background image

Żywe jedzenie, albo

 dlaczego krowy są drapieżnikami

background image

2

background image

Paweł Sebastjanowicz

Żywe jedzenie, albo 

dlaczego krowy są 

drapieżnikami

Wydanie drugie

Przełożyła

 Lyubov Santkiewicz

Wydawnictwo Twoja droga do wolności

Warszawa 2014

3

background image

Tytuł oryginału:

Живая еда или почему коровы хищники

 

Projekt i opracowanie graficzne okładki: 

Lyubov Santkiewicz

Skład i łamanie: 

lic. Wiktoria Tomzik

Korekta i redakcja:

lic. Wiktoria Tomzik

Copyright © 2009 Paweł Sebastjanowicz

Copyright © 2013 for the Polish edition by Wydawnictwo Twoja 

droga do wolności

ISBN 978-83-939409-0-5

Wydawnictwo Twoja droga do wolności

e-mail: paw_luba@op.pl

4

background image

Spis treści

Od tłumacza.................................................................................7
1. Wstęp........................................................................................9
2. Powód, dla którego napisałem tę książkę.........................10
3. Jak działa system trawienny, albo dlaczego krowy 
są drapieżnikami?.....................................................................21
4. System trawienny człowieka...............................................23
5. Dlaczego na surowo?............................................................25
6. Jesteśmy bezbronni przed gotowanym jedzeniem..........28
7. Termiczna obróbka pożywienia..........................................32
8. Nasz organizm wie wszystko. Alergia..............................37
9. Dlaczego roślinny pokarm?.................................................45
10. Symbioza..............................................................................52
11. Wątroba chemicznym laboratorium człowieka..............56
12. Jedzenie na surowo. Czym jest i od czego zacząć?........58
13. Produkty...............................................................................61
14. Dieta witariańska a ćwiczenia fizyczne...........................68
15. Teoria zbilansowanej diety — prawda czy fałsz?..........70
16. Czym obdarzyła nas natura? Nie wszystko złoto,
co się świeci................................................................................72

5

background image

17. Jeżeli jesteśmy tacy mądrzy, to dlaczego
chorujemy?.................................................................................74
18. Ugoleva teoria adekwatnego odżywiania się.................78
19. Komu jest potrzebne jedzenie na surowo?......................84
20. Jak zacząć?............................................................................86
21. Witarianizm ― dieta dla łasuchów...................................87
22. Jedzenie na surowo ― droga samuraja............................90
23. Oczyszczanie organizmu i kryzysy..................................94
24. Czy mogę coś jeszcze dodać?............................................98
25.   Czy   potrzebne   jest   stosowanie   głodówki   na   surowej, 
roślinnej diecie?.........................................................................98
26. Woda. Czy potrzebujemy ją pić?....................................121
27. Z powrotem do natury?...................................................122
28.   Kości.   Czy   ryzyko   osteoporozy   może   wystąpić   przy 
surowym, roślinnym pożywieniu?.......................................123
29. Mleko. Czy będziecie zdrowi?........................................133
30. Nietolerancja mleka, laktoza ― cukier mleczny...........135
31. Tłuszcz i białko mlekowe.................................................139
32. Wapń ― korzyść czy szkoda?..........................................141
33. Mleko przemysłowe.........................................................144
34. Zapachy..............................................................................145
35. Jedzenie na surowo a globalne ocieplenie.....................147
36. Moje marzenie. Przemówienie prezydenta...................151
37. Idealne odżywianie w dziecięcych placówkach  
edukacyjnych...........................................................................153
38. Szczepienia. Skąd się wzięły? Co z tym począć?..........154
39. Jaka jest przyczyna chorób?.............................................157
40. Karmienie piersią..............................................................161
41. Po co nam medycyna?......................................................165
42. Jesteśmy bezbronni przed gotowanym 
jedzeniem ― część druga …...................................................167
43. Witarianizm a Internet. Google źródłem wiedzy.........182
44. Zakończenie.......................................................................188

6

background image

Od tłumaczki

Jestem osobą odżywiającą się surowym, roślinnym 

pożywieniem od ponad półtorej roku. Jest mi z tym dobrze, 
czuję   się   doskonale.   Przedtem   szukałam   dla   siebie   diety 
idealnej   ―   takiej,   dzięki   której   mogłabym   cieszyć   się 
smakiem jedzenia bez ograniczenia jego ilości, jeść różne 
słodkości do woli bez ryzyka utycia (brzmi to fantastycznie, 
prawda?). Znalazłam informacje z różnych źródeł o tym, że 
surowe, roślinne pożywienie jest dla ludzkiego organizmu 
i   jego   systemu   trawiennego   najlepsze,   najbardziej 
odpowiednie.   Wówczas   przestawiłam   się   całkowicie   na 
surową, roślinną  monodietę,  choć  nie posiadałam  żadnej 
dokładniejszej wiedzy na ten temat. 

Gdyby   3   lata   temu   ktokolwiek   mi   opowiedział  

o takim sposobie odżywiania się, powiedziałabym, że jest 
to zbyt ekstremalne, niemal niemożliwe dla organizmu, by 
odżywiać się wyłącznie surowym, roślinnym pożywieniem. 
Myślę też, że niewłaściwie oceniłabym ludzi, którzy w ten 
sposób się odżywiają, ponieważ ich dieta jest niezgodna  
z  ogólnie przyjętymi  zasadami żywienia.  Potrzebowałam 
dowodów   na   potwierdzenie   słuszności   mojej   decyzji, 
szukałam   odpowiedzi   na   swoje   pytania   i   wyjaśnienia 
wątpliwości, przeczytałam niemal wszystkie dostępne mi 
książki   i  artykuły   na  ten  temat   w  polskich,   angielskich  
i rosyjskich źródłach. I znalazłam! 

To jest właśnie ta książka, którą trzymacie w ręku, 

książka, która odpowiada na wszystkie pytania nurtujące 
początkujących witarian (czyli odżywiających się tak jak ja, 
„na surowo”). Tłumaczy ona pojęcia, których nie wyjaśnia 
nawet   współczesna   medycyna,   czyli   to,   w   jaki   sposób 
odbywa   się   trawienie   w   organizmie   człowieka.   Mogłam 
teraz być spokojną o swoje zdrowie witarianką, ale bardzo 

7

background image

chciałam, aby mój mąż też przeczytał tę książkę i to właśnie 
dla   niego   zaczęłam   jej   tłumaczenie.   Dzielę   się   wiedzą 
zawartą   w   tej   książce   ze   wszystkimi   ludźmi,   którzy 
poszukują   wiedzy   i   pragną   mieć   doskonałe   zdrowie   do 
późnej starości. 

Jest   to   mój   debiut   w   tłumaczeniu.   Wybaczcie   mi, 

proszę, jeśli wykryjecie jakiekolwiek błędy. Będę wdzięczna 
za wszelkie uwagi.  

Lyubov Santkiewicz

paw_luba@op.pl

8

background image

1. Wstęp

Już   cztery   lata   jestem   na   surowej,   roślinnej   diecie. 

Mogę śmiało powiedzieć ― teraz to całkiem normalne. Pier-
wsze   dwa   lata   były   dla   mnie   pełne   wrażeń,   okresowych 
czyszczeń organizmu, zdobywałem zupełnie nowe doświad-
czenia. Trzeci i czwarty rok były bardziej stabilne i spokoj-
niejsze, bez chorób, ale także bez euforii. Wspaniałe samopo-
czucie stało się trwałe, zacząłem praktykować regularne gło-
dówki i była to spontaniczna potrzeba, która powstała na 
poziomie   wewnętrznym.   Przeprowadziłem   kilka   krótkich 
głodówek, 7 dni suchej głodówki i 21 dni głodówki o wo-
dzie. Dla człowieka, który odżywia się surowym jedzeniem 
głodówki nie są uciążliwe, nie powodują przykrych dolegli-
wości, ponieważ organizm jest czysty. Na początku mojego 
doświadczenia z surowym jedzeniem nie planowałem prze-
prowadzania głodówek i nawet teraz uważam, że nie jest to 
niezbędne. Po prostu polubiłem ten stan mojego organizmu 
― stan bez procesów trawiennych. Niniejsze wydanie książki 
zawiera   opis   moich   doświadczeń   głodówki,   a   także   dwa 
inspirujące sprawozdania cudownego przekształcenia ludz-
kiego ciała podczas długotrwałej głodówki. 

W ciągu ostatnich dwóch lat całkowicie zmienił się 

kierunek mojej pracy. Cieszę się, że jestem zapraszany do 
uczestnictwa w mityngach, festiwalach i spotkaniach przy 
okrągłym stole. Nie przestaję zajmować się tematem bu-
dowy   ludzkiego   ciała   i   jego   procesami   fizjologicznymi, 
dzielę   się   tym   z   zainteresowanymi.   Jednym   z   najważ-
niejszych  czynników wpływających na  ludzkie ciało  jest, 
moim zdaniem, dostarczanie ciału energii, więc interesuje 
mnie każde doniesienie na ten temat.

Moją   uwagę   przykuwają   również   takie   nauki   jak 

Ayurveda i antropozofia. Jedzenie na surowo jest bardzo 
prostą i bezpośrednią drogą do zmiany siebie. Ayurveda 

9

background image

uczy nas, jak wykorzystać przyprawy i pamiętać o indy-
widualnych   zapotrzebowaniach   każdego   człowieka,  
a antropozofia łączy nasze ciało i duszę za pomocą odży-
wiania poprzez substancjalność w każdym produkcie. Na 
przykład: z punktu widzenia surowej diety miód jest jedy-
nie łatwo dostępnym, ale niepotrzebnym źródłem cukru, z 
punktu widzenia Ayurvedy jest to niezbędny dla ludzi pro-
dukt, a z punktu widzenia antropozofii ten produkt przy-
spiesza przemianę materii w organizmie i aktywuje nerki.

W miarę zgłębienia tych nauk moją uwagę zwróciła 

kuchnia witariańska. Wiele osób jedzących na surowo twie-
rdzi, że po wielu latach takie jedzenie staje się nudne i mają 
oni   ochotę   zająć   się   przygotowaniem   posiłków,   którymi 
można zadziwiać gości. Można wtedy wykorzystać znane 
przepisy surowej kuchni i cieszyć się smakiem potraw nie-
szkodzących   zdrowiu,   zaspokajając   jednocześnie   naszą 
emocjonalną potrzebę twórczej realizacji. 

2. Powód, dla którego napisałem tę książkę

Autor tej książki,   tak jak większość prostych oby-

wateli, wyrósł i wychował się w rodzinie z tradycyjnymi 
poglądami na żywienie. Przedszkole z niezmiennym jadło-
spisem, czyli zapiekanki, kasze, duszone warzywa, gotowa-
ne mleko. Szkolne obiady z parówkami i kotletami. Studen-
ckie życie, a w nim nieodłączne: kawa, herbata, kanapki, 
imprezy z niesamowitą ilością alkoholu. W wieku 30 lat 
wykształciło się klasyczne menu: jajecznica z kanapkami na 
śniadanie, obiad: pierwsze, drugie, trzecie danie i obowiąz-
kowo ― buteleczka piwa. W niedziele i święta imprezy  
z alkoholem oraz dużą ilością jedzenia.

Inaczej chyba by się nie dało. Trudno wyobrazić so-

bie dziecko, które nie przyjęłoby panującego w rodzinie  
i   społeczeństwie   sposobu   odżywiania   się.   W   ten   sposób 

10

background image

odbywa   się   adaptacja,   przystosowanie   się   i   zdobywanie 
wiedzy o świecie ― dziecko powtarza to, co robią dorośli. 
W ten sam sposób wykształciły się moje przyzwyczajenia 
żywieniowe.   Dlatego   w   35.   roku   życia   wiedziałem   już, 
gdzie mam wątrobę, która o poranku dawała o sobie znać 
uczuciem ciężkości. Wówczas wydawało mi się, że jest ona 
za duża i ciasno jej pomiędzy moimi żebrami. Od czasu do 
czasu moje serce odzywało się kłującym bólem, co nie na 
żarty   mnie   niepokoiło.   Ciągłe   podrażnienia   policzków   i 
szyi przypisywałem jakości płynu po goleniu, jednak, gdy z 
czasem zaczęło się nasilać, zrozumiałem, że to uczulenie. 
Zgaga i zaparcia występowały u mnie jeszcze w szkole śre-
dniej, i choć z upływem czasu nasiliły się, uważałem je za 
jak   najbardziej   naturalne.   Te   objawy   zaburzeń   trawienia 
tłumaczyłem sobie początkowo złą jakością szkolnych po-
siłków, potem nieregularnym jedzeniem w czasie studiów, 
a następnie złą jakością kupowanego w sklepach jedzenia.

 W ten oto sposób w wieku 40 lat doszedłem do wa-

gi 87 kilogramów przy wzroście 173 cm. W lustrze widzia-
łem gościa z okrągłymi, czerwonymi policzkami i drugim 
podbródkiem. Brzuch mi wystawał, a pod oczami miałem 
sine worki. Coraz częściej zastanawiałem się, jak powinie-
nem się odżywiać, by te wszystkie dodatki zniknęły. Cho-
roby bliskich, ich operacje, ogromna ilość używanych le-
ków i bezradność lekarzy na te dolegliwości doprowadziła 
wielu   moich   znajomych   do   zmiany   nawyków   żywienio-
wych w poszukiwaniu sposobu na lepsze zdrowie, samo-
poczucie i wygląd. Nie byłem wyjątkiem, eksperymentowa-
łem, raz przestawałem pić kawę, potem herbatę lub piwo, 
albo też próbowałem, czy wódka jest lepsza od wina, albo 
wino lepsze od piwa. Z roku na rok objawy kaca występo-
wały częściej, nawet po wypiciu niewielkiej ilości alkoholu, 
i stawały się coraz  bardziej dokuczliwe. Przejadanie się  
w czasie różnych rodzinnych uroczystości też dawało o so-

11

background image

bie znać. Coraz silniej narastało we mnie przekonanie o nie-
prawidłowości takiego jadania. Obecnie nazwałbym to bra-
kiem energii do życia, ale wtedy wiązałem ilość energii ży-
ciowej z ilością pochłanianej przeze mnie żywności. Nawet 
alkohol   uznawałem   za   szybkie   i   łatwo   dostępne   źródło 
energii. Szkody w organizmie, spowodowane przejadaniem 
się i piciem nasilały się i wyczerpywały coraz bardziej. Cała 
energia   życiowa  była  poświęcona  na  kompensację  szkód 
spowodowanych tylko nieodpowiednim żywieniem. Uzna-
łem, że trzeba coś z tym zrobić. 

Po   pierwsze,   postanowiłem   zmienić   regularność 

odżywiania się, nie mieszać potraw i nie objadać się! To by-
ło już lepsze niż jedzenie wszystkiego bez umiaru.  Nieste-
ty, nie stwierdziłem wyraźnych zmian. Wciąż bolała mnie 
wątroba, miewałem zgagi i podrażnienia na twarzy. Zrozu-
miałem potrzebę radykalnych zmian.  Nie przyszło mi wte-
dy do głowy, że sedno sprawy nie leży w regularności bądź 
nieregularności jadania, czy też sposobie łączenia składni-
ków. Przekonanie, że chleb, mięso i mleko są naszym natu-
ralnym   pożywieniem   nie   pozwalało   mi   spojrzeć   na   to 
zagadnienie inaczej. Po prostu nie umiałem inaczej myśleć. 

Jeden z moich przyjaciół walczył z dolegliwościami 

stosując   głodówkę.   Opowiadał,   że   zastosował   28-dniową 
głodówkę dla wyleczenia astmy. Zaintrygowało mnie to. 
Poczytałem o głodowaniu i postanowiłem spróbować. Wy-
brałem metodę Paula Bragga. Spodobała mi się, bo nie było 
radykalnych oczyszczeń organizmu, stosowania lewatyw  
i innych nienaturalnych sposobów wtrącania się w procesy 
organizmu. Bragg radził zaczynać od krótkich, jednodnio-
wych głodówek raz w tygodniu. Tak też zrobiłem, zaczął-
em od 36-godzinnych głodówek z tygodniowymi przerwa-
mi. Dzień przed i dzień po głodówce spożywałem wyłą-
cznie potrawy roślinne. To był naprawdę ogromny krok do 
poprawy samopoczucia i utraty wagi. Stosowałem tę meto-

12

background image

dę przez 3 miesiące i dzięki temu zrzuciłem kilka kilogra-
mów. Minusem tej metody było to, że w pozostałe dni nad-
rabiałem wszystko, czego nie miałem w trakcie „głodnych” 
okresów. Ochota, by najeść się do syta pojawiała się we 
mnie z nową siłą. Postanowiłem już spróbować 10-dniowej 
głodówki, ale to przypadek pomógł mi w znalezieniu pra-
widłowej drogi.

Jeszcze parę słów o głodówce — obecne doświadcze-

nie mówi mi, że jest to jeden z najskuteczniejszych instrumen-
tów uzdrawiania organizmu i jego oczyszczania oraz dobra 
metoda na dłuższe życie. Według opracowania Jurija Nikoła-
jewa i Walentina Nikołajewa Głodówki o wodzie (poprirode.ru), 
a także Leonida Shchennikova  Suche głodowania  (niashenni-
kov.ucoz.ru), głodówki są szansą na ocalenie i przywrócenie 
zdrowia nawet śmiertelnie chorym osobom.

Powróćmy do moich poszukiwań. Okazało się, że 

nie tylko ja szukam prawidłowego sposobu odżywiania się. 
Moja sąsiadka „oczyszczała” wątrobę piciem oliwy i soku z 
cytryny.   Takie   krótkotrwałe,   radykalne   metody   dają   też 
krótkotrwały efekt i jeśli nie zmienimy całkowicie i trwale 
sposobu odżywiania się, nasz organizm powróci do stanu 
sprzed   oczyszczania.   Sąsiadka   nie   osiągnęła   zdecydowa-
nych efektów, przeszła więc na „surową dietę”. „Surową”, 
to znaczy: na dietę związaną z  jedzeniem niepoddawanego 
obróbce cieplnej, surowego pożywienia. To od niej dowie-
działem się o takim sposobie odżywiania się i to ona podała 
mi   adres   strony   internetowej,   której   autorem   był   Izjum: 
syromonoed.com.

Tej nocy przeczytałem wszystko, co znalazłem na te-

mat mikroflory i fermentów oraz doznałem olśnienia, że to 
jest to! Mieszkający w Hiszpanii mój rodak o nicku Izjum 
(ros. Изюм ― Rodzynek, przyp. red.) napisał na swojej stro-
nie to, co dotyczy surowej diety. Pomyślałem: „Eureka!”. 
Zrozumiałem, jaka jest różnica pomiędzy poszczególnymi 

13

background image

rodzajami pożywienia. Dzielę je nie na: tłuszcze, białka i 
węglowodany, a na: żywy czyli naturalny i nieżywy-niena-
turalny. Już tego samego dnia zacząłem odżywiać się wyłą-
cznie surowym-naturalnym jedzeniem. Surowojad albo su-
rowomonojad — śmieszne neologizmy, które kojarzą się  
z przymusem, dziwną dietą i ascetycznym sposobem życia. 
Ciekawe, że osoby, które rzuciły palenie nie są uważane za 
ascetów i ludzi samoograniczajacych się, a ci, którzy za-
przestali   jedzenia   chemicznych   substancji   uważa   się   nie-
malże za członków jakiejś „sekty”, sekciarzy w złym zna-
czeniu tego słowa (słowo „sekta” ma zawsze wydźwięk pe-
joratywny, ale nie o tym piszę).

Jednym z celów, dla których piszę tę książkę jest po-

kazanie, że witarianizm dietą nie jest, ani nie jest dążeniem 
do ascezy i samoograniczania się. Witarianizm jest wyzwo-
leniem, wyzwoleniem od sztuczności. Jest żywieniem dok-
ładnie odpowiadającym  potrzebom naszego systemu tra-
wiennego. Oczywistym jest, że nasz organizm jest w stanie 
poradzić sobie jakoś z kiełbasą, serem, chlebem, czekoladą 
i alkoholem, ale płaci za to zmianami, będącymi po prostu 
utratą   naturalnego   zdrowia.   Naturalnym   produktem   jest 
też mięso i znamy przykłady długowieczności mieszkań-
ców Jakucji czy tez Abchazji, których głównym produktem 
żywieniowym jest właśnie mięso; omówię to trochę później.

Teraz ciąg dalszy mojego doświadczenia. Pierwsze 

miesiące jedzenia surowego pokarmu nie były łatwe. Orga-
nizm bardzo wolno odzwyczajał się od smaku przetworzo-
nych (rafinowanych) pokarmów, takich jak herbata, kawa, 
kanapki z boczkiem, od jajek na twardo i sałatek typu „ja-
rzynowa” (w Rosji i na Ukrainie do sałatki jarzynowej do-
daje się pokrojoną w kostkę kiełbasę i dużą ilość majonezu, 
przyp. tłum.). Moja waga spadała z prędkością 5 kg na mie-
siąc, dopóki nie osiągnąłem swojej naturalnej wagi 67 kg 
przy wzroście 173 cm. Tempo oczyszczenia organizmu było 

14

background image

błyskawiczne. Odczuwałem skurcze w wątrobie i wydosta-
wanie się z niej czegoś, co przypominało połączenie piany i 
śluzu.   Miałem   kolki   w   jelicie   prostym,   co   świadczyło  
o oczyszczaniu go z twardych cząsteczek. Odczucia te od-
bierałem   jednak   pozytywnie,   rozumiałem   ich   charakter 
oraz to, że organizm intensywnie się teraz oczyszcza i poz-
bywa tego wszystkiego, co jest zbędne. Spałem znacznie le-
piej, mój sen stał się głębszy, budzenie stało się przyjemne, 
umysł jaśniejszy. W szóstym miesiącu straciłem jeszcze 2 kg 
i osiągnąłem wagę minimalną, to znaczy 65 kg. Począwszy 
od siódmego miesiąca zacząłem nabierać wagi: po skończe-
niu dziesiątego miesiąca ważyłem już 67,5 kg, a po piętna-
stu miesiącach 70 kg. Miałem teraz więcej wolnego czasu, 
ponieważ   przestałem   tracić   go   na   szykowanie   posiłków, 
zmywanie, chodzenie do restauracji, barów i na imprezy. 
Wszystko to skłoniło mnie do tego, bym usiadł przed kom-
puterem i dowiedział się z Internetu wszystkich możliwie 
dostępnych informacji dotyczących witarianizmu. 

Ogromny wpływ na ocenę tego tematu wywarły na 

mnie książki Aterowa, Szatalowej i Nikolajewa; linki do nich 
możecie znaleźć w rozdziale znajdującym się w niniejszej 
książce pod tytułem  Witarianizm a Internet. Google źródłem 
wiedzy

.  Prawdziwe   zrozumienie   przyszło   do   mnie   jednak 

dopiero po przeczytaniu prac akademika A. M. Ugoleva. Je-
go teoria adekwatnego odżywiania się wyjaśnia dokładnie 
budowę i działanie systemu trawiennego człowieka. Wszys-
tkie materiały, które znalazłem na temat trawienia są zgodne 
z tą teorią. Wciąż rosło moje przekonanie co do trafności wy-
boru sposobu odżywiania się. Ugolev witarianinem jednak 
nie był i o surowej diecie nawet nie wspomniał — wnioski 
z jego prac wyciągnąłem sam, bez naukowego uzasadnienia, 
a tylko na podstawie własnych doświadczeń. Moja książka 
nie jest jednak pracą naukową; nazwałbym ją raczej opraco-
waniem światopoglądowym.

15

background image

Stopniowo   moi   bliscy   i   znajomi   zaczęli   zmieniać 

swój sposób odżywiania się. Nie zostali witarianami tak jak 
ja, niemniej zaczęli jeść więcej surowych warzyw i owoców 
oraz dodatkowo zrezygnowali z jedzenia potraw mięsnych, 
co było już poważnym krokiem do zdrowszego życia. Nasz 
starszy syn, nastolatek kilkukrotnie próbował diety witar-
iańskiej, choć dla jego rówieśników restauracje McDonald's 
to Olimp; serwowane tam potrawy są uważane za pokarm 
bogów. Oświadczył, że być może zdecyduje się na zmianę 
sposobu żywienia po trzydziestce.  Nie zamierzam jednak 
namawiać na „nową wiarę” wszystkich z mojego otoczenia, 
gdyż mój obecny wygląd i mój entuzjazm robią to lepiej niż 
słowa. Wyobraźcie sobie dodatkowo: cały rok bez alkoholu! 
Mózg zaczął działać zupełnie inaczej i umysł jest po prostu 
czysty, niezmącony. Jest to wspaniałe uczucie.

Witarianizm zaczęli praktykować również niektórzy 

moi znajomi. W środowisku, w którym stale przebywam 
wymieniamy się informacjami na ten temat, stworzyła się 
już stała grupa ludzi o podobnych poglądach. Połączyliśmy 
się  dla  stworzenia   projektu  Żywe  jedzenie  i  stworzyliśmy 
stronę internetową livelymeal.ru, na której można dzielić 
się doświadczeniem i informacją na temat produktów ży-
wieniowych oraz zadawać pytania, wspierać się nawzajem 
w trudniejszych chwilach, okresach zwątpienia. Zaczął też 
działać sklep internetowy И-МНЕ (i-mne.com, przyp. red.) 
prawdziwego jedzenia, w którym można kupić towar z do-
kładną informacją o jego składzie i pochodzeniu. Obszar 
działania to kilka krajów byłego Związku Radzieckiego.

W tej książce informacja o żywieniu będzie jednak 

lepsza,   bardziej   obszerna   i   dokładniejsza   niż   na   stronie 
internetowej. 

Moim   celem   jest   przedstawienie   takiego   sposobu 

żywienia, który był by najbardziej odpowiedni dla naszego 
systemu trawiennego, przy którym tycie jest niemożliwe,  

16

background image

a choroby powinny być odbierane jako tymczasowe oczy-
szczanie się organizmu. Długość takiego oczyszczania, bę-
dącego   okresem   przejściowym,   może   się   różnić   w   za-
leżności od wieku człowieka i jego stanu zdrowia, indywi-
dualnych cech organizmu i poprzedniego stylu życia. Mu-
szę stwierdzić, że nie jest to szybki proces. Przypomnijcie 
sobie o wszystkich rzeczach, jakie zjedliście i wypiliście! Po-
myślcie, pod wpływem jakich środków rósł i kształtował 
się wasz organizm ― leki, alkohol, konserwanty, tłuszcze 
nienasycone.   Odnowić   się   teraz   muszą   wszystkie   wasze 
tkanki.   Według   niektórych   badań   wymiana   wszystkich 
miękkich komórek ciała trwa około dwóch lat, a twardych 
około siedmiu lat. Prawdopodobnie tyle trwa okres przej-
ściowy. Zgodnie z innymi badaniami ten proces trwa nieco 
krócej, lecz moje doświadczenie i doświadczenie wielu mo-
ich znajomych wskazuje, że jest to sprawa bardzo indywi-
dualna i zależy od wyjściowego stanu organizmu. Im mło-
dszy, zdrowszy człowiek, tym taki okres przejściowy jest 
krótszy. Im starszy człowiek, taki, w którym nagromadziło 
się więcej chorób, tym dłuższy będzie okres przejściowy.  

Opowiem wam też to, co wiem o systemie trawien-

nym człowieka z punktu widzenia procesów odbywających 
się w każdej jego części. Pomimo, że na wielu uniwersyte-
tach  są  już wykłady  o  teorii  „adekwatnego odżywiania” 
Ugoleva i o autolizie indukowanej, wciąż niewielu lekarzy 
o tym słyszało. Nie doceniają też oni roli mikroflory w jeli-
tach.   To   największy   zespół   wydzielania   wewnętrznego, 
kształtujący nasze hormony. Dlatego też w książce tej, op-
rócz własnych wyjaśnień, podam linki i odnośniki do prac, 
książek, nazw organizacji, nazwisk naukowców, którzy ma-
ją podobne wnioski i próbują przekazać tę wiedzę lekarzom 
w nadziei, że zrozumieją oni, jak ważnym jest sposób odży-
wiania się i aby im pomóc w leczeniu wielu chorób. 

17

background image

W swej książce zastosuję następującą terminologię: 
Adekwatne odżywianie się

  – odżywianie się zgo-

dne z fizjologią systemu trawiennego. Słowo „adekwatny” 
to dokładnie czemuś odpowiadający, odpowiedni. To zna-
czy, że pożywienie powinno być odpowiednie dla każdej 
części naszego systemu trawiennego. Dla lepszego zrozu-
mienia sytuacji podam taki przykład: silnik większości sa-
mochodów osobowych został skonstruowany z dostosowa-
niem   do   pracy   na   benzynie   PB95.   Oznacza   to,   że   układ 
wtrysku paliwa, świece zapłonowe, objętość komory spala-
nia, układ wydechowy jest dostosowany do tego paliwa, 
benzyny PB95. Co się wydarzy, gdy zalejemy PB98? Cóż, 
samochód nadal będzie jeździł, ale na jego świecach pow-
stanie nagar, system wtryskowy będzie się zapychał, a moc 
spadnie z powodu niewłaściwego spalania spowodowane-
go niedostosowaniem komór i tłoków. Jak pozbyć się tych 
wszystkich   ubocznych   efektów?   Przejść   z   powrotem   na 
benzynę PB95. Przestanie gromadzić się osad, wyrówna się 
praca, spalanie będzie sprawniejsze i gazy staną się bezbar-
wne. To znaczy, że PB95 jest adekwatnym paliwem dla te-
go silnika. Nasz system trawienny też został stworzony dla 
określonego rodzaju paliwa.

Jedzenie powinno spełniać następujące kryteria:

1. Zawierać wszystkie niezbędne składniki (białka, tłu-

szcze, węglowodany, minerały i witaminy), w zło-
żonych strukturach naturalnych ulegających rozpa-
dowi w naszym systemie trawiennym.

2. Być smacznym i łatwym do przeżucia.
3. Trawić się w żołądku i jelicie cienkim z możliwie 

najlepszą sprawnością.

4. Zawierać elementy (włókna roślinne) niezbędne dla 

egzystencji mikroflory jelit ― tych bakterii, które ży-
ją w jelitach i spełniają ważne dla naszego organi-
zmu funkcje.

18

background image

Zwróćcie   szczególną   uwagę   na   zdanie   „złożone 

struktury naturalne” w punkcie pierwszym. Gotowane je-
dzenie też zawiera niezbędne dla człowieka składniki, lecz 
są one w formie denaturyzowanej: złożone struktury roz-
padły się na proste, minerały porozrywały swoje struktury, 
witaminy ulotniły się, białka, tłuszcze, węglowodany przy-
brały zupełnie inną strukturę. Denaturyzacja to proces pro-
wadzący od stanu naturalnego do nienaturalnego.

Dla zrozumienia  procesu trawienia niezbędne  jest 

jeszcze jedno pojęcie: autoliza indukowana. Proszę nabrać 
cierpliwości i uważnie przeczytać: Autoliza indukowana – 
autorozkład pożywienia za pomocą fermentów wytwarza-
jących się z tegoż pożywienia pod wpływem soków tra-
wiennych. Ten proces opisał Ugolev. Sok żołądkowy jest 
słabym   roztworem   kwasu   solnego.   Kwas   solny   zawiera 
wolne jony wodorowe — protony. Mają niesamowicie pe-
netrującą, niszczycielską moc. W każdej komórce przedsta-
wiciela żywej przyrody, zarówno roślinnej jak i zwierzęcej, 
w specjalnych komorach zawarte są lizosomy przechowują-
ce własne enzymy. Gdy tylko tkanki roślinne czy zwierzęce 
trafią do żołądka, zostają poddane działaniu soku żołądko-
wego. Protony przenikają do struktury komórki niszcząc li-
zosomy (komory z enzymami) i uwalniając enzymy, które 
natychmiast zaczynają wykonywać swoją podstawową fun-
kcję ― rozkładać wszystko, co spotkają na swej drodze.  
A w ich otoczeniu znajdą się komórki, z których one pocho-
dzą. W ten sposób odbywa się autoliza, autorozkład poży-
wienia.   Zwróćcie   uwagę,   że   organizm   bierze   minimalny 
udział w procesie trawienia, wszystko robi za siebie samo 
pożywienie.   Organizm   wchłania   z   jelita   cienkiego   wszy-
stkie niezbędne składniki, które powstały z autorozkładu. 
Warunek najistotniejszy, kluczowy ― ten proces ma miejsce 
tylko wtedy, gdy dostarczone do żołądka komórki są żywe 
i zawierają żywe enzymy. Żywe enzymy pozostają w ko-

19

background image

mórkach pod tym warunkiem, że nie zostaną poddane ob-
róbce termicznej, ani też nagrzane do temperatury powyżej 
40º  C.  Ogromne znaczenie ma  też  czas  przechowywania 
produktów. Później omówimy te procesy dokładniej.

Enzymy

  to struktury białkowe. Ich udział w życiu 

organizmu można wyjaśnić za pomocą analogii. Działają 
one jak malutkie, mobilne, żywe fabryczki, zmieniające zło-
żone  struktury   na  struktury  proste.  Białka   rozkładają  na 
aminokwasy, węglowodany na molekuły glukozy, a tłusz-
cze na kwasy tłuszczowe. Enzymy mają wąską specjaliza-
cję. Ich rolę można łatwo przedstawić za pomocą analogii 
z rozbiórką budowli, gdyż ich podstawową rolą jest rozkła-
danie   złożonych   struktur.   Jeżeli   rozbieramy   budynek,   to 
jedna ekipa zajmuje się elementami metalowymi, druga be-
tonem, a trzecia drewnem i stolarką okienną. Każdą grupą 
materiałów zajmuje się specjalna ekipa. Tak samo w orga-
nizmie — dla każdej substancji są inne enzymy. Fermenty, 
enzymy ― te dwa słowa oznaczają ten sam rodzaj związ-
ków. Fermenty i enzymy są  katalizatorami ― substancjami, 
które przyspieszają reakcję. 

Enzymy, adekwatne odżywianie się i autoliza indu-

kowana to trzy najważniejsze pojęcia, które należy poznać 
przed przeczytaniem tej książki.

Ostatecznym celem, który chcę osiągnąć w tej książ-

ce jest wykazanie, że surowe, roślinne pożywienie jest naj-
bardziej adekwatne dla systemu pokarmowego człowieka. 
Przypomnę tylko, że syntetyczne, rafinowane i termicznie 
przygotowane jedzenie też jest trawione i przyswajane przez 
nasz organizm, lecz spożywanie go w dużych ilościach może 
prowadzić do powstawania poważnych schorzeń.

20

background image

3. Jak działa system trawienny, albo dlaczego 
krowy są drapieżnikami?

Pragnę   tu  omówić  system   pokarmowy   człowieka. 

Pierwszym miejscem, do którego trafia pożywienie, jest ja-
ma ustna. W jamie ustnej jedzenie jest rozdrabniane zęba-
mi, nasączane śliną i w małych porcjach dostarczane do żo-
łądka. W żołądku, pod wpływem kwasu żołądkowego po-
karm rozkłada się na struktury proste, tzn. złożone struktu-
ry powinny się rozpaść na proste. Z żołądka zmienione już 
substancje przedostają się do jelita cienkiego. Część poży-
wienia   wchłania   się   do   organizmu   bezpośrednio   z   jelita 
cienkiego, a nierozpuszczone resztki pożywienia nazywane 
balastem   stanowią   substancję,   która   jest   pokarmem   dla 
mikroflory. W jelicie grubym bakterie, z których składa się 
mikroflora, rozkładają resztę pożywienia. Właśnie tutaj or-
ganizm wchłania składniki wytworzone z produktów dzia-
łania mikroflory. Wszystko to, czego nie wchłonął nasz or-
ganizm i nie przerobiły bakterie, a także uboczne produkty 
działalności naszego organizmu i mikroflory, trafia do jelita 
prostego i zostaje wydalone z naszego organizmu.  

Jest   to   oczywiście   schemat   uproszczony,   jednak  

z pewnymi zmianami taki system trawienia jest prawdziwy 
dla wszystkich ssaków. Na  czym, w takim razie, polega 
różnica w systemach trawiennych drapieżnika i roślinożer-
cy? Jeżeli układ u wszystkich jest taki sam, to co je różni? 
Otóż   różnica   tkwi   w   szczegółach.   Za   chwilę   udowodnię 
Wam,   Drodzy   Czytelnicy,   że   to   krowy   są   prawdziwymi 
drapieżnikami, a dotychczas postrzegane jako drapieżniki 
lwy są roślinożerne.

Krowy, tak samo jak ludzie, nie trawią celulozy za 

pomocą swoich enzymów trawiennych (fermentów). Rośli-
ny, którymi odżywiają się krowy zawierają celulozę. Ta celu-
loza jest rozkładana przez mikroflorę, mieszkającą w prze-

21

background image

wodzie pokarmowym. Krowy mają ogromny, około 300-lit-
rowy żołądek, składający się z kilku komór. Przeżuta przez 
krowę trawa, obficie zmoczona śliną trafia do pierwszej ko-
mory, zwanej żwaczem. Żwacz jest wielkim kotłem browar-
nym, w którym mikroorganizmy intensywnie pracują i nie-
ustannie się rozmnażają. W jednym tylko gramie zawartości 
żwacza znajduje się 10 miliardów bakterii i ponad milion 
pierwotniaków i orzęsek. Celuloza jest pokarmem dla bakte-
rii;   bakterie   są   pokarmem   dla   pierwotniaków.   Wszystkie 
one, z dużą prędkością, rozmnażają się w tej ciepłej papce. 
Gdy koncentracja mikroorganizmów w żwaczu osiąga odpo-
wiednią wartość, krowa odsysa jego zawartość do drugiego 
oddziału, zwanego czepcem, a trawa jest zwracana do jamy 
ustnej i przeżuwana jeszcze raz. Co się dzieje w czepcu? 
Sprytna krowa zalewa go swoim sokiem trawiennym i wte-
dy odbywa się znana już nam autoliza indukowana. Mikro-
organizmy autorozkładają się i produkty ich rozpadu zostają 
wchłonięte przez organizm krowy. Krowa odżywia się zabi-
tymi żywymi organizmami i dlatego jest drapieżnikiem. Tra-
wa jest pożywieniem mikroorganizmów, a nie krowy!

Co natomiast robią lwy? Lwy zjadają w pierwszej 

kolejności wnętrzności zabitego zwierzęcia i to razem z za-
wartością żołądka, a ponieważ jest on spiżarnią rozpusz-
czonych składników pokarmowych, pochodzących z roślin, 
to lwy są roślinożerne.

Jest to oczywiście żart, ale z tych dwóch przykładów 

można wyciągnąć dwa praktyczne wnioski.

Pierwszy wniosek dotyczy roślinożerców ― mikro-

flora i jej działanie jest bardzo ważne w procesie trawienia 
i winna ona być rozpatrywana jako odrębny organ trawie-
nia. Bez mikroflory prawidłowe trawienie jest niemożliwe, 
a z uwagi na to, że trawa prawie nie zawiera białka, wszy-
stkie niezbędne elementy budulcowe organizmu syntezuje, 
czyli buduje mikroflora. Także ona sama staje się składni-

22

background image

kiem   pokarmowym   —   jest   syntezowana   i   przyswajana. 
Proszę sobie przypomnieć ogromne rozmiary słoni i żyraf, 
są ogromne i silne, choć nie jedzą mięsa.  Cały materiał bu-
dulcowy wytwarza dla nich mikroflora.  

Drugi wniosek dotyczy mięsożerców ― psy i koty 

należy karmić mięsem i kośćmi roślinożerców. Najważniej-
sze jednak jest to, że wszystko to powinno być surowe! Je-
żeli ugotujecie mięso i kości, to nie odbędzie się autoliza in-
dukowana i pies będzie zmuszony własnymi siłami prze-
trawić martwy produkt. Niestrawione kości będziemy mu-
sieli   jakoś   wydostawać   z   wnętrzności   swojego   biednego 
psa. Surowe kości rozpuszczą się w żołądku drapieżnika 
bez śladu i twój pies będzie szczęśliwy, energiczny, z biały-
mi zębami i lśniącymi włosami. Dotyczy to również kotów.

4. System trawienny człowieka

Większość ludzi wyobraża sobie system trawienny 

w postaci rury z sokiem żołądkowym, a proces trawienia 
jako   rozpuszczenie   pożywienia   tym   sokiem.   Naprawdę 
przerażające jest jednak to, że również lekarze i dietetycy 
tak to sobie wyobrażają. Nie wiedzą nic, albo też wiedzą 
niewiele zarówno o autolizie, jak i o działaniu flory bakte-
ryjnej. Nie wiadomo też, dlaczego doradzają gotowanie po-
żywienia. Słyszymy ciągle o gorącym posiłku, przynajmniej 
raz dziennie, choć nie jest podawane żadne racjonalne uza-
sadnienie. W wypadku zaburzeń funkcji przewodu pokar-
mowego odradzane, lub wręcz zabraniane jest jedzenie cze-
gokolwiek na surowo. Przy błędnym, niewłaściwym wyo-
brażaniu modelu systemu pokarmowego jest to może i logi-
czne,  gdyż   gotowane  jedzenie  przyswaja  się  przez   orga-
nizm łatwiej niż surowe, ponadto gotowanie zabija bakte-
rie, jednak powstaje pytanie, czy takie ułatwione przyswa-
janie pokarmów jest dla nas korzystne? 

23

background image

Odpowiedź na to pytanie jest najistotniejsza dla zro-

zumienia działania całego systemu trawiennego. Nasz sy-
stem trawienia jest przecież barierą blokującą wchłanianie 
niepotrzebnych nam składników, więc choć pojęcie „łatwo 
przyswajalne”   powszechnie   kojarzy   się   nam   z   pojęciem 
„zdrowe”, to jest dokładnie na odwrót. Produkt łatwo przy-
swaja się dlatego, że omija dodatkową barierę naszego or-
ganizmu. I taką właściwość wykazują wszystkie gotowane 
produkty. Są one zdenaturyzowane. W gotowanym poży-
wieniu składniki są już rozłożone do takiej postaci, że mogą 
być bez przeszkód wchłonięte przez organizm. Po to, by 
strawić te części pożywienia, które nie wchłonęły się auto-
matycznie, organizm jest zmuszony do syntezy ogromnej 
ilości   fermentów.   Ugotowane   jedzenie   nie   posiada   wła-
snych fermentów i utraciło zdolność do autolizy. Zasoby 
naszego organizmu, które powinny być przeznaczone na 
syntezę enzymów metabolicznych są przeznaczane na pro-
dukcję enzymów trawiennych. Rozpuszczenie pożywienia 
własnymi siłami organizmu jest tylko jednym z rodzajów 
trawienia, ale nie najważniejszym. Zgodnie z wyobrażenia-
mi większości lekarzy jest ono głównym, a właściwie jedy-
nym   rodzajem   trawienia.   Ugolev   udowodnił,   że   oprócz 
własnego trawienia istnieje jeszcze autorozkład pożywie-
nia, zwany autolizą, trawienie przy pomocy mikroflory i za 
pośrednictwem błon półprzepuszczalnych. Autoliza i tra-
wienie za pomocą mikroflory odbywa się tylko pod takim 
warunkiem, gdy zjedzone pożywienie jest surowe, to zna-
czy: nie było poddane obróbce termicznej. System błon pół-
przepuszczalnych   chroni   organizm   przed   wchłonięciem 
zbyt dużych molekuł białka obcego pochodzenia. Przy wej-
ściu do każdego kanału wchłaniania do organizmu stoją 
dodatkowo   enzymy,   które   rozpuszczają   niewystarczająco 
rozpuszczone molekuły na prostsze związki.

24

background image

Zrozumieliście już pewnie, że nie jest to wszystko 

takie łatwe i proste. Przyroda zapewniła nam cztery rodzaje 
trawienia (ślina, sok żołądkowy, autoliza, mikroflora), a nie 
wiadomo   dlaczego   większość   populacji   używa   tylko 
dwóch. Spożywanie tradycyjnego, gotowanego pożywienia 
nie pozwala włączyć się procesowi autolizy i symbiozy  
z mikroflorą. Kierowcy wiedzą jak jeździ samochód, gdy 
zamiast czterech cylindrów działają tylko dwa. 

Żebyście mogli zrozumieć, jak do tego doszło i co 

można zmienić, będę to wyjaśniał powoli i stopniowo, krok 
po kroku. Nasze zdrowie jest przecież warte tego, aby poś-
więcić mu więcej czasu. Jest takie powiedzenie ― „lepiej 
godzinę   stracić,   by   potem   w   pięć   minut   dolecieć.”  
W naszym przypadku godzina przygotowań po to, aby la-
tać przez całe życie. 

W   starożytności   żołądek   nazywano   „ojcem   smu-

tku”. Na szczęście nauka i wiedza zrobiły ogromny postęp 
dla zrozumienia fizjologii trawienia. Możemy teraz używać 
tylko takich produktów, które uczynią nasz żołądek źró-
dłem radości. 

5. Dlaczego na surowo?

Powróćmy do omawianych w poprzednim rozdzia-

le sposobów trawienia. Wspominałem tam, że oprócz włas-
nego trawienia (enzymy naszego ciała), jest jeszcze autoliza 
(enzymy z pożywienia) i trawienie przy pomocy mikroflory 
(jak u krowy). W niniejszym rozdziale szczegółowo omó-
wię proces autolizy. Jest to podstawowy sposób trawienia, 
zarówno w żołądku, jak i w jelicie cienkim u wszystkich 
ssaków. Inne sposoby trawienia omówię później. 

Aby dokładnie wyjaśnić proces autolizy przypomnę 

eksperyment,   wykonany   przez   Ugoleva.   Do   dwóch   po-
jemników   wlał   on   sok   żołądkowy   drapieżnika.   W   pier-

25

background image

wszym zanurzono ciało surowej żaby, a w drugim ― ciało 
żaby ugotowanej. W pierwszym pojemniku ciało żaby roz-
puściło się całkowicie razem z kośćmi, a w drugim zostało 
jedynie powierzchniowo nadtrawione. Gdyby pożywienie 
było  trawione   jedynie   za  pomocą   soku  żołądkowego  ―  
w   obydwóch   pojemnikach   mielibyśmy   taki   sam   wynik. 
Ugolev odkrył, że pod wpływem soku żołądkowego dra-
pieżnika w ciele ofiary inicjuje się mechanizm autorozkła-
du. Dlaczego ciało świeżej żaby zostało rozpuszczone? Cóż 
za substancję zawierają żywe komórki, której nie posiadają 
substancje ugotowane? 

Okazało się, że organizm ofiary poddawany jest roz-

puszczaniu przez własne enzymy znajdujące się w lizoso-
mach każdej żywej komórki. Proces za ten zapoczątkowują 
mikroskopijne jony wodoru znajdujące się w soku żołądko-
wym i mające bardzo penetrujące właściwości. Niszczą one 
przede wszystkim błony lizosomów, uwalniając zawarte w 
nich enzymy.   Uwolnione enzymy  penetrują ciało  ofiary 
(żaby), niszcząc je. Ciekawe jest to, że proces ten odbywa 
się   jednocześnie   na   wszystkich   głębokościach   i   tkankach 
ofiary, następuje taka „reakcja odśrodkowa”. 

Innymi słowy, wąż nie trawi swojej ofiary, tylko cze-

ka aż ona sama siebie strawi. Pozostaje mu jedynie wchło-
nięcie produktów autorozkładu. Nie musimy się martwić, 
gdy nasz pies połknie duży kawał surowego mięsa, czy też 
surową kość, ponieważ same się rozpuszczą w żołądku. 

Niektórzy naukowcy twierdzą, że eksperyment nie 

jest do końca rzetelny, ponieważ w pojemnikach jest ten 
sam, i taki sam roztwór, natomiast do żołądka stale są do-
starczane nowe porcje enzymów. A więc, jeśli do pojemnika 
z ugotowaną żabą dostarczać będziemy enzymy w sposób 
ciągły, to też zostanie ona strawiona. Mają rację! Ekspery-
ment był przeprowadzony w innym celu. Po pierwsze, miał 
unaocznić proces autolizy, po drugie ― jego skuteczność. 

26

background image

Po co tracić energię na wytwarzanie enzymów, skoro może-
my spożywać produkty zawierające własne enzymy? W Ja-
ponii producenci żywności dodają do produktów enzymy. 
U nas (w Rosji, przyp. red.) połykają „Mezim

1

”.

Czy w przypadku pożywienia roślinnego też odby-

wa się autoliza? Oczywiście! Wszystkie roślinne komórki 
zawierają enzymy potrzebne do autorozkładu. Kluczowym 
czynnikiem autorozkładu jest zawartość żywych enzymów 
w lizosomach. W każdym nasionku, orzeszku czy owocu 
przyroda   umieściła   urządzenie   do   przetworzenia   złożo-
nych substancji na proste dla wyżywienia przyszłego kieł-
ka. Gdy nasionko trafi na odpowiednie warunki temperatu-
ry   i   wilgotności,   enzymy   włączają   proces   autorozkładu  
i owoc rozkłada sam siebie, aby dać życie przyszłej roślinie. 
Nasz żołądek jest też odpowiednim miejscem. W warun-
kach   atmosferycznych   proces   ten   odbywa   się   wolno,  
a w naszym żołądku błyskawicznie, w obecności jonów wo-
doru, dzięki autolizie, pożywienie rozkłada się w przeciągu 
kilku godzin. Enzymy własne człowieka odgrywają tu rolę 
pośrednika pomiędzy procesem autolizy i procesem absor-
pcji substancji odżywczych z jelita cienkiego (poprzez bło-
ny półprzepuszczalne) do organizmu. Enzymy gromadzą 
się na wyjściu z jelita cienkiego i wspomagają rozkładanie 
substancji złożonych na proste. Różnica pomiędzy roślinną 
i zwierzęcą komórką jest taka, że roślinne błony komórko-
we są twardsze i jeśli na przykład źle przeżujemy orzech, to 
opuści on nasze ciało w tej samej postaci. Dlatego radzę 
bardzo dokładnie gryźć i przeżuwać jedzenie.

Smażony orzeszek nie daje kiełków i nie rozpuszcza 

się samoistnie w żołądku. Termiczna obróbka żywności za-
bija zdolność do autolizy. W temperaturze powyżej 40-45ºC 

1 Mezim jest lekiem zawierającym syntetyczne fermenty 

wspomagające trawienie. Więcej o jego działaniu na stronie 
http://www.realt5000.com.ua/news/utf/pl/1589300/.

27

background image

enzymy giną i człowiek jest zmuszony trawić pokarm wła-
snymi enzymami ― jak w przykładzie z gotowaną żabą. 
Nie możemy jej strawić tak szybko i na tyle efektywnie, jak 
zaplanowała przyroda. Oczywiście zrobimy to, ale, po ja-
kim czasie? I ile własnych, dodatkowych zapasów enzy-
mów zużyjemy? W dodatku pożywienie godzinami będzie 
nam ciążyło w żołądku. Jednak w organizmie wszystko jest 
zsynchronizowane i niedotrawione jedzenie zostanie jakoś 
przepchane do jelita cienkiego, potem do grubego, a w nim 
„mikroby-grabarze”   wezmą   się   za   utylizację   niestrawio-
nych kawałków. Niestrawione resztki to głównie białka  
i   skrobia,   dlatego   w   jelitach   rozwija   się   kolonia   bakterii 
gnilnych i bakterii fermentujących alkohole. Nasz organizm 
jest zmuszony do utylizacji produktów ich działalności. 

Wynika  z  tego  prosty  wniosek:  system trawienny 

człowieka jest idealnie dostosowany do trawienia surowe-
go pożywienia. Potrafi on też strawić jedzenie gotowane, 
ale skonstruowany został dla pożywienia surowego! Samo-
chód będzie jeździł na benzynie 92, ale został skonstruowa-
ny dla  b-95. Widzicie teraz  różnicę? Człowiek może być 
wszystkożerny, to znaczy, że może jeść cokolwiek i potrafi 
to strawić, ale jest przystosowany do spożywania surowe-
go, roślinnego pokarmu. Pragnę jedynie dodać, że minimal-
na obróbka termiczna (42º C) jest dopuszczalna pod warun-
kiem, że nie doprowadzimy do utraty właściwości enzy-
mów, tzn. ich zdolności do działania.

6. Jesteśmy bezbronni przed gotowanym 
jedzeniem

Lekarze, dietetycy i zwolennicy zdrowego trybu ży-

cia radzą: jeść mniej i więcej się ruszać. Wszystko po to, aby 
spalić nadmiar kalorii. Wydaje się to logiczne, ale czy jest 
prawdą? Przecież trawienie jest procesem biologicznym i nie 

28

background image

powinniśmy zastanawiać się, co gdzie się odkłada i ile ener-
gii zużywamy. Tego procesu nie jesteśmy w stanie kontrolo-
wać. Nie rozumiem ― po co mamy uprawiać sport? Może 
ktoś po prostu tego nie lubi? Nie lubi ćwiczyć na siłowni! 
Uwielbia za to grać w szachy, albo oglądać przyrodę. 

Niezależnie od rodzaju zajęć człowieka, jego orga-

nizm powinien zużywać tyle energii i składników pokar-
mowych, ile potrzebuje. Byłoby najlepiej, idealnie, gdybyś-
my jedli tyle, ile potrzebuje nasz organizm. Niestety! Nie 
potrafimy przestać jeść dopóty, dopóki talerz nie stanie się 
pusty. Powstaje więc pytanie, czy powinniśmy nauczyć się, 
jak   przerywać   posiłek   z   chwilą,   gdy   nasz   organizm   nie 
potrzebuje już więcej jedzenia? Jak to osiągnąć, skoro nie 
zapala się żadna czerwona lampka? Czy jedzenie powinno 
posiadać specjalne właściwości, dzięki którym zapobiegnie-
my przejedzeniu?

Główną cechą dobrego pożywienia jest to, że nie po-

winno nam szkodzić. Adekwatne pożywienie posiada me-
chanizm, dzięki któremu nie jest szkodliwe, bez względu 
na to, jaką jego ilość spożyjemy. Znany amerykański bio-
chemik Albert Lehninger w książce Zasady biochemii pisze: 
Żywe komórki są samoregulującymi się układami chemicznymi,  
które skonfigurowane są do wykonywania maksymalnie oszczę-
dnej   pracy.

  Ugolev wnioskuje, że mechanizmy trawienia  

w komórce i w organizmie składającym się z komórek wca-
le się nie różnią i że działają identycznie. Znaczy to, że  
w momencie, gdy żadna z komórek nie potrzebuje substan-
cji   odżywczych,   żaden   organ   nie   wymaga   energii,   a   we 
krwi   niczego   nie   brakuje,   to   żywność   nie   powinna   być 
wchłaniana z jelita do organizmu. Organizm jest zobowią-
zany pracować na tej samej zasadzie, co komórka ― w try-
bie maksymalnej oszczędności. Spróbujmy zrozumieć me-
chanizm, który przyroda wbudowała w każdy organizm  
w celu obrony go przed przejedzeniem. Dzięki temu me-

29

background image

chanizmowi organizm nie przyswaja sobie więcej składni-
ków odżywczych niż potrzebuje. Fizjolog Pawłow, laureat 
Nagrody Nobla, odkrył zależność stężenia soku żołądko-
wego od zapotrzebowania organizmu w składniki pokar-
mowe. Mechanizm jest prosty. Jeżeli pożywienie nie jest 
potrzebne, to nie jest w żołądku trawione. Skoro więc taki 
mechanizm istnieje, to dlaczego w czasach obecnych setki 
tysięcy ludzi ma nadwagę i cierpią na choroby spowodo-
wane nagromadzeniem się w organizmie niepotrzebnych 
składników? Otóż w procesie trawienia biorą udział dwie 
strony: pożywienie i system trawienny. Jeżeli więc system 
trawienny po-siada mechanizm obronny, to może powo-
dem otyłości jest nieodpowiednie pożywienie? 

W rozdziale  System trawienny człowieka  pisałem, że 

w naszej świadomości, na skutek reklam produktów żyw-
nościowych, pojęcie „łatwo przyswajalny” kojarzy się z po-
jęciem „zdrowy”.  Jest to subtelny podstęp. Większość die-
tetyków, lekarzy i biochemików zgodnie twierdzi, że goto-
wane jedzenie jest łatwo przyswajalne. I to jest prawda. 

Dlaczego jest ono tak łatwo wchłaniane przez orga-

nizm? Otóż podczas obróbki termicznej, to znaczy gotowa-
nia, pieczenia, czy też smażenia wszystkie złożone struktu-
ry zamieniają się na proste. Odbywa się to, co powinno od-
być się najpierw w jamie ustnej dzięki ślinie, a potem w 
żołądku przy pomocy kwasu solnego. Dzięki obróbce ter-
micznej   do   żołądka   trafiają   denaturyzowane   substancje, 
które   nie   potrzebują   wstępnego   rozszczepiania.   Surowe 
pożywienie potrzebuje dokładnego przeżuwania i aktywa-
cji fermentów za pomocą systemu trawiennego. W sytuacji, 
gdy nie potrzebujemy pożywienia, lub jakiegoś jego rodza-
ju, nie będzie ono trawione w ogóle i opuści nasz organizm 
prawie w tej samej postaci, w jakiej zostało dostarczone. 

Uwaga! Gotowane pożywienie omija obronny me-

chanizm organizmu człowieka. Jego składniki wchłaniają 

30

background image

się bez przeszkód z jelita i trafiają do krwi nawet wtedy, 
gdy organizm ich nie potrzebuje. Organizm człowieka przy 
spotkaniu z gotowanym jedzeniem jest bezbronny. Tak sa-
mo, jak organizmy kotków i piesków, karmionych gotowa-
nym pożywieniem przez ich kochających właścicieli.

Zastanówmy się, co się dzieje ze zjedzonym, suro-

wym białkiem wtedy, gdy organizm nie ma na nie zapo-
trzebowania. Białko ma strukturę czwartorzędową, przypo-
minającą ściśle zwinięty kłębek, który bez obecności kwasu 
solnego nie rozpada się w żołądku. Nie może też być póź-
niej wchłonięty z jelit do krwi z uwagi na rozmiar i nie mo-
że zostać spożyty przez bakterie — dlatego nie będzie źró-
dłem toksyn. Białko opuści nasz organizm w takiej samej 
postaci, jak do niego trafiło, nie szkodząc nam w żaden spo-
sób. Natomiast w sytuacji, gdy istnieje zapotrzebowanie or-
ganizmu na aminokwasy pochodzące z białka, żołądek wy-
dziela kwas trawienny i białko rozpada się na aminokwasy 
i wchłania się w jelitach.

Zobaczmy teraz, co się dzieje z białkiem zmienionym 

przez gotowanie ― białkiem, które straciło swój pierwotny 
kształt i strukturę. Otóż cząstki takiego białka tracą swoje 
właściwości. Nie potrzebują rozszczepiania. Częściowo stają 
się pożywieniem gnilnych bakterii w jelitach, a częściowo 
bez żadnych przeszkód ― wchłaniają się do krwi. Organizm 
traktuje je jak obcego, jak agresora. Otacza je przeciwciałami 
i będzie próbował usunąć z organizmu. Niektóre się poskle-
jają i stworzą grudki białka. Wszystkie te „białkowe śmieci” 
osadzają się na ściankach naczyń krwionośnych i osiadają w 
wątrobie   oraz   nerkach.   Powstają   miejsca   namnażania   się 
bakterii,   wywołujących   najróżniejsze   schorzenia.   Do   tego 
dochodzą resztki tłuszczów, węglowodanów, nieaktywnych 
składników mineralnych i zniszczonych witamin. Nadmiar 
zbędnych składników w organizmie jest tak duży, że więk-
szość ludzi nie jest w stanie ich zutylizować i wydalić. To jest 

31

background image

cała tajemnica powszechnego tycia.

Po rozmowach na forum internetowym z biochemi-

kami zrozumiałem, na czym polega błąd większości leka-
rzy. Zakładają oni bowiem, że organizm ludzki ma zdol-
ność do wydalania wszelkich zbędnych substancji, a gdy 
okazuje się, że nie robi tego, to należy leczyć jego organy 
wydzielania. 

Zgadzam się co do tego, że organizm potrafi wyda-

lać zbędne substancje, ale praktyka i statystyka dowodzi, że 
nie ze wszystkim daje sobie radę. Jego przeznaczeniem bo-
wiem nie jest wydalanie tak dużej ilości „odżywczych” sub-
stancji. Jak to się ma do teorii „minimalnych strat” autor-
stwa Lehningera, którą rozpatrywaliśmy wcześniej? Zadaj-
my więc sobie pytanie: co potrzebuje mniejszych strat ― 
wydalenie zbędnych składników z jelit, czy też wchłonięcie 
wszystkiego do krwi i ganianie po naczyniach, wątrobie 
oraz nerkach, by to w końcu wydalić z potem i moczem? 
Odpowiedź jest oczywista.

7. Termiczna obróbka pożywienia

Przyjrzyjmy   się   bliżej   procesowi   gotowania.   Na 

czym polega? Jakie ma wady i zalety? Jaki jest właściwie 
jego cel? Co mówi o tym nauka? Otóż poprzez gotowanie 
osiągamy:

1. Ułatwione wchłanianie.
2. Zmiękczanie jedzenia, co daje łatwiejsze gryzienie 

i przeżuwanie.

3. Niszczenie niektórych mikroorganizmów, co po-

woduje przedłużenie terminu przydatności produktu.

4. Zwiększenie różnorodności smaków, co zapobie-

ga monotonii.

Te „plusy” wziąłem z książki Wszystko o pożywieniu 

z punktu widzenia chemika

 I. M. Skurikina i A. P. Nieczajewa. 

32

background image

Teraz   o  „minusach”.  Autorzy   twierdzą,  że  przy  obróbce 
termicznej niszczona jest większość witamin i niektóre bio-
aktywne substancje, niszczone są białka, tłuszcze, składniki 
mineralne, a także mogą tworzyć się szkodliwe substancje. 
Rozpatrzmy dokładniej, jakie straty składników pokarmo-
wych powstają przy termicznej obróbce, a o których to stra-
tach autorzy książki mimochodem wspominają. Wszystkie 
składniki odżywcze i minerały w żywym pożywieniu znaj-
dują się w stanie związanym, dlatego są łatwo przyswajal-
ne wraz z tym, z czym są związane. Termiczna obróbka po-
żywienia niszczy te powiązania i porozrywane składniki 
mineralne zostaną wydalone z organizmu, a organizm nie 
będzie w stanie ich przyswoić. Na tym polega trick z żela-
zem, którego w mięsie jest więcej niż w jabłku, ale z suro-
wego jabłka jest łatwiej przyswajalne. 

Oto   cytat   z   podręcznika   dla   szkół   medycznych 

autorstwa W. E. Weinera: 

Gotowane pożywienie zawiera szcząt-

kową ilość biologicznych  regulatorów (hormonów roślinnych, fer-
mentów, witamin), co prowadzi do naruszenia neurochemicznych  
procesów, dzięki którym u człowieka wynika uczucie sytości – w re-
zultacie traci się miarę w ilości zjedzonego pokarmu, (do tego między  
innymi   prowadzi   także   pasywne   przeżuwanie),   co   prowadzi   do  
przejedzenia się.

Omówmy teraz te wymienione powyżej zalety goto-

wania [łatwe przyswajanie (1.) się omawialiśmy w poprze-
dnim rozdziale]. Gotowane pożywienie robi nam niedźwie-
dzią   przysługę,   sprzyjając   przyswajaniu   składników,   na 
które nasz organizm nie ma zapotrzebowania. 

Czy łatwe przeżuwanie (2.) jest zaletą? Nie możemy 

wpadać ze skrajności w skrajność. Nie będziemy jeść pro-
duktów, których nie jesteśmy w stanie przeżuć. Zbyt mięk-
ki pokarm sprzyja osłabianiu zębów i dziąseł. Czy to zale-
ta? Łatwo przyswaja się, łatwo się przeżuwa, czy jest to ko-
rzystne? Znany naukowiec, profesor Weston Price przepro-
wadził wieloletnie badania dotyczące wpływu przemysło-

33

background image

wego pożywienia na stan zębów człowieka. Napisał on na 
ten temat pracę naukową, zawierającą setki zdjęć, zatytuło-
waną: Odżywianie i fizyczna degeneracja. Wniosek był taki – 
naturalne surowe pożywienie sprzyja powstaniu mocnych, 
zdrowych   i   równych   zębów.   W   przypadku   spożywania 
przemysłowo   wytworzonego,   miękkiego   pożywienia   za-
czynają się paradontoza, próchnica i wady zgryzu. 

Następny „plus”, to przedłużony termin przydatno-

ści (3.). Co ogranicza ten termin w przyrodzie? Każdy natu-
ralny produkt podlega naturalnej autolizie, przy której jego 
tkanki ulegają zniszczeniu. Zaczyna się proces namnażania 
się gnilnych i fermentujących bakterii, rozkładających pro-
dukt. W przemysłowej produkcji pożywienia dodaje się do 
pożywienia konserwanty hamujące naturalny proces roz-
kładu. Jest to plus dla handlowców, ale nie dla pożywienia. 
Przecież te konserwanty z pożywienia nigdzie nie znikają, 
spożywamy je razem z pożywieniem, a to znaczy, że naru-
szamy  naturalne procesy w organizmie. W dodatku taki 
produkt sprzyja rozwojowi gnilnych bakterii w jelitach. Jaki 
jest sens przechowywania i spożywania takiego produktu? 
Przy pomocy obróbki termicznej jesteśmy w stanie pozbyć 
się większości drobnoustrojów, ale niestety nie wszystkich, 
niektóre z nich giną dopiero przy 400º C, a inne poniżej 
-70ºC. Udowodnił to Gűnther Enderlein  w pracy Bakterien-
Cyclogenie

, o której porozmawiamy później.   Współczesne 

gotowanie   i   zamrażanie   dokonuje   się   w   temperaturach 
niewychodzących poza granice -20º C ÷ 250º C. 

Ostatni „plus” to urozmaicenie (4.) ― ma związek ze 

smakowymi   odczuciami.   Innymi   słowy   cała   produkcja 
przemysłowa pożywienia i kulinaria mają za zadanie zrobić 
produkty smaczniejszymi i różnorodnymi. Celem nie jest 
zdrowie konsumenta i zdrowe żywienie, a zaspokojenie je-
go smakowych odczuć. Oczywiście w samym zadowoleniu 
nie ma niczego złego. Szkody dokonują smakowe dodatki 

34

background image

i wzmacniacze smaku. Szkodę powodują te związki, któ-
rych nie odczuwamy. Chcemy wciąż odczuwać przyjem-
ność poprzez nasze kubeczki smakowe. Chcemy jeść chip-
sy, nadmiernie słone, ostre, chcemy jeść słodkie potrawy, 
pić  gazowane,  słodkie  napoje.  Taki   „plus”  powoduje,  że 
traktujemy  jedzenie jako  źródło przyjemności, a nie jako 
środek do zaspokojenia potrzeb organizmu.

Gotowanie   pożywienia   powoduje   nie   tylko   znisz-

czenie witamin i składników mineralnych, lecz również cał-
kowicie niszczy enzymy ― małe fabryczki, które rozkładają 
nam pożywienie. Oprócz tych niszczących skutków, obrób-
ka termiczna prowadzi do tworzenia nowych, nie występu-
jących   w   przyrodzie   związków   chemicznych.   Im   dłużej 
trwa gotowanie i im wyższa temperatura, tym więcej two-
rzy się nowych związków w tym pożywieniu. Gotujemy 
pożywienie przeważnie przy temperaturze 100º C, a sma-
żymy przy 200-250ºC. 

W garnkach i patelniach odbywają się reakcje che-

miczne i następuje synteza związków chemicznych zupeł-
nie  nieprzydatnych  do  jedzenia,  a   czasem   nawet  bardzo 
szkodliwych. W reakcjach biorą udział nie tylko produkty, 
ale i naczynia. Nagrzewanie węglowodanów i białka pro-
wadzi do ich rozpadu i łatwiejszego przyswajania, nato-
miast z tłuszczami jest już inaczej: nie tak bezpiecznie. Oto 
mała lista składników syntezowanych w procesie obróbki 
termicznej tłuszczu: trans-tłuszcze, izomery kwasów tłusz-
czowych, rakotwórcze wolne rodniki, dioksyny, wysokoak-
tywne   rodniki   nadtlenowe,   wodoronadtlenki,   epoksydy. 
Wymienione składniki nie mają nic wspólnego z procesami 
życiowymi i są trucizną. Trans-tłuszczem jest np. margary-
na. Jest bardzo popularna i rozpowszechniona tylko z tego 
powodu,   że   nie   jedzą   jej   nawet   bakterie.   Trans-tłuszcz  
w naszym ciele jest jak plastik w przyrodzie. Nie psuje się, 
nie twardnieje w lodówce i nie topi się w temperaturze po-

35

background image

kojowej. Ciasta z margaryną długo przechowują się, nie tra-
cąc wyglądu i konsystencji. 

W   pożywieniu   ma   znaczenie   nie   tylko   ilość,   ale  

i skład chemiczny lipidów (tłuszczów), w szczególności za-
wartość wielonienasyconych kwasów tłuszczowych. Więcej 
niż 50 lat temu udowodniono ważność ustrukturyzowanych 
komponentów ― lipidów ― dla prawidłowego funkcjonowa-
nia i rozwoju organizmu. Biorą one udział w tworzeniu błon 
komórkowych,   w   syntezie   prostaglandyn   (są   to   złożone 
związki organiczne, które biorą udział w regulacji metaboliz-
mu komórek, ciśnienia krwi, agregacji płytek krwi), sprzyjają 
wydalaniu nadmiernej ilości cholesterolu z krwi, zapobiegają 
miażdżycy, zwiększają elastyczność ścianek naczyń. W przy-
padku niedoboru tych kwasów hamuje się wzrost organiz-
mu i wynikają poważne schorzenia. Te funkcje wykonują je-
dynie cis-izomery tłuszczów nienasyconych.

Chcę zwrócić szczególną uwagę na cząsteczkę cis-

2

, 

która oznacza posiadanie struktury obecnej w przyrodzie 
ożywionej. Wnioski pozostawiam Wam, drodzy czytelnicy. 

Tłuszcze, które są nam niezbędne powinny być na-

turalne. Skąd mamy je pobierać? Nienasycone kwasy tłusz-
czowe   pozostają   nienasyconymi   tak   długo,   jak   długo   są 
wewnątrz nasiona; gdy tylko zostaną wyciśnięte z rośliny, 
zmieszają się z tlenem i staną się wolnymi rodnikami. Dla-
tego też źródłem tłuszczu w naszym pożywieniu powinny 
być orzechy i pestki, a nie olej. 

W przypadku węglowodanów, to termiczna obrób-

ka niszczy włókna roślinne, które są pożywieniem naszych 
sprzymierzeńców – lakto- i bifidobakterii. Ależ to nie fair! 
One przecież wytwarzają witaminy, aminokwasy i odpor-
ność, a my zabieramy im jedzenie.

2 Więcej informacji na stronie http://www.olejlniany.zdrowe-

produkty.pl/omega3.htm.

36

background image

8. Nasz organizm wie wszystko. Alergia

U wielu z nas często występują alergie. Są tak roz-

powszechnione, że środki na uczulenie są reklamowane  
w telewizji i sprzedawane w aptekach nawet bez recepty. 
Leki te usuwają jednak tylko objawy, nie likwidując przy-
czyny.  Przybliżmy  problem   na  przykładzie  uczulenia  na 
sierść kota. Skąd pojawia się u człowieka, u którego nigdy 
nie było kota? Przecież zgodnie z wyobrażeniami medycy-
ny tradycyjnej alergię wywołuje kontakt z alergenem w du-
żych   dawkach.   Jeżeli   jednak   nie   było   kontaktu,   to   skąd 
uczulenie? Weźmy, dla przykładu, owoc tropikalny. Skąd 
pojawia się uczulenie na ten owoc, jeśli ktoś tego owocu na-
wet nie widział? Medycyna nie daje tu odpowiedzi. A leka-
rze… Często więcej na temat alergii dziecka wiedzą rodzi-
ce, niż leczący je alergolodzy. 

Alergia jest nadmierną reakcją naszego organizmu 

na   substancje   obcego   pochodzenia.   System   immunologi-
czny człowieka rozpoznaje i odpowiednio traktuje wszys-
tkie substancje dostarczane do organizmu, jako „swój” lub 
„obcy”.   Na   „obce”   organizm   odpowiada   wytworzeniem 
przeciwciał, które obce ciało neutralizują, to znaczy łączą 
się z nim nie pozwalając mu działać w organizmie. To połą-
czenie „ciało-przeciwciało” nazywa się — kompleks immu-
nologiczny (KI). Następnie kompleks powinien być usunię-
ty z organizmu. Z powodu różnorodnych przyczyn niektó-
re kompleksy nie zostają wydalane z organizmu, tylko osia-
dają na ściankach naczyń i w niektórych organach. Jest to 
jeden   z   powodów   choroby   pod   nazwą   arterioskleroza. 
Spójrzmy na statystyki WHO. Na dziesięć osób, które od-
chodzą z tego świata, sześć umiera z powodu chorób krąże-
nia.   Przyczyną   tych   chorób   jest   miażdżyca   tętnic   — 
arterioskleroza (z greckiego αθηρηε — miąższ i σκλερωσης 
—   uszczelnienie),   odkładanie   i   tworzenie   się   płytek   na 

37

background image

ścianach naczyń krwionośnych, które są w ten sposób zaty-
kane. Dla ułatwienia nazwijmy wszystko, czego organizm 
nie potrafił wydalić z narządów ― zanieczyszczeniami, a to, 
co   było   przyczyną   ich   pojawienia   się   ―   toksynami   (gr. 
τοξικών ― trucizna). Nawet, jeżeli takie toksyny w dosłow-
nym znaczeniu nie są trucizną, to na dłuższą metę zabijają 
większą część ludzkości. Przewlekłe choroby wszystkich bez 
wyjątku organów wewnętrznych wynikają z powodu zabu-
rzeń pracy układu krążenia i jego nadmiernego zanieczysz-
czenia. Wszystkie zaostrzenia chorób przewlekłych są despe-
racką próbą naszego organizmu pozbycia się toksyn. Nie bę-
dziemy oczywiście tu rozpatrywać urazów, wypadków, błę-
dów lekarzy, zatruć chemią i lekarstwami, chociaż statystyki 
WHO wykazują, że 10% pacjentów szpitali umiera z powo-
du błędów lekarzy, a błędnie zdiagnozowanych pacjentów 
jest aż 20%. Proszę się zastanowić nad tą statystyką. 

Załóżmy, że nie trafiliśmy do tej smutnej statystyki, 

w takim razie skąd się biorą toksyny w naszej krwi? Istnieją 
trzy drogi – z jelit, z płuc i przez skórę. Myślę jednak, że 
największa ich ilość trafia do krwi z jelit. W takim razie na-
leży znaleźć najbardziej adekwatne pożywienie dla naszego 
układu trawiennego. Takie, które nie będzie powodować 
gromadzenia się toksyn w organizmie. Takie, które będzie 
sprzyjać oczyszczeniu organizmu z wcześniej nagromadzo-
nych toksyn. 

Na   podstawie   powyżej   wspomnianych   statystyk 

wnioskuję, że ludzki organizm nie nadąża z wydalaniem 
szkodliwych toksyn z uwagi na ich nadmiar. Dopóki do or-
ganizmu dostarczamy substancje zanieczyszczające go, or-
ganizm nie ma możliwości oczyszczenia wcześniej odłożo-
nych. Gdy natomiast ma taką możliwość, np. przy zastoso-
waniu głodówek — w krótkim czasie oczyszcza się. Ludzie 
po  głodówkach  pokazują   słoiczki  z  twardymi   przedmio-
tami, które wyszły z ich ciał, pokazują zdjęcia „przed i po”. 

38

background image

To znaczy, że mechanizm oczyszczenia w naszym ciele ist-
nieje, należy jedynie zaprzestać dostarczania do niego no-
wych toksyn, a wtedy poradzi sobie z tymi nagromadzony-
mi. Z tym tylko, że głodówka jest ekstremalnym sposobem 
oczyszczania organizmu, takim, przy którym zaprzestaje-
my dostarczać do ciała czegokolwiek, toksyn i substancji 
odżywczych. Nie jestem zwolennikiem blitzkriegu, ale jeże-
li ktoś z was ma ochotę wypróbować tę metodę na sobie, to 
polecam książkę profesora A. P. Stolesznikowa, zatytuło-
waną:  Jak powrócić do życia. Myślę, że jest to jedna z najle-
pszych pozycji na temat głodówki. 

Adekwatne odżywianie się dostarcza nam niezbęd-

nych substancji odżywczych, a jednocześnie nie prowadzi 
do nagromadzania się toksyn. 

Jeżeli w  dostarczanym  pożywieniu są  toksyny, to 

organizm ma prawo na nie reagować. Na bardzo silne za-
trucie ― wymiotami i rozwolnieniem, na słabsze ― bólem 
brzucha i głowy. A co, jeśli zatrucie jest jeszcze słabsze? Je-
żeli natłok toksyn w naszym ciele nie wywołuje tak gwał-
townych reakcji jak biegunka czy uczulenie? Jak zlokalizo-
wać gromadzące się toksyny? Jako pierwszy w 1937 r. od-
powiedział na to pytanie profesor Paweł Kuszakow, który 
pracował w Instytucie Chemii Klinicznej (Lozanna, Szwaj-
caria). Założył, że jeżeli toksyny znajdują się we wchłania-
nym pożywieniu, to system immunologiczny powinien za-
reagować natychmiast po ich wejściu do krwi. 

Przeprowadził   on   szereg   doświadczeń,   badając 

krew przed, podczas i po jedzeniu. Wyniki były oszałamia-
jące. Okazało się, że gotowane jedzenie wywołuje pokarmo-
wą leukocytozę. Ilość białych krwinek (leukocytów) po zje-
dzeniu gotowanych pokarmów gwałtownie wzrastała, na-
tomiast zupełnie nie zmieniała poziomu po spożyciu suro-
wego pokarmu! Później uczony ten przeprowadził jeszcze 
szereg doświadczeń, które dowiodły, że po spożyciu prze-

39

background image

mysłowo przetworzonej żywności ilość leukocytów jeszcze 
bardziej wzrasta. Wykrył także, że po zmieszaniu gotowa-
nego i surowego pokarmu obronny mechanizm organizmu 
działa gorzej. Stąd pewnie wynikają rady dietetyków, któ-
rzy polecają w czasie posiłku spożyć najpierw surówkę  
i świeże owoce, a potem gotowane potrawy. 

Co oznacza pojęcie „leukocytoza pokarmowa” i ja-

kie ma skutki? Organizm postrzega substancję pochodzącą 
z gotowanej żywności jako ciało obce. Obce substancje, któ-
re dostały się do krwi powinny być związane poprzez prze-
ciwciała i wydalone z organizmu. Z jakiegoś powodu nie są 
jednak wydalane, tylko odkładane w organizmie to tu, to 
tam — między innymi na ściankach naczyń krwionośnych, 
w postaci amyloidów

3

, w organach i w tłuszczu pod skórą. 

W   medycynie   nazywa   się   to   opóźnionym   pokarmowym 
uczuleniem. Organizm nie posiada rezerw, siły, ani czasu 
na   wydalenie   tych   substancji,   ponieważ   gotowane   poży-
wienie jest spożywane po kilka razy dziennie. Codzienne 
dostarczanie nowych toksyn z przegotowanym jedzeniem 
uniemożliwia wydalenie starych. W ten oto sposób toksyny 
nagromadzają się w organizmie. 

Tak więc gotowanie pożywienia niszczy jego natu-

ralną strukturę, co prowadzi do ułatwionego wchłaniania 
go do wnętrza ciała. Substancje pokarmowe z surowego po-
żywienia są rozkładane przez enzymy do określonej wiel-
kości   i   określonych   cząsteczek,   a   gotowane   pożywienie 
tworzy białkowe struktury nieprzewidywalnych kształtów. 
Takie ułamki białka mają zazwyczaj mały rozmiar, przez co 

3 Amyloid to szkodliwe, nieprawidłowe białko, gromadzące się 

między naczyniami włosowatymi a tkankami niektórych narządów. 
Nagromadzenie amyloidów powoduje ucisk i utrudnienie lub 
uniemożliwienie wymiany substancji między krwią i komórkami. 
Schorzenie to nazywane jest amyloidozą. Chorobami wywołującymi 
tworzenie amyloidu są m. in.: gruźlica, kiła, reumatoidalne zapalenie 
stawów, przewlekłe zapalenie kości (przyp. tłum.).

40

background image

bez   przeszkód   trafiają   do   krwi,   tym   samym   wywołując 
alergie. 

Omówię teraz organizm człowieka, który spożywa 

tylko  surowe pożywienie. Surowy pokarm  nie wywołuje 
reakcji   alergicznej,   ponieważ   jego   trawienie   odbywa   się 
zgodnie ze scenariuszem pisanym przez naturę. Kuszakow 
swoimi  doświadczeniami  udowodnił,  że  surowy  pokarm 
nie wywołuje immunologicznych, obronnych reakcji orga-
nizmu!   System   immunologiczny   zareaguje   tylko   wtedy, 
gdy wraz z pożywieniem do organizmu trafią mikroorgani-
zmy. Po to, by nie trafiły, ścianki jelit posiadają mechanizm, 
który temu zapobiega. Stwierdzono, że w każdym centy-
metrze kwadratowym błony śluzowej jelita znajduje się je-
den milion limfocytów. Oznacza to, że oprócz warstwy od-
dzielającej nabłonek jelita od środowiska wewnętrznego or-
ganizmu istnieje jeszcze obronna warstwa leukocytów. Je-
dzenie samo z siebie nie powoduje reakcji obronnej. Naj-
prawdopodobniej   system  wydalania  toksyn  jest   przezna-
czony jedynie do wydalania produktów i toksyn działalno-
ści organizmu. I to wszystko! Człowiek dodaje do tego  
w pożywieniu dużą ilość obcych substancji, takich, które  
w ogóle nie są mu potrzebne. W ten oto sposób spożywanie 
gotowanego i sztucznie przetworzonego pokarmu powo-
duje zanieczyszczenie układu krwionośnego, co z kolei jest 
przyczyną arteriosklerozy. 

Badaniom   nad   wpływem   pożywienia   na   układ 

krwionośny  człowieka  poświęcił   życie   wspaniały   lekarz  
i naukowiec, Arnold Ehret.  W swojej książce Uzdrawiająca 
dieta bezśluzowa

  nazywa wszystkie białe krwinki śluzem i 

uważa, że nie powinien on powstawać, ponieważ właśnie 
to   jest   powodem   wszystkich   chorób.   Powstaniu   śluzu 
sprzyja właśnie tradycyjne, gotowane jedzenie. W związku 
z tym, że system immunologiczny został podniszczony, w 
niektórych przypadkach do organizmu trafiają drobnous-

41

background image

troje, które nawet nie mogą być unieszkodliwione. Zostają 
one zamknięte przez organizm w kapsuły ze zwartej mem-
brany, aby nie spowodowały większych szkód.  Przebywają 
one jednak nadal wewnątrz ciała — w kapsułach. 

Z powyższych dwóch przypadków wynika, że obce 

obiekty nie są usuwane z organizmu, lecz zakonserwowane 
w kompleksach immunologicznych lub „wzięte pod areszt” 
w kapsuły. Ponieważ organizm jednak „pamięta” ich stru-
kturę i „wie” o ich istnieniu, to przez cały czas wytwarza 
przeciwciała   w   celu  unieszkodliwienia   wszystkich   podo-
bnych   substancji,   które   trafiają   do   organizmu.   W   pier-
wszym przypadku struktury białka substancji z pokarmu 
mogą być podobne do białka człowieka. Wtedy system im-
munologiczny może zaatakować własne komórki. I ten pro-
ces powtarza się za każdym razem po spożyciu pokarmu. 
Jest   to   tak   zwana   choroba   autoimmunologiczna.  
W drugim przypadku mechanizm obronny zadziała, gdy 
do organizmu trafią drobnoustroje podobne do tych, uwię-
zionych w kapsułach. 

Medycyna radzi odnaleźć produkt, który wywołuje 

uczulenie i nie spożywać go. Rodzice dzieci cierpiących na 
alergie mnie zrozumieją. Czy alergia minie, jeżeli odstawi-
my dany produkt? Czy zacznie się uczulenie na inny? A je-
śli nie wiadomo, na co występuje reakcja alergiczna? 

Czy zdarzyło się wam spotkać osoby cierpiące na 

łuszczycę   lub   atopowe   zapalenie   skóry?   Współczesna 
medycyna uważa je za nieuleczalne. Co je wywołuje? 

Mnie   osobiście   podoba   się   następująca   hipoteza: 

obronna reakcja organizmu nie jest skierowana na substan-
cje   pokarmowe,   lecz   na   mikroorganizmy   znajdujące   się  
w   pokarmie.   Dlaczego   u   jednego   człowieka   nie   ma 
uczulenia na truskawki, a u drugiego jest? Odpowiedzią 
jest to, że w drugim przypadku organizm już jest zakażony 
mikroorganizmami podobnymi do tych, znajdujących się  

42

background image

w truskawkach. Infekowanie najprawdopodobniej przeszło 
niezauważalnie   lub   nie   poświęcono   mu   wystarczającej 
uwagi. Mogło to się zdarzyć nawet przed narodzeniem się 
dziecka. Obecnie wiele osób słyszało o mikroorganizmach, 
takich jak Mycoplasma, Chlamydia, Ureaplasma. Rozpoz-
nawanie obecności tych drobnoustrojów jest możliwe wyłą-
cznie w laboratoriach w dużych miastach i kojarzą się one 
generalnie z chorobami przenoszonymi drogą płciową —  
a szkoda. W przyrodzie istnieje ogromna różnorodność mi-
kroorganizmów, które pasożytują na ssakach, zwierzętach 
domowych, ptakach, a nawet na roślinach. Głównie są to 
mykoplazmy. Są wszechobecne i znajdują się nawet w wy-
sterylizowanych szczepionkach! Oto lista produktów z naj-
wyższą zawartością mykoplazm: cytrusy (mykoplazmy co-
rocznie niszczą miliony ton owoców), truskawka, jagoda, 
pyłki wielu roślin, ryby, jaja, etc. Nic wam to nie przypomi-
na?   Wydaje   mi   się,   że   jest   to   lista   produktów,   których  
w pierwszej kolejności każą unikać alergolodzy. 

Żywe   organizmy   często   bywają   zakażone   myko-

plazmami   i   chlamydiami.   Zdarza   się,   że   dziecko   dostaje 
uczulenia   przy   kontakcie   z   określonym   zwierzęciem   lub 
nawet   wtedy,   gdy   jego   matka   miesiączkuje.   Dotyczy   to 
przypadku, gdy w organizmie już znajdują się takie mikro-
organizmy uwięzione w kapsułach. Objawy to bardzo ostra 
postać łuszczycy lub atopowego zapalenia skóry. Ten typ 
alergii zasługuje na oddzielną książkę i szczegółowo rozpa-
trywać go nie będziemy. Powiem tylko, że antybiotyki nie 
są w stanie dostać się do mikroorganizmów wewnątrz kap-
suł, natomiast z łatwością zabiją całą korzystną mikroflorę 
jelitową. O mikroflorze napiszę później, to ważny temat.

Przyjrzyjmy  się  bliżej  procesowi  odkładania   kom-

pleksów immunologicznych. Przeciwciała unieszkodliwiły 
patogen i kompleks immunologiczny  (KI) odłożył  się na 
ściance naczynka. Ponieważ nie został on wydalony z orga-

43

background image

nizmu, reakcja alergiczna na patogen będzie wciąż się pow-
tarzać, a KI będzie rozrastał się na ściance naczynia i utwo-
rzy zator. Przyczyny, dla których KI nie jest wydalany z or-
ganizmu nie są znane. Organizm nie usuwa lub nie potrafi 
usunąć tych kompleksów. Moim zdaniem nasz organizm 
po prostu nie jest przygotowany na tak dużą ilość antyge-
nów nienaturalnego i syntetycznego pochodzenia, które są 
mu dostarczane. W naturze nie istnieje przecież pasteryzo-
wanie, gotowanie, nie ma białka, tłuszczu, węglowodanów 
denaturyzowanych wysoką temperaturą. Wyjątkiem mogą 
być leśne pożary i erupcje wulkanów. 

Już u dzieci w wieku szkolnym wykryto tworzenie 

się   amyloidów  na   ściankach   naczyń  krwionośnych   i  KI  
w wątrobie i śledzionie. Zjawisko to nazywane jest opóź-
nionym typem alergii pokarmowej. Niektórzy uważają, że 
jest to główny powód większości chorób. 

Jeszcze   jedną   przyczyną   alergii   jest   zmiana   flory 

bakteryjnej jelit, dysbakterioza. Niewłaściwa dieta prowa-
dzi do zniszczenia bariery ochronnej, co pozwala alerge-
nom na wnikanie do organizmu bezpośrednio z jelit. 

Leczenie   antybiotykiem   nie   jest   skuteczne,   ponie-

waż nie on jest w stanie zniszczyć kapsuły i KI. Leczenie 
homeopatyczne  jest  skuteczniejsze,  ponieważ  nie  niszczy 
organizmu, lecz aktywizuje własne rezerwy jakby „podpo-
wiada” mu, co robić. 

Prawdopodobnie   spytacie   się   mnie   –   co   z   tym 

wspólnego ma surowe jedzenie? Odpowiadam: nieporów-
nywalny wpływ na samooczyszczanie się organizmu i włą-
czenie   naturalnych   mechanizmów   immunologicznych. 
Wszystkie KI, które odłożyły się w naczyniach i organach 
krwionośnych   zostają   szybko   usunięte   z   organizmu   po 
przejściu na surową dietę witariańską, dlatego, że surowe 
jedzenie uwalnia wewnętrzne energetyczne rezerwy orga-
nizmu. Dzieje się to dlatego, że ciało już się nie musi bronić 

44

background image

przed   zjadanym   pokarmem,   więc   zaczyna   wykonywać 
swoją ulubioną pracę ― oczyszczanie. W dodatku na diecie 
witariańskiej naturalna mikroflora bardzo szybko się rege-
neruje, dzięki czemu wzrasta odporność. 

O tym, jakie choroby można wyleczyć za pomocą 

diety witariańskiej możecie zapoznać się na forum witarian. 
Wszystkie linki zostaną zamieszczone na końcu książki.

9. Dlaczego roślinny pokarm?

Gdy   powstaje   pytanie   ―   „czym   mamy   się   odży-

wiać?”, od razu zastanawiamy się nad pytaniem: czy jeste-
śmy drapieżnikami? Oczywiście, z fizjologicznego punktu 
widzenia, brak kłów i pazurów niczego nie przesądza.  Pat-
rząc na moralność, w związku z dużą różnorodnością kul-
tur też nie potrafimy  tego rozstrzygnąć. Z ewolucyjnego 
punktu   widzenia   mięso   odgrywało   i   będzie   odgrywać 
ważną rolę w potrzebie przetrwania. Nie zamierzam w tym 
miejscu   udowadniać   szkodliwości   jedzenia   mięsa,   tylko 
omówić procesy zachodzące w organizmie po jego zjedze-
niu,   a   także   po   zjedzeniu   innego   rodzaju   pożywienia,  
a wnioski niech każdy wyciągnie sam. 

Potrzeba dowodów naukowych dla rozstrzygnięcia, 

co jest najlepszym pożywieniem dla człowieka i jaki po-
karm jest najbardziej adekwatny dla ludzkiego układu tra-
wiennego.  Nie jest możliwym, aby człowiekowi niezbędna 
była do życia cała różnorodna żywność dostępna na Ziemi! 

W naturze postrzegamy, że najczęściej odżywianie 

się   określonym   rodzajem   pożywienia   jest   przypisane   do 
określonego gatunku, najczęściej jest to monotonne odży-
wianie   się   tym   samym   produktem   i   nie   wywołuje   ono  
u zwierząt chorób ani chorobowych zmian wyglądu.

Dla przykładu: koala żywi się wyłącznie liśćmi eu-

kaliptusa i mimo to posiada zdrową sierść, zęby, mięśnie, 

45

background image

pazury. Organizm tego zwierzątka potrafi zmienić liść eu-
kaliptusa   w   każdy   rodzaj   organicznej   tkanki,   niezbędnej 
mu do życia. Z liści eukaliptusa buduje ono kości i mięśnie. 
Również wiewiórka odżywia się w lesie nasionami iglaków 
i żołędziami, a jej organizm buduje z takiego pożywienia 
wszystkie niezbędne tkanki. Organizm drapieżnika buduje 
swoje   tkanki   z   ciał   innych   zwierząt.   Drapieżnik   potrafi 
odżywiać   się   przez   całe   życia   jednym   tylko   gatunkiem 
zwierząt i to mu wystarczy, żeby mieć silne i zdrowe ciało. 
Organizm każdego żywego stworzenia potrafi wytworzyć 
wszystkie   niezbędne   do   jego   funkcjonowania   składniki  
z jednego tylko rodzaju pożywienia — adekwatnie dostoso-
wanego do jego układu pokarmowego.

Niemożliwym   więc   jest,   aby   organizm   człowieka 

funkcjonował w odmienny sposób. Oznacza to, że przyroda 
przewidziała budowanie każdej tkanki i dostarczania wys-
tarczającej ilość energii z takiego pożywienia, które dla czło-
wieka stworzyła, bo takie są właściwości tegoż pożywienia. 
Pozostaje jedynie ustalić, jaki pokarm przygotowała przy-
roda ludziom. Wszystkie wynalazki kulinarne od razu mo-
żemy odrzucić, dlatego, że przyroda nie jest w stanie zaofe-
rować człowiekowi sałatki jarzynowej, kiełbasy lub sardynek 
w sosie pomidorowym. Rzeki nie są wypełnione coca-colą, 
a szczyty gór nie są pokryte lodami truskawkowymi. 

Wskaźnikiem adekwatności pożywienia jest to, że 

wszystkie organy trawienne biorą udział w trawieniu. Po-
żywienie więc powinno być odpowiednie dla każdej części 
układu   pokarmowego,   a   przynajmniej   nie   powinno   mu 
szkodzić. Natura nie stworzyła nadmiernej ilości organów 
trawiennych, co oznacza, że w trawieniu adekwatnego (dla 
każdego gatunku) pożywienia powinny brać udział zęby, 
ślina, żołądek, dwunastnica, jelito cienkie i okrężnica i win-
no to się dziać z korzyścią dla całego organizmu. W ukła-
dzie   trawiennym   nie   przewidziano   wyjść   zapasowych. 

46

background image

Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby surowe, roślinne poży-
wienie przechodziło przez cały układ pokarmowy, a mię-
sne i gotowane od razu z żołądka, trafiało do wyjścia i nie 
zalegało tygodniami w jelitach rozkładając się i zabijając na-
szą mikroflorę.

Podzielmy nasz układ pokarmowy na dwie części. 

Pierwsza: to żołądek i dwunastnica, które służą do trawie-
nia pokarmu i wchłaniania substancji odżywczych; druga: 
to jelito grube, które służy do obróbki niestrawionych resz-
tek, odsysania wody i kształtowania masy kałowej. W pier-
wszej części odbywa się najważniejszy proces trawienia ― 
autoliza, podczas której pożywienie jest rozkładane za po-
mocą enzymów z niego samego pochodzących. Własne en-
zymy człowieka biorą w tym udział pośredni, mianowicie 
przerabiają to, co nie strawiło się za pomocą autolizy, a ca-
łość przekazywana jest do jelita cienkiego, w którym zostaje 
poddana  działaniu fermentów znajdujących się na ścian-
kach jelita. Na tym etapie możemy się doliczyć już trzech 
rodzajów trawienia. I tylko po tych trzech procesach tra-
wiennych   substancje   odżywcze   mogą   być   wchłonięte   do 
krwi. W jelicie grubym głównym typem trawienia jest tra-
wienie   symbiotyczne   ―  za  pomocą   enzymów  wytwarza-
nych przez bakterie (mikroflorę). Najistotniejsze jest to, że 
owe bakterie, które wytwarzają dla nas wszystkie niezbę-
dne witaminy i kwas mlekowy, żywią się wyłącznie roślin-
nym błonnikiem, niczym więcej. Ich pożywieniem są włó-
kna roślinne. Pozostałe bakterie utylizują wszystko, co nie 
wchłonęło się w górnym oddziale pokarmowym. 

Gdyby człowiek nie posiadał jelita grubego zawiera-

jącego mikroflorę, to można byłoby go zaliczyć do drapież-
ników albo wszystkożerców, bez względu na to, że ma nis-
kie pH w żołądku. My posiadamy okrężnicę ― jest to duże 
jelito okalające całą jamę brzuszną, którego głównym zada-
niem jest trawienie włókien roślinnych. Najważniejsze jed-

47

background image

nak, że mikroflora wytwarza wszystkie niezbędne dla nas 
witaminy   i   niezbędne   aminokwasy   (udowodniono   to   w 
trakcie wielu badań A. M. Ugoleva) ― właśnie te amino-
kwasy, które, jak sądzono, można uzyskać wyłącznie z mię-
snego pożywienia i które są niezbędne do życia.  Przypomi-
nam, że tak ogromne zwierzęta jak żyrafy i słonie rosną  
i budują  mięśnie  spożywając wyłącznie surowe, roślinne 
pożywienie.  

Nie wolno bagatelizować znaczenia mikroflory. Oto 

lista funkcji, które pełnią bakterie, a bez których niemożli-
we   jest   zachowanie   dobrego   zdrowia   (poniższe   dane 
pochodzą z Kijowskiego Instytutu Ekologii i Medycyny):

stymulacja systemu odpornościowego;

działanie   antagonistyczne   wobec   obcych   bakterii 
poprzez syntezę alkoholu, nadtlenku wodoru, kwa-
su mlekowego i innych kwasów tłuszczowych;

wzrost przyswajalności żelaza, wapnia i witaminy 
D dzięki stworzeniu kwaśnego środowiska;

destrukcja nadmiaru wydzielin trawiennych — en-
terokinazy i fosfatazy;

udział w przemianie materii;

cholina   jest   przekształcana   poprzez   mikroflorę   na 
trimetyloaminę, a bilirubina na urobilinę;

syntetyzują 9 witamin: pirydoksynę (B6), ryboflawi-
nę (B2), niacynę (PP), kwas pantotenowy (B2), kwas 
cyjanokobalaminowy   (B12),   witaminę   K,   biotynę 
(H), kwas foliowy (B9) i tiaminę (B1), dostarczają 
organizmowi prawie 100% niezbędnych składników 
witaminowych;

syntezują niezbędne aminokwasy;

sprzyjają wytworzeniu się leukocytów;

powodują aktywację tarczycy;

wpływają na wymianę gazową i zwiększoną odno-
wę komórek błony śluzowej jelit;

48

background image

wiążą azot atmosferyczny, co sprzyja syntezie białka;

przekształcają cholesterol na sterkobilinę, koproste-
rinę, kwas dezoksycholowy lub litocholowy, w za-
leżności od potrzeb organizmu;

sprzyjają wchłanianiu się wody z jelit.

Myślę, że po  uzyskaniu wiedzy o jej dobrych  ce-

chach, powinniśmy lepiej dbać o naszą mikroflorę. Waga 
mikroflory w organizmie to 2,5 do 3 kilogramów. Ugolev 
radzi traktować ją jako odrębny organ. Znany uzdrowiciel, 
Alexander   Czuprun,   stwierdził   nawet:  moim   zdaniem 
pożywienie powinno odpowiadać potrzebom mikroflory

.   

Posiadanie okrężnicy uniemożliwiło zaliczenie czło-

wieka do mięsożerców, ale nie zbliżyło także do zwierząt 
jedzących trawę.  Nasz żołądek nie jest w stanie strawić ce-
lulozy, z której składa się trawa. Prawdopodobnie środowi-
sko wewnątrz naszego żołądka nie sprzyja rozwojowi mi-
kroflory odpowiedniej do rozkładania celulozy. Oto skład-
niki niezbędne do życia naszej mikroflory: lignina, hemice-
luloza, pektyna. Wszystkie te składniki znajdują się w po-
karmie roślinnym. 

Na podstawie powyższych wywodów dochodzę do 

wniosku, że nasza żywność powinna posiadać dwie cechy: 
zawierać błonnik i posiadać zdolność do samodzielnego tra-
wienia się. Te dwa kryteria spełniają surowe owoce, warzy-
wa, orzechy, nasiona oleiste, zboża i zioła. Jest to najlepsze 
pożywienie dla naszej mikroflory, a więc i dla nas. W artyku-
le Mikroflora jelitowa i jej rola w dyslipidemii G. D. Fadeenko, 
profesor Instytutu Nauk Medycznych Ukrainy w Charkowie 
poinformował, że w mikroflorze jelitowej człowieka żyje po-
nad 500 gatunków bakterii. Jedne wytwarzają witaminy i 
aminokwasy, drugie powodują rozkładanie i fermentowanie 
niestrawionych   resztek   pożywienia,   a   trzecie   wytwarzają 
substancje odżywcze dla innych bakterii. Wszystkie z nich są 
niezbędne. Ważna jest tu jednak ich proporcja. 

49

background image

Co dzieje się w układzie pokarmowym człowieka 

odżywiającego się gotowanym, przetworzonym, syntetycz-
nym pokarmem? Otóż zmniejsza się ilość  korzystnych bak-
terii, wytwarzających dla nas niezbędne składniki, a wzra-
sta ilość bakterii gnilnych. Odpowiednio też wytwarzanie 
witamin i aminokwasów zmniejsza się, a toksyn wzrasta. 

Wydawałoby się, że z mięsem dostarczamy organiz-

mowi wszystkich niezbędnych aminokwasów i dodatkowa 
synteza nie jest już mu potrzebna, lecz umyka nam tu pe-
wien efekt uboczny. Oprócz aminokwasów z mięsa otrzy-
mujemy różne inne produkty jego przemiany. Przy spożyciu 
niedużej ilości surowego mięsa dzikich zwierząt lub z hodo-
wanych ekologicznie, szkody będą minimalne. Natomiast  
w przemysłowej hodowli zwierząt do paszy dodawana jest 
duża   ilość   antybiotyków   i   hormonów   (od   2006   roku   UE 
wprowadziła   zakaz   stosowania   antybiotyków   w   paszach, 
przyp. tłum.). Magazynowanie mięsa prowadzi do namna-
żania się bakterii gnilnych jeszcze przed konsumpcją, a jego 
spożycie wiedzie do rozwoju gnilnych bakterii w jelitach, 
których ubocznym produktem działalności są toksyny, co z 
kolei prowadzi do zaniku korzystnej mikroflory. Z niewielką 
ilością toksyn organizm jest sobie w stanie sobie poradzić, 
ale z nie z ich nieprzerywanym napływem.

G. D. Fadeenko napisał:
Udowodniono, że gnilne i patogenne bakterie Escherichia  

coli i Clostridium wytwarzają toksyny takie jak amoniak, aminy,  
nitrozoaminy, fenole, krezole, indole, wtórne kwasy żółciowe, ag-
likony, a paciorkowce wytwarzają wtórne kwasy żółciowe, nitro-
zoaminy, aglikony, amoniak, aminy i indole. Produkty działal-
ności gnilnych bakterii mają więc toksyczny wpływ na organizm  
człowieka.  Na przykład amoniak  jest  neurotoksyczną trucizną,  
wtórne kwasy żółciowe, nitrozoaminy, aglikony, aminy, indole to  
substancje rakotwórcze. U zdrowego człowieka koncentracja tych  
toksyn jest niewielka. Dla prawidłowej działalności organizmu  

50

background image

niezbędna jest jednak wysoka koncentracja „prawidłowej” mikro-
flory (bifidobacterium i lactobacterium) oraz mała ilość gnilnych i  
patogennych mikroorganizmów. W przeciwnym razie rozwija się  
patologia jelita grubego, dysbakterioza i nadmierne namnażanie  
się patogenów.

Amerykańscy  naukowców  z  Kalifornii  stwierdzili, 

że ważną rolę w ratowaniu mikroflory odgrywa wyrostek 
robaczkowy, w którym się ona rozwija. Właśnie tam zacho-
wuje się naturalna mikroflora. W chwili, gdy dostarczymy 
do przewodu pokarmowego surowy, roślinny pokarm, mi-
kroflora sama się odtwarza. Zadziwiający jest fakt, że na-
wet w podręcznikach XXI wieku znajdujemy informacje, że 
przeznaczenie wyrostka robaczkowego jest nieznane. 

Apendyks, czyli wyrostek robaczkowy pełni dla jelit 

taką samą rolę, jak migdałki dla płuc, czyli ochronną. Ilość 
naczyń krwionośnych i włókien nerwowych na ściankach 
wyrostka robaczkowego jest większa niż w jelicie cienkim 
i okrężnicy razem wziętych. Jeżeli przez dłuższy czas nie 
spożywamy surowego, roślinnego pokarmu, następuje za-
palenie   wyrostka   robaczkowego   przez   nadmiar   funkcji 
obronnej i zaczyna on nabrzmiewać. Przypomnijcie sobie 
doświadczenia Kuszakowa, z których wynika, że każdy ter-
micznie przygotowany produkt powoduje wzrost leukocy-
tów i napięcie immunologiczne. Układ trawienny człowie-
ka jest doskonale dostosowany do trawienia surowego rośl-
innego pokarmu. Z doświadczenia ludzi, którzy przeszli na 
witarianizm wynika, że świeżo ugotowane, roślinne poży-
wienie i surowe mięso nie czyni natychmiastowych szkód, 
choć powinniśmy zwracać uwagę na ilość i jakość mięsa. 
Przyroda przewidziała przypadki „awaryjne”. W wypadku 
braku właściwego pożywienia zwierzęta mogą przetrwać 
na innym niż normalnie rodzaju pożywienia ― także czło-
wiek może przez jakiś czas odżywiać się mięsem, trawą lub 
korą drzew. Płaci jednak za to zdrowiem. Tak jak zwierzęta 

51

background image

chorują, odżywiając się niewłaściwym dla danego gatunku 
pożywieniem, tak  człowiek  zaczyna chorować  po  długo-
trwale niewłaściwym odżywianiu się.

Wyrostek   robaczkowy   i   flora   bakteryjna   są 

organami, które cierpią z powodu spożywania gotowanego 
pokarmu.  Wyrostek zazwyczaj jest wycinany, a mikroflorę 
próbuje   się   odnawiać   poprzez   wszczepianie.   Substancje 
uboczne (metabolity) wytwarzane przez mikroflorę żywią 
organizm gospodarza, czyli makroorganizm. 

10. Symbioza 

Czy pamiętacie wszystkie omówione sposoby tra-

wienia? Jeden z nich nazywa się symbiozą. To ten, w któ-
rym pożywienie jest trawione poprzez mikroflorę znajdują-
cą się w naszych jelitach. 

Symbioza (gr. συμ — wspólne i βίος — życie) zna-

czy ― współpraca, współżycie. Omawialiśmy to na przykła-
dzie krowy. Przytoczę jeszcze jeden przykład. Otóż wybi-
tny   amerykański   biolog   Lewis   Thomas   w   swojej   pracy 
Notes of a Biology Watcher

 opowiada o mechanizmie trawie-

nia u mrówek. Wiadomo, że termity budują swoje kopce  
z własnych ekskrementów ― celulozy, która jest produktem 
ubocznym trawienia drewna. 

Spróbujmy zajrzeć głębiej w ten zorganizowany mik-

roświat   malutkich   stworzeń.   Wyobraźmy   sobie   termita, 
stworzonko wielkości paru milimetrów, a następnie powięk-
szmy go tak, aby widoczny był jego malusieńki układ pokar-
mowy. Zobaczymy wtedy setki tysięcy jeszcze mniejszych 
stworzonek, mieszkających w ich wnętrzach i energicznie 
pracujących. W myślach zbliżmy jedno takie stworzonko  
i powiększmy tak, aby zobaczyć najdrobniejsze szczegóły.  
W biologii nazywane są one miksotriha. Są tak dobrze zba-
dane, że dużo można o nich opowiadać. Na pierwszy rzut 

52

background image

oka wydaje się być zwykłym jednokomórkowym pierwot-
niakiem, który jednak bardzo szybko i celowo przemieszcza 
się z miejsca na miejsce. To, ze tak szybko rusza się w zygza-
kowaty sposób czyni go podobnym do znanego nam wodne-
go nartnika. Po dokładnym przyjrzeniu się zauważymy jed-
nak, że jego ruchy nie są chaotyczne, lecz zmierza on w kie-
runku grudek połkniętego przez termita drewna ― zobaczy-
my, czym właściwie zajmuje się to stworzonko. 

Okazuje się, że miksotriha połyka kawałki drewna, 

które wcześniej zostały dokładnie przeżute przez termita. 
Biolodzy odkryli, że połknięte przez nie cząsteczki drewna 
trafiają do jego wnętrza, aby połączyć się tam z fermentami, 
które rozkładają celulozę na przyswajalne węglowodany  
i wydalaną przez termity ligninę. Inaczej mówiąc sam ter-
mit nie trawi celulozy — robią to za niego setki tysięcy mik-
roorganizmów, znajdujących się w jego wnętrzu, wykonu-
jąc skomplikowany proces biochemiczny, który leży u pod-
staw całego życia wszystkich członków społeczności termi-
tów. Bez malutkich miksotrih nie byłoby ogromnych kop-
ców termitów, ani hodowli grzybów, które prowadzą ter-
mity, ani przetwarzania spadłych drzew na żyzną próchni-
cę, ani w końcu samych termitów. 

Dlatego też wysoce uzasadnione jest stwierdzenie, 

że miksotriha jest podstawą tego skomplikowanego i dos-
konale zorganizowanego świata termitów. 

Najbardziej zdumiewające rzeczy są jeszcze przed 

nami. Otóż powiększając miksotrihę jeszcze bardziej (może-
my to obserwować tylko za pomocą elektronicznego mikro-
skopu), zauważymy delikatne rzęski występujące z boków 
miksotrihy jak wiosła, które poruszają się zadziwiająco ryt-
micznie, w górę i w dół, stanowiąc system napędowy mik-
sotrihy i tak naprawdę nie są częścią tego stworzenia, lecz 
odrębnym organizmem, jeszcze mniejszych rozmiarów. Te 
stworzenia, a raczej komórki należą do rodziny tzw. kręt-

53

background image

ków   —   mikroorganizmów   w   kształcie   ruchomych,   wiją-
cych się rzęsek. 

Patogenne   gatunki   krętków   wywołują   takie   scho-

rzenie jak kiła, dur powrotny i inne dolegliwości, ale w da-
nym przypadku mamy do czynienia z zupełnie niegroźny-
mi stworzeniami — celem ich życia jest połączenie się z og-
romną (z ich punktu widzenia) miksotrihą, by wykorzystać 
część produkowanych przez nią węglowodanów. Ze swojej 
strony ułatwiają jej dotarcie do kawałeczków celulozy. 

To jeszcze nie wszystko. Uważnie rozglądając się po 

całym obszarze tego żywego układu pokarmowego, zoba-
czymy jeszcze innych uczestników. W pobliżu krętków na 
powierzchni miksotrihy znajdują się pewne owalne komór-
ki, a pomiędzy wiciami krętków zauważymy jeszcze sporo 
innych   mikroorganizmów.   Wszystkie   te   mikroorganizmy 
żyją w ścisłej symbiozie i każdy coś z siebie dokłada do 
wspólnego „garnuszka”, część tych fermentów, które nie-
zbędne do rozkładania celulozy na węglowodany i ligninę. 

A   teraz   proszę   sobie   wyobrazić,   co   się   odbywa  

w naszym układzie pokarmowym? Termity odżywiają się 
bardzo monotonnie, a jednak ich proces trawienia jest bar-
dzo skomplikowany. Człowiek spożywa ogromną ilość róż-
norodnego  pożywienia  i  jego  mikroflora   jest  też  o  wiele 
bardziej różnorodna. Przypomnijcie sobie teraz, ile w swo-
im życiu spożyliście alkoholu, lekarstw i substancji syntety-
cznych. Jak myślicie, jak to wpłynęło na waszą mikroflorę? 

Profesor G. D. Fadeenko w swoim artykule  O roli 

mikroflory w dyslipidemii

 napisał:

Wcześniej istniejące sposoby leczenia – „zdezynfekować”  

i ponownie zasiedlić jelito florą bakteryjną — nie odpowiadają  
współczesnej wiedzy o patogenezie przerostu bakteryjnego i nie  
powinny być stosowane.

Organizm   wymaga   oczyszczania,   generalnego 

sprzątania. W jaki więc sposób oczyścić jelita, wszystkie or-

54

background image

gany, naczynia krwionośne? I w jaki sposób to robić, by 
uzyskać efekt oczyszczenia na całe życie, a przynajmniej na 
jak najdłużej? Powinno ono być subtelne, delikatne, niein-
wazyjne — takie, byśmy je dobrze znosili. Aktualna medy-
cyna może nam zaproponować dezynfekcję ciała oraz ope-
racje wszczepienia pomostów naczyniowych, tzw. by-pas-
sów. Możemy zanieczyszczenia zatruć antybiotykami, wy-
ciąć, wyrzucić, wymienić etc. Są to bardzo radykalne meto-
dy. Adekwatne odżywianie usuwa przyczynę powstawania 
chorób — nadmiernego wzrostu bakterii — poprzez wyda-
lanie  z   organizmu  źródła   ich  pożywienia  i   środowiska,  
w którym się rozwijały. Problemy jelitowe, wysokie ciśnie-
nie krwi oraz różne problemy z sercem to objawy, które 
znikają w pierwszej kolejności po zastosowaniu surowej, 
roślinnej diety. Przyczyny szybkiej poprawy w tym zakre-
sie omówię później, gdy dojdę do tematu zdrowia i medy-
cyny. Jestem pewien, że odnowiona flora bakteryjna zdolna 
jest  czynić  cuda,  a  przejawia  się  to  przepływem  energii, 
wzmożoną odpornością, dobrym samopoczuciem i humo-
rem. Wiele naukowców nie umie się pogodzić z faktem, że 
to właśnie flora bakteryjna produkuje dla  nas niezbędne 
aminokwasy i wszystkie witaminy z grupy B. Jest to już 
udowodnionym faktem naukowym.

Nie potrafię się powstrzymać, by nie przytoczyć tu 

cytatu z wyżej wymienionego artykułu Fadeenko:

Z punktu widzenia współczesnej nauki w fizjologii tra-

wienia nie da się przecenić znaczenia mikroflory jelitowej. System  
trawienny   jest   bardzo  złożonym   symbiotycznym   ekosystemem,  
który ukształtował się w procesie ewolucji. Symbioza z makro- i  
mikroorganizmów  polega  na  tym,  że właściciel  „dba” o  swoją  
mikroflorę, dostarczając jej składników odżywczych, a mikroflora  
dostarcza właścicielowi produktów metabolizmu oraz chroni go  
przed   nadmiarem   drobnoustrojów   chorobotwórczych.   Prawidł-
owa mikroflora jelitowa ma też bezpośredni wpływ na strukturę  

55

background image

błony śluzowej jelita i jego chłonność, a w jej obecności ścianki je-
lit odnawiają się dwa razy szybciej.

11. Wątroba chemicznym laboratorium 
człowieka

Odpowiedź na pytania o wybór pomiędzy roślin-

nym a zwierzęcym pożywieniem nie może być wyczerpana 
bez   omówienia   wątroby.   Badania   z   końca   XX   wieku 
wykazują, że nasz organizm jest w stanie syntezować biał-
ko, nawet jeżeli spożywamy wyłącznie pożywienie roślin-
ne, składające się tylko z węglowodanów — dokładnie tak 
samo,   jak   czynią   to   wszystkie   roślinożerne   ssaki.   Więk-
szość białek osocza krwi jest produkowana w wątrobie,  
a budulec dla nich jest dostarczany z jelit, w których to na-
sza mikroflora syntezuje aminokwasy, wiążąc azot.

Co się dzieje w sytuacji, kiedy gotowane potrawy 

stanowią większą część naszego codziennego pożywienia? 
Otóż drobne cząsteczki białka, które rozpadły się w wyniku 
obróbki termicznej mogą wtedy całkowicie i bez przeszkód 
trafiać bezpośrednio do krwi. Są w niej postrzegane przez 
system   immunologiczny   jako   ciała   obce,   które   powinny 
zostać unieszkodliwione. Takie białko prowadzone do wąt-
roby zmienia się w mocznik, który poprzez nerki jest wyda-
lany z organizmu. Resztki białka, które nie dostały się do 
krwi, trafiają do okrężnicy i zaczyna się tu proces ich gnicia. 
Produkty  metabolizmu bakterii  gnilnych   również  trafiają 
do wątroby. Są toksynami i powinny być wydalone. Taką 
właśnie funkcję pełni tu wątroba. Dostarczane z pożywie-
niem białko jest przetwarzane w organizmie na aminokwa-
sy i pewna ich część zostaje wykorzystana do budowy na-
szego białka. Aminokwasy są także produkowane poprzez 
naszą mikroflorę. Brakujące aminokwasy są syntetyzowane 
w wątrobie z kwasów karboksylowych pochodzących z jeli-

56

background image

ta. Kwasy karboksylowe tworzą się w wyniku fermentacji 
włókien roślinnych. W okrężnicy najwłaściwszym jest pro-
ces fermentacji kwasów mlekowych i gnicie białka nie po-
winno mieć w niej miejsca. 

Białka pochodzenia roślinnego i zwierzęcego trakto-

wane są przez nasz organizm w odmienny sposób. Roślin-
ne białko jest wchłaniane przez organizm ludzki szybko, 
skutecznie i ze znacznie mniejszym wysiłkiem niż zwierzę-
ce. Owoce, warzywa, orzechy i nasiona są dla człowieka 
doskonałym źródłem pełnowartościowego białka i w od-
różnieniu od zwierzęcego nie zawierają szkodliwych „do-
datków”. Spożywanie naturalnego, roślinnego pokarmu w 
odpowiedniej ilości zaspokaja całkowicie zapotrzebowanie 
organizmu na białko. Ponadto białko roślinnego pochodze-
nia normalizuje poziom cholesterolu we krwi. 

Nadmiar białka we krwi prowadzi do przeciążenia 

nerek i wątroby, a także spowodować może wypłukiwanie 
z organizmu niektórych substancji mineralnych, np. wapnia. 
Nadmiar tego  białka zmienia się w wątrobie w glukozę  
i mocznik, które są ubocznym produktem tego metabolizmu. 

Nadmierna ilość białka zwierzęcego prowadzi więc 

do zwiększenia stężenia mocznika we krwi, stwarzając w 
tkankach ryzyko procesów degeneracyjnych. 

Jaka jest różnica pomiędzy białkiem zwierzęcym a 

roślinnym? Otóż w wyniku rozszczepienia białka zwierzę-
cego   powstają   aminokwasy   oraz   substancje   toksyczne,  
a białko roślinne nie stwarza toksyn podczas trawienia. 

Przytoczę tu porównanie z budową domu. Można 

zbudować dom z nowych cegieł albo ze starych, używa-
nych — trzeba je jednak oczyścić ze starego spoiwa. U nas 
cegły to aminokwasy, a stary cement to toksyny. W przy-
padku budowy domu nie ma jednak znaczenia, z jakiego 
budulca powstanie i kiedy wywiezione będą gruzy starego 
cementu. Dla ludzkiego organizmu nie jest to obojętne, al-

57

background image

bowiem toksyny, produkt uboczny trawienia białka zwie-
rzęcego,  powinny  zostać  wydalone  jak  najprędzej.  Obec-
ność toksyn, powstałych po spożyciu białka zwierzęcego 
nie jest dla organizmu obojętna: jest szkodliwa i im więcej 
toksyn mu dostarczymy, tym więcej musi wykonać pracy, 
by je wydalić. W przypadku, kiedy organizm jest osłabiony 
lub przeładowany toksynami — usuwa je, chowając gdzie 
popadnie. Skutki takiego zanieczyszczenia organizmu mo-
gą być znaczące i bardzo często nieodwracalne. Ponadto, 
wątroba musi przeprowadzać syntezę białka, hemoglobiny, 
glikogenu, witamin i enzymów. Jak długo nasz organizm 
może wytrzymać w tak ekstremalnych warunkach? 

Konsekwencją   jest   wyczerpanie   zdolności   i   utrata 

funkcji wątroby, co doprowadza do tego, że do krwi trafiają 
obce substancje białkowe i toksyny powodujące liczne aler-
gie i choroby organów wewnętrznych. 

Jest to tylko „wierzchołek góry lodowej”. Moje po-

szukiwania adekwatnej diety zaczęły się właśnie z powodu 
przykrych skutków niewłaściwej pracy wątroby. Jej działa-
nie  zmieniło się niemal natychmiast po przejściu na suro-
wą dietę: oczyściła się i wkrótce przestałem ją odczuwać. 
Chciałbym   powiedzieć   kilka   słów   o   wątrobie   drapieżni-
ków, która jest w stanie wyprodukować wszystkie niezbęd-
ne dla organizmu składniki z aminokwasów, dlatego też 
nie ma potrzeby by dostarczać jej w jedzeniu węglowoda-
nów czy też włókien roślinnych. Nie należy gotować kaszy 
dla psa i kota — uszanujcie drapieżnika.

12. Jedzenie na surowo. Czym jest i od czego 
zacząć?

Witarianizm to odżywianie się wyłącznie surowymi 

owocami, warzywami, orzechami i ziarnami zbóż. Na po-
czątku może się wydawać, że nie będziemy mieli nic do zje-

58

background image

dzenia, lecz gdy już zdecydujecie się na ten sposób odży-
wiania, wtedy okaże się, że lista produktów jest bardzo bo-
gata i urozmaicona. W pierwszym okresie po przejściu na 
tą dietę zjadałem ogromne ilości orzechów takich jak mig-
dały, orzechy leśne i arachidowe.  Na początku moczyłem 
je przed jedzeniem, po jakimś czasie jadłem już tylko suche. 
Podobnie eksperymentowałem z kiełkami różnych zbóż.  
W drugim roku jedzenia „po nowemu” przestałem spoży-
wać zboża i odżywiałem się wyłącznie owocami i orzecha-
mi. W trzecim roku ilość zjadanych przeze mnie owoców 
zmniejszyła się na korzyść warzyw. Osobiście nie polecam 
naśladowania jakiegokolwiek sposobu odżywiania się, bo, 
po pierwsze: jest to proces zmienny, a po drugie: jest to 
sprawa bardzo indywidualna dla każdego człowieka. 

Ważnym jest, by zrozumieć cały mechanizm trawie-

nia. Nasz układ pokarmowy jest idealnie dostosowany do 
trawienia surowego, roślinnego pokarmu ― należy to przy-
jąć do wiadomości, zrozumieć i zastosować! Wiem, jak cięż-
ko jest zrezygnować z ulubionych, smacznych, gotowanych 
potraw. Przejść na dietę surową można jednak w dwojaki 
sposób: radykalnie i natychmiast lub stopniowo, wprowa-
dzając coraz więcej surowych owoców i warzyw. Nawet, 
jeżeli   nie   zostaniecie   stuprocentowymi   witarianinami,   to 
wprowadzenie większej ilości surowych potraw znacznie 
poprawi stan waszego zdrowia.  W Internecie można obec-
nie znaleźć mnóstwo przepisów na surowe, smaczne i poży-
wne potrawy. Śmiało mogą one zastąpić gotowane jedzenie. 

Jeśli jesteś młody i nie posiadasz chronicznych scho-

rzeń, przejście na surową dietę może być łatwe i bezobja-
wowe. Jeżeli jednak masz już sporo lat, możesz mieć niemi-
łe odczucia z tym związane. Surowe pożywienie uwalnia 
energię, zużywaną przedtem na trawienie gotowanego po-
żywienia, która zostanie skierowana na oczyszczenie orga-
nizmu z toksyn, gromadzących się w nim przez wiele lat. 

59

background image

Mający   nadwagę   schudną   (z   prędkością   5-8   kg 

miesięcznie). Jeżeli podejrzewasz, że w nerkach są kamie-
nie, to należy najpierw się ich pozbyć. Jeżeli masz kłopot  
z żołądkiem, to należy zacząć od takich warzyw i owoców, 
które nie spowodują uczucia dyskomfortu po ich zjedzeniu 
i początkowo spożywać tylko takie, a dopiero po jakimś 
czasie próbować czegoś innego. Jest to, tak, jak już pisałem 
sprawa   indywidualna:   najważniejszy   jest   cel,   a   drogi   do 
niego mogą być różne. 

Lato jest najlepszą porą, by przejść na witarianizm. 

Mamy wtedy mnóstwo świeżych owoców i jagód: winogro-
na, wiśnie, truskawki, maliny, pomidory: są smaczne, zdro-
we, odżywcze i po prostu wspaniałe. Zimą też na szczęście 
jest duży wybór surowego jedzenia. Przemysł spożywczy 
wytwarza nie tylko jogurty i konserwy; potrafił znaleźć me-
tody na przechowywanie i transport owoców, stąd w zimie 
dostępne są również pomarańcze, mandarynki, marchew, 
kapusta, a orzechy są w sprzedaży przez cały rok. 

Należy pamiętać, że nasz organizm składa się z płyn-

nych komórek i błon półprzepuszczalnych, oddzielających 
środowiska ustrojowe. U ludzi odżywiających się tradycyj-
nie błony te pokryte są zanieczyszczeniami (to te obce sub-
stancje, o których pisałem wcześniej). Chodzi mi nie tylko o 
błony, ale również o tkanki łączne i system limfatyczny. 

Zastosowanie   diety   witariańskiej   powoduje,   że 

wszystkie tkanki zaczynają się intensywnie oczyszczać, co 
może spowodować gwałtowne bóle i pozorne powstanie, 
czy   też   nasilenie   się   jakichś   objawów   chorobowych.   Nie 
trzeba się tego bać, możecie na jakiś czas powrócić do tra-
dycyjnego odżywiania się, a do diety wrócić później: wszy-
stko po to, by Wasze ciało było okazem zdrowia.

60

background image

13. Produkty

(Rozdział został napisany przez Wiktorię Zeliuk)

Zacznę od ogólnych wiadomości na temat produk-

tów żywieniowych, ale chcę wspomnieć o tym, że istnieją 
dwa rodzaje diety surowej. Jedną jest dieta witariańska, w 
której mieszamy produkty, drugą zaś surowa mono-dieta. 
Jest to dieta, przy której jemy tylko jeden rodzaj pożywienia 
w trakcie jednego posiłku. Moim zdaniem drugi sposób jest 
znacznie lepszy dla systemu trawiennego człowieka. Wska-
źnikiem przydatności danego rodzaju pożywienia dla po-
siłku jest to, że można go zjeść w dużej ilości, np. całą mis-
kę, nie mieszając go z niczym i niczym nie przyprawiając 
(np. miski czosnku nie da się zjeść, co oznacza, że czosnek 
nie jest dla takiego sposobu jedzenia odpowiedni).

Bardzo gorzkie, kwaśne, ostre, produkty nie nadają 

się dla surowej, roślinnej mono-diety, zwłaszcza dla począt-
kujących. Dotyczy to produktów takich jak czosnek, cebula, 
ostra papryka, cytryna. Witarianin może je jednak dodawać 
do sałatek dla urozmaicenia i wzmocnienia smaku podtrzy-
mując dotychczasowy zwyczaj. Surówki są zawsze lepsze 
niż pokarm przetworzony termicznie.

I jeszcze jedna uwaga: należy spożywać owoce su-

szone, które zostały wysuszone na słońcu, a nie w wyso-
kich temperaturach. Produkty, które zostały wysuszone w 
temperaturze powyżej 42º C straciły żywe enzymy i nie bę-
dą trawione w sposób prawidłowy. Dla potwierdzenia tego 
spróbujcie i porównajcie smaki owoców suszonych na słoń-
cu i tych z termicznej suszarki. 

A oto lista naszych potraw i produktów.
Owoce:
Z botanicznego punktu widzenia możemy je dzielić 

na wiele sposobów. Dla wykazania dużej różnorodności su-
rowej,   roślinnej   mono-diety   i   przekazania   nowej   wiedzy 

61

background image

po-dam listę, klasyfikując i podając te, które mieszkaniec 
mia-sta może kupić w zależności od sezonu. Znajdziecie 
tam starych znajomych i poznacie kilku nowych, a moim 
zada-niem jest wykazanie, jak różnorodna może być dieta.

Pierwszą   grupą   owoców   są   rośliny   z   rodziny 

różowatych, rosnące w klimacie umiarkowanym.

Ziarnkowe owoce

Jabłka   (niektóre   odmiany   doskonale   przechowują 
się w piwnicy nawet do końca maja i są świetnym 
składnikiem mono-diety.

Gruszki — zarówno europejskie, jak i azjatyckie ga-
tunki (niektóre odmiany są przechowywane do koń-
ca zimy).

Pigwa   (w   smaku   przypomina   gruszkę,   ale   jest 
twardsza).

Aronia, głóg, irga, nieśplik japoński – dla chcących 
poeksperymentować.

Pestkowe

Morele (zimą przechowywane w postaci suchej — 
suszone bez pestek lub z pestkami).

Wiśnie   (na   zimę   również   można   wysuszyć   je   na 
słońcu).

Czereśnie.

Śliwki (wiele gatunków, również suszone, oczywiś-
cie na słońcu).

Brzoskwinie. 

Mirabelka.

Dla smakoszy — czeremcha wirginijska. Ma działa-
nie ściągające i kwaśny smak, ale można spróbować, 
czemu nie?

Inne pestkowe:

Poziomki.

Truskawki.

62

background image

Maliny.

Jeżyny.

Mieszkańcy   północnych   regionów   mogą   zbierać   i 
jeść moroszkę (rośnie na półkuli północnej od 78° N 
do 55° N na bagnach) i arktyczne maliny, rosnące w 
lasach mieszanych, na łąkach, wzdłuż rzek i stru-
mieni oraz na bagnach. 

Dyniowate:

Arbuz (niestety tylko w sezonie letnim).

Melon.

Dynia.

Mniej znany ogórek kiwano, rośnie w Nowej Zelan-
dii i Kalifornii, rzadko dostępny u nas w sprzedaży.

Inne owoce klimatu umiarkowanego:

Czarna jagoda.

Borówka amerykańska.

Żurawina.

Borówka brusznica (rośnie w lasach obok czarnej ja-
gody, smaczny kwaskowato-gorzkawy smak).

Agrest.

Czarne porzeczki.

Czerwone porzeczki.

Dla odmiany może być jeszcze berberys, czarny bez, 
żurawina, oliwnik, kruszyna, mahonia, stopkowiec 
tarczowaty.

Owoce Morza Śródziemnego i tropikalne:

Dereń.

Banany.

Figi, ale tylko świeże.

Daktyle.

Winogrona.

Morwa czarna.

Morwa biała.

63

background image

Morwa czerwona.

Mango

Granat.

Wyżej   wymienione   produkty   są   dobrze   znane  

i importowane w każdych ilościach. Są doskonałym skład-
nikiem surowej, roślinnej mono-diety. 

Cytrusowe:

Mandarynki.

Pomarańcze.

Grejpfruty.

Pomelo.

Tangerina (rodzaj mandarynki).

Tangelo (mieszaniec grejpfruta i tangerina).

Kumkwat (rodzaj malutkich owalnych pomarańczy, 
3-5 cm długości i 2-4 szerokości).

Inne tropikalne owoce:

Awokado.

Churma (nazwa handlowa khaki, sharon).

Kiwi.

Mango.

Acca sellowiana.

Ananas.

Niektórzy doradzają, by żywić się wyłącznie miej-

scowymi owocami i pewnie mają tu swoją rację, uważam 
jednak, że w pierwszym okresie naszej diety lepsze jest je-
dzenie   egzotycznych   owoców   niż   gotowanego   lub   prze-
tworzonego pokarmu. Zapobiega to powrotowi do żywie-
nia tradycyjnego i zapobiega ewentualnym zmianom nas-
trojów. Ponadto uważam, że banany są lepsze od śliwek su-
szonych w wysokiej temperaturze.

Warzywa:
Zwyczajowo zaliczamy do nich korzenie niektórych 

roślin oraz pomidory i paprykę (wyjaśnienie —  wszystkie 

64

background image

tzw. warzywa, posiadające pestki są jagodami, czyli owoca-
mi), a także:

Liście niektórych roślin.

Bulwy,   takie   jak   ziemniaki,   topinambur,   słodkie 
bataty.

Korzenie:   marchewka,   pietruszka,   burak,   rzepa, 
brukiew, rzodkiewka, pietruszka, pasternak, seler, 
chrzan.

Kapusty — kapusta biała, czerwona, brukselka, ka-
lafior, kalarepa, brokuły.

Pikantne — koperek, pietruszka, estragon, cząber, 
bazylia, oregano.

Dyniowate   —   dynia,   kabaczki,   cukinia,   ogórki, 
patisony.

Karczochy, szparagi, rabarbar.

Ziemniaki   –   można   spróbować   na   surowo,   ale   w 
niewielkich ilościach i raz na miesiąc.

Możecie   być   zaskoczeni   tym,   jak   się   zmienia   się 

wasz smak. Czasami to, co pół roku temu zdawało się być 
niesmacznym,   może   teraz   bardzo   smakować.   Organizm 
sam wam podpowie, co jest mu potrzebne. 
Dla wyjaśnienia:
Topinambur   —   mało   znany   i   trochę   niedoceniany,   ale 
bardzo smaczny i łatwy w uprawie oraz przechowywaniu.
Dynia — łatwa w uprawie i przechowywaniu.
Marchew — wybierajcie słodką odmianę.
Kapusta — są różne jej rodzaje, niektóry będą smakowały 
bardziej, inne mniej — w zależności od gustu.
Ogórki i pomidory – uprawiane w szklarniach nie nadają 
się do spożycia w dużych ilościach, natomiast zbierane la-
tem z własnego ogródka lub krajowe możemy spożywać w 
nieograniczonych ilościach.
Buraki – są różne odmiany. Pastewny nie nadaje się do spo-
życia na surowo, a inne można próbować raz na miesiąc  

65

background image

w niedużych ilościach. Cukrowy jest bardzo smaczny.
Rzodkiewka — bardzo ostra i w większych ilościach nie na-
daje się do jedzenia, często wzmaga uczucie głodu, ale jest 
wspaniałym uzupełnieniem smakowym dla innych potraw.
Orzechy:

Najlepsze w skorupkach, łuskane tuż przed spoży-

ciem. Należy koniecznie spróbować przed nabyciem, gdyż 
często są suszone w wysokich temperaturach, a wtedy są 
bezwartościowe. Zasada jest bardzo prosta — jeśli nie masz 
pewności to nie kupuj! (dokładnie tak, jak z grzybami).

Orzechy włoskie, pinie, orzechy laskowe, migdały, 

pestki morelowe, orzeszki arachidowe, makadamia można 
kupować w zarówno w skorupkach, jak i łuskane. Nerkow-
ce, pistacje i orzeszki brazylijskie są zawsze poddawane ob-
róbce termicznej natychmiast po zbiorze, więc najlepiej ich 
nie spożywać.
Zboża:

Są dobrym alternatywnym pożywieniem. Najlepiej 

namoczyć ziarenka na 12 godzin przed ich zjedzeniem lub 
spożywać jako kiełki. 

Pszenica.

Żyto.

Owies.

Jęczmień.

Kukurydza.

Nasiona:

Gryka — surowa ma zielonkawy odcień, smażona 
jest brązowa. Namoczona na 6-12 godzin jest smacz-
nym dodatkiem do każdej surówki.

Nasiona słonecznika.

Nasiona dyni.

66

background image

Strączkowe:

Smaczne, pożywne nasiona, przed spożyciem dob-

rze jest namoczyć przez kilka godzin (6-12).

Groch.

Soczewica.

Bób.

Fasola.

Orzechy arachidowe, moczone przez 3 godziny są 

bardzo smaczne. Muszą być niesmażone, a po namoczeniu 
robią   się   słodkie.   Jeżeli   macie   co   do   tego   wątpliwości, 
pozostawcie je po namoczeniu na wilgotnej ściereczce: jeśli 
wykiełkują, to znaczy, że są surowe.

Poświęcę trochę uwagi przygotowaniu pożywienia 

(chodzi tu nie o gotowanie, lecz o moczenie nasion i pow-
stawanie kiełków).  Można jeść wszystkie nasiona suche lub 
moczone, a także w postaci kiełków. Po wyrośnięciu kieł-
ków,  nasiona  zmieniają  swój  smak  i  właściwości.  W  ten 
sposób   urozmaicamy   nasze   pożywienie   i   doznania   sma-
kowe, ponieważ nasionko i roślina z tego nasiona to nie to 
samo. Przygotowanie kiełków jest proste: wystarczy namo-
czyć nasiona przez 6-12 godzin i wylać wodę, aby nasiona 
miały dostęp do powietrza, a następnie pozostawić nasiona 
w wilgotnym, ciepłym środowisku aż do wykiełkowania. 
W niektórych przypadkach mija doba, a w niektórych dwie 
i ukazują się malutkie kiełki. Można je wtedy wysadzić do 
gruntu, ale ja nigdy nie kiełkuję nasion do wysiewu. Wyko-
rzystuję te, których moja rodzina nie zdążyła zjeść. Niektó-
re nasiona wymagają specjalnych warunków wilgotnościo-
wych, aby mogły wykiełkować i dlatego najlepiej jest przy-
kryć je wilgotną ściereczką lub kilka razy złożoną gazą. 

W   okresie   wiosennym   i   wczesnoletnim   niektóre 

owoce i warzywa z powyższej listy będą niedostępne, ale 
pojawią się inne: natki, sałata. Wiosną może być to świeża 
pokrzywa (młode listki zwinięte kłującą stroną  do  wew-

67

background image

nątrz smakują nie gorzej niż ogórki), różnego rodzaju sała-
ty, seler naciowy, pietruszka, koper, młode listki rzodkie-
wki,   szczaw,   rabarbar,   mlecz,   lebioda,   tasznik   pospolity, 
gwiazdnica, a nawet młode pędy pałki wodnej. Nawet tra-
wy niektórych gatunków nadają się do jedzenia. Wiele roś-
lin możemy hodować w mieszkaniu na parapecie. Na po-
czątku lata, w czerwcu mamy cudowny sezon truskawko-
wy, są wtedy również dostępne inne jagody.

Życzę wszystkim smacznego.

14. Dieta witariańska a ćwiczenia fizyczne

W pierwszym okresie po przejściu na dietę witariań-

ską możemy być osłabieni i senni. Organizm przyzwyczaja 
się   wtedy   do   nowego   rodzaju   pożywienia,   przestraja   się, 
tworzy i odnawia właściwą mikroflorę. W tym okresie najle-
piej jest zrezygnować z dużego wysiłku fizycznego lub, jeśli 
już potrzebujemy ruchu, ćwiczyć coś relaksującego. Bądźcie 
jednak przygotowani na to, że nastąpi moment, kiedy po-
czujecie ogromny przypływ energii i wtedy oczywiście moż-
na, a nawet należy zwiększyć wysiłek fizyczny. Istnieje prze-
konanie, że witarianie prowadzą bardzo aktywny tryb życia, 
uprawiają   sporty,   biegają   —   to   zasadniczo   jest   zgodne  
z prawdą, ale są też osoby o spokojniejszym usposobieniu: 
takie, które nie potrzebują ciągłego ruchu. Ja na przykład lu-
bię grać w tenisa i gimnastykować się, ćwiczyć na drążku. 
Kiedyś bardzo lubiłem biegać. Jestem bardzo aktywny fizy-
cznie, lubię być w ruchu. Dla porównania powiem tylko, że 
większość osób z mojego otoczenia, odżywiających się suro-
wym, wegańskim pożywieniem prowadzi siedzący tryb ży-
cia. Jest to normalne, całkiem naturalne: każdy ma swoje us-
posobienie! Każdy sam decyduje, co ma robić, jak organizo-
wać sobie życie i sposób działania. Nie ma to żadnego wpły-
wu na szybkość metabolizmu oczyszczania organizmu.

68

background image

Na   surowej   diecie   wegańskiej   znacznie   wzrastają 

adaptacyjne możliwości organizmu. Ciężki trening nie po-
woduje tak silnych zakwasów w mięśniach. Już po półro-
cznym stosowaniu diety wzrasta siła i wytrzymałość orga-
nizmu. Nie wolno jednak przesadzać i nadwyrężać się. Siły 
i  energii  jest  znacznie  więcej, ale organizm  cały czas się 
jeszcze przestraja. Należy wczuć się w rytm własnego ciała 
i dostosować się: nie śpieszyć, nie przeciążać organizmu. Po 
siedmiu miesiącach diety doznałem kontuzji pleców, ponie-
waż podniosłem ciężką sztangę. Ważyła 100 kg. Po  tym 
wypadku musiałem odczekać kilka miesięcy, aż doszedłem 
do   siebie,   bym   znów   mógł   ćwiczyć   siłę.   Często   miałem 
ochotę na trening, byłem wtedy pełen energii. Całkowicie 
zmieniło   się  to   po   jedenastu  miesiącach   diety  i   zniknęła 
chęć na podnoszenie sztangi, lecz po upływie dwóch lat 
znów się pojawiła. W trzecim roku diety miałem chęć na 
ćwiczenia   fizyczne   z   lekkimi   ciężarkami   na   siłowni   lub 
biegi z przyspieszeniami. Co będzie dalej? Zobaczymy. 

Dla tych, co pragną rozbudować masę mięśniową 

na diecie witariańskiej dobrym przykładem jest Izjum, zna-
ny ze stosowania surowej wegańskiej mono-diety. Wpro-
wadził on nieco zamieszania wśród tradycyjnie odżywiają-
cych się ciężarowców wagą podnoszonej przez niego sztan-
gi. Przy masie ciała 80 kilogramów podnosi na leżąco sztan-
gę o masie 120 kg i robi przysiady z obciążeniem 180 kg. Są 
to dane, które pochodzą z 2008 roku. Nie wiem, jakie osiąg-
nięcia Izjum ma dziś, albowiem zamknął on swoją stronę 
internetową ze względu na ciągłe ataki przeciwników jego 
stylu życia. Wcześniej otwarcie głosił i publikował własne 
wyniki; publikował też zdjęcia swych dzieci, opisywał ich 
rozwój. Zniechęcono go skutecznie agresywnymi, złośliwy-
mi komentarzami. Szkoda.

Z pewnością znajdziecie całą masę informacji w In-

ternecie na temat sportowców, którzy są weganami. Można 

69

background image

też znaleźć informacje o tym, gdzie i kiedy odbywają się za-
wody kulturystów — zwolenników roślinnego żywienia. 

Należy oczywiście zapomnieć o takim wzroście ma-

sy mięśniowej, jak u tradycyjnie odżywiających się kultu-
rystów, ale na naszej diecie unikniecie chorób, na które cier-
pią oni. Bieganie, gra w tenisa jest też i przyjemne i dobre 
dla naszego organizmu. Poprawia samopoczucie, jest uzu-
pełnieniem diety. Spróbujcie, sami sprawdźcie — przeko-
nacie się.

15. Teoria zbilansowanej diety — prawda czy 
fałsz?

Obecnie lekarze i dietetycy przeprowadzają  bada-

nia, diagnozują pacjentów i zalecają sposoby leczenia na 
podstawie teorii zbilansowanej diety (TZD). Co to jest?

Zwolennicy   tej   teorii   uważają,   że   pożywienie   po-

winno   zawierać   wystarczającą   ilość   składników   odżyw-
czych takich jak białka, tłuszcze, węglowodany, które po-
winny być spożywane w odpowiednich proporcjach i ilości 
zależnej od zawartości kalorycznej. Dostarczać należy rów-
nież witaminy i składniki mineralne. Na podstawie tej teo-
rii wprowadzono normy spożycia żywności przez człowie-
ka. Podstawą do układania szczegółowej diety dla każdej 
osoby są tabele, według których, po odczytaniu wyników 
badań   krwi   i   określeniu   niedoborów   ustalamy   składniki 
diety i sposób jej stosowania. Można doprowadzić pacjenta 
do „norm”, określonych w tabelach poprzez stosowanie od-
powiednich suplementów albo spożywanie produktów za-
wierających   te   składniki.   System   ten   jest   zrozumiały,   te-
chniczny i bardzo prosty. 

Stosowanie   tej   teorii   doprowadziło   ludzkość   do 

obecnego   stanu  rzeczy,   a   wyniki   mówią   same   za   siebie. 
Statystyki za rok 2007: w Rosji na 2,2 mln zgonów aż 1 200 

70

background image

000 spowodowanych było chorobami układu krążenia, 300 
000 — rakiem, 90 000 — chorobami układu pokarmowego 
etc., a tylko 90 000 — przyczynami naturalnymi. Nie po-
mylę się, kiedy powiem, że każdy człowiek na Ziemi czasa-
mi choruje. Medycyna często nie potrafi nam pomóc. Jedy-
ne co może zrobić, to sprzedać lekarstwo, terapię lub za-
bieg. Medycyna pracuje z objawami, a nie z przyczynami 
chorób. Przyczynę takiego stanu, takiej dotkliwej statystyki 
widzę w nieprawidłowym sposobie odżywiania się, w bra-
ku wiedzy na temat prawidłowego sposobu trawienia, pro-
stackim podejściu do leczenia. Główną przyczyną takiego 
podejścia do leczenia jest TZD. Skąd pochodzi ta nieszczę-
sna teoria zbilansowanej diety? Jak się liczy te kalorie (czy 
też kilokalorie)? 

Nawiasem mówiąc robi się to w ten sposób, że każ-

dy produkt jest umieszczany w specjalnym piecu i przy od-
powiedniej temperaturze wpuszczany jest tlen. Wchodzi on 
w reakcje z produktem, co powoduje wydzielanie się ciep-
ła, które jest mierzone. Metodę tę stosowano pod koniec 
XVIII i na początku XIX wieku— było trzeba wtedy uspra-
wiedliwić niskie pensje pracowników. W Niemczech spe-
cjalna komisja wyznaczała w ten sposób takie zapotrzebo-
wanie na składniki odżywcze człowieka, by mógł on praco-
wać przez 15 godzin dziennie. Zostało to obliczone zgodnie 
z dawną teorią, która mówi, że pożywienie w organizmie 
spala się. Była to teoria wygodna dla pracodawców i ich 
potrzeb organizacyjnych w fabrykach. Niestety, stosowana 
jest do dziś. Na produktach spożywczych widzimy tabelki 
z wyszczególnieniem ilości tłuszczu, białka i węglowoda-
nów. Producenci farmaceutyczni wprost zasypują nas wita-
minami i mikroelementami w pigułce. 

Uważam, że błędem jest ocenianie wartości odżyw-

czych produktów na podstawie ilości kalorii, które można z 
nich uzyskać. Zgodnie z tą teorią kobiece mleko jest zupeł-

71

background image

nie bezwartościowym pożywieniem. Dopiero na początku 
XX wieku stało się jasne, że nie da się go niczym zastąpić. 
Szybki przyrost masy ciała i wzrostu niemowlęcia, które 
odżywia się jedynie mlekiem matki, całkowicie zaprzecza 
teorii zbilansowanego żywienia. Teoria ta może być wyko-
rzystana jedynie w indywidualnych przypadkach, w wypa-
dku leczenia określonych schorzeń, lecz jej rozpowszech-
nione   stosowanie   doprowadza   do   otłuszczania   organiz-
mów   i   powstawanie   sytuacji   opisanej   przez   przytoczone 
wcześniej statystyki z 2007 roku, dotyczące chorób i przy-
czyn zgonów w Rosji. 

Ocena wartości odżywczych pożywienia winna być 

dokonywana w inny sposób. Człowiek nie powinien cho-
dzić z kalkulatorem i liczyć, ile już zjadł, ile jeszcze może 
zjeść, ile składników dostarczył organizmowi i jakich jesz-
cze nie, ile ma dobrać suplementów witaminowych. Ade-
kwatne pożywienie nie jest szkodliwe nawet po zjedzeniu 
dużej jego ilości i zawiera wszystkie niezbędne składniki do 
prawidłowego funkcjonowania organizmu. 

16. Czym obdarzyła nas natura? Nie wszystko 
złoto, co się świeci

Zmodyfikuję nieco to przysłowie. Nie wszystko, co 

nam   smakuje,   jest   dla   nas   dobrym   pożywieniem.   Zasta-
nówmy się przez chwilę, co jest najważniejsze dla zacho-
wania życia biologicznego? Pierwsze, co nam się nasuwa to 
instynkt samozachowawczy, gwarantujący przetrwanie ga-
tunku. Najważniejszym czynnikiem, decydującym o prze-
trwaniu żywego organizmu począwszy od bakterii, a koń-
cząc na ssakach jest oczywiście pożywienie. Jakie narzędzia 
dała nam natura by umożliwić wybór właściwego pożywie-
nia? Najważniejsze to: wzrok, węch i smak. Pożywienie wy-
bieramy kierując się przy tym jego wyglądem, zapachem  

72

background image

i smakiem. W naturalnych warunkach nie robimy jednak 
tego w sklepie, a w naturze — wśród przyrody. Producenci 
przetworzonego jedzenia żonglują syntetycznymi substan-
cjami, które z dodatkiem barwników, aromatów i przypraw 
nazywają się parówkami. Nikt nie zauważa oszustwa. Obe-
cnie w ten właśnie sposób produkuje się większość artyku-
łów spożywczych. Chemia żywieniowa czyni cuda, zapew-
niając  smak  dzięki  sztucznym   dodatkom.  Rynek  zmusza 
nas do pochłaniania ton niepotrzebnych, a wręcz szkodli-
wych   dla  nas  substancji.  Kupowane,   gotowe  pożywienie 
nie jest tak naprawdę tym, czym się wydaje.

Jeżeli   natomiast   będziemy   wybierać   pożywienie 

wśród naturalnych wytworów przyrody, to włączy się me-
chanizm, który obroni nas przed spożyciem szkodliwych i 
niepotrzebnych   produktów.   To   smak   każdego   produktu 
jest kryterium tego, czy posiada on potrzebne składniki od-
żywcze. Sądzę, że wielu spośród witarian zauważyło, że 
ten sam produkt może raz mieć wyborny smak, a innym ra-
zem zupełnie nam nie smakować. Dowodzi to, że nastąpiło 
zaspokojenie potrzeb organizmu na zawarte w nim skład-
niki odżywcze, a jeżeli produkt w jego naturalnej postaci 
nam smakuje to znaczy, że jest nam potrzebny. 

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, dlaczego 

dzikie zwierzęta są tak silne i zdrowe, a ich futerko cudow-
nie lśni? Dobrym przykładem jest leśna wiewiórka. Jej po-
żywienie jest dość monotonne, to nasiona iglaków oraz żo-
łędzie, a jest zwinna i sprawna; ma piękne, lśniące futerko. 
Zapewne   nie   brakuje   jej   witamin   i   mikroelementów   po-
mimo   spożywania   jednorodnego   pożywienia.   Dlaczego 
więc człowiek, pomimo urozmaiconego pożywienia nie jest 
tak silny jak goryl czy zwinny jak szympans? Co tam silny, 
zwinny, dlaczego nie jest zdrowy?!

Być może przyczyną jest to, że wybiera on pożywie-

nie w sklepie a nie wśród przyrody, tak jak robią to szym-

73

background image

pansy i goryle? Zwierzęta wybierają to, co stworzyła dla nich 
przyroda, a my — to, co sztucznie wytworzono. Umysłowe 
zdolności   pozwoliły   nam   dominować   na   naszej   planecie. 
Spożycie mięsnego, gotowanego pokarmu miało ważne zna-
czenie w przetrwaniu naszego gatunku. Przetrwaliśmy zlo-
dowacenia i susze, co byłoby trudne bez spożywania mięsa 
zwierząt. Płacąc za to zdrowiem, ludzie musieli używać og-
nia do przygotowania posiłków, które w stanie surowym by-
ły niejadalne — później zaś żywność przechowywano, stosu-
jąc konserwowanie. Gratuluję. Przetrwaliśmy!

Obecnie mamy to szczęście, że poziom kultury rol-

nej i przechowalnie pozwalają nam mieć wszystkie niezbę-
dne produkty w stanie świeżym przez okrągły rok. Każdy 
mieszkaniec miasta ma dostęp do świeżego, żywego roślin-
nego pożywienia o dowolnej porze roku. W czasie, gdy  
u nas za oknem jest zima, w ciepłych krajach zbiera się plo-
ny.   Prowadząc   rozsądną   gospodarkę   międzynarodową 
można uniknąć deficytu pożywienia.

17. Jeżeli jesteśmy tacy mądrzy, to dlaczego 
chorujemy?

Dlaczego tak się dzieje, że nieustannie rośnie liczba 

chorych osób, zwłaszcza wśród dzieci? Powróćmy raz jesz-
cze   do   statystyki.   Na   Ukrainie   około   500   000   osób   jest  
w grupie ryzyka chorób onkologicznych. W telewizji trąbią 
o   epidemii   onkologicznej,   bowiem   100   000   osób   rocznie 
umiera na raka — czterokrotnie więcej co roku umiera na 
choroby wieńcowe i choroby układu krążenia. Dlaczego tak 
wiele   chorób,   na   które   wcześniej   zapadały   tylko   osoby 
starsze,   atakuje   teraz   nawet   małe   dzieci?   Dlaczego   czło-
wiek, stworzenie myślące, doprowadził do takiej sytuacji? 
Już po dwóch latach doświadczenia z surowym pożywie-
niem   mogę   śmiało   stwierdzić,   że   głównym   czynnikiem 

74

background image

powstawania   chorób   jest   nieprawidłowe   odżywianie   się. 
Oczywiście istnieją jeszcze takie czynniki jak stres, depresja 
czy zanieczyszczenie środowiska. Najważniejszym jednak 
powodem jest pożywienie! Co przyczyniło się do powsta-
nia takiej sytuacji?

Otóż cały proces spożywania pożywienia przestał 

już   być   tylko   zaspokajaniem   głodu.   Przestał   być   narzę-
dziem do zaspokojenia zapotrzebowań organizmu w ener-
gię i składniki odżywcze — zmienił się w tradycję, kult, 
przyjemność,   wspólne   spędzanie   czasu;   stał   się   niezbęd-
nym atrybutem rodzinnych i przyjacielskich spotkań. Nie 
wyobrażamy sobie wręcz życia bez wspólnych posiłków. 
Spotkanie z przyjaciółmi — obiad. Święto — obiad. Dzień 
powszedni — obiad. W wolnym czasie też rozmowa przy 
kawie, ciasteczku czy herbatce. Nie jesteśmy już w stanie 
kontrolować   ilości   pochłanianego   przez   nas   pożywienia. 
Popadliśmy w pułapkę zależności od ciągłego spożywania 
czegoś. Natura tej zależności jest taka sama, jak ta, co uza-
leżnia od alkoholu czy tytoniu. 

Wykryto, że w mózgu jest obszar odpowiadający za 

uczucie zadowolenia, dla celów doświadczalnych wypro-
wadzono tę część mózgu u szczura na zewnątrz tak, aby 
mógł ją dotykać łapką i odczuwać przy tym przyjemność. 
Okazało się, że szczur bez przerwy naciskał ten przycisk 
zadowolenia  łapką,  aż umarł  stojąc w  miejscu,  z głodu  
i wycieńczenia. Małpy robią to samo. Taki eksperyment nie 
był przeprowadzony na ludziach, ale my robimy to samo 
spożywając   produkty   ze   wzmacniaczami   smaku,   jak   np. 
glutaminian sodu (E621), sól, cukier. Czerpiąc takie przy-
jemności, stawiamy się w położeniu szczura, stymulującego 
przyjemność bez względu na skutki. Te dodatki pobudzają 
receptory smaku, a odczuwamy przyjemność smaku jedze-
nia, chociaż wcale nie zawiera ono tych substancji, których 
smak  czujemy.  Tak  naprawdę,  w najlepszym   przypadku 

75

background image

ulepszacze te są obojętne, jednak najczęściej jest to miesza-
nina o nieznanym w skutkach działaniu. Człowiek cieszy 
się smakiem, a produkt niczego wartościowego nie zawie-
ra. Po wynalezieniu garnków człowiek zaczął eksperymen-
tować z jedzeniem, łącząc i mieszając produkty dla uzyska-
nia różnorodnych doznań smakowych. W związku z roz-
wojem   cywilizacji   pożywienie   zmieniło   się   z   potrzeby  
w przyjemność, a głównym powodem przygotowywania 
posiłków   stało   się   zadowalanie   receptorów   smakowych. 
Sensem   sztuki   kulinarnej   jest   przygotowanie   smacznych 
potraw. Człowiek nauczył się wywierać wpływ na własne 
kubeczki smakowe, a także na kubeczki smakowe zwierząt 
domowych. Suchy pokarm oraz gotowane pożywienie od-
działuje na receptory smaku, ale nie jest korzystne dla orga-
nizmu z uwagi na niewielkie lub wręcz żadne wartości od-
żywcze. W ten sam sposób działa przynęta dla ryb lub tru-
cizna na szczury. Są smaczne.

Człowiek   ocenia   pożywienie   według   kryterium 

smaku, a spożywając posiłek wcale nie zastanawia się nad 
tym,   jak   organizm   poradzi   sobie   z   jego   przyswojeniem. 
Obecnie praktycznie na każdym produkcie możemy zoba-
czyć znak E621. Na receptory smakowe nie oddziałuje sam 
produkt,   tylko   jego   reagent,   wielokrotnie   wzmacniający 
smak danego produktu. I chociaż w parówkach wcale nie 
ma mięsa, wydają się one nam mięsne i smaczne. Chipsy to 
tłuszcz plus proszek ziemniaczany, ale jaki smaczny! Wszy-
stko dzięki dodaniu do niego E621 — glutaminianu sodu. 

Przeważająca większość ludzi nieświadomie znala-

zła się w zależności od pożywienia przetworzonego oraz 
wzmacniaczy smakowych. Zwierzęta nie zastanawiając się 
wybierają   zatrute,   ale   smaczne   pożywienie,   nawet,   jeżeli 
obok będzie leżeć zdrowy, ale mniej smaczny kęs.  Różni-
my się jednak od zwierząt tym, że posiadamy samoświado-
mość, możemy analizować i wybierać świadomie. Ewolucja 

76

background image

sprawiła,   że   smak   jest   kryterium   przydatności   pokarmu: 
smaczne zjadamy, niesmaczne odrzucamy. Nie przewidzia-
ła ona jednak gotowanego pokarmu. Przyroda dostosowała 
receptory   smakowe   na   naturalnie   „smaczne-niesmaczne” 
produkty.   Gdy   mamy   wybór   wśród   syntetycznie   „sma-
cznego-niesmacznego” nie potrafimy dokonać prawidłowe-
go wyboru. Znajdujemy się w zależności od smakowo-po-
karmowej zależności. 

Wyobraźmy sobie skalę tego uzależnienia. Od dzie-

ciństwa jesteśmy przyzwyczajani do słodkiego, słonego, os-
trego,   rafinowanego   pożywienia,   do   ostrych   smakowych 
odczuć — wpadamy w zależność od nich. 

Jakie wnioski możemy wyciągnąć? Po co przyroda 

obdarzyła nas smakiem? Dała nam go, tak jak innym zwie-
rzętom, dla orientacji w środowisku naturalnym, dla doko-
nywania wyboru spośród naturalnych produktów, znajdu-
jących się wśród przyrody i stworzonych przez nią. 

Wyciągając wnioski z wiedzy o systemie trawiennym 

człowieka możemy rozdzielić pożywienie na adekwatne do 
naszego   systemu   trawiennego   i   nieadekwatne,   a   więc   na 
produkt żywy i produkt martwy. Za żywy produkt możemy 
uważać surowe, roślinne pożywienie. Szukajcie więc doznań 
smakowych wśród żywego, roślinnego pożywienia!

Jeszcze raz powtórzę i radzę — wykorzystujcie swój 

smak i węch dla wyboru pożywienia spośród produktów 
surowego, roślinnego pochodzenia. Smak podpowie wam, 
co w danej chwili jest potrzebne waszemu organizmowi. 
Przytoczę przykład z własnego życia. Początkowo po przej-
ściu na nową dietę codziennie na śniadanie zjadałem mar-
chew,   tak   bardzo   mi   smakowała.   Obierałem   całą   michę 
marchwi i wraz z całą rodziną chrupaliśmy ją z ogromną 
przyjemnością. Potem znów miałem chęć na pomarańcze i 
pochłaniałem je kilogramami. Później głównym moim da-
niem stały się jabłka. Oczywiście jadłem w tym czasie rów-

77

background image

nież pestki, orzechy, kalafior, ale zawsze było jakieś danie 
główne, produkt, który smakuje najbardziej.  Eksperymen-
tujcie — ale wyłącznie z surowym, roślinnym pożywieniem. 

Pragnę w tym miejscu wspomnieć o nauce, która na-

zywa się Ayurveda. Nie wiem zbyt wiele o ziołowych przy-
prawach, ale być może dodając je do surówek i do chleba 
z dehydratora uzyskamy nowe doznania smakowe, nawet 
bez dodatku soli i masła. 

18. Ugoleva teoria adekwatnego odżywiania się 

Składnikami pożywienia są nie tylko składniki od-

żywcze. Zgodnie z teorią zbilansowanej diety (TZD), poży-
wienie składa się z dwóch elementów: składników odżyw-
czych i balastowych. Przyjęło się założenie, że nasz orga-
nizm samodzielnie, za pomocą własnego soku żołądkowe-
go rozkłada składniki pokarmowe na niezbędne nam mik-
roelementy, które następnie są wchłaniane, a nadmiar (skła-
dniki balastowe) wydalamy z kałem i moczem. Znajomy 
nam już akademik Ugolev uważał, że takie podejście i tłu-
maczenie procesu spożywania jest zbyt uproszczone.   Uz-
nał bowiem, że trawienie to złożony z kilku etapów proces 
wchłaniania się składników odżywczych z jelita. 

W   Teorii   Adekwatnego   Odżywiania   wykazał,   że 

oprócz składników odżywczych istnieją trzy grupy wchła-
nianych produktów:
1. Hormony.
2.   Produkty   działalności   mikroorganizmów   (trzy   rodzaje 
metabolitów).
3. Zanieczyszczenia zawarte w pożywieniu. 

Hormony
Wyjaśnijmy na początek, czym są  hormony. Otóż 

hormony   pełnią  funkcje  przekaźników  informacji  pomię-
dzy układem hormonalnym i nerwowym a resztą organiz-

78

background image

mu, a także mają silne pobudzające lub hamujące działanie 
na procesy biochemiczne, które regulują i sterują czynnoś-
ciami różnych tkanek i narządów. Są przekaźnikami pole-
ceń pomiędzy organami. 

Brytyjscy naukowcy, Bayliss i Starling, odkryli je w 

1906 roku i nazwali hormon od greckiego όρμάω, co ozna-
cza   „pobudzać,   stymulować”.   Organy,   które   produkują 
hormony   nazwano   endokrynologicznymi.   Gruczoły   wyt-
warzające hormony to: podwzgórze, tarczyca, nadnercze, 
trzustka, przysadka mózgowa oraz gruczoły płciowe. Hor-
mony   są   wydzielane   poprzez   gruczoły   bezpośrednio   do 
krwi i trafiają do wszystkich części organizmu, ale każdy 
z   hormonów   działa   wyłącznie   w   jednej   ściśle   określonej 
części ciała, lub w określonym narządzie, zwanym narzą-
dem docelowym. 

Działanie ludzkiego organizmu oparte jest na wza-

jemnej współpracy ogromnej ilości hormonów (insulina, hor-
mon tyreotropowy, hormon luteinizujący, folikulotropowy, 
testosteron, estrogen, estradiol, progesteron, prolaktyna etc.). 
Te   czynne   biologicznie   substancje   są   zaangażowane   we 
wszystkie procesy życiowe. Regulują one procesy zachodzą-
ce w organizmie, poczynając od wzrostu i podziału komó-
rek, a kończąc na regulacji wydzielania soku żołądkowego. 
Ogromne znaczenie ma bilans hormonów w organizmie: ich 
ilość i proporcje. Nasze samopoczucie, stan fizyczny i ogólna 
kondycja w dużym stopniu są zależne od stężenia niektó-
rych hormonów. Wyraźne oznaki braku równowagi hormo-
nów to płaczliwość, histeria, nadmierna impulsywność lub 
też obsesyjne lęki bez jakiegokolwiek powodu. Niewłaściwe 
stężenia hormonów we krwi może prowadzić do powstania 
poważnych schorzeń. 

W latach 50. i 60. ubiegłego wieku udowodniono w 

sposób naukowy, że nie tylko trzustka, lecz również jelita 
są gruczołami endokrynologicznymi. To, że żołądek i wszy-

79

background image

stkie jelita są największym gruczołem produkującym hor-
mony było jednym z najważniejszych odkryć, których do-
konał Ugolev — wcześniej bowiem uważano, że żołądek 
produkuje   hormon,   gastrynę,   tylko   na   własne   potrzeby. 
Ugolev dowiódł, że żołądek i jelita wytwarzają cały zestaw 
hormonów niezbędnych do funkcjonowania całego organi-
zmu. Okazało się też, że komórki systemu trawiennego wy-
twarzają hormony, które są typowe dla podwzgórza, nato-
miast   komórki   przysadki   mózgowej   produkują   również 
gastrynę. Okazuje się więc, że niektóre hormonalne własno-
ści podwzgórza i przysadki mózgowej są takie, jak systemu 
trawiennego. Nawet takie hormony jak endorfiny i enkefa-
liny,   których   wytwarzanie   przypisywano   wcześniej   pod-
wzgórzu, również są produkowane przez komórki systemu 
trawiennego. Dla przykładu: u niemowląt przy rozpadzie 
w żołądku białka mleka matki produkowana jest morfina 
taka sama, jak u dorosłych przy rozpadzie białka pszenicy 
(glutenu). Hormon ten w znacznym stopniu znieczula ból, 
a także odpowiedzialny jest za uczucie radości, szczęścia  
i euforii. Jelita produkują 95% zapotrzebowania na hormon 
serotoniny, którego niedobór prowadzi do stanów depre-
syjnych i migreny.

Teraz najważniejsze, co chcę przekazać. Otóż regu-

lacja wytwarzania hormonów przez komórki systemu tra-
wiennego jest inna niż w pozostałych gruczołach, ponieważ 
nie tylko ogólny stan zdrowia ma na to wpływ, ale jest ona 
wprost zależna od pożywienia: od bezpośredniego kontak-
tu pożywienia z błoną jelitową. Niektóre hormony dostar-
czane są z pożywieniem lub syntezowane są wewnątrz jelit. 

Zwróćcie uwagę na ważność, wręcz przełomowość 

tego odkrycia!

Bilans hormonalny ma bezpośredni wpływ na nasze 

samopoczucie, nasz nastrój i wydajność organizmu; jest też 
bezpośrednio związany z jedzeniem, które spożywamy. 

80

background image

Przytoczę tu bardzo dobry przykład na to, jak bilans 

hormonalny wpływa na zdolności życiowe człowieka. Oka-
zuje się, że w 40% przypadków niepłodności u kobiet i bra-
ku plemników w nasieniu u mężczyzn jest naruszenie ich 
bilansu hormonalnego. Na forum internetowym (syromo-
noed.com)   opisany   został   przypadek   mężczyzny,   u   któ-
rego, po przejściu na surowe odżywianie się, koncentracja 
plemników w nasieniu wzrosła z 4 mln do 96 mln w jed-
nym mililitrze (dwudziestokrotnie!). Stał się potem szczęśli-
wym ojcem. 

Ani współczesna medycyna, ani też Teoria Zbilanso-

wanej Diety nie uwzględniają współzależności pomiędzy 
wytwarzaniem się hormonów a odżywianiem. Większość 
lekarzy nie ma pojęcia o tym, że wycięcie lub usunięcie ja-
kiegokolwiek   narządu,   związanego   z   systemem   trawien-
nym, może prowadzić do poważnych zaburzeń hormonal-
nych,   a   przez   to   do   powstania   dodatkowych   schorzeń. 
Ugolev przedstawia przypadek, w którym częściowe usu-
nięcie dwunastnicy doprowadziło do zmiany funkcji kory 
nadnerczy, podwzgórza, przysadki i do zmian funkcjono-
wania tarczycy. Wszystkie organy wewnętrzne, które po-
siadamy, współpracują ze sobą — nie ma w naszym ciele 
niczego zbędnego. Jedzenie jest jednym z najważniejszych 
stymulatorów   działania   wszystkich   systemów   wewnę-
trznych organizmu. 

Trzy rodzaje metabolitów
W   wytwarzaniu   metabolitów   bezpośredni   udział 

bierze mikroflora jelitowa. Pierwszym ich rodzajem jest po-
tok metabolitów zmodyfikowanych przez bakterie. Drugim 
są produkty metabolizmu bakterii, a trzecim są metabolity 
wtórne, czyli substancje balastowe zmodyfikowane przez 
bakterie. Tworzą one wtórne substancje odżywcze. 

Rozwińmy temat. Pierwszy rodzaj metabolitów uzy-

skujemy dzięki bakteriom, które przerabiają struktury zło-

81

background image

żone na proste — na przykład białko na aminokwasy, ami-
nokwasy na aminy, skrobię na glukozę, glukozę na kwasy 
mlekowe.  To mniej więcej jest zrozumiałe.

Drugi   rodzaj   metabolitów   wynika   z   wytwarzania 

przez   bakterie   ubocznych   produktów   ich   działalności. 
Część z nich jest dla nas niezbędna (witaminy oraz amino-
kwasy), a część z nich jest z kolei toksyczna i wnikając w 
krew, oddziałuje na cały organizm. Niektóre z metabolitów 
są wytwarzane przez nasz organizm, np. histamina. Hista-
mina wytwarzana jest przez komórki żołądka i kontroluje 
ważne funkcje mózgu, wpływa na wytwarzanie soku żołą-
dkowego, a także przyczynia się do powstawania wrzodów 
w żołądku. Histamina również jest produktem ubocznym 
działalności bakterii. Tu szczególnie chciałbym zwrócić wa-
szą uwagę na to, że skład ilościowy różnych gatunków bak-
terii jest bezpośrednio zależny od rodzaju pożywienia. Nie 
tylko bakterii, bowiem zdolność przetrwania każdego ga-
tunku   zależy   od   pożywienia.   Również   na   ilość   bakterii  
w naszych jelitach ma wpływ jedzenie, które spożywamy 
i jeżeli jemy to, co zostało stworzone dla nas i dla naszych 
jelit, to produkty działalności bakterii są łatwo wchłaniane i 
przerabiane w naszym organizmie. Odżywiając się w spo-
sób adekwatny dla naszego układu pokarmowego sprzyja-
my utrzymaniu bakterii w doskonałej proporcji i ilości. Na-
tomiast wówczas, gdy spożywamy potrawy mięsne, mamy 
przewagę bakterii gnilnych, które dostarczają nam całego 
zestawu   toksycznych   odpadów   ich   działalności.   Bakterie 
gnilne wytwarzają również antybiotyki, które są zabójcze 
dla innych, korzystnych dla nas bakterii. 

Trzeci   rodzaj   metabolitów   to   modyfikowane   po-

przez mikroflorę metabolity wtórne, wytwarzane z części 
balastowych pożywienia. W TZD istnieje podział na skład-
niki   odżywcze   i   balastowe   pożywienia:   pierwsze   to   te 
wchłaniane,   a   drugie   —   wydalane.   Ugolev   uważa   nato-

82

background image

miast, że tak zwane balastowe części pożywienia (włókna 
roślinne)   są   pożywieniem   dla   bakterii,   mieszkających   w 
naszych jelitach. Udowodnił że bakterie, które mieszkają  
w okrężnicy wytwarzają niezastąpione aminokwasy i wita-
miny,   żywiąc   się   surowym   błonnikiem   roślinnym. 
Wszystko, czego potrzebują to tylko surowe, roślinne poży-
wienie, inaczej mówiąc — włókna roślinne. Ten metaboli-
czny proces przemyślnie wbudowany naturą w nasze jelita 
nosi nazwę fermentacji mlekowej. Źródłem tej fermentacji 
są fruktooligosacharydy, to znaczy te włókna roślinne, któ-
re   zawierają   fruktozę.   Natomiast   glukoza   wywołuje   fer-
mentację  alkoholową (tu kryje się szkodliwość  obecności 
skrobi w jelitach), fruktoza zmienia fermentacje alkoholową 
na mlekową, przez co tworzy się kwas mlekowy, a nie alko-
hol. Proces ten nazwano homeostazą kwasu mlekowego. 

Te   metabolity,   które   trafiają   do   naszej   krwi   przy 

udziale bakterii, (ich wszystkie trzy rodzaje) są absolutnie 
ignorowane przez współczesną medycynę. Zażywanie ja-
kichkolwiek leków, a zwłaszcza antybiotyków niszczy na-
szą mikroflorę, a razem z nią trzy rodzaje niezbędnych dla 
organizmu substancji. Lekarze przepisują wam wprawdzie 
po kuracji antybiotykowej probiotyki, lecz odnowienie wła-
ściwej mikroflory jest zależne od prawidłowego odżywia-
nia   się,   a   nie   od   podania   probiotyku.   Po   lewatywie,   na 
przykład, mikroflora jelitowa ma trudności z odnowieniem 
się w przypadku, gdy człowiek wraca do wysokobiałkowe-
go, mięsnego pokarmu i jakiekolwiek probiotyki niewiele 
pomogą.   Do   powstania   fermentacji   mlekowej   przyczynia 
się głównie odżywianie wyłącznie surowym, roślinnym po-
karmem.  

Przepływ   substancji   pochodzących   z   zanieczy-

szczonego pokarmu

Tym tematem nie będę się szczegółowo zajmował, 

przedstawię jedynie środki zapobiegawcze. 

83

background image

Myjcie ręce. Myjcie również owoce i warzywa, a je-

żeli jest podejrzenie, że zawierają większą ilość azotanów, 
to włóżcie je do wody na pół godziny. Nie spożywajcie pro-
duktów, na których widać pleśń lub widoczne oznaki gni-
cia. Preferujcie krajowe owoce i warzywa, gdyż nie są che-
micznie i termicznie przygotowywane do przetrwania dłu-
gich   podróży,   ale   bez   przesady:   nie   wyolbrzymiajcie 
szkodliwości azotanów i nie bójcie się panicznie importo-
wanych produktów. Wskazane jest rozsądne podejście do 
zagadnienia.   Dowiadujcie   się,   w   jaki   sposób   są   suszone, 
skąd pochodzą, jak się hoduje i w jaki sposób przechowy-
wane są orzechy, owoce i warzywa.  

Bardzo mnie ucieszyła informacja o tym, jak prze-

chowywane są jabłka: okazuje się, że w specjalnych chłod-
niach przy temperaturze +0º C, a powietrze jest filtrowane 
przez specjalne zestawy; regulowana jest zawartość tlenu 
i dwutlenku węgla, dzięki czemu jabłka zachowują świe-
żość aż do następnego urodzaju. Nie ma wtedy potrzeby 
stosowania chemii. No cóż, jednak lepiej chyba jeść jabłka 
nawet z azotanem, niż wcale. 

19. Komu jest potrzebne jedzenie na surowo?

Rozsądne pytanie. Niektórzy powiedzą: „Po co mi to, 

jeżeli i tak czuję się dobrze?” I rzeczywiście tak jest, gdyż or-
ganizm ludzki posiada ogromny zapas sił, ogromną rezerwę 
możliwości. Gdy jest atakowany nie poddaje się całkowicie, 
tylko po trochu, kawałek po kawałku. Gdy byliśmy dziećmi, 
lekarze zaglądali nam w gardło, sprawdzali migdałki i wy-
rostek robaczkowy; w późniejszym wieku, w miarę dojrze-
wania interesowali się stanem trzustki i woreczka żółciowe-
go, następnie badali wątrobę i nerki. Tymczasem okazuje się, 
że choroby wieńcowe coraz częściej dotykają dzieci w szkole 
średniej; bajpasy zakładane są pacjentom już w wieku 40 lat. 

84

background image

Wielokrotnie   słyszymy   w   telewizji   i   radiu   apel   o   pomoc 
dzieciom cierpiącym na białaczkę. Cukrzyca i astma stały się 
powszechne   w   każdej   grupie   wiekowej.   Dzieci   noszą   do 
szkoły leki i naprawdę się na nich znają, a ich rodzice przed 
pójściem na imprezę biorą sześć tabletek węgla aktywowa-
nego i dwie tabletki wspomagające trawienie. Ludzie walczą 
z pożywieniem. Zażywają jednocześnie truciznę i antidotum. 
W jakim celu? W celu zaspokojenia potrzeb smakowych. Ta-
kie działanie wynika z zależności od smacznego, gotowane-
go pożywienia.

Zawartość naszego pożywienia w miarę upływu ko-

lejnych lat, z każdym następnym pokoleniem zmienia się 
tak, ze mamy w nim coraz więcej chemicznych dodatków; 
staje się ono coraz mniej wartościowe. Ilość białka, tłuszczów 
i węglowodanów jest w normie, lecz wszystkie te składniki 
są... martwe. Biochemicy już od dawna potrafią odróżnić ży-
we białko od martwego, lecz na opakowaniu nie napiszą: 
„zawartość martwego białka — X%”. Mamy zatem w poży-
wieniu coraz silniejsze związki chemiczne, mocniej działają-
ce na receptory smakowe, coraz większą ilość syntetycznych 
substancji zawartą w pożywieniu, coraz więcej wypełniaczy, 
ulepszaczy, które mają na celu głównie wydłużenie terminu 
przechowywania tej gotowanej żywności. 

Jeżeli w waszej głowie powstało pytanie, „po co mi 

to jedzenie surowizny?” to mogę wam tyko zaproponować, 
byście na kilka lat odłożyli czytanie tej książki, choć nieko-
niecznie. Każdy dorosły człowiek ma prawo wolnego wy-
boru: co jeść i czy być zdrowym, czy też chorowitym. Dzie-
cko jednak takiej możliwości wyboru nie ma — jest zmu-
szone do jedzenia tego, co mu dają dorośli i to właśnie oni 
powinni przyjść takiemu dziecku z pomocą. Więc dawajcie 
waszym dzieciom do zjedzenia po kilka  jabłek dziennie; 
proście też, by goście, którzy do was przychodzą przynosili 
im owoce, a nie ciastka i cukierki. 

85

background image

Bardzo mi się podobał sposób, w jaki moja trzylet-

nia   córeczka   traktowała   jaja-niespodzianki.   Otóż   stawała 
ona obok śmietnika, zdejmowała folię z tego jaja, następnie 
czekoladę i folię wyrzucała do śmietnika i biegła bawić się 
zabaweczką wyjętą ze środka. Sklep, w którym sprzedawa-
no jajka-niespodzianki nazywała ona jajkowym sklepem. Jej 
zainteresowanie takimi jajkami skończyło się, gdy ukończy-
ła 4 latka. Słodycze natomiast robimy w domu sami. Z dak-
tyli wyjmujemy pestki i mielimy w maszynce do mielenia, 
następnie mielimy w młynku orzechy laskowe i łączymy w 
proporcji 1:1. Wykorzystujemy też rodzynki, suszone more-
le i inne orzechy. Sami możecie tak robić, a przynajmniej 
możecie spróbować. Jestem przekonany, że niedługo w wa-
szych miastach powstaną restauracje wegańskie i witariań-
skie,   na   czym   skorzystają   wszyscy   witarianie,   weganie   i 
wegetarianie, a każdy znajdzie dla siebie smaczne, zdrowe, 
pożywne danie.

20. Jak zacząć?

Wybór pożywienia zawsze należy zacząć od pracy 

mózgu. Pierwsza, podstawową sprawą, którą należy poz-
nać i pojąć to taka, w jaki to sposób nasz organizm trawi 
pożywienie. Proponuję, by poczytać literaturę w tym tema-
cie, porozmawiać i  spotkać  się  z witarianami, którzy  od 
dawna stosują naturalną dietę. Gdy wasze zrozumienie te-
matu zmieni się w przekonanie o tym, że idziecie w dob-
rym   kierunku,   przejrzyjcie   listę   produktów   żywno-
ściowych, które są dostępne i którymi dysponuje ludzkość.

Omińcie szerokim łukiem sklepy z mięsem, delika-

tesy,   piekarnie   i   pierogarnie,   niech   wasze   stopy   skierują 
was do sklepu z napisem: „owoce i warzywa”. Orzechy i 
suszone owoce też mogą być na waszej drodze, nadają się. 
Tutaj,   w  tym   miejscu  możemy   do   woli   używać   naszych 

86

background image

zmysłów smaku, wzroku i węchu by wybrać właściwe po-
żywienie.   Kupujemy   i   jemy   to,   co   się   nam   spodobało.  
W żadnym wypadku nie zastanawiamy się, czy dany pro-
dukt jest niezbędny, bo zawiera zalecane mikroelementy, 
czy jest zdrowy, czy nie jest, nie myślimy o jego składzie 
chemicznym, o białku, węglowodanach i tłuszczach, ani o 
kilokaloriach. Żywe jedzenie nie może być i nie jest nie-
zdrowe dla naszego organizmu, bo nasz organizm został 
stworzony dla takiego właśnie jedzenia. To jedzenie jest dla 
niego dobre tak, jak dobra jest benzyna dla samochodu na-
pędzanego silnikiem benzynowym.

Możecie spożywać tylko winogrona albo tylko jabł-

ka. Wasz organizm jest w stanie z każdego, powtórzę, z 
każdego

, żywego, roślinnego pokarmu, który wam smakuje, 

syntezować   wszystkie   niezbędne   dla   was   związki   i   sub-
stancje odżywcze. Wtedy, kiedy wam się znudzą winogro-
na, poszukajcie wśród innych owoców, warzyw, orzechów
—  na pewno znajdziecie to, co przypadnie wam do gustu. 

Podsumujmy nasze rozważania. Na początku wy-

bierajmy jedzenie z pozycji umysłu, patrząc, czy jest żywe, 
czy   też   nieżywe,   naturalne,   czy   nienaturalne,   a   dopiero 
później zwracajmy uwagę na jego wygląd, zapach i smak. 
Powodzenia!

21. Witarianizm — dieta dla łasuchów

Na początku, kiedy nie da się powstrzymać naszego 

przyzwyczajenia by najadać się do syta, ilość zjadanego su-
rowego pokarmu będzie wręcz ogromna. Przytoczę tu kilka 
przykładów z forum witarian:
XXX
9:00 kokos – cały, razem z wodą kokosową i miąższem (w 
czasie, gdy inni zajadali się croissantami)
12:00 nieśplik japoński 4 sztuki, 2 gruszki (i dojadłam po 

87

background image

Jaszce), pomidor
15:00 1 gruszka, 1 jabłko
16:00 szklanka namoczonych migdałów
17:00   gruszka,   jabłko,   dwie   łyżki   awokado   (w   czasie 
karmienia Ajaksa)
20:00 50 g orzeszków pinii
21:00 kiwi

XXX
11:00 50 g malin
11:30 1 awokado
13:00   300   g   orzeszków   ziemnych   (moczonych   przez   3 
godziny)
14:00 garść kiełków ciecierzycy
15:40 5 gruszek
17:00 2 nektarynki
19:00 3 pomarańcze
20:00 30 g namoczonych migdałów
01:00 50 g truskawek

XXX
09:40 starte jabłko
12:00 duża gruszka
13:20 pomarańcza
14:00 grapefruit
16:00 sezam
18:15 grapefruit
19:30 młoda marchewka
21:30 jabłko
23:30 winogrona
01:00 2 banany, 2 garści orzeszków ziemnych

XXX
12:20 tarte jabłko

88

background image

14:00 grapefruit (3 duże kawałki)
15:50 tarte jabłko
18:00 młoda marchewka
18:50 2 marchewki
21:00 jabłko
22:22 banan
01:20 pomarańcza
02:20 2 banany

XXX
10:00 5 małych pomarańczy
11:00 garść obranych ze skórki orzechów włoskich
12:00 — 14:00 2 jabłka, garść suchych orzeszków ziemnych
17:00 2 jabłka
20:00 garść suchych orzeszków ziemnych
22:00 — 24:00 6 jabłek siedząc przy komputerze

Po przejściu na witarianizm nie musicie się niczym 

ograniczać — jedzcie tyle, ile wam się chce. Możecie się sy-
to najadać na noc. Jedzcie w środku nocy, jeżeli chcecie. 
Jedzcie w czasie ćwiczeń, w pracy, na spacerze i w autobu-
sie.   Żadnych   ograniczeń,   z   wyjątkiem   tego,   że   wszystko 
musi być roślinne i surowe! Oczywiście, przejadanie się  nie 
jest dobre, ale i tak na początku nic z tym nie będziecie w 
stanie zrobić. To jednak stopniowo minie, organizm nauczy 
się korzystać z surowego pokarmu, odnowią się naturalne 
sygnały sytości i wasz jadłospis zmieni się. Posiłki staną się 
rzadsze i zjadać będziecie mniej. 

Wtedy, kiedy u mnie minął trzeci rok na surowym 

pokarmie, zacząłem jeść po godzinie 12:00 i były to jabłka i 
banany. Między godziną 16:00 a 18:00 zjadałem jeszcze tro-
chę owoców lub warzyw. Wieczorem zaś, około godziny 
21:00 — 22:00 zjadałem dużą warzywną surówkę. Najbar-
dziej smakował mi kalafior z selerem naciowym, kapustą 

89

background image

pekińską i porem. Do takiego dania można dodać świeżej 
żurawiny lub wycisnąć sok z cytryny. Jeżeli komuś sma-
kuje, można je posypać pestkami ze słonecznika. 

Róbcie tak na obiadku u mamusi, na imprezach, na 

szaszłykach, na spotkaniu z przyjaciółmi — jedzcie owoce. 
Zamiast  kielicha  w  czasie  toastów  wznoście  kawałek  ar-
buza i życzcie wszystkim zdrowia!

22. Jedzenie na surowo — droga samuraja

Słowo „samuraj” pochodzi od starojapońskiego cza-

sownika samurai (侍) — służyć. Tak więc, samuraj to służą-
cy, sługa. Teraz mówimy dużo o pożywieniu, czy mamy 
więc zamiar być służącymi naszego żołądka? Oczywiście, 
że nie. Musimy jednak i będziemy, lub wręcz jesteśmy zo-
bowiązani służyć swemu zdrowiu. Nie ma na ogół wielkie-
go   pożytku   z   ludzi   chorych   i   niedołężnych.   Stosowanie 
wiedzy na temat prawidłowego działania naszego układu 
trawiennego jest w stanie uzdrowić nasze ciała. Wy, moi 
drodzy czytelnicy, już o tym dobrze wiecie, jeżeli oczywiś-
cie zdołaliście dotrzeć do tego rozdziału. 

Muszę uprzedzić, że w pierwszym okresie może być 

ciężko i są tego dwa powody. Pierwszy to złe samopoczu-
cie związane z szybkim uwalnianiem toksyn. Drugim jest 
brak akceptacji do zmiany waszej diety przez otaczających 
was ludzi. 

Wyjaśnię, dlaczego w pierwszym okresie pogorszy 

się stan waszego zdrowia. Wyobraźcie sobie, że wszystkie 
zanieczyszczenia i toksyny, które wniknęły do waszego or-
ganizmu zostały ukryte w zakamarkach waszego ciała. Po 
przejściu na adekwatne pożywienie pojawia się możliwość 
sprzątnięcia   tego   i   mnóstwo   energii   na   takie   sprzątanie. 
Wszystkie, nawet te ukryte zakamarki waszego ciała zaczy-
nają się oczyszczać. Większość toksyn trafia do krwi, która 

90

background image

jest filtrowana przez wątrobę i nerki, a stamtąd wydzielone 
już toksyny transportowane są do jelit lub pęcherza moczo-
wego. Z jelit toksyny  są częściowo znów wchłaniane do 
krwi (taka jest rola jelit), i proces się powtarza aż do całko-
witego oczyszczenia.  Zawartość toksyn we krwi może wy-
wołać bóle i zawroty głowy oraz ogólną słabość. Wystarczy 
jednak   cierpliwość   i   wszystkie   nieprzyjemne   objawy   po 
pewnym czasie znikną. Te symptomy są znane ludziom, 
którzy już przeszli głodówkę: w pierwszych dniach objawia 
się to bólem głowy i mamy wtedy wrażenie, jakby ten ból 
był wynikiem głodówki. Są to jednak objawy intoksykacji 
organizmu własnymi nagromadzonymi toksynami! Dlate-
go właśnie przy każdej głodówce zaleca się robić lewatywy 
i pić duże ilości wody. 

Po przejściu na surowe pożywienie żadne lewatywy 

nie są już potrzebne, tak samo jak nie jest potrzebne picie 
dużej ilości wody. Wodę należy pić wyłącznie w takiej ilo-
ści jak pragnie organizm lub wtedy, gdy sądzicie, że picie 
większej   ilości   wody   pomoże   wam   szybciej   się   oczyścić. 
Osobiście uważam, że cała niezbędna organizmowi woda 
jest dostarczana we właściwej ilości przez spożywane so-
czyste owoce i warzywa. Wydalanie toksyn w trakcie prze-
chodzenia na surowe jedzenie odbywa się znacznie wolniej 
niż przy głodówce. Jeżeli będziecie to robić stopniowo, bę-
dziecie mogli samodzielnie kontrolować ten proces. 

Teraz chciałbym omówić to, co możemy osiągnąć 

dzięki surowemu pożywieniu, a czego współczesna medy-
cyna nie jest w stanie nam zapewnić.

Podstawową zasadą medycyny, zapisaną w przysię-

dze Hipokratesa jest: „nie szkodzić”, jednakże stosowanie 
lekarstw jest jaskrawym przykładem tego, że „jedno leczy-
my, drugie kaleczymy”. Homeopatia jest sposobem lecze-
nia człowieka bez wyrządzania szkód dla jego organizmu. 
Żywienie się surowym pokarmem jest samodzielną drogą 

91

background image

człowieka od stanu choroby do stanu zdrowia. To prawdzi-
wa praca nad sobą, zmiana stylu życia, sposób do zrozu-
mienia naturalnych procesów zachodzących w organizmie. 
Taką drogę każdy musi przejść samodzielnie. 

Wspomniałem   o   homeopatii   dlatego,   że   jest   coś 

wspólnego   pomiędzy   odżywianiem   się   surowym   pokar-
mem a homeopatią. W obydwu przypadkach nie jest leczo-
ne schorzenie, lecz człowiek. Organizm sam decyduje, co 
będzie leczył najpierw, a co zostawi na później i droga ta 
wygląda tak: 
od wewnątrz na zewnątrz, 
od najważniejszych organów do mniej ważnych, 
z góry na dół, 
symptomy odchodzą po kolei w odwrotnej kolejności niż się poja-
wiły

 (to znaczy schorzenie, które pojawiło się, jako ostatnie, 

jako pierwsze zniknie). 

Wtedy, gdy większość toksyn i osadów, które zale-

gły wewnątrz organów i pod skórą zostanie usunięta, orga-
nizm zacznie pozbywać się starszych, przewlekłych scho-
rzeń. Należy poświęcić wówczas szczególną uwagę swemu 
ciału. Za  pomocą spożywania surowego  jedzenia zostały 
uruchomione wszystkie procesy naprawcze w organizmie. 
Jeżeli jednak w organizmie są tkanki już uszkodzone, to no-
wy sposób odżywiania się może spowodować zaostrzenie 
objawów chorobowych. Ludzie, którzy mieli wcześniej pro-
blem z trzustką lub z pęcherzykiem żółciowym szczególnie 
uważnie   winni   zwracać   obserwować   swoje   odczucia  
i objawy. Najprawdopodobniej będą zmuszeni by powrócić 
częściowo do spożywania gotowanych pokarmów na tak 
długo, dopóki tkanki nie odbudują się na nowo. Nie widzę 
jednak w tym niczego złego — nie bijemy tu przecież żad-
nych rekordów w szybkim leczeniu, tylko stopniowo i me-
todycznie wracamy do zdrowia. 

92

background image

Ludzie, którzy mają dwuletnie doświadczenie w su-

rowym jedzeniu opowiadają o objawach, jakie u nich wy-
stępowały. Niektórzy mieli wysypkę, inni ból w wątrobie 
i nerkach, niektórzy mieli przeziębienie i kaszel z gorączką 
i katarem. Powoli zaczyna wychodzić wszystko to, co czło-
wiek nosił w środku przez wiele lat, a cały proces oczysz-
czania się może potrwać nie jeden rok, a znacznie dłużej. 
Tylko   twój   nastrój,   twoje   samopoczucie   oraz   ogromny 
przypływ energii podpowiedzą ci, że jesteś na właściwej 
drodze. Radziłbym odnaleźć osoby o podobnych poglądach 
na odżywianie, brać udział w forum witariańskim, poczy-
tać o doświadczeniach innych witarian. Jest to droga  do 
prawdziwego samodoskonalenia. 

W tym czasie najważniejszym problemem może być 

niezrozumienie i nieprzyjęcie ze strony najbliższych. Jeżeli 
mieszkasz   w   otoczeniu   ludzi   konserwatywnych,   możesz 
narazić się na brak tolerancji dla swojego działania, dlatego 
też najlepiej im po prostu powiedzieć, że to tylko tymczaso-
wa dieta, mająca na celu wyleczenie jakiegoś twojego scho-
rzenia, którą zalecił ci lekarz. Najważniejsze jest to, by niko-
go nie namawiać i nie przekonywać. Trzeba się po prostu 
pośmiać z samego siebie razem ze wszystkimi i pojechać z 
przyjaciółmi na grilla, jeżeli jest taka potrzeba, uprzedzając 
ich, że jesteś na diecie i już. Można nawet poprosić bliskich 
o wsparcie: „pomóżcie mi sobie z tym poradzić, przypomi-
najcie mi, że jem tylko owoce, bo mogę nie wytrzymać”. 
Najlepiej nie używać słowa witarianizm czy weganizm, po-
nieważ czasami działa na ludzi irytująco. Stopniowo twoje 
samopoczucie i wygląd zewnętrzny będą przemawiać za 
ciebie. Wykaż się sprytem. Obcowanie i dobre towarzyskie 
stosunki z ludźmi nie powinny mieć nic wspólnego ze spo-
sobem odżywiania się. 

Zmienić  należy   jedynie  siebie,  pozostali  wyciągną 

wnioski po twoim wyglądzie zewnętrznym i widocznym 

93

background image

przypływie energii czy też wydajności w pracy. Po roku 
„na   surowym   pożywieniu”   mogę   bez   problemów   brać 
udział w rodzinnych imprezach, chociaż zamiast kieliszka 
podnoszę do toastu kawałek słodziutkiego melona. Wszy-
scy moi koledzy i przyjaciele już się przyzwyczaili do mo-
jego „dziwacznego” sposobu odżywiania się. Zawsze biorę 
udział w imprezach z toastami, ale tylko na początku im-
prezy, a kiedy naród robi się mocno nietrzeźwy, wolę opu-
ścić towarzystwo. Zawsze bądźcie sobą, nie należy dostoso-
wywać się do innych. 

Nie da się zostać w jeden dzień samurajem własne-

go ciała i zdrowia. Życzę powodzenia!

23. Oczyszczanie organizmu i kryzysy

Opowieść o surowym pożywieniu może się wyda-

wać bajkowa i nieprawdopodobna, więc muszę powiedzieć 
o   kryzysach,   okresowym   czyszczeniu   organizmu   i   o   tak 
zwanym okresie przejściowym. Każdy przechodzi to ina-
czej, jeden bezobjawowo, a drugi leży w łóżku z katarem i 
gorączką. Niektóry odczuwają ból przy wydalaniu moczu, 
wydalają śluz i skrzepy, innym sypią się włosy, zęby stają 
się wrażliwe, czasem przejściowo pogarsza się wzrok. Brak 
jest ogólnych zasad. Każdy organizm przestraja się i oczy-
szcza zgodnie z indywidualnymi właściwościami, zgodnie 
ze swoim planem. 

Jest tylko jedna wspólna cecha: wspaniały humor i 

pozytywny nastrój, co pozwala stwierdzić, że wybrana dro-
ga jest właściwą. Na forum witarian możecie znaleźć opo-
wieści  o   cierpieniach   przejściowego  okresu  i   obejrzeć  na 
zdjęciach twarze wychudzonych, wymęczonych ludzi, by 
potem,   śledząc   daty,   zobaczyć   pozytywne   przemiany  
w wyglądzie zewnętrznym tych ludzi, którzy zdecydowali 
się na tak radykalne zmiany w sposobie odżywiania się. 

94

background image

Celowo napisałem, że odżywianie się na surowo jest 

drogą samuraja. Jest też drogą zbawienia, wiele należy wy-
cierpieć, by pozbyć się wszystkich toksyn, które nagroma-
dziły   się  przez  lata  stosowania  leków,  nieuzasadnionych 
szczepień, trucizn w pożywieniu, jedzenia gotowanych po-
karmów.   Potrzeba   niemal   nadludzkiej   cierpliwości,   aby 
przejść przez to wszystko. W moim przypadku najważniej-
szą pracą dla mojego organizmu było oczyszczenie wątro-
by, trzustki i nadnerczy. Nie bolało tak bardzo, żebym nie 
mógł się poruszać, lecz czasem chciałem sobie po prostu 
poleżeć. Byłem słaby, pociłem się. Miałem  temperaturę i 
trzy tygodnie kataru, odkasływania i kasłania. Jednak, ge-
neralnie, tak jak u wszystkich — dało się przeżyć.  



Między czwartym a piątym miesiącem bóle pod że-

brami ustąpiły. Miałem jeszcze kilka kryzysów, które jed-
nak szybko ustąpiły, a które traktowałem wówczas już bar-
dzo świadomie, unikałem wtedy fizycznych obciążeń i po 
prostu mniej jadłem. Na przełomie 14. i 15. miesiąca mia-
łem silną grypę z gorączką, czy też przeziębienie lub czysz-
czenie płuc. Nazwać to można dowolnie, ale przez prawie 
miesiąc bardzo się pociłem i miałem okropny kaszel.

Opowiem też o mojej matce, która ukończyła już 74 

lata i pozbyła się większości schorzeń dzięki przejściu na 
surowe jedzenie. Muszę tu jednak zaznaczyć, że nacierpiała 
się ona w okresie przejściowym dwa razy więcej ode mnie. 
Charakter bólu przy czyszczeniu jest zupełnie odmienny od 
„normalnego”, bowiem przypomina ból gojącej się rany  —
wiesz, że to wszystko minie wkrótce raz i na zawsze. Mo-
żna to określić tak, że w czasie „kryzysowego czyszczenia” 
organizmu organy wewnętrzne „swędzą”.

Te wszystkie dolegliwości nie mijają po siedmiu czy 

ośmiu miesiącach. Bywa czasem, że i po roku pojawiają się 
nowe „kryzysowe czyszczenia”. Izjum pisze, że po dwóch 
latach na surowym pożywieniu kryzysy zaczęły się znów 

95

background image

pojawiać. Wszystko zależy od stanu waszego zdrowia, wie-
ku, genetycznych predyspozycji, poprzedniego trybu życia 
etc. Dlatego nie należy utożsamiać swoich objawów z obja-
wami innych, albowiem każdy przeżywa to po swojemu.

24. Czy mogę coś jeszcze dodać?

Przejście   na   surowe,   roślinne   pożywienie   jest 

świadomym wyborem człowieka. Nie da się tego osiągnąć, 
jeżeli   nie   pożegnamy   się   ze   starymi   przyzwyczajeniami. 
Organizm bardzo szybko się przestraja i często powrót do 
tradycyjnego gotowanego pożywienia może być bolesny. 
Trudno   jest   bowiem   czasem   zrezygnować   z   pewnych 
zachcianek z tradycyjnej diety wtedy, gdy już jesteśmy na 
nowej surowej diecie, a przetworzone pożywienie, zwłasz-
cza wzbogacone syntetycznymi dodatkami może być przez 
organizm odrzucone.

Pewna moja przyjaciółka, która przyjechała do nas 

na weekend i zobaczyła, jak zeszczuplałem, odmłodniałem, 
poprosiła:   „opowiadaj,   co   zrobiłeś,   ja   też   tak   chcę”. 
Opowiedziałem jej wszystko, a ona już po miesiącu znów 
mogła założyć swoje ulubione spodenki, słuchała komple-
mentów i cieszyła się z życia. Pozostała jej tylko wiara w 
skuteczność leków w tabletkach. Nie wiedzieć czemu wy-
dało się jej, że ma pasożyty. Usłyszała w telewizji reklamę o 
super efektywnym środku na glizdy. Pierwszego dnia za-
żyła jedną tabletkę i nic, drugiego kolejną i znów nic. Na 
trzeci   dzień   postanowiła   przyspieszyć   kurację   i   połknęła 
kolejną. Wtedy już jej organizm nie wytrzymał i wydalił z 
jelit tak ogromną ilość płynów, że koleżanka trafiła na po-
gotowie. Została zdiagnozowana i stwierdzono niewydol-
ność trzustki. Jesteśmy przyzwyczajeni wierzyć lekarzom  
i lekom. Minie jeszcze dużo czasu, zanim powróci ona do 
dobrego samopoczucia i wesołego nastroju. 

96

background image

Ważna informacja dla wszystkich, którzy postano-

wili przejść na surowe, roślinne odżywianie się — nic wię-
cej nie trzeba! Niepotrzebne jest oczyszczanie organizmu za 
pomocą lewatywy! Nie potrzeba specjalnych praktyk dla 
uaktywnienia tych czy innych procesów. Pozwólmy, aby to 
nasz organizm decydował, w jakiej kolejności i który organ 
najpierw ma się oczyścić. Nie jestem przeciwnikiem ćwi-
czeń wspomagających, ale tylko tych praktyk, które stymu-
lują cały organizm, pozwalając mu decydować o kolejności 
rozwiązywania trudności. 

W projekcie „żywe jedzenie” współpracuję z ludź-

mi, którzy praktykują metodę oddziaływania na wewnęt-
rzne organy poprzez uciskanie na określone punkty. Uwa-
żają, że w ten sposób mogą pomóc swemu ciału oczyścić się 
i pomóc szybciej uzdrowić ten czy inny organ. Tymczasem 
organizm musi najpierw oczyścić niektóre „kanaliki” lub 
odnowić   pracę   określonych   gruczołów.   Człowiek   jednak 
postanowił zdecydować za niego, że na początku będzie 
np. wątroba.

Uważam, że organizm ma prawo sam zdecydować, 

co   będzie   oczyszczał   jako   pierwsze.   Oczyszczenie   musi 
przebiegać stopniowo, etapami. Jeżeli bardzo chcielibyście 
pomóc waszemu organizmowi — jedyne, co mógłbym do-
radzić,   to   głodówka.   Dopiero   wtedy   możecie   oczyszczać 
wybrane przez was organy, gdy doskonale nauczycie się 
odczuwać wasz organizm. 

Ludzie,  którzy  systematycznie  biorą  leki   na  prze-

wlekłe choroby nie powinni ich nagle odstawiać. Gdy przy-
jdzie właściwa chwila to sami odczujecie, kiedy możecie je 
odstawić. Ci z was, którzy regularnie sprawdzają cukier  
 ciśnienie, będą bardzo zaskoczeni swoimi wynikami — i to 
już po tygodniu na surowym, roślinnym pożywieniu. Nie 
będę jednak więcej pisał o cudach — sprawdźcie na sobie, 
a przekonacie się.

97

background image

25. Czy potrzebne jest stosowanie głodówki na 
surowej, roślinnej diecie?

Po dwóch latach stosowania surowej, roślinnej diety 

zapragnąłem spróbować głodówki. Miałem już wówczas za 
sobą najważniejsze etapy kryzysowego oczyszczania orga-
nizmu i czułem się wspaniale, ale jakiś wewnętrzny głos 
podpowiadał  mi,  że  muszę  doświadczyć  na  sobie  stanu, 
kiedy   organizm   przebywa   bez   pożywienia   przez   okres 
dłuższy niż normalnie.

Przeczytałem dużą ilość dostępnych głównie w In-

ternecie artykułów na temat stosowania głodówki. Zainte-
resował mnie szczególnie sposób suchego głodowania, tzn. 
głodówki   bez   picia   czegokolwiek,   nawet   wody.   Byłem 
przekonany do tej pory, że bez wody człowiek może prze-
żyć zaledwie kilka dni. Po przeczytaniu kilku sprawozdań 
ze stosowania suchej głodówki byłem jednak tak podekscy-
towany, że zapragnąłem poeksperymentować. Spróbowa-
łem sam na sobie.

Przedstawię teraz dziennik napisany w czasie stoso-

wania suchego głodowania przez rosyjską lekarkę i tera-
peutkę, Olgę Szwed. 

3 marca 2002
Pierwszy dzień suchego postu 
Dziś   zaczynam   jedenastodniowe,   zupełnie   suche 

głodowanie.   Absolutny   brak   kontaktu   z   wodą,   łącznie   z 
unikaniem fizycznego kontaktu wody z ciałem. Pomysł na 
zastosowanie takiej głodówki zaczerpnęłam z wideokasety, 
na   której   był   nagrany   wywiad   z   L.   A.   Szczennikowem, 
autorem tej metody i prawdziwym eksperymentatorem. To 
był tylko pomysł, ale zmaterializował się w ciagu dwóch 
lat: L. A. Szczennikow siedzi tu u nas, w Centrum Rehabili-
tacji.   Wypytałam   go   o   szczegóły   i   zadeklarowałam   swą 

98

background image

gotowość, by doprowadzić do skutku jedenastodniową, su-
chą głodówkę. Po co? Dlatego, że właśnie tyle dni trzeba, 
zdaniem Szczennikowa, aby zmienić fizjologię organizmu i 
uaktywnić regenerację tkanek, pracę szyszynki (tego zagad-
kowego gruczołu), a najważniejsze, że jest to krok do nie-
znanego dotąd stanu świadomości. Na dodatek powiem, że 
w ciągu dwóch lat około 20 osób z mojego otoczenia próbo-
wało odbyć jedenastodniową głodówkę bez wody, ale niko-
mu to się nie udało — nawet tym osobom, które miały ró-
żne poważne schorzenia, a więc ogromną do tego motywa-
cję. Postaram się przeżyć to doświadczenie bez wtrącania 
osobistych opinii na ten temat, chociaż ciężko mi czasem 
wyłączyć lekarski mózg ;—). Chciałam przedtem oczyścić 
wątrobę   i   zrobić   lewatywę.   Autor   tej   metody   uważa,   że 
wszystko, czego potrzebuję przed rozpoczęciem głodówki 
to surówka z buraka i dwulitrowa lewatywa. Posłusznie to 
wykonałam. Zaplanowałam, że w ciągu tych 11 dni będę 
czytać Biblię, studiować „ekumeniczny alfabet” Szczenni-
kowa, medytować i skrupulatnie wdrażać metodę Szczen-
nikowa w życie, aby otrzymać „czysty rezultat”.  Czuję się 
dobrze. Stan emocjonalny w normie, odrobinę boli mnie 
głowa i systematycznie pojawia się uczucie ciężkości i ból 
w okolicy lewej nerki. 

Moja waga to 49,50 kg przy wzroście 158 cm; puls 76 

uderzeń na minutę, ciśnienie 90/60; temperatura ciała 36,7° 
stopni   Celsjusza.   Częstotliwość   oddechów   16   na   minutę. 
Ogólna morfologia krwi w normie. W biochemicznej analizie 
krwi wskaźnik podwyższonego cholesterolu oraz wzrost b-
lipoproteiny. Test ELISA dla toksoplazmozy, toksokarozy, 
chlamydii, zapalenia wątroby typu B i C — negatywny. USG 
wykazało w lewej nerce kamień wielkości 2-3 mm. Badanie 
moczu w normie. W badaniu kału brak pasożytów.

99

background image

4 marca 2002
Drugi dzień suchego postu

Waga: 48,15 kg
Ciśnienie: 75/45
Puls: 88 uderzeń na minutę
Temperatura: 37,3° C
Częstotliwość oddechów: 16 na minutę

Niezbyt silny ból głowy, słabość, mdłości, odczucie 

guli w nadbrzuszu. Chce się spać. W ciągu dnia, aby unik-
nąć kontaktu z wodą, pracowałam w rękawiczkach, to zna-
czy   przeprowadzałam   konsultacje,   hirudoterapię,   aku-
punkturę. Wieczorem prowadziłam z pacjentem konsulta-
cje na temat odżywiania.

5 marca 2002
Trzeci dzień suchego postu

Waga: 47,20 kg
Ciśnienie: 90/60
Puls: 88 uderzeń na minutę
Temperatura: 36,7° C
Częstotliwość oddechów: 14 na minutę

Miałam problemy ze spaniem, to znaczy spałam sto-

sunkowo nieźle, ale obudziłam się zmęczona. Mam mdło-
ści, osłabienie, łamie mnie w krzyżu i dolnych kończynach. 
Zmienił się głos – jest głuchy i niski. Próbuję chodzić, lecz 
ból nie mija. W ustach pojawił się zapach acetonu, oczy za-
mglone. Stan bardzo przypomina szczyt kwasicy, który na 
wodnej głodówce przychodzi dopiero w 6-8 dniu

4

. Pracuję 

z pacjentami, dziś wykonałam akupunkturę i przeprowa-
dziłam kilka konsultacji. Czuję jednak, że mam zbyt mało e-
nergii — od jutra idę na zwolnienie; ograniczam mówienie.

4 Szczyt kwasicy to stan organizmu człowieka, u którego po około 7-8 

dniach głodówki włącza się mechanizm wewnętrznego odżywiania 
się. Jest to stan zakwaszenia organizmu.

100

background image

6 marca 2002
Czwarty dzień suchego postu

Waga: 45,70 kg
Ciśnienie: 100/60
Puls: 80 uderzeń na minutę
Temperatura: 37,2° C
Częstotliwość oddechów: 12 na minutę

Język jakiś zgrubiały, na nim szarawy gęsty nalot. 

Zapachu acetonu nie odczuwam, ale pojawił się jakiś inny, 
ciężki   zapach.   Śluzówki   mam   suche,   rozwarstwiają   się.  
W nocy w ogóle nie spałam. Łamanie kości pleców i nóg, 
mdli, uczucie gorąca w całym ciele, słabość. Na dworze 2º 
C, a ja czuję gorąco.  Pojawiło się uczucie trwogi, obawy, że 
nie wytrzymam jedenastu dni bez kontaktu z wodą. Bardzo 
chcę się umyć. Mam okropne bóle wzdłuż kręgosłupa do 
okolicy krzyża. Poprosiłam, aby wyłączono w sali ogrzewa-
nie, otworzono okno i balkon. Zamrażam nefrytowe jajko 
na mrozie i toczę po ciele — to przynosi mi odrobinę ulgi. 
Nie udało się moje „zwolnienie”, przeprowadziłam u pa-
cjenta akupunkturę. Mówić mi się nie chce, odczuwam, że 
to dla mnie zbyt męczące. W ciągu dnia było sucho, więc 
spacerowałam po parku.

7 marca 2002
Piąty dzień suchego postu

Waga: 44,85 kg
Ciśnienie: 85/45
Puls: 68 uderzeń na minutę
Temperatura: 36,8° C
Częstotliwość oddechów: 12 na minutę

Całą noc śniły mi się niesamowite sny o podróżach 

w nieznane kraje. Bezbrzeżny ocean, okręty pod żaglami, 
góry, doliny — niewypowiedziane piękno. Śniło mi się, że 
podróżuję po krajach wschodu w celu zbadania wschodniej 

101

background image

kultury. Towarzyszył mi jakiś dziwny przewodnik o kry-
minalnym wyglądzie i dziwacznym imieniu Czygun. Wy-
raźnie słyszałam nieznany mi język, z ciekawością rozglą-
dałam się, oglądałam stroje miejscowej ludności oraz ich 
przedmioty   gospodarstwa   domowego.   Po   obudzeniu   się 
długo utrzymywało się uczucie lekkości, swobody i odczu-
cie wiatru z podróży. W ciągu dnia chwiejność emocjonal-
na, słabość.   Zmieniło się odczuwanie czasu i przestrzeni. 
Od czasu do czasu pojawia się odczucie niezwykłej jasności 
umysłu, wydaje się być niemożliwym, że jeszcze pięć dni 
temu miałam  w głowie taki  chaos  myśli,  nieprawidłowe 
priorytety, nierozwiązywalne problemy charakteru etycz-
nego. Bardzo łatwo teraz odróżniam rzeczy ważne od dru-
gorzędnych. Pojechałam do domu. Mam słabość, częsty od-
dech, pojawiające się bóle w stawach. Miejskie powietrze 
wydaje się gęstą zawiesiną, osiadającą w płucach. Oddy-
chanie takim powietrzem staje się nieznośne. Muszę dodać, 
że autor metody zaleca miękki masaż rozciągający kręgi i 
stawy oraz spacer, jeżeli jest to możliwe.

8 marca
Szósty dzień suchego postu

Waga: 44,00 kg
Ciśnienie: 90/60
Puls: 68 uderzeń na minutę
Temperatura: 36,9° C
Częstotliwość oddechów: 8 na minutę

Dziś jest Święto Kobiet. Dostałam w prezencie dwa 

cudne bukiety, jeden z róż, a drugi z chryzantem, oba wy-
dzielają prawie materialną woń. Róże pachną bardzo słodko 
i przenoszą mnie do świata iluzji, chryzantemy — czyste i ot-
warte,   orzeźwiające,   godzące   wewnętrzne   przeciwności. 
Zmieniłam stosunek do zapachów. Wcześniej nielubiana pe-
largonia doprowadza mnie do jaskrawych wspomnień obra-

102

background image

zów   z   mojego   dzieciństwa   i   niepostrzeżenie   wprowadza 
mnie w stan, który pomaga przemyśleć i na nowo ocenić 
moje dziecinne urazy i uwolnić się od nich. Trochę posie-
działam przy stole. Odczucie irracjonalności i bezsensowno-
ści wydarzenia. Widok jedzenia nie wywołuje żadnych u-
czuć. Wszystkie napoje wydają się brudne. Staram się nie 
myśleć o szklance czyściutkiej wody, która wydaje się nieo-
siągalnym szczytem moich marzeń. Uświadomiłam sobie, że 
nie czuję potrzeby, aby z kimkolwiek obcować. Nawet moi 
sporadyczni goście męczą mnie. Cieszę się, gdy przychodzi 
I. S., cieszy mnie masaż oraz zapach kwiatów. Wciąż czuję 
słabość, mdłości, łamie mnie w kościach. Przy chodzeniu tęt-
no zwiększa się do 150 uderzeń na minutę. Stan emocjonalny 
— stabilny. Ogromna chęć do wędrówek. Ciągle mam myśli 
o   morzach   i   oceanach,   o   podróżach   do   dalekich   krajów. 
Mam odczucie, jakbym od zawsze podróżowała, tylko jakoś 
obecnie   utkwiłam   tutaj   i   czegoś   ważnego   zapomniałam. 
Ogólny stan całkiem znośny. Jestem pewna, że wytrzymam 
kolejne pięć dni. L. A. Szczennikow przychodzi prawie co-
dziennie. Rozmawiamy o Biblii i jej tajemnicach,  Szczenni-
kow uważa, że Jezus Chrystus spędził na pustyni 40 dni su-
chego   postu   i   jego   zmartwychwstanie   jest   bezpośrednio 
związane   z   przejściem   do   stanu   fotonowego   w   wyniku 
zmiany struktury organizmu. Jakoś nie potrafię zrozumieć, 
na czym polegają procesy zachowania świadomości istoty 
przy jej mumifikacji i „utrata kształtu” wraz ze zniknięciem 
ciała fizycznego (o czym pisał Carlos Castaneda).

9 marca 2002
Siódmy dzień suchego postu

Waga: 43,00 kg
Ciśnienie: 88/68
Puls: 80 uderzeń na minutę
Temperatura: 37,1° C

103

background image

Częstotliwość oddechów 8: na minutę

W ustach, niewyobrażalnie obrzydliwe, gęste, brzy-

dko pachnące, szorstkie coś. Głos zupełnie obcy, niski i głu-
chy. Mówię wolniej. Piecze i boli w piersiach przy każdym 
oddechu, jak gdyby  do  płuc wlewał się skoncentrowany 
kwas solny. Pół nocy przesiedziałam na balkonie w samym 
podkoszulku i z bosymi stopami na kamiennej podłodze. 
Było mi okropnie gorąco przy temperaturze -3° C na dwo-
rze. Cały dzień spędzam w łóżku. Bardzo pomaga zapach 
róż i chryzantem, dodaje siły. Główne moje czynności — le-
żąc na jednym boku oddycham zapachem róż, potem obra-
cam się na drugą stronę i oddycham zapachem chryzantem. 
Toczę jeszcze po ciele schłodzone nefrytowe jajko. Chęć, by 
przeniknąć  w  stan  rozszerzonej  świadomości  na  długim, 
suchym poście bez wody wydaje się być infantylna, szlak w 
nieznane   —   iluzją,   a   samo   doświadczenie   osobiście   dla 
mnie samej — bezsensownym. Jedyne, co przychodzi mi do 
głowy  racjonalnego  to  to,  że  będę  miała   moralne  prawo 
użyć tej metody, będę mogła wykorzystać ją w leczeniu nie-
uleczalnych chorób u beznadziejnie chorych pacjentów, dla 
których moi koledzy wydali „wyrok śmierci”, ale którzy 
nie chcą się z tym pogodzić. W stanie półsnu odczułam w 
ustach smak winogron. Obudziłam się i z przerażeniem po-
myślałam, że wszystko zmarnowałam. Po chwili odetchnę-
łam z ulgą – to był tylko sen! Bardzo chce mi się pić!

10 marca 2002
Ósmy dzień suchego postu

Waga: 42,50 kg
Ciśnienie: 95/65
Puls w czasie spoczynku: 96 uderzeń na minutę
Temperatura: 37,0° C
Częstotliwość oddechów: 4 na minutę

Śniło mi się, że byłam w starym wiejskim domku. 

104

background image

Dookoła widziałam śnieżnobiały, skrzący się dywan. Mój 
ojciec otwiera loch i podaje mi pokrywkę z grubą warstwą 
skrzącego się srebrnego szronu. Z niesamowitą rozkoszą 
wkładam do niego twarz i budzę się… Poranek zaczyna się 
dobrze. Silny porywisty wiatr ucichł, zaczęły śpiewać ptaki. 
Za oknem dwa stopnie na plusie. Odczucie ważności zja-
wisk przyrody we mnie bardzo się wzmocniło w porówna-
niu   z   codziennymi   ludzkimi   troskami,   stosunki   między-
ludzkie i płciowe odeszły na drugi plan.  Mój głos stał się 
zupełnie cichy, głuchy, wymowa wolna, z zacięciami. Paz-
nokcie z fioletowym odcieniem. Śluzówki i skóra suche i 
popękane. Zapach z ust  ―  nieznośny. Wydaje mi się, że 
przypomina zapach rozkładającego się ciała. Mam zapale-
nie dziąseł. Strzyka w okolicy lewego ucha. Ciężko mi od-
dychać, mam wrażenie rozciągania i ściskania zupełnie su-
chego worka. Serce z bólem tłucze się w klatce piersiowej. 
L. A. Szczennikow powiedział, że na dziewiąty dzień nale-
ży się wykąpać w przeręblu. Konieczny jest kontakt ciała z 
występującą   w   przyrodzie   czystą   wodą   z   naturalnego 
zbiornika. Mam tremę na samą myśl o moim spotkaniu z 
wodą.   Zaczęłam   mieć   obawy,   że   w   czasie   kąpieli   mogę 
mieć pokusę otworzenia ust, ale dałam sobie z tym spokój. 
Zostało mi tylko trzy dni, absurdalnie jest myśleć o zaspo-
kajaniu swoich instynktów. Zmieniłam stosunek do zapa-
chów,  róża  nie podoba  mi się już  tak bardzo,  przyciąga 
mnie zapach chryzantem. Śpię w dzień, w nocy siedzę ro-
zebrana na balkonie i o niczym nie myślę. A jednak, jak to 
będzie, jak pogrążę się z głową w przeręblu?! Gdyby mi się 
udało zasnąć na chwilę, żeby szybciej dotrwać do jutrzej-
szego dnia.

11 marca 2002
Dziewiąty dzień suchego postu

Waga: 41,70 kg

105

background image

Ciśnienie: 85/45
Puls w czasie spoczynku: 104 uderzeń na minutę
Temperatura: 36,7° C
Częstotliwość oddechów: 4-5 na minutę

Pragnę, aby tu, na stronach mego dziennika  Szczen-

nikow osobiście zapisał 11 dzień, dzień mojego wyjścia z 
głodówki (08:00 rano, 14 marca 2002 roku).

W ciągu dzisiejszego poranka bolało mnie po kolei 

całe ciało: głowa, lewa nerka, ręce, nogi, plecy… Prawie się 
nie ruszam. Trudno mi oddychać, ledwo odnalazłam puls. 
Po obróceniu się na drugą stronę 130 uderzeń na minutę. 
Minuty do kąpieli w przerębli ciągną się w nieskończoność. 
To zadziwiające, jak mało wiemy o świecie, w którym żyje-
my! Obojętność, stereotypy, przyzwyczajenia powodują, że 
utkwiliśmy w problemach codziennego życia, wszystko to, 
co Ayurveda nazywa ignorancją, co nie pozwala człowieko-
wi, by przeprowadzić choćby najmniejszy eksperyment nad 
swoim ciałem. Wstyd mi jest za moich kolegów lekarzy, 
którzy   ani   razu   w   życiu   nie   zrobili   sobie   nawet 
jednodniowej przerwy w jedzeniu, a z całym autorytetem 
śmią twierdzić, że głodówka jest szkodliwa dla ciała, wie-
dząc przy tym, że większość przewlekłych chorób wynika z 
banalnego zanieczyszczenia organizmu jedzeniem. Przecież 
najważniejszą   rzeczą   w   leczeniu,   nawet   dla   tybetańskiej 
medycyny, jest oczyszczenie organizmu zanim rozpocznie 
się właściwe leczenie. Uświadamiam sobie to bardzo wy-
raźnie właśnie w czasie mojej głodówki. Dodatkowo, jest to 
sposób na zmianę świata, to znaczy światopoglądu. W su-
mie na to samo wychodzi…

Droga do przerębla trwała w nieskończoność. Całą 

drogę próbowałam wyrównać utracony rytm oddechów  
i uderzeń serca. Od czasu do czasu „zapadam się w nicość”. 
Zaczęło szarzeć, gdy już doszliśmy do celu. Rzeka Ob je-
szcze była całkiem skuta lodem i tylko gdzieniegdzie wid-

106

background image

niały kałuże. Na szczęście w przerębli była nawet drabina. 
Rozebrałam się do naga (nawet nie przyszło mi do głowy, 
że w towarzystwie trzech mężczyzn muszę się wstydzić)  
i zanurzyłam się w przerębli… Pamiętam miliardy świecą-
cych się iskierek. Żyję!!! Pojawiła się niesamowita wewnę-
trzna siła, uczucie rozszerzania się w nieskończoność, na-
stępnie pojawiła się chęć walki o moje ciało, które stało się 
lekkie — wydawało się, że nic nie ważyło. W głowie abso-
lutna   równowaga,   następnie   pojawił   się   ogromny   potok 
niebywale jasnych myśli. W kilka sekund, które spędziłam 
pod wodą otrzymałam tak ogromną ilość informacji, że fi-
zycznie nie jestem w stanie tego teraz zapisać. Na pewno 
wiem, że tego nie da się zapomnieć i po jakimś czasie wyle-
je się to w rozległą prezentację. Następnie pojawił się silny 
dreszcz, odczucie jakby całe moje ciało drętwiało, ruch w 
moim ciele ustaje, staje się ono twarde. Dziękuję S. I. za to, 
że niósł moje ciało z powrotem do lecznicy, na piąte piętro i 
przywrócił mi utracone ciepło. Więcej nie mam siły pisać.

12 marca 2002
Dziesiąty dzień suchego postu

Waga: 41,05 kg
Ciśnienie: 80/50
Puls: 136 uderzeń na minutę
Temperatura: 36,6° C
Częstotliwość oddechów: 3-4 na minutę

Noc minęła zwyczajnie, sen przerywany, bez snów. 

Znowu siedziałam na balkonie, pragnęłam zimnego wiatru, 
myślałam… W ustach pojawił się przyjemny smak, jakby 
dwa cieniutkie strumyki płynęły do ust z tyłu krtani, pomi-
mo, że wrzodziejące zapalenie jamy ustnej, które pojawiło 
się 2-3 dni temu jeszcze się nie wygoiło — nie potrafię na-
wet otworzyć ust, żeby wszystko dokładniej obejrzeć. Mam 
pęknięcia   w   kącikach   ust,   język   obrzmiały…   W   duszy 

107

background image

uczucie ukojenia i głębokiego współczucia. Przez cały czas 
spoglądam na zegar. Dzisiaj jest najprawdopodobniej naj-
dłuższy dzień w całym moim dotychczasowym życiu.

13 marca 2002
JEDENASTY DZIEŃ MOJEGO SUCHEGO POSTU

Waga: 40,00 kg
Ciśnienie: w stanie spoczynku nie da się zmierzyć
Puls: w stanie spoczynku nie da się zmierzyć
Temperatura: 36,4° C
Częstotliwość oddechów: 2-3 na minutę, mogę z łatwością 
zatrzymać oddech na 2,5 minuty, Jacques-Yves Cousteau 
by mi pozazdrościł. 

Całą noc siedziałam goła na balkonie. Czytałam Bib-

lię. Ciało jak zmumifikowane. Lodowate, suche stopy i dło-
nie.   Wydaje się, żeby przeżyć, potrzebuję tylko zimnego 
wiatru, spokoju i myśli o tym, że trzeba żyć. Zobojętniałam. 
Gdy próbuję świadomie wejść w transpersonalny stan, po-
jawia się bariera mentalna, wszystko znika. Szkoda. Nato-
miast w stanie pomiędzy snem a jawą pojawiają się przecu-
downe obrazy, potok i realne odczucie nieskończoności by-
tu,   odczucie   rzeczywistości   pojawiającej   się   świadomości 
niematerialnego świata; dotknięcie tajemnicy sensu powsta-
nia wszechświata. 

Co się dzieje z moim ciałem? Zmniejszona wrażli-

wość dolnych części nóg do kolan. Prawie w ogóle nie czuję 
skóry w tylnej części głowy. Wieczorem pojawiła się nie-
zwykła   jasność   umysłu.   Dogłębnie   uświadamiam   sobie 
konsekwencje wszystkich moich życiowych decyzji, nawet 
najmniej istotnych, ale nie tylko moich i dotyczących mnie: 
w ogóle. Radość ze zrozumienia pojęć „los” i „wolna wola”. 
Zachwyt od uświadomienia sobie pojęcia „umiar” w aspek-
cie znacznie głębszego myślenia medycznego niż kiedykol-
wiek wcześniej! Świat jaskrawy i absolutnie bezpieczny.  

108

background image

W pełnej harmonii ze sobą wszystkie elementy tego świata, 
podpowiedzi   właściwych   wyborów   łatwo   znaleźć   wszę-
dzie. Odczucie upojnej radości od świadomości tego, że jes-
tem częścią tego doskonałego i harmonijnego świata. Wszy-
stkie   kłopoty,   włącznie   z   cielesnymi   są   troskliwymi   lek-
cjami naszego Kochającego Stwórcy, są sygnałami, których 
zrozumienie   i   odszyfrowanie   pozwoli   zmienić   życie  
w potok rozkoszy… 

Nie starczy mi słów i sił, aby opisać wszystko, co ot-

worzyło się w moim sercu!!! Widzę i słyszę lepiej niż po-
przednio. Pojawiła się jeszcze niezwykła zdolność zgady-
wania i rozpoznawania wszystkich, którzy podchodzą do 
drzwi mojego pokoju. Wydaje się, że uaktywniły się jakieś 
pierwotne instynkty. Wieczorem pogrążyłam się w stanie 
oczekiwania.  Bardzo  chce  mi  się pić. Znowu uczucie  tę-
sknoty na myśl o tym, że mam czekać jeszcze całe 10 h!!!

14 marca 2002
Dziś   wychodzę   z   mojego   jedenastodniowego, 

suchego postu
Waga: 39,50 kg
Temperatura ciała: 37,0° C
Oddycham rzadko, a gdy robię przerwę w oddychaniu na 
2-3 minuty, pojawia się lekki dyskomfort. 

Przyszli   moi   koledzy:   Pastuchowicz   N.   O.,   Sawi-

nych W., w celu zbadania mojego ciśnienia i tętna, pobrania 
krwi dla badania.  Nie udało się. Przyszli znajomi lekarze 
z reanimacji z urządzeniem do pomiaru tętna. Tętna nie 
znaleźli, ciśnienia nie daje się zmierzyć, krew nie wypływa. 

Przynieśli mi sok z kapusty. Zignorowałam radę L. 

A. Szczennikowa, żeby wypić sok w pozycji z przyciągnię-
tymi kolanami do łokci i z zadartą do góry głową i zrozu-
miałam, że w zwyczajnej pozycji sok do gardła nie wpływa, 
nie mogę go połknąć, wycieka z powrotem — zaczęłam po 

109

background image

kropelce wchłaniać sok z jamy ustnej i dopiero po godzinie 
wypiłam sok w wyżej wymienionej pozycji. Najgorsze już 
za mną. Napisałabym więcej, gdybym miała więcej sił. Być 
może kiedyś, jak będę emerytką, staruszką, będę miała wię-
cej czasu, żeby napisać więcej o moich doznaniach, które 
dane było mi doświadczyć w czasie mojego jedenastodnio-
wego   suchego   postu,   a   o   czym   nie   napisałam   w   moim 
dzienniku. 

Powiem tylko, że metoda suchego postu jest nie tyl-

ko potężnym narzędziem terapeutycznym, lecz narzędziem 
do samopoznania, przeanalizowania doświadczeń ze swo-
jego dotychczasowego życia, możliwości otworzenia w so-
bie nieznanych i nieograniczonych rezerw ciała i psychiki, 
a może i jeszcze czegoś ukrytego w nas, nieznanego…

A teraz zajmę się tym, o czym tak marzyłam: wezmę 

ciepłą kąpiel z pianą, napiję się filtrowanej topionej wody 
ze srebrnego kubeczka i będę rozkoszować się zapachami, 
smakami,   kolorami   i   dźwiękami   naszego   wspaniałego 
świata, z uczuciem świeżości i nowości, które można do-
cenić jedynie po długiej głodówce. 

P.S.:   Skrócony   opis   karty   pacjenta:   wyniki   badań 

krwi z 15 marca bez patologicznych zmian, w analizie bio-
chemicznej   krwi   cholesterol   i   B-lipoproteina   w   normie. 
USG wykazało brak kamienia w lewej nerce. Ogólny stan 
zdrowia dobry, samopoczucie też. Znacznie polepszył się 
słuch i wzrok. Skóra stała się gładka i elastyczna. Śluzówki 
gładkie i różowe, białka oczu białe i błyszczące. Zniknęły 
nieuzasadnione dawne lęki wysokości, przed psami i inne. 
Stan wewnętrznej równowagi i aktywne twórcze plany na 
przyszłość. To, co przeszłam w czasie wychodzenia z moje-
go jedenastodniowego postu opiszę w osobnym artykule, 
bo to już całkiem inna historia.

5

5

 http://www.sibaltay.ru/altay/11d.html

110

background image

Oczywistym jest, że po przeczytaniu takiego spra-

wozdania musiałem spróbować. Na początek spróbowałem 
trzy   dni   suchego   postu,   co   aż   za   łatwo   mi   przyszło. 
Kontynuowałem przez następne siedem dni. To było cał-
kiem ciekawe doświadczenie. Akurat byłem na seminarium 
pod Moskwą, miałem za zadanie gotowanie jedzenia, ale 
uprzedziłem, że będę gotować tylko wegetariańskie dania. 
Drugi, trzeci i czwarty dzień spędziłem krzątając się na ku-
chni. Nosiłem kotły z wodą, obierałem i kroiłem warzywa, 
etc. Co ciekawe, miałem odczucie zupełnego wyobcowania 
się do pożywienia, nie miałem chęci, by cokolwiek prze-
gryźć.   Jedynym   dyskomfortem   było   uczucie   suchości   w 
jamie ustnej, biały nalot na języku oraz ustach, utrudniający 
mówienie i uniemożliwiający normalny kontakt z ludźmi. 
Piątego dnia wracałem do domu pociągiem i wtedy dopa-
dła mnie gorączka i nie wiedziałem, co mam ze sobą zrobić. 
Gdyby była zima położyłbym się w śniegu, ale było upalne 
lato, więc musiałem skorzystać z klimatyzacji leżąc na gór-
nej półce w przedziale pociągu. W szóstym dniu poczułem 
przypływ   energii,   chociaż   słabość   też   była.   W   siódmym 
dniu zechciało mi się powisieć na drążku i popływać w 
jeziorze. Moje zachowanie było mało odpowiednie do sytu-
acji. Nie rozumiałem — po co mi praca, po co rodzina, po 
co to wszystko, czym się zajmuję na co dzień? 

Zrozumiałem, w jaki sposób ludzie żyją bez jedze-

nia.   Wyraźnie   odczuwałem   potoki   energii   przeszywające 
mnie od pięt do czubka głowy. Tętno nie zniknęło. Zaczą-
łem pić wodę wieczorem na siódmy dzień. Ogólna utrata 
wagi to 10 kg. 

W Internecie możecie z łatwością odnaleźć dzienniki 

suchego postu wielu ludzi. 

Teraz omówię głodówkę na wodzie.
Najlepszym podręcznikiem do zapoznania się z tym 

tematem   jest   —   według   mojej   opinii   —   książka   Jurija 

111

background image

Nikolajewa, Głodówka dla zdrowia. Autor nie tylko opowiada 
o faktach cudownego uzdrawiania ludzi, ale także daje wy-
raźną instrukcję postępowania, co i jak należy robić. 

Teraz przedstawiam wam dziennik z 67-dniowego 

głodowania na wodzie, po przeczytaniu którego nie wy-
trzymałem i sam odbyłem długą głodówkę tego rodzaju, 
ale o tym powiem później.

No,   więc   zaczynam.   Postanowiłam   założyć   swój 

dzienniczek; być może odnajdą się osoby, które przeżyły 
podobne problemy i coś mądrego mi doradzą. Na forum 
zarejestrowałam się niedawno, mam na imię Sofija. Mam 33 
lata (gdybym była mężczyzną być może coś bym napom-
knęła o wieku Chrystusa… a jednak nie będąc nim napom-
knęłam, eeeech :() 

Teraz   odpowiedź   na   pytanie,   dlaczego   zaczęłam 

głodówkę, pytanie o motywację. Cztery lata temu powie-
rzyłam swoje zdrowie lekarzom, którzy zalecili mi terapię 
hormonalną. W wyniku tej terapii przytyłam 63 kg w ciągu 
pół roku. Rozwiązanie problemu nadwagi głodówką uwa-
żałam za nieudany pomysł, ponieważ osiem lat wcześniej 
miałam doświadczenie z dwutygodniowa głodówką, gdy 
towarzyszyłam   mojemu   mężowi   w   jej   odbywaniu.   Poza 
tym odważnie przetestowałam na sobie ogromną ilość diet, 
dzięki którym schudłam całe 1,5 kg. Półtora miesiąca temu 
podmywałam się (sorry) i namacałam w pochwie wyraźne 
zgrubienie wielkości grochu. To było najważniejszym po-
wodem mojej decyzji odbycia głodówki. Na początku zde-
cydowałam się na 21 dni. Poczytałam trochę na forum i zro-
zumiałam, że to nie wystarczy, postanowiłam głodować ca-
łe 40 dni, ale z góry zakładać tego nie chciałam. 

24 marca, waga 120,5 kg. O 10 rano wypiłam gorzką 

sól   (siarczan   magnezu),   (bleeeee   mało   nie   zwymiotowa-
łam), po godzinie zrobiłam lewatywę, głodówka się zaczę-

112

background image

ła. Parę godzin później zaczęła mnie boleć głowa, położy-
łam się i zasnęłam, minęło. Zamroziłam wodę w kilku bu-
telkach, teraz piję małymi łyczkami to, co się stopiło. Nie 
chce mi się jeść. 

25 marca, waga 120,5 kg — ani grama mniej, ale to 

nic dziwnego w moim przypadku, po wypróbowaniu przeze 
mnie  tylu diet.  Cały  dzień  piję  stopioną  wodę,  w  ustach 
bleee, po umyciu zębów przez jakiś czas dobrze, po godzinie 
znowu bleee. Język czysty, bez nalotu, jeść nie chcę. Wieczo-
rem czuję, że mam obłożone gardło, jak gdyby zaczynała się 
angina.   Trochę   boli   wątroba.   Tak   samo   trochę   boli   lewe 
ucho, które już drugą zimę „cierpi” na zapalenie. Ogólny 
stan wspaniały, nie odczuwam słabości ani nie mam dresz-
czy. Lewatywy nie zrobiłam, po przeczytaniu Wasilia… tym 
bardziej, że nigdy nie cierpiałam z powodu zaparć. 

26 marca, waga 120,5 kg — zabawne. W południe, 

mamusiu rodzona, jeść mi się chce! Popiłam wody. Pomo-
gło. Mocz jasny, język biały, podrapałam, nie schodzi, w 
ustach bleee, ślina zwykła, bez goryczki. Mam jeszcze sporo 
energii, spacerowałam przez 3 godziny w lesie, gorąco. 

27 marca, waga 116 kg — ale numer!!! W nocy, nie 

wiadomo   dlaczego,   pociekło   z   lewego   nozdrza,   prawym 
oddycham normalnie. Z tylnej strony ucha boląca ranka, 
nie wiadomo skąd się wzięła. Niewielka zgaga. Nic mnie 
nie boli, czuję się świetnie, bardzo lekko. Jadąc w autobusie 
nawet nie miałam chęci usiąść. Około 5 km (liczyłam kroki) 
przeszłam na piechotę wracając z pracy, nie zadyszałam się 
ani razu. W ustach bleee, język zrobił się jeszcze bardziej 
biały, pod oczami, nie wiadomo dlaczego, siniaki. Jeść mi 
się nie chce, tylko żołądek jakoś dziwnie się czuje, pewnie 
zaczął usychać. Domownicy grożą mi, że zaczną mnie kar-
mić na siłę, jeżeli stwierdzą, że ze mną źle. Ale!

28 marca, waga 116 kg — hm… znowu stoi, ale to 

nie najważniejsze. Wczoraj wieczorem strasznie łamało no-

113

background image

gi z dołu do kolan, jak kiedyś, w dzieciństwie, kiedy szybko 
rosłam, (myślałam, że pożegnałam się z tym uczuciem na 
zawsze). Dziąsła krwawią i nie tylko podczas mycia, w us-
tach bleee z posmakiem krwi. Ciekawa jestem, czy wystę-
puje w czasie głodówki szkorbut, czy to normalne. Mocz z 
ledwo zauważalnymi białymi płatkami i z piaskiem, dokła-
dniej nie chciało mi się oglądać. Poszłam do swojej fryzjer-
ki, doczekałam się „komplementu” – coś pani wygląda tak 
smutno i wzrok taki zagubiony… Zabawne, bo czuję się 
przy tym świetnie. Może jednak warto zrobić lewatywę? 
Coraz bardziej myślę na ten temat, gdy robiłam głodówkę 
po raz pierwszy w życiu nie robiłam lewatywy i czułam się 
całkiem dobrze, mąż też dobrze się czuł bez tego. Dużo wo-
dy upłynęło od tego czasu, głodowałam wtedy z mężem z 
poczucia solidarności, teraz mam zupełnie inne motywy. 

11 kwietnia, opiszę od razu dwa dni. Wczoraj przez 

cały dzień byłam ospała, położyłam się zdrzemnąć o 17 i 
obudziłam się dopiero o 7 rano. Całą noc jeździłam na ro-
werze bez hamulców. Ile ważę? Nie wiem, wagi nowej so-
bie jeszcze nie kupiłam, a starą dzieci rozłożyły na części, 
żeby „naprawić”. 

Jednak nie piszę tu raportu ani sprawozdania, tylko 

opowiadam o swoich przeżyciach. Początek głodówki mam 
opisany, nie będę opisywać znowu. Po 20. dniu dziennik 
pisałam od ręki, teraz go przeczytałam i wypiszę najważ-
niejsze etapy mojego wielkiego szlaku. Przyjechał do mnie 
mój ojciec aby sprawdzić, jak żyję. Wbrew moim oczekiwa-
niom pomysłu z głodówką nie skrytykował. Wręcz odwro-
tnie, pochwalił i zaproponował, abym się przeprowadziła 
do   jego   leśnej   chatki   w   tajdze.   Moja   matka   zgodziła   się 
przyjechać   i   doglądać   moich   dzieci,   ale   była   przeciwna 
moim eksperymentom i żądała, abym powróciła do nor-
malnego odżywiania się. W odpowiedni lekko skłamałam, 
że nie mam zamiaru udawać Jezusa Chrystusa i że głodów-

114

background image

kę zaczęłam dopiero przedwczoraj, co nieco ją uspokoiło. Ja 
wyruszyłam z ojcem w tajgę. Celowo nie wzięłam ze sobą 
żadnego pożywienia, aby nie mieć pokusy, przecież w taj-
dze nikt mnie nie widzi. Teraz to nie mam wyboru, chyba, 
że  zacznę  w   kwietniu  trawkę  skubać.  Zabrałam  ze   sobą 
książki Castanedy, podręcznik z angielskiego, zeszyty, ołó-
wki i kredki, a także wydrukowane z Internetu książki Ha-
kerzy Marzeń

 i Simorona, opisy praktyk szkoleniowych. 

Co mogę dodać? To, że lasu z miastem nie da się po-

równać w sensie światopoglądu i samopoczucia. Smaczne 
leśne powietrze, źródlana woda, brak drażniących czynni-
ków cywilizacyjnych. 

Oj… miałam króciutko opisać…
Ojciec nie został ze mną, pojechał z powrotem do 

miasta, obiecał, że wróci po mnie za trzy tygodnie. Dał mi 
w prezencie kamień zwany „kamiennym masłem”

6

, abym 

wkładała go do wody, którą będę pić. Woda z rozpuszczo-
nym kamieniem miała kwaskowaty smak, czasem smako-
wała, a innym razem była obrzydliwa. Właśnie to było dla 
mnie wskazówką, gdy smakowało piłam, jeżeli nie smako-
wało, robiłam jeden łyk i odstawiałam słoik z wodą na po-
tem. Gdy tylko zaczęłam pić wodę z rozpuszczonym ka-
mieniem moje dziąsła od razu przestały krwawić. Wcze-
śniej napisałam, że głodówka udaje mi się z łatwością, w le-
sie zrobiło się jeszcze łatwiej — przez pierwsze 11 dni. Co-
dziennie robiłam sobie lewatywę na świeżym powietrzu — 
widok dla obcego widza byłby nie do zniesienia. Często 
spacerowałam, nosiłam drewno na opał, paliłam w piecu, 
dużo   czytałam,   pisałam,   angielski   pozostał   nieruszony, 
(ech… szkoda), wiele czasu spałam. Gwałtownie zrobiło mi 

6 „Kamienne masło” to substancja pochodzenia mineralnego, koloru 

beżowego lub żółtego; tworzy się w szczelinach górskich skał. 
Kamień ten jest rozpuszczalny w wodzie i zawiera ogromną ilość 
składników mineralnych. Jest stosowany w leczeniu chorób trawienia 
i innych (przyp. tłum.).

115

background image

się źle po 32. dniu postu — mdłości, zawroty głowy, dresz-
cze, ból mięśni i obrzęk stawów, krwawienie z nosa i krwa-
wienie miesiączkowe. Trwało to mniej więcej dwie doby, 
potem przeszło. Najdłużej trwało krwawienie miesiączko-
we, bo aż 6 dni — zaczęłam sobie robić tampony nasączone 
rozpuszczonym kamiennym masłem, tylko bardziej skon-
centrowanym niż do picia. Przestraszyłam się… Krwawie-
nie ustało, ale zaczęły się upławy z (sorry) bardzo nieprzy-
jemnym   zapachem   zdechłej   morskiej   ryby,   właśnie   mor-
skiej, taki jodowany zapaszek. Guz w pochwie zmniejszył 
się o połowę. W 37. dniu poczułam się o niebo lepiej, tak 
lekko, jak w stanie nieważkości, czułam się jak chmurka, ale 
upławy wciąż były i język już nie był po prostu biały, a jak-
by go serem obłożono. Ten ser był i na języku i pod języ-
kiem, na policzkach i na dziąsłach. Zdrapywałam go kilka 
razy dziennie, zwłaszcza dużo było tego z rana. Już mniej 
spacerowałam, od domku daleko nie odchodziłam. W 39. 
dniu głodówki przyjechał mój ojciec. Odmówiłam wyjścia z 
głodówki i z lasu, odczuwałam, że to jeszcze nie czas. Pra-
wdopodobnie na umierającą nie wyglądałam, ponieważ oj-
ciec zgodził się zostawić mnie jeszcze na tydzień lub półto-
rej; zostawił mi 10 kg marchwi. Z głodówki będę mogła 
wyjść samodzielnie, w tajdze. Dzień 40. nie przyniósł mi 
żadnego Boskiego oświecenia :))))))) w odróżnieniu od róż-
nych świętych. Dni 41., 42., 43. bez zmian. W dniu 44. wy-
mioty, żółć ze śluzem, coś w rodzaju (wielkie sorry) glutów, 
kilka razy w przeciągu godziny. Piłam wodę po każdym 
napadzie i znowu wymiotowałam. Po tym wszystkim usnę-
łam,   a   obudziłam   się   dopiero   w   46.   dniu   pod   wieczór. 
Wciąż chciało mi się spać, ale bardzo zmarzłam i musiałam 
wstać i napalić w piecu. Napaliłam, wypiłam wodę i znowu 
poszłam spać, nie wspomniałam nawet, że od trzech dni 
nie byłam w łazience. Obudziłam się po trzech godzinach 
od bólu w pęcherzu moczowym, poszłam do łazienki i wy-

116

background image

sikałam z moczem dwa kamyki i dużo piasku, mocz był 
mętny, prawie biały. Zrobiłam lewatywę, wyszły ze mnie 
dwa kłębki białych nitek, wyglądało to obrzydliwie. Znowu 
przespałam dwie doby. Pomyślałam: może już czas wycho-
dzić z głodu, ale stan był jak w letargu, nawet nie mogłam 
odnaleźć tętna w zwykłym miejscu, odnalazłam je dopiero 
na szyi, ale bardzo słabe — 5 uderzeń na 10 sekund. Re-
sztkę sił poświęciłam na rozpalenie pieca i kilka słów w 
dzienniku. W dniu 50. obudziłam się zupełnie rześka i za-
dowolona z życia. Wyczyściłam jamę ustną od sera, na pe-
wno z pół kilo tego było. Lewatywa czarna i podobny do 
kamieni kał. Pospacerowałam, poczytałam, nanosiłam do 
domku drewna i wody. Przyjechał ojciec… oboje mieliśmy 
dużo szczęścia, że nie zastał mnie w moim stanie letargu...

Był bardzo zdziwiony, że jeszcze nie wyszłam z gło-

dówki. Ostro na ten temat się z nim pokłóciłam, oznak peł-
nego   oczyszczenia  organizmu  w  sobie   nie  dostrzegałam, 
dlatego znowu odmówiłam wyjścia z głodu i wysłałam go 
do   domu.   Biedny   tatuś…   jeździ   tam   i   z   powrotem.   W 
dniach 51., 52., 53., 54., 55., 56. — słabość, zadyszka, coś 
ropnego ciekło z nosa i uszu, ale wciąż byłam w dobrym 
humorze, nie byłam ospała, wysięki zrobiły się czyste i bez 
zapachu, guz zaledwie namacalny. Codziennie robiłam le-
watywę i codziennie przez 6 dni wychodziły czarne kamie-
nie. W dniu 57. gwałtownie poczułam się źle, ciemno przed 
oczami, zupełna apatia. Znowu długo spałam, budziłam się 
tylko, żeby napalić w piecu. W dniu 60. obudziłam się od 
łez, nie wiadomo, z jakiej przyczyny przepłakałam kilka go-
dzin z rzędu, chociaż płaczliwa to ja nie jestem, już nie pa-
miętam,   kiedy   po   raz   ostatni   płakałam.   Nieprzerywanie 
płacząc  i ocierając łzy  zrobiłam  sobie lewatywę. Razem  
z żółcią wyszły dwie martwe askarydy. Od razu przestałam 
płakać,   za   to   zwymiotowałam   kilka   razy   z   obrzydzenia. 
Zrobiłam jeszcze dwie lewatywy – czysta woda. Ponieważ 

117

background image

na dworze, na polanie było ciepło (22 maja) postanowiłam 
poleżeć, pogrzać się na słoneczku. Wieczorem postanowi-
łam zacząć ścierać marchewkę. Dokładnie obejrzałam siebie 
i bardzo zdziwiłam się, gdy zauważyłam brak wszystkich 
moich   pieprzyków   na   rękach   i   brzuchu.   Moja   blizna   po 
operacji   wyrostka   robaczkowego   znacznie   się   skurczyła  
i zrobiła się różowa. Rozstępy na brzuchu po ciąży stały się 
niezauważalne. Natchnęło mnie to. Postanowiłam nie prze-
rywać jeszcze głodówki. Dni 61., 62., 63. spałam, trochę spa-
cerowałam, leżałam na słoneczku, z miłością się obmacy-
wałam i oglądałam zmiany, które zaszły w moim ciele. Po-
nieważ wagi do lasu nie chciało mi się taszczyć (cel mojej 
głodówki   był   inny,   niż   schudnięcie),   nie   wiedziałam   ile 
ważę, ale to, co widziałam bardzo mi się spodobało. Razem 
z wodą po lewatywie nic już nie wychodziło. Sera na języ-
ku było znacznie mniej, ale jeszcze był. Guz w pochwie cał-
kiem zniknął. W dniu 64. gwałtownie wstałam i straciłam 
przytomność,   obudziłam   się   na   podłodze.   Gdy   wstałam, 
poczułam   straszną   złość   na   cały   świat,   kopnęłam   piec… 
głupi… boli… zrobiłam się jeszcze bardziej zła, coś wykrzy-
kiwałam… Złość minęła, ale spodobało się krzyczeć. Potem 
poczułam, że w gardle jakby coś pękło, wyplułam — była 
to ropa z krwią. Trwało to kilka godzin z rzędu, krzyczałam 
i wypluwałam ropę. Wykrzyczałam się i znowu poszłam 
spać. W dniu 65. znowu przyjechał ojciec. Złościł się mniej 
więcej tak samo jak ja w dniu 64. :))), nie mogłam mu na to 
nic odpowiedzieć. Bolało mnie gardło i zupełnie straciłam 
głos. Poszłam się umyć i wyczyścić z ust ser — a sera nie 
ma, tylko niewielki, biały nalot na języku. Napisałam ojcu 
w zeszycie, że z głodu wyjdę tylko wtedy, gdy zniknie bia-
ły nalot z języka. Tata nie wyjechał, został ze mną w dom-
ku. W dniu 66. spałam. Obudziłam się w dniu 67. z uczucia 
głodu, którego dawno już nie czułam — język miałam różo-
wiutki, oczy, pomimo, że białka całkowicie czyste, zupełnie 

118

background image

jak nie moje —  miałam zielone jak rusałka, a teraz stały się 
całkowicie szare.

Natarliśmy z ojcem marchewki, rozcieńczyłam 2/3 z 

wodą wypiłam i zapadłam się w sen. Dni 68., 69. spędziłam 
jak niemowlę, budziłam się co 4 godziny, chodziłam do ła-
zienki, piłam rozcieńczony marchewkowy sok i znowu za-
sypiałam. Potem wszystko powróciło do normy. Wróciłam 
do domu, zajęłam się zwyczajnymi dla mnie sprawami, ale 
żyłam na samych sokach jeszcze dwa miesiące. Dobrej mar-
chewki na początku lata było mało, dlatego robiłam więcej 
soków z trawy i cytrusów. Zważyłam się tylko na piąty 
dzień wyjścia z głodu. Teraz 66 kg przy początkowej wadze 
120,5 kg, ogólna strata wagi ciała 54 kg. W ciągu dwóch 
miesięcy na sokach schudłam jeszcze 8 kg. Po przejściu na 
normalne odżywianie się waga pozostała w miejscu 58 kg. 

Krótko   o  moich   osiągnięciach:  zniknęły   wszystkie 

zmiany skórne, wywołane wirusem brodawczaka ludzkie-
go, ze wszystkich pieprzyków, które miałam pozostało tyl-
ko 1/8 (w odbiorze subiektywnym, ponieważ nie liczyłam 
ich wcześniej i moja ocena jest tylko wizualna). Guz zniknął 
bez śladu; blizny po operacji wyrostka robaczkowego i śla-
dy po dawnym poparzeniu się zniknęły, skóra w tych miej-
scach zupełnie normalna. Zmienił się wygląd cery. Miałam 
matową, porowatą, przetłuszczającą się, a zrobiła się nor-
malna. Kolor oczu pozostał mi szary — jak twierdzi mama 
taki   kolor   miałam   w   wieku   do   3   lat.   Jelita   działają   bez 
szwanku; energii mam mnóstwo, jakbym 10 lat odmłodnia-
ła — wyglądam na 25 lat, zamiast 34.

7

W listopadzie 2011 roku postanowiłem przejść dłu-

gą głodówkę. Nie trwało to u mnie tak długo, bo tylko 21 
dni. Nie planowałem wcześniej, ile będzie trwała — chcia-
łem zdać się na wyczucie, ale postanowiłem, że nie mniej 

7

 http://golodanie.su/forum/showthread.php?t=2197

119

background image

niż 10 dni. Po tym, jak minęło 10 dni nie odczułem chęci po-
wrotu do jedzenia. W książce Nikolajewa znalazłem opisy 
symptomów, kiedy trzeba wychodzić z głodówki: nadmier-
ne wydzielanie śliny oraz ogromny apetyt. U mnie nie było 
tych symptomów, wręcz odwrotnie, odczuwałem absolut-
ny   brak   zainteresowania   jedzeniem.   Zapamiętałem   17. 
dzień mojej głodówki, ponieważ po wstaniu z łóżka zakrę-
ciło mi się w głowie, pociemniało przed oczyma i niemalże 
straciłem przytomność. W oczach miałem ciemność, więc 
kucnąłem opierając się o ścianę. Ten dzień spędziłem w łóż-
ku, wszystkie pozostałe dni minęły normalne — chodziłem 
codziennie do pracy i na spacery. 

W dniu 21. wracałem pociągiem z delegacji i stało 

się coś niespodziewanego. Już myślałem, że będę taki dziel-
ny, wejdę do elity twardzieli, wytrzymam całe 40 dni i wte-
dy zdarzy się ze mną coś wspaniałego. Tak się jednak nie 
stało. Nie było żadnej łatwizny. 

W czasie głodówki człowiek śpi mało, prawie bez 

snów, zapada się w sen bez marzeń sennych. Śpię sobie 
więc na górnej półce wagonu i śni mi się sen. Siedzę sobie 
w restauracji i rozłamuję kurczaka. Obudziłem się z ustami 
pełnymi śliny, koc i poduszka mokre, wyraźna wskazówka, 
że należy z głodu wychodzić. Przyjechałem do domu i za-
cząłem wyciskać sok z marchewki. 

W żadnym wypadku nie uważam głodówki za rzecz 

niezbędną. Nikomu nie polecam stosowania głodówek bez 
odpowiedniego przygotowania i wyraźnej chęci. Chciałbym 
tylko zauważyć, że stan organizmu bez pożywienia jest wy-
jątkowy, niepowtarzalny, wtedy właśnie najmocniej działa 
pionowy (przestrzenny) system przepływu energii przez cia-
ło. Właśnie podczas głodówki przychodzą ciekawe pomysły, 
a niektórzy nawet doznają cudownych oświeceń. Cała ener-
gia jest poświęcona syntezie enzymów metabolicznych i nie 
jest tracona na wytwarzanie enzymów trawiennych. 

120

background image

Idźcie na całość! Jednak oczywiście z zachowaniem 

zasad zdrowego rozsądku. Obowiązkowo przeczytajcie li-
teraturę na ten temat oraz stosujcie znane już sposoby (in-
strukcje) wejścia i wyjścia z głodówki. 

26. Woda. Czy potrzebujemy ją pić?

Pisząc o odżywaniu musimy wspomnieć też o wo-

dzie. Zapoznałem się ze znakomitą pracą doktora F. Bat-
manghelidża,   w   której   omówiono   zależność   pomiędzy 
zdrowiem człowieka a spożywaniem wody. Jest to książka 
Wasze ciało prosi o wodę

 i jest ona dostępna w Internecie. 

Najważniejsza   myśl   doktora   Batmanghelidża   to: 

„chorzy ludzie cierpią z pragnienia”. To dlatego, że mają 
nieprawidłowy bilans wodno-solny. Pijąc takie napoje jak 
kawa, herbata, lemoniada, coca-cola, serwujemy sobie bar-
dzo skoncentrowane substancje, które wymagają większej 
ilości wody, aby je zneutralizować. W napojach typu coca-
cola jest tyle cukru i składników dodatkowych, że ilość wo-
dy w nich jest niewystarczająca do ich rozpuszczenia i wy-
dalenia z organizmu. Po wypiciu tego typu napojów znowu 
chce się nam pić. W wyniku tego organizm się odwadnia, 
więc próbujemy temu zaradzić popijając coca-colę lub her-
batę, ale w ten sposób nasz organizm wystarczającej ilości 
wody i tak nie otrzymuje. Człowiek może nawet nie czuć 
się spragniony, ponieważ wydaje mu się, że zaspokoił swo-
je pragnienie gazowanym napojem, ale jego organizm po 
prostu został oszukany. W wyniku wieloletniego oszukiwa-
nia organizmu powstają choroby. 

Na szczęście witarianom taki problem nie grozi. Wi-

tarianie praktycznie nie piją coca-coli, kawy, herbaty, a na-
wet wodę piją w ograniczonej ilości. Gdy naprawdę chce 
się pić po fizycznym wysiłku lub po ciężkiej pracy, to na-
wet szklanka surowej wody z kranu nam nie zaszkodzi, je-

121

background image

żeli spożywamy dostateczne ilości surowych owoców i wa-
rzyw zawierających dostateczną ilość wody. 

Trafiłem także na dobrą książkę Paula Bragga  Szo-

kująca prawda o wodzie i soli

. W tej książce autor skrupulatnie 

opisuje, jakie niebezpieczeństwo nam grozi w wyniku picia 
zwykłej wody, zawierającej substancje chemiczne oraz nie-
organiczne   minerały,   a   także   spożywania   w   potrawach 
zwykłej soli kuchennej. Na pierwszej stronie książki prze-
czytałem:

Niektóre zwierzęta, takie jak króliki i zające, odżywiają się  

prawie   wyłącznie   trawą   i   innymi   pokarmami   zawierającymi  
ponad 85% wody, nie piją zwykłej wody w ogóle, jeżeli tylko  
mają dostęp do dostatecznej ilości świeżego pożywienia. Także  
kobiece   mleko   składa   się   w   87%   z   wody.   Wszystkie   soczyste  
owoce i warzywa zawierają procentowo taką samą ilość wody.  
Człowiek, który zjada 1,5 do 2 kilogramów świeżych owoców i  
warzyw dziennie otrzymuje 250 g twardego pokarmu i nie mniej  
niż półtora litra doskonale przefiltrowanej destylowanej wody.

 

Z powyższego zdania wynika to, że zapotrzebowa-

nie na czystą wodę u ludzi odżywiających się surowym ro-
ślinnym pokarmem jest zaspokajane w 100%, a świeże owo-
ce są pod tym względem bezkonkurencyjne. Pochwalę się, 
że człowiek, który doradził mi przeczytanie książki Paula 
Bragga niedawno został witarianinem, tak jak ja! Witaria-
nizm jest pozytywnie zaraźliwy!

27. Z powrotem do natury?

Spożywanie   surowego   pożywienia   nie   jest   w   żad-

nym wypadku agitacją na rzecz rzucenia całego dorobku cy-
wilizacji i powrócenia do dziczy, by mieszkać w lesie czy  
w komunach oraz by odżywiać się wyłącznie wyhodowa-
nym samodzielnie pokarmem. Oczywistym jest, że należy 
nadal korzystać z komputerów i telefonów komórkowych, 

122

background image

używać toalety i myć się. Jestem za tym, aby korzystać ze 
wszystkich   rzeczywistych   udogodnień   cywilizacji   w   celu 
osiągnięcia maksymalnego komfortu, a także korzystania ze 
wszystkich urządzeń ułatwiających pracę fizyczną, powodu-
jących wzrost bezpieczeństwa człowieka i ulepszający jego 
poziom życia i dostatek.

Gdy   mówię   o   odżywianiu   się   surowym   poży-

wieniem, mam na myśli wyłącznie ciało człowieka, jego bu-
dowę biologiczną, która wytwarzała się przez miliony lat 
życia na Ziemi i jedzenie, które jest w stanie uczynić nas 
zdrowymi  niezależnie od trybu życia, kondycji  fizycznej  
i miejsca zamieszkania.

Oczywiście mogą znaleźć się zwolennicy teorii nie-

ziemskiego pochodzenia człowieka, którzy zakładają, że lu-
dzi sprowadzono na Ziemię z innych planet. Ci ludzie nie 
muszą   przejmować   się   własnym   zdrowiem,   bo   przecież 
przylecą „swoi” i wyleczą ich wszystkie choroby. Dla tych, 
którzy jednak uważają, że składają się z ziemskich komórek, 
takich samych jak otaczające ich środowisko, wystarczy głos 
własnego rozsądku i wnioski dotyczące odżywiania, wyni-
kające   z   najnowszych   badań   naukowych   i   doświadczeń, 
bowiem wszystkie eksperymenty, badania i ustalenia, które 
przeprowadzane są na naszych mniejszych braciach, dotyczą 
również nas samych. 

28. Kości. Czy ryzyko osteoporozy może wys-
tąpić przy surowym, roślinnym pożywieniu?

Krytycy witarianizmu często mówią, że odżywianie 

się surowym, roślinnym pokarmem może doprowadzić do 
łamliwości kości w wyniku niedostatecznej ilości wapnia  
i innych niezbędnych mikroelementów. Taka choroba nosi 
nazwę osteoporozy — przejawia się tym, że z wiekiem kości 
tracą część wapnia i robią się „dziurawe”. Wapń zostaje wy-

123

background image

płukany z kości i osiada w tkankach miękkich. Kości stają się 
kruche, wzrasta ryzyko złamania nawet w wyniku słabego 
uderzenia lub przypadkowego przewrócenia się. Spróbujmy 
rozstrzygnąć to zagadnienie i wyjaśnić, czy przyczyną pow-
stawania osteoporozy może być surowe pożywienie.

Wyniki badań dr Helen Linksviller z Uniwersytetu 

Wisconsin wykazały bezpośrednią zależność utraty wapnia 
z kości od spożywania białka zwierzęcego. Podobne doś-
wiadczenia przeprowadził także Mark Hegsted z Uniwer-
sytetu Harvard. 

Wyniki tych badań wyglądają w skrócie następują-

co: kości przeciętnego Amerykanina zjadającego 140 g mię-
sa   dziennie   tracą   3%   wapnia   rocznie.   Każdy   przeciętny 
Amerykanin w wieku 50-60 lat, odżywiający się standardo-
wo, cierpi z powodu osteoporozy. Codzienne spożywanie 50 
g   białka   zwierzęcego   nie   prowadzi   do   utraty   wapnia  
z kości. Dzienne spożycie białka zwierzęcego w ilości po-
wyżej   95   g   prowadzi   do   wymywania   wapnia   z   kości  
w związku z tym, że białko to zawiera fosfor. Zwracam tu 
szczególną   uwagę   na   to,   że   mierzona   była   ilość   wapnia 
wydalana z moczem, natomiast wapń, który  pozostawał  
w organizmie w tkankach miękkich, nerkach i w woreczku 
żółciowym nie był brany pod uwagę.

Pozostawmy chwilowo białko w spokoju i zobacz-

my, co ma wpływ na wypłukiwanie wapnia z kości. Po-
karm odzwierzęcy zawiera średnio 10 razy więcej fosforu 
niż   pożywienie   roślinne   Podczas   badań   zaobserwowano 
bezpośrednią zależność utraty wapnia z kości od ilości spo-
żywanego   i   wchłanianego   fosforu.   By   jednak   zrozumieć 
proces utraty wapnia z kości musimy zapoznać się z poję-
ciem bilansu kwasowo-zasadowego (BKZ). 

Termin BKZ używany jest w stosunku do roztwo-

rów wodnych i innych płynnych substancji. Występujące  
w przyrodzie minerały po rozpuszczeniu w wodzie mogą 

124

background image

dawać odczyn kwaśny lub też zasadowy. Istnieją takie mik-
roelementy, które doprowadzają naszą krew do stanu od-
czynu kwaśnego (siarka, fosfor, chlor), a inne — do odczy-
nu zasadowego (wapń, potas, magnez, sód). 

W   tym   rozdziale   omówimy   pH   krwi   człowieka, 

która   jest   najważniejszym   roztworem   wodnym   w   ciele 
każdego człowieka.

Każdy z nas pewnie pamięta telewizyjne reklamy 

kosmetyków,   w   których   występuje   owo   tajemnicze   pH. 
Cóż to za zagadkowe literki? Jest to ilościowa skala kwaso-
wości i zasadowości roztworów wodnych związków che-
micznych. Skala ta jest oparta na aktywności jonów hydro-
niowych [H3O+] w roztworach wodnych. Występuje jako 
ujemny logarytm dziesiętny aktywności jonów hydronio-
wych   wyrażonych   w   molach   na   decymetr   sześcienny 
[рН=–lg(H+)]. Ta wielkość ma nieduży zakres skali: od 0 
do   14.   Dziesięciokrotna   koncentracja   jonów   H+   wodoru 
odpowiada zmianie pH o jedną jednostkę, dlatego koncen-
tracja jonów wodoru przy pH=5 jest odpowiednio dziesięć 
razy większa od pH=6, sto razy większa od pH=7 i tysiąc 
razy większa od pH=8. Kwaśne roztwory to takie roztwory, 
które mają pH<7. Im niższy jest wskaźnik pH, tym kwaś-
niejszy roztwór. Zasadowe roztwory mają pH>7, roztwory 
o kwasowości 7 uważane są za neutralne, a im bliżej cyfry 
14 jest wskaźnik, tym bardziej zasadowy roztwór.

Proszę sobie teraz przypomnieć rozdział, w którym 

omawiałem autolizę  indukowaną: wspominałem,  że  jony 
wodoru   przenikają   do   pożywienia   z   soku   żołądkowego. 
Kwasowość soku żołądkowego (wodnego roztworu kwasu 
solnego) zależy od koncentracji ilości dodatnich jonów wo-
doru H+ i średnio wynosi pH=1,4. Dla naszej krwi odpo-
wiednim jest pH=7,4. Przytoczę tu kilka przykładów dla 
kwasowości   w   naszym   organizmie,   abyście   mieli   o   tym 
prawidłową wiedzę.

125

background image

Dla krwi tętniczej pH=7,35-7,45;
Dla krwi żylnej pH=7,26-7,36;
Dla limfy pH=7,35-7,40;
Dla płynu międzykomórkowego pH=7,26-7,38;
Dla płynu stawowego pH=7,3;
Ślina (ślinianki przyuszne) pH=5,8;
Ślina (ślinianki podżuchwowe) pH=6,4;
Dla skóry: górna, zrogowaciała warstwa naskórka  
oraz skóry głowy pH=4,5-5,5;
Dla pozostałej części skóry pH=5,1-5,5;
Na dłoniach pH=6,2-6,5;
Skóra na głębszych poziomach pH=7-7,4;
Dla moczu pH=6-7;
Śluzówka pochwy pH=3,8-4,2.
Z tego można wyciągnąć wnioski i nauczyć się, by 

zwracać uwagę na pH kosmetyków, które kupujemy do co-
dziennego użytku dla określonych części naszego ciała. Co 
wpływa na zdrowy stan waszej skóry: naskórek czy głębsze 
warstwy? Jakie jest środowisko w jamie ustnej: kwaśne czy 
zasadowe? Patrzcie na cyfry, porównujcie z tablicą podaną 
wyżej i nie dajcie się oszukać reklamie.

Nasz organizm reguluje kwasowość każdego syste-

mu i każdego organu w ściśle określonych granicach, dzię-
ki   czemu   większość   mikroorganizmów   w   naszych   orga-
nach nie może się rozwijać. W dodatku istnieje mechanizm 
utrzymywania kwasowości w granicach określonej warto-
ści. Kwasowość krwi w ciągu doby waha się w zakresie od 
7,35 do 7,45. 

126

background image

Tabela 1. Najbardziej sprzyjające środowisko dla rozwoju choro-
botwórczych bakterii.

Mikroorganizmy pH

Środowisko

Gronkowce

7,4

Zasadowe

Paciorkowce

7,4 — 7,6

Zasadowe

Pneumococci

7,6 — 7,8

Zasadowe

H. influenza

7,8

Zasadowe

Meningococci

7,4 — 7,6

Zasadowe

Rozpatrzmy teraz wpływ pożywienia na poziom pH 

krwi. Wyobraźmy sobie, że do krwi trafił fosfor. Pierwiastek 
ten zmienia bilans kwasowo-zasadowy (BKZ) krwi na bar-
dziej kwaśny. Organizm próbuje temu zapobiec wykorzys-
tując buforowe zapasy wapnia — wapnia z kości. Wapń wią-
że fosfor i bilans kwasowo-zasadowy powraca do normy. 
Chlor i siarka działają w organizmie w ten sam sposób, co 
fosfor. Potas, magnez i sód w naszym ciele działają w ten 
sam sposób, co wapń, lecz tych pierwiastków w organizmie 
zawsze brakuje. Potas nie może być pobrany z organizmu ja-
ko bufor, ponieważ jego niedobór w komórkach wpływa ne-
gatywnie na procesy metaboliczne organizmu, dlatego naj-
częściej wykorzystywany jest wapń. Najciekawsze jest to, że 
organizm nie śpieszy się z wydalaniem wapnia i jego zapas 
osadza się w nerkach. 

Trzeba także pamiętać, że mikroelementy nie trafiają 

do   organizmu   w   czystej   postaci.   Mikroelementy   zostają 
przyjmowane wraz z pożywieniem w formie związków mi-
neralnych, które w organizmie biorą udział w wielu reak-
cjach chemicznych. W wyniku tych reakcji powstaje popiół. 
Niektóre pierwiastki dają odczyn kwaśny, a inne zasadowy. 
Zróbmy ilościową ocenę naturalnych produktów spożyw-
czych, które występują w przyrodzie, jako wskaźniki wy-
bierając zawarte w nich mikroelementy takie jak wapń, po-
tas, magnez, sód, fosfor, siarka, chlor. W tym celu należy uw-

127

background image

zględnić skład chemiczny każdego produktu i odnaleźć sto-
sunek   elementów   zakwaszających   do   elementów   tworzą-
cych   środowisko   zasadowe.   Nazwijmy   to   zależnością 
kwasową.

Tabela 2. Stosunek masy elementów zakwaszających (siarka, fos-
for, chlor) do masy elementów tworzących środowisko zasadowe  
(potas, wapń, magnez, sód).

Pierwiastek

W

T

O

M

P

S

Potas

285

112

664

200

197

774

Wapń

7

135

124

27

34

106

Magnez

22

23

198

38

13

82

Sód

58

41

3

21

13

24

Siarka

220

29

100

6

9

-

Fosfor

164

200

564

55

23

83

Chlor

48

110

25

63

3

-

ZK

1,16

1,09

0,69

0,43

0,13

0,08

Objaśnienia tabeli: W — wieprzowina, T — twaróg, O — orzech  
włoski,   M   —   marchew,   P   —   pomarańcza,   S   —   szpinak  
(wszystkie wartości liczbowe dotyczą zawartości miligramów na  
100 g danego produktu); ZK – zależność kwasowa.

Porównajmy tę zależność z kwasowością krwi czło-

wieka i drapieżnika. Pamiętajmy, że pH jest pojęciem loga-
rytmicznym. Krew człowieka jest bardziej zasadowa od krwi 
drapieżnika 1,58 razy (7,4 i 7,2), a krew zwierząt żywiących 
się trawą jeszcze bardziej zasadowa — 2,5-krotnie (7,6 i 7,2). 
Dlatego   wskaźnik   kwasowości   człowieka   mnożymy   razy 
1,58, a wskaźnik zwierząt żywiących się trawą mnożymy 
razy   2,5.   Ten   wynik   koeficjent   adekwatności   pożywienia 
(KAP).

128

background image

Tabela 3. Wartości koeficjenta adekwatności pożywienia drapie-
żnika, człowieka oraz zwierząt żywiących się trawą.

W

T

O

M

P

S

Drapieżnik

1,6

1,9

0,69

0,43

0,13

0,08

Człowiek

1,83

1,72

1,09

0,67

0,20

0,12

Roślinożerca

2,89

2,72

1,72

1,07

0,32

0

Objaśnienia tabeli: W — wieprzowina, T — twaróg, O —  

orzech włoski, M — marchew, P — pomarańcza, S — szpinak.

Matematyka nie kłamie. KAP waha się w ścisłej pro-

porcji do kwasowości krwi i pewne jest, że jej idealna war-
tość dla każdego gatunku biologicznego bliska jest liczbie 1. 
Porównaliśmy   wyliczony   koeficjent   adekwatności   poży-
wienia do kwasowości krwi żywych stworzeń i okazało się, 
że u zwierząt żywiących się trawą KAP bliski jest jedynki 
przy produktach zielonych, u człowieka zaś przy owocach i 
orzechach. U drapieżników tam, gdzie mięso.

Umieszczę KAP innych produktów żywieniowych 

w relacji do organizmu człowieka: jajka 2,27; baranina 1,73; 
ostrobok 1,89; makrela 1,61; twaróg 1,72, orzechy ziemne 
1,36; nerkowce 1,02; migdały  0,85; orzechy laskowe 0,75; 
awokado   0,53;   pomidory   0,41;   buraki   0,36;   kiwi   0,39; 
cytryna 0,25.

Powstał bardzo interesujący wynik. Aby utrzymać 

bilans   kwasowo-zasadowy   we   krwi,   każdy   gatunek   jest 
wręcz   zobowiązany   odżywiać   się   produktami,   których 
KAP jest bliski  1. Drapieżniki  muszą jeść surowe mięso, 
otręby i kości. Roślinożercy muszą jeść trawę i liście. Czło-
wiek powinien odżywiać się orzechami, owocami i warzy-
wami. Im bardziej KAP odchyla się od normy, tym więcej 
wewnętrznych   rezerw   ciała   organizm   musi   zużywać   na 
podtrzymanie   prawidłowej   kwasowości   krwi.   Ponieważ 
omawiamy w tym rozdziale przyczyny powstania osteopo-

129

background image

rozy (choroby charakteryzującej się ubytkiem masy kości), 
muszę napisać, że spożywanie pokarmu odzwierzęcego bez 
kompensaty   dużą   ilością   zieleni   sprzyja   wypłukiwaniu 
wapnia z kości. Dodatkowa suplementacja preparatami z 
wapniem nie przynosi pożądanego efektu, ponieważ jego 
wchłanialność jest ograniczona i organizm znacznie hamuje 
wchłanianie,   gdy   zauważy   jego   nadmiar   w   pożywieniu. 
Dlatego zwiększanie dawek wapnia oraz nadmierne spoży-
cie produktów mlecznych prowadzi do odwrotnego sku-
tku. Suplementowane preparaty wapnia będą z organizmu 
wydalone z moczem oraz osiądą w nerkach w postaci ka-
mieni, a zakwaszona krew w dalszym ciągu będzie odkwa-
szana wapniem z zapasów tkanek kostnych.

Dla uzyskania większej jasności można obejrzeć sta-

tystyki Światowej Organizacji Zdrowia na temat osteoporo-
zy. Pierwsze miejsce zachorowalności na tę chorobę zajmuje 
USA oraz kraje europejskie, liderzy w spożywaniu mięsa  
i produktów mlecznych. Na ostatnich pozycjach są kraje Af-
ryki, w których ludzie pozyskują białko z roślin takich jak 
soja, kukurydza i fasola. 

Aby uzyskać prawdziwe wyniki należałoby jeszcze 

zbadać skład chemiczny mięsa reniferów, które spożywają 
mieszkańcy Jakucji, długowieczni Ewenkowie. W tych da-
nych, które udało mi się odnaleźć nie było podanych warto-
ści siarki i chloru, które pozwoliłyby mi obliczyć KAP dla 
spożywanego przez nich mięsa reniferów. Mieszkańcy Ab-
chazji, słynni z tego, że żyją bardzo długo, oprócz mięsa spo-
żywają   ogromne   ilości   zieleniny   oraz   świeżych   owoców. 
Mięso spożywają tylko z rzadka i nigdy nie jedzą produk-
tów obrabianych termicznie. Spożywana zieleń zawiera w 
dużej ilości potas, który pomaga utrzymać pH krwi na wła-
ściwym poziomie, co zapobiega wypłukiwaniu się wapnia z 
kości. Przykład ludu Ewenka oraz mieszkańców Abchazji 
dowodzi, że jedzenie mięsa nie musi być powodem pojawie-

130

background image

nia się osteoporozy, jeśli obecne są czynniki kompensujące. 

Dlaczego więc w wyniku przejścia na surową dietę 

zaczynają się rozpuszczać i znikają różnego rodzaju złogi? 
Jednym z powodów jest zwiększenie ilości potasu we krwi, 
co sprzyja wypieraniu przez niego wapnia w złogach sol-
nych. W przeciwieństwie do wapnia, sól potasu jest łatwo 
rozpuszczalna w wodzie. Wapń jest obecny we wszystkich 
złogach — w osteoporozie stawów, w blaszkach miażdży-
cowych naczyń krwionośnych, w kamieniach nerkowych, 
kamieniach pęcherzyka żółciowego etc. W końcu naukow-
cy zauważyli ten fakt. Ilość publikacji w ostatnich czasach 
na ten temat znacznie wzrosła. 

Witarianie nie mają potrzeby, by martwić się z tego 

powodu. Ich pożywienie nie jest w stanie naruszyć prawid-
łowego bilansu pH we krwi, wręcz przeciwnie: pomaga ut-
rzymać prawidłowość wszystkich procesów w organizmie. 
Zawartość wapnia i fosforu w roślinnym pożywieniu utrzy-
muje się na poziomie, który nie zagraża naszym kościom. 
Dr Luigi Fontana z Uniwersytetu Waszyngtońskiego zba-
dał 18 witarian w wieku od 33 do 85 lat i ogłosił, że z pięciu 
objawów, które towarzyszą osteoporozie, u witarian stwier-
dził tylko jeden: lekkie kości. Jeżeli chodzi o wymianę tkan-
ki kostnej u witarian, wyniki udowodniły, że jest ona na 
tym samym poziomie, co u przeciętnych osób. Zaskoczył 
go natomiast dobry wynik badań zawartości witaminy D  
u witarian, ponieważ zakładał, iż witarianie będą mieli z 
nią problem. Wyniki i wnioski, które dr Luigi Fontana wy-
ciągnął na podstawie tych badań dowodzą, że witarianie 
nie mają możliwości trafienia do grupy ryzyka zachorowa-
nia na osteoporozę. Objaw lekkich kości dr Luigi Fontana 
tłumaczy tym, że u mięsożerców obecny jest czynnik zanie-
czyszczenia, które organizm magazynuje w kościach. 

Do czego dążę? Każdy witarianin  wie, czym  jego 

pożywienie różni się od tradycyjnego. Jego pożywienie nie 

131

background image

jest   toksyczne!   Nie   tworzy   w   organizmie   dużych   stężeń 
wolnych rodników. 

Uwaga! Jest coś, co zmusza krytyków witarianizmu, 

by wymieniać ten sposób odżywiania się w jednym rzędzie 
z innymi dietami i metodami uzdrawiania. Czynnik, któ-
rego nie mogą zrozumieć mięsożercy, wszystkożercy, we-
getarianie, lekarze, naukowcy i wszelkiego rodzaju dietety-
cy. Witarianie raz na zawsze zaprzestali dostarczania do or-
ganizmu szeregu narkotycznych substancji, syntetycznych 
cukrów i minerałów, medykamentów, syntetycznych kon-
serwantów, wzmacniaczy smaku, zagęszczaczy, emulgato-
rów, barwników, sztucznych aromatów, zdenaturyzowane-
go białka, trans-tłuszczy i innych produktów poddanych 
obróbce termicznej. Każdy witarianin usunął ze swojego or-
ganizmu szeregi metabolitów, wytworzonych przez bakte-
rie chorobotwórcze — takie, które normalnie żyją w orga-
nizmach ludzi odżywiających się tradycyjnie.  Najważniej-
szym jest to, że witarianin pozbył się potrzeby walki z sub-
stancjami z tej czarnej listy. To oznacza, że nie będzie miał 
uszkodzonych błon międzykomórkowych, tkanek i ścianek 
naczyń, czyli skutków walki systemu immunologicznego z 
toksynami trafiającymi  do krwiobiegu razem  z pożywie-
niem i wchłaniającymi się z jelita grubego. Wtedy, gdy nie 
będzie uszkodzonych błon, nie będzie i zgrubień; nie bę-
dzie nagromadzenia się złóż cholesterolowych, ani piasku i 
kamieni w nerkach, będących skutkami nadmiernej ilości 
wapnia we krwi.

Złogi w ciele są niczym innym jak skrystalizowanymi 

minerałami. W szkole, w której się kiedyś uczyłem, robiliś-
my doświadczenie, w którym hodowaliśmy kryształy soli 
kuchennej oraz miedzianu — potrzebny był do tego stężony 
roztwór i centrum krystalizacji. Analogicznie przy nadmier-
nej ilości wapnia we krwi wytwarza się roztwór o dużym 
stężeniu; zniszczone ścianki naczyń są centrami krystalizacji.

132

background image

Człowiek, który zmienił sposób odżywiania się na 

witariański zaczyna oczyszczanie swojego organizmu nie 
od oczyszczania błon i nie od niszczenia szkodliwej flory 
bakteryjnej, a także nie odbudowuje od razu kości, mięśni i 
błon, czy czegokolwiek innego. Na początku zabezpiecza 
swój organizm poprzez prawidłowy dobór elektrolitu, któ-
ry jest nienasyconym roztworem wodnym z odpowiednim 
poziomem pH i właściwym dla człowieka kompleksem ak-
tywnych biologicznie substancji. Ten elektrolit zaczyna roz-
puszczać wszystkie wyżej wymienione szkodliwe substan-
cje, które powodowały wiele przewlekłych schorzeń, neu-
tralizuje i wymywa wszystko, co było pożywką dla choro-
botwórczych bakterii. Ten roztwór sprzyja odnowieniu się 
wszystkich błon i uszkodzonych tkanek. 

Kwasowo-zasadowy bilans jest bardzo ważnym, ale 

nie   najważniejszym   czynnikiem   zdrowia   człowieka.   Nie 
tylko pożywienie zmienia bilans kwasowo-zasadowy: pale-
nie tytoniu, alkohol, stres i uszkodzenia ciała także przy-
czyniają się do zmiany tego bilansu, ale to już całkiem inna 
historia. Rozpatrujemy tu jedynie odżywianie się, a jest to 
najważniejszy czynnik zdrowia człowieka. 

29. Mleko. Czy będziecie zdrowi?

Bardzo często ludzie pytają mnie, czy mogą pić mle-

ko. Gdy odpowiadam, że nie, to przypominają o tym, że 
wegetarianie   piją   mleko   i   jedzą   przetwory   mleczne.   Ja 
odpowiadam, że wegetarianie chorują w takim samym sto-
pniu, jak ludzie odżywiające się tradycyjnie. Mleko jest pro-
duktem, którego spożycie jest podtrzymywane poprzez re-
klamę. Żadne zwierzę, z wyjątkiem człowieka, nie pije mle-
ka przez całe życie. W tym rozdziale omówimy, dlaczego 
nie tylko witarianie, ale i wszyscy ludzie nie mogą i nie po-
winni spożywać mleka i przetworów mlecznych. 

133

background image

 

Mleko jest uniwersalnym produktem, wymyślonym 

przez naturę dla nowonarodzonego stworzenia, dostępne 
zaraz po urodzeniu po to, aby prawidłowo rosło i rozwijało 
się, zanim zacznie samodzielne odżywianie. Mleko zawiera 
składniki, które maksymalnie sprzyjają wzrostowi określo-
nego żywego stworzenia. Poniższa tabela przedstawia tem-
po wzrostu niemowląt różnych gatunków.

Tabela 4. Tempo wzrostu niemowląt różnych gatunków a skład  
mleka.

Białko

Wapń/mg

Podwojenie masy 
ciała/ilość dób

Człowiek 1,2

27

120 

Koń

2,4

89

60

Krowa

3,3

120

47

Koza

3

143

*

Owca

4,1

178

19

Pies

7,1

*

8

Kot

9,5

*

7

Szczur

1,2

27

120 

*brak danych.

Cielak potrzebuje dużej ilości wapnia i białka, żeby 

jak najszybciej wzmocnić kości nóg. Nawet po to, żeby sięg-
nąć piersi matki  musi stać na swoich nóżkach. To samo 
dzieje się w przypadku źrebaka, koziołka etc. Ludzkie nie-
mowlę nie wstaje tuż po urodzeniu na równe nogi. Dziecko 
prawie cały rok spędza leżąc. Najprawdopodobniej potrze-
buje tyle czasu, aby rozwinął się mózg oraz system nerwo-
wy, a nie szkielet i mięśnie. Niemowlę nie potrzebuje tak 
wysokiego   stężenia   białka   i   wapnia,   jak   np.   kocięta   lub 
szczenięta. Dla rozwoju ludzkiego niemowlęcia potrzebne 
jest zupełnie odmienne stężenie różnych substancji, niż dla 

134

background image

cielaka. Czy jest to prawidłowe, że dzieci karmione zmody-
fikowanym krowim mlekiem rosną i nabierają wagi szyb-
ciej niż ich rówieśnicy, pijący z piersi matki? Czy kości i 
szkielet dziecka mają prawo tak szybko rosnąć? Na to pyta-
nie ludzkość kiedyś będzie musiała odpowiedzieć. 

Krowie mleko sprzyja szybszemu wzrostowi kości i 

mięśni dziecka, a co tu mówić o dorosłym człowieku, które-
go szkielet już został ukształtowany i nie potrzebuje tak du-
żego stężenia wapnia i białka. Dorosły człowiek powinien 
jedynie podtrzymywać wszystkie swoje narządy w odpo-
wiednim   stanie   za   pomocą   substancji   o   zupełnie   innym 
składzie niż te, potrzebne do szybkiego wzrostu. Wszyscy 
przedstawiciele ssaków na ziemi spożywają mleko wyłą-
cznie w pierwszym okresie życia, a potem tracą możliwość 
trawienia mleka i przechodzą na właściwe (adekwatne) dla 
danego gatunku pożywienie. 

30. Nietolerancja mleka, laktoza — cukier 
mleczny

Wrócę po raz kolejny do prac znanego już nam aka-

demika   Ugoleva.   Omówię   karmienie   piersią,   aby   zrozu-
mieć mechanizm, który pozwala niemowlętom na trawienie 
mleka i nie pozwala tego robić dorosłym. 

Cytat z prac akademika Ugoleva o karmieniu nie-

mowląt krowim mlekiem:

Zgodnie z teorią zbilansowanego odżywiania zamiana ko-

biecego pokarmu na krowie zmodyfikowane mleko jest doskonała.  
Niewielkie różnice w chemicznym składzie nie mają żadnego zna-
czenia.   Z   punktu   widzenia   teorii   adekwatnego   odżywiania   w  
pierwszych miesiącach życia człowieka taka zamiana jest mało za-
dowalająca, a w pierwszych dniach życia nawet bardzo niebezpie-
czna. To dlatego, że w pierwszych dniach zachodzi intensywna  
endocytoza, która polega na tym, że komórki jelitowe intensywnie  

135

background image

pochłaniają całe molekuły z jelit i wbudowują je do wewnątrz or-
ganizmu. Ten mechanizm polega na przechwytywaniu przez re-
ceptory znajdujące się na powierzchni jelita różnego rodzaju czą-
steczek, a następnie ich szybkiej koncentracji, po czym zostają one  
umieszczone w pęcherzykach cytoplazmy komórki. Taki mecha-
nizm zapewnia szeroki zakres pozytywnych skutków, w tym dos-
tarczenie immunoglobuliny z organizmu matki do organizmu no-
worodka. Jednakże, jeżeli mleko matki zostanie zastąpione przez  
mleko ssaków innego gatunku, to z pomocą wyżej wymienionego  
mechanizmu do organizmu noworodka trafią obce antygeny, po-
nieważ w tym okresie organizm jeszcze nie posiada filtrów immu-
nologicznych. W tym przypadku, zdaniem immunologów, pow-
staje bardzo niekorzystna sytuacja, ponieważ za pomocą natural-
nego procesu do organizmu wnikają duże ilości obcego białka.  
W ciągu kolejnych kilku dni intensywna endocytoza prawie zu-
pełnie zanika. W tym okresie uwidocznia się wyraźnie obraz, któ-
ry ukazuje nam różnicę pomiędzy karmieniem mlekiem matki,  
a mlekiem krowim.

Zawartość laktozy w kobiecym mleku znacznie prze-

wyższa zawartość laktozy w krowim mleku. Przy normal-
nym karmieniu piersią matki laktoza częściowo dociera do 
jelita grubego, co stwarza korzystne warunki dla rozwoju 
korzystnej lakto-mikroflory: wytwarzane zostaje lekko kwaś-
ne środowisko. W przypadku karmienia noworodka mle-
kiem krowim laktoza nie dociera do jelita grubego, co powo-
duje rozwinięcie się szczepu gnilnych bakterii zamiast fer-
mentacji mlekowej, a w konsekwencji prowadzi do intoksy-
kacji organizmu. Wytwarzanie się produktów toksycznych, 
które nie mogą być unieszkodliwione poprzez słabo jeszcze 
rozwiniętą barierę jelitową i wątrobę, może doprowadzić do 
naruszenia prawidłowego rozwoju fizycznego i intelektual-
nego dziecka, co ma swoje konsekwencje w starszym wieku.

Nas najbardziej interesuje to, czy organizm dorosłego 

człowieka jest w stanie trawić mleko. Czy ze spożywania

136

background image

mleka płyną jakiekolwiek korzyści, o których trąbią nam na 
każdym kroku reklamy telewizyjne?

Przytoczę jeszcze jeden cytat z prac Ugoleva:
(…)   na   nietolerancję   laktozy   z   krowiego   mleka   cierpi  

większa część populacji ludzkiej, są to miliony, a nawet miliardy  
ludzi. Wykryto, że po przejściu z odżywiania się mlekiem matki  
na stały pokarm następuje regresja genu laktazy, który odpowia-
da za syntezę laktozy (fermentu, który rozszczepia laktozę, ina-
czej mówiąc — cukru mlecznego). Naukowcy zakładają, że sto-
pień zanikania genu laktazy odpowiedzialnego za trawienie lakto-
zy jest związany z genem określonej grupy etnicznej w określo-
nych warunkach i być może tłumaczy to obecnością tradycji picia  
mleka w danym regionie. 

Innymi   słowy,   gen   odpowiedzialny   za   trawienie 

laktozy zanika, gdy tylko niemowlę zaczyna jeść stały po-
karm i potem już nigdy organizm nie jest w stanie strawić 
laktozy. Jeżeli człowiek nie przerywa picia mleka po odsta-
wieniu od piersi, wytwarzanie genu laktazy częściowo jest 
podtrzymywane.   Ugolev   przytacza   statystyki,   w   których 
nietolerancja mleka występuje u 6-12% europejczyków, 70% 
mieszkańców Bliskiego Wschodu, Japończyków, mieszkań-
ców Grenlandii, Sri Lanki etc. Zgodnie z danymi doktora 
Waltera White'a, który daje w Niemczech wykłady o szko-
dliwości mleka, 95% Afrykanów i Indian nie jest w stanie 
przyswajać mleka. 

W przypadku, gdy jest brak odpowiedniego fermentu tra-

wiącego pokarm, niestrawione resztki pożywienia trafiają do jelita  
grubego, po czym stają się łupem chorobotwórczych bakterii. Pro-
dukty metabolizmu tych bakterii wywołują w najlepszym przy-
padku   rozwolnienie,   w   gorszym   ciężkie   powikłania,   zatrucia  
organiz-mu, szok, a czasem nawet śmierć… „Leczenie” za pomo-
cą antybiotyków może częściowo zredukować nietolerancję lakto-
zy, ponieważ likwiduje bakterie wytwarzające toksyny. Niemniej  
jednak u większości ludzi, którzy mają w znacznym stopniu za-
nik laktazy, objawy mogą być słabo wyrażone, lub może występo-

137

background image

wać całkowity ich brak, co można wytłumaczyć: 
1. Różnorodnością flory bakteryjnej u różnych osób (u jednego  
człowieka flora bakteryjna będzie produkować toksyny, a u innego  
nie będzie).
2.  Zadziałaniem obronnej funkcji wątroby.

Powyższy cytat pochodzi oczywiście z pracy Ugole-

va. Teraz trochę objaśnień. Laktoza składa się z glukozy i 
galaktozy. W przypadku, gdy organizm posiada tolerancję 
laktozy, jest w stanie strawić i wchłonąć glukozę, ale nie ga-
laktozę. Ten rodzaj cukru nie jest przyswajalny przez orga-
nizm dorosłego człowieka. Galaktoza jest cukrem rezerwo-
wym, wykorzystywanym w organizmie niemowlęcia pop-
rzez wątrobę w wypadku, gdy zachodzą długie przerwy  
w   karmieniu   piersią.   Gdy   tylko   dziecko   przestaje   jeść  
z piersi, zdolność przyswajania galaktozy zanika. Do tego 
czasu musi już być wykształcony mechanizm odkładania 
glukozy   w   postaci   glikogenu.   Co   się   w   takim   wypadku 
dzieje z galaktazą, która trafia do naszego organizmu? Na-
leży się jej szybko pozbyć, wydalając ją z organizmu, lecz, 
niestety, tak się nie dzieje. Zazwyczaj zostaje ona odłożona 
w organizmie tam, gdzie się da. Ciekawe jest to, że oprócz 
zwykłych miejsc, takich jak stawy i tłuszcz pod skórą, ga-
laktaza odkłada się kryształkami w oczach, wywołując ka-
taraktę. Innym miejscem, gdzie gromadzi się galaktaza, są 
narządy płciowe. Wyniki badań żywotności i ruchliwości 
plemników   u  mężczyzn   i   drożności   jajowodów   u   kobiet 
wskazują na bezpośrednią ich zależność od ilości spożywa-
nego mleka. 25% Europejczyków ma przez to trudności  
w poczęciu dziecka. W Afryce i Azji, gdzie nie ma zwyczaju 
picia mleka, takie problemy nie występują. 

138

background image

31. Tłuszcz i białko mlekowe

Proszę jeszcze raz zwrócić uwagę na dane zawarte 

w tabeli numer 4. Widzimy w niej, że nawet dla intensyw-
nego   wzrostu   niemowlęcia   w   pierwszym   okresie   życia 
przyroda stworzyła mleko o niskiej zawartości białka w po-
karmie kobiecym. Głównym składnikiem białka mleka kro-
wiego jest kazeina. Kazeina jest trawiona za pomocą enzy-
mu zwanego reniną, który jest wytwarzany w żołądku cie-
lęcia. W żołądku każdego innego gatunku ssaków jest rów-
nież obecna renina, tylko inna: odpowiednia dla mleka da-
nego gatunku. Natomiast w żołądku dziecka taki enzym 
jak renina nie jest wytwarzany, ponieważ niemowlę otrzy-
muje wraz z pokarmem matki bakterie, zdolne do trawienia 
białka mleka. Ponadto składniki białka krowiego mleka, ta-
kie jak albumina i globulina, znacznie różnią się od ludz-
kich i nie mogą być prawidłowo strawione i wykorzystane 
w organizmie. 

Oczywistym   jest   więc,   że   gdy   cielak   przestaje   pić 

mleko matki, renina przestaje wytwarzać się w jego żołądku. 
Jeżeli postanowimy wznowić karmienie go mlekiem, cielak 
zachoruje i prawdopodobnie umrze. Człowiek także nie jest 
w stanie trawić kazeiny (specyficznego białka o strukturze 
innej dla każdego określonego gatunku). W związku z tym, 
że organizm nie jest w stanie strawić białka kazeiny, może 
ono zostać wchłonięte do krwiobiegu, co nieuchronnie wy-
woła alergię na obce białko. Myślę, że wielu rodziców zna to 
z autopsji. Zdolność wchłaniania białka w całości zachowują 
także niektórzy dorośli. Prowadzi to nie tylko do różnego ro-
dzaju reakcji alergicznych, ale i do choroby autoimmunolo-
gicznej ze względu na obce, ale podobne białko we krwi. Jest 
to pierwszy krok do choroby zwanej cukrzycą. 

Aby strawić białko z mleka, organizm musi wytwa-

rzać ogromną ilość kwasu, co prowadzi do uszkodzenia ne-

139

background image

rek. Już dawno udowodniono związek pomiędzy kamicą 
nerkową a piciem mleka. Możecie sami odnaleźć mnóstwo 
publikacji na ten temat w czasopismach medycznych.

Teraz opowiem nieco o tłuszczu, który znajduje się 

w mleku. Zaznaczę od razu, że są to tłuszcze utlenione. Na-
tura   zaopatrzyła   proces   karmienia   piersią   w   mechanizm 
pozwalający na zachowanie sterylności: to znaczy, że mleko 
z piersi niemowlę wsysa bez kontaktu z tlenem. Krowie 
mleko jest wielokrotnie przelewane, co prowadzi do utle-
nienia jego komponentów. Utleniony cholesterol jest o wie-
le bardziej niebezpieczny niż nieutleniony. Procentowa za-
wartość tłuszczu w mleku jest podawana błędnie. Gdy pa-
trzymy na opakowanie, na którym jest podana cyfra 2%, to 
myślimy, że tyle tłuszczu jest zawarte w danym opakowa-
niu   mleka.   Jednak   nie   oznacza   to,   że   zawiera   tylko   2% 
tłuszczu, lecz jest to stosunek tłuszczu do wody zawartej  
w mleku. Ponieważ woda natychmiast się wchłania, w su-
chej masie z mleka pozostaje 20% tłuszczu. Jeżeli prawidło-
wo podać tę wartość, to prawdziwa zawartość tłuszczu w 
danym mleku będzie wyższa. To znacznie zmienia „diete-
tyczność” produktu. Nie mówiąc już o serze i twarogu,  
w których zawartość tłuszczu może przewyższać 50%, po-
nieważ zawierają one znacznie mniej wody. Dla ludzi ze 
skłonnością do tycia spożywanie mleka zawsze prowadzi 
do otyłości. 

140

background image

32. Wapń — korzyść czy szkoda?

Dla wyjaśnienia, czy wysoka zawartość wapnia w 

mleku jest szkodliwa czy zdrowa posłużę się normami.  
W byłym Związku Radzieckim przyjęto takie oto normy 
prawidłowej dziennej dawki wapnia na dobę:

Kobiety 
do 50 r. ż.

Kobiety 
po 50 r. ż.

Mężczyźni 
do 65 r. ż.

Mężczyźni 
po 65 r. ż.

800 mg

1200 mg

800 mg

1200 mg

Skąd pochodzą takie normy? Oczywiście z badań 

ilości spożywanego mleka przeciętnego ówczesnego czło-
wieka, który odżywia się tradycyjnie. Nie ma w tych nor-
mach   niczego   wspólnego   z   rzeczywistym   zapotrzebowa-
niem człowieka na wapń. Przeciętny Amerykanin spożywa 
około 1400 mg wapnia na dobę. W Japonii dzienna norma 
spożycia wapnia wynosi 300 miligramów. 

Pomyślmy   o   tym   rozsądnie.   Organizm   człowieka 

zawiera 10% wapnia, jeżeli nie liczyć wapnia w kościach. 
Wmawiają nam, że te 10% to normalna dawka wapnia na 
dobę. Po  co? Przecież  organizm  nie traci  całego  wapnia  
w   ciągu  10   dni.  Są  osoby,  które   przechodzą   głodówkę  o 
destylowanej wodzie — z łatwością przeżywają nawet 30 
dni bez dostarczenia do organizmu wapnia. Najprawdopo-
dobniej  istnieje  mechanizm,  dzięki   któremu organizm   nie 
wydala   wapnia,   jeżeli   istnieje   na   niego   zapotrzebowanie. 
Deficyt   wapnia   (lub   każdego   innego   mikroelementu)   w 
organizmie   nie   jest   spowodowany   jego   brakiem   w 
pożywieniu, tylko naruszeniem mechanizmu utrzymywania 
go na właściwym poziomie. 

Zastanówmy   się   nad   przyczyną   złogów   kamieni   i 

blaszek w organizmie. Od razu przypominamy sobie słowa, 
z którymi jesteśmy już osłuchani: cholesterol i sole. Jednak 

141

background image

z jakiegoś powodu nikt nie wspomina, że i w złogach choles-
terolowych (arteroskleroza) i w kamieniach nerkowych, ka-
mieniach w woreczku żółciowym, chorobach niewydolności 
trzustki — wszędzie są obecne złogi wapnia. Większość soli 
takich pierwiastków jak magnez, potas i sód jest rozpusz-
czalna w wodzie i są one bez trudu wydalane z organizmu 
przez nerki — ale nie wapń. Osiada on w nerkach martwym 
odłogiem i jest przyczyną nieprzyjemnej diagnozy: kamica 
nerkowa. Taka jest właściwość tego pierwiastka.

Organizm   reaguje   na   nadmierną   ilość   wapnia  

w   sposób   jednoznaczny:   uniemożliwia   jego   wchłanianie. 
Cała zawartość wapnia, którą dostarczamy z produktami 
mlecznymi jest wydalana z organizmu poprzez drogi mo-
czowe i z kałem. Natomiast białko mleka pozostawia w or-
ganizmie   odczyn   kwaśny   i   musi   on   być   zrównoważony 
wapniem   pobieranym   z   kości.   Paradoksalne,   lecz   jest   to 
fakt. Im więcej ludzie tradycyjnie odżywiający się spoży-
wają mleka, sera, twarogu, tym więcej tracą wapnia z kości. 

Wybitny   akademik   Druzyak   napisał   książkę  Jak 

przedłużyć ulotne życie.

 Jest poświęcona badaniom nad feno-

menem długowieczności człowieka i szkodliwym wpływie 
nadmiernego spożycia wapnia na długowieczność. Druzyak 
udowadnia, że nadmierna ilość wapnia w wodzie i mleku 
oraz zalecenia lekarzy, by spożywać dodatkowe ilości wap-
nia, prowadzi do wielu poważnych schorzeń i przedwczes-
nego starzenia się organizmu. Te rejony, które badał Druz-
yak pod względem długowieczności ludzi, wykazywały nis-
ką zawartość wapnia w wodzie pitnej przy braku tradycji 
spożywania mleka i przetworów mlecznych.

Wapń, który dostarczamy do organizmu spożywając mleko 

i jego przetwory, niezależnie od typu związków wapnia, tworzy,  
oprócz fosforanu i węglanu, również szczawian wapnia, który jest  
podstawowym budulcem kamieni nerkowych.

W przypadku, gdy podgrzewamy krowie mleko, zachodzą  

142

background image

w nim rozmaite procesy chemiczne i niekorzystne zmiany składu 
chemicznego,   —   tworzy   się   wówczas   fosforan   wapnia,   którego  
przedtem w mleku nie było, o odczynie zasadowym. Z tego właśnie  
powodu tworzą się złoża w różnych częściach ciała, a większość  
z nich gromadzi się w nerkach i trzustce…

Często się zdarza, że rozcieńczamy krowie mleko wodą,  

gdy np. gotujemy kaszę, ale gotujemy nie na samym mleku, a do-
dajemy do niego jeszcze wody. Także w tym przypadku wapń za-
warty w wodzie zmienia się na fosforan wapnia, powodując szkody  
w naszym organizmie i organizmach naszych dzieci.

Muszę jeszcze  wspomnieć  o  specyficznych własnościach 

koziego mleka. Zawiera oprócz chlorku wapnia duże ilości fosfora-
nu wapnia. W wyniku tego, mleko kozie aktywnie sprzyja powsta-
niu zakrzepicy oraz osadzania się soli wapnia w stawach. Z tego  
powodu kozie mleko jest znacznie gorsze dla człowieka niż nawet  
krowie. Ten, kto trzyma kozy, pijąc ich mleko naraża się na śmier-
telne niebezpieczeństwo.

W niedalekiej jeszcze przeszłości Finlandia była krajem,  

w którym produkowano i spożywano najwięcej na świecie mleka.  
Była też na pierwszym miejscu w statystykach zachorowalności na  
choroby   układu   krążenia.   W   chwili   obecnej   Finlandia   znacznie  
zmniejszyła ilość produkowania i spożywania mleka, co przyczyni-
ło się do zmniejszenia zachorowań na choroby układu krążenia.  
Osobiście posiadam list – podziękowanie od ówczesnego prezyden-
ta Finlandii Kekkonena, za podjętą przeze mnie pracę badawczą  
nad wpływem nadmiernego spożycia wapnia przez człowieka. 

Z tego wszystkiego możemy wnioskować, że nad-

mierna ilość wapnia w produktach mlecznych nie jest zdro-
wa i raczej dostarcza szkód naszemu organizmowi. Oczy-
wiście duże znaczenie ma to, w jakich związkach chemicz-
nych jest obecny wapń w różnorakich produktach żywie-
niowych, ale z powyższych publikacji wyraźnie widzimy, że 
mleko i produkty mleczne musimy raz na zawsze wykreślić 
z naszego jadłospisu, jeżeli chcemy używać swojego ciała 
jako świadomi użytkownicy.

143

background image

33. Mleko przemysłowe

Rozważamy podstawowe czynniki wpływu składu 

chemicznego mleka na nasz organizm. Rozpatrzmy teraz 
proces przemysłowej termicznej obróbki mleka, a mianowi-
cie: pasteryzację. Pasteryzacja jest procesem podgrzewania 
mleka do temperatury, która zapewnia zabicie niektórych 
bakterii. Gdy przez dłuższy czas przechowujemy przemys-
łowe mleko, to widzimy, że nie kwaśnieje ono, tylko jełcze-
je. Dlaczego? Dlatego, że pasteryzowane mleko nie zawiera 
już bakterii mlekowych, które sprzyjają fermentacji mleko-
wej, niezbędnej do powstania kefiru. Bakterie gnilne wyma-
gają natomiast znacznie wyższych temperatur do zabicia  
i pozostają one w mleku, a z braku konkurencji szybko się 
namnażają i mleko po prostu gnije. Producenci dodają do 
mleka konserwantów, które mają zapewnić dłuższy termin 
przydatności mleka do spożycia poprzez zatrzymanie na ja-
kiś czas procesów gnilnych. My nie mamy większego wy-
boru. Musimy pochłaniać albo gnilne bakterie wraz z pro-
duktami ich metabolizmu, albo konserwanty. 

Wszystkie   sfermentowane   produkty   mleczne,   takie 

jak: kefir, jogurt, twaróg i ser niczym nie są lepsze od mleka. 
Wzrasta w nich koncentracja wapnia, białka i tłuszczu. Im 
więcej mleko przeszło procesów przeróbki, tym więcej szkód 
wyrządziły w nim bakterie. Dr Walter White na swoich wyk-
ładach mówi, że najtwardszy ser nie zawiera żadnych sub-
stancji   odżywczych,   potrzebnych   człowiekowi.   Jest   to   po 
prostu   zestaw   różnego   rodzaju   produktów   metabolizmu 
mikroorganizmów — ich fekalia. W żadnym wypadku taki 
produkt nie powinien trafić do organizmu człowieka! 

Tak wiele złych rzeczy napisano tu o mleku — co w 

takim razie mamy zrobić z powszechnym stereotypem, że 
krowa na wsi karmi całą rodzinę? Jest oczywiste, że jeżeli 
sprawa   dotyczy   życia   czy   śmierci,   to   musimy   spożywać 

144

background image

wszystko, co mamy dostępne do spożycia. Mleko swojskiej 
krowy nie zawiera takiej ilości szkodliwych substancji, jak 
mleko przemysłowe. O zawartości szkodliwych substancji 
w mleku możemy dowiedzieć się z norm. 

Oto   lista   dopuszczonych   normami   składników 

obcych w mleku:

Fekalia;

Bakterie;

Wirusy;

Antybiotyki, którymi leczono chore zwierzęta;

Hormony, które dostają zwierzęta dla zwiększenia 
laktacji;

Organiczne pestycydy, które są w spożywanej przez 
zwierzęta   paszy   nagromadzają   się   w   organizmie 
krowy. Koncentracja pestycydów w mięsie jest 1000 
razy   większa   od   ich   koncentracji   w   spożywanym 
przez krowy pokarmie.

Szczerze radzę każdemu, kto posiada Internet, by 

posłuchał wykładów doktora Waltera White'a, który przed-
stawia wyniki własnych badań i badań uznanych naukow-
ców, a także badania autoryzowanych ośrodków badaw-
czych na ten temat. Wszyscy dochodzą do takiego samego 
wniosku   —   spożywanie   mleka   i   produktów   mlecznych 
prowadzi do powstawania takich schorzeń jak rak prostaty, 
rak piersi, jajnika i jelita grubego, osteoporoza, otyłość, osa-
dzanie kamieni w różnych częściach ciała, zaćma, zaparcia. 

Pić   mleko   czy   nie   pić?   Na   to   pytanie   sami   sobie 

musimy teraz odpowiedzieć!

34. Zapachy

Proszę podejść do lusterka i obejrzeć własny język. 

Być może zobaczycie na nim nieprzyjemny, żółty lub biały 
nalot, pęknięcia lub czerwone wrzody. Są to wyniki działa-

145

background image

nia systemu wydzielania organizmu, nie jest on bowiem w 
stanie wydalić wszystkiego poprzez specjalnie przeznaczo-
ne do tego organy, pęcherz moczowy i jelito proste. Orga-
nizm stara się wydalić toksyny wszystkimi dostępnymi uj-
ściami: poprzez śluzówki w jamie ustnej, nos, oczy, organy 
płciowe i gruczoły potowe. 

Gdy wracacie do domu środkami lokomocji miejs-

kiej, możecie poczuć zapachy, wydzielane przez przedsta-
wicieli naszej wspaniałej, ludzkiej cywilizacji. Organizm nie 
jest w stanie usunąć poprzez organy wydzielania dużej ilo-
ści gotowanych i syntetycznych produktów, a także pro-
duktów metabolizmu bakterii gnilnych, które się nimi ży-
wią. Wydzielanie tych substancji odbywa się również z po-
tem i my musimy to wąchać…

Pierwszym   objawem,   który   znika   po   przejściu   na 

adekwatne   pożywienie   jest   zapach   potu.   Możecie   nosić 
podkoszulek nawet przez kilka dni i nie będzie żadnego za-
pachu!   Włosy   także   przetłuszczają   się   znacznie   wolniej. 
Drugim objawem, który znika jest nalot na języku i przykry 
zapach z jamy ustnej. Z witarianami znacznie przyjemniej 
jest obcować. Wcześniej uważałem, że to pasta do zębów, 
lub choroba zębów są przyczynami zapachu z ust — teraz 
wiem, że to były produkty działalności bakterii, które na-
mnożyły się na resztkach pokarmu. 

Chciałbym także wspomnieć o zapachach typowo 

kobiecych.   Wystarczająco   wrażliwe   osoby   odczuwają   za-
pach krwi menstrualnej. Gdy wchodzimy do biura, gdzie 
pracują kobiety, to wyraźnie czuć, że któraś z kobiet ma 
„kobiece święto”. Nawet zapachy wydzielin w zwykłe dni 
są czasami przykre z powodu drożdżycy, spowodowanej 
nieodpowiednim odżywianiem się. 

Z doświadczeń świeżo upieczonych witarian wyni-

ka, że wszystkie te zapachy znikają w drugim, trzecim mie-
siącu po  przejściu na surowy,  roślinny pokarm. I  tylko  

146

background image

w trakcie okresowych czyszczeń organizmu zapachy potu 
i z ust znowu pojawiają się na krótki czas, a włosy szybciej 
się przetłuszczają.

Podchodzę do lusterka, oglądam swój język i sam 

się   zachwycam:   mój   język   stał   się   czyściutki,   gładziutki, 
równiutki, jak u mojej córeczki. Cud!

Tego i Wam wszystkim życzę. 

35. Jedzenie na surowo a globalne ocieplenie

Czy to są powiązane za sobą pojęcia? Czy np. odży-

wianie się samymi morelami mogłoby polepszyć sytuację 
ekologiczną na naszej planecie? 

Zgodnie z opiniami przedstawianymi w mediach, 

największe zanieczyszczenie środowiska jest spowodowane 
nadmiernym   wydzielaniem   ciepła   do   atmosfery.   Ciepło 
powstaje w wyniku działalności człowieka. Spróbujmy po-
liczyć, ile ciepła produkuje człowiek w wyniku wytwarza-
nia i spożywania przetworzonej żywności.

Przygotowanie   pożywienia   na   kuchence   gazowej 

lub elektrycznej, podgrzewanie pożywienia, przygotowanie 
wody do zmywania naczyń, produkcja napojów, ogrzewa-
nie  i   oczyszczanie   stodół   i  chlewów,   sztuczne  karmienie 
oraz połów ryb, przechowywanie szybko psujących się pro-
duktów w chłodniach, produkcja leków i przechowywanie 
medykamentów, utrzymywanie szpitali i klinik — wszys-
tko to jest ciepłem, bez którego człowiek może sobie świet-
nie radzić i do tego wcale nie chorować. 

W moim domu używamy wody do mycia owoców 

oraz   warzyw   i   całkiem   niezatłuszczonych   naczyń.   Wyo-
braźmy sobie to na globalną skalę: miliardy ludzi na całej 
planecie codziennie kilka razy gotuje swoje pożywienie na 
gorących kuchenkach gazowych lub elektrycznych. Miliony 
fabryk smaży codziennie chipsy w gorącym oleju, całodo-

147

background image

bowo rozlewają soki i coca-colę, pieką i gotują surowiec na 
kiełbasę i parówki. Lodówki z mrożonym mięsem odbywa-
ją  podróże  w  najodleglejsze  zakątki  świata.  Wszystko  to 
wymaga przeogromnej ilości energii i wydziela ogromną 
ilość ciepła. 

Chciałbym również powiedzieć o hodowli zwierząt. 

Ludzie! Mięso spełniło już swoją rolę. Faktycznie, w czasach 
zlodowacenia, suszy lub innych zmian klimatu człowiek był 
zmuszony   polować   i   spożywać   mięso.   Wszystkim   serde-
cznie gratuluję, ludzkość przetrwała! Możemy już zaprzestać 
spożywania  mięsa. Polecam  obejrzenie wspaniałego filmu 
Dom

, dostępnego do oglądania online w Internecie.

W samych Stanach Zjednoczonych na jednego czło-

wieka   przypada   8   sztuk   bydła.   W   Chinach   liczba   świń 
przekracza miliard. Wyobraźcie sobie, jaka ilość wody jest 
potrzebna do produkcji mięsa. Wodę wydobywa się z coraz 
głębszych pokładów; zakłócany jest naturalny obieg wody 
w przyrodzie — podziemne rzeki zanikają, znikają rzeczki, 
jeziora stają się coraz płytsze. Ogromne tereny wykorzysty-
wane są pod uprawy soi i różnych zbóż na paszę. Ile hekta-
rów lasu wycina się po to, aby mieć pastwiska dla bydła? 
Jeżeli zamienimy wartości tych szkód na liczby to jestem 
pewien, że znacznie przewyższą one liczby szkód użytko-
wania samochodów na całej planecie. 

Przytoczę statystyki podane na stronie Vita:

90% zbóż  z  różnych   krajów  idzie  na  pokarm  dla 
zwierząt hodowlanych;

Od 60 do 80% warzyw jest pokarmem dla bydła;

Dla otrzymania 1 kg wołowiny wykorzystuje się 10 
kg zbóż, dla 1 kg wieprzowiny — 9,2 kg zbóż oraz 
innych pokarmów, a dla 1 kilograma mięsa kurzego 
ponad 3 kg ziarna;

Na każdy 1 kg mięsa zużywamy 10 kg ziarna, reszta 
jest przerabiana na nawóz;

148

background image

Ponad 60 miliardów zwierząt corocznie jest zabijane 
po   to,   aby   zaspokoić   naszą   potrzebę   spożywania 
mięsa;

Nawet do 90% wody pitnej na tej planecie jest uży-
wane w gospodarstwach rolniczych;

Do podlewania pastwisk jest potrzebne 12 razy wię-
cej wody niż do uprawy warzyw;

Dla produkcji kilograma pszenicy potrzeba 0,5 m

wody, a dla produkcji kilograma mięsa 5 m

3

.

Odpady   z   produkcji   mięsa,   obornik,   antybiotyki, 

hormony, środki chemiczne do garbowania skór, nawozy 
i pestycydy do obróbki pól uprawnych są głównym źród-
łem zanieczyszczenia wód.

Po przejściu na surową, roślinną dietę mogłem spoj-

rzeć szerzej na problem zanieczyszczenia środowiska. Przed-
tem moja  rodzina  zjadała kilka  kilogramów  mięsa i  ryb  
w ciągu tygodnia, a jeszcze dochodziły konserwy i produkty 
mleczne. Trudno sobie wyobrazić to niesamowite marnotra-
wienie na skalę całej planety. To wszystko tylko po to, by do-
godzić naszym kubeczkom smakowym, zupełnie bez zasta-
nowienia się nad zdrowiem swoim i naszej planety. W spo-
żywaniu surowych produktów kryje się związek pomiędzy 
zdrowiem człowieka a ekologią środowiska.

Innymi słowy: to krowy, świnie, kury i króliki wy-

pierają nas z naszej planety. Nam nie przychodzi nawet do 
głowy by zastanowić się, jaką cenę płacimy za utrzymanie 
kur i świń. Wyobraźcie sobie, ile ton ekskrementów wyrzu-
ca się do wód i gleby w Chinach, gdzie żyje 1 miliard świń. 
Jest to prawdziwa katastrofa ekologiczna! Czy zdarzało się 
wam przebywać w pobliżu dużych chlewów? W promieniu 
100 metrów nie rosną żadne drzewa, a oprócz wron nie zo-
baczycie ani jednego ptaka. Roją się natomiast i mnożą gry-
zące owady. W niektórych krajach obornik wywozi się jak 
najdalej od terenów zamieszkałych, ale nasza planeta ma 

149

background image

określone wymiary. Akademik A. N. Nesmejanow (1899-
1980),   największy   radziecki   profesor   chemii   organicznej, 
przeprowadził jedno proste obliczenie: 

4 miliardy ludzi, powierzchnia terenu nieurodzajnego: 15  

miliardów   hektarów.   90%   powierzchni   nieurodzajnej   to   lód,  
skaliste góry, pustynie i bagna. Pozostaje 1,5 miliarda hektarów  
przydatnej do rolnictwa gleby, wychodzi dla każdego 0,4 ha, czyli  
40 arów na osobę. Dziś mamy już 7 miliardów osób na naszej  
planecie, co oznacza, że na każdego przypada 20 arów ziemi up-
rawnej. Jest to zupełnie wystarczająca ilość. Hodowla bydła daje 
z takiej samej powierzchni uprawnej 10 razy mniej pożywienia  
niż uprawa warzyw na tej samej jednostce ziemi. Odżywianie się  
roślinnym pokarmem w tym przypadku jest bardziej pragmatycz-
ne. Nie mówię już o zdrowiu, tylko o przetrwaniu.

Nawet naukowcy, którzy usiłują „polepszyć” poży-

wienie,   mówią,   że   należy   zastąpić   trzystopniową   drogę 
pożywienia (roślina — zwierzę — człowiek)  dwustopnio-
wą (roślina — człowiek). Wynika to z książki  Wszystko o 
żywności z punktu widzenia chemika

 I. M. Skurikhina i A. P. 

Nieczaewa. Wywnioskowałem z tej książki, że zadaniem 
owych naukowców jest uczynić pożywienie bardziej atrak-
cyjnym i przedłużyć jego termin przydatności do spożycia. 
Troska o zdrowie człowieka nie wchodzi w ich kompeten-
cje — mają oni inne zadania. Kto w takim razie zatroszczy 
się o nasze zdrowie? Słusznie: sami się zatroszczymy. 

Czy jesteśmy w stanie cokolwiek zrobić? Wydawa-

łoby się, że są od tego politycy i to oni powinni zająć się 
tym   problemem.   Otóż   nie,   moi   szanowni   mieszkańcy 
planety Ziemia! Nie będę jadł mięsa, gdy nikt nie będzie zabijał  
zwierząt

, mówi mięsożerca.  Nie będę zabijał zwierząt, jeżeli 

nikt nie będzie jadł mięsa

, mówi rzeźnik.

Tylko wtedy, gdy każdy z nas zrezygnuje z mięsne-

go pokarmu, będziemy mogli przywrócić ekologiczną rów-
nowagę na naszej planecie. Wszystko zależy tylko od nas. 

150

background image

36. Moje marzenie. Przemówienie prezydenta

Moi drodzy rodacy! Wzrost zachorowalności i po-

garszający się stan zdrowia obywateli zmusił mnie, bym 
poważnie zastanowił się nad rozwiązaniem tego problemu. 
Wysiłki   naukowców,   chemików   i   biochemików,   tworzą-
cych sztuczne dodatki, barwniki i konserwanty miały na 
celu   polepszenie   produktów   spożywczych   i   zwiększenie 
ich trwałości. Nie było jednak ich celem zachowanie wasze-
go zdrowia. Ich celem było polepszenie wyglądu pożywie-
nia oraz wydłużenie terminu przydatności produktów do 
spożycia. Są to cele przemysłowo-handlowe i nie mają nic 
wspólnego z troską o zdrowie obywateli. Biznes robi wiel-
kie pieniądze, a nauka obsługuje biznes. Takie są realia na-
szych czasów. Władza istnieje po to, żeby nie dopuścić do 
zaniedbania najważniejszego podmiotu naszego kraju: czło-
wieka i jego zdrowia. 

Zwiększająca się ilość sprzedawanych leków oraz 

ciągły wzrost zapotrzebowania na usługi medyczne zmu-
sza nas by zastanowić się: czy mamy dokonać wyboru? 
Czy pogłębiać ogólną ignorancję i niewiedzę o prawidło-
wym stosunku do zdrowia obywateli, czy też podjąć rady-
kalne kroki dla zmiany zaistniałej sytuacji? Wszystkie ba-
dania licznych placówek medycznych, dietetyków i aler-
gologów wskazują na to, że główną przyczyną chorób jest 
nieadekwatne odżywianie się. Organizm ludzki pod każ-
dym względem został stworzony do spożywania surowe-
go, roślinnego  pokarmu. Jest to naukowo udowodniony 
fakt, który rząd powinien wyznaczyć jako wskazówkę do 
działania. Wartość odżywcza produktów roślinnych w ni-
czym   nie   ustępuje   wartościom   odżywczym   produktów 
odzwierzęcych, a ich nieszkodliwość w oddziaływaniu na 
ludzki organizm wskazuje na potrzebę spożywania ich  
w sposób preferencyjny. 

151

background image

Najbardziej   narażoną   na   degradację   zdrowotną, 

spowodowaną niewłaściwym odżywianiem częścią społe-
czeństwa są nasze dzieci. Są one zmuszone odżywiać się 
tak samo, jak ich rodzice, tak, jak wskazuje ogół  społe-
czeństwa. Jakość pożywienia nie jest obecnie taka sama jak 
40-50 lat temu. Statystyki wskazują na przerażający wzrost 
zachorowalności dzieci na choroby nowotworowe, choro-
by serca i uczulenia! Należy natychmiast zmienić zaistnia-
łą sytuację. Od 1 stycznia 2015 roku w szkołach i innych 
placówkach wychowawczych jadłospisy winny być rady-
kalnie zmienione. Surowe, roślinne pożywienie powinno 
stanowić   nie   mniej   niż   60%   ogólnej   ilości   pożywienia. 
Mięso i nabiał powinno się zastąpić orzechami, nasionami 
oraz warzywami. 

Od 1 stycznia 2015 roku należy zaprzestać wykony-

wania jakichkolwiek badań w celu wystawiania certyfika-
tów dla żywności termicznie zniszczonej, ponieważ są one 
uznane za szkodliwe dla zdrowia — informacja o tym po-
winna być wyraźnie oznaczona na opakowaniu. Każdy re-
klamowany, przetworzony produkt spożywczy winien być 
oznaczony jako szkodliwy dla zdrowia. Na każdym opako-
waniu czekolady, chipsów, kawy etc. powinno być oznako-
wanie o jego szkodliwości, tak jak na produktach alkoholo-
wych oraz tytoniowych. Od 1 stycznia 2015 Gabinet Minis-
trów wprowadza 20% podatku akcyzowego od wszystkich 
przetworzonych produktów spożywczych. Należy również 
zwiększyć   akcyzę   na   wyroby   tytoniowe   i   alkoholowe. 
Wszystkie   produkty,   które   szkodzą   zdrowiu   powinny 
mieć ograniczoną dostępność. 

W   związku   z   tym,   od   1   stycznia   2015   wszystkie 

firmy,   które   produkują   organiczne,   surowe   pożywienie 
roślinne oraz przechowalnie świeżej, roślinnej żywności są 
zwolnione z podatku dochodowego do roku 2025.

Taka   strategia   pozwoli   na   to,   aby   społeczeństwo 

152

background image

naszego   kraju   w   jak   najkrótszym   czasie   powróciło   do 
doskonałego   zdrowia.   Ewenementem   na   skalę   światową 
będzie, gdy staniemy na czele listy pod względem długości 
życia obywateli. 

Ministerstwo Zdrowia oraz Edukacji w trybie pil-

nym powinno rozpocząć działania, mające na celu podwyż-
szenie wiedzy i kwalifikacji lekarzy oraz nauczycieli o pra-
widłowym   działaniu   systemu   trawiennego   i   właściwym 
odżywianiu się człowieka. Adekwatne odżywianie powin-
no stać się takim samym rutynowym elementem higieny 
jak mycie rąk przed jedzeniem. 

Przed   podjęciem   tej   ważnej   decyzji   sprawdziłem 

osobiście, na sobie, zbawienny wpływ adekwatnego odży-
wiania na mój organizm i miałem możliwość zaobserwo-
wania zachodzących pozytywnych zmian w zdrowiu mo-
ich bliskich oraz mojego zespołu. Zaskoczyła nas przystęp-
ność i efektywność tego sposobu odżywiania się. Jest to nie-
wątpliwie odżywianie mające kolosalną przyszłość. 

Wszyscy,   którzy   nie   akceptują,   z   jakichkolwiek 

przyczyn, tak radykalnej zmiany, mogą oczywiście nadal 
odżywiać  się  gotowanym pożywieniem.  W naszym  pań-
stwie mamy swobodę wyboru i każdy obywatel sam ma 
prawo decydować, czym ma się odżywiać, lecz we wszyst-
kich jednostkach państwowych jadłospisy będą zmienione 
na takie, które będą służyć zdrowiu obywateli. 

Spożywajcie jak największą ilość świeżych owoców 

i warzyw! Życzę wszystkim zdrowia.

37. Idealne odżywianie się w dziecięcych 
placówkach edukacyjnych

Marzę, aby w szkołach i przedszkolach nie było spec-

jalnych przerw na śniadania i obiady. Po prostu w  wyzna-
czonym miejscu będą stały misy z winogronami, jabłkami, 

153

background image

pomarańczami, marchewką, orzechami, pestkami… Dzieci 
będą podchodzić do pożywienia wtedy, gdy poczują taką 
chęć w przerwach pomiędzy zabawą i zjadać tyle, ile będą 
chciały. Wychowawcy będą siedzieć z nimi i chrupiąc słodką 
marchewkę opowiadać im będą przeróżne ciekawe historie. 

38. Szczepienia. Skąd się wzięły? Co z tym 
począć?

Pisząc o dzieciach nie mogę ominąć tak ważnej spra-

wy, jak szczepienia. W obecnej chwili mamy taki ogrom in-
formacji na ten temat, że wydawałoby się, iż nie mogę cze-
gokolwiek dodać. Nie jednak potrafię zignorować tego te-
matu. Musimy zastanowić się, jak dotrzeć z prawdą na ten 
temat do ludzi, lekarzy, urzędników. Co możemy zrobić, 
aby nasze dzieci nie cierpiały z powodu chorób, wywoła-
nych nieprzemyślaną ingerencją w ich ciała? 

Po   pierwsze,   musimy   wziąć   odpowiedzialność   za 

zdrowie swoich dzieci we własne ręce. Zamiast powierzać 
ich zdrowie i życie lekarzom i urzędnikom, należy zaintere-
sować się ubocznymi działaniami wszystkich preparatów 
podawanych dzieciom, konsultować się z innymi rodzica-
mi, szukać informacji o alternatywnych sposobach leczenia 
i zapobiegania chorobom. Leczenie za pomocą preparatów 
zwanych   lekami   jest   zawsze   leczeniem   objawów,   a   nie 
przyczyny powstania choroby. 

Jeżeli posiadacie wiedzę o tym, jak uchronić swoje 

dziecko przed szczepieniami i przed barbarzyństwem leka-
rzy, to  opowiedzcie  o tym  innym  rodzicom, gdyż  więk-
szość rodziców nie posiada ani wiedzy, ani świadomości te-
go,   jak   bardzo   szkodliwe   są   szczepienia.   Dotyczy   to   też 
współczesnych metod leczenia. Ludzie zazwyczaj wierzą, 
że rząd i Ministerstwo Zdrowia dbają o ich zdrowie i że nie 
mogą   i   nie   robią   czegokolwiek,   co   byłoby   sprzeczne   ze 

154

background image

zdrowym rozsądkiem. Tak niestety nie jest — stąd moja 
propozycja o konieczności uświadamiania w tym temacie.

Gorąco polecam wszystkim przeczytanie książki G. 

P. Czerwonskoja Szczepienia, mity i realność. Nie czytałem w 
swoim życiu tak przerażających informacji o naszej medy-
cynie. Szczepionki do szczepienia dzieci nie były testowane 
nawet na zwierzętach. Lekarze z klinik, w których przepro-
wadzono samodzielne badania pisali:

(…) badania były przeprowadzone wyłącznie na ciężar-

nych zwierzętach oraz na zwierzętach w wieku niemowlęcym  
w takiej kolejności, jaką wskazują książeczki szczepień: szczepion-
ka przeciwko gruźlicy, szczepionka DTP i inne. O zatrważają-
cych wynikach badań wielokrotnie, ustnie i na piśmie informowa-
liśmy pracowników Ministerstwa Zdrowia; wielokrotnie pisaliś-
my podania do prezydenta Akademii Nauk Medycznych ZSSR,  
dyrektorów odpowiednich instytucji… Pisaliśmy raporty do oś-
rodków naukowo-badawczych. Niestety, wszystkie nasze próby  
i chęci przekazania naszych obaw kierownikom Służby Zdrowia 
i kuratorom immunoprofilaktyki nie udały się.

Wyniki badań naszych niezależnych placówek mają 

ogromne   znaczenie   dlatego,   że   przed   wprowadzeniem 
szczepionek   przeciwko   gruźlicy,   DTP   i   innych   nie   były 
przeprowadzone żadne testy na zwierzętach w wieku nie-
mowlęcym w takiej kolejności, jaką proponuje w naszym 
kraju kalendarz szczepień.

Oprócz tego, wyżej wymienione szczepionki zawie-

rają formaldehyd  i tiomerosal: dwa trujące konserwanty, 
które dodaje się do szczepionek w celu zmniejszenia ryzyka 
braku higieny w czasie produkcji leków i w trakcie szcze-
pienia. Jak nazwać fakt wstrzykiwania tych trucizn bezpo-
średnio do krwi niemowląt? 

Uboczne skutki działania formaldehydu: obrzęk na-

czyniowy, pokrzywka, astmatyczne zapalenie oskrzeli, ast-
ma oskrzelowa, alergiczny nieżyt żołądka, holetsistoangio-

155

background image

holity, zapalenie jelita grubego, zmiany skóry w postaci li-
szaju, rumień, pękanie, łuszczenie się skóry etc. Uboczne 
skutki działania tiomerosalu: porażenie ośrodkowego i ob-
wodowego układu nerwowego i nerek, zmiana aktywności 
enzymów frakcji mikrosomalnej, zaburzenia funkcji wątro-
by i serca, alergie. 

Bezsensowne jest udowodnianie szkodliwości dzia-

łania soli rtęci na organizmy niemowląt, albowiem wszyscy 
doskonale   wiemy,   jakie   szkody   mogą   wyrządzić   te   pre-
paraty nawet dorosłej osobie. Przypominam także, że sole 
rtęci są nawet bardziej szkodliwe niż sama rtęć. 

Nawet mikroskopijne ilości rtęci w powietrzu, wo-

dzie i pożywieniu uważane są za śmiertelnie niebezpiecz-
ne… a o ich szkodliwości w szczepionkach cisza! To zna-
czy, że nasi urzędnicy od medycyny uważają rtęć w szcze-
pionkach za nieszkodliwą dla naszych dzieci i wprowadza-
nie trucizny bezpośrednio do krwi naszych dzieci uważają 
za bezpieczny zabieg. 

Pozostawmy jednak na chwilę emocje i spróbujmy 

zrozumieć, czym są szczepionki, po co zostały wymyślone i 
czy ich potrzebujemy.

Do   ciała   człowieka   patogen   może   trafić   na   różne 

sposoby:   poprzez   skórę   przy   bezpośrednim   kontakcie, 
przez płuca z powietrza i poprzez jelita wraz z pożywie-
niem. W każdym z tych trzech przypadków patogen napot-
ka gwałtowną reakcję obronną ze strony naszego organiz-
mu. Na skórze pojawi się ropień, w płucach i innych częś-
ciach układu oddychania utworzy się śluz, pojawi się katar 
i kaszel, żołądek zareaguje wymiotami, jelita oczyszczą się 
za pomocą rozwolnienia, a przeciwciała zaczną się natych-
miast wytwarzać. W warunkach naturalnych patogen nig-
dy nie trafia bezpośrednio do krwi. Przyroda nie przewi-
działa takiej sytuacji!

156

background image

Nawet wtedy, gdy to jest uzasadnione i lekarze na-

legają na konieczność wykonania szczepienia, mamy prawo 
wiedzieć, jakie skutki uboczne może wywołać dana szcze-
pionka, o statystykach działania danego preparatu i o nie-
bezpieczeństwie, jakie niosą obce ciała, które dostaną się do 
krwi naszych dzieci. Błagam, chrońcie swoje dzieci przed 
nieuzasadnionymi szczepieniami i przekazujcie informacje 
o tym innym rodzicom. System immunologiczny człowieka 
jest naprawdę bardzo mocny. Organizm jest sobie w stanie 
sam ze wszystkim poradzić. 

W czasie, gdy pisałem ten rozdział, otrzymałem bar-

dzo   smutną   wiadomość.   W   Doniecku   zmarła   kolejnych 
dwoje dzieci z powodu powikłań po zastosowaniu szcze-
pionki przeciwko błonicy. Pomyślmy, czy warto powierzać 
życie   i   zdrowie   naszych   dzieci   ludziom   w   białych 
fartuchach…

39. Jaka jest przyczyna chorób?

Kiedyś   interesowałem   się   stosowaniem   głodówki, 

jako   że   jest   to   zadziwiająco   prosty   i   skuteczny   sposób 
oczyszczenia   organizmu.   Jestem   pewien,   że   ten   sposób 
oczyszczenia jest najszybszy. Dlatego też, jeśli ktoś chce jak 
najszybciej pozbyć się toksyn z organizmu i potrafi wytrzy-
mać jakiś czas bez jedzenia, to nie znajdzie lepszego sposo-
bu. Takim odważnym i zdecydowanym ludziom polecam 
książkę profesora Stolesznikowa  Jak powrócić do życia.  Po 
przeczytaniu tej książki wyciągnąłem dwa ważne wnioski:

Toksyny nie są wydalane z organizmu wtedy, gdy 
człowiek spożywa gotowane potrawy.

Usunięcie   każdego   schorzenia   należy   rozpocząć 
zawsze od oczyszczenia organizmu z toksyn.

W książce znalazłem link do strony internetowej, za-

wierającej pracę doktora Johna H. Tildena, Toxemia explain-

157

background image

ed

, w której jest wyjaśnione właściwie wszystko o toksemii. 

Przeczytałem tę książkę niemal jednym tchem, prawie po-
żerając   ją.   Jak   za   pomocą   skinienia   magiczną   różdżką, 
wszystkie niezwiązane ze sobą fakty o polepszeniu samo-
poczucia po przejściu na surowe, roślinne pożywienie zło-
żyły się w jedną spójną teorię, zgodnie z którą nie ma sensu 
szukanie objawów powstania raka czy anemii, ponieważ 
już wcześniej wystąpiły inne stany objawowe. Na przykład 
wrzody żołądka, które były wywołane zapaleniem błony 
śluzowej żołądka, najpierw objawiały się jako zgaga, nud-
ności   etc.   Otóż   leczenie   należy   zaczynać   zrozumieniem 
pierwotnej przyczyny, od której zaczęły się wszystkie kolej-
ne objawy. Jeżeli lekarze zaleczą wrzód lub wytną guz, to 
nie usuną tym przyczyny powstania każdego z tych scho-
rzeń, a wszystkie choroby powrócą po jakimś czasie.

Z całego ogromu chorób, z których każda ma włas-

ne objawy, lekarze leczą nas na podstawie ich symptomów. 
Jest tylko jedna przyczyna powstawania chorób, a ponie-
waż wszyscy jesteśmy wyjątkowi i różni, każdy człowiek 
reaguje na toksemię w inny sposób. Niektórzy będą cierpieć 
z powodu chorób układu krążenia, u innych ucierpią nerki 
lub wątroba, ale początkowa przyczyna powstawania cho-
rób u każdego jest taka sama. Jest to nadmierna ilość dos-
tarczanych do organizmu toksyn, które zanieczyszczają śro-
dowisko wewnętrzne organizmu. Produkty nieprzerywanej 
walki z toksynami odkładają się w tkankach. Sposobem, by 
przerwać dostarczanie toksyn do organizmu jest przejście 
na całkowicie surowe, roślinne pożywienie. 

Właśnie dlatego we wszystkich książkach o stoso-

waniu leczniczej głodówki zaleca się, by po wyjściu z gło-
du,   najpierw   pić   niepasteryzowane   soki,   a   potem   przez 
pierwszy okres odżywiać się surowymi owocami i warzy-
wami. Surowy, roślinny pokarm nie blokuje oczyszczania 
się   organizmu   z   toksyn,   wydalonych   z   tkanek   do   krwi. 

158

background image

Przejście na surowy, roślinny pokarm jest konsekwentnym 
szlakiem oczyszczania ciała i niegromadzenia w organiz-
mie toksyn. 

Stolesznikow w swoich książkach zaznacza, że czło-

wiek, który przekroczył 40 lat, potrzebuje nie jednorazowej 
głodówki, a wielokrotnie powtarzających się okresów bez 
pożywienia.   Myślę,   że   na   surowej,   roślinnej   diecie   orga-
nizm nie oczyszcza się tak szybko i intensywnie, ale stoso-
wanie takiej diety daje stały, nieprzerywalny efekt oczysz-
czenia. Aby odpowiedzieć na pytanie, co decyduje o zdro-
wiu człowieka, należy uwzględnić również to, z czego skła-
da się człowiek. Wszyscy nie raz słyszeliśmy, że człowiek w 
70% składa się z wody, a bardziej precyzyjnie: z płynu, lub, 
jeszcze  bardziej   precyzyjnie   —  z   wielu  różnych  płynów, 
znajdujących się w odrębnych systemach, porozdzielanych 
ściankami błon. Jądra komórkowe, komórki, narządy, na-
czynia   krwionośne,   wszystkie   układy   oddzielone   ścian-
kami, zwanymi błonami. Mamy więc dwa rodzaje materii: 
płyny   i   błony.   Płyny   w   naszym   ciele   są   elektrolitami,   a 
błony — tłuszczami (lipidami). Każde pogorszenie się sta-
nu zdrowia zaczyna się od zmiany składu i właściwości 
elektrolitów. Przez bardzo długi czas dostarczaliśmy do na-
szego organizmu różne rodzaje substancji, które zakłócają 
naturalne właściwości płynów. 

Spróbujcie do samochodowego akumulatora zamiast 

destylowanej   wody   nalać   jakiegoś   innego   płynu.   Gwałto-
wnie spadnie żywotność akumulatora — do minimum, a być 
może od razu przestanie on działać. Tak samo wszystkie tra-
fiające do naszego ciała związki chemiczne zmieniają właści-
wości płynów. Jakie więc są podstawowe właściwości ludz-
kich   płynów,   ludzkiego   elektrolitu?   Powinny   zawierać 
wszystkie niezbędne składniki dla podtrzymywania prawid-
łowego krążenia materii w komórce. Tym, którzy chcieliby 
zgłębić swoją wiedzę na ten temat, polecam książkę Belouso-

159

background image

wa-Żabotinskogo. Tym, którzy nie chcą jej zgłębiać, wystar-
czy zrozumienie, że bicie serca, ciśnienie krwi, tętno, zmiany 
temperatury ciała, dobowe zmiany równowagi kwasowo-za-
sadowej są wyznaczane przez prawidłowe krążenie materii 
w komórce w sposób oscylacyjny. 

Wtedy, gdy płyn zawiera dużą ilość obcych cząste-

czek, lub brak mu tych właściwych, które sprzyjają oscyla-
cji, człowiek zaczyna źle się czuć, po czym następują zmia-
ny właściwości błon. Błony są niczym innym jak tłuszczo-
wymi   otoczkami,   podobnymi   do   baniek   mydlanych   lub 
plam tłuszczu na wodzie. Mają one różną strukturę i skład
—  są to tłuszcze z niewielką ilością białka. Błony są prze-
puszczalne, dzięki czemu może się przez nie odbywać wy-
miana   składników   odżywczych   i   wydalanie   produktów 
metabolizmu. Zmiana składu płynów powoduje, że błony 
mogą stawać się bardziej przepuszczalne, lub odwrotnie: 
stają   się   bardzo   szczelne   i   przestają   być   przepuszczalne. 
Wywołuje to szereg zmian patologicznych, które współcze-
sna   medycyna   nazywa   schorzeniami.   Taka   sama   zmiana 
składu płynów może wywołać u różnych osób inne scho-
rzenia — wszystko zależy od indywidualnych predyspozy-
cji człowieka. Obecnie istnieje ponad 20 000 nazw chorób. 
Każdy z lekarzy może rozpoznać inne schorzenie u tego sa-
mego pacjenta — wtedy chory zaczyna się leczyć zgodnie 
z   zaleceniami   danego   lekarza   i   dodaje   do   swoich   zanie-
czyszczonych płynów różne trucizny w postaci syntetycz-
nych, chemicznych związków. 

Co nam daje surowe pożywienie? Przede wszystkim 

odbudowuje naturalny skład elektrolitów. W bardzo krót-
kim okresie obce cząsteczki zostają wydalone z płynów  
i w wyniku tego uzyskujemy naturalny elektrolit w naszym 
organizmie. Ale! Tu muszę zaznaczyć wielkie „ale”. Wszy-
stko jest zależne od tego, w jakim stanie były wasze błony. 
Jeżeli błony były przepuszczalne ponad normę, aktywny 

160

background image

elektrolit może niekorzystnie wpłynąć na nie i wszystkie 
zatajone choroby zaczną się ujawniać. Jeżeli zaś wasze bło-
ny  były  uszczelnione i  niewiele przepuszczały, może  się 
wydawać, że nic szczególnego się nie dzieje, a wy niepo-
trzebnie męczycie się ograniczając picie kawy, alkoholu i je-
dzenia ostrych potraw. 

Oczywistym jest, że należy rozumieć to, jakie proce-

sy zachodzą w naszym ciele, po to, aby przyjąć tę czy inną 
metodę   uzdrawiania   i   oczyszczania.   Na   szczęście   są   już 
specjaliści, którzy potrafią zbadać i ocenić wyżej wymienio-
ne procesy w danym organizmie. Wybitny lekarz Emmanu-
el Revichi, który dożył wieku 101 lat, jest autorem takiej 
właśnie metody diagnozowania.

Młodzi ludzie zwykle z łatwością przechodzą na wi-

tarianizm; ludzie w starszym wieku zazwyczaj mają z tym 
większy problem. 

40. Karmienie piersią

Nie jestem w stanie ominąć tego tematu, ponieważ 

w moim otoczeniu są rodziny, w których nie karmi się dzie-
ci piersią lub odstawia się od karmienia bez uzasadnienia 
w bardzo wczesnym wieku. Do tej pory możemy spotkać 
lekarzy, którzy zalecają zastąpienie karmienia piersią bar-
dziej „odżywczym” mlekiem zastępczym. Moim zdaniem 
jest to zbrodnia. Wspominam lata 90., kiedy do sprzedaży 
weszły puszki suchego pokarmu dla niemowląt, a spuch-
nięte zaczerwienione twarzyczki dzieci wyraźnie „wskazy-
wały na ich korzyść”. 

Obecnie, kiedy zapoznałem się z wynikami badań 

Światowej Organizacji Zdrowia, a także World Health As-
sembly  i   wynikami  badań   naukowych   placówek   badaw-
czych, mogę z pewnością stwierdzić: mleko matki nie może 
być zastąpione niczym! Krowie mleko może natomiast spo-

161

background image

wodować nieodwracalne szkody. Przytoczę tu cytat z zale-
ceń Światowej Organizacji Zdrowia:

Niektórzy lekarze uważają, że większość kobiet nie jest  

w stanie karmić dzieci piersią i dlatego zniechęcają młode matki  
do karmienia piersią. W zamian promują przemysłowe mieszanki  
z krowiego mleka modyfikowanego. Lekarze potrzebują specjali-
stycznego szkolenia, aby uzyskać wiedzę, która pomoże im utrzy-
mać karmiące matki w przekonaniu, że ani utrata wagi, ani ane-
mia, ani inne dolegliwości matki nie są przeszkodą w karmieniu  
niemowlęcia piersią. Niemniej jednak, karmiące matki także po-
winny uzyskać wiedzę o tym, jak prawidłowo powinny się odży-
wiać w czasie karmienia piersią, aby być całkowicie zdrową fi-
zycznie i psychicznie, z dobrym samopoczuciem. Wszystkie kobie-
ty pragnące mieć dzieci powinny wiedzieć, jak ważne jest prawid-
łowe odżywianie się — dieta winna zawierać dużą ilość świeżych  
owoców i warzyw (więcej, niż 400 gramów dziennie

).

Podjęcie decyzji o karmieniu piersią przez matki jest 

mocno uzależnione od opinii lekarzy opiekujących się kobie-
tą tuż po porodzie. Powinny one otrzymać stałe wsparcie w 
tym zakresie, poparcie i doradztwo w tym, jak prawidłowo 
karmić   piersią,   zachęcać   do   takiego   karmienia   także   po 
ukończeniu przez dziecko pierwszego roku życia, co jest za-
lecane przez WHO. Posiadamy dowody, które jednoznacz-
nie wskazują na to, że sprzeczne ze sobą są rady, których 
udzielają młodym matkom lekarze, doprowadzają do zbyt 
wczesnego zaprzestawania karmienia niemowlęcia piersią.

Krowie mleko bardzo się różni od kobiecego jakoś-

cią i ilością składników odżywczych, a także nie zawiera 
tych troficznych i immunologicznych składników, które za-
wiera mleko kobiece.

Krowie mleko zawiera nie tylko zbyt dużą ilość biał-

ka, jakościowo bardzo odmiennego od mleka kobiety, które 
jest potencjalnym alergenem dla niemowlęcia.

10 kroków na drodze do udanego karmienia piersią:

1.   Każdy   szpital   położniczy   powinien   mieć   opracowany 

162

background image

program karmienia piersią, z którym winien być zapozna-
ny jego personel i który powinien być wyłożony oraz stale 
dostępny.
2. Pracownicy opieki zdrowotnej powinni odbyć przeszko-
lenie w zakresie umiejętności niezbędnych do wdrożenia tej 
polityki.
3.   Wszystkie kobiety w ciąży muszą być informowane  
o   korzyściach   karmienia   piersią   i   o   tym,   jak   robić   to 
prawidłowo.
4. Należy pomagać matkom w rozpoczęciu karmienia pier-
sią w przeciągu pierwszej pół godziny po porodzie.
5. Należy pokazywać matkom, jak karmić piersią i jak pod-
trzymywać laktację, nawet wtedy, gdy muszą na jakiś czas 
rozstać się z dzieckiem.
6. Nie wolno podawać niemowlętom żadnego innego po-
karmu i picia oprócz mleka matki, chyba, że istnieją wyjąt-
kowe medyczne wskazania.
7. Przekonywać i stosować praktykę wspólnego, całodobo-
wego przebywania matki z niemowlęciem.
8.  Popierać sposób, by karmić piersią „na zawołanie”.
9.   Nie wolno podawać niemowlętom karmionych piersią 
żadnych smoczków i butelek.
10. Zachęcać do tworzenia grup wsparcia karmiących ma-
tek i zachęcać do kontaktu z nimi karmiące matki po wyj-
ściu ze szpitala.

W 1981 roku Światowa Organizacja Zdrowia przyję-

ła osiem uchwał, które precyzują właściwe przepisy. Naj-
ważniejsze postanowienia przewidują:

Mieszanki mleczne dla niemowląt w starszym wie-
ku są niepotrzebne i nie należy zbyt wcześnie wpro-
wadzać pokarmów stałych;

Należy   usunąć   wszelkie   przeszkody   w   praktyce 
karmienia   piersią   w   placówkach   medycznych,  
w pracy i w społeczeństwie;

163

background image

Należy wspierać praktykę, by wprowadzać pokar-
my stałe w wieku starszym niż pół roku, zachęcając 
kontynuację karmienia piersią i wyjaśniając zalety 
karmienia   niemowlęcia   produktami   miejscowego 
pochodzenia;

W żadnych placówkach medycznych nie powinno 
być swobodnie dostępne mleko zastępujące mleko 
matki.

Główne postanowienia Rezolucji Konferencji WHO 

stanowiącej Kodeks wprowadzania do obrotu substancji za-
stępujących mleko kobiece:
1. Zakaz reklamowania jakichkolwiek surogatów mleka ko-
biecego (wszelkich produktów sprzedawanych lub prezento-
wanych jako substytut mleka matki), a także buteleczek lub 
smoczków do karmienia niemowląt.
2. Niedopuszczalna jest praktyka rozdawania matkom kar-
miącym darmowych próbek surogatów mleka. 
3. Niedopuszczalna jest sprzedaż produktów zastępujących 
mleko matki w placówkach medycznych, a także zachęcania 
pracowników służby zdrowia do ich promowania.
4. Należy zapobiegać kontaktowaniu się pracowników dys-
trybucji  mleka  zastępczego  z  matkami,  a  także  personelu 
medycznego, opiekującego się noworodkami z firmami, pro-
dukującymi podobne produkty.
5. Niedopuszczalne jest przyjmowanie prezentów lub pró-
bek przez placówki medyczne.
6. Wszystkie próbki powinny posiadać instrukcję i skład opi-
sany w odpowiednim dla danego kraju języku i w żadnym 
wypadku nie powinny zawierać reklamy o tym, że mleko 
zastępcze jest zdrowe i korzystne dla niemowląt (obrazki 
zdrowych niemowląt) ani pochwały sztucznego pokarmu.
7. Pracownikom medycznym powinno się przedstawiać je-
dynie rzetelną, pozbawioną komentarzy informację, opartą 
na faktach i wieloletnich badaniach.

164

background image

8. Władze muszą zapewnić obiektywną i spójną informację 
o karmieniu niemowląt i dzieci w pierwszym okresie przyj-
mowania pokarmów stałych.
9. Wszystkie informacje na ulotkach  na temat sztucznego 
karmienia niemowląt muszą zawierać jasne i precyzyjne in-
formacje o korzyściach płynących z karmienia piersią i os-
trzeżenia   o   zagrożeniach   związanych   z   karmieniem   nie-
mowląt mlekiem zastępczym.
10. Nie dopuszcza się są reklamowania i promowania (jako 
właściwych   do   karmienia   dzieci)   produktów,   które   nie 
nadają się do karmienia niemowląt (np. zagęszczone mleko 
z cukrem).
11.   Wszystkie   produkty   powinny   być   najwyższej   jakości 
oraz uwzględniać warunki klimatyczne i warunki przecho-
wywania w danym kraju. 
12. Producenci i dystrybutorzy danych produktów powinni 
stosować się zasad i wymagań Kodeksu nawet, gdy rządy 
jeszcze ich nie wprowadziły.

W Unii Europejskiej stosuje się już właściwe dyrek-

tywy jej Komisji w sprawie mieszanek zastępczych dla nie-
mowląt i starszych dzieci. 

Dane   dotyczące   śmiertelności   wśród   niemowląt 

wskazują, że na Ukrainie i w Rosji jest ona znacznie wyższa 
niż w innych krajach Europy.

41. Po co nam medycyna?

Wydawałoby się, że odpowiedź jest oczywista — po 

to, aby nas leczyć. Pytanie tylko, po co nas leczyć, czy cho-
rujemy, jeśli już, to dlaczego chorujemy? Zwróćcie uwagę, 
ile   w   ostatnim   czasie   powstało   dookoła   nas   aptek.   W 
Stanach Zjednoczonych są nawet apteki typu  drive-by, w 
których możemy kupić leki nie wychodząc z samochodu. 
Tabletki są sprzedawane tak, jak jedzenie.

165

background image

Tu pojawia się kolejne pytanie — czy medycyna rze-

czywiście nas leczy? Bezwzględne statystyki wykazują, że 
nie. Uważam, że głównym celem medycyny powinna być 
profilaktyka. Oczywiście, przy traumach, urazach, złama-
niach i innych obrażeniach powinna być zapewniona na-
tychmiastowa   pomoc   medyczna.   Jednak   najważniejszym 
celem lekarzy powinno być nauczanie ludzi, jak zapobiegać 
chorobom, jak właściwie odżywiać się i na czym polega 
prawidłowe trawienie u człowieka. 

Znany witarianin z 30-letnim doświadczeniem, Wa-

lentyn Nikolajew, w jednym ze swoich wywiadów powie-
dział:  Medycyna   jest   nauką   służącą   do   badania   inwalidów  
trawienia

.   W   rzeczywistości   tak   jest,   albowiem   człowiek, 

który odżywia się tradycyjnie, nie wykorzystuje wszystkich 
rodzajów trawienia, które umożliwiła nam natura. W jego 
jelitach mieszka nieodpowiednia mikroflora. Prowadzi to 
do zaburzania wszystkich systemów organizmu i do pow-
stania chorób.  Na podstawie tak prowadzonych badań me-
dycyna raczy nas wszelkiego rodzaju dodatkami syntetycz-
nymi sądząc, że nasz organizm je przyswoi. Dietetycy ra-
dzą nam, aby bardziej urozmaicać nasze pożywienie, by za-
pewnić sobie wszystkie niezbędne składniki pokarmowe, 
nie rozumiejąc, że te wszystkie składniki może dostarczyć 
nam jedynie właściwa mikroflora. Wystarczy jedynie dos-
tarczyć jej odpowiednie pożywienie, czyli surowy błonnik 
roślinny. Gdy słyszę o różnorodności pożywienia od razu 
przypominam sobie przypowieść:
Hodża Nasreddin: Nadmiar jest zawsze szkodliwy.
Emir: Nawet w różnorodności?
Hodża Nasreddin: Zwłaszcza w różnorodności.
Oto   kolejny   cytat   z   książki  Ogólna   patologia   człowieka  I. 
Dawydowskogo, patologa z zawodu:

Nauka o człowieku powinna się zaczynać od jego przyna-

leżności gatunkowej do królestwa zwierząt, tzn. rozwijać się w  

166

background image

kierunku studiowania go jako osobowości społecznej. Medycyna  
jest nauką o człowieku, chorym i zdrowym — jest to gałąź nauk  
przyrodniczych: nowa antropologia, w której biologia i socjologia  
są połączone w jedno i jedno bez drugiego nie jest poznawalne.  
Kwestia zapobiegania powstawaniu różnych schorzeń człowieka 
i ludzkości ogółem najprawdopodobniej sprowadza się do tego,  
aby:   po   pierwsze,   przeprowadzić   głębsze   badania   konkretnych  
chorób człowieka, np. ze względu na środowisko zewnętrzne, wa-
runki i sposób jego życia, a po drugie, tak zmienić te warunki  
i  styl   jego  życia,   aby medycyna  rzeczywiście  stała  się  jedynie  
profilaktyką.

 

Według A. P. Dobroslawina (1842-1889) medycyna 

powinna wstąpić na drogę szerokiego zakresu nauk fizjolo-
gii higieny w celu studiowania praw trwałej równowagi fizjolo-
gicznej w organizmie w różnych warunkach działalności człowie-
ka, w celu odkrycia najbardziej dogodnych warunków ochrony  
i zachowania sił witalnych

.

W ten sam sposób rozważał dany problem G. A. Za-

charin (1829-1897): Zmień otoczenie, zmień rodzaj zajęć, zmień  
styl życia, jeżeli chcesz być zdrowy

. Tak, więc, minęło 2000 lat, 

ale leczniczo-profilaktyczne działania medycyny pozostały 
takie same jak je wygłosił w I. n. e. Celsus: Jedna dziedzina 
medycyny   leczy   zmianą   sposobu   życia,   druga   lekarstwami,   a  
trzecia chirurgią. 

42. Jesteśmy bezbronni przed gotowanym 
jedzeniem – część druga

W tym miejscu chciałbym zrobić jeszcze raz przeg-

ląd wszystkich najważniejszych dowodów na to, że suro-
we, roślinne pożywienie jest optymalnym odżywianiem dla 
każdego współczesnego człowieka, a zwłaszcza dla miesz-
kańców dużych miast. Z góry przepraszam za wszystkie 
powtórzenia, które będą w tym rozdziale. Zrobiłem to celo-

167

background image

wo. Ten rozdział jest kwintesencją wszystkich moich docie-
kań i można go uważać za osobny artykuł, który możecie 
pokazać wszystkim sceptycznie nastawionym osobom, któ-
re nie chcą przeczytać całej mojej książki.

Nie przeprowadziłem żadnych naukowych badań, 

nie zrobiłem ani jednego odkrycia, po prostu zebrałem w 
jedno i usystematyzowałem całą poznaną przeze mnie wie-
dzę na ten temat i zebrane badania nagromadzone do tej 
pory. Staram się rozpowszechnić tę wiedzę i doświadcze-
nie,   które   zostało   zdobyte   przez   naukowców   w   wyniku 
skrzętnej pracy wbrew panującym teoriom i paradygma-
tom. Od czasu, kiedy zacząłem odżywiać się surowym, roś-
linnym   pożywieniem,  pozbyłem  się  20   kilogramów   nad-
miernej wagi oraz wszystkich dolegliwości jej towarzyszą-
cych; sam mój wygląd zewnętrzny i samopoczucie stały się 
narzędziem   propagowania   tego   sposobu   odżywiania   się. 
Wszyscy po kolei zapalili się do tej idei — moja rodzina, 
przyjaciele, znajomi, nawet moja 74-letnia matka. Nie będę 
tu opisywał, jakich chorób udało się im pozbyć dzięki temu, 
że   wybrali   naturalne   odżywianie   się,   ponieważ   może   to 
wyglądać   na   mistyfikację   (zwłaszcza   w   wieku   74   lat). 
Możecie   zapoznać   się   z   takimi   opowieściami   na   stronie 
syromonoed.com,   livelymeal.ru   i   innych.   Wyżej   wy-
mienione fora internetowe charakteryzują się tym, że ich 
uczestnicy preferują surową, roślinną monodietę (bez mie-
szania pokarmów). 

Przypomnę, że termin „adekwatne odżywianie” za-

proponował akademik A. M. Ugolev, pracujący swego cza-
su w Leningradzkim Instytucie Fizjologii im. Pawłowa. Nie 
wiem, w jaki sposób odżywiał się sam Ugolev. Jeden z jego 
uczniów powiedział, że on (tzn. Ugolev) nigdy nie jadł w 
szkolnej stołówce. nie mam jednak informacji o tym, czy  
był witarianinem. 

168

background image

Ugolev opracował teorię zgodnie z którą tłuszcze, 

białka, węglowodany, a także wartość kaloryczna żywności 
nie są głównymi wyznacznikami jego wartości. Najważniej-
szą wartością pożywienia są: jego zdolność samotrawienia 
w   naszym   żołądku,   wpływ   na   gospodarkę   hormonalną  
i jednocześnie to, że jest ono pożywieniem mikroorganiz-
mów, mieszkających w naszych jelitach. Mikroorganizmy 
te wytwarzają dla nas wszystkie niezbędne mikroelementy 
i składniki odżywcze. 

Pożywienie, które bierze udział we wszystkich ro-

dzajach trawienia, nie omijając żadnego z nich, nie szkodzi 
żadnemu narządowi i nie powoduje namnażania się bakte-
rii chorobotwórczych: jest pożywieniem adekwatnym, a to 
znaczy — absolutnie odpowiednim.

Jaki jest cel poszukiwania adekwatnego sposobu od-

żywiania się? Po co go szukać, jeżeli ludzie i bez tego coś 
tam spożywają? Zapoznajmy się ze statystyką WHO. Spoś-
ród 10 osób, które opuszczają ten świat, 6 umiera z powodu 
chorób układu krążenia. Jeszcze raz powtórzę, że przyczy-
ną powstawania tych schorzeń jest miażdżyca, czyli arterio-
skleroza, złogi, tworzenie się blaszek na ściankach naczyń, 
a co za tym idzie — ich niedrożność. Żeby łatwiej to wytłu-
maczyć,   nazwiemy   wszystko,   czego   organizm   nie   zdołał 
przyswoić, ani też nie ma możliwości wydalenia —  zanie-
czyszczeniami,   a   wszystkie   elementy,   które   się   do   tego 
przyczyniły — toksynami.

Wcześniej rozpatrywaliśmy wyniki badań Kuszako-

wa, który przedstawił reakcję immunologiczną na termicz-
nie przygotowane pożywienie. Przypomnijmy teraz sobie 
najważniejszy wynik tych badań, ponieważ wskazuje on na 
to, że nasz organizm odrzuca zniszczone termicznie poży-
wienie. Kuszakow założył, że przy obecności w pożywieniu 
toksyn   organizm   musi   zareagować   natychmiastowymi 
zmianami we krwi w chwili, gdy one do niej trafiają. 

169

background image

Kuszakow przeprowadził szereg doświadczeń: badał 

krew przed i w czasie przyjmowania pożywienia. Wyniki 
badań były szokujące. Gotowane pożywienie wywołuje po-
karmową leukocytozę! Ilość białych krwinek (leukocytów) 
gwałtownie zwiększała się w czasie spożywania gotowane-
go pokarmu i zupełnie nie zmieniała się przy spożyciu tego 
samego   pożywienia   na   surowo!   Następnie   przeprowadził 
szereg badań w których  udowodnił, że organizm reaguje 
jeszcze bardziej gwałtownie na przemysłowo prze-tworzone 
pożywienie. Stwierdził także, że organizm mniej gwałtownie 
reaguje na gotowany pokarm, jeżeli zmieszany został z suro-
wym, dlatego niektórzy dietetycy zalecają, aby posiłek zac-
zynać od surówki albo surowych owoców i warzyw.

Zastanówmy się teraz, dlaczego gotowane pożywie-

nie trafia z jelita bezpośrednio do krwi. Jaki jest powód, dla 
którego toksyny nie zostają wydalone z organizmu bezpo-
średnio z jelit? Odpowiedź jest bardzo prosta — są to tak 
drobne cząsteczki, że bez przeszkód przenikają przez ścian-
ki jelit. Natura zadbała, aby aminokwasy, kwasy tłuszczo-
we i glukoza były dostarczane do organizmu w ich pier-
wotnej postaci, w składzie złożonych węglowodanów, bia-
łek i tłuszczy, dostarczanych wraz z własnymi enzymami, 
które znajdują się w lizosomach każdej żywej komórki. Pod 
wpływem kwasu żołądkowego enzymy zostaną stopniowo 
uwolnione   z   lizosomów   i   zaczynają   rozkładać   złożone 
struktury na proste. Co najistotniejsze: jeżeli organizm nie 
ma zapotrzebowania na ten czy inny składnik, to sok żołąd-
kowy nie wydzieli się i w ten sposób niepotrzebne elemen-
ty zostaną bez przeszkód wydalone z jelit nie wchłaniając 
się do krwi. Przypomnę tu wyniki badań laureata nagrody 
Nobla, Pawłowa — gdy pies był głodny i słyszał dzwonek 
sygnalizujący, że zaraz dostanie pożywienie, jego żołądek 
wydzielał sok żołądkowy, w którym nie było kwasu. Dla-
tego właśnie nie ma możliwości spotkania otyłych witarian. 

170

background image

Jakie reakcje zachodzą w gotowanym pożywieniu? 

Gotowane jedzenie przeszło proces rozpadu (denaturacji) 
ze złożonych struktur na proste poprzez poddanie ich dzia-
łaniu wysokiej temperatury w garnkach, piekarnikach i na 
patelniach.   Białko,   tłuszcze   i   węglowodany   utraciły   swą 
złożoną strukturę i właściwości. Przeszły proces rozpadu, 
a   także   stworzyły   nowe   związki   chemiczne,   nieznane  
w naturze. W ten sposób wieloskładnikowy, monomerycz-
ny bulion trafia do naszych jelit i bez przeszkód wchłania 
się do krwi. Monomeryczny oznacza, że rozmiar molekuł 
ze zdenaturyzowanego pożywienia jest na tyle mały, że jest 
w stanie przeniknąć przez ścianki jelit do krwi bez udziału 
systemu   trawiennego.   Dla   tego   typu   cząsteczek   nie   ma 
przeszkód nawet wtedy, gdy w żołądku zabraknie kwasu 
żołądkowego — nie potrzebują wstępnego rozkładu. Rafi-
nowane cukry i tłuszcze, denaturyzowane białka — wszys-
tko to płynie nieprzerwanym potokiem do krwi, wywołując 
immunologiczną obronną reakcję organizmu: to doprowa-
dza do znanych nam już skutków. 

Proces ten można porównać z przymusową wakcy-

nacją, wtedy, gdy lekarze biorą substancje z chorego orga-
nizmu i wprowadzają je bezpośrednio do krwi zdrowego 
dziecka, naiwnie zakładając, że w ten sposób powinna się 
rozwinąć odporność. Wszystkie obronne mechanizmy orga-
nizmu są zlokalizowane na skórze, w płucach i na ściankach 
jelit. Gdyby szczepionkę wsmarować w skórę powstałby ro-
pień, gdyby szczepionka była wdychana przez nos wyni-
kiem takiej akcji byłby katar i kaszel, w końcu: gdyby szcze-
pionkę spożyto z jedzeniem, wywołałoby to wymioty i roz-
wolnienie. W taki sposób praca systemu immunologicznego 
jest logiczna i uzasadniona: tak kształtuje się obrona immu-
nologiczna!   Wprowadzanie   szczepionki   bezpośrednio   do 
krwi wszystkim dzieciom jest zbrodnią przeciwko naturze. 

171

background image

Tak samo jest z pokarmem przemysłowo przetwo-rzonym i 
poddanym   obróbce   termicznej.   Zaprowadzamy   nasz 
system   odpornościowy   w   ślepy   zaułek,   niszcząc   w   ten 
sposób własne zdrowie. 

Logika współczesnej medycyny nie idzie w parze  

z logiką zdrowego rozsądku i z logiką działania biologii or-
ganizmu.   Logika   medycyny   wychodzi   z   założenia   obja-
wów, a nie skutków. Usunięcie objawów medycyna uważa 
za najważniejszy cel. Usuwać trzeba jednak nie objawy, lecz 
przyczyny — wyeliminować należy dostarczanie zanieczy-
szczeń do organizmu. Z objawami organizm poradzi sobie 
sam. Myślę, że już każdy z nas rozumie, iż nie możemy od-
dawać własnego zdrowie na łaskę lekarzy. Wasze zdrowie 
i zdrowie waszych dzieci tylko w waszych rękach. Nie dla-
tego, że lekarze są źli, czy są złymi ludźmi: po prostu tak 
ich nauczono. Prawdopodobnie, gdyby na uczelni opowie-
dziano im o działaniu systemu trawiennego, używaliby tej 
wiedzy w swojej praktyce lekarskiej. 

Na początku książki mówiliśmy o tym, że pożywie-

nie   powinno   zawierać   składniki   odżywcze,   odpowiednie 
dla naszej mikroflory jelitowej. Omówmy jeszcze raz to, ja-
kie funkcje ona dla nas wykonuje:

Stymulacja systemu odpornościowego.

Antagonistyczne działanie wobec obcych   bakterii.

Synteza kwasów tłuszczowych.

Synteza witamin i niezastąpionych mikroelementów.

Wiązanie azotu dla syntezy białka.

Żeby ocenić rolę mikroflory w trawieniu, przypom-

nijmy, jak odżywia się krowa i jak działa jej system trawien-
ny.  Żołądek  krowy  składa  się  z  kilku oddziałów   —  jego 
ogólna objętość to 250-300 litrów. W pierwszym oddziale 
przeżuta trawa jest przetwarzana przez miliardy mikroorga-
nizmów. W żołądku krowy obecne są nie tylko bakterie, ale 
też pierwotniaki, takie jak np. orzęski. W ciepłym, wilgot-

172

background image

nym   środowisku,   z   wielką   ilością   pożywienia,   bakterie  
i pierwotniaki rozmnażają się z dużą prędkością. Wtedy, gdy 
ilość mikroorganizmów przekracza pewną liczbę, krowa od-
sysa zawartość pierwszego żołądka do kolejnego oddziału, a 
trawę zwraca i znowu przeżuwa. Przepompowane bakterie 
w kolejnym oddziale zostają zalane kwasem żołądkowym, 
po czym giną i zostają strawione. Właśnie to jest pożywie-
niem dla krowy. W taki sposób krowa pozyskuje wszystkie 
niezastąpione aminokwasy i mikroelementy dla budowy cia-
ła. Trawa jest jedynie pożywieniem dla mikroorganizmów. 

U człowieka wszystko odbywa się w bardzo podob-

ny sposób, tylko, że w jego przypadku mikroorganizmy nie 
są zalewane kwasem. Ich rozmnażanie kończy się wtedy, 
gdy brakuje dla nich pożywki — wtedy zaczyna się natu-
ralny rozpad mikroorganizmów. Właściwym pożywieniem 
dla   naszej   mikroflory   są   surowe   włókna   roślinne,   czyli 
błonnik. To, co w Teorii Zbilansowanego Odżywiania uwa-
żane było za substancje balastowe, a w przemyśle spożyw-
czym jest wyrzucane do śmietnika; to, z czego zostaje wy-
czyszczone   nasze   pożywienie,   jest   odżywcze   dla 
największego   organu   w   naszym   ciele   —   mikroflory.   To 
wszystko tłumaczy wspaniały stan zdrowia oraz dobre sa-
mopoczucie witarian. Ich pożywienie zawiera największą 
ilość surowego błonnika w porównaniu z innymi pokarma-
mi. Doktor medycyny G. D. Fadeenko, profesor Instytutu 
Terapii   Akademii   Nauk   Medycznych   Ukrainy   w   swoich 
pracach pisał: Symbioza mikro- i makro-organizmów polega na  
tym, że właściciel „dba” o florę jelitową zabezpieczając jej przy-
pływ składników odżywczych, natomiast mikroflora zabezpiecza  
właścicielowi   dostarcza-nie  niezbędnych  dla   niego  metabolitów  
oraz chroni go przed wtargnięciem bakterii chorobotwórczych.  
I   jeszcze   jeden   cytat:  Wcześniej   stosowana   metoda   leczenia  
przemywaniem jelit, a następnie zasiedlanie korzystną mikroflorą  
nie   odpowiada   współczesnym   wyobrażeniom   o   nadmiernym  

173

background image

wzroście bakterii patogenicznych i nie powinno się jej stosować. 
Proszę się zastanowić na tymi słowami. Nie wolno brać an-
tybiotyków! To nie ma sensu. Należy jedynie usunąć przy-
czynę, która umożliwiła nadmierny wzrost bakterii choro-
botwórczych.  Należy dostarczać  naszej mikroflorze suro-
wy, roślinny błonnik, a to oznacza: dbać o nią. Wtedy mik-
roflora zadba o nas, obroni przed bakteriami chorobotwór-
czymi i dostarczy nam wszystkich niezbędnych witamin i 
niezastąpionych aminokwasów w odpowiedniej  ilości.

Tu możemy przejść do kwestii spożywania pokar-

mów pochodzenia odzwierzęcego. Każdy rodzaj pożywie-
nia pochodzenia odzwierzęcego, a także gotowany pokarm 
roślinny jest narażony na procesy gnilne. W miarę, jak po-
karm przemieszcza się wzdłuż naszych jelit, powstaje zja-
wisko   coraz   szybszego   namnażania   się   gnilnych   bakterii 
chorobotwórczych. Ilość tych bakterii podwaja się co 15 mi-
nut, a to oznacza, że po 6 godzinach z jednej bakterii pow-
stanie 16 milionów. Profesor Fadieenko w swoim artykule 
Mikroflora jelitowa i jej rola w dyslipidemii

, a także akademik 

Ugolev zaznaczają, że bakterie posiadają antagonizm, któ-
ry  powoduje,  że  gnilna   mikroflora   wypiera   właściwą,  w 
tym samym czasie wydzielając toksyny. Wynika z tego, że 
pożywienie gotowane, tak roślinne jak i odzwierzęce, jest 
szkodliwe, i to w równym stopniu — nie należy więc spo-
żywać go w takiej postaci. Z tego samego powodu nie nale-
ży spożywać surowych odzwierzęcych produktów produ-
kowanych na skalę masową. 

Cóż, wydaje się, że wyjaśniłem wszystkie zasadni-

cze różnice pomiędzy spożywaniem surowego a gotowane-
go pokarmu.  Teraz chciałbym omówić te różnice, które nie 
są tak wyraźne. A. M. Ugolev udowodnił, że przewód po-
karmowy   jest   największym   organem   wydzielania   wew-
nętrznego — powiela on niektóre funkcje przysadki móz-
gowej i podwzgórza. Wyrostek robaczkowy jest organem 

174

background image

układu odpornościowego dla jelit i działa na takiej samej 
zasadzie, co migdałki dla płuc. W odróżnieniu od innych 
organów   wydzielania,   które   syntezują   określone   rodzaje 
hormonów w zależności od składu krwi, przewód pokar-
mowy syntezuje hormony w zależności od kontaktu poży-
wienia ze ściankami jelit. W dodatku hormony trafiają do 
organizmu bezpośrednio z surowego, roślinnego pokarmu
— są to tak zwane fitohormony, które stanowią podstawo-
wą pożywkę dla naszej właściwej mikroflory. Wnioskuje-
my, że w organizmie gospodarka hormonalna jest bezpo-
średnio   zależna   od   produktów,   które   spożywamy.   Nasz 
stan psychiczny, jakby paradoksalnie to nie brzmiało, zale-
ży od pożywienia.  Nikogo nie dziwi fakt, że syty człowiek 
zachowuje się inaczej niż głodny. A więc również  gospo-
darka   hormonalna   powinna   być   różna   przy   spożywaniu 
różnego rodzaju pokarmów. 

Teraz o energii tych procesów. W biochemii istnieje 

takie pojęcie jak „fosforylacja”, co oznacza aktywację prze-
noszenia grup fosforanowych z jednej molekuły do drugiej. 
Przytoczę cytat z artykułu Stolesznikowa  Podstawy bioche-
miczne zdrowego odżywiania się

:

Jaka jest   różnica pomiędzy biochemią  żywych  organiz-

mów a chemią nieorganiczną substancji nieożywionych? W bio-
chemii żywych organizmów wszystkie substancje znajdują się w  
„aktywnym stanie” — oznacza to bycie „żywym”. Tylko w ak-
tywnym, żywym stanie substancje mogą brać udział w życio-
wych procesach organizmu. W nieaktywnym stanie substancje są  
albo wydalane z organizmu (np. poprzez nerki), albo odkładają się  
w ciele (np. w podskórnym tłuszczu). Co to znaczy „aktywne —  
żywe” lub „nieaktywne — martwe” substancje w organizmie?  
Są to absolutnie konkretne biochemiczne procesy zwane fosforyla-
cją lub fosforylacją oksydacyjną tak zwanych nieaktywowanych,  
„martwych” cząsteczek substancji w organizmie. 

Do czego służy proces fosforylacji? Fosforylacja zapewnia  

aktywację nieaktywnych cząsteczek substancji po to, by mogły  

175

background image

wziąć udział w procesie fermentacji niezbędnych we wszystkich  
biologicznych procesach organizmu.

Pojęcia   „żywe”   i   „aktywowane”   są   synonimami   słowa  

„enzymatyczne”. Wszystkie żywe procesy w organizmie są enzy-
matyczne, wykonywane za pomocą odpowiednich białek —   fer-
mentów. Wszystkie substancje niewymagające fermentów (enzy-
mów) są substancjami martwymi. Żywe enzymy są zawarte wyłą-
cznie w żywym, niezniszczonym termicznie pożywieniu, dlatego,  
że enzymy tracą swą żywotność w temperaturze powyżej 42º C. 

Po co żywe substancje powinny przechodzić proces fer-

mentacji? Możemy się domyślić, dlatego, że wszystkie żywe proce-
sy w organizmie są wysoce uporządkowane i odbywają się zgodnie  
z planem w ściśle określonej kolejności. W żywych procesach nie  
ma miejsca dla chaosu: jest całkowita kontrola i porządek, zgodnie  
z zaleceniem i zgodnie z planem, wszystko po kolei! Życiowy pro-
ces w organizmie a chaos i nieporządek są sprzeczne ze sobą. Było-
by dobrze, gdyby i społeczne życie ludzi podlegało takim samym  
prawom. Enzym w pierwszej kolejności jest synonimem porządku. 

Dlatego  też,   aby  substancja  mogła  przejść  prawidłowy  

proces fermentacji, musi być uprzednio poddana procesowi fosfo-
rylacji — aktywowana poprzez dodanie trzech cząsteczek ATP.  
To znaczy, że proces fermentacji może zajść tylko w przypadku,  
gdy   do   substancji   włączy   się   trzy   „akumulatorki”   ATP.   Bez  
trzech „akumulatorków” ATP żadna cząsteczka nie ruszy z miej-
sca i nie może być poddana procesowi fermentacji ani włączyć się  
do przemiany materii. 

Na tym polega cały psikus, że jeżeli człowiek spożywa su-

rowe, nieprzetworzone pożywienie, świeże owoce i warzywa, nie  
potrzebuje zużywać własnych enzymów, to znaczy: jego orga-
nizm nie ma potrzeby produkowania enzymów trawiennych, po-
nieważ żywe pożywienie posiada własne enzymy, chociaż przeka-
zywana współcześnie nauka nie wie o tym (albo udaje, że nie  
wie). Różnica jest oczywista! Pożywienie jest trawione przy po-
mocy enzymów pochodzących z żywego pożywienia, dlatego or-
ganizm nie marnuje zbyt wiele energii na strawienie takiego po-

176

background image

karmu. Każda cząsteczka w żywym pożywieniu jest fosforylowa-
na naturalnie i organizm nie potrzebuje wytracać nadmiaru ener-
gii dla fosforylacji każdej cząsteczki kompleksem ATP. Stąd wie-
my, jaka jest jakościowa różnica pomiędzy żywym a martwym  
pożywieniem. Co jest w takim razie najważniejsze w przygotowa-
niu pożywienia? Prawidłowo  — brak gotowania!

Innymi słowy — surowy orzech posiada własne en-

zymy pomagające strawić ten orzech; prażony orzech jest 
martwym produktem. Białko, węglowodany i tłuszcze znaj-
dujące się w nim są martwą masą, którą organizm jest zmu-
szony rozłożyć i poddać procesowi fosforylacji każdą jego 
cząsteczkę, a jeżeli już nie jest w stanie tego zrobić (ponie-
waż   własne   enzymy   na   wyczerpaniu),   takie   pożywienie 
osiada na ściankach naczyń krwionośnych. Wtedy zachodzi 
tak zwana miażdżyca — bezpośrednia winowajczyni sta-
tystyk o przyczynach zgonów. 

Człowiek, który zmienił dietę na witariańską śpi o 

około 1,5 do 2 godzin mniej. W ciągu dnia do głowy nie 
przychodzi mu, żeby się zdrzemnąć. Zwiększa się jego wy-
dajność w pracy, stale ma dobry humor. Być może jest to 
właśnie ta energia, której człowiek nie marnuje na aktywa-
cję martwej substancji? 

Nawet stan psychiczny wpływa na fosforylację bia-

łek w ślinie, jak wynika z pracy pod tytułem  Fosforylacja 
białek ludzkiej śliny na tle poszczególnych stanów psycho-emo-
cjonalnych  

autorstwa I. W. Grigorjewa, A. N. Kaszy i M. I. 

Artamonowa: Badania dowodzą, że jeżeli człowiek jest w stanie  
psychicznego przygnębienia, to pogarsza się jego zdolność trawie-
nia. To samo dotyczy możliwości jego układu odpornościowego  
oraz systemu  wydzielenia  toksyn  z  organizmu.   W organizmie  
brakuje na to energii. 

Z kolei amerykański biochemik Albert 

Lehninger w swojej książce  Zasady biochemii napisał:  Żywe 
komórki   są   chemicznymi   systemami   samoregulującymi   się,   są  
skonfigurowane do pracy w trybie maksymalnej oszczędności

177

background image

A. M. Ugolev opracował koncepcję uniwersalnych 

bloków funkcjonalnych. Zgodnie z tą koncepcją mechanizm 
zarówno komórki, jaki i mechanizm organizmu składające-
go się z komórek działają identycznie. Dlatego naiwnym 
jest założenie lekarzy oraz dietetyków, że organizm jest w 
stanie wydalać z siebie nieograniczoną ilość dostarczanych 
z pożywieniem zanieczyszczeń. Świadczy to tylko o zupeł-
nym braku wiedzy na temat funkcjonowania żywych orga-
nizmów. Rezerwy energetyczne organizmu nie są nieogra-
niczone i jest on tak skonstruowany, aby stale otrzymywać 
energię z zewnątrz, włączając w to pożywienie. Ponieważ 
z gotowanym pożywieniem do organizmu trafiają wyłącz-
nie denaturyzowane produkty, skąd ma on czerpać energię 
na ich przetwarzanie? Zgodnie z pewną teorią energia tra-
fia do nas z kalorycznego pożywienia, nawet, jeżeli jest ono 
zniszczone termicznie. I wszystko by było pięknie, gdyby 
statystyki zachorowalności i zgonów nie ukazywały  błęd-
ności takiej teorii. 

Następna   zagadnieniem   jest   woda.   Posiadamy 

mnóstwo informacji, publikacji, teorii na ten temat. O struk-
turyzacji, filtracji, o tym, że może ona być martwa lub ży-
wa. Ja chcę powiedzieć tylko jedno. Wszystkie pozytywne 
cechy, właściwą strukturę posiada ta woda, która znajduje 
się   wewnątrz   biologicznej   struktury   żywego   organizmu: 
owocu, warzywa, orzecha i jagody. Człowiek, który zjada 
1,5-2 kg owoców i warzyw w ciągu dnia zabezpiecza swoje 
ciało w niezbędną ilość wody najwyższej jakości. W dodat-
ku, jeżeli nie spożywa rafinowanych produktów, wymaga-
jących dodatkowej ilości wody do rozcieńczenia, w postaci 
cukru, soli, białka odzwierzęcego, to w ogóle nie potrzebuje 
pić dodatkowej wody. Tym, którzy jeszcze nie zdecydowali 
się   przejść   na   adekwatne   odżywianie,   radzę   przeczytać 
książkę F. Batmanghelidża Wasze ciało prosi o wodę. W książ-
ce tej znajdziecie prosty przykład, w jaki sposób człowiek, 

178

background image

który pijąc coca-colę odwadnia swój organizm. Przyczyna 
odwodnienia polega na tym, że w puszce coli jest mniej 
wody niż potrzeba do tego, aby rozcieńczyć zawarty w niej 
cukier i inne składniki chemiczne. Z tego powodu orga-
nizm musi zacząć zużywać własne zapasy wody. W ten 
sposób organizm cierpi z powodu pragnienia bez wyraź-
nych oznak pragnienia. Jest to przyczyną takich schorzeń 
jak astma oraz cukrzyca. 
Negatywne skutki spożywania gotowanego jedzenia:
1. Pokarmowa leukocytoza;
2. Brak enzymów powodujących samostrawianie się poży-
wienia;
3. Degradacja właściwej mikroflory;
4. Zaburzenia w gospodarce hormonalnej;
5. Niekompensowane straty energii;
6. Nadmierna potrzeba wody;
7. Niszczenie ekologii.

Sześć   punktów   już   omówiliśmy.   Przejdę   teraz   do 

siódmego,   globalnego   ekologicznego   problemu.   Myślę,   że 
większość z was obejrzała film o naszej planecie zatytułowa-
ny Dom (film ten jest dostępny np. w Internecie). Przytoczę 
niektóre  liczby,  które  charakteryzują  straty  spowodowane 
skutkiem spożywania przez ludzi pożywienia pochodzenia 
odzwierzęcego. Weźmy dla przykładu bydło. Okazuje się, że 
50% całej masy wyprodukowanego roślinnego pokarmu jest 
wykorzystywana jako pasza dla bydła. Do produkcji 1 kilo-
grama mięsa potrzeba 13 000 litrów pitnej wody. Na jednego 
Amerykanina przypada 8 głów bydła. Teraz proszę sobie 
wyobrazić, ile energii potrzeba, aby to wszystko wyprodu-
kować, transportować, zamrażać, przetwarzać, smażyć, go-
tować. Są to miliony ton ropy i gazu — i tak z roku na rok. 
Doprowadza to do wycinki lasów na nowe pastwiska lub 
pola pod uprawę ziarna i soi dla bydła. Wszystko to wnosi 
swój wkład w globalne ocieplenie. Może trudno to sobie wy-

179

background image

obrazić, ale każdy kilogram mięsa i każdy zamówiony ham-
burger powoduje topnienie lodowców w górach Tybetu oraz 
wycinkę lasów w Brazylii. 

Najprawdopodobniej   znajdziemy   dla   tego   uspra-

wiedliwienie W książce Wszystko o pożywieniu z punktu wi-
dzenia chemika

 I. M. Skurikin i A. P. Neczaew piszą: Prawdo-

podobnie był taki okres w życiu ludzkości, kiedy spożywanie mię-
sa stanowiło o przeżyciu całego gatunku. Ten czas już minął. Na-
wet naukowcy, którzy zajmują się „ulepszaniem” pożywienia za-
czynają rozumieć, jak racjonalnym jest zastąpienie trzystopnio-
wego   procesu   zdobycia   pożywienia,   roślina-zwierzę-organizm  
człowieka, na dwustopniowy: roślina-organizm człowieka.

Powiem jeszcze kilka słów o układzie odpornościo-

wym. Wyniki badań wielu naukowców dowodzą, że ideal-
nym   lekiem   dla   przywrócenia   prawidłowej   działalności 
systemu odpornościowego organizmu jest właściwe połą-
czenie   argininy,   glutaminy   wielonienasyconych   kwasów 
tłuszczowych,   witamin   z   grup   B   i   C   oraz   minerałów.  

Natomiast farmaceuci zaczynają produkować amino-

kwasy z jednego produktu, kwasy tłuszczowe z drugiego, a 
witaminy z trzeciego. Gdy zapoznałem się z badaniami nau-
kowców na temat immunologii, uderzyła mnie ich zadziwia-
jąca ślepota. Dla wyjaśnienia zapoznajcie się ze składem che-
micznym   migdałów,   orzechów   włoskich   czy   orzeszków 
ziemnych. Tu, dla przykładu, podaję zawartość argininy w 
pozycji aminokwasowej 100 g różnych produktów:

orzech włoski — 2,52 g;

sezam — 3,326 g;

migdały — 2,492 g;

orzeszki ziemne — 3,506 g;

nasiona dyni — 3,978 g;

mielona wołowina — 1,194 g;

udko z kurczaka — 0,818 g;

pierś z kurczaka — 1,033 g;

180

background image

nóżki świni — 1,218 g;

śledź — 1,075 g;

łosoś — 1,176 g;

węgorz — 1,103 g;

ser o niskiej zawartości tłuszczu (2%) — 0,623 g;

ser beztłuszczowy — 0,786 g.

W   przypadku   witamin   i   minerałów,   roślinny   po-

karm w stosunku do odzwierzęcego jest poza konkurencją. 
Minerały i witaminy znajdujące się w roślinnym pokarmie 
to łatwo przyswajalne związki. Dietetycy twierdzą, że w 
mięsie jest więcej żelaza niż w jabłkach i to jest prawda,  
z tym tylko, że żelazo z mięsa nie jest przez organizm przy-
swajane. W surowym jabłku żelazo występuje jako związek 
z   fruktozą   (cukrem   owocowym).   Fruktoza   bardzo   łatwo 
wchłania się w jelitach, a żelazo trafia do krwi „na przy-
czepkę” z fruktozą. W mięsie, jak i w pieczonym jabłku, czy 
jabłkowym kompocie rozpadają się związki żelaza i fruk-
tozy — dlatego żelazo nie przyswaja się. Poprzez obróbkę 
termiczną   pożywienia   minerały   tracą   swoje   pierwotne 
związki, swoją aktywność i przez to zostają wydalane z or-
ganizmu. Wielonienasyconych kwasów tłuszczowych ome-
ga-3 i omega-6 dietetycy i lekarze szukają, nie wiadomo z 
jakiego powodu, w tłustych rybach i owocach morza. Nato-
miast w surowych orzechach mamy ich pod dostatkiem, w 
dodatku w swojej pierwotnej postaci, w dostępnej do przy-
swojenia formie i razem z enzymami, które będą sprzyjać 
ich łatwemu strawieniu. Pozostaje jedynie wzdychać.

My, dorośli, sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje 

zdrowie — a co mają robić dzieci? Sami możemy decydo-
wać, co mamy spożywać i jak się leczyć, ale dzieci nie mają 
wyboru. One będą odżywiać się tym pożywieniem, które 
dostaną w domu, w przedszkolu i szkole. Jak je uchronić 
przed   szczepieniami,   coca-colą,   chipsami,   gotowanym   i 
smażonym pożywieniem? Jest tylko jedno wyjście, a miano-

181

background image

wicie: interesować się, szukać informacji, czytać, rozprzes-
trzeniać wiedzę, wymieniać doświadczenia i wychowywać 
dzieci   na   podstawie   rzetelnej   wiedzy   —   wnosić   tu   swój 
czynny udział. Wtedy nieuchronnie zajdą zmiany w jadło-
spisach szkół i przedszkoli, leki pozostaną na aptecznych 
półkach, a medycyna będzie wykonywać profilaktyczną i 
edukacyjną funkcję. 

Dla tych, którzy już spróbowali, doświadczając na 

sobie cudownego działania surowego pożywienia, agitacja 
nie jest potrzebna. Wszystkich pozostałych zapraszam na 
forum syromonoed.com i livelymeal.ru aby dowiedzieć się, 
co to znaczy „lekkość życia”.

43. Witarianizm a Internet. Google źródłem 
wiedzy

Szperając w Internecie z łatwością możecie znaleźć 

mnóstwo informacji na temat diety witariańskiej. Podam tu 
uporządkowane przeze mnie tematycznie strony interneto-
we, to dla tych, którzy nie mają czasu lub chęci na samo-
dzielne poszukiwania. Ci, którzy nie mają dostępu do Inter-
netu, mogą poprosić znajomych, aby znaleźli u siebie tę, 
czy inną książkę i jeśli to możliwe — wydrukowali ją. 

Chcę tu od razu zaznaczyć, że ja oraz liczna grupa 

moich przyjaciół — zespół prowadzący kampanię „Żywe 
jedzenie” — przeszliśmy na surowe pożywienie i wypróbo-
waliśmy na sobie działanie naturalnego sposobu odżywia-
nia   się.   Dopiero   po   tym,   jak   doznaliśmy   pozytywnych 
zmian   w   swoim   zdrowiu,   zdecydowaliśmy   się   stworzyć 
stronę internetową (livelymeal.ru) o nazwie  Żywe jedzenie
przygotowaliśmy   już   jedną   książkę   do   publikacji   i,   jak 
myślę, nie zatrzymamy się tylko na tym. 

Zapoznać się z nami, wyrazić swoje zdanie na temat 

książki, na temat witarianizmu, opowiedzieć o swoich oso-

182

background image

bistych doświadczeniach z surowym pożywieniem możecie 
na forum naszej strony Internetowej.

A teraz o tym, czym w Internecie straszą ludzi, któ-

rzy postanowili przejść na surowe, roślinne pożywienie.

1. Brak witaminy D, który powoduje osteoporozę, kru-

chość kości, niebezpieczeństwo uszkodzeń kości i stawów etc.

Nie jest to prawda. Oto, jakie są objawy osteoporo-

zy: lekkie kości, witamina D poniżej normy, zaburzenia w 
wymianie tkanki  kostnej i szereg innych objawów, które 
mogą zrozumieć tylko lekarze. Wielu naukowców przepro-
wadzało badania witarian w kierunku osteoporozy które 
dowiodły, że występuje u nich (witarian) tylko jeden z obja-
wów — lekkie kości. Witamina D u witarian jest powyżej 
normy, wymiana tkanki kostnej, jak i wszystkie pozostałe 
wskaźniki — w normie.

Z wynikami badań możecie zapoznać się na tej stro-

nie internetowej — jest to artykuł po angielsku, ale ci, któ-
rzy są naprawdę zainteresowani, przetłumaczą go sobie:
http://news.bbc.co.uk/1/hi/health/4389837.stm

2. Niedobór niezastąpionych aminokwasów, które znajdu-

ją się wyłącznie w produktach odzwierzęcych.

Jest to także nieprawda. Wybierając poniższe linki 

znajdziecie artykuły, które opisują syntezę aminokwasów 
w okrężnicy za pomocą mikroflory jelitowej:
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9406136;
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10516118.

3. Brak witaminy B12. 
Też   nieprawda.   Oto   artykuł   o   syntezie   witaminy 

B12 za pomocą mikroflory w jelicie cienkim:
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7354869.

Powyższe linki pochodzą z witryny internetowej:

http://www.ncbi.nlm.nih.gov.

Są to linki do skróconych wyników badań. Zaintere-

sowane osoby mogą uzyskać dostęp do artykułów w całoś-

183

background image

ci, gdy wprowadzimy w wyszukiwarce: raw vegan, B12, es-
sential acids (surowa dieta wegańska, B12, niezastąpione 
aminokwasy). W wyniku wyszukiwania tych haseł wysko-
czą setki naukowych artykułów na ten temat. Jeżeli obej-
rzymy parę dziesiątków takich artykułów to zauważymy, 
że badania naukowe w tym kierunku trwają już od 20-30 
lat. W ten sam sposób możemy odnaleźć artykułu naszego 
ulubionego A. M. Ugoleva.

Szukając informacji na ten temat w Internecie, może-

my zauważyć, że w świecie już istnieją całe instytuty wege-
tarianizmu; instytuty Raw Food etc.; w 1987 r. w Niderlan-
dach odżywianie się surowym pożywieniem zostało oficjal-
nie uznane za metodę leczenia nowotworów; istnieją pozy-
tywne wyniki leczenia nadciśnienia i cukrzycy poprzez su-
rową dietę roślinną; wegetarianizm jest oficjalnie uznany 
już w wielu krajach. W Rosji Ministerstwo Zdrowia wpisało 
organizację Naukowo-Praktyczne Centrum Wegetariańskie 
na listę organizacji propagujących zdrowy styl życia; człon-
kowie Instytutu Żywienia Akademii Nauk Federacji Rosyj-
skiej obronili 2 pracę dyplomowe na temat zalet diety we-
getariańskiej; szpital Morozowskij i inne szpitale oficjalnie 
wydają zalecenia do stosowania diety wegetariańskiej dla 
leczenia   chorych   dzieci;   niedaleko   Moskwy   planuje   się 
utworzyć pierwszą w Rosji klinikę leczenia za pomocą die-
ty wegetariańskiej; w obecnej chwili 10% obywateli naszej 
planety to wegetarianie, a ich liczba stale rośnie. 

Podaję linki do stron internetowych, na których bę-

dziecie mogli znaleźć mnóstwo informacji na temat suro-
wej, roślinnej diety, a także przeczytać o doświadczeniach 
ludzi, którzy ją stosują.

Książka Walentina Nikolajewa, człowieka z wielo-
letnim doświadczeniem diety witariańskiej, który na 
sobie wypróbował efekt działania takich produktów 

184

background image

jak kawa, czekolada, chleb i ziemniaki po oczyszcze-
niu ciała na surowej diecie: 
http://poprirode.ru/obraz.html

Książka Aterowa — człowieka, który odkrył przy-
czyny chorób w swojej rodzinie po tym, jak stracił 
dwóch synów: 
http://www.syroedbooks.narod.ru/aterov.zip

Opis   osobistego   doświadczenia   witarianina:  Wita-
rianizm — lekkość życia! Witajcie! Kilka lat temu mia-
łem  taki dylemat – położyć się do szpitala na badanie  
mózgu w celu zbadania przyczyny moich nieustających  
migren, albo spróbować zmienić styl życia i sposób odży-
wiania się, aby wyleczyć się samodzielnie. Możecie prze-
czytać w mojej książce, co z tego wynikło. Życzę miłej  
lektury.
http://oleg-syroed.narod.ru

Forum rosyjskich witarian, doświadczenia okresów 
przejściowych, dzienniki witarian, witariańskie pro-
dukty, sposób kiełkowania nasion, zdrowy styl życia: 
http://www.syroed.com

Strona Internetowa rosyjskich witarian: 
http://www.syroedenie.com

Znakomite artykuły dla witarian zainteresowanych 
kulturystyką:
http://powerbody.ru/showthread.php?t=628
http://syromono.info/ru/page/vlyyanye-na-
organyzm-termychesky-obrabotannoy-pyshchy

Książka   Butenko   o   tym,   jak   przejść   na   surowe 
pożywienie:
http://www.syroedbooks.narod.ru/butenko.zip

Vita — centrum praw zwierząt, artykuły o wegeta-
rianizmie:
http://www.vita.org.ru/veg.htm

185

background image

Ciekawy  artykuł  na temat przyczyn  wyjałowienia 
organizmu   i   o   leczeniu   za   pomocą   surowego, 
roślinnego pokarmu. Cytat z książki: Pożywienie obo-
wiązkowo powinno być żywe. Nazywam żywym poży-
wienie   wegetariańskie   pozbawione   obróbki   termicznej.  
Takie pożywienie jest najbardziej zdolne hamować wzrost  
gnilnej mikroflory beztlenowej, a także częściowo nisz-
czyć tlenowce i grzyby. Oprócz tego w takim pożywieniu  
znajduje   się   maksymalna   ilość   mikroelementów,   enzy-
mów i witamin w stanie aktywnym. Tak więc zdrowy  
styl życia łączy w sobie dwa podstawowe elementy: z jed-
nej strony brak czynników stresujących i przemęczania  
się, a z drugiej — prawidłowe odżywianie. Przy spełnie-
niu tych warunków tempo wzrostu korzystnej mikroflory  
jest tak ogromne, iż w ciągu bardzo krótkiego czasu wy-
pełnia wszystkie zakamarki naszych jelit.
http://dizbakterioz.ru/?p=103

Artykuł Aleksandra Czupruna o jedzeniu na surowo:

 http://syroedenie.narod.ru/biblioteka/chuprun.html 

Książka Aleksandra Czupruna o jedzeniu na suro-
wo i zasadach zdrowia:
http://siroedenie.vargin.ru/chup/ogl.htm

Czuprun o grypie. Grypa nie istnieje!
http://www.isra.com/lit-29374.html

Wywiad z Czuprunem na temat immunitetu:
http://www.gv.org.ua/index.php/plain/interv_yu
/chuprun

G. D. Fadeenko. Mikroflora jelitowa oraz jej rola w 
dyslipidemii:
http://m-l.com.ua/?aid=465

Strona nieśmiertelnych joginów:
http://c-b-y.ru/content/view/26/30

Artykuł o witarianach:
http://otherway.narod.ru/siroedenie.htm

186

background image

Atleta witarianin. 37 lat na surowej diecie:
http://www.thegardendiet.com/storm2.html

Chemia trawienia:
http://medicinelib.ru/biology/Pischevarenie/biolo
gy23.html

Artykuł na temat mikroflory i syntezy:
http://forum.glstar.ru/lofiversion/index.php/t346
22.html

Zawartość mikroelementów w produktach:
http://www.greenmama.ua/nid/57549

Rodzaje błonnika:
http://www.missfit.ru/likbez/fibre/

Teoria adekwatnego odżywiania w skróconej wersji:
http://smed.ru/guides/cure/CU26/CU28/65382/
#article

Wszystko na temat witaminy B12:
http://www.veganforum.com/forums/archive/in
dex.php/t-6856.html

Teoria Birher-Bennera:
http://www.vegglife.ru/nature/theory.html

F. Batmanghelidj  — Twoje ciało prosi o wodę:
http://www.bio-lavka.kiev.ua/phyzwater.shtml#0

P. Kuszakow. Wpływ jedzenia na wynik badań krwi:
https://www.seleneriverpress.com/media/pdf_do
cs/37_INFLUENCEOFCOOKING.pdf

Linki na temat suchej głodówki Szczennikowa:
http://fasting4health.org/index.html
http://shennikov.ucoz.ru/

Strona Filonowa:
http://filonov.net/

187

background image

O tym, gdzie organizm gromadzi toksyny:
http://blonnik—stop.pl/91/gdzie-kumuluja-sie-
toksyny-objawy-zanieczyszczenia-organizmu-jakie-
sa-korzysci-z-oczyszczenia-organizmu/

Forum witarian:

http://witarianie.pl/

Strona z przepisami diety witariańskiej:

http://witarianie.blogspot.com/

44. Zakończenie

Gdy przyjeżdża do nas w odwiedziny moja teścio-

wa, z zazdrością mówi:  Jezu! Nie musisz stać koło płyty ku-
chennej…

 Wyobraźcie sobie, jak ogromna jest liczba kobiet, 

które   większość   swojego   czasu   spędzają   w   tym   właśnie 
miejscu. Nagotowała, nakarmiła, pozmywała naczynia i za-
czyna od nowa. Z tego wynika, że witarianizm jest też swe-
go rodzaju wyzwoleniem kobiet! 

Na zakończenie przytoczę cytat z książki Walentina 

Nikolajewa Jak zarządzać swoim zdrowiem:

Plusy   diety   witariańskiej:   lekkość,   żywość,   rześkość,  

świetny nastrój każdego dnia. Człowiek staje się zrównoważony,  
odporny   na   każdy  chłód   i   upał,   stopniowo   zanikają  wszystkie  
wcześniejsze choroby, znika nawet ból po zadawnionych złama-
niach kości; brak jest senności po jedzeniu, wzrasta wytrwałość  
zarówno fizyczna, jak i psychiczna. Następuje nadzwyczajna jas-
ność umysłu, mocny sen i skrócenie jego trwania; zmniejsza się  
ilość godzin przeznaczonych na spanie. Są jeszcze drobne, niem-
niej zauważalne domowe plusy, takie, jak niezależność od kuchen-
ki gazowej, oszczędność czasu etc.

…Radosne i z niczym  nieporównywalne uczucie czys-

tości i oczyszczania się ciała, odnowienie… na diecie witariań-
skiej to uczucie nie ustaje, staje się czymś stałym, normalnym.  
Do tego nawet można się przyzwyczaić. Zadziwiające, że ludzie  

188

background image

niczego nie wiedzą o możliwości, że mogą mieć tak cudowny, baj-
kowy stan!

Okazało się, że istnieje zupełnie inna jakość zdrowia czło-

wieka, zasadniczo różniąca się od dotychczasowego stanu zdrowia  
większości ludzi. Człowiek staje się prawdziwym królem przyro-
dy: nie dość, że zdrowym, to jeszcze ma możliwość, by czuć się  
panem swojego losu, na którego żadne kłopoty nie mają wpływu  
— by czuć, że posiada się skrzydła; jest się zdolnym unosić się w  
swobodnym   locie.   Człowiek   staje   się   prawdziwym   obywatelem  
nieba! Ma świadomość swojej mocy, jest szczęśliwy, bo może da-
wać innym ludziom radość.

Nawet, jeżeli nie jesteście zdecydowani przejść na 

100% surowe, roślinne odżywianie się — spożywajcie wię-
cej świeżych owoców i warzyw!

189

background image

INICJATYWNA GRUPA PROJECT FOOD LIVE 

ŻYCZY WAM DOBREGO ZDROWIA!

LIVELYMEAL.RU

190