background image

Nathaniel Altman

Księga duchów natury

czyli

W jaki sposób pracować

z subtelnymi energiami natury

tytuł oryginału 

The Deva Handbook

How to Work with Nature's Subtle Energies

1995

1

background image

Spis treści

Podziękowania / 4
Wstęp / 5

Część  pierwsza – JEDNOŚĆ Z NATURĄ
l. Kim są dewy / 11

    1.1. Hierarchia aniołów / 13
    1.2. Dewy natury / 17
    1.3. Cztery podstawowe typy dewów / 19
    1.4. Jak wyglądają dewy / 22
    1.5. Gdzie możemy spotkać dewy / 24
    1.6. Czym zajmują się dewy /27
    1.7. Komunikacja ludzi i dewów / 29
    1.8. Szansa i wyzwanie / 31

2. Dewy i ludzie: zagubiona więź / 33

    2.1. Ziemia: żywy organizm / 36
    2.2. Dewy w oczach mieszkańców Zachodu / 47
    2.3. Ku nowemu światopoglądowi / 52

3. Klucz do nawiązania komunikacji / 54

     3.1. Otwarte drzwi / 56
     3.2. ,,Zakorzenienie” / 57
     3.3. Czerpanie mądrości z energii Ziemi / 63
     3.4. Nowa droga poznania / 65
     3.5. Integracja / 67

Część  druga – DROGA DO WSPÓŁPRACY
4. Potwierdzenie / 69

     4.1. Postrzeganie intuicyjne / 72
     4.2. Odwiedzając naturę / 75
     4.3. Rola piękna / 77
     4.4. Praca z kwiatami / 79
     4.5. Zdobywanie wiedzy / 83

5. Szacunek / 86

     5.1. Podstawy szacunku / 90
     5.2. Poznawanie natury z perspektywy serca / 94

2

background image

     5.3. „Dojrzewające zboże” / 96
     5.4. Miłość do „maluczkich” / 99
     5.5. Szacunek: rezonans energetyczny / 100

6. Pokora / 101

     6.1. Tradycja egocentryzmu / 102
     6.2. Pokora: wielka szansa / 106
     6.3. Ucząc się pokory od natury / 109
     6.4. Odkrywanie własnych błędów / 110
     6.5. Prosząc drzewa o pomoc / 111
     6.6. Pokora, humor i moc / 112

Część trzecia – ODKRYCIE
7. Przygotowania / 115

     7.1. Dokąd pójść / 116
     7.2. Jak się ubrać / 125
     7.3. Rodzaje darów / 129

8. Inwokacja / 132

     8.1. Oczyszczenie i integracja / 132
     8.2. Medytacja / 134
     8.3. Rzeczywistość dewów / 136
     8.4. Ofiary / 137
     8.5. Niebezpieczeństwa / 143
     8.6. Odwiedziny w miejscach mocy / 145

9. Wspólnota / 148

     9.1. Sposoby komunikowania się z dewami / 150
     9.2. Sztuki plastyczne / 153
     9.3. Muzyka / 154
     9.4. Kontaktowanie się z dewami w ogrodzie / 157
     9.5. Tworzenie ogrodu / 160
     9.6. Praca z ziołami / 163
     9.7. Zakładamy święty gaj / 164
     9.8. Odnowa natury / 165
     9.9. Kontemplacja / 166

10. Uzdrowienie / 167

10.1. Uzdrowić siebie / 168
10.2. Dostęp do uzdrawiającej energii / 170
10.3. Relacje podstawowe / 173
10.4. Uzdrowienie planety /174
10.5. Ku przyszłości / 177

3

background image

Kiedy nawiązujemy osobisty kontakt z Matką Zie-

mią, zyskujemy bezpośredni dostęp do jej uzdrawiają-
cych mocy. Obserwując jakąś formę życia – wodospad, 
rzekę, drzewo, kwiaty – kontaktujemy się z inteligencją 
i   siłą   życiową   kierującą   jej   ewolucją.   Tym   samym 
otwieramy się na potężną uzdrawiającą energię. Natura 
to doskonała harmonia i jedność wszystkich – elemen-
tów stworzenia. Jest ona najlepszym uzdrowicielem dla 
wszelkich aspektów naszego jestestwa.

Nathaniel Altman   

Podziękowania

Chciałbym niniejszym podziękować wszystkim, któ-

rzy wspomagali mnie podczas pisania tej książki. 
Jestem wdzięczny Geoffrey’owi Hodsonowi oraz Dorze 
Konz
, dzięki którym rozszerzyłem mój horyzont pozna-
wczy. Jeanne H. Livingstone oraz Johnowi Svirsky dzię-
kuję   za   dostęp   do   ich   wyjątkowego   ogrodu,  Lindzie 
James
  za podpowiedzi w kwestii dewów jako zielarzy. 
Dziękuję też  Johnowi S. Kirslisowi, Patricio Pizarro,  
M. D., Frankowi Cartinowi
  za przewodnictwo na dro-
dze odkryć. Szczególne podziękowania kieruję pod ad-
resem Petera G. Massey’a, za natchnienie, idee i wspar-
cie, a także ku mojemu wydawcy, Robinowi Dutcher-
Bayerowi, za cierpliwość, cenne sugestie oraz rady.

I w końcu, chciałbym podziękować dewom, duchom 

natury.  Jestem im wdzięczny za natchnienie, miłość i 
wsparcie, okazane mi w czasie przygotowywania niniej-
szej pracy.

4

background image

 

Wstęp

Po ukończeniu college’u, w 1971 roku, rozpocząłem 

pracę jako Strażnik Ziemi w biurze głównym Amery-
kańskiego

 

Towarzystwa

 

Teozoficznego,

 

w Wheaton (stan 

Illinois). Wówczas to  spotkałem Geoffrey’a  Hodsona, 
który   opisał   swe   ponadzmysłowe   obserwacje   dewów 
w kilku książkach, m. in. w pracy The Kingdom of the  
Gods
. Kiedy następnego roku znalazłem się w Krotona 
Institute School of Theosophy (Ojai, stan Kalifornia), 
gdzie Hodson był instruktorem, uznałem go za swego 
mentora.

Moje   zainteresowanie   dewami   pogłębiło   się   dzięki 

współpracy   z   Jose   Alberto   Rosa,   przy   powstawaniu 
książki Finding Your Personal Power Spots. Jose zajmo-
wał się tym zagadnieniem „praktycznie”, podczas pro-
wadzonych przez niego warsztatów oraz terapii. Praco-
wał   w   Brazylii.   Pomagał   ludziom   odnaleźć  „punkty 
mocy” wewnątrz siebie oraz w naturze.

Terapia   ta   miała   na   celu   pogłębienie   samowiedzy 

i samoświadomości   pacjentów.   Kiedy   Jose   poznawał 
temat drogą bezpośredniego doświadczenia, ja prowa-
dziłem dodatkowe badania naukowe w bibliotece. Jako 
współautor   byłem   też   odpowiedzialny   za   ostateczną 

5

background image

kompozycję i redakcję książki. Wówczas zachwycałem, 
się pracą Jose, lecz nie wierzyłem, bym kiedykolwiek 
mógł sam kontaktować się z dewami.

Jednakże   kilka   lat   później   przeżyłem   taki   kontakt. 

Pracowałem wtedy nad książką The Nonviolent Revolu-
tion.
 Strasznie męczyłem się nad rozdziałem o niestoso-
waniu przemocy wobec środowiska. Im więcej zbiera-
łem   materiału   o   szkodach   wyrządzanych   przez   czło
wieka – zatruciu powietrza, wody, negatywnym wpły-
wie na glebę, rośliny i zwierzęta – tym bardziej czułem 
się zniechęcony do pracy. Zacząłem wierzyć, że sytu-
acja jest beznadziejna. Ziemi groziła ekologiczna kata-
strofa – wynikało to jasno z moich zapisków. Był to 
jedyny rozdział, którego nie mogłem napisać. Chociaż 
stanowił sam środek książki, ominąłem go i skoncentro-
wałem się na pozostałych częściach.

Zbliżał się termin złożenia pracy u wydawcy. Posta-

nowiłem   odwiedzić   swoje   ulubione   miejsce   w   pobli-
skim   lesie,   tuż   obok   wodospadu.   Nie   wierzyłem,   że 
mogę skontaktować się z dewami (wydawało mi się. że 
mogą to czynić tylko jasnowidze, tacy jak Hodson), ale 
miałem   nadzieję,   że   zainspiruje   mnie   piękno   natury. 
Spędziłem   tam   całe   popołudnie.   Spisywałem   myśli, 
spływające  na   mnie  gdzieś  z  góry,  z   otoczenia.  Były 
wspaniałe, zgadzałem się z nimi, ale one nie pochodziły 
z mojego umysłu. Włączyłem je do tego „problematycz-
nego” rozdziału. Wiedziałem, że ich źródłem jest sama 
natura.

Dopiero latem 1991 roku zacząłem świadomie komu-

nikować się z dewami. Przechodziłem wówczas głęboki 
stres, przejawiający się depresją, zmęczeniem, nerwobó-
lami.   Jako   hipochondryk   wierzyłem,   że   te   objawy  są 
zapowiedzią   mojej   rychłej   śmierci.   Poczułem   wtedy 

6

background image

potrzebę   odpoczynku   od   miejskiego   zgiełku   Nowego 
Jorku i postanowiłem zafundować sobie wolny tydzień 
na francuskojęzycznym terytorium Kanady.

Podczas   urlopu   odwiedziłem   ogród   botaniczny 

w Montrealu. Byłem smutny i wyczerpany. Przemierza-
łem wytyczone ścieżki, od czasu do czasu zatrzymując 
się przy jakiejś roślinie. W pewnym momencie znala-
złem się nad małym jeziorem, zacienionym przez rosną-
ce wokół wierzby. Jedno z drzew miało mocny pień, od 
którego   odchodziły   rozłożyste,   grube   konary.   Gałęzie 
rosły prostopadle do pnia, a ich końce zwracały się ku 
niebu pod ostrym kątem. Jeden z konarów miał gładką, 
wyślizganą   powierzchnię.   Pomyślałem   wówczas,   że 
pewnie   wielu   ludzi   wspina   się   na   niego.   Był   gruby, 
mocny, łatwo dostępny i mógł utrzymać spory ciężar. 
Kierowany instynktem wspiąłem się na drzewo i poło-
żyłem na potężnej gałęzi. Objąłem ją rękami, nogami i z 
całej   siły   przytuliłem.   W   przypływie   nagłych   emocji 
bezwiednie poprosiłem drzewo o pomoc. Nie miałem 
pojęcia, jakiej pomocy oczekuję.

Nagle poczułem silną zmianę w moim postrzeganiu 

świata; poczułem, że cała planeta pulsuje życiem. Ina-
czej spojrzałem na naturę. Czułem się jej integralną czę-
ścią, a nie postronnym obserwatorem. Doświadczyłem 
głębokiego, energetycznego połączenia z drzewem, któ-
re   wpływało   na   mój   stan   ducha.   Zszedłem   z   drzewa 
i położyłem   się   w   cieniu,   na   trawie.   Podziękowałem 
drzewu za okazaną pomoc. Wstałem i powoli ruszyłem 
przez ogród, który wydawał mi się piękniejszy niż kie-
dykolwiek. W trakcie spaceru nie mogłem oprzeć się 
wrażeniu,   że   pozdrawiają   mnie   wszystkie   kwiaty. 
Doznanie   to   towarzyszyło   mi   nawet   po   powrocie   do 
Nowego Jorku. Wziąłem wiec pióro, notes i usiadłem 

7

background image

w pobliskim ogrodzie. Chociaż myśl, że kwiaty chcą się 
ze mną skontaktować, wydawała mi się niedorzeczna, 
postanowiłem zawiesić swe uprzedzenia i otworzyć na 
kwiatową energię.

Najpierw   pozdrowiłem  purpurową   petunię.   Spędzi-

łem  kilka  minut  na  kontemplacji,   a  później  zacząłem 
zapisywać każdą myśl, która tylko przyszła mi do gło-
wy. Oto, co zanotowałem:

Widzisz we mnie stworzenie o niezwykłej sile i głębi.  

Wewnątrz kwiatu pulsuje Boska Istota: fiolet jest pełen  
Boskiego Światła! Pochodzi ono z samego jądra mego  
jestestwa,   przenika   mnie   i   wypływa   mymi   płatkami.  
Twoje żyły także pulsują Boskością. Pochodzi ona z naj-
głębszych   pokładów   twego   człowieczeństwa.   Z   twych  
korzeni, które nazywacie siedliskiem energii Kundalini.  
Ta energia jest twoim życiem.

Jednak nie umiecie korzystać z tej mocy. Ani jej nie  

znacie, ani nie rozumiecie. W dodatku, często blokujecie  
boską energię i jej strumień jest bardzo ograniczony.  
Dociera   tylko   do   niektórych   części   ciała.   Nadal   jest  
piękny, choć niekompletny i przez to słabszy. Ale nie-
kompletność nie jest „zła”, może oznaczać nadzieję na  
pełnię, dążenie do niej, potencjał.

Posłuchaj uważnie: życie jest ruchem, zmianą. Nie  

możesz czuć się gorszy, bo zdajesz sobie sprawę ze swej  
niedoskonałości. Celem ludzkiego życia – jednostkowo  
i kolektywnie   –   jest   ruch,   zmiana.   Powinniście   uznać  
i pokochać swą niedoskonałość tak silnie, jak dążycie  
do doskonałości. Pogódźcie się z nią, bo jesteście wła-
śnie na tym etapie rozwoju. Jeśli to pojmiecie, osiągnie-
cie wyższy, bardziej zaawansowany stan duchowej ewo-
lucji.

8

background image

Większą część lata tamtego roku spędziłem na pró-

bach komunikowania się z kwiatami: w parkach, ogro-
dach, przy trawnikach Brooklynu. Otrzymywałem pro-
ste, choć oświecone przesłania na temat roli, jaką kwia
ty pełnią w naturze, duchowości, ekologicznej świado-
mości.   Wiedziałem   już,   że   jeśli   ja   mogłem   zyskać 
dostęp do ich mądrości, w tak zurbanizowanym obsza-
rze jak Brooklyn, to może do niej dotrzeć każdy czło-
wiek, w każdym miejscu na Ziemi. Zebrałem te przesła-
nia i zatytułowałem Brooklyn Spirit Garden. Fragmenty 
kilku wypowiedzi zamieściłem w niniejszej książce.

Po tym pamiętnym lecie pracowałem w kilkusetlet-

nich lasach Chile, Argentyny, Kostaryki i Stanów Zjed-
noczonych. Konsultowałem z dewami sposoby ratowa-
nia środowiska naturalnego, czerpiąc wiedzę z samego 
źródła. Przez kilka miesięcy odwiedzałem drzewa, rze-
ki, klify, jeziora, nawet wulkany i pytałem rezydujące 
tam dewy: „Co ludzie mają zrobić, aby uratować środo-
wisko?”
.   Przesłaniami   od   dewów   zapełniłem   kilka 
notatników. Wizyta w lasach Chile zaowocowała książ-
ką  Sacred   Trees.   Później   rozszerzyłem   tereny   moich 
badań na wschodnie i zachodnie obszary Stanów Zjed-
noczonych. Księga Duchów Natury powstała po podró-
ży do Pensylwanii, którą odbyłem latem 1991 roku. Jest 
wynikiem   badań   nad   pięciusetletnim   białym   dębem, 
rosnącym w pobliżu New Hope.

Niniejszą książkę pisałem pod przewodnictwem de-

wów. Część prezentowanego w niej materiału pochodzi 
właśnie od nich. Nie znaczy to jednak, że praca ta jest 
odbiciem mądrości dewów. Jako istoty ludzkie, mamy 
własne idee, doświadczenia, uwarunkowania i dlatego 
nie mogę powiedzieć, by moje refleksje oraz wrażenia 
nie wpłynęły na tę pracę.

9

background image

Jestem   przekonany,   że   znajdujemy   się   w   punkcie 

zwrotnym historii ludzkości. I wiem, że wszystkie stwo-
rzenia świata muszą rozpocząć współpracę, by oddalić 
widmo   katastrofy   ekologicznej,   zagrażającej   Ziemi. 
Jako najpotężniejszy gatunek, ludzie trzymają w swych 
dłoniach klucz zarówno do zniszczenia, jak i uzdrowie-
nia planety. Mamy do odegrania szczególną rolę w pro-
cesie

 

ratowania

 

Ziemi.

 

Musimy

 

połączyć

 

swe

 

siły z mo-

cami natury – personifikowanymi przez dewy.

Mam świadomość, że zaprezentowana przeze mnie 

książka nie jest doskonała i kompletna. Sądzę jednak, że 
pomoże ludziom w kontakcie z dewami; pokaże, jak się 
od   nich   uczyć,   korzystać   z   ich   uzdrawiających   mocy 
i współtworzyć życie na Ziemi.

Brooklyn, Nowy Jork Lipiec 1995

10

background image

Część   pierwsza

JEDNOŚĆ  Z  NATURĄ

1. Kim są dewy?

Moc, życie, światło – oto dary,

Które ludzkość otrzyma od aniołów.

Ta moc jest nieograniczona,

życie niewyczerpywalne,

a światło rozprasza najgłębsze ciemności.

Geoffrey Hodson, „Dewy i ludzie”

Obcowanie z naturą daje nam możliwość obserwacji 

wielu zjawisk. Możemy przemierzać wzgórza i doliny, 
spacerować   łąkami   pokrytymi   kobiercami   polnych 
kwiatów.   Pokonując   górski   strumień   przeskakujemy 
z kamienia na kamień. Chłodzimy nasze stopy w wo-
dach  górskiego  jeziora.  Nasza  droga może  prowadzić 
przez głębokie lasy, ostoje kilkusetletnich drzew. Oto-
czenie przyrody zmienia nasz sposób patrzenia na świat. 
Kiedy   doświadczamy   piękna   wodospadu,   majestatu 

11

background image

drzewa,   czy   delikatności   polnego   kwiatu,   większość 
z nas odczuwa „coś jeszcze”, wrażenia dodatkowe, wy-
kraczające poza zakres percepcji pięciu zmysłów. Zy-
skujemy poczucie spokoju, bezpieczeństwa, psychiczne-
go   komfortu;   czujemy   napływ   sił   witalnych.   Często 
wracamy  ze   spaceru   czymś   zainspirowani,   z   nowymi 
pomysłami,

 

nieoczekiwanymi rozwiązaniami życiowych 

problemów, czy też nowym,  świeżym spojrzeniem na 
nasze życie i związki z innymi ludźmi.

W wielu kulturach całego świata spotykamy przeko-

nanie, że oprócz zewnętrznego piękna wodospadu, drze-
wa, czy kwiatu, możemy dostrzec sfery ich wewnętrz-
nego   życia;   różny   od   zewnętrznego   wymiar   ich 
egzystencji. Wierzono, iż owe energie przyjmują kształ-
ty  subtelnych   ciał,   które   nader   trudno   jest   zauważyć, 
a które   często   wyczuwamy   intuicyjnie.   Te   eteryczne 
istoty nazywano rozmaicie: aniołami, duchami natury, 
wróżkami, sylfami, czy też – jak w sanskrycie – dewami 
(„dewa” znaczy: „świetlisty”).

Dewy  można  zdefiniować  jako   formy,  wyobrażenia  

bądź też wyrażenia, przez które przekazywana jest istota  
i   energia   Stwórcy   czy   Wielkiego   Ducha.   A   inaczej  
mówiąc – są to formy, przez które, w określonym celu,  
przekazywany jest specyficzny rodzaj energii Ziemi czy  
też siła życiowa.

*

Zarówno ludzie, jak i dewy są kanałami, przez które 

przepływa ta energia, jakkolwiek nazwiemy jej źródło. 
Chociaż, jak sądzimy, dewy kroczyły ścieżką ewolucyj-
ną odmienną od ludzkiej, to ich droga rozwoju wydaje 

*

W   najstarszej   tradycji   wedyjskiej   dewy   to   dobre   duchy, 

bóstwa ożywiające przyrodę, rozweselające i dostarczające czło-
wiekowi dobrodziejstw, (przyp. tłum. za:Najsłynniejsze Święte  
Księgi Świata.)

12

background image

się   być   do   ludzkiej   analogiczna.   Dewy,   tak   jak   my, 
wybrały Ziemię jako swój dom; mogą tu żyć, pracować 
oraz gromadzić wiedzę i życiowe doświadczenia.

1.1. Hierarchia aniołów

Ślady   ludzkiego   postrzegania   obecności   dewów 

w świecie istnieją w najwcześniejszych zapisach histo-
rycznych. Dewy zyskały różnorodne wizerunki w Kora-
nie, Biblii, Wedach i Bhagawad Gicie, w mitach i legen-
dach   starożytnych:   Grecji,   Rzymu,   Meksyku,   Chin, 
Japonii, a także w pradawnych historiach Afryki i Oce-
anii. Starożytni postrzegali dewy jako posłańców, człon-
ków niebiańskich zastępów, pomocników, wojowników, 
źródło mocy uzdrawiania, aniołów stróżów oraz ducho-
wych przewodników.

Dewy określano też jako świetlistą energię, zasadę 

wszelkich zjawisk, kierującą ewolucją życia, zarówno 
na Ziemi, jak i we wszechświecie.

Wśród   dewów   panuje   ogromne   zróżnicowanie:   od 

najdrobniejszych   driad   polnych   kwiatów  po   najpotęż-
niejszego archanioła solarnego, a sfera bytu dewów jest 
rozległa jak sam kosmos. W Indiach uważano dewy za 
pierwsze odbicie Jedynego Nieskończonego Boga, źró-
dła wszelkiego stworzenia we wszechświecie. W litera-
turze wielkich tradycji religijnych oraz pismach ezote-
rycznych odnajdujemy opisy najpotężniejszych dewów, 
takich   jak   archanioły   solarne,   o   niewyobrażalnych 
mocach   i   rozmiarach.   Kierują   one   ewolucją   systemu 
słonecznego   oraz   rozwojem   poszczególnych   planet. 
W literaturze Zachodu bogowie Słońca zyskują rozma-
ite   miana:  Aloah   va   Daath  (Kabała),  Apollo  i  Helios 
(Grecja), Ra, Horus i Ozyrys (Egipt), Baldur (mitologia 

13

background image

germańska), Lugh, Dagda Hu (mity Celtów). W trady-
cjach Wschodu spotykamy natomiast boginię  Amatera-
su 
oko-mi-kami (wczesne wierzenia Japonii), solarnego 
archanioła

 

zwanego

 

Tamanuitera

 

(u

 

Maorysów), a w We-

dach – Surję„jedno oko, którego spojrzenie wypuszcza  
światy: niebo, ziemię i wody”.

Archaniołom   solarnym   towarzyszą   archaniołowie 

planet,   którzy   otaczają   opieką   poszczególne   planety 
Układu Słonecznego. Są oni niejako syntezą wszystkich 
archaniołów, aniołów i duchów natury, które istnieją na 
danej   planecie.   Tutaj,   na   Ziemi,   archanioła   planety 
nazywano rozmaicie. Najczęściej spotykane określenie 
to  „Matka   Ziemia”,   czyli  Gaia  w  mitologii   greckiej, 
Czo-molungma  w   tradycji   tybetańskiej,  Paczamama 
u Inków, Rinda w mitologii germańskiej, Tailtiu u Cel-
tów.

Z kolei archaniołom planet towarzyszą aniołowie po-

łączeni   z   ewolucją   czterech   pierwotnych   elementów: 
ognia, ziemi, powietrza i wody. Owi wielcy aniołowie 
„pierwotnych elementów” wspomagają dewy czuwające 
nad ewolucją wszelkich gatunków roślin, zwierząt oraz 
każdego rodzaju skał i minerałów. Te kategorie dewów 
można by skojarzyć z okultystycznym pojęciem „duszy 
zbiorowej”
,   stymulującej   instynkty   oraz   inteligencję 
wszystkich gatunków zwierząt. Na przykład, w wypad-
ku   pszczół,   to   właśnie   dusza   zbiorowa   determinuje 
instynkt   latania,   zdobywania   pożywienia,   samozacho-
wawczy, utrzymania ciągłości gatunku, budowania psz-
czelich   gniazd   czy   też   tworzenia   jedynej   w   swoim 
rodzaju organizacji społecznej.

Inny typ dewów związany jest z ludzkimi ugrupowa-

niami   religijnymi.   Dewy   te   wspomagają   wyznawców 
i towarzyszą im na drodze duchowego rozwoju. Święte 

14

background image

księgi wielkich religii (włączając  Biblię,  Wedy,  Popol 
Vuh
Koran) zawierają wiele informacji dotyczących tej 
kategorii archaniołów. Chronologicznie najbliższa nam 
jest, jak się zdaje, relacja spisana przez Josepha Smitha 
–   Amerykanina   żyjącego   w   XIX   wieku,   założyciela 
Kościoła Jezusa Chrystusa i Świętych Dnia Ostatniego 
– którego to nawiedził anioł o imieniu Moroni. W Księ-
dze Mormona Smith pisze:

„Wezwał mnie po imieniu i rzekł, że jest wysłanni-

kiem jedynego Boga i ma na imię Moroni. Powiedział  
też, że Bóg powierzył mi misję do spełnienia. Została  
zachowana księga  
– mówił –  spisana na złotych pły-
tach, zawierająca dzieje dawnych mieszkańców konty-
nentu  
(Ameryki   Północnej   –   przyp.   tłum.)  oraz   ich 
rodowody. Zawarta jest też w niej pełnia wiecznej ewa-
ngelii, jak przekazał ją Zbawiciel pradawnym mieszkań-
com kontynentu.”

Wiele   ważnych   wydarzeń   religijnych   oraz   faktów 

historycznych   nosi   znamiona   boskiej   interwencji 
dewów (zesłanie Ducha Świętego na Apostołów, proroc-
twa   Mahometa   czy   interwencja   archanioła   Michała 
powstrzymującego rękę Abrahama, gdy ten chciał zło-
żyć swego syna, Izaaka, w ofierze Bogu).

Potężnym

 

archaniołom

 

towarzyszą

 

pomniejsze anioły, 

przypisane konkretnym obszarom Ziemi. One właśnie 
kierują   się   tam,   gdzie   zaistnieje   potrzeba   duchowego 
czy religijnego wsparcia. Udzielają duchowej pomocy 
bez względu na rodzaj wyznania i miejsce: w kościele, 
synagodze, meczecie, schronisku dla bezdomnych, przy 
domowym   ołtarzu   czy   w   trakcie   obrzędów   na   cześć 
nadejścia wiosny. Dewy stają się przekaźnikami miło-
ści, mądrości, zdrowia i duchowej inspiracji dla spra-
gnionych tych darów wyznawców wszelkich religii.

15

background image

Często też wykazuje się istnienie dewów, z których 

każdy  panuje   nad  innym   narodem  świata.  Właśnie   te 
dewy przekazują niezwykłą energię  „fundamentalnych 
idei”  
każdego   z   narodów.   Wspomagają   tych,   którzy 
wybrali konkretną nację jako arenę gromadzenia życio-
wych   doświadczeń.   Są   to   również   aniołowie   miłości, 
wolnej   woli,   harmonii,   mądrości,   wiecznego   ruchu, 
budowania i niszczenia, muzyki, piękna i zdrowia. Na 
przykład, w tradycji chrześcijańskiej najlepiej znanym 
z uzdrawiających mocy jest archanioł Rafał. W Brazylii 
natomiast,   wyznawcy  Candomble  czczą   siłę   uzdrowi-
cielską Omolu. Z kolei w mitologii hinduskiej, bogiem 
pierwszego porządku, mahadewa (wielkim bogiem) jest 
Sziwa, u którego akt destrukcji służy możliwości rege-
neracji na wyższym poziomie egzystencji.

Niejednokrotnie pisano, iż archaniołowie stymulowa-

li rozwój ludzkiej cywilizacji w ramach wielkich epok 
historycznych, przekazując społeczności ziemskiej wy-
jątkowo korzystne energie. Mistyk i filozof, Rudolf Ste-
iner, w swej książce Misja Archanioła Michała twierdzi, 
że rozkwit kultury i nauki w dobie Renesansu (1510 –
1879) był inspirowany energią „fundamentalnych idei” 
Odrodzenia, przekazywaną przez  archanioła Gabriela. 
Według Steinera, epoką współczesną (tj. od 1879 roku) 
kieruje archanioł Michał. Jego misja ma na celu odwró-
cenie ludzkości od materialistycznego sposobu myślenia 
oraz konsumpcyjnego stylu życia ku duchowym sferom 
egzystencji   i   odnowieniu   pierwotnej   więzi   z   Ziemią, 
postawom zapomnianym w poprzedniej epoce.

W tradycjach niektórych religii Zachodu funkcjonuje 

pojęcie anioła stróża: ducha opiekuńczego, który chroni 
człowieka   podczas   jego  życiowej   drogi.   Jak   zapisano 
Księdze   Wyjścia  (23.20–21),   Jahwe   skierował   do 

16

background image

Mojżesza te słowa: Oto Ja posyłam anioła przed tobą,  
aby cię strzegł w drodze i zaprowadził cię na miejsce,  
które przygotowałem. Miej się przed nim na baczności,  
słuchaj głosu jego i nie przeciwstawiaj mu się, bo nie  
przebaczy   występków   waszych,   gdyż   imię   moje   jest  
w nim.

Na   przestrzeni   dziejów   aniołów   stróżów   uważano 

za duchowych przewodników, czuwających nad proce-
sami indywidualnego

 

rozwoju,

 

oferujących

 

człowiekowi 

wsparcie,   pomoc   i   pocieszenie   w   czasie   trudnej,   co-
dziennej wędrówki ścieżką życia.

1.2. Dewy natury

Oprócz

 

dewów zajmujących wyższe poziomy w anie-

lskiej hierarchii, istnieje ogromna różnorodność dewów 
połączonych z naturą. Te właśnie dewy najczęściej i naj-
bliżej współpracują z ludźmi i dlatego też zostaną szcze-
gólnie wyeksponowane w niniejszej książce.

Wielu specjalistów ustanawia  opozycję miedzy de-

wami i duchami natury, wskazując na istniejące różnice 
– tak pod względem konstytucji, jak i funkcji spełnia-
nych w naturze.  Michaelle Smali Wright, założycielka 
Perelandra Garden w Wirginii, określa dewy jako bar-
dziej  „uniwersalny,  dynamiczny”  aspekt  świadomości, 
kreującej   i   organizującej   –   niczym   architekt   –   formy 
natury. Natomiast duchy natury to według pani Wright: 
„poziom świadomości w obrębie natury, współpracują-
cy z poziomem dewów, odpowiedzialny za utrzymanie  
i przelanie energii w odpowiednie formy fizyczne. Du-
chy natury są istotami lokalnymi, przynależnymi okre-
ślonym obszarom.”

17

background image

Większość naukowców kwestionuje jednak to stano-

wisko, powołując się na fakt, iż dewy także są powiąza-
ne z określonymi miejscami. W pracach  The Kingdom 
of   the  Gods  
oraz  Clairvoyant  Investigations  Geoffrey 
Hodson  opisuje  dewy jako  istoty przypisane  konkret-
nym drzewom, górom, formacjom skalnym czy parkom. 
(Jedna   z   najbardziej   interesujących   historii   dotyczy 
wydarzeń w Nowej Zelandii. Dewy parku w Auckland 
przesyłały energię do pobliskiego szpitala, wspomaga-
jąc nią zarówno pacjentów, jak i lekarzy. 

W   swej   książce   Hodson   napisał:  ,,Lekarze,   którzy 

byli wystarczająco otwarci na energię dewów otrzymy-
wali od nich rady w formie podpowiedzi instynktu czy  
zwielokrotnionej intuicji. Owe duchowe „porady” naj-
częściej koncentrowały się wokół stanu zdrowia pacjen-
tów danego lekarza”.

Chociaż   zaznaczone   wcześniej   różnice   są   ważne 

i wielce wartościowe z naukowego punktu widzenia, nie 
będziemy się nimi zajmować. W wielu wypadkach ter-
miny „dewy” oraz „duchy natury” będą stosowane za-
miennie.   Obydwie   formy   bytu   zawierają   się   bowiem 
w Boskiej Świadomości, a naszym celem jest połącze-
nie   ze   wszystkimi   członkami   sfery   anielskiej,   którzy 
przyjmą naszą miłość, szacunek oraz chęć współpracy. 
Jak zobaczymy później, subtelne istoty natury mają róż-
ne funkcje i moce; mogą wspomagać swe działania na 
najrozmaitsze sposoby.

Potężnym dewom połączonym z wielkimi pasmami 

górskimi   towarzyszy   zazwyczaj   ogromna   liczba   po-
mniejszych dewów, harmonijnie ze sobą współpracują-
cych. Niektóre z nich moglibyśmy sklasyfikować jako 
„elementarne”, funkcjonujące  na  poziomie  podstawo-

18

background image

wym,   a   asystujące   większym   dewom   niemal   tak,   jak 
pszczoły robotnice asystują swej królowej.

Jeżeli spotka nas zaszczyt współpracowania z subtel-

ną istotą natury, znaczy to, że jesteśmy w stanie odbie-
rać jej energię. Tak więc, niejako „przyciągamy” istotę 
odpowiedniego   rodzaju,   zgodnie   ze   stopniem   naszej 
otwartości, poziomem energetycznym i rodzajem pracy, 
jaką zamierzamy wspólnie wykonać. 

Według mnie, nie ma znaczenia, czy kontaktujemy 

się z potężnymi dewami wielkiej góry, duchami czuwa-
jącymi nad wzrostem drzew na górskim stoku czy też 
z drobnym,   elementarnym   dewem,   kierującym   rozwo-
jem kwiatka, który rośnie na górskiej ścieżce. Choć tak 
różne, wszystkie te subtelne istoty natury są częściami 
jednej świadomości. Jeśli podejmiemy próbę połączenia 
się z nimi w miłości i szacunku, to na pewno przycią-
gniemy istotę odpowiedniego rodzaju, a nastąpi to we 
właściwym czasie.

1.3. Cztery podstawowe typy dewów

Ogólnie mówiąc, subtelne istoty natury można po-

dzielić na cztery główne grupy, przyporządkowane czte-
rem pierwotnym elementom stworzenia.

Ziemia  –  Dewy Ziemi są połączone ze wszystkimi 

powierzchniami i formacjami lądu – z polami, górami, 
wyspami. Istnienie tych dewów wiąże się też z procesa-
mi formowania oraz chemicznych przemian komponen-
tów minerałów, tworzących skorupę ziemską. Ponieważ 
ludzie są stworzeniami ziemnymi, najczęściej kontaktu-
ją się właśnie z dewami Ziemi. Dlatego też duchy natu-
ry tego typu są najlepiej nam znanymi członkami sfery 
dewów. Podobnie jak pozostałe rodzaje duchów natury, 

19

background image

dewy Ziemi wykazują daleko idące zróżnicowanie pod 
względem rozmiarów oraz mocy, którą dysponują. De-
wy  łączone   z   polami   czy   też   skalnymi   rumowiskami 
osiągają od kilku cali do kilku stóp wysokości, podczas 
gdy istota czuwająca nad ogromną górą może być nawet 
dwa razy większa od obiektu swej troski.

Osobną   kategorię   duchów   natury   stanowią   driady, 

łączone z drzewami oraz innymi organizmami królestwa 
roślin. Jak w przypadku pozostałych dewów, moc i siła 
driad zależą od rozmiarów form organicznych, którym 
owe duchy towarzyszą. Oczywiście, najwyżej rozwinię-
te driady przypisane są lasom, natomiast te na niższym 
szczeblu ewolucji czuwają nad poszczególnymi drzewa-
mi.

Woda  –  Duchy natury łączone z wodą nazywa się 

powszechnie: „wilgotne”. Można je odnaleźć we wszel-
kich wodach oraz ponad nimi, a więc w oceanach, jezio-
rach, rzekach, strumieniach i wodospadach. Ich rozmia-
ry   zależą   od   poziomu   rozwoju,   miejsca   i   życiowych 
zadań.   Na   przykład,   dew   wodospadu   Niagara   będzie 
opisywany jako przeogromna, wspaniała świetlista isto-
ta, wysoka na kilkaset stóp, której blask rozpościera się 
na pobliskich terenach Kanady oraz Stanów Zjednoczo-
nych.   Kultura   ludowa   postrzegała   dewy   wody   jako 
kobiety, choć – jak się wydaje – kategorie płci nie odno-
szą się do duchów natury.

Ogień  –  W mitologii greckiej oraz tradycji wedyj-

skiej dewy ognia nazywano „salamandrami”. Starożyt-
ni łączyli je z energią Słońca. Duchy tego typu możemy 
znaleźć w miejscach silnie nasłonecznionych, przykła-
dowo   na   plażach   czy   pustyniach.   Ponieważ   dewy   są 
swego   rodzaju  „szkieletem   energetycznym”  przypisa-
nych   im   form   materialnych,   salamandry   najczęściej 

20

background image

manifestują się poprzez naturalny ogień Ziemi (wulkany 
czy inne miejsca geotermicznej aktywności). Jednakże 
możemy   je   też   spotkać   wszędzie   tam,   gdzie   pali   się 
światło lub bucha ogień. I tak na przykład, w mitologii 
Majów bóg Kakupacat – manifestujący się poprzez wul-
kan – uważany był za salamandrę na równi z bogiem 
Kinich-kakmo, który czuwał nad płomieniami i każdym 
rodzajem ognia.

Powietrze  –  Literatura kabalistyczna określa  dewy 

powietrza   mianem:   „sylfy”.   Tradycyjnie   łączy   się   je 
z formacjami  chmur  oraz  aktywnością  wiatrów.  Jeżeli 
dotrzemy do jakiegoś bardzo wietrznego miejsca (szczyt 
górski, dach budynku, czy też nadmorskie klify) znaj-
dziemy się w sferze sylfów.

W kulturze ludowej oraz tekstach ezoterycznych mo-

żemy odnaleźć wiele opisów tych istot. Podobno mienią 
się wszystkimi kolorami tęczy, są wielkości człowieka 
i przemierzają powietrzne przestrzenie z ogromną pręd-
kością. Uosobieniem sylfa w kulturze chińskiej stał się 
bóg  wiatru   –  Feng  Po.  Przedstawiano   go  jako  starca 
z białą   brodą,  ubranego   w powiewający żółty płaszcz 
i czerwoną   czapkę.   Atrybutem  Feng   Po  był   worek, 
w którym   więził   wiatry.   Z   kolei   Geoffrey   Hodson 
w książce  The Kingdom of the Gods  opisał sylfy jako 
istoty skrzydlate. Hodson pisze też: ,,Szybując, przemie-
rzają   przestrzeń;   zakreślają   szerokie   luki   na   niebie;  
jasnym,   wielobarwnym   blaskiem   rozświetlają   niebne  
przestworza,   szczególnie   sfery   znajdujące   się   ponad  
torem ich lotu”.

Należy   pamiętać,   że   dewy   przypisane   poszczegól-

nym  pierwotnym   elementom stworzenia  nader  rzadko 
występują samodzielnie, w izolacji od innych typów. Na 
przykład, przy wodospadzie można spotkać dewy wody, 

21

background image

Ziemi (skały, po których spływa woda) i najprawdopo-
dobniej – dewy wiatru. Poza tym, duchy natury wspo-
magają się wzajemnie, aby jak najlepiej wypełniać swe 
zadania.

Ponieważ duchy natury łączą się – na różne sposoby 

ze wszystkimi aspektami ziemskiego stworzenia (wia-
trami, rzekami, drzewami, kwiatami, trawami, glonami, 
klifami czy formacjami skalnymi), ich liczba przekracza 
zapewne nasze najśmielsze przypuszczenia. Nigdy nie 
istniał i być może nie zaistnieje „rejestr dewów”. Nau-
kowcy szacują ich ziemską populację na biliony. Jedno 
jest pewne – liczba dewów znacznie przekracza liczbę 
ludzi oraz zwierząt żyjących na Ziemi.

1.4. Jak wyglądają dewy?

Wygląd   dewów   jest   odczuciem   czysto   subiektyw-

nym. Ludzie różnych kultur mogą postrzegać duchy na-
tury podobnego typu w całkowicie odmienny sposób. 
Na przykład, w folklorze irlandzkim dewy przedstawia-
ne   są   jako   karły,   a   ludy   Nowej   Zelandii   wyobrażają 
sobie duchy natury jako dawnych maoryskich wojowni-
ków. Nasze postrzeganie dewów jest więc odczuciem 
wybitnie indywidualnym, warunkowanym światopoglą-
dem oraz wiedzą nabytą w procesie kulturowego ucze-
nia   się.  Wiadomo,   że   dwóch   artystów   malujących   to 
samo drzewo, uczyni to w całkiem inny sposób. Także 
dwaj naukowcy, którzy analizują to samo zjawisko che-
miczne czy biologiczne, mogą interpretować je odmien-
nie. Tak samo ma się rzecz z wyglądem dewów. Przyj-
mijmy więc, że uznamy za prawdziwy taki opis duchów 
natury,   który   powtarza   się   w   relacjach   co   najmniej 
dwojga ludzi. A i tak nie będzie to opis precyzyjny, gdyż 

22

background image

dewy  potrafią   w   znacznym   stopniu   zmieniać   wygląd, 
zależnie od swej woli.

W   folklorze   japońskim   funkcjonuje   wizerunek   de-

wów łączonych ze świętymi drzewami śliwy. Przedsta-
wiano   je   jako   piękne,   delikatne   dziewczęta.   Z   kolei 
Odysei  Homera   odnajdujemy   opis   nimfy  Kalipso
,,świetlistej bogini”, przybranej w „lśniącą białą szatę, 
powiewną i zachwycającą”
. Synkretyczna, afro-brazy-
lijska religia Candomble zawiera wizerunek Oszunmare
androgynicznego   bóstwa   tęczy,   uosabianego   zarówno 
przez   straszliwego   wojownika,   jak   i   piękną   kobietę. 
Żeńskie wcielenie Oszunmare zdobią żółte korale, wie-
lokolorowy turban oraz rytualny strój z zielonego, boga-
to haftowanego muślinu. 

Dla porównania przytoczę fragment pracy Hodsona, 

zawierający   próbę   opisu   wyglądu   duchów   natury: 
„Aura aniołów składa się z wielu warstw, a każda z nich  
ma   własny   odcień   i   rodzaj   wibracji.   Przypomina   to  
migoczący, lśniący kolorami kształt, jednak nie jest on  
stały, a raczej wydaje się być wirującym światłem, falu-
jącym ruchem. Poprzez te... emanacje, z ich wnętrza, 
bije widoczny strumień promienistej energii, najczęściej  
białej, oślepiająco jasnej.”

Większość ludzi nie rozwinęła jeszcze umiejętności 

widzenia   ponadzmysłowego,   dlatego   jedynym   sposo-
bem doświadczania obecności dewów pozostaje pozna-
nie   intuicyjne.  A  w   tym   wypadku   jesteśmy   w   stanie 
odczuć   raczej   „treść”   duchów   natury,   niż   ich   formę. 
Chociaż ujrzenie dewów w całym ich majestacie byłoby 
jednym z najwspanialszych doświadczeń ludzkości, to 
zdolność widzenia aniołów nie warunkuje współpracy 
duchów natury z człowiekiem. Jednak samo odczucie 
oraz wiedza o ich istnieniu umożliwiają współdziałanie 

23

background image

i czerpanie z tej pracy obopólnych korzyści. Przecież 
elektryczności też nie widzimy, a jednak jesteśmy świa-
domi ogromnej roli, jaką odgrywa w naszym codzien-
nym życiu.

1.5. Gdzie możemy spotkać dewy?

Jak już wspominałem, dewy są nierozerwalnie zwią-

zane z procesami zachodzącymi w naturze. Duchy przy-
rody funkcjonują  więc   na  terenach,   gdzie  nie   istnieją 
większe skupiska ludzkie, np. w lasach, wysokich gó-
rach, na pustyniach czy bezludnych obszarach obu bie-
gunów   polarnych.   Jednakże   możemy   spotkać   dewy 
w każdym miejscu Ziemi, gdzie rodzi się życie. Odnaj-
dziemy je również we wszelkich osobliwych czy też – 
charakterystycznych – punktach planety: wodospadach, 
górach, wulkanach, klifach, rzekach oraz jeziorach, bez 
względu

 

na

 

to,

 

czy ich okolice są zaludnione, czy też nie. 

Poza tym, dewy działają w parkach, zagajnikach oraz 
wszelkiego typu ogrodach, nawet w wielkich miastach. 
Obecność   duchów   natury   najsilniej   można   odczuć   w 
miejscach o wysokiej  aktywności czynników pogodo-
wych,

 

na

 

przykład

 

wiatru.

 

Właśnie działania dewów stoją 

za zjawiskami takimi jak tęcza, sztormy czy też tornada.

Na powierzchni naszej planety istnieją miejsca, które 

od   dawien   dawna   uważano   za   siedliska   najpotężniej-
szych duchów natury. Rdzenni mieszkańcy oraz przyby-
sze wielu narodowości uważali i nadal uważają je za 
„miejsca mocy”. Z wieloma łączą się mity i legendy. 
Dla   aborygenów   australijskich   takim   miejscem   było 
Uluru (Ayers Rock), świątynia Ziemi i centrum magne-
tyczne   planety.  W  tradycji   tybetańskiej   funkcję   domu 
Matki Ziemi spełniał Mount Everest, a starożytni miesz-

24

background image

kańcy Hawajów wierzyli, iż siedzibą bogini  Pele  jest 
wulkan  Mauna Loa. Hindusi natomiast otaczają czcią 
rzekę  Ganges.   Swą   nazwę   rzeka   zawdzięcza   bogini 
Gan-ga, która niegdyś  spłynęła wodą z  dużego palca 
lewej stopy boga Wisznu – „Opiekuna”.

To tylko nieliczne przykłady „miejsc mocy”. Na Zie-

mi

 

istnieje

 

ich

 

wiele, wiele więcej. Oto największe (i naj-

słynniejsze)   z   takich   miejsc:   góry,   wulkany,   kaniony, 
jeziora, rzeki oraz wodospady, rozmieszczone na róż-
nych kontynentach:

Ameryka Północna

Góra McKinley’a-Denali (Alaska)
Wielki Kanion (Arizona)
Dolina Śmierci (Kalifornia)
Góra Shasta (Kalifornia)
Pike’s Peak (Colorado)
Wulkan Mauna Loa (Hawaje)
Kanion Coppera (Meksyk)
Wodospad Niagara (Ontario i Nowy Jork)
Crater Lake (Oregon)
Góra Hooda (Oregon)
Góra Raniera (Waszyngton)
Gejzer Old Faithful (Park Nar. Yellowstone)
Góra Logana (Jukon)

Ameryka Środkowa i Południowa

Jezioro Nahuel Huapi (Argentyna)
Góra Aconcagua (Argentyna)
Wodospad Iguassu (Brazylia i Argentyna)
Torres del Paine (Chile)
Wulkan Irazii (Kostaryka)
Wyspy Galapagos (Ekwador)

25

background image

Góra Chimborazo (Ekwador)
Machu Picchu (Peru)
Jezioro Titicaca (Peru i Boliwia)
Wodospad Angel (Wenezuela)

Europa

Stonehenge (Anglia)
Białe Klify Dover (Anglia)
Mont Blanc (Francja i Włochy)
Wulkany Eldfell i Helgafell (Islandia)
Góra Wezuwiusz (Włochy)
Naerodal Pass (Norwegia)
Góra Elbrus (Rosja)
Mer de Glace (Szwajcaria)

Azja

Wodospad Huanggouszu (Chiny)
Rzeka Ganges (Indie)
Wodospad Mawsmai (Indie)
Góra Hebron (Izrael)
Góra Fudżi (Japonia)
Wodospad Khone (Laos i Kampucza)
Annapurna (Nepal)
Mount Everest (Nepal i Tybet)
Jezioro Bajkał (Rosja)
Dolina Gejzerów (Rosja)

Afryka

Nil (Egipt)
Jezioro Wiktorii (Kenia, Tanzania i Uganda)
Góry Stołowe (Południowa Afryka)
Wodospad Tugela (Południowa Afryka)
Góra Kilimandżaro (Tanzania)
Wodospad Wiktorii (Zambia i Zimbabwe)

26

background image

Oceania

Ayers Rock – Uluru (Australia)
Góra Kościuszki (Australia)
Góra Dżaja (Indonezja)
Góra Cooka-Aorangi (Nowa Zelandia)
Gejzery Rotorua (Nowa Zelandia)
Wangerei Headlands (Nowa Zelandia)

Niezliczoną ilość dewów można też spotkać na wiel-

kich leśnych obszarach naszej planety: w sekwojowych 
lasach Kalifornii, deszczowych lasach Brazylii, Amery-
ki Środkowej  oraz Indonezji i w rozległych iglastych 
lasach Alaski, Kanady, Skandynawii i Rosji.

1.6. Czym zajmują się dewy?

Duchy natury działają wewnątrz wszystkich organi-

zmów żywych i poprzez nie. W istocie, są przekaźnika-
mi boskiej energii; stanowią jej odbicie i umożliwiają 
manifestację owej energii w świecie materialnym. Ina-
czej   mówiąc,   dewy   są   rodzajem  „transformatorów”
„zmieniających   częstotliwość”  kosmicznych   energii 
i mądrości na taką, która może być odebrana na płasz-
czyźnie fizycznej.

Duchy natury, jako kanały mądrości oraz energii Zie-

mi, czuwają nad górami, formacjami skalnymi, jeziora-
mi, rzekami, oceanami, drzewami i wszelkimi roślina-
mi.   Przejawy   ich   opieki   oraz   mądrości   nazywamy 
niekiedy

 

„prawami natury”. Dewy pierwotnych elemen-

tów: ognia, wody, ziemi i powietrza kierują życiem na 
naszej planecie – jego powstaniem, adaptacją oraz ewo-
lucją. One też odgrywają dominującą rolę w procesach 
samooczyszczania   wód   jezior,   fotosyntezy,   wzrostu 

27

background image

mchów   oraz   roślin   morskich,   aktywności   wulkanów. 
Dewy

 

określają

 

prawa

 

kierujące wiatrami, deszczami czy 

innymi

 

zjawiskami

 

meteorologicznymi.

 

Ogólnie

 

mówiąc, 

duchy   natury   czuwają   nad   podstawowymi   procesami 
życia na Ziemi, utrzymują oraz chronią wewnętrzną har-
monię biosfery naszej planety. Dewy można więc naz-
wać „fachowcami natury”, wykazującymi daleko idącą 
specjalizację lub też łączącymi różne sfery działalności, 
związane   z   ich   życiowymi   zadaniami.   Niektóre   biorą 
udział w procesach budowania i tworzenia nowych form 
fizycznych   (wyznaczają   też   granice   ich   wzrostu   oraz 
rozwoju), inne zaś niszczą stare, już zużyte.

Michaelle Smali Wright stworzyła swój słynny ogród 

Perelandra  dzięki pomocy i współpracy wielu dewów. 
Jedną z istot określiła mianem: „Pan”. Przesłanie tego 
właśnie   ducha   zostało   zawarte   w   książce  Perelandra 
Garden   Workbook,
  autorstwa   pani  Wright.   Pisze   ona: 
„W każdym ogrodzie można spotkać cale tłumy dewów,  
pracujących   nad   budowaniem   i   wzbogacaniem   gleby.  
Istotę   ich   działalności   stanowi   przeniesienie   'wzorca'  
gleby o idealnie zrównoważonych składnikach na grunt  
konkretnego ogrodu. Później czuwają nad utrzymaniem  
i rozwojem nowo przyjętego wzorca”.

Niektóre dewy dają człowiekowi natchnienie i inspi-

rację do pracy,  inne zaś są duchami  „opiekuńczymi”
Jeszcze   inne   ułatwiają   komunikację,   udostępniają 
ludziom wiele cennych informacji, bądź też zajmują się 
regeneracją   i   uzdrawianiem   wszelkich   form   żywych. 
Tak więc, chociaż jeszcze nie rozpoznane i niemal nie-
uchwytne, dewy stanowią bardzo ważną część świata, 
w którym żyjemy.

28

background image

1.7. Komunikacja ludzi i dewów

Większość z nas instynktownie wyczuwa obecność 

duchów natury, lecz tylko nieliczni mogą je ujrzeć. Pod-
świadomie jednak dążymy do kontaktu z dewami, na 
przykład w dzieciństwie szukamy ich w różnych „spe-
cjalnych” miejscach. Wielu z nas miało w dzieciństwie 
swoje   ulubione   drzewo   na   podwórku   czy   też   „swój” 
kamień w parku. Właśnie tam chodziliśmy, gdy chcieli-
śmy w spokoju pomyśleć, pomarzyć czy poczytać książ-
kę. Ci, którzy wychowali się na wsi, mieli być może 
„swoją” jaskinię albo drzewo w lesie i biegli w te „spe-
cjalne” miejsca, gdy byli zdenerwowani, smutni lub gdy 
chcieli być sami. Podczas wakacyjnych obozów letnich 
niektórzy spędzali długie godziny w zacisznym zakątku 
na   brzegu   jeziora,   snując   plany  na   przyszłość.   Kiedy 
przebywaliśmy w tych „specjalnych” miejscach, odczu-
waliśmy spokój, psychiczny komfort, odbieraliśmy wra-
żenie pełnej akceptacji, płynącej z otoczenia. Być może, 
niektórzy

 

mieli nawet „niewidzialnych przyjaciół” i pro-

wadzili z nimi nie kończące się rozmowy oraz zabawy. 
Jeżeli ktoś doświadczał podobnych wrażeń to może być 
pewny, iż kontaktował się z jednym lub wieloma ducha-
mi natury, połączonymi z danym miejscem.

Dewy mogą komunikować się z ludźmi na najróż-

niejsze

 

sposoby.

 

Ludzie z umiejętnością widzenia ponad-

zmysłowego dostrzegają subtelne ciała duchów natury. 
Inni „usłyszą” dewy i zapiszą ich przesłanie. Niektórzy 
„narysują” wiadomość przekazywaną przez duchy natu-
ry – a raczej: przez obraz spróbują oddać istotę przesła-
nia.  Jednakże  większość  z nas może  kontaktować  się 
z dewami   tylko   intuicyjnie.   Kształcąc   i   doskonaląc 
wewnętrzne zdolności, zachowując życzliwość oraz sza-

29

background image

cunek do wszystkich istot, staniemy się bardziej otwarci 
na otaczający nas świat, także na subtelną rzeczywistość 
duchów natury. Poza tym, dewy mogą „przekazywać” 
nam myśli. I choć nie od razu zrozumiemy treść przesła-
nia, to na pewno odczujemy jego istotę, najprawdopo-
dobniej podczas snu.

W czym dewy mogą nam pomóc? Przede wszystkim, 

w   zrozumieniu   praw   rządzących   naturą,   odnalezieniu 
naszego miejsca w świecie. Mogą pomóc nam w zrozu-
mieniu życia na Ziemi, ukazać ogromną różnorodność 
jego przejawów;  mogą  pokazać,  jak należy  szanować 
mądrość stworzenia oraz siłę witalną, ożywiającą naszą 
planetę. Rady dewów mogą okazać się niezwykle cen-
ne, szczególnie te dotyczące ochrony środowiska, odno-
wienia potencjału leśnego, uprawy roli, a nawet – loka-
lizacji,   planowania   i   utrzymania   parków   oraz   innych 
obszarów zielonych. Mogą nas też nauczyć, jak wyko-
rzystywać naturalne uzdrawiające właściwości roślin.

Dewy

 

mogłyby

 

pomóc

 

nam

 

osiągnąć wewnętrzną har-

monię, która gwarantuje spokój i poczucie bezpieczeń-
stwa.   Integrując   wszystkie   aspekty   osobowości,   czło-
wiek mógłby odnaleźć mądrość daną mu przez naturę. 
Odkryć, co stanowi o jego wyjątkowości i niepowtarzal-
ności, a jednocześnie łączy ze wszystkimi istotami żyją-
cymi

 

na

 

Ziemi.

 

Może

 

dzięki dewom odkrylibyśmy i po-

godzili   się   z   naszymi   instynktami   oraz   sferą   „zwie
rzęcości”, od której się odżegnujemy, a która jest naszą 
pierwotną naturą. 

Zapełnienie „białych plam” w ludzkiej świadomości 

to warunek harmonijnego oraz pełnego szacunku współ-
istnienia z wszelkimi przejawami życia na Ziemi. Dewy 
pomogą nam spełnić ten warunek.

30

background image

Duchy natury są kanałami naturalnej, uzdrawiającej 

energii Ziemi. Nawiązać z nimi kontakt – znaczy zyskać 
zdrowie, opiekę i psychiczny komfort. Poza tym, dzięki 
nim   możemy   rozwijać   i   wzmacniać   cechy   niezbędne 
w codziennym   życiu:   odwagę,   poszanowanie   prawdy, 
współczucie dla innych. I na koniec: dewy mogą nas na-
uczyć, jak dbać o swoje ciało oraz umysł, w jaki sposób 
kształtować i kontrolować sferę emocjonalną, by pozo-
stawać w zgodzie ze sobą oraz światem zewnętrznym.

Trzeba tu zaznaczyć, że również dewy wyniosłyby 

wiele korzyści kontaktując się z ludźmi. Możemy po-
móc w wypełnianiu ich życiowych zadań, szczególnie 
tych odnoszących się do obrony Ziemi, opieki nad nią. 
Potrzebują naszego wsparcia w sferze ochrony środowi-
ska naturalnego i wszelkich działań, mających na celu 
uzdrowienie naszej planety.

Jesteśmy częścią życia na Ziemi. I musimy podejmo-

wać próby kontaktu z subtelnymi istotami natury. Od-
najdując dawno utraconą więź z siłami przyrody, może-
my   wspomóc   proces   uzdrawiania   planety,   na   której 
żyjemy.

1.8. Szansa i wyzwanie

Nie  ma   ważniejszej  sprawy  niż  przetrwanie   naszej 

planety. Ziemia jest – jak nauczali rdzenni Amerykanie 
(Indianie – przyp. tłum.) – naszą „matką”, w najgłęb-
szym i najpełniejszym znaczeniu tego słowa. Jest wiel-
kim, żyjącym organizmem; dostarcza nam pożywienia 
i daje   schronienie.   Lecz   pomimo   swej   siły,   rozmiaru 
i potęgi, Ziemia jest zagrożona, nieustannie znieważana 
ludzką głupotą i krótkowzrocznością. Codziennie giną 
tysiące drzew – zanieczyszczenia z miast, fabryk oraz 
spaliny powodują zatrucie rzek, jezior i powietrza. 

31

background image

Nieumiejętne gospodarowanie gruntami spowodowa-

ło wyjałowienie wielkich połaci ziemi, a w konsekwen-
cji – głód i ubóstwo wielu regionów świata. Część ludzi 
postrzega

 

te procesy jako nieodwracalne. Ostrzegają oni, 

że nasza planeta nie jest już w stanie utrzymywać popu-
lacji ludzkiej.

W   tym   krytycznym   punkcie   historii   Ziemi   należy 

jednak podjąć próby ratowania środowiska i poświęcić 
temu zadaniu całą swą energię. Niezbędna wydaje się 
być   edukacja   ekologiczna,   ograniczenie   liczby   samo-
chodów lub zastosowanie pojazdów, które nie emitują 
zanieczyszczeń. Wysiłki tego typu są już podejmowane 
na   całym   świecie,   a   liczba   ludzi   zaangażowanych 
w ochronę   środowiska   rośnie   z   dnia   na   dzień.   Coraz 
częściej   też   zwracamy   się   ku   naszym   korzeniom,   by 
odbudować więź z naturą i czerpać z niej mądrość. Stąd 
też ogromna popularność praktyk szamańskich czy neo-
szamańskich. Poprzez dotarcie do najgłębszych pokła-
dów świadomości staramy się wczuć w naturalny rytm 
Ziemi, otworzyć się na jej energię.

Według   Dory   Van   Gelder   Kunz   (jej   nadnaturalne 

zdolności opisał Shafica Karagulla w książce  Breakth-
rough to Creativity
) nadrzędnym zadaniem dewów jest 
transmisja i ukierunkowanie siły witalnej. Duchy natury 
nie koncentrują się wyłącznie na rodzaju ludzkim, lecz 
działają na rzecz całej planety. Jednak często przekazują 
tę energię ludziom, którzy są gotowi ją przyjąć. Pani 
Kunz twierdzi, że im więcej ludzi zaangażuje się w och-
ronę środowiska (a tym samym – otworzy na energię 
dewów), tym większe będą szansę na nawiązanie kon-
taktu z duchami natury.

Dewy są czystymi i potężnymi kanałami, przez które 

przepływa mądrość natury. Dlatego też ich współpraca 

32

background image

w ramach strategii ratowania Ziemi wydaje się niezbęd-
na. Mogą być naszymi najpotężniejszymi sprzymierzeń-
cami, gdyż wiedzą, czego potrzebuje nasza planeta i jak 
możemy zaspokoić te potrzeby.

Wulkan Yillarrica, Chile

2. Dewy i ludzie: zagubiona więź

Głos

 

natury

 

dociera

 

do

 

najgłębszych pokładów naszych uczuć.  

Aniołowie przemawiają do nas pełni radości,

płynącej z odczucia wiecznej istoty wszystkich zjawisk.

Przemawiają radośnie, choć niepokoją się

o nasz stosunek do ich pracy na Ziemi.

Przypominają, że naszym przeznaczeniem jest tworzenie,

a nie niszczenie planety.

Dopingują nas do intensywnego rozwoju, pracy nad sobą.

Musimy usłyszeć, przyjąć i wypełnić ich posianie.

Dorothy Maclean, To Honor the Earth

Informacje   o   relacjach   łączących   ludzi   z   dewami 

możemy odnaleźć nawet w najdawniejszej historii. Sto-
sunki   te   stały   się   integralnym   elementem   rdzennych 
religii wielu regionów świata. Wiedza o duchach natury 
była częścią tradycji starożytnych: Egiptu, Grecji, Japo-
nii, Chin, Indii oraz Rzymu. W tychże kulturach odda-
wano   dewom   boską   cześć.   Zresztą,   wciąż   odgrywają 
one ważną rolę w wierzeniach australijskich aboryge-
nów, niektórych ludów Ekwadoru, Panamy, Kolumbii, 
u Maorysów Nowej Zelandii. 

33

background image

Podobnie   dzieje   się   w   tradycji   plemion  Navaho, 

OdżibwejówCzolula i innych rdzennych ludów Amery-
ki Północnej. W starożytnej Grecji kapłani kontaktowali 
się

 

z

 

dewami

 

podczas

 

snu.

 

Zasypiali pod dębami w Do-

donie, a wówczas spływała na nich mądrość duchów, 
które nazywali driadami. Z kolei duch rzeki, znany jako 
bogini  Oszun,   udziela   błogosławieństwa   wyznawcom 
Candomble  w Afryce. Praktykujący ów kult zwracają 
się do bogini Oszun przed zawarciem związku małżeń-
skiego.   Mitologie   rdzennych   ludów   obu  Ameryk,   po-
dobnie zresztą jak Celtów, Egipcjan, Greków, Żydów, 
Chińczyków   oraz   Japończyków,   zawierają   wiele   opo-
wieści o „mówiących” drzewach, uzdrawiających źró-
dłach

 

i

 

wodospadach,

 

świętych grotach, kamiennych krę-

gach   oraz   górach.   We   wspomnianej   już   tradycji 
starożytnej Grecji odnajdujemy na przykład informację, 
że bóg nieba – Zeus – komunikował się ze śmiertelnika-
mi   za   pośrednictwem   świętych   dębów   w   Dodonie. 
Kapłani oraz

 

kapłanki odczytywali przesłanie, interpre-

tując szum dębowych liści. Podobny motyw napotyka-
my u ludu Tlahuica z Meksyku. Wierzyli oni, że na ich 
terytorium drzewa przemawiają do ludzi poszumem liś-
ci.

 

Znalazło to odbicie w symbolice plemiennej, bowiem 

drzewo z trzema gałęziami było symbolem mowy. Ten 
właśnie znak stał się zresztą oficjalnym godłem miasta 
Cuernavaca.

Duchy natury przez wieki uważano za źródło energii 

życia oraz potencjalne źródło mądrości, dostępne tym, 
którzy byli otwarci na jej przyjęcie. Co ciekawe, możli-
wości kontaktowania się z dewami nie uważano za prze-
sąd czy zabobon. Wydaje się, że starożytni postrzegali 
łączność z subtelnymi istotami natury jako praktyczną 
drogę   uzyskania   wiedzy   oraz   mocy   uzdrawiania,   co 

34

background image

wykorzystywano do harmonijnego współżycia ze świa-
tem przyrody.

Religie   zorientowane   na   kontakt   z   naturą   oraz   jej 

subtelnymi istotami pozostają w kontraście z wyznania-
mi   dominującymi   we   współczesnym   świecie,   które 
przeprowadzają ostry podział między „niebem” i „zie-
mią”, między ciałem i duchem. Szczególnie wyrazista 
jest opozycja chrześcijaństwo-pogaństwo (czyli wierze-
nia „naturalne” lub „pierwotne”). Od zarania dziejów – 
w niektórych kulturach także i dzisiaj – obcowanie z du-
chami oraz magia były nieodłącznymi elementami co-
dziennego   życia.   Obojętnie,   czy   podczas   polowania, 
uzdrawiania, zdobywania pożywienia czy też podróży w 
głąb   własnej   świadomości,   nasi   przodkowie   uznawali 
naturę za nauczycielkę i uzdrowicielkę, a magię postrze-
gali jako istotę egzystencji.

Natomiast   patriarchowie   chrześcijańscy   wyznaczyli 

nieprzekraczalną

 

granicę

 

między

 

tym, co naturalne i nad-

naturalne,   czyli   fizyczne   i   metafizyczne.   Przez   wieki 
podział ten pogłębiał się i utrwalał, aż w chrześcijań-
stwie   ostatecznie   zanegowano   istnienie   ducha   natury. 
I na tę sytuację nie mieli wpływu nawet tacy mistycy, 
jak św. Franciszek z Asyżu, Julian z Norwich czy Teresa 
z Avili, którzy wyznawali ideę łączności człowieka z na-
turą. W religiach chrześcijańskich nie uznaje się ducho-
wej istoty natury, duchowej energii, która w wierzeniach 
Druidów,   szintoistów,   taoistów   czy   rdzennych   ludów 
Australii i obu Ameryk przenika wszystkie formy oraz 
zjawiska.

Nie tylko dominacja chrześcijaństwa wpłynęła nega-

tywnie na postrzeganie naszych relacji z naturą. Do ut-
raty naturalnych więzi w znacznym stopniu przyczynił 
się rozwój cywilizacji. Intensywna urbanizacja, migra-

35

background image

cja ludności do miast, rozbudowa przedmieść, wszystko 
to

 

spowodowało

 

zanikanie

 

pierwotnych

 

związków

 

z

 

przy-

rodą.   Od   czasów   rewolucji   przemysłowej   zmienił   się 
stosunek człowieka do natury: uznaliśmy jej służebną 
rolę wobec ludzkości, co w naszych oczach usprawie-
dliwiało

 

eksploatowanie   naturalnych   zasobów   niemal 

bez ograniczeń. Obwołaliśmy się panami Ziemi. Zlekce-
ważyliśmy   naturę.   Globalne   niszczenie   zasobów   leś-
nych, wyginięcie bizonów, drastyczne zmiany powierz-
chniowe   spowodowane   górnictwem   odkrywkowym, 
chaotyczny   rozrost   budownictwa   mieszkaniowego   na 
przedmieściach,   rozwój   przemysłu,   zanieczyszczenie 
powietrza, rzek, oceanów i jezior – wszystko to świad-
czy o naszym braku szacunku dla innych istot zamiesz-
kujących Ziemię. Daje też wyraz świadomości, że nie 
czujemy się częścią natury.

2.1. Ziemia: żywy organizm

Robert Lake jest członkiem bractwa uzdrowicieli ple-

mienia Odżibwejów. Uważa, że dalsza eksploatacja gos-
podarcza naszej planety zniszczy jej wewnętrzną rów-
nowagę.   Według   Lake’a,   ta   równowaga   już   została 
poważnie naruszona i należy podjąć wszelkie środki, by 
zapobiec katastrofie. Indiański szaman wierzy,  iż nie-
zwykłe zjawiska pogodowe, częste erupcje wulkanów, 
wzrastająca   aktywność   sejsmiczna,   rekordowa   ilość 
burz śnieżnych, susz, powodzi, rozprzestrzeniające się 
epidemie oraz nowe choroby to reakcja Ziemi na prze-
moc, którą stosują wobec niej ludzie. Lake pisze: „Mat-
ka Ziemia jest nie tylko zanieczyszczona, ale także cho-
ra i coraz słabsza... Jeśli umrze, umrzemy razem z nią.  
To przecież takie proste”
. Częstotliwość występowania 
nowotworów, wad wrodzonych u dzieci i różnorakich 

36

background image

chorób świadczą nie tylko o stale obniżającej się odpor-
ności ludzkich organizmów, lecz również o pogarszają-
cym się stanie naszej planety.

W tradycjach naszych przodków odnajdujemy prze-

konanie, że Ziemia jest żywym organizmem, a wszelkie 
istoty przenika potężna, wszechogarniająca siła witalna, 
która ożywia planetę. Pradawni Polinezyjczycy nazywa-
li tę siłę  mana, Hindusi określali ją:  prana, plemiona 
algonkińskie   znały  ją   jako  manitu,   a   Omahowie   jako 
wokandę. Wyznawcy szintoizmu, rdzennej religii Japo-
nii, nazywali tę siłę kamikaze, czyli „boski wiatr”. Wy-
rażenie to składa się ze słowa karni, oznaczającego ele-
mentarne moce przenikające wszelkie zjawiska natury, 
oraz  kazi  – określenia wiatru, który ożywia siły karni. 
W trakcie II wojny światowej termin  kamikaze  odnosił 
się do japońskich lotników, podejmujących samobójcze 
ataki na flotę aliantów.

Czarne

 

Stopy,

 

indiański

 

szczep

 

z

 

Montany, uznawali tę 

uniwersalną siłę za dar Natosa, Słońca, będącego twór-
czym źródłem potęgi życia. Siłę witalną nazywali Wiel-
kim Duchem. Społeczność Czarnych Stóp uważała też, 
że Wielki Duch zamieszkuje góry, drzewa, przejawia się 
w wietrze oraz wszystkich żywych istotach. Przez długi 
czas Słońce było ośrodkiem kultu, a szczep odczuwał 
błogosławieństwo Natosa, który nagradzał ludzi za sza-
cunek okazywany stworzeniu.

Wydaje się, że wczesne kultury niemal całego świata 

nie znały pojęcia  „przyroda nieożywiona”. Odnajduje-
my tam przekonanie, że dar życia nie został zarezerwo-
wany dla dwu- i czworonożnych czy skrzydlatych istot, 
lecz   obejmuje   też   rośliny,   glebę,   rzeki,   jeziora,   klify 
i góry, deszcz i wiatr. Wszystkich tych zjawisk nie uwa-
żano za odizolowane od ludzi. Nasi przodkowie postrze-

37

background image

gali   wszelkie   formy   za   „krewnych”   (często   za   „star-
szych krewnych”). Ludzkie życie rozpatrywano w uję-
ciu   globalnym   –   w   kontekście   istnienia   wszystkich 
form, jako dzieci Matki Ziemi.

Tradycje duchowe naszych najwcześniejszych przod-

ków ujmowały Ziemię jako żywy organizm oraz „mat-
kę” istot i zjawisk funkcjonujących na planecie. Ta wła-
śnie   wiara   stała   się   podstawą   kultu   Wielkiej   Bogini, 
który chronologicznie wyprzedzał znacznie kult „męs-
kich”   bogów.  Archeolodzy  odnaleźli   wiele   artefaktów 
świadczących   o   sile   i   zasięgu   kultu   Wielkiej   Bogini. 
Owe   ślady   pochodzą   z   Syberii,   południowej  Afryki, 
Irlandii, a datę powstania niektórych naukowcy określa-
ją na 25 tysiąclecie przed Chrystusem. 

Pradawna Wielka Bogini wydaje się więc być pier-

wowzorem wszystkich bogiń, znanych nam z mitów i 
legend.

Wszechpotężna   Bogini   zyskiwała   wiele   imion.   Na 

Syberii   nazywano   ją  Adżisti  (była   boginią   narodzin). 
Sumeryjczycy określali ją mianem Nammu, a mieszkań-
cy  Mezoameryki   –  Omeciuatl.   Dla   starożytnych   Gre-
ków była to  Gaia, a nazwy kontynentów: Afryki, Azji 
i Europy  odnosiły  się   do   manifestacji   bogini.   Z   kolei 
Nokomis  to Ziemia Matka plemion algonkińskich, lu-
dów Ameryki Północnej. Według ich wierzeń, wszystkie 
żywe istoty były karmione piersią Nokomis. Lud Kaean 
z   Nowej   Gwinei   nazywał   Wielką   Boginię   imieniem 
Dzari, natomiast Aztekowie znali ją jako  Toci, Matkę 
Bogów i Serce Ziemi. We wierzeniach Maorysów funk-
cjonuje imię  Papatuanuka  (Papa), a syn Matki Ziemi 
zyskał miano  Tanemahuta  (Tane). Według maoryskich 
wierzeń,  Tane  stworzył   „obfitość   drzew”,   aby   zakryć 
nagość swej matki.

38

background image

W   kulturach   prasłowiańskich   odnajdujemy   Wielką 

Boginię  pod  nazwą  Moksza,  Matka   Ziemia  Wilgotna. 
Uznawano ją za nadrzędną istotę i źródło stworzenia. 
Jak pisze antropolog Stanley Krippner, wieśniacy palca-
mi  wykopywali w ziemi płytkie  jamy,  przykładali do 
nich uszy i słuchali, co Moksza ma im do powiedzenia.

Ponieważ Matka Ziemia oraz Słońce wydawały się 

naszym  przodkom wszechogarniające  i  wszechmocne, 
wyodrębniali oni i personifikowali poszczególne aspek-
ty „Wielkiego Ducha”. Tak rzecz się miała w tradycji 
Czarnych Stóp, gdzie wielbiono Wielkiego Ducha przez 
cześć oddawaną mniejszym formom, widzialnym i do-
tykalnym   jego   przejawom:   górom,   jeziorom,   rzekom, 
kamieniom, roślinom, owadom, zwierzętom.

Od zarania dziejów oddawano cześć drzewom, przy-

znając   im   specjalną   rolę   w   kontaktach   z   naturą.   Być 
może, wynikało to z faktu, iż drzewa funkcjonują w osi 
wertykalnej, tak jak ludzie. Poza tym, uważano je za 
potężną manifestację życia, gdyż dostarczały pożywie-
nia,  środków leczniczych, opału,  cienia w upalne  dni 
oraz schronienia. Od dawien dawna drzewa obdarowy-
wały ludzi swym pięknem, dawały nadzieję, dobre sa-
mopoczucie, były też źródłem natchnienia. 

W wyobrażeniach wielu pradawnych kultur odnajdu-

jemy obraz kosmicznego (mitycznego) drzewa, stano-
wiącego centrum wszechświata. Niektóre ludy wierzyły 
natomiast,   że   pierwszy  człowiek   narodził   się   właśnie 
z drzewa. Według mitologii nordyckiej, mężczyzna po-
chodzi   od   jesionu,   a   pierwsza   kobieta   narodziła   się 
z wiązu.

Życie   naszych   przodków   –   i   wielu   współczesnych 

ludów autochtonicznych – było nierozerwalnie związa-
ne z naturą oraz wszystkimi zjawiskami przyrodniczy-

39

background image

mi, takimi jak burze, erupcje wulkanów, trzęsienia zie-
mi. Dlatego natura budziła w ludziach nie tylko wdzię-
czność za wszelkie dobrodziejstwa, lecz również strach. 

Niepokój i obawa przed zjawiskami przyrody silnie 

wpłynęły   na   kształtowanie   pradawnych   wierzeń.   Ze 
strachu przed naturą można wywodzić wiele obrzędów 
ludów   Meksyku   i   Polinezji,   gdzie   erupcje   wulkanów 
i trzęsienia ziemi zdarzały się bardzo często. Na przy-
kład, ofiary ze zwierząt czy ludzi naukowcy uznają za 
sposób   przebłagania   oraz   obłaskawienia   gniewnych 
bogów i duchów natury.

Jednakże strach przed siłami przyrody nie jest uni-

wersalną   cechą   kultur   pierwotnych.   Wiele   rdzennych 
tradycji   postrzega   naturę   jako   źródło   dobrodziejstw, 
a nie zagrożeń. Ten punkt widzenia prezentuje na przy-
kład szaman z plemienia  Odżibwejów, który kontakto-
wał się wielokrotnie z dewami wody. Postać tę opisał 
w roku   1948   antropolog   Frances   Densmore,   w   eseju 
„Notes on the Indian ‘s Belief in the Friendliness of Na-
turę”
. Naukowiec zapytał szamana, czy fale na rzece 
oznaczają   gniew   duchów   natury.   Oto,   jaką   otrzymał 
odpowiedź: „Fale nie oznaczają, że Duch Wody gniewa  
się na tych, którzy chcą przekroczyć rzekę. To przecież  
naturalne, że fale przecinają wodę, czy to wzburzoną,  
czy  spokojną.  Jeśli  właściwy  człowiek  poprosi  Ducha  
Wody,   to   uciszy   on   fale,   by   ludzie   mogli   bezpiecznie  
przeprawić się przez rzekę”.

W Encyklopedii Religii czytamy, że „trudno by zna-

leźć w naturze taki obiekt, który gdzieś, kiedyś, nie stał  
się ośrodkiem kultu”
. Wyznawcy szintoizmu oddawali 
cześć bytom niebiańskim tak samo gorliwie, jak bogom 
powietrza (wiatru, burzy, deszczu) oraz ziemi. Szczegól-
nym   kultem   otaczali   bogów   mórz,   roślin,   rzek   i   gór. 

40

background image

Poczesne miejsce pośród bóstw  zajmował  Oho-yama-
-tsu-mi
, czyli Wielki Władca Gór, któremu usługiwały 
niezliczone rzesze pomniejszych subtelnych istot natury. 
Natomiast w niestabilnych geologicznie regionach Japo-
nii czczono (i obawiano się ich) pierwotne bóstwa pod-
ziemi.   Pradawni   Japończycy   wiązali   ten   typ   dewów 
z częstymi trzęsieniami ziemi oraz erupcjami wulkanów.

Wiara w bogów ognia oraz pokora wobec nich szcze-

gólnie wyraźnie zaznaczyła się w kulturze Maorysów. 
Obrzędy wielu szczepów bazują na duchowym znacze-
niu rytualnych ogni. Na przykład, plemię Tuhoe prakty-
kowało   ponad   28   różnych   obrzędów   wiążących   się 
z ogniami

 

rytualnymi.

 

Ahi

 

Taitai

 

to

 

święty ogień, nad któ-

rym śpiewa się rytualne pieśni błagalne, mające zapew-
nić   członkom   plemienia   opiekę   i   ochronę.   Natomiast 
Ahi   Torongo  jest   boskim   ogniem   chroniącym   uprawy 
słodkich ziemniaków przed larwami i gąsienicami.

Kult istot natury odnajdujemy też w tradycji hindu-

skiej. W hymnach wedyjskich występują spersonifiko-
wane siły natury, obdarzone nader ludzkimi atrybutami. 
Rigweda jest na przykład poświęcona hinduskiemu bo-
gu burzy,  Indrze. Wyznawcy otaczali go miłością, lecz 
wzbudzał też ich strach. Jako bóg burzy mógł bowiem 
przynieść   zarówno   urodzaj,   jak   i   zniszczenie.  W  We-
dach
  jest także mowa o „matkach” rzekach, a niektóre 
hymny   odnoszą   się   do   bóstw   gór,   wiatrów   i   ziemi. 
W czasach   wedyjskich   największe   znaczenie   przyzna-
wano uosobionym bogom masywów górskich, przecina-
jących północne i środkowe Indie.Hindusi czcili także 
duchy ognia, rzek oraz drzew. Drzewa  pipal  i  banjan 
uważano za siedliska Brahmy, Wisznu oraz Sziwy. Tak-
że   i   inne   drzewa   (mango,  dżudżube,  bel,  kadamba), 

41

background image

wedle   hinduskich   wierzeń,   zamieszkiwali   rozmaici 
bogowie oraz różne boginie.

Kult natury silnie rozwinął się u Celtów i przedchrze-

ścijańskich   Bretończyków   oraz   Gallów.   Szczególną 
czcią otaczali oni wodę – rzeki, jeziora i źródła. Celtyc-
kie słowa devodia lub devona, czyli „bóstwo”, często 
określało rzekę. Natomiast „wrzący” bóg gorących źró-
deł nosił imiona BorvoBurmo lub Mormanus. Celtowie 
otaczali czcią również drzewa, gdyż wzrastały one zasi-
lane świętą wodą. Były także siedliskiem bogów drzew. 
Fagus zamieszkiwał buki, a bóg Robur – dęby.

Miejscami kultu Druidów – strażników tradycji reli-

gijnej Celtów – były przede wszystkim lasy. Gallijsko-
bretoński

 

termin

 

nemeton,

 

czyli

 

świątynia,

 

oznaczał świę-

ty las dębowy lub też leśną polanę. Wraz z cisem i brzo
zą, dąb (poświęcony bogowi  Thorowi) był elementem 
Trójcy Drzew, korespondującej z druidyjskimi Trzema 
Filarami Mądrości. Wokół świętych źródeł (jak gorące 
źródło Les-Fontaines-Salees w Yonne, we Francji) oraz 
świętych wzgórz (jak Wzgórza Tary w hrabstwie Meath, 
w Irlandii) wznoszono specjalne ogrodzenia z kamienia 
lub   drewna.  Największe  kontrowersje  wśród  naukow-
ców wzbudzają ustalenia dotyczące funkcji kamiennych 
kręgów   w   Stonehenge.   Niektórzy   badacze   –   podobni 
XVIII-wiecznemu   architektowi   Johnowi   Woodowi   – 
uważają,   że   Stonehenge   to   druidyjski   ośrodek   kultu 
Słońca.

Tak jak Celtowie, lud Teutonów, zamieszkujący nie-

gdyś tereny dzisiejszych Niemiec, uważał lasy za sank-
tuaria przyjaznych duchów. W innych częściach świata, 
w   innych   kulturach,   święte   lasy  łączono   ze   świętymi 
źródłami. Jak widać, woda to uniwersalny symbol siły 
duchowej. Teutonowie oddawali cześć rzekom, strumie-

42

background image

niom, wodospadom, wyrażając podczas obrzędów swą 
wdzięczność i przyjaźń dla duchów natury. Natomiast 
wiatr buszujący w lesie wzbudzał u Teutonów uczucie 
strachu. Według ich wierzeń, wiatry były duchami mar-
twych jeźdźców Dzikiej Sfory.

Dawni Estończycy uważali las za żyjącą istotę, obda-

rzoną nadnaturalnymi siłami. Ich codzienne funkcjono-
wanie  nie było  bezpośrednio związane  z lasem,  gdyż 
zakładali swe osady poza leśnymi granicami. Jednakże 
cenili i czcili lasy jako miejsce schronienia przed wro-
gami, obszar dostarczający żywności (zwierzęta, rośli-
ny) oraz drogocennego drewna, niezbędnego do budo-
wy domów, ogrzewania czy przygotowywania posiłków.

Te duchy lasu zostały opisane przez Ivara Paulsona 

w książce pt.  „Old Estonian Folk Religion”. Autor ten 
podaje,   iż:  „Każdy   las   ma   swoje   duchy.   Duchy   lasu  
brzozowego   nigdy   nie   przejdą   do   dębowego,   ani   nie  
przeniosą się z jednego lasu do drugiego, nawet jeśli są  
to lasy tego samego typu. Ludzie uważają duchy za isto-
ty dobre i przyjazne, które nikogo nie krzywdzą. Estoń-
czycy wierzą, że dawno temu duchy zamieszkały w la-
sach, aby je strzec. Czasami straszą złych ludzi i gma
twają im drogę, szczególnie tym, którzy ścinają drzewa  
w niedzielę albo bawią się kosztem innych ludzi.”

Podobnie jak członkowie innych kultur pierwotnych, 

Estończycy praktykowali wiele obrzędów, podtrzymują-
cych przyjazne stosunki z wielkimi dewami lasów oraz 
rzeszą mniejszych duchów tam mieszkających (nazywa-
li je  metsamimud). W trakcie rytuałów okazywali du-
chom natury swą wdzięczność za dobrodziejstwa lasu. 
Jednym z obrzędów było „ślubowanie przyjaźni”: posz-
czególne drzewa opasywano plecionkami z traw, gałęzi, 
kwiatów lub rzemieni. Najczęściej wyrażano w ten spo-

43

background image

sób wdzięczność duchom za pomoc w zdobyciu poży-
wienia, na przykład po udanym polowaniu.

Kult   natury   był   powszechny   także   wśród   ludów 

Ameryki   Środkowej   i   Południowej.  Aztekowie   czcili 
Tlaloca, „Miąższ Ziemi”, boga gór, deszczów i źródeł. 
Każdego roku stawiali sztuczny „las” z wielkim central-
nym drzewem, otoczonym przez cztery inne, symboli-
zujące cztery strony świata. Centralne drzewo nazywa-
no  To-ta, „Nasz Ojciec”. Stanowiło ono znak  Tlaloca 
i jego majestatu. Zwyczaj ten wywodził się być może 
z rytuałów ofiarnych, praktykowanych przez Azteków: 
krąg można odnieść do jeziora, a drzewo do człowieka 
(zazwyczaj młodej kobiety), który na środku jeziora był 
składany w ofierze Tlalocowi.

Plemiona   polinezyjskie   także   czciły   duchy   natury. 

Szamani – kahunowie – nauczali, że każda forma na 
Ziemi   żyje,   posiada   własną   świadomość   i   własnego 
ducha (aumakud), który jest źródłem tej świadomości. 
W   książce  „Kahuna”  Healing   Serge   King   wyjaśnia: 
„Drzewo ma swojego aumakua, tak jak las, którego to  
drzewo   jest   częścią   i   dolina,   gdzie   rośnie   las,   i   cały  
świat,

 

i

 

wszystko,

 

co

 

poza

 

nim.

 

Dawniej, kahunowie przed 

ścięciem drzewa prosili je o zgodę. Prosili też o zgodę  
ducha   doliny,   gdy   chcieli   ją   przekroczyć.   Czynili   to 
z szacunku do źródła wszelkiego życia i poczucia łącz-
ności ze wszystkimi jego przejawami.”

Australijscy   aborygeni,   uważani   za   przedstawicieli 

najstarszej kultury, wierzą natomiast, że wszystkie for-
my żywe – włącznie z górami, rzekami, jeziorami, drze-
wami – stanowią odbicie wyższej świadomości, czy też 
świadomości   ich   praprzodków.   I   dlatego   nie   można 
według nich oddzielać ducha od stworzonych przez nie-
go form fizycznych. Podobnie jak reprezentanci innych 

44

background image

pradawnych   tradycji,   aborygeni   australijscy   oddają 
cześć duchom natury. Wierzą, że Ziemię (łącznie z bios-
ferą) zamieszkuje nieskończona ilość istot duchowych. 
Wśród nich odnajdujemy potężnego boga nieba, znane-
go  pod  imionami  Baiame,  Daramulun  lub  Nurundere 
(„Ojciec Wszystkich Istot i Zjawisk”), bogów deszczu – 
Wuluwaidę i Bunbulamę oraz ducha buszu, określanego 
mianem  Koi.   Jak   podaje   Robert   Lawlor   w   książce 
„Yoices of the First Day”,,Rośliny i zwierzęta są uwa-
żane  
(przez   aborygenów   australijskich)  za   wcielenie 
stwórczej   siły   Śniących   Przodków,   istot   samorodnych  
z okresu zwanego onirycznym. Fizyczna obecność fauny  
i flory jest odbiciem duchowej obecności bogów”.
 Dla-
tego właśnie każdy aspekt codziennego życia plemion 
australijskich   był   nierozerwalnie   związany   z   duchami 
natury. Ten szacunek oraz łączność przetrwały zresztą 
do dnia dzisiejszego.

Wiarę w subtelne istoty przyrody odnajdujemy także 

u ludu Mapuche (Chile i Argentyna). Utrzymują oni, że 
duch świętego drzewa pehuen, czyli odmiany sosny, nie 
tylko zapewnia pożywienie w czasach niedostatku, lecz 
również pozytywnie wpływa na obfitość plonów. We-
dług plemion patagońskich, duch pehuen ze szczególną 
życzliwością odnosi się do kobiet i dzieci. Ta odmiana 
sosny często łączona jest też z istotą natury znaną jako 
„Hachas de Pillan”, która zamieszkuje wulkany w po-
łudniowej części Chile. Podobnie jak Zeus w mitologii 
starożytnej Grecji, Hachas de Pillan uważany był przez 
lud Mapuche za władcę burz i piorunów.

Antropolog Mora Penroz zanotowała słowa pewnej 

starej kobiety Mapuche, która w swej codziennej pracy 
ceramiczki uwzględnia duchowy aspekt natury:„Kiedy 
zbieram czarną glinkę potrzebną na  metawe  (gliniane 

45

background image

naczynia   wypalane   w   niskiej   temperaturze),   zawsze  
zostawiam  regkuse  (żeński   duch   gliny)   jakieś   dary.  
Małe   naczynie   albo   figurkę   człowieka,   zrobione   z   tej 
glinki. Od czasu do czasu zostawiam też kolorową weł-
nę lub lecznicze zioła. Niektórzy również tańczą i śpie-
wają   ku   czci   regkuse.   Jeśli   by   się   zaniedbało   jakiejś  
czynności, to na pewno coś złego stanie się z metawe
albo się stłuką, albo nikt ich nie kupi, albo nie uda się  
czarna glazura na naczyniu.”

Wśród   ludów   Ameryki   Północnej   i   Południowej 

funkcjonuje wiele elementów tradycji afrykańskich ple-
mion  Joruba.   Zostały   one   przeniesione   do   Ameryk 
w XVI wieku, przez niewolników z dzisiejszych tere-
nów Nigerii, Konga i Angoli. Owe afrykańskie wierze-
nia stały się składowymi synkretycznych religii. I tak, 
Candomble  praktykują   przede   wszystkim   mieszkańcy 
północnych wybrzeży Brazylii, np. w takich miastach 
jak Recife, Fortaleza, Belem. Natomiast afro-karaibski 
kult Santeria jest powszechny wśród Kubańczyków oraz 
Portorykańczyków   o   afrykańskim   pochodzeniu   (także 
tych żyjących w Stanach Zjednoczonych). W tych reli-
giach   odnajdujemy   głębokie   przekonanie   o   łączności 
człowieka   z   siłami   natury.   Uczą   one   otwartości   na 
mądrość oraz uzdrawiające energie płynące ze skał, gór, 
strumieni i jezior. Uczą też, że praca z duchami natury 
daje ludziom szczególną moc, przez co człowiek staje 
się   „mostem”   pomiędzy   siłami   nieba   i   ziemi,   łącząc 
aspekt duchowy z fizycznym.

W  Candomble  oraz  Santerii  najistotniejszą rolę od-

grywa wszechmocny i wszechobecny bóg stworzyciel – 
Olorun  –   któremu   towarzyszy   panteon   setek   różnych 
bogiń   i   bogów.   Czuwają   oni   nie   tylko   nad   ewolucją 
życia jako całości, lecz też otaczają szczególną opieką 

46

background image

ludzi. Każdy z duchów natury, czyli każdy orisz, jest 
połączony z konkretną formacją przyrody.

Główni oriszowie i przypisane im formy natury

Candomble

Santeria      

Formy natury

Oszala         

Obalała           góry

Jemadża         Jemaja            oceany
Nanan         

Nana Buruku    czyste wody

Szango        

Czango       

klify

Oszun        

Oczun            rzeki, strumienie

Omolu      

Eleggua           pola, otwarte przestrzenie

Oszossi           Oczosi              lasy
Ogun          

Oggun              złoża rudy żelaza

Jansan         

Jansa          

wiatry

Zarówno  Candomble,   jak   i  Santeria,   wypracowały 

wiele ceremonii oraz obrzędów odnoszących się do każ-
dego z oriszów. Prowadzą je specjalni kapłani, a istotną 
rolę we wszystkich rytuałach odgrywają hymny, tańce, 
kostiumy,   modlitwy,   figurki   sakralne   oraz   ofiary   ze 
zwierząt (niektóre grupy preferują ofiary z roślin).

2.2. Dewy w oczach mieszkańców Zachodu

Wśród   mieszkańców   wysoko   rozwiniętych   krajów 

Zachodu nie brak jednostek kontaktujących się z dewa-
mi.   Na   przestrzeni   wieków   można   by   wskazać   kilka 
wielkich   indywidualności:   znanych   filozofów,   muzy-
ków,   przywódców   religijnych,   poetów   i   innych   ludzi 
sztuki, którzy odznaczali się niezwykłą wrażliwością na 
subtelny świat natury. Niewielu mówiło wprost o swych 
doświadczeniach. Jednakże znakomite pejzaże i wize-
runki roślin pędzla Yincenta van Gogha, Alberta Bier-
stadta, Odilona Redona, Fredericka Churcha, Thomasa 

47

background image

Cole'a czy innych artystów malarskiej szkoły Hudson 
River, jasno wskazują na szczególną wrażliwość i umie-
jętność niemal ponadzmysłowego widzenia natury. Głę-
boką łączność autorów z naturą zdradzają też utwory 
literackie   Davida   Thoreau,   Ralpha   Waldo   Emersona, 
Walta Whitmana, Johna Muira, pisma J. Krisznamurtie-
go, Jacąuesa Yvesa Cousteau oraz Ojca Thomasa Berry-
’ego. Thoreau tak kończy swój wiersz pt. Mgia:
,,Duch jezior i rzek – mórz i wąwozów
Powraca  teraz w swe rodzime strony
Nocna myśl ziemi – ze snów utkane
Odzienie dewów – i wróżek okrycia
W podmuchu wiatru przemierza przestworza”.

Wiek XX przyniósł wiele udokumentowanych przy-

padków kontaktu z dewami. Ludzie, którzy doświadczy-
li tej łączności zwykle przystępowali do Towarzystwa 
Teozoficznego,

 

międzynarodowej organizacji, która pro-

muje studia z zakresu religioznawstwa porównawczego. 
Towarzystwo bada też siły drzemiące w naturze. Jed-
nym z pierwszych badaczy – teozofów był C. W. Lead-
beater (1847–1934), nauczyciel i jasnowidz, autor słyn-
nej książki o centrach energetycznych ludzkiego ciała 
(The Chakraś). W pracy „The Hidden Side of Things”
opublikowanej   w   roku   1913,   Leadbeater   opisuje   nie-
wielkie duchy natury (powszechnie nazywane wróżka-
mi),   które   można   spotkać   w   nie   skażonych   wodach: 
„W czystych wodach, których człowiek nie zdążył jesz-
cze zatruć, mieszkają przepiękne istotki. Wydaje się, że  
nie   znoszą   brudnych   i   chemicznie   zanieczyszczonych  
wód w okolicach wielkich miast. Nie mają jednak nic  
przeciw rzekom płynącym w pobliżu cichych, wiejskich  
osad. Podobno urządzają sobie wyścigi w wodzie obra-

48

background image

canej przez młyńskie koła. Prawdopodobnie lubią spa-
dającą wodę.”

Jedną z najlepszych studentek Leadbeatera była Dora 

van   Gelder   Kunz.   Przez   pewien   czas   pełniła   funkcję 
prezydenta Amerykańskiego Towarzystwa Teozoficzne-
go.   Była   też   inicjatorką   oraz   popularyzatorką   słynnej 
metody   uzdrawiania,   znanej   jako   „terapia   dotykiem”. 
Pani   Kunz   jest   cenioną   jasnowidzką,   która   od   ponad 
osiemdziesięciu   lat   kontaktuje   się   z   dewami.   W   jej 
książce  „Devic Consciousness”  odnajdujemy te słowa: 
„Tak zwana „wiedza naoczna” jest wynikiem naszego  
sposobu widzenia życia, lokalizowania zjawisk „na zew-
nątrz”, izolowania ich od nas samych. Tak wiec, nasze  
oceny   oparte   są   na   reakcjach   wywoływanych   przez  
zewnętrzne aspekty postrzeganych obiektów. Zauważa-
my tylko formę, która może wydawać się nam atrakcyj-
na lub odpychająca.

 

W wypadku dewów rzecz ma się od-

wrotnie. One postrzegają życie w kategoriach energii,  
a za najważniejsze uważają harmonię i rytm natury.”

Najsłynniejszym   badaczem   –   teozofem   był   chyba 

Geoffrey Hodson (1886–1983), nauczyciel, pisarz i uz-
drowiciel. Podobnie jak Leadbeater oraz Kunz, posiadał 
niezwykłe   zdolności   jasnowidzenia.   Po   raz   pierwszy 
skontaktował się z dewami w roku 1926, podczas poby-
tu na wsi. Hodson napisał ponad 60 książek, w tym 10 
poświęconych tematyce hierarchii anielskiej. We wstę-
pie do słynnej pracy „The Kingdom of the Gods” Hod-
son tak opisał swe ponadzmysłowe obserwacje duchów 
natury: „Pewnego dnia siedziałem na skraju lasu pora-
stającego zaciszną dolinę w zachodniej Anglii. Gorliwie  
starałem się dotrzeć do sanktuarium subtelnego życia  
natury. Nagle ujrzałem, jak niebo rozświetla się niezwy-
kłym blaskiem. Moja świadomość weszła w zakres pro-

49

background image

mieniowania   tego   wspaniałego   światła,   którego   nie  
można ujrzeć ani na lądzie, ani na morzu. Stopniowo  
zrozumiałem,   że   doświadczam   obecności   wspaniałej,  
wielkiej   istoty   anielskiej.   Bez   wątpienia,   to   ona   była  
odpowiedzialna   za   mój   podniosły   stan.   Z   jej   umysłu  
spłynął na mnie strumień myśli dotyczących żyda, sił  
oraz   świadomości   Uniwersum   i   ich   manifestacji  
w anielskich i ludzkich postaciach.”

W   dalszych   partiach   książki   Hodson   opisuje   po-

nadzmysłowy kontakt z ogromnym dewem góry Bream 
Head
,   zlokalizowanej   w   pobliżu   wejścia   do   portu 
Whangarei, w Nowej Zelandii. Według słów Hodsona, 
duch ten miał kształt podobny ludzkiemu, ponad cztery-
sta stóp wysokości, a otaczająca go aura rozpościerała 
się na jakieś sto jardów.  „Kolor purpurowy ścierał się 
z olśniewająco białym, zmieniając się w połowie na zie-
lony i żółty – tam, gdzie powinny znajdować się gardło  
i serce”
 – zanotował Hodson. Owa istota wyjaśniła mu 
swe   zadania:  „W   odróżnieniu   od   mych   braci,   jestem  
odpowiedzialny za rozwój życia duchowego w powietrzu  
nade mną i wszędzie dokoła, szczególnie zaś na prze-
strzeni od wejścia portowego do lądu poza nim. Poza  
tym, czuwam nad ewolucją życia minerałów i roślin tej  
góry oraz całego pasma poniżej.”

Przykładem   wykorzystania   uzdrawiających   mocy 

natury   jest   działalność   angielskiego   lekarza   Edwarda 
Bacha   (1886–1936).   Był   on   człowiekiem   wrażliwym 
i otwartym, spędzającym wiele czasu w otoczeniu natu-
ry.   Opracował   metodę   leczenia   opartą   na   uzdrawiają-
cych właściwościach kwiatów. Bach wierzył, że dzięki 
promieniom słonecznym można przenieść energetyczną 
„esencję” kwiatów do wody, która staje się w ten sposób 
energetycznie   „impregnowana”.   Zanurzał   płatki   kwia-

50

background image

tów w źródlanych wodach i wystawiał je na działanie 
słońca.  Wypracował   w   ten   sposób   38   różnych   leków 
kwiatowych, mających zastosowanie przy zaburzeniach 
emocjonalnych. Subtelne energie uzdrawiania skumulo-
wane w kwiatowych lekach pozwalają przywrócić emo-
cjonalną

 

równowagę,

 

niwelując takie uczucia, jak strach, 

gniew, smutek, lęk i zawiść. Badania Bacha nie miały 
jednak na celu nawiązania kontaktu z duchami natury.

Ten zaś element wydaje się być dominujący w dzia-

łalności Molly Sheehan, która kieruje farmą Green Ho-
pe
, w hrabstwie New Hampshire. Pani Sheehan z powo-
dzeniem   stosuje   terapię   kwiatową   i   wierzy,   że   dewy 
wspomagają ją w tej działalności, niejako „przenosząc” 
siły witalne oraz duchową mądrość z kwiatowych płat-
ków do wody, w której zostały zanurzone. Dewy potę-
gują   więc   uzdrawiające   energie   zawarte   w   kwiatach. 
Dzięki   ich   współpracy   wzrasta   moc   oddziaływania 
kwiatowych leków na naszą sferę emocjonalną, a co za 
tym idzie – zdrowie i równowagę psychiczną.

Najcenniejszą pozycją, przybliżającą szerokiej publi-

czności tematykę dewów oraz komunikacji z duchami 
natury  jest  „To   Honor   the   Earth”  autorstwa   Dorothy 
Maclean. Pani Maclean jest cenioną wykładowczynią, 
prowadzi   kursy   oraz   warsztaty   tematycznie   związane 
z relacjami między ludźmi i duchami natury. Jako jedna 
z   pierwszych   członkiń   słynnej   wspólnoty  Findhorn 
w Szkocji kierowała harmonijną współpracą ludzi z si-
łami   natury.  Aktualnie   prowadzi   podobną   działalność 
we wspólnocie Lorian, w Kanadzie.

W świadomości społecznej funkcjonuje wiele myl-

nych opinii, dotyczących ludzi współpracujących z de-
wami. Jedna z nich odnosi się do ich antytechnologicz-
nego nastawienia oraz negowania zdobyczy współczes

51

background image

nego świata. W eseju  „Human and Angels Now”  pani 
Maclean   tłumaczy   stanowisko   grup   zaangażowanych 
w odbudowę więzi z dewami. Twierdzi ona, iż grupy te 
nie odżegnują się od zdobyczy technologicznych naszej 
cywilizacji, choć często kwestionują sposoby ich wyko-
rzystywania. W swym artykule pisze też o możliwości 
współpracy między ludźmi i dewami, podejmowanej z 
uwzględnieniem   poziomu   cywilizacji   technologicznej: 
„Dewy pragną podjąć współpracę z ludźmi, którzy po-
dzielają  ich   globalne   nastawienie   do  życia  na  Ziemi.  
Jeśli przyjmiemy pomoc duchów natury, to one wesprą  
nasze działania. Pomogą nam zniwelować skutki nisz-
czącej   działalności   człowieka,   udoskonalać   znane   ga-
tunki roślin oraz tworzyć nowe, na drodze eksperymen-
tów   genetycznych.   Mogą   zgodnie   współdziałać   z   nau
kowcami: biologami, ekologami, jeśli podejmą oni dzia-
łania konstruktywne.”

2.3. Ku nowemu światopoglądowi

Wspólnota z naturą oraz nauka postrzegania świata 

z punktu widzenia natury są składowymi nowej filozo-
fii,

 

nazywanej głęboką ekologią. Wywodzi się ona z pra-

dawnych wierzeń, że Ziemia jest żyjącym organizmem, 
a Bóg – czy też Wielki Duch – przenika swą mądrością 
całą planetę. Także i my, jako dzieci Ziemi, mamy dos-
tęp do tej mądrości. Głęboka ekologia naucza, iż wszel-
kie przejawy życia są połączone i wzajemnie od siebie 
uzależnione. Dlatego też musimy zrozumieć i wsłuchać 
się w głosy natury, co pomoże nam dostrzec potrzeby 
naszej planety. Wedle definicji Billa Devalla i Georgesa 
Sessionsa, ,,głęboka ekologia wychodzi poza fragmenta-
ryczne ujmowanie problemów ochrony środowiska; pró-
buje wypracować rozumową, filozoficzną postawę wo-

52

background image

bec otaczającego nas świata. Głęboka ekologia zasadza 
się na intuicjach, doświadczaniu siebie i natury, pogłę-
bianiu świadomości ekologicznej”.

Ludzie   współcześni   wykazują   znacznie   mniejszą 

zdolność intuicyjnego rozumienia natury, niż reprezen-
tanci pradawnych kultur. Nasi przodkowie byli świado-
mi głębokich związków z przyrodą, odczuwali wspólno-
tę   człowieka   i   drzew,   rzek,   zwierząt.   Będąc   świado
mymi relacji łączących wszelkie przejawy życia na pla-
necie,   potrafili   też   określić   swoje   miejsce   w   naturze 
oraz funkcje, jakie w niej pełnili (dzieje się tak nawet 
dzisiaj, w tak zwanych kulturach „pierwotnych”). Natu-
ry nie traktowano jak przeciwnika, a raczej postrzegano 
ją   jako   dobroczyńcę,   rodzica   i   przyjaciela.   Rdzenni 
Amerykanie (Indianie – przyp. tłum.) dziwią się posta-
wie współczesnych ludzi: „Jakże natura może być wro-
ga?   Przecież   wszystko,   co   mamy,   pochodzi   od   niej:  
jedzenie, materiał na domy, tkaniny na ubrania. Wszyst-
ko to daje nam natura.”

Potrafimy rozumowo wyjaśnić wiele zjawisk. Wie-

my, że nasz sposób poruszania zależy od ziemskiego po-
la grawitacyjnego, albo że cykl menstruacyjny kobiety 
łączy się   ze  zmianami  faz   księżyca.   Jednakże  rzadko 
uświadamiamy sobie, jak ważną rolę w naszym życiu 
(jako jednostek i społeczeństw) odgrywają czynniki śro-
dowiskowe:   topografia   terenu,   klimat,   wilgotność   po-
wietrza, obecność światła słonecznego oraz temperatura 
otoczenia. Współczesna nauka wskazuje na silne zależ-
ności wewnątrz różnych ekosystemów, podkreśla istotną 
rolę każdego drzewa, rzeki, ruchów powietrza, formacji 
geologicznych. 

Jeżeli połączymy to z metafizycznym aspektem natu-

ry, postrzeganym przez kulturę ludową oraz opisywa-

53

background image

nym przez antropologię, mamy szansę wypracować no-
wą   świadomość   ekologiczną.   Świadomość   wspólnoty 
człowieka zarówno z jego najbliższym, jak i globalnym 
środowiskiem. Możemy odnowić naszą zatraconą więź 
z naturą i korzystać z niej w codziennym życiu. Dążąc 
do   zjednoczenia   z   naszymi   „krewnymi”   z   subtelnych 
planów biosfery, wybieramy się w ekscytującą podróż, 
ku nowym odkryciom, ku zrozumieniu, mądrości i uz-
drowieniu.

3. Klucz do nawiązania komunikacji

Życie jest wynikiem współpracy między naturą i duchem.  

Natura jest ślepa bez ducha; duch kuleje bez natury... 

Natura i duch – dzięki wspólnocie celów

mogą uczynić życie wspaniałym i pełnym sensu.

Haridas Chauduri, „Afastering the Problems of Living”

Podczas zjazdu Amerykańskiego Towarzystwa Teo-

zoficznego, latem 1971 roku, miałem zaszczyt poznać 
Geoffrey’a Hodsona. Ten jasnowidz i uzdrowiciel był 
już wówczas autorem ponad 30 książek, w tym dwóch 
klasycznych pozycji na temat hierarchii dewów:  „Bro-
therhood of Angels” 
i „The Kingdom of the Gods”. Ta 
ostatnia zawierała nie tylko opisy różnych duchów natu-
ry, zaobserwowanych przez Hodsona, lecz również ko-
lorowe rysunki dewów, sporządzone przez profesjonal-
nego artystę według instrukcji jasnowidza.

54

background image

Byłem przerażony i onieśmielony spotkaniem z tym 

dystyngowanym   człowiekiem,   w   typie   angielskiego 
gentelmana.   Mimo   swoich   85   lat   był   pełen   energii, 
a

 

jego

 

niebieskie

 

oczy

 

obserwowały

 

świat

 

uważnie i prze-

nikliwie: Podczas powitania miałem wrażenie, że w po-
nadzmysłowy sposób dostrzega stopień mojej duchowej 
ewolucji i ocenia wszystkie moje wady oraz braki.

Bardzo   pragnąłem   wówczas   kontaktu   z   dewami   – 

takiego, jaki nawiązywał Hodson. Jednakże wytworzy-
łem wiele mentalnych hamulców, które przez kilka lat 
powstrzymywały me poszukiwania.

Po pierwsze, uważałem, że mój poziom duchowego 

rozwoju nie jest wystarczająco wysoki. Wydawało mi 
się,   że   uzyskam   dar   jasnowidzenia,   gdy  wyzbędę   się 
wad i braków.

Poza tym, byłem świadomy potwornych zniszczeń, 

jakich ludzkość dokonała na Ziemi i czułem się odpo-
wiedzialny za rozmiar tego spustoszenia. Sądziłem, że 
duchy natury gniewają  się na  ludzi,  a moje  poczucie 
winy uniemożliwiało kontakt.

I ostatnia sprawa: nie miałem pojęcia, co zrobić, jeśli 

spotkam   ducha   natury.   Byłem   raczej   pragmatycznym 
młodzieńcem, absolwentem college'u, i nie wiedziałem, 
jak mógłbym na co dzień korzystać z dobrodziejstw ofe-
rowanych przez dewy. Ten stan ducha trwał u mnie aż 
do roku 1990, do czasu doświadczeń w montrealskim 
ogrodzie botanicznym. Od tego momentu rozpocząłem 
pracę z dewami i otrzymałem jasne wyjaśnienia wszel-
kich moich wcześniejszych wątpliwości.

55

background image

3.1. Otwarte drzwi

Kiedy   instynktownie   poprosiłem   drzewo   o   pomoc 

poczułem, że kontaktowanie się z duchami natury jest 
częścią naszej spuścizny. Zrozumiałem także, że to ja, a 
nie dewy, blokowałem kanały komunikacyjne. Musia-
łem  więc  zweryfikować  dotychczasowy światopogląd, 
oceny moich zdolności oraz miejsca w naturze. Z całą 
jasnością   pojąłem,   że   przez   długi   czas   podzielałem 
powszechny pogląd, iż człowiek jest odseparowany od 
natury,   nie   przynależy   do   przyrody.   Zrozumiałem,   że 
postrzegałem świat jako formę nieożywioną, a nie świat 
żywych istot, z którymi jestem ściśle połączony.

Wtedy też pojąłem, iż nie trzeba być jasnowidzem, 

jak Geoffrey Hodson, by komunikować się z dewami. 
Wiara w niezbędność zdolności paranormalnych długo 
blokowała możliwość kontaktu z duchami natury. I mi-
mo miłości do natury, mimo szacunku i rozwijania wła-
snej   wrażliwości,   nie   mogłem   przełamać   tej   blokady, 
wynikłej  z mylnego przekonania. Teraz wiem, że po-
przez   naukę   obserwacji   natury   możemy   stopniowo 
„dostrajać się” do częstotliwości kanałów komunikacji 
ludzi i dewów.

Na przestrzeni dziejów dewy kontaktowały się z lu-

dźmi

 

najrozmaitszymi sposobami, dostosowywanymi do 

stopnia   duchowej   wiedzy   człowieka,   jego   poziomu 
świadomości. Można jednak ułatwić ten kontakt. Trzeba 
pamiętać o:
1. Szczerej chęci pracy z dewami i odrzuceniu moty-

wów wypływających z egoizmu.

2. Zbliżaniu się do natury z życzliwością, szacunkiem 

oraz chęcią poznania.

56

background image

3. Otwarciu   się   na   możliwości   przemian   energetycz-

nych,   psychologicznych,   mentalnych   i   duchowych, 
będących konsekwencjami kontaktu z duchami natu-
ry.

4. Pogłębianiu świadomego przeżywania natury i kulty-

wowaniu swej wrażliwości, co umożliwi odbiór ener-
gii dewów.
Komunikacja z duchami natury daje nam poczucie 

pierwotnego, bezpośredniego udziału w świecie przyro-
dy. Tym samym, pobudza nasze potrzeby ochrony śro-
dowiska i wspomagania życia na planecie. Jeśli lepiej 
zrozumiemy potrzeby natury, będziemy mogli efektyw-
niej służyć Ziemi oraz asystować dewom w ich twórczej 
pracy. W czasach współczesnych, gdy zagrożenie środo-
wiska naturalnego osiągnęło stopień nie spotykany do-
tąd w historii ludzkości, zjednoczenie wysiłków wszyst-
kich istot mających na celu ratowanie planety, wydaje 
się być palącą koniecznością. Dewy mają pełną świado-
mość zaistniałej sytuacji i dlatego usilniej niż kiedykol-
wiek dążą do współpracy z ludźmi.

Kontakt z dewami jest dla nas ważny z tysiąca powo-

dów, ale cztery spośród nich wydają się najważniejsze:
1. zyskanie poczucia „zakorzenienia”,
2. dostęp do energii i mądrości Ziemi,
3. rozszerzenie poznawczych horyzontów ludzkości,
4. osiągnięcie poczucia „integracji”.

3.2. ,,Zakorzenienie”

W dawnych czasach, gdy ludzie czuli się ściśle zwią-

zani ze swym naturalnym otoczeniem, kontakt z ziemią 
dawał im poczucie „zakorzenienia”. Był to stan jedności 
z ziemią, odczuwany na różnych poziomach: psychicz-

57

background image

nym, emocjonalnym, mentalnym i duchowym. Gwaran-
tował on harmonijne współżycie z naturą, dawał poczu-
cie bezpieczeństwa. Stan „zakorzenienia” wiązał się też 
z wysokim stopniem wrażliwości na środowisko natu-
ralne.   Na  przykład  członkowie  plemion  Indian Ame-
rykańskich, kierowani tą wrażliwością, starali się deli-
katnie stąpać po Matce Ziemi, by nie sprawić jej bólu. 
Stan „zakorzenienia” uważano też za niezbędny element 
doświadczania   Wielkiej   Tajemnicy,   doznań   mistycz-
nych, jedynej drogi poznania niezgłębionych praw Uni-
wersum. Dla rdzennych Amerykanów ziemia była nie 
tylko źródłem pożywienia czy miejscem zamieszkania, 
lecz także dawczynią mądrości oraz duchowej inspira-
cji.

Australijscy aborygeni wierzą, że każda góra, skała, 

każde zwierzę i źródło mają własne, ożywiające je du-
chy, stworzone przez pradawną świadomość, przenika-
jącą wszystkie żywe istoty. Ryty inicjacyjne tej kultury 
mają   na   celu   pogłębienie   intuicyjnego   doświadczenia 
rytmu   i   energii   Ziemi.   Jak   twierdzi   Robert   Lawlor  –
autor książki „Yoices oft hę First Day” – podczas cere-
monii inicjacji aborygeni wpadali w trans. Rytualne pie-
śni wprowadzały ich w odmienne stany świadomości, 
w których odczuwali magnetyczne wibracje Ziemi.

Poczucie „zakorzenienia” w naturze charakteryzowa-

ło też tradycję Druidów. Odnajdujemy je we współcze-
snych druidyjskich festiwalach „pór roku”. Alban Alta-
,   przesilenie   zimowe,   oznacza   narodziny   Słońca 
z Wielkiej Matki; Alban Hervin, przesilenie letnie, uzna-
je   się   za   „Ojca”   wędrówki   Słońca   ku   najwyższemu 
punktowi na niebie. Ceremonie na cześć wiosny i jesie-
ni  (Alban  Eiler  oraz  Alban  Elved) sławią  odnowienie 
i zbiory hojnych darów Ziemi. Beltane (l maja) to świę-

58

background image

to   „kwitnienia”   Ziemi,   a  Samhuinn  (l   listopada)   jest 
dniem „magii śmierci czasu”, jak określa to druid Ross 
Nichols.   Podczas  Samhuinn  podobno   otwierają   się 
drzwi między światami żywych i umarłych. W przeci-
wieństwie   do   wielu   współczesnych   ceremonii   religij-
nych,   uroczystości   Druidów   odbywają   się   na   „łonie 
natury”, w świętych gajach i lasach, gdzie uczestnicy 
mogą w pełni doświadczyć mocy czterech pierwotnych 
elementów przyrody.

Dr Willis Harman, dyrektor Instytutu Noetyki, w ma-

gazynie „Reyision” tak opisuje tradycje związków czło-
wieka z naturą: „Dla ludzi żyjących w świecie średnio-
wiecza (oraz wielu pierwotnych społeczeństw) wszelkie  
przejawy życia stanowiły jedność. Skały, drzewa, rzeki  
i chmury uważano za cudowne manifestacje życia; cały  
świat był zadziwiający, uduchowiony. Ludzie czuli się  
w otoczeniu przyrody jak w domu; kosmos uznawano za  
miejsce swej przynależności... Wszechświat wydawał się  
żywy i twórczy; wszystkie stworzenia postrzegano jako  
elementy   Wielkiego   Łańcucha   Istnienia,   a   człowiek  
znajdował się w nim pomiędzy aniołami i niższymi zwie-
rzętami.   Doznania   mistyczne,   cuda,   obecność...   istot  
o nadnaturalnych zdolnościach były – jeśli nie zwyczaj-
ne – całkiem realne i wiarygodne.”

Niestety,   ludzie   współcześni   utracili   zdolność   pos-

trzegania   pierwotnej   magii   natury.   Wraz   z   rozwojem 
cywilizacji   coraz   bardziej   oddalaliśmy   się   od   Ziemi, 
zapominaliśmy o związkach z naturą. Osiedliliśmy się 
w metropoliach i miastach, przekształcając i kontrolując 
środowisko wedle naszej woli. Nawet słabiej zaludnione 
obszary – przedmieścia i wioski – przeniknięte są myślą 
techniczną.   Elektryczność,   klimatyzacja,   telewizja   ka-

59

background image

blowa, nawozy sztuczne, kosiarki do trawy, samochody, 
telefony, to wszędzie widoczne oznaki cywilizacji.

Utrata związków z Ziemią ma dla świadomości ludz-

kiej daleko idące konsekwencje. Prowadzi bowiem do 
stanu, który psychoterapeuta Alexander Lowen nazywa 
„wykorzenieniem”.   Oprócz   poczucia   zagubienia   pier-
wotnych więzi z naturą, stan ten charakteryzuje się tłu-
mieniem   naszej   głębokiej,   „zwierzęcej”   świadomości. 
W   efekcie,   pozbawiamy   się   intuicyjnej,   wewnętrznej 
mądrości oraz poczucia bezpieczeństwa, którymi ludz-
kość cieszyła się w przeszłości. Stan „wykorzenienia” 
przynosi strach oraz uczucie zagrożenia, które z kolei – 
jak  w   błędnym   kole   –   utwierdzają   doznania   alienacji 
i obcości w naturze. 

Gdzie tkwi przyczyna tego stanu rzeczy? Przez dłu-

gie lata człowiek traktował przyrodę jak wroga, wzbu-
dzającego strach i agresję. Tak więc, baliśmy się natury, 
opracowywaliśmy „strategie obronne”, kontrolowaliśmy 
ją,   eksploatowaliśmy.   Człowiek   nie   postrzegał   Ziemi 
jako matki żywicielki. Oceniał ją w kategoriach ekono-
micznych, jak towar będący przedmiotem przetargu.

W momencie utraty przez społeczeństwa stanu  „za-

korzenienia”,   kolektywna   energia   ludzkości   zmieniła 
punkt orientacji. Zamiast miłości i współczucia pojawi-
ły się: chłodna kalkulacja oraz racjonalistyczne podej-
ście

 

do

 

rzeczywistości.

 

Ów niezdrowy racjonalizm wpro-

wadził nas w pułapkę chciwości, alienacji, rywalizacji 
o pozycję społeczną. Próbujemy znaleźć substytuty po-
czucia bezpieczeństwa, które – jako „wykorzenieni” – 
utraciliśmy.   Oznaki   psychicznego   i   psychologicznego 
„wykorzenienia” to: duma z dominacji nad innymi żyją-
cymi istotami, chęć kontrolowania natury, a także po-
szukiwanie i zdobywanie wartości pozornych, takich jak 

60

background image

status społeczny czy prestiż w środowisku zawodowym. 
Zgromadzone   dobra   materialne   nie   przywrócą   nam 
poczucia bezpieczeństwa, mogą natomiast pogłębić nasz 
lekceważący i pogardliwy stosunek do reszty żyjącego 
świata. I chodzi tu właśnie o psychiczne nastawienie, 
gdyż wynikiem naszej postawy jest dewastacja środowi-
ska,   niszczenie   zasobów   leśnych,   kwaśne   deszcze, 
zatrucie   powietrza   i   wody,   składowiska   toksycznych 
odpadów i inne przerażające zjawiska.

Wielu   ludzi   ma   świadomość   rozmiarów   katastrofy, 

zagrażającej   Ziemi.   Jednakże   niektórzy   pogrążają   się 
w poczuciu własnej bezsilności i beznadziei. Takie umy-
słowe otępienie jest jak najbardziej zrozumiałe, niczym 
w przypadku człowieka chorego na raka, który dowia-
duje się o swej nieuleczalnej chorobie. W konsekwencji 
takiej postawy, minimalizujemy nasz udział w świecie 
zewnętrznym,  czując  się bezsilnymi  wobec  zaistniałej 
sytuacji.   Paradoksalnie,   wspieramy  tym   samym   różne 
jednostki (polityków, przemysłowców czy innych ludzi 
u władzy), które przyczyniają się do systematycznego 
niszczenia planety.

A  przecież,   mimo   ogromnego   zagrożenia   życia   na 

Ziemi, można znaleźć powody do optymizmu i nadziei. 
Pamiętajmy o wewnętrznej mocy planety, sile skierowa-
nej

 

na

 

podtrzymywanie życia, zdolności natury do samo-

uzdrawiania, niewyczerpanym twórczym potencjale lu-
dzkości. Możemy zapobiec katastrofie, jeśli pogłębimy 
nasz kontakt z naturą, dostrzeżemy subtelne, niemal nie-
widzialne   moce,   stojące   za   zjawiskami   fizycznymi. 
Wówczas zrozumiemy, jaką rolę mamy odegrać w ewo-
lucji życia na Ziemi.

Duchy natury, dzięki silnym powiązaniom z przyro-

dą, potrafią pomóc nam odzyskać stan „zakorzenienia”. 

61

background image

Możemy zacząć od najprostszych czynności, od „odczu-
wania” Ziemi. Będąc na otwartej przestrzeni zdejmijmy 
buty,   stańmy   na   ziemi   gołymi   stopami   i   wyobraźmy 
sobie,   że   „wrastamy”   w   grunt.   Poczujmy   ziemię   – 
usiądźmy lub połóżmy się na niej. (Odpowiednie ćwi-
czenia i instrukcje wizualizacji „zakorzenienia” znajdu-
ją się w części III). Otwórzmy się na energię Ziemi; 
niech w naszych myślach stanie się ona Wielką Matką. 
Wyobraźmy sobie, że jesteśmy jej cząstką, jak wszelkie 
inne przejawy życia. 

Nie od razu odnajdziemy utraconą więź, zwłaszcza ci 

z nas, którzy mieszkają w dużych miastach i od lat są 
„wykorzenieni”. Jednak nie zrażajmy się i konsekwent-
nie próbujmy nawiązać kontakt z Ziemią.

Tematyka

 

„zakorzenienia”

 

została szczególnie wyeks-

ponowana

 

w

 

książce

 

Jose

 

Alberto

 

Rosy

 

„Finding Your 

Persona! Power Spots”.  Rosa jest psychiatrą, który od 
wielu

 

lat zajmuje się bioenergoterapią. W trakcie prakty-

ki

 

wypracował

 

wiele ćwiczeń, pomagających jego pacje-

ntom osiągnąć stan psychicznego oraz energetycznego 
„zakorzenienia”.

 

Podczas

 

dyskusji

 

nad

 

rolą poczucia „za-

korzenienia” w procesie wewnętrznej przemiany, Rosa 
stwierdził:  „Tylko   przez   powrót   do   naszych   korzeni,  
przez uznanie Ziemi za naszą Matkę, przez ustanowienie  
pokoju między człowiekiem i naturą, możemy przerwać  
błędne koło destrukcji, która zagraża ludzkiej egzysten-
cji. Stając się prawdziwie „zakorzenionymi” jesteśmy w  
stanie (zarówno pojedynczo, jak i kolektywnie) zmienić  
nasze

 

społeczeństwo,

 

przezwyciężyć

 

kryzys

 

i

 

powstrzy-

mać rozkład instytucji społecznych. Wypracujmy

 

nowy, 

bliższy

 

naturze,

 

styl

 

życia.

 

Funkcjonowanie w harmonii 

z Ziemią przywróci nam poczucie bezpieczeństwa oraz  
psychiczną i społeczną równowagę.”

62

background image

3.3. Czerpanie mądrości z energii Ziemi

Energia przenika cały wszechświat. Nieustannie też 

napełnia mocą naszą planetę; od początku świata kieruje 
cyklem stworzenia. Energia przenika całą naturę, oży-
wiając wszystkie istoty i zjawiska na Ziemi. Tej życio-
wej sile nadawano różne nazwy. Starożytni Chińczycy 
mówili o niej czi, żydowskie nauki ezoteryczne nazywa-
ły tę moc  chai. Natomiast w sanskrycie odnajdujemy 
określenie  cziatanja, oznaczające właśnie siłę witalną. 
Rupert   Sheldrake,   znany   biochemik,   w   swej   książce 
„The Rebirth of Naturę” tak opisuje istotę energii życia: 
„Energia jest nieodłącznym elementem życia. Organi-
zmy żywe czerpią ją ze swego środowiska, na przykład  
rośliny   wykorzystują   energię   słoneczną   do   procesów  
fotosyntezy,   a   zwierzęta   uzyskują   energię   chemiczną  
w wyniku procesów trawienia i oddychania. Energia ta  
zostaje zgromadzona w ich ciałach i wykorzystywana do  
wszelkich czynności życiowych. Energia nie zanika wraz 
ze śmiercią organizmu, gdyż wykorzystywana jest przez 
inne   istoty   żywe.   Przepływ   energii,   od   której   zależy  
i ciało, i umysł człowieka, jest niewielkim fragmentem  
wielkiego, kosmicznego obiegu energii. Twoja energia 
też jest tylko częścią cyklu przemiany i obiegu energii.  
I jeśli   umrzesz,   przybierze   ona   nieskończoną   liczbę  
nowych form.”

Tę   witalną   energię   czerpiemy  z   powietrza,   którym 

oddychamy,  jedzenia, które spożywamy. Przenika ona 
całą naturę. Dlatego właśnie czujemy się „doładowani” 
energetycznie po długim spacerze, nurkowaniu w oce-
anie czy pikniku na leśnej polanie. Mistrzowie czi radzą 
swym   uczniom,   by   podczas   pobytu   w   lesie   czerpali 
energię   życia   z   drzew.   Obcowanie   z   naturą   ma   im 

63

background image

pomóc w koncentracji, niezbędnej w procesie samodo-
skonalenia.

Istoty ludzkie mają wyjątkowo duży wpływ na obieg 

energii. Jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za kanalizo-
wanie własnej energii (przejawiającej się w reakcjach 
emocjonalnych,   myślach   i   czynach),   lecz   również   za 
użytkowanie   energii   planety.   Potencjał   Ziemi   można 
wykorzystać w sposób konstruktywny albo destruktyw-
ny. Dlatego człowiek musi zrozumieć, jak wielką mocą 
dysponuje i nauczyć się z niej korzystać w sposób bez-
pieczny, dla dobra wszystkich żyjących istot.

Energia Ziemi jest potężna, lecz neutralna. W zależ-

ności   od   form   fizycznych,   może   mieć   różną   siłę   czy 
częstotliwość. Energia wodospadu różni się od energii 
drzewa. Wiemy też, że każdy człowiek ma inny poten-
cjał energetyczny, w dodatku zależny od nastroju czy 
stanu psychicznego. Dzień w dzień czerpiemy z natury 
rozmaite rodzaje energii. I co dzień nasza energia wspo-
maga procesy zachodzące w przyrodzie.

Na przykład miłość jest formą energii o charaktery-

stycznym   rodzaju   wibracji.   Instynktownie   „wyczuwa-
my” osobę, która darzy nas uczuciem, nawet jeśli znaj-
duje się ona w znacznej odległości od naszego miejsca 
pobytu. Natomiast zupełnie inaczej odbieramy energię 
mądrości. Siedząc przed nauczycielem, guru czy ducho-
wym przewodnikiem możemy wyczuć emanującą z nie-
go mądrość, nawet jeśli mędrzec do nas nie przemówi.

Energia przenika naturę z różną siłą. Istnieją „miej-

sca mocy”, takie jak wodospad NiagaraWielki Kanion
czy  Mont Blanc, które „promieniują” wręcz niezwykłą 
potęgą. Wyraźnie odczuwamy ich moc. Z kolei, niektóre 
miejsca,   na   przykład   ogromne   parkingi,   składowiska 
śmieci   czy   pobojowiska,   odbieramy   jako   „martwe”, 

64

background image

kompletnie   pozbawione   energii.   Generalnie   mówiąc, 
duchy natury manifestują się poprzez formy żywe. Moc 
energii emanującej z form naturalnych świadczy o sile 
i liczbie obecnych w nich dewów.

Duchy natury są niewyczerpywalnym źródłem mą-

drości Ziemi. Ucząc się odbierać ich energię, możemy 
zyskać dostęp do tej mądrości. Pozwoli nam ona stać się 
bardziej odpowiedzialnymi, troskliwymi i mądrzejszymi 
członkami społeczeństwa. Dewy wspomogą nas w tych 
działaniach, ponieważ czerpią wiedzę wprost ze źródła 
– z Ziemi.

Jesteśmy   nieświadomi   ogromnego,   wewnętrznego 

potencjału mądrości, który tkwi w każdym z nas. Nie 
możemy   marnować   tego   bogactwa.   Często   mówimy 
z uznaniem o szamanach, uzdrowicielach czy lekarzach, 
określając ich „chodzącymi  encyklopediami zdrowia”. 
A   przecież   oni   tylko   świadomie   czerpią   ze   swego 
wewnętrznego potencjału. Czynią tak najsławniejsi sza-
mani Zachodu: Don Juan i Don Genaro, znani z książek 
Carlosa Castanedy, uzdrowiciel Czarny Łoś z plemienia 
Ogallala, czy Lynn Andrews. 

Większość   ludzi   postrzega   świat   przez   kulturowe 

oraz społeczne „filtry”. Uzdrowiciele i duchowi prze-
wodnicy czerpią wiedzę o rzeczywistości z przeżywania 
i bezpośredniego doświadczania natury. Dążąc do kon-
taktu   z   naturą   mamy   szansę   odkryć   oraz   właściwie 
wykorzystać nasz wewnętrzny potencjał – jako mądre 
i współczujące istoty ludzkie.

3.4. Nowa droga poznania

Bezpośrednie   doświadczanie   natury   odsłoni   przed 

nami wzajemne zależności elementów przyrody. Zrozu-
miemy, że powodzenie jednych żywych istot zależy od 

65

background image

powodzenia innych. Wówczas też dostrzeżemy, iż sta-
nowimy nieodłączną część całego żyjącego świata.

W książce  „Mono Lake Guidebook”, Gray Brechin 

opisuje możliwości „ducha miejsca” obecnego w jezio-
rze

 

Mono,

 

w Kalifornii. Autor podkreśla jego rolę w pro-

cesie swej wewnętrznej przemiany: „Czy jezioro Mono 
ma świadomość? To pozostaje wielką tajemnicą. Mam  
jednak nieodparte wrażenie, że Mono żyje i jest świado-
me. Nauczyło mnie patrzeć na świat w nowy sposób,  
przyjmować i dostrzegać piękno, którego wcześniej się  
lękałem;   zadawać   pytania   i   szukać   odpowiedzi,   nie  
zawsze prostych i wygodnych. Siedząc samotnie na pla-
ży, od świtu do zmierzchu, nauczyłem się słuchać i pa-
trzeć inaczej niż dotychczas. Nauczyłem się żyć w zgo-
dzie   z   sobą.   A   co   najważniejsze,   nauczyłem   się   żyć  
w zgodzie z innymi stworzeniami. Dostrzegłem relacje  
między istotami, nie polegające na dominacji i wykorzy-
stywaniu, lecz harmonijnym współżyciu. Mono nie daje  
prostych   odpowiedzi.   Nie   zadaje   też   łatwych   pytań.  
Żąda   zweryfikowania   poglądów   na   naszą   zewnętrzną  
i wewnętrzną rzeczywistość, pragnie przemiany świado-
mości. Dlatego uważam je za najlepszego przyjaciela.  
I dlatego nie można pozwolić mu umrzeć.”

Już sama chęć pogłębienia kontaktu z Ziemią oraz 

zamieszkującymi ją istotami stymuluje nasz wewnętrz-
ny potencjał. Wraz ze wzrostem zainteresowania planetą 
i różnymi systemami życia, zwiększa się stopień nasze-
go zrozumienia związków między wiatrem i ptakami, 
deszczem,   glebą   i   roślinami,   zwierzętami,   drzewami. 
Nie podchodźmy do tego racjonalistycznie, intelektual-
nie.

 

Niech będzie to pragnienie uzyskania wiedzy o ży-

ciu dawno utraconych czy zagubionych przyjaciół. Kie-
rowani troską o losy bliskich nam istot możemy sięgać 

66

background image

po fachowe lektury, uczestniczyć w wykładach z biolo-
gii, geologii czy botaniki. Możemy także uczyć się bez-
pośrednio od natury: obserwując formacje przyrody lub 
komunikując się z duchami natury, połączonymi z jezio-
rami, skałami, drzewami czy wiatrem.

Współcześnie, gdy Ziemia jest zagrożona katastrofą 

ekologiczną, dewy mogą pomóc nam zrozumieć istotę 
natury. Mogą wesprzeć nasze wysiłki w ochronie lasów, 
pól, wód i powietrza. Ludzkość jest tylko niewielką czę-
ścią życia na Ziemi, lecz wypracowała technologie, któ-
re dają jej olbrzymią moc. 

Świadomość tej potęgi, która może zarówno znisz-

czyć, jak i uratować planetę, powinna pogłębić poczucie 
naszej odpowiedzialności za losy wszystkich mieszkań-
ców Ziemi. Duchy natury rozumieją, że wszystkie prze-
jawy życia są ze sobą połączone i wzajemnie zależne; że 
wyginięcie  jednego  gatunku zwierząt lub  roślin może 
zniszczyć spójność całej struktury życia na Ziemi. Ich 
najważniejszym zadaniem jest więc kierowanie proce-
sem przemiany ludzkich postaw i pomoc w zrozumieniu 
naszej roli w życiu planety.

3.5. Integracja

Przez   zmianę   sposobu   postrzegania   rzeczywistości 

staniemy się bardziej świadomi siebie i świata, w któ-
rym żyjemy. Ta świadomość jest niezbędna do zintegro-
wania   naszych   osobowości,   na   każdym   z   poziomów: 
mentalnym, emocjonalnym, psychicznym i energetycz-
nym.   Integracja   zaowocuje   natomiast   umiejętnością 
koncentracji, wrażliwością emocjonalną i siłą psychicz-
ną. Są to cechy niezbędne, abyśmy stali się  „uzdrowi-
cielami Ziemi”
. Poza tym, integracja przyniesie wiele 
innych korzyści, np.:

67

background image

1. Poczucie wewnętrznej harmonii, zgody z naszą pier-

wotną naturą oraz łączności z elementami przyrody: 
drzewami,   wodą,   wiatrem   i   innymi   zwierzętami. 
Będziemy troszczyć się o wszystkie istoty tak, jakby 
były członkami naszej najbliższej rodziny, ponieważ 
zrozumiemy, że co jest dobre dla całej  Ziemi, jest 
dobre i dla nas.

2. Wiedzę o istocie życia i potrzebach innych stworzeń; 

wiedzę   bezpośrednią,   a   nie   wyniesioną   z   książek, 
lektur szkolnych czy religijnych doktryn.

3. Przełamanie barier mentalnych i psychicznych, wy-

zbycie   się   uprzedzeń   i   mylnych   przekonań,   które 
hamowały efektywną pracę nad ratowaniem planety. 
Dostrzeżemy też  sens naszej  egzystencji,  cel życia 
oraz   życiowe   zadania,   których   teraz   nie   możemy 
w sobie odnaleźć.

4. Poczucie   siły,   płynące   z   doświadczenia   łączności 

z wszelkimi przejawami życia. Wzrośnie nasza wraż-
liwość, ufność do świata, pokora wobec życia, odwa-
ga i delikatność.
Praca   nad   wewnętrzną   integracją   oraz   poczuciem 

jedności ze światem nie jest łatwym zadaniem. Obnaży 
wiele fałszywych  poglądów, złudnych  nadziei;  zaogni 
stare rany, o których chcieliśmy zapomnieć. Być może, 
w trakcie wewnętrznych poszukiwań poczujemy przera-
żenie lub udrękę. Jednakże wspomoże nas otwarcie się 
na potężną energię, płynącą z natury – i z nas samych. 
Wówczas   odkryjemy,   jak   dalej   pokierować   naszym 
życiem.

68

background image

Część   druga

DROGA  DO  WSPÓŁPRACY

4. Potwierdzenie

To nie narzędzia z miedzi czy żelaza

nadają kamieniowi najdoskonalszy kształt.

Czynią tak delikatne muśnięcia wiatru i wody,

pracujące bez pośpiechu, w rytm naturalnego,

powolnego przepływu czasu. 

Henry David Thoreau

Świadome doznawanie natury oraz zbliżenie się do 

niej, to podstawowe zasady współpracy z dewami. Brak 
takiej postawy uniemożliwia bowiem kontakt z duchami 
natury.Poczucie głębokiej więzi z otaczającym światem 
odnajdujemy w wielu pradawnych kulturach oraz trady-
cjach   istniejących   do   dnia   dzisiejszego.   Przykładem 
takiej pradawnej wiedzy jest chińska tradycja astrolo-
giczno-geomancyjna. Poznajemy ją ze źródeł historycz-

69

background image

nych z okresu panowania dynastii Hań, której rozkwit 
przypada na czas od II w. p.n.e. do III w. n.e. Wykorzy-
stując umiejętność obserwacji i interpretacji elementów 
ukształtowania terenu – wzgórz, skał, drzew i strumieni 
–   astrologowie   oraz   geomanci   wskazywali   miejsca 
odpowiednie pod budowę domów mieszkalnych i obiek-
tów   użytkowych.   Doradzali   rodzinie   cesarskiej   co   do 
lokalizacji   pałaców   oraz   świątyń,   dobierając   obszary 
o pozytywnej   energii,   harmonizujące   z  „kosmicznym 
oddechem”
.   Korzystne   umiejscowienie   domu   miało 
zapewnić   mieszkańcom   zdrowie,   powodzenie   i   łaska-
wość Fortuny. Tak więc, większość świątyń, ogrodów, 
pałaców   czy   grobowców   dzisiejszej   wschodniej  Azji 
zlokalizowano i wzniesiono  w harmonii  z subtelnymi 
energiami danego terenu.

Sztuka nowoczesna oraz nauka feng-shui, charaktery-

styczne   dla   tego   rejonu   świata,   wywodzą   się   właśnie 
z opisanej   wyżej   tradycji.   Specjaliści  feng-shui,   czyli 
geomanci, kontynuują pradawną praktykę w wielu czę-
ściach wschodniej Azji, np. w tak nowoczesnych mia-
stach jak Hongkong, Tai-pei czy Singapur. Z ich usług 
korzystają firmy budowlane przy stawianiu prywatnych 
domów, właściciele restauracji, a także budowniczowie 
biurowców i innych obiektów administracji. Wszystkim 
zależy na funkcjonowaniu w harmonii ze środowiskiem 
naturalnym.

Niektóre ludy, żyjące współcześnie, zachowały świa-

dome podejście do natury, tak charakterystyczne dla sta-
rożytnych   kultur.  Tak   rzecz   się   ma   z   ludem  Mirańa
zamieszkującym dorzecze  Caąueta River, w kolumbij-
skiej Amazonii. Myśliwi tego plemienia mają tak rozwi-
nięty zmysł węchu, że potrafią wyczuć obecność zwie-
rzyny z odległości ponad 12-u metrów. Podobnie, jak 

70

background image

inne   szczepy  Amazonii,   lud  Mirańa  wierzy,   iż   świat 
zamieszkany jest przez ogromne rzesze duchów. Dlate-
go też, przed wyprawą na łowy pokornie proszą duchy o 
pozwolenie. Podobnie czynią podczas zbierania plonów: 
warzywraz owoców. W życiu plemienia Mirańa, podob-
nie jak u Shuarów z Ekwadoru czy Machiguenga z Peru,
istotną rolę odgrywa szaman. Dzięki wykorzystaniu mo-
cy preparatu o nazwie ajahuasca (głównym składnikiem 
jest   tu   święta   roślina   o   właściwościach   psychotropo-
wych  Banisteriopsis caapi) zyskuje on dostęp do wy-
miaru duchów lasu, czerpiąc od nich siłę uzdrawiania 
i mądrość.

Odbiciem stopnia utożsamienia z naturą jest często 

język, którym posługuje się dana kultura. Najbogatszym 
tym względzie wydaje się być język australijskich abo-
rygenów.

 

Jak pisze Robert Lawlor w „Yoices of the First 

Day”,,Dialekty aborygenów zawierają setki nazw każ-
dego typu drzewa, mają także określenia na wiele kon-
kretnych drzew. Natomiast jeśli chodzi o ryby i zwierzę-
ta, to można wyróżnić oddzielne nazwy, odpowiadające  
poszczególnym etapom rozwoju osobniczego”.

Niektóre języki aborygenów zawierają od 40 do 50 

terminów, oznaczających różne kształty liści oraz okre-
ślenia

 

Słońca,

 

odpowiednie

 

na

 

każdą

 

godzinę

 

dnia.

 

Z ko-

lei, słownik ludu Inuit, zamieszkującego arktyczne koło 
podbiegunowe, podaje dziesiątki odpowiedników słowa 
„śnieg”. Różnorodność słownictwa dotyczącego natury 
jest też charakterystyczna dla rdzennych społeczeństw 
Ameryki Północnej. Ernest Benedict, starszy plemienia 
Mohawk,   tak   pisze   w   książce  „Respect   for   Naturę”
„Dla naszego ludu natura, zjawiska natury, mają bez  
człowieka, a człowiek nie potrafi żyć bez natury. Gdyby  
biali ludzie wyrażali swą wdzięczność za dary natury, to  

71

background image

Ziemia byłaby zdrowsza i piękniejsza. Bo przecież nie  
niszczy się czegoś, co darzy się miłością. A jest, niestety,  
odwrotnie.”

Niektórzy  mieszkańcy  krajów  wysoko   uprzemysło-

wionych twierdzą, że ich świadomość natury jest po-
równywalna   z   reprezentowaną   przez   ludy   pierwotne. 
A przecież, chcąc nie chcąc, mieszkamy w klimatyzo-
wanych domach, jeździmy samochodami z klimatyza-
cją, uczymy się i pracujemy w klimatyzowanych salach 
oraz pomieszczeniach biurowych. Tłumimy i ogłupiamy 
nasze zmysły. Spożywając odpowiednio spreparowane, 
przetworzone jedzenie, bogate w sól i przyprawy, tłumi-
my zmysł smaku. Rozkoszujemy się „świeżą” żywno-
ścią, która tygodniami wędrowała z miejsca zbioru do 
sklepu. Poza naszymi klimatyzowanymi domami jeste-
śmy narażeni na miejski zgiełk i hałas, trafiamy w sam 
środek ruchu ulicznego, atakują nas i rozpraszają dźwię-
ki płynące z odbiorników radiowych oraz magnetofo-
nów.   Naprawdę,   tylko   niewielu   z   nas   ma   możliwość 
rozwijania zmysłów słuchu, węchu, dotyku i wzroku.

4.1. Postrzeganie intuicyjne

Pragnienie kontaktu z subtelnymi istotami natury jest 

równoznaczne z koniecznością rozwoju pięciu zmysłów 
człowieka: wzroku, słuchu, dotyku, smaku oraz węchu. 
Przecież trzeba mieć – porównując – wrażliwą antenę 
oraz odpowiedni sprzęt, by odbierać program telewizyj-
ny. Nasza antena musi odbierać fale odpowiedniej czę-
stotliwości, a najmniejsze rozbieżności powodują zakłó-
cenia lub brak odbioru. Podobnie rzecz się ma z ludźmi. 
Musimy   wykazać   się   odpowiednią   wrażliwością,   by 
przyjąć energię przekazywaną przez członków subtelnej 
rzeczywistości.

72

background image

Jednakże najważniejszym wydaje się być rozwijanie 

naszego   wewnętrznego   zmysłu,   podstawy   wszystkich 
pięciu wyżej wymienionych: intuicji. Nazywamy ją czę-
sto „okiem umysłu”, ponieważ pozwala nam postrzegać 
coś jako prawdziwe bez weryfikacji rozumowej, inte-
lektualnej. Intuicja to „wiedza”, bezpośrednie rozumie-
nie;   to   „poznanie”   nie   ograniczone   czasem   ani   prze-
strzenią. W książce „Glamour: A World Problem” Alice 
Bailey tak definiuje intuicję:  „Intuicja jest umysłowym 
ujęciem   zasad   kierujących   Uniwersum.   W   momencie  
funkcjonowania   powoduje   całkowitą   utratę   poczucia  
odosobnienia.   Jest   to   najwyższa   wartość,   znana   jako  
Uniwersalna   Miłość,   która   nie   ma   nic   wspólnego   ze  
zwykłym   sentymentem,   lecz   stanowi   istotę   wszelkich  
stworzeń.

Każdy z nas posiada intuicję. Niektórzy jednak nie są 

tego faktu świadomi, a jeszcze inni nie ufają wewnętrz-
nemu   głosowi.   Wielość   bodźców,   napływających   ze 
świata zewnętrznego oraz nasze wewnętrzne pragnienia 
i plany zaciemniają obraz rzeczywistości. Intuicja może 
odsłonić nam „prawdziwą” realność. Niełatwo jest sku-
pić się na swej intuicji, oprzeć rozumienie rzeczywisto-
ści na intuicyjnym postrzeganiu. Jest to duże wyzwanie, 
szczególnie współcześnie, w czasach natłoku informa-
cji. Każdy mówi nam, jak żyć: reklamy, politycy, insty-
tucje kościelne, organizacje religijne. Rad udzielają nam 
rodzice,   współpracownicy,   nauczyciele.   To   odwraca 
naszą uwagę od głosu intuicji, zagłusza go.

Poczucie tożsamości z naturą jest podstawą rozwija-

nia intuicji. Stan „zakorzenienia” gwarantuje wewnętrz-
ną integrację oraz poczucie jedności z Ziemią i naszymi 
instynktami. Dzięki doświadczeniu „zakorzenienia” za-
czniemy kierować się głosem serca, a nie chłodną rozu-

73

background image

mową   kalkulacją.   Zaczniemy  postrzegać   żyjące   istoty 
z nowej perspektywy, „perspektywy serca”.

W procesie rozwoju intuicji niezbędne są też umiejęt-

ności   odróżniania   wartości,  poskramiania   emocji  oraz 
zachowania   dystansu   wobec   rzeczywistości.   Żyjemy 
bowiem w społeczeństwie kultu pozorów, gdzie blichtr, 
wygląd   zewnętrzny   i   złudzenia   uznawane   są   za   real-
ność. Musimy więc nauczyć się rozgraniczać prawdę od 
kłamstwa, świat form od rzeczywistości funkcjonującej 
poza   formami   fizycznymi.   Jeśli   wyrobimy   w   sobie 
odpowiedni dystans do otoczenia, to unikniemy uwikła-
nia w błędne koło pozorów. 

Zadajmy sobie pytanie:  „Co jest prawdą?”  i pozo-

stańmy otwarci, nie osądzajmy, a dotrzemy do pokła-
dów   najgłębszej,   wewnętrznej   mądrości.   Starajmy  się 
wdrażać   umiejętności   rozgraniczania   wartości   oraz 
zachowania dystansu w nasze codzienne życie. Stopnio-
wo będziemy postrzegać stany i sytuacje w szerszym 
kontekście, wolni od uprzedzeń, stereotypów oraz cięża-
ru oczekiwań otoczenia. Zobaczymy wydarzenia z wła-
ściwej perspektywy oraz w ich prawdziwym znaczeniu.

Drogą rozwoju intuicji może być medytacja. Wiele 

tradycji religijnych (buddyzm, hinduizm, sufizm, chrze-
ścijaństwo)   podkreśla   rangę   medytacji.   Jej   celem   jest 
oczyszczenie umysłu z żądz, uprzedzeń, ocen i osądów. 
Wówczas, w stanie relaksacji, w pełni odczujemy dzia-
łanie   intuicji.   Istnieje   sporo   metod   medytacji   (jedną 
z nich, „Inwokację”, opisałem w rozdziale 8., choć nie 
dla wszystkich może ona okazać się odpowiednia). Jed-
nakże, jakikolwiek sposób medytacji wybierzesz, wyko-
rzystaj ją jako drogę do osiągnięcia wewnętrznej inte-
gracji oraz ustanowienia harmonii między wszystkimi 

74

background image

aspektami swej osobowości. Silniej odczujesz moc swej 
intuicji i otworzysz się na kontakt ze sferą dewów.

W  „The Kingdom of the Gods”  Hodsona czytamy: 

„Aniołowie postrzegają procesy myślowe, emocje i pra-
gnienia jak zewnętrzne zjawiska fizyczne; żyją w świa-
tach   uczuć,   myśli,   intuicji   oraz   woli”
.   Duchy   natury 
posiadają wysoko rozwiniętą intuicję. Postrzegają życie 
w   kryteriach   energetycznych,   a   komunikacja   z   nimi 
zachodzi na wyższej „życiowej częstotliwości”. Rozwi-
jając własną intuicję, zbliżamy się do mądrości, miłości, 
którymi duchy natury chcą się z nami podzielić.

4.2. Odwiedzając naturę

Pierwszym krokiem ku utożsamieniu z naturą może 

być docenienie jej piękna. Dobór szczególnie urokliwe-
go miejsca zależy od nas. Możemy wybrać trawnik na 
podwórku, fragment plaży, alejkę w parku lub ogrodzie 
botanicznym. Niektórzy zdecydują się pewnie na spacer 
po lesie lub wędrówkę w pierwotnej puszczy.

Chociaż niejednokrotnie odwiedzaliśmy już te miej-

sca, musimy zbliżyć się do nich z nowym nastawieniem. 
Pamiętajmy o kilku podstawowych zasadach:
1. Wygospodarujmy sobie dużo wolnego czasu. Upew-

nijmy się, że dysponujemy taką ilością wolnego cza-
su, by móc w pełni doświadczać natury – bez pośpie-
chu   i   zdenerwowania.   Jeśli   to   możliwe,   zostawmy 
zegarek w domu.

2. Podchodźmy   do   ulubionego   miejsca   w   skupieniu, 

z przyjaznym nastawieniem, najlepiej w ciszy. Dewy 
nie lubią hałasu i nie odpowiadają zbyt głośno. Czę-
sto też boją się ludzi, którzy przecież zniszczyli ich 
naturalne środowisko. Dlatego poruszajmy się cicho i 
uważnie.

75

background image

3. Należy   się   odprężyć   i   skoncentrować.   Postarajmy 

wczuć się w rytm życia danego terenu – powinniśmy 
uświadomić sobie istnienie małych i dużych roślin, 
latających oraz pełzających żyjątek, ptaków, ssaków, 
skał, fal czy innych form natury.

4. Trzeba wyczulić wszystkie zmysły. Powąchać kwia-

ty.   Dotknąć   drzewa.   Posłuchać   owadów,   ptaków, 
wiatru. Pozwól wodzie przepłynąć między palcami. 
W spokoju   obserwuj   kwitnące   wokół   życie.   Skon-
centruj   wzrok   na   obiekcie   przykuwającym   twoją 
uwagę i pozwól działać intuicji. Jeśli ktoś spogląda 
na   drzewo,   niech   skupi   się   na   najdrobniejszych 
szczegółach – od odnóg korzeni, wystających z zie-
mi, po koniuszki liści. Popatrzmy, jak wiatr porusza 
gałęziami.  Obserwujmy płynny ruch   liści   i  fakturę 
kory  drzewa.   Pamiętajmy,   że   uaktywnienie   zmysłu 
wzroku   nie   wymaga   wsparcia   intelektualnego  – 
myślenia,   analizowania,   oceniania.   Skupmy   się 
wyłącznie na obserwacji. Następnym krokiem może 
być  wyostrzenie zmysłu słuchu. Zamknijcie oczy i 
wsłuchajcie   się   w   szum   liści.   Dotknijcie   też   kory 
drzewa   oraz   jego   gałęzi   –   poczujcie   ich   strukturę. 
Przyciśnijcie nos do pnia i poczujcie zapach drzewa. 
Stańcie przed drzewem i skupcie się na jego energe-
tycznej obecności.
Ciekawym doświadczeniem może być także spacer 

„na   ślepo”,   w   towarzystwie   przyjaciela   lub   członka 
rodziny.   Należy   mocno   przewiązać   oczy   przepaską. 
Osoba   towarzysząca   powinna   obrócić   nas   kilka   razy, 
byśmy stracili orientację w terenie. Następnie poprośmy 
towarzysza, by podprowadził nas ku jakimś naturalnym 
obiektom (drzewo, krzewy, źródło). Wówczas będziemy 

76

background image

mieli możliwość poznania tego miejsca dzięki zmysłom 
dotyku, słuchu i węchu.

Następne doświadczenie jest bardzo proste. Należy 

wybrać sobie jakieś dogodne i piękne miejsce (polanę w 
lesie,   trawnik   w   parku,   brzeg   strumienia),   wygodnie 
położyć   się   na   plecach   i   wpatrywać   w   niebo.   Kiedy 
osiągniemy stan głębokiego relaksu, poczujemy się inte-
gralną częścią środowiska, w którym jesteśmy. Słuchaj-
my dźwięków natury. Można też zamknąć oczy i skon-
centrować   się   na   bodźcach   odbieranych   innymi 
zmysłami (inwokacje pomocne w tym ćwiczeniu znaj-
dują się w rozdziale 8. i 9.).

4.3. Rola piękna

Na przestrzeni wieków ludzkość doceniała rolę pięk-

na w poznaniu duchowym. Dla plemion Navaho piękno 
było esencją subtelnego życia wszechświata. Wszelkie 
naturalne obiekty – góry, kaniony, rzeki, jeziora i skalne 
formacje – uważano za siedliska potężnych duchowych 
istot. Wiele świętych miejsc Indian Navaho (na przykład 
Spider   Rock  w   kanionie  de   Chelly  w   północnym 
Nowym Meksyku, będąca według Navahów siedliskiem 
Babki Pająka, snującej wstęgę tęczy) należy do najpięk-
niejszych zakątków Ameryki Północnej.

Wrażliwość na piękno stanowi jeden z ważniejszych 

warunków „zakorzenienia” i pogłębienia świadomości 
tożsamości z naturą. Pozwala ona nie tylko dostrzegać 
energię płynącą z przyrody, lecz również otwiera nas na 
energie miłości oraz mądrości. Obcowanie z pięknem 
kwiatów,   drzew   czy   gór   powoduje   wyeksponowanie 
najlepszych   cech   ludzkiej   natury:   ciekawości   świata, 
miłości i radości. Szczególnie silnie uwidacznia się to 

77

background image

w wypadku wodospadów – one najsilniej oddziałują na 
człowieka, być może z racji swych rozmiarów.

Bardzo ciekawych informacji na ten temat dostarczył 

mi duch połączony z potężnymi wodospadami Dingma-
na
, we wschodniej Pensylwanii. Twierdził on, że wpływ 
psychicznego piękna oraz duchowej obecności dewów 
powoduje przełamanie ludzkich barier mentalnych oraz 
stereotypów   warunkujących   nasze   funkcjonowanie. 
Dewy   pozwalają   też   doświadczyć   „nieskończoności 
chwili”, zawieszenia teraźniejszości. Podczas obserwa-
cji wodospadu (najdrobniejszych szczegółów, na przy-
kład ważek śmigających u dołu kaskady) otwieramy się 
na pozytywny wpływ jego piękna, zmieniającego nasz 
sposób postrzegania rzeczywistości.

Książka Johna Perkinsa „The World Is As You Dream 

It”,   opisuje   doświadczenia   autora   wśród   ludu  Shuar
w Ekwadorze. Perkins w poruszający sposób opowiada 
o wrażeniach, których doznał podczas obserwacji wodo-
spadu:

Widok   świętego  wodospadu  Shuarów  zapiera  dech 

w piersiach – tak jest piękny. Stojąc przed nim, obser-
wując tęczę, rozbłyskującą ponad spienionymi wodami, 
człowiek czuje moc natury. Przenika go dostojeństwo 
przyrody. Nieważne, jaką religię się wyznaje, czy wie-
rzy się w duchy natury czy nie – i tak nie można ode-
gnać   wrażenia,   że   jest   tam   obecna   potężna   duchowa 
siła. Jej mocy nie można opisać w żadnym języku. To 
zjawisko   jest   cudowne,   wprawia   obserwatora   w   stan 
euforii.   Ma   się   przytłaczające   uczucie,   że   siła   ta   nie 
podlega prawom czasu i przestrzeni; przemawia do nas 
z odległej przeszłości i zwraca się ku czasom jeszcze 
nie znanym.

78

background image

Piękno natury nie raz stawało się inspiracją malarzy 

i rzeźbiarzy.   Jeśli   artysta   otwierał   się   na   wewnętrzne 
piękno przyrody, wówczas jego dzieło zyskiwało nie-
spotykaną głębię oraz spójność. Artysta potrafi postrze-
gać   naturę   w   różny   sposób,   zauważać   jej   rozmaite 
wymiary i wtedy sensu jego dzieł nie można sprowadzić 
do rzemieślniczej biegłości czy też wyczucia proporcji.

4.4. Praca z kwiatami

Najprostszą   i   najradośniejszą   metodą   pogłębiania 

kontaktu z naturą jest praca z kwiatami. Od dziesiątków 
tysięcy  lat   odgrywają   one   znaczącą   rolę   w   duchowej 
ewolucji natury.  Człowiek jednakże nie  docenia i nie 
wykorzystuje ich rangi  potężnych  agentów,  ułatwiają-
cych duchowy rozwój. Kwiaty stanowią jak gdyby por-
tal u wejścia prowadzącego nas do królestwa dewów. 
Możemy osiągnąć próg subtelnego świata dzięki świa-
domemu stosowaniu terapii  kwiatowej  drą  Bacha czy 
też esencji kwiatowych innego rodzaju. Owe substancje 
umożliwiają zharmonizowanie emocjonalnych, mental-
nych aspektów ludzkiej świadomości i energii dewów, 
kierujących   ewolucją   kwiatów.   Po   prostu,   przyjmując 
esencję kwiatu, przyjmujemy zarazem moc czuwające-
go nad nim ducha.

Dlaczego podkreślam tu rolę kwiatów? Po pierwsze, 

są one arcydziełem natury. Po drugie, mają nam wiele 
do   zaoferowania   i   stanowią   doskonałe   źródło   wiedzy 
naturze.   Bądźmy   więc   świadomi   kilku   zasadniczych 
kwestii:
1. Kwiaty są ekspresją czystego piękna. Stanowią czę-

sto centralny punkt rośliny; przyciągają do niej inne 
organizmy   żywe,   wykorzystując   wizualne   piękno, 

79

background image

kolor   i   aromat.   Ich   życie   podporządkowane   jest 
cyklowi reprodukcji roślin. W wypadku niektórych 
gatunków,   na   przykład   pewnych   odmian   bambusa, 
kwiaty są finalnym etapem rozwoju rośliny: po prze-
kwitnięciu,   drzewo   ginie.   Podsumowując,   kwiaty 
oferują światu swe niezwykłe piękno, na które skła-
dają się ich niezliczone kolory, kształty i rozmiary 
oraz setki różnych zapachów – od najsubtelniejszych 
do silnie odurzających.

2. Kwiaty   nie   wzbudzają   lęku.   Każdy   człowiek,   bez 

względu   na   wiek   i   krąg   kulturowy,   z   którego   się 
wywodzi – ma ulubione gatunki kwiatów.

3. Kwiaty   stanowią   przykład   połączenia   delikatności 

i siły. Niektóre kwitną w najbardziej nie sprzyjają-
cych warunkach środowiskowych. Mogą nas nauczyć 
utrzymania równowagi między żeńskimi i męskimi 
aspektami   naszej   świadomości,   co   leży   u   podstaw 
współpracy ludzi i dewów.

4. Różnorodność kwiatów sprawia, że potrafią zaspoko-

ić każdy gust. Niektórzy zachwycają się stokrotkami 
rosnącymi na otwartej przestrzeni, inni preferują ele-
ganckie kwiaty z wypielęgnowanych ogrodów.

5. Swymi korzeniami kwiaty tkwią w Matce Ziemi, stąd 

czuwające   nad   nimi   dewy   oferują   nam   energię 
mądrości oraz poczucie tożsamości z naturą. Są to 
dary łatwo dostępne, ponieważ kwiaty można spo-
tkać  na  każdym  terenie,  zarówno  w  wielkich  mia-
stach jak też na obszarach słabo zaludnionych.
Zauważmy, że kwiaty w niedościgniony sposób po-

trafią wyrażać swą naturę. Oferują wiedzę, która może 
okazać się niezbędna w naszym codziennym funkcjono-
waniu. Stanowią doskonały przykład delikatności, siły, 
żądzy życia, możliwości przystosowania się do środo-

80

background image

wiska,   autoekspresji,   wdzięku,   odwagi,   wrażliwości 
oraz bezinteresowności.

Podczas mej pracy z duchami natury często odwie-

dzałem kwiaty rosnące na Brooklynie. Przyjmowałem 
od nich to wszystko, czym chciały się ze mną podzielić. 
Odkryłem wówczas, że kwiaty niejako odpowiadają na 
potrzeby   ludzi,   mieszkających   czy   funkcjonujących 
w ich najbliższym środowisku. Na przykład kwiaty ros-
nące przy szkole, w specyficzny sposób wpływają na 
uczniów,

 

którzy

 

codziennie przechodzą obok nich w dro-

dze na lekcje. Natomiast rośliny kwitnące przy drzewie 
emitują energię w kierunku ludzi, którzy w jakiś sposób 
są z tym drzewem związani. Pewnego dnia odwiedziłem 
kępę chwastów, rosnących wokół hydrantu w Red Hook 
– zaniedbanej, najbardziej odpychającej i ponurej części 
Brooklynu.   Później   odkryłem,   że   w   tym   miejscu,   po 
zmroku, zbierają się handlarze narkotykami oraz prosty-
tutki.

Wiadomość, którą otrzymałem od duchów tych roś-

lin, głęboko mnie poruszyła. Opowiadały mi o swej na-
dziei na przemianę ludzkiej świadomości; o sposobach, 
jakimi starają się pomóc w rozwiązywaniu życiowych 
problemów każdego człowieka. Próbują „przebić” men-
talny mur, którym się otaczamy, nawiązać kontakt z na-
szą wyższą świadomością, siedliskiem wewnętrznej mą-
drości. Dokonują tego dzięki kombinacji piękna, koloru, 
zapachu oraz duchowej energii. Ta ostatnia ma rozniecić 
iskrę nadziei, tkwiącą w każdym z nas, co z kolei może 
prowadzić do pozytywnych przemian nawet u najbar-
dziej  sfrustrowanej, zestresowanej  i zrozpaczonej  jed-
nostki. Dewy roślin z Red Hook zachęciły mnie do dal-
szych   poszukiwań.   Zapewniły,   że   dzięki   pracy   z   du
chami   kwiatów   rosnących   w   parkach,   ogrodach,   na 

81

background image

polach czy nawet poboczach dróg, osiągnę wyższy sto-
pień duchowego rozwoju.

Z którymi kwiatami pracować? Wybór zależy od oso-

bistych preferencji oraz nastroju, w jakim się znajduje-
my.   Pamiętajmy,   że   wszystkie   kwiaty   są   połączone 
z Matką Ziemią i wszystkie mają dostęp do jej mądro-
ści.   Dlatego   wybór   powinien   być   determinowany 
naszym   gustem   i   pragnieniem   kontaktu   z   konkretną 
rośliną. Osobiście pociągają mnie kwiaty rosnące dziko 
– na polach, poboczach dróg, pustych przestrzeniach i w 
lasach.   Oczywiście,   kwiaty   z   dobrze   utrzymanych, 
wypielęgnowanych ogrodów także mogą przekazywać 
inspirujące duchowe przesiania, lecz ja cenię sobie bar-
dziej   informacje   uzyskane   od   kwiatów   polnych.   Żyją 
one w środowisku przez siebie wybranym, w miejscach 
wyludnionych  czy zaniedbanych  i dlatego ich wiedza 
jest   bardziej   „życiowa”.   Udzielają   praktycznych   rad 
dotyczących umiejętności przetrwania, przyjaźni, god-
ności czy też głębokiej świadomości ekologicznej. Naj-
chętniej   komunikowałem   się  z   kępą   stokrotek,   rosną-
cych przy mojej ulicy. To one właśnie stwierdziły, że 
stanowią   portal   u   bramy  królestwa   ducha   i   że   każda 
żyjąca istota może zyskać doń dostęp.

Jeśli pragniecie pracować z dewami kwiatów, odwie-

dzajcie kwiaty, które wskazuje intuicja. Bądźcie wrażli-
wi i otwórzcie się na nie, a „przywołają” was i przycią-
gną waszą uwagę.

Istotną rolę w kontakcie z kwiatami odgrywa nasta-

wienie psychiczne. Bądźcie przyjaźni i czuli, jakbyście 
zwracali się do kociąt czy bezbronnych szczeniąt. I jesz-
cze   jedna   uwaga   –   w   trakcie   takiego   kontaktu   nie 
zawsze   potrzebne   są   słowa.   Kwiaty   odpowiadają   na 
naszą energię, a nie na słowne komunikaty. Obserwujcie 

82

background image

kwiaty,  uznajcie  ich piękno,  wdzięk i  siłę. Otwórzcie 
serca.   Zachowajcie   wrażliwość,   a   nawiążecie   kontakt 
z tymi żyjącymi arcydziełami natury!

4.5. Zdobywanie wiedzy

Wiedzę o naturze musimy czerpać z bezpośredniego 

jej doświadczania – kontaktu z jeziorami, strumieniami, 
drzewami, skałami oraz kwiatami. Powinniśmy jednak 
uzupełniać tę „bezpośrednią” wiedzę przez lekturę od-
powiednich książek, uczestnictwo w wykładach tema-
tycznych i warsztatach, korzystanie z programów audio-
wizualnych. Być może wielu zapoznało się już z książ
kami   opisującymi   podróże   oraz   doświadczenia   Johna 
Muira,   pioniera   badań   nad   środowiskiem   naturalnym. 
Muir   spędzał   całe   miesiące   w   dziczy,   pośród   natury. 
Postrzegano go jako mistyka i wizjonera. Jednak Muir 
był przede wszystkim naukowcem. Na każdą wyprawę 
zabierał ze sobą dziesiątki instrumentów pomiarowych 
oraz   książki   z   zakresu   biologii,   geologii,   glacjologii. 
Łączył   więc   wiedzę   „książkową”   z   innymi   formami 
badań, prowadzonych w środowisku naturalnym. Umie-
jętne wykorzystanie tych dwóch rodzajów wiedzy, „po-
średniej” i „bezpośredniej”, zaowocowało niespotykanie 
wysokim   stopniem   zrozumienia   procesów   zachodzą-
cych w naturze.

Niestety,   osiągnięcia   Muira   nie   zostały   docenione 

przez współczesnych mu naukowców. Nie rozumieli go, 
gdyż   w   swej   pracy   opierali   się   na   mechanistycznym 
modelu świata, ustanowionym przez francuskiego filo-
zofa – Rene Descartesa (Kartezjusza). Jego koncepcja 
„systemu zamkniętego” opisywała świat jako sumę po-
szczególnych części, luźno ze sobą powiązanych. Wedle 

83

background image

tej opinii, jeden element środowiska nie wchodzi w rela-
cje z żadnym  innym,  a materia (czyli  to, co daje się 
zmierzyć i skategoryzować) jest jedyną rzeczywistością. 
Do   niedawna   właśnie   idee   Kartezjusza   określały   do-
puszczalne metody badań naukowych.

Czasy współczesne przyniosły jednak wiele odkryć, 

szczególnie w dziedzinach biologii i fizyki kwantowej, 
które podważyły koncepcje Kartezjańskie. Zaczyna do-
minować przekonanie, iż natura jest systemem otwar-
tym,   opartym   na   wzajemnych   zależnościach,   wielora-
kich relacjach, współpracy, otwartym na zmiany i chaos. 
Według tego modelu, świat jest czymś więcej niż tylko 
sumą elementów. Poza tym,  naturę przenika nieznana 
forma energii – siła życia – która łączy ludzi z innymi 
istotami Ziemi oraz wszechświata. 

Jak   pisał   fizyk   Fritjof   Capra,   Uniwersum   jawi   się 

„jedną, spójną, dynamiczną całością, której elementy są  
ze sobą ściśle powiązane... Biologia oraz „nowa fizyka”  
podkreślają wagę tych wzajemnych relacji, a nie samo-
istność   poszczególnych   części.   Akcentuje   się   istnienie  
sieci   dynamicznych   powiązań   między   zewnętrznie   od-
miennymi formami życia”.

Tak więc, zaprzestajemy badania tajników biologii, 

chemii, geologii czy botaniki jako odrębnych dziedzin, 
służących   poznaniu   wyizolowanych   części   „systemu 
zamkniętego”. Możemy wreszcie skierować nasze bada-
nia ku zrozumieniu sieci relacji, przenikających naturę; 
relacji, które obejmują także człowieka. Poprzez pogłę-
bienie   naszej   perspektywy   widzenia   rzeczywistości 
możemy osiągnąć większą jasność co do całości obrazu 
świata. Za przykład niech posłużą badania nad proble-
mem   wylewów   rzek.   Analiza   zagadnienia   powodzi 
wzbogaca naszą wiedzę na temat samych rzek – ich źró-

84

background image

deł oraz wewnętrznej dynamiki. I niewątpliwie, jest to 
wiedza   bardzo   wartościowa.   Jednakże   powinniśmy  ją 
wzbogacić badaniami nad stanem gleby, efektami wyci-
nania lasów, rozbudowy gospodarstw rolnych, tras ko-
munikacyjnych oraz procesem urbanizacji. Wszystko to 
bowiem   nie   pozostaje   bez   wpływu   na   „zachowanie” 
rzek.   Powinniśmy   również   zbadać   zależności   między 
wylewami rzek a zmianami atmosferycznymi, powodo-
wanymi   przez   niszczącą   działalność   człowieka.   Jeśli 
ustalimy te wszystkie wzajemne zależności, to łatwiej 
nam będzie opracować długoterminową, rozsądną stra-
tegię podtrzymywania życia w danym bioregionie.

Podczas badań nie musimy ograniczać się tylko do 

zagadnień naukowych. Poznając historię ludzkości i sto-
sunku człowieka do swego miejsca w naturze, możemy 
lepiej zrozumieć siebie oraz kulturę, z której się wywo-
dzimy.  Na przykład wyobraźmy sobie,  że mieszkamy 
w północnej Kalifornii i chcemy pogłębić naszą wiedzę 
o tamtejszych dębach. Informacje o ich naturalnym śro-
dowisku,   fazach   rozwoju   czy   cyklu   reprodukcyjnym 
okażą się zapewne wartościowe i interesujące. Jednak 
możemy pójść nieco dalej i dodatkowo prześledzić rela-
cje zachodzące między tymi drzewami i ludźmi. Dowie-
my się na przykład, że żołędzie stanowiły ważny skład-
nik   pożywienia   wielu   ludów   północnej   Kalifornii. 
Ścierano je na mąkę, z której przygotowywano rozmaite 
potrawy. Od zbiorów żołędzi zależała egzystencja ple-
mion  Szasta,  Jurok,  Mewok,  Jurna,  Paiute  oraz  Czu-
masz
. Żołędzie były też towarem wymiennym. Sąsied-
nie   szczepy  oddawały  za   nie   orzechy,   nasiona,   skóry 
i inne dobra. W książce „Oaks of California” odnajdu-
jemy informację, że Indianie kalifornijscy nosili imiona 
związane z dębami. W wypadku kobiet, najczęściej spo-

85

background image

tykanym było  „Słodki Żołędź”, natomiast u mężczyzn: 
„Pasiasty Żołędź”. Poza tym, kalendarze ludów Ohlone 
oraz  Maidu  zostały oparte na cyklu wegetacyjnym dę-
bów.   Według   szczepu  Maidu,   kwiecień   nazywał   się 
Winuti  („pędy   czarnego   dębu”),   a   wrzesień  Matmeni 
(„chleb   z   żołędzi”).   Poznawanie   natury   jako   systemu 
otwartego pogłębia rozumienie relacji w niej zachodzą-
cych oraz naszego miejsca w przyrodzie. To z kolei pro-
wadzi do zwiększenia ludzkiej wrażliwości na wszyst-
kie formy życia i ich potrzeby.

5. Szacunek

Aby ukończyć szkołę Natury, stworzenie musi okazać się

 godne jej miłości, opieki i poświęcenia.

Czyż to w końcu nie jest powód, by je darzyć szacunkiem?

Mikhail Naimy,  „The Book of Mirdad”

Szacunek to podstawa nawiązania kontaktu z subtel-

nymi istotami natury. Uczucie to oznacza bowiem za-
ufanie,   przyjazne   nastawienie   oraz   chęć   dzielenia   się 
z duchami natury. Poza tym, otwiera nas na to wszystko, 
czym natura pragnie się z nami podzielić: energię zdro-
wia, mądrości, inspirację.

Interesujące   rozwinięcie   tej   tematyki   odnajdziemy 

w książce „Deep Ecology” autorstwa Billa Devalla oraz 
pracy George’a Sessiona  „Thinking Like a Mountain”
Obydwaj   naukowcy   kwestionują   pogląd,   że   człowiek 

86

background image

stanowi   miarę   wszelkiego   stworzenia.   Preferują   nato-
miast opinię, iż ludzie są tylko częścią licznej ziemskiej 
rodziny. Wskazują też zgubne skutki ludzkiej arogancji 
oraz braku szacunku dla natury, które zagrażają nie tyl-
ko nam, lecz i całemu życiu na Ziemi. Głęboka ekologia 
postrzega konieczność całkowitej przemiany świadomo-
ści człowieka, zarówno w kwestii stosunku do siebie, 
jak i relacji z naturą. Według zwolenników tej koncep-
cji, owa przemiana jest niezbędna dla ochrony natural-
nych systemów podtrzymywania życia na planecie.

Głęboka ekologia naucza, że każda żyjąca istota ma 

ważny powód do funkcjonowania w naturze, misję do 
wypełnienia; odgrywa określoną rolę w ogólnym planie 
stworzenia. Według  tej   idei,  Ziemia  jest organizmem, 
ciałem, a żyjące istoty stanowią części tej całości. Jeżeli 
chcemy, by ten wielki organizm przeżył, musimy nau-
czyć   się   go   szanować.   Oznacza   to,   że   musimy   też 
nauczyć się szanować wszystkie istoty, z którymi dzieli-
my tę planetę.

Silne zależności między własnym przetrwaniem i sta-

nem Ziemi zauważały już plemiona  Navaho, australij-
scy aborygeni, Shuarowie i inne rdzenne ludy. Strumie-
nie dawały im czystą wodę do picia, ryby do jedzenia, 
drzewa

 

zapewniały

 

ochronę,

 

cień, pożywienie, opał i na-

turalne leki, niebo zraszało glebę deszczem, ziemia za-
pewniała plony oraz stanowiła podstawę, po której mo-
gli się poruszać. Takie postrzeganie świata wykluczało 
istnienie własności prywatnej, gdyż jak można być wła-
ścicielem czegoś, czego się jest integralną częścią?

Właśnie taka postawa rodzi się z szacunku, z uznania 

zależności ludzkiej wspólnoty od jej środowiska i bazu-
je na nim. Odnajdujemy ją także w obrzędach szczepu 
Laguna   Pueblo,   zamieszkującego   tereny   dzisiejszego 

87

background image

Nowego Meksyku. Członkowie tego plemienia odpra-
wiali przed każdym polowaniem rozbudowane ceremo-
nie.  Wznoszono   modły   do  Wielkiego   Ducha   –   przed 
wyruszeniem na łowy i po udanym polowaniu. Lud La-
guna Pueblo
  modlił się także do przyszłej zdobyczy – 
jelenia, który zapewniał im pożywienie i skóry na ubra-
nia.   Opis  ceremonii  odbywających  się   tuż  po  zabiciu 
jelenia odnajdujemy w książce „Respect for Life”. Frag-
ment ten jest wypowiedzią członka starszyzny plemie-
nia Laguna Pueblo: „Przed oprawieniem zwierzyny każ-
dy   prosił   Stworzyciela   o   przebaczenie   tego   aktu   ra
nienia ciała – zdejmowania skóry i cięcia mięsa. Kiedy  
wyjmowaliśmy   serce   zwierzęcia,   prosiliśmy   Stwórcę  
o zapewnienie   obfitości   jeleni   w   naszych   lasach...   Po  
oprawieniu jelenia, myśliwi przygotowywali niewielkie  
łoże – po wschodniej stronie wiecznie zielonego drzewa  
cedru lub najbliższej rośliny zielonej. Wszystkie wnętrz-
ności jelenia układano na tym miękkim łożu. Myśliwi  
modlili się nad nimi i otaczali łoże magicznymi kamie-
niami. Każde zwierzę mogło skorzystać z tego posiłku  
i razem z myśliwymi cieszyć się z udanego polowania.”

Szacunek dla natury jest także podstawą życia ludu 

Machiguenga, zamieszkującego południowo-wschodnie 
Peru.   Jak   w   wypadku   innych   plemion  Amazonii,   nie 
oddzielają oni świata fizycznego i realności duchowej. 
Dla ludzi Machiguenga wszystkie formy natury – rzeki, 
jeziora,  rośliny i  zwierzęta  – są  istotami  duchowymi. 
Kiedy sadzą maniok (podstawowe pożywienie plemie-
nia) modlą się do duchów manioku, aby rósł on silny 
i zdrowy. Natomiast przed zbiorami proszą duchy o po-
zwolenie na wyrwanie roślin z gleby. 

Ich   metody  uprawy  ziemi   są   niezwykle   skuteczne. 

W ciągu dwudziestu lat przyczynili się do odnowienia 

88

background image

lasów   deszczowych   na   terenie  Mami   National   Park
Ludzie odwiedzający tamtejszą wspólnotę  Machiguen-
ga
  są   wręcz   zszokowani   efektywnością   tych   unikato-
wych metod gospodarowania ziemią. Szacunek dla na-
tury,   który   okazują   ludzie  Machiguenga  oraz   ich 
współpraca z dewami pozwoliły przetrwać tej kulturze 
tysiące lat.

Niestety,   społeczeństwa   industrialne   nader   rzadko 

motywują swe postępowanie szacunkiem i wdzięczno-
ścią dla natury. Drzewa, dzikie zwierzęta, jeziora i rzeki 
traktowane są jako „bogactwa naturalne”, o które należy 
walczyć,   a   potem   kontrolować   i   eksploatować   aż   do 
ostatecznego   wyczerpania.   Jest   to  przejaw   braku  sza-
cunku dla planety. Tak samo, jak rabowanie Ziemi ropy 
naftowej  i metali szlachetnych, zabijanie zwierząt dla 
ich  futer,  doszczętne  wycinanie  lasów dla pozyskania 
drewna, wszechobecne zanieczyszczenie wody oraz po-
wietrza, powodowane przez samochody i zakłady prze-
mysłowe.

W książce  „The Earthsteward’s Handbook”, autor-

stwa Daanaan Parry i Lilii Forest, odnajdujemy porów-
nanie postaw rdzennych Amerykanów (Indian – przyp. 
tłum.)   i   Białego   Człowieka   w   stosunku   do   przyrody: 
„Biały  Człowiek  nigdy  nie  dbał  o  ziemię,  jelenie  czy  
niedźwiedzie.   Indianie   zabijali   zwierzęta   dla   mięsa;  
zabijali tyle zwierzyny, ile mogli zjeść. Kiedy wykopy-
waliśmy korzonki, to robiliśmy w ziemi małe dziury. 

Jeśli   paliliśmy   trawy,   to   z   powodu   szarańczy.   Nie  

pustoszyliśmy ziemi. Żołędzie i orzechy strząsaliśmy, nie  
ścinaliśmy w tym celu drzew. Wykorzystywaliśmy chrust  
i „martwe drewno”. Biali ludzie dziurawią ziemię, ści-
nają   drzewa,   wszystko   zabijają.   Drzewa   mówią:  „Ja 
czuję, nie rań mnie”
. Ale oni ścinają je i tną na małe  

89

background image

kawałki...   Jak   ma   przemówić   duch   Ziemi   do   Białego  
Człowieka? ... Biały Człowiek rani i niszczy wszystko,  
czego dotknie.”

5.1. Podstawy szacunku

Czym jest szacunek? Sam termin pochodzi od łaciń-

skiego  respectus

*

, czyli   „mieć  na  względzie”,  „powa-

żać”.  Jeżeli  darzymy kogoś  szacunkiem,  to   uznajemy 
jego   niezależność,   akceptujemy  prawo   do   samostano-
wienia, wolności wyznania oraz uczuć. Ta postawa po-
winna znaleźć odzwierciedlenie w naszym zachowaniu 
wobec danej osoby. Szacunek oznacza także zrozumie-
nie potrzeb innych (obojętnie, czy ci „inni” to osoby, 
drzewa, zwierzęta czy rzeki); uznanie prawa do rozwoju 
oraz ekspresji, zgodnych z ich wewnętrznym potencja-
łem.   Szacunek   nakazuje   pozwolić   dziecku   na   wybór 
własnej drogi życiowej, uznać prawo drzew do wypeł-
nienia ich naturalnego cyklu rozwojowego, pozostawić 
delfiny w oceanie, a nie zamykać w akwariach. Przeja-
wem szacunku jest też pozostawienie rzek w ich kory-
tach, nie ingerowanie w swobodny przepływ, a więc – 
zaprzestanie budowy tam i zapór. Szacunek nie pozwala 
na ścinanie pączków kwiatów czy zbieranie niedojrza-
łych owoców.

Brak szacunku jest dzisiaj zjawiskiem powszechnym. 

Ludzie   są   dyskryminowani   z   powodu   przynależności 
rasowej,   wyznawanej   religii,   preferencji   seksualnych 
czy płci. Mężczyźni nie szanują kobiet, traktując je jako 
obiekty seksualne. Uzdrowiciele praktykujący medycy-
nę alternatywną, czy naturalną, są szykanowani przez 

*

 Niniejsze stwierdzenie dotyczy źródłosłowu  angielskiego 

wyrazu „respect”, czyli „szacunek”, (przyp. tłum.)

90

background image

oficjalne organizacje zrzeszające lekarzy. Starcy, porzu-
ceni przez młodych, dożywają swego kresu w samotno-
ści i rozpaczy. Każdego roku w schroniskach dla zwie-
rząt   usypia   się   miliony   nie   chcianych,   porzuconych 
zwierząt domowych.

Szacunek jest podstawą budowania wspólnoty wszy-

stkich żywych istot. Przypominają mi się tu słowa Johna 
Gardnera,   pedagoga,   wypowiedziane   podczas   semina-
rium dotyczącego wychowania dzieci rdzennych Ame-
rykanów: „...(szacunek) leży u podstaw rozwoju relacji  
międzyludzkich, poczynając od związków dziecka z ro-
dzicami. To także czynnik kształtujący relacje człowieka  
z naturą oraz Wielkim Duchem, czuwającym nad nim.  
Wyrobienie szacunku stanowi bazę dla utrzymania dys-
cypliny   oraz  autorytetu.  To  podstawa  zarówno  nauki,  
jak i radości życia.”

Dzieci uczą się szacunku od swych rodziców, nau-

czycieli   i   starszego   rodzeństwa.  Pełne   znaczenie   tego 
słowa obejmuje nie tylko poważanie innych ludzi oraz 
ich potrzeb, uczuć i praw, lecz również szacunek dla 
samego siebie. Wyrażamy go poprzez stosowanie wła-
ściwej diety, ćwiczenia gimnastyczne, a także przez uz-
nanie   naszych   psychicznych   potrzeb,   naszych   uczuć, 
naszej duchowej istoty. Szacunek do siebie oznacza po-
ważanie dla energii ożywiającej nasze ciała oraz uzna-
nie dla sił natury, które nas stworzyły i utrzymują przy 
życiu tak samo, jak w wypadku innych żywych istot.

Ludzie   współcześni   mogą   się   wiele   nauczyć   od 

rdzennych  Amerykanów   i   przedstawicieli   innych   pra-
dawnych kultur. Przede wszystkim, powinni nauczyć się 
szacunku dla Ziemi. Możemy też czerpać z tych kultur 
wzorce kształtowania relacji z naturą, opartych na intu-
icji oraz pierwotnych instynktach. Jak czytamy w książ-

91

background image

ce „Respect for Life”, autorstwa Johna Gardnera: „Mu-
simy sobie zdawać sprawę z faktu, że nie wystarczy po  
prostu żyć blisko natury. Wszystko zależy od tego jak ży-
jemy, jak doświadczamy i poznajemy naturę. I tutaj mo-
żemy wiele nauczyć się od Indian. Jeśli słucha się głosu  
natury rozumem, a nie sercem, to nie ma szans, by usły-
szeć jej nauki. Tajemnice natury nie dotrą do nas, jeśli  
będziemy podchodzić do nich z pozycji racjonalizmu.”

Jak   wypracować   szacunek   dla   przyrody?   Przede 

wszystkim, należy pogłębić swą wiedzę na temat pra-
dawnych   kultur   oraz   religii,   uznających   naszą   tożsa-
mość z naturą. Dzięki dynamicznemu rozwojowi me-
diów   oraz   informatyki   mamy   dostęp   do   niezliczonej 
ilości informacji z interesującej nas dziedziny. 

Każdy ma możliwość poznania odmiennych kultur. 

Dzięki wideokasetom, książkom, CD-ROM-om, może-
my „uczestniczyć” w obrzędach szintoistów, odwiedzać 
ich   świątynie,   towarzyszyć   plemieniu  Machiguanga
choćby przez oglądanie filmów takich jak  „Spirits of 
the Rainforest”.

Poza   tym,   rozwój   środków   komunikacji   znacznie 

ułatwił   podróże   do   niegdyś   niedostępnych   rejonów 
świata. W trakcie takich wypraw należy pamiętać, by 
z dużą ostrożnością i rozwagą podchodzić do nie znanej 
sobie kultury. Kilka lat temu, w trakcie pracy nad książ-
ką o świętych drzewach, odwiedziłem pierwotną wspól-
notę Cuna, zamieszkującą u wybrzeży Panamy. Nic nie 
wiedziałem o tej  kulturze. Znałem jedynie jej nazwę. 
W swej wyprawie liczyłem na pomoc członka szczepu, 
który studiował antropologię w Panamie i po studiach 
powrócił na rodzinną wyspę. Nie znałem go osobiście.

Do brzegu przybiłem przed świtem. Nie czekając na 

przybycie   mojego   przewodnika,   wyruszyłem   w   głąb 

92

background image

wyspy. Jako jedyny nie-Cuna na tym terenie wzbudza-
łem spore zainteresowanie ludzi z plemienia. 

Odnalazłem kilka osób posługujących się językiem 

hiszpańskim i wypytywałem je o święte drzewa. Jednak 
nie uzyskałem żadnych informacji.

W końcu, pojawił się mój przewodnik. Zapytałem go 

o drzewa. Wydawał się być bardzo zmieszany moim py-
taniem. Wyjaśnił, że jedyną osobą uprawnioną do roz-
mowy o „tych” sprawach jest wódz plemienia. Z kolei, 
do wodza można się dostać tylko przez nele, czyli sza-
mana  Cuna. Wypytując członków wspólnoty o święte 
drzewa   jeszcze   przed   rozmową   z   wodzem,   okazałem 
brak  szacunku  dla  tradycji  wspólnoty.   Mój  towarzysz 
także poczuł się nieco urażony, lecz po chwili milczenia 
stwierdził z uśmiechem: „Tej rozmowy nie było”. Nastę-
pnie poprowadził mnie do  nele, który ustalił porę spo-
tkania z wodzem plemienia. Po niemal godzinnej wizy-
cie   wódz   zasugerował,   bym   porozmawiał   z   młodym 
antropologiem mieszkającym na wyspie, czyli – moim 
przewodnikiem.   Dopiero   wówczas   młody  Cuna  bez 
oporów opowiedział o obrzędach plemienia i zweryfiko-
wał informacje o świętych drzewach, które uzyskałem 
od   wodza   szczepu.   Miałem   więc   dużo   szczęścia,   że 
moja wyprawa skończyła się pomyślnie. Uświadomiłem 
sobie, jak niewiele wiedziałem o kulturze  Cuna  i jak 
grubiańsko zachowałem się wobec członków plemienia 
szanujących swą tradycję.

Możemy uniknąć takich incydentów dzięki pomocy 

wyspecjalizowanych   biur   podróży   oraz   odpowiednich 
przewodników. Fachowo opracowane programy wycie-
czek   ułatwiają   nam   dostęp   do   rdzennych   kultur   oraz 
zrozumienie ich obyczajów. Szczególnie godne polece-
nia   są   wyprawy   organizowane   przez  „Journeys   into 

93

background image

American Indian Territory” (patrz: Źródła). Pracownicy 
tego biura wprowadzają niewielkie grupy turystów do 
wybranych rdzennych szczepów i prezentują ich kulturę 
w zakresie zwykle niedostępnym dla przybyszów. Od-
wiedzający   są   niekiedy   dopuszczani   do   uczestnictwa 
w obrzędach   plemiennych,   np.   w   rytualnych   tańcach 
pow-wow  czy   obrzędzie  potluck.   Poznając   tradycje 
rdzennych ludów – czy to przez książki o szintoistycz-
nych świątyniach, słuchanie taśm z rytualnymi pieśnia-
mi ku czci oriszów, śpiewanymi przez szczep Umbanda
czy też przez uczestnictwo w  potlatch, ceremonii  Apa-
czów
  – uczymy się od nich szacunku do Matki Ziemi, 
który przenika codzienne funkcjonowanie tychże ludów.

5.2. Poznawanie natury z perspektywy serca

Kształtując szacunek do siebie stajemy się bardziej 

świadomi istnienia sil, które tworzą i podtrzymują życie 
na   tej  planecie.  Jak  już  wspominałem  w poprzednich 
rozdziałach, podstawą zrozumienia sił natury jest częsty 
ł głęboki kontakt z przyrodą. Co istotne, kontakt podej-
mowany z „perspektywy” serca, a nie rozumu i chłodnej 
kalkulacji.

Do pogłębienia szacunku dla Ziemi i jej rozumienia 

potrzebne   jest   jedynie   „bycie”   w   naturze.   Proces   ten 
zachodzi niemal samoistnie: podczas wędrówki leśnymi 
ścieżkami,   spaceru   nad   strumieniem,   przesiadywania 
pod drzewem, obserwowania kwiatów, słuchania wiatru 
czy   śpiewu   ptaków   ukrytych   pośród   gałęzi   drzew, 
postrzegania  lotu owadów, odczuwania stopami  ziemi 
i skał czy wpatrywania się w niebo.

Wraz ze zbliżaniem się do natury, zaczniemy odczu-

wać jej energię i rozumieć poruszający nią rytm. Odkry-

94

background image

jemy w sobie szacunek dla potęgi, piękna i mądrości 
natury oraz dla miliardów form jej ekspresji. Zaczniemy 
także postrzegać relacje między poszczególnymi przeja-
wami życia. Nauczymy się szanować integralność lasu 
czy mokradeł. Ujrzymy wzajemne zależności ich ele-
mentów i rolę, jaką odgrywają w harmonijnym funkcjo-
nowaniu całości. Stopniowo zrozumiemy, że stanowimy 
nieodłączną część tej całości. Odnajdziemy swą zagu-
bioną tożsamość z naturą; zagubioną więź, łączącą nas 
z ziemią, zwierzętami oraz roślinami.

Jednak nie wystarczy tylko myśleć o tym procesie. 

Trzeba działać. Uświadamianie sobie zależności i sieci 
relacji istniejących w naturze jest procesem długotrwa-
łym. Musimy być dostatecznie „zakorzenieni” i wrażli-
wi, by w pełni doświadczyć jedności z naturą. To z kolei 
ukaże   nam   przyrodę   i   człowieka   w   zupełnie   innym 
świetle niż dotychczas.

Poznawanie natury z perspektywy serca umożliwia 

nam osiągnięcie poczucia tożsamości z przyrodą. Doś-
wiadczenie tej jedności jest znacznie wartościowsze niż 
uczucie   identyfikacji   z   kulturą,   rasą,   ideą   polityczną, 
ruchem społecznym czy własnością materialną. Poczu-
cie tożsamości z naturą jest nie tylko bardziej wartościo-
we. Przede wszystkim, jest prawdziwe. Jeśli identyfiku-
jemy się z naturą, to identyfikujemy się także z wyższą 
rzeczywistością,   istniejącą   poza   formami   fizycznymi, 
a nie z tworami ludzkich umysłów, takimi jak podziały 
rasowe, status społeczny czy doktryny religijne. Oczy-
wiście, przemiana świadomości nie jest procesem prze-
widywalnym, prostym następstwem przyczynowo-skut-
kowym, gdyż natura nie zawsze uznaje sekwencyjność 
i linearny porządek zdarzeń.

95

background image

Gdy poczujemy jedność z naturą, to nie tylko odnaj-

dziemy swą prawdziwą tożsamość. Lepiej wówczas zro-
zumiemy nasze życiowe zadania; miejsce w naturalnym 
porządku   życia.   Odrzucimy   stare   przekonania,   iluzje, 
nienawiść do siebie, poczucie niższej wartości. Odnaj-
dziemy sens własnego życia. Uznamy, że mamy pełne 
prawo do przebywania na Ziemi, gdyż odgrywamy waż-
ną   rolę   w   porządku   stworzenia.   To   z   kolei   wpłynie 
na podniesienie samooceny i zniweluje dotychczasowe 
uczucie nieważności naszego istnienia. Zaczniemy po-
strzegać   siebie   jako   potężną,   piękną   i   przepełnioną 
miłością część wielkiej rodziny, zamieszkującej Ziemię. 
Odkryjemy  też,   iż   naszym   zadaniem   jest   współudział 
w ewolucji  życia   na   planecie.   Możemy  to   czynić   po-
przez dzielenie się z innymi istotami, ofiarowywanie im 
darów, które tkwią w każdym człowieku. Dzięki „zako-
rzenieniu” docenimy życie – nie tylko nasze życie, jako 
jednostek, lecz wszelkie przejawy życia na Ziemi.

Naszym   życiem  będzie  kierować  współodczuwanie 

z wszystkimi stworzeniami, ogromny szacunek do każ-
dej istoty. Znajdzie on odzwierciedlenie w najdrobniej-
szym   nawet  czynie,  opartym  na  miłości,   współczuciu 
i uznaniu wartości życia. Takie myśli i czyny spowodują 
z   kolei   głębsze   zrozumienie   ludzkiej   natury.   Rosnący 
szacunek do siebie powinien stać się „narzędziem” nau-
czania innych, stanowić wzór do naśladowania. Okaże 
się, iż przykład własnego życia przynosi lepsze efekty 
niż odgórnie narzucane normy i reguły zachowań.

5.3. „Dojrzewające zboże”

Słynny

 

indiański szaman, Słoneczny Niedźwiedź, po-

wiedział niegdyś: „Jeśli twoja filozofia nie potrafi spra-
wić, że zboże dojrzewa, to ja nie chcę o niej słyszeć”. 

96

background image

Mądre   słowa.   Idee   można   uznać   za   prawdziwe   tylk 
wówczas,   gdy  mają   one   zastosowanie   w  codziennym 
życiu.

Wyrobienie   szacunku   dla   Matki   Ziemi   wymaga 

zarówno wrażliwości, jak i silnej motywacji. Natomiast 
sposób jego manifestacji zależy od właściwości indywi-
dualnych:

 

od rodzaju darów, którymi możemy dzielić się 

z innymi. Może przejawiać się poprzez troskę o jakąś 
grządkę w ogrodzie bądź też zwierzęta, które otaczają 
nas w codziennym życiu. Wszystkim istotom jesteśmy 
bowiem winni szacunek, miłość i przyjaźń.

Niektórzy ludzie zapragną rozszerzyć swą troskę na 

większe społeczności. Na przykład, mieszkaniec miasta 
może „zaadoptować” drzewa na jednej z ulic – w razie 
konieczności podlewać je i sprawdzać, czy nie dzieje im 
się krzywda. Szacunek dla natury może przejawiać się 
także w traktowaniu miejskich terenów zielonych. Jakże 
satysfakcjonującym   i   pożytecznym   działaniem   będzie 
oczyszczenie miejskiego parku ze śmieci: butelek, pu-
szek,

 

papierów i innych zanieczyszczeń. Zaangażujmy 

się

 

w

 

działalność

 

lokalnej organizacji „przyjaciół parku”, 

a w razie konieczności – załóżmy takie stowarzyszenie. 
Celem   organizacji   jest   troska   o   naturę   –   pielęgnacja 
drzew, zakładanie miejskich ogródków zieleni, zaziele-
nianie   pustych   przestrzeni.   W   ten   sposób   okazujemy 
szacunek dla Matki Ziemi. Możemy też wspierać miej-
scowy ogród botaniczny, a niektórzy zapewne zaanga-
żują się w zinstytucjonalizowany ruch ochrony środowi-
ska, działający na skalę międzynarodową, krajową lub 
lokalną.

Szacunek dla Ziemi może przejawiać się też w na-

szych

 

codziennych

 

sprawunkach.

 

Kupujmy towary z ety-

kietką „przyjazny dla środowiska”. Zaopatrujmy się tyl-

97

background image

ko w to, co jest nam niezbędne do prawidłowego funk-
cjonowania.   Pamiętajmy   też,   że   przerób   surowców 
wtórnych – papieru, metalu, szkła, tworzyw sztucznych 
czy odpadów organicznych – zmniejsza presję wywiera-
ną   przez   przemysł   na   środowisko   naturalne.   Dzięki 
wtórnemu obiegowi surowców można uratować wiele 
drzew, czy też zmniejszyć potrzeby wydobycia alumi-
nium.

 

Nie

 

przyczyniajmy

 

się

 

do zatrucia powietrza i zu-

żywania ogromnych ilości energii: zamiast samochodu 
używajmy   roweru,   wykorzystujmy   środki   transportu 
komunalnego albo chodźmy pieszo.

Ograniczenie   własnej   konsumpcji   może   być   także 

wyrazem naszego szacunku dla Ziemi – zwierząt i roś-
lin, które ją zamieszkują. Stosowanie diety roślinnej nie 
tylko   niweluje   potrzebę   zabijania   zwierząt   dla   celów 
spożywczych, lecz także zmniejsza zużycie wody oraz 
zasobów roślinnych. Na przykład, przeciętny Ameryka-
nin   konsumuje   blisko   tonę   zboża   rocznie.   Jednakże 
zaledwie około 68 kilogramów stanowi spożycie chleba 
oraz   innych   produktów   zbożowych.   Reszta   to   zboże 
wykorzystywane jako pasze dla zwierząt tucznych. Tra-
dycyjna,   mieszana   dieta,   najpopularniejsza   w   Stanach 
Zjednoczonych, wymaga zużycia około 9,6 tys. litrów 
wody dziennie (na jedną osobę). Wliczono tu wodę po-
trzebną do pojenia zwierząt oraz ogromne ilości wody 
niezbędnej   przy   procesie   przerobu   mięsa.   Natomiast 
dieta roślinna wymaga zużycia tylko 1,135 tys. litrów. 
Poza tym, stosowanie diety roślinnej ma mniej groźne 
konsekwencje dla środowiska. Eliminuje bowiem zatru-
cie powietrza oraz wody, które towarzyszą działalności 
rzeźni i zakładów mięsnych. Tak więc, dzięki ogranicze-
niu spożycia i zmianie diety, możemy przyczynić się do 
uratowania Matki Ziemi.

98

background image

5.4. Miłość do „maluczkich”

Szacunek   do   środowiska   jest   najważniejszym   ele-

mentem

 

naszego

 

codziennego

 

życia.

 

Powinniśmy też wy-

robić w sobie świadomość istnienia drobnych stworzeń 
oraz ich roli w funkcjonowaniu planety. 

Szacunek

 

dla „najmniejszych” stanowił ważny aspekt 

wielu kultur i tradycji duchowych. Uważano bowiem, iż 
poważanie „maluczkich” jest podstawą ukształtowania 
prawidłowego stosunku do świata jako jedności. 

Jak pisał anonimowy poeta chiński:  „Kocham małe 

rośliny Widzę w nich iskierki życia Roślinki kwitnące  
w szczelinach muru Urocze i jakże żywe Podlewam je  
każdego dnia W ich wzroście zawiera się istota życia.”

Podobną   postawę   odnajdujemy   wśród   wyznawców 

dżinizmu, indyjskiej sekty religijnej, opartej na doktry-
nie   ahimsa,   czyli   absolutnym   poszanowaniu   życia. 
Wszelkie zakazy, znane w tej religii, dotyczą stosowania 
przemocy wobec natury. A więc, wyznawcy nie mogą 
kopać w ziemi (chyba że mają ważny powód ku temu), 
wyrywać   roślin,   ścinać   drzew,   deptać   trawy,   zrywać 
liści, kwiatów czy też niedojrzałych owoców. Niektórzy 
mnisi odmawiają także jazdy w pojazdach motorowych. 
Powód?   Obawiają   się,   iż   uczynią   krzywdę   ludziom, 
zwierzętom, a szczególnie owadom, znajdującym się na 
drodze. Nawet gdy idą, starają się omijać wszelkie owa-
dy, przecinające im drogę. 

Według tekstu  Atma Tatwa Wichar: Mnisi są zobo-

wiązani do unikania przemocy wobec delikatnych i dro-
bnych istot. Zakaz krzywdzenia najdrobniejszych stwo-
rzeń   obejmuje   też   czas   jedzenia,   rozmawiania,   poru
szania się. picia, wstawania, siedzenia czy spania. Dla-
tego właśnie mnisi mają przy sobie delikatne miotełki. 

99

background image

Dzięki   miękkim   wełnianym   włóknom   mogą   usunąć 
drobne   stworzenia,   znajdujące   się   na   ich   ciałach   czy 
ubraniach, bez uczynienia im krzywdy.

Większość z nas miałaby wiele problemów ze stoso-

waniem

 

doktryny

 

absolutnego poszanowania życia. Poza 

tym, od niepamiętnych czasów śmierć jednych organi-
zmów zapewnia przetrwanie innym. Taki jest naturalny 
bieg rzeczy. Musimy jednak pamiętać, by minimalizo-
wać krzywdy czynione innym stworzeniom. 

Jak pisze Albert Schweitzer: „Kiedy czynię krzywdę 

jakiejś istocie, to muszę mieć świadomość konieczności  
takiego   postępowania.   Nigdy   nie   zastosuję   przemocy,  
jeśli można jej uniknąć. Dotyczy to nawet najdrobniej-
szych, wydawało by się – mało znaczących – wypadków.  
Rozumiem rolnika, który ścina kwiaty na pastwiskach  
dla   bydła.   Kieruje   nim   konieczność.   Ale   jeśli   zerwie  
kwiat rosnący przy drodze, to w sposób nieusprawiedli-
wiony wyrządzi krzywdę żywej istocie.”

5.5. Szacunek: rezonans energetyczny

We   wcześniejszych   rozdziałach   pisałem   o   energii 

przenikającej  wszechświat. W momencie  ukształtowa-
nia  się  postawy  „zakorzenienia”  i  szacunku,  wrażliwi 
ludzie mogą odczuć zmianę w swym polu energetycz-
nym. Do niektórych zaczną lgnąć zwierzęta, które in-
stynktownie   wyczuwają   ludzką   przyjaźń   oraz   życzli-
wość.   Pielęgnowanie   i   doskonalenie   postawy   pełnej 
szacunku   –   do   siebie,   innych   ludzi,   zwierząt,   roślin 
i wszystkich innych stworzeń – umożliwi pełną, energe-
tyczną ekspresję tego, kim jesteśmy. 

Jest to również ważne dla naszych kontaktów z de-

wami, które są wrażliwe na jakość oraz częstotliwość 
ludzkiej energii, a nie na aspekt fizyczny. Na przykład, 

100

background image

człowiek   przebywający   w   lesie   z   intencją   wycięcia 
drzew będzie budził wśród dewów strach i przerażenie. 
Inne

 

odczucia wzbudzi człowiek zbliżający się do drzew 

z szacunkiem i wdzięcznością za ich dary. Nawet, jeśli 
jego wizyta w lesie wiąże się ze ścięciem drzewa.

Brak szacunku czyni nas nieczułymi na energię natu-

ry. W dodatku, budzi nieufność i strach duchów przyro-
dy. Z kolei osoba kierująca się szacunkiem dla Ziemi 
powoduje swobodny przepływ energii przyrody, wzbu-
dza zaufanie i życzliwość dewów. Szacunek sprawia, że 
duchy natury odbierają nas jako istoty przyjazne. 

Tylko osoba „współbrzmiąca” z pełną miłości i sza-

cunku energią dewów może nawiązać z nimi kontakt. 
Właściwy   „rezonans   energetyczny”   stanowi   podstawę 
bezpiecznych, czystych, bogatych relacji między ludźmi 
i wszystkimi poziomami życia na Ziemi.

6. Pokora

Pokora —  to prawo,  słodkie  korzenie,

z których wyrastają niebiańskie światy.

Thomas Moore, „The Loves of the Angels”

Pokora jest naszym „bezpiecznikiem” podczas pracy 

z duchami natury. Niweczy w zarodku wszelkie próby 
zachowania kontroli nad przyrodą, manipulowania ży-
ciem dla osiągnięcia własnych, egoistycznie pojmowa-
nych, korzyści.

101

background image

Pokora stanowi aspekt postawy „zakorzenienia”. Eli-

minuje  wyidealizowany obraz ludzkości, obnaża  fałsz 
racjonalistycznego podejścia do rzeczywistości. Wyraz 
„pokora” pochodzi od łacińskiego  humus

*

, czyli grunt. 

Współcześnie,  humus  znaczy tyle co próchnica – bru-
natna substancja, powstała na skutek rozkładu i utlenia-
nia materii organicznej, warunkująca urodzajność gleby.

Postawa pokorna nie oznacza niskiej samooceny czy 

też kompleksu niższości. Uświadamia nam, że nie sta-
nowimy centrum wszechświata, ale też to, iż nie jeste-
śmy niczym drobina piasku na morskiej plaży. „Pokora 
to umiejętność właściwej samooceny”
 – mawiał Charles 
H. Spurgeon. Dodawał też: „Nie ma pokory w człowie-
ku, który myśli o sobie gorzej niż powinien. Źle pojmo-
wana pokora może go jednak do tego doprowadzić”.

Dzięki   pokorze   możemy   zyskać   właściwe,   „obiek-

tywne”, spojrzenie na nasze miejsce w świecie. Cecha ta 
„otwiera” nas na nowe idee, na myśli i postawy innych 
osób, a także na energie płynące z natury. Dzięki niej 
zyskujemy dostęp do darów, którymi chcą się z nami 
podzielić duchy przyrody.

6.1. Tradycja egocentryzmu

Ludzie   są   gatunkiem   raczej   egocentrycznym.  Taka 

postawa gwarantowała nam przetrwanie w środowisku 
naturalnym. Nasi przodkowie musieli kierować się in-
stynktem

 

samozachowawczym,

 

aby

 

chronić siebie i swo-

je rodziny. Aby przeżyć, wypracowali sposoby obrony 
przed   warunkami   naturalnymi,   strategie   zdobywania 
pożywienia dla członków wspólnoty.

*

 Niniejsze  stwierdzenie dotyczy źródłosłowu angielskie-

go  wyrazu „humility”, czyli „pokora”, (przyp. tłum.)

102

background image

Koncentrowanie się na sobie jest niezbędne w proce-

sie nauki, czy rozwoju wewnętrznych talentów. Stanowi 
to wyróżnik gatunku ludzkiego, część osobowości, która 
decyduje   o   naszej   wyjątkowości   i   niepowtarzalności. 
Silne

 

poczucie indywidualności nie jest niczym  złym. 

To część naszego rozwoju, naszego ewolucyjnego dzie-
dzictwa.

Podczas odkrywania tożsamości z naturą nie powin-

niśmy zatracać poczucia indywidualności. Na przykład, 
australijscy aborygeni cenią sobie indywidualność – do-
ceniają   zdolności   artystyczne,   talenty   muzyczne   czy 
umiejętności polowania – lecz rozumieją, iż jednostka 
stanowi część społeczności, element systemu. 

Chodzi tu o zachowanie zdrowej równowagi między 

poczuciem   indywidualności   i   przynależności   społecz-
nej. I nie mam tu na myśli wyłącznie wspólnot ludzkich. 
W

 

ujęciu

 

aborygenów

 

australijskich, „społeczność” obej-

muje też drzewa, rzeki, wiatr, skały i zwierzęta. Postrze-
gają oni tę wspólnotę jako wielką rodzinę, której istnie-
nie warunkują wzajemne zależności. Człowiek – jego 
przetrwanie, nauka, radość  –  warunkowany jest swoim 
środowiskiem naturalnym. Ten punkt widzenia odnajdu-
jemy także w pięknej modlitwie św. Franciszka z Asyżu:

„Pochwalony bądź, Panie, przez brata naszego, wiatr,
I przez powietrze, i czas pochmurny i pogodny, i wszelki,
Przez które dajesz tworom swoim utrzymanie.
Pochwalony bądź, Panie, przez siostrę naszą, wodę,
Co pożyteczna jest wielce i pokorna, i cenna, i czysta. 
Pochwalony bądź, Panie, przez brata naszego, ogień, 
Którym oświecasz noc,
A on jest piękny i radosny, i silny,  i mocny.
Pochwalony bądź, Panie, przez siostrę naszą, Matkę Ziemię,

103

background image

Która nas żywi i chowa,
I rodzi różne owoce z barwnymi kwiaty i zioły  (...)

*

.

Wraz z utratą pierwotnych więzi z naturą, ludzkość 

drastycznie zmieniła rozumienie swego miejsca w przy-
rodzie.  Wyeskalowane   zostało   znaczenie   indywiduali-
zmu,   który   przekształcił   się   w   skrajny   egocentryzm. 
Kiedy nasi przodkowie zamieszkali w miastach, zaczęli 
utożsamiać „społeczność” z najbliższą rodziną. Zatarciu 
uległy relacje współpracy i współtworzenia wspólnoty. 
Możemy  to   zaobserwować   na   przykładzie   wczesnych 
cywilizacji  Mezopotamii,  Grecji  oraz  Rzymu.  Ludzką 
uwagę i energię pochłonęły podziały rasowe, religijne, 
identyfikacja z dobrami materialnymi, walka o wpływy 
polityczne czy osiągnięcie wysokiego statusu finanso-
wego. Natura stała się „narzędziem” do zyskania bogac-
twa, prestiżu, władzy.

Już w czasach starożytnych wycinano rozległe lasy 

Europy i Środkowego Wschodu. Z drewna budowano 
świątynie,   fortyfikacje,   domy,   okręty.   Ogromne   ilości 
drewna wykorzystywano jako opał przy produkcji brą-
zu, miedzi i innych metali. Od tego też czasu, kształto-
wały się relacje społeczne oparte na niezdrowej konku-
rencji,   chciwości,   zawiści.   Takie   postawy   możemy 
też zaobserwować   we   współczesnym   społeczeństwie, 
szczególnie w wielkich miastach.

Z biegiem wieków, coraz bardziej oddalaliśmy się od 

natury.   Intuicję   i   uczucia   zamieniliśmy   na   „szkiełko 
i oko” naukowca. Już nie postrzegamy siebie jako czę-
ści   naturalnego   planu   stworzenia.   Jesteśmy   natomiast 

*Cyt.   za:  „Zaczyna   się   pochwala   stworzenia...”  [w:] 

Kwiatki   świętego   Franciszka   z   Asyżu”,   tłum.   L.   Staff, 
(przyp. tłum.)

104

background image

przekonani o swej ważności, wyjątkowości, co zyskało 
odbicie   w   naukach   religijnych   oraz   filozoficznych. 
Chrześcijaństwo   rozdzieliło   naturę   i   ducha,  ,,czyniąc 
między naturalnym i nadnaturalnym rozłam tak głęboki,  
że pozbawiło naturę wewnętrznego ducha, który swym  
oddechem   przenika   wszelkie   stworzenie”
  –   jak   pisał 
islamski nauczyciel, Seyyed Hossein Nasr.

Biblia naucza, iż człowiek stoi ponad wszelkimi isto-

tami, że panuje nad bydłem, rybami, ptakami  „i nad 
całą ziemią, i nad wszelkim płazem pełzającym po zie-
mi”
  (Gen.   l   :   26).   Człowiek   stał   się   samozwańczym 
„królem góry”, dysponującym swymi „krewnymi” we-
dle własnej woli.

Współcześnie doświadczamy konsekwencji tej wie-

lowiekowej arogancji: zatrucia środowiska, zniszczenia 
warstwy ozonowej, efektu cieplarnianego. Zmiany kli-
matyczne są ceną za wycięcie lasów. Ceną za pychę są 
rozprzestrzeniające się choroby układu odpornościowe-
go, głód i ubóstwo. Jakże nie ma być głodu, jeśli nisz-
czymy warstwę ozonową, która warunkuje zdrowy roz-
wój   organizmów   żywych?   Niszczymy   Matkę   Ziemię, 
zapewniającą nam dom i pożywienie.

Pradawne   ludy,   takie   jak  Shuarowie,  Navaho  czy 

Maorysi były na tyle pokorne, że zdawały sobie sprawę 
z zależności między człowiekiem i przyrodą. Wiedziały, 
iż ludzie nie przeżyją bez natury, ale za to natura prze-
trwa bez ludzi. Życie na Ziemi przetrwa, w tej czy innej 
formie, z człowiekiem czy bez niego, tak jak przetrwało 
i   rozwijało   się   po   wymarciu   dinozaurów,   miliony   lat 
temu. Wiele form żywych nie przetrzyma (lub już nie 
przetrzymało) wzrastającego zatrucia środowiska. Inne 
gatunki   –   tak   archaiczne   jak   karaluchy,   aligatory  czy 
drzewa ginkgo – przystosują się do zmian i będą konty-

105

background image

nuowały swą ewolucyjną wędrówkę. Jeśli rodzaj ludzki 
chce przetrwać, to musi diametralnie zmienić stosunek 
do środowiska naturalnego

6.2. Pokora: wielka szansa

Postawa pokorna może pomóc nam naprawić „dys-

funkcyjne” więzi z naturą. Spowoduje otwarcie się na-
szych świadomości na nowe możliwości oraz rozwiąza-
nia. Pokora oznacza prymat uczuć, a nie rozumu; wiarę 
w   nasze   naturalne,   najlepsze   instynkty,   odsłaniające 
prawdziwy obraz rzeczywistości. Pokora „oddaje głos” 
naszym   wątpliwościom,   pytaniom,   niepewności,   które 
zakwestionują dotychczasowe wierzenia i przekonania.

Kilka lat temu odwiedziłem serdecznego przyjaciela, 

mieszkającego w Brazylii. Niegdyś rozpoznano u niego 
raka trzustki. Kiedy dowiedział się, iż jego choroba jest 
nieuleczalna, zrezygnował z opieki medycznej. Jednak-
że po sześciu miesiącach od tego zdarzenia przechodził 
rutynowe badania i okazało się, że po raku trzustki nie 
ma nawet śladu. Od tego pamiętnego testu minęło po-
nad sześć lat. Nie stwierdzono nawrotu choroby.

Mój   przyjaciel   opowiadał,   że   proces   uzdrowienia 

rozpoczął się w dniu, kiedy zaczai przyjmować napój 
znany pod portugalską nazwą daime. Inne jego określe-
nia to  ayahuasca  i  yaje. Używają go członkowie ple-
mion Amazonii – ludy MiranaShuar oraz Machiguen-
ga
. Spożycie tego napoju odbywa się zawsze pod kie
runkiem   szamana.   W   Brazylii,   daime   sporządza   się 
z dwóch świętych roślin, pochodzących z lasu deszczo-
wego: z  cipo jagube, leśnej winorośli o łacińskiej naz-
wie  Baisteriopsis   caapi  oraz   z   liści  folha   chacrona 
(Psychotria viridis), krzewu z rodziny kawowców.

106

background image

Według słów mego przyjaciela,  daime  ma nie tylko 

właściwości lecznicze, ale umożliwia też doznanie od-
miennych stanów świadomości. W swym działaniu po-
dobne jest do pejotlu oraz pewnych gatunków „magicz-
nych” grzybów. Mój przyjaciel należy do ekoduchowej 
grupy,  która wykorzystuje  daime  do osiągnięcia wyż-
szego poziomu rozwoju duchowego i życia w harmonii 
z  naturą. Zaprosił mnie do uczestnictwa  w ceremonii 
religijnej   tejże   grupy,   zaplanowanej   na   następny   ty-
dzień.

Nie ukrywam, że byłem nieco sceptyczny wobec tej 

propozycji.   W   zakątkach   mego   umysłu   błąkało   się 
wspomnienie rytualnego picia trucizny przez członków 
wspólnoty  Jonestown, w Gujanie. Mimo obaw, przyją-
łem   zaproszenie.   Wiedziałem   przecież,   jak   niewielu 
ludziom   udaje   się   przeżyć   raka   trzustki,   nawet   jeśli 
przechodzą chemoterapię, naświetlania czy zabiegi chi-
rurgiczne. Stwierdziłem więc, że skoro daime uzdrowiło 
mego przyjaciela z nieuleczalnej choroby, to przecież 
nie może wyrządzić mi żadnej krzywdy.

Ceremonia   odbywała   się   w   skromnym   kościółku, 

zbudowanym   na   leśnej   polanie.   Uczestniczyło   w   niej 
ponad sto osób. Jak się później dowiedziałem, niektórzy 
przybyli z Rio de Janeiro i Sao Paulo specjalnie na tę 
uroczystość.   Po   wypiciu   szklanki  daime,   członkowie 
Kościoła ustawili się w rzędach i rozpoczęli obrzędy. 
Śpiewano hymny, ludzie tańczyli w grupach. Ceremonię 
zapoczątkował zachód słońca. Miała zaś trwać do rana, 
ś do wschodu słońca.

Kilka minut po przyjęciu gorzkawego, ciemnego pły-

nu, zaczęły na mnie spływać dość przyjemne wrażenia. 
Stałem się bardziej wrażliwy na własne ciało oraz na 
otaczających mnie ludzi. Jednak już po paru chwilach 

107

background image

ogarnęły mnie strach i przerażenie. Czułem silny ucisk 
w piersi, zawroty głowy, ociężałość rąk i nóg. Targnęły 
mną mdłości. Musiałem wybiec z kościoła i zwymioto-
wać. Przestałem kontrolować funkcje mojego ciała. Nie 
panowałem   nad   własnym   umysłem.   Wiedziałem,   że 
zbliża   się   moja   ostatnia   godzina.   Było   to   najbardziej 
przerażające doświadczenie mego życia.

Pamiętam, że upadłem wówczas na kolana i z pła-

czem błagałem Boga, by oszczędził me życie. Przepra-
szałem za arogancję, pychę i wszystkie niecne czyny, 
których   dopuściłem   się   w   przeszłości.   Błagałem,   aby 
nie odbierał mi życia. Obiecywałem poprawę. Nigdy nie 
modliłem się tak intensywnie. 

Chyba   zrobiłem   z   siebie   niezłe   widowisko   przed 

uczestnikami ceremonii, śpiewającymi hymny i tańczą-
cymi w rytm muzyki. Nagle odczułem obecność anioła 
– przewodnika. Byłem przekonany, że jest to członek 
anielskiej hierarchii, wspominany w Kabale. Odebrałem 
jego niezwykłą życzliwość i powagę, z którymi się do 
mnie zwracał. 

Powiedział mi, że nie umrę tamtego wieczora, a od-

czuwane przeze mnie ból, mdłości i strach mają wzbu-
dzić we mnie współczucie dla osób cierpiących. Cier-
piących   prawdziwie,   w   przeciwieństwie   do   mych 
wymyślanych   przypadłości,   rodzących   się   w   umyśle 
hipochondryka. Wedle słów anioła, te przeżycia powin-
ny nauczyć mnie pokory i otwartości na nauki oferowa-
ne przez daime. Psychiczny dyskomfort ustąpił dopiero 
po zakończeniu ceremonii. Aż do świtu odczuwałem też 
obecność subtelnych istot natury.

108

background image

6.3. Ucząc się pokory od natury

Natura jest najlepszym nauczycielem pokory. Takie 

zjawiska, jak trzęsienie ziemi, erupcje wulkanów, hura-
gany, cyklony, tornada, powodzie i pożary lasów pozo-
stawiają głębokie ślady w psychice ich obserwatorów 
czy

 

uczestników.

 

„Klęski

 

żywiołowe” uświadamiają nam 

często prawdziwe życiowe wartości i wzbudzają szacu-
nek dla potęgi natury.

Kilka lat temu oglądałem w wiadomościach telewi-

zyjnych materiał dotyczący tragicznego trzęsienia zie-
mi, które zniszczyło część miasta Meksyk. Przy zglisz-
czach   luksusowego   niegdyś   domu   stała   grupka   ludzi, 
dawnych   mieszkańców   apartamentów.   Ze   łzami   w 
oczach dziękowali Bogu za uratowanie życia – własne-
go i swoich bliskich. Stracili wszystkie dobra material-
ne, cały dobytek, lecz uznali, że życie ich rodzin jest 
cenniejsze niż meble, mieszkanie czy samochód. Repor-
terzy zarejestrowali też obraz kilku sławnych aktorów 
i piosenkarzy   (którzy   zapewne   nie   mieli   specjalnego 
doświadczenia w pracy fizycznej), przekopujących się 
przez rumowiska, serwujących kawę i opatrujących ran-
nych ludzi. Ich egocentryzm oraz poczucie wyższości 
gdzieś zniknęły, a w to miejsce pojawiła się prawdziwa 
pokora.

Niewielu   z   nas   doświadczyło   trzęsienia   ziemi   czy 

huraganu. Powinniśmy jednak uświadomić sobie potęgę 
natury,   manifestującą   się   w   tych   zjawiskach   i   nabrać 
szacunku dla ich mocy. Szacunku, który musi stać się 
podstawą naszego codziennego funkcjonowania.

Daleko przyjemniejszym i bezpieczniejszym sposo-

bem uczenia się szacunku do przyrody jest podziwianie 
dostojeństwa oraz potęgi arcydzieł natury. Odwiedzaj-
my   więc   wielkie   wodospady,   kaniony,   góry,   jeziora 

109

background image

i drzewa – szczególnie zaś „miejsca mocy”, takie jak 
Wielki KanionAyers RockStonehenge, górę Fudżi czy 
wodospady Wiktorii. Te wizyty przyczynią się do zmia-
ny naszego spojrzenia na świat.

6.4. Odkrywanie własnych błędów

Ważnym  aspektem odkrywania  naszej  wewnętrznej 

natury jest zdemaskowanie zachodzącego w nas procesu 
samooszukiwania. Niesprecyzowane poczucie winy mo-
że umniejszać nasze zdolności, zalety i talenty. Naucz-
my się wykorzystywać błędy dla poprawienia przyszło-
ści. Taka umiejętność stanowi kamień milowy na drodze 
osiągnięcia nowego rozumienia rzeczywistości. Poczu-
cie winy może wpłynąć na jakość kontaktu z dewami, 
bądź   go   uniemożliwić.   Czujemy  się   niegodni   takiego 
kontaktu; czujemy się mało wartościowi, gdyż nie dora-
stamy do ideału, który sobie wymarzyliśmy. A przecież 
fakt, że w przeszłości popełnialiśmy błędy nie przekre-
śla naszej przyszłości. Nie oznacza, iż jesteśmy niegod-
ni   zaufania,   nieprzydatni   i   niepotrzebni.   Jako   istoty 
ludzkie rozwijamy się, zmierzamy ku wyższym pozio-
mom   świadomości.   Popełnianie   błędów   oraz   świado-
mość własnych wad i braków są częścią tego procesu.

,,Pokora”  – stwierdził kiedyś Dag Hammarskjold –

„jest to postawa zawarta między poczuciem niższości  
i samozachwytem”.  
Być   pokornym   znaczy   nie   czynić 
porównań. Zatopiona w rzeczywistości istota nie jest ani 
lepsza, ani gorsza, większa ani mniejsza niż wszystkie 
inne we wszechświecie. Ona jest – jest sobą, a jedno-
cześnie stanowi jedność ze wszystkimi.

Paradoksalnie, niektórzy „pokorni” ludzie czują się 

lepsi i wyżsi od tych, którzy jeszcze nie odkryli rangi tej 

110

background image

postawy.   Niekiedy   wpadamy   w   samozachwyt,   gdyż 
potrafimy kontaktować się z duchami natury. Wówczas, 
jak zawsze w wypadku fałszywej dumy, próżności i po-
czucia   wyjątkowości,   zatracamy   umiejętność   komuni-
kowania   się   z   dewami.   Powoduje   to   utratę   poczucia 
bezpieczeństwa;   wzbudza   potrzebę   dowartościowania. 
Pamiętajmy, że ludzie odczuwający prawdziwą, głęboką 
więź z Ziemią (szamani, uzdrowiciele, ogrodnicy, rolni-
cy) nie postrzegają siebie jako wyjątkowych, szczegół-
nie uprzywilejowanych. Są, kim są i pracowicie, z po-
korą służą ludziom, zwierzętom, roślinom, minerałom 
i duchom natury.

6.5. Prosząc drzewa o pomoc

Ludzi   łączy  z   drzewami   szczególna   więź.  Właśnie 

drzewa mogą pomóc nam w kształtowaniu postaw, któ-
rych podstawę stanowi pokora. Drzewa wydzielają tlen, 
niezbędny nam do przetrwania, dostarczają pożywienie, 
leki, zapewniają schronienie. Jak ludzie, żyją w posta-
wie wertykalnej. Drzewa funkcjonują przez całe życie 
w jednym miejscu. Człowiek pozostaje w nieustannym 
ruchu. Tak więc, oba gatunki doskonale się uzupełniają. 
Drzewa   mogą   podzielić   się   z   nami   doświadczeniami 
„zakorzenienia”

 

w

 

ziemi,

 

stabilności, natomiast człowiek 

mógłby   udostępnić   im   (na   poziomie   energetycznym, 
oczywiście) doświadczenia związane z ruchem.

Warto   nawiązać   kontakt   z   duchami   drzew.  W  jaki 

sposób? Rozejrzyj się. Wybierz drzewo, które oddziału-
je na ciebie w szczególny sposób. Pełen szacunku i po-
kory podejdź do niego. Obejmij pień i szczerze, całym 
sercem   (nie   umysłem)   poproś   je   o   pomoc.   Poproś 
o wsparcie w kształtowaniu pokory, świadomości pier-
wotnych więzi z naturą, nowego spojrzenia na własne 

111

background image

życie.   Proś   o   uzdrowienie,   odrodzenie   w   duchu,   mą-
drość.   Pamiętaj,   że   te   energie   stanowią   część   twego 
dziedzictwa   jako   córki   czy   syna   Matki   Ziemi.   Bądź 
otwarty   na   to   wszystko,   co   oferuje   ci   drzewo,   na 
mądrość, moc i życie, którymi chce się z tobą podzielić.

Jeśli będziesz starał się pogłębić ten kontakt, wów-

czas poczujesz prawdziwą pokorę. Stopniowo obejmie 
ona całe twoje jestestwo. Stanie się tak, ponieważ mą-
drość – prawdziwa mądrość – zniweczy arogancję, po-
czucie   alienacji   oraz   pychę.   Poprowadzi   nas,   przez 
wzrost samoświadomości, uczciwość i prawdę, do ukry-
tego skarbu pokory – do odzyskania więzi z naturą.

6.6. Pokora, humor i moc

Wydaje mi się, że w życiu codziennym nie docenia-

my wagi poczucia humoru. A przecież może ono stano-
wić wielką zaletę podczas naszej podróży ku ponowne-
mu odkryciu zagubionych więzi z naturą. 

Członkowie   szczepów   indiańskich   są   na   przykład 

przekonani, że zbytnia powaga, tak jak zbyt duża moc, 
narusza naturalną równowagę. To z kolei wpływa nega-
tywnie zarówno na społeczność, jak i na jej środowisko. 
Dlatego też najważniejsze rytuały plemienne nie odbędą 
się   bez   udziału   świętych   błaznów   czy   klownów.  Tak 
samo, jak życie plemienia nie istnieje bez zabawy. Na 
przykład,   obrzędy  Inuitów  są   silnie   zrytualizowane   – 
mają stałą strukturę. Jednakże często włącza się w nie 
spontaniczne występy członków szczepu, żarty czy ele-
menty satyryczne. Bowiem wedle przysłowia Inuitów: 
„Kto zna zasady gry, ten pokona przeciwności losu. Ale  
ten, kto potrafi śmiać się i śpiewać, nie wyrządzi nikomu  
krzywdy”.

112

background image

Dewy pracują na chwałę Matki Ziemi. Ich istnienie 

jest wyrazem jej woli ukierunkowania rozwoju życia. 
Dlatego też nasza współpraca z duchami natury musi 
być motywowana pragnieniem wypełniania woli Matki 
Ziemi. Jeśli tak nie będzie, jeśli zaczniemy manipulo-
wać siłami natury dla osiągnięcia własnych korzyści, to 
wkroczymy do królestwa czarnej magii.

Poddanie  się   woli   Matki   Ziemi  nie   oznacza   wcale 

słabości, lecz prawdziwą moc. W ten sposób połączymy 
się z siłą miłości i rozwoju. Systematyczna, prowadzona 
w duchu pokory nauka odpowiadania na tę energię, jest 
aktem wielkiej siły wewnętrznej.

Kształtowanie ducha  pokory i przyjmowanie takiej 

postawy   w   życiu   codziennym   wcale   nie   jest   łatwym 
zadaniem. Wymaga nieustannej uwagi oraz szczerości 
wobec  siebie.  Na  co  dzień  musimy  przechodzić   kon-
frontację z naszymi starymi przekonaniami, stereotypa-
mi, rozpoznawać motywy działania, akceptować własną 
niedoskonałość,   starać   się   postrzegać   zjawiska   w   ich 
pierwotnej, prostej naturze. Przy wypełnianiu tych za-
dań przyda się też poczucie humoru. Jeśli będziemy sto-
sować się do tych wskazówek, to rozwiniemy w sobie 
ducha prawdziwej pokory oraz harmonii z otaczającym 
światem.

Istotnym   elementem   pokornej   postawy  jest   podpo-

rządkowanie   zdobywanego   doświadczenia   potrzebom 
innych stworzeń. Nasza wiedza powinna im służyć i po-
magać. Musimy mieć świadomość, że każdy z nas sta-
nowi komórkę ciała ludzkości, a szerzej – ciała Matki 
Ziemi. Nie zatrzymujmy więc otrzymanych darów tylko 
dla siebie.

Dzieląc   się   z   ludźmi   naszymi   sukcesami   i   poraż-

kami .możemy ich wzmocnić, napełnić siłą, motywacją 

113

background image

do   rozwoju.   W   ten   sposób   staniemy   się   aktywnymi 
uczestnikami ewolucji życia na Ziemi. Takie działanie 
jest nie tylko aktem prawdziwej pokory. Jest podstawo-
wym zadaniem, które powinniśmy wypełniać podczas 
życiowej podróży.

114

background image

Część   trzecia

ODKRYCIE

7. Przygotowania

Zasiej zdrowe ziarno i wybierz dobrą glebę,

a zbierzesz w przyszłości obfite plony.

„Letters from the Masters of the Wisdom”

Każdy z nas starannie przygotowuje się do podróży. 

Kilka dni przed wyjazdem sporządzamy listę potrzeb-
nych

 

rzeczy:

 

ubrań,

 

butów,

 

przyborów

 

toaletowych. Spra-

wdzamy paszport, ubezpieczenie, szczegółowość prze-
wodnika,   który   zawiera   informacje   o   celu   naszej 
podróży. Staramy się przewidzieć wszystkie „nagle wy-
padki”. Wytrawni podróżnicy sprawdzą też trasę wypra-
wy; upewnią się, czy mają potrzebne adresy i instrukcje 
dotarcia na miejsce przeznaczenia. W końcu, jeśli chce-
my   odwiedzić   krewnych   lub   znajomych,   wybierzemy 
dla   nich   odpowiedni   upominek.   Wizyta   w   królestwie 

115

background image

dewów jest właśnie taką podróżą. Musimy ją starannie 
zaplanować. Potencjalni podróżnicy zadają sobie pew-
nie   trzy   zasadnicze   pytania,   dotyczące   tej   wyprawy: 
Dokąd pójść? Jak się ubrać? Jakiego rodzaju upominek 
wybrać?

7.1. Dokąd pójść?

Wspomniałem już wcześniej, że  wybór miejsca  na 

spotkanie z dewami zależy od indywidualnych preferen-
cji. Niektórzy zdecydują się na plażę, inni na góry czy 
las. Według tradycji  Candomble, każdy z nas „wyczu-
wa” najlepiej dwa obszary potencjalnego kontaktu z de-
wami. Podświadomie wiemy, że w tych, a nie innych 
miejscach rezydują duchy natury „kompatybilne” z na-
szą energią. Dla mnie najatrakcyjniejsze są góry oraz 
wszystkie „wietrzne” obszary. Dlatego komunikując się 
z dewami wybieram takie właśnie miejsca.

Pamiętajmy, że największe i najbardziej majestatycz-

ne formy natury otaczane są przez najpotężniejsze de-
wy. Duch wodospadu Niagara jest znacznie silniejszy 
niż dew dwumetrowego wodospadu w miejskim parku. 
Dlatego   warto   odwiedzać   „miejsca   mocy”,   takie   jak 
Wielki   Kanion,  Crater   Lake  czy   górę  Fudżi.   Jednak 
większość z nas skoncentruje się pewnie na mniej zna-
nych,   a  łatwiej  dostępnych   sobie  terenach  –  miejsco-
wym parku czy nawet własnym podwórku.

Najczęściej   szukamy  kontaktu   z   dewami   na   plaży, 

w górach, nad rzeką czy strumieniem. Wielu wybierze 
jednak miejsca zupełnie nie dostrzegane przez innych. 
Może być to konkretne drzewo czy też polana nad stru-
mieniem, gdzie czujemy się spokojni i wyciszeni. Jeśli 
masz takie miejsce, to idź właśnie tam. Raz, że sprawia 

116

background image

ci to szczególną przyjemność, a dwa – na pewno wsze-
dłeś już w kontakt z rezydującymi tam duchami natury. 
Na razie podświadomie, lecz jest to pierwszy krok ku 
świadomej komunikacji.

Zanim udasz się do konkretnego miejsca, przez chwi-

lę zastanów się nad swymi potrzebami i motywacjami. 
Co obiecujesz sobie po kontakcie z dewami? Jaki rodzaj 
współpracy chciałbyś podjąć? Wolałbyś nawiązać kon-
takt w jakimś odległym miejscu, czy też raczej blisko 
domu? Z jakim typem energii chciałbyś się połączyć? 
Które miejsca są dla ciebie najbardziej atrakcyjne? Od-
powiadając na te pytania jeszcze przed podróżą do kró-
lestwa

 

dewów,

 

staniesz się bardziej świadomy swych po-

trzeb i pragnień. Poza tym, nastawisz się na konkretny 
rodzaj energii, co wzmocni kontakt z duchami natury.

Pisałem już, że dewy przenikają swą obecnością cały 

świat. Podkreślałem też, iż najłatwiej znaleźć je w po-
bliżu wodospadów, klifów, szczytów górskich, wulka-
nów, lasów i jezior. Naturalne formy dużych rozmiarów, 
np. góry czy jeziora, stają się siedliskiem ogromnej licz-
by duchów przyrody. Różnią się one między sobą wiel-
kością, rodzajem generowanej energii oraz życiowymi 
zadaniami.  Podczas  wyprawy górskiej   można  spotkać 
nie tylko dewy góry, lecz również duchy wiatru, drzew 
i skał. Niektóre subtelne istoty natury są raczej bojaźli-
we, uciekają od ludzi. Inne zaś spoglądają na nas życzli-
wie, szczególnie, gdy zbliżamy się do nich z szacun-
kiem   i   pokorą.   Pozostając   wrażliwi   na   środowisko 
i zachowując   czystość   intencji   mamy   szansę   przycią-
gnąć najbardziej nam potrzebny typ duchowej energii.

Jak   łatwo   się   domyślić,   w   niektórych   miejscach 

występuje silna koncentracja energii dewów. Dzieje się 
tak na skutek rozmiarów naturalnych form, lokalizacji 

117

background image

czy też kombinacji różnych elementów przyrody. Wie-
dza na temat tych miejsc ułatwi nam dostęp do obecnej 
tam potężnej energii duchów natury.

Rzeki i strumienie – Wody płynące kojarzono zaw-

sze   z   oczyszczeniem,   uzdrawianiem,   rozwiązywaniem 
wewnętrznych konfliktów. W wielu kulturach odnajdu-
jemy wzmianki o świętych rzekach, które uważano za 
siedliska potężnych duchów natury. Wedle tradycji sta-
rochińskiej, wszystkimi rzekami rządził Hę Bo (Bingji). 
Aż do upadku dynastii Czou (256 w. p.n.e.) składano mu 
coroczne ofiary z niewinnych dziewcząt. Aztecką bogi-
nią   płynących   wód   była  Chalchihuitlicue,   małżonka 
Tlaloca,   potężnego   boga   deszczu.   Natomiast   według 
Candomble, rzeki i strumienie stanowią domenę Oszun
łączonej   z   romantyczną   miłością,   małżeństwem   oraz 
ludzką płodnością. Oszun zsyła też szczęście na każde-
go, kto oddaje jej cześć.

Specjalne „miejsca mocy” rzek i strumieni, to odcin-

ki o bystrym nurcie lub też kaskady wodne. Tam wła-
śnie   buduje   się   elektrownie   wodne,   wykorzystujące 
szybki nurt bądź spadek rzeki. W tych miejscach kon-
centrują   się   najpotężniejsze   wpływy   dewów.   Punkty 
mocy   znajdują   się   też   u   źródeł   rzek,   w   miejscach 
nagłych   zmian  głębokości  lub prędkości  nurtu.  Inten-
sywne  działanie  energii  dewów można też odczuć  na 
wyspach pośrodku rzek oraz w pobliżu dużych drzew 
czy klifów, usytuowanych blisko płynącej wody.

Jeziora  –  Okolice jeziora są doskonałym miejscem 

na   medytację   i   kontemplację.   W   wielu   mitologiach 
jeziora opisuje się jako źródła stworzenia oraz kreatyw-
nej energii, zasiedlane przez potężnych bogów i boginie. 
Inkowie oraz Ajmarowie uważali jezioro Titicaca za sie-

118

background image

dzibę  Wirakoczy, stwórcy gór, roślin i ludzi. Natomiast 
Aztekowie oddawali cześć jezioru Texcoco, które nazy-
wali

 

Tonan-hueyatl,

 

czyli „Nasza Matka, Wielka Woda”. 

Jeziora łączono symbolicznie z rolnictwem oraz ludzką 
płodnością. Dlatego też do Texcoco (i innych wód) przy-
bywały   rzesze   pielgrzymów,   którzy   w   swej   intencji 
składali ofiary z zielonych kamieni, biżuterii, a nawet 
z żywych   istot.   Według   tradycji   Candomble,   jeziora 
(podobnie jak bagna i mokradła) pozostają pod pieczą 
Nanan, „babki” brazylijskich oriszow, którzy szanują ją 
ze względu na wiek oraz wielką mądrość.

Nie muszę tu chyba zaznaczać, jak istotne są jeziora 

dla fizycznego i psychicznego zdrowia naszej planety. 
Przytoczę tylko przesłanie ducha natury, które otrzyma-
łem

 

nad

 

brzegiem pięknego jeziora

 

Nahuel

 

Huapi, w Ar-

gentynie:  „Pamiętajcie,   że   wody   Matki   Ziemi   muszą  
pozostać czyste, gdyż są one źródłem wszelkiego życia.  
Nie tylko waszego, ludzkiego, ale wszystkich form życia,  
na   wszystkich   poziomach   egzystencji.   Czyste   ciało  
wody, takie jak moje, to zdrowie dla Matki Ziemi. Tak  
jak szklanka czystej wody dla człowieka.

Niech prawda o służbie Matce Ziemi spłynie na cie-

bie   tak,   jak   moje   fale   obmywają   to   wybrzeże.   Niech  
spłynie na ciebie potrzeba ochrony Matki Ziemi i niech  
stanie się ona integralną częścią twojej egzystencji.”
 

Otwórzcie się na naturę, a krok po kroku, zawrzecie 

z nią przymierze. Uczcie się, poznawajcie tajemnice na-
tury.   Uczcie   się,   jakimi   sposobami   chronić   przyrodę. 
I siejcie   ziarna   mądrości   oraz   współczucia   wszędzie 
tam, dokąd się udajecie.

Ziemi nie uratuje kilku wybranych. Uratuje ją rzesza 

wybranych. Nie ocalą jej modlitwy, ale ci, którzy są od-
powiedzialni, którzy wierzą i są odważni.

119

background image

Wokół   jezior   można   znaleźć  wiele  punktów  mocy. 

Energia dewów skupia się w miejscach nagłego spadku 
dna lub też w najgłębszej części jeziora. Koncentrację 
energii obserwujemy również nad ujściem podziemnego 
źródła, zasilającego jezioro. Podobną moc ma także nie-
mal   każdy   fragment   wybrzeża   (gdzie   woda   styka   się 
lądem).   Jednakże   najsilniejsze   wiry  energetyczne   ota-
czają część lądu wystającą nad powierzchnię wody. Od 
wieków   uważano,   że   wyspy   są   siedzibą   świętych 
duchów. Na przykład Inkowie i Ajmarowie poświęcili 
swym bogom dwie wyspy na jeziorze Titicaca: jedną 
Inti

 

(ojcu słońce), a drugą Mama Ouilla (matce księżyc).

Góry i doliny – Góry od dawna uważane są za świę-

te miejsca, zamieszkiwane przez potężnych bogów. Tra-
dycja   tybetańska   określa   żeńskie   bóstwo   gór   mianem 
Wielkiej   Bogini   Buddyzmu,  Dolma   Tara.   Natomiast 
górze Kailas (Kang Rinpoche) przypisywano tak wielką 
moc, że Tybetańczycy uznali ją za  axis mundi, środek 
świata. Również Indianie  Navaho  oddawali cześć gó-
rom,   jako   źródłu   siły   i   mądrości.   Według   informacji 
podanych   przez   Petera   Golda   (Navaho   and   Tibetan  
Sacred Wisdom
), na zewnętrznych krańcach indiańskie-
go modelu wszechświata znajdowały się cztery święte 
góry:  Taylir,  Blanca   Peak,  San   Francisco   Peak  oraz 
Hesperus Peak (nazwy współczesne). Natomiast wyzna-
wcy Candomble władzę nad górami przypisują Oszalo-
wi
, ojcu dewów i dziadkowi wszystkich istot śmiertel-
nych. Duchy gór to jedne z najpotężniejszych dewów 
anielskiej hierarchii.

Oszala  oraz towarzyszące mu dewy rezydują w gó-

rach   i   dolinach.   Ich   energia   koncentruje   się   bowiem 
wokół   formacji   położonych   najwyżej   i   najniżej.   Moc 

120

background image

dewów zamieszkujących góry i doliny jest porównywal-
na.   Na   przykład   duch   najniższego   poziomu  Doliny 
Śmierci
 w Kalifornii mógłby mieć moc podobną dewo-
wi góry Logan w Kanadzie czy góry Kościuszki, w Aus-
tralii.

 

Szczególną

 

siłą władają duchy zamieszkujące góry 

pochodzenia wulkanicznego czy też same wulkany. Ich 
energia koncentruje się na dnie wulkanicznego krateru. 
Aktywne   wulkany   są   siedzibą   niezwykle   potężnych 
dewów, ale lepiej kontaktować się z nimi na odległość.

Zarówno w górach, jak i dolinach, najłatwiej można 

znaleźć dewy zamieszkujące charakterystyczne elemen-
ty  krajobrazu:   szczeliny,   formacje   skalne,   rumowiska, 
wąwozy, obszary depresji. Drastyczne zmiany topogra-
ficzne także stanowią niezawodną wskazówkę obecno-
ści dewów. Skrajnymi przykładami mogą być Białe Kli-
fy Dover
 oraz Kanion Coppera w Meksyku.

Lasy i drzewa – W Brazylii, lasy i dżungla to dome-

na  Oszossi, niespokojnego ducha, łączonego z leśnymi 
zwierzętami, mocami uzdrawiania oraz roślinami lecz-
niczymi.   Lasy   są   miejscem   niezwykle   sprzyjającym 
komunikacji z dewami. Szczególnie cenny może okazać 
się kontakt z duchami kierującymi ewolucją drzew. Pod-
czas wizyty w lesie lub parku należy zwracać uwagę na 
te drzewa, które wydają się nam „inne” z powodu ich 
ogromnych rozmiarów, kształtu odbiegającego od norm 
gatunku,

 

czy

 

też wieku. Najintensywniejszą energię emi-

tują duchy drzew porastających góry, wybrzeża, a szcze-
gólnie półwyspy. Koncentrację energii możemy też od-
czuć w pobliżu skupisk starych drzew. Energia kumu
luje   się   wokół   trzech   lub   więcej   drzew   rosnących 
w okręgu,   trójkącie   bądź   kwadracie.   Taki   niezwykły 
lasek   znalazłem   w  Prospect   Park  (Brooklyn).   Rośnie 

121

background image

tam,  w  kręgu, dziewięć  wiązów.  Zauważyłem,  że  ten 
ponad pięćdziesięcioletni lasek przyciąga ludzi niczym 
magnes. Szukają w nim spokoju, odprężenia, ucieczki 
od  problemów  miejskiego  życia.  To  właśnie  ten  krąg 
wiązów natchnął mnie do napisania niniejszej książki.

Źródłami energii duchowej mogą być także drzewa 

otaczające świątynie, kościoły czy pomniki. Tak samo 
rzecz   ma   się   z   tzw.   świętymi   drzewami,   drzewami 
życzeń,   roślinami   historycznymi,   leczniczymi.   Warto 
poznać tradycje i kulturę społeczności, która zamieszku-
je interesujące nas okolice. Możemy dzięki temu odna-
leźć cenne informacje na temat drzew o wielkiej mocy. 
Do   świętych   drzew   zalicza   się  Angel   Oak  w   pobliżu 
Charleston (Południowa Karolina),  Colonel Armstrong 
Redwood 
obok Guerneville (Kalifornia) oraz niezwykły 
okaz   cyprysu   meksykańskiego,   rosnący   w   pobliżu 
Oaxaca (Meksyk).

Ocean  –  Ocean   jest   naszym   pierwotnym   domem. 

Z niego pochodzi wszelkie życie. Wielu z nas dobrze 
zna   mity   o  Posejdonie,   greckim   bogu   oceanów   oraz 
Neptunie, jego rzymskim odpowiedniku. Według Chiń-
czyków, ocean to domena  Yuch’ianga, który jest zara-
zem bogiem wiatru. Dla Inuitów, bogini mórz to Sedna
wzbudzająca miłość i strach. Uważają, że tylko szaman 
jest w stanie wytrzymać moc jej wzroku.

W tradycjach CandombleUmbandy i Santerii ocean 

jest domeną  Jemadży  (Jemaji), reprezentującej macie-
rzyńskie moce natury. To podobno istota o pokojowej 
naturze, lecz niestabilna emocjonalnie, z ostrym tempe-
ramentem. Jest ponoć bardzo pamiętliwa. Rybacy brazy-
lijscy żywią do niej ogromny respekt przed każdą wy-
prawą w morze wznoszą ku niej żarliwe modły.

122

background image

Ludzie współpracujący z Jemadżą zachowują wobec 

niej

 

spory

 

dystans

 

– dla własnego bezpieczeństwa. Rzecz 

jasna,   chodzi   tu   o   dystans   przestrzenny.   Najczęściej 
kontaktują się z nią z bezpiecznych wybrzeży. Niektó-
rzy  jednak  podejmują  tę  współpracę   z  pokładu   łodzi, 
a nawet nurkują – z akwalungiem lub bez. Pływacy, któ-
rzy zdecydują  się  na taki  „osobisty”   kontakt  powinni 
zachować pełną ostrożność. Łatwo bowiem o utonięcie 
ciała, gdy człowiek zajmuje się sprawami ducha.

Energia   oceanu   jest   wszechpotężna.   Korzystajmy 

z niej, odwiedzając wybrzeża. Najsilniejszą koncentra-
cję energii odczujemy w pobliżu klifów, dorzeczy rzek 
i strumieni, miejsc gwałtownego spadku dna, przy szel-
fach kontynentalnych, rowach oceanicznych oraz pod-
wodnych pasmach górskich. Energia rezydujących tam 
dewów promieniuje na powierzchnię i ponad nią. Dlate-
go każdy wrażliwy człowiek, podróżujący statkiem lub 
samolotem, może odczuć jej działanie.

Wiatry  –  Doznania w miejscach wystawionych na 

działanie   wiatru   należą   do   najbardziej   ekscytujących. 
Odwiedzajmy takie miejsca, kiedy jesteśmy spragnieni 
nowych pomysłów lub chcemy rozwiązać nurtujące nas 
problemy. Od dawien dawna z wiatrem łączono istoty 
duchowe. Bogiem wiatru dawnych Słowian był Warpu-
li
s; dla ludu  Jukun  (Nigeria) jest nim  Awo. Dawni Ja-
pończycy znali go jako Take-haya-susa-no-wo-no-miko-
to
  i   uważali   za   najbardziej   przerażającego   z   bogów. 
Japońskie mity opisują go jako „zawsze wściekłą” isto-
tę. Jansan, to z kolei bogini wiatru w tradycji Candom-
ble
.  Wyznawcy  łączą   ją   z  Szango,  duchem   piorunów 
i burz (a także jaskiń, klifów i dużych skał).

123

background image

Dewy tego rodzaju możemy odnaleźć w miejscach 

wystawionych na nieustanne działanie wiatru. Szukajmy 
więc dewów w kanionach, przy wodospadach, na gór-
skich szczytach czy wybrzeżach. Najogólniej mówiąc, 
dewy wiatru znajdziemy na dużych wysokościach, co 
mogą sprawdzić zwolennicy  wspinaczek górskich oraz 
skoków spadochronowych. Kontakt z tymi dewami jest 
także osiągalny w dużych miastach. Wystarczy stanąć 
na dachu odpowiednio wysokiego budynku lub też na 
wysoko położonym pomoście widokowym. Aktywność 
dewów łączy się z siłą wiatru. Intensywne odczucia ich 
obecności wiążą się z gwałtownymi zmianami pogodo-
wymi (burze, huragany). Jeśli wybierzesz się nad morze 
w

 

czasie

 

sztormu

 

(ignorując deszcz i przenikający wiatr), 

to masz szansę skontaktowania się z dewami, manife-
stującymi się poprzez tego typu aktywność meteorolo-
giczną.

Ogień – Erupcje wulkanów oraz pożary lasów stwa-

rzają niezwykłe (by nie powiedzieć – niezapomniane) 
okazje komunikowania się z potężnymi dewami. Trzeba 
jednak uważać, by powodzenia w tej sprawie nie przy-
płacić utratą zdrowia. Bezpieczniejszym od wulkanów 
miejscem nawiązania kontaktu z salamandrami (ducha-
mi związanymi z ogniem) są gejzery czy też gorące źró-
dła mineralne. Istnieje wiele obszarów, na których wy-
stępują te zjawiska, szczególnie na terenach o podwyż
szonej  aktywności  sejsmicznej. Dewy  ognia  łączy się 
często z przemianami alchemicznymi, a na płaszczyźnie 
świadomości – z transformacją ludzkiej psychiki. Dlate-
go też przypisuje się im udział w procesach duchowego 
uzdrawiania, formułowania nowych idei, obalania sta-
rych przekonań, a także w obrzędach inicjacji.

124

background image

7.2. Jak się ubrać?

Kiedy   rozpocząłem   współpracę   z   duchami   natury 

byłem przekonany, że w mych działaniach istotną rolę 
odgrywa kolor ubrania. Zapytałem nawet jednego z du-
chów, jakiego koloru odzież powinienem nosić w jego 
obecności.   Odpowiedź,   której   mi   udzielił,   wprawiła 
mnie   w   zdumienie   i   zakłopotanie,   brzmiała   bowiem 
następująco: „Powinieneś odziać się w pokorę oraz sza-
cunek”.
  Duch dał mi w ten sposób do zrozumienia, że 
ludzie przywiązują zbytnią wagę do wyglądu zewnętrz-
nego, nie dbając jednocześnie o stany wewnętrzne. Jak 
już wcześniej wspomniałem, dewy odpowiadają na na-
sze szczere, płynące z serca uczucia. Nie obchodzi ich, 
jak wyglądamy, ani jak się ubieramy.

Jednak   według   wielu   tradycji   duchowych,   kolory 

ubiorów odgrywają istotną rolę w prawidłowym prze-
biegu   obrzędów   czy   rytuałów   religijnych.   Tak   więc, 
chociaż najistotniejsze w kontakcie z dewami są uczucia 
i odpowiednia postawa, to dobór koloru odzieży (wyko-
nanej   z   włókien   naturalnych:   wełny,   bawełny  czy  je-
dwabiu)   oraz   biżuterii   może   być   dodatkiem  do   tegoż 
kontaktu. Pamiętajmy, że nie ma żadnych jednoznacz-
nych ocen poszczególnych kolorów. Różne kultury (nie 
wspominając już o jednostkach) przypisywały tym sa-
mym kolorom różne znaczenia. Na Zachodzie na przy-
kład kolor czarny kojarzy się ze śmiercią, podczas gdy 
w Chinach symbolem śmierci jest biel.

Czerwony  –   to   najbardziej   „energetyczny”   kolor 

spektrum. Odgrywał istotną rolę w życiu wielu pradaw-
nych   kultur.   Starożytni   Grecy   nosili   czerwone   szaty, 
symbolizujące poświęcenie i miłość. Natomiast Hindusi 
kojarzyli czerwień z ogniem. W Chinach kolor ten ozna-

125

background image

czał   niewinność:   czerwone   szaty   nosiły   dziewczęta 
w dniu   ślubu.   Hebrajczycy   łączyli   ten   kolor   zarówno 
z poświęceniem, jak i z grzechem, a Egipcjanie uznawa-
li czerwień za jeden z symbolów władzy. Czerwony to 
kolor namiętności: aktywizuje nas i stymuluje doznania 
seksualne. Być może dlatego kojarzy się go z miłością, 
namiętnością   i   żądzą.   Główne   aspekty   czerwieni   to 
fizyczność, męskość, dynamiczność. To kolor  „jang”
Zakładanie   czerwonej   odzieży   może   stymulować   na-
miętność, siłę oraz aktywizować nasze zasoby energe-
tyczne. W tradycji Candomble czerwień zarezerwowana 
jest dla gwałtownej bogini  Jansan, panującej nad wia-
trami oraz światłem.

Żółty  –  to kolor Słońca, radości, kreatywności, hu-

moru oraz myślenia koncepcyjnego. Grecy przypisywali 
go domenie powietrza i uważali za symbol Boga i stwo-
rzenia. W Candomble żółty jest kolorem Oszun, bogini 
romantycznej  miłości,  małżeństwa,  płodności. Według 
okultyzmu   żółć   oznacza   intelekt   oraz   potęgę   myśli. 
Dzięki   noszeniu   ubioru   w   tym   kolorze   wzmacnia   się 
i rozwija nasze ciało mentalne. Pamiętajmy też, że żółty 
pomaga wykrzesać radość życia, jak również poprawia 
jakość kontaktów międzyludzkich.

Zielony – zawsze kojarzono z naturą i wiecznym ży-

ciem.   To   kolor   wzrostu,   ekspansji,   optymizmu.   We 
wczesnym chrześcijaństwie kolor ten symbolizował nie-
śmiertelność,   dlatego   też   świętych   chrześcijańskich 
przedstawiano w zielonych szatach. Druidzi oraz inne 
grupy zorientowane na pracę z naturą, przyjęli zieloną 
barwę   jako   symboliczną   dla   swych   nauk.   W  tradycji 
okultystycznej   kolor   zielony   wiąże   się   ze   zdrowiem, 
przyjaźnią oraz zdolnościami adaptacji. Ubrania w kolo-

126

background image

rze   zielonym   najbardziej   chyba   nadają   się   do   pracy 
w naturze, pracy nad psychicznym i duchowym uzdro-
wieniem, harmonią z otaczającym światem. Jest to kolor 
idealny do współpracy z dewami drzew i innych roślin.

Niebieski  –  obok   czerwonego,   należy   do   kolorów 

ulubionych  przez człowieka. Symbolizuje wrażliwość, 
otwartość, mądrość, poczucie indywidualności, akcepta-
cję i chęć dzielenia się. Pokrywano nim ściany egip-
skich świątyń, a Druidzi uważają go za kolor harmonii 
i prawdy. Dla wczesnych chrześcijan niebieski był kolo-
rem pięty, natomiast błękitny oznaczał pokój i roztrop-
ność. Okultyści łączyli niebieski z wiarą i doznaniami 
mistycznymi.   Symbolizuje   on   duchową   oraz   żeńską 
stronę   naszej  natury  –  ,,jin”.  Ubrania  w  tym   kolorze 
powodują wewnętrzne wyciszenie, stymulują współczu-
cie, otwartość i wrażliwość. Według  Candomble, jasny 
odcień niebieskiego to ulubiony kolor duchów lasu – 
królestwa Oszossi, natomiast ciemny niebieski przydat-
ny   jest   przy   pracy   z  Ogunem.  Nanan,   bogini   jezior, 
odpowiada na energię ludzi noszących ubrania o odcie-
niu akwamarynu.

Purpura  –  uważana   jest   przez   nauczycieli   ducho-

wych

 

za kolor Ery Wodnika. Łączy wiarę z silnym uczu-

ciem. Purpura stanowi połączenie czerwieni oraz niebie-
skiego,   a   więc   męskiego   i   żeńskiego   aspektu   świado
mości. Dlatego też symbolizuje jedność płci oraz jed-
ność w sensie mistycznym. Dla dawnych Żydów kolor 
fioletowy (czyli niebieskawy odcień purpury) oznaczał 
świetność   i   majestat,   natomiast   wcześni   chrześcijanie 
skojarzyli purpurę z cierpieniem i poświęceniem. 

Purpura jest kolorem Urana, planety łączonej z wie-

dzą duchową. Współcześnie wszystkie odcienie purpu-

127

background image

ry, od fioletu do lawendowego, uważane są za kolory 
„duchowe”, związane z wiarą i uczuciami religijnymi.

Biały – oznacza jedność wszystkich kolorów i zaw-

sze   kojarzony   był   z   czystością.   To   kolor   egipskiego 
boga Morusa. W kulturze dawnych Żydów oraz Persów 
biały   oznaczał   radość,   a   chrześcijanie   uważają   go   za 
symbol  cnoty,  niewinności  i  czystości.  Jak już wspo-
mniałem, w starożytnych Chinach był to kolor przypisa-
ny śmierci. Natomiast biel jaśniejąca w ludzkiej aurze 
oznacza „prawdziwą duchowość”. Dlatego też właśnie 
ten   kolor   (samodzielnie   lub   w   kombinacji   z   innymi) 
poleca się szczególnie do pracy z duchami natury. Także 
kapłani  i   kapłanki  Candomble  rekomendują   ten  kolor 
jako najbardziej odpowiedni do pracy z Oszalą (oriszem 
gór) oraz Jemandżą (boginią oceanów).

Rozmaite   symboliczne   odniesienia   mają   też   inne 

kolory   –  złoty,  pomarańczowy,  brązowy  i  szary  – 
powstałe w efekcie zmieszania opisanych wyżej barw 
podstawowych.   W   zależności   od   kombinacji,   można 
wzmacniać lub osłabiać działanie kolorów spektrum. Na 
przykład pomarańczowy intensyfikuje właściwości żół-
tego, a biel redukuje moc czerwieni. To ostatnie zesta-
wienie   kojarzone   jest   z   odwagą,   oświeceniem   ducho-
wym, obfitością.

Czarny – to „kolor”, w którym brak zarówno barwy, 

jak i światła. Łączony jest najczęściej ze śmiercią, des-
trukcją,   ochroną   i   tajemnicą.   Wcześni   chrześcijanie 
uważali go za symbol śmierci i odrodzenia. Dla rdzen-
nych  Amerykanów   jest   on   oznaką   niższych   światów. 
Astrologowie łączyli go z Saturnem i zodiakalnym zna-
kiem Koziorożca – symbolem inicjacji oraz samoreali-
zacji. Czerń aktywizuje ponoć niższą, czy też ciemną, 

128

background image

stronę naszej natury. Z kolei, nierozpoznanie własnego 
„cienia”   i   wewnętrzne   skłócenie   mogą   przeszkodzić 
w pracy z dewami. Dlatego też, nie polecam noszenia 
czarnej odzieży podczas nawiązywania kontaktu z du-
chami przyrody.

Niektórzy znają „swój” kolor. Osobiście, noszę ubio-

ry w rozmaitych barwach, lecz podczas pracy duchowej 
preferuję   odzież   granatową   oraz   białą.   Jednak   bez 
względu na osobiste gusty, polecam wszystkim wyko-
rzystywanie mocy bieli.

Świadomość działania kolorów ubrań może być do-

datkowym elementem wspomagającym naszą ekspresję 
oraz kontakt z dewami i energiami kosmosu. Dlatego 
właśnie powinniśmy nadzwyczaj starannie dobierać ko-
lory – szczególnie wtedy, gdy zamierzamy podjąć pracę 
z subtelnymi aspektami natury.

7.3. Rodzaje darów

Niektórzy  ludzie   pracujący wśród  natury,  zabierają 

ze sobą kryształy lub specjalną biżuterię. Kryształ nie 
jest „martwy”. To forma żywa, o bardzo specyficznym 
poziomie

 

wibracji.

 

Uzdrowiciele

 

wywodzący

 

się plemion 

Indian

 

Amerykańskich

 

wykorzystują

 

często dobroczynną 

energię kryształów kwarcu. Jak pisze Michael Harner 
„The Way of the Shaman”, szamani z Ameryki Łaciń-
skiej oraz Australii uważają kryształy kwarcu za najpo-
tężniejsze źródło energii życia, ponieważ dokonuje się 
w nich zjednoczenie materii i ducha. Wśród australij-
skich  Wiradżejów  panuje   przekonanie,   że   kryształy 
kwarcu pomagają szamanom w rozwinięciu zdolności 
jasnowidzenia. Ogólnie mówiąc, są to formy uważane 
za święte, a więc zasługują na naszą troskę i szacunek.

129

background image

Najczęściej nosimy kryształy wkomponowane w bi-

żuterię: pierścienie, wisiorki lub kolczyki. Moc kryszta-
łu możemy wykorzystywać podczas świętych rytuałów. 
Przedtem jednak powinniśmy go oczyścić z „obcych” 
energii, które pochłonął w trakcie wydobycia, szlifowa-
nia,  transportu i  sprzedaży.  Jak to uczynić?  Oto naj-
prostszy   sposób:   trzeba   zanurzyć   kryształ   w   osolonej 
wodzie i pozostawić go tam na 7 dni, wystawiając na 
światło słoneczne. Po tym czasie opłukujemy kryształ 
świeżą wodą. W trakcie tej czynności możemy odma-
wiać nad nim modlitwę lub afirmację, wskazującą spo-
sób jego wykorzystania, np.
„Modlę się, aby ten kryształ pomógł mi zjednoczyć się
 z naturą i wzmocnił moje czyste intencje”.

Tymi  słowami „programujemy” kryształ, zwiększa-

jąc jego moc.

Przejrzysty   kryształ   podobno   pomaga   połączyć   się 

z wyższymi (czy też: głębszymi) poziomami świadomo-
ści.   Natomiast  ametyst  (kryształ   w   kolorze   purpury) 
wycisza umysł i wspomaga procesy transformacji oraz 
transmutacji energii. Kryształy  pomarańczowe  wyko-
rzystuje   się   do   wzmacniania   intuicji   i   ochrony   przed 
negatywnymi energiami psychicznymi. Z kolei, kamień 
różowy  uspokaja i wyostrza wrażliwość. Możemy też 
pozytywnie   wpływać   na   proces   integracji   z   naturą, 
korzystając z mocy kryształów nieco „przydymionych”. 
Nader często ludzie tworzą kombinacje tych kamieni, 
potęgując w ten sposób ich działanie. Studia nad właści-
wościami kryształów, jak i praca z nimi, są niezwykle 
pasjonujące.   Istnieje   obszerna   literatura   na   ten   temat, 
dostępna   dla   każdego,   kto  chciałby  zgłębić   tajemnice 
kryształów.

130

background image

Podczas pracy z duchami natury można też wykorzy-

stywać przedmioty o znaczeniu religijnym: krucyfiksy, 
święte obrazy czy inne symbole. Na pewno wspomogą 
one naszą pracę i oczyszczą energię, którą kierujemy do 
natury.  Zapewnią także poczucie  bezpieczeństwa oraz 
jedności z otoczeniem.

Dewy nie żądają od nas żadnych ofiar. Skupiają się 

na rodzaju energii, która z nas emanuje. Dlatego też naj-
lepszymi darami dla duchów natury są miłość, szacunek 
oraz   chęć   poznania.   Przyjmą   i   podarunki   materialne, 
jeśli ofiarujemy je z głębi serca, jako dodatek do szcze-
rych uczuć. (Bardziej szczegółowo omawiam tę kwestię 
w następnym rozdziale.)

Niekiedy prowadzimy pracę z dewami na dość od-

izolowanych terenach, z dala od ludzkich siedzib. Nale-
ży   wówczas   zaopatrzyć   się   w   takie   przedmioty,   jak 
kompas, apteczka pierwszej pomocy, latarka, nóż kie-
szonkowy oraz płyn odstraszający owady. Pamiętajmy 
także   o   przygotowaniu   odpowiednich   zapasów   wody 
i żywności. Jako pisarz, zawsze brałem ze sobą notes 
oraz   przybory   do   pisania,   aby   zanotować   przesłania 
otrzymane od duchów natury. Niektórzy pewnie wezmą 
w podróż święte księgi, na przykład Biblię czy modli-
tewnik.   Nie   przeszkodzą   one   w   kontakcie   z   dewami. 
Mogą   natomiast   wesprzeć   ten   rodzaj   komunikacji. 
W trakcie   pracy   z   naturą   wykorzystujmy   wrodzone 
talenty.   Dlatego   ludzie   o   uzdolnieniach   artystycznych 
powinni zabrać ze sobą szkicowniki, ołówki, farby czy 
kredę, a muzycy – ulubione instrumenty.

Przede   wszystkim   jednak,   pozostańmy   otwarci, 

wrażliwi i przygotowani na rozmaite, nie zawsze prze-
widywalne,   ewentualności.   Kontakt   z   duchami   natury 
jest bowiem niezwykłą przygodą oraz wielkim przywi-

131

background image

lejem.   Dla   wielu   ludzi   może   okazać   się   najbardziej 
intymnym doświadczeniem w życiu.

8. Inwokacja

To właśnie idea braterstwa motywuje anioły i ludzi

– dwie gałęzie wiecznego drzewa życia

– do bliskiej współpracy.

Geoffrey Hodson,

„The Brotherhood of Angels and of Men”

Jak już wspomniałem w poprzednim rozdziale, rze-

czywistość dewów jest niczym nieznany kraj, do które-
go wybieramy się po raz pierwszy. Chociaż wielokrot-
nie   odwiedzaliśmy   pewne   miejsca   w   naturze   –   lasy, 
wodospady – teraz zbliżymy się do nich ze świadomo-
ścią   istnienia   duchów   natury,   rezydujących   w   tychże 
miejscach.  W  mniejszym   rozdziale   zaprezentuję   kilka 
sposobów przywołania energii dewów.

8.1. Oczyszczenie i integracja

Przed wyprawą do krainy dewów należy wziąć pry-

sznic, aby oczyścić zarówno ciało fizyczne, jak i nasze 
pole   energetyczne.   Podczas  kąpieli  wyobraźmy  sobie, 
że woda oczyszcza też nasze wnętrza. Podobny efekt 
uzyskamy   poprzez   okadzanie   siebie   świętym   dymem 
(praktyka   znana   w   kościele   rzymskokatolickim   oraz 

132

background image

wśród   plemion   Indian   Amerykańskich).   Kadzidła   są 
dostępne w drogeriach lub sklepach „New Agę”. Oczy-
wiście, można sporządzić własną mieszankę z traw, igli-
wia

 

czy

 

wiórów cedru. Należy umieścić składniki w spe-

cjalnym naczyniu i zapalić je. Kiedy dym zacznie się 
unosić,   trzeba   skierować   go   dłońmi   na   swą   głowę 
i twarz; naprowadzić na plecy, piersi, ramiona, nogi oraz 
stopy. Jeśli towarzyszy nam druga osoba, poprośmy ją 
o wykonanie takich samych czynności.

Jak już wspomniałem, w sklepach dostępne są goto-

we kadzidła. Każdy typ posiada określone właściwości, 
wspomagające   różne   rodzaje   kontaktów   z   duchami 
natury.
Drzewo sandałowe – aktywizuje intuicję i wzbudza pra-
gnienie zjednoczenia z wyższymi poziomami egzysten-
cji.
Musk – pobudza naturalne instynkty, otwierając dostęp 
do naszej pierwotnej natury.
Paczula – intensyfikuje pragnienie transformacji.
Lotos – wspomaga medytację, dążenie do prawdy i głę-
bokiej wrażliwości.
Lawenda  –   wycisza   emocje,   równoważy  aspekty  jin-
jang.

Kadzidła dostępne w sklepach są jak najbardziej god-

ne   polecenia,   choć   wymagają   dodatkowych   zabiegów 
„oczyszczających”.   Pamiętajmy,   że   dotykało   je   wielu 
ludzi – podczas zbierania składników, przygotowywania 
mieszanek, pakowania, transportu oraz sprzedaży. Każ-
dy człowiek zaangażowany w ich produkcję pozostawił 
swój energetyczny ślad, niekoniecznie pozytywny. Dla-
tego

 

też

 

powinniśmy

 

„zdemagnetyzować”

 

kadzidło przed 

użyciem go w celach medytacyjnych.

133

background image

Istnieje na to prosty sposób. Należy złączyć  kciuk 

z palcem wskazującym,  tworząc  okrąg. Nasza energia 
skoncentruje się wewnątrz tego kręgu. Drugą ręką prze-
suwamy kadzidełko między złączonymi palcami. Dzięki 
temu „wdrukujemy” naszą energię w kadzidło. Innym 
sposobem jest odmawianie modlitwy nad kadzidełkiem 
w trakcie jego zapalania.

Przed wyprawą w naturę można też zapalić w domu 

nową, białą świecę, która będzie płonąć podczas naszej 
nieobecności. Odmówmy wtedy modlitwę do Stwórcy 
oraz ducha przewodnika. Prośmy o opiekę i wsparcie. 
Upewnijmy się też, że świeca stoi w bezpiecznym miej-
scu, abyśmy po nawiązaniu kontaktu z dewami mieli do 
czego wracać!

8.2. Medytacja

Przed otwarciem na rzeczywistość dewów należy się 

wewnętrznie   zintegrować.   Najlepiej   uczynić   to   przed 
wyjściem z domu, a powtórzyć po przybyciu do wybra-
nego miejsca natury. Najczęściej stosujemy w tym celu 
medytację   lub   modlitwę,   integrujące   emocje   i   myśli 
z naszym duchowym „jądrem”. Poniżej prezentuję jed-
ną z metod medytacji. W zależności od osobistych pre-
ferencji oraz wyznaczonych celów, można ją dowolnie 
modyfikować.
1. Znajdź odpowiednie miejsce, w którym będziesz miał 

zapewnione ciszę i spokój.

2. Wybierz   dogodną   pozycję,   może   być   siedząca   (na 

krześle lub podłodze, z nogami ugiętymi lub skrzyżo-
wanymi). Jeśli znajdujesz się na zewnątrz, to usiądź 
pod drzewem albo połóż się na ziemi.

134

background image

3. Jeżeli medytujesz z otwartymi oczyma, to wybierz 

nieruchomy punkt, na którym skupisz wzrok, np. pło-
mień świecy, kwiat lub symbol religijny. Powstrzy-
maj galopujące myśli. Oczyść umysł. Jeśli medytu-
jesz   z   zamkniętymi   oczyma,   to   wyobraź   sobie 
otwartą przestrzeń albo białe światło.

4. Zacznij powoli i głęboko oddychać. Pozostań świa-

domy każdego wdechu i wydechu. Kiedy twój umysł 
zacznie   „uciekać”   albo   przeszkodzi   ci   jakiś   hałas, 
skup   swą   uwagę   na   prostym,   naturalnym   rytmie 
oddechu. Jeśli sprawi ci to problem, wówczas licz 
wdechy i wydechy – od jednego do dziesięciu.

5. Po osiągnięciu stanu relaksu odczujesz zapewne wie-

le   różnorodnych   wrażeń.   Zdystansuj   się   do   nich, 
a stracą swą intensywność,

6. Przywołaj i zwizualizuj ideę jedności ze wszystkimi 

stworzeniami. Wyraź swe pragnienie doświadczenia 
tej jedności jako integralnej części dzisiejszego dnia. 
Możesz nawet na głos powiedzieć: „Modlę się, abym 
doznał dziś jedności z naturą”. Ten proces nazywa się 
„wysyłaniem   listu   intencyjnego   do   Uniwersum”. 
Powtórz go kilkakrotnie.

7. Po zakończeniu wizualizacji  odpręż się, przez trzy 

minuty  głęboko   oddychaj,   wyczuwając   ogarniające 
cię poczucie jedności z naturą. Poczuj je wewnątrz 
swego ciała,  w pobliżu serca; poczuj, jak rozprze-
strzenia się w pomieszczeniu, w którym się znajdu-
jesz, potem zaś na sąsiednią okolicę i jeszcze dalej – 
na cały świat. Stopniowo zakończ medytację.

135

background image

8.3. Rzeczywistość dewów

W końcu znalazłeś się w wybranym miejscu natury. 

Spróbuj

 

sprecyzować

 

potrzeby i pragnienia, które odczu-

wasz w tym właśnie momencie. Sformułuj je w myślach 
lub wypowiedz na głos. Odpowie ci jeden (lub więcej) 
duch natury – ten, którego energia jest ci najbliższa.

Do królestwa dewów zbliżaj się z szacunkiem. Powi-

nieneś czuć się tak, jakbyś po raz pierwszy wchodził do 
czyjegoś domu. Pamiętaj, naprawdę wchodzisz do czy-
jegoś domu. Większość ludzi zbliża się do natury w peł-
nej szacunku ciszy. Niektórzy jednak podśpiewują, po-
gwizdują lub mruczą. Dewy lubią muzykę, cieszą się jej 
harmonią.   Odstraszają   je   tylko   dźwięki   zbyt   głośne: 
krzyk,   odgłosy  strzelania,   warkot  silników. W  trakcie 
pierwszej wizyty w ich świecie zachowujmy ciszę. To 
najlepszy wyraz szacunku.

Energię   dewów   można   wyczuć   z   odległości   kilku 

metrów od miejsca, które sobie wybraliśmy. Zanim wej-
dziesz w zasięg ich pola energetycznego, poproś o po-
zwolenie. Jeśli nie czujesz się mile widziany w jakimś 
miejscu, to lepiej poszukaj innego. (Nie przyjmuj tego 
zbyt osobiście. Prawdopodobnie, duchy natury są akurat 
zajęte lub nie chcą nawiązywać kontaktów z ludźmi.) 
O ile jednak właściwie przygotowałeś się do swej wy-
prawy,   nie   powinieneś   mieć   problemów   z   odnalezie-
niem sprzyjających ci dewów. Wyraź swą wdzięczność 
za życzliwe przyjęcie.

Podejmując komunikację z duchami przyrody musisz 

liczyć   się   z   każdą   ewentualnością.   Pozostań   otwarty. 
Odrzuć wszelkie uprzedzenia oraz wyobrażenia, doty-
czące   kontaktu   z   subtelnym   aspektem  natury.   Odrzuć 
pokusę kontrolowania tej współpracy. Jeżeli czujesz się 

136

background image

niepewnie, to powtórz ćwiczenia medytacyjne, zintegruj 
się wewnętrznie. Możesz też zadeklarować: ,,Otwieram 
się   na   to,  czego   w   tej   chwili   najbardziej   potrzebuję” 
albo (adresując swą myśl do dewów):  „Pragnę oddać 
wam to, co we mnie najlepsze”.

8.4. Ofiary

Dary dla duchów natury możemy ofiarowywać przed 

lub po akcie komunikacji. Jak już wspomniałem w po-
przednim rozdziale, dary nie są warunkiem nawiązania 
kontaktu z dewami, ponieważ duchy koncentrują się na 
naszej   energii,   a   nie   ofiarach   materialnych.   Jednakże 
obdarowywanie   dewów   było   składową   wielu   kultur. 
Członkowie rdzennych ludów Ameryki Środkowej oraz 
Południowej składali w ofierze tytoń. Był to wyraz ich 
szacunku,   wdzięczności   i   uwielbienia,   żywionych   do 
duchów natury. Od razu zaznaczam, że najlepiej wyko-
rzystywać w tym celu tytoń bez dodatków chemicznych. 
Można kupić go w sklepach i księgarniach –,New Age” 
albo od Indian Amerykańskich. Składanie ofiary z tyto-
niu odbywa się na różne sposoby. Niektórzy rozsypują 
go na polach, inni ostrożnie posypują nim wody stru-
mienia bądź ziemię wokół drzewa. Jeśli jesteś w miej-
scu   wystawionym   na   działanie   wiatru,   to   po   prostu 
nasyp trochę tytoniu na dłoń i pozwól wiatrowi unieść 
go w przestrzeń.

Odpowiednimi   podarunkami   dla   duchów   natury 

(danymi ze szczerego serca) będą też cięte kwiaty i róż-
ne osobiste drobiazgi, np. biżuteria, monety, jedzenie, 
kryształy, przedmioty metalowe czy kolorowa tkanina. 
W niektórych tradycjach odnajdujemy skomplikowane 
rytuały   składania   ofiar.  Candomble  i  Santeria  ściśle 
określają dopuszczalne dary oraz sposób ich przygoto-

137

background image

wania.   Według   tych   systemów,   poszczególne   duchy 
natury preferują konkretny kolor świec, rodzaj i barwę 
jedzenia, a także pewne części odzieży czy typ maty 
ofiarnej.

Na przykład, tradycja  Candomble  nakazuje obdaro-

wywanie Jemandżi (bogini oceanów) białymi kwiatami 
– najlepiej różami – białymi świecami oraz damskimi 
perfumami. Podarunki należy złożyć w dole wykopa-
nym na plaży. Istnieje także inna metoda składania ofia-
ry. Trzeba stanąć na brzegu oceanu, z bukietem białych 
kwiatów w dłoniach. Fale powinny obmywać nasze sto-
py. Odmawiając modlitwę do Jemandżi, liczymy kolej-
ne   fale.  Wraz   z  nadejściem   siódmej,   rzucamy  kwiaty 
(wszystkie razem, bądź jeden po drugim) na powierzch-
nię wody.

Zwyczajowymi darami dla  Oszossi, orisza lasów, są 

plastry   orzecha   kokosowego   oraz   zielone   i   czerwone 
owoce, np. jabłka, awokado czy papaje. Ofiarę należy 
ułożyć w białej wazie, ustawionej na białym lub błękit-
nym kawałku tkaniny, wybranym specjalnie w tym celu. 
Poza tym, Oszossi przyjmuje też dary w postaci ugoto-
wanej   czerwonej   kukurydzy,   białych   lub   błękitnych 
kwiatów oraz świec utrzymanych  w tej samej  tonacji 
barw. Te ostatnie można umieścić w białym albo prze-
zroczystym świeczniku. Ofiarowywane kwiaty powinni-
śmy ułożyć w białej (bądź przezroczystej) wazie, ewen-
tualnie – otoczyć nimi czarę z ofiarnymi owocami.

W wypadku ceremonii ku czci Oszossi, ofiarę składa-

my   przed   nawiązaniem   kontaktu   z   duchami.   Z   kolei 
dary dla  Jemandżi  przekazujemy w trakcie komuniko-
wania się z subtelnym aspektem natury. Tyle, jeśli cho-
dzi o rytuały Candomble. Decyzja dotycząca pory skła-
dania twojej własnej ofiary zależy od intuicji. 

138

background image

Pamiętaj jednak, aby zachować maksymalną ostroż-

ność   przy   składaniu   darów   ze   świec.   Osobiście,   nie 
polecam tego typu podarunków, gdyż stwarzają ryzyko 
pożaru.

Niektóre miejsca – szczególnie te odwiedzane przez 

wielu ludzi – bywają bardzo zaśmiecone. Warto więc 
poświęcić kilka minut na uprzątnięcie puszek, papierów, 
resztek jedzenia, czy innych odpadków. Nie zapominaj-
my, że teren „fizyczny” leży w obrębie energetycznego 
pola natury. Tak więc, oczyszczenie wybranego przez 
nas   fragmentu   przestrzeni   jest   przejawem   szacunku 
i troski zarówno o fizyczny, jak i subtelny aspekt natury. 
Taki dar okaże się dla duchów znacznie ważniejszy niż 
wszystkie materialne ofiary. A w efekcie – nasz kontakt 
z dewami zyska na jakości.

Ofiara dla Oszali: gotowana biała kukurydza, białe  

kwiaty, białe świece. Dary ułożono na białej tkaninie.

Duchy

 

natury można przywoływać rozmaicie. Pamię-

tajmy jednak, że zanim to uczynimy, musimy dokonać 
wewnętrznej

 

integracji. Jeśli znajdujesz się w wybranym 

miejscu natury, to powinieneś się w nim „ugruntować”. 
Możesz stać lub usiąść na ziemi, dotknąć drzewa. Po 
prostu, wejdź w kontakt z Ziemią. 

Zamknij  oczy,  weź  kilka  głębokich  wdechów.  Sie-

dząc   w  postawie   medytacyjnej   otwórz  się   na   kontakt 
z naturą. Zastrzegam, że nie są to nienaruszalne reguły. 
Niektórzy   zamiast   cichej   medytacji   wybiorą   aktywne 
formy nawiązywania komunikacji: modlitwę, śpiew czy 
bezpośrednio wyrażone prośby o pomoc.

Kiedy poczujesz jedność z naturą, kieruj się uczucia-

mi. Nie podchodź do tego rozumowo, daj upust emo-
cjom. Pamiętam przesłanie ducha drzewa z ogrodu bota-

139

background image

nicznego Lankester, w Kostaryce, dotyczące właśnie tej 
kwestii:  „W   kontakcie   z   naturą   trzeba   kierować   się  
emocjami. To bardzo ważne. Uczucia stanowią najistot-
niejszy element twego człowieczeństwa. One właśnie są  
twoją motywacją, one tworzą „most” prowadzący cię  
ku nowym sferom rozumienia, nowym poziomom świa-
domości, nowym wymiarom egzystencji.”

Nie tłumcie swych uczuć! Nie odcinajcie się od emo-

cji, gdy nawiązujecie kontakt z naturą. Nie chcemy, aby-
ście wyrzekali się uczuć w relacjach z nami. Łączność 
emocjonalna jest w tych relacjach nader istotna. 

Dewy i ludzi łączy więź daleko silniejsza i głębsza, 

niż możesz to sobie wyobrazić. Jej początki giną w po-
mroce dziejów. Teraz natomiast odkrywasz nasz świat 
po raz wtóry. Świadczy to o tym, jak bardzo się od nas 
oddaliliście. Kiedy więc dzisiaj odnajdujecie tę więź, to 
jakbyście po długiej rozłące spotkali ukochaną osobę. 
Dlatego tęsknicie do kontaktu z nami i dlatego cieszycie 
się   jego   odzyskaniem.   Poczujcie   tę   więź!   Doznajcie 
prawdziwej radości!

Geoffrey Hodson polecał swym uczniom wykorzy-

stanie podczas kontaktu z dewami następującej inwoka-
cji: „Pozdrawiam cię, piękne drzewo. Moje i twoje życie  
to   jedno”
.   Ten   typ   inwokacji   może   być   stosowany 
w trakcie komunikacji z każdym rodzajem dewów.

 

A oto 

inne przykłady modlitw i pozdrowień: ,,Przy szedłem do 
ciebie   w   duchu   jedności
”,  „Moja   miłość   współbrzmi 
z twoją   miłością”
,  „Jesteśmy   jednością   w   Wielkim  
Duchu”.

W swej klasycznej już pracy „Brotherhood of Angełs 

and of Men”, Hodson proponuje specjalną inwokację, 
którą stosuje się podczas pielęgnacji drzew, uprawiania 
warzyw i kwiatów: „Pozdrawiam was, dewy ziemi i nie-

140

background image

ba! Proszę o waszą pomoc. Uczyńcie płodnymi nasze  
pola, Dajcie życie naszym ziarnom, Aby ta ziemia zro-
dziła owoce. Pozdrawiam was, dewy ziemi i nieba! Pro-
szę o waszą pomoc. Dzielę z wami pracę nad naszym  
światem, Aby uwolnić jego boskość.”

Oczywiście, można recytować znane nam teksty, np. 

Modlitwę Pańską czy Pozdrowienie Maryjne. Szczegól-
nie   skuteczne   w   nawiązywaniu   kontaktu   z   dewami 
wydają się być wszelkie modlitwy pochwalne. 

Oto przykład przepięknej modlitwy tego typu, sfor-

mułowanej przez mistyków sufi: „Ciemności nocy i jas-
ności   dnia,   promienie   słoneczne   i   światło   księżyca,  
szmer wody i szept liści, gwiazdy na niebie i pył ziemi,  
kamienie gór i piasek pustyni, i fale oceanu, zwierzęta  
wód i lądów, niech Go chwalą.”

Wyznawcy  Candomble  i  Santerii  śpiewają   hymny 

oraz   afirmacje,   przeznaczone   dla   poszczególnych   ori-
szów. Oto specjalny hymn ku czci Oszali, boga gór:
Oxala meu pai Tętn pena de nos tem do... A  volta da  
terra e grandę E Teu poder ainda e maior...
Oszalo, mój ojcze
Miej dla nas litość i współczucie...
Świat wokół nas jest wielki
Ale twoja potęga jest nieskończona...

Podczas   medytacji   można   też   recytować   mantry: 

„Om”, „Om Namah Sziwaja”„Barach Ha Szem” lub 
,,lnsz'Allah”, by przywołać tu święte frazy wielkich reli-
gii. Recytowane z szacunkiem i pokorą, mantry pomogą 
nam osiągnąć wyższy poziom rozwoju świadomości.

Przytoczone wyżej inwokacje są bardzo bezpieczne, 

gdyż nie zawierają żadnych wymagań wobec duchów 
natury,   lecz   wyrażają   miłość   i   szacunek.   Dopiero   po 

141

background image

nawiązaniu kontaktu możemy formułować precyzyjniej-
sze prośby czy pragnienia.

Dewy  funkcjonują   w  ramach   określonej   hierarchii. 

W trakcie   komunikacji   przyciągamy   taki   typ   duchów 
natury, który jest najbliższy sile emitowanej przez nas 
energii. Stanowi to „zawór bezpieczeństwa” dla naszej 
psychiki. Wzywając potężnego dewa gór moglibyśmy 
uzyskać   przekaz   energetyczny   przewyższający   nasze 
możliwości odbioru. Praca z mniej potężnymi dewami 
nie grozi zdruzgotaniem naszej psychiki. Zresztą, duchy 
nieco niższej rangi są bezpośrednio połączone z potęż-
niejszymi   dewami.   Czerpią   od  nich  energię  oraz   mą-
drość i przetwarzają je na formy łatwiej przyswajalne 
dla człowieka.

Niektórzy ludzie recytują specyficzne mantry, przy-

wołujące dewy czterech pierwotnych elementów: ognia, 
wody, powietrza i ziemi. Wiele takich świętych fraz to 
tajemnica szamanów, kapłanów, kapłanek oraz uzdrowi-
cieli. Są ściśle strzeżone, gdyż mogą przywołać dewy 
o wielkiej   mocy.   A   tak   wysoka   koncentracja   energii 
duchów   w   rękach   osoby   nie   przygotowanej   mogłaby 
stać się prawdziwie niebezpieczna.

Mantry wspomagają proces wewnętrznej integracji. 

Jednakże   nie   nadużywajmy   ich   mocy.   Mogą   bowiem 
przyciągnąć siły znacznie przewyższające nasze możli-
wości recepcji. W tekście  „Letters on Occult Medita-
tion” 
Alice Bailey przestrzega przed niektórymi mantra-
mi: „To chyba jasne, że tylko osoby przygotowane mogą  
wzywać dewy czterech elementów. Tylko ci, którzy po-
trafią je przyjąć i mądrze spożytkować; ci, którzy wyko-
rzystają je w sposób konstruktywny. Do tego potrzebna  
jest specjalna moc, pozwalająca zapanować (w sposób  
konstruktywny)   nad   destrukcyjnymi   aspektami   żywio-

142

background image

łów. Niewielu potrafi przecież wykorzystać siły destruk-
cji   w   budowaniu   konstruktywnego   systemu.   Dlatego  
każdy, kto kontaktuje się z dewami musi być świadomy  
niebezpieczeństwa,   na   które   się   naraża,   przywołując  
potężne dewy.”

8.5. Niebezpieczeństwa

Winny jestem jeszcze kilka słów na temat niebezpie-

czeństw czyhających na osoby, które nie do końca zdają 
sobie sprawę z mocy duchów natury. Jak już wspomina-
łem wcześniej, rzeczywistość dewów jest zamieszkana 
przez

 

ogromną

 

różnorodność

 

form. Jedne osiągnęły wyż-

szy

 

poziom

 

rozwoju, inne – niższy. I podobnie jak w wy-

padku ludzi, niektóre dewy mogą próbować ukryć swą 
prawdziwą naturę i wykorzystać nas do własnych celów.

Na każdym poziomie egzystencji sprawdza się zasa-

da „podobne przyciąga podobne”.

 

Tak dzieje się i w kró-

lestwie dewów. Znaczy to, że przyciągamy ten rodzaj 
energii, który sami emitujemy. Jeżeli jesteśmy wewnę-
trznie

 

skłóceni,

 

nie

 

uznajemy

 

„cienia”

 

swej

 

natury,

 

to pod-

czas próby pracy z dewami przyciągniemy energie ne-
gatywne.  Największe zagrożenie stwarzają ludzkie po
stawy oparte na umiłowaniu władzy (także na chęci ma-
nipulowania innymi), popadnięciu w pychę oraz na po-
czuciu   alienacji.   Kryją   one   bowiem   poczucie   niższej 
wartości, nie rozwiązane problemy seksualne i zadaw-
nione konflikty wewnętrzne, domagające się uzdrowie-
nia.

W   momencie   zaangażowania   w   praktyki   duchowe 

otwieramy się na duchową energię. Wchłaniamy ją. Do-
staje się ona również do tych sfer naszej świadomości, 
które nie są przygotowane na jej przyjęcie. Im większy 
jest stopień naszej ignorancji, samozakłamania i wew-

143

background image

nętrznego   skłócenia,   tym   większe   ryzyko   zniszczenia 
naszej  psychiki  przez siły destruktywne. Tylko samo-
świadomość   i   samowiedza   mogą   uchronić   nas   przed 
negatywnymi   energiami.   Tylko   one   bowiem   pozwolą 
nam przekształcić siły destruktywne w konstruktywne.

We wcześniejszych rozdziałach starałem się wskazać 

sposoby

 

rozwijania

 

samoświadomości, współczucia i po-

kory. Jeśli podążamy duchową ścieżką znaczoną tymi 
właśnie cechami, to przyciągniemy podobne energie du-
chów

 

natury.

 

Emitowane

 

przez

 

nas miłość i szacunek sta-

nowią najlepszą ochronę przed negatywnymi energiami.

Niekiedy podczas pracy z dewami możesz poczuć się 

nieswojo, stracić komfort psychiczny. Zapytaj wówczas 
siebie:

 

„Jaka

 

cześć

 

mojej

 

osobowości przyciąga tę siłę?” 

Wtedy ta przypuszczalnie negatywna energia pomoże ci 
rozpoznać wewnętrzne konflikty i dojść ich przyczyny. 
Jeśli wyczuwasz taki „podejrzany” rodzaj energii, mu-
sisz intuicyjnie poznać intencje istoty, która ją wysyła.

W razie wątpliwości, przemów z najgłębszych pokła-

dów swego jestestwa: „Jeżeli przyszedłeś w imię Boga,  
to witam cię. Jeżeli nie, to proszę odejdź”.
  Następnie 
odmów modlitwę do Wielkiego Ducha lub anioła stróża. 
Poproś o opiekę.

Te ostrzeżenia nie powinny nikogo wprawiać w prze-

rażenie. Nie to jest moim zamiarem. Nie chcę też budzić 
uprzedzeń do pracy z duchami natury. Pamiętajmy jed-
nak,   że   otwierając   się   na   inny   wymiar   egzystencji, 
otwieramy się na nie znany nam świat, jego mieszkań-
ców   i   rządzące   nim   siły.   Trzeba   więc   przedsięwziąć 
wszystkie należne środki ostrożności. Jeżeli wejdziemy 
do niego pełni dobrej woli i szacunku, nasza wyprawa 
okaże się nie tylko fascynująca, ale przede wszystkim – 
bezpieczna.

144

background image

8.6. Odwiedziny w miejscach mocy

Zaprezentowane   wcześniej   metody   kontaktowania 

się z dewami gwarantują nawiązanie bardzo osobistej, 
niemal intymnej więzi z duchami natury. Odwiedziny 
w planetarnych miejscach mocy oferują kontakt innego 
typu. Stanowią dla nas wyzwanie i stwarzają możliwość 
przeżycia niezapomnianych doświadczeń.

Planetarne miejsca mocy są atrakcjami turystyczny-

mi. Dlatego też osoba wyruszająca nad wodospad Nia-
gara
  czy  Wielki Kanion  będzie zmuszona pogodzić się 
z panującym tam tłokiem. Nie można uniknąć autoka-
rów   pełnych   turystów,   krzykliwych   szkolnych   wycie-
czek   czy   fotografów   poszukujących   najlepszych   ujęć 
wodospadu, kanionu lub wulkanu. Dlatego też pozwa-
lam sobie udzielić kilku rad dotyczących pracy w plane-
tarnych miejscach mocy.
1. Wybierz się w podróż sam lub z ludźmi, którzy rozu-

mieją twoje intencje (najlepiej z osobami podzielają-
cymi twe pragnienie nawiązania kontaktu z dewami). 
Większość turystów ma bardzo mało czasu na zwie-
dzanie, nieustannie się śpieszą. Zaplanuj wycieczkę 
tak,   byś   mógł   w   pełni   doświadczyć   mocy   danego 
miejsca. Pamiętaj, że znajdujesz się w świętym miej-
scu, oglądasz arcydzieło Matki Ziemi, które godne 
jest twojego czasu!

     Spróbuj  też  spędzić   kilka   dni  w  okolicach  danego 

miejsca mocy.  Oprócz czystej przyjemności korzy-
stania   z   uroków   natury,   będziesz   miał   sposobność 
głębszego poznania środowiska wokół punktu mocy 
oraz doświadczania jego energii z dala od tłumów. 
Na przykład wokół wodospadów Iguassu wytyczono 
wiele ciekawych szlaków turystycznych, pozwalają-

145

background image

cych na poznanie tego terenu i ułatwiających dostęp 
do różnych typów energii dewów. Przy okazji wizyty 
nad wodospadem Niagara przespaceruj się brzegiem 
rzeki  Niagara.   Wzdłuż   jej   biegu   prowadzą   szlaki 
turystyczne.   Dzięki   nim   zyskasz   dostęp   do   miejsc 
nagłej   zmiany   prędkości   nurtu   oraz   występowania 
wirów   rzecznych.   Jak   już   wspomniałem,   w   tych 
miejscach koncentruje się energia duchów natury. W 
trakcie   swej   wycieczki   korzystaj   ze   wszystkich 
darów, jakie oferuje ci natura!

2. Najprawdopodobniej będziesz miał trudności z przy-

gotowaniem się do wyprawy w przyrodę. Być może, 
nie zdołasz dokonać oczyszczenia świętym dymem 
(warunki   hotelowe!),   nie   zostawisz   też   przecież 
w pokoju   hotelowym   płonącej   świecy.   Dlatego   też 
w ramach oczyszczenia weź prysznic. W trakcie me-
dytacji poproś ducha miejsca mocy o wsparcie twych 
prób nawiązania kontaktu z jego energią. Zachowaj 
spokój i opanowanie podczas uzyskiwania komuni-
kacji   –   nawet,   gdy  otaczają   cię   tłumy.   Pomoże   ci 
w tym medytacja.

3. Pamiętaj,   że   możesz   skontaktować   się   z   wieloma 

rodzajami duchów natury. Na przykład nad wodospa-
dami  Angels  w Wenezueli (wśród nich znajduje się 
najwyższy   wodospad   na   świecie)   istnieje   szansa 
komunikacji z dewami góry, rzeki, samego wodospa-
du, klifów oraz wiatru. Nie ograniczaj się do wzywa-
nia tylko jednego typu duchów natury. Bądź otwarty 
na wszystkie!

4. Wielu   ludzi   wrażliwych   na   energie   natury  jest   też 

wrażliwych na energie emitowane przez inne osoby. 
Dlatego więc powinieneś raczej unikać tłumów. Wia-

146

background image

domo jednak, że w większości miejsc mocy nie ma 
co liczyć na samotność. Spróbuj więc odbierać ludzi 
pozytywnie.   Choć   na   pierwszy   rzut   oka   to   tylko 
„turyści”,   to   jednak   wydatkowali   sporo   pieniędzy, 
energii i czasu, by odwiedzić akurat miejsce mocy, a 
nie muzeum czy skansen.

     Na   pewno   nie   wszyscy   świadomie   odbierają   moc 

dewów, ale w obrębie jej działania wszyscy odczu-
wają niezwykłe emocje. Zaakceptuj i uznaj odmien-
ność otaczających cię ludzi. Wraz z nimi przeżywaj 
radość,   ciekawość,   lęk   i   ekscytację.   Pamiętaj,   że 
energia dewów dociera także do twych towarzyszy, 
tylko że oni nie są tego w pełni świadomi.

5. Korzystaj ze wszystkich możliwości bliskiego obco-

wania z energią dewów, nawet jeśli uważasz niektóre 
formy za „atrakcje turystyczne”. Na przykład w trak-
cie   podróży   nad   wodospad  Niagara  weź   udział 
w wyprawie   do   popularnej  Jaskini   Wiatrów  albo 
w wycieczce na pokładzie „Maid of the Mist” – stat-
ku, który poniesie cię do stóp wodospadu. Wystawia-
jąc   się   na   powiewy   wiatru   oraz   krople   spadającej 
wody, doświadczysz energii duchów natury.

     Moc dewów rozciąga się nawet na setki metrów nad 

ziemią,   dlatego   korzystaj   z   możliwości   przelotów 
helikopterem.   Lądowanie   na   szczycie   góry   Cooka 
w Nowej   Zelandii   czy   lot   nad  Wielkim   Kanionem
wodospadami  Iguassu  lub   wulkanem  Mauna   Loa
dostarczą ci nie tylko niezapomnianych wrażeń, ale 
też ułatwią dostęp do energii natury. Takie wycieczki 
mogą być niezwykłym duchowym doświadczeniem.

6. Najlepiej odwiedzaj miejsca mocy po sezonie tury-

stycznym. Jeżeli jednak nie możesz tak zaplanować 

147

background image

podróży, to przynajmniej podczas swej pracy z dewa-
mi staraj się unikać godzin szczytu. Odwiedzaj miej-
sca mocy  wczesnym  rankiem lub  późnym  wieczo-
rem.   Pamiętam,   że   kiedyś   odwiedziłem   wodospad 
Niagara  tuż   po   północy.  Akurat   szalała   śnieżyca. 
Nigdy   wcześniej,   ani   nigdy   później   tak   silnie   nie 
doświadczyłem potęgi energii wodospadu.

7. Nie zapominaj, że moc miejsca nie ogranicza się do 

jednego punktu. W otaczających je parkach i ogro-
dach   także   odnajdziesz   wiele   duchów   natury.   Jeśli 
odwiedzasz  na  przykład  Wielki  Kanion,  to  w  jego 
pobliżu znajdziesz kilka ustronnych miejsc, doskona-
łych do medytacji i pracy duchowej. Najważniejsze, 
by kontakt z dewami zainicjować w miejscu mocy. 
Komunikację   możesz   kontynuować   na   terenach 
oddalonych nawet o setki metrów od danego obiektu.

9. Wspólnota

Niech królestwo twego serca będzie tak rozlegle,

by pomieściło każdą istotę.

N.  Sri Ram,  „Thoughts for Aspirants”

Wspólnota   z   dewami   nie   oznacza   biernej   recepcji, 

lecz   aktywne   uczestnictwo   w   dynamicznie   rozwijają-
cych się relacjach. Więzi te mogą przybierać różne for-
my.  Najważniejsze,  by  w  trakcie  kontaktu  z  duchami 
natury kierować się uczuciami i jasno formułować swo-

148

background image

je potrzeby. Wspomniałem już wcześniej, że często od-
wiedzam lasek wiązów, rosnący w pobliżu mojego do-
mu. Szukam tam natchnienia i pomocy duchowej. Cza-
sami   chodzę   tam,   by   cieszyć   się   po   prostu   pięknem 
natury. Kiedy pracuję nad książką, drzewa udzielają mi 
zaskakująco precyzyjnych rad. Natomiast gdy mam pro-
blemy z jakąś osobą, to uzyskuję informacje o ukrytej 
naturze   konfliktu   –   nawet,   jeśli   nie   proszę   o   pomoc 
w tej kwestii (na płaszczyźnie świadomej, oczywiście).

Każdy  człowiek   jest   indywidualnością,   dlatego   też 

każdy z nas będzie inaczej kształtował więzi z dewami. 
To   stwierdzenie   okaże   się   słuszne   nawet   wtedy,   gdy 
dwaj bliscy przyjaciele, w podobnych intencjach, zwró-
cą się  do tego samego ducha natury. Jeśli jeden z nich 
będzie naukowcem, a drugi artystą, to ich doświadcze-
nia mogą być diametralnie różne. Dlatego właśnie dwaj 
jasnowidze kontaktujący się z tym samym duchem natu-
ry doznają odmiennych wrażeń. I obydwaj mają „rację”.

Pisałem już o tym, że nie wszystkie dewy odpowia-

dają   na   naszą   energię.   Niektóre   chętnie   angażują   się 
w komunikację z ludźmi, inne nie. Być może, mają od-
mienne zadania do wypełnienia i potrzebują spokoju? 
Najczęściej   komunikują   się   z   nami   dewy   kwiatów 
i drzew uprawianych przez ludzi, a także duchy miejsc 
często przez nas odwiedzanych: parków, jezior, wodo-
spadów, strumieni. Według Dory van Gelder Kunz, jas-
nowidzącej i uzdrowicielki kontaktującej się z dewami 
od   ponad   80   lat,   najbardziej   sprzyjające   ludziom   są 
duchy gór.

Niektóre

 

dewy

 

odpowiadają

 

ludziom

 

proszącym

 

o uz-

drowienie, inne ofiarowują natchnienie, poczucie tożsa-
mości z naturą czy dostęp do określonej dziedziny wie-
dzy lub rodzaju informacji.

149

background image

9.1. Sposoby komunikowania się z dewami

Pisanie – Osobiście, preferuję komunikowanie się za 

pomocą   słowa   pisanego.   Dlatego   najłatwiejszą   formą 
kontaktu z dewami wydaje mi się pisanie „automatycz-
ne”.   Należy   w   tym   celu   wyostrzyć   swą   wrażliwość, 
pozostać otwartym i instynktownie spisywać wszystko, 
co „pojawi się w głowie”. Na własny użytek odkryłem, 
że jeśli dokonam odpowiednich przygotowań, to uzy-
skam  w  ten   sposób  informacje  na   każdy  interesujący 
mnie temat.

Jak   to   uczynić?  Przywołaj   duchy   natury   i   wejdź 

w stan medytacji. Pozostań otwarty na energie dewów. 
Po   kilku   chwilach   odczujesz   obecność   duchów.   To 
doznanie   można   opisać   jako   odbiór   życzliwej,   pełnej 
troski   energii.   Poczuj   wdzięczność   za   tę   obecność 
i wyraź swe uczucia. Spróbuj otworzyć się na przesłanie 
dewów. Odrzuć wcześniejsze uprzedzenia lub wyobra-
żenia, dotyczące wiadomości, którą masz otrzymać.

Trzymając w dłoniach notatnik i pióro, poproś o na-

uki, których w tej chwili najbardziej potrzebujesz. Mo-
żesz też zadawać konkretne pytania na wybrany temat. 
Kiedy   po   raz   pierwszy   kontaktowałem   się   z   dewami 
kwiatów, prosiłem je po prostu o przesłanie, czegokol-
wiek by ono dotyczyło. Każda wiadomość jest wyjątko-
wa i niepowtarzalna. Zależy od konkretnej rośliny lub 
całego gatunku, miejsca, czy też moich potrzeb w tym 
akurat momencie.

Jedno   z   najpiękniejszych   przesłań   otrzymałem   od 

ducha połączonego z dziką petunią. Wyrastała ona ze 
szczeliny w ścianie starego domu w Greenpoint (Bro-
oklyn). A oto treść przesłania: „Umiejętność pokonania 
przeciwności   nie  jest   kwestią   przetrwania.   To  sukces,  

150

background image

gwarant  powodzenia.  Wy,   ludzie,  tworzycie  sobie  tyle  
ograniczeń. Barier stawianych na drodze miłości, zdro-
wia, rozwoju intelektualnego, szczęścia i ukształtowania  
duchowego.   Mówicie:   „Nie   mogę   już   nic   więcej   zro-
bić”, „Jestem za stary”, „Jestem za młody”, „Już za  
późno”, „Z ledwością tego dokonałem”. Bariery. Wy-
mówki. Ograniczenia.

Na pewno wielu z was ma do przejścia trudną życio-

wą drogę. Czekają ich prawdziwe wyzwania i przeszko-
dy. Wielu pokonuje jakąś przeciwność i sądzi, że na tym  
koniec. Ale w dziewięciu na dziesięć wypadków pokona-
nie trudności to nie koniec pracy nad sobą. W dziewię-
ciu wypadkach na dziesięć musicie wykonać następny  
krok, i następny, i następny. Od tego zależy wasz sukces. 

Trzeba   iść   naprzód.   Trzeba   zbierać   doświadczenia  

i wykorzystywać je. Pokonanie każdej przeszkody otwie-
ra   przed   wami   nowe   możliwości   rozwoju.   Radość,  
doświadczenie, wiedza – przygotują was do następnego  
kroku, właściwego kroku w przyszłość.

Proszę, spójrzcie na życie w pozytywny sposób. Ja  

wyrastam ze szczeliny w starym murze. Ale ja nie tylko  
trwam.   Ja   kwitnę!   Bądźcie   świadomi   ekspansywnej  
natury wszechświata. Poznajcie jego prawa, a nauczy-
cie się pokonywać wszelkie przeciwności i wykorzysty-
wać je w nowych doświadczeniach. To uwolni was od  
wszelkich ograniczeń. Więzów, które was krępują.”

Podczas  pierwszych   kontaktów  z   dewami   kwiatów 

zorientowałem się, że są one ściśle połączone z Matką 
Ziemią i stanowią cenne źródło jej  mądrości. Ta mą-
drość tkwi w każdym człowieku. Często jednak odcina-
my się od niej, szczególnie ci z nas, którzy mieszkają na 
obszarach silnie zurbanizowanych. Dewy oferują nam 

151

background image

nie tylko własną mądrość, lecz także dostęp do wiedzy 
tkwiącej w nas samych.

Po tym wstępnym etapie pracy z duchami natury roz-

począłem   z   nimi   bliższą   współpracę.   Konsultowałem 
z dewami problemy osobiste, kwestie ochrony środowi-
ska,   plany   pisarskie   i   zagadnienia   składające   się   na 
niniejszą książkę.

Większość   ludzi   nie   jest   przyzwyczajona   do  pracy 

z duchami natury, dlatego też odczuwa zmęczenie już 
po kilku minutach takiego kontaktu. Kiedy zaczynałem 
„pisać pod dyktando” dewów, biegałem od ogrodu do 
ogrodu, zbierając przesłania od duchów kwiatów. By-
łem bardzo podekscytowany swą działalnością. 

Wydawało mi się, że wszystkie kwiaty chcą nawią-

zać ze mną kontakt; są go spragnione, ponieważ ludzie 
na ogół je ignorują. Miałem jak najlepsze chęci, ale po 
rozmowach z pięcioma czy sześcioma dewami pod rząd 
czułem się po prostu wyczerpany.

Pewnego dnia, po spisaniu wielu wiadomości od du-

chów natury, ogarnęło mnie ogromne zmęczenie. Posta-
nowiłem   więc   odwiedzić   mego   chiropraktyka,   który 
zresztą sam również kontaktował się z subtelnymi isto-
tami przyrody. Chiropraktyk dość szybko doprowadził 
mój kręgosłup do porządku, potem zaś udzielił mi takiej 
porady:  „Doznania wspólnoty z kwiatami są rzeczywi-
ście wspaniałe. Jednak nie wyobrażaj sobie, że uda ci  
się od razu dotrzeć do wszystkich”
. Innymi słowy, kon-
takt z dewami trzeba dawkować, szczególnie na począt-
ku swej duchowej pracy. Teraz, kiedy przeszedłem już 
odpowiedni „trening” i wyczuwam stan własnego po-
tencjału energetycznego, mogę kontaktować się z wielo-
ma dewami bez uczucia zmęczenia.

152

background image

9.2. Sztuki plastyczne

Komunikacja z dewami to niezwykłe doświadczenie 

dla tych wszystkich, którzy mają talenty plastyczne – 
potrafią rysować, malować, czy też uprawiają grafikę. 
Dlaczego? Ponieważ istotą dewów jest piękno. 

Towarzysząc plastykom w tworzeniu piękna, doko-

nują aktu samorealizacji. Duch pewnego leśnego dzwo-
nka powiedział mi kiedyś: „Oferowane przez nas pięk-
no pochodzi z głębi naszego jestestwa. Wypływa z serca  
i duszy Matki Ziemi. Zawiera ono delikatność, tęsknoty i  
pragnienia. Stanowi najpełniejszą ekspresję piękna.

Piękno jest w sercach i duszach każdego z was. Jed-

nak rzadko je wykorzystujecie. Albo zamykacie się na  
nie,  albo  przedstawiacie  w  sposób  zniekształcony  czy  
groteskowy. Czy to nie paradoksalne, że mając w sobie  
tyle piękna, tworzycie tak brzydkie obrazy, budynki czy  
parki? Nie pozwalacie własnemu pięknu dojść do głosu.  
Niektórzy ludzie w ogóle z niego nie korzystają.”

Jeśli jesteś profesjonalnym artystą, architektem, to za 

priorytet swej pracy uznaj piękno. W nowoczesnej sztu-
ce   jest   już   zbyt   wiele   brzydoty.   Tworzenie   brzydoty 
z elementów Matki Ziemi – minerałów czy roślin – to 
znieważanie natury. To obraza – zarówno dla tych ele-
mentów, jak i dla ludzi... Rozbudźcie w sobie świado-
mość piękna. Tego, które was otacza i tego, które macie 
w swej najgłębszej naturze.

Niewielu artystów pozostaje wrażliwych na subtelne 

istoty natury. Jednakże ślady takich kontaktów możemy 
odnaleźć w obrazach Vincenta van Gogha, Paula Cezan-
ne'a oraz Georgii O’Keefe. Wpływ subtelnej rzeczywi-
stości wyraźny jest także w pracach rosyjskiego malarza 
i naukowca Mikołaja Roencha. Ujawnia się on szcze-

153

background image

gólnie w sposobie traktowania światła. Roerich kiero-
wał się radami dewów przy tworzeniu elementów archi-
tektonicznych, np. dwudziestoczteropiętrowego Master 
Building na Manhattanie, w którym znajdowały się mu-
zea, biura i pracownie artystyczne. Teraz jest to budynek 
mieszkalny. Według pierwotnego projektu, na szczycie 
budowli miała znaleźć się buddyjska stupa.

Roerich uwielbiał malować w Himalajach. W swej 

książce „Himalayas: Abode of Light”, napisał: „ W gó-
rach zgłębiano tajniki wiedzy, tworzono wspaniale pie-
śni. Najpiękniejsze dźwięki i najwspanialsze kolory od-
najdziemy właśnie w górach. Wśród szczytów czujemy  
obecność Najwyższego”.

Podobnie jak pisanie automatyczne, również tworze-

nie pod kierunkiem dewów wymaga pełnej otwartości. 
Nie musimy wprowadzać się w trans. Wystarczy, jeśli 
pozwolimy, by prowadziła nas duchowa mądrość. 

Przy malowaniu konkretnego drzewa lub krajobrazu 

poprośmy rezydujące tam dewy o napływ energii. Nie-
kiedy nie mamy z góry upatrzonego obiektu. Wówczas 
zapytajmy dewy o radę. Na pewno zaproponują nam ja-
kąś

 

formę

 

natury.

 

Najczęściej malujemy takie obiekty jak 

wodospady lub wybrzeża morskie. Jednak możemy też 
pokusić się o zobrazowanie jakiegoś zjawiska, np. zawi-
rowań energetycznych czy refleksów światła na wodzie. 
Tym wszystkim, którzy mają zdolności postrzegania po-
nad zmysłowego polecam portretowanie duchów nati.

9.3. Muzyka

Dźwięk jest podstawową siłą natury, przenika cały 

świat. Składają się na niego fale i wibracje, współbrz-
miące z energią dewów. Słyszymy, gdy fale dźwiękowe 
docierają do naszego ucha wewnętrznego. Podczas mó-

154

background image

wienia, wytwarzamy drgania w krtani. W trakcie gry na 
instrumencie tworzymy wibracje, które nas stymulują, 
relaksują, stresują lub uduchawiają.

Dźwięk ma moc budowania i niszczenia. Jak czyta-

my w książce  „The Secret Life of Plants”, różne typy 
dźwięków mogą przyspieszać lub opóźniać rozwój roś-
lin. Coraz popularniejsza staje się muzykoterapia, która 
wykorzystuje moc dźwięku do fizycznego i psychiczne-
go uzdrawiania człowieka. Przez dziesięciolecia kupcy 
zachęcali klientów do zakupów właśnie przez muzykę. 
Wprowadzając harmonię w naszą mowę oraz muzykę, 
możemy uczynić wiele dobrego.

Dźwięk to wibracje, a więc jest świetnie odbierany 

przez dewy. W publikacjach dotyczących Pumpkin Hol-
low Farm
, Dora van Gelder Kunz opisuje, jak muzyka 
potrafi   przywoływać   duchy  natury.  Wykorzystują   one 
muzykę przy wypełnianiu misji budowania i uzdrawia-
nia. Można więc w ten sposób przyciągnąć dewy, polep-
szyć kontakt z nimi i asystować przy ich pracy. Rangę 
dźwięku   uświadomił   mi   duch   połączony   z   ogrodem, 
znajdującym   się   przy   wejściu   do   szkoły   muzycznej. 
Przekazał mi, co następuje:  „Muzyka jest specyficzną 
formą wibracji. To rodzaj wibracji, jaki ulepsza życie na  
Ziemi. Muzyka może ułatwić ci dostęp do samych korze-
ni   twego   człowieczeństwa,   do   twej   najgłębszej   istoty.  
Pomaga ci odkryć głęboką więź z Matką Ziemią. Może 
też wznieść cię ku wyższym poziomom egzystencji, ku  
Ojcu Niebios.”

Muzyka   niezwykle   silnie   wpływa   na   myśli.   Może 

utwierdzać   cię   w   pozytywnych   uczuciach,   dążeniach, 
pragnieniach. Może wesprzeć proces zastępowania sta-
rych, bezużytecznych idei nowymi postawami i pomy-
słami. Oczyści miejsce dla nowych prawd!

155

background image

Muzyka powinna inspirować, unosić ku niebiosom. 

Taka jest muzyka duszy. Wielu, wielu kompozytorów na 
przestrzeni wieków tak właśnie pojmowało moc muzy-
ki. Postrzegali jej duchową moc. Jeśli ktoś jest kompo-
zytorem, powinien modlić się o dostęp do duchowej siły 
muzyki.   Istoty   zamieszkujące   subtelną   rzeczywistość 
chętnie   pomogą   w   tworzeniu   takich   kompozycji. 
Wesprą  każdego,   kto  przez   muzykę   chce   udoskonalić 
ducha ludzkości. Jest ona bowiem największym błogo-
sławieństwem – płynie z serca całego stworzenia.

Muzyka pomaga przywołać duchy natury. Możemy 

to czynić na różne sposoby. Po pierwsze, można pod-
czas   medytacji   odtwarzać   kasetę   z   muzyką   sakralną 
bądź medytacyjną. Jako dodatek do naszych szczerych 
intencji,   muzyka   przygotuje   atmosferę   dla   kontaktu   z 
duchami natury.

Inna   metoda   przywołania   dewów   to   wytwarzanie 

wibracji dźwiękowych poprzez pieśni religijne i modli-
twy. W ten sposób nie tylko przywołujemy duchy natu-
ry,   lecz   również   przygotowujemy   się   do   uczestnictw; 
wspólnocie z naturą. Nie wszystkim wiadomo, że i śpie-
wający gregoriańskie czy tybetańskie pieśni przywołują 
do swych klasztorów potężne dewy. Mnisi współpracują 
z duchami natury zarówno na fizycznym, jak i metafi-
zycznym poziomie egzystencji.

Można   też   wpłynąć   na   jakość   naszych   stosunków 

z dewami poprzez śpiew. Mam przyjaciela – śpiewaka 
operowego – który podczas spacerów po lesie lubi sobie 
podśpiewywać. W trakcie jednej z przechadzek śpiewał 
arię operową, wyrażającą miłość do Wielkiego Ducha. 
Jego   pieśń   przyciągnęła   wiele   duchów   natury.  Wokół 
mego przyjaciela skupiła się energia, którą później opi-
sał jako anielską. Podobny efekt wywoła gra na instru-

156

background image

mentach strunowych, dzwonkach, bębnach, o ile oczy-
wiście będą to dźwięki harmonijne.

Dźwięk jest potężną siłą i powinniśmy go szanować. 

Zawsze,

 

nie tylko podczas pracy w naturze. Muzyka me-

dytacyjna przywoła dewy emitujące energie mądrości, 
zdrowia i duchowego rozwoju. Z kolei niezorganizowa-
ne, nieharmonijne dźwięki przyciągają energie chaosu 
i podziału. W efekcie, może to wzmocnić nasze wew-
nętrzne konflikty, zamiast je załagodzić i zniwelować.

9.4. Kontaktowanie się z dewami w ogrodzie

Egzystencja człowieka uzależniona jest od pożywie-

nia pochodzącego z królestwa roślin. Nawet jeśli spoży-
wamy mięso. Przecież zwierzęta tuczone są paszą roś-
linną. Z materialistycznego punktu widzenia, roślinom 
potrzebna jest woda i gleba, którą nader często wspoma-
gamy środkami chemicznymi.

Jednakże ten punkt widzenia ulega ostatnio zmianie. 

Niektórzy ludzie twierdzą, że z roślin czerpiemy nie tyl-
ko   białko,   witaminy   i   składniki   mineralne.   Ludzie   ci 
zakładają specjalne gospodarstwa, które prowadzone są 
według zasad odmiennych od konwencjonalnej uprawy 
ziemi. Wynika to z coraz powszechniejszego przekona-
nia, że spożywamy nie tylko to, co fizyczne. Równie 
ważne   jak   witaminy   i   inne   składniki   są   też   subtelne 
energie   emitowane   przez   rośliny.   Spożywając   rośliny, 
przyswajamy siły życia. Dlatego niektórzy oddają cześć 
tym siłom podczas modlitwy przed posiłkiem. Mają je 
też na względzie w trakcie uprawiania warzyw, owoców 
czy zbóż, stanowiących pożywienie dla nich i członków 
ich   wspólnoty.   Ważnym   elementem   pracy   w   takich 
gospodarstwach jest współpraca z duchami natury. Jak 
pisze L. E. Girard w książce „The Theosophist”: „Jeże-

157

background image

li sadzimy i pielęgnujemy rośliny, nie myśląc o życiowej  
sile, która je przepełnia, to rośliny spełniają tylko pod-
stawowe prawa istnienia. Musimy zrozumieć, że natu-
ralną właściwością roślin jest wchodzenie w reakcję ze 
specyficznymi energiami, że funkcjonują one na dwóch  
poziomach. Jeżeli podczas uprawy będziemy mieć to na  
względzie, to oprócz zdrowych plonów – rezultatu odpo-
wiedniej, popartej naukowymi badaniami, uprawy – ot-
rzymamy rośliny przepełnione witalną siłą.

Niezbędne są tu dwie rzeczy: po pierwsze, ogrodnik  

powinien współpracować z siłami natury, zaprosić do  
swego gospodarstwa najpiękniejsze Duchy Natury, aby  
wspomagały rozwój roślin; po drugie, trzeba stworzyć  
roślinom   takie   warunki,   by   mogły   w   pełni   się   rozwi-
nąć.”

Kontakt z dewami ogrodów to dość specyficzna rela-

cja, ponieważ wymaga nieustającej współpracy. Musi-
my   być   otwarci,   zawsze   przygotowani   na   przyjęcie 
porad dewów. Musimy z całych sił pomagać im w osią-
ganiu   najpełniejszej   ekspresji   natury.   Nie   poganiajmy 
natury,   nie   wypatrujmy   szybkich   i   spektakularnych 
efektów. Powinniśmy uzbroić się w pokorę oraz cierpli-
wość i dążyć do coraz bliższej współpracy z duchami 
naszych ogrodów.

Najsłynniejszym   przykładem   współpracy   między 

dewami i ludźmi jest wspólnota  Findhorn, w Szkocji. 
Do jej powstania przyczynili się m. in. Dorothy Macle-
an oraz Eileen i Peter Caddy. Dzięki radom dewów tam-
tejszego terenu oraz duchów poszczególnych gatunków 
roślin,   udało   im   się   stworzyć   przepiękny   ogród.   Co 
istotne,  założono  go  na  bardzo  ubogiej,  niemalże  pu-
stynnej glebie. W książce „The Findhorn Garden” Do-
rothy Maclean tak opisuje sposób postrzegania ogrodu 

158

background image

przez de wy: „Dla dewów ogród nie jest tylko zbiorem  
form   i   kolorów.   Postrzegają   go   raczej   jako   ruchome 
linie energii. Opisują ogród w kategoriach energetycz-
nych. Widzą strumienie energii wyłaniające się z ziemi,  
które łączą się z innymi, zmierzającymi ku gruntowi. Są  
to   niezwykłe,   wielkie,   załamujące   się   fale.   Wewnątrz  
tego pola znajdują się rośliny. Każda z nich wytwarza 
własny wir energii.”

Dzięki   pracy   z   dewami   członkowie   wspólnoty   nie 

tylko rozwinęli duchowy aspekt swej natury, lecz rów-
nież zyskali praktyczną wiedzę na temat uprawy, nawo-
żenia i pielęgnacji roślin. Peter Caddy tak opisywał swe 
pierwsze doświadczenia z duchami natury w „The Fin-
dhorn Garden”
: „Mówiły nam, w jakiej odległości nale-
ży sadzić rośliny, jak często je podlewać, co robimy źle i  
w   jaki   sposób   możemy   to   naprawić...   Na   przykład,  
posiałem kiedyś sałatę i kiedy urosła, przepikowałem ją  
na pięć czy sześć grządek. Takie instrukcje wyczytałem  
w książkach ogrodniczych. Ale większość roślin zaczęła  
usychać, ginąć. Nie wiedziałem, dlaczego tak się dzieje.  
Wtedy Dorothy zapytała Dewa Sałaty co mamy robić.  
Duch poradził, byśmy wysiali sałatę gęsto, w jednym  
rzędzie. Zamiast przepikować, należało  wyeliminować  
rośliny słabiej rosnące. Z obumarłych roślin zrobiliśmy  
kompost. Te rady otrzymaliśmy drogą dźwiękową.”

Każdy człowiek ma swój sposób komunikowania się 

z duchami natury. Dorothy Maclean „słyszy” dewy i za-
pisuje ich słowa. Większość ogrodników współpracuje 
z dewami na poziomie podświadomym. Nie mają świa-
domości,   że   pracują   z   duchami   przyrody,   ale   intuicja 
podpowiada im, co należy uczynić, by stworzyć piękny 
i zdrowy ogród. Na pewno każdy z nas zna kogoś, kto 
ma „rękę do roślin”. Wielu takich ogrodników przema-

159

background image

wia do swych kwiatów i warzyw, przesyła im pozytyw-
ne   uczucia.   Podczas  pracy  w ogrodzie  uspokajają  się 
i relaksują.   W   książce  „The   Experience   of   Nature” 
Rachel Kapłan i Stephen Kapłan opisują psychologiczne 
aspekty   ogrodnictwa:  „Niektórzy   ogrodnicy   mają   po-
czucie „historyczności”, łączące ich z dawnymi czasami  
i przeszłymi pokoleniami. Wielu czuje łączność z siłą,  
czy też systemem, większą i rozleglejszą niż oni sami;  
siłą pozostającą poza ludzką kontrolą.”

9.5. Tworzenie ogrodu

Jeśli chcesz stworzyć ogród, musisz odpowiednio się 

do tego przygotować. Idź w miejsce, gdzie zamierzasz 
założyć   ogród,   złóż   dewom   ofiary.   Przywołaj   duchy 
natury, okazując im szacunek i wdzięczność za ich pra-
cę. Możesz wykorzystać w tym celu inwokację propo-
nowaną przez Geoffrey’a Hodsona, którą zaprezentowa-
łem w poprzednim rozdziale.

Zabierz ze sobą papier i ołówek, aby zapisać rady 

dotyczące założenia ogrodu. Po wypowiedzeniu inwo-
kacji oznacz teren pod ogród. Możesz wybrać fragment 
otwartej przestrzeni lub też ziemię, na której wcześniej 
był już ogród. Obejrzyj dokładnie wybrany obszar. Pa-
miętaj, że rośliny dostarczające człowiekowi pożywie-
nia   oraz   radości   są   niezwykłym   darem   Matki   Ziemi. 
Machaelle

 

Smali

 

Wright w swej pracy „Perelandra Gar-

den   Workbook”  podkreślała   rangę   energetycznego   as-
pektu   każdego   ogrodu.   Opierała   się   na   informacjach 
uzyskanych od dewa połączonego z ogrodem  Perelan-
dra.

Energia   życia   nie   jest   kierowana   wyłącznie   do 

warzyw i owoców. Promieniuje na całe otoczenie ogro-
du, przenikając wszystkie formy, obecne na pobliskim 

160

background image

terenie.   Może   łatwiej   będzie   to   sobie   wyobrazić   jeśli 
powiem, że ogród działa jak generator energii.

Ludzie zakładają ogrody w formie kwadratu lub pro-

stokąta. Kiedy chcemy podjąć współpracę z dewami, to 
musimy  pozostać   otwarci   na  inne  możliwości   doboru 
kształtu. Być może, będzie to ogród owalny, okrągły lub 
o bokach nieregularnych, zgodnych z naturalnym zary-
sem terenu. Powinniśmy także uzgodnić z dewami licz-
bę grządek, ich szerokość oraz głębokość.

Po tych wstępnych czynnościach, dokonujemy wybo-

ru roślin, które zamierzamy uprawiać. Oczywiście, nie-
zbędna jest tu ogólna wiedza ogrodnicza. Jeżeli miesz-
kamy   w   klimacie   umiarkowanym,   to   nie   możemy 
uprawiać roślin tropikalnych. Takie próby skazane są na 
niepowodzenie, bez względu na zażyłość naszych kon-
taktów z dewami. Kiedy już sprecyzujemy listę roślin 
do   uprawy,   poprośmy   dewy   o   weryfikację   naszego 
wyboru. Po prostu, pytajmy duchy natury, jakie nasiona 
zasiać   i   zapisujmy   odpowiednie   w   notesie.   Bądźmy 
przygotowani na przyjęcie informacji, z którymi wcze-
śniej   się   nie   zgadzaliśmy.   Na   przykład,   że   niektóre 
kwiaty powinny rosnąć przy warzywach. Możemy też 
zadawać   pytania   wymagające   odpowiedzi  „tak”  lub 
„nie”, np. „Czy powinienem posadzić pomidory?”

Dobrą metodą kontaktowania się z dewami jest róż-

dżkarstwo. Według Patrici C. i Richarda D. Wrightów 
w „The Divining Heart”  różdżkarstwo to „odkrywanie 
i pozyskiwanie   informacji,   kiedy   sami   jesteśmy   me-
dium”. Różdżkarstwo ma długie tradycje. Wykorzysty-
wali   je   światli   czarownicy   i   wiedźmy.   Stosowali   oni 
różdżki w kształcie litery „Y”. Podobne efekty uzyska-
my pracując z wahadełkiem (można je dostać w skle-
pach   i   księgarniach   New   Agę).   Polecam   tę   metodę 

161

background image

wszystkim  tym,  którzy  nie  do  końca   zawierzają   swej 
intuicji. 

Technika   pracy   z   wahadełkiem   jest   bardzo   prosta: 

trzymając wahadełko nad nasionami lub sadzonkami za-
dajemy dewom pytania ogólne (wymagające odpowie-
dzi „tak” albo „nie”). Pamiętajmy jednak, by wcześniej 
ustalić, jaki ruch będzie oznaczał potwierdzenie, a jaki 
zaprzeczenie.

 

Na

 

przykład,

 

zadajemy

 

pytanie: „Jaki ruch 

oznacza 'tak'?” Wahadełko poruszy się od tyłu do przo-
du lub zatoczy okrąg. Jeśli ustalimy, że na „tak” waha-
dełko porusza się do przodu i do tyłu, to ruch okrężny 
będzie oznaczał zaprzeczenie. Wtedy dopiero możemy 
zadawać pytania, skierowane do duchów natury. 

Przykładowo,   pytamy   dewa:  „Czy   mam   zasadzić 

ogórki?”  i w zależności od ruchów wahadełka, ustala-
my odpowiedź. Można też zadawać pytania dotyczące 
założenia, uprawy i pielęgnowania ogrodu. Otrzymamy 
tą  drogą informacje na temat  nawożenia,  podlewania, 
ochrony przed insektami. Pamiętajmy tylko o prawidło-
wym formułowaniu pytań.

Większość   ogrodników   wykorzystuje   pod   uprawę 

całą   powierzchnię   ogrodu.   Jednak   według   członków 
wspólnoty Findhorn, należy pozostawić wolne, nienaru-
szone miejsce w rogu ogrodu, aby dewy mogły tam żyć 
i pracować. Jest to doskonały sposób na wyrażenie swe-
go szacunku dla duchów natury.

Jeśli   ktoś   poważnie   myśli   o   założeniu   ogrodu   we 

współpracy z dewami, polecam doskonały poradnik Pe-
relandra  „Garden Workbook”. Jest to książka napisana 
przez kobietę, która pracuje z dewami ogrodów od po-
nad   dziesięciu   lat.   Pozycja   ta   zawiera   szczegółowe 
informacje o zewnętrznych i wewnętrznych aspektach 
ogrodnictwa i pracy z duchami natury.

162

background image

9.6. Praca z ziołami

Od wieków ludzie wykorzystują zioła w celach lecz-

niczych.   Szamani   oraz   uzdrowiciele   kontaktowali   się 
więc z dewami, chociażby na poziomie podświadomo-
ści. Współcześni zielarze nawiązują świadomy kontakt 
z duchami   natury,   czerpiąc   od   nich   wiedzę   na   temat 
leczniczych właściwości poszczególnych ziół oraz spo-
sobu   ich   dawkowania   w   konkretnych   przypadkach. 
Dorothy Maclean tak pisze o ziołach:  ,,Są to 'liderzy'  
w kontaktach między światami dewów i ludzi. Stanowią  
bowiem   nierozerwalną   część   ludzkiej   świadomości   o 
mocy natury”.

Przed podjęciem komunikacji z dewami ziół powin-

niśmy wejść w stan medytacji. Możemy zadawać de-
wom pytania dotyczące tych kwestii, na przykład: „Ja-
kie są właściwości tych ziół?”
 Otwórzmy się na przekaz 
dewów, pozostańmy wrażliwi, a otrzymamy potrzebne 
nam informacje. Zapisujmy wszystkie te wiadomości.

Przy tego rodzaju współpracy możemy też skorzystać 

z pomocy wahadełka. Zadajemy wówczas pytania wy-
magające odpowiedzi  „tak”  lub  „nie”, dotyczące wła-
ściwego użycia czy dawkowania danych ziół. Na przy-
kład, jak pisze Dorothy Maclean, pytamy: „Czy dzienna 
dawka herbaty z mięty pieprzowej dla tego pacjenta to  
dwie porcje?”.

 

Następnie trzymając wahadełko nad mię-

tą,   odczytujemy   odpowiedź.   Zadajemy   pytanie   aż   do 
momentu   uzyskania   wyczerpującej   odpowiedzi:  „Czy 
jedna porcja to właściwa dawka?”
 (nie) „Czy dwie por-
cje to właściwa dawka?”
 (tak) „Czy trzy porcje to wła-
ściwa dawka?”
 (nie) W tym wypadku, poprawna odpo-
wiedź brzmi: „dwie porcje”.

163

background image

9.7. Zakładamy święty gaj

Święte gaje zakładano już w starożytności. Informa-

cje o nich znajdziemy u starożytnych Greków, Rzymian, 
Egipcjan, a przede wszystkim – u Druidów. Taka dzia-
łalność powinna być rozwijana i dzisiaj, w stanie zagro-
żenia   środowiska   naturalnego,   ponieważ   drzewa   są 
nader   istotne   dla   zdrowia   Ziemi.   W   świętych   gajach 
można czcić urodziny, zawarcie małżeństwa, różne waż-
ne rocznice, czyjąś śmierć, sukcesy osobiste. Jako sie-
dziba dewów, święty gaj może stać się naszym sanktu-
arium,

 

miejscem

 

koncentracji

 

energii

 

mądrości i zdrowia.

Święty gaj powinniśmy zakładać przy ścisłej współ-

pracy dewów danego terenu. Pozwólmy im przekazać 
ich opinię, co do tej sprawy, a na pewno pomogą nam 
intuicyjnie wyczuć najlepsze miejsce pod gaj, odnaleźć 
punkt najsilniejszych zawirowań energetycznych. Dewy 
pomogą nam także stać się bardziej świadomymi rodza-
ju energii, który pragniemy skoncentrować wśród świę-
tych   drzew.  Wskażą   nam   potrzebne   ku   temu   gatunki 
roślin. Odpowiedzialność za święte gaje spadała zawsze 
na

 

szamanów,

 

magów

 

oraz

 

kapłanów.

 

Oni właśnie współ-

pracowali z dewami przy lokalizacji gajów oraz doborze 
odpowiednich drzew.

Studiując   biologię   oraz   historię   różnych   gatunków 

roślin staniemy się bardziej świadomi ich właściwości 
fizycznych oraz mistycznych. Poznamy także symboli-
czne odniesienia poszczególnych drzew. Pomoże nam to 
wybrać kilka gatunków, które łączone są na przykład 
z uzdrawianiem, czy też energią mądrości (jak choćby 
dąb).

Niezwykle   ważne   jest   prawidłowe   rozmieszczenie 

drzew. Musimy być pewni, że są one zasadzone w odpo-
wiednich odległościach od siebie. Przy sadzeniu pamię-

164

background image

tajmy, by doły wykopane w ziemi były właściwej głębo-
kości, a wilgotność gleby odpowiadała wymogom dane-
go   gatunku.   Oprócz   wykorzystywania   naszej   wiedzy 
teoretycznej z tego zakresu, czy też doświadczenia wy-
niesionego z praktyki, zasięgajmy również porad u du-
chów natury. Na pewno okażą się niezwykle pomocne.

Jako ludzie odpowiedzialni za młode drzewka musi-

my znać zasady ich pielęgnacji. I tu znajdziemy pomoc 
u dewów. Wesprą naszą troskę o rośliny. Przez pierwsze 
lata musimy oczyszczać teren z chwastów, nawozić go, 
w razie potrzeby podlewać lub osuszać, chronić drzew-
ka przed zwierzętami, czy też ludzkim wandalizmem. 
Troska o drzewa na pewno sprawi nam wielką satysfak-
cję. Będzie też wyrazem naszej dbałości o zdrowie Zie-
mi i wszystkich stworzeń ją zamieszkujących.

9.8. Odnowa natury

Kontakty z duchami natury mogą pomóc nam w od-

nowieniu  zdewastowanego środowiska. W działaniach 
na rzecz ochrony natury zawsze towarzyszą nam energie 
dewów. Obojętnie, czy uczestniczymy w projekcie za-
zieleniania   wyjałowionych   terenów,   usuwania   zanie-
czyszczeń i śmieci, czy też tworzenia ogródków miej-
skich – duchy natury będą przy nas obecne. Otwierając 
się na ich mądrość, przekraczamy granice ludzkiego ego 
i   zaczynamy   postrzegać   sytuację   z   punktu   widzenia 
duchów przyrody. W efekcie, nie tylko asystujemy przy 
ich pracy, lecz również bierzemy w niej aktywny udział. 
Zarówno na płaszczyźnie fizycznej, jak i subtelnej.

165

background image

9.9. Kontemplacja

Tylko   nieliczni   ludzie   świadomie   kontaktują   się   z 

dewami poprzez automatyczne pisanie, muzykę, sztuki 
plastyczne, ogrodnictwo czy sadzenie drzew. Większość 
nawiązuje tę komunikację na poziomie podświadomo-
ści. W tego rodzaju kontaktach nie uświadamiamy sobie 
obecności   dewów.   Odczuwamy   natomiast   jej   skutki: 
dobre   samopoczucie,   komfort   psychiczny,   natchnienie 
do pracy. Nie znaczy to wcale, że robimy coś źle albo 
znajdujemy się na niższym poziomie duchowym niż ci, 
którzy świadomie kontaktują się z dewami. Oznacza to, 
że w tym akurat momencie życia najbardziej odpowied-
nim dla nas jest kontakt na poziomie podświadomości 
(czy:   nieświadomości).   W   niektórych   przypadkach 
może się okazać, iż kontakt podświadomy jest cenniej-
szy i bardziej trwały niż świadoma komunikacja.

Przykładając normy obowiązujące w społeczeństwie 

postrzegającym tylko wartości materialne, trudno nam 
będzie   docenić   wagę   osobistych,   wewnętrznych 
doświadczeń. Ale jeśli uda nam się owe normy przekro-
czyć,   to   zyskamy   dostęp   do   wszystkich   błogosła-
wieństw oferowanych nam przez dewy.

Nieważne, czy ponadzmysłowo postrzegamy dewy, 

czy też kontaktujemy się z nimi na poziomie podświa-
domości. Prawdziwa wartość tychże kontaktów manife-
stuje się poprzez nasze codzienne życie, nasze rozumie-
nie potrzeb natury i czyny, zmierzające do uzdrowienia 
planety.

166

background image

10. Uzdrowienie

Pomagajmy Naturze i pracujmy z nią,

A uzna nas za swych współtwórców i nagrodzi.

Otworzy przed nami bramy do swych tajemnic.

Helena Bławatska, „The  Voice of Silence”

Angielskie słowo „heal” (leczyć, uzdrawiać) pocho-

dzi od anglo-saksońskiego  „hal”, co znaczy  „całość” 
albo  „serdeczny”. Uzdrawianie kojarzy się więc z jed-
nością, integracją. Według terminologii rdzennych Ame-
rykanów oznacza to „zachowywać równowagę podczas  
chodzenia po Matce Ziemi”.

Uzdrawianie, leczenie, jest cechą samego życia. Bez 

tej zdolności nie byłoby możliwości ewolucji. Jako ży-
wa istota, Ziemia dokonuje samouzdrawiania. Koncen-
truje energię, porządkuje poszczególne elementy swej 
istoty, aby funkcjonowały w harmonii. Proces samouz-
drawiania planety trwa nieprzerwanie od jej narodzin. 
I mimo rozprzestrzeniających się spustoszeń dokonywa-
nych przez człowieka, ten proces trwa nadal. Dla ludzi 
najistotniejsza   jest   teraz   odpowiedź   na   pytanie,   czy 
chcemy uczestniczyć w uzdrawianiu Ziemi, czy też za-
mierzamy  zniszczyć   ludzkość   przez   zanieczyszczenia, 
choroby i nierozumne eksploatowanie naturalnych bo-
gactw planety.

167

background image

Ucząc się  pracy z subtelnymi  siłami  natury mamy 

szansę uczestniczyć w procesie ochrony i uzdrawiania 
Ziemi.   Jeśli   zaangażujemy   się   w   ochronę   natury,   to 
możemy też ochronić i uzdrowić nas samych.

10.1. Uzdrowić siebie

Wiele starożytnych tradycji leczenia (chi gongajur-

weda,  akupunktura,  nakładanie dłoni,  leczenie kryszta-
łami
zielarstwo) opierało się na pracy z uzdrawiającymi 
energiami   Ziemi,   które   wspomagały   proces   leczenia 
ludzi. Nawet we współczesnej medycynie allopatycznej 
(formy dominującej w społeczeństwach industrialnych) 
wykorzystuje   się   leki   wytwarzane   z   ziół,   drzew   czy 
innych roślin.

Kiedy jednak nawiązujemy osobisty kontakt z Matką 

Ziemią, to zyskujemy bezpośredni dostęp do jej uzdra-
wiających   mocy.   Odwiedzając   jakąś   formę   życia   – 
wodospad,   rzekę,   drzewo,   kwiaty  –   kontaktujemy  się 
z inteligencją i siłą życiową kierującą jej ewolucją. Tym 
samym, otwieramy się na potężną, uzdrawiającą ener-
gię. Natura to doskonała harmonia i jedność wszystkich 
elementów stworzenia. Jest ona najlepszym uzdrowicie-
lem dla wszelkich aspektów naszego jestestwa.

Uzdrawianiem Ziemi zajmuje się wielka liczba du-

chów natury. Chronią ją poprzez kierowanie wzrostem, 
integracją, rozwojem, a także przez opiekę nad każdą 
formą życia. Chociaż wypełniają swe zadania z różną 
intensywnością i na różnych poziomach egzystencji, to 
ich praca trwa nieprzerwanie, dniami i nocami.

Ludzie   stanowią   integralną   część   wielkiej   rodziny 

natury. Dlatego też możemy czerpać uzdrawiającą ener-
gię dewów, kiedy tylko jest nam ona potrzebna. Wcho-
dząc w kontakt z formami natury, mamy szansę dokonać 

168

background image

wewnętrznego   zjednoczenia,   integracji   wewnętrznych 
energii oraz zjednoczenia z siłami natury.

Pamiętam, że kiedyś nawiązałem kontakt z dewem 

połączonym z wodospadem Raymond Kill, zlokalizowa-
nym w pobliżu Milford, w Pensylwanii. Nie mogłem 
wówczas oprzeć się wrażeniu, iż umiejętność dojścia do 
uzdrawiających   mocy   natury   jest   nie   tylko   istotnym 
aspektem wspólnoty ludzi i dewów. To po prostu zasad-
nicza część komunikacji, którą duchy przyrody nawią-
zują z nami na poziomie podświadomości. Ponieważ ta 
energia jest przynależna wszystkim istotom, także i my 
posiadamy jej wewnętrzny potencjał. Co ważne, jest to 
ta sama moc, która zawiera się we wszystkich innych 
stworzeniach.   Dewy   nie   tylko   odpowiadają   na   nasze 
wewnętrzne moce uzdrawiania, lecz mogą także usunąć 
energetyczne blokady wywołujące choroby, a więc ba-
riery mentalne czy psychiczne.

Duchy natury reagują na te aspekty danego człowie-

ka,   które   wymagają   uzdrowienia.   Na   przykład,   jeżeli 
nasze   problemy   zdrowotne   wynikają   z   negatywnego 
myślenia, złej postawy czy kurczowego trzymania się 
starych,   nieprzydatnych   już   idei,   to   dewy   mogą   nas 
wewnętrznie   zainspirować.   Wywołać   w   nas   potrzebę 
otwartości, zmiany, transformacji, motywację do dalsze-
go aktywnego życia lub zdolność postrzegania subtel-
nych wymiarów egzystencji.

Jeżeli choroba wynika ze starych, nie rozwiązanych 

konfliktów   wewnętrznych,   wówczas   dewy   delikatnie 
wspomogą   naszego   „wewnętrznego   uzdrowiciela”.  To 
pomoże nam rozwiązać problemy w sposób dla nas naj-
korzystniejszy.   Bardzo   często   proces   uzdrawiania   za-
chodzi   na   poziomie   mentalnym   i   nie   da   się   go   ująć 
w kategoriach logicznego rozumowania. Subtelne ener-

169

background image

gie działają bowiem na podświadomość, odblokowując 
naszą wewnętrzną moc samouleczenia.

Choroba   może   być   wynikiem   zablokowania   wew-

nętrznej energii. Kontakt ze źródłami mocy uzdrawiania 
– wodospadem, rzeką, jeziorem czy oceanem – gwaran-
tuje nam „zastrzyk energetyczny” wspomagający proces 
samouzdrawiania.   Ucząc   się,   jak   dojść   do   leczniczej 
energii dewów, wzbogacamy własny potencjał energe-
tyczny.

10.2. Dostęp do uzdrawiającej energii

Kiedy pragniesz uzyskać dostęp do mocy uzdrawia-

nia,   okaż   dewom   swój   szacunek.   Możesz   złożyć   im 
ofiary, odmówić modlitwy. Nastaw się na odbiór potęż-
nej mocy, z której chcesz skorzystać.

Pamiętaj, abyś zawsze poprosił o uzdrowienie. Po-

proś o uleczenie, jeśli taka jest wola Boga. Poddanie się 
woli   Wielkiego   Ducha   zapewni   ci   otrzymanie   odpo-
wiedniej dawki uzdrawiającej energii. Najlepiej, poproś 
o taką ilość energii, która cię uleczy. Nie nazywaj cho-
rób i nie wskazuj ich organicznych przyczyn, gdyż uz-
drowienia mogą domagać się inne, niefizyczne, aspekty 
twej osoby.

Niekiedy uleczenie ciała nie jest możliwe, natomiast 

osiągalne   jest   „uzdrowienie   duszy”.   Pozostań   otwarty 
na proces leczenia, w jakimkolwiek kierunku będzie on 
zmierzał. Uzdrowienie wymaga cierpliwości, wewnętrz-
nej integracji i zdecydowania.

Możesz   także   przywołać   energię   dla   uzdrowienia 

drugiego

 

człowieka;

 

osoby, która nie kontaktuje się z de-

wami na płaszczyźnie świadomości. W takim wypadku 
przywołaj

 

dewy

 

specjalizujące

 

się w uzdrawianiu, korzy-

stając z określonych modlitw. Kilka tego typu inwokacji 

170

background image

zaproponował   Geoffrey   Hodson   w   książce   pt.  „The 
Brotherhood of Angels and of Men”
. Zostały mu one 
przekazane przez same duchy natury. Oto jedna z nich: 
„Pozdrawiam was, dewy sztuki uzdrawiania! Przysze-
dłem   po   waszą   pomoc.   Przekażcie     (tej   osobie)   silę  
życia. Niech napełni się nią każda komórka jej dala.  
Każdemu nerwowi dajcie ukojenie. Złagodźcie cierpie-
nie.   Pozwólcie   ożyć   każdej   części   dala.   Niech   dzięki  
waszej mocy uzdrawiania Odnowi się jej dusza i ciało.  
Miejcie nad nią czuwanie. Opiekujcie się nią Aż powró-
ci   zdrowie   Inaczej   ujdzie   z   niej   życie.   Niech   szybko  
powrócą doń siły. 

Pozdrawiam was, dewy sztuki uzdrawiania! Przysze-

dłem po waszą pomoc. Dzielę z wami pracę na tej ziemi  
Aby uwolnić Boga w człowieku.”

Uzdrowienie nie kończy się na usunięciu zewnętrz-

nych symptomów choroby. Prawdziwe uzdrowienie wy-
maga   wewnętrznego   zintegrowania.   Wymaga   zjedno-
czenia naszych wierzeń, emocji i energii z wolą Boga 
i rytmem   Matki   Ziemi.   Oczywiście,   proces   ten   nie 
zachodzi   samorzutnie,   bez   wysiłków   z   naszej   strony. 
Trzeba   osiągnąć   głęboki   poziom   rozumienia   natury, 
rozumienia siebie, swych potrzeb, by zainicjować cały 
ten proces. Bariery mentalne czy psychiczne, utrudnia-
jące nam samouleczenie, mogą być efektem związku z 
nieodpowiednim partnerem. Zdarzają się bowiem rela-
cje   międzyludzkie,   oparte   na   bólu   i   cierpieniu.  Aby 
uzdrowić siebie, trzeba zmienić lub zerwać taki kontakt. 
Proces leczenia wymaga więc czasem trudnych i bole-
snych decyzji.

Każdy z nas jest dzieckiem Matki Ziemi. Dlatego też 

każdy z nas od urodzenia nosi w sobie potencjał energii 
uzdrawiania. Możliwości wykorzystania tych zasobów 

171

background image

są   jednak   nader   często   ograniczane   przez   zarzucanie 
związków z naturą.

Odcinając się od natury – emocjonalnie, psychicznie, 

duchowo  –  sami   pozbawiamy  się  mocy  leczenia.   Jak 
trafnie   stwierdził   kiedyś   jeden   z   dewów,   z   którym 
nawiązałem komunikację:  „Czy to nie zastanawiające, 
że cały rodzaj ludzki jest tak chory i słaby? Ludzkość  
cierpi, i to na każdym poziomie swej egzystencji”.

Różne duchy natury dysponują specyficznymi wła-

ściwościami,  wynikającymi  z  wyjątkowości   ich  istoty 
lub typu form przyrodniczych, z którymi są połączone 
(woda, drzewa, skały, wiatr, ogień). Dzięki tej różnorod-
ności każdy człowiek może odnaleźć w naturze najbar-
dziej odpowiadający mu rodzaj subtelnych energii. Oso-
biście, najlepiej odbieram energie wiatru oraz gór. 

Wizyty   w   górach   lub   miejscach   wystawionych   na 

działanie wiatru stymulują mnie do zainicjowania pro-
cesu samouzdrowienia. Niektóre formy natury, np. wo-
dospady czy wybrzeża morskie są siedliskiem różnych 
dewów,   dysponujących   rozmaitymi   rodzajami   energii. 
O uzdrawiającej mocy takich miejsc stanowi więc kom-
binacja subtelnych sił. Po medytacji nad wodospadem 
Raymond’s Kill  (i kąpieli w jego lodowatych wodach), 
otrzymałem następującą wiadomość: „Na mą moc skła-
dają się energie klifów, płynącej wody, wiatru i w mniej-
szym   stopniu   –   drzew.   Woda   działa   oczyszczające   na  
psychikę   i   odsłania   jej   subtelne,   duchowe   poziomy.  
Dewy połączone z klifami oferują siłę, zdecydowanie i  
spokój. Duchy czuwające nad drzewami emitują energię  
wzrostu, rozwoju. Ukazują też korzyści płynące z utrzy-
mania postawy wertykalnej: łączność z Ziemią i niebem,  
przewodzenie   energii   między   nimi   przepływającej.  
Dewy wiatru determinują zmiany, ułatwiają komunika-

172

background image

cję między różnymi wymiarami natury, inspirują, przy-
noszą nowe idee i perspektywy. (Jeśli ktoś ma szczęście,  
to dozna uzdrawiającej mocy tęczy, która to siła trafia  
do  najgłębszych  zakątków  ludzkiej  duszy,  pomaga za-
chować czystość intencji oraz wewnętrzną integrację).  
Tak więc, ludzie powinni szukać kontaktu z subtelnymi  
istotami   wodospadu.   Dysponują   one   bowiem   potężną 
mocą uzdrawiania niemal wszystkich aspektów ludzkiej  
natury. I co ważne, czynią to jednocześnie.”

10.3. Relacje podstawowe

Zapominamy   często,   że   proces   uzdrawiania   opiera 

się na podstawowych – chemicznych i biologicznych – 
relacjach między człowiekiem i innymi stworzeniami. 
Już dawno naukowcy „wypreparowali” ze świata różne 
gatunki, rodzaje i królestwa, podkreślając w ten sposób 
różnice między stworzeniami. Jednak podczas kontaktu 
z dewami klifów w pobliżu miasta Peulla (Chile) uświa-
domiłem sobie, że podział natury na trzy odrębne króle-
stwa   (zwierząt,   roślin   i   minerałów)   jest   iluzją.   Cały 
świat natury to jedno królestwo. 

Chociaż ludzie i klify stanowią formacje różne za-

równo pod względem formy, jak i „treści”, to przecież 
klify także są aspektem życia planety, pełnią określoną 
rolę w procesie ewolucji.

Wszystkie formy natury – ludzie, rośliny, oceany czy 

skały – tworzą wspólnotę. Kiedy jemy owoc, to włącza-
my go w nasze ciało. Owoc pochodzi z drzewa, a ono 
czerpało swój pokarm – wodę i sole mineralne – z gle-
by. Tak więc, i roślina, i składniki mineralne stają się 
naszym ciałem, naszymi kośćmi. A w dodatku, dostar-
czają   nam   siły   witalnej,   niezbędnej   do   przetrwania. 
Natomiast kiedy umrzemy, nasze ciała „oddadzą” glebie 

173

background image

te   składniki   mineralne   i   substancje   organiczne,   które 
z niej   zaczerpnęły.   Tak   właśnie   tworzy   się   „wspólny 
grunt”   dla   wszystkich   istot   zamieszkujących   Ziemię. 
Stąd płynie uzdrawiająca moc natury – obojętnie, czy 
czerpiemy   ją   od   dewów,   z   olejków   kwiatowych   czy 
roślin leczniczych.

10.4. Uzdrowienie planety

Przewodniczący  Emissarie   Foundation,   Nick   Gor-

don, powiedział kiedyś:  ,,We wspólnocie czuję się tak, 
jakbyśmy leczyli się nawzajem”
. Znaczy to, że pomaga-
my sobie nie tylko poprzez dzielenie się naszymi darami 
z konkretną jednostką, lecz także przez aktywne uczest-
nictwo w wielkiej, planetarnej wspólnocie. 

Jak bowiem pisze Donald M. Epstein w „The Twehe 

Stages of Healing”„Aspekt duchowy uzdrawiania od-
nosi się do najgłębszych pokładów naszego jestestwa,  
gdzie tkwi wewnętrzna mądrość. Kiedy już zjednoczymy  
się z naszym wewnętrznym rytmem, zintegrujemy się, to  
doświadczymy jedności i łączności z najbliższym otocze-
niem.   Być   może   doznanie   to   obejmie   całą   ludzkość,  
a później – całą wspólnotę zamieszkującą Ziemię.”

W momencie uleczenia siebie, zapragniemy skiero-

wać swą uzdrawiającą energię na zewnątrz, ku innym 
stworzeniom. Dostrzeżemy relacje łączące nas z naturą. 
Tak właśnie postrzegali świat indiańscy szamani, którzy 
podkreślali wzajemne zależności wszystkich elementów 
przyrody. Ludzie są zależni od Matki Ziemi, a ona jest 
zależna od ludzkości. Musimy o tym pamiętać.

Każdy człowiek posiada jakiś wrodzony dar, który 

stanowi o wyjątkowości jednostki. Każdy ma też własne 
pola zainteresowań. Nasze życiowe zadanie polega na 

174

background image

rozpoznaniu tego daru i dążeniu do najpełniejszej jego 
ekspresji, z korzyścią dla ziemskiej wspólnoty.

Musimy jasno i wyraźnie postrzegać nasze prawdzi-

we potrzeby. Prawdziwe, a nie wykreowane przez społe-
czeństwo,

 

które

 

najwyżej

 

ceni

 

własności

 

materialne. Nor-

my stworzone przez społeczeństwa Zachodu wypaczyły 
i zniekształciły obraz ludzkiego życia. Dla wielu miesz-
kańców Ziemi podstawowymi potrzebami są: ubranie, 
pożywienie i dach nad głową. Jakże inaczej to wygląda 
w   krajach   wysoko   uprzemysłowionych.   Jemy   nawet 
wtedy, gdy nie odczuwamy głodu, posiadamy ubrania, 
których wcale nie nosimy lub czynimy to bardzo rzad-
ko. Domu nie  nazwiemy domem,  jeśli  nie jest odpo-
wiednio wyposażony we wszystkie nowoczesne gadże-
ty. Zarabiamy po to, by móc zarobić jeszcze więcej.

Nie przeznaczamy pieniędzy –  „zielonej energii”  – 

na  żaden konkretny cel.  Możemy przerwać  to błędne 
koło konsumpcji. Zmieńmy dietę, kupujmy tylko to, co 
jest nam naprawdę potrzebne do życia, doceńmy rangę 
przerobu surowców wtórnych (może on ocalić naturalne 
zasoby Ziemi), inwestujmy w kampanie na rzecz ochro-
ny środowiska. Stańmy się bardziej wrażliwi na potrze-
by planety. Pomożemy w ten sposób nie tylko jej, ale 
i sobie.   Jeśli   nie   chcemy   wspierać   finansowo   jakiejś 
organizacji   ekologicznej,   to   skierujmy   swą   energię 
(„zieloną” czy też innego rodzaju) ku takim stowarzy-
szeniom, z których celami się utożsamiamy. Wyrażając 
szacunek dla natury w codziennym życiu, przyczyniamy 
się do wzrostu naszych wewnętrznych zasobów pozy-
tywnej energii. A tylko na ten rodzaj wibracji odpowia-
dają duchy natury.

Według mnie, najistotniejszą kwestią współczesności 

jest ochrona lasów. Po pierwsze dlatego, że są one nie-

175

background image

zbędne do przetrwania życia na Ziemi. Po drugie, stano-
wią   cenne   źródło   duchowej   mądrości   oraz   energii, 
potrzebnych planecie. Podczas wizyty w pięknym Mon-
teverde Cloud Forest Preserve 
w Kostaryce uświadomi-
łem sobie, że las to naturalna świątynia. Duchy lasów 
z okolicy  Penas Blancas  przekazały mi takie oto prze-
słanie:  „Ludzie budują miejsca kultu. A las jest żyjącą  
świątynią planety. W kościele, synagodze czy meczecie  
odnajdujecie piękno, pokój i moc. Ale nie można tego  
porównać z przejmującym wrażeniem obecności Boga,  
jakiego doznaje się w lesie.

Członkowie wspólnot religijnych robią wszystko, by  

uchronić swe świątynie przed zniszczeniem. Ofiarowują  
na ten cel pieniądze, poświęcają czas i energię. Ochra-
niając budynki, ochraniacie świętość, która się w nich  
kryje. Pragniecie, aby świątynie służyły przyszłym poko-
leniom i wzmacniały ich łączność ze Stwórcą.

Ważniejszą   kwestią   jest   jednak   uratowanie   żywych  

świątyń   –   lasów,   zapewniających   wam   zaspokojenie  
potrzeb duszy i ciała. To one dają wam tlen, wodę, pięk-
no, energię zdrowia, siłę i spokój. Las oferuje wam na-
wiązanie   ścisłego   kontaktu   z   istotami   duchowymi,   z  
dewami. Tutaj także odczujecie przenikającą wszystko  
obecność Wielkiego Ducha.”

Proszę, znajdźcie sposób na uratowanie tej świątyni 

i wszystkich jej podobnych, na całym świecie. Możecie 
ochronić   je   dzięki   swej   energii.   Zasilajcie   finansowo 
organizacje   ochrony   lasów.   Poznawajcie   las   i   jego 
mieszkańców. Opowiadajcie innym o swych doświad-
czeniach. Niech wesprą wasze działania na rzecz ochro-
ny środowiska. Możecie tak wiele. Uratujcie lasy.

176

background image

10.5. Ku przyszłości

Wszyscy  jesteśmy  w   stanie   nawiązać   komunikację 

z dewami. Możemy zmienić nasze perspektywy i otwo-
rzyć   się  na  możliwości  oferowane   przez   naturę.  Jako 
dzieci Matki Ziemi oraz członkowie wielkiej planetarnej 
rodziny,   stanowimy   nierozerwalną   część   ziemskiej 
wspólnoty. W głębi naszego jestestwa wiemy, jak uzdro-
wić siebie, jak uzdrowić Ziemię. Odpowiedzi na te pyta-
nia  tkwią w nas, musimy tylko je odnaleźć. Obyśmy 
zdążyli na czas!

Jak   każda   żywa   istota,   nasza   planeta   podlega   nie-

ustannym zmianom. Przemiana, transformacja – to nie-
odłączne elementy życia. Pogłębiając stan „zakorzenie-
nia” oraz pracując z duchami natury, stajemy się coraz 
bardziej świadomi rytmu, mądrości i przemian Ziemi. 
A tym samym, uświadamiamy sobie nasz własny rytm, 
naszą mądrość.

Rzeczywistość życia jest zmieniającą się rzeczywi-

stością.  Jeśli  uznamy to  prawo,  staniemy się  bardziej 
otwarci na nauki płynące z „chwili obecnej”. Pogłębiaj-
my nasz kontakt z naturą, poznawajmy ją i uzdrawiaj-
my. W ten sposób podkreślimy nasze aktywne uczest-
nictwo   w   rozwoju   życia.   Dzięki   temu   wejdziemy 
w wymiar   nieustającego   ruchu,   nieustannej   przemiany 
i ekspansji, głębokiego rozumienia, integracji oraz jed-
ności wszystkiego.

O,  Wibracje Życia Ukryte w Każdym Atomie
O, Ukryty Blasku,Rozświetlający Każdą Istotę
O, Ukryta Miłości, Ujmująca   Wszystko  w Jedno,
Niech każdy z nas, kto czuje się Jednym z Nim 
Pozna, że jesteśmy Jednym  we wszystkich.

POKÓJ   WSZYSTKIM   STWORZENIOM.

177


Document Outline