background image

 

79 

 

Rozdział 

18 

 
 
 
Ręce Caleba były gorące i ciężko leżały na jej ustach, Elena zaczęła wbijad w nie 

paznokci. Chwycił ją mocno drugą ręką unieruchamiając i wbił palce w jej ramię. 

Elena szarpała się gwałtownie wymachując ramionami i solidnie uderzyła Caleba w 

brzuch. Ugryzła go mocno w rękę, którą trzymał na jej ustach. Caleb odskoczył do tyłu szybko  
ją puszczając i przyłożył ugryzioną rękę do swojej klatki piersiowej. Jak tylko uwolniła usta, 
Elena zaczęła krzyczed. 

Caleb odsunął się od niej trzymając ręce w górze. - Eleno!- Powiedział.- Eleno, 

przepraszam. Nie chciałem cię przestraszyd. Po prostu nie chciałem żebyś krzyczała. 

Elena spojrzała na niego ostrożnie, ciężko dysząc.- Co ty tutaj robisz?- Zapytała.- 

Dlaczego się za mną skradałeś jeśli nie chciałeś mnie przestraszyd? 

Caleb wzruszył ramionami i wyglądał na  trochę zakłopotanego.- Martwiłem się o 

ciebie- wyznał, chowając ręce w kieszeniach i spuszczając głowę.- Wcześniej wspinałem się w 
Hot Springs i widziałem ciebie i twoich przyjaciół. Wyciągali cię z wody i wyglądało jakbyś nie 
oddychała.- Spojrzał na nią przez swoje długie, złote rzęsy. 

- Tak się o mnie bałeś, że zdecydowałeś się mnie złapad i zakryd mi usta żebym nie  

krzyczała?-  Spytała. Caleb schylił głowę i zakłopotany, podrapał się po karku.  

- Nie myślałem- Pokiwał głową Caleb.-  Wyglądałaś tak blado- powiedział.- Ale 

otworzyłaś oczy i usiadłaś. Zamierzałem podejśd i zobaczyd czy wszystko w porządku, ale 
twój przyjaciel zobaczył mnie i zaczął biec w moim kierunku jakby chciał na mnie napaśd i 
chyba po prostu się przestraszyłem- Uśmiechnął się nagle.- Zazwyczaj nie jestem takim 
cykorem- powiedział.- Ale on wyglądał na naprawdę wkurzonego. 

Elena poczuła niespodziewane uczucie bezbronności. Nadal bolało ją ramię w miejscu 

gdzie złapał ją Caleb. Ale on wyglądał na szczerego i skruszonego. 

- W każdym razie – kontynuował Caleb spoglądając na nią swoimi szczerymi, jasnymi, 

niebieskimi oczami.-  Jechałem z powrotem do domu mojej cioci i wujka i rozpoznałem twoje 
auto na parkingu cmentarza. Przyszedłem, bo chciałem z tobą porozmawiad i upewnid się, że 
z tobą wszystko w porządku. A potem, kiedy się zbliżyłem, ty siedziałaś i mówiłaś i zdaje się, 
że się zawstydziłem. Nie chciałem ci przeszkadzad i wpakowad się w coś osobistego, więc 
zaczekałem.- Ponownie schylił nieśmiało głowę.- A zamiast tego… zakooczyło się to atakiem i 
wystraszeniem cię na śmierd. Naprawdę bardzo cię przepraszam, Eleno. 

Bicie serca Eleny wracało do normy. Jakiekolwiek były intencje Caleba, najwidoczniej 

nie miał zamiaru teraz znowu jej zaatakowad.- W porządku- powiedziała- Uderzyłam głową o 
podwodną skałę. Teraz już dobrze się czuję. To musiało wyglądad dziwnie, siedziałam tutaj i 
mruczałam do siebie. Czasami przychodzę tutaj porozmawiad z moimi rodzicami, to 
wszystko. Są tutaj pochowani. 

- To nie jest dziwne- powiedział cicho.- Ja też czasem rozmawiam z moimi. Kiedy coś 

się dzieje i chciałbym żeby byli ze mną,  zaczynam im o tym opowiadad i przez to czuję jakby 
byli ze mną. 

Przełknął ciężko.- Minęło już kilka lat, ale nigdy nie przestaje się za nimi tęsknid, 

prawda ?  

Ostatnie resztki gniewu i strachu opuściły Elenę kiedy zobaczyła smutek na twarzy 

Caleba.- Och, Caleb- powiedziała wyciągając rękę żeby dotknąd jego ramienia. 

background image

 

80 

 

Kątem oka dostrzegła nagły ruch i niewiadomo skąd pojawił się Stefan, biegnąc 

niesamowicie szybko w ich kierunku. 

- Caleb- warknął, chwycił go za koszulę i rzucił go na ziemię. Caleb wydał z siebie 

okrzyk zaskoczenia i bólu. 

- Stefan, nie!- Krzyknęła Elena. 
Stefan obrócił się żeby na nią spojrzed. Jego oczy były trudne do zrozumienia, a kły 

wydłużone.- On nie jest tym za kogo się podaje, Eleno- powiedział opanowanym głosem.- On 
jest niebezpieczny. 

Caleb powoli dźwignął się na nogi używając nagrobka jako wsparcia. Wpatrywał się w 

kły Stefana.  

- Co się dzieje?- Zapytał.- Czym ty jesteś? 
Stefan odwrócił się ku niemu i jakby od niechcenia, ponownie zwalił go z nóg. 
- Stefan, przestao!- Wrzasnęła Elena, nie mogąc powstrzymad histerii w głosie. 

Sięgnęła żeby złapad go za ramię, ale chybiła.- Zrobisz mu krzywdę! 

- On chce ciebie, Eleno- warknął Stefan.- Rozumiesz to? Nie możesz mu ufad. 
- Stefanie,- błagała Elena- posłuchaj mnie. Nie robił niczego niczego złego. Wiesz to. 

On jest człowiekiem.” 

Poczuła wzbierające się gorące łzy zbierające się w jej oczach i zamrugała żeby je 

odgonid. To nie czas na płacz i lament. Teraz jest czas na bycie opanowaną, rozsądną i trzeba 
zatrzymad Stefana przed utratą kontroli.   

Caleb podniósł się na nogi, wykrzywiając z bólu i tym razem niezdarnie zaatakował 

Stefana. Objął jedną ręką szyję Stefana i szarpnął go na bok, ale wtedy Stefan nie męcząc się, 
po raz kolejny rzucił Caleba na ziemię. 

Stefan warczał groźnie kiedy ten patrzył na niego z trawy.- Nie możesz ze mną 

walczyd- warknął Stefan.- Jestem silniejszy od ciebie. Mogę wypędzid ci z tego miasta albo po 
prostu cię zabid. I zrobię to, jeśli uznam, że to konieczne. Nie zawaham się. 

Elena chwyciła Stefana za rękę.- Przestao! Przestao!- Krzyczała. Pociągnęła go ku 

sobie próbując go obrócid aby mogła spojrzed mu w oczy i dotrzed do niego. 

Oddychaj , pomyślała rozpaczliwie. Musiała uspokoid tą atmosferę i próbowała 

uspokoid swój głos aby brzmiał logicznie.- Stefanie, nie wiem co myślisz, że dzieje się z 
Calebem, ale zatrzymaj się na minutę i pomyśl. 

- Eleno, spójrz na mnie-  powiedział Stefan. Jego oczy były ciemne z emocji.- Ja wiem,  

jestem absolutnie pewny, że Caleb jest zły. On jest niebezpieczny. Musimy się go pozbyd 
zanim dostanie szanse żeby nas zniszczyd. Nie możemy dad mu tej szansy i czekad na jego 
ruch. 

-Stefanie…- powiedziała Elena. Jej głos drżał i był dziwnie rozsądny, to tak musi się 

czud ktoś kto odkrywa, że osoba, którą kochasz odchodzi od zmysłów.  

Nie wiedziała co zamierza teraz powiedzied, ale zanim zdążyła otworzyd usta, Caleb 

wstał znowu. Miał długie zadrapanie wzdłuż twarzy, a jego blond włosy były zwichrzone i 
pełne błota.  

- Odczep się- powiedział Caleb groźnie, zbliżając się do Stefana. Trochę kulał, chwycił  

kamieo wielkości pięści w prawą rękę.- Nie możesz po prostu….- Podniósł kamieo do góry. 

- Przestaocie, oboje.- Krzyczała, próbując brzmied jak surowy generał by zwrócid ich 

uwagę.  

Ale Caleb tylko podniósł wyżej kamieo i rzucił prosto w twarz Stefana. 
Stefan uniknął kamienia, poruszając się tak szybko, że Elena prawie tego nie 

zauważyła, chwycił Caleba w pasie i w jednym pełnym wdzięku ruchu, rzucił go w powietrze. 

background image

 

81 

 

Przez moment Caleb był jakby unieruchomiony w powietrzu, lekki niczym strach na wróble, 
uderzył w bok marmurowego pomnika Wojny Secesyjnej z okropnym chrzęstem. Z hukiem 
upadł na ziemię u stóp posągu i  znieruchomiał. 

- Caleb!- Krzyknęła Elena w przerażeniu. Podbiegła do niego torując sobie drogę 

między krzakami, a kępami trawy, które otaczały posąg.  

Jego oczy były zamknięte, a twarz blada. Elena widziała jasne, niebieskie żyłki na jego 

powiekach. Zobaczyła rozprzestrzeniająca się kałużę krwi wokół jego głowy. Pręga brudu 
biegła przez jego twarz, a ten brud i długie czerwone zadrapania na policzku nagle wydały się 
najbardziej łamiącą serce rzeczą jaką kiedykolwiek widziała. Nie ruszał się. Nie potrafiła 
powiedzied czy oddycha.  

Elena opadła na kolana i zaczęła szukad pulsu Caleba dotykając jego szyi. Kiedy 

znalazła stały tętent bicia serca pod palcami, wypuściła z ulgą powietrze. 

- Eleno-  Stefan podszedł do niej. Położył rękę na jej ramieniu.- Proszę, Eleno. 
Elena pokręciła głową, odmawiając spojrzenia na niego i strząsnęła jego rękę. 

Poszukała telefonu w kieszeni.- Mój Boże, Stefan- powiedziała szorstkim i ostrym głosem-  
mogłeś go zabid. Musisz stąd iśd. Mogę powiedzied policji, że tak go znalazłam tak, ale jeśli ci 
zobaczą, będą wiedzied, że się biliście.-  Przełknęła głośno kiedy uświadomiła sobie, że plama 
brudu na koszulce Caleba ma kształt dłoni Stefana.  

- Eleno-  Błagał Stefan. Przez cierpienie w jego głosie, wreszcie odwróciła się do 

niego.-  Eleno, ty nie rozumiesz. Musiałem go powstrzymad. Był dla ciebie 
niebezpieczeostwem.- Zielone oczy Stefana błagały ją i Elena musiała się powstrzymywad żeb 
się nie rozpłakad.- Musisz iśd- powiedziała- Idź do domu. Porozmawiamy później. Nie zrań 
kogoś jeszcze
, pomyślała i przygryzła wargę. 

Stefan wpatrywał się w nią przez długą chwilę, a potem cofnął się.- Kocham cię, 

Eleno.- Odwrócił się i zniknął między drzewami. 

Elena wzięła kilka wdechów, wytarła oczy i zadzwoniła pod 911.- Zdarzył się wypadek-

powiedziała, jej głos był pełen paniki.- Jestem na cmentarzu w Fell’s Church w pobliżu drogi 
23, pod pomnikiem Wojny Secesyjnej obok nowszej części cmentarza. Znalazłam kogoś … 
Wygląda na to, że w jakiś sposób stracił przytomnośd …