background image

Tłumaczenie: 

marika1311

 

Strona 1 

 

Rozdział 6 

  Jestem przekonany, 

ż

e nigdy nie spało mi si

ę

 tak dobrze, jak wczoraj. I chocia

ż

 wykopała 

mnie potem z łó

ż

ka, to i tak czuj

ę

 si

ę

 zwyci

ę

sko. Jak król. 

  Po tym, jak bior

ę

 prysznic i si

ę

 ubieram, doł

ą

czam do Ridge’a w kuchni. Sprz

ą

ta po czym

ś

co wygl

ą

dało na 

ś

niadanie, co jest dziwne, bo 

ż

aden z nas nigdy ich nie przyrz

ą

dza. Ale 

pojmuj

ę

 to wtedy, kiedy Maggie wyłania si

ę

 z jego pokoju. 

  - Dzie

ń

 dobry, Maggie. – mówi

ę

 z u

ś

miechem. 

  Patrzy na mnie, ostro

ż

nie. 

  - Co z tob

ą

  I w tym momencie otwieraj

ą

 si

ę

 drzwi od sypialni Bridgette. Wszyscy obserwujemy, jak 

wchodzi do salonu. Zatrzymuje si

ę

, kiedy zdaje sobie spraw

ę

ż

e wszyscy si

ę

 na ni

ą

 gapi

ą

  - Dzie

ń

 dobry, Bridgette. – mówi

ę

 z triumfalnym u

ś

miechem. – Dobrze spała

ś

?  

  Widzi wyraz mojej twarzy i od razu przewraca oczami. 

  - Pieprz si

ę

, Warren.   

  Idzie do kuchni i schyla si

ę

 przy lodówce, przekopuj

ą

c si

ę

 przez półki, by znale

źć

 co

ś

 do 

jedzenia. Patrz

ę

 na ni

ą

 przez cały czas, dopóki Ridge nie klepie mnie w rami

ę

  - Spałe

ś

 z ni

ą

? – pyta, pokazuj

ą

c. 

  Natychmiast potrz

ą

sam głow

ą

 w obronie. 

  - Nie. – pokazuj

ę

. – Mo

ż

e. Nie wiem. To był wypadek.  

  Maggie i Ridge wybuchaj

ą

 

ś

miechem. Ten łapie jej dło

ń

 i ci

ą

gnie w kierunku swojego 

pokoju. 

  - Chod

ź

 – pokazuje. -  Nie chc

ę

 tu by

ć

, kiedy Bridgette zda sobie spraw

ę

 ze swojego bł

ę

du. 

  Patrz

ę

, jak wracaj

ą

 do jego pokoju, a potem wracam wzrokiem do Bridgette. Gapi si

ę

 na 

mnie. 

  - Czy ty mu wła

ś

nie powiedziałe

ś

ż

e uprawiali

ś

my seks?  

  Ponownie potrz

ą

sam głow

ą

.  

  - Ju

ż

 to wiedział. Powiedziałem mu o tym kiedy

ś

.  

  Bridgette przechyla głow

ę

 na bok. 

  - Zrobili

ś

my to wczoraj. Jak mogłe

ś

 mu o tym powiedzie

ć

, zanim to si

ę

 jeszcze wydarzyło? 

  Szczerze z

ę

by w u

ś

miechu. 

background image

Tłumaczenie: 

marika1311

 

Strona 2 

 

  - Miałem dobre przeczucie. 

  Opuszcza głow

ę

, pokonana, a po chwili spogl

ą

da wymownie w sufit. 

  - Wiedziałam, 

ż

e to był zły pomysł. 

  - To był 

ś

wietny pomysł. – wtr

ą

cam. 

  Spogl

ą

da na mnie z cał

ą

 powag

ą

, na jak

ą

 j

ą

 sta

ć

  - To był jednorazowy numerek, Warren.  

  Podnosz

ę

 w gór

ę

 dwa palce. 

  - Tak wła

ś

ciwie, to dwurazowy.  

  Robi tak

ą

 min

ę

, która daje mi zna

ć

, jak bardzo j

ą

 irytuje. 

  - Mówi

ę

 powa

ż

nie, Warren. Nie zrobimy tego ponownie. 

  - Dzi

ę

ki Bogu – mówi

ę

, powoli krocz

ą

c w jej stron

ę

. – Bo przecie

ż

 było tak okropnie, co? 

Nie podobało ci si

ę

. – zatrzymuj

ę

 si

ę

 w miejscu, gdzie potrzebuj

ę

 jeszcze kilkudziesi

ę

ciu 

centymetrów, by jej dotkn

ąć

. – A szczególnie nie podobała ci si

ę

 cz

ęść

, kiedy le

ż

ała

ś

 na 

plecach, a mój j

ę

zyk…. 

  Przyciska mi dło

ń

 do ust, 

ż

ebym si

ę

 zamkn

ą

ł. Patrzy na mnie spod przymru

ż

onych powiek.  

  - Mówi

ę

 powa

ż

nie. To niczego nie zmienia. Nie jeste

ś

my par

ą

. A tak wła

ś

ciwie, to pewnie 

przyprowadz

ę

 innych facetów do domu i musisz si

ę

 na to przygotowa

ć

.  

  Bierze dło

ń

 z moich ust, ale ja si

ę

 z ni

ą

 nie zgadzam. 

  - Nie zrobisz tego. 

  Patrzy na mnie, z błyskiem konkurencyjno

ś

ci w oczach. 

  - Zrobi

ę

. I wła

ś

nie dlatego ostrzegałam ci

ę

, by

ś

 si

ę

 do mnie nie przylepiał. 

  Ha. Ona my

ś

li, 

ż

e to oznacza bycie przylepnym? Je

ś

li b

ę

dzie si

ę

 u

ś

miecha

ć

 i 

ś

mia

ć

 tak, jak 

to robiła zeszłej nocy, to dopiero si

ę

 przekona, jak

ą

 przylep

ą

 mog

ę

 by

ć

  - Je

ś

li nie chcesz ju

ż

ż

ebym ci

ę

 pragn

ą

ł, to nie b

ę

dzie trudne do wykonania. – mówi

ę

. – Po 

prostu si

ę

 do mnie nie u

ś

miechaj. – pochylam si

ę

 i ustami zatrzymuj

ę

 si

ę

 przy jej uchu. – 

Je

ś

li nie b

ę

dziesz si

ę

 do mnie u

ś

miecha

ć

, nie b

ę

d

ę

 czu

ć

 potrzeby zrobienia ci tych 

wszystkich złych rzeczy. Bo twój u

ś

miech jest niesamowity, Bridgette. 

  Powoli si

ę

 odsuwam i na ni

ą

 spogl

ą

dam. Próbuje kontrolowa

ć

 unoszenie si

ę

 i opadanie jej 

klatki piersiowej, ale mnie nie oszuka. Szczerz

ę

 si

ę

 w u

ś

miechu, a przez jej wargi przebiega 

cie

ń

 u

ś

miechu. Unosz

ę

 dło

ń

 i dotykam k

ą

cika jej ust palcem. 

  - Ale z ciebie kokietka. 

  Odsuwa si

ę

 ode mnie i spokojnie popycha moj

ą

 klatk

ę

. Łapie swój kubek z piciem i bez 

wypowiedzenia słowa wraca do swojej sypialni.  

background image

Tłumaczenie: 

marika1311

 

Strona 3 

 

  Przyciskam dłonie do szafki i ci

ęż

ko wzdycham. Co ja narobiłem? Co ja najlepszego, na 

Boga, sobie zrobiłem? 

 

*** 

  Oboje z Bridgette mamy dzi

ś

 dzie

ń

 wolny od pracy, i byłem pewny, 

ż

e po naszej rozmowie 

rano, a ju

ż

 zwłaszcza po wczorajszej nocy, o zmroku znowu b

ę

dzie na mnie. Jednak

ż

e, 

kompletnie mnie ignoruje. Przez wi

ę

kszo

ść

 dnia siedziała u siebie, i nawet nie dała mi zna

ć

Teraz jest ju

ż

 po jedenastej w nocy. Jutro rano musz

ę

 by

ć

 w pracy, a wiem, 

ż

e ona ma 

wcze

ś

nie zaj

ę

cia, wi

ę

c moje nadzieje na rund

ę

 trzeci

ą

 szybko malej

ą

.  

  Nawet zamkn

ę

ła drzwi na klucz, kiedy wcze

ś

niej brała prysznic. 

  Siadam na kraw

ę

dzi łó

ż

ka i rozmy

ś

lam nad wczorajsz

ą

 noc

ą

, rozwa

ż

aj

ą

c ka

ż

d

ą

 

pojedyncz

ą

 rzecz w głowie, zastanawiaj

ą

c si

ę

, co zrobiłem nie tak. Jedyne, co mog

ę

 

stwierdzi

ć

, to 

ż

e niczego nie zrobiłem 

ź

le. Wszystko poszło dobrze i to j

ą

 przeraziło, bo nie 

przywykła do tego, by to faceci mieli nad ni

ą

 kontrol

ę

. Sprawiłem, 

ż

e poczuła si

ę

 słaba. 

  A ona nie lubi si

ę

 tak czu

ć

. Oczywi

ś

cie ma jakie

ś

 problemy z kontrol

ą

, a ja namieszałem jej 

w głowie. Przez to prawdopodobnie powinienem czu

ć

 si

ę

 winny, ale wła

ś

ciwie to czuj

ę

 

dum

ę

. Uwielbiam to, 

ż

e powoduj

ę

 w niej jakie

ś

 uczucia. To, 

ż

e powoli zaczynam rozumie

ć

 jej 

zachowanie. A najlepsze jest to, 

ż

e mam przeczucie, 

ż

e wróci, by to powtórzy

ć

. Mo

ż

e nie 

dzi

ś

, ale wróci, bo jest człowiekiem. A ka

ż

dy człowiek ma jak

ąś

 słabo

ść

 i my

ś

l

ę

ż

e wła

ś

nie 

odkryłem, co jest jej słabo

ś

ci

ą

  Ja

  Wczołguj

ę

 si

ę

 pod kołdr

ę

, ale ju

ż

 teraz mog

ę

 powiedzie

ć

ż

e nie zasn

ę

. To tak, jakby 

ostatnia noc obudziła głód wewn

ą

trz mnie i je

ś

li nie zaspokoj

ę

 ka

ż

dej nocy, zanim pójd

ę

 do 

łó

ż

ka, nigdy ju

ż

 nie zasn

ę

. Liczyłem owce, gwiazdy, powtarzałem wersety z Biblii, których si

ę

 

nauczyłem, gdy miałem pi

ęć

 lat. Nic z tego nie działa, bo godzin

ę

 pó

ź

niej wci

ąż

 tu jestem i 

wci

ąż

 nie 

ś

pi

ę

.  

  Jestem ciekaw, czy ona nie 

ś

pi.  

  Zastanawiam si

ę

, czy otworzyłaby drzwi, gdybym zapukał.  

  Zrzucam z siebie kołdr

ę

 i zaczynam podchodzi

ć

 do drzwi, ale natychmiast zawracam, by z 

nocnej szafki wzi

ąć

 prezerwatyw

ę

. Mam na sobie tylko bokserki, wi

ę

c zatykam j

ą

 za ich 

elastyczn

ą

 gumk

ę

 i otwieram drzwi swojego pokoju. 

  Cycki. 

  Jej cycki. 

  S

ą

 tutaj

  Trzyma dło

ń

 w powietrzu tak, jakby chciała zapuka

ć

. Wygl

ą

da na tak samo zszokowan

ą

 

tym, 

ż

e otworzyłem drzwi, jak ja tym, 

ż

e ona tu stoi. Ma na sobie czarny, koronkowy stanik i 

background image

Tłumaczenie: 

marika1311

 

Strona 4 

 

najmniejsze majtki, jakie kiedykolwiek widziałem. Obni

ż

a r

ę

k

ę

 i gapimy si

ę

 na siebie przed 

dobre pi

ęć

 minut, zanim wci

ą

gam j

ą

 do 

ś

rodka, zatrzaskuj

ę

 drzwi i przyciskam j

ą

 do nich. Jej 

j

ę

zyk znajduje si

ę

 w moich ustach szybciej, ni

ż

 ja zd

ąż

am w

ś

lizgn

ąć

 si

ę

 r

ę

k

ą

 pod jej 

biustonosz.  

  - To w tym 

ś

pisz? – pytam, tu

ż

 przy jej ustach, 

ś

ci

ą

gaj

ą

c rami

ą

czka w dół.  

  - Tak. – mówi bez tchu. Przechyla głow

ę

 i przyci

ą

ga moj

ą

 twarz do swojej szyi. – Ale 

czasem 

ś

pi

ę

 nago. 

  J

ę

cz

ę

 i przyciskam si

ę

 do niej ciałem, gotowy ju

ż

, by w ni

ą

 zanurkowa

ć

  - Podoba mi si

ę

 to. 

  Okr

ę

cam j

ą

 tak, 

ż

e plecami jest zwrócona do mnie, a biustem przyci

ś

ni

ę

ta do drzwi. Owijam 

wokół niej r

ę

k

ę

 i jedn

ą

 dłoni

ą

 łapi

ę

 jedn

ą

 z piersi, a drug

ą

 ze

ś

lizguj

ę

 si

ę

 do jej tyłka. Jest w 

stringach. Malutkich, czarnych, kolorkowych stringach. Pocieram j

ą

 dłoni

ą

, a potem wsuwam 

palce pod cienki materiał i 

ś

ci

ą

gam je do kolan. Patrz

ę

, jak stringi opadaj

ą

 do kostek, a ona 

odsuwa je stop

ą

 na bok.  

  Ustawiam si

ę

 bezpo

ś

rednio za ni

ą

 i przesuwam dłonie z jej pleców na tali

ę

.  

  - Połó

ż

 dłonie na drzwiach. 

  Nie robi tego od razu. Mog

ę

 wyczu

ć

 jej wahanie. Jestem pewny, 

ż

e nie chce, 

ż

eby znowu 

kto

ś

 inny miał przewag

ę

, ale musi zda

ć

 sobie spraw

ę

ż

e straciła kontrol

ę

 w sekundzie, w 

której pojawiła si

ę

 w progu moich drzwi.  

  Obserwuj

ę

 jak powoli kładzie dłonie na drzwiach. Pochylam si

ę

 do przodu i odrzucam jej 

włosy z szyi, zgarniaj

ą

c je na rami

ę

.  

  - Dzi

ę

kuj

ę

. – szepc

ę

 tu

ż

 przy jej szyi.  

  Poci

ą

gam j

ą

 za uda, a

ż

 jest na równi ze mn

ą

, po czym 

ś

ci

ą

gam bokserki i otwieram 

opakowanie prezerwatywy.  

  - Pochyl si

ę

 jeszcze troch

ę

. – mówi

ę

 jej. 

  Robi to. Szybko si

ę

 uczy. 

  Wpl

ą

tuj

ę

 palce w jej włosy i kr

ę

c

ę

 dłoni

ą

, dopóki nie mam gar

ś

ci pełnej jej włosów, a potem 

szarpi

ę

 na tyle mocno, by uniosła twarz. Kiedy to robi

ę

, wyrywa jej si

ę

 z gardła j

ę

k, a to 

wszystko, czego potrzebuj

ę

, by w ni

ą

 wej

ść

 tak daleko, jak tylko mog

ę

, a

ż

 wypełniam j

ą

 

całkowicie. 

  - Zrób to jeszcze raz. – szepc

ę

  Nie robi tego, wi

ę

c poci

ą

gam j

ą

 za włosy. Ponownie wydaje z siebie ten d

ź

wi

ę

k, pi

ę

kny 

d

ź

wi

ę

k, pełen po

żą

dania. Odsuwam si

ę

 i ponownie si

ę

 w ni

ą

 wsuwam, a ten sam d

ź

wi

ę

opuszcza jej usta. Nie znios

ę

 tego. Nie wiem, czy dam rad

ę

 robi

ć

 to na stoj

ą

co, bo przez te 

d

ź

wi

ę

ki przyprawiaj

ą

 mnie o zawrót głowy.  

background image

Tłumaczenie: 

marika1311

 

Strona 5 

 

  Kład

ę

 jedn

ą

 dło

ń

 na jej i 

ś

ciskam, daj

ą

c sobie oparcie, którego potrzebuj

ę

, by kontynuowa

ć

 

ruchy. Za ka

ż

dym razem, kiedy j

ę

czy, wchodz

ę

 w ni

ą

 troch

ę

 mocniej. Zaczyna j

ę

cze

ć

, w 

kółko i w kółko, czasami zast

ę

puj

ą

c ten d

ź

wi

ę

k moim imieniem i ju

ż

 teraz wiem, 

ż

e b

ę

d

ę

 dzi

ś

 

spał jak zabity

  Kiedy czuj

ę

ż

e jestem bliski spełnienia, wychodz

ę

 z niej i obracam tak, 

ż

e znowu przyciska 

plecy do drzwi. Unosz

ę

 jej nogi i owijam je wokół swojej talii, ponownie si

ę

 w ni

ą

 z łatwo

ś

ci

ą

 

w

ś

lizguj

ą

c. Jedn

ą

 dłoni

ą

 obejmuj

ę

 j

ą

 w talii, by j

ą

 podtrzyma

ć

, a drug

ą

 przyciskam do drzwi, 

dla wsparcia. Mój j

ę

zyk walczy z jej j

ę

zykiem, a ja połykam ka

ż

dy d

ź

wi

ę

k, który jej usta s

ą

 

ch

ę

tne, by mi odda

ć

.  

  Jej dłonie s

ą

 owini

ę

te dookoła mojej szyi, wi

ę

c si

ę

gam za siebie i odrywam jedn

ą

 z nich. 

Przyciskam jej dło

ń

 do jej klatki piersiowej i powoli ze

ś

lizguj

ę

 ni

ą

 w dół brzucha. Przykładam 

czoło do jej czoła i stanowczo patrz

ę

 jej w oczy. 

  - Dotknij si

ę

  Otwiera szeroko oczy i zaczyna potrz

ą

sa

ć

 głow

ą

. Kład

ę

 swoj

ą

 dło

ń

 na  jej i patrz

ę

 w dół, 

tam, gdzie nasze ciała s

ą

 poł

ą

czone. Przesuwam jej dło

ń

 kilka centymetrów, dopóki jej palce 

nie s

ą

 dokładnie tam, gdzie chc

ę

, by były.  

  - Prosz

ę

. – mówi

ę

 bez tchu, desperacko. 

  Potrzebuj

ę

 swojej dłoni, 

ż

eby si

ę

 oprze

ć

, wi

ę

c przyciskam j

ą

 do drzwi, za jej głow

ą

. Wci

ąż

 

trzymam j

ą

 talii drug

ą

 dłoni

ą

 i powoli poruszam si

ę

 tam i z powrotem. Nasze czoła nadal si

ę

 

dotykaj

ą

, ale wzrok mam wbity w jej dło

ń

, kiedy jej palce nie

ś

miało zaczynaj

ą

 si

ę

 porusza

ć

 

si

ę

 powolnie, kolistym ruchem.  

  - O kurwa. – wypuszczam z siebie oddech. Patrz

ę

 na ni

ą

 jeszcze przez minut

ę

, dopóki nie 

zaczyna si

ę

 relaksowa

ć

 pod dotykiem własnej dłoni, i wtedy przenosz

ę

 wzrok na jej twarz. 

Wysuwam si

ę

 i gapi

ę

 si

ę

 na ni

ą

, jak jej głowa opada na drzwi. Jej oczy s

ą

 zamkni

ę

te, a usta 

lekko rozchylone, a wszystko, co czuj

ę

 w swoim sercu, brzmi jak pocałuj j

ą

, pocałuj

  Przybli

ż

am si

ę

 wargami do jej ust, a ona lekko j

ę

czy prosto w moje usta. Dra

ż

ni

ę

 jej wargi 

koniuszkiem j

ę

zyka, przesuwaj

ą

c nim po górnej, a potem po dolnej wardze. Jej j

ę

ki staj

ą

 si

ę

 

coraz cz

ę

stsze, a im bardziej przyciskam j

ą

 do drzwi, tym bardziej czuj

ę

, jak jej r

ę

ka porusza 

si

ę

 mi

ę

dzy nami. 

  Nie mog

ę

 uwierzy

ć

ż

e to jest prawdziwe 

ż

ycie. Nie mog

ę

 uwierzy

ć

ż

e mieszka pi

ęć

 

metrów ode mnie i jest skłonna odda

ć

 mi t

ą

 cz

ęść

 siebie. Jestem najszcz

ęś

liwszym 

człowiekiem na 

ś

wiecie. 

  Znowu zaczyna j

ę

cze

ć

, ale tym razem moje wargi spoczywaj

ą

 tu

ż

 przy jej, i przyjmuj

ę

 w 

usta ka

ż

dy d

ź

wi

ę

k, jaki z siebie wydaje. Coraz bardziej pochyla twarz w moj

ą

 stron

ę

, chc

ą

c, 

bym j

ą

 całował, ale ja ciesz

ę

 si

ę

 tym momentem troch

ę

 za bardzo. Uwielbiam to, jak ona 

teraz wygl

ą

da, oczy zamkni

ę

te, usta rozchylone, serce obna

ż

one. Nie chc

ę

 jej całowa

ć

Chc

ę

 mie

ć

 otwarte oczy i nie straci

ć

 z tego widoku ani sekundy.  

  Przestaj

ę

 si

ę

 w niej porusza

ć

 i czekam, a

ż

 sko

ń

czy, bo gdybym kontynuował, sam nie 

wytrzymałbym ju

ż

 dłu

ż

ej. Zaczyna otwiera

ć

 oczy, zastanawiaj

ą

c si

ę

, dlaczego przestałem, 

wi

ę

c pochylam si

ę

 do jej ucha.  

background image

Tłumaczenie: 

marika1311

 

Strona 6 

 

  - Ju

ż

 prawie jeste

ś

… - szepce. – Chc

ę

 po prostu ci

ę

 obserwowa

ć

  Ponownie si

ę

 rozlu

ź

nia, a ja dalej na ni

ą

 patrz

ę

, wchłaniaj

ą

c ka

ż

dy d

ź

wi

ę

k, j

ę

k i ruch, 

jakbym był g

ą

bk

ą

, a ona moj

ą

 wod

ą

.  

  Jak tylko jej nogi 

ś

ciskaj

ą

 mocniej moj

ą

 tali

ę

, łapi

ę

 jej biodra obiema dło

ń

mi i zaczynam 

ponownie si

ę

 w niej porusza

ć

. Jej delikatne skomlenie zamienia si

ę

 w j

ę

ki, j

ę

ki zamieniaj

ą

 si

ę

 

w moje imi

ę

, a nam obu zajmuje całe dziesi

ęć

 sekund, zanim zaczynamy si

ę

 dr

ż

e

ć

, dysze

ć

całowa

ć

 si

ę

, dotyka

ć

 po omacku i w ko

ń

cu, wzdycha

ć

.  

  Czuj

ę

, jak jej ciało słabnie w moich ramionach, a ona składa głow

ę

 na mojej piersi. Unosz

ę

 

dłonie do jej szyi i całuj

ę

 j

ą

 delikatnie w czubek głowy. 

  Po solidnej minucie, w której staramy si

ę

 ponownie złapa

ć

 oddech i odzyska

ć

 zdolno

ść

 

poruszania si

ę

, powoli zaczynam z niej wychodzi

ć

. Obni

ż

a stopy na podłog

ę

 i spogl

ą

da na 

mnie. Nie u

ś

miecha si

ę

, ale widz

ę

 spokój w jej oczach. To było dokładnie to, czego 

potrzebowała. Czego ja potrzebowałem. 

  - Dzi

ę

kuj

ę

. – mówi rzeczowo.  

  Wyszczerzam z

ę

by w u

ś

miechu. 

  - Nie ma za co. 

  Zni

ż

a głow

ę

, jak tylko zaczyna si

ę

 u

ś

miecha

ć

, i wy

ś

lizguje si

ę

 z moich ramion. Wchodzi do 

łazienki i zamyka za sob

ą

 drzwi. Opieram si

ę

 o 

ś

cian

ę

 i ze

ś

lizguj

ę

 si

ę

 po niej na podłog

ę

kompletnie niezdolny, by zmusi

ć

 nogi, 

ż

eby wróci

ć

 do łó

ż

ka. Gdybym nie musiał czeka

ć

, a

ż

 

ona sko

ń

czy w łazience, zasn

ą

łbym tutaj, na podłodze. 

   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

Tłumaczenie: 

marika1311

 

Strona 7 

 

Rozdział 7 

  Trzy solidne tygodnie. 

  Dwadzie

ś

cia jeden dni. 

  Ponad trzydzie

ś

ci razy uprawiali

ś

my seks. 

  Absolutnie zero kontaktu w ci

ą

gu dnia. 

  Naprawd

ę

 jej nie rozumiem. Nie znam jej na tyle dobrze, by wiedzie

ć

, co powoduje wybuch 

jej zło

ś

ci, a co z kolei sprawia, 

ż

e si

ę

 tak wycisza. Nie wiem, dlaczego nie chce traktowa

ć

 

tego, co si

ę

 dzieje mi

ę

dzy nami, jako co

ś

 znacz

ą

cego, ale nie narzekam. To znaczy, no 

prosz

ę

 ci

ę

. Co noc uprawiamy seks, a w dzie

ń

 nie musz

ę

 jej nia

ń

czy

ć

. To byłoby idealne 

ustawienie, gdybym tylko nie chciał od niej troch

ę

 wi

ę

cej. Ale dopóki nie przejdziemy na inny 

poziom relacji, wiem, 

ż

e nic dobrego z nas nie wyjdzie. A zwłaszcza nowa współlokatorka, a 

obawiam si

ę

ż

e wła

ś

nie to mo

ż

e si

ę

 zdarzy

ć

. Brennan oficjalnie udał si

ę

 w tras

ę

 i 

wyprowadził si

ę

, co oznacza, 

ż

e jego pokój jest teraz do wzi

ę

cia. Nie mog

ę

 znie

ść

 pomysłu, 

ż

e siostra Bridgette mogłaby si

ę

 tu wprowadzi

ć

, a słyszałem, 

ż

e było to omawiane przez 

telefon. Nie wiem co, lub kogo Ridge miał na my

ś

li, ale nie s

ą

dz

ę

, bym zniósł mo

ż

liwo

ść

, by 

kolejny facet si

ę

 tu wprowadził. Nawet je

ś

li bardzo chc

ę

 udawa

ć

ż

e nie przeszkadza mi taki 

układ z Bridgette, je

ś

li inny facet spojrzałby na jej tyłek w tych szortach, nie b

ę

d

ę

 w stanie 

powstrzyma

ć

 si

ę

, przed skopaniem jego tyłka. A nawet nie jestem typem faceta, który bije si

ę

 

z innymi, ale przez ni

ą

 chc

ę

 walczy

ć

 z ka

ż

dym. Nawet z frajerami. Uderz

ę

 ka

ż

dego, je

ś

li to 

oznacza, 

ż

e zachowałbym nasz układ z Bridgette.  

  I dlatego nie mog

ę

 przesta

ć

 si

ę

 gapi

ć

 na kanap

ę

. Jest na niej jaka

ś

 osoba. My

ś

l

ę

ż

e to 

dziewczyna, bo widz

ę

 blond włosy wystaj

ą

ce spod poduszki naci

ą

gni

ę

tej na jej twarz, ale 

równie dobrze to mógłby by

ć

 facet z długimi włosami. Facet, którego nie chc

ę

 widzie

ć

 jako 

naszego nast

ę

pnego współlokatora. Wci

ąż

 obserwuj

ę

 kanap

ę

, czekaj

ą

c, a

ż

 ta osoba si

ę

 

obudzi. Zachowuj

ę

 si

ę

 w kuchni wystarczaj

ą

co gło

ś

no, 

ż

eby obudzi

ć

 całe mieszkanie, ale 

ktokolwiek jest na kanapie, 

ś

pi jak kamie

ń

  Ko

ń

cz

ę

 napełnia

ć

 swoj

ą

 misk

ę

 płatkami i id

ę

 z ni

ą

 do salonu. Skoro kto

ś

 postanowił si

ę

 

rozgo

ś

ci

ć

 na miejscu, gdzie jem 

ś

niadania, siadam na podłodze. Dokładnie przed kanap

ą

Zaczynam je

ść

, chrupi

ą

c płatkami tak gło

ś

no, jak tylko potrafi

ę

.  

  Zastanawiam si

ę

, czy on/ona to znajomy Bridgette.  

  Nie, Bridgette nie przyprowadziła wczoraj nikogo. Wiem to, bo odebrałem j

ą

 po tym, jak 

sam sko

ń

czyłem prac

ę

 i pojechali

ś

my prosto do domu, a potem prosto do mojego łó

ż

ka. 

Je

ś

liby o tym pomy

ś

le

ć

, to nawet nie zapalili

ś

my 

ś

wiateł w salonie, wi

ę

c je

ś

li kto

ś

 ju

ż

 tam 

le

ż

ał, to po prostu nie zauwa

ż

yli

ś

my.  

  O kurcz

ę

. Zastanawiam si

ę

, czy byli

ś

my gło

ś

no? Nigdy nie musieli

ś

my si

ę

 tym martwi

ć

kiedy Ridge był w domu.  

background image

Tłumaczenie: 

marika1311

 

Strona 8 

 

  Spod poduszki słycha

ć

 j

ę

k i ciało si

ę

 obraca, twarz

ą

 do mnie, wi

ę

c widz

ę

ż

e to 

rzeczywi

ś

cie jest dziewczyna. Wci

ąż

 siedz

ę

 na podłodze, jedz

ą

c płatki. Obserwuj

ę

, jak ona 

próbuje otworzy

ć

 oczy.  

  - Kim jeste

ś

 i dlaczego 

ś

pisz na mojej kanapie? – pytam w ko

ń

cu. 

  Szarpie nagle swoim ciałem na d

ź

wi

ę

k mojego głosu. Unosi poduszk

ę

 i odsuwa si

ę

spogl

ą

daj

ą

c mi w oczy. Musz

ę

 stłumi

ć

 

ś

miech, bo kto

ś

 długopisem napisał jej na twarzy „

Ktoś 

pisał po twoim czole

”.  

  To prawie na pewno był Ridge, wi

ę

c robi

ę

, co w mojej mocy, by si

ę

 na to nie gapi

ć

 i zamiast 

tego patrz

ę

 w jej oczy.  

  - Jeste

ś

 now

ą

 współlokatork

ą

? – pytam z ustami pełnymi płatków. 

  Potrz

ą

sa głow

ą

  - Nie. – mówi. – Jestem przyjaciółk

ą

 Ridge’a.  

  Hmmm. Tego si

ę

 nie spodziewałem.  

  - Ridge ma tylko jednego przyjaciela. Mnie. 

  Przewraca oczami i siada na kanapie. Jest urocza. Bardzo imponuj

ą

ce, Ridge.  

  - Zazdrosny? – pyta, przeci

ą

gaj

ą

c si

ę

 z ziewni

ę

ciem.  

  - Jak si

ę

 nazywa? 

  - Kto? 

  - Wida

ć

 dobra z ciebie przyjaciółka.  

  Wzdycha, a jej głowa opada na zagłówek kanapy.  

  - Nie wiem, jakie Ridge ma nazwisko. – mówi. – Nie wiem, jakie jest jego drugie imi

ę

. A 

ś

pi

ę

 

tu tylko dlatego, bo mój chłopak, z którym byłam od dwóch lat, zdecydował, 

ż

e b

ę

dzie fajnie, 

jak popieprzy troch

ę

 moj

ą

 współlokatork

ę

, a nie chciałam tam siedzie

ć

 i tego ogl

ą

da

ć

.  

  Podoba mi si

ę

 ta dziewczyna. Mogłaby by

ć

 konkurencj

ą

 dla Bridgette. I nie mam na my

ś

li 

siebie, po prostu Bridgette jest wredna i prawdopodobnie nie poznała za wiele dziewczyn, 
które mogłyby j

ą

 wspiera

ć

. To mo

ż

e by

ć

 zabawne. 

  - Nazywa si

ę

 Lawson – mówi

ę

 – i nie ma drugiego imienia. 

  Słysz

ę

, jak drzwi od pokoju Bridgette si

ę

 otwieraj

ą

 i natychmiast obracam głow

ę

 w tym 

kierunku. Wci

ąż

 ma ubrane moje bokserki z poprzedniej nocy, ale na nie zało

ż

yła swoj

ą

 

koszulk

ę

Bo

ż

e, tak dobrze wygl

ą

da.  

  - Dzie

ń

 dobry, Bridgette. Dobrze spała

ś

?  

  Spogl

ą

da na mnie krótko i przewraca oczami. 

  - Pieprz si

ę

, Warren.  

background image

Tłumaczenie: 

marika1311

 

Strona 9 

 

  Co w j

ę

zyku Bridgette oznacza Tak, Warren. Spałam jak dziecko, dzi

ę

ki tobie.  

  - To Bridgette. – mówi

ę

 szeptem do dziewczyny na kanapie.  – W ci

ą

gu dnia udaje, 

ż

e mnie 

nienawidzi, ale w nocy mnie kocha. 

  Ta 

ś

mieje si

ę

 i robi tak

ą

 min

ę

, jakby mi nie wierzyła. 

  - Cholera! – krzyczy Bridgette. Odwracam si

ę

 i patrz

ę

, jak chwyta si

ę

 blatu, by nie upa

ść

. – 

Jezu Chryste! – kopie walizki, które stoj

ą

 obok szafek. – Powiedz swojej małej kole

ż

ance, 

ż

je

ś

li tu zostaje, musi zabra

ć

 dwoje rzeczy do jej pokoju! 

  Mojej kole

ż

ance? Ponownie zwracam twarz do dziewczyny na kanapie, która siedzi z 

szeroko otwartymi oczami. My

ś

l

ę

ż

e Bridgette ju

ż

 miała z ni

ą

 jaki

ś

 problem. Kolejny powód, 

by upewni

ć

 si

ę

ż

e ta zostanie now

ą

 współlokatork

ą

, bo lubi

ę

 w

ś

ciekł

ą

 Bridgette. Mog

ę

 si

ę

 

te

ż

 zało

ż

y

ć

ż

e zazdrosna Bridgette b

ę

dzie o wiele bardziej przylepna, co działa na moj

ą

 

korzy

ść

. Odwracam si

ę

 i gapi

ę

 na Bridgette, z miejsca, w którym wci

ąż

 siedz

ę

  - A kim ja jestem, twoj

ą

 dziwk

ą

? Sama jej powiedz. 

  Bridgette wbija wzrok w dziewczyn

ę

 na kanapie, a potem wskazuje na walizki, przez które 

nieomal si

ę

 przewróciła.  

  - ZABIERZ.. SWOJE.. RZECZY.. Z.. KUCHNI! – mówi, zanim odmaszerowuje do swojego 
pokoju.  

  Powoli obracam głow

ę

 w stron

ę

 dziewczyny z kanapy.  

  - Dlaczego ona my

ś

li, 

ż

e jeste

ś

 głucha?  

  Wzrusza ramionami. 

  - Nie mam poj

ę

cia. Wczoraj doszła do takiego wniosku i nie miałam szansy jej tego 

wyperswadowa

ć

.  

  Wybucham 

ś

miechem. Co za idealna wkr

ę

ta, i nawet nie musiałem nad tym my

ś

le

ć

.  

  - Och, typowe. – mówi

ę

 do niej. – Masz zwierz

ę

ta? 

  Potrz

ą

sa przecz

ą

co głow

ą

  - Masz co

ś

 przeciwko porno?  

  - Nic przeciwko ogl

ą

daniu, ale nie zamierzam kiedykolwiek gra

ć

 w takich filmach. 

  Kiwam głow

ą

, bo to prawdopodobnie dobrze. Przynajmniej nie b

ę

d

ę

 musiał dodawa

ć

 do 

listy kolejnego powodu, dla którego ogl

ą

dam ka

ż

de porno, które wpada mi w r

ę

ce.  

  - Masz jaki

ś

 irytuj

ą

cych znajomych? 

  - Moja najlepsza przyjaciółka to wbijaj

ą

ca nó

ż

 w plecy dziwka i ju

ż

 z ni

ą

 nie rozmawiam. 

  - Jakie masz nawyki w braniu prysznicu? 

  

Ś

mieje si

ę

background image

Tłumaczenie: 

marika1311

 

Strona 10 

 

  - Raz na dzie

ń

. Nie dłu

ż

ej ni

ż

 pi

ę

tna

ś

cie minut.  

  - Gotujesz? 

  - Tylko, gdy jestem głodna. 

  - Sprz

ą

tasz po sobie? 

  - Prawdopodobnie lepiej, ni

ż

 ty. – mówi, zerkaj

ą

c wymownie na moj

ą

 koszulk

ę

, której 

u

ż

yłem jako serwetki co najmniej kilka razy podczas tej rozmowy. 

  - Słuchasz disco? 

  - Wolałabym zje

ść

 drut kolczasty.  

  Jest dla nas idealna

  - W takim razie, dobrze. – mówi

ę

. – My

ś

l

ę

ż

e mo

ż

esz tu zosta

ć

  Prostuje si

ę

 i podci

ą

ga nogi na kanap

ę

.  

  - Nie zdawałam sobie sprawy, 

ż

e to było przesłuchanie. 

  Zerkam na jej walizki, a potem z powrotem na ni

ą

. Wi

ę

kszo

ść

 ludzi nie podró

ż

uje ze 

wszystkim, co posiadaj

ą

, a je

ś

li ona szuka miejsca, gdzie mo

ż

e zamieszka

ć

, to chc

ę

ż

eby to 

było to miejsce, 

ż

eby miał pewno

ść

ż

e nowy współlokator nie b

ę

dzie miał fiuta. 

  - To oczywiste, 

ż

e potrzebujesz miejsca, 

ż

eby si

ę

 zatrzyma

ć

, a my mamy pusty pokój. I je

ś

li 

ty go nie zajmiesz, w przyszłym miesi

ą

cu wprowadzi si

ę

 siostra Bridgette, a to ostatnia rzecz, 

której ja i Ridge potrzebujemy.  

  - Nie mog

ę

 tu zosta

ć

. – mówi, kr

ę

c

ą

c głow

ą

  - Dlaczego nie? I tak pewnie sp

ę

dzisz kilka dni na szukaniu mieszkania. Co jest nie tak z 

tym? Nawet nie musisz za daleko odchodzi

ć

  Drzwi do pokoju Ridge’a si

ę

 otwieraj

ą

 i widz

ę

, jak dziewczyna lekko mru

ż

y oczy, jakby była 

zdenerwowana. Prawdopodobnie to nie jest dobry znak dla Ridge’a, ale jest tak zadurzony w 
Maggie, 

ż

e taka laska jako współlokatorka nie powinna stanowi

ć

 problemu dla 

ż

adnego z 

nas. Mrugam do niej i wstaj

ę

ż

eby odnie

ść

 swoj

ą

 misk

ę

 do kuchni. Mówi

ę

 i pokazuj

ę

 

jednocze

ś

nie. 

  - Poznałe

ś

 ju

ż

 nasz

ą

 now

ą

 współlokatork

ę

?  

  Ridge zerka na ni

ą

, po czym wraca spojrzeniem do mnie. 

  - Tak – pokazuje. – Musi si

ę

 gdzie

ś

 zatrzyma

ć

, wi

ę

c chyba pozwol

ę

 jej po prostu zosta

ć

 w 

pokoju Brennana. Lub je

ś

li chcesz, mo

ż

e wzi

ąć

 twój pokój, a ty we

ź

miesz ten Brennana, 

ż

eby

ś

my oboje nie musieli dzieli

ć

 łazienki z dziewczynami.  

  Potrz

ą

sam głow

ą

  - Nie ma mowy, 

ż

eby

ś

 umie

ś

cił mnie tak daleko od Bridgette. Mój ulubiony seks to ten w 

łazience.  

background image

Tłumaczenie: 

marika1311

 

Strona 11 

 

  Ridge potrz

ą

sa głow

ą

  - Jeste

ś

 

ż

ałosny.  

  Wraca do swojego pokoju, a ja spogl

ą

dam na nasz

ą

 now

ą

 współlokatork

ę

  - Co powiedział? – pyta, zdenerwowana.  

  - Dokładnie to, czego si

ę

 spodziewałem. – mówi

ę

. Id

ę

 do swojego pokoju i bior

ę

 kluczyki z 

szafki. Zerkam do łazienki i widz

ę

 Bridgette stoj

ą

c

ą

 przy zlewie. Otwieram szerzej drzwi i 

daj

ę

 jej szybkiego całusa w policzek. Próbuje si

ę

 ode mnie odsun

ąć

, ale widz

ę

, jak u

ś

miech 

próbuje wkra

ść

 si

ę

 na jej usta.  

  Mój wzrok spada na czarny długopis le

żą

cy obok zlewu. Podnosz

ę

 go i patrz

ę

 na Bridgette 

z podejrzliwo

ś

ci

ą

. Wzrusza ramionami, a ja wybucham 

ś

miechem. 

  Nie my

ś

lałem, 

ż

e ona to w sobie ma, ale po dowcipie ze szklankami wody, a teraz tym, 

obawiam si

ę

ż

e spotkałem godnego przeciwnika. Przynajmniej nowa współlokatorka szybko 

została przechrzczona.  

  Zamykam drzwi od łazienki i zmierzam do salonu.  

  - Powiedział, 

ż

e wy dwoje zawarli

ś

cie ju

ż

 umow

ę

  Wskazuj

ę

 na stary pokój Brennana.  

  - Id

ę

 do pracy. Tam jest twój pokój, je

ś

li chcesz uło

ż

y

ć

 swoje rzeczy. Reszt

ę

 bzdur 

Brennana ustaw w k

ą

cie. – otwieram drzwi i przechodz

ę

 przez próg, ale potem odwracam 

si

ę

, zanim je zamykam. – Och. Jak masz na imi

ę

  - Sydney.  

  - Có

ż

, Sydney. Witaj w najdziwniejszym miejscu, w jakim kiedykolwiek mieszkała

ś

  Zamykam za sob

ą

 drzwi, czuj

ą

c si

ę

 nieco winny, 

ż

e mogłem przeci

ą

gn

ąć

 t

ą

 współlokatork

ę

 

na moj

ą

 korzy

ść

. Ale serio. Nie tylko zapewni mi łatwiejszy „dost

ę

p” do Bridgette, to jeszcze 

wprowadzi do domu interesuj

ą

c

ą

 dynamik

ę

. Dwie dziewczyny w stanie wojny, rzucaj

ą

ce w 

siebie dowcipami, to mo

ż

e by

ć

 najlepsza rzecz, jaka przydarzyła si

ę

 Ridge’owi i mi.  

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

Tłumaczenie: 

marika1311

 

Strona 12 

 

Rozdział 8 

  - Wi

ę

c, co jest z t

ą

 now

ą

 współlokatork

ą

? – pytam Ridge’a, kiedy wchodz

ę

 przez drzwi.  

  - Mieszka w s

ą

siedztwie. Chłopak j

ą

 zdradził i musi si

ę

 gdzie

ś

 zatrzyma

ć

.  

  Podchodz

ę

 do stołu, przy którym on siedzi i wyci

ą

gam jedno krzesło. 

  - Wci

ąż

 tu jest?  

  Zerka na mnie znad swojego laptopa. 

  - Taa, prawdopodobnie zostanie tu przynajmniej przez kilka tygodni. Mo

ż

e by

ć

  Jest troch

ę

 nieobecny. Kiedy znasz kogo

ś

 przez wi

ę

kszo

ść

 swojego 

ż

ycia, mo

ż

esz wyczu

ć

 

jego niepokój. Ta Sydney sprawia, 

ż

e jest nerwowy, a ja nie wiem, dlaczego.  

  - A Maggie nie ma nic przeciwko? 

  Szybko przenosi uwag

ę

 na laptopa. Kiwa potakuj

ą

co głow

ą

 i przestaje pokazywa

ć

 dło

ń

mi. 

Wychylam si

ę

 na krze

ś

le i zerkam na drzwi, by zobaczy

ć

, czy buty Bridgette s

ą

 tak, gdzie je 

zawsze trzyma. Nie ma ich. Klepi

ę

 Ridge’a w rami

ę

  - Gdzie Bridgette? 

  Prostuje si

ę

 na krze

ś

le. 

  - Wyszła. – pokazuje. 

  - Wyszła gdzie? 

  Wzrusza ramionami. 

  - Warren, naprawd

ę

 chcesz to usłysze

ć

? Bo wiem, 

ż

e ci si

ę

 to nie spodoba.  

  Ponownie siadam prosto na krze

ś

le.  

  - Jasne, 

ż

e chc

ę

 wiedzie

ć

, do cholery. Gdzie ona jest?  

  Opiera si

ę

 na krze

ś

le i wzdycha. 

  - Jaki

ś

 facet przyjechał po ni

ą

 około trzy godziny temu. Wygl

ą

dało to tak, jakby gdzie

ś

 

razem wychodzili.  

  - Wychodzili. Wychodzili, jakby szli na randk

ę

  Kiwa potakuj

ą

co głow

ą

  Nagle mam ochot

ę

 go uderzy

ć

, ale wiem, 

ż

e on nie ma z tym nic wspólnego. Wstaj

ę

 i 

popycham krzesło z powrotem pod stół.  

  Jest na randce. Bridgette jest na pieprzonej randce.  

background image

Tłumaczenie: 

marika1311

 

Strona 13 

 

  To jakie

ś

 bzdury. Dlaczego nie wyznaczyłem wcze

ś

niej granic? Dlaczego jej nie 

powiedziałem, 

ż

e nie mo

ż

e widywa

ć

 si

ę

 z innymi facetami?  

  A co, je

ś

li go tu przyprowadzi? Zrobi to. Jest tak wredna, 

ż

e na pewno to zrobi. 

  Łapi

ę

 swoje klucze i pokazuj

ę

 Ridge’owi, 

ż

e wróc

ę

 za jaki

ś

 czas. 

  Naprawi

ę

 to. 

  Jako

ś

.  

 

*** 

  Dwie godziny pó

ź

niej siedz

ę

 na kanapie, kiedy drzwi si

ę

 otwieraj

ą

. Tak, jak podejrzewałem, 

nie przyszła sama. Jaki

ś

 facet idzie za ni

ą

, zdecydowanie za blisko niej. Jego dło

ń

 spoczywa 

na dole jej pleców, kiedy 

ś

ci

ą

ga buty i spogl

ą

da prosto na mnie.  

  - Och. Cze

ść

, Warren.  

  Wskazuje na mnie palcem. 

  - Guy, to jest Warren. Warren, to jest Guy.  

  Patrz

ę

 na niego. Na całe metr osiemdziesi

ą

t metro seksualnego frajera. 

  - Masz na imi

ę

 Guy

1

?  

  Nie odpowiada mi. Patrzy tylko na Bridgette, jakby czuł si

ę

 lekko zakłopotany tym, 

ż

wła

ś

nie wszedł do jej mieszkania, a na kanapie siedzi jaki

ś

 go

ść

. Zało

żę

 si

ę

ż

e b

ę

dzie 

naprawd

ę

 zakłopotany, kiedy si

ę

 dowie, co z ni

ą

 robiłem na tej kanapie dwadzie

ś

cia cztery 

godziny temu. 

  - Warren. – mówi Bridgette, obrzydliwie fałszywym słodkim głosem. – Mógłby

ś

 da

ć

 nam 

troch

ę

 prywatno

ś

ci?  

 Zerka w kierunku mojej sypialni, cicho daj

ą

c mi do zrozumienia, 

ż

ebym tam poszedł, 

ż

eby 

ona mogła flirtowa

ć

 z Guy’em w moim salonie. Zw

ęż

am wzrok. Robi to celowo. Testuje mnie, 

a ja mam zamiar sobie z tym bez problemu poradzi

ć

  - Jasne, Bridgette. – mówi

ę

 z u

ś

miechem. Wstaj

ę

 i podchodz

ę

 do nich, wyci

ą

gaj

ą

c r

ę

k

ę

 do 

Guy’a. – Miło było ci

ę

 pozna

ć

. – zwracam si

ę

 do niego. U

ś

miecha si

ę

 i jego twarz łagodnieje, 

kiedy widzi, 

ż

e si

ę

 wyluzowałem. – Wy dzieciaki bawcie si

ę

 dobrze. Zostawi

ę

 odkluczone 

drzwi od łazienki, na wypadek, gdyby które

ś

 z was musiało z niej skorzysta

ć

. – wskazuj

ę

 w 

jej kierunku, zasadzaj

ą

c ziarno.  

  Prosz

ę

, niech mu si

ę

 zachce skorzysta

ć

 z ubikacji. Prosz

ę

                                                

1

 Guy to po angielsku „facet” 

background image

Tłumaczenie: 

marika1311

 

Strona 14 

 

  Bridgette wie, 

ż

e mój ostatni komentarz był nietypowy. Mru

ż

y oczy, kiedy ja wycofuj

ę

 si

ę

 do 

swojego pokoju. Zamykam drzwi i staj

ę

 tu

ż

 przy nich. Nie zamierzam straci

ć

 z tego ani 

sekundy. Je

ś

li b

ę

dzie mnie wypróbowywa

ć

 i testowa

ć

 albo torturowa

ć

 przyprowadzeniem 

innego faceta do domu, musi by

ć

 

ś

wiadoma, 

ż

e b

ę

d

ę

 podsłuchiwał całej ich rozmowy. 

  Stoj

ę

 z uchem przyci

ś

ni

ę

tym do drzwi przez przynajmniej pi

ę

tna

ś

cie minut. I przez te 

pi

ę

tna

ś

cie minut słysz

ę

, jak on nadaje o wszystkim, w czym jest dobry. 

  Baseball. 

  Piłka no

ż

na. 

  Tenis. 

  Ciekawostki. (Prawd

ę

 mówi

ą

c zmusił j

ą

ż

eby go przepytała.) 

  Praca. (Jest sprzedawc

ą

. Najwyra

ź

niej jest najlepszy. Najwy

ż

szy poziom sprzeda

ż

y przez 

ostatnie cztery kwartały.) 

  Oczywi

ś

cie, jest podró

ż

nikiem. 

  Oczywi

ś

cie, mówi po francusku. 

  Bridgette ziewa cztery razy podczas tej rozmowy. Wydaje mi si

ę

ż

e ona nudzi si

ę

 bardziej, 

ni

ż

 ja.  

  - Mógłbym skorzysta

ć

 z toalety? – pyta Guy. 

  W ko

ń

cu

  Kilka sekund pó

ź

niej słysz

ę

, jak drzwi do łazienki si

ę

 zamykaj

ą

, wi

ę

c natychmiast otwieram 

drzwi od  mojego pokoju i id

ę

 do kuchni. Bridgette siedzi na kanapie, ze stopami opartymi o 

stolik. 

  - Wygl

ą

dasz na znudzon

ą

 na 

ś

mier

ć

. – mówi

ę

 jej. 

  - Jest intryguj

ą

cy. – odpowiada z fałszywym u

ś

miechem. – Tak dobrze si

ę

 bawi

ę

ż

prawdopodobnie zapytam, czy zostanie na noc.  

  U

ś

miecham si

ę

, wiedz

ą

c, 

ż

e to si

ę

 nie stanie. 

  - Nigdy si

ę

 na to nie zgodzi, Bridgette. – mówi

ę

 jej. – Wła

ś

ciwie.. – patrz

ę

 w dół na swój 

nadgarstek i klepi

ę

 go, jakbym wskazywał na zegarek. – Jestem do

ść

 pewny, 

ż

e wyjdzie 

st

ą

d tak szybko, jak tylko opu

ś

ci łazienk

ę

.  

  Prostuje si

ę

 na kanapie i szybko wstaje. Podchodzi do mnie, wysuwa palec i d

ź

ga mnie nim 

w klatk

ę

 piersiow

ą

  - Co ty zrobiłe

ś

, Warren?  

 Drzwi od łazienki otwieraj

ą

 si

ę

 i Guy z niej wychodzi. Bridgette obraca si

ę

 do niego z twarz

ą

 

pokryt

ą

 tym fałszywym, słodkim u

ś

miechem.  

  - Chcesz posiedzie

ć

 u mnie w pokoju? 

background image

Tłumaczenie: 

marika1311

 

Strona 15 

 

  Zerka na mnie, a ja szybko kr

ę

c

ę

 przecz

ą

co głow

ą

. Z tego, co wie, to po prostu go 

ostrzegam, jak facet faceta, 

ż

eby lepiej uciekał, dopóki jeszcze mo

ż

e.  

  Widz

ę

ż

e jest przera

ż

ony tym, co zaplanowałem dla niego w łazience. Zerka na drzwi, a 

potem na Bridgette.  

  - Tak wła

ś

ciwie, to ju

ż

 miałem wychodzi

ć

. – mówi. – Zadzwoni

ę

 do ciebie. 

  Kolejne kilka sekund, to najbardziej kr

ę

puj

ą

cy moment, jaki widziałem kiedykolwiek mi

ę

dzy 

dwójk

ą

 ludzi. On wyci

ą

ga do niej r

ę

k

ę

, ona si

ę

ga, by go przytuli

ć

, on si

ę

 odsuwa, boj

ą

c si

ę

ż

e ona chce go pocałowa

ć

, a w jego oczach pojawia si

ę

 strach. Przechodzi szybko obok niej 

i idzie prosto do drzwi. 

  - Miło było ci

ę

 pozna

ć

, Warren. Zadzwoni

ę

 do ciebie pó

ź

niej, Bridgette. 

  I tyle go widziałem. 

  Powoli zwraca si

ę

 twarz

ą

 w moj

ą

 stron

ę

. Jej oczy wygl

ą

daj

ą

, jakby były w nich ostre 

diamenty. Obawiam si

ę

ż

e s

ą

 tak ostre, 

ż

e s

ą

 w stanie poder

ż

n

ąć

 mi gardło. Wycofuj

ę

 si

ę

 

do swojego pokoju z u

ś

miechem na ustach. 

  - Dobranoc, Bridgette. 

  Niezła próba, Bridgette. 

  Niezła próba.  

 

*** 

  - Skurwysyn! 

  Drzwi od łazienki otwieraj

ą

 si

ę

 z hukiem, a ona maszeruje prosto do mojego łó

ż

ka. Uczyłem 

si

ę

,  ale szybko odrzuciłem ksi

ąż

ki na bok, kiedy spostrzegłem, 

ż

e idzie. Wskazuje na moje 

łó

ż

ko, wstaje i po nim idzie. Wyrzuca r

ę

ce w powietrze i wtedy zauwa

ż

yłem, 

ż

e co

ś

 trzyma. 

Chocia

ż

 zauwa

ż

yłem to za pó

ź

no, bo wyciska krem na moj

ą

 głow

ę

  - Krem na hemoroidy? – wrzeszczy, odrzucaj

ą

c tubk

ę

 na bok. Wyci

ą

ga inn

ą

, która była 

wetkni

ę

ta pod jej rami

ę

  - Usuwa brodawki?  

  Wyciska go na moj

ą

 poduszk

ę

. Próbuj

ę

 nakry

ć

 głow

ę

 kocem, ale ona wsz

ę

dzie to rozrzuca. 

Podcinam jej nogi, a ona spada na łó

ż

ko, gdzie zaczyna mnie kopa

ć

, rzucaj

ą

c tubkami.  

  - Chłodna ulga? – to l

ą

duje prosto na mojej twarzy. – Nie mog

ę

 uwierzy

ć

ż

e poło

ż

yłe

ś

 to 

wszystko w naszej łazience! Przysi

ę

gam na Boga, jeste

ś

 dzieciakiem, Warren. Zazdrosnym 

dzieciakiem!  

  Wyci

ą

gam reszt

ę

 tubek z jej dłoni i przewracam j

ą

 na plecy, przyciskaj

ą

c ramiona do 

materaca.  

background image

Tłumaczenie: 

marika1311

 

Strona 16 

 

  - Jeste

ś

 taki dupkiem. – krzyczy. 

  Walcz

ę

, by utrzyma

ć

 j

ą

 nieruchomo.  

  - Je

ś

li ja jestem dupkiem, to ty jeste

ś

 chłodn

ą

, wyrachowana, bezwzgl

ę

dn

ą

 suk

ą

!  

  St

ę

ka, próbuj

ą

c wyrwa

ć

 si

ę

 z mojego u

ś

cisku. Nie puszczam jej, ale staram si

ę

 zrobi

ć

 

wszystko, co w mojej mocy, 

ż

eby usun

ąć

 gniew z mojego głosu i mówi

ę

 do niej spokojnie. 

  - O co chodziło, Bridgette? Co? Dlaczego, do cholery, go tutaj przyprowadziła

ś

  Przestaje walczy

ć

 na tyle długo, by u

ś

miechn

ąć

 mi si

ę

 w twarz. Wiedza, 

ż

e moja zazdro

ść

 

wywołuje jej u

ś

miech, wkurza mnie jeszcze bardziej. Trzymam jej oba nadgarstki jedn

ą

 

dłoni

ą

, a drug

ą

 si

ę

gam za jej głow

ę

, chwytaj

ą

c tubk

ę

 z kremem. Z

ę

bami j

ą

 odkr

ę

cam i 

wyciskam krem na jej włosy. Zaczyna si

ę

 pode mn

ą

 miota

ć

 i Bo

ż

e, jestem na ni

ą

 tak 

w

ś

ciekły

  Dlaczego miałaby to robi

ć

  Łapi

ę

 jej szcz

ę

k

ę

 i trzymam jej twarz tak, 

ż

eby na mnie patrzyła. Zdaje sobie spraw

ę

ż

e nie 

przewy

ż

szy mnie sił

ą

 fizyczn

ą

, wi

ę

c przestaje si

ę

 rzuca

ć

. Jej klatka piersiowa faluje, a ona z 

trudem łapie oddech. Widz

ę

 gniew w jej oczach. Nie mam poj

ę

cia, co jej daje prawo do tego, 

by by

ć

 zł

ą

, skoro to ona pogrywała sobie ze mn

ą

  Obni

ż

am swoje czoło do jej i zamykam oczy. 

  - Dlaczego? – pytam bez tchu. W pokoju zalega cisza. – Dlaczego go tu przyprowadziła

ś

 Wzdycha i odwraca głow

ę

. Przysuwam si

ę

 i na ni

ą

 patrz

ę

, przekonany, 

ż

e w jej oczach jest 

wi

ę

cej bólu, ni

ż

 zło

ś

ci. Kiedy si

ę

 odzywa, jej głos jest cichy. 

  - A dlaczego ty pozwoliłe

ś

 dzi

ś

 innej dziewczynie si

ę

 wprowadzi

ć

?  

  Wiem, 

ż

e to było dla ci

ęż

kie, bo to pytanie dowodzi, 

ż

e jej zale

ż

y. Dowodzi tego, 

ż

e nie 

tylko ja obawiałem si

ę

ż

e nowa współlokatorka stanie mi

ę

dzy nami. Przestraszyła si

ę

ż

rusz

ę

 dalej. Przestraszyła si

ę

ż

e Sydney wejdzie mi

ę

dzy nas, wi

ę

c usiłowała zrani

ć

 mnie 

pierwsza. 

  - My

ś

lisz, 

ż

e mi

ę

dzy nami co

ś

 si

ę

 zmieni tylko dlatego, 

ż

e jaka

ś

 inna dziewczyna si

ę

 

wprowadzi? – pytam. Spogl

ą

da gdzie

ś

 za moje rami

ę

ż

eby nie patrzy

ć

 mi w oczy. 

Przechylam jej szcz

ę

k

ę

ż

eby na mnie spojrzała. – To dlatego go tu przyprowadziła

ś

  Mru

ż

y oczy i zaciska usta, bo nie chce przyzna

ć

ż

e j

ą

 to zabolało. 

  - Po prostu to powiedz. – błagam. Musz

ę

 usłysze

ć

, jak mówi to na głos. Potrzebuj

ę

 tylko 

usłysze

ć

, jak mówi, 

ż

e przyprowadziła go tu, bo poczuła si

ę

 zraniona i si

ę

 przestraszyła. 

Chc

ę

ż

eby przyznała, 

ż

e w jej klatce piersiowej faktycznie znajduje si

ę

 serce. I 

ż

e czasami 

bije dla mnie.  

  A skoro nie chce tego przyzna

ć

, to ja zrobi

ę

 to za ni

ą

  - Nigdy nie dopuszczasz nikogo do siebie na tyle, 

ż

eby ich obecno

ść

 mogła ci

ę

 zrani

ć

. Ale 

zraniłoby ci

ę

 to, gdybym ja odszedł, wi

ę

c chciała

ś

 zrani

ć

 mnie pierwsza. – przyciskam usta 

background image

Tłumaczenie: 

marika1311

 

Strona 17 

 

tu

ż

 przy jej uchu. – I udało ci si

ę

. – szepc

ę

. – Widok, jak przechodzisz z nim przez drzwi, 

zabolał mnie jak cholera. Ale nigdzie si

ę

 nie wybieram, Bridgette i nie jestem zainteresowany 

nikim innym. I ta mała gierka przyniosła odwrotny skutek, bo od teraz do tego domu mo

ż

esz 

przyprowadza

ć

 tylko tego m

ęż

czyzn

ę

, który ju

ż

 tu mieszka. – powoli odsuwam si

ę

 i patrz

ę

 na 

ni

ą

 z góry. – Zrozumiano? 

  I oczywi

ś

cie jako Bridgette, odmawia odpowiedzi. Ale wiem te

ż

ż

e odmowa odpowiedzi to 

jaki

ś

 jej sposób na powiedzenie, 

ż

e mam racj

ę

 i si

ę

 ze mn

ą

 zgadza. 

  Oddycha znacznie ci

ęż

ej ni

ż

 kilka minut temu. Jestem pewny, 

ż

e u mnie wyst

ę

puje 

podobna reakcja, bo nie wydaje mi si

ę

ż

eby moje płuca pracowały prawidłowo. Nie mog

ę

 

wzi

ąć

 oddechu, bez wzgl

ę

du na to, jak si

ę

 staram, bo potrzebuj

ę

 jej, by mnie pocałowała, po 

tych przej

ś

ciach. Potrzebuj

ę

 jej powietrza

  Przyciskam swoje usta do jej warg i z tak

ą

 zaborczo

ś

ci

ą

, o któr

ą

 nawet bym siebie nie 

podejrzewał. Całuj

ę

 j

ą

 z tak

ą

 desperacj

ą

ż

e zapominam, 

ż

e wci

ąż

 jestem na ni

ą

 w

ś

ciekły. 

Mój j

ę

zyk nurkuje w jej usta, a ona go przyjmuje, sama całuj

ą

c mnie z desperacj

ą

 w zamian, 

chwytaj

ą

c moj

ą

 twarz i przyci

ą

gaj

ą

c mnie bli

ż

ej. Czuj

ę

 j

ą

 w tym pocałunku tak, jak jeszcze 

nigdy nie czułem. To prawdopodobnie najlepszy pocałunek, jakiego kiedykolwiek 
do

ś

wiadczyli

ś

my, bo tym razem po raz pierwszy stoj

ą

 za nim prawdziwe uczucia.  

  I chocia

ż

 to był najlepszy pocałunek, to tak

ż

e jeden z najkrótszych. Odpycha mnie od 

siebie. Schodzi z łó

ż

ka, wychodzi z pokoju i znika z mojego pola widzenia, zatrzaskuj

ą

c za 

sob

ą

 drzwi od łazienki. Przewracam si

ę

 na plecy i wbijam spojrzenie w sufit.  

  Jest tak myl

ą

ca. Tak frustruj

ą

ca. I tak cholernie trudna do przewidzenia. 

  Nie ma w sobie nic, o czym kiedykolwiek marzyłem, by dziewczyna miała. I absolutnie 
wszystko, czego potrzebuj

ę

.  

  Słysz

ę

, jak w prysznicu zaczyna lecie

ć

 woda, wi

ę

c natychmiast schodz

ę

 z łó

ż

ka i id

ę

 do 

łazienki. Czuj

ę

 lekki ucisk w sercu, kiedy przekr

ę

cam klamk

ę

 i zdaj

ę

 sobie spraw

ę

ż

e nie 

zamkn

ę

ła za sob

ą

 drzwi. Wiem, 

ż

e ten znak znaczy, 

ż

e chce, bym za ni

ą

 przyszedł. Chocia

ż

 

co chce, bym zrobił, kiedy b

ę

d

ę

 w łazience? Chce, 

ż

ebym wzi

ą

ł j

ą

 w prysznicu? 

Ż

ebym j

ą

 

przeprosił? Czy 

ż

ebym z ni

ą

 porozmawiał? 

  Nie wiem. Z ni

ą

 nigdy nic nie wiadomo. Wi

ę

c robi

ę

 to, co robi

ę

 zawsze, a mianowicie 

czekam, a

ż

 to ona poka

ż

e mi, czego potrzebuje. Wchodz

ę

 do łazienki i bior

ę

 r

ę

cznik, 

ż

eby 

wytrze

ć

 ten cholerny krem z moich włosów. Wycieram tyle, na ile mog

ę

, a potem opuszczam 

pokryw

ę

 i siadam na muszli klozetowej, słuchaj

ą

c w ciszy, jak ona bierze prysznic. Wiem, 

ż

ona wie, 

ż

e tu jestem, ale si

ę

 nie odzywa. Przyj

ą

łbym nawet jej obelgi, gdyby to oznaczało 

złagodzenie tej ciszy. 

  Pochylam si

ę

 do przodu, opieraj

ą

c łokcie o kolana. 

  - Czy to ci

ę

 przestraszyło, Bridgette?  

  Wiem, 

ż

e mnie słyszy, ale nie odpowiada. Co oznacza „tak”

  Pozwalam swojej głowie opa

ść

 i zaklinam si

ę

, by zachowa

ć

 spokój. Wła

ś

nie tak ona 

nawi

ą

zuje kontakt. Nie zna 

ż

adnego innego sposobu. Jakim

ś

 cudem nikt, podczas jej 

background image

Tłumaczenie: 

marika1311

 

Strona 18 

 

dwudziesto-dwu letniego 

ż

ycia nie nauczył jej, jak kocha

ć

 lub nawet komunikowa

ć

 si

ę

naprawd

ę

. To nie jest jej wina. 

  - Była

ś

 kiedy

ś

 zakochana? 

  To do

ść

 ogólne pytanie. Nie pytam, czy mogłaby si

ę

 zakocha

ć

, a w szczególno

ś

ci we mnie, 

wi

ę

c mo

ż

e to pytanie jej nie wkurzy. 

  Słysz

ę

, jak łagodnie wzdycha zza zasłony prysznicowej. 

  - My

ś

l

ę

ż

e najpierw trzeba by

ć

 kochan

ą

ż

eby wiedzie

ć

jak kocha

ć

. – mówi cicho. – Wi

ę

to chyba oznacza, 

ż

e nie byłam. 

  Krzywi

ę

 si

ę

. Co za smutna, smutna odpowied

ź

. Taka, której si

ę

 nie spodziewałem.  

  - Nie mo

ż

esz w to naprawd

ę

 wierzy

ć

, Bridgette. 

  Cisza. Nie odpowiada. 

  - Twoja matka ci

ę

 kochała. 

  - Moja matka oddała mnie babci, kiedy miałam sze

ść

 miesi

ę

cy. 

  - Jestem pewny, 

ż

e babcia ci

ę

 kochała. 

  

Ś

mieje si

ę

 cicho, głosem pełnym bólu. 

  - Pewnie tak, ale nie wystarczaj

ą

co, by 

ż

y

ć

 dłu

ż

ej, ni

ż

 rok. Po tym, jak umarła, mieszkałam 

z ciotk

ą

, która do

ść

 oczywi

ś

cie dała mi do zrozumienia, 

ż

e mnie nie kocha. Chocia

ż

 mój 

wujek kochał. Tyle 

ż

e na zły sposób. 

  Zaciskam powieki, pozwalaj

ą

c jej słowom przenikn

ąć

. Brennan nie 

ż

artował, kiedy mówił, 

ż

e miała ci

ęż

kie 

ż

ycie. I podchodzi do tego tak zwyczajnie, jakby po prostu zaakceptowała, 

ż

e takie wła

ś

nie jest jej 

ż

ycie i nic nie mo

ż

e na to poradzi

ć

. Mieszanka zło

ś

ci i smutku 

przelewa si

ę

 przez moje ciało. 

  - Bridgette.. 

  - Nie przejmuj si

ę

, Warren. Poradziłam sobie z tym na jedyny sposób, jaki znałam. Mi to 

pasuje, i nie potrzebuj

ę

 tego, 

ż

e ty lub ktokolwiek inny, próbował mnie zrozumie

ć

 czy 

naprawi

ć

. Jestem, jaka jestem i to akceptuj

ę

.  

  Zamykam g

ę

b

ę

 na kłódk

ę

 i nie oferuj

ę

 jej 

ż

adnej rady. I tak nie wiedziałbym, co powiedzie

ć

Czuj

ę

 si

ę

 okropnie z tym, 

ż

e chc

ę

 j

ą

 przesłucha

ć

 i zada

ć

 wi

ę

cej pyta

ń

 po tej rewelacji, ale nie 

jestem pewny, czy ponownie do niej dotr

ę

. Bridgette nie otwiera si

ę

 przed kim

ś

 łatwo i teraz 

ju

ż

 widz

ę

, dlaczego tak jest. Nie wydaje mi si

ę

ż

eby miała przed kim si

ę

 otworzy

ć

 i to mo

ż

by

ć

 dla niej pierwszy raz. 

  - A co z twoj

ą

 siostr

ą

  Bridgette wzdycha.  

  - To nawet nie jest moja prawdziwa siostra. Jeste

ś

my przyrodnim rodze

ń

stwem i nawet nie 

dorastały

ś

my w tym samym domu. 

background image

Tłumaczenie: 

marika1311

 

Strona 19 

 

  Powinienem przesta

ć

 zadawa

ć

 pytania. Wiem, 

ż

e powinienem, ale nie potrafi

ę

. Wiedza o 

tym, 

ż

e prawdopodobnie nigdy nie powiedziała albo nie usłyszała od kogo

ś

 słów „kocham 

ci

ę

”, oddziałuje na mnie bardziej, ni

ż

 bym przypuszczał.  

  - Jestem pewny, 

ż

e miała

ś

 kiedy

ś

 chłopaków, którzy ci

ę

 kochali. 

  

Ś

mieje si

ę

, jednak nie jest to radosny 

ś

miech, po czym wzdycha, co brzmi jeszcze smutniej.  

  - Je

ś

li planujesz zadawa

ć

 mi takie pytania przez cał

ą

 noc, to ju

ż

 wol

ę

ż

eby

ś

 mnie po prostu 

przeleciał.  

  Nakrywam usta dłoni

ą

, odbieraj

ą

c jej słowa jako nó

ż

 wbity w klatk

ę

. Ona powa

ż

nie nie 

mo

ż

e by

ć

 a

ż

 tak zepsuta. Nikt nie mo

ż

e by

ć

 a

ż

 tak samotny, nie?  

  - Kochała

ś

 kiedy

ś

 kogokolwiek, Bridgette?  

  Cisza. Kompletna cisza, dopóki jej głos nie rozbija jej jak szkła. 

  - Ci

ęż

ko zakocha

ć

 si

ę

 w dupkach, Warren. 

  To komentarz od dziewczyny, która była wyczerpana zbyt wiele razy. Wstaj

ę

 i odsuwam 

zasłonk

ę

 prysznica. Stoi pod strumieniem wody, a tusz spływa jej po policzkach. 

  - Mo

ż

e po prostu nie spotkała

ś

 jeszcze wła

ś

ciwego dupka.  

  Natychmiast wypuszcza z siebie cichy 

ś

miech, razem z kilkoma łzami. Jej oczy s

ą

 smutne, 

ale u

ś

miech wdzi

ę

czny i po raz pierwszy widz

ę

 j

ą

 kompletnie nag

ą

. To tak, jakby trzymała 

dla mnie swoje serce, prosz

ą

c, bym go nie złamał. Jestem pewna, 

ż

e tej wra

ż

liwo

ś

ci, któr

ą

 

pokazuje mi teraz, nie pokazała nigdy nikomu. A przynajmniej 

ż

adnemu innemu m

ęż

czy

ź

nie. 

  Wst

ę

puj

ę

 do prysznica. Patrzy na mnie w szoku, jak moje ciuchy szybko przemakaj

ą

. Bior

ę

 

jej twarz w dłonie i całuj

ę

 j

ą

  Ale nie całuj

ę

 jej szybko. 

  Ani nami

ę

tnie. 

  Ani te

ż

 natarczywie. 

  Przyciskam swoje usta do jej warg z wielk

ą

 delikatno

ś

ci

ą

; chc

ę

ż

eby poczuła wszystko, na 

co tylko zasługuje, by poczu

ć

 z r

ą

k  kogo

ś

 innego. Zasługuje na to, by czu

ć

 si

ę

 pi

ę

kn

ą

Wa

ż

n

ą

. Zasługuje, by wiedzie

ć

ż

e kto

ś

 si

ę

 o ni

ą

 troszczy. 

Ż

e kto

ś

 j

ą

 szanuje. Zasługuje na 

to, 

ż

eby czu

ć

ż

e na tym 

ś

wiecie  jest przynajmniej jedna osoba, która akceptuje j

ą

 dokładnie 

tak

ą

, jaka jest. 

  Zasługuje na to, by wiedzie

ć

, co ja czuj

ę

, bo odczuwam ka

ż

d

ą

 z tych rzeczy. I mo

ż

jeszcze troch

ę

 wi

ę

cej.