background image

 

 

background image

 
 
 
 
 
 
 

LECHOSŁAW GAPIK 

HIPNOZA I HOIPNOTERAPIA 

(wyd orygin.: brak danych) 

 

 

Publikacja zainicjowana przez Towarzystwo Rozwoju Rodziny. Zamiarem autora było przedstawienie 
własnych wieloletnich badań eksperymentalnych i klinicznych nad hipnozą, podanie najnowszych 
informacji na temat istniejących ustaleń co do stanu hipnotycznego, jego uwarunkowań, 
charakterystyki reakcji człowieka zahipnotyzowanego i możliwości wykorzystania tego stanu dla celów 
psychoterapeutycznych. Przeznaczona jest dla lekarzy, psychologów i innych specjalistów 
zainteresowanych hipnozą. 

SPIS TREŚCI: 

Wprowadzenie  

Rozdział pierwszy. Hipnoza: od magii do nauki 
Rozdział drugi. Metodologiczne problemy badań zjawiska hipnozy 
Rozdział trzeci. Charakterystyka zjawisk występujących w hipnozie 

Halucynacje hipnotyczne 
Analgezja 
Motoryka w hipnozie 
Regresja wieku 
Procesy pamięciowe w hipnozie 
Sugeatie pohipnotyczne 
Teorie hipnozy 

Rozdział czwarty. Zakres i indywidualne różnice reakcji hipnotycznych 

Procesy emocjonalne i motywacyjne w hipnozie 
Funkcjonowanie społeczne w hipnozie 

Rozdział piąty. Hipnodiagnoza i hipnoterapia 

Postępowanie hipnodiagnostyczne 
Postępowanie hipnoterapeutyczne 
Zastosowania hipnozy w medycynie 
Ogólne zasady przygotowywania programów hipnoterapii 

Rozdział szósty. Deontologiczne problemy hipnozy i hipnoterapii 

Piśmiennictwo 

A. Wykaz publikacji autorów polskich 
B. Główne publikacje autorów obcych 

 

background image

 

WPROWADZENIE 

Napisanie  książki  o  współczesnej  hipnozie  i  hipnoterapii  jest  zadaniem  atrakcyjnym,  ale  –  co 

okazuje  się  dopiero  w  trakcie  redagowania  tekstu  –  bardzo  trudnym.  Wynika  to  z  bogatej  i 
niejednoznacznej  historii  hipnozy,  jej  zastosowania,  licznych  kontrowersji,  polemik  i  zwyczajnych 
nieporozumień.  Naturalna  dla  wielu  ludzi  atrakcyjność  zjawisk  hipnotycznych,  ich  zdumiewające 
niekiedy i trudne do wyjaśnienia mechanizmy sprzyjają podejściu emocjonalnemu, wygłaszaniu sądów 
i  opinii  nie  zawsze  uzasadnionych,  często  wyraźnie  podbarwionych  emocjonalnie  lub  wręcz 
spekulacyjnych.  Trudności  wynikają  także  z  nie  ustabilizowanej  i  często  przestarzałej  terminologii, 
pozostającej  w  związku  z  próbami  łączenia  zjawisk  hipnotycznych  przez  dłuższy  czas  z 
parapsychologią,  spirytyzmem,  okultyzmem,  magią  i  innymi  dziedzinami  odrzuconymi  przez 
współczesną naukę lub traktowanymi z wielką i uzasadnioną rezerwą. 

Takie określenia, jak "medium hipnotyczne" lub "trans hipnotyczny", mają współcześnie wydźwięk 

wzbudzający  nieufność  i  podejrzenie,  iż  chodzi  tutaj  o  działania  nie  mieszczące  się  w  obrębie 
zainteresowań prawdziwej nauki. Pomijając w tym miejscu dyskusję nad tym, czym właściwie jest owa 
prawdziwa  nauka  i  jaki  powinien  być  zakres  jej  zainteresowań,  należy  się  zgodzić  z  tymi  autorami, 
którzy  proponują  zobiektywizowanie  terminologii  dotyczącej  hipnozy,  z  pominięciem  określeń 
dwuznacznych,  archaicznych  i  sugerujących  istnienie  w  hipnozie  jakichś  tajemniczych  podtekstów. 
Wszystkie współczesne badania nad hipnozą wskazują bowiem jednoznacznie na to, że mamy w tym 
przypadku  do  czynienia  z  naturalnymi,  przyrodniczymi  zjawiskami,  charakterystycznymi  dla 
funkcjonowania  człowieka  w  specyficznych  i  dość  ściśle  określonych  sytuacjach  psychologicznych. 
Inaczej  mówiąc  stan  hipnozy  (lub  proces  hipnotyzowania)  jest  zespołem  naturalnych 
psychofizjologicznych  reakcji,  możliwych  do  uzyskania  poprzez  odpowiednio  ustrukturowane 
oddziaływania  psychologiczne.  Najczęściej  stan  taki  uzyskuje  się  poprzez  wytwarzanie  specyficznej 
interakcji  psychicznej  pomiędzy  dwoma  osobami:  hipnotyzującym  i  hipnotyzowanym.  Niekiedy 
stosowane są oddziaływania hipnotyczne na grupę osób (hipnoza zbiorowa), a w innych przypadkach 
człowiek hipnotyzuje sam siebie, czyli stosuje autohipnozę. Istota oddziaływań hipnotycznych zawarta 
jest  nie  tylko  w  oddziaływaniu  sugestią  słowną,  ale  także  pozawerbalną,  z  możliwością  stosowania 
nieograniczonej  liczby  wariantów,  układających  się  w  wiele  zróżnicowanych  metod  prowadzenia 
indukcji hipnotycznej. 

Hipnoza nie jest snem, przynajmniej nie jest nim w rozumieniu snu fizjologicznego, chociaż często 

używa  się  określenia  "sen  hipnotyczny",  a  w  procesie  hipnotyzacji  podawane  są  sugestie  senności. 
Osoby poddawane hipnozie nie są "medium" w znaczeniu parapsychologicznym nawet wówczas, gdy 
wykazują  wysoką  podatność  na  hipnozą,  nazywaną  niekiedy,  niezbyt  dobrze  po  polsku,  "wysoką 
hipnobilnością".  Stan  hipnotyczny  jest  jednym  z  występujących  U  człowieka  stanów  psychicznych, 
który niechętnie nazywalibyśmy współcześnie terminem "trans", wywodzącym się z innej grupy pojęć. 
W hipnoterapii mówimy o prowadzeniu zabiegów hipnoterapeutycznych, a w badaniach naukowych o 
hipnozie  eksperymentalnej,  rezygnując  z  dwuznacznie  brzmiącego  określenia  "seans  hipnotyczny". 
Porządkowanie  i  uwspółcześnianie  pojęć  dotyczących  hipnozy  ma  znaczenie  nie  tylko 
psychologiczne,  przeciwstawiające  się  fałszywemu  pojmowaniu  hipnozy,  ale  służy  głównie 
precyzowaniu języka naukowego, używanego przy badaniu i opisywaniu tych zjawisk. 

Obecny stan badań nad hipnozą i możliwościami praktycznego wykorzystania tego zespołu zjawisk 

jest  na  tyle  zaawansowany,  że  z  całą  pewnością  możliwe  jest  skuteczne  i  bezpieczne  posługiwanie 
się hipnozą w medycynie, a także w niektórych innych dziedzinach działalności społecznej. Wymaga 
to,  oczywiście,  posiadania  odpowiednich  kwalifikacji,  możliwych  do  uzyskania  w  szkoleniach 
podyplomowych,  obejmujących  prócz  szkolenia  specjalistycznego  wiedzę  w  zakresie  psychologii, 
psychopatologii,  psychofizjologii,  a  także  psychoterapii,  jeśli  hipnoza  ma  służyć  celom 
terapeutycznym.  Podkreślenie  konieczności  takiego  właśnie  przygotowania  kwalifikowanych 
hipnoterapeutów  wydaje  się  konieczne  wobec  faktu,  że  dość  duża  liczba  lekarzy  i  psychologów 
okazuje  współcześnie  zainteresowanie  hipnozą,  mniemając,  że  wyuczenie  się  technik  indukcji 
hipnotycznej  pozwoli  im  na  właściwe  r  odpowiedzialne  stosowanie  hipnozy  w  praktyce  klinicznej. 
Tymczasem  stosowanie  hipnozy  dla  celów  profilaktycznych,  diagnostycznych,  terapeutycznych  lub 
rehabilitacyjnych wymaga, podobnie jak w przypadku innych metod, przygotowania wieloetapowego i 
wszechstronnego.  Inne  podejście  do  tego  zagadnienia  jest  sprzeczne  z  zasadami  deontologii 
lekarskiej. 

Przedstawione  tutaj  opracowanie  podstawowych  zagadnień  związanych  z  hipnozą  i  hipnoterapią 

nie  ma  charakteru  podręcznikowego,  chociaż  opis  niektórych  technik  hipnozy  i  programów 

background image

hipnoterapii  może,  jak  sądzę,  być  pomocny  w  nabywaniu  umiejętności  w  tym  zakresie.  Układ  treści 
zawartej  w  sześciu  rozdziałach  podyktowany  został  chęcią  zaprezentowania,  w  sposób  zwarty, 
współczesnych  poglądów  na  hipnozę  i  hipnoterapię  oraz  przedstawienia  części  własnych 
doświadczeń zawodowych w tym zakresie. Doświadczenia te zgromadzone zostały w ciągu kilkunastu 
lat  pracy  w  instytucjach  naukowych  i  klinicznych.  Początek  moich  osobistych  doświadczeń  w 
stosowaniu hipnozy wiązał się z równoległą pracą w Instytucie Psychologii U AM w Poznaniu oraz  w 
Wojewódzkim  Szpitalu  dla  Nerwowo  i  Psychicznie  Chorych  w  Kościanie.  Blisko  dziesięcioletni  okres 
pracy  na  oddziale  dla  pacjentów  nerwicowych  uświadomił  mi  konieczność  ścisłego  powiązania 
hipnoterapii  z  ogólnym  postępowaniem  psychoterapeutycznym,  wymagającym  dodatkowych 
intensywnych  szkoleń.  Dobra,  wieloletnia  współpraca  psychoterapeutów  polskich  i  czechosłowackich 
umożliwia  od  lat  wymianę  doświadczeń,  w  tym  także  udział  w  szkoleniach  z  zakresu  hipnozy  i 
hipnoterapii, które koledzy w Czechosłowacji prowadzą w sposób wyjątkowo dobrze zorganizowany i 
na  wysokim  poziomie.  Szczególne  zasługi  w  tym  zakresie  ma  Ph  Dr  Stanislav  Kratochvil  SCs, 
wieloletni kierownik naukowy kursów hipnozy i hipnpterapii w CSRS, autor wielu, wydawanych także w 
Polsce, publikacji naukowych z psychoterapii. 

Rozwijanie  własnych  umiejętności  hipnoterapeutycznych  wymaga  jednak  równoległego 

prowadzenia także badań podstawowych. W mojej działalności zawodowej sprzyjał temu siedmioletni 
okres pracy na Akademii Medycznej w Poznaniu i późniejsza praca w Zakładzie Seksuologii i Patologii 
Więzi  Międzyludzkiej  CMKP  w  Warszawie.  Zgromadzone  w  ten  sposób  doświadczenia  stanowią  o 
wypracowaniu  własnego  stanowiska  wobec  hipnozy  i  możliwości  jej  praktycznego  wykorzystania, 
czemu daję wyraz w tej książce, podając także pewną liczbę przykładów uzasadniających te poglądy. 
Dla  osób  zainteresowanych  prowadzeniem  hipnoterapii  najistotniejsze  jest  jednak  zrozumienie,  że 
hipnoterapią  polega  na  odpowiednim  wykorzystaniu  rozmaitych  fenomenów  stanu  hipnotycznego,  a 
inicjatywa,  własna  w  tym  zakresie  jest  nieoceniona.  Tak  więc  kluczem  do  dobrej,  efektywnej 
hipnoterapii jest możliwie pełna "wiedza o naturze stanu hipnotycznego i jego licznych indywidualnych 
odmianach. 

Nauczenie  się  prowadzenia  hipnozy  nie  jest  sprawą  łatwą,  o  czym  przekonało  się  już  wiele  osób 

podejmujących  z  zapałem  taką  naukę.  Nie ma  żadnych,  uzasadnionych  podstaw  do  twierdzenia,  że 
potrzebne  są  jakieś  szczególne  predyspozycje  psychofizyczne  do  prowadzenia  hipnozy.  Z  drugiej 
jednak strony każdy zawód i każda specjalność wymagają innych właściwości, niezależnie od nakładu 
pracy włożonego w przygotowanie. Nie każdy przecież, nawet przy dużych staraniach ze swej strony, 
może  zostać  dobrym  chirurgiem,  aktorem,  architektem.  Bliżej  nie  sprecyzowane  cechy  leżą  także  u 
podstaw predyspozycji do przezwyciężenia trudności związanych z opanowaniem sztuki efektywnego 
posługiwania się hipnozą. Polska nie jest krajem dużej liczby hipnotyzerów i hipnoterapeutów, o czym 
świadczy  między  innymi  zamieszczony  na  końcu  książki  wykaz  publikacji  na  ten  temat  autorów 
polskich.  Chociaż  nie  wszyscy  czynni  zawodowo  publikują  swoje  doświadczenia,  to  i  tak  wydaje  się 
słuszny  postulat,  aby  umożliwić  większej  niż  dotąd  liczbie  lekarzy  i  psychologów  nabycie  tych 
specjalistycznych  umiejętności,  przydatnych,  przecież  w  terapii  wielu  zaburzeń  i  chorób.  Jeśli  ta 
książka, chociaż w niewielkim stopniu, przyczyni się do realizacji tego celu, będzie to korzyść dla tych 
wszystkich, którzy takiej specjalistycznej, hipnoterapeutycznej pomocy potrzebują. 

Lechosław Gapik

Poznań, 28 marca 1983 r.

 

background image

 

Wstecz / Spis Treści / Dalej

Rozdział pierwszy 

HIPNOZA: OD MAGII DO NAUKI 

Historia hipnozy zaczyna się w bliżej nie określonej, zamierzchłej przeszłości i jest zapewne równie 

długa  jak  historia  medycyny.  Dziś  już  nie  jesteśmy  w  stanie  ustalić,  kiedy  człowiek  po  raz  pierwszy 
odkrył  możliwość  bezpośredniego  oddziaływania  samym  sobą  na  drugiego  człowieka,  wpływania  w 
ten  sposób  na  jego  zdrowie  lub  na  zmiany  w  zachowaniu.  Ten  szczególny  rodzaj  oddziaływań 
człowieka na człowieka lub jednostki na całe grupy ludzkie przez całe wieki nie miał ustabilizowanej_ 
nazwy. Używany dzisiaj termin "hipnoza" pojawił się bowiem dopiero w połowie XIX wieku w pracach 
lekarza  z  Manchesteru,  Jamesa  Braida.  Były  to  książki:  "Neurypnologia"  (1843),  w  której  autor 
zjawiska  hipnotyczne  wiązał  ze  zmęczeniem  układu  nerwowego,  oraz  "Magia,  czarnoksięstwo, 
magnetyzm  zwierzęcy,  hipnotyzm  i  elektrobiologia"  (1852),  w  której  znalazł  się  między  innymi 
szczegółowy  opis  zabiegów  chirurgicznych  wykonanych  w  analgezji  hipnotycznej.  Wymienione 
opracowania  można  umownie  traktować  jako  początek  naukowego  podejścia  do  hipnozy,  co  nie 
oznacza  jednak,  aby  wielowiekowe  wcześniejsze  zapisy  na  ten  temat  były  bezwartościowe  z  punktu 
widzenia współczesnej nauki. 

Informacje  na  temat  wywoływania  szczególnego  stanu  świadomości,  podobnego  do  snu,  można 

odnaleźć  w  Biblii,  ale  także  w  wielu  innych  zapisach,  które  przetrwały  z  czasów  starożytnych.  W 
Egipcie i Grecji, tysiące lat przed nową erą, istniały specjalne "świątynie snu", w których kapłani leczyli 
najrozmaitsze choroby sposobami dalece różnymi od tych, jakimi dysponuje współczesna medycyna, 
ale  w  wielu  przypadkach  zdumiewająco  skutecznie.  Jest  rzeczą  charakterystyczną,  że  wiele  tych 
starych  opisów  wskazuje  na  niezwykłą  rolę  "cudownych  dotknięć"  stosowanych  we  śnie 
(hipnotycznym?)  i  przypominających  działania  współczesnych  bioenergetyków.  Na  ogół  zawsze 
zwracano  uwagę  także  na  to,  aby  uzdrowienie  odbywało  się  w  szczególnej,  często  mistycznej 
atmosferze, a chory miał poczucie, że umożliwiono mu kontakt z osobą dysponującą nadprzyrodzoną 
mocą. 

Z  chwilą  pojawienia  się  chrześcijaństwa  filozofia  takiego  sposobu  leczenia  została 

podporządkowana  .koncepcji,  iż  wszelka  choroba  jest  skutkiem  działania  szatana,  a  cudotwórcze 
uzdrowienie  pochodzi  od  Boga.  Stąd już  tylko  krok  do  budowania  kolejnych  obrzędów  związanych  z 
wypędzaniem  demonów  w  celu  poprawy  stanu  zdrowia.  Chrześcijański  model  cudownego 
uzdrowienia  umniejszył  na  pewien  czas  rolę  wybitnych  jednostek  –  uzdrawiaczy.  Wypędzaniem 
demonów  zajęli  się  kapłani,  biegli  w  sztuce  przeprowadzania  egzorcyzmów,  ale  o  nie  znanych  jur 
.dzisiaj  nazwiskach.  Istniało  jednak  nadal  coś  takiego,  co  współczesnym  językiem  nazwalibyśmy 
"społecznym zapotrzebowaniem" na szczególne autorytety w tej mierze. 

Rozwiązanie pojawiło się niejako samoistnie i było związane z osobą króla, który jako "pomazaniec 

Boży"  był  osobą  wybraną,  której  łatwo  było  przypisać  szczególne  cechy.  Można  więc  powiedzieć  że 
nastąpił  tym  samym  zwrot  w  kierunku  tych  najstarszych  koncepcji,  które  zgodnie  z  zapisami 
hieroglificznymi  przypisywały  cudowną  moc  uzdrowienia  dotknięciem,  lub  nawet  samą  obecnością 
Imhotepowi a wiele, wiele wieków później królowi Pyrrusowi, cesarzowi Wespazjanowi, a także innym 
królom i  dostojnikom.  Cudowna  moc  uzdrawiania  przypisywana  była  także  członkom  dworu,  chociaż 
uznawano,  że  uzdrawiające  dotknięcie  królowej  jest  słabsze  niż  króla,  ale mocniejsze  niż  dotknięcia 
innych dostojników dworu. Kiedy współcześnie zastanawiamy się nad tymi historycznymi przekazami^ 
nie  sposób  już  rozdzielić  hipnozy  od  prostych form  sugestii  na  jawie,  działań  bioenergetycznych  (?), 
zwykłego  oszustwa  i  szarlatanerii.  Dla  współczesnych  tym  czasom  nie  miało  "to  zresztą  istotnego 
znaczenia, zgodnie z podejściem pragmatycznym: istnieje, czy też nie efekt leczniczy. Trzeba jednak 
przyznać,  że  stosunkowo  często  notowano  niezwykłe  sukcesy  leczenia,  niezrozumiałe  w  świetle 
współczesnej  wiedzy  medycznej  (np.  liczne  przypadki  uleczenia  dotknięciem  chorób  zakaźnych, 
powstałych w czasach epidemii londyńskich). 

Swoisty  monopol  królów  na  cudotwórcze  dotknięcia  został  jednak  poważnie  naruszony  przez 

znanego  w  historii  medycyny  Paracelsusa,  przeciwstawiającego  się  boskodemonicznej  koncepcji 
zdrowia  –  choroby,  poprzez  wprowadzenie  pojęcia  "fluidu  magnetycznego",  który  –  jego  zdaniem  w 
istotny  sposób  wpływa  na  zdrowie  człowieka.  Fluid  ten,  według  Paracelsusa,  pochodzi  z  gwiazd  i 
innych  ciał  niebieskich,  a  jego  działaniu  poddany  jest  w  większym  lub  mniejszym  stopniu  każdy 
człowiek. Ta właśnie koncepcja dała początek kolejnemu etapowi w podejściu do hipnozy – rozpoczął 
się okres fascynacji magnetyzmem. Przyczynił się do tego między innymi Jean Baptiste von Helmout, 

background image

twierdząc, że ludzie wytwarzają pole magnetyczne, którym można w  sposób kontrolowany  sterować. 
Uważał także, iż niektórzy ludzie mają zdolność wpływania na pole magnetyczne innych osób i na tym 
opiera się szczególna moc uzdrowicieli posługujących się dotykiem. 

Taka  podbudowa  teoretyczna  spowodowała  pojawienie  się  kolejnej  fali  słynnych  uzdrowicieli, 

którzy  podejmowali  się  leczenia  praktycznie  każdej  choroby  swoim  "magnetycznym  dotknięciem". 
Najbardziej  słynni  z  nich  (np.  działający  w  XVII  w.,  w  Irlandii,  Valentine  Greatrakes)  uzyskiwali 
potwierdzenie swoich rezultatów przez ówczesne autorytety naukowe. 

Działalność  uzdrowicielska  osób  cywilnych  nie  wykluczała  jednak  postępowania  typowo 

egzorcystycznego  z  tą  tylko  różnicą,  że  działalność  ta  wiązała  się  z  nazwiskami  konkretnych, 
najbardziej uzdolnionych egzorcystów (np. działający w XVIII w., w Szwabii, Johann Joseph Gassner). 
Każdy z tych ludzi starał się w mniej lub bardziej udany sposób wypracować własny, indywidualny styl 
postępowania  i  to  niezależnie  od  tego,  czy  kulminacyjny  moment  polegał  na  uzdrawiającym 
dotknięciu, czy też na pokropieniu osoby owładniętej przez demona wodą święconą. 

Wieści  na  temat  pojawienia  się  kolejnego  uzdrowiciela  rozprzestrzeniały  się  szybko  w  szerokich 

kręgach ludzi różnego stanu i o różnym stopniu zamożności. Do domu uzdrowiciela nadciągały tłumy 
ludzi poszukujących sensacji i kontaktu z kimś niezwykłym, obdarzonym nadprzyrodzoną mocą. Tym 
samym  misterium  to  zyskiwało  na  znaczeniu,  nabierało  nowych  cech,  nadanych  już  przez  osoby 
przybyłe, koczujące wokół domu uzdrowiciela, dyskutujące i prześcigające się w podawaniu z ust do 
ust  informacji  o  prawdziwych  lub  tylko  domniemanych  uzdrowieniach.  Bezpośrednia  działalność 
uzdrowiciela  stawała  się  w  tych  warunkach  tylko  drobnym  fragmentem  wielkiej  psychodramy 
rozgrywającej  się  zgodnie  z  nie  znanymi  jeszcze  wówczas  prawami  psychologii  społecznej,  w  tym 
także psychologii tłumu. Jakże trudno w tych warunkach o chłodną, obiektywną analizę tych zjawisk i 
to nie tylko wówczas, ale także dziś, kiedy to dystans historyczny i postęp wiedzy dają nam pozorną 
przewagę. 

Sądy upraszczające, kwalifikujące ówczesne misteria jako zbiorowe reakcje histeryczne, lub nawet 

psychotyczne są tak samo ryzykowne jak bezkrytyczny zachwyt i poparcie dla tej formy leczenia, tym 
bardziej  że  owe  wielkie  misteria  zdają  się  mieć  wartość  ponadczasową  i  wynikają  z  odwiecznego 
ludzkiego pragnienia przedłużania życia, unikania choroby i innych cierpień, poszukiwania w chwilach 
krytycznych  ratunku  lub  chociażby  nadziei  w  formach  magicznych,  często  tym  skuteczniejszych,  im 
bardziej  niezrozumiałych.  Pod  tym  względem mieszkańcy  starożytnego  Egiptu  i  Grecji  nie  różnili  się 
od  pacjentów  uzdrowicieli  działających  w  czasach  nowożytnych  aż  do  okresu  nam  współczesnego 
włącznie. Rozumiał to dobrze, między innymi, Franz Anton Mesmer (1734–1815), uważany za twórcę 
nowego i  właściwie do  dziś istniejącego w formie szczątkowej i przeobrażonej kierunku nazywanego 
"mesmeryzmem". 

Pojęcie "magnetyzmu zwierzęcego" pochodzi  właściwie od Athanasiusa Kirchera, który w 1646 r. 

opublikował na ten temat prąca, twierdząc, że ów magnetyzm zwierzęcy jest szczególną siłą mogącą 
wywoływać, a także leczyć choroby. Koncepcja ta została podchwycona i rozwinięta przez Maxwella, 
który  wkrótce  przedstawił  swoją  teorię  magnetoterapii,  polegającej  na  leczniczym  wykorzystaniu 
promieni emitowanych przez duszę. 

Mesmer  nadał  tym  koncepcjom  bardziej  konkretny  wymiar,  uznając,  że  naturalny  magnetyzm 

istniejący  we  wszechświecie  może  być  także  przez  niektórych  ludzi  przekazywany  innym  osobom. 
Przekaz  taki,  w  przypadku  świadomie  podjętego  leczenia,  może  być  wzbogacony  użyciem 
dodatkowego  fizycznego  magnesu.  Mesmer  stopniowo  rozwijał  swoją  metodę,  wprowadzając  tak 
zwane  "passy",  a  więc  specjalne  przesunięcia  rąk  tuż  nad  powierzchnią  ciała,  a  prócz  tego 
bezpośrednie lub przekazywane żelazną pałeczką dotknięcia, przenoszące y– jego zdaniem – fluid na 
pacjenta. Uważał, że przekazywana w ten sposób siła magnetyczna powoduje w organizmie pacjenta 
uporządkowanie fluidu nerwowego, którego rozmieszczenie zostało zakłócone przez chorobę. 

Opisy  stanów  uzyskiwanych  przez  niektórych  pacjentów  Mesmera  wskazują  wyraźnie  na  to,  że 

wprowadzani oni byli w ten sposób w stan hipnotyczny. Równocześnie jednak pojawiające się zmiany 
w ich zachowaniu były przez Mesmera interpretowane w sposób wysoce spekulacyjny (zgodny z jego 
koncepcją),  a  czasami  wręcz  fantazyjny.  Na  przykład,  pojawiające  się  niekiedy  drżenia  Mesmer 
traktował  jako  objaw  działania  magnetyzmu  zapowiadający  uleczenie  choroby.  Inne  twierdzenia 
Mesmera,  dotyczące  rzekomego  nie  ograniczonego  w  czasie  i  przestrzeni  spostrzegania, 
występującego  u  pacjentów  znajdujących  się  w  transie,  ^powodowało  liczne  późniejsze  działania 
zmierzające  do  wykorzystania  hipnozy  w  eksperymentach  parapsychologicznych  (hipnoza  jest 
wówczas traktowana jako swoisty "wzmacniacz" zjawisk parapsychicznych). 

Dezaprobata  wiedeńskiego  środowiska  medycznego  dla  działań  Mesmera  spowodowała,  że 

background image

przeniósł się on do Paryża, gdzie w pełni rozwinął mesmeryzm jako metodę leczenia. W tym właśnie 
okresie  Mesmer  nadał  swym  działaniom  wręcz  rytualne  cechy.  Duża  liczba  chętnych  pragnących 
poddać  się  jego  działaniom  spowodowała,  że  to  szczególne  postępowanie  dokonywane  było 
zbiorowo,  co  niewątpliwie  zwiększało  siłę  oddziaływania  sugestywnego  poprzez  fakt,  że  pacjenci 
wzajemnie  indukowali  się  swoim  stanem  psychicznym.  Zachowały  się  na  przykład  opisy  mówiące  o 
tym,  że  grupa  chorych  czekała  przez  pewien  czas  na  mistrza,  siedząc  w  drewnianych  wannach 
wypełnionych  wodą,  prętami  żelaznymi  i  opiłkami  żelaza.  Światło,  było  przyćmione  i  słychać  było 
dźwięki  muzyki.  Po  wytworzeniu  w  ten  sposób  odpowiedniego  nastroju  następował  moment 
kulminacyjny  –  ukazywał  się  pacjentom  Mesmer,  przybrany  w  powłóczystą  jedwabną  szatę  i 
trzymający w ręku żelazną pałeczkę. Pałeczką tą dotykał delikatnie kolejnych pacjentów, przekazując 
im uzdrawiający fluid. Według opisów dość często jeden lub kilka podobnych seansów wystarczało do 
wyleczenia. 

Niewątpliwa  atrakcyjność  tego  typu  zabiegów  spowodowała  pojawienie  się  licznych  naśladowców 

Mesmera,  którzy  na  ogół  otwarcie  twierdzili,  że  dysponują  siłami  nadprzyrodzonymi  umożliwiającymi 
im  "widzenie"  wnętrza  pacjenta  i  miejsc  zaatakowanych  przez  chorobę.  Wymyślano  także 
najrozmaitsze  warianty  przekazywania  uzdrawiającego  fluidu,  wzbogacając  te  działania  dodatkowo 
różnymi  zaleceniami  dla  pacjentów.  Mnożące  się  protesty  ze  strony  środowiska  medycznego 
spowodowały  powołanie  w  1784  r.  przez  rząd  francuski  specjalnego  komitetu,  któremu  powierzono 
zadanie zbadania zjawiska magnetyzmu zwierzęcego i możliwości jego wykorzystania w leczeniu. 

Po licznych eksperymentach grupa dziewięciu wybitnych uczonych opublikowała raport, z którego 

wynikało, że nie znaleziono dowodu na istnienie fluidu zwierzęcego, a zjawiska występujące w czasie 
mesmerowskich  terapii  wynikają  z  "pobudzonej  imaginacji"  chorych.  W  tym  przypadku  chodziło 
szczególnie o owe drgawki i konwulsje, traktowane przez Mesmera jako widomy znak przyjęcia fluidu, 
zapowiadający  przełom  w  chorobie.  W  poufnej  części  tego  raportu  członkowie  komitetu  naukowego 
sugerowali  także,  iż  trans  magnetyczny  może  służyć  nadużyciom  seksualnym.  Nie  przedstawiono 
natomiast  konkretnych  wniosków  dotyczących  skuteczności  takiego  leczenia.  Inaczej  mówiąc 
oceniono  negatywnie  teoretyczne  uzasadnienie  mesmeryzmu  jako  metody  leczenia,  nie  znajdując 
równocześnie  pełnego  wyjaśnienia  istoty  zachodzących  w  takim  leczeniu  zjawisk.  Niewątpliwym 
postępem  było  jednak  uwypuklenie  roli  nastawienia  pacjenta  do  zabiegu,  jego  jawnych  i  ukrytych 
oczekiwań z tym związanych, jako czynników wpływających w istotny sposób na uzyskiwany rezultat. 

Inną słuszną obserwacją, poczynioną przez członków komitetu, było podkreślenie skłonności wielu 

ludzi do naśladowania zachowań osób ze swego otoczenia – tym między innymi można wytłumaczyć 
podobieństwo  reakcji  pacjentów  Mesmera  leczonych  grupowo,  a  następnie  przekazujących  innym 
osobom  informacje  dotyczące  odczuć,  jakie  się  u  nich  pojawią  w  czasie  zabiegu.  Nie  znalazł 
natomiast  we  współczesnych  badaniach  potwierdzenia  pogląd  na  temat  rzekomej  łatwości 
wykorzystania transu magnetycznego do nadużyć seksualnych (temat ten zostanie jeszcze dokładniej 
omówiony w dalszej części). 

Krytyka mesmeryzmu nie zmniejszyła jednak zainteresowania tym zespołem zjawisk, stały się one 

kontrowersyjne,  ale  właśnie  przez  to  dla  niektórych  tym  bardziej  ciekawe.  Zmiany  w  sposobie 
podejścia  do  tych  zjawisk  pozwoliły  na  poczynienie  dalszych  trafnych  obserwacji  dających  podstawy 
współczesnej  hipnoterapii.  Na  przykład  stosujący  magnetyzm  markiz  de  Puysegur  stwierdził 
możliwość oddziaływania sugestią na osoby znajdujące się w transie. Było to o tyle nowe, że znacznie 
wykraczało poza  sposób postępowania preferowany przez Mesmera, ograniczającego się jedynie do 
wytwarzania określonej atmosfery i dotknięcia. 

Puysegur  zrezygnował  z  wanien,  opiłków  żelaza,  jedwabnej  szaty  i  podobnych  akcesoriów, 

interesując  się  natomiast  zmianami  psychicznymi  zachodzącymi  u  osób  poddanych  magnetyzmowi. 
Zauważył,  że  z  niektórymi  osobami  znajdującymi  się w  transie  można  rozmawiać,  a  po  zakończeniu 
transu  pojawia  się  niekiedy  samoistna  niepamięć.  Ważnym  spostrzeżeniem  było  także  to,  że  każdy 
człowiek  może  zgodnie  ze  swoją  wolą  odmówić  wykonania  w  transie  jakichkolwiek  czynności,  które 
byłyby sprzeczne z jego poglądami moralnymi. 

Istotą  magnetyzmu  był  jednak  dla  Puysegura  fluid  przekazywany  przez  magnetyzera  innym 

ludziom bezpośrednio lub poprzez magnetyzowanie niektórych przedmiotów (np. drzewa), które mogą 
później  korzystnie  wpływać  na  zdrowie  dotykających  je  ludzi.  Błędem  Puysegura  była  także  naiwna 
wiara  w  to,  że  ludzie  znajdujący  się  w  transie  magnetycznym  posiadają  szczególne  właściwości 
parapsychiczne oraz zdolność leczenia siebie i innych. 

Wśród wielu dalszych kontynuatorów badań nad magnetyzmem zwierzęcym zwraca uwagę postać 

portugalskiego  księdza,  Jose  Custodio  de  Faria,  który  zasłużył  się  wypracowaniem  wielu 

background image

różnorodnych  metod  wprowadzania  w  trans  oraz  opisem  znieczulenia  mesmerycznego  jako  metody 
ograniczenia  bólu.  Duża  liczba  badań  przeprowadzonych  przez  tego  magnetyzera  pozwoliła  na 
zorientowanie  się  w  różnorakości  ludzkich  reakcji  w  transie  magnetycznym  i  zwiększyła  możliwość 
wykorzystania tego transu na przykład w chirurgii. Coraz bardziej także zaczęto doceniać rolę sugestii 
w  powstawaniu  i  przebiegu  transu.  Ten  aspekt  podkreślał  silnie,  między  innymi,  lekarz  Alexandre 
Bertrand,  autor  książki  "Du  magnetisme  animal  en  France".  Poglądy  jego  nie  zostały  wówczas 
docenione,  ponieważ  w  początku  XIX  w.  prowadzono  liczne  i  wielokierunkowe  spory  na  temat 
magnetyzmu  zwierzęcego,  fluidu  życiowego,  osoby  samego  Mesmera,  różnych  zjawisk 
parapsychicznych i powiązania ich z magnetyzmem. 

Kolejna  komisja  powołana  przez  francuską  Akademię  Medycyny  w  1825  r.  ogłosiła  raport 

stwierdzający  istnienie  magnetyzmu  zwierzęcego  i  zjawisk  z  tym  związanych,  ale  dwanaście  lat 
później  (1837)  następna  komisja  całkowicie  zanegowała  twierdzenia  i  metody  Mesmera.  I  znów,  tak 
jak to było także uprzednio, opinie kolejnych komisji nie powstrzymały rozszerzania się różnych form 
magnetyzowania  na  terenie  wielu  krajów  europejskich,  a  także  w  Stanach  Zjednoczonych.  Ciągle 
także pewna część magnetyzerów łączyła swoje działania z parapsychologią, spirytyzmem, astrologią 
lub zwyczajnym oszustwem i szarlatanerią. Konsekwencje tego widoczne są po dzień dzisiejszy, kiedy 
to w potocznych wyobrażeniach na temat hipnozy ciągle jeszcze spotykamy wiele poglądów będących 
echem tamtego okresu. Nie zniknęły także do końca terminy "mesmeryzm" i "magnetyzm zwierzęcy", 
a  wśród  współczesnych  wybitnych  hipnotyzerów  europejskich  są  tacy,  którzy  trochę  nieoczekiwanie 
dla  siebie  zostali  w  ostatnich  latach  uhonorowani  odznakami  "Towarzystwa  Mesmerowskiego", 
działającego w niektórych krajach Ameryki Południowej. 

Istotny  przełom  w  podejściu  do  omawianych  tutaj  zjawisk  nastąpił  jednak  od  czasu  wspominanej 

już  działalności  James'a  Braida,  który  wprowadził  niezbyt  zręczny  termin  "hipnotyzm".  Termin  ten 
używany  dotąd  sugeruje  bliski  związek  tych  szczególnych  zjawisk  psychicznych  ze  snem 
fizjologicznym,  co  w  świetle  współczesnych  badań  nie  jest  prawdą.  Zmiana  podejścia  wyraża  się 
jednak  od  połowy  XIX  w.  przede  wszystkim  w  teoretycznej  koncepcji  zjawiska  hipnozy 
rozpatrywanego  odtąd  w  kategoriach  fizjologicznych  lub  psychologicznych.  Miało  to,  oczywiście, 
związek z dalszym rozwojem nauk przyrodniczych i odejściem medycyny od orientacji mistycznej. 

Postęp  w  zakresie  wiedzy  na  temat  hipnozy  i  umiejętności  je]  stosowania  dokonywał  się  zresztą 

różnymi sposobami, a niektóre z ówczesnych  wydarzeń mają charakter wręcz anegdotyczny. Należy 
do  nich  konflikt,  jaki  zaistniał  między  H.  Bernheimem,  profesorem  medycyny  w  Nancy,  a  innym 
lekarzem o nazwisku A. Liebeault, stosującym często i z powodzeniem hipnoterapię. Wśród pacjentów 
Liebeaulta znalazł się dawny pacjent Bernheima, leczony bez powodzenia przez  sześć lat z powodu 
rwy kulszowej. Zastosowana hipnoterapia doprowadziła do szybkiego wyleczenia pacjenta, co wydało 
się  profesorowi  oszustwem  i  wybrał  się  osobiście  do  Liebeaulta,  aby  powiedzieć  mu,  co  myśli  na 
temat  takiego  postępowania.  Spotkanie  to  jednak  przyniosło  nieoczekiwany  rezultat.  Bernheim  do 
tego  stopnia  zainteresował  się  tym  sposobem  leczenia,  że  sam  podjął  intensywne  studia  nad 
hipnotyzmem.  Po  kilku  latach  należał  już  do  najbardziej  gorących  zwolenników  tej  metody,  opisując 
wiele przypadków osób wyleczonych z zaburzeń natury czynnościowej. 

Patrząc  z  perspektywy  na  działalność  Bernheima  można  zauważyć,  że  dał  on  początek  studiom 

nad  związkiem  hipnozy  i  histerii.  Osobliwe  zamieszanie  w  analizowaniu  tego  związku  wprowadził 
słynny paryski neurolog, Jean Martin Charcot (1825–1893). Przeprowadzając wiele eksperymentów z 
hipnozą  wykrył  interesujące  zjawiska,  nadał  im  jednak  zdecydowanie  błędną  interpretację.  Twierdził 
na  przykład,  że  za  pomocą  magnesu  można  przenosić  porażenie  z  jednej  części  ciała  na  drugą  i 
ostatecznie  wyprowadził  wniosek,  że  hipnoza  jest  stanem  nieprawidłowym,  występującym  u  osób  z 
nienormalną  konstytucją  nerwową.  Poglądy  takie  doprowadziły  do  gwałtownych  sporów  między 
Bernheimem i Charcotem, a nawet całymi zespołami ich współpracowników. 

Rzeczowe  wyjaśnienie  błędów  interpretacyjnych,  popełnionych  przez  Charcota,  podał  dopiero 

pracujący  w  tym  samym  szpitalu, jako  kierownik  pracowni  psychologicznej, Pierre  Janet.  Ujawnił  on, 
że Charcot nigdy nie zahipnotyzował nikogo osobiście, sugerując się równocześnie wnioskami swoich 
mało  doświadczonych  asystentów.  Wtedy  także  okazało  się,  że  ogólna  liczba  osób 
zahipnotyzowanych  była  niewielka,  podczas  gdy  zespół  Bernheima  miał  doświadczenia  dotyczące 
hipnotyzowania tysięcy osób. Zwyciężył więc pogląd, że hipnoza jest to stan, który można wywołać u 
osób  całkowicie  normalnych,  poprzez  oddziaływanie  sugestią,  ale  zamieszanie,  jakie  wprowadził  w 
tym miejscu Charcot, z racji jego autorytetu w dziedzinie neurologii, ma swoje konsekwencje do dnia 
dzisiejszego.  Współcześnie  można  również  spotkać  lekarzy  (z  reguły  nie  zajmujących  się  hipnozą 
osobiście)  skłonnych  do  wygłaszania  twierdzeń,  podobnych  –  do  Charcota,  mimo  oczywistych, 
przeciwstawnych dowodów zgromadzonych od tego czasu. 

background image

Pożytecznym  aspektem  dyskusji  między  Bernheimem  a  Charcotem  był  ponowny  wzrost 

zainteresowania  hipnozą,  prowadzący  między  innymi  do  powołania  przez  Brytyjskie  Stowarzyszenie 
Medyczne  w  1890  r.  specjalnego  komitetu,  który  miał  zbadać  zjawiska  hipnotyczne  i  przedstawić 
swoją opinię dotyczącą możliwości wykorzystania hipnotyzmu jako metody postępowania lekarskiego. 
Po  dwuletnich  badaniach  komitet  uznał  realność  istnienia  zjawisk  hipnotycznych,  ich  naturalny 
charakter  i  zalecił  stosowanie  hipnoterapii  w  wielu  zaburzeniach  czynnościowych,  a  ponadto  w 
leczeniu alkoholizmu i usuwaniu bólu. 

Odrębny rozdział w historii hipnozy i jej stopniowym unaukowieniu zapisał Zygmunt Freud (1856–

1939).  Ten  znany  twórca  psychoanalizy,  będącej  zarówno  kierunkiem  teoretycznym,  jak  i  metodą 
leczenia, zainteresował  się hipnozą już na początku swojej kariery naukowej. Zapoznał się osobiście 
zarówno z doświadczeniami Charcota, jak i Bernheima oraz Liebeaulta. 

Największy wpływ na powstanie koncepcji psychoanalitycznej Freuda miały jednak doświadczenia 

z hipnozą prowadzone przez: jego przyjaciela Josepha Breuera (1842–1925). Punktem przełomowym 
była  analiza zachowania  w  hipnozie  pacjentki  Anny  O.  (wielokrotnie  później  opisywanej  w  literaturze 
fachowej).  Pacjentka  ta  sprawiała  początkowo  wiele  kłopotów,  wykazując  liczne  objawy  fizyczne  i 
psychiczne,  rozpoznawane  jako  reakcja  histeryczna  wywołana  przeżyciami  związanymi  z 
rozpoznaniem  u  jej  ojca  ropnia  płuc.  Cechą  charakterystyczną  Anny  O.  było  to,  że  w  stanie  hipnozy 
pojawiały  się  u  niej  samoistnie  silne  reakcje  emocjonalne,  po  których  następowała  poprawa 
samopoczucia.  Jak  się  zorientowano,  przeżycia  jej  w  stanie  hipnozy  oraz  spontaniczne  wypowiedzi 
stanowiły  powtórzenie  sytuacji,  w  jakich  znajdowała  się  wcześniej,  w  związku  z  pielęgnowaniem 
chorego ojca. Zakres nieprawidłowych reakcji Anny był jednak bardzo rozległy. Pacjentka wykazywała 
zaburzenia  łaknienia,  nie  mogła  przełknąć  wody,  cierpiała  na  bolesny  skurcz  gardła,  wykazywała 
zaburzenia  wzroku,  słuchu,  mowy,  czucia,  ujawniała  drżenia,  przykurcz  prawego  ramienia  i  wiele 
innych dolegliwości aż do aktywnych halucynacji włącznie. Zabiegi hipnotyczne Breuer przeprowadzał 
u niej dwa razy dziennie, rano i wieczorem. 

W  toku  bardzo  żmudnego  postępowania  starano  się  dotrzeć  do  podstawowej  przyczyny 

występującego  objawu,  co  powodowało  z  kolei  jego  ustąpienie.  Na  przykład  w  trakcie  jednego  z 
zabiegów  Anna  przypomniała  sobie,  że  pewnego  dnia,  gdy  czuwała  przy  chorym  ojcu  i  miała  łzy  w 
oczach,  on  zapytał  ją  o  godzinę.  Musiała  wówczas  z  bliska,  z  wysiłkiem  popatrzeć  na  zegarek  i  od 
tego momentu miała trudności w spostrzeganiu wzrokowym. 

Przypomnienie sobie tego wydarzenia zlikwidowało jednak ten objaw. Podobny poprawa nastąpiła 

wówczas, gdy w stanie hipnozy przypomniała sobie, że starała się nie słyszeć dźwięków wydawanych 
przez ojca w czasie ataków duszności – również od tego momentu ustąpiły zaburzenia słuchowe. Jej 
niezdolność do picia wody zaczęła się w momencie, gdy widziała, jak pies pije wodę ze szklanki,, co 
wywołało  wówczas  w niej wielką odrazę. Stopniowo, tą właśnie metodą Breuer doprowadził Annę do 
pełnego  zdrowia.  Było  to  postępowanie  rzeczywiście  bardzo  żmudne,  ponieważ  w  czasie 
poszukiwania  pierwotnych  przyczyn  każdego  objawu  Anna  potrafiła  podawać  nawet  ponad  sto 
rozmaitych  powodów,  aż  wreszcie  dochodziła  do  prawdziwej  przyczyny  i  dopiero  wówczas  objaw 
ustępował. 

Z punktu widzenia postępu w podejściu do hipnoterapii należy w tym miejscu podkreślić, że Breuer 

był  pierwszym,  który  wskazał  na  celowość  dochodzenia  do  przyczyn  poszczególnych  objawów. 
Dotychczas  bowiem  leczenie  hipnozą  było  leczeniem  typowo  objawowym,  co  technicznie  jest 
niewątpliwie  dużo  bardziej  proste,  ale  skuteczność  takiego  leczenia  wielce  wątpliwa  (przynajmniej  w 
większości zaburzeń). 

Współczesny  Breuerowi  –  Janet  skłaniał  się  raczej  do  wyzwalania  stłumionych  emocji,  a  więc 

terapeutycznego  s  tak  zwanego  odreagowania.  Oba  te  podejścia  są  zresztą  wartościowe 
terapeutycznie  i  stosowane  także  współcześnie,  kiedy  to  często  łączy  się  "przypomnienie"  z 
"odreagowaniem".  Wszystkie  te  doświadczenia  były  dobrze  znane  Freudowi,  który  blisko 
współpracował z Breuerem przez dziewięć lat (do 1894). 

Na 

podstawie 

poczynionych 

wówczas 

obserwacji 

Freud 

rozwinął 

swoją 

koncepcję 

"nieświadomości" i jej roli w formowaniu się nieprawidłowych reakcji. W tym właśnie okresie powstały 
szczegółowe  opisy  mechanizmów  tłumienia  i  oporu.  Zarysowana  została  teoria  libido  i  określone 
zjawisko  "przeniesienia".  Breuer  i  Freud  uważali,  że  objaw  histeryczny  powstaje  wskutek  działania 
mechanizmu represji, powodującego przetworzenie energii psychicznej związanej ,z urazem w objawy 
cielesne.  Uwolnienie  stłumionych  emocji  poprzez  odpowiednio  przeprowadzony  zabieg  hipnotyczny 
(określane  jako  metoda  katartyczna)  było  rozładowaniem  nagromadzonej  energii  i  tym  samym 
likwidowało objaw. 

background image

Stopniowo  jednak  Freud  miał  okazję  przekonać  się  o  różnych  ograniczeniach,  jakie  istnieją  przy 

posługiwaniu  się  hipnozą.  Bardzo  istotna  w  jego  metodzie  –  hipnoanaliza  (a  więc  przypominanie  w 
stanie  hipnozy  różnych  urazowych  doświadczeń)  była  możliwa  do  przeprowadzenia  tylko  w  /stanie 
głębokiej hipnozy, określanym jako trans somnambuliczny. Tymczasem tak głęboki stan hipnozy jest 
możliwy do uzyskania tylko przez 10–15% pacjentów. Ponadto w stanie somnabulicznym nie wszyscy 
pacjenci są zdolni do przypomnienia sobie odległych wydarzeń, wykazując swoisty mechanizm oporu 
w tym zakresie. Początkowo napotykanie takich i innych trudności było o tyle korzystne, że skłaniało 
Freuda  do  nowych,  twórczych  przemyśleń,  wzbogacających  jego  koncepcje  lub  służących 
udoskonaleniu  metody.  Na  przykład  niemożność  głębokiego  zahipnotyzowania  niektórych  pacjentów 
przyczyniła się do opracowania metody "wolnych skojarzeń" na jawie. Natomiast dostrzegany u wielu 
pacjentów opór przed niektórymi wspomnieniami w stanie hipnozy przyczynił się do istotnej zmiany w 
poglądach  Freuda  na  naturę  objawu  nerwicowego.  Doszedł  on  mianowicie  do  wniosku,  że  objawy 
chorobowe  pełnią  swoistą  funkcję  ochronną  dla  pacjenta,  broniąc  go  przed  realizacją  niektórych 
konfliktowych  dążeń  i  są  zasadniczo  obroną  przed  lękiem.  Ta  istotna  zmiana  we  freudowskiej 
koncepcji nerwic nastąpiła w 1926 r. i zapoczątkowała kolejne rozczarowanie do hipnozy. 

Intensywny  rozwój  psychoanalizy  zaczął  się  od  tego  momentu  dokonywać  w  taki  sposób,  że 

hipnoza  pozostawała  coraz  bardziej  na  uboczu,  jako  metoda  mało  pewna,  możliwa  do  stosowania 
tylko  u  niektórych  osób,  a  ponadto  zbyt mało  efektywna  w  porównaniu  z metodą  psychoanalityczną. 
Należy jednak w tym miejscu podkreślić, że krytyczny odtąd stosunek Freuda do hipnozy odnosił się 
zasadniczo do jednego sposobu wykorzystania tego zjawiska w medycynie, a mianowicie do wartości 
hipnoanalizy. Nowe podówczas techniki psychoanalityczne umożliwiały łatwiejszy i szybszy dostęp do 
nieświadomości  pacjenta  i  to  niezależnie  od  indywidualnie  wysoce  zróżnicowanej  podatności  na 
hipnozę. Łatwiej było także niż w hipnoanalizie oddzielić wspomnienia prawdziwe od fantazji pacjenta, 
a tym samym łatwiej można się było ochronić przed pomyłką w interpretacji poszczególnych objawów. 
Dyskusyjne jest natomiast twierdzenie Freuda (chętnie przytaczane przez przeciwników hipnozy także 
i dziś) dotyczące rzekomej nietrwałości uzyskiwanych rezultatów hipnoterapeutycznych. 

Freud  uważał,  że  utrzymanie  pozytywnych  rezultatów  jest  uzależnione  od  podtrzymania 

odpowiedniej interakcji między hipnoterapeutą a pacjentem. Dzisiaj skłaniamy się do innego poglądu 
na  te  a  temat.  Przebieg  hipnozy  lub  hipnoterapii  jest,  co  prawda,  uzależniony  od  pozytywnego 
kontaktu emocjonalnego pacjenta z terapeutą, ale ostateczny rezultat terapii może utrzymać się trwale 
już po zakończeniu tego kontaktu, pod warunkiem zastosowania odpowiedniej metody postępowania 
hipnoterapeutycznego (podobnie jak w innych formach psychoterapii). 

Najnowsza  historia  hipnozy  znajduje  swój  początek  w  obserwacjach  poczynionych  podczas 

pierwszej  i  drugiej  wojny  światowej.  Duża  liczba  różnorodnych  zaburzeń  psychicznych,  przy 
równoczesnym  niedostatku  lekarzy  psychiatrów,  spowodowała  ponowne  sięgnięcie  do  hipnozy, 
służącej tym razem zarówno do usuwania lub łagodzenia różnych objawów, jak i leczenia pacjentów z 
urazami  psychicznymi.  Dobre  rezultaty  uzyskiwane  w  tych  warunkach  przez  hipnoterapeutów 
przyczyniły  się  na  nowo  do  podjęcia  tej  problematyki  przez  niektóre  środowiska  naukowe  już  w 
okresie powojennym. 

W  Stanach  Zjednoczonych  powstały  dwa  stowarzyszenia  naukowe:  Amerykańskie  Towarzystwo 

Hipnozy  Klinicznej  oraz  Towarzystwo  Hipnozy  Klinicznej  i  Doświadczalnej.  W  Wielkiej  Brytanii 
powołano w 1953 r. podkomitet do zbadania przydatności hipnozy w praktyce lekarskiej, a w trzy lata 
później  podobne  studia  podjęła  Rada  Zdrowia  Psychicznego  Amerykańskiego  Stowarzyszenia 
Medycznego.  Wszystkie  te  organizacje  i  ugrupowania  badaczy  publikowały  kolejne  raporty 
wskazujące  na  przydatność  hipnozy  w  medycynie,  zalecające  jej  stosowanie  i  zachęcające  do 
wprowadzenia odpowiednich szkoleń  w tym zakresie i to zarówno  w programach studiów lekarskich, 
jak  i  w  formie  szkoleń  podyplomowych.  Równocześnie  podkreślano  złożoną  naturę  zjawisk 
hipnotycznych  oraz  to,  że  niektóre  aspekty  hipnozy  pozostają  nadal  nie  znane  i  kontrowersyjne,  co 
powinno  skłaniać  do  rozwijania  odpowiednich  prac  badawczych.  Tym  samym  hipnoza  i  hipnoterapia 
znalazły  swoje  miejsce  wśród  nauk  medycznych,  przynależąc  do  dobrze  rozwiniętego  na  Zachodzie 
działu medycyny psychologicznej. Poznając coraz lepiej zalety hipnoterapii, ale także jej ograniczenia, 
uznano  stosowanie hipnozy jako "metody z wyboru", z pewnością nie uniwersalnej, ale przydatnej w 
praktyce lekarskiej i stomatologicznej. 

Udział  Polaków  w  badaniach  nad  hipnozą  i  w  jej  praktycznym  stosowaniu  nie  jest  imponujący. 

Wynika to z wielu uwarunkowań związanych z kierunkami rozwoju medycyny i psychologii w naszym 
kraju.  Nigdy  r  a  przykład  polskie  środowisko  naukowe  nie  znajdowało  się  pod  silniejszym  wpływem 
koncepcji  psychoanalitycznych,  stanowiących  w  innych  krajach  określony  etap  w  rozwoju  wiedzy  o 
zjawiskach  psychicznych,  a  także  etap  w  historii  kultury.  Znajdowaliśmy  się  natomiast  pod  silnym 

background image

wpływem  powłowizmu  i  wynikających  z  niego  wybitnych  osiągnięć  w  zakresie  rozumienia 
fizjologicznych  podstaw  procesów  nerwowych.  W  rezultacie  takiego  rozdziału  sfery  wpływów 
teoretycznych  koncepcji  zjawisk  psychicznych  widoczny  jest  po  dzień  dzisiejszy  fizjologiczny  model 
medycyny  w  Europie  Wschodniej  i  psychologiczny  (lub  psychologizujący)  model  medycyny  Europy 
Zachodniej.  Znajduje  to  swoje  odbicie  także  w  nastawieniu  pacjentów  do  sposobu  leczenia, 
szczególnie w odniesieniu do zaburzeń czynnościowych. 

"Nasz" pacjent, cierpiąc na dolegliwości nerwicowe, najczęściej zajmuje postawę bierną, oczekując 

przepisania  odpowiednio  skutecznych  tabletek  lub  zastrzyków.  Pacjenci  w  niektórych  innych  krajach 
szukają w takim przypadku specjalisty, który pomoże im rozwiązać, leżący u podstaw tych zaburzeń, 
neurotyczny problem. Nadal ogół lekarzy nie ma nawet elementarnego przygotowania z psychologii i 
psychoterapii,  ponieważ  programy  studiów  medycznych  "nie  mieszczą"  w  sobie  tych  zagadnień  w 
odpowiednim stopniu, a wiedzę na tak szczególny temat jak hipnoza student medycyny może czerpać 
tylko  poprzez  samokształcenie,  poza  oficjalnym  programem  studiów  (gwoli  prawdy  trzeba  przyznać, 
że coraz więcej studentów medycyny poszukuje takiej wiedzy). Niewiele lepiej jest pod tym względem 
w szkoleniach podyplomowych. 

Wystarczy  wspomnieć,  że  najbardziej  znany  i  wielokrotnie  wydawany  w  Polsce  podręcznik 

psychiatrii  na  blisko  tysiącu  stronach  swej  objętości  zawiera  zaledwie  kilka  zdań  wzmiankujących  o 
hipnozie  i  to  w  aspekcie  negatywnym.  W  tej  sytuacji  liczba  fachowych  publikacji  polskich  na  temat 
hipnozy jest rzeczywiście bardzo mała i związana zaledwie z kilkunastoma współczesnymi autorami, 
rekrutującymi  się  głównie  spośród  psychiatrów  i  psychologów.  Nie  mamy  też  rodzimego  wkładu  do 
rozwoju hipnozy w okresie przedwojennym. Byli, co prawda, w Polsce wówczas hipnotyzerzy, ale ich 
działalność  wiązała  się  nader  często  ze  spirytyzmem,  okultyzmem,  parapsychologią  lub  była 
działalnością  estradową.  Pewnym  wyjątkiem  na  tym  tle  był  Julian  Ochorowicz  (1850–1917),  filozof  i 
psycholog,  zajmujący  się  mediumizmem  i  zjawiskami  hipnotycznymi,  wyjaśnianymi  nie  znajdującą 
szerszego uznania koncepcją tak zwanych "promieni sztywnych". 

W tej sytuacji ciągle jeszcze wielu ludziom w Polsce i to także w środowiskach naukowych hipnoza 

kojarzy się niemiło z magią, szarlataństwem lub wzbudzającymi lęk eksperymentami estradowymi, co 
nie  stanowi  dobrego  punktu  wyjścia  do  poważnych  badań  na  ten  temat  lub  praktycznego 
wprowadzania  hipnoterapii  na  szerszą  skalę.  W  celu  przeciwdziałania  tym  trudnościom  Sekcja 
Naukowej  Psychoterapii  Polskiego  Towarzystwa  Psychiatrycznego  wyodrębniła  przed  kilku  laty 
podsekcję  hipnozy  działającą  pod  kierunkiem  doc.  dr.  hab.  med.  Jerzego  Aleksandrowicza.  Do 
podsekcji  należy  część  polskich  hipnoterapeutów,  zainteresowanych  wymianą  doświadczeń  w 
zakresie współczesnych zastosowań hipnozy. 

 

background image

 

Wstecz / Spis Treści / Dalej

Rozdział drugi 

METODOLOGICZNE PROBLEMY BADAŃ ZJAWISKA HIPNOZY 

Dokonując  przeglądu  naszej  współczesnej  wiedzy  na  temat  zjawiska  hipnozy  łatwo  dostrzec,  że 

nie  jest  to  wiedza  imponująca  swoją  zwartością,  wewnętrznym  uporządkowaniem  i  pewnością 
poszczególnych  twierdzeń.  Ponadto  sceptycy  zwracają  także  uwagę  na  fakt,  że  wiedza  ta  w  istocie 
niezbyt  się  powiększa  od  czasów  Bernheima  lub może  nawet  starożytnego  Egiptu  i  innych  dawnych 
kultur. 

Podstawowe zjawiska hipnotyczne i warunki, w jakich one występują, znane są od bardzo dawna, 

niezależnie  od  tego,  w  jaki  sposób  próbowano  je  wyjaśniać  i  w  jakim  celu  je  wywoływano.  Ta 
niezmienność  zjawisk  hipnotycznych  jest  o  tyle  zrozumiała,  że  przecież  w  każdym  okresie 
historycznym  powstawały  one  na  tym  samym  podłożu  materialnym,  jakie  stanowi  ośrodkowy  układ 
nerwowy. Mimo więc zmieniających się uwarunkowań  społecznych istota ludzkiej natury pozostaje w 
swoich  podstawowych  parametrach  nie  zmieniona  od  czasu,  kiedy  człowiek  stał  się  wyodrębnionym 
gatunkiem biologicznym. 

W  pewnym  uproszczeniu  można  więc  powiedzieć,  że  zjawiska  hipnotyczne  są  nam  stosunkowo 

dobrze  znane  w  swej  warstwie  behawioralnej,  to  znaczy  dysponujemy  szczegółowymi  opisami 
zachowania  osób  hipnotyzującej  i  hipnotyzowanej, możliwości  wywołania  zmian  w  tym  zachowaniu  i 
psychofizjologicznych  reakcji  możliwych  do  uzyskania  w  stanie  hipnozy  oraz  w  następstwie 
przeprowadzonej hipnozy. 

Znacznie  gorzej jest  już  natomiast  z  wyjaśnieniem mechanizmów  wyzwalających  te zachowania  i 

reakcje,  podobnie  jak  nie  udało  się  do  tej  pory  .stworzyć  zwartej  koncepcji  teoretycznej  dla  tych 
zjawisk. Na pocieszenie możemy jednak uświadomić sobie, że zjawiska hipnotyczne nie  są  pod tym 
względem odosobnione w porównaniu z innymi zjawiskami psychicznymi. 

Czy wiemy na przykład, czym w istocie jest myśl ludzka albo konkretne wyobrażenie? A czym jest 

zapis  pamięciowy  matki  lub  jeszcze  dokładniej  –  dotyku  jej  rąk,  gdy  nas  w  dzieciństwie  usypiała? 
Nawet  przy  tak  wydawałoby  się  "prostym"  procesie  psychicznym, jak  spostrzeganie,  powstają  liczne 
znaki zapytania, gdy staramy się zgłębić istotę tego zjawiska. A kto z mądrych badaczy jest w stanie 
wyjaśnić,  co  właściwie  działo  się  w  ośrodkowym  układzie  nerwowym  Einsteina,  gdy  dochodził  on  do 
swojej formuły: E=mc

2

? Nie wiemy jaszcze ciągle bardzo wielu rzeczy. 

Zafascynowani niewątpliwym rozwojem nauki i techniki skłonni jesteśmy niekiedy do popadania w 

przesadną  dumę  z  osiągnięć  człowieka,  zapominając  o  tym,  jak  mało  wiemy  o  istocie  naszego 
człowieczeństwa,  a  więc  o  zjawiskach  psychicznych. Zjawiska  te mogą  być  analizowane  na  różnych 
poziomach,  na  przykład  psychologicznym,  neurofizjoligicznym  lub  biochemicznym  i  molekularnym. 
Stosunkowo  najpełniejszy  jest  psychologiczny  opis  zjawisk  psychicznych  i  prawidłowości  w  nich 
występujących. 

Znamy rodzaje występujących procesów psychicznych, ich przebieg, wzajemne zależności, zakres 

występowania  zaburzeń  w  różnych  warunkach  itp.  Chociaż  nie  wiemy,  na  czym  właściwie  polegają 
procesy  myślowe,  nie mamy  wątpliwości,  że  człowiek myśli,  wiemy, jak  doskonalić te  i  inne  procesy 
psychiczne  oraz  jak  je  praktycznie  wykorzystywać.  Jest  to  więc  w  pewnym  sensie  opis  zewnętrzny 
zjawisk,  którymi  w  znacznym  stopniu  możemy  sterować  i  wywoływać  je  na  żądanie.  Znacznie mniej 
pewnie  czujemy  się  jednak  przy  próbach  prowadzenia  podobnej  analizy  na  poziomie 
neurofizjologicznym.  Tutaj,  mimo  wysiłków  czynionych  w  różnych  laboratoriach  i  pracowniach 
eksperymentalnych, nasza wiedza jest już znacznie uboższa, jeśli nie wręcz elementarna. 

Żaden  neurofizjolog  swoimi  metodami  nie  odróżni  na  przykład  myślenia  twórczego  od 

odtwórczego,  nie  wywoła  także  myślenia  na  określony  temat.  Jeszcze  gorzej  prezentuje  się  nasza 
wiedza  i  umiejętności  badania  i  kształtowania  procesów  psychicznych  na  poziomie  biochemicznym, 
molekularnym.  Te  niedostatki  naszej  wiedzy  nie  powstrzymają  nas  jednak  od  wychowywania, 
kształcenia, kierowania innymi ludźmi, sądzenia ich, rozwijania reklamy i propagandy, a także leczenia 
psychiatrycznego  polegającego  często  na  ingerencji  środkami farmakologicznymi lub  innymi  w  bliżej 
nie rozpoznany ustrój. 

Na  tym  tle  zjawiska  hipnotyczne  i  ich  ewentualne  wykorzystywanie  dla  celów  poznawczych  lub 

terapeutycznych nie rysują się wcale najgorzej. Argumenty, że stosowanie hipnozy jest działaniem na 

background image

terenie  zbyt  słabo  poznanym,  stają  się  argumentami,  które  można  równie  dobrze  odnieść  do 
wszelkich  innych  form  oddziaływania  na  człowieka.  Inaczej  mówiąc,  zakres  naszej  wiedzy  na  temat 
zjawisk  hipnotycznych  jest  dostatecznie  duży,  aby  móc  te  zjawiska  wywoływać  i  wykorzystywać  w 
sposób  nie  narażający  człowieka  na  żadne  niebezpieczeństwa,  chociaż  równocześnie  z  poczuciem 
niedostatku naszej wiedzy w tym zakresie i potrzebą jej ciągłego wzbogacania. 

Wiele  współczesnych  nauk  dokonało  zasadniczego  postępu  od  połowy  XIX  w.  w  związku  z 

pojawieniem  się  nowego  nurtu  filozoficznego  –  empiryzmu.  Gwałtowny  rozwój  badań 
eksperymentalnych,  realizowanych  przy  coraz  bardziej  doskonałej  metodologii,  zamienił  wiele 
spekulatywnych  twierdzeń  w  dowody  naukowe,  eliminując  równocześnie  twierdzenia  fałszywe. 
Badania  eksperymentalne  wprowadzono  także  szerokim  frontem  do  psychologii,  poddając  zjawiska 
psychiczne  człowieka  najrozmaitszym  ścisłym  pomiarom.  Dosyć  szybko  przekonano  się  jednak,  że 
przykładanie  rożnych  "miarek"  do  psychiki  człowieka  stwarza  trudności  większe  niż  na  przykład  te, 
które miałby ktoś próbujący szkolną linijką dokonać wszechstronnych pomiarów swobodnie rosnącego 
i poruszanego wiatrem drzewa. 

Obecnie  coraz  większa  grupa  psychologów  zdaje  sobie  sprawę  z  faktu,  że  nadzieje  na  poznanie 

złożoności  psychiki  człowieka  metodami  eksperymentalnymi  były  wielce  iluzoryczne.  Zgromadzono, 
co  prawda,  wiele  szczegółowych  danych  eksperymentalnych,  ale  równocześnie  coraz  wyraźniej 
zarysowuje  się  impas  w  tych  badaniach,  ponieważ  do  zrozumienia  funkcjonowania  pojedynczego
człowieka  (lub  nawet  grup  ludzkich)  potrzebna  jest  koncepcja  całościowa,  a  takiej  dotąd  nie  ma, 
niezależnie od kolejnych pojawiających się teorii. 

Zjawiska  hipnotyczne,  jako  szczególny  rodzaj  zjawisk  psychicznych,  podlegają  tym  samym 

regułom  i  ograniczeniom  badawczym.  Od  wielu  lat  wyróżnia  się  hipnozę  eksperymentalną  i  hipnozę 
kliniczną.  Nazwy  sugerują,  że  ten  pierwszy  dział  poświęcony  jest  eksperymentalnym  badaniom  nad 
zjawiskiem  hipnozy,  podczas  gdy  w  drugim  dziale  zawarta  jest  wiedza  i  umiejętności  w  zakresie 
praktycznego  stosowania  hipnozy  w  medycynie.  Wprowadzając  taki  podział  liczono  także  na  to,  że 
osiągnięcia  w  badaniach  nad  hipnozą  przełożone  zostaną  na  język  praktyki  klinicznej,  a 
doświadczenia i potrzeby pracy klinicznej będą stymulowały wdrażanie nowych badań. Taki podział ról 
i kompetencji wśród osób zajmujących się zawodowo  hipnozą jest najzupełniej logiczny i wydaje się, 
że powinien przynosić dobre efekty. Czy jest tak jednak rzeczywiście? 

Współczesna  metodologia  badań  wypracowuje  z  każdym  rokiem  coraz  bardziej  szczegółowe 

zasady  przeprowadzania  wszelkich  dowodów  naukowych.  Coraz  bardziej  wyrafinowane  metody 
statystyczne  pozwalają  na  swobodne  i  wielokierunkowe  analizy  uzyskiwanych  wyników.  Ciągle 
wszakże obowiązują reguły podstawowe, jak chociażby te, że eksperyment naukowy musi przebiegać 
w  warunkach  ściśle  kontrolowanych  i  musi  być  powtarzalny.  Niespełnienie  już  chociażby  tych 
warunków  uniemożliwia  (zgodnie  z  obowiązującymi  aktualnie  regułami)  wyprowadzanie  twierdzeń 
mających rangę dowodu naukowego. 

Każde  badanie  naukowe  powinno  być  realizowane  zgodnie  z  góry  przyjętym  planem 

eksperymentu.  D.  T.  Campbell  podaje,  że  plan  taki  musi  spełniać  kryterium  trafności  wewnętrznej  i 
zewnętrznej.  Odnośnie  do  trafności  wewnętrznej  chodzi  o  to,  aby  główna  zmienna  niezależna 
rzeczywiście  zadziałała  na  zmienną  zależną.  Nastąpi  to  jedynie  wówczas,  gdy  plan  eksperymentu 
został ułożony stosownie do przyjętej hipotezy badawczej, kontrolowano  wszystkie uboczne zmienne 
niezależne oraz jeśli badacz efektywnie manipulował  główną zmienną niezależną. Wspomniana tutaj 
manipulacja  główną  zmienną  niezależną  ma  polegać  na  tym,  aby  wpływ  tej  zmiennej  na  zmienną 
zależną  przekroczył  próg  zakłóceń  wytwarzanych  przez  występowanie  innych  zmiennych 
niezależnych.  Natomiast  trafność  zewnętrzna  przyjętego  planu  eksperymentu  powinna  wyrażać  się 
tym, aby podzakresy  wartości zmiennych występujące w badaniu były reprezentacyjne dla zakresów 
wartości zmiennych występujących w interesującej badacza populacji oraz aby badacz miał pewność, 
dla jakiego zakresu populacji są reprezentacyjne wyprowadzone z badania wnioski. Wśród głównych 
czynników zakłócających trafność wewnętrzną planu eksperymentu wymienia się: 

a)  zdarzenia  występujące  w  okresie  od  początku  do  końca  czynności  badawczych,  które  nie  były 

przewidywane przez badacza i objęte jego planem działania eksperymentalnego, 

b) rozwój organizmu w trakcie trwania eksperymentu, 

c)  interferencyjny  wpływ  pomiaru  początkowego  zmiennej  zależnej,  przeprowadzonego  przed 

wprowadzeniem głównej zmiennej niezależnej, 

d) stronniczość (niekoniecznie uświadomiona) w doborze osób do porównywanych ze sobą grup. 

Natomiast trafność zewnętrzna planu eksperymentu może być zakłócona przez: 

background image

a)  efekt  uwrażliwienia  osób  badanych  w  wyniku  przeprowadzenia  wstępnych  pomiarów  na 

tematykę  badań,  wskutek  czego  osoby  te  mogą  być  niereprezentacyjne  dla  tej  populacji,  którą mają 
reprezentować, 

b)  efekt  interakcji  zachodzącej  między  stronniczą  selekcją  osób  a  zmienną  eksperymentalną, 

polegający ma tym, że wyniki stają się niereprezentacyjne dla populacji, wskutek na przykład dobrania 
do jednej z grup osób o  wyższej podatności na hipnozę, podczas gdy populacja składa  się z osób  o 
zróżnicowanej podatności. 

Przedstawione  wyżej  zasady  i  niebezpieczeństwa  odstąpienia  od  nich  bynajmniej  nie  wyczerpują 

warunków ograniczających swobodę działań badawczych. Spróbujmy zatem zastanowić się nad tym, 
jak można spełnić tego rodzaju warunki przy prowadzeniu badań nad hipnozą? 

Istotą  każdego  typowego  procesu  hipnotyzowania  jest  daleko  idąca  improwizacja  polegająca  na 

tym,  że  hipnotyzujący  obserwuje  reakcje  hipnotyzowanego  i  odpowiednio  dostosowuje  własne 
postępowanie  do  wywołania  zamierzonego  wstępnie  celu,  tj.  stanu  hipnotycznego. W  związku  z tym 
takie  bezpośrednie  oddziaływania  hipnotyczne  są  w  każdym  przypadku  nieco  inne  i  to  nawet 
wówczas, gdy mamy do czynienia z osobą już uprzednio wielokrotnie hipnotyzowaną. Inaczej mówiąc 
osoba  przystępująca  do  indukcji  hipnotycznej  ma  jedynie  ogólny  plan  zamierzonych  czynności, 
których  tempo,  a  niekiedy  także  kolejność  będą  modyfikowane  w  zależności  od  reakcji  osoby 
hipnotyzowanej.  Postępowanie  takie  z  góry  wyklucza  możliwość  dokładnego  powtórzenia  procesu 
hipnotyzacji, nawet przez tę samą osobę, a cóż dopiero przez innego hipnotyzera. 

Istotą  indukcji  hipnotycznej  jest  specyficzna  interakcja  zachodząca  między  hipnotyzującym  a 

hipnotyzowanym,  interakcja  niepowtarzalna.  Problem  ten  w  badaniach  laboratoryjnych  nad  hipnozą 
próbuje  się  na  ogół  rozwiązać  w  ten  sposób,  że  indukcji  hipnotycznej  dokonuje  się  przy  użyciu 
nagrania  magnetofonowego,  lub  nawet  z  wykorzystaniem  bardziej  złożonej  aparatury  dostarczającej 
zespołu  bodźców  wzrokowych  i  słuchowych.  Czy  aby  na  pewno  mamy  wówczas  do  czynienia  z 
hipnozą? 

Obrońcy  tych  metod  twierdzą,  że  tak  i  jest  to  jedyna  droga  zapewniająca  powtarzalność  i  pełną 

kontrolę  w  eksperymencie.  Idąc  dalej  tą  drogą  stosuje  się  równie  mechanicznie  różnego  rodzaju 
pomiary  przyjęcia  i  realizacji  określonej  sugestii,  na  przykład  lekkości  ręki  i  jej  uniesienia  w  górę. 
Można  wówczas  zmierzyć  jedną  z  owych  "miarek",  o  ile  centymetrów  ręka  została  uniesiona  przez 
poszczególnych członków grupy, jaka jest średnia w grupie, jakie odchylenie standardowe i jak się te 
wyniki  mają  do  wyników  uzyskanych  przez  inne  grupy.  Nie  ukrywajmy  jednak,  że  tego  rodzaju 
eksperymenty (a prowadzi się wiele podobnych) nie wzbudzają entuzjazmu w tych, którzy mają także 
kontakt z hipnozą kliniczną i zdają sobie sprawę, na jakie pytania, trzeba odpowiedzieć, aby podnieść 
na wyższy poziom praktyczne zastosowania hipnozy. 

Będąc świadkiem eksperymentów wykorzystujących nagranie magnetofonowe zadawałem sobie z 

reguły  dwa  pytania:  ile  z  poddanych  temu  eksperymentowi  osób  mogłoby  uzyskać  znacznie  głębsze 
stadium hipnozy, gdyby nagranie (nie mówiąc już o "żywym" hipnotyzerze) było lepiej dopasowane do 
ich  indywidualnych  preferencji,  a  nie  przygotowane  w  formie  "przeciętnej"  dla  grupy.  Drugie  z 
zadawanych  sobie  pytań  miało  naturę  bardziej  złożoną  i  dotyczyło  tego,  czy  wszelkie  formy 
hipnotyzowania  pomijające  bezpośredni  wpływ  hipnotyzera  nie  "gubią"  czegoś  istotnego  dla  zjawisk 
hipnotycznych,  czegoś,  co  nie  mieści  się  już  w  pojęciu  sugestii,  a  określiłbym  chwilowo  jako 
imponderabilia. 

Próbuje  się  niekiedy  ominąć  przedstawioną  wyżej  trudność,  prowadząc  eksperymenty  w  ten 

sposób,  że  hipnotyzowanie  wykonywane  jest  indywidualnie,  w  bezpośrednim  kontakcie 
hipnotyzującego  z  osobą  badaną,  a  zasadniczego  eksperymentu  dokonuje  się  już  w  stanie  hipnozy. 
Pomijając fakt, że postępowanie takie jest znacznym złagodzeniem rygoryzmu metodologicznego, nie 
unika  się  równocześnie  dalszych  trudności  związanych  z  występowaniem  czynników  zakłócających 
trafność wewnętrzną planu eksperymentu. Stan hipnozy nie jest bowiem stanem statycznym i wymaga 
swoistego podtrzymania, ciągłej kontroli i ukierunkowywania. Przez cały czas tego stanu ujawniają się 
także właściwości indywidualne osoby zahipnotyzowanej, wymagające odpowiednich reakcji ze strony 
prowadzącego hipnozę. Tak więc nie wydaje się możliwe, aby przeprowadzać standardowe, jednolite 
eksperymenty  z  różnie  reagującymi  osobami,  zadowalając  się  samym  faktem,  że  zostały  one 
indywidualnie  wprowadzone  w  stan  hipnozy  (o  różnej  zresztą  głębokości)  i  traktując  ten  stan  jako 
punkt wyjścia do eksperymentu. 

Zakłócające  na  plan  eksperymentu  działają  także  inne  czynniki,  jak  chociażby  ten,  że  przebieg 

hipnozy u tych samych osób jest różny, w zależności od niezmiernie trudnych do uchwycenia zmian w 
warunkach  zewnętrznych  i  wewnętrznych.  Pierwsza  hipnotyzacja  obciążona  jest  tu  na  ogół  różnymi 

background image

dodatkowymi  emocjami  i  oczekiwaniami  w  związku  z  nowością  tej  sytuacji.  W  kolejnych 
postępowaniach natomiast odgrywa bliżej nie określoną rolę czynnik doświadczenia, a także zapewne 
– uczenie się. 

Niezbyt  często,  ale  jednak  zdarza  się,  że  osoby  dobrze  reagujące  na  hipnozę  w  kolejnym 

postępowaniu  (z  nieuchwytnych  przyczyn)  reagują  znacznie  słabiej.  Bywa  też  odwrotnie  –  osoba 
uzyskująca  dotychczas  stosunkowo  płytki  stan  hipnotyczny  nieoczekiwanie  zaczyna  wykazywać 
zdolność  wchodzenia  w  głęboką  hipnozę,  aby  po  kilku  eksperymentach  znów  tę  zdolność  zatracić. 
Łatwo  wyobrazić  sobie,  jak  bardzo  podobne  reakcje  potrafią  zakłócić  plan  eksperymentu 
realizowanego w ramach badań grupowych. 

Nieco  łatwiej  można  przy  tej  problematyce  zachować  rygory  związane  z  trafnością  zewnętrzną 

planu eksperymentu, chociaż i tutaj działa przynajmniej jeden czynnik bardzo w tym przeszkadzający. 
Chodzi  o  to,  że  indywidualna  podatność  na  hipnozę  jest  bardzo  zróżnicowana,  prawdopodobnie 
zgodnie  z  krzywą  rozkładu  normalnego.  W  pełnej  reprezentacji  populacji  znajdują  się  więc  osoby
całkowicie  niepodatne  na  hipnozę,  wykazujące  tę  podatność  w  różnym  stopniu  i  takie,  które  mają 
zdolność uzyskiwania głębokiej hipnozy. Różnice pomiędzy poszczególnymi stopniami podatności na 
hipnozę  są,  jak  się  wydaje,  nie  tylko  ilościowe,  ale  także  jakościowe.  Sprawa  ta  będzie  jeszcze 
omówiona  w  dalszej  części,  obecnie  warto  jednak  zasygnalizować  fakt,  że  stan  głębokiej  hipnozy 
(zwany  przez  niektórych  hipnozą  prawdziwą)  charakteryzuje  się  nowymi  jakościowo  zjawiskami 
psychicznymi, nie występującymi nawet  w "lekkiej" postaci w płytszych  stanach hipnozy. Mamy więc 
tutaj do czynienia tyle z płynnym przejściem od hipnozy średnio głębokiej do głębokiej, ale raczej ze 
zjawiskiem "skoku" jakościowego w obrębie zjawisk psychicznych. Powstają zatem pytania dotyczące 
możliwości generalizowania uzyskanych wyników. 

Większość  autorów  przyjmuje,  że  osób  zdolnych  do  uzyskania  stanu  głębokiej  hipnozy  jest  w 

normalnej  populacji  10–20%  i  jest  to  z  racji  swoich  właściwości  psychicznych  specjalna  grupa,  w 
dodatku  nie  wykazująca  jednorodności  wewnętrznej.  Wyniki  wszelkich  badań  prowadzonych  z  tą 
grupą  osób  nie  mogą  być  w  żaden  sposób  przenoszone  na  całą  populację,  a  niekiedy  nawet  wyniki 
jednej  osoby  z  tej  grupy  są  na  tyle  unikalne,  że  trudno  je  porównywać  z  reakcjami  innych  osób  tej 
samej  grupy.  Doceniali  ten  fakt  na  swój  sposób  spirytyści  i  niektórzy  badacze  zjawisk 
parapsychicznych,  wykorzystujący  do  swoich  eksperymentów  osoby  o  szczególnie  wysokiej 
podatności  na  hipnozę  (medium  hipnotyczne).  Dla  nich  "medium"  z  samego  założenia  było  kimś  o 
szczególnych właściwościach, kogo reakcje są jedyne w swoim rodzaju. Wynikał stąd oczywisty kłopot 
w  udowodnieniu  prawdziwości  wielu  zjawisk  i  ich  odrzucanie  przez  oficjalną  naukę  domagającą  się 
dowodów empirycznych, w pełni kontrolowanych i porównywalnych. 

O wiele mniej trudności tego rodzaju powstaje przy badaniu osób charakteryzujących się niższymi 

poziomami  podatności  na  hipnozę,  nie  osiągających  stadium  hipnozy  głębokiej.  Badania  te, 
niewątpliwie ważne również dla praktyki klinicznej, nie zaspokajają jednak w pełni naszych oczekiwań 
związanych  z  chęcią  poznania  zjawiska  hipnozy.  Prowadzone  są  więc  mimo  wszystko  różnorodne 
badania  z  osobami  znajdującymi  się  w  stanie  głębokiej  hipnozy  z  ominięciem  zarysowanych  tutaj 
trudności w dwojaki sposób. 

Jedną  z  możliwości  dochodzenia  do  wartościowych  uogólnień  stwarza  stosowana  dość  często  w 

medycynie  i  psychologii  klinicznej  metoda  znana  jako  "studium  przypadku".  Świadomie  wówczas 
rezygnuje  się  z  badań  zbiorowych,  grupowych  na  rzecz  pogłębionej,  szczegółowej  analizy 
funkcjonowania  pojedynczych  osób.  Poprzez  zachowanie  jednolitych  kryteriów  i  stosowanie  innych 
jeszcze  reguł  możliwa  staje  się  po  pewnym  czasie  analiza  zbiorcza  takich  indywidualnie 
opracowanych przypadków. W ten sposób udało się rozpoznać i opisać wiele zjawisk towarzyszących 
głębokiej hipnozie, a także zarysować istniejące w tym zakresie prawidłowości. Na przykład wniosek 
dotyczący tego, że człowiek zahipnotyzowany nie przekracza w swym zachowaniu zinterioryzowanych 
norm  moralnych,  mógł  być  wyprowadzony  po  dokonaniu  wielu  różnych  eksperymentów,  nawet  przy 
różnych metodach i różnym poziomie głębokości hipnozy – po prostu nigdy, w żadnych warunkach te 
normy nie były przekraczane i ten fakt można już traktować jako dowiedziony w sensie naukowym. 

Warto jednak pamiętać o tym, że w  nauce  obowiązuje przede  wszystkim zasada dowodzenia, że 

"coś"  jest,  a  nie,  że  "czegoś"  nie  ma.  W  przeciwnym  razie  stanęlibyśmy  przed  koszmarną 
koniecznością  dowodzenia  nieobecności  wielu  rzeczy,  marnotrawiąc  czas  i  wysiłek  badawczy. 
(Pewien  mój  znajomy  psychiatra,  znany  z  kpiącego  podejścia  do  współczesnej  metodologii  badań 
twierdzi,  że  fakt  nieobecności  krasnoludków  nie  został  nigdy  naukowo  dowiedziony,  ponieważ  nie 
przeprowadzono  dotąd  badań  dziesięciu  tysięcy  grzybów  pod  tym  kątem,  czy  nie  znajdują  się  pod 
nimi  jakieś  skrzaty).  Warto,  aby  o  tym  pamiętali  niektórzy  badacze  hipnozy,  "zastraszeni"  różnymi 

background image

pytaniami i zarzutami stawianymi niekiedy przez sceptyków wobec tej metody. 

Drugim  sposobem  prowadzenia  interesujących  i  wartościowych  poznawczo  badań  w  zakresie 

hipnozy eksperymentalnej jest podejście polegające na konstruowaniu planów eksperymentów w taki 
sposób,  aby  stan  hipnotyczny  mógł  być  traktowany  jako  zmienna  niezależna.  Możliwości  takie 
powstają  na  przykład  wówczas,  gdy  badanie  dotyczy  przebiegu  procesów  psychicznych 
(spostrzegania,  pamięci,  myślenia  itd.)  (człowieka  zahipnotyzowanego,  a  uzyskane  w  ten  sposób 
wyniki są porównywane ze znanymi już wynikami badań przeprowadzonych z osobami nie będącymi 
w stanie hipnozy. 

Liczne i wszechstronne badania psychologiczne, jakie przeprowadzono z ludźmi "na jawie", mogą 

więc być powtórzone^ (z zachowaniem odpowiednich rygorów metodologicznych) w stanie hipnozy, a 
różnice w uzyskanych  wynikach można już w  sposób  w  pełni uprawniony interpretować jako rezultat 
hipnozy. Jest to więc sposób pośredniego badania natury stanu hipnotycznego,, poprzez poznawanie 
jego  wpływu  na  znane  już  skądinąd  zjawiska  i  procesy  psychiczne.  Ten  sposób  prowadzenia  badań 
jest  obecnie  intensywnie  rozwijany  i to  nie tylko  ze  względów  czysto  poznawczych,  ale  także  z tego 
powodu,  że  wynikające  stąd  wnioski  są  użyteczne  praktycznie  w  zakresie  wybiegającym  znacznie 
poza  zainteresowania  medycyny.  Dotyczy  to  dla  przykładu  takich  zagadnień,  jak  przebieg  procesów 
motywacyjnych  w  stanie  hipnozy,  tempo  uczenia  się,  rozwój  działalności  twórczej  i  wielu  innych. 
Optymalizacja procesów motywacyjnych poprzez odpowiedni zabieg hipnotyczny może być natomiast 
przydatna  w  procesie  rehabilitacji,  terapii  odwykowej,  ale  także  przy  uczeniu  się,  trenowaniu 
dyscypliny sportowej i w wielu innych sytuacjach życiowych. 

W celu  uniknięcia  nieporozumień  należy jednak już  w  tym miejscu  wyraźnie  podkreślić, że  nawet 

najbardziej  umiejętnie  przeprowadzony  zabieg  hipnotyczny  nie  przekroczy  bariery  praw  naturalnych. 
Niewidomy nie zacznie widzieć (chyba, że była to ślepota histeryczna), słaby fizycznie nie stanie się 
siłaczem  (chociaż  może  podźwignąć  ciężar  większy  mima  jawie,  poprzez  pełniejsze  wykorzystanie 
mięśni),  a  człowiek  nie  umiejący  dotąd  jeździć  na  nartach,  nie  zjedzie  efektownie  z  górskiego  stoku 
(chociaż może w pełni przeżyć halucynacyjnie taki zjazd). 

Wszystkie  prowadzone  uprzednio  i  aktualnie  badania  nad  hipnozą  systematycznie  wzbogacają 

naszą  wiedzę  o  tych  zjawiskach.  Nie  ukrywajmy,  że  jest  to  wiedza  dotycząca  głównie  opisu 
występujących  w  tym  stanie  zjawisk,  licznych  wariantów  szczegółowych  i  różnic  indywidualnych. 
Ciągle jednak bardzo mało wiemy o naturze hipnozy, co – jak już podkreślałem – jest typowe dla całej 
naszej  wiedzy  na  temat  zjawisk  psychicznych  występujących  u  człowieka.  Pomiary  fizjologiczne 
również  nie  rozwiązują  tego  problemu,  ponieważ  informują  o  tym,  co  się  dzieje  w  organizmie 
człowieka zahipnotyzowanego, ale nie wyjaśniają, dlaczego te zjawiska mają miejsce. Jest to ten sam 
problem,  jaki  istnieje  przy  zgłębianiu  natury  wszelkich  zjawisk  psychosomatycznych  i 
somatopsychicznych.  Nie  wniosły  dotąd  zbyt  wiele  badania  czynności  bioelektrycznej  mózgu 
człowieka  zahipnotyzowanego.  Przez  wiele  lat  wiedziano  jedynie  tyle,  że  w  tak  zwanej  "hipnozie 
aktywnej"  zapis  EEG  jest  identyczny  z  zapisem  typowym  dla  człowieka  w  stanie  czuwania,  a  w 
"hipnozie  sennej"  identyczny  z  zapisem  człowieka  śpiącego.  Dopiero  najnowsze  i  najbardziej  czułe 
aparaty EEG zarejestrowały pewne cechy charakterystyczne w zapisie człowieka znajdującego się w 
stanie  hipnozy.  Jest  to  jednak  kolejny  element  wiedzy  opisującej  zjawisko,  a  nie  wyjaśniającej  jego 
mechanizm. 

Optymizm badawczy pozwala oczekiwać, że zjawiska te zostaną w końcu całkowicie zrozumiane i

rozpoznane. Być może nastąpi to równocześnie z poznaniem natury wszelkich zjawisk psychicznych, 
niezależnie  od  tego,  czy  występują  one  w  stanie  czuwania,  snu  fizjologicznego,  czy  też  w  stanie 
hipnozy.  Z  pewnością  jednak  spore  luki  w  naszej  wiedzy  powinny  skłaniać  do  dalszych  poszukiwań 
badawczych,  być  może  nawet  z  odrzuceniem  krępującej  te  badania  współczesnej  metodologii,  jeśli 
udałoby się wypracować inny wiarygodny sposób dochodzenia prawdy. 

 

background image

 

Wstecz / Spis Treści / Dalej

Rozdział trzeci 

CHARAKTERYSTYKA ZJAWISK WYSTĘPUJĄCYCH W HIPNOZIE 

Istnieje wiele rozmaitych sposobów wprowadzania w stan hipnozy, ale wszystkie one mają wspólny 

początek,  polegający  na  nawiązaniu  specyficznego  kontaktu  psychicznego  między  osobą 
hipnotyzującą a hipnotyzowanym (lub grupą hipnotyzowanych osób). Reguła ta występuje nawet w tak 
szczególnych  odmianach  hipnozy,  jak:  autohipnoza,  hipnoza  wywołana  przy  użyciu  odpowiednio 
skonstruowanej aparatury oraz w przypadkach hipnozy samoistnej, sytuacyjnej. 

W autohipnozie możliwe są dwa warianty. Wariant częściej spotykany polega na .tym, że w czasie 

eksperymentów  lub  zabiegów  "klasycznie"  przebiegających  hipnotyzujący  uczy  hipnotyzowanego 
reagowania  na  określone  bodźce  stanem  hipnotycznym  po  to,  aby  mógł  on  samodzielnie 
przeprowadzać  stosowne  postępowanie,  wartościowe  poznawczo  lub  terapeutycznie.  Autohipnoza 
tego  rodzaju  jest  więc  kombinacją  określonego  treningu  reakcji  z  sugestiami  pohipnotycznymi, 
realizowanymi przy większym lub mniejszym zakresie rzeczywistej samodzielności hipnotyzowanego. 
Istnieje także możliwość dojścia drogą odpowiednich ćwiczeń do wprawy w autohipnozie rzeczywiście 
w pełni samodzielnej, w której jest się równocześnie zarówno .hipnotyzującym, jak i hipnotyzowanym. 
W  tym  przypadku  również  potrzebne  jest  "nawiązanie  kontaktu  psychicznego  z  samym  sobą". 
Sformułowanie  to  może  wydawać  się  dziwne,  lub  nawet  paradoksalne,  osobom,  które  nie 
zapoznawały  się  bliżej  z  technikami  medytacyjnymi  lub  chociażby  z  treningiem  autogennym.  Nie 
wdając  się  w  tym  miejscu  w  dokładniejszą  analizą  takich  możliwości,  pragnę  zapewnić  czytelników 
powątpiewających,  –  czy  jest  to  możliwe,  że  takie  działania  od  dawna  wykorzystywane  ,  są  w 
psychoterapii, nie mówiąc już o doświadczeniach zawartych w filozofii Wschodu. 

Hipnotyzowanie  za  pomocą  aparatury,  wprowadzone  przez  niektórych  badaczy  dla 

zobiektywizowania  eksperymentu,  bywa  także  stosowane  w  niektórych  ośrodkach  dla  oszczędności 
czasu  osób  hipnotyzujących.  W  takich  przypadkach  zawsze  jednak  hipnotyzowany  zostaje 
odpowiednio  poinformowany,  czego  powinien  oczekiwać,  wypracowuje  się  w  nim  odpowiednie 
nastawienie,  co  również  jest formą  nawiązania  specyficznego  kontaktu  psychicznego.  Najsłabiej jest 
dotąd  rozpoznany  fenomen  hipnozy  samoistnej,  sytuacyjnej.  Najprawdopodobniej  jest  to  szczególna 
odmiana  nie  zaplanowanej  świadomie  autohipnozy,  powstającej  w  warunkach  przypadkowego 
zadziałania  bodźców  doprowadzających  do  ograniczenia  świadomej  kontroli  nad  rutynowymi 
czynnościami. Podaje się w takich przypadkach przykłady kierowców, którzy przebyli swoim pojazdem 
niekiedy  wielosetkilometrowe  trasy  autostradą,  nie  pamiętając  przebytej  drogi,  doznając  w 
międzyczasie  różnych  halucynacji  (często  erotycznych).  Niektórzy  autorzy  twierdzą,  że  samoistnej 
hipnozie  ulega  wielu  ludzi  i  to  często  (na  przykład  podczas  oglądania  telewizji),  inni  natomiast 
zapatrują  się  na  tę  sprawę  bardziej  sceptycznie,  uważając,  że  występujące  ograniczenia  świadomej 
kontroli nad zachowaniem nie mają cech stanu hipnotycznego. 

Nawiązanie  kontaktu  psychicznego  między  hipnotyzującym  a  hipnotyzowanym  należy  traktować 

jako  pierwszą  fazę  procesu  hipnotyzacji,  ważną  dlatego,  że  w  razie  jej  braku  lub  nieprawidłowego 
przebiegu  (na  przykład  braku  zaufania,  niechęci  itp.)  proces  hipnozy  może  być  zakłócony  lub  zgoła 
nieudany.  W  odpowiednich  badaniach  wykazano,  że  negatywne  lub  obojętne  nastawienie 
emocjonalne  osoby,  która  ma  być  hipnotyzowana,  do  hipnotyzującego  prowadzi  do  płytszej  hipnozy 
niż w przypadku, gdy nastawienie to jest wyraźnie pozytywne. Powyższe rezultaty badań są jednym z 
wyraźnych  sygnałów  wskazujących  na  to,  że  zgłębianie  tajemnic  hipnozy  powinno  w  poważnym 
stopniu  uwzględniać  analizę  tej  specyficznej  interakcji  emocjonalno-społecznej,  jaka  się  wówczas 
tworzy. 

Ważnym procesem wstępnym indukcji hipnotycznej jest także wspomniane już nastawienie osoby 

hipnotyzowanej  do  hipnozy,  jej  przebiegu,  oczekiwanych  doznań,  własnego  zachowania  w  trakcie 
hipnozy  itp.  Najogólniej  mówiąc  przebieg  hipnozy  jest  zwykle  zgodny  z  tym  właśnie  nastawieniem  i 
oczekiwaniami,  z  tym  jednak,  że  nie  należy  zapominać,  iż  człowiek  ma  także  dość  często  nie 
uświadomione pragnienia i oczekiwania, które mogą się ujawnić (z pozoru nieoczekiwanie) właśnie w 
stanie  hipnozy.  Dlatego  dość  często  zdarzają  się  sytuacje,  że  osoby  głośno  powątpiewające  w 
możliwość  wystąpienia  u  nich  zjawisk  hipnotycznych  okazują  się  bardzo  podatne  na  ten  stan, 
powiedzielibyśmy – chętnie w niego wchodzą, realizując swoje ukryte, nie uświadomione pragnienia. 

Bywa  też  odwrotnie,  osoby  z  pozoru  bardzo  skłonne  do  współpracy,  okazują  się  bardzo  oporne, 

wyolbrzymiają  zakłócający  wpływ  czynników  zewnętrznych  itp.  Przeżycia  hipnotyczne  osób 

background image

prymitywnych są na ogół proste, konkretne, a doznania osób charakteryzujących się bujną wyobraźnią 
i skłonnością «do marzeń – bogate, kolorowe, często  rozbudowane nawet poza zakres podawanych 
sugestii. 

W niektórych badaniach eksperymentalnych nad hipnozą oraz zawsze w hipnoterapii wytworzenie 

odpowiedniego  nastawienia  u  osoby  przygotowywanej  do  hipnozy  jest  stałym  elementem 
postępowania.  Nastawienie  takie  wytwarza  się  w  odpowiednio  prowadzonej  rozmowie  zawierającej 
zarówno  informacje  na  temat  zjawiska  hipnozy,  jak  i  jawne  lub  ukryte  sugestie  dotyczące 
oczekiwanych  reakcji.  Realizowane  są  w  ten  sposób  co  najmniej  dwa  cele  równocześnie:  obniżenie 
lub  zniesienie  lęku  przed  nieznanym  zespołem  zjawisk  oraz  nadanie  wstępnego  kierunku  i 
określonego porządku reakcjom hipnotycznym. 

W przeciwieństwie do niektórych form dawnej hipnozy estradowej, wykorzystującej często lęk (na 

przykład  przed  ekspozycją  społeczną),  w  indukcji  hipnotycznej  przeprowadzanej  współcześnie 
staramy  się  zawsze  o  to,  aby  pacjent  lub  osoba  badana  nie  przeżywali  tej  destruktywnej  w  istocie 
emocji.  Znaczenie  nastawienia  dla  przebiegu  hipnozy  można  zobrazować  przykładami  "potknięć", 
jakie mi się zdarzyły. 

Wypracowując  nastawienie  do  hipnozy  u  jednego  z  pacjentów  podkreśliłem,  najprawdopodobniej 

nazbyt mocno, że stanowi temu towarzyszy znaczne rozluźnienie mięśni, przyjemna miękkość całego 
ciała.  W  tym  okresie,  dysponując  jedynie  skromnie  wyposażonym  gabinetem,  prowadziłem  hipnozę 
najczęściej  w  ten  sposób,  że  pacjent  siedział  na  zwykłym,  niezbyt  wygodnym  krześle.  W  pewnym 
momencie  przeprowadzania,  indukcji  hipnotycznej  ze  zdziwieniem,  a  nawet  przestrachem 
zauważyłem,  że  pacjent  uzyskuje  tak  znaczne  rozluźnienie  mięśni,  iż  przechylą  się  niebezpiecznie, 
zsuwając się z krzesła. Podparty z jednej strony po chwili zaczął przechylać się w innym kierunku, co 
uniemożliwiło dalsze prowadzenie zabiegu i konieczność jego przedwczesnego zakończenia. 

W innym przypadku, mając mało czasu, wyjaśniłem krótko pacjentowi, że w czasie zabiegu, jaki z 

nim przeprowadzę, zostanie wprowadzony w stan podobny do snu. Był to prosty wiejski chłopak, który 
przyjechał  do  dużego  miasta  z  pełnym  zaufaniem,  że  tutaj  zostanie  uwolniony  od  gnębiących  go 
czynnościowych  zaburzeń  seksualnych.  Moją  wstępną  informację  potraktował  więc  dosłownie  i 
wkrótce  po  rozpoczęciu  indukcji  hipnotycznej  zapadł  w  sen  fizjologiczny,  głośno  i  miarowo  chrapiąc. 
Po krótkim wahaniu kontynuowałem jednak zabieg, podając odpowiednie sugestie terapeutyczne, co 
brzmiało  dość  dziwnie  w  zestawieniu  z  jego  głośnym  chrapaniem.  Proces  dehipnotyzacji  przebiegał 
sprawnie,  co  wskazywało  na  to,  że  pacjent  pozostawał  jednak  przez  cały  czas  ze  mną  w  kontakcie 
psychicznym  typowym  dla  hipnozy,  a  nie  istniejącym  podczas  zwykłego  snu  fizjologicznego. 
Potwierdziło się to także później, gdy przy następnej wizycie pacjent poinformował mnie o ustąpieniu 
zaburzeń seksualnych i zrealizowaniu sugestii pohipnotycznych. 

Przykłady te skłaniają do kilku refleksji ważnych, jak się wydaje, z praktycznego punktu widzenia. 

Po  pierwsze,  niezależnie  od  rozwoju  wydarzeń  hipnotyzujący  musi  przez  cały  czas  panować  nad 
sytuacją i nie może pozwolić sobie na przedwczesne wyjście z roli, jeśli procedura nie została w pełni 
zakończona.  Po  drugie,  prowadzenie  hipnozy  zawsze  jest  związane  z  koniecznością  improwizacji, 
niezależnie  od  ogólnie  przyjętego  planu  postępowania.  Wreszcie  po  trzecie,  hipnoza  nie  jest  snem, 
chociaż  z  takim  właśnie  nastawieniem  wielu  pacjentów  przychodzi  na  zabieg.  Jeśli  są  to  osoby 
uzyskujące stan hipnozy głębokiej, to powstaje u nich opisana  wyżej kombinacja snu fizjologicznego
ze stanem hipnotycznym. Częściej jednak spotyka je zawód – nie spały i traktują to jako "dowód", że 
zabieg  się  nie  udał.  Po  zanalizowaniu  wpływu  nastawienia  na  przebieg  hipnozy  konieczne  jest  więc 
ustalenie, jaka jest wiedza pacjenta na temat tych zjawisk i związane z tym jego oczekiwania. Dopiero 
po  przekazaniu  odpowiednich  informacji  korygujących  tę  wiedzę  można  mieć  nadzieję,  że  zabieg 
hipnotyczny nie będzie źródłem nieporozumień. 

Z  badań  eksperymentalnych  wynika,  że  osoby  które  widziały,  jak  przebiega  hipnoza,  mają 

skłonność  do  nieświadomego  naśladowania  reakcji  zaobserwowanych  u  innych.  Nie  należy  także 
zapominać  o  korzystnym  lub  niekorzystnym  wpływie  rozmów,  jakie  prowadzą  na  ten  temat  ze  sobą 
mniej i bardziej doświadczeni pacjenci w poczekalni. 

Rozmowa  wstępna  z  pacjentem  przygotowywanym  do  zabiegu  hipnoterapeutycznego  stanowi 

także fragment tak  zwanego  "strukturowania  sytuacji".  Przez  pojęcie  to  rozumie  się  różne  czynności 
zmierzające  do  wytworzenia  odpowiedniego  raportu  psychicznego  pomiędzy  hipnotyzującym  a 
hipnotyzowanym. Dobór odpowiednich środków psychologicznych jest w tym miejscu uzależniony od 
stylu  pracy  hipnotyzującego,  a  przede  wszystkim  od  tego,  jakiej  zamierza  użyć  techniki  indukcji 
hipnotycznej.  Stosuje  się  niekiedy  rozróżnienie  hipnozy  "ojcowskiej"  i  "macierzyńskiej", 
odzwierciedlające  rodzaj  interakcji  psychoterapeutycznej,  zawierającej  w  różnych  proporcjach 

background image

elementy autorytarne lub partnerskie. 

Hipnoza "ojcowska" (autorytarna) polega na świadomie silnym zdominowaniu pacjenta, dążeniu do 

podporządkowania  swoim  poleceniom  wszystkich  jego  reakcji  (oczywiście  w  zakresie  ograniczonym 
etyką zawodową i możliwościami samej hipnozy). 

Hipnoza 

"macierzyńska" 

natomiast 

(partnerska) 

prowadzona 

jest 

daleko 

idącym 

zaangażowaniem pacjenta do współpracy w wyzwalaniu poszczególnych reakcji hipnotycznych. W tej 
formule  niekiedy  nawet  hipnotyzujący  prosi  pacjenta  o  pewne  zachowania  (na  przykład  wyobrażenie 
sobie  określonej  sytuacji),  dając  mu  przez  cały  czas  do  zrozumienia,  że  wywołanie  stanu 
hipnotycznego zależy głównie od niego samego. W istocie ten rodzaj hipnozy przybiera często postać 
autohipnozy  pacjenta,  delikatnie  nadzorowanej  i  ukierunkowywanej  przez  terapeutę.  Pomiędzy  tymi 
skrajnymi  formami  prowadzenia  hipnozy  istnieją,  oczywiście,  warianty  pośrednie.  Sposób 
postępowania  jest  wyznaczony  celem,  który  zamierza  się  osiągnąć,  właściwościami  psychicznymi 
pacjenta oraz ogólnym stylem postępowania hipnotyzującego, wynikającym z jego osobowości. 

Na  podstawie  obserwacji  typowego  postępowania  różnych  hipnoterapeutów  skłonny  jestem 

twierdzić, że ten ostatni z wymienionych czynników (osobowość hipnoterapeuty) odgrywa zasadniczą 
rolę  w  wyborze  metody,  aczkolwiek  każdy  bardziej  doświadczony  specjalista  w  tym  zakresie 
dysponuje na ogół różnymi technikami indukcji hipnotycznej. 

Postępowanie  partnerskie,  zachęcające  pacjenta  do  współpracy,  zalecane  jest  na  ogół  w 

odniesieniu do osób lękowych oraz takich, które powinny ćwiczyć własną aktywność i nabierać wiary 
w  swoje  możliwości.  Te  same  cele można  jednak,  jak  sądzę,  osiągnąć  poprzez  właściwie  dokonaną 
formułę  autorytarną,  chociaż  poprzez  inne  mechanizmy  psychologiczne.  Ostateczną  miarą 
powodzenia  terapii  jest,  jak  zawsze,  efekt  końcowy,  a  ten,  tak  w  hipnoterapii  jak  i  w  innych 
postępowaniach leczniczych, bywa osiągany różnymi drogami. 

Autorytarny lub partnersko-współpracujący styl prowadzenia hipnozy wymaga jednak wytworzenia 

stosownego  kontaktu  psychicznego  między  terapeutą  a  pacjentem,  interakcji  bardziej  "pochyłej"  lub 
"poziomej".  Służą  temu  możliwości  zawarte  w  strukturowaniu  sytuacji.  Na  przykład  terapeuta  może 
polecić pacjentowi zajęcie określonej pozycji lub poprosić o to, by usiadł (położył się) wygodnie. Może 
od  początku  narzucać  pacjentowi  swoje  wymagania  i  przeciwstawiać  się  wszelkim  inicjatywom 
własnym  pacjenta  lub,  przeciwnie,  pobudzać  jego  inicjatywę.  W  ostateczności  postępowanie 
autorytarne  zmierza  do  stopniowego  podporządkowania  swoim  poleceniom  i  sugestiom  procesów 
psychicznych  pacjenta  i  jego  reakcji,  w  możliwie  jak  najpełniejszym  zakresie.  W  postępowaniu 
partnersko-współpracującym  pacjent  sam  (przy  pomocy  hipnoterapeuty)  uzyskuje  stopniowo  coraz 
większy wpływ na własne procesy psychiczne i reakcje. 

W każdym typie indukcji  hipnotycznej  chodzi jednak  o  to,  aby  doprowadzić  do  istotnych  zmian  w 

percepcji  –  znacznego  ograniczenia  w  spostrzeganiu  bodźców  zewnętrznych.  Dlatego  istotnym 
elementem  indukcji  hipnotycznej  jest  sterowanie  procesem  uwagi  w  taki  sposób,  aby  koncentrowała 
się ona na sugestiach podawanych przez hipnotyzującego. Proces ten przebiega na ogół stopniowo, 
chociaż możliwe jest także (szczególnie u osób odpowiednio wytrenowanych lub bardzo podatnych na 
hipnozę)  przeprowadzenie  go  w  sposób  gwałtowny,  skokowy,  od  pełnego  kontaktu  z  otoczeniem  do 
stanu  specyficznego  wyizolowania  hipnotycznego.  W  zależności  od  właściwości  osoby 
hipnotyzowanej  oraz  umiejętności  hipnotyzującego  okres  wprowadzenia  w  hipnozę  zamyka  się  na 
ogół w przedziale od kilku sekund do około dwudziestu minut. 

Sporo  dyskusji  wzbudza  ciągle  jeszcze  sprawa  związku  między  podatnością  na  sugestię  a 

podatnością  na  hipnozę.  Wiele  osób  myli  te  dwa  pojęcia,  uważając,  że  zawarta  w  osobowości 
każdego  człowieka  specyficzna  dla  niego  podatność  na  sugestię  jest  wskaźnikiem  podatności  na 
hipnozę.  Odpowiednie  badania  wykazują  całkowitą  nieprawdziwość  takiego  twierdzenia,  wskaźniki 
korelacji  obu  tych  właściwości  są  niskie.  Nieporozumienie  wynika  zapewne  stąd,  że  jedną  z  cech 
hipnozy  jest  rzeczywiście  wysoka  podatność  na  sugestie  podawane  w  trakcie  trwania  tego  stanu, 
niezależnie  jednak  od  tego,  jaka  była  podatność  na  sugestię  tego  samego  człowieka  w  stanie 
czuwania. 

Znane  są  także  liczne  przypadki  osób  bardzo  podatnych  na  sugestie  podawane  na  jawie, 

niezdolnych  jednak  do  uzyskania  głębszych  stadiów  stanu  hipnotycznego.  Krańcowym  przykładem 
prawdziwości tej tezy są doświadczenia z małymi dziećmi oraz osobami niedorozwiniętymi umysłowo. 
Charakterystyczna  dla  wielu  z  nich  duża  podatność  na  sugestie  podawane  na  jawie  idzie  w  parze  z 
całkowitą  niepodatnością  na  hipnozę.  Właściwości  predysponujące  do  uzyskiwania  stanu 
hipnotycznego  (tak  zwana  "indywidualna  podatność  na  hipnozę")  będą  jeszcze  omówione  w  dalszej 
części,  chwilowo  przeanalizujemy  inne  zjawiska  psychiczne  i  fizjologiczne  pojawiające  się  w  stanie 

background image

hipnozy. 

Większość  zabiegów  hipnoterapeutycznych  przeprowadzana  jest  w  stanie  tak  zwanej  "hipnozy 

sennej",  charakteryzującej  się  podobieństwem  zachowania  pacjenta  do  zachowań  w  śnie 
fizjologicznym.  Jest  to  podobieństwo  pozorne,  analogicznie  jak  pacjent  w  "hipnozie  aktywnej" 
przypomina zachowaniem człowieka w stanie czuwania, chociaż i w tym przypadku występują istotne 
różnice. Początkowo zjawiska towarzyszące "hipnozie sennej" mają cechy prostych iluzji czuciowych, 
dotyczących  zgodnie  z  podawanymi  sugestiami  ciężaru  powiek,  ręki  lub  całego  ciała.  Najczęściej 
sugestie  tego  typu  opierają  się  najpierw  na  odczuciach  naturalnych,  pojawiających  się  w  związku  z 
przyjętą  pozycją  ciała  (na  przykład  ciążenie  powiek  jest  naturalne  przy  fiksacji  wzroku,  a  uczucie 
narastającego  ciężaru  ciała  naturalnym  odczuciem  przy  zmniejszaniu  się  napięcia  mięśniowego  w 
pozycji spoczynkowej). 

Pojawienie się tego typu odczuć, zgodnych z podawanymi sugestiami, obniża krytycyzm pacjenta, 

zwiększa jego podatność na dalsze sugestie, tym samym ułatwia przejście do halucynacji czuciowych. 
Stopniowo  bowiem  podawane  są  sugestie  dotyczące  występowania  odczuć,  które  nie  są  już 
uzasadnione reakcjami fizjologicznymi, chociaż mogą wtórnie takie reakcje wywoływać. Odczucia te, 
na  przykład  lekkość  ręki,  powodująca  jej  –  niekontrolowane  już  w  pełni  świadomie  –  unoszenie  się, 
"fruwanie  w  przestrzeni",  stanowią  dla  hipnotyzującego  wyraźny  wskaźnik,  że  został  osiągnięty  stan 
hipnotyczny  określany  jako  "średni".  W  tym  stanie  możliwe  jest  także  wprowadzanie  innych 
halucynacji  czuciowych,  na  przykład  osłabienie  czucia  dotyku  i  bólu,  wywoływanie  odczuć 
temperaturowych.  Na  ogół  bez  trudności  można  także  w  stanie  hipnozy  średniej  wywołać  różne 
reakcje  mięśniowe  (na  przykład  niezdolność  rozłączenia  splecionych  dłoni,  niezdolność  całkowitego 
lub częściowego poruszania się itp.). 

Podawanie  wszelkich  sugestii  musi  uwzględniać  reakcje  pacjenta,  które  trzeba  zresztą  z  góry 

przewidywać,  aby  na  przykład  unieruchomienie  ręki  lub  całego  ciała  nie  wywołało  lęku,  lecz  –
przeciwnie – było dla pacjenta dowodem, że jego organizm poddaje się hipnozie, a więc tym samym 
podda  się  także  skutecznej  terapii  w  tym  stanie.  W  hipnozie  o  średnim  stopniu  zaawansowania  nie 
występuje  jednak  pełna  utrata  kontaktu  z  otoczeniem,  co  niekiedy  bywa  źródłem  rozczarowania 
pacjentów podkreślających, że "nie byli zahipnotyzowani, bo wszystko słyszeli i widzieli, co się z nimi 
dzieje". Niekiedy także pacjenci upierają się, że "gdyby tylko chcieli, to mogli w każdej chwili wstać i 
przerwać zabieg". 

Wypowiedzi  takie  są  często  przejawem  samopotwierdzania  się  ("byłem  na  tyle  silny,  że  nie 

poddałem  się  hipnozie")  lub  formą  zachęcania  terapeuty  do  większych  starań  ("moja  osoba  i  moja 
choroba wymagają szczególnie silnego oddziaływania"). W każdym z tych przypadków potrzebna jest 
spokojna,  wyjaśniająca  rozmowa,  ukazująca  hipnoterapię  nie  jako  zmaganie  się  człowieka  z 
człowiekiem, ale jako formę wykorzystywania naturalnych właściwości organizmu w  walce z chorobą 
lub zaburzeniem. Nader często potrzebne są także dodatkowe wyjaśnienia, że hipnoza nie jest snem i 
nie każdy pacjent uzyskuje na tyle głęboki stan hipnotyczny, aby doświadczyć w czasie zabiegu pełnej 
utraty świadomości tego, co się dzieje w jego otoczeniu oraz niepamięci przebiegu zabiegu. 

Najlepszym sposobem przekonania pacjenta, że w hipnoterapii nieistotne są efekty spektakularne, 

jest  uzyskany  rezultat  terapeutyczny.  W  związku  Nz  tym  wielu,  nawet  bardzo  doświadczonych 
hipnoterapeutów, zawiera z pacjentem swoistą umowę – pacjent "kredytuje" swoje pełne zaufanie na 
dwa,  trzy  zabiegi  hipnoterapeutyczne,  po  przeprowadzeniu  których  wiadomo  już  na  ogół  dokładnie, 
jakie  efekty  uzyskuje  się  w  tym  konkretnym  przypadku.  Taki  kredyt  zaufania  potrzebny  jest 
hipnoterapeucie  do  upewnienia  się,  czy  decyzja  o  stosowaniu  tej  formy  terapii  była  słuszna  i  czy 
uzyskane rezultaty zgodne są z przyjętymi wcześniej założeniami. Twierdzenie powyższe nie powinno 
w nikim wzbudzać niepokoju, że wobec tego hipnoterapia jest metodą ryzykowną. 

W  pełni  kwalifikowany  hipnoterapeuta  przeprowadza  zabieg  w  sposób  całkowicie  bezpieczny  i 

nieszkodliwy,  niezależnie  od  tego,  czy  efekt  terapeutyczny  zostanie,  czy  też  nie  zostanie  uzyskany. 
Specyfika  tej  metody  polega  właśnie  na  tym,  że  pomimo  dobrego  przygotowania  teoretycznego  i 
odpowiedniego  doświadczenia  poziom  uzyskanych  efektów  nie  jest  w  pełni  przewidywalny  w 
momencie  rozpoczynania  indukcji  hipnotycznej.  Dlatego  każdy  zabieg  hipnoterapeutyczny,  a 
szczególnie  dwa,  trzy  pierwsze  mają  także  walory  diagnostyczne,  są  specyficzną,  bo  pozbawioną 
ryzyka – "próbą uczuleniową". 

W pewnym sensie atypowy jest pierwszy zabieg, szczególnie jeśli odbywa się w czasie pierwszego 

spotkania  terapeuty  z  pacjentem.  Wynika  to  z  zakłócającego  wpływu  wielu  czynników  nie  znanych 
dotąd  pacjentowi,  takich  jak  pomieszczenie,  osoba  terapeuty  i  styl  jego  postępowania,  techniczna 
strona  samego  zabiegu.  Pierwszy  zabieg  (ograniczony  często  jedynie  do  próby  podatności  na 

background image

hipnozę)  spełnia  więc  na  ogół  rolę  kontaktu  ogólnie  orientującego  pacjenta  w  tym,  na  czym  polega 
nowy dla niego sposób postępowania terapeutycznego, a terapeutę – w specyfice reakcji pacjenta, co 
pozwoli na odpowiednią modyfikację postępowania. 

Powróćmy 

jednak 

do 

charakterystyki 

zjawisk 

towarzyszących 

bezpośrednio 

stanowi 

hipnotycznemu.  Dobry  i  prawidłowy  przebieg  reakcji  informujących  hipnoterapeutę,  że  pacjent 
osiągnął  stan  hipnozy  średniej,  skłania  na  ogół  do  podjęcia  próby  przejścia  do  hipnozy  głębokiej. 
Służą temu różne techniki, zawierające zawsze elementy intensywnych sugestii w kierunku dalszego, 
znacznego  lub  "całkowitego"  zablokowania  percepcji  wszelkich  bodźców  zewnętrznych  z  wyjątkiem 
tych, które hipnotyzujący "pozwala" spostrzegać. Dwukrotne użycie w powyższym zdaniu cudzysłowu 
jest  o  tyle  uzasadnione,  że  owa  "całkowitość"  i  "pozwolenie"  nie  mogą  być  traktowane  w  pełni 
dosłownie. 

W  odpowiednich  badaniach  wielokrotnie  dowiedziono,  że  nawet  w  najgłębszej  hipnozie  osoba 

zahipnotyzowana  spostrzega to, co  się dzieje w jej otoczeniu. Jest to najprawdopodobniej percepcja 
podprogowa,  dokonująca  się  poza  udziałem  świadomości,  przynajmniej  do  momentu  pojawienia  się 
bodźców  stwarzających  realne  zagrożenie  zdrowia,  życia  lub  postaw  moralnych.  Mówi  się  w  tym 
miejscu niekiedy o specyficznym u osoby zahipnotyzowanej "ośrodku czuwania", zjawisku podobnym 
do  tego,  jakie  występuje  u  głęboko  śpiącej  matki  niemowlęcia,  która  nie  reaguje  na  różne  silne 
bodźce, ale budzi się nawet przy lekkim poruszeniu dziecka. 

W badaniach eksperymentalnych dowiedziono, że stwarzanie osobie zahipnotyzowanej fikcyjnych 

zagrożeń (na przykład gdy eksperymentator celuje z pistoletu do osoby zahipnotyzowanej, sugerując 
równocześnie, że jest groźnym bandytą) nie powoduje samoistnego wyjścia ze stanu hipnozy. Pojawią 
się  wówczas  reakcje  przestrachu  lub  inne,  adekwatne  do  tego  fikcyjnego  scenariusza,  łącznie  z 
reakcjami fizjologicznymi. Jeśli jednak zagrożenie byłoby 

realne,  na  przykład  prawdziwy  pożar  lub  pojawienie  się  węża  –  wówczas  stan  hipnotyczny 

samoistnie  ustąpi  i  podjęte  zostaną  czynności  obronne.  Szczególnie  silne  działanie  dehipnotyzujące 
stwierdzono  w  przypadku  pojawienia  się  węża,  co  dało  duże  pole  do  popisu  interpretacyjnego 
zwolennikom teorii archetypów. Samoistna dehipnotyzacja pojawia się także w momencie naruszenia 
reguł moralnych pacjenta, z tym, że chodzi tutaj o reguły prawdziwe, a więc w pełni zinterioryzowane, 
a nie takie, które są dla danej osoby jedynie normami deklaratywnymi. Kłopot polega w tym miejscu na 
tym, że nigdy nie wiadomo dokładnie kto, w jakim stopniu zinterioryzował normy moralne. 

W  eksperymentach  amerykańskich  polecano  osobom  zahipnotyzowanym  strzelić  z  rewolweru  do 

człowieka.  W  warunkach  laboratoryjnych  eksperyment  taki  przebiegał  bez  zakłóceń  –  następował 
wystrzał  ślepym  nabojem.  Była  to  jednak  sytuacja  sztuczna,  badany  w  sposób  –  co  prawda  –  nie 
uświadomiony,  ale  jednak  orientował  się,  że  ma  do  czynienia  z  eksperymentem,  za  którego 
bezpieczny przebieg odpowiada eksperymentator. W sytuacji, gdy stosowano inny scenariusz (takiego 
typu,  że  nawet  człowiek  niezahipnotyzowany  mógłby  podejrzewać,  że  próbuje  się  go  użyć  do 
dokonania  zabójstwa),  następowała  samoistna  dehipnotyzacja  w  ostatniej  chwili  przed  dokonaniem 
czynu.  Co  by  jednak  było,  gdyby  ktoś  spróbował  sprawdzić,  jak  zachowa  się  w  podobnej  sytuacji 
zahipnotyzowany  zawodowy  morderca  –  nie  wiadomo,  a  przynajmniej  nikt  nie  publikował  takich 
badań. 

Uwzględniając  przedstawione  wyżej  okoliczności  łatwo  uzmysłowić  sobie, jak  skomplikowana  jest 

w  istocie  interakcja  między  hipnotyzującym  a  hipnotyzowanym.  Z  pozoru  jest  to  prosta  interakcja 
komplementarna  –  hipnotyzujący  kieruje  reakcjami  hipnotyzowanego.  W  rzeczywistości  jednak  owo 
"kierowanie" mieści  się  w  ramach  reguł,  na  które  pacjent  nieświadomie  wyraża  zgodę  –  jest  to  więc 
interakcja  metakomplementarna.  Nie  koniec  jednak  na  tym,  bo  świadomy  tych  zjawisk  terapeuta,  w 
odpowiednio  uzasadnionym  przypadku,  znajduje  sposób,  aby  tę  interakcję  przeistoczyć  w 
metametakomplementarną. 

Rozważmy to na nieco uproszczonym przykładzie hipnoterapii alkoholika, który prosi o uwolnienie 

go  od  nałogu.  W  rzeczywistości  jednak,  w  czasie  terapii,  wykazuje  nieuświadomiony,  ale  silny  opór 
przed  rozstaniem  się  z  alkoholem,  który  stał  się  dla  niego  istotnym  elementem  nieprawidłowego 
przystosowania do trudności życiowych. Terapeuta, który nie dostrzeże tej dwupoziomowej motywacji 
swojego  pacjenta,  nie  uzyska  zamierzonego  efektu  terapeutycznego.  Utrwali  to  w  pacjencie 
przekonanie,  "że  zrobił  wszystko,  co  możliwe,  ale  –  niestety  –  jego  alkoholizm  nie  jest  możliwy  do 
wyleczenia",  będzie  więc  pił  dalej  i  to  ze  spokojnym  sumieniem.  Jeśli  jednak  ten  ukryty, 
nieuświadomiony opór (stwarzający metakomplementarną interakcję terapeutyczną) zostanie usunięty 
odpowiednim postępowaniem psychoterapeutycznym (niekoniecznie wykorzystującym hipnozę), to ta 
meta-metakomplementarna interakcja może dać początek efektywnemu przezwyciężeniu nałogu. 

background image

Podany tutaj przykład nie obrazuje w pełni wszystkich zawiłości psychologicznych towarzyszących 

każdemu  postępowaniu  wykorzystującemu  zjawisko  hipnozy.  Wskazuje  jednak  wyraźnie  na  to,  że 
każdy  kto  chce  kompetentnie  zajmować  się  hipnozą,  powinien  zdawać  sobie  sprawę  z  konieczności 
posiadania rozległej wiedzy i umiejętności w zakresie psychologu, psychopatologii i psychoterapii. 

Po  omówieniu  niektórych  elementów  tej  szczególnej  "gry", jaka  toczy  się  przez  cały  czas między 

hipnotyzującym a hipnotyzowanym, możemy powrócić do opisu zjawisk charakterystycznych dla stanu 
głębokiej  hipnozy  i  wykorzystywanych  odpowiednio  w  hipnoterapii.  Należą  do  nich  różnego  rodzaju 
halucynacje  pozytywne  i  negatywne,  analgezja,  motoryka  w  hipnozie,  regresja  wieku,  szczególne 
funkcjonowanie  procesów  pamięciowych  (w  tym  także  amnezja  pohipnotyczna),  realizacja  sugestii 
pohipnotycznych. 

HALUCYNACJE HIPNOTYCZNE  

Człowiek  znajdujący  się  w  stanie  głębokiej  hipnozy  zdolny  jest  do  różnorakich,  niekiedy  bardzo 

złożonych  halucynacji  pozytywnych  lub  negatywnych.  Fakt  ten  budzi  niepokój,  a  nawet  niechęć  do 
hipnozy  niektórych  specjalistów,  przyzwyczajonych  do  traktowania  halucynacji  jako  objawu 
zdecydowanie  patologicznego.  Skłonni  są  więc  podejrzewać,  że  w  samej  hipnozie  musi  być  coś 
"nienormalnego", skoro możliwe są w tym stanie takie zjawiska. Nie obawiając się jednak tego zarzutu 
powiedzmy od razu, że poprzez odpowiednie sugestie pohipnotyczne możliwe jest także wywoływanie 
halucynacji występujących już po zakończeniu hipnozy, w stanie czuwania. Istnieje jednak zasadnicza 
różnica  pomiędzy  halucynacjami  hipnotycznymi  a  psychotycznymi.  Pierwsze  z  nich  są  zawsze 
odwracalne  i  w  pełni  kontrolowane  przez  hipnotyzującego.  W  przypadku  ich  nieodwołania  ustąpią 
samoistnie, najczęściej po śnie fizjologicznym. 

Inne różnice wydają się być już mniej istotne, jak chociażby ta, że halucynacje hipnotyczne są na 

ogół  uporządkowane  i  logicznie  zwarte,  a  towarzyszące  im  przeżycia  –  w  większości  pozytywne. 
Prawdopodobnie  ta  właściwość  halucynacji  hipnotycznych  jest  jednak  rezultatem  sposobu  ich 
wywoływania. 

Osobiście  jednak  (chociaż  nie  prowadziłem  takich  eksperymentów)  nie  widzę  żadnych  trudności 

technicznych  w  wywołaniu  halucynacji  dokładnie  naśladujących  jakiekolwiek  halucynacje 
psychotyczne. Warto także w tym miejscu przytoczyć zdanie Pawłowa, który wypowiedział się kiedyś, 
że  "schizofrenia jest  stanem  chronicznej  hipnozy".  Zbyt mało  jeszcze  wiemy  na  ^temat mechanizmu 
powstawania  halucynacji  hipnotycznych  i  samej  hipnozy,  aby  przyjąć  lub  odrzucić  powyższe 
stwierdzenie. Podobieństwo tych dwóch typów halucynacji, a także halucynacji powstających wskutek 
użycia narkotyków, lub też pojawiających się niekiedy u ludzi w pełni zdrowych (na przykład w stanie 
silnego  zmęczenia)  jest  zrozumiałe,  jeśli  uświadomimy  sobie,  że  biologiczna  podstawa  tych  zjawisk 
zawarta  jest  w  jednolitej  dla  gatunku  ludzkiego  strukturze  ośrodkowego  układu  nerwowego.  Należy 
więc  przyjąć,  że  wśród  różnych  zjawisk  psychicznych  powstających  w  ośrodkowym  układzie 
nerwowym  istnieją  takie,  których  wywoływanie  wymaga  pewnych  okoliczności  specjalnych,  rzadko 
powstających samoistnie w życiu człowieka. 

Być  może,  właśnie  hipnozą  jest  "kluczem"  do  poznania  tych  zjawisk,  oddzielenia  mechanizmów 

fizjologicznych od patofizjologicznych w ich powstawaniu. Pogląd taki nie jest bynajmniej odosobniony 
i, jak sądzę, powinien być wielce frapujący dla psychiatrów i psychologów klinicznych, poszukujących 
bezskutecznie  wyjaśnienia  etiopatogenezy  wielu  zaburzeń  psychicznych.  Dał  temu  wyraz  między 
innymi  wybitny,  współczesny  znawca  hipnozy,  profesor  Chertok,  dyrektor  Centrum  Medycyny 
Psychosomatycznej  w  Paryżu.  Uważa  on,  że  współczesna  medycyna  ma  dwa  główne  tematy,  na 
których  powinna  skoncentrować  wysiłek  badawczy:  choroby  nowotworowe  i  zjawisko  hipnozy. 
Znaczenie  badań  w  tym  pierwszym  temacie  jest  oczywiste  i  powszechnie  doceniane,  natomiast 
poznanie  zjawiska  hipnozy,  szczególnie  w  aspekcie  psychosomatycznym,  mogłoby  stać  się 
przysłowiowym  "milowym  krokiem"  w  poznaniu  mechanizmu  wielu  zjawisk  chorobowych, 
stanowiących obszar nie znany współczesnej medycynie. 

Halucynacje  hipnotyczne  nie  powstają  w  jednakowy  sposób  u  wszystkich  zahipnotyzowanych 

osób.  Zdecydowanie  łatwiej  można  wywołać  halucynacje  pozytywne  niż  negatywne.  Trudniejsze  do 
uzyskania są także halucynacje wzrokowe niż na przykład słuchowe. Stopień trudności wywoływania 
poszczególnych  zjawisk  hipnotycznych  (w  tym  także  halucynacji  różnego  typu)  jest  już  od  dawna 
znany i ujęty w odpowiednich skalach. Będzie jeszcze o tym mowa w dalszej części. Warto jednak już 
teraz  podkreślić,  że  najtrudniejsze  do  wywołania  spośród  wszystkich  zjawisk  hipnotycznych  są 
pohipnotyczne,  negatywne  halucynacje  wzrokowe.  Ponieważ  używane  tutaj  pojęcia  nie  są 
powszechnie  znane,  wyjaśnię  to  na  przykładzie  demonstracji  przeprowadzonej  bez  szczególnego 
przygotowania w czasie mojej pracy na Akademii Medycznej w Poznaniu. 

background image

Zakład nasz odwiedził prof. Zolik, dyrektor Instytutu Psychologii w Chicago, zajmujący się między 

innymi  praktycznymi  zastosowaniami  hipnozy.  W  czasie  wymiany  doświadczeń  na  ten  temat 
zauważyłem,  że  obecność  naszego  gościa  onieśmiela  jedną  ze  /studentek,  znaną  mi  z  dobrych,  w 
pełni  wyrażanych  reakcji  hipnotycznych,  uzyskiwanych  we  wcześniejszych  eksperymentach. 
Zaproponowałem  demonstrację  własnego  stylu  prowadzenia  hipnozy,  w  celu  rozwinięcia  dalszej 
dyskusji.  Zahipnotyzowana  studentka  zgodnie  z  moimi  sugestiami  "słyszała"  pukanie  do  drzwi 
gabinetu (pozytywne halucynacje słuchowe), "zobaczyła", że wchodzi sekretarka i prosi profesora do 
telefonu w innym pomieszczeniu (pozytywne halucynacje wzrokowe i słuchowe). Następnie studentka 
"zobaczyła",  że  nasz  gość  wstaje  i  wychodzi  z  pokoju  (pozytywne  halucynacje  wzrokowe)  i  od  tego 
momentu "widziała" już jego fotel jako pusty (negatywne halucynacje wzrokowe). 

Podczas  dalszego  postępowania  ta  nie  spostrzegana  obecność  profesora  na  swoim 

dotychczasowym miejscu (negatywna halucynacja wzrokowa) została utrzymana po przeprowadzeniu 
dehipnotyzacji. Najciekawszym i poniekąd .nie zaplanowanym rezultatem tej demonstracji było jednak 
zachowanie  studentki  po  dehipnotyzacji,  spontaniczne  i  naturalne,  bo  nie  poddane  żadnym 
dodatkowym sugestiom pohipnotycznym. Otóż od tego momentu, mimo realnej, ale nie spostrzeganej 
przez,  nią  ciągłej  obecności  profesora  na  swoim  miejscu,  zaczęła  zachowywać  się  swobodnie,  bez 
onieśmielenia, dopytując się o naszego gościa i o to, czy jeszcze tutaj powróci. 

Ten uwidoczniony wpływ pohipnotycznych negatywnych halucynacji wzrokowych na  spontaniczne 

zmiany  w  zachowaniu  jest  wielce  interesujący  przy  rozważaniu  zasad  opracowania  programów 
postępowania hipnoterapeutycznego i – jak łatwo się domyślić – może być odpowiednio wykorzystany. 
Nie  trzeba  też,  jak  sądzę,  dodawać,  że  demonstracja  ta  została  odpowiednio  zakończona  poprzez 
kolejne wprowadzenie w hipnozę i zlikwidowanie wszystkich halucynacji (profesor "powrócił" na swoje 
miejsce). Po ostatecznej dehipnotyzacji stopień swobody zachowania studentki był większy niż przed 
demonstracją, ale znacznie mniejszy niż wtedy gdy miała ona pohipnotyczne, negatywne halucynacje 
wzrokowe. 

Wzrokowe, 

słuchowe 

lub 

czuciowe 

halucynacje 

hipnotyczne 

umożliwiają 

osobom 

zahipnotyzowanym  przeżywanie  w  sposób,  jak  same  określają,  w  pełni  realistyczny  najrozmaitszych 
sytuacji, bez ograniczeń w czasie i przestrzeni. Pod jednym wszakże warunkiem, że obrazy i doznania 
halucynacyjne są im znane z wcześniejszych doświadczeń, bądź też zostają plastycznie zarysowane 
odpowiednimi sugestiami prowadzącego hipnozę. Inaczej mówiąc, wszelkie halucynacje hipnotyczne 
(identycznie  jest  z  innymi  halucynacjami)  mogą  rozwinąć  się  wyłącznie  na  podstawie  realnie 
istniejących  wcześniejszych  doświadczeń  lub  wyobrażeń  i  treściowo  bywają  często  podobne  do 
marzeń sennych. 

Osobę  zahipnotyzowaną  można  "przenieść"  w  dowolne  miejsce  kosmosu,  ale  treść  jej  przeżyć 

będzie  wówczas  kompilacją  wiedzy  astronautycznej,  zapoznanych  powieści  i  filmów  fantastyczno-
naukowych,  własnych  wcześniejszych  wyobrażeń  na  ten  temat  i  sugestii  podawanych  przez 
hipnotyzującego.  Podobnie  dzieje  się  przy  każdym innym  temacie  halucynacji.  Udział  prowadzącego 
hipnozę  w  tworzeniu  określonych  treści  halucynacyjnych  jest  różny,  w  zależności  od  celu 
eksperymentu  lub  terapii  oraz  właściwości  indywidualnych  osoby  hipnotyzowanej.  Występującym 
halucynacjom  mogą  adekwatnie  towarzyszyć  odpowiednie  reakcje  emocjonalne.  Związek  między 
treścią  halucynacji  a  odpowiednimi  emocjami  może  być  naturalny,  lub  też  modyfikowany 
odpowiednimi, dodatkowymi sugestiami. 

W prostych eksperymentach obrazujących to zjawisko można na przykład zasugerować oglądanie 

filmu  o  określonej  treści.  Z  reguły  reakcje  osoby  zahipnotyzowanej  są  wówczas  zgodne  (co  do 
kierunku  i  siły)  z  treścią  halucynowanych  obrazów.  Wesołość,  a  nawet  głośny  śmiech,  towarzyszą 
"oglądaniu"  komedii,  a  objawy  napięcia  psychofizycznego  "oglądaniu"  kulminacyjnych  scen  filmu 
sensacyjnego itp. Reakcje towarzyszące takim halucynacjom mogą być jednak modyfikowane poprzez 
podanie  dodatkowych  sugestii  (np.  "to  jest  właściwie  komedia,  ale  tak  słaba,  że  odczuwa  pan 
znudzenie"  lub  "ten  horror  nie  wywołuje  żadnej  grozy,  a  jedynie  rozbawienie").  Takie  postępowanie 
jest  jednym  ze  skutecznych  sposobów  wywoływania  zamierzonych  reakcji  emocjonalnych,  a  w 
dalszym etapie – wegetatywnych. 

Wytwarzanie  halucynacji  hipnotycznych  stanowi  punkt  wyjścia  do  wywoływania  innych 

zamierzonych  reakcji  właśnie  w  ramach  wzajemnych  powiązań  istniejących  w  organizmie  człowieka 
pomiędzy  spostrzeganiem,  emocjami  i  reakcjami  fizjologicznymi.  Próba  bezpośredniego  wywołania 
sugestią  zmian  stężenia  cukru  we  krwi  nie  przynosi  rezultatów,  natomiast  wytworzenie  halucynacji 
zjadania  miodu,  przynajmniej  w  niektórych  przypadkach  powoduje  sprawdzalne  podwyższenie  tego 
stężenia.  Podobnie  jest  z  innymi  reakcjami  w  obrębie  układów  pokarmowego,  krwionośnego, 

background image

moczowego itd. 

Interesujące zjawiska powstają także przy różnych  halucynacjach negatywnych. Jeśli na przykład 

w  warunkach  gabinetowych  prowadzona  jest  hipnoza  aktywna  (tzn.  polegająca  na  uruchomieniu 
pacjenta,  jego  swobodnym  poruszaniu  się),  to  halucynowanie  na  przykład  spaceru  w  parku,  mimo 
równoczesnych  halucynacji  negatywnych  (pacjent  "nie  widzi"  biurka,  foteli  itp.),  nie  powoduje 
potrącania  przedmiotów,  lecz  ich  omijanie.  Jest  to  jeden  z  dowodów  przemawiających  za  tym,  ze 
nawet  w  głębokiej  hipnozie  realne  spostrzeganie  otoczenia  nie  jest  wyłączone,  chociaż  może  być 
całkowicie nieuświadomione. 

Osoba zahipnotyzowana zapytana o to, dlaczego podczas spaceru omija pewne miejsca, wyjaśnia 

spokojnie, że przecież "tam" jest krzak, drzewo, kałuża itp. Podobnie jest w innych eksperymentach, 
jak  chociażby  w  tym,  który  lubią  demonstrować  koledzy  z  Czechosłowacji.  Osoba  zahipnotyzowana 
czyta  głośno  książkę,  mając  równocześnie  wytworzoną  negatywną  halucynację  osoby  prowadzącej, 
która  jest  dla  niej  "niewidzialna".  W  pewnym  momencie  eksperymentator  przysłania  dłonią  czytany 
tekst,  co  –  oczywiście  –  wywołuje  przerwę  w  czytaniu.  Na  pytanie,  dlaczego  przerwane  zostało 
czytanie,  padają  typowe  odpowiedzi:  "bo  mam  zamglony  wzrok",  "litery  są  całkowicie  zatarte",  "nie 
chce mi się dalej czytać" itp. Skłonność do logicznego wyjaśniania każdego swojego zachowania jest 
typowa  dla  osób  zahipnotyzowanych  i  jeszcze  bardziej  widoczna  w  wyjaśnianiu  motywów 
postępowania w realizowaniu czynności, które w istocie zostały wywołane jako reakcje pohipnotyczne. 

Osoby  halucynujące  w  hipnozie  poddawano  także  różnorodnym  pomiarom  neurofizjologicznym, 

które nie dały dotąd w pełni jednoznacznych wyników. Istnieją kontrowersyjne doniesienia, że u osób, 
którym  sugerowano  całkowitą  ślepotę,  przy  równoczesnym  zapewnieniu  rozwartych  powiek  w 
normalnym oświetleniu, w badaniu elektroencefalograficznym pojawiał się zapis charakterystyczny dla 
osób  ociemniałych  lub  mających  zamknięte  oczy.  Wyniki  tego  eksperymentu  nie  znalazły  jednak 
potwierdzenia  w  badaniach  prowadzonych  przez  innych  badaczy,  podobnie  jak  doniesienia  o  reakcji 
źrenic  na  halucynowane  bodźce  świetlne.  Nie  udało  się  także  w  sposób  jednoznaczny  dokonać 
odpowiednich  pomiarów  neurofizjologicznych  w  odniesieniu  do  halucynacji  słuchowych,  węchowych, 
smakowych,  a  także  czuciowych,  chociaż  w  tym  ostatnim  przypadku  zanotowano  ciekawe  wyniki  w 
związku z badaniami nad hipnotyczną analgezją. 

Licznie odnotowane są w literaturze tego tematu próby wywołania w stanie hipnozy przejściowych 

zaburzeń  we  wszystkich  typach  spostrzegania,  zaburzeń  znanych  neurologom  jako  objawy 
określonych  defektów  organicznych  układu  nerwowego.  Autorzy  jednomyślnie  stwierdzają,  że 
wywoływanie takich zaburzeń u osób znajdujących się w stanie głębokiej hipnozy nie sprawia żadnych 
trudności  technicznych,  a  przeprowadzenie  przez  neurologa  postępowania  diagnostycznego 
różnicującego  te  zaburzenia  od  identycznych,  wywołanych  rzeczywistymi  zmianami  organicznymi, 
przysparza wiele kłopotów, a niekiedy jest podobno wręcz niemożliwe. Mamy więc tutaj do czynienia z 
sytuacją  podobną  jak,  w  omawianym  uprzednio  porównaniu  halucynacji  hipnotycznych  i 
psychotycznych.  Znów  można  przyjąć,  że  podstawa  tego  podobieństwa  zawarta  jest  we 
właściwościach  układu  nerwowego,  właściwościach  wspólnych  dla  wszystkich  ludzi,  chociaż  są  to 
właściwości ujawniające się w różnego typu okolicznościach specjalnych. 

ANALGEZJA  

Możliwość  ograniczenia  lub  znoszenia  bólu  w  hipnozie  była  zawsze  silnym  argumentem 

przemawiającym  za  celowością  stosowania  tej  metody  w  medycynie.  W  historii  badań  nad  hipnozą 
można  wyraźnie  wyróżnić  okresy  wzmożonego  zainteresowania  analgezją  "hipnotyczną,  splatające 
się  z  okresami  pewnego  rozczarowania  pod  tym  względem  lub  odchodzenia  do  innych  metod 
uśmierzania  bólu.  Niewątpliwy  spadek  zainteresowania  wykorzystywaniem  hipnozy  w  chirurgii 
zaznaczył  się  z  chwilą  wprowadzenia  narkozy  eterowej  oraz  stopniowego  wprowadzania  coraz 
bardziej 

nowoczesnych 

analgetyków. 

Mimo 

znacznego 

postępu 

produkcji 

środków 

farmakologicznych  uśmierzających  ból  wielu  lekarzy  zdaje  sobie  jednak  sprawę,  że  w  interesie 
niektórych grup pacjentów korzystniejsze byłoby stosowanie metod eliminujących ingerencję środkami 
chemicznymi, mającymi  często  działanie  uboczne  lub niemożliwymi  do  zastosowania  ze  względu  na 
ogólny  stan  zdrowia  pacjenta.  Okoliczności  skłaniają  do  ponownego  zainteresowania  hipnozą  i 
możliwością  jej  wykorzystania  w  chirurgii,  stomatologii,  położnictwie  i  innych  specjalnościach 
medycznych. 

Prawdą  jest,  że  stan  hipnotyczny  umożliwia  wprowadzanie  odpowiednio  kontrolowanych  zmian  w 

odczuwaniu  bodźców  termicznych,  dotykowych  i  bólowych.  Zmiany  te  w  lżejszych  stadiach  hipnozy 
mają  charakter  złudzeń,  a  w  hipnozie  głębokiej  przybierają  postać  pozytywnych  lub  negatywnych 
halucynacji  czuciowych.  Wyraźny  wpływ  hipnotyzującego  na  percepcję  czuciową  osoby 

background image

zahipnotyzowanej zaznacza się już w stadium hipnozy średniej, a więc takiej, w której zachowana jest 
jeszcze częściowo  świadomość sytuacji. Możliwe jest wówczas  wywołanie hiperstezji, hipostezji oraz 
hipalgezji. 

W  badaniach  eksperymentalnych,  a  także  przy  próbach  podatności  na  hipnozę  poszczególnych 

pacjentów, zmiana wrażliwości na bodźce czuciowe jest traktowana również jako wskaźnik głębokości 
stanu  hipnotycznego.  Znana  jest  na  przykład  i  dość  powszechnie  stosowana  jako  sprawdzian  tzw. 
anestezja  rękawiczkowa.  Próbę  tę  przeprowadza  się  w  ten_  sposób,  że  na  odpowiednim  etapie 
postępowania  indukcyjnego  podawane  są  sugestie,  iż  na  rękę  została  naciągnięta  gruba,  skórzana 
rękawiczka.  Następnie,  w  sposób  już  logicznie  uzasadniony,  podaje  się  sugestie,  że  w  związku  z  tą 
"założoną rękawiczką" wszelkie bodźce dotykowe będą słabo odczuwalne, a kłucie igłą – niebolesne. 

Sprawdzania  reakcji  pacjenta  na  zastosowane  bodźce  dokonuje  się  poprzez  bezpośrednią 

obserwację oraz w drodze omówienia jego odczuć, przeprowadzanego zawsze po dehipnotyzacji. Na 
tym  samym  etapie  głębokości  hipnozy  można  także  sprawdzać  podatność  na  sugestie  związane  z 
odczuwaniem  sugerowanej  temperatury.  Jednym z możliwych  przykładów  takiego  postępowania  jest 
podawanie  sugestii,  że  ręka  będzie  teraz  ogrzewana  ustawioną  w  bliskiej  odległości  lampą 
nagrzewczą. Pacjent ma usunąć rękę w momencie, gdy odczucie wzrastającej temperatury dojdzie do 
granicy bólu. 

Bardziej  złożone  formy  tego  typu  eksperymentów  można  przeprowadzać  w  stanie  głębokiej 

hipnozy. Podawane sugestie stają się wówczas na ogół bardziej złożone i nakierowane na wywołanie 
kompleksowych  halucynacji.  Ilość  możliwych  do  zastosowania  wariantów  jest  w  zasadzie  nie 
ograniczona  i  zależy  od  celu  eksperymentu  oraz  inwencji  hipnotyzującego.  Osobiście  dość  często 
stosuję  na  przykład  taki  wariant  postępowania,  który  umożliwia  poprzez  halucynacje  czuciowe 
(termiczne)  przejście  od  stanu  hipnozy  sennej  do  hipnozy  aktywnej,  a  więc  takiej  odmiany  stanu 
hipnotycznego, kiedy osoba zahipnotyzowana zdolna jest do swobodnego poruszania i wykonywania 
różnych  czynności.  Postępowanie  to  polega  najpierw  na  wytworzeniu  u  osoby  zahipnotyzowanej 
halucynacji,  że  znajduje  się  na  leżaku,  ustawionym  w  przyjemnym,  ale  silnie  nasłonecznionym 
miejscu.  Następnie  w  miarę  nasilania  sugestii  związanych  ze  "wzrastającą  temperaturą" 
przedstawiona  zostaje  możliwość  opuszczenia  tego  miejsca  i  skierowania  się  "do  przyjemnego 
cienia". 

W  podobny  sposób  można  wytworzyć  uczucie  zimna,  odczucie  wiatru,  padającego  deszczu  itp. 

Niektóre  z  możliwości  manewrowania  odczuciami  są  rzeczywiście  zdumiewające,  jak  chociażby 
możliwość  przeniesienia  odczuć  w  zupełnie  inne  miejsce  ciała  niż  to,  które  poddane  jest 
rzeczywistemu  działaniu  bodźca  (na  przykład  nakłuwana  jest  ręka  lewa,  a  reaguje  ręka  prawa).  To 
osobliwe "wędrowanie" czucia do innych miejsc ciała pozwala na interesujące rozważania w związku 
ze  znanym  zjawiskiem  bólów  fantomowych  oraz  innych  fałszywie  umiejscowionych  odczuć, 
pojawiających się xi niektórych ludzi w stanie czuwania. 

Szczególnie  ważne  miejsce  wśród  tych  zjawisk  zajmuje,  oczywiście,  hipalgezja  i  analgezja. 

Większość  autorów  pokreślą,  że  wytworzenie  analgezji  umożliwiającej  przeprowadzenie  zabiegu 
chirurgicznego  wymaga  pewnego  czasu  niezbędnego  do  wyćwiczenia  pacjenta  w  sposobie 
reagowania. 

Obniżanie  wrażliwości  na  ból  może  być  dokonane  trzema  różnymi  sposobami.  Sposób  pierwszy 

polega  na  podawaniu  sugestii  obniżających  lęk  i  napięcie  wraz  z  prostą  sugestią  dotyczącą 
zmniejszenia  bólu.  Ten,  wydawałoby  się,  prymitywny  sposób  postępowania  jest,  jak  się  okazuje, 
zupełnie wystarczający dla wielu osób uzyskujących w ten sposób wyraźną hipalgezję. 

Można  jednak  (przy  głębokiej  hipnozie)  posłużyć  się  sugestiami  bardziej  złożonymi, 

wytwarzającymi halucynacje na temat zastosowania klasycznych analgetyków. Na przykład: "Poczuje 
pani  teraz  ukłucie,  będzie  zrobiony  zastrzyk  znieczulający.  W  minutę  później  odczuje  .pani,  że  ta 
okolica  ciała  stanie  się  niewrażliwa  na  ból.  Teraz  czuje  pani,  jak  znieczulenie  już  działa  i  z  każdą 
chwilą  się  wzmaga"  itd.  W  przypadku  takiego  postępowania  w  sugestiach  często  nawiązuje  się  do 
wcześniejszych doświadczeń pacjenta, odwzorowując niejako znane mu już reakcje organizmu. Jeśli 
pacjent  nie  ma  takich  doświadczeń,  opis  postępującego  znieczulenia  musi  być  wyjątkowo 
szczegółowy. 

Trzeci  sposób  uzyskiwania  analgezji  jest  niewątpliwie  najbardziej  skomplikowany,  wymagający 

szczególnie  dużej  podatności  na  hipnozę,  ale  też  najbardziej  efektywny.  Zastosowana  zostaje 
depersonalizacja  hipnotyczna,  oczywiście  przeprowadzona  w  taki  sposób,  aby  nie  wywołała  lęku  lub 
innych  negatywnych  odczuć.  Osobie  zahipnotyzowanej  wytwarza  się  halucynację,  że  jej  ciało  (lub 
część  ciała)  zostaje  na  czas  zabiegu  zamienione  w  inną  materię  (drewno,  gumę,  piankę  itp.).  Po 

background image

wytworzeniu  takiej  halucynacji  reszta  jest  już  logiczną  konsekwencją  –  takim  ciałem  nie  można 
poruszać,  nic  nie  boli  itd.  Dodatkową  konsekwencją  tego  trybu  postępowania  jest  na  ogół  słabe 
krwawienie podczas operacji. 

Czy można się dziwić, że wielu ludzi nie obeznanych ze zjawiskami hipnotycznymi wzruszy w tym 

miejscu ramionami, uznając powyższe twierdzenia za oczywisty nonsens? Paradoks przedstawianych 
tutaj  zjawisk  polega  na  tym,  że  pozostają  one  w  wyraźnej  opozycji  do  praw  uznanych  w  naukach 
przyrodniczych,  także  w  medycynie  –  będąc  równocześnie  niewątpliwie  przyrodniczymi  zjawiskami. 
Stanowią  kolejny  przykład  tajemniczości  i  niezbadanej  natury  reakcji  organizmu  człowieka 
znajdującego się w stanie hipnozy, skłaniają do pokory i melancholijnej refleksji nad tym, co nie znane 
i czego nie potrafimy pojąć, mimo pozornie "dobrej" znajomości organizmu ludzkiego. 

W  licznych  pomiarach  fizjologicznych  zarejestrowano  reakcje  człowieka  poddawanego  bolesnym 

zabiegom w analgezji hipnotycznej. Wyniki tych badań są, niestety, i w tym przypadku kontrowersyjne 
i niejednolite. Niektórzy badacze uważają, że analgezja hipnotyczna powoduje rzeczywistą blokadę w 
przewodzeniu nerwowym wskutek unieczynnienia synaps. Nie wyjaśniono jednak, jak to jest możliwe 
do uzyskania poprzez sugestię? Brak możliwości wyjaśnienia tej zagadki skłania innych uczonych do 
interpretowania  analgezji  hipnotycznej  wyłącznie  w  kategoriach  psychologicznych.  Żadna  z 
dotychczasowych prób "wyjaśnienia mechanizmu znoszącego odczuwanie bólu w hipnozie nie jest w 
pełni  przekonująca.  Mamy  więc  tutaj  do  czynienia  z  kolejnym  zjawiskiem  opisowym,  praktycznie 
wykorzystywanym, chociaż nie zrozumianym. 

MOTORYKA W HIPNOZIE  

Oddziaływanie na motorykę osoby poddanej hipnozie ma miejsce we wszystkich rodzajach indukcji 

hipnotycznej i  na  każdym  poziomie  głębokości  hipnozy.  Proste  reakcje mięśniowe  są  na  ogół  dosyć 
łatwe do wywołania i dlatego są one często traktowane jako nośniki indukcji hipnotycznej. Chodzi o to, 
że  w  czasie  wprowadzania  w  stan  hipnotyczny  korzystne  jest  wywoływanie  doznań  upewniających 
osobę hipnotyzowaną, że następują reakcje organizmu zgodne z podawanymi sugestiami. Dlatego w 
początkowej  fazie  indukcji  hipnotycznej  często  bazuje  się  na  naturalnych  reakcjach  mięśniowych, 
wynikających  z  ułożenia  ciała,  relaksacji  lub  zmęczenia  odpowiednich  grup  mięśniowych.  Zgodność 
podawanych  sugestii  z  rzeczywistymi  odczuciami  osoby  hipnotyzowanej  umożliwia  stopniowe  i  na 
ogół  niedostrzegalne  dla  tej  osoby  przejście  do  dalszych  sugestii,  które  będą  już  rzeczywiście 
wywoływały coraz to nowe reakcje mięśniowe. Sugestie takie mogą dotyczyć zarówno pojedynczego 
ruchu, jak i złożonych czynności, mogą także wprowadzać unieruchomienie części lub całego ciała. 

Zmiany w motoryce osoby poddanej hipnozie przebiegają według różnych  schematów  w hipnozie 

sennej  i  aktywnej.  Hipnoza  senna  charakteryzuje  się  na  ogół  przebiegiem  mniej  dynamicznym, 
pozwalającym na dość łatwe rozgraniczenie stadiów: lekkiego (somnolencja), średniego (hipotaksja) i 
głębokiego  (somnambulizm).  W  fazie  somnolencji  pojawia  się  ogólne  obniżenie  napięcia 
mięśniowego,  uczucie  senności  i  zwolnienie tempa  procesów  psychicznych.  Człowiek  znajdujący  się 
w  tym  stanie  ma  jednak  zachowaną  swobodę  ruchów,  chociaż  na  ogół  "nie  chce  mu  się"  poruszać. 
Oczy  są  zamknięte,  ale  istnieje  możliwość  ich  otworzenia  i  samodzielnego  przerwania  procesu 
hipnotycznego.  Po  uzyskaniu  hipotaksji  pojawia  się  utrata  swobody  ruchów  i  niemożność 
samodzielnego otwarcia oczu. Poruszanie kończynami jest możliwe, ale pod wpływem odpowiednich 
sugestii, z odczuciem, że są to ruchy kierowane przez działania hipnotyzujące. 

Skłanianie  osoby  znajdującej  się  w  stanie  hipotaksji  do  wstania,  chodzenia  lub  otwarcia  oczu 

najczęściej  powoduje  samoistną  dehipnotyzację,  z  wyjątkiem  rzadkich  przypadków  samoistnego 
przejścia w tym momencie w stan hipnozy głębokiej. 

Osoby  uzyskujące  stadium  somnambulizmu  charakteryzują  się  już  pełnym  podporządkowaniem 

reakcji  mięśniowych  sugestiom  prowadzącego  hipnozę.  Mogą  swobodnie  poruszać  się,  także  z 
otwartymi  oczami,  wykonywać  różne  czynności  (np.  rysować,  pisać,  jeść),  nawet  takie,  które 
wymagają dużej dynamiki ruchu (np. bieganie, skakanie) lub są czynnościami bardzo złożonymi (np. 
jazda  na  nartach,  prowadzenie  samochodu).  Oczywiście,  aby  uniknąć  nieporozumień,  należy  w  tym 
miejscu  podkreślić,  że  mogą  to  być  wyłącznie  takie  czynności,  które  osoba  zahipnotyzowana 
potrafiłaby także wykonać w stanie czuwania. 

Zaktywizowanie  ruchowe  osoby  zahipnotyzowanej  oznacza  przejście  od  hipnozy  sennej  do 

aktywnej.  Postępowanie  takie,  częste  w  hipnozie  eksperymentalnej,  nie  jest  na  ogół  potrzebne  w 
hipnoterapii,  chyba  że  aktywność  ruchowa  pacjenta  jest  niezbędna  do  przeprowadzenia  badań 
diagnostycznych  lub  stanowi  element  programu  terapeutycznego  (np.  ćwiczenia  w  rehabilitacji 
motorycznej).  Wyodrębnienie  poszczególnych  stadiów  w  hipnozie  aktywnej  jest  dużo  trudniejsze,  a 
czasami  wręcz  niemożliwe.  Ten  rodzaj  indukcji  hipnotycznej  pomija  fazę  relaksacji  i  polega  na 

background image

stosunkowo  szybkim  przejściu  od  pełnej  aktywności  stanu  czuwania  do  stanu  hipnozy  głębokiej  –
również  aktywnej.  Hipnotyzowanie  takie  może  być  przeprowadzone  na  stojąco,  w  czasie  chodzenia 
lub  wykonywania  jakichkolwiek  czynności  pod  warunkiem,  że  zaistnieje  możliwość  nawiązania  tego 
specyficznego raportu psychicznego, jaki powstaje pomiędzy hipnotyzującym a hipnotyzowanym. 

Uważny  obserwator  potrafi  niekiedy  dostrzec  szybki  rozwój  stanu  hipnotycznego,  wyrażający  się 

zautomatyzowaniem  ruchów  zawężającym  się  gwałtownie  polem  uwagi  osoby  hipnotyzowanej,  lub 
inne  podobne  objawy.  Poruszanie  się  osoby  zahipnotyzowanej  (Jedzie  o  tym  jeszcze  mowa  przy 
analizowaniu  reakcji  indywidualnych) może  być  wyraźnie  "senne",  "lunatyczne",  "zautomatyzowane", 
ale  bywa  także  w  pełni  sprawne  i  bardzo  trudne  do  odróżnienia  od  normalnego  poruszania  się  w 
stanie czuwania (dotyczy to także mowy). 

Istnieją jednak  takie reakcje mięśniowe,  które  traktuje  się  już  jako  specyficzne  dla  stanu  hipnozy. 

Należy do nich "automatyczne pisanie", polegające na tym, że po podaniu odpowiednich sugestii ręka 
osoby zahipnotyzowanej "sama" pisze na zadany lub dowolny temat. Jak się łatwo domyślić, zjawisko 
to  zostaje  niekiedy  wykorzystane  w  postępowaniu  diagnostycznym.  Walor  takiego  pisania  polega 
niekiedy  na tym,  że  osoba  zahipnotyzowana  pisemnie  przedstawia  sprawy,  które  przez  nią  samą  są 
nie uświadamiane lub w inny sposób ukrywane. Bardziej złożone jest zjawisko "pisma lustrzanego", a 
więc  takiego  kreślenia  liter,  że  są  one  możliwe  do  odczytania  po  przystawieniu  lustra,  w  odbiciu. 
Zdumiewająca jest niekiedy łatwość, z jaką piszą w ten sposób niektóre osoby zahipnotyzowane, nie 
umiejące  (podobnie  jak  większość  ludzi)  wykonać  podobnych  czynności  na  jawie.  Z  drugiej  strony 
wiadomo jednak, że podobny sposób pisania występuje u niektórych pacjentów neurologicznych: tam 
–  jako  przejaw  choroby,  tutaj  – jako  rezultat  szczególnego  i  odwracalnego  stanu  psychicznego.  ,  Do 
najbardziej  ulubionych  demonstracji  hipnotyzerów  estradowych  należało  wykonywanie  tak  zwanego 
"mostu kataleptycznego", ukazującego rzekomą potęgę władzy hipnotyzera nad ludzkim ciałem. Byli i 
tacy,  którzy  dla  spotęgowania  efektu  stawali  na  klatce  piersiowej  swojej  ofiary  (bo  tak  już  to  trzeba 
nazwać), która w stanie bardzo dużego usztywnienia mięśni spoczywała "przez pewien czas, niczym 
most,  na  dwóch  punktach  podparcia  w  okolicach  głowy  (podstawa  czaszki)  i  pięt.  Spektakularność 
takiego  widowiska  przyczyniła  się  do  tego,  że  podobne  demonstracje  (na  szczęście  już  bez  użycia 
hipnozy) są także  współcześnie przedstawiane  publiczności przez uzdolnionych iluzjonistów. Faktem 
jest jednak, że można zmusić mięśnie człowieka zahipnotyzowanego do tak znacznego wysiłku, który 
nie  byłby  możliwy  w  stanie  czuwania.  Wykonanie  mostu  kataleptycznego  jest  możliwe  w  sposób 
świadomy  przez  wielu  w  miarę  wysportowanych  i  niezbyt  ciężkich  ludzi,  ale  hipnoza  zwiększa  te 
możliwości. Oczywiście i w tym zjawisku nie ma niczego z czarów i cudów, obowiązują zasady bilansu 
energetycznego. 

Most kataleptyczny w hipnozie (podobnie jak pełny łuk histeryczny i reakcje mięśniowe w katalepsji 

sztywnej)  możliwy  jest  do  uzyskania  tylko  wówczas,  gdy  osoba  zahipnotyzowana  jest  w  ogóle 
fizjologicznie zdolna do takiego wysiłku, chociaż może w stanie czuwania nigdy nie wykorzystywać aż 
tak bardzo swoich mięśni, uważając, że jest to niemożliwe. Inaczej mówiąc mamy wtedy do czynienia 
z przekroczeniem pewnej bariery psychologicznej, ale nie fizjologicznej. Po dłuższym wykonaniu takiej 
figury  pojawi  się  silne  zmęczenie  mięśni,  a  niektórzy  autorzy  uważają,  że  może  nawet  nastąpić 
naderwanie przyczepów mięśniowych. Pogląd taki nie jest powszechny w związku z dowodami na to, 
że  człowiek  zahipnotyzowany  kontroluje jednak  przez cały  czas  sytuację  w  sposób  nieświadomy i  w 
momencie rzeczywistego zagrożenia reaguje obronnie samoistną dehipnotyzacją. 

Osoby  o  cechach  histerycznych  ujawniają  niekiedy  w  czasie  hipnozy  różnego  rodzaju  drgawki  i 

drżenia,  pojawiające  się  bez  żadnych  sugestii  w  tym  zakresie.  Najczęściej  jest  to  forma  nie 
uświadomionego  zwracania  uwagi  na  siebie  hipnotyzującego  w  celu  wzbudzenia  dodatkowego 
zainteresowania  swoim  stanem.  Wszelkie  objawy  mięśniowe  naśladujące  porażenia  lub  napad 
epileptyczny są na tyle bardziej "udane", na ile pacjent miał okazję obserwować prawdziwe zaburzenia 
tego  typu.  Jest  to  wyraźnie  widoczne  przy  różnego  rodzaju  "porażeniach"  demonstrowanych  w 
hipnozie  według  własnych  wyobrażeń  pacjenta  na  ten  temat,  bez  znajomości  pełnego  obrazu 
neurologicznego. 

Badacze  hipnozy  odnotowują  także,  rzadko  spotykane  współcześnie  na  naszym  terenie, 

histeryczne  objawy  "opętania",  wyrażające  się  w  czasie  hipnozy  (lub  poza  hipnozą)  złożonymi 
reakcjami  mimicznymi,  pantomimicznymi  i  wokalizacyjnymi.  Osobiście  nie  spotkałem  dotychczas 
takiego  przypadku  (nie  ma  ich  obecnie  w  Polsce?),  chociaż,  oglądając francuskie filmy  naukowe  na 
ten  temat,  przyznaję,  że  czynią  one  dość  duże  wrażenie  nawet  na  osobach  obytych  ze  zjawiskami 
hipnotycznymi, a także histerycznymi. 

REGRESJA WIEKU  

background image

Szczególnym sposobem wykorzystania złożonych halucynacji hipnotycznych jest zjawisko regresji 

wieku, polegające na tym, że osoba zahipnotyzowana może "wędrować w czasie" i w ten sposób daje 
się  przeprowadzić  cofnięcie  do  wcześniejszych  okresów  życia.  Istnieje  kilka  metod  uzyskiwania 
regresji  wieku,  ale  najczęściej  używane  są  sugestie  typu:  "Przenoszę  panią  teraz  do  okresu,  kiedy 
urodziła się pani młodsza siostra" lub "Za chwilę poczuje pan, że znów ma pan sześć lat i to jest ten 
moment, kiedy przywieziono pana do szpitala". Oczywiście podawanie takich sugestii wymaga, co jest 
zresztą  w  ogóle  warunkiem  wstępnym  prowadzenia  hipnozy,  dobrego  rozeznania  biografii  osoby 
hipnotyzowanej. 

Niekiedy,  szczególnie  w  hipnozie  eksperymentalnej  prowadzonej  z  osobami  o  żywej  wyobraźni, 

można  sugerować  poruszanie  się  "wehikułem  czasu"  i  tym  sposobem  uzyskiwać  dowolną  regresję 
wieku.  W  przypadku  skutecznego  wywołania  tego  zjawiska  zachowanie  osób  zahipnotyzowanych 
przypomina, niekiedy z dużą dokładnością zachowanie charakterystyczne dla tego wieku, do którego 
nastąpiło  cofnięcie. W  związku  z takimi  eksperymentami  poczyniono  wiele  interesujących  obserwacji 
dotyczących  sposobu  mówienia,  pisania,  rysowania,  liczenia  i  innych  czynności,  które  mają  swoje 
cechy charakterystyczne w poszczególnych fazach rozwojowych. 

Cofnięcie  do  wieku  przedszkolnego  wywołuje  na  przykład  "utratę"  zdolności  pisania  i  czytania, 

prymitywne  liczenie,  rysowanie  w  sposób  typowy  dla  tego  wieku,  ubóstwo  języka  itp.  Niektórzy 
badacze podają także, że cofnięcie do wieku poniżej 6 miesięcy życia powoduje ponowne pojawienie 
się odruchu Babińskiego, który – jak wiadomo – w starszym wieku zanika. Sceptycy wyrażają jednak 
w  tym miejscu  pogląd, że  wywołanie  tego  odruchu  jest możliwe  także  w  czasie  snu  fizjologicznego  i 
dlatego jego pojawienie się w hipnozie nie wydaje się niczym nadzwyczajnym. 

Wielokrotnie  starano  się  zgłębić  naturę  zjawiska  regresji  wieku,  dyskutując  głównie  nad  tym,  czy 

osoba  znajdująca  się  w  tym  stanie  odgrywa  siebie  z  dzieciństwa  zgodnie  z  wyobrażeniami  na  ten 
temat, czy też jest to rzeczywiste przeżycie wyznaczonych regresją momentów wcześniejszego życia. 
Niestety, powiedzmy od razu, że zwolennicy obu tych poglądów dysponują mocnymi argumentami, co 
skłania  jeszcze  innych  badaczy  (np.  Erickson,  Wolberg)  do  przyjęcia,  że  regresja  wieku  jest 
połączeniem  grania  roli  i  rzeczywistego  przeżycia.  W  sporze  tym  możliwe  jest  przyjęcie  jeszcze 
jednego wariantu, za którym opowiadałbym się także osobiście, mianowicie takiego, że istnieją różne 
rodzaje  reakcji  hipnotycznych  poszczególnych  osób  –  są  osoby  predysponowane  do  grania  roli  w 
hipnozie i takie, które rzeczywiście i w pełni przeżywają wszystkie halucynowane sytuacje. 

Niezależnie  jednak  od  tego,  z  jakim  mechanizmem  psychologicznym  mamy  tutaj  do  czynienia, 

zjawisko  regresji  wieku  jest  wielce  interesujące  dla  badaczy  eksperymentalnych,  a  także 
hipnoterapeutów  poszukujących  możliwości  jego  coraz  lepszego  wykorzystania  w  leczeniu. 
Stwierdzono  na  przykład,  że  osoba  hipnotycznie  zregresjonowana  może  przypomnieć  sobie 
wydarzenia,  osoby,  nazwy,  z  którymi  miała  do  czynienia  we  wcześniejszym  wieku.  Czy  można  się 
dziwić, że chociażby z tego tylko powodu jest to zjawisko interesujące nie tylko terapeutów, ale także 
policje  w  różnych  krajach,  nie  mówiąc  już  o  zwolennikach  teorii  reinkarnacji  oraz  przeciętnych 
śmiertelnikach, którzy zgubili gdzieś ważne dla siebie przedmioty? 

Istnieje  wiele  dowodów  na  to,  że  przynajmniej  w  niektórych  przypadkach  regresja  wieku  pozwala 

na  prawdziwe  odtworzenie  śladów  pamięciowch,  których  zaktualizowanie  w  stanie  czuwania  nie  jest 
możliwe.  Bardzo  interesujące  dla  analiz  psychologicznych  (także  diagnostycznych)  są  rysunki  osób 
zregresjonowanych do wieku dziecięcego. Znów nie zawsze, ale dość często są to rysunki wykonane 
w  sposób na tyle charakterystyczny dla określonego wieku, że próba wykonania podobnego zadania 
w stanie czuwania nie udaje się nikomu, kto nie posiada szczegółowej wiedzy psychologicznej na ten 
temat. 

Dla  osób  pragnących  dowodów  neurologicznych  istnienia  omawianych  tutaj  zjawisk  mogę  podać 

informację  o  doniesieniu  naukowym,  że  regresja  wykonana  u  epileptyka  do  wieku  poprzedzającego 
występowanie padaczki spowodowała pojawienie się prawidłowego zapisu EEG. Wielokrotnie badano 
także odpowiednimi testami poziom inteligencji osób zregresjonowanych i uzyskiwano wyniki zgodne z 
normami  dla  tego  wieku,  chociaż  zdarzało  się  także,  że  przy  regresji  wieku  do  lat  trzech  badacze 
uzyskiwali  wyniki  typowe  dla  dzieci  siedmioletnich.  Szczegółowe  badania  metodami  projekcyjnymi 
(głównie 

testem 

Rorschacha) 

wykazywały 

jednak, 

że 

organizacja 

osobowości 

osób 

zregresjonowanych jest w większości dojrzała, a nie taka, jak w wieku dziecięcym. 

Ustosunkowanie  się  do  takich  i  wielu  innych  badań  jest  ogromnie  trudne,  jeśli  nie  wręcz 

niemożliwe.  Wynika  to  z  omówionych  już  wcześniej  trudności  metodologicznych  w  badaniu  zjawisk 
hipnotycznych.  Każdy  z  badaczy  hipnotyzuje  swoją  metodą,  wprowadza  wiele  kontrolowanych  i 
niekontrolowanych sugestii, dobiera osoby badane według własnych kryteriów i w rezultacie uzyskuje 

background image

wyniki, których już nikt później nie może dokładnie zweryfikować. 

Regresja  wieku  pozwala  niekiedy  na  uzyskiwanie  rezultatów  zdumiewających  i  wysoce 

wiarygodnych.  Należą  do  nich  dobrze  opracowane  przypadki  osób,  które  w  okresie  dzieciństwa 
zmieniły  strefę  językową  i  w  wieku  dorosłym  absolutnie  nie  potrafiły  posługiwać  się  mową  swojego 
dzieciństwa,  a  jednak  podczas  regresji  hipnotycznej  z  łatwością  używały  tego  "całkowicie 
zapomnianego" języka. Interesujące są wypowiedzi osób zregresjonowanych do wieku niemowlęcego, 
którym  polecono  pamiętać  po  hipnozie  swoje  przeżycia.  Trudno  jednak  skontrolować  prawdziwość 
takich  wypowiedzi,  podobnie  jak  trudno  ustosunkować  się  do  relacji  osób  informujących  po  takim 
eksperymencie,  jak  wyglądał  ich  moment  urodzenia,  a  nawet  chwila  zapłodnienia  i  życie 
wewnątrzmaciczne. 

Ciekawość człowieka jest, oczywiście, nieograniczona i dlatego, chociaż nie należy to do tematów 

objętych  tym  opracowaniem,  odnotujmy,  że  prowadzi  się  w  świecie  sporo  eksperymentów 
dotyczących  regresji  wieku  jeszcze  bardziej  wstecz,  poszukując  dowodów  istnienia  człowieka  w 
poprzednim wcieleniu. Od czasu do czasu obiegają więc świat wieści o tym, że ktoś uczestniczący w 
takim  eksperymencie  zaczął  nagle  przemawiać  językiem  starogreckim  lub  hebrajskim,  podając 
prowadzącemu  eksperyment  informacje  na  temat  swojego  poprzedniego  wcielenia.  Podobnie  rzecz 
ma  się  przy  stosowaniu  progresji  hipnotycznej,  a  więc  przenoszenia  osoby  zahipnotyzowanej  w 
przyszłość. 

Oficjalna  nauka  ustosunkowuje  się  do  tych  wszystkich  doniesień,  jak  do  fantazji  i  oszustw,  a 

opowieści na temat takich eksperymentów traktuje się podobnie jak opowieści o latających talerzach. 
Nie  zapominajmy  jednak,  że  większość  współczesnych  naukowców,  wykształconych  w  regułach 
obowiązujących na terenie nauk matematyczno-fizycznych i przyrodniczych, rozumuje według zasady: 
"nic, co nie mieści się w znanych mi regułach – nie istnieje!" Czy na pewno? 

PROCESY PAMIĘCIOWE W HIPNOZIE  

Psychologiczne  analizy  procesów  pamięciowych  prowadzone  były  od  początku  istnienia 

psychologii  jako  nauki.  Jest  to  zrozumiałe,  jeśli  uświadomimy  sobie,  jak  wiele  czynności  ludzkich 
zależy  od  sprawnego  funkcjonowania  tych  procesów.  W  badaniach  laboratoryjnych,  w  tysiącach 
odpowiednio zaprogramowanych badań, ustalono ogólne i szczegółowe prawidłowości przebiegu tych 
procesów. Nie udało się dotąd uzyskać pewności, czym w istocie jest zapis 

pamięciowy,  chociaż  coraz  więcej  argumentów  przemawia  za  tym,  że  engram  (ślad  pamięciowy) 

powstaje  jako  specyficzna  struktura  białkowa.  Niezależnie  od  tego  jednak,  czym  jest  pamięć, 
wiadomo,  że  ten  zespół  procesów  psychicznych  funkcjonuje,  że  niekiedy  pojawiają  się  zakłócenia 
pamięci  oraz,  że  istnieją  czynniki  optymalizujące  przebieg  procesów  pamięciowych.  Bez  przesady 
można  też  powiedzieć,  że  nasza  współczesna  wiedza  o  procesach  pamięciowych  byłaby  dużo
uboższa, gdyby nie interesujące wyniki badań nad pamięcią w hipnozie. 

Szczególne funkcjonowanie procesów pamięciowych w stanie hipnotycznym znane było od dawna 

i  w  rozmaity  sposób  wykorzystywane.  Zainteresowanie  Freuda  hipnozą  również  zaczęło  się  od 
obserwacji  dotyczących  przypominania  sobie  przez  zahipnotyzowanych  pacjentów  wydarzeń  z 
przeszłości. Freuda zniechęciło do hipnozy to, że owe wspomnienia dość często mieszają się w trudny 
do  rozróżnienia  sposób  z  fantazjami,  a  ponadto  metody  psychoanalityczne  (na  przykład  technika 
wolnych skojarzeń) dostarczały bardziej prostych sposobów odtwarzania odległych wspomnień. 

Faktem jest jednak, że człowiek ma znacznie bogatszy zapis pamięciowy niż mu się to wydaje na 

podstawie umiejętności przypominania sobie przeszłych wydarzeń,  w stanie czuwania. Badacze tych 
zagadnień  nie  są  zgodni  co  do  tego,  czy  wszystko,  co  raz  zostało  zapisane  w  pamięci  człowieka, 
pozostaje tam w sposób trwały, czy też dotyczy to tylko niektórych śladów pamięciowych. 

Przypomnijmy,  że  najprostszy  podział  procesu  pamięciowego  wyróżnia  trzy  zasadnicze  fazy: 

zapamiętywanie (tworzenie śladów  pamięciowych), przechowywanie materiału (utrzymywanie śladów 
pamięciowych)  i  przypominanie  (aktualizowanie  śladów  pamięciowych).  Właśnie  ta  ostatnia  faza 
ogranicza  często  naszą  zdolność  posługiwania  się  materiałem  pamięciowym  wskutek  trudności  w 
aktualizowaniu  niektórych  śladów  pamięciowych.  Trudności  te  mogą  mieć  charakter  przejściowy, 
wynikający  na  przykład  z  zakłócającego  wpływu  emocji.  Przekonało  się  o  tym  wiele  osób  mających 
"pustkę" w głowie na egzaminie i przypominających sobie wszystko to, co potrzebne, po wyjściu z sali 
egzaminacyjnej. 

W  innych  przypadkach  zakłócenia  procesu  przypominania  powstają  wskutek  zmęczenia, 

psychologicznych  mechanizmów  obronnych  i  innych  jeszcze  przyczyn.  Odpowiednie  badania 
wskazują  na  okoliczności  zakłócające  proces  zapamiętywania  lub  przechowywania  materiału 

background image

pamięciowego  i  tutaj  również,  chociaż  w  mniejszym  stopniu,  pomocne  są  badania  nad  przebiegiem 
tych procesów w hipnozie. 

Nie  można  w  sposób  jednoznaczny  określić,  jakie  są  proporcje  dających  się  i  nie  dających  się 

zaktualizować  na  jawie  śladów  pamięciowych  poszczególnych  ludzi. Wiele  przemawia  za  tym,  że  te 
ukryte engramy występują u każdego z nas w dużej ilości i w sposób nie uświadomiony wpływają na 
nasze  zachowanie,  czyniąc  je  niekiedy  pozornie  niezrozumiałym.  Pamięciowy  zapis  naszych 
doświadczeń  życiowych  stanowi  istotny  element  osobowości,  pobudza  lub  hamuje  jej  rozwój,  leży  u 
podstaw  reakcji  nerwicowych  i  innych  zakłóceń  psychicznych,  stanowi  jedną  z  podstaw  procesów 
motywacyjnych. 

W  stanie  hipnotycznym  (po  aktywizacji  umożliwiającej  osobie  zahipnotyzowanej  mówienie) 

zdolność  przypominania  sobie  odległych  wydarzeń  jest  na  ogół  od  razu  większa  niż  w  stanie 
czuwania, nawet bez żadnych dodatkowych sugestii w tym zakresie. Wynika to najprawdopodobniej z 
ułatwienia  przypominania  poprzez  silną  koncentrację  uwagi  i  wyeliminowanie  dystraktorów.  Bardziej 
zaawansowanej  penetracji  śladów  pamięciowych  dokonuje  się  na  ogół  poprzez  wykorzystanie 
zjawiska  hipnotycznej  regresji  wieku.  W  zależności  od  celu  eksperymentu  lub  badania  to  "cofnięcie 
czasu" może dotyczyć kilku godzin, dni lub wielu lat. Nie zawsze, cc prawda, ale jednak stosunkowo 
często, udaje się wówczas osobie zahipnotyzowanej przypomnieć sobie wydarzenia, nazwiska i inne 
fakty, co do których istniało przekonanie, że dawno zostały zapomniane. 

Jeden  z  prostych  eksperymentów  na  ten  temat  jest  równocześnie  sprawdzianem  rzeczywistości 

przeżyć  związanych  z  regresją  wieku.  Osobę  zahipnotyzowaną  cofa  się  do  jakiegoś  odległego, 
znaczącego dnia w jej życiu i w trakcie opowiadań na temat wydarzenia tego dnia zadaje się pytanie: 
a  jaki  to  jest  dzień  tygodnia?  Jeśli  poznawalibyśmy  w  ten  sposób  przebieg  dnia,  w  którym  osoba 
zahipnotyzowana obchodziła swoje na przykład dziesiąte urodziny lub był to dzień pierwszego pójścia 
do  szkoły,  to  łatwo  sprawdzić  w  odpowiednim  kalendarzu  prawdziwość  takiej  informacji.  Kilka 
podobnie skonstruowanych sprawdzianów daje nam odpowiedź na to, czy regresją była rzeczywista, a 
przy okazji stanowi przykład ukazujący, jakie błahe treści pamięciowe przechowujemy przez wiele lat, 
nie zdając sobie z tego sprawy. 

Możliwość  przeszukiwania  zakamarków  pamięci  w  hipnozie  stanowi  tylko  jeden  z  kierunków 

działań 

eksperymentalnych 

lub 

diagnostyczno-terapeutycznych. 

Poniekąd 

przeciwstawnym 

zjawiskiem  jest  amnezja  hipnotyczna.  Na  ogół  przyjmuje  się,  że  przeżycia  osoby  głęboko 
zahipnotyzowanej  objęte  są  samoistną  amnezja,  będącą  równocześnie  wskaźnikiem  tego,  że 
uzyskana  została  faza  somnambulizmu.  W  lżejszych  stanach  hipnotycznych  amnezja  występuje 
częściowo  (pozostawiając  tzw.  wyspy  pamięciowe)  lub  nie  ma  jej  wcale.  Jest  to  niekiedy  przyczyna 
rozczarowania osoby hipnotyzowanej, która pamiętając przebieg eksperymentu lub zabiegu uważa, że 
nie była zahipnotyzowana. 

Niezależnie  od  pewnych  różnic  indywidualnych,  które  są  omawiane  w  dalszej  części  książki, 

istnieją  także  ogólne  prawidłowości  związane  z  możliwością  sterowania  sugestiami  zakresem 
niepamięci  i  trwałością  tego  zjawiska.  Można  na  przykład  podać  sugestię  osobie  głęboko 
zahipnotyzowanej, że cały przebieg eksperymentu (zabiegu) będzie przez nią dokładnie zapamiętany i 
przypomni się bezpośrednio po dehipnotyzacji lub później na określony sygnał (na przykład w formie 
sugestii  pohipnotycznej:  "przypomni  pan  sobie  wszystko,  co  się  z  panem  działo  w  hipnozie,  w 
momencie gdy sięgnę po notatnik"). Można również sugerować całkowitą lub częściową amnezję, ale 
powodzenie takich sugestii możliwe jest tylko wówczas, gdy osiągnięty został stan hipnotyczny bardzo 
bliski somnambulizmowi. 

W  przypadkach  mniej  głębokiej  hipnozy  amnezja  nie  wystąpi  nawet  przy  intensywnym  jej 

sugerowaniu. Czas trwania niepamięci hipnotycznej jest indywidualnie bardzo zróżnicowany, od kilku 
minut  do  wielu  lat,  a  może  nawet  pełnej  trwałości,  co  z  przyczyn  technicznych  trudno  dowieść. 
Somnambuliczna amnezja samoistna, jeśli nie była wzmocniona dodatkowymi sugestiami ustępuje na 
ogół  stopniowo  po  kilku  dniach,  najdalej  tygodniach.  Zastosowanie  sugestii  blokujących 
przypominanie  może  być  jednak  skuteczne  co  najmniej  przez  dwa  lata,  czego  dowiedziono  w 
odpowiednich eksperymentach. 

Omówienie  przebiegu  procesów  pamięciowych  w  hipnozie  byłoby  niepełne,  gdybyśmy  pominęli 

zagadnienia związane z uczeniem się. Jest to problematyka na tyle ważna, że wiążą się z nią nadzieje 
zarówno dydaktyków, jak i hipnotyzerów. Na podstawie istniejących już w tym zakresie badań można 
przyjąć,  że  efektywność  uczenia  w  hipnozie  jest  wyższą  niż  w  stanie  czuwania.  Dotyczy  to  zarówno 
warunkowania  reakcji,  jak  i  nabywania  wiedzy.  Nie  ma  jednak  żadnych  podstaw  do  twierdzenia,  że 
stan hipnotyczny rozszerza naturalne możliwości pojedynczych osób pod tym względem. Zwiększona 

background image

wydajność  uczenia  w  hipnozie  (zakres,  tempo)  wynika  bowiem z możliwości  uzyskania  w  tym  stanie 
optymalnych  warunków  sprzyjających  szybkiemu  i  trwałemu  zapamiętywaniu  materiału  (treningowi 
reakcji). Dzieje się tak głównie wskutek odpowiedniego zorganizowania procesów uwagi, wzmożenia 
motywacji  do  uczenia  się  i  wyeliminowania  czynników  zakłócających  proces  uczenia  się  na  jawie. 
Wyniki uzyskiwane przez poszczególne osoby są, co prawda, zróżnicowane, ale zachęcające. Jednak 
nie na tyle, aby zaspokoić "apetyty" niektórych osób pragnących uczyć się lekko i bez wysiłku we śnie. 

SUGESTIE POHIPNOTYCZNE  

Realizowanie  różnego  rodzaju  sugestii  podanych  w  hipnozie  po  zakończeniu  eksperymentu  lub 

zabiegu  jest  zjawiskiem  bardzo  interesującym  i  szczególnie  ważnym  dla  hipnoterapii.  Wielokrotnie 
zastanawiano się nad tym, jaki jest mechanizm tego zjawiska, ale – niestety – nie umiemy wyjść poza 
sferę hipotez w tym względzie. 

Wielu badaczy hipnozy uważa, że pozostawienie do realizacji sugestii pohipnotycznej powoduje, iż 

przeprowadzona  następnie  dehipnotyzacja  jest  w  istocie  niepełna  –  pozostaje  jakiś  fragment  stanu 
hipnotycznego  (może  podobny  do  tzw.  snu  parcjalnego?),  współistniejący  przez  różnie  długi  okres 
czasu  ze  stanem  czuwania  i  nie  zakłócany  snem  fizjologicznym.  W  określonym,  wyznaczonym 
podczas  hipnozy  momencie  następuje  realizacja  sugestii  pohipnotycznej,  powodująca  równocześnie 
ustąpienie  owego  zalegającego  fragmentu  stanu  hipnotycznego.  Hipoteza  taka,  chociaż  nieco 
karkołomna z punktu widzenia naszej współczesnej wiedzy na temat właściwości snu i czuwania, jest 
jednak  na  tyle  przekonująca,  że  oczywisty  wydaje  się  fakt,  iż  utrzymywanie  się,  a  następnie 
realizowanie sugestii pohipnotycznej samo w sobie stanowi dowód przedłużonego działania hipnozy. 

Można  jednak  to  zjawisko  potraktować  inaczej  i  przyrównać  .je  do  tego,  co  wiemy  na  temat 

czynności  natrętnych,  kompulsywnych.  To  znane  w  psychologii  zjawisko  polega  na  występowaniu  u 
niektórych  pacjentów  "wewnętrznego  przymusu"  wykonywania  rozmaitych,  niekiedy  prostych  i 
banalnych,  a  niekiedy  dziwacznych,  absurdalnych  czynności.  Próbując  zinterpretować  w  kategoriach 
psychologicznych  mechanizm  natręctw  –  można  powiedzieć,  że  jest  to  szczególny  rodzaj  efektu 
psychicznego,  polegający  na  powstaniu  z  nie  znanych  przyczyn  uporczywej  fiksacji  procesu 
motywacyjnego. W rezultacie pacjent wielokrotnie powtarza te same czynności ruchowe, niekiedy całe 
zespoły  działań"  lub  wielokrotnie  realizuje  te  same  schematy  w  procesach  myślowych.  Być  może, 
wprowadzenie  w  czasie  hipnozy  sugestii,  której  realizacja  przewidziana jest  w  terminie  późniejszym, 
powoduje sztuczne wytworzenie natręctwa. 

Fakt,  że  w  hipnozie  eksperymentalnej  najczęściej  stosowane  są  sugestie  hipnotyczne 

przewidziane  do  jednokrotnego  zrealizowania,  w  niczym  nie  osłabia  tej  hipotezy,  ponieważ  równie 
dobrze  można  wytworzyć  (czyni  się  tak  często  w  hipnoterapii)  proces  wielokrotnego  realizowania 
określonych  sugestii  dopełniających  się  zawsze  po  zadziałaniu  określonych  bodźców  sytuacyjnych. 
Interesujące  są  w  tej  mierze  wypowiedzi  osób  poddawanych  działaniu  sugestii  pohipnotycznej. 
Najczęściej  słyszymy  wówczas  określenia:  "czułem  wewnętrzny  przymus  wykonania  tej  czynności", 
"coś popychało mnie do takiego właśnie działania", "nie wiem, dlaczego to zrobiłem, ale wiedziałem, 
że  muszę  to  zrobić",  a  nawet  takie:  "wiedziałem,  że  to  jest  najprawdopodobniej  sugestia 
pohipnotyczna, próbowałem się obronić przed jej działaniem, ale to było silniejsze ode mnie". 

Bardzo często sugestiom pohipnotycznym towarzyszy niepamięć tego, że zostały one wywołane w 

hipnozie. Amnezja taka może być naturalnym rezultatem przyjęcia sugestii w stanie głębokiej hipnozy, 
lub też wynika z dodatkowych sugestii eksperymentatora, blokujących zdolność przypomnienia sobie 
faktu  podawania  sugestii  pohipnotycznej.  Charakterystyczne  staje  się  wówczas  podawanie  przez 
osoby  badane  paralogicznych  wyjaśnień  postępowania  wynikającego  z  realizacji  sugestii 
pohipnotycznej.  Dzieje  się  tak  nawet  wówczas,  jeśli  wprowadzona  zostanie  sugestia  dziwaczna  w 
swej treści. W prostym przykładzie sugestii nakazującej, aby w określonym momencie po zakończeniu 
hipnozy osoba badana przeniosła krzesło w inny punkt pomieszczenia, słyszymy na ogół wyjaśnienie: 
"to krzesło nie stało na swoim miejscu". 

W badaniach eksperymentalnych stosuje się niekiedy sugestie, których wykonanie, jak się wydaje, 

nie pozwala na logiczne wyjaśnienie, na przykład: "w momencie gdy przesunę klucze leżące na stole 
– zerwie się pan z krzesła i wykona pięć przysiadów". Po dopełnieniu tej sugestii na stosowne pytanie 
można  jednak  usłyszeć  spokojną  odpowiedź:  "bardzo  ścierpły  mi  nogi  i  musiałem  się  trochę 
rozruszać". Badając ewentualną odporność poszczególnych osób  na realizację dziwacznych sugestii 
lub  ich  zdolność  paralogicznego  wyjaśnienia  swoich  czynności  można  posunąć  się  jeszcze  dalej, 
podając sugestię: "kiedy będziemy się żegnać, pan wykrzyknie – kukuryku na patyku!" Jednak nawet 
wówczas można usłyszeć w formie wyjaśnienia: "chciałem tym sposobem podkreślić, że czuję się po 
zabiegu bardzo dobrze i jest mi wesoło". 

background image

Nie  należy  przypuszczać,  że  podobne  sprawdziany  eksperymentalne  służą  zaspokajaniu  pustej 

ciekawości  eksperymentatora.  Dobre  poznanie możliwości  wprowadzania  dziwacznych  i trudnych  do 
zrealizowania  sugestii jest  niezmiernie  istotne  przy formułowaniu  programu  hipnoterapii.  Niezmiernie 
trudno jest bowiem odpowiedzieć na pytanie, czy student uczestniczący dobrowolnie w badaniach nad 
hipnozą  i  skłoniony  do  zapiania  jak  kogut  ma  do  pokonania  większy,  czy  też  mniejszy  opór 
wewnętrzny w porównaniu z alkoholikiem, któremu podaje się sugestię, aby "szerokim łukiem" omijał 
sklepy monopolowe? Który z nich ma uczucie większej dziwaczności swojego działania? 

Bardzo interesującym zagadnieniem jest sprawa trwałości sugestii pohipnotycznych i sposobu ich 

realizowania po dłuższym czasie. Niestety, nie można z góry przewidzieć, czy sugestie wprowadzane 
u poszczególnych osób będą mniej lub bardziej trwałe. Poza techniką samego wprowadzania sugestii 
pohipnotycznych istotną rolę odgrywają bowiem bliżej nie rozpoznane dotąd właściwości indywidualne 
poszczególnych  osób.  Stanowi  to  pewien  problem  przy  hipnoterapii,  o  którym  będzie jeszcze mowa. 
W niektórych przypadkach sugestie są jednak bardzo trwałe, czego przykładem może być następujący 
eksperyment. 

Studentce  uczestniczącej  w  serii  eksperymentów  hipnotycznych,  która  ujawniała  zdolność  do 

przeżywania  skomplikowanych  zjawisk  hipnotycznych,  podałem  w  czasie  ostatniego  eksperymentu 
sugestię, że określonego dnia, w ściśle wyznaczonej godzinie, zatelefonuje do mnie, podając złożoną 
kombinację cyfr. Termin realizacji tej sugestii wyznaczyłem za dziesięć miesięcy, wprowadziłem pełną 
amnezję podania tej sugestii i zgodnie z ogólnym programem prowadzonych eksperymentów kontakty 
nasze  zostały  przerwane^  W  wyznaczonym  terminie  zasiadłem  przy  telefonie,  który  zadzwonił  z 
pięciominutowym  opóźnieniem.  Studentka  po  upewnieniu  się,  że  mówi  ze  mną,  lekko  zdyszanym 
głosem  podała  oczekiwaną  kombinację  cyfr,  a  następnie  zaczęła  mnie  przepraszać,  że  nie  wie, 
dlaczego,  ale  musiała  mi  to  powiedzieć.  W  tym  momencie  zapytała  mnie  także,  czy  nie  jest  to 
przypadkiem realizacja sugestii pohipnotycznej? 

Umówiłem się z nią na bezpośrednią rozmowę w celu uzyskania dodatkowych wyjaśnień. Okazało 

się, że przez całe dziesięć miesięcy, w czasie których studiowała, wypoczywała, podróżowała itd., ani 
przez  moment  "nie  przyszło  jej  do  głowy",  że  ma  do  wykonania  jakąś  czynność  zasugerowaną  w 
hipnozie.  Dopiero  w  wyznaczonym  dniu,  po  obudzeniu  się,  pomyślała,  że  powinna  do  mnie 
zatelefonować,  ale  w  pierwszej  chwili  odrzuciła  tę  myśl  jako  bezsensowną.  W  ciągu  dnia  jeszcze 
kilkakrotnie  w  różnych  momentach  nieoczekiwanie  nachodziła  ją  myśl,  że  powinna  jednak  do  mnie 
zatelefonować. Zadawała sobie pytanie "po co?", przecież nie ma mi nic do powiedzenia. Parę minut 
po  dwudziestej  (miała  telefonować  o  dwudziestej  trzydzieści)  wyszła  z  akademika  zdecydowana  do 
mnie zatelefonować, chociaż nadal miała uczucie, że "pewnie się wygłupi, bo nie ma przecież nic do 
powiedzenia". O dwudziestej trzydzieści weszła do budki telefonicznej i wykręciła mój numer telefonu. 
Zorientowała się, że automat jest popsuty i wówczas poczuła lekki niepokój. Pobiegła do następnego 
automatu i stamtąd dodzwoniła się do mnie. Po usłyszeniu mojego głosu "przyszło jej do głowy", aby 
podać  pewną  kombinację  cyfr.  Poczuła  wówczas  ulgę  i  uświadomiła  sobie,  że  zapewne  realizuje 
sugestię pohipnotyczna. 

Przebieg  tego  eksperymentu  był  tak  dobry,  że  aż  mnie  zaniepokoił.  Zapytałem,  co  by  zrobiła, 

gdyby nie mogła się do mnie z jakichkolwiek^ powodów dodzwonić. Wyjaśniła, że pomyślała o tym w 
czasie  biegu  do  następnej  budki  telefonicznej  –  wysłałaby  wówczas  do  mnie  widokówkę  z 
pozdrowieniami.  Było  to  zgodne  z  dodatkową  sugestią  zabezpieczającą,  którą  podałem  jej  dziesięć 
miesięcy wcześniej. 

Podobne  eksperymenty  prowadzili  inni  badacze,  uzyskując  pełną  realizację,  nawet  bardziej 

złożonych sugestii, po dwóch latach. Wyniki tych eksperymentów czynią nieprawdziwym dość szeroko 
rozpowszechnione  mniemanie,  że  efekty  hipnozy  są  nietrwałe  i  tym  samym  zniechęcają  do  jej 
stosowania.  Niewątpliwie  duża  trwałość  sugestii  pohipnotycznych  nie  występuje  u  wszystkich 
somnambulików,  ale  nie  ogranicza  to  jeszcze  w  sposób  istotny  możliwości  wynikających  ze 
stosowania tej metody. 

Nie  jest  prawdą,  że  sen  fizjologiczny  niweczy  efekty  stanu  hipnotycznego,  pod  warunkiem,  że 

zastosowane zostaną dodatkowe sugestie zabezpieczające przed samoistną dehipnotyzacją w czasie 
snu. Potwierdzeniem tego może być eksperyment wykonany przez kolegów w Czechosłowacji, którzy 
wprowadzili  pacjentkę  w  stan  hipnozy  trwający  nieprzerwanie  (?)  przez  dwa  tygodnie. W tym  czasie 
pacjentka prowadziła normalny tryb życia, jadła, spała i realizowała czynności fizjologiczne. Po dwóch 
tygodniach  eksperyment  zakończono,  uznając,  że  mógłby  on  trwać  przez  dowolnie  długi  okres. 
Wątpliwość  istnieje  jedynie  co  do  tego,  czy  w  czasie  snu  fizjologicznego  pacjentka  równolegle 
znajdowała się w stanie hipnotycznym, czy też była to samoistna przerwa w tym stanie, odnawiającym 
się  po  przebudzeniu,  wskutek  działania  odpowiedniej  sugestii  pohipnotycznej,  bez  konieczności 

background image

ponownego  indukowania  hipnozy. Wydaje  się,  że  przy  obecnym  stanie  naszych  metod  badania  snu 
fizjologicznego  pełna  odpowiedź  na  to  pytanie  nie  jest  możliwa.  Nie  jest  natomiast  niczym 
szczególnym  pojawianie  się  stanu  hipnotycznego  bardzo  szybko,  wskutek  zadziałania  wcześniej 
podanej  sugestii  pohipnotycznej,  w  ściśle  wyznaczonej  tymi  sugestiami  sytuacji.  Z  możliwości  takiej 
korzystają  rutynowo  wszyscy  badacze  hipnozy  i  hipnoterapeuci,  kierując  się  prostą  zasadą 
oszczędzania czasu. 

Doprowadzenie  do  stanu  hipnotycznego  którąkolwiek  z  klasycznych  metod  umożliwia 

wprowadzenie  sugestii  pohipnotycznej  o  treści  informującej,  że  w  przyszłości  wprowadzenie  w  stan 
hipnozy  będzie  następowało  z  równym  skutkiem  po  zastosowaniu  takich  to  a  takich  działań. 
Bezpieczeństwo  osoby  hipnotyzowanej  wymaga  jednak  rygorystycznego  przestrzegania  zasady 
wprowadzania sugestii wyłącznie o takiej treści, aby zahipnotyzowanie nie nastąpiło w okolicznościach 
przypadkowych  lub  poprzez  działanie  obcych  niekompetentnych  osób.  Dlatego  chociaż  można 
sugestią pohipnotyczną spowodować, że w przyszłości ta sama osoba uzyska stan głębokiej hipnozy 
na  przykład  po  klaśnięciu  w  .dłonie,  dotknięciu  ciała,  podaniu  ręki  itp.,  korzysta  się  raczej  z 
uwarunkowań  na  bodźce  bardziej  oryginalne,  stosując  równocześnie  dodatkową  klauzulę 
zabezpieczającą. 

Klauzula ta (będąc w istocie sugestią pohipnotyczną) brzmi na ogół w sposób następujący: "Odtąd 

będzie pan uzyskiwał stan głębokiej hipnozy szybko i łatwo w sytuacji, gdy... Będzie to jednak możliwe 
tylko  wówczas,  gdy  hipnozę  będę  prowadził  osobiście  lub  wówczas,  gdy  będzie  ona  prowadzona 
przez  inną  kompetentną  osobę,  do  której  będzie  pan  miał  zaufanie  i  na  której  działanie  wyrazi  pan 
zgodę. Nikt inny, a w szczególności osoby niekompetentne w sprawach hipnozy lub osoby działające 
wbrew pana woli, nie potrafią odtąd pana zahipnotyzować. Na wszelkie działania takich osób jest pan 
trwale  uodporniony,  a  próby  hipnotyzowania  pana  przez  tanie  osoby  skończyłyby  się  całkowitym 
niepowodzeniem". 

Ten szczególny rodzaj sugestii pohipnotycznej pozwala na znaczne uproszczenie samego procesu 

hipnotyzowania i wynikającą stąd oszczędność czasu. Daje także możliwość demonstrowania zjawisk 
hipnotycznych w przypadkach, gdy demonstracja taka jest uzasadniona, a nie musi być równocześnie 
połączona  ze  szkoleniem  w  zakresie  indukcji  hipnotycznej.  W  czasie  demonstrowania  zjawisk 
hipnotycznych na zebraniach naukowych, a także w programie popularnonaukowym realizowanym w 
telewizji  posługiwałem  się  prostym  i  przygotowanym  specjalnie  do  tych  celów  sposobem 
wprowadzania  w  hipnozę,  opierającym  się  na  wcześniej  podanych  sugestiach  pohipnotycznych. 
Sposób ten polegał na tym, że osoby poddawane hipnozie wpatrywały się przez dwie, trzy sekundy w 
płomień zapalniczki, po którego zgaszeniu natychmiast uzyskiwały stan głębokiej hipnozy. Oczywiście, 
wszelkie  próby  naśladowania  takiego  sposobu  wprowadzenia  w  hipnozę  przez  osoby  niepowołane 
skończyłyby  się całkowitym niepowodzeniem, a osoby poddawane przeze mnie temu zabiegowi były 
w  pełni  zabezpieczone  przed  przypadkowym  i  nie  kontrolowanym  wejściem  w  stan  hipnozy. 
Przekonałem się jednak wówczas, że ten w istocie dość spektakularny pokaz wzbudza nieufność, co 
do prawdziwości demonstrowanych zjawisk, u osób nie mających wiedzy i doświadczenia w zakresie 
hipnozy.  Trudno  się  temu  dziwić  zważywszy,  że  stan  hipnotyczny  jest  jednak  stanem  dość 
szczególnym  i  możliwość  jego  wywołania  tak  prostą  metodą  wydaje  się  niektórym  niewiarygodna, 
mimo wszelkich dodatkowych wyjaśnień. 

TEORIE HIPNOZY  

Dokonany wyżej przegląd zjawisk hipnotycznych jest z natury rzeczy opisowy i wskazuje na liczne 

znaki  zapytania,  jakie  powstają  przy  obcowaniu  z  tymi  fenomenami.  Najogólniej  mówiąc  wiemy  już 
dużo na temat tego, co się dzieje z człowiekiem zahipnotyzowanym i jakimi metodami można wywołać 
poszczególne  reakcje,  Bardzo  niewiele  można  natomiast  powiedzieć  o  tym,  dlaczego  występują
poszczególne zjawiska hipnotyczne i jaki jest mechanizm ich powstawania. Dotychczasowe teorie na 
ten temat mają tyluż zwolenników, co i przeciwników. 

Koncepcje  fizjologiczne  zawierają  twierdzenia,  że  w  czasie  hipnozy  dochodzi  do  rzeczywistych 

zmian fizycznych w układzie nerwowym. Próbowano lokalizować te zmiany w istocie białej mózgu, w 
synapsach  oraz  w  autonomicznym  układzie  nerwowym.  Nie  uzyskano  jednak  żadnych  w  pełni 
przekonujących dowodów tych zmian. "Wśród pojawiających się teorii fizjologicznych hipnozy dają się 
wyróżnić  cztery  zasadnicze  koncepcje  traktujące  hipnozę  jako:  rodzaj  snu,  dziedziczny  mechanizm 
unieruchamiający,  dysocjację  –  odszczepienie  od  aktywności  nawykowych  oraz  jako  kopię  odruchu 
ustrojowego zmienionego przez warunkowanie. 

Traktowanie  hipnozy  jako  pewnego  rodzaju  snu  jest  bardzo  rozpowszechnione  i  często  znajduje 

odbicie  w  treści  sugestii  ("uśnie  pan")  podawanych  przez  niektórych  hipnotyzerów.  Pogląd  taki  ma 

background image

jednak  głębsze  uzasadnienie  w  teorii  Pawłowa,  który  uważał,  że  z  fizjologicznego  punktu  widzenia 
istnieje duże podobieństwo pomiędzy hipnozą a snem. Uczniowie Pawłowa – rozwijając badania nad 
procesami  pobudzania  i  hamowania  –  również  uznali,  że  w  czasie  hipnozy  dochodzi  do  hamowania 
procesów nerwowych w niektórych grupach komórek, podczas gdy w innych utrzymuje się pobudzenie 
umożliwiające zachowanie kontaktu z osobą hipnotyzującą. 

Samo  wprowadzenie  w  hipnozę  jest,  zdaniem  przedstawicieli  tego  kierunku  teoretycznego, 

wzbudzeniem odruchów warunkowych wytworzonych w dzieciństwie przez matkę usypiającą dziecko. 
Wyjaśnienia  te  nie  są,  niestety,  przekonujące  w  zestawieniu  z  wynikami  EEG,  procesów  przemiany 
materii,  krążenia  mózgowego,  czynności  serca,  rytmu  i  głębokości  oddechu,  oporności  elektrycznej 
skóry. Wszystkie te badania dają wyniki zbliżone do tych, jakie człowiek uzyskuje w stanie czuwania i 
zależą  w  dużym  stopniu  od  sposobu  przeprowadzania  hipnozy  i  poziomu  uaktywnienia 
poszczególnych  reakcji  hipnotycznych.  W  hipnozie  aktywnej,  kiedy  osoba  zahipnotyzowana  chodzi, 
mówi,  ma  otwarte  oczy,  halucynuje  i  wykonuje  różne  czynności  –  reakcje  fizjologiczne  są  bardzo 
podobne do reakcji człowieka w stanie czuwania, chociaż jest to jednak inny stan psychiczny. 

Przez  wiele  lat  dominował  pogląd,  że  hipnoza  jest  właściwością  dziedziczną  i  występuje  dość 

powszechnie  u  zwierząt  i  ludzi  jako  tak  zwany  "mechanizm  unieruchamiający".  Znana  jest  dość 
powszechnie reakcja obronna zwierząt, polegająca na tym, że w razie niebezpieczeństwa pojawia się 
znieruchomienie.  Darwin  opisując  to  zjawisko  twierdził,  że  mamy  w  tym  przypadku  do  czynienia  z 
dziedzicznym odruchem samoobrony, polegającym na symulowaniu  śmierci. Niewątpliwie taki rodzaj 
reakcji obronnej jest w wielu przypadkach skuteczny, ponieważ wiele atakujących zwierząt rezygnuje z 
tego  działania,  jeśli  nie  spostrzega  żadnego  ruchu  swojej  ofiary.  Zjawisko  to  znane  jest  także  pod 
nazwą  "hipnozy  zwierzęcej"  i  w  warunkach  naturalnych  może  występować  w  czasie  od  kilku  sekund 
do kilku godzin. 

Pogląd,  że  hipnoza  zwierzęca  jest  w  istocie  tym  samym,  co  hipnoza  występująca  u  człowieka, 

bardzo  odpowiadał  badaczom  skłonnym  do  przesadnych  porównań  reakcji  ludzkich  ze  zwierzęcymi. 
Tymczasem nie negując słuszności wielu podobieństw biologicznych pomiędzy organizmami ludzkim i 
zwierzęcym, dysponujemy już współcześnie dowodami wskazującymi na znaczne różnice w sposobie 
reagowania,  wynikające  ze  zdecydowanego  dystansu  rozwojowego,  szczególnie  w  zakresie  funkcji 
ośrodkowego  układu  nerwowego.  Jest  to  wyraźnie  widoczne  przy  zapoznawaniu  się  z  osiągnięciami 
współczesnej  etologii,  tyleż  interesującymi  co  trudnymi  w  przeniesieniu  interpretacji  na  człowieka. 
Dlatego spośród różnych koncepcji teoretycznych hipnozy ta właśnie ma coraz mniej zwolenników. 

Interesująca  jest  natomiast  teoria  traktująca  hipnozę  jako  szczególny  rodzaj  dysocjacji, 

rozszczepienia funkcji mózgowych  (Janet  P.).  Możliwość  występowania  takiej  dysocjacji  u  człowieka 
znana  jest  od  dawna  na  podstawie  obserwacji  zachowania  lunatyków  oraz  różnych  postaci 
zamroczenia jasnego. W psychopatologii zjawiska takie najczęściej wiązane są z epilepsją, niekiedy z 
histerią.  Porównywanie  tych  zjawisk  z  reakcjami  człowieka  zahipnotyzowanego  wskazuje  na  wiele 
podobieństw,  na  przykład  w  zakresie  automatyzmu  działania  i  amnezji.  Dokładniejsze  badania  rad 
hipnozą wykazują jednak, że w istocie mamy tutaj do czynienia nie tyle z dysocjacją funkcji, ile raczej 
z wysokim poziomem ich koordynacji. 

Automatyzm 

funkcjonowania 

osoby 

zahipnotyzowanej, 

jej 

posłuszeństwo 

poleceniom 

hipnotyzującego  są  pozorne,  w  rzeczywistości  osoba  zahipnotyzowana  przez  cały  czas  kontroluje 
sytuację.  Podobnie  rzecz  się  ma  z  amnezją  pohipnotyczną,  która  również  zdaje  się  mieć  charakter 
nieświadomie  pozorowany  i  jest  odwracalna.  Powiedzmy  jednak  szczerze,  że  nie  wiemy  zbyt 
dokładnie,  jak  to  właściwie  jest  z  tą  dysocjacją  w  przypadkach  pospolitego  lunatyzmu  i  różnych 
odmian  zamroczenia  jasnego,  ponieważ  badanie  tych  stanów  w  trakcie  ich  trwania  napotyka  duże 
przeszkody  techniczne.  Nie  można  przecież  wykluczyć,  że  pełniejsze  poznanie  tych  stanów 
ukazałoby, iż to, co współcześnie widzimy jako różnice w porównaniu ze stanem hipnotycznym, jest w 
rzeczywistości ich podobieństwem. 

Jeszcze  innym  sposobem  teoretycznego  wyjaśnienia  hipnozy  jest  traktowanie  tego  stanu  jako 

złożonego  systemu  odruchów  warunkowych.  Z  odpowiednich  eksperymentów  wiadomo,  że można  u 
człowieka  warunkować  (także  przewarunkowywać,  odwarunkowywać)  wiele  rozmaitych  reakcji 
fizjologicznych, posługując  się słowem jako bodźcem wyzwalającym te reakcje. Wiele interesujących 
wyników  badań  w  tym  zakresie  przyniósł  rozwój  medycyny  psychosomatycznej.  Wypracowano 
rozmaite  techniki  eksperymentalne  i  terapeutyczne,  za  pomocą  których  można  wywoływać  słowami 
reakcje  w  układach  krwionośnym,  pokarmowym,  oddechowym  i  innych,  zgodne  z  oczekiwaniami. 
Wykazano,  że  nawet  odruch  źreniczny,  po  odpowiednich  ćwiczeniach,  będzie  występował  na 
polecenie  słowne.  Reakcje  takie  przebiegają  poza  świadomością  i  polegają  na  wykorzystaniu 

background image

naturalnych zależności psychosomatycznych, a niekiedy także somatopsychicznych. 

Zdaniem  zwolenników  traktowania  hipnozy  jako  odruchu  warunkowego,  słowa  hipnotyzującego 

wzbudzają  odruchowo  reakcje  fizjologiczne  stanowiące  podstawę  tego  stanu,  z  tym,  że  musi 
uprzednio  istnieć  uświadomiona lub  nie  uświadomiona  chęć  poddania  się  działaniu  hipnotyzującego. 
Przeciwnicy  tej  koncepcji  twierdzą  natomiast,  że  aczkolwiek  w  hipnozie  występuje  wiele  odruchów 
warunkowych, które są odpowiednio wykorzystane do celów eksperymentalnych lub terapeutycznych, 
to  nie  można  tym  sposobem  wyjaśnić  całej  złożoności  zjawisk  hipnotycznych.  Inaczej  mówiąc 
używanie  terminologii  związanej  ż  procesami  odruchowo-warunkowymi  skazywałoby  nas  «a  pewien 
prymitywizm  w  rozumieniu  zjawisk,  które  zapewne  mają  nie  tylko  ,swój  fizjologiczny,  ale  także 
psychologiczny i społeczny wymiar. 

Próby psychologicznego  wyjaśniania natury hipnozy podejmowane były  wielokrotnie i również nie 

przyniosły rozstrzygających rozwiązań. Do bardziej znanych należą trzy koncepcje, traktujące hipnozę 
jako: formę sugestii, granie roli oraz, jako przejaw regresji. 

Duża,  a  nawet  bardzo  duża  podatność  na  sugestię  osoby  zahipnotyzowanej  powoduje,  że 

spełniane  są  bezkrytycznie  wszystkie  polecenia  osoby  hipnotyzującej.  Niektórzy  na  tej  podstawie 
twierdzą,  że  posłuszeństwo  w  spełnianiu  poleceń  jest  charakterystyczne  dla  wielu  osób  także  w 
innych,  pozahipnotycznych  okolicznościach.  Na  przykład  człowiek  głęboko  religijny  wypełnia  ściśle 
nakazy  swej  wiary,  a  zdyscyplinowany  żołnierz  posłusznie  wypełnia  rozkaz,  nawet  jeśli  naraża  go  to 
na utratę życia. Na tej samej zasadzie pacjent poddający się hipnoterapii miałby wykonywać wszystkie 
polecenia  hipnoterapeuty,  któremu  ufa  i  uważa  go  za  autorytet.  Pogląd  taki  nie  wydaje  się  jednak 
słuszny w świetle przeprowadzonych dotychczas badań nad hipnozą. 

Po  pierwsze  znane  są  liczne  przykłady  "nieposłuszeństwa"  osób  hipnotyzowanych  w  momencie, 

gdy dawano im polecenie, którego nie akceptowali. Na przykład człowiek z objawami fobii, któremu w 
hipnozie  poda  się  polecenie  kontaktu  z  obiektem  wzbudzającym  lęk,  odmówi  wykonania  tego 
polecenia,  nawet  jeśli  wszelkie  inne  sugestie  przyjmował  dotąd  pozornie  bezkrytycznie.  Podobnie 
rzecz się ma w omawianych już przypadkach  wydawania poleceń sprzecznych z zinterioryzowanymi 
normami  moralnymi  osoby  hipnotyzowanej.  Realizowanie  sugestii  w  hipnozie,  a  także  sugestii 
pohipnotycznych jest więc wyraźnie selektywne, a selekcjonerem jest sam pacjent. 

Ponadto  dowiedziono  już  w  odpowiednich  badaniach,  że  podatność  na  sugestię  nie  jest 

równoznaczna  podatności  na  hipnozę,  są  to  dwie  odrębne  i  słabo  ze  sobą  skorelowane  właściwości
człowieka.  Istnieją  liczne  przykłady  uzyskiwania  w  pełni  wyrażonego  stanu  hipnotycznego  u  ludzi 
wykazujących  na  jawie  niski  poziom  podatności  na  sugestie  i  przeciwnie,  osoby  bardzo  podatne  na 
sugestie na jawie (np. małe dzieci, niektórzy niedorozwinięci umysłowo) nie dają się zahipnotyzować. 
Wyjaśnianie  więc  zjawisk  hipnotycznych  prostym  oddziaływaniem  sugestywnym  jest  zdecydowanie 
niepełne i nie oddające natury hipnozy. 

Inne podejście prezentują ci teoretycy, którzy uważają, że hipnoza polega na nie uświadomionym 

graniu  roli  przez  człowieka  poddanego  takim  działaniom.  Sugestie  i  polecenia  hipnotyzującego  oraz 
ogólna  wiedza  na  temat  zachowania  osób  zahipnotyzowanych  powodują,  że  człowiek  poddany 
hipnozie  w  sposób  nie  uświadomiony  zaczyna  zachowywać  się  zgodnie  z  poleceniami  i  własnymi 
wyobrażeniami na ten temat. Zgodnie z tą koncepcją każdy człowiek wykazuje mniejszą lub większą 
skłonność  do  aktorstwa,  a  poddając  się  hipnozie  daje  upust  tej  skłonności.  Argumentem 
przemawiającym za słusznością tej teorii są stosunkowo częste, dodatkowe inicjatywy w zachowaniu 
osoby  zahipnotyzowanej,  wykraczające  poza  podawane  sugestie,  uprzedzające  oczekiwania 
hipnotyzującego. 

W  niektórych  przypadkach  osoby  znajdujące  się  w  hipnozie  czują  się  "jak  ryby  w  wodzie",  są 

aktywne, szybko demonstrują poszczególne fenomeny hipnotyczne, stwarzają wrażenie, iż zachęcają 
hipnotyzującego do formułowania dalszych sugestii i poleceń. Osobom obeznanym z demonstracjami 
histerycznymi może w tej sytuacji nasuwać się wiele analogii między tymi dwoma typami reagowania, 
co znajduje wyraz szczególnie w poglądach francuskiej szkoły hipnozy, nawiązującej dość mocno do 
omawianych uprzednio poglądów Charcota. 

Tłumaczenie  wszystkich  fenomenów  hipnotycznych  oraz  różnic  indywidualnych  w  tym  zakresie 

jako  "grania  roli"  wydaje  się  niezbyt  przekonujące.  Trudno  bowiem  w  tych  kategoriach  zrozumieć 
głęboką anestezję hipnotyczną, umożliwiającą przeprowadzanie poważnych zabiegów chirurgicznych. 
Kontrargumentem  dla  tej  koncepcji  są  także  zjawiska  towarzyszące  głębokiej  regresji  wieku, 
chociażby  przypominanie  sobie  bardzo  odległych  wydarzeń,  niemożliwych  do  odtworzenia  w  stanie 
czuwania.  Tak  więc  i  ta  teoria  nie  wydaje  się  być  w  pełni  przekonująca,  chociaż  w  odniesieniu  do 

background image

niektórych osób poddawanych hipnozie, jej zastosowanie jest bardzo pociągające. 

Psychoanalityczne  interpretacje  zjawiska  hipnozy,  zapoczątkowane  przez  Freuda,  a  rozwijane 

przez  Ferenzciego  i  innych  psychoanalityków,  ujmują  hipnozę  jako  przejaw  regresji  wynikający  ze 
specyficznej  interakcji  powstającej  pomiędzy  hipnotyzowanym  a  hipnotyzującym.  Niewątpliwą  zaletą 
tej koncepcji jest zwrócenie uwagi na istotną rolę specyficznej gry społecznej, jaka tworzy się między 
tymi dwoma osobami w czasie eksperymentu lub zabiegu hipnotycznego. 

Zgodnie  z  ogólną  tendencją  interpretacyjną  psychoanalizy  stosunek  osoby  hipnotyzowanej  do 

hipnotyzującej ujęty zostaje jako przeniesiony stosunek do rodzica. Uzasadnia to wyróżnianie hipnozy 
"ojcowskiej",  prowadzonej  przez  hipnotyzera  autorytatywnego,  wymagającego  posłuszeństwa  i 
hipnozy  "macierzyńskiej"  odwzorowującej  wcześniejsze  schematy  usypiania  pod  wpływem  tkliwego, 
kojącego zachowania matki. 

Zdaniem  psychoanalityków  każdy  człowiek,  mimo  uzyskania  dojrzałości,  zachowuje  dziecięcą 

potrzebę poddania się autorytetowi, a interakcja powstająca w czasie prowadzenia hipnozy wyraźnie 
to  umożliwia. W dalszym  rozwinięciu  tej  interakcji  hipnoza  jest  traktowana  jako  regresywne,  a  nawet 
masochistyczne poddanie się komuś potężnemu, zgodnie z wewnętrzną potrzebą przeżywania takich 
stanów. 

Psychoanalitycznie  rozumiane  "przeniesienie"  umożliwia  osobie  zahipnotyzowanej  wytworzenie 

zmienionego  stanu  Ego  i czasowe  wyłączenie  Superego,  poprzez  przekazanie  odpowiedzialności  za 
siebie  hipnotyzerowi.  Stan  taki  przynosi,  zdaniem  zwolenników  tej  koncepcji,  różnorodne  korzyści 
psychologiczne  osobie  zahipnotyzowanej,  a  w  przypadku  ich  ustania  pacjent  przestaje  spełniać 
życzenia  hipnotyzera  lub  nie  poddaje  się  hipnozie.  Istotną  rolę  w,  tych  wszystkich  procesach 
psychoanalitycy  przypisują  nieświadomym  pragnieniom  erotycznym  i  porównują  przeżycia  w  stanie 
hipnozy do przeżyć w stanie zakochania. 

Przyrównując  przedstawione  w  tej  koncepcji  poglądy  do  różnorodnych  zjawisk  hipnotycznych 

można jednak łatwo popaść  w  wątpliwość, czy są to interpretacje słuszne i dostatecznie uniwersalne 
przy  tłumaczeniu  poszczególnych  zjawisk  hipnotycznych.  Wydaje  się,  że  i  ta  teoria  wykazuje  swoją 
słabość  poprzez  zbyt  jednostronne  podejście  do  tych  zagadnień,  nie  pozwalające  na  pełne 
zrozumienie  mechanizmów  wyzwalających  stan  hipnotyczny  i  nie  dające  pełnego  wglądu  w  naturę 
tego szczególnego stanu psychicznego. 

Przedstawione  tutaj  omówienie  podstawowych  twierdzeń  fizjologicznych  i  psychologicznych  teorii 

hipnozy  wykazuje  wyraźnie,  że  mimo  wszelkich  czynionych  w  tym  kierunku  prób  ciągle  jeszcze 
jesteśmy  dość  daleko  od  pełnego  zrozumienia  mechanizmów  kierujących  reakcjami  człowieka 
zahipnotyzowanego. Wydaje się, że jest 

to sytuacja do pewnego stopnia podobna do tej, jaka istnieje przy formułowaniu teorii osobowości. 

Jest to przecież bez przesady odwieczny i główny temat teoretyczny w psychologii, rozwiązywany  w 
każdym pokoleniu niejako na nowo i również bez pełnego powodzenia. 

Zarówno przy formułowaniu teorii hipnozy, jak i teorii osobowości powstaje ciągle ten sam dylemat: 

teorie  szczegółowe  są  mało  uniwersalne  i  "pasują"  tylko  do  wyjaśnienia  niektórych  przypadków,  a 
teorie  bardzo  ogólne  stają  się  po  prostu  ogólnikowe  i  przez  to  nieprzydatne  w  praktyce  klinicznej. 
Wynika  to  z  ogromnego  bogactwa  ludzkiej  psychiki,  niepowtarzalnej  indywidualności  każdego 
człowieka,  który  jest  zawsze  odrębnym  światem,  niezależnie  od  naszej  wspólnej  biologicznej 
przynależności do gatunku homo sapiens. 

Jeśli mamy do czynienia, tak jak to właśnie jest w hipnozie, z interakcją dwóch światów zawartych 

w  osobach  hipnotyzującego  i  hipnotyzowanego,  to  powstające  wówczas  zjawiska  stają  się  jeszcze 
bardziej skomplikowane, jednorazowe, niepowtarzalne i niezwykle trudne do szczegółowego opisania. 
Nie  ma  też  potrzeby  ukrywania  faktu,  że  wielu  nawet  bardzo  doświadczonych  hipnotyzerów  nie 
uświadamia  sobie  wszystkich  elementów  interakcji  powstającej  w  chwili  wykonywania  zabiegu. 
Cechuje ich zazwyczaj podejście pragmatyczne, liczy się to, co przynosi rezultat terapeutyczny. 

Bardziej szczegółowych analiz przebiegu hipnozy dokonuje się na ogół tylko wówczas, gdy zabiegi 

lub eksperymenty nie przynoszą zamierzonych rezultatów, przy tym doświadczenie wskazuje na to, że 
wprowadzenie  korekty  postępowania  w  jednym  przypadku  wcale  nie  musi  być  skuteczne  w  innym, 
pozornie bardzo podobnym, przebiegu hipnozy. Nie można się więc dziwić, że hipnotyzerzy – praktycy 
charakteryzują  się  na  ogół  eklektycznym  podejściem  teoretycznym  i  traktują  każdy  zabieg  i  każdy 
eksperyment  jako  odrębną  zamkniętą  całość,  trudną  do  ponownego  odtworzenia  mimo  wszelkich 
starań  o  zachowanie  jednolitości  warunków.  W  związku  z  tym  niektórzy  twierdzą,  że  hipnoza  i 
hipnoterapia jest bardziej sztuką niż nauką i stwierdzenie takie wcale nie brzmi pejoratywnie. Wynika 

background image

to ze znacznego zaangażowania w hipnozie cech osobowości hipnotyzera, który w sposób mniej lub 
bardziej  uświadomiony  oddziałuje  "całym  sobą",  a  nie  tylko  poprzez  stosowanie  określonych  technik 
postępowania.  Właśnie  to  coraz  powszechniej  dostrzegane,  ale  niezmiernie  trudne  do  pomiaru 
oddziaływanie "całym sobą" rodzi kolejne pytania teoretyczne dotyczące istoty tego oddziaływania. 

Nieufność wobec mesmerowskiej koncepcji przekazywania fluidu w hipnozie doprowadziła trzeźwo 

myślących  badaczy  do  stanowiska  negującego  możliwość  przekazu  jakiejkolwiek  energii  w  hipnozie. 
Niezmiernie trudne bowiem jest rozważanie takiej możliwości na 

obecnym  etapie  naszej  wiedzy,  w  tym  przypadku  wiedzy  fizycznej  na  temat  promieniowania,  fal 

elektromagnetycznych,  energii  itp.  Z  drugiej  jednak  strony  istnieje  już  całkiem  obszerny  zestaw 
obserwacji  dotyczących  chociażby  tego  szczególnego  rodzaju  promieniowania,  jakie  daje  się 
zarejestrować za pomocą tak zwanej fotografii kirlianowskiej. Poważne badania ośrodków naukowych 
w  Związku  Radzieckim,  w  Stanach  Zjednoczonych  i  w  niektórych  innych  krajach  nadają  coraz 
pełniejszy  sens  takim  pojęciom  jak  "biopole"  i  "bioenergia",  a  więc  pojęciom,  które  do  niedawna 
uchodziły za całkowicie spekulatywne. 

Należy  sobie  jednak  zdawać  sprawę  z  tego,  że  występowanie  owej  "bioenergii"  nie  oznacza 

jeszcze,  że  możliwe  jest  jej  przekazywanie  innym  osobom.  Hipotezę  taką,  oczywiście,  można 
postawić, ale jej zweryfikowanie jest na obecnym etapie badań niezmiernie trudne i mieści się raczej w 
kategoriach wiary niż nauki. Z drugiej jednak strony całkiem spora część osób zawodowo zajmujących 
się  hipnozą  czyni  w  swej  codziennej  pracy  obserwacje  wskazujące  na  to,  że  prócz  określonej  gry 
społecznej  i  oddziaływania  sugestią  w  hipnozie  odgrywa  rolę  jeszcze  "coś"  dodatkowego, 
wymykającego się spod kontroli, co umysł trzeźwo myślącego badacza odrzuca, ale intuicja każe brać 
pod  uwagę.  Nie  można  także  wykluczyć,  że  hipnoza  nie  jest  stanem  jednorodnym,  ale  występuje  w 
kilku  odmianach  i  to  niezależnie  od  różnic  indywidualnych,  wynikających  z  właściwości 
psychofizycznych osoby hipnotyzowanej. 

Moje  własne  obserwacje  zdają  się  na  przykład  wskazywać  na  to,  że  inny  jest  jakościowo  stan 

hipnotyczny  uzyskiwany  w  pomieszczeniu  starego  budownictwa  (cegła)  od  stanów  uzyskiwanych  w 
nowym  budownictwie  (strunobeton).  Niektórzy  z  kolegów  w  prywatnych  rozmowach  sygnalizują,  że 
znacznie  lepsze  rezultaty  hipnoterapeutyczne  uzyskują  po  krótkim  nawet  okresie  własnej 
wstrzemięźliwości  seksualnej  niż  wtedy,  gdy  do  zabiegu  przystępują  wkrótce  po  zaspokojeniu 
seksualnym  (podkreślali  przy  tym,  że  nie  chodzi  tutaj o  wpływ  zmęczenia,  ponieważ  znaczne  nawet 
zmęczenie psychofizyczne innego pochodzenia nie zakłóca ich pracy). 

Czy takie i inne obserwacje są prostym złudzeniem, któremu wszyscy mamy prawo ulegać, czy też 

zawierają przysłowiowe "ziarno prawdy"? Wiadomo przecież, że w pomieszczeniach ze strunobetonu 
występują  zakłócenia  naturalnego  pola  magnetycznego,  a  praktyki  medytacyjne  i  hipnotyczne 
Wschodu  wiązały  się  nader  często  z  wymogiem  ascetycznego  trybu  życia  jako  elementu  określonej 
koncepcji filozoficznej, warunkującego powodzenie tych działań. 

Należy  w  tym  miejscu  wspomnieć  także  o  tym,  że  niektórzy,  szczególnie  psychoanalitycznie 

nastawieni  hipnoterapeuci,  dostrzegają  w  stanie  hipnotycznym  podobieństwo  do  stanu  zakochania. 
Twierdzenia  takie  są  jednak  raczej  kolejnym  sposobem  spekulowania  na  temat  hipnozy,  a  nie 
obiektywnym  wyjaśnieniem  tych  zjawisk,  szczególnie  w  zestawieniu  z  dobrze  już  rozeznanym 
zjawiskiem tzw. przeniesienia, występującym w różnych formach psychoterapii. 

Wszystkie  te  znaki  zapytania  i mnożące  się  wciąż  wątpliwości  nie  ograniczają  jednak  w  istotnym 

stopniu  możliwości  praktycznego  stosowania  hipnozy,  chociaż  skłaniają  równocześnie  do  ciągłego 
prowadzenia  badań  podstawowych,  w  miarę możliwości  udoskonalonych  od  strony  metodologicznej. 
Współczesny,  prawidłowo  wykształcony  hipnotyzer  zna  przede  wszystkim  zasady  prowadzenia 
eksperymentów  hipnotycznych  i  hipnoterapii  w  taki  sposób,  aby  w  żadnym  wypadku  nie  czyniły  one 
szkody. Ten rodzaj wątpliwości można uznać już za rozstrzygnięty w świetle nagromadzonej i dobrze 
zweryfikowanej wiedzy. Tak więc znana w| medycynie zasada: "po pierwsze – nie szkodzić" może być 
zawsze i w pełni zastosowana. 

Wiadomo  także  już  dostatecznie  dużo  na  temat  zjawisk  hipnotycznych  i  możliwości  ich 

praktycznego,  także  terapeutycznego,  wykorzystania.  Daje  to  w  wielu  przypadkach  podstawę  do 
formułowania trafnych prognoz terapeutycznych i skutecznego, efektywnego działania. Zostają więc w 
ten  sposób  spełnione  warunki  pozwalające  na  odpowiedzialne  wykorzystywanie  hipnozy  w  praktyce. 
Tak więc posługiwanie się hipnozą może prowadzić do wielu dobroczynnych skutków, mimo tajemnic 
związanych z istotą tego stanu. Pod tym względem hipnoza i hipnoterapia nie różnią się przecież od 
wielu innych metod stosowanych w medycynie, a także poza medycyną. 

background image

Wstecz / Spis Treści / Dalej

Rozdział czwarty 

ZAKRES I INDYWIDUALNE RÓŻNICE REAKCJI HIPNOTYCZNYCH 

Prowadzenie  badań  eksperymentalnych  nad  hipnozą  oraz  jej  praktyczne  wykorzystywanie 

wymagają  odpowiedzi  na  wiele  pytań  podstawowych.  Jednym  z  nich  jest  pytanie  o  to,  czy  każdego 
można zahipnotyzować? Dotychczasowy stan wiedzy r a ten temat pozwala na stwierdzenie, że tylko 
5–10%  osób  wykazuje  zdecydowany  brak  predyspozycji  do  uzyskiwania  stanu  hipnotycznego. 
Wartość ta jest jednak przybliżona i wynika raczej z doświadczeń praktycznych niż z systematycznych 
badań  masowych.  Mieszczą  się  w  tej  grupie  przede  wszystkim  te»  osoby,  z  którymi  nie  udaje  się 
nawiązać  pełnego  rzeczowego  kontaktu  psychicznego.  Inaczej  mówiąc  osoba  poddawana  hipnozie 
musi rozumieć, o co chodzi w takim eksperymencie lub zabiegu, w przeciwnym razie niemożliwy jest 
odbiór podawanych sugestii hipnotycznych. Ponieważ hipnotyzowanie polega w znacznym stopniu na 
kierowaniu  w  odpowiedni  sposób  procesem  uwagi,  konieczne  jest  także  posiadanie  przez  osobę 
hipnotyzowaną  odpowiedniej  zdolności  do  koncentrowania  uwagi,  zgodnie  z  treścią  sugestii. 
Wszystkie  te  osoby,  które  z  racji  swego  ogólnego  stanu  psychicznego  tej  zdolności  nie  mają,  są 
również niepodatne na hipnozę. 

Wielu  autorów  skłania  się  do  poglądu,  że  indywidualna  podatność  na  hipnozę  jest  cechą 

konstytucjonalną,  podobnie  jak  niektóre  inne  właściwości  układu  nerwowego.  W  każdym  razie 
wielokrotne  badania  wykazały*  że  jest  to  cecha  względnie  trwała  i  niezależna  od  innych  cech 
psychofizycznych  człowieka.  Próby  korelowania  podatności  na  hipnozę  z  poszczególnymi 
właściwościami  fizycznymi  i  osobowościowymi  dawały  dotychczas  wyniki  negatywne.  Tak  więc  _do 
grupy  osób  niepodatnych  na  hipnozę  zalicza  się  małe  dzieci,  niedorozwiniętych  umysłowo,  osoby 
chore psychicznie, a szczególnie "psychotyków I osoby z defektem organicznym ośrodkowego układu 
nerwowego.  W  dalszej  kolejności,  jako  czynniki  ograniczające  zdolność  doprowadzenia  do  hipnozy, 
wymienić  należy:  zaburzenia  osobowości,  szczególnie  typu  kompulsywnego,  anankastycznego, 
paranoicznego. 

Dyskusyjny  jest  związek  podatności  na  hipnozę  z  zaburzeniami  osobowości  typu  histerycznego. 

Przez  długi  czas  histerię  traktowano  jako  zaburzenie  wyjątkowo  dobrze  predysponujące  do  hipnozy, 
ale  współczesne  poglądy  są  już  nieco  inne.  Wiadomo  bowiem,  że  znaczne  nasilenie  cech 
histerycznych  jest  wysoko  skorelowane  z  zaburzeniami  procesów  uwagi  dowolnej,  a  więc  z 
kierowaniem  uwagą  i  zdolnością  do  jej  trwałej  koncentracji.  Tak  więc  znaczne  nasilenie  cech 
histerycznych raczej przeszkadza niż pomaga w uzyskiwaniu stanu hipnotycznego, a w każdym razie 
wymaga specjalnego postępowania. Zmniejsza się także zdecydowanie podatność na hipnozę osób w 
podeszłym  wieku,  prawdopodobnie  na  skutek  zachodzących  zmian  organicznych  w  ośrodkowym 
układzie nerwowym, ograniczających sprawność wielu procesów psychicznych. 

Wszystkie  badania  na  temat  podatności  na  hipnozę  i  czynników  ograniczających  tę  podatność 

wskazują jednoznacznie na ogólną prawidłowość: podatność na hipnozę jest tym większa, im lepszy 
jest stan zdrowia psychicznego lub odwrotnie, im większe są zakłócenia w rozwoju psychicznym, tym 
mniejsza  podatność  na  hipnozę.  To  uzasadnione  twierdzenie  warte  jest  rozpowszechnienia  ze 
względu  na  ciągle  jeszcze  pokutujące  w  społeczeństwie  fałszywe  przekonanie,  że  hipnozie  ulegają 
osoby "słabe", "bez charakteru" itd. 

Zdecydowana większość (90–95%) populacji charakteryzuje się więc zdolnością uzyskiwania stanu 

hipnotycznego,  chociaż  należy  w  tym  miejscu  podać  pewne  dodatkowe  zastrzeżenia.  Interakcyjny 
charakter  hipnozy  powoduje,  że  każdy  eksperyment  lub  zabieg  musi  być  poprzedzony  nawiązaniem 
specyficznego  kontaktu  psychicznego  (w  tym  także  emocjonalnego)  pomiędzy  hipnotyzującym  a 
hipnotyzowanym. 

Badania  prowadzone  przez  Jerzego  Aleksandrowicza  wskazują  wyraźnie  na  to,  że  przebieg 

hipnozy  jest  uzależniony  od  emocjonalnego  nastawienia  osoby  hipnotyzowanej  do  hipnotyzującego 
(zapewne  także  odwrotnie).  W  przypadku  nastawień  negatywnych,  a  także  mało  pozytywnych 
(określanych na skali szacunkowej) przebieg hipnozy jest zdecydowanie gorszy niż przy nastawieniu 
zdecydowanie  pozytywnym.  Oznacza  to,  że  nawet  osoba  podatna  na  hipnozę  może  nie  uzyskiwać 
tego  stanu,  jeśli  hipnotyzerem  jest  ktoś,  do  kogo  ma  niezbyt  przychylne  nastawienie  emocjonalne. 
Inaczej mówiąc odpowiedź na pytanie: "czy każdy może być zahipnotyzowany?" brzmi: "prawie każdy, 
ale  nie  przez  każdego  hipnotyzera". W  stwierdzeniu  takim  nie  ma  w  istocie  niczego  zaskakującego, 
szczególnie jeśli uświadomimy sobie, że hipnoterapia jest jedną z metod psychoterapii, a rola kontaktu 
emocjonalnego  w  psychoterapii  jest  na  ogół  dobrze  znana.  W  całym  tym  zagadnieniu  jest  jednak 

background image

pewien  ukryty  problem, mocno  komplikujący  postępowanie.  Chodzi  o  to,  że  –  jak  wiadomo  z  badań 
psychologii  społecznej  –  nader  często  występuje  różnica  pomiędzy  opinią  a  tak  zwaną  postawą 
latentną.  Człowiek  zapytany  o  swoje  nastawienie  emocjonalne  do  kogoś  lub  czegoś  wyraża  tylko 
swoją  opinię,  która  wcale  nie  musi  być  zgodna  z  jego  rzeczywistym  i  często  nie  uświadomionym 
nastawieniem emocjonalnym. 

W  interesującej  nas  tutaj  kwestii  może  więc  zdarzyć  się  tak,  ze  pacjent  przychodzący  na  zabieg 

hipnotyczny  deklaruje  swoją  emocjonalną  przychylność  (sam  jest  o  niej  przekonany),  a  w 
rzeczywistości,  w  drodze  na  przykład  nie  uświadomionych  skojarzeń  osoby,  wyglądu,  zapachu  itp., 
jego  negatywne  nastawienie  emocjonalne  będzie  w  istotny  sposób  zakłócało  przebieg  hipnozy. 
Możliwa jest także sytuacja odwrotna – deklarowanie mało przychylnego nastawienia emocjonalnego 
przy  ukrytym  zdecydowanie  pozytywnym  nastawieniu.  Te  przykładowe  warianty  niektórych  tylko 
zawiłości  psychologicznych,  powstających  w  związku  ze  stosowaniem  hipnozy,  ukazują,  jak  ważne 
jest wszechstronne przygotowanie psychologiczne osób stosujących hipnozę. 

Wśród emocji znaczących dla przebiegu hipnozy istotną rolę odgrywa lęk. Jest to emocja na ogół 

zdecydowanie  destruktywna,  zaburzająca  zachowanie  człowieka  i  przeszkadzająca między innymi  w 
prowadzeniu  hipnozy.  Jeśli  osoba  badana  boi  się  hipnotyzującego  lub  samej  hipnozy,  to  wszelkie 
próby  wywołania  tego  stanu  będą  mało  skuteczne,  a  nawet  mogą  być^  traktowane  jako  błąd  sztuki. 
Wszakże  z  pewnymi  wyjątkami.  Istnieje  bowiem  pewna  grupa  osób,  które  "lubią  się  bać". 
Psychoanalitycy  chętnie  rozwijają  w  tym  miejscu  swoje  koncepcje  na  temat  masochizmu  i  jego 
ewentualnej funkcji w powstawaniu stanu  hipnotycznego. Niezależnie od podejścia teoretycznego do 
tej sprawy faktem jest jednak, że niektórzy ludzie w okresie swojego dzieciństwa byli trenowani przez 
swoich  rodziców,  opiekunów  w  szczególny  sposób.  Interakcja  z  nimi  była  nawiązywana  właśnie  w 
stanie lęku, poprzez surowego groźnego ojca lub karzącą za błahe przewinienia matkę. Kto przeszedł 
przez  taki  trening  emocji  w  dzieciństwie,  nieświadomie  szuka  w  swym  życiu  dorosłym  kontaktu  z 
osobami, których mógłby się choć trochę bać. W niektórych przypadkach osobą taką jest hipnotyzer, 
szczególnie  jeśli  charakteryzuje  się  on  autokratycznym  sposobem  bycia  i  daje  do  zrozumienia,  że 
zamierzone  eksperymenty  lub  zabiegi  pełne  są  różnych  tajemnic.  Łatwo  się  domyślić,  że  stan 
hipnotyczny uzyskiwany w takich okolicznościach psychologicznych szczególnie dobrze nadaje się do 
interpretacji zgodnej z tą teorią, która hipnozę traktuje jako przejaw regresji. 

Specyficzne  znaczenie  dla  przebiegu  hipnozy  ma  także  inny  rodzaj  lęku,  mianowicie  lęk  przed 

ekspozycją  społeczną.  Jeszcze  w  czasach,  gdy  hipnozę  traktowano  jako  sztukę  estradową, 
zauważono,  że  osoby  "wyrwane"  do  takiej  demonstracji  z  sali,  bardzo  szybko  wchodziły  w  stan 
hipnotyczny  po  stanięciu  na  scenie.  Podobny  rezultat  można  zaobserwować  współcześnie  przy 
demonstrowaniu  hipnozy  na  zebraniach  naukowych  lub  w  programach  popularnonaukowych 
realizowanych w telewizji. 

Praktycznie rzecz biorąc większość tego typu demonstracji jest udana, jeśli tylko hipnotyzujący nie 

popełni  jakiegoś  błędu  ze  swej  strony.  Można  to  zinterpretować  w  ten  sposób,  że  osoby  poddane 
hipnozie w warunkach ekspozycji społecznej wchodzą w ten  stan, uciekając od własnego lęku przed 
ekspozycją  społeczną,  a  więc  w  drodze  jednego  z  tak  zwanych  psychologicznych  mechanizmów 
obronnych. Hipnotyczne zaważenie uwagi (świadomości?), przy pełnym zaufaniu do hipnotyzera (lub 
wierze w jego moc), pozwala wyizolować się od krępującej obecności innych ludzi. Podkreślmy jednak 
jeszcze  raz,  że  prowadzenie  hipnozy  w  warunkach,  gdy  pojawia  się  lęk,  należy  do  sytuacji 
wyjątkowych, wymagających szczególnych kompetencji i poczucia odpowiedzialności. 

Wśród osób  wykazujących podatność na hipnozę zaznaczają się jednak duże różnice  w zakresie 

możliwego  do  uzyskania  stopnia  głębokości  hipnozy.  Głębokość  stanu  hipnotycznego  można 
przedstawić  na  continuum,  od  wartości  zerowej  do  wartości  odpowiadającej  najgłębszemu  stanowi 
hipnotycznemu.  Ogólny  podział  hipnozy  pod  względem  jej  głębokości  wyraża  się  na  ogół  w  trzech 
stopniach, określanych szacunkowo lub za pomocą specjalnie skonstruowanych skal. 

Według  różnych  autorów  hipnozę  głęboką  (somnambulizm)  uzyskuje  15–25%  osób,  hipnozę 

średnią  (hipotaksję)  50–58%  osób,  a  poza  stopień  hipnozy  lekkiej  (somnolencję)  nie  wychodzi  12–
30%  osób  hipnotyzowanych.  Rozbieżności  pomiędzy  wynikami  uzyskiwanymi  przez  poszczególnych 
autorów wynikają najprawdopodobniej z różnic w zasadach dobierania próby reprezentatywnej. Ma to 
ogromne znaczenie, bo na przykład badania prowadzone na grupach studenckich dają dużo większy 
procent wyższej podatności na hipnozę, szczególnie jeśli są to ochotnicy. Nie może jednak wtedy być 
mowy  o  próbie  reprezentatywnej,  chyba  że  miałyby  to  być  badania  dotyczące  wyłącznie  środowiska 
studenckiego,  które  jest  grupą  już  naturalnie  wyselekcjonowaną  pod  względem  sprawności 
psychicznej.  Zgłoszenie  się  "na  ochotnika"  do  badań  nad  hipnozą  jest  kolejnym  nie  kontrolowanym 
selekcjonowaniem  grupy,  ponieważ  zgłaszają  się  głównie  ci,  którzy  nie  czują  lęku  przed  hipnozą  i 

background image

mają pozytywne nastawienie do tych zjawisk i eksperymentatora. 

Ochotnicze  zgłaszanie  się  do  hipnozy  eksperymentalnej  lub  domaganie  się  hipnoterapii  przez 

niektórych  pacjentów  wynika  jednak  niekiedy  także  z  innych  motywów  –  chodzi  o  próbę  "zmierzenia 
sił"  z  hipnotyzerem,  aby  dowieść  jemu,  a  przede  wszystkim  sobie,  że  jest  się  mocnym,  nie 
poddającym się hipnozie. Oczywiście, umiejętność rozpoznania takiej ukrytej motywacji ma wpływ na 
przebieg 

eksperymentu 

lub, 

przypadku 

pacjentów, 

skłania 

do 

odpowiedniego 

psychoterapeutycznego  podejścia.  Znów  jednak  nie  można  zapominać  o  tym,  że  część  takich  osób 
ma  równolegle  głęboko  ukryte  w  nieświadomości  pragnienie,  aby  opór  ten  został  złamany. 
Postępowanie  hipnotyzera  będzie  zależało  wtedy  od  jego  umiejętności  rozeznania  całej  tej  gry 
psychologicznej i celów, jakie sobie stawia. 

Trzystopniowa  klasyfikacja  głębokości  hipnozy  jest  jednak  podziałem  bardzo  uproszczonym  i  nie 

zawsze przydatnym. Zjawiska hipnotyczne mogą bowiem występować w dość zróżnicowany sposób u 
poszczególnych  osób  i  nie  są  ściśle  związane  ze  stopniami  głębokości  hipnozy.  Dotyczy  to  głównie 
hipnozy  lekkiej  i  średniej,  ponieważ  fenomeny  hipnozy  głębokiej  są  już  charakterystyczne  wyłącznie 
dla  tego  stopnia  głębokości  hipnozy,  chociaż  nie  zawsze  występują  w  pełnym  zestawie.  Ponadto 
trzystopniowa  klasyfikacja  Forela  nie  nadaje  się  do  analizy  zjawisk  występujących  w  hipnozie 
aktywnej, do której dwa pierwsze stopnie nie mają zastosowania. 

W  tej  sytuacji  bardziej  przydatne  do  pomiaru  głębokości  hipnozy  są  skale  zawierające  zestaw 

możliwych do uzyskania reakcji, według wzrastającego stopnia trudności w ich uzyskaniu, co znajduje 
także wyraz  w odpowiedniej punktacji. Hipnozę prowadzi się wówczas  w ten sposób, że  sugestie są 
uporządkowane  według  stopnia  trudności  ich  realizacji  i  podawane  są  aż  do  momentu  ich 
niezrealizowania.  Głębokość  hipnozy  jest  wtedy  wyznaczona  punktami  za  ostatnią  wykonaną 
sugestię.  Na  przykład  skała  Davis-Husband  zawiera  następujący  zestaw  reakcji  hipnotycznych  (w 
nawiasach podana punktacja): 

relaksacja (2) 

drżenie powiek (3) 

zamknięcie oczu (4) 

pełna relaksacja ciała (5) 

niemożność otwarcia oczu (6) 

niemożność poruszania ręką (7) 

katalepsja (10) 

anestezja (11) 

amnezja częściowa (13) 

amnezja pohipnotyczna (15) 

zmiany w sferze osobowości (17) 

proste sugestie pohipnotyczne (18) 

halucynacje kinestetyczne, całkowita amnezja (20) 

możliwość otwarcia oczu bez przerwania hipnozy (21) 

sugestie pohipnotyczne o cechach dziwacznych (23) 

całkowity somnambulizm (25) 

pozytywne pohipnotyczne halucynacje wzrokowe (26) 

pozytywne pohipnotyczne halucynacje słuchowe (27) 

systematyczne amnezje pohipnotyczne (28) 

negatywne halucynacje słuchowe (29) 

negatywne halucynacje wzrokowe (30) 

Powyższy  zestaw  reakcji  hipnotycznych  pozwala  na  zorientowanie  się  w  typowej  kolejności 

wyzwalania  poszczególnych  reakcji,  chociaż  różnice  indywidualne  są  dość  znaczne.  U  niektórych 
hipnotyzowanych osób zmienia się bowiem kolejność występowania poszczególnych zjawisk, lub też 
niektóre zjawiska nie pojawiają się wcale. Granica pomiędzy hipnozą lekką a średnią przebiega mniej 
więcej  na  poziomie  siedmiu  punktów  skali  Davis-Husband,  a  granica  między  hipnozą  średnią  a 

background image

głęboką  –  na  poziomie  siedemnastu  punktów.  Może  jednak  w  indywidualnych  przypadkach  nie 
pojawiać się amnezja, mimo występowania wszystkich innych zjawisk hipnotycznych. 

Niektóre  osoby  dobrze  halucynują  na  przykład  słuchowo,  a  inne  halucynacje  są  u  nich  słabo 

wyrażone  (lub  r  a  odwrót).  W  jednym  przypadku  zetknąłem  się  także  ze  szczególną  trudnością  w 
zakresie  halucynacji  wzrokowych  przy  otwartych  oczach.  Osoba  ta  widziała  w  tym  momencie  dwa 
obrazy,  rzeczywisty  i  halucynowany,  nałożone  na  siebie,  co  wprawiało  ją  w  dyskomfort  psychiczny. 
Wszystkie  pozostałe  zjawiska  hipnotyczne  przebiegały  bez  najmniejszych  zakłóceń,  łącznie  ze 
skomplikowanymi  reakcjami  pohipnotycznymi.  Przypadek  ten  jest  odosobniony,  ponieważ  wywołanie 
halucynacji wzrokowych przy otwartych oczach idzie na ogół w parze z równoczesnymi halucynacjami 
negatywnymi obrazu rzeczywistego. 

Szczególnie  duże  zasługi  w  konstruowaniu  skal  służących  pomiarowi  podatności  na  hipnozę  i 

głębokości hipnozy mają badacze z Uniwerystetu w Stanford. Opracowali oni i wystandaryzowali kilka 
skal o różnym przeznaczeniu, zawierających konkretne przykłady postępowania eksperymentalnego. 
Pozwala  to  wykorzystywać  te  skale  w  sposób  podobny  do  badań  testowych,  zachowując  ścisłą  i 
jednolitą  instrukcję.  Stosowanie  tych  skal  jest  szczególnie  zalecane  adeptom  sztuki  hipnotyzowania, 
którzy nie czują się jeszcze zbyt pewnie w swojej roli, a chcą się odpowiednio wyćwiczyć na dobrych 
wzorach. Pewnym mankamentem tych skal jest to, że pełne badanie trwa godzinę lub dłużej, na co nie 
zawsze  są  odpowiednie  warunki,  szczególnie  w  pracy  klinicznej.  Dostrzegając  ten  problem  inni 
badacze  (Orne  i  O'Connel)  opracowali  prostą  pięciostopniową  skalę,  uzupełnioną  przy  każdym 
zjawisku dodatkowymi znakami "+" i "–", pozwalającymi na określenie, czy są to zjawiska wyrażone w 
pełni, czy też tylko częściowo. Skala ta zawiera następującą punktację: 

1. Brak reakcji. 

2. Reakcja ideomotoryczna. 

3. Niemożność przeciwstawienia się sugestii. 

4. Halucynacje. 

5. Amnezja i sugestia pohipnotyczna. 

Warto  w  tym  miejscu  podkreślić,  że  pełne  wystąpienie  wszystkich  możliwych  zjawisk 

hipnotycznych, łącznie z realizacją skomplikowanych lub dziwacznych sugestii pohipnotycznych (5+), 
występuje  najwyżej  u  2%  osób.  W  tej  sytuacji  wiele  osób  pragnących  nauczyć  się  hipnozy  w  celu 
wzbogacenia  swoich  umiejętności  fachowych,  a  także  wielu  pacjentów,  którzy  po  raz  pierwszy 
kontaktują  się  z  hipnoterapeutą,  spotyka  zawód.  Niestety,  winę  za to  rozczarowanie  ponosimy  sami, 
bo  przecież  pisząc  i  mówiąc  na  temat  hipnozy  najczęściej  zatrzymujemy  się  przy  zjawiskach 
najbardziej  interesujących,  ale  tez  najrzadziej  występujących.  Stwarza  to  fałszywe  wyobrażenia  na 
temat  hipnozy  i  nierealistyczne  oczekiwania.  Bywa  przecież,  ze  ludzie  wymyślają  sobie  różne 
zaburzenia, aby poddać się hipnozie i zobaczyć, "jak to jest". 

Podobno w okresie międzywojennym powszechny był lęk przed hipnozą, tylko nieliczni śmiałkowie 

poddawali się dobrowolnie hipnozie estradowej. Dziś sytuacja jest z pewnością inna. Kiedy zapraszam 
studentów,  aby  na  ochotnika  zgłosili  się  do  badań  nad  hipnozą  eksperymentalną,  zgłasza  się 
natychmiast  od  30  do  60%  z  każdej  grupy.  Później,  gdy  okazuje  się,  że  udział  w  badaniach 
eksperymentalnych bywa niekiedy uciążliwy, a spektakularnych efektów nie tak wiele, część rezygnuje 
wyzbywając się równocześnie swoich fałszywych wyobrażeń na ten temat. 

Badania podstawowe, eksperymentalne, są jednak potrzebne w celu ciągłego wzbogacania wiedzy 

o  mnóstwo  szczegółów,  ważnych  między  innymi  przy  konstruowaniu  programów  hipnoterapii.  W 
celach  praktycznych  bowiem  wykorzystuje  się  hipnozę  o  bardzo  różnym  stopniu  głębokości.  W 
praktyce  klinicznej  hipnoterapia  jest  najczęściej  prowadzona  na  poziomie  hipnozy  średniej,  niekiedy 
lekkiej,  a  stosunkowo  rzadko  –  głębokiej.  Wiadomo  także,  że  nie  istnieje  żadna  prosta  zależność 
pomiędzy efektem terapeutycznym a głębokością hipnozy. 

Różnice indywidualne w sposobie reagowania .na hipnozę są, jak już to wielokrotnie podkreślano, 

bardzo  duże  i  to  na  każdym  etapie  postępowania  hipnotycznego.  Ujawniają  się  już  w  momencie 
zgłoszenia  się  do  eksperymentu  lub  na  zabieg  hipnoterapeutyczny.  Zawarte  są  wówczas  w 
indywidualnie  zróżnicowanych  nastawieniach,  motywacji  i  posiadanej  wiedzy  na  ten  temat. 
Postępowanie  przygotowawcze  musi  uwzględniać  wszystkie  te  okoliczności  w  celu  zdecydowania  o 
zasadach dalszego postępowania. 

Po jasnym sformułowaniu celów eksperymentu lub zabiegu konieczne jest dobranie odpowiedniej 

techniki  indukcji  hipnotycznej.  Pod  tym  względem  jest  już  obecnie  bardzo  duży  wybór,  ponieważ 

background image

obliczono,  że  istnieje  około  dwustu  sposobów  wprowadzania  w  hipnozę.  W  rzeczywistości  jest  ich 
jednak  z  pewnością  więcej,  ponieważ  każdy  hipnotyzer  tworzy  własne  modyfikacje  i  po  pewnym 
czasie  pracuje  w  specyficznym  dla  siebie  stylu,  posługując  się  na  ogół  nie  więcej  niż  kilkunastoma 
metodami,  z  których  trzy,  cztery  są  dla  niego  najbardziej  charakterystyczne.  Proces  takiej  selekcji 
metod  jest  jak  najbardziej  prawidłowy,  ponieważ  niezbędne  jest  dostosowanie  technik  indukcji 
hipnotycznej do własnej osobowości i warunków, w jakich się pracuje. 

Najczęściej  stosowane  są  techniki  prowadzące  do  hipnozy  sennej.  Można  je  stosować  etapowo, 

kontrolując uzyskiwane rezultaty. W celu wprowadzenia w hipnozę, jedną z typowych technik, poleca 
się osobie hipnotyzowanej zająć określoną pozycję spoczynkową, najczęściej leżącą lub półleżącą w 
głębokim  fotelu.  Pozycja  leżąca  jest  wygodniejsza,  ale  u  niektórych  osób  wzbudza  niepokój 
utrudniający  wprowadzanie  w  stan  hipnozy.  W  takich  przypadkach  lepiej  posadzić  osobę 
hipnotyzowaną w głębokim fotelu, tak aby głowa była również podparta. 

W czasie wstępnych prób podatności na hipnozę można się zorientować, czy mamy do czynienia z 

osobą  skłonną  do  wyrazistych  reakcji  mięśniowych,  czy  też  słabo  reagującą  pod  tym  względem. 
Osoby  uzyskujące  znaczne  zmniejszenie  napięcia  mięśniowego  muszą  być  ułożone  w  wyjątkowo 
wygodnej pozycji, aby nie przesuwały się nieoczekiwanie lub nie odczuwały "ścierpnięcia" po zabiegu. 
Jeśli  indukcja  hipnotyczna  zaczyna  się  od  fiksacji  wzroku,  to  –  należy  liczyć  się  z  tym,  że  objawy 
zmęczenia  nie  występują  u  wszystkich  w  jednakowym  czasie.  Wynika  stąd  potrzeba  uważnej 
obserwacji  zachowania  osoby  hipnotyzowanej,  aby  sugestie  nie  wyprzedzały  zbyt  mocno  i  nie 
spóźniały się w stosunku do naturalnych odczuć. 

Niektóre  osoby  reagują  emocjonalnie  w  momencie  zamknięcia  oczu.  Podłożem  tych  reakcji  jest 

najczęściej  niepokój  w  związku  z  utratą  wzrokowej  kontroli  sytuacji.  Jeśli  sugestie  uspokajające  nie 
skutkują,  wskazane  jest  wówczas  zakończenie  postępowania  i  omówienie  źródeł  tego  niepokoju. 
Bardzo ważny dla przebiegu indukcji hipnotycznej jest moment przechodzenia od sugestii ciężaru do 
sugestii  lekkości.  Realizacja  tych  ostatnich  sugestii  dobrze  rokuje  co  do  dalszego  postępowania, 
podczas  gdy  ich  niezrealizowanie  najczęściej  oznacza,  że  głębszy  stopień  hipnozy  nie  zostanie  już 
osiągnięty w tym postępowaniu. 

W  niektórych  przypadkach  niezrealizowanie  sugestii  lekkości  może  wynikać  ze  znacznego 

obniżenia napięcia mięśniowego oraz przyjętego wstępnie nastawienia, że człowiek zahipnotyzowany 
jest całkowicie bierny i nieruchomy. Ze względu na małą liczbę wskaźników behawioralnych trudno na 
ogół rozróżnić te dwie zupełnie odmiennie uzasadnione reakcje, a jednak trzeba umieć to zrobić, bo 
jeśli  dalsze  postępowanie  będzie  fałszywe,  nastąpi  załamanie  procesu  hipnotyzacji,  samoistna 
dehipnotyzacja i osłabienie zaufania do hipnotyzera. 

Innym momentem wskazującym na wyraźne różnice indywidualne jest przejście do aktywizowania 

osoby  zahipnotyzowanej.  W  niektórych  przypadkach  próby  takie  napotykają  wyraźny  opór  –  osoba 
zahipnotyzowana  dobrze  czuje  się  w  hipnozie  sennej  i  niechętnie,  lub  nawet  bardzo  niechętnie 
poddaje  się  sugestiom  aktywizującym.  Napięcie  mięśni  jest  nadal  zbyt  małe,  aby  możliwe  były 
sprawne  ruchy,  mowa  bardzo  ściszona  itd.  Ujawnienie  takiej  wyraźnej  predyspozycji  do  hipnozy 
sennej  oznacza  najczęściej,  że  lepiej  zrezygnować  z  prób  aktywizacji,  jeśli  nie  chce  się  utracić 
dobrego  kontaktu.  Inne  osoby  uaktywniają  się  zgodnie  z  treścią  sugestii,  ale  ruchy  ich  są  bardzo 
zwolnione, "lunatyczne", mowa powolna, a wszelkie reakcje wykazują duży moment bezwładności, to 
znaczy pojawiają się z wyraźnym opóźnieniem. 

Niekiedy opóźnienie to może stać się przyczyną nieporozumienia, hipnotyzer sądzi, że sugestia nie 

została przyjęta, a tymczasem zostaje ona zrealizowana dopiero po kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu 
sekundach.  Około  połowa  osób  uzyskujących  stan  głębokiej  hipnozy  łatwo  i  chętnie  poddaje  się 
sugestiom  aktywizującym.  W  niektórych  przypadkach  stopień  zaktywizowania  jest  tak  duży,  że  nie 
odbiega  od  zachowań  w  stanie  czuwania,  a  nawet  sprawia  wrażenie  ożywienia  i  wzmożonej 
aktywności.  W  pełni  wyrażona  aktywność  hipnotyczna  stwarza  na  osobach  niezorientowanych 
wrażenie  całkowitej  naturalności  zachowania  i  dopiero  bardzo  wprawny  i  obeznany  z  tymi 
zagadnieniami  obserwator  zorientuje  się,  że  ma  do  czynienia  z  osobą  aktywnie  i  wielokierunkowo 
halucynującą. Oto dwa przykłady na ten temat. 

Kilka  lat  temu  późnym  wieczorem  przyszedł  do  mojego  domu  młody  mężczyzna  z  dziewczyną 

sprawiającą  wrażenie  lekko  pijanej  i  poprosił  o  pomoc  w  odhipnotyzowaniu  tej  dziewczyny. 
Początkowo sądziłem, że to jakiś nieprzyjemny żart – oboje sprawiali bowiem nie najlepsze wrażenie. 
Usilne  prośby  tego  mężczyzny  przyczyniły  się  jednak  do  tego,  że  uważniej  przyjrzałem  się  jego 
partnerce  i  wtedy  nie  miałem  już  wątpliwości,  że  rzeczywiście  mam  do  czynienia  z  osobą 
zahipnotyzowaną, a w dodatku silnie wystraszoną. 

background image

W tej sytuacji poprosiłem o bliższe wyjaśnienia. Okazało się, że mężczyzna ten spędzał popołudnie 

na  terenie  świetlicy  jednego  ze  szpitali,  w  którym  pracował  jako  instruktor  kulturalno-oświatowy.  W 
świetlicy tej  przebywały  ponadto  trzy młode  kobiety,  a  wśród  nich  osoba,  z  którą  przyszedł  do  mnie. 
Rozmawiali  ze  sobą  na  różne  tematy,  także  o  hipnozie,  którą  młody  człowiek  amatorsko  się 
pasjonował. Jedna z dziewczyn poprosiła, aby  spróbował je zahipnotyzować, na co chętnie przystał. 
Próba  hipnotyzowania  jednej,  a  następnie  drugiej  dziewczyny  wypadła  zdecydowanie  niepomyślnie, 
ale  ku  zdziwieniu  wszystkich  trzecia  dziewczyna  bardzo  szybko  zaczęła  wykazywać  zmiany 
świadomości, reagując na wszelkie polecenia. 

Wtedy  hipnotyzer  amator  trochę  się  przestraszył  i  po  kilku  prostych  i  w  gruncie  rzeczy 

bezsensownych  demonstracjach  reakcji  zażądał  od  osoby  zahipnotyzowanej,  "aby  się  obudziła". 
Niestety, bez powodzenia. Podjął jeszcze kilka coraz bardziej chaotycznych prób dehipnotyzacji, które 
doprowadziły  tylko  do  tego,  że"  jego  niepokój  udzielił  się  zahipnotyzowanej  dziewczynie.  Dwie 
pozostałe towarzyszki tej "zabawy" oddaliły się pospiesznie, a on, wykazując jednak nieco spóźnione 
poczucie odpowiedzialności, zaprowadził zahipnotyzowaną dziewczynę do pokoju lekarza dyżurnego. 
Trafił na dyżur młodej lekarki, która podejrzewała, że próbuje z niej żartować. "Wyjaśniła" więc, że coś 
takiego jak hipnoza w ogóle nie istnieje, a nawet gdyby rzeczywiście ją zahipnotyzował, to powinien ją 
umieć odhipnotyzować. 

Na tym rozmowy w szpitalu zostały zakończone i para ta udała się do miasta w początkowo bliżej 

nie określonym celu. Dość długo spacerowali, ponieważ młody mężczyzna liczył na to, że na świeżym 
powietrzu jej to przejdzie – ale nie przeszło. Bał się odwieźć ją do domu ze względu na spodziewaną 
reakcję  rodziny.  Zaczęli  jeździć  taksówką  do  różnych  jego  znajomych,  aby  ustalić  adres  kogoś,  kto 
zajmuje się hipnozą i w ten sposób trafili do mnie. Dziewczyna była  silnie zaindukowana lękiem i jak 
echo powtarzała za, swoim opiekunem: "co ja zrobię, co ja zrobię". 

Po  przeprowadzeniu  przeze  mnie  odpowiedniego  postępowania  stan  hipnotyczny  został 

zakończony,  ale  cała  ta  sprawa,  a  szczególnie  niektóre  reakcje  dziewczyny  wymagały  dalszego 
rozeznania,  dlatego  umówiliśmy  się  na  kolejną  wizytę,  już  w  Akademii  Medycznej.  Próby  zebrania 
obiektywnego  wywiadu na temat jej wcześniejszych doświadczeń hipnotycznych napotykały  wyraźne 
trudności,  które  dosyć  szybko  rozpoznałem  jako  pohipnotyczny  nakaz  milczenia  na  ten  temat. 
Dziewczyna  wyrażała  jednak  zgodę  na  dalszą  analizę  jej  przypadku  i  rozszerzenie  dotychczas 
udzielonej  pomocy  o  dalsze  postępowanie,  w  związku  z  tym  przeprowadziłem  hipnoanalizę.  W  ten 
sposób odtworzona została historia nadająca się na scenariusz filmu sensacyjnego, którą przedstawię 
tutaj  tylko  w  zakresie  niezbędnym  dla  zilustrowania  zagadnień  związanych  z  właściwościami 
zachowania niektórych osób w hipnozie aktywnej. 

Trzy lata wcześniej wyjechała na pewien czas ze starszą siostrą za granicę. Siostra pracowała, a 

ona  mając  dużo  czasu  spacerowała  po  mieście.  Pewnego  dnia,  gdy  była  w  parku,  nawiązał  z  nią 
rozmowę  mężczyzna,  który  przedstawił  się  jako  naukowiec  i  zaproponowały  aby  zwiedziła  jego 
laboratorium. Już podczas pierwszego pobytu skłonił ją do poddania się hipnozie, a następnie zaczęła 
przychodzić do niego codziennie, realizując w ten sposób sugestię pohipnotyczną. Przeprowadzana z 
nią  hipnoza  wkrótce  została  zmieniona  w  ciągły  stan  hipnotyczny,  a  treść  podawanych  sugestii  była 
dla  niej  bardzo  nieprzyjemna  i  lękotwórcza  (halucynacje  śmierci,  dręczenia  ofiar,  wykonywania 
wyroków itp.). Doprowadziło to do coraz wyraźnie j szych objawów rozchwiania emocjonalnego. 

W  pewnym  momencie  siostra  zorientowała  się  w  całej  sprawie  i  przestraszona  sytuacją 

zorganizowała  natychmiastowy  powrót  do  Polski.  Dziewczyna  ta  znalazła  się  w  kraju  w  stanie 
niepełnej  dehipnotyzacji  i  pod  wpływem  silnie  działających  sugestii  pohipnotycznych,  dotyczących 
zachowania  codziennego  kontaktu  z  hipnotyzerem,  co  było  dodatkowo  obwarowane  różnymi 
zagrożeniami.  Przyczyniło  się  to  do  występowania  jeszcze  przez  kilka  miesięcy  objawów 
niezrównoważenia emocjonalnego, dodatkowo  aktywizujących się wskutek  wydarzeń losowych, jakie 
zaszły w jej rodzinie, a które ona interpretowała jako zemstę hipnotyzera za jej ucieczkę. Przechodziła 
wtedy  także  krótkotrwałe  leczenie  psychiatryczne,  mało  skuteczne  ze  względu  na  to,  że  cała  jej 
hipnotyczna przeszłość objęta była amnezją możliwą do usunięcia tylko w hipnozie. 

Po kilku miesiącach przebywania w spokojnej wypoczynkowej miejscowości (zorganizowała jej ten 

pobyt  rodzina)  powróciła  jednak  do  równowagi  psychicznej  i  dopiero  nieodpowiedzialna  zabawa  w 
hipnozę  odnowiła  niektóre  schematy  jej  reagowania.  Rozeznanie  tych  wszystkich  i  wielu  jeszcze 
innych  szczegółowych  okoliczności  w  tej  sprawie  pozwoliło  na  przeprowadzenie  skutecznej 
hipnoterapii w ciągu trzech zabiegów. 

Przypadek ten zawiera wiele elementów, które będą jeszcze przedmiotem analizy przy omawianiu 

deontologicznych  aspektów  hipnozy.  Poza  wszystkim  innym  wskazuje  jednak  także  na  to,  że 

background image

wprowadzenie  niektórych  osób  w  aktywną  hipnozę  może  mieć  charakter  długotrwały  i  nie 
rozeznawany  przez  otoczenie.  W  tamtym  okresie  miałem  co  do  tego  pewne  wątpliwości,  ponieważ 
wydawałoby  się,  że  uczestniczenie  w  normalnym  życiu  powinno  wywierać  wpływ  dehipnotyzujący. 
Postanowiłem sprawdzić, czy jest to w ogóle możliwe? 

Przeprowadziłem  trzykrotnie,  z  trzema  różnymi  osobami,  eksperyment  polegający  na  spacerze 

ulicami  śródmieścia  Poznania  w  połączeniu  z  pobytem  w  kawiarni,  zakupami  i  jazdą  miejską 
komunikacją. Osoby dobrane do tego eksperymentu charakteryzowały się dość zróżnicowanym typem 
reakcji hipnotycznych, ale wszystkie uzyskiwały pełną sprawność ruchową w hipnozie aktywnej. 

Jest oczywiste, że eksperyment ten był bardzo starannie przygotowany i podjęte zostały stosowne 

działania  zapewniające  pełne  bezpieczeństwo  osobom  zahipnotyzowanym.  Przebieg  tego 
eksperymentu  jednoznacznie  potwierdził  możliwość  swobodnego  i  nie  widocznego  dla  otoczenia 
zachowania  osób  zahipnotyzowanych,  które  aktywnie  halucynowały  spacer  po  obcym,  egzotycznym 
mieście,  zachowując  się  równocześnie  w  sposób  całkowicie  bezpieczny  dla  samych  siebie. 
Eksperyment  nie  zawierał  żadnych  nacisków,  zagrożeń,  elementów  lękotwórczych  lub  innych 
niemiłych emocji. 

Szczegółowa  analiza  przeżyć  tych  osób  dokonana  już  po  zakończeniu  hipnozy  wykazała,  że 

pozostały  po  eksperymencie  wspomnienia  miłe,  w  dwóch  przypadkach  nawiązujące  do 
wcześniejszych,  rzeczywistych  wypraw  turystycznych,  a  w  trzecim  będące  zlepkiem  oglądanych 
filmów  i  własnych  wyobrażeń  na  temat  wyglądu  egzotycznego  miasta.  Była  to  więc  pod  względem 
emocjonalnym  i  treściowym  sytuacja  bardzo  różna  od  tej,  jaką  przeżyła  opisywana  pacjentka,  tym 
niemniej  uzyskano  potwierdzenie  trwałości  hipnozy  i  towarzyszących  jej  zjawisk,  nawet  w  tak 
szczególnych  okolicznościach.  Tak  więc  różnice  indywidualne  w  możliwym  do  uzyskania  poziomie 
aktywności  w  hipnozie  zawierają  się  w  pełnej  skali  –  od  zdecydowanej  niechęci  (niemożności?), 
okazywanej przy próbach uruchomienia aktywności, do w pełni swobodnego, aktywnego zachowania. 

Podobnie  obszerna  jest  skala  różnic  indywidualnych  w  odniesieniu  do  wszystkich  innych  zjawisk 

hipnotycznych. Wytwarzanie na przykład halucynacji wzrokowych wymaga w niektórych przypadkach 
podawania w formie sugestii bardzo szczegółowego opisu sytuacji, która ma być "widziana". Dotyczy 
to  osób  nie  okazujących  własnej  aktywności  psychicznej  i  ściśle  poddających  się  treści  sugestii. 
Prowadzenie  z  takimi  osobami  eksperymentu  polegającego  na  tym,  że  po  wytworzeniu  halucynacji 
określonej  sytuacji  zaleca  im  się  dalszą  aktywność  własną  –  napotyka  trudności.  Z  chwilą 
zaprzestania podawania sugestii osoby te nieruchomieją i czynią wrażenie bezwolnych. 

Bywa też całkiem przeciwnie, wystarczy podać kilka ogólnych sugestii sytuacyjnych i lekką zachętę 

do  aktywności  własnej,  .aby  uruchomione  zostało  bogate  w  szczegóły  działanie,  samodzielne  pod 
względem treści dalszych halucynacji. 

Takie  i  wiele  innych  zachowań,  stanowiących  formę  pośrednią  pomiędzy  tymi  krańcowościami, 

umożliwiają  czynienie  wielu  interesujących  obserwacji  i  interpretacji,  ponieważ  mamy  tutaj  do 
czynienia w istocie z hipnodramą (hipnotyczny odpowiednik psychodramy), w której inne osoby jawią 
się  jako  partnerzy  halucynowani.  Zachowanie  osób  zahipnotyzowanych  jest  jednak  na  ogół  dużo 
łatwiejsze  do  interpretacji  w  porównaniu  z  zachowaniami  tych  samych  osób  w  stanie  czuwania. 
Wynika  to  ze  znacznie  większej  spontaniczności  zachowania  hipnotycznego,  jego  otwartości,  przy 
równocześnie  znacznym  ograniczeniu  występowania  tak  zwanych  psychologicznych  mechanizmów 
obronnych. Jest to niewątpliwie interesujące poznawczo, ale równocześnie bardzo przydatne do celów 
klinicznych, w hipnodiagnozie i hipnoterapii. 

Wielokrotnie  już  w  różnych  badaniach  wskazywano  na  duże  różnice  indywidualne  w  przebiegu 

procesów  pamięciowych  podczas  hipnozy.  Dotyczy  to  zarówno  zdolności  zapamiętywania,  jak  i 
odtwarzania  materiału  pamięciowego.  Prawdą  jest,  że  właściwie  wszystkie  osoby  głęboko 
zahipnotyzowane  zapamiętują  (uczą  się)  szybciej  i  efektowniej  niż  na  jawie.  Wynika  to 
najprawdopodobniej  z  optymalizacji  czynników  wpływających  na  zapamiętywanie,  a  szczególnie 
koncentracji uwagi, wyeliminowania dystraktorów (tj. bodźców zakłócających przebieg procesu uwagi), 
dobrania odpowiedniego poziomu motywacji, ograniczenia męczliwości itp. 

Zdarza  się  jednak,  że  niektóre  osoby  wykazują  takie  właściwości  procesów  pamięciowych,  które 

mimo  wszelkich  starań  nie  ujawnią  się  w  stanie  czuwania.  Należy  do  nich  na  przykład  pamięć 
ejdetyczna,  polegająca  na  tworzeniu  zapisu  pamięciowego  podobnego  do  tego,  jaki  tworzy  się  na 
kliszy  fotograficznej.  W  warunkach  pozahipnotycznych  jest  to  zjawisko  bardzo  rzadkie,  natomiast  w 
hipnozie spotykane dość często. Osoby  w ten sposób zapamiętujące mogą bez trudności odtworzyć 
materiał  w  dowolnej  kolejności,  podając  na  przykład  siódmy  wiersz  zapamiętanego  tekstu,  bez 
konieczności  odtworzenia  go  od  początku.  Jeśli  ktoś  przypuszcza,  że  jest  to  łatwe,  niech  spróbuje 

background image

podać numer swojego telefonu wspak, nie przepowiadając go sobie we właściwej kolejności cyfr. 

Eksperymenty  sprawdzające  pamięć  ejdetyczną  mogą  być  znacznie  bardziej  skomplikowane. 

Wyższa, a czasami bardzo wysoka sprawność zapamiętywania w  hipnozie może być interpretowana 
tylko w jeden  sposób –  w  stanie czuwania nie  wykorzystujemy w pełni swoich możliwości, ponieważ 
nawet w stanach dużej koncentracji uwagi nasze procesy psychiczne są częściowo zdezintegrowane 
pod  wpływem  bodźców  z  otoczenia.  Stan  hipnotyczny,  będący  z  natury  stanem  znacznego 
wyizolowania z otoczenia, umożliwia sprawniejszy przebieg poszczególnych procesów psychicznych. 

Pamięć  ejdetyczną,  jak  również  ogólna  wysoka  sprawność  procesów  pamięciowych,  nie  pojawia 

się  u  wszystkich  zahipnotyzowanych.  Niektóre  z  tych  osób  wykazują  bowiem  w  hipnozie  znaczne 
spowolnienie wszystkich reakcji, w tym także procesów pamięciowych. Różnica w tempie uczenia się 
jest w tych warunkach trudno uchwytna, ponieważ z pozoru zapamiętywanie trwa dłużej, ale za to nie 
wymaga  wielu  powtórzeń.  Niekiedy  nawet  jednorazowe  zapoznanie  się  z  materiałem  jest  już 
wystarczające  do  zapamiętania,  chociaż  zależy  to,  oczywiście,  od  stopnia  trudności  materiału. 
Wszystkie te różnice indywidualne uwidaczniają się także przy  warunkowaniu reakcji w hipnozie. Na 
ogół  jest  ono  łatwiejsze  i  przebiega  szybciej  niż  w  stanie  czuwania.  Postępowanie  takie  ma  jednak 
dodatkową  i  nader  ważną  zaletę  –  może  być  prowadzone  z  wykorzystaniem  nie  realnych,  ale 
halucynowanych bodźców, co w znacznym stopniu upraszcza organizację takiego postępowania. 

Odtworzenie  "zatartych",  niekiedy  odległych  śladów  pamięciowych  również  przebiega  w 

niejednolity  sposób.  Niektóre  osoby,  mimo  ogólnie  dobrze  wyrażonych  innych  zjawisk 
charakterystycznych  dla  głębokiej  hipnozy,  nie  potrafią  przypomnieć  sobie  dokładnie  nawet  ważnych 
w  ich  życiu  wydarzeń.  Skłaniane  do  tego  zbyt  intensywnie  zaczynają  fantazjować  lub  stosują  różne 
formy odmowy. Bliższa analiza takich zachowań pozwala odróżnić je od podobnie wyrażanych reakcji, 
ale  wynikających  z  tak  zwanego  oporu  (niechęci  przypomnienia  sobie  wydarzeń  przykrych 
emocjonalnie, wypartych do nieświadomości) – te osoby po prostu nie potrafią tego uczynić nawet w 
hipnozie. 

Bywa  też  tak,  że  pierwsza  już  próba  odtworzenia  nawet  błahych  odległych  treści  przynosi 

zdumiewające  rezultaty.  W  niektórych  eksperymentach  przeprowadzonych  przeze  mnie  osoby 
zahipnotyzowane  z  łatwością  odtwarzały  fakty  z  odległego  dzieciństwa,  z  których  część  można  było 
sprawdzić  obiektywnie.  Na  przykład  w  prostym  eksperymencie  tego  typu  studentka  przed  hipnozą 
potrafiła  podać  tylko  dwa  imiona  swoich  dziecięcych towarzyszy  zabaw,  w  hipnozie  wymieniła  sześć 
imion  i  niektóre  adresy  zamieszkania  tych  dzieci,  z  numerami  mieszkania  włącznie,  a  po  hipnozie, 
kiedy zapoznałem ją z uzyskanymi wypowiedziami przypomniała sobie ogółem pięć osób i tylko dwa z 
czterech adresów. Fakt istnienia szóstego z wymienionych dzieci potwierdzony został dopiero później 
przez matkę tej studentki. Eksperymenty tego typu związane są na ogół z regresją wieku, polegającą 
na cofnięciu do przeżyć dowolnego okresu życia. 

Regresją  natomiast  jest  zjawiskiem  samym  w  sobie  bardzo  ciekawym.  Są  osoby  bardzo  chętnie 

wracające  do  dzieciństwa  i  takie,  które  mimo  odpowiedniego  postępowania  uporczywie  odmawiają 
wejścia  w  jakiś  fragment  swojego  życia,  na  ogół  z  przyczyn  psychologicznie  uzasadnionych.  Cechą 
charakterystyczną  funkcjonowanią  tych  osób,  które  dobrze  przyjmują  sugestie  regresji,  jest  to,  że 
pojawiają  się  zachowania  logicznie  uzasadnione,  chociaż  nie  sugerowane.  Cofnięcie  poniżej  wieku 
szkolnego  powoduje  więc  utratę  zdolności  pisania  i czytania,  a cofnięcie  do jeszcze  wcześniejszego 
dzieciństwa  wyraźnie  regresjonuje  sposób  mówienia  i  inne  formy  zachowania.  W  związku  ze 
wspomnianą  już  otwartością  i  spontanicznością  zachowań  osób  zahipnotyzowanych  po  dokonaniu
regresji ujawniają się potrzeby, postawy, tłumione reakcje itp. 

W  czasie  badań  eksperymentalnych  prowadzonych  z  grupą  studentów  zauważyłem,  że  dwie 

studentki podkreślające swoje zaprzyjaźnienie wykazują w istocie objawy ostrej rywalizacji, tłumione i 
maskowane  różnymi  grzecznościowymi  formułkami.  Po  wspólnym  ich  zahipnotyzowaniu  i 
zregresjonowaniu  do  piątego  roku  życia  wytworzyłem  im  halucynacje,  że  bawią  się  wspólnie  w 
piaskownicy.  Po  niespełna  minucie,  bez  żadnych  dodatkowych  sugestii  z  mojej  strony,  zabawa 
przeistoczyła  się  w  ostrą  awanturę  z  popychaniem  się  i  wyrywaniem  sobie foremek  włącznie. Wtedy 
właśnie  powiedziały  sobie  całą  prawdę  w  oczy  i  chociaż  te  wypowiedzi  dotyczyły  zabawy  w 
piaskownicy, nie było żadnych wątpliwości, że zarzuty związane są z rywalizacją na studiach. 

Dużo  kontrowersji  istnieje  wokół  różnic  indywidualnych  w  realizowaniu  sugestii  pohipnotycznych. 

Jest  to  zrozumiałe,  jeśli  uwzględnimy,  że  to  właśnie  zjawisko  stanowi  często  o  powodzeniu 
hipnoterapii. Podawałem już wcześniej argumenty wskazujące na nieprawdziwość twierdzenia, jakoby 
efekty hipnoterapii były nietrwałe, bo niewielka jest trwałość sugestii pohipnotycznych. Faktem jest, że 
z trwałością tych sugestii bywa bardzo różnie i nie potrafimy ustalić, dlaczego tak się dzieje. 

background image

Istnieją  osoby,  u  których  wszystkie  zjawiska  hipnotyczne  przebiegają  sprawnie,  wręcz 

podręcznikowe.  Sugestie  pohipnotyczne  są  wtedy  trwałe,  a  potrzeba  ich  spełnienia  w  określonym 
momencie bardzo silna. Jednak wielu poddających się hipnozie ludzi ma specyficzny dla siebie "słaby 
punkt".  Czasem  jest  to  trudność  wytworzenia  określonego  rodzaju  halucynacji,  niekiedy  nietypowe 
funkcjonowanie procesów pamięciowych, a w jeszcze innych przypadkach są to właśnie słabe reakcje 
pohipnotyczne.  Może  więc  hipnoza  przebiegać  najzupełniej  prawidłowo,  wszystkie  reakcje  w  trakcie 
trwania  tego  stanu  są  silnie  wyrażone,  ale  po  dehipnotyzacji  nadaremnie  oczekuje  się  na  spełnienie 
sugestii  pohipnotycznych.  Przyczyny  tego  mogą  być  co  najmniej  trzy,  z  czego  dwie  pierwsze  są 
błędem sztuki, a trzecia właściwością osobniczą. 

Pierwsza  z  przyczyn  wiąże  się  z  nie  dość  dokładnym  wypracowaniem  nastawienia  do  hipnozy 

przed  jej  stosowaniem.  Niektóre  z  osób  poddawanych  hipnozie  żywią  bowiem  przekonanie,  że 
wszystko,  co  dotyczy  tego  stanu,  nastąpić  może  tylko  w  przedziale  czasowym  ograniczonym 
podjęciem  hipnotyzacji  i  dehipnotyzacją.  Takie  nastawienie  wypływa  między  innymi  z  porównywania 
hipnozy  do  snu:  "kiedy  się  budzę,  to  wszystko,  co  było  związane  ze  snem,  znika".  Realizowanie 
sugestii pohipnotycznej jest w jakimś sensie hipnozą po hipnozie, co przy braku odpowiedniej wiedzy 
na  ten  temat  i  odpowiedniego  nastawienia  nie  jest  brane  pod  uwagę,  mimo  prawidłowo 
wprowadzonych sugestii pohipnotycznych. 

Warto  w  tym  miejscu  zauważyć,  że  nastawienie  do  hipnozy  polegające  na  wytworzeniu 

adekwatnych do  sytuacji oczekiwań jest często  ważniejsze niż subtelne dobieranie sugestii w czasie 
hipnozy.  Przykładem  ilustrującym  to  twierdzenie  może  być  nieoczekiwana  reakcja  pewnej  starszej 
pani,  która  przyszła  do  mnie  z  prośbą  o  usunięcie  dręczących  ją  od  chwili  śmierci  męża  lęków 
nocnych.  Byłem  wówczas  zajęty  i  nie  chcąc  jej  odprawiać  z  niczym,  wykonałem  kilka  prostych  prób 
podatności  na  hipnozę,  umawiając  się  na  właściwy  zabieg  za  tydzień.  W  określonym  dniu  właśnie 
zastanawiałem  się  nad  ułożeniem  programu  tej  hipnoterapii,  kiedy  weszła  do  gabinetu  uśmiechnięta 
pacjentka  i  od  progu  poinformowała  mnie:  "jak  mi  to  świetnie  zrobiło,  wszystkie  lęki  minęły,  panie 
doktorze". 

Wracając  jednak  do  trudności  z  realizacją  sugestii  pohipnotycznych  –  drugą  przyczyną 

powstawania  tych  trudności  jest  nieprawidłowe  ich  wprowadzanie.  Błąd  taki  można  dość  łatwo 
popełnić szczególnie z osobami które szybko i sprawnie reagują na wszelkie inne sugestie podawane 
w stanie hipnotycznym. Podanie w tym samym stylu sugestii dotyczących reakcji pohipnotycznych nie 
da zamierzonego rezultatu, ponieważ sugestie te wymagają specjalnego formułowania i to na ogół ze 
znacznym  naciskiem  na  ich  wykonanie.  Trzeba  bowiem  pamiętać,  że  realizacja  tych  sugestii  ma 
nastąpić  w  stanie  czuwania,  kiedy  człowiek  dobrze  kontroluje  swoje  zachowanie  i  poddaje  je 
krytycznej ocenie. Przejście przez tę kontrolę ze złożoną lub dziwaczną reakcją wymaga wytworzenia 
silnego przymusu wewnętrznego. W przeciwnym razie wielu ludzi z łatwością opanowuje pojawiającą 
się  chęć  wykonania  pewnej  czynności  i  jeśli  nie  padnie  stosowne  pytanie,  w  ogóle  się  do  tego  nie 
przyznaje. W badaniu eksperymentalnym może to wyglądać następująco: 

Sugestia  nakazująca,  aby  po  hipnozie,  w  momencie  położenia  długopisu  na  stole,  osoba 

poprzednio hipnotyzowana wstała i odsunęła firankę z okna – nie zostanie wykonana przy zbyt słabym 
jej  założeniu,  chociaż  można  uchwycić  moment  spojrzenia  na  firankę  i  lekkiego  poruszenia.  Jeśli 
zadane  zostanie  pytanie:  "czy  czuła  pani  teraz  coś  szczególnego?",  można  usłyszeć  odpowiedź: 
"przez  moment  miałam  ochotę  podejść  do  okna  i  odsłonić  firankę,  ale  uznałam,  że  byłoby  to 
niemądre". Jeśli jednak ta  sama treściowo  sugestia  zostanie  wprowadzona  w  sposób  prawidłowy,  to 
oczekiwana  czynność  zastanie  wykonana,  a  nawet  paralogicznie  wyjaśniona:  "tak  się  jakoś  zrobiło 
ciemno, więc odsunęłam firankę". 

Są osoby, które po pierwszym doświadczeniu na sobie siły oddziaływania sugestii pohipnotycznej, 

w  kolejnych  eksperymentach  lub  zabiegach,  reagują  już  bez  zakłóceń,  nawet  przy  słabym 
wprowadzeniu tych sugestii i takie, które za każdym razem muszą otrzymać sugestie silnie założone, 
bo  inaczej  nie  zareagują.  Dopiero  jeśli mamy  pewność,  że  nastawienie  do  hipnozy  było  prawidłowe, 
sugestie  pohipnotyczne  podane  również  prawidłowo,  a  mimo  wszystko  reakcje  pohipnotyczne  są 
słabe  lub  nie  występują,  możemy  przypuszczać,  że  przyczyną  tego  jest  właściwość  osobnicza.  Na 
szczęście  osób  takich  jest  niewiele,  a  i  wówczas  możliwa  jest  odpowiednio  zmodyfikowana 
hipnoterapia. 

Dokonany  tutaj  przegląd  różnic  indywidualnych  w  sposobach  reagowania  na  hipnozę  może  na 

niektórych  czytelnikach,  nie  znających  dotąd  tych  zagadnień,  robić  dość  przygnębiające  wrażenie. 
Istnieje  bowiem  tak  wiele  możliwych  sposobów  reagowania,  a  przedstawiony  opis  z  pewnością  nie 
wyczerpuje  wszystkich  wariantów.  Powraca  zatem  stare  pytanie:  czy  można  pracować  używając  tej 
metody?  Można,  ponieważ  duża  liczba  wariantów  szczegółowych  jest  możliwa  do  opanowania  przy 

background image

dobrej  znajomości  zasad  podstawowych.  Hipnotyzer  przystępujący  do  eksperymentu  lub  zabiegu 
znajduje  się  w  sytuacji  podobnej  do  człowieka,  który  ma  się  przedostać  w  dobrze  sobie  znanym 
mieście  z  jednego  końca  na  drugi.  Drogi  dojścia  do  celu  są  różne,  ulice,  które  okażą  się  zamknięte, 
można  ominąć  i  pójść  inną  drogą,  znane  są  zasady  bezpiecznego  poruszania  się  i  zawsze  istnieje 
możliwość  spokojnego  powrotu  do  punktu  wyjścia.  Nagromadzona  wiedza  i  doświadczenie  pozwolą 
hipnotyzerowi trafnie przewidywać przebieg interakcji hipnotycznej i z góry przygotować się na różne 
ewentualności.  Wiadomo  na  przykład,  że  istnieją  pewne  wskaźniki  behawioralne,  których 
występowanie sygnalizuje większą podatność na hipnozę. Należą do nich między innymi: 

– łatwość zasypiania i skłonność do przedłużonego snu (powyżej ośmiu godzin), 

–  zdolność  zaśnięcia  w  obecności  innych  ludzi  (np.  w  pociągu),  wskazująca  na  brak  lęków 

społecznych i umiejętność wyizolowania się z otoczenia, 

–  epizody  somnambuliczne  we  wcześniejszym  okresie  życia  (wstawanie,  chodzenie  we  śnie), 

wskazujące na zdolność uruchamiania aktywności poza stanem czuwania, 

– swobodny sposób poruszania się i siedzenia w czasie wstępnego wywiadu (bez krzyżowania rąk 

i nóg), wskazujący na otwartość w kontakcie interpersonalnym, 

– skłonność do marzeń na jawie, rozwinięta wyobraźnia, zamiłowanie do czytelnictwa, wskazujące 

na łatwość w przyjmowaniu sugestii wyobrażeniowych. 

– zdolność intensywnego i trwałego koncentrowania uwagi, 

– dłuższe okresy nieruchomości gałek ocznych, a także całego ciągła, wskazujące między innymi

na brak niepokoju psychoruchowego, 

– zdolność silnego odchylania gałek ocznych w górę, 

– 

skłonność 

do 

"uciekania" 

wzrokiem 

lewo, 

wynikająca 

najprawdopodobniej 

neurofizjologicznego związku pomiędzy takim sposobem mimowolnego poruszania gałkami ocznymi a 
reaktywnością emocjonalną, 

– ogólnie dobry stan zdrowia psychicznego, osobowość zwarta i dobrze zorganizowana. 

Większość  wymienionych  ^tutaj  właściwości  osobniczych  jest  łatwa  do  zaobserwowania  nawet  w 

krótkotrwałym  kontakcie.  Występowanie  pojedynczej  cechy  spośród  wymienionych  nie  ma  jeszcze 
większego  znaczenia,  ale  jeśli  pojawia  się  ich  kilka  i  układają  się  one  w  określone  zespoły,  to 
prawdopodobieństwo  uzyskania  zaawansowanego  stanu  hipnotycznego  znacznie  wzrasta. 
Opracowanych jest także  wiele rozmaitych prób podatności na  hipnozę, polegających najczęściej na 
sugerowaniu prostych reakcji mięśniowych, czuciowych, niekiedy węchowych i smakowych. Wszystkie 
te wstępne obserwacje i próby, łącznie z wywiadem i wynikami innych badań wstępnych, pozwalają, 
szczególnie przy posiadaniu pewnego doświadczenia, trafnie przewidywać przebieg hipnozy. 

Diagnostyczny  i  prognostyczny  jest  także  zawsze  pierwszy  zabieg,  którego  celem  jest  na  ogół 

właśnie  ustalenie  indywidualnych  reakcji  na  hipnozę.  O  tym,  że  na  podstawie  wyżej  wymienionych 
wskaźników i osobistego doświadczenia można bardzo trafnie przewidywać typ reakcji hipnotycznych 
(głębokość  możliwego  do  uzyskania  stanu  hipnotycznego,  preferencję  do  hipnozy  sennej  lub 
aktywnej), przekonują także typowe sposoby przygotowywania ćwiczeń lub kursów wyższego stopnia 
w  zakresie  hipnozy  i  hipnoterapii.  Zasadą  jest  bowiem,  że  na  kursach  podstawowych  uczestnicy 
prowadzą odpowiednie ćwiczenia wzajemnie na sobie. 

Demonstrowanie  i  ćwiczenie  zaawansowanych  zjawisk  hipnotycznych  wymaga  dobrania  większej 

liczby  osób  predysponowanych  do>  uzyskiwania  głębokiej  hipnozy.  Problem  ten  koledzy  z 
Czechosłowacji  (mający  wśród  krajów  socjalistycznych  najwięcej  doświadczenia  w  prowadzeniu 
systematycznych  szkoleń  podyplomowych  w  tym  zakresie)  rozwiązują  w  ten  sposób,  że  na  kilka  dni 
przed  rozpoczęciem  kursu  zapraszane  są  przez  organizatorów  ochotniczki  z  przyszpitalnej  szkoły 
pielęgniarskiej.  W  ciągu  dwóch,  trzech  godzin,  za  pomocą  prostych  prób  wybiera  się  kilka  lub 
kilkanaście  odpowiednich  osób.  Nie  stanowi  też  problemu  wskazanie  najbardziej  podatnych  na 
hipnozę osób wśród znanej sobie grupy studentów, pacjentów, znajomych itd. 

PROCESY EMOCJONALNE I MOTYWACYJNE W HIPNOZIE  

Hipnoza  eksperymentalna  umożliwia  prowadzenie  różnorodnych  badań  podstawowych  nad 

procesami  psychicznymi  człowieka,  badań  znacznie  rozszerzających  naszą  wiedzę  na  ten  temat. 
Wynika  to  z  faktu,  że  prawie  cała  współczesna  wiedza  psychologiczna  uzyskana  została  poprzez 
badanie ludzi znajdujących się w stanie czuwania, podczas gdy procesy psychiczne, w całym swoim 
bogactwie odmian i współzależności, przebiegają także w stanie snu fizjologicznego, w stanie hipnozy 

background image

oraz  w  różnych  specyficznych  stanach  psychicznych,  uzyskiwanych  pod  wpływem  środków 
chemicznych, technik medytacyjnych, hiperwentylacji itd. 

Stan czuwania niewątpliwie bardzo dobrze nadaje się do badania człowieka, ale zawiera w sobie 

także  pewne  ograniczenia,  których  przezwyciężenie  na  jawie  jest  bardzo  trudne.  Dotyczy  to  na 
przykład silnego występowania psychologicznych mechanizmów obronnych, trudności w docieraniu do 
treści  nieuświadomionych,  ograniczonej  możliwości  w  sterowaniu  procesami  psychicznymi  i  wiele 
innych.  Spośród  pozostałych,  znanych  nam  stanów  psychicznych,,  mogących  wystąpić  u  człowieka, 
właściwie tylko stan hipnozy umożliwia prowadzenie pełnych badań psychologicznych, ze względu na 
zachowany kontakt psychiczny osoby badanej z eksperymentatorem. 

Najogólniej mówiąc hipnoza może być traktowana jako metoda znacznie rozszerzająca możliwości 

powodzenia  badań  mających  znaczenie  zarówno  ogólnopoznawcze,  jak  i  ważnych  dla  praktyki. 
Przykładem takich właśnie poszukiwań nowych zastosowań hipnozy w praktyce klinicznej są badania 
nad przebiegiem procesów emocjonalnych i motywacyjnych w hipnozie. Przypomnijmy w tym miejscu 
podstawowe cechy charakteryzujące procesy emocjonalne, znane z badań psychologii ogólnej. 

Emocje występują u człowieka w wielu odmianach i z różną siłą. W starszej literaturze rozróżniano 

emocje  od  uczuć,  ze  szczególnym  zwróceniem  uwagi  na  tak  zwane  "uczucia  wyższe",  które  jak 
sądzono,  są  charakterystyczne  jedynie  dla  człowieka  i  nie  występują  w  świecie  zwierząt.  Badania  i 
poglądy współczesnych etologów na ten temat nie pozwalają jednak na wyznaczenie wyraźnej granicy 
odróżniającej pod tym względem ludzi i zwierzęta. Kłopot ten najłatwiej przezwyciężyć w ten sposób, 
że  rezygnuje  się  z  wartościowania  przeżyć  emocjonalnych,  wprowadzając  jednolite  pojęcie  "procesu 
emocjonalnego",  który  może  być,  oczywiście,  mniej  lub  bardziej  złożony.  Tak  rozumiane  emocje 
posiadają pięć cech charakterystycznych: 

1.  Afektywny  charakter  emocji  polega  na  tym,  że  każda  emocja  ma  swój  znak  "  +  "  lub  "–",  jest 

przyjemna lub nieprzyjemna, nie ma emocji "obojętnych" (zerowych). Oczywiście stopień przyjemności 
lub  nieprzyjemności  poszczególnych  przeżyć  emocjonalnych  może  być  różny,  co  niekiedy  na 
odpowiednich  skalach  szacunkowych  zaznacza  się  jako  dwa,  trzy  plusy  lub  minusy.  Mogą  także 
występować złożone procesy emocjonalne, w których zawarte  są zarówno elementy przyjemne, jak i 
nieprzyjemne.  Na  przykład  kobieta  oczekująca  urodzenia  dziecka  może  przeżywać  równocześnie 
emocje  dodatnie  (antycypacja  radości  macierzyństwa)  i  ujemne  (obawa  przed  trudami  porodu). 
Szczegółowa  analiza  takich  przeżyć  wskazuje  jednak  na  to,  że  mamy  w  takich  przypadkach  do
czynienia z kilkoma procesami emocjonalnymi, o różnym znaku, występującymi równocześnie. 

2. Aktywizacyjny charakter emocji polega na neurofizjologiczniym związku emocji i różnych reakcji 

występujących w organizmie. Pojawienie się emocji może więc powodować zmiany ciśnienia krwi, jej 
składu  chemicznego  (wydzielanie  dokrewne),  zmiany  akcji  serca,  rytmu  i  głębokości  oddechu, 
napięcia  mięśniowego,  aktywności  gruczołów  itd.  Mamy  więc  tutaj  do  czynienia  z  bardzo  dużym 
zakresem zależności psychosomatycznych, które niekiedy przekształcają się w zaburzenia, lub nawet 
w  choroby  psychosomatyczne.  Ten  aspekt  emocji  ma  oczywiście  duże  znaczenie  w  medycynie  i  to 
zarówno w diagnozowaniu chorób, ustalaniu ich etiopatogenezy, jak i w terapii. 

3.  Ekspresyjny  charakter  emocji  polega  na  uzewnętrznianiu  przeżyć  emocjonalnych  poprzez 

mimikę,  pantomimikę  i  wokalizację  (reakcje  głosowe).  Ekspresja  emocji  jest  silnie  uwarunkowana 
kulturowo,  subkulturowo,  a  także  właściwościami  indywidualnymi.  Sposób  i  stopień  uzewnętrzniania 
emocji może być jednym ze wskaźników zdrowia psychicznego. 

4. Odruchowy charakter emocji polega na tym, że ogromna większość reakcji emocjonalnych jest 

wyuczona i występuje jako odruch warunkowy, co stwarza możliwość stosowania procedur mających 
na celu przewarunkowanie, odwarunkowanie lub warunkowanie nowych reakcji. 

5.  Majoryzujący  charakter  emocji  polega  na  ich  tendencji  do  podporządkowywania  sobie  innych 

procesów  psychicznych,  na  przykład  spostrzegania,  uwagi,  myślenia  itd.  Szczególnie  silne  emocje 
mogą całkowicie zmajoryzować inne procesy psychiczne, co doprowadza do zawężenia świadomości, 
znanego jako efekt fizjologiczny (inaczej: stan silnego wzruszenia). 

Przedstawione  wyżej  cechy  procesu  emocjonalnego  zostały  ustalone  i  opisane  na  podstawie 

badań  przeprowadzanych  w  stanie  czuwania.  Niektóre  z  tych  cech,  a  szczególnie  odruchowy 
charakter emocji, czynią je względnie niezależnymi od eksperymentatora. Tymczasem bywa i tak, że 
ukształtowane  już  reakcje  emocjonalne  powinny  być  skorygowane,  lub  nawet  dość  poważnie 
zmienione,  ze  względu  na  przykład  na  to,  że  wywołują  niekorzystne  konsekwencję  dla  zdrowia. 
Problem ten jest znany wszystkim psychoterapeutom, którzy różnymi technikami starają się dopomóc 
pacjentom w uporządkowaniu lub przewarunkowaniu reakcji emocjonalnych. 

background image

Wiadomo, że dokonanie korekty na jawie wymaga na  ogół długotrwałego treningu i to niekiedy w 

specjalnie  organizowanej  sytuacji.  Przykładem  może  być  chociażby  postępowania  przy  różnego 
rodzaju fobiach. Rutynowo jest wówczas stosowana desensytyzacja, a więc specjalnie zorganizowane 
postępowanie, polegające na stopniowym oswajaniu pacjenta z przedmiotem lub sytuacją wywołującą 
lęk. Nie zawsze jest to łatwe w  warunkach gabinetowych, jeśli jest to na przykład lęk przestrzeni, lęk 
przed  windą lub lęk przed jazdą  środkami miejskiej komunikacji. Czy zastosowanie hipnozy w takich 
przypadkach  pozwala  ominąć  te  trudności?  Chcąc  odpowiedzieć  na  to  i  wiele  innych  pytań,  celowe 
jest zapoznanie się z przebiegiem procesów emocjonalnych w hipnozie. 

Możliwość  sterowania  procesami  emocjonalnymi  osoby  zahipnotyzowanej  jest  różna,  w_ 

zależności  od  stopnia  głębokości  hipnozy.  Nie  ulega  wątpliwości,  że  z  chwilą  uzyskania  hipnozy 
głębokiej wyzwalanie reakcji emocjonalnych o różnej sile i treści staje się dość łatwe, ze  względu na 
możliwość  posłużenia  się  odpowiednimi  halucynacjami. W  płytszych  stanach  hipnotycznych możliwe 
jest jednak również sterowanie reakcjami emocjonalnymi, chociaż zakres istniejących w tym względzie 
możliwości nie jest zbyt duży. 

Oddziaływanie  sugestią  oraz  ewentualne  skłonienie  osoby  hipnotyzowanej  do  rozwijania 

określonych  treściowo  wyobrażeń  może  przyczynić  się  do  nasilania  lub  zmniejszania  siły 
poszczególnych  emocji,  wygaszania  niemiłych  odczuć  emocjonalnych  (np.  lęku)  i  stopniowego 
zwiększania odczuć przyjemnych. Nie jest natomiast możliwe bezpośrednie zmienianie znaku emocji i 
to  nawet  w  hipnozie  głębokiej.  Jeśli  na  przykład  osoba  zahipnotyzowana  cierpi  na  jakąś  odmianę 
zoofobii, to wywołanie halucynacji takiego zwierzęcia, nawet przy silnych sugestiach, że jest ono miłe i 
niegroźne,  nie  zapobiega  powstaniu  lęku.  W  hipnozie  głębokiej  istnieje  jednak  możliwość  obejścia 
tego  problemu,  na  przykład  poprzez  przeprowadzenie  regresji  wieku  aż  do  okresu  poprzedzającego 
uformowanie  się  fobii.  Nie  ma  natomiast  takiej  możliwości  postępowania  w  płytszych  stanach 
hipnotycznych. 

Bardzo  interesujące  są  możliwości  sterowania  emocjami  po  to,  aby  wywołać  określone  reakcje 

wegetatywne.  Ten  aspekt  jest  bodajże  najbardziej  istotny  dla  medycyny,  która  ciągle  poszukuje 
nowych  możliwości  ingerencji  terapeutycznej,  skutecznej,  a  nie  zawierającej  skutków  ubocznych. 
Znając  związek  pomiędzy  poszczególnymi  emocjami  a  typowymi  dla  nich  reakcjami  fizjologicznymi, 
można spowodować doraźne obniżenie ciśnienia krwi, wywołanie zmiany akcji serca, rytmu oddechu 
itd.  Łatwiej jest  poprzez  sugestie  hipnotyczne  doprowadzić  do  uporządkowania  rozchwianych  reakcji 
fizjologicznych niż wywołać reakcje nietypowe, ale i to jest możliwe, szczególnie w głębokiej hipnozie. 
Można  wtedy  bowiem  podwyższyć  lub  obniżyć  temperaturę  ciała,  przyspieszyć  lub  zwolnić  procesy 
przemiany  materii  i  dokonać  wielu  innych  zmian  uzasadnionych  celem  eksperymentu  lub 
postępowania terapeutycznego. 

Generalna  zasada  postępowania  sprowadza  się  nie  do  sugerowania  poszczególnych  zmian 

fizjologicznych,  ani  też  do  sugerowania  emocji,  lecz  do  sugerowania  określonych  sytuacji,  których 
wyobrażenie  (W  płytszych  stanach  hipnotycznych) lub  halucynacja  (w  głębokiej  hipnozie)  spowoduje 
pojawienie  się  emocji,  a  te  wywołają  reakcję  fizjologiczną.  W  celu  uniknięcia  nieporozumień  trzeba 
jednak zaznaczyć, że postępowanie takie charakteryzuje się dość dużym momentem bezwładności i 
ukazuje  znaczne  różnice  indywidualne.  Podobnie  jest  przecież  w  naturalnych  życiowych  sytuacjach. 
Wystarczy  pójść  do  kina,  aby  przekonać  się,  że  reakcje  wesołości,  smutku,  podniecenia  lub  lęku 
pojawiają się w bardzo zróżnicowany, a niekiedy wręcz przeciwstawny sposób u różnych widzów. 

Człowiek  zahipnotyzowany  nie  zmienia  gwałtownie  swojego  kodu  reakcji  emocjonalnych,  chociaż 

mogą być one silniej i bardziej spontanicznie wyrażane. Przekonałem się o tym już przed wielu laty w 
prostym  eksperymencie,  w  którym  grupa  znajdujących  się  w  głębokiej  hipnozie  studentów 
halucynowała  sceny  ze  starych  filmów,  pokazujące  rzucanie  się  tortami.  Niektórzy  członkowie  tej 
grupy reagowali dość umiarkowaną wesołością, ale inni po prostu "kulali się ze śmiechu" i trzeba było 
w pewnym momencie podać dodatkową  sugestię, że "to już zaczyna robić się nudne", aby zapobiec 
zbytniemu  zmęczeniu  długotrwałym  śmiechem.  Nie  prowadziłem  wówczas  pomiarów  fizjologicznych, 
ale łatwo było zaobserwować zaczerwienienie skóry, łzy, zmiany napięcia mięśniowego i inne reakcje. 

Eksperyment  ten  i  wiele  innych  ukazywały  także,  co  się  dzieje  w  hipnozie  z  ekspresją  emocji. 

Podstawowa obserwacja jest taka, że jest to na ogół ekspresja dużo bardziej wyrazista, co wiąże się 
jednak  z  zasadami  prowadzenia  takich  eksperymentów.  Chodzi  bowiem  o  to,  że  osobom 
uczestniczącym w eksperymencie zapewnia się rutynowo duży komfort psychiczny. Są to więc .osoby 
wyzwolone z lęków  społecznych, czujące się spokojnie, bezpiecznie i swobodnie. W tych warunkach 
zrozumiała  jest  większa  od  przeciętnej  ekspresyjność,  która  jednak  może  być  odpowiednimi 
sugestiami wzmagana lub osłabiana. Zawsze jednak u poszczególnych osób dostrzegalny jest pewien 
przedział, górna i dolna granica możliwości reagowania. Po dojściu do takiej granicy wszelkie dalsze 

background image

sugestie są już bezskuteczne. 

Odruchowy  charakter  emocji  stwarza  uzasadnione  nadzieje,  że  w  hipnozie  możliwe  jest 

uproszczone  postępowanie  zmierzające  do  warunkowania  nowych  reakcji,  przewarunkowywania  i 
odwarunkowywania.  Rzeczywiście  jest  to  możliwe  poprzez  wykorzystanie  omawianej  już  uprzednio 
właściwości,  polegającej  na  szybkim  i  dobrze  zorganizowanym  uczeniu  się.  Istotą  tego  uczenia  się 
jest,  jak  wiadomo,  maksymalne  wykorzystanie  potencjalnych  właściwości  człowieka,  poprzez  trwałą 
koncentrację  uwagi  na  zadaniu,  dobranie  odpowiedniej  motywacji  i  wyeliminowanie  czynników 
zakłócających proces uczenia. Trening emocji w hipnozie może być wykonywany nawet na jej płytkim 
poziomie  i  jest  wówczas  podobny  do  treningu  autogennego  lub  innych  podobnych metod  – człowiek 
uczy  się  miedzy  innymi  osiągania  równowagi  emocjonalnej,  redukowania  wzmożonego  napięcia 
emocjonalnego itd. 

W  hipnozie  głębokiej  powstają  znów  te  dodatkowe  możliwości,  jakie  daje  możliwość  stosowania 

hałucynacyjnej stymulacji. Koncentracja uwagi jest wówczas jeszcze  większa, a jej dystraktory mogą 
być  całkowicie  wyeliminowane.  Wielu  ludzi,  także  wśród  lekarzy,  nie  zdaje  sobie  sprawy  z  tego,  jak 
bardzo  jesteśmy  "plastyczni"  w  każdych  reakcjach.  A przecież  wykazały  to  już  dawno  eksperymenty 
Pawłowa  i  wielu  innych  badaczy,  którzy  wytwarzali  na  przykład  nerwice  eksperymentalne,  a  więc 
reakcje  emocjonalne  i  fizjologiczne  na  określony  bodziec.  Oczywiście  wytworzenie  takich  nerwic  u 
człowieka byłoby postępowaniem zdecydowanie nieetycznym, wyręcza nas w tym normalne życie, ale 
możliwe jest wytworzenie odruchu emocjonalnego na każdy właściwie bodziec. 

Jeśli  można  wytworzyć  odruch  radości  na  widok  fotela,  to  nie  ma  technicznych  przeszkód  w 

wytworzeniu  odruchu  wstrętu  na  widok  kieliszka,  a  przewarunkowywanie  reakcji  złości  na  reakcję 
życzliwości jest równie możliwe jak wygaszanie reakcji lękowych. Niewiele natomiast można zrobić w 
zakresie majoryzującego wpływu emocji na inne procesy psychiczne. Zależność ta jest bardzo silna i 
biologicznie  uzasadniona.  Możliwość  oddziaływania  w  hipnozie  sprowadza  się  w  tym  przypadku  do 
ewentualnych ćwiczeń służących rozwinięciu kontroli emocji, co jest niekiedy wskazane u osób nazbyt 
impulsywnych.  Zwiększona  zdolność  kontrolowania  swoich  emocji  oznacza,  że  człowiek  potrafi 
zapobiec ich nadmiernemu spiętrzeniu, które mogłoby go pozbawić kontroli nad swoim zachowaniem. 
Postępowanie takie wymaga jednak daleko idącej ostrożności, ponieważ niekorzystne i niezdrowe jest 
także  tłumienie  emocji,  czego  licznych  przykładów  dostarczają  osoby  cierpiące  na  przykład  na 
psychosomatyczne choroby przewodu pokarmowego. 

Znany  jest  bliski  związek  procesów  emocjonalnych  z  procesami  motywacyjnymi.  Istnieją  liczne  i 

wielokierunkowe  badania  określające  rolę  emocji  i  motywacji  w  zachowaniu  człowieka,  ustalano 
psychologiczne  prawa  rządzące  tymi  procesami.  Wiadomo  na  przykład,  że  efektywność  ludzkiego 
działania  zależy  od  siły  motywacji,  przy  czym  jest  to  zależność  krzywoliniowa  (prawo  Yerkesa-
Dodsona).  Inaczej  mówiąc,  najlepsze  rezultaty  w  swoim  działaniu  człowiek  osiąga  przy  optymalnym 
poziomie motywacji; motywacja zbyt niska, ale także zbyt wysoka, obniża sprawność działania. 

Każde  zachowanie  człowieka  jest  umotywowane,  najczęściej  wieloma  motywami  występującymi 

równocześnie  (polimotywacyjność  zachowania),  chociaż  nie  zawsze  są  to  motywy  uświadomione. W 
niektórych przypadkach słaba motywacja utrudnia osiąganie wartościowych celów, w innych pojawiają 
się  konflikty  motywacyjne  polegające  na  występowaniu  dwóch  lub  więcej  przeciwstawnych  sobie 
motywów, w jeszcze innych tworzy się piętrowa struktura motywacji – motyw rzeczywisty maskowany 
jest poprzez tak zwany motyw ochronny. 

Nadmiernie  silna  motywacja  jest  jednym  z  czynników  wyzwalających  stan  wzmożonego  napięcia 

emocjonalnego (stresu), powoduje dezorganizację działania, co jest wyraźnie widoczne na przykład w 
zachowaniach  niektórych  neurotyków.  Nie  ulega  wątpliwości,  że  doskonalenie  metod  oddziaływania 
psychologicznego w sferze motywacji ma bardzo duże znaczenie poznawcze, ale jest również istotne 
dla doskonalenia oddziaływań wychowawczych, psychoterapeutycznych i ogólnospołecznych. 

Badania  nad  przebiegiem  procesów  motywacyjnych  w  hipnozie mają już  dość  długą  tradycję i  są 

również współcześnie prowadzone z dość dużą intensywnością. Okazuje się bowiem, że można tymi 
procesami  sterować  i  to  w  dość  szerokim  zakresie,  ograniczonym,  jedynie  zinterioryzowanymi 
normami  moralnymi  osoby  zahipnotyzowanej.  Nie  jest  to  zaskakujące,  jeśli  uświadomimy  sobie,  że 
spełnianie  poleceń  w  hipnozie  odbywa  się  przecież  na  tej  zasadzie,  iż  sugestie  hipnotyzującego 
wzbudzają określony motyw u osoby zahipnotyzowanej. W takim jednak przypadku nie są to motywy 
wynikające z jakichś głębokich wewnętrznych uwarunkowań, ale raczej z potrzeby podporządkowania 
się autorytetowi. 

Bardziej  złożone  procedury  wytwarzania  motywacji  w  hipnozie  polegają  na  działaniu  pośrednim, 

polegającym  na  wzbudzaniu  potrzeb,  które  staną  się  następnie  naturalną  podstawą  motywów 

background image

działania.  Liczne  eksperymenty  wskazują  na  to,  że  takie  postępowanie  jest  najbardziej  skuteczne. 
Można  bowiem  poprzez  odpowiednio  dobrane  sugestie  wzbudzać  potrzeby  biologiczne,  psychiczne, 
społeczne.  Często  jest  to  po  prostu  aktywizowanie  potrzeb  już  istniejących,  ale  aktualnie  słabych, 
niekiedy odblokowywanie potrzeb ukrytych, stłumionych, w jeszcze innych przypadkach  wytwarzanie 
potrzeb  zupełnie  nowych.  Równie  ważne  jest  postępowanie  odwrotne,  polegające  na  osłabianiu 
potrzeb, których występowanie uznawane jest za szkodliwe zdrowotnie lub społecznie. 

Bardzo  trudno  jest  na  obecnym  etapie  wiedzy  odpowiedzieć,  czy  wzbudzanie  lub  osłabianie 

potrzeb człowieka zahipnotyzowanego jest działaniem naśladującym naturalny przebieg tych zjawisk, 
czy  też  odbywa  się  w  zupełnie  inny  sposób?  Rozważmy  tę  wątpliwość  na  przykładzie  potrzeby 
pokarmowej.  Znane  są  już  dość  dobrze  fizjologiczne  mechanizmy  wywołujące  uczucie  głodu  w 
naturalnych  warunkach.  Nie  ma  także  żadnych  trudności  technicznych  w  wywołaniu  uczucia  głodu 
poprzez  podanie  odpowiedniej  sugestii  hipnotycznej,  nawet  jeśli  dotyczy  to  człowieka,  który  nieco 
wcześniej najadł się do syta. 

Czy  głód  naturalny  i  głód  uzyskany  poprzez  sugestię  hipnotyczną  są  jednak  tym  samym?  Łatwo 

odpowiedzieć, że chociaż objawowo  są to zjawiska podobne, to ich mechanizm jest zapewne różny. 
Sprawa  komplikuje  się  jednak,  jeśli  użyjemy  przykładu  odwrotnego.  Czy  nieodczuwanie  głodu  przez 
osobę  pochłoniętą  intensywnym  zajęciem  jest  tym  samym  co  nieodczuwanie  głodu  przez  osobę 
poddaną odpowiedniej sugestii hipnotycznej? W tym przypadku odpowiedź wzbudza już dużo większe 
wahania, a przecież rozważamy tak dobrze rozpoznaną potrzebę, jak potrzeba pokarmowa. Trudności 
przy zrozumieniu mechanizmu wzbudzenia i wygasania potrzeb psychicznych i społecznych są dużo 
większe,  bo  ich  przebieg  w  naturze  jest  przecież  od  strony  neurofizjologicznej  prawie  całkowicie  nie 
rozpoznany. 

Szczególny  wariant  sterowania  procesami  motywacyjnymi  w  hipnozie  zawarty  jest  w  zjawisku 

sugestii pohipnotycznej. Sugestie te zmierzają przecież do wywołania – w określonym miejscu i czasie 
–  działania,  które  wynika  z  bliżej  nie  określonego  "przymusu  wewnętrznego",  czyli  sztucznie 
wzbudzonego motywu. Dochodzimy w tym miejscu do częściowej przynajmniej odpowiedzi na pytanie, 
dlaczego  w  niektórych  przypadkach  sugestie  pohipnotyczne  są  nietrwałe,  co  zraża  niektórych  do 
praktycznego stosowania hipnozy. 

W  warunkach  eksperymentalnych  sprawdza  się  występowanie  sugestii  pohipnotycznych  na  ogół 

bezpośrednio po dehipnotyzacji lub w krótkim czasie potem. Realizacja takiej sugestii następuje więc 
w  obecności  eksperymentatora,  najczęściej  w  tym  samym  pomieszczeniu  i  jest  właściwie  naturalną 
częścią  eksperymentu,  trwającego  nadal,  mimo  zakończenia  hipnozy.  W  tych  okolicznościach 
zrealizowanie nawet dziwacznych czynności wskutek występowania silnego, wzbudzonego w hipnozie 
motywu  nie  napotyka  większych  trudności.  Czym  innym  jest  jednak  realizowanie  sugestii 
pohipnotycznej po tygodniu, miesiącu lub latach. 

Upływ  czasu  powoduje  nałożenie  się  wielu  nowych  zjawisk  psychicznych,  a  moment  realizacji 

sugestii  wypada  w  zupełnie  innej  i często  nie  przewidywanej  z  góry  sytuacji  psychologicznej. Wtedy 
motyw  wzbudzony  wcześniej  w  hipnozie  i  nie  związany  z  innymi  procesami  psychicznymi  może  się 
okazać  niewystarczający,  zbyt  słaby,  aby  uruchomić  działanie.  Osoby  poddane  odpowiednim 
badaniom informują, że miały przez chwilę chęć wykonania określonego działania, ale łatwo im było z 
tego zrezygnować. Jeśli jednak eksperymentalne wzbudzanie motywacji przebiega w ten sposób,, że 
motyw  zostaje  "osadzony"  na  równocześnie  wzbudzonej  potrzebie,  a  ta  potrzeba  zostaje 
umiejscowiona  na  .określonym  miejscu  wśród  innych  potrzeb,  to  szansa  zrealizowania  tak 
skonstruowanej  sugestii  pohipnotycznej  znacznie  wzrasta,  nawet  jeśli  moment  jej  realizacji  jest 
odległy. 

Dotychczasowe  wyniki  badań  nad  procesami  motywacyjnymi  w  hipnozie  wyraźnie  wskazują  na 

prawidłowość  polegającą  na  tym,  że  trwałość  i  siła  wzbudzonej  w  hipnozie  motywacji  zależy  od 
stopnia  jej  wkomponowania  w  istniejące  już  struktury  psychiczne.  Studenci  uczestniczący  w 
prowadzonych  przeze  mnie  eksperymentach  prosili  nieraz,  abym  "po  znajomości"  wzmógł  u  nich 
motywację do uczenia się w okresie poprzedzającym sesję egzaminacyjną. Spełnienie tej prośby było 
łatwe  i  dawało  bardzo  dobre  rezultaty,  ale  jak  sądzę  głównie  dlatego,  że  wzbudzenie  lub  raczej 
nasilenie  motywacji  do  nauki  było  w  tych  przypadkach  postępowaniem  w  obrębie  istniejącej  już 
naturalnej  struktury  potrzeb  i  motywów.  Była  to  więc  raczej  drobna  korekta  motywacji,  a  nie 
skomplikowane  budowanie  nowego  systemu  motywacynjego.  Na  podobnej  zasadzie  kolega 
prowadzący  szkółkę  narciarską  dla  studentów  AWF  udowodnił,  że  osoby,  którym  hipnotycznie 
wzmożono motywację do nauki jazdy na nartach, uzyskiwały najszybsze postępy i najlepsze rezultaty 
końcowe. 

background image

Nie sądzę jednak, aby z przyczyn omówionych wyżej równie łatwo można było wytworzyć trwałą i 

silną  motywację  na  przykład  do  nauki  języka  chińskiego  albo  ćwiczeń  na  trapezie  u  osób  nie 
wykazujących żadnego wstępnego zainteresowania tymi dziedzinami. Jeszcze trudniej jest natomiast 
budować  motywację  przeciwstawną  do  aktualnie  istniejącej,  nawet  u  osób  pragnących  tego,  a 
przynajmniej deklarujących takie pragnienia (narkomania, alkoholizm itp.). Nieumiejętne postępowanie 
grozi wówczas powstaniem silnych konfliktów motywacyjnych, z wszystkimi ich konsekwencjami aż do 
ewentualnej  neurotyzacji  i  depresji  włącznie.  Powstaje  bowiem  w  tym  momencie  sytuacja  bardzo 
podobna  do  tej,  jaką  wytwarzał  Pawłów  w  ramach  badań  nad  nerwicami  eksperymentalnymi.  Tam 
przedmiotem  badań  był  pies,  który musiał  różnicować między  kołem  a  coraz  bardziej  upodobniającą 
się  do  koła  elipsą,  tutaj  w  żadnym  wypadku  obiektem  podobnego  postępowania  nie  może  być 
człowiek.  Wytwarzanie  motywacji  przeciwstawnej  do  dotychczasowej  jest  procesem  żmudnym  i 
wieloetapowym. Jeśli jest w ogóle uzasadnione takie postępowanie, to zawiera ono zawsze  wstępne 
wygaszanie motywacji dotychczasowej i dopiero, w dalszej kolejności, budowanie nowej. 

FUNKCJONOWANIE SPOŁECZNE W HIPNOZIE  

Istotnym  elementem  rozwoju  psychicznego  człowieka  jest  nabywanie  umiejętności  nawiązywania 

interakcji społecznych, ich podtrzymywania i rozwijania. Trening w tym zakresie przechodzą wszyscy 
ludzie od najwcześniejszego dzieciństwa, chociaż w każdym indywidualnym przypadku są to kontakty 
przebiegające według  specyficznego, niepowtarzalnego wzoru. Każdy bowiem miał inne dzieciństwo, 
innych rodziców, opiekunów, kolegów, nauczycieli itd. Analizując funkcjonowanie społeczne człowieka 
dorosłego  mamy  skłonność  do  posługiwania  się  schematami  ułatwiającymi  interpretację  ludzkich 
zachowań,  co  grozi  niekiedy  nadmiernym  uproszczeniem  rozumienia  zjawisk  społecznych  i  ich 
uwarunkowań.  Z  drugiej  jednak  strony  konieczne  jest  kategoryzowanie  mechanizmów  rozwoju 
społecznego, bo inaczej niemożliwe stałoby się porozumiewanie w tej sprawie, przekazywanie wiedzy 
i doświadczeń następnym pokoleniom. 

Opis  zjawisk  społecznych  towarzyszących  hipnozie  uwypukla  ten  osobliwy  dylemat  –  każda 

interakcja hipnotyczna jest bowiem jedyna i niepowtarzalna, a równocześnie można w  nich wyróżnić 
pewne  prawidłowości,  kategorie,  mechanizmy.  Spotkanie  dwóch  osób,  hipnotyzującego  i 
hipnotyzowanego, następuje zawsze w sytuacji, kiedy obie te osoby dysponują już wieloma osobistymi
doświadczeniami  społecznymi,  które  je  ukształtowały,  nadały  określony  styl  funkcjonowania  w 
kontakcie z drugim człowiekiem, często zrutynizowały sposoby zachowania. Może to w bardzo różny 
sposób wpływać na nawiązywanie ze sobą kontaktu psychicznego. 

Wcześniejsze 

doświadczenia 

powodują 

skłonność 

do 

powtarzania, 

nieświadomego 

odwzorowywania  zachowań,  które  miały  miejsce  wobec  innych  podobnych  osób.  To  podobieństwo 
może dotyczyć cech fizycznych osoby lub sytuacji, ale może także być bardziej ukryte i wiązać się z 
nie  uświadomionymi  nastawieniami,  oczekiwaniami  lub  lękami.  W  koncepcji  psychoanalitycznej 
problemy  te  ujmuje  się  jako  tak  zwane  "przeniesienie"  stosunku  do  ojca,  matki  lub  innych  osób. 
Zjawisko  takie  rzeczywiście  występuje  i  należy  pamiętać,  że  może  ono  dotyczyć  zarówno 
hipnotyzowanego, jak i hipnotyzującego. 

Dobrze wyszkolony hipnotyzer powinien umieć dostrzec występowanie przeniesienia w interakcji z 

osobą  hipnotyzowaną,  poddać  to  zjawisko  kontroli  lub  odpowiednio  wykorzystać,  ale  przecież  sam 
także  nie jest  wolny  od  gry  własnej  nieświadomości  i wynikających  stąd  konsekwencji  dla  przebiegu 
interakcji.  W  dodatku  w  miarę  postępujących  kontaktów  następują  dalsze  zmiany,  bo  interakcja 
społeczna  jest  procesem  dynamicznym,  a  szczególne  cechy  interakcji  hipnotycznej  dodatkowo  tę 
dynamikę  zwiększają.  Jak  to  wszystko  wpływa  na  sam  przebieg  hipnozy,  wiemy  tylko  w  ogólnych 
zarysach. 

Przeniesienie  stosunku  do...  na  hipnotyzującego  może  pomagać  lub  przeszkadzać  prowadzeniu 

indukcji  hipnotycznej,  realizowaniu  późniejszych  sugestii,  z  sugestiami  pohipnotycznymi  włącznie. 
Przypadki, w których wyraźnie jest widoczny rodzaj dokonującego się przeniesienia w zachowaniach 
hipnotyzowanego,  ale  także  hipnotyzującego,  są  łatwe  do  szczegółowej  interpretacji  –  nie  należą  do 
zbyt  częstych.  Nierzadko  bowiem  tworzący  się  układ  psychospołecznych  uwarunkowań  tej  interakcji 
jest bardzo złożony i sam w sobie mógłby się stać przedmiotem oddzielnych studiów. 

Większość  osób  mających  zawodowy  kontakt  z  hipnozą  zgadza  się  jednak  z  tym,  że  w  tych 

właśnie  psychospołecznych  aspektach  hipnozy  znajduje  się  klucz  do  poznania  wielu  tajemnic  tego 
stanu.  Wiadomo  na  przykład,  że  każdy  hipnotyzer  ma  pewną  liczbę  niepowodzeń  w  prowadzeniu 
indukcji hipnotycznej, nawet wobec osób wykazujących dużą podatność na hipnozę. Te same osoby w 
kontakcie z innym hipnotyzerem uzyskują z łatwością głęboki stan hipnotyczny. Dla niektórych, mniej 
doświadczonych  kolegów  bywa  to  przedmiotem  frustracji  i  źródłem  wahań  co  do  własnych 

background image

umiejętności;  najczęściej  zupełnie  niepotrzebnie,  ponieważ  mamy  tutaj  do  czynienia  z  naturalną  grą 
społeczną, w jakiej każdy z nas uczestniczy. 

Faktem  jest,  że  istnieją  hipnotyzerzy  szczególnie  łatwo  wywołujący  swoim  zachowaniem  u  wielu 

osób lęk, złość lub inne emocje. Na ogół, chociaż bynajmniej nie zawsze, przeszkadza im to w pracy, 
ile  przecież  podobne  właściwości  mają  także  niektórzy  psychiatrzy,  psycholodzy,  psychoterapeuci, 
wychowawcy i inne osoby zajmujące się zawodowo procesami psychicznymi swoich podopiecznych. 
Niekiedy  może  to  być  oznaką  wybrania  niewłaściwego  dla  siebie  zawodu  lub  nie  dość  dobrego 
przygotowania  zawodowego,  które  w  tym  przypadku  wymaga  także  dość  często  wprowadzenia  w 
niezbędnym zakresie korekty własnej osobowości i sposobu funkcjonowania. 

Typowe  są  także  trudności,  jakie  napotykają  młodzi,  nawet  zupełnie  dobrze  wyszkoleni 

hipnotyzerzy, którzy nie są jeszcze szerzej znani, i przychodzące do nich osoby po prostu nie wierzą, 
że  mogą  zostać  zahipnotyzowane.  Jest  to  również  jeden  z  przykładów  pokazujących,  jak  ważne  są 
elementy  społeczne  interakcji  między  hipnotyzowanym  a  hipnotyzującym.  Natomiast  hipnotyzer 
znany,  uchodzący  za  autorytet  w  tej  dziedzinie,  cieszący  się  zaufaniem  –  nie  musi  się  już  zbyt 
napracować  przy  stosowaniu  indukcji  hipnotycznej,  ponieważ  nastawienie  wchodzących  do  jego 
gabinetu osób jest tego rodzaju, że ogromnie ułatwia prowadzenie hipnozy. 

Rozważając  te  rozmaite  wpływy  czynników  społecznych  na  przebieg  hipnozy  warto  na  moment 

zatrzymać  się  przy  zjawisku,  które  chociaż  występuje  rzadko,  to  ciągle jeszcze  budzi  wiele  dyskusji, 
szczególnie  wśród  osób  słabo  obeznanych  z  hipnozą.  Chodzi  o  trudności  z  dehipnotyzacją, 
pozostawanie  w  stanie  hipnotycznym,  mimo  zastosowania  procedur  mających  prowadzić  do 
zakończenia  tego  stanu.  Przypadki  takie  zdarzają  się  od  czasu  do  czasu  i  wywołują  wówczas 
dyskusję,  w  której  przeciwnicy  hipnozy  używają  ich  jako  argumentu  przeciwko  tej  metodzie. 
Tymczasem mamy  tutaj  do  czynienia  z  sytuacją,  która  podobnie  jak  i  inne  zjawiska  hipnotyczne  nie 
odbiega od tego, co dzieje się między ludźmi także poza hipnozą. 

Wyobraźmy  sobie,  że  zaprosiliśmy  do  naszego  gabinetu  kogoś  na  rozmowę.  Osobie  tej  zależało 

na  tej  rozmowie  i  przyszła  na  nią  z  dużą  chęcią.  W  pewnym  momencie  uważamy,  że  temat  został 
wyczerpany i rozmowa powinna się już zakończyć. Możemy teraz postąpić w różny sposób. Najlepiej 
było  z  góry  zapowiedzieć,  że  spotkanie  potrwa  określony  czas  –  można  o  tym  w  stosownym 
momencie przypomnieć naszemu rozmówcy. Dyskretne spoglądanie na zegarek i delikatne aluzje, że 
czas  zakończyć  rozmowę  poskutkują  tylko  w  niektórych  przypadkach.  W  innych  potrzebne  będzie 
postępowanie bardziej zdecydowane, lub też przełożenie dalszej części rozmowy na inny termin. 

Zdarzają się jednak rozmówcy wyjątkowo uparci, którzy mimo wszelkich zachęt z naszej strony nie 

chcą  zakończyć  rozmowy  i  uporczywie  tkwią  w  gabinecie.  Co można  wówczas  zrobić?  Zdecydować 
się na postępowanie bardziej brutalne, czy też okazać cierpliwość i poczekać, aż nasz rozmówca sam 
uzna, że pora się już rozstać? Wyobraźmy sobie jeszcze jeden wariant tej sytuacji – nasz rozmówca 
świadomie przedłuża swój pobyt w naszym gabinecie, ponieważ zależy mu na tym, aby doczekać się 
jeszcze  kogoś  innego,  komu  chciałby  pokazać,  że  on,  tutaj,  prowadzi  taką  rozmowę.  A  teraz 
proponuję zastanowić się nad dwoma przypadkami trudności z dehipnotyzacją, jakie przed wielu laty 
przytrafiły mi się osobiście. 

W pierwszym przypadku dotyczyło to młodej pacjentki leczącej i utrudniała jej kontakty społeczne. 

Ustaliłem  z  nią,  że  przeprowałem  [błąd  w  źródle].  Dziewczyna  ta  przychodziła  na  serię  zabiegów 
hipnoterapeutycznych w związku z wadą wymowy, która ją ogromnie peszyła i utrudniała jej kontakty 
społeczne. Ustaliłem z nią, że przeprowadzę dziesięć zabiegów hipnoterapeutycznych," odpowiednio 
rozłożonych  w  czasie  .tak,  że  ostatni  zabieg  przypadał  na  dzień  przed  wypisaniem  z  sanatorium. W 
czasie  kolejnych  zabiegów  przeprowadzałem  z  nią  dodatkowo  około  dwudziestominutową  rozmowę, 
aby  miała  okazję  przekonać  się  o  wzrastającej  sprawności  swojej  wymowy.  Zabiegi  przebiegały 
planowo  i  bez  żadnych  trudności,  efekty  terapeutyczne  były  coraz  bardziej  widoczne,  a  pacjentka 
cieszyła się z tego, że po raz pierwszy od wielu lat może tak swobodnie rozmawiać. Ostatni, dziesiąty 
zabieg  wykonywałem  już  w  sposób  rutynowy,  także  w  zakresie  procedury  dehipnotyzacyjnej  –  ku 
mojemu  zaskoczeniu  pacjentka  pozostała  w  stanie  hipnozy.  Powtórzyłem  ponownie  procedurę 
dehipnotyzacyjną w sposób bardziej intensywny – bez rezultatu. 

Przyznaję,  że  przez  chwilę  poczułem  silny  niepokój.  Uświadomiłem  sobie,  że  w  promieniu 

przynajmniej dwustu kilometrów nie ma nikogo, kto zajmowałby się w sposób kwalifikowany hipnozą i 
jestem  zdany  na  siebie.  Byłem  pewny,  że  pozostawienie  pacjentki  w  spokoju  spowodowałoby 
samoczynne  przejście  stanu  hipnotycznego  w  sen  fizjologiczny,  a  następnie  prawidłowe  obudzenie 
się,  ale  nie  chciałem  tak  długo  czekać.  Pozostało  więc  dokonanie  ponownej  stosownej  analizy  tego 
przypadku w celu znalezienia przyczyny oporu przed dehipnotyzacją. 

background image

Po  zastanowieniu  uznałem,  że  pacjentka  daje  tym  sposobem  wyraz  swojej  niechęci  rozstawania 

się  z  miejscem  i  osobami,  wśród  których  czuła  się  spokojna  i  bezpieczna,  w  przeciwieństwie  do 
swojego  naturalnego  środowiska  społecznego,  które  budziło  w  niej  lęk.  Podałem  więc  dodatkowe 
sugestie osłabiające ten lęk, wzmacniające jej poczucie pewności siebie oraz sugestię informującą, że 
po opuszczeniu sanatorium może w każdej chwili ponownie  skontaktować  się listownie, telefonicznie 
lub  osobiście  w  celu  uzyskania  dodatkowej  porady.  Ponowne  przeprowadzenie  dehipnotyzacji 
przebiegało  bez  żadnych  już  zakłóceń,  a  cały  zabieg  objęty  był  pełną  amnezją.  Pobyt  pacjentki  w 
sanatorium  zakończył  się  terminowo,  a  później  przysłała  jeszcze  dwie  widokówki  informujące  o 
dobrym przystosowaniu się w naturalnym środowisku. 

Przypadek ten nasuwa kilka wniosków. Po pierwsze, że hipnotyzer nigdy nie może pozwolić sobie 

na  tak  zwane  "wyjście  z  roli"  przed  zakończeniem  eksperymentu  lub  zabiegu,  niezależnie  od  jego 
przebiegu.  Po  drugie,  hipnoza  jest  złożoną  grą  psychologiczną i  społeczną  i trzeba  wnikliwie  śledzić 
przebieg  tej  gry,  aby  móc  cały  czas  kontrolować  sytuację.  Po  trzecie  wreszcie,  trudności  z 
dehipnotyzacją  zawsze  mają  swoją  określoną  przyczynę,  którą  trzeba  prawidłowo  rozpoznać,  aby 
podjąć we właściwym czasie stosowne działania dodatkowe. 

Drugi  przypadek  trudności  z  dehipnotyzacją  zdarzył  mi  się  w  niewiele  miesięcy  później,  ale  w 

okolicznościach zdecydowanie odmiennych. Byłem wówczas na kursie psychoterapii, z którego jeden 
dzień  poświęcony  był  hipnozie  i  hipnoterapii.  Zajęcia  prowadził  bardziej  doświadczony  kolega,  a 
ćwiczenia  kursanci  wykonywali  wzajemnie  na  sobie.  Byłem  już  wówczas  wprawiony  w  stosowaniu 
procedur  hipnotycznych  używanych  w  Czechosłowacji  i  dehipnotyzację  prowadziłem,  posługując  się 
odpowiednio  odliczaniem  od  5  do  O  (z  dodatkowymi  sugestiami  dehipnotyzującymi).  W  pewnym 
momencie, ćwicząc w małej grupie podczas nieobecności prowadzącego, który kontrolował przebieg 
zajęć w innej grupie, po udanym eksperymencie hipnotycznym przystąpiłem do dehipnotyzacji swoją 
metodą. 

Po  zakończeniu  procedury  koleżanka  pozostała  w  stanie  hipnotycznym,  co  wzbudziło  ogólne 

poruszenie  wśród  innych  członków  grupy,  obserwujących  moje  działanie.  Powtórzenie  procedury 
dehipnotyzacyjnej  również  nie  przyniosło  skutku.  W  tym  momencie  pojawił  się  prowadzący  zajęcia, 
który  zaproponował,  abym  przekazał  kontakt  hipnotyczny  na  niego  lub  zastosował  inną  procedurę 
dehipnotyzacji,  polegającą  na  naliczaniu  od  l  do  6.  Zdecydowałem  się  na  tę  drugą  propozycję  i 
wówczas dehipnotyzacją przebiegła już bez trudności. 

Szczegółowa analiza tego przypadku wykazała najpierw, że koleżanka ta była uprzednio (o czym 

nie  zostałem  poinformowany)  kilkakrotnie  hipnotyzowana  przez  prowadzącego  zajęcia,  stosującego 
dehipnotyzację  przez  naliczanie.  Można  więc  było  przyjąć,  że  chodzi  w  tym  przypadku  o  prosty 
rezultat  treningu  reakcji.  Głębsza  analiza  pozwoliła  jednak  na  wysunięcie  jeszcze  jednej  hipotezy 
interpretacyjnej. Otóż prowadzący zajęcia obiecał tej koleżance kilka miesięcy wcześniej, że włączy ją 
jeszcze w dalsze interesujące badania, jakie zamierzał prowadzić nad hipnozą. Później jednak zmienił 
plany  i  kontakt  między  mmi  się  zerwał.  Opór  przy  prowadzonej  przeze  mnie  dehipnotyzacji  można 
więc  także  rozumieć,  jako  nieświadome  sprowokowanie  prowadzącego  zajęcia  do  ponownego 
zainteresowania się jej osobą. 

Interpretacja  taka  prowadzi  jednak  do  dalszego  pytania,  czy interakcja  hipnotyczna  nie  powoduje 

trwałego uzależnienia od hipnotyzera lub, jak obawiają się niektórzy, czy nie prowadzi do hipnomanii? 
Nie ma żadnych powodów, aby podzielać takie obawy. Dotychczasowe badania i obserwacje kliniczne 
wskazują  raczej  na  to,  że  poprzez  umiejętne  stosowanie  hipnozy  można  pomagać  ludziom  w 
uniezależnianiu się od obcych i niechcianych wpływów. Oczywiście, każda interakcja między ludźmi, 
służbowa,  towarzyska,  terapeutyczna  czy  jakakolwiek  inna,  może  prowadzić  do  miłości,  nienawiści, 
małżeństwa  lub  procesu  sądowego  –  interakcja  hipnotyczna  nie  jest  tutaj  żadnym  szczególnym 
wyjątkiem. 

Sam fakt  poddawania  się  hipnozie  nie  powoduje  żadnych  uzależnień,  a  tym  bardziej  hipnomanii. 

Są  ludzie,  którzy  bardzo  lubią  się  leczyć,  nawet  chirurgicznie,  są  tacy,  którzy  starają  się  dostać  na 
coraz  to  bardziej  wymyślne  formy  psychoterapii"  grupowej,  są  wreszcie  i  tacy,  którzy  koniecznie 
chcieliby się poddawać systematycznej hipnozie, bo ich to ciekawi albo dlatego, że nie mają chwilowo 
innych zajęć. Nie jest to jednak hipnomania rozumiana klinicznie jako zespół uzależnienia od hipnozy, 
coś takiego w ogóle nie istnieje. 

Interesującą formą zmiany interakcji hipnotycznej jest przekazanie raportu hipnotycznego na inną 

osobę.  Praktycznie  postępowanie  takie  wykonuje  się  w  ten  sposób,  że  prowadzący  hipnozę  podaje 
sugestię informującą, że dalszy ciąg hipnozy będzie prowadzony przez inną osobę. Jeśli ta inna osoba 
jest  kimś  nowym,  nie  znanym  osobie  zahipnotyzowanej,  dość  często  następuje  samoistna 

background image

dehipnotyzacja, co należy traktować jako zdrowy odruch obronny. Niekiedy stan hipnotyczny zostaje w 
takim  przypadku  utrzymany,  ale  zachowanie  osoby  zahipnotyzowanej  zmienia  się,  staje  się  mniej 
podatne  na  sugestie  lub  bierne.  Nie  ma  natomiast  takich  problemów,  jeśli  osobą  przejmującą  raport 
hipnotyczny  jest  inny  hipnotyzer,  znany  już  uprzednio  osobie  zahipnotyzowanej. W takim  przypadku 
powstaje  interesujący  problem  teoretyczny,  czy  mamy  do  czynienia  z  tym  samym,  ciągłym  stanem 
hipnotycznym, czy też jest to płynne przejście w nową hipnozę? 

Nie widzę możliwości, aby na obecnym etapie można było precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie, 

natomiast  zauważalne  zmiany  w  zachowaniu  osoby  zahipnotyzowanej  wobec  innego  hipnotyzera  są 
jeszcze  jednym  argumentem  podkreślającym  rolę  czynników  społecznych  w  tym  stanie. 
Przekazywanie raportu hipnotycznego na innego hipnotyzera ma praktycznie niezbyt duże znaczenie, 
bo  mało  jest  zespołów  badawczych  lub  terapeutycznych  składających  się  z  kilku  specjalistów  tej 
dziedziny.  Ponadto  większość  hipnotyzerów  woli  prowadzić  cały  eksperyment  lub  zabieg  osobiście, 
zaczynając  od  indukcji  hipnotycznej,  a  nie  na  zasadzie  przejęcia  osoby  zahipnotyzowanej  przez 
kolegę.  Teoretycznie  i  praktycznie  ważny  jest  natomiast  inny  problem,  czy  można  uzyskać  raport 
hipnotyczny  z  osobą  już  zahipnotyzowaną  przez  kogoś  innego,  bez  dodatkowej  sugestii  ze  strony 
pierwotnego hipnotyzera? W niektórych podręcznikach hipnozy twierdzi się, że jest to niemożliwe lub 
przynajmniej  bardzo  trudne.  Nie  podzielam  tego  zdania.  Pierwszy  raz  miałem  okazję  zaobserwować 
taką sytuację w czasie jednego ze szkoleń zagranicznych. Doszło tam przypadkowo do następującego 
wydarzenia: 

Zgodnie z programem szkolenia pewnego  dnia kursanci od rana prowadzili hipnozę indywidualną 

w  różnych  miejscach  szpitala.  Było  ustalone,  że  o  wyznaczonej  godzinie  osoby  zahipnotyzowane 
zostaną  przyprowadzone  na  ogólne  zebranie  naukowe  w  celu  wykonania  demonstracji  hipnozy 
grupowej.  W  trakcie  realizacji  tego  programu  powstało  jednak  małe  nieporozumienie  –  dwóch 
prowadzących  hipnozę  (już  na  sali  ogólnej)  nie  usłyszało  prośby  kierownika  kursu,  aby  teraz 
przekazali  kontakt  hipnotyczny  na  niego. W  rezultacie  wszystkie  osoby  zahipnotyzowane  były  już  w 
raporcie psychicznym z kierownikiem kursu, z wyjątkiem dwóch osób pozostających nadal w raporcie 
ze swoimi pierwotnymi hipnotyzerami. Kierownik kursu nie zorientował się w tej sytuacji, podszedł do 
tych  dwóch  osób,  wziął  je  za  rękę  i  doprowadził  do  kręgu  pozostałych  osób  zahipnotyzowanych, 
rozpoczynając  bez  żadnych  dodatkowych  sugestii  program  hipnozy  grupowej.  Obserwowałem 
zachowanie  tych  dwóch  osób  –  po  krótkim  okresie  jakby  ociągania  się  zaczęły realizować  wszystkie 
sugestie bez żadnych trudności. Analizowaliśmy tę sprawę już po zakończeniu demonstracji. Było to 
możliwe, ponieważ eksperyment zakończył się sugestią przeciwdziałającą samoistnej amnezji. Osoby 
te  pamiętały  przeżycie  krótkiej  chwili  wahania  się  i  oporu  (nie  miały  wówczas  świadomości  tego,  że 
znajdują  się  na  sali  zbiorowej,  ponieważ  eksperyment  zaczął  się  rano  na  różnych  oddziałach).  Po 
chwili odzyskały jednak  wewnętrzny  spokój i przekonanie, że "tak musi być". Jestem jednak pewien, 
że  gdyby  podobne  "zagarnięcie"  wykonał  ktoś  obcy,  nastąpiłaby  natychmiast  samoistna 
dehipnotyzacja. 

O możliwości nawiązania raportu hipnotycznego z osobą uprzednio zahipnotyzowaną przekonałem 

się  także  w  opisywanej  już  sytuacji,  kiedy  przyprowadzono  do  mnie  dziewczynę  zahipnotyzowaną  w 
nieodpowiedzialnej  zabawie.  Później  powtarzałem  jeszcze  taką  sytuację,  już  w  planowo 
zorganizowanym  wspólnie  z  współpracownikami  eksperymencie  z  podobnym  rezultatem.  Wszakże 
pod  jednym  warunkiem,  że  osoba  zahipnotyzowana  nie  otrzymała  w  hipnozie  zakazu  poddania  się 
hipnotyzacji  w  wykonaniu  innego  hipnotyzera.  Wspomniałem  już  o  tym,  że  ze  względów 
bezpieczeństwa  formułuje  się  rutynowo  w  czasie  eksperymentów  hipnotycznych  lub  hipnoterapii  tak 
zwane  sugestie  zabezpieczające,  chroniące  tę  osobę  w  przyszłości  przed  przypadkową  lub 
nieodpowiedzialną  hipnozą.  Jeśli  jednak  sugestie  takie  sformułowane  zostaną  jako  pohipnotyczny 
nakaz nieulegania hipnozie nawet w kontakcie z doświadczonym hipnotyzerem, to funkcjonują one w 
pełni skutecznie. Przekonałem się o tym w ramach prowadzonych osobiście eksperymentów, w czasie 
których ja blokowałem zdolność ulegania hipnozie, a doświadczony kolega próbował bezskutecznie tę 
blokadę przezwyciężyć. Uczestniczyłem także w eksperymencie odwrotnym. 

Wielokrotnie hipnotyzowana przeze mnie osoba została zablokowana przez innego hipnotyzera, o 

czym  początkowo  nie  wiedziałem.  Usilne  próby  jej  zahipnotyzowania  różnymi,  nawet  specjalnymi 
technikami  nie  przyniosły  rezultatu.  Pozostają  jednak  pewne  wątpliwości,  czy  tego  rodzaju  blokada 
(będąca przecież prostym nakazem pohipnotycznym) jest także trwała przez dłuższy czas – sprawa ta 
wymaga jeszcze dalszych badań. 

Funkcjonowanie  społeczne  osób  zahipnotyzowanych  ujawnia  się  także  w  interesujących  formach 

podczas  prowadzenia  hipnozy  zbiorowej.  Dla  wielu  osób  zdających  sobie  sprawę  z  czasochłonności 
badań  nad  hipnozą  i  hipnoterapią,  wydaje  się  oczywiste,  że  należy  na  szerszą  skalę  wprowadzać 

background image

procedury umożliwiające prowadzenie hipnozy z kilkoma, lub nawet wieloma osobami równocześnie. 
Niestety,  istnieją  w  tej  mierze  dość  poważne  ograniczenia.  Wynikają  one  głównie  z  bardzo 
zróżnicowanego  indywidualnie  tempa  pojawiania  się  poszczególnych  reakcji  hipnotycznych.  Jeśli 
prowadzi  się  indukcję  hipnotyczną  nawet  z  kilkuosobową  /grupą,  to  już  po  chwili  powstaje  taka 
sytuacja,  że  wobec  niektórych  z  tych  osób  należałoby  zwolnić  tempo  podawanych  sugestii,  innym 
podać sugestie dodatkowe, a z niektórymi można już przechodzić do dalszych etapów. Postępowanie 
zbiorowe jest więc korzystnym i szybkim sposobem zorientowania się w indywidualnej podatności na 
hipnozę i ewentualnych preferencjach do niektórych typów reakcji hipnotycznych. Najczęściej polega 
jednak  tylko  na  prowadzeniu  indukcji  hipnotycznej  do  pewnego  poziomu,  a  później  wycofaniu 
uzyskanych  stanów  częściowej  hipnozy  i  przejściu  do  hipnozy  indywidualnej.  Te  techniczne 
zastrzeżenia  dotyczą,  oczywiście,  tylko  takiego  postępowania,  które  ma  na  celu  uzyskanie  stanu 
głębokiej hipnozy, ponieważ hipnotyzowanie grupy osób do stanu lekkiego lub średniego jest w pełni 
możliwe i nie występują w nim tak rażąco wymienione wyżej dysproporcje sposobów reagowania. 

Możliwe  jest  jednak  prowadzenie  głębokiej  hipnozy  zbiorowej  z  zastosowaniem  jednej  z  trzech 

metod  omijających  trudności  wynikające  z  równoczesnego  prowadzenia  indukcji  hipnotycznej  wobec 
kilku osób. Są to metody: 

–  wprowadzanie  w  hipnozę  na  hasło,  możliwe  do  zastosowania  wobec  osób  uprzednio 

hipnotyzowanych  indywidualnie  i  wytrenowanych  w  szybkim  uzyskiwaniu  stanu  hipnotycznego  po 
podaniu  odpowiedniej,  jednolitej  i  prostej  sugestii  (np.  liczenia,  zestawu  bodźców  dźwiękowych, 
świetlnych itp.), 

–  wprowadzanie  w  hipnozę  indywidualnie  poszczególnych  osób  i  po  uzyskaniu  odpowiednio 

głębokiego stanu hipnotycznego, wspólne uaktywnienie całej grupy, 

–  wprowadzanie  w  hipnozę  poszczególnych  osób  przez  różnych  hipnotyzerów  i  po  uzyskaniu 

odpowiednio  głębokiego  stanu  hipnotycznego  przekazanie  raportu  hipnotycznego  na  jednego 
hipnotyzera. 

Postępowanie  według  jednej  z  wymienionych  metod  jest  możliwe  tylko  wobec  osób,  których 

reakcje  hipnotyczne  są  już  dobrze  znane  z  wcześniejszych  badań.  Konieczne  jest  bowiem  dobranie 
do grupy hipnotycznej takich osób, które będą wykazywały podobną aktywność w hipnozie zbiorowej. 
Największe  różnice  indywidualne  są  bowiem  widoczne  w  fazie  wprowadzenia  w  stan  hipnotyczny. 
Później,  już  po  uzyskaniu  głębokiej  hipnozy,  różnice  te  maleją,  ale  są  nadal  zauważalne,  a  niekiedy 
przeszkadzają w prowadzeniu postępowania wspólnego dla całej grupy. 

W warunkach eksperymentalnych, a niekiedy także dla celów klinicznych, korzysta się najczęściej 

z  pierwszej  metody,  która  umożliwia  szybkie  i  skuteczne  działanie.  Nie  jest  jednak  prostą  sprawą 
odpowiednie dobranie osób  do takiej grupy, osób  o zbliżonym typie reakcji hipnotycznych i dających 
się odpowiednio wytrenować w szybkim uzyskiwaniu stanu hipnotycznego. Jeśli się to jednak uda, to 
oszczędność  czasu  jest  bardzo  duża,  a  prowadzenie  eksperymentu  lub  zabiegów  terapeutycznych 
bardzo wygodne,, zarówno dla hipnotyzującego, jak i osób poddawanych w ten sposób hipnozie. Dla 
pełnego obrazu tych zagadnień należy także wspomnieć o tym, że niektóre osoby dobrze reagujące w 
hipnozie indywidualnej źle się czują w hipnozie grupowej, ich reakcje są słabiej wyrażone, lub nawet 
pojawia się tendencja do samoistnej" dehipnotyzacji. Przyczyny tego mogą być różne i tkwią na ogół w 
cechach  osobowości  takiej  osoby,  w  niewłaściwym  nastawieniu  do  takiej  osoby,  niewłaściwym 
nastawieniu do hipnozy zbiorowej lub błędach technicznych prowadzącego hipnozę. 

Paktem jest, że niektóre osoby hipnotyzowane nie lubią się dzielić "swoim" hipnotyzerem z innymi, 

czują  się  wówczas  odrzucone  lub  zagrożone  emocjonalnie  i  w  nieświadomy  sposób  protestują 
przeciwko  temu  nietypowymi  reakcjami  hipnotycznymi.  Jest  to  znany  psychoterapeutom  sposób 
reagowania  niektórych  pacjentów,  którzy  dokonując  przeniesienia  demonstrują  równocześnie  swoje 
cechy  neurotyczne.  Postępowanie  w  takim  przypadku  wynika  z  ogólnych  reguł  psychoterapii. 
Niewłaściwe  nastawienie  do  hipnozy  zbiorowej  wyraża  się  natomiast  w  ukrytym  najczęściej 
przekonaniu,  że  hipnoza  zawiera  element  energetyczny  i  podczas  oddziaływań  zbiorowych  ilość  tej 
domniemanej energii przekazywanej poszczególnym osobom jest, wskutek jej podziału, mniejsza niż 
przy  postępowaniu  indywidualnym.  To  z  gruntu  błędne  przekonanie  jest  niekiedy  trudno 
przezwyciężyć. Samo prowadzenie hipnozy zbiorowej jest też niewątpliwe znacznie bardziej trudne od 
prowadzenia hipnozy indywidualnej. 

Wytrawny szachista prowadzący grę na kilku szachownicach jednocześnie, z różnymi partnerami, 

jest  w  korzystniejszej  sytuacji  od  hipnotyzera  prowadzącego  hipnozę  zbiorową.  Ten  ostatni  musi 
bowiem  przez  cały  czas  kontrolować  wszystkie  elementy  wytworzonej  w  ten  sposób  sytuacji, 
zachowując  ciągły  i  nie  przerwany  raport  psychiczny  z  wszystkimi  zahipnotyzowanymi  osobami. 

background image

Jeszcze  większemu  skomplikowaniu  sytuacja  ta  ulega  wówczas,  gdy  hipnoza  zbiorowa 
przekształcona zostaje w hipnodramę. 

Pojęcie  hipnodramy  oznacza,  że  kilku  głęboko  zahipnotyzowanym  i  zaktywizowanym  osobom 

umożliwia  się  nawiązanie  kontaktu  ze  sobą,  pozostawiając  im  równocześnie  swobodę,  co  do 
kierunków i sposobu rozwijania tych interakcji. Z punktu widzenia psychologii społecznej i badań nad 
interakcjami  międzyludzkimi  są  to  eksperymenty  bardzo  interesujące.  Można  w  nich  bowiem 
prześledzić w "warunkach laboratoryjnych mechanizmy kierujące formowaniem się grup społecznych. 
Ujawniają  się  różnorodne  typy  interakcji,  powstają  grupy  o  bardzo  różnej  strukturze  wewnętrznej. 
Poszczególne osoby wykazują w tych warunkach otwarcie swoje skłonności do dominacji, submisji lub 
egalitaryzmu.  Ogromną  zaletą  tego  eksperymentu  jest  bowiem  daleko  posunięta  otwartość  i 
spontaniczność  zachowań,  znacznie  trudniejsza  do  uzyskania  w  psychodramie  rozgrywanej  przez 
osoby niezahipnotyzowane. 

Odpowiednio  przygotowana  hipnodrama  może  mieć  wartości  poznawcze,  diagnostyczne  lub 

terapeutyczne.  Jej  uczestnicy  funkcjonują  z  pewnym  szczególnym  prymitywizmem,  polegającym  na 
uwolnieniu  się  od  wielu  ograniczeń  kulturowych,  są  swobodni,  naturalni  w  swoich  reakcjach, 
pozbawieni  tego  szczególnego  cywilizacyjnego  neurotyzmu,  który  tak  bardzo  ciąży  na  wielu 
współczesnych  interakcjach.  Można  powiedzieć,  że  pokazują  się  bez  masek;  ich  radości,  smutek, 
gniew  oraz  inne  emocje  ujawniają  się  w  sposób  otwarty,  intencje  są  jawne,  a  wszelkie  zachowania 
proste, naturalne, pozbawione przebiegłości i podstępu. 

Obserwując przebieg wielu takich eksperymentów można zgodzić się z jednym z fundamentalnych 

twierdzeń psychologii humanistycznej, że wrodzoną cechą człowieka jest dobroć, zakłócona niekiedy 
wpływami kultury i późniejszych doświadczeń życiowych. Potwierdza się to szczególnie wówczas, gdy 
hipnodrama  prowadzona  jest  przy  równoczesnym  zastosowaniu  regresji  wieku  lub  regresji  czasu. 
Regresja  wieku  była  już  uprzednio  opisywana,  natomiast  regresja  czasu  polega  na  wytworzeniu 
zbiorowej  halucynacji,  że  akcja  przeniesiona  została  kilka,  kilkanaście  wieków  lub  jeszcze  dalej 
wstecz. 

W  eksperymentach  tego  typu  podawałem  osobom  zahipnotyzowanym  tylko  sugestie  dotyczące 

ogólnej  sytuacji,  bez  jakichkolwiek  sugestii  określających  sposoby  zachowania,  pozostawiając  tę 
sprawę  naturalnemu  rozwojowi  i  nigdy  nie  zdarzyły  się  żadne  zachowania  osób  zahipnotyzowanych, 
które  zmuszałyby  mnie  do  interwencji.  Czy  na  taki  przebieg  eksperymentów  miał  wpływ  fakt,  że 
uczestniczyli  w  nich  przede  wszystkim  studenci?  Zapewne  tak,  bo  studenci  są  przecież 
wyselekcjonowaną  i  szczególną  grupą  społeczną.  Prowadzenie  jednak  w  takich  samych  grupach 
psychodramy na jawie ukazywało zawsze znacznie wyższy poziom agresywności społecznej i reakcji 
neurotycznych,  podczas  gdy  w  hipnodramie  dominują  zachowania  nacechowane  łagodnością, 
dobrocią  i  postawami  wyraźnie  prospołecznymi.  Sprawa  ta  wymaga  jednak  niewątpliwie  dalszych 
badań, podobnie jak i inne aspekty funkcjonowania społecznego osób zahipnotyzowanych. 

Interesujące  wyniki  dają  także  próby  wprowadzania  sztucznych  struktur  społecznych  do 

hipnodramy.  Jeśli  na  przykład  poszczególnym  osobom  zasugerowane  zostaną  role  społeczne 
sprzeczne  z  naturalnym  układem  właściwości  dominacyjnych  i  submisyjnych,  to  powstaje 
laboratoryjny  model  grupy  społecznej  o  dwoistej  i  niespójnej  strukturze  więzi  formalnych  i 
nieformalnych.  Funkcje  kierownicze  lub  przywódcze  zostają  wówczas  powierzone  osobom,  nie 
mającym  do  tego  predyspozycji  psychicznych,  przy  jednoczesnym  istnieniu  w  grupie  innych  osób, 
predysponowanych  do  "rządzenia",  a  pozbawionych  "władzy".  Kontynuowanie  w  tych  warunkach 
spontanicznej  już  w  dalszym  przebiegu  hipnodramy  pokazuje  w  bardzo  wyrazisty  i  przyspieszony 
sposób  to,  co  dzieje  się  przecież  często  także  w  naturalnych  społecznościach.  Znajduje  w  tych 
eksperymentach ciekawy materiał do przemyśleń nie tylko psycholog społeczny, ale i klinicysta, który 
może  zaobserwować,  w  jaki  sposób  powstają  reakcje  nerwicowe  lub  psychosomatyczne, 
uwarunkowane czynnikami społecznymi. 

Prowadzenie  eksperymentalnych  badań  nad  hipnozą  służy  z  reguły  poszukiwaniu  odpowiedzi  na 

pytanie, jaki jest zakres wpływu hipnotyzującego na poszczególne rodzaje zjawisk hipotycznych? Czy 
można  w  dowolny  sposób  wpływać  na  funkcjonowanie  społeczne  człowieka  zahipnotyzowanego? 
Odpowiedź  jest,  jak  przy  wielu  innych  aspektach  hipnozy,  złożona.  Proste  polecenia  typu  "bądź 
prospołeczny" lub "przestań być egpistą" na  niewiele się zdadzą, mogą być realizowane, jako rodzaj 
nakazu  hipnotycznego,  przez  krótki  okres.  Można  natomiast  obniżać  w  hipnozie  poziom  lęków 
społecznych, wzmagać motywację do nawiązywania interakcji z innymi osobami, a przede wszystkim 
ćwiczyć zachowania społeczne w bezpiecznych i kontrolowanych warunkach. 

Funkcjonowanie  społeczne  człowieka  jest  uwarunkowane  wieloma  czynnikami,  w  znacznym 

background image

stopniu  dotychczasowym  doświadczeniem  życiowym.  Człowiek  zahipnotyzowany  nie  zmienia  pod 
wpływem hipnozy lub prostych poleceń, swojej osobowości, chociaż stać go wtedy na ogół na więcej 
niż potrafi na jawie, kiedy czuje się ograniczony i skrępowany różnymi okolicznościami. Znajdując się 
w stanie hipnotycznym ma więc pewną szansę na to, aby swoje zachowanie usprawnić, poprawić lub 
skorygować. Hipnotyzujący stwarza mu najczęściej silne poczucie bezpieczeństwa, czasami pomaga 
w przezwyciężeniu różnych trudności. 

Bardzo  wiele  nieprawidłowych  zachowań  społecznych  –  typu  agresywnego,  regresywnego  lub 

rezygnacyjnego  –  wynika  z  lęku,  a  lęk  można  w  hipnozie  w  znacznym  stopniu  usunąć.  W  wielu 
przypadkach wyzbycie się lęku wpływa na istotne zmiany w zachowaniach społecznych człowieka, a 
to  po  pewnym  czasie  doprowadza  do  zgromadzenia  nowych,  bardziej  korzystnych  doświadczeń. 
Zostaje więc w ten sposób uruchomione dodatnie sprzężenie zwrotne, prowadzące do systematycznej 
poprawy funkcjonowania  społecznego. Podobne rezultaty uzyskuje się przy wprowadzeniu korekty w 
procesach  motywacyjnych  lub  emocjonalnych.  Również  w  takich  przypadkach  drobna  nawet  zmiana 
jednego  z  czynników  warunkujących  zachowanie  spowoduje  po  pewnym  czasie  zmiany  w  tym 
zachowaniu.  Od  umiejętności  i  poczucia  odpowiedzialności  hipnotyzera  zależy,  czy  będą  to  zmiany 
uzasadnione i korzystne jednostkowo oraz społecznie. 

 

background image

 

Wstecz / Spis Treści / Dalej

Rozdział piąty 

HIPNODIAGNOZA I HIPNOTERAPIA 

Znane  od  wieków  fenomeny  hipnotyczne  były  wykorzystywane  do  bardzo  różnych  celów. 

Nierzadko – i to zarówno w zamierzchłej przeszłości, jak i całkiem współcześnie – hipnoza służyła do 
demonstrowania  "władzy"  nad  człowiekiem,  szczególnych  umiejętności,  a  nawet  wzbudzania  lęku  w 
różnych  grupach  ludzkich.  Łatwo  się  domyślić,  że  taki  sposób  wykorzystywania  hipnozy  nie  służył 
wcale  osobom  hipnotyzowanym,  a  jedynie  tym,  którzy  posiedli  tę  umiejętność  hipnotyzowania  i 
wykorzystywali  ją  dla  własnych,  najczęściej  neurotycznych  potrzeb.  Prócz  tego  nurtu  traktującego 
hipnozę jako zespół zjawisk umożliwiający popisywanie się przed publicznością, od samego początku 
zaznaczali  swoją  obecność  hipnotyzerzy  poszukujący  w  hipnozie  wartości  użytecznych  praktycznie, 
najczęściej związanych z udzielaniem pomocy poprzez zastosowanie hipnozy. Nie przypadkiem więc 
historia hipnozy silnie splata się z historią medycyny. 

Człowiek zawsze charakteryzował się tendencją do poszukiwania wszelkich sposobów pomocnych 

w walce z chorobą, bólem, śmiercią. W tych poszukiwaniach i odwiecznych zmaganiach pojawiają się 
okresy fascynacji jakimiś nowo odkrytymi metodami, które dość często jednak przynoszą po pewnym 
czasie  rozczarowanie  i  zmianę  kierunku  poszukiwań.  Uwidacznia  się  to  wyraźnie  między  innymi  w 
historii związku hipnozy i medycyny, historii zawierającej momenty wielkiego entuzjazmu i głębokiego 
rozczarowania.  Emocje  przeszkadzają  jednak  na  ogół  chłodnej,  rzeczowej  ocenie  zjawisk  oraz  ich 
praktycznemu wykorzystaniu. 

Dziś,  przy  wielowiekowym  dorobku  medycyny  wiadomo,  że  panaceum  nie  istnieje,  a  w 

postępowaniu  diagnostycznoterapeutycznym  znajduje  zastosowanie  bardzo  wiele  różnorodnych 
metod,  które  muszą  być  dobierane  w  sposób  wysoce  zindywidualizowany.  Cechą  medycyny  jest 
pragmatyzm,  wyrażający  się  skutecznością  działania,  i  z  tego  punktu  widzenia  każda  metoda 
przynosząca korzystny dla zdrowia rezultat jest dobra. 

Hipnoza,  jako  szczególny  stan  psychiczny,  sama  w  sobie  niczego  nie  leczy,  ale  zjawiska 

hipnotyczne są tego rodzaju, że umożliwiają zarówno lepsze poznanie organizmu, jak i ingerowanie w 
jego wewnętrzne procesy. Na tym właśnie oparta jest hipnodiagnoza i hipnoterapia, na wykorzystaniu 
w specyficzny sposób reakcji człowieka zahipnotyzowanego, reakcji niemożliwych lub trudnych do 

uzyskania  w  inny  sposób.  Cały  czas  mamy  świadomość,  że  obcujemy  w  tym  przypadku  ze 

zjawiskami przyrodniczymi w swej naturze, ciągle jeszcze zawierającymi w sobie liczne tajemnice, ale 
poznanymi już dostatecznie dobrze, aby w sposób bezpieczny dla pacjenta mogły być wykorzystane. 

POSTĘPOWANIE HIPNODIAGNOSTYCZNE  

Współczesna  diagnostyka  medyczna  znajduje  się  w  kolejnej  fazie  gwałtownego  rozwoju 

wynikającego  z  fascynacji  możliwościami  elektroniki.  Każdego  roku  przybywa  w  klinikach  nowa 
aparatura  umożliwiająca  poznanie  procesów  zachodzących  w  organizmie  z  nie  spotykaną  dotąd 
dokładnością. Jeszcze nie tak dawno lekarz położnik badał swoje pacjentki, posługując się wyłącznie 
dotykiem i słuchem, przestrzegając zasady, aby pacjentka była w czasie badania zakryta, a dziś coraz 
częściej posługuje się ultrasonografem i korzysta z rozbudowanego zaplecza badań laboratoryjnych. 

Tomografia  komputerowa  pozwala  obejrzeć  człowieka  "w  plasterkach",  a  potężne  mikroskopy 

umożliwiają  prześledzenie  procesów  komórkowych,  których  istnienie  było  tylko  hipotezą.  Czy  w  tych 
okolicznościach  "pachnąca  myszką"  (a  dla  niektórych  także  średniowieczem)  hipnoza  ma  jakąś 
szansę  wykazania  swojej  przydatności?  Odpowiedź  zawarta  jest  w  obszarze  ciągle  bardzo  mało 
rozpoznanych zjawisk psychicznych człowieka i ich związku z pozostałymi procesami zachodzącymi w 
organizmie. 

Zależności  psychosomatyczne,  przekształcające  się  niekiedy  w  zaburzenia,  a  nawet  choroby 

psychosomatyczne,  mają  u  swego  początku  zjawiska,  których  rozpoznanie  możliwe  jest  tylko 
metodami  psychologicznymi.  Nie  wdając  się  w  tym  miejscu  w  dyskusję,  czy  choroby 
psychosomatyczne  stanowią  tylko  pewną  grupę  chorób,  czy  też  czynnik  psychosomatyczny  zawarty 
jest  w  większości  chorób  trapiących  człowieka,  warto  podkreślić,  że  mimo  całej  doskonałości 
najnowszych  metod  diagnostycznych,  ciągle  niezbędne  są  takie  stare  i  pozornie  proste  metody,  jak 
wywiad i obserwacja. Jest to jednak zrozumiałe, bo pacjent trafia do lekarza w określonym momencie 
rozwoju choroby, a ustalenie jej etiopatogenezy wymaga cofnięcia się w czasie i ustalenia czynników 

background image

działających w tym wcześniejszym okresie. Niekiedy jest to  sprawa  względnie prosta, ale komplikuje 
się  w  przypadku  chorób  mających  u  swych  podstaw  skomplikowane  mechanizmy  psychologiczne, 
najczęściej powiązane ze sferą emocji, stymulujących reakcje fizjologiczne. Pełna i wnikliwa diagnoza 
tych mechanizmów jest wówczas warunkiem efektywnej i nie tylko objawowej terapii. 

Najbardziej  znanym  postępowaniem  diagnostycznym wykorzystującym  hipnozę  jest  hipnoanaliza. 

Metoda ta polega na "wydobywaniu" z pamięci pacjenta odległych i ukrytych wspomnień, najczęściej 
takich, które wiążą się z powstaniem urazu psychicznego lub dały początek nieprawidłowym reakcjom 
psychofizycznym.  Postępowanie  takie,  opisywane  wcześniej  głównie  w  związku  z  psychoanalizą, 
budzi liczne kontrowersje, szczególnie ze względu na możliwość pojawiania się trudnych niekiedy do 
rozpoznania fantazji. Trudnoścj te nie dyskwalifikują jednak ostatecznie tej metody, chociaż stanowią 
o pewnych ograniczeniach i skłaniają do ostrożności przy interpretowaniu uzyskanych wyników. 

Pacjent  poddany  hipnoanalizie ma  rzeczywiście  skłonność  do  podawania  materiału fantazyjnego, 

przy  równoczesnym  oporze  w  przypominaniu  sobie  rzeczywistych,  traumatyzująeych  treści.  Jest  to 
zgodne  z  prawidłowościami  funkcjonowania  procesów  psychicznych,  a  szczególnie  tych,  które 
przebiegają poza udziałem świadomości. Wyparcie urazowych treści do nieświadomości ma charakter 
psychologicznego mechanizmu obronnego i sam fakt znajdowania się w stanie hipnotycznym nie jest 
jeszcze  wystarczający  do  zniweczenia  tego  mechanizmu.  Dlatego  powodzenie  skutecznej 
hipnoanalizy  nie  może  opierać  się  wyłącznie  na  podawaniu  prostych  sugestii  dotyczących 
przypomnienia sobie dawnych wydarzeń, wywołujących u pacjenta konflikty emocjonalne. Pomocna w 
takim  przypadku  jest  na  ogół  regresja  wieku,  cofnięcie  pacjenta  do  sytuacji  która  stała  się 
traumatyzująca. Ponowne jej przeżycie niesie jednak ze sobą pewne niebezpieczeństwa. Nie zawsze 
takiemu  ponownemu  przeżyciu  będzie  towarzyszyło  odreagowanie  emocji  mające  walor 
terapeutyczny.  Przy  nieumiejętnym  postępowaniu  wewnętrzne  konflikty  zaostrzą  się,  a  ich  objawy 
ulegną nasileniu. 

Klasyczne  rozumienie  hipnoanalizy  odnosi  się  do  prowadzenia  wywiadu  w  hipnozie. Wywiad  taki 

ma  obecnie  najczęściej formę  półstandaryzowaną,  to  znaczy  przebiega  według  przyjętego  ogólnego 
planu,  ale  z  zachowaniem  swobody  w  kolejności  stawianych  pytań  i  aktualnego  poszerzania  ich 
zakresu.  Równolegle  prowadzona  jest  obserwacja  pacjenta,  połączona  niekiedy  ź  dodatkowymi 
pomiarami fizjologicznymi. Pomiary takie są szczególnie ważne, jeśli hipnoanaliza przekształca się w 
inną  metodę  diagnostyczną,  znaną  na  terenie  psychologii  klinicznej  jako  eksperyment  kliniczny. 
Metoda ta polega na tym, że uzasadnione wstępnymi badaniami hipotezy diagnostyczne poddawane 
są weryfikacji poprzez odpowiednio zaprogramowaną i zorganizowaną sytuację. 

Eksperyment  taki,  prowadzony  –  oczywiście  –  zawsze  z  zachowaniem  pełnego  bezpieczeństwa 

pacjenta,  pozwala  prześledzić  jego  reakcje  po  wytworzeniu  określonych  halucynacji  hipnotycznych. 
Można  w  ten  sposób,  ze  stosunkowo  dużą  dokładnością,  odtworzyć  rozmaite  sytuacje  naturalne  w 
warunkach  gabinetowych  i  na  podstawie  przeprowadzonych  pomiarów  uściślić  diagnozę.  Są  to  więc 
specyficzne,  psychologiczne  "próby  uczuleniowe"  lub  "badania  z  prowokacją",  których  stopień 
złożoności  może  być  niekiedy  bardzo  duży  i  zależy  tylko  od  umiejętności  ich  przeprowadzania 
(oczywiście także od. podatności pacjenta). Uzyskiwane reakcje muszą być jednak interpretowane  w 
specyficzny i ostrożny sposób. Nie należy bowiem zapominać o dużym, indywidualnym zróżnicowaniu 
reakcji  hipnotycznych,  co  bardzo  utrudnia  przeprowadzanie  badań  porównawczych.  Dlatego 
hipnodiagnoza  staje  się  metodą  wartościową  dopiero  wówczas,  jeśli  wstępnie  poznano  dobrze 
sposób,  w  jaki  pacjent  reaguje  na  hipnozę  i  jak  przebiegają  u  niego  poszczególne  zjawiska 
hipnotyczne. 

Istnieją  osoby,  których  przeżycia  hipnotyczne  przebiegają  w  sposób  względnie  izolowany,  to 

znaczy  nie  odzwierciedlają  się  zbyt  wyraziście  w  płaszczyźnie  reakcji  fizjologicznych.  Trudność 
prowadzenia w takiej sytuacji pomiarów zawiera  w  sobie także pewien aspekt prognostyczny – są to 
osoby mało podatne na formowanie  się zaburzeń psychosomatycznych, ale także odporne  na próby 
hipnoterapeutycznej ingerencji w ich somę poprzez psyche. 

Na  przeciwległym  krańcu  tych  zależności  znajdują  się  osoby  bardzo  silnie  reagujące  na  sugestię 

hipnotyczną reakcjami fizjologicznymi. Tutaj zaliczyć należy na przykład osoby, u których po podaniu 
sugestii,  że  na  dłoni  położona  zostaje  silnie  rozgrzana  moneta  (w  rzeczywistości  o  normalnej 
temperaturze)  zareagują  wytworzeniem  pęcherza  oparzeniowego.  Próbę  taką,  ze  względu  na  jej 
dwuznaczny  charakter  etyczny,  wykonuje  się  obecnie  bardzo  rzadko  i  tylko  w  specjalnie 
uzasadnionych  okolicznościach,  ale  istnieją  różne  inne  sposoby  przekonania  się  o  tym,  czy  reakcje 
fizjologiczne  na  sugestię  hipnotyczną  są  "żywe"  i  wyraziste.  Potwierdzenie  takiej  hipotezy  ma  też 
odpowiednie znaczenie rokownicze. 

background image

Innym  sposobem  wykorzystania  hipnozy  w  badaniach  diagnostycznych  jest  badanie  możliwości 

pacjenta  w  zakresie  wykonywania  czynności  przewidzianych  w  programie  terapii  lub  rehabilitacji. 
Najprościej można to omówić na przykładzie reakcji mięśniowych. Często zdarza się, że wskutek lęku 
lub  innych  emocji,  człowiek  nie  wykorzystuje  w  pełni  swojej  siły  mięśniowej,  mimo  że  byłoby  to 
wskazane dla jego powrotu do zdrowia. Odpowiednie badanie przeprowadzone w hipnozie umożliwia 
bardziej  dokładny  pomiar  rzeczywistych  parametrów  różnorodnych  czynności.  Taki  sposób 
wykorzystania  hipnozy  może  ulec  także  rozszerzeniu  na  wiele  rutynowych  badań,  których 
wykonywanie na jawie sprawia pacjentowi trudność, napawa go lękiem itp. (np. bronchoskopia). 

Nie  zawsze,  oczywiście,  zastosowanie  hipnozy  jest  w  przypadku  takich  badań  ekonomiczne 

czasowo,  niekiedy  prościej  jest  stosować  odpowiedni  środek  farmakologiczny  likwidujący  napięcie  i 
lęk, ale – jak wiadomo – w niektórych przypadkach środki te zakłócają obraz kliniczny albo nie mogą 
być  zastosowane  ze  względu  na  ogólny  stan  zdrowia  pacjenta  i  wówczas  hipnoza,  jako  metoda  nie 
naruszająca równowagi biologicznej ustroju, staje się wygodną metodą pomocniczą. 

Ciekawe  wyniki  przynosi  zastosowanie  hipnozy  w  diagnostycznych  badaniach  osobowości, 

szczególnie  metodami  projekcyjnymi.  Metody  te  są  często  stosowane  w  rutynowych  badaniach 
psychologii  klinicznej  i  charakteryzują  się  wynikami  pozwalającymi  na  analizę  treści  nie 
uświadomionych  przez  pacjenta.  Często  jednak  w  pełnym  ich  wykorzystaniu  przeszkadzają  silne 
nastawienia  obronne,  lub  też  pojawianie  się  trudnych  do  zinterpretowania  treści  symbolicznych. 
Trudności  te  zostają  w  znacznym  stopniu  przezwyciężone  przy  zastosowaniu  tych  samych metod  w 
stanie  hipnotycznym.  Dotyczy  to  szczególnie  Testu  Apercepcji  Tematycznej  w  wersji  dla  dorosłych 
(TAT)  lub  dla  dzieci  (CAT),  Testu  Rorschacha  oraz  metody  rysunku  projekcyjnego.  Szczególnie  ta 
ostatnia metoda, w swych licznych wariantach tematycznych, umożliwia uchwycenie dynamiki rozwoju 
osobowości  i  jej  ewentualną  patologizację.  Jest  to  możliwe  przy  równoczesnym  zastosowaniu 
hipnotycznej regres j i wieku do kilku różnych faz rozwojowych. Wykonane w tych warunkach rysunki 
projekcyjne,  na  ogół  w  bardzo  wyrazisty  sposób,  ukazują  pojawiające  się  zaburzenia  i  ich  rozwój,  z 
tym, że konieczne jest jednak duże doświadczenie przy ich interpretacji. 

Przedstawiony wyżej przegląd zastosowań hipnozy, w postępowaniu diagnostycznym z pewnością 

nie  zawiera  wszystkich  wariantów  hipnodiagnozy.  Wymogi,  jakie  dzisiaj  stawiamy  postępowaniu 
diagnostycznemu, nakazują prowadzenie badań wielokierunkowych, wśród których hipnodiagnoza ma 
jednak swoje miejsce. Nigdy nie są to (a przynajmniej nie powinny być) badania oderwane od całości 
postępowania,  ani  też  prowadzone  na  zasadach  wyłączności.  Wprowadzenie  hipnozy  do  procesu 
diagnostycznego  jest  w  gruncie  rzeczy  uzasadnione  tylko  w  niektórych  przypadkach,  a  więc  jest  to 
metoda  z  wyboru.  Podobnie  rzecz  się  ma  przy  stosowaniu  hipnozy  jako  metody  pomocniczej, 
ułatwiającej  zastosowanie  rutynowej  metody  diagnostycznej.  Nie  ulega  jednak  wątpliwości,  że 
posiadanie umiejętności zastosowania hipnodiagnozy  rozszerza możliwości postępowania służącego 
dobremu  rozeznaniu  stanu  pacjenta,  co  jest  przecież  zawsze  podstawowym  warunkiem  skutecznej 
terapii. 

POSTĘPOWANIE HIPNOTERAPEUTYCZNE  

Powtórzmy raz jeszcze: wprowadzenie kogokolwiek w stan hipnozy z niczego go jeszcze nie leczy, 

bo  sam  stan  hipnotyczny  nie  ma  w  sobie  żadnych  właściwości  uzdrawiających.  Poprawne 
przeprowadzenie  postępowania  hipnotycznego  może,  co  prawda,  przynieść  uczucie  wypoczynku, 
odprężenia i dobrego nastroju, ale już nic ponadto. Na czym więc polega hipnoterapia? 

Najprostsza  odpowiedź  jest  taka,  że  hipnoterapia  jest  psychoterapią  prowadzoną  z 

wykorzystaniem  szczególnych  właściwości  stanu  psychicznego  powstałego  wskutek  hipnozy. 
Oznacza to, że hipnoterapeuta jest psychoterapeutą posługującym się hipnozą. 

Ta prosta z pozoru zależność zawiera w sobie jednak bardzo istotne wymagania – hipnoterapeutą 

może  zostać  tylko  ten,  kto  ma  odpowiednie  przygotowanie  i  umiejętności  w  zakresie  psychologii, 
psychopatologii,  psychofizjologii  i  wreszcie  psychoterapii.  Nie  ma  innej  drogi  do  tego,  aby  stać  się 
odpowiedzialnym  hipnoterapeutą,  a  nie  tylko  balansującym  na  granicy  szarlatanerii  hipnotyzerem, 
nawet z jakimś cenzusem naukowym. Podkreślam to tak mocno, ponieważ często zdarza się, że ktoś 
zafascynowany  hipnozą  chciałby  się  szybko  nauczyć metod  indukcji  hipnotycznej,  opuszczając  w  tej 
nauce wszystko to, co jest warunkiem postępowania w pełni kompetentnego. 

Psychoterapia  wykorzystująca  hipnozę,  a  więc  hipnoterapia,  polega  na  takim  manewrowaniu 

zjawiskami hipnotycznymi, aby stały się one pomocne w odzyskiwaniu zdrowia. Wszystkie omówione 
uprzednio 

zjawiska 

stwarzają 

taką 

szansę, 

chociaż 

możliwe 

sposoby 

postępowania 

hipnoterapeutycznego grupują się w trzech zasadniczych systemach działania: poprzez odreagowanie 
zalegających  stłumionych  emocji,  poprzez  sugestie  terapeutyczne  i  poprzez  uczenie  się  reakcji.  Nie 

background image

można jednoznacznie rozstrzygnąć, który z tych systemów działania jest najlepszy, to znaczy przynosi 
najbardziej  korzystne,  szybkie  i  trwałe  rezultaty  terapeutyczne.  Zależy  to  jak  zawsze  od 
indywidualnych  właściwości  pacjenta  i  występujących  u  niego  zaburzeń.  Hipnoterapeutą  powinien 
dysponować  umiejętnościami  umożliwiającymi  mu  swobodny  dobór  metody  postępowania,  a  w 
każdym  indywidualnym  przypadku  potrzebny  jest  odrębny  program  hipnoterapii,  często  łączący  w 
sobie dwa, lub nawet wszystkie trzy systemy działania. 

Hipnoterapia przez odreagowanie była ulubioną metodą psychoanalityków. Wynikało to z koncepcji 

teoretycznej  tego  kierunku,  traktującego  objaw  jako  uzewnętrznienie  (często  symboliczne) 
stłumionych,  zalegających  emocji.  Przykładem  takiego  właśnie  mechanizmu  zaburzeń  może  być 
pacjentka, lat 38, panna, nauczycielka gry na pianinie, która przez pół roku zasięgała porady różnych 
specjalistów  w  związku  z  uczuciem  sztywnienia  rąk  i  okresową  opuchlizną  palców.  Ta  uciążliwa 
dolegliwość  uniemożliwiała  jej  wykonywanie  zawodu,  a  badania  neurologów,  reumatyków  i  innych 
specjalistów  nie  pozwalały  na  uchwycenie  przyczyn  tego  zaburzenia.  W  tych  warunkach  wszelkie 
próby  terapii  również  nie  dawały  rezultatu. W  wywiadzie  psychologicznym  ujawniono  między innymi, 
że  pacjentka  około  10  miesięcy  wcześniej  zapoznała  mężczyznę,  wyższego  oficera  marynarki 
handlowej,  i  miała  wyjść  za  niego  za  mąż.  Ślub  był  planowany  na  święta  Bożego  Narodzenia,  ale 
tydzień  wcześniej  mężczyzna  ten  zawiadomił  ją  listownie,  że  rezygnuje  z  małżeństwa  i  wyjechał  w 
kolejną podróż. Było jej przykro z tego powodu, miała nawet przez dwa dni stan podgorączkowy, ale 
po świętach uspokoiła się i wróciła do pracy. 

Pierwsze objawy w postaci opuchnięcia palców pojawiły się pod koniec stycznia następnego roku. 

Od tego czasu nie mogła wykonywać zawodu i groziło jej przejście na rentę. Pacjentka relacjonując te 
wydarzenia była spokojna i nie ujawniała żadnych silniejszych reakcji emocjonalnych. Podkreślała, że 
bardzo  lubi  swój  zawód  i  "nie  wyobraża  sobie  życia  bez  niego".  Zebrany  wywiad  oraz  wyniki  innych 
badań  pozwalały  na  przyjęcie  hipotezy,  że  niezrozumiałe  w  świetle  wiedzy  medycznej  dolegliwości 
mogą mieć związek z nieudanymi planami matrymonialnymi. Zaproponowano pacjentce hipnoanalizę, 
na  co  wyraziła  zgodę.  Z  wcześniejszych  badań  było  wiadomo,  że  jest  osobą  predysponowaną  do 
uzyskiwania stanu głębokiej hipnozy. 

W  czasie  zabiegu  wykazywała  opór  przed  ponownym  przeżyciem  historii  swojego  romansu,  co 

uprawdopodobniło  przyjętą  wcześniej  hipotezę. W  tej sytuacji  przeprowadzono  regresję  wieku  do  lat 
15.  Pacjentka  zaczęła  okazywać  wzburzenie,  narzekając  na  to,  że  inne  koleżanki  mają  wolne 
popołudnie,  a  ona  musi  ćwiczyć  na  fortepianie,  "bo  mamie  się  zachciało,  aby  była  artystką". 
Narzekała,  że  bolą  ją  ręce  i  że  nigdy  się  tego  porządnie  nie  nauczy.  W  pewnym  momencie 
wykrzyknęła:  "nienawidzę  tej  forteklapy"  i  zaczęła  płakać.  Zapytana,  co  ją  tak  mocno  rozżaliło, 
powiedziała,  że  miała  się  dzisiaj  spotkać  z  chłopcem,  ale  mama  jej  nie  wypuściła  z  domu  i  kazała 
ćwiczyć na fortepianie. 

Wycofałem  regresję  wieku  i  poprosiłem,  aby  szczerze  opowiedziała,  co  się  później  działo  z  tym 

graniem na fortepianie. Rozżalonym głosem mówiła o tym, że nigdy nie została artystką, bo nie miała 
do  tego  predyspozycji.  Swoje  muzyczne  wykształcenie  wykorzystała  jednak  w  późniejszych  latach, 
prowadząc lekcje w ognisku muzycznym. Początkowo praca ta dawała jej przyjemność, miała sukcesy 
pedagogiczne.  Często  jednak  myślała  o  tym,  że  chciałaby  robić  coś  innego,  ale  uważała,  że  nic 
innego  nie  umie.  Życie  osobiste  nie  ułożyło  się  jej,  w  znacznej mierze  dlatego,  że  czuła  niechęć  do 
współżycia seksualnego. 

Ponowiłem  próbę  poddania  analizie  przeżyć  związanych  z  listem  od  narzeczonego,  w  którym 

została zawiadomiona, że ślubu nie będzie. Przeżyła ponownie moment czytania listu i nagle zaczęła 
krzyczeć:  "znów  będę  musiała  grać,  nienawidzę,  nienawidzę!"  Po  uspokojeniu  się  wyjaśniła,  że  –
planując  to  małżeństwo  –  myślała  przede  wszystkim  o  tym,  że  przy  zasobnym  mężu  będzie  mogła 
zrezygnować z pracy zawodowej. Ta myśl stała się dla niej wręcz obsesyjna i liczyła dni nie tylko do 
ślubu,  ale  także  do  momentu,  w  którym  złoży  wypowiedzenie  umowy  o  pracę.  Myślała  o  swoim 
spokojnym,  dostatnim  życiu,  spędzonym  bez  częstych  kontaktów  seksualnych,  w  związku  z 
charakterem  pracy  przyszłego  męża.  Nie  kochała  go,  jak  wszyscy  sądzili  po  jej  reakcji  na  list,  ale 
darzyła go sympatią i widziała w nim swojego wybawiciela. 

Skłoniłem ją, aby otwarcie i bez zahamowań wypowiedziała się na temat swojej gry na fortepianie. 

Wywołałem także ponownie halucynację matki i poprosiłem, aby jej powiedziała, co myśli o zmuszaniu 
do  ciągłych  ćwiczeń  gry  na  fortepianie.  Pacjentka  zrealizowała  te  sugestie,  ujawniając  silne  emocje. 
Ze  względu  na  głęboką  hipnozę  i  możliwość  samoistnej  amnezji  podałem  sugestię,  że  cały  zabieg 
będzie  dokładnie  pamiętała.  Po  dehipnotyzacji  pojawiło  się  uczucie  wstydu  i  obawa,  że  zostanie  źle 
zrozumiana. 

background image

Krótkie  dodatkowe  postępowanie  psychoterapeutyczne  na  jawie  zlikwidowało  ten  problem. 

Pozostała jednak  sprawa  pracy zawodowej. Pacjentka tym razem już w  sposób zupełnie świadomy i 
celowy  załatwiła  sobie  pracę  instruktora  w  domu  kultury.  Podczas  wizyty  kontrolnej  po  kilku 
miesiącach  była  pogodna,  zadowolona,  demonstrowała  swoje  sprawne  i  nie  opuchnięte  ręce.  Ze 
śmiechem poinformowała mnie także, że z własnej inicjatywy gra niekiedy w klubie na fortepianie, ale 
– jak podkreślała – tylko wtedy, gdy ma na to ochotę, a nie dlatego, że musi. 

Przypadek ten można by nazwać w pełni zrozumiałym i zinterpretowanym, gdyby nie to dręczące 

pytanie: jaki jest  neurofizjologiczny mechanizm  wywołujący  opuchliznę  palców  tylko  dlatego,  że  ktoś 
bardzo nie chce grać na fortepianie? Jak to się dzieje, że w innym podobnie prowadzonym przypadku 
uporczywe,  czerwone,  swędzące  plamy  na  rękach  kobiety  zniknęły  po  uświadomieniu  sobie,  że  ma 
ochotę pobić swego męża i terapeutycznym odreagowaniu emocji? 

Z  odpowiedzią  na  takie  i  podobne  pytania  musimy  jednak  poczekać  aż  do  pełniejszego 

zrozumienia  istoty  zjawisk  psychosomatycznych  i  hipnotycznych.  Chwilowo  trzeba  zadowolić  się 
faktem,  że  odreagowanie  emocji  różnymi  technikami  psychoterapeutycznymi,  także  poprzez 
hipnoterapię, umożliwia przynajmniej w niektórych przypadkach terapię zaburzeń, robiących wrażenie 
typowych schorzeń somatycznych, lecz niepodatnych na leczenie typowymi metodami. 

Hipnoterapia  polegająca  na  podawaniu  sugestii  terapeutycznych  nie  polega,  jak  sądzą  niektórzy, 

na wmawianiu pacjentowi, że przestał być chory. Takie formułowanie sugestii trzeba uznać na ogół za 
zbyt  prymitywne  i  nie  dające  pełnego  efektu  terapeutycznego.  Można,  co  prawda,  zasugerować 
osobie  zahipnotyzowanej,  że  przestała  odczuwać  ból  głowy,  ale  najczęściej  pojawia  się  wówczas 
dwoistość  doznań  –  głowa  boli  i  nie  boli  równocześnie.  Pacjent  może  nawet  wstydzić  się  do  tego 
przyznać, ale jeśli zdobędzie się na szczerość, to mówi na przykład w ten sposób: "nie czuję bólu, ale 
wiem, że ta głowa mnie jednak boli, jest to bardzo dziwne i dość nieprzyjemne uczucie". 

Poprawa  samopoczucia  jest  więc  w  takich  przypadkach  dość  problematyczna.  Podobny  efekt 

można  uzyskać  u  kogoś  silnie  zakatarzonego,  kto  otrzyma  sugestię,  że  oddycha  mu  się  już  teraz 
lekko  i  swobodnie.  Pacjent  będzie  wówczas  przekonywał  otoczenie  nosowym  głosem,  że  katar  już 
minął, chociaż wszystkie objawy zewnętrzne będą świadczyły o czymś wręcz przeciwnym. Jak wobec 
tego podawać sugestie, aby w sposób efektywny osiągać rezultat terapeutyczny? 

Przede  wszystkim  trzeba  ustalić  biopsychospołeczną  podstawę  symptomu.  Jeśli  więc  pacjent 

reaguje  bolesnymi  skurczami  żołądka  w  chwilach  zdenerwownania,  to  celowe  będzie  podawanie 
sugestii,  że  jest  spokojny,  zdystansowany  wobec  rozgrywających  się  wokół  niego  wydarzeń. 
Dodatkowo umacnia się tę zmianę jego reakcji sugestiami, że zawsze potrafi się sam uspokoić, a cały 
organizm  będzie  posłuszny  jego  woli.  Oczywiście,  w  bardziej  złożonych  przypadkach  takie 
postępowanie  nie  wystarczy.  Usuwanie  lęku  i  wewnętrznego  napięcia  jest  jednak  najczęściej 
stosowanym  elementem  postępowania  hipnoterapeutycznego  i  przynosi  dobre  rezultaty  nawet  w 
stosunkowo płytkich stanach hipnotycznych. 

Szczególnie  korzystne  są  sugestie  uspokajające  i  rozluźniające  w  walce  z  bólem,  a  także  w 

większości reakcji nerwicowych. Dobór sugestii terapeutycznych bardzo często pozostaje w związku z 
emocjami, bo przecież emocje wywołują odruchowo różne reakcje fizjologiczne. Można więc wywołać 
pożądaną reakcję fizjologiczną poprzez wywołanie odpowiednich emocji. 

W  hipnoterapii  częściej  jednak  chodzi  o  to,  aby  przezwyciężyć  destruktywny  wpływ  emocji,  które 

wywołują  niekorzystne  reakcje  fizjologiczne.  Trzeba  to  wówczas  zrobić  tak,  aby  takie  destruktywnie 
działające emocje nie pojawiły się, unikając bardzo groźnego błędu polegającego na tłumieniu emocji 
już  istniejących  i  tym  samym  umacnianiu  istniejących  zaburzeń.  W  niektórych  przypadkach  reakcje 
emocjonalne  są  tak  silnie  utrwalonym  odruchem,  że  krótka  droga  do  terapeutycznego  celu  prowadzi 
przez  oddziaływania  zmierzające  jedynie  do  rozbicia  związku  pomiędzy  na  przykład  złością  a 
dodatkowymi  skurczami  żołądka.  Podaje  się  wówczas  sugestie  odnoszące  się  bezpośrednio  do 
poszczególnych  części  organizmu.  Na  przykład  wytwarzanie  odczucia  ciepła  sprzyja  rozluźnianiu 
mięśni, ogranicza skurcze dodatkowe itp. 

Odpowiednio dobrane sugestie terapeutyczne odrywają dużą rolę w walce z bólem. Trzeba jednak 

w tym miejscu wyraźnie rozróżniać pomiędzy działaniami zmierzającymi do ograniczenia czucia bólu, 
poprzez obniżenie poziomu lęku i zmniejszanie napięcia psychofizycznego, a analgezją uzyskiwaną w 
głębokiej  hipnozie.  Zasady  postępowania  są  bowiem  zupełnie  różne  w  tych  dwóch  sposobach 
ograniczania  bólu.  Pierwszy  sposób  możliwy  jest  do  szerokiego  stosowania  w  różnych  działach 
medycyny, nawet wobec osób wykazujących lekką i średnią podatność na hipnozę. 

Zjawisko  odczuwania  bólu  ma,  jak  wiadomo,  bardzo  złożoną  i  ciągle  nie  rozpoznaną  do  końca 

background image

naturę.  W  każdym  razie  nie  ulega  wątpliwości,  że  człowiek,  który  się  boi,  jest  nieufny  i  napięty, 
oczekujący  na  moment  pojawienia  się  bólu  –  odczuwa  go  znacznie  silniej  i  znacznie  szybciej 
dezorganizują się jego reakcje. Hipnoza może temu w dużym stopniu zapobiec poprzez wytworzenie 
odpowiedniego nastawienia psychicznego, obniżenie poziomu lęku lub jego zlikwidowanie, obniżenie 
napięcia  mięśniowego  i  ogólnego  napięcia  psychofizycznego.  Powiedzmy  jednak  otwarcie,  że 
postępowanie  takie  przyniesie  oczekiwany  rezultat  tylko  przy  bólu  lekkim  lub  umiarkowanym.  Może 
więc  być  stosowane  pomocniczo  na  przykład  w  stomatologii  lub  przed  bolesnymi  zabiegami 
diagnostycznymi (punkcja, bronchoskopia itp.). Postępowanie takie jest już na ogół niewystarczające 
w  odniesieniu  do  prostych  nawet  zabiegów  chirurgicznych,  neutralizowania  bólu  porodowego,  nie 
mówiąc  o  dużych  zabiegach  chirurgicznych.  W  takich  przypadkach  może  natomiast  znaleźć 
zastosowanie hipnotyczna analgezja, ale pod warunkiem, że mamy do czynienia z osobą wykazującą 
rzeczywistą podatność do uzyskiwania głębokiej hipnozy. 

Sposób uzyskiwania hipnotycznej analgezji był już opisywany  wcześniej, ale warto w tym miejscu 

dodać,  że  znieczuleniu  takiemu  towarzyszy  na  ogół  zmniejszone  krwawienie.  Odnotowane  są  także 
dość  liczne  przypadki  zmniejszenia  krwawienia  operacyjnego  \)o  dodatkowym  podaniu  prostej 
sugestii:  "proszę  nie  krwawić".  Jest  to  zjawisko  zdumiewające  poprzez  niezrozumiałość  leżącego  u 
jego  podstaw  mechanizmu,  a  jednak  tak  właśnie  się  dzieje.  Z  licznych  opracowań  na  temat 
stosowania hipnotycznej analgezji w chirurgii można wyciągnąć wniosek, że mało jest takich zabiegów 
przy których nie stosowano dotąd tego  sposobu znieczulania, poczynając od prostego usuwania ciał 
obcych  z  powłok  skórnych,  poprzez  chirurgię  stomatologiczną,  interrupcję  aż  do  histerektomii 
włącznie. 

Trzecim  sposobem  prowadzenia  hipnoterapii  jest  uczenie  i  warunkowanie  w  hipnozie.  Dla  tego 

zespołu  metod  przyjęła  się  już  nazwa  hipnoterapii  behawioralnej  (przez  analogię  do  psychoterapii 
behawioralnej). Uczenie pacjentów nowych zachowań, oduczanie zachowań szkodliwych dla zdrowia, 
ćwiczenie i przewarunkowywanie różnych reakcji – mają istotne znaczenie w różnych specjalnościach 
medycznych.  Człowiek  zahipnotyzowany  uczy  się  i  warunkuje  na  ogół  szybko  i  efektywnie,  a  w 
każdym razie szybciej i efektywniej niż mógłby to uczynić bez hipnozy. 

W  stanach  głębokiej  hipnozy,  tam  gdzie  możliwe  jest  wytwarzanie  różnorodnych  halucynacji, 

powstaje  równocześnie  możliwość  ćwiczenia  w  warunkach  gabinetowych  reakcji,  które  bez  hipnozy 
wymagałyby skomplikowanych działań organizacyjnych. Nie oznacza to, że trening reakcji w hipnozie 
polega  na  całkowitym  zrezygnowaniu  z  elementów  naturalnych  sytuacji,  jest  raczej  umiejętną 
kompilacją  elementów  świata  realnego  ze  światem  halucynacji  hipnotycznych.  Na  przykład  w 
hipnoterapii  behawioralnej  –  awersyjnej,  prowadzonej  w  Moskwie  przez  prof.  Rożnowa  i  jego 
współpracowników,  zahipnotyzowani  alkoholicy  po  wypiciu  niewielkiej  dawki  alkoholu  pobudzani  są 
odpowiednimi  sugestiami  do  silnych  torsji.  Chodzi  jednak  nie  tylko  o  wytrenowanie  odruchu 
wymiotnego jako reakcji na alkohol, ale także o wzbudzenie silnego uczucia wstydu, a nawet wstrętu 
do siebie w tym stanie. 

Trening  zachowań  zawarty  jest  również  w  typowych  formach  hipnoterapii  nerwicowego  jąkania  i 

innych  wad  wymowy.  Osoby  zahipnotyzowane  uczą  się  przezwyciężać  lęk  przed  ekspozycją 
społeczną  i  stopniowo  przekonują  się  o  własnych  możliwościach  swobodnej  wymowy.  W  takich 
przypadkach nie jest to już proste odreagowanie zalegających emocji, ale uczenie się nowych reakcji. 
Jeszcze wyraźniej schemat takiego postępowania jest widoczny przy hipnoterapii behawioralnej fobii. 
Stosuje  się  wtedy  normalną  procedurę  desensybilizacyjną,  ale  w  stanie  hipnotycznym, 
umożliwiającym  dowolne  przybliżanie  halucynowanego  źródła  lęku  i  stopniowe  zmniejszanie  reakcji 
lękowej  poprzez  uczenie  się  nowych  zachowań.  Wszystkie  te  sposoby  i  warianty  są  dobrze  znane 
psychoterapeutom  posługującym  się  treningiem  pozytywnym,  negatywnym,  metodami  przesycenia, 
desensybilizacji itd. 

Hipnoterapia  behawioralna  stwarza  jednak  możliwość  takiego  konstruowania  programu 

terapeutycznego,  który  w  innych  warunkach  wymagałby  znacznie  więcej  czasu  i  zachodu.  Kilka  lat 
temu  opracowałem  na  przykład  metodę  nazwaną  hipnoterapeutycznym  wzbogacaniem  pozytywnych 
doświadczeń  emocjonalnych.  Metoda  ta  jest  właśnie  przykładem  zastosowania  złożonych  form 
hipnoterapii  behawioralnej  i  może  być  w  uproszczeniu  traktowana  jako  specyficzne  "protezowanie 
psychiki". Wyjaśnię to na przykładzie. 

Młoda  dziewczyna,  z  zawodu  pielęgniarka,  cierpiała  na  silne  lęki  społeczne,  utrudniające  jej 

zarówno  wykonywanie  zawodu,  jak  i  zorganizowanie  sobie  życia  osobistego.  W  swoim  środowisku 
uchodziła  za  osobę  "chorobliwie"  nieśmiałą,  a  wszelkie  sytuacje  połączone  z  ekspozycją  społeczną 
dezorganizowały  jej  zachowanie,  wywołując  równocześnie  silne  reakcje  wegetatywne.  Prosiła  o 
stosowną  pomoc,  ponieważ  nie  potrafiła  sama  zapanować  nad  tymi  reakcjami,  mimo  różnych 

background image

przedsięwziętych wcześniej sposobów, z kuracja farmakologiczną włącznie. 

Nie mając wówczas możliwości włączenia jej do typowej psychoterapii grupowej – interpersonalnie 

korektywnej,  zdecydowałem  się  na  hipnoterapię.  W  ciągu  kilku  zabiegów  wytwarzałem  u  niej 
kompleksowe,  silnie  wyrażone  halucynacje  o  treściach  zawierających  jej  efektywne  i 
satysfakcjonujące  funkcjonowanie  społeczne.  Były  to  więc  halucynacje  na  przykład  tej  treści,  że 
wygłasza  pogadankę  na  temat  higieny  w  jednostce  wojskowej,  że  swobodnie  flirtuje  z 
współpasażerem w pociągu, że występuje na scenie podczas akademii itp. 

Istotnym  elementem  tego  postępowania  była  dodatkowa,  silnie  podana  sugestia,  że  wszystkie  te 

wydarzenia miały miejsce, w bliżej nie określonej przeszłości, w jej życiu. Oczywiście, przez cały czas 
tego postępowania stwarzałem pacjentce komfort psychiczny, polegający na zapewnieniu jej poczucia 
bezpieczeństwa,  sukcesu,  aprobaty  społecznej  itd.  Po  dehipnotyzacji  przebieg  hipnozy  objęty  był 
amnezją,  ale  pacjentka  była  przekonana,  że  przecież  potrafi  dać  sobie  radę  w  różnych  sytuacjach 
społecznych, bo doświadczała już takich sytuacji w przeszłości z pełnym powodzeniem. Było to więc 
sztuczne  doświadczenie  życiowe,  które  jednak  wpłynęło  zdecydowanie  korzystnie  na  zmiany  w 
zachowaniach  społecznych  pacjentki.  Zaczęła  zachowywać  się  swobodnie,  bez  lęku,  tak  w  życiu 
zawodowym, jak i osobistym. 

Po  czterech miesiącach,  zgodnie  z  umową  zjawiła  się  na  badania  kontrolne.  Po  przekonaniu  się, 

że jej trudności już całkowicie minęły miałem zamiar ponownie ją zahipnotyzować, aby usunąć zbędne 
już, sztuczne doświadczenia społeczne. Ku mojemu zdumieniu okazało się, że usunęły się one same, 
zupełnie jak proteza samowchłaniająca się. Pacjentka nie pamiętała nawet tego, że po uprzedniej serii 
zabiegów  hipnoterapeutycznych  rozmawialiśmy  dość  długo  na  temat  jej  sztucznych  (a  jak  wtedy 
sądziła  –  rzeczywistych)  doświadczeń  społecznych.  Wyjaśniłem  jej  wtedy  dokładnie  przebieg 
hipnoterapii,  co  również  nie  przywołało  żadnych  wspomnień.  Było  to  dla  niej  już  w  tym  momencie 
nieważne,  ponieważ  przez  ostatnie  cztery  miesiące  nagromadziła  wiele  autentycznych,  korzystnych 
doświadczeń społecznych. 

Przypadek ten (potwierdzony później kilkoma innymi) wskazuje zarówno na dogodność stosowania 

tej  metody  w  niektórych  zaburzeniach,  jak  i  na  złożony  charakter  zjawisk  hipnotycznych.  Istnieje 
przecież  wiele  takich  zaburzeń,  które  wynikają  z  nieprawidłowych  doświadczeń  życiowych  lub  z  ich 
niedostatku. Działania wprost, polegające na próbie bezpośredniego przezwyciężenia sugestią urazu 
psychicznego lub nakazu określonego funkcjonowania, są na ogół nieskuteczne lub doprowadzają do 
powstania  ostrego  konfliktu  motywacyjnego,  z  wszystkimi  jego  konsekwencjami.  Postępowanie 
psychoterapeutyczne  na  jawie  wymaga  natomiast  w  takich  przypadkach  czasu  i  odpowiednich 
warunków.  Hipnoterapeutyczne  wzbogacanie  doświadczeń  okazało  się  więc  metodą  efektywną  i 
oszczędzającą  czas,  a  podobnie  skonstruowanych  programów  hipnoterapii  można  z  pewnością 
opracować więcej. 

ZASTOSOWANIA HIPNOZY W MEDYCYNIE  

Spróbujmy zatem zastanowić się, jaki jest zakres użyteczności hipnoterapii? Na pierwszym miejscu 

wymienia  się  na  ogól  zastosowanie  hipnozy,  w  psychiatrii,  co  jednak  nie  jest  w  pełni  uzasadnione, 
przynajmniej  w  rozpowszechnionym  u  nas  modelu  psychiatrii  biologicznej.  Choroby  psychiczne  nie 
nadają się na ogół do hipnoterapii, że względu na utrudniony kontakt rzeczowy z pacjentem. Podobnie 
mało  efektywne  jest  stosowanie  hipnoterapii  wobec  osób  wykazujących  zaburzenia  psychiczne 
wskutek istniejącego u nich defektu organicznego OUN. 

Stosowanie  hipnoterapii  w  nerwicach  jest  możliwe  już  w  większym  zakresie,  ale  ograniczenie 

polega  na  tym,  że  pacjenci  nerwicowi  charakteryzują  się  na  ogół  niezbyt  dużą  podatnością  na 
hipnozę,  a  ponadto  często  ze  względów  merytorycznych  wskazany  jest  dla  nich  inny  rodzaj 
psychoterapii.  Pozostają  jeszcze  zaburzenia  rozwoju  osobowości,  trudności  przystosowawcze  i 
rozmaite  problemy  osobiste  pacjentów,  którymi  najczęściej  zajmują  się  psycholodzy  kliniczni  lub 
różnie  zorientowani  teoretycznie  psychoterapeuci.  W  tych  przypadkach  hipnoterapia  jest  niekiedy 
celowa  i  wskazana,  czasem  jako  metoda  główna,  a  niekiedy  jako  pomocnicza.  Do  hipnoterapii 
kwalifikuje  się  także  obszerna  grupa  uzależnień  lękowych,  narkotycznych,  alkoholowych,  a  także 
emocjonalnych, chociaż i w tych przypadkach musi to być metoda z wyboru, a nie metoda rutynowa. 

W  blisko  związanej  z  psychiatrią  i  psychologią  seksuologii  hipnoterapia  ma  częściowe 

zastosowanie, chociaż dobrze opracowane obecnie techniki treningu behawioralnego na jawie  są na 
ogół  wygodniejszymi metodami  przezwyciężania  czynnościowych  zaburzeń  seksualnych.  Zaburzenia 
seksualne  uwarunkowane  organicznie  są,  oczywiście,  leczone  metodami  klasycznymi,  przy 
ewentualnym  współudziale  hipnoterapii  lub  innej  metody  psychoterapeutycznej.  Tak  wie  stosowanie 
hipnoterapii  w  seksuologii  nie  ma  zbyt  szerokiego  zastosowania,  z  wyjątkiem  tych  zaburzeń,  które 

background image

wynikają z silnego lęku przed kontaktem seksualnym. 

Niewątpliwie  zastosowanie  hipnoterapii  jest  możliwe  i  wskazane  w  obszernej  grupie  szeroko 

rozumianych zaburzeń i schorzeń psychosomatycznych. Jak wiadomo, nie istnieje żaden szczegółowy 
wykaz  tego  typu  chorób  i  zaburzeń,  a  w  środowiskach  naukowych  trwają  spory  o  to,  czy  czynnik 
psychosomatyczny istnieje w każdej chorobie, czy w wielu chorobach, czy też tylko w wąskiej grupie 
schorzeń,  dobrze  już  pod  tym  względem  rozpoznanych.  Nie  czekając  na  ostateczny  wynik  tych 
dyskusji,  które  potrwają  zapewne  jeszcze  dość  długo,  warto  do  tej  sprawy  podejść  indywidualnie,  w 
przypadku każdego pacjenta. 

Znane są osiągnięcia niektórych hipnoterapeutów  w takich chorobach, jak dychawica oskrzelowa, 

choroby  wrzodowe  przewodu  pokarmowego,  zaparcie,  choroba  nadciśnieniowa,  częstoskurcz 
napadowy serca, niektóre choroby skóry (szczególnie te o niejasnej etiologii), moczenie mimowolne i 
inne  zaburzenia  w  oddawaniu  moczu,  bóle  stawowe  i  mięśniowe,  migreny,  neuralgie  i  bóle  nie 
poddające  się  innemu  leczeniu,  otyłość  prosta,  bezsenność,  jąkanie  się,  nawykowe  obgryzanie 
paznokci, tiki itd. 

Rzeczywisty udział hipnoterapii w uzyskanych efektach leczenia jest często trudny do oddzielenia 

ze  względu  na  to,  że  najczęściej  jest  to  leczenie  skoordynowane,  prowadzone  metodami  typowo 
medycznymi  i  psychologicznymi  równocześnie.  Istniejące  jednak  badania  porównawcze, 
przeprowadzone  przy  zastosowaniu  prawidłowo  dobranych  grup  kontrolnych,  pozwalają  na 
wyciągnięcie  wniosku,  że  hipnoterapia  właściwie  zawsze  pomaga  w  uzyskaniu  efektów  leczniczych, 
niezależnie od tego, czy służy tylko obniżeniu napięcia psychicznego, czy też prowadzi bezpośrednio 
do przezwyciężenia mechanizmów patogenetycznych. 

Specyficzne  są  zastosowania  hipnozy  i  hipnoterapii  w  ginekologii  i  położnictwie.  Najczęściej 

wykorzystuje się tę metodę do walki ż bólem. Prowadzone są  więc treningi hipnotyczne dla kobiet w 
ciąży,  służące  przygotowaniu  do  porodu  pod  względem  psychologicznym,  a  także  w  celu  wyuczenia 
ciężarnych sprawowania kontroli nad bólami porodowymi. 

W  niektórych  krajach  na  dość  szeroką  skalę  prowadzone  są  porody  w  stanie  hipnotycznym, 

umożliwiającym znaczne ograniczenie bólów porodowych (pełne zniesienie tych bólów nie jest na ogół 
stosowane, ponieważ utrudnia to sprawowanie kontroli nad przebiegiem akcji porodowej). 

W  znieczuleniu  hipnotycznym  przeprowadzano  już  także  wszelkie  zabiegi  ginekologiczne,  aż  do 

tak poważnej operacji, jak hysterectomia włącznie (bez żadnych dodatkowych analgetyków). Częściej 
jednak  opisywane  są  zastosowania  znieczulenia  hipnotycznego  w  elektrokonizacji  i  interrupcji.  W 
pewnym  sensie  podobnie  stosuje  się  hipnozę  w  stomatologii^  Możliwe  jest  uzyskiwanie  na  dość 
szeroką  skalę  obniżenia  napięcia  psychofizycznego  i  zmniejszenie  lęku  u  pacjentów 
stomatologicznych. 

W niektórych przypadkach (dotyczy to już, niestety, tylko osób o  wysokiej podatności na hipnozę) 

możliwe  jest  przeprowadzanie  zabiegów  chirurgicznych  przy  wyłącznym  zastosowaniu  anestezji 
hipnotycznej.  Umiejętność  stosowania  hipnozy  w  stomatologii  należy  jednak  uznać  za  szczególnie 
cenną,  ponieważ  nawet  częściowe  tylko  ograniczenie  lęku  i  napięcia  psychofizycznego  wpływa 
pośrednio na zmniejszenie bólu i ułatwia stomatologowi prawidłowe wykonanie stosownych czynności. 
Ta ostatnia uwaga odnosi się także do wielu innych specjalności medycznych, bo ból i lęk pozostają 
ze  sobą  w  ścisłym  związku,  stanowiąc  równocześnie  podstawowy  problem  psychologiczny  i 
psychosomatyczny większości ludzi chorych. 

Ważne,  a  niezbyt  dotąd  doceniane,  są  zastosowania  hipnozy  w  rehabilitacji.  Badania 

eksperymentalne  nad  hipnozą  wskazują  wyraźnie  na  możliwość  wykorzystywania  tej  metody  w 
odniesieniu do procesów motywacyjnych. Motywacja jest warunkiem skuteczności każdego ludzkiego 
działania,  przy  czym  wiadomo,  że  największą  sprawność  człowiek  uzyskuje  przy  motywacji 
optymalnej,  niezbyt  niskiej,  ale  też  niezbyt  wysokiej,  bo  taka  może  zdezorganizować  podjęte 
czynności.  Większość  ludzkich  zachowań  jest  polimotywacyjna,  a  więc  wynika  z  równoczesnego 
występowania  kilku  lub  wielu  motywów.  Mogą  to  być  motywy  przeciwstawne,  prowadzące  do 
powstania  konfliktu  motywacyjnego,  i  wówczas  działanie  jest  zablokowane,  ograniczone  lub  w  inny 
sposób zaburzone. 

Wyróżnia  się  na  ogół  trzy  typy  konfliktów  motywacyjnych:  propulsja-propulsja,  repulsja-repulsja  i 

propulsja-repulsja.  Konflikt  pierwszego  typu  polega  na  istnieniu  dwóch  równie  silnych  motywów, 
skłaniających  do  podjęcia  równie  atrakcyjnych,  ale  wykluczających  się  nawzajem  czynności.  W 
zastosowaniu  do  sytuacji  mogących  wystąpić  u  pacjenta  rehabilitowanego  może  to  być  na  przykład 
motyw skłaniający do wykonywania określonych ćwiczeń (pacjent bardzo chce odzyskać sprawność i 

background image

wie, że ćwiczenia w tym pomagają) przy równoczesnym jednakowo  silnym motywie skłaniającym do 
tego, aby ten sam czas poświęcić raczej na rozrywkę. 

Konflikt  drugiego  typu  (repulsja-repulsja) może  powstać  w  takim  przypadku,  gdy  pacjent  chciałby 

uniknąć zarówno bólu przy ćwiczeniach rehabilitacyjnych, jak i trwałej niesprawności, która grozi mu w 
razie niewykonywania zleconych ćwiczeń. 

Wreszcie  konflikt  typu  propulsja-repulsja  powstaje  wówczas,  gdy  to  samo  działanie  jest  równie 

silnie pociągające, jak i odpychające dla pacjenta. Mogą to więc być ćwiczenia, które pacjent uznaje 
za  ważne,  a  nawet  niezbędne  dla  swojego  zdrowia,  ale  które  są  dla  niego  równocześnie  przykre  i 
chciałby ich uniknąć. 

Jak  łatwo  zauważyć,  w  sytuacjach  naturalnych  mogą  się  pojawiać  konflikty  mieszane,  jeszcze 

bardziej  złożone,  uzyskujące  nie~  kiedy  wielopiętrową  strukturę,  zbudowaną  jednak  z  tych 
elementarnych  typów  konfliktów.  Istotą  konfliktu motywacyjnego  jest  to,  że  może  on  być  rozwiązany 
tylko na dwa sposoby. 

Sposób  pierwszy  polega  na  przewartościowaniu  poszczególnych motywów  (np.  przez  dodatkowe 

gromadzenie  informacji,  argumentacji  itp.),  co  prowadzi  na  ogół  do  usunięcia  ich  równoważnej  siły 
oddziaływania. Z chwilą gdy jeden z motywów jest słabszy, a drugi silniejszy konflikt przestaje istnieć, 
podjęta zostaje decyzja odnośnie do kierunku i sposobu działania. 

Drugie  rozwiązanie  sytuacji  konfliktowej  polega  na  losowym  wyborze  wariantu  działania. 

Postępowanie  takie  staje  się  niezbędne  w  warunkach  ograniczonego  czasu  na  działanie,  dalsze 
wahania  mogą  bowiem  doprowadzić  do  utraty  obu  możliwości  lub  przyniosą  samoistne,  jeszcze 
gorsze rozwiązanie. 

Konflikty  motywacyjne  wszystkich  wymienionych  tutaj  typów  nader  często  powstają  u  pacjentów 

wkraczających  w  okres  rehabilitacji,  a  także  później,  gdy  żmudne,  pracochłonne,  a  niekiedy  przykre 
ćwiczenia  rehabilitacyjne  nie  przynoszą  dostatecznie  szybkich  rezultatów.  Pojawia  się  wtedy 
zniecierpliwienie  i  obniża  motywacja.  W  wielu  takich  przypadkach  umiejętnie  zastosowana  hipnoza 
może skutecznie dopomóc w przezwyciężeniu kryzysu psychicznego i wyjściu z impasu. Oczywiście, 
nie można wówczas decydować za pacjenta, próbując mu narzucić w czasie zabiegu hipnotycznego 
motywację do czynności, których nie akceptuje. 

Często jednak jest tak, że pacjent chciałby zastosować się do zaleceń lekarza rehabilitanta, ale nie 

starcza  mu  wewnętrznej  siły  i  cierpliwości,  niezbędnych  do  wykonania  tych  zaleceń.  W  takich 
przypadkach  możliwe  jest  uporządkowanie  w  czasie  zabiegu  hipnotycznego  procesów 
motywacyjnych, zwiększenie siły niektórych motywów, osłabienie innych, przezwyciężenie istniejących 
konfliktów  motywacyjnych,  poprzez  zmianę  wartości  poszczególnych  motywów.  Czasem  pomoc 
hipnoterapeuty  idzie  jeszcze  dalej  i  wykracza  poza  obręb  procesów  motywacyjnych.  Dotyczy  to 
pacjentów,  u  których  jest  celowe  i  możliwe  wprowadzenie  okresowego  odwrażliwienia  na  ból, 
zmęczenie i inne niekorzystne, przeszkadzające w ćwiczeniach, objawy. Postępowanie takie powinna 
jednak  cechować  daleko  idąca  ostrożność,  aby  tym  sposobem  nie  zablokować  naturalnych  reakcji 
sygnalizujących granice odporności organizmu, poza którymi wszelkie ćwiczenia nie mają już sensu i 
mogą być nawet szkodliwe. 

OGÓLNE ZASADY PRZYGOTOWYWANIA PROGRAMÓW HIPNOTERAPII  

Konstruowanie  szczegółowych  programów  hipnodiagnostycznych,  hipnoterapeutycznych  i 

hipnorehabilitacyjnych  wymaga  odpowiedniej  wiedzy,  doświadczenia  i  –  z  oczywistych  przyczyn  –
musi być odrębne dla każdego pacjenta. Stwierdzenie takie nie jest w medycynie rewelacją, ponieważ 
diagnoza, terapia i rehabilitacja zawsze  są  programowane indywidualnie. W przypadku posługiwania 
się  hipnozą  dochodzi  jednak  dodatkowy,  wysoce  zindywidualizowany  czynnik  w  postaci  silnego 
zróżnicowania  podatności  na  hipnozę,  przebiegu  reakcji  hipnotycznych,  trwałości  sugestii 
hipnotycznych itp. 

Nie ulega wątpliwości, że hipnoza w medycynie jest metodą kosztowną poprzez fakt, że angażuje 

czas  (niekiedy  sporo  czasu)  wysoko  kwalifikowanego  specjalisty.  Ekonomiczne  gospodarowanie 
czasem  jest  natomiast  bardzo  ważnym  zagadnieniem  we  współczesnej  medycynie  i  to  nie  tylko  ze 
względów  finansowych,  ale  przede  wszystkim  ze  względu  na  interes  pacjentów.  Możliwie  szybki 
przebieg  leczenia  zapobiega  rozwinięciu  się  choroby  i  jej  następstw,  jest  formą  ochrony  zdrowia 
pojmowanego  całościowo,  a  ponadto  zapobiega  długotrwałemu  oczekiwaniu  kolejnych  pacjentów  na 
specjalistyczną  pomoc. Z tych  właśnie  względów  decyzja  o zastosowaniu  hipnozy musi  uwzględniać 
odpowiedź  na  pytanie,  czy  jest  to  w  danym  przypadku  metoda  wskazana  merytorycznie  i  czy  nie 
.istnieją inne równie skuteczne metody, prowadzące szybciej do zamierzonego celu? 

background image

Jeśli  ta  wątpliwość  zostaje  wyjaśniona,  to  można  przystąpić  do  konstruowania  szczegółowego 

programu  postępowania  hipnotycznego.  Nie  będzie  to  jednak  możliwe  aż  do  momentu 
przeprowadzenia wstępnych badań reakcji hipnotycznych. Badania takie, w zależności od ich zakresu, 
trwają na ogół od dwudziestu minut do półtorej godziny i muszą być niekiedy powtórzone po kilku lub 
kilkunastu dniach. Wyjątek stanowią ci pacjenci, wobec których hipnoza jest traktowana zdecydowanie 
jako  metoda  pomocnicza  (najczęściej  chodzi  o  lekkie  stany  hipnotyczne),  służąca  wyłącznie  do 
obniżenia poziomu lęku i napięcia psychofizycznego lub krótkotrwałego wypoczynku. 

Podejmowanie  zaawansowanych  form  hipnoterapii  w  czasie  pierwszego  kontaktu  z  pacjentem 

wiąże  się  z  dość  dużym  ryzykiem  pojawienia  się  nieoczekiwanych  reakcji  i  wymaga  szczególnej 
ostrożności  oraz  dużego  doświadczenia.  Dotyczy  to  także  tych  pacjentów,  którzy  od  początku 
ujawniają  dużą  podatność  na  hipnozę,  co  nie  powinno  jednak  narażać  ich  na  błędy  sztuki  ze  strony 
nazbyt niecierpliwego hipnoterapeuty. 

Po  ustaleniu  szczegółowej  diagnozy  (ewentualnie  także  hipnodiagnozy)  oraz  indywidualnych 

reakcji  hipnotycznych,  można  przystąpić  do  opracowania  programu  hipnoterapii.  Program  taki 
powinien  być  w  miarę  szczegółowy,  ale  z  zachowaniem  możliwości  jego  ewentualnego 
przekształcenia  w trakcie terapii, jeśli będzie to uzasadnione merytorycznie. Reguła taka obowiązuje 
w  każdym  postępowaniu  psychoterapeutycznym,  które  dostarcza  w  sposób  ciągły  dodatkowych 
informacji wzbogacających diagnozę. 

Hipnoterapeuta powinien dokładnie zdawać sobie sprawę z tego, co jest, a co nie jest możliwe do 

uzyskania  z  danym  pacjentem.  Opierając  się  na  zjawiskach  psychicznych  i  psychofizycznych  stanu 
hipnotycznego musi pamiętać o ich związku z głębokością tego stanu. Nie ma więc sensu planowanie 
hipnoanalizy  lub  głębokiej  analgezji  hipnotycznej,  jeśli  pacjent  nie  wykazują  podatności  do 
uzyskiwania głębokiej hipnozy. Sugestie nieadekwatne do głębokości stanu hipnotycznego pozostaną 
niezrealizowane, a upieranie się przy ich realizacji daje skutek wręcz odwrotny i najczęściej prowadzi 
do nie kontrolowanej dehipnotyzacji. 

Jak  już  wspomniano,  możliwe  jest  jednak  efektywne  terapeutyczne  wykorzystywanie  stanu 

hipnotycznego średniej, a nawet lekkiej głębokości, jednak pod warunkiem, że zastosowane zostaną, 
proste i mieszczące się w zakresie tego stanu sugestie, nie stawiające pacjenta w sytuacji, której jego 
organizm  nie  może  sprostać.  Uzyskiwanie  stanu  głębokiej  hipnozy,  oczywiście,  znacznie  rozszerza 
możliwości  budowania  programu  terapeutycznego,  chociaż  nie  jest  to  równoznaczne  z  ogólną 
efektywnością terapii. 

Z przyczyn, których nie udało się dotąd w pełni ustalić, nie występuje liniowa zależność pomiędzy 

głębokością  hipnozy  a  efektywnością  terapii.  U  niektórych  pacjentów  dobre  rezultaty  uzyskiwane  są 
przy  stosunkowo  płytkiej  hipnozie,  a  u  innych  nawet  głęboka  hipnoza  nie  daje  gwarancji  trwałego 
efektu  terapeutycznego.  Ta  szczególna  i  nie  dająca  się  w  pełni  wstępnie  przewidzieć  właściwość 
hipnozy  powinna  skłaniać  do  ograniczania  sugestii  pohipnotycznych  na  rzecz  hipnoterapii 
behawioralnej.  Jest  to  ważna  wskazówka  przy  konstruowaniu  programu  hipnoterapii,  szczególnie  w 
przypadkach,  gdy  możliwe  jest  zastosowanie  kilku  różnych  wariantów  jej  prowadzenia.  Większą 
szansę trwałego efektu terapeutycznego dają zawsze wyćwiczone i ustabilizowane w hipnozie reakcje 
niż pohipnotyczne sugestie występowania takich reakcji. 

Program  hipnoterapii  powinien  być  w  zasadzie  budowany  ze  szczególnym  uwzględnianiem  tych 

zjawisk  hipnotycznych,  które  u  danego  pacjenta  są  najpełniej  wyrażone.  Jeśli  pacjent  wykazuje 
preferencje  do  sprawnie  przebiegającyh  halucynacji  czuciowych,  to  warto  pokusić  się  o  obmyślenie 
programu bazującego na tych właśnie halucynacjach. Będzie to inny program niż w przypadku  silnie 
wyrażonych  halucynacji  wzrokowych  lub  sprawnych  reakcji  emocjonalnych  w  hipnozie.  Pełny  zakres 
zjawisk  hipnotycznych  jest  przecież  na  tyle  obszerny,  że  umożliwia  uzyskiwanie  tego  samego  celu 
różnymi  drogami.  Im  bardziej  wybrany  tryb%  postępowania  będzie  naturalny,  zgodny  z 
prawidłowościami  psychofizycznymi,  oczekiwaniami  pacjenta  i  adekwatny  do  jego  motywacji,  tym 
większa  szansa  na  skuteczność  przeprowadzanych  zabiegów.  Wynika  to  zarówno  z  doświadczenia 
klinicznego,  jak  i  z  terapeutycznych  uzasadnień.  Z  badań  eksperymentalnych  wiadomo  przecież,  że 
sugestie  dziwaczne  (z  punktu  widzenia  pacjenta),  niespójne  z  jego  motywacją,  oczekiwaniami  i 
przekonaniami, należą do najbardziej trudnych w realizacji. 

Istotą  prowadzenia  hipnoterapii jest  także  systematyczna  kontrola jej  wyników  po  każdym  etapie, 

co  oznacza  praktycznie  sprawdzenie  rezultatów  po  każdym  zabiegu.  Nie jest  więc  tak, jak  to  często 
bywa  przy  prowadzeniu  kuracji  farmakologicznej,  której  rezultat  staje  się  widoczny  dopiero  w  jakiś 
czas po jej całkowitym zakończeniu. Tego rodzaju "moment bezwładności" zasadniczo nie występuje 
przy  hipnoterapii.  Zamierzony  rezultat  albo  ujawnia  się  od  razu  (najdalej  po  kilku  dniach  –  jeśli takie 

background image

były  sugestie),  albo  nie  pojawi  się  wcale.  Jest  to  w  gruncie  rzeczy  okoliczność  sprzyjająca 
dokonywaniu na  bieżąco  weryfikacji postępowania. Doświadczony hipnoterapeuta  potrafi na ogół już 
w  trakcie  zabiegu  trafnie  prognozować  rezultaty  terapeutyczne  na  podstawie  obserwacji  tego,  jak 
pacjent przyjmuje podawane sugestie. 

Zgodnie z ogólną regułą postępowania psychoterapeutycznego należy w hipnoterapii unikać, jeżeli 

tylko  jest  to  możliwe,  trybu  nakazującego,  pozbawiającego  pacjenta  własnej  inicjatywy,  a  także 
poczucia  odpowiedzialności  za  własny  stan  zdrowia  (szczególnie  w  nerwicach  i  zaburzeniach 
psychosomatycznych).  Ilekroć  jest  to  możliwe,  należy  tak  konstruować  program  hipnoterapii,  aby 
aktywizował on pacjenta do własnych, usprawniających zdrowie działań, co można traktować również 
jako  przejaw  rozwoju  osobistego.  Hipnoterapia  należy,  co  prawda,  do  tych  metod,  które  w  jakimś 
stopniu  dają  pacjentowi  przekonanie,  że  powierzył  sprawy  swojego  zdrowia  specjaliście.  Niektórzy 
pacjenci  traktują  hipnozę  podobnie,  jak  zabieg  operacyjny  pod  narkozą  –  "ja  usnę,  a  on  jako 
specjalista  powinien  fachowo  usprawnić  moje  zdrowie".  Jeśli  konwencję  tę  przyjmuje  pacjent,  to 
jeszcze  pół  biedy,  bo  wszyscy  mamy  skłonność  do  powierzenia  z  zaufaniem  niektórych  naszych 
spraw  specjalistom.  Gorzej,  jeśli  konwencję  taką  przyjmuje  hipnoterapeuta,  bo  prowadzenie 
hipnoterapii,  nawet  w  jej  najbardziej  skomplikowanych  formach,  może  przypominać  zabieg 
operacyjny, ale nim nie jest. Pacjent zawsze, chociażby nieświadomie, kontroluje jego przebieg i źle 
wprowadzonych  lub  złych  sugestii  nie  przyjmuje,  okazując  swój  sprzeciw  w  różny  sposób,  aż  do 
samoistnej dehipnotyzacji włącznie. 

Przedstawione wyżej ogólne zasady konstruowania programów hipnoterapii wskazują na celowość 

działania uporządkowanego i poddanego specyficznej dyscyplinie, co nie wyklucza jednak możliwości 
doraźnej improwizacji w czasie zabiegu. Wynika to z faktu, że nawet w odniesieniu do pacjenta dobrze 
już  poznanego  należy  liczyć  się  z  jego  nie  oczekiwanymi  reakcjami,  burzącymi  koncepcję 
programową. Bardzo istotny wymóg, polegający na tym, aby hipnoterapeuta nigdy nie wyszedł z roli, 
nakazuje  mu  gotowość  do  wprowadzania  natychmiastowej  modyfikacji  postępowania,  jeśli  jest  to 
uzasadnione  odpowiednimi  okolicznościami.  Dotyczy  to  na  przykład  niektórych  nie  oczekiwanych 
reakcji psychicznych lub fizjologicznych, jakie mogą się ujawnić w czasie hipnozy. 

Nagły,  nie  oczekiwany  lęk  lub  poważniejsze  zakłócenie  rytmów  fizjologicznych  stanowią  na  ogół 

sygnał,  że  dotychczasowa  diagnoza  była  niekompletna  lub  fałszywa.  Powinno  to  prowadzić  do 
zawieszenia  dalszego  postępowania  terapeutycznego  i  wznowienia  procesu  diagnostycznego. 
Niekiedy  jest  to  możliwe  w  czasie  tego  samego  zabiegu,  szczególnie  jeśli  zahipnotyzowany  pacjent 
pozostaje w kontakcie słownym. W takich właśnie momentach potrzebna jest owa improwizacja, która 
nie może mieć jednak cech panicznej reakcji hipnotyzera. Gwałtowne przerwanie hipnozy jest na ogół 
błędem  sztuki,  ponieważ  zawsze  niezbędny  jest  pełny  proces  dehipnotyzacji,  likwidujący  wszelkie 
zbędne,  nawet  nie  zrealizowane  sugestie  (mogą  one  być  tylko  pozornie  nie  zrealizowane).  W  mniej 
dramatycznych  okolicznościach  improwizacja  związana  jest  z  uzasadnioną  potrzebą  modyfikcji 
postępowania  hipnoterapeutycznego  już  w  trakcie  zabiegu.  Również  w  takim  przypadku  obowiązują 
ogólne  reguły  prowadzenia  hipnozy,  a  od  doświadczenia  i  umiejętności  hipnoterapeuty  zależy,  czy 
potrafi tę modyfikację przeprowadzić zręcznie, z korzyścią dla pacjenta. 

Prowadzenie  hipnoterapii  w  taki  sposób,  że  umożliwia  się  pacjentowi  aktywny  współudział  w 

produkowaniu  fenomenów  hipnotycznych  (np.  poprzez  pozostawienie  mu  swobody  co  do  treści 
halucynacji),  w  znacznym  stopniu  zwiększa  elestyczność  działań  hipnoterapeuty  i  zakres  jego 
improwizacji  poprzez  konieczność  dostosowania  się  do  nie  zaplanowanych  zachowań  pacjenta. 
Niektórzy  hipnoterapeuci  bardzo  cenią  sobie  taki  właśnie  styl  pracy,  argumentując  to  możliwością 
rozwijania aktywnej interakcji z pacjentem, Współpracującym tym samym nad przywróceniem zdrowia. 
W  każdym  jednak  przypadku  odejście  od  założonego  programu  i  uruchomienie  działań 
improwizowanych  powinno  jednak  mieścić  się  w  ogólnie  przyjętych  normach  postępowania.  Są  to 
więc przejawy improwizacji ograniczonej zasadami sztuki hipnoterapeutycznej i wyznaczonymi celami 
ostatecznymi. 

Na zakończenie warto raz jeszcze zastanowić się nad przydatności nader często prowadzących do 

celu  szybciej  i  skuteczniej  niż  stosowanie.  Postępowanie  hipnodiagnostyczne,  hipnoterapeutyczne  i 
hipnorehabilitacyjne 

jest 

niewątpliwie 

postępowaniem 

wymagającym 

kwalifikacji 

wysoce 

specjalistycznych  i  niełatwych  do  uzyskania.  Ograniczona  liczba  specjalistów  w  tym  zakresie 
uniemożliwia wprowadzenie hipnozy na szeroką skalę do medycyny. Nie istnieje też taka potrzeba, bo 
współczesna  medycyna  dysponuje  bardzo  szerokim  zestawem  metod  diagnostycznych, 
terapeutycznych  i  rehabilitacyjnych,  wypróbowanych  w  praktyce  kliniczne)  i  nader  często 
prowadzących do celu szybciej i skuteczniej niż stosowanie hipnozy. Nie ma też żadnej potrzeby, aby 
każdy  lekarz  starał  się  być  hipnotyzerem,  .nawet  jeśli  widzi  zastosowania  hipnozy  w  swojej 

background image

specjalności.  Z  drugiej  jednak  strony  obecność,  specjalistów  posługujących  się  sprawnie  hipnozą  w 
służbie  zdrowia  wydaje  się  w  pełni  uzasadniona,  podobnie  jak  uzasadniony  jest  postulat,  aby  każdy 
lekarz posiadał podstawową wiedzę na ten temat. 

Nie  przeceniając  hipnozy  i  jej  zastosowań,  nie  można  jej  także  nie  doceniać,  szczególnie 

współcześnie,  kiedy  traktujemy  hipnozę  jako  zespół  zjawisk  przyrodniczych,  wynikających  z  natury 
człowieka.  Posługiwanie  się  hipnozą  nie  musi  wcale  stać  się  zabiegiem  rutynowym,  tym  bardziej  że 
istnieje  wiele  czynników  naturalnych  ograniczających  jej  stosowanie.  Natomiast  przeciwwskazania 
lekarskie lub psychologiczne występują dość rzadko i dotyczą zasadniczo tylko tych przypadków, gdy 
reakcje psychologiczne pacjenta wymykają się spod kontroli terapeuty. Zdarza się to w przypadkach 
osób  chwiejnych  emocjonalnie,  szczególnie  gdy  nastawienie  do  zabiegu  hipnoterapeutycznego  nie 
zostało prawidłowo  wypracowane. Nie stosuje się także hipnozy u osób wykazujących nie dający się 
przezwyciężyć  lęk  przed  tym  zabiegiem  lub  skłonnych  do  uzależniania  się  emocjonalnego  od 
terapeuty.  Są  to  jednak  wszystko  zastrzeżenia  ogólne,  mieszczące  się  w  ramach  znanych  zasad 
postępowania lekarskiego i psychologicznego. Należy bowiem pamiętać, że nigdy nie przedstawiono 
przekonujących dowodów na szkodliwość hipnozy zawartą w samej naturze tego zjawiska. 

 

background image

 

Wstecz / Spis Treści / Dalej

Rozdział szósty 

DEONTOLOGICZNE PROBLEMY HIPNOZY I HIPNOTERAPII  

Przeciwnicy stosowania hipnozy istnieli właściwie w każdym okresie historycznym, nie brakuje ich 

także  współcześnie.  Na  przestrzeni  wieków  zdołano  już  przedstawić  wszelkie możliwe  zastrzeżenia, 
które  sprowadzają  się  jednak  do  trzech  zarzutów  podstawowych,  że  są  to  praktyki  szarlatańskie, 
szkodliwe  dla  zdrowia  i  niemoralne  poprzez  fakt,  iż  dokonuje  się  w  hipnozie  manipulacji  procesami 
psychicznymi i innymi reakcjami drugiego człowieka. Spróbujmy zatem zastanowić się spokojnie nad 
tymi  zarzutami,  bo  przecież  gdyby  chociaż  jeden  z  nich  był  prawdziwy,  to  należałoby  w  sposób 
ustawowy zabronić stosowania hipnozy. 

Zarzut, że hipnoza jest domeną szarlatanów, można rozumieć w rozmaity sposób. Niekiedy chodzi 

o  to,  że  zjawiska  hipnotyczne  były  i  są  wykorzystywane  przez  ludzi  nie  wzbudzających  zaufania 
społecznego swoim postępowaniem. Nie jest to jednak wówczas zarzut przeciwko samej hipnozie, ale 
przeciwko  konkretnym  osobom,  posługującym  się  tymi  zjawiskami  w  sposób  nieodpowiedzialny. 
Hipnoza nie jest w tym przypadku jedynym zjawiskiem przyrodniczym wykorzystywanym niewłaściwie. 
W sposób nieodpowiedzialny może być przecież wykorzystane każde zjawisko i nie jest to winą natury 
tych zjawisk, które same przez się są neutralne i stanowią cząstkę naszego świata. 

Czasami traktowanie hipnozy jako praktyki szarlatańskiej rozumiane jest inaczej – niektórzy ciągle 

jeszcze  uważają,  że  takie  zjawiska  w  rzeczywistości  nie  istnieją,  a  wszelkie  demonstracje  tego  typu 
polegają na zwykłym oszustwie. Bardzo trudno przeciwstawić się takim zarzutom, jeśli wynikają one z 
czyjejś  zubożonej  lub  fałszywej  wizji  świata.  Na  obronę  takich  niedowiarków  gotów  jestem  sam 
przytoczyć  argument,  że  demonstrują  oni  postawę  w  gruncie  rzeczy  wynikającą  ze 
zdroworozsądkowego  pojmowania  świata  i  wyrażającą  się  w  przekonaniu,  że  "czego  nie  rozumiem, 
tego  nie  ma".  Jest  to  postawa  niewątpliwie  bezpieczna,  bo  unika  się  w  ten  sposób  wstrząsu 
psychicznego  przy  zetknięciu  ze  zjawiskami  nie  mieszczącymi  się  w  dotychczasowym,  osobistym 
systemie  wiedzy,  ale  jest  to  równocześnie  postawa  niewątpliwie  bardzo  ograniczająca  możliwość 
osobistego i społecznego rozwoju. 

Znałem człowieka (zdrowego i prawidłowo rozwiniętego psychicznie), który do końca swojego życia 

nie uwierzył, że ludzie wylądowali na księżycu, uważając tę informację za tani chwyt propagandowy. 
Widywałem  też  niejednokrotnie  poważnych  i  cieszących  się  zaufaniem  lekarzy,  którzy  podczas 
demonstrowania hipnozy na zebraniu naukowym dawali wyraz swojemu oburzeniu, iż pokazuje im się 
średniowieczne  sztuczki iluzjonistyczne.  Przyznaję, że  nie  znam  żadnego  stuprocentowego  sposobu 
udowodnienia  istnienia  hipnozy  jako  odrębnej  klasy  zjawisk  komuś,  kto  z  góry  odrzuca  możliwość 
istnienia  tych  zjawisk,  nie  ufając  żadnym  argumentom,  ani  nawet  własnej,  szczegółowej  obserwacji. 
Na tym właśnie polega jeden z dylematów powstających przy demonstrowaniu zjawisk hipnotycznych. 

Jeśli  demonstracja  taka  ogranicza  się  tylko  do  prostych,  niespektakularnych  zjawisk  –

niedowiarkowie  mówią,  że  nic  przecież  nie  było.  Demonstrowanie  złożonych,  zaawansowanych 
zjawisk hipnotycznych wywołuje natomiast u niektórych obserwatorów podejrzenie, że są oszukiwani, 
bo  "to  jest  przecież  niemożliwe"!  Na  szczęście  we  współczesnym,  racjonalnym  świecie  coraz  więcej 
ludzi  zdaje  sobie  sprawę,  że  mamy  w  tym  przypadku  do  czynienia  ze  zjawiskami  naturalnymi, 
przyrodniczymi,  pozbawionymi  otoczki  magii,  spirytyzmu  i  szarlatanerii,  chociaż  ciągle  jeszcze 
częściowo  nie  rozpoznanymi.  Ta  jednak  cecha  nie  wyróżnia  hipnozy  w  żaden  szczególny  sposób 
spośród  innych  zjawisk,  które  nauczyliśmy  się  wykorzystywać,  chociaż  co  do  ich  istoty  istnieją  tylko 
hipotezy. 

Wprowadzanie  hipnozy  do  medycyny  wiąże  się  jednak  z  dodatkowymi  rygorami,  które  dotyczą 

każdej  metody  w  tej  dyscyplinie  nauki.  Medycyna  ma  służyć  zdrowiu  poprzez  doskonalenie  tych 
wszystkich  sposobów,  które  są  do  tego  celu  przydatne  i  ma  równocześnie  walczyć  ze  wszystkimi 
czynnikami i  zjawiskami  szkodliwie  oddziałującymi  na zdrowie.  Pytanie  o  to, czy  wywoływanie  stanu 
hipnotycznego  nie  jest  szkodliwe  dla  zdrowia,  jest  więc  w  pełni  uprawnione.  W  tak  postawionym 
pytaniu  jest  jednak  pewna  sprzeczność  wewnętrzna,  bo  skoro  stan  hipnotyczny  jest  stanem 
naturalnym, podobnie jak czuwanie lub sen, to dlaczego miałby być szkodliwy? Stan hipnotyczny nie 
jest  przecież  sztucznym  tworem  człowieka,  ale  przynależy  do  jego  natury.  Argument  ten  może  być 
jednak nie w pełni przekonujący, bo przecież choroby też są tworem natury, a jednak walczymy z nimi. 
Nigdy  jednak  nie  udało  się  nikomu  udowodnić,  że  stan  hipnotyczny  zaszkodził  czyjemuś  zdrowiu, 
istnieją  natomiast  bardzo  liczne  przykłady  wskazujące  na  to,  że  umiejętnie  zastosowana  hipnoza 

background image

przyczyniła się do poprawy stanu zdrowia. 

W  poprzednich  rozdziałach  kilkakrotnie  podkreślono,  że  samo  wywołanie  stanu  hinpotycznego 

jeszcze  niczego  nie  leczy.  Teraz  należałoby  dodać,  że  wywołanie  tego  stanu  także  niczemu  nie 
szkodzi – stan hipnotyczny w swej naturze jest obojętny dla zdrowia. Problemy etyczne zaczynają się 
dopiero  w  momencie,  gdy  analizujemy,  w  jakim  celu  wywołano  hipnozę  i  w  jaki  sposób  ją 
przeprowadzono.  Ręka  ludzka  zaciśnięta  w  pięść  też  sama  w  sobie  nie  stanowi  żadnego  problemu 
etycznego lub zdrowotnego. Możemy jednak zapytać, w jakim celu ta pięść została zaciśnięta i w jaki 
sposób będzie teraz użyta. Może jest to tylko ćwiczenie mięśni dłoni, analizowanie jej budowy i funkcji, 
może  chodzi  o  to,  że  ta  pięść  ma  obronić  kogoś  słabego  i  krzywdzonego?  Jest  także  możliwe,  że 
pięść zostanie użyta w celu nagannym, sprzecznym z etyką i szkodliwym dla zdrowia. 

Wszelkie porównania mają to do Siebie, że nie są  w  pełni doskonałe. Wprowadzanie w hipnozę i 

sposób jej przeprowadzania zawiera jednak, podobnie jak w przykładzie z pięścią, wiele możliwości. 
Jeśli  hipnotyzer  ma  zamiar  postąpić  w  jakimś  sensie  nieuczciwie  lub  szkodliwie,  to  nie  jest  to  wina 
hipnozy jako  zjawiska,  ale  człowieka  wykorzystującego  to  zjawisko  w  zły  sposób. Właściwości  stanu 
hipnotycznego  umożliwiają  jednak  osobie  zahipnotyzowanej  obronę  poprzez  nieświadome 
kontrolowanie przebiegu hipnozy. 

W  literaturze  istnieją  liczne  przykłady  wskazujące  na  to,  że  w  przypadku  podawania  sugestii 

sprzecznych  ze  zinterioryzowariymi  normami  moralnymi  osoby  zahipnotyzowanej  zastosowana 
zostaje  obrona  w  formie  niezrealizowania  sugestii,  lub  nawet  samoistnej  .dehipnotyzacji.  Niektórzy 
autorzy  uważają,  że  jest  to  obrona  na  tyle  skuteczna,  iż  żadne  nadużycia  hipnozy  w  celach 
sprzecznych  z  etyką  lub  szkodliwe  dla  zdrowia  nie  są  możliwe.  Pogląd  taki  nie  jest  jednak  w 
środowisku osób zawodowo posługujących się hipnozą powszechnie akceptowany. 

Każdego  człowieka  można  bowiem  oszukać,  nawet  bez  stosowania  hipnozy.  Znaczne 

ograniczenie  świadomości  osoby  zahipnotyzowanej  oraz  szczególny  charakter  występujących 
wówczas  procesów  psychicznych  stwarzają,  jak  się  wydaje,  warunki,  w  których  dokonanie  oszustwa 
jest  dużo  łatwiejsze  niż  w  przypadku  osoby  znajdującej  się  w  stanie  czuwania.  Wykonywane  i 
opisywane  w  literaturze  eksperymenty  na  ten  temat  nie  dają  w  pełni  jednoznacznej  odpowiedzi, 
ponieważ  każdy  z  tych  eksperymentów  (przynajmniej  tych  opisywanych)  przeprowadzany  był  z 
zastosowaniem  warunków  ograniczających  rzeczywiste  dokonanie  nadużycia.  Nie  ma  natomiast 
wątpliwości  co  do  tego,  że  nieumiejętne  prowadzenie  hipnozy,  bez  znajomości  odpowiednich  reguł, 
działania  chaotyczne  i  beztroskie  szkodzą  samopoczuciu,  a  także  zdrowiu  osoby  hipnotyzowanej. 
Działanie  takich  niekompetentnych  hipnotyzerów  amatorów  przypomina  zachowanie  kogoś,  kto 
beztrosko  wymachuje  pięściami  we  wszystkich  kierunkach,  nie  dbając  o  skutki  tego  zachowania  dla 
blisko stojących osób. Jeden z przykładów takiej działalności przedstawiony był w rozdziale IV. 

Trzeba  z  naciskiem  podkreślić,  że  hipnozą  mogą  się  posługiwać  jedynie  te  osoby,  które  przez 

odpowiednie,  specjalistyczne  kształcenie  uzyskały  pełne  przygotowanie  do  kompetentnego  i 
odpowiedzialnego  posługiwania  się  tą metodą. Przygotowania  takiego  nie  zapewniają  żadne  studia i 
jest  ono  możliwe  do  uzyskania  jedynie  w  drodze  dość  żmudnego  kształcenia  podyplomowego, 
prowadzonego pod kierunkiem wysokiej klasy specjalistów. 

W  przyjętym  w  1979  r.  przez  Międzynarodowe  Towarzystwo  Hipnotyczne  (ISH)  kodeksie 

etycznym, dotyczącym prowadzenia hipnoterapii, mówi się, iż działalnością taką mogą się zajmować 
wyłącznie  odpowiednio  przygotowani  lekarze  i  psycholodzy  zrzeszeni  w  towarzystwach  naukowych, 
co  nie  znaczy  jednak,  że  sam  fakt  skończenia  studiów  medycznych  lub  psychologicznych  daje 
przygotowanie  w  tym  zakresie  (kodeks  ten  opublikowany  został  w  czasopiśmie  "Psychoterapia" 
XXXVIII, 1981). 

Za  szczególnie  niewłaściwe  należy  uznać  podejmowanie  prób  działalności  hipnoterapeutycznej 

przez osoby, które nabyły podstawowych umiejętności w zakresie stosowania indukcji hipnotycznej, a 
nie  mają  równocześnie  rozeznania  co  do  reguł  obowiązujących  przy  prawidłowym  stosowaniu  tej 
metody.  Wtedy  właśnie  powstaje  niebezpieczeństwo  rozchwiania  reakcji  psychicznych  i 
fizjologicznych  osób  hipnotyzowanych,  doprowadzanie  ich  do  stanu  złego  samopoczucia  lub 
przypadkowe, nie kontrolowane wytworzenie zbędnych, a nawet uciążliwych reakcji pohipnotycznych. 
Szkodliwość  takich  działań, rozumiana także jako  niekorzystny  wpływ  na  zdrowie,  nie  wynika  więc  z 
właściwości  samej  hipnozy,  ale z  nieumiejętnego  jej wykorzystywania.  Tak  właśnie  należy  traktować 
wszelkie informacje o tym, że komuś hipnoza zaszkodziła. To nie hipnoza zaszkodziła, ale hipnotyzer 
okazał się niekompetentny, albo też zdarzyło się mu popełnić błąd sztuki. 

Najwięcej  dyskusji  wzbudza  jednak  typ  interakcji  społecznej  zachodzącej  pomiędzy 

hipnotyzującym  a  hipnotyzowanym.  Niezależnie  od  stylu  prowadzenia  hipnozy  zawsze  można 

background image

wysunąć  zarzut,  że  w  interakcji  takiej  dokonuje  się  manipulacja  procesami  psychicznymi  i 
zachowaniami  drugiego  człowieka,  znajdującego  się  w  stanie  ograniczonej  świadomości.  Zarzut  ten 
należy  rozpatrywać  w  dwóch  aspektach,  jako  zarzut  odnoszący  się  do  specyficznie  pojmowanego 
ubezwłasnowolnienia  osoby  zahipnotyzowanej  oraz  jako  zarzut  dotyczący  taktyki  postępowania 
psychoterapeutycznego. 

Przeciwnicy  hipnozy  wysuwają  często  argument,  że  hipnotyzer  posiada  nieograniczoną  władzę 

nad  zahipnotyzowaną  przez  siebie  osobą,  może  jej  wydawać  polecenia,  zakazywać  niektórych 
zachowań,  wpływać  na  reakcje  fizjologiczne,  zmuszać  do  wykonywania  rozmaitych  czynności,  które 
nie  byłyby  przez  tę  osobę  wykonane  na  jawie.  Mówi  się  więc,  że  jest  to  relacja  pomiędzy  "panem  a 
niewolnikiem",  wysoce  naganna  przy  naszych  współczesnych  wymaganiach  etycznych  stawianych 
ludzkim  interakcjom.  Przekonanie,  że  tak  właśnie  jest  w  hipnozie,  wytworzyli  sami  hipnotyzerzy,  a 
przynajmniej ci spośród nich, którzy posługiwali się hipnozą dla zaspokojenia własnych neurotycznych 
potrzeb władzy, dominacji, szczególnego znaczenia społecznego itp. 

Trzeba obiektywnie przyznać, że wyrabianie takiego nastawienia do hipnozy często pomagało przy 

jej,  szczególnie  widowiskowym,  stosowaniu.  Istnieje  bowiem  w  każdym  społeczeństwie  spora  grupa 
osób posiadających z kolei potrzeby uległości, submisji, podporządkowania się. Cała ta sprawa oparta 
jest  jednak  na  podstawowym  nieporozumieniu  –  hipnoza  nie  czyni  z  nikogo  niewolnika,  chyba  że 
bardzo pragnie nim być, a hipnotyzer mu w tym aktywnie pomaga. 

Niezależnie  od  wspomnianej  już  wielokrotnie  możliwości  przeciwstawienia  się  nie  aprobowanym 

formom  hipnozy  istnieje  jednak  jeszcze  inny  aspekt  tej  sprawy.  Jeśli  przyjmiemy  bowiem,  że 
hipnotyzujący  uzyskuje  do  pewnego  stopnia  możliwość  owej  manipulacji  procesami  psychicznymi  i 
zachowaniami  osoby  zahipnotyzowanej,  to  czy  jest  to  samo  w  sobie  niemoralne?  W  ciągu  wielu 
wieków rozwoju społeczeństwa ludzkiego doszliśmy do daleko posuniętej specjalizacji. Korzystamy z 
najrozmaitszych  usług  materialnych,  zdrowotnych,  kulturalnych,  pedagogicznych  i  innych,  którymi  po 
zdobyciu  odpowiedniego  przygotowania  wzajemnie  sobie  służymy.  Czasami  drażni  nas  ta 
konieczność chodzenia z wszystkim do specjalisty, ale równocześnie zdajemy sobie sprawę, że czasy 
Arystotelesa dawno minęły i dziś nie sposób znać się na wszystkim. 

Nastąpił  wyraźny  podział  ról  społecznych,  będący  koniecznością  naszego  rozwoju  jako  gatunku. 

Powierzając  wykonanie  różnych  usług  specjalistom  zawsze  balansujemy  na  krawędzi  ryzyka  i 
zaufania. Oczywiście, nasze ryzyko przy oddaniu budzika do naprawy jest mniejsze niż w przypadku 
powierzenia  naprawy  własnych  zębów  stomatologowi.  Bardzo  trudno  wymierzyć,  ile  potrzeba 
zaufania,  aby  powierzyć  nauczanie  dziecka  –  szkole, a  ile  potrzeba  zaufania,  aby  powierzyć  własne 
zdrowie  –  lekarzowi.  Często  nie  potrafimy  zrozumieć,  jakie  właściwie  czynności  będzie  wykonywał 
specjalista,  nawet  jeśli  próbuje  nam to  wyjaśnić.  Świadomie  rezygnujemy z  kontrolowania  przebiegu 
tych czynności, ograniczając się jedynie do sprawdzenia efektu końcowego. 

Czy zgadzając się na hipnozę, ryzykujemy i ufamy równocześnie silniej niż na przykład zgadzając 

się na operację pod narkozą? Czy poddając się hipnoterapii ryzykujemy coś  więcej niż poddając się 
zabiegowi  neurochirurgicznemu  lub  chociażby  przyjmując  leki  psychotropowe  zapisane  przez 
psychiatrę? Odpowiedź na tak  sformułowane pytania  nie jest oczywiście możliwa, bo nie mamy tutaj 
odpowiedniej  miary  i  nie  taki  jest  cel  tych  pytań.  Ważne  jest  bowiem  zrozumienie,  ie  sam  fakt 
powierzenia  swojej  oseby,"  a  także  tej  najcenniejszej  części,  jaką  jest  psychika  –  specjaliście,  .nie 
stanowi jeszcze podstaw do wyrokowania o moralnych aspektach takiej decyzji. 

Termin "manipulacja" używany w odniesieniu do człowieka ma na ogół znaczenie pejoratywne, ale 

wynika  to  na  ogół  z  przyjętego  z  góry  nastawienia.  Tak  naprawdę  bowiem  wszyscy  jesteśmy 
poddawani różnego rodzaju manipulacjom, a używanie w tym celu hipnozy niczym się szczególnie nie 
wyróżnia  i  może  być  rozpatrywane  najwyżej  w  ogólnym  kontekście  współczesnych  interakcji 
międzyludzkich. 

Inną  natomiast  sprawą  jest  to,  czy  posługiwanie  się  hipnozą  pozostaje  w  zgodzie  z  ogólnymi 

założeniami postępowania psychoterapeutycznego. Sprawa nie jest prosta, ponieważ wszystko zależy 
od  punktu  widzenia,  orientacji  teoretycznej  przyjętej  przez  psychoterapeutę.  Nie  mają  takich 
dylematów  psychoterapeuci  zorientowani  psychoanalitycznie  lub  behawioralnie.  Mogą  natomiast 
istnieć  poważne  wątpliwości  co  do  stosowania  hipnozy  u  psychoterapeutów  silnie  związanych  z 
niektórymi  teoriami  należącymi  do  orientacji  określanej  jako  psychologia  humanistyczna.  Wszystko 
zależy  bowiem  od  ogólnej,  filozoficznej  koncepcji  człowieka  i  wiedzy  (a  także  wiary)  na  temat 
czynników warunkujących jego optymalny rozwój. 

Zapoznając się ze współczesnymi teoriami w tym zakresie rzeczywiście trudno wyznaczyć granicę 

pomiędzy  rzetelną,  naukową  wiedzą  a  twierdzeniami  stanowiącymi  specyficzny  "akt  wiary" 

background image

psychoterapeuty. W  praktyce  jednak  najczęściej  spotykane  jest  podejście  eklektyczne,  wynikające  z 
pragmatycznego stosunku do wykonywanych czynności zawodowych: Przy takim podejściu zmniejsza 
się  obawa  o  to,  że  hipnoterapia mogłaby  zaszkodzić  rozwojowi  osobistemu  pacjenta  i  jego  poczuciu 
odpowiedzialności za własne losy na rzecz dbałości o to, aby takie niekorzystne skutki hipnoterapii nie 
występowały. 

Na podstawie wieloletnich doświadczeń w stosowaniu różnych metod psychoterapii (wywodzących 

się  także  z  różnych  orientacji  teoretycznych)  mogę  z  całą  odpowiedzialnością  stwierdzić,  że 
niebezpieczeństwo  destruktywnego  wpływu  hipnoterapii  na funkcjonowanie  psychiczne  pacjenta  jest 
mniejsze  niż  przy  innych  metodach.  Wynika  to  właśnie  ze  szczególnych  możliwości,  jakie  stwarza 
umiejętnie  przeprowadzona  hipnoza  w  zakresie  pobudzania  do  rozwoju  samodzielności,  budowania 
poczucia  własnej  siły  i  odpowiedzialności  za  siebie,  unikania  niekorzystnych  uzależnień 
emocjonalnych, rozwiązania konfliktów wewnętrznych itd. 

Istnieją ludzie, którzy z racji swoich wierzeń religijnych nie zgadzają się na operację, transfuzję krwi 

lub jakąkolwiek ingerencję w swoje ciało. Istnieją także tacy, którzy nie zgadzają się na 

hipnoterapię. Hipnozy i hipnoterapii nie stosuje się jednak nigdy wobec takich właśnie osób, nawet 

jeśli  terapeuta  widzi  pełne  uzasadnienie  merytoryczne  do  zastosowania  tej  metody.  Hipnoterapii, 
podobnie  jak  innych  form  terapii,  nie  stosuje  się  także  wtedy,  gdy  brak  jest  odpowiedniego 
uzasadnienia  merytorycznego,  nawet  jeśli  pacjent  bardzo  się  domaga  takiego  leczenia.  Jest  to 
naturalne  i  od  dawna  zaakceptowane  w  medycynie  stanowisko.  O  wyborze  metody  decyduje 
prowadzący leczenie, przy akceptacji pacjenta – ta prosta reguła odnosi się także do hipnoterapii. 

Dyskusja  nad  najczęściej  stawianymi  hipnozie  zarzutami  doprowadza  zawsze  do  tego  miejsca, 

kiedy  zastanawiamy  się,  kto  może  być  hipnoterapeutą  i  w  jaki  sposób  przygotować  tego  rodzaju 
specjalistów? Etyczne lub nieetyczne, zdrowe lub niezdrowe zastosowania hipnozy wynikają bowiem 
nie  z  natury  tego  zjawiska,  ale  ze  sposobu  posługiwania  się  nim  –  wszystko  zależy  więc  od 
zawodowych  i  moralnych  kwalifikacji  hipnotyzera.  Obszerny  i  naładowany  program  studiów 
medycznych  i  psychologicznych  nie  pozwala  na  umieszczenie  w  nim  szkoleń  w  zakresie  hipnozy  i 
hipnoterapii,  dobrze  jeśli  studenci  mają  okazję  zapoznać  się  chociaż  z  podstawami  tej  dziedziny 
wiedzy.  Szkolenie  z  hipnozy  na  studiach  należałoby  też  uznać  za  przedwczesne,  potrzebna  jest 
bowiem dodatkowa wiedza specjalistyczna, zdobywana w różnych typach szkoleń podyplomowych. 

Istotne  znaczenie  wiedzy  psychologicznej  i  psychopatologicznej  powoduje,  że  niejako  naturalnie 

predysponowani  do  zajęcia  się  hipnozą  są  psychiatrzy  i  psycholodzy  kliniczni.  Sprzyjają  temu  także 
stwarzane 

tym 

specjalistom  możliwości 

zakresie 

doskonalenia 

swoich 

umiejętności 

psychoterapeutycznych.  Hipnoterapia  jest  przecież  specjalistyczną  metodą  psychoterapii,  opierającą 
się  na  ogólnych  regułach  postępowania  psychoterapeutycznego.  Znacznie  trudniej  nauczyć  się 
odpowiedzialnego  stosowania  tej  metody  lekarzom  innych  specjalności,  zmuszonych  tym  samym  do 
znacznego poszerzenia swojej wiedzy zawodowej. Jeśli te trudności zostaną jednak przezwyciężone, 
przynosi to niewątpliwy pożytek dodatkowym grupom pacjentów. 

Przykładów  takiej  właśnie  działalności  dostarczają  działający  już  od  wielu  lat  w  Polsce  znani 

hipnoterapeuci,  wśród  których  spotyka  się  stomatologów,  internistów,  pulmunologów,  a  nawet 
rentgenologa.  Stopniowo  przybywa  także  posiadających  tę  umiejętność  lekarzy  chirurgów, 
ginekologów, rehabilitantów i kardiologów. Większość posługujących Się w praktyce klinicznej hipnozą 
osób  uzyskała  stosowne  przeszkolenie  w  Czechosłowacji,  gdzie  dość  systematycznie  organizowane 
są  przez  ILF  (odpowiednik  naszego  Centrum  Medycznego  Kształcenia  Podyplomowego) 
dwustopniowe  kursy  hipnozy,  hipnoterapii  i  treningu  autogennego.  Kurs  stopnia  podstawowego 
ukończyło  w  CSRS  ponad  stu,  a  kurs  wyższy  około  trzydziestu  lekarzy  i  psychologów  z  Polski. 
Możliwości  szkolenia  w  tym  zakresie  w  kraju  były  dotąd  dość  nikłe  i  objęły  niewielką  grupę  osób. 
Niektórzy  z  obecnie  działających  hipnoterapeutów  podwyższali  swoje  kwalifikacje  w  drodze 
indywidualnie organizowanych staży głównie za granicą. 

We  wszystkich  praktykowanych  obecnie  formach  szkolenia  przestrzega  się  jednak  zasady 

starannego doboru kandydatów, eliminując osoby o małym przygotowaniu zawodowym lub okazujące 
nieprawidłową  motywację  do  szkolenia.  Doświadczenia  czechosłowackie,  a  po  części  i  polskie, 
wskazują  na  to,  że  spośród  osób  zakwalifikowanych  w  ten  sposób  na  szkolenie  nie  więcej  niż  20% 
uzyskuje  rzeczywiste,  rozwijane  później  umiejętności  w  zakresie  stosowania  hipnozy  i  hipnoterapii. 
Wynika  to  zapewne  z  predyspozycji  osobowościowych,  w  tym  także  odporności  na  dość  długi  i 
żmudny  okres  ćwiczeń  samodzielnych,  nie  przynoszących  początkowo  satysfakcji  z  powodu  braku 
rezultatów  w  uzyskiwaniu  stanu  hipnotycznego.  Tempo  uczenia  się  hipnozy  i  hipnoterapii,  nawet  u 
osób  posiadających  dobre  przygotowanie  podstawowe,  jest  bowiem  różne  i  wysoce 

background image

zindywidualizowane. 

Organizatorzy szkoleń i staży wykazują na ogół dużą  dbałość o to, aby szkolący się od początku 

przestrzegali  wszelkich  reguł  służących  ochronie  interesów  osoby  hipnotyzowane  j  i  Należy  do  nich 
między  innymi  zasada  pełnego  odwołania  wszelkich  użytych  w  hipnozie  sugestii,  z  wyjątkiem  tych, 
których pozostawienie jest uzasadnione merytorycznie, zasada dbałości o dobre samopoczucie osoby 
hipnotyzowanej  zarówno  w  trakcie, jak i  po  hipnozie, zasada  zabezpieczenia  osób  hipnotyzowanych 
przed uleganiem działaniom hipnotycznym osób nie powołanych i wiele innych, szczegółowych zasad. 
Zwraca  się  także  dużą  uwagę  na  to,  aby  hipnotyzujący  zawsze,  nawet  przy  powstaniu  okoliczności 
szczególnych,  wiedział,  jak  ma  postąpić,  by  doprowadzić  zabieg  w  sposób  prawidłowy  do  końca. 
Takie  i  inne  zasady  postępowania  ćwiczone  są  z  dużą  starannością,  nawet  w  odniesieniu  do 
właściwości  stanu  hipnotycznego,  których  ujawnienie  się  jest  niezwykle  mało  prawdopodobne  i 
dyskusyjne  od  strony  teoretycznej  (np.  jakieś  szczególne  trudności  z  wyprowadzeniem  ze  stanu 
hipnotycznego). 

Można  więc  powiedzieć,  że  współcześnie  przygotowany  hipnoterapeutą  jest  specjalistą 

wykonującym  swoje  czynności  zgodnie  z  wszystkimi  zasadami  deontologii  lekarskiej.  Przestrzeganie 
tych  zasad  zależy  tylko  od  niego,  a  ewentualne  ich  naruszenie  obwarowane  jest  rygorami  ogólnie 
obowiązującymi. Nie ma żadnej potrzeby tworzenia w kodeksach zawodowych lub w kodeksie karnym 
jakichś  szczególnych  przepisów,  ograniczających  nieprawidłowe  stosowanie  hipnozy.  Wszelkie 
możliwe  błędy  w  jej  stosowaniu  lub  świadome  nadużycia  mieszczą  się  bowiem  w  już  istniejących 
przepisach i mogą być ewentualnie karane. 

Najskuteczniejszą drogą do unikania błędów przy stosowaniu hipnozy jest jednak ciągłe staranie o 

podnoszenie  poziomu  własnych  kwalifikacji  w  tym  zakresie  i  uczestniczenie  w  miarę  możliwości  w 
badaniach  podstawowych.  Hipnoza,  będąc  zjawiskiem  opisywanym  od  wieków,  ciągle  jeszcze  ma 
wiele  interesujących,  a  nie  rozpoznanych  w  pełni  aspektów.  Jej  zastosowanie  w  medycynie  jest 
bodajże  najbardziej  znane,  ale  bynajmniej  nie  jedyne.  Wzbudza  zainteresowanie  pedagogów, 
sportowców,  twórców  i  tych  wszystkich,  którzy  zawodowo  zajmują  się  różnymi formami  oddziaływań 
na człowieka. 

Obawa  przed  ewentualnymi  nadużyciami  hipnozy,  chociaż  nie  ma  dotychczas  większego 

uzasadnienia,  skłania  w  naturalny  sposób  do  prowadzenia  różnorodnych  badań  podstawowych.  Za 
prowadzeniem takich badań przemawia bowiem wiele argumentów, niezależnie od znanych trudności 
metodologicznych, które są jednak stopniowo przezwyciężane. W Polsce nie mamy, jak dotąd, żadnej 
instytucji naukowej wyspecjalizowanej w tego typu badaniach, chociaż istnieją pojedynczy naukowcy 
zaangażowani  od  lat  w  takie  właśnie  badania.  W  skali  światowej  natomiast  liczba  i  zakres 
prowadzonych  współcześnie  badań  są  na  tyle  imponujące,  iż  pozwalają  mieć  nadzieję  na 
systematyczne odsłanianie W zjawiskach hipnotycznych tego, co dotąd jest nie znane. 

 

background image

 

Wstecz / Spis Treści

Piśmiennictwo 

A. Wykaz publikacji autorów polskich  

1.  Aleksandrowicz  J.:  Hipnoterapia.  Pamiętnik  II  Gdańskich  Dni  Lecznictwa  Psychiatrycznego. 

Gdańsk 1971.  

2.  Aleksandrowicz  J.:  Hipnoterapia  w  nerwicowych  zaburzeniach  relacji  emocjonalnych.  Przeg. 

Lek. 1971/12. 

3. Aleksandrowicz J.: Hipnoza. PWN, Warszawa–Kraków 1973. 

4. Aleksandrowicz J.: Zasady hipnoterapii. PoL Tyg. Lek. 1973/28. 

5.  Aleksandrowicz  J.:  Znaczenie  relacji  emocjonalnych  w  hipnoterapii  i  podatności  na  hipnozę. 

Psychiat. Pol. 1974/8. 

6. Aleksandrowicz J.: Hipnoza – fantazje i hipotezy. – Problemy 1975/8. 

7.  Aleksandrowicz  J.:  Hypnosis  as  a  form  of  complex  therapy  with  hospitalized  patients.  Referat 

wygłoszony  na  I  Europejskim  Kongresie  Hipnozy  w  Psychoterapii  i  Medycynie  Psychosomatycznej. 
Malm6 1978. 

8.  Aleksandrowicz  J.:  Interactional  theory  of  hypnosis  and  hypnobility.  W:  Pajntar  M.,  Roskar  E., 

Lavric M. (eds). Hypnosis in Psychotherapy and Psychosomatic Medicine. University Press., Ljubljana 
1980. 

9. Augustynek. A,: Hypnotic hypermnesin zeszyty naukowe UJ 1979. 

10. Chrzanowski Z.: Hipnoza w służbie medycyny. Wiedza i Życie. 1959/26. 

11.  Domachowski  W.:  Rola  przestrzeni  interpersonalnej  w  procesie  indukcji  hipnotycznej.  Przeg. 

Psychol. 1981/3. 

12. Gapik L.: Współczesna hipnoza eksperymentalna i terapeutyczna. Biuletyn Informacyjny AM –

Poznań 1977/4. 

13.  Gapik  L.:  Hipnoterapeutyczne  wzbogacenie  pozytywnych  doświadczeń  seksualnych  jako 

metoda przezwyciężania lęku przed niepowodzeniem. Probl. Rodź. 1978/1. 

14.  Gapik  L.:  Psychoterapia  niektórych  dysfunkcji  seksualnych  w  głębokiej  hipnozie.  Zdrowie 

Psychiczne 1979/2. 

15.  Godlewski  J.:  Współczesne  poglądy  na  hipnozę  i  koncentratywne  samoodprężenie  oraz 

wskazania i przeciwwskazania do ich stosowania w klinice chorób wewnętrznych. Wiad. Lek. 1964/13. 

16.  Godlewski  J.:  Wpływ  sugestii  w  hipnozie  na  czynności  dowolne  i  mimowolne.  Pol.  Tyg.  Lek. 

1964/19. 

17. Godlewski J.: Rzekomość niektórych szkodliwości hipnozy. Pol. Tyg. Lek. 1965/20. 

18.  Grabowska  M.:  Leczenie  przewlekłego  alkoholizmu  w  ZSRR  hipnozą  według  modyfikacji 

Rożnowa. Psychiat. Pol. 1967/1. 

19,  Grabowska  M.:  Zmiany  czynności  bioelektrycznej  mózgu  w  różnych  głębokościach  hipnozy. 

Psychiat. Pol. 1967/17.. 

20. Grabowska M.: Hipnoterapia w rękach lekarza praktyka. Biul. Cefarm 1967/17. 

21.  Grabowska  M.:  Zmiany  ciepłoty  skóry  pod  wpływem  sugestii  w  hipnozie.  Pol.  Tyg.  Lek. 

1970/25. 

22. Grabowska M.: The effect of hypnosis and hypnotic suggestion on the blood flow in extremities. 

Polish Medical Journal 1971/10. 

23. Grabowska M.: Hipnoterapia. Zeszyt "Psychoterapia" 1972/73. 

24.  Lesinski  J.:  Hipnoza  i  sugestia  w  zastosowaniu  do  położnictwa  i  chorób  kobiecych.  Gin.  Pol. 

1956/27. 

25. Pater B.: Wpływ sugestii hipnotycznej na funkcjonowanie osób nerwicowych. Praca doktorska 

background image

UAM, Poznań 1982. 

26.  Pleszewski  Z:  Rpinterpretacja  i  dyslokacja  symptomów  psychosomatycznych  podczas 

hipnoterapii Przeg. Psychol. 1981/2. 

27. Sedlak W.: Hipnoza – telepatia – biofizyka. Zeszyty Naukowe KUL 1970/13. 

28.  Siuta  J.:  RorWojowe  i  interakcyjne  determinanty  podatności  hipnotycznej.  Przeg.  Psychol. 

1979/22. 

29.  Siuta  J.:  Badania  porównawcze  nad  Skalą Wyobraźni  Twórczej S.  C. Wilson i  T.  X.  Barbera. 

Przeg. Psychol. 1981/24. 

30. Siuta J.: Locus of control and hypnotic susceptibility. W: Pajntar M., Roskar E., Lavric M. (eds) 

Hypnosis in Psychotherapy and Psychosomatic Medicine. University Press., Ljubljana 1980. 

31. Siuta J.: Randomness and hypnotic susceptibility. Referat wygłoszony na IX Międzynarodowym 

Kongresie Hipnozy i Medycyny Psychosomatycznej. Glasgow 1982. 

32. Siuta J.: Mental Health and hypnotic susceptibility. Hypnos 1982/9. 

33.  Szramek-Urbaniak  A.:  Hipnoza  jako  metoda  leczenia  kurczu  wpustu  na  podstawie  własnego 

przypadku. Pol. Tyg. Lek. 1981/14. 

34.  Szulc  M.:  Spotkania  z  podświadomością.  Hipnoza  werbalna  i  biostymulacja.  Wiedza 

Powszechna, Warszawa 1981. 

35. Szydlik H.: Zaburzenia psychiczne po zastosowaniu hipnozy. Pol. Tyg. Lek. 1964/19. 

36. Szydlik H.: Lecznicze i szkodliwe oddziaływanie hipnozy. Pol. Tyg. Lek. 1964/19 

37. Wilczyński E.: Jeszcze o leczeniu hipnozą. Probl. alkoholizmu 1976/11. 

38. Wilczyński E.: Hipnoterapia w leczeniu odwykowym. Zdrowie i Trzeźwość 1976. 

39. Wilczyński E.: O hipnoterapii choroby alkoholowej raz jeszcze. Probl. alkoholizmu 1977/7. 

40. Wilczyflski E.: Hipnoterapia grupowa w leczeniu odwykowym nałogowego alkoholizmu. Zdrowie 

i Trzeźwość 1978. 

41. Wilczyński E.: W sprawie hipnozy. Probl. alkoholizmu 1982/10. 

42. Ządziuk J.: Poprawa stanu fizjologicznego dotkniętych części ciała za pomocą hipnozy. Przeg. 

Lek. 1965/21. 

B. Główne publikacje autorów obcych  

1. Barber T. X.: Hypnosis. A scientific approach. New York 1969. 

2. Barber T. X., Spanos N. P., Chaves J. F.: Hypnosis, imagination and human potentialities. New 

York. 1974. 

3. Bui P. I.: Tiechnika wraczebnogo gipnoza. Leningrad 1955. 

4. Bui P. I.: Gipnoz i wnuszenije w klinikie wnutriennich boliezniej. 

5. Chertok L.: Hipnoza. Warszawa 1968. 

6. Crasilneck H. B., Hall J. A.: Clinical hypnosis: principles and applications. New York 1976. 

7. Dorcus R. M.; Hypnosis and its therapeutic applications. New York 1956. 

8. Erickson M. H.: Advanced techniques of hypnosis and therapy. New York 1967. 

9. Fromm E., Shor R. E.: Hypnosis, Research developments and perspectives. New York 1972. 

10. Gheorghiu V.: Hypnose und Gedachtms. Munchen 1973. 

11. Gordon J. F. (Ed.): Handbook of clinical and experimental hypnosis. New York 1967. 

12. Grimak L. P.: Modielirowanije sostojanij cziełowieka w gipnozje. Moskwa 1978. 

13. Hilgard E. R.: Hypnotic succeptibility. New York 1965. 

14. Hilgard J. R.: Personality and hypnosis. Chicago 1970. 

15. Hilgard E. R., Hilgard J. R.: Hypnosis in the relief of pain. Los Altos. California 1975. 

16. Horvai L.: Hypnosa v lekafstvi. Praha 1959. 

background image

17. Hoskovec J.: Psychologie hypnosy a sugesce. Praha 1967. 

18. Hosfcouec J.: Teorie hypnozy. Praha 1970. –19.: Katzenstem A.: Hypnose. Aktuelle Probleme 

in Theorie, Experiment und Klinik. Jena 1971. 

20. Katzenstein A.: Suggestion und Hypnose in der psychoterapeutischen Praxis. Jena 1978. 

21. Kleinsorge H., Klumbies G.: Technik der Hypnose fur Arzte. Jena 1961. 

22. Kratochvil S.: Podstata hypnozy a spjnek. Praha 19/2. 

23. Kroger M. S.: Clinical and experimental hypnosis. Philadelphia 1963. 

24. Lozanov G.: Sugestologija. Sofia 1971. 

25. Mayer L.: Die Technik der Hypnose. Munchen 1952. 

26. Meares A.: A system of medical hypnosis. New York 1960. 

27. Rożnów W. E.: Gionoz w medicinie. Moskwa 1945. 

28. Sarbin T. R., Coe W. C.: Hypnosis. New York 1972. 

29.  Schaetzing  E.:  Die  Hypnosetechnik.  Text  mit  Schallplatte  fur  den  arztlichen  Gebrauch. 

Munchen 1964. 

39.  Schmitz  K.:  Hypnose-Therapie.  Leitfaden  mit  Schallplatte  fur  den  arztlichen  Gebrauch. 

Munchen 1964. 

31.  Schneck  J.  B.:  Hypnosis  in  clinical  psychology.  W:  Brower,  Abt.  (Eds.)  Progress  in  clinical 

psychology. New York 1956. 

32. Slobodianik A. P.: Psichoterapija, wnuszenije, gipnoz. Kijew 1966. 

33. Stokvis B., Langen D.: Lehrbuch der Hypnose. Basel 1965. 

34. Volgyesi F. A.: Hypnose bei Mensch und Tier. Leipzig 1969. 

35. Weitzenho/fer A. Ml: General techniques of hypnotism. New York, London 1957. 

36. Vfolberg L. R.: Medical hypnosis. Vol. I, II. New York 1948. 

37. Wolberg L. R.: Hipnoza. Warszawa 1975.