background image

POEZJE

CYPRIANA KAMILA NORWIDA

Cyprian Norwid – rys biograficzny

   Cyprian Norwid urodzi  si  24 wrze nia 1821 r. we wsi Laskowo-G uchy na Mazowszu.
Rodzice – Jan Norwid i Ludwika Zdzieborska – pochodzili z rodzin szlacheckich. Cyprian
mia  czworo rodze stwa. W wieku czterech lat zosta  osierocony przez matk  i oddany pod
opiek  prababki. Jan Norwid, ojciec przysz ego poety, w I 831 r. przeniós  si  z rodzin  do
Warszawy, gdzie Cyprian wraz z bratem Ludwikiem rozpocz li edukacj  w drugiej klasie
Gimnazjum Praktyczno-Pedagogicznego. Po dwukrotnej przerwie w nauce Cyprian podj
decyzj  o dalszym kszta ceniu w malarskiej szkole Aleksandra Kokulara. Dwa lata wcze niej,
w 1835 r. nagle umar  ojciec, Jan Norwid, za  opiekunem jego dzieci zosta  Ksawery
Dybowski.
   

W  marcu  1838  r.  zosta   aresztowany Gustaw  Ehrenberg  i  jego  towarzysze  (tzw.

wi tokrzy owcy), a w ród nich kilku kolegów Cypriana. W nast pnym roku przysz y poeta

prze ywa  m odzie cz  mi

 do córki opiekuna, Brygidy Dybowskiej, prawdopodobnie

wtedy powsta y jego pierwsze wiersze. Przyja ni  si  z malarzami, poetami i krytykami, m.in.
z J. K. Minasowiczem, A. Czajkowskim, E. Chojeckim i A. Niewiarowskim, z filozofem A.
Cieszkowskim i innymi wybitnymi indywidualno ciami tego czasu. Wspó pracowa  z
czasopismem „Biblioteka Warszawska”, bywa  w salonach artystycznych i literackich (m.in.
u M.  uszczewskiej ).
     W  1841  r.  wraz  z  W.  Wa ykiem  odby   podró   po  Królestwie.  Po  powrocie  poety  do
Warszawy powsta  kryptopolityczny wiersz Burza oraz inne liryki i miniatury dramatyczne.
Dzi ki uzyskanej cz ci spadku po matce w 1842 r. wyjecha  do Krakowa, a stamt d do
Wroc awia, Drezna, Marienbadu, Pragi i Monachium. W 1843 r. wyjecha  do Wenecji i
Florencji, gdzie studiowa  rze

 oraz rytownictwo, odwiedza  ko cio y, muzea, spotyka  si

z artystami. Zwiedzi  równie  Rzym, Neapol i Pompej . Nawi za  liczne kontakty z
Polakami, m.in. z Klementyn  Hoffmanow  i pi kn  Mari  Kalergis. W 1846 r. w Berlinie
ucz szcza  jako wolny s uchacz na wyk ady uniwersyteckie i spotyka  si  z emisariuszami
emigracyjnymi.

   W 1847 r. uda  si  za M. Kalergis do Rzymu, gdzie spotka  wielu dawnych znajomych.
Wtedy te  nawi za  kontakty ze zmartwychwsta cami. Tu powsta y pierwsze redakcje

ynnych misteriów dramatycznych Wanda i Krakus. W 1848 r. Norwid pozna  w Rzymie A.

Mickiewicza i Z. Krasi skiego oraz pisa  wiersze i traktaty filozoficzno-spo eczne
inspirowane Wiosn  Ludów. W 1849 r. pojecha  za M. Kalergis do Pary a. Tu spotka
dawnych przyjació , m.in. poet  J. B. Zaleskiego, i pozna  J. S owackiego, F. Chopina oraz I.
Turgieniewa. Dotkliwe k opoty finansowe, zawód uczuciowy (okaza o si ,  e M. Kalergis nie
odwzajemnia jego uczu ) i nieprzychylne recenzje utworów sprawi y,  e Norwid pogr

 si

w depresji psychicznej. Rok 1850 sp dzi  w Pary u, w biedzie i poczuciu niezrozumienia jego
literatury. Bardzo zapad  na zdrowiu (g uchota i  lepota). Mimo trudno ci nadal pisa . W tym
czasie powsta  m.in. s ynny poemat Promethidion. Z powodu niedoborów finansowych
pracowa  dorywczo w celach zarobkowych. Postanowi  wyjecha , by ca kowicie odmieni
swoje  ycie.

background image

   

W lutym 1853 r. Norwid przyby  do Nowego Jorku. Podj  i szybko utraci  zaj cie w

pracowni graficznej i znowu popad  w trudno ci materialne oraz dr cz

 t sknot  za Europ .

Wraz z ksi ciem Marcelim Lubomirskim odp yn  z Ameryki. Z Liverpool obaj udali si  do
Londynu. Po kilku miesi cach poeta przyby  do Pary a, gdzie utrzymywa  si  z prac
plastycznych. Cz sto spotyka  si  z J. B. Dzieko skim i Teofilem Lenartowiczem, a tak e z
A.  Mickiewiczem,  J.  B.  Zaleskim,  K.  Górsk   i  D.  Potock .  Wytrwale  stara   si   o  wydanie
rozpocz tego w 1855 r. poematu Quidam. W 1859 r. powsta  wiersz-list Do obywatela Johna
Brown 
inspirowany procesem i egzekucj  obro cy Murzynów w Ameryce. W 1860 r. Norwid
wyg osi  cykl sze ciu wyk adów o twórczo ci J. S owackiego z zaakcentowaniem roli poezji i
poety. Anga owa  si  emocjonalnie w wydarzenia w Warszawie w 1861 r. i domaga  si
uroczystych nabo

stw za poleg ych w manifestacjach patriotycznych. W 1862 r. wyda

Krakusa i Poezje. W spraw  powstania styczniowego w czy  si  poprzez wysy anie ró nych
not, memoria ów i odezw; sam z powodów zdrowotnych nie móg  wzi  bezpo redniego
udzia u w dzia aniach w kraju.
   W 1865 r. ukaza  si Fortepian Szopena i powsta a tragedia Tyrtej. W  tym  te   roku  poeta
rozpocz  uk adanie zbioru Vade-mecum, którego publikacja napotka a nieprzewidziane
trudno ci. Od 1868 r. spotyka  si  z literatami i artystami u felietonistki Z. W gierskiej. W
ramach odczytów Stowarzyszenia Naukowej Pomocy zaprezentowa  swój poemat Rzecz o
wolno ci s owa, 
który zosta  bardzo dobrze przyj ty i w krótkim czasie wydrukowany.
Bole nie prze

mier  W gierskiej, z któr  wi za  go burzliwy romans. W 1870 r. podj

przek ad Odysei. Mimo rozwijaj cej si  gru licy intensywnie pisa , na konkurs w Krakowie
wys

 komedi Pier cie  wielkiej damy. Stale prze ywa  k opoty materialne i zdrowotne. Po

pobycie w szpitalu nawi za  nowe kontakty, m.in. z Mari  Sadowsk . Ich za

 przybra a

form  romansu, wi c poeta postanowi  opu ci  Pary , by chroni  przed rozbiciem rodzin
Marii. Plany te jednak nie dosz y do skutku, bowiem Norwid nie otrzyma  zaleg ych
honorariów i obiecanej po yczki od ksi cia W adys awa Czartoryskiego. Kuzyn Kleczkowski
wykorzysta  t  okazj , by umie ci  go w Domu  w. Kazimierza na peryferiach Pary a. Odt d
utrzymywa  kontakty, g ównie listowne, z najbli szymi przyjació mi: Geniuszem,
Szyndlerem i innymi. Coraz bardziej podupada  na zdrowiu. Umar  nad ranem 23 maja 1883
r. w przytu ku  w. Kazimierza otoczony opiek  mieszka ca tego domu, Micha a Zaleskiego.
Pogrzeb odby  si  25 maja na cmentarzu w Ivry. Jego osobiste rzeczy, tak e papiery,
zniszczy y siostry mi osierdzia prowadz ce przytu ek, cz

 z nich oddano spokrewnionej z

poet  rodzinie Dybowskich.

   Po pi ciu latach (na taki okres op acono miejsce na cmentarzu w Ivry) doczesne szcz tki
Norwida  ekshumowano  i  przeniesiono  na  cmentarz  w  Montmorency,  gdzie  spoczywa  w
zbiorowej polskiej mogile.
   Twórczo  Cypriana Norwida zyska a sobie uznanie i poczytno  dopiero w epoce M odej
Polski, kiedy to Z. Przesmycki (Miriam) upowszechni  dzie a poety. W ród licznych
wypowiedzi literackich i filozoficznych najbardziej znane s  utwory liryczne z tomu Vade-
mecum, 
który autor uwala  za prze omowy nie tylko w jego w asnej twórczo ci ale w
literaturze tego czasu. Krytycy po latach docenili warto  ideow  i artystyczn  traktatu
poetyckiego Rzecz o wolno ci s owa oraz wyk adni  estetycznych pogl dów Norwida poemat
Promethidion. Teatry niezbyt cz sto si ga y po dramaty tego autora. Realizatorom wydawa y
si  one ma o sceniczne. Tak zwane „wysokie” komedie wnosi y wiele powa nych refleksji i
odbiega y od powszechnie znanych wzorców jak dzie a Moliera czy Fredry.

   

Swoje pogl dy o sztuce, pracy, biegu dziejów i udzia u cz owieka w tworzeniu historii

Cyprian Norwid zawiera  w ró nych swoich wypowiedziach – od liryki poprzez traktaty
filozoficzne po teksty o charakterze bardziej osobistym, czyli listy. Wszechstronnie
utalentowany i zainteresowany histori  sztuki ch tnie zabiera  g os na temat dokona  innych

background image

twórców. Fascynowa  si  osobowo ci  Leonarda da Vinci, docenia  narodowy charakter
muzyki Szopena, interesowa  si  powstaj

 w jego czasach poezj  i malarstwem.

   

Norwid  nie  uznawa   niewoli rytmu  i  podporz dkowania  utartym  wzorcom.  Inaczej

spogl da  te  na dzieje narodu i moraln  kondycj  cz owieka ni  wyprzedzaj cy go w czasie
wielcy romantycy. W szczególny sposób g osi  kult pracy i porusza  zagadnienia moralne
zwi zane z rozwojem cywilizacji, bogaceniem si , zró nicowaniem spo ecznym ludzi.

1

   W naszych rozwa aniach o liryce Cypriana Norwida musieli my dokona  wyboru utworów
spo ród tych, które publikuj  wykorzystywane w szko ach  rednich podr czniki S.
Makowskiego oraz A. Kowalczykowej (wydane w 1996 r., dopuszczone do u ytku
szkolnego). Dla pe nej przejrzysto ci w tytu ach poszczególnych rozdzia ów zamieszczamy
tytu y lub incipity wierszy bez dodawania elementów interpretacyjnych. Omawiane teksty
umieszczone s  w uk adzie chronologicznym – wed ug kolejno ci ich powstawania. Oprócz
wspomnianych podr czników, jako  ród o utworów, wykorzystano Nowy wybór poezji
Cypriana Norwida, który ukaza  si  w 1996 r. w Warszawie (PIW). Powo uj c si  na
konkretne teksty nie zamieszczamy odsy aczy do  ród a, poniewa  mo na je odnale  w
wymienionych wy ej publikacjach.

Pióro

Pióro to ostatni wiersz napisany i opublikowany przed wyjazdem poety za granic  w 1842

r. (opatrzony dat  22 marca). Bywa traktowany jako utwór programowy w sensie
artystycznym, spo ecznym i politycznym.

2

 Tekst wiersza poprzedza motto:

...Nie dbaj c na chmury

Panów krytyków, gorsze k adzie kalambury

zaczerpni te z poematu Beppo Byrona, wymierzone przeciwko krytykom, którzy atakowali
jego twórczo  za niezrozumia e sformu owania, niejasne my li. Takie zarzuty
niejednokrotnie kierowano równie  pod adresem Cypriana Norwida.
   Pióro to utwór podzielony na trzy cz ci o ró nej liczbie wersów: 11, 8 i 4, napisany
regularnym trzynastozg oskowcem z  redniówk  po 7 sylabie. Rymy 

skie, przeplatane, s

zazwyczaj dok adne (z wyj tkiem dwu par rymowanych wyrazów: szyj  – chryje, pr dko –

dk ). Na podstawie dotychczasowej, dwuletniej, praktyki poetyckiej autor okre li  tu

zadania poezji. Podmiot w bezpo redniej wypowiedzi zwraca si  do narz dzia pracy artysty-
literata. Wykorzystuj c formy wo acza i trybu rozkazuj cego nak ada na tytu owe pióro
powinno ci, które s  zwi zane z jego misj  – jest bowiem aglem anielskiego skrzyd a i

y

twórczo ci zaanga owanej w sprawy spo eczne, demaskuj cej przejawy z a, odkrywaj cej
prawd  o  wiecie bez wzgl du na konsekwencje takiego stanowiska. Bezkompromisowo
wypowiedzi poetyckiej powinna by  podstawow  cech  twórczo ci, niekiedy z konieczno ci
wieloznacznej, zmetaforyzowanej, ukazuj cej ró ne sprawy nie wprost.
   Pióro, najdoskonalej zwi

y wiersz w poezji polskiej, jest zbudowany na zasadzie triady

dialektycznej: teza, antyteza, synteza. Jest to zarazem triada w potrójnym sensie: logicznym,
aksjologicznym i teologicznym, je li chodzi o form  wiersza, jego tre  i cel. 
[...] Pierwszy
akapit sk ada si  z realistycznych przeno ni, oddaj cych kszta t zewn trzny rzeczy lub ich
funkcje, oraz ze zwyk ych porówna  za pomoc  stówka „jak”. Drugi akapit sk ada si  z
samych przeno ni, bez ani jednego porównania z „jak”. Wreszcie trzeci akapit stanowi
aforystyczny wniosek z dwóch pierwszych, metaforyczn  sentencj , gnom semantyczny.

3

Spróbujmy, post puj c za przytoczon  sugesti  M. Piechota, bli ej przyjrze  si
poszczególnym cz ciom-zwrotkom.

background image

   

I wlano w ciebie dusz  – nie anielsk , czarn  – atrament pozostawiaj cy  lad my li za

ka dym poci gni ciem pióra oddaje utarte schematy, puste sformu owania, g adkie,
bezproblemowe zdania stworzone r

 wypalon , zm czon , uleg  wobec wielekro

powielanych wzorców.

alów chryje, // Albo okr

e zera [...] jak zrachowane jaja

 wi c

wytworem r ki niezdolnej do przelania my li ulotnej, wysokiej, lekkiej, donios ej i tylko
niekiedy pojawia si  b yskotliwa refleksja, ukryta w g szczu trywialnych tre ci.

   W drugiej strofie poeta nakre li  zadania i cele poezji, która powinna s

 spo ecze stwu

ywcz  wod zdrojów Moj eszowych i uwznio laj

 ide –  aglem anielskiego skrzyd a. Z

tym zaleceniem wi e si  przestroga przed sztuczno ci , pozorem, blichtrem: Nie b
papug  uczu  ani marze  krask . 
Zadania poezji zosta y tu okre lone w zdecydowanym
postulacie artystycznym:

Sokolim prawem wichry pozagarniaj w siebie,

Nie p owiej skwarem s

ca i nie ciemniej s ot ;

Dzikie i samodzielne, steruj ce w niebie,
Do  adnej czapki klamr  nie przykuj si  z ot .

Pióro – symbol poezji – ma by  odporne na wszelkie wp ywy, nie mo e poddawa  si
aktualnym modom i ró nym okoliczno ciom, ma by  bezinteresowne i bezkompromisowe.
Dzi ki swojej niezale no ci b dzie or em prawdy i ostoj  zasad moralnych.
   Najkrótsza, trzecia cz

 wiersza, w czterowierszu podsumowuje owe refleksje:

Albowiem masz by  piórem nie przesi

ym wod

Przez wichrów i nawa nic bezustanne wp ywy,

Lecz piórem, którym osp  z krwi  mi szaj  m od ,
Albo za wartkie strza om przytwierdzaj  grzywy.

   

Poezja  ma wi c zaszczepi  spo ecze stwo  przed  najgro niejsz  chorob  –  upadkiem

moralnym prowadz cym do zag ady cz owiecze stwa. Twórczo  poetycka nie powstaje
sama dla siebie lub tylko dla racji estetycznych – ma do spe nienia donios e zadania
pojmowane w kategoriach etyki w wymiarze spo ecznym. Pusta, uciekaj ca od aktualnych
problemów, uj ta w zaokr glonych „zerach”, w utartych, g adkich formu kach, do których
przyzwyczajone jest od lat ludzkie oko i ucho, nie ma  adnego znaczenia, niczego nie
odmieni ani nie uzdrowi – z takiej twórczo ci nie tylko mo na, ale trzeba zrezygnowa .
   Wiersz Pióro ma charakter programowy, w formie liryki bezpo redniej postuluje i nakazuje
odnow  poezji jako dziedziny twórczo ci spo ecznie i moralnie zaanga owanej. W trybie
rozkazuj cym podmiot formu uje zadania, jakie pióro powinno spe nia : Nie b

 papug

uczu  ani marze  krask ; Do  adnej czapki klamr  nie przykuj si  z ot

(metafora

przestrzegaj ca przed uleganiem ró nym ideologiom); [...] masz by  piórem nie przesi

ym

wod . Norwid ch tnie stosuje epitety i przeno nie, które s

 okre leniu pióra i poezji, np.:

anielskie skrzyd o, czarodziejska laska, dzikie i samodzielne. Narz dzie pracy twórczej
podlega tu równie  o ywieniu, np.: wlano w ciebie dusz ,  owisz my l, wzdrygasz si .
   

Pióro  – narz dzie pisarskiej aktywno ci – sta o si  w wierszu Norwida przedmiotem

obdarzonym szczególnym znaczeniem i misj . Nazwane aglem anielskiego skrzyd a mo e i
powinno ud wign  ci

ce na nim zadania: b yskotliwo ci, ulotno ci, kondensacji my li

(masz by  piórem nie przesi

ym wod ), ochrony przed moralnym zagro eniem (skojarzenie

ze szczepionk  przeciw ospie) oraz uleganiem ideologicznym wp ywom.

background image

W Weronie

   Wiersz Norwida W Weronie nale y do najbardziej znanych liryków. Omawiany na lekcjach
w szkole podstawowej i  redniej stalowi przyk ad a 1 u z j i  1 i t e r a c k i e j  do s ynnej
tragedii W. Szekspira Romeo i Julia. Zachowa y si  cztery ró ne autografy tego stworu. Jako
ostateczn  przyjmuje si  wersj  powsta  przed 1862 r., umieszczon  w cyklu Vade-mecum.

4

Inspiracj  do napisania wiersza by y wra enia, jakich poeta dozna  pod wp ywem zwiedzenia
omów sk óconych rodzin, z których wywodzili si  kochankowie oraz grobu uznawanego za
miejsce pochówku tragicznie zmar ej pary na Campo Fiera w kapliczce dawnego cmentarza
franciszkanów.

5

 Podmiot liryczny przedstawia stan rzeczy po burzy, wieczorn  por  przy

wietle ksi yca.

   Post puj c za tokiem my li M. Tatary warto zwróci  uwag  na dwa odczytania utworu:
powierzchowne, dos owne i g bsze. W warstwie realistycznej wiersza ukazana jest pora
odwiedzin grobu: o burzy (Sp ukane deszczem, poruszone gromem) w ksi

ycowej o wiacie

agodne oko b kitu) ukazane s  zaniedbane, rozwalone ramy do ogrodów i gruzy
nieprzyjaznych grodów. 
Ten obraz, po up ywie wielu wieków od tragicznej  mierci m odych
kochanków, spowodowanej przez nienawi  dziel

 ich rody, dowodzi oboj tno ci ludzi na

ich los, braku emocjonalnego zaanga owania, wspó czucia. Nikogo, poza poet , nie
przejmuje zdarzenie, którym emocjonowano si  przed Szekspirem i po powstaniu jego
tragedii.
   W przeciwie stwie do stanowiska „uczonego” cz owieka w los Romea i Julii anga uje si
natura – przyroda nieo ywiona, która gwiazd  zrzuca ze szczytu. Interpretacj  obrazu
spadaj cego meteorytu podaj  w utworze cyprysy. Odwo uj c si  do tradycji ludowej
przyjmuj ,  e owa  za niebios – anio ów – jest przeznaczona w

nie dla m odych

kochanków. W opozycji wobec opinii cyprysów podmiot umieszcza zracjonalizowany,
pozbawiony uczucia pogl d ludzi, którzy

[...] mówi  uczenie,

e to nie  zy s , ale  e kamienie,

I -  e nikt na nie nie czeka!

   Wspó czucie znad planety, z innego  wiata zosta o tu zestawione z ironicznie uj
„uczono ci ” racjonalistycznej interpretacji zjawisk, dokonan  przez ludzi oboj tnych wobec
uczucia i tragedii innych. Skontrastowanie wierze  ludowych z dziedzictwem
osiemnastowiecznego racjonalizmu nie jest oryginalnym pomys em Norwida. Po raz pierwszy
uczyni  to Mickiewicz w Romantyczno ci. [...] W  W  Weronie zosta  podj ty jeden z
podstawowych problemów romantyzmu. Stosunek wiedzy do prawdy o  wiecie.

6

Podmiot

liryczny unika jednoznacznego opowiedzenia si  za którym  z przedstawionych stanowisk.
Wydaje si ,  e dopuszcza po trosze obydwie racje,  e s  one, mimo sprzeczno ci, powi zane.
Prawda o  wiecie jest z

ona i cz sto trudna do wyja nienia.

   M. Tatara podpowiada poj cia: k r e a c j o n i z m  i d y s k u r s y w n o

, które wed ug niego

rz dz  form  wiersza W Weronie. Podmiot liryczny ukazuje przeciwstawne stanowiska
przyrody i ludzi wobec obrazu grobu Romea i Julii, wtopionego w przyrod  poddan
zabiegom p e r s o n i f i k a c j i : ksi

yc jest okiem nieba, scharakteryzowanym dodatkowo

przy pomocy epitetu –

agodne (mog cym kojarzy  si  równie  z m drym okiem

Opatrzno ci

7

), cyprysy mówi

i uczuciowo interpretuj  zjawisko spadaj cego meteorytu,

który z kolei jest ukazany jako anielska za. Tak powstaje  wiat zbudowany na tradycji
ludowej, który nale y przyj  jako prawdziwy. Rz dzi nim prawo uczucia symbolizowane
meteorytem-

.

   Wiersz W Weronie – okre lany jako przypowie , aluzja literacka, przyk ad liryki
kreacyjnej  –  jest  refleksj   o  wiedzy  i  g bokiej  prawdzie  o   wiecie,  które  zosta y  tu

background image

skonfrontowane. Utwór sk ada si  z czterech trzywersowych strofek o zwartej kompozycji i
oszcz dnym dozowaniu  rodków stylistycznych. Dwa pierwsze wersy ka dej zwrotki
napisane s  jedenastozg oskowcem, za  trzeci, ostatni wers, ma inn  miar  – 8 sylab – i
zawiera podsumowanie my li. Rymy 

skie wi

 z sob  po dwie kolejne zwrotki, za  ich

uk ad przedstawia si  nast puj co: aab ccb. Ideowa zawarto  wiersza zosta a skondensowana
w krótko przedstawionym obrazie miejsca pochówku zakochanych (1. strofa), ze zwróceniem
uwagi na gruzy i ruin  (2), nast pnie podmiot ukazuje reakcj  przyrody wspart  o ludowe
pojmowanie meteorytów (3) oraz ironicznie uj te, zracjonalizowane, naukowe stanowisko
ludzi (4). Poeta unika jakiegokolwiek rozstrzygni cia sporu, komentarza czy sugestii
interpretacyjnej, tekst jednak wyra nie uczula czytelnika na istnienie prawdy g bszej i
wa niejszej ni  tylko ta, któr  narzuca zewn trzne, podbudowane wiedz  pojmowanie  wiata.
   

W ród  rodków  artystycznych  uwag   zwraca  personifikacja,  symboliczne  znaczenie

meteorytu, wspomagaj ce ironi  powtarzanie przyimka „na” oraz spójnika „ e”, a tak e
wykorzystanie epitetów okre laj cych stan natury i por  doby oraz obraz zniszczenia miejsca
i pami ci  o  ludziach  z nim  zwi zanych  ( agodne oko b kitu, nieprzyjazne grody, rozwalone
bramy
).

Bema pami ci 

obny-rapsod

   

Utwór zosta  napisany w 1851 r. dla uczczenia i upami tnienia rocznicy  mierci Józefa

Bema. Zawarte w tytule okre lenie gatunkowe – rapsod – wprowadza patetyczny nastrój
pie ni o wielkim generale. Utwór poprzedza motto zawieraj ce s owa: ...Przysi

 ojcu

on  a  po dzie  dzisiejszy tak zachowa em... Odnosz  si  one do wysoko cenionej cnoty

walki za ojczyzn . Tekst „rapsodu” po wi cony jest – jak g osi tytu  – pami ci Józefa Bema,
bohatera powstania listopadowego i Wiosny Ludów, który umar  w Syrii, gdzie próbowa  si
schroni . Tam, po pewnym czasie, przyj  wiar  mahometa sk . Jego rzeczywisty pogrzeb
przebiega  zupe nie inaczej ni  w poetyckiej, patetycznej relacji Norwida. Informacje na ten
temat zamie ci  w swoim artykule Ireneusz Opacki: W po udnie gromada internowanych

grów zanios a trumn  z cia em Bema na mahometa ski cmentarz, po

ony na wzgórku

naprzeciwko koszar w Aleppo. Cia o wyj to z trumny, z

ono w grobie g ow  ku Mekce -

wedle obrz dku mahometa skiego [...]. Asysty uroczystej nie by o ot, kilka tureckich
batalionów bez broni; nie oddano nawet salwy honorowej.

8

Osob  Józefa Bema autor utworu

podda  stylizacji na wielkiego, bohaterskiego rycerza i konsekwentnie – w odpowiedni sposób
– przedstawi  jego pogrzeb. W okresie romantyzmu sk onno  do tego typu stylizacji
towarzyszy a prezentacji bojowników o wolno  narodu (np.

mier  Pu kownika – Emilii

Plater – w wierszu A. Mickiewicza, Sowi ski w okopach woli J.

owackiego). Ch tnie te

uciekano si  do p aszcza historycznego, pod którym ukazywano aktualne problemy i postawy
walcz cych o wolno

nierzy-rycerzy (np. Konrad Wallenrod A. Mickiewicza).

   Napisany  w  1851 r. Bema pami ci 

obny-rapsod ukazuje pogrzeb genera a, którego

pami  powinna trwa  przez pokolenia. Obraz ten zosta  poddany a r c h a i z a c j i , jak gdyby
przeniesiony w realia  redniowiecza, kiedy chowano doczesne szcz tki walecznych,
zas

onych w obronie ojczyzny ludzi, przestrzegaj c elementów odpowiedniego rytua u.

St d w utworze podmiot wspomina o rekwizytach – miecz, pancerz, ko , sokó  –
towarzysz cych zwykle rycerzowi w boju. Oczywi cie, innych przedmiotów u ywano w
czasie rzeczywistych dzia

 Józefa Bema. Równie panny 

obne – p aczki z glinianymi

naczyniami (konchy), wojenne znaki (chor gwie i proporce) z odpowiednimi symbolami,

wi ki (tr by i ko atki) towarzysz ce grzebaniu zw ok pochodz  z innego czasu i kultury.

Owa archaizuj ca stylizacja s

y tu z czeniu ró nych epok, ukazaniu,  e byt narodowy i

background image

kultura opiera si  na ci

ci tradycji. Przemieszanie elementów rytua u pogrzebowego z

okresu  redniowiecza z poga skimi, wczesnos owia skimi, w odniesieniu do wybitnego
bohatera XIX wieku pozwala obj  my

 przesz

, a tak e przysz

, dla której punktem

odniesienia stanie si  aktywno  Józefa Berna i jemu wspó czesnych. W wielu interpretacjach
utworu zwracano uwag  na to,  e nie jest to tekst o Bernie, ani o konkretnych jego czynach,
ale po wi cony p a m i c i  genera a, pami ci zbiorowej, narodowej – a wi c zawsze aktualny,
donios y i patetyczny.

   Berna pami ci 

obny-rapsod rozpoczyna si  pe nym  alu pytaniem retorycznym:

Czemu, Cieniu, odje

asz, r ce z amawszy na pancerz,

Przy pochodniach, co skrami graj  oko o twych kolan?

   Dalej ukazano obraz konduktu 

obnego: zmar y w otoczeniu ró nych rekwizytów (miecz

przystrojony wawrzynem, zapalone gromnice, sokó  my liwski, ko , proporce i tr by),

aczek-narzekalnic, ch opców z toporami i grupy pacho ków uderzaj cych o tarcze.

Pogrzebowy orszak ginie w w wozie i – straciwszy go z oczu – podmiot liryczny podejmuje
refleksj  natury historiozoficznej:

Dalej – dalej – a  kiedy stoczy  si  przyjdzie do grobu
I czelu cie zobaczym czarne, co czyha za drog ,

K t ó r e   a b y   p r z e s a d z i   L u d z k o

  n i e

                                                            z n a j d z i e   s p o s o b u ,

óczni  twego rumaka zeprzem, jak star  ostrog ...

[...]

 si  mury Jerycha porozwalaj  jak k ody,

Serca zemdla e ocuc  – ple  z oczu Zgarn  narody...

   

W  przedostatniej  zwrotce  rapsodu  nawi zywa   Norwid  do  biblijnej  opowie ci  o

siedmiokrotnym okr eniu przez Izraelitów wrogiego im grodu Jerycha. Jak wiadomo, sta o
si  tak dlatego,  e na czele ludu szli kap ani. Nie li oni Ark  Przymierza, widomy znak Bo ej
interwencji. 
[...] W obrazie Bema rol  arki spe nia a legenda.

9

   

Warto zwróci  uwag  na podkre lenia, wprowadzone do tekstu przez autora. W drugiej

strofie mowa jest o poszukiwaniu drogi, cho  przed wiekami zrobiona..., w  szóstej  o
przeskakiwaniu czelu ci (grobu) przez „Ludzko ”. Pomoc  w tym ma by  pami  o
bohaterze:

óczni  twego rumaka zeprzem, jak star  ostrog ... Z owego dziedzictwa zrodzi

si  „ocucenie” serc i odgarni cie „ple ni” z oczu – nadziej a na przysz

. Utwór ko czy si

powtórzeniem: Dalej – dalej – anaforycznie kojarz cym si  z pocz tkiem pi tej zwrotki,
przed

aj cym jak gdyby ów marsz w kolejne, przysz e epoki.

   Rapsod po wi cony pami ci Józefa Berna zosta  napisany wysokim, patetycznym stylem,
przystaj cym do archaizacji ukazanego tu obrazu konduktu 

obnego wybitnego rycerza (a

zarazem dowódcy jakiego  pras owia skiego szczepu). Owemu uwznio leniu -
m i t o l o g i z a c j i  – postaci genera a s

y równie  postawienie za trumn  cz owieka

powierzchowno ci  przypominaj cego  egnan  osob . Jego „stoczenie si  do grobu” ma tu
znaczenie symboliczne – ów „Cie ” przejmuje jakby wzór odchodz cego w otch anie,
dziedziczy jego historyczn  wielko  i narodow  misj . W takim rozumieniu grób staje si
jak gdyby pocz tkiem nowego  ycia, nadziei na wolno  narodu. Tak  interpretacj  wyzwala
równie  urwane zdanie na ko cu utworu, wyra nie sugeruj ce kontynuacj , post p, ci
narodow .
   

Tekst zachowuje rygory rytmiczne wiersza oddaj cego melodi  powolny, dostojny krok

konduktu 

obnego. Zosta  napisany tzw. polskim h e k s a m e t r e m , czyli miar  na laduj

wzory antyczne w celu uzyskania efektu archaizacji, epicko ci, dostoje stwa. W staro ytno ci

background image

taki wzorzec nazywano inaczej wierszem bohaterskim i wykorzystywano go do
przedstawiania losów niez omnych rycerzy i herosów (por. np. Iliada Homera). U Norwida
sze ciostopowy wiersz sylabotoniczny prowadzi do regularnego zrytmizowania utworu,
napisanego pi tnastozg oskowcem. W jego ramach zaznacza si  wewn trzny podzia

redniówka) po siódmej sylabie.

   

W utworze mo na dostrzec dwie perspektywy poetyckiej relacji: najpierw zarysowano

obraz wolno post puj cego konduktu obserwowany z boku, nast pnie podmiot mówi cy
przyjmuje postaw  uczestnika-komentatora, który zmierza do uogólnienia parabolicznie
przedstawionej sytuacji. Nie tyle chodzi bowiem o genera a Berna, co w ogóle o bohatera
aktywnego w dzia aniu na rzecz narodu, którego zmitologizowana pami  pozwoli aby
przekroczy  barier  marazmu, poezji  mierci w kierunku o ywiaj cej nadziei i mobilizacji si .
   

Wiersz pe en jest  rodków artystycznego wyrazu, które s

 do budowania nastroju i

ukazania plastycznego, o wyra nych kszta tach i barwach, obrazu rycerskiego pogrzebu.
Muzyczno  utworu zosta a wsparta efektami plastycznymi: Miecz wawrzynem zielony (kolor
i dekoracja z li ci) i gromnic p akaniem dzi  polan (pokryty 

tawymi naciekami ze  wiecy),

Rwie si  sokó  i ko oraz – Wiej , wiej  proporce i zawiewaj  na siebie (dynamika obrazu
wsparta dalej porównaniem) Jak namioty ruchome wojsk koczuj cych po niebie. Przyk ady
innego obrazowania mo na odszuka  w po czeniu opisu przedmiotu i towarzysz cego mu

wi ku: Tr by d ugie we  kaniu a  si  zanosz

(jest to zarazem przyk ad personifikacji);

panny t uk o ziemi  wielkie gliniane naczynia, // Czego klekot w p kaniu jeszcze sm tno ci
przyczynia. 
Mo na równie  dostrzec efekty  wietlne: blask,  wiat o ksi yca (por. czwarta
zwrotka) i dla kontrastu – czer  czelu ci (pi ta zwrotka). Zmys owy charakter opisu
wspomagaj  liczne epitety, np. tr by d ugie, panny 

obne, topory pob kitnia e, gliniane

naczynia oraz porównania, np. Chora [...] znów jak fala wyplusn . Warto równie  zwróci
uwag  na metafory-uogólnienia: czelu cie czarne [...],  K t ó r e   a b y   p r z e s a d z i
L u d z k o

  n i e   z n a j d z i e   s p o s o b u ;   u j t e   s n e m   g r o d y

–  elementy  o

symbolicznym znaczeniu.

Co  ty Atenom zrobi , Sokratesie...

   

To kolejny wiersz Cypriana Norwida po wi cony wybitnym ludziom minionych epok,

jednak znowu – jak w przypadku genera a Bema – ich przypomnienie jest tylko punktem
wyj cia do refleksji ogólnej. Wymow  tego utworu nietrudno skojarzy  z sytuacj  samego
autora – nie do ko ca akceptowanego i rozumianego, a nawet odrzucanego przez
wspó czesnych. Podobnie rzecz mia a si  z innymi wielkimi indywidualno ciami na
przestrzeni wieków. Dopiero po up ywie wielu lat doceniono ich geniusz i oryginalno
my li. Kiedy  yli, brakowa o dystansu do w

ciwej oceny ich dokona . Efektem uznania ich

wielko ci przez pó niejsze pokolenia by y m.in. ekshumacje i powtórne pogrzeby – ju  z
honorami i w starannie wybranym miejscu, gdzie mo na czci  niegdy  wykl tego czy
zapomnianego my liciela, odkrywc , artyst  itp. Przedmiotem refleksji Cypriana Norwida jest
wi c zmienno  stosunku ludzi do tych, którzy wyrastaj  ponad przeci tno  swojej epoki.
Pocz tkowa – krzywdz ca i niesprawiedliwa – ocena bywa zast piona stanowiskiem
ca kowicie odmiennym.
   

Wiersz  zosta   napisany w  1856 r., kiedy to przeniesiono  doczesne  szcz tki Adama

Mickiewicza do Pary a, gdzie w  rodowisku polskiej emigracji 

 i tworzy  przez wiele lat.

Tekst sk ada si  z trzech numerowanych rzymskimi liczbami cz ci. Pierwsza, najd

sza,

zbudowana jest z 7 tercyn, wype nionych pytaniami retorycznymi, kierowanymi do kolejnych
(w porz dku chronologicznym) bohaterów Sokratesa, Dantego, Kolumba, Camõesa

background image

(Camoensa), Ko ciuszki, Napoleona i Mickiewicza. Ostatni  ze wspomnianych strofek
rozpoczyna pytanie Co  ty uczyni  ludziom, Mickiewiczu?, po którym nast puj  dwa
wykropkowane wersy. Julian Wiktor Gomulicki proponuje uzupe ni  je:  e dwa pogrzeby
zrobiono-  po zgonie 
// Skrzywdziwszy pierwej

10

za  Andrzej Fabianowski traktuje jako

wiadome przemilczenie pozostawione czytelnikowi przez autora do indywidualnego

dopowiedzenia.

11

   Dwa pierwsze wersy sze ciu tercyn zosta y napisane jedenastozg oskowcem, za  ostatni jest
krótszy – liczy 5 sylab. W dwu pierwszych podmiot liryczny ukazuje zachowanie ludzi wobec
poszczególnych bohaterów po latach od ich  mierci, za  w trzecim wersie, krótko i dobitnie,
ujawnia, jaki los zgotowali im wspó cze ni. W ten sposób Norwid przypomina,  e otrutemu

drcowi Sokratesowi pó niej postawiono ze

o t a   s t a t u , wygnanemu z Florencji

Dantemu zrobiono symboliczny drugi grób w rodzinnym mie cie, kilkakrotnie przenoszono
prochy Krzysztofa Kolumba. Po latach doceniono równie  twórc Luizjady, pisarza Camõesa,
który 

 w n dzy, ale po zniszczeniu jego grobu podczas trz sienia ziemi potomni zapragn li

uczci  jego pami . Wspó cze ni nie docenili nale ycie geniuszu Ko ciuszki i Napoleona;
dopiero spojrzenie na ich biografi  z perspektywy czasu da o mo liwo  dokonania w

ciwej

oceny (jej zewn trznym znakiem sta o si  przenoszenie prochów i uczynienie z nowych
grobów niemal miejsca kultu). Norwid przywo uje przyk ady ludzi dzi  uznawanych za
bezdyskusyjnie wybitnych, których zas ugi s  nie do podwa enia, a przecie  nie zawsze tak
ich traktowano. Urwana siódma tercyna sk ania do podobnych wniosków. Mickiewicza,
którego autor wiersza nie za wszystkie gesty i wypowiedzi ceni , nale y jednak postawi  w
gronie wielkich indywidualno ci, za  przeniesienie jego grobu do Pary a uzna  za prze om w
pojmowaniu jego dzie a, krok ku nowemu, pe niejszemu odczytaniu. Norwid wysoko ceni
poetycki geniusz Mickiewicza, cho  sam preferowa  inne sposoby wyra ania my li, nie
zgadza  si  jednak z ideologi  g oszon  przez wieszcza.

12

   

Druga cz

 wiersza jest skierowana do Mickiewicza, a mo e do ka dego, kto czyta te

owa, i wyja nia,  e uznanie, wspó czucie i cze  mo na zyska  dopiero po  mierci.

Bo grób Twój jeszcze odemkn  powtórnie,
Inaczej b

 g osi  Twe zas ugi

I  ez wylanych dzi  b

 si  wstydzi ,

A la  ci b

zy pot gi drugiej

Ci, co cz owiekiem nie mogli Ci  widzie ...

   W trzeciej cz ci utworu zawiera si  uogólniona refleksja dotycz ca Ka dego z takich jak
T y , 
a wi c odnosz ca si  do wybitnych ludzi w ogóle, których wiat nie mo e // Od razu
przyj

 na spokojne 

e, bowiem s  buntownikami, krytykami wspó czesno ci, lud mi,

którzy maj  inne zdanie. Tak  prawid owo  mo na odkry  analizuj c losy wielu wybitnych
ludzi.
   A. Fabianowski zwraca uwag  na ko cowe wersy:

Bo glina w glin  wtapia si  bez przerwy,
Gdy sprzeczne dala zbija si  a

wiekiem

Potniej... lub pierwej...

i kojarzy je z m

 Chrystusa (zbijanie  wiekami) oraz s owami z Biblii – Z prochu  powsta  i

w proch si  obrócisz, które obrazuj

bezkonfliktowe zatapianie si  ludzi w historii

13

  –

zwyczajne i konsekwentnie realizowane. Tragizm jednostki wybitnej polega wi c na jej
odrzuceniu, na tym,  e jest wierna swoim idea om, post puje oryginalnie, wbrew utartym
normom i musi cierpie , jak ludzie wymienieni w pierwszej cz ci wiersza. Pozorna kl ska
stanie si  po latach zwyci stwem – có ,  e dokonanym jak gdyby spoza grobu. Weryfikacja
wielko ci cz owieka po latach od jego  mierci zapewnia mu jednak pami  i uznanie
potomnych – jest trwa ym zmartwychwstaniem. Powraca tu pradawny schemat cyklu

background image

przemian: dojrza

 –  mier  – pogrzebanie – „zmartwychwstanie”

14

z którego p ynie

zakorzeniona w chrze cija stwie nadzieja.
   Trójdzielny tekst wiersza – ujmuj cy zagadnienie od konkretu (przyk ady zaczerpni te z
historii) do uogólnienia – sk ada si  z cz ci zró nicowanych pod wzgl dem budowy:
pierwsza z

ona jest z siedmiu tercyn (dwukrotnie 11, raz – 5 sylab), druga zawiera siedem

wersów pisanych jedenastozg oskowcem, za  trzecia – sze  wersów: pi
jedenastozg oskowych i ostatni – pi ciozg oskowy. Poeta pos

 si  przyk adami

zestawionymi wed ug zasady podobie stwa losów przed i po  mierci bohaterów. Nawi zuj c
do Pisma  wi tego, ukaza  odwieczne prawo uznania wybitnej jednostki dopiero po
weryfikacji jej dokona  – jakby jej zmartwychwstanie. Norwid oszcz dnie stosuje  rodki
poetyckie. W ród nich narzuca si  jednak paralelizm w budowie tercyn w cz ci pierwszej
utworu i wykorzystane tu pytania retoryczne oraz przemilczenie oznaczone wykropkowanym
zako czeniem tego fragmentu.

Do obywatela Johna Brown

   Wiersz ten jest kolejnym przyk adem odwo ywania si  do postawy wybitnego cz owieka –
tym razem skazanego na  mier  ameryka skiego farmera, który zorganizowa  powstanie
maj ce na celu zniesienie niewolnictwa. Do obywatela Johna Brown i John Brown to dwa
utwory Cypriana Norwida skierowane przeciwko niesprawiedliwo ci spo ecznej, anga uj ce
si  po stronie Murzynów wyzyskiwanych przez bia ych i pozbawionych wszelkich praw. John
Brown zosta  skazany na kar

mierci 2 listopada 1852 r. i dok adnie miesi c pó niej

stracony. Norwid, który pozna  wcze niej spo ecze stwo ameryka skie, a tak e znany
francuski pisarz W. Hugo protestowali przeciwko wykonaniu kary. Do ich wypowiedzi
do czy y si  g osy  wiatowej opinii publicznej. Próby ocalenia obro cy Murzynów okaza y
si  jednak daremne, ku przestrodze innych stracono przeciwnika rasizmu i przemocy.
   John Brown urodzi  si  w 1800 roku w Tonington w rodzinie puryta skiego farmera. Od

odo ci nale

 do  arliwych przeciwników niewolnictwa i przywódców ruchu

abolicjonistycznego. Kiedy w 1859 roku walka mi dzy plantatorami z Po udnia i farmerami z
Pó nocy przenios a si  z Kansas do stanu Wirginia, Brown przyby  tam, aby wywo
powstanie niewolników. Na czele niewielkiego oddzia u sk adaj cego si  z kilkunastu ludzi, w
którym znajdowali si  trzej jego synowie i dwaj zi ciowie, zdoby  arsena  rz dowy w
miasteczku Harpers Feny. Idea wywo ania ogólnego powstania Murzynów nie powiod a si .
Oddzia  po krwawej walce zosta  zmuszony do poddania si . Ci ko rannego przywódc
aresztowano i przekazano s dowi w Charleston, który wyda  na niego wyrok  mierci przez
powieszenie. Wyrok wykonano 2 grudnia 1859 r.

15

   

Pod tytu em wiersza  Norwid  umie ci  dopisek: (Z listu pisanego do Ameryki w 1859,

listopada). Na tej podstawie historycy literatury uznali,  e tekst Do obywatela Johna Brown
powsta  przed odezw  W. Hugo, opatrzon  dat  2 grudnia, za  opublikowan  sze  dni
pó niej.

16

   Utwór zosta  zredagowany w formie listu poetyckiego, którego adresata autor wskaza  w
tytule. Jest on wyrazem poparcia dla stanowiska Browna i ho du z

onego nieustraszonemu

bojownikowi o sprawiedliwo  spo eczn , a przy tym okazj  do wyra enia ogólnej refleksji o
wolno ci, postawie spo ecze stwa gotowego zaakceptowa  wydany przez s d wyrok  mierci
wobec cz owieka g osz cego idea y wolno ci i równo ci ludzi.

Przez Oceanu ruchome p aszczyzny
Pie  Ci, jak m e w , posy am, o! Janie...

background image

Ta lecie  d ugo b dzie do ojczyzny
Wolnych – bo w tpi ju : czy j  zastanie?...

   Pocz tkowe wersu utworu ujawniaj  wielki szacunek dla adresata i obaw  czy wiersz-list
zd y do niego dotrze  przed egzekucj . Wykonanie tak strasznego wyroku by oby
równoznaczne z pogrzebaniem wolno ci Ameryki, wywalczonej przez Ko ciuszk  i
Waszyngtona  –  jak  czytamy  w  ostatniej  strofie  tego  wiersza.  Adresat  zosta   przedstawiony
jako cz owiek wyj tkowy (patetyczna apostrofa: o! Janie...), dojrza y i stateczny (promie
Twej zacnej siwizny
), nieust pliwy, wierny g oszonym idea om (nieugi ta szyja podczas
wykonywania kary).

   Wi cej miejsca ni  prezentacja bohatera zajmuje opis egzekucji zako czony s owami:

Wi c, ni li ziemi szuka  poczniesz pi

,

By precz odkopn

 planet  spodlon  –

A ziemia spod stóp Twych, jak p az zl kniony,

Pierzchnie

   

Norwid  chcia   zapewne  wstrz sn   sumieniem  spo ecze stwa  ameryka skiego,

zmobilizowa  je do protestu przeciwko planom stracenia Browna. Egzekucja, która dopiero
mia a si  odby  (por. czas powstania tekstu), zosta a tu ukazana z brutalnym realizmem i
czytelnym komentarzem: dzie o kata i oboj tno  Ameryki zniweczy wolno  pojmowan
jako najwy sza warto  narodowa, zapocz tkuje natomiast okres cierpie , nadu ywania
prawa, okrutnego rozprawiania si  z lud mi o podobnych pogl dach jak Brown. W
patetycznej przestrodze:

By Ameryka, odpoznawszy syna,
Nie zakrzykn a na gwiazd swych dwana cie:
„Korony mojej sztuczne ognie zga cie,
Noc idzie – czarna noc z twarz  Murzyna!”

poeta odwo uje si  do poczucia narodowej jedno ci i odpowiedzialno ci za przysz

.

Dwana cie gwiazd (w istocie trzyna cie) symbolizowa o w godle pa stwa sk adaj ce si
wtedy na  stany. Zamiast wolno ci otwiera si  przed nimi perspektywa czarnej nocy
cierpienia, nad któr  zaci y zabójstwo Browna dokonane w majestacie prawa. Warto jednak
zwróci  uwag ,  e wykonanie tego wyroku obci a ca

planet  spodlon , splamion  tym

faktem. Wiersz-list Norwida jest wi c apelem o reakcj

wiata i powstrzymanie egzekucji.

   Utwór ko czy si  refleksj  historiozoficzn , z której p ynie jednak nadzieja.
B o   p i e

  n i m   d o j r z y ,   c z o w i e k   n i e r a z   s k o n a ,   A   n i l i   s k o n a   p i e

,

n a r ó d   p i e r w   w s t a n i e .

Okaza o si ,  e stracenie Browna wywo

o nastroje

powsta cze w ród Murzynów i sta o si  zaczynem buntu przeciwko nierówno ci spo ecznej i
rasizmowi. Zako czenie wiersza jest wyrazem nadziei na odrodzenie moralne ludzi i
zwyci stwo wolno ci. Nietrwa

 i pozorn  kl sk  cz owieka zestawiono tu z moc pie ni 

poezji, mo na przyj ,  e sztuki w ogóle, która ma do spe nienia okre lone zadania, nie mo e
unika  komentarza w kwestiach spo ecznych, powinna ocali  najcenniejsze warto ci i
zagrzewa  do ich piel gnacji.
   Patetyczny utwór adresowany do Johna Browna, który sta  si  symbolem walki o najwy sze
spo eczne idea y, jest wyrazem  arliwego zaanga owania Norwida w obronie skrzywdzonego,
solidarno ci z jego postaw , a tak e prób  pokazania  wiatu, do czego doprowadzi oboj tno
w takiej sprawie – cho by dotyczy a tylko jednego cz owieka.
   

Wiersz zosta  napisany jedenastozg oskowcem z podzia em na trzy cz ci oddzielone

gwiazdk  oraz na mniejsze fragmenty zaznaczone odst pem. Interesuj cy uk ad rymów

skich dok adnych: ab ababcc – w pierwszej, ab baccd deffe – w drugiej i abab – w cz ci

trzeciej oraz podzia  tekstu odbiegaj cy od uporz dkowanej, regularnej formy przystaje do

background image

jego szczególnego charakteru – jest to przecie  wiersz-list. Istotnie, oprócz zwrotów do
adresata, utwór nosi cechy osobistej, pe nej emocjonalnego zaanga owania wypowiedzi d o  i
w  s p r a w i e . Tekst cechuje si  nagromadzeniem apostrof i epitetów okre laj cych bohatera.
Od wyobra enia sceny egzekucji prowadzi czytelnika do uogólnie  natury filozoficznej i
moralnej.

Ogólniki

   Wiersz ten otwiera najbardziej znany cykl utworów Cypriana Norwida Vade-mecum i pe ni
funkcj  wprowadzenia do ca ego tomu (pe ny zapis tytu u: Za wst p. Ogólniki). Tytu  cyklu
oznacza w j zyku  aci skim Pójd  za mn

i kojarzy si  z nakazem kierowanym przez

Chrystusa do Jego przysz ych uczniów. Zaproszenie do wspólnej w drówki, kierowane do
czytelnika, stawia poet  w roli duchowego przewodnika zarówno wobec jemu
wspó czesnych, jak te  w stosunku do pó niejszych odbiorców dzie a. Vade-mecum sk ada si
ze 100 ogniwprzedmowy proz , wiersza Ogólniki „za wst p” oraz jako epilogu – listu
poetyckiego 
Do Walentego Pomiana Z. [...].

17

 Poeta zamie ci  tu utwory z lat 1847-1866.

Mimo stara , nie uda o mu si  wyda  tego zbioru. Ukaza  si  w ca

ci dopiero w 1947 r. w

Warszawie staraniem Wac awa Borowego. Cykl ten charakteryzuje si  swobod
wersyfikacyjn , form  dostosowan  do idei konkretnego utworu, odej ciem od wcze niej
panuj cej w poezji sk onno ci do opisu, precyzj  my li, kondensacj  refleksji.
   Wiersz Ogólniki odsy a czytelnika do przyk adu – jak mo na mówi  o tej samej rzeczy lub
sprawie, zale nie od postawy i dojrza

ci osoby wypowiadaj cej si  (poety lub mówcy). W

dwu pierwszych spo ród trzech zwrotek utworu podmiot liryczny zestawia sposób ujmowania
rzeczy przez cz owieka m odego (z wiosn

ycia)sk onnego do ogólników, uproszcze ,

spontaniczno ci (1) z relacj  przedstawion  przez osob  dojrza  (ukazan  „jesieni

ycia”),

ostro

 i dok adn , dbaj

 o rzetelno  wypowiedzi (2). Za ka dym razem opinia dotyczy

naszej planety: „Ziemia – jest kr

– jest kulista!” (1) oraz „U biegunów – sp aszczona –

nieco...” (2). Pierwsze zdanie zosta o wypowiedziane stanowczo, kategorycznie, bez cienia

tpliwo ci – zako czono je wykrzyknikiem, drugie za , bli sze rzeczywisto ci, jak gdyby

jest otwarte na dalsze, jeszcze lepiej oddaj ce prawd , tre ci.
   W trzeciej strofie nast puje komentarz oparty na tych dwu, w gruncie rzeczy prawdziwych,
ale nie tak samo precyzyjnych, s dach:

Ponad wszystkie wasze uroki,

Ty! Poezjo, i ty, Wymowo,
Jeden – wiecznie b dzie wysoki:

* * * * * * * * * * * * * * * *
O d p o w i e d n i e   d a   r z e c z y   –   s o w o !

   

Celem i zadaniem poezji oraz retoryki jest s

ba prawdzie. Zestawienie obu dziedzin,

których tworzywem jest j zyk, na jednym poziomie podnosi do wysokiej rangi równie
krasomówc , polityka, przywódc  zwracaj cego si  do narodu. Taka nobilitacja jednak
zobowi zuje do odpowiedzialno ci za s owo, do w

ciwego doboru wyrazów. Nie tyle forma

i uroda stylu s  celem przemawiaj cego, ile tre ci, które przekazuje. Na twórcach literatury i
autorytetach uznawanych w spo ecze stwie (naukowcach, politykach, dziennikarzach) ci

y

moralna odpowiedzialno  za publikowane wypowiedzi. Ogólnikowe opinie przystoj  jedynie

okosom, wiek i do wiadczenie zobowi zuj  do samokontroli i piel gnowania prawdy, do

rzetelno ci w ukazywaniu rzeczywisto ci, cho by trudnej i niepokoj cej.

background image

   

Wiersz  sk ada  si   z  trzech  zwrotek  napisanych  dziewi ciozg oskowcem o  rymach

okalaj cych (1) i przeplatanych (2, 3). Metaforyczne obrazy w dwu pierwszych zwrotkach
(sk onno  do ogólników w m odo ci i rozwa ne pos ugiwanie si  j zykiem w wieku
dojrza ym) stanowi  podstaw  do refleksji podsumowuj cej, podkre lonej przez autora
rozstrzelonym drukiem i oddzielonej gwiazdkami: O d p o w i e d n i e   d a   r z e c z y   –

o w o ! Odpowiednie – to znaczy zgodne z prawd  i wiedz  mówi cego na dany temat,

adekwatne do przedmiotu refleksji. Temu nadrz dnemu zadaniu podporz dkowane s
wszystkie inne – w

ciwe danym formom wypowiedzi. Moralnym obowi zkiem cz owieka

jest równie  przyznanie si  do pomy ki lub nie cis

ci i weryfikacja dotychczasowej opinii.

I. Klaskaniem maj c obrz kle prawice...

     Zaczynaj cy  si   tymi  s owami  wiersz  powsta   w  1858  roku  i  zosta   umieszczony  w  cyklu
Vade-mecum pod numerem pierwszym. Jest to utwór z

ony problemowo, wymagaj cy od

czytelnika wysi ku w odkrywaniu zag szczonych pok adów tre ci. Badacze dzie a Norwida, J.
Trznadel, M. Adamiec, J. Fert i inni, dostrzegali w tym tek cie elementy autobiograficzne,
komentarz do przemian dziejowych widzianych w aspekcie chrze cija skim, postulat
zachowania cz owiecze stwa poprzez wysi ek w pracy (tak e twórczej ) na rzecz ocalenia
najwy szych prawd i warto ci g oszonych w przekazach ewangelicznych. Wiersz sk ada si  z
siedmiu cz ci o ró nej liczbie jedenastozg oskowych wersów (10, czterokrotnie 8, b i 9) i
oryginalnych rozwi zaniach w zakresie rymowania: rymy 

skie okalaj ce i parzyste, a

tak e przeplatane, obejmuj ce niekiedy po 3 wersy.
   Podmiot lityczny wypowiada si  w 1. osobie liczby pojedynczej i z w asnej perspektywy
okre la i ocenia wspó czesno  i ludzi, którzy j  tworz .

Klaskaniem maj c obrz

e prawice,

Znudzony pie ni  lud wo a o czyny;
[...]
By o w Ojczy nie laurowo i ciemno,
[...].

   W takiej rzeczywisto ci pojawi  si  na  wiecie podmiot skazany przez Boga na egzystencj
w  ywota pustyni, w ród ;,laurów” i „wielkoludów” symbolizuj cych poetów romantycznych,
samozwa czych „proroków” próbuj cych zast powa  nauk  Chrystusa w asn  wizj  narodu i

wiata – w istocie odbiegaj

 od Ewangelii.

18

 Utwór powsta  po wa nych wydarzeniach i po

mierci wielkich romantyków: Mickiewicza i S owackiego. Jakie by y owe dziejowe

yskawice, o których wspomina podmiot? [...] bunt dekabrystów i rachuby z nim zwi zane,

powstanie listopadowe, potem dzia alno  spiskowa pokolenia Norwida, np. sprawa
Levittoux, rok 1846 i Galicja, Wiosna Ludów, wojna krymska, a w momencie „scalenia”
Vade-mecum – i powstanie styczniowe. Pie  nie przeros a w zwyci ski „czyn”. [...] „Lud”
rozumia ,  e istnieje ró nica pomi dzy pie ni  a czynami.

19

Nie poezja potrzebna jest teraz

narodowi (jest ni  ju  zm czony, nie odmieni a trudnej sytuacji), ale konkretne, efektywne
dzia ania.

   W takich realiach przychodzi na  wiat nowy cz owiek – podmiot liryczny-poeta, który na
ziemi, kl tw  spalonej, nie mo e odnale  wspólnego j zyka z „wielkoludami”, nie czuje si
kontynuatorem i spadkobierc  ich my li, jest samotny i zdany na w asn  aktywno  w
przezwyci aniu nudy i pozorów stworzonych dla wygody pozbawionych krytycyzmu ludzi –
np. niewiast, zakl tych w umar e formu y, niezdolnych do prawdziwego uczucia. Wszystkich
tych ludzi podmiot nazywa dalej dosadnym okre leniem: k a t y .

background image

   

Ocaleniem dla  wiata jest wi c taka poezja, która powiedzie naród d o   J e r u z a l e m ,

cho by jej s owa by y adresowane b dnie, n a   B a b i l o n  (w Starym Testamencie
symbolizuj cy upadek i degeneracj ). Obyczaj stary (ortodoksyjne wyznanie moj eszowe)
obrazuje zewn trzne formy czczenia Boga. W gruncie rzeczy nast pi o odej cie od Niego i
zatopienie si  w nocy z a, marazmu, oboj tno ci. Rozpoczynaj ce wiersz „klaskanie”
wyznacza porz dek  wiata odcz owieczonego, przynosi ze sob  naruszenie praw 
Ewangelii i
natury, wprowadza niechrze cija skie  wi to „przesytu-Niedzieli” i tryumf „Panteizmu-
druku”.

20

Taki stan rzeczy mo e prze ama  tylko aktywna postawa cz owieka, czyn wyra ony

czasownikiem pisz .

Syn – minie pismo, lecz ty spomnisz, wnuku,
Co znika dzisiaj 
 czytane p dem)

Za panowania Panteizmu-druku,
Pod o owianej litery urz dem

   

Dopiero  przysz e  pokolenia,  reprezentowane  przez wnuka, zdo aj  odczyta  przes anie

poety ukryte w wieloznacznej wypowiedzi, chronione przed ingerencj  cenzury, dla
wspó czesnych niejasne i w po piechu, pobie nie, odczytywane. Poezja-czyn, oczyszczona z
pozoru, fa szu i pustych s ów, zdo a odmieni  oblicze  wiata wype nionego agresj ,
cechuj cego si  odwróceniem od zasad moralno ci chrze cija skiej, zepsutego. To zadanie
odnowy  wiata powinien podj  czytelnik – ów wnuk

wiadomy zagro

 p yn cych z

zak adania i rezygnacji z odwiecznych warto ci. M. Adamiec nazywa wiersz Norwida
parabol  o

yciu jednostki w „wieku kupieckimi i przemys owym”

21

 odchodz cym od

my lenia w kategoriach czytelnej hierarchii warto ci, w którym zgoda na ustalone tradycj
formy nie pozwala przebi  si  nowej,  wie ej my li. Podmiot liryczny zosta  tu postawiony w
opozycji do  wiata reprezentowanego przez wielkoludy – uznawane powszechnie za
niepodwa alne autorytety i bezkrytycznie czczone. Sytuacja egzystencjalna w tym wierszu jest
wyznaczona przez trzy motywy: „nieczekanego powicia i narodzin”, „w drówki” i „pisma”.

22

Wszystkie  one  –  pisze  dalej  M.  Adamiec  –  s   zakorzenione  w   wiadomo ci  ludzkiej  od
pokole . Pierwszy powiela histori  narodzin Chrystusa, drugi – znany z Odysei, powtórzony
przez w drówk  Dantego i ceniony przez romantyzm – pozwala pozna  przestrze

wiata

wype nion  sztucznymi figurami, skazuj

 jednostk  na samotno  w t umie ( ywota

pustyni ), trzeci za  ka e zaprzeczy  pozorom, dostrzec sens prawdziwej egzystencji w
wysi ku cz owieka – w czynno ci pisaniny które kierowane jest D o   J e r u z a l e m – ma na
celu osi gni cie „ziemi obiecanej”, odnow

wiata poprzez wskrzeszenie na nowo boskiego i

naturalnego porz dku.
   W wierszu Klaskaniem maj c obrz

e prawice Norwid otwiera przed czytelnikiem swoj

ocen  wspó czesnego  wiata i konieczno  jego odmiany. W tym postulacie kryje si  te
odnowa literatury pisarstwo jest czynem prowadz cym do uporz dkowania rzeczywisto ci.
Ma ono nast pi  przez odrzucenie z a, fa szu, marazmu, poniewa  prowadz  do degradacji
cz owiecze stwa, oraz przez przyj cie postawy aktywnej w utrwalaniu prawdziwych
warto ci.

II. Przesz

   Drugi  utwór  cyklu Vade-mecum jest prób  okre lenia czasu minionego w stosunku do
tera niejszo ci. Wiersz jest zbudowany z trzech czterowersowych zwrotek. W ka dej z nich
mo na zauwa

 rymy okalaj ce i stosowanie regu y: pocz tkowy i ostatni wers d

szy, za

wewn trzne – krótsze (sze ciozg oskowe). Pierwsze wersy strof zawieraj  po 12 sylab, za  w

background image

ostatnich brak takiej konsekwencji (11, 12 i 9 sylab). Poszczególne zwrotki pozwalaj  poj
przesz

 w oparciu o refleksj  o jej pochodzeniu (1) i „po

eniu” w czasie (2) oraz wej  w

nurt filozoficznych rozwa

 o odpowiedzialno ci cz owieka za kszta t dni, w których  yje

(3).

[...] jest to wiersz o wielkiej jedno ci czasu, wiedzy ludzkiej, historii, cywilizacji, ska onej,

zdaniem Norwida-chrze cijanina, przez „grzech”, czyli z o. Dlatego „ów, co prawa rwie”
pragnie „odepchn

 spomnienia”, czyli dr cz

 go wiedz  o sobie i swojej winie.

23

   

Krytyka przesz

ci i dostrzeganie w niej z a jest wi c wynikiem dzia ania szatana i

uleg

ci cz owieka wobec niego.

   Pojmowanie czasu zosta o tu wyja nione przy pomocy opowie ci o widzeniu przestrzeni z
ruchomego punktu. Wzgl dno  takiej obserwacji mo e prowadzi  do pomy ek – przecie  to
wóz si  porusza, za  drzewo pozostaje w miejscu, cho  podró uj cemu wydaje si ,  e jest
odwrotnie. W taki oto sposób podmiot liryczny wyja nia wzgl dno  up ywu czasu.
Usytuowanie d z i  umo liwia nazwanie tego, co by o wcze niej, p r z e s z

c i , za  tego,

co nast pi, p r z y s z

c i . Jakikolwiek punkt odniesienia przyjmiemy, zawsze o

charakterze czasu decyduj  ludzie, którzy wype niaj  go swoj  aktywno ci , systemem war-
to ci, postaw  wobec z a. Ka de t e r a z  za moment b dzie przesz

ci  o takich znamionach,

jakie zostan  jej nadane.
   

Przesz

  zapami tana  lub  utrwalona  w  kulturze  materialnej  by a  dla  kogo

tera niejszo ci . Nie ma wi c pomi dzy tymi okresami zasadniczej ró nicy – w ka dym z
nich zaznacza si  zdolno  do krytycznej oceny czasu minionego, rzadziej – do wniosków n a
t e r a z . Wydaje si ,  e w

nie tak  mo liwo  i potrzeb  ujawnia czytelnikom drugi liryk

cyklu Vade-mecum.

P r z e s z

 – jest to d z i , tylko cokolwiek daléj:

Za kodami to wie ,

Nie  jakie   tam  c o ,   g d z i e ,
G d z i e   n i g d y   l u d z i e   n i e   b y w a l i ! . . .

   

Wie  kojarzy si  z prac , przemianami w naturze i w amie ona pozosta a za ko ami.

Przesz

 jest wi c znaczona biografiami i aktywno ci  ludzi, nie jest jak  nieokre lon

abstrakcj , któr  wype niaj  odrealnione fakty, charakteryzuje brak cz owieka. Pozorne,
niedoskona e widzenie  wiata, uleganie z udzeniom prowadz  do b dnej interpretacji czasu i
zwalniaj  od odpowiedzialno ci za jego kszta t i jako . Ka da strofa utworu prezentuje inny
pogl d na przesz

, pozostaj  one jak gdyby w konfrontacji – st d mowa o kompozycji

dialogowej wiersza.

24

 Poeta pos

 si  tu zestawieniem stanowisk, z którego wynika prawda

o czasie i wp ywaniu na  cz owieka, ukaza  up yw czasu przez analogi  do ruchu w
przestrzeni, który  atwiej mo na poj  (tak e zrozumie  pu apk  pozornej oceny zjawiska).
Nie ma ona budowy typowego porównania, a bardziej przypomina przypowie  (ta cz
utworu ma charakter narracyjny). Warto równie  zwróci  uwag  na rytmik  wiersza
ukszta towan  w wyniku zestawienia wersów o ró nej mierze oraz sentencjonalne
zako czenie: P r z e s z

 – jest to d z i , tylko cokolwiek daléj.

XI. Pielgrzym

   

Wiersz zosta  oparty na chrze cija skim pojmowaniu  ycia jako pielgrzymki do kresu

doczesno ci, s

cej formacji duchowej, zmierzaniu do wytyczonych idea ów, których

ukoronowaniem b dzie osi gni cie zespolenia z Bogiem. Dla tak my

cego cz owieka

ziemskie bogactwa i wszelkie dobra materialne nie maj  wi kszego znaczenia, a nawet s

background image

zupe nie zb dne – w drowcowi wystarcza namiot (dam mój ruchomy // Z wielb dziej
skóry...
) i tyle ziemi, by móc na niej oprze  stop .
   Pielgrzym jest cz owiekiem ubogim pod wzgl dem materialnym, ale bogatym duchowo:

Przecie  ja – a  w nieba fonie trwam,
Gdy ono dusz  m  porywa,

Jak piramid !

Kontakt z Bogiem, d enie „ku niebu”, wzlot duszy (piramida wyznacza kierunek pionowy,

wertykalny) – oto sens i cel ziemskiego pielgrzymowania. Dlatego te  pojawia si  w wierszu
stwierdzenie: Nad stanami jest i starców-stan. Podmiot liryczny nie tylko nie czuje si  gorszy
od tych, którzy wspi li si  na wy yny spo ecznej hierarchii dzi ki posiadanym maj tkom,
wr cz przeciwnie – czuje si  postawiony ponad nimi, poniewa  nie jest zniewolony
przywi zaniem do rzeczy materialnych, mo e bez obaw i pokusy pomna ania bogactwa
pielgrzymowa  przez  ycie zmierzaj c ku Bogu. W takiej interpretacji sens ziemskiego
bytowania nie polega na gromadzeniu dóbr doczesnych, ale na kszta towaniu w asnego „ ja”
w kategoriach moralnych, w oparciu o Bibli .

Podmiot ukazuje siebie w ci

ej podró y, przemianie, trudzeniu si . Jego pielgrzymk

nale y wi c rozumie  szerzej jak zmierzanie do miejsca kultu i praktykowanie wyrzecze .

drówka ta potrwa do kresu jego dni (Dopok d id !...), jest wi c metafor  ludzkiego

pielgrzymowania przez  ycie.

   

Wiersz sk ada si  z czterech trzywersowych zwrotek powtarzaj cych ten sam wzorzec

metryczny: dwa pierwsze wersy s  dziewi ciozg oskowe, za  ostatni liczy pi  sylab. Norwid
wykorzysta  tu rymy m skie i 

skie wi

c nimi po dwie pocz tkowe i dwie ko cowe

strofy (abc abc).

XIII. Larwa

   Kolejny utwór cyklu Vade-mecum (pochodz cy z 1851 r.) ukazuje Ludzko , co p acze dzi
i drwi, 
wygl da odra aj co (Larwa) i przypomina kobiet  lekkich obyczajów, która stoczy a
si  na dno moralne. Sk d tak drastyczny obraz? Dlaczego autor tak surowo oceni  ludzi
swojej epoki?  eby odpowiedzie  na te pytania, nale y przypomnie  pewne fakty z biografii
Norwida.
   

Pobyt poety w Londynie by  jednym z trudniejszych etapów jego  ycia. Przyby  tam z

Ameryki i stara  si  zdoby

rodki finansowe, by dotrze  do Pary a. Zanim uda o mu si

dopi  celu, niejednokrotnie obserwowa  londy skie ulice, analizowa  relacje spo eczne,
stosunek ludzi do warto ci materialnych i do siebie nawzajem. Sam cierpia  n dz  i g ód,
próbowa  utrzymywa  si  z prac plastycznych, jednak nie by o to bezpieczne i sta e  ród o
dochodów. Po powrocie do Francji równie  nie uzyska  trwa ego zabezpieczenia materialnego
– nie chciano wydawa  niezrozumia ych dzie . Artysta niejednokrotnie dozna  upokorzenia i

odu.

   W wierszu Larwa Norwid ukaza  tajemnicz  posta Na liskim bruku w Londynie, a wi c w
miejscu niepewnym, niebezpiecznym, ryzykownym, a przy tym na ulicy. Owa bohaterka,
trudna do rozpoznania w mgle, mo e by  potraktowana zarówno jak nieszcz liwa osoba,

dzarka, zjednoczona w cierpieniu z Bogiem (Poszepty z Niebem o cudzie), albo jako kobieta

upad a, zdemoralizowana (piana bezbo na).  W tpliwo ci  rozwiewaj   dwie  ostatnie  strofy
wiersza: chodzi o Ludzko , uwik an  w rozpacz i pieni dz, która nie wiadomo dok d zmierza
i jakie ma przed sob  perspektywy: Gdzie idzie?... zapewne, gdzie n i c ! Podmiot liryczny

background image

porównuje j  do

dzy i ujawnia dwie nami tno ci, którym podporz dkowa a si  ca kowicie;

krew i pieni dze:

– Jak historia?... wie tylko: „k r w i ”

Jak spo eczno ?... tylko: „p i e n i d z y ! ...”

   Obraz Ludzko ci jest w wierszu zlepkiem charakterystyki upadku i pozosta

ci dawnych

szlachetnych cech: Biblii ksi ga, która Czo o ma w cierniu, za  na wargach poszepty z Niebem
o cudzie. 
Odesz a jednak daleko od swoich chrze cija skich korzeni w kierunku brudu i
bezbo no ci, dawno oderwa a si  od my li o cnocie. Jej wielko  zosta a zatopiona w
ciemnych interesach i przes oni ta fascynacj  pieni dzmi.

[...] w przys owiowej angielskiej mgle, trudno o rozpoznanie to samo ci drugiej osoby –

rywalizacja, przemys , metropolia depersonalizuj  cz owieka, atomizuj  spo ecze stwo,
wbrew wszelkiej tradycji religijnej i humanistycznej podporz dkowuj  ludzko
ekonomicznym prawom pieni dza i historycznym prawom wojen i rewolucji.

25

   

Utwór  zosta   napisany  wierszem tonicznym,  z  przewag   wersów  o miozg oskowych

(wyj tek stanowi ostatni – dziewi ciozg oskowy). Sk ada si  z pi ciu czterowersowych
zwrotek. W czterech zastosowano rymy przeplatane (abab), za  w ostatniej – okalaj ce
(abba). Ko cowa strofa wyró nia si  wi c dwoma cechami: odej ciem od sylabiczno ci oraz
zmiennym sposobem rymowania. Zabiegi te zwracaj  na ni  szczególn  uwag  czytelnika, w
niej bowiem zawiera si  podsumowanie wiersza: wskazanie  róde  upadku Ludzko ci.

XXX. Fatum

   Umieszczony  w Vade-mecum pod numerem trzydziestym nieregularny wiersz Fatum
(prawdopodobnie z 1865 r.) ma zupe nie inn  struktur  wersyfikacyjn  ni  wy ej omawiane.
Zosta  napisany w i e r s z e m  w o l n y m . Sk ada si  z dwu, ró nych pod wzgl dem
strukturalnym, cz ci. Pierwsza liczy cztery, za  druga – sze  wersów. Ich d ugo  jest
ró na: od dwu- do trzynastozg oskowego. Cz

 pierwsza opisuje zachowanie poddanego

zabiegowi a n i m i z a c j i  (wyposa onego w cechy i zachowanie zwierz cia) poj cia
abstrakcyjnego – N i e s z c z

c i a , za  druga ujawnia reakcj  cz owieka, swoisty pojedynek

uwie czony zwyci stwem nad z em.
   Poj cie fatum kojarzy si  z nieuchronnym losem dominuj cym nad bohaterami tragedii
antycznej. Porównane do dzikiego zwierz cia Nieszcz cie, którego rang  wzmacnia zapis z
wielkiej litery, zatopi o w cz owieku swoje fatalne oczy. Tak zwykle ludzie odbieraj
przeciwno ci losu, cierpienia, z o – wydaj  si  one nie do pokonania, gro ne i nieodwracalne.
Dziki zwierz kojarzy si  z drapie no ci , szybko ci  dzia ania i si  znacznie wi ksz  ni
ludzka. Metafor  nieszcz cia-zwierz cia buduje opis jego zachowania:

– Czeka – –

Czy, cz owiek, zboczy?

   

Czyhanie na najdrobniejszy ruch cz owieka, by go dopa  i pokona , wyzwala napi cie

dramatyczne pot gowane krótko ci  wersu, jakby st umionym w l ku oddechem.
   Druga cz

 wiersza ukazuje jednak dojrza

 cz owieka, który jak artysta spokojnie i

dok adnie analizuje wielko

Nieszcz cia, patrzy nie obawiaj c si  „fatalnego spojrzenia” i

swoim opanowaniem doprowadza do szcz liwego dla siebie fina u. Postawa cz owieka
zmagaj cego si  ze z em, nie za amuj cego si , ale podejmuj cego wyzwanie, jest g boko
zakorzeniona w chrze cija skiej tradycji i dowodzi si y cz owiecze stwa. To nie owo – w
pocz tkowej ocenie gro ne – Nieszcz cie panuje nad sytuacj , ale cz owiek przejmuj cy
zwyczaje artysty (na ladowcy Stwórcy). Dzi ki temu mo e ocale . Próba ucieczki, udawania,

background image

e nic mu nie grozi, zak amywania rzeczywisto ci, by aby równoznaczna z kl sk .

Nieszcz cie pe ni w wierszu dwojak  rol : moraln

(hartowanie ducha) i estetyczn

(prze ycie negatywne pobudza i inspiruje artyst -my liciela-kreatora). Wiersz ten to

ciwie parabola, przypowie  o losie cz owieka wci

 walcz cego z przeciwno ciami,

do wiadczaj cego strachu, w tpliwo ci, kl sk, ale staraj cego si  je pokona , wr cz obróci
na swoj  korzy .

26

   

Z chrze cija skiej postawy sprzeciwienia  si  cz owieka wobec  z a p ynie ostateczna

nadzieja niwecz ca wszelkie przejawy nieszcz cia.

LX. J zyk-ojczysty

   

Krótki, pisany wierszem wolnym, utwór prezentuje dwa stanowiska: cz owieka czynu i

zwolennika oddzia ywania przez sztuk . Energumenowi podmiot po wi ca wi cej uwagi.
Prezentuje jego pogl dy uj te w has owe stwierdzenia, docieka, jakie jest jego stanowisko w
sprawie „s ów” i „my li”, prezentuje jego g

ne zachowanie. Na koniec podmiot dodaje

krótko, sentencjonalnie uj

 refleksj

Lirnika, zdecydowanie opowiadaj cego si  za

dzia aniem przez sztuk .
   Energumen postuluje obron  j zyka narodowego przy pomocy miecza i tarczy, Lirnik za  –
poprzez tworzenie arcydzie , dba

 o urod  s owa i stylu, w których wyra a si  my li. Nie

krzyk i szcz k or a, ale spokój i takt towarzysz cy wysi kowi twórczemu mog  sta  si
ostoj  najwi kszej narodowej warto ci, jak  jest j zyk. W

nie on organizuje  ycie

spo ecze stwa, stanowi o jego kulturze i wszechstronnym rozwoju, w nim mo na przechowa
i piel gnowa  tradycj , znajomo  historii. Poprzez s owa wyra one w narodowym j zyku
mo na pobudza  patriotyczne uczucia i postawy. Przyznaj c Lirnikowi ostatnie s owo w
wierszu, poeta opowiada si  za docenieniem my li.

   

Wróg  pokala   ju   i  ojców  mow

– oto argument zwolennika si owych rozwi za ,

skierowany przeciwko tym, którzy pok adaj  nadziej  w sztuce. J. Trznadel zwraca jednak e
uwag ,  e Norwid jak gdyby zapomnia , i  arcydzie a okresu hellenistycznego powstawa y w
czasie politycznej  wietno ci Grecji – a wi c bez „czynu”, który je poprzedza , pewnie by ich
nie by o.

27

 Lirnik nie jest jednak rzecznikiem poezji romantycznej nawo uj cej do czynu, ale

twórczo ci preferuj cej warto ci humanistyczne, ponadczasowe.

   Wiersz ma kompozycj  dialogow . Prezentacja dwu przeciwstawnych racji prowadzi jednak
do przyznania s uszno ci Lirnikowi, chocia  autor nie wprowadza tu jednoznacznego
komentarza. Za tak  interpretacj  przemawia pozostawiona jako ostatnie zdanie sentencja
Lirnika: „Nie miecz, nie tarce – broni  j zyka, // Lecz – arcydzie a!” – oraz rzeczowy,
spokojny styl jego zachowania i wypowiedzi, bardziej przekonuj cy ni  krzyk i uderzanie w
tarcz  (efekt na ladowania d wi ków) Energumena.

XCV. Nerwy

   Czas powstania tego utworu nie zosta  precyzyjnie okre lony. Przyjmuje si ,  e Norwid
napisa  go w okresie: 1862-65. Badacze twórczo ci poety kojarz  tre  wiersza z wizyt
autora u pani Glaubrecht w towarzystwie Konstancji Górskiej, u której pó niej bawi  na
obiedzie.

28

 Warunki  ycia emigrantki i jej ma ego dziecka wywo

y u Norwida potrzeb

zapewnienia jej pomocy. Wiersz jest wyrazem ironicznego stosunku do bezdusznych
bogaczy, którzy nie dostrzegaj  wokó  siebie n dzy drugiego cz owieka, ale i autoironii –

background image

atwiej zrezygnowa  z poinformowania Baronowej o nieszcz ciu rozgrywaj cym si  w

„trumiennej izbie”, ni  narazi  si  na zarzut poruszania spraw nie przystaj cych do
wytwornego wn trza salonu.
   Utwór ma nieregularn , „nerwow ” budow . Sk ada si  z dwóch cz ci, w których ukazano
ró ne miejsca. Na pocz tku podmiot relacjonuje wra enie z wizyty w mieszkaniu, gdzie
wegetuj  n dzarze (Trzy strofy), nast pnie wyobra a sobie planowane odwiedziny u Pani
Baronowej, 
kobiety  yj cej w przepychu, której obce s  problemy ludzi ubogich. Druga cz
wiersza liczy dwie zwrotki, ale pierwsza z nich jest dwukrotnie d

sza i w po owie jakby

roz amuje si  na dwa fragmenty. Od momentu „prze amania” czytelnik zapoznaje si  z
dwoma  mo liwymi  wariantami  zachowania  si   go cia  w  salonie.  Przyniesie  z  sob   przykre
wra enia z wczorajszej wizyty, ale przecie  relacja z niej nie nadaje si  do przedstawienia
Baronowej, Która przyjmuje bardzo pi knie, // Siedz c na kanapce at asowej –

ród

zwierciade , kandelabrów i wymalowanych na plafonie papug.
   Zasad  kompozycyjn  wiersza jest k o n t r a s t  mi dzy  wiatem n dzarzy i bogaczy. Nie ma
pomi dzy nimi  adnego zwi zku, nie mo na te  mie  nadziei,  e jakiekolwiek porozumienie
nast pi, dlatego podmiot liryczny przewiduje,  e przemilczy pal

 spraw , ale sam bardzo

le b dzie si  z tym czu : wróc  milcz cym faryzeuszem // – Po zabawie. Domy la si  jednak

reakcji otoczenia na  r e a l i z m , gdyby przedstawi  drastyczny obraz  ycia biedaków:

                ...Zwierciad o p knie,
Kandelabry si  skrzywi  na r e a l i z m ,
I wymalowane papugi

Na plafonie – jak d ugi –
Z dzioba w dziób zawo aj : „S o c j a l i z m ! ”

   Wra enie by oby zapewne tak wielkie,  e mog oby o ywi  przedmioty martwe.
   Kim e jest ów cz owiek odwiedzaj cy tak skrajnie ró ne miejsca? Z którym  rodowiskiem
czuje si  bardziej zwi zany?

By em wczora w miejscu, gdzie mr  z grodu

Trumienne izb ogl da em wn trze;

   

Niebezpieczne schody, n dzna izba, ubóstwo lokatorów sta y si  przyczyn  niepokoju

podmiotu, utraty dobrego humoru (Obmierz  mi  wiat...). Cierpienie ludzi  yj cych w tak
trudnych warunkach skojarzy  jednak z tym, co mu bliskie – z ofiar  Chrystusa. Skrzy owane
spróchnia e belki, zbite gwo dziem (Jak w ramionach k r z y a ! ... )sta y si  ocaleniem dla
upadaj cego z niebezpiecznych schodów. Musia  to by  cud – cud to by  – interpretacja tego
faktu pozwala okre li  mówi cego jako wyznawc  Chrystusa. Chrze cijanina obowi zuje
jednak reakcja na los bli niego, a nie postawa „milcz cego faryzeusza”. Krytyka oboj tnego
spo ecze stwa dotyczy wi c tak e bywalca salonów i ruder n dzarzy. Bez w tpienia podmiot
w obu tych  wiatach czuje si

le, ale jego serce anga uje si  po stronie pokrzywdzonych,

sam znajduje tam ocalenie dla siebie (symbol krzy a), odrzuca natomiast pozory wielkiego

wiata i jego podwójn  moralno  – przecie  nic nie znacz  deklaracje i okrzyki, razi

programowe niedostrzeganie n dzy i upodlenia innego cz owieka.
   Ostatnia strofa wiersza to wyraz samokrytycyzmu i autoironii. Zachowanie sk adaj cego
wizyt  jest wynikiem napi cia nerwowego (por. tytu  utworu). Przek adanie kapelusza,
konwenanse, gra towarzyska – oto elementy, które odpowiadaj  salonowej sytuacji. Nerwy s
znakiem zainteresowania poety sprawami spo ecznymi, analizowanymi w kategoriach
etycznych. Brak reakcji na z o i nieszcz cie i cnych jest godny krytyki, tak jak udawanie
„wielkiego  wiata” w Rogatych salonach, w gruncie rzeczy pod wzgl dem moralnym nie
dorastaj cych do poziomu tych, którymi gardz .

background image

   

Z trudnym tematem utworu wspó gra jego struktura: zró nicowanie d ugo ci wersów i

wynikaj ce st d zaburzenia uk adu rytmicznego. Wiersz jest przyk adem zastosowania ironii
(por. np. reakcja o ywionych papug) – cz stej u Norwida w utworach poruszaj cych
zagadnienia nierówno ci i niesprawiedliwo ci spo ecznej.

XCIX. Fortepian Szopena

   

Utwór ten zosta  przez Norwida umieszczony na przedostatniej pozycji w ród innych

sk adaj cych si  na cykl Vade-mecum. Poeta wypowiada si  tu na temat muzyki Szopena
(pozosta my przy spolszczonej pisowni nazwiska), jego osoby oraz przywo uje symbole
zdolne odda  wielko  artysty i znaczenie jego utworów dla narodu. Wielostronno  ideow
tekstu wspiera jego struktura, melodyjno  i ró norodno  metryczna oraz –
charakterystyczne dla dzie a Norwida – podkre lenia szczególnie istotnych tre ci poprzez
rozstrzelenie liter.
   Pod tytu em utworu poeta zamie ci  adres-dedykacj : Do Antoniego C.......... – chodzi o
Antoniego Czajkowskiego, poet  i prawnika, przyjaciela Norwida jeszcze z czasów pobytu w
Warszawie. Ni ej znajduje si  poprzedzaj ce tekst utworu podwójne motto w j zyku
francuskim, które w przek adzie na j zyk polski brzmi: Muzyka to rzecz osobliwa. – s owa G.
Byrona  oraz  my l  P.  Bérangera,  poety  pisz cego  piosenki: Sztuka? – to sztuka – i oto
wszystko.
   Fortepian  Szopena 
wyrós  z fascynacji autora muzyk  twórcy, a tak e jego gr  na
fortepianie – postaw , ruchem d oni itp. Znajomo  C. Norwida z pianistk  Mari  Kalergis
sprawi a,  e zanim spotka  on kompozytora, cz sto s ucha  jego muzyki. Mistrza pozna  w
1849 r., wyniszczonego chorob , powa nie os abionego. W  rodowisku paryskiej emigracji
polskiej by  on powszechnie podziwiany. Wra liwy na d wi ki poeta (wielekro  wypowiada
si  o muzyce w swoich utworach i listach) potrafi  swoje doznania przetworzy  w form
wypowiedzi o sztuce w ogóle, jej narodowym charakterze, znaczeniu symboli-relikwii, jak
by  dla niego wyrzucony przez okno fortepian Szopena.
   Tekst powsta  na prze omie lat 1863 i 1864, za  wyrós  z oburzenia faktem, i  zniszczono
instrument kompozytora, genialnego muzyka, zdolnego do budzenia uczu  patriotycznych i
utrwalania w muzycznych formach najistotniejszych znaków i tre ci powszechnej i narodowej
kultury.
   Zachwyt Norwida muzyk  Szopena uzupe nia fascynacja jego osob . W Czarnych kwiatach
i Fortepianie... 
mo na przeczyta  o ich spotkaniu w te dni przedostatnie, a wi c nied ugo
przed  mierci  mistrza. Wspomnieniem tym rozpoczynaj  si  trzy pierwsze (spo ród
dziesi ciu) cz ci wiersza, s

ce prezentacji bohatera lirycznego. Poeta porównuje dzie o

Szopena do muzyki Orfeusza genialnego mitycznego twórcy, którego rozszarpa y zazdrosne
nimfy, poniewa  odda  swoje serce Eurydyce (Gdy podobnia

 – co chwila, co chwila – //

Do upuszczonej przez Orfeja liry). Trzecia cz

 tekstu przywo uje na my l mit Pigmaliona,

niezwyk ego rze biarza, który dzi ki  arliwo ci uczucia potrafi  o ywi  pos g Galatei.
Norwid, niby w filmowym zbli eniu, pokazuje r

 Szopena, pi kn , skupiaj

 na sobie

uwag , jakby by a dzie em Geniuszu – wiecznego Pigmaliona! Poprzez konkret, szczegó
charakteryzuje posta  muzyka. Biel, alabaster, delikatno  „strusiowego pióra” zlewa si  z
barw  klawiszy z ko ci s oniowej. Przywo anie mitów Orfeusza i Pigmaliona jest wyrazem
ho du poety dla doskona

ci dzie a Szopena.

   

W cz ci IV gesty muzyka Norwid kojarzy z b ogos awie stwem,  mówi o prostocie

Doskona

ci Peryklejskiej, która rozpoczyna ci g istotnych skojarze  o znaczeniu

warto ciuj cym: dom  modrzewiowy  wiejski,  H o s t i   –   p r z e z   b l a d e   w i d z   z b o e ...,

background image

by w kolejnym fragmencie przej  do okre lenia narodowego charakteru muzyki: Polska  –
przemienionych ko odziejów! 
[...] Z otopszczo a!... Tak Norwid prezentuje swoje stanowisko
dotycz ce Szopena i jego muzyki. Nie szcz dzi przy tym okre le , które maj  znaczenie jak
najbardziej superlatywne: dostrzega tu dziedzictwo wielu pokole  i kultur (antyczna Cnota,
mityczni twórcy i polska wie ; wielo  i szlachetno  skojarzona z bosko ci  – przemienienie
na Górze Tabor; piastowskie dziedzictwo ukazane jako istota polsko ci).
   W cz ci VI Norwid ukazuje sko czenie pie ni (koniec gry) i dodaje,  e b dzie ona nadal
trwa a, nawet mimo odej cia muzyka. Jest to pewnego rodzaju wprowadzenie do
najd

szego i donios ego fragmentu VII, w którym muzyka Szopena uzyskuje nowe

okre lenia. Znaczenie s ów poeta wzmacnia przy pomocy zapisu z wielkiej litery i
podkre lenia przez rozstrzelenie. Sztuka Szopena uzyskuje tu miano doskona ej i sko czonej
(D o p e n i e n i e ), przenika pie , kszta ci kamienie, wyra a jedno  „Ducha” i „Litery”, za
punktem odniesienia dla tej opinii jest ofiara Chrystusa – „Consumatum est”. Znowu
pojawiaj  si  imiona-symbole: Fidiasz, Dawid, Ajschylos reprezentanci ró nych dziedzin
sztuki, powszechnie uznawani za najdoskonalszych mistrzów. W cz ci tej wyj tkowym
wyró nikiem graficznym zaznaczono s owo: BRAK, charakteryzuj ce s abo  i niedostatek

wiata – poczucie „braku” prowadzi do zniszczenia doskona

ci, co, jak sugeruje poeta,

zagra a Szopenowi. Wyja nienie tej zapowiedzi nast puje w trzech ostatnich cz stkach
tekstu.
   We fragmentach VIII-X podmiot ka e Szopenowi przenie  si  my

 do Warszawy, która

ukazana jest w zupe nie innej tonacji kolorystycznej (blado , biel, barwa ko ci s oniowej,

oto i zestawienia czarno-bia e ust puj  tu p omienno ci i jaskrawo ci obrazu): Warszawa: //

Pod rozp omienion  gwiazd // Dziwnie jaskrawa – – . Dalej nast puj  nak adaj ce si  niemal
malarskie obrazy ukazuj ce stolic  w dobie powstania styczniowego i przejmuj ca wizja
zniszczenia fortepianu mistrza po zamachu na gen. T. Berga:

Sprz t podobny do trumny
Wyd wigaj ... run ... run  – Twój fortepian!

   

W ko cowej cz ci wiersza  nast puje poetycki komentarz  tego  zdarzenia.  Fortepian

Szopena, potraktowany jako narodowa  wi to , relikwia, dzi ki której powstawa y dzie a
nazywane przez Norwida Doskona

ci , zosta  rozbity – jak cia o Orfeja, rozrywane przez

Tysi c Pasyj.

Lecz Ty? – lecz ja? – uderzmy w s dne pienie,
Nawo uj c:  „C i e s z   s i ,   p ó n y   w n u k u ! . . .

y   –   g u c h e   k a m i e n i e :

I d e a   –   s i g n

  b r u k u ”  –  –

Tak oto zniszczony fortepian – symbol najwspanialszej narodowej sztuki – zosta

zlekcewa ony i poni ony. To jeszcze jeden utwór ukazuj cy niezrozumienie wybitnych dzie
przez wspó czesnych. Jednak  mier  mistrza i zniszczenie jego instrumentu to zarazem wst p
do „odrodzenia poprzez zgon”, które dopiero teraz mo e nast pi  – z ko cowej ironicznej
refleksji p ynie wi c nadzieja dla „pó nego wnuka”.
   

Norwidolodzy wielokrotnie wypowiadali si  na temat artystycznego kszta tu Fortepianu

Szopena. Wypowiedzi te jednak prowadz  do wniosku,  e nie sposób go w pe ni opisa .
Nieregularny wiersz wolny buduje utwór podzielony na cz ci o ró nej wielko ci. Wysoka
ocena geniuszu mistrza zosta a rozpi ta pomi dzy licznymi skojarzeniami i symbolami.
Muzyka Szopena jest wi c w swojej doskona

ci podobna do osi gni  najwy szej rangi na

przestrzeni dziejów, w ró nych, dziedzinach sztuki, nawet w kontek cie idea ów
wywiedzionych z czasu mitycznego. W niej zawiera si  zarówno dziedzictwo kultury
antycznej, jak i chrze cija skiej, w niej mo na doszuka  si  nut prapolskich, narodowych.

background image

   

Utwór Norwida bywa okre lany poetyckim traktatem o sztuce. Mimo odej cia od norm

znanych systemów wersyfikacyjnych zosta  napisany z wielk  dba

ci  o melodi  poetyckiej

frazy – wielokrotnie zmienian , dyskretn , dostosowywan  do prezentowanych zagadnie ,
buduj

 nastrój. Zwykle oszcz dny w pochwa ach Norwid oceni  tu sztuk  Szopena

najwy ej, jak tylko mo na – nazwa  j  „Dope nieniem” – dostrzeg  w niej pierwiastek
bosko ci, doskona

ci. Zmetaforyzowany, przetykany symbolami, metrycznie intryguj cy

wiersz-traktat stanowi wa

 wypowied  poety o sztuce, sformu owan  ze znawstwem

zagadnienia i do g bi przejmuj

. Wiele w nim wzmocnie  semantycznych, np.

zastosowanie anafory (trzy pierwsze cz stki: By em u Ciebie; VIII i IX – Patrz) oraz
brzmieniowych (instrumentacja g oskowa – nagromadzenie wyrazów z g osk  „e” daj ce
efekt  agodnej p ynno ci, albo „r” – dra nienia, niepokoju oraz przyk ady onomatopei – j

y,

wyje itp.). Jako ho d z

ony Szopenowi i walcz cej Warszawie tekst podnosi do wy yn rang

Sztuki-Idea u, która zdolna jest przeciwstawi  si  „brakowi”, niedoskona

ci i potrafi zbli

cz owieka do Boga.

29

Promethidion

   

Przedmiotem refleksji w tym rozdziale opracowania b

 jedynie fragmenty poematu

publikowane w podr czniku szkolnym S. Makowskiego

30

, pochodz ce z Dialogu „Bogumi ”.

Tekst obu dialogów (w istocie s  one zestawionymi w dialogow  struktur  monologami)
powsta  prawdopodobnie w latach 1848-49, za  w ca

ci – w 1850 r. (wydany w Pary u w

1851 r.), a wi c przed refleksj  o sztuce wyra on  w wierszu-traktacie Fortepian Szopena.
Wykracza on poza ramy tradycyjnie pojmowanej liryki, krótko prezentujemy go jako dodatek
do zasadniczego trzonu ksi eczki.
   Tytu  utworu brzmi: Promethidion. Rzecz w dwóch dialogach z epilogiem. Autor nawi zuje
w nim do imienia mitycznego Prometeusza, któremu znana by a zarówno praca, jak i
cierpienie spowodowane trosk  o los ludzi. Norwid dedykowa  ten utwór zmar emu
przyjacielowi W.  ubie skiemu. Poeta-filozof wypowiada si  tu na temat sztuki w
kategoriach estetycznych i etycznych, ujmuj c refleksj  w kszta t rozmowy.

– Spytam si  tedy wiecznego-cz owieka,
[...] „Có  wiesz o p i k n e m ? ...”

...  „K s z t a t e m   j e s t   m i

c i ”

   Uogólniona posta  cz owieka ponadczasowego, wiecznego, reprezentuj cego  ludzi wielu
pokole , do wiadcze  i orientacji estetycznych wywiedzionych z ró nych kultur, jako
spadkobierca dziedzictwa Prometeusza, wypowiada si  jednoznacznie na temat pi kna. Jest
ono ukszta towane pod wp ywem mi

ci i tylko z ni  mo e si  kojarzy . Takie pojmowanie

pi kna nosi w sobie za

enie,  e sztuka – aktywno  powielaj ca boski gest stworzenia –

musi mie  zwi zek z mi

ci  Boga do ludzi, a tak e z t , któr  zdolny jest emanowa  sam

cz owiek, stworzony przecie  na wzór Boga. Z tego wynika wi c, e ka dy w sobie cie
pi knego nosi.
   

Warto równie  zwróci  uwag  na celowo  wszelkiej sztuki. Nie istnieje ona sama dla

siebie, dla efektu estetycznego, dla przyjemno ci obcuj cego z ni  odbiorcy, ale ma stanowi
s ó l   z i e m i  i s

 cz owiekowi w jego  yciu praktycznym:

Bo pi kno na to jest, by zachwyca o
Do pracy – praca, by si  zmartwychwsta o.

   Twórczo  jest wi c prac , za  jej efekt ma by  „zachwytem”, zach

, uskrzydleniem do

pracy. Z takim stanowiskiem jak najbardziej zgadza si  pogl d dotycz cy twórczo ci ludowej

background image

– najwi kszym prosty lud poety oraz najwi kszym prosty lud muzykiem. Dalej autor wskazuje
znaczenie praktyki w sztuce: Cezara uznaje za najlepszego historyka, za  Micha a Anio a, co
ku  sam w marmurze, 
za wybitnego rze biarza. Mo na wi c dostrzec wyra ny zwi zek
(„zar czyny”) „pie ni” (poezji) z praktycznym wymiarem  ycia (wysi ek twórczy odnosz cy
liryk  do rzeczywisto ci). We fragmencie rozpoczynaj cym si  apostrof  do Polski Norwid
wskazuje znaczenie sztuki: zapala do pracy i walki, podejmuje zagadnienia wa ne dla
konkretnych miejsc i ludzi, nie unika reakcji na aktualne sprawy.

I tak ja widz  przysz  w Polsce sztuk ,
Jako  c h o r g i e w   n a   p r a c   l u d z k i c h   w i e y ,

Nie jak zabawk  ani jak nauk ,
L e c z   j a k   n a j w y s z e   z   r z e m i o s   a p o s t o a

I   j a k   n a j n i s z y   m o d l i t w   a n i o a .

   

Tworzenie dzie  sztuki zosta o umieszczone na szczycie ró nych form pracy. Wysi ek

artysty nosi w sobie szczególne cechy i pos annictwo, dlatego te  przyznano mu najwy sz
rang  – zbli a bowiem do Boga w samym akcie tworzenia i pozwala Go w dziele dostrzega ,
bo przecie  jest ono Kszta tem [...] Mi

ci (zapisanej z wielkiej litery).

   Norwid przyznaje arty cie szczególn  rol  w spo ecze stwie, ale zwraca uwag  na w

ciwe

pojmowanie sztuki. Musi by  ona budowana na trwa ym fundamencie warto ci etycznych.
Tylko wtedy przetrwa przez pokolenia i spe ni swoj  misj  – zachwyci do pracy.

Znaczenie twórczo ci Norwida

   

Cyprian Norwid d ugo czeka , by w pe ni odkryto i doceniono jego dzie a. Sta o si  to

dopiero po jego  mierci. Niektóre teksty s  ci gle na nowo odczytywane i interpretowane.
Sam autor zdawa  sobie spraw  z tego,  e jego nowoczesne my lenie o literaturze nie
przystaje do panuj cej mody i wzorów utrwalonych w teorii i praktyce poetyckiej (zw aszcza
przez dzie a A. Mickiewicza). Chocia  zmuszony by  do skromnego, a potem wr cz
ubogiego,  ycia, nie rezygnowa  ze swoich idea ów i  wiadomie tworzy  dla pó niejszych
pokole .
   

W zakresie liryki oderwa  si  od rytmu wystukiwanego z prostot  cepa lub ludowego

mazurka (tak okre la  zniewolenie przez znane systemy wersyfikacyjne), a tak e od tematów

ahych. Wprowadzi  nowy model komedii – tzw. wysokiej, w gruncie rzeczy powa nej i

donios ej, chocia  zasadzaj cej si  na efekcie komizmu. Dostrzega  potrzeb  wprowadzenia
do literatury przemilcze , pauz i niedomówie  (teoria „bia ych wyrazów”), które maj  cz sto
wi ksz  moc oddzia ywania ni  najg

niejsze okrzyki (Bia e kwiaty).

   Najwa niejsz  zas ug  Norwida wydaje si  jednak zwrócenie uwagi na takie poj cia jak:
Bóg, prawda, pi kno, dobro, wolno , cz owiecze stwo, mi

, chrze cija stwo. Dzi ki

twórczo ci poety-my liciela zweryfikowano pogl dy na sztuk , jej pochodzenie i zadania.
Norwid wielokrotnie wypowiada  si  w sprawach spo ecznych, zwraca  uwag  na nierówno
warstw, n dz  i upokorzenie biedaków oraz oboj tno  tych, którzy byliby w stanie odmieni

y los. Upomina  si  równie  o rozwi zanie pal cych kwestii dotycz cych innych narodów

(np. sprawa zniesienia niewolnictwa Murzynów).
   

Twórczo  Norwida, niekiedy uderzaj ca w moralizatorski ton, pos uguje si  j zykiem

przemawiaj cym do odbiorcy ko ca XX wieku. Symbolika, wykorzystywanie paraboli,
ironiczny podtekst, odej cie od utartych schematów wiersza i sk onno  do syntezy zach caj
do lektury tej, jak e ró norodnej, poezji.

background image

Przypisy

1. Informacje biograficzne zaczerpni to z: Z. Trojanowicz, Norwid Cyprian, w: Literatura

polska. Przewodnik encyklopedyczny, t. 2, Warszawa 1985, s. 38-40.

2. Por. M. Piechal, Pióro, w: Cypriana Norwida kszta t prawdy i mi

ci. Analizy i

interpretacje, pod red. S. Makowskiego, Warszawa 1984, s. 11.

3. Tam e.
4. M. Tatara, Cyprian Norwid: liryki wybrane, w: Literatura polska w szkole  redniej, pod

red. S. Grzeszczuka, Warszawa 1990, s. 269.

5. Tam e, s. 270.
6. Tam e, s. 274-275.
7. T. Kostkiewiczowa, W Weronie, w: Cypriana Norwida kszta t prawdy..., dz. cyt., s. 24.
8. I. Dpacki, „Bema pami ci 

obny-rapsod” C. K. Norwida, „Polonistyka” 1983, nr 8, s.

699.

9. M. Inglot, Cyprian Norwid, Warszawa 1991, s. 21.
10. Za: S. Makowski, Romantyzm. Podr cznik literatury dla klasy drugiej szko y  redniej,

Warszawa 1996, s. 411, przypis 1.

11. A. Fabianowski, Co  ty Atenom zrobi , Sokratesie..., w: Cypriana Norwida kszta t

prawdy..., dz. cyt., s. 60.

12. Tam e.
13. Tam e, s. 61.

14. J. Trznadel, Czytanie Norwida, Warszawa 1978, s. 295.
15. Z. Libera, Norwid o Johnie Brownie, w: Nowe studia o Norwidzie, Warszawa 1961, s. 87.

16. Tam e, s. 90.
17. E. Feliksiak, Vade-mecum, w: Literatura polska..., dz. cyt., s. 535-536.

18. Por. interpretacja Jacka Trznadla, w: Czytanie..., dz. cyt., s. 21-23.
19. Tam e, s. 21-22.

20. M. Adamiec, Klaskaniem maj c obrz

e prawice..., w: Cypriana Norwida kszta t

prawdy..., dz. cyt., s. 71.

21. Tam e, s. 70.
22. Tam e, s. 67.

23. M. Jastrun, Gwia dzisty diament, Warszawa 1971, s. 230.
24. Por. Eugeniusz Czaplejewicz, Przesz

w: Cypriana Norwida kszta t prawdy..., dzcyt.,

s.159.

25. J. Puzynina, Z problemów j zyka warto ci „Vade-mecum”, w:

zyk Cypriana Norwida,

pod red. K. Kopczy skiego i J. Puzyniny, Warszawa 1990, s. 276.

26. D. Micha ka, „Czy nieszcz ciu mo na si  przeciwstawi ” Fatum  C.  K Norwida

(eksplikacja, nie do ko ca)w: W ród starych i nowych lektur szkolnych, pod red. P.

bikowskiego, Rzeszów 1994, s. 20.

27. J. Trznadel, dz. cyt., s. 226.
28. Por. fragment listu Norwida, w: S. Makowski, Romantyzm, dzcyt., s. 432-433.

29. Por. interpretacje utworu: T. Makowiecki, Fortepian Szopena, w:  K.  Górski,  T.

Makowiecki, I. S awi ska, O Norwidzie pi  studiów, Toru  1949, s. 111-129; S.
Makowski, Fortepian Szopena, w: Cypriana Norwida kszta t prawdy..., dzcyt., s.126-
131.

30. S. Makowski, Romantyzm, dz. cyt., s. 445-446.

background image

Spis tre ci

Cyprian Norwid – rys biograficzny
Pióro
W Weronie
Berna pami ci 

obny-rapsod

Co  ty Atenom zrobi , Sokratesie
Do obywatela Johna Brown
Ogólniki
I. Klaskaniem maj c obrz

e prawice

II. Przesz
XI. Pielgrzym
XIIL Larwa
XXX. Fatum
LX. J zyk-ojczysty
XCV. Nerwy
XCIX Fortepian Szopena
Promethidion
Znaczenie twórczo ci Norwida
Przypisy