background image
background image

LAURA PARKER

Skrywanie uczucia

Charisma

Tłumaczył: Przemysław Gryz

background image

Rozdział pierwszy

Wreszcie piątek!
Dzielnica  finansowa  Manhattanu  zaroiła  się  od  sekretarek,  maklerów, 

personelu bankowego i analityków finansowych, którzy opuszczali swoje biura. 
Ich  myśli  krążyły  teraz  wokół  weekendu,  który  większość  z  nich  spędzi  na 
wybrzeżu New Jersey, Long Island albo Connecticut.

W tłumie spieszących do domu jeden mężczyzna zdecydowanie odróżniał 

się  od  innych.  Jego  ręcznie  szyty  garnitur  podkreślał  wspaniałą  sylwetkę,  a 
przedwcześnie posiwiałe włosy nadawały mu swoistej elegancji. Najważniejsze 
było  jednak  to,  że  od  razu  wyczuwało  się  w  nim  kogoś,  komu  nie  warto  się 
sprzeciwiać.  To  on  dyktował  warunki  i  ustalał  reguły  postępowania.  Jedni 
podziwiali  go  za  to,  inni  nie  mogli  mu  tego  darować.  Nick  Bauer  był 
powszechnie znany w swoim środowisku.

Reprezentował  interesy  trzech  największych  korporacji  w  mieście  i 

jednym  pociągnięciem  pióra  mógł  zorganizować  środki  potrzebne  do 
wybudowania  nowego  parkingu,  wyemitować  lokalne  obligacje  lub 
zabezpieczyć  finansowanie  kampanii  politycznej.  Wrodzony  wdzięk  pomagał 
mu  w  przekonywaniu  innych  do  swoich  racji,  a  gdy  to  nie  odnosiło  skutku, 
próbował wymusić na nich swoje decyzje. Wiele osób zabiegało o jego względy, 
ale  żadna  z  nich  nie  ośmieliłaby  się  traktować  go  jak  przyjaciela,  od  którego 
oczekuje  się  różnych  przywilejów.  W  rozmowie  z  nim  mówili,  że  jest 
błyskotliwy  i  przywiązany  do  swoich  racji.  Za  jego  plecami  zaś  nazywali  go 
człowiekiem o kamiennym sercu.

Dwie głębokie zmarszczki na jego czole znamionowały nastrój, w jakim 

znajdował  się  tego  popołudnia.  Pierwsza  oznaczała,  że  Nick  intensywnie  nad 
czymś myśli, druga zaś, że jest z czegoś niezadowolony.

Kiedy  zbliżył  się  do  stojącego  przy  chodniku  mercedesa,  tylne  drzwi 

otworzył mu szofer, a właściwie „szoferka”, bo jako osobistego kierowcę Nick 
zatrudniał młodą dziewczynę o nazwisku James.

– Dobry wieczór, panie Bauer – przywitała się.
– Witam cię, James.
Bruzdy  na  jego  czole  zniknęły  natychmiast.  Ilekroć  Nick  ją  widział,  od 

razu poprawiał mu się humor.

– Jaki mamy plan na dzisiejszy wieczór? – zapytał.
–  Najpierw  koktajl  zorganizowany  przez  sponsorów  nowego 

przedstawienia  w  Guggenhaim. Potem  kolacja  w  z  panią  Ralston,  a  na  koniec 
wizyta u Evansów w Essex House – wyjaśniła James.

Nick wsiadł do środka samochodu i zagłębił się z przyjemnością w jeden 

z foteli obitych ciemnokremową skórą.

background image

– U jakich znowu Evansów? – Ponownie zmarszczył czoło.
– No, u tych z Memphis – odpowiedziała szybko.
– A, no tak.
Zaczekał,  aż szofer usadowi się  za kierownicą i  spojrzał  w  lusterko nad 

przednią szybą.

–  Jedź  powoli  –  poprosił.  –  Muszę  trochę  odpocząć.  Potrzebna  mi  jest 

analiza projektu Dillingera dla Evansów. Jak z tym stoimy?

James uśmiechnęła się do lusterka.
–  Rozmawiałem  już  o  tym  z  panią  Roberts.  Prześle  ją  panu  faxem. 

Mrożona herbata i gorący ręcznik są już gotowe. Leżą obok pana.

– Dziękuję, James.
Nick  zdjął  okulary  przeciwsłoneczne  i  sięgnął  po  filiżankę 

ciemnoróżowego  płynu.  Kiedyś  po  całym  dniu  ciężkiej  pracy  serwował  sobie 
drinka  z  alkoholem.  Pewnego  razu  jednak  jego  wspaniała  pani  szofer 
zaproponowała mu mrożoną herbatę owocową i gorący ręcznik, który należało 
położyć na twarz. Okazało się, że dzięki temu zmęczenie natychmiast ustępuje.

– Proszę pana – ponownie usłyszał łagodny głos James.
– Hm? – mruknął zza ręcznika, który już przykrywał mu twarz.
– Chciałam panu powiedzieć, że bardzo się cieszę, iż mogłam dla pana tak 

długo pracować.

Nick  zmarszczył  brwi.  Te słowa nie  wróżyły  niczego  dobrego. Odchylił 

róg ręcznika.

– Co chcesz przez to powiedzieć?
– Dzisiaj pracuję dla pana ostatni dzień.
– Co takiego?
Zrzucił  ręcznik  z  twarzy  i  podniósł  się  z  pół  leżącej  pozycji,  w  jakiej 

dotychczas  się  znajdował.  Przecież  nie  dalej  jak  wczoraj  przeglądał  swój 
kalendarz,  z  którego  jasno  wynikało,  że  ma  jeszcze  dwa  tygodnie,  żeby 
przekonać James do zmiany planów.

– Nikt mnie o tym wcześniej nie informował.
–  Panie  Bauer  –  zaczęła  spokojnie  tłumaczyć  dziewczyna  –  sam  pan 

niedawno przecież mówił, że należy mi się urlop.

– Zgadza się. Ustaliliśmy, że jeśli chcesz wziąć wolne, nie będę robił ci 

trudności. Zresztą w styczniu poszłaś na miesiąc urlopu, żeby móc przygotować 
się do egzaminu.

– No właśnie. I dzięki panu go zdałam.
– Nie musisz mi dziękować – mruknął niezadowolony.
Nick  pomógł  jej  również  w  otrzymaniu  nowej  posady.  Kiedy  jednak  w 

lutym  pisał  pochlebne  referencje,  nie  przypuszczał,  że  sprawy  potoczą  się  tak 
szybko.

– Ale skąd właściwie cały ten pośpiech?

background image

– Panie Bauer, przecież osoba z pańską pozycją bez trudu znajdzie kogoś 

na  moje  miejsce.  –  Uśmiechnęła  się.  –  Jeśli  mam  zdążyć  z  urlopem  przed 
rozpoczęciem nowej pracy, muszę go wziąć już teraz.

Trudno  było  znaleźć  argumenty,  by  obalić  ten  logiczny  wywód.  Nick 

zapadł się w swoim skórzanym siedzeniu.

– Nie podoba mi się to  – oznajmił i pokręcił głową z niezadowoleniem. 

Zabrzmiało to jak słowa obrażonego chłopca. – Nie znajdę nikogo takiego jak 
ty.

– Przesadza pan. Pani Roberts przepytała już trzech kandydatów. Nawet 

pan nie zauważy, że mnie nie ma.

–  Czy  mój nowy  szofer  będzie  równie ładny jak  ty?  James spojrzała  na 

niego w lusterku.

– Tego nie wiem. – Znów się uśmiechnęła. – A czy chce pan ponownie 

zatrudnić kobietę?

–  Nie  –  odburknął  i  odwrócił  twarz  w  stronę  okna.  Nie  tak  wyobrażał 

sobie to rozstanie. Wydawało mu się, że sześć lat to wystarczająco długi okres, 
żeby nauczyć się sztuki ukrywania uczuć. Dlaczego  w takim razie splata teraz 
nerwowo palce i robi żałobną minę?

Dlaczego?  Po  prostu  nie  wyobrażał  sobie  życia  bez  kobiety,  która 

siedziała teraz za kierownicą jego samochodu.

– Będzie mi cię brakować, James.
– Mnie pana też. Był pan dobrym pracodawcą.
– Tylko tyle masz mi do powiedzenia?
Kobieta  zawahała  się  przez  chwilę,  ale  nic  nie  odpowiedziała.  Potrafiła 

zręcznie  unikać  tematów,  których  nie  chciała  poruszać.  Dopiero  po  jakimś 
czasie znowu spojrzała w lusterko.

– Przepraszam, czy pan coś mówił? Duży dzisiaj ruch, skoncentrowałam 

się na prowadzeniu.

Nick zaśmiał się nieprzyjemnie.
–  Zawsze  ta  sama  James.  Czy  do  końca  będziemy  wobec  siebie  tak 

oficjalni?

W jej oczach pojawiły się wesołe iskierki.
– Nie musimy. Mam na imię Ewa.
– Tak, wiem. – Akurat jemu nie trzeba było tego mówić.
Od miesięcy obraz Ewy James towarzyszył mu podczas bezsennych nocy. 

Codziennie  w  czasie  jazdy  samochodem  obserwował  jej  złociste  włosy 
wystające  spod  czapki  szofera,  wsłuchiwał  się  w  jej  kojący  głos  i  oddawał 
marzeniom. Wyobrażał sobie, że dotyka jej delikatnej skóry, gładzi ją po szyi, 
dotyka językiem jej ucha.

Gdyby  jednak  chodziło  tylko  o  zwykłe  pragnienie  seksualne,  ta  gra 

szybko by go znudziła. Nick rygorystycznie przestrzegał bowiem zasady, by nie 

background image

nawiązywać  intymnych  kontaktów  z  własnymi  pracownikami.  Z  tego  właśnie 
powodu nie próbował nigdy zalecać się do niej. No, może z wyjątkiem jednego 
pocałunku  w  sylwestra.  Wtedy  jednak  sporo  wypił  i  Ewa  uznała,  że  to 
usprawiedliwia  jego  zachowanie.  Tak  jednak  wcale  nie  było.  Pocałował  ją, 
ponieważ naprawdę tego pragnął.

Już przeszło rok tlił się między nimi słaby na razie płomyczek wzajemnej 

sympatii, może nawet czegoś więcej. Oboje zdawali sobie z tego sprawę, oboje 
wiedzieli też, że gdyby rozdmuchać ten płomyk, bez wątpienia rozpaliłby się w 
ogień  prawdziwej  miłości.  Nicka  powstrzymywał  pewien  dystans,  narzucony 
przez  Ewę,  choć  domyślał  się,  że  pod  powłoką  jej  uprzejmej  oficjalności 
skrywają się gorące uczucia.

– Czy będziesz za mną tęsknić, Ewo?
– Oczywiście. – Zatrąbiła na rowerzystę, który prawie otarł się o  maskę 

samochodu. – Praca w jakimś podrzędnym biurze prawnym w Albany na pewno 
nie będzie tak interesująca jak wożenie jednej z najbardziej wpływowych osób 
w mieście.

–  Chodziło  mi  o  mnie,  nie  o  pracę.  Czy  będziesz  za  mną  tęsknić?  –

powtórzył swoje pytanie.

–  Oczywiście,  panie  Bauer.  –  W  jej  oczach  błysnął  przekorny  ognik.  –

Nie jest przecież tajemnicą, że co druga samotna kobieta w tym mieście jest w 
panu  zakochana.  Większość  z  nich  chciałaby  zdobyć  pana  serce,  albo 
przynajmniej pójść z panem do łóżka.

–  A  ty  do  której  połowy  się  zaliczasz?  Usłyszał,  jak  Ewa  zaśmiała  się 

smutno.

– Jakie to ma znaczenie? Nie miałabym szans ani na jedno, ani na drugie. 

Przecież znam pana trochę.

Nick  nic  nie  odpowiedział.  Miał  opinię  mężczyzny,  który  co  prawda 

cieszy się  powodzeniem u  kobiet,  ale zupełnie tego nie  wykorzystywał.  Ona z 
kolei nie była zainteresowana przelotnymi znajomościami, o swoim pracodawcy 
wiedziała  zaś,  że  ilekroć  wyczuł,  że  kobieta,  z  którą  się  spotyka,  myśli  o 
trwałym związku, natychmiast kończył znajomość.

Nie  zawsze  był  taki.  Sześć  lat  temu  jednak  jego  życie  tragicznie  się 

odmieniło.  Nick  przeżył  katastrofę  lotniczą,  w  której  zginęła  jego  żona  i 
czteroletni syn. Następstwa tego zdarzenia były dwojakie. Po pierwsze przestał 
latać samolotem, a po drugie jego potrzeby emocjonalne praktycznie obumarły. 
Od tamtej pory nie pozwalał sobie na jakiekolwiek uczuciowe zaangażowanie. 
W ten sposób nie mógł wprawdzie niczego zyskać, ale nie mógł też stracić.

Wtedy  właśnie  pojawiła  się  w  jego  życiu  Ewa.  Wspólne  podróże  do 

Waszyngtonu, Bostonu i Chicago scementowały ich przyjaźń. Ewa nie zdawała 
sobie  chyba  sprawy,  że  dzięki  niej  serce  Nicka  znów  zaczęło  bić  gorętszym 
rytmem. Zaczął się nawet zastanawiać, czy potrafiłby znowu pokochać.

background image

Telefaks zainstalowany w samochodzie odezwał się z charakterystycznym 

dźwiękiem,  przerywając  ciszę  i  rozmyślania,  w  których  pogrążyli  się  oboje  –
Ewa i jej szef. Po chwili z maszyny wyszedł wydruk dokumentu dla Evansów.

Ewa z trudnością koncentrowała się na prowadzeniu samochodu, co jakiś 

czas  zerkając  na  Nicka.  Bruzdy na  jego  czole  były oznaką  wzmożonej  uwagi, 
napięcia, narzuconej sobie kontroli. Często marzyła o tym, aby pod wpływem jej 
dotyku  linie  te  zaczęły  znikać.  Chciała  przesunąć  ręką  po  przyprószonych 
siwizną  skroniach,  obsypać  jego  zaciśnięte  usta  gorącymi  pocałunkami. 
Uśmiechnęła się do siebie. Nie mogła się już dłużej oszukiwać – zakochała się 
w swoim szefie.

Kiedy po raz pierwszy zobaczyła Nicka Bauera, odniosła wrażenie, że stoi 

przed  nią  jeden  z  tych  mężczyzn,  o  których  czyta  się  tylko  w  książkach. 
Zwrócony plecami do okna, za którym rozpościerała się panorama Manhattanu, 
patrzył  na  nią  zza  ciemnych  okularów.  Sprawiał  wtedy  wrażenie  człowieka 
twardego  i  nieprzeniknionego.  Gdy  po  chwili  zdjął  okulary  i  odsłonił  ciemne 
oczy,  Ewa  o  mało  nie  usiadła  z  wrażenia.  Zrozumiała,  że  ma  przed  sobą 
wrażliwego mężczyznę, który tylko publicznie maskuje swoje uczucia.

Nie dała jednak po sobie poznać, jak bardzo jej się spodobał. Potrzebna 

jej była praca, a nie kochanek. Zresztą Bauer i tak należał do świata, do którego 
ona nie miała wstępu.

Na  samym  początku  Nick  odniósł  się  sceptycznie  do  pomysłu 

zatrudnienia  jej  w  charakterze  kierowcy.  Jednak  ona  nie  dawała  za  wygraną. 
Jako  absolwentka  prawa  potrafiła  umiejętnie  przedstawić  swoje  racje. 
Twierdziła,  że  skoro  jej  umiejętności  są  wystarczające dla  tego  rodzaju  pracy, 
nie  ma  żadnych  powodów,  aby  stanowisko  szofera  rezerwować  wyłącznie  dla 
mężczyzn.  Poprosiła,  aby  dał  jej  szansę.  Nicka  przekonały  ostatecznie  te 
argumenty i zgodził się zatrudnić ją u siebie.

Dosyć szybko zorientowała się, jakie kobiety obracają się w jego kręgu. 

Słynne  modelki,  finansistki,  młode  biznesmenki  –  wszystkie  z  nich  doskonale 
zdawały  sobie  sprawę  z  korzyści,  które  daje  osiągnięcie  sukcesu,  i  z  całą 
konsekwencją do niego dążyły. A znajomość z Nickiem Bauerem zdecydowanie 
pomagała w osiągnięciu upragnionego celu. On jednak rzadko pozwalał sobie na 
bardziej zażyłe stosunki.

Najciekawsze było to, że obraz Nicka funkcjonujący w świadomości ludzi 

zupełnie nie pokrywał się ze stanem faktycznym. Ludzie uważali, że Nick może 
mieć  wszystko,  czego  zapragnie.  Widzieli  w  nim  tylko  charyzmatycznego  i 
atrakcyjnego mężczyznę. Nie przypuszczali, że w swoim życiu  doświadcza on 
też samotności i smutku. Ewa nie raz gorąco mu współczuła, kiedy zamyślony, z 
cierpieniem  malującym  się  na  twarzy,  wyglądał  przez  okno.  Wiedziała,  że  tak 
boli pustka.

Dźwięk  klaksonu  gwałtownie  wyrwał  ją  z  zadumy  i  w  ostatniej  chwili

background image

zdążyła  zahamować przed  samochodem,  który  stanął  przed  skrzyżowaniem  na 
czerwonym świetle.

– Przepraszam – powiedziała w stronę Nicka, a w myślach dodała: Weź 

się  w  garść,  dziewczyno,  bo  ostatnim  wspomnieniem,  jakie  mu  po  sobie 
zostawisz, będzie rachunek za naprawę samochodu.

– Zatrzymaj się przy jakiejś cichej uliczce, James – usłyszała.
– Tak, proszę pana.
To polecenie wydało się jej dosyć dziwne, ale o nic więcej nie pytała. Po 

kilku  minutach  zaparkowała  samochód  w  jednym  z  zaułków  na  Greenwich 
Village.

– Czy dobrze, proszę pana?
– Tak. – Nick skinął głową. – Przyjdź tu do mnie, proszę.
Ewa  wysiadła  z  samochodu  i  otworzyła  tylne  drzwi,  czekając,  aż  Nick 

wyjdzie na zewnątrz. Jednak mężczyzna skinął na nią i powiedział:

–  Wejdź,  proszę,  do  środka.  I  zamknij  drzwi.  Kiedyś,  gdy 

przygotowywała  się  do  egzaminu,  Ewa  siadała  czasem  naprzeciwko  Nicka, 
który wyjaśniał jej niezrozumiałe problemy. To jednak było dość dawno i teraz 
czuła się trochę nieswojo.

– W czym mogę jeszcze pomóc, panie Bauer?
– Chciałbym, żebyś po prostu przez chwilę ze mną pobyła.
Spojrzał na nią swoimi ciemnymi oczami, po czym sięgnął do lodówki i 

wyjął z niej butelkę szampana.

– Pomyślałem sobie, że powinniśmy uczcić twój ostatni dzień. W końcu 

jesteśmy również przyjaciółmi.

– Ma pan rację – odpowiedziała, mając nadzieję, że uśmiech, jaki pojawił 

się  na  jej  twarzy,  nie  wygląda  zbyt  groteskowo.  Poczuła,  że  serce  bije  jej  jak 
szalone.

Starała  się  zapanować  nad  emocjami.  Wmawiała  sobie,  że  jej  szef  chce 

być po  prostu miły.  Patrzyła, jak złocisty płyn wypełnia kryształowe kieliszki, 
pieniąc się i pryskając bąbelkami. Po chwili Nick podał jej szampana i spojrzał 
na zegarek, który wart był więcej niż jej używany samochód.

– Mamy niewiele czasu, a chciałbym ci coś jeszcze powiedzieć. – Uniósł 

w górę kieliszek. – Za przyszłość!

– Dziękuję, proszę pana.
– Nie chcę cię stracić, Ewo – powiedział, gdy upił niewielki łyk alkoholu.
Popatrzyła  na  niego  sponad  swojego  kieliszka.  W  jego  oczach  dojrzała 

coś  więcej  niż  tylko  serdeczność  i  przyjazne  zainteresowanie.  Dostrzegła  tam 
spełnienie  swego  najbardziej  upragnionego  marzenia  –  gorączkę  pożądania. 
Nick Bauer patrzył na nią pożądliwym wzrokiem!

– Co mogę zrobić, żeby zatrzymać cię przy sobie? – spytał.
To  wszystko  wydawało  się  jej  szalone.  Przecież  za  kilka  dni  miała 

background image

wyjechać  z  tego  miasta.  Już  raz  pozwoliła  sobie  na  kierowanie  się  w  życiu 
uczuciami i zapłaciła za to nieudanym małżeństwem. Nie powinno się dwa razy 
popełniać tego samego błędu. Ale Nick był taki pociągający! Niełatwo było mu 
odmówić.  Musiała  jednak  przynajmniej  spróbować.  W  imię  rozsądku.  Dla  ich 
wspólnego dobra.

– Panie Bauer, czy nie moglibyśmy rozstać się w przyjaźni, jaka łączyła 

nas przez ostatni rok?

– Nie rozumiem, dlaczego mielibyśmy to robić?
–  Ponieważ  –  odpowiedziała  zupełnie  szczerze  –  nie  mamy  innego 

wyjścia.

– Czyżby? – Przyciągnął ją do siebie i zupełnie nieoczekiwanie przywarł 

mocno do jej ust. Była tak zdumiona, że nawet nie zdążyła zaprotestować.

Nie  był  to  najbardziej  romantyczny  pocałunek  w  jego  życiu,  ale  z 

pewnością nie można mu było odmówić dynamizmu i zaangażowania. Nawet na 
chwilę  nie  pozwolił  jej  odetchnąć  i  czekał  na  reakcję  Ewy  z  taką 
niecierpliwością,  jak  gdyby  od  tego  zależało  jego  życie.  Ona  zaś  nie  miała 
odwagi ani przylgnąć do niego bliżej, ani go odepchnąć.

– Przyjedź dzisiaj do mnie – powiedział, ledwie łapiąc oddech. – Tam się 

przekonamy, co nas jeszcze może czekać.

Ewa odchyliła się do tyłu.
– Panie Bauer...
– Nick – poprawił ją i nachylił się, żeby znowu ją pocałować.
Ewa odsunęła się jeszcze bardziej. To wszystko działo się zbyt szybko.
– Czy to jest twoja odpowiedź?
Płomień jarzący się w oczach Nicka natychmiast zgasł, a na jego twarzy 

pojawił się grymas zniechęcenia.

–  Tak  – powiedziała bez  przekonania i  natychmiast  zaczęła  żałować, że 

wszystko  zakończyło  się  tak  nieprzyjemnie.  –  Potrzebujesz  nowego  szofera,  a 
nie partnerki do łóżka. – Wzruszyła ramionami z zakłopotaniem.

Mówiła spokojnym,  opanowanym głosem, ale  w  istocie ledwo nad sobą 

panowała.  Najchętniej  sama  rzuciłaby  mu  się  na  szyję  i  znowu  przywarła  do 
jego ust.

Na czole Nicka pojawiły się dwie głębokie zmarszczki.
– Rozumiem i przepraszam – powiedział, jednak ton jego głosu zdradzał, 

że wcale nie jest mu przykro.

Rozsiadł się wygodniej na swoim miejscu i, kiedy niechcący rozlał trochę 

szampana,  zaklął  pod  nosem.  Następnie  opróżnił  kieliszek  jednym  haustem  i 
lodowatym wzrokiem spojrzał na Ewę.

–  Sam  już  nie  wiem,  co  chciałem  osiągnąć.  –  Wyciągnął  rękę,  żeby  jej 

dotknąć, ale w ostatniej chwili zawahał się. – Jeszcze raz przepraszam.

–  Nic  się  nie  stało,  naprawdę.  A  szampana  i  tak  nie  mogłabym  wypić. 

background image

Przecież prowadzę.

Zanim  Nick  zdążył  się  odezwać,  Ewa  otworzyła  drzwi  samochodu  i 

przesiadła się do przodu.

W  czasie  drogi  do  Guggenhaim  żadne  z  nich  nie  odezwało  się  już  ani 

słowem.  Kiedy  Ewa  zatrzymała  wreszcie  samochód,  Nick  przesiadł  się  na 
miejsce za  fotelem kierowcy i  dotknął  jej ramienia.  Odwróciła  się.  Jego twarz 
była zaledwie kilka centymetrów od niej.

– Winien ci jestem przeprosiny – powiedział cichym głosem.
–  Naprawdę  nic  się  nie  stało.  –  Próbowała  się  uśmiechnąć,  ale  jego 

bliskość wprawiała ją w zakłopotanie.

– No cóż, w takim razie cieszę się, że wszystko jest w porządku. Wrócę 

dokładnie za dwadzieścia minut – powiedział, zmieniając ton.

– Oczywiście, panie Bauer.
Wysiadł  z  samochodu  i  zsunął  z  nosa  okulary.  Zbliżył  się  do  Ewy  i 

popatrzył jej głęboko w oczy.

– Pamiętaj, Ewo, że mam na imię Nick. Odwrócił się na pięcie i oddalił 

żwawym krokiem, a Ewa odetchnęła głęboko. Nieoczekiwane wyznanie Nicka 
schlebiało  jej  i  przyprawiało  o  szybsze  bicie  serca,  ale  przecież  nie  mogła 
odpowiedzieć  inaczej  na  jego  deklaracje.  Wkrótce  miała  zamienić  czapkę 
szofera  na  kostium  bizneswoman,  miejsce  za  kierownicą  na  klimatyzowany 
gabinet w szacownej firmie prawniczej. Ciężko pracowała na ten awans. Zanim 
to nastąpi, czeka ją jeszcze dziesięciodniowy pobyt w Cancun – złocisty piasek, 
ciepła  woda  i  wspaniałe  nocne  kluby.  Wypoczynek  –  tego  właśnie  teraz 
potrzebowała.  Może  dzięki  wakacjom  jej  ciało  wyzwoli  się  od  nieznośnego 
napięcia,  jakie  odczuwała  za  każdym  razem,  gdy  znalazła  się  blisko  Nicka 
Bauera? Może dopiero tam jej myśli będą wolne od niego? Albo też, co gorsza, 
przekona się, że popełniła błąd, odrzucając jego przyjaźń.

– Szef dzisiaj nie w humorze?
Ewa  uśmiechnęła  się  do  kierowcy,  który  opierał  się  o  zderzak  stojącej 

obok limuzyny.

– Może trochę – starała się nadać głosowi naturalne brzmienie.
–  Zawsze  mi  się  zdawało,  że  Bauer  nie  pozwala  sobie  na  podrywanie 

swojego personelu.

– Wcale tego nie robi. – Uśmiechnęła się lekko. – To pewnie moja wina.
–  Będzie  nam  ciebie  brakować.  –  Bob  wskazał  ręką  na  sznur  stojących 

wokół limuzyn. – Byłaś tu najpiękniejszym szoferem.

Nagle  rozległ  się  dźwięk  klaksonu.  Wóz  policyjny  zatrzymał  się  koło 

samochodu Ewy, informując ją w ten sposób, że zaparkowała w niedozwolonym 
miejscu.

–  No,  muszę  przestawić  samochód.  Do  zobaczenia.  Po  dwudziestu 

minutach na chodniku pojawił się Nick.

background image

Towarzyszyły mu dwie młode kobiety w wieczorowych strojach.
–  Podwieziemy  panie  do  centrum  –  wyjaśnił,  kiedy  Ewa  wyszła,  żeby 

otworzyć drzwi.

– Oczywiście, proszę pana.
Nie była tym zdziwiona. W ciągu ostatnich miesięcy woziła wiele kobiet 

w rozmaite miejsca. A jednak kiedy zamykała drzwi, przez chwilę miała ochotę, 
żeby  nimi  mocno  trzasnąć.  Później,  kiedy  już  jechali,  kobiecy  śmiech 
dobiegający z tyłu samochodu irytował ją bardziej niż zwykle.

Zaklęła cicho pod nosem, spojrzała w lusterko i jej wzrok spotkał się ze 

wzrokiem  Nicka.  Patrzył  na  nią  cały  czas,  patrzył  tak,  że  myślała,  iż  jeszcze 
chwila, a jej ciało zapłonie żywym ogniem!

background image

Rozdział drugi

– Jak to? Wyrzucił po kolei trzech kierowców?
–  Ależ  nie!  –  głos  w  słuchawce  zaprzeczył gwałtownie.  Pani  Roberts, 

sekretarka  Nicka Bauera, była  zbyt lojalna  wobec swego szefa, żeby pozwolić 
sobie  na  krytykę  wobec  niego.  –  Po  prostu  żaden  z  nich  nie  spełniał  jego 
wymagań.  Bardzo  pani  potrzebujemy,  pani  James.  W  najbliższy  weekend  pan 
Bauer musi dostać się na konferencję w Północnej Karolinie i...

– I oczywiście chce pani, żebym go tam zawiozła? – podpowiedziała Ewa 

i  spojrzała  pytającym  wzrokiem  na  Ayn,  która  z  nią  mieszkała.  Ta  pokręciła 
tylko przecząco głową, dając Ewie do zrozumienia, że powinna odmówić.

– Tak. Nie muszę chyba mówić, że za swoją pracę otrzyma pani stosowne 

wynagrodzenie – dodała sekretarka Nicka.

Ewa  spojrzała  na  szeroką,  srebrną  bransoletkę,  pobrzękującą  na  jej 

przegubie. Ta pamiątka z wakacji w Meksyku nie była wkalkulowana w koszty 
wyjazdu.  Kiedy jednak  ją  ujrzała,  nie  mogła  oprzeć się  zakupowi.  Może  teraz 
jest szansa, by odzyskać wydane pod wpływem impulsu pieniądze?

–  Jak  wysokie  jest  wynagrodzenie?  –  spytała,  a  odpowiedź,  którą 

usłyszała, przyprawiła ją o zawrót głowy. – Ho, ho... Widzę, że bardzo wam na 
mnie zależy.

– To prawda. Wiemy również, że w poniedziałek musi się pani zjawić w 

Albany. Zapewnimy tam pani lot.

– A jak pan Bauer dotrze do domu?
– Przez te kilka dni mamy nadzieję znaleźć kogoś na pani miejsce.
Ewa zaczęła poważnie zastanawiać się nad tą ofertą.
– Czy pan Bauer wie o naszej rozmowie? Pani Roberts zawahała się przez 

chwilę.

– Właściwie... to nie. Ale ilekroć krytykuje szoferów, zawsze stawia panią 

za przykład.

– No tak, ale to wcale nie znaczy, że zgodzi się znów mnie zatrudnić.
Pani  Roberts  odezwała  się  głosem  nie  zdradzającym  nawet  cienia 

wątpliwości.

– Jestem pewna, że przyjmie panią z otwartymi rękoma.
–  Hm,  muszę  się  chwilę  zastanowić  –  odparła  Ewa  i  przysłoniła  dłonią 

mikrofon słuchawki.

Ayn,  która  cały  czas  przysłuchiwała  się  tej  rozmowie,  zeskoczyła  z 

kanapy.

– Ty chyba żartujesz! – wykrzyknęła. Ewa czym prędzej odwróciła się od 

niej.

– Nie wiem, czy uda mi się zmienić moje plany.

background image

Zamówiłam już ciężarówkę do przewozu mebli do Albany.
–  Proszę  się  o  to  nie  martwić  –  uspokoiła  ją  pani  Roberts.  –  Jesteśmy 

skłonni pokryć wszelkie dodatkowe koszty.

–  W  takim  razie  zadzwonię  do  pani  za  godzinę  i  poinformuję  o  swojej 

decyzji.

Z ulgą odłożyła słuchawkę i spojrzała na stos bagaży, piętrzących się na 

podłodze,  wciąż  nie  rozpakowanych  od  powrotu  z  Cancun.  Jeszcze  kilka  dni 
temu beztrosko wygrzewała się na słońcu, a teraz znowu dopadły ją kłopoty!

– Chyba nie myślisz poważnie o tej pracy? – zapytała Ayn.
Ewa wzruszyła ramionami, dając do zrozumienia, że nie ma ochoty o tym 

rozmawiać.

–  Aha,  rozumiem.  –  Ayn  wzięła  się  pod  boki.  –  Gdy  tylko  wielki  szef 

kiwnie palcem, nasza Ewunia posłusznie biegnie na spotkanie.

– Nie bądź złośliwa. Dodatkowe pieniądze przydadzą się na umeblowanie 

nowego mieszkania.

– Widzę, że podjęłaś już decyzję.
Z wyrazem rozgoryczenia na twarzy Ayn rzuciła się na wiszący w pokoju 

hamak, który służył jako dodatkowe łóżko w ich ciasnym mieszkanku. Ayn była 
aktorką, chwilowo, z braku innych ofert, pracującą jako kelnerka w restauracji 
oraz jako clown na przyjęciach dla dzieci.

– Nic z tego nie rozumiem – prychnęła. – Ten Bauer uważa, że powinnaś 

rzucić wszystko i spieszyć mu na pomoc. Przecież już dla niego nie pracujesz. 
Jesteś prawnikiem. Zapomniałaś o tym?

– Ayn, czego ty ode mnie chcesz? Zadzwoniła jego sekretarka, złożyła mi 

propozycję, a ja obiecałam, że ją przemyślę i oddzwonię. Cóż w tym złego?

–  Przecież  nie  zdążyłaś  się  nawet  rozpakować  po  przyjeździe!  –

Zatrzepotała  rzęsami  Ayn  i  odezwała  się  przesadnie  słodkim  głosem:  –  Ależ 
oczywiście, panie Bauer. Czego tylko pan sobie życzy, panie Bauer...

– Twoje zdanie naprawdę mnie nie interesuje.
– Wiem, ale nie myśl, że tak łatwo się wykręcisz – nie dawała za wygraną 

Ayn. – Myślisz, że ja niczego nie widzę? Na przykład, jak się zmieniasz, ilekroć 
wymawiasz jego imię? To jasne, że ten facet ma na ciebie olbrzymi wpływ.

– Nie wiem, być może – mruknęła Ewa.
Już  dawno  temu  przestała  spierać  się  ze  swoją  przyjaciółką.  Ayn 

postrzegała świat w tonacji czarno-białej.

– Nie oszukujmy się. Dla ciebie każdy pretekst jest dobry, byle się z nim 

zobaczyć. Jesteś w nim zakochana. Przyznaj się do tego.

– Na razie mogę ci tylko powiedzieć, że nie wiem jeszcze, co zrobię.
– W takim razie nie rozmawiajmy już o tym. Muszę lecieć. – Ayn zebrała 

swoje rzeczy i skierowała się w stronę drzwi. – Przepraszam, jeśli cię uraziłam. 

background image

Nie chcę tylko, żebyś później cierpiała. Cześć.

– Cześć – pożegnała ją Ewa i poszła do sypialni. Szczerze mówiąc, liczyła 

na  to,  że  Nick  odezwie  się  kiedyś  do  niej.  Spodziewała  się  jednak  czegoś 
bardziej  romantycznego  niż  propozycja  pracy.  Szacunek  dla  samej  siebie 
nakazywał odrzucenie tej oferty. Zdrowy rozsądek podpowiadał, że nie należy 
zmieniać swoich planów dla kaprysu mężczyzny, który nawet nie pofatygował 
się, żeby do niej zadzwonić.

Wychodząc  spod  prysznica,  przypomniała  sobie,  w  jaki  sposób 

kilkanaście dni temu pożegnała się z Nickiem na progu jego mieszkania. Patrzył 
na  nią  tak,  jak  gdyby  tracił  coś  bardzo  cennego,  skarb,  życiową  szansę.  Ona 
zresztą  czuła  się  podobnie.  Kto  wie,  co  mogło  się  stać,  gdyby  się  wtedy  nie 
rozstali?

Zdjęła ręcznik z głowy i potrząsnęła mokrymi włosami. Przez ostatni rok 

chciała odmienić życie Nicka, sprawić, aby częściej się uśmiechał i był bardziej 
pogodny.  Początkowo  nie  zdawała  sobie  sprawy,  dlaczego  jej  na  tym  zależy. 
Nie  zastanawiała  się  nad  tym.  Teraz  wiedziała  już,  że  była  w  nim  po  prostu 
zakochana. Podejrzewała też, że i on darzył ją podobnym uczuciem. Czy zatem 
wszystko stracone? Może jeszcze nie?

Wzięła do ręki grzebień i uśmiechnęła się do siebie.
Dwa  dni  sam  na  sam  z  Nickiem.  Dwa  dni,  aby  uświadomić  mu,  że  ją 

kocha  i  że  ta  miłość  warta  jest  ryzyka.  Nie  mogła  przepuścić  takiej  okazji. 
Teraz, kiedy już nie pracuje u niego na stałe, będzie jej łatwiej niż kiedyś.

Spojrzała na  swoje odbicie  w lustrze. Jeśli  zdecyduje się  na  tę  pracę,  to 

tylko  na  swoich  warunkach.  Bez  munduru,  czapki,  spodni  i  zbytecznych 
formalności. To jedyny sposób, aby zawładnąć sercem Nicka Bauera.

Nick  wsiadł  do  windy  znajdującej  się  na  najwyższym  piętrze  i  wcisnął 

przycisk  z  napisem  „parter”.  Postawił  teczkę  na  podłodze  i  oparł  się  o 
mahoniową  ścianę.  Czuł,  jak  pieką  go  oczy.  Całą  noc  przesiedział  nad 
rozmaitymi dokumentami, nad ranem zaś skorzystał jeszcze z firmowej siłowni, 
od czego teraz lekko drżały mu mięśnie. Miał nadzieję, że uda mu się zdrzemnąć 
w samochodzie. Nie był jednak zachwycony perspektywą dwudniowej jazdy w 
towarzystwie jakiegoś obcego kierowcy.

Wbrew obiegowym opiniom nie zwolnił trzech poprzednich kierowców w 

przypływie  złego  humoru.  Był  człowiekiem  zbyt  racjonalnie  myślącym,  żeby 
pozwolić  sobie  na  takie  zachowanie.  To  raczej  szoferzy  nie  sprostali  jego 
wymaganiom.  Pierwszy  z  nich  jeździł  jak  szalony,  drugi  głośno  klął  na 
kierujących innymi  samochodami, a trzeci  zupełnie nie  znał Manhattanu. Dwa 
razy wjechał w takie miejsca, że nawet Nick zupełnie stracił orientację.

Przesunął ręką po siwiejących włosach, jeszcze wilgotnych po prysznicu, 

i westchnął z przejęciem. Pogodził się z tym, że Ewa zrezygnowała z wożenia 
go,  ale  nie  z  tym,  że  odeszła  z  jego  życia.  Wielokrotnie  powtarzał  sobie,  że 

background image

powinien zaakceptować tę sytuację. Na próżno. Przez ostatnie dziesięć dni nie 
mógł przestać myśleć o  Ewie James. We wnętrzu samochodu wciąż unosił się 
delikatny  zapach  jej  perfum,  kiedy  jednak  Nick  spoglądał  w  lusterko,  nie 
napotykał  już  tam  jej  roześmianych  oczu.  Wtedy  z  całą  oczywistością 
uświadamiał sobie, że jest samotny.

Nie  należał  do  mężczyzn,  którzy  litują  się  nad  sobą  albo  rozpamiętują 

przeszłość,  musiał wszak  przyznać, że  ostatnio  wszystkie jego  myśli  i  uczucia 
koncentrują  się  na  tej,  która  odeszła  –  Ewie  James.  Gdyby  nie  to,  że  sprawy 
zawodowe nie pozwalały mu na wyjazd z miasta, nie zawahałby się jechać z nią 
do  Cancun.  Do  licha,  nieważne,  co  sobie  pomyśli;  musi  się  z  nią  zobaczyć 
choćby raz jeszcze!

Spojrzał  na  zegarek.  Dochodziła  szósta  czterdzieści  siedem.  Dzień 

wcześniej  dwukrotnie  dzwonił  do  Ewy.  Niestety,  połączył  się  tylko  z 
automatyczną  sekretarką.  Teraz  ranek  był  nieco  zbyt  wczesny,  by  dzwonić 
znowu, ale Nick bardzo chciał z nią porozmawiać, umówić się, a choćby tylko 
usłyszeć  jej  głos.  Czując  zdenerwowanie  jak  przed  pierwszą  randką,  wyjął  z 
kieszeni  telefon  komórkowy  i  wystukał  numer  do  Ewy.  Po  czwartym  sygnale 
usłyszał w słuchawce poirytowany głos.

– Halo!
– Dzień dobry, mówi Nick Bauer. Chciałbym rozmawiać z Ewą James.
– Spóźnił się pan. Już wyszła.
Nick rozłączył się, czując wzbierającą złość. Że też musiało zabraknąć mu 

kilku  minut.  Dopiero  teraz  uświadomił  sobie,  jak  bardzo  pragnął  się  z  nią 
spotkać.

Ewa  czekała  jak  zawsze  cierpliwie.  Minęło  jednak  dwadzieścia  minut, 

zanim  Nick  wyszedł  wreszcie  z  budynku.  Na  widok  smukłej  sylwetki 
oświetlonej bladym światłem poranka jej serce zaczęło bić szybciej. Nick lekko 
utykał na lewą nogę, co mu się zawsze zdarzało, ilekroć pracował długo w nocy.

Kiedy  podszedł  nieco  bliżej  i  dostrzegł  kobietę  stojącą  obok  jego 

samochodu, przez  chwilę nie  wiedział, czy nie  ulega  złudzeniu. Czym  prędzej 
zdjął okulary przeciwsłoneczne.

– Ewa? Uśmiechnęła się do niego.
– Cześć, Nick.
Miała na  sobie beżową, dopasowaną marynarkę  i krótką spódnicę, która 

odsłaniała opalone nogi. Sięgające ramion włosy były luźno rozpuszczone. Nick 
z podziwem się jej przyglądał.

–  Ewo,  tak  się  cieszę,  że  ciebie  widzę  –  powiedział.  –  Ale  co  ty  tu 

właściwie robisz o tej porze?

Najwyraźniej nie wiedział o inicjatywie swojej sekretarki.
– O ile się nie mylę, to czeka nas wspólna podróż do Północnej Karoliny 

background image

– powiedziała obojętnym tonem.

–  Co?  Jedziesz  ze  mną  do  Północnej  Karoliny?  –  zapytał  kompletnie 

zaskoczony.

– Jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko temu.
–  Ależ  skąd!  Oczywiście,  że  nie.  –  Obrzucił  ją  śmiałym  spojrzeniem, 

zatrzymując  dłużej  wzrok  na  nogach.  Świat  zaczął  nagle  świecić  pełną  gamą 
kolorów.  Spędzi  z  Ewą  dwa  dni!  Czy  to  nie  cudowne?  –  Sądząc  po  twojej 
opaleniźnie, miałaś chyba udane wakacje?

– O, tak. – Spojrzała na jego zmęczoną twarz. – Myślę, że tobie również 

przydałby się odpoczynek. Nie powinieneś pracować w nocy.

– Czasami nie mam wyboru. – Dotknął ręką napiętych mięśni karku. – Od 

czasu,  kiedy  mnie  opuściłaś,  nikt  o  mnie  nie  dba.  –  Uśmiechnął  się  do  niej 
niepewnie. – Dlaczego nie odpowiadałaś na moje telefony?

Ewa ze zdziwienia otworzyła szerzej oczy.
– Jakie telefony?
– Wczoraj dwukrotnie do ciebie dzwoniłem i  zostawiłem wiadomość na 

sekretarce. Dziś rano też dzwoniłem, budząc zresztą twoją koleżankę.

–  Ach,  tak.  To  była  Ayn.  –  Pokiwała  głową  i  ze  złością  pomyślała  o 

nielojalnej  przyjaciółce.  Dlaczego  Ayn  o  niczym  jej  nie  powiedziała? 
Wyciągnęła rękę po bagaż Nicka. – Pozwól, że to wezmę.

Nick przecząco pokręcił głową.
– Nie ma mowy. Jakoś ciągle nie mogę uwierzyć, że zgodziłaś się mnie 

zawieźć do Karoliny. Przecież w poniedziałek zaczynasz pracę w Albany.

Ewa odwróciła się do niego i spojrzała mu prosto w oczy.
– Wolałbyś, żebym odmówiła?
– Nie. Ale kto cię o to prosił? I dlaczego właściwie się zgodziłaś?
Ewa tajemniczo się uśmiechnęła.
– Zapytasz mnie o to za dwie doby.
Tego  dnia  w  zachowaniu  Ewy  było  coś  odmiennego.  Wydawała  się 

pewna siebie, a jednocześnie jak gdyby bardziej ostrożna. Nick nie wiedział, czy 
powinien  namiętnie  ją  przytulić,  czy  tylko  obserwować  i  czekać  na  dalszy 
rozwój sytuacji.

Przypomniał sobie dzień, w którym się rozstali i doszedł do wniosku, że 

popełnił  wtedy  błąd.  Chciał  zbyt  dużo  i  zbyt  szybko,  mając  nadzieję,  że  pod 
wpływem chwilowego nastroju Ewa nie będzie potrafiła niczego mu odmówić. 
Tymczasem w jej przypadku taka taktyka nie mogła przynieść powodzenia.

Nick był doświadczonym negocjatorem i doskonale wiedział, że końcowy 

wynik często zależy od pozornie niewiele znaczących szczegółów. Pragnął Ewy 
i teraz, kiedy los dał mu kolejną szansę, nie mógł pozwolić sobie na to, aby po 
raz drugi od niego odeszła. Miał dwa dni na odpowiednie zadbanie o szczegóły 
– nastrój, miejsce, zachowanie i słowa.

background image

Kiedy  Ewa  otworzyła  przed  nim  drzwi  do  samochodu,  zatrzymał  się  na 

chwilę i położył dłoń na jej ramieniu.

– Cieszę się, że cię widzę, Ewo. Naprawdę bardzo się cieszę.
– Czy ma pan jakieś specjalne życzenia dotyczące podróży?
– Tak. Chcę, żebyśmy odnosili się do siebie jak przyjaciele, a nie jak szef 

i pracownik. Zgoda?

– Zgoda, proszę... to znaczy, zgoda, Nick.
– Znakomicie. Przepraszam cię,  ale  muszę się  teraz chwilkę zdrzemnąć. 

Kiedy się zbudzę, pogadamy, dobrze?

Ewa  usiadła  za  kierownicą  z  poczuciem  ulgi.  Nick  wcale  się  jej  nie 

spodziewał, a przecież był wyraźnie zadowolony, kiedy ją zobaczył. Wiedziała, 
że  nie  lubi  być  zaskakiwany  niespodziewanymi  wizytami,  ponieważ  nie  miał 
wtedy  czasu,  żeby  odpowiednio  przygotować  swoją  reakcję.  Tym  razem 
odniosła  jednak  wrażenie,  że  Nick  jej  ufa.  Już  wiedziała,  jak  się  przy  nim 
zachowywać. Najlepszą taktyką wydawało się zmuszanie go do spontanicznego, 
szczerego  zachowania.  Tylko  wtedy  będzie  mogła  poznać  prawdę  o  jego 
pieczołowicie skrywanych uczuciach.

Uruchomiła  stacyjkę,  czując  się  jak  przed  jakąś  wielką  wyprawą.  Przez 

dwa kolejne dni będzie w towarzystwie swego księcia z bajki. Szkoda tylko, że 
spotkała  go  w  dwudziestym  wieku,  kiedy  to  bajki  nie  zawsze  kończą  się 
szczęśliwie...

Nick skończył jeść kurczaka i oblizał palce.
– Nie przypuszczałem, że w zwykłych knajpach dają tak dobre jedzenie.
Ewa uśmiechnęła się do niego, obgryzając kawałek kurzego udka.
– Powinien pan poszerzać swoje horyzonty, panie Bauer.
Po  trzech  godzinach  snu  Nick  był  tak  głodny,  że  natychmiast  zarządził 

postój.  Przydrożny  zajazd,  w  którym  się  zatrzymali,  okazał  się  wyjątkowo 
przytulnym miejscem.

– O, rany, chyba od dziecka nie jadłem normalnego makaronu...
– Nic dziwnego. Dzieci z bogatych rodzin jedzą same rarytasy.
– Być może, ale ja nie byłem jednym z nich. Moi rodzice żyli z uprawy 

ziemi.  W  ciężkich  czasach  to  właśnie  makaron  i  ser,  okraszone  od  święta 
kawałeczkami kiełbasy, były naszym podstawowym daniem.

Ewa spojrzała na niego zaskoczona.
– Byłeś biedny w dzieciństwie? Przecież widziałam dom twojej mamy w 

Greenwich.  Cokolwiek  by  o  nim  mówić,  nie  jest  to  chyba  typowa,  wiejska 
chata.

Nick dumnie się uśmiechnął.
– Zgadza się, ale to ja go kupiłem. Podobnie jak wiele sprzętów na farmę, 

prowadzoną przez brata i jego żonę.

background image

Ewa nie mogła ukryć zdziwienia.
– Nie rozumiem, dlaczego żaden z dziennikarzy nie opisał twojego życia. 

Okazuje się, że jesteś ucieleśnieniem amerykańskiego mitu.

–  Potrafię  tak  z  nimi  rozmawiać,  aby  nie  o  wszystkim  powiedzieć  –

odparł krótko.

–  Coś  takiego!  Gdy  czytałam  artykuły  o  tobie  i  twojej  żonie,  byłam 

pewna,  że  oboje  pochodzicie  z  tego  samego  środowiska  –  powiedziała  i  w  tej 
samej chwili uświadomiła sobie, że poruszyła drażliwy temat.

Nick odłożył widelec i przez chwilę się jej przyglądał. Ewa z trudnością 

wytrzymała  jego  wzrok.  Boże,  co  ją  podkusiło,  by  wspomnieć  o  jego  żonie! 
Bała się, że Nick obrazi się na nią, albo zamknie się w sobie i do końca podróży 
nie odezwie ani słowem, on jednak odparł głosem niespodziewanie spokojnym i 
rzeczowym:

– Gdy tylko stałem się osobą publiczną, bardzo dbałem o to, aby trzymać 

rodzinę  z  dala  od  dziennikarskich  plotek.  O  mojej  przeszłości  powiedziałem 
tylko  to,  co uznałem za istotne,  a część informacji  po  prostu zmyśliłem.  Moja 
żona, Janet, rzeczywiście pochodzi z wyższych sfer. Ale poznaliśmy się jeszcze 
na uczelni.

– Na Harwardzie, prawda? Nieźle wylądowałeś jak na chłopaka z farmy.
Nick uśmiechnął się.
–  W  wywiadach  prezentowaliśmy  wyłącznie  sprawy  dotyczące  rodziny 

Janet. Tak było znacznie wygodniej.

–  Wykwintne  przyjęcia,  kontakty  ze  znanymi  osobistościami,  słowem  –

wielki świat.

Nick spojrzał na kości kurczaka, piętrzące się na jego talerzu.
–  Wielki  świat  –  powtórzył  smutno.  –  Czasami  tęsknię  za  zwykłymi 

przyjemnościami życia.

– Takimi jak prowadzenie samochodu? – zapytała.
– A co? Myślisz, że nie umiem prowadzić?
– Nie widziałam cię nigdy za kierownicą. Masz chociaż swój samochód?
–  Mam,  nawet  trzy.  –  Spojrzał  na  nią  trochę  zakłopotany.  –  Może 

rzeczywiście masz rację. Nie ma żadnych przeszkód, żebym sam prowadził.

–  Żadnych poza  zdrowym  rozsądkiem. Samochód  z  kierowcą oszczędza 

ci mnóstwo czasu. Nie musisz na przykład szukać miejsca, by zaparkować, on to 
zrobi za ciebie...

– No właśnie. – Dostrzegł w jej wzroku ironiczny błysk. – Mam wrażenie, 

że jednak nie wierzysz mi, iż potrafię prowadzić.

– Ależ wierzę, wierzę – powiedziała ze śmiechem. Popatrzył jej w oczy. 

Po chwili podniósł dłoń i dotknął palcem kącików jej ust.

– Sos do sałatek – powiedział.
Ewa zmieszała się w pierwszej chwili, poczuła, jak gwałtownie ogarnia ją 

background image

fala  ciepła,  czułości  i  niezaspokojonego  pragnienia.  Później,  nie  bardzo 
zastanawiając  się  nad  tym,  co  robi,  chwyciła  rękę  Nicka  i  delikatnym  ruchem 
języka zlizała sos z jego kciuka.

– Ewo, ja... – zaczął.
– Nic nie mów, proszę – powiedziała szybko i zakryła mu usta dłonią. –

Powiesz  później,  teraz  musimy  jechać.  Do  Waszyngtonu  zostały  nam  trzy 
godziny  jazdy.  Zgodnie  z  planem,  który  dostałam,  masz  tam  spotkanie  z 
senatorem i dwoma członkami Izby Reprezentantów.

Nick  westchnął.  Zupełnie  o  tym  zapomniał.  W  towarzystwie  Ewy 

wszystkie te sprawy przestawały się liczyć.

–  Masz rację. Musimy się  spieszyć – przyznał niechętnie. – Ale obiecaj 

mi, że zaraz jak tylko dotrzemy na miejsce i odpoczniemy chwilę...

Ewa pokręciła głową.
–  Nic  z  tego.  Wieczorem  odwiedzą  cię  inwestorzy,  którzy  chcą,  żebyś 

poparł  ich  projekt  budowy  oczyszczalni  ścieków.  –  Uśmiechnęła  się.  –  Czeka 
ich  pewnie  rozczarowanie, projekt nie  spełnia  wymogów  ekologicznych, które 
wprowadziłeś dwa lata temu.

– Skąd o tym wiesz?
–  Pani  Roberts  przysłała  mi  wczoraj  dokładny  rozkład  twoich  zajęć.  Z 

czystej ciekawości przeczytałam zamieszczone tam informacje o firmach. Mam 
nadzieję, że nie masz mi tego za złe.

–  Ależ  skąd.  Zastanawiam  się  tylko,  dlaczego  nie  wynająłem  cię  jako 

prawnika.

– No właśnie. Dlaczego tego nie zrobiłeś?
Nick  nie  bardzo  wiedział,  co  w  istocie  nim  kierowało,  gdy  nie 

zdecydował  się  zaoferować  jej  pracy  zaraz  po  tym,  jak  zdała  końcowe 
egzaminy? Może to, że Ewa wielokrotnie podkreślała, że chce się specjalizować 
w prawie rodzinnym i przenieść do Albany? Ale czy tylko to?

Nagle zrozumiał, że prawdziwa przyczyna leżała gdzie indziej. Nie chciał 

zatrudniać Ewy, ponieważ bał się zawodowego uzależnienia od kobiety, której 
wpływ  na  jego  życie  i  tak  był  już  zbyt  duży.  Uświadomił  sobie  również,  że 
postępując w ten sposób, nawet przez chwilę nie pomyślał, jak w takiej sytuacji 
może poczuć się Ewa. Przecież była w gruncie rzeczy najbliższą mu osobą, do 
tego zdolną, wykształconą, zdyscyplinowaną i lojalną. Było mu teraz potwornie 
wstyd.  A  jej  przenikliwy,  przeszywający  go  teraz  na  wskroś  wzrok  jeszcze 
bardziej pogłębiał jego zażenowanie.

–  Zanosi  się  na  deszcz  –  powiedziała  Ewa,  chcąc  rozładować  nieco 

napięcie, które tak wyraźnie malowało się na jego twarzy.

– Tak. Chyba tak. Jeśli mam zdążyć na te spotkania, powinniśmy ruszać.
Wstał od stołu i zaczął sprzątać brudne naczynia.
– Zostaw. Ja to zrobię – powiedziała.

background image

– Nie musisz. Ja też mam ręce.
–  W  porządku,  jak  sobie  życzysz  –  powiedziała  i  oddaliła  się  w  stronę 

samochodu.

Kiedy Nick wyrzucił resztki do kosza, podszedł do niej i zapytał:
–  Teraz  nie  mamy  czasu,  ale  czy  nie  chciałabyś  zjeść  ze  mną  kolacji 

wieczorem, w jakimś cichym, kameralnym miejscu?

– Z wielką przyjemnością – odparła, uśmiechnęła się do niego promiennie 

i pocałowała go przelotnie w usta.

Zdumiała  go  tym  gestem.  Jednak  oprócz  zdziwienia  w  jego  źrenicach 

dostrzegła coś jeszcze; coś, o co nigdy by go nie podejrzewała – bezgraniczną 
radość.

background image

Rozdział trzeci

Nick  jednym  uchem  słuchał  rozmowy  o  polityce,  którą  pochłonięci byli 

jego goście, całą zaś uwagę skupiał na elegancko ubranej kobiecie siedzącej w 
odległej części sali restauracyjnej.

Przed  godziną  pojawiła  się  w  tym  miejscu  i,  wspaniale  się  poruszając, 

usiadła przy oddzielnym stoliku. Nick nie mógł oderwać oczu od jej złocistych, 
luźno  rozpuszczonych  włosów,  zgrabnych  nóg  w  cieniutkich  pończochach, 
ponętnych  piersi,  ledwie  skrytych  za  zwiewną  sukienką.  Jej  obecność 
oczarowała wszystkich obecnych tam mężczyzn, którzy raz po raz mimowolnie 
odwracali głowy w jej kierunku.

Kobieta usiadła przy stoliku, zamówiła kieliszek wina i zaczęła rozglądać 

się wokół. Kiedy wreszcie jej wzrok spotkał się ze wzrokiem Nicka, mężczyzna 
poczuł, że cały płonie.

Ewa James była niezwykłą kobietą!
Od  ponad  godziny  Nick  marzył  tylko  o  tym,  aby  przysiąść  się  do  jej 

stolika  i  zapomnieć  o  zawodowych  obowiązkach.  Spojrzał  na  swój 
niedokończony  posiłek,  próbując  sobie  przypomnieć,  jak  smakuje  jedno  z 
najdroższych zapewne dań w Waszyngtonie. Zirytowany skinął na kelnera, aby 
zabrał talerz.

– Nie smakuje panu? – zapytała jego towarzyszka.
–  Zbyt  kaloryczne  jak  na  moje  potrzeby  –  odpowiedział,  siląc  się  na 

obojętny  ton.  –  Wspominała  pani,  że  w  przyszłym  tygodniu  odbędzie  się 
głosowanie nad nową ustawą. Jakie są szanse, że zarząd nie zmieni jej treści?

Kobieta zaczęła szczegółowo objaśniać zawiłe kulisy tej sprawy, a Nick 

udawał, że uważnie jej słucha. Jednak w środku wszystko się w nim gotowało.

Kiedy  przyjmował  zaproszenie  na  koktajl,  nie  przypuszczał,  że  będzie 

musiał  również  uczestniczyć  w  kolacji.  Na  wszelki  wypadek  zarezerwował 
jednak również stolik dla Ewy, mając nadzieję, że gdy tylko spotkanie dobiegnie 
końca, natychmiast do niej dołączy. Jak na złość na kolacji pojawił się senator z 
Nowego  Jorku,  któremu  nie  można  było  odmówić  towarzystwa.  Zbyt  wielu 
klientów Nicka miałoby mu to potem za złe.

Kiedy towarzyszka Nicka skończyła swój wywód, jej uwagę szczęśliwie 

zajęła  jakaś osoba  z drugiego  końca  stołu.  Nick  z  ulgą  zsunął z  nosa  okulary, 
rozsiadł  się  wygodniej  na  krześle  i  znowu  spojrzał  w  kierunku  Ewy.  Miał 
wrażenie, że była równie niezadowolona z zaistniałej sytuacji co on.

Nie  mógł  się  na  nią  napatrzeć.  Przy  każdym  ruchu  głowy  diamentowe 

kolczyki Ewy migotały tęczą kolorów. Światło świecy malowało na jej twarzy 
urocze półcienie.

Nawet zwykły gest sięgnięcia po filiżankę z kawą w jej wykonaniu miał 

background image

w  sobie  coś  szczególnego.  Nick  ze  zdziwieniem  odkrywał,  że  wszystko,  co 
dotyczy Ewy James, zachwyca go. Czuł się tak, jak gdyby nigdy wcześniej jej 
nie  widział.  A  może  było  w  tym  trochę  prawdy?  Może  wcześniej  bał  się 
dostrzec w niej kobietę, której nie potrafiłby się oprzeć?

Rozejrzał  się  wokół  i  zorientował  się,  że  większość  mężczyzn  również 

zerka  co  chwila  na  Ewę.  Szkoda,  że  nie  mógł  im  powiedzieć,  że  ta  kobieta 
należy do niego.

Ewa  wzięła  z  talerzyka  truskawkę  polaną  czekoladą  i  wolnym  ruchem 

podniosła  ją  na  wysokość  ust.  Po  chwili  błysnęła  biel  jej  zębów,  a  potem 
koniuszek języka, którym zlizała z dolnej wargi kropelki soku. Nick poczuł, że 
ciśnienie  krwi  gwałtownie  mu  wzrosło.  A  kiedy  Ewa  spojrzała  na  niego, 
obdarzając go cudownie zniewalającym uśmiechem, miał wrażenie, że za chwilę 
krew rozsadzi go od środka.

Wielki Boże, pomyślał. Czy ona chce mnie uwieść? A może zawsze tak 

robi, kiedy jej na kimś zależy?

Odwzajemnił uśmiech. Oto cała Ewa James. Piękna, zmysłowa, powabna, 

a jednocześnie oczekująca czegoś więcej niż tylko zwykłego romansu.

–  Ładna  kobieta  –  powiedział  mężczyzna  siedzący  po  prawej  stronie 

Nicka. – Poprosić ją, żeby się do nas przysiadła?

– Nie zgodzi się.
–  Dlaczego?  Zdaje  się,  że  skończyła  już  swój  posiłek.  Kobieta,  która 

ubiera się w ten sposób, na pewno nie chce być sama. Myślę, że przyszła tutaj w 
poszukiwaniu nowych znajomości.

–  Może  –  mruknął  Nick  pod  nosem,  niezadowolony,  że  Ewa  wzbudza 

takie zainteresowanie.

– Krępujesz się, Nick? Jeśli ty nie chcesz, ja mogę ją zaprosić.
– To naprawdę nie jest dobry pomysł.
–  Dlaczego  nie?  –  Mężczyzna  wybuchnął  śmiechem.  Nick  spojrzał  mu 

prosto w oczy.

– Ponieważ ona czeka na mnie.
– Ach, tak! Dlaczego od razu nie powiedziałeś? Ech, niektórzy mężczyźni 

to prawdziwi szczęściarze.

To prawda, pomyślał Nick. Nie doceniał dotychczas, jakim to szczęściem 

w osobie Ewy James obdarzył go los. A skoro teraz daje mu szansę na jeszcze 
więcej, trzeba kuć żelazo póki gorące.

Wstał  od  stołu  i  zaczął  żegnać  się  z  gośćmi  zaproszonymi  na  kolację. 

Zabrało to kilka minut, a kiedy spojrzał w stronę stolika Ewy, okazało się, że już 
jej tam nie ma. Podszedł do kelnera, który sprzątał po niej talerze, i zapytał:

– Nie wie pan, gdzie poszła kobieta, która tu przed chwilą siedziała?
– Przykro mi, nie wiem.
Nick wybiegł na ulicę. Ewa odjeżdżała właśnie taksówką. Niecierpliwym 

background image

gestem ręki  przywołał następną i  szybko  wsiadł  do  środka. Wnętrze  auta było 
rozgrzane  do  granic  wytrzymałości,  z  trudem  dawało  się  znieść  panujący  tu 
skwar.

– Nie ma pan klimatyzacji? – zapytał rozzłoszczony.
–  Nie  mam,  stary.  Się  zepsuła  –  odpowiedział  kierowca  o  wyglądzie 

rastafarianina. – Taka noc jest, stary, jak dobra kobieta. Rozgrzana i wilgotna.

–  Tak,  ma  pan  pewnie  rację  –  przytaknął  Nick  i  opadł  zniechęcony  na 

siedzenie.

Ten wieczór wyobrażał sobie zupełnie inaczej. Zamiast siedzieć koło Ewy 

w  jakiejś  przytulnej  knajpce,  zastanawiał  się  teraz,  jak  ma  ją  przeprosić  za 
wyrządzony afront. Tyle czasu czekała na niego samotnie przy stoliku!

Poluzował krawat i odpiął górny guzik koszuli. Jazda taksówką zdawała 

się  nie  mieć  końca.  Kiedy  wreszcie  dotarł  na  miejsce  i  wszedł  do  hotelowej 
poczekalni,  drzwi  od  windy  właśnie  się  zamykały.  Przyspieszył  kroku  i 
kilkakrotnie  nacisnął  guzik.  Po  chwili  nadjechała  druga  winda  i  Nick  szybko 
wszedł do środka.

Na piętrze, gdzie znajdowały się ich pokoje, poczuł w powietrzu zapach 

perfum,  których  tego  wieczora  użyła  Ewa.  Podszedł  do  drzwi  jej  pokoju  i 
zapukał. Poczekał chwilę, ale z wnętrza nie dobiegł żaden odgłos. Uderzył więc 
w  drzwi  pięścią,  wprawiając  w  zdziwienie  parę  starszych  ludzi,  którzy 
wychodzili właśnie z pokoju obok.

– Przepraszam – odezwał się do nich.
W tym samym momencie drzwi się otworzyły i stanęła w nich Ewa.
– Słucham – powiedziała. Nick uśmiechnął się do niej.
– Chciałbym z tobą porozmawiać.
– Teraz? Czy coś się stało?
– Nie, to znaczy tak. – Przeczesał ręką włosy. – Mogę na chwilę wejść?
–  Poczekaj  chwilę.  Właśnie  się  rozbierałam.  Zamknęła  drzwi, 

odblokowała łańcuch i ponownie je otworzyła. Nick wszedł do środka i podążył 
za  nią  do  pokoju.  Szła  przed nim, ubrana  jedynie  w  krótką,  jedwabną koszulę 
nocną,  która  całkowicie  odsłaniała  długie,  opalone  nogi.  Kiedy  przechodziła 
koło  lustra,  dostrzegł  w  nim  odbicie  kształtnych  półkul  piersi,  wyraźnie 
odznaczających  się  pod  cienką  tkaniną.  Zdążył  usłyszeć  jeszcze  jej  chichot, 
zanim zamknęła za sobą drzwi do łazienki.

Po kilku minutach pojawiła się z powrotem. Miała na sobie długi, czarny 

szlafrok w kwiaty.

– Siadaj, proszę – powiedziała, wskazując krzesło. Sama zajęła miejsce na 

brzegu łóżka. Poły szlafroka odsłoniły jej zgrabne łydki. – Słucham, czego sobie 
życzysz? – zapytała.

Ciebie, pomyślał  Nick i prawie powiedział te słowa na głos. Obrzucił ją 

przenikliwym spojrzeniem. Ewa miała delikatne, malinowe usta. Dopiero teraz 

background image

uświadomił sobie,  że nigdy  wcześniej  tego  nie  zauważył. Jak  smakowałyby  te 
usta, gdyby ośmielił się je pocałować?

– Chciałem przeprosić cię za kolację, do której nie doszło.
Ewa uśmiechnęła się do niego.
– Naprawdę nie ma za co. Rozpoznałam jednego z twoich gości. Senator 

na  pewno  był  zadowolony,  że  tuż  przed  wyborami  widziano  go  w  twoim 
towarzystwie. Dzięki temu zdobędzie nowych wyborców.

– Cieszę się, że to rozumiesz. Większość kobiet nie podeszłoby do tego z 

taką wyrozumiałością jak ty.

–  Ja  jestem  inna  niż  większość  kobiet  –  powiedziała,  znowu  się 

uśmiechając.

– Tak; wiem – powiedział zamyślony.
Ewa  poruszyła  się  na  łóżku.  Wzrok  Nicka  ponownie  spoczął  na  jej 

skrzyżowanych nogach.

– Masz mi coś jeszcze do powiedzenia? – zapytała. Nie wiedział, o czym 

właściwie ma mówić. Siedziała przed nim piękna, na wpół rozebrana kobieta. W 
pokoju byli sami, łóżko było już posłane. Na co czekał?

Zauważył, że Ewa lekko ziewnęła i uświadomił sobie nagle, że przecież 

cały dzień spędziła za kierownicą.

– Jesteś pewnie zmęczona? – powiedział.
– Nie. – Wstała z łóżka. – Czuję się zupełnie dobrze. – Przeciągnęła się i 

splotła ręce za głową, co uwypukliło linię jej piersi. – Ale po tak długiej podróży 
potrzebuję trochę ruchu. Powinnam się chyba pogimnastykować.

– Jakoś nie zdawałem sobie dotychczas sprawy, jak spędzasz wolny czas, 

kiedy oboje podróżujemy.

– Przeważnie idę na jakiś film. Ale dzisiaj mam ochotę na spacer.
– Spacer o tej porze może być niebezpieczny.
– Chciałbyś pójść ze mną?
– Z wielką przyjemnością.
– Wspaniale. Pozwól tylko, że się przebiorę.
Po  chwili  Ewa  miała  na  sobie  jedwabną  bluzkę,  szorty  i  sandały. 

Spojrzała zatroskana na jego drogi garnitur.

– Ty też powinieneś się przebrać. Zapowiadali deszcz.
– Poradzę sobie.
Nick  zdjął  krawat,  marynarkę  i  podwinął  rękawy  koszuli.  Ewa  wzięła 

parasolkę, ale po chwili rzuciła ją na łóżko.

– Zaryzykujmy – powiedziała z szelmowskim uśmiechem.

– Naprawdę masz ochotę na lody?
– Oczywiście. Upał jest taki, że asfalt topi się pod nogami. W taką pogodę 

nie ma nic lepszego od lodów.

background image

Ewa  wzięła  go  pod  rękę  i  razem  przeszli  na  drugą  stronę  ulicy,  gdzie 

znajdowała się lodziarnia. Wokół niej kręciło się mnóstwo turystów, rodziców z 
małymi dziećmi i nastolatków.

–  Na  co  masz  ochotę?  –  zapytała  Ewa,  spoglądając  na  olbrzymią  listę 

lodów.

– Panie mają pierwszeństwo.
– W takim razie – zaczęła Ewa, zwracając się do młodego sprzedawcy –

poproszę  o  wafel  cynamonowy  z  tym,  tym  i  tym.  –  Wskazała  na  trzy  rodzaje 
smaków. – Na to oczywiście polewa czekoladowa i bita śmietana.

– Czy życzy sobie pani również wiśnie? – zapytał sprzedawca.
–  Ależ  tak.  –  Ewa  spojrzała  prowokacyjnie  na  Nicka.  –  Pan  Bauer 

uwielbia wiśnie.

– Co takiego? – zapytał zdezorientowany Nick.
– Nie jest tak? Przecież ilekroć zamawiasz drinka, prosisz zawsze o dwie 

wiśnie do środka.

Nick zaczerwienił się. Kiedy przeszli do kasy, zapytał ją szeptem.
– A więc tak to robisz?
– Co robię? – zapytała Ewa niewinnym głosem.
–  Najpierw  obserwujesz  mnie  uważnie,  a  potem  starasz  się  przewidzieć 

moje pragnienia.

– Ja przewiduję twoje pragnienia?
–  Oczywiście  –  mruknął, płacąc  za  lody.  –  Zachowujesz się  tak,  jakbyś 

czytała w moich myślach. I nie dotyczy to tylko wiśni, drinków i lodów, Ewo...

– Masz rację. Rzeczywiście to robię.
– Co? Czytasz w moich myślach?
– Tak.
Wyszli  na  zewnątrz  w  upalną,  wilgotną  noc.  Ewa  zatrzymała  się  na 

chwilę i dała mu do spróbowania trochę lodów.

– Proszę.
– Nie, dziękuję. Od samego patrzenia wzrasta mi poziom cholesterolu.
–  Ale  mi  nie  możesz  odmówić  –  powiedziała,  trzymając  porcję  lodów 

przed jego twarzą. – Przecież i tak nie będziesz żył wiecznie.

– Kto wie? Może będę.
Ewa spojrzała na niego smutno.
– Ale po co, Nick? Dla kogo chcesz żyć tak długo? To pytanie zupełnie 

go  zaskoczyło.  Zupełnie  nie  wiedział,  co  ma  odpowiedzieć.  Ewa  tymczasem, 
zupełnie  jakby  była  nieświadoma,  że  poruszyła  być  może  najistotniejszy 
problem jego życia w ciągu ostatnich sześciu lat, powiedziała beztroskim tonem:

– No, na co czekasz? Spróbuj. Czy masz aż tak wiele do stracenia? – Nie 

czekając na odpowiedź, wsunęła mu loda do ust.

– Rzeczywiście pyszne – mruknął.

background image

–  No  widzisz.  Nie  można  sobie  odmawiać  w  życiu  wszystkich 

przyjemności.

– Ewo! Ty naprawdę jesteś niebezpieczna – powiedział, kiedy podała mu 

kolejną porcję.

–  Wiem  o  tym.  Dziś  wieczorem  nie  pozwolę  ci  odmawiać  sobie  tego, 

czego naprawdę pragniesz.

– Tak? To powiedz mi, o czym teraz myślę? Ewa spojrzała mu prosto w 

oczy.

– Masz nadzieję, że nie kupię sobie kolejnego, jeszcze większego loda.
Nick roześmiał się.
– Nie zgadłaś.
–  Cóż,  potrzebuję  trochę  czasu.  Trudno  zgadywać  myśli  kogoś,  kto 

głęboko skrywa swoje pragnienia.

Odwróciła się od niego i ruszyła w stronę nabrzeża. Nick podążył za nią. 

Spacerowali wzdłuż rzeki, podziwiając światła Kapitolu na drugim brzegu. Nick 
opowiadał  jej  o  swoich  pierwszych  doświadczeniach  w  Waszyngtonie,  a  Ewa 
karmiła go lodami. Po jakimś czasie zmęczeni usiedli na ławce. Nick odruchowo 
wyciągnął rękę i objął dziewczynę z tyłu. Był to zupełnie naturalny i niewinny 
gest, a mimo to Ewa nie potrafiła zapanować nad przyspieszonym biciem serca.

Odwróciła się do niego.
– Nick, chciałabym, żebyś... – zaczęła mówić zaledwie kilka centymetrów 

od jego twarzy.

Nagle  na  niebie  pojawiła  się  błyskawica,  a  po  kilku  sekundach  dał  się 

słyszeć grzmot. Zaraz potem spadły na nich pierwsze krople deszczu.

Ewa podekscytowana podniosła się z ławki.
– Wspaniale, zaraz zmoczy nas deszcz. Nick również zerwał się na równe 

nogi.

– Wynośmy się stąd czym prędzej – zakomenderował.
–  Dlaczego?  Uwielbiam  letnie  burze  –  odparła  i  zaczęła  poruszać  się 

tanecznym  krokiem  z  twarzą  zwróconą  ku  granatowi  nieba.  –  No,  chodź  do 
mnie. Zobaczysz, jaka to będzie frajda!

– Zwariowałaś? – Nick podszedł do niej i chwycił ją za ramię. – Zaczyna 

się prawdziwa ulewa.

Ewa przytuliła się do niego.
– Czy jako dziecko nigdy nie bawiłeś się na deszczu?
– Jest burza, Ewo. To może być naprawdę niebezpieczne.
– Wiem. Ale czasami przyjemnie jest trochę zaryzykować.
Jego  twarz  rozjaśniło  światło  kolejnej  błyskawicy.  Nick  wydawał  się 

zupełnie nie poruszony ściekającą po nim wodą, grzmotem burzy i podmuchami 
wiatru.  Jednak  Ewa  wiedziała,  że  to  tylko  pozory.  Pod  dłonią,  która  spoczęła 
bowiem na jego torsie, wyczuwała gwałtowne bicie serca. Nie zastanawiając się 

background image

długo, odsunęła się trochę od niego.

– Nie bądź taki spięty, mój panie. Przecież nikogo tutaj nie ma. Tylko my 

i deszcz! Deszcz! Burza! Ulewa! – Z radosnymi okrzykami zaczęła biec przed 
siebie po mokrej trawie.

Nick pobiegł za nią, choć nie podzielał jej entuzjazmu. Koszula przylepiła 

mu się  do  pleców, a mokre brwi nie  stanowiły  żadnej  bariery dla  wody, która 
wpadała do oczu.

Ewa  biegła  w  stronę  kiosku,  koło  którego  zatrzymali  się  jacyś 

przechodnie. Kiedy stanęła pod niewielkim daszkiem i spojrzała w jego stronę, 
wybuchnęła  niepohamowanym  śmiechem.  Dobiegł  wreszcie  do  niej,  ale  w  tej 
samej chwili Ewa wymknęła mu się i znowu zaczęła uciekać.

Zrezygnowany  przystanął,  żeby  chwilę  odpocząć.  Ewa  również  się 

zatrzymała  i  z  rękoma  uniesionymi  w  górę  zaczęła  kręcić  się  w  kółko. 
Wyglądała teraz, jak gdyby składała ofiarę jakimś pogańskim bóstwom. Nick z 
zachwytem patrzył, jak w świetle błyskawicy jej smukła sylwetka odznacza się
na tle ciemnej nocy.

– To pana dziewczyna? – zapytał Nicka stojący obok mężczyzna.
– Niezupełnie. Jest moim szoferem.
–  Aha.  To  dzisiaj  tak  się  to  nazywa?  Kiedyś  mówiło  się  „moja 

asystentka”...

Ewa  zatrzymała  się  wreszcie,  zmęczona,  i  zaczęła  wpatrywać  się  w 

Nicka. Pokręcił przecząco głową. Czy ona naprawdę myśli, że będzie ganiał za 
nią w taki deszcz? No tak, zwariowała zupełnie! Ruchem ręki przywołuje go do 
siebie!

Zły,  że  nie  potrafi  się  oprzeć,  ruszył  w  jej  kierunku.  W  tym  momencie 

znowu się odwróciła i zaczęła uciekać. Zaklął pod nosem i rzucił  się za nią w 
pościg,  mając  nadzieję,  że  tyra  razem  wreszcie  ją  złapie.  Rzeczywiście,  po 
kilkunastu  metrach udało  mu się  chwycić ją  za  rękę.  Ciężko  oddychając, Ewa 
odwróciła się do niego. W świetle błyskawicy dojrzał, jak ta szalona dziewczyna 
wtula się w jego ramię.

–  Co  ty,  do  diabła,  wyprawiasz?  –  powiedział,  przekrzykując  grzmot 

burzy.

–  Dobrze  się  bawię  –  powiedziała.  –  Wiesz  chyba  co  to  zabawa,  Nick, 

prawda?

–  Chcesz,  żebym  ci  pokazał,  jak  ja  się  bawię?  Proszę  bardzo!  –

powiedział i przyciągnął ją gwałtownie do siebie, by w następnej chwili poczuć 
na wargach smak jej słodkich, wilgotnych od deszczu ust.

background image

Rozdział czwarty

Kiedy  Nick  dotknął  ust  Ewy,  był  zaskoczony,  że  są  tak  zimne.  Już  po 

kilku sekundach jednak zdołał je rozgrzać. Ewa przysunęła się bliżej do niego i 
cicho westchnęła. Jedną rękę oparła na jego klatce piersiowej, a drugą trzymała 
go za ramię. Przez ostatni rok Nick nieustannie marzył o tym, żeby poczuć koło 
siebie jej bliskość i to się wreszcie spełniło.

Miała delikatne i miękkie usta, którymi mocno przywierała do jego warg. 

Jej pocałunek pozbawiony był pruderii i niepewności, zupełnie jak gdyby Ewa 
doskonale  wiedziała,  czego  chce  ona  i  jak  lubi  być  całowany  on.  Kiedy  po 
chwili  ich  języki  zetknęły  się,  ciało  Nicka  przeszyła  fala  wzrastającego 
podniecenia.  Oparł  dłonie  na  jej  pośladkach,  przyciągnął  ją  bliżej  siebie  i  z 
jeszcze większym zapamiętaniem zaczął rozkoszować się jej bliskością. Czuł, że 
gdzieś  głęboko w  nim zimna  powłoka  pancerza, który przywdział po  tym, jak 
stracił  Janet,  i  którego  nie  pozbywał  się  dotąd  nawet  na  chwilę,  zaczyna 
gwałtownie się topić.

Ewa  cicho  wzdychała,  kiedy  ręce  Nicka  delikatnie  gładziły  ją  po  całym 

ciele.  Jeszcze  godzinę  temu  była  przekonana,  że  tego  wieczoru  nie  zostanie  z 
nim  sam  na  sam.  Z  rezygnacją  obserwowała  przedłużające  się  spotkanie  w 
restauracji i  żałowała, że siedzi tak daleko. Tymczasem  teraz Nick  całował ją, 
pieścił  czule,  przyprawiał  o  uczucia,  o  jakich  nie  śmiała  wcześniej  nawet 
marzyć. Nie miała już żadnych wątpliwości, że nie pomyliła się w jego ocenie. 
Za  chłodnym  i  opanowanym  biznesmenem  krył  się  prawdziwy  mężczyzna  z 
krwi i kości.

Dotknął  jej  piersi,  z  błogim  westchnieniem  rozkoszy  wyczuwając  przez 

cienką bluzkę ich jędrną twardość. Ewa jęknęła cicho i odchyliła mu koszulę, by 
poczuć  pod  palcami  wilgotną,  gorącą skórę spragnionego jej ciała mężczyzny. 
Kiedy niepewnym ruchem zsunęła rękę niżej, stężał cały w jednej sekundzie.

–  Poczekaj  –  z  trudnością  wydobył  z  siebie  głos  i  odsunął  się  nieco  od 

niej. – Powinniśmy znaleźć bardziej ustronne miejsce.

– Ciekawa byłam, kiedy to zaproponujesz.
– A co by się stało, gdybym tego nie zrobił? – Uśmiechnął się do niej.
– Wtedy zaaresztowano by nas za nieobyczajność w miejscu publicznym.
Nick rozejrzał się wokół. Deszcz coraz bardziej przybierał na sile.
– Cała się trzęsiesz – powiedział, pocierając rękoma o jej nagie ramiona.
– Nie przypuszczałam, że tak szybko się oziębi. – Zaczęła przydeptywać 

w miejscu, aby choć trochę się rozgrzać. – Mógłbyś złapać gdzieś taksówkę?

–  Postaram  się,  choć  w  taką  pogodę  wszyscy  normalni  ludzie  chyba 

siedzą w domu. – Przyciągnął ją do siebie i przytulił. – Zaraz wrócę.

Ruszył w stronę najbliższego skrzyżowania. Zupełnie jak na zamówienie 

background image

po drugiej stronie ulicy natychmiast pojawiła się taksówka. Nick szybko wbiegł 
na środek jezdni i zaczął dawać znaki taksówkarzowi. Kiedy ten zatrzymał się 
koło  niego,  Nick  odwrócił  się  i  krzyknął  w  stronę  Ewy,  która  natychmiast 
podbiegła i wsiadła do środka.

–  Widzę,  że  lubicie  się  kąpać  –  odezwał  się  taksówkarz,  kiedy  oboje 

usadowili się z tyłu auta. – Czy jedziemy gdzieś popływać?

–  Raczej  nie  –  powiedział  Nick  i  podał  taksówkarzowi  nazwę  hotelu.  –

Mógłby pan wyłączyć klimatyzację? Zimno tu.

Taksówkarz  chciał chyba zaprotestować, ale  kiedy zobaczył trzęsącą  się 

Ewę, od razu zmienił zdanie.

–  Załóż  to  –  powiedział  tymczasem  Nick  i  okrył  Ewę  swoją  koszulą.  –

Może będzie ci trochę cieplej.

Spojrzała na jego nagą klatkę piersiową.
– Jak wytłumaczysz swój strój, kiedy dojedziemy do hotelu?
– Czy w ogóle muszę coś mówić? Nie dbam o to, co myślą o mnie inni. 

Najważniejsze, abyś wzięła teraz gorącą kąpiel i jak najszybciej położyła się do 
łóżka.

Ewa zakasłała.
–  Masz  rację.  Nie  mogę  pozwolić  sobie  na  przeziębienie.  Jutro  czeka 

mnie przecież praca.

Nick uzmysłowił sobie naraz, że ich wspólny czas dobiega właśnie końca.
– To był wspaniały wieczór, Ewo – szepnął jej do ucha. – Nie martw się, 

że nie wszystko ułożyło się tak, jak to sobie zaplanowaliśmy. – Poprawił się w 
fotelu, a wtedy w butach zachlupotała mu woda.

– Zniszczyłeś buty – zauważyła Ewa.
– Warto było – odpowiedział bez chwili wahania. – Nie pamiętam, kiedy 

ostatnio tak wspaniale się czułem.

– Ja też – wyznała. Wzięła go za rękę i lekko uścisnęła jego dłoń.
Nick przysunął ją do siebie i dotknął policzkiem wilgotnych włosów Ewy. 

Pomyślał, że to, co wydarzyło się właśnie między nimi – to dopiero początek.

Czerwone  cyfry  budzika  wskazywały  siedem  po  trzeciej  w  nocy.  Ewa 

przewróciła się na brzuch i nakryła głowę poduszką. Na niewiele się to jednak
zdało. Najsłabszy nawet dźwięk dochodzący z pokoju lub korytarza od razu ją 
budził. Zresztą kiedy było zupełnie cicho, wcale nie czuła się lepiej.

Pełna rezygnacji przekręciła się na plecy. Czuła się tak samo pobudzona 

jak  trzy  godziny  temu,  kiedy  Nick  pożegnał  ją  w  holu.  Ostatni  pocałunek 
całkowicie  ją  przekonał,  że  ma  do  czynienia  z  mężczyzną,  który  jeszcze  w 
niejednym  ją  zadziwi.  Kiedy  Nick  spojrzał  na  nią,  w  jego  ciemnych  oczach 
wyczytała,  że  pragnie,  aby  wpuściła  go  do  swego  pokoju.  Wystarczyło,  żeby 
choć  trochę  go  zachęciła  i  byliby  teraz  razem.  Zamiast  przewracać  się 

background image

niespokojnie  z  boku  na  bok,  czułaby  na  sobie  jego  gorące  usta,  spragnione 
dotyku dłonie...

Ewa wyciągnęła rękę i  zapaliła stojącą przy łóżku  lampkę.  Może zimny 

prysznic ostudzi trochę jej rozpaloną wyobraźnię? Nie, to i tak nic nie pomoże.

Nie  mogła  sobie  darować,  że  wycofała  się  w  ostatnim  momencie. 

Dlaczego to zrobiła? Dlaczego zabrakło jej odwagi?

Usiadła  na  łóżku,  splotła  ręce  wokół  nóg  i  oparła  głowę  na  kolanach. 

Przypomniała sobie, jak Nick zapowiedział, że pokaże jej, jak się bawi. Było to 
tuż  przed  pierwszym  pocałunkiem,  a  zabrzmiało  jak  wyznanie  przygodnego 
kochanka. Czy jednak rzeczywiście mogła się  po nim spodziewać tylko  tyle –
przelotnej przygody bez dalszego ciągu?

Wyobraziła sobie Nicka, który po całym dniu ciężkiej pracy razem z nią 

odpoczywa  w  domowym  zaciszu.  Oczyma  imaginacji  zobaczyła  ich  wspólne 
dziecko.  Nick  uczyłby się,  jak  zmieniać  pieluchy, jak  trzymać  na  ręku  kruchą 
istotę,  będącą  owocem  ich  miłości.  Widziała  również  jego  rozpromienioną 
szczęściem twarz...

Nie potrafiła natomiast wyobrazić go sobie w roli przygodnego kochanka. 

Ani  tego,  że  zakochałaby  się  w  nim,  a  później  o  wszystkim  zapomniała.  I  to 
właśnie  tłumaczyło  jej  zachowanie.  Nie  zaprosiła  go  do  pokoju,  ponieważ  nie 
chciała sama siebie oszukiwać, ani się ranić. Mogła mieć tylko wszystko, albo 
nic.

Westchnęła,  zagłębiając  się  jeszcze  głębiej  w  swoje  rozmyślania. 

Spojrzała na zegarek. Była trzecia trzynaście w nocy.

Nick  zmienił  program  w  telewizji.  Obok  niego  na  stoliku  stały  dwie 

malutkie,  puste  buteleczki  po  whisky  oraz  w  połowie  opróżniona  puszka 
orzeszków. Po porcji lodów, które wmusiła  w niego Ewa, nie miał wprawdzie 
ochoty na dodatkowe kalorie, ale nie chciał pić alkoholu na pusty żołądek.

Spojrzał  na  zegarek.  Była  trzecia  trzynaście  w  nocy.  Nie  mógł  spać, 

czytać ani pracować. Nie mógł nawet skoncentrować się na oglądaniu telewizji. 
Wreszcie  podniósł  się  z  fotela  i  zaczął  chodzić  po  pokoju.  Brał  już  gorący,  a 
później zimny prysznic, zrobił imponującą ilość przysiadów, próbował również 
rozwiązywać krzyżówkę. W pewnej chwili zaczął się nawet ubierać, żeby pójść 
do  kina  na  jakiś  film.  Próbował  wszystkiego,  byle  tylko  zapomnieć  o  Ewie 
James.

To  idiotyczne,  myślał.  Jej  pocałunki  wprawiły  go  w  stan,  z  którym 

zupełnie nie potrafił sobie poradzić. Zawsze mu się wydawało, że potrafi lepiej 
przewidzieć swoje reakcje.

Spojrzał na drzwi swojego pokoju. Ewa znajdowała się po drugiej stronie 

korytarza. Wyobraził sobie, jak wpół naga leży na łóżku. W głowie dźwięczały 
mu jej słowa.

background image

Po co ty właściwie żyjesz?
To było ważne pytanie. Dlaczego żył? Nie zastanawiał się nad tym do tej 

pory.  Chciał  żyć,  ponieważ  tak  jak  każdy  człowiek  posiadał  instynkt  życia. 
Czasami  jednak  to  życie  kazało  płacić  sobie  wysoką  cenę.  Pierwszy  rok  po 
śmierci  żony  i  syna  przetrwał  tylko  dzięki  całkowitemu  stłumieniu  w  sobie 
wszelkich uczuć. Były takie  chwile, kiedy czuł, jak jego dusza zamienia się w 
wielki sopel lodu.

Dlaczego nigdy nie powiedział o tym Ewie? I dlaczego nie powiedział jej, 

że odczuwa strach przed zmianą tego stanu rzeczy?

Ponieważ wtedy musiałby się przyznać, co naprawdę do niej czuje. Przez 

sześć  długich  i  samotnych  lat  nie  odważył  się  na  trwały  związek.  Dopiero  z 
chwilą  pojawienia  się  Ewy  zaczął  poważnie  o  tym  myśleć.  Była  dla  niego 
uosobieniem tych wszystkich cech, które kojarzyły mu się z kobiecością.

A  jednak  ona  również  się  wycofała.  Nie  pozwoliła  na  więcej  niż, 

wprawdzie  szalone,  ale  jednak  tylko  –  pocałunki.  Czyżby  powstrzymywało  ją 
coś, o czym nie wiedział?

Trzema  dużymi  krokami  przemierzył  odległość  dzielącą  go  od  drzwi. 

Zdjął łańcuch i otworzył zasuwkę. Korytarz był słabo oświetlony i pod drzwiami 
Ewy  dawało  się  zauważyć  małą  smugę  światła.  Na  twarzy  Nicka  pojawił  się 
uśmiech. A więc ona również nie może zasnąć.

Wyszedł  na  korytarz,  ale  po  chwili  przypomniał  sobie,  że  ma  na  sobie 

tylko  piżamę.  Pospiesznie  wrócił  do  pokoju  i  założył  szlafrok.  Zaczął  się 
zastanawiać, czy powinien zapukać do drzwi Ewy, jednak wreszcie chwycił za 
słuchawkę telefonu i szybko wykręcił numer jej pokoju.

– Halo? – Odebrała już po pierwszym sygnale.
– Ewa?
– Tak. To ty, Nick? – zapytała zdziwiona.
–  Zauważyłem  światło  pod  drzwiami  twojego  pokoju.  Pomyślałem,  że 

może źle się czujesz.

–  Nie,  nic  mi  nie  jest.  Nie  mogę  tylko  zasnąć.  Nick  uśmiechnął  się  do 

siebie.

– Ja też nie. Ciekawe dlaczego?
– Może to przez lody czekoladowe. Podobno zawierają trochę kofeiny.
– Może. Posłuchaj, Ewo. Zapytałaś mnie wczoraj, po co właściwie żyję. 

To bardzo trudne pytanie.

– Wiem – odpowiedziała lekko rozbawiona. – To pytanie filozoficzne.
–  No  właśnie.  Zacząłem  się  zastanawiać,  dlaczego  właściwie  interesuje 

cię odpowiedź na nie.

– Bądź co bądź, jesteśmy przyjaciółmi.
–  No  dobrze,  ale  to  jeszcze  nie  jest  powód.  Mam  wielu  przyjaciół,  ale 

nigdy mi nawet do głowy nie przyszło, żeby pytać ich o takie rzeczy.

background image

– Może dlatego cię o to zapytałam, bo uważam, że właśnie ty powinieneś 

się nad tym zastanowić.

– Dlaczego?
– Jesteś zupełnie sam. Gdybyś był zadowolony z tej samotności, pewnie 

nigdy nie zadałabym ci tego pytania.

– Uważasz zatem, że jestem nieszczęśliwy.
– A nie jest tak?
Nick nie odpowiedział.
–  Dlaczego  jednak  w  ogóle  się  nad  tym  zastanawiasz?  Czy  moja  osoba 

jest tak ciekawa? – zapytał w końcu.

– Masz rację. Może to rzeczywiście nie moja sprawa.
– Ależ nie o to mi chodziło. – Nick zawiesił na chwilę głos. – Widzisz, 

między nami coś jest, nie od dzisiaj... Oboje o tym wiemy. Dochodzi wpół do 
czwartej rano, a my rozmawiamy przez telefon. Wystarczyłoby tylko przejść na 
drugą stronę korytarza i żadne z nas nie czułoby się samotne.

– Naprawdę tak myślisz? A może chodzi tylko o to, że obecność w moim 

łóżku pozwoliłaby ci zapomnieć o nudzie.

–  Nie  mam  teraz  serca  do  filozoficznych  dyskusji,  Ewo.  Może  najlepiej 

będzie, jeśli sami się o tym przekonamy.

– To brzmi zachęcająco, Nick, ale...
–  Boisz  się,  że  rano  nie  będziesz  wiedziała,  jak  się  wobec  mnie 

zachować?

–  Och,  jakoś  bym  sobie  poradziła  –  odparła  pewnym  siebie  głosem.  –

Boję  się  tylko,  że  po  czymś  takim  nie  potrafiłabym  cierpliwie  czekać  na 
następną okazję. A przecież ty nie wierzysz w trwały związek.

Ewa  wstrzymała  oddech,  czekając  na  reakcję  Nicka.  Jednak  cisza  po 

drugiej  stronie  słuchawki  zaczynała  się  niebezpiecznie  przedłużać.  Czyżbym 
powiedziała za dużo? – pomyślała.

– Przepraszam, jeśli cię uraziłam – odezwała się pojednawczym tonem. –

Myślałam  jednak,  że  to  ma  być  szczera  rozmowa.  Boże,  już  prawie  czwarta. 
Wracam do łóżka. Do zobaczenia rano, Nick.

Już  miała  odłożyć  słuchawkę,  kiedy  usłyszała  w  niej  swoje  imię, 

wypowiedziane dramatycznym głosem.

–  Ewo,  nie  zostawiaj  mnie.  Być  może  nie  jestem  tego  wart,  ale  nie 

zostawiaj mnie. Rozumiesz?

– Rozumiem.
– Bardzo mi na tobie zależy. Przepraszam, jeśli działam trochę za szybko 

i jestem zbyt natrętny.

– Nic się nie stało, naprawdę. Zresztą, jak widzisz, ja też mam kłopoty ze 

snem.

– Gdybyś choć mogła wyobrazić sobie, co czuję, kiedy jesteś blisko mnie.

background image

–  Wierzę,  że  coś  wspaniałego  –  powiedziała  lekkim  tonem.  –  Ale  ja 

naprawdę muszę już spać. Nie chcesz chyba, żebym zasnęła za kierownicą.

– W twoich rękach zawsze czuję się bezpiecznie.
– Dobranoc, Nick.
Odłożyła  słuchawkę  z  uśmiechem  triumfu  na  ustach.  Poczuła  się  nagle 

bardzo senna. Za kilka godzin będzie poranek i znowu spotka się z Nickiem.

Trzecia  filiżanka  kawy  była  równie  mocna  i  gorzka  co  pierwsza.  Ewa 

dodała  trochę  mleczka  i  w  tym  momencie  zobaczyła  Nicka,  który  wychodził 
właśnie  z  windy.  Ubrany  w  lniane  spodnie  i  jasną  koszulę,  w  ciemnych 
okularach na nosie, mógłby być uosobieniem wypoczętego turysty. Ewa jednak 
od  razu  zauważyła,  że  Nick  nie  zmrużył  oka  przez  całą  noc.  Ilekroć  był 
zmęczony, powłóczył nieco lewą nogą.

Kocham  go,  pomyślała  nagle.  Teraz  wydawało  jej  się  to  zupełnie 

oczywiste.

Zeszłej  nocy  zdołała  zajrzeć  w  głąb  jego  duszy  i  dostrzegła  tam 

wrażliwego  i  szczerego  człowieka.  Na  jej  twarzy  pojawił  się  uśmiech.  Jeden 
pocałunek  Nicka  miał  w  sobie  więcej  namiętności  niż  wszystkie  pocałunki 
mężczyzn,  których  do  tej  pory  znała.  Nie  to  było  wszakże  najważniejsze.  Nie 
tylko namiętność przecież mogła ich połączyć, teraz Ewa była już o tym święcie 
przekonana.

Podniosła  do  ust  filiżankę.  Nick  rozglądał  się  wokół,  nie  mogąc  jej 

dostrzec.  Zazwyczaj  zostawiała  mu  w  recepcji  informację,  gdzie  może  ją 
znaleźć, tym razem jednak nie zrobiła tego.

Zauważyła,  że  Nick  rozmawia  z  portierem. Mężczyzna  wskazał  ręką  na 

hotelową kawiarnię, a kiedy Nick spojrzał w tamtym kierunku i zobaczył Ewę, 
jego twarz rozpromieniła się radosnym uśmiechem.

Podszedł do niej bliżej ale, widząc, że Ewa ma na sobie uniform szofera, 

powoli przestawał się śmiać.

– Co to jest, Ewo?
Uśmiechnęła  się  lekko,  ale  zamiast  odpowiedzieć  na  jego  pytanie, 

powiedziała:

– Może kawy, panie Bauer? Nick pokręcił przecząco głową.
– Dziękuję, piłem już w pokoju. Dzwoniłem do ciebie o wpół do siódmej. 

Miałem nadzieję, że razem zjemy śniadanie. – Popatrzył na nią uważnie. – Nie 
podniosłaś słuchawki.

– O tej porze biegałam wzdłuż rzeki. Chciałam się jakoś rozbudzić. No a 

potem musiałam zająć się samochodem.

–  Mogłaś  mi  przynajmniej  zostawić  jakąś  wiadomość  –  odezwał  się  z 

dezaprobatą. – Obsługa hotelu szukała cię ponad godzinę.

– Przepraszam – powiedziała Ewa, spuszczając wzrok.

background image

Nie  spodziewała  się  tak  oficjalnego  tonu.  Myślała,  że  po  wczorajszym 

wieczorze Nick będzie traktował ją inaczej niż poprzednio. Złożyła znajdujące 
się na stole papiery i wręczyła je mu.

–  Odebrałam  pańskie  faksy.  Pani  Roberts  pisze,  że  ostateczną  ocenę 

projektu Jansena otrzyma pan przed południem.

– Dziękuję – odparł krótko Nick.
– Płaci mi pan przecież za to – odezwała się lekko ironicznym głosem.
– Tak, w istocie – powiedział nieco poirytowany. – Dobrze spałaś?
– Znośnie. Ale dziękuję, że pan pyta.
Nick był wyraźnie rozdrażniony jej oficjalnym tonem.
– Ja w ogóle nie spałem, Ewo.
Ewa zapragnęła nagle wziąć go za rękę i czym prędzej  ruszyć z nim do 

pokoju. Nie miała wątpliwości, że Nick chciałby się teraz z nią kochać. Jednak 
zdrowy rozsądek ostrzegał ją przed takim krokiem. Miała większe ambicje niż 
tylko znaleźć się w jego łóżku. Chciała stać się częścią jego życia. Na zawsze. 
Nick ujął jej dłoń.

– Jeśli chodzi o dzisiejszą noc...
– Nie tutaj, Nick. – Powoli uwolniła rękę.
– Jak sobie życzysz – odparł chłodno i nasunął okulary na nos.
Kilka  minut  później  oboje  mrużyli  oczy  w  świetle  wschodzącego  nad 

Potomakiem słońca. Zapowiadał się kolejny upalny dzień.

– Boże, co za pogoda! – stęknął Nick.
–  To  typowe  dla  Wschodniego  Wybrzeża.  Wczoraj  ulewa,  a  dziś 

tropikalny skwar.

Ewa  otworzyła  tylne  drzwi  limuzyny,  ale  Nick  skierował  się  w  drugą 

stronę.

– Dziś usiądę z przodu.
– Przecież to wbrew ustalonym w firmie zwyczajom.
– Ja ustalałem te zwyczaje, więc i ja mogę je zmieniać.
Ewa zasalutowała mu jak żołnierz.
– Tak jest, panie Bauer.

background image

Rozdział piąty

– Nie mogłem ich uratować. – Nick wypowiedział te słowa z ogromnym 

wysiłkiem.  –  Nic  nie  mogłem  dla  nich  zrobić.  –  Wziął  głęboki  oddech.  –
Mężczyzna powinien chronić swoją żonę i dziecko. Zapewnić bezpieczeństwo. 
Ja ich zawiodłem.

Ewa  patrzyła  nieruchomo  na  autostradę.  Nie  spodziewała  się  takich 

zwierzeń ze strony Nicka. Najpierw wspomniał o koniach, które były pasją jego 
żony,  potem  zaczął  mówić  o  swoim  małżeństwie,  a  w  końcu  zdobył  się  na 
najbardziej  bolesne  zwierzenia.  Nigdy  wcześniej  nie  wspominał  o  wypadku 
swojej żony. Ewa od razu domyśliła się, że tamta tragedia tkwi w nim do dzisiaj 
jak zadra. Czuła, że powinna powiedzieć coś pocieszającego.

Spojrzała na Nicka. Siedział sztywno, wpatrując się uważnie przed siebie, 

zupełnie jakby to on prowadził samochód. Miał nienaturalnie ostry profil, każdy 
mięsień jego twarzy był napięty. Tak właśnie wyglądała owa maska, którą od lat 
szczelnie odgradzał się od świata. Ewa nie zdawała sobie wcześniej sprawy, że 
w Nicku tkwi aż tak głębokie poczucie winy.

– Mówisz, że ich zawiodłeś. Ale czy to przez ciebie doszło do katastrofy? 

Przecież  to  nie  ty  sprawiłeś,  że  do  silników  samolotu  dostały  się  przelatujące 
ptaki.

Nick spojrzał na nią zdziwiony.
– Skąd wiesz?
– Interesowałam się tym wypadkiem. Spędziłam w bibliotece wiele czasu 

i przeczytałam chyba wszystkie dostępne na ten temat artykuły. Wytłumacz mi 
więc,  gdzie  w  tym  wszystkim  twoja  wina?  Czy  to  przez  ciebie  doszło  do 
katastrofy? Czy to ty zdecydowałeś, kto ma żyć, a kto umrzeć? Czy zabrakło ci 
odwagi? Nie rozumiem, skąd to poczucie winy.

– To wszystko nie jest takie proste – powiedział Nick ponuro.
–  Czytałam  przecież  –  mówiła  dalej  Ewa  –  że  mimo  zranionej  nogi 

uratowałeś  troje  innych  pasażerów.  Byłeś  dzielny,  przypłaciłeś  to  własnym 
zdrowiem. Pani Roberts zdradziła, że przez pierwsze trzy dni pobytu w szpitalu 
w ogóle nie wiedziałeś, gdzie jesteś.

–  Bo  nie  chciałem  wiedzieć  –  powiedział  Nick  niskim,  zachrypniętym 

głosem i odwrócił twarz do okna.

Ewa  westchnęła.  Choć  bardzo  współczuła  Nickowi,  wiedziała,  że  nie 

powinna tego okazywać.

– Nie uda ci się wszystkiego racjonalnie uzasadnić i zrozumieć, Nick. To, 

co  się  stało,  nie  było  ani  logiczne,  ani  słuszne.  Był  to  po  prostu  jeden  z 
potwornych  wypadków,  do  których  co  jakiś  czas  dochodzi  na  całym  świecie. 
Wiem,  że  kochałeś  swoją  rodzinę  i  że  cierpiałeś,  kiedy  odeszli  od  ciebie,  ale, 

background image

Nick... – Zaczekała, aż mężczyzna zwróci głowę w jej kierunku. – Ich już nie 
ma,  a  ty  ciągle  jesteś  wśród  żywych.  Czy  gdyby  twoja  żona  przeżyła  ten 
wypadek,  chciałbyś,  żeby  przez  sześć  lat  żyła  tak  jak  ty  –  nie  kochana  przez 
nikogo i odmawiająca sobie wszelkich uczuć?

–  Oczywiście,  że  nie.  Janet  kochała  życie.  Na  pewno  chciałaby,  żebym 

był szczęśliwy, choćby i bez niej.

– W takim razie nie odwracaj się od świata – powiedziała Ewa łagodnym 

tonem.

Na twarzy Nicka pojawił się nieśmiały uśmiech.
– Nie wiem, Ewo, czemu zawdzięczam, że pojawiłaś się w moim życiu.
–  Z  tego,  co  pamiętam,  nie  byłeś  zachwycony,  kiedy  ubiegałam  się  o 

posadę u ciebie. Musiałam mocno się postarać, żebyś w ogóle zechciał zamienić 
ze mną parę słów.

–  Ale  w końcu  ci  się udało.  –  Dotknął dłonią  jej policzka.  – Potrzebuję 

cię, Ewo.

– Zastanów się dobrze, co mówisz. Mogę to poważnie potraktować.
– Właśnie o to mi chodzi.
Oparł wygodniej głowę o siedzenie i zamknął oczy.
– Naprawdę nie żartuję – dodał jeszcze raz.
Po kilku minutach zasnął. Ewa czuła, że wydarzyło się między nimi coś 

niezwykle ważnego. Coś, co mogło zaważyć na dalszym życiu każdego z nich.

–  On  nigdy  tak  naprawdę  mnie  nie  kochał.  Byłam  tylko  częścią  jego 

planu. Zresztą, najbardziej kosztowną, jak się później okazało.

– Niczego wcześniej nie zauważyłaś?
Nick  patrzył,  jak  Ewa  połyka  kolejny  kęs  sałatki.  Znajdowali  się  w 

centrum  handlowym  niedaleko  rezerwatu  Cherokee  w  Północnej  Karolinie. 
Niewielka kawiarenka miała indiański wystrój, a w sklepach można było kupić 
regionalne  pamiątki.  Zatrzymali  się  tutaj,  ponieważ  Ewa  była  już  zmęczona 
całodzienną podróżą i głodna.

–  Miałam  wtedy  dwadzieścia  lat.  Wychowałam  się  w  niewielkim 

miasteczku  w  dość  skromnej  rodzinie.  Bill  Rawlston  natomiast  był  chyba 
marzeniem  każdej  młodej  dziewczyny.  Przystojny,  inteligentny,  ze  znakomitą 
posadą  w  firmie  elektronicznej  w  Harford.  Spotkaliśmy  się  na  przyjęciu 
zorganizowanym przez wspólnych znajomych. Był kilka lat starszy ode mnie, a 
ja zbyt młoda, żeby dostrzec jego wady. Wydawał mi się uosobieniem męskiej 
dojrzałości.  Zawsze  uważnie  mnie  słuchał  i  sprawiał  wrażenie,  że  mnie 
doskonale rozumie. No i zakochałam się w nim. Na moje nieszczęście.

Nick spojrzał jej głęboko w oczy.
– Opowiedz mi o tym.
Ewa  odwzajemniła  spojrzenie,  wytrzymała  uważny  wzrok  Nicka.  Nagle 

uzmysłowiła  sobie,  że  obaj,  Bill  i  jej  były  szef,  są  do  siebie  nieco  podobni  –

background image

przystojni,  inteligentni  i  bogaci.  To  jednak,  co  ich  różniło,  dotyczyło  sfery 
uczuć. Bill nigdy ich nie okazywał, nie zastanawiał się nad nimi i nie był chyba 
zdolny  do  współczucia.  Tymczasem  Nick,  który  też  przecież  potrafił  być 
twardy,  stanowczy  i  zdecydowany,  gdy  zachodziła  potrzeba,  miał  oczy,  w 
których Ewa widziała smutek, delikatność, wrażliwość i czułość.

Nawet teraz wpatrywał się w nią z takim przejęciem, jak gdyby chodziło 

o  podpisanie  ważnej  transakcji,  a  nie  wysłuchanie  opowieści  o  nieudanym 
małżeństwie.

Sięgnęła  pamięcią  wstecz  do  czasów,  kiedy  była  młodą,  nieszczęśliwą 

żoną. Teraz, po latach, wydawało się to tak odległe i nierzeczywiste.

–  Poprosił  mnie  o  rękę  już  po  dwóch  miesiącach  znajomości  –  zaczęła 

opowiadać.  –  Czułam  się  jak  księżniczka  z  bajki,  która  spotkała  wreszcie 
swojego  księcia.  Nie  zastanawiając  się  długo,  rzuciłam  college  i  wyszłam  za 
Billa.  Po  ślubie  dość  szybko  zorientowałam  się,  że  dla  mojego  męża  słowo 
„partnerstwo”  jest  tylko  pustym,  nic  nie  znaczącym  terminem.  Zależało  mu 
tylko na jednym – uległej, posłusznej i pracowitej żonie.

– Jakoś nie bardzo mogę sobie wyobrazić ciebie w tej roli – wtrącił Nick, 

lekko się uśmiechając.

– Bill był egoistą i to pod każdym względem, również jeśli chodzi o seks. 

Ponieważ  byłam  zupełnie  niedoświadczona,  myślałam,  że  to  moja  wina,  ale 
miałam też nadzieję, że z czasem wszystko się jakoś ułoży. Jednak pół roku po 
naszym ślubie Bill zakomunikował mi, iż podjęłam chyba niewłaściwą decyzję, 
wychodząc  za  niego za  mąż. Powiedział, że  gdybym  kierowała  się  uczuciami, 
zrozumiałabym, że nie kocham go tak, jak on na to zasługuje.

– Co za drań! – mruknął Nick. Ewa kiwnęła tylko głową.
– Tydzień później dowiedziałam się, że odnowił romans z kobietą, którą 

porzucił  krótko  przed  naszym  ślubem.  Była  od  niego  osiem  lat  starsza  i 
zajmowała  znaczącą  pozycję  w  firmie,  a  to  mogło  ułatwić  mu  awans.  Wtedy 
postanowiłam odejść. – Przerwała na chwilę swą opowieść. Po chwili, dłubiąc 
widelcem resztki sałatki, dokończyła: – Na szczęście Bill przyjął tę decyzję ze 
zrozumieniem i bardzo szybko udało mi się uzyskać rozwód.

– Nie wystąpiłaś o odszkodowanie?
– Nie, choć prawnik zapewniał mnie, że miałam na nie duże szanse. Bill 

jednak przynajmniej w jednym miał rację: popełniłam błąd i pieniądze niczego 
by już nie zmieniły.

–  Mężczyzna  z  klasą  inaczej  rozstaje  się  z  żoną.  Ewa  popatrzyła  mu 

prosto w oczy. Rozczulało ją, że Nick z takim przejęciem komentuje fakty z jej 
życia.

–  Może.  Pomyśl  jednak,  ile  bym  straciła,  gdybym  nie  musiała  iść  do 

pracy.  Teraz  przynajmniej  znam  swoją  wartość  i  nie  pozwolę  nikomu 
decydować o moim losie.

background image

–  Rzeczywiście, sprawiasz  wrażenie kobiety niezależnej.  Czy  to  dlatego 

w twoim życiu nie pojawił się później żaden mężczyzna?

– Może.
Nick spodziewał się takiej odpowiedzi.
– A teraz?
Nie odpowiedziała na to pytanie. Uśmiechnęła się tylko tajemniczo.
Za oknem panował nieznośny upał. Jakieś dzieciaki otoczyły limuzynę i 

próbowały zaglądać do środka. Ewa zazwyczaj odganiała je od auta, lecz teraz 
nie miała ochoty wychodzić na zewnątrz.

–  Miałam  nadzieję,  że  bliżej  gór  będzie  chłodniej  –  odezwała  się  do 

kelnerki, która pojawiła się przy ich stoliku.

– Niestety, jest ponad trzydzieści stopni w cieniu – odparła młoda kobieta. 

– W taką pogodę najlepiej cały dzień siedzieć w wodzie.

– Macie tu gdzieś w pobliżu basen?
– Nie, ale niedaleko stąd  jest przełęcz z naturalnymi  źródłami. Wszyscy 

miejscowi tam jeżdżą.

– Jak tam dojechać?
–  Jakieś  pięć  mil  dość  wąską  i  krętą  drogą.  Taką  limuzyną  nie  będzie 

łatwo.

–  Radziłam  już  sobie  w  gorszych  warunkach  –  powiedziała 

optymistycznie Ewa.

– W takim razie narysuję pani drogę.
Kelnerka wyjęła długopis i naszkicowała plan na serwetce.
– Dziękuję – powiedziała Ewa.
–  Miejscowi  często  tam  chodzą,  choć  to  zabronione.  Jednak  tutejszy 

szeryf przymyka na to oko. – Wzięła ze stołu rachunek z pieniędzmi.

– Proszę zatrzymać resztę – odezwał się Nick.
–  Dziękuję  –  powiedziała  zachwycona  kobieta.  –  Będziecie  tu  zawsze 

mile  widziani.  W  radiu  zapowiadali  na  dzisiaj  deszcz.  Bądźcie  ostrożni  w 
górach. Burze są tam niebezpieczne.

–  Zdaje  się,  że  ona  uważa  nas  za  jakichś  szaleńców,  skoro  pchamy  się 

takim samochodem w góry – zauważył Nick, gdy kelnerka odeszła.

Ewa wstała z krzesła i sięgnęła po kurtkę.
– Może ma rację – powiedziała.
– Naprawdę chcesz tam jechać? Nie wziąłem kąpielówek.
–  Nie  przejmuj  się.  Ja  również  nie  mam  kostiumu  kąpielowego  –

powiedziała, uśmiechając się znacząco.

Gdy zjechali z głównej szosy na drogę tak wąską, że mieścił się na niej 

tylko jeden samochód, krajobraz wokół zmienił się nie do poznania. Powietrze 
było  tu  znacznie  chłodniejsze,  zieleń  głębsza  i  bardziej  soczysta,  wszędzie 

background image

panowała absolutna cisza.

Ewa  i  Nick  prawie  jednocześnie  opuścili  szyby.  Uderzył  ich  zapach 

dzikiej,  nieskażonej  cywilizacją  przyrody.  Po  jakimś  czasie  droga  stała  się 
bardziej  kręta,  prawie  zygzakowata.  Z  jednej  strony  znajdowała  się  olbrzymia 
ściana góry, po drugiej stroma przepaść. Tylko kilka minut zabrało im wjechanie 
powyżej poziomu drzew. Powietrze w dolinie stało się mgliste, choć tu w górze 
niebo było błękitne i czyste.

Kiedy  wreszcie  dotarli  na  szczyt,  Ewa  odwróciła  się  do  Nicka  z 

triumfalnym uśmiechem.

– Mówiłam, że sobie poradzę.
–  Nie  mów  hop.  –  Spojrzał  na  nią  sceptycznie.  –  Musimy  stąd  jeszcze 

zjechać, a to może okazać się trudniejsze.

Ewa  obrzuciła  go  pewnym  siebie  spojrzeniem.  Głowa  Nicka  wydawała 

się  jaśniejsza  niż  zwykle.  To  zapewne  za  sprawą  przyprószonych  siwizną 
włosów, które odbijały światło z jakąś niezwykłą siłą.

–  Podobno  w  tych  górach  jeszcze  do  niedawna  nielegalnie  pędzono 

bimber. Jednak kilka lat temu został wyparty przez marihuanę.

– Skąd wiesz? – zapytał Nick, choć odpowiedź na to pytanie wcale go nie 

interesowała. Zauważył, że Ewa jest zdenerwowana i kurczowo zaciska dłonie 
na kierownicy.

– Gdzieś o tym czytałam.
Wziął w palce jej włosy i zaczął się nimi bawić. Policzki Ewy oblały się 

rumieńcem.

–  Co  jeszcze  wiesz  na  temat  tej  okolicy?  –  zapytał,  chcąc  rozładować 

nieco atmosferę.

–  Wiem,  że  tutejszy  Park  Narodowy  jest  największym  publicznym 

parkiem  na  wschód  od  Mississipi. Rocznie  odwiedza  go  ponad  trzysta  tysięcy 
turystów. Latem można tu łowić okonie, a zimą jeździć na nartach. Starsi ludzie 
zamieszkujący  te  okolice  mówią  dialektem,  który  wywodzi  się  od  języka 
angielskiego używanego w czasach królowej Elżbiety.

– Niebywałe. Jestem pod wrażeniem twojej erudycji – skomentował Nick.
– Zawsze mam czas, żeby dowiedzieć się czegoś nowego.
– Zauważyłem – odparł Nick, obserwując, jak Ewa ostrożnie zjeżdża po 

opadającej stromo w dół drodze.

Przypomniał  sobie,  że  często  zbierała  informacje  o  jego  klientach  –

różnych firmach i przedsiębiorstwach. Nie robiła tego z czystej ciekawości, ale z 
potrzeby uczenia się. Chciała wiedzieć więcej o rzeczach, które dotyczą Nicka. 
Stała się przez to częścią jego życia. Tak, to był fakt. Nie może pozwolić sobie 
na to, żeby ją teraz stracić.

Wsunął rękę pod jej włosy i zaczął gładzić ją po karku.
– Ewo, dlaczego jesteś taka spięta? Zmęczenie? A może to przeze mnie?

background image

Spojrzała w jego ciemne oczy.
– Wiesz przecież, że nigdy bym cię nie okłamała.
–  To  twoja  typowa  odpowiedź  –  wymijająca  i  tajemnicza.  Nadal  nie 

wiem, co mam o tym myśleć.

W chwilę później minęli zakręt i wjechali na słoneczną polanę. Znajdował 

się tam jeszcze jeden samochód – półciężarówka pełna nastolatków. Kiedy Ewa 
zatrzymała  się  koło  nich,  młodzi  ludzie  zaczęli  gwizdać  i  machać  w  jej 
kierunku.

– Co to za gwiazda? – zapytał Nicka któryś z nich.
–  Nikt  z  branży  muzycznej  –  odpowiedziała  za  niego–  Co  was  tu 

sprowadza? – zainteresował się drugi z nastolatków.

– Szukamy świeżego powietrza.
– Dobrze trafiliście. Tylko nie zostańcie tu zbyt długo. Pogoda zaraz się 

zmieni.

Ewa  spojrzała  w  górę,  na  niebie  nie  było  jednak  ani  jednej  chmurki. 

Kiedy  w  chwilę  później  samochód  z  rozkrzyczaną  grupą  ruszył  w  drogę 
powrotną, usłyszała daleki pomruk grzmotu. Nie wiedziała jednak, czy to odgłos 
burzy, czy też dźwięk wydobywający się z tłumika półciężarówki.

– Co ty na to? – zapytał Nick, lekko zaniepokojony.
– Myślę, że czas się wykąpać.
Ewa  zdjęła  kurtkę,  wrzuciła  ją  do  samochodu  i  skierowała  się  w  stronę 

rozlewiska. Było  to  naturalne  jeziorko  utworzone z  wody wpadającego  z  góry 
strumienia. Brzeg porośnięty był paprociami, a ziemię wokół pokrywał mech.

–  Wspaniale  –  powiedziała  Ewa,  dochodząc  do  brzegu.  –  Czujesz?  Od 

razu zrobiło się chłodniej.

–  No  właśnie  –  powiedział  Nick,  podążając  za  nią.  Z  podziwem 

przyglądał  się  jej  ciału.  –  Może  po  prostu  usiądziemy  sobie  na  brzegu  i 
będziemy podziwiać krajobraz? Po co się od razu kąpać?

Ewa odwróciła się do niego.
– Bo to będzie jeszcze przyjemniejsze.
Kiedy  ich  spojrzenia  zetknęły  się,  Nick  przypomniał  sobie  wydarzenia 

ostatniej  nocy.  Czuł,  jak  jego  mięśnie  stają  się  coraz  bardziej  naprężone. 
Zapragnął znowu ją pocałować, poczuć smak jej ust, dotknąć języka.

– Nie wiem, czy możemy sobie na to pozwolić, Ewo. Mamy mało czasu.
– Jest dopiero czwarta, a konferencja zaczyna się o szóstej.
– A jeśli ktoś nas zobaczy? Spojrzała na niego zdziwiona.
– Od kiedy to przejmujesz się tym, co pomyślą o tobie inni?
Nick bał się raczej o to, co pomyślą o Ewie.
– A co będzie, jeśli przyjedzie szeryf?
– Użyjesz swego wrodzonego wdzięku i wyjaśnisz mu, że nie wiedziałeś, 

iż kąpiel w tym miejscu jest zabroniona. Jesteśmy przecież z innego stanu, nie 

background image

musimy znać lokalnych przepisów. Zresztą, kto może ucierpieć na tym, że raz 
się  wykąpiemy  w  niedozwolonym  miejscu?  –  zapytała,  rozpinając  pierwszy 
guzik swojej koszuli. Wcześniej zdjęła buty i stała teraz boso na zielonym mchu.

–  Kto?  Moja  reputacja  –  odpowiedział,  spuszczając  nieco  wzrok.  –

Pomyśl, co by się stało, gdyby prasa opublikowała zdjęcie, na którym kąpię się 
nago z moim szoferem. Z kobietą!

– Opinia publiczna na pewno zmieniłaby zdanie o tobie. Wyobrażam już 

sobie nagłówki: „Człowiek o kamiennym sercu – Nick Bauer – w towarzystwie 
nagiej  partnerki!”  Albo:  „Nagi  tors  Bauera.  Najświeższe  doniesienia”.  –
Wybuchnęła  śmiechem,  ale  Nick  zupełnie  nie  podzielał  jej  rozbawienia.  Był
skrępowany, spięty, raz po raz zerkał na jej bose stopy i na samą myśl o tym, co 
będzie dalej, cierpła mu skóra. – No, czego pan się właściwie boi, panie Bauer? 
– zapytała Ewa, podpierając się z boku rękami.

Mojej reakcji na twoje nagie ciało, pomyślał Nick. Ewa zaczęła rozpinać 

swoją koszulę. Jeszcze nigdy w życiu nie kąpała się nago pod gołym niebem. Za 
chwilę  miała  rozebrać  się  przed  mężczyzną,  którego  kochała,  lecz  z  którym 
nigdy nie posunęła się dalej niż do pocałunków. Wszystko to ekscytowało ją i 
napełniało obawą jednocześnie. Było jednak za późno, by myśleć. Nadszedł czas 
działania. Przez jedenaście miesięcy i czternaście dni każde spojrzenie, uśmiech 
i słowo, jakie wymienili, zbliżało ich do tej chwili. Teraz nie mogła się wycofać. 
Nie darowałaby sobie tego do końca życia.

Odpięła  ostatni  guzik  i  szybko  zdjęła  koszulę,  odsłaniając  różowy, 

atłasowy stanik. Odwrócona tyłem do Nicka rozsunęła zamek spodni i zsunęła je 
w dół. Przez chwilę zdawało się jej, że słyszy za sobą jakiś dźwięk. Wolała się 
jednak  nie  odwracać.  Gdyby  Nick  wrócił  teraz  do  samochodu,  czułaby  się 
upokorzona.

Tymczasem mężczyzna zbliżył się do niej bezszelestnie i stanął tuż za jej 

plecami.  Delikatnie  rozpiął  z  tyłu  stanik  Ewy  i  patrzył  z  zachwytem,  jak 
atłasowe  ramiączka  zsuwają  się  wzdłuż  jej  opalonych  ramion.  Po  chwili  Ewa 
wyciągnęła je do przodu i stanik opadł na trawę. Teraz z łatwością mógł dotknąć 
jej  nagich  pełnych  piersi.  Nakryć  je  dłońmi,  napawać  się  ich  delikatną 
gładkością... Nie chciał jednak zachowywać się jak niedoświadczony sztubak.

Ewa czuła na sobie jego przyspieszony oddech, ale nie miała odwagi się 

odwrócić. W pewnym momencie rzuciła się do przodu i, biegnąc w stronę wody, 
krzyknęła:

– Ścigajmy się!
Nick  natychmiast  zapomniał  o  szeryfie  i  swoich  wcześniejszych 

rozterkach.  Jedyne,  o  czym  mógł  teraz  myśleć,  to  pościg  za  wpół  nagą  Ewą 
James. Błyskawicznie zrzucił z siebie ubranie i puścił się za nią biegiem.

Dotarła do stromego brzegu, zawahała się chwilę, po czym odbiła się od 

ziemi i skoczyła do wody głową w dół. Nick krzyknął jeszcze, przerażony, by ją 

background image

powstrzymać, lecz było już za późno.

Po chwili z wody wynurzyła się jej głowa.
–  Ale  tu  chłodno.  Mówię  ci.  Coś  wspaniałego!  Nick  nie  podzielał  jej 

entuzjazmu.

– Do diabła! Mogłaś się zabić. Nie wiesz, że nie wolno skakać na główkę, 

jeśli nie zna się dna?

Zdawał  sobie  sprawę,  że  to,  co  mówi,  brzmi  zapewne  jak  wymówki 

dobrego wujka, ale był ledwie  żywy ze strachu.  Taki skok naprawdę mógł się 
skończyć tragicznie.

– Wiem – krzyknęła do niego i podpłynęła bliżej brzegu. Woda sięgała jej 

do  piersi.  –  Przepraszam,  że  cię  wystraszyłam.  Ale  tu  jest  tak  pięknie.  Nie 
mogłam się oprzeć.

Nick stał na brzegu ubrany tylko w slipy i patrzył, jak Ewa, płynąc żabką, 

raz  po  raz  zanurza  i  wynurza  głowę  z  kryształowo-czystej  wody.  Widział 
półkule  jej  piersi  zakończone  twardymi,  różowymi  sutkami.  Zachowywała  się 
tak swobodnie, była szalona, nieprzewidywalna, a jednak czuł, że jej obecność 
stanowi dla niego jakieś naturalne dopełnienie. Chciał dzielić z nią wszystko –
rzeczy mądre i głupie, poważne i nierozsądne. Kiedy ożenił się, był za młody i 
za bardzo skoncentrowany na robieniu kariery, aby w pełni zrozumieć, czym jest 
miłość. Później zaś tragiczny wypadek uniemożliwił mu zdobycie tej wiedzy.

–  No  i  co,  panie  Bauer?  –  zawołała  do  niego  Ewa,  z  wyraźną  rozkoszą 

pluszcząc się w wodzie. – Wchodzi pan czy nie?

Spojrzał przez ramię w stronę, gdzie zostawili część swych ubrań.
– Zdaje się, że zapomniałaś, w jakim stroju wchodzi się tu do wody.
– Masz rację. – Ewa ściągnęła w wodzie resztę garderoby i rzuciła ją na 

brzeg. – Proszę bardzo! – krzyknęła zadowolona. – Tyle kosztuje wejściówka. 
Stać cię na to?

–  Przy  tobie  na  wszystko  mnie  stać  –  powiedział  Nick  i  zsunął  w  dół 

slipy.

Ewa  zdążyła  jeszcze  spojrzeć  na  jego  nagą  sylwetkę,  a  chwilę  później 

Nick skoczył do wody i zniknął w jej głębinach.

background image

Rozdział szósty

Kiedy Nick wynurzył się na powierzchnię, jego twarz zdradzała całkowite 

zaskoczenie.

–  Jezu!  –  jęknął.  –  Tu  jest  lodowato.  –  Potrząsnął  głową  na  boki, 

rozpryskując  wokół  kropelki  wody.  Po  chwili  przyczesał  rękami  włosy  i 
uśmiechnął się do Ewy. – Jesteś kompletnie szalona, wiesz?

– Być może, ale zrobiłeś dokładnie to samo, co ja. To dosyć zabawne, nie 

sądzisz?

Nick  szeroko  się  uśmiechnął.  Ewa  jeszcze  nigdy  nie  widziała  go  tak 

odprężonego. Przez sekundę zatrzymała wzrok na jego klatce piersiowej, prawie 
całkowicie  pokrytej  ciemnymi  włosami.  Zaczęli  płynąć  obok  siebie,  powoli 
odgarniając wodę na boki.

–  Za  chwilę  przestaniesz  czuć  zimno.  Najgorzej  jest  na  początku  –

powiedziała Ewa i przekręciła się na plecy.

Nick  nie  mógł  oderwać  oczu  od  jej  piersi,  które  poruszały  się  w  rytm 

ruchu  jej rąk.  Dolna część  jej ciała była zanurzona i  tylko  czasami unosiła  się 
ponad  powierzchnię  wody.  Ewa  wyglądała  jak  nimfa  wodna  –  gibka, 
uwodzicielska i wzbudzająca pożądanie. Poczuł nagle, że pomimo zimnej wody 
zaczyna robić mu się gorąco.

Wyciągnął  rękę  i  przyciągnął  Ewę  do  siebie.  Dotyk  jej  ciała  jeszcze 

bardziej go rozpalił.

– Chodź do mnie – powiedział.
Kiedy  Ewa  zorientowała  się,  że  Nick  chce  ją  pocałować,  natychmiast 

objęła go za szyję. Nie chciała udawać, że pragnie czego innego. Kochała tego 
mężczyznę i długo czekała na chwilę taką jak ta.

Usta  Nicka były gorące.  Ewa czuła, jak całe  jej ciało przenika nieznana 

wcześniej fala błogiego, obezwładniającego ciepła. Musiała mocniej chwycić się 
silnych ramion  mężczyzny,  ponieważ nogi odmawiały jej posłuszeństwa. Nick 
jedną ręką przytrzymywał ją za głowę, a drugą położył na jej plecach. Całował 
wolno,  rozkoszując  się  smakiem  malinowych  ust  dziewczyny.  Nie  zdawała 
sobie wcześniej sprawy, że zwykły pocałunek może dostarczyć tylu wrażeń, tylu 
wzruszeń. W pewnym momencie zachciało jej się nawet płakać.

Nie  wahając  się  długo,  Nick  położył  dłoń  na  jej  piersi  i  zaczął  ją 

delikatnie  masować.  Ewa  cicho  westchnęła  i  mocniej  przylgnęła  do  twardego 
ciała  partnera.  Wyczuwając  jego  podniecenie,  opuściła  rękę  i  dotknęła  go 
poniżej podbrzusza. Jęknął z rozkoszy, chwycił ją za pośladki i uniósł lekko w 
górę.  Był  gotowy  zrobić  to  już,  natychmiast,  choćby  i  na  środku  górskiego 
jeziora;  wiedział,  że  i  ona  nie  zniesie  dłużej  czekania.  Zmrużyła  oczy, 
rozszerzyła nieco nogi i ze słodkim westchnieniem pozwoliła, aby jego męskość 

background image

wniknęła między jej uda.

Ewa nie mogła złapać tchu. Czuła, że cała rozpływa się w środku, a każdy 

ruch  Nicka  jeszcze  bardziej  ją  rozpalał.  Jednak  miejsce,  które  płonęło  w  niej 
najbardziej, było ciągle niezaspokojone.

– Nick... – jęknęła – proszę, zrób to.
– Zaraz, kochanie. Obejmij mnie mocniej.
Dno  jednak  było  śliskie  i  raz  po  raz  tracili  równowagę.  W  pobliżu  nie 

było żadnej skały, o którą mógłby ją oprzeć. Nick gorączkowo szukał w myśli 
jakiegoś rozwiązania, aż w końcu doszedł do wniosku, że w tych warunkach nie 
może  kochać  się  z  Ewą.  Zniechęcony,  puścił  ją  i  zaczął  płynąć  w  kierunku 
brzegu.

–  Co  się  stało,  Nick?  –  zawołała za  nim  zaskoczona i  podpłynęła  bliżej 

niego. – Nie chcesz mnie?

Fala gorąca rozeszła się po jego ciele.
– Oczywiście, że chcę – odpowiedział z przekonaniem i przygarnął ją do 

siebie.  –  Nasz  pierwszy  raz  wyobrażałem  sobie  jednak  inaczej.  Zdaje  się  –
zachichotał – że nie mam wyboru.

Kiedy  wyszli  na  brzeg  i  trochę  się  ogrzali,  Nick  przytulił  Ewę  mocno  i 

szepnął jej do ucha:

– Tutaj? Chcesz tego?
Jej twarz nie zdradzała najmniejszych wątpliwości.
– Jeśli czujesz to samo co ja, nie powinieneś pytać.
Wziął ją z radością w ramiona i delikatnie ułożył na zielonej trawie. Sycił 

dłonie  dotykiem  jej  ciała,  ustami  pieścił  brwi,  oczy,  aż  wreszcie  wspaniałe, 
bujne piersi Ewy. Posuwając się coraz niżej, dotarł do miejsca, które zadrgało z 
rozkoszy, gdy tylko je dotknął przelotnym muśnięciem.

– Tak, Ewo... Tak. Jesteś wspaniała – szepnął jej do ucha i nim zdążyła 

ochłonąć, uklęknął między rozchylonymi udami dziewczyny.

Spojrzała w jego twarz. Coś jeszcze do niej mówił, ale nie rozumiała teraz 

ani  słowa.  Poczuła  tylko,  jak  wnika  w  nią  swoim  gorącym,  niecierpliwym 
podnieceniem,  a  potem  zaczyna  poruszać  się  w  niej,  zrazu  powoli,  ostrożnie, 
potem  coraz  gwałtowniej  i  bardziej  zdecydowanie.  Krzyknął  z  rozkoszy,  sam 
chyba zaskoczony tak silnym doznaniem. Ewa wygięła się w łuk, pragnąc być 
jak  najbliżej  niego  i  wtedy  poczuła  wreszcie  uderzenie  gorących, 
spazmatycznych fal, wypełniających całą przestrzeń jej kobiecości.

– Tak, tak... – jęknął Nick, wciskając głowę między jej ramię i szyję. Nie 

poruszał się teraz, choć jego ciało ciągle jeszcze było naprężone. – Myślałem... 
straciłem poczucie czasu – wydyszał jej do ucha.

Ewa zaczęła głaskać go po plecach. Była nasycona i szczęśliwa, chciało 

jej się śmiać z radości. Stało się tak, jak myślała – miłość z Nickiem przyćmiła 
wszystkie wcześniejsze doświadczenia. Teraz liczył się tylko on.

background image

Nagle na niebie pojawiła się błyskawica, a potem dał się słyszeć potężny 

grzmot.  Ewa  odruchowo  przytuliła  się  do  Nicka.  Na  zachodzie  zbierały  się 
ciemne  chmury,  zakrywając  wierzchołki  gór.  Po  chwili  znowu  błysnęło,  a  od 
strony doliny powiał silny wiatr, niosąc ze sobą pierwsze krople deszczu.

Nick szybko się podniósł i podał rękę Ewie.
– Musimy się zbierać. Szybko.
Biegiem ruszyli w stronę samochodu w strugach coraz bardziej ulewnego 

deszczu.  Kiedy  dotarli  na  miejsce,  Nick  szybko  otworzył  tylne  drzwi  i  puścił 
przodem Ewę.

Wskoczyli  do  środka  i  przemarznięci  usiedli  koło  siebie.  Gdy  tylko 

spojrzeli  na  swoje  ociekające  wodą  twarze,  oboje  wybuchnęli  gromkim 
śmiechem.  Szum  deszczu  na  zewnątrz  znów  przerwał  hałaśliwy  grzmot. 
Instynktownie przytulili się do siebie.

–  Boże,  ależ  ty  jesteś  piękna  –  powiedział  Nick.  –  Piękna.  Cudowna.  I 

trochę... szalona. – Po każdym słowie przerywał i całował ją w usta.

Ewa była wzruszona tą delikatną, prawie chłopięcą pieszczotą. Miłość do 

Nicka,  skrywana  tak  długo  w  sercu,  wybuchnęła  teraz  z  olbrzymią 
intensywnością. Dziewczyna zaszlochała, z jej oczu popłynęły łzy.

– Ty płaczesz? – Nick mocniej ją objął. – Chyba nie zrobiłem ci nic złego.
–  Ależ  nie.  Od  dawna  tego  pragnęłam.  –  Spojrzała  na  niego  wzrokiem 

przepełnionym miłością.

– To dlaczego nie zrobiliśmy tego wcześniej?
–  Ponieważ...  i  tak  wiedziałam,  że  to  się  kiedyś  musi  stać.  –  Położyła 

głowę na jego ramieniu. – Obejmij mnie.

–  Dlaczego  nigdy  nie  pomyślałem,  żeby  zrobić  to  w  samochodzie?  –

powiedział, tuląc ją do siebie.

– Zawsze miałeś na głowie zupełnie inne sprawy. – Poklepała go lekko po 

brzuchu. – Nie mamy się w co ubrać. Nasze ubrania zostały na deszczu.

– Tak, wiem – powiedział, wzdychając. – Już po raz drugi tracę w twoim 

towarzystwie garnitur. Powinienem chyba kupić coś nieprzemakalnego.

–  Myślę,  że  nie  masz  czego  żałować  –  powiedziała,  opuszczając  rękę 

coraz niżej.

– Ewo, nie igraj z ogniem.
Puściła  mimo  uszu  to  ostrzeżenie.  Objęła  go  i  zaczęła  całować  gorąco. 

Kiedy wreszcie przestała, żeby zaczerpnąć trochę tchu, powiedziała:

– Kocham cię, Nick.
–  Boże,  nie  zdajesz  sobie  sprawy,  jak  bardzo  mnie  to  cieszy.  Wiesz 

przecież, co ja czuję do ciebie.

– Ależ skąd! – Spojrzała na niego niewinnie. – Nigdy nie mówiłeś mi o 

swoich uczuciach.

– Czy chciałabyś jeszcze raz zobaczyć, co się ze mną dzieje, kiedy jesteś 

background image

obok?

–  Nie  w  tym  rzecz,  Nick.  Podejrzewam,  jak  się  w  tej  chwili  czujesz. 

Pytanie dotyczy czego innego.

–  Przy tobie  czuję się wspaniale, cudownie, młodo. Przez ostatnie sześć 

lat  z  nikim  nie  Było  mi  tak  dobrze.  –  Spojrzał  na  nią  tak,  jak  gdyby  chciał 
pożreć  ją  wzrokiem.  –  Czy  to  na  razie  zaspokaja  twoją  ciekawość  odnośnie 
moich uczuć?

Zamiast  odpowiedzieć, przyciągnęła  do  siebie  jego  głowę  i  przytuliła  ją 

do piersi. Tak wiele jeszcze miała mu do powiedzenia. Chciała, aby usłyszał od 
niej słowa: „Kocham cię, chcę za ciebie wyjść, mieć z tobą dzieci, razem z tobą 
stworzyć rodzinę...” Na razie jednak musiała zaakceptować to, co ofiarował jej 
Nick – cudowny nastrój obecnej chwili.

Usiadła  mu  na  kolanach  i  przywarła  do  jego  ust,  całując  go  długo  i 

namiętnie.  Przycisnął  ją  do  siebie  mocniej,  a  ona  rozchyliła  nogi,  pozwalając, 
aby Nick ponownie w nią wtargnął. Z jej ust wydobył się jęk rozkoszy, która z 
każdą  chwilą  przybierała  na  intensywności.  Zamknęła  oczy,  całkowicie 
poddając  się  ekstazie.  Wreszcie  przyszło  ukojenie  i,  gdy  doszli  do  siebie  po 
radości spełnienia, wszystko wokół znowu nabrało realnych kształtów.

Wtuleni  w  siebie  przysłuchiwali  się,  jak  porywisty  wiatr  uderza  w 

samochód kroplami deszczu. Ewa czuła, jak bije serce Nicka. Wiedziała, że tego 
popołudnia zrzucił przed nią swoją maskę. Teraz nie miał już odwrotu. Musiał 
albo zaakceptować jej miłość, albo ją odrzucić.

A  jak  się  czuł  on?  Miał  w  głowie  zupełny  mętlik.  Niczego  bardziej  nie 

pragnął niż spędzić ten weekend z Ewą. Kiedy trzymał ją w ramionach, czuł się 
jak  człowiek,  któremu po  raz  drugi  ofiaruje się  życie.  A  jednak  wciąż nie  był 
gotowy, by odpowiedzieć na jej wyznanie tak, jakby tego chciała. Bał się, że nie 
sprosta pokładanym w nim nadziejom, że zawiedzie Ewę, że złamie jej serce.

– Zostań ze mną przez cały weekend – odezwał się wreszcie.
Podniosła głowę z jego ramienia i spojrzała na niego.
–  Masz  na  myśli  również  konferencję?  Jak  wytłumaczysz  innym  moją 

obecność?

– A po co mam im cokolwiek wyjaśniać?
Ewa wyobraziła sobie te uśmieszki i spojrzenia. Wszyscy wzięliby ją za 

kochankę Nicka Bauera. Pal sześć, mogłaby się nawet i z tym pogodzić, gdyby 
tylko Nick miał odwagę powiedzieć jej wcześniej prawdę o swoich uczuciach. 
Może popełniłam kolejny błąd? – zadźwięczało jej w głowie.

– Posłuchaj, Nick. Nie chodzi mi tylko o przelotny romans.
Zaczerwienił się.
–  A  kto  mówi  o  romansie?  Przecież  dopiero  teraz  coś  się  między  nami 

naprawdę zaczęło. Nie mogę pozwolić, żebyś w takiej chwili odeszła.

– Gdybym teraz została, Nick, byłby to romans, nie oszukujmy się. A mi 

background image

zupełnie nie o to chodzi.

– No dobrze. Zróbmy, jak chcesz. Wracaj do Albany, tylko obiecaj mi, że 

następny  weekend  spędzimy  razem.  Poczekaj...  –  Spojrzał  na  siedzenie,  na 
którym znajdował się jego kalendarz. Już miał wyciągnąć po niego rękę, ale w 
ostatniej chwili zmienił zdanie. – Zresztą to nie ma znaczenia. Nawet jeśli mam 
jakieś spotkania, po prostu je odwołam. Zarezerwuję ci lot na piątek, żebyś nie 
traciła  czasu  na  podróż.  –  Uśmiechnął  się  dumnie.  –  Jak  widzisz,  jestem 
przygotowany na daleko posunięty kompromis. Co ty na to?

–  Co  ja  na  to?  Widzę,  że  seks  ze  mną  sprawia  ci  tyle  przyjemności,  że 

jesteś  gotów  poświęcić  dla  niego  dobre  stosunki  z  klientami  –  powiedziała  z 
goryczą Ewa.

Nick zrobił się biały jak ściana.
– Wiesz, że nie tylko o to mi chodzi. To niesprawiedliwe!
–  Masz  rację.  Przepraszam.  –  Pogłaskała  go  po  policzku.  –  Pamiętasz, 

kiedyś mówiłam ci, że połowa kobiet w Nowym Jorku jest w tobie zakochana, a 
połowa chce iść z tobą do łóżka... – Nick skinął głową. – Otóż ja należę do tych, 
które chcą wyjść za ciebie za mąż.

Po  tych  słowach  zaległa  grobowa  cisza.  Ewa  czuła,  jak  pod  wpływem 

kamiennego  wzroku  Nicka  robi  się  jej  coraz  zimniej.  Patrzył  na  nią  teraz 
zupełnie inny mężczyzna niż ten, z którym przed chwilą się kochała. Uwolniła 
się z jego objęć.

– Zdaje się, że za dużo powiedziałam.
–  Ależ  nie.  –  Nick  ujął  ją  za  brodę  i  odwrócił  w  swoją  stronę.  Na  jej 

twarzy  malował  się  ból.  –  Podziwiam  twoją  szczerość,  Ewo.  Tylko,  że...  to 
wszystko dzieje się tak szybko.

Ewa nie mogła powstrzymać wybuchu śmiechu.
– Zabrzmiało to jak cytat z dziewiętnastowiecznego romansu!
– Na litość boską, Ewo, nie komplikuj jeszcze bardziej naszej sytuacji. –

Nick zaczerwienił się. Wziął głęboki oddech, starając się dojść do siebie. – Dla 
ciebie wszystko jest łatwe i oczywiste. Dla mnie niestety nie. Chcę być z tobą –
wziął  ją  za  rękę  –  ponieważ  jeszcze  nigdy  w  życiu  nie  byłem  z  nikim  tak 
szczęśliwy. Ale nie wiem, czy to, co do ciebie czuję, mogę nazwać miłością. –
Jego  twarz  posmutniała  nagle.  –  Nie  chcę  cię  oszukiwać  i  obiecywać  rzeczy, 
których być może nie będę w stanie ci dać.

Ewa wsunęła rękę w jego włosy i spojrzała mu głęboko w oczy.
– Posłuchaj, Nick – powiedziała spokojnie. – W tej chwili twoje uczucia 

powinny  być  absolutnie  przejrzyste.  Nie  możesz  analizować  tego,  co  czujesz. 
Albo czujesz, albo nie. Posłuchaj serca.

– Łatwo ci mówić – powiedział z goryczą Nick. – Ale niech mnie diabli, 

jeśli teraz pozwolę ci odejść.

W  jego  oczach  widziała  rozpaczliwą  determinacje  i  równie  intensywny 

background image

lęk przed odtrąceniem. Czy mogła go zostawić w takiej chwili?

– No dobrze, Nick. Niech będzie, jak ty chcesz. Nie musimy się spieszyć. 

Ale na konferencji z tobą nie zostanę. Muszę jechać do Albany. Porozmawiamy, 
kiedy wrócisz do Nowego Jorku.

– Obiecujesz?
–  Obiecuję.  –  Ewa  spojrzała  na  zegarek.  –  A  teraz,  jeśli  się  nie 

pospieszymy, spóźnisz się na spotkanie.

Otworzyła drzwi i wyszła na zewnątrz. Deszcz ciągle padał, choć nie tak 

intensywnie  jak  wcześniej.  Ewa  wyciągnęła  z  bagażnika  dwa  nesesery,  w 
których znajdowały się zapasowe ubrania. Nick również wysiadł z samochodu i 
stanął  obok  niej.  Przez  chwilę  oboje  patrzyli  na  swoje  nagie  ciała,  po  których 
gdzieniegdzie  spływały  kropelki  deszczu.  Gdyby  któreś  z  nich  uczyniło  teraz 
drobny  gest,  po  chwili  znowu  znaleźliby  się  w  samochodzie,  zapominając  o 
całym świecie.

– Przebiorę się na przednim siedzeniu – powiedziała Ewa.
Nick chwycił ją za łokieć.
– Wiem, że jesteś zła.
– Nie jestem zła, Nick. – Pocałowała go lekko w usta. – Nie żałuję tego 

popołudnia. Od dawna o tym marzyłam. Ale nawet marzenia kiedyś się kończą 
– powiedziała i odwróciła się, by nie widział łez w kącikach jej oczu.

– Dlaczego tak wiele oczekujemy od życia? – szepnął Nick. – Dlaczego 

nie możemy zadowolić się tym, co mamy?

background image

Rozdział siódmy

Podróż  z  powrotem  okazała  się  bardzo  powolna.  Pokryta  kamieniami 

droga  była  mokra,  co  znacznie  utrudniało  manewrowanie  samochodem.  Co 
gorsza Ewa dopiero teraz zauważyła znaki informujące o niebezpieczeństwie ze 
strony  spadających  odłamków  skalnych.  Z  jednej  strony  miała  przepaść,  a  z 
drugiej prawie pionową skałę, z której w każdej chwili mogły na nią posypać się 
kamienie. Nie chciała nawet myśleć, co by się stało, gdyby w którymś miejscu 
droga okazało się nieprzejezdna.

Było dopiero popołudnie, ale słońce przysłaniały niskie, ciemne chmury, 

panował  więc  chłód  i  półmrok.  Ewa  ubrana  była  tylko  w  dżinsy  i  koszulkę  z 
krótkim  rękawem,  jej  skórę  pokrywała gęsia  skórka.  Nie  martwiła  się  tym,  że 
deszcz  zupełnie  przemoczył  jej  mundur.  I  tak  nigdy  go  już  nie  będzie 
potrzebować.

Spojrzała  w  lusterku  na  Nicka.  Ubrany  równie  niedbale  co  ona,  patrzył 

gdzieś  przed  siebie.  Trudno  było  odgadnąć,  o  czym  myśli.  Ciemne  okulary 
czyniły  z  niego  jakąś  enigmatyczną  postać.  Teraz  wydawał  się  jej  całkowicie 
obcą osobą.

Ewa  zwróciła  wzrok  na  drogę,  ale  po  jakimś  czasie  znowu spojrzała  na 

Nicka.  To,  co  zobaczyła,  absolutnie  ją  zaskoczyło.  Na  jego  prawym  policzku 
dojrzała łzę!

Nie była przygotowana na taki widok. Nie przypuszczała, że ten twardy 

mężczyzna zdolny jest do takich wzruszeń. Jeśli tak silnie przeżywał rozstanie, 
w jego sercu na pewno było miejsce na radość, nadzieję i miłość.

Droga  robiła  się  coraz  szersza.  Widok  rozciągającej  się  poniżej  doliny 

zapierał  dech  w  piersi.  Ewa  po  raz  ostatni  spojrzała  w  tamtą  stronę,  a  potem 
przerzuciła  bieg  i  dodała gazu.  Kiedy zbliżała  się  do  zakrętu,  nie  przeczuwała 
żadnego  niebezpieczeństwa.  Na  drodze  nie  spotkali  dotychczas  ani  jednego 
samochodu i to uśpiło jej czujność.

Nadjeżdżający  z  przeciwka  wóz  terenowy  jechał  zbyt  szybko  i  musiał 

ściąć zakręt. Ewa spostrzegła go w ostatniej chwili, zdążyła jeszcze krzyknąć i z 
całej  siły nacisnąć  na  hamulce.  Uniknęła czołowego zderzenia, lecz  samochód 
wpadł w poślizg, przekręcił się na dach i, sunąc po mokrej nawierzchni, wypadł 
z  drogi.  Po  chwili  dał  się  słyszeć  zgrzyt  gniecionego  metalu.  Ewa  usłyszała 
jeszcze  wybuch  poduszki  powietrznej,  która  z  hukiem  rozwinęła  się  przed  jej 
twarzą, i straciła przytomność.

Nick czuł w ustach smak krwi. Wokół roznosił się zapach palonej gumy i 

benzyny.

Boże, to niemożliwe! To tylko zły sen, pomyślał.

background image

Otworzył oczy i tuż nad głową zobaczył dach samochodu. Leżał w jakiejś 

nienaturalnej  pozycji,  czując  na  klatce  piersiowej  silny  ucisk  pasa 
bezpieczeństwa.

–  Ewa!  –  krzyknął.  –  Ewa!  Odezwij  się!  Przy  oknie  pojawił  się  cień 

mężczyzny.

– Nic się panu nie stało? – zapytał ktoś przerażonym głosem. – Jezu, Bóg 

mi świadkiem, że was nie zauważyłem!

– Z przodu jest jeszcze kobieta – odezwał się Nick. – Widzi ją pan?
– Tak, widzę. Leży bez ruchu.
Nick  wiedział,  że  teraz  nie  wolno  mu  wpaść  w  panikę.  Uwolnił  się  z 

pasów i usiadł wygodniej.

– Musi pan natychmiast sprowadzić pomoc – zakomenderował.
–  Jasne.  –  Kierowca  samochodu  terenowego  miał  nie  więcej  niż 

dwadzieścia pięć lat. – Mam radio CB. Zadzwonię do szeryfa.

Nick wystawił głowę na zewnątrz.
– Tylko stąd nie odjeżdżaj! I tak widziałem twoją twarz. Jeśli zostawisz 

nas tu, odnajdę cię choćby na końcu świata!

Chłopak najwyraźniej przestraszył się groźby Nicka.
– Proszę się nie obawiać. Zadzwonię tylko do szeryfa i zaraz wracam. To 

naprawdę  nie  była  moja  wina.  Nie  mogłem  zjechać  na  bok,  nie  było  już 
miejsca...

Z  przodu  samochodu  dobiegł  cichy  jęk.  Nick  zaczął  przesuwać  się  w 

tamtym kierunku.

– Jestem tu, Ewo! – zawołał w jej stronę z nadzieją w głosie.
– Nick, to ty? – zapytała ledwo słyszalnie.
–  Żyjesz,  dzięki  Bogu,  żyjesz...  –  Nick  chciał  na  nią  spojrzeć,  ale  zbita 

szyba  oddzielająca  przednie  siedzenia  od  tylnych  pokruszyła  się  w  drobne 
kawałeczki, które, trzymając się razem, tworzyły białą, nieprzeniknioną zasłonę. 
– Musimy się stąd jakoś wydostać.

– Nie mogę – powiedziała Ewa. – Mam zablokowaną nogę.
Nick zaczynał bać się coraz bardziej.
– Leci ci krew? Ewo, możesz mi odpowiedzieć? – zapytał podniesionym 

głosem.

– Nie, chyba nie. Uderzyłam się tylko w głowę. – Dotknęła ręką twarzy. 

Całe szczęście nie wyczuła nigdzie krwi. Pomimo pulsującego bólu w czaszce 
rozglądała się  wokół, starając się ocenić swoje położenie. – Obsunął się układ 
kierowniczy. Mogę poruszać rękoma, ale... nie, nie mogę uwolnić nóg. Boli...

Serce Nicka waliło jak oszalałe.
– Nie przejmuj się tym. Spróbuję ci jakoś pomóc, dobrze?
– Nick?
– Tak, Ewo?

background image

– Nie zostawiaj mnie.
– Co ty mówisz! Oczywiście, że cię nie zostawię.
– Nie o to mi chodzi. Stąd i tak musisz wyjść. Możemy w każdej chwili 

stoczyć się w przepaść.

–  O  nic  się  nie  martw.  Wpadliśmy  na  drzewo.  Samochód  nie  ruszy  się 

nawet o centymetr.

Nick miał nadzieję, że zabrzmiało to przekonująco.
W  rzeczywistości  sytuacja  nie  wyglądała  tak  dobrze.  Przy  każdym 

silniejszym podmuchu wiatru rozbity wóz zaczynał się lekko kołysać.

– Masz szczęście, że jesteś ubezpieczony – próbowała zażartować Ewa.
– Aha. Dobrze, że dostrzegasz pozytywne strony. – Wyjrzał przez okno, 

szukając wzrokiem kierowcy, który miał sprowadzić pomoc. Jednak ten gdzieś 
przepadł. – Sprawdzę, czy mój telefon działa.

Odnalazł aparat na podłodze i czym prędzej wystukał numer.
–  Halo!  Chciałbym  zgłosić  wypadek  samochodowy.  Proszę  połączyć 

mnie z policją stanu Północna Karolina.

–  Po  chwili  nastąpiło  połączenie.  –  Dzwonię  z  miejsca  wypadku.  Mój 

samochód znajduje się... – zawiesił głos.

– Ewo, gdzie my właściwie jesteśmy?
– Nie pamiętam nazwy tej miejscowości. Powiedz, że jesteśmy na Gorge 

Road, która odchodzi od Blue Ridge Parkway.

Nick  powtórzył  te  informacje  swojemu  rozmówcy.  Po  chwili  zaczął 

krzyczeć do słuchawki:

–  Co  mnie  obchodzi  burza!  Jest  tutaj  kobieta,  która  zaklinowała  się  w 

samochodzie. Przyślijcie kogoś natychmiast. I niech weźmie narzędzia do cięcia 
metalu. Nie możemy tu zostać po zmroku, bo wtedy nikt nas nie znajdzie!

Wiatr uderzył mocniej w samochód. Auto zakołysało się lekko i obsunęło 

nieznacznie w dół.

–  Ewo  –  odezwał  się  Nick.  Mówił  spokojnie,  choć  czuł,  jak  ze  strachu 

cierpnie mu skóra. – Musisz jeszcze raz spróbować sama się wyswobodzić.

–  Już  próbowałam.  Bez  pomocy  nie  dam  rady.  Potrzebne  są  narzędzia. 

Ale ty powinieneś wyjść, Nick. Nie musimy razem tu siedzieć.

– Dobrze. Poczekaj, może z zewnątrz uda mi się otworzyć twoje drzwi.
Ewa  czuła,  jak  pot  spływa  jej  po  plecach.  To  nerwy,  tylko  nerwy, 

pocieszała się. Usłyszała, że Nick wyszedł na zewnątrz i zaczął oglądać rozbity 
wóz. Po chwili dobiegł ją głos innego mężczyzny i serce żywiej jej zabiło. Może 
nadeszła już pomoc!

– Nick! Nick! – krzyknęła podniecona.
W  tym  samym  momencie  drzwi  obok  niej  odskoczyły  z  trzaskiem,  a  w 

ich miejscu ukazała się głowa Nicka.

–  W  porządku,  kochanie,  to  ja.  Właśnie  rozmawiałem  z  kierowcą,  z 

background image

którym się zderzyliśmy. On również zadzwonił po pomoc. Musimy uzbroić się 
w cierpliwość i czekać. Posiedzę przy tobie.

–  Nie,  nie  –  zaprotestowała,  ale  Nick  wcisnął  się  już  do  samochodu  i 

usiadł w fotelu obok niej. – Nie powinieneś tego robić. Po co tak ryzykować?

–  Nie  pamiętasz  już,  o  czym  rozmawialiśmy  ostatniej  nocy?  Zapytałaś 

mnie,  po  co  ja  właściwie  żyję.  Wtedy  nie  znałem  odpowiedzi  na  to  pytanie. 
Teraz już znam. Chcę żyć, żeby być z tobą.

– Nick, przestań, proszę.
– Dlaczego mam przestać? – Nick dotknął jej ramienia. – Wiem, myślisz 

pewnie, że mówię to tylko po to, żeby zająć cię rozmową. Ale nie, nie jestem aż 
tak  głupi,  a  ty  naiwna,  Ewo.  Mówię  szczerze.  Widzisz,  jakiś  czas  temu 
doszedłem do przekonania, że jeśli nie chcę cierpieć po raz drugi, nie mogę się 
od nikogo uzależnić. Teraz widzę, że to był błąd. Człowiek planuje swoje życie, 
stara się unikać niebezpieczeństw, rozważa za i przeciw, a często nie widzi tego, 
co  najważniejsze:  W  swoich  kalkulacjach  nie  uwzględniłem  ciebie,  Ewo.  Mój 
plan nie zakładał, że pojawisz się w mym życiu.

– Wiem o tym. – Spojrzała na niego. – Przepraszam.
– Zburzyłaś mój cały, misternie układany plan, cały mój pomysł na życie 

– powiedział i pokręcił głową z niedowierzaniem. – Nie wiem, czy zdołam się 
po tym wszystkim pozbierać.

Samochód  ponownie  lekko  się  osunął,  a  spod  kół  potoczyły  się  w 

przepaść drobne kamyki. Ewa krzyknęła ze strachu, pobladła gwałtownie, jakby 
znów  miała  stracić  przytomność.  Na  jej  czole  pojawiły  się  krople  potu. 
Wysiłkiem  woli  próbowała  zachować  świadomość,  dotrzymać  towarzystwa 
Nickowi, który widząc, że jej stan nagle się pogorszył, wziął ją za rękę i zaczął 
głaskać.

–  Nie  bój  się  –  mówił  do  niej  łagodnie.  –  Wkrótce  nadejdzie  pomoc. 

Słyszysz mnie? Ewo, potrzebuję cię. Nie możesz mnie teraz opuścić.

Wolno odwróciła wzrok w jego stronę.
–  Nie  zostawię  cię,  Nick.  –  Na  jej  twarzy  pojawił  się  słaby  uśmiech.  –

Zostanę  z  tobą,  nie dam się...  Chcę  wyjść za  ciebie  za  mąż, urodzić  ci  dzieci, 
sprawić, żebyś był szczęśliwy...

– Przy tobie zawsze jestem szczęśliwy – odparł, z trudnością panując nad 

głosem.

–  A  potem  zostaniesz  dziadkiem,  ale  nigdy  się  nie  zestarzejesz. Zawsze 

będziesz czarującym mężczyzną, za którym oglądają się kobiety.

– Chcę być tylko twój, Ewo. Jeśli nadal mnie kochasz...
– Oczywiście, że kocham. – Ewa zacisnęła rękę na jego dłoni. – Trzymaj 

mnie, Nick. Nie puszczaj...

Uniósł jej dłoń i przytulił do policzka.
– Jesteś taka zimna. Szkoda, że nie mogę cię ogrzać. Kiedy to wszystko 

background image

się skończy, obejmiemy się mocno i będziemy się kochać do upadłego.

–  Cii,  Nick...  Nie  wiesz,  że  ranna  osoba  nie  powinna  się  niczym 

ekscytować?

Nick uśmiechnął się do niej.
– Bardzo cię boli, kochanie?
–  Nie,  już  nie.  To  nawet  trochę  dziwne,  teraz  w  ogóle  nie  czuję  bólu. 

Swędzi mnie tylko prawa noga, ale nie mogę dosięgnąć, żeby się podrapać.

– Jeśli cię swędzi, to znaczy, że nie straciłaś czucia. Ewa znów ścisnęła 

jego rękę.

– Cieszę się, że jesteś przy mnie, Nick.
– Zawsze będę tam, gdzie ty. – Pogładził ją po policzku. – Kocham cię.
–  Wiem.  I  wiem,  że  boisz  się  tej  miłości.  Ale  nie  rozczarujesz  się. 

Obiecuję.

– Zamierzam na stałe zatrudnić cię w mojej firmie i dzielić z tobą moje 

łóżko.

– Nasze łóżko.
Nick wybuchnął śmiechem.
– Jak zwykle przekorna.
– Taka już moja natura.
Kolejne  dwadzieścia  minut  spędzili,  rozmawiając  o  zupełnie  błahych 

sprawach.  Jak  gdyby  za  obopólną  zgodą  dyskusje  o  wzajemnych  uczuciach 
odłożyli na lepsze chwile.

Kiedy  wreszcie  w  oddali  usłyszeli  dźwięk  policyjnych  syren,  Nick 

zakrzyknął ucieszony:

– Nareszcie!
Okazało  się,  że  na  długim  odcinku  droga  jest  nieprzejezdna  i  ratownicy 

musieli  pokonać  ją  pieszo.  Na  wyżej  położonym  płaskim  terenie  wylądował 
helikopter, z którego wybiegli ludzie w białych kitlach.

Ewa  zupełnie  straciła  poczucie  czasu.  Cierpliwie  czekała,  aż  ratownicy 

uwolnią ja z samochodu. Później spokojnie odpowiadała na pytania lekarzy, nie 
patrząc na igłę, którą wbijali jej w ramię. Po kolei przypominała sobie wszystkie 
chwile spędzone z Nickiem, smak jego  gorących ust, dotyk rozpalonego ciała, 
szepty, westchnienia...

Lekarze usztywnili jej szyję, kręgosłup i nogi. Tak zabezpieczoną ułożyli 

na noszach.

– W jakim ona jest stanie? – zapytał Nick.
– Chyba nie odniosła poważnych obrażeń. Oczywiście w szpitalu zrobimy 

jeszcze dokładne badania.

–  Nic  mi  nie  będzie  –  odezwała  się  Ewa.  –  Ale  jak  dojedziemy  do 

szpitala?

–  Oczywiście pierwszą  klasą  –  odpowiedział  lekarz,  uśmiechając  się  do 

background image

niej. – Mam nadzieję, że lubi pani latać. Przylecieliśmy helikopterem.

– Polecę razem z nią – powiedział Nick bez chwili wahania.
Ewa spojrzała na  niego zdziwiona. Wiedziała, że od  czasu wypadku nie 

wsiadł do samolotu ani razu.

– Wiesz, że nie musisz tego robić...
–  Owszem,  muszę  –  odparł  z  determinacją,  a  ona  nawet  nie  próbowała 

odwieść go od tego zamiaru.

Ruszyli  wolno  w  stronę  helikoptera.  Nick  podtrzymywał  nosze  i  przez 

cały czas trzymał Ewę za rękę. Kiedy wreszcie znaleźli się wewnątrz maszyny, 
powiedział:

– Niedługo będzie po wszystkim, kochanie, zobaczysz.
– Tak, wiem. Chcę tylko jeszcze jednej rzeczy. – Nick pochylił się niżej. 

– Pocałuj mnie. Na szczęście.

Odgarnął włosy z jej czoła i przywarł ustami do jej ust. Kiedy skończył 

delikatny pocałunek, Ewa dojrzała w jego ciemnych oczach ogień namiętności.

– Jesteś niebezpieczną kobietą – powiedział.
– Tylko przy tobie – odparła ze śmiechem.
– Musisz szybko wyzdrowieć, Ewo. Jeszcze tyle przed nami!
Uśmiechnęła  się,  szczęśliwa,  że  to  słyszy.  Lekarz  dał  znak  pilotowi  i 

powiedział.

– Startujemy.
Dźwięk obracających się śmigieł był dla Ewy niczym najpiękniejsza pieśń 

miłości.  Obok  niej  siedział  mężczyzna,  który  mimo  strachu,  obaw  i  ponurych 
wspomnień zdecydował się na wspólne szczęście. W imię miłości pokonał sam 
siebie.

Od tej chwili cały świat należał już do nich.