background image

Jest taka fajna funkcja radioodbiorników starych, że można użyć miast głośnika transformatora 
do zrobienia sztucznej fazy. Chassis się uziemia wraz z jedną stroną transformatora (na miejsce 
masy). I tam badałem, że najlepiej to zrobić w danym punkcie chassis i uziemienie powinno być 
z linki stalowej, a uziemienie z kwasówki, np. anteny samochodowej wbitej w wilgotną glebę, 
żeby płynęła odpowiednia ilość prądów tellurycznych. Uziemienie (jego jakość mierzona 
specjalnym omomierzem) ma znaczenie dla wydajności tego typu wynalazków. Ale co 
ciekawsze w większości torów akustycznych da się podtrzymywać pracę stopni wzmacniających 
dzięki załączeniu potencjału do wnętrza wzmacniacza. Przeważnie odkrywcy Paulosa robią to 
tak, że zwiększają pojemność kondensatorów. Najlepiej jest zamówić sobie pakiet 
kondensatorów 100F/2.7V i podłączyć je szeregowo zależnie od żądanego napięcia. Zwiększa 
to podtrzymanie sztucznej fazy z sekund do długich minut. Żeby to osiągnąć wierci się w 
obudowie wzmacniacza dziurę wiertłem do metalu i wyprowadza się - najczęściej trzy przy 
zasilaniu symetrycznym, przewody do dwóch rzędów kondensatorów. I tak przykładowo dla 
Radmor 5100/5102 będzie to na napięcie 24V czyli 9-10 x2 superkondensatorów wlutowanych 
nawet w płytkę uniwersalną i zamkniętych w plastikowej obudowie uniwersalnej. Kabel może 
być i krótki i długi. Kiedyś próbowałem numeru z bardzo długimi przewodami zawiniętych w 
pętle i był efekt przedłużający czas działania. Prawdopodobnie dlatego, że były to kondensatory 
suche (np. Elwa) - już się ich nie produkuje. Będzie działać.  
 
Superkondensatory 100F/2.7V są tanie jak barszcz na aliexpress i można śmiało tak 
podtrzymywać Paulos. 
 
Warto również skorzystać z modułów gotowych do wykrywania zaniku fazy, są te moduły do 
podebrania z oświetlenia awaryjnego np. marki Pluton - polskiej. Osobiście posiadam, ale 
jeszcze nie testowałem. Działa to tak, że podłącza się we wzmacniaczu dodatkową płytkę, która 
elektronicznie załącza (bez przekaźnika) napięcie z akumulatora np. 6-12V, jeśli pozna, że na 
jej wejściu zanikła faza. Taki moduł wykrywania zaniku fazy i elektronicznego załączenia 
napięcia z akumulatora jest w sumie dość skomplikowany (Patrząc na moduły Plutona, które 
szczęśliwie posiadam - SMD), ale bardzo upraszcza konstrukcję Paulosa, ponieważ 
podtrzymanie działa do 4-5h z baterii, a szczególnie łatwo się je uzyskuje, korzystając z kitów 
na końcówce TDA2004/2005 (zasilane 10-15V). Tylko radiator należy dać solidny, ponieważ 
obciążenie transformatorami odwróconymi 12/230V przeważnie trochę przeciąża 
półprzewodniki końcówki mocy, szczególnie te nowsze, które są wyciszone i słabo podlegają 
wzbudzeniu przez wetknięcie długiego drutu na wejściu i w nich należy stosować prymitywny 
generator sygnałowy - kwadrat lub sinus z zakresu 50-60Hz. Jest to o tyle wygodne, że 
transformator od sztucznej fazy wtedy nie podlega drganiom wyższych harmonicznych i lepiej 
wykorzystuje się pasmo przenoszenia wzmacniacza. Według jednego z moich rysunków można 
też stosować analizator na bazie płytek elektronicznych modułów mierniczych (trochę drogie i 
wymagają kolejnej aplikacji np. na Arduino po szynie jakiejś cyfrowej), żeby modulować nasz 
mikrogenerator 1V RMS zgodny z Hi-Fi ('głośny'), wtedy odczytujemy co jest w masie i cały 
sprzęt ładnie ją wypija przed ujściem. Jak to tam w trójkątach mocy wygląda nie powiem, ale 
przypuszczam, że moc bierna wysiada ładnie na ujściu, a i faza odciążona tym samym legalnie. 
Na tym właśnie polega legal Paulosa, że wtyczkę załącza się kierunkowo, zostawiając w niej 
jeden przewód niepodłączony. Jest tylko jedno ale, gniazdo musi być blisko ujścia instalacji 

background image

(albo tuż za obciążeniem indukcyjnym, paulos jest idealny do silników), i nie można pod żadnym 
pozorem pomylić fazy i masy, ponieważ transformator wejściowy dostanie napięcie między fazą 
prawdziwą a sztuczną, a polski transformator TS90 czy seria TS120 tego nie wytrzyma długo. 
Parę sekund i drobniutkie zwoje się zesmerlą. Jest to mega ważne, żeby sobie nakleić na 
wtyczce naklejkę żeby nie pomylić stron i w zbadanym gnieździe załączać ją zawsze naklejką 
do góry. 
 
Moduł oświetlenia awaryjnego (przy większości wzmacniaczy potrzebna jest też mała 
przetwornica 6V/12VDC na 220VAC), Transformatorek od jamnika, Philips dobre robi o mocy 
4-6W, tylko należy koniecznie nakleić na kadłub radiator od mostka północnego albo karty 
grafiki, bo wzmacniacz pobiera nawet nawet 30W pod obciążeniem, w ogóle japońce późne pod 
tym względem są kiepskie chyba, że się je używa w konfiguracji Dual (dwa transformatory 
230VAC szeregowo, do tego przelutowuje się styki albo stosuje specjalnie przerobione gniazda 
AC), wtedy większość wzmacniaczy pracuje prawidłowo, a radykalnie spada moc pobierana. 
Przykładowo normalny 5102 pobiera 13W pod głośnikiem w wersji solo, a dwa takie amplitunery 
przy podłączeniu dual mają na tyle wysoką impedancję uzwojeń, że moc spada (dla dwóch!) do 
6W. Godne zastanowienia. Można też w niektórych japońcach (później chińczykach) 
zastanowić się nad trybem 110V - zdecydowanie lepszy do Paulos, końcówka się mniej grzeje, 
transformatorek mniej bruczy.. Polecam zawsze przykręcić do chassis, żeby luźno nie leżał.  
 
Przemek. 
 
AM power myślę na Schottky będzie hulał najlepiej. Trudne, ale dziwne. Nie idzie to na każdym 
tunerze. A244D z tego co pamiętam obsługuje ten trik i niektóre tranzystorowe jak radio Unitra 
Gong, tak robiłem 2 generatory, które do dzisiaj pracują u mnie na wsi. Jeden taki dałem też 
Aśce w 1990