background image

 

Dla większości z nas wolność jest ideą a nie rzeczywistością. Gdy mówimy o  wolności, chcemy być zewnętrznie wolni by 
robić to, co lubimy, podróżować, wolni  w wyrażaniu siebie na różne sposoby, wolni we własnym sposobie myślenia.  
Zewnętrzne wyrażanie wolności wydaje się być niezwykle ważne, zwłaszcza w  krajach, w których panuje tyrania czy 
dyktatura   natomiast w tych, gdzie  zewnętrzna wolność jest możliwa ludzie poszukują coraz więcej i więcej  
przyjemności, więcej i więcej rzeczy w swym posiadaniu. 

Jeżeli mamy dogłębnie zbadać, co oznacza wolność i być całkowicie i  absolutnie wewnętrznie wolni   co zewnętrznie 
wyraża się w społeczeństwie, w  związkach   musimy, wydaje mi się, spytać czy ludzki umysł, silnie uwarunkowany,  taki, 
jakim jest, może się w ogóle w pełni uwolnić. Czy zawsze musi żyć i  działać wewnątrz ograniczeń własnego 
uwarunkowania powodując, że wolność wcale  nie ma możliwości zaistnienia? Okazuje się, że ten umysł, rozumiejący 
werbalnie,  że nie ma tu, na tej ziemi wolności wewnątrz ani na zewnątrz, zaczyna wynajdować  ją w innym świecie, 
przyszłe wyzwolenie, raj i temu podobne. 

Odłóżcie na bok wszelkie teoretyczne, ideologiczne koncepcje wolności, abyśmy  mogli zbadać, czy nasze umysły, wasze 
i mój, w ogóle mogą być prawdziwie wolne,  wolne od zależności, od strachu, obaw, i od niezliczonych problemów, 
zarówno  uświadomionych, jak i tych w głębszych warstwach nieświadomości. Czy może  nastąpić całkowita 
psychologiczna wolność, ażeby umysł ludzki był w stanie  dotrzeć do czegoś, co nie powstało z czasu, nie zostało 
zebrane przez myśl, a  ponadto nie jest ucieczką od faktycznych realiów codziennej egzystencji? 

Dopóki nie jest on wewnętrznie, psychologicznie w pełni wolny nie można  zobaczyć, co jest prawdą, ani czy istnieje 
rzeczywistość nie stworzona przez  strach, nie ukształtowana przez społeczeństwo bądź kulturę, w jakich żyjemy, a  
jednocześnie nie będąca ucieczką od codziennej monotonii z jej nudą,  samotnością, rozpaczą i obawą. By sprawdzić, 
czy rzeczywiście istnieje taka  wolność trzeba uświadomić sobie swe własne uwarunkowania, problemy, monotonną  
płytkość, pustkę, niespełnienie w życiu, a przede wszystkim uświadomić sobie  strach. Trzeba być świadomym siebie nie 
introspektywnie ani analitycznie, ale w  chwili obecnej, takim, jakim się jest, i dostrzec, czy można pozostać zupełnie  
wolnym od wszystkich tych spraw, jakie zdają się pętać umysł. 

Aby badać, jak zmierzamy to zrobić, wolność musi być obecna nie na końcu,  lecz już od początku. Jeśli nie jest się 
wolnym nie można badać. By patrzeć  dogłębnie musi zaistnieć nie tylko wolność, ale również dyscyplina konieczna  
podczas obserwacji   wolność i dyscyplina towarzyszą sobie (to nie tak, że  trzeba być zdyscyplinowanym aby stać się 
wolnym). Używamy tu słowa  dyscyplina  nie w przyjętym, tradycyjnym sensie, gdzie oznacza podporządkować się,  
naśladować, przyjąć narzucony wzór, ale raczej w pierwotnym znaczeniu tego  słowa, czyli  poznawać . Poznanie i 
wolność towarzyszą sobie, wolność  przynosząca swą własną dyscyplinę   bynajmniej nie tę wymuszoną przez umysł  
celem uzyskania określonego rezultatu. Te dwie rzeczy są zasadnicze: wolność i  akt poznania. Nie można poznawać 
siebie, gdy nie jest się wolnym, wolnym na tyle  by obserwować, nie zgodnie z jakimś wzorcem, regułą czy pojęciem, lecz  
obserwować siebie w chwili obecnej takim, jakim się jest. Ta obserwacja, ta  percepcja, to postrzeganie wprowadza swą 
własną dyscyplinę i poznanie, w których  nieobecne jest podporządkowanie, naśladownictwo ani jakakolwiek kontrola   a 
w  tym przejawia się wielkie piękno. 

Nasze umysły są uwarunkowane   to fakt oczywisty   uwarunkowane przez  określoną kulturę bądź społeczeństwo, 
poddane wpływom przeróżnych wrażeń,  czynników ekonomicznych, klimatycznych, edukacyjnych, napięć i nacisków w  
związkach, wymagań religii i tak dalej. Nasze umysły są wyszkolone by akceptować  strach i, o ile możemy, uciekać od 
niego, nigdy nie będąc w stanie rozwiązać,  zupełnie i kompletnie, całej jego natury i struktury. Tak więc nasze pierwsze  
pytanie brzmi: czy umysł, tak mocno obciążony, może rozwiązać całkowicie nie  tylko swe własne warunkowanie, ale też 
strach? Bo to strach powoduje, że  akceptujemy uwarunkowania. 

Nie wysłuchuj jedynie wielu słów i idei   które właściwie nie mają żadnej  wartości   ale poprzez akt słuchania, obserwacji 
swoich własnych stanów umysłu,  zarówno werbalnie, jak i niewerbalnie, po prostu zbadaj, czy umysł potrafi być  wolny   
nie akceptując strachu, nie uciekając, nie mówiąc  Muszę rozwinąć w  sobie odwagę, odporność , ale naprawdę będąc w 
pełni świadom lęku, w jakiego  sidła wpadłeś. Jeśli nie jest się wolnym od zależności od strachu, to nie widzi  się czysto i 
dogłębnie. I oczywiście tam, gdzie jest strach, nie ma miłości. 

Czy zatem umysł może naprawdę być wolny od strachu? Wydaje mi się to   dla  każdej osoby podchodzącej zupełnie 
poważnie   jednym z najbardziej  pierwszorzędnych i zasadniczych pytań, które muszą paść i na które trzeba  znaleźć 
odpowiedź. Istnieje strach fizyczny i psychologiczny. Fizyczny lęk przed  bólem oraz psychologiczny strach powstający z 

background image

pamięci bólu w przeszłości i obawy  przed powtórzeniem go w przyszłości; jak również strach przed starością,  śmiercią, 
poczucie zagrożeń fizycznych, niepewność jutra, lęk przed  niemożliwością osiągnięcia sukcesu, nieumiejętnością 
dokonania czegoś   poczucie  bycia nikim w tym raczej nieprzyjemnym świecie, strach przed zgubą, lęki  samotności, 
braku miłości i tak dalej   strach uświadomiony i nieświadomy. Czy  umysł może się uwolnić, całkowicie, od tego 
wszystkiego? Jeśli stwierdza, że nie  może, to się ograniczył, wypaczył i jest niezdolny do percepcji, do zrozumienia,  
niezdolny by pozostać zupełnie spokojnym, cichym   jak gdyby znajdował się w  ciemności szukając światła a nigdy go nie 
znajdując i tworząc w zamian  światło  słów, koncepcji, teorii. 

Jak umysł, tak mocno obciążony strachem, z całym swoim uwarunkowaniem, ma się  od tego uwolnić? A może musimy 
zaakceptować lęk jako rzecz nieuniknioną w życiu?   i wielu z nas akceptuje, znosi go. Co powinniśmy zrobić? Jak mamy 
ja, istota  ludzka, wy jako istoty ludzkie uwolnić się od tego strachu?   nie jakiegoś  szczególnego lęku, ale w ogóle od 
całej natury i struktury strachu? 

Czym jest strach? (Nie akceptuj, o ile mogę zasugerować, słów mówcy: nie jest  on żadnym autorytetem, nie jest 
nauczycielem, nie jest guru   bo, gdyby był  nauczycielem, ty byłbyś naśladowcą, a gdy jesteś naśladowcą niszczysz 
zarówno  siebie jak i nauczyciela.) Próbujemy odkryć, jak wygląda prawda naszego pytania  o strach, na tyle kompletnie 
aby umysł już nigdy nie żywił obaw, w efekcie czego  uwolnił się od wszelkiej zależności od innych, wewnętrznie, 
psychologicznie.  Piękno wolności polega na tym, że nie pozostaje po tobie ślad. Orzeł, w swym  locie, nie zostawia śladu   
w przeciwieństwie do naukowca. Aby wejrzeć w pytanie  o wolność potrzebna jest nie tylko naukowa obserwacja, lecz 
także lot orła, po  którym nie zostaje ślad   jedno i drugie jest wymagane, musi być obecne zarówno  werbalne 
wyjaśnienie jak i niewerbalna percepcja   ponieważ opis nigdy nie jest  rzeczywistością, którą opisuje, wyjaśnienie nigdy 
nie jest tym, co objaśnia,  słowo nigdy nie jest rzeczą. 

Jeżeli wszystko to jest całkiem jasne, możemy iść dalej, możemy odkryć sami  dla siebie   nie poprzez mówcę, nie przez 
jego słowa, nie przez jego idee albo  myśli   czy umysł może być zupełnie wolny od strachu. 

Pierwsza część to nie wstęp   jeśli nie wysłuchałeś jej dokładnie lub nie  zrozumiałeś, nie możesz przejść do dalszej. 

Aby badać potrzebna jest wolność patrzenia, potrzebna jest wolność od  uprzedzeń, od koncepcji, ideałów umożliwiająca 
obserwację na bieżąco, dla siebie  samego, czym jest strach. Czy, kiedy obserwujesz z bliska, bardzo dokładnie,  strach 
jest w ogóle obecny? Właśnie: możesz przyjrzeć się z bliska, bardzo,  bardzo dokładnie, czym jest strach tylko, gdy  
obserwator  jest  obserwowanym .  Zamierzamy się tym zająć. Więc czym jest strach? Jak się pojawia? Można pojąć  
naturalne lęki, takie, jak zagrożenie fizyczne, na które pojawia się  natychmiastowa odpowiedź; są dość łatwe do 
zrozumienia, nie musimy się za bardzo  nimi zajmować. Ale mówimy o strachu psychologicznym   jak powstają te  
psychologiczne lęki? Jakie jest ich pochodzenie?   oto problem. Istnieje strach  przed czymś, co zdarzyło się wczoraj, 
strach przed czymś, co może nastąpić dziś  jeszcze bądź jutro. Istnieje lęk przed tym, co znamy i przed tym, czego nie  
znamy, a co oznacza dzień jutrzejszy. Można samemu bardzo wyraźnie zobaczyć, że  strach przychodzi poprzez 
strukturę myśli   poprzez myślenie o tym, co wydarzyło  się wczoraj a budzi obawy, lub przez myślenie o przyszłości   
zgadza się? Myśl  rodzi strach   czy nie tak? Proszę, bądźmy zupełnie pewni   nie akceptujcie słów  mówcy, bądźcie 
absolutnie pewni na własny użytek   tego, czy to myśl jest  źródłem strachu. Myślenie o bólu, psychologicznym bólu, który 
zaistniał jakiś  czas temu oraz pragnienie by się nie powtórzył, pragnienie zapomnienia o tej  sprawie, myślenie o tym 
wszystkim rodzi strach. Jeśli nie widzimy tego bardzo  wyraźnie nie będziemy w stanie pójść dalej. Myśl, myślenie o 
jakimś zdarzeniu,  doświadczeniu, stanie zdenerwowania, zagrożenia, smutku czy bólu wywołuje  strach. A myśl, 
wypracowawszy pewne psychologiczne poczucie bezpieczeństwa, nie  chce, żeby było ono zakłócane   każde zakłócenie 
jest groźne i stąd bierze się  strach. 

Myśl jest odpowiedzialna za strach i tak samo też   za przyjemność. Przeżyłeś  szczęśliwe zdarzenie   myśl zastanawia 
się nad nim i chce utrwalić, a gdy to  niemożliwe pojawia się opór, gniew, rozpacz i strach. Tak więc myśl jest  
odpowiedzialna i za strach i za przyjemność   zgoda? To nie werbalna konkluzja,  to nie recepta na uniknięcie strachu. 
Tak się dzieje, że, gdzie jest  przyjemność, tam też ból i strach utrwalony przez myśl; przyjemność towarzyszy  bólowi, te 
dwie rzeczy są nierozdzielne, a myśl odpowiada za obie. Gdyby nie  było jutra, następnej chwili, o której można myśleć w 
kategoriach czy to strachu  czy przyjemności, nie istniałyby one. Możemy stąd kontynuować? Czy to  rzeczywistość?   nie 
idea, ale rzecz, którą sam odkryłeś, i która, dlatego  właśnie, jest prawdziwa, więc możesz powiedzieć  Odkryłem, że myśl 
rodzi i  przyjemność i strach ? Przeżyłeś rozkosz seksualną, później odtwarzasz ją w  wyobraźni, w wymyślonych 
obrazach, i właśnie myślenie o niej daje siłę  przyjemności, która jest teraz obecna w wyobraźni, a kiedy zostaje 
udaremniona  pojawia się ból, obawa, strach, zazdrość, irytacja, gniew, brutalność. Nie  mówimy bynajmniej, że nie 
należy zaznawać przyjemności. 

background image

Błogość nie jest przyjemnością, ekstaza nie została wywołana przez myśl, to  rzecz całkowicie inna. Możesz przejść do 
błogości lub ekstazy dopiero, gdy  rozumiesz naturę myśli   jaka rodzi i przyjemność i strach. 

A zatem powstaje pytanie: czy można zatrzymać myśl? Skoro rodzi ona strach i  przyjemność   bo, gdzie jest 
przyjemność, tam musi być ból, to zupełnie  oczywiste   zadajemy sobie pytanie: czy myśl może dobiec kresu?   co nie 
oznacza  końca percepcji piękna, radości z piękna. To tak, jakbyśmy widzieli piękno  obłoku czy drzewa i cieszyli się nim 
zupełnie, całkowicie, w pełni. Lecz, kiedy  myśl pragnie przeżyć jutro to samo doświadczenie, taki sam zachwyt, jak 
wczoraj,  gdy widziała ten obłok, to drzewo, tamten kwiat, tę piękną twarz, wtedy wywołuje  niezadowolenie, ból, strach i 
przyjemność. 

Tak więc czy myśl może dobiec kresu? A może jest to zupełnie nieprawidłowo  postawione pytanie? Pytanie jest błędne, 
ponieważ chcemy doświadczyć ekstazy,  błogości, jaka nie jest przyjemnością. Mamy nadzieję, że, poprzez ustanie myśli,  
dotrzemy do czegoś, co jest nieograniczone, co nie jest produktem przyjemności i  strachu. Jakie miejsce w życiu zajmuje 
myśl?   nie: jak zatrzymać myśl? Jaki  jest związek myśli z działaniem i bezczynnością? Jaki związek ma myśl z  
działaniem tam, gdzie jest ono konieczne? Dlaczego, gdy obecna jest pełna radość  z piękna, myśl w ogóle się pojawia?   
przecież, gdyby się nie pojawiła, nie  zostałaby przeniesiona w dzień jutrzejszy. Chcę odkryć dlaczego   gdy obecna  jest 
pełna radość z piękna góry, urodziwej twarzy, tafli wody   przychodzi myśl,  wykrzywia to i mówi  Muszę znów mieć tę 
przyjemność jutro ? Muszę odkryć jak  myśl przejawia się w działaniu i dowiedzieć się czy musi się wtrącać, kiedy w  
ogóle nie ma potrzeby myślenia. Widzę wspaniałe drzewo bez jednego liścia na tle  nieba, jest ono niezwykle piękne i to 
wystarczy   koniec. Dlaczego przychodzi  myśl i mówi  Muszę przeżyć ten sam zachwyt jutro ? I widzę też, że myśl musi  
przejawić się w działaniu. Zręczność w działaniu to również zręczność w  myśleniu. Jaki jest zatem rzeczywisty związek 
między myślą i działaniem? Nasze  działania opierają się na koncepcjach, na ideach. Mam ideę bądź koncepcję tego,  co 
powinno być zrobione, a to, co zostaje zrobione jest przybliżeniem tej  koncepcji, idei, tego ideału. Istnieje więc podział na 
działanie i koncepcję,  ideał,  to, co być powinno   w tym podziale tkwi konflikt. Zapytuję siebie  Jak  myśl przejawia się w 
działaniu?  Jeżeli następuje podział między działaniem i  ideą, to działanie jest niepełne. Czy istnieje takie działanie, w 
którym myśl  widzi coś w jednej chwili i bezzwłocznie reaguje, więc nieobecna jest idea,  ideologia oddzielonej reakcji? 
Czy istnieje takie działanie, w którym samo  widzenie jest działaniem   w którym samo myślenie jest działaniem? Widzę, 
że  myśl rodzi strach i przyjemność, widzę, że gdzie jest przyjemność, tam jest ból  i w efekcie opór przeciw niemu. Widzę 
to bardzo wyraźnie, widzenie tego jest  bezzwłocznym działaniem, w widzeniu tego uczestniczy myśl, logika i bardzo 
jasne  rozumowanie, ponadto widzenie tego jest natychmiastowe i działanie jest  natychmiastowe   dlatego się od tego 
uwalniam. 

Czy rozumiemy się nawzajem? Powoli, to rzeczywiście trudne. Proszę, nie  mówcie zbyt łatwo  tak . Jeśli mówisz  tak , to, 
kiedy opuścisz tę salę, musisz  być wolny od strachu. Twoje  tak  to jedynie potwierdzenie, że zrozumiałeś  werbalnie, 
intelektualnie   co nic w ogóle nie znaczy. Dziś wy i ja rozpatrujemy  tutaj pytanie o strach i, gdy opuścisz salę, musi 
nastąpić całkowita wolność od  niego. To oznacza, że będziesz wolną ludzką istotą, inną ludzką istotą, zupełnie  
przekształconą   nie jutro, ale teraz. Widzisz bardzo wyraźnie, że myśl rodzi  strach i przyjemność, widzisz, że wszelkie 
wartości są oparte na strachu i  przyjemności   moralne, etyczne, społeczne, religijne, duchowe. Jeżeli  dostrzeżesz w tym 
prawdę   a, aby dostrzec w tym prawdę, musisz być niezwykle  uważny, logicznie, zdrowo, rozsądnie obserwując każde 
poruszenie myśli   wtedy  sama percepcja jest działaniem pełnym i dlatego, kiedy wyjdziesz, nie będziesz  nim związany   
w przeciwnym razie zapytasz  Jak mam być wolny od strachu od  jutra?  

Myśl musi przejawić się w działaniu. Gdy masz pójść do domu, musisz pomyśleć,  tak samo aby złapać autobus, pociąg, 
pójść do pracy, myśl działa wtedy  efektywnie, obiektywnie, nie osobiście, nie emocjonalnie, ta myśl jest  niezbędna. Lecz, 
kiedy przenosi ona doświadczenie, jakiego doznałeś, przenosi je  poprzez pamięć w przyszłość, takie działanie jest 
niepełne, stąd rodzaj oporu i  cała reszta. 

Chyba możemy przejść do następnego pytania. Postawmy je w ten sposób: czym  jest źródło myśli i kim jest myślący? 
Można zobaczyć, że myśl jest odpowiedzią  wiedzy, doświadczenia zgromadzonego w pamięci, z której pojawia się 
reakcja na  każde wyzwanie   jeżeli słyszysz pytanie, gdzie mieszkasz, pojawia się  natychmiastowa odpowiedź. Pamięć, 
doświadczenie, wiedza są źródłem, to stąd  pochodzi myśl. Tak więc nie jest ona nigdy nowa, jest zawsze przedawniona, 
nigdy  nie może być wolna, bo związana jest z przeszłością i dlatego też nie może  dostrzec nic nowego. Gdy rozumiem 
to, bardzo jasno, umysł się ucisza. Życie to  ruch, nieustanny, wzajemnie powiązany ruch, a myśl, próbując go ująć w  
kategoriach przeszłości, jako pamięć, obawia się życia. 

Widząc to wszystko, widząc, że wolność jest konieczna aby badać   a, aby  badać dogłębnie, potrzebna jest dyscyplina 
poznania, nie tłumienia i  naśladowania   widząc, jak umysł został uwarunkowany przez społeczeństwo, przez  przeszłość, 
widząc, że każda wypływająca z niego myśl jest przedawniona i  dlatego nie potrafi zrozumieć nic nowego, umysł ucisza 

background image

się zupełnie   nie  kontrolowany, nie kształtowany by milczeć. Nie ma żadnego sposobu ani metody   bez znaczenia, czy 
to zen z Japonii, czy jakiś system z Indii   aby uciszyć  umysł, to najgłupsza rzecz: dyscyplinować go, żeby się uciszył. 
Teraz, gdy  widzisz to wszystko   widzisz faktycznie, nie jako kolejną teorię   działanie  następuje poprzez tę percepcję, 
samo postrzeganie jest działaniem uwalniającym  od strachu. A więc, w razie pojawienia się strachu, następuje 
natychmiastowa  percepcja i jego zanik. 

Czym jest miłość? Dla większości z nas jest to przyjemność i, w jej wyniku,  strach   oto, co nazywamy miłością. Jeśli 
rozumiemy strach i przyjemność, czym  wtedy jest miłość? I  kto  próbuje odpowiedzieć na to pytanie?   mówca, ksiądz,  
książka? Czy za pośrednictwem czegoś z zewnątrz dowiemy się, że działamy w  sposób doskonały? A może, w efekcie 
sprawdzania, obserwacji, nieanalitycznego  przyglądania się całej strukturze i naturze przyjemności, strachu, bólu,  
odkrywamy, że  obserwator ,  ten, kto myśli  to element myślenia? Gdyby nie  powstała myśl nie byłoby  tego, kto myśli , 
te dwie rzeczy są nierozdzielne;  myślący jest myślą. To odkrycie niesie ze sobą piękno i subtelność. A gdzie jest  w tym 
momencie umysł, który zaczynał badać nasze pytanie o strach?   rozumiecie?  W jakim znajduje się stanie teraz, po 
przebrnięciu przez to wszystko? Czy tym  samym, co wcześniej, zanim tu dotarł? Zobaczył te sprawy z bardzo bliska,  
zobaczył naturę tego, co nazywamy myślą, strachem i przyjemnością, zobaczył  wszystko   jaki jest jego rzeczywisty stan 
teraz? Oczywiście na to pytanie nie  potrafi odpowiedzieć nikt oprócz ciebie   jeżeli faktycznie w to wniknąłeś,  zobaczysz, 
że nastąpiła zupełna przemiana. 

Słuchacz: (Niesłyszalne) 

Krishnamurti: Oto jedna z najłatwiejszych rzeczy: zadać pytanie.  Prawdopodobnie niektórzy z nas zastanawiali się jak 
ono zabrzmi jeszcze w  czasie, kiedy mówca nie skończył. Jesteśmy zainteresowani naszymi pytaniami  bardziej niż 
słuchaniem. Musimy zapytywać o samych siebie, nie tylko tutaj, ale  zawsze. Sformułowanie  właściwego  pytania jest 
daleko ważniejsze niż otrzymanie  odpowiedzi. Rozwiązanie problemu leży w jego zrozumieniu   odpowiedź nie  znajduje 
się na zewnątrz, poza problemem, jest w nim samym. Spraw nie można  zobaczyć bardzo wyraźnie koncentrując się na 
odpowiedzi, na rozwiązaniu. Wielu z  nas tak bardzo pragnie rozwiązać problem bez wejrzenia w niego   a, aby w niego  
wejrzeć, potrzeba energii, żywotności, pasji, nie opieszałości i lenistwa, jakie  ma w sobie większość z nas   że raczej 
wolelibyśmy, ażeby ktoś inny go  rozwiązał. Nie istnieje nikt, kto rozwiąże którykolwiek z naszych problemów, czy  to 
politycznych bądź religijnych czy też psychologicznych. Trzeba mieć dużo  witalności, pasji i żywotności by patrzeć i 
obserwować problem, a wtedy, podczas  obserwacji, jest tam odpowiedź, zupełnie jasna. 

Co nie oznacza, że nie macie pytać, przeciwnie musicie to robić, musicie  wątpić we wszystko, co od kogokolwiek, 
włączając mówcę, słyszycie. 

Słuchacz: Czy istnieje niebezpieczeństwo w samoobserwacji podczas zgłębiania  problemów osobistych? 

Krishnamurti: Dlaczego miałoby nie istnieć? Niebezpieczeństwo jest obecne  podczas przechodzenia przez ulicę. Czy 
chciał Pan powiedzieć, że nie mamy  patrzeć, bo to niebezpieczne? Pamiętam, jak kiedyś   o ile mogę przywołać pewne  
zdarzenie   bardzo bogaty człowiek przybył by spotkać się z nami. Powiedział  Traktuję zagadnienie bardzo, bardzo 
poważnie, jestem zainteresowany tym, o czym  Pan mówi i chcę rozwiązać wszystkie moje  znów i znów , zna Pan te 
nonsensy,  które ludzie powtarzają.  Odpowiedziałem  Dobrze, proszę Pana, wejdźmy w to  i  rozmawialiśmy. Przychodził 
kilkakrotnie a po dwóch tygodniach przybył ze słowami  Mam straszne sny, przerażające sny, wydaje mi się, jak gdyby 
wszystko wokół  znikało, różne rzeczy odchodziły.  Potem dodał  To chyba rezultat moich badań  nad sobą, widzę w tym 
niebezpieczeństwo  i już więcej się nie pokazał. 

Wszyscy pragniemy bezpieczeństwa, wszyscy chcemy czuć się pewnie w naszym  małym pięknym świecie, świecie  
dobrze zaprowadzonego porządku , jaki jest  nieporządkiem, świecie naszych specyficznych związków, do zakłócenia 
których  chcielibyśmy nie dopuścić   związku pomiędzy żoną i mężem, w którego ciasnych  więzach trzymają się 
nawzajem, w którym obecne są cierpienie, podejrzliwość,  strach, w którym pojawia się zagrożenie, zazdrość, gniew, 
dominacja. 

Istnieje sposób patrzenia w głąb siebie bez strachu, bez zagrożenia   należy  patrzeć bez jakiejkolwiek krytyki, bez 
żadnego osądu, po prostu patrzeć, nie  interpretować, nie sądzić, nie oceniać. Aby tak działać umysł musi mieć w sobie  
pragnienie poznania podczas obserwacji tego, co faktycznie jest. Jakie  niebezpieczeństwo tkwi w  tym, co jest ? Istoty 
ludzkie są okrutne, oto  faktycznie  to, co jest , a zagrożenie, jakie wnoszą w ten świat jest efektem  ich okrucieństwa, oto 
rezultat strachu. Cóż jest niebezpiecznego w obserwacji  rzeczywistości i próbach zupełnego wykorzenienia strachu?   to, 

background image

że możemy  stworzyć inne społeczeństwo, inne wartości? Jest wiele piękna w obserwacji, w  widzeniu rzeczy takimi, 
jakimi są   co nie oznacza odrzucania ani pragnienia by  coś zrobić z  tym, co jest    zupełna percepcja  tego, co jest  
wywołuje swą  własną przemianę. Trzeba tylko znać sztukę  patrzenia , a nie jest ona nigdy  introspektywną ani 
analityczną sztuką, lecz po prostu obserwacją bez żadnego  wybierania. 

Słuchacz: Czy nie istnieje strach spontaniczny? 

Krishnamurti: Czy nazwałby Pan go strachem? Gdy masz przed sobą pożar, gdy  widzisz przepaść, czy to strach 
powoduje, że się cofasz? Czy, kiedy spotykasz  dzikie zwierzę, węża, wycofanie się oznacza strach?   a może 
inteligencję? Ta  inteligencja może być efektem uwarunkowania, bo uwarunkowano cię na  niebezpieczeństwo napotkania 
przepaści, przecież gdyby tak nie było mógłbyś w  nią wpaść, co oznaczałoby koniec. Twoja inteligencja każe ci 
zachować ostrożność   czy oznacza ona strach? Lecz czy to inteligencja działa, kiedy dzielimy się na  narody, na grupy 
wyznaniowe?   czy, gdy dokonujemy podziału pomiędzy tobą i mną,  nami i nimi, obecna jest inteligencja? Czy to, co 
powoduje takie działanie i  powstanie tego podziału, co przynosi zagrożenie, co dzieli ludzi, co wywołuje  wojnę, jest 
efektem pracy inteligencji czy strachu? Jest tam strach, nie  inteligencja. Innymi słowy podzieliliśmy siebie na kawałki: 
pewna część nas  działa, gdy trzeba, inteligentnie, na przykład omijając przepaść czy unikając  przejeżdżającego obok 
autobusu, ale nie jesteśmy wystarczająco inteligentni by  zobaczyć niebezpieczeństwa nacjonalizmu, niebezpieczeństwa 
podziałów między  ludźmi. Tak więc część nas   bardzo mała cząstka   jest inteligentna a reszta  nie. Tam, gdzie 
występuje fragmentacja, musi pojawić się konflikt, musi być  obecne cierpienie   istotą konfliktu jest właśnie podział, 
sprzeczność wewnątrz  nas. Tej sprzeczności nie da się zintegrować. To jedna z naszych osobliwych  manii, że 
próbujemy na powrót się scalić. Właściwie nie wiem, co to znaczy. Kim  jest osoba, która zamierza połączyć dwie 
rozdzielone, sprzeczne natury? Czyż  scalający sam nie jest elementem podziału? Ale gdy widzisz całość tego, kiedy  
sobie pozwolisz na percepcję bez żadnego wybierania   nie ma podziału. 

Słuchacz: Czy istnieje różnica między prawidłową myślą i prawidłowym  działaniem? 

Krishnamurti: Kiedy używa Pan słowa  prawidłowy  odnośnie myśli i działania,  wtedy  prawidłowe  działanie staje się  
nieprawidłowym   zgoda? Używając słowa  prawidłowy  ma się już ideę tego, co prawidłowe. Gdy masz ideę tego, co  
prawidłowe , jest to  nieprawidłowe , ponieważ  prawidłowe  opiera się na twych  uprzedzeniach, na uwarunkowaniach, 
strachu, na twojej kulturze, na  społeczeństwie, na twych specyficznych nawykach, obawach, zasadach religii i tak  dalej. 
Masz swój model, wzorzec działania: ten właśnie wzorzec jest sam w sobie  nieprawidłowy, niemoralny. Moralność 
społeczeństwa jest niemoralna. Zgadza się  Pan z tym? Jeśli tak, to odrzucił Pan społeczną moralność, która oznacza  
chciwość, zazdrość, ambicję, nacjonalizm, kult podziałów klasowych i całą  resztę. Ale czy faktycznie Pan to zrobił i teraz 
potwierdza mówiąc  tak ?  Moralność społeczna jest niemoralna   czy rzeczywiście to ma Pan na myśli?   a  może to tylko 
masa słów? Proszę Pana, być naprawdę moralnym, prawym to jedna z  najbardziej niezwykłych rzeczy w życiu, i taka 
moralność w żaden sposób nie ma  nic wspólnego ze społecznymi zachowaniami określonymi przez warunki zewnętrzne.  
Trzeba być wolnym aby być rzeczywiście prawym, a nie jesteś wolny jeżeli  poddajesz się społecznej moralności z jej 
chciwością, zazdrością,  współzawodnictwem, uwielbieniem sukcesu   zna Pan wszystkie te sprawy  przedstawiane przez 
kościół i społeczeństwo jako wzór moralności. 

Słuchacz: Czy musimy czekać, aż to nastąpi, czy istnieje jakiś rodzaj  dyscypliny, której możemy użyć? 

Krishnamurti: Czy potrzebujemy dyscypliny aby sobie zdać sprawę, że prawdziwe  widzenie jest działaniem? 
Potrzebujemy? 

Słuchacz: Co powiedziałby Pan o spokojnym umyśle   czy to wynik dyscypliny? A  może nie? 

Krishnamurti: Proszę spojrzeć: żołnierz na placu apelowym, bardzo spokojny,  plecy wyprostowane, broń dokładnie we 
właściwym miejscu, został wyszkolony,  szkolono go dzień po dniu, dzień po dniu, wszelka wolność została w nim  
zniszczona. Jest bardzo spokojny, ale czy to spokój? Albo kiedy dziecko jest  zaabsorbowane zabawką, czy to spokój?   
usuńmy zabawkę i chłopiec stanie się  tym, kim jest. A więc czy dyscyplina (proszę to dobrze zrozumieć, raz na zawsze,  
to przecież proste), czy dyscyplina zaprowadzi spokój? Może spowodować  otępienie, stan stagnacji, lecz czy powoduje 
spokój w sensie pełnej aktywności a  jednak ciszy? 

Słuchacz: Co chce Pan, byśmy zrobili my, ludzie tu, na tym świecie? 

background image

Krishnamurti: Zupełnie po prostu, proszę Pana: nie chcę niczego. To po  pierwsze. Po drugie: żyjcie, żyjcie na tym 
świecie. Jest on tak cudownie piękny.  To nasz świat, nasza ziemia przeznaczona by na niej żyć, ale my nie żyjemy,  
jesteśmy ograniczeni, jesteśmy podzieleni, jesteśmy zaniepokojeni, jesteśmy  wystraszonymi ludzkimi istotami, i dlatego 
nie żyjemy, nie wchodzimy w związki,  jesteśmy odizolowani i zrozpaczeni. Nie wiemy, co to znaczy żyć w ekstatycznym,  
błogim sensie. Twierdzę, że żyć w ten sposób można tylko kiedy się wie jak  pozostać wolnym od wszelkich głupstw 
codziennego życia. Wolność od nich jest  możliwa jedynie gdy staniesz się uważny w swoich związkach, nie tylko z 
istotami  ludzkimi, lecz również z ideami, z naturą, ze wszystkim. W takim związku  odkrywasz, kim jesteś, widzisz swój 
strach, niepokój, rozpacz, samotność, swój  kompletny brak miłości. Jesteś wypełniony teoriami, słowami, wiedzą o tym, 
co  powiedzieli inni ludzie, o sobie nie wiesz nic i dlatego nie wiesz jak żyć. 

Słuchacz: Jak wyjaśni Pan w kategoriach ludzkiego mózgu różne poziomy  świadomości? Mózg wydaje się być sprawą 
fizyczną, umysł zaś nie. Poza tym umysł  zdaje się posiadać część świadomą i nieświadomą. Jak możemy widzieć z  
jakąkolwiek jasnością, gdy weźmie się pod uwagę wszystkie te różne  koncepcje? 

Krishnamurti: Jaka jest różnica pomiędzy umysłem i mózgiem, czy o to Panu  chodzi? Nasz fizyczny mózg będący 
wynikiem przeszłości, rezultatem ewolucji,  wielu tysięcy dni wczorajszych, z wszelkimi wspomnieniami oraz wiedzą i  
doświadczeniem, czy ten mózg nie jest częścią całego umysłu?   umysłu, w którym  zawiera się zarówno świadomy jak i 
nieświadomy poziom. Fizyczny tak samo jak  niefizyczny, psychologiczny, czy wszystko to nie stanowi jednej całości?   
czy  to nie my podzieliliśmy ją na świadomość i nieświadomość, na mózg i nie-mózg.  Czy nie możemy patrzeć na 
wszystkie te rzeczy jak na niepodzielną całość? 

Czy nieświadomość tak bardzo różni się od świadomości? A może nie jest  częścią całości, chociaż ją oddzieliliśmy? W 
tym miejscu pojawia się pytanie: w  jaki sposób świadomy umysł ma uświadomić sobie nieświadomość? Czy pozytywna,  
praktyczna część   rzecz, która funkcjonuje przez cały dzień   jest w stanie  obserwować nieświadomość? 

Nie wiem, czy mamy czas aby to zgłębić. Nie jesteście zmęczeni? Panowie,  proszę, nie traktujcie naszego spotkania jak 
rozrywkę, przyjemny pobyt w ciepłym  pomieszczeniu, słuchanie czyjegoś głosu. Zajmujemy się bardzo poważnymi 
sprawami  i, jeżeli pracowaliście jak należało, musieliście się zmęczyć. Mózg nie potrafi  przyjąć naraz więcej niż pewną 
określoną porcję a wejście w zagadnienie  nieświadomego i świadomego wymaga obserwacji bardzo bystrym, jasnym 
umysłem.  Bardzo wątpię, abyście po półtorej godziny byli do tego zdolni. Więc może, jeśli  się zgodzicie, podejmiemy ten 
temat później? 

Londyn, 16 marca 1969 

 
Rozdział 2.  

 

Fragmentacja 

Podział. Świadome i nieświadome, umierając  dla   znanego  

 

Dziś wieczór zamierzamy omówić zagadnienie świadomego i nieświadomego,  powierzchni umysłu i jego 
głębszych warstw. Zastanawia mnie, dlaczego dzielimy  życie na fragmenty: życie w pracy, życie społeczne, 
rodzinne, religijne,  sportowe i tak dalej? Skąd bierze się ten rozdział, nie tylko w nas, lecz  również w 
społeczeństwie   my i oni, ty i ja, miłość i nienawiść, umieranie i  życie? Myślę, że powinniśmy wejść w to 
zagadnienie dość głęboko by odkryć, czy  istnieje sposób życia, w jakim nie ma w ogóle podziałów między 
żywym i martwym,  między świadomym i nieświadomym, pracą i życiem społecznym, życiem rodzinnym i  
osobistym. 

Podziały pomiędzy narodami, religiami, klasami społecznymi, cały ten  wewnętrzny rozłam, w którym zawiera 
się tak wiele sprzeczności   dlaczego żyjemy  w ten sposób? Rodzi to tyle zamętu, konfliktów, wojen, powoduje 
prawdziwe  niebezpieczeństwo, zewnętrzne jak i wewnętrzne. Istnieje tak wiele podziałów: na  Boga i diabła, 

background image

dobrych i złych,  to, co być powinno  i  to, co jest . 

Myślę, że warto poświęcić dzisiejszy wieczór na próbę sprawdzenia, czy  istnieje sposób życia   nie 
teoretycznie czy intelektualnie, ale faktycznie   sposób życia, w jakim nie ma jakiegokolwiek podziału, sposób 
życia, w którym  działanie nie jest fragmentaryczne, więc zachodzi ciągły przepływ, a w nim każde  działanie 
jest powiązane z każdym innym. 

Aby odnaleźć sposób życia, w którym nie ma fragmentacji, trzeba wejść bardzo  głęboko w zagadnienie miłości 
i śmierci   rozumiejąc je będziemy może w stanie  zbliżyć się do sposobu na życie, które jest ciągłym 
nieprzerwanym ruchem,  sposobu na życie prawdziwie inteligentne. Umysł rozdrobniony na fragmenty gubi  
inteligencję, człowiek prowadzący pół tuzina żywotów   co jest akceptowane jako  wysoce moralne   ukazuje 
najzwyczajniej brak inteligencji. 

Wydaje mi się, że w idei zintegrowania się   połączenia rozmaitych fragmentów  aby stworzyć całość   nie ma, 
w oczywisty sposób, inteligencji dlatego, że  wymaga ona istnienia osoby integrującej, kogoś, kto scala, łączy 
wszystkie  kawałki; jednak jednostka, która próbuje to zrobić, sama również jest elementem  układanki. 

Tym, czego trzeba, jest taka inteligencja i pasja, jaka spowoduje radykalną  rewolucję w życiu, ażeby nie było 
już sprzecznych działań, lecz całość,  nieprzerwany ruch. Aby wprowadzić tę przemianę do swojego życia 
potrzebujesz  pasji. Jeśli masz zrobić cokolwiek wartościowego, musisz mieć tę żywą pasję   która nie jest 
przyjemnością. By zrozumieć takie działanie, w którym nie ma  fragmentacji ani sprzeczności, potrzeba pasji. 
Nie zmienią życia intelektualne  koncepcje i recepty, jedynie tylko prawdziwe zrozumienie  tego, co jest , a do  
niego potrzebne jest zaangażowanie, pasja. 

Aby zbadać, czy istnieje sposób życia   życia codziennego, nie klasztornego   dla jakiego właściwa jest taka 
pasja i inteligencja, trzeba zrozumieć naturę  przyjemności. Zagadnieniem przyjemności zajmowaliśmy się już 
któregoś dnia: jak  myśl przeżywa doświadczenie, które dało chwilę zachwytu i jak, poprzez myślenie  o nim, 
podtrzymuje przyjemność, a gdzie jest przyjemność tam również  ograniczenie bólem i strachem. Czy miłość 
jest przyjemnością? Dla wielu z nas  wartości moralne opierają się na przyjemności: zupełne wyrzeczenie się 
siebie,  kontrolowanie się aby się podporządkowywać to ponaglanie przyjemności   większej, dostojniejszej, 
czym by ona nie była. Czy miłość należy do dziedziny  przyjemności? Na dodatek słowo  miłość  zostało tak 
przeciążone, każdy go używa,  od polityka po żonę i męża. A wydaje mi się, że tylko miłość, w głębszym  
znaczeniu tego słowa, jest tym, co może zaprowadzić sposób życia, w którym w  ogóle nie ma fragmentacji. 
Strach zawsze stanowi część przyjemności; oczywiście  w związkach, gdzie jest obecny jakikolwiek jego rodzaj 
fragmentacja musi  zachodzić, musi istnieć podział. 

To naprawdę głębokie zagadnienie, takie badanie, dlaczego ludzki umysł  oddziela się, stawia w opozycji do 
innych, wywołując przemoc i co ma nadzieję  poprzez tę przemoc uzyskać. My, istoty ludzkie zostaliśmy 
wystawieni na życie w  sposób, który prowadzi do wojny, a jednocześnie pragniemy jednak pokoju,  pragniemy 
wolności, tyle, że ten pokój to tylko idea, ideologia, a wszystko, co  równocześnie robimy, warunkuje nas. 

Istnieje psychologiczny podział czasu, czas jako przeszłość (wczoraj), dziś i  jutro   musimy w to wejrzeć, jeżeli 
mamy znaleźć sposób życia, w jakim w ogóle  nie ma podziału. Musimy rozważyć, czy istnieje czas w sensie 
przeszłości,  teraźniejszości i przyszłości   czas psychologiczny   oto przyczyna podziału.  Czy podział został 
spowodowany przez to, co znane, czyli pamięć będąca  przeszłością, zawartością samego umysłu? A może 
powstaje on, ponieważ  obserwator ,  doświadczający ,  myślący  zawsze jest oddzielony od rzeczy,  którą 
obserwuje, jakiej doświadcza? Czy to nie egoistyczne, skoncentrowane na  sobie postępowanie, oznaczające  ja  
i  ty , tworzy własne opory, własne  odizolowane poruszenia powodując podział? Wchodząc w to trzeba być 
świadomym  wszystkich tych zagadnień: czasu;  obserwatora  oddzielającego się od  obserwowanej rzeczy;  

background image

doświadczającego  różnego od doświadczenia; przyjemności;  i czy wszystko to ma cokolwiek wspólnego z 
miłością. 

Czy psychologicznie istnieje jutro?   faktycznie, nie wynalezione przez myśl.  Istnieje ono w czasie 
chronologicznym, ale czy faktycznie nastąpi  psychologicznie, wewnętrznie? Jeśli jutro jest obecne jako idea, to 
działanie  nie jest kompletne, a takie działanie wprowadza podział, sprzeczność. Idea  jutra, przyszłości 
powoduje   czyż nie?   że nie widzisz spraw bardzo wyraźnie,  tak, jak teraz   Mam nadzieję ujrzeć je wyraźniej 
jutro . Człowiek jest leniwy,  nie ma tej pasji, tego żywotnego zainteresowania, które pozwala odkrywać. Myśl  
stwarza ideę dotarcia kiedyś, zrozumienia w końcu, a do tego potrzebny jest  czas, trzeba wielu dni. Czy czas 
przynosi zrozumienie, czy pozwala widzieć coś  bardzo wyraźnie? 

Czy umysł może uwolnić się od przeszłości, a zatem nie być ograniczonym przez  czas? Psychologicznie jutro 
istnieje w kategoriach znanego   czy można zatem  uwolnić się od rzeczy znanych? Czy możliwe jest działanie 
nie w kategoriach  znanego? 

Jedną z najtrudniejszych spraw jest komunikacja. Komunikacja werbalna jest  oczywiście konieczna, ale myślę, 
że istnieje jej znacznie głębszy szczebel,  który polega nie tylko na werbalnym zrozumieniu, lecz wspólnocie, 
gdzie obaj  spotykamy się na jednym poziomie, z takim samym zaangażowaniem, z tą samą pasją   następuje 
wtedy wspólnota, coś daleko ważniejszego niż zwykła komunikacja  werbalna. A jako, że mówimy o kwestii 
raczej złożonej, która bardzo głęboko  dotyka naszego codziennego życia, potrzebujemy nie tylko werbalnego  
porozumienia, ale też wspólnoty. Tym, co nas interesuje, jest radykalna  rewolucja w psychice, nie w jakiejś 
odległej przyszłości, ale w chwili obecnej,  dziś, teraz. Jesteśmy zdecydowani by odkryć, czy ludzki umysł 
będąc tak mocno  uwarunkowany może się zmienić natychmiast, ażeby jego działania były  niepodzielną 
całością, a dzięki temu zmierzyć się ze swym żalem, rozpaczą,  bólem, strachem, obawą, swoją winą i tak dalej. 
Jak może on odrzucić to wszystko  i być zupełnie świeży, młody i niewinny? Oto istota zagadnienia. Myślę, że 
nie  jest to możliwe   taka radykalna rewolucja   tak długo, jak istnieje podział  pomiędzy  obserwatorem  i 
obserwowanym, między  doświadczającym  i  doświadczeniem. To ten podział wywołuje konflikt. Każdy 
podział musi powodować  konflikt, a, poprzez konflikt, przez walkę, poprzez bitwę, niemożliwa jest, co  
oczywiste, przemiana w głębokim psychologicznym sensie   choć powierzchowne  zmiany mogą nastąpić. Jak 
zatem umysł, serce i mózg   jedna całość ma stawić  czoła problemowi podziału? 

Powiedzieliśmy, że zajmiemy się zagadnieniem świadomego i głębszych warstw  czyli nieświadomego: pytamy 
zatem, dlaczego istnieje podział między umysłem  świadomym zajętym swoimi codziennymi czynnościami, 
strapieniami, problemami,  powierzchownymi przyjemnościami, zarabianiem na życie itd. a jego głębszymi  
poziomami, gdzie mieszczą się wszystkie ukryte motywy, pragnienia, przesadne  wymagania, wszelkie lęki? 
Dlaczego zachodzi ten podział? Czy dlatego, że  jesteśmy tak bardzo zajęci   powierzchownie   nieustanną 
paplaniną, ciągłym  żądaniem   powierzchownej   zabawy, zaspokojenia potrzeb, czy to religijnych czy  innych? 
Może dlatego, że umysł na powierzchni zapewne nie umie dociekać, wejść w  głąb, w siebie wtedy, gdy 
powstaje podział. 

Co zawierają głębsze warstwy umysłu?   nie według psychologów, Freuda i  reszty   i jak to odkryć, jeśli nie 
korzystasz z tego, co powiedzieli inni? Jak  sprawdzisz, czym jest twa nieświadomość? Będziesz ją 
obserwował, czyż nie? Czy  może będziesz oczekiwał, że twoje sny objaśnią zawartość nieświadomości? A kto  
ma tłumaczyć te sny? Eksperci?   oni też zostali uwarunkowani przez swoją  specjalizację. Powstaje tu pytanie: 
czy można nie śnić w ogóle?   za wyjątkiem  oczywiście koszmarów wskutek zjedzenia niewłaściwego 
pokarmu lub zbyt  ciężkostrawnego posiłku przed snem. 

Istnieje   będziemy chwilowo używać tego słowa   nieświadome. Co je tworzy?   oczywiście przeszłość, cała 
świadomość rasowa i jej pochodne, tradycja rodzinna,  przeróżne uwarunkowania religijne i społeczne   ukryte, 

background image

mroczne, nieznane. Czy  wszystko to można odkryć i uwidocznić bez pośrednictwa snów?   i bez chodzenia  do 
analityka?   ażeby umysł, kiedy nie śpi, był spokojny zamiast nieustannie  aktywny. I czy, w efekcie 
uspokojenia, może nie nadejść dla niego zupełnie inna  jakość, całkowicie inny sposób postępowania, nie 
przywiązanego do codziennych  trosk, lęków, utrapień, problemów, wymagań? By to odkryć, czyli nie śnić w 
ogóle   o ile to możliwe   aby umysł był w pełni świeży, gdy budzi się rano, trzeba  być uważnym przez cały 
dzień, zauważać wskazówki i sygnały. Można je dostrzec  jedynie w związkach, kiedy obserwujesz swe relacje 
z innymi bez potępiania,  osądzania, oceniania, po prostu obserwujesz swoje zachowanie, twe reakcje,  patrzysz 
bez żadnego wybierania, tylko przyglądasz się, wtedy ukryte,  nieświadome ukazuje się w ciągu dnia. 

Dlaczego nadaliśmy tak wielką doniosłość i znaczenie nieświadomości?   przecież jest ona tak samo trywialna 
jak świadomość. Jeżeli świadomy umysł jest  niezwykle aktywny obserwując, słuchając, patrząc, to staje się on 
daleko  ważniejszy niż nieświadomość, której zawartość ukazuje się w tym stanie cała,  podział na różne 
warstwy osiąga kres. Obserwacja swych reakcji, kiedy jedziesz  autobusem, gdy rozmawiasz z żoną lub mężem, 
kiedy pracujesz sam w biurze   o ile  kiedykolwiek jesteś sam   ten cały proces obserwacji, ten akt widzenia (w 
jakim  nie ma podziału na  obserwatora  i   obserwowane  ) kończy sprzeczność. 

Gdy jest to w miarę jasne, możemy spytać: czym jest miłość? Czy miłość to  przyjemność? Czy miłość to 
zazdrość? Czy miłość jest zaborcza? Czy miłość  narzuca cokolwiek?   jak mąż żonie i żona mężowi. Na pewno 
ani jedna z tych  rzeczy nie jest miłością, a jednak zostaliśmy nimi wszystkimi obarczeni, a  jednak mówimy do 
męża czy żony czy kogokolwiek  Kocham cię . Obecnie większość z  nas jest, w ten czy inny sposób, 
zazdrosna. Zazdrość pojawia się wskutek  porównywania, jako efekt przymierzania się do faktów, na skutek 
pragnienia by  być czymś innym niż się jest. Czy możemy zobaczyć zazdrość taką, jaką faktycznie  jest, i 
całkowicie się od niej uwolnić, ażeby już nigdy nie wróciła?   jeśli  nie, to miłość nie może zaistnieć. Miłość nie 
należy do dziedziny czasu, nie  może być kultywowana, nie pochodzi od przyjemności. 

Czym jest śmierć? Jaka zachodzi relacja pomiędzy miłością i śmiercią? Myślę,  że odnajdziemy związek 
między nimi obiema, kiedy zrozumiemy znaczenie  śmierci   aby je pojąć, musimy oczywiście zrozumieć, czym 
jest życie. Czym jest, w tej  chwili, nasze życie?   życie codzienne, nie coś ideologicznego, wydumanego, co,  
jak uważamy, być powinno, ale faktycznie jest fałszem. Czym jest, w tej chwili,  nasze życie?   życie codzienne 
złożone z konfliktu, rozpaczy, samotności,  izolacji. Nasze życie to pole bitwy, śpiące i budzące się, próbujemy 
od niego  uciec na różne sposoby: poprzez muzykę, sztukę, muzea, angażowanie się w kwestie  religijne lub 
filozoficzne, przędąc, złapani w sidła wiedzy, przeróżne teorie,  wszystko oprócz położenia kresu konfliktowi, 
bitwie, które nazywamy życiem z  jego nieustającym smutkiem. 

Czy smutek codziennego życia może się zakończyć? Dopóki umysł nie zmieni się  radykalnie, dopóty nasze 
życie ma niewielkie znaczenie   codzienne chodzenie do  pracy, zarabianie pieniędzy, umiejętność zręcznego 
cytowania innych, sprawiania  wrażenia osoby bardzo dobrze poinformowanej   życie, które jest puste,  
prawdziwie mieszczańskie życie. A gdy uświadomisz sobie tę sytuację, zaczynasz  odkrywać doniosłość życia, 
odnajdujesz znaczenie, jakie można mu nadać.  Poszukiwanie mądrych ludzi, którzy podadzą znaczenie, cel 
życia to kolejna od  niego ucieczka. Ten jego rodzaj musi przejść radykalną transformację. 

Dlaczego boimy się śmierci?   tak, jak większość ludzi. Boimy się czego?  Proszę, obserwuj swój własny strach 
przed tym, co nazywamy śmiercią   lęk przed  dotarciem do kresu tej bitwy, jaką nazywamy życiem. Boimy się 
tego, co nieznane,  a co może się wydarzyć, boimy się zostawić rzeczy znane: rodzinę, książki,  przywiązanie 
do domu i mebli, do ludzi obok nas. Boimy się, przez co nie  pozwalamy odejść rzeczom znanym, a znane to 
nasze życie w smutku, bólu i  rozpaczy, ze sporadycznymi przebłyskami radości   nie ma końca tej ciągłej  
walki, oto, co nazywamy życiem   czego się trzymamy i boimy puścić. Czy właśnie  ja   będące wynikiem 
całego tego gromadzenia   boi się, że dobiegnie końca?   dlatego żąda przyszłej nadziei, dlatego potrzebna jest 
reinkarnacja. Idea  reinkarnacji, jaką wyznaje cały Wschód, mówi, że urodzisz się po raz kolejny na  trochę 

background image

wyższym szczeblu drabiny. Jesteś w tym życiu pomywaczem, w następnym  będziesz księciem, kimś ważnym   
kto inny przyjdzie zmywać za ciebie naczynia.  Dla tych, którzy wierzą w reinkarnację, to, czym jesteś w tym 
życiu, ma bardzo  duże znaczenie, bo od tego, co robisz, jak się zachowujesz, jakie są twoje  myśli, jak 
wyglądają twe działania, od tego w przyszłym życiu zależy, czy  otrzymasz nagrodę, czy zostaniesz ukarany. 
Lecz tacy ludzie nie dbają ani  odrobinę o to, jak postępują, dla nich to tylko kolejny przesąd, taki, jak  wiara, że 
istnieje niebo, Bóg, czy jeszcze coś innego. Tak naprawdę wszystko to  sprowadza się do kwestii, kim jesteś 
teraz, dziś, jak faktycznie się  zachowujesz, nie tylko na zewnątrz, ale też wewnętrznie. Zachód ma własną 
metodę  pocieszenia odnośnie śmierci, racjonalizuje ją, ma swe własne uwarunkowania  religijne. 

Więc czym faktycznie jest śmierć   koniec? Organizm dobiega kresu, bo jest  stary, albo z powodu choroby lub 
wypadku. Bardzo niewielu z nas dożywa w piękny  sposób starości, ponieważ jesteśmy udręczonymi 
jednostkami   nasze twarze  ukazują to, gdy jesteśmy starsi   i pojawia się smutek starości, pamiętania  spraw 
przeszłych. 

Czy można umrzeć psychologicznie dla wszystkiego, co  znane , robić tak dzień  po dniu? Dopóki nie ma 
wolności od tego, co  znane , nie można osiągnąć tego, co  możliwe . To tak, że nasza  możliwość  zawsze 
znajduje się wewnątrz obszaru  znanego , lecz gdy zaistnieje wolność,  możliwość  jest nieograniczona. Czy  
można umrzeć psychologicznie dla całej przeszłości, dla wszelkich przywiązań,  lęków, dla trwogi, próżności i 
dumy tak zupełnie, że jutro obudzisz się jako  nowa, świeża istota? Powiesz  Jak to zrobić, jaka jest na to 
metoda?  Nie ma  metody, bo  metoda  oznacza jutro, implikuje, że będziesz praktykował i coś w  końcu 
osiągniesz, jutro, po wielu jutrzejszych dniach. Ale czy widzisz od razu  prawdę tego   widzisz faktycznie, nie 
teoretycznie   że umysł nie może  pozostawać świeży, niewinny, żywy, żarliwy, dopóki nie nastąpi, 
psychologicznie,  koniec wszystkiego, co należy do przeszłości? Ale nie chcemy pozwolić odejść  przeszłości, 
bo my jesteśmy przeszłością, wszelkie nasze myśli bazują na  przeszłości, cała wiedza to przeszłość, więc 
umysł nie umie pozwolić jej odejść,  każdy wysiłek, jaki czyni by pozwolić, jest ciągle częścią przeszłości,  
przeszłości mającej nadzieję osiągnąć inny stan. 

Umysł musi być niezwykle spokojny, cichy   a staje się taki, bez żadnego  oporu, bez użycia żadnego systemu, 
kiedy widzi całość spraw. Człowiek zawsze  szukał niemoralności, maluje obraz, umieszcza na nim swe imię, 
co jest formą  niemoralności   pozostawiając imię zawsze chce pozostawić coś z siebie. Lecz co  musi on 
pozostawić   poza wiedzą technologiczną   co musi dać z siebie samego?  Czym jest? Ty i ja, czym jesteśmy w 
sensie psychologicznym? Możesz mieć większe  konto w banku, być sprytniejszy niż ja, może coś jeszcze, ale 
psychologicznie,  czym jesteśmy?   masą słów, wspomnień, doświadczeń, i chcemy je przenieść na  syna, 
umieścić w książce lub namalować na płótnie,  ja .  Ja  staje się szalenie  ważne,  ja  w opozycji do 
społeczności,  ja  pragnące się zidentyfikować, chcące  się zrealizować, dążące by zostać czymś wielkim   całą 
resztę tego znacie. Kiedy  obserwujesz  ja , widzisz, że to wiązka wspomnień, pustych słów: oto, przy czym  
trwamy, oto właśnie istota rozdziału pomiędzy tobą i mną, nimi i nami. 

Gdy rozumiesz to wszystko   obserwuj, nie poprzez innych ale przez siebie  samego, przyglądaj się z bardzo 
bliska, bez osądu, oceny, tłumienia, po prostu  obserwuj   wtedy zobaczysz, że miłość jest możliwa tylko, gdy 
istnieje śmierć.  Miłość to nie pamięć, miłość to nie przyjemność. Mówi się, że jest ona związana  z seksem   
wracamy znów do podziału na miłością świecką i świętą, z pochwałą  jednej i potępieniem drugiej. Miłość na 
pewno nie jest niczym takim. Nie można  do niej dotrzeć, zupełnie, całkowicie, dopóki się nie umrze dla 
przeszłości, dla  całego mozołu, konfliktu i smutku   wtedy pojawia się ona, wtedy można zrobić,  co się chce. 

Jak już mówiliśmy któregoś dnia, zadać pytanie to dość łatwe, ale, gdy zadać  je celowo i trzymać się go, aż, dla 
nas samych, problem będzie całkowicie  rozwiązany   takie pytanie ma doniosłość; lecz pytania przypadkowe 
nie mają zbyt  dużego znaczenia. 

background image

Słuchacz: Jeżeli nie byłoby podziału na  to, co jest  i  to, co być powinno  można by popaść w 
samozadowolenie, nie martwić się o straszne rzeczy, które się  dzieją. 

Krishnamurti: Czym jest realność  tego, co być powinno ? Czy jest to w ogóle  rzeczywiste? Człowiek jest 
okrutny, ale  powinien być  pokojowy. Czym jest  realność  tego, co być powinno  i dlaczego to mamy? Czy, 
gdyby ten podział miał  zaniknąć, człowiek popadłby w samozadowolenie, akceptował wszystko? Czy  
akceptowałbym przemoc, gdybym nie miał ideału braku przemocy? Działanie bez  przemocy głosi się od 
najdawniejszych czasów: nie zabijaj, okazuj współczucie i  tym podobne, a faktycznie człowiek jest okrutny, 
oto  to, co jest . Jeśli  akceptuje to jako nieuniknione popada w samozadowolenie   tak jak teraz.  Zaakceptował 
wojnę jako sposób na życie i właśnie tak działa pomimo tysięcy  sankcji, religijnych, społecznych i wszelkich 
innych, mówi  Nie zabijaj   nie  tylko ludzi, zwierząt też, ale ciągle zabija i zjada zwierzęta oraz idzie na  wojnę. 
A gdyby wcale nie było ideału, zostałbyś z  tym, co jest . Czy wywołałoby  to samozadowolenie? A może 
miałbyś wtedy energię, zainteresowanie, żywotność by  rozwiązać  to, co jest ? Czyż ideał braku przemocy nie 
jest ucieczką od faktu  jej istnienia? Kiedy umysł nie ucieka, ale zostaje skonfrontowany z faktem  okrucieństwa   
tym, że jest okrutny, nie potępiając tego, nie osądzając   wtedy  taki umysł osiąga zapewne zupełnie inną jakość 
i przemoc już dłużej nie  istnieje. Taki umysł nie akceptuje przemocy. Przemoc to nie tylko, kiedy kogoś  się 
uderzy czy zabije, przemoc stanowi zniekształcenie powodujące dopasowywanie  się, naśladowanie, 
przyjmowanie moralności społecznej lub stosowanie  specyficznej własnej. Każda forma kontroli i tłumienia to 
rodzaj zniekształcenia  i skutkiem tego przemocy. Na pewno by zrozumieć  to, co jest  potrzeba  natężenia, 
czujności pozwalającej odkryć to, co faktycznie jest. To, co  faktycznie jest, to podział stworzony przez 
człowieka, przez nacjonalizm będący  jedną z głównych przyczyn wojen, akceptujemy to, wielbimy flagę; 
istnieją też  podziały wywołane przez religię: jesteśmy katolikami, buddystami, tym lub  tamtym. Czy nie 
możemy być wolni od  tego, co jest  dzięki bieżącej obserwacji  stanu faktycznego? Możesz uwolnić się jedynie 
wtedy, gdy umysł nie zniekształca  tego, co obserwuje. 

Słuchacz: Jaka jest różnica między widzeniem pojęciowym i faktycznym? 

Krishnamurti: Czy drzewo widzi Pan jako pojęcie czy faktycznie? Kiedy patrzy  Pan na kwiat, czy widzi go 
bezpośrednio, czy może poprzez ekran swej  indywidualnej wiedzy, botanicznej lub innej, czy może przez 
przyjemność, jaką  sprawia? W jaki sposób Pan go widzi? Jeżeli jest to widzenie, że tak powiem,  pojęciowe, to 
został on uwidoczniony przez myśl, czy to widać? Czy widzisz swą  żonę lub męża?   czy tylko wyobrażenie, 
jakie na jego lub jej temat masz? Ten  obraz to koncepcja, przez którą widzisz pojęciowo, jednak, kiedy w ogóle 
nie ma  wyobrażenia, widzisz faktycznie, wtedy rzeczywiście uczestniczysz w związku. 

Więc czym jest mechanizm, który buduje obraz powstrzymujący nas od  faktycznego widzenia drzewa, żony 
czy męża lub przyjaciela albo czegoś jeszcze?  Oczywiście   chociaż mam nadzieję, że się mylę   macie 
wyobrażenie o mnie, mówcy   nie? Jeśli masz obraz mówcy, to naprawdę nie słuchasz go w pełni. A kiedy  
patrzysz na swą żonę, męża itd. poprzez wyobrażenie, to nie widzisz naprawdę  osoby, widzisz ją przez obraz i 
dlatego nie istnieje tu żaden związek   możesz  powiedzieć  Kocham cię , ale to w ogóle nie ma znaczenia. 

Czy umysł może przestać tworzyć obrazy?   w sensie, o jakim mówimy. Jest to  możliwe tylko, kiedy jest on 
całkowicie uważny w momencie wyzwania, w chwili  odbioru wrażenia. Weźmy bardzo prosty przykład: ktoś 
ci schlebia, lubisz to i  właśnie twoje  lubię  buduje wyobrażenie.Jednak, jeżeli słuchasz tych pochlebstw  z 
pełną uważnością, ani lubisz ani nie lubisz, wysłuchujesz ich w pełni,  całkowicie, obraz nie powstaje, nie 
nazywasz tego kogoś przyjacielem ani,  przeciwnie, osobą, która cię obraża, nie nazywasz go wrogiem.  
Tworzenie  wyobrażeń  pochodzi od nieuważności   gdy obecna jest uważność, nie ma budowania  żadnych 
koncepcji. Zrób tak, to się odkrywa samo, bardzo łatwo. Kiedy w pełni  poświęcasz uwagę patrzeniu na drzewo 
lub kwiat czy chmurę, nie zachodzi  projekcja twej wiedzy botanicznej, ani twojego  lubię, nie lubię , po prostu  
patrzysz   co nie znaczy, że identyfikujesz się z drzewem, przecież nie możesz  nim zostać. Jeśli patrzysz na 

background image

żonę, męża lub przyjaciela bez obecności  jakiegokolwiek wyobrażenia, to związek jest czymś całkowicie 
innym, wtedy w  ogóle nie włącza się w niego myśl i miłość ma możliwość zaistnienia. 

Słuchacz: Czy miłość i wolność współistnieją? 

Krishnamurti: Czy potrafimy kochać bez wolności? Jeśli nie jesteśmy wolni, to  czy umiemy kochać? Jeżeli 
jesteśmy zazdrośni, to czy umiemy kochać?  Przestraszeni, czy umiemy kochać? Albo jeśli w pracy realizujemy 
jakąś naszą  ambicję i przychodzimy do domu ze słowy  Kocham cię, moja miła   czy to miłość?  W pracy 
jesteśmy brutalni, przebiegli a w domu próbujemy być potulni, kochający   czy to możliwe? Jedną ręką zabijać, 
drugą kochać? Czy człowiek ambitny może  kiedykolwiek kochać, albo człowiek żyjący współzawodnictwem z 
innymi   w  jakikolwiek sposób wiedzieć, co znaczy miłość? Akceptujemy wszystkie te rzeczy,  i moralność 
społeczną; kiedy jednak jej zaprzeczymy, całkowicie, całą naszą  istotą, stajemy się prawdziwie moralni   lecz 
nie robimy tego. Jesteśmy godni  społecznego, moralnego szacunku i dlatego nie wiemy, czym jest miłość. Bez  
miłości nie potrafimy odkryć, czym jest prawda, ani czy istnieje taka rzecz   czy może jej nie ma   jak Bóg. 
Możemy wiedzieć, czym jest miłość, tylko, gdy  wiemy, jak umrzeć dla wszelkiego wczoraj, dla wszystkich 
wyobrażeń przyjemności,  seksualnej czy innej   wtedy, gdy istnieje miłość, która sama w sobie jest  cnotą, 
która sama w sobie jest moralnością: cała etyka jest w niej   wtedy  dopiero pojawia się ta rzeczywistość, to coś, 
czego nie da się zmierzyć. 

Słuchacz: Indywidualna jednostka, trwając w zamęcie, tworzy społeczność. Czy,  by zmienić społeczeństwo, 
zaleca Pan ażeby indywidualność odłączyła się tak, aby  nie zależała od społeczeństwa? 

Krishnamurti: Czy indywidualność nie jest społeczeństwem? Wy i ja  stworzyliśmy to społeczeństwo, z naszą 
chciwością, ambicją, z naszym  nacjonalizmem, pragnieniem współzawodnictwa, brutalnością, okrucieństwem, 
oto,  co uczyniliśmy w świecie zewnętrznym, ponieważ tym jesteśmy wewnątrz siebie.  Wojna, jaka toczy się w 
Wietnamie: jesteśmy za nią odpowiedzialni, wy i ja,  faktycznie, ponieważ zaakceptowaliśmy wojnę jako 
sposób życia. Sugeruje Pan,  żebyśmy się odłączyli? Wręcz przeciwnie, jak możesz odłączyć się od siebie?  
Jesteś częścią całego tego bałaganu i możesz być wolny od tej brzydoty, tego  okrucieństwa, wszystkiego, co 
jest tu obecnie, nie poprzez odłączenie się, ale  przez poznanie, poprzez obserwację, przez zrozumienie całości 
spraw w sobie a  skutkiem tego stać się wolnym od wszelkiego okrucieństwa. Nie możesz odłączyć  się od 
siebie   przywołuje to problem,  kto  ma to zrobić.  Kto  ma odłączyć  mnie  od społeczeństwa albo  mnie  od 
siebie samego? Jednostka, która chce się  odłączyć, czyż nie jest częścią całego widowiska? Zrozumieć to 
wszystko   że  obserwator  nie jest czymś innym od obserwowanej rzeczy to medytacja, wymaga  ona potężnej, 
nieanalitycznej wnikliwości względem siebie   poprzez obserwację  związków z rzeczami, z obszarem swego 
posiadania, z ludźmi, z ideami, z naturą,  dociera się do poczucia całkowitej wewnętrznej wolności. 

Londyn, 20 marca 1969 

 
Rozdział 3.  

 

Medytacja 

Znaczenie  poszukiwania , problemy związane z praktyką i kontrolą,  jakość ciszy 

 

Chciałbym porozmawiać o czymś, co, jak myślę, jest bardzo ważne: rozumiejąc  to powinniśmy umieć, mam 
nadzieję, osiągnąć sami dla siebie zupełną percepcję  życia bez jakiejkolwiek fragmentacji, ażebyśmy mogli 

background image

działać w pełni, w sposób  wolny, szczęśliwy. 

Zawsze poszukujemy pewnego rodzaju tajemnicy, bo jesteśmy tak bardzo  nieusatysfakcjonowani życiem, jakie 
prowadzimy, płytkością tego, co robimy, co  ma bardzo niewielki sens, a czemu próbujemy nadać doniosłość, 
znaczenie, lecz  jest to działanie intelektualne a poprzez to jedynie powierzchowne, podstępne i  ostatecznie 
nieznaczące. A jednak wiedząc o tym wszystkim   wiedząc, że nasze  przyjemności po chwili się kończą, nasze 
codzienne czynności to rutyna, wiedząc  też, że nasze problemy, tak wiele z nich, prawdopodobnie nigdy nie 
znajdą  rozwiązania, nie wierząc w nic, nie pokładając wiary w tradycyjnych wartościach,  w nauczycielach, w 
guru, w sankcjach Kościoła czy społeczeństwa   wiedząc o tym  wszystkim, większość z nas stale sonduje lub 
poszukuje, próbuje odkryć coś  naprawdę wartościowego, coś, czego nie dotknęła myśl, coś, w czym 
rzeczywiście  jest poczucie niezwykłego piękna i ekstazy. Wielu z nas, wydaje mi się, próbuje  odnaleźć coś, co 
jest trwałe, czego nie da się łatwo zepsuć. Odkładamy na bok  oczywistości i pojawia się głęboka tęsknota   nie 
emocjonalna ani sentymentalna   dogłębne dociekanie, jakie może otworzyć drzwi do czegoś, czego nie da się  
zmierzyć myślą, czegoś, co nie może być zaliczone do kategorii wiary czy  nadziei. Ale czy istnieje jakiś sens 
badania, poszukiwania? 

Zamierzamy przedyskutować kwestię medytacji: to raczej złożone zagadnienie i,  zanim w nie wejdziemy, 
musimy mieć zupełną jasność odnośnie badania,  poszukiwania doświadczeń, prób odnalezienia rzeczywistości. 
Musimy zrozumieć  znaczenie poszukiwania i dążenia do prawdy, intelektualnego błądzenia w nadziei  dotarcia 
do czegoś nowego, co nie pochodzi z czasu, nie zostało stworzone przez  nasze wymagania, przymus i rozpacz. 
Czy prawda może być kiedykolwiek odnaleziona  poprzez poszukiwanie? Czy rozpoznasz ją, gdy odnajdziesz? 
Jeśli tak, to czy  możesz powiedzieć  Oto prawda ,  Oto rzeczywistość ? Czy szukanie ma w ogóle  jakiś sens? 
Wielu religijnych ludzi ciągle mówi o poszukiwaniu prawdy, a my  pytamy, czy prawda może zostać w 
jakikolwiek sposób odszukana? Czyż w idei  poszukiwania, odnajdowania nie zawiera się również idea 
rozpoznania   idea, że,  jeśli coś znajdę, muszę umieć to rozpoznać? Czy rozpoznanie nie oznacza, że już  to 
znam? Czy prawda jest  rozpoznawalna   w takim sensie, że została wcześniej  doświadczona, więc można 
powiedzieć  To jest to ? Jaką zatem wartość ma w ogóle  poszukiwanie? A może, jeśli nie ma żadnej wartości, 
to wartościowa jest tylko  ciągła obserwacja, ciągłe słuchanie?   które nie jest tym samym, co  poszukiwanie. 
Kiedy obecna jest ciągła obserwacja, nie zachodzi ruch  przeszłości.  Obserwować  oznacza bardzo jasne 
widzenie   aby widzieć bardzo  jasno potrzeba wolności, wolności od oburzenia, wolności od wrogości, od  
wszelkich uprzedzeń czy urazy, wolności od wszelkich wspomnień utrwalonych jako  wiedza, które wtrącają 
się, gdy patrzysz. Czy wtedy, kiedy obecna jest taka  jakość, ten rodzaj wolności z ciągłą obserwacją   nie tylko 
rzeczy na zewnątrz,  ale również wewnątrz   tego, co się dzieje naprawdę, istnieje potrzeba jakiś  poszukiwań?   
przecież wszystko tam jest: stan faktyczny,  to, co jest   pod  obserwacją. Lecz w momencie, w którym chcemy 
zmienić  to, co jest  w coś innego,  ma miejsce proces zniekształcania. Obserwując z wolnością, bez żadnych  
zniekształceń, bez żadnego oceniania, bez jakiegokolwiek pragnienia  przyjemności, poprzez samą tylko 
obserwację widzimy, że  to, co jest  przechodzi  niesamowitą przemianę. 

Wielu z nas próbuje wypełnić życie wiedzą, rozrywkami, aspiracjami duchowymi  i wiarą, co, jak 
obserwujemy, ma niewielką wartość. Pragniemy doświadczyć czegoś  transcendentalnego, czegoś ponad 
wszystkie ziemskie rzeczy, pragniemy  doświadczyć czegoś wspaniałego, co nie ma granic, w czym nie ma 
czasu. By  doświadczyć  czegoś niezmierzonego trzeba zrozumieć implikacje  doświadczania .  Dlaczego w 
ogóle chcemy  doświadczać ? 

Proszę, nie akceptujcie ani nie odrzucajcie tego, co słyszycie z ust mówcy,  po prostu sprawdźcie to. Mówca   
miejmy ponownie jasność w tej materii   nie  prezentuje sobą jakiejkolwiek wartości. (Tak jak telefon: nie 
podporządkowujesz  się temu, co mówi. Nie ma on przecież żadnego autorytetu, ale go słuchasz.)  Jeżeli 
słuchasz z uwagą, jest w tym uczucie: nie zgoda czy niezgoda, lecz  właściwość umysłu, który stwierdza  
Zobaczymy, o czym mówisz, zobaczymy, czy ma  to jakąkolwiek wartość, zobaczymy, co jest prawdą, a co 
fałszem.  Nie akceptuj  ani nie odrzucaj, ale słuchaj i obserwuj, nie tylko to, co się mówi, ale również  swoje 

background image

reakcje, zniekształcanie podczas, kiedy słuchasz, zobacz swe uprzedzenia,  twoje opinie, wyobrażenia, twe 
doświadczenie, zobacz, w jaki sposób starają się  powstrzymać cię od słuchania. 

Pytamy: jaki jest sens doświadczenia? Czy ma ono jakiekolwiek znaczenie? Czy  może obudzić umysł, który 
śpi, który doszedł do pewnych wniosków i został  zatrzymany i uwarunkowany przez wiarę? Czy 
doświadczenie może go obudzić, rozbić  całą tę strukturę? Czy taki umysł   tak mocno uwarunkowany, 
obciążony własnymi  niezliczonymi problemami i rozpaczą i żalem   może odpowiedzieć na jakiekolwiek  
wyzwanie?   może? A jeśli nawet, to czy odpowiedź nie musi być nieadekwatna i  skutkiem tego prowadzić do 
nasilenia konfliktu? Poszukiwanie szerszego,  głębszego doświadczenia transcendentalnego jest zawsze formą 
ucieczki od  bieżącej rzeczywistości  tego, co jest , a co oznacza nas samych, nasz własny  uwarunkowany 
umysł. Umysł, który jest w najwyższym stopniu przebudzony,  inteligentny, wolny, dlaczego miałby w ogóle 
potrzebować jakiegoś  doświadczenia ? Światło to światło, nie prosi o więcej światła. Pożądanie  kolejnych  
doświadczeń  jest ucieczką od rzeczywistości, od  tego, co jest . 

Jeśli obecna jest wolność od nieustannego poszukiwania, wolność od żądania i  pragnienia by doświadczyć 
czegoś nadzwyczajnego, to możemy kontynuować  odkrywanie, czym jest medytacja. Słowo to   jak i  miłość ,  
śmierć ,  piękno ,  szczęście   jest tak przeciążone. Istnieje wiele szkół, które nauczą cię, jak  medytować. 
Jednak, żeby zrozumieć, czym jest medytacja, trzeba położyć fundament  prawego postępowania. Bez tej 
podstawy jest ona właściwie formą autohipnozy: bez  wolności od gniewu, zazdrości, chciwości, zachłanności, 
nienawiści,  współzawodnictwa, pragnienia sukcesu   wszelkich moralnych, szacownych odmian  tego, co 
uważa się za prawe   bez położenia właściwego fundamentu, bez  przeżywania na bieżąco życia codziennego 
wolnego od zniekształceń powodowanych  przez indywidualny strach, troskę, chciwość i tak dalej, medytacja 
ma bardzo  małe znaczenie. Położenie fundamentu to wszystko, co ważne. Powstaje więc  pytanie: czym jest 
cnota? Co to moralność? Proszę nie mówcie, że to mieszczański  problem i jest bez znaczenia w 
społeczeństwie, które przyzwala, które dopuszcza  wszystko. Nie rozważamy tego typu społeczności, 
zainteresowani jesteśmy życiem  całkowicie wolnym od strachu, życiem, jakie umożliwia głęboką, trwałą 
miłość.  Bez tego medytacja staje się dewiacją, jest jak zażywanie narkotyku   co wielu  robi   celem doznania 
niezwykłego doświadczenia podczas, gdy życie pozostaje  miałkie, tandetne. Ci, którzy biorą narkotyki, 
przeżywają pewne osobliwe  doświadczenia, może widzą w trochę czystszych barwach, może stają się odrobinę  
bardziej wrażliwi, a uwrażliwieni   w tym wywołanym chemicznie stanie   może  widzą rzeczy bez odstępu 
pomiędzy  obserwatorem  i tym, co obserwowane, jednak,  kiedy chemia zakończy swe działanie, trafiają z 
powrotem tam, gdzie byli ze  strachem, z nudą, są znów z powrotem na starej ścieżce   muszą więc ponownie  
zażyć narkotyk. 

Dopóki nie położy się fundamentu cnoty, medytacja pozostaje chwytem służącym  do kontroli umysłu, 
zmuszenia go by się uciszył, spowodowania aby dopasował się  do wzoru wymuszanego przez system mówiący  
Rób to a otrzymasz wspaniałą  nagrodę.  Jednak taki umysł   zastosuj, cokolwiek chcesz spośród wszelkich  
dostępnych metod i systemów - pozostanie ciasny, małostkowy, uwarunkowany, i  skutkiem tego 
bezwartościowy. Trzeba zbadać, czym jest cnota i jak wygląda twoje  postępowanie. Czy jest ono wynikiem 
uwarunkowań środowiskowych, społecznych,  kulturowych, w jakich wyrosłeś?   postępujesz według nich. Czy 
to cnota? A może  polega ona na wolności od moralności społecznej opartej na chciwości, zawiści i  całej 
reszcie?   moralności uważanej za wielce szacowną. Czy cnotę można  kultywować?   a, jeśli można, to czy nie 
stanie się ona czymś mechanicznym i  dlatego wcale nie będzie cnotą? Cnota to coś żywego, płynnego, co się 
ciągle  odnawia, chyba nie może być poskładana w miarę upływu czasu   to tak, jakby ktoś  sugerował, że 
możesz kultywować pokorę. Czy umiesz kultywować pokorę? Oto próżny  człowiek, który  kultywuje  pokorę   
czego by nie zrobił, pozostanie próżny. Ale  w bardzo jasnym widzeniu natury próżności i dumy, w takim 
właśnie widzeniu jest  wolność od nich, a w niej   pokora. Kiedy to całkiem jasne, możemy kontynuować  
odkrywanie, czym jest medytacja. Medytacja, jeżeli rozumiesz, co oznacza, jest  jedną z najbardziej 
zadziwiających rzeczy, chyba jednak nie będziesz w stanie  jej pojąć dopóty, dopóki nie dotrzesz do końca 
poszukiwań, błądzenia, pragnień,  kurczowego trzymania się tego, co uważasz za prawdę, a co jest twą własną  

background image

projekcją. Nie będziesz umiał tam dotrzeć do chwili, kiedy przestaniesz już  dłużej żądać jakiegoś  
doświadczania  lecz zrozumiesz zamęt, w jakim żyjesz,  nieporządek swego własnego życia. Poprzez 
obserwację tego nieporządku,  przychodzi porządek   który nie jest schematyczny. Gdy tak zrobiłeś   co jest  
samo w sobie medytacją   to można spytać nie tylko, czym jest medytacja, ale  też, czym ona nie jest, bo w 
zaprzeczeniu fałszu kryje się prawda. 

Każdy system, każda metoda, jaka ma cię nauczyć, jak medytować, jest, w  oczywisty sposób, fałszywa. Można 
zobaczyć dlaczego, intelektualnie, logicznie:  bo, jeżeli praktykujesz coś według metody   jak by nie była 
znakomita, jak by  nie była starożytna, jak by nie była nowoczesna, jak by nie była popularna   powodujesz, że 
twe działania są mechaniczne, robisz coś w kółko i w kółko żeby  osiągnąć jakiś cel. W medytacji cel nie różni 
się od tego, co po drodze. Jednak  metoda coś ci obiecuje, jest środkiem do celu. Jeśli środek, działanie jest  
mechaniczne, to efekt jest również czymś wytworzonym przez maszynę,  zmechanizowany umysł mówi  Coś 
osiągnę . Trzeba być całkowicie wolnym od  wszystkich metod, wszelkich systemów, to już początek 
medytacji, już zaprzeczasz  czemuś, co jest absolutnie fałszywe i bez znaczenia. I znów, istnieją ci, którzy  
praktykują  uważność . Czy możesz praktykować uważność?   jeśli ją praktykujesz,  to cały czas jesteś 
nieuważny. Więc bądź świadom swojego braku uwagi, nie ćwicz,  jak być uważnym   jeżeli jesteś świadom 
swojego braku uwagi, poprzez tę  świadomość powstaje uważność, nie musisz jej praktykować. Proszę, 
zrozumcie to,  to tak jasne i proste. Nie musisz jechać do Birmy, Chin, Indii, miejsc  romantycznych, ale nie 
reprezentujących sobą czegoś unikalnego. Pamiętam, jak  pewnego razu z grupą ludzi podróżowaliśmy 
samochodem po Indiach. Siedziałem z  przodu, obok kierowcy, z tyłu znajdowały się trzy osoby zajęte 
rozmową o  uważności, pragnące pomówić ze mną na ten temat. Samochód jechał bardzo szybko.  Na drodze 
znalazła się koza a kierowca nie poświęcił jej wiele uwagi i rozjechał  biedne zwierzę. Dżentelmeni z tyłu 
dyskutowali o tym, czym jest uważność   w  ogóle nie zorientowali się, co zaszło! Śmiejecie się, ale my 
wszyscy tak robimy,  jesteśmy intelektualnie zainteresowani ideą uważności, werbalnym, dialektycznym  
rozpatrywaniem opinii, jednak faktycznie nie zdajemy sobie sprawy, co się  dzieje. 

Nie ma praktykowania, tylko żywa rzeczywistość. I pojawia się pytanie: jak  kontrolować myśl? Myśl wędruje 
we wszelkie dostępne miejsca: chcesz o czymś  pomyśleć, a ona jest zupełnie gdzie indziej. Słyszysz: 
praktykuj, kontroluj,  myśl o obrazie, sentencji, albo jeszcze czymś, koncentruj się   myśl ucieka w  innym 
kierunku, więc ją powstrzymujesz i toczy się bitwa, w tę i z powrotem.  Więc pytamy: skąd w ogóle potrzeba 
kontrolowania myśli i kim jest jednostka,  która zamierza to robić? Proszę, przyjrzyjcie się tej kwestii z bliska. 
Dopóki  rzeczywiście nie zrozumiesz tego zagadnienia, nie będziesz w stanie zobaczyć, co  oznacza medytacja. 
Kiedy ktoś mówi  Muszę kontrolować myśl , to kim jest  kontrolujący, cenzor? Czy jest on czymś innym niż to, 
co zamierza kontrolować,  kształtować czy przekształcić w inną jakość?   czy jedno i drugie to nie to  samo? Co 
się dzieje, gdy  myślący  widzi, że jest myślą   a przecież nią jest   że  doświadczający  to doświadczenie? Co 
ma wtedy zrobić? Czy nadążacie za tym?  Myślący to myśl, a myśl wędruje: wtedy myślący, myśląc, że jest 
czymś  oddzielnym, mówi  Muszę ją kontrolować.  Czy jest on czymś innym niż, to, co  nazywa się myślą? 
Jeśli myśl jest nieobecna, to czy istnieje myślący? 

Cóż ma miejsce, kiedy myślący widzi, że jest myślą? Co się faktycznie dzieje,  kiedy  myślący  jest myślą, a  
obserwator  obserwowaną rzeczą? Co zachodzi?  Nieobecna w tym jest separacja, podział, a dzięki temu 
konflikt   nie potrzeba  więc dłużej kontrolować, kształtować myśli   co ma wtedy miejsce? Czy następuje  w 
ogóle jakaś wędrówka myśli? Przedtem działała kontrola, istniała koncentracja  myśli, powstawał konflikt 
między  myślącym , który chciał ją kontrolować i  wędrującą sobie myślą. Tak dzieje się z nami wszystkimi 
przez cały czas. A teraz  następuje nagłe uświadomienie sobie, że  myślący  to myśl   uświadomienie sobie  nie 
sformułowane słowne, ale jako rzeczywistość. Co ma wtedy miejsce? Czy obecne  jest coś takiego jak 
wędrówka myśli? Istnieje ona tylko, kiedy  obserwator  jest  czymś innym niż myśl i chce ją ocenzurować   
może wtedy powiedzieć  Ta jest  dobra a ta zła , albo  Myśl wędruje, błądzi, muszę ją kontrolować.  Jednak czy,  
kiedy myślący zda sobie sprawę, że sam jest myślą, błądzenie w ogóle zachodzi?  Panowie, wejdźcie w to, nie 
akceptujcie tego, a zobaczycie sami, na własny  użytek. Błądzenie istnieje tylko, kiedy obecny jest opór 

background image

próbujący powstrzymać  konflikt; opór został stworzony przez myślącego, któremu wydaje się, że jest  czymś 
oddzielnym od myśli, jednak, gdy uświadomi on sobie, że sam nią jest, nie  ma oporu   co nie oznacza, że, na 
odwrót, myśl rozpełza się po całym dostępnym  obszarze i robi, co zechce. 

Cała koncepcja kontroli i koncentracji przechodzi kolosalną przemianę, staje  się uważnością, czymś całkowicie 
innym. Jeżeli pojmujesz naturę uważności, to,  jak może być ona ukierunkowywana, to rozumiesz, że to coś 
całkiem innego niż  koncentracja będąca odłączeniem. Zapytasz wtedy  Czy mogę zdziałać coś bez  
koncentracji? ,  Czyż nie potrzebuję jej aby coś zrobić?  Ale czy nie możesz  tego zrobić z uważnością?   która 
nie jest koncentracją.  Uważność  oznacza być  obecnym, to jest słuchać, słyszeć, widzieć całością swej istoty, 
ciałem,  nerwami, oczami, uszami, umysłem, sercem, zupełnie. Dzięki tej zupełnej  uważności   w której 
nieobecny jest podział   możesz uczynić cokolwiek, i,  dzięki takiej uważności, nie ma oporu. A wtedy, 
następna rzecz to, czy umysł  zawierający w sobie mózg   mózg uwarunkowany, rezultat tysięcy tysięcy lat  
ewolucji, mózg, który służy za magazyn pamięci   czy może on pozostać cichy? Bo  tylko, gdy cały umysł jest 
spokojny, cichy, następuje percepcja, czyste  widzenie, umysłem, w którym nie ma zamętu. Jak może on 
pozostać cichy,  nieporuszony? Nie wiem, może sami zauważyliście, że, aby popatrzeć na przepiękne  drzewo 
lub obłok pełen światła i blasku, trzeba patrzeć zupełnie, spokojnie,  inaczej nie patrzy się bezpośrednio na nie, 
patrzy się poprzez pewne wyobrażenie  przyjemności lub pamięć dnia wczorajszego, właściwie nie patrzy się na 
nie,  patrzy się raczej na obraz niż na faktyczną sytuację. 

Więc zapytujemy, czy całość umysłu, uwzględniając mózg, może być zupełnie  nieporuszona? Ludzie zadawali 
to pytanie   ludzie traktujący rzecz naprawę  bardzo poważnie   nie byli w stanie znaleźć odpowiedzi, próbowali 
podstępów,  powiedzieli, że umysł można uspokoić poprzez powtarzanie słów. Próbowaliście  tego kiedyś?   
powtarzania  Ave Maria  albo słów w sanskrycie, jakie ktoś  przywiózł z Indii, mantr   powtarzania pewnych 
wyrazów celem uspokojenia umysłu.  To bez znaczenia, jakie to słowa   Coca Cola, cokolwiek   dodaj do nich 
rytm,  powtarzaj często i zobaczysz, że umysł się ucisza, tyle, że wpada w otępienie,  brak mu wrażliwości, 
czujności, wigoru, witalności, żarliwości, zainteresowania.  Otępiony umysł, chociaż może powiedzieć  
Przeżyłem potężne doświadczenie  transcendentalne , oszukuje sam siebie. 

Nie chodzi zatem o powtarzanie słów ani próby wymuszenia czegoś   zbyt wiele  chwytów stosowano wobec 
umysłu, ażeby go wyciszyć   a jednak gdzieś głęboko  wewnątrz siebie wiesz, że, kiedy umysł jest cichy, 
wszystko się kończy, że  nastaje wtedy prawdziwa percepcja. 

Jak umysł, w tym mózg, ma się całkowicie uciszyć? Niektórzy mówią: oddychaj  prawidłowo, bierz głębokie 
oddechy, o to chodzi, wprowadź więcej tlenu do krwi;  mały, tandetny umysł oddychając bardzo głęboko dzień 
po dniu, może się nawet  wyciszyć, jednak pozostaje ciągle tym, czym jest, małym, tandetnym umysłem. Albo  
praktykuj jogę?   znowu, tak wiele spraw się z tym wiąże. Joga oznacza sprawność  w działaniu, nie tylko 
wykonywanie pewnych ćwiczeń, potrzebnych dla utrzymania  zdrowego, silnego, wrażliwego ciała   zawiera 
się w tym spożywanie właściwego  pokarmu, nie napychanie się masą mięsa i resztą (nie będziemy w to 
wchodzić,  zapewne jecie mięso). Zręczność w działaniu wymaga wielkiej wrażliwości,  lekkości ciała, 
spożywania właściwego pokarmu, nie tego, co dyktuje twe  podniebienie lub do czego przywykłeś. 

Cóż zatem należy robić? Kto stawia to pytanie? Widzisz bardzo jasno, że nasze  życie to nieporządek, wewnątrz 
i na zewnątrz, a jednak porządek jest konieczny,  tak uporządkowany jak porządek matematyczny, a to może 
nastąpić jedynie poprzez  obserwację nieporządku, nie przez próby dopasowania się do planu, jaki inni,  albo 
nawet ty sam, mogą uważać za porządek. Poprzez widzenie, przez pozostawanie  świadomym nieporządku, 
przychodzi porządek. Widać również, że umysł musi być  niezwykle cichy, wrażliwy, czujny, nie złapany w 
sidła nawyków fizycznych czy  psychologicznych   jak to ma się stać? Kto stawia to pytanie? Czy zostało ono  
zadane przez umysł paplający, umysł posiadający tak dużo wiedzy? Czy nauczył się  czegoś nowego?   brzmi to  
Mogę widzieć bardzo jasno tylko, kiedy jestem cichy,  dlatego muszę się uciszyć.  Potem mówi  Jak mam się 

background image

uciszyć?  Niewątpliwie  pytanie to jest samo w sobie błędne: w chwili, gdy umysł pyta  jak , szuka  schematu, a 
skutkiem tego niszczy właśnie to coś, co badał, czyli: jak umysł  może być zupełnie nieporuszony?   nie w 
sposób mechaniczny, nie poprzez  narzucanie czegoś, nie zmuszany do bezruchu. Umysł, którego nie zmusza 
się do  bezruchu jest niezwykle aktywny, wrażliwy, czujny. Jednak, gdy pytasz  jak ,  następuje podział na 
obserwatora i obserwowaną rzecz. 

Gdy sobie zdasz sprawę z tego, że nie ma metody, systemu ani mantry,  nauczyciela, nic na świecie, co pomoże 
ci się uciszyć, kiedy sobie uświadomisz  prawdę tego, że tylko cichy umysł widzi, wtedy staje się on niezwykle 
cichy. To  tak, jak zobaczyć niebezpieczeństwo i uniknąć go   w taki sam sposób, przez  widzenie, że umysł 
musi być zupełnie cichy, ucisza się on. 

Teraz istotną rolę odgrywa jakość ciszy. Maleńki umysł może być bardzo cichy,  ma on mało przestrzeni, w 
której należy ciszę zachować: ta niewielka przestrzeń  ze swoją małą ciszą to całkowicie martwa rzecz   znacie 
to. Ale umysł, który  dysponuje nieograniczoną przestrzenią i taką ciszą, taką nieporuszonością, który  nie ma 
centrum, czyli  ja ,  obserwatora , to coś zupełnie innego. W tej ciszy  obserwator  w ogóle nie istnieje, taka 
jakość ciszy dysponuje ogromną  przestrzenią, nie ma granic i jest w wysokim stopniu aktywna, aktywność 
takiej  ciszy jest całkowicie inna niż działania skoncentrowane na sobie. Jeśli umysł  doszedł tak daleko (a tak 
naprawdę to niedaleko, to zawsze tam, o ile wiesz, jak  patrzeć), to być może to, czego człowiek szukał poprzez 
wieki, Bóg, prawda,  niezmierzone, bezimienne, bezczasowe, tam jest. Taki człowiek jest  błogosławiony, tam 
znajduje się prawda dla niego i ekstaza. 

Czy powinniśmy ponownie omówić kwestię zadawania pytań? Możecie mnie spytać  Jaką wartość ma to 
wszystko w życiu codziennym? Muszę żyć, chodzić do pracy,  jest rodzina, szef, współzawodnictwo   cóż całe 
te nasze rozważania mają z tym  wspólnego?  Nie stawiacie sobie takiego pytania? Jeśli je zadajecie, to nie  
prześledziliście wszystkiego, o czym była mowa dziś rano. Medytacja nie jest  czymś różnym od codziennego 
życia, nie odchodź w kąt, żeby medytować przez  dziesięć minut a potem stamtąd wrócić i nadal być rzeźnikiem   
czy w  metaforycznym sensie czy też rzeczywiście. Medytacja to jedna z najbardziej  poważnych spraw, 
wykonujesz ją przez cały dzień, w pracy, w domu, kiedy mówisz  komuś  Kocham cię , gdy bierzesz pod uwagę 
swoje dzieci, kiedy edukujesz je by  zostały żołnierzami, zabijały, akceptowały nacjonalizm, wielbiły flagę,  
edukujesz je by same weszły w pułapkę nowoczesnego świata   obserwacja tego  wszystkiego, uświadomienie 
sobie własnego w tym udziału, to wszystko jest  częścią medytacji. I, kiedy tak medytujesz, odnajdziesz w tym 
niezwykłe piękno,  będziesz działać właściwie w każdej chwili, a jeżeli w jakimś momencie nie  zareagujesz 
prawidłowo, nie będzie to miało znaczenia, uchwycisz to następnym  razem   nie będziesz tracić czasu na żale. 
Medytacja to część życia, nie coś od  tego życia różnego. 

Słuchacz: Czy może Pan coś powiedzieć o lenistwie? 

Krishnamurti: Lenistwo   przede wszystkim, co jest złego w lenistwie? Nie  mylmy lenistwa z korzystaniem z 
wolnego czasu. Wielu z nas jest, niestety,  leniwych i skłonnych do opieszałości, więc wbijamy sobie ostrogi, 
ażeby wymusić  aktywność   przez co stajemy się jeszcze bardziej leniwi. Im bardziej opieram  się lenistwu, 
tym bardziej się rozleniwiam. Popatrzcie na nie jednak: rano,  kiedy wstaję z poczuciem straszliwego 
rozleniwienia, z pragnieniem by nie robić  wielu rzeczy. Dlaczego ciało się rozleniwia?   prawdopodobnie z 
przejedzenia,  zbytniego folgowania sobie w seksie: poprzedniego dnia i nocy uczyniono wszystko  by je 
obciążyć, otumanić; i teraz mówi: na litość boską, zostawcie mnie w  spokoju jeszcze chwilę   a człowiek chce 
je spiąć ostrogą, zmusić do aktywności,  jednak nie skoryguje sposobu, w jaki żyje, bierze więc pigułkę aby być 
aktywnym.  Lecz jeśli obserwujesz, zobaczysz, że ciało ma własną inteligencję   potrzeba  potężnej inteligencji 
by obserwować inteligencję ciała. Wymuszasz ją, próbujesz  kierować; jesz mięso, pijesz, palisz i robisz całą, 
znaną ci, resztę i dlatego  ciało traci swą własną wewnętrzną organiczną inteligencję. By pozwolić ciału  działać 
inteligentnie, umysł potrzebuje inteligencji i nie może przyzwalać sobie  na wtrącanie się w sprawy ciała. 

background image

Spróbuj tego a zobaczysz, że lenistwo przejdzie  potężną przemianę. 

Istnieje też zagadnienie wolnego czasu. Ludzie mają go coraz więcej i więcej,  zwłaszcza w bogatych 
społeczeństwach. Co się z nim robi?   staje się to  problemem: więcej zabawy, więcej kin, więcej telewizji, 
więcej książek, więcej  jazgotu, więcej łodzi, więcej krykieta: znacie to wszerz i wzdłuż, wypełnianie  wolnego 
czasu wszelkimi rodzajami aktywności. Kościół mówi: wypełnij Bogiem,  chodź do kościoła, módl się   ciągle 
te same chwyty, jakie stosowali dotychczas,  jakie nie są niczym innym, tylko kolejną formą rozrywki. Albo 
gadasz bez końca o  tym czy tamtym. Masz wolny czas, czy użyjesz go by zwrócić się na zewnątrz czy  do 
wewnątrz? Życie to nie tylko życie wewnętrzne, życie to ruch, jest jak morze  odchodzące z odpływem i 
powracające w przypływie. Co zrobisz z czasem wolnym?  Bardziej się podszkolisz, nauczysz lepiej cytować 
książki? Wyjdziesz prowadzić  wykłady (co właśnie robię, niestety) czy wejdziesz bardzo głęboko do 
wewnątrz?  By wejść głęboko do wewnątrz, to, co na zewnątrz musi również zostać zrozumiane.  Im lepiej 
pojmujesz rzeczy zewnętrzne   nie tylko fakt istnienia dystansu między  nami tutaj i księżycem, wiedzę 
technologiczną, ale zewnętrzne poruszenia  społeczeństwa, narodów, wojen, nienawiści z tym związanej   gdy 
zrozumiesz to,  co na zewnątrz, możesz wejść bardzo głęboko do wewnątrz i ta wewnętrzna głębia  jest 
nieograniczona. Nie mówisz  Osiągnąłem kres, oto oświecenie.  Oświecenia  nikt nie może ci dać, przychodzi 
ono, gdy obecne jest zrozumienie zamętu, a, aby  zrozumieć zamęt, trzeba na niego popatrzeć. 

Słuchacz: Jeżeli mówi Pan, że myślący i myśl nie są rozdzieleni, i że jeśli  się myśli, że myślący to coś 
osobnego a skutkiem tego próbuje kontrolować myśl,  to jedynie sprowadza się z powrotem walkę i zamęt 
umysłu, że w ten sposób nie  nastanie spokój, to ja nie rozumiem   jeśli myślący to myśl   jak powstaje  
rozdzielenie w pierwszym przypadku. Jak myśl może walczyć sama ze sobą? 

Krishnamurti: Jak powstaje rozdzielenie pomiędzy myślącym i myślą pomimo, że  faktycznie są jednym? O to 
Panu chodzi? Czy to rzeczywisty fakt, że myślący jest  myślą   czy uważa Pan, że tak być powinno, więc nie 
jest to dla Pana  rzeczywistość? Aby zdać sobie z tego sprawę trzeba dysponować wielką energią   można 
powiedzieć, że, kiedy widzi się drzewo, trzeba mieć energię, nie podział  na  ja  i drzewo. By zdać sobie z tego 
sprawę potrzeba potężnej energii   nie ma  wtedy podziału a dzięki temu konfliktu, nie ma kontroli. Jednak, jako 
że  większość z nas została przyzwyczajona do idei, że myślący to coś innego niż  myśl, konflikt powstaje. 

Słuchacz: Dlaczego wydajemy się sobie tak skomplikowani? 

Krishnamurti: Bo mamy bardzo złożone umysły   czyż nie? Nie jesteśmy prostymi  ludźmi, którzy traktują 
rzeczy tak po prostu   mamy złożone umysły. A  społeczeństwo rozwija się stając się bardziej i bardziej 
skomplikowane   jak  nasze własne umysły. By zrozumieć coś bardzo złożonego trzeba samemu być bardzo  
prostym. Aby zrozumieć coś złożonego, bardzo skomplikowany problem, musisz  patrzeć na niego bez 
wtrącania do badań jakichkolwiek wniosków, odpowiedzi,  przypuszczeń i teorii. Gdy patrzysz na problem   
wiedząc, że odpowiedź znajduje  się w nim samym   twój umysł staje się bardzo prosty: prostota tkwi w  
obserwacji, nie w problemie, który może być złożony. 

Słuchacz: Jak mogę ujrzeć całość rzeczy, wszystko, jako jedność? 

Krishnamurti: Przyzwyczajeni jesteśmy do patrzenia na rzeczy w sposób  fragmentaryczny, widzenia drzewa 
jako czegoś oddzielnego, osobno żony, pracy,  szefa   wszystko w kawałkach. Jak mogę zobaczyć świat, 
którego jestem częścią,  zupełnie, całkowicie, niepodzielony? Teraz, proszę słuchać, proszę Pana, proszę  
słuchać: kto odpowie na to pytanie? Kto powie Panu, jak patrzeć   mówca?  Postawił Pan pytanie i czeka na 
odpowiedź   od kogo? Jeśli sprawa jest  rzeczywiście bardzo poważna   nie mówię, że Pańskie pytanie jest złe   
jeżeli  kwestia jest rzeczywiście poważna, to co jest problemem? Oto problem:  Nie widzę  rzeczy jako pełni, bo 
patrzę na wszystko po kawałku!  Kiedy umysł parzy na  rzeczy fragmentarycznie? Dlaczego? Kochaj żonę i 

background image

nienawidź szefa!   Rozumiecie?  Jeżeli kocham żonę, muszę też kochać całą resztę. Nie? Nie mów  tak , bo nie  
robisz tak: nie kochasz żony ani dzieci, nie kochasz, chociaż możesz o tym  mówić. Jeśli kochasz żonę i dzieci, 
będziesz je edukował w inny sposób, będziesz  się o nie troszczył, nie finansowo, ale całkiem inaczej. Tylko, 
gdy obecna jest  miłość, nie ma podziałów. Rozumie Pan? Kiedy nienawidzisz istnieje podział,  jesteś wtedy 
wystraszony, chciwy, zawistny, brutalny, okrutny, ale, gdy kochasz   nie umysłem, miłość to nie słowo, miłość 
to nie przyjemność   gdy naprawdę  kochasz, to przyjemność, seks i reszta mają zupełnie inną jakość   w takiej  
miłości nie ma podziałów. Podział powstaje, gdy obecny jest strach. Kiedy  kochasz nie istnieje  ja  i  ty ,  my  i  
oni . Lecz teraz Pan powie  Jak mam  kochać? Jak mam zdobyć ten perfum?  Jest na to tylko jedna odpowiedź: 
patrz na  siebie, obserwuj siebie, nie spinaj ostrogami, ale obserwuj   poprzez tę  obserwację, widzenie rzeczy, 
jakimi są, może odkryjesz miłość. Trzeba jednak  pracować bardzo ciężko nad obserwacją, nie być leniwym, 
nie być nieuważnym. 

Londyn, 23 marca 1969 

 
Rozdział 4.  

 

Czy człowiek może się zmienić? 

Energia, jej utrata w konflikcie 

 

Patrzymy na uwarunkowania rozpowszechnione na świecie i obserwujemy, co tam  się dzieje   zamieszki 
studenckie, uprzedzenia klasowe, konflikt między czarnymi  i białymi, wojny, zamęt polityczny, podziały 
narodowe i religijne. Jesteśmy  również świadomi konfliktu, walki, niepokoju, samotności, rozpaczy, braku  
miłości, i strachu. Dlaczego akceptujemy to wszystko? Dlaczego akceptujemy  środowisko moralne, społeczne 
wiedząc bardzo dobrze, że jest ono całkowicie  niemoralne, wiedząc to dla siebie samych   nie jedynie przez 
emocje czy  sentyment, lecz poprzez patrzenie na świat i na siebie   dlaczego żyjemy w taki  sposób? Dlaczego 
dzieje się tak, że nasz system edukacyjny nie tworzy  prawdziwych istot ludzkich, ale zmechanizowane 
jednostki wyszkolone by wykonywać  określoną pracę i w końcu umrzeć? Edukacja, nauka i religia ani trochę 
nie  rozwiązały naszych problemów. 

Dlaczego, patrząc na to zamieszanie, każdy z nas je akceptuje i dopasowuje  się, zamiast rozbić w sobie cały ten 
proces? Myślę, że powinniśmy zadać to  pytanie, nie z poziomu intelektu ani w celu znalezienia jakiegoś boga, 
jakiegoś  stanu świadomości, jakiegoś indywidualnego szczęścia, co nieuchronnie wiedzie do  różnego rodzaju 
ucieczki, ale patrząc na to w ciszy, niezachwianym wzrokiem, bez  żadnego osądu i oceny. Powinniśmy, jako 
dorośli ludzie, spytać, dlaczego tak się  dzieje, że żyjemy w ten sposób   żyj, walcz i umrzyj. A kiedy zadamy to 
pytanie  na poważnie, z pełną intencją zrozumienia, filozofie, teorie, spekulatywne  idealizacje w ogóle nie mają 
miejsca. To, co istotne to nie to, co być powinno  lub co by być mogło bądź jakiej zasady powinniśmy 
przestrzegać, jaki rodzaj  ideału wyznawać ani do jakiej religii lub do jakiego guru mamy się zwrócić.  
Wszystkie te odpowiedzi są, w oczywisty sposób, całkowicie bez znaczenia, gdy  zostajesz skonfrontowany z 
tym zamętem, z niedolą i ciągłym konfliktem, w jakich  żyjemy. Uczyniliśmy z życia pole bitwy: każda 
rodzina, każda grupa, każdy naród  przeciwko pozostałym. Widząc to wszystko, nie jako ideę, ale coś, co 
właśnie  obserwujesz, wobec czego stajesz, zapytasz siebie samego, o co w tym wszystkim  chodzi. Dlaczego 
ciągle działamy w ten sposób, ani żyjąc ani kochając, lecz  pozostając pełni strachu i przerażenia aż umrzemy? 

Gdy zadasz to pytanie, cóż zrobisz? Nie umieją go postawić ci ludzie, którzy  ulokowali się wygodnie pośród 
znajomych ideałów, w komfortowym domu, z odrobiną  pieniędzy i którzy są w wysokim stopniu godni 
szacunku, na wskroś mieszczańscy.  Jeżeli tacy ludzie zadają pytania, tłumaczą je zgodnie ze swoim 

background image

indywidualnym  pragnieniem satysfakcji. Oto jednak prawdziwie ludzki, typowy problem, jaki  dotyka życia 
każdego z nas, bogatego i biednego, młodego i starego: dlaczego  prowadzimy to monotonne, nic nie znaczące 
życie, chodząc do biura lub pracując w  laboratorium czy fabryce przez pięćdziesiąt lat, rodząc kilkoro dzieci, 
edukując  je w absurdalny sposób i, na koniec, umierając? Myślę, że powinieneś zapytać o  to całą swoją istotą, 
ażeby odkryć. Wtedy możesz zadać następne pytanie: czy  istoty ludzkie mogą się kiedykolwiek zmienić 
radykalnie, fundamentalnie, tak,  ażeby popatrzyły na świat od nowa   innymi oczyma, innym sercem, nie 
wypełnionym  dłużej nienawiścią, antagonizmem, uprzedzeniami rasowymi   umysłem, który jest  bardzo jasny, 
który dysponuje potężną energią. 

Widząc to wszystko   wojny, absurdalne podziały wywołane przez religie,  rozdźwięk pomiędzy jednostką a 
społecznością, rodzinę w opozycji do reszty  świata, każdą istotę ludzką uczepioną kurczowo pewnego 
szczególnego ideału,  dzielącą siebie na  ja  i  ty ,  my  i  oni   widząc to wszystko, zarówno  obiektywnie jak i w 
aspekcie psychologicznym, pozostajemy z jednym tylko  pytaniem, jednym fundamentalnym problemem, a 
brzmi on: czy ludzki umysł, który  został tak silnie uwarunkowany, może się zmienić. Nie w którejś przyszłej  
inkarnacji ani na koniec życia, ale radykalnie zmienić się teraz, ażeby był  nowy, świeży, młody, niewinny, nie 
przeciążony, tak, abyśmy wiedzieli, co znaczy  kochać i żyć w pokoju. Wydaje mi się, że to jedyny problem. 
Gdy zostanie  rozwiązany, wszelkie inne, ekonomiczne czy socjalne, wszystkie te rzeczy, które  prowadzą do 
wojen, zakończą się i nastanie inna struktura społeczeństwa. 

Zatem nasze pytanie brzmi: czy umysł, mózg i serce mogą żyć jak gdyby było to  po raz pierwszy, nieskażone, 
świeże, niewinne, wiedząc, co to znaczy wieść życie  szczęśliwe, ekstatyczne, pełne głębokiej miłości. Wiecie, 
w słuchaniu  retorycznych pytań kryje się niebezpieczeństwo; to ani trochę nie jest pytanie  retoryczne   to 
nasze życie. Nie zajmujemy się słowami ani ideami. Wielu z nas  zostało schwytanych przez słowa, wcale nie 
zdając sobie sprawy z tego, że słowo  nigdy nie jest rzeczą, że opis nigdy nie jest tym, co opisuje. A gdybyśmy 
mogli  spróbować, podczas tych pogadanek, zrozumieć ten głęboki problem, w jaki sposób  umysł ludzki   
uwzględniając tu mózg, umysł i serce   został uwarunkowany w  ciągu wieków, przez propagandę, strach i inne 
wpływy, to bylibyśmy w stanie  spytać, czy może on przejść radykalną transformację   ażeby ludzie na całym  
świecie umieli żyć w pokoju, w prawdziwej miłości, w wielkiej ekstazie i  świadomości tego, co niezmierzone. 

Oto nasz problem: czy umysł, który został tak obciążony wspomnieniami  przeszłości i tradycją, może bez 
wysiłku, walki czy konfliktu, wywołać w sobie  płomień przemiany i spalić szczątki dnia wczorajszego. 
Postawiwszy to pytanie   jakie zadaje, jestem pewien, każda rozważna, podchodząca serio osoba   skąd  
powinniśmy zacząć? Czy od zmian w biurokratycznym świecie, w strukturze  socjalnej, na zewnątrz? A może 
należy rozpocząć od wewnątrz, to jest od kwestii  psychologicznych? Czy mamy rozważać świat zewnętrzny, z 
całą jego wiedzą  technologiczną, cudami, jakich człowiek dokonuje na polu nauki   stąd zacząć i  wywołać 
rewolucję? Już tego próbowano. Mówiono: kiedy radykalnie zmienisz  kwestie zewnętrzne, jak to robiły 
wszystkie krwawe rewolucje w historii, to  zmieni się człowiek i stanie się on szczęśliwą istotą. Komuniści i 
inni  rewolucjoniści twierdzili: wprowadź porządek dookoła a nastanie on wewnątrz.  Mówili też, że to nie gra 
roli, jeśli brak porządku wewnątrz, istotne jest by  mieć porządek w świecie wokół   porządek ideologiczny, 
Utopię, w imię której  zabito miliony. 

Rozpocznijmy zatem od wewnątrz, od kwestii psychologicznych. To nie znaczy,  że zezwalasz by obecny 
porządek społeczny, z całym jego zamętem i bałaganem,  pozostał niezmieniony. Ale czy istnieje podział 
pomiędzy światem wewnętrznym i  zewnętrznym? A może jest tylko jeden ruch, w którym to, co wewnątrz, i 
to, co na  zewnątrz istnieją nie jako dwie oddzielne rzeczy, lecz po prostu jako sam ruch?  Myślę, że to bardzo 
ważne, jeśli mamy nie tylko nawiązać werbalne porozumienie   korzystając z angielskiego jako naszego 
codziennego języka, używając słów, które  są dla obu stron zrozumiałe   ale zrobić również użytek z innego 
rodzaju  komunikacji; ponieważ zamierzamy wejść w zagadnienie bardzo głęboko i zupełnie  na poważnie, 
musi zaistnieć komunikacja na poziomie werbalnym i ponad nim. Musi  powstać wspólnota, co oznacza, że 
obie strony są dogłębnie zainteresowane,  uważne i patrzą na problem z uczuciem, z pragnieniem zrozumienia 

background image

go. A więc musi  zachodzić nie tylko komunikacja werbalna, ale też głęboka wspólnota, w której  nie ma 
kwestii zgadzania się z czymś lub nie. Zgoda i niezgoda wcale nie powinny  się pojawić, bo nie mamy do 
czynienia z ideami, opiniami, koncepcjami czy  ideałami   rozpatrujemy problem przemiany ludzkości. I ani 
twoja ani moja opinia  w ogóle nie ma tu wartości. Jeżeli mówisz, że to niemożliwe by zmienić ludzkie  istoty, 
które takie są od tysięcy lat, to już się zablokowałeś, nie pójdziesz  dalej, nie zaczniesz dociekać ani badać. 
Jednak jeśli jedynie powiesz, że to  możliwe, to wkroczysz w świat możliwości, nie obiektów rzeczywistych. 

Trzeba zatem podejść do tego zagadnienia bez ustalenia, że zmiana jest, bądź  nie jest możliwa. Trzeba podejść 
do niego ze świeżym umysłem, gorąco pragnącym  odkryć, wystarczająco młodym by dociekać i badać. 
Musimy nie tylko nawiązać  przejrzystą komunikację werbalną, ale musi powstać wspólnota pomiędzy mówcą i  
tobą samym, poczucie przyjaźni i żarliwości, jakie istnieje, gdy jesteśmy w coś  wszyscy ogromnie 
zaangażowani. Kiedy mąż i żona są głęboko zainteresowani swoimi  dziećmi, odkładają na bok wszelkie opinie, 
swe indywidualne upodobania i  uprzedzenia, bo zajmuje ich dziecko. W tym zaangażowaniu obecne jest 
wielkie  uczucie, nie jest to opinia kontrolująca działanie. Podobnie poczucie głębokiej  wspólnoty pomiędzy 
tobą i mówcą musi być obecne, abyśmy obaj stanęli wobec tego  samego problemu, z takim samym 
zainteresowaniem, w tym samym czasie. Wtedy  możemy stworzyć wspólnotę, która już sama powoduje 
głębokie zrozumienie. 

Pozostaje więc pytanie, jak umysł, głęboko uwarunkowany, taki, jakim jest,  może zmienić się radykalnie. Mam 
nadzieję, że stawiasz je sobie samemu, bo  dopóki nie istnieje moralność, która nie byłaby moralnością 
społeczną, dopóki  nie istnieje prostota, która nie byłaby prostotą duchownego z jego surowością i  
okrucieństwem wobec siebie, dopóki nie ma porządku głęboko wewnątrz, dopóty to  poszukiwanie prawdy, 
rzeczywistości, Boga   dajcie mu imię, jakie chcecie   jest  w ogóle bez znaczenia. Być może ci z was, którzy 
przyszli tutaj żeby odkryć, jak  uświadomić sobie Boga albo jak doświadczyć tajemnicy, będą zawiedzeni   bo  
dopóki nie dysponujesz nowym, świeżym umysłem, oczami, które widzą, co jest  prawdą, dopóty nie możesz 
pojąć niezmierzonego, nienazwanego, tego, co jest. 

Jeśli pragniesz jedynie szerszych, głębszych doświadczeń, ale prowadzisz  tandetne, nic nie znaczące życie, to 
znajdziesz takie doświadczenia, jakie nie  są nic warte. Musimy wejść w to razem   zobaczycie, że to bardzo 
złożone  zagadnienie, ponieważ dotyczy wielu spraw. Aby je zrozumieć trzeba wolności i  energii   te dwie 
rzeczy wszyscy musimy mieć: wolność obserwacji i wiele  energii. Jeżeli jesteś przywiązany do określonego 
przekonania, jeśli pragniesz  zrealizować jakąś szczególną wyidealizowaną Utopię, to oczywiście brakuje ci  
wolności patrzenia. 

Oto ten złożony umysł, uwarunkowany jako katolik czy protestant, szukający  bezpieczeństwa, ograniczony 
ambicjami i tradycją. Dla umysłu spłyconego   za  wyjątkiem obszaru dotyczącego technologii   lot na księżyc 
to osiągnięcie na  poziomie cudu. Lecz ci, którzy zbudowali statek kosmiczny wiodą swe własne  tandetne 
żywoty, mało ważne, pełne zazdrości, niespokojne i ambitne a ich umysły  są uwarunkowane. Pytamy, czy takie 
umysły mogą stać się zupełnie wolne od  wszelkich uwarunkowań, ażeby mógł nastać całkowicie inny rodzaj 
życia. By to  odkryć potrzeba wolności by obserwować, nie jako chrześcijanin, Hindus,  Holender, Niemiec lub 
Rosjanin czy cokolwiek innego. Aby obserwować bardzo  dokładnie potrzebna jest wolność, jaka powoduje, że 
sama obserwacja jest  działaniem. Sama obserwacja wywołuje radykalną rewolucję. Żeby być zdolnym do  
takiej obserwacji, potrzebujesz dużo energii. 

A zatem zamierzamy odkryć, dlaczego istotom ludzkim brak tej energii,  dążenia, pragnienia zmiany. Mają 
dosyć energii aby się kłócić, zabijać nawzajem,  dzielić świat, lecieć na księżyc   na te rzeczy wystarcza im 
energii. Ale  najwyraźniej nie mają energii, żeby się radykalnie zmienić. Więc pytamy,  dlaczego brak nam tej 
potrzebnej energii. 

background image

Zastanawia mnie, jaką dacie odpowiedź, kiedy postawi wam się takie pytanie.  Powiedzieliśmy, że człowiek ma 
dość energii by nienawidzić. Podczas wojny walczy  a, gdy chce uciec od tego, co faktycznie jest, ma energię 
na tę ucieczkę   w  idee, w rozrywkę, do bogów, w pijaństwo. Kiedy pragnie przyjemności, seksualnej  czy 
innej dąży do niej z wielką energią. Ma inteligencję pozwalającą na  uniezależnienie się od środowiska, 
dysponuje energią umożliwiającą przeżycie na  dnie morza lub w przestworzach   na to ma dosyć energii 
życiowej. Jednak  najwyraźniej brakuje mu jej by zmienić nawet najdrobniejszy nawyk. Dlaczego? Bo  
rozpraszamy ją w konfliktach wewnątrz siebie. Nie próbujemy was tu do niczego  przekonać, nie uprawiamy 
propagandy, nie zastępujemy starych idei nowymi.  Próbujemy odkryć, zrozumieć. 

Widzicie, zdaliśmy sobie sprawę z tego, że musimy się zmienić. Weźmy jako  przykład okrucieństwo i 
brutalność   są to fakty. Istoty ludzkie są brutalne i  okrutne, zbudowały społeczeństwo, które jest okrutne 
pomimo wszystkiego, co  religie powiedziały o miłości do bliźniego i miłości do Boga. Wszystkie te  rzeczy to 
jedynie idee, nie mają żadnej wartości, bo człowiek pozostał brutalny,  okrutny i samolubny. I pozostając 
brutalnym, wynajduje przeciwieństwo, czyli  działanie bez przemocy. Proszę wejdźcie w to ze mną. 

Człowiek cały czas próbuje wykształcić w sobie sposób działania bez przemocy.  Powstaje więc konflikt 
pomiędzy tym, co jest, czyli przemocą, i tym, co być  powinno, czyli brakiem przemocy. Powstaje konflikt 
między tymi przeciwieństwami.  Tutaj właśnie następuje utrata energii. Tak długo, jak istnieje dualny podział  
na to, co jest, i to, co być powinno   człowiek próbujący stać się czymś innym,  nie szczędzący wysiłku by 
osiągnąć  to, co być powinno   ten konflikt jest  marnowaniem energii. Tak długo, jak istnieje konflikt pomiędzy 
przeciwieństwami,  człowiek nie dysponuje energią wystarczającą żeby się zmienić. Dlaczego mam w  ogóle 
mieć przeciwieństwo, jak brak przemocy, jako ideał? Ideał nie jest  rzeczywisty, nie ma znaczenia, prowadzi 
jedynie do różnych form hipokryzji:  będąc okrutnym stwarzam pozory, że taki nie jestem. Albo jeżeli mówisz, 
że  jesteś idealistą i kiedyś zostaniesz człowiekiem pokojowym, to tylko doskonała  wymówka, 
usprawiedliwienie, bo uwolnienie się od przemocy zajmie ci wiele lat   a nawet może nigdy nie nastąpić. W 
międzyczasie jesteś hipokrytą i pozostajesz  okrutny. Tak więc jeśli możemy, nie abstrahując ale faktycznie, 
zupełnie odłożyć  na bok wszelkie ideały i pozostać tylko z faktem   którym jest przemoc   to nie  nastąpi utrata 
energii. Jest naprawdę bardzo ważne by to zrozumieć, to nie jakaś  szczególna teoria stworzona przez mówcę. 
Tak długo, jak człowiek żyje w  korowodzie przeciwieństw musi marnować energię i dlatego w żaden sposób 
nie może  się zmienić. 

Możesz więc jednym oddechem wymazać wszystkie ideologie, wszelkie  przeciwieństwa. Proszę wejdź w to i 
zrozum to: ma miejsce coś, co jest naprawdę  niezwykłe. Jeżeli rozgniewany człowiek stwarza pozory spokoju 
lub próbuje się  nie złościć, jest w tym konflikt. Jednak jeśli powie  Będę obserwował, czym jest  gniew, nie 
będę próbował uciec ani racjonalizować go , to wtedy ma energię aby  zrozumieć i zakończyć gniew. Jeżeli 
jedynie wymyślimy ideę, że umysł trzeba  uwolnić od uwarunkowań, pozostanie dualny podział pomiędzy 
faktem i  tym, co być  powinno . Dlatego jest to marnowanie energii. Natomiast jeśli mówisz  Odkryję, w  jaki 
sposób umysł został uwarunkowany , to tak, jakbyś zwrócił się do chirurga,  gdy masz raka. Zajmuje się on 
operowaniem i usunięciem choroby. Lecz jeżeli  pacjent rozmyśla o tym, jakie cudowne chwile przeżyje po 
operacji albo obawia  się jej skutków, następuje utrata energii. 

Rozpatrujemy jedynie fakt, że umysł jest uwarunkowany, a nie to, że  powinien  on być wolny . Jeśli umysł nie 
jest uwarunkowany, to jest wolny. A więc  zamierzamy odkryć, zbadać z bardzo bliska, co powoduje, że umysł 
przyjmuje  uwarunkowania, czym są wpływy, które wywołały warunkowanie i dlaczego je  akceptujemy. 
Przede wszystkim, tradycja odgrywa ogromną rolę w życiu. W tej  tradycji mózg wymyślił, że może znaleźć 
fizyczne bezpieczeństwo. Nie można żyć  bez bezpieczeństwa, to zupełnie pierwsze, podstawowe zwierzęce 
pragnienie, ażeby  mieć poczucie bezpieczeństwa na poziomie fizycznym   trzeba mieć dom, jedzenie i  ubranie. 
Jednak psychologiczny sposób, w jaki wykorzystujemy tę potrzebę,  powoduje chaos wewnątrz i na zewnątrz. 
Psychika, która reprezentuje dokładnie  strukturę myśli, chce również czuć się bezpiecznie wewnątrz, we 
wszelkich  związkach. Wtedy zaczynają się kłopoty. Potrzebne jest fizyczne bezpieczeństwo  dla każdego, nie 

background image

tylko dla niewielu   lecz zaprzecza się temu, kiedy  bezpieczeństwa psychologicznego szuka się w idei narodu, 
religii, rodziny. Mam  nadzieję, że rozumiecie i że nawiązaliśmy pomiędzy nami jakiś rodzaj  komunikacji. 

Powstaje zatem uwarunkowanie konieczne dla fizycznego bezpieczeństwa, obecne  jest jednak poszukiwanie i 
pożądanie bezpieczeństwa psychologicznego i  warunkowanie staje się straszliwie skuteczne. Tak się dzieje, w 
aspekcie  psychologicznym, w naszych relacjach z ideami, ludźmi i rzeczami, pragniemy  bezpieczeństwa, ale 
czy w ogóle istnieje bezpieczeństwo w jakimkolwiek związku?  Oczywiście, że nie. Psychologiczne pragnienie 
bezpieczeństwa jest zaprzeczeniem  bezpieczeństwa na zewnątrz. Jeżeli chcę czuć się psychologicznie 
bezpiecznie  jako Hindus, z całą tradycją, przesądami i ideami, to identyfikuję się z większą  jednostką, co 
zapewnia mi niezły komfort. A więc wielbię flagę, naród, plemię i  oddzielam się od reszty świata. A ten 
podział powoduje oczywiście poczucie  fizycznego zagrożenia. Gdy oddaję cześć narodowi, obyczajom, 
dogmatom  religijnym, przesądom, oddzielam się wewnątrz tych kategorii i oczywiście muszę  odmówić 
fizycznego bezpieczeństwa wszystkim, którzy nie są ze mną. Umysł  potrzebuje bezpieczeństwa fizycznego, co 
zostaje zaprzeczone, gdy szuka  psychologicznego. To fakt, nie opinia   tak to działa. Kiedy poszukuję  
bezpieczeństwa w rodzinie, żonie, dzieciach, domu, muszę postawić się w opozycji  do świata, muszę 
odseparować się od innych rodzin, stanąć przeciw reszcie  ludzkości. 

Można bardzo wyraźnie zobaczyć, jak zaczyna się warunkowanie, jak dwa tysiące  lat propagandy wytworzyły 
w świecie chrześcijańskim cześć dla jego kultury  podczas, gdy na Wschodzie rzeczy odbywają się w ten sam 
sposób. Więc umysł  poprzez propagandę, poprzez tradycję, przez pragnienie poczucia bezpieczeństwa,  
zaczyna się warunkować. Ale czy psychologicznie istnieje jakiekolwiek  bezpieczeństwo, w związkach z 
ideami, z ludźmi i z rzeczami? 

Jeżeli związek oznacza znalezienie się w bezpośrednim kontakcie z czymś, to  nie jesteś związany, jeśli w 
kontakt nie wszedłeś. Jeżeli mam ideę, wyobrażenie  mojej żony, nie jestem z nią związany. Mogę z nią spać, 
ale nie jestem związany,  bo moje wyobrażenie o niej przeszkadza mi wejść w bezpośredni z nią kontakt. A  
ona, wraz ze swoim wyobrażeniem, uniemożliwia sobie bezpośredni związek ze mną.  Czy jest tu jakakolwiek 
psychologiczna pewność albo takie bezpieczeństwo,  jakiego umysł zawsze szuka? Oczywiście, gdy 
obserwujesz dowolny związek z bardzo  bliska, nie ma pewności. W przypadku męża i żony czy chłopaka i 
dziewczyny,  którzy chcą stworzyć stabilny związek, cóż się dzieje? Gdy żona lub mąż patrzą  na kogoś innego 
pojawia się strach, zazdrość, obawa i nienawiść, nie ma tu  ciągłego związku. A jeszcze przez cały czas umysł 
pragnie poczucia  przynależności. 

Oto więc czynniki warunkowania, przez propagandę, gazety, czasopisma, z  ambony, i stajesz się niesamowicie 
świadom, na ile to konieczne aby w ogóle nie  polegać na czynnikach zewnętrznych. Wtedy odkrywasz, co 
znaczy nie podlegać  wpływom. Proszę, prześledźcie to. Kiedy czytasz gazetę, poddajesz się, świadomie  bądź 
nie, wpływowi. Gdy czytasz powieść lub inną książkę poddajesz się wpływowi,  pojawia się presja, nacisk, 
abyś zaliczył to, co czytasz, do pewnej kategorii.  Oto właśnie cel propagandy. Zaczyna ona już w szkole i 
idziesz przez życie  powtarzając to, co powiedzieli inni. Dlatego jesteś istotą z drugiej ręki. Jak  taka wtórna 
istota ludzka może odkryć coś oryginalnego, coś prawdziwego? To  bardzo ważne by zrozumieć, czym jest 
warunkowanie i wejść w to bardzo głęboko   gdy na to patrzysz, masz energię żeby rozbić wszystkie te 
uwarunkowania, jakie  trzymają umysł. 

Teraz być może chcielibyście pytać, a więc wejdźcie w tę materię mając  świadomość, że zadać pytanie to 
bardzo łatwe, ale sformułowanie właściwego  pytania jest jedną z najtrudniejszych rzeczy. Co nie znaczy, że 
mówca  powstrzymuje was od zadawania pytań. Musimy pytać, musimy wątpić we wszystko, co  ktoś 
powiedział: książki, religie, autorytety, wszystko! Musimy kwestionować,  wątpić, być sceptyczni. Jednak 
musimy też wiedzieć, kiedy pozwolić odejść  sceptycyzmowi i zadać właściwe pytanie, ponieważ w takim 
właśnie pytaniu tkwi  odpowiedź. Więc jeżeli chcecie pytać, proszę bardzo. 

background image

Słuchacz: Czy Pan oszalał? 

Krishnamurti: Pyta Pan mówcę, czy oszalał? Dobrze. Zastanawiam się, co ma Pan  na myśli używając słowa  
szalony . Czy oznacza ono niezrównoważony, chory  umysłowo, ze specyficznymi ideami, neurotyczny? 
Wszystko to zawiera się w słowie  szalony . Kto to rozsądzi   Pan, ja, czy może ktoś inny? Poważnie, kto jest  
sędzią? Czy szalona osoba oceni, kto jest szalony, a kto nie? Czyż ocena, jeżeli  osądzasz, czy mówca jest 
zrównoważony czy nie, nie jest częścią szaleństwa tego  świata? Sądzić kogoś, nie wiedząc o nim nic za 
wyjątkiem reputacji, wyobrażenia,  jakie stworzyłeś na jego temat. Jeśli oceniasz według reputacji i 
propagandy,  jaką wchłonąłeś, to czy jesteś w stanie osądzić? Sądzenie oznacza pychę   czy  sędzia jest 
neurotyczny czy przy zdrowych zmysłach, zawsze jest w tym pycha. Czy  pycha może dostrzec, co jest prawdą?   
albo czy nie potrzebujesz wielkiej pokory  by patrzeć, by zrozumieć, by kochać? Proszę Pana, to jedna z 
najtrudniejszych  rzeczy: zachować zdrowe zmysły w tym nienormalnym, chorym świecie. Zdrowie  
psychiczne oznacza brak złudzeń, zupełny brak wyobrażeń o sobie lub innych.  Mówisz  Jestem tym, jestem 
tamtym, jestem wielki, jestem mały, jestem dobry,  jestem godny , wszystkie te określenia to obrazy ciebie. Gdy 
masz obraz siebie,  na pewno jesteś chory, żyjesz w świecie złudzeń. A, obawiam się, dotyczy to  większości z 
nas. Gdy nazywasz siebie Holendrem   wybaczcie, że to mówię   nie  jesteś w pełni zrównoważony. Oddzielasz 
się, izolujesz   jak inni, kiedy  nazywają siebie Hindusami. Te podziały narodowe, religijne, wraz ze swoimi  
armiami, ze swymi kapłanami, wskazują na stan choroby psychicznej. 

Słuchacz: Czy można zrozumieć przemoc bez obecności jej przeciwieństwa? 

Krishnamurti: Gdy umysł chce stanąć wobec przemocy, tworzy ideał jej braku.  Proszę popatrzeć, to bardzo 
proste. Chcę pozostać z przemocą, czyli tym, jaki  jestem, jakie są istoty ludzkie   brutalne. Mam jednak 
tradycję dziesięciu  tysięcy lat, która mówi  Kultywuj działanie bez przemocy.  Istnieje zatem fakt,  że jestem 
okrutny, i myśl podpowiada  Spójrz, musisz przestać taki być.  Takie  są moje uwarunkowania. Jak mam się od 
nich uwolnić, ażeby popatrzeć w sposób  pozostawiający mnie z przemocą i pozwalający ją zrozumieć, przejść 
poprzez nią i  ją zakończyć?   nie tylko na powierzchni, ale również w bezdennej głębi, na tak  zwanym 
poziomie nieświadomym. Jak umysł ma się nie dać złapać ideałowi? Czy o to  chodzi w Pańskim pytaniu? 

Proszę posłuchać. Nie rozmawiamy o Martinie Lutherze Kingu ani panu Gandhim  czy X, Y, Z. W ogóle nie 
zajmujemy się tymi ludźmi   oni mają własne ideały,  własne uwarunkowania, własne ambicje polityczne, a ja 
nie jestem zainteresowany  niczym spośród tego. Stajemy wobec tego, czym my jesteśmy, wy i ja, istoty  
ludzkie, jakimi jesteśmy. Jako istoty ludzkie jesteśmy okrutni, zostaliśmy  uwarunkowani przez tradycję, 
propagandę, kulturę by tworzyć przeciwieństwa   używamy przeciwieństwa, gdy nam to odpowiada a nie 
korzystamy z niego, kiedy nam  to nie na rękę. Używamy go w polityce albo w kwestiach duchowych, na różne  
sposoby. Jednak teraz mówimy o tym, że, gdy umysł chce pozostać z przemocą i  zrozumieć ją całkowicie, 
tradycja i zwyczaj przychodzą i wtrącają się. Mówią  Musisz mieć ideał braku przemocy.  Oto fakt a oto 
tradycja. Jak umysł ma się  jej wyrwać, żeby poświęcić całą uwagę przemocy? Oto pytanie. Zrozumieliście je?  
Oto fakt, że jestem okrutny a oto tradycja mówiąca, że muszę przestać taki być.  Teraz popatrzę nie na przemoc, 
ale jedynie na tradycję. Jeżeli się wtrąca do  mojej chęci poświęcenia uwagi przemocy, to dlaczego to robi? 
Dlaczego  przychodzi? Koncentruję się nie na zrozumieniu przemocy, ale na zrozumieniu  wtrącania się 
tradycji. Złapaliście to? Poświęcam temu mą uwagę i wtedy nie  wtrąca się ona. Tak więc odkryłem, dlaczego 
tradycja odgrywa tak ważną rolę w  życiu   tradycja przechodząca w nawyk. Czy to nałóg palenia czy picia, 
nawyk  seksualny czy sposób wyrażania się   dlaczego żyjemy przyzwyczajeniami? Czy  jesteśmy ich 
świadomi? Czy jesteśmy świadomi naszej tradycji? Jeżeli nie jesteś  w pełni świadom, jeśli nie rozumiesz 
tradycji, nawyków, rutyny, to są one  zmuszone wkraczać, wtrącać się do tego, na co chcesz patrzeć. To jedna z  
najłatwiejszych rzeczy, żyć przyzwyczajeniami, ale rozbicie tego pociąga za sobą  wiele spraw   mogę stracić 
pracę. Gdy próbuję się wyrwać, boję się, ponieważ  życie pośród nawyków daje mi poczucie bezpieczeństwa, 
powoduje, że czuję się  pewnie, bo wszystkie inne istoty ludzkie robią to samo. Nagłe wystąpienie w  Holandii 
ze słowy  Nie jestem Holendrem  wywoła szok. Zatem pojawia się strach.  A jeżeli powiesz  Jestem przeciwny 

background image

całemu temu ustalonemu porządkowi, który jest  nieporządkiem , wyrzucą cię   więc się lękasz i akceptujesz. 
Tradycja gra  niezwykle istotną rolę w życiu. Czy próbowałeś kiedyś jeść pożywienie, do  jakiego nie jesteś 
przyzwyczajony? Spróbuj a zobaczysz, jak twój żołądek i  podniebienie się zbuntują. Jeśli masz nałóg palenia, 
to nie przestajesz palić a  na zerwanie z nim poświęcisz lata walki. 

Tak więc umysł odnajduje bezpieczeństwo w nawykach, mówiąc  Moja rodzina,  moje dzieci, mój dom, moje 
meble.  Gdy mówisz  moje meble  ty jesteś tymi  meblami. Możesz się śmiać, ale przecież kiedy ten konkretny 
mebel, który  kochasz, zostanie ci odebrany, wpadniesz w gniew. Jesteś tymi meblami, tym  domem, tymi 
pieniędzmi, tą flagą. Żyć w ten sposób oznacza nie tylko wieść  płytkie, głupie życie, ale również żyć rutynowo 
i w nudzie. A gdy żyjesz  rutynowo i w nudzie musisz być okrutny. 

Amsterdam, 3 maja 1969 

 
Rozdział 5.  

 

Dlaczego nie umiemy żyć w pokoju? 

Strach, jak on powstaje. Czas i myśl.  Uważność   pozostać   przebudzonym   

 

Wydaje się dziwne, że nie potrafimy odnaleźć sposobu życia, w jakim nieobecny  jest żaden konflikt ani 
niedola czy zamęt, lecz obfitość miłości i rozważności.  Czytamy książki intelektualistów mówiące nam, jak 
społeczeństwo powinno być  zorganizowane z ekonomicznego, społecznego i moralnego punktu widzenia. 
Potem  zwracamy się do tych napisanych przez ludzi religii i teologów z ich  spekulacjami. Najwyraźniej 
większości z nas znalezienie sposobu na życie żywe,  pokojowe, pełne energii i jasności, bez zależności od 
innych wydaje się bardzo  trudne. Uważani jesteśmy za ludzi bardzo dojrzałych i doświadczonych. Starsi  
spośród nas przeżyli dwie przerażające wojny, rewolucje, przewroty, i każdy  możliwy rodzaj nieszczęścia. A 
jednak jesteśmy tutaj tego przepięknego ranka,  rozmawiając o wszystkich tych sprawach, być może pragnąc 
aby ktoś nam  powiedział, co robić, żeby pokazał praktyczny sposób życia, abyśmy naśladowali  tego kogoś, 
kto może dać nam klucz do uroku życia i ogromu czegoś spoza  codziennego kieratu. 

Zastanawiam się   a może wy też   dlaczego słuchamy innych. Dlaczego dzieje  się tak, że nie umiemy znaleźć 
sami dla siebie jasności we własnych umysłach i  sercach, bez żadnych zniekształceń, dlaczego musimy 
obciążać się wiedzą z  książek? Czy nie możemy żyć bez denerwowania się, w pełni, w wielkiej ekstazie i  w 
prawdziwym pokoju? Taka sytuacja wydaje mi się niezmiernie osobliwa, ale tak  to wygląda. Zastanawiałeś się 
kiedykolwiek, czy mógłbyś wieść życie zupełnie bez  żadnego wysiłku czy zmagań? Bez końca podejmujemy 
wysiłki by zmienić to, tamto  przekształcić, coś stłumić, zaakceptować coś innego, naśladować, stosować 
pewne  reguły i idee. 

A ja się zastanawiam, czy kiedykolwiek spytaliśmy samych siebie, czy to  możliwe, aby żyć bez konfliktu: nie 
w izolacji intelektualnej bądź wiodąc  emocjonalną, sentymentalną, raczej niewyraźną egzystencję, ale żyć w 
ogóle bez  jakiegokolwiek rodzaju wysiłku. Ponieważ wysiłek, jak by nie był przyjemny (lub  nieprzyjemny) 
czy pożyteczny, jakiego by nie wywoływał zadowolenia, zniekształca  i wypacza umysł. To jak maszyna, która 
zawsze zgrzyta, nigdy nie pracuje równo,  a więc zużywa się bardzo szybko. Powstaje tu pytanie   a myślę, że 
warto je  zadać   czy można żyć bez wysiłku, nie popadając jednak w lenistwo, izolację,  obojętność, brak 
wrażliwości, nie stając się ospałą istotą. Całe nasze życie, od  momentu narodzin aż do śmierci, jest 
nieprzerwaną walką aby się dopasować, żeby  się zmienić, by zostać czymś. A ta walka i konflikt wywołują 
zamęt, otępiają  umysł i nasze serca stają się niewrażliwe. 

background image

Więc czy to możliwe   nie jako idea, ani coś beznadziejnego, poza naszym  zasięgiem   by znaleźć sposób życia 
bez konfliktu, nie tylko na powierzchni, ale  też głęboko w otchłani tak zwanej nieświadomości, w głębi nas 
samych? Być może  zgłębimy dzisiaj to zagadnienie. 

Przede wszystkim dlaczego wynajdujemy konflikty, i przyjemne i nieprzyjemne,  i czy można z tym skończyć? 
Czy umiemy z tym skończyć i wieść zupełnie inny  rodzaj życia, z wielką energią, jasnością, sprawnością 
intelektualną, motywacją,  i serce mieć pełne obfitej miłości w prawdziwym sensie tego słowa? Myślę, że  
powinniśmy użyć naszych umysłów i serc aby to odkryć, zaangażować się w to  zupełnie. 

Konflikt istnieje oczywiście z powodu sprzeczności w nas, co zewnętrznie  wyraża się w społeczeństwie, w 
poruszeniach  ja  i  nie ja . Oto  ja , z  wszelkimi ambicjami, skłonnościami, dążeniami, przyjemnością, 
niepokojami,  nienawiścią, współzawodnictwem i lękami, oraz  reszta , czyli  nie ja . Istnieje  też idea życia bez 
konfliktu bądź przeciwstawienia się sprzecznym pragnieniom,  dążeniom i skłonnościom. Jeśli jesteśmy 
świadomi tego napięcia, możemy je w  sobie dostrzec: szarpnięcia sprzecznych żądań, przeciwstawnych 
przekonań, idei i  dążeń. 

Oto właśnie dualność, te przeciwne pragnienia wraz z lękami i  sprzecznościami, które powodują konflikt. 
Myślę, że to zupełnie jasne, jeżeli  obserwujemy to w sobie. Ten wzór powtarza się znowu i znowu, nie tylko w  
codziennym życiu, lecz również w tak zwanym życiu religijnym   między niebem i  piekłem, dobrym i złym, 
godnym i niegodnym, miłością i nienawiścią itd. Jeśli  mogę zasugerować, proszę nie słuchajcie jedynie słów, 
ale obserwujcie się  nieanalitycznie, wykorzystując mówcę jako lustro, w którym ujrzycie samych  siebie 
zgodnie ze stanem faktycznym, a zatem uświadomicie sobie, patrząc w nie,  sposób działania swoich własnych 
umysłów i serc. Można zobaczyć, jak dowolny  rodzaj podziału, oddzielenia lub sprzeczności, wewnątrz lub na 
zewnątrz siebie,  niechybnie wywołuje konflikt pomiędzy przemocą i jej brakiem. Czy, zdając sobie  sprawę z 
tej sytuacji, jak wygląda ona naprawdę, można ją zakończyć, nie tylko  na powierzchni świadomości, w życiu 
codziennym, ale też głęboko w samych  korzeniach naszej istoty, ażeby nie było sprzeczności, przeciwstawnych 
żądań i  pragnień, działalności dualistycznego, fragmentarycznego umysłu? Teraz, jak tego  dokonać? Budujesz 
pomost między  ja  i  nie ja   ja  ze wszystkimi ambicjami,  skłonnościami i sprzecznościami i  nie ja  będącym 
ideałem, regułą, koncepcją.  Zawsze próbujemy zbudować pomost pomiędzy tym, co jest i tym, co być 
powinno. A  w takim działaniu obecna jest sprzeczność i konflikt i wszelka nasza energia  zostaje w ten sposób 
zmarnowana. Czy umysł może przestać dzielić i pozostać  całym sobą z tym, co jest? Czy, gdy rozumie się to, 
co jest, konflikt w ogóle  występuje? 

Chciałbym zająć się tą kwestią patrząc na nią inaczej, w odniesieniu do  wolności i strachu. Wielu z nas pragnie 
wolności, chociaż żyjemy działaniami  skoncentrowanymi na sobie i pędzimy nasze dni zajęci sobą, naszymi  
niepowodzeniami i spełnieniami. Chcemy być wolni   nie politycznie, co jest  stosunkowo łatwe za wyjątkiem 
świata dyktatur   lecz również wolni od propagandy  religijnej. Każda religia, starożytna czy nowoczesna, to 
efekt pracy misjonarzy  i dlatego właściwie nie jest religią. Im poważniej rzecz traktujesz, im bardziej  
zainteresowany jesteś całością spraw życia, tym usilniej poszukujesz wolności i  pytasz, nie akceptując ani nie 
przyjmując na wiarę. Pragniesz być wolny aby  odkryć czy istnieje taka rzecz jak rzeczywistość, czy istnieje coś 
wiecznego,  bezczasowego, czy nie. Pojawia się to niezwykłe pożądanie wolności we wszelkich  związkach, 
jednak wolność ta zazwyczaj pozostaje procesem samoizolowania się a  skutkiem tego nie jest prawdziwą 
wolnością. 

W samym pożądaniu wolności obecny jest strach. Bo może ona wymagać  całkowitego, absolutnego braku 
bezpieczeństwa i boisz się znaleźć w zupełnej  niepewności. Niepewność wydaje się rzeczą bardzo 
niebezpieczną   każde dziecko  żąda pewności w swoich relacjach. A gdy stajemy się starsi nie przestajemy  
pragnąć bezpieczeństwa i pewności we wszelkich związkach   z rzeczami, z ludźmi  i z ideami. To pożądanie 
bezpieczeństwa niechybnie rodzi strach a przestraszeni  coraz bardziej i bardziej wpadamy w zależność od 

background image

rzeczy, do których jesteśmy  przywiązani. A zatem pojawia się kwestia wolności i strachu oraz czy to w ogóle  
możliwe by się od niego uwolnić, nie tylko fizycznie, ale też psychologicznie,  nie tylko powierzchownie, ale w 
przepastnej głębi najciemniejszych zakątków  naszego umysłu, w tajnych zakamarkach, do których nikt nigdy 
nie zaglądał. Czy  umysł może zupełnie, całkowicie uwolnić się od strachu? To strach niszczy miłość   to nie 
teoria   to strach wywołuje niepokój, przywiązanie, zachłanność,  dominację, wszelką zazdrość w związkach, to 
strach powoduje przemoc. Jak można  zaobserwować w przepełnionych miastach z ich eksplodującą populacją, 
objawia się  tam zagrożenie, niepewność, strach. A wszystko to ma swój udział w wywołaniu  przemocy. Czy 
możemy się uwolnić od strachu, ażebyś, kiedy opuścisz tę salę,  odchodził bez cienia mroku, jaki on przynosi? 

By zrozumieć strach musimy zbadać nie tylko lęki fizyczne, ale też rozległą  sieć obaw psychologicznych. 
Chyba możemy w to wejść. Oto pytanie: jak powstaje  strach   co go podtrzymuje, pozwala trwać, i czy można 
go zakończyć? Lęki  fizyczne są całkiem łatwe do zrozumienia. Następuje natychmiastowa odpowiedź na  
zagrożenie fizyczne, jest ona reakcją wielu stuleci warunkowania, ponieważ bez  niego fizycznie niemożliwe 
byłoby przetrwanie, zakończyłoby się życie. Na  poziomie fizycznym trzeba przetrwać a tradycja tysięcy lat 
podpowiada  bądź  ostrożny , pamięć mówi  uważaj, to niebezpieczne, działaj natychmiast . Ale czy  ta fizyczna 
odpowiedź na niebezpieczeństwo to strach? 

Proszę, prześledźcie uważnie to wszystko, bo zajmujemy się czymś zupełnie  prostym, jednak złożonym i 
dopóki nie poświęcicie tej sprawie całej swej uwagi  nie zrozumiemy jej. Pytamy, czy ta fizyczna odpowiedź 
zmysłów na  niebezpieczeństwo wywołująca natychmiastowe działanie jest strachem? A może to  inteligencja, i 
dlatego wcale nie strach? I czy inteligencja to kwestia  kultywowania tradycji i pamięci? Jeżeli tak, to dlaczego 
nie działa w pełni, tak  jak powinna, na obszarze psychologicznym, gdzie tak strasznie boimy się tylu  rzeczy? 
Dlaczego ta sama inteligencja, jaką odnajdujemy, gdy dostrzegamy  zagrożenie, nie działa, kiedy pojawiają się 
lęki psychologiczne? Czy można  zastosować inteligencję fizyczną do psychologicznej natury człowieka? 
Dzieje się  tak, że powstają różnego rodzaju lęki, które wszyscy znamy   strach przed  śmiercią, ciemnością, 
tym, co żona czy mąż powie lub zrobi, albo co pomyśli  sąsiad bądź szef   cała sieć lęków. Nie zamierzamy 
zajmować się szczegółami  różnych form strachu, jesteśmy zainteresowani strachem samym w sobie, nie jakimś  
konkretnym lękiem. A gdy obecny jest strach i go sobie uświadomimy, następuje  ruch dążący do uniknięcia go, 
lub do stłumienia go, ucieczki od niego, oddania  się różnym rodzajom rozrywki, uwzględniając oferowane 
przez religie, bądź  wytworzenia odwagi będącej oporem wobec niego. Ucieczka, rozrywka i odwaga to  różne 
formy oporu wobec bieżącego faktu istnienia strachu. 

Im większy strach tym większy opór i tak wywołane zostają różne neurotyczne  działania. Obecny jest strach, a 
umysł   lub  ja   mówi  strach musi przestać  istnieć , i w ten sposób powstaje dualność. Istnieje  ja , które jest 
czymś  innym niż strach, które od niego ucieka i mu się opiera, które zbiera energię,  teoretyzuje lub idzie do 
analityka, i  nie ja !  Nie ja  to strach,  ja  zostało  od niego oddzielone. A więc następuje natychmiastowy 
konflikt pomiędzy strachem  i  ja  przełamującym go. Istnieje obserwator i rzecz obserwowana. Obserwowane 
to  strach a obserwator to  ja , które chce się od niego uwolnić. Zatem jest tu  przeciwieństwo, sprzeczność, 
oddzielenie a skutkiem tego konflikt pomiędzy  strachem i  ja  pragnącym się uwolnić. Czy nawiązujemy ze 
sobą kontakt? 

Tak więc problem polega na konflikcie między  nie ja  strachu i  ja , które  myśli, że różni się od strachu i opiera 
mu się, lub które próbuje przełamać go,  uciec od niego, stłumić go bądź kontrolować. Ten podział niechybnie 
prowadzi do  konfliktu, jak pomiędzy dwiema narodami z ich armiami i marynarką i oddzielnymi  suwerennymi 
rządami. 

Istnieje zatem obserwator i obserwowane   obserwator mówi  Muszę się uwolnić  od tej strasznej rzeczy, muszę 
się jej pozbyć.  Ciągle walczy, znajduje się w  stanie konfliktu. Przeszło nam to w nawyk, stało się tradycją, 
uwarunkowaniem. A  przełamać jakiś rodzaj przyzwyczajenia to jedna z najtrudniejszych rzeczy,  ponieważ 

background image

lubimy życie z naszymi nawykami, jak palenie, picie, zwyczaje w sferze  seksu czy psychiki   i tak samo dzieje 
się z narodami, niezawisłymi rządami  mówiącymi  mój kraj i twój kraj ,  mój Bóg i twój Bóg ,  moja wiara i 
twoja  wiara . Nasza tradycja to walka, opór wobec strachu a skutkiem tego podsycanie  konfliktu i 
podtrzymywanie życia strachu. 

Jeżeli jest to jasne, możemy przejść do następnego kroku, to znaczy: czy  istnieje, w tym konkretnym 
przypadku, faktyczna różnica między obserwatorem i  obserwowanym? Obserwator sądzi, że różni się od 
obserwowanego, czyli strachu.  Czy istnieje jakaś różnica pomiędzy nim i rzeczą, jaką obserwuje, czy obie są  
tym samym? Oczywiście, że obie są tym samym. Obserwator jest tym, co obserwuje   jeśli pojawia się coś 
zupełnie nowego, to w ogóle nie ma obserwatora. Jednak  dlatego, że obserwator rozpoznaje swoją reakcję jako 
strach, jaki zna z  wcześniejszych doświadczeń, powstaje tu podział. A jak wejdziesz w to bardzo,  bardzo 
głęboko, odkryjesz dla siebie samego   tak, jak, mam nadzieję, robisz to  teraz   że obserwator i obserwowane 
istotnie są tym samym. Dlatego, skoro są tym  samym, eliminujesz jednym ruchem sprzeczność,  ja  i  nie ja  i 
równocześnie  wymazujesz również zupełnie wszelki rodzaj wysiłku. Lecz nie oznacza to, że  akceptujesz 
strach lub identyfikujesz się z nim. 

Istnieje strach, rzecz obserwowana, i obserwator będący częścią tego strachu.  Co należy więc zrobić? (Czy 
pracujecie tak intensywnie jak robi to mówca? Jeżeli  jedynie słuchacie słów, to, obawiam się, nie rozwiążecie 
dogłębnie kwestii  strachu.) Istnieje tylko strach   nie obserwator mu się przyglądający, bo  obserwator jest 
strachem. Ma tu miejsce kilka rzeczy. Po pierwsze, czym jest  strach i jak się pojawia? Nie rozmawiamy o 
skutkach strachu czy jego przyczynach  ani jak swą nędzą i brzydotą przyćmiewa życie. Lecz pytamy, czym jest 
strach i  jak się pojawia. Czy trzeba to analizować bez końca aby odkryć niezliczone  przyczyny strachu? 
Przecież, gdy zaczynasz analizować, analizator musi być  niezwykle wolny od wszelkich uprzedzeń i 
uwarunkowań, musi patrzeć by  zaobserwować. W przeciwnym razie, jeśli w jego osądzie obecny jest 
jakikolwiek  rodzaj zniekształcenia, zwiększa się ono w miarę kontynuowania analizy. 

A więc analiza mająca na celu zakończenie strachu nie spełnia swej roli. Mam  nadzieję, że są tu jacyś 
analitycy! Bo podczas odkrywania przyczyn strachu i  pracy nad tym, co odkryto, przyczyna staje się skutkiem 
a skutek przyczyną.  Skutek, i działanie na ten skutek celem odnalezienia przyczyny, oraz odkrycie  przyczyny i 
działanie według danych o niej, przechodzą w następny etap. Na nim i  skutek i przyczyna tworzą nieskończony 
łańcuch. Jeśli odłożymy na bok próby  zrozumienia przyczyn i analizowanie strachu, to cóż pozostaje do 
zrobienia? 

Wiecie, to nie rozrywka, jednak w tym odkryciu obecna jest wielka radość, w  zrozumieniu tego wszystkiego 
jest wiele zabawy. Cóż zatem tworzy strach? Tworzą  go czas i myśl   czas jako wczoraj, dziś i jutro: istnieje 
strach, że jutro coś  się zdarzy   utrata pracy, śmierć, odejście żony czy męża, powrót choroby i  bólu, jakie 
przeżyłem wiele dni temu. To stąd przybywa strach. Czas dotyczący  tego, co jutro mój sąsiad może o mnie 
powiedzieć, albo czas, który, jak dotąd,  ukrywa coś, co zrobiłem wiele lat temu. Obawiam się głębokich 
sekretnych  pragnień, które mogły pozostać niezaspokojone. Czas jest więc uwikłany w strach,  strach przed 
śmiercią, która przychodzi u kresu życia, która za chwilę może ode  mnie czegoś chcieć, i boję się. Tak więc 
strach jest związany z czasem i myślą.  Czas nie istnieje jeżeli nie ma myśli. Myślenie o tym, co zdarzyło się 
wczoraj,  obawa, że jutro może się to znów przytrafić   oto, co tworzy czas jak również  strach. 

Obserwuj to, proszę popatrz na to sam dla siebie   nie akceptuj ani nie  odrzucaj niczego, lecz słuchaj, odkryj na 
własny użytek prawdę tego, nie słowa  zaledwie, nie to, czy się zgadzasz czy nie, ale idź dalej. By odnaleźć 
prawdę  musisz mieć uczucie, pasję odkrywania, wielką energię. Zobaczysz wtedy, że myśl  rodzi strach: 
myślenie o przeszłości bądź przyszłości   przyszłości będącej  następną chwilą lub następnym dniem czy tym, 
co za dziesięć lat   myślenie o tym  kreuje zdarzenie. A myślenie o wczorajszym przyjemnym wydarzeniu 
podtrzymuje  bądź nadaje ciągłość tej przyjemności, czy seksualnej, zmysłowej, intelektualnej  czy 

background image

psychologicznej, myślenie o niej, budowanie wyobrażenia, jak robi to  większość ludzi, daje temu zdarzeniu z 
przeszłości ciągłość w myślach i rodzi  dalszą przyjemność. 

Myśl rodzi strach tak samo, jak przyjemność   są one sprawkami czasu. Zatem  myśl tworzy tę dwustronną 
monetę przyjemności i bólu   czyli strach. Co należy  więc zrobić? Wielbimy myśl, która stała się tak niezwykle 
ważna, iż myślimy, że  im jest sprytniejsza, tym lepiej. W świecie biznesu, w świecie religii czy w  świecie 
rodziny myśl jest wykorzystywana przez intelektualistów pozwalających  sobie używać tej monety w girlandzie 
słów. Jak poważamy ludzi, którzy są  intelektualnie, werbalnie zręczni w myśleniu! Lecz myślenie odpowiada 
za strach  i rzecz zwaną przyjemnością. 

Nie mówimy, że nie powinniśmy zaznawać przyjemności. Nie jesteśmy purytanami,  próbujemy ją pojąć, a 
przez samo zrozumienie tego całego procesu strach osiąga  kres. Zobaczysz wtedy, że przyjemność to coś 
zupełnie innego, wejdziemy w to  jeśli starczy czasu. A więc myśl odpowiada za tę męczarnię   z jednej strony  
męczarnia, z drugiej przyjemność i jej przedłużanie: pożądanie i pogoń za  przyjemnością czy religijną czy 
każdego innego rodzaju. Co myśl ma z tym zrobić?  Może to zakończyć? Czy to właściwe pytanie? I kto ma 
tego dokonać?   czy  ja ,  które nie jest myślą? Ale  ja  jest wynikiem myślenia. I dlatego masz znowu ten  sam 
stary problem:  ja  i  nie ja  czyli obserwatora, który twierdzi  Jeżeli  tylko mógłbym zakończyć myślenie, to 
prowadziłbym inny rodzaj życia.  Ale  istnieje jedynie myśl a nie obserwator mówiący  Chcę zatrzymać myśl , 
ponieważ  obserwator to jej produkt. A jak powstaje myśl? Bardzo łatwo można zobaczyć, że  jest ona 
odpowiedzią pamięci, doświadczenia i wiedzy będącej mózgiem, jej  siedzibą. Gdy cokolwiek woła o to, 
odpowiada on reakcją, która jest pamięcią i  rozpoznaniem. Mózg jest wynikiem tysiącleci ewolucji i 
warunkowania   myśl jest  zawsze przedawniona, nigdy nie jest nowa, myśl to odpowiedź całego  
uwarunkowania. 

Cóż należy zrobić? Gdy myśl zda sobie sprawę, że najprawdopodobniej nie może  nic zrobić ze strachem, bo 
ona sama tworzy strach, nastaje cisza, całkowicie  zaprzeczony zostaje każdy ruch rodzący strach. Dzięki temu 
umysł, w tym mózg,  obserwuje cały ten fenomen nawyków i sprzeczności i walki pomiędzy  ja  i  nie  ja . 
Uświadamia sobie, że obserwator to obserwowane. A widząc, że strachu nie  wystarczy jedynie zanalizować i 
odłożyć na bok, lecz pozostanie on na zawsze,  dostrzega też, że analizy donikąd nie prowadzą. Pytasz wtedy: 
co jest źródłem  strachu? Jak on powstaje? 

Mówiliśmy, że pojawia się poprzez czas i myśl. Myśl jest odpowiedzią pamięci  i w ten sposób tworzy strach. A 
strach nie potrafi zatrzymać myśli jedynie przez  jej kontrolę bądź tłumienie, ani przez próby jej 
przekształcenia, czy  przyzwalania na wszelkie triki, jakie stosujemy wobec siebie. Uświadamiając  sobie cały 
ten wzór bez wybierania, obiektywnie, wewnątrz siebie, widząc to  wszystko, myśl sama mówi  Będę cicho bez 
żadnej kontroli czy tłumienia ,  Będę  spokojna.  

Następuje wtedy koniec strachu, co oznacza koniec smutku i zrozumienie siebie   samowiedzę. Bez znajomości 
siebie nie będzie końca smutku i strachu. Tylko  umysł, który jest wolny od strachu, umie stawić czoła 
rzeczywistości.  

Być może pragnęlibyście teraz zadawać pytania. Trzeba je stawiać   to  zapytywanie, to odsłanianie się przed 
sobą nawzajem jest konieczne tutaj, i  również, gdy jesteś sam w swoim pokoju lub ogrodzie, siedzisz cicho w 
autobusie  bądź spacerujesz   musisz pytać, ażeby odkryć. Lecz trzeba zadawać właściwe  pytania, a w samym 
sformułowaniu właściwego pytania zawarta jest właściwa  odpowiedź.  

Słuchacz: Akceptacja siebie, swojego bólu, swego smutku, czy to właściwa  rzecz do zrobienia?  

background image

Krishnamurti: Jak można zaakceptować to, czym się jest? Chciał Pan  powiedzieć, że akceptuje swą brzydotę, 
brutalność, okrucieństwo, swoją  pretensjonalność, hipokryzję? Potrafi Pan zaakceptować to wszystko? I nie  
pragnie się zmienić?   czy naprawdę nie należy tego zmienić? Jak możemy  zaakceptować ustalony porządek 
społeczeństwa z jego moralnością, która jest  niemoralna? Czy życie nie jest ciągłym ruchem zmian? Kiedy się 
żyje, nie ma  akceptacji, jest tylko przeżywanie. Pozostajemy wtedy w zgodzie z ruchem życia a  wymaga on 
przemiany, rewolucji psychicznej, mutacji.  

Słuchacz: Nie rozumiem.  

Krishnamurti: Przykro mi. Być może używając słowa  akceptować  nie zdawał  sobie Pan sprawy, że w 
potocznym angielskim, oznacza ono akceptować rzeczy  takim, jakimi są. Może sformułowałby Pan to po 
holendersku.  

Słuchacz: Akceptować rzeczy, jakimi przychodzą.  

Krishnamurti: Czy zaakceptuję rzeczy, jakimi przyszły, proszę powiedzieć,  kiedy żona mnie opuści? Czy, gdy 
tracę pieniądze, gdy zostaję wyrzucony z pracy,  kiedy jestem wzgardzany, obrażany, zaakceptuję te sprawy, 
jak przychodzą?  Zaakceptuję wojnę? Aby brać rzeczy tak, jak przyszły, faktycznie, nie  teoretycznie, trzeba 
być wolnym od  ja . A o tym dziś rozmawialiśmy, opróżnienie  umysłu z  ja  i  ty  oraz  my  i  oni . Wtedy 
możesz żyć z chwili na chwilę, bez  końca, nie angażując się w walkę, nie wchodząc w konflikt. Właśnie na 
tym polega  prawdziwa medytacja, prawdziwe działanie, nie konflikt, okrucieństwo i przemoc.  

Słuchacz: Musimy myśleć, to nieuniknione.  

Krishnamurti: Tak, rozumiem. Czy sugeruje Pan, że w ogóle nie powinniśmy  myśleć? Trzeba myśleć aby 
wykonać pracę, żeby pójść do domu   zachodzi  komunikacja werbalna, która jest wynikiem myślenia. Jakie 
więc miejsce w życiu  zajmuje myśl? Musi ona działać, kiedy coś robisz. Proszę to śledzić. Aby wykonać  
jakieś zadanie technologiczne, funkcjonować tak, jak robi to komputer   jeżeli  nawet nie tak efektywnie   
potrzebna jest myśl. Myślenie jasne, obiektywnie,  nieemocjonalnie, bez uprzedzeń, bez opinii, myśl jest 
konieczna by działać w  jasny sposób. Jednak wiemy też, że myśl rodzi strach, a właśnie on powstrzymuje  nas 
od efektywnego działania. Więc czy można działać bez strachu, gdy myśl jest  wymagana, i zachować ciszę, 
gdy nie jest? Rozumie Pan? Czy można mieć umysł i  serce rozumiejące cały proces strachu, przyjemności, 
myśli i ciszę umysłu? Czy  można działać rozmyślnie, gdy to konieczne i nie używać myśli, kiedy brak takiej  
potrzeby? To chyba zupełnie proste, czyż nie? Chodzi o to, czy umysł może być  tak całkowicie uważny, że, 
kiedy nie śpi, będzie myślał i działał, gdy to  konieczne i pozostanie w tym działaniu przebudzony ani nie 
zapadając w sen ani  nie pracując w sposób mechaniczny? 

Tak więc rzecz nie w tym, czy musimy myśleć czy nie, lecz w tym, jak pozostać  przebudzonym. By pozostać 
przebudzonym trzeba dogłębnie zrozumieć myśl, strach,  miłość, nienawiść i samotność, trzeba zaangażować 
się całkowicie w ten sposób  życia, jakim się jest, jednak rozumieć w pełni. Można to zrozumieć dogłębnie  
tylko, gdy umysł jest całkowicie przebudzony, bez żadnych zniekształceń.  

Słuchacz: Czy chciał Pan powiedzieć, że, gdy stoi się wobec  niebezpieczeństwa, reakcja pochodzi z 
doświadczenia?  

Krishnamurti: Czyż nie? Czy, kiedy widzi Pan niebezpieczne zwierzę, nie  reaguje z poziomu pamięci, w 
oparciu o doświadczenie?   być może, niekoniecznie  swoje własne, ale dziedzictwo rasowe mówiące  bądź 
ostrożny .  

background image

Słuchacz: To właśnie miałem na myśli.  

Krishnamurti: Ale dlaczego nie działamy równie efektywnie widząc  niebezpieczeństwo nacjonalizmu, wojny, 
oddzielnych rządów z ich suwerennymi  prawami i armiami? To najbardziej niebezpieczne sprawy, dlaczego 
nie reagujemy,  dlaczego nie mówimy  Zmieńmy to wszystko ? Oznacza to, że zmieniasz siebie   znaną istotę: 
że nie przynależysz do żadnego narodu, do żadnej flagi, kraju, ani  religii, czyli że jesteś wolną istotą ludzką. 
Lecz my nie jesteśmy. Reagujemy na  zagrożenia fizyczne, ale nie na psychologiczne niebezpieczeństwa, które 
są dużo  bardziej niszczycielskie. Akceptujemy rzeczy, jakimi są, lub buntujemy się  przeciwko nim, aby 
stworzyć zmyśloną Utopię, co prowadzi z powrotem od tego  samego. Widzieć niebezpieczeństwo wewnątrz i 
widzieć zewnętrzne zagrożenie to  jedna rzecz, oznaczająca pozostać przebudzonym   czyli być inteligentnym i  
wrażliwym.  

Amsterdam, 10 maja 1969 

 
Rozdział 6.  

 

Zupełność życia 

Nieumotywowana pasja zrozumienia 

 

To zastanawiające, dlaczego istoty ludzkie na świecie gubią pasję. Chcą one  mocy, pozycji i różnych form 
rozrywki i seksualnej i religijnej i mają jeszcze  inne rodzaje pożądliwych pragnień. Lecz najwyraźniej niewielu 
dysponuje tą  głęboką pasją, jaka poświęca się zrozumieniu całego procesu życia, nie oddając  swej energii na 
działania fragmentaryczne. Dyrektora banku ogromnie zajmują  sprawy firmy a artysta i naukowiec są oddani 
własnym specyficznym  zainteresowaniom, najwyraźniej jednak to jedna z najtrudniejszych rzeczy by  posiąść 
tę trwałą, intensywną pasję oddaną zrozumieniu zupełności życia. 

Jako, że wchodzimy w kwestię tego, co stanowi całkowite zrozumienie życia,  miłości i śmierci, będziemy 
potrzebowali nie tylko zdolności intelektualnych i  silnego uczucia, lecz wiele ponad to, wielką energię, jaką 
tylko pasja może dać.  Jako, że mamy ten kolosalny problem, złożony, subtelny i bardzo zupełny, musimy  
poświęcić całą naszą uwagę   która stoi za wszelką pasją   by zobaczyć i odkryć  samemu dla siebie, czy istnieje 
sposób życia, całkowicie inny niż ten, w jaki  teraz żyjemy. Aby to zrozumieć trzeba wejść w kilka zagadnień, 
trzeba zbadać  proces działania świadomości, sprawdzić obie strony oraz głębokie warstwy  własnego umysłu, i 
trzeba też spojrzeć na naturę porządku   nie tylko na  zewnątrz, w społeczeństwie, ale wewnątrz siebie. 

Trzeba odkryć sens życia   nie jedynie nadać mu intelektualnie znaczenie, ale  popatrzeć, co to znaczy żyć. I 
trzeba też rozpatrzyć kwestię, czym jest miłość,  i co to znaczy umrzeć. Wszystko to musi zostać sprawdzone w 
świadomości i w  głębokich, ukrytych zakamarkach własnego umysłu. Trzeba spytać, czym jest  porządek, co 
rzeczywiście znaczy żyć, i czy można żyć całkowitym, zupełnym  uczuciem, współczuciem, czułością i 
miłością. Trzeba też odkryć dla siebie  samego znaczenie tej niezwykłej rzeczy zwanej śmiercią. 

To nie kawałki, lecz absolutny ruch, zupełność życia. Nie będziemy w stanie  go zrozumieć, jeżeli potniemy go 
na życie, miłość i śmierć   wszystko jest  jednym ruchem. By zrozumieć cały jego proces potrzeba energii, nie 
tylko  intelektualnej, ale energii silnego uczucia, z czym wiąże się posiadanie  nieumotywowanej pasji, jaka 
stale płonie w człowieku. A jako, że nasze umysły  podlegają fragmentacji, konieczne jest wejście w kwestię 
świadomego i  nieświadomego, bo stąd zaczyna się każdy podział   ja  i  nie ja ,  ty  i  ja ,  my  i  oni . Jak długo 

background image

istnieje to oddzielenie   między narodami, w rodzinie,  pomiędzy religiami z ich osobnymi obszarami wpływu   
tak długo podział  niechybnie będzie obecny w życiu. Istnieć będzie prowadzone na co dzień życie ze  swą nudą 
i rutyną oraz ta rzecz, jaką nazywamy miłością, ogrodzona nienawiścią,  zachłannością, zależnością i 
dominacją, istnieć będzie strach, nieuchronność  śmierci. Czy moglibyśmy zająć się tą kwestią na poważnie   
nie jedynie  teoretycznie bądź werbalnie, ale zbadać ją naprawdę poprzez spojrzenie w siebie  i zapytanie, 
dlaczego zachodzi podział rodzący tyle rozpaczy, zamętu i  konfliktu? 

Można bardzo wyraźnie w sobie zaobserwować aktywność na powierzchni umysłu z  jego koncentracją na 
pieniądzach, zachłanną wiedzą technologiczną, naukową.  Można zobaczyć współzawodnictwo w pracy, można 
zobaczyć aktywność wierzchniej  warstwy swego własnego umysłu. Lecz istnieją ukryte obszary, które nie 
zostały  zbadane, bo nie wiemy, jak to zrobić. Jeśli chcemy wystawić je na światło  jasności i zrozumienia, to 
albo czytamy książki mówiące nam o nich albo idziemy  do analityka bądź filozofa. Jednak nie wiemy sami dla 
siebie, jak patrzeć na te  sprawy: chociaż możemy być zdolni do obserwacji powierzchownej, widocznej  
aktywności umysłu, najwyraźniej nie potrafimy zajrzeć do tej głębokiej, ukrytej  jaskini, w której mieszka cała 
przeszłość. Czy świadomy umysł wraz ze swoimi  kategorycznymi żądaniami i twierdzeniami może wejrzeć w 
głębsze warstwy swej  własnej istoty? Nie wiem, czy kiedykolwiek tego próbowaliście, ale, jeśli tak i  
podeszliście w wystarczającym stopniu konsekwentnie i serio, to może sami dla  siebie znaleźliście obszerną 
zawartość przeszłości, dziedzictwo rasowe, nakazy  religii, podziały   wszystko to kryje się tutaj. Wywołana 
przypadkowo propozycja  opiniowania wypływa z przeszłego nagromadzenia opartego zasadniczo na minionej  
wiedzy i doświadczeniu z ich różnymi rodzajami wniosków i opinii. Czy umysł może  wejrzeć w to wszystko, 
zrozumieć to i wyjść poza to, ażeby podział w ogóle  przestał istnieć? 

To ważne, ponieważ jesteśmy tak mocno uwarunkowani by patrzeć na życie w  sposób fragmentaryczny. I tak 
długo, jak fragmentacja ta zachodzi, obecne jest  żądanie zaspokojenia   ja  pragnie spełnić się, osiągnąć, 
prześcignąć,  zrealizować ambicje. Oto fragmentacja życia powodująca, że jednocześnie jesteśmy  
indywidualistami i ludźmi działającymi kolektywnie, skoncentrowani na sobie  jednak potrzebujący 
identyfikacji z czymś większym, podczas, gdy oddzielenie  trwa. To ten głęboki podział w świadomości, w 
całej strukturze i naturze naszej  istoty powoduje podziały w naszych działaniach, w naszych myślach i w 
naszych  uczuciach. Tak więc dzielimy życie na to, co nazywa się miłością i śmiercią. 

Czy można zaobserwować ruch przeszłości będący nieświadomością?   jeżeli  można użyć słowa  
nieświadomość  bez nadawania mu specjalnego  psychoanalitycznego znaczenia. Głęboka nieświadomość to 
przeszłość i stąd  działamy. Dlatego powstaje podział na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość   który oznacza 
czas. 

Wszystko to może brzmieć trochę skomplikowanie, ale takie nie jest   to  naprawdę zupełnie proste, jeżeli 
patrzy się w siebie, obserwuje się siebie w  działaniu, obserwuje funkcjonowanie swoich opinii oraz myśli i 
wniosków. Kiedy  patrzysz krytycznie na siebie, możesz zobaczyć, że twe działania opierają się na  przeszłych 
wnioskach, regułach bądź wzorcach, które rzutują się w przyszłość  jako ideał, a ty działasz zgodnie z tym 
ideałem. Więc przeszłość zawsze  oddziałuje poprzez bodźce, wnioski i reguły, umysł i serce są mocno 
obciążone  wspomnieniami, które kształtują nasze życie powodując fragmentację. 

Trzeba zapytać, czy świadomy umysł może wejrzeć w nieświadomość tak  całkowicie, że zrozumiana zostanie 
cała jej zawartość będąca przeszłością.  Wymaga to umiejętności krytycznego patrzenia   ale nie 
samoopiniującego  krytycyzmu   wymaga to przyjrzenia się. Jeżeli jest się prawdziwie przebudzonym,  to 
kończy się podział całości świadomości. Taki stan przebudzenia jest możliwy  jedynie, gdy istnieje krytyczna 
samoświadomość wolna od osądów. 

Obserwować oznacza poddawać krytyce   nie używać krytycyzmu opartego na  ocenach, opiniach, lecz 

background image

pozostawać krytycznie czujnym. Jeśli jednak to krytyczne  podejście jest osobiste, podszyte strachem bądź 
jakąkolwiek formą uprzedzenia,  przestaje być naprawdę krytyczne, staje się jedynie fragmentaryczne. 

To, czym zajmujemy się teraz, to zrozumienie całego procesu, zupełności  życia, nie określonego fragmentu. 
Nie pytamy, co zrobić odnośnie specyficznego  problemu, odnośnie aktywności społeczeństwa, która jest 
niezależna od całości  procesu życia, ale próbujemy odkryć, co zawiera się w zrozumieniu rzeczywistości  i czy 
taka rzeczywistość, taki bezmiar, wieczność istnieje. Oto ta pełna,  całościowa percepcja   nie fragmentaryczna   
jaką rozważamy. Takie zrozumienie  całego ruchu życia jako pojedynczej jednolitej aktywności jest możliwe 
dopiero,  kiedy w całej naszej świadomości nastanie kres własnych koncepcji, zasad, idei i  podziałów, jak  ja  i  
nie ja . Jeśli jest to jasne   a mam taką nadzieję   to  możemy przejść do odkrywania, co to znaczy żyć. 

Traktujemy życie jako pozytywne działanie   robienie, myślenie, nieustanną  krzątaninę, konflikt, strach, 
smutek, winę, ambicję, współzawodnictwo, pożądanie  przyjemności z jej bólem, pragnienie sukcesu. To 
wszystko nazywamy życiem. Oto  nasze życie, ze sporadyczną radością, z chwilami współczucia bez żadnego 
motywu  i szczodrości nie stawiającej żadnych warunków. Pojawiają się rzadkie momenty  ekstazy, błogości, 
jaka nie zna przeszłości ani przyszłości. Lecz chodzenie do  pracy, gniew, nienawiść, pogarda, wrogość są tym, 
co nazywamy życiem codziennym  i uważamy za niezwykle pozytywne. 

Negacja pozytywnego to jedyna naprawdę pozytywna rzecz. Zanegowanie tego tak  zwanego życia, które jest 
brzydkie, samotne, straszne, brutalne i okrutne, gdy  się nie zna innego, jest najbardziej pozytywnym 
działaniem. Czy rozumiemy się  nawzajem? Wiecie, zaprzeczyć całkowicie powszechnie uznawanej moralności 
oznacza  być wysoce moralnym, bo to, co nazywamy moralnością społeczną, moralnością  szacowności, jest 
całkowicie niemoralne: współzawodniczymy, jesteśmy chciwi,  pełni wrogości, szukamy własnej drogi   wiecie, 
jak się zachowujemy. Nazywamy to  moralnością społeczną   ludzie religijni mówią o innym rodzaju 
moralności, ale  ich życie, cała ich postawa, hierarchiczna struktura organizacji religijnych i  wiary są 
niemoralne. Zaprzeczenie temu to nie reakcja, ponieważ, kiedy  reagujesz, jest to inny rodzaj niezgody 
wywołanej przez twój własny opór.  Jednak, gdy zaprzeczasz temu, bo to rozumiesz, obecna jest najwyższa 
forma  moralności. 

Na tej samej zasadzie, zanegować moralność społeczną, zanegować sposób, w  jaki żyjemy   nasze małe, 
nieważne żywoty, nasze płytkie myślenie i egzystencję,  zadowolenie na powierzchni ze wszystkimi rzeczami 
nagromadzonymi w głębi   odrzucić to wszystko, nie reagując, lecz widząc kompletną głupotę i destrukcyjną  
naturę takiego sposobu życia   zanegować to wszystko znaczy żyć. Widzieć fałsz  jako fałsz   takie widzenie to 
prawda. 

Teraz, czym jest miłość? Czy to przyjemność? Czy miłość to pożądanie? Czy  miłość to przywiązanie, 
zależność, posiadanie osoby, którą kochasz i nad którą  dominujesz? Czy to mówienie  To moje a nie twoje, 
moja własność, moje prawa  seksualne , z którymi wiąże się zazdrość, nienawiść, gniew i przemoc? I znów,  
miłość podzielono, jako element uwarunkowań religijnych, na świętą i świecką.  Czy to wszystko jest miłością? 
Czy możesz kochać i być ambitny? Czy możesz  kochać męża, czy może on powiedzieć, że cię kocha, gdy jest 
ambitny? Czy miłość  może istnieć tam, gdzie występuje współzawodnictwo i pogoń za sukcesem? 

Zanegować to wszystko, nie tylko intelektualnie czy werbalnie, ale wymazując  ze swej własnej istoty by nie 
doświadczyć już nigdy zazdrości, zawiści,  współzawodnictwa ani ambicji   zaprzeczyć temu wszystkiemu, to 
na pewno jest  miłość. Te dwa sposoby działania nigdy nie mogą współistnieć. Mężczyzna, który  jest 
zazdrosny ani kobieta, która dominuje, nie wiedzą, co znaczy miłość   mogą  o niej mówić, mogą spać razem, 
posiadać się nawzajem, zależeć od siebie ze  względu na wygodę, bezpieczeństwo lub przez strach przed 
samotnością, lecz  wszystko to na pewno nie jest miłością. Czy, gdyby ludzie, którzy mówią, że  kochają swe 
dzieci, faktycznie mieli to na myśli, to wybuchłaby wojna? A czy  istniałyby podziały narodowe   czy 

background image

powstałoby to rozdzielenie? To, co nazywamy  miłością to męka, rozpacz, poczucie winy. Taka miłość bywa 
zwykle identyfikowana  z przyjemnością seksualną. Nie jesteśmy purytańscy ani pruderyjni, nie mówimy,  że 
przyjemność ma przestać istnieć. Kiedy patrzysz na obłok lub niebo czy piękną  twarz, obecny jest zachwyt. 
Gdy patrzysz na kwiat, widzisz jego piękno   nie  zaprzeczamy pięknu. Piękno to nie przyjemność myśli, ale 
myśl jest tym, co  dodaje przyjemność do piękna. 

W taki sam sposób, gdy kochamy i uprawiamy seks, myśl dodaje do niego  przyjemność, wyobrażenie tego, 
czego doświadczyliśmy i powtórkę na jutro. Jest w  tej powtórce przyjemność nie będąca pięknem. Piękno, 
delikatność i zupełne  znaczenie miłości nie wykluczają seksu. Jednak dziś, gdy wszystko wolno, wydaje  się, 
że świat nagle odkrył seks i uczynił go niezwykle ważnym. Jest to  prawdopodobnie jedyna ucieczka, jaką 
człowiek ma teraz do dyspozycji, jedyna  wolność: wszędzie gdzie indziej został przyciśnięty, przymuszony, 
zgwałcony  intelektualnie, emocjonalnie, w każdy możliwy sposób jest niewolnikiem, został  złamany i jedyny 
moment, kiedy potrafi być wolny to doświadczenie seksualne. W  tej wolności dociera do pewnej radości i 
pragnie jej powtórzenia. Patrząc na to  wszystko, gdzie jest miłość? Tylko umysł i serce pełne miłości mogą 
dostrzec  całość ruchu życia. Wtedy, cokolwiek uczyni, człowiek dysponujący taką miłością  jest moralny, 
dobry a to, co robi, jest piękne. 

A gdzie wkracza w to wszystko porządek?   wiedząc, że nasze życie jest tak  pogmatwane, tak bezładne. 
Wszyscy chcemy porządku, nie tylko w domu,  umieszczając rzeczy na właściwych im miejscach, ale również 
na zewnątrz, w  społeczeństwie, gdzie obecna jest ta bezgraniczna niesprawiedliwość. Pragniemy  również 
porządku wewnątrz   potrzebny jest porządek, głęboki, matematyczny  porządek. A czy ma on zostać wywołany 
przez dopasowanie się do wzorca, który  uważamy za uporządkowany? Powinniśmy wtedy porównywać 
wzorzec z faktami i  powstałby konflikt. Czyż właśnie ten konflikt nie jest nieporządkiem?   a  dlatego nie jest 
cnotą. Kiedy umysł walczy aby zostać cnotliwym, moralnym,  etycznym, opiera się i w samym tym konflikcie 
obecny jest nieporządek. Tak więc  cnota to istota porządku   chociaż, w nowoczesnym świecie, możemy nie 
lubić tego  słowa. Nie zostaje ona wywołana przez konflikt myśli, ale przychodzi jedynie,  gdy widzisz 
nieporządek krytycznym okiem, z przebudzoną inteligencją, rozumiejąc  siebie. Powstaje wtedy zupełny 
porządek najwyższego rodzaju, czyli cnota. A może  ona nadejść jedynie, gdy obecna jest miłość. 

Pozostaje jeszcze kwestia umierania, którą starannie odsunęliśmy daleko od  siebie jako coś, co zdarzy się w 
przyszłości   może za pięćdziesiąt lat, może  jutro. Obawiamy się osiągnięcia końca, fizycznego dotarcia do 
kresu i  oddzielenia od rzeczy, jakie posiedliśmy, na które pracowaliśmy, jakich  doświadczyliśmy: żony, męża, 
domu, mebli, ogródka, książek i wierszy, które  napisaliśmy bądź mieliśmy nadzieję napisać. A boimy się 
pozwolić temu  wszystkiemu odejść, bo jesteśmy meblami, jesteśmy wyobrażeniem, jakie posiadamy   jeśli 
umiemy grać na skrzypcach, to jesteśmy tymi skrzypcami. Ponieważ  zidentyfikowaliśmy się z tymi rzeczami   
jesteśmy nimi wszystkimi i niczym  więcej. Czy kiedykolwiek spojrzałeś na to w ten sposób? Jesteś domem   z  
zasłonami, łazienką, meblami, które bardzo starannie polerowałeś przez lata,  które posiadasz   oto czym jesteś. 
Jeżeli usuniesz to wszystko, jesteś  niczym. 

Oto, czego się obawiasz   bycia niczym. Czy to nie bardzo dziwne, jeśli  spędzasz czterdzieści lat chodząc do 
biura, a kiedy przestajesz to robić, masz  problemy z sercem i umierasz? Jesteś biurem, dokumentami, szefem 
bądź  urzędnikiem czy jaką pozycję zajmujesz   jesteś tym i niczym więcej. I masz  wiele idei na temat Boga, 
dobroci, prawdy, jakie powinno być społeczeństwo   to  wszystko. W tym leży smutek. Uświadomić sobie na 
własny użytek, że tym jesteś,  to wielki smutek, ale jeszcze większy to nie zdawać sobie z tego sprawy.  
Zobaczyć to i odkryć, co to znaczy, to umrzeć. 

Śmierć jest nieunikniona, wszystkie organizmy muszą dotrzeć do kresu. Jednak  boimy się pozwolić odejść 
przeszłości. Jesteśmy przeszłością, jesteśmy czasem,  smutkiem i rozpaczą, ze sporadyczną percepcją piękna, 
rozkwitem dobroci czy  głębokiej czułości jako chwilową, nietrwałą rzeczą. A obawiając się śmierci  pytamy  

background image

Czy będę żył ponownie?   co oznacza kontynuowanie bitwy, konfliktu,  niedoli, posiadania rzeczy i 
nagromadzonego doświadczenia. Cały Wschód wierzy w  reinkarnację. Chciałbyś widzieć reinkarnowane to, 
czym jesteś   ale jesteś tym  wszystkim, tym bałaganem, tym zamętem, tym nieporządkiem. Reinkarnacja 
oznacza  też, że narodzisz się w kolejnym wcieleniu, dlatego rolę gra to, co robisz dziś,  nie to, jak zamierzasz 
wieść swe następne życie   o ile takie coś istnieje.  Jeżeli narodzisz się ponownie, tym, co istotne będzie, jak 
żyłeś dziś, ponieważ  dzień dzisiejszy sieje ziarno piękna bądź ziarno smutku. Jednak ci, którzy tak  żarliwie 
wierzą w reinkarnację nie wiedzą jak się zachowywać   gdyby zajęli się  swym postępowaniem, nie 
interesowaliby się jutrem, bo dobroć polega na uważności  w dniu dzisiejszym. 

Umieranie to część życia. Nie możesz kochać bez umierania, umierania dla  wszystkiego, co nie jest miłością, 
umierania dla wszelkich ideałów będących  projekcją twych własnych żądań, umierania dla całej przeszłości, 
dla  doświadczenia, ażebyś poznał, co znaczy miłość a dzięki temu, co to znaczy żyć.  A więc życie, miłość i 
umieranie to ta sama rzecz polegająca na życiu w pełni,  całkowicie, teraz. Pojawia się wtedy działanie, które 
nie jest sprzeczne, nie  przynosi ze sobą bólu i smutku   istnieje życie, miłość i śmierć, w których  następuje 
działanie. Takie działanie to porządek. A jeśli żyjemy w ten sposób   a tak trzeba, nie w sporadycznych 
momentach, lecz codziennie, w każdej chwili   to będziemy mieli porządek w społeczeństwie, to nastanie 
jedność ludzi i rządy  będą dokonywane przez komputery, nie przez polityków z ich osobistymi ambicjami  i 
uwarunkowaniami. Więc żyć to kochać i umrzeć.  

Słuchacz: Czy można się uwolnić natychmiast i żyć bez konfliktów czy zajmuje  to czas?  

Krishnamurti: Czy można żyć bez przeszłości od zaraz, czy pozbycie się jej  wymaga czasu? Czy uwolnienie od 
przeszłości zajmuje czas i czy to powstrzymuje  od życia natychmiast? Oto problem. Przeszłość jest jak ukryta 
jaskinia, jak  piwnica, w której trzymasz wino jeśli je posiadasz. Czy potrzeba czasu aby się  od tego uwolnić? 
Co wiąże się z poświęceniem czasu?   czyli tym, co zwykliśmy  robić. Mówię sobie  Wykorzystam czas, cnota 
to rzecz do przyswojenia,  wypraktykowania dzień po dniu, pozbędę się nienawiści, okrucieństwa, stopniowo,  
powoli   oto, do czego się przyzwyczailiśmy, oto nasze uwarunkowanie. A zatem  pytamy samych siebie, czy to 
możliwe aby odrzucić całą przeszłość stopniowo   co  oznacza czas. Wygląda to tak: będąc okrutnym mówię  
Stopniowo się tego pozbędę.  Co to znaczy   stopniowo ,  krok, po kroku ? W międzyczasie jestem okrutny.  
Idea stopniowego uwolnienia się od okrucieństwa to rodzaj hipokryzji.  Oczywiście, jeśli jestem okrutny, nie 
mogę się od tego uwolnić stopniowo, muszę  zakończyć to natychmiast. Czy umiem zakończyć sprawy 
psychologiczne od razu? Nie  potrafię, jeżeli akceptuje ideę stopniowego uwalniania się od przeszłości.  Jednak 
to, co gra rolę, to widzieć fakty, jakimi są teraz, bez żadnego  zniekształcenia. Jeśli jestem zazdrosny i zawistny, 
muszę zobaczyć to całkowicie  poprzez zupełną, nie częściową, obserwację. Patrzę na swą zazdrość   dlaczego  
jestem zazdrosny? Bo jestem samotny, osoba, od której byłem zależny, opuściła  mnie i nagle zostałem 
skonfrontowany z mą pustką, moim oddzieleniem i boję się  tego, dlatego uzależniam się od ciebie. A jeżeli się 
odwrócisz, wpadam w gniew,  staję się zazdrosny. Faktem jest, że jestem samotny, potrzebuję towarzystwa,  
potrzebuję kogoś nie tylko po to by mi gotował, zapewniał wygodę, przyjemność  seksualną i całą resztę, ale 
również dlatego, że z gruntu jestem samotny. Oto  dlaczego jestem zazdrosny. Czy potrafię zrozumieć tę 
samotność natychmiast? Mogę  to zrobić tylko, jeśli ją obserwuję, jeżeli nie uciekam od niej   jeżel umie  
patrzeć na nią, krytycznie ją obserwować, z przebudzoną inteligencją, nie szukam  usprawiedliwień, nie próbuję 
wypełnić pustki ani znaleźć nowej znajomości. Aby  spojrzeć na to potrzeba wolności, a gdy wolność patrzenia 
jest obecna, uwalniam  się od zazdrości. Więc percepcja, zupełna obserwacja zazdrości i wolność od  niej, nie 
są sprawą czasu, ale poświęcenia pełnej uwagi, krytycznej świadomości,  obserwacji bez wybierania, 
niezwłocznie, wszystkich rzeczy, kiedy się pojawiają.  Wtedy istnieje wolność   nie w przyszłości, ale teraz   od 
tego, co nazywamy  zazdrością. 

Tak samo znajduje to zastosowanie wobec przemocy, gniewu i każdego innego  nawyku, czy palisz, pijesz czy 
masz przyzwyczajenia seksualne. Kiedy obserwujemy  je bardzo uważnie, całkowicie, sercem i umysłem, 
jesteśmy w inteligentny sposób  świadomi całej ich zawartości, wtedy powstaje wolność. Gdy uważność 

background image

zacznie  działać, to cokolwiek się pojawia   gniew, zazdrość, okrucieństwo, przemoc,  złudzenie podwójnego 
znaczenia, wrogość, wszystkie te sprawy mogą być  zaobserwowane natychmiast, w pełni. Jest w tym wolność, 
a obserwowana rzecz  przestaje istnieć. Tak więc przeszłość nie ma być wymazywana przez czas. Czas  nie jest 
drogą do wolności. Czy idea stopniowości nie jest rodzajem lenistwa,  nieumiejętności zajęcia się przeszłością 
natychmiast, kiedy się pojawia? Gdy  masz tę zadziwiającą zdolność dokładnej obserwacji tego, co przychodzi i  
oddajesz jej całkowicie swój umysł i serce, przeszłość zanika. 

Tak więc czas i myśl nie zakończą przeszłości, bo czas i myśl to przeszłość.  

Słuchacz: Czy myśl jest ruchem umysłu? Czy uważność to działanie  nieumotywowanego umysłu?  

Krishnamurti: Jak powiedzieliśmy któregoś dnia, myśl to odpowiedź pamięci,  jak komputer, który nakarmiłeś 
wszelkimi rodzajami informacji. A gdy zadajesz  pytanie, to, co zostało w nim zmagazynowane odpowiada. W 
ten sam sposób umysł,  mózg jest magazynem przeszłości będącej pamięcią, która sprowokowana odpowiada  
myślą zgodnie ze swą wiedzą, doświadczeniem, uwarunkowaniem i tak dalej. Więc  myśl to poruszenie, czy 
raczej część ruchu, umysłu i mózgu. Pytający chciał  wiedzieć, czy uważność to spokój umysłu. Czy potrafisz 
obserwować cokolwiek   drzewo, swą żonę, sąsiada, polityka, duchownego, piękną twarz   bez poruszenia  
umysłu? Wyobrażenia żony, męża, sąsiada, wiedza o obłoku lub o przyjemności,  wszystko to się wtrąca, czyż 
nie? Więc, gdy następuje zakłócenie przez dowolnego  rodzaju wyobrażenie, subtelne czy rzucające się w oczy, 
nie ma obserwacji, nie  ma prawdziwej, zupełnej uważności   obecna jest tylko uważność częściowa. By  
obserwować dokładnie nie można mieć wyobrażenia wchodzącego pomiędzy obserwatora  i obserwowaną 
rzecz. Czy, kiedy patrzysz na drzewo, umiesz spojrzeć na nie bez  wiedzy botanicznej na jego temat, bez 
wiedzy o przyjemności czy pożądania jej?  Czy potrafisz patrzeć tak zupełnie, że znika przestrzeń pomiędzy 
tobą   obserwatorem   i obserwowaną rzeczą? To nie oznacza, że staniesz się drzewem!  Ale, gdy przestrzeń ta 
zniknie, przestanie istnieć obserwator i pozostanie tylko  rzecz, którą obserwujesz. W takiej obserwacji obecna 
jest percepcja, widzenie  rzeczy z niezwykłą żywością, koloru, kształtu, piękna liścia czy pnia   gdy nie  ma 
obserwacji przez centrum  ja , pozostajesz w bliskim kontakcie z tym, co  obserwujesz. 

Gdy pojawia się wyzwanie, na które trzeba nią odpowiedzieć, następuje ruch  myśli będącej częścią mózgu i 
umysłu. Jednak, aby odkryć coś nowego, coś, na co  nie patrzyło się nigdy, potrzeba intensywnej uważności bez 
żadnego poruszenia.  Nie jest to nic tajemniczego ani nadprzyrodzonego, co musisz praktykować latami  i 
latami   to czysty nonsens. Zachodzi to, kiedy, pomiędzy dwiema kolejnymi  myślami, obserwujesz. 

Wiecie, jak człowiek odkrył napęd odrzutowy? Jak to się stało? Wiedział  wszystko, co można o silniku 
spalinowym i szukał jakiejś innej metody. By  patrzeć musisz zachować ciszę   jeśli zabierzesz ze sobą całą 
wiedzę o napędzie  spalinowym, znajdziesz tylko to, co już poznałeś. To, czego się nauczyłeś, musi  pozostać 
uśpione, ciche   wtedy odkryjesz coś nowego. Na tej samej zasadzie,  żeby widzieć żonę, męża, drzewo, 
sąsiada, całą strukturę społeczeństwa, która  jest nieporządkiem, musisz odnaleźć w ciszy nowy sposób 
patrzenia i dzięki temu  nowy sposób życia i działania.  

Słuchacz: Gdzie znajdziemy siłę by żyć bez teorii i ideałów?  

Krishnamurti: Skąd ma Pan siłę by żyć wraz z nimi? Skąd Pan ma tę  zadziwiającą energię by żyć z regułami, z 
ideałami, z teoriami? Żyje Pan z nimi   skąd ma Pan energię? Energia rozprasza się w konfliktach. Ideał jest 
gdzieś  daleko a ty jesteś tutaj i próbujesz żyć według niego. Tak więc powstaje  podział, istnieje konflikt, co 
oznacza utratę energii. Kiedy zatem widzisz  marnotrawstwo energii, gdy widzisz absurdalność posiadania 
ideałów, reguł,  koncepcji, wszystkiego, co powoduje ten ciągły konflikt, kiedy to widzisz, masz  energię by żyć 
bez tego. Masz wtedy energii pod dostatkiem, bo w ogóle nie jest  ona tracona w konflikcie. Lecz widzicie, z 
powodu naszego uwarunkowania obawiamy  się żyć w ten sposób. I akceptujemy strukturę reguł i ideałów tak, 

background image

jak zrobili  inni. Żyjemy z nimi, akceptujemy konflikt jako sposób na życie. Jednak, kiedy  widzimy to 
wszystko, nie werbalnie, nie teoretycznie, nie intelektualnie, ale  odczuwamy całą swą istotą absurdalność 
takiego życia, wtedy mamy dostatecznie  dużo energii, która przychodzi, gdy nie ma jakiegokolwiek konfliktu. 
Pozostaje  wtedy tylko fakt i nic więcej. Faktem jest, że jesteś chciwy; nie ideał, że nie  powinieneś taki być   to 
strata energii   ale fakt, że jesteś chciwy, zachłanny  i pragniesz dominować. Oto jedyny fakt, a gdy poświęcisz 
mu całą swoją uwagę,  masz energię aby to rozproszyć i wtedy możesz żyć wolno, bez żadnego ideału, bez  
żadnych zasad, bez żadnej wiary. A to oznacza kochać i umrzeć dla całej  przeszłości.  

Amsterdam, 11 maja 1969 

 
Rozdział 7.  

 

Strach 

Opór. Energia i uwaga 

 

Wielu z nas zostało schwytanych przez nawyki   przyzwyczajenia na poziomie  fizycznym i psychologicznym. 
Niektórzy są ich świadomi a inni nie. Jeżeli je  sobie uświadamiasz, to czy możesz od razu powstrzymać 
określone przyzwyczajenie  i nie przenosić go poprzez miesiące i lata? Czy, będąc świadomym pewnego 
nawyku,  możesz położyć mu kres bez żadnego rodzaju walki, zarzucić go natychmiast   nałóg palenia, 
specyficzny tik głowy, notoryczny śmiech lub którekolwiek z  naszych przeróżnych indywidualnych 
przyzwyczajeń? Stać się świadomym  nieprzerwanej paplaniny o niczym, niepokoju umysłu   czy można to 
zrobić bez  żadnego rodzaju oporu czy kontroli a zatem zakończyć łatwo, bez wysiłku i  natychmiast? Pociąga 
to za sobą parę spraw: po pierwsze zrozumienie, że walka  przeciw czemuś, na przykład pewnemu nawykowi, 
tworzy formę oporu wobec niego, i  przekonujesz się, że opór w dowolnej postaci rodzi nowy konflikt. Jeżeli  
opierasz się przyzwyczajeniu, próbujesz je stłumić, walczysz z nim, to energia  potrzebna do zrozumienia go 
jest tracona na walkę i kontrolę. Z tym wiąże się  druga sprawa: zakładasz z góry, że konieczny jest czas, że 
każdy poszczególny  nawyk trzeba stopniowo przepracować, trzeba powoli wytłumić lub pozbyć się  go. 

Przywykliśmy z jednej strony do idei, że od nawyku można uwolnić się jedynie  poprzez opór, przez stworzenie 
przeciwnego przyzwyczajenia a z drugiej, że  możemy to zrobić tylko stopniowo z upływem czasu. Lecz jeśli 
rzeczywiście to  zbadasz, zobaczysz, że każdy rodzaj oporu powoduje dalsze konflikty i również,  że czas, 
poświęcenie wielu dni, tygodni, lat, naprawdę nie kończy z  przyzwyczajeniem   i pytamy, czy można je 
zakończyć bez oporu i bez czasu,  natychmiast. 

By uwolnić się od strachu potrzebny jest nie opór w pewnym okresie czasu, ale  energia, która jest w stanie 
spotkać się z tym nawykiem i rozpuścić go od razu:  a to jest uważnością. Uważność to właśnie istota każdej 
energii. Poświęcić uwagę  oznacza oddać swe serce, swój umysł, całą energię fizyczną, być obecnym i wraz z  
tą energią stawić czoła, czyli je sobie uświadomić, określonemu przyzwyczajeniu:  zobaczysz wtedy, że traci 
ono punkt zaczepienia   natychmiast znika. 

Możesz myśleć, że twoje różnorodne nawyki nie są szczególnie ważne   masz je,  co nieistotne, lub znajdujesz 
dla nich usprawiedliwienia. Jednak gdyby można  wprowadzić do umysłu przymiot uważności, uchwyciłby on 
fakt, prawdę, że energia  to uważność i że uważność jest konieczna aby rozpuścić przyzwyczajenia, każde z  
osobna   wtedy, uświadamiając sobie określony nawyk, czy tradycję, zobaczysz, że  osiągają one kres, 
całkowicie. 

background image

Masz swój sposób wysławiania się albo folgujesz sobie w niekończącej się  paplaninie o niczym: jeżeli stajesz 
się tego uważnie świadom, to dysponujesz  niezwykłą energią   energią, która nie powstała z oporu, jak to bywa 
z  większością naszych energii. Energia uważności to wolność. Jeśli naprawdę  rozumiesz to bardzo głęboko, 
nie jako teorię, lecz bieżący fakt, z którym  eksperymentujesz, fakt dostrzeżony, którego jesteś w pełni 
świadom, to możesz  przejść do wejrzenia w całą naturę i strukturę strachu. I trzeba, rozmawiając o  tych, raczej 
skomplikowanych kwestiach, mieć na uwadze, że komunikacja werbalna  pomiędzy tobą i mówcą staje się 
coraz trudniejsza   jeżeli nie słuchasz z  wystarczającą dbałością i uwagą, to porozumienie jest niemożliwe. Jeśli 
myślisz  o jakiejś sprawie a mówca rozważa inną, to komunikacja się kończy, co oczywiste.  Jeśli koncentrujesz 
się na własnym konkretnym lęku i poświęcasz mu całą swą  uwagę, to komunikacja werbalna pomiędzy tobą i 
mówcą również osiąga kres. By  porozumieć się nawzajem, na poziomie werbalnym, potrzeba przymiotu 
uważności, w  jakiej zawarta jest troska, w której obecna jest intencja, pilna potrzeba  zrozumienia kwestii 
strachu. 

Ważniejsza od komunikacji jest wspólnota. Komunikacja jest werbalna a  wspólnota niewerbalna. Dwoje ludzi 
znających się nawzajem bardzo dobrze może,  bez wypowiedzenia słowa, zrozumieć się nawzajem całkowicie i 
natychmiast,  ponieważ ustanowili oni pewien rodzaj porozumienia między sobą. Kiedy mamy do  czynienia z 
taką bardzo skomplikowaną sprawą jak strach, wspólnota jest  potrzebna w takim samym stopniu jak 
komunikacja werbalna   obie muszą cały czas  współistnieć, bo, w przeciwnym razie, nie będziemy pracować 
razem. Powiedziawszy  to wszystko   co było konieczne   rozważmy kwestię strachu. 

To nie tak, że musisz być wolny od strachu. W chwili, gdy próbujesz się od  niego uwolnić, tworzysz przeciw 
niemu opór. Opór, dowolnego rodzaju, nie kończy  strachu   on tu będzie zawsze, chociaż możesz próbować go 
uniknąć, odeprzeć,  kontrolować, uciec od niego itd., on tu będzie zawsze. Ucieczka, kontrola,  tłumienie, 
wszystko to odmiany oporu, a strach trwa choćbyś nawet rozwinął w  sobie większą siłę odporności. A więc nie 
rozmawiamy o uwolnieniu się od  strachu. Uwolnienie się od czegoś nie jest wolnością. Proszę, zrozumcie to, 
bo  wejście w to zagadnienie oznacza, że, o ile poświęcicie w pełni swą uwagę temu,  co się tu mówi, musicie 
opuścić tę salę nie odczuwając strachu. To jedyna rzecz,  jaka ma znaczenie, nie to, co słyszysz z ust mówcy lub 
to, co pominął ani to,  czy się z nim zgadzasz czy nie   ważne jest tylko, że powinieneś zupełnie, we  wnętrzu 
swej własnej istoty, psychologicznie zakończyć strach. 

Więc to nie tak, że trzeba się uwolnić czy oprzeć strachowi, lecz należy  zrozumieć całą jego naturę i strukturę, 
zrozumieć ją   to znaczy, poznać,  obserwować, wejść w bezpośredni z nią kontakt. Mamy poznawać strach, nie 
uczyć  się, jak od niego uciec ani jak mu się oprzeć dzięki odwadze i tym podobnym.  Mamy poznawać. Co 
znaczy słowo  poznawać ? Na pewno nie chodzi tu o gromadzenie  wiedzy o strachu. Zajmowanie się tym 
zagadnieniem będzie raczej bezużyteczne  dopóty, dopóki nie zrozumiecie tego całkowicie. Myślimy, że 
poznawanie oznacza  gromadzenie wiedzy o czymś: jeśli chcesz nauczyć się włoskiego, musisz zebrać  słowa i 
ich znaczenia, gramatykę i jak łączyć ze sobą zdania oraz całą resztę   zgromadziwszy tę wiedzę jesteś w stanie 
rozmawiać w określonym języku. Tak to  wygląda, następuje akumulacja wiedzy a potem działanie, wiąże się z 
tym czas.  Teraz mówimy, że ta akumulacja nie jest poznawaniem. Poznawanie zachodzi zawsze  w aktywnej 
teraźniejszości, nie jest rezultatem zgromadzonej wiedzy   poznawanie  to proces, działanie, które zawsze 
odbywa się w teraźniejszości. Większość z nas  przywykła do idei przede wszystkim gromadzenia wiedzy, 
informacji, doświadczenia  i działania poprzez nie. Mówimy coś całkowicie odmiennego. Wiedza zawsze 
należy  do przeszłości i, gdy działasz, przeszłość determinuje to, co robisz. Mówimy, że  poznawanie to właśnie 
działanie samo w sobie i dlatego w ogóle nie następuje  akumulacja w postaci wiedzy. 

Poznawanie strachu zachodzi w teraźniejszości, jest czymś świeżym. Jeżeli  podejdę do niego wraz z przeszłą 
wiedzą, z minionymi wspomnieniami i  skojarzeniami, to nie stanę z nim twarzą w twarz i dlatego nie poznam 
go. Mogę  to zrobić tylko jeśli mój umysł jest świeży, nowy. I tu napotykamy trudność, bo  zawsze 
podchodziliśmy do strachu z wszelkimi skojarzeniami, wspomnieniami,  wydarzeniami i doświadczeniami, 
jakie powstrzymują nas od spojrzenia na niego od  nowa i poznania od początku. 

background image

Istnieje wiele lęków   strach przed śmiercią, lęk przed ciemnością, strach  przed utratą pracy, obawa o męża czy 
żonę, niepewność, obawa niezaspokojenia,  lęk przed brakiem miłości, strach przed samotnością, obawa nie 
odniesienia  sukcesu. Czy te liczne lęki nie są wyrazem jednego głównego strachu? Powstaje tu  pytanie: czy 
zamierzamy zajmować się poszczególnymi z nich, czy może faktem  istnienia strachu jako takiego? 

Chcemy zrozumieć naturę strachu, nie to, jak wyraża się on w jakimś  określonym obszarze. Jeżeli umiemy 
zająć się głównym faktem istnienia strachu,  to powinniśmy być w stanie rozwiązać, albo coś z nim zrobić, 
każdy konkretny  lęk. Tak więc nie bierzcie pod uwagę któregoś z waszych indywidualnych lęków i  nie 
mówcie  Muszę go rozwiązać , ale zrozumcie naturę i strukturę strachu   będziecie wtedy potrafili postępować z 
każdym poszczególnym lękiem. 

Zobaczcie, jak to ważne, ażeby umysł pozostawał w stanie, w którym nie  istnieje jakikolwiek strach. Ponieważ, 
kiedy strach jest obecny, nastaje  ciemność i umysł się przytępia   szuka wtedy różnorodnych ucieczek i 
pobudzenia  przez rozrywkę   czy tę dostarczaną przez Kościół czy też futbol lub radio. Taki  umysł boi się, nie 
zna jasności i nie wie, co to znaczy kochać   może znać  przyjemność, ale na pewno nie wie, co to znaczy 
kochać. Strach niszczy umysł i  powoduje, że staje się on odrażający. 

Istnieje strach fizyczny i psychologiczny. Oto fizyczny strach przed  niebezpieczeństwem   na przykład 
spotkaniem węża lub wpadnięciem w przepaść. Ten  strach, fizyczny lęk przed niebezpieczeństwem, czyż to nie 
inteligencja? Oto  przepaść   widzę ją i natychmiast reaguję, nie zbliżam się. Czy strach nie jest  teraz 
inteligencją mówiącą mi  uważaj, tu jest niebezpiecznie ? Ta inteligencja  została zgromadzona przez czas: 
innym zdarzyło się wpaść lub matka czy  przyjaciel ostrzegali by uważać na przepaści. Więc w fizycznej 
ekspresji strachu  obecna jest pamięć i inteligencja działające jednocześnie. No i mamy lęk  psychologiczny 
przed fizycznym strachem, jaki przeżyliśmy, przed chorobą, która  wywołała wiele bólu   znając ten ból, 
zjawisko czysto fizyczne, nie chcemy, żeby  się powtórzył ponownie i podtrzymujemy psychologiczny lęk, 
chociaż ból od dawna  nie istnieje. Teraz, czy ten strach psychologiczny może zostać zrozumiany, ażeby  w 
ogóle się nie pojawiał? Odczuwałem ból   jak wielu z nas   było to w zeszłym  tygodniu lub rok temu. Ból był 
rozdzierający, nie chcę by się powtórzył i boję  się, że może powrócić. Co ma tu miejsce? Proszę, śledźcie to 
uważnie. Oto pamięć  bólu i myśl mówiąca  Nie pozwól by znów się pojawił, bądź ostrożny.  Myślenie o  
przeszłości sprowadza strach przed jej powtórzeniem, myśl przynosi ze sobą  strach. Oto specyficzny rodzaj 
strachu, strachu przed powrotem choroby z jej  bólem. 

Istnieją różnorodne lęki psychologiczne wywodzące się z myśli: strach przed  tym, co sąsiad może powiedzieć, 
obawa, że nie jest się wysoce szacownym i  mieszczańskim, lęk przed niedopasowaniem się do społecznej 
moralności   która  jest niemoralna   obawa utraty pracy, strach przed samotnością, lęk przed  niepokojem   
niepokój sam z siebie przechodzi w strach i tak dalej   wszelki  owoc życia opartego na myśli. 

Istnieje nie tylko strach uświadomiony, ale również głębokie lęki ukryte w  psychice, w głębszych warstwach 
umysłu. Można uporać się ze świadomym strachem,  ale głębokie, ukryte obawy są trudniejsze. Jak te 
nieuświadomione, głębokie,  ukryte lęki masz wynieść na powierzchnię i ujawnić? Czy świadomy umysł potrafi  
to zrobić? Czy świadomy umysł wraz ze swą aktywną myślą może odsłonić  nieświadome, ukryte? (Nie 
używamy słowa  nieświadome  w sensie analitycznym,  lecz: nie uświadamiając sobie, lub nie znając, ukrytych 
warstw   to wszystko.)  Czy umysł świadomy   umysł wyszkolony, aby się dostosowywać by przeżyć, żeby  
przyjmować rzeczy, jakimi są   znacie go, wiecie jaki jest podstępny   czy ten  umysł może odkryć całą 
zawartość nieświadomości? Nie wydaje mi się aby to umiał.  Może odkryć jakąś warstwę, którą przetłumaczy 
zgodnie ze swymi uwarunkowaniami.  Jednak samo tłumaczenie wywoła w nim dalsze uprzedzenia, będzie 
zatem w  mniejszym wręcz stopniu zdolny do zupełnego zbadania następnej warstwy. 

Jak widać, zwykły świadomy wysiłek by badać głębsze obszary umysłu jest  niezmiernie trudny dopóty, dopóki 

background image

na powierzchni umysł nie jest całkowicie wolny  od wszelkich uwarunkowań, od wszelkich uprzedzeń, od 
wszelkiego strachu   w  przeciwnym razie nie potrafi patrzeć. Jak widać, może to być w najwyższym  stopniu 
trudne, zapewne zupełnie niemożliwe. Powstaje więc pytanie: czy istnieje  inny sposób, całkowicie odmienny? 

Czy umysł może się opróżnić z całego strachu poprzez analizę, swą własną albo  fachową? Wiąże się z tym coś 
jeszcze. Kiedy analizuję, patrzę na siebie, warstwa  po warstwie, badam, osądzam, oceniam, mówię  To dobre ,  
To złe ,  To zachowam ,  Tego nie . Czy, kiedy analizuję, różnię się od analizowanej rzeczy? Muszę na to  
pytanie odpowiedzieć sam dla siebie, zobaczyć jaka prawda się w nim kryje.  Analizator, czy różni się on od 
tego, co analizuje   powiedzmy zazdrości? Nie  różni się, jest zazdrością, i próbuje oddzielić się od niej jako 
jednostka  mówiąca  Zamierzam popatrzeć na zazdrość, pozbyć się jej lub wejść z nią w  kontakt.  Ale zazdrość 
i analizator są nawzajem częścią siebie. 

W proces analizy zaangażowany jest czas, to znaczy poświęcam wiele dni albo  wiele lat na analizowanie 
siebie. Po upływie wielu lat boję się nadal. Tak więc  analiza donikąd nie prowadzi. Wymaga ona wielkiej ilości 
czasu a, gdy płonie  dom, nie siedzisz i nie analizujesz ani nie idziesz do fachowca i nie mówisz  Proszę, 
powiedz mi wszystko na mój temat   musisz działać. Analiza to rodzaj  ucieczki, lenistwa i nieudolności. 
(Neurotyk może potrzebować wizyty u  analityka, ale nawet w jej efekcie jego neuroza nie dobiegnie w pełni 
końca.  Lecz jest to inne zagadnienie.) 

Analiza nieświadomego przez świadome nie prowadzi donikąd. Umysł dostrzegł to  i mówi sobie  Nie będę już 
więcej analizował, widzę bezużyteczność tego ,  Nie  będę się dłużej opierał strachowi.  Śledzicie, co w nim 
zaszło? Kiedy odrzucił  tradycyjne podejście, podejście analizy, oporu, czasu, cóż dzieje się wtedy z  nim 
samym? Umysł staje się niezwykle bystry. Umysł staje się, poprzez  konieczność obserwacji, niezwykle 
wytężony, bystry, żywy. Pyta: czy istnieje  inne podejście do problemu odsłonięcia całej mej zawartości, 
przeszłości,  dziedzictwa rasowego, uwarunkowań rodzinnych, obciążeń tradycją kulturową i  religijną, 
rezultatu dwóch lub dziesięciu tysięcy lat? Czy umie on uwolnić się  od tego wszystkiego, czy potrafi porzucić 
to wszystko, a wiec odrzucić też  wszelki strach? 

Tak więc mam ten problem, problem, który wyostrzony umysł   umysł, który  odrzucił wszelkie rodzaje analizy, 
jaka z konieczności zabiera czas i dlatego  nie ma przyszłości   musi rozwiązać całkowicie, teraz. Dzięki temu 
nie istnieje  ideał, nie ma kwestii przyszłości, mówienia  Uwolnię się.  Dzięki temu umysł  jest teraz w stanie 
zupełnej uważności. Już dłużej nie ucieka, nie tworzy czasu  jako sposobu rozwiązania problemu, nie stosuje 
analizy ani oporu. Dzięki temu  sam z siebie osiąga zupełnie nową jakość. 

Psychologowie twierdzą, że trzeba śnić, inaczej się oszaleje. Zapytuję siebie  Dlaczego w ogóle mam mieć sny?  
Czy istnieje sposób życia taki, ażeby wcale nie  śnić?   bo wtedy, gdy nie ma snów, umysł rzeczywiście 
wypoczywa. Był aktywny  przez cały dzień, obserwując, słuchając, pytając, przyglądając się pięknu  obłoku, 
twarzy uroczej osoby, wodzie, ruchowi życia, wszystkiemu   obserwował i  obserwował, a gdy śpi, musi 
wypocząć całkowicie, w przeciwnym razie zbudziwszy  się rano będzie zmęczony, wczorajszy. 

Powstaje zatem pytanie, czy istnieje sposób by w ogóle nie śnić, ażeby umysł  podczas snu wypoczywał 
całkowicie i umiał dotrzeć do pewnych jakości  niedostępnych mu w godzinach przytomności? Jest to możliwe 
jedynie   i jest to  fakt, nie przypuszczenie, nie teoria, nie wymysł ani nadzieja   jest to możliwe  jedynie, gdy 
jesteś w pełni przebudzony w ciągu dnia, obserwując wszelką  aktywność swoich myśli, swe uczucia, 
przebudzony na wszelkie bodźce, na każdy  sygnał, każdą wskazówkę dotyczącą tego, co w głębi: kiedy 
paplesz, gdy  spacerujesz, gdy kogoś słuchasz, kiedy obserwujesz swą ambicję, swą zazdrość,  obserwujesz 
swoją reakcję na  chwałę Francji , gdy czytasz książkę mówiącą  twoje przekonania religijne są bzdurą  
dostrzegając, co oznacza wiara. Podczas  godzin przytomności bądź w pełni przebudzony: kiedy jedziesz 
autobusem, gdy  rozmawiasz z żoną, dziećmi, przyjacielem, kiedy palisz   dlaczego palisz   gdy  czytasz 

background image

kryminał   dlaczego go czytasz   kiedy idziesz do kina   dlaczego   dla  rozrywki, dla seksu? Kiedy widzisz 
przepiękne drzewo lub ruch obłoku na niebie,  bądź w pełni świadom tego, co się dzieje wewnątrz i na 
zewnątrz, zobaczysz  wtedy, że, kiedy śpisz, nie śnisz, a gdy obudzisz się rano, umysł jest świeży,  wytężony i 
żywy. 

Paryż, 13 kwietnia 1969 

 
Rozdział 8.  

 

Transcendentalność 

Przeniknąć rzeczywistość? Tradycja  medytacji. Rzeczywistość i nieporuszony umysł 

 

Rozmawialiśmy o chaosie w świecie, przemocy, wielkim zamęcie, nie tylko na  zewnątrz, lecz również 
wewnątrz. Przemoc to rezultat strachu a kwestią strachu  się zajmowaliśmy. Myślę, że teraz powinniśmy wejść 
w coś, co może być trochę  obce większości z was: jednak trzeba to rozważyć i nie odrzucać mówiąc, że to  
złudzenie, fantazja i tym podobne. 

Poprzez całą historię człowiek   zdając sobie sprawę, że życie jest bardzo  krótkie, wypełnione przypadkiem, 
smutkiem i nieuchronną śmiercią   zawsze  formułował ideę zwaną Bogiem. Uświadomił sobie, jak i my teraz, 
że życie jest  krótkotrwałe i zapragnął doświadczyć czegoś bezmiernie wspaniałego, doskonałego,  doświadczyć 
czegoś nie zebranego przez umysł czy przez emocję   zapragnął  doświadczyć lub odczuć jak trafić do świata, 
który byłby całkowicie inny, świata  wykraczającego poza ten znany, świata, jaki leżałby poza wszelką niedolą 
i  cierpieniem. I miał nadzieję odnaleźć ten transcendentalny świat poprzez  poszukiwanie. Powinniśmy zająć 
się kwestią, czy istnieje, czy też nie,  rzeczywistość   nie gra roli, jakie dasz jej imię   która znajduje się w  
całkowicie innym wymiarze. By przeniknąć jej głębię trzeba naturalnie zdać sobie  sprawę, że nie wystarczy 
rozumieć jedynie na poziomie werbalnym   bo opis nigdy  nie jest tym, co opisuje, słowo nigdy nie jest rzeczą. 
Czy potrafimy przeniknąć  tajemnicę   o ile tajemnicą jest to, w co człowiek zawsze próbował wkroczyć,  czym 
pragnął zawładnąć, zapraszając, podtrzymując, wielbiąc, zostając  wyznawcą? 

Życie takie, jakim jest   raczej płytkie, puste, pokręcona sprawa bez  większego znaczenia   próbujesz odkryć 
jego doniosłość, nadać mu sens. Jeśli  masz odrobinę sprytu, to znaczenie i cel tego odkrywania okazują się 
dosyć  złożone. A nie znajdując piękna, miłości, poczucia nieograniczoności, stajesz  się cyniczny, przestajesz 
wierzyć w cokolwiek. Można zobaczyć, że to mocno  absurdalne, złudne i bez wielkiego znaczenia, gdy 
stwarza się jedynie ideologię,  regułę, utrzymując, że Bóg istnieje, albo że nie istnieje podczas, gdy życie nie  
ma jakiegokolwiek sensu   co jest prawdą, sposób, w jaki żyjemy, jest bez  znaczenia. Więc nie wynajdujmy go. 

Gdybyśmy mogli pójść razem i odkryć sami dla siebie, czy istnieje, czy też  nie, rzeczywistość nie będąca tylko 
intelektualnym czy emocjonalnym wymysłem,  ucieczką. Człowiek w ciągu historii twierdził, że istnieje 
rzeczywistość, do  której musisz się przygotować, oprzeć się wszelakiego rodzaju pokusom,  kontrolować się, 
kontrolować seks, dopasować się do wzoru ustanowionego przez  autorytet religijny, świętych i tak dalej, albo 
musisz odrzucić świat, wycofać  się do klasztoru, do jaskini, w której możesz medytować, pozostawać w 
samotności  i nie dawać okazji pokusom. Widać tu absurdalność tych usiłowań, widać, że  najprawdopodobniej 
nie da się uciec od świata, od  tego, co jest , od  cierpienia, od rozterek, i od wszystkiego, co człowiek 
zgromadził w nauce. I  teologie: trzeba oczywiście odrzucić wszelkie teologie i każdą wiarę. Jeśli  odłożysz 
całkowicie na bok wszelkiego rodzaju wierzenia, to nieobecny jest  jakikolwiek strach. 

background image

Wiedząc, że moralność społeczna nie jest moralnością, że jest niemoralna,  dostrzega się, że trzeba być 
niezwykle moralnym, bo to pomimo wszystko jedyna  droga do porządku zarówno wewnątrz siebie jak też na 
zewnątrz   potrzebna jest  jednak moralność w działaniu; nie tylko wyidealizowana czy pojęciowa moralność,  
ale bieżące moralne postępowanie. 

Czy można zdyscyplinować się bez tłumienia, kontroli, ucieczki? Źródłowe  znaczenie słowa  dyscyplina  to  
poznawać , nie dopasowywać się ani zostawać  czyimś uczniem, nie naśladować bądź tłumić, ale poznawać. 
Sam akt poznania  wymaga dyscypliny   dyscypliny, jaka nie została wymuszona ani nie przystosowuje  się do 
jakiejś ideologii   nie surowej prostoty mnicha. Jednak bez dogłębnej  prostoty nasze zachowanie w codziennym 
życiu prowadzi jedynie do nieporządku.  Można dostrzec, jak to istotne aby mieć w sobie zupełny porządek, 
taki, jak  porządek matematyczny, niezależny, bezwzględny, nie stworzony przez wpływy  zewnętrzne. By mieć 
w umyśle zupełny porządek, trzeba stosować prawe  postępowanie. Umysł udręczony, zwiedziony, 
ukształtowany przez środowisko,  dopasowujący się do społecznej moralności musi być wewnętrznie 
pomieszany, a  taki nie potrafi odkryć, co jest prawdą. 

Jeżeli ma on dotrzeć do tej niezwykłej tajemnicy   o ile coś takiego istnieje   musi położyć fundament 
postępowania, moralności innej niż społeczna,  moralności nie opartej na jakimkolwiek strachu i dzięki temu 
wolnej. Tylko wtedy   po położeniu takiego głębokiego fundamentu   umysł może zacząć odkrywać, czym  jest 
medytacja, ten przymiot ciszy, obserwacji, w jakiej nie ma  obserwatora .  Jeśli w życiu, w działaniu brak 
podłoża prawego postępowania, to medytacja ma  niewielkie znaczenie. 

W krajach Orientu istnieje wiele szkół, systemów i metod medytacji   w tym  zen i joga   które sprowadzono na 
Zachód. Trzeba z pełną jasnością zrozumieć, co  oznacza sugestia, że poprzez metodę, dzięki systemowi, przez 
dopasowanie się do  pewnego wzorca bądź tradycji umysł może dotrzeć do tamtej rzeczywistości. Można  
zobaczyć, jakie to absurdalne, nieważne czy zostało przywiezione ze Wschodu czy  wymyślone tutaj. Metoda 
oznacza dopasowywanie się, powtarzanie, metoda oznacza,  że ktoś, kto osiągnął pewien poziom oświecenia, 
mówi: rób to, nie rób tamtego. A  my, tak gorąco pragnąc tamtej rzeczywistości, naśladujemy, dopasowujemy 
się,  podporządkowujemy, praktykujemy, co kazano, dzień po dniu, jak maszyny.  Otępiony, niewrażliwy 
umysł, umysł nie dysponujący zbyt wysoką inteligencją,  może bez końca praktykować metodę: stanie się 
jeszcze głupszy, bardziej i  bardziej tępy. Przeżyje swoje własne  doświadczenie  wewnątrz obszaru swych  
własnych uwarunkowań. 

Być może niektórzy z was byli na Wschodzie i studiowali tam medytację. Stoi  za nią cała tradycja. Z Indii, na 
obszar Azji, rozprzestrzeniła się ona w  czasach starożytnych. Nawet teraz ciągle utrzymuje się w umysłach, 
napisano o  niej nieskończoną liczbę ksiąg. Lecz każdy rodzaj tradycji   czegoś  przeniesionego z przeszłości   
jakiej się używa by odkryć, czy istnieje tamta  wspaniała rzeczywistość, to oczywiście zmarnowany wysiłek. 
Umysł musi być wolny  od wszelkiego rodzaju tradycji i sankcji duchowej, w przeciwnym razie wykazuje  
zupełny brak najwyższych form inteligencji. 

Więc czym jest medytacja, jeżeli to nie pochodna tradycji?   a nie może się  ona wywodzić z tradycji, nikt nie 
może cię jej nauczyć, nie możesz pójść  określoną ścieżką mówiąc  Na tej drodze nauczę się, czym jest 
medytacja.  Pełne  znaczenie medytacji można dostrzec, kiedy umysł się całkowicie uspokaja,  uspokaja nie 
tylko na poziomie świadomym, ale też na głębokich, tajnych,  ukrytych poziomach nieświadomości, uspokaja 
się tak zupełnie i całkowicie, że  myśl się ucisza i nie wędruje już po wszelkich dostępnych miejscach. Jedna z  
nauk tradycji medytacyjnej   tradycyjnego podejścia, o jakim rozmawiamy   mówi,  że myśl należy 
kontrolować; trzeba jednak zupełnie odłożyć ten pomysł na bok a,  aby to zrobić trzeba popatrzeć na niego z 
bardzo bliska, obiektywnie,  nieemocjonalnie. 

Tradycja mówi, że potrzebujesz guru, nauczyciela, który pomoże ci medytować,  powie, co robić. Wschód ma 

background image

własne odmiany tradycji, modlitwy, kontemplacji i  wyznawania. Lecz sama zasada, że ktoś inny wie a ty nie 
wiesz, że ten, kto wie,  nauczy cię, da ci oświecenie, oznacza autorytet, mistrza, guru, zbawiciela, Syna  Bożego 
itp. Oni wiedzą a ty nie wiesz, mówią: stosuj tę metodę, ten system, rób  to dzień po dniu, praktykuj a może się 
tam dostaniesz   jeśli będziesz miał  szczęście. Co oznacza, że walczysz ze sobą przez cały dzień próbując 
dopasować  się do wzorca, do systemu, próbując stłumić własne pragnienia, własne  zachcianki, własną zawiść, 
zazdrość, ambicję. A więc powstaje konflikt pomiędzy  tym, czym jesteś i tym, czym być powinieneś według 
systemu   to oznacza obecność  wysiłku, a umysł podejmujący wysiłek nie umie zachować spokoju, dzięki 
wysiłkowi  nie potrafi być całkowicie nieporuszony. 

Tradycja mówi też: koncentruj się by kontrolować myśli. Koncentrować się to  po prostu się opierać, budować 
mur wokół siebie, pilnować zogniskowania  wyłącznie na jednej idei, zasadzie, obrazie lub czymś podobnym. 
Tradycja mówi,  że musisz przez to przejść, ażeby znaleźć, czegokolwiek szukasz. Twierdzi ona  również, że 
nie wolno ci uprawiać seksu, nie wolno patrzeć na ten świat   jak  nakazywali wszelcy święci, którzy w 
większym lub mniejszym stopniu byli  neurotykami. A kiedy widzisz   nie tylko werbalnie i intelektualnie, ale  
faktycznie   co się z tym wszystkim wiąże   a możesz to dostrzec jedynie, gdy  nie jesteś w to zaangażowany i 
potrafisz patrzeć obiektywnie   wtedy odrzucasz  to zupełnie. Trzeba zupełnie to odrzucić, bo wtedy, 
dokonawszy odrzucenia, umysł  staje się wolny a dzięki temu inteligentny, przebudzony i niepodatny na  
schwytanie przez iluzje. 

Aby medytować, w najgłębszym znaczeniu tego słowa, trzeba być cnotliwym,  moralnym   nie moralnością 
wypraktykowaną, zgodną ze wzorcem albo porządkiem  społecznym, ale przychodzącą naturalnie, niechybnie, 
słodko, gdy zaczniesz  rozumieć siebie, kiedy jesteś świadom swoich myśli, swych uczuć, swoich czynów,  
swoich zachcianek, ambicji i tak dalej   świadom bez żadnego wybierania, jedynie  obserwując. Poprzez tę 
obserwację przychodzi właściwe działanie nie mające nic  wspólnego z dopasowywaniem się ani 
postępowaniem według ideału. Wtedy, gdy to  istnieje głęboko w tobie, ze swym pięknem i prostotą, w jakiej 
nieobecna jest  odrobina surowości   bo surowość istnieje tylko tam, gdzie jest wysiłek   kiedy  obejrzałeś 
wszystkie systemy, wszelkie metody, wszelkie obietnice i popatrzyłeś  na nie obiektywnie nie decydując, czy je 
lubisz czy nie, wtedy możesz odrzucić  wszystkie jednocześnie, ażeby twój umysł uwolnił się od przeszłości   
możesz  wtedy przejść do odkrywania, czym jest medytacja. 

Jeżeli faktycznie nie położyłeś fundamentu, możesz bawić się medytacją, ale  jest to bez znaczenia   tak robią 
ludzie, którzy jadą na Wschód, idą do mistrza,  żeby im powiedział, jak siedzieć, jak oddychać, co robić, to czy 
tamto, i którzy  po powrocie piszą książkę będącą czystym nonsensem. Musisz być swoim własnym  
nauczycielem i uczniem siebie samego, nie ma autorytetu, jest tylko  zrozumienie. 

Zrozumienie jest możliwe jedynie, gdy zachodzi obserwacja bez centrum czyli  obserwatora. Czy kiedykolwiek 
obserwowaliście, przyglądaliście się,  próbowaliście odkryć, czym jest zrozumienie? Nie jest ono procesem  
intelektualnym, nie jest intuicją ani odczuciem. Kiedy stwierdzasz  Rozumiem coś  bardzo jasno  zachodzi 
obserwacja w zupełnej ciszy   tylko wtedy istnieje  zrozumienie. Gdy mówisz  Rozumiem coś , masz na myśli 
to, że umysł słucha w  wielkim spokoju ani się zgadzając ani nie zgadzając, w tym stanie słucha  zupełnie   
jedynie wtedy istnieje zrozumienie a takie zrozumienie to działanie.  To nie tak, że najpierw następuje 
zrozumienie a potem idzie za nim działanie, to  równoczesne, w jednej chwili. 

Tak więc medytacja   słowo, które zostało tak mocno przeciążone przez  tradycję   to wynieść umysł i mózg, 
bez wysiłku, bez przymusu w dowolnej  postaci, na poziom ich najwyższych zdolności, czyli inteligencji 
korzystającej z  wysokiej wrażliwości zmysłowej. Mózg jest spokojny, ten magazyn przeszłości,  efekt miliona 
lat ewolucji, aktywny nieprzerwanie i bezustannie   ten mózg jest  spokojny. 

Czy to w ogóle możliwe by mózg   który cały czas, odpowiadając na  najdrobniejszy bodziec, reaguje zgodnie 

background image

ze swoim uwarunkowaniem   się uspokoił?  Tradycjonaliści twierdzą, że można go uczynić nieporuszonym 
poprzez prawidłowe  oddychanie, przez praktykowanie uważności. To znów wiąże się z kwestią,  kto  jest 
jednostką kontrolującą, praktykującą, kształtującą mózg. Czy to nie myśl  mówiąca  Jestem obserwatorem i 
zamierzam kontrolować mózg, położyć kres  myśleniu ? Myśl rodzi myślącego. 

Czy to możliwe by umysł był całkowicie spokojny? Odkrycie tego jest częścią  medytacji, nikt nie jest w stanie 
ci powiedzieć, jak to zrobić. Twój mózg   który został tak silnie uwarunkowany przez kulturę, przez każdy 
rodzaj  doświadczenia, mózg będący wynikiem niezmierzonych lat ewolucji   czy umie on  pozostać 
nieporuszony?   bo bez tego, cokolwiek zobaczy czy doświadczy, będzie  zniekształcone, zostanie 
przetłumaczone według jego uwarunkowań. 

Jaką rolę w medytacji, w życiu gra sen? To bardzo interesujące zagadnienie:  jeżeli wchodzisz w nie 
samodzielnie, wiele odkryjesz. Jak mówiliśmy któregoś  dnia: sny nie są konieczne. Powiedzieliśmy: umysł, 
mózg musi być w pełni  świadomy w ciągu dnia   uważny na to, co się dzieje i na zewnątrz i wewnątrz,  
świadom wewnętrznych reakcji na zewnętrzny świat z jego napięciami wywołującymi  reakcje, uważny na 
sygnały z nieświadomości   a potem, na koniec dnia musi  wszystko wziąć w rachubę. Jeżeli na koniec dnia nie 
podsumujesz wszystkiego, co  się zdarzyło, mózg musi pracować w nocy, kiedy śpisz, aby wprowadzić 
porządek  wewnątrz siebie   co oczywiste. Jeśli zrobiłeś to wszystko, to, kiedy śpisz,  poznajesz zupełnie inną 
rzecz, poznajesz w zupełnie innym wymiarze, a to jest  częścią medytacji. 

Oto położenie fundamentu postępowania, w jakim działanie jest miłością. Oto  odrzucenie wszelkiej tradycji, 
ażeby umysł uwolnił się całkowicie a mózg  zupełnie uspokoił. Jeżeli w to wszedłeś zobaczysz, że umysł umie 
zachować  spokój, nie skutkiem jakiegoś podstępu, nie przez zażycie narkotyku, ale dzięki  tej aktywnej a 
równocześnie pasywnej uważności w ciągu dnia. I jeśli wieczorem  pozbierasz, to, co się wydarzyło a dzięki 
temu zaprowadzisz porządek, to  przychodzi sen, mózg jest spokojny, poznając w innym ruchu. 

Tak więc całe ciało, mózg, wszystko, są spokojne, nie wprowadzając żadnego  rodzaju zniekształceń   tak się 
stanie tylko, jeśli istnieje rzeczywistość,  jakiej taki umysł może doznać. Nie da się jej zaprosić, tego bezmiaru   
jeżeli  istnieje taki bezmiar, o ile istnieje nienazwane, transcendentalne, jeśli  istnieje coś takiego   tylko taki 
umysł potrafi dojrzeć fałsz lub prawdę tej  rzeczywistości. 

Mógłbyś powiedzieć  W czym to wszystko dotyczy życia?  Muszę wieść to  codzienne życie, chodzić do pracy, 
myć naczynia, jeździć zatłoczonym, pełnym  hałasu autobusem   cóż do tego wszystkiego ma medytacja?  
Przecież medytacja to  zrozumienie życia, przeżywanie każdego dnia w całej jego złożoności, niedoli,  smutku, 
samotności, rozpaczy, dążeniu do sławy czy sukcesu, strachu, zawiści   zrozumienie tego wszystkiego jest 
medytacją. Bez tego zrozumienia usiłowanie  odnalezienia tajemnicy jest bez wartości, dokonuje się całkowicie 
na próżno. To,  jak nieuporządkowane życie, nieuporządkowany umysł próbujący znaleźć porządek  
matematyczny. Medytacja we wszystkim dotyczy życia, nie jest wejściem w pewien  ekstatyczny stan 
emocjonalny. Pojawia się w niej ekstaza nie będąca  przyjemnością, przychodzi ona jedynie, gdy masz w sobie 
matematyczny porządek i  jest absolutem. Medytacja to sposób życia, każdego dnia   tylko wtedy to, co  
nieprzemijające, w czym nie ma czasu, może zaistnieć.  

Słuchacz: Kim jest obserwator uświadamiający sobie swe własne reakcje? Czym  jest energia, jakiej się używa?  

Krishnamurti: Czy patrzył Pan na coś bez reagowania? Czy popatrzył Pan na  drzewo, na twarz kobiety, na 
szczyt górski, lub obłok, bądź odblask światła na  wodzie, by tylko obserwować bez przekładania na to, co się 
lubi a czego nie,  przyjemność czy ból   by tylko obserwować? Czy w takiej obserwacji, kiedy jesteś  w pełni 
uważny, istnieje obserwator? Proszę to sprawdzić, nie pytać mnie   jeśli  Pan tak zrobi, to Pan odkryje. Proszę 
obserwować reakcje, bez osądzania, oceny,  zniekształcania, być całkowicie uważnym na każdą z nich a 

background image

poprzez tę uważność  zobaczy Pan, że w ogóle nie ma obserwatora ani myślącego czy  doświadczającego. 

Teraz drugie pytanie: aby coś w sobie zmienić, wywołać transformację,  rewolucję w psychice, jakiej używa się 
energii? Skąd ją wziąć? Mamy teraz  energię, ale w napięciach, w sprzeczności, w konflikcie   bierze ona udział 
w  walce pomiędzy dwiema pragnieniami, między tym, co muszę i co powinienem zrobić   to pochłania znaczną 
jej ilość. Jednak, gdyby nie istniały jakiekolwiek  sprzeczności, to byłoby energii pod dostatkiem. Proszę 
spojrzeć na swe własne  życie, faktycznie na nie popatrzeć   pełne jest sprzeczności: pragniesz żyć w  pokoju a 
nienawidzisz kogoś, chcesz kochać a jesteś ambitny. Te sprzeczności  rodzą konflikt, walkę, ta walka to 
marnowanie energii. Gdyby nie istniała  jakakolwiek sprzeczność, dysponowałbyś wielką energią do 
przekształcenia siebie.  Powstaje pytanie: jak można usunąć sprzeczność między  obserwatorem  i  
obserwowanym , między  doświadczającym  i  doświadczeniem , pomiędzy miłością i  nienawiścią?   ta 
dualność, jak można żyć bez niej? Jest to możliwe, gdy  istnieje tylko fakt i nic więcej   fakt, że nienawidzisz, 
że jesteś okrutny, a  nie tego przeciwieństwo czyli idea. Kiedy się boisz stwarzasz przeciwieństwo,  odwagę 
będącą oporem, sprzecznością, wysiłkiem i napięciem. Ale gdy rozumiesz w  pełni, czym jest strach i nie 
uciekasz w przeciwieństwo, kiedy poświęcasz całą  swą uwagę strachowi, to nie tylko następuje jego zanik, 
psychologicznie, ale  masz też energię potrzebną by stawić mu czoła. Tradycjonaliści twierdzą  Musisz  mieć tę 
energię, dlatego unikaj seksu, unikaj świata, skoncentruj się, poświęć  swój umysł Bogu, zapomnij o świecie, 
nie daj okazji pokusom   wszystko po to,  żeby mieć energię. Ale ciągle jesteś ludzką istotą z pragnieniami, 
rozpaloną  wewnątrz seksualnymi, biologicznymi popędami, chcącą zrobić to czy tamto,  kontrolującą, 
wymuszającą itd.   poprzez to tracącą energię. Lecz jeśli żyjesz z  faktem i niczym więcej   jeżeli jesteś 
rozgniewany, zrozum to a nie  jak mam się  nie gniewać , wejdź w to, bądź z tym, żyj z tym, całkowicie 
poświęć temu uwagę   zobaczysz, że masz dostatecznie dużo energii. To taka energia, jaka podtrzymuje  jasność 
umysłu, otwartość serca, ażeby objawiła się obfitość miłości   nie idei,  nie sentymentów.  

Słuchacz: Co ma Pan na myśli mówiąc  ekstaza , czy może Pan to wyjaśnić?  Mówił Pan, że ekstaza to nie 
przyjemność, że miłość nie jest przyjemnością?  

Krishnamurti: Czym jest ekstaza? Kiedy patrzysz na obłok, na odblaski światła  na nim obecne jest piękno. 
Piękno to pasja. By dostrzec piękno obłoku lub  oświetlonego słońcem drzewa potrzeba pasji, intencji. W tej 
intencji, w tej  pasji nie ma jakiegokolwiek sentymentu, żadnego odczucia, że to lubię bądź nie.  Ekstaza nie jest 
osobista, nie jest ani wasza ani moja, tak, jak miłość nie jest  ani wasza ani moja. Kiedy pojawia się 
przyjemność należy ona do was lub do mnie.  Gdy działa medytujący umysł, zna on swą własną ekstazę   jakiej 
nie da się  opisać, nie da się ująć w słowa.  

Słuchacz: Czy mówi Pan, że nie ma dobrego ani złego, że wszystkie reakcje są  dobre   czy tak Pan twierdzi?  

Krishnamurti: Nie, proszę Pana, nie mówiłem tego. Powiedziałem: obserwuj  swoje reakcje, nie nazywaj ich 
dobrymi ani złymi. Kiedy je tak nazywasz  powodujesz sprzeczność. Czy kiedykolwiek patrzył Pan na swą żonę   
przepraszam,  że tego dotykam   bez wyobrażenia, jakie ma Pan na jej temat, wyobrażenia  powstałego poprzez 
gromadzenie w okresie ponad trzydziestu czy iluś lat? Ma Pan  jej obraz a ona ma obraz Pana   te wyobrażenia 
wchodzą w związek   Pani i ona  nie jesteście związani. Takie wyobrażenia powstają, gdy nie jest się uważnym 
w  swoich relacjach   to nieuważność rodzi obrazy. Czy umie Pan patrzeć na żonę bez  potępiania, oceniania, 
mówienia, że ma rację, że jej nie ma, po prostu  obserwować bez włączania swoich uprzedzeń? Zobaczy Pan 
wtedy, że następuje  zupełnie inny sposób działania, wywodzący się z takiej obserwacji.  

Paryż, 24 kwietnia 1969 

 
Rozdział 9.  

background image

 

O przemocy 

Czym jest przemoc? Przymus jako źródło  przemocy psychologicznej. Potrzeba obserwacji. 

Nieuważność 

 

Krishnamurti: Intencją tej dyskusji jest utrzymanie twórczej obserwacji   przyglądania się sobie w twórczy 
sposób podczas, gdy rozmawiamy. Każdy z nas  powinien zaangażować się w temat, na jaki chcemy pomówić 
oraz potrzebujemy  pewnej otwartości   nie arogancji ani opryskliwego wskazywania głupoty czy  inteligencji 
innych   lecz każdy z nas powinien wziąć udział w omówieniu pewnego  zagadnienia w całej jego rozciągłości. 
Przez samo wyrażanie wszystkiego, co  czujemy, lub co rozpatrujemy, musimy odnieść wrażenie 
uświadomienia sobie czegoś  nowego. Jest to tworzenie, nie powtarzanie starego ale ekspresja nowego przez  
odkrywanie siebie, gdy wyrażamy się za pomocą słów. Myślę, że wtedy ta rozmowa  będzie miała wartość. 

Rozmówca (1): Czy możemy wejść głębiej w zagadnienie energii i tego, jak jest  ona tracona? 

Rozmówca (2): Mówił Pan o przemocy, przemocy wojny, przemocy w tym, jak  traktujemy ludzi, przemocy w 
tym, jak myślimy o innych i jak na nich patrzymy.  Ale co z przemocą w obronie własnej? Gdybym został 
zaatakowany przez wilka,  broniłbym się z pasją ze wszystkich swoich sił. Czy można używać przemocy w  
jednej części siebie a w pozostałych nie? 

Krishnamurti: Padła sugestia odnośnie przemocy, zniekształcania siebie by  dopasować się do określonego 
wzorca społecznego lub moralnego; i pojawiło się  też zagadnienie obrony własnej. Gdzie przebiega granica 
pomiędzy samoobroną   która może czasem oznaczać przemoc   i innymi formami przemocy? Czy chcecie o  
tym pomówić? 

Audytorium: Tak. 

Krishnamurti: Przede wszystkim, czy mogę zasugerować, abyśmy przedyskutowali  różnorodne odmiany 
przemocy psychologicznej a potem zobaczyli, jakie miejsce w  tym zajmuje obrona przed atakiem? 
Zastanawiam się, co myślicie o przemocy. Czym  ona jest dla was? 

Rozmówca (1): To odmiana obrony. 

Rozmówca (2): To zakłócenie mojej wygody. 

Krishnamurti: Co oznacza dla was przemoc, odczucie, słowo, natura  przemocy? 

Rozmówca (1): To agresja. 

Rozmówca (2): Jeśli jesteś sfrustrowany stosujesz przemoc. 

Rozmówca (3): Jeżeli człowiek nie jest w stanie czegoś zrealizować stosuje  przemoc. 

background image

Rozmówca (4): Nienawiść, w sensie przezwyciężania. 

Krishnamurti: Co oznacza dla was przemoc? 

Rozmówca (1): Wyraz niebezpieczeństwa, gdy wchodzi w to  ja . 

Rozmówca (2): Strach. 

Rozmówca (3): Na pewno poprzez przemoc ranisz coś lub kogoś, albo mentalnie  albo fizycznie. 

Krishnamurti: Czy znacie przemoc, ponieważ znacie działanie bez przemocy? Czy  wiedzielibyście, czym ona 
jest bez jej przeciwieństwa? Czy rozpoznajecie ją  dlatego, że znacie stan braku przemocy? Jak poznajesz 
przemoc? Ponieważ jesteś  agresywny, współzawodniczysz i widzisz efekty tego wszystkiego, czyli przemoc,  
tworzysz stan braku przemocy. Gdyby nie było przeciwieństwa, skąd wiedziałbyś,  że przemoc ma miejsce? 

Rozmówca: Nie nazywałbym tego, ale coś bym odczuł. 

Krishnamurti: Czy to odczucie istnieje czy pojawia się, bo zna Pan  przemoc? 

Rozmówca: Myślę, że powoduje ona, że zadajemy ból, to niezdrowe uczucie,  którego chcemy się pozbyć. Oto 
dlaczego pragniemy uwolnić się od przemocy. 

Krishnamurti: Nic nie wiem o przemocy, ani o jej braku. Nie zaczynam od  żadnej koncepcji czy reguły. 
Rzeczywiście nie wiem, co znaczy przemoc. Chcę to  odkryć. 

Rozmówca: Doświadczenie, gdy zostało się zranionym i zaatakowanym, powoduje  pragnienie zabezpieczenia 
się. 

Krishnamurti: Tak, rozumiem, taka sugestia padła już wcześniej. Ciągle  próbuję odkryć, czym jest przemoc. 
Chcę dociec, pragnę to zbadać, chcę ją  wykorzenić, zmienić   nadążacie? 

Rozmówca: Przemoc to brak miłości. 

Krishnamurti: Czy wie Pan czym jest miłość? 

Rozmówca: Myślę, że wszystkie te sprawy pochodzą od nas samych. 

Krishnamurti: Tak, dokładnie tak jest. 

Rozmówca: Przemoc ma źródło w nas. 

Krishnamurti: Tak jest. Chcę odkryć czy pochodzi ona z zewnątrz czy z  wnętrza. 

Rozmówca: To rodzaj zabezpieczania się. 

background image

Krishnamurti: Proszę, idźmy powoli, to raczej poważny problem i wiąże się z  tym cały świat. 

Rozmówca: Przemoc marnotrawi część mojej energii. 

Krishnamurti: Wszyscy mówili o przemocy i jej braku. Ludzie twierdzili  W  życiu musisz używać przemocy  
albo, widząc tego efekty, nakazywali  Musisz żyć w  sposób pokojowy.  Słyszeliśmy tak wiele, z książek, od 
kaznodziejów, od  wychowawców i innych, pragnę jednak zbadać, czy to możliwe by odkryć naturę  przemocy 
i jakie zajmuje ona miejsce   o ile jakiekolwiek   w życiu. Co czyni  cię okrutnym, agresywnym, ambitnym? I 
czy przemoc wiąże się z dopasowywaniem się  do wzorca, na ile szlachetny by on nie był. Czy przemoc to 
część dyscypliny  narzuconej przez samego siebie lub przez społeczeństwo? Czy przemoc to konflikt  wewnątrz 
i na zewnątrz? Chcę odkryć, co jest źródłem, początkiem przemocy, w  przeciwnym razie obracam jedynie 
wieloma słowy. Czy używanie przemocy jest  naturalne w sensie psychologicznym? (Przypadki fizyczno-
psychologiczne rozważymy  później.) Czy, wewnętrznie, przemoc to agresja, gniew, nienawiść, konflikt,  
tłumienie, dopasowywanie się? A czy dopasowywanie się opiera się na nieustającej  walce, żeby znaleźć, by 
osiągnąć, żeby się stać, aby dotrzeć, aby się  zrealizować, by być szlachetnym i całej reszcie? Wszystko to 
należy do obszaru  psychologicznego. Jeśli nie umiemy wejść w to bardzo głęboko, to nie będziemy w  stanie 
zrozumieć, jak możemy wywołać odmienny stan w naszym codziennym życiu, co  w pewnym stopniu wymaga 
samoobrony. Zgoda? Więc zacznijmy stąd. 

Czym, jak uważacie, jest przemoc   nie werbalnie, ale faktycznie,  wewnętrznie? 

Rozmówca (1): To pogwałcenie czegoś innego. Narzuca ona coś. 

Rozmówca (2): Co z odrzuceniem? 

Krishnamurti: Weźmy najpierw przymus, pogwałcenie  tego, co jest . Jestem  zazdrosny i wymuszam na tym 
ideę, że mam taki nie być:  Nie wolno mi być  zazdrosnym.  Narzucanie, pogwałcenie  tego, co jest  to przemoc. 
Po trochu  zaczynamy, prawdopodobnie to jedno zdanie może opisać całą sprawę.  To, co jest  pozostaje zawsze 
w ruchu, nie jest statyczne. Gwałcę to przez narzucenie czegoś,  co, jak myślę,  być powinno . 

Rozmówca: Czy ma Pan na myśli, że, gdy czuję złość, myślę, że jej nie powinno  być i, zamiast się złościć, 
powstrzymuję to? Czy to przemoc? Czy może stosuję  przemoc, kiedy to wyrażam? 

Krishnamurti: Proszę popatrzeć na to: złoszczę się i, aby to uwolnić, uderzam  cię a to powoduje łańcuch reakcji 
prowadzących do tego, że mi oddajesz. Samo  wyrażenie złości to przemoc. A gdy na fakcie, że jestem 
zdenerwowany, wymuszam  coś innego, czyli że  mam się nie złościć , czy to nie jest również przemoc? 

Rozmówca: Zgodziłbym się z tą bardzo ogólną definicją, ale przymus musi  zachodzić w brutalny sposób. To 
czyni go przemocą. Jeżeli wymuszasz coś  stopniowo, nie będzie to przemoc. 

Krishnamurti: Rozumiem, proszę Pana. Jeśli stosujesz przymus z delikatnością,  z taktem, nie jest on przemocą. 
Naruszam fakt, że nienawidzę, poprzez stopniowe,  łagodne tłumienie go. Abym, jak mówią dżentelmeni, nie 
używał przemocy. Ale czy  zrobisz to z okrucieństwem czy delikatnie, faktem pozostaje, że wymuszasz coś  
innego na  tym, co jest . Czy zgadzamy się mniej więcej w tej kwestii? 

Rozmówca: Nie. 

background image

Krishnamurti: Zbadajmy to. Powiedzmy, że mam ambicję zostać największym poetą  na świecie (czy 
gdziekolwiek to będzie) i jestem zawiedziony, bo nie potrafię.  Ten zawód, sama ta ambicja to odmiana 
przemocy wobec faktu, że mi się nie udaje.  Czuję zawód, bo jesteś lepszy niż ja. Czy to nie rodzi przemocy? 

Rozmówca: Wszelkie działanie przeciwko osobie lub przeciw rzeczy to  przemoc. 

Krishnamurti: Proszę spojrzeć na trudność w tym zawartą. Oto fakt i  pogwałcenie go przez inne działanie. 
Powiedzmy na przykład, że nie lubię Rosjan,  czy Niemców bądź Amerykanów i narzucam swą specyficzną 
opinię czy pogląd  polityczny   oto rodzaj przemocy. Kiedy ci to narzucam jest to przemoc. Gdy  porównuję się 
z tobą (mądrzejszym, bardziej inteligentnym), stosuję przemoc  wobec siebie   czyż nie tak? Stosuję przemoc. 
W szkole  B  zostaje porównany z  A , który wypada znacznie lepiej na egzaminach i dostaje świetne oceny.  
Nauczyciel mówi do  B  Musisz być taki, jak on.  W wyniku porównania  B  z  A  powstaje przemoc i niszczy 
ona  B . Zobaczcie, co oznacza ten fakt: kiedy  wymuszam na  tym, co jest  to, co być powinno  (ideał, 
doskonałość, wyobrażenie  itd.) pojawia się przemoc. 

Rozmówca (1): Odczuwam w sobie, że, jeżeli obecny jest jakiś opór, cokolwiek,  co mogłoby niszczyć, to 
przemoc się pojawi, ale też, że, jeśli się nie opierasz,  możesz gwałcić siebie. 

Rozmówca (2): Czy wszystko to nie dotyczy siebie samego,  ja  będącego  źródłem wszelkiej przemocy? 

Rozmówca (3): Załóżmy, że przyjmę Pańskie słowa na ten temat. Przypuśćmy, że  nienawidzisz kogoś i 
chciałbyś wyeliminować tę nienawiść. Istnieją dwa  podejścia: pierwsze wykorzystujące przemoc i drugie bez 
jej użycia. Jeżeli  wymusisz na swej własnej istocie eliminację nienawiści, dokonasz przemocy wobec  siebie. 
Jeśli z drugiej strony poświęcisz czas, pofatygujesz się by poznać swoje  odczucia i obiekt nienawiści, to 
stopniowo ją opanujesz. Wtedy rozwiążesz  problem bez użycia przemocy. 

Krishnamurti: Myślę, że to zupełnie jasne, czyż nie, proszę Pana? Nie  próbujemy obecnie odkryć, jak pozbyć 
się przemocy w taki czy inny sposób, ale co  ją w nas wywołuje. Czym jest przemoc w nas, psychologicznie? 

Rozmówca: Czy poprzez przymus nie następuje rozbicie czegoś? Wtedy odczuwa  się przykrość i zaczyna 
stosować przemoc. 

Krishnamurti: Rozbicie idei, sposobu życia itd., to powoduje dyskomfort. Ten  dyskomfort wywołuje przemoc. 

Rozmówca (1): Przemoc może pochodzić z zewnątrz lub z wnętrza. Zazwyczaj  potępiam przemoc na zewnątrz. 

Rozmówca (2): Czy korzenie przemocy nie sięgają rezultatów fragmentacji? 

Krishnamurti: Proszę, istnieje wiele sposobów pokazania, czym jest przemoc i  jakie są jej przyczyny. Czy nie 
możemy widzieć pojedynczego prostego faktu i  stąd zacząć, powoli? Czy nie umiemy dostrzec, że każda 
odmiana przymusu, użyta  przez ojca wobec dziecka czy przez dziecko wobec ojca, przez nauczyciela wobec  
ucznia, przez społeczeństwo bądź przez księdza, wszystko to są odmiany przemocy?  Czy nie możemy zgodzić 
się z tym i stąd rozpocząć? 

Rozmówca: To pochodzi z zewnątrz. 

background image

Krishnamurti: Dokonujemy tego nie tylko na zewnątrz, ale też wewnątrz. Mówię  do siebie  Jestem 
rozgniewany  i wymuszam na tym ideę, że nie wolno mi się  gniewać. Stwierdzamy, że to przemoc. 
Zewnętrznie, gdy dyktator poskramia ludzi,  to przemoc. Kiedy tłumię to, co czuję, bo się boję, bo nie jest to 
szlachetne,  bo nie jest to czyste itp., to również przemoc. A więc brak akceptacji faktu  tego, co jest  powoduje 
przymus. Jeśli zaakceptuję fakt, że jestem zazdrosny i  nie przeciwstawię mu oporu, to nie ma przymusu, wtedy 
będę wiedział co z tym  faktem zrobić. W tym nie ma przemocy. 

Rozmówca: Mówi Pan, że edukacja to przemoc. 

Krishnamurti: Tak. Czy istnieje sposób edukacji bez przemocy? 

Rozmówca: Zgodnie z tradycją, nie. 

Krishnamurti: Oto problem: z natury, w swoich myślach, w sposobie, w jaki  żyję, jestem okrutną ludzką istotą, 
agresywną, ambitną, brutalną i tak dalej   tym jestem. I mówię sobie  Jak mam żyć inaczej? , ponieważ przemoc 
rodzi potężny  antagonizm i zniszczenie w świecie. Chcę to zrozumieć i uwolnić się od tego, żyć  inaczej. Więc 
zapytuję siebie  Czym ta przemoc jest we mnie?  Czy to  frustracja, bo pragnę być sławny a wiem, że nie mogę, 
dlatego nienawidzę znanych  ludzi?  Jestem zazdrosny a chcę taki nie być i nienawidzę tego stanu zazdrości z  
jego wszystkimi obawami i strachem i irytacją, dlatego go tłumię. Robię to  wszystko i uświadamiam sobie, że 
to rodzaj przemocy. Teraz chcę odkryć, czy to  nieuniknione, czy może istnieje sposób zrozumienia tego, 
spojrzenia na to,  wzięcia się z tym za bary prowadzący do innego życia. Tak więc muszę odkryć,  czym jest 
przemoc. 

Rozmówca: To reakcja. 

Krishnamurti: Za bardzo się Pan śpieszy. Czy pomoże mi to w zrozumieniu  natury mojej przemocy? Chcę w to 
wejść, pragnę odkryć. Widzę, że jak długo  obecna jest dualność   mamy przemoc i jej brak   musi istnieć 
konflikt a dzięki  niemu musi powstać więcej przemocy. Kiedy wymuszam na fakcie, że jestem głupi,  ideę, że 
mam być mądry, zaczyna się przemoc. Gdy porównuję się z tobą  reprezentującym sobą o wiele więcej niż ja, 
to również przemoc. Porównywanie,  tłumienie, kontrola   wszystko to wskazuje na obecność jakiejś formy 
przemocy.  Takim zostałem stworzony. Porównuję tłumię, jestem ambitny. Zdając sobie z tego  sprawę, jak 
mam żyć nie używając przemocy? Chcę odkryć sposób życia bez tych  zmagań. 

Rozmówca: Czy to nie  ja , które staje przeciw faktowi? 

Krishnamurti: Dojdziemy do tego. Zobaczcie fakt, zobaczcie, co dzieje się  najpierw. Całe moje życie, od 
początku edukacji do teraz, składało się z  przemocy. Społeczeństwo każe mi się dopasować, akceptować, robić 
to, nie robić  tamtego, a ja się temu podporządkowuję. To odmiana przemocy. A gdy buntuję się  przeciw 
społeczeństwu, to również rodzaj przemocy (buntuję się w takim sensie,  że nie akceptuję wartości przez nie 
ustanowionych). Buntuję się przeciw niemu a  następnie tworzę moje własne wartości, które stają się wzorcem   
i wzorzec ten  zostaje narzucony innym albo mnie samemu, co prowadzi do kolejnej formy  przemocy. W ten 
sposób prowadzę życie. Tak jest: stosuję przemoc. Co teraz  powinienem zrobić? 

Rozmówca: Po pierwsze powinien Pan spytać siebie, dlaczego nie chce dłużej  używać przemocy. 

Krishnamurti: Bo widzę, co uczyniła ona z istniejącym obecnie światem: wojny  na zewnątrz, konflikt 
wewnątrz, konflikt w związkach. Obiektywnie widzę toczącą  się wewnątrz bitwę i mówię  Na pewno musi 

background image

istnieć inny sposób życia.  

Rozmówca: Dlaczego nie odpowiada Panu ta sytuacja? 

Krishnamurti: Jest bardzo destrukcyjna. 

Rozmówca: Oznacza to, że sam Pan nadał już najwyższą wartość miłości. 

Krishnamurti: Nie nadaję wartości niczemu. Jedynie obserwuję. 

Rozmówca: Jeśli coś Panu nie odpowiada, to nadaje Pan wartość. 

Krishnamurti: Nie robię tego, obserwuję. Zauważam, że wojna jest  destrukcyjna. 

Rozmówca: Cóż jest z nią nie tak? 

Krishnamurti: Nie mówię, że jest dobra lub zła. 

Rozmówca: To dlaczego chce Pan to zmienić? 

Krishnamurti: Chcę to zmienić, bo mój syn zginął na wojnie i pytam  Czy nie  ma sposobu życia bez zabijania 
się nawzajem?  

Rozmówca: A więc wszystko, co pragnie Pan zrobić, to eksperyment z innym  sposobem życia, potem 
porównanie nowego sposobu z tym, który funkcjonuje  obecnie. 

Krishnamurti: Nie, proszę Pana. Nie porównuję. Wyjaśniałem to wszystko.  Widzę, że mój syn zginął na wojnie 
i mówię  Czy nie istnieje inny sposób życia?  Chcę odkryć czy można żyć tak, aby przemoc nie była obecna. 

Rozmówca: Jednak zakładając... 

Krishnamurti: Żadnych założeń, proszę Pana. Mój syn zginął na wojnie i chcę  odkryć sposób życia, w jakim 
inni synowie nie będą zabijani. 

Rozmówca: Więc to, czego Pan chce, to któraś z dwu możliwości. 

Krishnamurti: Jest tuzin możliwości. 

Rozmówca: Pańskie pragnienie odnalezienia innego sposobu życia jest tak  wielkie, że chce Pan jakiś 
zastosować   cokolwiek to będzie. Chce Pan  poeksperymentować z nim i porównać go. 

Krishnamurti: Nie, proszę Pana, obawiam się, że kładzie Pan nacisk na coś,  czego nie wyjaśniłem. 

background image

Albo akceptujemy istniejący obecnie sposób życia, z przemocą i całą resztą,  albo mówimy, że musi istnieć 
inny, jaki ludzka inteligencja potrafi odnaleźć, w  którym nie ma przemocy. To wszystko. I stwierdzamy, że 
przemoc będzie istnieć  tak długo, jak długo porównywanie, tłumienie, dostosowywanie się, uczenie się  wzorca 
jest sposobem na życie. Jest w tym konflikt a dzięki niemu przemoc. 

Rozmówca: Dlaczego powstaje zamęt? Czy nie tworzy się on wokół  ja ? 

Krishnamurti: Dojdziemy do tego, proszę Pana. 

Rozmówca: Sprawa, jaka kryje się za przemocą, korzenie, istota przemocy to  fakt oddziaływania. Na skutek 
faktu, że sami istniejemy, oddziałujemy na resztę  istnienia. Jestem tu. Poprzez oddychanie powietrzem 
wpływam na istnienie w nim.  Tak więc twierdzę, że istotą przemocy jest fakt oddziaływania właściwy  
istnieniu. Gdy wpływ jest dysonansem, dysharmonią, nazywamy to przemocą. Jeżeli  jednak dokonamy tego 
harmonijnie, to jest to druga strona przemocy   lecz ciągle  zachodzi oddziaływanie.  Oddziałuje się przeciwko , 
co jest przemocą, lub  odwrotnie oddziałuje się zgodnie. 

Krishnamurti: Proszę Pana, czy mogę o coś zapytać? Czy jest Pan  zainteresowany przemocą? Czy przemoc 
Pana dotyczy? Czy jest Pan zainteresowany  przemocą w sobie i w świecie w tym sensie, że czuje Pan  Nie 
mogę żyć w ten  sposób ?  

Rozmówca: Gdy buntujemy się przeciw przemocy stwarzamy problem, bo bunt to  przemoc. 

Krishnamurti: Rozumiem, proszę Pana, ale w jaki sposób będziemy ten temat  kontynuować? 

Rozmówca: Nie zgadzam się ze społeczeństwem. Bunt przeciw ideom   pieniądzom,  efektywności i innym   to 
moja odmiana przemocy. 

Krishnamurti: Tak, rozumiem. Dlatego bunt przeciw obecnej kulturze, edukacji  itd., to przemoc. 

Rozmówca: To jest to, o czym chcę się dowiedzieć. 

Krishnamurti: Również pragnę dowiedzieć się na ten temat. Przyjrzyjmy się  temu. 

Rozmówca: Jeśli mam problem z jakąś osobą, mogę go zrozumieć znacznie  dokładniej. Jeżeli kogoś 
nienawidzę, znam to, reaguję przeciw temu. Ale to  niemożliwe w społeczeństwie. 

Krishnamurti: Rozpatrzmy to, proszę. Buntuję się przeciw obecnej strukturze  moralnej społeczeństwa. Zdaję 
sobie sprawę, że zwyczajny bunt przeciw niej, bez  odkrycia, czym jest prawdziwa moralność, to przemoc. 
Czym jest prawdziwa  moralność? Dopóki tego nie odkryję i nie przeżyję, dopóty bunt przeciw  strukturze 
moralności społecznej ma bardzo małe znaczenie. 

Rozmówca: Nie może Pan poznać przemocy, gdy nie żyje Pan z nią. 

Krishnamurti: O! Czy twierdzi Pan, że muszę żyć z przemocą zanim będę mógł  zrozumieć coś innego? 

background image

Rozmówca: Mówił Pan, że, aby zrozumieć prawdziwą moralność, trzeba ją  przeżyć. Musi Pan żyć z przemocą, 
aby zobaczyć, czym jest miłość. 

Krishnamurti: Gdy mówi Pan, że muszę żyć w ten sposób, narzuca mi już ideę,  tego, co Pan uważa za miłość. 

Rozmówca: To powtórzenie Pańskich słów. 

Krishnamurti: Proszę Pana, oto moralność społeczna, przeciw której się  buntuję, bo widzę, jak jest absurdalna. 
Czym jest prawdziwa moralność, w jakiej  nie ma przemocy? 

Rozmówca: Czy prawdziwa moralność to nie kontrolowanie przemocy? Chyba we  wszystkich istnieje 
przemoc, ludzie   tak zwane istoty najwyższe   kontrolują  ją, w naturze jest ona zawsze obecna   czy jako burza 
z piorunami czy dzikie  zwierzę zabijające inne albo umierające drzewo, przemoc jest wszędzie. 

Krishnamurti: Mogą istnieć wyższe odmiany przemocy, subtelniejsze, słabsze i  mamy brutalne jej formy. 
Całość życia to przemoc, mała i duża. Jeżeli chce się  odkryć, czy można wydostać się poza tę całą jej strukturę, 
trzeba w to wejść.  Oto, co próbujemy zrobić. 

Rozmówca: Przepraszam, co Pan rozumie przez  wejście w to ? 

Krishnamurti: Przez  wejście w to  rozumiem po pierwsze oglądanie, badanie  tego, co jest . By badać potrzeba 
wolności od wszelkich wniosków, od wszelkich  uprzedzeń. Patrzę wtedy, z tą wolnością, na problem 
przemocy. Oto  wchodzenie . 

Rozmówca: Czy coś się wtedy dzieje? 

Krishnamurti: Nie, nic się nie dzieje. 

Rozmówczyni: Zauważam, że moją reakcją na wojnę jest  Nie chcę walczyć ...  Jednak stwierdzam, że to, co 
robię polega na próbie trzymania się z dala, życia  w innym kraju albo unikania ludzi, którzy mi nie 
odpowiadają. Po prostu trzymam  się z dala od społeczeństwa amerykańskiego. 

Krishnamurti: Mówi Pani  Nie organizuję demonstracji ani protestów, ale nie  mieszkam w kraju, gdzie obecne 
jest to, co mi nie odpowiada. Trzymam się z dala  od ludzi, których nie lubię.  Wszystko to jest odmianą 
przemocy. Proszę,  poświęćmy temu trochę uwagi. Użyjmy naszych umysłów by zrozumieć to zagadnienie.  Co 
ma zrobić człowiek, który widzi cały wzór zachowań politycznych, religijnych  i ekonomicznych, z jakim w 
mniejszym czy większym stopniu wiąże się przemoc,  który czuje się schwytany w pułapkę, jaką sam stworzył? 

Rozmówca: Czy mogę zasugerować, że nie ma przemocy, lecz myślenie ją  tworzy. 

Krishnamurti: O! Zabijam kogoś i myślę o tym, dlatego jest to przemoc. Nie,  proszę Pana, czyż nie bawimy się 
słowami? Czy nie moglibyśmy wejść w to trochę  bardziej? Zobaczyliśmy, że kiedykolwiek narzucam sobie 
coś, psychologicznie,  ideę lub wniosek, rodzi to przemoc. (Zajmiemy się tym za chwilę.) Jestem okrutny   
rozumiem to werbalnie i odczuwam. Wymuszam na tym, że  Nie wolno mi , i  uświadamiam sobie, że to rodzaj 
przemocy. Co mam uczynić z tym odczuciem  okrucieństwa bez narzucania mu czegoś innego? Czy mogę je 
zrozumieć bez  tłumienia go, bez uciekania od niego, bez żadnego rodzaju uników czy udawania?  Oto fakt   

background image

jestem okrutny. Oto mój problem i żadna ilość wyjaśnień, mówienia  powinieneś, nie powinieneś  nie rozwiąże 
go. Oto kwestia, która mnie dotyka i  pragnę ją rozstrzygnąć, bo widzę, że może istnieć inny sposób życia. Więc 
mówię  sobie  Jak mogę uwolnić się od tego okrucieństwa bez konfliktu , ponieważ w  chwili, gdy 
rozpoczynam konflikt by pozbyć się okrucieństwa, już wniosłem  przemoc w swą istotę. Więc najpierw muszę 
mieć pełną jasność, co oznacza  konflikt. Jeżeli istnieje jakiś konflikt w odniesieniu do okrucieństwa   od  
którego chcę się uwolnić   z niego właśnie rodzi się przemoc. Jak mam się  uwolnić od okrucieństwa bez 
konfliktu? 

Rozmówca: Zaakceptować je. 

Krishnamurti: Zastanawiam się, co rozumiemy przez akceptację swego  okrucieństwa. Oto ono! Nie akceptuję 
ani nie odrzucam go. Co dobrego wynika ze  stwierdzenia  zaakceptuj to ? Faktem jest, że mam brązową skórę   
tak jest.  Dlaczego mam to akceptować lub odrzucać? Faktem jest, że jestem okrutny. 

Rozmówca: Jeżeli widzę, że jestem okrutny, to akceptuję, rozumiem to   ale  też boję się działać w okrutny 
sposób i to podtrzymywać. 

Krishnamurti: Tak. Powiedziałem  Jestem okrutny.  Ani tego nie akceptuję ani  nie odrzucam. To fakt, a oto 
kolejny fakt, że, kiedy następuje konflikt mający  usunąć okrucieństwo, pojawia się przemoc. Muszę więc mieć 
do czynienia z tymi  dwoma sprawami. Przemoc, okrucieństwo i pozbycie się ich bez wysiłku. Co mam  zrobić? 
Całe moje życie to szamotanina i walka. 

Rozmówca: Kwestią nie jest przemoc, ale tworzenie wyobrażenia. 

Krishnamurti: Wyobrażenie zostaje narzucone  temu, co jest   zgoda? 

Rozmówca: Pochodzi ono z nieznajomości swej prawdziwej istoty. 

Krishnamurti: Nie do końca wiem, co rozumie Pan przez  prawdziwą istotę . 

Rozmówca: Rozumiem przez to, że nie jest się oddzielonym od świata, że jest  się światem, a dlatego 
odpowiada się za przemoc obecną wokół. 

Krishnamurti: Tak. Powiedział Pan, że prawdziwa istota to rozpoznanie, że  jesteś światem i świat jest tobą, a 
okrucieństwo i przemoc nie są czymś innym,  tylko częścią jedności. Czy to miał Pan na myśli? 

Rozmówca: Nie. Rolę ignorancji. 

Krishnamurti: A więc mówi Pan, że istnieje prawdziwe ja i jego nieznajomość?  Obecne są dwa stany, 
prawdziwa istota i ukrywanie jej pod ignorancją. Dlaczego?  To stara teoria indyjska. Skąd Pan wie, że istnieje 
prawdziwa istota schowana  pod iluzją i ignorancją? 

Rozmówca: Jeżeli zdamy sobie sprawę, że problemy, jakie mamy, istnieją w  kategoriach przeciwieństw, to 
wszelkie problemy znikną. 

background image

Krishnamurti: Wszystko, co trzeba zrobić to nie myśleć przeciwieństwami. Czy  tak robimy, czy to jedynie 
idea? 

Rozmówca: Proszę Pana, czyż dualność nie jest właściwością myśli? 

Krishnamurti: Doszliśmy do jakiegoś miejsca i odchodzimy od niego. Wiem, że  jestem okrutny   z różnych 
przyczyn psychologicznych. Oto fakt. Jak mam się  uwolnić bez wysiłku? 

Rozmówca: Co ma Pan na myśli mówiąc  bez wysiłku ? 

Krishnamurti: Wyjaśniałem, co rozumiem przez wysiłek. Jeśli tłumię  okrucieństwo, obecny jest wysiłek 
związany z odczuciem, że jest w tym  sprzeczność: okrucieństwo i pragnienie by go nie było. Następuje 
konflikt  pomiędzy  tym, co jest  i  tym, co być powinno . 

Rozmówca: Jeżeli rzeczywiście na to spojrzę, nie mogę pozostać okrutny. 

Krishnamurti: Pragnę odkryć, nie akceptować stwierdzenia. Pragnę odkryć, czy  to w ogóle możliwe by uwolnić 
się od okrucieństwa. Czy można się od niego  uwolnić bez tłumienia, bez uciekania, prób pokonania go. Co 
mam zrobić? 

Rozmówca: Jedyna rzecz do zrobienia to je wyrazić. 

Krishnamurti: By je wyrazić muszę pozwolić mu wyjść, pozwolić aby się ukazało   nie w sensie stania się 
bardziej okrutnym. Dlaczego nie pozwalam mu wyjść?  Przede wszystkim boję się tego. Nie wiem, czy przez 
pozwolenie na taką  ekspresję, nie stanę się bardziej okrutny. A jeśli je wyrażę, to czy jestem w  stanie je 
zrozumieć? Czy umiem popatrzeć na nie z wielką starannością, co znaczy  uważnie? Mogę to zrobić tylko, jeśli 
moja energia, zainteresowanie i pragnienie  zbiegają się w chwili ekspresji. W takim momencie potrzebuję 
pilnego pragnienia  by zrozumieć, potrzebuję umysłu bez żadnych zniekształceń. Potrzebuję olbrzymiej  energii 
by patrzeć. I te trzy rzeczy muszą mieć miejsce jednocześnie dokładnie w  chwili ekspresji. Co oznacza, że 
jestem wystarczająco wrażliwy i wolny, ażeby  dysponować taką energią witalną, intencją i uważnością. Skąd 
wezmę tę intensywną  uważność? Jak do niej dotrę? 

Rozmówca: Jeżeli doszliśmy do tego momentu desperackiego pragnienia  zrozumienia, to tę uważność mamy. 

Krishnamurti: Rozumiem. Pytam jedynie  Czy to możliwe by być uważnym?  Poczekajcie, zobaczcie, co z tego 
wynika, zobaczcie, co się z tym wiąże. Nie  nadawajcie znaczeń, nie układajcie nowych zbiorów słów. Jestem 
tu. Nie wiem, co  znaczy uważność. Prawdopodobnie nigdy nie poświęciłem niczemu uwagi, bo przez  
większość mojego życia jestem nieuważny. Nagle przychodzisz i mówisz  Patrz,  bądź uważny wobec 
przemocy , a ja odpowiadam  Będę   ale co to znaczy? Jak mam  sprowadzić ten stan uważności? Czy jest na to 
metoda? Jeśli istnieje metoda i  mogę praktykować uważność, zajmie to czas. A w tym czasie pozostaję 
nieuważny i  dzięki temu powoduję dalsze zniszczenia. Więc to wszystko musi nastąpić  natychmiast! 

Jestem okrutny. Nie będę tłumił, nie będę uciekał, co nie oznacza, że jestem  zdeterminowany nie uciekać, co 
nie oznacza, że zdecydowałem nie tłumić tego.  Lecz widzę i rozumiem dzięki inteligencji, że tłumienie, 
kontrola, ucieczka, nie  rozwiązują problemu, dlatego odkładam je na bok. Teraz dysponuję inteligencją,  jaka 
zaistniała przez zrozumienie daremności tłumienia, ucieczki, prób  pokonania. Dzięki tej inteligencji badam, 
przyglądam się okrucieństwu.  Uświadamiam sobie, że, aby na nie patrzeć, potrzeba wielkiej uważności a, aby  

background image

nią dysponować, muszę bardzo uważać na mą nieuważność. Co to znaczy? Jeżeli  praktykuję uważność, staje 
się to mechaniczne, głupie i bez znaczenia, ale jeśli  zauważę lub uświadomię sobie brak uwagi, to zaczynam 
odkrywać, jak powstaje  uważność. Dlaczego jestem nieuważny wobec uczuć innych ludzi, wobec sposobu, w  
jaki się wyrażam, w jaki jem, wobec tego, co ludzie mówią i robią? Poprzez  zrozumienie stanu negatywnego 
powinienem dojść do pozytywnego, czyli uważności.  Tak więc badam, próbuję zrozumieć, skąd bierze się 
nieuważność. 

To bardzo poważne zagadnienie, bo cały świat płonie. Skoro jestem częścią  tego świata a świat jest mną, 
muszę położyć kres temu pożarowi. Więc ugrzęźliśmy  z tym problemem. Ponieważ to brak uważności 
wywołuje cały ten chaos w świecie.  Widać tu osobliwość faktu, że nieuważność jest negacją   brak uwagi, brak  
bycia  tutaj  w tej chwili. Jak można uświadomić sobie w pełni swą nieuważność, ażeby  stała się uważnością? 
Jak mam być całkowicie, natychmiast, świadom, z wielką  energią, okrucieństwa we mnie, ażeby nie istniały 
tarcia, sprzeczności, aby  powstała całość, jedność? Jak to spowodować? Powiedzieliśmy, że to możliwe  
jedynie, gdy obecna jest zupełna uważność, a nie istnieje ona, bo nasze życie to  marnowanie energii w 
nieuważności. 

Saanen, Szwajcaria, 3 sierpnia 1969 

 
Rozdział 10.  

 

O radykalnej przemianie 

Czym jest narzędzie, które patrzy? 

 

Krishnamurti: Człowiek nie zmienił się zbyt głęboko. Rozmawiamy o radykalnej  rewolucji w nim, nie o 
narzuceniu na stary kolejnego wzorca postępowania.  Jesteśmy zainteresowani jedynie zasadniczą przemianą 
tego, co się faktycznie  dzieje wewnątrz nas. Jak mówiliśmy, świat i my sami to nie dwie różne jednostki,  świat 
jest nami i my jesteśmy światem. Wywołać wielką przemianę w samych  korzeniach naszej istoty, rewolucję, 
mutację, transformację   nie gra roli,  jakiego słowa użyjesz   oto, czym zajmujemy się podczas tych dyskusji. 

Wczoraj pytaliśmy: czy można patrzeć na siebie z jasnością, bez żadnych  zniekształceń   zniekształceń 
będących pragnieniem oceniania, osądzania,  osiągania, uciekania od  tego, co jest ? Wszystko to przeszkadza w 
czystej  percepcji, powstrzymuje od patrzenia dokładnie i z bliska na  to, co jest .  Myślę, że powinniśmy dzisiaj 
poświęcić trochę czasu na przedyskutowanie, wspólne  omówienie natury obserwacji, sposobu patrzenia, 
słuchania, widzenia. Powinniśmy  spróbować odkryć, czy w ogóle można widzieć nie tylko częścią swojej 
istoty,  optyczną, intelektualną czy emocjonalną. Czy to w ogóle możliwe by obserwować z  bardzo bliska bez 
zniekształceń? Może warto się tym zająć. Co to znaczy widzieć?  Czy umiemy patrzeć na siebie, spojrzeć na 
podstawowy fakt o nas   czyli  chciwość, zawiść, gniew, strach, hipokryzję, oszustwa, ambicję   czy potrafimy  
po prostu przyglądać się temu, bez zniekształcania? 

Czy możemy spędzić dzisiaj trochę czasu próbując poznać, co to znaczy  patrzeć? Poznawanie to ciągły ruch, 
ciągłe odnawianie. To nie  poznać  i patrzeć  z tej pozycji. Poprzez słuchanie tego, co się tu mówi i przyjrzenie 
się sobie  odrobinę, coś poznajemy, czegoś doświadczamy   i z pozycji tego poznania i  doświadczenia 
patrzymy. Patrzymy z pamięcią tego, co poznaliśmy i czego  doświadczyliśmy: patrzymy pamiętając to w 
umyśle. Dlatego nie jest to patrzenie,  nie jest to poznawanie. Poznawanie oznacza, że umysł poznaje za 
każdym razem od  nowa. Więc zawsze jest świeży, gotów poznawać. Mając to na uwadze nie zajmujemy  się 
kultywacją pamięci, ale raczej obserwacją i widzeniem, co się faktycznie  dzieje. Spróbujemy być bardzo 

background image

czujni, bardzo uważni, ażeby to, co widzimy, i to,  co poznajemy, nie stawało się pamięcią, z jaką patrzymy, co 
już jest  zniekształceniem. Patrz za każdym razem jak gdyby był to pierwszy raz! Patrzeć,  obserwować  to, co 
jest  z pamięcią oznacza, że coś ona narzuca bądź kształtuje  lub ukierunkowuje twą obserwację a skutkiem tego 
zniekształca ją. Czy możemy  wyjść od tego? 

Chcemy odkryć, co znaczy obserwować. Naukowiec może na coś patrzeć przez  mikroskop i obserwować z 
bliska   oto obiekt zewnętrzny, na który patrzy bez  uprzedzeń, chociaż z pewną wiedzą, jaką musi mieć aby 
popatrzeć. Lecz tutaj  przyglądamy się całej strukturze, całemu ruchowi życia, całej istocie, czyli  mnie samemu 
. Trzeba na to spojrzeć nie intelektualnie, nie emocjonalnie ani  poprzez wnioski na temat tego, co dobre a co 
złe, czy  tego, co być nie może ,  tego, co być powinno . A zatem zanim będziemy mogli popatrzeć z bliska, 
musimy  uświadomić sobie proces oceniania, osądzania, wyciągania wniosków, jaki stale  zachodzi i który 
przeszkadza w obserwacji. 

Zainteresowani teraz jesteśmy nie patrzeniem, ale tym, co patrzy. Czy  narzędzie używane do patrzenia jest 
zaplamione, zniekształcone, udręczone,  przeciążone? Ważne jest nie widzenie, lecz obserwacja siebie, który 
jesteś  narzędziem, jakie patrzy. Jeśli mam uprzedzenie, na przykład nacjonalizm, i  patrzę wraz z tym głębokim 
uwarunkowaniem, dzieleniem na plemiona zwanym  nacjonalizmem, patrzę, co oczywiste, z wielką ilością 
uprzedzeń   dlatego nie  widzę wyraźnie. Albo, jeżeli boję się popatrzeć, to jest to oczywiście  zniekształcone 
spojrzenie. Lub gdy mam ambicję by osiągnąć oświecenie, wyższą  pozycję, czy cokolwiek to będzie, wtedy 
również przeszkadza mi to w wyraźnej  percepcji. Trzeba być świadomym tego wszystkiego, świadomym 
narzędzia, które  patrzy i tego, czy jest czyste. 

Rozmówca: Jeżeli się patrzy i zauważa, że nie jest ono czyste, to co wtedy  należy zrobić? 

Krishnamurti: Proszę śledzić to uważnie. Powiedzieliśmy: obserwuj  to, co  jest , zasadniczo egoistyczną, 
skoncentrowaną na sobie aktywność, tę, która się  opiera, która bywa sfrustrowana, jaka wpada w gniew   
obserwuj to wszystko.  Następnie mówiliśmy: przyjrzyj się narzędziu, które obserwuje, odkryj, czy jest  ono 
czyste. Przeszliśmy od faktu do narzędzia, które zamierza patrzeć.  Sprawdzamy, czy jest czyste i stwierdzamy, 
że nie jest. Co mamy teraz zrobić?  Dysponuję zaostrzeniem inteligencji, jakie zaangażowałem wcześniej w 
obserwację  tylko faktu,  tego, co jest   przyglądałem mu się i odsunąłem od niego mówiąc  Muszę zobaczyć, 
czy instrument, który patrzy, jest czysty.  W samym takim  pytaniu obecna jest inteligencja   śledzi Pan to 
wszystko? Dlatego następuje  wyostrzenie inteligencji, wyostrzenie umysłu, mózgu. 

Rozmówca: Czy z tego nie wynika, że istnieje poziom świadomości, gdzie nie ma  podziałów, nie ma 
uwarunkowań? 

Krishnamurti: Nie wiem, co z tego wynika. Po prostu posuwam się krok po  kroku. Ruch nie jest 
fragmentaryczny. Nie jest przerywany. Przedtem, kiedy  patrzyłem, nie dysponowałem inteligencją. 
Twierdziłem  To muszę zmienić ,  Tego  nie wolno mi zmieniać ,  Tak być nie może ,  To jest dobre, to jest złe ,  
Tak  być powinno   wszystko. Z tymi wnioskami patrzyłem i nie działo się nic. Teraz  zdaję sobie sprawę, że, 
aby patrzeć, narzędzie musi być niezwykle czyste. Jest  to więc jeden ciągły ruch inteligencji, nie 
fragmentaryczny stan. Chciałbym ten  temat kontynuować. 

Rozmówca: Czy ta inteligencja jest sama w sobie energią? Jeżeli jest od  czegoś zależna, to sprawa spali na 
panewce. 

Krishnamurti: Proszę się tym przez moment nie kłopotać, zostawmy kwestię  energii na boku. 

background image

Rozmówca: Pan już to osiągnął podczas, gdy nam wydaje się to oczyszczaniem i  oczyszczaniem, ale dążenie 
jest to samo. 

Krishnamurti: Tak. Czy właśnie to ma miejsce   oczyszczanie? Czy może umysł,  mózg, cała istota bardzo się 
przytępiły różnymi środkami, jak naciski i  aktywność i reszta? I mówimy, że cała istota musi być w pełni 
przebudzona. 

Rozmówca: To ten trudny moment. 

Krishnamurti: Proszę poczekać, idę w tym kierunku, zobaczy Pan. Inteligencja  nie podlega ewolucji. 
Inteligencja to nie wytwór czasu. Inteligencja to  właściwość wrażliwej uważności na  to, co jest . Mój umysł 
jest stępiony a mówię  Muszę na siebie popatrzeć  i ten tępy umysł próbuje patrzeć na siebie.  Oczywiście nic 
nie widzi. Albo się opiera albo odrzuca albo dostosowuje się   tak patrzy wielce godzien szacunku mały 
mieszczański umysł. 

Rozmówca: Zaczął Pan mówić o ideologicznym systemie moralności a teraz idzie  Pan dalej i sugeruje, że 
powinniśmy użyć samoobserwacji, że wszelkie inne  systemy są bezskuteczne. Czy nie jest to również 
ideologia? 

Krishnamurti: Nie, proszę Pana. Wręcz przeciwnie, twierdzę, że, jeśli  patrzysz korzystając z ideologii, 
wliczając w to moją, to jesteś zgubiony, to w  ogóle nie patrzysz. Podtrzymujesz tak wiele ideologii, 
szacownych, niegodnych  szacunku i innych   mając je w mózgu, w sercu patrzysz. Otępiają one mózg i  umysł 
i całą twą istotę. Teraz patrzy przytępiony umysł. I oczywiście, na  cokolwiek spojrzy, cokolwiek wymedytuje, 
czy poleci na księżyc, ciągle jest  tępy. A zatem taki tępy umysł obserwuje a ktoś przychodzi i mówi  Popatrz  
przyjacielu, jesteś ograniczony, to, co widzisz będzie tak samo ograniczone.  Ponieważ twój umysł jest otępiały, 
to co widzisz również będzie niewyraźne.  To  wielkie odkrycie, że ograniczony umysł patrząc na coś 
niezwykle żywotnego  również tę rzecz czyni ograniczoną. 

Rozmówca: Ale ta sama rzecz ciągle sięga na zewnątrz. 

Krishnamurti: Proszę poczekać, poruszajmy się powoli, jeśli nie ma Pan nic  przeciw temu. Po prostu idźcie 
krok za krokiem wraz z mówcą. 

Rozmówca: Jeżeli tępy umysł rozpoznaje, że jest tępy, to już tak tępy nie  jest. 

Krishnamurti: Nie rozpoznaję tego! Byłoby wspaniale, gdyby tępy umysł  rozpoznał swoje otępienie, ale on 
tego nie czyni. Albo próbuje szlifować się  bardziej i bardziej zdobywając wiedzę, zostając naukowcem itd. 
albo, jeżeli  uświadamia sobie swe otępienie, stwierdza  Ten stępiony umysł nie potrafi jasno  patrzeć.  Oto więc 
następne pytanie: jak taki stępiony, zaplamiony umysł ma się  stać niezwykle inteligentny, ażeby instrument, 
przez który się patrzy, był  bardzo czysty? 

Rozmówca: Czy mówi Pan, że, gdy umysł w ten sposób potraktuje zagadnienie, to  położy kres swej tępocie? 
Czy można czynić dobre rzeczy ze złych pobudek? 

Krishnamurti: Nie. Szkoda, że nie odstawił Pan swoich wniosków i nie odkrywa  tego, o czym słyszy od 
mówcy. 

background image

Rozmówca: Nie, proszę Pana. Pozostaje Pan ze mną. 

Krishnamurti: Co powie Pan na to: próbuje Pan uchwycić coś, co uczyni tępy  umysł ostrzejszym, jaśniejszym. 
Ja nie. Mówię: obserwuj otępienie. 

Rozmówca: Bez nieprzerwanego ruchu? 

Krishnamurti: Obserwować stępiony umysł bez nieprzerwanego ruchu  zniekształceń   jak to się stanie? Patrzy 
mój tępy umysł   dlatego nie ma nic do  zobaczenia. Zapytuję siebie  Jak to możliwe by uczynić go jaśniejszym?  
Czy to  pytanie pojawiło się, bo porównałem otępiony umysł z innym, bardziej  rozgarniętym i mówię  Muszę 
taki być ? Nadąża Pan? Właśnie porównywanie to  kontynuacja otępienia umysłu. 

Rozmówca: Czy tępy umysł może porównać się ze zdolniejszym? 

Krishnamurti: Czyż ciągle się nie porównuje z jakimś bystrzejszym umysłem?  Właśnie to nazywamy ewolucją, 
nieprawdaż? 

Rozmówca: Tępy umysł nie porównuje, pyta  Dlaczego powinienem?  Można też  sformułować to trochę 
inaczej: wierzysz, że jeżeli będziesz odrobinę  bystrzejszy, to więcej osiągniesz. 

Krishnamurti: Zgoda, to to samo. Więc coś odkryłem. Tępy umysł stwierdza  jestem otępiały  dzięki 
porównaniu, jestem tępy, bo tamten człowiek jest  bardziej rozgarnięty. Nie uświadamia on sobie, że jest tępy 
sam w sobie. To dwa  różne stany. Jeśli jestem świadom swego otępienia, bo ty jesteś bystry, to jedna  rzecz. 
Jeżeli uświadamiam to sobie bez porównywania, to coś zupełnie innego. Jak  to jest z wami? Czy porównujesz 
się i dlatego mówisz  Jestem tępy ? Czy może  uświadamiasz to sobie bez porównywania. Może tak być? Proszę 
zatrzymajmy się tu  na moment. 

Rozmówca: Czy to możliwe? 

Krishnamurti: Poświęćmy parę chwil temu pytaniu. Czy jestem świadom głodu, bo  ktoś mi o tym powiedział, 
czy dlatego, że czuję się głodny? Jeśli mi powiesz, że  jestem głodny, mogę odczuć lekki głód, ale nie jest on 
prawdziwy. Jeżeli jednak  jestem głodny, to jestem głodny. A więc muszę mieć całkowitą jasność, czy moje  
otępienie to wynik porównywania. Wtedy mogę pójść dalej. 

Rozmówca: W jaki sposób przyszło to do Pana, że może Pan to zostawić i  rozważać tylko, czy jest tępy czy 
nie? 

Krishnamurti: Ponieważ widzę prawdę, że porównywanie mnie otępia. W szkole,  gdy porównuje się jednego 
ucznia z drugim, niszczy się go. Jeżeli powiesz  młodszemu bratu, że musi być tak zdolny jak starszy, niszczysz 
go, czyż nie? Nie  jesteś zainteresowany młodszym, lecz zdolnościami starszego chłopca. 

Rozmówca: Czy otępiony umysł potrafi popatrzeć i odkryć, że jest tępy? 

Krishnamurti: Zamierzamy to odkryć. Proszę, spróbujmy jeszcze raz od  początku. Czy moglibyśmy dzisiaj nie 
trzymać się kurczowo tej jednej sprawy? 

background image

Rozmówca: Jak długo istnieje to pragnienie, nieważne, na ile słuszne, jestem  tępy sam z siebie bądź przez 
porównywanie. 

Krishnamurti: Zamierzamy to odkryć. Proszę, niech Pan przez parę minut po  prostu posuwa się wraz z mówcą 
nie akceptując ani nie odrzucając, ale obserwując  siebie. Na początku dzisiejszego dialogu powiedzieliśmy, że 
rewolucja musi  nastąpić w samych korzeniach naszej istoty, i że może to mieć miejsce jedynie,  gdy wiemy, 
jak obserwować to, czym jesteśmy. Obserwacja jest uzależniona od  jasności, czystości i otwartości umysłu, 
który patrzy. Lecz większość z nas jest  otępiona i stwierdzamy, że podczas patrzenia nic nie widzimy   
dostrzegamy  gniew, zazdrość i resztę, ale to nie wywołuje żadnego efektu. Więc zajmujemy się  otępionym 
umysłem, nie tym, na co on patrzy. Ten tępy umysł stwierdza  Muszę być  bystry by patrzeć.  Tak więc ma 
wzorzec tego, czym jest bystrość i próbuje takim  zostać. Ktoś mu mówi  Porównywanie zawsze wywołuje 
otępienie.  Więc odpowiada  Muszę strasznie uważać, ażeby nie porównywać. Czym jest otępienie wiem 
jedynie  dzięki porównaniom. Jeżeli nie porównuję, to skąd wiem, że jestem tępy?  I mówię  sobie  Nie będę 
nazywał tego otępieniem.  W ogóle nie będę używał słowa  tępy .  Będę tylko obserwował  to, co jest  i nie będę 
nazywał. Bo w chwili, gdy nazywam  coś tępym, już nadaję mu imię i powoduję, że takie jest. Ale, jeśli nie 
będę  nazywał, lecz tylko obserwował, to usuwam porównania, usuwam słowo  tępy  i  zostaje tylko  to, co jest . 
Nie jest to trudne, nieprawdaż? Proszę,  przyjrzyjcie się sobie. Popatrzcie, co się dzieje! Popatrzcie, gdzie jest 
teraz  umysł. 

Rozmówca: Widzę, że mój umysł jest zbyt powolny. 

Krishnamurti: Proszę tylko posłuchać. Powtórzę bardzo wolno, krok po  kroku. 

W jaki sposób zdaję sobie sprawę, że mój umysł jest tępy? Bo ktoś mi  powiedział? Bo czytam książki, które 
wydają mi się niezwykle mądre, zawiłe i  subtelne? Czy może spotkałem genialnych ludzi i porównując się z 
nimi nazywam  siebie tępym? Muszę to odkryć. Więc nie będę porównywał, odrzucam porównywanie  się z 
kimś innym. Czy teraz wiem, że jestem tępy? Czy to słowo przeszkadza mi  obserwować? Czy może zajmuje 
ono miejsce  tego, co jest ? Nadąża Pan za tym?  Więc nie będę go używał, nie nazwę umysłu tępym, nie nazwę 
go powolnym, nie  nazwę go w żaden sposób, ale odkryję  to, co jest . Tak więc uwolniłem się od  
porównywania, co jest najbardziej subtelną sprawą. Mój umysł stał się niezwykle  inteligentny, ponieważ nie 
porównuje, nie używa słów do nazywania tego, co  widzi,  tego, co jest , bo uświadomił sobie, że opis nie jest 
tym, co opisuje.  Czym jest zatem obecnie fakt  tego, co jest ? 

Czy możemy stąd pójść dalej? Przyglądam się temu, umysł obserwuje swoje  własne poruszenia. Teraz, czy 
potępiam je, osądzam i oceniam oraz mówię  Tak być  powinno ,  To nie powinno mieć miejsca ? Czy mam 
jakaś regułę, ideał,  rozwiązanie, wniosek, które niechybnie zniekształcą  to, co jest ? Muszę w to  wejść. Jeżeli 
mam jakieś wnioski, to nie umiem patrzeć. Jeżeli jestem moralistą,  jeśli jestem osobą godną szacunku, albo 
chrześcijaninem, hinduistą czy  oświeconym  bądź tym lub tamtym   wszystko to przeszkadza mi w patrzeniu.  
Dlatego muszę być wolny od tego wszystkiego. Przyglądam się, czy mam  jakiegokolwiek rodzaju wnioski. Tak 
więc umysł staje się niezwykle jasny i pyta  Czy obecny jest strach?  Obserwuję i stwierdzam  Jest tu strach, jest  
pragnienie bezpieczeństwa, jest pożądanie przyjemności  i tak dalej. Widzę, że  prawdopodobnie nie mogę 
patrzeć, jeżeli istnieją dowolnego rodzaju wnioski,  zachodzi dowolnego rodzaju ruch związany z 
przyjemnością. Przyglądam się zatem i  zauważam, że w wielkim stopniu podlegam tradycji, i zdaję sobie 
sprawę, że taki  tradycyjny umysł nie umie patrzeć. Moje najgłębsze zainteresowanie to patrzeć i  ukazuje mi 
ono niebezpieczeństwo formułowania wniosków. Dzięki temu sama  percepcja niebezpieczeństwa oddala je. A 
wtedy mój umysł nie jest pomieszany,  nie ma wniosków, nie myśli w kategoriach słów, opisów i nie 
porównuje. Taki  umysł umie obserwować a to, co obserwuje, to on sam. Dlatego miała miejsce  rewolucja. 
Teraz się zgubiliście   zupełnie zgubiliście! 

background image

Rozmówca: Nie wydaje mi się by rewolucja miała miejsce. Dzisiaj udało mi się  popatrzeć na umysł w sposób, 
o jakim Pan mówi, wyostrzył się on, ale jutro  zapomnę, jak patrzeć. 

Krishnamurti: Nie może Pan zapomnieć. Czy zapomni Pan węża? Czy zapomni Pan  przepaść? Czy zapomni 
Pan butelkę oznaczoną  trucizna ? Nie potrafi Pan tego  zapomnieć. Ktoś pytał  Jak mogę wyczyścić narzędzie?  
Powiedzieliśmy, że  czyszczenie go to uświadomienie sobie, w jaki sposób zostało stępione, zamglone,  
zabrudzone. Opisaliśmy, co powoduje to zamglenie i mówiliśmy też, że opis to nie  rzecz opisywana, więc nie 
dajcie się złapać słowom. Pozostańcie z opisywaną  rzeczą, czyli narzędziem, które zostało stępione. 

Rozmówca: Na pewno jeśli patrzy Pan na siebie w opisany sposób, to czegoś Pan  oczekuje. 

Krishnamurti: Nie oczekuję transformacji, oświecenia, mutacji, nie oczekuję  niczego, bo nie wiem, co się 
zdarzy. Wiem tylko z pełną jasnością jedną rzecz,  że narzędzie, które patrzy nie jest czyste, jest zamglone, jest 
popękane. Oto  wszystko, co wiem i nie mam nic więcej. A jedyne, co mnie interesuje to, jak  mogę 
spowodować by to narzędzie było całe, zdrowe. 

Rozmówca: Dlaczego Pan patrzy? 

Krishnamurti: Świat płonie a świat to ja. Jestem strasznie zaniepokojony, w  potwornym zamęcie a gdzieś w 
tym wszystkim musi być porządek. Oto, co powoduje,  że patrzę. Ale jeśli powiesz  Ze światem wszystko jest w 
porządku, dlaczego się  tym dręczysz, masz dobre zdrowie i trochę pieniędzy, żonę i dzieci oraz dom,  zostaw 
to   to oczywiście nie ma pożaru świata. Lecz on płonie, nieważne, czy  lubisz to czy nie. Oto więc to, co 
powoduje, że patrzę, nie jakaś koncepcja  intelektualna ani emocjonalne zdenerwowanie, ale bieżący fakt, że 
świat płonie   wojny, nienawiść, podstępy, wyobrażenia, fałszywi bogowie i cała reszta. I sama  percepcja tego, 
co ma miejsce na zewnątrz, czyni mnie uważnym wewnątrz. A, jak  mówiłem, stan wewnętrzny to stan 
zewnętrzny, są one jednym, niepodzielnie. 

Rozmówca: Jesteśmy z powrotem na samym początku. Jest faktem, że otępiały  umysł nie widzi, że porównując 
pomyśli, że powinno być inaczej. 

Krishnamurti: Nie, to nie tak. Nie chcę być inny! Widzę tylko, że narzędzie  jest stępione. Nie wiem, co z nim 
zrobić. Zamierzam zatem to odkryć, co nie  oznacza, że chcę zmienić narzędzie. Nie chcę. 

Rozmówca: Czy użycie jakiegokolwiek słowa jest przeszkodą w widzeniu? 

Krishnamurti: Słowo to nie rzecz   dlatego, gdy patrzysz na rzecz nie  odłożywszy na bok słowa, staje się ono 
niezwykle ważne. 

Rozmówca: Myślę, że się z Panem nie zgodzę. Kiedy się patrzy, widać, że  narzędzie ma dwie części, jedna to 
percepcja, druga ekspresja. Niemożliwe jest  rozłączenie tych dwóch części. To problem lingwistyczny, 
niezwiązany z  otępieniem. Trudność leży w języku, w swobodzie wyrażania się. 

Krishnamurti: Czy twierdzi Pan, że podczas obserwacji zachodzi percepcja i  ekspresja, te dwie rzeczy nie są 
czymś oddzielnym? Dlatego, gdy postrzegasz,  potrzebna jest też czystość wyrażania się   lingwistyczne 
zrozumienie oraz  percepcja i ekspresja nie mogą być rozdzielone, zawsze muszą zachodzić razem.  Tak więc 
mówi Pan, że to bardzo ważne by użyć właściwego słowa. 

background image

Rozmówca: Mówię  ekspresja , nie mówię  intencja .  

Krishnamurti: Rozumiem   ekspresja. Poprzez to dochodzi kolejny czynnik:  percepcja, ekspresja i działanie. 
Jeżeli działanie nie jest ekspresją i  percepcją   ekspresją wyrażającą je w słowach   to następuje fragmentacja. 
Czy  percepcja nie jest działaniem? Samo postrzeganie to działanie. Jak, gdy wyczuwam  przed sobą przepaść i 
następuje natychmiastowe działanie   takie działanie to  ekspresja percepcji. Więc percepcja i działanie nie 
mogą być rozdzielone,  dlatego ideał i działanie są niewykonalne. Jeśli widzę głupotę ideału, sama jej  
percepcja jest działaniem inteligencji. A zatem obserwacja otępienia,  postrzeganie go jest czyszczeniem z 
niego umysłu, czyli działaniem.  

Saanen, Szwajcaria, 6 sierpnia 1969 

 
Rozdział 11.  

 

Sztuka widzenia 

Świadomość bez odstępu czasowego. Tygrys  wyganiający tygrysa 

 

Krishnamurti: Ważne jest, wydaje mi się, aby zrozumieć naturę i piękno  obserwacji, widzenia. Tak długo jak 
umysł jest w jakikolwiek sposób  zniekształcony   przez neurotyczne skłonności i odczucia, przez strach, 
smutek,  przez troskę o zdrowie, przez ambicję, snobizm i pragnienie władzy   najwyraźniej nie umie słuchać, 
obserwować, widzieć. Sztuka widzenia, słuchania,  obserwacji to nie coś, co można kultywować, to nie kwestia 
ewolucji i  stopniowego wzrostu. Kiedy uświadamiamy sobie zagrożenie, następuje  natychmiastowe działanie, 
instynktowna, niezwłoczna odpowiedź ciała i pamięci.  Od dziecka warunkowano cię na spotkanie z 
niebezpieczeństwem w ten sposób, ażeby  mózg odpowiadał od razu, inaczej nastąpiłaby fizyczna destrukcja. 
Pytamy, czy  można działać poprzez samo widzenie, w jakim nie ma w ogóle uwarunkowań. Czy  umysł może 
odpowiadać z wolnością i od razu na każdy rodzaj zniekształcenia i  dzięki temu działać? Właśnie, percepcja, 
działanie i ekspresja są jedną  całością, nie są oddzielone, rozłączne. Samo widzenie to działanie, czyli  
ekspresja widzenia. Gdy obecna jest świadomość strachu, obserwuj go z tak  bliska, żeby sama obserwacja była 
uwolnieniem od niego, czyli działaniem. Czy  dzisiaj moglibyśmy się tym zająć? Czuję, że to bardzo ważne: 
może bylibyśmy w  stanie przeniknąć do nieznanego. Ale umysł, który został w jakikolwiek sposób  głęboko 
uwarunkowany przez swe lęki, ambicje, chciwość, rozpacz i całą resztę,  zapewne nie umie przeniknąć do 
czegoś, co wymaga niezwykle zdrowej,  zrównoważonej i zharmonizowanej istoty. 

Pytamy więc, czy umysł   mając na myśli całą istotę   może być świadom  określonej formy wypaczenia, 
określonego rodzaju dążenia, przemocy, a, widząc,  może to zakończyć, nie stopniowo ale od razu? To znaczy, 
nie pozwolić by  pomiędzy percepcją i działaniem pojawił się czas. Kiedy widzisz  niebezpieczeństwo nie ma 
odstępu czasowego, następuje natychmiastowe  działanie. 

Jesteśmy przyzwyczajeni do idei, że stopniowo staniemy się mądrzy, oświeceni  poprzez przyglądanie się, 
praktykowanie dzień po dniu. Oto, do czego  przywykliśmy, oto wzorzec naszej kultury i nasze 
uwarunkowanie. Teraz mówimy, że  ten stopniowy proces umysłu mający uwolnić od strachu czy przemocy 
prowadzi do  nowego strachu i do dalszej przemocy. 

Czy można zakończyć przemoc   nie tylko na zewnątrz, lecz w głębi, w samych  korzeniach naszej istoty   
zakończyć zmysł agresji, pragnienie władzy? Czy  poprzez samo zupełne widzenie potrafimy to zakończyć nie 

background image

pozwalając by zaistniał  czas? Czy możemy to dziś przedyskutować? Zwykle pozwalamy, aby czas wkroczył w  
przerwę między widzeniem i działaniem, odstęp między  tym, co jest  i  tym, co  być powinno . Pojawia się 
pragnienie uwolnienia od tego, co jest, ażeby coś  osiągnąć bądź zostać czymś innym. Trzeba zrozumieć ten 
odstęp czasowy z pełną  jasnością. Myślimy tymi kategoriami, bo od dzieciństwa byliśmy wychowywani i  
edukowani by myśleć: stopniowo czymś się w końcu stanę. Na zewnątrz, w  technologii można zobaczyć, że 
czas jest konieczny. Nie mogę zostać wysokiej  klasy stolarzem, czy fizykiem lub matematykiem bez 
poświęcenia na to wielu lat.  Możesz mieć jasność   nie lubię używać słowa  intuicja   i w młodości rozumieć  
zagadnienia matematyczne. I zdajesz sobie sprawę, że, aby doskonalić pamięć  potrzebną do nauki nowej 
techniki czy nowego języka, czas jest absolutnie  konieczny. Nie nauczę się niemieckiego na jutro, potrzebuję 
wielu miesięcy. Nie  wiem nic o elektronice i, aby ją poznać, potrzebuję zapewne wielu lat. Więc nie  mylmy 
czynnika czasu, koniecznego, żeby poznać technikę z niebezpieczeństwem  pozwolenia by czas wtrącał się do 
percepcji i działania. 

Rozmówca: Czy powinniśmy rozmawiać o dzieciach, o dorastaniu? 

Krishnamurti: Dziecko musi dorosnąć. Musi nauczyć się wielu rzeczy. Gdy się  mówi  Musisz dorosnąć , są to 
raczej poniżające słowa. 

Rozmówczyni: Proszę Pana, częściowa zmiana psychologiczna w nas zachodzi. 

Krishnamurti: Oczywiście! Złościłeś się lub się złościsz i mówisz  Nie wolno  mi się złościć  i stopniowo 
pracujesz nad tym i powodujesz stan częściowy, to  znaczy złościsz się odrobinę mniej, jesteś mniej 
poirytowany i bardziej się  kontrolujesz. 

Rozmówczyni: Nie to miałam na myśli. 

Krishnamurti: Co, w takim razie, miała Pani na myśli? 

Rozmówczyni: Coś, co się miało i odrzuciło. Zamęt może pojawić się znowu, ale  nie taki sam. 

Krishnamurti: Zgoda, lecz czyż to nie ciągle ten sam zamęt, tylko trochę  zmodyfikowany? Następuje 
zmodyfikowana kontynuacja. Możesz przestać zależeć od  kogoś przechodząc przez ból uzależnienia i 
cierpienie samotności, mówiąc  Nie  będę dłużej zależny.  I być może będziesz w stanie to odrzucić. Więc, jak 
Pani  mówi, zaszła pewna zmiana. Następna zależność nie będzie zupełnie taka sama jak  poprzednia. Znów w 
nią wpadniesz i odrzucisz i tak dalej. Teraz pytamy, czy to  możliwe by widzieć całą naturę zależności i od razu 
się od niej uwolnić   nie  stopniowo   tak jak działałbyś niezwłocznie wobec zagrożenia. To naprawdę ważna  
kwestia, w którą powinniśmy wejść nie tylko werbalnie, ale dogłębnie,  wewnętrznie. Zobaczcie jej implikacje. 
Cała Azja wierzy w reinkarnację: to jest,  że narodzisz się znowu w kolejnym życiu zależnie od tego, jak 
przeżyłeś obecne.  Jeżeli jesteś brutalny, agresywny, niszczycielski, zapłacisz za to w następnym  wcieleniu. 
Niekoniecznie zostaniesz zwierzęciem, wrócisz jako człowiek wiodąc  bardziej bolesne, bardziej destrukcyjne 
życie, bo poprzednio nie żyłeś pięknie.  Ci, co wierzą w ideę reinkarnacji, wierzą jedynie w słowa, ale nie w 
głębię ich  znaczenia. To, co czynisz teraz w olbrzymim stopniu wpływa na jutro   ponieważ  jutro, czyli w 
następnym życiu, zapłacisz za to. Tak więc idea stopniowego  osiągania innej formy jest zasadniczo taka sama 
na Wschodzie i na Zachodzie.  Zawsze obecny jest czynnik czasu,  to, co jest  i  to, co być powinno .  
Osiągnięcie tego, co być powinno wymaga czasu, czasu w postaci wysiłku,  koncentracji, uważności. Jako, że 
nie dysponujesz uważnością ani koncentracją,  pojawia się ciągły wysiłek by uważność praktykować, co 
wymaga czasu. 

background image

Musi istnieć zupełnie inny sposób podejścia do tego problemu. Trzeba  zrozumieć percepcję, i widzenie i 
działanie   nie są one czymś osobnym, nie są  oddzielone. Musimy również wejść w kwestię działania, 
dokonywania. Czym jest  działanie, czyn? 

Rozmówca: Jak ślepy człowiek, bez percepcji, może działać? 

Krishnamurti: Czy spróbował Pan kiedyś zasłonić sobie na tydzień oczy  przepaską? Zrobiliśmy tak, dla 
zabawy. Wiecie, odkrywa się inną wrażliwość,  zmysły się wyostrzają. Zanim zbliżysz się do ściany, krzesła 
czy tablicy, wiesz  już, że tam jest. Rozmawiamy o wewnętrznej ślepocie wobec siebie samego. W  ogromnym 
stopniu jesteśmy świadomi rzeczy na zewnątrz, ale wewnętrznie  ślepi. 

Czym jest działanie? Czy zawsze opiera się ono na idei, zasadzie, wierze,  wnioskach, nadziei, rozpaczy? Jeżeli 
masz ideę, ideał, to dopasowujesz się do  niego, powstaje odstęp pomiędzy ideałem a działaniem. Ten odstęp to 
czas.  Powinienem być jak ten ideał   poprzez moją identyfikację z ideałem, w końcu  to on będzie działał i nie 
będzie oddzielenia między działaniem i ideałem. Co  następuje, gdy obecny jest ideał i działanie będące 
zbliżaniem się do niego? Czy  ma miejsce odstęp czasowy? 

Rozmówca: Ustawiczne porównywanie. 

Krishnamurti: Tak, porównywanie i cała reszta. Jakie działanie zachodzi,  jeśli się to obserwuje? 

Rozmówca: Ignorujemy teraźniejszość. 

Krishnamurti: I co jeszcze? 

Rozmówca: Sprzeczność. 

Krishnamurti: To jest sprzeczność. Prowadzi to do hipokryzji. Złoszczę się a  ideał mówi  Nie złość się.  
Tłumię, kontroluję, dopasowuję się, zbliżam do  ideału i dlatego zawsze jestem w konflikcie i udaję. Idealista to 
osoba, która  stwarza pozory. Także w tej sprzeczności kryje się konflikt. Pojawiają się tu  jeszcze inne 
elementy. 

Rozmówca: Dlaczego nie pozwolono nam pamiętać poprzednich wcieleń? Nasza  ewolucja byłaby o wiele 
łatwiejsza. 

Krishnamurti: Byłaby? 

Rozmówca: Moglibyśmy uniknąć błędów. 

Krishnamurti: Co rozumie Pan przez poprzednie wcielenie? Życie wczorajsze,  dwadzieścia cztery godziny 
temu? 

Rozmówca: Ostatnią inkarnację. 

Krishnamurti: Czyli sto lat temu? W jaki sposób miałoby to ułatwić życie? 

background image

Rozmówca: Lepiej byśmy rozumieli. 

Krishnamurti: Proszę prześledzić to krok po kroku   pamiętałby Pan to, co  uczynił lub czego nie uczynił, przez 
co cierpiał sto lat temu, a co jest  dokładnie tym samym, co wczoraj. Wczoraj zrobił Pan wiele rzeczy, z których 
jest  zadowolony lub jakich żałuje, co powoduje ból, rozpacz i smutek. Oto pamięć tego  wszystkiego. I ma Pan 
w pamięci tysiąc lat, które zasadniczo nie różnią się od  dnia wczorajszego. Dlaczego nazywać to reinkarnacją, 
a nie inkarnacją wczoraj,  które rodzi się dziś? Widzicie, to nam się nie podoba, bo myślimy, że jesteśmy  
istotami wyjątkowymi, albo że mamy czas by dorosnąć, stać się, reinkarnować.  Czym jest to, co zostaje 
reinkarnowane, a na co nigdy nie spojrzałeś   czyli  twoja pamięć? Nie ma w tym nic świętego. Pamięć dnia 
wczorajszego odradza się  dzisiaj w tym, co robisz, wczoraj kontroluje to, co czynisz dziś. I tysiąc lat  
wspomnień działa poprzez wczoraj i poprzez dzisiaj. Mamy więc nieustanną  inkarnację przeszłości. Nie sądzę, 
by był to rozsądny sposób wydostania się,  dobre wyjaśnienie. Kiedy się widzi ważność pamięci oraz zupełną 
daremność tego  podejścia, to więcej nie wspomina się o reinkarnacji. 

Pytamy, czym jest działanie. Czy jest ono kiedykolwiek wolne, spontaniczne,  natychmiastowe? Czy może 
zawsze jest ograniczone czasem, czyli myślą, czyli  pamięcią? 

Rozmówca: Przyglądałem się, jak kotka łapie mysz. Nie myśli  To jest mysz   od razu, instynktownie chwyta ją. 
Wydaje mi się, że również musimy działać  spontanicznie. 

Krishnamurti: Nie  musimy  ani nie  powinniśmy . Proszę   sądzę, że nie  powinniśmy nigdy mówić, że  
powinniśmy ,  musimy , o ile istotnie rozumiemy  czynnik czasu. Pytamy siebie, nie werbalnie, nie 
intelektualnie, ale dogłębnie,  wewnętrznie, czym jest działanie? Czy zawsze jest związane z czasem? Działanie  
rodzące się z pamięci, ze strachu, z rozpaczy zawsze się z nim wiąże. Czy  istnieje działanie całkowicie wolne i 
dzięki temu wolne od czasu? 

Rozmówca: Mówi Pan, że widzi się węża i działa natychmiast. Ale wąż rośnie  poprzez działanie. Życie nie jest 
takie proste, jest nie tylko jeden wąż, ale  dwa i staje się to problemem matematycznym. Wtedy wkracza czas. 

Krishnamurti: Mówi Pan, że żyjemy w świecie pełnym tygrysów i nie spotyka się  tylko jednego, ale cały ich 
tuzin w ludzkiej postaci, brutalnych, okrutnych,  skąpych, chciwych, każdy dążący do własnej specyficznej 
uciechy. I by żyć i  działać w takim świecie trzeba zabijać jednego tygrysa za drugim. Tygrys to ja  sam   jest on 
we mnie   jest we mnie tuzin tygrysów. A mówił Pan, że, aby pozbyć  się ich, po jednym, potrzeba czasu. O to 
właśnie pytamy. Zaakceptowaliśmy, że  stopniowe wybicie znajdujących się we mnie węży wymaga czasu.  Ja  
to  ty   ty  ze swoimi tygrysami, ze swymi wężami   to wszystko to również  ja . I  pytamy, dlaczego zabijać te 
zwierzaki we mnie pojedynczo? Jest we mnie tysiąc  ja , tysiąc węzy i do czasu, gdy zabiję ostatniego, zdążę 
umrzeć. 

Czy zatem istnieje sposób   proszę tego posłuchać, nie odpowiadać, proszę  odkryć   pozbycia się wszystkich 
węży od razu, nie stopniowo? Czy mogę zobaczyć  niebezpieczeństwo tych wszystkich zwierząt, wszelkich 
sprzeczności we mnie i  uwolnić się od nich natychmiast? Jeśli nie mogę tego zrobić, to nie ma dla mnie  
nadziei. Mogę udawać przeróżne rzeczy, ale nie umiem wymazać niezwłocznie  wszystkiego, co we mnie   na 
zawsze jestem niewolnikiem, czy narodzę się w  następnym życiu czy za dziesięć tysięcy wcieleń. Muszę więc 
znaleźć sposób  działania, patrzenia, jaki prowadzi do zakończenia w natychmiastowej percepcji,  prowadzi do 
końca z tym szczególnym smokiem, specyficzną małpą we mnie. 

Rozmówczyni: Niech Pan to zrobi! 

background image

Krishnamurti: Nie, proszę Pani, to naprawdę niezwykłe zagadnienie, Nie można  jedynie powiedzieć  zrób to  
lub  nie rób tamtego . Wymaga ono kolosalnych  dociekań, proszę nie mówić mi, że Pani to osiągnęła lub że 
powinno się zrobić to  czy tamto, to mnie nie interesuje   pragnę odkryć. 

Rozmówca: Gdybym tylko mógł to zobaczyć! 

Krishnamurti: Nie, proszę, żadnego  gdyby . 

Rozmówczyni: Jeśli postrzegam coś, to czy powinnam ułożyć to w słowa czy  pozwolić by pozostało we mnie? 

Krishnamurti: Dlaczego przekłada Pani to, co zostało powiedziane za pomocą  bardzo prostego języka na swe 
własne słowa   dlaczego nie widzi Pani, co zostało  powiedziane? Mamy w sobie wiele zwierząt, wiele 
zagrożeń. Czy mogę uwolnić się  od nich wszystkich w pojedynczej percepcji   widząc natychmiast? Być może  
zrobiła to Pani, nie pytam o to, byłoby to z mojej strony nierozsądne. Pytam  jednak, czy to możliwe? 

Rozmówca: Działanie ma dwie części. Wewnętrzna, decyzyjna zachodzi  natychmiast. Działanie na świat 
zewnętrzny wymaga czasu. Decyzja oznacza  działanie wewnętrzne. Przerzucenie mostu między tymi dwiema 
aspektami działania  wymaga czasu. To problem języka, przekazu. 

Krishnamurti: Rozumiem, proszę Pana. Istnieje działanie zewnętrzne wymagające  czasu i wewnętrzne będące 
percepcją i działaniem. Jak to wewnętrzne z jego  percepcją, decyzją i działaniem natychmiast, połączyć 
mostem z tym drugim, które  wymaga czasu? Czy pytanie jest jasne? 

Jeśli mogę zwrócić uwagę, nie wydaje mi się, żeby wymagało to jakiegoś mostu.  Nie ma mostu ani połączenia 
między nimi. Pokażę wam, co mam na myśli. Zdaję  sobie całkiem jasno sprawę, że pójście gdzieś zajmuje 
czas, że nauka języka  wymaga czasu, fizyczne zrobienie czegokolwiek wymaga czasu. Czy wewnętrznie czas  
jest konieczny? Jeżeli potrafię zrozumieć jego naturę, to będę się prawidłowo  obchodził z czynnikiem czasu w 
świecie zewnętrznym i nie pozwolę mu się mieszać  do stanu wewnętrznego. Zatem nie zajmuję się tym, co na 
zewnątrz, bo rozumiem,  że to wymaga czasu. Jednak zapytuję siebie, czy w wewnętrznej percepcji,  decyzji, 
działaniu czas jest w ogóle obecny. Dlatego pytam  Czy decyzja jest w  ogóle potrzebna?   decyzja będąca 
chwilą czasu   sekundą, momentem.  Decyduję  znaczy, że obecny jest czynnik czasu, decyzja opiera się na woli 
i pragnieniu,  wszystko to oznacza czas. Pytam więc, dlaczego decyzja ma w ogóle w to wchodzić?  Czy może 
jest ona częścią mego uwarunkowania mówiącego  Potrzebujesz czasu ? 

Czy istnieje percepcja i działanie bez decyzji? Oto uświadamiam sobie strach,  strach wywołany przez myśl, 
przez minione wspomnienia, przez doświadczenia   inkarnację wczorajszego strachu w dzień dzisiejszy. 
Zrozumiałem całą naturę,  strukturę, istotę strachu. A widzenie tego bez decydowania jest działaniem  będącym 
wolnością od tego. Czy to możliwe? Nie mów tak, uczyniłem to lub ktoś  inny to zrobił   nie o to chodzi. Czy 
strach może zakończyć się natychmiast, gdy  się pojawia? Istnieją lęki na powierzchni, czyli dotyczące świata. 
Świat jest  pełen tygrysów a one, będąc częścią mnie, dążą do zagłady   dlatego toczy się  wojna pomiędzy mną   
częścią tygrysa   i ich resztą. 

Istnieje też strach wewnętrzny   psychologiczne poczucie zagrożenia, poczucie  niepewności   w całości 
wywołany przez myśl. Myśl rodzi przyjemność, myśl rodzi  strach   widzę to wszystko. Widzę 
niebezpieczeństwo strachu tak, jak zagrożenie  spowodowane przez węża, przez głęboki, wartki nurt, jak 
przepaść przed sobą   w  pełni widzę niebezpieczeństwo. I samo widzenie kończy to bez upływu nawet  
najdrobniejszej chwili na podejmowanie decyzji. 

background image

Rozmówca: Czasem rozpoznaje się strach a on jednak ciągle pozostaje. 

Krishnamurti: Trzeba w to wchodzić bardzo ostrożnie. Przede wszystkim, nie  chcę pozbyć się strachu. Pragnę 
wyrazić go, zrozumieć, pozwolić mu przepłynąć,  pozwolić wyjść, wybuchnąć we mnie itd. Nic nie wiem o 
strachu. Wiem, że się  boję. Teraz chcę odkryć, na jakim poziomie, na jakiej głębokości się to dzieje:  
świadomie, czy może w samych korzeniach, na najgłębszych poziomach mej istoty   w jaskiniach, w 
niezbadanych rejonach mojego umysłu. Chcę odkryć. Pragnę by to  wszystko wypłynęło, ukazało się. Jak więc 
powinienem to zrobić? Muszę to zrobić   nie stopniowo   rozumiecie? To musi wyjść całkowicie z mej istoty. 

Rozmówca: Jeżeli jest tysiąc tygrysów i siedzę na ziemi, to ich nie widzę.  Ale gdybym przeniósł się na 
równinę powyżej, to mógłbym coś z nimi zrobić. 

Krishnamurti: Nie  gdyby .  Gdybym umiał latać, zobaczyłbym piękno ziemi.  Nie umiem latać, jestem tutaj. 
Obawiam się, że takie teoretyczne pytania w ogóle  nie mają wartości a najwyraźniej nie zdajemy sobie z tego 
sprawy. Jestem głodny  a karmi mnie Pan teoriami. Oto problem, proszę na niego patrzeć, bo wszyscy się  
boimy, w każdym jest strach tego czy innego rodzaju. Istnieją głębokie, ukryte  lęki i doskonale sobie 
uświadamiam te na powierzchni, strach związany ze  światem: obawa utraty pracy, obawa przed tym lub 
tamtym   o żonę, o syna. Znam  to bardzo dobrze. Być może istnieją głębsze poziomy strachu. Jak mam, jak 
umysł  ma odsłonić je wszystkie razu? Co o tym sądzicie? 

Rozmówca: Czy mówi Pan, że musimy wygonić zwierzę raz i na zawsze albo  wielokrotnie będziemy musieli 
na nie polować? 

Krishnamurti: Rozmówca sugeruje, że można wygnać zwierzę całkowicie, na  zawsze, nie ścigać go jednego 
dnia i pozwolić by wróciło następnego. To właśnie  mówimy. Nie chcę polować wciąż na nowo. Wszystkie 
szkoły, wszelcy święci i  wszystkie religie oraz psychologowie mówią: wyganiaj je po trochu. Dla mnie to  nic 
nie znaczy. Chcę odkryć, jak przegnać zwierzę tak, aby nigdy nie wróciło. A  jeśli wróci, będę wiedział, co 
robić, nie wpuszczę go do domu. Rozumiecie? 

Rozmówca: Musimy teraz dać zwierzęciu właściwe imię: to myśl. A gdy wróci,  będziemy wiedzieć, co z nią 
zrobić. 

Krishnamurti: Nie wiem, co zrobić   zobaczymy. Wszyscy jesteście tacy  niecierpliwi! 

Rozmówca: To nasze życie   musimy być niecierpliwi! 

Krishnamurti: Niecierpliwi w udzielaniu odpowiedzi (to miałem na myśli).  Oczywiście musimy być 
niecierpliwi. To bardzo trudny temat, nie można jedynie  rzucać słów. To wymaga uważności. 

Rozmówca: Dlaczego nie dokonujemy percepcji na bieżąco, właśnie teraz? 

Krishnamurti: Właśnie to proponuję. 

Rozmówczyni: Co się dzieje, gdy na Pana patrzę? Najpierw dostrzegam Pańską  powierzchowność. Proszę na 
mnie spojrzeć. Pierwszą rzeczą, jaka następuje, jest  wizualne postrzeganie mojej prezencji, zgoda? Co się 
dzieje potem? Dzieją się  myśli o tej prezencji. 

background image

Krishnamurti: Powiedziała Pani dokładnie tę samą rzecz. Myśl to zwierzę.  Proszę, zajmijmy się nim. Nie 
mówcie, że jest myślą, lub  ja , ego, strachem,  chciwością, zawiścią, by potem wrócić do innego jego opisu. To 
zwierzę, jak  mówimy, jest tym wszystkim. I widzimy, że nie można go przegonić stopniowo, bo  zawsze wróci 
w innej postaci. Do pewnego stopnia sobie to uświadamiając  stwierdzam: jakie to wszystko głupie, ta ciągła za 
nim pogoń   jego powrót i  pogoń od nowa. Pragnę odkryć, czy można wygnać je całkowicie, ażeby nie  
powróciło nigdy. 

Rozmówca: Widzę różne zdarzenia zachodzące we mnie z różną szybkością. Jeśli  jedno wynika z drugiego, nic 
się nie dzieje. Na przykład, jeżeli z emocji wynika  przemyślenie. Trzeba patrzeć z nimi wszystkimi. 

Krishnamurti: Ujmuje Pan tę samą sprawę w inne słowa. 

Rozmówca: Zaczął Pan wyjaśniać, co zostało przerwane. Mówił Pan, że w ogóle  nie chce się pozbywać 
strachu. 

Krishnamurti: Mówiłem wam, przede wszystkim nie chcę pozbyć się zwierzęcia.  Nie chcę go przeganiać. 
Zanim wezmę bat czy aksamitną rękawiczkę, pragnę  wiedzieć, kto je wygania. Być może czyni to większy 
tygrys. Więc mówię sobie,  nie chcę niczego przeganiać. Zobaczcie, jakie to ważne! 

Rozmówca: Wyganianie mogłoby przypuszczalnie być Pańskim ostatnim słowem. 

Krishnamurti: Nie, nie wiem. Powoli, proszę pozwolić mi to wyjaśnić. Mówiłem  wcześniej, że ścigam zwierzę   
pragnę odkryć, kim jest jednostka, która to robi.  A, jak mówię, może to być większy tygrys. Jeżeli chcę pozbyć 
się wszystkich  tygrysów, to nie jest dobrze brać większego do przeganiania małego. Mówię więc,  poczekaj, 
nie chcę niczego wyganiać. Zobaczcie, co się dzieje z moim umysłem.  Nie chcę niczego wyganiać, ale chcę 
patrzeć. Pragnę obserwować, pragnę mieć  zupełną jasność, czy to większy tygrys goni mniejszego. Ta zabawa 
może trwać  wiecznie, to właśnie dzieje się na świecie   tyrania jednego państwa dopadająca  drugiego, 
mniejszego. 

Tak więc doskonale sobie uświadamiam   proszę, śledźcie to   że nie wolno mi  niczego wyganiać. Muszę 
wykorzenić tę zasadę przeganiania, pokonywania czegoś,  dominowania nad tym. Ponieważ decyzja mówiąca  
Muszę pozbyć się tego malutkiego  tygryska  może wyrosnąć na dużego tygrysa. Musi więc nastąpić całkowity 
zanik  wszelkich decyzji, wszelkich pragnień pozbycia się czegoś, przegonienia czegoś.  Wtedy mogę patrzeć. 
Wtedy mówię sobie (rozumiem to werbalnie)  Nie będę niczego  wyganiał.  Dzięki temu jestem wolny od 
brzemienia czasu, które oznacza  wyganianie jednego tygrysa drugim. Jest w tym odstęp czasowy, a więc 
mówię  Dlatego nie będę robić czegokolwiek, nie będę ścigać, nie będę działać, nie  będę decydować, najpierw 
muszę popatrzeć.  

Patrzę   nie mam na myśli ego, to umysł patrzy, mózg się przygląda. Mogę się  pochlubić posiadaniem 
przeróżnych tygrysów, matki z młodymi i mężem   potrafię  obserwować to wszystko, ale muszą istnieć we 
mnie głębsze sprawy i chcę je  odsłonić. Czy mogę to zrobić poprzez działanie, przez dokonywanie? Stawać się  
bardziej i bardziej zagniewanym, potem się uciszać a tydzień później znów się  złościć i uciszać? Czy może 
istnieje sposób patrzenia na tygrysy, małego, dużego  i tego właśnie narodzonego   na wszystkie? Czy umiem 
obserwować je wszystkie na  tyle zupełnie, ażeby zrozumieć cały ten interes? Jeśli nie jestem do tego  zdolny, 
to moje życie potoczy się dalej w rutynie, na mieszczański sposób,  skomplikowany, głupi, przebiegły. To 
wszystko. Więc skoro wiecie, jak słuchać,  koniec porannego kazania. 

Czy pamiętacie historię o mistrzu przemawiającym każdego ranka do swoich  uczniów? Pewnego dnia, gdy 

background image

wszedł na mównicę, wleciał ptaszek, usiadł na  parapecie okna i zaczął śpiewać a mistrz czekał. Ptak pośpiewał 
przez chwilę i  odleciał. A mistrz powiedział do uczniów  Koniec dzisiejszego porannego  kazania.  

Saanen, Szwajcaria, 7 sierpnia 1969 

 

 
Rozdział 12.  

 

O przenikaniu do nieznanego 

Tłumienie. Działanie z ciszy. Podróż w głąb  siebie, fałszywe wyprawy i projekcja  nieznanego  

 

Krishnamurti: Pytamy jak odsunąć na bok całą tę menażerię znajdującą się w  nas. Dyskutujemy o tym 
wszystkim, bo widzimy   przynajmniej ja widzę   że trzeba  przeniknąć do nieznanego. Ostatecznie dobry 
matematyk bądź fizyk musi badać  obszar nieznanego i artysta chyba również, o ile nie ponoszą go własne 
emocje i  wyobraźnia. I my, zwyczajni ludzie ze swoimi codziennymi problemami także musimy  żyć z 
głębokim poczuciem zrozumienia. My również musimy przeniknąć w nieznane.  Umysł stale ścigający 
wymyślone przez siebie zwierzęta, smoki, węże, małpy z ich  wszystkimi kłopotami i sprzecznościami   tym 
jesteśmy   prawdopodobnie nie umie  przeniknąć do nieznanego. Będąc jedynie zwykłymi ludźmi, nie 
obdarzeni genialnym  intelektem ani wielkimi wizjami, lecz podtrzymujący tylko codzienną egzystencję,  
wiodący monotonne, brzydkie żywociki, jesteśmy zainteresowani, jak zmienić to  wszystko natychmiast. Oto, 
co rozważamy. 

Ludzie dokonują zmian wobec nowych wynalazków, nowych presji, nowych teorii,  nowej sytuacji politycznej   
to wszystko wywołuje pewną zdolność zmian. Mówimy  jednak o radykalnej, podstawowej rewolucji w swej 
własnej istocie i o tym, czy  można ją wywołać stopniowo czy natychmiast. Wczoraj zajmowaliśmy się 
wszystkim,  co się wiąże ze stopniowym jej wywoływaniem, pełnym znaczeniem dystansu i czasu  oraz wysiłku 
potrzebnego by dystans pokonać. I powiedzieliśmy, że człowiek  próbuje tego od tysiącleci, ale jakoś nie jest w 
stanie zmienić się radykalnie   poza może jednym czy dwoma. Trzeba więc zobaczyć, czy potrafimy my, każdy 
z nas  a dzięki temu świat   bo świat to my a my to świat, to nie są dwa oddzielne  stany   niezwłocznie 
wymazać wszelki trud, gniew, nienawiść, wrogość, które  stworzyliśmy i gorycz, jaką każdy znosi. 
Najwyraźniej gorycz to jedna z  najczęściej posiadanych rzeczy   czy można ją, znając wszystkie jej przyczyny,  
widząc całą jej strukturę, wymazać od razu? 

Powiedzieliśmy, że jest to możliwe tylko, gdy zachodzi obserwacja. Kiedy  umysł umie obserwować z wielką 
intensywnością, to sama obserwacja jest  działaniem kończącym gorycz. Weszliśmy też w zagadnienie, czym 
jest działanie:  czy istnieje działanie wolne, spontaniczne, nie związane z wolą. Czy może opiera  się ono na 
pamięci, na ideałach, na sprzecznościach, na zranieniu, goryczy i tak  dalej? Czy przybliża się zawsze do ideału, 
do zasady, do wzorca? I mówiliśmy, że  takie działanie w ogóle nie jest działaniem, ponieważ tworzy 
sprzeczność  pomiędzy  tym, co być powinno  i  tym, co jest . Gdy masz ideał powstaje dystans  do pokonania 
pomiędzy tym, czym jesteś i tym, czym być powinieneś.  To, co być  powinno  może wymagać lat lub, jak 
wierzą liczni, wielu następujących po sobie  wcieleń, zanim osiągniesz doskonałą Utopię. Mówiliśmy także, że 
następuje  inkarnacja wczoraj w dzień dzisiejszy   nieważne czy sięga ono wiele tysiącleci  wstecz czy tylko 
dwadzieścia cztery godziny: wczoraj funkcjonuje zawsze, kiedy  następuje działanie oparte na podziale na 
przeszłość, teraźniejszość i  przyszłość będącą  tym, co być powinno . Wszystko to, jak powiedzieliśmy,  

background image

wywołuje sprzeczność, konflikt, niedolę   nie jest to działanie. Postrzeganie to  działanie, sama percepcja jest 
działaniem, jakie ma miejsce, gdy stajesz wobec  niebezpieczeństwa   wtedy zachodzi ono niezwłocznie. 
Wydaje mi się, że wczoraj  doszliśmy do tego miejsca. 

Rzeczy zachodzą natychmiast również, gdy następuje wielki kryzys, wyzwanie  lub wielki smutek. Wtedy 
umysł na chwilę niezwykle się uspokaja, jest  zszokowany. Nie wiem, czy to zaobserwowaliście. Gdy 
wieczorem lub wcześnie rano  widzisz niesamowicie oświetloną górę, cienie, ogrom, majestat, głębokie 
poczucie  samotności   kiedy to widzisz, twój umysł nie umie przyjąć wszystkiego, przez  moment jest 
całkowicie spokojny. Ale wkrótce przezwycięża szok i odpowiada  zgodnie ze swymi uwarunkowaniami, 
problemami itd. Więc wszystko odbywa się  niezwłocznie, gdy umysł jest zupełnie spokojny, ale nie potrafi on 
utrzymać tego  poczucia absolutnej nieporuszoności. Może być ona jedynie wywołana szokiem.  Wielu z nas 
zna to odczucie zupełnego bezruchu w chwili wielkiego szoku. Albo  zostaje on wywołany z zewnątrz przez 
jakiś incydent albo spowodowany sztucznie,  wewnętrznie, przez serię nierozwiązywalnych zagadek jak w 
niektórych szkołach  zen lub poprzez pewną wyimaginowaną sytuację, formułę zmuszającą umysł do  
uspokojenia się   co jest oczywiście raczej dziecinne i niedojrzałe. Mówimy, że  dla umysłu zdolnego do 
percepcji w sensie, o jakim rozmawialiśmy, ona sama jest  działaniem. By postrzegać, umysł musi być 
całkowicie nieporuszony, w przeciwnym  razie nie widzi. Jeśli chcę posłuchać, co mówisz, muszę zachować 
ciszę. Każda  zbłąkana myśl, każda interpretacja twych słów, jakiekolwiek poczucie oporu  przeszkadza 
słuchaniu na bieżąco. 

Tak więc umysł, który pragnie słuchać, obserwować, widzieć bądź przyglądać  się musi z konieczności być 
niezwykle spokojny. Ten spokój prawdopodobnie nie  może być wywołany przez wrażenie szoku ani poprzez 
zaabsorbowanie określoną  ideą. Gdy dziecko jest zajęte zabawką, jest bardzo spokojne, bawi się. Ale to  
zabawka zaabsorbowała jego umysł, to ona je uspokoiła. W zażyciu narkotyku i w  uprawianiu sztuki jest 
odczucie zaangażowania się w coś większego   rysunek,  obraz, Utopię. Jednak nieporuszoność, spokój umysłu 
mogą zostać wywołane tylko  poprzez zrozumienie wszelkich sprzeczności, przeszkód, uwarunkowań, lęków,  
zniekształceń. Pytamy, czy lęki, niedolę, zamęt można wymazać, wszystkie od  razu, ażeby umysł pozostał 
spokojny i obserwował, przenikał. 

Czy faktycznie można to zrobić? Czy umiesz patrzeć na siebie na bieżąco w  całkowitym spokoju? Kiedy umysł 
jest aktywny, zniekształca to, co widzi,  tłumaczy, interpretuje, mówi  To jest podobne do tamtego ,  Tego nie 
lubię.  Staje się strasznie podekscytowany i przepełniony emocjami a taki umysł nie  potrafi zapewne widzieć. 

A więc pytamy, czy zwykła ludzka istota, jak my, może to zrobić. Czy umiem  patrzeć na siebie, czymkolwiek 
jestem, ze znajomością niebezpieczeństwa słów  takich, jak  strach  czy  gorycz  i tego, że samo słowo jest 
przeszkodą w  bieżącym widzeniu  tego, co jest ? Czy potrafię obserwować będąc świadomym  pułapek języka? 
Nie pozwalając też wtrącać się żadnemu poczuciu czasu   w sensie  osiągania ,  pozbywania się   jedynie 
obserwować, spokojnie, bacznie, uważnie.  W takim stanie intensywnej uważności widoczne są ukryte ścieżki, 
niezbadane  zakamarki umysłu. Nieobecna jest w tym jakakolwiek analiza, jedynie percepcja.  Analiza oznacza 
czas jak również analizatora i to, co analizowane. Czy  analizator jest czymś innym od analizowanej rzeczy?   
jeżeli nie, to analiza nie  ma sensu. Trzeba uświadomić sobie i odrzucić to wszystko   czas, analizę, opór,  próby 
pójścia na skróty, pokonywania i tak dalej   bo za tym drzwiami nie ma  końca smutku. 

Po wysłuchaniu tego wszystkiego, czy można to faktycznie zrobić? To naprawdę  ważne pytanie. Nie ma  jak . 
Nikt ci nie powie, co zrobić i nie podaruje  potrzebnej energii. Obserwacja wymaga wiele energii: nieporuszony 
umysł to  energia zupełna bez żadnych strat, w przeciwnym razie nie byłby on nieporuszony.  A czy można 
patrzeć na siebie z tą zupełną energią tak całkowicie, że widzenie  jest działaniem i dzięki temu zakończeniem 
sprawy? 

background image

Rozmówca: Czy nie pyta Pan o rzecz niewykonalną? 

Krishnamurti: Czy jest to niewykonalne? Jeśli tak, to dlaczego ciągle tu  siedzicie? Tylko po to, by posłuchać 
głosu przemawiającego gościa, strumienia  przepływającego obok, zażyć wypoczynku pośród tych wzgórz, gór 
i łąk? Dlaczego  nie umiecie tego zrobić? Czy to takie trudne? Czy to kwestia posiadania bardzo  bystrego 
mózgu? Czy może jest tak, że nigdy podczas swojego życia nie  obserwowaliście siebie na bieżąco i dlatego 
wydaje wam się to niewykonalne?  Trzeba coś uczynić, gdy płonie dom! Nie możesz powiedzieć  To 
niewykonalne, nie  wierzę w to, nic nie zrobię  i usiąść i obserwować pożar! Robisz coś w  odniesieniu do 
rzeczywistości, nie tego, co, jak myślisz, być powinno.  Rzeczywistość to płonący dom   może nie jesteś w 
stanie ugasić całkiem ognia  zanim przyjadą strażacy, ale w międzyczasie   w ogóle nie ma  w międzyczasie   
działasz wobec pożaru. 

A zatem, gdy mówi Pan, że to niewykonalne, na tyle trudne, tak niemożliwe jak  włożenie słonia do karafki   
pokazuje to, że Pan sobie nie uświadamia, że dom  płonie. Dlaczego można sobie z tego nie zdawać sprawy? 
Dom oznacza świat, świat  będący tobą, z twym niezadowoleniem, ze wszystkim rzeczami dziejącymi się  
wewnątrz i wokół ciebie. Jeżeli sobie tego nie uświadamiasz, to dlaczego? Czy  dlatego, że nie jesteś dość 
bystry, że nie przeczytałeś niezliczonych książek,  czy dlatego, że nie jesteś wrażliwy na to, co zachodzi w tobie 
ani świadom, co  się właściwie dzieje? Jeśli mówisz  Przykro mi, nie jestem , to dlaczego nie  jesteś? 
Uświadamiasz sobie, kiedy jesteś głodny, gdy ktoś cię obraża. Doskonale  sobie zdajesz sprawę, że ktoś ci 
schlebia lub że pragniesz zaspokojenia potrzeb  seksualnych, tego jesteś w pełni świadom. Lecz tutaj mówisz  
Nie jestem.  Cóż  więc uczynić? Polegać na czyjejś zachęcie i wsparciu? 

Rozmówca: Mówi Pan, że musi nastąpić mutacja a to się może dokonać poprzez  obserwację własnych myśli i 
pragnień, co trzeba czynić od razu. Robiłem tak  kiedyś i żadna zmiana nie nastąpiła. Jeśli zrobimy to, co Pan 
sugeruje, to czy  powstaje stabilny stan czy trzeba to powtarzać regularnie, codziennie? 

Krishnamurti: Percepcja będąca działaniem, czy można tego dokonać raz na  zawsze, czy trzeba powtarzać 
każdego dnia? Jak Pan sądzi? 

Rozmówca: Myślę, że można to zrobić poprzez słuchanie muzyki. 

Krishnamurti: Wtedy muzyka staje się konieczna tak, jak narkotyk, tyle, że  dla muzyki mamy więcej szacunku 
niż dla narkotyku. Oto pytanie: czy trzeba  obserwować każdego dnia, w każdej chwili, czy można ujrzeć to 
jeden raz tak  zupełnie, że cała sprawa się zakończy? I mogę spać przez resztę czasu, gdy już w  pełni rzecz 
ujrzałem? Czy rozumie Pan pytanie? Obawiam się, że trzeba obserwować  codziennie a nie iść spać. Trzeba być 
świadomym nie tylko zniewag, pochlebstw,  gniewu, rozpaczy, lecz również wszystkiego, co cały czas dzieje 
się wokół i  wewnątrz ciebie. Nie można stwierdzić  Teraz jestem w pełni oświecony, nic mnie  nie dotknie.  

Rozmówca: Czy w momencie, w chwili lub w czasie, jaki zajmuje percepcja i  zrozumienie, co się stało, nie 
tłumi się reakcji przemocy powstałej, gdy  przyszła zniewaga? Czy percepcja nie jest po prostu tłumieniem 
reakcji, jaka by  nastąpiła? Zamiast reagować postrzegasz   percepcja może być jedynie tłumieniem  reakcji. 

Krishnamurti: Przerabialiśmy to dość gruntownie, nieprawdaż? Pojawia się  reakcja niezadowolenia   nie lubię 
cię i obserwuję tę reakcję. Jeżeli przyglądam  się bardzo uważnie odsłania, ukazuje ona moje uwarunkowanie, 
kulturę, w jakiej  mnie wychowano. Jeśli ciągle obserwuję a nie idę spać, jeżeli umysł przygląda  się temu, co 
się ukazało, to objawia się wiele rzeczy   w ogóle nie istnieje tu  kwestia tłumienia. Ponieważ jestem 
zainteresowany by widzieć, co się dzieje, nie  jak wydostać się poza wszelkie reakcje. Jestem zainteresowany 
by odkryć, czy  umysł potrafi patrzeć, postrzegać samą strukturę mnie, ego,  ja . A jak w tym  może istnieć jakiś 

background image

rodzaj tłumienia? 

Rozmówca: Czasami odczuwam stan nieporuszoności, czy może z niej wyjść  działanie? 

Krishnamurti: Czy pyta Pan  Jak można tę nieporuszoność zachować, podtrzymać,  sprawić by się nie 
kończyła?   o to chodzi? 

Rozmówca: Czy mogę wrócić do mojej codziennej pracy? 

Krishnamurti: Czy codzienna aktywność może wychodzić z ciszy? Wszyscy  czekacie, abym na to 
odpowiedział. Mam nieprzyjemność być wyrocznią   to, że  akurat siedzę na podwyższeniu nie daje mi żadnego 
autorytetu. Oto pytanie: czy  zupełnie nieporuszony umysł może działać w życiu codziennym? Jeśli oddzielicie  
życie codzienne od nieporuszoności, od Utopii, od ideału   czyli ciszy   to  nigdy się one nie spotkają. Czy mogę 
podtrzymywać ten podział, czy mogę mówić,  to świat, moje życie a to cisza, jakiej doświadczyłem, jaką w 
sobie odczułem na  własny sposób? Czy umiem przełożyć tę ciszę na me życie codzienne? Nie umiecie.  Ale 
jeśli nie są one oddzielone   prawa ręka to lewa   i istnieje między nimi  harmonia, gdy jest jedność, to nigdy nie 
spytasz  Czy można działać z  ciszy?  

Rozmówca: Mówi Pan o intensywnej uwadze, patrzeniu, widzeniu z intencją. Czy  nie można by powiedzieć, że 
stopień intencji, jaką się dysponuje, to coś  pierwotnego, co czyni rzecz wykonalną? 

Krishnamurti: Intencja jest zasadniczo obecna i istnieje też głęboka,  podstawowa intencja   o to chodzi? 

Rozmówca: Sposób, w jaki podchodzi się do tego z pasją, nie ze względu na  nią, ale wydaje się to 
podstawowym wymaganiem. 

Krishnamurti: Które już spełniliśmy. Tak? 

Rozmówca: Tak i nie. 

Krishnamurti: Proszę Pana, dlaczego zakładamy tak wiele rzeczy? Czy nie  możemy wybrać się w podróż i 
badać, nie wiedząc niczego? Na wyprawę w głąb  siebie bez wiedzy, co dobre, co złe, co jest prawidłowe a co 
nie, co być  powinno, co być musi, po prostu wybrać się w podróż bez żadnego brzemienia? To  jedna z 
najtrudniejszych spraw, ażeby wyprawić się do wewnątrz bez poczucia  obciążeń. A gdy tak zrobisz, odkryjesz   
nie zaczynaj od stwierdzenia na starcie  Tak być nie może ,  Tak być powinno.  Najwyraźniej jest to jedna z  
najtrudniejszych rzeczy do zrobienia, nie wiem dlaczego. Popatrzcie Panowie, nie  ma nikogo, kto pomoże, 
wliczając mówcę. Nie ma nikogo, w kim można pokładać  wiarę i, mam nadzieję, żadnej wiary w nikim nie 
pokładacie. Nie istnieje  autorytet, który powie ci, co jest, lub co być powinno, który każe iść w jednym  
kierunku, zabroni w innym, który zajmie się pułapkami oznaczając dla ciebie je  wszystkie   idziesz sam. Czy 
możesz to zrobić? Mówisz  Nie mogę, bo się boję.  Weź zatem strach i wejdź w niego i zrozum go w pełni. 
Zapomnij o wyprawie,  zapomnij o autorytetach   badaj całą tę rzecz zwaną strachem   badaj strach, bo  nie 
masz nikogo, na kim mógłbyś się oprzeć, nikogo, kto powie ci, co uczynić,  badaj strach, bo mogłeś popełnić 
błąd. Popełnij błąd a poprzez jego obserwację  poradzisz sobie z nim od razu. 

Odkrywaj, gdy się posuwasz coraz dalej. Jest w tym więcej twórczości niż w  malowaniu, pisaniu książek, 
występowaniu na scenie i robieniu z siebie małpy.  Obecne jest większe   o ile mogę użyć tego słowa   
podniecenie, większe  poczucie... 

background image

Rozmówca: Zachwytu? 

Krishnamurti: O, proszę nie podsuwać mi słów. 

Rozmówca: Jeżeli życie codzienne odbywa się bez wprowadzania obserwatora, to  nic nie przerywa ciszy. 

Krishnamurti: Oto cały problem. Lecz obserwator zawsze stosuje podstępy,  zawsze rzuca cień a skutkiem tego 
sprowadza dalsze problemy. Pytamy, czy wy i ja  możemy podjąć podróż do wewnątrz nie wiedząc nic i 
odkrywać w miarę, jak się  posuwamy, swe pragnienia seksualne, swoje tęsknoty, intencje. To olbrzymia  
przygoda, znacznie większa niż lot na księżyc. 

Rozmówca: Oto problem, oni wiedzieli, gdzie lecą, znali kierunek, gdy  podejmowali podróż. Wewnątrz nie ma 
kierunków. 

Krishnamurti: Mówi Pan, że lot na księżyc to sprawa obiektywna, wiemy, gdzie  lecieć. Tutaj, wyruszając do 
wewnątrz, nie wiemy, dokąd idziemy. Dlatego pojawia  się poczucie zagrożenia i strach. Gdybyś wiedział, 
gdzie idziesz, nigdy nie  przeniknąłbyś do nieznanego, i dlatego nigdy nie byłbyś prawdziwą osobą, która  
odkrywa to, co wieczne. 

Rozmówca: Czy możliwa jest zupełna, natychmiastowa percepcja bez pomocy  mistrza? 

Krishnamurti: Właśnie o tym mówimy. 

Rozmówca: Nie skończyliśmy z poprzednim zagadnieniem. Jest to problem, bo  wiemy, gdzie idziemy, 
pragniemy podtrzymać przyjemność, tak naprawdę nie chcemy  nieznanego. 

Krishnamurti: Tak, pragniemy trzymać się spódnicy przyjemności. Pragniemy  trzymać się rzeczy, jakie znamy. 
I z tym wszystkim chcemy podjąć podróż.  Chodziliście kiedyś po górach? Im bardziej jesteście obładowani 
tym jest to  trudniejsze. Wejście z obciążeniem nawet na te wzgórki jest raczej trudne. A gdy  wspinacie się na 
górę musicie mieć znacznie lżejszy bagaż. Tak naprawdę, to nie  wiem, na czym polega trudność. Chcemy 
wziąć ze sobą wszystko, co znamy   zniewagi, opory, głupotę, radości, zachwyty, wszystko, co mamy. Kiedy 
mówisz  Pojadę w podróż biorąc to wszystko , wyruszasz gdzieś indziej, nie w to, co ze  sobą zabierasz. 
Dlatego twoja podróż to fantazja, złudzenie. Wypraw się jednak w  te rzeczy, które ze sobą bierzesz, w znane   
nie w nieznane   w to, co już  znasz: twoje przyjemności, radości, rozpacz, smutek. Podejmij podróż do tego, co  
jest wszystkim, co masz. Mówisz  Chcę z tym wyruszyć w nieznane i dołożyć  nieznane do tego, dodać nowe 
zachwyty, nowe przyjemności.  A może to być bardzo  niebezpieczne, gdy powiesz  Nie chcę tego.  

Saanen, Szwajcaria, 8 sierpnia 1969