background image

 

 
 
 
 
By Jaruszcz 
 
 
 

Życie duchowe człowieka 

 

To,  co  dla  człowieka  najważniejsze,  dzieje  się  w  nim  samym. 

Najważniejsze jest bowiem życie wewnętrzne człowieka. To właśnie życie 

wewnętrzne  ma  podstawy  osobowe.  Możemy  bowiem  powiedzieć,  że 

nasza osoba przejawia się właśnie jako życie wewnętrzne. Mówimy także 

o  życiu duchowym człowieka. Życie  wewnętrzne ma charakter duchowy, 

gdyż  wyrasta  wprost  z  osobowego  fundamentu  –  czyli z osobowego 

istnienia. Stąd wniosek, że życie wewnętrzne i duchowe ma swoje źródło 

w istnieniu człowieka (w ludzkiej egzystencji). Nie może być ono funkcją 

wyłącznie  oddziaływań  zewnętrznych  (np.  interakcji  ze  środowiskiem  lub 

oddziaływań kulturowych). 
 

Życie wewnętrzne musi mieć źródło w samym człowieku. Wydaje się, że 

to  źródło  z  kolei  musi  cechować  potężna  aktywność.  Powinna  to  być 

aktywność czysto duchowa, czyli potrzebne jest jakieś źródło aktywności 

duchowej  (duchowości).  Źródłem  życia  wewnętrznego  i  duchowego 

człowieka  będzie  z  pewnością  osoba.  Ale  powstaje  pytanie:  czym  jest 

osoba  ludzka?  Odwołując  się  w  tym  przypadku  do  ustaleń  Wojtyły  i 

Gogacza,  osobą  możemy  nazwać  sam  akt  istnienia  ludzkiego  bytu.  Akt 

istnienia  niesie  z  sobą  potężną  aktywność  duchową.  Akt  istnienia  jest 

źródłem  całej  aktywności  człowieka.  Wojtyła  przytacza  formułę 

scholastyczną – operari sequitur esse. Wszelkie ludzkie działania i czyny 

mogą  się  dokonywać  i  rozwijać  tylko  pod  wpływem  mocy  i  aktywności 
istnienia. 
 

Można domniemywać, że moc i aktywność istnienia przejawia się poprzez 

własności transcendentalne. Zatem to prawda, dobro i piękno są wyrazem 

mocy  i  potęgi  duchowej  istnienia.  Możemy  więc  postawić  tezę,  że  cała 

duchowa  moc  i  aktywność  istnienia  przejawia  się  i  wyraża  poprzez 

własności  prawdy,  dobra  i  piękna.  Jeżeli  mówimy,  że  to  istnienia  działa 

swoją mocą albo że przejawia ono swoją aktywność, to należy to rozumieć 

jako  oddziaływanie  prawdy,  dobra  i  piękna.  Własności  transcendentalne 

działają już na poziomie istotowym. Moc i aktywność istnienia rozwija się 
bowiem trójtorowo – 

każda  z  własności  transcendentalnych  działa  w 

swoim kierunku i na swoim polu. Mamy więc sferę poznawczą (poznanie) 

jako  domenę  działania  prawdy.  Mamy  sferę  wolitywną  (chcenie)  jako 

background image

 

domenę  działania  dobra.  Mamy  także  sferę  zmysłowości  (uczucia)  jako 

domenę  działania  piękna.  Życie  wewnętrzne  i  duchowe  człowieka 

obejmuje  właśnie  te  trzy  sfery  i  domeny  wyznaczone  przez  (osobowe) 

własności  transcendentalne.  Wszystko  to  razem  –  tzn. te trzy sfery lub 

zakresy działania oraz oddziałujące na nie trzy własności osobowe – służy 

rozwojowi człowieka. 
 

Musimy się teraz zastanowić, jak wygląda rozwój duchowy człowieka? Jak 

się  staje  i  rozwija  duchowość  człowieka?  Co  odgrywa  tu  najważniejszą 

rolę?  Co  jest  motorem  napędowym  całego  rozwoju?  A  co  mu 

przeszkadza?  Dlaczego  człowiek  może  się  w  ogóle  rozwijać,  czyli 

wzrastać duchowo? 
 

Na podstawie tego, co już stwierdziliśmy, możemy wnioskować, że rozwój 

duchowy  człowieka  musi  być  związany  z  transcendentalnymi 

własnościami prawdy, dobra i piękna. Nasze poznanie musi mieć kontakt 

z  realną  prawdą,  czyli  z  transcendentalną  własnością  prawdy.  Nasze 

chcenie musi dotyczyć realnego dobra, czyli transcendentalnej własności 

dobra.  Nasze  uczucia  muszą  dotyczyć  realnego  piękna,  czyli 

transcendentalnej własności piękna. 
 

Wszystkie  te  trzy  własności  możemy  spotkać  w  realnym  bycie.  W 
scholas

tyce  przypisywano  je  temu,  co  realne,  traktując  je  zamiennie  z 

bytem. My, podążając za ustaleniami Gogacza, powiemy, że własności te 

przysługują wprost istnieniu bytu. Istnienie posiadają jedynie realne byty. 

Dlatego prawdy, dobra i piękna należy poszukiwać w realnych bytach. Nie 

znajdziemy  ich  w  kulturze,  bo  kultura  obejmuje  wyłącznie  ludzkie 

wyobrażenia prawdy, dobra i piękna. W kulturze zawarte jest tylko nasze 

myślenie (nasze ujęcia i pojęcia) o prawdzie, dobru i pięknie. Czasami jest 

ono  słuszne  i  realistyczne,  ale  czasami  jest  błędne  i  idealistyczne. 

Człowiek  musi  umieć  oderwać  się  od  pojęć  i  wyobrażeń,  od  myślenia.  I 

musi zwrócić się do rzeczywistości – do realnych bytów. Tylko tam może 

spotkać  prawdę,  dobro  i  piękno  jako  realne  własności.  Aby  osiągnąć 

duchowy rozwój, człowiek powinien zanurzyć się w rzeczywistości. 
 

Czy jednak człowiek zdoła przeniknąć realność innych bytów? Jak dotrzeć 

do  tego,  co  realne?  Jeden  byt  nie  może  przekroczyć  obszaru  realności 

innego bytu. Żaden ziemski byt nie może przeniknąć do wnętrza drugiego 

bytu.  Również  człowiek  nie  jest  w  stanie  wejść  w  obszar  bytowy  kogoś 

innego. Skoro więc człowiek nie jest w stanie przeniknąć i wejść do innego 

bytu,  to  musi  się  zwrócić  do  siebie  samego.  Człowiek  może  bowiem 

wniknąć  w  głąb  siebie.  Może  przeniknąć  i  poznać  siebie  samego.  Jeżeli 

jest  to  możliwe,  to  człowiek  powinien  poznać  sam  siebie,  co  głosili  już 

starożytni myśliciele (gnoti seauton lub scite teipsum). Tylko w ten sposób 

background image

 

człowiek  może  dotrzeć  do  swojej  (osobowej)  prawdy,  do  swojego 

(osobowego) dobra i swojego (osobowego) piękna. 
 

Jak  możemy  odkryć  te  osobowe  własności?  Jeśli  powiemy,  że  prawdę 

musimy  odkryć  w  poznaniu,  dobra  musimy  zapragnąć  w  chceniu,  zaś 

piękno musimy przeżyć w uczuciach, to czy łatwo jest nam tego dokonać? 
Czy je

st  to  dla  nas  czymś  naturalnym  i  dostępnym  bez  żadnego  trudu  i 

wysiłku?  Czy  może  wymaga  to  szczególnego  zaangażowania  i  jakiejś 

dodatkowej interwencji lub aktywności? 
 

Należy  uznać,  że  człowiek  ma  naturalne  możliwości  poznawania, 

pożądania  i  chcenia,  oraz  przeżywania  uczuć.  Ale  jest  to  możliwość 

poznawania prawdy lub fałszu, możliwość pożądania i  wyboru  dobra  lub 

zła, możliwość przeżywania uczuć radości lub smutku. Człowiek ze swoją 

ludzką  naturą  pozostaje  na  rozdrożu.  Jego  poznanie  i  myślenie,  jego 
pragnie

nia i wybory, czy wreszcie jego przeżycia i uczucia wciąż oscylują 

pomiędzy przeciwieństwami. Człowiek raz ujmuje prawdę, a innym razem 

dostrzega  tylko  fałsz  (kłamstwo).  Raz  pragnie  dobra,  a  innym  razem 

wybiera  zło.  Raz  przeżywa  radość,  a  innym  razem  doznaje smutku. 

Człowiek  wydaje  się  być  zawieszony  między  skrajnościami.  Natura  daje 

nam  jedynie  możliwości  działania.  Natomiast  człowiek  potrzebuje 

ukierunkowania  do  właściwego  rozwoju.  Człowiek  potrzebuje  jakiejś 
wskazówki i pobudki. Takiej pobudki potrzebuje 

nasz  rozum  (umysł). 

Takiej pobudki potrzebuje nasza wola i nasze uczucia (czyli serce). 
 

Otóż taka pobudka może pochodzić tylko z samego źródła aktywności. Ta 

pobudka i zachęta płynie właśnie z aktywności istnienia. Przyjęliśmy już, 

że aktywność i moc istnienia wyraża się i przejawia poprzez oddziaływanie 

własności  transcendentalnych.  Dlatego  możemy  uznać,  że  pobudką  dla 

poznania  rozumu  staje  się  oddziaływanie  transcendentalnej  własności 

prawdy.  Natomiast  pobudką  dla  chcenia  woli  staje  się  oddziaływanie 
tr

anscendentalnej  własności  dobra.  Z  kolei  pobudką  dla  uczuciowości 

staje się oddziaływanie transcendentalnej własności piękna.  
 

Każda z tych własności działa w swoim zakresie. Ale ich oddziaływanie i 

aktywność  (moc  sprawcza)  wypływa  z  tego  samego  aktu  istnienia. 

Oddziaływanie własności transcendentalnych jest bezpośrednio związane 

z  mocą  sprawczą  istnienia.  Wydaje  się  natomiast,  że  moc  sprawcza 

istnienia  pochodzi  od  Boga,  który  jest  jedynym  sprawcą  istnienia,  czyli 

Stwórcą.  Moc  sprawcza  ludzkiego  istnienia  jest skutkiem naszego 

powiązania z Bogiem. To od Boga nasze istnienie otrzymuje swoją moc i 

aktywność.  Ta  moc  jest  wyrazem  naszej  łączności  z  Boska  Prawdą,  z 

Boskim Dobrem i z Boskim Pięknem (z Chwałą Bożą). Im bliżej jesteśmy 

związani z Bogiem, tym większa jest moc i aktywność naszego istnienia. 

Im bardziej jesteśmy związani z Boską Prawdą, tym bardziej oddziałuje na 

background image

 

nasze poznanie osobowa prawda naszego istnienia (czyli 

transcendentalna  własność  prawdy).  Im  bardziej  jesteśmy  związani  z 
Boskim Dobrem, tym 

bardziej  oddziałuje  na  naszą  wolę  osobowe  dobro 

(czyli transcendentalna własność dobra). Im bardziej jesteśmy związani z 

Boskim  Pięknem  (z  Chwałą  Bożą),  tym  bardziej  oddziałuje  na  nasze 

uczucia  osobowe  piękno  zawarte  w  naszym  istnieniu  (czyli 
transcendenta

lna własność piękna). Znaczy to, że Bóg daje moc naszemu 

istnieniu. I to On sprawia, że wzmaga się aktywność naszego istnienia. Z 

kolei  aktywność  istnienia  przekłada  się  na  działanie  własności  prawdy, 

dobra  i  piękna.  Dzięki  temu  nasze  duchowe  władze  zdobywają  realną 

pobudkę  i  zasadę  dla  doskonałego  działania.  Dlatego  powiemy,  że 

doskonałe  działanie  władz  duchowych  staje  się  funkcją  i  wyrazem 

aktywności  istnienia.  Można  też  przyjąć,  że  bez  sprawczej  mocy  i 

aktywności  istnienia  nie  byłoby  słusznego  poznania  realnej prawdy, ani 

prawego  chcenia  realnego  dobra,  ani  radosnego  przeżycia  realnego 

piękna.  Bez  uruchomienia  tej  aktywności  mielibyśmy  tylko  możliwość 

dialektycznego  poznania  prawdy  i  fałszu,  dalej  mielibyśmy  możliwość 

dowolnego  wyboru  dobra  i  zła,  czy  wreszcie  mielibyśmy  nieustanną 

huśtawkę uczuć, czyli możliwość przeżycia raz radości, a raz smutku. I tak 

na okrągło.  
 

Życie  duchowe  pozbawione  osobowych  odniesień  i  pobudek  staje  się 

cierpieniem  i  dramatem  nie  do  zniesienia.  Trudno  byłoby  się  w  tym 
wszystki

m  połapać.  Człowiek  raz  poznawałby  prawdę,  a  innym  razem 

fałsz lub kłamstwo, i nawet nie wiedziałby, co i dlaczego poznaje. Ponadto 

raz pragnąłby dobra, a innym razem pragnąłby zła, i także nie wiedziałby 

dlaczego  tak  się  dzieje.  Podobnie  byłoby  z  uczuciami  radości  i  smutku. 

Doprawdy  trudno  byłoby  żyć  bez  moralnych  zasad  i  wskazówek.  Nie 

można żyć świadomie (rozumnie) i w sposób wolny bez określenia zasad 

działania  i  postępowania.  Jeśli  człowiek  chce  żyć  w  sposób  świadomy 

(rozumny) i wolny, to musi posiadać zasady, musi mieć jasno wyznaczony 

cel  działania.  W  poznaniu  celem  musi  być  realna  prawda  (osobowa),  w 

chceniu celem musi być realne dobro (osobowe), a w przeżywaniu uczuć 

celem musi być realne piękno (osobowe). Działania człowieka muszą być 

celowe, gdyż inaczej staną się całkowicie dowolne i człowiek straci sens 

(czyli właśnie cel) życia. 
 

Gdzie  zatem  ludzkie  działanie  może  odnaleźć  swój  cel  i  sens  zarazem? 

Otóż  celem  i  kresem  naszego  ludzkiego  działania  może  i  powinna  być 
osoba. Na podstawie tego, co pop

rzednio  powiedzieliśmy,  wynika,  że 

celem  poznania  ma  być  osobowa  prawda,  celem  pożądania  osobowe 

dobro, a celem uczuciowości osobowe piękno. Widzimy więc wyraźnie, że 

ludzka osoba jest bezpośrednio związana z prawdą, dobrem i pięknem – 

własnościami istnienia, które określiliśmy mianem osobowych. Z naszych 

badań  wynika,  że  osoba  stanowi  podmiotowość  istnienia.  Dlatego 

background image

 

możemy  stwierdzić,  że  cała  aktywność  istnienia  utożsamia  się  z 

podmiotowością istnienia, czyli z osobą. To znaczy, że aktywność istnienia 

wypływa  z  samej  osobowej  podmiotowości.  To  z  kolei  pozwala  nam 

uznać,  że  to  właśnie  osoba  przejawia  się  i  jest  określana  poprzez 

własności prawdy, dobra i piękna. Prawda, dobro i piękno opisują dla nas 

osobę.  Powiemy  więc,  że  to  osobie  przysługuje  realna  prawda, realne 

dobro  i  realne  piękno.  Osoba  działa  zatem  poprzez  prawdę,  dobro  i 

piękno.  Osoba  jest  zaangażowana  w  prawdę,  dobro  i  piękno.  Osoba 

działa mocą osobowej prawdy, działa mocą osobowego dobra oraz działa 

mocą  osobowego  piękna.  Podsumowując  te  rozważania  powiemy,  że 

źródłem życia duchowego człowieka jest sama osoba ludzka. Ale ta osoba 

działa  dzięki  sprawczej  (urealniającej)  mocy  istnienia.  A  to  znaczy,  że 

ostatecznie  działa  ona  dzięki  sprawczej  mocy  samego  Boga,  który 

stworzył  człowieka.  To  dzięki  powiązaniu  z  Bogiem  osoba  może  działać 

mocą prawdy, dobra i piękna, gdyż tej właśnie mocy udziela jej Bóg. 
 

Aby rozwinąć nasze życie duchowe, musimy się skontaktować z prawdą, 

dobrem  i  pięknem.  Tym,  co  pozwala  nam  na  kontakt  z  prawdą,  jest 
kontemplacja. Kontem

placja stanowi intelektualne doświadczenie prawdy. 

Tym, co pozwala na kontakt z dobrem, jest sumienie. Sumienie stanowi 

wolitywne  doświadczenie  dobra.  Tym,  co  pozwala  nam  na  kontakt  z 

pięknem, jest upodobanie. Upodobanie stanowi uczuciowe doświadczenie 

piękna.  Każda  z  własności  transcendentalnych  ma  możliwość 

oddziaływania  na  jedną  z  władz  duchowych.  Prawda  ma  moc 

oddziaływania na rozum. Dobro ma moc oddziaływania na wolę, a piękno 

ma zdolność oddziaływania na uczucia. 
 
W akcie stworzenia realna prawda (czy

li  własność  transcendentalna 

prawdy), która cechuje osobowe istnienie, urealnia w porządku istotowym 

zdolność  i  władzę  rozumu  (czyli  rozumność  człowieka).  Możemy  więc 

przyjąć,  że  nasza  rozumność  powstała  pod  wpływem  oddziaływania 

realnej  własności  prawdy.  Realna  własność  prawdy  niesie  ze  sobą 

stwórczą moc istnienia. I właśnie dzięki temu własności transcendentalne 

są w stanie urzeczywistnić treści istotowe. Prawda urzeczywistnia władzę i 

zdolność  do  poznania  intelektualnego.  Jak  to  się  dzieje?  To  dzięki 

własnościom  transcendentalnym  sprawcza  moc  istnienia  zostaje 

przeniesiona  na  porządek  istotowy.  Mówimy,  że  istnienie  urealnia  istotę. 

Istnienie jest aktem i urzeczywistnieniem, zaś istota jest możnością. Istota 

ogranicza  i  określa  istnienie.  Istnienie  urzeczywistnia  treści  isotowe, 

zarówno  duchowe,  jak  i  cielesne.  Ale  to  właśnie  dzięki  własnościom 

transcendentalnym prawdy, dobra i piękna na poziomie istotowym zostają 
urealnione rozum, wola i uczucia. Prawda przyczynuje rozum (intelekt), 

dobro  sprawia  wolę,  zaś  piękno  wywołuje  w  istocie  człowieka 

uczuciowość.  Również  materialna  cielesność  jest  przyczynowana  przez 

własności  transcendentalne  jedności,  odrębności  i  realności  (res). 

background image

 

Przedstawił  to  w  swojej  książce  P.Mielcarek:  „Akt  istnienia  /.../  udziela 
materii /.

../ transcendentalnych przejawów istnieniowych, czyli odrębności, 

jedności i realności”. (s.197) Wynika z tego, że w istocie sferę duchowości 

(duszę)  urzeczywistniają  trzy  własności  osobowe,  zaś  sferę  cielesności 

(ciało)  urzeczywistniają  kolejne  trzy  własności  kształtujące  materialność 
istoty. 
 

Należy więc stwierdzić, że cała dusza urzeczywistnia się dzięki sprawczej 

mocy  istnienia,  ale  rozum  urzeczywistnia  się  dzięki  bezpośredniemu 

oddziaływaniu  realnej  i  osobowej  prawdy.  Prawda  jest  otwartością. 
Prawda ot

wiera człowieka. Prawda daje duchowości człowieka otwartość 

– 

otwartość na realność i rzeczywistość. Prawda otwiera człowieka, a więc 

daje mu  zdolności poznawcze. Dzięki temu człowieka może przyjmować 

oddziaływanie  rzeczywistości,  czyli  może  poznawać.  Poznanie jest 

przyjęciem  oddziaływania  realności  bytu  (realnych  treści  istotowych). 

Człowiekowi potrzebna jest taka otwartość, aby mógł się zrealizować, aby 

mógł  zrealizować  swoje  człowieczeństwo.  Bez  poznania  człowiek  nie 

mógłby zrealizować swojego życia duchowego i osobowego.  
 

Zbierając te rozważania można powiedzieć, że życie duchowe i osobowe 

człowieka zaczyna się od poznawczego otwarcia. Żeby móc spełnić swoje 

osobowe  życie,  trzeba  otworzyć  się  na  rzeczywistość.  Trzeba  przede 

wszystkim otworzyć się na realność Boga i realność drugiego człowieka. 

Bez  takiej  otwartości  nigdy  nie  spotkalibyśmy  się  z  drugim  człowiekiem, 

nigdy  nie  dotarlibyśmy  do  osobowej  realności  człowieka,  nigdy  nie 

zdołalibyśmy poznać ludzkiej prawdy, czyli prawdy o człowieku.  
 
Jednak pomi

mo  możliwości  poznania,  jaką  daje  nam  nasz  rozum, 

człowiekowi  jest  jeszcze  potrzebne  bezpośrednie  przyjęcie  i  uznanie 
prawdy, co sprawia w rozumie kontemplacja i wiara. Nasz rozum (intelekt) 

musi  przyjąć  samo  oddziaływanie  realności  istnienia  w  postaci  realnej 

prawdy.  Znaczy  to,  że  nasza  poznawcza  otwartość  musi  zostać 

wypełniona  mocą  realności,  musi  się  wypełnić  realnością  osobowej 

prawdy. Jest to zarazem ten moment, kiedy spotykamy człowieka w jego 

prawdzie,  gdy  przyjmujemy  całą  prawdę  o  człowieku  (realną  ludzką 

prawdę). Wówczas rodzi się w nas wiara w człowieka – wiara, która jest 

pełnym przyjęciem prawdy o człowieku. 
 

Można  powiedzieć,  że  podobnie  wygląda  sprawa  z  dobrem  i  wolą.  Do 

rozwoju duchowego potrzebny jest również kontakt z osobowym dobrem. 
Ten kontakt zapewnia nam sumienie i wola. Sumienie stanowi 

pożądawcze  doświadczenie  dobra.  Sumienie  jest  bezpośrednim 

oddziaływaniem realnego dobra na  wolę. Dzieje się tak dzięki sprawczej 

mocy  transcendentalnej  własności  dobra,  która  jest  przejawem 
osobowego istnienia.  

background image

 

 

W  akcie  stworzenia  realne  dobro  (transcendentalna  własność  dobra) 

cechujące  osobowe  istnienie  przyczynuje  i  urzeczywistnia  w  porządku 

istotowym zdolność i władzę woli. Znaczy to, że nasza wola powstała pod 

wpływem oddziaływania własności dobra. Dobro niesie ze sobą sprawczą 

moc  istnienia,  dzięki  której  mogą  zostać  urealnione  treści  istotowe. 

Własność dobra urzeczywistnia ludzkie pożądanie i chcenie, sprawia więc 

powstanie rozumnej władzy  pożądawczej, czyli  woli.  Powiemy  zatem, że 
to dobro sprawi

a  i  przyczynuje  wolę.  Wola  jako  zdolność  pożądawcza 

naszej  duszy  zostaje  urzeczywistniona  bezpośrednio  przez  osobową 

własność dobra.  
 

Dobro  pociąga  do  siebie.  Dobro  pociąga  człowieka  wywołując  w  jego 

istocie  zdolności  pożądawcze,  czyli  dążeniowe.  Dzięki  temu  człowiek 

może  do  czegoś  dążyć,  czegoś  pragnąć.  Może  pożądać  właśnie  dobra. 

Tak  powstaje  w  człowieku  władza  woli.  Pożądanie  i  chcenie  woli  jest 

wywołane  pociągającym  oddziaływaniem  dobra.  Dobro  pociąga  naszą 

duszę  wywołując  w  niej  dążność  ku  sobie  (może  nawet  dążenie  do 
transcendencji). 
 

Człowiekowi  potrzebne  jest  dążenie  do  dobra,  żeby  mógł  zrealizować 

swoje  człowieczeństwo.  Bez  pragnienia  dobra  człowiek  nie  zdołałby 

zrealizować  swojego  życia  wewnętrznego  i  duchowego.  Życie  duchowe 

wymaga  pożądawczego  dążenia  do  osobowego  dobra.  Żeby  człowiek 

mógł spełnić swoje osobowe życie, musi zapragnąć realnego osobowego 

dobra.  Bez  chcenia  dobra  nigdy  nie  moglibyśmy  dotrzeć  do  realności 

człowieka. Nigdy nie spotkalibyśmy człowieka w jego osobowej realności 
(czyli w 

istnieniu). Aby dotrzeć i skontaktować się z realnością, potrzebne 

jest chcenie i pragnienie woli.  
 

Już  po  stworzeniu  ludzkiej  woli,  musimy  nadal  odbierać  oddziaływanie 

własności  dobra.  Takie  późniejsze  oddziaływanie  dokonuje  się  dzięki 
sumieniu. Sumienie 

stanowi wezwanie dobra, które nas pociąga ku sobie. 

Poprzez sumienie głos osobowego dobra wzywa naszą wolę do chcenia, 

czyli  do  afirmacji.  To  właśnie  osobowe  dobro  domaga  się  afirmacji. 

Domaga  się  bezwzględnego  chcenia.  Wola  może  odpowiedzieć  na 
wezwanie  dobra i sumienia swoim aktem chcenia. W ten sposób 

docieramy  do  realnego  dobra.  Wola  wypełnia  się  realnością  dobra  i 

dopiero wtedy może osiągnąć szczyt swojej aktywności, co prowadzi już 

bezpośrednio  do  osobowego  rozwoju  i  moralnego  postępowania. 
Wówczas z

aczynamy pragnąć samej realności człowieka, gdyż pragniemy 

jego realnego dobra. Wtedy  naprawdę spotykamy człowieka. Spotykamy 

go  w  całej  jego  realności  (w  samej  jego  egzystencji).  I  wtedy  rozwijamy 

własne człowieczeństwo, wtedy stajemy się w pełni osobą, gdyż możemy 

background image

 

podjąć  działania  osobowe,  czyli  działania  moralne.  Moralne  działanie 

opiera się na akceptacji prawdy, afirmacji dobra i fascynacji pięknem. 
 

Na  zakończenie  musimy  przedstawić  także  rolę  i  znaczenie  piękna.  Do 

pełnego  rozwoju  duchowego  potrzebny  jest  jeszcze  kontakt  z  pięknem. 

Kontakt  z  pięknem  nazywany  jest  upodobaniem.  Oddziałująca  na  nas 

transcendentalna  własność  piękna  wywołuje  upodobanie.  Upodobanie 

stanowi oddziaływanie własności piękna na naszą uczuciowość (uczucia). 

Wywołuje ono w naszej uczuciowości przeżycie radości i nadziei. 
 

W akcie stworzenia piękno przyczynuje nasze uczucia (sferę uczuciową. 

Ale  wydaje  się,  że  własność  piękna  przyczynuje  zarówno  naszą 

uczuciowość,  jak  i  samo  życie.  Te  dwie  zdolności  naszej  duszy  idą  w 
parze, co najle

piej widać w zakresie płodności. 

 

Jeżeli  uznaliśmy,  że  nasza  uczuciowość  powstaje  pod  wpływem 

oddziaływania  realnej  własności  piękna,  to  dalszą  konsekwencją  będzie 

teza, że nasze uczucia są powiązane z samym realnym pięknem. Piękno 

oddziałuje na nas (na naszą duszę) w postaci upodobania, które pobudza 

nasze  uczucia.  Upodobanie  piękna  wywołuje  przeżycie  podniecenia  i 

radości, czyli fascynację. Ponadto w przypadku człowieka wydaje się, że 

piękno oddziałuje poprzez swój obraz, jakim jest życie. Piękno człowieka 

jako  bytu  cielesnego  przejawia  się  w  samej  zdolności  życia.  Życie  jest 

pięknem cielesności. Życie łączy naszą duchowością z cielesnością. Życie 

jest bezpośrednim przejawem piękna. Dlatego w człowieku piękno działa 

jako życie. To piękno-życie wywołuje w naszej uczuciowości upodobanie i 

swoisty  zachwyt,  czyli  fascynację.  Piękno  i  życie  są  podniecające. 

Wywołują  przeżycie  podniecenia  (ekscytacji).  To  dzięki  temu  przeżyciu 

podniecenia cała nasza uczuciowość pragnie życia i płodności. To dzięki 

podnieceniu może  w ogóle dojść do połączenia  dwóch komórek życia  w 
akcie prokreacji. 
 

Aby  więc  mogło  dojść  do  spełnienia  życia  duchowego  i  cielesnego 

człowieka,  konieczna  jest  fascynacja  pięknem  życia  na  poziomie 

uczuciowości.  Człowiek  musi  odnaleźć  w  sobie  upodobanie  do  piękna 

życia.  Musi  zachwycić  się  życiem  i  jego  pięknem.  Bez  tej  fascynacji  i 

upodobania  nie  spełni  się  nigdy  nasza  uczuciowość.  Wtedy  uczucia 

pozostają tylko zwykłym doznaniem cielesnym wywołującym przyjemność 

lub  przykrość.  Aby  rozwinąć  nasze  życie  duchowe,  musimy  podnieść 

uczuciowość na wyższy poziom do przeżycia czegoś duchowego, czegoś, 

co łączy duchowość i cielesność. Tym właśnie powinno stać się przeżycie 

piękna – przeżycie piękna naszego życia i tego wszystkiego, co niesie ze 

sobą ludzkie życie. 
 

background image

 

Up

odobanie  piękna  i  życia,  czyli  fascynacja  pięknem  życia,  prowadzi  do 

przeżycia  radości  i  nadziei.  Dopiero  uczucie  radości  i  nadziei  stanowi 

spełnienie  naszej  zmysłowości.  Nasza  uczuciowość  spełnia  się  w 

przeżyciu radości i nadziei. Radości z ludzkiego życia i nadziei na nowe 

życie  dziecka.  Dopiero  te  uczucia  pozwalają  nam  pięknie  przeżyć  akt 

prokreacji (akt miłości małżeńskiej). 
 
 

background image

 

10 

 
 
 
 
 
 
 
 
 

Pochodzenie władz duchowych 
 

Dla  człowieka  początkiem  wszystkiego  jest  Bóg.  To  On  stworzył  świat  i 

przyrodę.  To  On  stworzył  człowieka.  To  znaczy,  że  dał  człowiekowi 

osobowe  istnienie.  Cała  reszta  potoczyła  się  już  własnym  torem. 

Własności  istnieniowe  sprawiły  całą  istotę  bytu,  zarówno  sferę  duchową 

jak i cielesną.  
 

Umysł (rozum) człowieka powstał pod wpływem oddziaływania osobowej 

prawdy. Rozum stał się darem prawdy. Z kolei rozumienie było przyjęciem 

prawdy.  Tak  powstał  umysł  –  rozum  i  rozumienie  jako  dar  i  przyjęcie 

prawdy.  Nasz  umysł  stał  się  miejscem,  gdzie  została  przyjęta  i 

zamieszkała  prawda.  Jest  to  pierwsze  miejsce  objawienia  się  prawdy. 

Umysł jest miejscem, gdzie objawiła się prawda. Jest to dom i mieszkanie 

prawdy. Miejsce, gdzie ona przebywa w człowieku. 
 

Prawda objawiła się jako rozum, czyli logos. Logos jest umysłem i słowem. 

Logos  jest  także  rozumieniem.  Logos  jest  słowem,  które  niesie  ze  sobą 

prawdę.  Mówimy  o  prawdziwości  słowa,  albo  mówimy  o  prawdziwym 

słowie. 
 

Syn Boży jest Logosem, czyli Prawdą i Słowem Bożym. W Bogu nie ma 

zróżnicowania. Dlatego cały Logos (Prawda i Słowo) jest po prostu osobą. 
W Bogu ma

my  troistość  Osób,  ale  jedność  Boskiej  natury.  Natomiast  w 

człowieku  występuje  podział  na  osobę  i  naturę.  Osoba  w  człowieku  jest 

jedna, ale natura ludzka jest potrójna. Odwrotnie niż w Bogu, gdzie są trzy 
Osoby, ale jedna natura. 
 

Stwarzając  człowieka  Bóg  obdarzył  go  osobową  prawdą,  osobowym 

dobrem i osobową prawdą. Są to trzy własności istnienia, które objawiają 

się i działają pod wpływem łączności z Bogiem, czyli pod wpływem łaski 

Bożej.  Dzięki  tej  łączności  i  łasce  wszystkie  własności  osobowe 

zdobywają moc sprawczą.  
 

Dzięki  tej  mocy  osobowa  prawda  sprawia  rozum  jako  władzę  duchową. 

Dlatego rozum ma zdolność przyjmowania prawdy.  Prawda  zjawia się  w 

background image

 

11 

rozumie i tam  zamieszkuje  w postaci słowa (verbum mentis). Słowo jest 

postacią  i  obrazem  prawdy.  Słowo  jest  objawieniem prawdy. Jest jej 

ujawnieniem się na zewnątrz. 
 

Pierwotnie  Słowo  Boże  jest  Osobą.  Osoba  jest  tym  miejscem,  gdzie 

mieszka  prawda.  Dlatego  stworzenie  człowieka  jako  stworzenie  osoby 

ludzkiej  jest  związane  z  prawdą.  Prawda  żyje  najpierw  w  osobie 
cz

łowieka.  Ale  dysponując  mocą  sprawczą  prawda  sprawia  rozumną 

naturę.  Osobowa  prawda  sprawia  bezpośrednio  ludzki  rozum  (umysł). 

Rozum jest miejscem obecności prawdy w naturze. 
 

Osobowa prawda jest otwartością i jawnością. Prawda otwiera człowieka 

na  świat.  Rozum  staje  się  otwartością  natury.  Jest  jakby  otworem,  czyli 

oknem,  przez  który  wchodzi  i  wychodzi  prawda.  Dlatego  mówimy,  że 

rozum  (umysł)  jest  zdolnością  poznawczą.  Rozum  pozwala  nam 

poznawać  prawdę.  Pozwala  nam  zrozumieć  prawdę.  Poznanie  prawdy 
jest je

j  ujawnieniem  się.  Dzięki  poznaniu  prawda  staje  się  jawna. 

Ujawnieniem  prawdy  jest  rozumienie.  Jeśli  mówimy,  że  rozum  coś 

rozumie,  to  znaczy,  że  rozumie  prawdę  –  czyli  przyjął  ją  i  posiada. 

Rozumienie jest posiadaniem prawdy, a zarazem jest posiadaniem słowa. 

Słowo jest rozumieniem prawdy. Słowo przynosi ze sobą prawdę. Rozum 

posiada bowiem prawdę w postaci słowa (tj. słowa prawdy). Rozum, który 

posiada  słowo  prawdy,  może  wypowiedzieć  prawdę  do  kogoś  innego. 

Wypowiedzenie słowa prawdy jest związane z wcześniejszym przyjęciem 

prawdy.  Bez  przyjęcia  prawdy  nie  będzie  ani  słowa,  ani  możliwości 

porozumienia.  Początkiem  rozmowy  (czyli  jak  się  dzisiaj  mówi  – 

komunikacji)  jest  przyjęcie  prawdy  –  tej  osobowej  prawdy  i  jawności. 

Wypowiadane słowo powinno zawsze być potwierdzeniem prawdy.  
 

Jeśli  wypowiadany  fałszywe  słowo,  to  znaczy,  że  chcemy  zniszczyć 

komunikację  i  porozumienie,  gdyż  staramy  się  zakryć  prawdę.  Prawda 

domaga  się  jawności  i  otwartości.  Prawda  domaga  się  ujawnienia, 

ponieważ jest jawnością i otwartością osoby. Prawda zjawia się w naszym 

umyśle  i  ujawnia  się  dla  naszego  umysłu.  Wówczas  rozum  zdobywa 

rozumienie.  Rozumienie  jest  jawnością  prawdy.  Jest  ujawnieniem  się 

prawdy.  Razem  z  osobową  prawdą  w  rozumie  pojawia  się  rozumienie 
samej osoby. Rozumiemy wted

y  (poznawczo),  czym  jest  osoba,  dzięki 

objawieniu  się  w  nas  osobowej  prawdy.  Prawda  przynosi  nam  poznanie 

osoby.  Osobowa  prawda  otwiera  nasz  rozum  (umysł)  na  doświadczenie 

osoby.  Rozum  doświadcza  realności  osoby  poprzez  przyjęcie  osobowej 

prawdy.  Rozum  doświadcza  tej  realności  osoby  poprzez  przyjęcie  słowa 
prawdy.  
 

Słowo prawdy pochodzi zawsze od osoby. Wypowiedziane słowo prawdy 

jest  zawsze  osobowym  aktem  i  działaniem.  Słowo  prawdy  wypływa  z 

background image

 

12 

prawdziwej, czyli realnej, osoby. Słowo prawdy jest zrodzone przez osobę. 

Nawet  jeżeli  pojawia  się  w  naszym  umyśle  (rozumie),  to  zawsze  swoje 

źródło ma w osobie – mojej własnej, albo w innej osobie, albo ma swoje 

źródło  w  samym  Bogu.  Od  Boga  pochodzi  Słowo  Boże.  Jest  to 

najdoskonalsze  słowo  prawdy.  Dlatego  ma  moc  otwierania wszystkich 

umysłów.  Każdy  człowiek  może  przyjąć  Słowo  Boże.  Każdy  człowiek 

może i powinien przyjąć słowo prawdy. Jeśli tego nie robi, to znaczy, że 

jego rozum wybrał nieprawdę, czyli kłamstwo. Jego umysł zamknął się na 

osobową prawdę i trwa w kłamstwie. 
 

Takim  zamkniętym  umysłem  człowieka  jest  świadomość.  Świadomość 

zamyka  się  na  realność.  Świadomość  żyje  tylko  własnymi  myślami  i  nie 

przyjmuje niczego z zewnątrz. Neguje rzeczywistość i dlatego obca jest jej 

prawda realności. Świadomość posługuje się „jedyną prawdą”, którą jest 

myślenie. Dla świadomości, którą Kartezjusz opisał jako cogito, „prawdą” 

jest zgodność z własnym myśleniem – z myśleniem jasnym i wyraźnym. 

„Prawdą” jest to, co mogę pomyśleć jasno i wyraźnie. Dlatego nie muszę 

przyjmować  prawdy,  ale  wystarczy,  że  ją  pomyślę.  Dla  świadomości 

prawdą staje się cogito
 

Świadomość niszczy osobę. Świadomość odrzuca słowo prawdy. Prawda 

przestaje być ważna, a najważniejsze staje się myślenie – moje myślenie. 

Świadomość  jest  samo-okłamywaniem  się  człowieka.  Świadomość 
twierdzi  – 

„myślę  więc  jestem”,  chociaż  realnie  wcale  jej  nie  ma. 

Świadomość powstaje  wtedy,  gdy odrzucamy prawdę i realność. Rozum 

pozbawiony  prawdy,  traci  kontakt  z  rzeczywistością,  zaczyna  myśleć  i 

tworzyć  własną  podmiotowość  –  podmiotowość  myślenia,  czyli  jaźń 

(pojmowaną  tradycyjnie)  albo  świadomość  (mówiąc  współcześnie).  Jeśli 

uwierzymy,  że  świadomość  i  myślenie  stanowią  jedyną  aktywność 

człowieka,  to  możemy  przegrać  swoją  osobę.  Zagubimy  wówczas 

wszystko, co jest osobowe, ponieważ  dzięki myśleniu nigdy  nie  zdołamy 

odnaleźć  i  spotkać  osoby  (ani  swojej  własnej,  ani  żadnej  innej,  także 

Boskiej).  Myślenie  oddala  nas  od  osoby,  wprost  od  niej  odcina.  Aby 

odnaleźć swoją osobę lub osobę kogoś innego, musimy porzucić myślenie 

i otworzyć się na realność i prawdę. Musimy po prostu przyjąć prawdę. Na 

tym właśnie polega nawrócenie się, czyli zamiana myślenia na  prawdę i 

wiarę.  Wiara  stanowi  właśnie  przyjęcie  prawdy.  Musimy  zamienić  cogito 
na credo
 

Podobnie  wygląda  sprawa  z  powstaniem  i  działaniem  woli. Nasza wola 

powstała  pod  wpływem  sprawczego  działania  dobra.  To  osobowe  dobro 

sprawia naszą wolę. Dobro pociąga bowiem duchowość do siebie. Dobro 

wywołuje pożądanie. Dlatego wola jest władzą pożądawczą.  
 

background image

 

13 

Wola jest pragnieniem dobra. Jest podążaniem w stronę dobra. Wola jest 

tą  zdolnością,  która  podąża  za  dobrem.  Dlatego  staje  się  motorem  i 

napędem ludzkiego działania. Wola pcha nas do dobra. Popycha nas do 

realnego  dobra.  Wola  jest  czuła  i  wrażliwa  na  dobro.  Jeśli  doświadczy 

pociągającej siły dobra, to podąża za nim. Wola ciągnie nas do dobra. Na 

tym polega pożądanie. Wola jest władzą pożądawczą. 
 

Pożądanie  woli  wyraża  się  w  czynie  dobra.  Czyn  dobra  jest  drogą  do 

osiągnięcia  dobra.  Czyn  dobra  jest  próbą  i  zamiarem  osiągnięcia  dobra. 
Jest to skok w kier

unku  dobra,  aby  je  złapać.  Czyn  dobra  ma  nam 

przynieść dobro. Ale on jeszcze niczego ze sobą nie niesie. Czyn dobra 

ma dopiero przynieść na końcu jakieś dobro. Ma osiągnąć i urzeczywistnić 

jakieś dobro. Czyn dobra kończy się dobrem. 
 

Działaniem woli jest chcenie. Mówimy, że wola pragnie, czyli chce, dobra. 

To  znaczy,  że  wola  chce  urzeczywistnienia  dobra.  Chcenie  nie  dotyczy 

naszej  wiedzy  lub  myślenia.  Ono  dotyczy  realnego  dobra  i  tylko  dobra. 

Wola  zmierza  zawsze  do  urzeczywistnienia  dobra,  czyli  do  osiągnięcia 

realnego dobra. Dlatego czyn dobra musi dotknąć realnego dobra. Czyn 

spełnia się lub wypełnia wtedy, gdy pochwyci i osiągnie (złapie) dobro. Nie 

ma  czynu  bez  osiągnięcia  dobra.  Czyn  bez  dobra  jest  gwałtem  i 

przemocą,  jest  zbrodnią,  jest  złem.  Bez  dobra  czyn jest pusty i 

niespełniony.  Jest  tylko  działaniem  na  niby.  Działanie  na  niby  nie  jest 

żadnym działaniem. Nie ma nic gorszego niż złe działanie. Takie działanie 

zabija osobę i niszczy osobowość. 
 

Osiągnięciem  dobra  jest  spełnienie.  Czyn  dobra  jako  działanie  musi  być 

spełniony.  Spełnienie  staje  się  zdobyciem  i  posiadaniem  osobowego 

dobra.  Spełnienie  jest  nagromadzeniem  osobowego  dobra.  Spełnione 

czyny sprawiają w nas nagromadzenie dobra. Zdobyte i uzyskane dobro 

wspiera, wzmacnia i buduje naszą osobę oraz naszą realność. Zdobyte i 

nagromadzone dobro ochrania naszą osobę. Dlatego jeśli chcemy chronić 

jakąś  osobę,  otaczamy  ją  czynami  dobra.  Osobowa  realność  potrzebuje 

wsparcia i ochrony. Osobowa realność uobecnia się w spotkaniu z dobrem 
(z osobowym dobrem)

. Ta realność ujawnia się w czynie dobra. Realność 

potrzebuje  ciągłego  wzmocnienia  i  potwierdzenia.  Realność  potwierdza 

się w spełnionym czynie. Potwierdza się i umacnia w spełnionym dobru. 

Działanie woli jest właśnie potwierdzeniem realności i osoby. Dzieje się to 
w czynach dobra. 
 

Czyn  dobra  jest  afirmacją  realności.  Jest  umocnieniem  realności.  Czyny 

dobra  umacniają  osobową  realność  człowieka.  Umacniają  samą  osobę. 

Czyny  dobra  dają  spełnienie  osobie  człowieka.  Czynienie  dobra  jest 

osobowym spełnieniem człowieka. 
 

background image

 

14 

Człowiek spełnia się poprzez czyny dobra. Człowiek spełnia się w czynie 

dobra, w słowie prawdy i w przeżyciu piękna. Ale można powiedzieć, że w 

czynie  dobra  objawia  się  najwięcej  realności,  gdyż  jest  pomnożeniem 

osobowego  dobra.  Inaczej  mówiąc,  czyn dobra dodaje moje dobro do 

dobra drugiej osoby i dzięki temu pomnaża osobową realność. Czyn dobra 

jest  spotkaniem  i  uobecnieniem  się  dwóch  osobowych  dóbr.  Właśnie  w 

tym spotkaniu następuje pomnożenie dobra.  
 

Afirmacja dobra prowadzi do pomnożenia go. Afirmacja osobowego dobra 

jest  osobową  miłością.  Osobowa  miłość  (zwłaszcza  miłość  małżeńska) 

prowadzi do pomnożenia dobra. Największym pomnożeniem osobowego 

dobra jest poczęcie dziecka. 
 

Osobowa  wspólnota  powstaje  dzięki  spotkaniu  dwóch  osobowych  dóbr, 

dzięki  spotkaniu  dwóch  osobowych  prawd  oraz  dzięki  wspólnemu 

przeżyciu osobowego piękna. Wspólny czyn dobra, wspólne słowo prawdy 

i  wspólne  przeżycie  owocują  powstaniem  doskonałej  wspólnoty  –  owej 
communio personarum

,  o  której  pisał  Karol  Wojtyła.  W  tej  osobowej 

wspólnocie  obecny  jest  sam  Bóg.  Taka  wspólnota  owocuje  doskonałym 

spełnieniem wyrażającym się w poczęciu nowej osoby. Ale to Bóg obecny 

w osobowej wspólnocie sprawia osobę człowieka. Natomiast człowiek ze 

swej  strony  przyczynia  się  jedynie  do  powstania  ludzkiej natury. Jednak 

natura  nie  jest  samoistna  i  nie  może  żyć  bez  osoby  (bez  osobowej 

subsystencji).  Jeżeli  więc  odrzucimy  udział  Boga  w  tej  wspólnocie,  to 

będzie  się  nam  wydawało,  że  sami  urodziliśmy  człowieka  i  że  ludzka 
natura nie potrzebuje wsparcia osoby. 
 

Także  uczucia  mają  podobny  początek.  Uczucia  powstały  pod  wpływem 

sprawczej aktywności piękna. Osobowe piękno zawarte w akcie istnienia 

sprawia i kształtuje naszą  uczuciowość.  Piękno jest tym, co się podoba. 

Piękno wywołuje upodobanie. To upodobanie piękna kształtuje uczuciową 

pożądliwość.  Pożądliwość  znajduje  upodobanie  w  napotkanym  pięknie. 

Piękno, które się podoba, pobudza uczucia do pożądliwości. Pożądliwość 
(concupiscientia

)  jest  poruszeniem  i  podnieceniem  naszej  uczuciowości. 

Uczucia  oddziałują  na  naszą  cielesność.  Dlatego  to  poruszenie  i 

podniecenie  uczuciowe  znajduje  bezpośredni  wyraz  w  ciele.  To 

pobudzenie  i  podniecenie  ujawnia  się  poprzez  ciało  i  jest  widoczne  na 

twarzy  i  w  ruchach  ciała.  Podniecenie  wywołane  pięknem  porusza  całą 

cielesność człowieka i popycha go w stronę piękna. 
 

Uczuciowość  jest  zawarta  w  ludzkiej  duszy,  ale  oddziałuje  także  na 

cielesność. Uczuciowość jest łącznikiem pomiędzy duszą i ciałem. Dlatego 

na  naszą  uczuciowość  działa  duchowo-cielesny  obraz  piękna,  jakim  jest 

życie.  Ludzkie  życie  jest  tym  obrazem  piękna,  który  bierze  początek  w 

osobowym pięknie człowieka. Ludzkie życie także jest łącznikiem między 

background image

 

15 

duszą  i  ciałem.  Dlatego  wydaje  się,  że  głównym  celem  i  przedmiotem 

pożądliwości  jest  właśnie  życie.  Życie  jest  bowiem  pobudzające  i 

podniecające. Życie pobudza i porusza cały cielesny organizm do życia i 

odpowiedniego  działania.  Toteż  życie  podnieca  naszą  uczuciowość,  a 

przez  nią także cielesność, do przekazania nowego życia. Ludzkie  życie 

spełnia się  i realizuje  w darze  życia. Ale  nie byłoby  tego  daru  życia bez 

podniecenia  i  pobudzenia  ze  strony  naszej  uczuciowości.  To  uczucia 

zapoczątkowują  dar  życia.  Widzimy  więc,  że  rola  uczuć  jest  niezwykle 

doniosła. 
 

Spełnieniem  uczuciowości  jest  radość  i  nadzieja.  Piękno,  które  się 

podoba, wywołuje radość. Natomiast piękno, jakie niesie ze sobą ludzkie 

życie,  sprawia,  że  w  uczuciach  pojawia  się  nadzieja.  Nadzieja  dotyczy 

przeżywania daru  życia. Nadzieja jest duchowym przeżyciem życia. Jest 

ufnością  w  dar  życia.  Nadzieja  jest  spełnieniem  i  wypełnieniem 

pożądliwości.    Nadzieja  jest  oczekiwaniem  na  nowe  życie,  ale  nadzieja 

jest również gotowością na przyjęcie nowego życia. Nadzieja wiąże się z 
planowaniem potomstwa. 
 

Upodobanie piękna zaczyna się od podniecenia i poruszenia uczuciowości 

człowieka, który podąża i kieruje się w stronę piękna. Człowiek odczuwa 

podniecającą moc piękna. I wówczas trzeba pozwolić dalej działać samej 

uczuciowości.  Jeżeli  uczuciowość  nie  zostanie  skażona  doznawaniem 

przyjemności,  wtedy  sama  poczuje,  że  to  życie  jest  podniecające. 

Wówczas odkryje i doświadczy przemożnej siły życia. Ale gdy pójdzie za 

przyjemnością, którą podsuwają jej zmysły, to zagubi swoje zdolności i nie 

doświadczy  ani  piękna,  ani  życia.  Musimy  pamiętać,  że  doznawanie 

przyjemności nie rozwija naszych uczuć, ale sprowadza je do odczuwania 

tego,  co  cielesne  i  do  uzależnienia  się  od  tych  doznań.  To  tutaj  ludzie 

popełniają najczęściej błąd, który wpływa na całe ich życie. Nie możemy 

żyć  przyjemnościami,  ale  musimy  nauczyć  się  przeżywać  osobowe 

piękno. 
 

Otóż uczuciowość musi się poddać upodobaniu piękna, a wtedy pozna, że 

przeżycie  podniecenia  powinno  mieć  swój  kres  we  własności  życia. 

Uczucia  muszą  poczuć,  że  podniecenie  dotyczy  samego  życia.  Jeśli 

uczucia  pójdą  do  końca  za  odczuwanym  podnieceniem,  to  staną  się 

zdolne  do  właściwego  przeżywania.  Wtedy  poznają,  że  dla  naszej 

pożądliwości  właściwym  przeżyciem  jest  fascynacja  życiem.  Jak  sama 

nazwa wskazuje, przeżycie dotyczy życia. Tym zasadniczym przeżyciem 

pożądliwości  jest  nadzieja.  Dlatego  upodobanie  piękna  zaczyna  się  od 

podniecenia, ale musi zakończyć się na nadziei. Dopiero bowiem nadzieja 

stanowi odpowiednie odniesienie do ludzkiego życia – do tego życia, które 

ma swoje źródło w samej osobie człowieka. Dlatego mówimy, że nadzieja 

jest spełnieniem naszej uczuciowości. 

background image

 

16 

 

Uczuciowość nie powinna więc dążyć do doznania przyjemności, bo to ją 

ogranicza, ale zmierzać do przeżycia nadziei. Dopiero wówczas człowiek 

może  doświadczyć  sensu  życia.  Sensem  życia  jest  bowiem  nadzieja  na 

nowe  życie.  Sensem  życia  jest  poczęte  na  nowo  życie.  Właśnie  taka 

nadzieja doskonali naszą uczuciowość. Człowiek pozbawiony nadziei nie 

jest w stanie przeżywać właściwie swoje człowieczeństwo. Taki człowiek 

utracił już część swojego człowieczeństwa. Człowiek pozbawiony radości i 
nad

ziei  nie  zdoła  przeżyć  osobowego  piękna  swojego  i  innych  ludzi. 

Osobowe piękno jest ukryte w ludzkim życiu, ale jednocześnie objawia się 

poprzez  to  życie.  Właśnie  nadzieja  może  połączyć  nas  z  osobowym 

pięknem.  Bo  nadzieja  łączy  nas  z  ludzkim  życiem.  Jeśli  więc  zabraknie 

nam nadziei, to wówczas nie będzie również daru życia. Nadzieja sprawia 

w  nas  dar  życia.  Nadzieja  daje  człowiekowi  życie.  Nadzieja  jest 

życiodajna. 
 
 
 

Jeszcze o władzach duchowych 
 

Istnienie  samoistne  (Boskie)  objawia  się  na  zewnątrz,  czyli  wprost  się 
ukazuje, w bytach stworzonych. Istnienie stworzone (np. ludzkie) objawia 

się,  czyli  ukazuje  się,  w  swojej  istocie.  To  istnienie  znajduje  wyraz  na 

zewnątrz  w  zdolnościach  i  własnościach  natury  (istoty).  Takimi 

własnościami natury są władze duchowe i cielesne. 
 

Czym  się  różnią  własności  istnienia  od  własności  istotowych?  Już  same 

nazwy  są  inne.  Ogólnie  mówimy  o  własnościach  transcendentalnych 

(istnieniowych)  oraz  o  własnościach  kategorialnych  (istotowych). 

Własnościami  kategorialnymi  są  rozumność,  zmysłowość,  życie, 

cielesność.  Ale  wydaje  się,  że  własności  kategorialne  są  powiązane  z 

własnościami transcendentalnymi. Stanowią realne skutki sprawczej mocy 

własności transcendentalnych. 
 

Tak jak w ujęciu Arystotelesa materia jest czystą możnością. Natomiast w 

połączeniu  z  przypadłościami  (właściwościami  cielesnymi)  staje  się 

czymś, dlatego czasami mówi się o niej jako o substancji, tak samo rzecz 

wygląda  z  istotą  w  ujęciu  św.  Tomasza  z  Akwinu.  Tutaj  istota  staje  się 

czymś realnym dopiero w połączeniu z własnościami kategorialnymi. 
 

Przypadłości  cielesne  powstają  pod  wpływem  oddziaływania  bytów 

cielesnych (przede wszystkim atomów i związków chemicznych). Jak jest 

w  przypadku  własności  kategorialnych?  Tutaj  mówimy  o  władzach 

duchowych  i  cielesnych.  Otóż  wydaje  się,  że  te  władze  są  w  pierwszym 

rzędzie przyczynowane przez własności transcendentalne istnienia.  

background image

 

17 

 
Prawda przyczynuje rozum (intelekt); dobro – 

wolę;  piękno  –  uczucia; 

jedność – życie; odrębność – zmysły; przedmiotowość (rzecz) – organizm 
cielesny. N

atomiast  ostateczny  kształt  i  efekt  nadają  tym  władzom 

przyczyny  celowe.  Na  rozumność  człowieka  wpływ  mają  aniołowie 
(konkretnie  – 

nasz  anioł  stróż).  To  anioł  jakoś  wpływa  na  nas  i  dba  z 

pewnością  o  właściwe  działanie  naszych  władz  rozumnych.  Anioł  może 
za

dbać o kontemplację, sumienie i upodobanie. Namawia nas zawsze do 

kontemplacji,  zachęca  do  słuchania  sumienia  oraz  ukazuje  upodobanie 

piękna.  Natomiast  na  władze  i  własności  cielesne  człowieka  wpływa 

przyroda  jako  zespół  bytów  cielesnych.  To  znaczy  wpływają  na  nas  te 

byty, z którymi mamy bezpośredni kontakt. 
 

Trzeba teraz zapytać, jak się ma możność istotowa do władz duchowych i 

cielesnych? Według Arystotelesa władze noszą miano możności. Wydaje 

się  zatem,  że  są  zakotwiczone  bezpośrednio  w  możności.  Ale  władze 

muszą  być  również  zorganizowane  wokół  czegoś.  Chyba  będzie  to  ich 

przedmiot.  Przedmiotem  władz  duchowych  są  realne  byty  w  zakresie 

własności  transcendentalnych.  Przedmiotem  rozumu  jest  prawda; 

przedmiotem woli jest dobro, a przedmiotem uczuć jest piękno. Spotkanie 

z  tymi  własnościami-przedmiotami  wywołuje  we  władzach  duchowych 

zasadnicze  działanie,  które  wyznacza  i  określa  naturę  danej  władzy. 

Prawda  wywołuje  w  rozumie  akceptację,  czyli  uznanie,  które  jest  wiarą. 

Dobro  powoduje  w  woli  afirmację,  czyli  bezwzględne  chcenie,  które  jest 

miłością.  Piękno  zaś  wywołuje  w  uczuciach  fascynację,  czyli  radosne 

upodobanie, które jest nadzieją. 
 

Bez  kontaktu  ze  swoim  zasadniczym  przedmiotem  władze  nie  mogłyby 

podjąć  właściwego  działania.  Wówczas  zaczynają  działać  samorzutnie 

(sponte), czyli „na własną rękę”. Rozum podejmuje wtedy myślenie, wola 

zaczyna wybierać, zaś uczucie poddaje się doznaniu przyjemności. Dzieje 

się  tak  wtedy,  gdy  tracimy  kontakt  z  rzeczywistością.  Prawda,  dobro  i 

piękno są bowiem własnościami realnych bytów. Pozbawione kontaktu z 

realnymi  własnościami  transcendentalnymi  realnych  bytów  władze 

duchowe  nie  są  w  stanie  poprawnie  działać.  Działają  wtedy  jedynie 

ubocznie, w sposób drugorzędny a nie zasadniczy.  
 

Możność  istotowa  jest  miejscem  (jakby  pustą  przestrzenią),  gdzie  dzieje 

się  i  rozwija  cała  realność  istoty,  czyli  działania  władz  duchowych  i 

cielesnych.  Możność  materialna  jest  miejscem,  gdzie  skupiają  się 

wszystkie  elementy  materialne  (atomy,  cząsteczki  i  związki  chemiczne). 

Cielesność  jest  materią  (możnością  materialną)  wypełnioną  atomami  i 

cząsteczkami. Okazuje się, że w ciągu ludzkiego życia te atomu podlegają 

całkowitej  wymianie, ale  organizm cielesny pozostaje ten sam, gdyż jest 

background image

 

18 

ogarnięty i zorganizowany przez szczególną własność życia. Życie scala i 

jednoczy całą cielesność człowieka. 
 

Jak  to  więc  jest  z  możnością  duchową?  Możność  duchowa  byłaby 

miejscem,  gdzie  mieszczą  się  elementy  duchowe?  Ale  czym  są  te 

elementy  duchowe?  Czyżby  duchowa  możność  była  czystą 

świadomością,  w  której  pojawiają  się  i  skupiają  (wokół  czego?)  myśli, 

decyzje  i  pragnienia,  przeżycia  radości  i  przyjemności?  Ale  elementy 

duchowe  wypełniające  świadomość  często  pomijają  realny  kontakt  z 

rzeczywistością.  Jeżeli  elementy  materialne  organizuje  życie,  to  można 

przypuszczać,  że  elementy  duchowe  muszą  być  zorganizowane,  czyli 

scalone  i  zintegrowane  przez  osobę  (w  właściwie  przez  aktywność 

osobową). Wydaje się, że tylko osoba (osobowa aktywność) jest w stanie 

zapanować nad chaosem myśli i aktów poznawczych, wyborów i decyzji, 
do

znań i przeżyć. Tak jak życie potrafi opanować chaos cząstek i atomów, 

i uporządkować go w jeden ludzki organizm.  
 

Osobowa  aktywność,  która  wyrasta  z  samego  istnienia,  daje 

jednoznaczne ukierunkowanie całej duchowości. Można powiedzieć, że to 

właśnie  osoba  potrafi  zorganizować  i  scalić  elementy  duchowe  w  jedną 

całość – w osobowość człowieka albo w moralny charakter, jak mówiono 

dawniej.  Osobowa  aktywność  wyrasta  ze  sprawczości  istnienia  i  jest 

skierowana  do  osoby  człowieka.  Dlatego  pozwala  ona  władzom 
duch

owym  spotkać  się  ze  swoim  zasadniczym  przedmiotem,  którym  są 

osobowe  własności  transcendentalne.  Inaczej  działania  tych  władz 

podlegają  całkowitej  zmienności  i  rozbieżności,  czyli  stają  się 

przeciwstawne.  Rozchodzą  się  w  przeciwne  strony,  co  sprawia,  że 
po

stępowanie człowieka nieustannie się zmienia. 

 

Możność  jest  podstawą  zmienności.  Ponieważ  istota  człowieka  stanowi 

możność  duchową  i  materialną,  dlatego  zarówno  dusza  jak  i  ciało 

podlegają  zmienności.  Tę  zmienność  w  duszy  powodują  rozbieżne 

działania władz. Natomiast zmienność w ciele sprawiają przeciwne ruchy 

elementów materialnych (atomów i związków cielesnych).  
 

Aby działania duchowe osiągnęły stałość i trwałość, muszą być zwrócone 

w jednym kierunku i wymierzone w jeden cel. Najlepiej jeśli tym celem jest 

sam  Bóg.  Ale  jeśli  nawet  działania  duchowe  będą  zwrócone  ku  osobie 

człowieka,  to  wtedy  również  spotykają  się  w  jednym  punkcie.  Bo  jeśli 

rozum będzie się kierował osobową  prawdą, jeśli  wola będzie  dążyła do 

osobowego  dobra,  a  uczucia  odkryją  osobowe  piękno, to wszystkie te 

działania  duchowe  spotkają  się  w  konkretnej  osobie,  która  przecież 

dysponuje  tymi  wszystkimi  własnościami.  Na  tym  właśnie  polega 

moralność  i  moralne  nastawienie  człowieka.  Moralne  działania  władz 

background image

 

19 

duchowych zawsze są skierowane do osoby człowieka. Ten cel stanowi o 

ich jedności i  sile. 
 

Musimy teraz zapytać, jak działania wydobywają się z władzy-możności i 

jak  przebiegają?  Czym  różni  się  władza  duchowa  od  cielesnej?  Otóż 

władza  cielesna  jest  po  prostu  cielesnym  narządem przystosowanym  do 

odpowiedniego działania. Ale władza duchowa jest niematerialna. Nie jest 

więc  narządem  cielesnym.  Narządy  cielesne  są  przystosowane  do 

kontaktu  ze  sferą  materialną.  Odbierają  wpływ  różnych  właściwości 

cielesnych  (fizycznych).  Na  przykład  wzrok  wykształcił  się  pod  wpływem 

oddziaływania  światła  na  organizm  cielesny,  słuch  zaś  powstał  pod 

wpływem oddziaływania dźwięku. To znaczy, że powstanie narządu było 

spowodowane oddziaływaniem zasadniczego przedmiotu danej władzy. 
 

Wydaje się, że analogicznie będzie wyglądała sprawa powstawania władz 

duchowych.  Tutaj  również  powstanie  władzy  sprawia  oddziaływanie  jej 
zasadniczego przedmiotu. Zasadniczym przedmiotem rozumu jest prawda 

(czyli  realna  własność  prawdy).  Zapytajmy  więc,  w  jaki  sposób  prawda 

kształtuje  władzę  rozumu?  Mówiliśmy,  że  światło  kształtuje  narząd 

cielesny  wzroku  działając  z  zewnątrz.  Jednak  w  przypadku  władz 

duchowych  wydaje  się,  że  osobowa  prawda  kształtuje  władzę  rozumu 

działając od wewnątrz (z poziomu istnienia).  
 

Prawda jest własnością transcendentalną istnienia. Prawda jest jawnością 

i  otwartością.  Dlatego  prawda  ujawnia  się  w  możności  duchowej  istoty. 

Prawda  ujawnia  się  jako  działanie  poznawcze.  Ujawnia  się  jako 
akceptacja, jako uznanie – 

czyli  wiara.  Takie  działanie  poznawcze 

owocuje  słowem  (słowem  prawdy).  Właśnie  słowo  prawdy  pozwala 

naszemu rozumowi wyrazić i wypowiedzieć przyjętą i uznaną prawdę na 

zewnątrz.  Wydaje  się,  że  w  ten  sposób  powstaje  zdolność  i  władza 

rozumu (intelektu). Rozum jest władzą przyjmowania i uznawania prawdy 
oraz wypowia

dania jej na zewnątrz (do kogoś drugiego) w postaci słowa. 

Rozum miałby więc postać słowa. Rozum jest władzą niematerialną. Nie 

potrzebuje narządu cielesnego. 
 

A  więc  wszystko,  co  dotyczy  rozumu,  dzieje  się  w  sferze  możności 

duchowej.  Współczesna  filozofia  identyfikuje  tę  duchową  możność  jako 

świadomość. Dlatego uważa się, że świadomość obejmuje wszystkie akty 

duchowe: poznawcze intencje, rozumienia i myśli; pożądawcze decyzje i 

przeżycia, chcenie i wybory, odczucia i doznania przyjemności. Podobnie 
Kartezj

usz pojmował swoje cogito. W świadomości dzieje się wszystko, co 

dotyczy  działań  duchowych  człowieka.  Ale  to  wszystko  pojawia  się  w 

świadomości  w  sposób  dowolny  i  bezładny.  Filozofowie  świadomości 

poszukiwali w tym bałaganie jakiegoś porządku. Hume podpowiada nam, 

że porządkowanie pojęć dokonuje się na zasadzie kojarzenia. Potwierdziła 

background image

 

20 

to później psychologia asocjacyjna. Wydaje się, że skojarzenia pozwalają 

nam zestawiać i grupować swobodne myśli, przeżycia i decyzje (wybory). 

Według  tej  koncepcji  możemy  się  uczyć.  Nasze  uczenie  wspiera  także 

pamięć,  chociaż  być  może  pamięcią  nazywamy  w  ogóle  zdolność 

kojarzenia.  Inaczej  Husserl,  który  twierdził,  że  człowiek  posiada  gotowe 

schematy  lub  struktury  myślenia.  Dlatego  sam  konstruuje  swój  obraz 

świata. Wydaje się, że dzięki temu w naszej świadomości powstaje coś na 

kształt  mapy  lub  planu  rzeczywistości.  Abyśmy  mogli  poruszać  się  w 

rzeczywistości,  musimy  pamiętać  minione  zdarzenia  i  kojarzyć  je,  czyli 

zestawiać w jakąś całość. 
 

Człowiek  potrafi  porządkować  różne  rzeczy.  Stara  się  uporządkować 

swoją  wiedzę  i  swoje  życie.  Człowiek  pragnie  zaprowadzić  porządek  w 

swoim  myśleniu  i  działaniu.  Jeśli  uda  się  to  zrobić,  wówczas  działanie 

człowieka staje się celowe i skuteczne. Człowiekowi potrzebne jest celowe 

działanie. Nasze poznanie poszukuje celu, musimy  wiedzieć, co chcemy 

osiągnąć.  Z  kolei  wokół  celu  można  zebrać  i  ustalić  środki  do  niego 

wiodące.  Właściwy  dobór  środków  pozwala  nam  osiągnąć  cel,  a  dzięki 

temu zrealizować planowane działanie. 
 
Powstaje pytanie, czy te dzi

ałania  stają  się  i  występują  swobodnie  w 

duchowej  możności?  Czy  poszczególne  działania  są  przypisywane  do 

odpowiednich  władz,  czyli  podmiotów  działania?  Filozofia  wyróżnia 

tradycyjnie  odpowiednie  władze  duchowe:  -  rozum  i  wolę?  Czym  są 

duchowe władze, a czym ich działania? 
 

Podstawowe działanie władz duchowych stanowi ujawnienie się sprawczej 

aktywności własności transcendentalnych. Rozum byłby tym miejscem w 

duszy  (czymś  na  kształt  okna  lub  drzwi),  przez  które  wydobywa  się  na 

zewnątrz  (z  istnienia  do  istoty)  działanie  własności  prawdy.  Sprawczą 

zasadą  działania  rozumu  byłaby  własna  osobowa  prawda,  natomiast 

przedmiotem  a  zarazem  celem  i  kresem  poznania  byłaby  własność 

prawdy  dowolnego,  napotkanego  bytu.  Takie  poznanie  byłoby 

ukierunkowane  i  celowe.  Ale  jeśli  zaczynamy  rozmyślać  zamiast 

poznawać,  to  nasze  myśli  zaczynają  skręcać  na  boki  (jak  intencje  w 

modelu świadomości Husserla).  
 

Aktywność  własności  transcendentalnych  kieruje  nas  zawsze  do  celu. 

Takim  przebiegiem  od  prawdy  do  prawdy  jest  słowo.  Słowo  jest 

zasadniczym  skutkiem  poznawczej  aktywności  prawdy.  Z  kolei  czyn 

moralny  (jako  czyn  dobra)  jest  skutkiem  pożądawczej  aktywności  dobra. 
Czyn moralny jest przebiegiem od dobra do dobra. Wreszcie upodobanie 

jest  głównym  efektem  uczuciowej  aktywności  piękna.  Jest ono 

przebiegiem od piękna do piękna. Właśnie takie działania duchowe, które 

mają  postać  relacji,  są  realne,  ponieważ  przebiegają  i  dokonują  się 

background image

 

21 

pomiędzy  realnymi  kresami  relacji.  Tylko  dzięki  tym  realnym  działaniom 

możemy nawiązać realny kontakt z drugą osobą lub z innym bytem. 
 

Wydaje  się,  że  tego  rodzaju  działania  tworzą  rzeczywiste  kanały 

kontaktowe,  które  stanowią  duchowe  więzi  pomiędzy  ludźmi.  Jeżeli 

zabraknie  takiego  kontaktu,  wówczas  wytwarza  się  duchowa  bariera.  Tę 

barierę tworzą nasze myśli i nasze pomysły, dalej nasze wybory własnych 

pomysłów  na  życie,  nasze  pragnienia  przyjemności.  W  ten  sposób 

budujemy mur z różnych ubocznych działań. Często zaś zasłaniamy się, 

bo czujemy własną słabość i nicość. Wydaje się nam, że nasza osoba jest 

naga,  gdyż  pozbawiona  realności.  Boimy  się  ujawnić  swoją  osobę,  gdyż 

zupełnie nie znamy jej mocy. A ujawnienie własnej osoby jest darem. Jest 

oddaniem się do dyspozycji, jest służeniem drugiemu, jest posługą innym 

ludziom aż po niewolę, czyli oddanie na zawsze. 
 

Słowa, czyny i przeżycia rodzą się dzięki osobowej aktywności własności 

transcendentalnych.  Rodzą  się  pod  wpływem  doświadczenia 

wewnętrznego.  Natomiast  myśli,  wybory  i  doznania  przyjemności  rodzą 

się  pod  wpływem  doświadczenia  zmysłowego.  Dlatego  są  zmienne  i 

chwilowe,  tak  jak  to,  co  zmysłowe.  Dlatego  wydaje  się,  że  empiryzm 

opisuje  jedynie  część  ludzkiego  doświadczenia.  Dziś  potrzebujemy 

wyjaśnienia i opisu doświadczenia wewnętrznego (osobowo-mistycznego). 

Empiryzm  pokazuje  nam  tylko  drugorzędne  i  uboczne  działania  władz 
duchowych. 
 

Otóż  człowiek  nie  działa  wyłącznie  na  podstawie  doświadczenia 

zmysłowego.  Człowiek  działa  również  na  podstawie  doświadczenia 

osobowego,  które  ma  źródło  w  Bogu.  To  osobowe  doświadczenie  albo 

osobowa aktywność stanowi zasadę działania duchowego. Kształtuje ono 

także same władze duchowe. Czym są te władze? 
 

Racjonalizm  i  empiryzm  pojmowały  rozum  jako  jakiś  obszar,  gdzie 

występują elementy duchowe – pojęcia i myśli (nazywane ideami). W tym 

ujęciu  rozum  stawał  się  zbiornikiem  pojęć-idei,  czyli poznawczych 

elementów duchowych. Uporządkowanie tych pojęć miało tworzyć wiedzę 

racjonalną  lub  empiryczną.  Ale  takie  rozumienie  zawężało  rozum 

człowieka do pojemnika na wiedzę. 
 

A przecież rozum jest czymś więcej. Rozum stanowi uzewnętrznienie się 
os

obowej  aktywności  prawdy. W  ten  sposób  rozum  staje  się  przejawem 

osobowej  prawdy.  Jest  miejscem,  gdzie  objawia  się  prawda  jako  słowo. 

Rozum  jest  więc  przede  wszystkim  mieszkaniem  słowa  i  prawdy.  Słowo 

stanowi duchowy przejaw prawdy. Słowo zawsze niesie ze sobą prawdę. 

Dlatego właśnie jest słowem prawdy. Wydaje się, że to słowo prawdy jest 

zasadniczym elementem duchowym naszej rozumności. 

background image

 

22 

 

Ale słowo może się też wcielić, czyli przybrać postać cielesną. „A Słowo 

ciałem się stało”. Może wcielone słowo staje się rozumem? Wcielony czyn 

stawałby się wolą, a wcielone upodobanie stawałoby się uczuciowością? 
 

Słowo  jest  tym  obszarem  duchowym,  gdzie  objawia  się  i  zamieszkuje 

prawda. Ta prawda przybierająca postać słowa nadaje naszej rozumności 

realność.  Możemy  wtedy  mówić  o  aktach  poznawczych  rozumu,  które 

ujmują prawdziwość poznanych bytów. Tym realnym działaniem jest wiara 

jako uznanie prawdy. Wiara będąca już aktem rozumu rodzi się ze słowa. 

Wiara  jest  podstawą  poznawczej  działalności  rozumu.  Wiara  jest 
otwarciem si

ę  na  prawdę  i  uznaniem  tej  prawdy.  Dzięki  zdobytej  wierze 

rozum jest zdolny odebrać i przyjąć każdą prawdę.  
 

Jeżeli  rozumowi  zabraknie  prawdy,  słowa  i  wiary,  wówczas  staje  się 

świadomością  i  zaczyna  działać  jak  świadomość.  Podstawą  działania 

świadomości jest negacja rzeczywistości, czyli brak kontaktu z realnością i 

realną  prawdą. Właśnie  wtedy  pojawia  się  myślenie  (cogito).  Cogito  jest 

zasadą  działania  świadomości.  Dzięki  myśleniu  świadomość  zaczyna 

tworzyć,  czyli  konstytuować,  jak  to  określił  Husserl,  własny  świat 

intencjonalny (świat wyimaginowany). 
 

Okazuje  się,  że  człowiek  może  i  potrafi  żyć  w  takim  wyimaginowanym 

świecie.  Ale  dzięki  temu  nie  osiągnie  żadnej  realności.  Z  powodu 

świadomości  człowiek  nie  spełni  się  w  sposób  realny.  Może  otaczać  się 
swoim

i myślami i pomysłami, poglądami i teoriami. Może nawet uważać, 

że żyje pełnią życia, ponieważ stwarza sobie od nowa swój własny świat. 

Niekiedy  czuje  się  panem  i  władcą,  ale  nawet  nie  wie,  że  to  są  tylko 
pozory – 

świat wymyślony przez cogito

 

Kiedy  człowiek  wymyślił  i  stworzył  pierwsze  narzędzie,  wtedy  poczuł  się 

silny  i  pewny  swego.  Poczuł  się  wtedy  władcą!  Ta  chęć  władzy  i 

panowania zgubiła człowieka. Ponieważ od momentu, kiedy człowiek raz 

poczuł się panem i władcą, już zawsze chodziło mu po głowie panowanie. 

Tak  zaczęły  się  podboje,  czyli  przemoc  i  zbrodnie.  A  to  wszystko  jest 

skutkiem ludzkiego myślenia. Bardzo trudno jest myśleć o rzeczywistości. 

Zajmują  się  tym  tylko  filozofowie.  Ale  łatwo  jest  snuć  swoje  plany 

zawładnięcia światem. Przyjemnie jest myśleć o panowaniu i podbojach, o 

tym,  jak  zniszczyć  wroga  i  przeciwnika.  Człowiek  potrafi  wymyślić 

najgorsze zbrodnie i tortury. Właśnie ludzkie myślenie skazało na mękę i 

śmierć Chrystusa. Ale zmartwychwstały Chrystus pokonał śmierć i pokazał 

nam, że nie tędy prowadzi droga do pełni człowieczeństwa. 
 

Władza (chęć władzy) wyrasta z cogito. Natomiast służba ma początek w 
credo

. Służba dotyczy i należy się realności. Władza zaś dotyczy ludzkich 

background image

 

23 

pomysłów na panowanie nad światem, nad innymi ludźmi. Te dwa światy 

są  sobie  przeciwne.  Jedyną  realną  władzę  nad  światem  ma  Bóg. 

Wszystko inne zostało wymyślone przez człowieka. To człowiek wymyślił 

wszystkie  systemy  władzy.  Wymyślił  wszystkie  instytucje  i  organizacje 

polityczne.  Co  więcej,  cała  tworzona  przez  człowieka  kultura  staje  się 

uzasadnieniem  władzy  i  panowania.  Dopiero  chrześcijaństwo  przyniosło 

nam kulturę służby i miłości. Chrześcijaństwo objawiło nam zupełnie nowy 

ideał człowieczeństwa – postulowało służbę Bogu i bliźniemu. Jednak obie 
kultury  – 

służby  i  władzy  albo  miłości  i  śmierci  –  nieustannie  ze  sobą 

rywalizują, a nawet jedna zwalcza drugą. Człowiek ciągle wybiera władzę i 

panowanie,  i  nie  chce  się  oddać  służbie.  Jeśli  jednak  człowiek  chce 

pozostać osobą, to musi się poświęcić służbie drugiej osobie. 
 
P

odsumujmy:  co  sprawia  i  przyczynuje  władze  duchowe  człowieka? 

Pierwszą  przyczyną  jest  odpowiednia  własność  transcendentalna 

stanowiąca  zasadniczy  przedmiot  władzy.  Drugą  albo  dalszą  przyczyną 

jest anioł jako przyczyna celowa rozumności człowieka. Mamy więc jedną 

przyczynę  wewnętrzną  (element  strukturalny)  oraz  drugą  przyczynę 

zewnętrzną (pewien byt). Przyczyna wewnętrzna działa strukturalnie, czyli 

przygotowuje  miejsce  w  strukturze  bytowej  dla  danej  władzy.  Natomiast 

przyczyna  zewnętrzna  powoduje  i  sprawia  wyposażenie  tej  władzy,  czyli 

określa zakres działania tej władzy. 
 

Realna  prawda  (jako  przyczyna  wewnętrzna)  przygotowuje  działanie 

rozumu, czyli odnosi jego rozumienie do wszystkich bytów posiadających 

własność  prawdy.  Natomiast  byty  anielskie  poszerzają  ten zakres 

działania  o  poznanie  i  miłowanie  Boga.  Anioł  jako  byt  czysto  duchowy  i 

rozumny pomaga człowiekowi w poznaniu i miłowaniu Boga. Anioł może 

nas  oświecać  swoim  poznaniem  Boga  oraz  może  nas  wspierać  swoją 

miłością  do  Boga.  Anioł  ukazuje  nam  swoje  poznanie  i  swoją  miłość. 

Ponadto  pokazuje  nam,  że  poznanie  i  miłowanie  Boga  należy  stawiać 
ponad wszystko. 
 

Aktywność władzy pochodzi z osobowego źródła. Jest to od razu działanie 

skierowane  do  zasadniczego  przedmiotu.  Ale  wpływ  anioła  określa  sam 
przebieg 

i charakter działania. Anioł stróż jako przyczyna celowa zabiega 

o  to,  żeby  działanie  duchowej  władzy  zawsze  trafiało  do  celu.  Anioł 

wskazuje nam Boga jako cel działania poznawczego i wolitywnego. Można 

zatem powiedzieć, że anioł stara się zadbać o to, żeby działanie człowieka 

było celowe i powinnościowe. To znaczy dba o to, żeby celem poznania 

ludzkiego  był  Bóg  oraz  żeby  wola  kierowała  się  powinnością  wobec 
Boskiego Dobra.  
 

Anioł  stróż  wydaje  się  działać  jak  prawdziwy  nauczyciel  i  wychowawca. 

Anioł  namawia  człowieka,  żeby  postępował  właściwie  oraz  żeby  stawiał 

background image

 

24 

moralność  na  pierwszym  miejscu.  Dlatego  zachęca  człowieka  do 

kontemplacji, do słuchania sumienia i do upodobania piękna. 
 

Jeżeli  człowiek  wypadnie  z  ram  życia  osobowego  (moralnego  i 
religijnego), to 

samemu jest mu bardzo trudno powrócić do takiego życia. 

Człowiek  potrzebuje  wtedy  zewnętrznej  zachęty  albo  jakiegoś  impulsu. 

Czasami może zadziałać wtedy sam Bóg, ale najczęściej działa wówczas 

anioł  stróż.  Anioł  zachęca  nas  do  dobrego  postępowania,  podpowiada, 

żeby  się  zastanowić  i  rozważyć,  jak  należy  postąpić.  Jednak  człowiek 

coraz  rzadziej  słucha  porad  anioła  stróża.  W  ogóle  człowiek  przestał 

dzisiaj  interesować  się  sferą  duchową  .  A  jeśli  już  próbuje  ożywić  swoją 

duchowość,  to  wybiera  wróżby  i  magię.  Nie  potrafimy  już  dzisiaj 

rozmawiać  z  aniołami.  Nie  rozumiemy,  że  potrzebujemy  na  co  dzień 

takiego wsparcia. Anioł może czuwać nad nami przez cały czas. 
 

Wychowanie  (pedagogika)  polega  na  ukazywaniu  człowiekowi  celu  dla 

jego  rozumu  oraz  powinności  dla  jego  woli.  Człowiek  musi  się  nauczyć 

działać  celowo  i  powinnościowo.  To  znaczy,  że  w  swoim  poznaniu  musi 

brać  za  cel  osobową  prawdę  Boga  i  człowieka.  Natomiast  w  swoim 

chceniu człowiek musi kierować się powinnością wobec osobowego dobra 

Boga i człowieka. Także w swoich uczuciach człowiek powinien podążać 

za upodobaniem osobowego piękna.  
 

Dlatego zadaniem personalistycznej pedagogiki jest ukazywanie działania 

celowego,  powinnościowego  (czyli  moralnego)  i  z  upodobaniem.  Taka 

pedagogika będzie w stanie nauczyć młodego człowieka życia i działania 

osobowego.  Musi  też  jasno  wskazywać,  że  właśnie  działanie  osobowe 

kształtuje  charakter  i  osobowość  człowieka.  Takie  działanie  jest  trwałe  i 

niezmienne,  gdyż  jest  zawsze  ukierunkowane  na  drugą  osobę.  Dlatego 

może  kształtować  trwałą  osobowość  i  niezmienny  charakter.  Człowieka 

trzeba  nauczyć  przede  wszystkim  moralnego  odniesienia  do  drugiej 

osoby. Trzeba go nauczyć działania moralnego, które akceptuje i afirmuje 

osobę  człowieka.  Ale  trzeba  także  nauczyć  go  postawy  religijnej,  która 
wyznaje i uznaje Osobowego Boga. 
 

Współczesna  pedagogika  uczy  wszystkiego,  co  jest  uboczne  i 

drugorzędne, nie uczy natomiast tego, co najważniejsze. Zapomina o celu 

i powinności, które są czymś zasadniczym. Dlatego współczesny człowiek 

potrafi robić wiele różnych rzeczy, podejmuje różne prace zawodowe, ale 

zupełnie  nie  umie  żyć  osobowo.  Można  powiedzieć,  że  jako  osoba 

człowiek  jest  kaleką. Współczesny  człowiek  jest  osobą  niepełnosprawną 

moralnie i religijnie. To jest najgorsze kalectwo człowieka. Nawet nie zdaje 

sobie sprawy, że dzięki temu zatraca całą swoją osobową godność.  
 

background image

 

25 

Godność jest czymś przynależnym osobie  ludzkiej.  Ale jeśli  w człowieku 

nie ujawnia się i nie działa osobowa podmiotowość, to tym samym zanika 

osobowa godność. Nie można domagać się poszanowania godności, jeśli 

ją utraciliśmy. To tak jakby domagać się poszanowania własności wtedy, 

gdy niczego nie posiadamy, bo przegraliśmy w karty lub na giełdzie. To, 

że  mamy  prawo  do  godności,  nie  oznacza  wcale  faktu,  że  tę  godność 
posiadamy i rea

lizujemy. Tak jak prawo do wolności nie oznacza wcale, że 

jesteśmy wolni albo że posiadamy wolność działania.  
 

Człowiek  musi  ujawnić  swoją  godność  poprzez  osobowe  działanie. 

Osobowe  działanie  stanowi  moralność  i  religijność.  Działanie  osoby 

ludzkiej  wyraża  się  właśnie  jako  moralność  i  religijność.  Pamiętajmy,  że 

osoba  ludzka  (ani  mężczyzna,  ani  kobieta)  nie  realizuje  się  w  pracy 

zawodowej.  To  jest  wierutne  kłamstwo  usilnie  dzisiaj  lansowane  przez 

media. W  pracy  zawodowej  spełnia  się  jedynie  nasze  myślenie  o sobie. 

Sukces  zawodowy  jest  tylko  czymś  wymyślonym  i  nie  daje  człowiekowi 

niczego  pod  względem  osobowej  realności.  Człowiek  uwielbia  żyć  w 

świecie  przez  siebie  wymyślonym.  Uwielbia  porównywać  się  z  innymi  i 

wywyższać się ponad innych. Ale to zadawala jedynie nasze myślenie o 
sobie i innych. 
 

Człowiek musi stać się pełną osobą. W związku z tym musi nauczyć się 

żyć  osobowe,  a  nie  tylko  świadomościowo.  Świadomość  i  myślenie  nie 

dają  nam  żadnej  realności.  Osobową  realność  człowieka  budują  relacje 
osobowe, czy

li spotkanie z drugą osobą. To relacje osobowe wzmacniają 

naszą osobową aktywność, czyli aktywność osobowych własności prawdy, 

dobra  i  piękna.  Człowiekowi  są  potrzebne  zwłaszcza  relacje  osobowe 

nawiązywane  z  Bogiem  (przez  Boga).  Te  relacje  budują  całą  realność 

człowieka – tę realność, która ma charakter trwały  i  niezmienny. To one 

budują w człowieku życie wieczne. Jednak od samego człowieka zależy, 

czy chce  żyć  życiem wiecznym, czy też chce  żyć „na własny rachunek”, 

tworząc swój wyimaginowany świat świadomości.  
 

Człowiek  najczęściej  żyje  teraźniejszością  i  codziennością.  Żyje  w  ten 

sposób według swojej oceny i swojego pomysłu. To wszystko dzieje się w 

świadomości.  Jednak  to  wszystko  nie  jest  związane  z  poznaniem 

realności.  Realność  pozostaje  bowiem  niedostępna dla naszej 

świadomości.  Dlatego  łatwiej  jest  wymyślić  własny  świat.  W  ten  sposób 

człowiek ucieka przed rzeczywistością w wyimaginowany świat własnych 

pomysłów. Wiele z tych pomysłów ułatwia nam codzienne życie. Czynią je 

łatwiejszym,  przyjemniejszym  i  szybszym.  Ale  te  przeżycia  świadomości 

wcale nie sprawiają, że poszerzamy własną osobę i realność. Jest raczej 

tak, że one przesłaniają nam osobową realność człowieka. Jeżeli człowiek 

przestaje  się  kontaktować  z  realnością  swoją  i  innych,  to  zatraca 
jednoc

ześnie tę realność. Niestety pojawia się  wówczas nicość i śmierć. 

background image

 

26 

Jeżeli  bowiem  oderwiemy  realność  cielesności  od  jej  źródeł,  to 

doprowadzimy do jej zaburzenia, rozpadu i wreszcie śmierci. Bytowanie w 

wyimaginowanym  świecie  świadomości  nie  sprzyja  naszemu  życiu. 

Dlatego dzisiaj zewsząd czyha na nas zagrożenie i śmierć. 
 

Musimy się nauczyć żyć realnością. Musimy nauczyć się tego, że realność 

człowieka, ale także przyrody, jest najważniejsza. Warto żyć dla realności, 

a  nie  dla  tego,  co  zostało  wymyślone  (np.  sukces  i  sława).  Dopiero  w 

perspektywie realności życie ludzkie staje się pierwszoplanową wartością. 

Życie  jest  bowiem  realnością  cielesności,  tak  jak  osoba  jest  realnością 

duchowości  człowieka.  Dlatego  wydaje  się,  że  to  życie  stanowi  akt 

cielesności.  Ponadto  życie  człowieka  jest  powiązane  z  osobą.  Można 

powiedzieć,  że jest czymś osobowym, ponieważ  wszystko czerpie swoją 

realność  z  osobowego  istnienia.  To  akt  istnienia  sprawia  i  wywołuje  na 

gruncie istotowym aktywność życia. Dlatego życie może być aktem i formą 

cielesności. Podobnie jak osoba staje się aktem duchowości.  
 

Życie nie jest funkcją cielesnego organizmu, ale jako akt samo organizuje i 

kształtuje  cielesność  człowieka.  Ludzkie  ciało  jest  więc  bezpośrednio 

przyczynowane  przez  życie,  a  pośrednio  przez  aktywność  osobową. 

Możemy uznać, że nasza cielesność jest dopasowana do osoby ludzkiej. 

Cielesność  jest  powiązana  z  osobą  poprzez  życie.  W  ten  sposób  życie 

staje  się  przejawem  osoby,  natomiast  ciało  staje  się  przejawem  życia. 

Dlatego  ciało  jest  w  pierwszym  rzędzie  przyczynowane  przez  zasady 

wewnętrzne  bytu.  Wpływy  zewnętrzne  są  natomiast  drugorzędne  i 

ograniczają  się  do  wykorzystania  materiału  fizyczno-chemicznego 

(atomów i związków chemicznych). 
 

Musimy  dzisiaj  spojrzeć  na  cielesność  z  zupełnie  nowej  perspektywy. 

Ciało nie jest fragmentem większej całości świata przyrodniczego. Nie jest 

również  zbędnym  dodatkiem  do  nieśmiertelnej  duszy.  Ciało  jest 

integralnym  składnikiem  struktury  bytowej  człowieka  aktualizowanym 

przez życie i osobę człowieka. 
 

Ludzkie życie jest skutkiem połączenia osoby mężczyzny i osoby kobiety. 

Życie  jest  owocem  osobowego  związku  mężczyzny  i  kobiety.  Ludzkie 

życie  nie  powstaje  samoistnie.  Ono  ma  źródło  osobowe.  Mogło  więc 

powstać na początku tylko dzięki wspólnocie osób. Dlatego należy uznać, 

że  przyczyną  życia  ludzkiego  jest  wspólnota  osób.  Pierwszą  przyczyną 

życia  mogła  być  jedynie  wspólnota  Osób  Boskich  (Trójca  Święta).  Tak 

samo  jak  przyczyną  osoby  człowieka  mogła  być  tylko  wspólnota  Osób 
Boskich. 
 

Dlatego mówimy, że to Bóg daje człowiekowi życie, tak jak stwarza osobę 

człowieka.  Bóg  stworzył  człowieka  na  obraz  i  podobieństwo  swoje.  Tym 

background image

 

27 

obrazem  może  być  życie,  a  podobieństwem  osoba.  Są  to  więc  dwie 

realności  bytowe  najbliżej  związane  z  Bogiem.  Osoba  i  życie  decydują 

ponadto  o  całej  istotowej  aktywności  człowieka.  Osoba  przyczynuje  i 

określa  działania  duchowe,  natomiast  życie  sprawia  całą  aktywność 

funkcjonalną  cielesności.  Dlatego  możemy  powiedzieć,  że  poza  samym 

istnieniem w człowieku najważniejsze są osoba i życie. W związku z tym 
os

oba  i  życie  powinny  podlegać  szczególnej  ochronie.  Osoba  i  życie 

powinny  podlegać  najpierw  ochronie  moralnej,  a  następnie  prawnej. 

Ludzka  moralność  najlepiej  chroni  osobę  i  życie.  Natomiast  aby  prawo 

mogło  chronić  osobę  i  życie,  musi  być  oparte  na  moralności. Prawo nie 

może  funkcjonować  niezależnie  tylko  jako  wyraz  władzy  politycznej. 

Prawo  musi  być  podporządkowane  moralności,  a  moralność  osobie 

człowieka.  Prawo  nie  stoi  więc  ponad  człowiekiem,  ale  powinno  być 
dostosowane do osoby ludzkiej. 
 
Prawo powinno p

rzede  wszystkim  chronić  osobę  i  ludzkie  życie.  W  ten 

sposób prawo ma potwierdzać zasady moralne. Powinno wkraczać wtedy, 

gdy są naruszane zasady moralne. Jednak głównym wyznacznikiem życia 

społecznego  i  politycznego  musi  być  moralność,  a  nie  prawo.  Inaczej 

życie społeczne staje się nieludzkie, bo niemoralne. To moralność określa 

działania  i  stosunki  między  ludźmi.  Prawo  jest  bardziej  potrzebne  na 

gruncie  instytucjonalnym.  Określa  wówczas  działania  i  zakres  władzy 

różnych instytucji i organizacji. Jednak działalność instytucjonalna jest dla 

człowieka czymś pobocznym. 
 
 
 

Raz jeszcze o władzach duchowych 

 

Prawda  promieniuje  dzięki  kontemplacji.  Kontemplacja  jest  oświeceniem 

naszego umysłu. Człowiek (czyli jego rozum) może  podjąć kontemplację 

lub  nie.  Może  ją  przyjąć  lub  nie.  Nie  można  wypracować  sobie 
kontemplacji. 
 

Kontemplacja  płynie  z  osobowej  prawdy.  Prawda  jest  jawnością  i 

otwartością.  Ta  prawda  ujawnia  się  w  kontemplacji.  Dlatego  mówimy  o 

kontemplacji  prawdy.  Kontemplacja  może  dotyczyć  Prawdy  Boskiej.  Ale 

może też dotyczyć prawdy ludzkiej. Zawsze jest to osobowa prawda bytu. 
 

Kontemplacja jest otwarciem się na prawdę. Jest otwartością otwartości i 

jawnością jawności. Można chyba stwierdzić, że otwartość prawdy otwiera 

nasz  umysł  (rozum)  dzięki  kontemplacji.  Rozum z powodu wiedzy i 

myślenia  ma  skłonność  do  zamykania  się  w  sobie.  Staje  się  wtedy 

świadomością. Świadomość jest poznawczym zamknięciem się umysłu w 
sobie. 

background image

 

28 

 

Umysł  potrzebuje  otwarcia  na  świat,  na  rzeczywistość,  na  drugiego 

człowieka  i  na  Boga.  Kluczem  do  otwarcia  umysłu  (rozumu)  jest 

kontemplacja.  Jeśli  umysł  zamknął  się  w  sobie,  czyli  stał  się 

świadomością,  wówczas  potrzebuje  otwarcia.  Takie  ponowne  otwarcie 

może się dokonać dzięki kontemplacji, która niesie ze sobą sprawczą moc 
prawdy  –  moc otwieran

ia.  Kontemplacja  stanowi  działanie  otwierającej 

mocy prawdy. Tylko moc prawdy ma możliwość na  nowo  otworzyć nasz 

umysł (rozum). Moc prawdy jest w stanie wyrwać człowieka z zamkniętego 

kręgu świadomości. Jest zdolna otworzyć okno lub drzwi naszego umysłu 
na 

realny  świat.  Dopiero  wtedy  zdołamy  dostrzec  realność  w  całej  jej 

krasie.  
 

Gdy  żyjemy  zamknięci  w  świecie  świadomości,  wtedy  znamy  jedynie 

własne  myśli  i  pomysły  o  człowieku.  Tak  naprawdę  nie  znamy  wówczas 

samego  człowieka,  jego  realności  i  prawdy.  Poruszamy  się  jedynie  w 

kręgu własnych poglądów na temat człowieka. W takim układzie nie może 

dojść do osobowego spotkania z drugim człowiekiem. Uratować nas przed 

tym  może  kontemplacja.  To  kontemplacja  otwiera  nas  na  spotkanie  z 

drugim  człowiekiem  lub  Bogiem.  Ponieważ  kontemplacja  otwiera  nas  na 

przyjęcie prawdy – samej osobowej prawdy człowieka lub Boga. Dopiero 

dzięki kontemplacji następuje otwarcie kanału kontaktowego. Pojawia się 

droga  kontaktu  i  możliwy  staje  się  przepływ  informacji,  czyli  wzajemna 
wymiana 

własności osobowych. Wówczas może zadziałać na nasz umysł 

(rozum) osobowa  prawda  Boga lub człowieka. Dlatego  właśnie mówimy, 

że kontemplacja otwiera nas na prawdę (na osobową prawdę). 
 

Kontemplacja  otwiera  nasz  umysł.  Robi  jakby  miejsce  dla  przyjęcia 
praw

dy.  Dopiero  bowiem  gdy  umysł  zostanie  otwarty,  ma  możliwość 

przyjęcia  prawdy.  Kontemplacja  przygotowuje  nasz  umysł  na  przyjęcie 

prawdy. Prawda może wejść tylko do otwartego umysłu (rozumu). 
 

Prawda  dociera  do  umysłu  w  postaci  słowa.  Prawda  jest  własnością 

transcendentalną bytu. Jest zawarta w istnieniu bytu. W człowieku prawda 

bytuje  jako  własność  osobowa.  Prawda  w  swoim  bytowaniu  posiada 

realność  i  moc  sprawczą.  Ale  jeśli  pojawia  się  w  umyśle,  to  musi  się 

zmienić.  Dlatego  w  umyśle  osobowa  prawda  przybiera  nową  postać. 

Pojawia się tam jako słowo. Prawda przyjęta w naszym umyśle staje się 

słowem (verum >> verbum). Czym jest słowo? 
 

Słowo zamieszkuje w umyśle. Słowo niesie w sobie i wyraża prawdę bytu. 

Dlatego możemy o nim powiedzieć, że jest słowem prawdy. W umyśle nie 

może pojawić się prawda w całej swojej realności. Dlatego w umyśle pod 

wpływem  kontaktu  z  realną  prawdą  rodzi  się  słowo  prawdy.  Słowo 

background image

 

29 

pojawiające się w umyśle jest skutkiem realnego kontaktu z prawdą bytu, 
czyli jest skutkiem realnego kontaktu poznawczego. 
 

Kontemplacja  otworzyła  nasz  umysł.  Prawda  mogła  dotrzeć  do  niego  i 

wtedy jako skutek realnego spotkania poznawczego pojawia się w umyśle 

słowo  prawdy.  Słowo  jest  znakiem  i  owocem  poznawczego  spotkania 

człowieka lub Boga. 
 

Dla  naszego  umysłu  (rozumu)  słowo  jest  zasadą  poznawczą.  Staje  się 

początkiem  właściwego  działania  umysłu  (jako  rozumu).  Ze  słowa  rodzi 

się  wiara  jako  akt  przyjęcia  i  uznania  prawdy. Wiara  stanowi  akceptację 
osobowej prawdy bytu. Wiara jest uznaniem i wyznaniem prawdy. Staje 
s

ię  potwierdzeniem  prawdy.  Wiara  jest  również  wypowiedzeniem  słowa 

prawdy:  „wierzę  w  Osobowego  Boga”  albo  „wierzę,  że  człowiek  jest 

osobą”.  
 

Taka  wiara  jest  podstawą  wiedzy  o  Bogu  i  o  człowieku.  Taka  wiedza 
teologiczna i metafizyczna bez wiary jest martwa.  Bez tej wiary nie 

poznamy  w  pełni  Boga  ani  człowieka.  Będziemy  jedynie  ślizgali  się  po 

powierzchni,  biorąc  za  prawdę  doświadczenie  zmysłowe.  Zmysły 

doświadczają  jedynie  własności  cielesnych.  Informują  nas  tylko  o 

cielesności  człowieka.  Ale  człowiek  nie  jest tylko bytem cielesnym. 

Człowiek  jest  przede  wszystkim  bytem  osobowym.  Dlatego  do  pełnego 

poznania człowieka potrzebne i niezbędne jest doświadczenie  własności 

osobowych. Tych własności doświadczamy dzięki kontemplacji, sumieniu i 
upodobaniu. 
 

Słowo  pochodzi  z  doświadczenia  prawdy.  Dokładnie  jest  już  skutkiem 

doświadczenia  prawdy.  Słowo  jest  rozumowym  obrazem  i  wyrazem 

prawdy.  Aby doświadczyć  prawdy, rozum musi przyjąć słowo. Właściwie 

rozum  musi  stać  się  słowem  prawdy.  Dlatego  spoglądając  na  to  z 
perspek

tywy tradycyjnej teorii poznania powiemy, że słowo wydaje się być 

opisywaną  species  intelligibilis  –  jakąś  poznawczą  postacią  realnej 

prawdy. Słowo można też nazwać bezpośrednim oglądem intelektualnym 

bytu  (intellectus). Wreszcie  słowo  zdaje  się  być  pierwszym rozumieniem 
bytu (ratio). 
 

Słowo  można  więc  uznać  za  pierwsze  wyposażenie  naszego  umysłu. 

Zatem czymś pierwszym, co ujmuje nasz umysł, jest słowo, a nie pojęcie 

bytu, jak chciała epistemologia tomistyczna (np. Krąpiec). Słowo ukazuje 

nam  prawdę.  Niesie  ze  sobą  prawdę  jako  sens  bytu.  Słowo  jest 

obecnością prawdy na gruncie poznawczym (w rozumności). Prawda jest 

jawnością  i  ukazywaniem  się.  Dlatego  ukazuje  się  w  swoim  ukazywaniu 

się.  Prawda  objawia  się  w  słowie.  Słowo  jest  ukazaniem  się  prawdy  dla 

człowieka i jego umysłu. Dlatego nazywamy je słowem prawdy. 

background image

 

30 

 

Słowo  jest  potwierdzeniem  prawdy,  dlatego  wywołuje  wiarę,  czyli  akt 

potwierdzenia.  Wiara  nie  jest  stwierdzeniem  czegoś,  ale  jest 

potwierdzeniem  prawdy.  Wiara  jest  uznaniem,  akceptacją  prawdy.  To 

dzięki wierze nasz umysł przyjmuje i uznaje prawdę. Potwierdzić możemy 

właśnie prawdę. Stwierdzić natomiast możemy tylko fakty, czyli że coś się 

dokonało  lub  wydarzyło.  Potwierdzenie  dotyczy  realnej  prawdy,  zaś 

stwierdzenie  obejmuje  faktyczność  doświadczenia  zmysłowego,  czyli 

prawdziwość poznania zmysłowego.  
 

Wiara  przybiera  postać  wyznania  (credo).  Wiara  może  być  podstawą 

wiedzy  teologicznej  albo  początkiem  życia  religijnego.  Dzieje  się  tak 

wtedy, gdy wiara dotyczy Osoby Boga (Trójcy Osób Boskich). Ale przecież 

wiara dotyczy również osoby człowieka. Wtedy staje się podstawą wiedzy 

metafizycznej  dotyczącej  osoby.  Możemy  powiedzieć,  że  wiara  w  osobę 

ludzką  jest  początkiem  filozofii  personalistycznej.  Nie  ma  personalizmu 

bez  wiary  i  wierzącego  rozumu.  Dlatego  personalizm jest tak bardzo 

zbliżony do teologii. Jest to filozofia w pełni otwarta na teologię. Najlepiej 

można by ją określić jako filozofię wierzącą (albo filozofię wiary), ale nie 

wyznaniową. 
 

W tym kontekście zrozumiałe stają się rozważania Augustyna i Anzelma 

na  temat  wiary  i  rozumienia.  Dla  filozofii  wierzącej  wiara  staje  się 

początkiem  rozumienia  rzeczywistości,  zwłaszcza  realności  człowieka  i 

Boga.  Może  dla  pełnego  wyjaśnienia  należałoby  dołączyć  jeszcze  rolę  i 

znaczenie  słowa.  To  słowo  jest  podstawą  rozumienia, ale do tego 

potrzebna  jest  także  wiara  (credere). Właśnie  dzięki  wierze  słowo  może 

przekształcić się w rozumienie (intellectio lub ratio). 
 

Wydaje  się,  że  przyjęte  słowo  staje  się  naszą  zdolnością  poznania  i 

rozumienia.  A  więc  to  słowo  prawdy  staje  się  naszym  intelektem  lub 

rozumem.  To  właśnie  słowo  uruchamia  działanie  poznawcze  w  postaci 

wiary  (credo).  Słowo  staje  się  również  zdolnością  komunikacji,  czyli 

słownego  porozumiewania  się.  To  by  znaczyło,  że  nasza  możność 

duchowa musi przyjąć prawdę i słowo, to znaczy prawdę w postaci słowa, 

aby uzyskać zdolność poznawczą, czyli władzę rozumu lub intelektu. Bez 

przyjęcia  słowa  nasza  duchowość  nie  będzie  zdolna  do  poznawczego 

spotkania z realnością człowieka i Boga. W tej sytuacji możność duchowa 
stanie s

ię  świadomością,  która  będzie  mogła  myśleć,  wybierać  i 

przeżywać  przyjemności.  Taka  świadomość  nie  ma  w  ogóle  dostępu  do 

osobowej  realności  Boga  i  człowieka.  Świadomość  nie  zna  i  nigdy  nie 

pozna  tego,  co  osobowe.  Zaś  działając  jedynie  na  swój  sposób 

świadomość  pozbawia  człowieka  możliwości  życia  osobowego,  czyli 

działania  jako  osoba.  Kierując  się  świadomością  człowiek  przestaje 

działać jako osoba. 

background image

 

31 

 

Do  prawdziwego  poznania  potrzebne  jest  nam  słowo  prawdy  (najlepiej 

Słowo  Boże).  Do  pełni  życia  osobowego  potrzebne  są  człowiekowi  trzy 
elementy duchowe – 

słowo  prawdy,  czyn  dobra  oraz  przeżycie  piękna. 

Wydaje  się  bowiem,  że  te  elementy  duchowe  tworzą  i  kształtują  nasze 

władze  duchowe.  Zbadaliśmy  już  zależność  słowa  i  umysłu  (rozumu). 

Zobaczmy teraz, jak wygląda zależność czynu i woli. 
 

W przypadku  woli  wszystko  zaczyna  się  od  transcendentalnej  własności 

dobra.  Przygotowaniem  do  działania  woli  jest  aktywność  dobra 

przejawiająca  się  jako  sumienie..  Sumienie  wzywa  nas  i  zachęca  do 

pożądania  dobra.  Głos,  czyli  wezwanie, sumienia stanowi wyraz 

pociągającej siły dobra. W sumieniu dobro przyzywa nas do siebie, wprost 

pociąga.  Przywołuje  i  pociąga.  Osobowe  dobro  przyciąga  bowiem  do 

siebie  człowieka.  Prawda,  jak  widzieliśmy,  jest  siłą  otwierającą.  Dobro 

natomiast  jest  siłą  pociągającą.  Dlatego  w  tradycji  filozoficznej  działanie 

dobra było chętnie porównywane z siłą ciążenia (pondus). 
 

Otóż  dzięki  wezwaniu  sumienia  dobro  pociąga  naszą  wolę  do  siebie. 

Można powiedzieć, że to nasza duchowość zostaje pociągnięta ku dobru. 
Tak rod

zi  się  pożądanie  i  czyn  dobra.  Ten  pierwszy  czyn  jest  samym 

uobecnieniem  się  dobra  w  pożądaniu  (właściwie  w  chceniu).  Czyn  jest 

chceniem i pragnieniem dobra. A to znaczy, że dobro objawia się w naszej 

duchowości  jako  chcenie.  Dzięki  temu  powstaje  zdolność  i  władza 

pożądawcza, jaką jest wola.  
 

Czyn  będący  pragnieniem  dobra  staje  się  zasadą  pożądania  i  działania 

woli. Ten czyn nie jest jeszcze działaniem woli. Jest to obecność dobra w 

postaci rozumnego pożądania. Jak poprzednio uznaliśmy, że słowo staje 

się  rozumem  lub  intelektem,  tak  teraz  możemy  dodać,  że  czyn  (jako 

chcenie dobra) staje się wolą. 
 

Sumienie  stanowi  pierwotną  aktywność  osobowej  własności  dobra. 
Sumienie wzywa nas do czynu, to znaczy do czynienia dobra. Wówczas w 

możności  duchowej  pojawia  się  czyn  –  chcenie dobra, który tworzy 

podmiotowość chcenia  i  pożądania, czyli  wolę jako władzę pożądawczą. 
Tak powstaje wola ze swoim zasadniczym aktem chcenia. Chcenie jest 

bezwzględnym  pragnieniem  dobra.  Jest  afirmacją  dobra.  Dlatego  w  woli 

pojawia się działanie afirmujące dobro, czyli akty chcenia. Te akty noszą 

nazwę  miłości.  Miłość  jest  aktem  afirmacji  osobowego  dobra.  Tak  więc 

powiemy,  że  czyn  dobra  wywołuje  akty  miłości.  W  ten  sposób  zaczyna 

działać nasza wola. Możemy już kochać spotkane osoby. 
 

Wróćmy  jeszcze  do  słowa.  Słowo  stanowi  objawienie  się  prawdy.  Jest 

duchowym  wyrazem  prawdy.  Słowo  niesie  ze  sobą  sens  prawdy,  czyli 

background image

 

32 

rozumny  sens  realności  bytu.  Słowo  przedstawia  więc  realność  w  na 

sposób  rozumny.  Realność  bytu  i  prawdy  zostaje  wyrażona  w  postaci 

rozumności jako słowo. W ten sposób słowo staje się rozumem, a rozum 

przybiera postać słowa. 
 

Jak  teraz  możemy  to  odnieść  do  czynu?  Czyn  objawia  nam  osobowe 

dobro.  Staje  się  zatem  duchowym  wyrazem  i  upostaciowaniem  dobra. 
Czyn ukazuje nam rozumny charakte

r dobra. Czyn przedstawia realność 

dobra  i  bytu  w  postaci  rozumnego  pożądania.  Patrząc  na  to  z  drugiej 

strony  powiemy,  że  realna  siła  dobra  zostaje  ukazana  jako  rozumne 

pożądanie  (czyli  czyn).  W  ten  sposób  czyn  stanowi  zasadę  rozumnego 

pożądania,  czyli  woli.  Czyn  podąża  do  dobra.  Jest  absolutnym 

pragnieniem  osobowego  dobra.  Jest  więc  afirmacją  (afirmującym 

chceniem).  Czyn  podąża  do  dobra  od  razu.  Tu  nie  ma  wątpliwości  ani 
wyborów. Jest samo czyste pragnienie, tylko pragnienie i afirmacja. 
 

Czyn  określa  wolę  jako  władzę  pożądawczą.  Nadaje  je  charakter 

pożądania.  Czyn  dobra  wyznacza  naturę  woli.  Dlatego  wola  w  swoim 

działaniu  wobec  osobowego  dobra  staje  się  czynem.  Staje  się  czynem 

moralnym.  Zgodnie  ze  swoją  naturą  (jako  rozumne  pożądanie)  wola 
powinna podejmo

wać czyny moralne, czyli dobre uczynki. Czyny moralne 

służą osobie człowieka. Afirmują i chronią ludzkie osoby, co powoduje, że 

osoba  zawsze  znajduje  się  na  pierwszym  miejscu.  To  znaczy,  że  w 

działaniu  i  życiu  człowieka  osoba  jest  najważniejsza  i  najcenniejsza. 

Czyny  moralne  zmierzają  bowiem  wprost  i  bezpośrednio  do  osoby 

ludzkiej.  Natomiast  całe  dalsze  działanie  zostaje  podporządkowane 

osobie. Wtedy możemy powiedzieć,  że osoba staje się faktycznie celem 

ludzkiego  działania.  Osoba  musi  być  celem  całej  moralności.  Na  koniec 

należy  dodać,  że  czyny  lub  uczynki  moralne  biorą  swą  nazwę  od  samej 

zasady pożądania, jaką jest czyn dobra. 
 

Wypada przedstawić jeszcze powstawanie i rozwój naszej uczuciowości. 

Tutaj  czymś  pierwszym  i  zasadniczym  jest  przeżycie  piękna.  Takie 

przeżycie  objawia  nam  osobowe  piękno  człowieka.  Przeżycie  staje  się 

duchowym  obrazem  piękna.  Ukazuje  nam  piękno  jako  życie  i  życie  jako 

piękno. Właśnie dlatego nazywane jest przeżyciem, gdyż objawia piękno 

życia.  Przeżycie  jest  doświadczeniem  piękna  życia.  Osobowe  piękno 

człowieka  znajduje  wyraz  w  postaci  życia  (daru  życia).  Życie  z  kolei 

kształtuje  i  formuje  cielesność  człowieka.  Dlatego  uczuciowość  ma  za 

przedmiot piękno życia albo życie jako obraz piękna. 
 

Piękno  wywołuje upodobanie.  Piękno jest czymś, co się podoba. Piękno 

przyciąga nas dzięki upodobaniu. Piękno wywołuje radość. Cieszymy się i 

radujemy doświadczając piękna i pięknych rzeczy. upodobanie kończy się 

przeżyciem  radości.  Przeżycie  radości  kształtuje  naszą  uczuciowość. 

background image

 

33 

Przeżycie  radości  staje  się  zasadą  pożądliwości.  Pożądliwość  powołana 

jest do radowania się pięknem (pięknem życia).  
 

Radość  i  upodobanie  życia  dają  nam  nadzieję.  Nadzieja  dotyczy 

osobowego piękna życia. Ludzkie życie wywołuje w uczuciowości radość i 

nadzieję. Ta radość i nadzieja pociąga nas do życia. Pociąga nas do daru 

życia. Dar życia jest dla człowieka czymś najpiękniejszym. Jest przejawem 

samego  osobowego  piękna.  Tym,  co  najbardziej  podoba  się  naszym 

uczuciom  jest  dar  nowego  życia.  Osoby  ludzkie  (czyli  osoba  kobiety  i 
m

ężczyzny)  powinny  się  cieszyć  darem  życia.  Dopiero  pełna  radość  z 

daru  życia  może  właściwie  ukształtować  naszą  uczuciowość.  Ludzka 

uczuciowość  osiąga  swoje  spełnienie  w  darze  życia.  To  dzięki  darowi 

życia rodzi się w uczuciowości radość i nadzieja. To właśnie te przeżycia 

stanowią sedno uczuciowości. Określają one sens i rolę naszych uczuć. 
 

Uczuciowość  nie  rodzi  się  z  doznania  przyjemności.  Uczuciowość  rodzi 

się  z  przeżycia  piękna,  jakie  towarzyszy  darowi  życia.  Osobowe  piękno 

człowieka  objawia  się  w  pełni  w  darze  życia.  Darowi  życia  z  natury 

towarzyszy  radość  i  nadzieja.  Lansowany  dziś  seks  stanowi  zakłamanie 

uczuciowości  ,  gdyż  pozbawiając  człowieka  daru  życia  zabiera  mu 

jednocześnie  radość  i  nadzieję.  Wówczas  uczuciowość  zaczyna 

poszukiwać  doznań  przyjemności.  A  to  już  jest  prosta  droga  do 

uzależnienia.  W  dzisiejszych  czasach  człowiek  żyje  różnymi 

uzależnieniami.  To  znaczy,  że  poddał  swoją  uczuciowość  doznaniom 

przyjemności. Nawet nie wie, że w ten sposób pozbył się radości i nadziei. 

Zaczyna  żyć  chwilą  przyjemności,  a  z  upływem  czasu  musi  stosować 

coraz silniejsze dawki doznania. Co gorsze, takiemu człowiekowi wydaje 

się, że dzięki przyjemności osiągnie szczęście albo że już jest szczęśliwy. 
 

Szczęście  może  być  jedynie  spełnieniem  własnej  osoby.  To  spełnienie 

możemy  osiągnąć  dzięki  właściwemu  działaniu  całej  duchowości.  Nasz 

rozum  wypełnia  się  dzięki  wierze,  wola  osiąga  spełnienie  w  miłości,  a 

uczuciowość  napełnia  się  radością  i  nadzieją.  Dopiero  osiągając  wiarę, 

miłość i nadzieję człowiek może powiedzieć, że jest szczęśliwy. Seks nie 

jest  dla  człowieka  żadnym  szczęściem.  Po  prostu  staje  się  kolejnym 

uzależnieniem  człowieka.  Staje  się  uzależnieniem  uczuciowości 

pozbawionej  radości  i  nadziei.  Seks  potrafi  ogarnąć  całą  naszą 

uczuciowość  i  zupełnie  ją  sobie  podporządkować.  Uczuciowości  wydaje 

się,  że  nie  może  się  obejść  bez  seksu.  Ale  jest  to  tylko  złudzenie.  Jeśli 

takie złudzenie jest poparte myśleniem o seksie, to mamy do czynienia z 

całkowitym uzależnieniem. 
 

Uzależnienie jest stanem chorobowym naszej natury. Takie uzależnienie 

jest trwałym przyzwyczajeniem. Dlatego człowiekowi jest trudno samemu 

wyrwać się z tego. Potrzebny jest silny impuls, który potrafi zmienić nasze 

background image

 

34 

myślenie  i  postępowanie.  Takim  traumatycznym  przeżyciem  może  być 
cierpienie. 
 

Człowiek  cierpiący  pragnie  zmienić  swój  los.  Chce  zmienić  swe 

postępowanie.  Wtedy  zaczyna  myśleć,  jak  to  zrobić.  Taki  namysł  może 

być podstawą zmiany postępowania. Jednak wyjście z uzależnienia musi 

być  połączone  z  nawróceniem.  Potrzebny  jest  radykalny  zwrot  naszej 
d

uchowości.  Zwrot  ku  prawdzie,  dobru  i  pięknu.  Potrzebne  jest 

uruchomienie osobowej aktywności. Potrzebne jest spotkanie z Bogiem i 

człowiekiem (z bliźnim). 
 
 

background image

 

35 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Doświadczenie wewnętrzne 

 

Jeżeli  filozofia  rozpoczyna  od  doświadczenia  zewnętrznego  (czyli 

poznania  zmysłowego),  to  skończy  na  naturalistycznej  wizji 

rzeczywistości,  czego  najlepszym  przykładem  jest  teoria  Arystotelesa,  a 

później cała nauka przyrodnicza. Zawężeniem tej naturalistycznej wizji jest 

angielski empiryzm, który stał się początkiem i impulsem do rozwoju nauk 

przyrodniczych. Odwołanie się do doświadczenia zewnętrznego prowadzi 

ostatecznie do dominacji nauk przyrodniczych, których zwieńczeniem ma 

być teoria ewolucji.  
 

Teoria ewolucji głosi, że istoty bytów są zmienne i współzależne od siebie, 

zaś w trakcie rozwoju następuje zmiana gatunkowa. Patrząc metafizycznie 

znaczy  to,  że  wpływ  bytów  zewnętrznych  (wzajemne  oddziaływania) 

zmienia  samą  istotę  danego  bytu,  czyli  następuje  zmiana  gatunku  bytu. 

Jeśli  pozostaniemy  na  gruncie  doświadczenia  zewnętrznego,  to  nie 

zdołamy  temu  zaprzeczyć,  gdyż  obserwujemy  wtedy  jedynie  porządek 

istotowy. Istoty bytów, czyli natury, oddziałują na siebie nawzajem poprzez 

działanie. Trzeba by zatem przyjąć, że działanie wywołuje realne zmiany 
w naturze (w istoc

ie)  doznających  bytów  oraz  w  naturze  (w  istocie) 

działających bytów. Trzeba by stwierdzić, że byty doskonalą się same w 

działaniu  i  poprzez  działanie.  Ale  powstaje  pytanie,  czy  to  zmienia  ich 

naturę (istotę)? Co to znaczy, gdy mówimy o powstawaniu gatunków? Czy 

w ten sposób powstają nowe istoty bytów albo nowe byty? 
 

Jeżeli  filozofia  rozpoczyna  od  doświadczenia  zewnętrznego,  to  może 

jedynie  poznawać  i  zmieniać świat. Cała  wiedza skupia się  wówczas na 

poszukiwaniu  korzyści  i  pożytku.  Człowiek  odkrywa  nowe  sposoby 

użytkowania  różnych  rzeczy.  Poszukuje  dla  siebie  korzyści  z  używania 

różnych  rzeczy.  Dzięki  temu  odkrywa  coraz  to  nowe  zastosowania 

bogactw  naturalnych  (bytów  naturalnych).  Kiedy  nauka  zaczęła  stawiać 

użyteczność  ponad  prawdę  (ponad  odkrycie  prawdy),  wtedy  człowiek 

zdobył  wiedzę  o  świecie,  ale  jednocześnie  zaczął  tracić  z  pola  widzenia 

samego  siebie.  Człowiek  poddany  idei  użyteczności  staje  się 

użytkownikiem  wszystkiego,  staje  się  użytkownikiem  przyrody  i  świata. 

background image

 

36 

Używając  różnych  rzeczy  człowiek  zapomina  o  służbie  samemu  sobie, 

czyli  o  służbie  człowiekowi.  W  ten  sposób  zapomina  także  o  swojej 
osobie. 
 

Jeżeli  człowiek  zapomina  o  osobie,  to  zaczyna  używać  samego  siebie. 

Czasami człowiek używa siebie do celów zawodowych, czasami do celów 
artystycznych, a 

czasami  dla  samej  przyjemności,  jak  w  nałogach  lub  w 

seksie.  Jeśli  używamy  samych  siebie  lub  jeśli  używamy  innych  ludzi  do 

różnych, nawet szczytnych, celów, to zawsze traktujemy człowieka-osobę 

jako środek, czyli przedmiotowo i użytecznościowo.  
 

Współczesna kultura staje się czysto użytkowa. Mówimy, że jest przez to 

użyteczna. Badania naukowe nie szukają dziś prawdy, a jedynie nowych 

zastosowań  albo  rozwiązań  praktycznych  problemów.  Dlatego  nauki  o 

człowieku  przestały  się  zajmować  prawdą  o  człowieku,  a  zajmują  się 
jedynie manipulowaniem zachowaniami ludzkimi. Dzisiejsza psychologia i 

socjologia  zamierzają  po  prostu  sterować  ludźmi,  a  nie  badać  realność 

ludzkiej duchowości czy realność relacji międzyludzkich. 
 

Jest  to  z  pewnością  wyrazem  jakiegoś  szerszego  sceptycyzmu. Nauka 

porzuciła  poszukiwanie  prawdy,  gdyż  wydaje  się  jej,  że  to  nie  jest 

osiągalne.  Dlatego  przyjęto,  że  nauce  wystarczy  badanie  użyteczności. 

Ale  człowieka  nie  da  się  badać  w  ten  sposób  bez  odrzucenia  jego 

realności.  To,  co  w  człowieku  jest  istotne  i  osobowe,  nie  poddaje  się 

zasadzie  użyteczności.  Osoba  jest  w  człowieku  tym,  co  absolutnie 

nieużyteczne.  Osoba  jest  bowiem  dobrem  bezwzględnym,  jest  dobrem 

samym  w  sobie,  i  jako  taka  nie  może  być  do  niczego  wykorzystana. 

Dlatego współczesna nauka odrzuca osobę ludzką.  
 

Ale osoba jako dobro bezwzględne domaga się miłości, która również nie 

jest użyteczna. Miłości się sposób do czegoś wykorzystać, jej można się 

tylko  oddać  i  poświęcić.  Miłość  jest  bowiem  bezinteresowna.  Jest 
bezinteresownym darem i dl

atego  nie służy  niczemu innemu poza samą 

osobą człowieka lub Boga. Ale gdy odkryjemy wreszcie osobę i osobowy 

dar miłości, wtedy wszystko inne traci sens i staje się bezużyteczne. A to 

już  grozi  radykalną  rewolucją  społeczną,  czyli  porzuceniem  wszystkich 
d

oraźnych celów i zadań społecznych i politycznych. Dlatego polityka nie 

chce  dopuścić  do  odkrycia  pełnej  prawdy  o  człowieku  jako  osobie.  Robi 

się  wszystko,  żeby  ta  prawda  nie  przemówiła  głośno  i  bezpośrednio. 

Komu  zależy  na  ukrywaniu  prawdy  o  człowieku?  Przecież  nie  samemu 

człowiekowi! 
 

Aby  zapobiec  degradacji  człowieka,  musimy  odwołać  się  do 

doświadczenia  wewnętrznego.  Ale  nie  chodzi  wcale  o  odwołanie  się  do 

refleksji  i  myślenia  o  sobie.  Refleksja  jest  jedynie  zwróceniem  się 

background image

 

37 

poznania na siebie samo. Próbuj

emy poznać swoje poznanie i myślenie. 

Analizujemy  i  oceniamy  swoje  własne  akty  intencjonalne.  Refleksja  jest 

więc  samopoznaniem,  ale  nie  stanowi  żadnego  doświadczenia 

wewnętrznego.  
 

Doświadczenie  wewnętrzne  płynie  do  nas  od  samej  osoby. 

Doświadczenie wewnętrzne stanowi oddziaływanie osobowej aktywności. 

Możemy powiedzieć, że to sama realność osoby przemawia do nas w tym 

doświadczeniu.  Dlatego  w  doświadczeniu  wewnętrznym  doświadczamy 

bezpośrednio  samej  osoby.  Skoro  więc  osoba  stanowi  specyficzną 

realność,  to  tak  samo  szczególne  jest  ujawniające  ją  doświadczenie.  To 

doświadczenie ma charakter dialogiczny. Jest ono nazywane mową serca. 

Mowa  serca  stanowi  aktywność  osoby,  która  dociera  do  naszych  władz 

duchowych (do rozumu, woli i uczuciowości).  
 
Osobowa aktyw

ność  powstaje  w  osobowym  istnieniu  człowieka.  Jest  to 

aktywność osobowych własności transcendentalnych – czyli akty prawdy, 

dobra  i  piękna.  To  właśnie  akty  wywołane  sprawczą  mocą  własności 

transcendentalnych  docierają  do  naszych  władz  duchowych.  Aktem 
praw

dy jest kontemplacja. Aktem dobra jest sumienie. Zaś aktem piękna 

jest  upodobanie.  Kontemplacja  otwiera  nasz  rozum  (umysł)  na 

doświadczenie  prawdy.  Bezpośrednie  doświadczenie  prawdy  rodzi  w 

naszym  rozumie  słowo  prawdy.  Sumienie  otwiera  naszą  wolę  na 

doświadczenie  dobra  (osobowego  dobra).  Doświadczenie  dobra  rodzi  w 

naszej  woli  czyn  dobra,  czyli  miłość.  Z  kolei  upodobanie  otwiera  naszą 

uczuciowość  na  doświadczenie  piękna.  Bezpośrednie  doświadczenie 

osobowego  piękna  wywołuje  w  naszej  uczuciowości  przeżycie  piękna, 

czyli doznanie piękna ludzkiego życia. 
 

Dzięki doświadczeniu mowy serca i umysłu możemy poznać w człowieku 

to,  co  jest  głęboko  osobowe.  Bez  podjęcia  takiego  doświadczenia 

niemożliwe jest poznanie osoby ludzkiej (i Osób Boskich). Dlatego filozofia 

człowieka musi się odwołać do doświadczenia mowy serca i umysłu. To 

pozwoli  nam  odkryć  i  zrozumieć  osobową  podmiotowość  człowieka.  To 

pozwoli również poznać i zrozumieć sprawcze zależności między osobą i 

naturą  (czyli  między  istnieniem  i  istotą).  Bez  tego  nie  zrozumiemy  także 

samej  natury  człowieka,  jej  zdolności  i  możliwości  działania,  jej  władz  i 

działań. 
 

Nie  da  się  w  pełni  zrozumieć  działania  ludzkiej  natury  jedynie  na 

podstawie  doświadczenia  zewnętrznego,  czyli  poznania  zmysłowego  i 
obserwacji, a dalej uo

gólnienia  i  tworzenia  pojęć,  abstrakcji  i 

wnioskowania.  Okazuje  się  bowiem,  że  natura  nie  działa  tylko  dzięki 

własnej  mocy  sprawczej.  Arystoteles,  który  odwoływał  się  wyłącznie  do 

poznania zewnętrznego, uważał, że natura ludzka działa na zasadzie aktu 

background image

 

38 

form

y.  W  przypadku  człowieka  taką  formą  miała  być  rozumna  dusza. 

Twierdził on, że dusza jest formą ciała. W tym układzie dusza pełniła rolę 

przyczyny  ruchu  poruszając  ciałem,  a  zarazem  sprawiała  wszystkie 

działania człowieka. Dusza ożywiała więc ciało, ale podejmowała również 

działania  czysto  duchowe.  Jak  to  wyjaśnić  na  gruncie  teorii 

naturalistycznej? Czy dusza posiada w sobie pełną siłę i moc do działań 

duchowych?  I  skąd  pochodzi  taka  siła?  Przecież  dusza  działa  przy 

pomocy  władz  duchowych,  czyli  potencji  lub  możności.  Zaś  potencja 

(możność) potrzebuje aktu do działania. Dla Arystotelesa sama dusza jest 

formą,  czyli  aktem.  Ale  powstaje  poważny  problem,  jak  to  się  dzieje,  że 
dusza jest zarazem aktem-

formą i jednocześnie działa za pomocą władz-

możności.  W  takim  układzie  sama  dusza  musiałaby  być  aktem  i 

możnością,  co  wydaje  się  absurdalne.  Dlatego  późniejsi  interpretatorzy 

Arystotelesa  (filozofowie  arabscy)  uznali,  że  aktem  dającym  duszy 

potrzebną  siłę  i  moc  jest  oddzielona  inteligencja  bytująca  poza  naszym 

światem  w  sferach  niebieskich. To  również  jest  karkołomne  wyjaśnienie. 

Trzeba poszukać czegoś zupełnie innego. 
 

Takie  wyjaśnienie  znalazł  św.  Tomasz  z  Akwinu.  Zmienił  i  rozszerzył 

koncepcję  bytu  Arystotelesa.  Tomasz  uznał,  że  realny  byt  składa  się  z 
istnienia i istoty. To istnienie stanowi w bycie akt. Akt, który urealnia i 

doskonali  możność  istotową.  A  to  już  znaczyło,  że  cała  aktywność  bytu, 

także  działania  naturalne,  bierze  swój  początek  z  aktu  istnienia.  W 
dzisiejszych interpretacjach tomistycznych aktowi ist

nienia  przypisuje  się 

własności  transcendentalne.  Jak  przedstawia  to  Gogacz,  mogą  to  być 

własności osobowe albo własności nieosobowe związane z życiem.  
 

Tak więc cała aktywność płynie z aktu istnienia, ponieważ tylko akt może 

być  zasadą  aktywności.  Możności,  czyli  władze  istotowe,  jedynie 

umożliwiają działanie, ale same z siebie nie mogą być zasadami działania. 

Taką  zasadą  nie  może  być  również  przedmiot  danej  władzy,  który 

wywoływałby  działanie,  gdyż  coś  staje  się  przedmiotem  władzy  dzięki 
zawartej w niej 

zasadzie aktywności. Tylko wewnętrzna zasada uaktywnia 

działanie  władzy.  Chodzi  więc  o  zasadę  jakby  aktywującą  daną  władzę, 

czyli możność, do działania. 
 

Dla naszego rozumu taką zasadą jest prawda, objawiająca się we władzy 

rozumu w postaci słowa prawdy. Dla naszej woli taką zasadą jest dobro 

objawiające się we władzy woli jako czyn dobra, czyli akt miłości. Z kolei 

dla naszej uczuciowości zasadą jest piękno, które objawia się w tej władzy 

jako przeżycie piękna, czyli fascynacja pięknym życiem. Rozum zdobywa 

swoją  zasadę  dzięki  aktowi  kontemplacji,  czyli  dzięki  przyjęciu  i  uznaniu 

osobowej  prawdy.  Wola  zdobywa  swoją  zasadę  działania  poprzez  akt 

sumienia,  które  wzywa  ją  i  powołuje  do  czynienia  dobra.  Z  kolei 

background image

 

39 

uczuciowość  odnajduje  swoją  zasadę  dzięki  aktowi  upodobania  piękna, 

czyli dzięki fascynacji osobowym pięknem ludzkiego życia.  
 

Doświadczenie  wewnętrzne  polega  zatem  na  oddziaływaniu  na  nasze 

władze własności transcendentalnych (osobowych) zawartych w istnieniu. 

Własności  transcendentalne  odpowiadają  za  aktywność  aktu  istnienia. 

Moc sprawcza  aktu istnienia  działa poprzez  własności transcendentalne. 

Osobowej  prawdy  doświadczamy  w  akcie  kontemplacji.  To  znaczy,  że 

sama  prawda  oddziałując  na  nasz  rozum  wywołuje  w  nim  akt 

kontemplacji,  czyli  przyjęcia  i  uznania  prawdy. Akt kontemplacji skutkuje 

zrodzeniem  w  rozumie  (umyśle)  słowa  prawdy.  Słowo  prawdy  jest  więc 

skutkiem doświadczenia wewnętrznego, jakie staje się udziałem naszego 

rozumu  (umysłu).  Możemy  więc  powiedzieć,  że  dzięki  doświadczeniu 

własności  prawdy  nasz  rozum  zdobywa  słowo  prawdy  jako  formalną 

zasadę  działania.  Będzie  to  zasada  słusznego  i  prawidłowego  działania 

rozumu,  a  nie  tylko  działania  dowolnego.  Bez  osiągnięcia  słowa  prawdy 

nasz rozum może tylko wątpić i błądzić, poszukiwać, gubić i odnajdywać 
c

oś,  raz  stwierdzać  coś  prawdziwego,  aby  za  moment  uznać  coś 

fałszywego.  Bez  słowa  prawdy  rozum  może  stwierdzić  coś  zupełnie 

dowolnego  biorąc  to  za  swoją  prawdę.  Ale  to  nie  służy  zupełnie 

człowiekowi. 
 

Osobowego dobra doświadczamy w akcie sumienia. Sumienie wzywa nas 
do czynienia dobra. W akcie sumienia to samo osobowe dobro wzywa 

wolę  do  czynienia  dobra.  Doświadczając  w  tym  wezwaniu  sumienia 

oddziaływania  samego  dobra  wola  zostaje  pobudzona  do  czynu. 

Doświadczając osobowego dobra wola jest w stanie podjąć czyn miłości, 

czyli pokochać kogoś. Ta afirmująca miłość staje się zasadą działania woli 

(czyli  czynu  dobra).  Wtedy  wola  zdobywa  oczywistą  skłonność  do 

pragnienia  dobra  i  nie  musi  się  męczyć  z  wyborem  pomiędzy  dobrem  i 

złem.  Kochająca  wola  zawsze  pragnie  dobra  i  zawsze  zwraca  się  do 

dobra, ponieważ dobro obecne w niej w postaci czynu staje się formalną 

zasadą  działania.  I  właśnie  taka  wola  staje  się  dobrą  wolą  i  działa  jako 
dobra wola. 
 

Natomiast  osobowego  piękna  doświadczamy  w  akcie  upodobania. 
Upodobanie s

kłania nas do przeżycia piękna – piękna ludzkiego życia. Akt 

upodobania  ożywia  naszą  uczuciowość  i  pożądliwość  i  popycha  ją  do 

przeżywania  piękna.  Przeżycie  piękna  wyraża  się  w  pożądliwości  życia, 

które  jest  obrazem  piękna.  W  akcie  upodobania  doświadczamy  samego 

osobowego  piękna,  które  zaczyna  oddziaływać  na  naszą  uczuciowość, 

wywołując  w  niej  fascynację  pięknem  i  życiem.  Dlatego  oddziaływanie 

piękna rodzi w uczuciach przeżycie, czyli doświadczenie życia. Dopiero to 

pojawiające się przeżycie piękna staje się zasadą działania uczuciowości. 

Wówczas nasza uczuciowość zaczyna się kierować przeżyciami radości i 

background image

 

40 

nadziei  zwróconymi  bezpośrednio  ku  ludzkiemu  życiu.  Cieszymy  się 

wówczas z możliwości przekazania życia i patrzymy z nadzieją na rodzące 

się życie. 
 

Odwołanie się do doświadczenia wewnętrznego pozwala nam zrozumieć 

działanie  władz  duchowych  w  człowieku.  Widzimy  bowiem,  że  władze 

stanowią  jedynie  możności,  czyli  zdolności  do  działania.  Dlatego  mogą 

działać albo nie działać, a dalej jeśli działają, to mogą działać dobrze albo 

źle. I dopóki nie uzyskają odpowiedniej zasady swojej działalności, dopóty 

nie będą mogły działać prawidłowo, czyli działać w sposób moralny. Otóż 

każda  z  władz  duchowych  otrzymuje  swoją  zasadę  działania  dzięki 

wewnętrznemu  doświadczeniu  mowy  serca  i  umysłu.  Jeżeli  więc  nasze 

władze  i  cała  natura  nie  otworzą  się  na  doświadczenie  wewnętrzne,  to 

człowiek  nie  będzie  w  stanie  działać  moralnie,  czyli  działać  w  sposób 

słuszny, prawy i życiodajny. 
 

Otóż musimy zdać sobie sprawę, że nasza natura (czyli nasze naturalne 

władze duchowe  i cielesne) nie jest  w stanie działać  w sposób moralny, 

jeśli nie zostanie wsparta przez aktywność osobową wywołaną przez dar 

łaski. Ponieważ w sposób moralny działa jedynie nasza ludzka osoba. A to 

dlatego,  że  aktywność  osoby  ma  wyjątkowe  źródło.  Ta  aktywność 

pochodzi ze sprawczej mocy własności transcendentalnych – osobowych 

własności prawdy, dobra i piękna. Z kolei te własności mogą działać i coś 

sprawiać tylko w łączności z boskimi atrybutami Prawdy, Dobra i Piękna. 

To  wszystko  odkrywa  przed  nami  metafizyka  człowieka  oparta  na 

doświadczeniu  wewnętrznym  mowy  serca  i  umysłu.  Musimy  na  powrót 

wsłuchać  się  w  słowo  prawdy,  musimy  posłuchać  głosu  sumienia,  który 

wzywa nas do czynienia dobra, musimy wreszcie poddać się upodobaniu, 

które poprowadzi nas do przeżywania piękna, czyli do przeżycia radości i 

nadziei na piękne życie.  
 

Tylko zagłębiając się w osobową podmiotowość, czyli poprzez sięgnięcie 

do  poziomu  istnienia  i  własności  transcendentalnych,  możemy  się 

dowiedzieć  czegoś  o  człowieku.  Zewnętrzna  obserwacja  człowieka  i 

badanie jego zachowań nie daje nam żadnej wiedzy o samym człowieku. 

Bo  człowiek  naprawdę  i  przede  wszystkim  jest  osobą.  Człowiek  jest 

wcieloną  osobą.  Możemy  się  o  tym  dowiedzieć  albo  ze  Słowa  Bożego, 
albo 

właśnie z doświadczenia osobowego człowieka. Żeby człowiek mógł 

się  poczuć  w  pełni  osobą,  musi  się  zagłębić  w  siebie  samego.  Musi 

dotrzeć  do  osobowej  podmiotowości,  która  działa  i  istnieje  na  poziomie 

istnienia. Musi więc rozbudzić i rozpalić swoje istnienie. 
 

Dlatego  pierwszą  i  najważniejszą  sprawą  jest  chęć  odnalezienia  siebie 

samego.  Chęć  odnalezienia  prawdy  o  człowieku.  Jest  to  zarazem 
najstarsze wezwanie filozoficzne: – Poznaj samego siebie (gnoti seauton). 

background image

 

41 

Tylko  człowiek,  który  ma  przemożne  pragnienie  poznania siebie jako 

pełnej  prawdy,  może  otworzyć  się  na  doświadczenie  wewnętrzne  i 

usłyszeć głos mowy serca i umysłu.  Ale do tego pragnienia otwarcia się 

trzeba  zawiesić  wszelkie  doświadczenie  zewnętrzne,  trzeba  odrzucić 

podejście empiryczne i  wszelkie naukowe rozumienie doświadczenia, na 

którym opierała się uprawiana dotychczas wiedza naukowa. Trzeba mieć 

odwagę  powiedzieć  sobie  –  to  nie  jest  to,  czego  szukam.  Chcę  znaleźć 

coś więcej, bo czuję, że jestem kimś więcej.  
 

To poczucie niewystarczalności dotychczasowych nauk o człowieku może 

nas  popchnąć  do  głębszych  poszukiwań.  A  wówczas  zdołamy  odkryć  w 

sobie osobę. Pierwszym krokiem w tym kierunku jest wsłuchiwanie się w 

głos  sumienia,  ponieważ  to  tym  głosem  przemawia  nasza  osoba  (a 

poprzez  nią  nawet  sam  Bóg  –  Osoba  Boska).  Głos  sumienia  jako 

wezwanie  dobra  musi  być  poparty  słowem  prawdy,  które  możemy 

odnaleźć w naszym umyśle. Wezwanie sumienia i słowo prawdy powinny 

być  poparte  również  przez  upodobanie,  które  otwiera  nas  na  piękno 

ludzkiego życia. Sumienie i upodobanie są elementami mowy serca, zaś 

słowo prawdy należy do mowy umysłu.  
 

Człowiek  powinien  się  wsłuchiwać  w  tę  osobową  mowę.  Musi  poczuć 

pełny sens tej mowy, czyli moc realności i istnienia, którą ta mowa ze sobą 

niesie. Tak właśnie przemawia do nas osoba, gdyż mowa serca i umysłu 

jest  skutkiem  aktywności  osoby.  Tylko  osoba  jest  w  stanie  przemówić  i 

mówić,  czyli  rozmawiać.  Rozmawiamy  ze  sobą  właśnie  jako  osoby. 
Natomiast jako ludzie – jako istoty rozumne – 

możemy przekazywać swoje 

myśli  i  poglądy  za  pomocą  języka,  ale  na  poziomie  języka  nie 

podejmujemy  dialogu  osobowego.  Nasze  wypowiedzi  językowe  jedynie 

imitują  mowę  serca  i  umysłu.  Realna  mowa  niesie  bowiem  ze  sobą 

prawdę, dobro i  piękno. Natomiast wypowiedź językowa odwołuje się co 

najwyżej  do  prawdziwości  jako  zgodności  z  rzeczywistością,  albo  do 

poprawności  gramatycznej,  czyli  zgodności  z  konwencją  języka  (z 

zasadami  gramatycznymi  języka).  Przy  pomocy  języka  możemy  bowiem 

mówić  poprawnie  o  kompletnych  bzdurach.  Natomiast  słowo  prawdy 
dotyczy zawsze samej realnej prawdy. 
 

Człowiek  musi  sięgnąć  do  osobowej  podmiotowości.  Musi  odkryć  swoją 

osobę.  Inaczej  pozostanie  na  zawsze  człowiekiem  ograniczonym 

duchowo, czyli niepełnosprawnym duchowo. Takie duchowe kalectwo jest 

dużo  bardziej  groźne  niż  niesprawność  cielesna.  Niesprawność  cielesna 

ogranicza  jedynie  możliwość  działania  w  życiu  doczesnym,  ale 

niesprawność duchowa ogranicza możliwość osiągnięcia życia wiecznego. 

Dlatego człowiek powinien się wznieść do poziomu osobowego, aby jego 

duchowość mogła działać w sposób doskonały. Inaczej duchowość będzie 

działała  jedynie  w  zgodzie  z  upadłą  naturą,  czyli  raz  dobrze,  a  raz  źle. 

background image

 

42 

Rozum  będzie  stale  wątpił  nie  dysponując  jedną  skuteczną  zasadą 

działania. Wola z kolei będzie zdana na ciągłe wybieranie między dobrem 

a  złem,  bo  nie  będzie  miała  prawości  jako  zasady  właściwego  wyboru. 

Natomiast  nasza  uczuciowość  będzie  skazana  na  pragnienie 

przyjemności  i  trudno  jej  będzie  pójść  za  pożądliwością  życia,  gdyż  nie 

będzie posiadała upodobania piękna jako zasady działania. 
 

Bez  kontaktu  z  aktywnością  osoby  nasze  władze  duchowe  trwają  w 

dialektyce działań – mogą działać lub nie i dalej mogą działać dobrze lub 

źle. Nic ich wtedy nie ogranicza, a właściwie nie ukierunkowuje w dobrą 

stronę. Same z siebie władze duchowe mogą działać raz tak, a następnym 

razem zupełnie inaczej. Dlatego człowiek nieustannie wątpi, błądzi i goni 

za  przyjemnościami.  To  wywołuje  brak  stabilizacji,  trwałości  i 

bezpieczeństwa,  gdyż  wszelkie  działania  są  zmienne  i  różnorodne.  Taki 

człowiek nie potrafi zmierzać do celu, ale rozprasza się w swoim życiu na 

różne  strony.  Raz  postępuje  dobrze  i  moralnie,  żeby  innym  razem 

postąpić źle i niemoralnie. Tak właśnie działa natura ludzka pozostawiona 

sama sobie i oderwana od osobowego podłoża. Bez osobowego wsparcia 

Bożej  łaski  człowiek  pozostanie  zagubiony  i  niepewny  swej  przyszłości. 

Nie  będzie  do  końca  wiedział,  co  jest  dobre  a  co  złe,  dlatego  będzie 

uważał,  że  należy  wybierać  mniejsze  zło.  Ale  to  zawsze  jest  złe 

postępowanie, które nie może prowadzić do niczego dobrego. 
 

Człowiek  musi  odkryć  prawdziwe  dobro.  Musi  odkryć  swoje  osobowe 

dobro.  Może  to  zrobić  tylko  dzięki  sumieniu,  które  stanowi  wezwanie 
samego osobowego dobra. To sumienie ukazuje nam osobowe dobro, bo 

w sumieniu przemawia do nas właśnie osobowe dobro. Sumienie wzywa 

nas  do  czynienia  dobra.  Czynienie  dobra  jest  działaniem  moralnym. 

Czynienie  dobra  obejmuje  czyny  moralne.  Są  to  czyny  i  działania 

dotyczące  innych  osób.  Ale  także  czyny,  które  dotyczą  mnie  samego. 

Czynienie  dobro  pozwala  więc  ujawnić  w  człowieku osobowe dobro. Ma 

więc sprawić, że dobro stanie się zasadą mojego działania oraz działania 

każdego  człowieka.  Czyn  dobra  ujawnia  przede  wszystkim  miłość,  która 

jest  podstawą  wszelkiego  osobowego  działania.  Tylko  osoba  jest  zdolna 

do miłości  i tylko osoba  wymaga aż miłości. To  znaczy,  że osoba może 

pokochać  drugą  osobę.  Na  tym  polega  właśnie  przepływ  dobra.  Bonum 
est diffusivum sui

.  Dzięki  miłości  dobro  rozlewa  się  po  świecie.  I  dzięki 

temu  służymy  Bogu,  który  sam  jeden  jest  Dobry  i  który  jest  Miłością. 

Musimy zatem poszukiwać Boskiego Dobra, które objawia się jako dobro 

osobowe  w  każdym  człowieku.  Musimy  doświadczyć  tego  dobra  w 

wezwaniu  sumienia,  które  przemawia  do  nas  wewnętrznym  głosem 

osobowego  dobra  powołując  nas  do  czynienia  dobra,  czyli  do 
urzec

zywistniania dobra w naszym działaniu. Czyniąc dobro działamy na 

chwałę Bożą. 
 

background image

 

43 

Bóg  nie  kontaktuje  się  z  nami  poprzez  doświadczenie  zewnętrzne.  On 

kontaktuje  się  z  nami  w  doświadczeniu  wewnętrznym,  gdyż  to 

doświadczenie  pochodzi  z  istnienia  bytu.  Bóg  oddziałuje  na  nas  na 

poziomie  istnienia,  a  nie  istoty.  On  nie  pojawia  się  ani  w  naszych 

zmysłach, ani w naszym umyśle. Bóg dzięki łasce uobecnia się w samym 

istnieniu  bytu  ludzkiego.  Właśnie  dlatego  istnienie  człowieka  możemy 

nazwać istnieniem osobowym (zob. u Wojtyły). Możemy nawet przyjąć, że 

to obecność Boga stoi u podstaw doświadczenie wewnętrznego.  
 

Bóg  uobecnia  się  w  człowieku  poprzez  relacje  osobowe.  Jak  naucza 

Gogacz, relacje osobowe łączą własności transcendentalne dwóch bytów. 

Te  własności  przynależą  do  istnienia.  Można  stwierdzić,  że  własności 

transcendentalne ujawniają sprawczą aktywność aktu istnienia. To nie są 

własności  istotowe,  które  charakteryzują  lub  określają  porządek  istotowy 

(czyli  naturę  lub  istotę  bytu).  Własności  transcendentalne  stanowią 

przejawy  (albo  wyraz  na  zewnątrz)  aktywności  istnienia.  Istnienie  jest 

aktem,  czyli  dysponuje  aktywnością  sprawczą,  która  urealnia  możność 

istotową.  Ta  sprawcza  moc  istnienia  działa  i  urzeczywistnia  się  poprzez 

własności  transcendentalne.  Te  własności  wyznaczają  jakby  zakres  i 

kierunek  działania  mocy  sprawczej.  Dlatego  można  przyjąć,  że  to 

własności  transcendentalne  odpowiadają  za  postać  i  charakter  (ogólnie 

mówiąc  gatunek)  istoty  bytu,  czyli  za  to,  czym  ten  byt  jest.  Wyznaczają 

więc  treściowość  gatunkową  bytu,  a  więc  to,  czy  jest  to  byt  roślinny, 

zwierzęcy czy osobowy (ludzki). 
 

Bóg  działa  sprawczo  wewnątrz  danego  bytu.  Bóg  przyczynuje  i  stwarza 

istnienie  bytu  wraz  z  jego  własnościami  transcendentalnymi.  Można 

domniemywać,  że  w  tym  stworzonym  istnieniu  jest  już  „zapisany”  lub 
„zakodowany” istotowy charakter bytu (jego natura). Natomiast wszystkie 

konkretne cechy istotowe są kształtowane przez wzajemne oddziaływania 

powstałych  bytów,  czyli  przez  wpływ  środowiska  naturalnego,  a 

ostatecznie  zostaje  zostają  zapisane w kodzie genetycznym, który 

odpowiada za kształt cielesności danego bytu. 
 

Wydaje się, że w stworzonym przez Boga istnieniu pojawia się jak gdyby 

„pierwotny kod” złożony z własności transcendentalnych, który wyznacza i 

określa  powstający  porządek  istoty  bytu.  Należy  więc  uznać,  że 

odpowiedni układ własności transcendentalnych sprawia istotę bytu (czyli 
stanowi jakby kod egzystencjalny albo esencjalny). Istnienie bytu jest 

bowiem  egzystencją  (ex-sistentia),  która  emanuje  z  siebie  na  zewnątrz 

istotę  bytu (sub-sistentia).  Albo  posługując  się  terminologią  Tomaszową 

powiemy,  że istnienie bytu (esse) wyraża się  w postaci istoty (essentia). 

Istnienie  bytu  jest  czymś  realnym  i  konkretnym  (jednostkowym).  To 

zawsze jest istnienie jakiegoś konkretnego bytu i nie może być istnieniem 

czegoś innego. Jeżeli zaś mówimy ogólnie o istocie człowieka, to możemy 

background image

 

44 

ją  przypisać  różnym  ludziom.  Stwierdzimy  bowiem,  że  każdy  człowiek 

posiada naturę ludzką lub że każdy człowiek jest istotą ludzką i że ta istota 

czy  natura  u  każdego  człowieka  jest  taka  sama.  Ale  jeśli  mówimy,  że 

każdy człowieka posiada istnienie, to powinniśmy dodać, że jest to różne i 

odrębne  istnienie,  czyli  istnienie  jednostkowe.  Dlatego  trzeba  uznać,  że 

zasadą  jednostkowienia  w  bycie  jest  istnienia  a  nie  materia  z jej 
cielesnymi cechami. 
 

Bóg stwarza więc konkretne i pojedyncze istnienie, które decyduje o całej 

realności  danego  bytu  (człowieka,  zwierzęcia  lub  rośliny).  Być  może 

zależy to od tego, które własności transcendentalne zostały uruchomione 
przez Boga. Ma

my bowiem do czynienia w akcie istnienia z własnościami 

osobowymi i nieosobowymi, czyli tymi, które są związane z życiem. Część 

własności transcendentalnych tworzy więc podmiotowość osobową (są to 

prawda,  dobro  i  piękno),  natomiast  druga  część  stanowi  podmiotowość 

życia  (są  to  jedność,  odrębność  i  cielesność).  Jeżeli  Bóg  pobudza  do 

aktywności  jedynie  własności  związane  z  życiem,  to  wówczas  powstają 

byty  ożywione,  czyli  rośliny.  To  by  znaczyło,  że  powstaje  istnienie 

wegetatywne (roślinne), które emanuje z siebie ożywioną cielesność. Ale 

jeżeli  Bóg  dzięki  relacjom  osobowym  pobudza  do  aktywności  także 

własności  osobowe,  to  wtedy  zostaje  stworzony  człowiek  (jako  istnienie 

osobowe, które emanuje z siebie władze duchowe oraz władze cielesne i 

cały  organizm).  Zatem  to,  czym  będzie  konkretny  byt,  jest  ukryte  w 

aktywności  (w  akcie)  istnienia,  a  dopiero  następnie  przejawia  się  w 

możności istotowej. To akt istnienia przyczynuje istotową możność, a nie 

odwrotnie.  To  znaczy,  że  cała  aktywność  bytu  jest  zawarta  w  akcie 
ist

nienia,  a  nie  tylko  w  istotowej  możności.  Istota,  czyli  natura  (np. 

człowieka), nie może działać sama z siebie bez sprawczej mocy istnienia. 

To działa nie sama natura człowieka, ale poprzez naturę (czyli możność 

istotową)  działa  akt  istnienia.  Jak  podkreślał  Wojtyła  –  operari sequitur 
esse

.  Źródłem  wszelkiego  działania  jest  akt  istnienia  z  jego  sprawczą 

mocą własności transcendentalnych. 
 

Dlatego  należy  stwierdzić,  że  doświadczenie  wewnętrzne  ma  silne 

podstawy metafizyczne lub ontologiczne. To nie jest wyłącznie odwołanie 

się  do  „przeżyć  świadomościowych”,  ale  jest  to  bezpośrednie 

doświadczenie  oddziaływania  sprawczej  mocy,  czyli  aktywności, 

własności osobowych zawartych w istnieniu. Ta moc sprawia w możności 

istotowej  władze  duchowe  oraz  pobudza  ich  działania,  czyli  aktywność 

ludzkiej  natury.  Wydaje  się,  że  na  początku  (jeszcze  w  Raju)  całą 

aktywnością  człowieka  rządziło  doświadczenie  wewnętrzne  jako  efekt 

bezpośredniego kontaktu osobowego z Bogiem.  
 

Bóg  przemawia  bowiem  do  człowieka  w  doświadczeniu  wewnętrznym, 

czyli  w  kontemplacji,  w  sumieniu  i  w  upodobaniu.  Dzisiaj  jako  składnik 

background image

 

45 

doświadczenia  wewnętrznego  pozostało  nam  tylko  sumienie  związane  z 

naszym  postępowaniem  (działaniem  moralnym).  Dziwnym  trafem 

kontemplację oddzielono od codziennego życia, czyli od życia czynnego, i 

odniesiono  ją  wyłącznie  do  poznania  Boga  lub  kontaktu  z  Bogiem.  A 

przecież kontemplacja dotyczy każdej osobowej prawdy, także prawdy  o 

człowieku. Dlatego tak trudno nam dotrzeć do osoby ludzkiej i poznać ją, 

gdyż  w naszym  umysłowym poznaniu  brakuje kontemplacji. Miotamy się 

pośród  różnych  koncepcji  świadomości,  zamiast  powrócić  do 

doświadczenia wewnętrznego – do kontemplacji i sumienia. Dzisiaj modne 

są przeróżne medytacje transcendentalne, ale one nie doprowadzą nas do 

prawdy,  zwłaszcza  do  osobowej  prawdy  człowieka  i Boga.  Zamiast  tego 
potrzebna jest kontemplacja prawdy. Kontemplacja otwiera nas na 

doświadczenie  prawdy,  gdyż  jest  przyczynowana  przez  samą  prawdę. 

Kontemplacja otwierając nas naprawdę prowadzi do uznania i akceptacji 
tej pr

awdy,  co  owocuje  w  umyśle  oglądem  prawdy  i  zrodzeniem  słowa 

prawdy.  Dopiero  słowo  prawdy  zrodzone  w  umyśle  może  być  podstawą 

wszelkiego poznania i wszelkiej wiedzy o człowieku. Bez słowa prawdy nie 

dowiemy się niczego o człowieku. 
 

Kontemplacja  jest  doświadczeniem  wewnętrznym.  Ona  nie  jest  jedynie 

działaniem  naszego  umysłu.  Ona  jest  biernym  odbiorem  aktywności. 

Kontemplacja  jest  wyrazem  aktywności  osobowej  prawdy.  To  prawda 
przemawia do nas w akcie kontemplacji. Dlatego kontemplacja bierze 

początek  z  realnej  prawdy  zawartej  w  istnieniu.  Dzięki  temu  posiada 

charakter  doświadczenia  wewnętrznego.  To  znaczy,  że  podobnie  jak 

doświadczenie  zewnętrzne  doświadczenie  wewnętrzne  jest  wywołane 

przez  realność  bytu  (przez  istnienie  bytu).  Ale  to  może  być  również 

realność  czy  istnienie  mojego  własnego  bytu.  Dlatego  kontemplacja 

zostaje  zapoczątkowana przez realną  własność prawdy, która oddziałuje 

na  nasz  umysł.  W  ten  sposób  nasz  umysł  dostrzega  i  ogląda  realną 

prawdę  zyskując  trwałą  zasadę  poznania.  Gdyż  dopiero  rozumowania 

oparte na prawdzie mają pełną wartość poznawczą. Rozumowania oparte 

na oczywistości doświadczenia zmysłowego mogą służyć co najwyżej do 

praktycznego posługiwania się rzeczami, czyli do użyteczności. 
 

Bez  kontemplacji  nie  dotrzemy  więc  do  realnej  prawdy.  A bez tego nie 

będzie  poznania  filozoficznego,  czyli  poznania  rzeczywistości. 

Rzeczywistość  nie  jest  tylko  mgiełką  wrażeń  zmysłowych.  Trzeba  zatem 

dotrzeć do samej przyczyny realności, czyli do istnienia i przejawiających 

je  własności  transcendentalnych.  A  to  może  nam  zapewnić  jedynie 

doświadczenie wewnętrzne. 
 

Równie  ważną  rolę  w  tym  doświadczeniu  odgrywa  nasze  sumienie. 

Sumienie  nie  jest  samym  sądem  rozumu  praktycznego.  Sumienie  jest 

przede wszystkim aktywnością osobowego dobra. Sumienie ujawnia nam 

background image

 

46 

osobo

we  dobro.  Osobowe  dobro  przemawia  do  nas  i  woła  głosem 

sumienia.  Przecież  to  samo  dobro  wzywa  nas  do  czynienia  dobra  (do 

miłości).  Poprzez  sumienie  osobowe  dobro  powołuje  nas  do  działania 

moralnego. Stąd bierze się moralna powinność człowieka. Człowiek jako 

osoba  wyposażona  w  osobowe  dobro  jest  powołany  do  działania 

moralnego. A jednocześnie jako osoba jest w stanie, czyli w mocy, działać 

moralnie.  Człowiek może  kochać  właśnie  jako  osoba.  Działania  moralne 

są bowiem działaniami osobowymi i odwrotnie. 
 
Ale b

ez  doświadczenia  wewnętrznego  nie  będzie  pełnego  działania 

moralnego.  Bez  wsparcia  osobowej  aktywności  działania  moralne  będą 

się rozbiegały na dwie strony – raz będą dobre, a następnym razem złe. 

Człowiek nie jest w stanie wypracować w sobie cnót moralnych wyłącznie 

na zasadzie wychowania i dbałości o swoje postępowanie. Bo nawet gdy 

wie,  jakie  postępowanie  jest  dobre,  to  nie  musi  go  wybierać.  Może 

postąpić  zupełnie  dowolnie,  czyli  po  prostu  źle.  Dlatego  nie  będzie 

moralności  bez  sumienia,  ale  również  bez  kontemplacji i upodobania. 

Działania moralne muszą obejmować wszystkie trzy władze duchowe, zaś 

swoje  źródło  muszą  mieć  w  aktywności  osoby  ludzkiej.  Dopiero  przy 

udziale  osobowej  aktywności  mogą  w  tych  władzach  powstawać  trwałe 
cnoty moralne (wiara, nadzie

ja i miłość). 

 

Dla  Arystotelesa  cnota  miała  być  podążaniem  środkiem  pomiędzy 

skrajnościami.  Zdawał  on  sobie  sprawę,  że  działania  człowieka  są 

rozbieżne,  czyli  dialektyczne,  jak  by  powiedział  Hegel.  Dlatego  jedynym 

wyjściem  z  tej  sytuacji  na  gruncie  Arystotelesowskiego  naturalizmu  był 

postulat,  iż  należy się trzymać drogi pośredniej, czyli podążać środkiem. 

To  znaczyło,  że  człowiek  nie  powinien  popadać  w  skrajności,  czyli  ani 

postępować  całkiem  dobrze,  ani  całkiem  źle,  ani  być  zimnym,  ani 

gorącym,  ale  letnim.  Takie  podejście  odrzucił  później  św.  Paweł  i 

chrześcijaństwo.  
 

Arystoteles wybiera na przykład przyjaźń jako środek pomiędzy miłością, 
która  – 

jak  uczył  Platon  w  Uczcie,  jest  połączona  ze  świętym 

szaleństwem,  a  nienawiścią.  Stawia  również  na  sprawiedliwość  jako 

oddawanie  każdemu  tego,  co  mu  się  należy,  zamiast  miłosierdzia,  czyli 

daru  bezinteresownego  i  darmowego,  oraz  kradzieży,  czyli  zabrania 

komuś  czegokolwiek.  Uczył  także  umiarkowania,  czyli  rozsądnego 

używania  przyjemności,  jako  środka  pomiędzy  oddaniem  się 

namiętnościom  a  całkowitą  apatią.  Współczesne  interpretacje  zarzucają 
Arystotelesowi perfekcjonizm jako nieustanne wypracowywanie w sobie 

cnót  moralnych.  Ale  tak  naprawdę  wyznaje  on  jedynie  mediację  (albo 

mediokrację), czyli poszukiwanie drogi pośredniej.  
 

background image

 

47 

To  chrześcijaństwo  pokazało  nam  drogę  doskonałości,  gdyż  stawiało  na 

cnoty wlane (czyli na wiarę, nadzieję i miłość) zapewniające doskonałość 

naszym  działaniom.  Ale  te  chrześcijańskie  cnoty  są  oparte  na 

wewnętrznym  doświadczeniu  kontemplacji,  sumienia i upodobania. 

Wyrażają  się  one  w  przyjęciu  osobowej  aktywności  własności 

transcendentalnych istnienia, której przyczyną jest łaska Boża. 
 

Wiara  wyraża  się  poprzez  przyjęcie,  czyli  akceptację,  słowa  prawdy  – 

przede wszystkim Słowa Bożego. Miłość wyraża się poprzez czyn dobra, 

czyli  afirmację  osobowego  dobra.  Wreszcie  nadzieja  stanowi  fascynację 

osobowym pięknem, czyli pożądliwość życia, aż po życie wieczne. Jest to 

radykalne  zaprzeczenie  drogi  środka  i  opowiedzenie  się  za  duchową 

doskonałością.  Jednocześnie  chrześcijaństwo  pokazuje,  że  droga 

doskonałości  jest  możliwa  tylko  w  łączności  z  Bogiem.  Człowiek  może 

stawać  się  doskonałą  osobą  (dzieckiem  Bożym)  dzięki  otwarciu  się  na 

łaskę Bożą i przyjęciu jej w sakramentach. To znaczy, że sam Bóg czyni 
nas dos

konałymi, jeśli o to zadbamy i zgodzimy się na to. Sami możemy 

tylko błądzić albo jak postulował  Arystoteles,  wybierać mniejsze  zło albo 

jak chcieli epikurejczycy, wybierać większą przyjemność. 
 
 

background image

 

48 

 
 
 
 
 
 
*** 
 
 

Tajemnicza  Księga  Hioba.  Szestow  przeciwstawia  szaleństwo  Hioba 

mądrości filozofów. Przeciwstawia tragiczność losu Hioba racjonalizmowi 

myślenia.  To  racjonalistyczne  myślenie,  które  reprezentują  przyjaciele 

Hioba, chce podporządkować sobie działanie Boga. Twierdzą oni, że Bóg 

działa  zgodnie  z  ludzkim  rozumem.  Dlatego  uważają,  że  rozumieją 

działanie  Boga.  Ale  okazuje  się,  że  są  w  błędzie,  gdyż  Bóg  odrzuca  ich 

argumentację. Wydaje się zatem, że człowiek nie zna działań Boga.  
 

Stanie się to jasne, jeżeli przyjmiemy, że Bóg działa w sferze istnienia. Nie 
z

namy  aktywności  istnienia.  Nie  znamy  nawet  naszej  aktywności  na 

poziomie  istnienia.  Nie  mamy  wglądu  w  świat  istnienia.  Tam  nasze 

poznanie  nie  sięga.  Tam  trzeba  zawierzyć  mistycznemu  doświadczeniu 

mowy  serca.  Musimy  się  całkowicie  poddać  aktywności  własności 

istnieniowych.  Musimy  się  poddać  prawdzie,  dobru  i  pięknu.  Możemy 

jedynie przyjąć, że Bóg działa w człowieku poprzez własności istnieniowe. 

Inaczej  powiemy,  że  Bóg  obdarza  człowieka  relacjami  osobowymi,  czyli 

łaską.  Dzięki  temu  obdarza  go  sprawczą  mocą  własności  istnieniowych. 

Dzieje  się  tak  dlatego,  że  Bóg  rozporządza  samym  źródłem  osobowej 

aktywności. 
 

Czy zatem Bóg zna wszystkie nasze działania zewnętrzne? Czy może zna 

samo wnętrze człowieka, czyli osobową podmiotowość i aktywność? Tego 
nie wiemy. Z Ks

ięgi Hioba wynika, że Bóg nie ocenia naszych działań. Ale 

przecież On dociera do źródła naszej aktywności. Bóg obdarza człowieka 

łaską. Natomiast człowiek przyjmuje tę łaskę albo ją odrzuca. Bóg wie z 

pewnością czy  łaska  została  przyjęta, czy odrzucona. A  dzięki temu  wie 

wszystko  o  człowieku.  Nie  musi  oceniać  działań  człowieka.  To  sam 

człowiek  rozstrzyga  o  swoim  działaniu,  a  jego  skutki  odczuwa  sam  na 

sobie.  Człowiek  żyje  podług  swoich  działań  (postępków).  I  dlatego  albo 

sprowadza  na  siebie  śmierć,  albo  osiąga  życie  wieczne.  Bóg  może 

oczywiście odmienić życie człowieka, czyli sprawić w nas nawrócenie. Ale 

do tego nie jest Mu potrzebna wiedza o naszym działaniu. On ma wiedzę 

o samej osobie człowieka. On dba przede wszystkim o naszą osobę. Daje 

osobie  człowieka wszystko, co potrzebne do zbawienia i czeka na 

odpowiedź z naszej strony. Gdy człowiek zawiedzie i upadnie, wtedy sam 

cierpi  i  niszczy  siebie.  Bóg może  mu  pomóc.  Bóg  chce mu  pomóc.  Bóg 

background image

 

49 

nieustannie  pomaga  człowiekowi.  Ale  to  nie  znaczy,  że  ocenia  nasze 
dz

iałania. 

 

Aby poznać dramat i cierpienie człowieka, Bóg stał się człowiekiem. W ten 

sposób  Syn  Boży  jako  człowiek  sam  doświadczył  ludzkiego  zła.  Bóg 

poznał  zło,  jakie  stało  się  udziałem  człowieka.  Poznał  cierpienie,  jakie 

człowiek zgotował człowiekowi. Ale nie porzucił człowieka. Bóg nie potępił 

człowieka, ale go zbawił. Dał nam moc zbawienia. Człowiek sam poprzez 

swoje działanie skazuje się na potępienie. Przecież to człowiek odchodzi 

od  Boga,  ucieka od Niego. To człowiek  zrywa  więź  z Bogiem. Bóg tego 
nigd

y nie chciał i nigdy nie robi wobec człowieka. On po prostu obdarza 

swoją łaską. Obdarza człowieka relacjami osobowymi. Ze swej strony Bóg 

nieustannie daje. To jest Boża Miłość. To jest bezinteresowny dar Osoby 

Bożej. Człowiek musi jedynie przyjąć ten dar.  
 

Gdy  człowiek  się  otworzy  na  łaskę  Bożą,  wtedy  otrzymuje  wszystko,  co 

jest  potrzebne  osobie.  Wówczas  osiąga  życie  wieczne  i  zbawienie.  Ale 

gdy odrzuci dar łaski, wtedy pozbawia się tego wszystkiego. Pozostaje mu 

wówczas zwykła ludzka troska o siebie. W tej sytuacji jest zdany tylko na 

siebie i swoje ludzkie siły. Wówczas nic ani nikt go nie chroni. Sam musi o 

wszystko walczyć, a i tak czeka go tylko śmierć. Człowiek sam rozstrzyga 

o  swoim  działaniu.  Sam  decyduje  o  sobie.  Bóg  nas  tylko  przestrzega  i 
poucza

.  Człowiek  sam  decyduje  o  tym,  co  osiągnie  –  śmierć  czy  życie 

wieczne.  Jak  zdecyduje,  taka  będzie  jego  rzeczywistość.  Spełnienie 

własnej  realności  nie  wymaga  już  oceny,  gdyż  rzeczywisty  stan,  jaki 

osiągniemy, jest najlepszą oceną postępowania. 
 
Bóg zna nas

zą  osobową  aktywność.  Bóg  nawiązuje  relacje  osobowe  z 

człowiekiem wspierając w ten sposób osobową aktywność człowieka. Ale 

rolą  i  zadaniem  człowieka  jest  rozwijanie  tej  aktywności  na  gruncie 

naturalnym.  Osoba  ludzka  działa  poprzez  naturę  –  poprzez  zdolności i 

władze  naturalne.  Na  gruncie  natury  działanie  zależy  całkowicie  od 

człowieka.  Człowiek  sam  przeżywa  i  kształtuje  swoje  życie.  Bóg  może 

oczywiście interweniować tutaj w sposób cudowny. Ale interwencje Boga 

są wyjątkowe. To, co dzieje się z człowiekiem, zależy od niego samego. 

Dlatego człowiek musi zadbać o swój rozwój i swoje życie. Sam decyduje 

o  tym,  jak  zakończy  się  jego  życie.  Finał  życia  zależy  więc  od  samego 

człowieka. Czy będzie to definitywny koniec – śmierć, czy może będzie to 
otwarcie nowego ro

zdziału – życie wieczne i zbawienie. 

 

Rozwijając  swoje  życie  człowiek  musi  zachować  osobową  aktywność. 

Dzięki temu będzie w stanie ochronić swoją osobę i utrwalić jej aktywność 

aż  po  życie  wieczne.  Życie  wieczne  jest  efektem  zachowania  osobowej 

aktywności.  Przede wszystkim chodzi o zachowanie relacji osobowych z 

Bogiem.  Człowiekowi  potrzebna  jest  w  tym  względzie  stała  łączność  z 

background image

 

50 

Bogiem. Tylko wówczas ludzkie życie będzie upływało beztrosko. Ale gdy 

zabraknie kontaktu z Bogiem, wtedy człowiek musi się sam zatroszczyć o 

swoje sprawy. A wówczas wszystko stara się załatwić po swojemu, czyli 

„po ludzku”. Działanie „po ludzku” odnosi się do otaczających nas rzeczy i 

wytworów. Człowiek chce je opanować i podporządkować sobie, chce nimi 

zawładnąć. Takie zachowanie sprawdza się wobec rzeczy. Ale jak odnieść 

się do ludzi? Jeżeli człowiek odnosi się „po ludzku” do ludzi, to powstaje 

władza  i poddaństwo. Powstaje wtedy struktura społeczna jako struktura 

władzy  i  poddaństwa.  Jednak  podążanie  w  tym  kierunku  powoduje 
zaprze

paszczenie  osobowej  aktywności.  Człowiek  uczestniczący  w 

strukturach władzy traci własną osobowość i osobę. Staje się urzędnikiem 

lub  petentem,  sprzedawcą  lub  klientem.  Jego  działanie  zmienia  się  w 

sprawowanie urzędu lub jakiejś funkcji. Człowiek przestaje żyć osobowo, a 

tym samym traci swoją osobę (zatraca siebie). 
 

Aby uratować własną osobę, człowiekowi potrzebny jest kontakt z Bogiem. 

Łączność  z  Bogiem  dzieje  się  bowiem  na  gruncie  osobowej 

podmiotowości.  Dokonuje  się  to  poprzez  akt  kontemplacji,  sumienia  i 

upodobania  życia.  Tylko  Bóg  ożywia  w  człowieku  osobowe  własności 

prawdy,  dobra  i  piękna,  czyli  daje  im  moc  sprawczą.  Sprawia,  że 

zaczynają  one  działać  na  nasze  władze  duchowe,  które  mogą  wówczas 

podejmować  działania  osobowe,  czyli  działania  moralne  i  religijne. Bez 

tego  Bożego  wsparcia  nie  będzie  u  człowieka  osobowych  działań. 

Pozostaje  mu  wtedy  działanie  „po  ludzku”  oparte  na  poznaniu  świata  i 

myśleniu  o  świecie,  oparte  na  chęci  panowania  i  władzy  oraz  oparte  na 

doznawaniu  przyjemności.  Te  ludzkie  działania  pozwalają  człowiekowi 

kształtować  świat  według  własnych  potrzeb.  Ale  kiedy  człowiek  zaczyna 

według  własnych  potrzeb  kształtować  siebie  i  swoje  życie,  wtedy  znika 

osobowa aktywność, gdyż potrzeby człowieka mają charakter naturalny.  
 
Natomiast osoba lu

dzka potrzebuje relacji osobowych z Bogiem. Ale żeby 

to  odkryć,  człowiek  musi  porzucić  swoje  zwykłe  ludzkie  działanie,  aby 

zagłębić  się  w  sobie  –  w  swojej  osobowej  realności.  Aby  tego  dokonać, 

człowiek  powinien  się  oderwać  i  odciąć,  chociaż  na  moment,  od  spraw 

tego  świata.  Powinien  zapomnieć  na  moment  o  swojej  ludzkiej  naturze. 

Powinien  wykonać  skok  w  głąb  siebie  –  lot w przestworza osobowego 

istnienia.  Powinien  się  udać  w  tajemniczą  podróż  do  krainy  realności  i 

dotrzeć aż do źródeł tej realności. Żeby znaleźć to, co najprawdziwsze, to, 

co najlepsze i to, co najpiękniejsze. Żeby znaleźć w końcu własną osobę, 

która  jest  dla  człowieka  źródłem  wszelkiej  aktywności  i  realności.  Żeby 

odnaleźć osobę, która jest początkiem i końcem wszystkiego. 
 

Kiedy człowiek odnajdzie i pozna swoją własną osobę, wtedy będzie już 

wiedział, jak działać i żyć. Kiedy doświadczy potęgi osobowej aktywności, 

wówczas  odmieni  swoje  ludzkie  życie  i  działanie.  Zacznie  działać 

background image

 

51 

osobowo, czyli bezinteresownie. Zapomni o swoich potrzebach, a będzie 

widział  tylko  osobowe  dobro  drugiego  człowieka.  I  będzie  w  stanie 

ofiarować mu to, co najlepsze – samego siebie, czyli swoją osobę (swoją 

prawdę,  swoje  dobro  i  piękno).  Dać siebie  –  to  jest  prawdziwe  działanie 

osobowe. Tak działa Bóg. 
 
Natomiast nasza 

ludzka  natura  chce  wszystko  zagarnąć  dla  siebie. 

Potrzebuje  wciąż  nowych  prezentów  i  błyskotek.  Domaga  się  wciąż 
nowych rzeczy: zrób to lub tamto albo potrzebujesz tego lub tamtego. 

Nasza  natura  wciąż  zagarnia  coś  dla  siebie.  To  oczywiście  nakręca 
ludzkie 

działanie, daje nam postęp technologiczny, ale nie rozwija samego 

człowieka.  Człowiek  potrzebuje  rozwoju  osobowego.  A  taki  rozwój  może 

nam zapewnić tylko stały kontakt (łączność) z Bogiem. 
 

Życie  religijne.  Czym  jest  życie  religijne  człowieka?  Jest  ono  przejawem 

osobowej  aktywności  człowieka.  Wyrasta  wprost  z  osobowej 

podmiotowości i jest przyczynowane przez żywy kontakt z Bogiem. Życie 

religijne  nie  jest  pomysłem  człowieka.  Ono  nie  zaczyna  się  od  poznania 

Boga.  Bo  gdyby  człowiek  rozpoczynał  życie  religijne  od poznania Boga, 

wtedy  zwracałby  się  jedynie  do  własnej  idei  Boga,  czyli  do  swojego 

pojęcia  Boga.  Otóż  życie  religijne  nie  dotyczy  pojęcia  Boga.  Ono  czci 

realnego i żywego Boga. Przede wszystkim czci Boga Osobowego. 
 

Życie  religijne  jest  naszym  realnym  kontaktem z Osobowym Bogiem (z 

Osobą  Chrystusa).  Na  czym  więc  polega  ten  kontakt?  Łączymy  na 

przykład  życie  religijne  z  modlitwą.  Czy  zatem  modlitwa  stanowi  nasz 
kontakt z Bogiem? Modlitwa jest raczej potwierdzeniem takiego kontaktu z 
naszej strony. Modlimy 

się wtedy, gdy trwa łączność z Bogiem.  

 

Potwierdzeniem  kontaktu  z  Bogiem  jest  także  nasza  wiara.  Mówimy,  że 

wierzymy  w  Boga. Wierzymy,  że  Bóg istnieje i kontaktuje się  z nami. W 

ten sposób wyznajemy naszą wiarę. Połączeniem naszej wiary i modlitwy 
jest k

atolickie  Credo  (czyli  wyznanie  wiary).  Jest  to  najważniejsza 

modlitwa  wierzących.  Credo  powstało  z  wiary  Kościoła.  Kościół  jako 

wspólnota  wierzących  wyznaje  w  Credo  swoją  wiarę  w  Boga.  Wiara 

Kościoła wypływa z bezpośredniej łączności z Bogiem w Chrystusie. 
 

Życie religijne polega na otwarciu się na relacje osobowe, które ofiarowuje 

nam  Bóg.  Chodzi  o  to,  aby  nasza  osoba  przyjęła  relacje  osobowe.  Bóg 

nawiązuje  relacje  osobowe  z  człowiekiem.  Jest  to  inicjatywa  boska.  Na 

tym  polega  właśnie  osobowa  łączność  z  Bogiem. Bóg jest samym 

istnieniem.  Bóg  jest  czystym  aktem  istnienia.  Nie  posiada  własności 

cielesnych ani duchowych. Nie ma istotowej możności, jak byty stworzone. 

Mówimy, że Jego istotą jest sam akt istnienia. Ale Bóg posiada własności 

istnieniowe.  Są  to  transcendentalne  własności  osobowe.  Tymi 

background image

 

52 

własnościami są  prawda, dobro i piękno. Właśnie na tych własnościach 

oparte są relacje osobowe. 
 

Bóg  nawiązuje relacje  z człowiekiem. Jego Boskie własności łączą się  z 

odpowiednimi własnościami w istnieniu człowieka. Boska Prawda łączy się 

z osobową prawdą człowieka. Dzięki temu pod wpływem Boskiej Prawdy 

zaczyna się uaktywniać nasza osobowa prawda. Ta aktywność przybiera 

postać kontemplacji i zaczyna oddziaływać na nasz rozum. Wtedy rozum 

jest  w  stanie  kontemplować  zarówno  Prawdę  Boską,  jak  i  osobową 

prawdę człowieka.  
 

Podobnie wygląda sprawa z dobrem. Boskie Dobro łączy się z osobowym 

dobrem  człowieka.  I  tutaj  również  nasze  osobowe  dobro  zaczyna  się 

uaktywniać  pod  wpływem  kontaktu  z  Boskim  Dobrem.  Aktywność 
osobowe

go dobra przybiera postać wezwania sumienia. Dobro wzywa nas 

do  czynu  (do  czynienia  dobra).  Stąd  wołanie  sumienia:  „czyń  dobro”.  W 

ten  sposób  wola  może  podjąć  działanie  w  postaci  czynu  dobra,  który 
potocznie nazywamy dobrym uczynkiem. Czyn dobra stanowi 
po

twierdzenie  i  afirmację  osobowego  dobra    (także  Dobra  Boskiego). 

Czyn  dobra  jest  działaniem  na  wskroś  osobowym,  gdyż  stanowi 

bezinteresowne potwierdzenie samego dobra przynależnego  osobie jako 

dobra  bezwzględnego  (które  zawsze  powinno  być  celem  działania). 

Dlatego  powiemy,  że  czyn  dobra  jest  jednocześnie  aktem  miłości  jako 

doskonałej afirmacji dobra. 
 

Również  osobowe  piękno  człowieka  zostaje  uruchomione  pod  wpływem 

kontaktu z Bogiem. Boskie Piękno (jako Chwała Boża) oddziałuje i łączy 

się  z  osobowym  pięknem  człowieka,  a  wówczas  osobowe  piękno 

człowieka  zaczyna  się  uaktywniać  i  działać  poprzez  życie.  Osobowe 

piękno przejawia się bowiem w człowieku jako życie. Życie człowieka jest 

bezpośrednim  odwzorowaniem  osobowego  piękna.  Aktywność  piękna 

objawia  się  w  zdolności  życia.  Życie  jest  obrazem  piękna.  Dokładnie 

mówiąc,  tym  obrazem  jest  piękne  życie.  Piękne  życie  realizuje  się  we 

wspólnocie życia jako dar i przekazanie życia. 
 

Aktywność  osobowego  piękna  wyraża  się  w  człowieku  jako  upodobanie 

życia.  To  upodobanie  życia  odnosi  się  do  naszej  uczuciowości. 

Upodobanie  życia  wyznacza  pozytywny  kierunek  w  działaniach 

uczuciowości. Staje się formalnym przedmiotem i zasadą działania uczuć. 

Dzięki  temu  nasza  uczuciowość  może  odpowiednio  działać,  będąc 
nastawiona na przekazywa

nie  życia.  Taka  uczuciowość  będzie 

przeżywała radość życia i fascynację życiem. Osiąga ona wówczas pełnię 

swojego  działania.  Radowanie  się  życiem  oraz  nadzieja  są  właściwym 

przeżyciem uczuciowości. Uczuciowość powinna się bowiem kierować ku 

życiu, a nie ku przeżywaniu przyjemności. Odczuwanie przyjemności jest 

background image

 

53 

dla uczuciowości czymś dodatkowym lecz ubocznym a nie zasadniczym. 

Dlatego uczucia nie mogą się kierować przyjemnością. Uczuciowość ma 

dążyć  do  osiągnięcia  pełni  życia.  Powinna  więc  dążyć  do  przekazania 

życia. 
 

Bóg  obdarza  człowieka  wszystkim,  co  jest  potrzebne  do  właściwego 

działania  rozumu,  woli  i  uczuć.  Człowiek  musi  się  tylko  otworzyć  na  dar 

łaski, docierający do nas w postaci relacji osobowych. Musi przyjąć relacje 

osobowe,  które  nawiązuje  z  nim  Bóg.  Ale  jeśli  tego  nie  zrobi,  to  będzie 

zdany wyłącznie na własne siły, które są bardzo wątłe. Rozum ludzki sam 

z siebie nie jest w stanie doświadczyć ani poznać osobowej aktywności. 

Może  kierować  się  co  najwyżej  poznaniem  duszy  i  ciała  człowieka.  Gdy 

sięga do poznania duchowości, wtedy zwraca się sam na siebie. Ujmuje 

swoje  poznanie  oparte  na  doświadczeniu  zmysłowym.  Tworzy  więc 

wiedzę pojęciową, ale nie zna słowa prawdy, które pojawia się jako efekt 
relacji z Bogiem (relacji wiary). Dlatego poznanie i dzi

ałanie  takiego 

rozumu  jest  ograniczone  i  niepełne.  Takiego  rozumu  nie  stać  na 

kontemplację osobowej prawdy (prawdy Boga i człowieka). 
 

Podobnie  będzie  wyglądała  sprawa  z  wolą.  Jeżeli  wola  nie  doświadczy 

bezpośredniego  kontaktu  z  osobowym  dobrem,  to  będzie  zdana jedynie 
na wybór propozycji przedstawianych jej przez ograniczone poznanie 

rozumu. A to już ogranicza nam sam kontakt z rzeczywistością. Wówczas 

woli nie stać na afirmację realnego osobowego dobra, a przez to będzie 

zdana  na  wybieranie  pomysłów  rozumu.  Wola  zaczyna  wybierać  ujęcia 

idealistyczne lub hedonistyczne. Kieruje się wartościami tworzonymi przez 

myślący  rozum,  a  nie  pragnie  realnych  własności  osobowych.  W 

najlepszym  wypadku człowiek będzie się kierował dobrem wspólnym lub 

społecznym,  ale  może  je  pojmować  jako  ogólny  dobrobyt  członków 

społeczeństwa. 
 

Jednak  w  ten  sposób  człowiek  nigdy  nie  osiągnie  poznania  osobowej 

prawdy,  ani  umiłowania  osobowego  dobra.  Nie  zdoła  doświadczyć  ani 

swojej osobowej realności, ani nie spotka się z realnością osoby drugiego 

człowieka. Taki człowiek nie będzie mógł żyć życiem osobowym. Będzie 

żył  jedynie  „po  ludzku”,  to  znaczy  w  zgodzie  ze  swoją  ludzką  naturą. 

Będzie  nawet  żył  w  sposób  rozumny  i  wolny,  będzie  żył  w  sposób 

przyjemny. Ale musimy pamiętać, że w porównaniu do realności osoby to 

wszystko  stanowi  jedynie  pozorne  działanie.  Życie  „po  ludzku”  jest  w 

stanie  zaspokoić  tylko  naturę  człowieka.  Mówimy  o  zaspokojeniu 

naturalnych  potrzeb  człowieka,  ale  to  z  pewnością  nie  zaspokoi  naszej 

osoby, która ma już potrzeby ponadnaturalne (nadprzyrodzone). 
 

Dzisiaj  ludzie  chcą  żyć  wyłącznie  „po  ludzku”.  Nie  obchodzi  ich  świat 
osobowy – 

świat nadprzyrodzony. Przestaje się dla nich liczyć środowisko 

background image

 

54 

osobowe, czyli wspólnota rodzinna. Współczesny człowiek odrzuca relacje 
osobowe z 

Bogiem,  a  w  konsekwencji  także  relacje  osobowe  z  drugim 

człowiekiem.  Na  koniec  pozostają  człowiekowi  tylko  odniesienia 

hedonistyczne i utylitarne. A więc liczy się tylko to, co możemy skorzystać 

dzięki  kontaktom  z  drugim  człowiekiem  (czego  możemy  się  nauczyć,  ile 

dzięki temu zdobędziemy i ile będziemy posiadali, jakie przyjemności nas 

czekają). Dzisiaj to ludzie uważają za swoje szczęście. 
 

Czy  człowiek  naprawdę  nie  potrzebuje  życia  i  szczęścia  wiecznego? 

Dlaczego człowiek nie chce zbawienia? Dlaczego wybiera jakieś pozorne 

bawienie  się  w  życie?  Świadczy  to  na  pewno  o  ogromnej  niedojrzałości 

współczesnych  ludzi.  Ale  właśnie  takie  niedojrzałe  ideały  kreuje  się  w 

mediach,  bo  takimi  ideałami  żyją  ludzie  show  biznesu.  Jak  widzimy  w 
telewizji, jedynie szalona zabawa ma charakter prawdziwie medialny. 

Można  wprost  stwierdzić,  że  media  żyją  zabawą.  I  propagują  jedynie 

zabawę. 
 

Zwykły człowiek ma dzisiaj do czynienia na co dzień przede wszystkim z 

mediami. Skoro ze wszystkich stron nawołuje się człowieka do zabawy, to 

trudno jest mu się przed tym obronić. To musi na niego oddziaływać. Ale 

człowiek powinien pamiętać,  że tu chodzi o jego  przyszłość i  zbawienie. 

Człowiek musi wybrać zbawienie lub zabawę (bawienie się). Ma więc do 

wyboru  życie  przyjemne  i  zabawowe  (przyjemną  zabawę)  albo  życie 
wieczne (wieczne zbawienie). 
 

Na życie wieczne musimy poczekać. Natomiast przyjemne życie i zabawa 

oferują swoje atrakcje od razu (natychmiast). Przyjemność przeżywamy w 

danej  chwili.  Tutaj  nie  trzeba  czekać  na  efekty,  one  spływają  na nas od 

razu.  I  nawet  zapominamy,  że  te  przyjemne  chwile  zaraz  przemijają  i 

znikają. Wtedy potrzebujemy wciąż więcej i więcej przyjemności. Ale tego 

nie  da się ciągnąć  w nieskończoność. Przyjemności nie trwają  wiecznie. 

One są chwilowe, pojawiają się, a potem znikają. Na koniec zniknie nasze 

przyjemne  życie. Skończy  się  zabawa i przyjdzie śmierć, która wszystko 

nam  zabierze  (zabierze  wszystkie  przyjemności).  W  człowieku  żyjącym 

przyjemnościami nic nie pozostanie po śmierci. Zginie całe jego szczęście, 
któr

e opierał na przyjemnościach. 

 

Musimy wiedzieć, że przyjemna zabawa daje nam chwilowe zadowolenie, 

ale  okrada  nas  ze  szczęścia  i  życia  wiecznego.  Nie  sposób  utkać  życia 

wiecznego  z  chwilowych  przyjemności.  Tak  naprawdę  nie  da  się  nawet 

przeżywać  duchowo  cielesnych  przyjemności.  Możemy,  co  najwyżej, 

nieustannie myśleć o doznawaniu przyjemności i zachwycać się tym. Ale 

nawet  myślenie  nie  trwa  wiecznie.  Ono  również  jest  momentalne  i 

chwilowe.  Myśląc  o  swoich  przyjemnościach  nie  przeżywamy  ich 
ponownie, ale tyl

ko  przeżuwamy  je  ciągle.  Próbujemy  wydobyć  jakiś 

background image

 

55 

smak,  który  dawno  już  przeminął.  Nie  ma  powrotu  do  przeżytych 

przyjemności. Dlatego potrzebujemy stale przeżywać je od nowa. 
 

Człowiek  z  natury  swej  działa  „po  ludzku”.  Ale  człowiek  jest  również 

osobą.  Jako  osoba  nie  może  się  ograniczać  tylko  do  takiego  działania. 

Człowiekowi jako osobie potrzebne jest działanie „po bożemu”. Bo dopiero 

działanie  „po  bożemu”  jest  działaniem  osobowym.  Działanie  osobowe 

musi  przenikać  nasze  ludzkie  działanie,  żeby  nie  obróciło  się  ono 

przeciwko  nam.  Działanie  osobowe  doskonali  nasze  ludzkie  działanie. 

Sprawia,  że  człowiek  zaczyna  działać  moralnie  i  religijnie.  Działać  „po 

bożemu”,  czyli  osobowo,  możemy  jedynie  w  łączności  z  Bogiem.  Taką 

łączność z Bogiem nazywamy religią albo życiem religijnym. Aby człowiek 

mógł działać w całej pełni, potrzebna jest mu religijność, ale potrzebna jest 

mu także moralność. Moralność jest działaniem osobowym, które dotyczy 

drugiego człowieka. Jest to ta część działania „po bożemu”, która dotyczy 

miłowania bliźniego. 
 

Działając  „po  ludzku”  będziemy  działali  w  sposób  rozumny  i  wolny,  ale 

będzie to rozumność ludzka i ludzka wolność. A więc będzie to rozumność 

myślenia i wiedzy pojęciowej oraz wolność wyboru różnych pomysłów. Ale 

to nie jest pełna rozumność i pełna wolność. Otóż do pełnej doskonałości 

człowiekowi  potrzebna  jest  rozumność  i  wolność  ożywiona  łaską. 

Potrzebna  jest  bowiem  rozumność  wyposażona  w  słowo  prawdy  oraz 

wolność czynienia dobra. Tylko wtedy rozumność i wolność będą w stanie 

dać coś z siebie. Tylko wtedy mogą obdarzyć drugiego człowieka słowem 

prawdy i czynem dobra. To jest właśnie działanie „po bożemu”, bo to Bóg 

daje  nam  Słowo  Boże  jako  słowo  prawdy  oraz  Ducha  Miłości  jako  czyn 
dobra. 
 

Filozofia  od  początku  odkrywała  to,  co  w  człowieku  jest ludzkie. 

Poznawała  to,  co  tworzy  naszą  ludzką  naturę,  a  więc  to,  co  naturalne. 

Filozofia pokazywała nasze ludzkie działanie, czyli działanie „po ludzku”, i 

na  tym  gruncie  szukała  doskonałości.  Zastanawiano  się,  jak  doskonale 

człowiek  potrafi  poznawać  i  jak  doskonale  może  wybierać.  Okazało  się 

jednak,  że  człowiek  może  wybierać  tylko  to,  co  poznaje,  co  ostatecznie 

sprowadzało się do wyboru wiedzy i poznania.  
 

A przecież człowiek żyje i działa w realnym świecie. Człowiek żyje i działa 

w  rzeczywistości,  gdyż  sam  jest  rzeczywisty  i  realny,  a  nie  wymyślony. 

Człowiek poznaje rzeczywistość. Ale jak nasze  poznanie ma sięgnąć do 

rzeczywistości?  Czy  poprzez  zmysły?  Czy  może  poprzez  słowo?  Otóż 

wydaje  się,  że  tylko  słowo  prawdy,  jakie  przyjmuje  nasz  rozum,  stanowi 

cząstkę rzeczywistości. Nasze poznawcze pojęcie w żadnym wypadku nie 

jest cząstką rzeczywistości, ono jest jedynie cząstką myślenia. Podobnie 

wygląda sprawa w przypadku woli. Tylko czyn dobra, jaki podejmuje wola, 

background image

 

56 

jest cząstką rzeczywistości, gdyż niesie ze sobą realne dobro. Natomiast 

wybór  jest  tylko  użyciem  jakiejś  rzeczy,  czasami  użyciem  bardzo 
przydatnym i potrzebnym, ale jest to tylko zmiana funkcji. Natomiast czyn 

dobra stanowi tworzenie nowej realności. Czyn dobra obdarza człowieka 

czymś  realnym,  obdarza go osobowym dobrem. Daje mu w ten sposób 

cząstkę  realności.  Dlatego  dopiero  czyn  dobra  i  słowo  prawdy  (także 

przeżycie  piękna)  rozwijają  człowieka,  gdyż  zapewniają  mu  rozwój  jego 

realności.  Rozwój  wiedzy  i  myślenia  nie  jest  realnym  rozwojem 
osobowym

.  Również  rozwój  przystosowania  świata  przyrodniczego  nie 

stanowi realnego rozwoju człowieka. To, że mieszkam w lepszym domu, 

że jeżdżę lepszym samochodem, że mam lepszą pracę, to wszystko nie 

czyni mnie w żaden sposób lepszym człowiekiem. Lepszym człowiekiem 

mogę  się  stawać  jedynie  dzięki  moralności  i  religijności,  gdyż  to  one 

zapewniają  mi  realny  rozwój  mojej  osoby,  czyli  objawiania  się  osobowej 

podmiotowości. 

background image

 

57 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Co zagraża człowiekowi? 

 
 

Człowieka pociąga zło. Jeśli człowiek zerwie kontakt z Bogiem, wówczas 

straci  swoją  osobową  podmiotowość.  W  takim  zagubionym  człowieku 

osoba przestaje działać – nie może się uaktywniać. Dlatego nasze władze 

duchowe  nie  mogą  już  korzystać  z  aktywności  prawdy,  dobra  i  piękna. 

Dlatego  taką  duchowość  ogarnia  nagle  pustka.  Człowiek  pozbył  się 

osobowych zasad działania, a na to miejsce nie pojawiło się jeszcze nic 

nowego. Wtedy pozostaje tylko pustka, jakaś dziura, pozbawienie i nicość. 

Tak  narodziła  się  w  człowieku  świadomość.  Świadomość  jest  po  prostu 

duchową pustką – taką duchową możnością, a może tylko możliwością. 
 

Działająca  osobowa  prawda  dawała  nam  rozum  i  rozumienie,  ponieważ 

obdarowywała nasz rozum słowem prawdy, na którym opiera się wszelkie 
ludzkie rozumienie – 

rozumienie  Boga,  świata  i  człowieka.  Gdy  tego 

za

braknie,  pozostaje  tylko  świadomość,  w  której  pojawiają  się  jedynie 

wrażenia  zmysłowe  (jakieś  treści  zmysłowe).  Aktywnością  świadomości 

staje się myślenie. Myślenie zaczyna porządkować i kojarzyć te zmysłowe 
obrazy. W ten sposób powstaje nasza wiedza empiryczna. To 

świadomość tworzy wiedzę empiryczną. Człowiek zdobywa całkiem nową 

wiedzę o świecie, także o człowieku, czyli o sobie samym. Ale tej wiedzy 

brakuje  zrozumienia.  Tego  zrozumienia,  które  pisarze  chrześcijańscy 

łączyli  z  wiarą  (Fides quaerens intellectum).  Będzie  to  wiedza 

abstrakcyjna  i  pojęciowa,  gdyż  jest  to  wiedza  myślącej  świadomości. 

Abstrahuje ona od materii, ale pojęcia tworzy w oparciu o dane zmysłowe. 

Hume stwierdził, że bez wrażenia nie będzie pojęcia, a wszelkie przydatne 

pojęcia  są  wynikiem  kojarzenia  treści  wrażeń.  Dla  empirystów  tak 

naprawdę  wiemy  tylko  to,  o  czym  informują  nas  zmysły.  Ale  to  jest 

odcięcie się od całej duchowej sfery realności, nie mówiąc już o tym, co 

osobowe w człowieku. 
 

Świadomość  sprowadza  się  zatem  do  ujęć  zmysłowych  (do  wrażeń  i 

doznań  zmysłowych).  Skoro  zmysły  informują  nas  o  doznawanych 

background image

 

58 

przyjemnościach  i  przykrościach,  to  świadomość  uznaje,  że  pierwszym 

dobrem  jest  przyjemność.  Dlatego  podnosi  przyjemność  do  rangi 

naczelnego  dobra  człowieka.  Świadomość  narzuca  więc  człowiekowi 

kierowanie  się  przyjemnością.  Człowiek  staje  się  hedonistą.  Zatraca 

poznanie realnego dobra osobowego, gdyż nasza świadomość nie dociera 

nigdy do tego, co osobowe. Hedonista bardzo szybko popada w różnego 

typu  uzależnienia,  gdyż  do  tego  sprowadza  się  preferowanie 

przyjemności. 
 

Ale  nasza  świadomość  nie  zamierza  podporządkować  się  temu,  co 

zmysłowe.  Nie  chce  biernie  działać,  ona  pragnie  stać  się  aktywnym 

podmiotem,  ponieważ  chce  zająć  miejsce  osoby  ludzkiej  –  osobowej 

podmiotowości.  Jako  pustka  i  nicość  świadomość  ma  zdolność 

zagarniania  wszystkiego  dla  siebie.  Ona  pragnie  panowania  i  władzy. 

Chce rządzić człowiekiem. Ale będzie rządzić człowiekiem po to, aby go 

zniszczyć.  Dlatego  zaczyna  wymyślać  własne  niestworzone  pomysły. 

Zamierza urządzić świat po swojemu. 
 

Świadomość przejmuje zatem kontrolę nad duchowością człowieka. Tutaj 

eksponuje  własne  myślenie  (cogito)  oraz  wybieranie  tego,  co  sama 

pomyśli.  Jeśli  świadomość  człowieka  myśli  tylko  o  przeżywaniu 

przyjemności,  to  wola  się  temu  poddaje  i  wybiera  zawsze  przyjemność 

zamiast  osobowego  dobra.  Ale  świadomość  potrafi  również  wysuwać 

różne  idealistyczne  pomysły  (to  ona  tworzy  utopie).  Świadomość  potrafi 

„stworzyć”  swój  własny  świat  intencjonalny  –  świat  kultury.  Świat  kultury 

jako  świat  wartości  jest  konstrukcją  myślącego  rozumu.  Kultura  jest 

tworem ludzkiego myślenia, jest tworem nasze świadomości.  
 

Jeśli  kultura  dotyczy  przekształcania  i  opanowania  przyrody,  to  wtedy 

staje  się  techniką  i  technologią,  która  powinna  służyć  człowiekowi.  Ale 
mamy 

przecież  technikę  wojskową  stworzoną  także  przez  myślącego 

człowieka,  która  jest  wprost  wymierzona  w  człowieka  i  jego  życie. 

Powstaje  więc pytanie, skąd się bierze  w człowieku takie niszczycielskie 

myślenie? Takimi pomysłami zajmują się demony wojny. 
 
Kult

ura może być również całkowicie niezależnym i samoistnym tworem. 

Wówczas  powinna  służyć  duchowemu  rozwojowi  człowieka.  Czy  tak  się 

jednak dzieje? Na początku filozofia miała służyć człowiekowi do poznania 

samego  siebie.  Sokrates  pojmował  wiedzę  jako  pełne  dobro  człowieka. 

Ale  już  sofiści  zamierzali  wykorzystywać  wiedzę  do  niecnych  celów. 

Dzisiaj  wiemy,  że  wiedza  może  stać  się  zgubą  człowieka.  Kultura 

duchowa może służyć człowiekowi, ale może go również zniszczyć.  
 

Mówi się,  że kultura poszerza horyzonty  ludzkiej świadomości. Pokazuje 

nam,  co  możemy  zrobić,  czego  jeszcze  nie  robiliśmy.  Podpowiada  też 

background image

 

59 

człowiekowi, żeby zrobił, co tylko zechce. Ale wydaje się, że jest to jedynie 

odkrywanie  nowych  obszarów  nicości.  Ponieważ  jeśli  kultura  nie  będzie 
oparta na wa

rtościach  humanistycznych  –  czyli  na  własnościach 

osobowych  prawdy,  dobra  i  piękna  –  to  może  stać  się  nieludzka  i 

wymierzona przeciwko człowiekowi. Taka kultura jest w stanie zanegować 

ludzką osobę, jest w stanie zanegować ludzkie życie. Jan Paweł II nazwał 

ją wprost „kulturą śmierci”. 
 

Dzisiaj  człowiek  zaczął  uprawiać  kulturę  śmierci.  Najpierw  ogłoszono 

„śmierć  Boga”,  a  potem  filozofia  oparta  na  myśleniu  stwierdziła,  że 

człowiek  jest  bytem  ku  śmierci.  Postawiono  nawet  tezę,  że  człowiek 

realizuje  się  w  momencie  śmierci,  staje  się  w  pełni  człowiekiem,  gdyż 

uwalnia się od przyrodniczych ograniczeń. Ale te pomysły prowadzą nas 

prostą drogą  w świat demonów. Zagubiony i upadły  człowiek potwierdza 

jedynie w momencie śmierci swój demoniczny status. Umiera jako demon 

i  już  na  wieki  pozostanie  demonem.  Po  śmierci  nie  ma  już  bowiem 

nawrócenia.  Jeżeli  zdradziliśmy  i  porzuciliśmy  własną  osobę,  jeżeli 

stłamsiliśmy  ją  w  sobie  i  zakopaliśmy  pod  grubą  warstwą  kłamliwego 

myślenia,  złych  wyborów  i  obrzydliwej  przyjemności,  to  pozostaje nam 

jedynie  demoniczna  świadomość,  którą  zabierzemy  ze  sobą  na  całą 

wieczność.  Wszystkie  te  pomysły  stanowią  kuszenie  szatana,  który 

nienawidzi  człowieka  i  pragnie  go  zniszczyć  albo  pohańbić.  Widzimy 

jasno, że istnieją całe regiony kultury (koncepcje, poglądy i prądy), które 

powstają  pod  nadzorem  szatana.  Powinniśmy  się  wystrzegać  wszelkich 

demonicznych pomysłów, które prowadzą człowieka do zguby i upadku. 
 

Wróćmy  jeszcze  do  postawy  hedonistycznej.  Człowiek,  który  zgodził  się 

na  używanie  przyjemności,  może  się  zupełnie  zagubić.  Zawsze  na 

początku  zachwycamy  się  przyjemnościami.  Ale  skoro  wchodzimy  w  to 

coraz  dalej,  to  okazuje  się,  że  przyjemność  gdzieś  znikła,    a  pozostaje 

jedynie męczące uzależnienie. Uzależnienia od alkoholu i narkotyków są 
najba

rdziej wyniszczające. Ale najgorsze wydaje się być uzależnienie od 

seksu. Tutaj pierwsze skrzypce naprawdę grają siły demoniczne. Seks jest 

wypaczeniem  naszej  świadomości.  Jest  zanegowaniem  uczuciowości  i 

życia, które jest zasadniczym przedmiotem uczuć. 
 
S

eks  jest  pomysłem  ludzkiej  świadomości.  Jest  to  pomysł  demonicznej 

świadomości.  Seks  jest  przede  wszystkim  odrzuceniem  życia  i  właśnie 

jako negacja życia jest on zniszczeniem uczuciowości. Seks prowadzi do 

oderwania uczuć od fascynacji życiem. Uczucia są bowiem nastawione na 

przeżywanie życia. W naszej uczuciowości przeżywamy piękno ludzkiego 

życia.  Uczuciowość  dąży  do  osiągnięcia  pełni  życia,  czyli  do  poczęcia 

nowego życia. Seks po prostu to neguje i odrzuca. Seks jest stosunkiem 

płciowym bez przekazywania życia. A to już bardzo szybko przeradza się 

w  zwykłe  zboczenie.  Żeby  oderwać  seks  od  daru  życia,  trzeba  go 

background image

 

60 

uprawiać w sposób nienaturalny. Naturalny stosunek prowadzi często do 

przekazania życia i poczęcia dziecka. Aby umożliwić ludziom uprawianie 
stosunk

ów  seksualnych  wymyślono  środki  antykoncepcyjne.  Dzięki  temu 

stosunek  płciowy  został  pozbawiony  swojego  naturalnego  zakończenia  i 

celu (płodności). Wydaje się, że to mógł być właśnie pomysł szatański. Ale 

został  zaszczepiony na  podatnym gruncie  ludzkiej świadomości. Dlatego 

człowiekowi  się  wydaje,  że  sam  wpadł  na  taki  genialny  pomysł. 

Świadomość  chce  w  ten  sposób  rządzić  ludzkim  życiem.  Świadomość 

uznała  (za  podszeptem  szatana)  i  przekonała  człowieka,  że 

przekazywanie życia jest zbędnym dodatkiem do seksu. Co więcej, że to 

zagraża wolności człowieka do decydowania o sobie samym. Świadomość 

przekonała człowieka,  że jest rozumnym zwierzęciem i dlatego powinien 

rozumnie,  czyli  wbrew  naturze,  kształtować  swoje  postępowanie.  Po  co 

nam życie, ważniejsza jest seksualna rozkosz. Człowiek już zapomniał, co 

jest dla niego najważniejsze. 
 

Myślenie  o  seksie  staje  się  obsesją  współczesnego  człowieka.  Dziś 

kobieta cel swojego życia widzi w przeżyciu orgazmu, a nie w darze życia. 

Dzisiaj stawia się rozkosz ponad życiem. Ale nie zdajemy sobie sprawy, 

że  jest  to  służenie  demonicznym  siłom,  które  pragną  zniszczyć  ludzkie 

życie.  Przecież  bez  przekazywania  życia  nie  będzie  nowych  pokoleń. 

Populacja  ludzka  się  starzeje.  Wymierają  wielkie  europejskie  narody. 

Panowanie nad światem przejmie Azja (anty-chrześcijańska). 
 

Aby  człowiek  mógł  przeciwstawić  się  demonicznym  trendom  kultury, 

potrzebne  jest  nawrócenie.  Bez  Bożej  łaski  i  pomocy  niczego  tu  nie 

załatwimy,  gdyż  szatan  świetnie  kręci  naszą  świadomością.  On  jest 

świadomością  transcendentalną,  która  ogarnia  sobą  wszystkie  możliwe 

świadomości  oraz  wszystkie  możliwe  sposoby  myślenia.  Szatan 

doskonale wie, jak skusić człowieka, czyli przedstawić mu swoje myślenie 

jako jego własne. Człowiek łatwo daje się namówić do myślenia, które by 
wywy

ższało  jego  samego.  Do  myślenia,  które  obiecuje  władzę  i 

panowanie.  Zresztą  nasze  myślenie  zawsze  obiecuje  nam  władzę  i 

panowanie. Myślenie samo w sobie jest egoistyczne. Gdy myślę, wydaje 

mi się, że nad wszystkim panuję, bo mogę pomyśleć, o czym tylko zechcę. 

Myślenie  daje  człowiekowi  władzę  nad  światem,  gdyż  jest  ono  domeną 

szatana.  To  dzięki  myśleniu  (cogito)  szatan  chciałby  zapanować  nad 

światem,  dlatego  skusił  człowieka  do  myślenia.  Odebrał  mu  rozumienie 

(słowo  prawdy),  a  dał  mu  nowe  narzędzie  –  wiedzę  pojęciową.  Ze  swej 

strony  człowiek  zachwycił  się  myśleniem,  polubił  je  i  poświęcił  mu  się 

całkowicie. Człowiek widzi swoje szczęście właśnie w myśleniu, bo chce 

być jak bogowie.  
 

Aby  mogło  pojawić  się  myślenie,  szatan  musiał  okraść  człowieka  z 
rozumu, a 

właściwie  ze  słowa  prawdy,  które  zamieszkiwało  w  jego 

background image

 

61 

rozumie.  Człowiek  otrzymał  słowo  prawdy  od  samego  Boga.  Pierwszy 

człowiek  –  Adam  –  rozmawiał  z  Bogiem  i  otrzymał  Słowo  Boże  jako 

przykazanie  dotyczące  drzewa  życia  i  drzewa  poznania.  Podobnie  było 

później z Mojżeszem, który rozmawiał z Bogiem na górze Synaj i otrzymał 

Słowo  Boże  w  postaci  Prawa  Bożego  (Dekalogu).  Dlatego  widzimy,  że 

Słowo Boże jako słowo prawdy dotyczy religijności i moralności człowieka. 

Słowo  Boże  jest  tym,  co  chroni  osobę  człowieka.  Jest  właśnie  tym,  co 

strzeże człowieka przed upadkiem. 
 

Kiedy  człowiek  porzucił  Słowo  Boże,  gdy  odrzucił  Boże  Przykazania, 

wtedy  utracił  całe  swoje  duchowe  wyposażenie.  Stracił  swoją  duchową 

moc,  która  pochodziła  od  osoby  –  od  osobowej  aktywności  opartej  na 

łączności  z  Bogiem.  Osoba  ludzka  działa  bowiem  na  mocy  łaski  Bożej, 

czyli  bezpośredniej  łączności  z  Bogiem  (z  Chrystusem).  Kiedy  człowiek 

utracił  boską  moc,  czyli  osobową  aktywność,  wtedy  zaczął  działać  na 

zasadzie  niemocy.  Do  głosu  doszła  czysta  możliwość,  czyli  właśnie 

świadomość. Z tej niemocy  i nierealności  zrodziło się myślenie. Ono nie 

pochodzi od Boga. Myślenie pochodzi od szatana, czyli z nicości. Nie ma 

w  sobie  nic  realnego.  Jest  tylko  możliwością  bycia  czymś.  Jest  czymś 
pozornym. Jest takim transcendentalnym pozorem, jak o metafizyce 

wyrażał się Kant. W ten sposób pojmował on czyste myślenie (aprioryczne 
idee rozumu). 
 

To szatan „stwarza” w świadomości człowieka pozory realności. Daje mu 

myślenie  i  przekonuje,  że  to  jest  prawdziwa  rzeczywistość.  A  człowiek 

uwierzył szatanowi i nadal wierzy  w swoje myślenie. Przecież  traktuje je 

jako  coś  najważniejszego  –  może  nawet  jako  świętość.  Jeśli  przyjrzymy 

się  dziejom  ludzkości,  to  zobaczymy,  jak  człowiek  wywyższa  swoje 

myślenie ponad Słowo Boże. Możemy zapytać, kiedy człowiek nauczy się 

„myśleć”  słowem  –  przede  wszystkim  Słowem  Bożym.  Ale  do  tego 

musiałby najpierw zanegować swoje myślenie i na powrót przyjąć Słowo 

Boże. Na tym polega właśnie nawrócenie. Sakrament spowiedzi powinien 

być  takim  zanegowaniem  własnego  myślenia  (myślenia  po  swojemu,  po 

ludzku),  zaś  Eucharystia  ma  być  przyjęciem  Słowa  Bożego  –  Jezusa 
Chrystusa. 
 

Rozum  i  rozumienie  człowieka  pochodzą  od  słowa.  Rozumienie 

rzeczywistości  (zwłaszcza  realności  człowieka)  pochodzi  od  słowa 
prawdy. To znac

zy, że ostatecznie rozumienie ma źródło w prawdzie. Ale 

rozumienie powinno być przyjęciem i posiadaniem (czyli uznaniem) realnej 

i  osobowej  prawdy,  a  nie  jakiejś  poznawczej  lub  logicznej  prawdziwości. 

Dopiero słowo prawdy zrodzone w naszym umyśle daje nam zrozumienie, 

jako kres naszego rozumu. Rozumność człowieka powinna być oparta na 

słowie prawdy, a nie na myśleniu. Myślenie jest bowiem negatywem słowa 

prawdy. Słowo prawdy potwierdza prawdę, natomiast myślenie stwierdza 

background image

 

62 

coś  dowolnego.  Myślenie  jest  zdolne  zanegować  prawdę.  Jest  zdolne 

zanegować osobową prawdę, która daje nam słowo i rozumienie.  
 

Otóż myślenie nie daje nam zrozumienia, które jest przeniknięciem w głąb 

realności, ale daje nam jedynie opowieść, narrację i fabułę, interpretację, 
gadulstwo, a 

na  koniec  kłamstwo  i  oszustwo.  Kiedy  nie  potrafię  nazwać 

rzeczy  po  imieniu  albo  kiedy  się  tego  boję,  wtedy  zaczynam  opowiadać 

bajki, zaczynam zmyślać i zagadywać sprawę albo po prostu ściemniać, 

jak mówią młodzi. Myślenie tworzy obraz rzeczywistości, tworzy opowieść 

o  niej,  ale  nie  dotyka  tego,  co  istotne,  czyli  nie  dotyczy  realności.  Tym 

samym  myślenie  zakrywa  rzeczywistość,  maskuje  ją.  Musimy  pamiętać, 

że  myślenie  ma  za  zadanie  ukrycie  przez  człowiekiem  jego  osobowej 

realności  i  osobowej  realności  Boga.  Na  takim  myśleniu  opiera  się 

współczesna  kultura.  Ona  jest  maską,  która  przykrywa  rzeczywistość. 

Dlatego  z tej kultury nie  dowiemy się niczego o rzeczywistości.  Możemy 

dowiedzieć się jedynie czegoś o ludzkim myśleniu.  
 

Człowiek  kocha  swoje  myślenie.  Człowiek  kocha  swoją  kulturę.  Dziś 

kocha najbardziej modę. Jest w stanie poświęcić dla niej własne życie (a 

nawet zbawienie). Człowiek jest po prostu idiotą, jak pokazał Dostojewski. 
 
 

Dopóki  człowiek  żyje  w  łączności  z  Bogiem,  szatan  nie  ma  do  niego 

dostępu.  Ponieważ  aktywność  człowieka  religijnego  jest  oparta  na 

relacjach  osobowych  łączących  go  z  Bogiem.  Mówimy,  że  taki  człowiek 

żyje w stanie łaski. Dopóki człowiek żyje w stanie łaski, szatan nie może 

mu nic zrobić. Ale kiedy człowiek porzuci łączność z Bogiem, wtedy traci 

swoją osobową aktywność. Przestaje działać „po bożemu”, czyli przestaje 

działać  osobowo,  a  zaczyna  działać  „po  ludzku”.  Znikają  z  jego  życia 

działania religijne i moralne. Znika słowo prawdy, czyn dobro i przeżycie 

piękna, a na ich miejsce pojawia się świadomość ze swoim myśleniem, ze 

swoim  wyborem  oraz  ze  swoją  akceptacją  przyjemności.  Zamiast  słowa 

prawdy  pojawia  się  w  rozumie  pojęciowa  wiedza  empiryczna.  Zamiast 

czynu dobra pojawia się w woli wybór mniejszego zła, a zamiast przeżycia 

piękna  ludzkiego  życia  pojawia  się  w  uczuciowości  doznanie 

przyjemności.  Człowiek  przestaje  wtedy  żyć  osobowo,  zaczyna  zaś  żyć 

świadomością (może świadomie?).  
 

Takie  życie  świadomością  człowiek  traktuje  jako  swoje  ludzkie  działanie 

(świadome  i  wolne).  Co  więcej,  przyjmuje  je  jako  pełnię  swojego 

człowieczeństwa. Nawet jako spełnienie siebie. Na tym gruncie człowiek 

poszukuje też szczęścia. Ale zdając sobie sprawę, że trudno jest znaleźć 

szczęście w pojęciowej wiedzy albo w wyborze mniejszego zła, za swoje 

szczęście człowiek zaczyna uważać przyjemność. W ten sposób rodzi się 

właśnie  hedonizm.  Postawa  hedonistyczna  jest  spowodowana 

background image

 

63 

nieznajomością osoby ludzkiej lub staje się skutkiem porzucenia osobowej 

aktywności.  Nasza  świadomość  bez  problemów  uznaje  przyjemność  za 

jedyne  dobro  człowieka,  gdyż  wie,  że  może  sterować  i  manipulować 

doznawaniem  przyjemności.  Świadomość  ludzka  uwielbia  panowanie 

(władzę).  To  jest  jej  jedyny  cel.  To  jest  cel  i  kres  wszystkich  pomysłów 

świadomości.  
 

Świadomość  nie  uznaje  nad  sobą  żadnej  władzy.  Dlatego  świadomość 

odrzuca Boga, gdyż wie, że skoro przyjmie istnienie Boga, będzie musiała 

uznać  Jego  panowanie  i  oddać  Mu  cześć  jako  Jedynemu  Panu.  Z  tego 

samego  powodu  świadomość  odrzuca  również  rzeczywistość.  Odrzuca 

wszelką  realność,  gdyż  przyjęcie  tego,  co  realne  zmusiłoby  ją  do 

podporządkowania  się  rzeczywistości.  Dlatego  świadomość  odrzuca 

osobową realność człowieka. Odrzuca ludzką osobę.  
 

Świadomość  dąży  do  stania  się  absolutem.  Jak  mówił  Levinas  – 

świadomość  się  wyabsolutnia.  Ona  przedstawia siebie jako absolut. 

Zawsze  myśli  o  sobie  jako  czymś  absolutnym  –  pierwszym i 

bezwzględnym.  Nazywa  siebie  transcendentalną  świadomością  albo 

wprost transcendencją. W ten sposób świadomość próbuje przejąć pełnię 

władzy i podporządkować sobie wszystko dookoła. Świadomość zamierza 

podporządkować sobie duszę dzięki wolności myślenia i wybierania tego, 

co  pomyślane.  Ale  pragnie  podporządkować  sobie  także  ciało  dzięki 

wolności  seksualnej,  czyli  dzięki  pomysłowi  swobodnego  przeżywania 

przyjemności.  Prowadzi  to  wprost  do  przeżywania  przyjemności  wbrew 

naturze ciała i uczuć. 
 

Poprzez  propagowanie  wolności  myślenia  i  wolności  działania 

świadomość  potrafi  zawładnąć  naszą  duszą.  Natomiast  poprzez 

propagowanie wolności przeżywania świadomość jest w stanie zawładnąć 
na

szym ciałem. Takie nastawienie świadomości prowadzi do zanegowania 

realności duchowej i cielesnej człowieka. Trzeba zaznaczyć, że u podstaw 

tego  nastawienia  leży  początkowe  (nawet  pierwotne)  odrzucenie  Osoby 

Boskiej oraz osoby ludzkiej. Człowiek zaczyna wówczas działać przeciwko 

własnej osobie. Stara się o niej zapomnieć albo ukryć ją gdzieś głęboko, 

może nawet zniszczyć całkowicie. Chce zapomnieć o istnieniu i działaniu 

osoby.  Oszukuje  siebie,  że  osoba  nie  jest  mu  do  niczego  potrzebna,  a 

nawet,  że  przeszkadza  mu  w  jego  „ludzkim”  życiu.  Taki  człowiek  powie 

nawet, że Bóg nie jest mu do niczego potrzebny. Musimy zrozumieć, że 

człowiek  nie  potrzebuje  „ludzkiego”  życia  świadomości.  Takie  życie  tak 

naprawdę  do  niczego  nie  służy  człowiekowi.  A  jednak  człowiek  je 
p

odejmuje i twierdzi, że jest w tym życiu szczęśliwy. 

 

Czy  można  wyrwać  człowieka  ze  szponów  świadomości?  Samemu 

człowiekowi na pewno się to nie uda. To może się dokonać chociażby za 

background image

 

64 

sprawą cierpienia. Ale zawsze potrzebny jest do tego sam Bóg (działanie 

łaski  Bożej).  Aby  wyrwać  się  z  kajdan  świadomości  potrzebne  jest 

człowiekowi  radykalne  nawrócenie.  Często  się  zdarza,  że  takie 

nawrócenie  jest  wywołane  chorobą  i  cierpieniem.  Człowiek,  który  cierpi, 

nagle dostrzega rzeczywistość. Porzuca złudzenia świadomości i pragnie 

pełni życia. Tego realnego i osobowego życia. 
 

Jeżeli  człowiek  porzuci  swoje  błędy  i  wypaczenia,  jeśli  oczyści  swoje 

władze  (rozum  z  myślenia,  wolę  z  wolnego  wyboru,  a  uczucia  z 

przeżywania przyjemności), jeśli zwróci się na powrót do Boga, jeśli wyzna 

swoje  grzechy,  jeśli  się  wyspowiada  i  będzie  żałował,  to  wtedy  może 

rozpocząć  na  nowo  życie  osobowe  i  podjąć  osobową  aktywność.  Ale  to 

wszystko  może  się  dokonać  jedynie  dzięki  sakramentowi  pojednania  i 

dzięki przyjęciu łaski Bożej. Tylko Bóg może odkupić nasze grzechy, czyli 

może nam je zabrać. Tylko Bóg może odpuścić człowiekowi grzechy. I tę 

władzę  odkupienia  i  odpuszczenia  grzechów  Bóg  przekazał  Kościołowi 
jako sakrament spowiedzi i pojednania.  
 

Żadna  terapia  psychologiczna  nie  jest  w  stanie  usunąć  naszych  złych 

działań.  Co  gorsza,  terapia  pozwala  przyjąć  człowiekowi  te  grzechy, 

zaakceptować  je  i  żyć  z  nimi  na  co  dzień.  Terapia  psychologiczna  uczy 

nas,  jak  żyć  ze  swoimi  grzechami.  Stara  się  pokazać,  że  błądzenie  i 

grzeszenie  jest  czymś  ludzkim,  a  człowiek  raz  postępuje  lepiej,  a  raz 

gorzej (źle). Psychologia chce nam wmówić, że zło jest czymś ludzkim i że 

trzeba nauczyć się z tym żyć. 
 

Musimy wiedzieć i pamiętać, że zło odcina nas od naszej osoby. Zło jest 

niebytem,  jest  czymś  nierealnym.  To  znaczy,  że  zło  odrywa  nas  od 

fundamentu naszej realności. Realność duszy i ciała jest zakorzeniona w 

osobowym  istnieniu.  Osoba  ludzka  jest  podmiotowością  istnienia. 

Podmiotowość  osoby  tworzy  wspólnota  własności  osobowych  zawartych 

w istnieniu. Są to własności prawdy, dobra i piękna. 
 

Realizacja w działaniu fałszu, zła i brzydoty tamuje tam dostęp prawdzie, 

dobru  i  pięknu.  Wówczas  własności  osobowe  nie  mają  możliwości 

przedostania  się  do  władz  duchowych.  Pozostają  w  ten  sposób  poza 

zasięgiem  człowieka  i    jego  natury.  Dlatego  grzeszny  człowiek  traci 

kontakt z prawdą, dobrem i pięknem. Odrzuca te własności i pozbywa się 

ich ze sfery duchowej, gdyż tam zaczyna panować fałsz (kłamstwo), zło i 

brzydota.  Wtedy  ludzka  dusza  zaczyna  hulać,  czyli  upajać  się  swoją 

„wolnością”,  jak  sądzi.  Ale  to  jest  wolność  pozorna  –  wolność  złego 

postępowania,  gdyż  jest  to  wybór  fałszu  zamiast  prawdy,  wybór 

mniejszego  zła  zamiast  dobra  oraz  wybór  brzydoty  zamiast  pięknego 

życia.  Jedynie  nasza  świadomość  jako  pozorna  podmiotowość  działania 

background image

 

65 

może  się  upajać  takimi  „osiągnięciami”.  Tylko  świadomość  jest  w  stanie 

zaakceptować fałsz, zło i brzydotę. 
 

Aby człowiek mógł powrócić do osobowego działania, aby mógł powrócić 

do  działania  moralnego,  potrzebne  jest  mu  oczyszczenie  się  z  błędnych 

działań.  Człowiek  musi  oczyścić  swój  rozum  z  fałszywych  myśli,  opinii  i 

poglądów. Musi także oczyścić swoją wolę z dowolnych i złych wyborów i 

decyzji.  Musi  również  oczyścić  swoją  uczuciowość  z  doznań  i  przeżyć 

przyjemności.  Tylko  radykalne  oczyszczenie  może  stać  się  początkiem 

odnowienia  duchowego.  Poszczególne  władze  muszą  zanegować  swoje 

wypaczone działania. Muszą porzucić dotychczasowe nastawienie. Muszą 

się zatrzymać – jakby powrócić do punktu zerowego (do punktu wyjścia), 

aby  na  nowo  zwrócić  się  do  zasad  realności,  które  stanowią  zarazem 

zasady  moralne.  Muszą  zwrócić  się  do  własności  osobowych,  które 

stanowią jednocześnie zasady moralne i religijne. 
 

Całe  to  odnowienie  albo  nawrócenie,  jak  je  nazywa  teologia,  może  się 

dokonać  jedynie  przy  udziale  Boga.  Bóg  nieustannie  zachęca  człowieka 

do  spełnienia  życia  osobowego.  Co  więcej,  Bóg  obdarza  człowieka 

niezbędną  pomocą  w  postaci  łaski  (czyli  relacji  osobowych).  Ale  w  tym 

wszystkim  najważniejszy  jest  moment  otwarcia  się  ze  strony  człowieka. 

Bóg  daje, ale człowiek musi przyjąć łaskę. Bez łaski nic się nie  dokona. 

Człowiek  musi  się  więc  zdecydować  na  przyjęcie  Boga.  Musi  się 

zdecydować  na  podjęcie  relacji  osobowych  nawiązywanych  przez  Boga. 

Tym samym zdecyduje się na prowadzenie życia osobowego. 
 

Ale  tego  nie  może  spełnić  ludzka  świadomość.  Bo  właśnie  świadomość 

sprzeciwia się kontaktowi z Bogiem, gdyż sprzeciwia się poddaniu Bożej 

łasce.  Świadomość  człowieka  nie  chce  żadnej  pomocy.  Ona  pragnie 

władzy.  Chce  rządzić  człowiekiem,  chce  być  panem  i  władcą.  Pragnie 
sama rozpo

rządzać  władzami  i  zdolnościami  człowieka.  Nie  zamierza 

nikomu służyć,  ale chce,  żeby jej służono. Dlatego świadomość odrzuca 

Boga i Bożą pomoc. 
 

Aby  nawrócić  się  do  Boga,  trzeba  się  wyrwać  spod  panowania 

świadomości. Trzeba właśnie zanegować i odrzucić świadomość. Trzeba 

ją odrzucić, żeby się wyrwać spod jej zgubnego wpływu. Trzeba oczyścić 

się z wszelkich pomysłów świadomości. Trzeba oczyścić swoje władze z 

wszelkich kłamstw i brudów, z ciemnych pragnień i brzydkich postępków. 

Trzeba się obmyć w strugach Bożej łaski. 
 

Dopiero oczyszczony człowiek jest w stanie przyjąć osobową aktywność. 

Oczyszczony  rozum  otwiera  się  na  akt  kontemplacji.  Kontemplacja  jest 

aktywnością  osobowej  prawdy.  Poprzez  kontemplację  działa  osobowa 

Prawda  Boga  albo  osobowa  prawda  człowieka. Kontemplacja skutkuje 

background image

 

66 

przyjęciem  przez  rozum  osobowej  prawdy.  Wówczas  pojawia  się  w  nim 

słowo  prawdy  jako  realny  skutek  doświadczenia  kontemplacji. 

Kontemplacja  jest  dla  rozumu  bezpośrednim  doświadczeniem  prawdy. 

Jest  to  wewnętrzne  doświadczenie  o  charakterze mistycznym. Jest to 

oświecenie rozumu przez  osobową prawdę. Taki oświecony rozum staje 

się  rozumem  wierzącym.  Wierzący  rozum  zaczyna  działać  w  prawdzie, 

jakby w imieniu prawdy, zwłaszcza Prawdy Bożej. 
 

Oczyszczona wola otwiera się na akt sumienia (prasumienia) i przyjmuje 

oddziaływanie osobowego dobra. Aktywność sumienia niesie ze sobą moc 

osobowego dobra. Może to być osobowe Dobro Boga (Dobro Najwyższe) 

albo  osobowe  dobro  człowieka.  Takie  dobro  wzywa  wolę  do  działania, 
czyli do chcenia dobra. Jedn

ocześnie  akt  sumienia  zaszczepia  w  woli 

osobowe dobro jako jej zasadniczy przedmiot i czyn dobra jako jej główne 

działanie.  Sumienie  powołuje  wolę  do  miłości,  czyli  do  bezwzględnego 
chcenia dobra osobowego. Dopiero wówczas mamy do czynienia z 

miłującą  wolą,  która  będzie  czyniła  dobro,  czyli  spełniała  dobre  uczynki. 

Miłość  jako  czyn  dobra  jest  skutkiem  nawiedzenia  woli  przez  osobowe 

dobro.  Bez  takiego  nawiedzenia  woli  nie  byłoby  stać  na  prawdziwe  akty 

osobowej miłości. 
 

Z  kolei  oczyszczona  uczuciowość  otwiera  się  na  akt  upodobania,  jaki 

wywołuje  osobowe  piękno.  Aktywność  osobowego  piękna  przybiera 

postać  upodobania.  Piękne  jest  to,  co  się  podoba.  Osobowe  piękno 

wywołuje upodobanie, które dociera do naszej uczuciowości. Upodobanie 

ożywia  (oświeca)  naszą  uczuciowość.  Ale  w  człowieku  piękno  przejawia 

się jako życie. Również uczuciowość jako władza znajdująca się na styku 

duszy  i  ciała  ma  za  przedmiot  życie.  Dlatego  akt  upodobania  odbierany 

przez  uczuciowość  dotyczy  piękna  życia.  W  ten  sposób  nasze  uczucia 
znajduj

ą upodobanie we własności życia. Tym, co podoba się uczuciom, 

jest  ludzkie  życie.  Pod  wpływem  doświadczenia  upodobania  życia  w 

uczuciowości  rodzi  się  radość  i  nadzieja.  Jest  to  zasadnicze  przeżycie 

uczuciowości,  które  określa  jej  duchowy  charakter.  Przeżycie  radości  i 

nadziei  zawsze  dotyczy  życia.  Dotyczy  zwłaszcza  nowego  i  poczętego 

życia.  Mamy  wtedy  do  czynienia  z  radosnym  oczekiwaniem,  z  radosną 

uczuciowością albo uczuciowością obdarzoną nadzieją. 
 

Człowiekowi  potrzebne  jest  wewnętrzne  oświecenie,  nawiedzenie i 

ożywienie. Jest to doświadczenie osobowej realności i aktywności. Jest to 

bezpośrednie doświadczenie osoby. Jest to osobowa mowa wewnętrzna – 

mowa  serca  i  umysłu.  Jest  to  zarazem  otwarcie  się  na  to,  co  osobowe. 

Jest  to  otwarcie  się  na  osobę  ludzką  lub  boską  i  nawiązanie  z  nią 

duchowego kontaktu. Człowiek nie może żyć bez duchowego kontaktu z 

osobą – swoją lub kogoś innego. Człowiek nie może żyć bez fundamentu 

background image

 

67 

osobowego. Bo inaczej życie zawsze będzie wydawało mu się tragiczne i 
absurdalne (niezrozum

iałe i bezsensowne). 

background image

 

68 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
O nawróceniu 
 

Dramat  człowieka  bierze  się  z  zagubienia  osoby,  czyli  pominięcia 

osobowej  podmiotowości  istnienia.  Jeżeli  człowiek  pogubił  się  w  swoim 

życiu, to  znaczy,  że utracił zdolność osobowego działania. Gdy człowiek 
upa

dnie i zgrzeszy, wówczas wiadomo, że przestał działać osobowo. Taki 

człowiek  nie  działa  już  jako  osoba,  ale  działa  jedynie  jako  świadomość. 

Działanie świadomości jest działaniem rozumnym, ale to nie jest działanie 
osobowe. 
 

Działanie osobowe jest skutkiem nawiązania relacji osobowych i  zawsze 

jest  oparte  na  aktach  kontemplacji  i  sumienia  (a  także  upodobania). 

Działaniem osobowym jest słowo prawdy, czyli mówienie prawdy, jest nim 

czyn  dobra,  czyli  umiłowanie  dobra,  a  także  przeżycie  piękna,  czyli 
upodobanie 

życia. 

 

Działania  osobowe  są  przez  nas  podejmowane  wtedy,  gdy  władze 

duchowe mają łączność z osobą i jej aktywnością. Jeżeli władze duchowe 

oderwą  się  od  osoby,  jeśli  zaczną  działać  na  własną  rękę,  czyli  same  z 
siebie i dla siebie, to powstaje wtedy podmio

towość pozorna i zastępcza – 

świadomość.  Świadomość  jest  możnością  duchową  wypełnioną  samymi 

treściami  intencjonalnymi.  To  jest  Kartezjańskie  cogito  albo  Kantowskie 

czyste myślenie (idee czystego rozumu) albo Husserlowska świadomość. 
 

Świadomość jest oderwana od rzeczywistości. Husserlowska świadomość 

bierze  świat  w  nawias.  Jest  to  wyłącznie  zbiór  możliwych  treści 

intencjonalnych.  Jest  to  podmiotowość  tworząca  dowolne  treści  bez 

żadnego  odniesienia  do  rzeczywistości.  Prawdą  staje  się  tutaj  jasność  i 

wyraźność myślenia. Poznaniem jest zgodność z samym myśleniem albo 

koherencja systemowa (przynależność do systemu). 
 

Dramat  człowieka  polega  na  tym,  że  zaczyna  kierować  się  samą 

świadomością.  Ważne  dla  niego  staje  się  tylko  to,  co  myśli,  a  nie 

rzeczywistość.  Jednak  myślenie  oderwane  od  rzeczywistości  może  być 

dla  człowieka  zabójcze.  Powinniśmy  się  wystrzegać  takiego  myślenia, 

background image

 

69 

gdyż  to  ono  prowadzi  do  zbrodni  i  śmierci.  Tylko myślenie  jest  w  stanie 

zaplanować  śmierć  i  zbrodnię.  Takie  złe  myślenie  może  doprowadzić 
cz

łowieka do śmierci.  

 
 

Świadomość  jest  dziełem  szatana.  Gdy  szatan  zgrzeszył  i  upadł,  gdy 

odwrócił  się  od  Boga  i  porzucił  realność,  wtedy  otworzył  puszkę 

świadomości,  czyli  taką  poznawczą  puszkę  Pandory.  Upadły  anioł  jako 

czysty  duch  stał  się  transcendentalną  świadomością.  Szatan  stał  się 

poznawczą  otchłanią,  która  dysponowała  wszystkimi  treściami 

intencjonalnymi.  To  była  pełnia  wiedzy,  która  oderwała  się  od 

rzeczywistości  i  od  swojego  źródła  –  czyli  Boga.  Co  więcej,  ta  wiedza 

straciła  jakikolwiek  kontakt  z  rzeczywistością.  Przestała  służyć  do 

poznania  rzeczywistości,  a  zaczęła  służyć  do  zwalczania  tej 

rzeczywistości.  Wiedza  i  świadomość  szatana  podjęła  walkę  z 

rzeczywistością.  Marks nazwałby to alienacją świadomości. Świadomość 

szatana  wyobcowała  się  z  realności.  Tak  pojawiło  się  kłamstwo  i 

oszustwo, nienawiść i zbrodnia. 
 

Do tej walki z rzeczywistością szatan wykorzystał człowieka. Pokazał mu 

myślenie  i  wolność  wyboru,  i  w  ten  sposób  złapał  go  na  haczyk 

niezależności.  Szeptał  mu,  że  poznanie  i  uznanie  rzeczywistości  jest 

nudne  i  nieprzydatne.  To  jest  poddaństwo  i  zależność.  Lepiej  być 

niezależnym.  Lepiej  coś  sobie  wymyślić,  bo  myślenie  jest  własnością 

człowieka. Ale gdy odrzucimy realność, wówczas możemy pomyśleć tylko 

coś  nierealnego,  nieprawdziwego  i  niedobrego.  Możemy  pomyśleć 

kłamstwo i złośliwość. Z tego narodził się upadek człowieka. 
 

Czy  jest  ratunek  przed  upadkiem?  Czy  człowiek  musi  grzeszyć?  Jak  na 

powrót stać się osobą i zacząć od nowa osobowe działanie? Aby wyrwać 

się z dramatu złego postępowania, człowiek potrzebuje nawrócenia. Musi 

nawrócić się do Boga. Co to znaczy, że człowiek powinien się nawrócić? 

Na pewno musi się otworzyć na działanie Boskiej łaski. Ale czy jesteśmy 

w  stanie  tak  po  prostu  odmienić  swoje  działanie  i  samego  siebie? 

Powinniśmy  zawołać  do  Boga  z  prośbą.  Powinniśmy  się  pomodlić,  czyli 

odnowić  codzienną  modlitwę.  A  jednocześnie  powinniśmy  się  oczyścić, 

gdyż  trzeba  odrzucić  złe  postępowanie  i  stanąć  przed  Bogiem  czystym. 

Trzeba zerwać z przyzwyczajeniami i zacząć działać dla dobra osoby (dla 

osobowej godności). Tutaj z pewnością pomocny jest post, gdyż musimy 

porzucić codzienne przyjemności. 
 

Aby  się  nawrócić,  człowiek  musi  zaakceptować  no  nowo  swoja  osobę. 

Musi  znów  dostrzec  i  odkryć  osobę,  zarówno  w  sobie  samym  jak  i  w 
innych ludzi

ach. Być może zobaczenie osoby w kimś drugim pozwala nam 

zrozumieć własną osobę.  Muszę  zawołać: „Jestem osobą  i chcę  żyć jak 

background image

 

70 

osoba!”; „Nie chcę być niewolnikiem swoich własnych zachcianek!”; „Chcę 

żyć dla innych!”. 
 

„Chcę  zmienić  swoje  postępowanie!”.  To  znaczy,  że  już  wiem,  że  źle 

postępuję. To jest pierwszy krok. Trzeba uznać swój błąd  i swój grzech. 

Źle  zrobiłem, ale odrzucam to, co złe. Chcę się  zmienić. Precz  ze  złem. 

Musze poszukać dobra. Ale porzucenie zła nie powoduje od razu wyboru 
dobra. Musze naj

pierw odnaleźć to dobro i rozpoznać je. Gdzie jest moje 

dobro?  Gdzie  tkwi  dobro  człowieka?  W  tym  wypadku  potrzebuję  dobrej 
rady.  
 

Skoro grzeszyłem przez dłuższy czas, to zapomniałem już co jest dobre. 

Ktoś  musi  pokazać  mi  to  dobro  na  nowo.  Musi  pokazać  mi  dobro oraz 

zachęcić lub przekonać do niego. Koniecznie potrzebna jest dobra rada. 

Powinienem  zapytać  o  to  kogoś  mądrego.  Powinienem  zapytać  o  radę 

przyjaciela  lub  kogoś  bliskiego,  najlepiej  z  rodziny.  Dlatego  najczęściej 

pytamy  o  radę  rodziców.  Prawdziwa  rozmowa  z  drugą  osobą  może 

uratować sytuację.  
 

Człowiekowi  potrzebne  jest  wtedy  słowo  prawdy,  czyli  prawdziwe 

spojrzenie  na  różne  sprawy  i  wydarzenia,  na  własne  postępowanie. 

Musimy więc porozmawiać z kimś, kto powie nam prawdę. Prawdę o nas 
samych i nasz

ym postępowaniu. Musimy najpierw odkryć prawdę o sobie. 

Co zrobiliśmy źle, ale także co teraz możemy zrobić dobrego. Ktoś musi 

potwierdzić dla nas osobową prawdę o człowieku, ale jednocześnie musi 

pokazać nam osobowe dobro. Ponieważ jest to jedyny sposób umocnienia 

naszego nawrócenia, czyli przyjęcia nowego sposobu działania. 
 

W  chorobie  człowiek  potrzebuje  lekarstwa  jako  środka  wzmacniającego. 

Potrzebuje czegoś, co zadziała z zewnątrz. Chory organizm sam się nie 

wyleczy, gdyż potrzebuje pomocy i wsparcia. Podobnie wygląda sprawa z 

nawróceniem grzesznika. Grzesznik potrzebuje pomocy i musi poszukać 

wsparcia z zewnątrz. Potrzebne mu jest słowo prawdy jako wsparcie dla 

rozumu  oraz  czyn  dobra,  czyli  właściwie  miłość,  jako  wzmocnienie  dla 

woli.  Z  pewnością  potrzebne  jest  także  przeżycie  piękna  jako  ukojenie 

uczuciowości.  Ale  takie  wsparcie  możemy  znaleźć  tylko  u  bliskich  nam 

osób w rodzinie. Taką pomoc znajdziemy jedynie u kochających nas osób. 

Można  więc  stwierdzić,  że  do  nawrócenia  potrzebujemy  koniecznie 
kocha

jącej  osoby.  Dlatego  najchętniej  zwracamy  się  w  tej  sprawie  do 

rodziców.  Pokazuje  nam  to  znakomicie  przypowieść  o  synu 

marnotrawnym  i  kochającym  ojcu.  Tylko  miłość  może  nam  wszystko 

wybaczyć,  bo  miłość  to  kochająca  osoba.  Otóż  kochająca  osoba  jest 
prawdziw

ą pomocą, ale jest jedyną pomocą w trudnych sprawach. Dlatego 

najczęściej zwracamy się o pomoc do Boga. 
 

background image

 

71 

Jeśli jednak nie chcemy albo nie potrafimy prosić o pomoc, to popadamy 

zwykle w jeszcze gorsze tarapaty. W trudnych sprawach musimy prosić i 

błagać o pomoc, bo to może uratować nasze zagubione życie. Dlatego w 

nawróceniu  konieczne  jest  nasze  wołanie  o  pomoc.  Musimy  wołać  o 

pomocną dłoń, która wyciągnie nas z bagna. Czasami trudno jest znaleźć 

kochającego człowieka, który nam pomoże. Dlatego zawsze możemy się 

zwrócić  do  Boga.  To  jest  Osoba  kochająca  nas  wszystkich,  gdyż  jest  to 
Super-

Osoba.  Bogu  możemy  zawsze  zaufać  i  zawierzyć,  bo  u  Niego 

znajdziemy  zawsze  miłość  i  miłosierdzie.  Ale  musimy  prosić  o  łaskę. 

Musimy się modlić. Nasza prośba ma być szczera i prawdziwa. To musi 

być prośba o prawdę i dobro. Prośba o wsparcie słowem prawdy i czynem 

dobra.  To  powinna  być  prośba  o  wiarę  i  miłość.  „Daj  nam  Panie  Boże 

poznanie prawdy i umiłowanie dobra”. 
 

Ratunkiem  dla  człowieka  zagubionego  może  być  słowo  prawdy.  Słowo 

prawdy jest bowiem warunkiem i podstawą nawrócenia. Zmiana myślenia, 

czyli  metanoja,  wymaga  silnego  impulsu.  To  powinien  być  impuls 

pochodzący  z  zewnątrz.  Człowiek  zagubiony  ale  poszukujący  właściwej 

drogi  musi  otrzymać  mocne  wsparcie.  Takim  wsparciem  i  pierwszą 

zachętą może być słowo prawdy. Podejmujący nawrócenie musi znaleźć 

jakąś  osobę,  którą  stać  na  powiedzenie  mu  słowa  prawdy.  To  powinien 

być ktoś, kto sam posiada już prawdę i może wypowiedzieć słowo prawdy. 

Najlepszą  osobą  w  tym  przypadku  jest  oczywiście  sam  Bóg.  Osobowy 

Bóg  zawsze  przemawia  do  nas  słowem  prawdy,  czyli  Słowem  Bożym. 

Boże  Słowo  jest  najprostszym  słowem  i  najprostszą  prawdą.  Ponieważ 

Słowo Boże jest Dekalogiem – religijnym i moralnym przykazaniem. 
 

Ale co zrobić, jeśli człowieka nie stać na przyjęcie Słowa Bożego. Wtedy 

musi  nam  wystarczyć  ludzkie  słowo  prawdy.  Jednak  to  musi  być 

prawdziwe  słowo,  czyli  słowo  dotyczące  samej  osobowej  prawdy,  gdyż 

tylko takie słowo jest w stanie pobudzić nasz rozum do nawrócenia. Słowo 

prawdy  jako  wewnętrzna  zasada  poznawcza  jest  niezbędne  dla  rozumu 

do poszukiwania i odkrywania prawdy wokół siebie. Słowo prawdy stanowi 

zasadę i matrycę (matrix) poznania rozumowego. Bez takiej zasady rozum 

staje się bezładnym zbiorowiskiem treści intencjonalnych. Po prostu staje 

się  świadomością.  Żeby  rozum  mógł  uporządkować  swoje  poznanie, 

potrzebuje  słowa  prawdy  jako  matrycy  swojego  działania.  Taką  matrycę 

człowiek  otrzymał  w  Raju  w  postaci  Słowa  Bożego.  Człowiek  otrzymał 

wtedy pierwszy zakaz dotyczący drzewa poznania dobra i zła.  
 

Słowo prawdy dotyczy poznania rzeczywistości. Dotyczy poznania prawdy 

i dobra. Ale słowo prawdy nie dotyczy poznania fałszu i zła. Poznania zła i 

nieprawdy  dotyczy  kłamstwo  –  fałszywe  słowo.  Słowo  prawdy  obejmuje 
poznanie prawdy tego, co realn

e.  Słowo  prawdy  staje  się  nakazem 

poszukiwania  prawdy  i  poznawania  jej.  Słowo  prawdy  staje  się  dla 

background image

 

72 

człowieka  przykazaniem  moralnym:  –  „Poznaj  prawdę  o  człowieku”; 

„Poznaj samego sobie”; „Masz obowiązek znać prawdę”. 
 

Prawda  o  człowieku  jest  jedna:  –  jest on  osobą  stworzoną  przez  Boga. 

Jako  osoba  człowiek  jest  godny  miłości  i  jest  zdolny  do  miłości.  Osoba 

została powołana do miłości i życia w rodzinie. Osobowy człowiek został 

stworzony  jako  mężczyzna  i  kobieta,  dlatego  oni  oboje  są  zdolni  do 

wzajemnej  miłości  i  do  daru  życia,  czyli  zrodzenia  nowych  pokoleń. 

Dlatego  Słowo  Boże  nakazuje  nam  miłować  się  wzajemnie:  „byście  się 

wzajemnie miłowali”. 
 

Ludzkie słowo prawdy wyznaje nam miłość i przyrzeka zachować ją aż do 

końca.  Ludzkie  słowo  woła:  „Kocham  Cię”  i  potwierdza  tę  miłość  w 

przysiędze: „Ślubuje Ci miłość, wierność...” Ludzkie słowo prawdy wyznaje 

wiarę  w  człowieka.  Jest  to  wiara  w  osobę  ludzką.  Osoba  jest  ostoją 

prawdy. Osoba stoi na gruncie prawdy, dobra i piękna. Osoba może nam 

przynieść prawdę o człowieku, gdyż osoba niesie ze sobą piękno, dobro i 

prawdę. Osobowa prawda jest pełną prawdą. Jest to jedyna pełna prawda 

o  człowieku,  ponieważ  pochodzi  ona  bezpośrednio  od  Boga.  Jest  to 

zarazem prawda o stworzeniu człowieka: „mężczyzną i niewiastą stworzył 
ich”. 

Jest to  prawda o  powołaniu człowieka do miłości, do tej  wspaniałej 

miłości małżeńskiej, której owocem staje się nowonarodzone dziecko. Jest 

to  prawda  o  pięknie  ludzkiego  życia,  które  spełnia  się  w  wolnym  darze 

miłości i darze życia. 
 

Człowiek  potrzebuje  takiego  słowa  prawdy  i  wiary.  Takiego  słowa 

potrzebuje  zwłaszcza  człowiek  w  trakcie  nawrócenia.  Ale  takie  słowo 

prawdy  i  wiary  może  nam  dać  jedynie  kochająca  osoba:  „kocham  Cię  i 

wierzę, że możesz się nawrócić” oraz „wierzę, że zdołasz tego dokonać z 

Bożą pomocą”. Gdyż Bóg jest zawsze z osobą człowieka. Bóg wspomaga 

osobę  swoja  łaską.  Łączy  się  z  osobą  poprzez  relacje  osobowe  i  dzięki 

temu umacnia osobową aktywność człowieka. A ta aktywność doskonali z 

kolei nasze naturalne władze i zdolności. Pod wpływem kontemplacji, czyli 

aktów prawdy, doskonali się nasz rozum. Pod  wpływem głosu sumienia, 

czyli  aktów  dobra,  doskonali  się  nasza  wola,  zaś  pod  wpływem 

upodobania, czyli aktów piękna, doskonalą się nasze uczucia. I wtedy już 

możemy powiedzieć, że nawróciła się nasza dusza, czyli duchowa natura. 

Dusza nawraca się na drogę moralna pod wpływem osobowej aktywności 

własnosci prawdy, dobra i piękna. 
 

Nawrócenie  zaczyna  się  więc  w  osobie,  bo  to  osobę  stać  na  doskonałe 

działania.  Ale  natura  musi  się  otworzyć,  właściwie  musi  się  oczyścić  i 

otworzyć, aby mogła czerpać z tej osobowej mocy. Osoba działa bowiem 

mocą  Bożą  –  mocą  Bożej  łaski.  Akty  kontemplacji  i  sumienia,  a  także 

background image

 

73 

upodobania,  są  skutkiem  oddziaływania  Bożej  łaski  jako  łączności  z 

Osobą Boską (z Chrystusem). 
 
Ale 

może  się  zdarzyć,  że  człowiekiem  rządzi  sama  natura.  Otóż  dopóki 

działa on na zasadzie natury, czyli dopóki działa on z możności naturalnej, 

dopóty  jego  osoba  pozostaje  w  uśpieniu.  Dopóki  człowiek  kieruje  się 

swoją  naturą,  dopóty  będzie  działał  jedynie  na  zasadzie  świadomości. 

Świadomość  jest  tylko  sferą  możliwości.  Jest  to  duchowa  możność 

wypełniona  treściami  intencjonalnymi.  Świadomość  może  tworzyć  różne 

pomyślane  relacje.  Może  więc  tworzyć  jedynie  „pozorne  byty”. 

Świadomość tworzy systemy, instytucje, układy. Tworzy systemy wiedzy, 

systemy  organizacyjne,  czyli  systemy  władzy  i  zarządzania.  Ale  to 

wszystko jest tylko pomyślane i wymyślone przez człowieka i nie stanowi 

niczego realnego. Żadne systemy, instytucje i organizacje nie doskonalą 

realności człowieka. Wprost przeciwnie, one ograniczają i negują osobową 

realność  człowieka.  Stworzone  systemy  myślowe  mogą  jedynie 

usprawniać organizację współdziałania ludzi miedzy sobą, mogą ułatwiać 

zarządzanie  ludzką  pracą  i  organizacją  życia  społecznego,  ale  nie  są  w 

stanie udoskonalić ani odrobinę życia osobowego. 
 

Rozwój  życia  społecznego  spowodował  zanik  życia  osobowego.  Dzisiaj 

bardziej liczy się wykształcenie i praca zawodowa niż życie rodzinne. Ale 

bez  życia  rodzinnego  człowiek  zginie,  tak  jak  dzisiaj  bez  pracy. Dlatego 

musimy  nawrócić  się  na  życie  rodzinne,  ponieważ  rodzina  jest 

najważniejszym środowiskiem człowieka.  
 

W  nawróceniu  człowiek  potrzebuje  również  czynu  dobra.  Człowiek 

potrzebuje miłości. Miłość jako czyn dobra umacnia naszą wolę zwracając 

ją  do  osobowego  dobra.  Ludzka  wola  powinna  być  nastawiona  na 

osobowe dobro, ponieważ w tym spełnia się działanie człowieka. Człowiek 

powinien  czynić  dobro,  czyli  afirmować  osobowe  dobro  wokół  siebie. 

Celem moralnych działań ma być afirmacja bliskich nam osób. Kochamy 

bowiem  osoby  ze  względu  na  ich  osobowe  dobro,  które  jest  dobrem 

bezwzględnym  (dobrem  samym  w  sobie).  Kochamy  osoby  po  to,  aby  to 

dobro  zostało  ujawnione  całemu  światu.  Miłość  ma  objawić  nam 

wszystkim  osobowe  dobro  człowieka.  „Człowiek  jest  jedynym 
stwor

zeniem,  którego  Bóg  chciał  dla  niego  samego”.  (KDK,  24)  To 

świadczy o wielkiej godności człowieka. 
 

Miłość kochającej osoby pokazuje nam i ujawnia własne osobowe dobro. 

Dzięki miłości drugiej osoby potrafimy dostrzec swoje własne dobro, swoją 

osobową godność. Jeśli zaś brakuje nam miłości, jeśli nikt nas nie kocha, 

to czujemy się niedowartościowani i nie możemy docenić samych siebie. 

Nie potrafimy odnaleźć swojej wartości. Dlatego miłość daje nam pewność 

własnej  wartości.  Odkrywamy  wtedy  swoje  osobowe  dobro. Odkrywamy 

background image

 

74 

swoją  osobową  godność.  Możemy  poczuć  się  wtedy  pełnowartościową 

osobą. 
 

Do nawrócenia potrzebne jest takie dowartościowanie siebie jako osoby. 

Musimy  poczuć  w  sobie  moc  osoby  i  jej  sprawczej  aktywności,  gdyż 

dopiero  ta  moc  pozwoli  nam  odmienić  własne  życie.  Moc  osobowego 

dobra ujawnia się w aktach sumienia. Sumienie stanowi przede wszystkim 

aktywność  osobowego  dobra.  W  sumieniu  przemawia  do  nas  i  woła 
osobowe dobro. Wzywa nas do afirmacji – 

czyli  właśnie  do  czynienia 

dobra.  Afirmacją  dobra  jest  sam czyn dobra, czyli czyn moralny (dobry 

uczynek).  Wezwanie  sumienia:  „czyń  dobro”,  prowadzi  nas  do  afirmacji 
dobra  – 

do czynienia dobra. A wtedy rodzi się już w nas samych miłość. 

Sumienie prowadzi nas prostą drogą do miłości osobowej. 
 

Dlatego  pełne  nawrócenie  wyraża  się  w  osiągnięciu  słowa  prawdy  i 

spełnieniu czynu dobra. Jeżeli bowiem stać nas na słowo prawdy  i czyn 

dobra,  to  znaczy,  ze  dokonało  się  pełne  nawrócenie.  Dlatego 

nawróceniem jest osiągnięcie wiary i miłości. Widać to najlepiej w naszym 
nawr

óceniu do Boga. Ale jest to widoczne również w naszym nawróceniu i 

przebaczeniu wobec innych ludzi. Możemy wybaczyć drugiej osobie tylko 

z  powodu  wiary  i  miłości.  Stać  nas  na  przebaczenie  tylko  wtedy,  gdy 

potraktujemy  kogoś  osobowo,  bo  możemy  uwierzyć  tylko osobie i 

pokochać możemy tylko osobę. Jeśli pokochamy jedynie człowieka w jego 

naturze,  to  taka  „miłość”  może  wyprowadzić  nas  na  manowce.  Z  takiej 

„miłości”  jesteśmy  zdolni  popełnić  różne  przestępstwa.  Ale  gdy 

pokochamy samą osobę, wówczas taka miłość chroni całkowicie zarówno 

tę  osobę  jak  i  nas  samych.  Tylko  wiara  i  miłość  chroni  osoby.  Dlatego 

mamy przykazanie miłości. 
 
 

background image

 

75 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Bez łączności z Bogiem człowiek traci godność 

 

Początkowo  wiedza o człowieku sprowadzała się do filozofii. Przez długi 
czas 

była  to  jedyna  nauka  o  człowieku.  Dlatego  filozofia  miała  silne 

aspiracje  naukowe    dbając,  aby  wiedza  była  ogólna  i  powszechna. 

Jednocześnie  filozofia  niosła  ze  sobą  ożywczy  powiew  mądrości,  gdyż 

powstała jako umiłowanie mądrości
 
Dzisiaj mamy rozliczne 

nauki o człowieku. Ale  nauki te obejmują przede 

wszystkim  wiedzę  zjawiskową.  Zjawiska  wydają  się  nam  dostępne  i 

zrozumiałe,  jak  chciał  Kant.  Dlatego  naukową  wiedzę  humanistyczną 

interesują wyłącznie zjawiska, a nie realność. Współczesna nauka uważa, 

że  możemy  obserwować  zjawiska  społeczne  i  zjawiska  indywidualnych 

zachowań  człowieka.  Sądzi  ponadto,  że  zachowanie  człowieka  jest 

wypadkową  oddziaływań  środowiska  społecznego  i  naszego  własnego 

myślenia  o  tym  środowisku.  Możemy  obserwować  tylko  to  i  tylko  to 
pow

inniśmy  wytłumaczyć.  Można  podsumować,  że  panuje  przekonanie, 

że to wystarczy do zrozumienia człowieka. Być może wystarczy to nauce, 

ale z pewnością nie wystarczy samemu człowiekowi.  
 

Nauki  nie  interesuje  fakt, że  jeśli  przyjmiemy,  iż  działanie  człowieka  jest 

wzajemną interakcją pomiędzy świadomością a przyrodą (naturą) i kulturą, 

to odrzucamy i negujemy rolę osobowej podmiotowości człowieka. Widać, 

że nauce nie jest potrzebna osoba człowieka. Może naukowcy nie zdają 

sobie  sprawy,  że  pozbawiają  w  ten  sposób  człowieka  sprawczej 

podmiotowości.  Mówiąc  wprost,  znaczy  to,  że  działanie  nie  zależy  od 

człowieka, ale jest uwarunkowane społecznie i kulturowo. Człowiekowi jest 

oczywiście  potrzebne  zrozumienie  zjawisk  naturalnych,  społecznych    i 
kulturowych. Ale musimy 

pamiętać,  że  w  ten  sposób  nie  znajdziemy 

osobowej  tożsamości  człowieka.  Zrozumienie  człowieka  musi  dotyczyć 

jego  realności,  a  nie  jego  zewnętrznych  przejawów.  Dlatego  nie 

zrozumiemy  działania  człowieka  bez  odkrycia  wewnętrznego  źródła  tej 

aktywności,  czyli  realnej  podmiotowości.  Działanie  człowieka  wyrasta  z 

jego  wnętrza.  To  w  samym  człowieku  siedzi  sprawca  jego  własnych 

czynów.  Dlatego  ludzkie  działanie  nie  jest  prostą  interakcją,  czyli 

background image

 

76 

wzajemnym  oddziaływaniem  różnych  elementów  zewnętrznych  i 

wewnętrznych. 
 

Pojawia  się  teraz  kwestia,  czy  ta  sprawcza  podmiotowość  występuje  na 

poziomie  ludzkiej  natury  (istoty),  czy  może  skrywa  się  jeszcze  głębiej? 

Musimy zapytać, czy ostatecznym sprawcą działań są władze i zdolności 

istotowe,  czy  może  źródła  sprawczości  trzeba  szukać  aż  w  akcie 
istnienia? 
 

Już  Arystoteles  opisywał  władze,  czyli  zdolności  do  działania,  jako 

możności.  To  prowadziło  do  stwierdzenia,  że  te  zdolności  i  możności 

mogą działać lub nie. A to znaczyło, że pobudka do działania musi tkwić 

gdzieś  głębiej  poza  samymi  władzami. Wszelkie  działanie  powinno  mieć 

realną  przyczynę,  czyli  musi  pochodzić  ostatecznie  od  aktu,  a  nie  z 

możności.  Dlatego  później  św.  Tomasz  z  Akwinu  uznał,  że  ostateczną 

przyczyną  działania  musi  być  aktywność  istnienie.  Także  Karol  Wojtyła 

odwoływał  się  w  tej  kwestii  do  scholastycznej  zasady  –  operari sequitur 
esse

. Zatem sprawczej mocy do działania należy szukać w akcie istnienia. 

 

W istnieniu działają własności transcendentalne. To one dysponują mocą 

sprawczą.  Własności  transcendentalne  są  sposobami  (modus essendi

urzeczywistniania  się  aktu  istnienia.  Są  przejawami  aktywności  istnienia. 

Można powiedzieć, że to dzięki tym własnościom działa akt istnienia i za 

ich  pomocą  urzeczywistnia  istotę  bytu.  Dlatego  własności 
transcendentalne dzia

łają  poprzez  istotę  bytu,  czyli  poprzez  naturę 

człowieka. 
 

Ludzkie istnienie posiada własności osobowe i nieosobowe. Do własności 

osobowych należą prawda, dobro i piękno, a do nieosobowych – jedność, 

odrębność  i  przedmiotowość  (rzecz).  Własności  osobowe  przyczynują 

władze  duchowe  człowieka,  zaś  własności  nieosobowe  przyczynują 

władze  cielesne  (cielesność  człowieka).  Własności  transcendentalne 

sprawiają najpierw odpowiednie władze, a następnie pobudzają te władze 

do  działania.  Dlatego  władze  duchowe  –  rozum,  wola i uczucia –  nie 

mogłyby  działać i doskonalić się bez  udziału  własności osobowych.  A to 

znaczy, że człowiek nie mógłby działać bez osobowej podmiotowości. 
 

Jeżeli  więc  poszukujemy  tożsamości  człowieka,  to  nie  znajdziemy  jej  na 
poziomie zjawiskowym, al

e  musimy  sięgnąć  głębiej  do  osobowej 

podmiotowości. Tożsamość człowieka nie sprowadza się jedynie do tego, 

jak  przejawiają  się  jego  działania.  Ta  tożsamość  odnosi  się  do  samych 

podstaw  ludzkiego  działania.  Fundamentem  tego  działania  jest  osobowa 
podmiotowo

ść,  która  występuje  na  poziomie  istnienia  (ludzkiej 

egzystencji).  Dlatego  powiemy,  że  tożsamość  człowieka  może  stanowić 
tylko osoba ludzka. 

background image

 

77 

 

Tożsamością  człowieka  jest  więc  osoba,  a  nie  sama  natura.  Działania 

naturalne człowieka są zmienne i przeciwstawne (na tak i na nie). Dlatego 

nie można mówić o tożsamości odwołując się do różnorodnych przejawów 

natury  człowieka,  gdyż  ukazują  one  jedynie  dialektyczny  charakter 

rozumności.  Rozumna  natura  działa  w  sposób  przeciwstawny  od  tak  do 

nie.  Przeciwieństwo  naturalnych  działań  na  pewno  nie  może  określać 

tożsamości  człowieka.  Tożsamość  musi  być  niezmienna  i  trwała. 

Tożsamość  nie  może  pojawiać  się  i  znikać.  Otóż  w  człowieku  trwała  i 

niezmienna  jest  tylko  podmiotowość  osoby.  To  osoba  działa  moralnie, 
czyli w jeden praw

idłowy sposób, gdyż osoba działa mocą prawdy, dobra i 

piękna.  Działanie  osoby  nie  jest  więc  dialektyczne  i  przeciwstawne,  ale 

jest  prawe  i  prostolinijne.  Osoba  zawsze  działa  na  tak.  Osoba  zawsze 

działa  dobrze.  Dlatego  tożsamość  człowieka  może  być  wyłącznie 
osobowa. 
 

Z  osobową  podmiotowością  człowieka  związana  jest  również  ludzka 

godność.  Godność  oznacza  bowiem  sam  osobowy  charakter 

podmiotowości  człowieka.  Godność  nie  odnosi  się  zatem  do  ludzkiej 

natury, ale dotyczy samej osoby człowieka. Godność oznacza szczególną 

rangę osoby ludzkiej. Naszą godność stanowi współdziałanie osobowych 

własności  transcendentalnych.  Godność  oznacza  sprawczą  moc 

osobowego  istnienia,  która  ujawnia  się  pod  postacią  działania  trzech 

osobowych  własności.  Godność  jest  więc  bezpośrednio  związana  z 

tożsamością,  bo  zarówno  tożsamość,  jak  i  godność  dotyczą  osobowej 

podmiotowości człowieka. 
 

Sens naszego człowieczeństwa zależy od tego, jak pojmujemy godność. 

Jeżeli  pojęcie  godności  odniesiemy  i  zawęzimy  do  ludzkiej  natury,  to 

będziemy podkreślali te  wyznaczniki, które decydują o rozumnej naturze 

człowieka. Wówczas  godnością  staje  się  zdolność  myślenia  (myślenia  o 

wartościach – w zasadzie kulturowych) oraz wolność wyboru (wybierania 

tych wartości). Czy jednak takie możliwości działania możemy faktycznie 

nazwać godnością człowieka? Z pewnością nazwiemy je niezależnością i 

autonomią  człowieka,  ale  nie  godnością.  A  już  na  pewno  nie  godnością 

osobową! 
 

Czym  jest  więc  godność?  Jest  ona  związana  bezpośrednio  z  osobą 

człowieka.  Godność  oznacza  szczególny status ludzkiego bytu. Jest to 

jakaś  wyjątkowa  pozycja  ontologiczna  człowieka.  Na  czym  polega  ów 

wyjątkowy  status  i  szczególna  ranga?  Otóż  rangę  godności  bytowi 

człowieka  nadaje  status  osoby.  Człowiek  jest  osobą.  Osoba  stanowi 

podmiotowość  istnienia,  która  jest  źródłem  realności  człowieka.  Osoba 

oznacza  więc  samą  osobową  zawartość  aktu  istnienia.  Tę  zawartość 

stanowią  własności  transcendentalne.  Osobową  podmiotowość 

background image

 

78 

wyznaczają trzy  własności osobowe – prawda, dobro i piękno. Realność 
osoby posiada char

akter  egzystencjalny.  To  nie  jest  realność  istotowa. 

Realnością osoby nie jest zatem rozumność człowieka, bo to jest realność 

istotowa. Realnością osoby nie jest również wolność woli, bo to także jest 

realność istotowa. Realnością osoby może być tylko realność istnieniowa, 

czyli sprawcza aktywność osobowego istnienia. 
 

W  polskim  personalizmie  osobę  uznaje  się  za  podmiotowość  istnienia. 

Wojtyła  mówi  wprost  o  osobowym  istnieniu.  Również  Gogacz  definiuje 

osobę w odniesieniu do aktu istnienia. W jaki sposób działa podmiotowość 

istnienia?  Wiadomo,  że  u  św.  Tomasza  istnienie  urealnia  istotę  bytu. 

Istnienie  sprawia  więc  i  przyczynuje  istotową  realność.  Otóż  istnienie 

sprawia  i  urzeczywistnia  istotę    bytu  dzięki  sprawczej  mocy  własności 
transcendentalnych. Jak twierdzi Gogacz, istnienie bytu ludzkiego posiada 

w sobie własności osobowe i nieosobowe. Własności osobowe sprawiają 

zdolności  duchowe  istoty,  natomiast  własności  nieosobowe  przyczynują 

zdolności cielesne.  
 

Godność człowieka jest związana z realnością przysługującą osobowemu 

istnieniu.  Godność  jest  związana  z  osobowymi  własnościami 

transcendentalnymi.  Są  nimi  prawda,  dobro  i  piękno.  Działając  razem 

własności te sprawiają duchowość ludzkiego bytu. Prawda sprawia rozum, 

dobro  przyczynuje  wolę,  a  piękno  kształtuje  uczucia.  Z  kolei  własności 

osobowe  pozwalają  działać  duchowej  naturze  człowieka  w  sposób 

słuszny, prawy i piękny. Właśnie od tej aktywności własności osobowych 

zależy  moralne  postępowanie  człowieka.  Cała  ta  sprawcza  aktywność 

prawdy, dobra i piękna stanowi o szczególnej godności człowieka. Dlatego 

możemy  powiedzieć,  że  godnością  jest  osobowa  aktywność  istnienia 

(podmiotowości  istnienia).  A  zarazem  godnością  człowieka  jest  jego 

moralne działanie. Godnością jest zatem osobowy sposób działania, które 
wyznacz

a  moralność  człowieka.  Godnością  nie  jest  więc  sama 

rozumność, ani sama wolność. Godnością są moralne czyny, które mogą 

podejmować władze rozumu i woli, także uczuć, pod wpływem aktywności 

własności osobowych prawdy, dobra i piękna. 
 
Musimy wreszcie zapyta

ć o same własności osobowe. Otóż nie biorą się 

one  z  niczego.  To  Bóg  stwarza  ludzkie  istnienie  i  to  On  wyposaża  to 

istnienie we własności transcendentalne prawdy, dobra i piękna. Ponadto 

wydaje  się,  że  aby  te  własności  mogły  osiągnąć  moc  sprawczą,  muszą 
by

ć  w  stałej  łączności  z  Bogiem.  Jak  uczy  nas  Gogacz,  dokonuje  się  to 

dzięki  relacjom  osobowym,  które  może  nawiązać  sam  Bóg.  Jeżeli 

osobowa  prawda  człowieka  połączy  się  z  Boską  Prawdą,  wówczas 

otrzymuje  zdolność  działania  (moc  sprawczą)  i  objawia  się  dzięki 

kontemplacji na gruncie istotowym w rozumie. Wtedy rozum może przyjąć 

tę prawdę i posługiwać się nią jako zasadą poznania. Podobnie rzecz się 

background image

 

79 

ma z wolą. Jeżeli osobowe dobro człowieka połączy się z Boskim Dobrem, 

to  zaczyna  działać  i  dzięki  wezwaniu  sumienia  pociąga  do  siebie  naszą 

wolę.  Wola  pragnie  wtedy  osobowego  dobra  i  to  pragnienie  staje  się 

zasadą  chcenia  i  wyboru.  Również  nasze  uczucia  podlegają  działaniu 

osobowego piękna. Jeżeli osobowe piękno człowieka łączy się z Boskim 

Pięknem  (Majestatem  Boga),  to  nabiera  zdolności  i  mocy  sprawczej,  i 

dzięki  upodobaniu  zaczyna  oddziaływać  poprzez  naszą  uczuciowość. 

Uczucia  człowieka  znajdują  wtedy  upodobanie  w  osobowym  pięknie 

(pięknie  życia)  i  zaczynają  korzystać  z  niego  jako  zasady  podniecenia  i 

pożądliwości. Wtedy uczucia kierują się pięknem i mogą je przeżywać, a 

nie  muszą  być  podległe  i  zależne  od  przyjemności  lub  przykrości. 

Zależność od przyjemności wypacza nasze uczucia. 
 

Osobowa  godność  człowieka  polega  na  aktywności  własności 
transcendentalnych. Jednak 

ta  aktywność  nie  może  się  ujawnić  bez 

łączności z Bogiem. Dlatego trzeba stwierdzić, że nie będzie godności bez 

łączności z Bogiem, czyli bez życia religijnego. Nie będzie godności bez 

osobowych  relacji  z  Bogiem.  Nie  będzie  godności  bez  wiary,  miłości  i 
nadziei. 
 

Współczesna kultura podsuwa nam różne (nawet przeciwstawne) pojęcia 

godności.  Takie  pojęcia  są  często  wymysłem  człowieka.  Możemy  sobie 

oczywiście pomyśleć, że godnością jest wolność i absolutna niezależność. 

Ale  musimy  sobie  zdawać  sprawę,  że  taka  wolność  dotyczy  jedynie 

samego  myślenia.  A  to  znaczy,  że  nasze  myślenie  pragnie  nadać  sobie 

najwyższą  rangę  i  wartość  –  czyli  godność.  Zapominamy  jednak,  że 

godność jest czymś, co człowiek otrzymuje w akcie stworzenia. Człowiek 

został  stworzony  przez  Boga  jako  osoba.  Otrzymał  od  Boga  osobowe 

istnienie,  które  zawiera  w  sobie  własności  prawdy,  dobra  i  piękna.  Te 

własności  Bóg  dał  człowiekowi  wraz  z  osobowym  istnieniem.  Dlatego 

własności  transcendentalne  posiadają  moc  sprawczą  służącą  do 
urzeczywistniania rozu

mnej  natury  człowieka.  Toteż  godność  człowieka 

stanowi wspólna aktywność własności osobowych zawartych w istnieniu. 

Osobowa  godność  stanowi  więc  fundament  realności  człowieka  i  jego 

działania.  Oznacza  ona  szczególny  status  i  rangę  ludzkiej  egzystencji. 
Dla

tego  to  właśnie  osobowa  godność  jest  podstawą  rozumnej  natury 

człowieka, a nie odwrotnie. To osobowa godność określa rozumną naturę, 

a nie natura decyduje o godności człowieka. Bez godności jako podstawy 

nie byłoby natury człowieka. 
 

Dlatego  godnością  człowieka  nie  jest  myślący  rozum  i  wolna  wola. 

Myślenie rozumu i wolność woli są efektem odwrócenia się od Boga. Są 

skutkiem  odwrócenia  się  od  osobowej  realności.  Dlatego  myślenie  i 

wolność  decyzji  nie  służą  osobie  człowieka,  a  raczej  jej  przeszkadzają. 

Właśnie one –  myślenie  i  wolność  decyzji  –  są  w  stanie  pozbawić 

background image

 

80 

człowieka osobowej godności. Mogą odebrać człowiekowi jego godność. 

Myślenie  i  wolność  decyzji  chcą  bowiem  przejąć  całkowitą  kontrolę  nad 

działaniem  człowieka.  Negują  i  odrzucają  osobową  aktywność,  czyli 

pomijają prawdę, dobro i piękno. A wówczas działanie człowieka staje się 

kłamstwem, przemocą i gwałtem, czymś szpetnym i obrzydliwym. Trzeba 

więc  zapytać, czy propagując kłamstwo, przemoc, brzydotę opowiadamy 

się za godnością człowieka? Czy w wymyślaniu kłamstw o człowieku, czy 

w  zachęcaniu  do  gwałtu  i  przemocy,  nawet  zbrodni  przeciwko 

człowiekowi,  czy  w  pokazywaniu  brzydkich  i  obrzydliwych  postępków 

człowieka możemy dostrzec i odkryć osobową godność? Na pewno nie! 
 

Godność  kryje  się  w  samej  osobie  człowieka.  Ale  osoba  nie  jest 

świadomością ani wolnością. Osoba nie jest wymyśloną podmiotowością 
ludzkiego „ja”. To nie jest ani ego, ani super-ego. Osoba ludzka jest 

podmiotowością istnienia. Ta podmiotowość wyraża się w sprawczej mocy 

i  aktywności  prawdy,  dobra  i  piękna.  I  właśnie  ów  sprawczy  związek 

własności  transcendentalnych  stanowi  o  godności  człowieka.  Godnością 

jest  wspólnota  prawdy,  dobra  i  piękna.  Ten  związek  i  wspólnota  jest 

jednocześnie  obrazem  Bożym  w  człowieku  i  pochodzi  bezpośrednio  od 
Boga. 

Dlatego mówimy, że godność człowieka pochodzi od Boga. 

 
 

background image

 

81 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Czystość duchowa 

 

Człowiek  potrzebuje  czystości  do  życia  moralnego.  Człowiek  potrzebuje 

czystości serca i umysłu. Czystość serca dotyczy woli i uczuć, a czystość 

umysłu dotyczy naszego rozumu. Oczyszczenie serca i umysłu prowadzi 

do  osiągnięcia  stanu  duchowej  czystości.  Czystość  oznacza  stan 

pierwotnej doskonałości duchowej człowieka. 
 

Czystość  jest  podstawą  osobowego  i  moralnego  działania  człowieka. 

Czystość  oznacza  taki  stan  duchowy  człowieka,  w  którym  władze 

duchowe  (rozum,  wola  i  uczucia)  dysponują  pełną  zdolnością 

podejmowania działań osobowych. 
 

W  swej  czystości  rozum  jest  zdolny  do  wypowiedzenia  słowa  prawdy, 

natomiast nie może kłamać, czyli mówić fałszywego słowa. Z kolei wola w 

stanie  czystości  jest  zdolna  do  podejmowania  czynu  dobra,  czyli  do 

czynienia  dobra  i  nie  może  wybierać  pomiędzy  dobrem  a  złem  (między 

mniejszym  złem  a  większym  dobrem).  Wola  czystego  serca  kieruje  się 

wyłącznie  afirmacją  dobra  (czyli  pragnieniem  albo  chceniem osobowego 

dobra).  I  wreszcie  czystość  dotyczy  także  naszej  uczuciowości.  W  swej 

czystości  uczucia  są  zdolne  do  przeżywania  piękna.  Czystość  uczuć 

dotyczy  przede  wszystkim  doświadczenia  piękna  życia.  Jednak 

najczęściej  rozumienie  czystości  ograniczamy  do  sfery  płciowej.  Musimy 

pamiętać, że czystość płciowa powinna być wyrazem i skutkiem głębszej 

czystości duchowej człowieka.  
 

Czystość  jest  stanem  właściwej  doskonałości  duchowej  człowieka. 

Czystość  jest  doskonałością  osobową  człowieka.  Właśnie  czystość 
d

uchowa pokazuje nam otwartość na osobę. Pokazuje nam, że osoba jest 

najważniejsza, że zawsze stoi na pierwszym miejscu, że wszystkie akty i 

działania naszych władz powinny być zwrócone na osobę. Możemy zatem 

background image

 

82 

powiedzieć,  że  osoba  człowieka  wyraża  się  i  ujawnia  dzięki  czystości 

duchowej. Z kolei czystość płciowa i cielesna staje się znakiem (czyli jakby 

widzialnym  skutkiem)  czystości  duchowej.  Trudno  sobie  wyobrazić 

czystość  płciową  bez  czystości  duchowej  i  moralnej.  Do  wypełnienia 

czystości  płciowej  potrzebna  jest  bowiem  czystość  serca  i  umysłu.  Taką 

czystość osiągamy poprzez oczyszczenie serca i umysłu z niepotrzebnych 

działań. Z kolei takie oczyszczenie polega na nawróceniu serca i umysłu 
do Boga (do Osoby Boskiej w Chrystusie) oraz na zwróceniu ich do osoby 

ludzkiej w bliźnim. 
 

Czystość  jest  podstawą  życia  osobowego.  Czystość  jest  podstawą 

osobowego  działania.  Władze  duchowe  muszą  osiągnąć  stan 

oczyszczenia  i  czystości,  aby  móc  działać  w  sposób  osobowy,  czyli 

moralnie. Czystość jest więc podstawą życia i działania moralnego. 
 

Aby władze duchowe mogły przyjąć mowę serca i umysłu, muszą zostać 

oczyszczone  ze  zbędnej  aktywności.  Czystość  jest  powrotem  do  stanu 

pierwotnego, kiedy  duchowość człowieka nie była jeszcze skażona  złem 

grzechu. Czystość władz duchowych jest otwartością na aktywność osoby. 

Jest przekazaniem tej aktywności dalej na zewnątrz. Dzięki oczyszczeniu i 

czystości  władze  duchowe  są  w  stanie  przyjąć  aktywność  własności 

osobowych i przekazać ją dalej innym osobom. 
 
Rozum oczyszczony z dialektyczneg

o  myślenia  może  przyjąć  prawdę  i 

wiarę,  może  osiągnąć  kontemplację  jako  uznanie  prawdy.  Z  kolei  wola 

oczyszczona z dowolności wyboru między dobrem i złem (czyli z wolności 

wyboru)  może  przyjąć  osobowe  dobro  i  poddać  się  wezwaniu  sumienia, 

aby  osiągnąć  miłość  jako  zupełną  afirmację  dobra.  Wreszcie  uczucia 

oczyszczone  z  doznań  przyjemności  (czyli  z  doznań  cielesnych)  mogą 

przyjąć  osobowe  piękno  i  znaleźć  upodobanie  w  tym  pięknie,  aby 

osiągnąć radość i nadzieję jako fascynację pięknem życia. 
 

Czystość duchowa służy więc naszemu doświadczeniu i poznaniu osoby 

własnej, służy poznaniu i afirmacji Osoby Boga, służy wreszcie spotkaniu 

z  innymi  osobami  tu  na  ziemi.  Wszystko  to  razem  świadczy,  że  osoba 

ludzka  potrzebuje  czystości  do  ujawnienia  się.  Czystość  jest  potrzebna 

człowiekowi  do  rozpoczęcia  życia  osobowego.  Doskonała  czystość 

wyraża  się  bowiem  w  doskonałym  życiu  moralnym  i  religijnym,  a  życie 

moralne  i  religijne  ma  charakter  osobowy.  Dlatego  czystość  płciowa 

(seksualna) musi być efektem czystości duchowej. Jeśli nie posiądziemy 

czystości  duchowej,  to  nie  osiągniemy  czystości  cielesnej.  Dlatego 

wychowanie  katolickie  mówi  nam  wprost  o  czystości  serca.  Również  w 

Ewangelii jest o niej mowa. Ewangeliczna czystość serca jest czystością 

duchową.  Wydaje  się,  że  dotyczy  ona  całej  duchowości  człowieka.  To 

znaczy,  że  dotyczy  wszystkich  władz  duchowych  –  rozumu, woli i 

background image

 

83 

uczuciowości.  Dlatego  czystość  jest  podstawą  życia  duchowego. 
Potrzebne jest do tego nawrócenie i oczyszczenie. 
 

Człowiek może się  nawrócić i oczyścić.  Polega to na odwróceniu się  od 

tego,  co  jest  złe  –  czyli  bezładne  i  bezsensowne  w  naszej  duchowości. 

Człowiek  musi  podjąć  wysiłek  oczyszczenia  swoich  władz,  jeśli  chce 

działać  osobowo  i  moralnie.  Potrzebne  jest  tutaj  nawrócenie  się,  czyli 
zwrot ku dobremu i pozb

ycie się wszystkich zbędnych brudów i śmieci w 

naszym  działaniu.  Niewłaściwe  działania  zanieczyszczają  naszą  duszę. 

Złe  myśli  albo  nawet  myślenie  o  sprawach  bieżących  zanieczyszczają 

nasz  rozum  sprawiając,  że  nie  dostrzega  on  tego,  co  osobowe,  nie 
dostrzeg

a drugiej osoby. Trzeba oderwać się od myślenia codziennością, 

żeby zwrócić się do osobowej prawdy, żeby uwierzyć w osobę człowieka. 

Dopiero  oczyszczony  rozum  (umysł)  jest  w  stanie  przyjąć  taką  prawdę. 

Podobnie  jest  z  wolą.  Codzienne  wybieranie  przeróżnych  rzeczy 

przesłania  woli  otwartość  na  dobro    i  pragnienie  osobowego  dobra 

człowieka.  Aby  wola  zapragnęła  osobowego  dobra,  musi  oczyścić  się  z 

ciągłego  przebierania  w  różnych  rzeczach  i  sprawach  wokół  nas.  Wola 

powinna  się  oczyścić  i  otworzyć  na  głos  sumienia,  który  wzywa  ją  do 

afirmacji  dobra  osobowego.  Również  w  uczuciach  sprawa  wygląda 

podobnie.  Uleganie  cielesnym  doznaniom  przyjemności  wypacza 

przeżycia uczuciowości. Uczucia muszą doświadczyć osobowego piękna. 

Aby  osiągnąć  upodobanie  piękna,  uczucia  muszą  zostać  oczyszczone  z 

doznań  cielesnych,  muszą  się  wznieść  ponad  to.  Uczucia  muszą  się 

oderwać  od  przyjemności  i  muszą  zwrócić  się  do  osobowego  piękna. 

Dopiero  wówczas  poczują,  czym  jest  przeżycie  i  czym  jest  podniecenie, 

czym jest radość i nadzieja. 
 

Człowiek powinien dążyć do oczyszczenia swojej duszy, do oczyszczenia 

serca  i  umysłu.  Czystość  jest  bowiem  właściwym  stanem  naszej 

duchowości.  I  dopiero  ta  duchowa  czystość,  która  stanowi  otwartość  na 

osobę, może być  źródłem czystości cielesnej, czyli czystości seksualnej. 

Czystość  duchowa  stanowi  doskonałość  moralną,  gdyż  pozwala  ujawnić 

się aktywności osobowej. W człowieku podmiotem moralnym jest osoba. 

Czystość duchowa objawia nam osobę. Duchowa czystość jest pierwszym 

krokiem  na  drodze  do  poznania  i  przeżycia  własnej  osoby.  Jest  także 

zwrotem  w  stronę  Boga.  Jest  krokiem  w  kierunku  doświadczenia  i 

poznania Osobowego Boga. Bez osiągnięcia czystości nie możemy nawet 

marzyć  o  spotkaniu  z  Bogiem.  Dlatego  rozwijając  swoją  duchowość 

człowiek  musi  się  zdobyć  na  podjęcie  praktyk  oczyszczających. 

Podejmując  życie  religijne  i  moralne  musimy  rozpocząć  od  nawrócenia  i 

oczyszczenia.  Powinniśmy  rozpocząć  od  oczyszczenia  serca  i  umysłu. 

Dzięki  temu  zdołamy  się  otworzyć  na  przyjęcie  łaski  Bożej,  na  przyjęcie 
mowy serca i umys

łu,  a  wreszcie  na  przyjęcie  aktywności  osoby.  To 

pozwoli  nam  odnowić  życie  duchowe  i  moralne.  To  pozwoli  nam 

background image

 

84 

rozpocząć życie osobowe. To pozwoli nam spotkać się z innymi osobami. 

A przede wszystkim pozwoli nam spotkać się z Osobą Boską. Spojrzymy 
wówczas n

a  sprawy  codzienne  i  bieżące  z  zupełnie  nowej  perspektywy. 

Zobaczymy wokół siebie to, co osobowe i etyczne, a nie tylko cielesne i 

naturalne,  ekonomiczne  (posiadanie),  polityczne  (jałowe  dyskusje), 

psychologiczne (zadowolenie własne).  
 
Oczyszczenie jest n

ajważniejszą  sprawą  życia  duchowego.  Człowiek 

potrzebuje  oczyszczenia.  Oczyszczenia  potrzebują  naturalne  władze  i 

zdolności  człowieka.  Aby  władze  duchowe  mogły  odebrać  osobowe 

oświecenie,  najpierw  potrzebujemy  oczyszczenia.  Władze  duchowe 

potrzebują oczyszczenia z tego, co zakłóca ich moralne działanie. Muszą 

osiągnąć stan czystości. 
 

Moralność  potrzebuje  czystości  i  oczyszczenia.  Moralne  działanie 

potrzebuje  oczyszczenia  władz  duchowych.  Musimy  oczyścić  nasze 

władze  z  błędnych  i  niewłaściwych  poczynań.  Trzeba  odrzucić  błędy 

naturalnych władz i powrócić do aktywności osobowej. Aby żyć moralnie, 

trzeba powrócić do stanu czystości.  
 

Uczucia  muszą  odrzucić  przyjemność.  Uczuciowości  nie  może 

interesować  jedynie  przyjemność.  Jeśli  przyjemność  ma  kierować 
uczucia

mi,  to  znaczy,  że  poddajemy  je  wyłącznie  oddziaływaniom 

cielesnym (poprzez  zmysły). Uczucia nie mogą się kierować doznaniami 

zmysłowymi, gdyż to wypacza ich zdolność. Zdolnością uczuciowości jest 

przyjmowanie  piękna.  Zdolnością  uczuciowości  jest  doświadczenie 

piękna. Jest to czułość na piękno, które może radować człowieka. 
 

Wola,  aby  osiągnąć  etap  oczyszczenia,  musi  odrzucić  wolność  wyboru 

(swobodę  wybierania). Zdolność, czyli możliwość, wyboru dotyczy spraw 

drugorzędnych,  zdolność  wyboru  dotyczy  działań  w  sferze cielesnej. 
Wybieramy bowiem zawsze takie lub inne rzeczy, raz potrzebne, a innym 

razem niepotrzebne.  Ale  wybór nie dotyczy spraw i działań osobowych i 

moralnych.  Wyborowi  podlegają  tylko  rzeczy.  A  jeżeli  wybór  dotyczy 

osoby,  to  staje  się  błędem  i  nadużyciem.  Osoby  może  dotyczyć  jedynie 

uznanie i afirmacja. Osoby dotyczy miłość. Jak pisał K. Wojtyła, osoba jest 

tak  wielkim  dobrem,  że  należy  się  jej  miłość.  Powinniśmy  akceptować  i 

afirmować  osoby,  powinniśmy  je  kochać,  a  nie  wybierać  do  czegoś. 
Dlatego 

nasza wola nie może posługiwać się wyborem wobec osób, gdyż 

wtedy działa niewłaściwie.  
 

Rozum  w  oczyszczeniu  musi  porzucić  myślenie  i    tworzenie  wiedzy  na 

podstawie informacji zmysłowej. Rozum musi się uwolnić od zależności od 

zmysłów.  Doświadczenie  zmysłowe  nie  może  się  stać  jedynym 

weryfikatorem naszej wiedzy. Kryterium wiedzy i poznania może być tylko 

background image

 

85 

prawda. Ale musi to być realna prawda zawarta w bycie, a nie możliwość 

poznania zmysłowego. Doświadczenie zmysłowe dotyczy bowiem jedynie 
sfery cielesnej 

i nie sięga w głąb bytu. Natomiast byty są bogatsze niż ich 

cielesny  wygląd  i  postać.  Dlatego  rozum  nie  może  się  zamykać  na  inne 

formy  doświadczenia.  Rozum  musi  przyjąć  doświadczenie  osobowej 

mowy  serca.  I  nie  może  całej  swojej  wiedzy  opierać  na  empirii,  czyli 

informacji zmysłowej. Rozum musi oczyścić się z tego wszystkiego. 
 

Duchowość  człowieka  musi  się  uwolnić  od  wpływu  cielesności.  Władze 

duchowe  muszą  się  wyrwać  z  kleszczy  zmysłowości.  Muszą  zostać 

oczyszczone z tego wpływu. A wtedy zdołają przyjąć oświecenie płynące z 

głębi  bytu,  z  samego  istnienia,  ze  sfery  osobowej.  W  ten  sposób 

duchowość musi się otworzyć na osobę Boga i osobę człowieka. Dopiero 

wówczas  otrzyma  pełny  zakres  doświadczenia.  Dla  duchowości 

najważniejsze jest doświadczenie mowy serca. Mowa serca jest podstawą 

moralnej  aktywności  władz  duchowych.  Wola  musi  zamienić  wybór  na 

powinność  wobec  dobra.  Rozum  musi  zamienić  gromadzenie  bieżących 

danych, czyli erudycję, na podejście i poznanie celowe. Natomiast uczucia 

muszą zamienić przeżywanie przyjemności na przeżywanie radości życia. 
 

Tak więc rozum powinien porzucić uganianie się za nowymi informacjami, 

które  generuje  poznanie  zmysłowe.  Rozum  powinien  poszukać 

dalekosiężnego  spojrzenia  przed  siebie.  Powinien  szukać  celu,  który 

spełni  oczekiwania  duchowości  człowieka.  Pojęcie  celu  wymaga 

określenia  pewnego  porządku  i  hierarchii  działań.  Trzeba  określić 

porządek realności i poznać właściwe zasady realności. Bez takiej wiedzy 

nie  da  się  niczego  powiedzieć  o  samym  człowieku.  Trzeba  więc  poznać 
zasa

dy  realności  ludzkiego  bytu.  Trzeba  poznać  hierarchię  tych  zasad. 

Tutaj nie można opierać się na samym doświadczeniu zmysłowym, gdyż 

człowieka  nie  można  poznać  w  sposób  zmysłowy.  Tutaj  potrzebna  jest 

mądrość,  która  sięga  do  doświadczenia  osobowego,  do  doświadczenia 

mowy  serca.  Zatem  tutaj  potrzebna  jest  filozofia  jako  umiłowanie 

mądrości. 
 

Wola  powinna  porzucić  możliwość  wybierania,  która  dotyczy  jedynie 

spotkanych  rzeczy.  Wola  musi  poczuć  w  sobie  pragnienie  dobra  i 

powinności  wobec  niego.  Wola  musi  zapragnąć  osobowego  dobra. 

Możliwość wyboru pozwala nam przebierać wśród spotykanych rzeczy lub 

produktów wytworzonych pracą ludzką. Ale takie wybieranie i przebieranie 
prowadzi nas jedynie do tzw. konsumpcjonizmu (konsumizmu), czyli do 

posługiwania się wciąż nowymi rzeczami. Stare rzeczy należy zamienić na 

nowe.  Ekonomia  poszukuje  wciąż  nowych  produktów,  które  można 

sprzedać  jak  największej  liczbie  klientów.  Dzisiejsza  wolność  jest 

rozumiana jako możliwość wybierania jak największej liczby rzeczy. Taka 

wolność  staje  się  posiadaniem  rzeczy  (najlepiej  tych  najnowszych  i 

background image

 

86 

najdroższych).  Trzeba  koniecznie  zamienić  taką  wolność  na  powinność 

wobec  osobowego  dobra.  Człowiek musi  poszukiwać  osobowego  dobra. 

Musi zapytać o nie własnego sumienia. 
 

Nasze  uczucia  muszą  porzucić  przyjemność,  która  jest  doznaniem 

zmysłowym. Uganianie się człowieka za przyjemnościami owocuje wciąż 

nowymi  potrzebami.  Człowiek  nie  może  żyć  chęcią  zaspokojenia  swoich 

zmysłów.  Wzbudzanie  takich  potrzeb  stanowi  już  pierwszy  etap 

uzależnienia.  Nasza  uczuciowość  bardzo  łatwo  może  uzależnić  się  od 

przyjemności. A jeśli rozum, a właściwie świadomość, uzna przyjemność 

za  potrzebę,  to  popadniemy  w  wir  uzależnienia.  Dlatego  uczucia  muszą 

oderwać  się  od  przyjemności,  których  pragną  doznawać  nasze  zmysły. 
Tutaj 

nie  możemy  się  pieścić,  jak  małe  dzieci.  Uczucia  muszą 

doświadczyć  fascynacji  pięknem.  Dopiero  wówczas  uczucia  odżyją  i 

poczują  ogromną  radość,  jaką  daje  im  przeżycie  piękna.  Stąd  już 

następny krok do odkrycia radości i piękna samego życia. Uczucia muszą 
d

oznać  fascynacji  życiem.  Tylko  wtedy  uczucia  dadzą  nam  pełną 

satysfakcję. 
 

Jednak najważniejsze jest to, że najpierw musimy oczyścić swój rozum z 

myślenia. Chodzi oczywiście o myślenie o sprawach bieżących, opartych 

na poznaniu zmysłowym. Aby oczyścić rozum z myślenia, potrzebne jest 

uznanie  prawdy,  czyli  wiara.  Dlatego  musimy  zacząć  od  modlitwy 

oczyszczającej, w której będziemy prosić o dar wiary. Jeśli nie wzbudzimy 

w sobie wiary, która stanowi bezwzględne uznanie prawdy, to nie mamy 

co  mówić  o  oczyszczeniu rozumu. Dopóki nasz rozum korzysta z 

wątpienia,  dopóty  pozostaje  zanieczyszczony  i  skażony  błędnym 

myśleniem,  a  prawda  pojawia  się  w  nim  przypadkowo.  W  oczyszczeniu 
rozumu pomaga nam wiara, która stanowi uznanie osobowej prawdy. 

Wiara  łączy  nas  i  wiąże  z  osobową  prawdą,  co  pozwala  doświadczyć 

człowiekowi  czegoś  więcej  niż  kontakt  zmysłowy.  W  zmysłach  nie  ma 

jeszcze  żadnej  prawdy.  Jest  tam  oczywiście  bezpośredni  kontakt  z 

cielesnością  otaczającego  nas  świata  (kontakt  z  przyrodą  i  kulturą). 

Zmysły  ujmują  faktyczność  cielesnych  rzeczy,  coś,  co  się  wydarza  i  w 

czym uczestniczymy, coś, co nas dotyczy i dotyka. Ale to jeszcze nie jest 

prawda realności albo prawda istnienia. To jest jedynie faktyczny kontakt z 

cielesnością bytów i wytworów. 
 
Dopiero wiara daje n

am  kontakt  z  prawdą  bytu  –  z  realną  własnością 

prawdy.  Człowiek musi  uwierzyć  w  realność  i  istnienie  bytów,  gdyż  tego 

nie  da  się  dowieść  empirycznie,  ani  zagwarantować  myśleniem  lub 

poznaniem  pojęciowym.  Utworzone  przez  nas  pojęcia  w  jakiś  sposób 

określają i oznaczają realne byty, ale nie  ujmują całej prawdy  bytu. Jest 

tak  zwłaszcza  w  przypadku  pojęcia  „człowiek”.  Bardzo  chętnie  się  nim 

posługujemy, ale czy ujmuje ono i wyjaśnia realność człowieka, czy tylko 

background image

 

87 

ujmuje  nasze  myślenie  o  człowieku.  Wydaje  się,  że  potrzebna jest tutaj 

wiara  w  realność  i  istnienie  człowieka,  abyśmy  mogli  dotrzeć  do  pełnej 

prawdy o człowieku – tej prawdy osobowej. 
 

Człowiek  nieustannie  potrzebuje  oczyszczenia.  Bez  takiego  nastawienia 

życie duchowe nie może się właściwie realizować. Bez oczyszczającego 

nastawienia  panowanie  nad  człowiekiem  przejmuje  świadomość.  Rządy 

świadomości  wyprowadzają  człowieka  na  duchowe  manowce. 

Świadomość jest bowiem myślowym śmietnikiem. W świadomości mieści 

się  wszystko,  cokolwiek  pomyślimy.  Rządy  świadomości  polegają  na 

panowaniu  bezładnego  myślenia.  Myślenie  wydaje  się  być  fantastyczną 

zdolnością człowieka, gdyż stanowi podstawę rozwoju kultury i cywilizacji. 

Ale  musimy  stale  pamiętać,  że  to  właśnie  myślenie  przeciwstawia  się 

osobie  i  osobowej  godności  człowieka.  Myślenie  wzięło  się  bowiem  z 

negacji  realności  osoby.  Wzięło  się  z  negacji  osoby  Boga  i  osoby 

człowieka. Dlatego myślenie (i świadomość jako podmiot myślenia) stara 

się doprowadzić do wyeliminowania osoby i przejęcia pełnej kontroli nad 

człowiekiem.  Cogito ergo sum  –  to  najbardziej  zgubne  hasło  filozofii 

myślenia.  To  jest  czysta  myśl,  która  chce  zniszczyć  osobę  człowieka  i 

odebrać  jej  całą  realność  istnienia.  A  przecież  tylko  osoba  jako  podmiot 

istnienia  odpowiada  za  realność  człowieka.  Podmiotowość  osoby jest 

związana  z  istnieniem  i  to  istnieniem  osobowym.  Jestem  osobą  i  to 

sprawia, że w ogóle istnieję. Istnienie może sprawić tylko Bóg (który jest 

czystym istnieniem). Myślenie nie jest w stanie sprawić żadnego istnienia. 

Myślenie  jest  jedynie  brakiem  istnienia.  Myślę,  więc  mnie  nie  ma.  „Jest” 

tylko moje myślenie. To znaczy, że myślenie myśli i wymyśla samo siebie. 

I nic więcej. 
 

Myśleniem można się  zachwycać.  Ale  w prawdziwy  zachwyt  wprowadza 

nas  realność  napotkanych  bytów.  Myślenie  jest  ciekawe  i  podniecające. 

Myślenie pozwala człowiekowi opanować przyrodę, czyli zapanować nad 

światem. Celem myślenia jest właśnie panowanie nad światem. Myślenie 

pragnie  być  władcą  tego  świata.  Jeśli  poddajemy  się  myśleniu,  to 

wypełniamy jego władczą misję. Człowiek musi oczyścić się z panowania 

myślenia.  Musi  poddać  swój  rozum  rygorom  realności  i  prawom  osoby. 

Człowiek  powinien  poddać  rozum  prawom  realności,  a  nie  próbować 

rozciągnąć  wolność  myślenia  na  całą  rzeczywistość.  Jeśli  myślenie 

zapanuje nad światem, to wszystko zginie. 
 

Człowiek  musi  się  oczyścić  z  ‘absolutu’  myślenia.  To  znaczy,  musi  się 

oczyścić z wymyślonych „idealizmów”. Wszystko jedno co to będzie. Czy 

będzie  to  nauka,  technika,  ekonomia,  prawo,  wolność,  równość, 
indywidualizm albo kolektywizm, psychologizm lub socjologizm, itp. 

Człowiek musi porzucić myślenie i zwrócić się do realności. Musi poczuć 

background image

 

88 

swoją  realność.  Musi  posłuchać  swojej  osoby.  Musi  wreszcie  posłuchać 

Osoby Boga (czyli Słowa Bożego). 
 

Oczyszczenie z myślenia nie jest łatwe. Przecież człowiek stale myśli. Ze 

wszystkich stron jesteśmy atakowani przez myślenie. Nasze życie opiera 

się na myśleniu. Całe życie zawodowe oparte jest na myśleniu. Wszystkie 

instytucje  i  organizacje  oparte  są  na  myśleniu.  Można  powiedzieć,  że 

ludzkie  życie  w  95%  składa  się  z  myślenia.  Realne  działanie  obejmuje 

jedynie czyny moralne. Tylko czyny moralne wyrastają z realności osoby 

(z  osobowego  istnienia).  Realna  jest  moralność  jako spotkanie  z  drugim 

człowiekiem. Ile tej moralności mamy na co dzień? 
 

Realne  są  słowa  prawdy,  czyny  dobra  i  przeżycia  piękna.  Czy  my 

dostrzegamy  w  swoim  postępowaniu  te  moralne  działania?  Musimy 

oczyścić  swoją  duszę,  abyśmy  mogli  dostrzec  moralne  działania.  Jeżeli 

duchowość  jest  przesłonięta  myśleniem,  to  przestaje  żyć  moralnością, 

przestaje  żyć  moralnie.  Pod  wpływem  myślenia  człowiek  zapomina  o 

moralności  i  postępowaniu  moralnym.  Aby  przywrócić  właściwy  sens 

duchowości,  musimy  oczyścić  się  z  myślenia,  które  zakrywa  i  niszczy 

osobową  moralność.  Oczyszczenie  duchowe  ma  nas  prowadzić  do 
odkrycie i 

ujawnienia  (czyli  wydobycia  na  jaw)  osobowej  aktywności 

człowieka.  Osobową  aktywnością  jest  moralność.  Oczyszczenie  ma 

ujawnić  naszą  osobę  i  jej  aktywność.  Pierwszym  krokiem  na  drodze 

oczyszczenia  jest  nawrócenie  się  do  Boga  i  zwrócenie  się  do  człowieka 
j

ako osoby. Śmiało zróbmy ten pierwszy krok. 

 

background image

 

89 

 
 
 
 
 
 
 
 
 

Rozważania na Wielkanoc 2010 

 
 

Walczę  ze  swoją  świadomością.  To  moje  sumienie  sprzeciwia  się 

świadomości. Sumienie nie jest świadomością. Sumienie jest moralnością. 

Ludzka  świadomość  nie  zna  moralności.  Człowiek  musi  wybierać  – 

świadomość albo moralność. 
 

Walczę  przeciwko  świadomości.  To  moja  moralność  walczy  ze 

świadomością.  Moralność  jest  dziełem  osoby  i  świadczy  o  osobie. 

Świadomość  wyrzekła  się  osoby  i  świadczy  jedynie  o  upadku. 

Świadomość  jest  upadłą  osobą.  Jest  anty-osobą.  Świadomość  jest 

dziełem szatana. 
 

Moja  osoba  walczy  z  moją  świadomością.  Jeśli  człowiek  się  podda 

świadomości,  to  zatraci  swoją  osobę.  Człowiek  stoi  przed  wyborem 

między osobą a świadomością. Człowiek powinien wybrać osobę i to, co 

osobowe, czyli powinien wybrać moralność a nie świadomość. 
 

Walczę  przeciwko  świadomości.  Walczę  całym  sobą,  całą  swoją  osobą. 

Moja  świadomość  wymyśla  i  opowiada  straszne  bzdury.  Podobnie  jak 

wszystkie  inne  świadomości  na  tym  świecie.  A  jednak  świat  podąża  w 

kierunku  wymyślonym  przez  świadomość.  Co  więcej,  dziś  ludzkie 

świadomości zostały zglobalizowane, czyli ujednolicone. Taka globalizacja 

jest  pomysłem  demonicznej  świadomości.  Jeśli  poddamy  się  temu 

globalnemu  myśleniu,  to  zginęliśmy.  Zostanie  po  nas  tylko czyste 

myślenie. Cóż mamy robić? 
 

Trzeba walczyć z własnym myśleniem. Gdyż to ludzkie myślenie staje się 

zabójcze,  a  nie  same  karabiny  i  armaty,  bo  to  myślenie  przywódców  i 

podwładnych kieruje karabinami i armatami. Człowieka zabija jego własne 

myślenie.  Zabijają  go  absurdalne  pomysły,  gdyż  myślenie  nie  służy 

realności  osoby.  Myślenie  odrywa  się  i  sprzeciwia  realności.  Myślenie 

neguje  rzeczywistość,  gdyż  powstało  z  samej  negacji.  Myślenie  odrzuca 

rzeczywistość i gna przed siebie w pędzie bezsensownego postępu. 
 

background image

 

90 

Myślenie  człowieka  wije  się  jak  wąż  przynosząc  mu  tylko  kłamstwo  i 

oszustwo.  Myślenie  odrywa  człowieka  od  rzeczywistości,  gdyż  chce  ją 

zastąpić.  Ofiarowuje  mu  jedynie  pozory  i  złudzenia.  Pcha  ku  pozornym 

działaniom.  Mami  rozwiązaniami  technicznymi i niepotrzebnymi 

gadżetami. Stwarza wciąż nowe zabawy i potrzeby. To myślenie wymyśla 

nowe  zabawy  i  każe  człowiekowi  się  bawić.  Ale  ludzkie  życie  nie  jest 

nieustanną  zabawą.  Ani  nie  jest  ciągłą  pracą.  Natomiast  myślenie  każe 

nam dzisiaj pracować i bawić się. Dziś ludzie chcą pracować po to, żeby 

się  zabawić.  Dlatego  nawet  praca  straciła  związek  z  realnością  i 

moralnością.  W  dzisiejszych  czasach  pracuje  się  w  wymyślonym  i 

sztucznym  świecie  mediów,  reklamy  i  mody,  show  biznesu.  Taka  praca 

przestała  służyć  ludzkiemu  życiu.  Stała  się  jedynie  drogą  do  kariery  i 

sukcesu. Jak przywrócić pracy człowieka jej ludzki sens? 
 

Czy można jeszcze zawrócić z tej drogi „postępu”? Z drogi do nikąd? Nie 

wydaje  się  to  prawdopodobne,  choć  pewnie  jest  możliwe.  Jest  możliwe, 
ale 

tylko z Bożą pomocą. Tutaj potrzebna jest walka ze świadomością. Jak 

walczyć z własną świadomością? Przecież nie da się walczyć przy użyciu 

samej świadomości. Czego możemy użyć, żeby pokonać świadomość? W 

swoim  nauczaniu  Kościół  zawsze  stawiał  na  ascetyzm. Na pewno 
potrzebne jest nam przygotowanie ascetyczne. Ale to nie wszystko. 
 

Asceza  ma  nas  doprowadzić  do  ponownego  otwarcia  się  na 

rzeczywistość.  Zobaczyć  rzeczywistość  na  nowo.  Tylko  że  dzisiejszy 

człowiek już nie wie, co to jest rzeczywistość. Asceza nas otwiera, ale czy 

sama może ukazać rzeczywistość (osobową realność człowieka)? Dzisiaj 

myślenie  bierze  się  za  rzeczywistość,  a  rzeczywistość  odrzuca  się  jako 

coś  nie  do  pomyślenia.  Ważniejsze  stają  się  nasze  pomysły  niż  zwykła 

rzeczywistość.  Ważniejsze  są  systemy,  układy,  zarządzanie  i  instytucje, 

ustawy i konstytucje niż człowiek w całej swojej realności. 
 

Jak pokonać to błędne myślenie? Jak pozbyć się myślenia o człowieku na 

rzecz prawdy o człowieku? Gdzie możemy szukać prawdy – czy w samym 

myśleniu,  czy  w  samym  człowieku?  Abyśmy  zdołali  odkryć  na  nowo 

człowieka,  powinniśmy  porzucić  własne  myślenie  i  otworzyć  się  na 

rzeczywistość.  
 

Ludzki  rozum  jest  zdolny  nie  tylko  do  myślenia.  On  jest  zdolny  przede 

wszystkim do poznania prawdy i przyjęcia jej. Ludzki rozum jest zdolny do 

przyjęcia  słowa  prawdy,  które  płynie  z  istnienia  jako  źródła  wszelkiej 

realności. Rozum nie musi więc myśleć. Nie jest zdany tylko na myślenie. 

Rozum może po prostu przyjąć prawdę. Może przyjąć prawdę w postaci 

słowa prawdy. A wtedy sam stanie się zdolny do wypowiedzenia prawdy i 

przekazania  jej  dalej.  W  ten  sposób  rozum  ludzki  staje  się  zdolny  do 
dialogu i rozmowy, czyli do przyjmowania i oddawania prawdy. Rozmowa 

background image

 

91 

jest  rozdawaniem  prawdy  wokół  siebie.  Jest  to  świadectwo  prawdy. 
Rozum m

a  świadczyć  o  prawdzie,  a  nie  rozmyślać  w  nieskończoność. 

Rozum  ma  dawać  prawdę,  ma  dawać  prawdziwe  świadectwo  o 

rzeczywistości  (o  Bogu  i  o  człowieku),  a  nie  wymyślać  najróżniejsze 

kłamstwa  na  ten  temat.  Rozum  powinien  służyć  prawdzie,  chronić  ją  i 
potwier

dzać.  Rozum  nie  może  odchodzić  od  prawdy,  on  ma  trwać  przy 

niej.  Rozum,  który  odszedł  od  prawdy  staje  się  świadomością. 

Świadomość  nie  posiada  prawdy,  ona  dysponuje  jedynie  myśleniem. 

Dlatego czyste myślenie staje się zaprzeczeniem prawdy. 
 

Świadomość  pożera  człowieka.  Pożera  jego  realność,  gdyż  przekłada 

wszystko  na  treści  intencjonalne,  czyli  na  intencje  świadomościowe.  Dla 

świadomości  najważniejsze  są  intencje,  a  nie  realne  działania.  Dla 

świadomości ważne jest to, co dzieje się w niej samej. Liczy się dla niej 

tylko  nasze  myślenie.  Już  w  średniowieczu  po  odrzuceniu  Tomaszowej 

metafizyki  istnienia  poznanie  filozoficzne  poszło  w  tym  kierunku.  Ale 

świadomościowe  intencje są jedynie  naszym myśleniem. To jest coś, co 

dzieje  się  w  samej  świadomości,  jak  znakomicie  pokazał  to  Husserl. 

Intencje nigdy nie wybiegają poza świadomość. Pozostają w niej zawarte, 

ponieważ są całkowicie treściami świadomościowymi. Jednak te intencje 

pełnią zadziwiającą rolę w życiu człowieka. 
 

Otóż  dzięki  tym  poznawczym  intencjom  dokonuje  się  tworzenie  dzieł 

sztuki  i    techniki.  Jak  to  się  dzieje,  że  myśl-idea zostaje utrwalona w 

materii? Czy mamy do czynienia z jakimś prawdziwym wcieleniem, czy z 

wcieleniem  na  niby?  Jak  połączyć  myśl-pojęcie  z  materią  lub  ciałem? 

Mamy przecież najpierw pomysł domu w głowie architekta, potem rysunki 

ilustrujące ten pomysł, a wreszcie budowę materialnego domu. Czym jest 

pomysł jako poznawcza intencja, że się daje realizować w rzeczywistości? 
 

Pomysł  jest  to  jakiś  obraz  i  wyobrażenie  rzeczywistości.  Myślowe 
p

rzedstawienie  i  zobrazowanie,  czyli  wyobrażenie.  A  więc  wyobrażenie 

jest  jakąś  myślową  i  poznawczą  ilustracją.  Imago  et  imaginatio.  Może 

intencja  myślowa  jest  jakimś  obrazem  i  wyobrażeniem.  Człowiek  potrafi 

stworzyć  sobie  obraz  tego,  co  chciałby  zrobić  lub  tego,  co  chciałby 

stworzyć. To znaczy, że człowiek potrafi pomyśleć coś, czego jeszcze nie 

ma.  Potrafi  coś  wymyślić.  Człowiek  ma  możliwość  w  sposób  dowolny 

zestawiać  i  łączyć  różne  treści  poznawcze.  Może  więc  budować  nowe 

treści.  Człowiek  jest  zdolny  wyobrazić  sobie  coś,  czego  nie  było,  ale  co 

może  być  utworzone  na  nowo.  Człowiek  potrafi  wyprodukować  coś 

zupełnie  nowego.  Wymyślił  silnik  parowy,  benzynowy  i  elektryczny,  a 

potem zbudował parowóz, samochód i elektrowóz. 
 

Patrząc  na  to  wszystko  powiemy,  że  człowiek  potrafi  zobrazować  sobie 

rzeczywistość,  ale  potrafi  również  urzeczywistnić  swoje  wyobrażenia  i 

background image

 

92 

obrazy.  Np.  mogę  namalować  jakiś  pejzaż,  czyli  stworzyć  obraz  natury, 

ale potrafię także zrealizować jakiś pomysł i plan ogrodu, a więc zamienić 
obraz w na

turalny  pejzaż.  W tych  działaniach coś jest rzeczywistością a 

coś innego myśleniem. Czyżby ludzka świadomość była zdolna zamienić 

rzeczywistość  na  obraz  i  wyobrażenie,  a  jednocześnie  mogła  zamienić 

obraz  w  rzeczywistość?  Czy  ten  przebieg  w  obu  kierunkach  jest 

twórczością? Czym jest twórczość człowieka? 
 

Pomysły,  jakie  podejmuje  człowiek,  pochodzą  z  samego  myślenia. 

Myślenie  stanowią  myślowe  intencje,  które  pojawiają  się  jako 

wyobrażenia.  Wyobrażenie  jest  takim  zobrazowanym  myśleniem.  Kant 

mówił o zespoleniu wyobrażeń przez myślenie. Ale wydaje się, że to samo 

myślenie  intencjonalne  zostaje  przyodziane  w  obrazy  stając  się 

wyobrażeniem.  Często  pytamy  kogoś:  „jak  pan  to  sobie  wyobraża”? 

Wyobraźnia nie pracuje bez myślenia, a myślenie jako intencja zmierza do 
wy

obrażenia.  Okazuje  się,  że  dzięki  temu  możemy  żyć  w  świecie 

wymyślonym  i  wyobrażonym.  Człowiek  wymyśla  i  wyobraża  sobie  różne 

rzeczy.  Jedne  chce  urzeczywistnić,  inne  stają  się  jedynie  marzeniami. 

Ludzka wyobraźnia zdaje się być nieograniczona.  
 

Człowiek  bardzo  chętnie  kieruje  się  myśleniem.  Woli  poruszać  się  w 

świecie wyobrażonym niż rzeczywistym. Wydaje mu się, że właśnie wtedy 

czuje się pewniej. Bo  zna  to, co  wymyślił i  wie,  że rzeczywistość go nie 

zaskoczy.  Cała  historia  edukacji  człowieka  otwiera  przed  nim jedynie 

wrota myślenia i  wyobraźni. Jest to rozwój świadomości, ale  zarazem ta 

świadomość  zamyka  człowieka  w  świecie  wyobrażeniowym.  Dzisiaj 

człowiek pracuje przede wszystkim swoim myśleniem i swoją wyobraźnią. 

Tworzy wokół siebie sztuczny świat, który odgradza go od rzeczywistości. 

Człowiek zapomniał już o tym, jak żyć w rzeczywistości. Za rzeczywistość 

bierze  zwykle  swoje  wyobrażenia,  dlatego  nie  potrafi  już  żyć  realnie. 

Człowiek  stworzył  sobie  sztuczne  potrzeby  i  sztuczny  świat.  Zamienił 

naturę  na  kulturę,  ale  jak  się  okazało,  jest  to  kultura  śmierci.  Kiedy 

oderwiemy nasze myślenie od rzeczywistości, wtedy zjawiają się demony 

zagłady  (jeźdźcy  Apokalipsy).  Myślenie  nie  jest  w  stanie  stworzyć 

rzeczywistości,  to  potrafi  tylko  sam  Bóg.  Myślenie  może  co  najwyżej 

zanegować i odrzucić rzeczywistość. A negacja rzeczywistości człowieka 

prowadzi do śmierci. 
 

Jak  wyrwać  człowieka  ze  szpon  świadomości?  Jak  pokazać  mu 

wspaniałość  realności?  Nawet  wtedy,  gdy  Bóg  przemówił  do  Mojżesza 

Słowem Prawdy, ludzie stworzyli sobie wyobrażenia bożków. Człowiekowi 

potrzeba  słowa  prawdy.  Potrzeba  mu  Słowa  Bożego.  A  jednak  nawet 

Boże  Słowo  Prawdy  nie  przegoniło  wszystkich  demonów  świadomości. 

Nawet  wtedy,  gdy  przyszło  do  nas  Słowo  Boże  wcielone  w  Jezusie 
Chrystusie, nie wszyscy j

e przyjęli.  

background image

 

93 

 

Jakiej więc mocy potrzeba, żeby człowiek uznał swoją realność i realność 

Boga? A może potrzeba wielkiej słabości? Może po prostu potrzeba tego 

Wielkiego  Cierpienia,  które  zbawiło  świat?  Misterium  Męki  Pańskiej. To 

właśnie  otwiera  serca  i  umysły  ludzi.  Ecce homo.  Oto  jest  człowiek. 

Człowiek  umęczony  i  cierpiący.  Człowiek  dotknięty  w  swojej  realności. 
Jezus Chrystus. 
 

Bóg  przychodzi  do  człowieka  w  cierpieniu.  Uzdrawia  chorych,  pociesza 

cierpiących,  zmarłym  przywraca  życie.  Bóg  nie  działa  w  naszej 

świadomości  i  wyobraźni.  Nie  zamieszkuje  w  intencjach  poznawczych. 

Bóg  nawiedza  naszą  osobę.  Jako  osoba  przemawia  do  nas  słowem 

prawdy i ożywia nas od środka. Przychodzi do nas w słowie prawdy, czyli 

wierze,  w  czynie  dobra,  czyli  w  miłości,  i  w  upodobaniu  życia,  czyli  w 
nadziei. 
 

Bóg  przychodzi  do  człowieka  po  pomoc.  Przychodzi  z  Cierpieniem 

swojego  Syna.  Składa  to  Cierpienie  w  ręce  człowieka  –  w  ręce  Matki  i 

Uczniów, w ręce swoich wyznawców. Bóg ofiaruje swoje Cierpienie za ich 

życie.  Za  zbawienie  świata. Ofiaruje im siebie. Bóg nie przychodzi do 

człowieka z myśleniem, ale przychodzi ze swoim cierpieniem. Przychodzi 

nie  z  potęgą  myślenia,  ale  ze  słabością  cierpienia.  Przychodzi  do 

człowieka z prawdą o człowieczeństwie. Tą prawdą nie jest myślenie, ale 
rea

lność  cierpienia.  Cierpienie,  które  oczyszcza.  Cierpienie  oczyszcza 

człowieka z myślenia i wyobrażeń. Cierpienie wprost odziera człowieka z 

myśli, marzeń i wyobrażeń. Cierpienie zdziera sztuczną zasłonę i ukazuje 

samą  osobę.  Ecce  homo.  Ukazuje  nam  człowieka  potrzebującego. 

Właśnie nagą osobę. 
 

Osoba potrzebuje osoby. Osoba szuka osoby. To osoba przyzywa kogoś 

drugiego.  Osoba  wzywa  na  pomoc  drugą  osobę.  Osoba  woła  i  prosi. 

Wołanie osoby jest prośbą i błaganiem. Również Bóg woła do człowieka. 
Prosi go i zaprasza do siebie. 

Pójdź  za mną. Przyjdź  na ucztę  weselną. 

Bóg chce, by człowiek przyjął to zaproszenie. By człowiek zechciał z Nim 

obcować. By zechciał być z Bogiem i żyć dla Boga. Bóg nas nieustannie 

wzywa  i  zaprasza.  To  właśnie  jest  powołanie.  Człowiek  został  powołany 

do  miłości,  do  wiary  i  ufności,  do  radości  i  nadziei.  Człowiek  został 

powołany  do  życia  osobowego,  które  jest  nazywane  życiem  wiecznym. 

Bóg nas powołał, czyli zaprosił do siebie. 
 

Misterium  Męki  Pańskiej.  Tajemnica  Cierpienia.  Bóg  cierpiący  za 

zbawienie  świata.  Bóg,  który  doświadczył  ludzkiej  słabości.  I  podnosi 

słabość cierpienia do rangi najwyższej ofiary. Bóg zbawił świat dzięki jego 

słabości.  
 

background image

 

94 

Ludzkie życie jest słabe i kruche (EV 44). Ono znosi przeróżne cierpienia i 
rany. Ale cierpienie j

est  dla  człowieka  potrzebne.  Ono  obala  wszystkie 

nasze  złudzenia.  Oddala  nasze  błędne  myśli  i  wyobrażenia.  Cierpienie 

zdziera  ludzkie  maski  i  pozy.  Odziera  człowieka  z  całego  kulturalnego 

blichtru i szpanu. To właśnie cierpienie ukazuje nam sens ludzkiego życia. 

Zaczynamy cenić życie wtedy, gdy je tracimy. Doceniamy życie dopiero w 

cierpieniu i w cierpieniu poznajemy je w całej pełni. Czyżby więc człowiek 

odżywał na nowo dopiero w cierpieniu? Żyjemy w cierpieniu i cierpimy w 

życiu. Życie jest naprawdę trudne. Jest bonum arduum.  
 

background image

 

95 

 

 
 
 
 
 
 
 
 

Słowo i rozumienie 

 

Anzelm  ukuł  hasło:  fides  quaerens  intellectum.  Wiara  poszukuje 

zrozumienia.  Mamy  więc  rozum  –  wiarę  –  i rozumienie. Na pewno 

zgodzimy  się,  że  wiara  prowadzi  nas  do  zrozumienia  Boga.  Przyjęte 

Słowo Boże daje nam rozumienie Boga. To pokazuje zarazem, że wiara 

jest  przyjęciem  słowa  prawdy.  Stąd  naturalne  słowo  prawdy  daje  nam 

rozumienie człowieka lub świata.  
 

Rozumienie  jest  wewnętrznym  wyposażeniem  władzy  poznawczej,  czyli 

rozumu.  Będzie  to  skutek  przyjęcia  słowa  prawdy.  Przyjęcie  i 

zadomowienie  się  słowa  prawdy  w  rozumie  owocuje  rozumieniem. 

Dlatego  władzę  poznawczą  człowieka  nazywamy  rozumem.  A  samemu 

człowiekowi przypisujemy rozumność.  
 

Słowo  prawdy  jest  skutkiem  aktywności  bytowej  prawdy.  Jeśli  słowo 

prawdy  będzie  skutkiem  aktywności  osobowej  prawdy  człowieka,  to 

zaowocuje  ono  rozumieniem  prawdy  o  człowieku,  czyli  rozumieniem 

samego człowieka. Właśnie w tym zakresie takie rozumienie (intellectus

jest  podstawą  poznania  intelektualnego  (intellegere). Bez takiego 

rozumienia  będziemy  mieli  jedynie  wiedzę  empiryczną,  czyli  skojarzenie 

danych zmysłowych (wrażeń). 
 

Rozumienie jest niezbędnym wyposażeniem rozumu. Bez słowa prawdy i 
rozumienia nie ma poznania intelektualnego (intelektu). Ale to rozumienie 
nie j

est  jakimś  zewnętrznym  oglądem  intelektualnym  albo 

świadomościową naocznością. Rozumienie jest oparte na słowie prawdy, 

a więc na realnym i bezpośrednim oddziaływaniu prawdy bytowej (prawdy 

bytu).  Rozumienie  jest  zatem  oglądem  samej  prawdy  jako  własności 
i

stnienia.  Jest  czytaniem  wewnątrz  bytu  (inter  legere).  Rozumienie 

przenika  więc  do  wnętrza  bytu  albo  po  prostu  prawda  ujawnia  się  na 

zewnątrz w intelekcie.  
 

Można  powiedzieć,  że  rozumiemy  samą  prawdę  bytu,  a  nie  jakieś 

poznawcze  treści  (taką  lub  inną  species). Rozumienie dotyczy zatem 

background image

 

96 

realnych  bytów  w  samej  ich  realności  (w  ich  istnieniu),  a  nie  naszego 

ujęcia  poznawczego.  Słowo  obrazuje  bowiem  samą  realność.  Obrazuje 

prawdę  istnienia.  Dlatego  powiemy,  że  rozumiemy  rzeczywistość  dzięki 

zdobyciu i przyjęciu bytowej prawdy, a nie dzięki konstrukcji poznawczych 

treści (kojarzeniu wrażeń lub scaleniu wyobrażeń). To przyjęcie prawdy w 

postaci  słowa  prawdy  daje  nam  rozumienie  rzeczywistości.  Tym 

rozumieniem staje się słowo prawdy. A zatem to prawda daje rozumienie, 

a  nie  poznanie  zmysłowe.  Zmysły  mogą  jedynie  potwierdzać  nasze 
rozumienie.  
 

Tak  więc  rozumienie  staje  się  słowem,  a  słowo  rozumieniem.  Dlatego 

słowo  i  rozumienie  są  związane  bezpośrednio  z  prawdą  bytu.  Są  one 

skutkiem oddziaływania tej prawdy na rozum (intelekt). Dlatego mówimy, 

że intelekt (rozum) jest zdolny oglądać, czyli rozumieć, prawdę. Dopiero to 
rozumienie-

słowo    może  zostać  przedstawione  i  wypowiedziane  przez 

rozum. Na tym zdaje się polegać dialogiczność człowieka, czyli zdolność 
mowy. Rozumien

ie  ma  postać  słowa  wewnętrznego,  które  może  zostać 

wypowiedziane  na  zewnątrz.  Na  tym  polega  ludzka  zdolność  mówienia. 

Podstawą mowy jest więc rozumienie prawdy jako słowo prawdy. Jest to 

słowo, które możemy wypowiedzieć. 
 

Tym  człowiek  różni  się  od  zwierząt:  on  nie  tylko  poznaje  (ogląda),  ale 

także rozumie rzeczywistość (zagląda w głąb niej), i dlatego może o tym 

mówić. Mówimy  zatem dzięki rozumieniu, dzięki przyjęciu słowa prawdy. 

Bez tego nasza mowa byłaby próżna. Na początku człowiek przyjął Słowo 

Boże, czyli Słowo Bożej Prawdy. Taki był początek poznania i rozumienia 
wszystkiego. 
 

Dlaczego człowiek nie wytrwał? Dlaczego zgłupiał? Dlaczego porzucił taką 

doskonałą  wiedzę?  A  może  to  nie  była  jeszcze  wiedza,  a  tylko  samo 

rozumienie? Człowiek zaś chciał coś zatrzymać dla siebie. Chciał zdobyć 

właśnie jakąś wiedzę i to go zgubiło. Szatan oszukał człowieka twierdząc, 

że  gdy  pozna  zło  będzie  jak  Bóg  –  wszechwiedzący.  Jednak  chęć 

poznania zła wykraczała poza rzeczywistość. Aby poznać zło, trzeba było 

odrzucić dobro. A odrzucenie dobra stało się odrzuceniem Boga. Poznając 

zło człowiek poznał pustkę i nicość. I dzięki temu stał się demonem a nie 
Bogiem. 
 

Trzeba  powrócić  do  rozumienia  rzeczywistości.  Człowiek  w  swoim 

poznaniu  musi  powrócić  do  rozumienia  rzeczywistości.  Ale do tego 

potrzebne jest przyjęcie słowa prawdy. Człowiek musi na powrót przyjąć 

Słowo Boże i całą prawdę, którą Ono ze sobą niesie. To powinien zrobić 

każdy  pojedynczy  człowiek  dla  siebie  i  za  siebie.  Każdy  człowiek  musi 

przyjąć  prawdę,  żeby  zrozumieć  samego  siebie.  Musimy  mieć 

świadomość,  że  jeżeli  nie  poznamy  samych  siebie,  to  będziemy  żyli  w 

background image

 

97 

kłamstwie.  A  życie  w  kłamstwie  nie  prowadzi  do  niczego  dobrego,  lecz 
prowadzi na manowce. 
 

Śmierć  spada  na  człowieka  nagle.  Wówczas  możemy  wszystko  stracić. 

Jeśli  żyjemy  w  kłamstwie  i  grzechu,  to  nic  po  nas  nie  zostanie,  gdyż 

wyrzekliśmy  się  własnej  osoby,  a  stworzona  przez  nas  świadomość 

rozpłynie  się  jak  poranna  mgła.  Zostaną  po  nas  nagie  kości  i  odrobina 

ludzkiej złości. 
 

Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz? Przecież człowiek jest godzien 

rozmawiać  z  Bogiem.  Człowiek  został  wezwany  na  spotkanie  z  Bogiem. 

Został  zaproszony  przez  Boga  do  Królestwa  Niebieskiego.  Ponieważ 

człowiek  został  stworzony  na  obraz  i  podobieństwo  Boże.  Człowiek  jest 

stworzoną  osobą  i  jako  osoba  może  przebywać  z  Bogiem  i  z  Nim 

rozmawiać. Ale to zarazem znaczy, że człowiek powinien żyć jako osoba. 

Aktywność  ludzkiej  osoby  wyraża  się  w  religii  i  moralności.  Religia 

oznacza  naszą  łączność  z  Bogiem  (z  Osobami  Boskimi),  natomiast 

moralność oznacza kontakt z osobami ludzkimi. Nie ma innego kontaktu 
osobowego. Relacje interpersonalne przedstawiane w psychologii 

stanowią  oszustwo,  jeśli  nie  są  moralnością,  czyli  nie  są  działaniami 

moralnymi.  Tylko  działania  moralne  łączą  nas  z  innymi  osobami.  Różne 

inne  działania  oddzielają  osoby  od  siebie.  A  bez  łączności  z  Bogiem 

moralność  jest  wprost  niemożliwa.  Moralność  nie  jest  bowiem  czysto 

naturalnym  działaniem  człowieka,  podobnie  jak  religia.  To  są  działania 

osobowe wykraczające poza naturę. Ludzka natura działa dialektycznie – 

raz dobrze, a raz źle i wcale nie jest bardziej skłonna do działania dobrego 

niż  do  złego.  Dlatego  konieczne  jest  wsparcie  ze  strony  osoby  i  jej 

aktywności.  To  osoba  posiada  moc  działania  moralnego,  jeśli  będzie 

mogła ujawnić swoją aktywność. Aktywność osobową stanowią akty wiary, 

miłości  i  nadziei.  Aktem  wiary  jest  kontemplacja,  aktem  miłości  jest 

sumienie, zaś aktem nadziei upodobanie pięknego życia. 
 

W  rozumie  wiarą  staje  się  przyjęcie  słowa  prawdy.  Dlatego  mówimy,  że 
wiara prowadzi 

nas  do  rozumienia.  Wiara  jest  przyjęciem  i  uznaniem 

prawdy.  Wiara  zamieszkuje  w  rozumie  w  postaci  słowa  prawdy.  Jest  to 

przede  wszystkim  Słowo  Boże.  Wiara  jest  przyjęciem  Słowa  Bożego. 

Właśnie  dzięki  takiej  wierze  nasz  rozum  zdobywa  i  otrzymuje  dostęp  do 
p

rawdy. Prawda istnieje bowiem jako własność transcendentalna istnienia, 

będącego zasadą realności w każdym bycie. Natomiast w rozumie prawda 

objawia się i zostaje przyjęta już jako słowo.  
 

Słowo jest nośnikiem prawdy. Ono ujawnia prawdę na poziomie rozumu. 

Dlatego  dla  rozumu  zasadą  poznania  jest  słowo  prawdy.  To  na  tej 
zasadzie, która stanowi jakby wzorzec poznania (matrix), rozum jest w 

stanie  rozpoznawać  i  rozumieć  realne  byty.  Słowo  prawdy  jest  miarą 

background image

 

98 

(matrix)  naszego  poznania.  Słowo  prawdy  rodzi  się  z  doświadczenia 

wewnętrznego, a nie powstaje na zasadzie doświadczenia zewnętrznego 

(zmysłowego).  To  z  powodu  słowa  prawdy  nasze  poznanie  rozumowe 

(poznanie  intelektualne)  ma  zdolność  sięgania  do  głębi  bytu  –  do jego 

realności (czyli do zasad i własności istnienia). 
 

Poznanie  rozumowe  nie  jest  układanką  puzzli,  czyli  jakichś  obrazków 

zmysłowych.  Poznanie  rozumowe  ma  zdolność  sięgania  do  samego 

wnętrza  bytu  i  odkrywania  zasad  bytowych  (poznawania  struktury 

bytowej).  Na  tym  właśnie  polega  poznanie  metafizyczne,  czyli filozofia. 

Jednak  nie  da  się  tego  wypełnić  bez  przyjęcia  słowa  prawdy.  Tego  nie 

można  wykonać  bez  wiary  w  realność  bytów  –  bez wiary w istnienie 
bytów, zarówno Bytu Boskiego –  Osobowego Boga, jak i bytów 
stworzonych  – 

osób  ludzkich  i  pozostałych  bytów. Tutaj potrzebna jest 

jakaś  wiara  filozoficzna,  o  której  pisał  Jaspers.  Wiara  filozoficzna  jest 

przyjęciem  prawdy.  Taka  wiara  daje  nam  w  efekcie  rozumienie 

rzeczywistości. 
 

Bez tego wszystkiego będziemy tworzyli jedynie jakąś wiedzę empiryczną, 
która pol

ega  na  układaniu  obrazu  świata  z  cząstkowych  wrażeń  i 

postrzeżeń,  jak  w  zabawie  w  puzzle.  Ten,  kto  lepiej  kojarzy  rozrzucone 

fragmenty, szybciej ułoży całą układankę. Ale w tym empirycznym obrazie 

rzeczywistości  zawsze  brakuje  zrozumienia.  Dlatego  padają  głosy,  że 

świat jest bezsensowny i absurdalny. Trzeba przyznać, że bez głębszego 

zrozumienia  świat  wydaje  się  absurdalny.  Ale  to  nie  rzeczywistość  jest 

absurdalna. Bezsensowny jest obraz układany przez naszą świadomość. 

A  więc  to  świadomość  powinna  się  nam  jawić  jako  coś  absurdalnego, 

ponieważ  to  w  świadomości  brakuje  prawdy,  dobra  i  piękna,  a  nie  w 

rzeczywistości.  To  byty  są  obdarzone  własnościami  prawdy,  dobra  i 

piękna. Musimy zrozumieć samą rzeczywistość, musimy zrozumieć realne 

byty  sięgając  do  ich  prawdy,  dobra  i  piękna.  Dopiero  gdy  spotkamy 

osobową  prawdę,  osobowe  dobro  i  piękno  człowieka,  dopiero  wtedy 

poznamy  w  pełni  całego  człowieka.  Zrozumiemy  jego  realność  i 

powołanie. 
 

Dlaczego  człowiek  nie  chce  sięgać  do  wiary  i  słowa  prawdy?  Dlaczego 
zadawala si

ę  pozorami  –  sferą  zjawiskową,  jak  proponował  Kant? 

Dlaczego  pozbawia  się  kontaktu  z  rzeczywistością?  Dlaczego  pozbawia 

się  łączności  z  Przyczyną  realności?  Dlaczego  człowiek  odrzuca  swoją 

realność oddając się na pastwę świadomości? Czyżby wygodniej żyło się 

w  sferze  świadomości?  A  może  jest  to  zwykła  pycha,  gdyż  sądzimy,  że 

świadomość (myślenie - cogito) zależy tylko od nas samych? 
 

Jestem  świadomy  siebie  i  swojej  wartości.  Jestem  świadomy  swojego 

życia.  Ale  na  ogół  znaczy  to,  że  mogę  pomyśleć  o  sobie,  co  zechcę  i 

background image

 

99 

uznać to za realność. Jednak dzięki myśleniu nie stanę się ani odrobinę 

bardziej realny, a wprost przeciwnie, oddalam się od swojej realności, bo 

stwarzam  świat  pozorów  i  wyobrażeń.  Przykrywam  swoją  realność 

pudrem  zmyślenia  i  fałszu.  Dlaczego  upudrowana  kobieta  wydaje  się 

piękniejsza?  Dlaczego  wolimy  sztuczne  upiększenia  zamiast  realnego 

piękna? Ponieważ łatwo jest obejrzeć zewnętrzne upiększenia, natomiast 

wewnętrzne piękno trudno jest zobaczyć, zrozumieć i przeżyć. Łatwiej jest 

coś  zobaczyć  niż  zrozumieć.  Łatwiej  jest  odwołać  się  do  zmysłów  niż 

kontemplować prawdę, dobro i piękno. Sięgamy zawsze po to, co jest pod 

ręką, a nie po to, co najlepsze. Takie pójście na łatwiznę może nas drogo 

kosztować. Może nas całkowicie zgubić, ale o tym przekonamy się już po 

śmierci, gdy będzie za późno. 
 

Nie  możemy  wybierać  tego,  co  najłatwiejsze.  Człowieka  stać  na  trudne 

rozwiązania.  Nasza  duchowość  i  osobowość  wymagają  prawdziwego 

trudu.  Poszukiwanie  prawdy  nie  jest  wcale  łatwe.  Ale  pomagają  nam  w 
tym filozofowie

. To oni „odwalają” za nas najcięższą robotę. Oni poszukują 

prawdy i podpowiadają nam, gdzie  tę  prawdę  znajdziemy.  A  prawda nie 

leży  na  ulicy  jak  różne  inne  przyjemności.  Na  poznanie  prawdy  trzeba 

zapracować. Trzeba się natrudzić, żeby odkryć, jak blisko ona jest, choć 
ukryta. 
 

Posłuchaj  słowa  prawdy.  Posłuchaj  Słowa  Bożego.  A  wówczas  prawda 

Cię dosięgnie i nawiedzi. Musisz ją tylko przyjąć. Całą. Bóg zawsze mówi 

nam  prawdę,  gdyż  On  sam  jest  Prawdą.  Musimy  przyjąć  prawdę, 

ponieważ  tylko  prawda  może  nas  wyzwolić  z  pęt  świadomości.  Prawda 
daje nam zrozumienie –  czyli intelekt. Daje nam poznanie intelektualne. 

To  dzięki  przyjęciu  prawdy  władza  rozumu  staje  się  intelektem,  czyli 

osiąga  zrozumienie  jako  wgląd  intelektualny.  Świadomość  niczego  nie 

ogląda,  ani  nie  poznaje ze zrozumieniem. Ona wszystko tworzy, czyli 

konstytuuje,  jak  pokazał  Husserl.  To  znaczy,  że  świadomość  tworzy 

układanki  z  danych  zmysłowych.  Świadomość  tworzy  idee,  czyli 

abstrakcyjne obrazy. Są to wyidealizowane twory lub konstrukcje. 
 

Nasze myślowe intencje przedstawiają coś na temat rzeczywistości. One 

tworzą  zjawiska  jako  różne  interpretacje  rzeczywistości.  Świadomość 

stanowi  jedynie  interpretację  rzeczywistości,  a  nie  jej  rozumienie  lub 

poznanie. Świadomość niczego nie pojmuje i nie rozumie. Ona wyłącznie 

interpretuje i cieszy się swoimi interpretacjami. Układa coś po swojemu i 

jest  zadowolona  z  własnych  układanek.  Ale  świadomość  nie  rozumie 

rzeczywistości  i  sama  nigdy  jej  nie  zrozumie.  Świadomość  nie  może 

zrozumieć rzeczywistości, gdyż nie zna prawdy i nawet nie chce jej znać. 

Świadomość nie potrzebuje prawdy, jej wystarczy, że coś się da pomyśleć 

lub że zostało już pomyślane. Dla świadomości wartościowe jest myślenie 

background image

 

100 

jasne  i  wyraźne.  Cenna  jest  sama  możliwość  pomyślenia  czegoś, 

możliwość wyobrażenia sobie czegoś, czyli konstrukcja myślowa. 
 

W  ten  sposób  świadomość  tworzy  nicość,  która  ma  nam  zastąpić 

rzeczywistość.  W  ten  sposób  świadomość  tworzy  nieprawdę,  która  ma 

zastąpić  realną  prawdę.  Świadomość  fałszuje  więc  prawdę  i 

rzeczywistość.  Wprost  podszywa  nie  pod  rzeczywistość  obracając 

wszystko  w  nicość.  Świadomość  staje  się  głównym  wrogiem  człowieka. 

Jest bowiem tym, co może go zniszczyć, działając od wewnątrz. Jest tym, 

co  atakuje  i  zabija  człowieka  od  środka.  Dlatego  człowiekowi  tak  trudno 
jest 

bronić  się  przed  świadomością,  a  jednocześnie  tak  łatwo  jest  jej 

ulegać.  Jest  to  pułapka  zastawiona  na  człowieka  przez  szatana. 

Świadomość jest takim koniem Trojańskim pozostawionym przez szatana. 

To właśnie świadomość (cogito) jest demoniczną siłą, a raczej niemocą. 

Dlaczego  człowiek  ulega  tej  demonicznej  pustce  i  niemocy?  Dlatego,  że 

nie  chce  żyć  realnie  i  osobowo,  bo  to  jest  trudne  i  wymaga  wyrzeczeń. 

Niestety  po  upadku  życie  ludzkie  jest  trudne  i  niebezpieczne.  Skończyło 

się  rajskie  życie  i  zaczęła  się  ziemska  tułaczka.  Tułaczka  i  żebraczka. 

Zaczęła się samotność człowieka oderwanego od Boga. 
 
 

Człowieka  można  zrozumieć  tylko  dzięki  słowu.  Człowieka  nie  da  się 

zrozumieć  na  podstawie  wiedzy  empirycznej.  Jeżeli  będziemy  oglądali 

człowieka z zewnątrz, to nigdy nie dotrzemy do jego osoby. Nie zdołamy 

poznać godności jego istnienia. Oglądając człowieka z zewnątrz będziemy 

się  posługiwali  jedynie  interpretacjami.  Będą  to  interpretacje  działań  lub 

zachowań człowieka. Ale to nie pozwala w żaden sposób przeniknąć całej 

realności człowieka. 
 

Jeśli  w  swej  wiedzy  o  człowieku  postawimy  na  jego  cielesność,  to  z 

konieczności musimy się odwołać do dobra, jakim jest przyjemność. Jeśli 

z kolei postawimy na rozumność albo raczej na świadomość, to musimy 

się  odwołać  do  dobra  rozumu  –  czyli  ostatecznie  do  myślenia  (cogito). 

Obie te drogi, którymi przebiegała historia filozofii, stanowią ślepe uliczki. 

Pojmowanie człowieka jako cielesnego prowadzi do zwykłego hedonizmu, 

który  ostatecznie  kończy  się  uzależnieniem  człowieka  od  otoczenia. Z 

kolei  pojmowanie  człowieka  jako  świadomości  kończy  się  gloryfikacją 

myślenia  i  wolności  wybierania,  co  ostatecznie  prowadzi  do 

wyeksponowania 

wolności 

myślenia. 

Wolna 

myśl, 

czyli 

wolnomyślicielstwo,  staje  się  ideałem  człowieczeństwa.  Ale  nie  zdajemy 

sobie  sprawy,  że  jest  to  ideał  demoniczny.  Pierwszym  wolnomyślicielem 

jest  bowiem  szatan.  Jest  on  transcendentalną  świadomością,  która 

ogarnia wszystkie pojedyncze świadomości. Świadomość jednostkowego 

człowieka  staje  się  demonem.  Jeśli  człowiek  podda  się  niemocy  swojej 

demonicznej świadomości, to wtedy zatraca siebie, zatraca swoją osobę. 

background image

 

101 

 

Człowieka można zrozumieć dzięki słowu prawdy. Słowo prawdy nie jest 

żadną wiedzą (empiryczną lub racjonalistyczną). Ono nie stanowi żadnej 
wiedzy zdobywanej przez c

złowieka. Słowo prawdy jest czymś więcej niż 

wszelka wiedza. Słowo prawdy stanowi samo rozumienie prawdy. Słowo 

jest  przyjęciem  prawdy  przez  rozum.  Właśnie  przyjęta  przez  rozum 

prawda, przyjęta w postaci słowa, daje nam rozumienie. 
 

Żeby  zrozumieć  człowieka,  musimy  przyjąć  osobową  prawdę,  właściwie 

prawdę samego człowieka, czyli prawdę o człowieku. Dopiero przyjęcie tej 

osobowej  prawdy  prowadzi  do  pełnego  zrozumienia  człowieka  –  czyli 

poznania,  kim  jest  człowiek.  Poznanie  różnych  wydarzeń  lub  faktów  z 

życia człowieka nie daje nam jeszcze właściwego zrozumienia. Poznając 

fakty  i  wydarzenia  możemy  się  pokusić  jedynie  o  interpretację.  Możemy 

zinterpretować  różne  fakty  i  wydarzenia,  ale  to  nie  prowadzi  nas  do 

samego  zrozumienia  człowieka.  Żadna  interpretacja  nie  staje  się 

rozumieniem.  Rozumienie  nie  pochodzi  więc  z  nagromadzenia  wiedzy 

empirycznej  (z  kontaktu  zmysłowego).  Ono  nie  pochodzi  również  z 

samego myślenia (lub wiedzy racjonalistycznej).  
 

Nasze myślenie jest wyobrażeniowe. W średniowieczu mówiono wprost o 

wyobraźni.  Wydaje  się,  że  ta  wyobraźnia  najpierw  stała  się  jaźnią,  czyli 
cogito 

Kartezjusza,  aby  następnie  przekształcić  się  w  świadomość 

Husserlowską.  Wyobraźnia  przedstawia  nam  zobrazowane  interpretacje, 

czyli wyobrażenia – myślowe obrazy. Tworzenie wyobrażeń (fantasmata) 

zostało  przez  Husserla  przedstawione  jako  konstruowanie  intencji 

poznawczych.  Czysta  świadomość  jest  po  prostu  wyobraźnią  albo 

wyobraźnia  działa    jako  czysta  świadomość.  Tu  nie  ma  różnicy.  Kant 

uważał, że ludzka wiedza ma być zespoleniem wyobrażeń w jeden spójny 

obraz  świata  (w  jeden  racjonalny  system).  Ale  zespolenie  lub  scalenie 

wyobrażeń  stwarza  jedynie  wyimaginowany  obraz  rzeczywistości.  To 

nigdy  nie  będzie  prawda.  To  nigdy  nie  da  nam  prawdy.  Prawda  nie  jest 

jakimś  całościowym  obrazem lub systemem. Prawda jest zrozumieniem 

każdego jednostkowego bytu. Jest rozumieniem tego bytu w nim samym – 
w tym, czym on jest. Jest rozumieniem bytu w jego istnieniu i istocie. 
 

Prawda zamieszkuje bowiem w istnieniu bytu objawiając się poprzez jego 
is

totę. Dzięki aktowi kontemplacji rozum jest w stanie przyjąć tę prawdę w 

postaci słowa. Przyjmując słowo prawdy rozum zdobywa rozumienie, czyli 

poznawczą adekwację, jakąś poznawczą współmierność i odpowiedniość. 

Zdobywa wprost miarę realności. Rozumienie jest przede wszystkim miarą 

realności,  bo  dzięki  niemu  poznajemy  i  rozumiemy  realne  byty.  Słowo 

prawdy jako rozumienie jest więc miarą i zasadą naszego poznania. Bez 

tego  słowa  nasz  rozum  staje  się  pusty  i  bezużyteczny.  Tracimy 
rozumienie, czyli sens rzeczy

wistości.  Wówczas  wszystko  zaczyna 

background image

 

102 

wydawać się nam bezsensowne i absurdalne. Dlatego musimy być bardzo 

wrażliwi  na  przyjęcie  prawdy  i  na  słowo  prawdy.  Bez  przyjęcia  prawdy 

rozum zaczyna tworzyć, czyli wymyślać i wyobrażać sobie różne rzeczy. 
 

Człowieka  możemy  zrozumieć  tylko  dzięki  słowu  prawdy.  Tylko  dzięki 

słowu  możemy  bowiem  zrozumieć  człowieka  jako  osobę.  Ponieważ  to 

właśnie  słowo  ukazuje  nam  i  objawia  osobę.  Dzięki  Słowu  Bożemu 

mogliśmy  zrozumieć  Boga  jako  Trójcę  Osób.  Dzięki  ludzkiemu  słowu 
prawdy, kt

óre  przyniósł  nam  personalizm  (Wojtyły,  Gogacza,  także 

Stycznia), możemy zrozumieć człowieka jako osobę. 
 

Człowiek jest osobą w swoim istnieniu. Wojtyła nazwał istnienie człowieka 

istnieniem  osobowym.  Z  kolei  Gogacz  pokazał,  że  relacje  osobowe  są 
relacjami 

istnieniowymi,  opartymi  na  własnościach  transcendentalnych 

prawdy, dobra i piękna, przejawiających istnienie ludzkiego bytu. Wojtyła 

zdefiniował osobę jako „właściwy człowieczeństwu sposób jednostkowego 
bytowania
” (Osoba i czyn, s.131). Natomiast Gogacz d

efiniuje osobę jako 

byt jednostkowy o intelektualnej istocie powiązanej przez swą realność z 

aktem istnienia” (Ku etyce chronienia osób, s. 28). Jego zdaniem tym, co 

osobę czyni osobą, jest akt istnienia oraz intelektualność istoty (por. s.29). 
 
Analizy b

adawcze  wspomnianych  autorów  pokazują  nam,  że  osoba  jest 

podmiotowością  istnienia.  Natomiast  rozumność  (intelektualność)  i 

wolność  stanowią  już  istotowe  przejawy  osobowej  podmiotowości  i 

przynależą do ludzkiej natury. Np. Boecjusz definiował osobę jeszcze na 

tym  poziomie  natury  lub  istoty:  jako  jednostkową  substancje  o  rozumnej 
naturze.  
 

Znamy  bezpośrednio  ludzką  naturę,  zaś  do  osoby  nie  mamy  takiego 

bezpośredniego dostępu. Ale to nie znaczy, że nie ma żadnego kontaktu 
osobowego. Filozofia dialogu Bubera p

okazała nam, że istnieje osobowy 

kontakt na gruncie relacji osobowych. Z kolei Gogacz znakomicie powiązał 

relacje  osobowe  z  własnościami  prawdy,  dobra  i  piękna  (u  niego 

realności). W ten sposób wyjaśnił i wykazał, że relacje osobowe stanowią 

najgłębszy kontakt między osobami, zarówno pomiędzy osobami ludzkimi, 

jak  i  pomiędzy  Osobą  Boską  a  osobą  człowieka.  Takie  rozwiązanie 

wskazuje jednocześnie, że osoba człowieka pochodzi od Boga.  
 

Osoba  ludzka  została  stworzona  przez  Boga  i  powstała  jako 

podmiotowość istnienia. To Bóg stwarza istnienie bytu, zwłaszcza stwarza 

osobowe istnienie człowieka. Dopiero z istnienia na zasadzie sprawczego 

oddziaływania  wewnętrznego  (relacji  wewnątrzbytowych)  wyłania  się 

istota, czyli możność istotowa wyposażona we władze duchowe i cielesne. 

Dlatego  powiemy,  że  to  nie  osoba  jest  rozumnością  i  wolnością. 

Wyposażenie natury lub istoty w rozumność i wolność nie stanowi jeszcze 

background image

 

103 

samej osoby. Osoba jest tym, co sprawia i wyznacza ludzką naturę. Nie 

jest  więc  tak,  że  to  rozumna  natura  określa  i  wyznacza  osobę,  ale 
odwrotnie – 

to osoba wyznacza i określa naturę i władze naturalne. 

 

Dopiero takie podejście pozwala nam zrozumieć stworzenie człowieka w 

pełnej doskonałości osobowej oraz jego upadek w Raju, co doprowadziło 

do  oderwania  się  natury  od  osoby  i  powstania  stanu  natury  upadłej. 

Dlatego  nie  wolno  traktować  rozumności  i  wolności  człowieka  jako 

pełnego i jedynego wyrazu doskonałości osoby. Tylko osoba pozostaje w 

pełni doskonała. Rozum i wola utraciły doskonałość osobowego działania, 
a sam

e  z  siebie  mogą  działać  jedynie  dialektycznie,  czyli  w  sposób 

zmienny  – 

raz  dobrze,  a  raz  źle.  Dlatego  do  przywrócenia  stanu 

doskonałości człowiekowi potrzebna była łaska, czyli bezpośrednia pomoc 

ze  strony  Boga.  Bez  łaski  człowiek  nie  byłby  w  stanie  wydobyć  się  ze 
stanu upadku.  
 

Łaska  na  powrót  uruchamia  naszą  osobową  aktywność.  Łaska  dotyczy 

bezpośrednio osoby, tzn. jest połączeniem naszej osoby z Osobą Boską 

poprzez  relacje  osobowe.  Dopiero  poprzez  wywołaną  aktywność  osoby 

łaska  doskonali  naturę.  Bóg  uobecnia  się  w  osobie  człowieka,  a  nie 

bezpośrednio  w  naturze.  Bóg  tylko  raz  wcielił  się  w  ludzką  naturę,  ale 

także  dzięki  osobowej  obecności.  Wówczas  sama  Osoba  Syna  i  jej 

sprawcza  aktywność  udoskonaliła  ludzką  naturę  Jezusa.  Bóg  stał  się 

człowiekiem,  ale  to  nie  znaczy,  że  stał  się  ludzką  naturą.  On  przyjął  tę 

naturę. Ludzka rozumność i wolność są zdolne do osobowego działania, 

ale za sprawą osobowej aktywności, a nie same z siebie. 
 

Bóg jest Miłością. Ale człowiek nie jest miłością. Człowiek może kochać i 
d

ziałać  pod  wpływem  miłości.  Powiemy,  że  człowiek  jedynie  posiada 

miłość  i  może  kochać,  czyli  miłować.  Jest  zdolny  do  miłości.  Bóg 

natomiast jest Miłością, gdyż jest samą Osobą, a nawet Trójcą Osób. To 

znaczy,  że  to  Boska  Osoba  jest  Miłością.  Człowiek,  który jest zarówno 

osobą  jak  i  naturą,  nie  jest  miłością,  ale  może  mieć  miłość  i  działać  z 

miłości. Człowiek działa bowiem poprzez swoją naturę i tam objawia swą 

miłość.  Dlatego  w  przypadku  człowieka  mamy  miłość  naturalną  oraz 

miłość osobową (nadprzyrodzoną). 
 

Miłość nadprzyrodzona (caritas) jest zawarta  w osobie, natomiast miłość 

naturalna  (eros  lub  amor)  występuje  w  naturze  człowieka,  we  władzach 

naturalnych.  Miłość  osobowa  doskonali  miłość  naturalną  i  podnosi  ją  do 

poziomu osobowego. Człowiek może kochać po ludzku – po swojemu, ale 

może również kochać osobowo – czyli w pełni. Dzięki temu sam decyduje 

kim chce być – osobą czy tylko naturą. 
 

background image

 

104 

Jeśli  człowiek  odwróci  się  od  Boga,  czyli  porzuci  jednocześnie  swoją 

osobę, to  pozostanie mu sama natura, czyli  zmienność działania. Na tej 

zmienności  natury  nie  da  się  zbudować  niczego  trwałego.  Moralność 

naturalna  jest  wątła  i  nietrwała.  Jest  to  próba  budowy  doskonałości  na 

czymś  zmiennym  –  na  zmienności  i  możności  działania.  Jest  rzeczą 

niemożliwą zamienić możność działania (czyli władzę i zdolność) na trwałą 

cnotę lub dyspozycję. Tylko jakaś aktywność (akt) jest w stanie na trwałe 

udoskonalić  możność  i  władzę.  Ale  to  musi  być  aktywność  z  wyższego 

poziomu,  czyli  aktywność  osobowa.  Jedynie  akty  osoby  mogą  napełnić 

możność działania odpowiednią mocą, która byłaby trwałą miarą i zasadą. 
  

Działająca  samodzielnie  natura  zawsze  pozostaje  na  rozdrożu.  Raz 

będzie  działała  dobrze,  a  raz  źle.  Na  ogół  kończy  się  to  na 

przyzwyczajeniu  do  jakichś  działań.  Przyzwyczajenie  stanowi  jakieś 

ukierunkowanie działania. Ale mogą to być przyzwyczajenia dobre (cnoty) 

lub złe (wady). Jednak przyzwyczajenie nie zapewnia nam bezwzględnej 

trwałości.  Przyzwyczajenie  natury  zawsze  pozostaje  czymś  względnym. 

Jeśli  więc  zmienią  się  zwyczajne  warunki,  to  wtedy przyzwyczajenie nie 

zadziała. Jeżeli więc pojawią się nowe okoliczności, to człowiek musi na 

nowo coś postanowić, czyli od nowa zdecydować o swoim działaniu. A to 

sprawia, że powracamy do pierwotnego dylematu, co wybrać – dobro czy 

zło,  prawdę  czy  fałsz.  Kiedy  człowiek  staje  przed  wyborem  bez  żadnej 

wewnętrznej  zasady,  wtedy  równie  dobrze  może  wybrać  dobro  jak  i  zło. 

Bez właściwej zasady wyboru jako zasady działania człowiek nie będzie w 

stanie postąpić właściwie, to znaczy będzie postępował w sposób dowolny 

(przypadkowy).  Najczęściej  będzie  się  starał  wybrać  coś  pośredniego, 

czyli  to,  co  nazywamy  mniejszym  złem.  Ale  wybór  mniejszego  zła  nie 

rozwiązuje  sprawy,  gdyż  ostatecznie  zaprowadzi  nas  na  dno,  chociaż 

małymi kroczkami. 
 
Tutaj potrzeba radykalnego 

rozwiązania.  Trzeba  się  opowiedzieć  po 

stronie dobra. To znaczy, że potrzeba nam nawrócenia. Tylko radykalne 

nawrócenie  może  nas  uratować.  Nawrócenie  wychodzi  bowiem  poza 

naturę i otwiera nas na to, co osobowe. Nawrócenie otwiera nas przede 
wszystkim na Os

obę  Boga  (na  Chrystusa).  Ale  otwiera  nas  również  na 

własną osobę i jej aktywność oraz na inne osoby bliźnich. W nawróceniu 

otwieramy się na aktywność osoby, która jest spowodowana łącznością z 

Bogiem (z Osobą Boską). Wówczas osobowa aktywność wywołana łaską 

przelewa się i ogarnia całą duszę  i ciało. Dzięki temu władze duchowe i 

cielesne zdobywają wewnętrzne wyposażenie w postaci zasad i pobudek 

do  działania  moralnego.  Zdobywają  więc  wewnętrzne  sprawności,  które 

nadają trwałość działaniom dobrym i właściwym. We władzach pojawia się 

trwała  dyspozycja.  Trwała  zasada,  jakby  jakaś  forma,  czyli  przedmiot 

formalny stanowiący zasadę działania takiej władzy.  
 

background image

 

105 

W  średniowieczu  miłość  nadprzyrodzoną  nazywano  „formą  wszystkich 
cnót” (forma omnium virtutum). Tak nazywa j

ą św. Tomasz w traktacie De 

caritate.  Miłość  nadprzyrodzona  (caritas)  byłaby  więc  formą  i  zasadą 

właściwego działania, czyli działania moralnego. Ta miłość jest najtrwalszą 

sprawnością,  która  wprost  pcha  człowieka  ku  dobru  –  ku dobru 
osobowemu. Wówczas nie 

ma dylematu wyboru różnych możliwości. Jest 

stała chęć czynienia dobra. Natomiast miłość naturalna (eros) nie ma cech 

stałości. Ona jest zmienna jak każde naturalne działanie. Eros jest niestały 

jak sama natura. Raz kocha coś jednego, aby innym razem pokochać coś 

zupełnie  innego.  Miłość  naturalna  nie  zna  jednego  osobowego  dobra, 

dlatego może kochać człowieka ze względu na dobra zewnętrzne, np. ze 

względu  na  doskonałość  rozumu  (czyli  wiedzę)  albo  ze  względu  na 

przyjemność cielesną (np. seks). Miłość naturalna dostrzega jedynie jakieś 

wymierne  dobro  doświadczane  przez  władze  naturalne  (cielesne  lub 

duchowe). Dostrzega różne  wartościowe  elementy, ale nie  widzi jeszcze 

samej osoby człowieka i nie czuje osobowej godności. Dlatego nie da się 

zbudować  trwałego  związku  osobowego  na  miłości  naturalnej  (na  erosie 
albo na erotyce).  
 

Dopiero  miłość  nadprzyrodzona  jako  miłość  osobowa  jest  w  stanie 

udoskonalić naszego erosa i podnieść go do poziomu osobowego. Miłość 

erotyczna (concupiscientia) będzie nas popychała w kierunku seksu jako 

zabieganie o rozkosz erotyczną. Wyższa miłość naturalna (dilectio) będzie 

nas  kierowała  w  stronę  dobra  rozumu,  czyli  np.  ku  dobrom  kulturowym 

albo  w  stronę  rozwoju  umysłowego  i  twórczości  artystycznej.  Ale  w 

każdym  z  tych  działań  nadal  będzie nieobecne pragnienie osobowego 

dobra, gdyż nie będzie miłości do osoby. Dopiero miłość nadprzyrodzona 

uwzględnia  osobowe  dobro  człowieka,  czyli  uwzględnia  godność  i 

realność  osoby.  Osobie  należy  się  bowiem  bezwarunkowa  miłość,  gdyż 
osoba jest dobrem bez

względnym,  które  należy  kochać  w  całej  pełni. 

Osobę trzeba kochać miłością osobową (caritas). 
 
 


Document Outline