background image

 
 

OPATRZNOŚĆ BOŻA 

Inna wizja śmierci 

 
 

 

 
 

Świadectwo Cataliny 

na temat 

sakramentów pojednania 

namaszczenia chorych 

 

 

background image

Copyright  ©  2004  Great  Crusade  of  Love  and  Mercy  (Wielka  Krucjata 

Miłości  I  Miłosierdzia),  towarzystwo  poświęcone  rozpowszechnianiu  książek 
Cataliny  (Katji)  Rivas  w  wielu  językach,  we  współpracy  z  międzynarodowym 
Apostolatem  Nowej  Ewangelizacji.  Wszystkie  Prawa  Zastrzeżone.  Towarzystwo 
jest  wspierane  przez  inne  organizacje  oraz  osoby,  które  drukują/kopiują  oraz 
rozprowadzają  kopie  książek  Cataliny.  Jeżeli  Paostwo  i/lub  Paostwa  organizacja 
jesteście tym zainteresowani, proszę napisad na adres:  

w języku angielskim: 

ane-usa@mindspring.com

  

w języku hiszpańskim: 

ane@a-n-e.net

  

Zezwala  się  na  powielanie  tej  broszury,  przy  zachowaniu  integralności 

tekstu, bez jakichkolwiek zmian i dodatków oraz pod warunkiem, że powielanie i 
dystrybucja odbywa się wyłącznie dla celów niekomercyjnych.

 

Broszura  ta  dostępna  jest  bezpłatnie  na  poniższych  stronach  Wielkiej 

Krucjaty Miłości i Miłosierdzia, może byd z nich ściągnięta i wydrukowana : 

w języku angielskim: 

www.greatcrusade.org

 

w języku hiszpaoskim

www.grancruzada.org

 

Wraz z pojawianiem się tłumaczeo książek i broszur Cataliny na inne języki, 

będą one udostępniane bezpłatnie na powyższych stronach internetowych. Będą 
tam  umieszczane  informacje  na  temat  adresów  niezależnych,  niekomercyjnych 
organizacji, gdzie dostępne będą wydane drukiem kopie tej broszury, jak również 
innych broszur i książek Cataliny. 

W Stanach Zjednoczonych książki i broszury nabyć można, pisząc do 

poniższego  niezależnego,  niekomercyjnego,  religijnego  towarzystwa 
wydawniczego lub odwiedzając jego stronę internetową: 

Love and Mercy Publications 

P.O.Box 857, Lithonia, Georgia 30058 USA

 

www.loveandmercy.org

 

 

Podzielcie się tym darem z innymi! 

Jeżeli  Jezus  przemawia  do  Waszych  serc  podczas  czytania  tej  broszury, 

podzielcie się tym słowem z innymi poprzez kopiowanie i rozpowszechnianie jej 
między  ludźmi,  którzy  chcą  otworzyd  swoje  serca  na  Nowa  Ewangelizację. 
Przywołajcie  Ducha  Świętego,  aby  Was  prowadził  i  obdarzył  Was  darami 
potrzebnymi do całkowitego nawrócenia. 

 

background image

Spis treści 

Rekomendacji arcybiskupa seniora Cochabamby .................................................. 5 

WSTĘP ..................................................................................................................... 9 

CZĘŚD PIERWSZA: ŚMIERD, SMUTEK I NADZIEJA .................................................. 11 

ROZDZIAŁ I ........................................................................................................ 11 

Miłośd puka do moich drzwi ......................................................................... 11 

Pan mnie pociesza ........................................................................................ 12 

ROZDZIAŁ II ....................................................................................................... 14 

nawrócenie – słodki podarunek od Boga...................................................... 14 

Nigdy nie jesteś sama ................................................................................... 14 

Pomoc Maryi, naszej Matki ........................................................................... 15 

ROZDZIAŁ III ...................................................................................................... 17 

Choroba, cierpienie i ulga ............................................................................. 17 

Przygotowanie duszy .................................................................................... 17 

Jezus i Jego zawsze żywa obecnośd .............................................................. 18 

Przede wszystkim wola Boża ........................................................................ 19 

ROZDZIAŁ IV ...................................................................................................... 21 

Uroczystośd Najświętszego Serca Pana Jezusa, czas pożegnania ................. 21 

Muszę iśd; pozwólcie mi odejśd! ................................................................... 23 

ROZDZIAŁ V ....................................................................................................... 26 

Jej spuścizna: miłosierdzie, pokora, odwaga ................................................ 26 

Duch ulatuje ku Bogu .................................................................................... 26 

Ból i miłosierdzie ........................................................................................... 27 

ROZDZIAŁ VI ...................................................................................................... 29 

Spowiedź, śmierd i przemiana ...................................................................... 29 

Czułe objęcia Matki ....................................................................................... 31 

background image

ROZDZIAŁ VII ..................................................................................................... 33 

Pilna zadanie: Pomoc umierającym .............................................................. 33 

CZĘŚD DRUGA: SAKRAMENT POJEDNANIA ........................................................... 35 

ROZDZIAŁ VIII .................................................................................................... 35 

Który gładzisz grzechy świata… ..................................................................... 35 

ROZDZIAŁ IX ...................................................................................................... 38 

Delikatna chwila pojednania ......................................................................... 38 

Dar ofiarowany księżom ............................................................................... 39 

KRÓTKA REFLEKSJA NA ZAKOOCZENIE .............................................................. 40 

OD WYDAWCÓW .................................................................................................. 41 

 

 

 

background image

Poniższy tekst jest polskim tłumaczeniem rekomendacji tej broszury przez 
arcybiskupa seniora Cochabamby: 
Mons. René Fernández 
C. P. 129 Avenida Ballivián 737 
Cochabamba, Bolivia 

Tel: 4-4533926  
Fax: 4-523928 
E-mail: Monrefe@hotmail.com 

Rekomendacji arcybiskupa seniora Cochabamby 

Zapoznałem  się  z  treścią  tej  broszury,  w  której  Catalina  opisuje  swoje 

duchowe  doświadczenia  w  obliczu  smutku  wywołanego  przez  śmierd  jej  brata 
i matki.  Znalazłem  w  nich  szereg  pożytecznych  nauk  o  Nieskooczonym 
Miłosierdziu  Boga  w  tej  niezwykłej  chwili  życia.  Broszura  ta  prowadzi  nas  po 
części  ku  medytacji  nad  znaczeniem  śmierci,  według  boskiego  Objawienia 
będącej  w  ludzkim  życiu  ostatecznym  przejściem  do innego,  nadprzyrodzonego 
życia, ustanowionego przez samego Boga. Śmierd jest koocem i przeznaczeniem 
każdego  z  nas,  ponieważ  wszyscy  bez  wyjątku  umieramy  i  otrzymujemy  nowe 
życie. W książeczce tej podkreślone jest przede wszystkim przebaczenie, którego 
Bóg udziela każdemu człowiekowi o skruszonym sercu, nawet jeśli zwróci się on 
do Boga dopiero w chwili swego ostatniego tchnienia. Dzieje się to tak samo, jak 
wtedy,  kiedy  łotr  wiszący  obok  Krzyża  konającego  Chrystusa,  otrzymuje  życie 
wieczne w raju, jedynie w nagrodę za uznanie swoich grzechów i błaganie o Boże 
Miłosierdzie.  

Śmierd  naszych  najbliższych  napełnia  nas  ogromnym  cierpieniem,  jednak 

nasza  wiara  i  pewnośd  zmartwychwstania  pomagają  nam  pokonad  smutek, 
zamieniając  go  w  duchową  radośd  i  głęboki  spokój  ducha.  Niniejsza  relacja 
Cataliny  prowokuje  nas  do  rozważania  tych  kwestii,  co  bez  wątpienia  będzie 
miało  znaczny  wpływ  na  naszą  drogę  ku  ostatecznemu  momentowi  naszego 
życia.  Bóg  oczekuje  nas  wszystkich,  jednak  nie  wszyscy  będą  godni  Bożych 
dobrodziejstw.  Agonia  matki  Cataliny,  chod  wzbudza  smutek,  jest  cudownym 
momentem,  uświęconym  przez  obecnośd  Pana,  który  jest  gotowy  powitad  ją 
w Królestwie Niebieskim wraz z chórem aniołów otaczających ją w tej niezwykłej 
chwili.  Jeśli  przemijające,  ludzkie  zwycięstwo  napełnia  tych,  którzy  je  osiągnęli, 
ogromnym  zadowoleniem  i  wielką  radością,  o  ile  bardziej  nasza  dusza  byłaby 
napełniona  nieskooczoną  radością,  jeśli  byśmy  wiedzieli,  że  właśnie  w  śmierci 
znajdziemy zwycięstwo nad nią samą. To jest scena, którą przeżywamy w relacji 
Cataliny.  W  obliczu  smutku  i  cierpienia  wywołanych  przez  śmierd  ukochanej 
matki, odczuwa ona głęboką przyjemnośd na myśl, że kobieta, która wydała ją na 

background image

świat, przechodzi z tego świata do wieczności w towarzystwie Chrystusa, Maryi 
Dziewicy – naszej Matki oraz aniołów Bożych, aby odebrad koronę zwycięstwa.

 

Niech Bóg w Jego Nieskooczonym Miłosierdziu da nam łaskę żalu za grzechy 

i udzieli nam swego przebaczenia, aby nasza śmierd była święta. Treści wyrażone 
przez Catalinę dodadzą otuchy osobom, które je czytają z uwagą i bez uprzedzeo 
oraz napełnią je całkowitą ufnością w Miłosierdzie Boże. Jednocześnie pokazują 
one,  że  sprawą  najwyższej  wagi  jest  potrzeba  pojednania  się  z  Bogiem  przez 
sakrament odpuszczenia grzechów. 

Powyższe  względy  skłaniają  mnie  do  rekomendacji  tej  małej  książeczki, 

której lektura przyniesie cenne owoce duchowe. 

 

– Podpisano – 

+ René Fernández A. 

arcybiskup senior Cochabamby

 

 

background image

Umacniajcie się modlitwą, ponieważ  

w czasie zdania sprawy przede Mną 

będziecie sami i nadzy… 

z waszymi rękami pełnymi lub pustymi 

[słowa Jezusa do Cataliny – czerwiec 2003] 

 

 

Pamięci mojej mamy… 

+ 27 czerwca 2003 

(Uroczystośd Najświętszego Serca Pana Jezusa 

oraz 

Najświętszej Maryi Panny Nieustającej Pomocy) 

 

Pamięci mojego brata Carlosa… 

+ 7 czerwca 2003 

(wigilia Zesłania Ducha Świętego i 

Pierwsza Sobota miesiąca…) 

 

…Zostawili nam przykład miłości i pokoju, 

ofiarując swoje bóle i cierpienia 

za zbawienie dusz 

 

background image

Poniższe  książki,  podyktowane  przez  Jezusa  i  Maryję  Dziewicę  Catalinie 

(Katji) Rivas po hiszpaosku, zostały przetłumaczone na angielski i wydane w tym 
języku do maja 2004 r.: 

 

„The Passion” („Pasja”) 

 

„Words of Jesus and Mary” („Słowa Jezusa i Maryi”) zawierająca: 
„The  Holy  Mass”  („Msza  Święta”),  „The  Holy  Hour”  („Świętą 
Godzinę”) – modlitwę przed Najświętszym Sakramentem, „Divine 
Providence”  
(„Opatrzność  Bożą”)  dotyczącą  śmierci  oraz 
sakramentu  łaski  i  pojednania  (niniejszy  tekst),  jak  również  „The 
Stations  of  the  Cross”  
(„Droga  Krzyżowa”)  –  rozważania  stacji 
drogi krzyżowej 

 

„The Great Crusade of Love” („Wielka krucjata miłości”) 

 

„The Door to Heaven” („Drzwi do nieba”) 

Ponadto we wrześniu 2004 r. Dostępna będzie poniższa książka: 

 

From  Sinai  to  Cavalry”  („Z  Synaju  na  Kalwarię”),  gdzie  Jezus 
wyjaśnia  głębokie  znaczenie  swoich  siedmiu  ostatnich  słów 
wypowiedzianych na krzyżu 

Wszystkie  wydane  książki  dostępne  są  na  stronie 

www.greatcrusade.org

gdzie  można  je  bezpłatnie  przeczytad  i  wydrukowad.  Aby  zamówid  wydane 
drukiem wersje książek, proszę odwiedzid tę stronę lub napisad na adres: 

 

Love and Mercy Publications 

P.O.Box 857 

Lithonia, Georgia 30058

 

 

background image

WSTĘP 

Drodzy Bracia i Siostry – Czytelnicy! 

Macie  w  swoich  rękach  zapis  doświadczenia  tej,  która  jest  Waszą  siostrą, 

która z polecenia Boga dzieli się z Wami głębokimi życiowymi doświadczeniami, 
ważnymi dla duszy każdego człowieka. 

My,  którzy  śledziliśmy  jej doświadczenia  przez  lata, składamy  wam szczere 

świadectwo o autentyczności i wiarygodności tych słów. Wierzymy, że ten Boski 
podarunek  jest  odpowiedzią  na  potrzebę  informowania  kobiet  i  mężczyzn 
o sprawach, które myśl współczesna traktuje zbyt powierzchownie. 

Śmierd nie oznacza aktu zniszczenia życia. Jest ona raczej  „narodzinami do 

życia wiecznego”, jednak człowiek buntuje się przeciwko niej, przeciwstawia się 
jej  i  ,  w  wielu  wypadkach,  ją  odrzuca.  Demonstruje  w  ten  sposób 
niewystarczające  przygotowanie  do  stawienia  czoła  jej  następstwom,  które 
kierują los jego duszy do wieczności z Bogiem lub z dala od Niego. 

Rozliczenie  to  wpisane  jest  w  egzystencję  każdego  człowieka  od  poczęcia, 

niezależnie  od  tego,  czy  jest  on  wierzący,  czy  nie.  Wszyscy  będziemy  musieli 
stawid czoła śmierci i proces kształtowania naszego losu dobiegnie wtedy kooca. 

Niniejsza relacja uczula nas na wagę życia w łasce Boga, oddania się bez lęku 

w  kochające  objęcia  Jezusa  Chrystusa  poprzez  środki  ustanowione  przez  Niego 
samego: spowiedź, Eucharystię,  namaszczenie  chorych  –  sakramenty, które  nas 
uzdrawiają, uświęcają i przywracają do stanu łaski. 

Podsumowując, wzywamy wszystkich braci i siostry, którzy chcą słuchad, aby 

nie czekali zbyt długo z powrotem do Pana… Kto może Wam zagwarantowad, że 
jutro  będziecie  mieli  na  to  czas?  Biegnijcie  do  źródeł  łaski!  Znowu  zacznijcie 
kontemplowad  krzyż  i  oddajcie  pokłon  Jezusowi,  Bogu  Miłości,  który  trwa 
w oczekiwaniu na szczęśliwy powrót swoich dzieci. 

Wydawcy

 

 

background image

 
 

 

 

A to powiedziawszy, 

pokazał im ręce i bok. 

Uradowali się zatem uczniowie 

ujrzawszy Pana. A Jezus 

znowu rzekł do nich: 

«Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, 

tak i Ja was posyłam». 

Po tych słowach tchnął na nich 

i powiedział im: 

«Weźmijcie Ducha Świętego! 

Którym odpuścicie grzechy, 

są im odpuszczone, 

a którym zatrzymacie, 

są im zatrzymane». 

(J 20,20-23) 

 

 

background image

CZĘŚĆ PIERWSZA: 

ŚMIERĆ, SMUTEK I NADZIEJA 

Lecz Bóg rzekł do niego: "Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od 

ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?" Tak dzieje się z każdym, kto 
skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem». 

(Łk 12,20-21) 

R

OZDZIAŁ 

M

IŁOŚĆ PUKA DO MOICH DRZWI

 

 koocu  maja  pojechałam  w  towarzystwie  mojego  kierownika 
duchowego  i  pary  naszych  drogich  przyjaciół  do  Orange  County 
(Kalifornia)  w  Stanach  Zjednoczonych,  aby  wypełnid  pewne 

zobowiązanie. W tym czasie moja matka była bardzo chora i Pan poprosił, abym 
zajęła się zakupem czarnych ubrao na czas żałoby w mojej rodzinie. 

Zadzwoniłam  do  domu,  żeby  zapytad  o  stan  zdrowia  mojej  matki 

i dowiedziałam  się,  że  jest  stabilny.  Poinformowano  mnie  również,  że  mój  brat 
Carlos przyjedzie, aby towarzyszyd nam w tych trudnych chwilach. 

Chod  wiedziałam,  że  szukanie  czarnych  ubrao  żałobnych  dla  mojej  rodziny 

nie jest najważniejsze, było to dla mnie wyjątkowym doświadczeniem, ponieważ 
miało  związek  ze  śmiercią  kogoś,  kogo  kochałam,  w  tym  wypadku  myślałam 
o swojej  matce.  Przez  sposób,  w  jaki  Pan  mnie  prowadził,  zrozumiałam,  że 
powinnam  przygotowad  swoją  duszę,  swoje  nastawienie  oraz  nastawienie całej 
mojej rodziny. 

Kilka  dni  wcześniej  Pan  poprosił  mojego  kierownika  duchowego  i  mnie, 

abyśmy  przez  okres  jednego  miesiąca  odprawiali  godzinę  nocnej  adoracji  jako 
wynagrodzenie za grzechy nasze, naszych rodzin oraz całego świata. 

6 czerwca, dwa dni przed Zesłaniem Ducha Świętego, Pan tak jak zazwyczaj 

podyktował mi parę cytatów z Biblii do medytacji. Później dodał: 

„Poproś o dodatkową pomoc w pracach domowych na sobotę; chcę, abyś 

była w komunii ze Mną prawie w odosobnieniu.” 

Zrozumiałam, że Pan nie chciał, aby rozpraszały mnie inne sprawy, ponieważ 

musiałam  poświęcid  Mu  swój  czas,  modląc  się  i  czekając  na  Jego  słowa. 

background image

Powiedziano  mi,  że  mój  brat  Carlos  może  jeszcze  nie  przyjechad  z  powodu 
problemów z nerką. 

W  sobotę  rano,  7  czerwca,  w  wigilię  Zesłania  Ducha  Świętego,  po  tym  jak 

odśpiewałam godzinki, Pan powiedział do mnie: 

„Chcę, żebyś poświęciła Mi swój czas; nie myśl o innych sprawach. Liczę na 

was  oboje.  Niech  inni  robią,  cokolwiek zaplanowali.  Wy  musicie  wiedzied,  jak 
zachowad się w sposób pewny i opanowany. Ważne jest, aby we wszystkim, co 
robicie, była miłośd.” 

Podczas  naszych  porannych  modlitw  pewna  osoba  odwiedziła  mojego 

kierownika  duchowego  i  mnie,  aby  dołączyd  do  nas  w  modlitwie.  Później 
przyszedł  mój  syn,  który  przyniósł  straszną  i  niespodziewaną  wiadomośd,  że 
w Boliwii – mojej ojczyźnie – zmarł mój brat Carlos. 

Pobiegłam  przed  Najświętszy  Sakrament  i  rozpłakałam  się,  pytając  Pana, 

dlaczego  zabrał  mojego  brata  w  czasie,  kiedy  ten  nie  był  na  to  przygotowany, 
ponieważ  tak  właśnie  myślałam.  Martwiłam  się  z  powodu  mojego  brata,  który 
był  rozwiedziony,  a  teraz  ożenił  się  ponownie  i  nie  mógł  przyjmowad  Komunii 
świętej.  Bardzo  przez  to  cierpiał,  tym  bardziej  że  przystąpił  do  naszego 
Apostolatu i zaczął się intensywnie modlid. 

Nie mogliśmy podzielid się tą wiadomością z moją matką,  jako że  była ona 

już  w  koocowym  stadium choroby. Postanowiliśmy, że  następnego  dnia odjadę 
do Boliwii razem z moim synem. Wróciłam do swojego pokoju, aby modlid się za 
duszę  mojego  brata.  Prosiłam  o  łaskę  zbawienia  dla  niego  i  o  to,  aby  moje 
modlitwy zdążyły uratowad go od zatracenia. 

P

AN MNIE POCIESZA

 

 niewytłumaczalny  sposób,  odczułam  głęboki  spokój  i  tak  ogromną 
radośd wewnętrzną, że zachciało mi się śmiad i śpiewad. Wystraszyłam 
się  swoją  reakcją  i  poprosiłam  Pana,  aby  pokierował  mną  w  tym,  co 

się ze mną działo. 

Wtedy Bóg powiedział: „Spójrz na Mnie!” 

Utkwiłam  wzrok  w  krucyfiksie  przy  moim  łóżku,  który  zaczął  się  wtedy 

świecid, a Pan mówił dalej: 

„Powtarzam  Ci  znowu:  czy  nie  widzisz  jak  stoję  przed  tobą  z  otwartymi 

ramionami?… Twój ojciec i brat już są przy Mnie. … ze Mną, ponieważ otoczyło 
ich Moje Miłosierdzie. Oto twoja radośd; on już jest zbawiony.”  

background image

[Uwaga:  Catalina  używa  w  tej  książce  znaku  „…”,  żeby  zaznaczyd  przerwę  w  dyktowaniu  lub  potrzebę 
zatrzymania się w refleksji nad słowami Boga.+ 

Później,  podczas  wieczornego  posiłku,  rozmawialiśmy  o  śmierci  mojego 

brata, a Pan podyktował nam fragment z Pisma Świętego – Dz 7,55-56, gdzie jest 
napisane:  „A  on  pełen  Ducha  Świętego  patrzył  w  niebo  i  ujrzał  chwałę  Bożą 
i Jezusa,  stojącego  po  prawicy  Boga.  I  rzekł:  «Widzę  niebo  otwarte  i  Syna 
Człowieczego, stojącego po prawicy Boga».” 

Po przeczytaniu tych wersetów poczułam, jak ogarnia mnie jeszcze większa 

otucha.  Mój  kierownik  duchowy  sprawował  tej  nocy  mszę  świętą  w  intencji 
mego brata.  Wcześniej  poprosiłam Pana, aby dał mi poznad stan duszy mojego 
brata, abym coś poczuła. Bóg, w swym Nieskooczonym Miłosierdziu, pozwolił mi 
usłyszed  wewnętrznie  głos  mojego  brata mówiącego,  że  jest  bardzo  szczęśliwy, 
a brzmiał on przy tym niezwykle radośnie i entuzjastycznie. 

Następnego  dnia,  w  niedzielę  8  czerwca,  kiedy  przygotowywałam  się  do 

wyjazdu  na  pogrzeb  i  szykowałam  swój  bagaż,  zaczęły  mnie  boled  lewa  ręka 
i klatka  piersiowa.  Rozmawiałam  ze  swoja  rodziną w  Boliwii,  a  oni  doradzili  mi, 
żebym nie jechała, ponieważ w tych okolicznościach bali się, że moje zdrowie się 
pogorszy. Ja jednak wciąż głęboko pragnęłam byd przy moim bracie. On był dla 
mnie jak syn – był sześd lat młodszy i mówił do mnie „mamusiu”. 

Jak  zawsze,  postanowiłam  złożyd  wszystko  w  rękach  Pana,  prosząc  o  Jego 

przewodnictwo. Weszłam do pokoju mojej matki, ponieważ chciałam, żeby mnie 
pobłogosławiła przed podróżą. Powiedziałam jej, że muszę wyjechad za granicę. 
Jednak  moja  matka  rozpłakała  się  tak  mocno,  jak  nigdy  wcześniej  i  poprosiła 
mnie,  żebym  została,  mówiąc,  że  mnie  bardzo  kocha  i  potrzebuje.  Wtedy 
zrozumiałam, że taka jest wola Boża. Zamiast mnie pojechał mój syn. Moja córka 
już  załatwiała  wszystkie  sprawy,  a  mąż  przygotowywał  miejsce  na  stypę.  Ta 
decyzja  była  dla  mnie  bardzo  bolesna,  ale  musiałam  dokonad  tego  wyboru 
i zostad z moją matką, żeby spędzid z nią dni, które miały okazad się jej ostatnimi. 

 

 

background image

R

OZDZIAŁ 

II 

NAWRÓCENIE 

 SŁODKI PODARUNEK OD 

B

OGA

 

óźniej dowiedzieliśmy się, że po swojej styczniowej wizycie u nas, podczas 
podróży powrotnej do kraju, Carlos poprosił księdza o spowiedź. Sam mu 
powiedział, że rozumie, że nie może na razie uzyskad rozgrzeszenia, jednak 

już  odpokutowuje  za  swoje  grzechy,  których  bardzo  żałuje.  Powiedział  też,  że 
wie,  że  poprzez  księdza  wyznaje  swoje  grzechy  Bogu  oraz  że  odwołuje  się  do 
Jego nieskooczonego Miłosierdzia. 

Poprosił księdza o modlitwę w intencji szybkiego rozpatrzenia jego wniosku 

o stwierdzenie nieważności małżeostwa. Z niecierpliwością czekał na czas, kiedy 
będzie  mógł  w  pełni  skorzystad  ze  spowiedzi  i  otrzymad  upragnione 
rozgrzeszenie.  Chciał  przyjąd  Komunie  świętą,  żeby  zjednoczyd  się  z  nami 
w duchowym  doświadczeniu,  którym  wszyscy  żyliśmy.  Poprzez  swoje  czyny 
i nawrócenie rozpoczął już zadośduczynienie za błędy swojej przeszłości. 

Następnie dowiedziałam się, że Carlos codziennie wraz z rodziną modlił się 

na  różaocu.  Dwiczył  fizycznie  z  powodu  swoich  problemów  z  sercem  i  podczas 
spacerów  często  zmawiał  wszystkie  piętnaście  tajemnic  różaoca  świętego.  Co 
niedziela razem z całą rodziną odwiedzali kaplicę maryjną, gdzie uczestniczyli we 
mszy świętej, a po jej zakooczeniu zostawali jeszcze pół godziny, aby adorowad 
Najświętszy Sakrament. 

Niestety, jego śmierd przyszła nagle, po krótkiej, ale bardzo niespodziewanej 

i wyniszczającej chorobie – jego życie zakooczył atak serca. Nikt nie podejrzewał, 
że stan mojego brata jest aż tak poważny. W rezultacie, większą uwagę skupiono 
na  jego  medycznych  potrzebach.  Nie  wystarczyło  czasu  na  szukanie  pomocy 
duchowej. W ich ostatnich wspólnych chwilach żona poprosiła go, aby się modlił 
i wtedy mój brat, uroniwszy łzę, umarł. 

N

IGDY NIE JESTEŚ SAMA

 

 czerwca był bardzo smutnym dniem, przede wszystkim dlatego, że 
musiałam tłumid swoje łzy, musiałam powstrzymywad się od płaczu, 
żeby  niczego  nie  zauważyła  moja  matka.  Bardzo  trudno  było  mi 

zaakceptowad  śmierd  mojego  brata  i  czułam  się  opuszczona.  Widziałam,  jak 
bardzo cierpi mój drugi brat, musiałam byd silna. 

Coś  się  wydarzyło,  musiałam  ukryd  swój  ból,  jak  gdybym  odsuwała  to  na 

bok,  żeby  móc  zaakceptowad  nieuchronną  śmierd  mojej  matki,  ponieważ 

11 

background image

wiedziałam, że są to ostatnie dni jej życia. Dwa miesiące wcześniej, podczas innej 
podróży,  sama  siebie  zaskoczyłam,  zapewniając  swoich  bliskich  znajomych,  że 
Pan  zabierze  moja  matkę  w  uroczystośd  Najświętszego  Serca  Pana  Jezusa. 
Miałam  to  przekonanie,  przeczucie  tak  silne,  jak  gdyby  było  to  zapisane  gdzieś 
wewnątrz mnie. 

Tamtej  nocy,  11  czerwca,  po  tym,  jak  skooczyłam  się  modlid,  Pan 

podyktował mi słowa: 

„Córko  moja,  nigdy  cię  nie  opuściłem.  Chcę,  abyś  poświęciła  wiele  swych 

rozważao  tym  nocom,  podczas  których  pozwoliłem  Ci  doświadczyd  cząstki 
niebiaoskiego raju. 

Myśl  o  obcowaniu  świętych,  a  w  ten  sposób  odkryjesz,  że  pozorne 

pożegnanie  z  drogim bratem  musi  się  w  twojej  rodzinie przemienid  w  radośd, 
radośd, która ich pocieszy. 

Pamiętaj, że święci zsyłają na was wszystkich swoje światło i bądź pewna, 

że z powodu komunii istniejącej w Kościele, ci, którzy byli przed wami i odeszli 
napełnieni  miłością,  wspierają  was  swoimi  modlitwami.  Są  blisko  Was 
wszystkich,  aby  Was  pocieszad  w  smutkach,  umacniad  w  chwilach  próby, 
niszczyd  przeszkody,  które  napotykacie  na  swojej  drodze  i  pomagad  Wam 
ominąd  pułapki  sprytnie  zastawione  na  Was  przez  naszego  stałego 
nieprzyjaciela. 

Przygotowałem cię i pokierowałem tobą, abyś poprowadziła swoją rodzinę 

w  żałobie.  Czy  zaakceptowałabyś  to  z  taką  samą  uległością,  jeśli 
powiedziałbym  ci,  że  będzie  to  żałoba  po  twoim  młodszym  bracie? 
I postawiona wobec Bożej woli, co byś wtedy zrobiła, biedne stworzenie?” 

P

OMOC 

M

ARYI

,

 NASZEJ 

M

ATKI

 

ezus mówił dalej: 

„To  Moja  Matka  przygotowała  tę  duszę,  aby  była  gotowa  przyjąd  Moje 
Miłosierdzie.  Niech  to  odejście,  przedwczesne  według  ludzkich  kryteriów, 

nauczy  was wszystkich żyd  z zapalonymi lampami, dążąc do świętości w życiu 
codziennym,  a  nie  do  takiej,  która  byłaby  na  pokaz,  ponieważ  nie  ma  ona 
wartości w moich oczach, a raczej tylko mnie zasmuca. 

Zasmuca mnie, kiedy widzę, jak wiele moich dzieci dalekich od życia wiarą, 

okazuje  na  zewnątrz  swoją  religijnośd,  co  ma  służyd  jedynie  osiągnięciu  ich 
własnych  celów.  Oszukują  oni  ludzi  po  to,  żeby  zdobyd  władzę  i,  poprzez 

background image

manipulację prowadzoną według ich zachcianek, wykorzystad ją do wybicia się 
ponad innych. 

A  co  myśli  Jezus?  Takie  pytanie  powinni  sobie  zadawad,  kiedy  ich  duszę 

ogarnia pycha i duch obłudnego krytycyzmu. 

Moja  mała  nic,  ofiaruj  mi  całe  to  brzemię,  które  wydaje  się,  że  może 

złamad twoje siły. Jest tyle dusz do ocalenia! Przez ten cały tydzieo, ty i ksiądz 
będziecie  sprawowali  Godzinę  nocnej  adoracji,  zaczynając  od  czwartku,  kiedy 
uczczone będzie Moje odwieczne Kapłaostwo, a koocząc w następny czwartek. 
W  tym  czasie  będziecie  się  modlid  na  różaocu,  a  swoją  modlitwą 
wynagradzającą  pocieszycie  mnie  za  wszystkich,  którzy  odrzucają  Moje 
Eucharystyczne Serce. 

(…) Umacniajcie się modlitwą, ponieważ w godzinie zdania sprawy przede 

Mną  będziecie  sami  i  nadzy…  ze  swoimi  rękami  pełnymi  lub  pustymi,  (…) 
Bądźcie hojni w waszym osobistym poddaostwie, bądźcie poza samolubstwem, 
chęcią zemsty, nieczystością i niewdzięcznością. Decyzją każdego z was jest, czy 
będzie on należał do grupy, która się na to zgadza, czy też będzie rozmyślał nad 
zawodem, jaki Mi sprawił w sprawach dla Mnie bardzo ważnych. 

To  bardzo  smutne,  kiedy  w  każdym  momencie  widzę,  jak  przykazanie 

miłości  bliźniego  jest  na  ziemi  niszczone  przez  egoizm,  zazdrośd,  nienawiśd 
i podziały oraz  jak w ten sposób  kowadło wewnętrznego zniewolenia czyni ze 
stworzeo  Bożych  ofiary  nieuporządkowanych  pragnieo  i  miażdży  przez  to  ich 
godnośd  (…)  Uchwyd  mocno  rękę  Mojej  Matki  i  przyjmuj  trudy  każdego  dnia, 
będąc pewną, że Mój Duch umacnia, zachęca i prowadzi twego ducha. 

Czy  nie  wierzysz,  że  Moja  Miłośd  jest  nieskooczona  i  że  może  wypełnid 

wszystko? Uśmiechnij się i odpocznij w Moim Sercu.” 

 

 

background image

R

OZDZIAŁ 

III 

C

HOROBA

,

 CIERPIENIE I ULGA

 

 nocy  z  21  na  22  czerwca  moją  mamę  zaczęły  męczyd  bardzo  silne 
bóle.  Noc  spędziłyśmy,  czuwając  z  pielęgniarką,  bez  żadnego 
odpoczynku. Patrzenie na cierpienie mojej matki sprawiało, że byłam 

niezwykle  zmartwiona.  Ciągle  prosiłam  Pana,  żeby  pozwolił  mi  przeżywad  jej 
bóle,  aby  mogła  zaznad  chod  trochę  ulgi.  Rozumiałam  jednak,  że  dla  swojego 
oczyszczenia  musiała  przejśd  przez  to  sama.  Jedynym,  co,  jęcząc  z  bólu,  ciągle 
powtarzała, było: „Matko moja, Matko moja!” 

W  niedzielę  22  czerwca moja matka  bardzo cierpiała  i  nieustannie  jęczała. 

Kiedy byłam w kościele, modliłam się przed krucyfiksem do Pana i mówiłam do 
Niego  mniej  więcej  te  słowa:  „Panie,  Ty,  wisząc  na  krzyżu,  ulitowałeś  się  nad 
męką swojej Matki. Jednak myślę, że nie widziałeś jej w takim stanie, w jakim ja 
cały czas widzę swoją matkę – cierpiącą i nieustannie jęczącą. Błagam Cię, Jezu,… 
niech ona żyje  tyle  czasu, ile chcesz, według Twojej woli, ale  nie pozwól jej  tak 
cierpied. Ulituj się nad jej bólem, bo każde cierpienie, które ją dotyka, przeszywa 
moje serce jak miecz.” (Prosiłam Go o to, płacząc). 

Lekarz  przepisał  jej  środek  przeciwbólowy  w  kroplach.  Kiedy  przyjechałam 

do domu, podałam go jej, jednak wiem, że to nie ten środek, ale Pan odebrał jej 
cierpienie.  Dał  mi  to,  o  co  Go  prosiłam  w  mojej  modlitwie.  Bóle  ustały  niemal 
natychmiastowo  i  całkowicie.  Aż  do  swojej  śmierci  mama  już  więcej  na  nie  nie 
narzekała. 

Sam lekarz był zaskoczony tym, co się stało, ponieważ wiedział, że lekarstwo 

nie przyniosłoby tak natychmiastowego, silnego i trwałego efektu. 

P

RZYGOTOWANIE DUSZY

 

koło dziesięciu dni przed śmiercią mojej matki zaproponowałam podczas 
naszej rozmowy, abyśmy, dla jej odpoczynku, pojechały na parę dni nad 
wodę.  Wtedy  jednak  ona  zaczęła  mi  mówid,  że  może  „zobaczyd”  różne 

osoby (z których wiele już umarło). Jako że bywały chwile, kiedy z powodu złego 
stanu  wątroby  traciła  przytomnośd  umysłu,  nie  przykładaliśmy  wagi  do  tych 
zwierzeo, aż do momentu, kiedy powiedziała, że widziała mojego brata Carlosa, 
który jej wyjawił, że w niebie ocean jest dużo większy i piękniejszy niż na ziemi. 

background image

Właśnie wtedy zrozumiałam, że moja mama widzi ludzi, których już nie ma 

na  tym  świecie  (ponieważ  nikt  jej  nie  powiedział,  że  mój  brat  umarł) 
i pomyślałam, że to dobrze, że te dusze przychodziły, aby ją przygotowad. 

Jednak,  w  ciągu  swoich  ostatnich  dni  mówiła  też,  że  widzi  ludzi,  którzy 

przychodzą, aby ją dręczyd, ubliżad jej i się nad nią znęcad. 

Mój brat, Eduardo, powiedział jej, że te osoby nie chcą, aby dobrze przyjęła 

Komunię świętą i poradził jej, żeby ich przepędziła, mówiąc, że należy do Jezusa. 
Zauważyliśmy, że mama bardzo mało spała, tak jakby z kimś walczyła. Budziła się 
przez dręczące ją koszmary i mówiła nam, żebyśmy odegnali męczących ją ludzi. 

Ze  względu  na  tę  sytuację  postanowiliśmy,  że  w  ciągu  dnia  cały  czas 

włączona będzie Matka Angelica *katolicka stacja telewizyjna EWTN+, aby pomóc 
mojej  matce  w  skupieniu  się  na  Bogu  oraz  w  trwaniu  na  modlitwie.  W  nocy 
zmienialiśmy się z bratem i bratową, aby modlid się przy mamie na różaocu. 

Kiedy  próbowałam  zrozumied,  dlaczego  mama  jest  „atakowana”, 

przypomniałam  sobie,  jak  mi  kiedyś  opowiadała,  że znajoma  zabrała  ją  ze  sobą 
do  wróżki…  Podejrzewałam,  że  mogła  nie  wyznad  tego  podczas  spowiedzi, 
dlatego poprosiłam swojego kierownika duchowego, aby jako kapłan udzielił jej 
pomocy. Przypuszczam, że musiała się wyspowiadad z tego wydarzenia, gdyż od 
tamtej  pory  wszelkie  ataki  ustały.  Nawet  jej  twarz  się  zmieniła,  przyjmując 
zauważalny wyraz łagodności i słodyczy. Znajomi, którzy ją odwiedzali, mówili, że 
wydawała się inną osobą. 

Muszę  w  tym  miejscu  uczynid  dygresję.  Ludzi,  którzy  to  czytają  i  którzy 

kiedykolwiek  byli  zaangażowani  w  sprawy  związane  z  wróżbiarstwem, 
przepowiadaniem  przyszłości,  magią,  czarami  czy  kartami  tarota,  zachęcam  do 
odbycia  dobrej  spowiedzi,  ponieważ  nigdy  nie  jesteśmy  świadomi  tego,  z  czym 
igraliśmy ani możliwych konsekwencji tych działao w naszym życiu. 

J

EZUS I 

J

EGO ZAWSZE ŻYWA OBECNOŚĆ

 

 czerwca,  podczas  modlitwy,  Pan,  wiedząc,  że  czuję  się  bardzo 
samotna, przemówił do mnie tymi słowami: 

„Moja  ukochana,  jestem  tutaj  w  odpowiedzi  na  twoje  wezwanie. 

Ani  na  chwilę  cię  jednak  nie  opuściłem…  Pozornie  jesteś  sama,  ale  Ja  jestem 
z tobą. 

Pomyśl o Mojej męce w Ogrodzie Oliwnym; czułem się samotny. 

Czy się boisz? Ja też się bałem. 

23 

background image

Potrzebujesz rozmowy? Porozmawiaj ze Mną. 

Potrzebujesz czyjejś czułej dłoni? Oto Moje dłonie. 

Potrzebujesz ramienia, na którym mogłabyś się wypłakad? Wypłacz się na 

Moim,  a  Ja  osuszę  twoje  łzy  swoimi  pocałunkami…  Twoje  łzy  zmieszają  się 
z Moimi. Nie jestem obojętny na Twoje cierpienia. 

Potrzebujesz  towarzystwa  w  modlitwie?  Oto  są  Moi  święci  i  aniołowie… 

Ofiaruj  Mi  swoją  cierpliwośd  w  tym  życiu  na  wygnaniu,  a  dzięki  temu,  za 
każdym  razem  kiedy  przyjdę  szukając  ciebie,  nie  będziesz  miała  w  sobie  żalu, 
a będziesz mogła się cieszyd wielkim wewnętrznym pokojem. 

Powierzaj  wszystko,  co Twoje, wyłącznie  Mojej Boskiej woli.  Pozwól,  aby 

Mój Święty Duch cię uniósł i bądź wdzięczna za Jego hojne dary…” 

Później  zapytałam  Pana,  jak  to  często  czynię,  czy  On  jest  we  mnie,  a  ja 

w Nim. Odpowiedział mi: 

„Tak, ty we Mnie, a Ja w tobie, i zawsze, w każdej chwili, o tym pamiętaj. 

Teraz módl się Psalmem 121…” 

P

RZEDE WSZYSTKIM WOLA 

B

OŻA

 

 czerwca,  z  powodu  cierpienia  wewnętrznego,  czułam  się  bardzo 
zmęczona.  Obawiałam  się  też  dalszych  cierpieo.  Usłyszałam  wtedy 
głos Najświętszej Dziewicy: 

„Dzieci,  nie  powinnyście  bad  się  cierpienia,  bo  strach  uniemożliwia  wam 

pełnienie woli Bożej.” 

Czy stajecie naprzeciw szczęśliwych czy też niechcianych i nieprzyjemnych 

wydarzeo, musicie przyjąd wolę Boga ponad wszystko. 

Wszyscy musicie prosid o ducha nieustannej modlitwy, abyście byli zdolni 

do  istnienia  i  kierowania  swoim  życiem  z  odwagą,  z  miłości  do  Pana,  nawet 
wtedy, gdy życie wydaje się gorzkie i pełne cierpienia. 

Niestety, wiele moich dzieci szuka tego czy tamtego, a kiedy to zdobywają, 

uświadamiają sobie, że nie przyniosło im to szczęścia, na które mieli nadzieję… 

Jakże  smutne  jest  moje  matczyne  serce,  kiedy  narzekają  na  ludzi  wokół 

nich i miejsce, w którym w tym czasie żyją. Dzieci te, niezależnie od okoliczności 
i  osób,  z  którymi  przebywają,  zawsze  będą  się  czuły  tak  samo,  ponieważ 
zmiana musi przyjśd z wnętrza ich samych. 

25 

background image

*Moje  dzieci,+  pomyślcie,  że  tylko  pokonując  swoje  słabości  i  odwracając 

się  od  własnego  „ja”,  dosięgniecie  ścieżki  świętości.  Nie  zawierajcie  paktów 
z waszymi  słabościami;  zamiast  tego  atakujcie  je,  całym  sercem  kierując  się 
cnotami  do  nich  przeciwnymi.  Okazujcie  więcej  troski  o  innych  i  zapomnijcie 
trochę  o  sobie.  Pogardzajcie  grzechem  za  to,  czym  jest  naprawdę:  zniewagą 
Boga oraz waszą własną porażką. 

Ukochana moja, schronienia przed cierpieniami szukaj na kolanach swojej 

Niebieskiej Matki. Ja cię nigdy nie opuszczam i modlę się o twoją siłę. Pomyśl 
o św. Janie Chrzcicielu i, tak jak on, błogosław matczyne łono, na które spłynęło 
pełne miłości spojrzenie Najwyższego. 

Pokój, pokój, pokój… Proś Pana, aby obdarzył cię łaską pokoju w każdym 

momencie.” 

I stało się tak, że z ogromną miłością podeszłam do mojej ukochanej mamusi 

i, kładąc rękę na jej łonie, powiedziałam: „Mamusiu, niech błogosławione będzie 
twoje  łono,  ponieważ  spłynęło  na  nie  pełne  miłości  spojrzenie  Pana,  abyś 
obdarzyła nas życiem.” 

Całując mnie, mama odpowiedziała: „Bądź błogosławiona, moja miłości nad 

miłościami, ponieważ byłaś matką dla swego ojca, a teraz jesteś matką dla swojej 
matki…”  Myślę,  że  najpiękniejszą  spuścizną,  jaką  otrzymałam  od  obojga  moich 
rodziców były te słowa, wypowiedziane przez nich przed śmiercią. 

Tej  nocy  po  modlitwie,  kiedy  żegnałam  się  z  Jezusem,  powiedziałam  do 

Niego: „Panie, zawrę z Tobą umowę: na trochę zamienię swoje serce na Twoje… 
Bez wątpienia stracisz, ale czy wiesz, dlaczego Cię o to proszę? Ponieważ, jeżeli 
dasz mi swoje Serce, Ono mnie uświęci, tak jak Ty uświęcisz moje ohydne, małe 
i niegodne serce, kiedy je otrzymasz i ono stanie się częścią Ciebie…” 

 

 

background image

R

OZDZIAŁ 

IV 

U

ROCZYSTOŚĆ 

N

AJŚWIĘTSZEGO 

S

ERCA 

P

ANA 

J

EZUSA

,

 CZAS POŻEGNANIA

 

 pierwszych  minutach  Uroczystości  Najświętszego  Serca  Pana  Jezusa, 
czerwca,  około  10  minut  po  północy,  przystąpiłam  do  modlitwy, 
w czasie  której  wywiązał  się  następujący  dialog.  Jezus  powiedział  do 

mnie: 

„Kochaj Mnie!” 

„W kim mam Cię dziś kochad, Panie?” 

„W tych, którzy cię ranią.” 

„W takim razie będę musiała kochad wielu.” 

„Nie tak wielu, jak wielu jest tych, którzy Mnie ranią, a Ja ich kocham.” 

Poczułam  ogromną  słodycz.  Myślałam  o  wszystkich  ludziach,  którzy  mnie 

zranili lub skrzywdzili. Czułam jedynie miłośd. Miałam ogromne pragnienie, aby ją 
wyrazid i powiedzied to im wszystkim. Bez wątpienia ta wielka miłośd, to miłośd, 
którą czuje do nas Jezus. Powiedziałam do Pana: 

„Chciałam pierwsza ucałowad dziś Twoje Najświętsze Serce.” 

Jezus  odpowiedział:  „Kiedy  zegar  wybijał  północ,  Moje  Serce  całowało 

Twoje. 

Przez cały dzisiejszy dzieo pamiętaj, że cię wspieram.” 

Rano,  podczas  modlitwy,  powiedziałam  Panu,  że  jeśli  miałabym  wybrad 

dzieo,  w  którym  chciałabym,  aby  zabrał  do  siebie  moją  matkę,  byłaby  to 
Uroczystośd  Najświętszego  Serca  Pana  Jezusa,  czyli  ten  dzieo.  Powiedziałam 
wtedy  Panu  słowa  podobne  do  tych:  „Jeżeli  Ty  byłbyś  na  moim  miejscu,  na 
pewno  również  wybrałbyś  ten  dzieo  na  odejście  Twojej  Matki  do  nieba.  Dziś, 
z całą swoją miłością, przekazuję ją Tobie.” 

Mniej  więcej  o  14:45  stan  mojej  matki  uległ  pogorszeniu.  W  jej  przełyku 

pękła  żyła,  agonia  się  rozpoczęła.  Inaczej  niż  w  dniach  poprzednich,  tego  dnia 
mama obudziła się z jasnością umysłu, jak gdyby po to, aby powiedzied wszystko, 
co  miała  do  powiedzenia.  Podbiegliśmy,  żeby  jej  pomóc,  a  ona  nas  uspokoiła. 
Poprosiła, abyśmy się pomodlili koronką do Miłosierdzia Bożego. Słowa modlitwy 
powtarzała  między  atakami  silnych  skurczów,  w  których  traciła  mnóstwo  krwi, 
była  jednak  całkowicie  przytomna…  W  ten  sposób  ból  zaczął  się  mieszad 

background image

z radością,  strach  z  zaufaniem,  bezsilnośd  z  nadzieją  i  miłością…  w  atmosferze 
nabożnych modlitw i pieśni. 

Mój kierownik duchowy musiał odprawid mszę świętą w parafii, więc, zanim 

wyszedł,  poprosiłam  go,  aby  jeszcze  raz  udzielił  mamie  *sakramentu+ 
namaszczenia  chorych.  Codziennie  przyjmowała  ona  Komunię  świętą, 
przygotowując  się  na  tę  ważną  chwilę.  Mama  poprosiła  księdza 
o błogosławieostwo i powiedziała do niego: „Niech ksiądz mnie zawsze pamięta 
i nie zapomina o mnie w swoich modlitwach.” 

To,  co  wydarzyło  się  w  domu,  będzie  niezapomnianym  przeżyciem  dla 

wszystkich,  którzy  byli  przy  mojej  matce.  Mogliśmy  doświadczyd  miłości  Boga 
żywego i obecnego w tak słabej i kruchej kobiecie. 

Dla lekarza, który opiekował się moją matką podczas jej choroby, ofiarowad 

mogę  jedynie  słowa  wdzięczności.  Nie  tylko  dlatego,  że  jest  on  jednym 
z najlepszych  specjalistów,  jakich  spotkaliśmy,  ale  również  dlatego,  że  żyje  on 
wiarą  katolicką  i  wykonując  swój  zawód,  daje  cenne  świadectwo.  Lekarz  ten 
musiał jechad na konferencję, skutkiem czego byliśmy zmuszeni wezwad innego 
lekarza,  aby  go  zastąpił,  niestety,  nie  miał  on  już  takiej  samej  postawy.  Z  tego 
powodu cały czas musiałam zwracad się do Pana z prośbą o Jego kierownictwo. 

Czuję,  że  w  tym  momencie  bardzo  ważna  jest  sugestia,  aby  w  trudnych 

chwilach znaleźd lekarza, który jest praktykującym katolikiem, lekarza wrażliwego 
na  cierpienie  rodziny  zebranej  wokół  śmiertelnie  chorej  osoby.  Lekarze  muszą 
zrozumied,  że  pacjenci  to  istoty  ludzkie  i  potrzebują  one  nie  tylko  recepty,  ale 
również  bliskości,  poczucia  bezpieczeostwa,  szacunku  i  zaufania  oraz  miłości, 
jakiej wymaga zawód tego typu. 

Kiedy  zrozumiałam,  że  nadszedł  koniec,  pomyślałam,  że  powinniśmy  się 

pożegnad  z  mamą  w  sposób  godny  tych,  którzy  żyją  i  umierają  w  łasce  Bożej. 
Zaczęliśmy się znowu modlid, a w tle grała muzyka uwielbieniowa. Mama mogła 
słuchad  psalmów,  pieśni  religijnych  i  *odmawianego przez  nas+  różaoca.  Pośród 
swoich cierpieo, wydawała się zachwycona tym, co słyszała. 

Widziałam ból mojego brata Eduarda, a jego cierpienie raniło mnie jeszcze 

bardziej,  ponieważ  jest  on  bardzo  wrażliwą  osobą.  W  pewnym  momencie 
poprosiłam moją matkę o błogosławieostwo, a ona dała je każdemu z nas. 

W  pewnej  chwili,  około  18:30,  powiedziała,  że  musi  z  „nimi”  iśd  i  zrobiła 

gest, jakby chciała wstad. Powiedziałam jej, żeby trochę poczekała i uspokoiła się. 
Ona popatrzyła na mnie rozszerzonymi źrenicami i powiedziała „Teraz, teraz!…” 
Na początku nie wiedziałam, o co jej chodzi, ale kiedy zobaczyłam, jak wykonuje 

background image

tę  samą  czynnośd  dwa  albo  trzy  razy,  zrozumiałam,  że  chce,  abyśmy  zmówili 
modlitwę  kooczącą koronkę  do Miłosierdzia Bożego, ponieważ mówiła: „Święty 
Boże, Matko moja, Matko moja.” Wtedy poprosiliśmy, aby powtarzała za nami: 
„Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny… zmiłuj się nad nami”, „Jezu, 
Maryjo,  Józefie,  ratujcie  dusze  i  uratujcie  moją  duszę”,  „Panie,  w  Twoje  ręce 
powierzam ducha mojego”, a mama powtórzyła modlitwy parę razy. 

Sprawiała  wrażenie,  jakby  jej  dusza  chciała  opuścid  ciało,  mama  chciała 

jednak iśd równocześnie ciałem i duszą, z takim entuzjazmem, że naprawdę nas 
to zdziwiło. 

Znowu zaczęła krwawid z nosa i ust. Położyliśmy ją. 

W  pewnym  momencie  mama  zawołała  młodą  kobietę,  która  pomagała 

w domu  i  opiekowała  się  mamą  przez  blisko  cztery  lata,  i  powiedziała  do  niej: 
„Doris,  dbaj  o  moją  córkę  i  moich  synów.”  Następnie  powiedziała  do  mnie: 
„Teraz  będziesz  matką  swoich  braci,  tak  jak  byłaś  moją  matką”…  Na  koniec, 
skierowała parę słów pożegnania do każdego z nas. 

M

USZĘ IŚĆ

;

 POZWÓLCIE MI ODEJŚĆ

ama  dosyd  szeroko  otworzyła  oczy,  jak  gdyby  szukając  czegoś, 
i powtarzała:  „Ojcze,  ducha  mojego…”  i  znowu:  „teraz,  teraz!…” 
Zrozumieliśmy,  że  chciała  powiedzied:  „Ojcze,  w  Twoje  ręce 

powierzam ducha mojego.” Pomogliśmy jej i powtórzyła modlitwę cztery razy… 
Potem powiedziała: „Nie zatrzymujcie mnie, muszę iśd, pozwólcie mi odejśd.” 

Jej  dłonie,  włożone  w  moje,  były  bardzo  zimne.  Powiedziałam  jej,  aby  bez 

strachu  poszła  w  ramiona  Jezusa,  że  jest  wspaniały  dzieo,  Uroczystośd 
Najświętszego  Serca  Pana  Jezusa,  że  wszyscy  odprowadzamy  ją  z  radością… 
Zaczęłam śpiewad: ”Po drugiej stronie słooca, mam swój dom…”, a ona dołączyła 
do  mnie.  Potem  zaśpiewałam  jej  kołysankę,  a  mama  również  mi  towarzyszyła. 
Inni tymczasem pozostawali wokół niej i czuwali, modląc się na różaocu świętym. 

Po  chwili  mama  powiedziała:  „Nie  mogę  odejśd!  Muszę  najpierw  zobaczyd 

Pannę  Maryję…”  Podaliśmy  jej  obrazek  Najświętszej  Maryi  Panny, 
Wspomożycielki Wiernych i powiedzieliśmy: „Już tu jest”. 

Ale mama spojrzała w innym kierunku i odpowiedziała: „Tak, Ona już tu jest; 

jak  ją  nazywamy?”  Moja  bratowa,  Anita,  zapytała:  „Czy  to  Maryja, 
Wspomożycielka Wiernych?” Mama odpowiedziała: „Nie”. Wtedy Anita zapytała, 
czy  to  Matka  Boża  z  Guadalupe.  Mama  odpowiedziała:  „Tak,  to  Ona,  to  tak  Ją 
nazywamy…  Zróbcie  miejsce  Mateoce,  rozsuocie  się…  Święty  Boże…!  Matko 
moja…! Ojcze, w Twoje ręce…!” I, podniósłszy rękę, jak gdyby chciała złapad dłoo 

background image

kogoś,  kogo  nie  widzieliśmy,  straciła  przytomnośd.  W  tym  stanie  trwała  jeszcze 
mniej niż minutę, a potem odeszła… 

Tak  wiele  cierpieo,  szczególnie  tych  doświadczonych  w  ostatnich 

miesiącach,  wyczerpało  jej  siły.  Myślę,  że  nie  mogliśmy  jej  życzyd  świętszej 
i łagodniejszej śmierci. 

Stypa po niej była tak samo skromna jak ona. Nie chcieliśmy umieszczad jej 

w  trumnie. Położyliśmy ją na łóżku wypożyczonym ze  szpitala. Skłoniło mnie  to 
do  ponownej  refleksji  nad  tym,  jak  próżne  jest  przywiązanie  do  rzeczy 
materialnych,  ponieważ  do  czasu,  kiedy  opuszczamy  *ten  świat+,  nie  mamy  tak 
naprawdę nic. 

Ubraliśmy  ją  w  białą  sukienkę.  Parę  dni  wcześniej  nalegała,  abyśmy  ją  dla 

niej  przyszykowali.  Przyjechali  ludzie  z  domu  pogrzebowego,  aby  przygotowad 
ciało  mamy. Poprosiłam  jedynie o  krucyfiks  z  dwoma  światełkami,  bez  żadnych 
sznurków  ani  ozdób,  gdyż  ich  krzykliwośd  nie  pasowałaby  do  uczud  i  żałoby 
rodziny. 

W  stypie  *w  jej  domu+  uczestniczyli  jedynie  członkowie  mojej  rodziny 

mieszkający  w  tym  mieście,  główna  grupa  z  naszego  Apostolatu,  nasz  drogi 
przyjaciel  –  Analupe,  który  przyjechał  do mojego  brata  ze  stolicy  Meksyku,  aby 
towarzyszyd nam w drodze do krematorium, jak również ja sama. 

Pośród  bólu  dziękowaliśmy  Panu  za  wszystkich  ludzi,  których  moja  matka 

bardzo kochała, m.in. za Davida Lagę, który zajął się wszystkim jak rodzony syn, 
doktora Williama Rosadę, który odłożył na bok obowiązki rodzinne i pomógł nam 
przejśd  przez  wszystkie  konieczne  dokumenty  medyczne,  za  Miguela,  Cecilię, 
Pepego… i resztę tych ludzi, z których każdy solidaryzował się z nami i okazywał 
nam swoją życzliwośd. 

Ksiądz,  który  przewodniczy  naszej  grupie,  odprawił  mszę  świętą  za  zmarłą 

w jej sypialni, przy łóżku, na którym leżała, jak gdyby tylko pogrążona we śnie. 

Nasz  wspaniały  Pan  chciał  jednak  ofiarowad  nam  coś  więcej  dla  niej,  jak 

przesłaną  z  nieba  kartkę  z  kondolencjami.  Siostry  dominikanki,  nasze  kochane, 
bardzo  nam  drogie  przyjaciółki,  przyszły  do  naszego  domu,  aby  zaśpiewad  na 
mszy  świętej.  Naprawdę,  można  było  odnieśd  wrażenie,  jak  gdybyśmy  byli 
w jakimś  odległym  miejscu,  daleko  od  bólu  i  świata.  W  pewnym  momencie 
wydawało się nam, że słyszeliśmy chór samych aniołów. 

Czuwaliśmy przy niej całą noc, jej  twarz nie była osłonięta. Na parę godzin 

przyszedł  do  nas  ksiądz  –  przyjaciel,  którego  darzę  wyjątkowym  szacunkiem 

background image

i który,  w  bardzo  hojnym  geście,  zaofiarował  swój  kościół  na  miejsce 
odprawienia mszy świętej oraz złożenia prochów mojej matki. 

Ileż  miłości  od  bliskich  nam  ludzi!  Szczególnie  od  młodej  kobiety,  którą 

kocham  jak  własną  córkę  i  która  trwała  przy  moim  boku  przez  kolejne 
24 godziny: Martho, niech Bóg Ci odpłaci za Twoją życzliwośd i dotrzymywanie mi 
towarzystwa. 

Tak,  były  łzy,  ale  nie  rozpaczliwy  płacz.  Całą  noc  pozostawaliśmy  na 

modlitwie. Następnego dnia o 13 mamę zabrano do krematorium. Zadzwoniłam 
wcześniej do arcybiskupa z prośbą, aby mnie w tym względzie pouczył, ponieważ 
w moim kraju *ojczystym+ nie mamy takiego zwyczaju, ale jego odpowiedź mnie 
uspokoiła. 

Kiedy  mama  opuszczała  dom,  ja  poszłam  do  kaplicy,  aby  pomodlid  się  na 

różaocu  razem z moim kierownikiem duchowym (błogosławionym człowiekiem, 
który  został  zesłany  przez  Pana,  aby  umocnid  i  ocalid  moją  ukochaną  mamę). 
Wiedziałam,  że  tylko  dzięki  modlitwie  zaznam  pokoju,  jakiego  z  nadzieją 
oczekiwałam.  Członkowie  naszego  Apostolatu  odprowadzali  ciało  mamy, 
śpiewając do Najświętszej Dziewicy: „Idź z nami, Święta Maryjo, idź…” 

Później,  w  Kaplicy  Bożego  Miłosierdzia,  w  atmosferze  głębokiej  duchowej 

radości  oraz  wewnętrznego  pokoju,  odprawiona  została  msza  święta.  Tam, 
w krypcie  spoczywały  teraz  prochy  kobiety,  która  tak  bardzo  ufała  Miłosierdziu 
Boga. 

 

 

background image

R

OZDZIAŁ 

J

EJ SPUŚCIZNA

:

 MIŁOSIERDZIE

,

 POKORA

,

 ODWAGA

 

dziedziczyliśmy po mamie tylko miłośd, jaką nam zostawiła, jej ogromne 
miłosierdzie  względem  innych,  godną  podziwu  pokorę,  którą  widzieli 
w mamie  ci,  którzy  ją  znali,  wyjątkową  odwagę  i  pragnienie 

odpokutowania  za  swoje  winy,  aby  byd  bardziej  oczyszczoną,  kiedy  trafi 
w ramiona naszego Pana… 

Z uśmiechem myślę, jak musiała byd zdumiona, widząc dwoje swoich dzieci 

żegnających ją tutaj i spotykając tam czekające na nią swoje najmłodsze dziecko! 
Nie  przestaję  dziękowad  Panu  za  Jego  kontrolę  nad  każdym  szczegółem  oraz 
cudownemu sercu naszej Mamy w niebie, która od momentu rozpoczęcia agonii 
mojej matki napełniała cały dom intensywną kwiatową wonią. 

D

UCH ULATUJE KU 

B

OGU

 

koło  21  modliłam  się  przed  wizerunkiem  Najświętszego  Serca  Pana 
Jezusa. Nagle obraz zaczął wypełniad się światłem. Serce zaczęło rosnąd 
do  takiego  rozmiaru,  że  przede  mną  było  już  tylko  złote  światło  i  nic 

więcej; wszystko inne zniknęło. 

Pośród tego światła zobaczyłam kobietę. Była do mnie odwrócona plecami, 

ubrana w długą białą suknię, wykonaną jak gdyby z gazy. Odniosłam wrażenie, że 
kobieta leci, ale pionowo, jakby biegła, nie ruszając stopami. Długie włosy sięgały 
jej  do  połowy  pleców,  były  koloru  kasztanowego,  trochę  faliste,  upstrzone 
pięknymi, naturalnymi, białymi kwiatkami podobnymi do bratków. 

Razem z nią do przodu posuwały się dwa rzędy ludzi znajdujących się po jej 

obu stronach. Byli oni ubrani w tuniki o pastelowych kolorach – jasnoniebieskie, 
różowe, zielone… Ledwo je dostrzegałam. 

Nagle pomyślałam, że to może byd moja mama, jednak kobieta była młoda, 

a ja pamiętałam, że nigdy nie widziałam swojej matki z tak długimi włosami… Na 
ułamek sekundy kobieta obróciła się i spojrzała na mnie, a ja rozpoznałam moją 
mamę! Niezwykle pięknie się uśmiechała, ale młodzieoczo, bardzo młodzieoczo. 
Przez  cały  czas  leciała  ku  potężnemu  światłu,  które  prawie  na  pewno  płynęło 
z miejsca, gdzie znajduje się tron Boży. 

Wizja złagodziła mój ból i poczułam głęboki pokój. Otaczała mnie taka cisza, 

jak  ta,  którą  czasami  odczuwam,  kiedy  ksiądz,  kładąc  na  mnie  swoje  dłonie, 

background image

pomaga mi doświadczyd tego wyjątkowego stanu nazywanego „odpoczywaniem 
w Duchu”. 

Muszę  wyznad,  że  podczas  mszy  świętej  za  zmarłą,  odprawianej  przy  ciele 

mojej  mamy  *w  jej  sypialni+,  kiedy  ksiądz  wypowiadał  słowa:  „Niech  aniołowie 
zawiodą  cię  do  raju,  a  gdy  tam  przybędziesz,  niech  przyjmą  cię  męczennicy 
i wprowadzą cię do krainy życia wiecznego…”, Jezus przemówił do mnie: 

„To jest to, co widziałaś…”

 

– powiedział. 

Krzyknęłam ze szczęścia, będąc wdzięczną Panu za każde z Jego delikatnych 

dotknięd  w  tych  chwilach  jakże  wielkiego  bólu.  Dziękuję  Ci,  Panie,  ponieważ 
zadbałeś o każdy szczegół, aby okazad Twoją nieskooczoną miłośd do mnie! 

B

ÓL I MIŁOSIERDZIE

 

 czerwca Pan powiedział do mnie: 

„Złoto  próbuje  się  w  rozpalonym  tyglu.  Wszystko,  co  teraz 
przeżywacie,  potrzebne  jest  do  wzrostu…  Bardzo  cię  kocham. 

Uwierz  mi  i  mocniej  Mnie  kochaj.  Nawet  jeśli  myślisz,  że  niezdolna  jesteś 
kochad  jeszcze  bardziej,  nie  przestawaj  wytężad  swoich  sił  w  tym  celu, 
ponieważ miłośd jest jak gumowy pojemnik, który zwiększa swoją objętośd, z tą 
jedynie różnicą, że ten pojemnik nigdy nie pęka, a jest udoskonalany, aż stanie 
się materiałem szlachetnym.” 

Później Pan mówił dalej: 

„Moim pragnieniem jest, aby każda dusza była święta, aby mogła przyjśd 

do  Mnie  w  chwili  swojej  śmierci  i  pozostad  w  Królestwie,  które  przed 
wiecznością  przygotował  na  to  Ojciec.  Pragnę,  jednak,  oczyszczad  tę  duszę 
jeszcze na ziemi tak, aby, w stopniu w jakim jest to możliwe, dusza nie musiała 
byd  obmywana  z  czegoś,  z  czego  miała  byd  oczyszczona  za  życia.  To  dlatego, 
kiedy  osoba  jest  nastawiona  przyjaźnie,  pragnie  Mnie  znad,  kochad  i  głosid 
innym oraz kiedy pragnie byd oczyszczona na ziemi, Ja wykonuję wtedy pracę 
garncarza  i  kształtuję  tę  glinę,  czasem  dodając  trochę  więcej  wody,  aby 
udoskonalid masę, czasem ściskając i uderzając w nią, aby ją wygładzid, a kiedy 
jest  gotowa,  piekę  ją  w  rozżarzonym  piecu  cnót,  aby  była  gładka  w  dotyku, 
lśniąca oraz godna przedstawienia i ofiarowania Królowi.” 

Chociaż  byłam  pewna,  że  widziałam  podróż  mojej  matki  do  tronu  Pana, 

zastanawiałam  się,  czy  jej  dusza  nie  musiała  przez  jakiś  czas  odbyd  pokuty 
w czyśdcu… Wtedy Pan mi powiedział: 

29 

background image

„Dlaczego  pozwalasz  diabłu  zasiewad  w  twoim  umyśle  zwątpienie?  Ufaj 

i módl się… Nikt z was nie zrozumie, dopóki nie znajdzie się po tej stronie, ale 
nawet jeżeli jesteście prawie pewni (gdyż wyjawiłem to niektórym duszom), że 
wasi zmarli już cieszą się rajem, nie ustawajcie w modlitwie za nich, gdyż w ten 
sposób  uzupełnicie  to,  czego  im  brakowało  lub  powiększycie  to,  co  miały 
w swoich dłoniach dusze innych bliskich wam osób, kiedy stanęły przede Mną. 

Kiedy mówiłem <<Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni 

jesteście…>>,  mówiłem  to  również  do  ciebie.  Wiele  rzeczy,  które  dopuszczam 
lub  zsyłam,  uznajecie  często  za  niemądre  lub  niesprawiedliwe.  Wiara  musi 
nauczyd wszystkich was,  że Ja zawsze planuję tak, aby było dobrze. Pamiętaj, 
że dusza, która w obliczu przeciwności zachowuje swój pokój i wiarę, ma prawo 
oczekiwad Mojej miłości i korzyści z niej płynących.” 

Szczególnym  darem  od  Pana  było  dla  nas  to,  że  odwiedził  nas  nasz 

duszpasterz na świat – wspaniały przyjaciel i niezwykle namaszczony przez Pana 
ksiądz,  który  wraz  z  moim  kierownikiem  duchowym  odprawił  mszę 
o uzdrowienie  i  łaskę  przebaczenia.  Podczas  mszy  świętej  poczuliśmy  żywą 
obecnośd Jezusa w miłości i miłosierdziu dla tej części Jego cierpiącego ludu. 

Moja rodzina wraz z parą małżeoską, którą bardzo kochamy i której zawsze 

pozostaniemy  wdzięczni,  uczestniczyła  w  tej  Eucharystii.  Jak  wiele  musi  byd 
uzdrowione w duszy każdego człowieka! Z wdzięcznością mogliśmy doświadczyd 
tego sami. 

 

 

background image

R

OZDZIAŁ 

VI 

S

POWIEDŹ

,

 ŚMIERĆ I PRZEMIANA

 

ewnego poranka, w dziesięd dni od śmierci mojej ukochanej mamy, kiedy 
w swoim pokoju właśnie kooczyłam moje pierwsze modlitwy na ten dzieo, 
Pan poprosił, abym pozostała tam jeszcze przez parę chwil. Nagle, tak jak 

w filmie, przed moimi oczami ukazała się scena śmierci mojej mamy. 

Dlatego  też  muszę  powrócid  do  swojej  relacji  i  powtórzyd  niektóre  rzeczy, 

o których już opowiadałam. Umożliwi to wam lepsze zrozumienie wszystkiego, co 
wydarzyło  się  tego  dnia,  a  co  Pan  pozwolił  mi  w  pełni  zobaczyd,  jednak  już  po 
śmierci mamy, w wizji, którą wam właśnie przekażę.

 

Wracam  więc  do  dnia,  w  którym  umierała  moja  mama;  dokładnie  tak,  jak 

widziałam to w swojej wizji. 

Była  w  swoim  łóżku.  Właśnie  położyliśmy  ją  na  prawym  boku,  a  ja 

wycierałam  krew,  która  leciała  z  jej  nosa.  Mama  patrzyła  gdzieś  ponad  mną, 
w kierunku okna. Ścisnęła moją dłoo i powiedziała: „Chcę byd z tobą.” 

„Mamusiu kochana, boisz się?” – zapytałam trochę zmartwiona. 

„Nie, nie boje się, ale chcę byd z tobą”. 

Wtedy zobaczyłam ludzi, którzy podeszli tuż za mnie i za mamę, z jej prawej 

strony. Rozpoznałam w nich św. Józefa, św. Antoniego z Padwy, św. Różę z Limy, 
św. Dominika Guzmana i św. Sylwestra. Stali za głową mamy, obok „Leopolda” – 
tak  się  nazywał  jej  Anioł  Stróż,  bardzo  przystojny  młodzieniec.  Wyglądał,  jakby 
się modlił na kolanach, swymi dłoomi głaszcząc jednocześnie głowę mamy. 

Byli tam również inni mężczyźni i kobiety, młodzi i starzy, około czterdziestu 

ludzi,  wszyscy  pogrążeni  w  modlitwie.  Ubrany  w  białą  albę  młody  mężczyzna 
niósł  w  swoich  dłoniach  złotą  misę.  Czasem  wkładał  do  niej  rękę  i  wydobywał 
dym, który unosił się jak z kadzidła. 

Wydawało  się,  jakby  w  ten  sposób  zabraniał  zbliżyd  się  ciemnym  cieniom, 

które widad było w pewnym oddaleniu od sypialni. Bały się podejśd bliżej. 

Młody  mężczyzna  ruszał  ustami,  jakby  się  modlił.  Przełożył  małą  misę  do 

drugiej  ręki  i  powtórzył  nią  tę  samą  czynnośd,  wyrzucając  w  powietrze  z  misy 
dym.  Chodził  wokół  ludzi,  którzy  stojąc  za  nami,  otaczali  łóżko  mamy.  Byłam 
zadziwiona widokiem tylu osób. Wtedy Jezus przemówił do mnie tymi słowami: 

background image

„To  są  jej  święci  patronowie  i  dusze,  którym  swymi  modlitwami 

i cierpieniami  pomogła  osiągnąd  zbawienie.  Chod  ich  nie  znała,  one  przybyły, 
aby towarzyszyd jej w tej podróży.” 

Kiedy położyliśmy mamę na drugi bok, żeby ją przebrad w inne ubrania, ona, 

patrząc w przestrzeo nad moim ramieniem, powiedziała: „Już czas, żebym z nimi 
poszła”. 

Powiedzieliśmy  jej,  żeby  się  uspokoiła.  Zaśpiewaliśmy  jej  psalm,  a  ona 

powtarzała  za  nami. Otworzyła oczy prawie w  zdumieniu, jakby rozmyślała  nad 
czymś, czego nie mogła wyrazid i powiedziała: „Zapalcie światło!” Zrobiliśmy to, 
rozumiejąc jednak, że nie widziała już tego, co działo się na ziemi, lecz to, co było 
poza tym światem. Mama ścisnęła wtedy moją rękę i powiedziała: „Święty Boże, 
teraz!…  Święty  Boże…  teraz!”  Wydawało  się,  jakby  chciała  mnie  skłonid  do 
modlitwy,  do  powtarzania  słów  krótkiej  modlitwy:  Święty  Boże,  Święty  Mocny, 
Święty Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami i nad całym światem.” 

Mama powtarzała wielokrotnie tekst modlitwy, nalegając jednocześnie: 

„Muszę iśd.” Poruszyła stopami, jakby chciała na nich odejśd i wykrzyknęła: 

„Nie zatrzymujcie mnie”… I jeszcze raz powtórzyła: „Święty Boże, Święty Mocny, 
Święty Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami i nad całym światem!”  

Ci  z  nas,  którzy  zgromadzili  się  wokół  niej,  zaczęli  odmawiad  koronkę  do 

Miłosierdzia  Bożego.  W  tym  samym  czasie  mama  powtarzała  jednak  własne 
modlitwy, nieustanne wykrzykując: „Ojcze, ducha mojego! Teraz!… Teraz!….” Nie 
pamiętała  całej  modlitwy.  Zaczęliśmy  mówid:  „Ojcze,  w  Twoje  ręce  powierzam 
ducha mojego…”, rozumiejąc, że to właśnie chciała powiedzied… Mama zgodnie 
powtarzała nasze słowa. 

W  wizji,  którą  otrzymałam,  zauważyłam,  że  po  lewej  stronie  mamy,  za 

miejscem gdzie byliśmy my, zaczęła pojawiad się następna grupa ludzi, a między 
nimi  rozpoznałam  sylwetkę  swego  ojca,  moją  babcię,  ciotkę,  która  za  życia 
mieszkała  z  nami i innych ludzi, których twarzy nie widziałam dokładnie. Byłam 
oczarowana tym widokiem, jednocześnie starałam się jednak skupid swą uwagę 
na mamie. 

Przed  nią  znajdowało  się  światło,  a  ja  zobaczyłam,  jak  gdyby  schodzący 

z wysokości  sufitu,  zbliżający  się  chór  śpiewających  aniołów.  Tworzyli  oni  dwa 
rzędy  niebiaoskich  postaci,  które,  kiedy  do  nas  dotarły,  rozdzieliły  się,  aby 
otoczyd  pokój.  Wszystko  to  było  bardzo  uroczyste.  Wtedy  mama,  jak  gdyby 
zwracając  się  do  osób,  które,  jestem  pewna,  przyszły,  aby  towarzyszyd  jej 
w podróży, powiedziała: 

background image

„Poczekajcie, muszę najpierw zobaczyd Najświętszą Dziewicę!” 

Mój brat powiedział : „Mamusiu, Pan jest tu. Czeka na ciebie…” Powiedział 

to,  ponieważ  wcześniej  moja  matka  wspominała,  że  widziała  Pana.  Teraz 
odpowiedziała: „Muszę jeszcze zobaczyd Najświętsza Dziewicę…” 

Mama  wcześniej wiele  razy  słyszała,  że  Najświętsza Panna  przychodziła  po 

dusze, które oczekiwały śmierci, modląc się na różaocu. 

Daliśmy  mojej  matce  obraz  Maryi  Wspomożycielki  Wiernych,  żeby  mogła 

spojrzed  na  Najświętszą  Dziewicę,  ponieważ  myśleliśmy,  że  to  właśnie  chciała 
zobaczyd. Ona jednak patrzyła ponad obrazem. Wydawało się nam, że widzi już 
tylko  to,  co  dzieje  się  na  tamtym,  a  nie  na  tym  świecie….  Nagle  mama 
powiedziała: „Widzę ją tam; tam jest… Zróbcie miejsce Mateoce! Musimy prosid 
Najświętszą Dziewicę o przebaczenie…” 

C

ZUŁE OBJĘCIA 

M

ATKI

 

obaczyłam  wtedy  schodzącą  z  nieba  Najświętszą  Dziewicę.  Pozostając 
zawieszoną w powietrzu, zatrzymała się przy stopach mojej matki. 

Widziałam,  jak  wyciągnęła  do  niej  swoje  dłonie.  W  swej  jednej  ręce 

trzymała  białą  suknię.  Moja  matka  wyciągnęła  dłoo,  jak  gdyby  chciała  coś 
otrzymad  lub  czegoś  dotknąd.  Zauważyłam,  że  Najświętsza  Dziewica  ujęła  jej 
dłoo. Mama na mniej niż minutę straciła wtedy przytomnośd, a potem odeszła. 

Kiedy poczułam, że jej głowa, którą trzymałam w swoich dłoniach, stała się 

nieruchoma,  pomyślałam,  że  wizja  się  skooczy,  w  tym  momencie  zobaczyłam 
jednak, jak dusza mojej matki, oddzielając się od ciała, uniosła się. 

Zbliżyła  się  do  Najświętszej  Dziewicy,  która  obiema  dłoomi  podarowała  jej 

wtedy  białą  suknię,  przykładając  ją  do  koszuli  nocnej  mamy,  jak  gdyby  chciała 
sprawdzid  rozmiar.  Mama  natychmiast  miała  suknię  na  sobie.  Sposób 
zachowania  Najświętszej  Dziewicy  był  pełen  delikatności.  Z  uśmiechem  objęła 
Ona  mamę,  kładąc  dłoo  na  jej  plecach.  Moja  matka  zrobiła  to  samo,  opierając 
głowę  o  ramię  Najświętszej  Dziewicy  i  obie  wzniosły  się  razem,  wraz  ze  świtą 
osób, które były obecne przy tej scenie. 

Sypialnia  stała  się  prawie  pusta.  Św.  Józef  spojrzał  na  nas,  dotknął  dłoni 

św. Sylwestra,  a  ten  udzielił  nam  wszystkim  błogosławieostwa.  Następnie 
odwrócił się i odszedł, a za nim również św. Józef. 

Bardzo uroczyście Jezus powiedział do mnie: 

background image

„Opowiedz  to  światu,  żeby  wszyscy  ludzie  cenili  łaskę  wypływającą 

z towarzyszenia  zmarłym,  którzy  odchodzą  z  pomocą  nieba.  Jego  częśd  jest 
wtedy  obecna  w  tym  pokoju,  dlatego  na  chwili  tej  należy  skupid  całą  swoją 
uwagę. Jest to chwila, kiedy miejsce to odwiedza Pan.” 

Po  zakooczeniu  wizji,  uklękłam  i  płacząc,  dziękowałam  Panu  za  to,  że 

obdarował  nas  tyloma  łaskami  i  pozwolił  mi  zobaczyd  ten  cud.  Cud,  o  którym 
mogę dziś opowiedzied światu, aby ludzie rozumieli znaczenie *tych spraw+ oraz 
obowiązek,  jakim  jest  pomoc  naszym  najbliższym  umierającym,  jak  również 
wszystkim innym umierającym, aby mogli oni szczęśliwie rozpocząd swoją podróż 
do wieczności wypełnionej miłością Boga. 

 

 

background image

R

OZDZIAŁ 

VII 

P

ILNA ZADANIE

:

 

P

OMOC UMIERAJĄCYM

 

iedy  parę  dni  później  odmawiałam  koronkę  do  Miłosierdzia  Bożego, 
usłyszałam głos Pana, który mówił: 

„Przyjrzyj  się  temu,  co  zaraz  zobaczysz.  Nie  bój  się;  trzeba,  abyś  to 

zobaczyła.” 

W  tym  momencie  otrzymałam  wizję  sali  szpitalnej.  Był  w  niej  mężczyzna 

w wieku  około  50–65  lat.  (Nie  mogę  lepiej  określid  jego  wieku,  ponieważ 
wyglądał na bardzo chorego i był zmizerniały). 

Blisko niego znajdowało się kilku ludzi, niektórzy płakali, wszyscy oczekiwali 

jego  śmierci…  Słychad  było  rozpaczliwy  płacz;  ciało  mężczyzny  wyginało  się 
z bólu.  Wiedział,  że  umiera.  Widad  było,  że  jest  zdenerwowany,  bo  gwałtownie 
trzęsąc ciałem, mówił gniewnie: 

„Dlaczego  mam  umrzed…!  Jak  Bóg  może  pozwolid  mi  umrzed…!  Zróbcie 

coś… Nie chcę umierad!”

 

Buntował  się  przeciw  nieuchronności  śmierci.  Jego  walka,  udręka  i  brak 

pokoju  wewnętrznego  były  widoczne.  I  patrząc  na  ludzi,  którzy  byli  przy  nim, 
odnosiłam wrażenie, że nie robili niczego, aby przywrócid tej duszy pokój. Nikt się 
nie modlił. 

W  korytarzu  na  zewnątrz  sali  zobaczyłam  niewielki  dziedziniec,  gdzie  jacyś 

ludzie  rozmawiali  i  śmiali  się,  niektórzy  coś  pili  i  palili.  Byli  kompletnie 
nieświadomi wzniosłego momentu, który przeżywał buntujący się chory człowiek 
w  ich  pobliżu.  Cała  ta  scena  mogła  mied  miejsce  podczas  jakiegokolwiek 
codziennego spotkania towarzyskiego. 

Wtedy zobaczyłam zbliżającą się zakonnicę i Pan powiedział do mnie: 

„Przysłała ją Moja Matka.” 

Dostrzegłam  wtedy  Najświętszą  Dziewicę,  która,  zamyślona,  obserwowała 

scenę  z oddali. Jej  ręce  były złożone do modlitwy, po twarzy ciekły Jej łzy. Przy 
chorym człowieku był anioł o bardzo smutnym spojrzeniu. Jedną ręką przykrywał 
swoją twarz, drugą dotykał chorego mężczyzny. Anioł wstał i próbował odpędzid 
dłoomi  wiele  cieni,  które  zbliżały  się  do  mężczyzny.  Ich  kształty  były 
zdeformowane,  jakby  miały  głowy  jeleni,  niedźwiedzi  i  koni.  Nie  widziałam  ich 
wyraźniej, ponieważ były cieniami. 

background image

Kiedy  zakonnica  weszła  do  pokoju,  zbliżyła  się  do  łóżka  i  wzięła 

umierającego  mężczyznę  za  rękę.  Mówiąc  coś  do  niego,  próbowała  dad  mu 
święty  obrazek.  Mężczyzna  podniósł  swoją  dłoo  na  znak  odmowy.  Zakonnica 
nalegała, ponownie ofiarując mu święty obrazek, jednak umierający mężczyzna, 
z resztką  sił,  które  w  nim  zostały,  oburzony,  zatrząsł  w  jej  kierunku  dłoomi  na 
znak  sprzeciwu. Wykrzyknął  ze  zdenerwowania.  Zakonnica opuściła  salę  bardzo 
smutna. 

Na korytarzu wyjęła swój różaniec i zaczęła się modlid. Ludzie, którzy na nią 

patrzyli, uśmiechali się drwiąco. W najmniejszym stopniu nie rozumieli znaczenia, 
jakie w tej niezwykle delikatnej chwili miały jej modlitwy. Zakonnica zaprosiła ich 
do modlitwy, jednak w ich oczach i wykrzywionych twarzach wyraźnie widad było 
odmowę. 

Parę minut później mężczyzna umarł. Widziałam, że kiedy jego dusza unosiła 

się, wszystkie te cienie skoczyły na niego, każde z nich ciągnęło go i szarpało, jak 
dzikie  zwierzęta,  wilki,  psy,  które  rozrywały  swoja  zdobycz.  Nagle  anioł  stanął 
przed nimi i, podnosząc dłoo, rozkazał: 

„Koniec!  Puśdcie  go.  Najpierw  musi  stanąd  przed  tronem  Boga  i  zostad 

osądzony!” 

Niektórzy  ludzie  zaczęli  płakad  nad  zmarłym  w  bardzo  rozpaczliwy,  wręcz 

histeryczny, sposób. 

Zrozumiałam  wtedy  różnicę,  jaka  jest,  kiedy  żegnamy  się  z  duszą  pełną 

pokoju, która odchodzi, pokładając nadzieję w Miłosierdziu Boga. 
 

 

background image

CZĘŚĆ DRUGA: 

SAKRAMENT POJEDNANIA 

„Któż  z  was,  gdy  ma  sto  owiec,  a  zgubi  jedną  z  nich,  nie  zostawia 

dziewięddziesięciu  dziewięciu  na  pustyni  i  nie  idzie  za  zgubioną,  aż  ją  znajdzie? 
A gdy  ją  znajdzie,  bierze  z  radością  na  ramiona  i  wraca  do  domu;  sprasza 
przyjaciół i sąsiadów i mówi im: Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi 
zginęła.  Powiadam  wam:  Tak  samo  w  niebie  większa  będzie  radośd  z  jednego 
grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięddziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, 
którzy nie potrzebują nawrócenia.” 

(Łk 15,4-7) 

R

OZDZIAŁ 

VIII 

K

TÓRY GŁADZISZ GRZECHY ŚWIATA

… 

e  wtorek  8  lipca  pojechaliśmy  na  wyspę  Cozumel,  ponieważ 
zostaliśmy zaproszeni, aby przemawiad na tamtejszej konferencji. Pan 
podyktował mi wiadomośd dla młodej kobiety. Wiadomośd brzmiała: 

„Powiedz jej, że długo czekałem na ten moment i oczekuję jej oddania.” 

Była  to  młoda  kobieta,  która  szukała  naszego  kierownika  duchowego,  aby 

odbyd spowiedź z całego życia. Kiedy przekazałam jej wiadomośd, rozpłakała się. 
Pan poprosił, żebym jej pomogła. 

Rozmawiałyśmy do przyjścia księdza. Kiedy opuścili razem pokój i zmierzali 

w  stronę  innego  pomieszczenia  na  spowiedź,  niespodziewanie  zobaczyłam,  że 
wokół  niej było bardzo dużo ludzi, może  nawet  dziesięciu lub dwunastu, którzy 
próbowali  wejśd  razem  z  nią  do  pokoju  spowiedzi.  Byłam  zaskoczona  tym 
widokiem,  jednak  wkrótce  zrozumiałam,  że  było  to  doświadczenie  mistyczne 
i zaczęłam się modlid. 

Z  jednej  strony  słychad  było  jakieś  hałaśliwe  głosy  i  muzykę  z  szokującym 

rytmem  bębnów.  Jednocześnie  słychad  było  też  chór  ludzi  śpiewających  pieśo 
fatimską  oraz  inny  chór,  który  śpiewał  z  daleka  „Cześd  i  chwała  Bogu  Stwórcy, 
Synowi Odkupicielowi i Duchowi Świętemu…!” 

Uklękłam  i  poprosiłam  Pana,  aby  oświecił  tę  spowiedź.  Nagle  usłyszałam 

krzyki wielu ludzi. Natychmiast spojrzałam w kierunku miejsca, skąd wydobywał 
się hałas, a był to balkon pokoju, w którym spowiadała się młoda kobieta. 

background image

To,  co  zobaczyłam,  było  przerażające:  wyjątkowo  nieprzyjemne  postacie, 

zdeformowane istoty, które wybiegały z krzykiem i rzucały się z balkonu w pustą 
przestrzeo  pod  nimi.  Kiedy  w  pierwszym  impulsie  dotarłam  do  okna,  aby 
zobaczyd ich upadek, nikogo już nie dostrzegłam. 

Wtedy  przyszedł  znajomy,  który  poprosił  księdza  o  wyspowiadanie  jej 

*młodej  kobiety+.  Obydwoje  wyraźnie  słyszeliśmy  hałas  łaocuchów  i  trącego 
metalu.  Wydawało  się,  że  przez  te  dźwięki  zawalą  się  ściany  z  dachem. 
Zaczęliśmy  się  modlid,  a ja  powiedziałam mu,  żeby  się  nie  bał,  że  są  to typowe 
hałasy  i  ataki  diabła,  ponieważ  odebrano  mu  duszę  *którą  uważał  za  swoją+. 
Znajomy jeszcze przez parę minut towarzyszył mi w modlitwie, a później musiał 
już odejśd. 

Kilka  minut  modliłam  się  sama,  nie  wiem  ile.  Nagle  jakieś  światło  zmusiło 

mnie  do  otwarcia  oczu.  Uświadomiłam  sobie,  że  ściana,  która  znajdowała  się 
przede mną i oddzielała moje pomieszczenie od pomieszczenia, gdzie odbywała 
się spowiedź, zniknęła. 

Widziałam, jak młoda kobieta siedziała podczas spowiedzi, jednak nie przed 

księdzem,  a  przed  samym  Jezusem.  Nie  widziałam  księdza;  to  Jezus  zajął  Jego 
miejsce.  Nasz  Pan  siedział  bokiem  do  mnie,  opierając  brodę  na  dłoniach 
splecionych jak do modlitwy, i słuchał uważnie. 

Za  młodą  kobietą,  blisko  drzwi  do  pokoju,  stała  grupa  ludzi.  Między  nimi 

dostrzegłam  ubraną  na  niebiesko  zakonnicę  z  czarnym  welonem.  Obok  stał 
wyróżniający  się  z  grupy  anioł  z  bardzo  dużymi  skrzydłami  –  bardzo 
majestatyczna postad z bardzo dużą włócznią w prawej dłoni, i czujnie rozglądał 
się  na  lewo  i  na  prawo.  Pomyślałam,  że  to  może  byd  św.  Michał  Archanioł  lub 
jeden z dowódców zastępów niebieskich. 

Z  tyłu,  po  prawej  stronie  Jezusa  i  spowiadającej  się  kobiety,  dostrzegłam 

Dziewicę  Maryję.  Stała  Ona  ubrana  jak  Najświętsza  Maryja  Panna  Nieustającej 
Pomocy, w sukni jakby z jedwabiu, koloru perłowego oraz w ciemnożółtym albo 
karmelowym płaszczu z symbolami zazwyczaj kojarzonymi z tym wizerunkiem. 

Dwa  bardzo  wysokie  anioły  stały  i  każdy  trzymając  w  dłoni  włócznię, 

badawczo  obserwowały  otoczenie,  dokładnie  tak  jak  anioł  przy  drzwiach.  Były 
czujne i uważne, jakby strzegły Najświętszej Panny, która trwała stojąc z dłoomi 
złożonymi  do  modlitwy  i  patrzyła  ku  niebu,  a  anioły  tymczasem  wydawały  się 
strzec całego miejsca. 

Było  tam  też  wiele  małych  aniołów,  które  przychodziły  i  odchodziły,  jakby 

były przezroczyste. W pewnym momencie Jezus podniósł rękę, zatrzymując dłoo 

background image

w pewnej odległości od głowy młodej kobiety. Jego cała ręka była pełna światła, 
od  którego  odchodziły  złote  promienie,  okrywając  kobietę  największą 
wspaniałością  i  przemieniając  ją.  Zobaczyłam,  jak  stopniowo  zmieniała  się  jej 
twarz,  jak  gdyby  ktoś  zdejmował  z  niej  maskę…  Widziałam,  jak  wcześniejsza 
harda twarz zmienia się w twarz inną, szlachetniejszą, słodszą i spokojniejszą. 

W  chwili,  kiedy  Jezus  udzielał  rozgrzeszenia,  Najświętsza  Dziewica  uklękła 

i pochyliła  głowę,  a  wszystkie  istoty,  które  były  wokół  niej,  zrobiły  tak  samo. 
Jezus wstał, zbliżył się do kobiety i dopiero wtedy zobaczyłam księdza siedzącego 
tam, gdzie wcześniej był Jezus.  

Pan  objął  młodą  kobietę  i  pocałował  ją  w  policzek.  Następnie  obrócił  się, 

objął  księdza  i  jego  również  pocałował  w  policzek.  W  tej  chwili  wszystko 
wypełniło  się  intensywnym  światłem,  które,  jak  gdyby  wznosząc  się  do  sufitu, 
zniknęło w tym samym czasie, co moja wizja i znowu patrzyłam na znajdującą się 
przede mną ścianę. 

Po  zesłaniu  na  mnie  tak  wyjątkowego  doświadczenia  mistycznego,  Pan 

przemówił do mnie tymi słowami: 

„Gdybyście  tylko wiedzieli,  jak przemienia  się  dusza  po dobrej  spowiedzi, 

wszyscy będący w pobliżu witaliby te duszę na kolanach, ponieważ dzięki mocy 
łaski uświęcającej dusza ta wypełniona jest Duchem Świętym.” 

Kiedy młoda kobieta wyszła ze spowiedzi, poczułam prawdziwie pragnienie, 

aby  przed  nią  uklęknąd,  jednak  zamiast  tego  objęłam  ją  z  całą  swoją  miłością, 
ponieważ  wiedziałam,  że  wcześniej  osobę  te  obejmował  Pan.  Wyglądała  ona 
inaczej,  dużo  młodziej  i  bardzo  radośnie.  Opowiedziałam  wszystko  mojemu 
kierownikowi duchowemu i oboje modliliśmy się, składając Panu dzięki. 

Tej nocy Pan poprosił, abym przygotowała się do zapisania wszystkiego, co 

wtedy  widziałam,  w  publikacji  poświęconej  sakramentowi  miłosierdzia, 
pojednania. Tą publikacją jest niniejszy tekst. 

 

 

background image

R

OZDZIAŁ 

IX 

D

ELIKATNA CHWILA POJEDNANIA

 

wa  dni  później  Pan  powiedział,  że  będziemy  kontynuowad  nasza  pracę 
i nagle znalazłam się w kościele, przed grupą ludzi czekających w kolejce 
do spowiedzi. 

Moim oczom ukazało się wiele cieni, postaci o ludzkich ciałach i zwierzęcych 

głowach.  Były  one  w  trakcie  łapania  na  lasso  pewnego  człowieka  idącego  do 
spowiedzi. Istoty zarzucały i okręcały sznury wokół jego szyi i czoła, jednocześnie 
szepcząc mu coś do ucha. 

Nagle jeden z cieni dyskretnie oddzielił się od reszty i przyjął postad kobiety, 

ubranej  i  umalowanej  w  bardzo  prowokujący  sposób.  Przechodziła  ona  przed 
idącym  do  konfesjonału  mężczyzną,  który  wtedy  rozproszył  się  i  zaczął 
obserwowad kobietę. Potworne stworzenia były zadowolone i głośno się śmiały. 
Anioł, walcząc rękoma, próbował odepchnąd te dzikie bestie. 

Inna  osoba  oczekująca  spowiedzi,  bardzo  cicha  i  skromna  młoda  kobieta 

z małym  modlitewnikiem  w  dłoniach,  czytała,  a  następnie  oddawała  się 
medytacji. Cienie zbliżały się do niej tylko na pewną odległośd, jednak nie mogły 
schwytad jej na lasso. Wydawało się, jak pomyślałam, jak gdyby anioł będący przy 
niej był silniejszy od cieni. 

Nadal  obserwowałam  sytuację,  a  kiedy  młoda  kobieta  skooczyła  swoją 

spowiedź,  nie  była  już  ubrana  tak  samo  jak  poprzednio.  Miała  na  sobie  długą 
suknię  koloru  perłowego,  prawie  białą,  oraz  diadem  z  kwiatów  na  głowie. 
Otoczyły ją cztery anioły, który szły za nią do ołtarza. Jej twarz była pełna pokoju. 
Kobieta uklękła, aby się pomodlid, zapewne odmówid pokutę, a anioły trwały na 
modlitwie ze złożonymi dłoomi. Wtedy wizja się zakooczyła i znowu zobaczyłam 
meble w swoim domu. 

Pan powiedział do mnie: 

„Widziałaś właśnie dwie osoby przystępujące do sakramentu pojednania. 

Jedna  z  nich  podeszła  do  konfesjonału  rozproszona  i  bez  wcześniejszego 
przygotowania.  W  takich  okolicznościach  wszystko,  co  robią  złe  duchy, 
przybiera na sile. 

Z  drugiej  strony  widziałaś  młodą  kobietę,  która  się  modliła, 

przygotowywała  do  spowiedzi  i  prosiła  niebo  o  pomoc.  To  dlatego  diabeł  nie 

background image

mógł  podejśd  blisko  niej,  a  jej  anioł  stróż  mógł  jej  lepiej  bronid,  jako  że  go 
przywoływała.” 

Następnie Pan dodał: 

 „Każdy powinien modlid się za tych, którzy idą do spowiedzi, aby mogli oni 

odbyd dobrą spowiedź, ponieważ może ona byd ostatnią w ich życiu”. 

Pan  dał  mi  zrozumied,  że  wszyscy  obecni  w  kościele  ludzie  również  mogą 

pomóc  swoimi modlitwami, wstawiając się  za spowiednika i tych, którzy idą do 
spowiedzi.  Byłam  zaskoczona,  że  Pan  poprosił  o  modlitwy  za  księży,  ponieważ 
kilka dni wcześniej osobiście widziałam, jak to Jezus przebaczał, a nie ksiądz. 

Wtedy Jezus powiedział: 

„Oczywiście, że oni również potrzebują modlitwy. Oni także narażeni są na 

pokusy, rozproszenia, zmęczenie. Pamiętaj, że są ludźmi.” 

D

AR OFIAROWANY KSIĘŻOM

 

 nocy  Pan  pouczył  mnie  o  tym,  co  się  dzieje,  kiedy  ktoś  prosi 
o spowiedź,  a  ksiądz  z  powodu  niedbalstwa  lub  zlekceważenia,  nie 
udziela jej. Jezus powiedział: 

„Jeżeli  dusza  pragnąca  się  wyspowiadad  szuka  księdza,  za  wyjątkiem 

sytuacji,  gdzie  występuje  wielka  przeszkoda,  ma  on  obowiązek  wysłuchad 
spowiedzi  wiernego.  Jest  tak  dlatego,  że  jeżeli  grzesznik  umrze,  zostanie 
natychmiast wzięty do nieba na mocy skruchy i pragnienia, aby się oczyścid. Ja 
sam go rozgrzeszę. 

Jednak  ksiądz,  który  dla  wygody  lub  z  niedbalstwa  odmówił  spowiedzi 

grzesznikowi,  bez  uzasadnionego  powodu  przed  Panem,  będzie  musiał 
odpowiadad  przed  Bożą  sprawiedliwością.  Będzie  musiał  wyznad  bardzo 
poważne  winy,  tak  jakby  to  on  był  odpowiedzialny  za  grzechy,  których 
wysłuchania  i  przebaczenia  odmówił,  chyba  że  wcześniej  wyznał  i  naprawił 
swoją winę. 

Ksiądz otrzymał dar, który nie został nadany nawet Mojej Matce. Kapłan 

jest ze Mną zjednoczony i pracuje we Mnie. Dlatego też zasługuje na szacunek 
osoby  pragnącej  przystąpid  do  sakramentu  pojednania,  szacunek  wyrażający 
się w traktowaniu księdza, w ubiorze oraz w sposobie, w jaki się przyjmuje jego 
rady oraz zadaną pokutę. 

background image

To dlatego proszę o modlitwę za księży, aby wierni swemu powołaniu oraz 

łasce, która została na nich nałożona przeze Mnie samego (in persona Christi), 
udzielali duszom przebaczenia i miłosierdzia. 

Pamiętaj,  Moja  córko,  że  na  ziemi  wszystko  ma  wartośd  względną. 

Niektóre  rzeczy  mogą  mied  dużą  wartośd  materialną,  a  jeśli  jakaś  osoba  je 
straci,  popada  w  finansową  ruinę…  ale  to  jest  wszystko.  Można  próbowad 
odzyskad całą lub częśd  straty.  Jednak, jeśli straci się duszę,  nic  już nie będzie 
w stanie uratowad jej od ognia wiecznego”. 

KRÓTKA REFLEKSJA NA ZAKOŃCZENIE 

Bracia i Siostry, którzy dotarliście do tego miejsca mojego świadectwa, czy 

zapytaliście siebie: jak dawno temu odbyłem dobrą i sumienną spowiedź? 

Gdyby Pan powołał was do siebie w tej chwili, czy myślicie, że zostalibyście 

zbawieni?  Czy  poświęcaliście  się  sprawom  Bożym  z  zaangażowaniem?  Czy  też 
byliście  tylko  wygodnymi,  okresowymi  Chrześcijanami,  uczęszczającym  na 
niedzielną mszę świętą bardziej z przyzwyczajenia i dla zachowania pozorów niż 
z autentycznego  zapału?  Czy  kiedyś  zapytaliście  siebie,  ile  dusz  pomogłem 
zbawid?  Czy  zawsze  uważaliście,  aby  przyjąd  Eucharystię  świętą  będąc  w  łasce 
Boga,  czy  też  może  jesteście  jednymi  z  tych,  którzy  sądzą,  że  powinno  się 
spowiadad jedynie przed Bogiem, a nie przed księdzem? 

W  czasie,  kiedy  będziecie  czytali te słowa, będzie ktoś, kto ofiaruje  za was 

modlitwę  po to, abyście w momencie swej  śmierci, która jest nieunikniona, nie 
byli  pozbawieni  pomocy  płynącej  z  sakramentów.  Dzięki  temu,  wasze  odejście 
z tego świata zostanie uczczone w niebie i na ziemi, a wy sami nie doświadczycie 
strachu, tylko miłośd i radośd! 

Otwórzcie  drzwi  swego  serca  na  łaskę  i  przebaczenie,  których  wszyscy 

potrzebujemy!  Proście  Najświętszą  Maryję  Pannę  o  pomoc,  abyście  od  dziś  już 
zawsze żyli podporządkowani woli Ojca! 

W miłosiernej miłości Jezusa, pragnę tego dla Was, 

 

Catalina 

 

Świecka Misjonarka Eucharystycznego Serca Jezusa 

18 lipiec 2003 

Święto Najdroższej Krwi Chrystusa

 

 

background image

OD WYDAWCÓW 

Książka  niniejsza  jest  własnością  prywatną,  jednakże  zezwala  się  na  jej 

kopiowanie,  pod  warunkiem  zachowania  formy  graficznej,  okładki  oraz  całości 
niezmienionego tekstu wraz z zawartymi treściami.

 

mierd  nie  stanowi  kresu  życia.  Jest  ona  raczej  „narodzinami  do  życia 
wiecznego”. Człowiek jednak  przeciwstawia się jej,  buntuje, a w niektórych 
wypadkach  nawet  ją  odrzuca,  ukazując  w  ten  sposób  niewystarczające 

przygotowanie na to, aby sprostad jej następstwom kierującymi los jego duszy do 
życia wiecznego blisko Boga lub też do ostatecznego oddzielenia od Niego. 

Perspektywa  ta  wpisana  jest  w  egzystencję  każdego  człowieka  od  jego 

poczęcia, niezależnie od tego, czy jest on wierzący, czy też nie… Wszyscy musimy 
stawid czoła śmierci, po której naszemu losowi nie będzie już kooca. 

Poczynając od historii pewnych wydarzeo z życia autorki, książka ta próbuje 

przekazad  całej  ludzkości  nową  perspektywę  postrzegania  tej  „nieuchronnej 
podróży”.  Z  punktu  widzenia  wiary,  jest  to  prawdziwa  pomoc  w  odnalezieniu 
w Bogu pokoju, który ma moc przywracania nadziei. 

Na  koocu  drogi,  nasza  bliskośd  do  Boga,  lub  też  oddalenie  od  Niego, 

zaznaczy  prawdziwy sukces  lub  porażkę,  nieodwołalnośd  oraz  istotne  znaczenie 
naszego życia. 

 

 

Apostolat Nowej Ewangelizacji 

w języku hiszpańskim: 

www.a-n-e.net

 - 

www.jesucristovlvo.org

 

ane@a-n-e.net

 

w języku angielskim: 

www.apostolate.org

 

Calle 1H No.104 esquina 20 

Col. México Norte, C.P. 97128 

Tel: (52) (999) 944-05-40 Fax: (52) (999) 948-17-77 

Mérida, Yucatán, México

 

Ś