

wracającego z pracy męża. Brak uznania z jego strony odbierała jako pozytywny znak, że wszystko jest tak, jak 

należy, że wszystko układa się pomyślnie. Wiele przyjaciółek uważało, że się nie spełnia, że dostaje od życia zbyt 

mało. Była nieco zdezorientowana tymi opiniami, ponieważ miała przecież wszystko, do czego ją wychowano.

 

Ów taniec dopasowania trwał między nimi przez długie lata. Potem żona zachorowała. Poddano ją histeroktomii, 

pojawiły się komplikacje. Znalazła się na granicy życia i śmierci. Wezwano księdza. Zmartwione przyjaciółki 

czekały w ciszy na szpitalnym korytarzu. Nie zdawała sobie wtedy sprawy z tego, że męża nie było przy jej boku. 

Na szczęście dzięki wsparciu znajomych zaczęła zdrowieć. Odwiedził ją mąż z bukietem kwiatów, urządzając 

popis wielkiego uczucia. Wkrótce wróciła do domu, do takiego życia jak przed chorobą. Od przyjaciółki 

dowiedziała się, że kiedy była bliska śmierci, zabrakło przy niej jej męża. Przepełniona bólem, zapytała go, 

dlaczego tak się stało. Odpowiedział, że nie mógł nic zrobić, żeby jej w tamtych okolicznościach, kiedy była tak 

chora, pomóc, więc siedział w pracy.

 

 33

background image

Następnego dnia wrócił do domu jak zbity pies z podwiniętym ogonem. Przemyślał swoje zachowanie podczas 

choroby żony i zdał sobie sprawę, że byłoby strasznie, gdyby umarła. Powiedział dokładnie te słowa: „Gdybyś 

odeszła, musiałbym rzucić pracę, żeby opiekować się dziećmi, a bez pracy nie mógłbym żyć". Sam Narcyz 

mógłby pobierać u niego lekcje egoizmu.

 

Szok wywołany samolubstwem męża w jednej chwili zmienił tę kobietę. Wreszcie otworzyły się jej oczy na to, co 

widzieli inni, i wcale jej się to nie spodobało. Nie podjęła wtedy żadnej świadomej decyzji, niemniej wstrząs 

wywołał zmiany w jej obrazie siebie. Nowa tożsamość zaczęła przynosić efekty. Jej stary wizerunek rozbił się 

niczym wazon rzucony o ścianę. Pozbyła się kilku zbędnych kilogramów, zaczęła się elegancko i seksownie 

ubierać. Znalazła dorywczą pracę, poznała kogoś, kogo polubiła, kto cenił ją za to, kim jest, a nie za to, co mogła 

dla niego zrobić. Zostawiła męża i dzieci, rozpoczynając nowe życie u boku nowego mężczyzny.

 

Jeszcze sześć miesięcy wcześniej jej przyjaciółki zaryzykowałyby każde pieniądze, twierdząc, że jest ostatnią 

osobą, która odeszłaby od swojej rodziny.

 

Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Jej mąż ponownie się ożenił, a ich dzieci miały kontakt z obojgiem 

swych rodziców.

 

Oczywiście jest to tylko ogólny zarys całej historii, powstały w oparciu o to, co słyszeliśmy i widzieliśmy. W grę 

musiały wchodzić także inne, nieznane nam czynniki. Jest to jednak przykład tego, jak szok może odmienić obraz 

własnej osoby, zmienić przekonania i wartości, a tym samym wpływać na zdolność działania. 

 

RODZICE I RODZINA 

 

Największy wkład w kształtowanie głosu uwarunkowanego mają nasi rodzice. Przybiera on dwie formy. Pierwsza 

z nich to przekaz, do którego zaakceptowania rodzice nas zachęcają, a nawet zmuszają. Druga to przekaz, w który 

sami decydujemy się wierzyć i go naśladować. Pewne rzeczy chcemy naśladować, inne kopiujemy bezwiednie i 

dopiero spojrzenie wstecz nam to uświadamia.

 

Takie modelowanie może docierać bardzo głęboko. Joseph O'Con-nor: Pamiętam, jak karciłem moją 

siedmioletnią córkę. W pewnej chwili zdałem sobie sprawę, że to, co mówię, jest odzwierciedleniem słów mojej 

matki, która karciła mnie w podobnych okolicznościach. Powtarzałem jej sformułowania słowo w słowo, stosując 

nawet ten sam ton głosu. U podłoża mojego zachowania musiały leżeć odziedziczone po mojej matce wartości i 

przekonania o stosunkach między rodzicami i dziećmi.

 

W młodości dysponujemy tylko jednym modelem wzajemnego odnoszenia się do siebie mężczyzny i kobiety, 

wychowywania dzieci. Pochodzi on od naszych rodziców. Ponieważ jesteśmy wytworem ich przekonań, wartości 

i sposobów działania, niekiedy wydaje się, że kwestionowanie ich równałoby się kwestionowaniu siebie. To 

dlatego wielu z nas szuka partnerów i sytuacji, które przypominają nam rodzinny dom. To dlatego niektórzy 

mężczyźni i niektóre kobiety mają partnerów przypominających wyglądem i postawą ich rodziców, a małżeństwa 

powtarzają miłość bądź konflikty z własnego dzieciństwa.

 

Robin Prior: Ostatnio byłem na chrzcinach. Matka dziecka miała dwadzieścia kilka lat. Jej mąż i jej ojciec byli do 

siebie podobni jak bliźnięta. Absurd sytuacji był jeszcze większy, gdy jej mąż mówił do swojego teścia „proszę 

pana", a on z kolei nazywał go „młodzieńcem".

 

 

 

 
 34

background image

Możliwie najlepsze 

 

Dorastając, najczęściej koncentrujemy się na tym, co było złe w sposobie wychowywania stosowanym przez 

naszych rodziców, pomijając to, co było w nim dobre. Widzimy ograniczenia ich postępowania. Biorąc pod 

uwagę wiedzę, jaką twoi rodzice zgromadzili w trakcie wychowywania ciebie, prawdopodobnie postępowaliby 

inaczej, gdyby mogli wszystko zacząć od początku. Dysponując ówczesnymi środkami i wiedzą, postępowali jak 

najlepiej. Nie oznacza to, że wszystko się udało. Kwestionowanie przez ciebie ich działań to znak, że możesz 

wyjść poza warunkowanie wychowania i ocenić je z dojrzalszej i bardziej racjonalnej perspektywy. Znacznie 

gorzej byłoby bezmyślnie zaakceptować stwierdzenie, że ich metody były najlepsze. Prawdopodobnie były 

najlepsze z tego, co mogli zrobić, aczkolwiek patrząc wstecz, wydaje się, że nie było to najlepsze dla ciebie. 

Nierzadko trudno jest uporać się z takim stwierdzeniem, ponieważ rodzice są obiektem naszej najgłębszej miłości 

i największej nienawiści wtedy, gdy uczucia te są silne i nie poddające się kontroli. Dorastanie polega na tym, by 

stanąć ponad swoimi rodzicami — zarówno pod względem fizycznym, jak i emocjonalnym.

 

Jak uważa jeden z naszych zaprzyjaźnionych psychoterapeutów, znaczna część problemów jego pacjentów 

wywodzi się ze złego wychowania przez rodziców. Sądzi też, że błędy powstają pomimo jak najlepszych intencji. 

Żartuje nawet, że zarabia, uporządkowując całe „dobro", które jest dziełem rodziców. Wiele osób jest 

przekonanych, że rodzice ich zawiedli — i tak rzeczywiście było. To jednak należy już do przeszłości. Większą 

tragedią byłoby zmarnotrawienie reszty życia na poszukiwanie rodzica zastępczego, który miałby dać ci wszystko 

to, czego potrzebowałeś, a mimo to nigdy nie dostałeś.

 

Poeta Philip Larkin podsumowuje większość tych niedobrych uczuć w swoim wierszu z 1971 roku, 

zatytułowanym This Be the Verse: 

 

Twoja mama i twój tato cię wkurzają, 

 Choć wcale nie mają takich zamiarów. 

 Przypisują ci wszystkie swoje błędy 

 I dodają jeszcze kilka, tylko twoich. 

Oni też kiedyś byli wkurzeni, 

Przez głupców w staromodnych kapeluszach i płaszczach, 

Którzy raz byli sentymentalni, A raz skakali sobie do gardeł. 

Człowiek człowiekowi przekazuje nieszczęście, 

 Które pogłębia się jak dno morza przy brzegu. 

 Uciekaj, jak możesz najwcześniej,  

I sam nie miej dzieci. 

 

Philip Larkin miał dość ekstremalne poglądy, które — gdyby każdy je sobie wziął do serca — doprowadziłyby do 

wyginięcia rasy ludzkiej.

 

 35

Głos genetyczny każe nam mieć dzieci, a dzieci muszą się uczyć życia w społeczeństwie. Dokonują tego w 

jedyny możliwy sposób: poprzez naśladowanie osób z otoczenia. Dorośli są od nich więksi. Umieją chodzić i 

mówić, jeść i pić, więc dzieci zakładają, że inne rzeczy też potrafią robić. Przecież udało się im dotrzeć do 

magicznego świata dorosłych, wymarzonego miejsca dzieci, w którym można iść spać, o której się chce, i zjeść 

tyle czekolady, ile dusza zapragnie. Dzieci nie rozróżniają poszczególnych elementów charakteru swoich 

rodziców. Wiek, wielkość i dostępność to wszystko, na co początkowo zwracają uwagę w modelu roli.  

background image

W miarę dorastania stajemy się bardziej wnikliwi, niemniej jednak pierwotne modelowanie ze względu na swój 

podstawowy charakter jest najtrwalsze. Im jesteśmy młodsi, tym bardziej podatni i tym lepiej, zupełnie tak jak 

mokrą glinę, można kształtować nasz charakter (chociaż mamy go od chwili naszych narodzin). W miarę upływu 

lat glina wysycha i staje się mniej podatna. Później sami decydujemy o tym, kto może nas kształtować.

 

Podczas pierwszych formujących lat rodzice oraz dorośli opiekunowie znajdują się w centrum naszego 

wszechświata. Karmią nas, ubierają, myją, kochają i wychowują. Staramy się ich zadowolić po to, żeby nie 

przestali się nami opiekować. Naśladowanie to najszczersza forma pochlebstwa, czyż więc można się dziwić, że 

decydujemy się naśladować własnych rodziców? I jeśli owe ubóstwiane postaci powtarzają ci, że jesteś głupim 

chłopcem albo głupią dziewczynką, czyż należy się dziwić, że przyjmujesz ten przekaz i budujesz na nim swoją 

tożsamość?

 

Jeden z paradoksów naśladowania rodziców polega na tym, że rzadko naśladuje się wszystkie ich cechy. Rodzice 

walczą publicznie, a kochają się w ukryciu. Zatem będziemy skłonni naśladować tylko to, co widzimy, czyli 

zewnętrzne przejawy ich związku. Ponadto częściej naśladujemy ich zachowania, a nie słowa. Odczytywanie 

sygnałów pozawerbalnych należy do tych rzadkich umiejętności, które przemijają z wiekiem. W miarę uczenia się 

mowy zaczynamy przypisywać większą wagę słowom, podczas gdy w dzieciństwie wiemy, że prawdziwe 

przesłanie kryje się w działaniach i w intonacji głosu. 

 

Nieśmiertelność rodziców 

 

Dlaczego rodzice chcą przekazać dzieciom swoje przekonania i wartości, ukształtować ich obraz siebie? 

Przyczyny należy szukać po części w pragnieniu genetycznej nieśmiertelności. Lepiej jest mieć dziecko, które 

odziedziczyło po tobie przekonania i zachowania, a nie tylko geny, karnację i rysy twarzy. Dziecko podobne do 

rodzica stanowi dowód, że rodzic ma prawo być takim, jakim jest. Gorzej, gdy rodzic nie potrafi sobie poradzić z 

sytuacją, kiedy dziecko nie jest do niego podobne. Rodzice muszą pozwolić swym dzieciom być sobą.

 

Robin Prior: Znam pewnego mężczyznę, który był niezwykle dumny z tego, czego się nauczył od swojego silnego 

i cynicznego ojca. W dzieciństwie ojciec postawił go na wysokim murku i kazał z niego zeskoczyć, obiecując, że 

go złapie. Dziecko skoczyło. Ojciec odsunął się, przez co chłopiec upadł i zrobił sobie krzywdę. Miało to go 

nauczyć, że aby uniknąć krzywdy, nie należy nikomu ufać. Dziecko przyjęło to do wiadomości i było naprawdę 

zadowolone, że tak wcześnie się nauczyło nikomu nie ufać. Chłopak później szedł przez życie, stosując się do tej 

nauki, ciesząc się, że to wczesne doświadczenie uchroniło go przed wieloma rozczarowaniami. Kiedy zapytałem 

go o to, czy nie przeszkadza mu brak zaufania do żony i niezbyt udane małżeństwo, co było rezultatem 

odziedziczonych przez niego przekonań, odpowiedział, że woli to od związku, w którym byłby narażony na 

krzywdę emocjonalną i ból. Ten sam komunikat przekazywał swoim dzieciom — w jak najlepszej wierze, lecz 

prowadząc emocjonalnie ubogie życie.

 

Najważniejsze jest to, aby nie być bezmyślnie nieufnym (jak to robił wspomniany mężczyzna) ani bezgranicznie 

ufnym (co może być nie na miejscu) tylko w danej chwili wyczulonym na sygnały płynące od drugiej osoby. 

Wtedy sam możesz zadecydować, czy warto jest temu komuś zaufać.

 

Wielu rodziców w przekonaniu, że dostało od życia sporo lekcji, chce oszczędzić swoim dzieciom udręki 

związanej z tego rodzaju uczeniem się. Za swój obowiązek uważają wpojenie im „właściwego" rozumienia 

świata.

 

 

 36

background image

Tymczasem mimo odwiecznych wysiłków filozofów nigdy nie uzgodniono, jakie rozumienie jest właściwe, a tym 

bardziej nigdy go nie zagwarantowano. Amerykańska pisarka, Gertruda Stein, napisała: „Ludzie nieustannie 

poszukują odpowiedzi na pytania stawiane przez życie. Nie ma takiej odpowiedzi. Nigdy nie było. Oto 

odpowiedź".

 

W ujęciu praktycznym istnieje wiele właściwych podejść. Właściwe oznacza takie, jakie przynosi efekt, jakie 

pozwala wieść radosne i spełnione życie. Przekonania są naszymi roboczymi hipotezami, zupełnie jak mapa 

nawigacyjna dla statku. Stosujemy je dopóty, dopóki pomagają nam się trzymać wybranego przez nas kursu. Te z 

nich, które prowadzą nas na skały, można zmienić. Inaczej przypominalibyśmy kapitana, który dalej zmierza 

starym kursem, uważając, że mapa jest prawdziwsza niż skały, które go zaraz zatrzymają.

 

Jest też inny powód, dla którego rodzice chcą kształtować swoje dzieci. Kiedy zaczynali budować rodzinę, 

wymarzyli sobie jej obraz, wyobrażali sobie, jak to będzie, gdy ich dzieci będą już dorosłe. Od początku wiedzieli 

też, jak ich dzieci mają się zachowywać w miejscach publicznych, wśród krewnych, w rozmaitych sytuacjach 

towarzyskich. To właśnie dlatego rodzice podskakują z zachwytu, gdy ich dziecko zaczyna chodzić, a potem 

krzyczą na nie, żeby nie biegało, tylko wreszcie usiadło. To dlatego świętują pierwsze wypowiedziane przez nie 

słowo, a następnie każą mu siedzieć cicho, bo uważają, że za dużo mówi.

 

Niektórzy rodzice czują się bezradni wtedy, gdy ich dziecko płacze. Płacz dziecka skupia ich uwagę i jest tak 

bezpośredni, że w jego obliczu wszystko staje się nieważne. Trzeba na niego zareagować. W środku nocy stawia 

rodzica na równe nogi, choć przed chwilą nie obudził go przelatujący odrzutowiec. Chęć pomocy jest naturalna. 

Niekiedy rodzice nie mogą pomóc, co jest dla nich trudne do zniesienia. Ci, którzy uspokajają dziecko z głębi 

własnej bezradności, a nie po to, by zaspokoić potrzebę dziecka, mogą się zdenerwować na dziecko dlatego, że 

wywołuje w nich złe uczucia. Zbyt bolesne jest dla nich przyzwolenie sobie na naturalną ekspresję bólu czy żalu. 

Jeśli jednak w dzieciństwie zrozumiesz, że ujawniając emocje, skrzywdzisz rodziców, to jak możesz się nauczyć 

okazywać miłość?

 

Jednym ze sposobów umożliwiających chwalenie się dziećmi jest ograniczanie ich ducha i zmuszanie do 

uległości. W ten sposób, aby mieć rodzinę ze swoich marzeń, trzeba wywierać na nią odpowiednią presję. To 

koszmar. Liczne dowody pokazują, że im bardziej zmuszamy dzieci do tego, by zachowywały się wbrew sobie, 

tym większy opór w nich wywołujemy i tym większe jest prawdopodobieństwo, że będziemy w przyszłości płacić 

psychoterapeutom, pracownikom opieki społecznej i psychiatrom.

 

Oczekiwania rodzicielskie mogą stanowić źródło ogromnej presji. Dla niektórych rodziców dzieci to ich 

własność, w związku z czym nieskrępowanie robią z nimi to, co im się podoba. Jeśli dla rodzica dziecko to sposób 

na poprawę własnych błędów, spełnienie swych marzeń, jeśli ma się ono stać tym, kim on chciał być, to 

nieuchronnie doprowadzi to do konfliktu w samym dziecku. Będzie ono chciało zadowolić rodziców, 

jednocześnie pozostając wiernym sobie i swojej tożsamości. Często oba te rozwiązania wykluczają się, 

przyczyniając się tym do powstania konfliktu.

 

Robin Prior: W dzieciństwie przyjaźniłem się z synem miejscowego farmaceuty, który kiedyś marzył o tym, by 

zostać lekarzem. Niestety, nie zdał egzaminu. Zmuszał więc swojego syna do nieustannej nauki po to, by został 

lekarzem, którym on nie był. Chłopak był blady i przemęczony, nigdy się z nami nie bawił. Nie widziałem, żeby 

się kiedykolwiek uśmiechał. Często się zastanawiam, czy został lekarzem i uszczęśliwił swojego ojca. Myślę o 

tym, czy kiedykolwiek miał okazję dokonać samodzielnego wyboru własnej drogi życiowej.

 

Przekonania, wartości, poczucie tożsamości, rodzinne podejście do życia oraz poglądy na świat są przekazywane 

 37

background image

z pokolenia na pokolenie, tak jak rodzinne klejnoty. W przeszłości na podstawie dziedziczenia głosu 

uwarunkowanego powstawały rzemiosła. Na przykład syn kowala wzrastał w przekonaniu, że jego 

przeznaczeniem jest kowalstwo, że powołanie do tego zawodu krąży w jego żyłach. Spędzał więc cały czas w 

kuźni, aby zadowolić swego ojca i zyskać jego uwagę. Uczył się tam, że jest to wartościowe i cenne zajęcie. Czuł 

motywację do opanowywania umiejętności, czerpał zadowolenie z czynności wchodzących w skład całego 

procesu oraz ze środowiska pracy. Na poziomie krajowym taka forma praktykowania doprowadziła do powstania 

licznych umiejętności zawodowych. Na poziomie rodziny terminowanie również przynosiło wymierne korzyści, 

ponieważ gwarantowało przetrwanie rzemiosła i stały dochód. Te same zasady obowiązują nadal w związkach, 

nie wszyscy jednak chcą się im podporządkować tak, jak to robili kowale. 

 

Rodzice a głos uwarunkowany 

 

Jaki wpływ mają rodzice na nasz uwarunkowany głos i związki? Może on być bardzo pozytywny. Jeśli 

wychowanie sprawiło, że mamy dobre samopoczucie i przekonujący obraz siebie, wówczas prawdopodobnie 

łatwo nam będzie radzić sobie w związkach. Jeśli rodzice okazywali sobie uczucie na naszych oczach, wówczas 

dysponujemy dobrym modelem do naśladowania. Jeśli własnym przykładem i rozmowami zachęcali nas do 

przyjęcia takich przekonań i wartości, które mają na celu nasze dobro, a jednocześnie nie krzywdzą ani nie 

wykorzystują innych, wówczas nasi partnerzy są równie szczęśliwi jak my. Jeśli byliśmy pozytywnie zachęcani 

do podejmowania własnych decyzji o tym, co jest dobre dla nas i innych, posiadamy najprawdopodobniej 

równowagę wewnętrzną i umiemy sobie poradzić ze wszystkim, co nam przygotowało życie. Nasze 

doświadczenie również pozwala nam dokonać oceny rodzicielskich komunikatów.

 

Robin Prior: Moja matka przyszła na świat w rodzinie robotniczej, gdzie każdy znał swoje miejsce. Mój dziadek 

był przeświadczony, że jedni rodzą się do bogactwa, inni do pracy. My mieliśmy być ubodzy. „Znaj swoje 

miejsce" — to powszechnie obowiązująca zasada tamtych czasów. Kiedy mieliśmy jedenaście lat, zostaliśmy z 

bratem przyjęci do szkoły średniej. Szkoła ta była przeznaczona dla tych, którzy znajdowali się w dziesięciu 

procentach najlepszych uczniów. W pierwszym tygodniu nauki usłyszałem, jak moi koledzy mówią o czymś, co 

nazywa się uniwersytet. Najwyraźniej wszyscy chcieli się do niego dostać. Wieczorem zapytałem mamę, co to 

jest uniwersytet. Powiedziała, że to nie jest miejsce dla nas. Nie chciała tym nikomu wyrządzić krzywdy. Mówiła 

to, co według jej światopoglądu, który odziedziczyła po swoim ojcu, było prawdą. Od tej chwili przestałem się 

uczyć. Z bystrego chłopaka stałem się jednym z wielu.  

Słowa mojej matki do tego stopnia ukształtowały moje poczucie siebie, że uwierzyłem, iż moim przeznaczeniem 

jest życie w pewnych granicach. Pozostały one we mnie na wiele lat. Stałem się ekspertem w sprawach porażki. 

Dopiero kiedy zacząłem owocną pracę w sprzedaży, dopuściłem do głosu swój intelekt i zacząłem rzucać 

wyzwanie swojemu negatywnemu obrazowi siebie. Gdy się zorientowałem, że nie istnieją żadne ograniczenia w 

tym, co mogę osiągnąć — chyba że chcę, żeby się pojawiły — zacząłem się uczyć i studiować. 

 

 

 

 

 

 

 38

background image

SKOJARZENIA Z DOMEM 

 

Dla większości z nas dom naszych rodziców, nasz pierwszy dom, kojarzy się ze szczęściem, miłością i 

bezpieczeństwem. Niezależnie od rzeczywistości jest to dla dziecka jedyny opis miłości i szczęścia, jaki posiada. 

Stąd wszystko, co przypomina nam rodzinny dom, wywołuje w nas to samo poczucie miłości, bezpieczeństwa i 

szczęścia.

 

Jak to się dzieje? Wróć myślą do jakiejś muzyki, którą słyszałeś wcześniej. Posłuchaj jej w myślach. Czy 

zauważyłeś zmianę swojego nastroju? Czy doświadczasz teraz takich uczuć jak wtedy? Przypomnij sobie jakiś 

bardzo sugestywny zapach, wyobrażaj sobie go. Czy to zmieniło twój nastrój i przywołało uczucia z przeszłości? 

Zrób tak samo z jakimś obrazem lub smakiem z przeszłości. Jeśli to możliwe, wywołaj u siebie te wrażenia przez 

prawdziwe doświadczanie. Włącz starą płytę albo powąchaj jakiś zapach z tamtych czasów, potrzymaj w ręce 

zabawkę z dzieciństwa. Wspomnienia są przechowywane przez nasze zmysły. Docieranie do wspomnień poprzez 

owe pięć zmysłów wywoła reakcję emocjonalną taką jak w przeszłości. To dlatego kusi nas, by odtwarzać 

przeszłość: chcemy jeszcze raz doświadczyć tych samych uczuć szczęścia, miłości i bezpieczeństwa.

 

Często pociągają nas osoby, które dobrze pasowałyby do domu, w którym się wychowaliśmy. Chłopcy interesują 

się dziewczętami przypominającymi z wyglądu i zachowania ich matki. To dlatego być może jesteś w związku, 

który ze względu na podobieństwo do związku twoich rodziców nie jest od niego lepszy. Może wybrałeś kogoś, 

kogo, jak uważałeś, mógłbyś zamienić w jednego ze swoich rodziców. Dzieci mają wielkie poczucie 

sprawiedliwości. Chcą, żeby wszystko było, jak należy. Jeśli jednak tak nie jest, mogą wyrosnąć na dorosłych, 

którzy spędzają resztę życia na tworzeniu dysfunkcjonalnych związków, w których próbują naprawić krzywdy z 

przeszłości.

 

To pragnienie rekonstruowania przeszłości wyjaśnia także, dlaczego, jeśli nasi rodzice nas krzywdzili, 

znajdujemy partnera, który też nas krzywdzi. Jeśli nasi rodzice potrzebowali ratunku, szukamy sobie partnerów, 

którzy potrzebują ratunku. Wyjaśnia też, dlaczego niektórzy po całej serii atrakcyjnych i miłych partnerów 

decydują się na związek z kimś nieprzyjemnym i mało atrakcyjnym — mili nie pasują do rekonstruowanej 

przeszłości. Jeśli dom oznaczał konflikt, wówczas nasz uwarunkowany głos będzie potrzebował konfliktu po to, 

byśmy mogli doświadczyć miłości, bezpieczeństwa i szczęścia, które — jak sądziliśmy — panowały w naszym 

dzieciństwie. Zjawisko szukania kogoś, kto pasowałby do rodzinnego domu, stanowi też jedno z wyjaśnień 

miłości od pierwszego wejrzenia. Chodzi tu nie tyle o atrakcyjność, ile o poczucie znajomości.

 

Jeśli jednak nasze wspomnienia z dzieciństwa są niemiłe, a modele kształtujących nas związków — negatywne, 

zawsze istnieje możliwość, że się zbuntujemy i będziemy zupełnie inni. W akcie niezależności i odrzucenia 

będziemy tym, kogo nie chcieli nasi rodzice. Możemy nawet specjalnie wybrać partnera, który — jak jesteśmy 

przekonani — nie spodoba się naszym rodzicom. W takiej sytuacji znajdujemy się w równym stopniu pod 

kontrolą rodziców, jak wtedy, gdy jesteśmy im posłuszni. Bez względu na to, czy naszą reakcją jest bunt czy 

uległość, jeśli nie towarzyszy jej samodzielny wybór, nie jesteśmy uczciwi wobec siebie. 

 

 

 

 

 

 

 39

background image

Eksperyment 

 
Sporządź listę słów, które wywołują w tobie skojarzenia z domem. Będą to twoje kotwice miłości, bezpieczeństwa 

i szczęścia. Zamień słowa na krótkie zdania. Na przykład na mojej liście znalazło się słowo „jedzenie", które 

przekształciłem w zdanie: „Dom oznacza jedzenie". Jeśli zamienisz słowo „dom" na „miłość, szczęście, 

bezpieczeństwo", otrzymasz zdania w rodzaju: „Miłość, szczęście i bezpieczeństwo oznaczają jedzenie". Jak to 

pasuje do twojego życia, do tego, jak podchodzisz do związków? 

Jeżeli niektóre użyte przez ciebie słowa są negatywne, na przykład „przemoc", „ból", „krzywda", „kara", to twoje 

zdania mogą być bardzo ciekawe. To ćwiczenie rzuca trochę światła na to, co wywołuje twoje reakcje. Na 

przykład dla jednego z naszych klientów „dom" oznaczał „chłód". Stąd „miłość, szczęście i bezpieczeństwo" 

również oznaczały „chłód". Nie dziwi więc, że jego żonie trudno było dać i otrzymać od niego uczucie. 

 

RODZINA I PRZYJACIELE 

 

Przynależność do grupy poza rodziną to podstawowy krok ku niezależności. Grupy powstają zazwyczaj na 

podstawie wspólnych przekonań i wartości. Ci, którzy chcą się do nich przyłączyć, są zmuszeni dopasować swoje 

przekonania i wartości tak, żeby zyskać akceptację i nie być pozostawionym samemu sobie. Jeśli więc grupa, do 

której należysz, posiada określone nastawienie wobec związków, będziesz się czuł zobowiązany do dzielenia tych 

poglądów.

 

W wypadku rodzeństwa bądź grup mamy niezmiennie do czynienia z hierarchią dziobania, bazującym na wieku i 

wielkości. W celu zachowania dominacji starsze rodzeństwo lub przyjaciele zmuszają młodszych do uległości. 

Często polega to na zniekształcaniu obrazu siebie i poczucia tożsamości młodszych osób. Taki obraz siebie może 

pozostać w nich na całe życie.

 

Poglądy grupy często pochodzą od najsilniejszej osobowości bądź przywódcy grupy i często są przekazane im 

przez ich rodziców. My także staramy się uzupełnić przekonania wpojone przez rodziców. Te nowe poglądy 

mogą być pozytywne. Niemniej jednak często pragnienie dopasowania zmusza cię do zaakceptowania i 

demonstrowania wartości i przekonań sprzecznych z tymi, które już posiadasz. Im więcej osób dzieli dany pogląd, 

tym bardziej jesteś skłonny do uległości.

 

Joseph 0'Connor: Zacząłem palić, kiedy podjąłem studia na uniwersytecie. Przedtem nie podobał mi się ten 

pomysł i nie znosiłem zapachu dymu. Rodzice zachęcali mnie, bym nie palił, obiecując, że dostanę od nich 

pieniądze, jeśli dotrwam bez papierosa do moich dwudziestych pierwszych urodzin (prawdopodobnie zakładali, 

że wtedy już będę bezpieczny do końca życia). Kiedy myślę o tym z perspektywy czasu, widzę, że w ich 

propozycji krył się inny przekaz: palenie jest tak atrakcyjne, iż trzeba mi było obiecać łapówkę, bym tego nie 

robił. Na uniwersytecie wszyscy moi przyjaciele palili i częstowali się papierosami, co stanowiło jeden ze 

sposobów okazywania przyjaźni i przynależności do grupy. Presja społeczna oraz dwuznaczność przekazu moich 

rodziców (moja matka paliła) spowodowały, że zacząłem palić.

 

Presja społeczna może także wpłynąć na poglądy dotyczące związków. Struktura naszego społeczeństwa 

faworyzuje instytucję małżeństwa. Wszyscy często się spotykamy z subtelnie wyrażanymi oczekiwaniami w 

kwestii znalezienia sobie partnera. „Ciągle samotna, kochanie?", to powszechnie spotykana oznaka 

zainteresowania odbierana jako krytyka. Wielu z nas ma poczucie, że zawodzi swoich rodziców, nie prowadząc 

„normalnego" rodzinnego życia. W niektórych zawodach, na przykład w polityce, odpowiedni wizerunek z 

rodziną w tle jest niemal warunkiem awansu i postępu. 

 40

background image

 Bywa, że nasze obawy bardziej dotyczą tego, co myślą o nas inni, niż co chcemy zrobić ze swoim życiem. 

Tworzenie związku po to, by uchronić się przed presją rodziców i społeczeństwa rzadko prowadzi do pełni 

szczęścia. W takiej sytuacji lepiej jest być samemu, niż być z kimś nieodpowiednim. Będąc sam, jesteś w 

umiarkowanym stopniu nieszczęśliwy. Będąc z kimś nieodpowiednim, możesz zamienić swoje życie w absolutne 

nieszczęście. 

 

EDUKACJA 

 

Źródłem znaczeniowym słowa „edukacja" jest „rozciągać". Edukacja powinna więc oznaczać rozciąganie, 

rozwijanie umysłu. Niestety, to znaczenie zostało odwrócone, w związku z czym edukacja jest pojmowana jako 

„wkładanie". Samo brzmienie słowa „edukacja" natychmiast przywodzi na myśl obrazy i dźwięki związane ze 

szkołą. Tymczasem edukacja to nie szkoła. Uznaje to angielskie prawo głoszące, że dziecko musi być edukowane, 

lecz niekoniecznie w szkole.

 

Niemniej jednak większość z nas uczęszczała do szkoły. Co przychodzi ci na myśl, gdy o niej myślisz? Jakie 

uczucia? Czego usiłowano cię w niej nauczyć? Czego się nauczyłeś? W szkole uczymy się znacznie więcej, niż 

przewidują programy nauczania: opanowujemy umiejętności społeczne, poznajemy światopoglądy, widzimy, jak 

nasi rówieśnicy budują związki. Często przejmujemy przekonania o sobie i naszych możliwościach od 

nauczycieli. Na pewien sposób szkoły przypominają rodziców; starają się najlepiej, jak potrafią. Patrząc wstecz, 

widzimy jednak, jak wiele spraw mogło być zrobionych inaczej.

 

Szkoły przekazują nam także wiedzę o związkach. To tutaj po raz pierwszy wykorzystujemy umiejętności 

społeczne, zyskujemy przyjaciół i wrogów. To tutaj zauważamy płeć przeciwną. Szkoła, obok rodziców, w 

największym stopniu wpływa na to, jak budujemy związki.

 

W wielu szkołach, zwłaszcza publicznych w Wielkiej Brytanii, za jedno z zadań uważa się wpojenie uczniom 

poczucia wyższości i świadomości posiadania pewnych przywilejów. W związku z tym od momentu rozpoczęcia 

nauki dzieci zalewa się słowami i działaniami wzmacniającymi w nich poczucie wyższości. W konsekwencji ich 

rozwojowi towarzyszy silne poczucie tożsamości i wiary w swój sukces. Tworzą takie poczucie siebie, które 

mówi im, że zasługują na to, co najlepsze, na coś więcej niż inni, że osiągną w życiu wszystko, czego zapragną. 

Takie poczucie siebie sprawia, że sukces tych dzieci jest bardzo prawdopodobny, a cały proces przybiera formę 

samo spełniającego się proroctwa.

 

Gdy miarą sukcesu jest dla ciebie osiągnięcie, wówczas opisana wyżej metoda nauczania jest doskonała. Jeśli jest 

nią dobry związek, musisz się zastanowić. Poczucie wyższości nad partnerem jest niebezpieczne, chyba że partner 

pragnie widzieć siebie jako osobę niższą wobec ciebie.

 

Są nauczyciele, którzy kontrolują sytuację poprzez stymulację, zaangażowanie oraz ciekawe i inspirujące zajęcia 

ze swoich przedmiotów. Bywają też tacy, których kontrola polega na redukowaniu samooceny ucznia poprzez 

jego ośmieszanie i zastraszanie. Taka metoda przynosi efekty w postaci posłuszeństwa wielu uczniów. Osobie z 

ubogim obrazem samego siebie trudniej jest jednak nawiązać udane związki. 

 

 

 

 

 

 41

background image

MEDIA 

 

Wiele dzieci spędza tyle samo czasu przed telewizorem, co w szkole. W czasach, gdy nie było telewizji, kontakt z 

dramatem ograniczał się do radia oraz wizyt w kinie lub teatrze. Teraz wielu z nas jest zasypywanych lawiną 

fikcyjnych portretów „prawdziwego życia". Telewizja odzwierciedla prawdziwe życie, a nierzadko także je 

kształtuje. Żeby wywołać zainteresowanie i przykuć uwagę publiczności, dramat musi przerastać rzeczywistość. 

Takie wyolbrzymione historie zaczynają wpływać na nasze oczekiwania i zachowanie.

 

Reklama karykaturalnie wykorzystuje wiele zauważalnych różnic biologicznych, o których mówiliśmy wcześniej. 

Kobiety są więc głupiutkimi gospodyniami domowymi, które z rozkoszą oddają się sprzątaniu. Żyją w swoim 

małym świecie bez jakichkolwiek aspiracji. Mężczyźni są ubrudzeni smarem, a z kieszeni ich kombinezonów 

wystają klucze francuskie. Wyskakują do pubów, podczas gdy żony przygotowują dla nich posiłek. Wszystkie te 

obrazy muszą działać jak tło — powolne i jednostajne warunkowanie. Gdyby tak nie było, specjaliści od reklamy 

nie wykorzystywaliby ich.

 

Książki dla dzieci, bajki, wszystko to stanowi kolejne fragmenty układanki, którą jest poczucie siebie, 

przekonania i wartości. Ciągle dla wielu jeszcze osób najistotniejszy moment życia dziewczyny to ten, kiedy w 

długiej białej sukni idzie wzdłuż kościelnej nawy do czekającego na nią księcia z bajki. Są rodzice, którzy marzą 

o tym, by móc dać swojej córce taki dzień. Walt Disney wiele razy pokazywał te marzenia w swoich filmach.

 

W dramacie mamy do czynienia z konfliktem, w bajkach z romantyczną miłością, w reklamie ze stereotypami. 

Żadna z tych trzech form nie przystaje do prawdziwego życia. Wszystkie jednak kształtują nasz uwarunkowany 

głos i budowane przez nas związki. 

 

POZNAJ SWÓJ GŁOS 

 

Co trzeba wiedzieć o swoim uwarunkowanym głosie? Co trzeba w nim zrozumieć? Przecież istnieje w nas od 

zawsze, znamy go, dla-czegóż by więc nie zaakceptować go takim, jakim jest, dokądkolwiek by nas nie 

prowadził? Tymczasem warto poznać swój uwarunkowany głos po to, by zrozumieć, które z jego komunikatów 

przydają się nam, a które nie; które pomagają zrealizować nasze zamierzenia, a które w tym przeszkadzają. Głos 

uwarunkowany niczym hipnotyzer szepcze do ucha, a my — jak zahipnotyzowani — wykonujemy jego sugestie, 

dokonując racjonalizacji własnego postępowania.

 

W Indiach istnieje pewien sposób szkolenia słoni. Młode odbiera się ich matkom i przywiązuje jedną nogę do 

wbitego w ziemię pala. Słoniątko szarpie się z więzami, ale nie ma tyle siły, by się uwolnić. Po jakimś czasie się 

poddaje. Nie podejmuje już kolejnych prób: „wie", że nie jest wystarczająco silne, nawet wtedy, gdy jest 

czterokrotnie większe niż na początku. W ten sposób dorosły słoń może być cienkim sznurem przywiązany za 

nogę do pala, choć mógłby łatwo wyrwać go z ziemi. Przestał jednak próbować. „Wie", że nie może się uwolnić. 

Bywa, że w podobny sposób więzi nas uwarunkowany głos.

 

Pewne zachowania, które odziedziczyłeś po swoich przodkach, dla zewnętrznego obserwatora są bezcelowe. 

Przekonanie bądź wartość, które leżały u podstaw tego zachowania, z biegiem czasu mogły zaniknąć.

 

Robin Prior: Pamiętam sytuację, kiedy moja żona i dzieci stały w holu i obserwowały, jak zbieram śmieci, co do 

jednego, przygotowując je do wywiezienia. Zazwyczaj nie widzą, jak dokonuję mego śmieciowego rytuału, bo o 

tej porze są najczęściej w szkole. Były zafascynowane moją efektywnością i dokładnością. 

Byłem tak pochłonięty moim cotygodniowym obowiązkiem, że ich nie zauważyłem.  

 42

background image

Zwróciłem na nie uwagę, dopiero gdy skończyłem pracę i otrzymałem od nich brawa. To, co robiłem, 

zaabsorbowało mnie do tego stopnia, że uświadomiła mi to dopiero zewnętrzna perspektywa. Gromadzenie śmieci 

w jednym miejscu traktowałem tak, jakby to była sprawa życia i śmierci. Naśladuję w tym co do joty zachowanie 

mojej matki. Do tej chwili nigdy go nie kwestionowałem, ani nawet nie zastanawiałem się nad swoim podejściem. 

W dzieciństwie widziałem, jak matka wypatrywała wyjeżdżającej zza rogu śmieciarki, zauważałem, z jaką paniką 

zbierała każdy papierek do wyrzucenia. Mój młody umysł nauczył się, że tak wygląda wywożenie śmieci — 

przepełnione paniką, tak jakby to była sprawa życiowej wagi. Być może moja matka po prostu naśladowała 

zachowanie swoich rodziców. Jego przyczyna mogła zaginąć kilka pokoleń wcześniej. Być może sięgała 

korzeniami czasów, gdy jego celem mogło być zapobieganie rozprzestrzenianiu się chorób, gdy w Londynie 

panowała wielka zaraza!

 

Podobnie, dopiero gdy miałem dwadzieścia sześć lat, zdałem sobie sprawę, że można wsiadać do pociągu, który 

jeszcze nie ruszył. Podejrzewałem, że taka możliwość istnieje, niemniej jednak byłem tak uwarunkowany, że 

wpadałem na stację w ostatniej chwili i musiałem wsiadać do pociągu wtedy, gdy już ruszał. Kiedy byłem mały, 

moja matka musiała ubrać i przygotować do drogi troje dzieci i bagaż i nigdy nie zostawiała sobie na to 

dostatecznie dużo czasu. Docieraliśmy na peron równo z gwizdkiem sygnalizującym odjazd. Matka ciągnęła nas 

za sobą, otwierając drzwi, które obijały się o wagon w rytm ruchu pociągu. Wrzucała nas do środka, za nami 

wpadał nasz bagaż, a na końcu wskakiwała ona sama, zupełnie jak gracz w rugby dokonujący przyłożenia. Teraz 

potrafię zorganizować się z takim wyprzedzeniem, że przyjeżdżam na stację przed czasem. Jednak towarzyszy mi 

to samo uczucie niepokoju oraz ta sama ulga, kiedy jestem już w pociągu.

 

Podane przykłady odziedziczonych zachowań, których siłą napędową są odziedziczone przekonania, w 

niewielkim stopniu wpływają na moje życie. W najlepszym wypadku wprowadzają element humoru. Dziwi mnie 

to, jak naturalne wydawało mi się to zachowanie, choć przecież nigdy nie podjąłem racjonalnej decyzji, żeby tak 

właśnie postępować. Jeśli nie zauważam przekonań i zachowań w tak trywialnych kwestiach, to mogę zakładać, 

że drzemią we mnie ukryte przekonania i zachowania dotyczące związków.

 

Udało mi się jednak określić wiele moich przekonań dotyczących kobiet i mojego nastawienia wobec nich. Wiele 

z tych przekonań i zachowań dobrze mi służy, podczas gdy inne stanowią przeszkodę i uprzykrzają życie 

kobietom, których bliskości pragnąłem. Na przykład nauczyłem się wierzyć, że na świecie istnieje tylko jedna 

perfekcyjnie do mnie dopasowana osoba. Nie tylko była ona doskonale dopasowana, ale także czekała na chwilę, 

w której nasze ścieżki się przetną, po czym spadnie na nas szczęście niczym kwiaty z kwitnących drzew. 

Logicznie rzecz biorąc, wiedziałem, że to niemożliwe, by była tylko jedna dopasowana do mnie osoba, i podczas 

wczesnego okresu wzmożonej aktywności hormonów mój genetyczny głos bez przerwy powtarzał mi, jak 

wspaniałe są wszystkie dziewczęta. Niemniej jednak w tle słyszałem wciąż oszukańczy, lecz wystarczająco 

donośny głos, dzięki któremu ciągle szukałem „tej jedynej". Komunikat, który od niego otrzymywałem, zmuszał 

mnie do szukania doskonałości. Sprawił, że nie zauważałem innych dziewcząt, ponieważ nie pasowały do 

stworzonego przez niego opisu.

 

Obaj znaliśmy kiedyś pewnego architekta wnętrz. Jego poczucie siebie było zdominowane przez pracę. Mówiąc 

dokładniej, jego praca rodziła się z jego poczucia siebie. Kiedy się go pytało o to, jakim jest człowiekiem, 

odpowiadał, że jest architektem wnętrz. Powstał u niego obraz samego siebie, który obejmował kreatywność i 

dążenie do świetności. Wierzył, że wszystko można poprawić. Bez względu na to, jak bardzo oszałamiające było 

wykończenie danego wnętrza, zawsze umiał znaleźć sposób na to, by je jeszcze uświetnić.  

 43

background image

Ważne było dla niego to, aby wyrażać swe artystyczne umiejętności poprzez poprawianie swego otoczenia.

 

Związki z kobietami sporo go kosztowały, choć randki raczej nie sprawiały mu trudności. Był przystojny, 

zamożny, umiał ładnie mówić, lubił wydawać pieniądze i jeździć w interesujące miejsca. Niestety, nie umiał 

zrozumieć oporu swych towarzyszek przed zmianą. Nie pojmował ich zdenerwowania, gdy starał się je 

poprawiać. Widział w myślach, jak powinien wyglądać życiowy partner, i zawsze nieświadomie wybierał kogoś, 

kto musiał się w jakiś sposób przystosować do tego obrazu. Znalezienie kobiety, która bez żadnych zmian 

pasowałaby do ideału, było dla niego zaprzeczeniem potrzeby kreatywności, która stanowiła część jego 

osobowości.

 

Związek romantyczny i seksualny jest zbyt istotny, by zostawiać go przypadkowi: wybierasz osobę, która będzie 

tobie najbliższa na całym świecie. Każdy dzień, który z nią spędzasz, to twój wybór. Może ci stworzyć raj lub 

piekło, w zależności od tego, jak wam się układa. Zaskakujące jest nie tylko to, jak wiele osób nie dość, że nie 

zastanawia się nad bliskimi związkami, ale także uważa, iż nie wypada tego robić. Wszystko to prowadzi do 

powstania licznych problemów. Wielu z nas podczas szukania partnera przyjmuje postawę „spróbuj i zobacz". 

Umawia się na randki z wieloma osobami, żeby się przekonać, co się sprawdza, a co nie. Choć szukamy 

dopasowania, to jednak nie do końca wiemy, jak ono wygląda, brzmi, jak się je odczuwa. Nasze zaangażowanie 

polega więc zaledwie na tym, że spędzamy z kimś czas. Mijają kolejne dni i tygodnie, w których nie dokonujemy 

oceny naszego układu. Wkrótce jest już za późno, by się z niego wydostać bez bólu, więc zgadzamy się na 

niesatysfakcjonujący kompromis, na kogoś, kto jest w porządku, ale naprawdę nie jest tym, kogo szukamy. 

Prawdę mówiąc, sami nie wiemy, kim on jest.

 

Drugi często spotykany błąd to szukanie osoby, którą można by zmienić na kształt naszego ideału. Mówiąc 

inaczej, zdajemy sobie sprawę, że nasz ideał nie istnieje, a jeśli nawet istnieje — możemy go nigdy nie spotkać. 

Jednak ciągle mamy go przed oczami, pragniemy go, a nie człowieka z krwi i kości. Budujemy więc związek z 

kimś, kogo — jak sądzimy — możemy zamienić w ideał.

 

To tak, jakbyśmy kupowali ubranie, którego nie chcemy, w przekonaniu, że po powrocie do domu dokonamy w 

nim przeróbek i je przefarbujemy! Rzecz jasna sensowniejszy jest zakup ubrania, które nam się podoba. Trzeba 

jednak wziąć pod uwagę, że można być zadowolonym również z innych strojów. Zazwyczaj mocno się opieramy 

wszelkim próbom zamiany w kogoś, kim nie jesteśmy, po to, by zadowolić partnera. W takiej sytuacji 

otrzymujemy od partnera przesłanie, że jest z nami coś nie tak. Poza tym, ponieważ siłą napędową takiego 

związku jest wyobrażenie ideału, który z definicji jest przecież nieosiągalny, nasz partner nigdy nie będzie 

zadowolony. W takiej relacji oboje partnerzy z czasem ulegają rozczarowaniu i frustracji; jeden z nich dlatego, że 

drugi nie chce się zbliżyć do ideału, a drugi dlatego, że nie ocenia się go na podstawie tego, kim jest, ale tego, kim 

nie jest. 

 

Pomyśl przez chwilę, kto byłby idealnym partnerem dla ciebie. 

•  Jak wygląda? 

•  Jaki ma głos? 

•  Co do niego czujesz? 

•  Jak się wobec ciebie zachowuje? 

•  Jak ty się zachowujesz wobec niego? 

•  Czy ktoś jest dla ciebie modelem twojego idealnego partnera? 

Ideał jest stworzony przez nas. Możemy kontrolować każdy jego aspekt, najdrobniejszy nawet szczegół. 

 44

background image

Tymczasem nie możemy kontrolować innych osób ani zmuszać ich, żeby byli tym, kim nie są 

 (z wyjątkiem krótkich chwil). Wszyscy zapłaciliby za to wysoką cenę.

 

Pewien znajomy kierowca ciężarówki chciał, żebyśmy wyjaśnili mu pewną dręczącą go zagadkę. Któregoś 

wieczoru, mając za sobą długą drogę, zaparkował samochód w odległych rejonach Yorkshire Moors, z dala od 

zamieszkanych terenów. Chciał odpocząć. Po drugiej stronie parkingu, tuż obok budki telefonicznej, stał mały 

samochód terenowy. Mężczyzna miał właśnie zasnąć, gdy nagle w zapadających ciemnościach zobaczył, że w 

budce walczą ze sobą dwie osoby. Był zmęczony, więc postanowił dać im spokój i zablokował drzwi. Kiedy 

jednak przypatrzył się dokładniej, zauważył, że jedną z tych osób jest kobieta. Wydawało mu się, że jest bita 

przez mężczyznę. Kierowca nie należał do najodważniejszych i przez chwilę się zastanawiał, czy nie odjechać. 

Jednak sumienie mu na to nie pozwoliło. Wyciągnął ze skrzynki na narzędzia duży klucz i ruszył przez parking, 

otworzył budkę i zażądał, by mężczyzna przestał bić kobietę. Mężczyzna był wielki, agresywny, miał twarz 

rozjuszonego byka i dyszał wściekłością. Jednak ku zaskoczeniu kierowcy, kobieta, której przyszedł na ratunek, 

skrzyczała go za to, że się wtrąca. Kazała mu nie wciskać nosa w nie swoje sprawy i odejść. Uczynił to, a bijatyka 

w budce rozgorzała na nowo.

 

Kierowca zapytał nas, jak można wytłumaczyć to, co się wydarzyło. Choć tylko osoby z budki telefonicznej 

mogłyby wyjaśnić swoje zachowanie, to jednak nam się wydaje, że istniała w nich potrzeba bicia i bycia bitym. 

Miało to dla nich jakiś sens, coś kazało im myśleć, że tak powinno wyglądać życie. Być może pochodzili z 

domów, w których mężczyźni bili kobiety, w związku z czym robili to, co — ich zdaniem — jest zgodne z 

powszechnymi oczekiwaniami. Szukamy w partnerach tego, czego potrzebujemy.

 

Dla większości spotkanie w tańcu uwarunkowanych głosów jest mniej traumatyczne. Osoba, która lubi się kimś 

opiekować, spotyka kogoś, kto tej opieki pragnie. Budujemy związki z tymi, których poglądy na świat uzupełniają 

się z naszymi.

 

Jeśli osoba jest zdominowana przez swój uwarunkowany głos, często czuje się zmuszona do szukania takiego 

związku, jakiego nauczyła się od swoich rodziców. Może też być odwrotnie: szuka czegoś, czego od rodziców nie 

dostała. W takim wypadku tragiczne jest to, że często wybiera sobie kogoś przypominającego rodzica, kto nie 

umie dać jej tego, czego potrzebuje, sprawiając, że historia zaczyna się powtarzać. W jednym i drugim wypadku 

nowo powstałe związki są trudne. 

 

ZROZUMIEĆ SWÓJ GŁOS UWARUNKOWANY 

 

Możemy teraz zbadać poziomy głosu uwarunkowanego. 

 

Otoczenie 

Zacznijmy od poziomu otoczenia.

 

W jakim otoczeniu dorastałeś? 

Jaki ma ono, twoim zdaniem, wpływ na to, jak budujesz związki? 

Wymień osoby, z którymi jesteś w związkach, miejsca, gdzie możesz spotkać kogoś, gdy jesteś samotny, 

do których chodzisz z partnerem, jeśli jesteś w związku. Jak często się z tymi osobami spotykasz?  

Co się dzieje, gdy jesteście razem? 

Pomyśl o tym, że szukasz partnera albo że budujesz z nim związek. • Dokąd chciałbyś pójść? 

Z kim chciałbyś pójść? Kiedy chciałbyś pójść? 

W jaki sposób twoje odpowiedzi ograniczają bądź poszerzają spektrum spotykanych przez ciebie osób? 

 Jakie aspekty związku tworzą te miejsca i ludzie? 

 45

background image

Jeden z moich przyjaciół zapraszał wszystkie swoje dziewczyny do pubu, gdzie świetnie się bawił ze swoimi 

znajomymi. Jego dziewczyny nie czuły się tam zbyt dobrze, więc zrywał z nimi. W końcu poznał taką, która 

przepadała za tymi spotkaniami tak samo jak on.

 

Jeśli szukasz partnera bądź masz kłopoty z jego znalezieniem, zwróć uwagę na to, dokąd chadzasz, aby poznać 

nowe osoby, i jak owe miejsca pasują do twoich przekonań i wartości. Często się zdarza, że chcemy poznać 

godnych zaufania partnerów na całe życie, lecz udajemy się do miejsc, których bywalcy na ogół szukają 

przelotnych znajomości. 

 

Zachowanie i zdolności 

 

Nie zamierzamy tutaj podawać żadnych recept ani cudownych sposobów w rodzaju „Dziesięć gwarantowanych 

sposobów, by poznać partnera z twoich snów" (jest tylko jeden gwarantowany sposób: położyć się spać). W tych 

książkach jest coś dziwnego, wydaje się, że odbierają drugiej osobie możliwość wyboru. Oczywiście nie ma 

żadnego pewnego sposobu na przyciągnięcie do siebie odpowiedniego partnera i stworzenie zadowalającego 

związku, a wszystkie książki, które zalecają jakiekolwiek zachowania, mijają się z celem. Poza tym ktoś, kto 

wkłada mnóstwo wysiłku w zauroczenie płci przeciwnej, nie zawsze jest dla niej atrakcyjny. Jeśli związek jest 

udany, będzie wymagał od ciebie tyle, ile chcesz dać. Zalecane zachowanie niewiele ci w tym pomoże.

 

Nie można przewidzieć zachowania kobiety i mężczyzny nawet w sprawach codziennych, a tym bardziej w 

kwestiach dotyczących miłości i atrakcyjności partnerów. Wszystko, co zrobisz, by odkryć własne zachowania, 

pomoże ci wnieść więcej w związek, tak byś był zarówno atrakcyjny, jak i pociągający. Do pewnego stopnia 

możemy kontrolować nasze myśli i działania. W związek uczuciowy wchodzisz jako kompletna osoba. Tajemnica 

udanego związku polega na tym, by znać siebie i wiedzieć, co najlepiej się sprawdza między tobą a drugą osobą. 

Nie każda relacja może być doskonała, większość z nich może jednak być lepsza. 

Co robisz, kiedy jesteś z partnerem? 

Jakim czynnościom oddajecie się wspólnie? 

Co oboje lubicie robić? 

Czy ograniczacie wasze współżycie płciowe do konkretnych miejsc bądź chwil? 

Głos uwarunkowany jest nośnikiem pewnych silnych komunikatów na temat seksu, na przykład miejsc i chwil, w 

których seks jest dozwolony, a także jego dopuszczalnych form. Może zatem głosić, że kochać się wolno tylko w 

nocy w sypialni. Jeśli czujesz, że takie przekazy ograniczają cię, puść na chwilę wodze fantazji i pomyśl, jak by to 

było kochać się w innych miejscach i w inny sposób, który wydaje ci się atrakcyjny. 

Zauważ, na jakiego rodzaju obiekcje napotykasz. Zastanów się, które z nich mają swoje źródło w warunkowaniu 

otrzymanym w rodzinie. Możesz im poświęcić więcej uwagi, porozmawiaj o nich z partnerem. Nikt nie powinien 

odczuwać przymusu podejmowania niewygodnych dla siebie zachowań seksualnych, jeśli jednak masz wrażenie, 

że coś cię ogranicza z nieznanego powodu, być może jest to twój uwarunkowany głos. 

 

Pomyśl o swoich cechach w związku. 

Wymień je, zaczynając od „Umiem...". Na przykład: 

„Umiem rozbawić innych". 

„Umiem czerpać satysfakcję z uprawiania miłości". 

„Umiem szybko dotrzeć do drugiej osoby". 

„Umiem zrozumieć punkt widzenia drugiej osoby (nawet jeśli go nie podzielam)". 

Najlepiej jest w tym celu przypomnieć sobie, za co komplementuje cię twój partner. 

 Właśnie to ma dla niego duże znaczenie. Być może nie zwracasz na to uwagi, choć naprawdę jest to ważne. 
 46

background image

Pomyśl o tych swoich cechach, które chciałbyś poprawić, oraz o tych, które chciałbyś mieć. Czy pragnąłbyś być 

bardziej asertywny, opiekuńczy albo okazujący uczucia? Zastanów się, dlaczego chciałbyś taki być. 

„Chciałbym być... ponieważ..." 

Przekonania 

 

Przejdźmy do przekonań. Są to zasady, według których postępujemy. Być może ich najlepsza definicja to: 

„Pojęcia, które akceptujemy pomimo dowodów świadczących o czymś innym". Dysponujemy przekonaniami o 

sobie, o tym, co jest możliwe, co możemy zrobić, na co zasługujemy. Pamiętaj, że przekonania nie muszą być 

prawdziwe i że ich podstawą jest nasze doświadczenie.

 

Wiele z nich powstało w wyniku postępowania naszych rodziców jako małżeństwa. Obserwujemy ich zachowania 

i dokonujemy uogólnień. Na przykład, kiedy byłem mały (Jospeh 0'Connor), mój ojciec chodził do pracy, podczas 

gdy matka zajmowała się sprawami domowymi. Prowadziła też księgowość ojca, który pracował na własny 

rachunek. Był to jedyny model, który poznałem, będąc dzieckiem. Naturalnie społeczne przemiany przewróciły te 

przekonania i wartości do góry nogami, lecz niekiedy łapię się na spostrzeżeniach, że taki porządek świata był 

najwłaściwszy. Wykonując jakieś domowe obowiązki, odnoszę nieraz wrażenie, że wyświadczam mojej żonie 

przysługę, bo tak naprawdę to jest jej zadanie. Nie sądzę, że jestem jedynym mężczyzną, który tak myśli. Wielu z 

nas wyrosło w domach, gdzie podział pracy między rodzicami był taki sam jak w domu moich rodziców. Nawet 

język, którym myślimy o tych sprawach, może być niejasny. Wielu mężczyzn mówi, że „pomaga" swoim żonom 

w domu, tak jakby to była przysługa, a nie ich obowiązek. Lepiej jednak pomagać, niż nic nie robić. Niezależnie 

od tego, jaki model przyjmiecie, pamiętajcie, by odpowiadał on wam obojgu. Dopóki nie będziemy mieć 

inteligentnych domów, które będą się same sprzątały, dopóty będzie w nich coś do zrobienia, co nie wywołuje 

entuzjazmu w żadnym z partnerów. Łatwo jest krytykować i oceniać układ swoich rodziców, kiedy się spogląda 

na niego z perspektywy czasu. Tymczasem twoi rodzice robili to, co ich zdaniem było najwłaściwsze w tamtych 

czasach i społecznych uwarunkowaniach. Nie można im tego brać za złe, ale jednocześnie nie jest to dla nich 

żadne usprawiedliwienie. 

Warto się zastanowić, jakie przejęte od nich przekonania są ciągle w tobie żywe, pomimo że nie przystają do 

rzeczywistości. Wykonaj następujące ćwiczenie.

 

•  Czego dowiedziałeś się od ojca na temat wzajemnego odnoszenia się do siebie małżonków? 

•  Czego dowiedziałeś się na ten sam temat od matki? 

•  Czego dowiedziałeś się od swojego rodzeństwa? 

•  Czego dowiedziałeś się o wzajemnym stosunku małżonków do siebie od dziadków? (prawdopodobnie ich 

wzorce zachowania przypominały wzorce stosowane przez twoich rodziców, lecz miały intensywniejszą formę). 

•  Czego dowiedziałeś się od grup rówieśniczych? 

•  Które z tych postaw i przekonań są w tobie ciągle żywe? 

•  Czy zgadzasz się z nimi na poziomie intelektualnym? 

Zastanawiając się nad odpowiedziami, weź pod uwagę zarówno czyny, jak i słowa rodziców. Moja matka nie 

znosiła wielu prac (na przykład prasowania), których, jak mówiła, nie powinna robić, a mimo to je wykonywała. 

Działanie jest silniejsze i pozostawia głębszy ślad niż słowo. 

Wzorce rodzicielskie mogą nie przygotować cię do życia. Najważniejsze, żeby zobaczyć w nich to, czym 

naprawdę są (wzorcami twoich r o d z i c ó w, ich reakcjami na środowisko i własne relacje), oraz dokonać ich 

oceny na własny użytek, a nie bezmyślnie je akceptować bądź odrzucać. 

Sporządź listę swoich przekonań na temat związków, tego, co uważasz za prawdę o sobie (także w związkach), o 

 47

background image

twoich rodzicach i o związkach w ogóle. Możesz zapisać zdania w rodzaju: „Za naturalne uważam związki 

trwające całe życie" albo „Żeby związek był udany, trzeba nad nim pracować" czy „Jeśli otworzysz się na 

partnera, on otworzy się na ciebie". Z drugiej strony możesz być przekonany, że: „Żaden przedstawiciel płci 

przeciwnej nie jest godny zaufania", „Mój status jako kochanka zależy od liczby partnerów", czy wreszcie „Na 

wojnie i w miłości wszystkie chwyty są dozwolone". 

Poświęć trochę czasu na zrobienie tej listy. Możesz ją uzupełniać o kolejne myśli, które przyjdą ci do głowy. 

Poszukaj głęboko, aby określić, w co naprawdę wierzysz, że jest prawdziwe, a co chciałbyś, żeby takie było. 

Nasze przekonania dotyczące tego, na co zasługujemy, mogą wpływać na to, jak wchodzimy w relację. Na jakie 

związki według ciebie zasługujesz? Dlaczego? 

Zbadaj swoje przekonania, uzupełniając poniższe zdanie. Zwróć uwagę na to, co czujesz, gdy o tym myślisz. 

„Zasługuję na związki, które są... ponieważ..." 

Na podstawie poglądów na temat siebie i innych każdy z nas formułuje określone przekonania dotyczące tego, na 

co zasługuje. Napisz to, co ci przychodzi od razu na myśl, a potem dokładnie się nad tym zastanów. 

•  Czy naprawdę czujesz, że na to zasługujesz? 

•  Jeśli w jakikolwiek sposób ograniczyłeś to, na co zasługujesz, to jakie czynniki skłoniły cię do tego? 

•  Czy któryś z tych czynników jest poparty twoim doświadczeniem i został sprawdzony w prawdziwym związku? 

•  Czy twoje przekonania są w rodzaju: „Moje relacje się nigdy nie zmienią i będą takie, jak w przeszłości"? 

•  Jeśli tak, to skąd wiesz, że tak będzie? 

Oto jak możesz zbadać każde przekonanie, które być może ogranicza ciebie w związkach. 

Najpierw zastanów się, jakiego związku naprawdę pragniesz. 

Następnie pomyśl, jakie przeszkody stoją na drodze do jego osiągnięcia. Zapisz to, co ci przychodzi na myśl, 

nawet jeśli wydaje się to dziwne bądź niemądre. Jakiego rodzaju są to zastrzeżenia? Ile z nich to prawdziwe 

ograniczenia środowiskowe, a ile — twoje przekonania? 

Znajdź coś pozytywnego w tych przekonaniach, które powstrzymują cię przed osiągnięciem tego, czego 

pragniesz. Być może chronią cię przed odrzuceniem? 

Zadaj sobie pytanie: „W co wolałbym wierzyć?". 

Jeśli miałbyś możliwość wyboru, w co na temat swój i innych wierzyłbyś, co jednocześnie pozwoliłoby ci na 

większą swobodę w realizacji swoich marzeń w związkach? 

Pomyśl, jak zmieniłoby się twoje życie, gdybyś postępował tak, jakby te (a nie ograniczające) przekonania były 

prawdziwe. Wyobraź sobie, jak wyglądałby wtedy twój typowy dzień. 

•  Czy byłby satysfakcjonujący? 

•  O czym byś myślał? 

•  Co byś robił? 

•  Dokąd byś zmierzał? 

•  Co byś czuł?

 

•  O czym byś mówił? 

•  Jak reagowałby na ciebie twój partner? 

Kiedy się nad tym głębiej zastanowić, okazuje się, że twoje ograniczające przekonanie jest prawdziwe tylko 

dlatego, że zachowujesz się tak, jakby było ono prawdziwe. Inne przekonanie wprawdzie nie zmieniłoby świata 

ani twojego otoczenia od zaraz, ale zmusiłoby cię do posunięć, które wywołałyby pożądane przez ciebie zmiany. 

Skąd wiadomo, że ktoś jest o czymś przekonany? Popatrz na to, jak się zachowuje. Żeby zmienić przekonanie, 

najpierw trzeba przestać się zachowywać tak, jakby to przekonanie było prawdziwe. Postępuj inaczej. Tylko 

wtedy będziesz mógł faktycznie ocenić prawdziwość przekonania.

 

 48

background image

Przekonanie ograniczające nigdy nie zyska miana prawdziwego, ponieważ nie można udowodnić czegoś, co nie 

jest prawdą. Na przykład twoje przekonanie, że nie możesz poznać nikogo miłego, kto by cię rozumiał i szanował, 

wcale nie oznacza, że taka osoba nie istnieje. Być może masz za sobą kilka nieudanych związków. Na tej 

podstawie nie można jednak stwierdzić, że dobry związek jest niemożliwy, lecz jedynie, że jeszcze nie nastąpił. 

Nie można dowieść, że coś nie istnieje. Można natomiast udowodnić, że coś istnieje, wtedy, gdy się to znajdzie. 

Przekonania na temat związków różnią się od tych na temat świata fizycznego. Siła grawitacji istnieje bez 

względu na to, czy jesteś o tym przekonany (na skutek upadku) czy nie. Niemniej często tworzymy przekonania o 

sobie, innych i związkach tak, jakby to były rzeczy równie niezmienne jak siła grawitacji.

 

Pozytywne przekonania to nie bezmyślny optymizm odpowiadający myśleniu Pollyanny — nie znasz przecież 

prawdy o innych. Możesz jedynie powiedzieć, że twoje przekonania kształtują twoje oczekiwania, które z kolei 

wpływają na zachowania prowadzące do powstania konkretnych doświadczeń. Dlatego warto wykorzystywać 

przekonania, które pomagają otwierać drzwi, zamiast zakładać, że drzwi są zamknięte. Być może rozmawiamy 

tutaj o działaniu opartym na realistycznej nadziei.

 

Jednym ze sposobów tworzenia przekonań jest uogólnianie na podstawie własnego doświadczenia. Widzimy, że 

jakiś wzorzec się powtarza, więc myślimy, że tak będzie zawsze. Przypomina to trochę sytuację rzucania monetą: 

trzy razy z rzędu wypadła reszka, wobec czego nabieramy przekonania, że zawsze tak będzie. Tymczasem zdarza 

się wyrzucić trzy reszki po kolei i nie ma w tym nic szczególnie nieprawdopodobnego.

 

Joseph 0'Connor: Pamiętam, jak moja czteroletnia córka zadała mi dziwne pytanie: „Tatusiu, czy żeby urosnąć, 

będę musiała sobie złamać kości?". „Nie — odpowiedziałem. — Dlaczego tak myślisz?" Powiedziała, że chyba 

każdy dorosły, którego spotkała, miał w dzieciństwie złamaną rękę. Zaledwie kilka dni wcześniej opowiadałem 

jej, jak mając czternaście lat, upadłem w ogrodzie i złamałem sobie nadgarstek. Kilku innych znanych jej 

dorosłych również opowiadało, że w dzieciństwie złamało sobie jakąś kość. To dość częste zjawisko, ale przecież 

nie zdarza się każdemu. Zatem moja córka dokonała generalizacji, że każdy musi coś sobie złamać, a potem 

przestraszyła się, iż jej też musi się to przytrafić. Cieszę się, że najpierw postanowiła ze mną o tym porozmawiać.

 

Uogólniając, tworzymy na własny użytek wiele zasad dotyczących funkcjonowania świata, tego, co nam wolno, 

czego nam nie wolno, co powinniśmy robić, a czego nie. Budujemy też przekonania dotyczące tego, co umiemy, a 

czego nie.

 

Sprawdź, czy na liście twoich przekonań na temat związków znajdują się słowa „muszę", „nie wolno mi", 

„mogę", „nie mogę". Są one pochodną twoich zgeneralizowanych przekonań o sobie w związkach, o związkach w 

ogóle i o partnerach seksualnych.

 

Jeśli na przykład powiedziałeś: „Nie mogę wymyślić żadnego tematu do rozmowy, kiedy jestem na randce", to 

jest to uogólnione stwierdzenie powstałe w wyniku twoich doświadczeń ze światem zewnętrznym oraz 

warunkowania. Ponadto nie jest ono prawdziwe. Zdecydowanie umiesz wymyślić coś podczas spotkania, choć 

być może stosujesz nierealistyczne kryteria bystrości swoich wypowiedzi. W sensie fizycznym nic cię nie 

ogranicza. Hamuje cię tylko bariera psychiczna.

 

Jeśli rozpoznasz u siebie ten rodzaj przekonań, zastąp „nie mogę" sformułowaniem „nie powinienem" i zobacz, co 

to zmienia. Nasz ostatni przykład będzie więc brzmiał: „Nie powinienem wymyślić żadnego tematu do rozmowy, 

kiedy jestem na randce". Nierzadko taka zamiana powoduje, że twoje przekonanie zaczyna być śmieszne. Możesz 

zadać sobie kilka pytań. Po pierwsze: „Kto tak mówi?". To tutaj możesz usłyszeć podszepty swoich rodziców. Po 

drugie: „Co mnie powstrzymuje?". Zdecydowanie nic fizycznego. 

 49

background image

 Musi to być jakieś wyobrażone następstwo bądź złe doświadczenie z przeszłości, którego absolutnie nie chcesz 

powtórzyć.

 

Bywa, że doświadczenie jest złym nauczycielem. Uczymy się, by nigdy się nie powtórzyło bolesne zdarzenie, na 

które składała się niepowtarzalna kombinacja osób i okoliczności. Nigdy już nie doświadczysz tego samego, 

ponieważ czas się nie cofnie. Ten sam ból możesz poczuć ponownie jedynie wtedy, gdy o nim myślisz, i w ten 

sposób go uwalniasz. I nawet w takiej sytuacji nie możesz dokładnie odtworzyć swego doświadczenia — jesteś 

starszy, więcej wiesz i dużo widziałeś już w życiu, osoby z otoczenia oraz okoliczności będą inne itd.

 

Kiedy zauważysz u siebie przekonania zaczynające się od „Nie umiem..." bądź „Nie powinienem...", 

poeksperymentuj z tonem głosu, którym je wypowiadasz. 

Posłuchaj, jak mówisz te zdania. 

•  Jaki ton przybiera twój głos? 

•  Czyj to jest głos? 

Zazwyczaj takie przekonanie przybiera formę zdania, na przykład: „Nie powinienem tego robić". Nadaj 

wypowiedzi ton niedowierzania, kładąc akcent na koniec zdania: „Nie powinienem tego robić?". Przekonanie to 

nie będzie już miało nad tobą swej dawnej władzy. 

Ograniczające przekonanie dotyczące nawiązywania rozmowy zakłada, że kiedy zaczniesz rozmawiać, wydarzy 

się coś okropnego. Cóż by to mogło być? Na przykład mógłbyś się spotkać z odrzuceniem. Podążając za tą myślą 

i zastanawiając się nad konsekwencjami takiego odrzucenia, mógłbyś dojść do wniosku, że musiałbyś wtedy 

przestać mówić, a potem zacząć od nowa. Konsekwencje zazwyczaj okazują się mniej okropne, jeśli się je 

dokładnie opisze.

 

Często wyobraźnia wyświetla nam film jaskrawo ilustrujący niebezpieczeństwo, którego chcemy uniknąć. 

Posłużmy się znowu przykładem przekonania „Nie mogę wymyślić żadnego tematu do rozmowy, kiedy jestem na 

randce". Co cię przed tym powstrzymuje? „Wszystko, co powiem, będzie mało interesujące". Co by się stało, 

gdyby tak rzeczywiście było? To tutaj właśnie może się pojawić film, w którym partner śmieje się z twoich 

niezręcznych uwag i z rozbawieniem pokazuje na ciebie palcem; zdecydowanie bolesny obraz, ale stworzony 

przez ciebie, podobnie jak wiele innych filmów czy wyobrażonych — i mocno przesadzonych — konsekwencji. 

Możesz też oczami wyobraźni zobaczyć, jak twoi partnerzy mówią między sobą, że jesteś głupi i nudny. To także 

jest bolesne, niemniej nie jest niczym innym jak tylko czytaniem w myślach — w dodatku dotyczącym sytuacji, 

która się jeszcze nie wydarzyła!

 

Możesz też nosić w sobie przekonania dotyczące tego, co powinieneś bądź musisz zrobić, na przykład: „Muszę 

zapłacić za danie mojego partnera" albo „Pod koniec sprzeczki zawsze muszę się poddać". W tym wypadku 

również możesz zadać sobie te same pytania: „Kto tak mówi?" i „Co by się stało, gdybym tego nie zrobił?". 

Możesz także wykorzystać ton niedowierzania: „Zawsze pod koniec sprzeczki muszę się poddawać?".

 

Tego rodzaju przekonania zazwyczaj są podtrzymywane przez jedno bądź kilka przykrych doświadczeń, a twój 

uwarunkowany głos nie daje ci żadnej szansy przeprowadzenia odpowiednich testów. Gdy spojrzysz na te 

przekonania bardziej krytycznym okiem, przekonasz się, że nie są one wcale tak istotne, jakby się mogło 

wydawać.

 

Przekonania przybierają także formę zdań, które zawsze, bez wyjątków, wydają się prawdziwe, na przykład „Nikt 

mnie nie pokocha". To bardzo ograniczające, podobnie jak „Wszyscy wydają się szczęśliwsi w swoich związkach 

niż ja" albo „Mój partner nigdy mnie nie słucha". Kiedy odkryjesz podobne przekonanie, zmień jego czas na

 

przeszły, należy ono bowiem właśnie tam, do przeszłości. 

 50

background image

 Poprzedź je wprowadzeniem „Jak dotąd moje doświadczenie...". Dostrzegasz różnicę?

 

Ponadto uogólnione przekonania nastawiają cię tak, byś pomijał chwile, w których one się nie sprawdzają. W 

przyznaniu sobie racji istnieje element satysfakcji, nawet jeśli doświadczenie nie należy do przyjemnych. Możesz 

powiedzieć sobie: „A nie mówiłem?!". Poza tym dość mocno trzymamy się naszych przekonań, niektóre z nich są 

niemal częścią naszej tożsamości, tego, jak siebie określamy. Posiadamy przekonania, cenimy je, trzymamy się 

ich, tracimy je — zupełnie jakby stanowiły nasz dobytek. W pewnym sensie nim są.

 

Aby stawić czoło ograniczającym przekonaniom, wykonaj poniższe ćwiczenie. Jeszcze lepiej, jeśli będziesz mógł 

pracować z przyjacielem bądź oddanym partnerem.

 

Wróć do listy przekonań i wskaż te, które zawierają bądź zakładają słowa w rodzaju: „nigdy", „zawsze", 

 „na pewno", „wszyscy" i „każdy". Poszukaj przykładów, kiedy tak nie było. Czy za każdym razem twoje 

doświadczenie było takie samo? Jeśli choć raz było ono inne, wówczas przekonanie nie jest w pełni prawdziwe. 

W ten sposób uchylają się drzwi dla nowego doświadczenia. 

W miarę podważania przez ciebie bezwarunkowości przekonania, zaczyna ono tracić swoją moc. Wtedy otwierają 

się nowe możliwości. Możesz się zastanawiać, jak najlepiej je wykorzystać. Stanowcze przekonanie wyrażone za 

pomocą słowa „nigdy" zamieniło się w przekonanie mniej kategoryczne, dopuszczające więcej możliwości. 

Z uogólnieniami można sobie też poradzić za pomocą przesady, która uwypukla ich absurdalność. Na przykład 

reagując na: „Nigdy nie uda mi się znaleźć odpowiedniego partnera", możesz odpowiedzieć: „Oczywiście, że 

nigdy mi się to nie uda. Na świecie są tylko trzy miliardy przedstawicieli odmiennej płci i żaden z nich nie będzie 

do mnie pasować. Każdy, kto byłby odpowiedni, chowa się przede mną i nie chce się dać złapać. Wszyscy, którzy 

zgłaszają się do biur matrymonialnych i chodzą na przyjęcia dla samotnych, zdecydowanie nie chcą mnie poznać, 

chociaż nie wiedzą, kim jestem". 

Wartości 

 

Przekonaniom towarzyszą wartości. Cenisz satysfakcjonujący związek, ale co tak naprawdę to dla ciebie znaczy? 

Teraz będziesz się mógł nad tym zastanowić.

 

Jaki musi być związek, by spełniał twoje kryteria dobrego funkcjonowania? Czy potrzebne ci jest towarzystwo, 

śmiech, dobry seks, zaufanie i wolność? Co cenisz w związku?

 

Zrób listę tego wszystkiego, co jest dla ciebie ważne w związku, wszystkich cech drugiej osoby i samej relacji. 

Zastanów się: 

•  Co cenię w związku? 

•  Co jest dla mnie ważne w udanym związku? 

•  Co czerpię z dobrego związku? 

•  Jakie cechy powinien posiadać dobry związek? 

•  Co się liczy dla mnie w związku? 

•  Czy chcę związku? 

Pamiętaj, by odpowiedzi były prawdziwe, nie takie, jakie chciałbyś, żeby były prawdziwe, ani nie powszechnie 

bądź przez twoich znajomych uznawane za prawdziwe. Tego rodzaju wartości to tylko twój uwarunkowany głos w 

innym przebraniu, stojący między tobą a tym, czego naprawdę chcesz. Wartości, jeśli mają coś znaczyć, muszą 

być twoje — wybrane przez ciebie i posiadające dla ciebie znaczenie. Podziel zapisane wartości na bardziej i 

mniej istotne. 

•  Jakich jest pięć najistotniejszych dla ciebie? 

•  Czy któraś z nich jest niezbędna, by twój związek dobrze funkcjonował? 

•  Których z nich naprawdę potrzebujesz, a których tylko pragniesz? 

 51

background image

Przyjrzyj się im uważnie. Prawdopodobnie mają formę słów abstrakcyjnych, takich jak: „miłość", „zaufanie", 

„radość", „zadowolenie seksualne", „uczciwość", „bezpieczeństwo", „podniecenie". Co oznaczają w praktyce? Jak 

rozpoznasz ich obecność? Jakie zachowania partnera będą świadczyć o tym, że te wartości istnieją i mają 

znaczenie w waszym związku? 

Na przykład jaki wskaźnik będzie świadczył o tym, że jesteście względem siebie uczciwi (jeśli jest to wartość 

ważna dla ciebie)? Jak to ocenisz? 

Musisz oceniać działania. Co powinieneś zobaczyć bądź usłyszeć, by nabrać przekonania, że twój związek jest 

uczciwy? Pytanie to może się wydawać dziwne, lecz wartości ze względu na ich abstrak-cyjność niezmiernie 

trudno jest ocenić. Liczy się to, co oboje robicie, a nie mówicie. Musisz też wierzyć w to, że zachowania partnera 

są przejawem jego wartości. Sam musisz to ocenić. 

Istnieją dwa sposoby stosowania wartości jako zasad i oceniania według nich innych osób. Jednym ze sposobów 

oceniania jest zauważanie braku danej wartości. Określasz więc na przykład jakiś poziom uczciwości, a następnie 

skupiasz się na wskaźnikach wzrokowych bądź słuchowych świadczących o tym, że wasz związek nie jest już 

uczciwy. Inny sposób polega na tym, by nie zakładać żadnego poziomu uczciwości, tylko szukać dowodów 

świadczących o jej obecności. Pamiętaj też, że wartości nie są absolutne — albo są, albo ich nie ma. Nie muszą 

też być przez cały czas obecne. To ty jesteś sędzią i ty wyznaczasz poziom, który możesz zaakceptować. Być 

może będziesz musiał długo słuchać i obserwować.

 

Są to dwa odmienne podejścia. Łatwiej jest przyjąć założenie, że dana wartość istnieje, a następnie sprawdzać, 

czy nie zaczyna jej brakować. Niebezpieczeństwo drugiego podejścia polega na tym, że ciągle będziesz szukać 

dowodów miłości, uczucia czy czegoś innego, co jest dla ciebie cenne, i nigdy nie będziesz w pełni 

usatysfakcjonowany. Zazdrosne osoby zakładają, że ich partnerzy je zdradzają bądź że pociąga ich ktoś inny, w 

związku z czym potrzebują stałych zapewnień. Zapewnienie spełnia swoją funkcję tylko do czasu powstania 

następnego podejrzenia.

 

Ustaliłeś już więc, jakie wartości są dla ciebie w związku najważniejsze. Gdy odkryjesz, że osoba, z którą jesteś, 

bądź typ osoby, z którą chciałbyś być, wyznaje wiele wartości mniej istotnych, a żadnej z najważniejszych, 

wówczas może się okazać, że chcesz zmienić ją wbrew jej woli bądź usprawiedliwiasz wasz związek czymś, co 

ma dla ciebie małe znaczenie. Twój wewnętrzny uwarunkowany głos może mówić: „W porządku, wiem, że nie 

jest wobec mnie uczciwy i sypia z innymi, ale stanowi dla mnie dobre towarzystwo". Takie podejście nie 

sprawdzi się wtedy, gdy uczciwość i wierność należą do najważniejszych wyznawanych przez ciebie wartości, a 

towarzyskość ma mniejsze znaczenie.

 

Zastanów się po kolei nad każdą z najważniejszych dla ciebie wartości. My posłużymy się przykładem wierności 

wobec partnera. Najpierw odnieś ją do siebie; interesujące może się okazać to, czy stosujesz ją wobec siebie tak 

samo jak wobec partnera. 

•  Jakie twoje zachowania świadczą o tym, że jesteś wierny? 

•  Jakie twoje zachowania świadczą o tym, że nie jesteś wierny? 

•  Na które z nich zwracasz większą uwagę? 

•  Czy za niewierność uważasz pocałunek z kimś innym? 

— Seks z kimś innym? 

— Fantazje na ten temat? 

— Czy to ty musisz nawiązać kontakt, by uznać to za dowód? 

•  Czy myślisz w kategoriach wierności i niewierności? 

•  Czy myśli są równie istotne jak czyny? 

 52

background image

Przejdź do partnera. 

•  Co będzie wskazywało na to, że jest tobie wierny? 

•  Co będzie wskazywało na to, że nie jest tobie wierny? 

•  Na co zwracasz większą uwagę? 

Czy w stosunku do partnera stosujesz te same zasady, co w stosunku do siebie? 

Wykonanie powyższych ćwiczeń z pewnością zabrało ci trochę czasu, lecz zaowocuje lepszym zrozumieniem 

siebie i partnera. Przeczytaj odpowiedzi i zwróć uwagę na wszelkie niekonsekwencje. Czy cenisz uczciwość, a 

jednocześnie jesteś przekonany, że osoba płci przeciwnej nie potrafi być uczciwa? Czy uważasz siebie za 

człowieka towarzyskiego, a tymczasem większość wieczorów spędzasz przed telewizorem?

 

Istnieje kilka niezawodnych przepisów na to, by związek był nieszczęśliwy, i wszystkie wynikają z nieznajomości 

pragnień i wartości partnera. Pierwszy z nich to zakładanie, że wartości partnera są takie same jak twoje, w 

związku z czym zaspokajasz je tak, jak chciałbyś, żeby twoje były zaspokajane. Postępując w ten sposób, dajesz 

partnerowi to, czego sam pragniesz, a nie to, czego on chce. Musisz wiedzieć, co jest ważne dla niego i jak masz 

mu to okazać. Wtedy będziesz mu dawać to, czego pragnie.

 

Musisz też powiedzieć partnerowi, co jest istotne dla ciebie i jak ma ci to okazać; jak inaczej miałby to wiedzieć? 

W przeciwnym razie dostaniesz od niego to, co w jego mniemaniu (w oparciu o ważne dla niego wartości) cię 

zadowoli. Może mu się to udać bądź nie. Wasz związek stanie się loterią.

 

Posłużmy się prostym przykładem. Załóżmy, że oboje cenicie okazywanie uczuć. Robisz to, mówiąc partnerowi, 

że go kochasz, i takie słowa chcesz usłyszeć od niego. Dzięki temu wiesz, że jesteś kochany. Pieszczoty i miłosne 

spojrzenia to nie to samo. Załóżmy, że twój partner okazuje uczucia poprzez pieszczoty. Słowa nie znaczą dla 

niego tak wiele. Dopóki oboje nie zdacie sobie sprawy, co jest dla was ważne, i nie wyjaśnicie sobie tego, 

będziecie niezadowoleni. Oboje będziecie dawać to, czego sami oczekujecie, a żadne z was nie będzie dostawać 

tego, co chce. Dla obojga was ważne jest okazywanie uczucia, ale każde z was daje to, czego oczekuje, i nie 

dostaje od drugiego tego, czego pragnie. To prosty, lecz często spotykany przykład.

 

Zastanów się nad zasadami dotyczącymi twoich wartości. Jeśli to, co jest dla ciebie ważne, można na wiele 

sposobów naruszyć, a jednocześnie na niewiele sposobów spełnić, wówczas najprawdopodobniej nie jesteś 

zadowolony ze swoich związków. Nie jest to kwestia związku, lecz dokładnych wymagań, które do niego 

wnosisz. Niezmiernie łatwo jest o rozczarowanie, jeśli się ustala niemożliwe do spełnienia standardy. 

Perfekcjonizm to jeden z największych wrogów związku.

 

Są pary, które znajdują się w sytuacji patowej na własne życzenie. Załóżmy, że kobieta (choć równie dobrze 

mógłby to być mężczyzna) uważa, iż mężczyzna powinien okazywać miłość bez przypominania o tym, jak bardzo 

to jest istotne, oraz bez mówienia mu, jak ma to robić, by sprawić jej jak największe zadowolenie. Dlaczego? 

Ponieważ, jeśli ją kocha, to o tym wie. Wyobraź sobie, do jakich nieporozumień i niezadowolenia mogą 

doprowadzić takie zasady. Człowiek nie umie czytać w myślach, w związku z czym wymaganie tego od partnera 

skazuje omawianą przez nas parę z góry na porażkę.

 

Dopilnuj też, by łatwo było stosować twoje zasady dotyczące wartości. Jeśli mężczyzna może cię zapewnić o 

swojej miłości, jedynie wdrapując się na Mount Everest z twoim zdjęciem w kieszeni na piersi, to poważnie 

zawężasz liczbę potencjalnych kandydatów na partnerów.

 

 53

Takie zamieszanie w wartościach wyjaśnia pewne „niewytłumaczalne" rozwody bądź separacje, w których jedno 

z partnerów odchodzi przepełnione negatywnymi emocjami, mówiąc, że taka sytuacja jest nie do zniesienia. Jak 

to możliwe? 

background image

 Zazwyczaj oboje partnerzy nie dostają tego, czego oczekują od swojego związku, i nie podoba się im to, co 

otrzymują. Jeśli nie powiesz partnerowi, czego pragniesz i jak ma ci to dać, wówczas nie masz prawa go 

krytykować, złościć się na niego bądź czuć, że jest winny, z powodu, iż ci tego nie daje.

 

Za przykład niech posłuży definicja szczęścia jednego z partnerów oraz dowody, które według niego świadczą o 

dobrym funkcjonowaniu związku:

 

Jesteśmy razem. Mamy finansowe zabezpieczenie. Nasze dzieci mają dobrą opiekę. Nie kłócimy się zbyt często. 

Zestaw to z definicją drugiego partnera:

 

Świetnie się ze sobą bawimy. Rozpiera nas energia. Łączy nas świetny seks. 

Uznajmy, że wartości ważne dla pierwszego partnera są spełnione. Jest szczęśliwy. Wartości drugiego nie są 

spełnione, więc nie jest szczęśliwy. Jeśli żadne nie mówi o swoich pragnieniach, w wyniku czego jedno pogrąża 

się w niezadowoleniu, wówczas dochodzi do jednej z trzech sytuacji. Na przykład jedno z partnerów ma dosyć i 

odchodzi (ku zaskoczeniu drugiego partnera, ale niekoniecznie otoczenia). Lub oboje poddają się życiu 

przepełnionemu cichą desperacją. Albo też jedno bądź oboje mają romans z kimś, kto dba o wartości, których 

brakuje w ich związku. To jest najczęściej spotykana przyczyna romansów.

 

Jeśli mielibyśmy podać jedną zasadą, najważniejszą dla funkcjonowania związku, byłoby to:

 

Mów swojemu partnerowi o tym, czego pragniesz i co jest dla ciebie ważne. 

A następnie:

 

Daj mu to, jeśli potrafisz. 

Jeżeli sprawia ci to wielką trudność, ćwiczenia zamieszczone w tej książce pomogą ci określić, dlaczego tak jest.

 

W ten sposób dochodzimy do niezmiernie istotnego punktu, a mianowicie do ustalania granic. Przyjmijmy, że 

bardzo cenisz uczciwość i wierność. Jesteś uczciwy wobec partnera i dochowujesz mu wierności w zgodzie z 

własnymi wartościami. Mówisz mu o nich oraz o tym, jak ważne są dla ciebie. Niemniej odkrywasz, że twój 

partner ma romans i okłamuje ciebie. Co w takim wypadku robisz?

 

Twoja reakcja będzie zależała od twoich wartości oraz wyznaczonych przez ciebie granic. Dla niektórych partner, 

który choć raz wdaje się w romans, przekracza dopuszczalne granice, w wyniku czego odchodzą. Nawet 

pojedyncze nadużycie zaufania jest wystarczająco poważne, by naruszyć te granice.

 

Inni mogliby wybaczyć. Jakkolwiek niewierność głęboko ich porusza, to jednak bezpieczeństwo związku jest dla 

nich ważniejsze niż jeden romans. Więc decydują się pozostać. Być może partner przyrzekł, że się to nie 

powtórzy. Tymczasem po kilku miesiącach zdradza ponownie. Co teraz? Możliwe, że również teraz zostaje mu to 

wybaczone. Jeśli jednak zdrada pojawia się po raz trzeci, związek staje na granicy rozpadu. Do trzech razy sztuka. 

W tym wypadku partner inaczej wyznaczył granice. Przekroczeniem granicy nie jest sama niewierność, lecz to, że 

powtórzyła się określoną liczbę razy (w tym wypadku — trzy).

 

Zastanówmy się nad inną parą w podobnej sytuacji. Mężczyzna wdaje się w romans raz, drugi, trzeci. Kobieta 

przebacza mu i chce kontynuować związek. Któregoś dnia jednak ma dość, nie ze względu na liczbę zdrad, lecz 

na to, że niewierność trwa długo, miesiącami, może latami. Ta kobieta wyznaczyła inne granice — czasowe. Nie 

liczba, lecz czas jest ważny.

 

Niestety, w niektórych wypadkach zraniony partner czuje, że wyznaczone przez niego granice zostały 

przekroczone, lecz dosłownie nie ma dokąd pójść. Czuje, że jest w potrzasku innych wartości.

 

Zastanów się, jakie wytyczyłeś granice w ramach pięciu najważniejszych dla ciebie wartości. 

•  Czy każda wartość posiada jasno określone granice? 

•  Czy jakieś zachowanie partnera, choćby pojawiło się tylko raz, mogłoby doprowadzić do zerwania związku? 
 54

background image

•  Czy jest coś, czego byś nie zniósł, bez względu na to, co powiedziałby twój partner, jakkolwiek by się nie 

usprawiedliwiał bądź przepraszał? 

•  Jeśli nie, to, czy jest coś, co tolerowałbyś do któregoś razu? 

•  Jak długo dane zachowanie musiałoby się powtarzać, zanim stwierdziłbyś, że masz już dość? 

•  Jakie zachowanie naruszyłoby twoje granice, gdyby powtarzało się przez dłuższy czas? 

•  Ile razy musiałoby się powtórzyć, by je naruszyć, albo jak długo musiałoby trwać? 

Ważne jest też, jak bardzo zachowanie partnera uderza w twoje wartości oraz jak długo ono trwa. Przykładem 

może być kobieta, która uważa, że partner ją zdradza, kiedy spogląda z pożądaniem na inną kobietę. Odeszłaby 

natychmiast, gdyby ją zdradził w dosłownym znaczeniu, ale jego pożądliwe spojrzenia również godzą w jej 

wartości dotyczące wierności (chociaż w mniejszym stopniu). Ciągle mu o tym mówi, a on ciągle to robi. W 

końcu kobieta odchodzi, albowiem nie może tego dłużej znieść.

 

Istnieją więc trzy rodzaje granic:

 

•  Jak istotna jest dla ciebie dana sytuacja: intensywność.

 

•  Ile razy się powtarza: powtarzalność.

 

•  Jak długo trwa: czas  trwania.

 

 

 

Aby uniknąć wielu niebezpieczeństw w związku, ważne jest, żebyś ustalił granice i wiedział, którędy one 

przebiegają. Pierwsze niebezpieczeństwo polega na wyznaczeniu zbyt ciasnych granic. Mówiąc inaczej, wiele 

trywialnych zachowań natychmiast narusza twoje granice. Na przykład ktoś może nie tolerować nawet 

pojedynczego wypadku flirtowania jego dziewczyny z innym mężczyzną. Może nie znieść jej rozmowy z innym 

mężczyzną podczas przyjęcia. Nie zaakceptuje nawet sytuacji, gdy inny mężczyzna obdarzy ją pełnym podziwu 

spojrzeniem, bowiem myśli, że dziewczyna w pewien sposób je prowokuje. Być może jej nie zostawi, ale ukarze 

poprzez niemiłe bądź agresywne zachowanie.

 

Zatem zbyt ciasne granice mogą przysporzyć parom wiele kłopotów, a są takie wtedy, gdy narusza je wiele 

błahych zachowań, gdy dana osoba toleruje tylko ograniczoną liczbę takich zachowań bądź znosi je tylko przez 

bardzo krótki czas.

 

Drugie zagrożenie polega na tym, że granice są tak obszerne, że właściwie ich nie ma, niezależnie od intencji i 

celów. W takiej sytuacji dana osoba jest nadmiernie ufna, a przez to podatna na wykorzystanie i krzywdę. Zbyt 

chętnie przebacza i zapomina powtarzające się incydenty. Jej partner czerpie ze związku znaczenie więcej, niż w 

niego wkłada, i może zacząć przypuszczać, że wszystko ujdzie mu płazem.  

 55

background image

Zachowuje się coraz skandaliczniej, zupełnie jak niegrzeczne dziecko, które naciąga granice, aby sprawdzić, 

gdzie one przebiega-

 

ją. W najgorszym wypadku jedno z partnerów wybacza drugiemu, ponieważ w ogóle nie określa żadnych granic. 

Godzi się na taką sytuację po to, by utrzymać związek. W końcu druga osoba odchodzi, oskarżając go o zbyt dużą 

tolerancję bądź o słabość.

 

Wszyscy potrzebujemy granic. Potrzebujemy ich dla siebie i dla innych. Niekiedy koszt utrzymywania związku za 

wszelką cenę jest zbyt wielki. Bywa, że najlepszym rozwiązaniem jest po prostu z niego zrezygnować.

 

SPRAWDZANIE RZECZYWISTOŚCI 

 

Sprawdźmy teraz rzeczywistość: do jakiego stopnia udaje ci się wcielać w życie twoje odkrycia? Wróć myślą do 
przeszłości i zrób listę swoich dotychczasowych partnerów. Jeśli było ich niewielu bądź jeśli nie miałeś żadnego, 
zrób listę osób, które są dla ciebie atrakcyjne. 
Podziel kartkę na dwie kolumny. Jedną zatytułuj cechy pozytywne, drugą cechy negatywne. Wpisz w odpowiednie 
miejsca pozytywne i negatywne cechy pierwszej osoby z twojej listy. Zrób to samo z drugą osobą, przy czym 
odhacz te cechy, które pojawiły się w kolumnach przy pierwszej osobie. Kontynuuj ten proces aż do ostatniej 
osoby z listy. 
Dzięki tej liście sprawdzisz rzeczywistość; dowiesz się, jakie są twoje kryteria selekcji, i porównasz je z tymi, które 
według twoich wyobrażeń towarzyszą ci podczas dokonywania wyboru. 
Na przykład określając kryteria, stwierdziłeś być może, że cechą, którą musi posiadać twój partner, jest 
uczciwość. Tymczasem analiza dotychczasowych partnerów mogła ci uświadomić, że niewielu z nich było 
uczciwych. 
Pojawiająca się różnica będzie świadczyć o rozbieżności między tym, co uważasz za swoje kryterium, a tym, jak 
kieruje tobą uwarunkowany głos. 
Szukaj także wszelkich wad kryteriów, którymi się posługujesz, oraz zwróć uwagę na potencjalne niezgodności 
między nimi. Na przykład może być ci trudno znaleźć osobę, która lubi przygody, a jednocześnie ceni domowe 
zacisze. 

Tożsamość 

 

Przejdźmy teraz na poziom tożsamości — ciebie jako pełnej osoby.

 

Opisz krótko, jak postrzegasz siebie w kontekście związków, na przykład: „Jestem czułym kochankiem", „Jestem 

osobą godną zaufania", „Więcej daję, niż biorę", albo przeciwnie: „Mam twarde serce", „Jestem osobą, która 

bierze wszystko tak, jakby się jej to należało" czy „Kocham je, a potem zostawiam". 

Bez względu na rodzaj opisu baw się nim tak długo, aż znajdziesz taki, który naprawdę do ciebie pasuje. Może 

będzie to jakieś odkrycie bądź ponowne stwierdzenie czegoś, co od dawna wiesz. 

Napisz ostatnie zdanie: 

„W związkach jestem..." 

Zastanów się, za pomocą jakich metafor można cię określić. 

Jak można określić twoją tożsamość? Tornado? Czuły pieszczoch? Don Juan? 

„W związkach jestem jak... ponieważ..." 

Co jeszcze jest potrzebne, by ta metafora miała sens? 

Pomyśl, za pomocą jakiej metafory chciałbyś się określić. 

„W związkach chciałbym być... ponieważ..." 

Porównaj obie metafory. 

W jaki sposób to, co odkryłeś na innych poziomach, wspiera twoją tożsamość? 

Skoro już wiesz, jakie jest twoje poczucie siebie, pomyśl, jak owa świadomość wpływała na twoje związki w 

przeszłości. Być może jest to jedna z przyczyn twojego sukcesu. Być może jest to jeden z czynników, które w 

związkach cię ograniczają albo zmuszają do powtarzania niepożądanych wzorców. Na przykład pewien mój 

znajomy posiadał tożsamość typu: „jestem samotnikiem". Kształtowała ona jego życie nawet wtedy, gdy 

znajdował się między ludźmi. 

 56

background image

 

ROZDZIAŁ 

 

GŁOS INTELEKTU 

 
Głos intelektu to zdolność ewaluacji, wyjścia poza teraźniejsze uczucia, porównywania i podejmowanie decyzji. 

Nie rządzi nim instynkt ani ślepe warunkowanie. Nie ma nic wspólnego z wiedzą akademicką, wyższą 

matematyką formalną edukacją, czy też z filozofią. Jest rozsądny, choć niekoniecznie logiczny. Nie stoi w 

sprzeczności z emocjami, lecz z nimi współpracuje. Z pewnością nie jest nadrzędny w stosunku do emocji i 

pozostawiony sam sobie niekoniecznie podejmie dobre decyzje. Nierzadko działamy na zasadzie emocji, wbrew 

zdrowemu rozsądkowi, mając do tego pełne prawo. Aby związek przynosił jak najwięcej zadowolenia, potrzebna 

jest równowaga między emocjami a rozsądkiem. Zasadniczą częścią tej równowagi jest silny głos intelektu. 

Głos intelektu musi na czymś pracować — tak jak ogień, który nie może się palić bez paliwa albo pali się źle na 

paliwie kiepskiej jakości. Kiedy poda mu się sprzeczne i ograniczające przekonania, pomieszane wartości i źle 

zinterpretowane fakty, będzie robił wszystko, co w jego mocy, lecz wyniki jego pracy będą na miarę 

dostarczonego paliwa. Punktem wyjścia dla pracy głosu intelektu jest dokładna informacja. Jeśli przedstawi mu 

się błędne przekonanie, na jego podstawie stworzy setki usprawiedliwień i sposobów działania.

 

Głos intelektu to podstawa nauki i techniki. Zajmuje także ważne miejsce w sprawach sercowych. Dobrze wiesz, 

że racjonalna myśl jest pierwszą ofiarą naszych bardziej podstawowych pragnień.

 

Trzy głosy rozwijają się po kolei w miarę dojrzewania. W chwili narodzin nasze zachowanie jest w większości 

instynktowne. Z upływem lat przejmujemy kulturowe i rodzinne przekonania, wartości i zachowania, co prowadzi 

do powstania głosu uwarunkowanego. W tym czasie kształtują się kompetencje głosu intelektu. Wiemy

 

z psychologii, że umiejętność myślenia abstrakcyjnego pojawia się dość późno, że małe dzieci nie myślą 

racjonalnie. Każda warstwa powstaje na poprzedniej. Nie nauczymy się żyć w społeczeństwie, jeśli nie są 

zaspokojone nasze podstawowe potrzeby. Nie nauczymy się myśleć bez solidnej podstawy w postaci języka oraz 

nauki pochodzącej od naszej kultury i rodziny. Nasz intelekt to wielki magazyn. To ostatnia zdolność, która się 

rozwija na drodze ku dorosłości — zdolność będąca funkcją tej części mózgu, która jest ostatnim przystankiem w 

trwającym miliony lat rozwoju. Nie jesteśmy pewni, czy doświadczenie ludzkości jest wystarczające do czystego 

rozumowania.

 

Intelekt pozwala nam myśleć o czymś i jednocześnie się w tym nie zgubić. Możemy się koncentrować na jednej 

myśli, jednocześnie dokonując porównań z inną, badając uczucia, nawet te silne, pochodzące z niższych partii 

mózgu (dotyczące głodu, pragnienia, seksu, a nawet przetrwania). Dziecko nie oddałoby życia za sprawę, podczas 

gdy dorosły mężczyzna bądź dorosła kobieta być może zrobiliby to.

 

Intelekt bywa bardziej ceniony przez mężczyzn niż kobiety i tradycyjnie osiągnięcia mężczyzn na polu 

akademickim są większe. Nie sądzimy, by kobiety, które się tym również zajmują, były gorsze, jakkolwiek 

istnieją pewne różnice między mózgiem kobiety a mózgiem mężczyzny odpowiedzialne za odmienne osiągnięcia. 

Istnieje na ten temat wiele niedomówień i uprzedzeń. Mężczyźni i kobiety są dobrzy w różnych dziedzinach, a 

jedyny problem powstaje wtedy, gdy uważa się, że ma miejsce między nimi rywalizacja.

 

 57

Jak dobrze znasz swój intelektualny głos? Prawdopodobnie całkiem nieźle — to dobry przyjaciel. Głos intelektu 

jest racjonalny, oceniający i spokojny, zbiera informacje, podejmuje decyzje i doradza. Według dostępnych 

informacji podpowiada, co jest słuszne, a nie, co chciałby, żeby takie było.

 

background image

Wyobraź sobie, że musisz dokonać jakiegoś wyboru. Niech to będzie prosty wybór, bez emocjonalnego 

zabarwienia, na przykład: Czy doczytasz ten rozdział do końca teraz czy później? 

•  Jak dokonujesz wyboru? 

•  Jak brzmi głos intelektu? 

•  Czy dochodzi on z wewnątrz czy z zewnątrz? 

•  Czy wydaje ci się, że dochodzi on z którejś strony, czy też jest umiejscowiony centralnie? 

•  Czy dochodzi z góry czy z dołu? 

•  Jaki jest to rodzaj głosu? 

•  Czy słyszałeś jeden wewnętrzny głos, czy też merytoryczny spór dwóch lub więcej głosów? 

•  Jeśli słyszałeś dwa głosy, skąd one dochodziły? 

•  Czy te głosy mają obrazowe reprezentacje? 

•  Czy z wyborem skojarzone jest jakieś uczucie? Czy rozważałeś alternatywne rozwiązania? 

Wszystkie twoje poczynania obejmowały ewaluację możliwości bez zobowiązywania się do realizacji którejś z 

nich. Wybór, czy przeczytać ten rozdział do końca czy nie, nie wiąże się z wielkimi emocjami, w związku z czym 

łatwo jest przejść od jednej do drugiej możliwości. Jest trudniej, gdy jedna z możliwości jest silnie zabarwiona 

emocjami. Musisz się wtedy zdystansować, aby wziąć pod uwagę także inne rozwiązania. 

Głos intelektu obejmuje dwie umiejętności:

 

1. Zdystansowanie się od danej idei, odłożenie na bok emocji i przejście do drugiej możliwości. 

2. Dokonanie wyboru zgodnie z całościową ewaluacją, możliwą po zapoznaniu się ze wszystkimi możliwościami. 

Dla niektórych jest to jak unoszenie się nad wszystkimi możliwościami i spoglądanie na nie z góry. Dla innych z 

kolei jest to rozważanie różnych punktów widzenia: w ich decyzji obecny jest element emocjonalny. Dla jeszcze 

innych oznacza to wysłuchanie wszystkich punktów widzenia — być może rozmawiają z samymi sobą, przy 

czym każdy punkt widzenia jest reprezentowany przez inny głos bądź przez ten sam, lecz dochodzący z różnych 

miejsc ich umysłu. Niekiedy można ujrzeć osoby zaangażowane w ten rodzaj wewnętrznego sporu, przechylające 

głowę w jedną stronę z zagadkowym wyrazem twarzy, a następnie w drugą, aby poznać inny punkt widzenia, 

niczym sędzia wysłuchujący dwóch prawników.

 

Głos intelektu jest niezmiernie ważny dla powodzenia związku. Musisz powstrzymać głos swojego instynktu 

wskazującego ci drogę do natychmiastowej gratyfikacji, aby sprawdzić, czy za następnym zakrętem nie kryje się 

coś, co ci zada ból. Musisz ewaluować sugestie głosu uwarunkowanego, aby stwierdzić, co przynosi efekty, a co 

nie, co dodaje sił, a co je odbiera. Intelekt nie dotyczy tych zagadnień, więc nie jesteśmy do nich ślepo 

przywiązani.

 

Bohater filmu Star Trek, Spock, stanowi przykład głosu intelektu. Kapitan Kirk musiał zharmonizować intelekt 

reprezentowany przez Spocka i emocje reprezentowane przez doktora McCoya. To dobra metafora, ponieważ 

emocje bez przewodnika przypominają uciekającego wierzchowca; są obdarzone mocą, lecz nie znają kierunku. 

Intelekt bez emocji jest niczym obszerny podręcznik psychologii, z mnóstwem pojęć, lecz bez duszy; 

wystarczająco wielki, by uderzyć nim kogoś po głowie, aby go sobie podporządkować. Związki „z rozsądku" są 

najczęściej suche, mało inspirujące, brakuje w nich miłości i namiętności. Wchodzimy w nie dlatego, że rodzice 

zawsze nas uczyli, abyśmy byli rozsądni; w tym wypadku mamy do czynienia ze współpracą intelektu i 

warunkowania. Jednak jeśli w imię intelektu ignorujemy popędy genetyczne bądź warunkowanie, możemy się 

znaleźć ostatecznie w emocjonalnej lodówce. 

 

 

 58

background image

NOWE PERSPEKTYWY 

 

Głos intelektu jest obdarzony dwiema niezwykłymi siłami. Po pierwsze może stanąć obok uczuć i porównywać je. 

Może obejmować dwie koncepcje i jednocześnie nie być związanym z żadną z nich. Może o  nich myśleć i nie 

gubić się w nich; może trzymać je na dystans i  decydować, jak dalej postępować.

 

Po drugie podróżuje w czasie. Może stanąć obok teraźniejszości, „wskoczyć" w możliwą (i prawdopodobną) 

przyszłość i z tej perspektywy ocenić, czy twoje zamiary są słuszne. Może wyobrażać sobie różne przyszłe 

scenariusze. Może podróżować w przeszłość i korzystać z pomocy tego doświadczenia.

 

Na przykład chłopak spotyka na przyjęciu dziewczynę. Flirtuje z nią, ona flirtuje z nim. Tymczasem dziewczyna 

już ma dużego, muskularnego przyjaciela. Chłopak pamięta, że ostatnim razem jej przyjaciel zabrał go na 

zewnątrz i sprawił porządne lanie. „No, dalej", szepcze głos instynktu, „będzie OK". Niemniej chłopak wyobraża 

sobie, co może się mu przytrafić, gdy przyjaciel dziewczyny się rozzłości, i pomimo seksualnego podniecenia 

postanawia flirtować z kimś innym.

 

Kobieta może być zauroczona żonatym mężczyzną, nawet wdać się z nim w romans, a następnie zdać sobie 

sprawę, że przed tym związkiem, opierającym się na tajemnicy i braku zaufania, nie ma żadnej przyszłości. Może 

też sobie uświadomić, że skoro mężczyzna oszukuje żonę, może oszukiwać także i ją.

 

Trudno jest utrzymać równowagę między intelektem a emocjami, ponieważ dokonują one oceny według różnych 

wartości. Emocje decydują, bazując na sile odczuć w teraźniejszości. Intelekt bierze pod uwagę długoterminowe 

scenariusze.

 

Głos intelektu może się znajdować poza czasem i śledzić możliwe konsekwencje. Zarówno głos uwarunkowany, 

jak i głos instynktu pochodzą z przeszłości i mogą zniekształcać obraz teraźniejszości. Przyczyn teraźniejszego 

problemu można poszukać w przeszłości, wskazać źle podjętą decyzję bądź ujrzeć narastający brak satysfakcji. 

Być może nie było to pojedyncze zdarzenie, lecz z wolna powstający wzorzec, wtedy niedostrzegalny, ale 

oczywisty, gdy się go widzi z perspektywy czasu. Gdybyśmy to mogli przewidzieć! Pozwala nam na to nasz 

intelekt — nie przewidujemy przyszłości ze wszystkimi jej szczegółami, możemy jednak określić prawdopodobne 

konsekwencje.

 

Wyobraź sobie czas w postaci długiej linii. Mówimy o długim i krótkim czasie, o zagłębianiu się w przeszłość i 

wybieganiu w przyszłość, o długości czasu. Bez względu na to, czym naprawdę jest czas, myślimy o nim w 

kategoriach długości. Głos intelektu jest naszym przewodnikiem w podróży w czasie, niczym doktor Who, 

ukazując nam prawdopodobną przyszłość i pomagając zrozumieć przeszłość.

 

Za pomocą intelektu potrafimy przyjąć różne perspektywy, wyobrażamy sobie, jak wyglądają sprawy z czyjegoś 

punktu widzenia, co stanowi podstawę empatii.

 

Nasza perspektywa jest nazywana w NLP pierwszą pozy-c j ą. Jest ona ważna i stanowi część naszej tożsamości, 

jeśliby jednak nie istniało nic więcej, bylibyśmy egoistycznymi potworami. Pierwszą pozycję przybieramy, zanim 

zaczniemy brać pod uwagę uczucia innych, więc jest ona związana z głosem instynktu. Opiera się na naszych 

potrzebach, punkcie widzenia i przekonaniach.

 

 59

Możemy przyjąć także drugą pozycję, identyfikując się tym samym z innymi. Rozwijamy ją dzięki 

społeczeństwu, rodzinie i kulturze, jest ona podstawą koleżeństwa. Osoba pozbawiona takich uczuć nie dba o 

innych — istnieją oni po to, by zaspokajać jej potrzeby i pragnienia. Zazwyczaj zyskuje miano psychopaty bądź 

socjopaty. Tak więc druga pozycja wywodzi się ze wspólnego doświadczenia społecznego i jest związana z 

głosem uwarunkowanym.

 

background image

Trzecia pozycja bierze swój początek w głosie intelektu. Nie polega na przyjmowaniu czyjegoś punktu widzenia, 

lecz na całościowym uwzględnianiu innego punktu widzenia i ocenie z różnych perspektyw. 

 

PRAWA I OBOWIĄZKI 

 

Zazwyczaj głos intelektu ma dużo do powiedzenia na temat praw i obowiązków. Wszyscy chętnie ustalamy swoje 

prawa, mniej chętnie natomiast przyjmujemy na siebie obowiązki. Niemniej wszyscy posiadamy jedno i drugie, 

co jest przyczyną sporów niejednej pary.

 

Mamy tutaj też do czynienia z pewnym typowym zróżnicowaniem między płciami. Mężczyźni mają skłonność do 

podkreślania praw. Bardziej niż kobiety cenią niezależność, a prawa to coś, co określa ciebie jako niezależną 

jednostkę — posiadasz je, będąc po prostu sobą. Znamy mężczyzn, którzy zakładają, że ponieważ cały dzień 

pracują poza domem, mają prawo po pracy do późna przesiadywać z kolegami w barze. Takie prawa jednak nie 

cieszą się jednakowym uznaniem ze strony obu partnerów.

 

Kobiety z kolei bardziej skłaniają się ku obowiązkom, ponieważ obowiązek to sposób reagowania na drugą osobę, 

a kobieta przedkłada związki z innymi nad męskie wartości (siłę, władzę i niezależność). Zatem podczas gdy 

prawa bardziej dotyczą niezależności, obowiązki mają większy związek z relacjami interpersonalnymi. 

Niemożliwa jest egzystencja bez praw bądź obowiązków. Posiadanie praw zakłada, że masz jakieś obowiązki, i 

odwrotnie. Mężczyźni często wpadają w pułapkę polegającą na tym, że uznają swoje prawa, zapominając 

jednocześnie o skojarzonych z nimi obowiązkach.

 

Związek przyznaje obu stronom równe prawa i obowiązki i warto je sobie wyjaśnić. Być może w myślach nie 

masz co do nich wątpliwości; prawa są jednak dawane w prezencie, a obowiązki przydzielane, więc obie strony 

muszą mieć w tej kwestii jasną sytuację. Jeśli uważasz, że masz jakieś określone prawo, a twój partner jest 

przeciwnego zdania, wówczas powstaje problem taki sam, jak wtedy, gdy w przeciwieństwie do partnera sądzisz, 

że ma on jakiś obowiązek.

 

Poeksperymentuj z tym ćwiczeniem: 

•  Jak sądzisz, jakie masz prawa w związku? Sporządź ich listę. 

•  Wyobraź sobie, że jesteś swoim partnerem. Przybierz jego perspektywę (druga pozycja). 

•  Czy z perspektywy partnera zgadzasz się z tą listą? 

•  Wróć do swojej perspektywy. Jakie obowiązki masz twoim zdaniem w stosunku do partnera? 

O co się troszczysz? 

Jakie prace domowe wykonujesz? 

Kto zarabia pieniądze? 

Kto się zajmuje finansami? 

Jakie są twoje inne obowiązki (według ciebie)? 

•  Sporządź listę swoich obowiązków. 

•  Z perspektywy partnera zastanów się, jakie jego zdaniem masz jeszcze obowiązki. 

•  Porównaj obie listy (trzecia pozycja). To może być bardzo interesujące. Jeśli istnieją między nimi duże 

rozbieżności, sprawdź je razem z partnerem. 

Tutaj także ważna jest równowaga. Pułapką dla mężczyzn jest to, że myślą o prawach, a zapominają o 

obowiązkach. W wypadku kobiet sytuacja jest odwrotna: zakładają istnienie obowiązków i zaniedbują idące z 

nimi w parze prawa. 

 

 
 60

background image

WIĘCEJ NIŻ SŁOWA 

 

Dobre porozumienie zaczyna się od głosu intelektu, lecz angażuje także pozostałe głosy. Możemy rozpocząć od 

zamiaru przekazania

 

czegoś (głos intelektu), a skończyć na zagorzałej kłótni, zastanawiając się, jak takie proste zagadnienie 

doprowadziło do sporu. Mogło do tego dojść na przykład w wyniku wstępowania na coraz wyższe poziomy 

logiczne. Bądź tu bardzo ostrożny — zawsze, gdy wchodzisz o jeden poziom wyżej, zwiększasz zagrożenie. Im 

wyższy poziom, tym więcej na nim emocji.

 

Załóżmy, że żona siedzi w salonie, kiedy wchodzi do niego jej mąż i mówi: „Ależ tu bałagan".

 

Może to być prosta obserwacja dotycząca otoczenia, ale życie nie jest tak proste. Żona doszukuje się w tej uwadze 

ukrytej krytyki. „Sprzątałam dziś rano", odpowiada.

 

Wydarzyły się dwie rzeczy. Kobieta przyjęła na siebie odpowiedzialność za stan pokoju i przeszła na poziom 

zachowań obronnych.

 

Jej mąż mógłby kontynuować tę eskalację i powiedzieć: „Cóż, jak widać, nie zrobiłaś tego wystarczająco 

dobrze!". (Mógłby również uznać, że po powrocie z pracy ma prawo siedzieć w posprzątanym pokoju).

 

W ten sposób kwestionowałby umiejętność utrzymywania przez żonę porządku w domu, która to umiejętność 

może stanowić dla niej istotną wartość.

 

Jej odpowiedź mogłaby więc brzmieć: „Lepiej by było, gdybyś mi więcej pomagał, a nie krytykował". (Nie 

akceptowałaby tym samym i jego prawa).

 

Doszlibyśmy do poziomu tożsamości, gdyby mężczyzna odpowiedział: „Uważasz, że jestem krytyczny w 

stosunku do ciebie? Przecież od tygodni nic ci o tym nie mówiłem (co oznaczałoby, że zauważył i myślał o tym). 

Nie bądź taka wrażliwa!".

 

Zatem zaczynając od otoczenia, znaleźliśmy się pośrodku bitwy na poziomie tożsamości — krytycyzm kontra 

wrażliwość.

 

Komunikacja polega na dzieleniu się i obejmuje znacznie więcej niż jedynie wymianę faktów. Tutaj sam głos 

intelektu nie wystarczy, pomyli bowiem informację z komunikacją. Informacja przekazuje jakąś treść, podczas 

gdy komunikacja to również znaczenie i wywieranie wpływu. Nie możemy nie komunikować — komunikacją jest 

nawet cisza. Znamy co najmniej jedną parę, u której cisza to zły znak. Kiedy żona jest cicho, jej mąż i dzieci 

chodzą koło niej na paluszkach niczym eksperci od ładunków wybuchowych czekający na nieuniknioną 

eksplozję.

 

Poprzez komunikację budujesz bądź rujnujesz swój związek. Nieporozumienia zdarzają się dlatego, że to, co się 

dzieje w naszej głowie, jest niewidoczne dla innych. Dobra komunikacja oznacza więc dwie sprawy:

 

1. Dzielenie się oczekiwaniami, przekonaniami i wartościami, wyjaśnianie własnego doświadczenia tak, by partner 

je rozumiał. Wszyscy oczekujemy, że inni będą się sprawnie poruszać po naszym świecie, ale mapę często 

zamykamy wewnątrz naszych głów. 

2. Zadawanie pytań tak, by zrozumieć oczekiwania i wartości partnera, by rzucić okiem na jego mapę i nie być 

skazanym na błądzenie po jego świecie. 

Komunikujemy się nie tylko za pomocą słów. Ton głosu oraz mowa ciała często mówią partnerowi, co znaczą 

nasze słowa. To dlatego na pytanie: „Kochasz mnie?" można odpowiedzieć: „Oczywiście, że cię kocham" i 

przekazać: „Jestem zły, że znowu mnie o to pytasz" albo „Jesteś w porządku" lub „Umarłbym, gdybyś odeszła", 

czy też jeszcze coś innego w zależności od zmian w tonie głosu lub mowie ciała.  

 61

background image

Słowa to tylko początek komunikacji.

 

Jeśli słowa i sygnały pozawerbalne przekazują odmienne komunikaty, wierzymy w te ostatnie. Możemy udawać, 

że reagujemy na słowa, a niekiedy, że nie zauważamy mowy ciała, ponieważ trudne i żenujące jest radzenie sobie 

z występującą między nimi niezgodnością. Głęboko w sobie jednak wiemy, że coś jest nie tak.

 

Robin Prior: Pamiętam, jak w dzieciństwie oglądałem westerny. Były to proste filmy, w których dobry bohater 

zawsze nosił biały kapelusz i był szarmancki wobec dam. Źli faceci zawsze nosili czarne kapelusze, byli 

nieogoleni i patrzyli na wszystkich spode łba. Na widok dobrych bohaterów chowali głowy w ramiona. Po 

upływie mniej więcej trzech czwartych filmu miała miejsce strzelanina między białymi a czarnymi kapeluszami. 

Wszyscy ukrywali się za budynkami, więc nikt nie mógł oddać celnego strzału w kierunku przeciwnika. W końcu 

zaczynali ze sobą rozmawiać. Zły facet zawsze obiecywał, że się podda, aby zachęcić dobrego bohatera do 

wyjścia z kryjówki. „W porządku Clint, masz mnie. Wychodzę, nie strzelaj". Następnie dobry charakter udawał, 

że się pokazuje. Wtedy zły facet wyskakiwał zza węgła i oddawał strzał, a dobry bohater, wykorzystując cały 

swój spryt, chował się błyskawicznie za murem, trafiając przy tym przeciwnika.

 

Wiele małżeństw, próbując rozwiązać swoje problemy, przyjmuje tę samą strategię. Co za tym idzie, tylko jedno z 

małżonków może wygrać. Wygrana oznacza, że ktoś inny przegrywa, co może wyrządzić krzywdę związkowi. 

Do prawdziwej komunikacji potrzeba zaufania i pragnienia, by życie było lepsze dla was obojga. Jeśli 

komunikacja zamienia się w grę słów, słowny mecz tenisa, w którym jedno z was zwycięża, a drugie czuje się 

zdezorientowane i pokonane, wówczas oboje przegrywacie. 

 

Pytania 

 

Pytania to ważny sposób komunikacji. Pytania można zadawać na wiele sposobów. Oglądając reporterów i 

dziennikarzy zajmujących się polityką, zdajemy sobie sprawę, że zadawanie pytań może być niezmiernie trudne i 

że źle stawiane pytania mogą wywołać zniekształcone odpowiedzi.

 

Joseph 0'Connor: Pamiętam, jak kilka lat temu udzielałem wywiadu dla telewizji. Dziennikarka zadawała mi 

pytania, ja odpowiadałem, kamera pracowała. Wywiad przebiegł pomyślnie, byłem zadowolony. Następnie 

operator jeszcze raz sfilmował dziennikarkę zadającą pytania. Nakręcone ponownie fragmenty zastąpiły 

wcześniejsze pytania. Byłem zaskoczony, choć przecież miało to sens: kiedy widzisz w telewizji jakiś wywiad, 

zazwyczaj kamera jest skierowana na dziennikarza zadającego pytanie, a następnie na człowieka udzielającego 

odpowiedzi. Technika ta nie byłaby zła, gdyby powtórnie nakręcone pytania były takie same jak te, na które 

odpowiadałem. Tymczasem były one nieco inne, w wyniku czego powstał wywiad, w którym wypowiadałem się 

wymijająco; nie odpowiadałem na zadawane mi pytania.

 

W związkach można się doszukać podobnej sytuacji. Bywa, że pytanie, na które odpowiada nasz partner, nie jest 

tym samym pytaniem, które zadajemy. Jakość zadawanych pytań w związku wpływa na to, jak bardzo potrafisz 

się zbliżyć do partnera i jak duże zaufanie może powstać między wami.

 

Istnieją dwa powody zadawania pytań. Po pierwsze pytania prowadzą do ustalenia prawdy i zrozumienia tego, co 

się dzieje z drugą osobą. Po drugie nakłaniają partnera do powiedzenia tego, czego od niego oczekujemy, co 

będzie nam odpowiadało. Pierwszy powód jest uczciwy, drugi natomiast nieszczery i manipulacyjny. Jednak 

największym błędem popełnianym przez manipulatorów nie jest sama manipulacja, lecz ich zachowanie 

następujące po odpowiedzi, traktujące ją tak, jakby to była prawda. 

 

 62

background image

 W takim wypadku rozumowanie przybiera następujący tok: „Skoro już nakłoniłem kogoś do tego, żeby mi 

powiedział, że mnie kocha, mogę się zachowywać tak, jakby mnie kochał" albo „Skoro zmusiłem kogoś do tego, 

żeby powiedział, że będzie mi wierny, mogę zakładać, iż tak rzeczywiście będzie, i zachowywać się tak, jakby to 

była prawda". Odpowiedź wymuszona manipulacyjnym pytaniem nie przedstawia sobą większej wartości.

 

Co różni manipulację od namowy bądź porady? Twoja intencja. Jeśli zadajesz pytania, aby komuś poradzić, by 

rozważył inne możliwości, jeśli chcesz mu pomóc, wówczas jest to porada. Jeśli tylko ty odniesiesz korzyści, to 

jest to manipulacja.

 

Gdy ważne jest gromadzenie informacji, istnieje siedem bardzo przydatnych w tym celu słów: „co", „gdzie", 

,jak", „kiedy", „który", „kto" i „dlaczego". „Tak" bądź „nie" nie są dobrą odpowiedzią na pytania, które się od 

nich zaczynają. Potrzebna jest tutaj rozwinięta odpowiedź. Jeśli zapewnisz partnerowi swobodę odpowiedzi, jeśli 

nie popędzasz go dodatkowymi pytaniami, wówczas tych siedem słów doprowadzi do uzyskania wielu informacji. 

Bądź jednak ostrożny z pytaniem „dlaczego". Jeśli jesteś ciekaw, po co ta ostrożność, odpowiedz sobie na 

następujące pytania:

 

•  Kiedy byłeś ostatni raz na wakacjach? 

•  Dokąd pojechałeś? 

•  Jaka była pogoda? 

•  W jakim biurze turystycznym dokonałeś rezerwacji? 

•  Na jak długo pojechałeś? 

•  Z kim pojechałeś? 

•  Dlaczego pojechałeś z tą osobą (osobami)? / Dlaczego pojechałeś sam? 

Pierwsze sześć pytań dotyczy faktów, a pytanie „dlaczego" uzasadnienia danej decyzji. Jakkolwiek jest to również 

użyteczna informacja, to jednak pytanie o nią może być postrzegane jako konfrontacja. Zmuszasz drugą osobę do 

usprawiedliwiania jej postępowania i decyzji. Pytanie to może być również odczytane jako krytyka, zwłaszcza 

podczas gorącej dyskusji.

 

Oczywiście, jeśli odpowiada to obu stronom, bądź krytyczny i oskarżycielski. Rozważ jednak możliwość użycia 

innych sformułowań zamiast słowa „dlaczego", na przykład: „Co się kryje za takim postępowaniem?", „Jak ma to 

według ciebie zadziałać?" albo „Co jest w tym takiego ważnego?". Różnica może się wydawać niewielka, jednak 

tutaj liczy się efekt. 

 

JĘZYK ZMYSŁÓW 

 

Zadajemy pytania, na które uzyskujemy odpowiedzi. Informacje zdobywamy także za pomocą naszych zmysłów. 

Bez nich nie mielibyśmy dowodów na istnienie czegokolwiek.

 

Zmysły wykorzystujemy w rozmaitym stopniu. Najczęściej dominuje wzrok, słuch i dotyk. Pozostałe dwa (smak i 

węch) odgrywają mniejszą rolę jako kanały zdobywania informacji, jakkolwiek nie zawsze. Na przykład szef 

kuchni czy kiper wina lub herbaty jest prawdopodobnie bardziej wrażliwy na smaki i zapachy niż przeciętni 

ludzie. Muzyk ma wyższe od średniej predyspozycje do rozpoznawania dźwięków. U reżysera czy innego artysty 

może występować dominacja zmysłu wzroku, a także umiejętność oderwania się od tego, co się dzieje, i 

przyjmowania obiektywnej pozycji.

 

Niezmiernie ważna jest dla nas dominacja danego zmysłu, co znajduje swój wyraz w stosowanym przez nas 

języku. Jeśli zapytasz kogoś z preferencjami wzrokowymi o to, jak było na wakacjach, prawdopodobnie opowie ci 

o wyglądzie miejsca, w którym mieszkał, o kolorycie krajobrazu, liczbie chmur i wystroju sypialni.  

 63

background image

Ktoś, kto jest bardziej zorientowany na zmysł słuchu, opowie ci pewnie o śpiewie ptaków, o tym, czy w 

miejscowych klubach nocnych było głośno, i o ludowej muzyce regionu. Osoba nastawiona na odczuwanie 

opowie o natężeniu ruchu ulicznego, o pogodzie i tłoku na plaży. W opowieściach większości osób wystąpi 

mieszanka bądź równowaga opisów sensorycznych.

 

Jak się to wiąże z relacjami? Czy wiesz, jakie są preferencje sensoryczne twojego partnera? Jeśli nie, być może 

ograniczasz efektywność waszej komunikacji. Oto krótka rozmowa męża i żony, których poznaliśmy wcześniej, 

znowu dotycząca nieposprzątanego domu.

 

— Ten dom wygląda nieporządnie. 

— Ale tak się czuję wygodnie. 

— Ale wyobraź sobie, że do drzwi dzwoni ktoś z naszych przyjaciół i widzi go w tym stanie. 

— Wiedziałby, że panuje tu swobodna atmosfera. 

— Jak można być tak ślepym na taki bałagan? 

— Można, tylko trzeba być bardziej na luzie względem siebie. 

Oboje mówią o tym samym, o stanie ich domu, dokonując jednak innej interpretacji znaczeniowej. Jedno z nich 

widzi bałagan oznaczający niechlujstwo, drugie czuje wygodę i miłość. Nie zgadzają się, ponieważ żadne z nich 

nie posługuje się językiem sensorycznym swego partnera. Nie mogą się zrozumieć.

 

Bardzo często się zdarza, że jedna osoba nie znosi bałaganu, podczas gdy druga dosłownie go nie zauważa. Jak 

długo jest mu z tym wygodnie albo jest zbyt zajęty, by zastanowić się bądź porozmawiać o posprzątaniu pokoju, 

tak długo się tym nie martwi. W takiej sytuacji najlepiej do niego dotrzeć za pomocą jego języka sensoryczne-go. 

Musiałbyś więc powiedzieć na przykład: „Wiem, że nie przykładasz większej wagi do wyglądu pokoju, ale dla 

mnie jest to tak, jakbym siedział na twardym krześle. Po prostu jest mi z tym niewygodnie". Każdy, kto ma 

choćby lekkie preferencje czuciowe, natychmiast to zrozumie. Stanie się to dla niego tak prawdziwe, jak nigdy do 

tej pory. Komuś, kto zwraca większą uwagę na zmysł słuchu, możesz powiedzieć: „Wiem, że nie słuchasz mnie, 

gdy mówię, że w pokoju jest bałagan, ale dla mnie to jest jak słuchanie płyty, z której płynie fałszywa i 

nierytmiczna muzyka. Działa mi to na nerwy".

 

Porządek wydaje się błahostką w dobrym funkcjonowaniu związku, jednak właśnie takie drobnostki są 

najbardziej denerwujące, ponieważ często wywodzą się z tych samych źródeł co większe nieporozumienia oraz 

częściej się zdarzają. Kiedy czujesz, że nie spotkasz się ze zrozumieniem w pomniejszych sprawach, możesz 

zrezygnować z poszukiwania porozumienia w bardziej istotnych kwestiach.

 

W chwili gdy nie musisz zwracać uwagi na treść, posłuchaj, jak twój partner rozmawia z innymi. Czy możesz 

skojarzyć słowa, których używa, z którymś z pięciu zmysłów? Z biegiem czasu może uda ci się określić jego 

preferencje. Wówczas mów do niego tego rodzaju

 

słowami i zwracaj uwagę, czy zachodzi jakakolwiek zmiana bądź poprawa w twojej umiejętności rozumienia i 

bycia zrozumianym. Może się zdarzyć, że zamiast: „Czy rozumiesz, o co mi chodzi?" lepiej będzie powiedzieć: 

„Chciałbym, żebyś wiedział, co czuję".

 

Preferencje sensoryczne odgrywają także ważną rolę w aktywności seksualnej i wyrażaniu uczuć. Zatem bez 
większego zaskoczenia stwierdzamy, że osoby, u których dominuje zmysł wzroku, wolą stymulację wzrokową 
jako części gry wstępnej. Inni preferują słowa bądź dotyk. Jeśli twój partner jest wzrokowcem, wówczas ważny 
będzie twój strój i wygląd. Jeśli zwraca większą uwagę na słowa, wtedy to, co i jak mówisz, będzie wpływało na 
poziom jego stymulacji. Jeśli ważny jest dotyk... cóż, dotyk zawsze jest istotny, jednak dla jednych bywa bardziej 
istotny niż dla innych. 

 64

background image

 

ROZDZIAŁ 

 

INTELIGENTNA HARMONIA 

 
Jaki rodzaj harmonii tworzą nasze trzy głosy? Rzadko się zdarza, żeby któryś z nich miał partię solową, choć w 

zależności od warunków, może dominować. Przypominają też kolory na palecie: głęboka czerwień to głos 

instynktu, niebieski — głos uwarunkowany, bladozielony — głos intelektu. Jaki obraz możesz namalować? 

Każdy posiada własną harmonię. Każdy maluje swój obraz, nie istnieją bowiem sztywne zdolności, lecz płynne 

rodzaje inteligencji. Kiedy stworzą dobrą kombinację, jesteś inteligentny seksualnie, emocjonalnie, społecznie i 

intelektualnie.

 

Każdy głos posiada charakterystyczne dla siebie słabości. Głos genetyczny dba jedynie o chwilę i natychmiastową 

gratyfikację. Głos uwarunkowany kumuluje w sobie wszystkie słabości, krótkowzroczność i hermetyczność 

społeczeństwa, kultury i rodziny, a także ograniczające przekonania, jakie masz na swój temat, oraz błędne 

wnioski, do których one prowadzą. Głos intelektu sam w sobie jest suchy, mało ekscytujący i dostarcza 

odpowiedzi opartych jedynie na jakości dostępnych mu informacji. Pozostawiony sobie przypomina nie kończącą 

się robotę papierkową dla umysłu.

 

Każdy głos posiada także swoje silne strony. Głos instynktu jest obdarzony energią, zapałem i szybkością. Głos 

uwarunkowany obejmuje umiejętności społeczne, komunikacyjne oraz wzmacniające przekonania i wartości. 

Głos intelektu to zdolność oceny, bycia obiektywnym, podróży w czasie i ewaluacji. Łącząc je z emocjami i 

uczuciami, uzyskasz inteligentną harmonię.

 

Jak działa związek według modelu trzech głosów? Na czyjś widok odzywa się głos twojego instynktu. Szepcze ci 

o oczach ujrzanej osoby, jej kształtach, dźwięku jej głosu, wdzięku ruchów. 

 W żołądku czujesz kotłowaninę, jesteś podniecony, lekko się pocisz, nie możesz oderwać od niej oczu. 

Odwracasz się, lecz twój wzrok znajduje drogę powrotną. Nieświadomie oceniasz, że według kryteriów 

atrakcyjności jesteście do siebie podobni. Nie tylko cię porusza, ale wydaje ci się znajoma, pasująca do twojego 

rodzinnego domu. To tak, jakbyś przygotowywał się na nią przez całe życie. Zaczynasz grę spojrzeń, by 

ustanowić wzajemne zauroczenie. Zawsze lubiłeś ten typ osób. Niby przypadkiem znajdujesz się w jej obecności. 

Zaczynasz rozmowę. Z biegiem czasu zauważasz, że wiele was łączy: światopogląd, to, co jest prawdziwe i 

ważne. Szukacie w życiu podobnych spraw. Dla niej związek znaczy to samo co dla ciebie. Lubi robić to, co ty, 

chodzi do miejsc, w których uwielbiasz przebywać. Wychodzicie razem. Czujesz się dobrze. Wydaje się, że 

pomagacie sobie nawzajem być w pełni tym, kim chcecie być. Czujecie się bardziej kompletni. W chłodnym 

świetle dnia obiektywnie oceniasz, że może się wam udać. Twoje trzy głosy są zadowolone, wspólnie śpiewają w 

zgodzie z trzema głosami drugiej osoby. Owa wspólnota wydaje się nieprzerwana. Życie nie jest jednak takie 

proste.

 

Związek nie ma przyszłości bez pewnego stopnia zaufania. Najbardziej satysfakcjonujący związek oznacza 

dzielenie się, uczenie się partnera, mówienie o sobie. Pozwalasz wejść drugiej osobie do swojego życia, 

początkowo uchylając drzwi, a potem, kiedy rozwinie się zaufanie, otwierając je na oścież. W ten sam sposób 

powoli poznajesz partnera.  

 

 65

background image

Nigdy nie mówi się o sobie wszystkiego, jednak zaufanie oznacza uczciwość w kwestii tego, co chce się 

powiedzieć, oraz otwartość na to, co was oboje niepokoi, co jest dla was w związku ważne. Zaufanie nie jest 

potrzebne do współżycia płciowego —■ głos instynktu jako taki go nie potrzebuje. Zaufanie jest niezbędne 

wtedy, gdy seks ma być czymś więcej niż tylko fizyczną przyjemnością i gdy druga osoba ma być kimś więcej niż 

tylko źródłem fizycznego zaspokojenia.

 

Słowo „zaufanie" pochodzi od staronordyckiego wyrazu oznaczającego „silny". Mówiąc inaczej, zaufanie 

powstaje wtedy, gdy wierzymy, że możemy polegać na sile drugiej osoby, która nas podtrzyma; nie upuści nas ani 

nie zawiedzie. „Zaufanie" i „prawdziwy" (ang. trust true) mają ten sam rdzeń. To, czemu ufamy, staje się dla nas 

prawdziwe, a temu, co jest prawdziwe, ufamy. Bardzo rzadko ufamy komuś od zaraz, narastanie zaufania musi 

potrwać. Rozwijanie zaufania jest jak wychowywanie dzieci: w miarę jak udowadniają, że można im ufać, dajemy 

im coraz więcej swobody. Sprawdzamy drugą osobę, żeby się przekonać, że nas nie zawiedzie, niekoniecznie 

poddając ją ciężkiej próbie, lecz przypatrując się, jak sobie radzi z życiem.

 

Z zaufaniem zawsze wiąże się pewne ryzyko. To dlatego jest ono tak cenne. Jak buduje się związek oparty na 

zaufaniu? Skąd wiadomo, że druga osoba jest szczera, że mówi to, co myśli? Skąd wiadomo, że mówi prawdę, to, 

co naprawdę czuje, a nie to, co chcesz usłyszeć, bądź — co gorsza — snuje pasmo kłamstw, aby ukryć to, co 

naprawdę myśli? Żeby w pełni wejść w związek, choćby nawet na krótko, musimy się czuć bezpieczni. Zaufanie 

stwarza poczucie bezpieczeństwa.

 

Szara rzeczywistość pokazuje, że nie zawsze można wszystkim ufać. Nierozsądnie jest ufać od zaraz i bez 

ograniczeń. W kwestii zaufania nie ma prostych odpowiedzi, istnieje jednak kilka pożytecznych podstawowych 

reguł, według których możemy postępować.

 

Po pierwsze zaufanie musi mieć granice. Zaufanie bez granic nie jest zaufaniem, ale bezmierną otwartością. 

Zaufanie trzeba sobie zdobyć, musi być uczciwie zapracowane, by miało znaczenie. Mówiliśmy już o tym, jak 

ustalać granice tolerancji: co, ile razy i jak długo można znosić (zob. s. 98). Niekiedy musisz zadecydować, że 

dasz sobie radę albo że musisz odejść. Powinieneś odpowiedzieć na pytanie: „Czy jestem przygotowany na to, by 

pozostać w tym związku, jeśli nic się nie zmieni?". To najgorszy scenariusz. Jeśli jesteś — zostań. Jeśli nie — 

musisz odejść.

 

Ponadto zaufanie to nie jest stan „wszystko albo nic". Możesz ufać w pewnych obszarach, podczas gdy w innych 

nie. Są osoby, którym możesz zaufać w sytuacji, gdy w grę wchodzą twoje pieniądze, ale nie wtedy, gdy chodzi o 

twojego partnera. Innym możesz zaufać w kwestii partnera, ale nie podjąłbyś się z nimi ryzykownych działań.

 

Po drugie należy oddzielić zaufanie od kontaktu, uczucia, a zwłaszcza od seksualnego zauroczenia. Joseph 

O'Connor: Doskonale pamiętam swoich dwóch znajomych. Byli świetnymi towarzyszami, bardzo ich lubiłem i 

uwielbiałem z nimi przebywać. W wielu wypadkach nie można jednak było na nich polegać i nigdy im nie 

ufałem. Nie należy mylić zaufania z pragnieniem, by komuś zaufać. Zdarza się, że chcemy zaufać drugiej osobie, 

bo jest atrakcyjna, czarująca i miło jest być w jej towarzystwie, ale to są jej cechy. Przyjmij je i ciesz się nimi, 

lecz nie ufaj komuś tylko dlatego, że masz na to chęć.

 

Po trzecie zaufanie rozwija się w miarę upływu czasu, a nie dlatego, że ktoś coś zrobił bądź powiedział. Zaufania 

nie można kupić, dajesz je za darmo albo ktoś sobie na nie w jakiś sposób zasługuje. Kiedy komuś ufasz, po 

części oznacza to, że jest on lojalny, godny zaufania, w widoczny sposób niezmienny. Kiedy jednego dnia coś 

obiecuje, drugiego jest tą samą osobą i dotrzymuje obietnicy.

 

 

 66

background image

Jest w tym pewien paradoks. Żeby być godnym zaufania, trzeba być elastycznym, trzeba się uczyć i mieć 

umiejętność zmieniania się. Dlaczego? Ponieważ życie nie jest ciągle takie samo, z dnia na dzień zmieniają się 

warunki, a my musimy się nauczyć zmieniać wraz z nimi, aby można było na nas polegać. Bez umiejętności 

zmiany jesteśmy zbyt sztywni, mało elastyczni, nie umiemy się przystosować do warunków. To tak, jak z 

drzewem, które się ugina pod naporem wiatru. Drzewa przeżywają i stoją na przekór wszystkim rodzajom pogody 

nie dlatego, że są sztywne i mało elastyczne, lecz dlatego, że poddają się warunkom zewnętrznym. Aby być 

godnym zaufania, musimy posiadać umiejętność odnawiania siebie. Wystrzegaj się ufności wobec ludzi, którzy są 

niezmiernie sztywni, muszą zawsze wszystko robić tak samo, oczekują, że zawsze będziesz się do nich 

przystosowywać, a nie, że będą brać i dawać.

 

Po czwarte zaufanie nie rozwinie się wtedy, gdy się boisz. Jeśli bywa, że obawiasz się drugiej osoby, tego, co 

może ci zrobić, to trudno jest jej zaufać i z reguły nie jest ona tego warta.

 

Ważne jest też, abyś traktował zaufanie jak swój skarb, którego nie należy wydawać lekką ręką. Zaufanie jest jak 

szklanka: kiedy się rozbije, nie można z niego stworzyć dokładnie tego samego, co przedtem. Na zaufanie się 

zapracowuje. Nigdy nie pozwól, by ktoś wprawiał ciebie w poczucie winy dlatego, że mu nie ufasz. To 

niebezpieczny sygnał. Każdy, kto się denerwuje bądź jest przewrażliwiony na punkcie ufania mu, może mieć coś 

do ukrycia.

 

Co zrobić w sytuacji, gdy ufasz komuś, a on cię mocno zawiedzie, w wyniku czego rozpada się wasz związek? To 

bardzo bolesne. Nie tylko tracisz drugą osobę i upragnioną relację, ale także twoja samoocena jest zagrożona. 

Tworząc samoocenę, polegamy na innych — im bardziej jesteśmy kochani i cenieni, tym lepiej się czujemy i tym 

silniejsza jest nasza samoocena. Niewielu z nas opierając się na własnej opinii na swój temat, wypracowało tak 

stabilną samoocenę, że zdanie innych pozostaje bez wpływu na nią.  

Zdrowa samoocena to równowaga między samopoznaniem, miłością do siebie a zważaniem na opinie innych. 

Przeglądamy się w nich jak w lustrach — widzimy siebie w innej perspektywie. Niektórzy stanowią jednak 

krzywe zwierciadła — nie oddają naszej prawdziwej wartości.

 

Jeśli ktoś cię poważnie oszuka, wydaje się, że musiał cię nisko cenić. Czy to oznacza, że jesteś mało 

wartościowy? Nie. To, że ktoś cię nie ceni, nie znaczy, że nie przedstawiasz sobą wartości. Po prostu z jakichś 

powodów dana osoba nie uważa cię za kogoś wartościowego, co więcej mówi o niej niż o tobie. Zerwanie 

związku nie znaczy, że odrzucona została twoja tożsamość, tylko że partnerowi trudno było obcować z tobą na 

innych poziomach — przekonań i wartości, zdolności, zachowania, czy nawet środowiska. Być może nie jest to 

osoba godna zaufania i oszukuje cię z sobie tylko znanych powodów, których tobie nigdy nie będzie dane poznać. 

Niezależnie od tego, jak bardzo źle postąpiła, miała ku temu według niej przekonywający powód. Dokonała 

wyboru, który jej się wydawał z jakiejś dziwnej przyczyny sensowny. Wszyscy dokonujemy wyborów, które są 

według nas najlepsze w postrzeganym przez nas świecie. Niemniej jednak niektórzy dysponują wypaczonym 

obrazem świata, tak jakby byli krzywymi zwierciadłami, w związku z czym im się wydaje on inny niż tobie lub 

większości pozostałych osób.

 

Być może zostałeś oszukany, choć nie zauważyłeś wcześniej żadnych zapowiedzi. Zaczynasz kwestionować 

swoją umiejętność oceny i tracisz pewność siebie. Jak mogłeś być aż tak głupi? Jak będziesz mógł komukolwiek 

ponownie zaufać? Potrzebujesz czasu, żeby wyzdrowieć. Kiedy ostygnie pierwszy ból, możesz zaangażować głos 

swojego intelektu, by pomógł ci zrozumieć, co się stało. 

 

 67

background image

 Musisz zadać sobie kilka trudnych pytań:

 

•  Dlaczego ja? 

Czy zrobiłem coś, przez co łatwiej mu było mnie oszukać? 

•  Dlaczego teraz? 

Co takiego się wydarzyło ostatnio w moim życiu bądź jakie zmiany w nim zaszły, że zostałem oszukany właśnie 

teraz, a nie kiedy indziej? 

•  Dlaczego kłamał? 

Jak postrzega świat, w którym żyje, skoro — przynajmniej w jego oczach — znalazł w nim usprawiedliwienie 

swego postępowania? 

Nie zgodzisz się z nim, ale przynajmniej zrozumiesz tok jego myślenia. 

• Czy znajdą się jakiekolwiek powody, dla których chciałbym raczej uwierzyć mu, niż być bardziej ostrożnym? 

Te pytania pomogą ci nauczyć się czegoś na podstawie własnego doświadczenia, tak by już więcej taka sytuacja 

się nie powtórzyła.

 

Jak można wyrobić w sobie wyczucie, kiedy zaufać? Wszyscy jesteśmy obdarzeni intuicją dotyczącą tego, kto jest 

wart naszego zaufania — to szósty zmysł. Mówiąc ogólnie, intuicja u kobiet jest lepiej rozwinięta, albowiem — 

jako słabsze fizycznie — musiały się lepiej dostrajać do nastrojów i postaw mężczyzn. Stały się więc lepsze w 

odczytywaniu i rozumieniu komunikatów przekazywanych za pomocą mowy ciała i barwy głosu. Nawet w czasie, 

gdy porozumiewano się pomrukami, różne odgłosy miały różne znaczenie. Kobiety osiągnęły wyższy stopień 

mistrzostwa w zbieraniu informacji za pomocą zmysłów, ich natychmiastowym opracowywaniu i nadawaniu im 

znaczenia. Niemniej każdy z nas posiada tę samą wiedzę. Często nazywa się ją przeczuciem. To umiejętność 

wychwytywania zmian we wzorcu, odchyleń od normy, i odczytywania ich znaczenia. Umiejętność tę stosujemy 

w naszych związkach, choć niekiedy decydujemy się ignorować te sygnały, albowiem nie wiemy, jak mamy na 

nie zareagować.

 

Intuicja nie tylko trzyma cię z dala od trudnych relacji, ale także dodaje pewności co do wejścia w związek. 

Intuicja cię ochrania. Jak zatem powstaje?

 

Najpierw daj sobie trochę przestrzeni umysłowej, a więc nie ufaj nikomu bezgranicznie. Nie zakładaj, że każdy 

jest godny zaufania. Pozwól, by na twoje zaufanie trzeba było zapracować. Z drugiej strony nie zakładaj z góry, 

że nikomu nie należy ufać. Wszyscy jesteśmy inni. Zawód, który sprawił ci jeden partner, nie oznacza, że 

następny zrobi to samo. Jedyną wspólną cechą twoich partnerów może być to, że uważają cię za kogoś 

atrakcyjnego.

 

Bez nadmiernych oczekiwań i uprzedzeń będziesz bardziej otwarty na to, by zobaczyć, usłyszeć i poczuć w danej 

chwili drugą osobę. Naprawdę zwracaj na nią uwagę. Jaka jest mowa jej ciała? Czy współgra z jej słowami? Nie 

sądzimy, by można było odnaleźć w mowie ciała jakieś uniwersalne sygnały świadczące o kłamstwie. Mówiąc

 

inaczej, kiedy ktoś krzyżuje ramiona, niekoniecznie musi to oznaczać, że przyjmuje postawę obronną. Jej znakiem 

może być zupełnie inny gest. Kiedy ktoś drapie się w nos, nie znaczy to automatycznie, że kłamie. Być może 

poczuł swędzenie. Mowa ciała nie posiada stałego znaczenia. Byłoby to zbyt wielkie uproszczenie. Niemniej 

jednak w mowie ciała danej osoby występują pewne prawidłowości. Aby je interpretować, musisz je najpierw 

poznać, przyjrzeć się im i posłuchać ich w różnych warunkach, żeby wyłonić wzorce. Na przykład jeśli 

zauważysz, że partner, kiedy kłamie, przenosi ciężar ciała na prawą nogę, bądź podejrzliwy, gdy zobaczysz, że 

robi to podczas rozmowy z tobą.

 

Jak odczytujemy i interpretujemy mowę ciała i charakterystykę głosu innych osób? 

 68

background image

 Już to robisz. Jeśli masz partnera, wiesz, kiedy zmienia się jego nastrój i co ta zmiana oznacza. Bez szczególnego 

nastawienia na wyłapywanie zmian zauważasz je w zachowaniu, może jest to jakiś szczegół w stawianiu kroków, 

w sposobie podnoszenia gazety, nabierania powietrza; to tysiące niuansów, które mówią ci, że coś się zmienia.

 

Ścisz telewizor i pomyśl, co możesz powiedzieć o osobach widocznych na ekranie i o stanie, w jakim się 

znajdują, na podstawie wyrazu ich twarzy. Kiedy rozmawiasz przez telefon, zauważ, do jakiego stopnia 

interpretujesz znaczenia nie na podstawie słów, lecz sposobu ich wypowiadania.

 

Oczy przekazują wiele informacji. Brak kontaktu wzrokowego często bywa postrzegany jako przejaw 

przebiegłości bądź nieszczerości. To może być prawda, choć niekoniecznie. Tak jak w wypadku innych sygnałów 

pozawerbalnych — ruch oczu jest kwestią indywidualną. Jednakże gdy ktoś zwraca oczy w dół i w lewo, 

najczęściej oznacza to, że zrywa kontakt wzrokowy w celu dokonania wewnętrznego dialogu. Jeśli kieruje oczy w 

dół w prawo, wówczas sprawdza swoje uczucia w kwestii omawianej sprawy. Mięsień skośny górny, który jest 

odpowiedzialny za ruch gałki ocznej ku dołowi, jest nazywany mięśniem patetycznym. Mówimy, że ktoś ma 

patetyczny wygląd, podczas gdy w rzeczywistości jest pogrążony w wewnętrznym sprawdzaniu swoich uczuć w 

jakiejś sprawie. Jeśli zauważasz, że twój rozmówca spuszcza oczy, daj mu czas na zastanowienie się nad tym,

 

o  czym rozmawiacie. W odpowiednim momencie podniesie wzrok i spojrzy ci w oczy. Więcej o tym, jak mowa 

ciała odzwierciedla nasze myślenie, znajdziesz w pozycjach dotyczących NLP, wymienionych na końcu tej 

książki.

 

Zwracaj uwagę na intuicję. Chociaż być może jej nie rozumiesz, to jednak nie zaniedbuj jej. Bywa, że nasi 

przyjaciele, którzy zostali oszukani, opisują to słowami: „Wtedy wydawało się to trochę dziwne, czułem się jakoś 

inaczej, ale nie zwracałem na to uwagi".

 

Uważaj na fakt, jak partner zachowuje się w stosunku do swojej rodziny i przyjaciół, zauważ, czy cieszy się 

zaufaniem innych. Osoba, która w przeszłości już kogoś zawiodła, może zawieść także ciebie.

 

Istnieją również pewne sygnały ostrzegawcze, które nakazują się zastanowić dwa razy zanim komuś zaufamy. W 

tym miejscu znowu trzeba pamiętać, że są to tylko uogólnienia, które niekoniecznie muszą mieć znaczenie. 

Według nas mogą one stanowić użyteczne wskazówki.

 

Zastanów się poważnie, zanim zaufasz osobie, która jest usztywniona. To może oznaczać, że nie umie się łatwo 

przystosować i że jest godna zaufania tylko wtedy, gdy pozostaje w niezmiennych warunkach.

 

 

 69

background image

Czy druga osoba sprawia, że się jej obawiasz? Czy wywołuje w tobie poczucie winy dlatego, że jej nie ufasz? 

Żadna z tych sytuacji nie jest bezpiecznym podłożem zaufania.

 

Związki uczuciowe mogą prowadzić do zdrady i zgorzknienia, ale również do radości, uczuciowości, miłości. 

Jesteśmy głęboko przekonani, że są warte naszego zachodu. 

Jak ty możesz być godny zaufania? W czym się kryje tajemnica odpowiedniej informacji pozawerbalnej? Bądź 

szczery. Znaj swoje granice. Zdecyduj, czym się chcesz dzielić, i rób to. Mów partnerowi o swoich uczuciach. Nie 

musisz mu opowiadać o wszystkim, co czujesz, cokolwiek jednak postanowisz, bądź uczciwy. W innym wypadku 

zadziała intuicja twojego partnera. Kiedy jesteś uczciwy, mowa twojego ciała jest zgodna ze słowami. 

 

RÓWNOWAŻENIE GŁOSÓW W PODROŻY PRZEZ ZWIĄZEK 

 

Kiedy między głosami panuje inteligentna harmonia, w tobie również dominuje spójność, różne części ciebie 

współpracują ze sobą, tworząc przepiękną tkaninę, której barwy pasują do siebie. Spójność, podobnie jak 

zaufanie, to nie stan „wszystko albo nic" — można być bardziej lub mniej spójnym. Poniższe ćwiczenie bada, 

skąd wiesz, że jest w tobie spójność w związku z drugą osobą, a także poziom tej spójności, który mówi 

jednocześnie, jaki jest poziom twojego zaufania do partnera.

 

Pomyśl o sytuacji (jeśli chcesz, może ona dotyczyć związku, ale nie jest to konieczne), kiedy byłeś przekonany, 

że to, co robisz, jest dla ciebie korzystne. Być może doskonaliłeś jakąś umiejętność bądź po prostu dobrze się 

bawiłeś pochłonięty tym, na co miałeś ochotę. 

Przeżyj to jeszcze raz, zamykając w miarę potrzeby oczy, żeby sytuacja była jak najbardziej realistyczna. Bądź 

tam znowu i patrz własnymi oczami. 

Teraz stań obok, ujrzyj siebie w tej sytuacji bądź spójrz z innej perspektywy niż wtedy. 

Odtwórz wszystkie odgłosy, które towarzyszyły tej sytuacji. Usłysz głosy w tle, inne dźwięki, to, co mówił ci twój 

wewnętrzny głos, muzykę, która być może wtedy grała, wszystkie pozostałe brzmienia. 

Odtwórz wszystkie smaki i zapachy. 

Co czujesz, kiedy to robisz? 

Zrób to samo z dwiema innymi sytuacjami, w których czułeś spójność swoich działań bądź decyzji. 

Zastanów się nad wszystkimi trzema sytuacjami. 

Co było w nich wspólnego? 

Co musiało w nich (w tobie) być, żebyś odczuwał spójność? 

Mogło to być konkretne, trudne do sklasyfikowania uczucie. Mogła to być jakaś cecha obrazu bądź dźwięku albo 

tonu twojego głosu, kiedy coś do siebie mówiłeś. 

Spróbuj świadomie stworzyć ten sam sygnał. Jeśli ci się to udało, to znak, że nie jest to sygnał godny zaufania. 

Aby tak było, powinien być szczerą ekspresją; musisz umieć określić różnicę między tym, co jest prawdziwe, a 

tym, co sam tworzysz. Jeśli potrafisz świadomie udawać ten sygnał i odtwarzać go dzięki własnej woli tak, że nie 

widzisz różnicy między nim a rzeczywistą sytuacją, wówczas poszukaj innego doświadczenia, którego nie umiesz 

świadomie stworzyć. Może trudno to wyjaśnić, ale dla ciebie to będzie jasne. 

To znak, że twoje postępowanie jest spójne. Niech spójność stanie się twoim przyjacielem. Zauważaj, kiedy się 

pojawia. Teraz, kiedy już ją poznałeś, będzie ci łatwiej ją dostrzec i zwracać na nią uwagę. Jest ona niczym 

szczery doradca. Stanowi znak inteligencji emocjonalnej, a także świadczy o zaufaniu. 

Postępując tak samo, możesz poznać brak spójności. Pojawia się wtedy, gdy między głosami nie ma harmonii, 

gdy gdzieś pobrzmiewa fałszywa nuta, kiedy obraz nie jest taki, jak powinien, kiedy jeszcze nie ufasz drugiej 

osobie. 

 70

background image

Pomyśl o trzech sytuacjach, kiedy nie byłeś pewien, czy należy podjąć działanie, kiedy coś było nie tak. Postępuj 

tak jak poprzednio. 

Co było wspólnego w tych trzech sytuacjach? 

• Uczucie? 

•  Ton głosu? 

•  Jakość obrazu? 

Uczucie braku spójności może się stać twoim przyjacielem, powstrzymując cię przed pochopnym podejmowaniem 

decyzji, których później możesz żałować. Często zdajemy sobie sprawę z braku spójności, lecz jeden z naszych 

głosów zachęca nas, żebyśmy się nie zagłębiali w tę kwestię — to zwycięstwo myślenia życzeniowego nad 

rzeczywistością. 

Jeśli wiesz, że brakuje ci spójności, musisz się zastanowić, czego ci potrzeba, by ją osiągnąć. 

•  Co musisz zrobić? 

•  Jakiej potrzebujesz informacji? 

Te sygnały nie znaczą, że wszystko się powiedzie. Kiedy jesteś spójny, możesz się poświęcić, dać z siebie to, co 

najlepsze w tej sytuacji. Ta jednak może się zmienić — spójność w danej chwili nie oznacza, że ten stan będzie 

trwać zawsze. 

Wartość zastanawiania się nad spójnością polega na tym, że uruchamia ono wszystkie twoje zasoby — nie tylko 

intelekt, warunkowanie i instynkty, ale także zasoby nieświadome. Nie możesz go udawać ani kontrolować, stąd 

mniejsze szansę na oszukanie siebie, mylenie tego, co chcesz, żeby się wydarzyło, z tym, czego się obawiasz, że 

się wydarzy. 

Pomyśl o partnerze z przeszłości i zauważ, co wywołuje jego wspomnienie. 

•  Czy byłeś spójny? 

•  Czy oddałeś siebie? 

•  Czy ufałeś mu? 

Wyobraź sobie, że znowu jesteście razem, i zauważ wywołane tym sygnały. Może to być sygnał, który w 

przeszłości też był obecny, ale postanowiłeś go zignorować. 

Jeśli teraz też jesteś w związku, przeprowadź podobny test. 

Wybierz związek, który wyzwala negatywne sygnały. Musisz się zorientować, co wywoływało twoją niespójność. 

Może byłeś nieszczęśliwy z jakiegoś powodu, może czegoś ci brakowało.

 

Przypomnij sobie czasy, gdy górę brał głos instynktu, kiedy najważniejsze było zauroczenie „biologiczne". 

Pozwól sobie w pełni wejść w tamten nastrój, stwórz obrazy, dźwięki i uczucia, które reprezentują głos twojego 

instynktu. 

Kiedy już będziesz w tym nastroju, pomyśl ponownie o partnerze i zauważ wszystkie sygnały spójności oraz jej 

braku. 

•  Czy sygnały są teraz bardziej wyraziste niż wtedy, gdy myślałeś ogólnie o tej osobie? 

•  Czy sygnały zwracają uwagę na to, że należy wprowadzić poprawki na poziomie atrakcyjności fizycznej, czy też 

problemu należy szukać gdzie indziej? 

Wykonaj teraz to samo ćwiczenie z wykorzystaniem głosu uwarunkowanego. Odtwórz nastrój w oparciu o obrazy, 

dźwięki i uczucia z przeszłości. Ponownie zauważ to, co jest dobre, i to, co jest złe. Jeśli coś jest nie tak, 

zastanów się, co to może być. 

•  Czy jest to jakieś przekonanie drugiej osoby, pod którym nie możesz się podpisać bądź z którym nie możesz się 

pogodzić? 

•  Czy to przekonanie zmusza cię do przyjęcia roli, której nie chcesz? 

 

 71

background image

Możesz dojść do wniosku, że różnica to coś, o czym można rozmawiać, co można rozwiązać wtedy, gdy jest 

zdefiniowana. 

Przejdź do nastroju i stanu typowego dla ciebie na najbardziej logicznym poziomie. Stań się uosobieniem 

zdrowego rozsądku i przyjrzyj się drugiej osobie. Posiadając informacje zebrane przez pozostałe dwa głosy, 

możesz zaufać swojemu wyczuciu i sygnałom świadczącym o tym, że coś jest dobre bądź nie, które powiedzą ci, 

jaki będzie dla ciebie ten związek. Twoja inteligencja podpowie ci, czego ci potrzeba do szczęścia. 

Pomysły te możesz zastosować do wszystkich aspektów swojego związku. Robin Prior: Kupowaliśmy ostatnio z 

żoną dom. Kiedy postanowiliśmy się przeprowadzić, usiedliśmy nad mapą i wybraliśmy kilka miejsc, które 

uznaliśmy za odpowiednie. Spełniały one nasze kryteria dotyczące dogodnego dojazdu do pracy, przyjaciół i 

rodziny, bliskości otwartej przestrzeni i morza, jakości szkół i cen nieruchomości. Proces ten był zdominowany 

przez nasz intelekt.

 

Następnie spędzaliśmy weekendy w niektórych wybranych przez nas miejscach, aby przekonać się, czy dobrze się 

w nich czujemy. Ten proces w znacznej mierze polegał na obserwowaniu wewnętrznych sygnałów świadczących 

o tym, że miejsce jest przyjazne, że uda się nam przystosować do lokalnej społeczności, która wygląda na 

szczęśliwą, że czujemy się tu „zadomowieni". Miejsca i zamieszkujący je ludzie promieniują przekonaniami i 

wartościami, które są dla nich wspólne. Osoby żyjące w Midlands mają inne przekonania niż osoby 

zamieszkujące Kornwalię. Posiadają też zupełnie inne poczucie tożsamości.

 

Dokonawszy uporządkowania miejsc według podpowiedzi głosu uwarunkowanego, przywołaliśmy z powrotem 

głos naszego intelektu, zastanawiając się, na co możemy sobie pozwolić, co powinien posiadać nasz nowy dom, 

jak powinien być zlokalizowany względem miejsc użyteczności publicznej, jak wyglądałyby przejazdy i koszty 

utrzymania.

 

Następnie obejrzeliśmy kilka nieruchomości. Po przyjeździe na miejsce natychmiast wiedziałem, czy jest ono 

odpowiednie. W chwili, gdy dom „oddawał mi spojrzenie", wiedziałem, czy są w nim echa przeszłości i przyjazne 

fluidy, które mnie do niego ciepło nastrajały. Moja żona odbierała podobne (choć nie takie same) informacje 

wewnętrzne.

 

Następnie wchodziliśmy do niektórych domów. W tym momencie głos instynktu i głos intelektu rozpoczynały 

walkę. Mimo że nie zdawałem sobie wtedy z tego sprawy, moje podstawowe popędy badały teren, na którym 

znajdował się dom, pod względem bezpieczeństwa, co było ważne, ponieważ mieliśmy małe dzieci. Czy dom stoi 

na wzniesieniu? Czy jest wyeksponowany? Schowany? Te kryteria przyćmiły poczucie wygody, o którym mówił 

głos uwarunkowany. Moja żona sprawdzała, czy ogród jest wystarczająco bezpieczny, by mogły się w nim bawić 

dzieci. Czy kuchnia jest czysta? Łazienka higieniczna? Czy sypialnie są położone na tyle blisko siebie, by można 

było szybko dotrzeć do dzieci, gdyby w nocy działo się coś złego?

 

 72

Zebrawszy informacje, odchodziliśmy, a do rozmowy włączały się na nowo głosy naszego intelektu. Kiedy 

znajdowaliśmy dom, który spełniał kryteria dyktowane nam przez zdrowy rozsądek, pilnowaliśmy, by brać pod 

uwagę nasze głosy instynktu i głosy uwarunkowane. Bywało, że włączały się do dyskusji, mówiąc: „Tak, wiem, 

że to jest blisko głównej drogi, ale to dla mnie takie wygodne" albo „Wiem, że to jest daleko od szkoły, ale 

pomyśl tylko, jaki tu jest piękny ogród". W związkach głos intelektu ma najlepsze zastosowanie do zrozumienia 

pozostałych dwóch głosów, przystosowania się do nich i do spokojnej, wyważonej oceny tego, co się 

najprawdopodobniej wydarzy. Z pomocą głosu intelektu można dobrze przewidzieć konsekwencje działań. W 

chwili zderzenia emocji i logiki najczęściej górę biorą emocje. Intelekt musi je informować, a nie zagłuszać. 

Zasługuje na możliwość wypowiedzi w kwestii każdego związku, w który wchodzisz.

 

background image

 

Robin Prior: Co miesiąc moja żona i ja odbywamy spotkania w kwestiach organizacyjnych, angażując wtedy 

głosy naszego intelektu. Lista omawianych zagadnień obejmuje nasz dom, dzieci, czas dla nas dwojga, nasze 

wyniki, plany i cele oraz finanse. Zostawiamy sobie też miejsce na inne kwestie. Bywa, że spotkania przebiegają 

w oschłej atmosferze, niemniej podtrzymują nasz kontakt. Wiemy, gdzie jesteśmy, co daje nam poczucie większej 

bliskości. 

 

 

 

 73

background image

 

ROZDZIAŁ 

 

ZWIĄZEK, KTÓREGO PRAGNIESZ 

 

CZEGO PRAGNĘ? 

 

To pytanie sprawia, że ciągle szukasz dobrego związku bądź poprawiasz ten, w którym jesteś. W jednym i drugim 

wypadku możemy sobie wyobrazić, że działamy lepiej. Wszyscy budzimy się z jakimś — choćby nawet nudnym 

— celem, a nikt się nie zastanawia: „Co mogę zrobić, żeby dzisiaj być naprawdę nieszczęśliwym?". 

Być może nie jesteś całkiem pewny, czego pragniesz od związku. Może masz niejasne poczucie niezadowolenia z 

życia. Jesteś sam, a chciałbyś mieć partnera. Widzisz innych w szczęśliwych związkach i zastanawiasz się, jak im 

się to udaje. Razem z partnerem daliście się złapać w błędne koło wzajemnego obwiniania się i frustracji. 

Zapomnieliście albo przestaliście doceniać magię, która was połączyła. Chcecie czegoś lepszego.

 

Dla osób stanowiących związek ważne są wspólne cele. Partnerzy mogą żyć ze sobą całymi latami, nie zdając 

sobie sprawy z tego, że pragną od związku czegoś zupełnie innego. Przyjmujemy życiowe wybory i cele jako coś 

oczywistego, a w zamian przesadnie się koncentrujemy na pomniejszych decyzjach w rodzaju: dokąd pojechać na 

tegoroczne wakacje. Te z kolei często ukazują dużą rozbieżność między celami partnerów, tym, czego oczekują 

od życia i związku.

 

Wakacje to doskonały przykład wartości i przekonań, które mogą doprowadzić do nieporozumień, a nawet 

gniewu między partnerami. Wszyscy pragniemy wakacji, chcemy jechać w jakieś inne miejsce i robić coś innego. 

Wspólną cechą wszystkich wakacji jest to, że stanowią odskocznię od normalnego życia. Odskocznię dokąd? 

Wakacje zajmują wysoką pozycję na listach sytuacji stresowych. Bywa, że wracamy z wyjazdu, na który tak się 

cieszyliśmy, w stanie wyczerpania, zadowoleni, że nasze życie znowu staje się „normalne".

 

Uważamy, że podstawowym testem dopasowania małżeństwa jest przede wszystkim porozumienie co do miejsca 

wakacji, a następnie wspólny wyjazd, miło spędzony czas oraz zadowolenie z pobytu. Wakacje to najlepszy 

moment, w którym można sprawdzić przekonania i wartości partnera. Na przykład jedno z partnerów pragnie 

odprężających wakacji nad morzem. Leżenie na plaży i bycie obsługiwanym to jego wyobrażenie raju na ziemi. 

Tymczasem drugie zanudziłoby się w ten sposób na śmierć. Wolałoby zasmakować przygody podczas safari.

 

To, jak podejmujecie decyzje, dużo mówi o waszych stylach komunikowania się i elastyczności. Znamy 

małżeństwa, które rozwiązywały ten odwieczny problem na różne sposoby. W jednym wypadku mąż i żona na 

zmianę decydowali o tym, dokąd wyjadą. W innym ona decydowała, a on wyrażał zgodę. W jeszcze innym 

partnerzy co roku odbywali wielkie spory, a potem dochodzili do kompromisu, który nie satysfakcjonował w 

pełni żadnego z nich. Byli też tacy, którzy spędzali wakacje osobno (nie mieli dzieci). Te wybory pokazują, jak 

partnerzy podejmują decyzje w codziennych sytuacjach.

 

 74

Czego pragniesz od związku? Zdarza się, że niechętnie myślimy w tych kategoriach o związkach i sprawach 

sercowych, przyjmując założenie, że powinny być one zupełnie spontaniczne i że oszustwem byłby jakikolwiek 

cel, który by im przyświecał. Odpowiemy na to następująco: wszystko, co robisz, ma jakiś cel, nawet to, że 

siedzisz bądź stoisz, czytasz tę książkę i wykonujesz przy tym szereg drobnych ruchów. Wszystko prowadzi do 

tego, by coś osiągnąć. Za chwilę odłożysz książkę i zaczniesz robić coś innego, czyli, mówiąc inaczej, będziesz 

zmierzał do osiągnięcia czegoś innego. Naszym działaniom zawsze przyświeca cel, nic na to nie poradzimy.  

background image

Im jest on lepiej sprecyzowany, tym bardziej prawdopodobne jest jego osiągnięcie. W innym wypadku równie 

dobrze mógłbyś powiedzieć: „Nie zależy mi na tym, jaki jest mój związek, jakiego mam partnera. Wszystko mi 

jedno". Jednak tak nie postępujemy, chcemy być zadowoleni. Nie idziemy celowo na randkę z piekła rodem, 

podczas której wszystko układa się na opak.

 

Są osoby, które niechętnie wyznaczają cele w związkach, bowiem nie chcą kusić losu. Są przekonane, że w 

chwili, gdy ujawnią swoje pragnienia, świat sprzysięgnie się przeciw nim, niczym okrutny rodzic, którego 

największą radością jest robienie swemu dziecku na złość. Jeden z naszych znajomych unika wyznaczania 

jakichkolwiek celów z tego właśnie powodu. Jego rodzice nagradzali go za powściągliwość, grzeczność, brak 

pragnień. Kiedy, będąc dzieckiem, bardzo czegoś chciał, nigdy tego nie dostawał. Stwierdzenie: „Za pomocą 

»chcę« niczego nie dostaniesz" stało się ich mantrą. Nic dziwnego, że unikał później wyznaczania sobie celów. 

Cele są częścią związku. Uściślają, czego pragniesz zarówno jako osoba, jak i partner w związku, a także tworzą 

możliwość rozwiązania problemów tam, gdzie wyznaczenie celu może wskazać drogę wyjścia z trudnej sytuacji. 

 

Czego pragniesz w związku? 

 

Podajemy kilka wskazówek. Po pierwsze: pamiętaj, by myśleć pozytywnie; o tym, czego chcesz, a nie o tym, 

czego nie chcesz. Kiedy zapytaliśmy naszą znajomą, czego pragnie w związku, odpowiedziała: „Nie chcę kogoś 

podobnego do mojego ostatniego chłopaka. To był arogancki typ, któremu na mnie nie zależało. Nie wiem, co w 

nim widziałam". Dokładnie wiedziała, czego nie chce, lecz wcale jej to nie pomogło w zdobyciu tego, czego 

chciała. Nie sądzimy, by wybrała swego chłopaka, mówiąc: „To jest arogancki typ, któremu nie będzie na mnie 

zależało. Zacznę się z nim umawiać i będę przeżywać okropne chwile. Ostatnio miałam zbyt wiele radości". Jeśli 

nie będzie wiedziała, czego naprawdę chce, może się okazać, że jest z kolejnym równie niedopasowanym — choć 

pod innymi względami — partnerem. Z taką sytuacją mamy do czynienia wtedy, gdy ktoś wybiera partnera tuż po 

rozpadzie poprzedniego związku. Często staje się nim osoba, która w jak najmniejszym stopniu przypomina 

swego poprzednika. Niestety, nowy partner posiada przeciwne wady. Kiedy wybierasz partnera natychmiast po 

stracie poprzedniego, prawdopodobnie znajdziesz w nim mnóstwo złych cech i nie będzie on wcale bliższy temu, 

czego pragniesz. Pamiętaj zatem, żeby myśleć o tym, czego chcesz, a nie o tym, czego unikasz. Na świecie jest 

tyle samo właściwych i niewłaściwych partnerów, a szczegółowe wyliczanie tego, czego nie chcesz, może trwać 

wieki. Życie jest zbyt krótkie, by znaleźć dobry związek na zasadzie prób i błędów. Jeśli więc zauważysz, że 

opisujesz związek, którego byś nie chciał, zadaj sobie pytanie: „Jeśli tego nie chcę, to czego chcę w zamian?" albo 

„Co mam zrobić, żeby nie popełnić znowu tego samego błędu?". 

Myślenie pozytywne to nie optymizm typowy dla tzw. efektu Pollyanny, choć optymizm jest tak samo 

realistyczny jak pesymizm. W obliczu nieznanej przyszłości najważniejsze jest to, co robisz dobrze. Wszyscy 

mamy skłonność do realizowania zamiarów, o których myślimy. Pociąga nas to i często to zdobywamy. Zapytaj 

jakiegokolwiek tenisistę, co się dzieje, gdy szepcze do siebie: „Nie mogę zepsuć tej piłki". O czym wtedy myśli? 

O zepsuciu piłki. Jaki obraz ma przed oczami? Uderzenie piłki wprost na siatkę. Co się często w takiej sytuacji 

dzieje? Mózg zapomina o słowach „nie mogę", słyszy „zepsuć piłki", a później gracz przeklina swój brak 

umiejętności. Tymczasem nie o brak umiejętności tu chodzi, lecz o sposób myślenia.

 

Już od dzieciństwa jesteśmy zdani na łaskę i niełaskę negatywnych myśli. „Nie rób tego...", „Nie rób tamtego...", 

„Nie dotykaj...". Według pewnych badań dziecko wychowywane w kulturze Europy Zachodniej słyszy dziewięć 

negatywnych uwag na jedną pozytywną.  

 75

background image

Zatem dorastając, stajemy się specjalistami w tym, czego nie wolno robić, i nierzadko zupełnie nie wiemy, co 

czynić w zamian. Oznacza to też, że na głos uwarunkowany składają się głównie zakazy, z czego wynika jego 

nadmiernie ograniczająca natura. Uczy się nas nie tego, jak mamy być dobrymi, lecz jak mamy nie być złymi 

obywatelami.

 

Drugie pytanie, jakie musimy sobie zadać w związku z naszymi celami, brzmi: „Skąd będę wiedział, że osiągam 

to, czego pragnę?". Najlepsze są dowody pozytywne.

 

Nigdy nie znajdziesz ostatecznego dowodu na to, że jesteś w związku swoich marzeń, ponieważ zarówno ty, jak i 

twój partner się zmieniacie. Trzeba więc stale pracować. Codziennie musisz budować związek, którego pragniesz, 

zaczynając od tego, co już masz. Dobry związek wymaga tworzenia, nie wchodzisz weń tak, jakbyś zapadał w 

sen. Na tej drodze istnieje jednak kilka znaków, które upewniają, że zmierzasz w dobrym kierunku.

 

Oto przykłady pozytywnych stwierdzeń:

 

•  Po spotkaniu z nim będę się czuć świetnie, będzie uważnie słuchać tego, co mówię. 

•  Będzie dbać o swój wygląd. 

•  Będzie fantastycznym kochankiem. 

Możesz też pozwolić sobie na kilka stwierdzeń negatywnych, na przykład:

 

•  Nie będę czatować cały wieczór przy telefonie, czekając na obiecaną rozmowę. 

•  Nie będę płacić za wszystkie posiłki. 

•  Nie będę przepraszać za niego moich przyjaciół. 

Następnie musisz pomyśleć o swoich właściwościach, które pomogą ci stworzyć taki związek, jakiego pragniesz:

 

•  Czy masz wystarczająco dużo pieniędzy, by chodzić do tych miejsc, do których chcesz? 

•  Czy masz liczne grono znajomych i przyjaciół? 

•  Czy ktoś jest dla ciebie modelem roli? Być może któryś z twoich przyjaciół odniósł taki sukces, o jaki ci chodzi. 

Jak się mu to udało? 

Nie mówimy tutaj o tym, by naśladować innych. Możesz kopiować drobne elementy ich zachowania, lecz 

zazwyczaj sukces w związku bardziej zależy od posiadanych przez ciebie cech oraz przekonań na temat siebie, 

świata i płci przeciwnej.

 

Pisaliśmy już szczegółowo o przekonaniach i wartościach. Istnieje pewne dziwne, rozpowszechnione wśród 

mężczyzn przekonanie, że prośba o pomoc, a nawet przyznanie się do tego, że się potrzebuje pomocy czy 

wskazówek w tworzeniu dobrego związku, oznacza bycie nieudacznikiem. Są mężczyźni, którzy raczej woleliby 

znosić tortury, niż przyznać, że nie mają daru postępowania z kobietami bądź że nie wiedzą nic na temat 

umawiania się na randki i związków. Woleliby zostać złapani na czytaniu „Playboya" niż poradnika dotyczącego 

związków. To przekonanie może częściowo pochodzić od głosu uwarunkowanego, czy to z rodziny, czy ze 

szkoły. Ma ono charakter autodestrukcyjny, ponieważ skrajne poleganie na sobie samym zazwyczaj nie prowadzi 

do dobrego związku, tylko do takiego, który potrzebuje pomocy z zewnątrz! 

 

 

 

 

 

 

 

 76

background image

CZAS I UWAGA 

 

Istnieją dwa zasoby, które posiadasz i których potrzebujesz, aby stworzyć świetny związek. Oba znajdują się 

całkowicie pod twoją kontrolą. Każdy z nas posiada taką samą ich ilość. To czas i uwaga.

 

Czy jesteś przygotowany na to, by poświęcić związkowi czas? Jak będzie to pasowało do twojego stylu życia? 

Czy ofiarujesz drugiej osobie uwagę, na którą zasługuje?

 

Większość związków słabnie i ostatecznie rozpada się nie z wielkim hukiem, lecz z cichym kwileniem — jak 

zapomniane kwiaty więdną w wyniku braku czasu i uwagi jednego bądź obojga partnerów. To uwaga nas ożywia, 

podkreśla w nas to, co najlepsze. Wszyscy wiemy, że dobrego mówcę tworzy dobry słuchacz. W towarzystwie 

takich osób czujemy się świetnie i dlatego są one tak lubiane. Niekoniecznie muszą się charakteryzować celnością 

ripost, niemniej przy nich każda osoba czuje się doceniana i zadowolona z siebie.

 

Co jest najbardziej fascynujące na świecie? Jaki temat jest dla ciebie najistotniejszy i nigdy nie masz go dosyć? 

Nad czym najwięcej myślisz, o czym mówisz i na co najbardziej zwracasz uwagę? To ty. Ty jesteś 

najważniejszym tematem dla siebie. Każdy, kto zwraca na ciebie uwagę i ciebie słucha, automatycznie sprawia, 

że dobrze się czujesz. Interesuje się tym, co jest dla ciebie najważniejsze. 

 

Jak koncentrować uwagę? 

 

Są dwa sposoby koncentrowania uwagi na drugiej osobie: według jednego z nich możesz postępować, drugim 

możesz być.

 

Możesz się dopasować do drugiej osoby pod pewnymi istotnymi względami, takimi jak: nawiązanie kontaktu 

wzrokowego, dostosowanie swojej wysokości tak, byście się znajdowali na tym samym poziomie (na przykład nie 

stój, gdy druga osoba siedzi). Dopasuj bliskość. Jaka bliskość wydaje się wygodna? Dopasuj styl mówienia, aby 

nie mówić znacznie szybciej bądź wolniej od partnera. Nie dopasowuj wszystkiego bardzo dokładnie, znacznie 

ważniejsze jest to, by unikać skrajnego niedopasowania i nie wywoływać nim skrępowania.

 

Na przykład prowadzenie rozmowy z kimś, kto mówi znacznie szybciej i głośniej, jest zniechęcające. Równie 

niezręcznie jest rozmawiać z osobą, która nie podtrzymuje kontaktu wzrokowego. Ten rodzaj kontaktu sam w 

sobie nie jest ani dobry, ani zły. Niektórzy lubią go i podtrzymują, podczas gdy inni są bardziej nieśmiali i nie 

patrzą tak często w oczy rozmówcy. Niemniej jednak w miarę nawiązywania coraz głębszej znajomości 

zaczynamy częściej i przez dłuższy czas patrzeć sobie w oczy. 

Dzięki dopasowaniu stajemy się swobodniejsi. Jesteśmy skłonni bardziej lubić tych, którzy są do nas podobni, a 

podobieństwo to oceniamy na podstawie tego, czy czujemy się w ich towarzystwie swobodnie. Wiele osób, które 

dobrze się czują w obecności innych, dopasowuje się do swoich partnerów. Rozejrzyj się, kiedy jesteś w 

restauracji, parku czy barze: wszędzie ludzie rozmawiają ze sobą. Na podstawie dopasowania ich mowy ciała 

będziesz umiał stwierdzić, czy czują się dobrze w swojej obecności. To tak, jak w tańcu — dobrzy tancerze tak 

dopełniają ruchy swoich partnerów, że nie można rozróżnić, który z nich prowadzi. Dobry związek posiada tę 

samą cechę. Tańczący partnerzy nie naśladują wzajemnie swoich ruchów, bowiem deptaliby sobie po palcach 

(mówiąc prawdę, jeśli chcesz, by ktoś czuł się prawdziwie skrępowany, wiernie naśladuj jego zachowanie. Kiedy 

to zauważy, będzie zmieszany). Dopasowanie dokonywane z odpowiednim szacunkiem to uczciwa próba 

zrozumienia świata drugiej osoby poprzez „bycie nią" przez krótką chwilę.

 

 77

Podczas każdej rozmowy dopasowujemy się w pewnym stopniu do naszego rozmówcy i na ogół nie jesteśmy tego 

świadomi. Im silniejszy i głębszy związek, tym większe dopasowanie.  

background image

Kochankowie są z sobą w takiej bliskości, że ich oddech stapia się w jedno. Proste dopasowanie może przynieść 

ulgę wam obojgu, lecz jest to dopiero początek. Stanowi dowód dobrego związku i choć pomaga na początku, 

kiedy stosujesz je świadomie, samo z siebie nie stworzy zaufania ani kontaktu. Zaufanie powstaje z biegiem czasu 

dzięki temu, że jest się niezawodnym.

 

Funkcją dopasowania jest pomaganie innym, by czuli się swobodnie. Brak dopasowania stosuje się wtedy, gdy 

chce się przerwać rozmowę. Jak radzisz sobie w sytuacji, gdy twoi goście nie chcą iść do domu? Wiele osób 

powie zapewne: „Czas już iść spać". Inni przerwą wszelkie formy dopasowania: wstaną, przeciągną się, zmienią 

ton i natężenie głosu. Znamy pewien przypadek, kiedy mężowi znudziła się kulturalna forma niedopasowania 

stosowana przez niego i jego żonę, nie przynosiła bowiem pożądanych efektów; goście zaczynali opowiadać 

kolejną nudną anegdotę. Przeprosił więc towarzystwo, poszedł do sypialni, gdzie przebrał się w piżamę. 

Następnie wrócił do gości i jakby nigdy nic usiadł. Goście niemal natychmiast wyszli, co śmieszne nie 

komentując zmiany stroju przez gospodarza. Przypuszczamy, że zrozumieli, o co chodziło.

 

Wróć pamięcią do jakiegoś nieporozumienia między tobą a bliską ci osobą. Niech będzie to sytuacja, kiedy z 

determinacją broniłeś swojego stanowiska, nie chciałeś być na przegranej pozycji i wprawiałeś rozmówcę w złe 

samopoczucie. Czy celowo stosowałeś niedopasowanie? Czy zmieniałeś postawę, kiedy rozmówca usiłował się 

do ciebie dopasować? Czy zmieniałeś charakterystykę głosu bądź unikałeś kontaktu wzrokowego? Nie można 

udawać zaufania samym tylko naśladowaniem postawy ciała, ale można je zniszczyć poprzez stały brak 

dopasowania. 

Pomyśl o chwili, gdy zauroczył cię ktoś stojący w oddali, w pubie albo na przyjęciu, lecz kiedy zacząłeś z nim 

rozmawiać, zdałeś sobie sprawę, że nie macie wspólnej płaszczyzny porozumienia. Przypomnij sobie, jak 

nieświadomie starałeś się dopasować, aby nawiązać kontakt. Pomyśl, jak stosowałeś niedopasowanie, żeby 

oddalić się od tej osoby. 

Stosując brak dopasowania, bardzo rzadko można rozwiązać bądź poprawić sytuację, chyba że chodzi o zerwanie 

kontaktu. Joseph O'Connor: Niekiedy słyszę, jak moja siedemnastoletnia córka rozmawia przez telefon. Może 

rozmawiać całymi godzinami, lecz zawsze umiem wyczuć, kiedy chce już odłożyć słuchawkę. Zaczyna mówić 

szybciej i trochę głośniej. Kilka sekund później pada coś w rodzaju: „Wiesz, naprawdę muszę już kończyć...". 

Niedopasowanie odgrywa ważną rolę i może się okazać bardzo użyteczne.

 

Istnieje też inny, skuteczniejszy sposób koncentrowania uwagi na drugiej osobie, który ma miejsce wtedy, gdy się 

nią intensywnie interesujesz. W takiej sytuacji dopasowanie zachodzi automatycznie i na odpowiednim poziomie, 

bez potrzeby myślenia o nim. Chcesz wiedzieć:

 

•  Kim jest ta osoba? 

•  Jaka ona jest? 

•  Czy jest poważna? 

•  Czego już dokonała w życiu? 

•  Dlaczego myśli tak, jak myśli? 

•  Co jest dla niej ważne? 

Wyobraź sobie, że ta osoba zrobiła wszystko to, co ty pragniesz zrobić, wie to, co ty chcesz wiedzieć, i zna 

tajemnicę, jak uczynić cię szczęśliwym, jeśli tylko zechcesz ją odkryć. Ludzie wydają się nudni tylko wtedy, gdy 

nie przedostajemy się pod zewnętrzną warstwę ich powierzchowności. Nikt nie jest nudny, może się tylko taki 

wydawać, jeśli jeszcze nie spotkał osoby, która umie odkryć, kim naprawdę jest. Nie ma nudnych osób, są tylko 

znudzeni słuchacze. 

 
 78

background image

CO CIĘ POWSTRZYMUJE? 

 

Kontynuując temat uściślania własnych celów, musisz się zastanowić, co cię powstrzymuje przed takim 

związkiem, jakiego pragniesz. Na czas tego ćwiczenia przyjmijmy, że możesz pokonać każdą przeszkodę. 

Niektóre będą wymagały od ciebie przeanalizowania własnych przekonań. Inne zmuszą cię do nauczenia się 

pewnych umiejętności. Dopilnuj, by każdej napotkanej trudności nadać taką formę, nad jaką możesz pracować, 

jaka nie będzie świadczyć o twojej słabości bądź winie. Jeśli tego nie zrobisz, wszystkie będą ci się wydawać nie 

do przezwyciężenia.

 

Jedna z przeszkód może na przykład brzmieć: „Na przyjęciach nikt nie chce ze mną rozmawiać". Gdyby to była 

prawda, byłoby po wszystkim. Twoje życie uczuciowe skończyłoby się, zanim jeszcze by się rozpoczęło. To 

uogólnienie. Drugim przykładem jest czytanie w myślach. Aby sobie z tym poradzić, musisz przekształcić to w 

coś, na co możesz oddziaływać. Nie koncentruj się na tym, czego chcą inni albo co jesteś zmuszony robić. Po 

prostu nadaj trudności inną formę, mówiąc o tym, co się dzieje.

 

Przede wszystkim możesz zmienić ją w zdanie: „Ludzie nie rozmawiają ze mną na przyjęciach". 

 Następnie przekształć ją w stwierdzenie dotyczące ciebie tak, żebyś mógł coś z tym zrobić: „Utrudniam innym 

rozmowę ze mną".

 

W takiej sytuacji możesz wprowadzać zmiany, możesz zauważyć, dlaczego tak się dzieje i jak możesz temu 

zaradzić. Pamiętaj, że to nie obarcza cię żadną winą. Taka parafraza powoduje tylko, że sytuacja zaczyna się 

znajdować pod twoją kontrolą.

 

Myśląc w ten sposób o swoich problemach, możesz przekształcić je w cele, traktować je jak przekonania, a 

następnie zastanowić się, czy rzeczywiście są one takimi przeszkodami, na jakie początkowo wyglądały.

 

W tym miejscu rozpoczyna się następne ćwiczenie.

 

Przyjrzyj się szerszym konsekwencjom twoich pragnień. 

•  Co zmieniłoby się w twoim życiu, gdybyś je zrealizował? 

•  Co musiałbyś wtedy robić, czego nie robisz teraz? 

•  Na kogo jeszcze miałoby to wpływ? 

Pomyśl, jakie zalety ma obecna sytuacja. Bez względu na to, jak bardzo jesteś z niej niezadowolony, to jednak 

musi mieć jakieś dobre strony, inaczej już byś ją zmienił. Niekiedy opieramy się zmianom ze strachu przed 

nieznanym. Pomyśl o tym, co byś stracił, gdybyś zrealizował to, czego pragniesz. Jak możesz zachować dobre 

strony obecnej sytuacji? 

Wreszcie, czy cel, o którym mowa, pasuje do twojego poczucia siebie? Czy wydaje ci się odpowiedni? 

 

Zmienianie innych 

 

Uważaj przy próbach zmieniania partnera. Tak wiele osób zauważa problemy u innych, zapominając, że problem 

dotyczący związku leży po obu stronach. Przypomina nam to dowcip o doświadczonym pilocie, który szkolił 

nowego drugiego pilota w nieznanym mu samolocie. Na wysokości dwunastu tysięcy metrów usłyszeli nagle 

przeraźliwy huk, po którym jeden z silników zaczął się rozpadać. Jakby tego było mało, zobaczyli, jak odpada 

jedno z kół. Pilot ze wszystkich sił usiłował zapanować nad maszyną, która wpadła w turbulencje. „Rany — 

powiedział młody drugi pilot. — No to ma pan kłopoty!"

 

Większość z nas zdaje sobie sprawę, że zmiana jest niemal niemożliwa, jeśli nie ma ku temu odpowiedniej woli.  

 

 

 79

background image

Warto jednak zapytać:

 

 „Co można zrobić, żeby ktoś zechciał wprowadzić tę zmianę?". Najczęściej usiłujemy namówić innych do 

zmiany, zapominając przy tym, że racjonalne argumenty wcale nie pełnią funkcji motywującej. Niewielu z nich 

odpowie: „Tak, masz zupełną rację. Widzę, że byłem w błędzie, ale teraz się zmienię. Powiedz mi tylko, jak mam 

to zrobić". Logika nikogo nie przekona, chyba że będą spełnione dwa warunki. Po pierwsze, każdy zgadza się 

przyjąć zasady logiki. Po drugie, w grę nie wchodzą emocje. Jak często te warunki są spełnione w związkach? 

Nigdy. Zwłaszcza mężczyźni przeceniają siłę rozsądku i logiki. Nie należy sądzić, że to, co emocjonalne, jest 

nierozsądne. Jedno i drugie podlega po prostu innym prawom, gra w inną grę. Aby rzeczywiście zmienić drugą 

osobę, należy zrobić to tak, żeby naprawdę chciała tej zmiany, żeby robiąc to, czuła się szczęśliwsza, żeby zmiana 

była w zgodzie z jej wartościami. To może być skomplikowane. A co z osobą, która mówi, że się zmieni, ale tego 

nie robi? Masz tutaj kilka możliwości. Możesz zaakceptować ją taką, jaką jest, jeśli pasuje to do twoich wartości. 

Możesz ją opuścić, jeśli to, co zrobiła, jest wystarczającym uzasadnieniem takiego kroku. Zazwyczaj jednak 

sytuacja, gdy partner mówi, że się zmieni, lecz tego nie robi, oznacza dwie sprawy. Po pierwsze zgadza się z tobą 

po to, by cię uspokoić, a po drugie jest szczęśliwszy teraz — rzeczywistość posiada takie zalety, jakich nie chce 

stracić. Narzekanie nie zawsze przyniesie pożądany skutek, zwłaszcza w wypadku tych osób (często mężczyzn), 

które nie lubią, gdy wymusza się na nich zmianę. Wszystko, co możesz wtedy zrobić, to wyjaśnić, dlaczego 

zmiana ma dla ciebie tak duże znaczenie, oraz dowiedzieć się, dlaczego teraźniejszość jest dla partnera tak 

atrakcyjna. Jeśli uda się wam obojgu odnaleźć możliwość utrzymania tej zalety w jakiś inny sposób, wówczas 

partner się zmieni. W innym wypadku wspieraj i wzmacniaj najmniejszą nawet zmianę, która się pojawi. 

Niekiedy sprawdza się „handel" zmianami — wprowadź zmianę, której pragnie partner, w zamian za zmianę, 

której ty chcesz. 

 

WINA 

 

Wyznaczanie celów jest również bardzo pożyteczne podczas rozwiązywania problemów związku, ponieważ cel to 

„coś innego", do czego zmierzasz. Jeśli masz pewność, co to jest, znasz drogę wyjścia z problemu.

 

W pewnym sensie wszyscy mamy problemy wtedy, gdy nie otrzymujemy tego, czego pragniemy. Rejestrujemy je 

dopiero, kiedy nasze niezadowolenie osiąga poziom krytyczny. Wtedy zaczynamy pragnąć zmiany.

 

Tak jak w wypadku bólu fizycznego, każdy z nas posiada typową dla siebie wartość progową. Jedna osoba 

odejdzie ze związku w chwili, gdy zauważy najmniejszą nawet przesłankę, że partner podejmuje za nią decyzję 

albo mówi jej, co ma robić. Inna będzie szczęśliwie żyła pod pantoflem partnera, pozwalając rządzić swoim 

światem.

 

W wypadku problemu dotyczącego związku można się skoncentrować na drugiej osobie. Mamy skłonność do 

myślenia w kategorii winy, a nie celów. Skupiamy się nie na tym, czego pragniemy, lecz na tym, co jest nie tak i 

kto jest winny.

 

Wiele osób przechodzi w związkach cykle:

 

Najpierw są z nich zadowolone, czerpią wielką przyjemność i dziękują za nie swojej szczęśliwej gwieździe. 

Następnie krzepną w wygodnej akceptacji swego stanu posiadania. Początkowy dreszcz gdzieś zanika. Nie 

zwracają uwagi na to, by podtrzymać przyjemność, lecz się do niej przyzwyczajają. Nie wiedzą, jak można coś 

zmienić. 

Później ginie gdzieś nawet to, budzi się w nich niezadowolenie. Nie wiedzą jak odzyskać dawną radość, ani jak 

zbudować nową. 

 80

background image

Wreszcie dochodzą do wartości progowej, kiedy sytuacja staje się nie do zniesienia. Postanawiają coś zrobić. W 

tym momencie na scenę wkracza obwinianie. 

Dla naszej kultury charakterystyczne jest koncentrowanie się na tym, co jest złe, nieudane; na szukaniu środków 

zaradczych, a nie zapobiegawczych. Znacznie więcej jest doradców i terapeutów, którzy pomagają 

nieszczęśliwym parom, niż agencji uczących, jak szczęśliwie żyć ze sobą. Zarówno poradnictwo, jak i medycyna 

są nastawione na naprawę tego, co się popsuło. Zapobieganie ciągle znajduje się w cieniu leczenia. Zastanawiamy 

się, jak wyglądałaby służba zdrowia, gdyby wzorować ją na modelu ze starożytnych Chin. Lekarzom płacono tam 

tak długo, jak długo pacjenci byli zdrowi. Kiedy pacjent zachorował, jego lekarz nie dostawał wynagrodzenia aż 

do momentu wyleczenia. Ten system jest bardziej motywujący niż obowiązujący współcześnie, w którym lekarze 

mają tym więcej pieniędzy, im bardziej ich pacjenci są chorzy. Być może doradca małżeński powinien być 

opłacany tylko wtedy, gdy klienci, z którymi pracuje, są w dobrym związku. 

Pary najczęściej otwierają się wtedy, gdy następuje załamanie bądź trzeba rozwiązać jakiś problem. Wtedy na 

ogół zastanawiamy się, po której stronie leży wina, dajemy upust złości i pogrążamy się w negatywnych 

konsekwencjach tego, co się stało. Kłótnie przypominają mecz tenisa — polegają na przerzucaniu winy między 

partnerami. Pewne znane nam małżeństwo żyło razem tak, jakby brali udział w konkursie. Podliczali kto i ile razy 

w czymś zawinił, a tak uzyskaną liczbę punktów mogli wymienić na dobrowolne błędy. Równowaga sił zmieniała 

się w zależności od tego, kto był bardziej zadłużony pod względem liczby wykroczeń i ich istotności. Opracowali 

skomplikowany system punktacji, którego nigdy nie przedyskutowali, lecz dzielili go i przestrzegali. 

 

 

 

Oto niewielkie ćwiczenie, które pokaże ci, do czego może cię doprowadzić obwinianie. Pomyśl o czymś, co się 

tobie i partnerowi nie powiodło. Niech będzie to coś mało ważnego. Do spraw życia i śmierci możesz przejść 

później. 

Poniżej znajduje się sześć pytań, na które masz odpowiedzieć, zakładając, że ktoś jest winny. Pamiętaj, by 

zadawać je tonem oskarżycielskim, tak jak prokurator. 

•  Jaki masz problem? 

•  Od jak dawna masz ten problem? 

•  Kogo albo co za to winisz? 

•  Jak poważny jest ten problem? 

•  Jak się przez niego czujesz? 

•  Dlaczego sobie z nim jeszcze nie poradziłeś? 

Te pytania zapewne wprawiły cię w złe samopoczucie i w żaden sposób nie przyczyniają się do rozwiązania 

problemu. Obwinianie często przybiera formę okropnej gry w przekazywanie gorącego ziemniaka.  

 

 81

background image

Partnerzy spierają się mniej więcej w taki sposób: 

— To twoja wina... 

— Nie, to twoja wina... 

— Ale gdybyś tego nie zrobił... 

— Nigdy bym tego nie zrobił, gdybyś ty... 

Nic nie zostaje rozwiązane. Nikogo więc nie powinno dziwić, że po chwili oboje się poddają i cierpią w milczeniu. 

Ten styl rozmowy, zamiast ustalić różnice między nimi, zmierzał do wskazania winnego. 

Pewnie zauważyłeś, jak łatwo byłoby poszerzyć owe obwiniające pytania. Teraz jednak otrząśnij się ze złego 

nastroju, do którego być może doprowadziły, i pomyśl o tym problemie jeszcze raz, posługując się tymi pytaniami: 

•  Czego chcę w zamian? 

•  Jak będę się czuć, gdy to uzyskam? 

•  Co jeszcze się poprawi, gdy się to wydarzy? 

•  Który z posiadanych przeze mnie zasobów będzie szczególnie przydatny w rozwiązaniu tego problemu? 

•  Kiedy odniosłem sukces w podobnej sprawie? 

•  Jaki mogę zrobić pierwszy krok, aby zmienić sytuację zgodnie z moimi oczekiwaniami? 

To pytania, które dodają sił, koncentrują się na zmianie, na twoich pragnieniach, wprawiają cię w lepszy nastrój 

oraz motywują do rozwiązania problemu. To pytania, nad którymi dobrze się zastanowić wtedy, gdy masz 

problem (to znaczy znajdujesz się w sytuacji, której nie chcesz), oraz wtedy, gdy chcesz w rozmowie pomóc 

partnerowi w jego problemach. 

Możesz też zastanowić się nad waszymi wspólnymi trudnościami, zastępując „ja" słowem „my". 

•  Czego pragniemy? 

•  Jak będziemy się czuć, gdy to osiągniemy? 

•  Co jeszcze się poprawi, gdy się to wydarzy? 

•  Które z posiadanych przez nas zasobów będą szczególnie przydatne w rozwiązaniu tego problemu? 

•  Kiedy odnieśliśmy sukces w podobnej sprawie? 

•  Jakie kroki możemy teraz podjąć, dzięki którym zbliżymy się do tego, czego pragniemy? 

Obwinianie nastraja cię konfrontacyjnie. Powyższe pytania zbliżają was do siebie we wspólnym poszukiwaniu 

rozwiązania. 

Wasze wspólne cele także są istotne. Posiadanie takich celów oraz wzajemna pomoc w osiąganiu celów 

indywidualnych bądź osobistych pomagają w dobrym funkcjonowaniu związku. Praca zespołowa opiera się na 

wspólnym podejściu do jednego celu. Niezależnie od tego, czy jest to planowanie wakacji, kupowanie domu, 

zakładanie rodziny lub organizowanie proszonego obiadu, im bardziej zaangażowani są partnerzy, tym silniejsza 

jest między nimi więź.

 

Robin Prior: Znam pewne małżeństwo, którego jedyną płaszczyzną porozumienia było malowanie domu. 

Małżonkowie wybierali pokój, uzgadniali kolor, kupowali farby i folię, zdrapywali starą farbę, przygotowywali 

nową i wspólnie malowali. Następnie zapraszali gości, żeby podziwiali pracę ich rąk. Nie zdążyli jeszcze 

dokładnie zmyć z siebie resztek farby, gdy wybierali następny pokój, i cały proces zaczynał się od nowa. Byli 

bardzo szczęśliwi, choć według mnie nigdy nie rozmawiali ze sobą o niczym oprócz malowania. Nie potrzebowali 

niczego więcej.

 

 82

Panuje opinia (szczególnie wśród mężczyzn), że za każdym wspaniałym mężczyzną stoi kobieta. Lepiej chyba 

powiedzieć, że za każdą wspaniałą osobą prawdopodobnie stoi wspierający partner. Większość z nas ma lepsze 

samopoczucie, gdy realizuje swoje plany. Osiąganie celów czyni cuda dla obrazu samego siebie i pewności siebie. 

Pomoc partnera w zdobywaniu tego, czego pragniesz, wzmacnia waszą więź, bowiem jest to wspieranie ciebie. 

background image

Wsparcie powinno być obustronne. Sytuacja, gdy jeden partner staje się narzędziem bądź źródłem, z którego 

drugi czerpie pomoc, nie dając nic w zamian, prowadzi do powstania urazy.

 

Kiedyś słyszeliśmy w radiu wywiad ze znanym handlowcem. Kiedy zapytano go o to, co jego rodzina sądzi o 

tym, że tak wiele czasu poświęca pracy, i o wysiłku, który wkłada we wspieranie jego działalności, początkowo 

zamilkł. Później powiedział, że dąży do osiągnięć z myślą o rodzinie, która chce, by był znaną osobistością. „W 

każdym razie — dodał — tak mi się wydaje". 

 

CZEGO PRAGNIEMY? 

 

Kiedy wraz z partnerem pracujecie nad zagadnieniem waszych wspólnych pragnień, możecie zastosować te same 

pytania, które służyły określeniu tego, czego pragniesz jako osoba. Z ich pomocą wspólne posiedzenie dotyczące 

waszych celów nie musi się przerodzić w spór. Pytania wyjaśnią wasze pragnienia i ułatwią ich realizację.

 

Dzięki akcentowaniu różnych części procesu możecie planować osiąganie pojedynczych celów (na przykład 

zakup domu) bądź długofalowych zmian w swoim związku (na przykład zbliżenie się do siebie, więcej radości, 

spędzanie z sobą więcej czasu). To elastyczny proces, który wraz z nabywaniem praktyki przynosi coraz więcej 

korzyści.

 

Oto pytania dotyczące wspólnych celów:

 

• Czego pragniecie? 

Pamiętajcie, by odpowiadać w pozytywach. Choć istnieje wiele rzeczy, których nie chcecie, to jednak nie 

koncentrujcie się na nich. Jeśli na przykład waszym celem jest przestać się tak często kłócić, powiedzcie: 

„Chcielibyśmy żyć w bardziej pokojowej atmosferze", tak by wasze umysły nie kreowały nieustannie obrazu 

sporów. 

W chwili, gdy dojdziecie do wspólnego opisu tego, czego chcecie, możecie wzmacniać motywację poprzez 

myślenie o korzyściach, które przyniesie zmiana. W tym momencie trzeba sobie tylko zadawać pytanie: „Co nam 

to da, kiedy to osiągniemy?". Oto przykładowe odpowiedzi: 

•  Chcielibyśmy żyć w pokojowej atmosferze. 

•  Dzięki temu bylibyśmy bardziej odprężeni i wypoczęci. 

•  Dzięki temu milej przychodziłoby się do naszego domu. 

•  Pomogłoby to budować nasz związek. 

•  Bylibyśmy szczęśliwsi i bardziej cieszylibyśmy się życiem. 

Skąd będziecie wiedzieć, że osiągacie to, czego pragniecie? Co i jak się zmieni? 

Najlepiej jest stworzyć dokładną specyfikację sensoryczną dotyczącą tego, jak sukces będzie wyglądał, brzmiał, 

smakował, pachniał, jak będziecie go odczuwać. Wówczas się dowiecie, jakie wskazówki i zachowania będą 

stanowiły dowód jego osiągnięcia. Dzięki takiemu dokładnemu opisowi tworzycie w sobie świadomość pożądanej 

przyszłości i nadajecie jej realny charakter. Jeśli któreś z was chce być lepszym rodzicem, to jego cel jest niejasny 

i źle określony, chyba że doda do niego trochę szczegółów, na przykład: „Będę spędzać z dziećmi więcej czasu 

na określonych zajęciach". Kiedy się zastanawiacie nad dowodami osiągnięcia celu, opisujcie, co będziecie 

widzieć, słyszeć i czuć, oraz co inni będą widzieć, słyszeć i czuć, kiedy to się stanie. 

•  Sporządźcie listę swoich zasobów. Czy posiadacie wszystko, co może wam pomóc dojść do tego, czego oboje 

pragniecie? 

Zaliczają się tu cechy osobowe, stan posiadania, pieniądze i modele ról, tak jak było to w wypadku celów 

osobistych opisanych na s. 132. 

 

 

 83

background image

Robin Prior: Pewne małżeństwo, z którym pracowałem nad tym procesem, miało otrzymać niedługo z firmy dużą 

odprawę. Planowali kupić i prowadzić pub. Było to ich odwieczne marzenie. Kiedy doszliśmy już do etapu, na 

którym zastanawialiśmy się, z czego musieliby zrezygnować, dążąc do realizacji swego celu, pojawiła się lista 

hobby i rozrywek. Nie mieliby czasu na grę w golfa, tenisa, na spotkania z przyjaciółmi i zajmowanie się psami. 

Lista była długa. Jakkolwiek o pubie marzyli od lat, zdali sobie sprawę, że marzenie to nie było praktyczne i że 

utrata innych przyjemności z pewnością wywołałaby napięcia w ich związku. 

Pamiętajcie, że obecna sytuacja posiada zalety, które być może stracicie, a które teraz nie są dla was takie 

oczywiste. W wypadku innego małżeństwa, z którym pracowałem, oboje partnerzy chcieli, by mąż był bardziej 

wylewny i kochający. Mężczyzna próbował oderwać ramiona od tułowia i objąć żonę, lecz nic z tego nie 

wychodziło. Próbował patrzeć na jej twarz i uśmiechać się, lecz mu się to nie udawało. Przeszliśmy całą drogę, 

zastanawiając się, co musiałby poświęcić, żeby wykrzesać z siebie więcej czułości, i odkryliśmy, że jest to 

pragnienie lojalności wobec ojca, którego postrzegano jako jeszcze bardziej oschłego. Dla tego człowieka 

wylewność oznaczała przekreślenie miłości do własnego ojca. Rezygnacja z naśladowania ojcowskich zachowań 

znaczyłaby, według światopoglądu syna, krytykę ojca i odrzucenie jego miłości. Omówiliśmy więc rzeczowo inne 

sposoby lojalności w stosunku do ojca. Następnie mogliśmy je włączyć do nowych zachowań. Dopiero wtedy 

mógł swobodnie okazywać żonie uczucia. 

Czy wasz cel wydaje się dobry dla was obojga i dla każdego z was z osobna? 

Jakiekolwiek zawahanie wskazuje, że musicie dokonać analizy tego celu, ponieważ nie jesteście w niego 

całkowicie zaangażowani. Może się też zdarzyć tak, że tylko jakaś część was nie jest zaangażowana. 

Następnie musicie przemyśleć i zaplanować dokładnie swoje działania bezpośrednio zmierzające do osiągnięcia 

tego, czego pragniecie. 

Cele zazwyczaj nie spadają z nieba. Dążenie do realizacji celu, nad którym nie ma się zbyt dużej kontroli, nie 

tylko powoduje utratę ducha, ale także szybką rezygnację. Określcie przeszkody i zacznijcie od osiągania małych, 

łatwych do realizacji celów, nad którymi sprawujecie pełną kontrolę, aby stworzyć wzorzec sukcesu. 

Do wspólnych celów można podchodzić dwojako. Niektórzy wolą zaczynać od miejsca, w którym się znajdują, i 

planować działania zmierzające do osiągnięcia celu. Inni wolą postępować odwrotnie. Jeśli planujecie w przód, 

odpowiadajcie sobie na pytanie: „Co nas powstrzymuje?". Na przykład jeśli waszym celem jest zakup większego 

domu, na pytanie: „Co nas powstrzymuje?" możecie odpowiedzieć: „Nie wiemy, gdzie chcemy mieszkać". Zatem 

znalezienie odpowiedniego miejsca będzie pierwszym krokiem waszego planu. Jeśli zadacie sobie kolejne 

pytanie: „Skoro już wiemy, gdzie chcemy mieszkać, co nas powstrzymuje?", to odpowiedź na nie będzie 

następnym krokiem waszego planu.

 

Jeśli wolicie planować „od końca", pytania powinny się zaczynać od słów: „Co stałoby się bezpośrednio 

przed...?". Bezpośrednio przed realizacją celu, którym jest przeprowadzka do nowo zakupionego domu, miałaby 

miejsce jej organizacja. Bezpośrednio przed nią nastąpiłoby podpisanie umowy itd.

 

Jednym z niebezpieczeństw pracy nad celami jest ewentualna niezgodność twoich osobistych celów ze 

wspólnymi. Nie muszą się jednak one wzajemnie wykluczać, a poza tym ważna jest szczerość w ocenie 

dopasowania wspólnych celów do twoich planów. Musisz o tym pamiętać, opracowując cele osobiste, zastanowić 

się, jaki wpływ będą one miały na twojego partnera. Wspólne cele mają pierwszeństwo nad osobistymi, ponieważ 

oboje je uzgodniliście.

 

W tym miejscu mamy do czynienia z dwoma zagrożeniami. Pierwsze z nich polega na tym, że jeśli związek jest 

mniej ważny od twoich życzeń, potrzeb i pragnień, partner może się poczuć jak zbędny dodatek. 

 

 84

background image

 Natomiast drugie to możliwość utraty indywidualności w związku, kiedy wszystko robicie razem, na wszystko 

się zgadzacie, nie macie własnego życia, tylko tworzycie jedną zlaną osobowość.

 

Dobry związek to taki, w którym osoby są na tyle blisko siebie, by dać sobie przestrzeń, której potrzebują. 

Pozostawiając partnerowi przestrzeń, tworzysz ją także dla siebie. Potrzebujecie równowagi. Nie ma żadnych 

prawd absolutnych, gwarantujących wspaniały związek; zasady zmieniają się właśnie wtedy, gdy myślisz, że już 

je pojąłeś. Bycie w dobrym związku powinno cię uczynić pełniejszą osobą — umożliwić pełniejsze wyrażanie 

siebie. Jeśli zanadto rezygnujesz z siebie na rzecz związku, będziesz prawdopodobnie odczuwał urazę

 

i niezadowolenie.

 

Z drugiej strony związek musi być czymś więcej niż miejscem zaspokajania własnych potrzeb materialnych i 

seksualnych, podczas gdy i tak robisz to, co zawsze zamierzałeś. Znamy pewne pary, których związki znacznie się 

poprawiły w chwili, gdy jedno z partnerów stało się bardziej asertywne. Oczywiście istnieją też małżeństwa, w 

których jedna z osób musiała się stać mniej asertywna, aby zwracać więcej uwagi na pragnienia drugiej i zacząć 

budować prawdziwe partnerstwo.

 

Niezależnie od tego, co musicie zrobić, żeby wprowadzić równowagę do waszego związku, pamiętajcie, by 

przestać działać wtedy, gdy równowaga ta zostanie osiągnięta. Myśl o związku jako o równowadze między 

waszymi wspólnymi celami oraz pragnieniami i potrzebami — swoimi i partnera.

 

Joseph 0'Connor: W pewnym znanym mi małżeństwie mężczyzna, który kiedyś był bardzo bierny, stał się 

bardziej asertywny. Posunął się jednak za daleko, co nie tylko zaskoczyło, ale także oszołomiło i uraziło jego 

żonę. Musiał się więc cofnąć, co początkowo wywołało w nim wielkie zakłopotanie, ponieważ zaczęło mu się 

wydawać, że źle zrobił, zmieniając się. „Przecież to robiłem! — powiedział. ■— Uzgodniliśmy, że postępowałem 

źle!" Sama zmiana jednak nie była zła — po prostu była zbyt duża.

 

Dobry związek to utrzymywanie równowagi, natomiast dobre działanie to takie, które z powrotem wprowadza 

między wami równowagę. Działanie odpowiednie jednego roku, może się okazać niewłaściwe w roku następnym. 

To właśnie dlatego związki są najcudowniejszym i najbardziej kłopotliwym obszarem życia. 

 85

background image

 

ROZDZIAŁ 

6

 

 

ZMIANA 

 
Skoro już omówiliśmy to, czego pragniesz, porozmawiajmy o zmianie. 

Myśląc o zmianie, pamiętaj o dwóch aspektach. Po pierwsze, trzeba zachować to, co jest dobre w obecnej 

sytuacji. Zawsze, gdy zastanawiamy się nad zmianą, tracimy sprzed oczu to, co musi pozostać takie samo po to, 

by zmiana była efektywna. Nikt nie zmienia wszystkiego naraz. Po drugie, trzeba zastąpić czymś lepszym to, 

czego nie chcesz. Nie zawracałbyś sobie głowy zmianą zachowania w związku, gdyby nie miała ona przynieść 

żadnych korzyści. Nie oznacza to jednak wcale, że miejsce, w którym się teraz znajdujesz, jest całkiem do 

niczego. Pragnienie zmiany to nie negowanie wszystkiego, co się do tej pory wydarzyło. Aby poprawić 

przyszłość, nie musisz uważać, że przeszłość była stratą czasu. Unikanie zmian, by udowodnić, że dotychczasowe 

postępowanie było dobre, to jedno z najbardziej ograniczających przekonań.

 

Jakkolwiek koncentrujemy się na zmianie indywidualnej, to tak naprawdę coś takiego nie istnieje. Jeśli jesteś w 

związku, oboje musicie się zmienić. Jeśli ty się zmieniasz, zmienić się musi także druga osoba, żeby przystosować 

się do twoich nowych zachowań. Zmiana ta, choć być może niewielka, to jednak jest konieczna. Zatem zmieniają 

się oboje partnerzy, mimo iż tylko jedno z nich może być inicjatorem całego procesu.

 

Oznacza to, że jeśli chcesz coś zmienić w związku i postanawiasz być inny, twój partner musi ci pomóc. Musi ci 

to ułatwić poprzez wspieranie i wzmacnianie tego, czego oboje chcecie. Widzieliśmy wiele przypadków, w 

których jedna z osób w związku chciała się zmienić, ponieważ dotychczasowe postępowanie się nie sprawdzało. 

Podejmowała próby, lecz partner zachowywał się tak, jak zwykle, co bardzo utrudniało wprowadzenie zmian.

 

Wiesz, na jakiej zasadzie warunkowanie cię ogranicza, przeszkadza robić to, co zawsze chciałeś zrobić, co 

czujesz, że mogłoby być dobre i pozytywne. Być może przyciąga cię określony typ ludzi, którzy okazują się mało 

pomocni i wyrządzają ci krzywdę. Zastanawiasz się, jak ich znalazłeś, skoro wcale ich nie szukałeś. Być może 

jest w tobie coś, co sprawia, że psujesz związek wtedy, gdy staje się pozytywny i spełniający. Możliwe, że 

skutecznie unikasz okazji do poznawania kogokolwiek. Masz wrażenie, że jeśli coś by się w tobie zmieniło, twoje 

związki byłyby lepsze.

 

Inni często udzielają nam porad, które na ogół ignorujemy. Gdybyśmy brali je pod uwagę, oznaczałoby to, że coś 

jest z nami nie tak, a to nie jest miłe. Muszą się mylić. Nikt się nie zmienia tylko dlatego, że ktoś go do tego 

nakłania. Trzeba być przekonanym, że warto to zrobić. Jeśli od wielu osób słyszysz to samo, musisz zwrócić na to 

uwagę. To bardzo bezpośrednia informacja zwrotna. Inne osoby nie będą tak bezpośrednie — po prostu przestaną 

się z tobą spotykać.

 

Kiedy myślisz o tym, co zmienić, zastanów się nad wagą dowodów. Niemądrze jest je ignorować. Przypomina to 

trochę pewną anegdotę: mężczyzna wchodzi do sklepu z materiałami i mówi do właściciela, że chciałby zobaczyć 

czerwony materiał w kratkę. Właściciel irytuje się: „Jest pan dzisiaj już ósmą osobą, która chce zobaczyć 

czerwony materiał w kratkę, a ja mam już dosyć powtarzania, że nie mamy takiego materiału, bo nie ma na niego 

popytu".

 

Pomyśl o tym, co negatywnego widzą u ciebie inni. Zauważ, ile osób mówi to samo. 

 86

background image

 Jeśli otrzymujesz powtarzające się informacje zwrotne o tym, jaki jesteś, jak oddziałujesz na innych, zastanów 

się, czy nie ma w tym trochę racji. Nie musisz się z tym zgadzać, po prostu rozważ tę możliwość. Powtarzająca 

się informacja zwrotna jest wskaźnikiem wspólnej percepcji. Być może twój światopogląd zyskałby na dokonaniu 

przez ciebie kilku poprawek. 

 

PYTANIE DOTYCZĄCE ZWIĄZKU 

 

Jak bardzo jesteś zadowolony ze swojego związku? Gdybyś miał czarodziejską różdżkę, za pomocą której 

mógłbyś wprowadzać wszelkie zmiany w budowaniu związków, to jaka by to była zmiana?

 

Możliwe, że twój związek jest dobry i chcesz go jeszcze poprawić.

 

Być może jednak stwierdziłeś, że z reguły wchodzisz w niezadowalające związki. Zauważasz to po jakimś czasie, 

zrywasz relację, idziesz dalej, zaczynasz nowy związek z kimś innym, kto — gdy go bliżej poznasz — okazuje się 

mieć te same wady, co twój poprzedni partner. Jest tak dlatego, że związek to odpowiedź na pytanie. Mamy 

skłonność do pytań, na które próbujemy odpowiedzieć, znajdując partnera, którego pokochamy i który nas 

pokocha.

 

To pytanie zazwyczaj wywodzi się z naszego wychowania i jest zakorzenione głęboko w naszym głosie 

uwarunkowanym. Może być następstwem metod wychowawczych stosowanych przez rodziców albo szerzej 

pojętego doświadczenia. Będąc dziećmi, chcemy się dowiedzieć, jak funkcjonuje świat. Chcemy, żeby miał sens. 

Chcemy, żeby relacja naszych rodziców miała sens. To rodzi w nas pytania, na które poszukujemy odpowiedzi 

swoim życiem, bowiem nigdy nie umieliśmy ich zadać słowami w odpowiednim czasie. Wchodząc w bliski 

związek, starasz się odpowiedzieć sobie na najbardziej podstawowe pytania dotyczące relacji.

 

Oto przykłady takich pytań, które udało nam się odnaleźć:

 

•  Czy można mnie pokochać? 

•  Czy mężczyzna i kobieta mogą żyć razem bez kłótni? 

•  Czy jestem lubiany? 

•  Co się dzieje, kiedy ludzie się kłócą? 

•  Czy miłość jest możliwa? 

•  Czy można być wiernym jednej osobie? 

•  Jak istotna jest atrakcyjność partnera? 

•  Czy jestem na tyle ciekawy, by ktoś się mną poważnie zainteresował? 

•  Czy inni ludzie są wystarczająco interesujący? 

•  Czy możliwe są związki, w których nie ma przemocy? 

•  Czy do szczęścia potrzebne jest małżeństwo? 

•  Ile czasu trzeba odczekać od pierwszego spotkania, zanim pójdzie się z kimś do łóżka? 

•  Czy można znaleźć pokrewną duszę? 

•  Czy ta osoba zostanie zaakceptowana przez moich rodziców? 

•  Co może mi przynieść szczęście? 

•  Jak mogę uszczęśliwić drugą osobę? 

•  Czy druga osoba wytrzyma moje humory? 

 

Twoje podstawowe pytanie dotyczące związku wpływa na to, jak podchodzisz do relacji. Inni wychwytują je, 

najczęściej nieświadomie. Joseph 0'Connor: Znałem pewną kobietę, która miała za sobą wiele związków; żaden z 

nich nie trwał dłużej niż rok. 

 87

background image

 Czuła, że nie były dostatecznie satysfakcjonujące, nie umiała jednak sprecyzować dlaczego. Była sfrustrowana, 

że nie przekształciły się one w coś więcej niż przelotne znajomości. Kiedy zaczęła je analizować, okazało się, że 

odchodziła, ponieważ żaden partner nie wydawał się jej wystarczająco dobry. Zawsze pojawiała się myśl, że 

gdzieś jest ktoś lepszy. Kiedy głębiej się zastanowiła nad swoim wychowaniem, zaczęła coś zauważać. Pytanie 

dotyczące związku, na które usiłowała znaleźć odpowiedź, brzmiało: „Czy jesteś dla mnie dostatecznie dobry?".

 

Wychowywał ją kochający ojciec, który zwykle powtarzał: „Nic nie jest dla ciebie zbyt dobre" (interesujące 

zdanie, jeśli rozumieć je dosłownie). Dawał jej to, co najlepsze. Kiedy dorosła, w dalszym ciągu oczekiwała tego, 

co najlepsze, i stosowała ten sam test zarówno wobec swoich chłopaków, jak i samochodów, ubrań, jedzenia i 

wyposażenia domu. Najmniejsza niedoskonałość powodowała, że zabierała je do sklepu i wymieniała na nowe. 

Stosowane przez jej ojca metody wychowawcze zrobiły z niej zbyt wielką perfekcjonistkę w odniesieniu do ludzi. 

Za jej podstawowym pytaniem kryło się następne: „Co jest z tobą nie tak?", zupełnie jakby zakładała, że każdy 

ma swoje słabe strony (w czym miała rację), lecz w chwili, gdy je odkryła, odrzucała osobę je posiadającą.

 

Podstawowe pytanie miało swoją dobrą stronę, którą trzeba było zachować — zasługiwała tylko na najlepsze. 

 Jej ojciec nauczył ją, że jest ważna i warta tego, co najlepsze. Dzięki temu rozwinęła się u niej wysoka 

samoocena, była też bardzo lubiana. Świetnie jest być w towarzystwie osób z wysoką samooceną: nie muszą one 

sobie niczego udowadniać, nie usiłują z ciebie zrobić kogoś innego. Kiedy kobieta zdała sobie z tego sprawę, 

zamieniła swoje podstawowe pytanie na: „Jak mogę wydobyć z mojego partnera to, co w nim najlepsze?".

 

Oto ćwiczenie, za pomocą którego możesz zbadać własne pytanie odnośnie do związku.

 

Pomyśl o swoich dotychczasowych związkach uczuciowych. 

•  Co je łączy? 

•  Czy występuje w nich jakiś wzorzec? 

•  Co się na ogół nie udaje? 

•  Gdybyś swojemu przyszłemu partnerowi mógł zadać jedno pytanie, o co byś zapytał? 

•  Jeśli związek się nie układa, na jakie pytanie odpowiada? (Możesz się złapać na tym, że mówisz do siebie: 

„Wiedziałem, że tak będzie, bo..."). 

•  Czego starasz się dowiedzieć o drugiej osobie? 

•  Czego starasz się dowiedzieć o sobie? 

•  Czego w związkach brakowało? (Cokolwiek to było, twoje pytanie może dotyczyć tego, jak to można znaleźć). 

Pytanie dotyczące związku nie musi stanowić problemu. Może się okazać niezwykle pomocne. Zależy, jak 

wykorzystujesz odpowiedź na nie w życiu, jak dzięki tobie stosuje ją w swoim życiu twój partner. 

Kiedy znajdujesz pytanie, które wydaje się tobie ważne, poświęć mu chwilę uwagi. Jakie się w nim kryje 

założenie? 

Może ono być całkiem rozsądne, może jednak mieć ukryte drugie dno. Na przykład pytanie: „Czy tę osobę 

zaakceptują moi rodzice?" zakłada wiele różnych spraw: po pierwsze, że ważne jest, by twój partner odpowiadał 

wartościom twoich rodziców, po drugie, że znasz te wartości. 

Pytanie: „Czy miłość jest możliwa?" zakłada powątpiewanie, w innym wypadku dlaczego byś je zadawał? 

Kiedy odnajdziesz swoje pytanie, zwróć uwagę na to, jakim tonem je zadajesz. Na przykład w zależności od tonu 

pytanie: „Czy można mnie pokochać?" może zawierać element powątpiewania bądź zupełnego niedowierzania. 

Zauważ, czy twoje pytanie jest otwarte czy zamknięte. Na pytanie zamknięte można odpowiedzieć „tak" lub „nie". 

Takim pytaniem jest na przykład: „Czy można mnie pokochać?". Z pewnościąjest ono bardzo istotne i wiele 

zależy od tego, jaki rodzaj dowodów przyjmiesz. Na pytanie otwarte nie można odpowiedzieć prostym „tak" lub 

„nie", na przykład: „Do jakiego stopnia można mnie pokochać?". 

 88

background image

Mówiąc ogólnie, pytanie otwarte jest lepsze niż zamknięte. Skłania do głębszej analizy, umożliwia więcej 

sposobów działania prowadzących do znalezienia odpowiedzi oraz zawiera mniej ukrytych założeń. Na pytanie 

zamknięte można odpowiedzieć „nie", co nie pozostawia żadnej możliwości działania. 

 

Jeśli twoje pytanie jest zamknięte, dużym krokiem naprzód będzie przekształcenie go w pytanie otwarte. Na 

przykład: 

„Czy możliwe jest, bym odnalazł pokrewną duszę?" można zamienić na: „Jaka osoba byłaby moją pokrewną 

duszą?" 

„Czy tę osobę zaakceptują moi rodzice?" można zamienić na: „Jak istotna dla mojego partnera jest akceptacja 

moich rodziców?" 

„Czy mogę go uszczęśliwić?" można zamienić na: „Jak mogę go uszczęśliwić?" 

„Czy ta osoba wytrzyma moje humory?" można zamienić na: „Jak ta osoba poradzi sobie z moimi humorami?" 

Zastanów się teraz, jakie wartości kryją się za twoim pytaniem. Jak istotne są one dla ciebie? 

Na przykład pytanie: „Czy ta osoba będzie opiekuńcza?" zakłada wartość, jaką jest bezpieczeństwo, podczas gdy 

pytanie: „Czy z tą osobą będę miło spędzać czas?" — zabawę. Pomyśl też, co twoje pytanie mówi o tobie jako o 

osobie? 

Może powiedzieć wiele na temat twoich wartości, przekonań i założeń dotyczących ciebie i innych. Pary tworzą 

się często wtedy, gdy pytania partnerów pasują do siebie, gdy stoją za nimi te same wartości i założenia. Mogą 

też do siebie pasować, jeśli za jednym kryje się wartość, której poszukuje drugie. 

 

NASZE DZIAŁANIA I NASZE ZAMIARY 

 

Jeden z naszych przyjaciół nieustannie bronił się przed zarzutem egoizmu. Spierał się, dowodząc, że jest hojny. 

Wiedział, że jest hojny. To znaczy wiedział, że chce być hojny i że byłby, gdyby tylko miał wystarczająco dużo 

pieniędzy. Było to ciekawe, ponieważ hojność według niego oznaczała rozdawanie pieniędzy. Tymczasem, gdy 

odwołasz się do własnych doświadczeń społecznych, hojności nie określa się jednie na podstawie obchodzenia się 

z pieniędzmi. Można być hojnym duchem, można dawać siebie. Obaj znamy takie osoby, które mają niewiele 

pieniędzy, lecz chętnie dzielą się swoim czasem, uwagą i nierzadko tymi pieniędzmi, które posiadają. Czas i 

uwaga są znacznie cenniejsze od pieniędzy i każdy z nas ma ich sporo.

 

 

Jest też inna interesująca kwestia dotycząca naszego przyjaciela: ocenia siebie na podstawie swoich intencji, a nie 

zachowania. Wszyscy mamy inklinacje do takich podwójnych standardów. Wiemy, że staramy się postępować 

dobrze albo że postępowalibyśmy tak, gdybyśmy mogli. Jeśli wynik naszych działań okazuje się niepomyślny, to 

znak, że popełniliśmy jakiś błąd; lecz wiemy, do czego zmierzaliśmy, i to w naszym przekonaniu jest 

najważniejsze. Nie przeszkadza nam to jednak oceniać innych na podstawie efektów ich działań — ich intencje są 

dla nas niewidoczne. Mamy też tendencje do traktowania wszystkiego personalnie i obwiniamy innych, gdy 

czujemy się zranieni ich postępowaniem. Tymczasem bardzo rzadko się zdarza, by świadomie chcieli nam 

wyrządzić krzywdę.

 

Są osoby, które — świadomie bądź nie — czują, że nie są warte swoich partnerów. Raniąc ich, chcą 

sprowokować ich do odejścia, aby wzmocnić poczucie nieodpowiedniości. Krzywdzenie partnera to okrężna 

droga do krzywdzenia siebie. Jedyny sposób wydostania się z tej przykrej sytuacji polega na przyjrzeniu się 

swoim przekonaniom i wartościom dotyczącym związku oraz odszukaniu podstawowego pytania odnośnie do 

związku. Takie ograniczające przekonanie często jest zakorzenione w głosie uwarunkowanym, który mówi: „Dla 

nikogo nie jesteś wartościowym partnerem. Każdy, kto jest z tobą w związku, wyświadcza ci przysługę".

 

 89

background image

Kiedy oceniasz działanie — czy to swoje, czy innych — pamiętaj, że zawsze istnieją dwie strony medalu: 

intencje, czyli to, jak wygląda ono od wewnątrz, oraz rezultat, to co widać z zewnątrz. Intencje są niewidoczne. 

Wczuwanie się w sytuację innych może pomóc w wybaczaniu im, bowiem zaczynamy postrzegać ich zachowanie 

z obu stron, zanim jeszcze dokonamy oceny bądź gwałtownie zareagujemy na to, co zrobili.

 

Pomyśl o tym przykładzie. Jeden z partnerów w rodzinie z trojgiem dorastających dzieci zarabia. Załóżmy, że jest 

to ojciec. Aby zapewnić sobie pracę i wystarczający dochód, musi pracować do wieczora, okazywać 

zaangażowanie emocjonalne, płacić wysoką cenę osobistą w postaci stresu i zmęczenia. Pod koniec dnia ma już 

mało czasu i energii dla rodziny. Żeby uprzyjemnić sobie czas spędzany w pracy oraz ponieważ przejawia 

zdolności w kierunku wykonywanego zawodu, postanawia lubić to, co robi. Ponieważ praca stanowi znaczną 

część jego życia, zaczyna dominować także w jego rozmowach i myślach. Gdyby mógł wybierać, zdecydowałby 

się na lżejszą karierę zawodową, żeby móc spędzać więcej czasu w domu. Ma wrażenie, że traci okres dorastania 

swoich dzieci. Jednak styl życia rodziny jest dostosowany do poziomu jego zarobków, dlatego czuje się jak w 

potrzasku. Bez sensu wydaje się szukanie innej pracy. Chce zapewnić dzieciom taki poziom materialny, jakiego 

sam nie miał, gdy był mały. Dzieci cierpią z powodu ograniczonego kontaktu z ojcem. Czy powinniśmy oceniać 

tego człowieka na podstawie jego intencji, czy też konsekwencji jego postępowania? Czy w ogóle powinniśmy go 

oceniać? 

W zabieganym domu wypełnionym wieloma głosami, gdzie nie ma miejsca, by usiąść i porozmawiać, bardzo 

łatwo jest dokonywać ocen jedynie w oparciu o działania i ich konsekwencje. Oczywiście najistotniejsze są 

prawdziwe działania i konsekwencje; konsekwencje nie są mniej prawdziwe przez to, że były niezamierzone. Jeśli 

jednak wierzysz, że rzeczywiście były niezamierzone, mogą być mniej bolesne, łatwiej jest bowiem znieść ból, 

mając świadomość, że nikt nie chciał cię skrzywdzić. Kiedy oceniamy tylko zachowanie, gubimy gdzieś intencje. 

W chwili gdy tak się dzieje, druga strona czuje się niezrozumiana, ukarana, niesprawiedliwie napiętnowana i 

niesłyszalna.

 

Siebie oceniamy najczęściej na podstawie naszych intencji, innych na podstawie ich zachowań, ponieważ intencje 

są niewidzialne. Zawsze warto się przyjrzeć własnym intencjom i zastanowić się, czy jesteśmy w ich kwestii 

szczerzy wobec siebie. Kiedy kupujesz prezent dla partnera, czy zamierzasz sprawić mu przyjemność, czy też 

oczekujesz czegoś w zamian? W tym drugim wypadku partner będzie odczuwał, że nim manipulujesz; jeśli nie 

natychmiast, to z pewnością wtedy, gdy będziesz oczekiwał od niego jakiejś przysługi. Następny prezent nie 

będzie się kojarzył z niczym przyjemnym, lecz z pytaniem „Czego ode mnie chcesz?". Podobnie, kiedy coś 

krytykujemy, to czy naszym celem jest rozwiązanie sytuacji, czy też wywołanie złego samopoczucia u drugiej 

osoby? Czy zamierzamy zdobyć moralną przewagę, zyskać ją poprzez wytworzenie u partnera poczucia winy, czy 

chcemy wprowadzić do związku więcej harmonii? Czy zależy nam na dobrym samopoczuciu obojga, czy też 

staramy się tak ukształtować związek, byśmy sami czuli się w nim jak najwygodniej?

 

Pierwszy krok do wydostania się poza obserwowalne zachowania to założenie, że przyświecające im intencje nam 

odpowiadają. Każdemu zachowaniu możemy przypisać różne zamysły, tak między innymi odczytujemy 

zachowania innych. Rzadko zdarza się nam mówić: „Nie mam najmniejszego pojęcia, dlaczego to zrobiłeś", 

chyba że w ten zamaskowany sposób chcemy nakłonić kogoś do tłumaczenia się.

 

 

 

 

 90

background image

Bywa, że związki stają się tak złe, a partnerzy tak podejrzliwi, że wszystko wydaje się mieć dla nich podwójne 

znaczenie:

 

— Co jest na śniadanie? 

— Zrób sobie je sam. 

— Jak się masz? 

— Świetnie. Dlaczegóż miałoby być inaczej? 

„Czy mam ci w tym pomóc?" „Nie, umiem sobie z tym doskonale poradzić". 

— Czy w tym tygodniu masz trochę więcej luzu w pracy? 

— Tak wiem, wiem, wybierzemy się niedługo na ten obiad. 

— Zamierzam po południu odwiedzić matkę. 

— Więc nie potrafisz znieść mojego towarzystwa? 

Jesteśmy przekonani, że możesz dodać jeszcze kilka swoich przykładów. 

 

Czytanie w myślach 

 

Czytanie w myślach bardzo często pojawia się w trakcie kłótni:

 

— Postawiłeś tu te stare buty tylko po to, by mnie zdenerwować. 

— Nieprawda (zaprzeczenie intencji). 

— No to kto je tu postawił? Święty turecki? (odniesienie do zachowania). 

— Ja (przyznanie się do odpowiedzialności za zachowanie). 

— Właśnie to mówiłem. Tylko po to, żeby mnie zdenerwować (potwierdzenie odczytanych w myślach intencji). 

— Nieprawda (powrót do intencji). 

— Przecież to właśnie przed chwilą powiedziałeś (łączenie zachowania z odczytanymi w myślach intencjami). 

Jeśli uważasz, że czytanie w myślach nie jest jedną z twoich cech, to powiedz, czy sądzisz, że w naszym 

scenariuszu rozmawia mężczyzna z kobietą? Jeżeli tak, to która osoba była mężczyzną, a która kobietą? Jeśli 

czytasz w myślach, że posługujemy się stereotypami, spójrz jeszcze raz na rozmowę i powiedz, na jakiej 

podstawie tak sądzisz.

 

Gdy ktoś usiłuje czytać w twoich myślach i błędnie interpretować twoje intencje, zamiast się denerwować 

oskarżeniami, zapytaj go po prostu o dowody podtrzymujące jego twierdzenia. Zapytaj: „Skąd dokładnie wiesz, 

że właśnie to chciałem zrobić?". Bądź uczciwy w kwestii swoich intencji.

 

Niekiedy czytanie w myślach jest celne, wtedy jednak nie jest to prawdziwe czytanie w myślach, lecz zauważanie 

i nadawanie znaczenia mowie ciała i pozawerbalnym wskazówkom przekazywanym wraz ze słowami. Jak już 

mówiliśmy, kobiety są w tym na ogół lepsze od mężczyzn. Mają większą intuicję, podczas gdy mężczyźni 

bardziej polegają na słowach i interpretują dosłowniej to, co zostało powiedziane. Kobiety zwracają uwagę na 

szerszy kontekst — całą sytuację, na to, co nie zostało powiedziane. Biada kobiecie, która oczekuje, że jej 

mężczyzna ma taką samą intuicję i umie czytać w myślach tak samo jak ona!

 

Ci, którzy z nawyku czytają w myślach, wierzą w swoje psychiczne umiejętności. Oczekują też, że inni będą 

dobrze odczytywać ich myśli. Często można ich usłyszeć, jak mówią: „Powinieneś był wiedzieć" albo „Nie 

powinienem ci mówić, że to jest to, czego pragnę" lub „Kup mi pod choinkę to, co twoim zdaniem mi się 

spodoba". To zaproszenie do kłopotów, zwłaszcza w ustach kobiety. 

 

 

 91

background image

WSPARCIE PODCZAS WPROWADZANIA ZMIANY 

 

Jeżeli pozostajesz w związku, twój partner najprawdopodobniej pogodził się z tym, jaki jesteś. Nawet jeśli prosi 

cię, byś się zmienił, oboje jesteście już do siebie przystosowani. Pojawi się między wami pewna dynamika; jeżeli 

się zmienisz, nawet na lepsze, wówczas zmieni się cała równowaga związku. W reakcji na nowego ciebie będzie 

musiał się zmienić twój partner, nawet jeśli byłoby to wbrew jego woli.

 

Jeśli chcesz doprowadzić do zmiany, nie angażując w to partnera, możesz napotkać na trudności. Po pierwsze, 

twoja zmiana może się spotkać z oporem bądź ośmieszeniem ze strony drugiej osoby. W końcu ona umie 

postępować z tobą takim, jakim jesteś. Jeśli się zmienisz, będzie musiała włożyć wysiłek w nauczenie się nowych 

sposobów obchodzenia się z tobą.

 

Po drugie, możesz nie otrzymać zachęty, pozytywnej informacji zwrotnej ani wsparcia, których większość z nas 

potrzebuje, aby wprowadzić trwałe zmiany w wybranych obszarach.

 

Po trzecie, zmiana może wzbudzić podejrzenia. Proponujesz wieczór na mieście, a w odpowiedzi słyszysz: 

„Dlaczego masz poczucie winy? Co ukrywasz?".

 

Wszyscy mamy jakieś poglądy na temat partnera. Możemy nawet odnosić wrażenie, że znamy go lepiej niż on 

sam. Tymczasem tak nie jest. Widzimy go z innej perspektywy niż on, nikt jednak nie potrafi całkowicie 

wysondować drugiej osoby, ponieważ myśli i motywy, przekonania i wartości są niewidoczne (chyba że ktoś 

decyduje się nimi dzielić). Znamy innych tylko z zewnątrz, a siebie tylko od wewnątrz. Żaden z tych oglądów nie 

stanowi pełnego obrazu; każdy z nas posiada twarz prywatną i publiczną. Problem zaczyna się wtedy, gdy 

próbujemy określić wewnętrzne motywy na podstawie widocznych działań. Być może uda ci się poprawnie 

odczytać motywy, lecz zawsze lepiej jest zapytać. Poza tym nic nie zyskasz, zakładając to, co najgorsze.

 

Kiedy chcesz się zmienić, nawet jeśli twój partner nie chce być inny, informuj go o tym, co chcesz osiągnąć. Daj 

mu znać, jaki pozytywny wpływ na jego życie będzie prawdopodobnie miała ta zmiana; mów, jaka forma 

wsparcia od niego byłaby przez ciebie mile widziana. W ten sposób zwiększysz szansę wprowadzenia zmiany. 

Jeśli nie masz partnera, poproś bliskiego przyjaciela, żeby udzielał ci wsparcia.

 

Gdy decydujesz się zaangażować partnera we wprowadzanie zmian, pamiętaj o kilku regułach, które powinny was 

obowiązywać. Po pierwsze, żadnego triumfowania. Wyrażenia takie, jak: „Wiedziałem. Gdybyś tylko chciała 

mnie od początku słuchać. Mówiłem ci, ale nie chciałaś tego przyjąć do wiadomości. Może w przyszłości 

będziesz zwracać większą uwagę na moje słowa".

 

Po drugie, zgódź się, żeby przeszłość pozostała w przeszłości. Wraz z partnerem musicie przyzwolić, by historia 

stała się historią. Poczucie winy i obwinianie to najsilniejsze kotwice trzymające nas

 

w nieszczęśliwej przeszłości. Stanowią swe lustrzane odbicia. Poczucie winy wywodzi się najczęściej z 

obwiniania 

się; jeśli chcemy być bez winy, musimy przestać potępiać innych. Nie możemy więc mieć poczucia, że mamy całkowitą rację 

lub że nasze poczynania są w pełni uzasadnione. Na głębszym poziomie musimy się pozbyć przekonania, że jeśli coś układa 

się źle, ktoś automatycznie ponosi za to odpowiedzialność. Niekiedy zdarzenia mają miejsce dlatego, że świat nie znajduje 

się pod niczyją kontrolą. Niekiedy nieszczęście rodzi się między wami. 

Po trzecie, pozwól odejść skojarzeniom z przeszłością. Zmiana siebie w atmosferze takich skojarzeń jest trudniejsza. Na 

przykład jeśli chcesz przestać pić, wówczas ostatnim miejscem, które powinieneś odwiedzać, jest pub, gdzie zwykle piłeś. 

Już sam pobyt w tym miejscu sprawi, że nabierzesz ochoty na alkohol. Jeżeli chcesz ułatwić wprowadzanie zmian, chodź w 

inne miejsca, zajmuj się czymś innym, inaczej się ubieraj, przeprowadź się, jeśli to konieczne, rób wszystko, żeby zniszczyć 

stare skojarzenia i daj sobie szansę zbudowania nowych. 

 

 92

background image

SZYBKOŚĆ ZMIAN 

 

Nie ma jasnych reguł dotyczących tempa zmian. W różnych sytuacjach i dla różnych osób sprawdzają się różne 

metody. Jedni reagują najlepiej na wolny, przebiegający etapami proces, zapewniający im bezpieczeństwo 

rozwoju. Inni wolą podejście, które powoduje wstrząs i wyrzuca ich na orbitę, zupełnie jak rakiety wspomagające 

start statku kosmicznego. Niedawno w prasie opisano historię dziewczyny, u której nagość w wyniku wychowania 

wywoływała poczucie winy. Ojciec wykształcił w niej potrzebę zakrywania ciała. Nie umiała się rozebrać przy 

zapalonym świetle. Nie potrafiła spojrzeć na nagą osobę bez rumieńca zażenowania. Pewnego dnia stwierdziła, że 

ma tego dość, że jej postawa nie była prawdziwym odbiciem jej wnętrza. W symbolicznym akcie zrzucenia 

uwarunkowanego ja i ukazania ja prawdziwego, zdarła z siebie ubranie i nago przebiegła w trakcie meczu rugby 

przez boisko. Pomachała publiczności, złapała piłkę i zdobyła punkt, zanim została wyprowadzona przez policję.

 

Robin Prior: Doświadczyłem nagłej zmiany w obszarze związków, kiedy jako nastolatek byłem jeszcze w szkole. 

Nauczyciel stolarstwa, dobry człowiek o wysokiej świadomości społecznej, zorganizował szkolną zbiórkę 

pieniędzy, żebym mógł wyjechać na zagraniczną wycieczkę. Była to jedna z wielu inicjatyw, którą podjął na moją 

rzecz po to, bym nie odstawał od innych. Traktowałem wszystko tak, jakby mi się to należało. W końcu życie 

mnie nie oszczędzało, więc miałem prawo od czasu do czasu sięgnąć po lepsze karty w rozdaniu. Stałem się 

arogancki. Poczucie, że mi też się coś należy od życia, zrobiło ze mnie zuchwalca.

 

Nadszedł dzień, kiedy znalazłem się z tym nauczycielem w pokoju sam na sam. Wtedy stracił nad sobą 

panowanie, wylał z siebie całą frustrację. Bliski łez zapytał, dlaczego nigdy mu nie podziękowałem. Oczekiwał 

tylko kilku słów wdzięczności. Na początku ta scena rozgrywała się przed moimi oczami tak, jakbym nie brał w 

niej udziału. Zupełnie jakbym oglądał film, w którym jakiś daleki bohater odgrywał moją rolę. Po chwili znów 

stałem się sobą i ujrzałem przede mną człowieka. W tym momencie zdałem sobie sprawę, że inni mają uczucia. 

Mają potrzeby. Że chociaż te uczucia i potrzeby różnią się od moich, to są silne i ważne. Uświadomiły mi to jego 

łzy. Chciałem uciec, słowa podziękowania uwięzły mi w gardle. Wyrażenie wdzięczności oznaczałoby przyznanie 

się do porażki mojej wizji świata. To byłaby słabość, która nie przystoi mężczyznom. Co więcej byłoby to 

uznanie, że swojego dobrego losu nie zawdzięczam niesprawiedliwości życia. Stojący przede mną człowiek 

nauczył mnie odpowiedzialności i empatii. Pokazał, jak grać kartami, które mam do dyspozycji. To wydarzenie 

zmieniło moje reakcje na niepowodzenia.

 

Zobaczyłem go wiele lat później w holu hotelowym. Jego widok spowodował, że wróciła do mnie reakcja 

emocjonalna, której wtedy doświadczyłem. Zdobyłem się na odwagę i przypomniałem mu o tamtej konfrontacji. 

Miałem mu powiedzieć, jak ważny jest dla mnie fakt, że nauczyłem się dziękować, jak wielką zmianę 

wprowadziło to w moim życiu, kiedy się roześmiał. Ze zrozumieniem pokiwał głową, tak jakby wspomnienie to 

było dla niego tak samo żywe jak dla mnie. Na jego twarzy dostrzegłem odprężenie, jego spojrzenie złagodniało. 

Powiedział: „Tak, wiele się tamtego dnia nauczyłem. To zmieniło moje życie. Od tamtej chwili nie robię nic, 

oczekując, że ktoś mi za to podziękuje. W ten sposób potrafię zrobić znacznie więcej i mam znacznie lepsze 

samopoczucie". 

 

 

 

 

 
 93

background image

DRASTYCZNA ZMIANA 

 

Są dwa rodzaje zmian. Jeden polega na stopniowym przystosowywaniu się do partnera. To może być zabawne — 

zmieniasz się dlatego, że chcesz. Inny rodzaj zmian jest bardziej drastyczny—jest naprawdę źle i musisz z czegoś 

zrezygnować, bądź coś przyjąć. W takim wypadku, aby poprawić sytuację, powinieneś wiedzieć, jak do niej 

doszło.

 

Mówi się, że miłość jest ślepa i że ma kłopoty ze słuchem. Niezupełnie ślepa i głucha, lecz bardzo selektywna w 

kwestii tego, co widzimy i słyszymy. Kiedy kogoś poznajemy, zazwyczaj dostrzegamy tylko jego dobre strony. 

Przepełnia nas optymizm i wydaje się nam, że ta osoba wprowadziła magię w nasze życie. Już sama jej obecność 

staje się obietnicą tego, o czym zawsze marzyliśmy, sposobem na uczynienie naszego życia tak wspaniałym, jak 

na to zasługujemy. Nie widzimy ani nie słyszymy niczego, co mogłoby nas pozbawić marzeń. Aby uczynić z 

partnera ideał, dostrzegamy tylko jego dobre cechy, do których dodajemy kilka takich, których nie ma.

 

Mniej więcej po trzech miesiącach trwania związku (choć może to być także wcześniej) przestajemy patrzeć na 

całą sytuację przez różowe okulary. Zaczynamy postrzegać innych takimi, jakimi są. Znajomość prowadzi do 

zrozumienia. Ten drugi obraz jest niezwykle istotny, będzie się bowiem utrzymywać przez pozostały czas trwania 

związku. Pierwsza iskra już nie wróci. To dlatego gwałtowne romanse nie wytrzymują próby czasu.

 

Niektórzy są urzeczeni magią owych pierwszych trzech miesięcy. Jeśli nie udaje im się powrócić do tych chwil z 

obecnymi partnerami, szukają nowych. Są tacy, którzy chcą przekształcić związek w coś trwałego, podczas gdy 

inni ciągle mówią o namiętności i energii pierwszego etapu znajomości.

 

Są osoby, u których głos instynktu zagłusza pozostałe. Szczególnie mężczyźni są zadowoleni, gdy związek można 

kontynuować na tym poziomie. Wiele par nie potrzebuje niczego więcej. Romans często bazuje przede wszystkim 

na silnym przyciąganiu płciowym i elemencie ryzyka. Ostatnie tango w Paryżu opowiada historię kobiety i 

mężczyzny, którzy wspólnie postanowili nie zdradzać sobie swych imion z obawy, by nie zejść z drogi samotnego 

życia.

 

Jeśli pragniesz prawdziwego związku, a nie tylko romansu, to potrzebujesz czegoś więcej niż dobrego seksu. 

Potrzebujesz reszty siebie i reszty partnera. Dopasowanie seksualne nie zawsze prowadzi do dopasowania 

całościowego i niekoniecznie do długotrwałego związku, choć jest to z pewnością dobry początek. Jeśli spotykasz 

kogoś podczas wakacji i spędzasz dwa tygodnie na intensywnych doznaniach seksualnych, nie oczekuj, że ten 

związek przeniesie się do domu. 

Wyobraź sobie, że trzy głosy to trzy płatki kwiatu. Gdy możesz do niego dopasować inny kwiat, wówczas 

związek będzie pełny i dobrany. Jednak kwiaty nie zawsze do siebie pasują. Ta część nas, której nie dostrzegamy, 

nie wykorzystujemy i nie doceniamy, staje się niespokojna. Szuka uznania, czasu i wykorzystania. Czuje się tak, 

jakby umierała. Sytuacja ta jest najbardziej niebezpieczna wtedy, gdy zaniedbywaną częścią jest sfera seksualna. 

Partnerzy mogą mieć niedopasowane głosy uwarunkowane, w wyniku czego jedno z nich spędza czas z 

przyjaciółmi, do których towarzystwa czuje się pasujący. Mogą też posiadać niedopasowane głosy intelektu, 

szukają wtedy kogoś, z kim mogliby rozmawiać o swoich poglądach. Żadne z wymienionych działań nie zalicza 

się do zdrady ani nie wywoła silnych emocji u drugiego partnera. Jeśli jednak niedopasowanie zachodzi w sferze 

seksualnej i jeden z partnerów poszukuje zaspokojenia gdzie indziej, to powstaje problem.

 

 94

Niektórzy uciekają, ponieważ jedna ich część jest niewykorzystana. Ktoś, kto umie przywołać tę część z 

powrotem do życia, jest postrzegany jako bardzo atrakcyjny z powodu frustracji, która przez całe tygodnie, 

miesiące i lata narastała w zaniedbywanym obszarze. To dlatego romanse często są krótkie.  

background image

W chwili, gdy uśpiona część odzyska swój dawny wigor, jej głos traci siłę i do gry wracają pozostałe elementy.

 

Inne zagrożenie polega na tym, że idzie się za daleko, za szybko, za wcześnie. Niektórzy nie dostosowują ilości 

tego, co dają, do tego, co daje im partner. Są tacy, którzy uważają, że muszą zaskarbić sobie miłość, dając bez 

żadnych ograniczeń od samego początku. Wierzą, że miłość, niczym połknięta tabletka, naprawi wszystkie ich 

problemy, w związku z czym powinni zrobić wszystko, by tak się stało. Tymczasem zaangażowanie musi 

przebiegać w określonym tempie. Istnieje ryzyko, że chcąc zaspokoić czyjeś oczekiwania, damy zbyt wiele. Musi 

istnieć równowaga między dawaniem i dopilnowywaniem, by nie być wykorzystanym.

 

 

KONTROLA 

 

Próby kontrolowania partnera mogą zakończyć związek szybciej niż cokolwiek innego. Dobry związek daje 

wolność do tego, by być sobą i jednocześnie częścią związku. W latach sześćdziesiątych hipisi mawiali, że jeśli 

chce się coś mieć, trzeba to dać. Trochę to mylące, gdyż sprawia wrażenie sprzeczności. Jak można mieć coś, co 

się wydało? Nie ma to sensu do chwili, gdy nie doświadczy się sytuacji przeciwnej; masz coś, aż nagle  

spostrzegasz, że to straciłeś.

 

Najczęściej kontrolujemy innych w obawie, że ich stracimy, że nie jesteśmy dostatecznie atrakcyjni, by ich przy 

sobie zatrzymać. Tymczasem im bardziej kogoś kontrolujesz, tym Większe prawdopodobieństwo, że go stracisz. 

Im większe wysiłki zmierzające do kontrolowania go, tym silniejszy jego opór i bunt. Znamy wiele takich 

sytuacji, gdzie kontrola doprowadziła do zakończenia związku, który miał trwać lata.

 

Niektórzy mężczyźni wykorzystują swoje mięśnie do narzucenia kontroli. Inni ograniczają poczucie pewności 

siebie kobiet aż do poziomu bezradności i beznadziei, by odczuły, że są im niezbędni do przeżycia. Zaczynają one 

potrzebować tego, co wywołuje u nich tę potrzebę. Tacy mężczyźni błędnie interpretują słowa, aby wypaczyć ich 

znaczenie i wywołać poczucie winy. Krytykują wygląd i umiejętności partnerki. Głośno żałują, że ich związek 

powstał, narzekają, że są w potrzasku. Podziwiają innych i porównując ich z partnerką, wywołują w niej poczucie 

niższości. Nie posiadając cech fizycznych mężczyzny i często będąc ograniczonymi obawami o dzieci, kobiety 

odpowiadają biernym oporem. Są obojętne w łóżku, które stanowi ich ostatni plac boju, i kto może je za to winić?

 

Kobiety kontrolują za pomocą bardziej subtelnych sposobów. Mogą używać emocjonalnego szantażu. Mogą 

znajdować się na uprzywilejowanej pozycji przez to, że łatwiej je rozgniewać i skrzywdzić. Mogą wskazać wiele 

sytuacji, w których mężczyzna postąpił bezmyślnie. To ogranicza poczucie pewności siebie mężczyzny i 

wywołuje w nim poczucie winy. Czuje się zobowiązany do zrekompensowania tego, co się stało. Gra w „Gdyby 

nie ty..." łatwo prowadzi do wywołania poczucia winy i kontrolowania zarówno w wypadku mężczyzn, jak i 

kobiet.

 

Inna strategia kontroli to: „Traktuj go ostro, żeby był miły". Często udaje się podtrzymać zainteresowanie sobą 

poprzez bycie niemiłym dla partnera, zawodzenie go, krytykowanie, udawanie braku zainteresowania, flirtowanie 

z innymi, stosowanie uników, nieuchwytność i wiele innych sztuczek. Metody te są efektywne, ponieważ 

stanowią wyzwanie: udowodnij, że jesteś mężczyzną/kobietą, któremu/ której uda się mnie oswoić poprzez 

nakłonienie mnie do tego, bym cię kochał/kochała tak samo jak ty mnie. Ta forma kuszenia ukazuje potrzebę 

kontrolowania często wywołaną strachem przed kontrolą. Łączy się ona z pierwotnymi modelami kuszenia i 

przewrotności. Jedna z głównych trudności tej strategii polega na tym, że bycie nieprzyjemnym dla drugiej osoby 

ciągle narasta, aż w końcu osiąga punkt krytyczny. To, jak bardzo przykry możesz być dla partnera i nie ponosić 

za to konsekwencji, staje się miarą jego miłości do ciebie.

 

 95

background image

Są tacy, którzy kontrolują swoich partnerów poprzez kształtowanie ich na obraz i podobieństwo jednego ze 

swoich rodziców w celu stworzenia miłości, szczęścia i bezpieczeństwa z dzieciństwa. Można to zrobić na wiele 

sposobów, a wszystkie polegają między innymi na tym, że stajesz się bardziej bezradny, niż jesteś w 

rzeczywistości, i spodziewasz się, że druga osoba zrobi za ciebie to, co mógłbyś zrobić sam. Oczekujesz, że stanie 

się dla ciebie „mamusią" albo „tatusiem". Problem leży w tym, że jeśli dojdzie do takiej sytuacji, to ty będziesz 

musiał się stać w jakimś aspekcie dzieckiem. Będziesz musiał być bezradniejszy, a ponieważ jesteś dorosły i nie 

ma w tobie bezradności, zaczniesz odczuwać urazę. Z jednej strony prosisz więc partnera, by się tobą opiekował, 

a z drugiej masz pretensje i go odpychasz.

 

Niemniej jeśli ktoś z was odniesie sukcesy w tych poszukiwaniach, będzie to początek końca waszego intymnego 

życia. Twój kontakt z rodzicem nie obejmował seksu, więc gdy zamienisz partnera w rodzica, z definicji nie 

możesz z nim mieć stosunków płciowych.

 

Jest jeszcze inne niebezpieczeństwo. Więź między rodzicami a dziećmi może być tak silna, że zdominuje tę, która 

łączy ciebie z partnerem. Opiekowanie się rodzicami i pozostawanie wiernym ich wartościom może wziąć górę 

nad zwracaniem uwagi na partnera. Osoby, które stawiają swych rodziców na pierwszym miejscu, często 

odmawiają partnerom prawa do tego samego.

 

Robin Prior: Znam pewne małżeństwo, w którym mężczyzna co weekend, bez względu na wszystko, odwiedzał 

swoich rodziców. Jego żona mogła być chora albo nieszczęśliwa, ale nie miało to żadnego znaczenia; rodzice byli 

na pierwszym miejscu. Jego żona na początku małżeństwa lubiła swoich teściów, lecz z biegiem lat zaczęła ich 

intensywnie nie znosić, choć nie było w tym żadnej ich winy. Mąż pytał ją żałośnie, dlaczego ich nie lubi. Często 

jest to sygnał, że taka osoba czuje się bardziej dzieckiem niż dorosłym; sama ustawia siebie w pozycji dziecka i 

jest to dla niej istotniejsze niż bycie dorosłym w związku ze swoim partnerem. Chce być kimś najważniejszym na 

świecie dla rodziców i partnera. Jeśli jednak stawiasz partnera na drugim miejscu, to samo otrzymasz od niego w 

zamian.

 

Gdy odczuwasz potrzebę kontrolowania, wówczas ryzykujesz utratę tego, co tak bardzo chcesz utrzymać. Im 

bardziej starasz się kontrolować, tym więcej możesz stracić. Tracisz dokładnie tyle drugiej osoby, ile chcesz mieć 

pod kontrolą. Wróć do swoich przekonań i wartości dotyczących siebie i związków oraz sprawdź, dlaczego masz 

tak dużą potrzebę kontrolowania. Zastanów się, jakie z tego płyną dla ciebie korzyści, co chcesz dzięki temu 

zyskać. Znajdź inną drogę, żeby to osiągnąć. 

 

OPÓR 

 

Można by pomyśleć, że od momentu podjęcia decyzji o wprowadzeniu zmiany wszystko powinno być łatwe. Nie 

jest. Stawiamy opór, podobnie jak inne osoby. Bywa, że przeciwko zmianie, którą chcesz wprowadzić, najgłośniej 

protestują twoi najbliżsi.

 

 96

Zwracaj uwagę na wszelki opór, który napotykasz w sobie bądź u swojego partnera. To ciemna strona tego, co 

było w przeszłości dobre. Wszyscy mamy swoje nawyki i rytuały, chcemy jak najbardziej ułatwiać i stabilizować 

pewne obszary życia, by przeznaczać czas i energię na nowe ważne projekty bez konieczności nieustannego 

myślenia o rutynowych czynnościach. Stabilizacja powraca i nęka nas, przybierając formę oporu. Przyjmij go. To 

on pokazuje ci, że udało ci się do tej pory ustabilizować swoje życie. Warto odkryć, które części życia przyjąłeś 

jako oczywiste i przekształciłeś w nawyk. Pamiętaj, że nawyk to coś, co się sprawdziło w przeszłości. Być może 

teraz bądź w przyszłości okaże się bezużyteczny. Dopilnuj, by twój związek nie stał się tą częścią życia, którą 

zamieniasz w nawyk, bowiem wtedy zaczniesz traktować partnera jak coś oczywistego.  

background image

Między stabilnością a stagnacją jest bardzo mała różnica.

 

Zmiana może wywoływać w nas mieszane uczucia z powodu obawy przed utratą czegoś wartościowego. Pomyśl 

o palaczach, którzy chcą przestać palić, znają korzyści rzucenia nałogu i konsekwencje jego kontynuowania, a 

jednak utrzymują, że nie potrafią się zdobyć na ten krok. Niektórzy są, rzecz jasna, uzależnieni chemicznie. U 

innych występuje uzależnienie społeczne. Gdyby dokonać głębszej analizy ich oporu, okazałoby się, że wcale nie 

pragną nikotyny, lecz uczucia ożywienia, znajomych rytuałów, głębszego oddechu bądź poczucia wspólnoty 

podczas przerwy na papierosa z podobnymi im banitami na mokrych od deszczu stopniach biura. Wszystko to są 

dobre i ważne sprawy, które jednak można osiągnąć za pomocą innych niż rakotwórcze środków. 

Robin Prior: Pracowałem ostatnio z mężczyzną, który miał nawyk późnego wracania do domu. Nie chciał tego, 

wiedział, że denerwuje tym żonę. Wolałby być z nią w domu, lecz nie mógł się ustrzec późnych powrotów. 

Stanowiło to zagrożenie dla jego małżeństwa. Rozpatrzyliśmy pozytywne efekty uboczne jego zachowania, 

stosując pytania w rodzaju: „Z czego musiałbyś zrezygnować, żeby przestać późno wracać?" oraz „Jakie korzyści 

daje ci to zachowanie?". Mężczyzna zawsze głęboko się zastanawiał. Pojawiały się długie chwile ciszy. 

 A oto, co odpowiadał:

 

Daje mi to czas i miejsce na myślenie". 

„Daje mi to poczucie niezależności". 

„Dzięki temu czuję się, jakbym należał do siebie". 

„Dzięki temu czuje się silny". 

„Dzięki temu czuję się skuteczny". 

„Dzięki temu czuję, że nikt mnie nie zastraszy". 

„Dzięki temu czuję się bezpiecznie". 

 

W jakiś sposób, krok po kroku, temu mężczyźnie udało się skojarzyć późne powroty do domu z poczuciem 

bezpieczeństwa. Stąd, aby wracać do domu na czas, musiałby z niego zrezygnować. Nie dziwi więc, że 

wewnętrzny głos kazał mu zostawać, natomiast rozsądek radził wracać do domu.

 

Najbardziej niepożądane zachowanie, które bezskutecznie usiłujesz zmienić, posiada pewne atrakcyjne dla ciebie 

efekty uboczne. W chwili gdy je zidentyfikujesz, znajdziesz się na dobrej drodze do poznania alternatywnych 

sposobów zaspokajania swojej potrzeby. Na przykład w wypadku mężczyzny, który po to, żeby mieć poczucie 

bezpieczeństwa, wracał późno do domu, określiliśmy inne sposoby uzyskiwania tego poczucia, tak by mógł 

wracać wcześniej. Aby czuć się bezpiecznie, mężczyzna ten musiał wydać więcej pieniędzy na buty. Do końca 

nie wiem dlaczego, ale przynosiło to pożądane efekty.

 

Jeśli starasz się pozbyć jakiegoś ograniczającego zachowania, sporządź listę jego efektów ubocznych i zastanów 

się, co dzięki niemu zyskujesz. Jaki jego rezultat sprawia, że kurczowo się go trzymasz? Być może krzywdzisz 

partnera, aby udowodnić, że można cię kochać. Jak to możliwe? Otóż jeśli zostanie z tobą nawet wtedy, gdy go 

krzywdzisz, będzie to dowód, że cię kocha. Pomyśl, o ile przyjemniej byłoby, gdybyś umiał wyrazić swą miłość 

inaczej. 

 

 

 

 

 

 97

background image

Pozostać takim samym 

 

Dlaczego zdarzają się osoby, które nie chcą dostrzec potrzeby wprowadzenia zmian w sobie i w związku? Wiele z 

nich pragnie, żeby ich związek pozostał taki, jaki jest. Uważają, że się sprawdza. To że ich partnerzy mają inne 

zdanie, ma dla nich małe znaczenie (jeśli w ogóle jakiekolwiek). Zmienić coś — to oznaczałoby dla nich stracić 

głównego żywiciela rodziny, służącego, worek treningowy, na którym można wyładować frustrację, uległego 

partnera seksualnego bądź kogoś, na kogo można się poskarżyć.

 

Inni nie potrzebują zmian, bo nie chcą się przyznać do własnych błędów z przeszłości. Wprowadzenie zmiany 

byłoby równoznaczne z przekreśleniem tego, co było. Przyznanie się do błędu to dla wielu gorzka pigułka do 

przełknięcia. Spędzenie reszty życia na bezowocnym udowadnianiu, że się miało rację, jest najłatwiejszym 

sposobem postępowania osoby, której poczucie siebie opiera się między innymi na nieomylności. Nie chce ona 

zakłócić wyobrażenia własnej doskonałości. Wiele osób nie chce też w wyniku wprowadzenia zmian stracić 

twarzy wśród ludzi sobie równych. To bardzo typowe dla tych, którzy lubią dużo mówić i są pewni siebie.

 

Są też ludzie nie chcący się zmienić, boją się bowiem przyznać, że zadali ból sobie bądź komuś innemu. Łatwiej 

jest nie myśleć o korzyściach płynących ze zmiany i tkwić w tym, co stare i sprawdzone.

 

Tymczasem, jeśli związek ma się poprawić, konieczna może być zmiana u obu partnerów. Bez niej będziecie tacy 

jak teraz. Jeśli chcecie przyszłości, pozwólcie odejść przeszłości, pamiętając, by najpierw czegoś się z niej 

nauczyć. 

 

RADZENIE SOBIE Z NIEPOROZUMIENIAMI 

 

Nie ma związków bez nieporozumień. Najlepsze relacje to nie te, w których partnerzy są zawsze ze sobą zgodni, 

lecz te, w których umieją wyrazić i uszanować swoje różnice. Konflikty i odmienności ożywiają związek, pod 

warunkiem że nie wykraczają poza tolerowane granice. Dla jakości życia i bycia ze sobą najważniejsze jest to, jak 

radzisz sobie z konfliktem. Ignorowanie problemu nie oznacza, że go nie ma albo że przeminie bez echa. 

Wzajemne karanie się cichymi dniami to nie rozwiązanie. Kiedy się z czymś nie zgadzasz, rób to inteligentnie; 

używaj intelektu, by zrozumieć problem, oraz swoich emocji i energii, by go rozwiązać.

 

Nieporozumienia i kłótnie zawsze obejmują brak zrozumienia punktu widzenia drugiej osoby bez względu na to, 

jakie są ich przyczyny oraz skutki. Żadna perspektywa nie jest tą „właściwą". Mężczyźni skłonni są myśleć, że 

dzięki swej logice mogą wygrać każdy spór; tymczasem logiką nie wygrywa się kłótni między osobami 

związanymi uczuciowo, a jedynie spory, w których nie występują emocje, a partnerzy zgadzają się, że należy 

postępować logicznie. Wśród mężczyzn powszechna jest opinia, że logika jest obca kobietom, lecz to nie jest 

prawda. Kiedy powstaje taka potrzeba, kobiety mogą być bardzo logiczne, nie stosują jednak takiego podejścia do 

rozwiązywania nieporozumień w bliskich związkach.

 

Czy kiedykolwiek zdarzyło ci się prowadzić spór z jakąś osobą, która nagle powiedziała coś, co zmieniło twoją 

perspektywę? Uświadomienie sobie takiego obrotu sprawy jest jak kubeł zimnej wody wylanej na głowę. Często 

się zdarza to podczas kłótni małżeńskich. Nagle jedno z małżonków jest zmuszone zrewidować swoją opinię i 

ujrzeć sytuację oczyma drugiego.

 

Im lepiej umiemy się wczuć w sytuację partnera i dostrzec jego rozumienie świata, tym lepsze jest nasze 

porozumienie. Otwartość na jego punkt widzenia zwiększy szanse rozwiązania problemu. Ułatwi też nam 

przedstawienie naszej perspektywy tak, by wzrosło prawdopodobieństwo jej zrozumienia przez partnera.

 

Czy zdarzyło ci się kiedyś słyszeć kłótnię dwóch osób i wiedzieć z góry, że im się nie uda rozwiązać problemu? 

 98

background image

Czy kiedykolwiek obserwowałeś takich małżonków i rozumiałeś ich relacje lepiej niż oni sami? Jeśli tak, to 

znaczy, że obiektywny punkt widzenia umożliwił ci zrozumienie niedostępne dla partnerów, którzy znajdowali się 

„wewnątrz" sytuacji. To właśnie ten obiektywizm sprawia, że rola reżysera, sędziego na ringu bądź w sądzie jest 

tak istotna. Wszyscy oni posiadają zrozumienie, którego brak osobom zaangażowanym. 

Aby rozwiązać konflikt, musisz wiedzieć, jak stanąć w obronie własnego punktu widzenia, być empatycznym w 

stosunku do drugiej osoby i rozumieć ją oraz umieć zachować obiektywizm. Twoja perspektywa opiera się na 

twoim doświadczeniu, to jednak nie sprawia, że jest słuszna w związku dwojga ludzi. Żeby zachować empatię w 

stosunku do drugiej osoby, musisz wejść w jej rzeczywistość, a im lepiej ją znasz, tym łatwiej jest to zrobić. W 

małżeństwach z długoletnim stażem często występuje coś w rodzaju telepatii. Empatia to umiejętność typowa dla 

człowieka, jednak często nie korzystamy z niej wtedy, gdy byłaby najbardziej użyteczna. Umiejętność doceniania 

punktu widzenia partnera nie dyskredytuje twojej perspektywy. Macie po prostu różne oglądy rzeczywistości. Nie 

oznacza też, że jedynie twój punkt widzenia jest słuszny. Głos intelektu oferuje ci perspektywę niezależnego 

obserwatora, z której możesz ocenić oba punkty widzenia oraz dostrzec ich podobieństwa i różnice. Z tego 

miejsca możesz w pełni docenić swój związek.

 

Do omówionych trzech podstawowych pozycji dodalibyśmy jeszcze jedną. Koncentruje się ona na was jako parze 

pozostającej w związku. Co jest dla was obojga ważne? Jak się ma do tego wasze nieporozumienie? Co jest 

istotne dla was jako pary i na ile ważne jest w tym kontekście wasze nieporozumienie?

 

Umiejętność przeskakiwania w myślach między tymi trzema perspektywami doskonali się poprzez ćwiczenia. 

Jeśli przejmujemy czyjeś zachowanie, doświadczamy jego wewnętrznego stanu. Dopasowanie pokazało nam, że 

naśladując czyjąś mowę ciała, zaczynamy podobnie postrzegać świat, a to wywołuje określony rodzaj 

zachowania.

 

Oto jak możesz to wypróbować. Jeśli partner zwykle siada tak samo na tym samym krześle, to pod jego 

nieobecność usiądź na tym krześle w takiej samej pozycji. Przyzwyczajaj się do niej przez jakiś czas, poczekaj, aż 

mięśnie poczują się w niej wygodnie, a następnie uświadom sobie swoje myśli i uczucia. Siedząc tak jak on, 

zastanów się, jaki stan wewnętrzny wyzwala ta pozycja. Zauważ, o czym myślisz, jakie masz opinie, na co 

patrzysz, w jakim jesteś nastroju, jaki masz pogląd na świat. To może się okazać zaskakujące.

 

Jeśli czytasz tę książkę wspólnie z partnerem, przespacerujcie się razem. Pójdźcie w jakieś miejsce, najlepiej 

ustronne, aby uniknąć zażenowania. Jedno z was niech prowadzi, drugie daje się prowadzić. Zastanówcie się, jak 

wasze zmysły reagują na to doświadczenie. Zauważ, jakie dochodzą do ciebie informacje i jak wpływają na twoje 

poglądy na świat i wasz związek. Zamieńcie się rolami. Po powrocie do domu porozmawiajcie o swoich 

doświadczeniach.

 

Oto dobre ćwiczenie, które pomoże ci lepiej zrozumieć wasz konflikt bądź nieporozumienie, kontrowersyjną lub 

trudną sytuację, którą chciałbyś omówić z partnerem.

 

Usiądź i zastanów się, jak zamierzasz poprowadzić rozmowę, co chciałbyś osiągnąć, jak powiesz to, co chcesz, 

oraz co powiesz bądź zrobisz, gdy to się nie uda. 

 99

Wstań, pomyśl o czymś innym, usiądź w innym miejscu i najlepiej jak potrafisz, stań się swoim partnerem. Siedź 

tak, jak on by siedział. Pozwól sobie myśleć tak, jak podejrzewasz, że on by myślał, pamiętając, że stosowane 

przez twój wewnętrzny głos zaimki „ja" bądź „mój" odnoszą się do twojego partnera. Będąc nim, zastanów się, co 

chcesz zyskać dzięki tej rozmowie, jaką byś jej nadał strukturę i jak reagowałbyś na prawdziwego ciebie 

siedzącego na drugim krześle. Podnieś się, stań się znowu sobą. Odejdź od krzeseł i przyjmij obiektywny punkt 

widzenia. Znajdujesz się teraz poza waszym sporem. Wyobraź sobie te dwie postaci rozmawiające tam ze sobą. 

background image

Ujrzyj ich oczami swojej wyobraźni. Stwórz prawdopodobną rozmowę na podstawie tego, co już odkryłeś, siedząc 

na dwóch krzesłach. W myślach lub na głos zastanów się, co się wydarzy między tymi niewidzialnymi osobami 

siedzącymi przed tobą na krzesłach. Myśląc o nich, używaj ich imion. 

Posiadając już informacje z tych trzech perspektyw, usiądź z powrotem na swoim krześle. Wróć do siebie. Na 

podstawie wiedzy płynącej z pozostałych dwóch perspektyw dokonaj przeglądu swojego nastawienia do 

zbliżającej się rozmowy. Być może zdarza ci się postępować według wcześniej ustalonego planu. To świetnie, 

możesz to teraz zrobić z większą pewnością siebie. Częściej jednak będzie się zdarzać, że wprowadzisz do niego 

pewne poprawki. Nawet niewielkie zmiany mogą mieć niezwykły wpływ na bieg wydarzeń. 

 

RÓWNOWAŻENIE PUNKTÓW WIDZENIA 

 

Bywa, że omawianych punktów widzenia nie można w pełni wykorzystać, bowiem znajdują się w potrzasku 

ograniczających przekonań głosu uwarunkowanego. Perspektywa twojej pierwszej pozycji nie jest tak silna, jak 

mogłaby być, a trzeciej — nie tak obiektywna, lecz uwikłana w sprzeczne emocje. Oto jak możesz je „oczyścić". 

Dzięki temu ćwiczeniu odkryjesz też, jak postrzegasz różnice między tobą a partnerem. Teraz nie musisz chodzić 

między krzesłami, wszystkiego możesz dokonać w wyobraźni.

 

Najpierw wróć myślą do problemu bądź nieporozumienia z partnerem. Zastanów się nad nim ze swojej 

perspektywy. 

•  Co widzisz? 

•  Skąd patrzysz? 

•  Czy jesteś „w asocjacji", czyli patrząc własnymi oczami, widzisz to, co widziałbyś, będąc w tamtej sytuacji? 

Dopilnuj, żebyś był „w asocjacji", patrz swoimi oczami, a nie spoglądaj na siebie z zewnątrz. 

•  Jaka jest twoja równowaga? 

•  Co słyszysz? 

•  Jakie słyszysz głosy i skąd one pochodzą? 

•  Jakie są w tobie uczucia i gdzie są zlokalizowane? 

Wyobraź sobie jeszcze raz tę samą sytuację, ciągle patrząc własnymi oczami. Usłysz wyraźne głosy, poczuj, jak z 

gardła wydostaje się twój głos. Opisz swoje uczucia z własnego punktu widzenia. Robiąc to, poczuj pełną 

równowagę. 

•  Jak zmienia to twoje spojrzenie na sytuację? 

•  Czy czujesz się wygodniej? 

Przejdź do trzeciej pozycji. Wyobraź sobie, że widzisz siebie i partnera. Popatrz na was, zaangażowanych w spór, 

walczących. Zauważ, gdzie się znajduje twój naturalny punkt widzenia w tej pozycji. 

•  Nad czy pod wami? 

•  Bliżej któregoś z was? 

Zrównoważ swoją pozycję, obserwując scenę z punktu tak samo oddalonego od was obojga, znajdującego się na 

poziomie oczu. Dopilnuj, by obie wyobrażone postaci miały odpowiednią wielkość. Zauważ, czy jedna nie wydaje 

się większa bądź masywniejsza. Jeśli tak jest, wprowadź takie zmiany, by osoby były jednakowe. 

Pozostając w tej pozycji, usłysz swój głos i głos partnera, dochodzące z miejsc, gdzie się znajdują postaci. Usłysz 

je własnymi uszami. To może się wydawać dziwne, lecz z naszego doświadczenia wynika, że wiele osób słyszy 

głosy, które nie dobiegają od jakiejś konkretnej postaci, a jeszcze inne twierdzą, że głosy docierają do nich przez 

czubek ich głowy. 

 100

Będąc w tej pozycji, opisz na własny użytek sytuację tak, jak ją widzisz. Pozwól, by z twego gardła wydostał się 

wewnętrzny głos. Opisując sytuację, posługuj się zaimkami „on" i „ona". Zachowaj „ja" dla siebie jako 

obserwatora. 

background image

 

 

Jeśli źle się czujesz w tej pozycji bądź uważasz, że jesteś mało pomysłowy, zdaj sobie sprawę, iż te uczucia nie 

są twoje. W tym miejscu jesteś tylko obserwatorem. Uznaj je i oddaj osobie, do której należą. Poczuj, że jesteś w 

równowadze, stoisz pewnie na obu nogach. Co nowego wnoszą te zmiany do twojego poglądu na 

nieporozumienie? 

To jest bardzo interesujące ćwiczenie, ponieważ udowadnia, że twoje postrzeganie może utrudniać bądź ułatwiać 

rozwiązanie sytuacji.

 

Joseph 0'Connor: Pamiętam, jak stosowałem je w sporach z własną żoną. Wydawało się, że drepczemy w kółko i 

nigdzie nie możemy dojść. Czułem się pod presją i, kiedy się kłóciliśmy, miałem wrażenie, że nie przedstawiam 

najlepiej mojego punktu widzenia. W rezultacie krytykowałem pomysły mojej żony, zamiast przedstawiać swoje.

 

Kiedy wykonałem powyższe ćwiczenie, okazało się, że moja trzecia pozycja jest zupełnie niezrównoważona. 

Przechylałem się na swoją stronę, ale, co było jeszcze bardziej interesujące, moja żona widziana oczami 

wyobraźni była znacznie większa ode mnie! Nie dziwiłem się już, że trudno mi było wyłożyć mój punkt widzenia. 

Zrównoważyłem pozycje, ustawiłem się w roli obserwatora pośrodku i nadałem nam obojgu naturalne rozmiary. 

Gdy następnym razem wypłynął jakiś problem, czułem się znacznie lepiej, udało mi się zachować spokój i dobrze 

przedstawić własny punkt widzenia. Jakkolwiek nie było między nami zgodności, to jednak postanowiliśmy, że 

będziemy się spierać z pokojowym nastawieniem. Wyraźnie widzieliśmy dzielące nas różnice, nie pozwalając im 

jednak tworzyć między nami przepaści; byłem znacznie bardziej zadowolony z tych efektów.

 

Kiedy już zrównoważyłeś trzy punkty widzenia, możesz za pomocą następnej procedury zbadać wszelkie 

trudności między wami. 

•  Jak wygląda problem z twojego punktu widzenia? 

•  Co istotnego dla siebie usiłujesz osiągnąć? 

•  Jak opisałbyś postępowanie partnera? Wybierz określenie, które najlepiej oddaje, jak go postrzegasz w tej 

sytuacji, na przykład: natarczywy, kłótliwy, emocjonalny, nietroskliwy. 

Teraz przyjmij drugą pozycję. Udawaj, że jesteś partnerem. 

•  Jak widzi sytuację? 

•  Co ważnego dla siebie usiłuje osiągnąć? 

•  Jak opisałby twoje postępowanie? Wybierz określenie, które według niego najlepiej oddaje twoje zachowanie. 

 

 

 101 

background image

Przejdź do trzeciej pozycji. Wyobraź sobie, że widzisz siebie i partnera z obiektywnej, spokojnej perspektywy. 

•  Jaki jest wasz związek w tej sytuacji? 

•  Przywołaj na myśl dwa przymiotniki, którymi opisywałeś partnera i siebie. Jak mają się one do siebie? 

•  Czy uzupełniają się (na przykład im bardziej jedna osoba staje się natarczywa, tym bardziej druga się wycofuje 

albo im bardziej jedna jest logiczna, tym bardziej druga emocjonalna)? 

•  Czy są takie same (na przykład im bardziej natarczywa jest jedna osoba, tym bardziej natarczywa druga albo im 

bardziej racjonalna jedna, tym bardziej racjonalna druga)? Bez względu na ich relację, oba przymiotniki stanowią 

dla siebie pożywkę, będą się nawzajem wywoływać. 

Pozostając w trzeciej pozycji, zadaj sobie następujące pytania: 

•  Jaki udział mają wasze zachowania w podtrzymywaniu problemu? 

•  Gdybyście mieli zmienić wasze obecne postępowanie, jak musiałby się zmienić partner, żeby poradzić sobie z 

twoim nowym zachowaniem? 

•  Jakie korzyści przyniosłaby tobie zmiana sytuacji? 

•  Czy te korzyści warte są wprowadzania zmian? 

Umiejętność wyjścia poza sytuację jest kluczem do jej rozwiązania. Wiele sporów przypomina mecz tenisa; każdy 

partner sądzi, że musi odbić piłkę, i obwinia drugiego o kiepski serw. Reakcja jednej osoby staje się dla drugiej 

wyzwalaczem zachowania. Co więcej każdy oczekuje, że partner będzie się spierał w określony sposób, i 

przyjmuje własne metody przeciwdziałania; tymczasem, jeśli spojrzeć na tę sytuację z zewnątrz, właśnie to 

podtrzymuje spór. Na domiar złego o sytuacji nie można porozmawiać, ponieważ kiedy wojujący partnerzy 

usiłują to zrobić, wpadają w tę samą pułapkę.

 

Aby dokonać jakiejkolwiek zmiany, musisz zrobić metaforyczny krok na zewnątrz sytuacji i zobaczyć, jak na 

siebie reagujecie. Musisz ujrzeć relację, a nie tylko dwie osoby. Każde rozwiązanie musi pochodzić z punktu 

widzenia „my", na przykład: „Zawsze, gdy rozmawiamy o tym problemie, zaczynamy się kłócić, co mi się nie 

podoba. Co możemy zrobić, żeby tego zaprzestać?".

 

Twój partner może odpowiedzieć: „Nie kłócilibyśmy się, gdybyś nie był taki...". W takim momencie nie daj się 

złapać. Istnieje pokusa, by powiedzieć: „Nie byłbym taki, gdybyś ty nie była...". Małżeństwa na całym świecie 

prowadzą spory o jednakowej strukturze, a puste miejsca wypełniają według własnego uznania. Cechę, której 

doświadczamy w związku, przypisujemy drugiej osobie. Tymczasem należy ona nie do tej osoby, lecz do 

związku. Zatem mówimy „Jesteś apodyktyczny" zamiast „Według mojego doświadczenia jesteś apodyktyczny". 

Nikt nie może być apodyktyczny w samotności. Tego rodzaju cechy, złe czy dobre, występują w związku. To 

samo dotyczy narzekania, zarozumialstwa, wycofywania się, gniewu.

 

Zamiast się przywiązywać do swoich starych wzorców postępowania, możesz powiedzieć: „Dobrze, jak wolałbyś, 

żebym zareagował?". To nie jest przyznanie się do błędu, lecz metoda badania sytuacji.

 

Przyjrzyj się waszej sytuacji. 

•  Jak wpływa na wasze bycie razem? 

•  Czy w rezultacie zbliżacie się, czy też oddalacie od siebie? 

 

 

 

 

 

 

 102

background image

Przyjrzyj się także jej efektom na przestrzeni czasu. 

•  Gdyby ta sytuacja miała trwać, jaki mógłby być jej długofalowy efekt? 

•  Czy te kłótnie to preludium do zgody? 

•  Jak z biegiem czasu wpływają one na wasz związek? 

•  Gdyby ta sytuacja miała się przeciągać, czy wasz związek rozwinąłby się, czy też rozpadł? 

Czy ta sytuacja narastała stopniowo, czy też wydarzyła się nagle? 

Czy zgodziłbyś się na to, by trwać w tej samej sytuacji przez sześć 

miesięcy? Przez trzy miesiące? Przez miesiąc? 

Kiedy należałoby ją koniecznie zmienić? 

Czy nie byłoby lepiej zrobić to wcześniej niż później? 

 

Naucz mnie 

 

Potraktuj to ćwiczenie jak zabawę. Najlepiej zrobić je z przyjacielem, ale za pierwszym razem możesz je wykonać 

sam. To prosta i śmieszna metoda zmiany zachowania przeszkadzającego w związku, na którym ci zależy. Jeśli 

w trakcie ćwiczenia zaczniesz się uśmiechać bądź mówić „to śmieszne", nie odrzucaj tego i zobacz, co się będzie 

działo. 

Wybierz zachowanie, które utrudnia twój związek bądź przeszkadza ci w stworzeniu takiego, jakiego pragniesz. 

Być może wywołujesz kłótnie albo tracisz panowanie nad sobą z błahych powodów. Prawdopodobne też jest, że 

opanowałeś do perfekcji sztukę wstydzenia się bądź stałeś się ekspertem od niechodzenia w miejsca, gdzie 

mógłbyś znaleźć odpowiednie towarzystwo. Pamiętaj, to prawdziwa umiejętność. Robisz to łatwo i nawykowo. 

Zainwestowałeś w to czas i wysiłek. 

Wyobraź sobie, że stoi przed tobą grupa osób, które pragną się tego nauczyć. 

Jeśli jesteś sam, w miarę możliwości odpowiadaj na głos. Dźwięk własnego głosu (a nie głosu wewnętrznego) 

sprawia dużą różnicę. 

Oto pytania: 

•  Czego nas nauczysz? Podaj krótki opis. 

•  Kiedy będziemy korzystać z tego zachowania? 

— Inaczej mówiąc, jaka wskazówka wyzwala to zachowanie? 

— Skąd wiadomo, kiedy je rozpocząć? 

— Jakie typowe warunki muszą mu towarzyszyć? 

•  Wobec kogo będziemy się tak zachowywać? 

— Czy wybierasz osoby, wobec których będziesz się tak zachowywać? 

— Czy będziesz się tak zachowywać w stosunku do określonej klasy społecznej, konkretnych osób czy tylko 

jednej osoby? 

— Co kwalifikuje daną osobę do tego, byś się tak wobec niej zachowywał? 

— Co ją dyskwalifikuje? 

•  Co osiągniemy, stosując to zachowanie? 

— Jakie pozytywne wartości zyskamy? Coś w tym musi być, inaczej dlaczego mielibyśmy się tak zachowywać. 

— Być może takie zachowanie przyniosło coś pożytecznego w przeszłości, może w dzieciństwie? 

•  Jaki jest koszt tego rodzaju zachowania? 

 

 

 

 

 103 

background image

— Co stracimy albo stratą czego będziemy ryzykować, jeśli się nauczymy tego zachowania? 

•  Jak często możemy oczekiwać sukcesów, stosując to zachowanie? 

•  Co inni najprawdopodobniej pomyślą, gdy będziemy się tak zachowywać? 

•  Jak możemy im dać znać, kiedy skończymy się tak zachowywać? 

•  Czy potrzebne jest nam jakieś szczególne przekonanie na temat siebie lub innych, aby się tak zachowywać? 

•  Skąd będziemy wiedzieć, kiedy zakończyć to zachowanie? 

•  Jakie będzie życie, gdy nie będziemy się już tak zachowywać? 

Przejdź w myślach do przyszłości i wyobraź sobie życie bez tego zachowania. Usłysz głosy związane z nową sytuacją, 

swój wewnętrzny głos, ponownie wyuczony głos uwarunkowany i werbalne reakcje zaangażowanych osób. Zobacz ich 

reakcje fizyczne. Zauważ wszystkie uczucia związane ze zmianą. 

To ćwiczenie się sprawdza dlatego, że każe ci myśleć o tym, co leży u podstaw zachowania. Ponadto możesz dzięki niemu 

obiektywnie i z pewnego dystansu przyjrzeć się temu, co zrobiłeś. Ponieważ w tej sytuacji nie stanowi to części ciebie, nie musisz 

się bronić. Prawdziwy sukces tego ćwiczenia polega na tym, że nie możesz już wrócić do starego zachowania bez poczucia 

dyskomfortu. Jeszcze lepiej, gdy nie możesz do niego w ogóle powrócić. 

Musisz to zachowanie czymś zastąpić. Natura nie znosi próżni, więc nie możemy z czegoś zrezygnować, nie proponując w zamian 

niczego bardziej wartościowego, bardziej odpowiadającego temu, kim chcesz być. Oto jak można to znaleźć: 

Usiądź wygodnie, maksymalnie się odpręż, spójrz w lewo w dół tak, jakbyś patrzył na podłogę pod lewą stopą, i 

odpowiedz sobie na pytanie: „Co chcę robić inaczej?". Być może chcesz być w czymś lepszy albo zmienić zachowanie, 

które nie przynosi ci korzyści w obecnym związku. Daj sobie czas na przemyślenia, poczekaj na odpowiedzi. Kiedy już 

je poznasz, zapytaj: „Gdybym mógł to zrobić, jakby to wyglądało?". Zastanawiając się nad odpowiedzią popatrz w górę i 

w prawo. Ujrzyj siebie tak, jakbyś był na ekranie kinowym, rozważając nowe zachowanie. Zauważ, czy zachodzą w 

tobie jakieś fizyczne zmiany, gdy patrzysz na siebie. Czy zmienia się twój oddech? Zobacz w wyobraźni, czy twoje 

nowe zachowanie wpływa na innych. Następnie wejdź w wyobrażonego siebie, tak byś nie był już obiektywnym 

obserwatorem rzeczywistości, lecz jej częścią. Patrz własnymi oczami. Spójrz w dół i na prawo tak, jakbyś przyglądał 

się obszarowi pod prawą stopą. Zauważ, jak się czujesz. Czy nowe zachowanie wydaje się tobie odpowiednie i 

reprezentatywne dla ciebie? 

 

 

 

Ruchy oczu pomagają, ponieważ nastawiają mózg w kierunku różnych rodzajów myślenia. Spoglądanie w górę 
sprzyja wizualizacji, spoglądanie w dół ułatwia wewnętrzny dialog, natomiast w dół w prawą stronę sprawia, że 
masz lepszy kontakt ze swoimi uczuciami. 
Przejdź ten cykl trzech kroków przynajmniej trzy razy, zwracając uwagę na to, co się dzieje. Stopniowo proces 
powinien przebiegać z coraz mniejszymi przeszkodami, będzie efektywniejszy. Wyobraź sobie teraz przyszłość z 
nowym sobą. Zauważ reakcje innych. 
Ciesz się różnicą. 

 104

background image

 

ROZDZIAŁ 

7

 

 

ODKRYWANIE SIEBIE 

 

Im więcej siebie wnosisz do związku, tym bardziej jest on satysfakcjonujący. Stare powiedzenie: „Im więcej 

dajesz, tym więcej dostajesz" choć banalne, jest jednak prawdziwe. Dobry związek oznacza, że głos genetyczny, 

uwarunkowany i intelektualny są do siebie dopasowane. Ponadto, biorąc pod uwagę głos genetyczny, musisz 

naprawdę kogoś lubić, żeby związek był trwały. Nie jest to potrzebne do tego, by z nim uprawiać seks. Zaufanie 

buduje się w miarę upływu czasu; możesz komuś zaufać, gdy go sprawdzisz i stwierdzisz, że możesz na nim 

polegać, że będąc z tobą nie zakłada maski. Są osoby, które stanowią świetne towarzystwo i można z nimi 

nawiązać doskonały kontakt, lecz nie zdecydowałbyś się spędzać z nimi dużo czasu. 

Stopniowe coraz większe angażowanie się w związek to jedna z dróg prowadzących do zaufania do drugiej osoby. 

Dzieje się to dzięki odkrywaniu siebie — mówimy jej o sobie, o naszych myślach i lękach, nadziejach i 

marzeniach, przeszłości i przyszłości. Odkrywanie siebie jest jedną z najefektywniejszych metod prowadzących 

do powstania więzi. To opowiadanie drugiej osobie o tym, co jest dla nas prawdziwe, to dzielenie się z nią 

naszymi myślami. Odsłaniając się przed partnerem, jednocześnie odkrywasz siebie dla siebie. Im więcej o sobie 

wiesz, tym lepiej rozumiesz siebie i swoje pragnienia, tym bardziej zadowalający może być związek. Uczciwość 

wyklucza wątpliwości i czytanie w myślach. Odkrywanie siebie to dowód, że kończysz z chowaniem się i ufasz 

drugiej osobie. Ufasz także sobie, że będziesz umiał się odsłaniać. Dzięki temu oboje uznajecie, że w niektórych 

kwestiach się zgadzacie, w innych różnicie, że niekiedy dopełniacie się, a kiedy indziej znów ścieracie.

 

Joseph O'Connor: Pamiętam, jak spacerowaliśmy z moją przyszłą żoną po wzgórzach Spetse, jednej z greckich 

wysp. Spetse jest bardzo zielona, niewielka, wszystkie atrakcje turystyczne są zlokalizowane na wybrzeżu, a 

pośrodku wyspy wznosi się gęsto zalesione wzgórze. Od jednego końca wyspy do drugiego można łatwo przejść 

w jeden dzień. Pewnego dnia zrobiliśmy sobie taki właśnie spacer, rozmawiając przez cały czas o naszym życiu, 

przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Było to doświadczenie niezwykłego uwolnienia, przypominało trochę 

układanie puzzli. Rozmawiając o swoim życiu z zaufaną osobą, zobaczyłem wyraźniej jego kształt.  

Z kolei słuchając opowieści o jej życiu, potrafiłem ją lepiej zrozumieć.

 

Odkrywanie siebie zawsze jest pod twoją kontrolą, możesz powiedzieć tyle, ile chcesz. Nie twierdzimy, że należy 

mówić partnerowi wszystko o sobie. Byłoby to ryzykowne. Każdy z nas ma myśli, którymi nie dzieli się z innymi, 

wspomnienia zachowań, których wolałby nie pamiętać. Nie proponujemy żadnej sesji psychologicznego 

oczyszczania dusz. Jest to raczej zaproszenie przyjaciela na bogaty i zadowalający posiłek, do którego 

przyrządzenia wykorzystałeś wiele składników, choć nie wszystkie, które znalazłeś w lodówce. Niektóre produkty 

powinny pozostać w opakowaniach bądź należy je przeznaczyć do kosza. Inne są już dawno przeterminowane.

 

Odkrywanie siebie nie polega także na zrzucaniu na czyjeś barki własnych problemów. Bywają osoby, które 

uważają, że zwierzając się ze swoich błędów partnerowi, pozbywają się problemu, który teraz znajduje się już w 

posiadaniu kogoś innego.

 

Wszyscy mamy jakieś sekrety, zrobiliśmy coś, czego się wstydzimy, posiadamy uczucia, których wolelibyśmy nie 

posiadać, rzeczy, które nie pasują według nas do naszej tożsamości. O niektórych możesz z biegiem czasu 

opowiedzieć partnerowi, o innych raczej nie. 

 105 

background image

 Kiedy otwierasz się na drugą osobę, która cię słucha bez oceniania, dzieje się coś wspaniałego. Jesteś 

akceptowany. Wtedy możesz bardziej zaakceptować siebie; stajesz się bardziej sobą i możesz więcej dawać.

 

Głos uwarunkowany obejmuje wiele przekonań na temat tego, co jest złe i wstydliwe. Ponieważ zawstydzanie to 

powszechnie stosowana metoda wychowawcza w kulturze zachodnioeuropejskiej, często dorastamy w 

przekonaniu, że musimy się wstydzić wielu rzeczy. Im bardziej dzielisz się z innymi, tym wyraźniej dostrzegasz, 

że nie musisz się aż tak wstydzić. Znajdując akceptację drugiej osoby, możemy sami siebie zaakceptować, co jest 

bardzo zdrowym zjawiskiem.

 

Poznając kogoś, zaczynasz lepiej poznawać siebie, zdajesz sobie sprawę, że jesteście dwojgiem ludzi niosących 

bagaż swojej przeszłości, zmierzających wspólnie w przyszłość, pomagających sobie najlepiej, jak można. 

Odkrywanie siebie nie jest oczywiście jedyną drogą do samoakceptacji, ale jest efektywne i szybkie.

 

Niektórzy potrafią się zakochać przez Internet, nie widząc drugiej osoby. Zdarza się nawet, że po pierwszym 

„prawdziwym" spotkaniu postanawiają ze sobą zostać. Do swoich internetowych przyjaciół piszemy o naszych 

poglądach i tajemnicach. Komputer przyjmuje wszystko — nie zachłystuje się ani nie załamuje na skutek twoich 

informacji. Jednym z powodów, dla których zakochujemy się w kimś, kogo wcześniej nie spotkaliśmy osobiście, 

jest to, że uczciwość, otwartość i intymność, którą powierzamy naszemu komputerowi, może zrodzić uczucie do 

osoby z drugiego końca świata, której w innej sytuacji nigdy byśmy nie poznali.

 

Odkrywanie siebie częściowo wyjaśnia, jak z przyjaciół można się stać kochankami. Osoby, których początkowo 

nic nie łączy na poziomie fizycznym, mogą się z czasem do siebie zbliżyć poprzez rozmowy odsłaniające ich 

prawdziwe ,ja". W przyjaźni rzadko ma się do czynienia z potrzebami wywierania wrażenia, udawania czy 

prezentowania siebie, mającymi na celu zwrócenie na siebie uwagi osoby przeciwnej płci. Najważniejsze są w 

niej prawdziwe rozmowy o przekonaniach i wartościach. Tak powstaje zauroczenie.

 

W tej książce sami stosujemy odkrywanie siebie, żeby pokazać, na jakiej zasadzie ono działa. Mamy nadzieję, że 

poznałeś nas trochę poprzez cytowane tu historie. Nie pozostaliśmy kompletnie anonimowi i nie oczekiwaliśmy, 

że będziesz szczegółowo badał swoje związki, podczas gdy my pozostaniemy w cieniu.

 

Odkrywanie siebie jest efektywne, ale może być niebezpieczne. Ostrożnie wybieraj osoby, przed którymi chcesz 

się otworzyć. Na zaufanie trzeba zapracować, co może trochę potrwać — stracić je można w ciągu jednej chwili. 

Nikt nie wie, jak długo powinno się budować zaufanie. Wymieniacie informację za informacją, w wyniku czego 

powstają w tobie sygnały mówiące o tym, co jest właściwe. Bądź ostrożny. Uczciwość i odkrywanie siebie to 

dwie najskuteczniejsze siły działające w związku, lecz znajdą się tacy, którzy będą chcieli je zabrać, nie dając nic 

w zamian, bądź spróbują zdradzić twoje zaufanie.

 

Oto ćwiczenie, które pokaże, jak za pomocą trzech głosów można zanalizować odkrywanie siebie. Najlepiej 

wykonać je z partnerem, lecz możesz je zrobić także sam, odkrywając kilka informacji na swój temat.

 

Jeśli przechodzisz przez ten proces z partnerem, nie spiesz się. Prawdopodobnie nie uda się wam ukończyć 

ćwiczenia za pierwszym podejściem. Być może zrobicie sobie przerwą na zastanowienie, która potrwa nawet 

kilka dni. Każdy etap tego procesu może poprowadzić wasz związek w innym kierunku. Na początku może was 

trochę oddalić, a potem znowu zbliżyć. Przygotuj się, że nie zawsze jest dobry czas na to, byście z partnerem 

przechodzili ten proces. Nie czujcie się w obowiązku odpowiadać na każde pytanie.

 

To ćwiczenie nie powinno mieć charakteru terapeutycznego. Jeśli są między wami jakieś poważne problemy, 

najlepiej będzie zacząć od ich rozwiązania. Odkrywanie siebie jest środkiem do pełnego poznania drugiej osoby 

oraz budowania na istniejącym dobrym związku.

 

 106

background image

Kolejno przechodźcie stopniowo przez ten proces. Najpierw jedna osoba odpowiada na wszystkie pytania, potem 

druga podaje swój opis siebie. Następnie podzielcie się swoimi reakcjami. W trakcie rozmowy bądźcie „tu i 

teraz", przygotujcie się jednak do oderwania się od siebie, do stanięcia „poza rozmową" i mówienia o swoich 

odkryciach jak najbardziej obiektywnie. Mogą się nasilić emocje. Zauważcie je, pozwólcie im wygasnąć i 

zastanówcie się, czy chcecie kontynuować. Pytania i ich kolejność to jedynie nasza propozycja, wydaje się nam, 

że stanowią one dobrą podstawę do odkrywania samego siebie. Możecie zrezygnować z wielu pytań i wprowadzić 

w ich miejsce własne.

 

Zdarzy się, że głos genetyczny i uwarunkowany połączą się i skomplikują proces. Nie ma w tym nic złego. Wielu 

z nas nosi w sobie przekonanie, że jesteśmy maszynami zaprogramowanymi genetycznie, od których nic nie 

zależy, które nie mogą dokonywać wyborów. Świadomość nachodzenia na siebie obu tych głosów przydaje się do 

tego, by pokazać, że żadne nasze postępowanie w związku nie jest zupełnie instynktowne i absolutnie poza naszą 

kontrolą.

 

Omówimy trzy głosy, rozpoczynając od genetycznego, przechodząc przez uwarunkowany i kończąc na 

intelektualnym. Kolejność tę stosujemy dlatego, że przychodzimy na świat z naszymi genami, później jesteśmy 

warunkowani, a następnie, dzięki doświadczeniom życiowym, powstaje w nas obiektywny i zdroworozsądkowy 

głos naszego intelektu.

 

Niedokończenie ćwiczenia nie jest sygnałem porażki bądź złego związku, podobnie jak nie jest nim także decyzja, 

żeby tego ćwiczenia nie rozpocząć. Bądź świadom granic swoich i partnera i ich nie przekraczaj.

 

Najpierw kilka wskazówek: 

Jeśli robicie to ćwiczenie wspólnie, zastanówcie się, które z was będzie się dobrze czuło, wykonując je jako 

pierwsze. Jeśli jesteś to ty, podaj swój punkt widzenia. Następnie posłuchaj, co ma do powiedzenia twój partner, 

jeżeli chce zareagować jeszcze przed wykonaniem ćwiczenia. Niedopuszczalne jest krytykowanie mówiącego 

partnera. Wszystkie komentarze powinny się odnosić do wypowiadającej je osoby i do niej należeć: „Myślę...", 

„Czuję..." albo „Uważam...". Żadnych ocen. Żadnych kłótni. Mówisz to, co uważasz za prawdę, i słyszysz to, co 

twój partner uważa za prawdę. 

Głos genetyczny 

Atrakcyjność fizyczna 

Pierwsze pytanie jest proste: 

• Jakie elementy wyglądu cię podniecają? 

Każdy partner opisuje, jakie elementy wyglądu u płci przeciwnej go pociągają bądź podniecają: zaokrąglenia, 

mięśnie, oczy lub włosy. 

Być może oddziałuje na ciebie jakiś rodzaj karnacji. Może wzrost lub budowa ciała. Może duży biust lub małe 

pośladki — bądź szczery. 

W trakcie tego ćwiczenia być może uświadomisz sobie działanie pozostałych głosów. Czy czujesz, że upodobanie 

do dużego biustu jest nie do przyjęcia? Czy najpierw odzywa się u ciebie głos genetyczny, a następnie do akcji 

wkraczają twoje uwarunkowania i intelekt, pokazując ci, jak prawdopodobnie będzie wyglądać związek z osobą 

posiadającą takie cechy? Może głos genetyczny odgrywa główną rolę? 

Czy wszyscy twoi dotychczasowi partnerzy posiadali wymienione przez ciebie cechy? Czy pozostałe głosy 

musiały czekać aż do chwili, gdy przespałeś się z partnerem? Czy uważasz, że ten głos jest najważniejszy? 

 107 

Gdy po osiągnięciu satysfakcji fizycznej stwierdzasz, że właściwie nic cię nie wiąże z drugą osobą, wówczas 

prawdopodobnie jesteście do siebie dopasowani tylko pod względem fizycznym. Nie ma w tym nic złego, pod 

warunkiem że odpowiada to wam obojgu. Niemniej problemy pojawią się wtedy, gdy wiek i grawitacja odcisną 

swe piętno na pociągających was cechach fizycznych. 

background image

Zachowaj spokój bez względu na to, co usłyszysz, nawet jeśli partner mówi o cechach, których według siebie nie 

posiadasz. Jest to szczególnie ważne wtedy, gdy jedno z was zmieniło wygląd bądź przybrało na wadze. Dzięki 

tej części ćwiczenia macie się lepiej rozumieć i poszukać innych możliwości jeszcze większego zauroczenia sobą, 

a nie znaleźć kij, którym będziecie się wzajemnie okładać. Wygląd zewnętrzny jest ważny, lecz stanowi tylko 

część relacji. Poza tym piękno znajduje się w oku patrzącego. Jeśli partner podaje cechy, których, jak sądzisz, nie 

posiadasz, możliwe, że jednak je u ciebie widzi. 

Może się zdarzyć, że partner dokładnie odpowiada twoim kryteriom wyglądu zewnętrznego. W takim wypadku 

głos genetyczny jest silny i zwracasz na niego uwagę. To jest doskonała sytuacja, pod warunkiem że jesteście 

dopasowani pod innymi względami. Jeśli uważasz, że partner niemal zupełnie nie pasuje do żadnej z podanych 

przez ciebie cech, oznacza to, że twój głos genetyczny jest słaby i zagłuszają go pozostałe głosy. 

W trakcie związku zmienia się nasz wygląd. Codziennie spoglądając w lustro, nie zauważamy drobnych zmian, 

które kumulują się i wywołują w nas wstrząs wtedy, gdy porównujemy siebie do osoby na fotografii sprzed lat. 

Stojąc przed lustrem, zadajemy sobie pytania: „Co się tutaj stało?" „Kiedy?". Nie zauważyliśmy tego, lecz powoli 

i nieubłaganie mijające lata odcisnęły piętno na tym, co tak bardzo kocha głos genetyczny.

 

Problem w tym, że głos genetyczny nie jest aktualizowany. Niezależnie od naszego wieku faworyzuje 

młodzieńcze krągłości, ładną cerę, błyszczące włosy, wszystkie oznaki zdrowia, którymi ewolucja czyni nas 

wzajemnie atrakcyjnymi. Zazwyczaj mężczyznom trudniej jest się uporać z tym problemem. Ich głos genetyczny 

jest silniejszy. Mówiąc ogólnie, zwracają większą uwagę na wygląd zewnętrzny niż kobiety i natychmiast pociąga 

ich fizyczne piękno. Starzejemy się, lecz głos genetyczny ciągle przekazuje nam ten sam komunikat: iść za 

młodością, za pięknem, za zdrowiem. Zatem widzimy mężczyzn uganiających się za kobietami, które mogłyby 

być ich córkami, podczas gdy ich koledzy, w zależności od biegu wypadków, śmieją się z nich bądź im 

zazdroszczą. Mają nastawienie ambiwalentne: z jednej strony chcą, żeby się im udało (wtedy w nich również 

budzi się nadzieja), a z drugiej — żeby ponieśli klęskę (nie będzie im czego zazdrościć). W chwili gdy to 

piszemy, kina wyświetlają wiele filmów, w których główny bohater jest znacznie starszy od głównej bohaterki, co 

jednak nie przeszkadza im się w sobie zakochać. Ewolucyjna projekcja męskich marzeń. Takie związki mogą 

przetrwać, ale nie zdarza się to zbyt często. Małżonków musi łączyć coś jeszcze. Jednym z wyzwań wieku jest 

edukowanie głosu genetycznego, prowadzące do tego, że choć będziemy doceniać piękno fizyczne, to jednak nie 

będzie ono miało tak magnetycznego oddziaływania, jak w czasach młodości.

 

To ćwiczenie może także stanowić motywację do tego, by dbać o zdrowie, stopniowo bowiem nieświadomie 

pozwalamy uciec naszej atrakcyjności. Robin Prior: Kiedy zrobiłem to ćwiczenie z żoną, zyskałem ostateczną 

motywację do tego, by zacząć ćwiczyć i wprowadzić dietę. 

 

Preferencje seksualne 

 

Na tym etapie ćwiczenia bądź szczery co do oczekiwanej przez ciebie aktywności seksualnej, jej form, długości 

gry wstępnej, która cię najskuteczniej pobudza, oraz rodzajów aktywności, które najbardziej lubisz. Tutaj można 

poczuć obecność głosu uwarunkowanego. Seks ma charakter biologiczny, lecz wychowanie i warunkowanie 

społeczne wpływają na to, jakie jego formy lubimy i czy uważamy, że są do zaakceptowania. 

 108

Istnieją osoby, które są przekonane, że mają niezwykle wysoki poziom popędu płciowego oraz dużą potrzebę 

aktywności seksualnej i że jest to część ich fizycznego ,ja". W wypadku niektórych jest to prawda, u innych 

wywołane jest to zwątpieniem w siebie i niską samooceną; duża aktywność seksualna to ich sposób na 

podbudowanie poczucia siebie. Kiedy aktywność seksualna służy podniesieniu samooceny, życie staje się 

zdominowane przez seks. Jest on wtedy nałogiem, a nałóg to sposób chronienia się przed zagrożeniem. 

background image

 Wystarczy zaobserwować reakcję człowieka na sytuację, w której zabrania mu się jego typowych form i 

częstotliwości aktywności seksualnej. Jeśli odczuwa frustrację, prawidłowy objaw; jeśli jednak jest to niepokój, 

znaczy to, że mamy do czynienia z czymś więcej. Niepokój to sygnał, że odczuwasz zagrożenie. Być może 

zagrożona jest twoja samoocena.

 

Podczas tego ćwiczenia może się okazać, że twój partner pragnie takich zachowań seksualnych, jakich ty nie 

akceptujesz. To, czego chce, może być niewygodne, niebezpieczne bądź karalne. Może też chcieć czegoś, co gasi 

twoje pożądanie. To bardzo trudny obszar. Jeśli jednak wasz związek jest silny, możecie się przystosować do 

siebie poprzez fantazje. Nie zmuszaj się do niczego, z czym się nie zgadzasz, co jest dla ciebie niewygodne, i nie 

oczekuj tego od partnera.

 

Jak przyciągasz potencjalnego partnera 

 
Tę część możesz wykonać sam. • Jak zwykle przyciągasz partnerów? 

Zazwyczaj przyciągamy partnerów tak samo, jak ich potem przy sobie zatrzymujemy. Kontynuujemy te 

zachowania, które przynoszą dobre rezultaty. Na przykład jeśli mężczyzna przyciąga kobietę poprzez swój 

wygląd, siłę, pozycję czy dominację, prawdopodobnie tak samo będzie podtrzymywał relację później. Dla kobiety 

te cechy mogą w danej chwili być atrakcyjne, lecz logika być może podpowie jej, żeby nie spędzić zbyt wiele 

czasu z tym człowiekiem. Podobnie dla mężczyzny kobieta promieniująca seksem jest początkowo urzekająca, 

lecz niekoniecznie musi to być to, czego szuka u swej stałej partnerki (przy założeniu, że pragnie trwałego 

związku).

 

Mężczyźni często przyciągają kobiety tym, że dają im ochronę. Męska potrzeba ochraniania i kobieca potrzeba 

bycia ochranianą ciągle są jeszcze żywe w wielu małżeństwach. Bywają mężowie, którzy lubią, gdy ich żony są 

od nich uzależnione. Są kobiety, które lubią, gdy się nimi ktoś opiekuje. Zdarza się, że asertywne i 

samowystarczalne kobiety onieśmielają mężczyzn. Bywa, że kobiety nie znoszą mężczyzn, którzy nie walczą 

twardo o swoje. Niektóre z tych postaw są wrodzone, choć większość jest uwarunkowana, utrwalona i 

przekazywana z pokolenia na pokolenie.

 

Warto porozmawiać z partnerem o swojej potrzebie ochraniania bądź bycia ochranianym. Może ona na przykład 

kierować wyborem partnera o określonym wzroście. Zauroczenie niskich kobiet wysokimi mężczyznami jest dość 

powszechne. Może też wpływać na to, ile kontroli według kobiety ma mieć mężczyzna oraz jak bardzo uległa 

według mężczyzny ma być kobieta. Przy braku dostatecznej ostrożności ochrona i kontrola mogą się zamienić w 

posiadanie i dominację — to, co kiedyś było źródłem dobrego samopoczucia, teraz może przytłaczać i ograniczać. 

 

Głos uwarunkowany 

 

Nastawienie do płci przeciwnej 

Co myślisz o płci przeciwnej? 

Jakie masz wobec niej nastawienie i oczekiwania? 

Oto kilka pytań, które pomogą ci zbadać ten obszar: 

•  Jakimi zadaniami zajmujesz się w związku? 

•  Czy jesteś z tego zadowolony? 

•  Czy uważasz, że powinieneś się nimi zajmować? 

•  Czy sądzisz, że powinieneś się zajmować innymi zadaniami (które nie należą do twoich obowiązków), i czy 

czujesz się z tym niedobrze? 

W czym są, według ciebie, dobre kobiety? W czym są, według ciebie, dobrzy mężczyźni? 

 109 

background image

W ujęciu tradycyjnym kobiety to płeć słabsza pod względem siły mięśni, a do niedawna także pod względem 

władzy i wpływów. Mężczyźni i kobiety posiadający władzę dążą do jej utrzymania. Czy nie sądzisz, że rząd 

demokratyczny funkcjonowałby na sprawiedliwszych zasadach, gdyby jego członkowie reprezentowali grupy 

płciowe, wiekowe, rasowe i religijne, do których sami należą?

 

Być może zauważasz, że twoje nastawienie uwidacznia się w pracy. Robin Prior: Nie mam żadnych problemów z 

tym, by kobieta była moją zwierzchniczką bądź pracownicą. Niemniej jako czterolatek wolałem razem z moimi 

rówieśnikami wyśmiewać się z dziewczynek w mojej klasie. Wtedy byłem przekonany, że chłopcom i 

dziewczynkom są przypisane odmienne zajęcia. To przekonanie wzmacniała we mnie moja matka. Trzymała 

mnie z daleka od obowiązków domowych i czyniła z nich powinność mojej siostry. Pamiętam, jak zatrudniałem 

kiedyś do tych samych zadań mężczyznę i kobietę i wiedziałem, że mam prawo dać im różne pensje. W końcu 

zacząłem wykorzystywać mój intelekt. Zauważyłem, że w wielu wypadkach kobiety lepiej sobie radzą z realizacją 

zadań. Widziałem, jak łatwo rządy zdominowane przez mężczyzn uciekały się do konfliktu jako formy 

rozwiązania nieporozumienia. Męska dominacja zazwyczaj prowadzi do braku równowagi i współczucia, do 

mniejszego zważania na jednostkę. To kultura mięśni, w której słabsi stają pod ścianą, przekonani, że na to 

zasłużyli, gdyż w jakimś stopniu są winni swojej słabości. Takie nastawienie można na mniejszą skalę spotkać 

także w środowisku pracy.

 

Jeśli jesteś mężczyzną, warto byś się zastanowił, jakie są twoje głęboko zakorzenione zasady dotyczące ról 

męskich i kobiecych. Następnie możesz postanowić, by je zmienić bądź kontrolować. Jeśli jesteś kobietą, warto 

byś sobie uświadomiła, czego oczekujesz od mężczyzn i czego każe ci oczekiwać od nich twoje doświadczenie.

 

Nastawienie wobec płci przeciwnej to wynik skomplikowanej mieszanki różnic ewolucyjnych, norm społecznych, 

czynników historycznych i środowiska rodzinnego, wpływającej na społecznie uwarunkowany aspekt związków.

 

Często dowiadujemy się czegoś o pochodzeniu i wychowaniu partnera, poznając jego rodziców i rodzeństwo, 

odwiedzając jego dom. Ważne są także rozmowy o jego dzieciństwie, co było w nim dobrego, co złego. Jeśli nie 

poznałeś osobiście rodziców partnera, warto się dowiedzieć, jakie ma zdanie na temat ich przekonań i wartości. 

Dobrze jest też porozmawiać o tym, jak przekonania i wartości innych osób wpływają na ciebie. Wiele lat temu 

szkolny doradca zawodowy wykpił mnie podczas naszej rozmowy. Ponieważ byłem wysportowany i dobrze 

zbudowany, stwierdził, że powinienem zostać policjantem. Po chwili wahania powiedziałem, że chciałbym robić 

coś bardziej kreatywnego. Roześmiał się i zajrzał w moje papiery. Przeczytał, że jestem dobry z zajęć 

plastycznych i rysunku technicznego i, pomimo moich protestów, zorganizował rozmowę kwalifikacyjną w biurze 

kreślarskim. Dostałem pracę. Nauczyłem się kreślić projekty systemów drenażowych. Czułem się jak bohater 

Procesu Kafki. Byłem jedynym człowiekiem przy zdrowych zmysłach w grupie osób oczarowanych prostymi 

liniami, przepływem wody i utylizacją śmieci. Nie wiem, kiedy zacząłem podejrzewać, że być może to jednak ja 

jestem szalony.

 

Rozumienie naturalnych talentów partnera niezmiernie pomaga mu żyć takim życiem, jakiego pragnie. To, co robi 

dla dobra relacji, może nie wyrażać jego prawdziwego „ja", w związku z czym będziesz to bardziej doceniać. Jeśli 

życie wymaga od was robienia tego, czego nie lubicie, co wam nie odpowiada, to ważne jest, by partner dostrzegł 

wasze poświęcenie. Istotne jest też to, byście oboje pracowali nad stworzeniem równowagi między tym, co 

robicie, a tym, co chcecie robić. 

 

 

 110

background image

Oczekiwania odnośnie do roli partnera w życiu, w pracy i w domu 

 
Na tym etapie możesz odczuwać pokusę wyrażenia logicznego i zdroworozsądkowo punktu widzenia. Będziesz 

mógł to zrobić później. Teraz masz szansę powiedzieć, w co każe ci wierzyć głos uwarunkowany na temat roli 

twojego partnera oraz tego, w czym powinien on być dobry. 

Robin Prior: Pamiętam, jak na początku naszego małżeństwa moja żona usiłowała mnie zmusić do malowania i 

tapetowania. Jej ojciec lubił te prace i był w nich ekspertem, natomiast ja tego nienawidziłem. Po kilku minutach 

trzymania pędzla w dłoni byłem już okropnie znudzony i wolałbym raczej iść do więzienia, niż zarabiać na życie 

jako tapeciarz. Niemniej, żeby zaprowadzić pokój i sprawić żonie przyjemność, zgodziłem się wytapetować 

kuchnię. Dopiero później mój przyjaciel, biegły w pracach typu „zrób to sam", stwierdził, że kładąc tapetę pod 

gniazdkiem elektrycznym zasilającym naszą kuchenkę, byłem bliski śmierci wskutek porażenia prądem. Kierując 

się logicznymi przesłankami, uzgodniliśmy wtedy z żoną, że kiedy będziemy potrzebować usług „zrób to sam", 

zatrudnimy kogoś, kto ma do tego odpowiednie przygotowanie.

 

Podobnie było ze mną. Ponieważ moja dumna ze swego domu matka ponad wszystko uwielbiała gotować, do dziś 

trudno mi uruchomić swój intelekt i nie odczuwać zaskoczenia na myśl, że dla mojej żony gotowanie nie jest 

źródłem podobnej satysfakcji.

 

Uświadomienie sobie uwarunkowanych oczekiwań wobec roli płci przeciwnej (w domu i w pracy) to pierwszy 

krok prowadzący do realistycznego stwierdzenia, w czym jesteście oboje dobrzy i co jest dla was najlepsze.

 

Dom rodzinny 

 
W tym momencie możesz porozmawiać o tym, czy partner pasowałby do twojego rodzinnego domu. Być może 

wiesz już, w jakim stopniu pasuje on do twojej rodziny teraz. Opisz, dlaczego pasowałby bądź nie do twojego 

domu, gdy byłeś dzieckiem. Ta część ćwiczenia pokaże, czy pociąga cię ktoś podobny do ciebie, czy też szukasz 

osoby, która skompensowałaby to, czego ci brakuje. 

Preferencje i zahamowania seksualne 

Niekiedy głos uwarunkowany krzyczy głośniej niż genetyczny. W kwestiach dotyczących związku instynkt może 

coś nam podpowiadać,

 

podczas gdy uwarunkowania powstrzymują przed tym nasze ciało. Pod wieloma względami jest to dobre, 

ponieważ brak kontroli pociąga za sobą fizyczne i emocjonalne zagrożenia. Trudności pojawiają się wtedy, gdy 

głos intelektu zachęca, by iść za głosem instynktu, a sprzeciwia się temu głos uwarunkowany. Jeśli warunkowanie 

pochodzi od rodziców, trudno będzie ci uprawiać seks w ulubionej formie z nimi metaforycznie zaglądającymi ci 

przez ramię.

 

Na tym etapie ważna jest dyskusja prowadząca do odkrycia, na jaką ilość i formę aktywności seksualnej zezwala 

ci głos uwarunkowany. Warunkowanie, które utrudnia genetyczne dopasowanie seksualne partnerów, może 

doprowadzić ich do frustracji. Otwarta rozmowa pomoże określić ograniczające was przekonania i wartości 

dotyczące aktywności seksualnej.

 

Rozmowa poprzez poziomy 

Teraz możesz porozmawiać o poczuciu siebie. 

Jak postrzegasz siebie? 

Jaką jesteś osobą? Powiedz to partnerowi jednym zdaniem, na przykład: 

•  Jestem troskliwy... 

•  Jestem kimś, kto zawsze osiąga to, do czego zmierza... 

 111 

•  Jestem hojny... 

background image

Opowiedz partnerowi o jakimś typowym dla ciebie wydarzeniu z twojego życia. Gdybyś mógł wybrać jedną bądź 

dwie sytuacje, które naprawdę pokazują, jaki jesteś, co by to było? 

Opowiedz partnerowi o jednej bądź dwóch opisujących cię chwilach z twojego życia. 

•  Jakie wydarzenia wywarły na tobie głęboki wpływ? 

•  Czy była to osoba? Nieszczęście? Tragedia? Cudowne przeżycie? 

•  Jakie doświadczenia życiowe w największym stopniu wpłynęły na obecny kształt twojej osoby? 

Opowiedz partnerowi o tym, co jest dla ciebie ważne. • Co cenisz w związku? 

Być może pracowałeś już nad przekonaniami i wartościami (zob. s. 83-99). Teraz nadszedł odpowiedni czas, by 

podzielić się tym z partnerem. 

Głos intelektu 

 
W tej chwili możesz omówić to, co zaobserwowałeś, że jest prawdziwe i ważne w związkach, w odróżnieniu od 

twoich pragnień bądź wpojonych przekonań i wartości. 

Być może chcesz osiągnąć kilka celów, zanim poświęcisz się związkowi. Chociaż nawet pieniądze mogą się tobie 

nie wydawać najistotniejsze, to jednak zauważyłeś, że trudności finansowe utrudniają życie. Stąd też chcesz 

sobie zapewnić poczucie materialnego bezpieczeństwa, nim zaczniesz się zastanawiać nad związkiem. 

To dobry moment, by porozmawiać o swoich życiowych oczekiwaniach. Warto się tym podzielić, bowiem 

całkowicie odmienne ambicje mogą wbić między was klin. Możecie porozmawiać o tym, czego pragniecie jako 

osoby i jako związek. 

Bądź realistą, co nie znaczy, że nie masz być ambitny. Nie ma nic złego w celach, oczekiwaniach i marzeniach, 

jeśli są one źródłem zadowolenia. Marzenia i popędy, które przynoszą smutek, są nierealne od chwili powstania. 

Robin Prior: Brałem kiedyś udział w seminarium, którego główne przesłanie brzmiało: każdy może osiągnąć 

wszystko, jeśli tylko tego dostatecznie mocno pragnie. Było to dobre i pozytywne, niemniej czułem, że obiecuję 

coś, czego nie można zrealizować. Obawiałem się o tych ludzi, którzy pełni entuzjazmu wyjdą z seminarium i 

doświadczą podwójnej osobistej porażki, gdy nie osiągną tego, co —jak im mówiono — powinni.

 

Kiedy prowadzący po raz dwudziesty powtórzył, że możemy osiągnąć absolutnie wszystko, zapytałem go, czy 

potrafi stworzyć zagadkę, której nie będzie mógł rozwiązać. Był zakłopotany, uciekł oczami.

 

— Dlaczego pan mnie o to pyta?

 

— Ponieważ powiedział pan, że każdy może wszystko osiągnąć.

 

— Cóż, wszystko zależy... — rozpoczął.

 

— Dziękuję — odpowiedziałem i usiadłem. — To wszystko, co chciałem wiedzieć. 

 

CZYM JEST MIŁOŚĆ? 

 

Na próbach zdefiniowania miłości zbudowano cały przemysł. Miliony słów na kartkach walentynkowych usiłują 

przekazać jej znaczenie. Jednak miłość to nie kartka, lecz myśl o tym, by ją wysłać.

 

Kiedyś pojawiła się nie kończąca się seria rysunków, w której codziennie do słów „Miłość to..." dodawano jedną 

definicję. Książka i film Love Story osiągają swój punkt kulminacyjny w momencie, gdy pada stwierdzenie: „Kto 

kocha, nie musi mówić, że mu przykro". Mamy wrażenie, że każdego, kto potraktował to dosłownie, spotkała 

przykra niespodzianka. W trakcie badań pytaliśmy wielu naszych przyjaciół o to, czym jest miłość. Tym, którzy 

odpowiedzieli, zajęło to mnóstwo czasu. Wielu było zakłopotanych, zachłysnęło się kawą, poczuło się 

niewygodnie. To trudne pytanie i trochę nie fair, ponieważ miłość to nie jedna rzecz. To coś, czego doświadczasz, 

a nie określasz.  

 112

background image

Nie ma właściwej odpowiedzi, to nie jest pytanie egzaminacyjne, aczkolwiek w pewien sposób można by je tak 

określić. Jest tak dlatego, że twoja definicja miłości, jakkolwiek nie powie nam dużo na temat najbardziej 

złożonego ludzkiego uczucia, to ujawni wiele informacji o tobie. Być może z myślą o zwięzłości wypowiedziałeś 

zdanie, które podsumowuje znaczenie miłości na całe życie. Nam się to nie udało.

 

Dlaczego trudno jest zdefiniować miłość? Każdy z nas dość precyzyjnie mógłby opisać nienawiść, niechęć lub odrazę. 

Gdyby miłość można było łatwo opisać, nie powstałoby tyle piosenek. Wielcy poeci nigdy nie chwyciliby za pióro. Nie 

nakręcono by wielu filmów. Jeden z powodów, dla których tak trudno jest ją określić, to nadużywanie tego słowa. Kochamy 

naszego partnera, dzieci, rodziców, przyjaciół, szarlotkę, ulubioną muzykę. Rozciągamy to słowo tak bardzo, że staje się 

powszednie i bezbarwne. 

Miłość dla różnych osób, w różnym czasie i na różnych etapach związku oznacza coś innego. Na początku, kiedy 

mamy do czynienia z odkryciem, ryzykiem, obietnicą i podnieceniem, miłość może być obezwładniającym 

uczuciem, dzięki któremu budzą się w nas uśpione dotychczas emocje.

 

Miłość ma być lekarstwem na wszystkie problemy, lecz żadne lekarstwo nie działa przez nieskończenie długi 

czas. Miłość ma wiele poziomów, nie oddadzą jej żadne słowa. Możemy najwyżej posłużyć się przy jej określeniu 

metaforą; nie mówimy, czym jest miłość, ale: miłość jest jak...

 

Jakiej metafory użyłbyś dla opisania miłości? Miłość jest jak... Łatwiej powiedzieć, co miłość sprawia. Czujemy 

się cudownie, ktoś jest dla nas ważniejszy od nas samych. Ciągnie nas do drugiej osoby, chcemy z nią być, to ona 

zna odpowiedź. Czujemy się tak, jakby spełnił się mit o tym, że każdy człowiek należy do doskonałego związku, 

który został rozdzielony, i że życiowym zadaniem każdego jest odszukać swego partnera i znów być z nim. 

Miłość podpowie, że go znaleźliśmy.

 

Istnieją dwa stany, które mogą być przeszkodą na drodze ku miłości. Po pierwsze perfekcjonizm. Doskonały 

partner to złudzenie. Nie ma takiej osoby — jednej, doskonałej i wyjątkowej — która ziściłaby wszystkie twoje 

marzenia. Ty też nie musisz być doskonały, żeby zasłużyć na miłość. Wbrew temu, co mówi urzekający mit, nie 

jesteś połówką, która szuka drugiej połówki, aby stworzyć całość. Jesteś całością, osobą, która szuka drugiej 

osoby, aby stworzyć parę. W dobrej relacji oboje stajecie się bardziej tym, kim jesteście, a wasz związek was 

wzbogaca, nie zubaża. Miłość nie zwycięża wszystkiego. Mówiąc szczerze, w wielu sprawach może stanowić 

przeszkodę, albowiem zabiera tak dużo czasu.

 

Drugim wrogiem miłości jest obojętność. Nie nienawiść, lecz obojętność. Osoba, której nienawidzisz, 

przynajmniej w jakimś stopniu cię obchodzi. Kiedy jesteś obojętny, nie zależy ci.

 

Miłość od pierwszego wejrzenia to nie jakieś magiczne zaklęcie, które spada na dwoje ludzi patrzących na siebie 

po raz pierwszy. To wzajemne rozpoznanie podobieństwa, ujrzenie kogoś, kto zbliża się do twojego ideału. 

Możesz nawet nie zauważyć, kiedy dosięgnęła cię prawdziwa miłość. Może była już w tobie od lat, zanim ją 

dostrzegłeś.

 

Miłość może być kombinacją fizycznego zauroczenia, pragnienia intymności, namiętności powstałej z bliskości, 

ochoty do bycia razem, dopasowania trzech głosów, przyjaźni, wspólnego światopoglądu, troski o drugą osobę i 

zainteresowania nią, głębokiego zrozumienia i wielu innych emocji i potrzeb, które mogą mieć indywidualny 

charakter w przypadku danej osoby bądź związku.

 

Miłość obejmuje zaangażowanie. Być zaangażowanym to mocno doceniać partnera i związek. Oznacza ono bycie 

z nim i dbanie o niego nie tylko wtedy, kiedy tego chcesz — to proste — lecz wtedy, gdy tego nie chcesz, bowiem 

z czasem przekonałeś się, że to jest właściwe. 

 

 113 

background image

 Zaangażowanie obejmuje więc dłuższy czas, umiejętność spoglądania poza chwilową satysfakcję, zdolność do 

odsunięcia na bok własnej sytuacji dla drugiej osoby, bowiem związek jest ważniejszy. Miłość bez 

zaangażowania jest pozbawiona ciągłości. Ale czy możliwa jest miłość bez zaangażowania? Chyba nie. Nie 

obawiamy się zaangażowania jako takiego. Tym, czego usiłujemy uniknąć, jest zaangażowanie z nieodpowiednią 

osobą. Jeśli partner nie chce się angażować, wówczas istnieje mała szansa na miłość.

 

Miłość pozwala ci dokonywać niezwykłych rzeczy; mówisz i robisz to, o co nigdy byś siebie nie podejrzewał. To, 

co robisz, i to, co umiesz pokazać, wskazuje na jakość twojej miłości. Liczą się czyny. To one definiują miłość. 

Miłość to nie jest coś magicznego, dzięki czemu stajesz się dobrą osobą, a związek jest prosty. Kiedy mija 

pierwsza fala miłości, musisz pracować nad tym, by ją utrzymać przy życiu.

 

Jakie jest twoje najmilsze wspomnienie? Co pamiętasz naprawdę dokładnie? Jaką chwilę chciałbyś odtworzyć? 

Dla wielu osób jest to pierwszy pocałunek, co potwierdzają badania Amerykańskiego Towarzystwa 

Psychologicznego z 1999 roku. Żadne towarzystwo psychologiczne nie musi nam udowadniać, że pierwszy 

pocałunek to wspaniałe doświadczenie, zaskakujące jest jednak to, iż zajmuje ono miejsce przed małżeństwem i 

pierwszym aktem seksualnym. Pary pamiętają niemal wszystkie szczegóły związane z tym wydarzeniem: od 

koloru swoich strojów po miejsca i słowa, jakie potem padły. Pierwszy pocałunek otwiera przed tobą świat. To 

brama oddzielająca dzieciństwo od dorosłości i tożsamości płciowej. Jest niezmiernie przyjemny. Kiedy teraz o 

nim myślisz (jak to było, jak go czułeś, co widziałeś i co słyszałeś), czyż nie byłoby cudownie, gdyby twój 

związek krył w sobie tę magię, przyjemność, obietnicę, absolutną nowość? Mamy nadzieję, że jest to możliwe. 

 114

background image

 

O AUTORACH 

 

Robin Prior jest konsultantem w sprawach zarządzania, trenerem biznesowym i autorem z wieloletnim 

doświadczeniem w dziedzinie programowania neurolingwistycznego (NLP). Jest trenerem kadry kierowniczej, 

ceni poczucie humoru i pisze scenariusze telewizyjne. Pomaga sobie i innym osiągnąć równowagę między życiem 

osobistym a profesjonalnym.

 

Napisał wraz z Josephem 0'Connorem NLP i skuteczne sprzedawanie.

 

Joseph O'Connor to jeden z czołowych autorów, trenerów i konsultantów w dziedzinie myślenia systemowego, 

rozwoju osobistego i przywództwa. Jest dyplomowanym trenerem NLP.

 

Prowadzi treningi z zakresu NLP, myślenia systemowego i przywództwa w Europie, Azji oraz Ameryce 

Północnej i Południowej. Wśród jego klientów znajdują się takie firmy, jak: UNIDO, BA, Hewlett-Packard i ICI.

 

Napisany wspólnie z Johnem Seymourem bestseller NLP. Wprowadzenie do programowania 

neurolingwistycznego został uznany za podstawowy tekst zaznajamiający z dziedziną programowania 

neurolingwistycznego i przetłumaczony na czternaście języków. Inne książki Josepha O'Connora również zostały 

wydane w kilkunastu krajach.

 

Mieszka z żoną i dwiema córkami w Londynie. 

 

INNE KSIĄŻKI 

Not Pulling Strings, Joseph O'Connor

 

Extraordinary Solutions to Everyday Problems, Joseph 0'Connor

 

Leading with NLP, Joseph 0'Connor

 

NLP. Wprowadzenie do programowania neurolingwistycznego, John 0'Connor, John Seymour, Zysk i S-ka 

Wydawnictwo, Poznań 1996

 

NLP. Szkolenie menedżerów i trenerów, Joseph 0'Connor, John Seymour, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 1998 

NLP i skuteczne sprzedawanie, Joseph 0'Connor, Robin Prior, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2002

 

NLP. Kluczowe idee, Ian McDermott, Joseph 0'Connor, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2000

 

Practical NLP for Managers, Ian McDermott, Joseph 0'Connor

 

NLP i zdrowie, Ian McDermott, Joseph 0'Connor, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2001

 

The Art of Systems Thinking, Ian McDermott, Joseph 0'Connor

 

KASETY WIDEO 

Leading with NLP

 

An Introduction to NLP (z łanem McDermottem)

 

NLP Health and Well-being (z łanem McDermottem)

 

Jeśli chciałbyś się dowiedzieć czegoś więcej o treningach NLP, a także o innych zastosowaniach koncepcji 

opisanych w tej książce skontaktuj się z:

 

Lambent Training 4 Coombe Gardens New Malden Surrey KT3 4AA United Kingdom

 

Telefon i faks: 020 8715 2560

 

e-mail: lambent@well.com

 

strona internetowa: www.lambent.com

 

 115