background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

Rozdział 7

 

 

Tej nocy śpię bardzo głęboko, i o dziwo, nic mi się nie śni. Kiedy obudził mnie alarm, 

poczułam się tak, jakbym dopiero przed chwilką zasnęła. Wydarzenia z ostatnich kilku dni, na 

pewno przyczyniły się do takiego stanu rzeczy. 

Jak  tylko  się  umyłam  i  ubrałam,  dołączyłam  do  Laury  w  kuchni  na  śniadanie,  które 

zazwyczaj  jemy  stojąc  i  opierając  się  o  ladę.  Wymieniamy  najświeższe  wiadomości.  Laura 

jest dzisiaj bardzo pogodna, ma jasne spojrzenie i chrupie swoje musli. 

- Hej, panno Impulsywna! Dobrze cię widzieć. Czy planujesz dzisiaj zostać w kraju, a 

może  masz  zaplanowany  wyjazd  do  Florencji?  A  może  błyskawiczny  wylot  na  noc  do 

Wiednia? 

Wybuchając śmiechem, wylewam na siebie śniadanie. 

-  Nie,  nie  dzisiaj.  Może  w  przyszłym  tygodniu  będę  mieć  na  to  ochotę,  zobaczymy.  

- Cóż, właściwie, nie jesteś jedyną osobą, która decyduje się na podróż. 

Laura wskazując na koperty, podparte o toster, z naszymi nazwiskami. 

- Otwórz. 

Podnoszę kopertę, przyglądam się jej, rozpoznaję pismo Laury, rozrywam i znajduję 

kartkę świąteczną. 

-  Och,  to  jest  piękne,  Laura,  dzięki!  -  Mówię,  zaskoczona.  Zwykle  nie  dajemy  sobie 

kartek. 

- Otwórz! - nalega, zniecierpliwiona. 

Otwieram kartkę i wypada z niej kawałek papieru. Podnoszę go i rozkładam. To jest 

wydruk z serwisu  internetowego, potwierdzającego zakup dwóch biletów na lot do Nowego 

Jorku, z terminem od piątku do poniedziałku. 

-  To  jest  podróż,  którą  obiecałyśmy  sobie,  pamiętasz!  -  Laura  podskakiwała  z 

podniecenia. 

- Oczywiście - spoglądam na bilet. 

- Babska podróż do Nowego Yorku. Jak cudownie. 

-  Postanowiłam  wczoraj  wziąć  sprawy  w  swoje  ręce.  Mój  szef  przypomniał  mi,  że 

muszę  wziąć  ostatnie  dni  urlopu  z  tego  roku,  żeby  ich  nie  stracić,  więc  błyskawiczne 

znalazłam i kupiłam bilety. Dostaniesz chyba wolne? 

- Jestem pewna, że nie będzie z tym problemu. 

- To chciałam usłyszeć. - Laura uśmiecha się szeroko do mnie. 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

- Zadowolona? 

- Zachwycona - odpowiadam - Nie mogę się już doczekać. 

Podróż z Laurą do Nowego Yorku, to będzie fajna zabawa. Tylko dlaczego wyczuwam 

niechęć, do opuszczenia  Londynu? Próbuję usunąć to  z mojej głowy. Kto by mógł  prosić o 

więcej, niż o podróż przed świąteczną do Nowego Jorku? 

 

Caroline cieszy się, że biorę wolne przed świętami. 

- Szczerze mówiąc, Beth, nie spodziewam się, że wyrobisz się z pracą przed nowym 

rokiem.  Mark  zawsze  mówił,  że  to  spokojny  czas,  chyba,  że  ktoś  zdecydował  się  kupić  coś 

naprawdę  niesamowitego,  jako  prezent  gwiazdkowy.  Korzystaj  z  okazji,  aby  się  zabawić. 

Spodziewam się, że wszyscy zaczniemy od styczna. 

Ona ma rację. Wszystko teraz zwolni. Możliwe, że ludzie wiedzą o chorobie Marka, 

albo może rynek dzieł sztuki właśnie trochę się uciszył. Mimo tego mam sporo papierkowej 

roboty. Rozważyć wcześniejszy wyjazd do domu na Boże Narodzenie, po powrocie z naszej 

podróży do Nowego Yorku. Zastanawiam się, jak długo Mark będzie w szpitalu i czy podczas 

rehabilitacji, będzie chciał mnie mieć przy sobie. Muszę o tym porozmawiać z Caroline. 

Właśnie wtedy e-mail miga w skrzynce odbiorczej na moim komputerze. Wiadomość 

jest  od  Andrei  i  kłąb  lęku  obraca  się  złośliwie  w  moim  żołądku.  Wiedziałam,  że  to  tylko 

kwestia czasu, zanim ponownie wezwie mnie do siebie. Ostatnią powiedział mi, że chce abym 

pracowała dla niego, i że nie pozwoli mi zniknąć z jego życia. 

Wiem, że udaję przed sobą, że poradzę sobie z Andrei Dubrowski i pozbędę się go, tak 

łatwo, jak sobie myśli Dominic, ale prawda jest taka, że jestem z nim związana przez Marka. 

Klikam na e-mail i otwieram go: 

 

Beth, 

Potrzebuję cię dziś wieczorem. Przyjdź do Albany o godzinie siódmej. to ważne spotkanie. 

 

Jak  zwykle,  jego  ton  doprowadza  do  szału  mnie.  Żadnego  proszę,  dziękuję,  żadnej 

społecznej  subtelności.  Andrei  najwyraźniej  jest  niezdolny  do  podstawowej  uprzejmości. 

Jemu się wydaje, że kiedy tylko mu się spodoba, to jestem na jego zawołanie. 

 

Tylko problem w tym, że jestem. Dostaje po prostu to co chce. 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

 

Odpisuję mu, że będę. Dobrze, że nie mam innych planów. 

 

Jest coś szczególnie świątecznego w Piccadilly. Może jest to staromodne, czuć coś do 

budynków,  okazałych  starych  domów,  które  są  teraz  sklepami  i  galeriami.  Może  są  to: 

błyszczące arkady z ich kuszącymi wystawami pełnymi klejnotów, srebra i skóry. To pewnie 

dlatego, że Ritz ma porozwieszane dekoracje świąteczne i pełno błyszczącego światła, Royal 

Academy  -  fronton  zdobiony  bladym,  niebieskim  światłem  i  Fortnum  and  Mason  z 

choinkami,  błyszczącymi  ekranami  w  oknach  pełnych  jedzenia  i  picia.  Cokolwiek  to  jest, 

trudno zignorować, zwłaszcza w mroźne zimowe wieczory. 

Albany House, z dala od głównej drogi, z małym prywatnym parkingiem przed nim. 

Tysiące  ludzi  przechodzi  codziennie  obok  niego,  nie  wiedząc,  że  z  zewnątrz  ma  wygląd 

klasyczny, a  w środku są dziesiątki luksusowych apartamentów,  gdzie żyli poeci,  politycy  i 

gwiazdy  filmowe.  To  jest  miejsce,  gdzie  Andrei  postanowił  mieć  swój  londyński  dom,  w 

samym sercu centrum prestiżowej dzielnicy Mayfair. Wiadomo dlaczego to miejsce wybrał  - 

dla prywatności. Nikt nie może wejść bez pozwolenia. Portierzy pilnują wejścia głównego, a 

kamery  skierowane  są  na  wejście  z  tyłu,  które  można  otworzyć  tylko  za  pomocą  karty 

bezpieczeństwa. Nie ulega wątpliwości, Andrei czuje się bezpiecznie i anonimowo wewnątrz 

tego bastionu przywilejów. 

Portier rozpoznaje mnie i mówi wesoło: 

- Dobry wieczór, proszę pani. 

Mijam  małą  portiernię.  Nie  tak  dawno  bywałam  tu  codziennie,  żeby  z  katalogować 

kolekcję sztuki Andrei. Czuje się, jak w innym życiu. 

Idę Rope Walk do schodów Andrei, zastanawiając się czego on chce. Obawiam się, że 

on ma nade mną władzę, a najgorsze w tym jest to, że on o tym wie. Jest typem człowieka, 

który tak łatwo nie rezygnuje, z tego czego chce. Mam tylko nadzieję, że mam wystarczająco 

wewnętrznej siły, aby zmierzyć się z nim. Jeśli będę mogła uciec od niego, to usunę ostatnią 

przeszkodę, żeby być z Dominicem. 

Pukam  do  drzwi  mosiężną  kołatką  w  kształcie  ryby.  Drzwi  otwiera  mi  ochroniarz 

Andrei i zaprasza do środka. Słyszę szmer głosów z salonu i sprawdzam, która godzina. Jest 

jeszcze przed siódmą. Jakkolwiek ważne jest to spotkanie, już się zaczęło. 

Ochroniarz,  cichy  jak  zawsze,  prowadzi  mnie  do  salonu,  otwiera  drzwi  i  gestem 

zaprasza bym weszła do środka. Robię krok i widzę kilku mężczyzn siedzących na kanapie, a 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

Andrei na fotelu naprzeciwko nich. Jak tylko mnie ujrzał wstaje. 

- Ach, Beth. Dobrze że jesteś. 

Patrzy na mężczyzn i mówi: 

-  Panowie,  pamiętacie  Beth,  z  naszej  wizyty  w  klasztorze,  kiedy  pierwszy  raz 

zobaczyłem Fra Angelico? 

Przyglądam  się  im  uważniej  i  zdaję  sobie  sprawę,  że  rozpoznaję  dwóch  z  nich. 

Jednym z nich jest opat klasztoru. Ubrany w garnitur prezentuje się zupełnie inaczej. Drugim 

jest jeden z braci. Nie wiem natomiast kim są pozostali dwaj, chociaż jeden z nich, dziwnie na 

mnie patrzy swoimi brązowymi oczami. Rzucam okiem jeszcze raz, ale nie rozpoznaję go. 

- Wejdź Beth, i usiądź. Wezwałem cię tu, ponieważ ta sprawa dotyczy Marka. Mark, 

niestety, nie może być tu osobiście, więc Beth reprezentuje go. 

Andrei wskazuje mi krzesło, żebym usiadła. Wciąż zastanawiam się, jaki jest cel tego 

spotkania. Mówi ponownie: 

- Pierwszą rzecz, jaką chce powiedzieć to to, że chcemy to wszystko załatwić po cichu 

- prawda, Beth? 

Kiwam głową 

- Nie ma sensu psuć reputacji Marka, albo postawić zarzut: oszustwa lub działalności 

przestępczej.  Opat  jest  tak  samo  zszokowany  i  przerażony  jak  ja  tym,  że  obraz  okazał  się 

fałszywy. 

Rzucam  okiem  na  opata,  ale  on  nie  wydaje  się  w  szczególności  wstrząśnięty  albo 

przerażony. Tak naprawdę, on wygląda na całkiem szczęśliwego. Kiwa zgodnie głową. 

-  Zatem  zdecydowaliśmy,  że  po  prostu  zrobimy  wymianę.  Klasztor  zwróci  moje 

pieniądze,  a  ja  zwrócę  obraz.  Pod  warunkiem,  że  nie  będą  próbować  go  sprzedać,  jako 

prawdziwego Fra Angelico. 

- Rozumiem. - Spoglądam na mężczyzn i widzę, że ten z brązowymi oczami, ciągle na 

mnie patrzy. 

- To brzmi zadowalająco. Cieszę się, że przystałeś tak łatwo na zgodę. 

Jestem  zadowolona  -  a  to  jest  z  pewnością  najlepsze  rozwiązanie.  Jeśli  obraz  bez 

kłopotów powróci, to może reputacja Marka pozostanie niezbrukana. Może nawet będzie w 

stanie  zorganizować  jakieś  oświadczenie,  w  którym  wycofa  potwierdzenie  autentyczności, 

które  Andrei  wystawił  w  jego  imieniu  i  Hermitage  przyznała  po  fakcie.  Czuję  ponownie 

sympatię  do  Andrei  -  zrobił  to  dla  dobra  nas.  On  ma  dobre  serce,  widziałam  to  teraz  i  w 

sierocińcu.  Jednak  naprawdę  nie  rozumiem  dlaczego  tu  jestem.  Wszystko  zostało  ustalone, 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

bez  mojej  pomocy,  więc  dlaczego  chciał  abym  uczestniczyła  w  tym  spotkaniu?  Andrei 

spojrzał na mnie: 

- Beth, chciałbym żebyś zorganizowała transakcje zwrotną. 

- Ja? - pytam zaskoczona - Jestem asystentem sztuki, nie bankierem. 

Andrei pokiwał powolnie głową. 

- Mark nie powiedział ci? Za wszystkie moje zakupy sztuki, on uzgadnia i organizuje 

finansowa  stronę.  Płaci  za  pośrednictwem  swoich  kont,  a  ja  zwracam  mu  pieniądze.  I  tak 

chciałbym je odzyskać. Doradca opata uzgodni z tobą szczegóły. Pieniądze przyjdą na Marka 

konto, a następnie na moje. 

- Rozumiem. 

Mnie  wydaje  się  to  raczej  bezsensownym  rozwiązaniem,  ale  Andrei  i  Mark  muszą 

mieć przy tym swoje powody. Jeśli to, odbywa się tak zawsze, musi tak zostać pozostać. 

Andrei wstaje i uśmiecha się dość chłodno. 

Dobrze. 

Muszę 

was 

opuścić 

na 

chwilę. 

Muszę 

zadzwonić. 

Beth, możesz podać swoje dane Bratu Gregor? 

Po wyjściu Andrei, jeden z braci przychodzi do mnie, ale to nie jest ten od brązowych 

oczu. Tamten nadal obserwuje mnie, jak omawiam szczegóły z Bratem Gregor. Po wymianie 

mailami,  żeby  ułatwić  płatności  online,  podchodzi  i  zawisa  w  pobliżu  mnie,  najwyraźniej 

czekając na okazję, żeby móc porozmawiać. Gdy brat  Gregor oddala się  w kierunku opata, 

podchodzi jeszcze bliżej. 

- Chciałem z tobą porozmawiać. I sprawdzić, czy masz jakieś wieści. 

-  Wieści?  -  Ma  głos,  głęboki  i  niski  zarazem,  ma  dziwny  wpływ  na  mnie  i  brzmi 

całkiem znajomo. 

- Nie wiem, co masz na myśli? 

- Wiadomości o Dominicu Stone. Od jakiegoś czasu nie był w klasztorze. 

Moje wnętrzności zaciskają się na brzmienie imienia Dominic. 

-  N-n-nie..  -  udaje  mi  się  wydukać.  -  On  nie  wróci.  Już  nie  pracuje  dla  Pana 

Dubrovski. 

Jego twarz pobladła. 

- Jak mniemam - Panna Anna... też 

- Anna? - Powtarzam, zdumiona słysząc jej imię, wypowiedziane przez tego mnicha. 

Gdy  James  wspomniał  o Annie  wczoraj  wieczorem,  zastanawiałam  się,  co  robiła  od  czasu, 

kiedy tak nagle straciła zatrudnienie u Andrei. To wciąż mnie martwi, że nie odkryłam skąd 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

wiedziała,  że  Dominic  zaczął  ćwiczyć  samobiczowanie,  albo  jak  to  się  stało,  że  była  w 

posiadaniu  tajemnic  naszego  życia.  Pod  warunkiem,  że  ona  będzie  trzymać  z  dala  od 

Dominica i mnie, mogę jakoś z tym żyć. 

- Czy Panna Anna wróci? - pyta mnich niecierpliwie. 

Oczami  wyobraźni  widzę  jej  piękną  twarz:  gładka  skóra,  kocie  zielone  oczy,  pełne 

usta i błyszczące ciemne włosy. Nic dziwnego, że jest  rozczarowany, że nie ma tu jej oczu: 

seksowna  Anna  jest  przyczyną  fal  sejsmicznych  wywołanych  u  mężczyzny  żyjącego  w 

celibacie. 

- Nie wiem, obawiam się. Nie sądzę... - Widzę jak przez jego twarz przechodzą linię 

rozczarowania i rezygnacji. 

- Przykro mi. 

Odwraca się, by  wrócić  na swoje krzesło  i  mam  nagły  przebłysk pamięci.  Nie  wiem 

kto to, ale jestem pewna, że nigdy go wcześniej nie widziałam. Ale ten głos. Słyszałam go... 

ale kiedy? Wtedy to do mnie dotarło. Słyszałam, jak mówi do mnie w ciemności. 

 

To  jest  to! To  jest  ten  mnich,  który  zabrał  mnie  do  Dominika,  nocą.  Czy  jest  on  tym, 

który  nauczył  Dominica,  jak  pokonać  samego  siebie  w  wiązanie  lin,  jak  pozbyć  się  swoich 

pragnień? 

 

Nie  mogę  pytać  o  to  tutaj  przed  wszystkich,  ale  jestem  pewna,  że  to  jest  człowiek, 

który w nocy poprowadził mnie przez ciemny klasztor, by ponownie połączyć z Dominicem. 

Jak on miał na imię? Słyszę w pamięci roześmiany głos Dominica: 

 

Czy Brat Giovanni nie wydaje ci się nie co dziwaczny? 

 

Tak  to  był  on,  jego  twarzy,  kaptur,  latarka...  jak  coś  z  horroru.  Ten  klasztor  był  na 

pewno osobliwym miejscem. 

To dziwne, że oni mają Fra Angelico do sprzedaży dla Andrei i że byli tam też jego 

prawa ręka i kobieta - Dominic i Anna - pracując nad dużą transakcją. 

Spotkanie  dobiega  końca.  Zastanawiam  się,  czy  mogę  już  wyjść,  czy  powinnam 

zaczekać,  aż  Andrei  wrócić  i  właśnie  wtedy,  mój  telefon  wydaje  odgłos  przychodzącej 

wiadomości. Biorę go z kieszeni i czytam: 

 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

Rosa, Pan chciałby się z Tobą zobaczyć dziś wieczorem. 

 

Ciężko  oddycham.  Co  on  ma  na  myśli?  Czy  jest  w  Londynie?  Szybko  piszę 

odpowiedź: 

 

Gdzie? 

 

Odpowiedź nadchodzi w ciągu kilku sekund: 

 

W buduarze w ósmej. 

 

Patrzę na zegarek. Jest 7:30. Mogę dostać się do buduaru na czas, pod warunkiem, że 

będę mogłem wyjść już teraz. Wtedy przychodzi inny sms: 

 

Gdzie jesteś? 

 

O  Boże.  Nie  chcę  odpowiadać  na  to  pytanie.  Jeśli  powiem,  że  jestem  w Albany,  to 

będzie  wiedział  od  razu,  że  jestem  z  Andrei,  a  ja  nie  chcę  się  jeszcze  zmierzyć  z  tym 

problemem. 

 

Nie daleko. Mogę wkrótce być z tobą. 

 

W  tym  momencie  Andrei  wraca  do  pokoju  i  chowam  swój  telefon.  Zaczyna 

rozmawiać z opatem, oczywiście dziękując mu i żegnając się z nim. Ochroniarz odprowadził 

mnichów do drzwi. Kiedy zostajemy sami, Andrei odwraca się do mnie i uśmiecha. 

- Cieszę się, że problem został rozwiązany bez większych trudności. Prawda? 

- Tak - mówię szczerze - Dziękuję ci za to. 

- Jest to też w moim interesie. Dasz mi znać, kiedy już przelejesz pieniądze? 

Kiwam głową. Nie mogę się doczekać, by wyjść i pobiec do buduaru, ale nie chcę, by 

Andrei odgadł moje zniecierpliwienie. 

- Co z Markiem? 

Podchodzi do barku i otwiera go. Wlewa wódkę do dwóch kryształowych kieliszków i 

dodaje  lodu  z  srebrnego  wiaderka,  oraz  kilka  plasterków  cytryny.  Podaje  mi  jeden,  chociaż 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

nie prosiłam o to. 

- Czuje się dobrze, taką mamy nadzieję - odpowiadam - Nie wiem, kiedy wyjdzie ze 

szpitala. Jest jeszcze bardzo słaby i wkrótce będzie musiał rozpocząć radioterapię. 

Andrei kiwa głową i sączy wódkę. Patrzy na mnie spod przymrużonych powiek. Czuję 

się coraz bardziej niespokojna. Dominic jest w Londynie. Nie wiem dlaczego i kiedy przybył, 

ale on na pewno tutaj jest i czuję, że muszę z nim być i walczyć o to. 

-  Czy  wszystko  w  porządku,  Beth?-  mówi  Andrei.  -  Wyglądasz  trochę  na 

zdenerwowaną. 

- Wszystko w porządku. Naprawdę. 

-  Mam  nadzieję,  że  możemy  uznać  sprawę  Fra  Angelico  za  załatwioną.  Mam  kilka 

nowych pomysłów, co do naszej następnej współpracy. Wykonałaś kawał dobrej roboty tutaj i 

w moim domu w Londynie. Jestem bardzo zadowolony. 

Uśmiecha się do mnie. 

Odwdzięczam się tym samym, chociaż mój uśmiech nie jest tak szczery. Wszystko, o 

czym  mogę teraz myśleć, to  to, że Dominic czeka na mnie  - albo  na Rosa  - niedaleko. Nie 

moc pójścia do niego jest nieznośna. 

- I... 

Wiruje wódką w kieliszku i lód brzęczy. 

-  Chciałbym,  abyś  zrobiła  to  samo  z  moim  apartamentem  na  Manhattanie. 

Dekoratorzy nie dawno zakończyli odświeżanie i chciałbym, abyś rzuciła na to okiem. 

Patrzy na mnie, oceniając moją reakcję. 

- Co o tym sądzisz? Czy pomysł spędzenia kilku tygodni w Nowym Jorku podoba się? 

Próbuję  oswoić  się  z  nowymi  wiadomościami.  Kilka  tygodni  w  Nowym  Jorku?  To 

takie dziwne. Zanim zastanowię się nad tym, odpowiadam: 

- Jadę tam w przyszłym tygodniu. 

Andrei unosi brew. 

- Naprawdę? Co za zbieg okoliczności. 

- Weekend z moją współlokatorką - mówię. - Babskie rzeczy. 

Wygląda na rozbawionego. 

-  Zakupy  i  koktajle?  Domyślam  się,  że  to  jest  to,  co  masz  na  myśli  mówiąc  babskie 

rzeczy. 

Rzuca mi ironiczne spojrzenie. 

-  Cóż,  jak  już  tam  będziesz,  musisz  odwiedzić  moje  mieszkanie  i  

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

rozejrzeć  się.  Jeśli  chcesz  tę  pracę,  to  chciałbym,  abyś  rozpoczęła  tak  szybko,  jak  to  jest 

możliwe, zaraz po nowym roku. A jeśli chcesz uczestniczyć w niektórych aukcjach w moim 

imieniu,  tez  możesz  to  zrobić.  Jeśli  znajdziesz  odpowiednie  dzieła  sztuki,  to  jestem 

przygotowany do wyłożenia wielkiego budżetu. Ufam twojemu gustowi i jestem pewien, że 

będziesz wybierać to, co chcę i co mi się będzie podobać. 

Patrzę na niego. O mój Boże, jak cudownie. Jest to wymarzona praca, a to oznacza, że 

postanowił, że bez względu na to, co się stało na Fra Angelico, jest gotów utrzymać Marka 

jako, jego doradca sztuki. Wyobrażam sobie, jak to może być: pobyt w Nowym Jorku, zakupy 

z domów aukcyjnych z budżetem praktycznie nieograniczonym i praca poprzez gromadzenie 

sztuki Andrei. Jeżeli jest tak jak w Londynie, to ten apartament musi być pełen skarbów. Co 

za niezwykła okazja..... 

 

Zaczekaj. Nie możesz tego zrobić. 

 

Nie  mogę  zostać  przy Andrei.  Dominic  nie  będzie  w  stanie  tego  znieść  i  to  nie  jest 

jedyny powód. Andrei dał mi jasno do zrozumienia, że on ma inne zamiary wobec mnie, a ta 

praca  jest  prawdopodobnie  częścią  jego  planu:  uwiedzenia  mnie.  Nie  jestem  nim 

zainteresowana,  bez  względu  na  to,  jak  wielkie  zadanie  mi  przydzieli.  Jeśli  przyjmę  jego 

propozycję, to będzie również zgoda na jego warunki i pozwolenie na zbliżenie się do mnie 

na poziomie osobistym. Zgoda będzie sugerować, że chcę więcej. 

 

Świetnie. Moja idealna praca przychodzi z ciągiem komplikacji. 

 

Otwieram  usta,  żeby  odmówić,  ale  coś  mnie  powstrzymuje.  Widzę  Marka  na  jego 

łóżku  szpitalnym,  kruchego  i  chorego.  Nie  mogę  ryzykować,  stawiając  Andrei  przeciwko 

mnie, kiedy Mark jest nadal tak słaby. Za kilka tygodni kiedy nabierze sił, będę się mogła się 

w końcu z tego wyplątać. Do tego czasu, będę musiała bawić się w grę na przeczekanie. 

-  To  jest  niesamowite  -  mówię  i  nie  muszę  udawać,  bo  taka  jest  prawda.  -  Obejrzę 

wszystko,  gdy będę w Nowym Yorku i  po powrocie zastanowimy się. Oczywiście najpierw 

będę musiała porozmawiać z Markiem o moim wolnym. 

Patrzy na mnie tak przeszywająco, jakby umiał mi czytać w myślach. Zastanawia się 

pewnie, dlaczego nie skaczę z radości i dlaczego nie odpowiedziałam od razu. Nagle odezwał 

się: 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

-  Dlaczego  nie  omawiamy  tego  przy  obiedzie?  Mam  stolik  w  Caprice,  możesz 

dołączyć do mnie. 

- Och... Ja... Nie mogę. Mam już plany. 

- Masz plany? 

Kiwam głową. 

- Mam spotkanie z przyjacielem. 

- Rozumiem. 

Andrei podchodzi do kominka i opiera się o niego. Odwraca się do mnie i mówi: 

- Przyjaciel, który przybył dziś wieczorem z Paryża? 

Zaniemówiłam. Wpatruję się w niego, oniemiała. 

 

Skąd do diabła wiesz, to? 

 

Odpowiada mi, jakbym wypowiedziała to na głos: 

- Mam swoje powody, żeby wszystko wiedzieć o ludziach z mojego otoczenia - kiedy 

i gdzie są. Nie mogę spuścić z oka osoby, która może zagrozić mojej firmie. Jestem pewien, 

że to rozumiesz. 

Kładzie drinka na półce i podchodzi do mnie. 

-  Mówiłem  ci,  że  on  nie  jest  dla  ciebie  dobry.  Nie  możesz  być  związana  z  nami 

dwoma.  Musisz  dokonać  wyboru.  Sądziłem,  po  naszej  wcześniejszej  rozmowie,  że  chcesz 

zostać  ze  mną.  -  Patrzy  na  mnie  z  lodowatym  wyrazem  twarzy.  -  Nie  można  służyć  dwóm 

panom. 

Mam żywy obraz wiadomości od Dominika: 

 

Powiedz  Rosie,  że  jestem  kochającym  Panem,  jeśli  ona  jest  chętną  i  posłuszną 

pokojówką. 

 

Ale  Dominic  jest  moim  Panem  tylko  w  sypialni  i  tylko  wtedy  gdy  postanawiamy 

wcielić się w inne osoby. Poza tym jesteśmy na  równi.  Podczas gdy Andrei  chce bym  była 

posłuszna  mu  w  każdym  aspekcie  mojego  życia,  a  to  jest  coś,  czego  nigdy  nie  zrobię. 

Wpadam w furię przy jego arogancji. 

 

Ty draniu. Jak śmiesz mnie zmusić do tego wyboru? Moje romantyczne życie nie ma 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

nic wspólnego z tobą i mylisz moją rolę jako profesjonalisty z czymś całkowicie innym. 

 

Dominic  pragnie  żebym  usunęła  się  z  życia  Andrei,  ponieważ  chce  mnie  chronić. 

Andrei  chce  bym  zostawiła  Dominica  aby  mnie  kontrolować  i  manipulować  mną.  Chcę 

powiedzieć mu dokładnie, gdzie może sobie pójść, jasno i wyraźnie. Ale nie mogę. Jeszcze 

nie teraz. 

- Ok... - mówię cicho. Andrei przygląda mi się uważnie. 

- Tzn... że pójdziesz ze mną na kolację? 

- Nie dziś, - odpowiadam stanowczo. - Muszę się z nim zobaczyć. Muszę wyjaśnić. 

Twarz Andrei stygnie i tężeje. 

- Nie chcę byś spotykała się z tym wężem. On jest pieprzonym zdrajcą. 

 

Nie Andrei, to ty jesteś zdrajcą. Jesteś także ogromnym egoistą, który nie może przyjąć 

odrzucenia w dowolnej formie, nawet gdy lojalny pracownik wyjaśnia, że chce szansy zrobić 

coś  na  własną  rękę.  Nie  możesz  też  przyjąć  faktu,  że  Cię  nie  chcę,  a  innego  mężczyznę 

pożądam. 

 

- Powiem mu, że... - mówię. - Nie podoba Ci się ten pomysł? 

Waha się po czym mówi: 

- Ja... jestem zaskoczony, że jesteś gotowa, odrzucić go bez stawiania więcej oporu. 

Mówię szybko. 

-  Dominic  nie  zrobił  mi  żadnych  obietnic.  Nie  mogę  liczyć  na  niego.  Ilekroć  są 

jakiekolwiek  kłopoty  między  nami,  on  znika.  Oprócz  tego,  spieprzył.  Spodziewam  się,  że 

Anna powiedziała ci, to. Próbowałam dotrzeć do niego i pomóc mu ale to na nic. Nie mogę 

być z kimś tak niezrównoważonym. 

 

O Boże to brzmi tak wiarygodnie. Czy ja naprawdę tak czuję? 

 

- Dobrze - mówi Andriej, patrząc zadowolony. Być może chce mi wierzyć. - Lepiej idź 

na to spotkanie. Ale ja mam Dominica na oku. Nie mam wyboru, szczególnie teraz, kiedy jest 

przeciwko mnie. Możesz mu to powiedzieć, jeśli chcesz.- Patrzy na mnie. - Nie podoba mi się 

myśl, że jesteś z nim. 

- Muszę zobaczyć się z nim teraz - patrzę na Andrei nie mrugając. 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

- W takim razie idź. Zakończ to. 

 

Opuszczam Albany House, zaczynam biec, omijając ludzi z zakupami świątecznymi. 

Chcę uciec od Andrei tak szybko, jak to możliwe. 

 

Jak to możliwe, że to wszystko stało się jeszcze bardziej skomplikowane? 

 

Niepokoi  mnie myśl,  że Andrei  wie, że Dominic jest w kraju.  Czy jego sieć kontroli 

naprawdę sięga tak daleko? Jak daleko może się posunąć, żeby mieć na oku ludzi, którzy go 

interesują? Czuję nagły strach i zaczynam się zastanawiać, czy ktoś idzie za mną, patrzy na 

mnie w tym momencie? Rozglądam się, ale nie widzę nikogo, kto by podążał moim tropem. 

Wszystko  czego  chcę,  to  być  z  Dominiciem.  Mój  telefon  oznajmia  mi  przyjście 

wiadomości: 

 

Rosa spóźnia się. Będzie ukarana. 

 

Dominic pragnie mnie. A może on pragnie Rosa? Albo jesteśmy tą samą osobą? Moja 

skóra się cierpnie, ponieważ wyobrażam sobie, co mój Pan przygotował dla mnie w buduarze. 

Myślę tylko o tym, co chce Dominik, a on chce Rose, a ja chcę mu ją dać. 

- Wejdź! 

Łagodny  głos  nadchodzi  z  wewnątrz  buduaru.  Zdyszana  chodzę  do  ciemnego 

pomieszczenia.  Nic  nie  widzę.  Słyszę  klepnięcie  skóry  na  wewnętrznej  części  dłoni  i 

wstrzymuję oddech. 

- Spóźniłaś się. Kazałaś mi czekać. Wiesz co o tym myślę. - Głos Dominika jest niski i 

pieszczotliwy, ale zarazem władczy. 

- Tak, proszę pana. 

Pulsuję  z  pożądania,  nie  wiedząc,  co  może  mnie  spotkać.  Wierzę,  że  mój  Pan  chce 

abym  doświadczyła  przyjemności  bólu  i  bólu  dla  przyjemności,  a  to  mnie  podnieca.  Nie 

jestem  teraz  Beth.  Jestem  Rosa,  gotowa,  skromna,  uległa  dziewczyna,  która  przyjmie 

wszystko co Pan chce jej dać. 

- Uklęknij na kolana. 

Klękam, opuszczam głowę i zamykam oczy. 

- Zdejmij płaszcz. 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

Przesuwam  go  z  ramion  i  spuszczam  na  podłogę.  Słyszę  kroki.  Dominic  oddala  się 

ode mnie. Zapala świece. Ja nadal klęczę i mam wzrok spuszczony na podłogę. 

- Teraz, zdejmij ubranie. 

Utrzymując swoją pozycję, rozpinam koszulę, zdejmuję spódnicę i jednocześnie buty. 

Jestem w staniku, majtkach i w wełnianych zimowych rajstopach. 

Mój  Pan  podchodzi  do mnie,  wyraźnie  delektując  się  moim  widokiem:  klęczącej  na 

podłodze  w  bieliźnie,  w  łagodnym  złotym  blasku  świec,  igrającym  na  mojej  skórze.  Klęka 

przy mnie. Ma w swoim ręku nożyczki i widzę, jak błyszczą w półmroku. Druga ręka ląduje 

na moim karku i głaszczę moje plecy. 

- Piękna Rosa - szepcze. - Jesteś tylko moja, prawda? 

Kiwam głową. 

- Spójrz na swoje piersi, jak wypełniają biustonosz. Są wspaniałe i soczyste. Chcę je 

zobaczyć. 

Bierze nożyczki i przyciska je do mojej klatki piersiowej, to nie boli ale sprawia, że 

sapię ze zdziwieniem. 

- Nie bój się Rosa, nie zrobię ci krzywdy. Chcę jedynie zobaczyć twoje ciało. 

Przesuwa  ostrze  delikatnie  w  dół  moich  piersi,  na  złączeniu,  a  następnie  pod  lewą, 

zataczając  kółko.  Łaskocze  mnie,  ale  jednocześnie  wysyła  naelektryzowany  sygnał, 

przeszywając moje ciało. Sutki twardnieją i napiera na miękką koronkę stanika. 

- To jest to - mówi łagodnie - To pokazuje mi, że to lubisz Rosa. 

Potem  zręcznie,  odwraca  ostrza  i  przecina  niedaleko  miseczki  mojego  biustonosza, 

odsłaniając  jedną  pierś.  Opuszcza  usta,  bierze  mój  twardy  sutek,  ssąc  i  gryząc  delikatną 

końcówkę. 

- To jest piękne i pyszne. Mógłbym ssać cały dzień twoje sutki. Smakują jak miód. 

Moje  ciało  napręża  się,  drży  i  staję  się  wilgotne  z  powodu  podniecenia.  Bierze 

nożyczki  i  odcina  drugą  miseczkę,  poddając  moją  pierś  takiemu  samemu,  kochanemu 

traktowaniu językiem i zębami. 

- Znacznie lepiej - mówi, odsuwając się ode mnie i patrząc na moje piersi, mokre od 

jego śliny. 

- A teraz coś więcej. Klęcz Rosa. 

Jestem  posłuszna  i  mam  świadomość,  że  mam  na  sobie  grube  czarne  rajstopy. 

Wkładając je, nie miałam pojęcia, że dzisiaj spotkam się z Dominiciem, w przeciwnym razie 

ubrałabym coś bardziej sexownego. Obserwuje mnie. 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

- Lubię twoją bieliznę - mówi cicho. - Jest bardzo odpowiednia dla Ciebie, Rosa. Nic 

szczególnego. Może moglibyśmy zrobić ją trochę bardziej... przystępną. 

Bierze  nożyczki  i  przeciąga  nimi  po  moim  biodrze.  Uczucie  jest  nie  do  zniesienia: 

łaskotanie i dręczenie. Wiję się od tego dotyku, próbuję wytrzymać jeszcze, bo wiem, że on 

tego oczekuje. Ostrze nurkuje ku dołowi, do mojej płci, przesuwając się po wzgórku, a ja nic 

na to  nie poradzę, że oddycham  ciężko i  trochę drżę. Cicho jęczę, bo ten dotyk przyprawia 

mnie  o  zawrót  głowy.  Pożądanie  pędzi  po  moich  żyłach,  wywołując  uczucie  gorąca,  jakby 

płynęła w nich lawa. 

 

O Boże, nie miałam pojęcia, że taka zabawa, może wywołać taki efekt. 

 

Jestem  zaskoczona  odgłosem  cięcia.  Dominic  odsunął  pas  rajstop  od  mojej  skóry  i 

zaczął  silnym,  pewnym  i  regularnym  ruchem...  Ciął  od  pasa  w  dół  w  stronę  uda,  potem 

przekręcił ostrza i zrobił to po obwodzie. 

- Prawie skończyłem - zamruczał i zaczął robić to samo po drugiej stronie. 

Talia  i  klin  moich  rajstop  całkowicie  zniknęły,  pozostawiając  nogi  zakryte  tylko  w 

kierunku kolana. 

- To jeszcze nie koniec - mówi i czuję, że się uśmiecha. 

Robi  dwa  paski  z  resztek  i  obwiązuje  nimi  moje  uda.  Wygląda  to  teraz  tak,  jakby 

podwiązki trzymały pończochy na moich nogach. 

- Idealnie - mówi, obserwując swoje dzieło z satysfakcją. - Tak, jak chciałem. Ale... 

Bierze ponownie nożyczki i dotyka ostrzem w okolicach moich białych majtek. 

- Jest jeszcze coś, co wymaga mojej uwagi. 

Czuję,  że  biała  bawełna  jest  już  mokre  od  moich  soków  i  jestem  pewna,  że  on  to 

widzi. Przesuwa ostrza do dołu, przyciskając je do mojej skóry, nie na tyle mocno, by sprawić 

ból, ale wystarczająco, abym mogła czuć twardość na swoich miękkich wargach. 

Boże,  ta  ostrość  jest  niesamowita.  Trudno  mi  uwierzyć,  że  tak  reaguje  na  ruch 

nożyczek, że ledwo mogę się powstrzymać, żeby nie rozszerzyć ud. Moja łechtaczka napiera 

na majtki, jakby prosząc o uwagę. Och, wow, to jest niesamowite... 

Tym  razem  nie odcina  moich majtek, zamiast  tego naciąga mokry materiał  i  wycina 

coś między palcami, zręcznie trzymając ostrze z dala od mojej skóry. 

- Nie wystarczająco, nie mogę zobaczyć wszystkich twoich wdzięków - zauważa. 

Tnie dalej tak, że odkrywa całą moją płeć. 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

- Bardzo ładnie - mruczy, odchylając się do tyłu, aby obejrzeć swoje dzieło. 

Czuję  się  niesamowicie.  Wycinanie  zostawiło  mnie  obszarpaną,  zniszczyło  bieliznę, 

moje  piersi  i  moja  płeć  jest  teraz  otwarta  na  jego  widok,  a  rajstopach  wyglądam,  jak  w 

grubych czarnych pończochach związanych przetartymi wstążkami, ale to co czuje, to to, że 

jest to jeden z najbardziej erotycznych strojów, jakie kiedykolwiek nosiłam. Cała drżę z siły 

swojego pobudzenia. 

-  Rosa  -  on  szepcze.  -  Jesteś  taka  piękna  i  taka  nieposłuszna.  Kazałaś  mi  czekać. 

Musisz nauczyć się tego nie robić. 

Bierze dużą poduszkę i rzuca mi ją. 

- Pochyl się nad nią! 

Robię co mi każe, zawijam ramiona wokół poduszki. On wstaje i staje za mną. 

- Unieś swoją pupę do góry - rozkazuje. 

Wypinam się. 

Ponownie nożyczki naciskają na moje pośladki, a następnie tną tył majtek. Czuję, jak 

moje pośladki stają się gołe. Nie zostało już z nich wiele: elastyczna i postrzępiona bawełna. 

- Czas na karę, Rosa. 

Pierwszy dotyk jest miękki i delikatny, lekko łaskoczący. Coś przesuwa się po moim 

ciele.  Zdaję  sobie  sprawę,  że  to  jest  pejcz  długim  ogonem  włosów.  Wzdycham.  To  jest 

przyjemne  i  miękkie,  ale  wiem,  że  to  oznacza,  że  coś  inne  zaraz  nadejdzie.  Rzeczywiście, 

pejcz pozostawia mnie, ale tylko na moment. Chwilę później, słyszę gwizd i czuję uderzenie. 

-  Och!  -  Płaczę,  ale  bardziej z zaskoczenia,  niż  z  bólu. To  kłuje,  ale  nie na  tyle,  aby 

spowodować  prawdziwą  krzywdę.  Kolejny  cios  ląduje  na  moim  tyłku,  przesuwając  się  do 

środka moich pośladków. Gryzące małe żądła drażnią wszędzie, wywołując pożądanie. 

- Daj mi znać, że to działa, Rosa - mówi mój Pan. 

Unoszę bardziej mój tyłek do góry i mówię: 

- Zasłużyłam na moją karę, Panie. 

On zwiększa swoje smagnięcie, a ja zalewam się łzami i krzyczę: 

- Och, och... Panie krzywdzisz swoją Rosę 

- Ponieważ ją kocham - mówi miłym głosem. - Ona musi dostać nauczkę. 

Uderza mocno, niektóre włosy znajdują gorące miejsca na mojej płci. Bardzo boli, ale 

nie  mogę  nic  na  to  poradzić,  reaguję  na  ukąszenia,  wyginając  plecy.  O  Boże,  to  mnie  tak 

niesamowicie  pobudza,  że  chcę  nacisnąć  na  poduszkę,  aby  złagodzić  desperacką  potrzebę 

dotyku między nogami. 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

Teraz  przesuwa  pejcz  tam  i  z  powrotem  po  mojej  płci  -  miękkie  i  delikatne 

pociągnięcia  na  zaczerwienionym  tyłku.  Delikatnie  kreśli  ósemki  na  mojej  skórze  i  to  jest 

takie przyjemnie, słodkie, aż nagle przerywa i - trach! - spada kolejne uderzenie. 

- Ach - jęczę i ściskam mocno poduszkę. Ląduje kolejny i kolejny. Próbuję przesunąć 

się, aby uniknąć uderzenia. Jęczę z  bólu, chociaż nie jest to dręczący, okrutny ból. To mnie 

pobudza, czyniąc moją skórę gorącą, wpływa na moją płeć jak nic jeszcze. Drżę z radosnego 

podniecenia i tęsknoty. 

Biorę  dziesięć  z  męczących,  pasjonujących  ciosów.  Krzyczę  głośno  za  każdym 

uderzeniem, delektuję się miękkimi kolistymi ruchami, pocałunkami między uderzeniami, i to 

sprawia, że jestem bardziej mokrą i chcę więcej. 

Mój Pan lubi słyszeć efekt mojej kary i krzyczę przy każdym ciosie. Wiem, że tak jest 

i  proszę  go,  aby  nie  zranił  swojej  pokojówki,  która  tylko  chce  go  zadowolić.  Kiedy  zadał 

dziesiąty cios, mówi: 

- Dobrze zniosłaś swoją karę. Nadszedł czas na nagrodę. 

Mój  mistrz  odwraca  to  i  naciska  grubą  rękojeścią  pejcza  na  wejście  do  mojej  płci. 

Wzdycham  i  jęczę,  kiedy  przesuwa  nią  po  mojej  wilgoci,  w  kierunku  łechtaczki,  a  potem 

naciska na guziczek. Będzie mnie pieprzyć twardą grubą fakturą trzonka. Nie nic poradzić na 

to,  że  rozszerzam  mocniej  moje  nogi,  aby  ułatwić  mu  dostęp.  Chcę  mieć  to  coś  w  sobie. 

Natychmiast. Moje biodra już się poruszają, tak, jakbym była pieprzona. Wydaję z siebie niski 

i gardłowy jęk pożądania. 

Odsuwa  rączkę.  Czuję,  jak  przysunął  się  do  mnie  i  słyszę  dźwięk  otwierania  zamka 

błyskawicznego. 

 

O tak, dziękuję, Dominic, daj to mnie teraz. 

 

Ku mojemu zadowoleniu, czuję jego penisa przy moim wejściu. Zatrzymuje się tylko 

na chwilę, aby mieć pewność, że jest prawidłowo ułożony, a potem pcha go mocno we mnie, 

wypełniając mnie całą jego długością. Jestem więc gotowa, mokra i otwarta, a on ślizga się z 

łatwością, wpychając go do środka jednym silnym ruchem. Tego właśnie pragnę, a moje plecy 

wyginają się w łuk, kiedy on uderza głęboko, wycofuje się i wchodzi we mnie jeszcze raz. To 

jest  zażarte  pieprzenie,  którego  bardzo  potrzebuje,  po  pobudzającej  chłoście.  Kładzie  jedną 

rękę na moim brzuchu, a drugą na moich piersiach, aby naprzeć mocniej i głębiej, ponieważ 

pieprzy mnie bardzo ostro, popychając moje biodra z każdym pchnięciem. 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

Nagle  opuszcza  jedną  rękę,  znajduje  mój  wzgórek,  zaczyna  się  nim  bawić.  Jęczę 

głośno  i  wiem,  co  się  dzieje,  mój  orgazm  eksploduje  z  niezwykłą  siłą,  wiję  się,  ciężko 

oddycham i drżę z powodzi uczucia, jakie mnie ogarnia. 

Dominic  robi  kilka  zażartych  pchnięć,  a  następnie  nagle,  ku  mojemu  zaskoczeniu, 

wycofuje  się.  Jestem  zdyszana,  wciąż  rozkoszując  się  spazmami  mojego  orgazmu  i 

zastanawiam się co on robi. 

- Doszłaś Rosa - mówi. - Doszłaś tak szybko, bez wątpienia z powodu chłosty i bardzo 

mnie  to  cieszy. Ale  myślę,  że  mam  dla  ciebie  jeszcze  więcej  przyjemności,  zanim  sam  się 

zatracę. 

Spoglądam przez ramię i widzę, że on się uśmiecha, a ja wciąż mam rozsunięte nogi, 

wypięty nagi tyłek i nadal jestem otwarta dla niego. 

Chwilę później czuję coś twardego i zimnego naciskającego na moją płeć. Co to jest? 

Sztuczny  penis?  On  zamierza  pieprzyć  mnie  jeszcze  raz  czymś  innym?  Dawniej  Dominic 

lubił  zaspokajać  mnie  zabawkami,  albo  rozkazywać  mi,  bym  się  pobudzała  przed  jego 

przybyciem. Czy on zamierza robić to jeszcze raz? 

-  Jesteś  bardzo  dobra  -  mruczy.  - To  jest  coś  nowego  dla  ciebie,  Rosa. Ale  chcę  byś 

odprężyła się i pozwalam się temu zdarzyć. Obiecuję ci, będziesz cieszyć się rezultatem. 

Czuję  jak  pociera  i  wciska  jakąś  krótką  rzecz  we  mnie.  To  jest  zbyt  krótkie,  zbyt 

małe...zastanawiam się, jak on zamierza tego użyć. Dobrze się czuję tak posmarowana sokami 

z mojego orgazmu. 

Potem zatrzymuje krótką chłodną rzecz u mojego wejścia do tyłka. Nagle wiem, co on 

zamierza robić i głośno wypuszczam powietrze. Nie sądzę bym tego chciała. Nigdy tego nie 

pragnęłam. 

- Pozwól mi  spróbować, Rosa  -  mówi  milutko  - Jeśli ci  się nie spodoba, to  powiesz. 

Daj mi szansę... 

Dobrze? To jest takie małe, tak krótkie, aż wydaje się nieszkodliwe. 

- Jeśli tego chcesz Panie - odpowiadam. 

- Dziękuję. 

Brzmi szczerze i wdzięcznie. 

Dobrze  nawilża  małą  zatyczkę  moimi  sokami  i  przyciska  ją  przed  wejściem  do 

mojego tyłka. 

 

O Boże, nie jestem pewna... Nie wiem... 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

 

Pcha to łagodnie. 

- Wyjdź naprzeciw temu, będzie łatwiej - mruczy więc naciskam lekko, obawiając się, 

że mogę robić coś złego. 

- Tak, to jest to. Jesteś tak piękna. Nie mam słów, by opisać, jak to działa na mnie. 

Przedmiot jest zimny i gładki. Wszedł łatwiej niż to sobie wyobrażałam. Czuje go, jest 

ogromny, wystający, ale to wcale nie boli. 

- To jest to. Jest tam. Teraz, moja słodka, poczujesz to wszystko bardziej, obiecuję. 

Jego penis ponownie jest w moim wejściu, głodny sexu równie mocno jak wcześniej, 

a  ruchy  wykonuje  z  wykwintną  powolnością  i  od  razu  rozumiem,  dlaczego.  Mała  zatyczka 

włożona  zmniejszyła  mój  kanał,  co  czyni  mnie  ciaśniejszą,  a  jak  jego  penis  ociera  się  o 

przeszkodę we mnie. 

- Ochchchch...   

Nie  mogę  wytrzymać  wypuszczając  długi  jęk.  On  napiera  do  przodu,  wypełniając 

mnie cudownie, jak nigdy wcześniej. 

- Tak, to prawda - mruczy gardłowo, - chcesz tego, czy nie?  

- Tak - jęczę - O Boże... 

Jego penis wszedł głęboko, całą swoją długością, jego jądra są przyparte do mnie, a 

uda napierają. Zaczyna się poruszać, cofając kilka cali, a następnie przesuwając do przodu w 

rytmicznych  pchnięciach.  To  uczucie  jest  niewiarygodne.  To  jest  tak,  jakby  wypełnił  mnie 

całkowicie, a jego penis był trzy razy większy. 

- Pieprz mnie - sapię ciężko. - Och nie wiem, nie mogę... 

Każde  jego  bezczelne  pchnięcie  wyciska  ze  mnie  jęk,  ponieważ  główka  jego  penisa 

uderza o do końca mojej pochwy, a to sprawia mi ogromną przyjemność. Nie mogę się skupić 

na jękach i sapaniu, ponieważ on zaczyna nabierać prędkości. Mój żołądek roztapia wściekła 

żądza i moja łechtaczka działa jeszcze raz - drżę i przyciskam się do poduszki, by wpłynąć na 

moje podniecenie również z przodu. 

Dominika  dyszy  i  warczy,  kiedy  jego  kutas  zanurza  się  we  mnie.  W  następnym 

momencie chwyta mnie ogromnymi rękami w pół, podciąga i odwraca mnie tak, że leżę przed 

nim.  Moje  piersi  wystają  z  podartego  biustonosza,  nogi  ubrane  w  pończochy  rozwarte  i 

otwarte dla niego. Spogląda w dół na moją płeć widoczna w świetle świec, a jego oczy płoną 

z pożądania, i cała jego twarz płonie. Jego penis stoi dumnie wyprostowany, mokry od moich 

soków.  Kładzie  się  na  mnie,  jego  penis  bierze  mnie  ponownie  w  posiadanie,  jego  usta 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

pożerają moje ramiona i szyję, a następnie znajduje moje wargi. 

Całujemy się gorączkowo i namiętnie, on pcha się w głąb mnie, jego biodra poruszają 

się w rozkosznym ruchu, pchając penisa do mojego ciasnego przejścia. 

Oboje  jęczymy,  całujemy  się  i  czuję,  jak  wszystko  gotujące  się  we  mnie,  to  jest 

głębsze  i  jeszcze  bardziej  mocniejsze  niż  wcześniej.  Intensywny  orgazm  nadchodzi  bez 

ostrzeżenia, wyrywa się jak tornado, wirujące wokół mnie, prawie jak wystrzelony fajerwerk. 

Poddaję  się  jego  intensywności,  a  Dominic  wciąga  mnie  jeszcze  mocniej  siłą  własnego 

orgazmu, kiedy wlewa się we mnie ogarnięty rozkoszą. 

Gdy odzyskujemy oddech, Dominic usuwa mały srebrny korek, który spowodował tak 

ogromy wybuch. Wybuchamy śmiechem, kiedy spoglądamy na mają garderobę, bo nie mam 

na sobie zbyt wiele bielizny. 

- Weź coś z sypialni - oferuje Dominic. 

- Masz na myśli coś ze skóry, albo jedwabiu bez kroku? - pytam i chichoczę. 

Kolekcja bielizny Dominika, którą zaprojektował dla mnie, nie jest praktyczna, ale po 

prysznicu,  znajduję  jakieś  jedwabne  majtki  i  biustonosz.  Moje  rajstopy  zostawiam  dopóki 

prowizoryczne  podwiązki  utrzymują  je  na  miejscu.  Dominic  otwiera  butelkę  wina  i  pijemy 

schłodzonego Chablis w salonie. 

-  Co  robisz  w  Londynie?  -  pytam.  -  Myślałam,  że  będziesz  w  Czarnogórze. 

-  Jest  jakieś  opóźnienie  i  nie  mogłem  się  spotkać  z  tym  inwestorem,  więc  postanowiłem 

przylecieć do ciebie. - Całuje mnie. - Albo raczej... do Rosa - Uśmiecha się złośliwie do mnie. 

Cieszę się, że Rosa istnieje, bo ona jest sposobem na powrót do siebie, ale czuję lekkie 

ukłucie  niepokoju,  że  może  ona  być  stałym  elementem.  Czy  mogę  sobie  z  tym  poradzić? 

Wiem, że zrobię wszystko, aby być z Dominiciem, ale nie mogę udawać, że chcę, aby mnie 

kochał,  a  nie  fikcyjną  postać. Ale  nie  będę  naciskać  teraz  -  to  pierwsze  dni  i  czuję  nasze 

uzdrowienie związku, po niedawnych schizmach. Jeśli Rosa pomaga, to jest w porządku. 

- Muszę ci coś powiedzieć - mówię niepewnie.  

- Mmm? - patrzy na mnie. 

Nie  wiem,  czy  powinnam  mu  o  tym  mówić,  ale  zdecydowałam,  że  będę  uczciwa 

wobec Dominica i powiem prawdę. 

- Ten wieczór... byłam z Andrei. 

To  było,  jak  spaść  w  przepaść.  Jego  twarz  poważnieje,  a  oczy  stają  się  wręcz 

lodowate. 

- Rozumiem. 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

- Nie, poczekaj, posłuchaj mnie. Muszę ci wyjaśnić, dlaczego wciąż pracuję dla niego. 

To z powodu Marka. 

Dominic odwrócił głowę w moja stronę. 

- Fra Angelico okazał się fałszywy, a Andriej chciał winić za to Marka. Nie mogłam na 

to pozwolić, Dominic. Mark jest w tej chwili tak chory, Bóg jeden wie, co by to z nim zrobiło, 

jego reputacja jest zniszczona. 

-  Jest  fałszywy?  -  Dominic  zmarszczył  brwi.  -  A  Andrei  zapłacił  za  niego  dużo 

pieniędzy. Nic dziwnego, że jest wkurzony. 

Kiwam głową. 

- To jego wina, że go kupił zamiast poczekać, a teraz potrzebuje kozła ofiarnego, miał 

być z nim Mark. Zwróciłam się do jego lepszej  natury, a on zgodził się chronić Marka pod 

jednym warunkiem. 

Burzliwe spojrzenie Dominic napełnia mu oczy. 

- Niech zgadnę. Jesteś częścią pakietu. 

Zaczyna nerwowo chodzić po pokoju. Boże, jaki on jest przystojny, kiedy się złości. 

-  Cholera  Dubrovski,  on  jest  bezwzględny.  On  nie  troszczy  się  o  to  co  ma,  a  zrobi 

wszystko, by dostać to co chce. 

-  Uspokój  się,  nie  będzie  mnie  miał.  Nie  tak  jak  chce,  nie  w  ten  sposób. Ale  muszę 

kontynuować pracę dla niego, tylko do chwili aż Mark będzie wystarczająco silny. Musiałam 

ci o tym powiedzieć. Chcę, żeby wszystko między nami było jasne. Żadnych tajemnic. 

Szczęka Dominika porusza się, a usta ma zaciśnięte. Mogę powiedzieć, że walczyć z 

wściekłością do Andrei. 

- Proszę - mówię łagodnie. 

- Musisz mi uwierzyć, nie zamierzam pozwolić czemuś się zdarzać i jak sądzę, Andrei 

jest  zbyt  dumny,  by  przeforsować  tę  kwestię.  On  chce  bym  przeszła  do  niego  z  własnego 

wyboru. Tak więc, on będzie czekać dopóki piekło nie zamarznie. 

To wydaje się przełamać w nim lody i uśmiecha się niechętnie. 

- Widzisz? - mówię triumfalnie. - Wiedziałam, że się uśmiechniesz! 

Jego uśmiech poszerza się. 

- Dobrze, dobrze. 

Siada obok mnie na kanapie. 

-  To  zabija  mnie,  że  będziesz  wciąż  wokół  Dubrovski,  ale  jeśli  trzeba,  to...  dobrze, 

niech tak będzie. 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

- Dziękuję - mówię łagodnie. 

- Znam cię i wiem, że nie chcesz tego powiedzieć, że... wiem, że mi ufasz. Tak przy 

okazji, musisz trzymać się na baczności, musisz się bardzo pilnować. 

- Naprawdę? - patrzy na mnie pytająco. 

- Tak. Andrei wiedział, że przybyłeś tu do Londynu. Wygadał się, gdy powiedziałam, 

że spotykam się z przyjacielem. 

Dominic wygląda ponownie ponuro. 

- To mnie nie dziwi, nie jestem pewnie jedyny - mówi. - Mówiłem ci, jaki on jest - jest 

patologiczny jeśli chodzi o to, co myśli, że jest jego honorem. To jest po prostu staromodna 

świnia.  Dumę  uważa  za  jakiś  rodzaj  męskiej  jakości,  prześladując  swoich  wrogów.  Jego 

ludzie będą mi deptać po piętach. 

- On nie oznacza nic złego, prawda?- Pytam, nagle zaniepokojona. 

Kiwa głową. 

- On nie jest psychiczny, nie robi nikomu krzywdy cielesnej, przynajmniej nie w tym 

momencie. Ale  chce  monitorować  moje  ruchy,  bez  wątpienia  wiedzieć  czy  zbliżam  się  do 

któregokolwiek  z  kontaktów,  jakie  zdobyłem  przez  niego.  Podejrzewa,  że  będę  chciał 

zwerbować  jego  inwestorów  dla  własnej  firmy.  Jestem  pewien,  że  jego  prawnik  gotów 

pozwać mnie, jeśli spróbuj czegoś, co łamie warunki mojej starej umowy z nim. 

- I co? Polują na każdego? 

On wbija we mnie wzrok. 

- Nie idę za nimi. Ale jeśli przyjdzie do mnie - no, to już inna sprawa. 

-  O  Boże,  Dominic  bądź  ostrożny  –  poczułam  strach.  -  Nie  chcę  żeby  Andrei  w 

odwecie zrobił ci krzywdę. 

-  Nie  boję  się  -  mówi  ze  śmiechem.  -  Robię  co  trzeba.  Nie  próbuję  podchodzić  do 

nich.  Ale  nie  zamierzam  również  odprawić  ewentualnych  inwestorów  z  mojego  biznesu. 

Zamierzam odnieść sukces. To jest to na co czekałem. 

- Wiem, wiem...  

Odwraca się, aby spojrzeć mi prosto w oczy, jego ciemnobrązowe spojrzenie jest teraz 

szczere. 

- Te tygodnie są kluczowe dla mnie, ty to wiesz. To dlatego nie możemy być teraz 

razem. Muszę to zrobić. Ale jak tylko dostanę to co chcę, wrócę po ciebie, jeśli jest to to, 

czego i ty chcesz. 

- Oczywiście, że jest - mówię szeptem. - Nie jestem szczęśliwa bez ciebie.  

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

Kładzie rękę i głaszczę mnie po policzku. 

- Cieszę się, że jesteśmy razem. - Czy jesteśmy? - Pytam, kładąc rękę na jego dłoni i 

cieszę się, że mogę trzymać ją przy mojej twarzy. - Z powrotem? 

Kiwa głową, uśmiecha się.   

- Nie sądzę, żebyśmy mogli coś na to poradzić. Żadnych tajemnic. - mówię. 

Kiwa głową i pochyla się do mnie, żeby mnie pocałować. 

- Absolutnie. Żadnych tajemnic.