background image

 

 
 

Tiffany White 

 

Zaproszenie in blanco 

 

 
 

background image

Rozdział 1 

 
 
– Oczywiście zdaje sobie pani sprawę, panno Butterworth, Ŝe Kyle Fox 
tak  potrzebuje  partnerki  do  prowadzenia  programu,  jak  teksaski 
milioner synowej bez posagu? 
Łysy  dyrektor  generalny  prywatnej  stacji  telewizyjnej  KCNX,  Noah 
Trent,  pochylił  się  nieco,  aby  dokładniej  przyjrzeć  się  młodej  osobie 
siedzącej naprzeciwko. 
Amanda  Butterworth  słyszała  wiele  plotek  dotyczących  Kyle’a  Foxa. 
Głównie o tym, Ŝe jest narwany i zabójczo przystojny. Nie wątpiła teŜ, 
Ŝ

e  prowadzenie  magazynu  kulturalnego  „Ekran  i  scena”  bardzo  mu 

odpowiada. Z jednej strony nie musiał zbyt cięŜko pracować, a z drugiej 
zarabiał  mnóstwo  pieniędzy.  Poza  tym  wszędzie  otaczały  go  tłumy 
wielbicielek. 
Ale, niestety, program „Ekran i scena” miał coraz gorsze notowania w 
sondaŜach  opinii  publicznej.  Zapewne  dlatego  Noah  Trent  wpadł  na 
pomysł, Ŝeby ją dodatkowo zatrudnić. 
Bezwiednie  skubała  brzeg  swojego  eleganckiego  kostiumu.  Jej 
wypielęgnowane dłonie zrobiły się wilgotne. Twarz miała tak bladą, jak 
pastelowe rajstopy, które włoŜyła na tę okazję. 
–  Być  moŜe  proszę  pana,  ale...  –  zaczęła  szeptem,  jakby  była  dobrze 
wychowaną uczennicą ze szkółki niedzielnej; 
Noah Trent podniósł swoje olbrzymie łapsko, chcąc jej przerwać. Prawą 
ręką  otworzył  teczkę,  która  zawierała  jej  recenzje  z  najnowszych 
filmów. 
Z  biciem  serca  patrzyła  na  jego  zmarszczone  czoło.  Noah  przeglądał 
papiery,  czasami  zatrzymując  się  na  dłuŜej  nad  jakimś  wybranym. 
Wzięła  głęboki  oddech.  Niestety,  niewiele  to  pomogło.  Zaczęła 
nerwowo bawić się kosmykiem włosów wymykającym się ze starannie 
zaplecionego  warkocza.  Chorobliwa  nieśmiałość  była  tym,  co  zmusiło 
ją  do  pracy  przed  kamerą.  I  po  jakimś  czasie  kamera  stała  się 
prawdziwą przyjaciółką Amandy. Dzięki temu udało jej się pokonać tę 
uprzykrzającą  Ŝycie  cechę.  Teraz  powróciły  dawne  problemy. 
Dziewczyna  próbowała  sobie  tłumaczyć,  Ŝe  nie  ma  powodów  do 
zdenerwowania.  Wiedziała  jednak,  Ŝe  na  niewiele  się  to  zda.  Tak 

background image

bardzo pragnęła wziąć udział w tym programie! 
Dyrektor  w  końcu  zamknął  teczkę  i  jeszcze  raz  uwaŜnie  przyjrzał  się 
Amandzie.  W  pokoju  panowała  cisza.  Słychać  było  tylko,  jak  Trent 
bębni palcami po blacie biurka. 
– Tak, znakomicie panno Butterworth – zawyrokował w końcu. 
Amanda odetchnęła z ulgą. Mimo to cały czas siedziała wyprostowana i 
w napięciu patrzyła przed siebie. 
– ChociaŜ... – zaczął, odsuwając stare, zdezelowane krzesło. 
Wstrzymała  oddech.  Miała  wraŜenie,  Ŝe  sufit  wali  jej  się  na  głowę. 
Zmienił zdanie! JuŜ nigdy nie dostanie tej pracy! Ale Trent nie podał jej 
dłoni  na  poŜegnanie.  Wręcz  przeciwnie,  odwrócił  się  do  okna  i  zaczął 
się  wpatrywać  w  deszczowe  chmury,  które  pokrywały  szare  niebo  tuŜ 
nad  rzeką.  Amanda  przymknęła  oczy  i  potrząsnęła  głową.  Dreszcz 
przebiegł  jej  po  karku.  MoŜe  ma  jeszcze  szansę?  MoŜe  uda  się  go 
przekonać? 
Otworzyła  usta,  ale  przerwało  jej  gwałtowne  stukanie  do  drzwi.  Noah 
Trent  wydał  z  siebie  dźwięk,  który  mógł  być  czymś  w  rodzaju 
zaproszenia. Do biura wszedł jeden z młodszych inspicjentów. 
–  Słucham,  Toby,  o  co  chodzi?  –  Dyrektor  spojrzał  surowo  na 
kudłatego młodzieńca. 
– Aa... Ee... więc, proszę pana – wyjąkał chłopak – dzwonił właśnie pan 
Fox  i...  powiedział,  Ŝe...  no,  nie  przyjdzie  na  dzisiejsze  zebranie 
zespołu. 
Noah Trent się skrzywił. 
– A czy wyjaśnił moŜe, dlaczego nie zaszczyci nas swoją obecnością? 
–  Ee...  mówił,  Ŝe  jest  zmęczony,  I  Ŝe...  no,  chce  trochę  odpocząć.  – 
Toby bezwiednie cofał się w kierunku drzwi. 
Trent odwrócił się do okna. Zaczął obserwować barkę, która, zmagając 
się z prądem, płynęła w górę rzeki. Jednocześnie palcami masował swój 
wystający brzuch. 
Amanda podejrzewała, Ŝe ma wrzód Ŝołądka. Łatwo się było domyślić, 
Ŝ

e  dyrektor  generalny  tak  duŜej  stacji,  jak  KCNX,  moŜe  cierpieć  na 

podobne przypadłości. 
Była zachwycona, kiedy parę dni wcześniej Noah zadzwonił i zaprosił 
ją na spotkanie. Wspomniał teŜ, Ŝe bardzo podobał mu się jej program, 
który  widział  w  lokalnej  telewizji  w  czasie  jednej  ze  słuŜbowych 
podróŜy. 

background image

W  ten  sposób  otwierały  się  przed  nią  szerokie  perspektywy.  Była 
pewna,  Ŝe  sobie  poradzi.  Nie  wiedziała  tylko,  jak  zareaguje  Kyle  Fox, 
kiedy  dowie  się,  Ŝe  nie  będzie  juŜ  sam  prowadził  programu.  Ale  teraz 
pozbyła się wszelkich wątpliwości... 
Zacisnęła dłonie. Nie moŜe pozwolić, by wymknęła jej się taka okazja. 
Będzie  walczyć.  Ostatecznie  Noah  musiał  rzeczywiście  uwaŜać,  Ŝe 
programowi  potrzebny  jest  zastrzyk  świeŜej  krwi.  Inaczej  by  przecieŜ 
do niej nie zadzwonił. 
– Skontaktuj się z Kyle’em i powiedz, Ŝe chcę się z nim spotkać teraz – 
mruknął Noah. – I niech się pospieszy – dodał po chwili. 
– Tak jest. – Głos chłopaka dobiegł do nich juŜ zza drzwi. 
Noah Trent ponownie pogrąŜył się w swoich myślach. Stał przy oknie i 
patrzył  na  rzekę.  Robił  wraŜenie,  jakby  zupełnie  zapomniał  o 
Amandzie. 
Dziewczyna  postanowiła  przejąć  inicjatywę.  Poruszyła  się  na  krześle  i 
chrząknęła lekko. 
– Naprawdę zaleŜy mi na tej pracy, panie Trent. 
Noah  odwrócił  się  i  spojrzał  na  nią  z  powątpiewaniem.  Prawą  dłonią 
gładził swoją łysą głowę. 
– Dobrze. Wierzę, Ŝe sobie pani z tym poradzi, ale.... – zawiesił głos – 
czy umie pani radzić sobie z męŜczyznami? 
Amanda  sprawdzała  właśnie,  czynie  odpięła  „się  broszka  z  kameą, 
spinająca koronkowy kołnierzyk jej śnieŜnobiałej, lnianej bluzki. 
– Co? Słucham? – spytała, zbita z tropu. 
Po  chwili  zrozumiała,  Ŝe  Noah  Trent  oceniają  po  wyglądzie.  Na 
spotkanie  ubrała  się  jak  panienka  z  dobrego  domu.  Pewnie  dlatego 
sprawiała wraŜenie niewinnego dziewczątka, które nic nie wie o Ŝyciu, 
a tym bardziej o... męŜczyznach; 
Noah wrócił na swoje miejsce i ponownie wbił w nią wzrok. 
–  Chodzi  oto,  panno  Butterworth  –  zaczął  –  Ŝe  ta  praca  wiąŜe  się  z 
osobą  Kyle’a  Foxa.  To  twardy  facet.  Gotów  panią  uwieść,  byle  tylko 
wszystko przebiegało po jego myśli. 
–  Zapewniam,  Ŝe  poradzę  sobie  z  panem  Foxem  –  odrzekła  godnie 
Amanda, kładąc dłoń na sercu. 
Jeśli ktoś tutaj myślał, Ŝe będzie ona tylko zabawką w rękach Foxa, to 
się mylił. 
Noah  zmarszczył  brwi.  Ogień,  który  dostrzegł  w  jej  oczach,  kazał  mu 

background image

ponownie  przemyśleć  całą  sytuację.  Więc  za  tym  mundurkiem 
pensjonarki kryła się odwaŜna dziewczyna. 
–  Wie  pani  –  rzekł  z  pewną  dozą  podziwu  –  powoli  zaczynam  w  to 
wierzyć. 
Amanda zaczerpnęła powietrza. 
– Więc mogę liczyć na tę pracę? 
Noah  sięgnął  po  naczynie  wypełnione  cukierkami  i  podsunął  je 
Amandzie.  Dziewczyna  potrząsnęła  przecząco  głową.  Patrzyła,  jak 
Noah  najpierw  szuka  miętowego  cukierka,  a  następnie  zaczyna  go 
rozwijać z papierka. 
–  Właśnie  rzuciłem  palenie  –  powiedział,  pakując  sobie  miętówkę  do 
ust. 
Amanda  próbowała  się  uśmiechnąć  przez  zaciśnięte  zęby.  Czuła,  Ŝe 
jeśli zaraz nie dostanie konkretnej odpowiedzi, to zacznie krzyczeć. 
–  Jeśli  dam  pani  tę  pracę,  jak  pani  sobie  wyobraŜa  uatrakcyjnienie 
programu? 
Amanda  spodziewała  się  takiego  pytania.  W  jej  głosie  nie  zabrzmiała 
choćby nutka wątpliwości: 
– Wprowadzę coś, czego brakuje „Ekranowi i scenie”, a czego pan Fox 
nigdy sam nie osiągnie. 
Noah złoŜył ręce i spojrzał na nią z udawanym przestrachem. 
– Wprost boję się zapytać, co to takiego. Jak do tej pory Kyle osiągną! 
tyle, Ŝe mam wrzody na dwunastnicy i niestrawność. 
Dziewczyna machnęła ręką. 
–  Chodzi  mi  o  kontrowersję,  panie  Trent.  JeŜeli  będę  recenzować  te 
same filmy i sztuki co pan Fox, to zapewniam, Ŝe będziemy mieli na ich 
temat zupełnie róŜne zdania. 
– Tak, kontrowersje... – Noah bawił się tą myślą. Amanda postanowiła 
kuć Ŝelazo póki gorące. 
–  Spory  budzą  zainteresowanie  widzów,  a  to  z  kolei  zwiększa 
oglądalność  programu.  Im  więcej  sporów,  tym  większe  grono 
odbiorców.  To  właśnie  kontrowersje  mogą  uczynić  program  bardziej 
atrakcyjnym. Wspominał pan, Ŝe wpadł pan na pomysł zaangaŜowania 
mnie po sukcesie programu Siskela i Eberta. W ich programie pełno jest 
przeciwstawnych  poglądów,  A  przecieŜ  obaj  są  męŜczyznami.  Proszę 
sobie  wyobrazić,  jak  wyglądałby  ten  program  w  obsadzie  damsko-
męskiej. 

background image

Noah  pochylił  się  do  przodu.  SpręŜyny  krzesła,  na  którym  siedział, 
jęknęły przeciągle. Przez cały czas nie spuszczał z niej wzroku; 
– Skąd pewność, Ŝe nie będzie się pani zgadzać z Kyle’em? 
 
Amanda  tylko  czekała  na  to  pytanie.  Pozbyła  się  juŜ  zupełnie 
nieśmiałości,  tak  charakterystycznej  dla  niej  w  Ŝyciu  codziennym. 
Kiedy w grę wchodziły sprawy zawodowe, potrafiła walczyć jak lwica. 
Czuła,  Ŝe  na  tym  terenie  jest  nie  do  pokonania.  Dlatego  tak  bardzo 
zaleŜało jej na tym, by wypłynąć na szersze wody. 
–  Po  pańskim  telefonie  uznałam,  Ŝe  powinnam  obejrzeć  stare  taśmy  z 
programem  „Ekran  i  scena”.  Proszę  wybaczyć  mi  tę  opinię,  ale 
odniosłam  wraŜenie,  Ŝe  pan  Fox  tylko  z  pozoru  jest  intelektualistą.  W 
rzeczywistości  ma,  niestety,  mentalność  jaskiniowca,  który  umie 
jedynie oznajmiać wrzaskiem, co mu się podoba, a co nie. Zapewniam, 
Ŝ

e  dzieli  nas  olbrzymia  przepaść  –  podkreśliła  z  nagłym  błyskiem  w 

szmaragdowych oczach. Noah znowu pogładził swój brzuch. 
– No nie wiem... 
Amanda  nawet  nie  chciała  tego  słuchać.  Nie  miała  zamiaru  pogrzebać 
szansy, która spadła jej jak z nieba. Były teŜ inne argumenty. Wiedzieli 
o tym oboje... 
–  Poza  tym,  panie  Trent,  dzięki  mnie  moŜe  uda  się  zmienić  zwyczaje 
pana Foxa. 
Noah  skinął  głową,  ciągle  jednak  udawał,  Ŝe  zwleka  z  podjęciem 
decyzji. 
–  Dobrze,  dam  pani  szansę.  Ma  pani  trzynaście  tygodni.  Jeśli  pod 
koniec  tego  okresu  okaŜe  się,  Ŝe  popularność  programu  wciąŜ  spada, 
to... – urwał i zrobił wymowny gest ręką. 
– Z pewnością pan nie poŜałuje. 
Amanda po raz pierwszy od momentu wejścia do biura pozwoliła sobie 
na  lekki  uśmiech.  Była  zdania,  Ŝe  takie  gierki  wcale  nie  pomagają 
kobietom, które chcą powaŜnie rozmawiać o interesach. 
–  Mam  nadzieję.  –  Noah  nie  wyglądał  na  przekonanego.  –  W  kaŜdym 
razie wiem jedno. – Jego twarz rozjaśniła się. – Warto zatrudnić panią 
na trzynaście tygodni choćby po to, by zobaczyć wyraz twarzy Kyle’a, 
kiedy mu o wszystkim powiem. 
Przez chwilę rozmawiali o charakterze stacji i jej zadaniach. Następnie 
Noah  błyskawicznie  wypełnił  standardową  umowę.  Amanda  sięgnęła 

background image

po formularz. Pensja wystarczy na pokrycie jej wydatków w ciągu tych 
paru miesięcy, chociaŜ byk pewna, Ŝe Kyle Fox mógłby przy jej uŜyciu 
co najwyŜej uregulować rachunek w kawiarni. 
Ale  to  nie  pieniądze  były  jej  głównym  zmartwieniem.  Przede 
wszystkim obawiała się swojego przyszłego partnera. Plotki głosiły, Ŝe 
zmieniał  kobiety  tak,  jak  kapryśna  pannica  stroje.  Poświęcał  im  teŜ 
mniej więcej tyle samo uwagi. Wyglądało na to, Ŝe słowo „związek” nie 
istnieje  w  jego  słowniku.  Jak  moŜna  z  kimś  takim  nawiązać  owocną 
współpracę?  Po  namyśle  zdecydowała,  Ŝe  zostawi  ten  problem 
Kyle’owi. Będzie jego partnerką, czy mu się to podoba czy nie. 
Skinęła  głową  i  podpisała  umowę.  Ktoś  ponownie  zastukał  do  drzwi. 
Był to ten sam co przed kwadransem kudłaty inspicjent. 
– Dzwoni pańska Ŝona, panie Trent. Na trzeciej linii – dodał widząc, Ŝe 
Noah patrzy niepewnie na telefon. 
–  Jasne!  Miała  się  przecieŜ  wybrać  na  pokaz  mody.  Mówiła,  Ŝe 
zadzwoni. 
Dyrektor chwycił za słuchawkę, ale jego dłoń zawisła tuŜ nad aparatem. 
–  Toby,  to  jest  panna  Butterworth,  nowy  pracownik  naszej  stacji. 
Będzie  recenzowała  filmy  w  programie  „Ekran  i  scena”.  PokaŜ  jej 
studio i daj wszystkie dokumenty, które powinna wypełnić. 
– Tak jest, proszę pana. 
–  Poza  tym  –  Noah  zwrócił  się  do  Amandy  –  gdy  tylko  skończę 
rozmowę  z  Ŝoną,  odbiję  tę  umowę  na  ksero  i  dam  pani  jej  kopię.  – 
Przez  chwilę  marszczył  czoło  jakby  usiłując  sobie  coś  przypomnieć.  – 
Aha, Toby, czy dodzwoniłeś się do Kyle’a? 
–  Tak,  powiedział,  ze  zaraz  wyjeŜdŜa  Z  oczu  chłopaka  moŜna  było 
wyczytać  pytanie,  którego  nie  odwaŜył  się  zadać:  czy  to  znaczy,  Ŝe 
wyjedzie  juŜ  stąd  na  dobre?  Toby  wiercił  się  i  kręcił,  nie  patrząc 
szefowi  w  oczy.  W  końcu  Noah  ulitował  się  nad  nim.  Wkrótce  i  tak 
wszyscy mieli się o tym dowiedzieć. 
– Panna Butterworth i pan Fox będą pracować razem w tym programie. 
Oczy  chłopaka  zalśniły  jeszcze  mocniej.  Ale  tym  razem  nie  była  to 
ciekawość,  ale  coś  na  kształt  niedowierzania  i  rozbawienia.  Z  całą 
pewnością  przebywanie  w  KCNX  stanie  się  niedługo  bardziej 
interesujące. 
Zgodnie  z  Ŝyczeniem  dyrektora  obejrzeli  studio,  w  którym  nagrywano 
„Ekran  i  scenę”.  Następnie  Toby  odnalazł  gdzieś  wolne  biurko,  na 

background image

którym  czekała  na  nią  odbita  na  ksero  umowa  i  plik  dokumentów  do 
wypełnienia. 
Amanda pochyliła głowę, szukając prawa jazdy w portfelu. Nie znosiła 
wypełniania urzędowych papierów. Gdy tylko kładziono przed nią jakiś 
formularz,  cała  sztywniała.  W  głowie  miała  pustkę.  Nie  pamiętała 
nawet najprostszych danych. 
WciąŜ  ślęczała  nad  papierami,  kiedy  usłyszała  trzaśniecie  drzwi 
prowadzących  na  zewnątrz.  Po  chwili  w  korytarzu  rozległy  się  głośne 
kroki.  Nie  podniosła  głowy,  ale  nawet  w  tej  pozycji  mogła  co  nieco 
zauwaŜyć. 
Do  pokoju  wszedł  ktoś  w  skórzanych  butach  na  grubej  podeszwie,  ze 
srebrnymi ozdobami na noskach i piętach. Kątem oka uchwyciła rąbek 
wytartych  kowbojskich  dŜinsów.  W  nozdrza  uderzył  ją  mocny  zapach 
wody po goleniu. Kiedy buty zniknęły  gdzieś z pola widzenia, uniosła 
głowę.  Ich  właściciel  był  wysoki  i  barczysty.  Z  uznaniem  przyglądała 
się  dość  długim,  świetnie  ostrzyŜonym  i  wymodelowanym  blond 
włosom.  Nawet  z  tyłu  nie  moŜna  było  pomylić  Kyle’a  Foxa  z  kimś 
innym. To właśnie on wszedł bez pukania do biura Trenta. 
Amanda Ŝałowała, Ŝe nie ma takiej śmiałości, jak Kyle. Tylko człowiek 
niezwykle pewny siebie mógł się tak ubierać i czesać. Z westchnieniem 
spojrzała na swoją bluzkę. Oczywiście mogłaby włoŜyć na to spotkanie 
coś  modniejszego  i  bardziej  seksownego.  Bała  się  jednak.  Zawsze 
wybierała najbezpieczniejszy wariant stroju, tak by nie wyróŜniać się w 
tłumie. 
Przez następnych parę minut Amanda z niepokojem wsłuchiwała się w 
stłumione  dźwięki  dobiegające  zza  zamkniętych  drzwi.  Noah  i  Kyle 
kłócili  się  zawzięcie..  Któryś  z  nich  zaczął  krzyczeć.  Dziewczyna  nie 
znosiła wrzasków.. Jej ojciec zawsze krzyczał na matkę. Był strasznym 
despotą,  a  matka  potulną  kobietą,  której  jedynym  celem  było 
dogadzanie męŜowi. Rodzice zajmowali się przede wszystkim sobą, tak 
Ŝ

e czuła się w domu trochę jak persona non grata. 

Wymyśliła  swój  własny  świat,  Ŝeby  to  sobie  zrekompensować. 
PoŜywkę  dla  jej  fantazji  stanowiły  filmy.  Większą  część  dzieciństwa 
spędziła  w  kinie,  zostawiając  swoją  nieśmiałość  i  kompleksy  za 
drzwiami. 
W końcu kłótnia ucichła. Amanda siedziała wyprostowana, rękami na 
wypełnionych  formularzach.  Drzwi  do  biura  uchyliły  się.  Po  chwili  z 

background image

pokoju wyjrzał Noah Trent. 
– Proszę do mnie, panno Butterworth – powiedział i spojrzał na biurko. 
– Aha, proszę wziąć ze sobą te papiery. 
Amanda  trzęsącymi  się  rękami  zebrała  formularze.  Nie  była 
przygotowana na nagłą konfrontację. 
Weszła i natychmiast połoŜyła dokumenty na biurku Trenta. Nogi miała 
jak z waty. W głowie jej szumiało. Rozejrzała się bezradnie po pokoju i 
natychmiast usiadła na najbliŜszym krześle. 
Noah zaczął przeglądać formularze. Widocznie chciał, Ŝeby Kyle mógł 
przyjrzeć się nowej partnerce. Ale on nawet nie spojrzał w jej kierunku. 
Stał przy oknie i patrzył na rzekę. Wydawało się, Ŝe interesuje go tylko 
to, co dzieje się na zewnątrz. Amanda nie musiała nawet patrzeć w jego 
kierunku.  Otaczała  go  aura  męskości,  którą  wyczułaby  nawet  w 
ciemnościach. Niestety, jej ciało nie potrafiło pozostać na nią obojętne. 
Po  paru  minutach  Noah  oderwał  się  od  papierów  i  z  uśmiechem 
spojrzał  na  Amandę.  Zamknął  teczkę  i  włoŜył  ją  do  jednej  z  szuflad 
biurka. 
– Przepraszam, panno Butterworth. Powinienem was sobie przedstawić. 
Ten dŜentelmen przy oknie, to Kyle Fox. 
Amanda spojrzała na Kyle’a z wyraźną niechęcią. Rzadko zdarzało się 
jej  reagować  w  taki  sposób.  Nawet  wtedy,  kiedy  miała  ku  temu 
powody.  Jej  wzrok  przesunął  się  na  jasny  prochowiec,  spoczywający 
niedbale  na  sofie,  w  głębi  pokoju.  Alę  ciekawość  zwycięŜyła  i  znowu 
zerknęła  na  Kyle’a.  Jego  wygląd  przywodził  na  myśl  reklamy 
papierosów i motocykli. 
Znoszone dŜinsy miały dziurę na prawym kolanie. Trykotowa koszulka 
przylegała ciasno do ciała, uwydatniając płaski i muskularny brzuch. 
Amanda  przestała  teraz  myśleć  o  czymkolwiek.  Ciało  Kyle’a 
całkowicie  pochłonęło  jej  uwagę.  Nagle  zapragnęła  ściągnąć  z  niego 
koszulkę  i  sprawdzić,  czy  rzeczywiście  moŜe  dać  tyle,  ile  obiecuje. 
Chciała  poczuć  je  tuŜ  obok  i...  Zagryzła  wargi  i  zganiła  się  w  duchu. 
Nie wolno jej pozwalać sobie na takie myśli. 
Mimo  to  jeszcze  przez  chwilę  podziwiała  urodę  Kyle’a,  Miał  długie, 
szczupłe  nogi  i  mocne,  zwarte  pośladki  opięte  przez  dŜinsy..  Zresztą, 
jeśli o to chodzi, to... 
Noah chrząknął. 
Amanda  zdała  sobie  sprawę,  Ŝe  dała  się  ponieść  fantazji,  Jak  podczas 

background image

długich godzin spędzanych w mrocznych kinach. Co prawda Noah nie 
mógł  znać  jej  myśli,  ale  mimo  to  poczuła  się  głupio.  Co  by  się  stało, 
gdyby Kyle odwrócił się nagle od okna i spojrzał w jej zamglone oczy? 
– Kyle, chciałbym cię przedstawić pannie Butterworth. 
Kyle  odwrócił  się  powoli  od  okna.  Miał  wraŜenie,  Ŝe  uczestniczy  w 
jakiejś farsie. Ta dziewczyna wyglądała, jakby nie potrafiła zliczyć do 
trzech,  I  ten  jej  kostium,  tak  poprawny,  Ŝe  aŜ  śmieszny...  Nie,  Noah 
mógł wybrać dla niego kogoś o zdecydowanie lepszej prezencji. 
Amanda,  mając  go  teraz  przed  sobą  zupełnie  straciła  rezon.  Kyle  Fox 
był  niezwykle  pociągającym  męŜczyzną.  Podszedł  do  niej  kołyszącym 
się krokiem marynarza. 
Wstała,  Ŝeby  podać  mu  rękę.  Dotyk  jego  dłoni  okazał  się  znacznie 
bardziej  delikatny,  niŜ  przypuszczała.  Natychmiast  cofnęła  się  czując, 
Ŝ

e nie potrafiłaby mu się oprzeć. Tak zachowywała się od dziecka. 

Ale  Kyle  nie  dawał  za  wygraną.  Ścisnął  jej  dłoń,  tak  Ŝe  nie  miała 
wyboru i musiała się poddać. Przez chwilę stali naprzeciwko siebie. 
Mogła  mu  się  teraz  dokładnie  przyjrzeć.  Zresztą  zrobiła  to  juŜ 
wcześniej,  w  czasie  oglądania  jego  starych  programów.  Ale  nawet 
najlepsza  taśma  filmowa  nie  była  w  stanie  oddać  pełni  uroku  jego 
błękitnych oczu.  Intensywność ich barwy oszołomiła ją zupełnie. Poza 
tym dołek na jego brodzie wydawał się z bliska zdecydowanie bardziej 
pociągający.  Nie  spodziewała  się  jednak,  Ŝe  jego  klatkę  piersiową 
pokrywa  tak  gęste  owłosienie,  wyglądające  zza  mocno  wyciętej 
koszulki. ChociaŜ, Bogiem a prawdą, mogła się tego domyślić, widząc 
grzywę jego jasnych włosów. 
Ten  widok  nie  wpłynął  dodatnio  na  spokój  jej  ducha.  Ale  dopiero 
wówczas,  kiedy  Kyle  się  uśmiechnął,  Amanda  poczuła  się  naprawdę 
zagroŜona.  Po  raz  pierwszy  zrozumiała,  Ŝe  Kyle  Fox  będzie  znacznie 
trudniejszym przeciwnikiem, niŜ przypuszczała. 
Wciągnęła  głęboko  powietrze,  oblewając  się  rumieńcem,  Ten 
męŜczyzna  mógł  robić  z  jej  ciałem,  co  tylko  chciał.  Była  wprost 
niewiarygodnie podniecona. 
Kyle  zauwaŜył  jej  reakcję  i  poczuł  się  w  swoim  Ŝywiole.  Uśmiechnął 
się jeszcze szerzej. Amanda zacisnęła dłonie. 
Pomyślała,  Ŝe  piękne  zęby  nie  zrekompensują  wyraźnych  braków 
inteligencji, które u niego dostrzegła.  Zresztą Kyle nie krył się z nimi. 
W  odróŜnieniu  od  niej,  nigdy  nie  starał  się  ukrywać  swoich  wad. 

background image

Wiedział,  Ŝe  publiczność  wprost  uwielbia  przystojnych  chłopaków  o 
nieskomplikowanych poglądach. 
Noah  obserwował  ich  spokojnie  spod  półprzymkniętych  powiek. 
Wiedział, Ŝe powinien dać im trochę czasu. 
Kyle  poczuł,  Ŝe  wraca  mu  humor.  Amanda  wyglądała  jak  królik 
schwytany w potrzask. 
Powoli wypuścił jej dłoń. Stwierdził, Ŝe taka osoba moŜe stanowić dla 
niego  znakomite  tło  w  trakcie  programu.  Lepiej  zgodzić  się  na  to 
zahukane  stworzenie,  niŜ  ryzykować  pojedynek  z  jakąś  wygadaną 
intelektualistką. 
Cofnął się trochę i zaczął się jej uwaŜnie przyglądać. Niestety, niewiele 
mógł  zobaczyć.  Spódnica  sięgała  jej  do  połowy  łydki.  Nienagannie 
wyprasowana  bluzka  z  koronkowym  kołnierzem  niemal  zakrywała 
szyję.  Co  gorsza,  dziewczyna  miała  na  sobie  ciemny  Ŝakiet,  który  nie 
pozwalał  domyślać  się  kształtów.  Ładna  buzia  była  jej  jedynym 
atutem... 
ZałoŜył kciuki za szlufki spodni. W jego błękitnych oczach pojawiły się 
diabelskie ogniki. 
– Zaraz, zaraz, niech zgadnę – powiedział, marszcząc czoło. – Pewnie 
przeszła pani do nas z cenzury, co? 
 

background image

Rozdział 2 

 
 
Kyle  zsunął  na  nos  ciemne  okulary.  Ukrył  się  za  nimi,  nie  zdradzając 
choćby odrobiny skruchy. 
–  Twoje  dowcipy  potwierdzają  tylko  opinię,  jaką  ma  na  twój  temat 
panna  Butterworth  –  warknął  Noah  Trent  –  Opinię?  –  powtórzył 
zaskoczony. 
A więc stać ją było na jakieś opinie... To był pierwszy zły znak. 
Amanda  przypomniała  sobie,  Ŝe  nazwała  go  jaskiniowcem  i  skurczyła 
się jeszcze bardziej. 
– Panna Butterworth uwaŜa, Ŝe jesteś nieokrzesany i... mało wyrobiony. 
Kyle  uniósł  okulary  i  ponownie  umieścił  je  na  czubku  głowy.  Jego 
wzrok był zimny i pełen pogardy. 
– No proszę – mruknął. 
Amanda znowu poczuła, Ŝe dzieje się z nią coś dziwnego. Nie potrafiła 
walczyć. Zmieszana spuściła wzrok. 
–  Zatrudniłem  pannę  Butterworth  na  okres  próbny  wyjaśnił  Noah.  – 
Chcę  sprawdzić,  czy  w  tym  czasie  wzrośnie  popularność  programu. 
Będziecie  pracować  tak,  jak  Siskel  i  Ebert,  to  znaczy  oboje  będziecie 
mieli  tyle  samo  czasu  na  antenie.  Na  początek  proponuję,  Ŝebyście 
recenzowali cztery filmy tygodniowo. Jak się do siebie przyzwyczaicie, 
spróbujemy czegoś ciekawszego. 
Noah potarł czoło i zwrócił się bezpośrednio do Amandy. 
–  Kyle  nie  ogląda  filmów  wcześniej,  na  specjalnych  pokazach,  ale 
razem  z  publicznością.  Widzowie  to  lubią,  nie  ma  więc  powodów,  by 
zmieniać ten system. 
–  Ale  –  wtrąciła  Amanda  –  w  ten  sposób  reakcja  widzów  moŜe 
wpływać na moje opinie. Nie wiem, jak w takich warunkach zachować 
obiektywizm... 
–  No,  na  to  trzeba  być  profesjonalistą.  –  Kyle  błysnął  zębami.  –  Mnie 
się to zawsze udaje. Czasami jestem jedyną osobą w kinie, której film 
się podobał. Mówię o tym w moich programach. Nie trzeba mi Ŝadnej 
partnerki. 
Noah skinął głową. 
–  Muszę  się  zgodzić  z  Kylem,  Jeśli  nie  będzie  pani  odpowiadać  ten 

background image

system, porozmawiamy o tym później. 
Kyle  promieniał.  Uwielbiał  takie  małe  potyczki.  Zwłaszcza  gdy 
wychodził z nich zwycięsko... 
–  Aha,  Kyle  –  Noah  spojrzał  na  niego  wymownie  –  byłoby  dobrze, 
gdybyście chodzili na te same seanse. W ten sposób robilibyście sobie 
dodatkową reklamę. 
–  Tak,  w  kronice  policyjnej  –  wymamrotał  do  siebie  Kyle,  oczami 
duszy widząc jak morduje Amandę w mrocznej sali kinowej. 
Spojrzał na dziewczynę i uśmiechnął się do niej słodko. 
Noah sięgnął do szuflady i wyjął z niej buteleczkę wypełnioną jakimiś 
tabletkami.  Wytrzasnął  kilka  z  nich  na  dłoni  jeszcze  raz  spojrzał  na 
Kyle’a. 
– Mam nadzieję, Ŝe pomoŜesz pannie Butterworth. 
Opowiedz jej o programie i o najbliŜszych premierach. Poza tym jutro 
musicie być razem w kinie. Kyle zmierzał właśnie w kierunku sofy, na 
której leŜał jego prochowiec, nie mogli więc dojrzeć jego miny. 
– Czy to juŜ wszystko? – spytał. – Czy teŜ moŜe masz dla mnie jakieś 
dobre wieści? 
Noah  wciąŜ  trzymał  w  dłoni  tabletki,  którymi  zaczął  się  bawić, 
zapominając o ich przeznaczeniu. 
– Nie. To wszystko. Daruję ci nawet dzisiejsze zebranie, jeśli obiecasz, 
Ŝ

e będziesz miły dla panny Butterworth. 

Kyle przerzucił nonszalancko prochowiec przez ramie i uśmiechnął się 
szeroko. Nie mógł sobie odmówić drobnej złośliwości. 
– MoŜe najpierw zabiorę ją na zakupy. Trzeba zrobić królewnę z tego 
kopciuszka.  Będzie  musiała  pokazać  odrobinę  biustu,  jeśli  chce,  Ŝeby 
ludzie zaczęli nas... hm, oglądać. 
–  Jeszcze  czego  –  syknęła  Amanda  przez  zaciśnięte  zęby.  Kyle  posłał 
jej  niewinny  uśmiech,  który  miał  świadczyć  o  jak  najlepszych 
intencjach. 
– Kyle, zaleŜy mi na tym, Ŝebyś zachowywał się przyzwoicie – ostrzegł 
Noah. – Panna Butterworth powinna czuć się u nas naprawdę dobrze. 
Kyle  zerknął  uwodzicielsko  na  Amandę  i  cmoknął.  W  jego  głosie 
wyczuwało się tłumione napięcie: 
– Noah, będę tak miły, Ŝe panna Butterworth zatęskni za mną, kiedy po 
okresie próbnym wyląduje gdzieś daleko stąd na swojej małej pupie. 
Wziął  miętówkę  z  naczynia  stojącego  na  biurku  szefa  i  spojrzał  na  tę 

background image

pastylkę  jak  na  obiekt  najwyŜszego  poŜądania.  Następnie  przeniósł 
wzrok na Amandę. Dziewczyna poczuła ciarki na plecach. Jednocześnie 
wiedziała, Ŝe powinna się obrazić. 
Kyle był świadomy tego, Ŝe uwaŜa go za atrakcyjnego męŜczyznę. Była 
wściekła, Ŝe dała to po sobie poznać. 
Chciała  zrobić  na  nim  jak  najlepsze  wraŜenie,  ale  jak  do  tej  pory, 
jedynie  go  rozbawiła.  Pomyślała,  Ŝe  powinna  się  raczej  zająć  swoim 
debiutem w KCNX. Przynajmniej na tym polu będzie mogła dorównać 
Kyle’owi. 
Rozległo się pukanie do drzwi i po chwili do pokoju wsunął się Toby. 
Znowu dzwoniła Ŝona szefa Noah skinął głową. 
–  To  wszystko  –  powiedział  i  machnął  ręką,  chcąc  ich  wyprosić  z 
pokoju. 
Kiedy wyszli, Amanda odszukała na korytarzu automat z wodą sodową. 
Czuła,  Ŝe  gardło  ma  zupełnie  wyschnięte.  Toby  opowiedział  Kyle’owi 
jakiś  dowcip.  Po  chwili  korytarz  rozbrzmiewał  tubalnym  śmiechem. 
Mimowolnie  odwróciła  się  w  stronę  męŜczyzn.  Toby  juŜ  znikał  za 
drzwiami  z  napisem:  „Wejście  tylko  dla  personelu”.  Kyle  zaczął 
rozwijać  papierek  miętówki,  którą  wziął  z  biurka  szefa  Nagle  uniósł 
głowę. Ich oczy spotkały się na chwilę. 
Serce zaczęło walić jej jak młotem. Dziewczyna westchnęła. 
Kyle  demonstracyjnie  zawijając  ponownie  cukierka  w  papierek  zbliŜał 
się  do  niej  powoli  ze  złym  błyskiem  w  oku.  Amanda  nieświadomie 
cofała się aŜ pod ścianę. Dopiero kiedy poczuła na plecach chłód muru, 
stwierdziła, Ŝe znalazła się w pułapce. 
Kyle  oparł  się  lewą  ręką  o  ścianę,  a  prawą  wyciągnął  przed  siebie  i 
pogłaskał  ją  po  policzku.  TuŜ  obok  znajdował  się  automat  z  wodą 
sodową.  MęŜczyzna  pochylił  się  nieco.  Jego  usta  znajdowały  się 
niebezpiecznie blisko jej warg. 
– Mam ochotę na coś słodkiego – wyszeptał. – Czy jesteś tak słodka, na 
jaką wyglądasz, Amando? 
Przymknęła  oczy.  Nie  była  w  stanie  nic  powiedzieć.  Ich  usta  zetknęły 
się.  Amanda  nie  potrafiła  się  bronić.  MoŜe,  gdyby  wcześniej  się 
przygotowała...  Z  trudem  udało  jej  się  zmusić  Kyle’a,  by  włoŜył  w 
pocałunek  odrobinę  uczucia...  Po  chwili  oderwał  się  od  jej  ust  i 
potrząsnął głową. 
– CóŜ, jesteś trochę za słodka. Będziemy musieli nad tym popracować 

background image

w przyszłości. 
Amanda wyczuła w jego głosie coś na kształt obietnicy. Kyle ponownie 
rozwinął  papierek  cukierka,  włoŜył  miętówkę  do  ust  i  odszedł 
gwiŜdŜąc. 
GwiŜdŜąc! 
Niewiele myśląc, Amanda pobiegła za nim. Nie moŜe mu pozwolić tak 
odejść.  JeŜeli  mają  razem  pracować,  powinni  określić  pewne 
podstawowe, nieprzekraczalne granice. 
– Chwileczkę, proszę pana – krzyknęła, zbliŜywszy się do niego. 
Odwrócił się, słysząc jej głos. 
–  W  porządku,  moŜesz  mi  mówić  po  imieniu  –  mruknął  nieco 
rozczarowany tym, Ŝe Amanda okazała się być tak łatwą zdobyczą. 
– Co to miało znaczyć, mój panie? – spytała, ignorując jego uwagę. 
– Ale o co chodzi? – udał zdziwienie. Zaczynał się coraz lepiej bawić. 
– Sam pan wie – odrzekła i spojrzała na niego wyczekująco. 
Wzruszył ramionami. 
– I co? Smakowało? – spytał, uśmiechając się prowokacyjnie. 
–  Jak  cholera  –  prychnęła.  –  Radzę  więcej  nie  próbować  takich 
sztuczek. 
– Tak, proszę pani. 
Jej  stanowczość  i  zdecydowanie  zaimponowały  mu.  Praca  z  nią  moŜe 
być jednak ciekawym doświadczeniem. 
– W porządku, moŜesz mi mówić po imieniu. 
Dziewczyna  odwróciła  się  na  pięcie,  chcąc  przerwać  tę  niemiłą 
rozmowę, Kyle chwycił ją za ramię. 
– Amando? 
– Słucham? 
– Witamy na pokładzie – szepnął zmysłowo. Zacisnęła powieki czując, 
jak  gorąca  fala  opływa  jej  ciało.  Nie  chciała  się  poddać.  Odchodząc, 
przypomniała sobie parę słów z jednego ze swoich ulubionych filmów: 
„Proszę  zapiąć  pasy.  Droga  nie  będzie  długa,  ale  za  to  bardzo 
wyboista”. 
 
 
Noc zastała Amandę w pokoju hotelowym. Dziewczyna przewracała się 
z boku na bok, nie mogąc zasnąć. Materac był zbyt miękki, a poduszka 
za twarda, ale nie to stanowiło jej główną zgryzotę. 

background image

Oczywiście,  denerwowała  się  przed  rozpoczęciem  nowej  pracy,  ale  z 
tym równieŜ jakoś by sobie poradziła. 
To  Kyle  Fox  ponosił  całą  odpowiedzialność  za  jej  bezsenność.  Noah 
miał  rację.  Kyle  był  wcielonym  diabłem,  gotowym  uŜyć  swego  uroku 
przeciwko  kaŜdej  kobiecie,  która  stanie  na  jego  drodze.  Szkoda  tylko, 
Ŝ

e jest tak przystojny... 

Amanda  czuła,  Ŝe  zupełnie  ją  wytrącił  z  równowagi.  Nic  na  to  nie 
mogła  poradzić.  Teraz  powinna  znaleźć  sposób,  by  wytrącić  z 
równowagi  Kyle’a.  Musi  wyrównać  z  nim  rachunki.  Odpłacić  mu 
pięknym za nadobne. 
Odrzuciła  cienką  kołdrę  i  wstała  z  łóŜka.  Włączyła  telewizor  i zaczęła 
szukać czegoś, co pomogłoby jej odzyskać spokój. 
Obejrzała  parę  scen  dwóch  lub  trzech  filmów,  następnie  fragment 
dyskusji  z  udziałem  napuszonego,  starszego  pana,  w  końcu  wybrała 
kanał muzyczny. 
Po  jakimś  czasie  jej  myśli  stały  się  niezborne.  Powieki  zaczęły  jej 
ciąŜyć. Przed oczami pojawiały się i znikały kolejne obrazy, W końcu z 
zielono-złotej mgły wyłonił się Kyle Fox, odziany w dŜinsy i trykotową 
koszulkę. Amanda podeszła do niego i zaczęła powoli ściągać z niego 
ubranie... 
 
– Zabiję go – mruknęła Amanda, snując się po hotelowym holu. 
Uwaga  dotyczyła  oczywiście  Kyle’a,  który  miał  ją  zabrać  do  kina. 
Spóźnił się juŜ pół godziny i wszystko wskazywało na to, Ŝe tego dnia 
zamierza pobić swój rekord niepunktualności. 
Dziewczyna  po  raz  kolejny  spojrzała  niecierpliwie  na  zegarek.  Od 
wczoraj  miała  zupełnie  zszarpane  nerwy.  Nic  dziwnego,  tyle  się 
przecieŜ zdarzyło. 
Nigdy  wcześniej  nie  udało  jej  się  spotkać  kogoś  tak  niegrzecznego,  a 
jednocześnie...  tak  atrakcyjnego.  Wiedziała,  Ŝe  powinna  nim  gardzić. 
Niestety,  poŜądała  go  coraz  bardziej.  Wyzwalał  w  niej  zupełnie 
nieprawdopodobne, ukryte głęboko uczucia i pragnienia. 
Zgodnie  z  zaleceniami  Trenta,  Kyle  zaprosił  ją  dzisiaj  do  kina.  Wręcz 
nalegał,  by  spotkali  się  w  hotelu.  Film  zaczynał  się  za  pół  godziny. 
Wystarczyło, Ŝe po drodze trafią na, choćby najmniejszy, korek uliczny 
i... Amanda nie miała zamiaru recenzować filmu, którego nie widziała 
w całości. Chodziło przecieŜ o zwykłą zawodową uczciwość. 

background image

Właśnie  podeszła  do  automatu  i  zaczęła  szukać  swojej  karty 
telefonicznej, kiedy jakiś samochód zatrzymał się z piskiem opon przed 
hotelem.  Ktoś  włączył  klakson.  Odruchowo  odwróciła  się  i  zerknęła 
przez okno. Na ulicy stał ford mustang kabriolet, na oko rocznik 1965. 
Siedział  w  nim  Kyle  Fox.  Zarówno  samochód,  jak  i  jego  właściciel 
prezentowali się znakomicie. Amanda pomyślała, Ŝe najchętniej w tym 
momencie udusiłaby go. 
Kyle  wysiadł.  Miał  na  sobie,  tak  jak  wczoraj,  spłowiałe  dŜinsy  i 
skórzaną  kurtkę.  Amanda  zaczęła  przyglądać  się  jego  nogom  i 
bezwiednie kontemplować kształtne uda i szczupłe biodra. Kiedy zdała 
sobie z tego sprawę, zarumieniła się nieco. 
Jaka  szkoda,  Ŝe  wygląd  Kyle’a  tak  bardzo  nie  pasował  do  jego 
charakteru.  Być  moŜe  nie  było  w  tym  zresztą  jego  winy...  Kobiety  z 
całą  pewnością  na  wiele  mu  pozwalały.  Na  zbyt  wiele...  Amanda  nie 
chciała być jedną z nich. Teraz Kyle powinien jakoś się usprawiedliwić, 
inaczej będzie z nim źle... 
–  Przepraszam  za  spóźnienie  –  powiedział  tonem  kogoś  nienawykłego 
do przeprosin. 
–  Gdzie  byłeś?  –  warknęła  i  natychmiast  ugryzła  się  w  język.  Sprawy 
Kyle’a nie powinny jej wcale obchodzić. 
– Pomagałem staruszce przejść przez ulicę. 
Pomyślała,  Ŝe  staruszka  ma  pewnie  dziewiętnaście  lat  i  co  najwyŜej 
trzeba jej pomagać przy wychodzeniu z pościeli, ale nic nie dodała. 
Wsiadła do samochodu, Kyle zatrzasnął za nią drzwiczki, lecz pozostał 
na zewnątrz. 
– Nie wejdę, zanim nie przestaniesz się złościć i będziesz dla mnie miła 
– powiedział, bawiąc się kluczykami. 
– Nie wygłupiaj się. Wsiadaj. 
– Zaraz – mruknął, ale nie ruszył się choćby o cal. – O której godzinie 
zaczyna się film? 
Amanda nerwowo zerknęła na zegarek. Dochodziła pląta. 
–  O  wpół  do  szóstej  –  odrzekł,  podrzucając  kluczyki.  –  A  jak  długo 
jedzie się do kina? 
–  Pół  godziny.  –  Uśmiechnął  się  szelmowsko.  Amanda  równieŜ 
błysnęła zębami w nieszczerym Uśmiechu. 
– No i co? Ruszymy w końcu? 
Kyle siadł za kierownicą. 

background image

Po  pani  minutach  zatrzymali  się  przed  pralnią.  Amanda  nie  mogła 
uwierzyć własnym oczom. 
– Gdzie jesteśmy? – spytała. 
– Przed pralnią. Muszę odebrać moje rzeczy – wyjaśnił. – Myślałem, Ŝe 
jesteś bardziej spostrzegawcza. 
– Co takiego?! Pranie?! – wrzasnęła. Zasłonił się ręką, jakby oczekując 
ciosu. 
–  Muszę  je  teraz  odebrać.  Zakład  zamykają  o  szóstej.  Poza  tym,  to 
zajmie najwyŜej parę sekund – obiecał, wysiadając z samochodu. 
Zostawił kluczyki w stacyjce. Gdyby tylko wiedziała, gdzie jest to kino, 
natychmiast  by  tam  pojechała.  Niestety,  mogła  co  najwyŜej  wrócić  do 
hotelu. 
Kyle  dotrzymał  słowa.  Zjawił  się  po  chwili,  trzymając  w  ręku  torbę  z 
praniem. 
Nagle  tuŜ  obok  zatrzymał  się  niewielki  samochód,  z  którego 
wyskoczyły  dwie  nastolatki.  Amanda  usłyszała,  jak  jedna  mówi  do 
drugiej: 
– Widzisz, mówiłam ci, Ŝe to on – Obie podbiegły do Kyle’a. 
MęŜczyzna przystanął i zdjął okulary. Dziewczyny zaczęły chichotać i 
trącać się łokciami. 
–  Cześć.  Oglądacie  „Ekran  i  scenę”?  Zachowywał  się  tak,  jakby  miał 
mnóstwo czasu. 
– Tak, zawsze – krzyknęły chórem. – Czy moŜemy prosić o autograf? 
Amanda poczuła, Ŝe jeszcze chwila, a straci panowanie nad sobą. 
–  Świetnie,  dziewczęta  –  mruknęła  z  wściekłością.  –  Nacieszcie  się 
nim, póki jeszcze jest Ŝywy. Zapewniam, Ŝe to nie potrwa długo... 
Oczywiście obie nastolatki nie miały przy sobie choćby kartki papieru. 
Kyle  odmówił  złoŜenia  autografii  na  koszulkach,  które  ciasno  opinały 
ich  ciała,  co  trochę  zaskoczyło  Amandę.  W  końcu  jedna  z  dziewcząt 
pobiegła do kiosku. Minęło kolejnych pięć minut. 
–  Wielbicielki.  –  Kyle  pokręcił  głową,  jakby  wszystkiemu  winne  były 
wyłącznie dziewczęta. 
– Teraz moŜesz mnie spokojnie odwieźć do hotelu – warknęła, patrząc 
na niego ze złością. 
–  Och,  byłoby  cudownie  –  powiedział  i  spojrzał  na  nią  wzrokiem 
pełnym poŜądania. – Niestety, czeka na nas praca Westchnęła. Kyle był 
niemoŜliwy. 

background image

–  Dokładnie  wiesz,  o  co  mi  chodzi.  Nie  mam  zamiaru  oglądać  tego 
filmu od środka. 
– Nie przejmuj się. Dowiozę cię na czas do kina. Pojedziemy na skróty. 
ZałoŜył  ciemne  okulary  i  pochylił  się  nad  kierownicą  jak  kierowca 
rajdowy. 
Amanda  z  westchnieniem  opadła  na  siedzenie.  Wiedziała,  co  oznacza 
słowo skróty i czego moŜe się spodziewać po kimś takim jak Kyle. 
Na szczęście nie było aŜ tak źle. Po niecałym kwadransie zatrzymali się 
na parkingu. 
– Trudno mi w to uwierzyć – oznajmiła, otwierając oczy. Podczas jazdy 
zaciskała powieki, kiedy Kyle prześlizgiwał się bocznymi uliczkami jak 
nowojorski taksówkarz. 
–  Czy  w  to,  Ŝe  zdąŜyliśmy  na  czas,  czy  teŜ  w  to,  Ŝe  jeszcze Ŝyjesz? – 
Kyle wyglądał na rozbawionego. 
–  W  jedno  i  drugie  –  odrzekła,  patrząc  na  zegarek.  Mieli  jeszcze  pięć 
minut – Naprawdę ci się udało. 
–  PrzecieŜ  mówiłem...  –  Odwrócił  się  i  wziął  ją  za  brodę.  –  Powinnaś 
bardziej mi ufać. 
Amanda  zdołała  wydobyć  z  siebie  tylko  jakieś  nieartykułowane 
dźwięki. Kyle roześmiał się, słysząc tę odpowiedź. 
Weszli do kina. Na widok długiej kolejki z piersi dziewczyny wydobył 
się  głuchy  okrzyk.  A  więc  wszystko  na  marne.  I  tak  będą  musieli 
zaczekać na następny seans. 
Kyle chrząknął, chcąc zwrócić na siebie jej uwagę. Sięgnął do kieszeni 
kurtki  i  wydobył  z  niej  dwa  bilety,  którymi  pomachał  jej  tuŜ  przed 
nosem. 
– Ale jak ci się... 
Pogroził jej palcem i uśmiechnął się szeroko. 
–  Mówiłem  ci,  Ŝe  powinnaś  bardziej  mi  ufać.  Oto  bilety.  Poczekaj  na 
mnie  jeszcze  chwilę.  Tutaj  obok  jest  sklep,  gdzie  sprzedają  miętowe 
cukierki,  które  bardzo  lubi  Noah.  Obiecałem,  Ŝe  kupię  mu  pół 
kilograma. 
Amanda nie zdąŜyła nawet zaprotestować. Spojrzała tylko bezradnie na 
zegarek.  DłuŜsza  wskazówka  znajdowała  się  niebezpiecznie  blisko 
krótszej. 
Kyle szepnął jeszcze: 
– Zaufaj mi. – I juŜ go nie było. 

background image

Dziewczyna  rozejrzała  się  dokoła.  Była  tu  po  raz  pierwszy,  ale 
wszystko  wydawało  się  tak  znajome.  W  przestronnym  holu  i  na 
antresoli  znajdowały  się  róŜnego  rodzaju  sklepy.  W  jednym  z  kątów 
ustawiono fotele i stoliki dla oczekujących na projekcję. W barku obok 
moŜna było coś zjeść albo napić się kawy. Całość urządzono w stylu art 
deco, który szokował juŜ znacznie mniej niŜ dawniej. 
Znowu spojrzała na zegarek. Film zaczynał się za minutę, a w holu nie 
było nawet śladu Kyle’a. 
Dziewczyna  przestraszyła  się,  Ŝe  jednak  wszystkie  wysiłki  włoŜone  w 
dotarcie  tutaj  okaŜą  się  bezowocne.  Co  gorsza,  mogło  to  zagraŜać  jej 
karierze.  Po  raz  pierwszy  miała  recenzować  film  oglądany  wraz  z 
widzami i... Kyleem. O ile Kyle miał zamiar w ogóle się pokazać. 
ZauwaŜyła,  Ŝe  kolejka  przy  kasie  znacznie  się  skurczyła.  Znowu 
spojrzała na zegarek. Była piąta  czterdzieści.  Film juŜ się zaczął. Tyle 
moŜna osiągnąć, ufając komuś takiemu, jak Kyle Fox. Nagle usłyszała, 
Ŝ

e ktoś otwiera drzwi i biegnie w jej kierunku. To był on. 

Biegł, podnosząc do góry torbę z cukierkami. 
–  Kasjerce  skończyła  się  taśma  do  paragonów.  Co  miałem  zrobić?  – 
wydyszał, wymachując torbą przed jej oczami. 
– Zaczekaj – powiedziała widząc, Ŝe zmierza wprost do wejścia. – Nie 
moŜemy teraz wejść. 
– Tak, słucham? – spytał przymilnie. 
– Nie moŜemy teraz wejść. – Amanda zagryzła wargi. 
–  Nie  moŜemy?  Dlaczego?  –  spytał  i  bezceremonialnie  wziął  ją  pod 
rękę. 
– Film. Właśnie. Się. Zaczął. – Dziewczyna wymawiała kaŜde słowo z 
osobna,  jakby  miała  do  czynienia  z  kimś  pozbawionym  choćby 
odrobiny inteligencji. 
–  Wiem,  ale  trwa  dopiero  –  podniósł  jej  rękę  i  spojrzał  na  zegarek  – 
dziesięć  minut.  Pięć  minut  zajmują  reklamy.  Rzadko  mi  się  to  zdarza, 
ale miałem większe spóźnienia, a później bez problemu recenzowałem 
filmy. 
Amanda  stanęła  w  miejscu  i  nie  chciała  się  poddać.  Ani  sile 
argumentów, ani teŜ jego urokowi. 
– Czy wiesz, Ŝe jesteś uparta jak osioł?! 
Kiedy  się  złościł,  był  jeszcze  bardziej  męski.  Jednak  dziewczyna  nie 
miała  zamiaru  ustąpić.  –  Nie  twoja  sprawa,  –  Z  kolei  ona  wpadła  w 

background image

złość. 
– A-man-do... ! 
Ludzie  zaczęli  się  za  nimi  oglądać,  ale  ona  nie  chciała  odstąpić  od 
swego  postanowienia.  Do  tej  pory  kinomani  mogli  polegać  na  jej 
opiniach. 
– Kyle, przecieŜ tak nie wolno... – szepnęła w końcu. 
–  Robię  wiele  rzeczy,  których  nie  wolno  robić.  Będziesz  się  do  tego 
musiała przyzwyczaić. 
– Nie! To ty będziesz się musiał przyzwyczaić do solidnej pracy. 
Kyle zignorował tę uwagę i przeszedł do sedna sprawy: 
– Zapewniam cię, Ŝe kinomani równieŜ się spóźniają. Ale to nie znaczy, 
Ŝ

e rezygnują z obejrzenia całego filmu. 

– Nic mnie to nie obchodzi. Ja tak nie robię. 
Kyle  zaczął  przyglądać  się  uwaŜnie  jej  tweedowym  spodniom, 
Ŝ

akietowi  z  białej  flaneli  i  ciemnemu  golfowi.  Twarz  wykrzywił  w 

grymasie pogardy. 
–  Być  moŜe.  Twój  umysł,  podobnie  jak  strój,  musi  być  zupełnie 
wyprany z fantazji. 
Amanda  zignorowała  tę  obraźliwą  uwagę,  która  w  dodatku  była 
zupełnie  nie  na  miejscu.  Nie  mogła  sobie  jednak  darować  drobnego 
przycinka: 
–  Nie  narzekaj.  Gdybyś  zdecydował  się  na  specjalną  projekcję,  nie 
musiałbyś dostosowywać się do godzin seansów w kinach. Moglibyśmy 
zacząć w kaŜdej chwili. 
– Nie ma o czym mówić. Po prostu lubię tłumy. 
–  Masz  na  myśli  publiczność  –  rzuciła  Amanda  i  natychmiast 
poŜałowała swoich słów. Do diabła! Nie powinna dać się sprowokować 
w ten sposób... 
Teraz starała się być juŜ milsza dla Kyle’a. Ostatecznie jest debiutantką. 
Jeśli  ma  zamiar  dobrze  wypaść  w  programie,  nie  powinna  zaczynać  z 
nim prywatnej wojny. 
–  Moglibyśmy  zaczekać  na  następny  seans  –  zaproponowała 
pojednawczo. 
– Nie mogę. Mam randkę – skłamał. – No co, idziesz wreszcie? 
Miał randkę. Amanda poczuła nagle, Ŝe opuściła ją cała energia. Wbrew 
wewnętrznym oporom, zaczęła iść za Kyle’em. 
–  Dobrze  juŜ,  dobrze...  –  wymamrotała.  –  Nie  chciałabym,  Ŝebyś  z 

background image

mojego powodu rezygnował z czegoś tak waŜnego, jak randka... 
Na  moment  jego  twarz  rozjaśnił  triumfalny  uśmiech,  który  znikł,  gdy 
tylko dostrzegł wyraz jej oczu. 
Wziął  od  niej  bilety  i  podał  je  męŜczyźnie  w  brązowym  uniformie. 
Następnie wepchnął ją do pełnej sali. Usiedli na pierwszych miejscach z 
brzegu.  Kyle  przepuścił  ją,  a  następnie  rozsiadł  się,  wyciągając  swoje 
długie nogi. 
Skończyły  się  juŜ  reklamy,  a  takŜe  czołówka  filmu.  Amanda  miała 
wraŜenie, jakby sam film trwał juŜ ładnych parę minut. Mimo to starała 
się  jak  najszybciej  skoncentrować  uwagę  na  jego  fabule.  Nie  było  to 
łatwe.  Przeszkadzała  jej  obecność  Kyle’a.  Jeszcze  bardziej  to,  Ŝe 
siedzieli  tak  blisko  siebie  w  ciemnym  wnętrzu  sali  kinowej.  Amanda 
wciąŜ zapominała, Ŝe nie powinna zwracać na niego uwagi. Im bardziej 
się starała, tym większe miała z tym trudności. 
Jej oczy nie przyzwyczaiły się jeszcze do mroku. Obok siebie widziała 
jedynie  ciemne  zarysy  jego  sylwetki.  Mógł  to  być  ktokolwiek...  Ale 
Amanda wiedziała, Ŝe tak nie jest. Całym ciałem czuła bliskość Kyle’a. 
Znajdowali  się  w  niewielkiej,  podłuŜnej  salce.  Fotele  były  ustawione 
tuŜ obok siebie. Nie było tu miejsca na jakieś specjalne wygody.  Z tej 
odległości  jego  woda  po  goleniu  o  intensywnym  zapachu  działała  jak 
narkotyk. Pobudzała zmysły i stymulowała wyobraźnię. Amanda czuła, 
Ŝ

e jest coraz bardziej podniecona. 

Jeszcze  raz  spróbowała  skoncentrować  się  na  akcji  filmu,  ale  to,  co 
działo się w jej wyobraźni, było znacznie bardziej interesujące. Drgnęła 
nerwowo, kiedy Kyle przesunął nieco nogę, tak Ŝe dotykał jej uda. 
Z  holu  dolatywał  smakowity  zapach  praŜonej  kukurydzy.  śołądek 
Kyle’a zaczął domagać się swoich praw. 
MęŜczyzna  szepnął,  Ŝe  wróci  za  parę  minut  i  pochylając  się  ruszył  w 
stronę  wyjścia.  Kiedy  zobaczyła  go  znowu,  w  jednej  ręce  trzymał 
wielką  torbę  pełną  gorących  praŜynek  polanych  masłem,  a  w  drugiej 
dwie puszki czegoś zimnego do picia. 
–  Kiedy  próbuję  z  tym  walczyć,  to  jeszcze  bardziej  zaostrza  mi  się 
apetyt  –  szepnął.  –  Poza  tym  oglądanie  filmu  bez  praŜonej  kukurydzy 
jest świętokradztwem. 
Wślizgnął  się  na  swoje  miejsce.  Torbę  z  praŜynkami  umieścił  między 
swymi udami. Następnie pochylił się w stronę Amandy. 
–  Nie  krępuj  się  –  powiedział.  –  MoŜesz  się  poczęstować,  kiedy  tylko 

background image

będziesz miała ochotę. 
Wiedziała,  Ŝe  chce  się  teraz  odegrać  za  sprzeczkę  sprzed  kilkunastu 
minut. Nie miała zamiaru sięgać do tak umieszczonej torby pod Ŝadnym 
pozorem!... A jednak sięgnęła. PraŜona kukurydza pachniała, tak Ŝe nie 
mogła się oprzeć. Nie chciała jednak patrzeć na Kyle’a, Była pewna, Ŝe 
uśmiecha się teraz z satysfakcją. 
Jej ręka poruszała się jednostajnym rytmem: uda – usta i usta – uda. Go 
jakiś czas ich dłonie zderzały się tuŜ nad torbą. Mimo iŜ zdarzało się to 
coraz częściej, z całą pewnością był to jedynie przypadek. 
Jej dłoń pokryła się warstwą masła i okruchów. Amanda podniosła ją w 
bezradnym  geście.  Kyle  zapomniał  o  serwetkach,  co  było  do 
przewidzenia. 
–  Dlaczego  jej  po  prostu  nie  obliŜesz?  –  Znowu  poczuła  jego  gorący 
oddech tuŜ koło swego ucha. 
Ten niegodziwiec miał rację, nie było innego wyjścia WłoŜyła palec do 
ust  czując,  Ŝe  na  przemian  czerwieni  się  i  blednie,  Kyle  juŜ  nawet  nie 
udawał, Ŝe ogląda film. Jego ciekawość zamieniła oblizywanie palców 
w  coś  bardzo  intymnego,  prawie  nieprzyzwoitego.  Amanda 
podskoczyła,  czując  jego  stopę  tuŜ  obok  swojej  łydki.  Poczuła  się 
głupia.  Kyle  wyprostował  się,  poniewaŜ  chciał  sięgnąć  do  kieszeni. 
Wyjął  z  niej  chusteczkę  i  podał  jej  z  uśmiechem.  Amanda  zaczęła 
pracowicie  wycierać  swoje  wargi  i  palce.  Znów  poczuła  zapach  jego 
wody po goleniu. PołoŜyła chusteczkę na kolanach. Jej ręka powróciła 
do  poprzedniego  rytmu.  Coraz  bardziej  pochłaniała  ją  akcja  filmu. 
Nawet  nie  patrzyła  na  torbę  z  kukurydzą.  To  był  błąd.  Sięgając  po 
ostatnią garść praŜynek,  trafiła na dŜinsy. Odwróciła się szybko. Pusta 
torba  stała  koło  jego  nóg.  Kyle  nawet  nie  drgnął.  Czuła  jednak,  Ŝe 
zesztywniał  i  wstrzymał  oddech.  Czy  to  moŜliwe,  Ŝeby  równieŜ  był 
podniecony? 
Cofnęła  rękę  jak  oparzona  i  wymamrotała  przeprosiny.  Z  lewej  strony 
dobiegły  ją  jakieś  zduszone  dźwięki.  Nie  chciała  patrzeć  w  tamtym 
kierunku.  JeŜeli  sąsiad  dławi  się  kukurydzianym  ziarnem,  to  nie 
doczeka się od niej pomocy. Będzie się musiał udusić. 
Po  chwili  usłyszała,  Ŝe  Kyle  otwiera  puszkę.  Najwyraźniej  miewał  się 
znakomicie.  Amanda  usiłowała  zapomnieć  o  tym,  Ŝe  dotknęła  tak 
intymnego  miejsca.  Nie  przychodziło  jej  to  jednak  łatwo.  Opary 
zmysłowości  wydawały  się  teraz  unosić  w  powietrzu.  Ostatecznie,  tak 

background image

jak para dzieciaków ze szkoły, utknęli w tej mrocznej salce w sobotnie 
popołudnie.  Oczywiście  nastolatki  pozwoliłyby  sobie  na  znacznie 
więcej, co nie znaczy, Ŝe Kyle i Amanda nie mieli na to ochoty. 
Dziewczyna spojrzała na ekran i uczyniła ostatni heroiczny wysiłek, by 
skupić  się  na  akcji  filmu.  Na  próŜno.  Mniej  więcej  w  połowie  seansu 
Kyle wyciągnął ramię i ułoŜył je na oparciu jej fotela. Amanda siedziała 
sztywno, czując je tuŜ obok. Starała się nie myśleć o rym, jak wspaniale 
byłoby ułoŜyć głowę na barku Kyle’a i pozwolić mu się objąć. PraŜona 
kukurydza  i  woda  po  goleniu  okazały  się  szczególnie  silnymi 
afrodyzjakami. 
JuŜ  po  chwili  dała  się  ponieść  erotycznym  fantazjom.  Twórcy  filmu 
mogli jej tylko pozazdrościć inwencji... 
Kiedy na ekranie pojawiły się nazwiska wykonawców, Kyle chrząknął i 
poruszył  się  niespokojnie.  Amanda  potrząsnęła  głową.  Dopiero  teraz 
zorientowała się w sytuacji. 
Była  zaŜenowana.  Jak  mogła  tak  się  poddać  własnym  fantazjom? 
Zerknęła  w  stronę  Kyle’a.  MoŜe  okaŜe  się  dŜentelmenem  i  zapomni  o 
wszystkim. Zwłaszcza o... Policzki Amandy nabrały intensywniejszego 
koloru. 
Zapalono światła Kyle wstał i pochylił się w jej kierunku. 
–  Mogę  odwołać  tę  randkę  –  szepnął.  Dziewczyna  westchnęła.  Nie, 
Kyle z pewnością nie jest dŜentelmenem. 
CóŜ,  wobec  tego  ona  musi  zagrać  damę.  Wstała  i,  starając  się  ukryć 
zaŜenowanie, wycedziła z godnością: 
– JeŜeli cię dotknęłam, to zupełnie przypadkowo. Mogę zapewnić... 
Kyle,  oczywiście,  uwaŜa!  ją  pewnie  za  idiotkę,  chociaŜ  najwyraźniej 
oczekiwał  innej  odpowiedzi.  Skrzywił  się,  widząc  układną  minkę 
dziewczyny i powiedział: 
– Boję się myśleć, co by się stało, gdybyś zrobiła to specjalnie! 
 
 
O  godzinie  dziesiątej  pozamykano  juŜ  wszystkie  sklepy.  Czynna  była 
tylko kasa kina. 
Dziewczyna  w  brązowej  sukience  przesunęła  bilet  i  resztę  w  kierunku 
Kyle’a. 
– To chyba niezły film, prawda? – Ten przystojny męŜczyzna wpadł jej 
juŜ wcześniej w oko. 

background image

Kyle  nawet  nie  odpowiedział.  Był  w  podłym  nastroju.  Czuł  się 
dotknięty,  ale  nie  chciał  się  do  tego  przyznać.  Zastanawiał  się,  jak  ma 
pracować  z  tą  kobietą.  Czy  z  kobietą  w  ogóle  moŜna  pracować?  Jeśli 
będzie agresywny, wyjdzie na brutala. 
Lyle, jego zły brat bliźniak, którego wymyślił jeszcze w dzieciństwie, i 
który  ponosił  całkowitą  odpowiedzialność  za  wszystkie  jego 
przewinienia, znowu narozrabiał wczoraj w biurze Trenta. UŜył swojej 
siły  i  przewagi,  Ŝeby  upokorzyć  Amandę.  Było  mu  przykro  z  tego 
powodu,  chociaŜ  musiał  jednocześnie  przyznać,  Ŝe  pomysł  z 
pocałunkiem bardzo mu odpowiadał... Kyle bał się przegrać. 
– Skąd ten pomysł, Ŝeby dać mi partnerkę? – wymamrotał do siebie. 
Wszedł do mrocznej salki i usiadł w jednym z tylnych rzędów. 
– Nie potrzebuję Ŝadnej Amandy – mruknął, zakładając nogę na nogę. 
Bardzo się jednak mylił. 
 
– Amanda kupiła bilet w kasie kina połoŜonego niedaleko hotelu. Tym 
razem udało jej się obejrzeć bez przeszkód cały film. 
Niestety,  nie  była  w  najlepszym  nastroju,  chociaŜ  erotyczne  fantazje  z 
Kyle’em  Foxem  powodowały,  Ŝe  wzrok  jej  płonął,  a  po  plecach 
chodziły  ciarki.  WciąŜ  wyobraŜała  sobie,  Ŝe  ściąga  z  niego  trykotową 
koszulkę,  a  potem  spodnie,  a  potem...  Z  minuty  na  minutę  jej  fantazje 
stawały się coraz bardziej dzikie i namiętne. 
Dziewczyna pomyślała, Ŝe nie jest to najlepszy sposób, by jakoś uporać 
się  z  Kyle’em.  Musi  go  pobić  jego  własną  bronią,  a  nie  ulegać 
podszeptom  poŜądania.  Z  całą  pewnością  znajdzie  jakieś  pęknięcia  w 
tej jego na pozór doskonałej zbroi. 
Za  kaŜdym  razem,  kiedy  myślała  o  jego  pogardliwym  uśmieszku  albo 
pełnym rozbawienia wzroku, świerzbiła ją ręka. 
Kyle był najokropniejszym, najbardziej nieprzyjemnym i aroganckim a 
takŜe najbardziej atrakcyjnym i przystojnym męŜczyzną, jakiego znała. 
 

background image

Rozdział 3 

 
 
Do wtorku Amandzie udało się obejrzeć jeszcze trzy filmy. Za kaŜdym 
razem  spotykała  się  z  Kyle’em.  Starała  się  nie  zwracać  uwagi  na  jego 
ironiczny uśmiech. Kupowała sobie kukurydzę i siadała jak najdalej od 
niego.  Noah  polecił,  Ŝeby  chodzili  na  te  same  seanse,  ale  nic  nie 
wspomniał o siadaniu obok siebie. 
Wolny  czas  wypełniały  jej  czynności  związane  z  przeprowadzką  do 
nowego mieszkania. Zamieszkała w dawnej stajni, którą ktoś przerobił 
na  dom  mieszkalny.  Na  parterze  znajdowała  się  przestronna  kuchnia 
oraz salon, a na górze sypialnia i wielka łazienka. Był jeszcze nieduŜy 
balkonik,  na  który  prowadziły  przeszklone  drzwi.  Amanda  miała 
szczęście,  Ŝe  udało  jej  się  znaleźć  takie  mieszkanie.  Poza  tym  cały 
rozgardiasz  związany  z  przeprowadzką  pozwalał  jej  zapomnieć  o 
Kyle’u. 
Czuła,  Ŝe  jest  zmęczona.  Przez  cały  dzień  odkurzała,  zamiatała  i 
szorowała.  Zgrzała  się  i  spociła.  Po  drodze  na  górę  przypadkiem 
zerknęła  do  lustra.  Uniosła  do  góry  gęstwinę  lepiących  się  do  szyi 
włosów i dmuchnęła na czoło, Ŝeby się ochłodzić. 
Ach, gdyby Kyle mógł ją teraz zobaczyć... Na pewno spodobałaby mu 
się bardziej niŜ w kostiumie i bluzce z koronkowym kołnierzem. Miała 
na sobie jedynie koszulkę, która z trudem zakrywała górną część jej ud. 
Bawełniany  materiał  przylgnął  do  wilgotnego  ciała,  bardziej 
odkrywając niŜ zakrywając kształty. 
Poszła  do  łazienki.  Po  umyciu  rąk  zbiegła  na  dół,  trzymając  dłoń  na 
ś

wieŜo  wyczyszczonej  i  wypolerowanej  poręczy  schodów.  Z  kuchni 

wyjrzała  przez  małe  ośmiokątne  okienko.  Szara  wiewiórka  kręciła  się 
wokół  karmnika  dla  ptaków.  Amanda  uśmiechnęła  się  z  satysfakcją. 
Czuła się szczęśliwa, mając wreszcie własny dom. Kiedy  mieszkała w 
rodzinnym  mieście,  ojciec  uwaŜał  za  głupotę  wydawanie  pieniędzy  na 
wynajęcie mieszkania. Mieszkała więc z rodzicami i oszczędzała. 
Teraz  mogła  przeznaczyć  część  oszczędności  na  umeblowanie.  Kupiła 
łoŜe z miedzianymi zdobieniami, stare dębowe biurko wraz z krzesłem 
a takŜe nowoczesną, dwuosobową kanapę, przeszklony stolik oraz regał 
o  niepokojących  kształtach,  na  którym  ustawiła  na  razie  telewizor  i 

background image

wieŜę stereo. 
Mimo  iŜ  mebli  nie  było  zbyt  wiele,  to  jednak  dom  nie  wydawał  się 
pusty. Amanda rozmieściła je tak, by podkreślić wszystkie jego zalety. 
Czuła  się  tu  bardzo  dobrze  –  a  o  to  przede  wszystkim  chodziło. 
Kończyła  się  właśnie  płyta  zespołu  „  Whitesnake”.  Wokalista  po  raz 
ostatni powtarzał refren: „Czy to naprawdę miłość?” 
Te  słowa  sprawiły,  Ŝe  zaczęła  myśleć  o  Kyle’u.  Nie,  to  na  pewno  nie 
była  miłość,  ale...  bez  wątpienia  poŜądanie.  Niestety,  to  bardzo 
utrudniało całą sytuację. 
Za  chwilę miał się rozpocząć ostatni samotny występ Kyle’a. Amanda 
odkryła  juŜ,  Ŝe  chociaŜ  program  nazywa  się  „Ekran  i  scena”,  to  Kyle 
jednak  zdecydowanie  preferuje  film.  Nie  przeszkadzało  jej  to  wcale. 
Sama częściej chodziła do kina niŜ do teatru. 
Włączyła  telewizor  i  przeszła  do  kuchni,  Ŝeby  przygotować  sałatkę. 
ZdąŜyła pokroić warzywa, kiedy na ekranie pojawił się Kyle. Amanda 
polała  wszystko  sosem,  odłamała  kawałek  bagietki  i  ustawiła  na  tacy 
filiŜankę  mroŜonej  herbaty.  Przeszła  do  bawialni  i  postawiła  tacę  na 
przeszklonym  stoliku.  W  końcu  usiadła  po  turecku  na  szaro-róŜowej 
kanapie. 
Wspominając  swoją  reakcję  na  obecność  Kyle’a,  z  góry  załoŜyła,  Ŝe 
tym  razem  nie  moŜe  poddać  się  jego  urokowi.  Niewiele  to  jednak 
pomogło... JuŜ sam widok pasiastego garnituru w stylu lat trzydziestych 
spowodował,  Ŝe  przepadły  wszelkie  postanowienia.  Niemal  czuła 
zapach jego wody po goleniu. Z ekranu patrzyła na nią para błękitnych 
oczu. Ich barwa, w zestawieniu z ciemną opalenizną, stawała się jeszcze 
bardziej  intensywna.  Jasne  włosy  Kyle’a  opadały  na  wąski  kołnierzyk 
w  stylu  angielskim.  Amanda  wiedziała,  Ŝe  jego  usztywniona  z  przodu 
koszula ma długie mankiety zapinane na spinki, a nie guziki. Mogła się 
tylko domyślić, Ŝe są one równie eleganckie, jak cała reszta. 
Ciepły,  głęboki  glos  płynący  z  głośnika  telewizora  pogrąŜył  ją  w 
odmętach  erotycznych  fantazji.  Nie  miała  siły  i...  ochoty,  by  mu  się 
opierać. Z takim głosem mógłby ją uwieść, nie pokazując nawet czubka 
nosa.  Westchnęła  cięŜko.  Po  raz  kolejny  uznała,  Ŝe  walka  z  Kyle’em 
wcale  nie  będzie  łatwa.  Nie  chciała  się  jednak  poddać.  Zmarszczyła 
brwi  i  z  mściwym  uśmiechem  nadziała  na  widelec  spory  kawałek 
pomidora. 
Na  początku  programu  Kyle  plótł  zwykle,  co  mu  ślina  na  język 

background image

przyniosła.  Tym  razem  zaczął  opowieść  o  Leslie  Masters.  Amanda 
zastanawiała się, o co mu chodzi. Ta aktorka nie występowała ostatnio 
w Ŝadnym filmie. – Leslie Masters – zaczął – ta utalentowana gwiazda 
przypomina nam, Ŝe blondynki zawsze lepiej potrafiły nas zabawić... 
Amanda znała ten zmysłowy ton głosu. Przypomniało jej się, jak Kyle 
zaproponował, Ŝe zrezygnuje z randki po jej fatalnej pomyłce w kinie. 
Powoli  zaczynała  się  dobrze  bawić.  Nie  była  juŜ  zmieszana. 
Podświadomie  cieszyła  się  z  drobnych  potknięć  Kyle’a,  chociaŜ 
jednocześnie  nie  mogła  zapomnieć  o  jego  wspaniałym  ciele  i  rzędzie 
guzików zdobiących gors białej, usztywnionej koszuli. 
– Niestety, ze stratą dla kina – ciągnął Kyle – Leslie Masters przeniosła 
się ostatnio do telewizji Niedawno mogliśmy oglądać jej złote włosy w 
filmie „Wielka farma”, w którym partnerował jej Jake Ross, doskonały 
w scenach z końmi. 
– Co za bzdury? – wymamrotała do siebie Amanda. – Pierwszy lepszy 
koń wypada w filmie lepiej niŜ Jake Ross, ty idioto. 
Jeszcze  z  dzieciństwa  wyniosła  zwyczaj  „rozmawiania”  ,  Ŝ 
telewizorem.  Jej  rodzice  nie  przejmowali  się  nią  zbytnio,  a  ona  miała 
ochotę z kimś pogadać. 
Kyle najwyraźniej nie wiedział, kiedy skończyć. Plótł coś trzy po trzy o 
najnowszych filmach Leslie Masters: 
–  Obecnie  Leslie  ma  niewielką  rólkę  w  serialu  „U  piekarza”.  To 
naprawdę  wstyd,  Ŝeby  aktorka  tej  klasy,  reprezentująca  typ  słodkich 
blondynek  z  lat  trzydziestych  i  czterdziestych,  pozostawała  bez 
większej  roli.  Chciałbym  Ŝyczyć  wszystkim  widzom  i  sobie  nowego, 
ambitnego filmu z Leslie Masters w roli głównej... 
Po  tych  słowach  Kyle  zrobił  zdziwioną  minę  i  zamrugał  swymi 
niebieskimi oczami. Kończyła się pierwsza, wstępna część programu. 
– Telewizja ma oczywiście swoje uroki... – zaczął po chwili. 
–  Świetnie  Kyle,  znakomicie  –  Amanda  kontynuowała  swoją 
„rozmowę”. 
– ... ale jednak nie moŜna jej porównać z ciemną, intymną salą kinową 
– zniŜył głos. – Te przeŜycia, fantazje... Wszystko składa się na... 
Amanda uderzyła się dłonią w głowę. 
Dlaczego  nie  pomyślała  o  tym  wcześniej?  Kyle  był  przecieŜ,  tak  jak 
ona,  zawodowym  recenzentem.  Musiał  więc  być  szczególnie 
wyczulony na wszelkiego rodzaju fantazje. 

background image

Uśmiechnęła się i zamruczała jak zadowolona z siebie kotka. Nareszcie 
go miała. Najzabawniejsze było to, Ŝe to sam Kyle dał jej broń do ręki. 
Natychmiast  przystąpiła  do  opracowania  swojego  planu  czując,  jak 
krew pulsuje w skroniach i pocą się dłonie. Przez chwilę zastanawiała 
się, czy w takim właśnie stanie znajdują się męŜczyźni, którzy w końcu 
znaleźli sposób na uwiedzenie szczególnie atrakcyjnej kobiety. 
Wyłączyła  telewizor  i  podeszła  do  biurka.  Z  szuflady  wyjęła  kilka 
kartek bladoróŜowego papieru i wieczne pióro. 
Po  chwili  juŜ  była  na  górze.  Zostawiła  rzeczy  w  sypialni  i  poszła  do 
łazienki. Odkręciła kurki. Nowe mydło pachniało jak wiosenny deszcz. 
Zdjęła koszulkę i wsunęła się do wielkiej wanny. Przymknęła oczy. Nie 
miała zamiaru wyjść z kąpieli zbyt szybko. 
Pragnęła  zawładnąć  umysłem  Kyle’a.  Podniecić  go,  uŜywając  do  tego 
swojej fantazji. Złośliwy uśmiech pojawił się na wargach Amandy. 
Kyle nie miał w tym pojedynku Ŝadnych szans. 
 
 
Czarny  kabriolet  corvette  Kyle’a  był  pozbawiony  dachu.  Powietrze 
wydawało  się  dziwnie  ciepłe  jak  na  te  porę  roku.  Wyglądało  na  to,  Ŝe 
wiosna  juŜ  na  dobre  zapanowała  w  mieście.  Kyle  przyspieszył.  WciąŜ 
prześladował  go  obraz  Amandy.  Nie  mógł  się  go  pozbyć  od  chwili, 
kiedy poznał tę dziewczynę. 
Nie miał pojęcia, dlaczego tak się dzieje. Amanda przede wszystkim go 
irytowała.  Nie  cierpiał  takich  układnych  panienek  w  pastelowych 
bluzkach! 
Nawet nie chciał dopuścić do siebie myśli, Ŝe intryguje  go osobowość 
Amandy. Zwykle, kiedy się spotykali, dziewczyna była albo piekielnie 
rozdraŜniona, albo teŜ... bardzo mila. Nie mogło mu się to pomieścić w 
głowie.  UwaŜał,  Ŝe  tak  zwane  sympatyczne  osoby  ukrywają  w  ten 
sposób swój strach i frustrację. 
Nagle  przypomniał  sobie  przypadkowy  dotyk  jej  dłoni.  Do  diabła, 
gdyby  wiedziała, jak pragnął, Ŝeby  go tam dotknęła... Wtedy, w kinie, 
omal nie oszalał z poŜądania. 
Był  przekonany,  Ŝe  panna  Butterworth  nie  miewa  podobnych  myśli. 
Jest przecieŜ taka wstydliwa... Zagryzł wargi, czując powiew świeŜego 
powietrza  na  twarzy.  Chciał,  by  Amanda  dzieliła  z  nim  erotyczne 
fantazje. Pragnął, by poŜądała go tak, jak on jej. 

background image

Denerwowały  go  jasne  pończochy,  podobne  do  tych,  w  jakie  ubierano 
dziewczynki  do  pierwszej  komunii,  Długa  spódnica  niemal 
doprowadzała go do szału. Kyle chciał ją z niej zerwać i pieścić długie, 
zgrabne nogi. ŚwieŜe powietrze smagało jego twarz. Poczuł, Ŝe sama ta 
myśl spowodowała gwałtowny przypływ poŜądania. 
Skręcił z piskiem hamulców i zatrzymał się na podjeździe przed swoim 
domem. Nigdy nie sądził, Ŝe jakakolwiek kobieta będzie miała na niego 
taki wpływ. 
Przez  chwilę  nerwowo  szukał  w  kieszeni  kluczy  do  mieszkania,  a 
następnie wysiadł i zaczął walczyć z zamkiem. 
Amanda pewnie myślała, Ŝe jest zupełnie pozbawiony manier. CóŜ, dał 
jej ku temu powody... 
Od  razu  po  wejściu  uderzył  go  zapach  perfum  unoszący  się  w 
powietrzu.  Zmarszczył  brwi  i  ze  zdziwieniem  pociągnął  nosem.  Nie 
mylił się. Ale skąd, do diabła, mógł się tutaj wziąć ten zapach? 
Kyle  nigdy  nie  sprowadzał  kobiet  do  swego  domu.  Nawet  wówczas, 
kiedy się powaŜnie zaangaŜował, wolał zamieszkać u swojej wybranki. 
W  ten  sposób  mógł  się  zawsze  wyprowadzić,  zanim  w  przedpokoju 
pojawiła się para męskich kapci. 
Zawsze starał się ukryć swoje prawdziwe uczucia. JuŜ dawno odkrył, Ŝe 
kobietom bardziej odpowiada ładna, nieskomplikowana fasada. Dlatego 
traktował  swoje  partnerki  w  kategoriach  bardziej  erotycznych  niŜ 
sentymentalnych. 
Jeszcze raz pociągnął nosem. O dziwo, czuł wciąŜ ten dziwny zapach. 
Tak, tylko skąd mógł się tu wziąć? 
Rozejrzał  się  dokoła.  Na  podłodze,  tuŜ  pod  drzwiami,  leŜała  róŜowa 
koperta, zaadresowana damskim charakterem pisma. Kiedy pochylił się, 
by ją podnieść, zrozumiał, skąd pochodzi zapach. UwaŜnie przyjrzał się 
małym, okrągłym literkom i zmarszczył brwi. 
Niestety, nic mu to nie  dało. Na kopercie nie było nazwiska nadawcy. 
Poszedł do kuchni i połoŜył ją na białym, lśniącym stole. Przez chwilę 
zastanawiał  się,  gdzie  się  podziały  jego  ulubione  ciasteczka.  Zwykle, 
przeraŜony  swoim  łakomstwem,  chował  je  w  spiŜarce.  Ale  tym  razem 
odnalazł  je  w  piekarniku.  Z  westchnieniem  świadczącym  o  rezygnacji 
rozerwał paczkę i wbił zęby  w pierwsze, pokryte czekoladową polewą 
ciastko.  Jego  wzrok  powędrował  w  kierunku  stołu,  na  którym 
spoczywał  tajemniczy  list  Wziął  go  do  ręki.  W  dusznym,  piŜmowym 

background image

zapachu nie było nic subtelnego. Taki list mogła wysłać jedynie kobieta 
do... kochanka. 
Kyle  w  roztargnieniu  potarł  dłonią  brodę.  Czy  powinien  go  otworzyć? 
Niechętny grymas pojawił się na jego twarzy. W jaki sposób, u licha, ta 
wielbicielka zdobyła jego adres? 
Listy  od  widzów  docierały  zwykle  do  telewizji,  a  kiedy  było  juŜ  ich 
tyle, Ŝe przeszkadzały w pracy, Toby przywoził mu je do domu. 
Toby!  Kyle  stuknął  się  dłonią  w  czoło.  Tak,  ten  chłopak  z  pewnością 
nie  potrafiłby  się  oprzeć  prośbie  ładnej  dziewczyny.  Zawsze  mu  się 
zdawało, Ŝe ten biedak za bardzo stara się, Ŝeby wszyscy uwaŜali go za 
podrywacza. 
Kyle zaczął wachlować się listem, wciąŜ nie wiedząc, czy go otworzyć 
czy  nie.  Na  kopercie  nie  było  znaczka,  a  więc  ktoś  zadał  sobie  wiele 
trudu, by dostarczyć list osobiście. 
W  końcu  pomyślał,  Ŝe  w  środku  na  pewno  nie  ma  bomby.  Zajrzał  do 
lodówki, nalał sobie trochę mleka i niewiele myśląc otworzył kopertę. 
Przebiegł  wzrokiem  parę  pierwszych  linijek  i  z  wysiłkiem  przełknął 
kolejny kawałek ciastka. Od razu zorientował się, Ŝe ma do czynienia z 
czymś niezwykłym. Nigdy wcześniej nie widział podobnego listu... 
 
 
Kyle! 
We wtorek, w swoim programie, nie ukrywałeś, Ŝe lubisz blondynki. 
Nie jestem blondynką Kyle, ale... moŜe ci się teŜ spodobam. 
Czy lubisz słoneczne plaŜe? Ja je uwielbiam... Wybieram się właśnie na 
jedną z nich. Jestem pewna, Ŝe spodobałby ci sie mój kostium. Góra jest 
pozbawiona  ramiączek.  Ale  nie  mam  Ŝadnych  problemów  z 
utrzymaniem jej na miejscu... wiesz, Kyle ? 
Popatrz.  Jak  długie  mam  nogi.  Kostium  zostawia  je  prawie  nagie.  I 
tylko ten cienki pasek materiału pomiędzy nimi... jak męska dłoń. 
MoŜe Twoja dłoń, Kyle? 
Czy czujesz promienie słoneczne na swoich plecach? 
Tak, zgadłeś. Potrzebuję olejku... Trzeba przecieŜ chronić tak delikatną 
skórę. Czy pomoŜesz mi? Czy chcesz mi pomóc? 
Och,  jak  dobrze.  Tak  przyjemnie  czuć  olejek  na  ciele.  Teraz  rozmasuj 
mi ramiona. To nic... Nie przejmuj się tą kroplą, która wpłynęła między 
piersi. Zajmij się ramionami i szyją. Kyle, dlaczego Twoje dłonie drŜą? 

background image

Och, jaki jesteś niezgrabny! Dlaczego jesteś tak blisko? 
Co  mówisz?  Nie,  dziękuję,  nogi  natrę  sama.  MoŜe  następnym  razem... 
Tak, oczywiście, dlaczego nie miałbyś patrzeć? Najpierw trochę olejku 
na dłoń. Zaczynam od kostek. Na prawej nodze mam złotą bransoletkę. 
Noszę  ją  zawsze.  Teraz  wyŜej,  łydki,  kolana...  Czy  wiesz,  Ŝe  pod 
kolanami mam łaskotki? 
Kolej  na  uda...  Kyle  oddaj  mi  olejek.  Co  to  za  Ŝarty?  Proszę...  Och, 
Kyle. 
Uwielbiani  pływać  nago.  Nie  masz  pojęcia,  jak  to  podnieca.  To 
cudowne,  kiedy  czujesz  miłosny  dotyk  wody,  która  pieści  wszelkie 
tajemne zakamarki ciała. Tak, Kyle. Śpij dobrze, Kyle. 
 
 
Kyle  stał,  wpatrując  się  w  róŜowy  papier.  Nie  mógł  zrozumieć, 
dlaczego  jest  mu  zarazem  zimno  i  gorąco.  Dopiero  po  chwili 
zorientował  się,  Ŝe  zapomniał  zamknąć  lodówkę.  Stał  przed  nią, 
trzymając w jednej dłoni list, a w drugiej karton z mlekiem. Był jak w 
transie.  Dopiero  łyk  zimnego  mleka  pozwolił  mu  dojść  do  siebie. 
Zamknął lodówkę i roześmiał się tubalnie. 
Autorka  listu  musiała  się  nieźle  bawić,  opisując  swoje  fantazje,  ale  on 
bawił się jeszcze lepiej. 
Otworzył  drzwiczki  do  szafki,  w  której  znajdował  się  kosz  na  śmieci. 
Zawahał  się  jednak...  Po  chwili  zmienił  zdanie.  List  nie  tylko  go 
podniecił,  lecz  równieŜ  wzbudził  jego  ciekawość.  Chciałby  spotkać 
kobietę, która go napisała. Instynktownie czuł, Ŝe nie moŜe to być byle 
kto. 
Wszedł  do  salonu.  Cały  czas  nie  rozstawał  się  z  listem.  W. 
roztargnieniu  spojrzał  na  plakaty  wiszące  na  ścianach.  Wszystkie  były 
zupełnie  nowe.  Niektóre  filmy  miały  wejść  na  ekrany  kin  dopiero  za 
tydzień lub dwa. Kyle zbliŜył się do zgrabnego, nowoczesnego biurka. 
Otworzył środkową szufladę i wsunął do niej róŜową kopertę. 
Po  kwadransie  leŜał  nagi  w  swoim  wielkim  łoŜu.  Próbował  zasnąć. 
Niestety, nie mógł. Przewracał się tylko z boku na bok. 
Oczami  duszy  widział  autorkę  listu.  Uśmiechała  się  do  niego  i  kiwała 
dłonią  na  powitanie.  Miała  na  sobie  dokładnie  taki  kostium,  o  jakim 
pisała. 
Zaczął  iść  w  jej  kierunku,  chcąc  jej  pomóc  w  smarowaniu  ciała 

background image

olejkiem. Ale dziewczyna szybko zrzuciła z siebie kostium i pobiegła w 
stronę wody. Miała najcudowniejszą figurę, jaką kiedykolwiek zdarzyło 
mu się widzieć. Rzucił się za nią i... wylądował na miękkim dywanie. 
Zaklął  i  na  wpółśpiący  powlókł  się  do  komódki.  Wyciągnął  z  niej 
spodenki  kąpielowe.  Wiedział,  Ŝe  jeśli  natychmiast  nie  pójdzie 
popływać,  nie  zaśnie  przez  dalszą  część  nocy.  ZbliŜała  się  właśnie 
północ. 
Na  tyłach  domu  znajdował  się  niewielki  basen  z  podgrzewaną  wodą. 
Kyle  udawał,  Ŝe  wcale  go  nie  obchodzi,  czy  zastanie  w  nim 
dziewczynę,  która  do  niego  napisała.  Po  przybyciu  na  miejsce  poczuł 
się  jednak  rozczarowany.  Ściągnął  spodenki  i  zanurzył  się  w 
krystalicznie  czystej  wodzie.  Łagodna  fala  rzeczywiście  zaczęła 
delikatnie pieścić jego ciało. Amanda była zdenerwowana. Nagrywanie 
programu ciągnęło się w nieskończoność. 
 
 
TuŜ  obok  siedział  człowiek  odpowiedzialny  za  wszystkie  jej 
nieszczęścia.  Patrzył  na  nią  niewinnie  swoimi  niebieskimi  oczami, 
kiedy oboje czekali na specjalistę od oświetlenia. 
Najgorsze  było  to,  Ŝe  jego  oczy  wydawały  jej  się  tego  dnia  jeszcze 
bardziej błękitne niŜ poprzednio. Kyle Fox prezentował się wspaniale i, 
co  gorsza,  doskonale  zdawał  sobie  z  tego  sprawę.  Ubrany  był  w 
granatową,  zapinaną  na  jeden  guzik  marynarkę,  białą  koszulę  w 
niebieskie  prąŜki  i  najmodniejszy  w  tym  sezonie  krawat  w 
róŜnokolorowe  grochy.  Jego  buty  zrobiono  pewnie  na  zamówienie  z 
najlepszej skóry. 
Kiedy  zaczęli  nagranie,  Amanda  zupełnie  nie  wiedziała,  czego  się 
spodziewać. Kyle jednak był bardzo uprzejmy i słuchał jej z niekłamaną 
uwagą. Po kaŜdej z jej krótkich recenzji występował ze swoją. 
Dziewczyna  zaczęła  się  denerwować  dopiero  przy  trzeciej.  Kyle  cały 
czas  był  czarujący.  Nikt  nie  mógł  podejrzewać,  Ŝe  nie  znosi  swojej 
rywalki. Ale Amanda przejrzała jego grę. 
Od  razu  powinna  się  była  domyślić,  co  kryło  się  za  uprzejmą 
propozycją,  Ŝeby  występowała  jako  pierwsza.  Kyle  chciał  z  góry 
wyeliminować  wszelkie  róŜnice  zdań.  Łaskawie  pozwalał  jej  wygłosić 
swoją opinię, a następnie skinieniem głowy dawał znać, Ŝe ją akceptuje. 
Amanda miała łzy w oczach. Czuła się jak piąte koło u wozu. 

background image

Nic dziwnego, Ŝe Kyle nie napisał scenariusza swoich wystąpień. Mógł 
przecieŜ polegać na jej notatkach! Tak, musiała przyznać, Ŝe był w tym 
niezły... Ale Amanda zbyt długo walczyła o sukces, aby poddać się od 
razu w pierwszej potyczce. 
Musiała  zrobić  coś,  co  zmusiłoby  go  do  rozmowy,  a  w  rezultacie  do 
ujawnienia innej opinii. Nie powinno to być takie trudne. Kyle sprawiał 
wraŜenie człowieka, który cenił sobie własne zdanie. 
Ktoś  z  ekipy  technicznej  skończył  manipulować  przy  reflektorach  i 
wznowiono nagranie. 
–  Przed  nami  recenzja  z  ostatniego  filmu.  –  Kyle  uśmiechał  się 
promiennie do kamery, – Co pani o nim sądzi, panno Butterworth? 
– MoŜe tym razem zaczniemy od pana, panie Fox... – odrzekła słodko 
Amanda. 
Przez  moment  Kyle  wyglądał  jak  człowiek  wytrącony  z  równowagi. 
Jednak po chwili jego twarz rozpogodziła się. 
– CóŜ, nie powinniśmy mieć z nim zbyt wielu problemów... – zaczął. 
Amanda  zmarszczyła  brwi.  Nie  znosiła  tych  męskich,  brutalnych 
filmów,  które  Kyle  niezmiennie  zachwalał  z  powodu  ich  „walorów 
rozrywkowych”. 
– Ten film jest szybki i męski, brak mu jednak czegoś więcej, czegoś, 
co pozwoliłoby widzowi... 
Amanda patrzyła na niego w osłupieniu. 
Spojrzał w jej kierunku. W jego błękitnych oczach zapaliły się złośliwe 
iskierki. Cały czas uśmiechał się jednak niewinnie. 
– ... zapamiętać go i odróŜnić w morzu innych filmów. Ale... – zawiesił 
głos  i  ponownie  spojrzał  na  dziewczynę  –  nie  moŜna  mu  odmówić 
wielu  walorów  rozrywkowych.  Widz,  który  przyszedł  do  kina,  Ŝeby 
przyjemnie  spędzić  półtorej  godziny,  z  całą  pewnością  nie  będzie 
zawiedziony... NieprawdaŜ, panno Butterworth? 
Do  licha,  uŜył  jej  własnych  słów.  To  ona  powiedziała  mu,  Ŝe  ten  film 
niczym się nie róŜni od wielu innych i Ŝe jeśli następnym razem zechce 
się zabawić, to niech to robi na własny rachunek, bo ją interesują tylko 
rzeczy bardziej ambitne. 
Przez  chwilę  rozglądała  się  dokoła.  Kyle  siedział  spokojnie  na  swoim 
miejscu.  Wiedział,  Ŝe  dziewczyna  nie  będzie  chwalić  tego  filmu  tylko 
po to, aby przekonać widzów, Ŝe się nie zgadza ze swoim rozmówcą. 
Amanda  poruszyła  się  niespokojnie.  Promień  światła  odbił  się  w 

background image

bransoletce, oplatającej jej nogę tuŜ przy kostce. 
–  Ze  zdziwieniem  muszę  stwierdzić,  Ŝe  się  z  panem  zgadzam,  panie 
Fox. Mam jednak wraŜenie, Ŝe, przy tak wielkiej róŜnicy upodobań, jest 
to tylko coś w rodzaju ciszy przed burzą... 
Patrzyła  na  Kyle’a  z  coraz  większym  rozbawieniem.  Jej  partner 
otworzył usta i ze zdumieniem wpatrywał się w złotą bransoletkę. 
Dziewczyna  postanowiła  skorzystać  z  okazji  i  odegrać  się  na  nim. 
Wiedziała,  Ŝe  myślami  przebywa  teraz  zupełnie  gdzie  indziej. 
Prawdopodobnie gdzieś na jednej z plaŜ nad Pacyfikiem. 
–  Poza  tym  wydaje  mi  się  –  ciągnęła  –  Ŝe  nie  uchwycił  pan  jednej 
istotnej rzeczy, o której mówił film. PrzecieŜ w kaŜdym, nawet niezbyt 
ambitnym,  dziele  sztuki  moŜna  znaleźć  coś  ciekawego.  OtóŜ  reŜyser 
znakomicie  ukazał  znany  fakt,  Ŝe  męŜczyźni  zwykle  nie  słuchają 
kobiet... Co pan o tym sądzi, panie Fox? 
– Tak?... Co?... – Kyle wyglądał na zupełnie zdezorientowanego. 
Amanda chcąc ukryć swój triumf, spojrzała niewinnie w stronę kamery 
i szepnęła: 
– No właśnie... 
–  O  czym,  do  Ucha,  pani  mówi?  Nie  rozumiem,  o  co...  –  Kyle  nagle 
przypomniał sobie, Ŝe właśnie nagrywają program. – Hej, stać! Stop! 
Wyrwał  mikrofon  z  klapy  marynarki  i  rzucił  go  na  stolik.  Nie  był  juŜ 
taki  układny  i  miły.  Nie  słyszał  ani  słowa  z  tego,  co  powiedziała 
Amanda.  Kiedy  dostrzegł  na  jej  nodze  bransoletkę,  w  ogóle  nie  mógł 
myśleć. Nie mógł uwierzyć, Ŝe ta nieśmiała i grzeczna panienka była w 
stanie  napisać  taki  Ust,  A  jednak...  to  podejrzenie  nie  dawało  mu 
spokoju. 
TuŜ  obok  pojawił  się  Noah  Trent  i  z  zadowoleniem  pogładził  dłonią 
swoją łysinę. Program początkowo był potwornie nudy, ale pod koniec 
nabrał  rozmachu  i  wdzięku.  Wpadka  Kyle’a  na  pewno  stanie  się 
tematem wielu rozmów. 
Amanda  wstała  i  po  raz  pierwszy  uśmiechnęła  się  naprawdę  szczerze. 
Mimo  iŜ  Kyle  wprost  wychodził  ze  skóry,  Noah  nie  chciał  zmienić 
zakończenia  programu.  Nareszcie  czuła,  Ŝe  wyrównała  rachunki.  Co 
prawda  z  powodu  oszustw  Kyle’a  program  rzeczywiście  wypadł  mało 
ciekawie.  Wszyscy  to  jednak  widzieli  i  rozumieli.  Jej  sztuczka  była 
prawdziwym  majstersztykiem.  Nikt  nie  mógłby  jej  przecieŜ  wytknąć 
nieuczciwości. 

background image

Kyle  wciąŜ  siedział  przy  stoliku.  Dmuchał  w  mikrofon,  chcąc 
sprawdzić, czy go nie uszkodził. Obok kręcił się rozbawiony Toby. 
–  Hej,  Toby.  Posłuchaj.  Jaki,  twoim zdaniem,  kostium  kąpielowy  nosi 
panna Butterworth? 
Chłopak podrapał się w głowę. 
– Panna Butterworth? – mruknął. 
– Nie, nic takiego. – Kyle machnął ręką. 
Amanda  właśnie  wychodziła  ze  studia.  Popatrzył  na  jej  beŜowy  golf  i 
długą  zamszową  spódnicę.  Włosy  miała  związane  w  koński  ogon. 
Wyglądała  jak  pensjonarka  wybierająca  ,  się  z  rodzicami  do  kościoła. 
Kyle pokiwał sceptycznie głową. 
Chyba postradał zmysły. 
Amanda tak nadawała się na zmysłową kochankę, jak on na biskupa. 
 

background image

Rozdział 4 

 
 
Prezenter w radiu zapowiedział jej ulubioną piosenkę, ale  Amanda nie 
zwróciła  na  to  najmniejszej  uwagi.  Nie  docierały  teŜ  do  niej  pierwsze 
sygnały  nadchodzącej  wiosny.  Jechała  do  kina,  w  którym  miała  się 
spotkać z Kyle’em. 
Na  chwilę  zatrzymała  się  na  czerwonych  światłach.  WciąŜ  myślała  o 
swoim pierwszym programie. Trudno jej było uwierzyć, Ŝe Kyle mógł 
się posłuŜyć tak tanim trikiem. 
Zaczęła się zastanawiać, co spowodowało, Ŝe zaczął się zachowywać w 
ten  sposób.  Czy  rzeczywiście  była  dla  niego  zagroŜeniem?  Czy  to 
moŜliwe,  Ŝeby  Kyle  czegoś  się  obawiał?  PrzecieŜ  tak  naprawdę  nic  o 
nim  nie  wiedziała.  Słyszała  tylko  plotki  i  na  nich  oparła  swoje  sądy. 
Kyle był bez wątpienia bardzo przystojnym męŜczyzną, ale... czy dzięki 
temu  zyskiwał  nieomylność  w  sprawach  wartości  artystycznych 
filmów? 
Amanda wiedziała, Ŝe jest dobra w swoim zawodzie. 
Poświęciła  filmowi  całe  dotychczasowe  Ŝycie.  Znała  na  wywyrywki 
całą  historię  kina.  Co  więcej,  potrafiła  przekonać  Widzów  do  filmów, 
które lubiła, nawet jeśli powszechnie uwaŜano je za „trudne”. 
– Być moŜe Kyle opierał się wyłącznie na swoim męskim wdzięku. O 
sile tego wdzięku sama miała moŜność się przekonać. 
Amanda  nie  była  przecieŜ  kochliwą  nastolatką.  Pracowała  juŜ  w  paru 
stacjach  telewizyjnych,  gdzie  widywała  znanych  i  przystojnych 
męŜczyzn.  Ale  Kyle  był  kimś  wyjątkowym...  śaden  ze  słynnych 
aktorów nie potrafił jej tak poruszyć jak on. Inna sprawa, Ŝe czuła się z 
nim  w  pewien  sposób  związana.  Czym  innym  były  krótkie  spotkania 
gdzieś  na  korytarzu,  a  czym  innym  stała  współpraca.  Podniecało  ją 
zwłaszcza to, Ŝe, jako jej partner, był dla niej całkowicie nieosiągalny. 
Amanda  wiedziała,  Ŝe  w  pracy  nie  ma  czasu  na  romanse.  Rozumiała 
teŜ,  Ŝe  będzie  musiała  opanować  wszelkie  pokusy  dotyczące  Kyle’a.  I 
tak  wystarczy,  Ŝe  sam  uwaŜa  siebie  za  ósmy  cud  świata  Bębniła 
palcami  po  kierownicy,  czekając  na  zmianę  świateł.  Dzisiaj  mieli  się 
spotkać  po  raz  pierwszy  od  czasu  pamiętnego  nagrania.  Amanda 
zastanawiała  się,  dlaczego  serce  bije  jej  szybciej  i  skąd  to  dziwne 

background image

uczucie  niepewności.  Powinna  przecieŜ  być  na  niego  wściekła  za 
nędzne, niegodne prawdziwego recenzenta, sztuczki. 
Nareszcie  mogła  jechać.  Ruszyła  szybko  i  po  chwili  znalazła  się  na 
parkingu. 
Pomyślała, Ŝe ostatnio i tak dopisało jej szczęście. Odpłaciła Kyle’owi 
pięknym  za  nadobne.  Niemniej  czuła  się  w  pewien  sposób 
pokrzywdzona. Wiedziała, Ŝe sama nigdy nie postąpiłaby tak, jak Kyle. 
Nie pozwoliłaby jej na to elementarna etyka zawodowa. 
Uśmiechnęła  się,  przypomniawszy  sobie,  jak  wielkie  wraŜenie  zrobiła 
na  męŜczyźnie  jej  bransoletka.  Zastanawiała  się,  jak  zareagują 
widzowie  programu  na  jego  zdezorientowaną  minę  i  niepewne  „co 
takiego?”.  Być  moŜe  wznieci  to  rodzinne  spory,  a  w  rezultacie 
zwiększy tak zwaną oglądalność programu. 
Wysiadła  z  samochodu  i  spojrzała  na  zegarek.  Miała  jeszcze  sporo 
czasu. MoŜe nie tylko zajrzeć do jubilera i oddać do naprawy rozerwaną 
bransoletkę, lecz równieŜ rozejrzeć się po sklepach. Miała nadzieję, Ŝe 
uda jej się  w ten sposób zapomnieć o swoim niepokoju i podnieceniu. 
Zakupy zawsze ją uspokajały i wprawiały w dobry nastrój. 
W centrum handlowym prawie nie było ludzi. O tej porze większość z 
nich zasiadała do obiadu. Amanda panicznie nie znosiła tłoku. Zawsze 
ktoś na nią wpadał, ktoś inny potrącał i w rezultacie nie czulą się zbyt 
pewnie.  Wielkie  miasto  pociągało  ją,  lecz  równieŜ  nie  pozwalało 
zapomnieć, Ŝe jest osobą pełną kompleksów... 
Najpierw  wstąpiła  do  jubilera,  gdzie  zostawiła  rozerwaną  przy 
wkładaniu 

butów 

bransoletkę. 

Wyszła 

stamtąd 

mocnym 

postanowieniem, Ŝe w przyszłości będzie bardziej uwaŜać. Ceny usług 
znowu wzrosły, i to dosyć znacznie. 
Następnie  weszła  do  pobliskiej  perfumerii.  Miała  słabość  do  dobrych 
perfum. 
Film  zaczynał  się  za  pół  godziny.  W  sklepie  znajdowała  się  jedynie 
mocno  umalowana  ekspedientka.  Amanda  zatrzymała  się  przed  ladą  i 
zaczęła przyglądać się flakonikom rozstawionym na pólkach, lej twarz 
była  prawie  bez  makijaŜu.  Na  spotkanie  z  Kyle’em  umalowała  sobie 
tylko usta dyskretną róŜową pomadką. 
Ekspedientka spojrzała na nią pobłaŜliwie. 
–  Myślę,  Ŝe  powinna  pani  wybrać  jakąś  delikatną  wodę  toaletową  – 
powiedziała z uśmiechem. 

background image

Amanda  pokręciła  głową  i  sięgnęła  po  małą,  bursztynową  flaszeczkę. 
Znała  juŜ  te  perfumy.  Producent  reklamował  je  w  wielu  kobiecych 
pismach. W jednym z nich znalazła nawet wklejoną niewielką torebkę z 
próbką.  To  właśnie  jej  uŜyła  do  pokropienia  listu.  JeŜeli  chce 
kontynuować  zabawę  z  Kylem,  koniecznie  musi  kupić  cały  flakonik 
tych  perfum.  Przez  chwilę  się  wahała.  Czy  rzeczywiście  powinna 
pisywać takie listy? 
No  cóŜ,  Kyle  zasługiwał  przynajmniej  na  jeszcze  jeden,  Amanda 
pragnęła mu jakoś zrekompensować brawurową końcówkę programu... 
Przyjrzała się uwaŜniej perfumom. Bursztynowe tło przecinał czerwony 
napis „Ekstaza”. 
– Poproszę te – powiedziała, podając flakonik ekspedientce. 
– Mamy jeszcze krem i puder o tym samym zapachu... 
– Nie, dziękuję. Perfumy zupełnie mi wystarczą – odrzekła. 
Po  wyjściu  ze  sklepu  pomyślała,  Ŝe  ma  jeszcze  trochę  czasu.  Nie 
chciała czekać na Kylea przed kinem, jak to pewnie często robiły jego 
wielbicielki. 
Przypomniała sobie, Ŝe bardzo by się jej przydały jedwabne pończochy. 
Rozejrzała  się  dokoła.  Z  trudem  odnalazła  malutki  butik  wciśnięty 
między dwa duŜe sklepy. 
Drzwi  były  lekko  uchylone.  Kiedy  weszła,  powitała  ją  ,  dziewczyna  z 
włosami związanymi w koński ogon. 
– Cześć – rzuciła, wstając z krzesła. 
– Dzień dobry. 
Amanda  podeszła  do  wieszaka  z  pończochami.  Wybrała  te,  które 
wydawały jej się najbardziej śmiałe i wręczyła je dziewczynie. 
– Jedwabne – usłyszała  komentarz. – Ciotka Zoe twierdzi, Ŝe świetnie 
się je nosi. 
 
Amanda spojrzała na nią nieco zdezorientowana. 
–  Ciotka  Zoe  jest  właścicielką  tego  butiku  –  pospieszyła  z 
wyjaśnieniami  dziewczyna.  –  Czasami  pozwala  mi  tutaj  posiedzieć. 
Bardzo interesuję się modą i chcę w przyszłości otworzyć własny sklep. 
– Tak, to piękne miejsce. – Amanda z aprobatą rozejrzała się dookoła. 
– Jeśli lubi pani jedwab, to radzę zerknąć na koszulki. Właśnie dzisiaj 
była dostawa. Niektóre są naprawdę seksowne. 
Dziewczyna  wskazała  na  wieszaki  z  bielizną.  Rzeczywiście,  koszulki 

background image

wyglądały niezwykle kusząco. 
Amanda  skinęła  głową.  WciąŜ  miała  sporo  czasu,  Z  zachwytem 
przyglądała  się  koronkowym  wykończeniom  i  głębokim  wycięciom. 
Dziewczyna wskazała kabinę znajdującą się w głębi butiku. 
–  MoŜe  je  pani  przymierzyć.  Mają  specjalną  wkładkę.  Amandzie  nie 
trzeba było tego dwa razy  powtarzać.  Z uśmiechem weszła do kabiny. 
Wewnątrz  znajdowało  się  krzesło,  parę  wieszaków  i  olbrzymie  lustro. 
Kiedy  zdjęła  ubranie,  z  przyjemnością  zaczęła  przyglądać  się  swemu 
ciału.  Miała  delikatną  skórę  w  kolorze  brzoskwini,  wspaniale 
zarysowane biodra i mocny, płaski brzuch. 
Wkładając koszulkę znowu się uśmiechnęła. Jej dolna część zakrywała 
zaledwie  pół  pupy.  Dziewczyna  w  lustrze  wyglądała...  niezwykle 
seksownie. 
ZauwaŜyła, Ŝe w znacznie większym stopniu czuje się teraz kobietą niŜ 
recenzentką  filmową.  Kiedy  podciągała  ramiączko  koszulki,  nagle 
usłyszała głęboki męski głos. 
– Czy mógłbym prosić cię o pomoc, młoda damo. Powiedziano mi, Ŝe 
mam  kupić  bluzkę,  ale  doprawdy  nie  mam  pojęcia,  czym  taka  bluzka 
moŜe się róŜnić na przykład od koszuli. 
Całe jej ciało zesztywniało, sutki stwardniały, a jedwab na piersiach stał 
się nieznośnie szorstki... 
Dopiero po chwili uświadomiła sobie, do kogo naleŜy ten głos. Jej ciało 
było o parę sekund szybsze niŜ umysł. 
Erotyczny  czar  Kyle’a  najwyraźniej  podziałał  równieŜ  na  dziewczynę 
za ladą. Amanda wyobraziła sobie, jak biedna nastolatka stoi, czerwona 
jak  piwonia  i  nie  moŜe  wydusić  z  siebie  słowa.  Wychyliła  się  nawet, 
Ŝ

eby zobaczyć tę scenę. 

– N... no cóŜ, proszę pana. – Głoś dziewczyny  drŜał. – Bluzki są tam, 
na tym wieszaku. 
Kyle  skinął  głową  i  posłusznie  poszedł  za  nią.  Po  chwili  trzymał  w 
rękach piękną bluzkę z pomarańczowej satyny. 
–  Chciałbym  taką  samą,  tyle  Ŝe  białą  –  powiedział,  wyraźnie 
zadowolony z wyboru. 
– Czy... hm... zna pan rozmiar? Kyle zmarszczył czoło. 
– Rozmiar? Nie. Wydaje mi się, Ŝe powinna być raczej mała. 
Dziewczyna wyszła na zaplecze. 
Amanda  usłyszała  zbliŜające  się  kroki.  Zesztywniała  i  zakryła  dłonią 

background image

usta. Wszystko wskazywało na to, Ŝe Kyle za chwilę odsunie kotarę w 
jej kabinie. 
Po  chwili  kroki  ucichły.  Amanda  przemogła  strach  i  jeszcze  raz 
wyjrzała  przez  szparę.  Z  ulgą  stwierdziła,  Ŝe  Kyle  stoi  w  bezpiecznej 
odległości.  W  dłoniach  trzymał  dokładnie  taką  koszulkę,  jaką  miała  w 
tej chwili na sobie. 
Stłumiła okrzyk, który omal nie wyrwał się z jej piersi i jak najszybciej 
ś

ciągnęła z siebie jedwabną koszulkę. Czuła się tak, jakby Kyle dotykał 

jej ciała w najintymniejszy sposób. 
MęŜczyzna zastygł w bezruchu, słysząc stłumione dźwięki dobiegające 
zza  kotary.  Do  tej  pory  wydawało  mu  się,  Ŝe  jest  zupełnie  sam  w 
butiku.  Zrobił  krok  w  kierunku  kabiny.  Jednocześnie  jego  wzrok 
powędrował  w  dół.  W  błękitnych  oczach  zapaliły  się  wesołe  iskierki. 
Zasłona była dosyć krótka i nie potrafiła ukryć zgrabnych nóg kryjącej 
się  za  nią  dziewczyny.  TuŜ  obok,  na  podłodze  spoczywała  jedwabna 
koszulka.  AŜ  westchnął,  wyobraŜając  sobie  scenę,  która  –  tu  uŜył  w 
myślach teatralnej metafory – rozgrywała się za opuszczoną kurtyną. 
Amanda  ponownie  zdecydowała  się  wyjrzeć  przez  szparę.  Omal  nie 
zemdlała widząc, Ŝe Kyle stoi naprzeciwko i bezczelnie wpatruje się w 
zasłonę.  W  dłoniach  cały  czas  bezwiednie  miął  jedwabną  koszulkę. 
Dziewczyna  poczuła,  Ŝe  zalewają  nagle  fala  gorąca.  Zamknęła  oczy, 
Ŝ

eby nie poddawać się swoim fantazjom. 

– Ma pan szczęście. Udało mi się znaleźć odpowiednią bluzkę. – Głos 
dziewczyny dolatywał z bardzo daleka. – Czy to prezent? Czy mam ją 
zapakować? 
Powrót  sprzedawczyni  przerwał  tę  dziwną  i  niebezpieczną  sytuację. 
Amanda poczuła, Ŝe przyciska rozpalone dłonie do bezbronnych piersi. 
Kiedy  opuściła  ręce,  okazało  się,  Ŝe  na  ciele  pozostały  wyraźne 
czerwone ślady. 
Kyle odwrócił się do ekspedientki. 
– Świetnie. Proszę mi ją zapakować. Sam nigdy nie potrafię tego zrobić 
porządnie. 
Nagle  w  butiku  zaczęła  działać  wentylacja.  Amanda  poczuła  powiew 
ś

wieŜego  powietrza  na  rozpalonym  ciele.  CięŜka  kotara  zakołysała  się 

niebezpiecznie. 
Dziewczyna spojrzała w kierunku kabiny. 
–  Zaraz  się  panią  zajmę  –  rzuciła  wesoło.  –  Muszę  tylko  zapakować 

background image

bluzkę klientowi. 
Amanda  poczuła  się  jak  zając  wytropiony  w  swojej  kryjówce.  Skuliła 
się i zarumieniła ze wstydu. 
Kyle wyjął portfel i odliczył potrzebną sumę. Zgrabna paczka leŜała juŜ 
na  ladzie.  Wychodząc  rzucił  jeszcze  tęskne  spojrzenie  w  kierunku 
kabiny.  WciąŜ  myślał  o  nieznanej,  lecz  jakŜe  zapewne  atrakcyjnej 
kobiecie ukrytej w jej wnętrzu. 
Kiedy znowu znalazł się na chodniku, pewnym krokiem ruszył w stronę 
kiosku.  Wybrał  kartkę  ozdobioną  olbrzymim  bukietem  kwiatów,  na 
której  napisał:  Ukochanej  siostrzyczce  w  dniu  urodzin  moc  Ŝyczeń  i... 
mały prezent od kochającego brata. 
Amanda włoŜyła wszystkie zakupy do bagaŜnika samochodu i pobiegła 
w  stronę  kina.  Kupiła  zarówno  pończochy,  jaki  jedwabną  koszulkę. 
Przygoda w butiku pobudziła jej wyobraźnię i wyostrzyła zmysły. 
Kyle  nie  czekał  na  nią  przed  kinem,  jak  się  spodziewała.  Kupiła  więc 
bilet  pewna,  Ŝe  spotkają  się  dopiero  na  seansie.  Stał  przed  wejściem, 
leniwie  opierając  się  o  jedną  z  kolumn.  Paczka  z  bluzką  leŜała  u  jego 
stóp.  Amanda  zagryzła  wargi  czując,  Ŝe  tylko  ból  jest  w  stanie 
przywrócić  ją  rzeczywistości.  Nagle  odezwały  się  w  niej  z  nową  siłą 
wszystkie tęsknoty, które tak gwałtownie odczuwała w kabinie butiku. 
Kiedy  ją  ujrzał,  wskazał  wymownie  na  zegarek.  Minę  miał  kwaśną, 
chociaŜ  w  błękitnych  oczach  czaiło  się  coś  w  rodzaju  źle  skrywanej 
satysfakcji. 
– Oj, spóźnialska, spóźnialska. – Pogroził jej palcem. 
– Utknęłam w korku – skłamała. 
– A moŜe jednak spóźniłaś się z mojego powodu? – zapytał. 
Amanda zarumieniła się. 
– Z twojego? Niby dlaczego? 
– Bo jest ci wstyd, Ŝe zrobiłaś mi taki paskudny kawał przy nagrywaniu 
programu! – Ton jego głosu świadczył o tym, Ŝe Kyle jest wciąŜ na nią 
wściekły. 
Dziewczyna nie posiadała się z oburzenia. 
– Co takiego?! 
–  Wiesz,  załatwiłaś mnie  na  amen.  Nawet  przy  goleniu  czuję  się  teraz 
głupio, patrząc sobie w twarz. 
– Naprawdę? – Amanda wyglądała na rozbawioną. Za tę chwilę triumfu 
gotowa mu była wszystko wybaczyć. 

background image

–  Naprawdę?  Naprawdę?  –  przedrzeźniał  ją  Kyle.  –  Nie  udawaj 
niewiniątka. JuŜ się nie dam na to nabrać. 
Amanda uznała, Ŝe dalsze drąŜenie tematu jej niewinności moŜe okazać 
się niebezpieczne. Przypomniał jej się list, który do niego wysłała. 
– MoŜe w takim razie wyjaśnisz, dlaczego w czasie programu zgadzałeś 
się ze wszystkim, co mówiłam? 
Kyle potarł czoło. 
– Miałem swoje powody... 
–  Tak.  Znam  je  doskonale.  Chodziło  o  to,  zęby  wyeliminować  mnie  z 
gry... 
–  No,  no,  przecieŜ  to  ty  wkroczyłaś  na  moje  terytorium.  Nie  byłbym 
męŜczyzną, gdybym nie usiłował się bronić. 
Amanda  zignorowała  uwagę  dotyczącą  męskości  Kyle’a  i  od  razu 
przeszła do rzeczy: 
– Nie wygłupiaj się. Jestem po to, Ŝeby ci pomóc uatrakcyjnić program, 
a nie, Ŝeby ci go odebrać. 
– Tak właśnie biali mówili Indianom – rzekł z ponurą miną Kyle. 
– Dlaczego nie chcesz... 
–  Dobrze,  dobrze  –  przerwał  jej.  –  Będziemy  mogli  pokłócić  się 
później. I tak juŜ jesteśmy spóźnieni. 
Nie byli. Tym razem opóźniała się projekcja filmu. Amanda usiadła i ze 
zdziwieniem spojrzała na Kyle’a. 
– A gdzie twoja kukurydza? – spytała zdziwiona. 
– Nie kupiłem jej – odrzekł, siadając tuŜ obok. – Mam nadzieję, Ŝe się 
ze mną podzielisz swoją. 
 
 
Kyle  wsiadł  do  samochodu,  pragnąc  jak  najszybciej  znaleźć  się  w 
domu.  Jego  wykład  poświęcony  sylwetkom  twórczym  nowych 
reŜyserów wypadł nadspodziewanie dobrze, ale odpowiedzi na pytania 
z  sali  były  po  prostu  Ŝałosne.  Kyle  nie  mógł  się  skoncentrować  i  cały 
czas  plątał  się  w  swoich  wywodach.  Oczywiście,  cała  wina  leŜała  po 
stronie  Amandy.  Wszyscy  o  nią  pytali,  a  on  nie  potrafił  zbyt  wiele 
powiedzieć. Ich pierwszy wspólny program pokazano we wtorek. Jutro 
mieli nagrywać następny... 
Wieczór  był  ciepły  i  pogodny.  Jechał  szybko,  a  mimo  to  powietrze 
zaledwie chłodziło jego  twarz. Granatowa marynarka leŜała na tylnym 

background image

siedzeniu  czarnej  corvette.  TuŜ  obok  spoczywał  wąski,  skórzany 
krawat,  który  tak  przeszkadzał  mu  w  czasie  wykładu.  Kyle  podwinął 
rękawy koszuli. 
Zatrzymał  się  przy  niewielkim  przydroŜnym  barze,  w  którym  kupił 
sobie kurczaka z frytkami. Cały dzień był zajęty i nie miał nawet czasu 
na  porządny  posiłek.  Włączył  kasetę,  którą  sam  sobie  nagrał.  Usłyszał 
pierwsze  takty  „RóŜowego  cadillaca”.  Ta  piosenka,  jak  Ŝadna  inna, 
nadawała  się  do  słuchania  w  pędzącym  kabriolecie.  Następnie  Aretha 
Franklin  zaśpiewała:  „Kto  kogo  przegoni?”  i  Kyle  pomyślał,  Ŝe  to 
pytanie jest niezwykle istotne dla jego dalszej kariery. W poniedziałek 
wieczorem znowu wybrał się z Amanda do kina. Niestety i tym razem 
musiał jeszcze raz obejrzeć film, który mieli recenzować. Kiedy siedział 
tuŜ  obok  niej,  zupełnie  nie  zwracał  uwagi  na  ekran.  Dziewczyna 
przyciągała go jak magnes... 
Później on równieŜ wystrzegał się siadania  w czasie seansu obok niej. 
Amanda  mogła  odetchnąć.  Kyle  przez  cały  czas  zastanawiał  się,  czy 
rzeczywiście jest tak niewinna, na jaką wygląda... 
Zapach  pieczonego  kurczaka  zaczął  draŜnić  jego  nozdrza.  Kyle  rzucił 
okiem  na  paczkę  z  baru  i  przełknął  ślinę.  Miał  jednak  zbyt 
wyrafinowane upodobania, Ŝeby ot, tak, zjeść go w samochodzie. 
Kiedy  otworzył  drzwi  poczuł  inny,  znacznie  intensywniejszy  zapach. 
Nie  chciał  się  do  tego  przyznać  sam  przed  sobą,  ale  przez  całą  drogę 
liczył, Ŝe moŜe po powrocie znajdzie list od tajemniczej wielbicielki. Ta 
nadzieja  dodawała  mu  skrzydeł.  Znajomy  zapach  perfum  sprawił,  Ŝe 
jego  twarz  rozjaśniła  się  uśmiechem.  OdłoŜył  niedbale  paczkę  z 
kurczakiem  i  spojrzał  na  podłogę.  Zamknął  oczy  i  znowu  je  otworzył. 
Jego  uśmiech  zgasł  jak  zdmuchnięty  wiatrem  płomień  świecy.  Co  u 
licha? Na podłodze nie było Ŝadnego listu. 
Rozejrzał  się  dokoła,  starając  się  zlokalizować  źródło  zapachu.  Czy  to 
moŜliwe,  Ŝe  tajemnicza  wielbicielka  w  jakiś  sposób  zdobyła  klucz  do 
jego mieszkania? CzyŜby czekała teraz na niego? 
Wpadł  jak  burza  do  salonu,  ale  nikogo  tam  nie  zastał.  Przypomniał 
sobie  o  kurczaku.  Zaniósł  paczkę  do  kuchni.  Tutaj,  zapach  był  prawie 
niewyczuwalny. Wrócił więc do przedpokoju. 
Odetchnął  z  ulgą,  widząc  wystającą  ze  szpary  w  drzwiach  róŜową 
kopertę.  List  po  prostu  utknął  w  otworze,  którym  zwykle  wrzucano 
pocztę  do  jego  mieszkania.  Z  róŜową  kopertą  w  dłoni  udał  się  do 

background image

kuchni,  gdzie  rozpakował  kurczaka.  Frytki  były  jeszcze  gorące. 
Umieścił wszystko na talerzu i otworzył butelkę lekkiego wina. Chciał 
zjeść  posiłek  na  niewielkim  balkonie,  który  znajdował  się  za 
przeszklonymi drzwiami jego sypialni. Wcześniej jednak rozebrał się i 
pozostał jedynie w szortach. 
RóŜowa  koperta  czekała  na  niego  oparta  o  butelkę  wina.  Wziął  ją  do 
ręki i przymknął oczy, wdychając zmysłowy zapach. Światło padające z 
sypialni  pozwalało  na  odczytanie  nawet  najmniejszych  literek  na 
znaczku. 
Kyle  potrząsnął  głową  widząc,  Ŝe  list  zaadresowany  jest  innym 
charakterem  pisma,  niŜ  przed  tygodniem.  Zaintrygowany  sięgnął  po 
nóŜ.  Jeśli  był  to  trik  obliczony  na  rozbudzenie  jego  ciekawości,  to 
autorka odniosła spory sukces. 
Zawahał  się  i  odłoŜył  kopertę.  Nie  chciał  się  poddawać  gwałtownym 
impulsom. List będzie musiał poczekać, aŜ skończy kolację. 
Zjadł  szybko  kurczaka  i  frytki.  Zadowolony  rozparł  się  w  fotelu  i 
sięgnął  po  kieliszek  z  winem.  Dłoń  niby  przypadkowo  dotknęła  listu. 
Kyle westchnął cicho i juŜ bez ociągania się otworzył kopertę. Na jego 
ustach i grał dziwny uśmiech. 
 
 
Kyle! 
Czy tęskniłeś za mną? Nie było mnie cały długi tydzień. Czy podobał ci 
się mój poprzedni list? 
Mam  na  sobie  czarną  jedwabną  koszulkę.  ZałoŜyłam  ją  specjalnie  dla 
Ciebie. Wyobraź sobie chłód jedwabiu pod Twoją ciepłą dłonią... 
Kupiłam  ją  ze  względu  na  Ciebie,  Kyle.  Przypomnij  sobie  leniwe 
popołudnie  parę  dni  temu.  Rozgrzane  wnętrze  butiku...  Wtedy  teŜ 
miałam  na  sobie  jedynie  tę  koszulkę...  Dokładnie  taką  samą  jak  ta, 
którą trzymałeś w dłoni... 
Zostawmy wspomnienia. Chcę, Ŝebyś był ze mną teraz. Znowu jestem w 
butiku.  Nikogo  tu  nie  ma  poza  mną.  Ekspedientka  gdzieś  sobie  poszła. 
Pewnie na randkę... Jestem sama w kabinie. Czekam na ciebie... No tak, 
moŜe nam być tutaj trochę ciasno, głuptasie. 
Wiedziałam,  Ŝe  spodoba  Ci  się  moja  nowa  koszulka.  Widziałam,  jak 
prawie  poŜerałeś  ją  wzrokiem.  Czy  chodziło  ci  tylko  o  koszulkę,  Kyle? 
Przyznasz, śe na mnie wygląda ona znacznie lepiej niŜ na wieszaku. Co, 

background image

mówisz,  śe  nie  wyglądam  w  niej  jak  skromna,  niewinna  dziewczyna? 
No tak, ale to jeszcze nie powód, Ŝeby ją zdejmować, głuptasie. 
Nie, raczej spróbuj poczuć moje ciało przez nią. Zaoszczędzisz mi w ten 
sposób wstydu. Tylko nie pytaj, co to takiego miękkiego i spręŜystego... 
Och, Kyle, uwielbiam twoje dłonie. 
Tak, to są podwiązki. Nigdy nie widziałeś podwiązek? Przestań się nimi 
bawić.  Te  czerwone  pręgi  na  moich  udach  są  jak  namiętne,  miłosne 
ukąszenia. To tylko taka metafora, głuptasie. Nie, proszę, nie gryź mnie. 
To  boli...  ale  jednocześnie  jest  takie  niezwykłe  i  ekscytujące...  Och,  ta 
koszulka jest ładna, ale taka niewygodna. Sztywna koronka obciera mi 
pupę, gdy mnie tak przyciskasz. Przestań, proszą... Nie, przecieŜ nie o to 
chodziło. Teraz czuję ją na swojej talii i wyŜej Jeszcze wyŜej... 
Nie,  mam  lepszy  pomysł.  Zamknij  oczy.  Nie  podglądaj.  Daj  mi  dłonie. 
Och,  są  takie  rozpalone...  Prawie  parzą...  Teraz moŜesz  je  włoŜyć  pod 
koszulkę. Nie, nie tam, tutaj... 
Och, Kyle! Nie, jeszcze nie teraz. Musisz się opanować. Proszę. Słyszysz 
skrzypienie drzwi ?Musisz wyjść. Szybko, proszę. Ktoś wszedł do butiku. 
 
 
Kyle gapił się tępo w rozłoŜony papier. WciąŜ jeszcze znajdował się w 
butiku. 
Chciał  wyrzucić  nieproszonego  klienta  za  drzwi,  nie  mógł  jednak 
oderwać się od pięknej wielbicielki, W lustrze widział jej drobne plecy i 
kształtne  pośladki.  Czuł  zapach  jej  ciała  przemieszany  z  zapachem 
damskiej bielizny i strojów. 
Kim była ta dziewczyna? 
Skąd wiedziała, Ŝe będzie w butiku? CzyŜby go śledziła? Nie, przecieŜ 
znajdowała się w kabinie, zanim wszedł do sklepu... Przypadek? Tak, to 
musiał być przypadek... 
Kyle  poczuł,  Ŝe  znowu  pogrąŜa  się  w  wizjach  pełnych  mrocznego 
erotyzmu. 
Ale zaraz... 
Amanda! 
PrzecieŜ  przez  cały  czas  musiała  znajdować  się  w  okolicy.  Mogła 
spóźnić się do kinaz powodu korka, ale... Przypomniał sobie rumieńce, 
które  zakwitły  na  jej  policzkach,  kiedy  powiedział,  Ŝe  spóźniła  się  z 
jego powodu. MoŜe to właśnie ona kupowała coś w butiku... 

background image

Kyle  gubił  się  w  domysłach.  Dopiero  teraz  uświadomił  sobie,  Ŝe  to 
właśnie Amanda grała główną rolę w jego erotycznych fantazjach. 
Zaczął o niej rozmyślać, bezwiednie gładząc swoje udo. Wzdrygnął się. 
Więc  do  tego  juŜ  doszło?  Postanowił,  Ŝe  „w  tej  sytuacji  najlepiej  mu 
zrobi zimny prysznic i głęboki sen. 
Uśmiechnął się jeszcze do swoich myśli. 
Amanda  Butterworth.  Ta  układna  panna  Butterworth,  tak  poprawna  i 
bystra,  Ŝe  nie  potrafiła  uronić  ani  linijki  ze  wstępniaka  w  tygodniku 
filmowym. Nie, ona nie mogła pisać tak zmysłowych listów. 
Jest przecieŜ nieśmiała... I taka bez wyrazu. 
Kyle  wstał  i  przeciągnął  się  jak  kot.  Blask  księŜyca  oświetlił  jego 
owłosioną  klatkę  piersiową  i  płaski  brzuch.  Z  tyłu  otaczała  go  aureola 
złotego światła padającego z sypialni. 
 
 
Amanda wstrzymała oddech. Jej RX7 stał zaparkowany w najgłębszym 
cieniu,  tak  by  nie  zwracać  na  siebie  niczyjej  uwagi.  Wspaniałe  ciało 
Kyle’a zrobiło na niej olbrzymie, wręcz wstrząsające wraŜenie. 
 
 
Kyle  wziął  list  i  otworzył  przeszklone  drzwi.  Poprzedni,  który 
znajdował  się  w  szufladzie  biurka,  zachował  jeszcze  swój  dawny, 
intensywny zapach. MęŜczyzna zamknął szufladę i wyszedł na balkon, 
Ŝ

eby pozbierać naczynia. 

Przypomniał sobie o prysznicu i pomyślał, Ŝe jest to znakomity pomysł. 
Tak, zimna woda powinna pomóc uwolnić się od wszelkich, nawet tych 
najbardziej atrakcyjnych demonów. 
Przez  chwilę  odczuwał  pokusę,  Ŝeby  jeszcze  raz  wyjść  na  balkon  i 
przeciągnąć się w świetle księŜyca. Oparł się jej jednak. 
Amanda  zastanawiała  się,  czy  zobaczy  go  jeszcze  tej  nocy.  Coś  jej 
mówiło, Ŝe znów go ujrzy we śnie. 
W  łazience  Kyle  rozpiął  szorty  i  pozwolił  im  się  zsunąć  na  chłodną 
terakotę.  Śmiało  odkręcił  kurek  z  zimną  wodą  i  wszedł  pod  prysznic. 
Omal nie krzyknął, czując zimne bicze na swoim rozpalonym ciele. 
Ta  terapia  poskutkowała.  Zimna  woda  spłukała  myśli  o  bieliźnie  i 
zapachu perfum. Wydawało mu się nawet, Ŝe dzięki prysznicowi moŜe 
zapomnieć o Amandzie. 

background image

Ale  później,  kiedy  juŜ  leŜał  bezbronny  na  miękkiej  pościeli,  Amanda 
powróciła do niego w złotym obłoku marzeń. 
 

background image

Rozdział 5 

 
 
Noah Trent włoŜył do ust kolejną miętówkę i spojrzał na wyniki badań 
opinii  publicznej.  Potwierdzały  one  słuszność  jego  decyzji.  Program 
Amandy i Kyle’a stawał się coraz bardziej popularny. Właśnie dlatego 
Trent zdecydował się na zaaranŜowanie małego spotkania z tą dwójką. 
Wstał i podszedł do okna, trzymając papiery w swojej olbrzymiej dłoni. 
Chciał  jeszcze  raz  zerknąć  na  ukochaną  rzekę.  W  dole  zamajaczyły 
sylwetki Kyle’a i Amandy. Szli obok, ale oddaleni od siebie o ładnych 
parę  kroków.  Wyglądali  tak,  jakby  w  ogóle  się  nie  znali.  Czynili  to 
jednak w sposób zbyt ostentacyjny, aby moŜna było dać temu wiarę. 
Kyle  dotarł  jako  pierwszy  do  jego  biura.  Rzucił  coś  na  powitanie, 
przysiadł na biurku i sięgnął po cukierka. Przypominał greckiego boga, 
który na chwilę zstąpił z Olimpu. 
Za  nim  weszła  Amanda.  Przywitała  się  krótko  i  wybrała  miejsce  na 
sofie stojącej w najdalszym kącie pokoju. 
– Co tam znowu? – wymamrotał Kyle z cukierkiem w ustach. 
Noah podszedł do biurka i uniósł w górę papiery, które wciąŜ trzymał w 
zaciśniętej dłoni. 
–  Jesteście  coraz  bardziej  popularni,  ot  co!  –  oznajmił.  Amanda 
uśmiechnęła się, nie kryjąc zadowolenia. Trent nie powiedział tego, ale 
wzrost  popularności  programu  był  z  całą  pewnością  jej  zasługą. 
Zerknęła w stronę Kyle’a, chcąc zbadać jego reakcję. Ich oczy spotkały 
się. MęŜczyzna posłał jej uśmiech słodki jak piołun. 
– Czy to znaczy, Ŝe dostaniemy podwyŜkę? – spytał, zwracając się do 
szefa  –  Nie.  Coś  znacznie  lepszego.  Będziecie  mieli  więcej  czasu  na 
antenie.  I  to  w  sobotę  wieczorem,  tuŜ  przed  filmem!  Jeśli  pierwszy 
program wypadnie dobrze, zrobimy z tego cały cykl. Czy macie jakieś 
pomysły? 
Noah popatrzył na nich wyczekująco. 
– MoŜe zaczniemy recenzować filmy zagraniczne... – zaczęła nieśmiało 
Amanda. 
Kyle spojrzał na nią z politowaniem. 
– Tak – mruknął. – Wszyscy będą spali po pierwszych pięciu minutach. 
Nie, wolałbym coś, co trzymałoby wszystkich w napięciu. Na przykład 

background image

filmy sensacyjne i dreszczowce... 
Amanda skrzywiła się z obrzydzeniem. 
– To dobre jako temat dyskusji w męskim  gronie, najlepiej przy kuflu 
piwa... A ten program będą oglądały kobiety i dzieci. 
Kyle zrobił groźną minę. Cukierek zazgrzytał w  jego zębach jak kości 
w paszczy wilkołaka. Mrugnął do Amandy. 
– Zawsze będziesz się mogła przytulić do mnie, jeśli się będziesz bała... 
Podszedł  do  niej  i  usiadł  na  sofie,  zostawiając  jej  bardzo  niewiele 
miejsca. 
Noah jeszcze raz wyjrzał za okno, tłumiąc cięŜkie westchnienie. 
Kyle  natychmiast  skorzystał  z  okazji  i  przysunął  się  jeszcze  bliŜej 
dziewczyny. 
– Ciekaw jestem, co robisz w kinie, kiedy się czegoś boisz – szepnął jej 
do ucha. 
Czuł, Ŝe jego zły brat bliźniak całkowicie przejął kontrolę nad sytuacją. 
Amanda  wstała  i  podeszła  do  biurka  udając,  Ŝe  chce  się  poczęstować 
cukierkiem.  Policzki  jej  płonęły.  Z  tyłu  dobiegał  stłumiony  chichot 
Kyle’a. 
– Spokój, dzieci – powiedział Trent, odwracając się w ich kierunku. – 
W zasadzie mam juŜ pomysł na próbny program. Chciałbym, Ŝebyście 
porozmawiali  o  filmach  o  miłości.  To  moŜe  być  ciekawe:  w  czym  się 
róŜnicie, co odbieracie tak samo... Co wy na to? 
– Świetnie! – wypalił Kyle. 
Po chwili obaj spojrzeli na Amandę. 
–  MoŜe  być  –  mruknęła  w  końcu.  –  Chcę  tylko  z  góry  uprzedzić,  Ŝe 
odmawiam  recenzowania  ulubionych  filmów  Kyle’a.  Na  przykład 
takich jak „Laleczki dla dorosłych”. 
– „laleczki dla... „ – Kyle omal się nie udławił, powtarzając tytuł filmu. 
Po chwili pokój wypełnił jego tubalny śmiech. 
W oczach Trenta pojawiły się wesołe iskierki. 
– No i co, Kyle? Przystajesz na ten warunek? Kyle chrząknął i spojrzał 
na Amandę. 
– Tak, zgadzam się, ale pod warunkiem, Ŝe... – zawiesił głos. 
– Pod jakim warunkiem? – ponaglała go Amanda. 
– Pod warunkiem, Ŝe... potem zajmiemy się dreszczowcami. 
Amanda potrząsnęła głową i spojrzała w górę, jakby przyzywała Boga 
na pomoc. 

background image

–  śe  teŜ  musiałam  trafić  na  smarkacza  –  westchnęła,  poprawiając 
broszkę zdobiącą Ŝakiet. 
–  Zawsze  to  lepsze  niŜ  obcowanie  z  pruderyjną  starą  panną.  –  Kyle 
wycelował palcem w koronkowy kołnierz jej bluzki. 
Trent zdecydował, Ŝe najwyŜszy czas przerwać kłótnię. 
– Zajmijcie się lepiej tym programem. Nazwiemy go „Sceny miłosne”. 
JeŜeli wam nie wyjdzie, w ogóle nie będzie mowy o następnych... 
Kyle nagle spowaŜniał. 
– Co sądzisz o formule programu, Noah? Czy chcesz, Ŝebyśmy, tak jak 
zwykle, recenzowali kolejne filmy? 
–  Nie,  nie.  –  Trent  zamachał  rękami.  –  Wszystko  się  zmieni.  Macie 
wybrać parę scen miłosnych ze swoich ulubionych filmów, a następnie 
zaprezentować je widzom. Stąd zresztą tytuł... 
Amanda zerknęła na zegarek. 
– Gdzieś się wybierasz? – spytał Kyle. 
Rozsiadł się wygodnie na sofie i wyglądało na to, Ŝe nie ma zamiana się 
z niej ruszyć. Amanda zignorowała go jak wścibskiego młodszego brata 
i spojrzała w stronę Trenta. 
– Zaplanowałam sobie coś na pierwszą. Czy powinnam to odwołać? 
–  Nie...  raczej  nie.  –  Noah  wahał  się  przez  chwilę,  –  Pogadam  teraz  z 
Kyle’em.  MoŜecie  się  spotkać  później  i  dopracować  szczegóły. 
Pamiętaj tylko, Ŝe przez następny tydzień będziesz bardzo zajęta. Oboje 
macie teraz na głowie aŜ dwa programy! 
Obaj męŜczyźni w milczeniu obserwowali wychodzącą dziewczynę. Jej 
ciemny  Ŝakiet  i  gładka,  sięgająca  połowy  łydki  spódnica  oglądały 
pewnie sale w najlepszych internatach Nowej Anglii. 
Noah  dostrzegł  niepewną  minę  Kyle’a  i  nie  potrafił  odmówić  sobie 
drobnej złośliwości. 
– Myślisz, Ŝe umówiła się z kimś na lunch? – spytał. 
– Raczej musi wymienić fiszbiny w swoim gorsecie warknął niechętnie 
zapytany. 
Noah roześmiał się szczerze i usiadł za swoim biurkiem. 
– Widzę, Ŝe bardzo się lubicie... 
Kyle wyobraził sobie, Ŝe zaciska dłonie wokół wiotkiej szyi Amandy. 
–  Jak  cholera  –  mruknął  przez  zaciśnięte  zęby.  –  Chciałbym,  Ŝeby 
chociaŜ  raz  straciła  panowanie  nad  sobą!  Mogłaby  teŜ  nie  wiązać  za 
kaŜdym razem tych swoich włosów... 

background image

– Tak bardzo ci na tym zaleŜy? 
– To juŜ prawie obsesja. 
Przez  chwilę  obaj  siedzieli  w  milczeniu.  Kyle  przypomniał  sobie 
pachnące  perfumami  listy  spoczywające  w  szufladzie  biurka.  ChociaŜ 
wiedział,  iŜ  jest  to  szaleństwo,  zawsze  wiązał  te  listy  z  Amanda. 
Dziewczyna na dobre zagościła w jego myślach. 
Starał  się  jednak  nie  poddawać  kaprysom  swojej  wyobraźni.  Dzielnie 
sekundował  mu  w  tym  Lyle,  który  upokarzał  Amandę,  gdy  tylko 
nadarzyła  się  ku  temu  okazja  Kyle  chętnie  korzystał  z  jego  usług, 
zwłaszcza  gdy  w  grę  wchodziły  sprawy  zawodowe.  ZaleŜało  mu  na 
tym,  Ŝeby  być  wyraźnie  lepszym.  Niestety,  Amanda  wychodziła 
obronną  ręką  nawet  z  najgorszych  opresji.  Kyle  potrzebował  jakiejś 
specjalnej okazji, Ŝeby zapędzić dziewczynę w kozi róg... 
Nagle wyprostował się na sofie i pstryknął palcami. Miał wraŜenie, Ŝe 
wpadł  na  najwspanialszy  pomysł  w  Ŝyciu.  Noah  spojrzał  na  niego, 
zaniepokojony tak gwałtowną reakcją. 
Na ustach Kyle’a pojawił się ledwo dostrzegalny uśmieszek. 
–  Co  byś  powiedział,  gdybyśmy  robili  ten  program  bez  Ŝadnego 
scenariusza? 
– Ale po co? – zdziwił się Noah. 
– No cóŜ, Ŝeby, jak ty to mówisz, nadać dyskusji piętno autentyzmu. 
Kyle wiedział, Ŝe Amandzie wcale się ten pomysł nie spodoba. Trudno 
być  doskonałym  wiedząc,  Ŝe  program  jest  emitowany  na  Ŝywo.  Tak, 
teraz nadarzała się wspaniała okazja, Ŝeby ją wreszcie pokonać. 
 
 
Amanda  wprost  nie  posiadała  się  z  oburzenia.  Nie  mogła  uwierzyć  w 
podłość Kyle’a. Kiedy powiedział jej o tym poraź pierwszy, myślała, Ŝe 
Ŝ

artuje. 

Ale to nie był Ŝart. 
Skąd taka czelność, Ŝeby  za jej plecami przekonać Trenta, Ŝe program 
ma  być  emitowany  na  Ŝywo?!  Przeczuwała,  Ŝe  wyjdzie  na  idiotkę. 
Uderzyła z całej siły poduszkę z kozetki Ŝałując, iŜ nie jest to szczęka 
Kyle’a. 
Kyle  doskonale  wiedział,  Ŝe  lubiła  mieć  wszystko  przygotowane 
wcześniej.  Amanda  panicznie  bała  się  wpadek  przed  kamerą.  Za 
kaŜdym razem przeŜywała je bardzo cięŜko. 

background image

Zagryzła  wargi.  Nie  spodziewała  się,  Ŝe  Kyle  moŜe  się  uciekać  aŜ  do 
tak  podłych  zagrywek.  Jeszcze  raz  uderzyła  poduszkę,  a  następnie 
odrzuciła  ją  w  najdalszy  kąt  pokoju.  Postanowiła,  Ŝe  tym  razem  nie 
ujdzie mu to na sucho. 
Nie  mogła  juŜ  zmienić  decyzji  Trenta.  Musiała  walczyć.  Oczywiście, 
przewaga będzie całkowicie po stronie Kyle’a, ale... przecieŜ udało jej 
się go pokonać za pierwszym razem. 
Wspomnienie wspólnego programu spowodowało, Ŝe poczuła się nieco 
lepiej. Wstała i zaczęła nerwowo krąŜyć po pokoju. 
WciąŜ  bolały  ją  słowa  Kyle’a.  Kiedy  zgłosiła  swoje  zastrzeŜenia  do 
programu na Ŝywo, powiedział, Ŝe jest „sztywna” i „brak jej fantazji”. 
Nie  rozumiał  jej  zupełnie.  Była  przecieŜ  spragnioną  miłości  kobietą  o 
bujnej  wyobraźni...  Podeszła  do  biurka  i  otworzyła  szufladę,  w  której 
trzymała róŜowy papier oraz flakonik perfum „Ekstaza”. 
 
Amanda  dopiero  przed  chwilą  dotarła  do  swego  mieszkania.  Właśnie 
znajdowała się w kuchni, kiedy usłyszała dzwonek do drzwi. Nie miała 
ochoty  na  spotkanie  z  kolejnym  domokrąŜcą.  Wracając  z  wyprawy, 
pogrąŜona w kolejnej erotycznej fantazji, parokrotnie utknęła w korku. 
Wiedziała, Ŝe Kyle bierze udział w meczu, z którego dochód miał być 
przeznaczony  na  cele  dobroczynne.  I  z  tego  względu  zdecydowała  się 
na wyjazd właśnie o tej porze. 
Spojrzała  na  swój  srebrny  zegarek.  Mecz  miał  się  skończyć  za  parę 
minut. 
Dzwonek niespodziewanie odezwał się po raz drugi. Herbata z filiŜanki 
wylała  się  na  spodeczek.  Amanda  zaklęła  pod  nosem  i  rzuciła  się  w 
kierunku  drzwi.  Kyle  na  pewno  nie  uznałby  jej  za  „sztywną”,  słysząc 
wypowiedziane przez nią słowa... 
Przed  drzwiami  zatrzymała  się  i  obciągnęła  spódnicę,  chcąc  powalić 
intruza samym tylko spojrzeniem. 
Ale to właśnie ona omal nie upadła z wraŜenia. 
Przed  domem  stał  Kyle  Fox,  niedbale  opierając  się  o  framugę.  Skórę 
miał lekko zaczerwienioną – pewnie niedawno brał prysznic. Podobnie 
jak  za  pierwszym  razem,  czuła  jak  bardzo  na  nią  działaj  ego  zapach. 
Cofnęła  się,  powstrzymując  gwałtowną  chęć  dotknięcia  jego 
wilgotnych włosów. 
Skąd  się  tutaj  wziął?  Dlaczego  nie  brał  udziału  w  meczu?  Gdzie  był, 

background image

kiedy podrzucała mu kolejny list? CzyŜby pod prysznicem? Czy moŜe 
widział  ją  przed  swoim  domem  i  śledził?  Gubiła  się  w  domysłach...  – 
Czy nie zaprosisz mnie do środka? – spytał. 
Dźwięk  jego  głosu  sprawił,  Ŝe  zapomniała  o  tych  wszystkich 
absurdalnych pytaniach. 
–  A  tak...  juŜ  –  powiedziała,  z  trudem  przełykając  ślinę.  Nagle  w  jej 
głowie  zapalił  się  sygnał  ostrzegawczy.  Czy  schowała  juŜ  flakonik 
perfum i róŜową papeterię? 
Wpuściła go do środka, cały czas myśląc o tym, jak sprawdzić, czy na 
biurku nie pozostawiła kompromitujących przedmiotów. 
– Dlaczego nie przyszłaś dzisiaj na mecz? – spytał. 
– Co takiego?... Me-mecz? – wyjąkała Kątem oka dostrzegła, Ŝe biurko 
jest puste. 
–  Tak.  Mecz  organizowany  przez  KCNX.  –  Kyle  spojrzał  na  nią  ze 
zdziwieniem. – Czy nic ci się nie stało? 
Dopiero  teraz  mogła  odetchnąć  z  ulgą,  a  nawet  uśmiechnąć  się  nieco 
bladym uśmiechem. 
–  Niejasne,  Ŝe  nie.  Po  prostu  spałam,  kiedy  odezwał  się  dzwonek.  – 
Amanda  usunęła  się  sprzed  drzwi  i  zapraszającym  gestem  wskazała 
wnętrze saloniku. – Wejdź, proszę. Czy wygraliśmy? – spytała, siadając 
na kozetce. 
–  Nie  mam  pojęcia.  Sędzia  wyrzucił  mnie  z  boiska,  więc  wyszedłem 
wcześniej.  Musiałem  tylko  rozdać  autografy  wszystkim  chętnym,  a  to 
niestety trochę potrwało. 
Mówił to z miną niewiniątka. 
–  Jeśli  chcesz,  to  równieŜ  moŜesz  dostać  mój  autograf  –  powiedział, 
zbliŜając się z uśmiechem do biurka. 
– Nie! – Amanda niemal krzyknęła. 
Kyle zatrzymał się w pół kroku i dostrzegł jej wystraszoną minę. 
– Jesteś pewna, Ŝe nic ci nie jest? 
Dopiero teraz zrozumiała, Ŝe Kyle nie jest  głupcem. Nie da się nabrać 
na bajeczki o drzemce, która wyprowadza z równowagi. 
– Jasne, Ŝe „coś” mi jest – warknęła. – PrzecieŜ doskonale wiesz, o co 
chodzi. Namówiłeś Trenta na program na Ŝywo, a teraz przychodzisz i 
proponujesz... autograf! 
– Czy to wszystko? 
Podszedł do niej i uniósł nieco jej brodę. 

background image

– Co robisz? – spytała łamiącym się głosem. Czuła, Ŝe jej napręŜone jak 
postronki nerwy lada chwila mogą puścić. 
– Chcę cię przeprosić. Pomysł był dobry, ale powinienem go wcześniej 
z  tobą  obgadać.  Zresztą  po  to  tutaj  przyszedłem.  Proponuję,  Ŝebyśmy 
razem zjedli kolację i... 
– Kolację? – przerwała Amanda. 
– Tak. Potraktuj ją jako przeprosiny... 
– Och, nie spodziewałam się czegoś takiego po tobie. Kyle zaczął bawić 
się jej włosami. 
–  Widzisz,  myślałaś,  Ŝe  jestem  potworem.  Nie  jestem  Jednak 
pozbawiony ludzkich odruchów... 
Amanda  poczuła,  Ŝe  Kyle  jest  znacznie  bardziej  niebezpieczny,  kiedy 
stara się być miły. 
– No cóŜ, chodźmy – powiedział i pociągnął ją w stronę drzwi. 
 
Dziewczyna zmierzyła krytycznym wzrokiem swoje ubranie. 
– No, no, nie musisz się wcale stroić. Pójdziemy w jakieś miłe zaciszne 
miejsce,  gdzie  wpuszczacie  bez  krawata  –  To  świetnie,  bo  właśnie 
oddałam wszystkie do pralni – odpowiedziała z uśmiechem. – Och, jaka 
jestem głodna. 
Dopiero  teraz  zdała  sobie  sprawę,  Ŝe  w  nawale  zajęć  zapomniała  o 
jedzeniu. Jej Ŝołądek domagał się swoich praw. 
 
Kiedy  znaleźli  się  w  samochodzie,  Amanda  przymknęła  oczy  i 
wygodnie  rozsiadła  się  na  siedzeniu.  Chciała  odpocząć.  Najgorsze 
miała juŜ za sobą. 
Obudziło ją delikatne szarpnięcie za ramię. 
– JuŜ dojeŜdŜamy. – Głęboki glos docierał do niej jakby z innej planety. 
Przeciągnęła się. 
Kyle wyłączył radio. 
Skręcili  w  prawo.  Amanda  rozejrzała  się  dokoła  i  ze  zdziwieniem 
zauwaŜyła,  Ŝe  znajdują  się  na  ulicy,  przy  której  mieszka  Kyle. 
Samochód zatrzymał się tuŜ przed jego domem. 
– Czy zjemy kolację... – zawiesiła głos. Kyle mógłby nabrać podejrzeń, 
gdyby okazało się, Ŝe wie, gdzie mieszka – ... tutaj. 
–  Tak.  –  Kyle  puścił  do  niej  oko.  –  Jesteśmy  przed  restauracją  „U 
Foxa”. 

background image

– „U Foxa’7 To tutaj sprowadzasz wszystkie swoje panienki? – spytała 
ponuro. 
–  Panienki?  –  powtórzył,  robiąc  zdziwioną  minę.  –  Nie,  nigdy  nie 
sprowadzam tutaj kobiet Przynajmniej tych, na które miałbym ochotę – 
dodał po chwili. 
– Dlaczego? 
–  PoniewaŜ,  mówiąc  wojskowym  językiem,  zawsze  lubię  mieć 
moŜliwość odwrotu – odrzekł, wzruszając ramionami. 
Amanda spojrzała na niego podejrzliwie. 
– Więc dlaczego mnie tutaj zaprosiłeś? 
– A jak myślisz? 
Pochylił się w jej stronę. Amanda skurczyła się na swoim siedzeniu. 
– Zawsze jesteś taka podejrzliwa? PrzecieŜ zaprosiłem cię na kolację. 
– Umiesz gotować? 
– Jakoś sobie radzę... 
– Czy potrafiłbyś zrobić pizzę? 
–  Masz  szczęście.  W  tym  jestem  najlepszy.  Amanda  była  głodna.  Nie 
miała ochoty czekać na posiłek w jakiejś pobliskiej restauracji. 
Kyle wprowadził ją do swojego mieszkania. Gdy tylko weszli, poczuła 
zapach  perfum.  Natychmiast  przypomniał  jej  się  krótki  sen,  lub  raczej 
coś w rodzaju półsnu, w który pogrąŜyła się w samochodzie Kyle’a. Na 
podłodze  tuŜ  przed  nimi  leŜała  róŜowa  koperta,  Dziewczyna  spojrzała 
na nią jak na najbardziej jadowity gatunek kobry. 
Przez chwilę jej myśli krąŜyły bezładnie wokół listu. Zastanawiała się, 
jak  ukryć  go  przed  Kylem.  Niestety,  w  przedpokoju  nie  było  ani 
jednego mebla. 
Kyle schylił się, chcąc podnieść kopertę. Amanda była jednak szybsza. 
Po chwili trzymała Ust w wyciągniętej ręce. 
– Co to takiego? – spytała niewinnie. Kyle wyjął kopertę z jej dłoni. 
– Zdaje się list od wielbicielki... 
– Wiesz co – Amanda wpadła nagle na świetny pomysł – ja przygotuję 
posiłek, a ty przeczytaj sobie ten list Pchnęła go lekko w stronę salonu. 
Kyle spojrzał niepewnie na kopertę. 
– Kuchnia pewnie jest tam, prawda? 
Skinął głową. Amanda wyszła podśpiewując. Kyle niepewnym krokiem 
wszedł  do  pokoju.  Usiadł  na  sofie  i  spojrzał  bezradnie  na  róŜową 
kopertę. 

background image

Wiedział, Ŝe Amanda będzie chciała sprawdzić, czy przeczytał list. Jest 
tego nie zrobi, zacznie dociekać, dlaczego, będzie kpić z jego obaw... Z 
ociąganiem  otworzył  kopertę  i  wyjął  z  niej  kilka  pachnących  kartek. 
Ręce mu drŜały. Poczuł, Ŝe zupełnie zaschło mu w gardle. 
 
 
Kyle! 
Znacznie bardziej podobały mi się twoje dawne programy. Miałam cię 
wtedy tylko dla siebie... Siedziałeś sam przed planszą imitującą wnętrze 
biblioteki  i  mówiłeś  do  mnie.  Zdaje  się,  Ŝe  oboje  lubimy  biblioteki  w 
stylu  wiktoriańskim.  W  ich  atmosferze  jest  coś  szalenie  seksownego  i 
perwersyjnego, nieprawdaŜ Kyle? 
MoŜe  to  czerwone  draperie,  chroniące  przed  nadmiarem  światła?...  A 
moŜe  zapach  oprawnych  w  skórę  woluminów?...  cienie  na  ścianach... 
ksiąŜki, ukryte przed dziećmi w zamykanych na klucz szafkach... 
Pobawmy  się  znowu,  Kyle.  Jest  mroźna  zima.  Ty  mieszkasz  w  starym 
folwarku,  niedaleko  naszego  dworku.  Pracujesz  jako  sekretarz  mojego 
ojca. Tak, pracujesz cięŜko, ale... Od jakiegoś czasu coś cię niepokoi i 
odrywa od pracy. CzyŜbyś odkrył, Ŝe nie jestem juŜ dzieckiem, Kyle ? 
Znasz  mnie  przecieŜ  od  dawna.  Zawsze  uwaŜałeś  mnie  za  zepsutego 
bachora.  Mam  juŜ  szesnaście  lat,  Kyle,  ale  wciąŜ  jestem  bardzo 
zepsuta...  DraŜnię  cię.  Nie  śpisz  po  nocach.  Ale  nigdy  nie  zawiódłbyś 
zaufania mojego ojca... 
Przyznaj jednak, Ŝe czasami masz na to ochotę. To Ŝaden grzech, Kyle – 
mieć na coś ochotę. 
Ktoś  puka  do  drzwi.  Niestety,  będziesz  musiał  sam  się  pofatygować. 
SłuŜąca  dostała  wychodne  i  pojechała  do  siostry,  która  urodziła 
dziecko. Pospiesz się, Kyle. Ktoś czeka... 
Czy  cieszysz  się,  Ŝe  mnie  widzisz?  Właśnie  przyjechałam  ze  szkoły  na 
weekend i ojciec przysłał mnie z tymi papierami. Czy mogę wejść i się 
ogrzać?  Na  zewnątrz  jest  tak  potwornie  zimno.  Wpuść  mnie  Kyle, 
proszę. 
Dziękuję  za  zaproszenie.  Uwielbiam  kominek  w  twojej  bibliotece.  Czy 
nie  zaproponujesz  mi  odrobiny  likieru?  Muszę  sobie  przecieŜ  jakoś 
dodać odwagi... 
Dziękuję. 
Pozwolisz,  Ŝe  zdejmę  palto.  Tak,  rzeczywiście  przybyłam  prosto  ze 

background image

szkoły.  Popatrz  na  ten  mundurek.  Musze  go  nosić  przez  cały  czas.  W 
szkole  wszystkie  dziewczyny  wyglądają  niemal  identycznie.  Nie  mogę 
doczekać się chwili, kiedy go zdejmę. Tak, dlatego odpięłam guzik pod 
szyją. To odruch. 
Czy mogę obejrzeć twoje ksiąŜki? Na pierwszy rzut oka widać, Ŝe naleŜą 
do męŜczyzny, Kyle... Właśnie do ciebie. 
O, masz tu nawet drabinkę. Ciekawe, jakie ksiąŜki stoją na najwyŜszych 
półkach.  Czy  mogę  zobaczyć?  Nie,  Kyle,  twoje  protesty  nie  zdadzą  się 
na nic. 
Do  licha,  znowu  te  podkolanówki.  Ciągle  mi  spadają.  Czy  mógłbyś  ją 
podciągnąć.  Nie  chcę  schodzić.  Znalazłam  tu  właśnie  coś 
interesującego... 
Kyle, czy mam ci wysłać zaproszenie pocztą? 
No tak, juŜ lepiej. Dziękuję. 
MoŜe  zejdę  juŜ  z  tej  drabiny.  Co  się  z  tobą  dzieje,  Kyle?  Jesteś  taki 
blady...  Zaraz,  rozluźnię  ci  krawat.  Och,  z  tobą  jest  coraz  gorzej. 
Oddychasz  tak  cięŜko...  Zaraz  zadzwonię  po  lekarza.  Tak,  słucham? 
Jesteś  pewny?  No  cóŜ,  dobrze.  Wobec  tego  usiądźmy  przy  kominku. 
Ogień  juŜ  prawie  wygasł.  Podrzuć  jeszcze  trochę  drewna.  Uwielbiam 
ten zapach i trzask płonących polan... 
Wiem o tobie wszystko, Kyle. Znam twoje sekrety. Przysięgałeś, Ŝe mnie 
nawet nie dotkniesz, nieprawdaŜ, Kyle? 
Ale co będzie, jeśli to ja ciebie dotknę? 
Pamiętasz  taką  dziecięcą  grę  „Czy  mi  ufasz?”.  Posłuchaj,  będziesz 
mógł  zrobić  ze  mną  wszystko,  na  co  masz  ochotę.  Ale  rękami.  Tylko 
rękami,  Kyle.  Nie  dam  się  pocałować.  Musimy  przestrzegać  reguł  gry, 
Kyle... 
Och,  tu  przy  ogniu  jest  tak  przyjemnie.  Dlaczego  nie  chcesz  do  mnie 
przyjść? Tak bym chciała, Ŝebyś stanął tuŜ za mną i... 
Och, a więc juŜ tu jesteś? 
JuŜ  jestem  kobietą,  nieprawdaŜ,  Kyle?  MoŜesz  dotykać  mojego  ciała. 
Nie,  nie  będę  się  bronić.  Ręce  mam  takie  cięŜkie.  W  ogóle  nie  mogę 
nimi  poruszać.  śebyś  wiedział,  jak  nienawidzę  tych  moich  szkolnych 
mundurków... 
Tak,  rzeczywiście  nic  nie  mam  pod  spodem.  Skąd  wiesz?  Ach,  juŜ 
rozumiem.  Nie  musisz  nic  mówić.  Czuję  twoje  dłonie  na  moim  ciele. 
Dotykaj mnie jeszcze, jeszcze, Kyle! 

background image

Tak chciałabym poczuć twoje usta na moich piersiach. 
Wiem,  Ŝe  byłoby  wspaniale.  Ale  musimy  zachować  rozsądek.  To 
przecieŜ tylko dziecięca zabawa... Nie, nie odwrócę się, Kyle. Wolę czuć 
twój gorący oddech na mojej szyi. 
Och,  tak  jest  cudownie.  Jeszcze  trochę...  Czy  czujesz,  jak  twarde  są 
moje sutki? Pieść mnie jeszcze... Zawsze wiedziałam, Ŝe potrafisz robić 
to wspaniale. Teraz wiem to na pewno. 
Zgadzam  się.  Te  szkolne  spódniczki  nie  są  wcale  takie  złe.  Zakrywają 
mi  zaledwie  połowę  uda.  Nogi  mam  mocne.  PrzecieŜ  uprawiamy  tyle 
sportów, Kyle... 
Zaraz, gdzie podziały się twoje dłonie? Jesteś zaskoczony tym, Ŝe noszę 
koronkowe  majteczki?  Bez  przesady  Z  tą  ascezą,  Kyle.  Bardzo  lubię 
elegancką  bieliznę.  Ale  jeśli  moje  majteczki  ci  przeszkadzają,  to 
przecieŜ moŜesz je zdjąć... 
Nie,  zostaw  je  na  kolanach.  Nie  chcesz  chyba,  Ŝebym  się  przy  tobie 
rozbierała... 
Tak, teraz moŜesz mnie dotknąć. Proszę. Jesteś tak blisko. 
Dotknij mnie, Kyle! 
JuŜ  muszę  iść.  Tatuś  będzie  się  niepokoił...  Niedługo  znowu  się 
pobawimy, Kyle. Zaufaj mi... 
 
 
Kyle odłoŜył list i rozejrzał się dookoła. Czuł się zaŜenowany. 
Na  szczęście  Amanda  w  dalszym  ciągu  znajdowała  się  w  kuchni. 
Dolatywał stamtąd słodkawy zapach sosu do pizzy. 
Kyle  poczuł  nagle,  Ŝe  jest  głodny.  Poderwał  się  z  sofy.  Pomyślał 
jednak, Ŝe jest zbyt podniecony, by się pokazać dziewczynie. Wiedział, 
Ŝ

e jej widok wcale go nie uspokoi. Dziewczynka z listu miała przecieŜ 

jej twarz! 
Chodząc po pokoju zastanawiał się ciągle, kto moŜe być autorką. śadne 
konkretne odpowiedzi nie przychodziły mu jednak do głowy. 
Kiedy  doszedł  juŜ  do  siebie,  włoŜył  list  do  koperty  i  schował  go  w 
szufladzie.  Nie  chciał,  Ŝeby  Amanda  go  znów  zobaczyła.  Mimo  iŜ 
pragnął,  by  to  właśnie  ona  była  autorką,  wiedział,  Ŝe  gdyby  go 
przeczytała, przeŜyłaby nie lada szok. 
Rozejrzał  się  jeszcze  raz  po  pokoju  i  uspokojony  poszedł  do  kuchni 
Węch go nie mylił. Na kuchence stał garnek z sosem. TuŜ obok uwijała 

background image

się  Amanda.  Serce  zabiło  mu  Ŝywiej.  Dziewczyna  była  zarumieniona. 
Włosy związała sobie w koński ogon, ale niesforne kosmyki opadały na 
jej  szyję  i  czoło.  Nawet  nie  zauwaŜyła  jego  wejścia,  tak  była 
pochłonięta pracą. 
Kyle  chciał  odgarnąć  te  kosmyki  i  pocałować  jej  rozpaloną  szyję. 
Poczuł,  Ŝe  wciąŜ  znajduje  się  pod  wpływem  lektury  listu  od 
nieznajomej. 
Amanda  cały  czas  zastanawiała  się  jakie  wraŜenie  zrobi  na  nim  to,  co 
tym  razem  napisała.  Teraz  po  raz  pierwszy  miała  okazję  z  bliska 
widzieć  jego  reakcję  na  listy.  Kobiecy  instynkt  podpowiadał  jej,  Ŝe 
moŜe to być bardzo interesujące doświadczenie... 
Poczuła,  Ŝe  ktoś  ją  obserwuje  i  uniosła  głowę.  Błędny  wzrok  Kyle’a  i 
jego nieobecny uśmiech powiedziały jej wszystko, co chciała wiedzieć. 
Jej  listy  wywoływały  zamierzony  efekt!  A  wręcz  działały  jeszcze 
silniej, niŜ przypuszczała... Kyle wciąŜ był podniecony. Co więcej, nie 
próbował tego nawet ukryć... 
Nagle  ściany  kuchni  poczęły  wirować  jej  przed  oczami.  Amanda 
poczuła, Ŝe brak jej powietrza. Stali vis-a-vis, pragnąc siebie jak nigdy 
dotąd. 
– Bardzo proszę, Amando... – powiedział pełnym Ŝądzy głosem. 
Dziewczyna drgnęła. Nie była juŜ teraz panią swojej woli. 
–  ...  odłóŜ  ten  chleb  i  podejdź  do  mnie.  Nie  ruszyła  się  nawet  o 
centymetr. 
– Powiedziałem, chodź do mnie! 
–  Zaraz.  Ręce  mam  całe  w  maśle  czosnkowym.  Muszę  je  najpierw 
wytrzeć – wyszeptała nieprzytomnie. 
Kyle dopadł jej w dwóch susach. 
– Do diabła z masłem. Chcę cię objąć. Teraz, zaraz, jak najszybciej. 
Owinął  ich  delikatny  zapach  czosnku.  Amanda  poczuła,  Ŝe  jej  dłoń 
gładzi mocną szyję męŜczyzny. 
Kyle  chwycił  ją  za  rękę  i  zbliŜył  do  swoich  ust.  Po  chwili  poczuła 
spręŜysty język na swoich palcach. 
–  Dokładnie  to  chciałem  zrobić  w  kinie  za  pierwszym  razem  – 
wyszeptał.  –  Pamiętasz  torebkę  z  praŜoną  kukurydzą  między  moimi 
udami? 
Skinęła głową. 
Pochylił  się  nad  nią  i  po  chwili  poczuła  na  szyi  jego  gorący  język. 

background image

Chciała się wyrwać, ale Kyle trzymał ją mocno. 
– Nie, nie! To łaskocze – jęknęła. 
Próbowała  go  odepchnąć,  ale  pokryta  masłem  dłoń  ześlizgnęła  się  po 
jego koszuli. 
Kyle  całował  jej  szyję,  posuwając  się  wolno  w  stronę  granicy 
wyznaczonej przez bluzkę. 
Nagle wyprostował się i spojrzał na nią dziwnym wzrokiem. Amandzie 
zabrakło  tchu  w  piersiach.  Nie  potrafiłaby  powiedzieć,  kiedy  to  się 
stało,  ale  ich  usta  spotkały  się  w  nagłym  przypływie  namiętności. 
Jeszcze  przed  chwilą  stali  tuŜ  obok  siebie  i  patrzyli  sobie  w  oczy,  a 
teraz  nagle  spletli  się  w  miłosnym  uścisku.  Ich  usta  same  odnalazły 
drogę.  To  było  niezwykłe.  Nigdy  wcześniej  nic  takiego  jej  się  nie 
zdarzyło. 
–  Amando  –  wyszeptał  zduszonym  głosem,  oderwawszy  się  na  chwilę 
od  jej  ust.  –  Tak  ciebie  pragnę...  Amanda  nagle  zastygła  w  bezruchu 
Nie, to nie jej pragną!... Chodziło mu przecieŜ o autorkę listów. A mógł 
to być byle kto... Kiedy wszedł do kuchni, juŜ był podniecony. Rzuciłby 
się nawet na damską torebkę. Tak się złoŜyło, Ŝe to ona była pod ręką... 
Nie, Kyle jej nie kochał... 
Dziewczyna wywinęła się z jego objęć i wybiegła do pokoju. Kyle stał 
przez  chwilę  zdezorientowany.  Sos  w  garnku  zaczął  głośno  bulgotać. 
Mechanicznie wyłączył gaz... 
Klucze  od  drzwi  wejściowych  leŜały  na  sofie.  Amanda  chwyciła  je  i 
wybiegła do przedpokoju. Za późno. Kyle był tuŜ za nią. 
– Odwiozę cię – powiedział cicho. 
– Nie trzeba. Wezmę taksówkę.. Spojrzał w jej pełne łez oczy. 
– Chcę, Ŝebyś wiedziała, Ŝe... nie chciałem tego i Ŝe... jest mi przykro. 
Rzeczywiście był znacznie bardziej groźny, kiedy starał się być miły. 
Amanda odwróciła się na pięcie i wyszła drŜąc z obawy, Ŝe za  chwilę 
wróci i rzuci się w jego ramiona. 
 

background image

Rozdział 6 

 
 
Przez  resztę  wieczoru  Kyle  próbował  zapomnieć  o  tym,  jak  wspaniale 
się  czuł,  trzymając  Amandę  w  ramionach.  PoniewaŜ  bardzo  się  starał, 
zupełnie mu to nie wychodziło. Znajdował jednak w tym dziwną, wręcz 
masochistyczną przyjemność. 
Wielokrotnie  sięgał  po  słuchawkę,  Ŝeby  do  niej  zadzwonić.  Nigdy 
jednak nie udało mu się wykręcić numeru do końca. Wiedział, Ŝe w ten 
sposób tylko pogarsza sprawę, ale brakowało mu odwagi, Ŝeby zdobyć 
się na rozmowę. 
To,  co  wydarzyło  się  z  Amandą,  wykraczało  poza  ramy  jego 
wyobraŜeń.  Miał  juŜ  dosyć  parodniowych  przygód.  Dawno  zrozumiał, 
Ŝ

e  nie  moŜna  przeŜyć  swego  Ŝycia  dwukrotnie.  Pragnął  kogoś,  z  kim 

mógłby się związać na stałe. 
Czy  Amanda  była  tym  kimś?  Jak  powinien  się  teraz  wobec  niej 
zachować? JuŜ od dawna czuł, Ŝe się nawzajem przyciągają. Nie chciał 
się  jednak  do  tego  przyznać...  Poza  tym,  cóŜ...  Amanda  zachowywała 
się  jak  spragniona  miłości  kobieta.  Ale  czy  nie  oznaczało  to,  Ŝe 
przedmiot tej miłości jest jej całkowicie obojętny? Czy ktoś inny – Kyle 
kładł szczególny nacisk na te słowa – mógłby ją rozbudzić tak jak on? 
Kiedyś  machnąłby  na  to  ręką,  ale  teraz  chciał,  by  Amanda  kochała 
wyłącznie jego. 
Sądząc z niewielkiej ilości wina w butelce, było juŜ dobrze po północy. 
Kyle  podszedł  do  biurka  i  otworzył  szufladę,  w  której  trzymał 
pachnące,  róŜowe  koperty.  Był  zmęczony,  nie  ogolony  i  senny.  Po 
kwadransie  trzeci  list  wypadł  mu  z  dłoni  i  zsunął  się  na  podłogę  tuŜ 
obok sofy. 
We  śnie  otoczyły  go  tańczące  kobiety.  Wszystkie  były  pociągające  i 
piękne. I wszystkie miały twarz Amandy. 
 
 
Amanda  spędziła  noc  próbując  dojść  do  ładu  ze  swoimi 
skomplikowanymi  uczuciami.  W  końcu  z  przeraŜeniem  uświadomiła 
sobie,  Ŝe  zakochała  się  w  Kyle’u.  Nie  było  to  tylko  zwykłe,  cielesne 
poŜądanie.  śaden  męŜczyzna  nie  wyzwolił  w  niej  do  tej  pory  tylu 

background image

emocji. Do Ŝadnego nie wysyłałaby miłosnych listów... 
Jednocześnie  zdawała  sobie  sprawę  z  tego,  Ŝe  Kyle  nie  jest 
człowiekiem, z którym moŜna by się związać na stałe... 
 
– Gdzie on jest? 
Noah  Trent  wpadł  jak  burza  do  studia,  w  którym  Amanda  i  Toby 
czekali na pojawienie się Kyle’a. Ostatecznie zdecydowano, Ŝe „Sceny 
miłosne”  będą  nagrywane  na  taśmie,  ale  zarówno  Amanda,  jak  i  Kyle 
wystąpią 

bez 

przygotowania. 

Noah 

ostatnim 

momencie 

zmodyfikował  swoją  decyzję,  zapewne  przestraszony  notoryczną 
niepunktualnością Kyle’a. 
Amanda wzruszyła ramionami. 
Trent spojrzał na inspicjenta. 
– MoŜe dzwonił? 
Toby pokręcił głową. 
– Amando, moŜe ty coś wiesz?’ 
–  Nie,  nie  widziałam  go  od  wczoraj.  Rozmawialiśmy  o  nowym 
programie... 
Tak,  jeśli  moŜna  to  było  nazwać  rozmową.  Raczej  wcielali  w  Ŝycie 
główną  ideę  „Scen  miłosnych”.  A  teraz  Kyle  nie  chciał  przepuścić 
okazji,  Ŝeby  jeszcze  bardziej  wyprowadzić  ją  z  równowagi.  Zresztą 
wiedział,  Ŝe  nie  znosi  programów  bez  scenariusza  i  Ŝe  obawia  się 
niekontrolowanej  sytuacji  w  studiu.  Pewnie  zaraz  wpadnie  z 
rozwianymi włosami i spyta, dlaczego nic jeszcze nie jest gotowe. 
Noah sięgnął do kieszeni i wyjął z niej jakąś tabletkę. WłoŜył ją do ust i 
jednocześnie zerknął na zegarek. 
–  Jeśli  Kyle  nie  przyjdzie,  zacznijcie  nagranie  z  Tobym  –  jęknął.  – 
Naprawdę nie mam juŜ do niego siły. 
Toby  stanął  na  środku  studia  z  otwartymi  ustami  Dokładnie  w  tym 
momencie  otwarły  się  dźwiękoszczelne  drzwi  i  do  studia  wsunął  się 
zdyszany Kyle. 
– Mój BoŜe! Miałeś wypadek? 
Kyle  rzeczywiście  wyglądał  tak,  jakby  wpadł  pod  cięŜarówkę.  Co 
prawda nie krwawił, ale miał zapuchniętą twarz, a jego zwykle czyste i 
wyprasowane ubranie przypominało strój włóczęgi. 
Otworzył  usta,  Ŝeby  coś  powiedzieć,  ale  Noah  przerwał  mu  pełnym 
zniecierpliwienia gestem. 

background image

– Szybko! Charakteryzacja! Zostało nam bardzo mało czasu... 
Po chwili pojawiły się dwie charakteryzatorki. Kyle nie zwracał na nie 
Ŝ

adnej  uwagi.  Jeden  policzek  miał  jeszcze  kredowobiały,  a  drugi 

rumiany jak jesienne jabłko. 
–  O  BoŜe!  Noah!  Nie  masz  pojęcia,  co  przeŜyłem!  Myślałem,  Ŝe  sam 
będę musiał przyjąć to dziecko. 
– Dziecko? – powtórzyli wszyscy zapominając, Ŝe są na niego wściekli. 
– Tak – kiwnął głową, nie pamiętając o charakteryzacji. – Wyjechałem 
dzisiaj  trochę  wcześniej,  bo  wiedziałem,  Ŝe  Amanda  będzie  się 
denerwowała  przed  nagraniem.  Nagle  patrzę  –  samochód  z  przebitym 
kołem,  a  w  nim  bardzo  ładna  dziewczyna.  Postanowiłem  jej  pomóc. 
Nawet się nie zdziwiłem, kiedy nie wysiadła, Ŝeby podać mi narzędzia. 
Tyle  się  teraz  słyszy  o  róŜnych  napadach...  Ale  kiedy  skończyłem  i 
podszedłem, Ŝeby się z nią poŜegnać, zobaczyłem, Ŝe ona rodzi... 
Na twarzy Kyle’a odmalowało się bezgraniczne przeraŜenie. 
– I co, zemdlałeś, czy odebrałeś poród? – Noah roześmiał się tubalnie. 
– Nic z tych rzeczy. – Kyle pokręcił głową. – Na szczęście pojawił się 
policjant.  Po  raz  pierwszy  witałem  z  radością  przedstawiciela  prawa... 
Zdaje  się,  Ŝe  teŜ  miał  niezłego  pietra  –  dodał,  wykrzywiając  twarz  w 
komicznym grymasie. 
Amanda  roześmiała  się  serdecznie.  Wyobraziła  sobie  minę  Kyle’a, 
kiedy okazało się, Ŝe kobieta jest w ciąŜy i zaraz będzie rodzić. Było jej 
wstyd,  Ŝe  podejrzewała  go  o  najgorsze.  Mimo  to,  świadomość,  Ŝe  nie 
tylko ona jest zdezorientowana, dodawała jej sił i pozwalała z nadzieją 
myśleć o nagraniu. 
– Skoro juŜ mówimy o rodzeniu – Noah ponownie spojrzał na zegarek 
–  spróbujmy  wspólnie  pomóc  przy  narodzinach  tego  dziecka.  – 
Wskazał na planszę z napisem „Sceny miłosne”. – Zapewniam, Ŝe mój 
brzuch równieŜ na tym skorzysta. 
Charakteryzatorki  juŜ  skończyły  swą  pracę.  Jedna  z  nich,  na 
odchodnym lekko przypudrowała policzki Amandy. 
Toby i Noah zaczęli się nad czymś naradzać, zaś Kyle i Amanda zajęli 
miejsca  przed  kamerą.  Kiedy  skinęli  głowami,  Toby  dał  znad 
operatorom. Noah machnął ręką. Rozpoczęto nagranie. 
– 

Dzisiaj 

chcemy 

zaprezentować 

państwu 

nowy 

program, 

zatytułowany:  „Sceny  miłosne”  –  zaczął  Kyle.  –  Tytuł  mówi  sam  za 
siebie. Wraz z panną Butterworth spróbujemy przybliŜyć” państwu ten 

background image

temat  i  pokazać  –  tu  Kyle  spojrzał  poŜądliwie  na  Amandę  – 
najpiękniejsze intymne sceny. Oczywiście chodzi mi o sceny z filmów 
– dodał po chwili. 
Amanda poczuła, Ŝe rumieni się pod warstwą pudru. 
–  Tak,  właśnie.  –  Z  trudem  przełknęła  ślinę.  –  Warto  przecieŜ 
zastanowić  się  nad  tym,  czym  róŜni  się  świat  kobiecej  i  męskiej 
wyobraźni.  Te  róŜnice  są  chyba  szczególnie  wyraźne  wtedy,  kiedy 
chodzi o przeŜywanie miłości. 
Amanda  przypomniała  sobie  nagle  pocałunek  Kyle’a  i  z  trudem 
dokończyła swoją kwestię. Na szczęście później pokazywano fragment 
wybranego  przez  nią  filmu.  Dziewczyna  mogła  się  więc  trochę 
rozluźnić. 
–  Był  to  oczywiście  pierwszy,  nieśmiały  pocałunek  doktora  śywago  i 
Lary. Film słynie z tego, iŜ ukazuje miłość w jej najbardziej obsesyjnej 
formie.  MoŜemy  się  dzięki  niemu  przekonać,  jak  wygląda  Ŝycie 
człowieka,  który  nie  moŜe  jeść,  spać  czy  myśleć  logicznie  z  powodu 
miłości.  Uczucie  doktora  śywago  jest  w  pewnym  sensie  patologiczne, 
lecz równieŜ niezmiernie piękne – zaczęła Amanda. 
– Nie wygłupiaj się! – przerwał jej Kyle. – Dlaczego wybrałaś musical? 
Amanda  zagryzła  wargi.  Obróciła  się  w  jego  stronę  i  powiedziała 
karcącym tonem: 
– „Doktor śywago” nie jest musicalem. 
–  E  tam.  PrzecieŜ  doskonale  pamiętam.  Zawsze  kiedy  kochankowie 
patrzyli  sobie  w  oczy,  rozbrzmiewała  taka  melodyjka.  Zaraz,  zaraz... 
Jak to było? La-la-la-la-laaa Łobuzerski uśmiech Kyle’a wskazywał, Ŝe 
cała ta scena obliczona jest jedynie na efekt. 
Amanda wiedziała, Ŝe nie ma sensu dłuŜej się spierać. Postanowiła jak 
najszybciej zmienić temat. 
– Dobrze. Zobaczmy wobec tego, jaki film ty wybrałeś. Mam nadzieję, 
Ŝ

e nie jest to nowa wersja „Supermana”. 

–  Nie  ma  powodów  do  uszczypliwości.  Zaraz  zobaczysz  coś,  co 
uwielbiają miliony kobiet na całym świecie. Ty równieŜ, jak sądzę, nie 
będziesz wyjątkiem. 
Kyle  zrobił  efektowny  gest  ręką.  Na  ekranie  pojawił  się  Rhett  Butler, 
który  szarpnął  opierającą  się  Scarlett,  chwycił  ją  na  ręce  i  zaczął 
wspinać się po schodach. 
Znowu  włączono  światło.  Kyle  sprawiał  wraŜenie  wyjątkowo  z  siebie 

background image

zadowolonego. 
– No i co? Nie mówiłem... KaŜda kobieta marzy, Ŝeby ją ktoś porwał w 
ramiona... 
Amanda  westchnęła.  Kyle  z  całą  pewnością  zasługiwał  na  to,  co  go 
czekało. 
– Przepraszam. Pomyliłam się. To był stary Supermen... – powiedziała 
ze  słodkim  uśmiechem.  –  Warto  jednak,  Ŝebyś  wiedział,  jak  wiele 
zmieniło  się  od  czasów  wojny  secesyjnej.  Powinni  cię  byli  nauczyć 
tego w szkole... Nie ma juŜ ani niewolnictwa, ani dominacji męŜczyzn 
w Ŝyciu rodzinnym! 
– Co takiego?! – Kyle na moment zapomniał, Ŝe ma przed sobą kamerę. 
– Dokładnie to, co słyszałeś. Ta scena nie ma nic wspólnego z miłością. 
Dokładnie 

tak 

samo 

wyglądały 

stosunki 

damsko-męskie 

jaskiniowców.  PrzecieŜ  tylko  zwierzęta  stosują  przemoc,  Ŝeby  zdobyć 
samicę. 
–  Zaraz,  zaraz.  –  Kyle  rozejrzał  się  po  studiu,  szukając  pomocy.  – 
Proszę  o  przerwę.  –  –  Dobrze.  Obejrzyjmy  więc  fragment  filmu 
„Przypadek Thomasa Crowna”. 
Amanda  zerknęła  w  stronę  Toby’ego,  chcąc  sprawdzić,  czy  wszystko 
gotowe do kolejnej projekcji. 
–  Być  moŜe  pozwoli  ci  on  zrozumieć,  na  czym  polega  prawdziwa 
miłość między męŜczyzną i kobietą. 
Na ekranie pojawili się Steve McQueen i Faye Dunaway w kameralnej 
scenie  miłosnej.  W  zasadzie  nic  konkretnego  się  nie  działo,  ale 
atmosfera wprost naładowana była erotyzmem. 
Kiedy  znowu  zabłysło  światło,  Kyle  odchrząknął  i  syknął  w  stronę 
Amandy: – To nie fair! 
Dziewczyna nie zwróciła najmniejszej uwagi na ten komentarz. 
–  Nie  wiem,  czy  zauwaŜyłeś,  Kyle,  ale  nikt  w  tym  fragmencie  nie 
uŜywał  przemocy.  Ci  ludzie  tylko  się  pocałowali,  a  i  to  bardzo 
delikatnie. Mimo to moŜemy śmiało powiedzieć, Ŝe mamy do czynienia 
ze sceną erotyczną... 
–  Zgadzam  się.  Tyle  tylko,  Ŝe  tutaj  mieliśmy  zupełnie  inną  sytuację. 
Scarlett O’Hara nie była szczera wobec siebie i Rhetta. Nie chciała się 
przyznać do swojej miłości i poŜądania... 
– CóŜ, Scarlett Ŝyła w innych czasach – przerwała mu Amanda. 
–  Rhett  równieŜ.  –  Kyle  spojrzał  jej  wyzywająco  w  oczy,  odzyskując 

background image

dawną  pewność  siebie.  Skinął  nieznacznie  ręką.  Był  to  sygnał 
umówiony  z  Tobym.  Na  ekranie  pojawiła  się  plaŜa  z  filmu  „Stąd  do 
wieczności”.  Amanda  i  Kyle  z  trudem  mogli  usiedzieć  spokojnie  na 
swoich miejscach, obserwując namiętne zmagania półnagich partnerów. 
Amanda  z  ulgą  pomyślała,  Ŝe  na  szczęście  nikt  nie  moŜe  w  tej  chwili 
widzieć wyrazu jej twarzy. 
Kiedy fragment filmu się skończył, zerknęła nerwowo w stronę Kyle’a. 
– Trochę piasku, trochę wody i... duŜo namiętności. 
Nic dodać, nic ująć – powiedział, patrząc wprost w obiektyw kamery. 
Amandzie zaparło dech w piersiach. Nie mogła wydusić z siebie nawet 
słowa. 
– Teraz ty – mruknął Kyle, wskazując srebrną powierzchnię monitora. 
Toby podniósł dłoni, chcąc pokazać, Ŝe jest gotów rozpocząć projekcję. 
Amanda kiwnęła  głową. Tym razem były to dwa fragmenty z jednego 
filmu.  Najpierw  obejrzeli  scenę  rozgrywającą  się  na  nadbrzeŜu.  Stary 
ksiądz przestrzegał młodą kobietę, by uwaŜała na siebie i dbała o swego 
chorego  męŜa.  Następnie  zobaczyli  wnętrze  jakiegoś  pokoju.  Kamera 
przesunęła się po długich butach jakiegoś oficera, a następnie pokazała 
płonący poŜądaniem wzrok młodej kobiety. 
–  Czasami  –  skomentowała  Amanda  –  miłość  jest  tęsknotą  za 
zakazanym owocem. 
– To niewiarygodne! – wtrącił Kyle. 
–  Niewiarygodne?  –  powtórzyła,  nie  bardzo  wiedząc,  czy  Ŝartuje  czy 
teŜ mówi powaŜnie. 
Tym razem jednak Kyle nie silił się na Ŝarty. Potarł czoło i spojrzał na 
nią wyraźnie zdziwiony tym, co zobaczył. 
–  PrzecieŜ  to  była  „Córka  Ryana”,  jeden  z  najpiękniejszych  filmów 
miłosnych.  Jest  tam  wiele  lepszych  scen,  które  mogłaś  wybrać.  A  co 
myśmy zobaczyli?... Oficerskie buty... 
Dziewczyna  uśmiechnęła  się.  W  tym  momencie  poczuła  się  nieco 
pewniej. 
– Zgadzam się. W „Córce Ryana” jest wiele pięknych scen miłosnych. 
Ale moim zdaniem przed chwilą obejrzeliśmy kluczowe dla tego filmu 
fragmenty.  Właśnie  wtedy  bohaterka  dokonała  wyboru,  kierując  się 
jedynie  uczuciem.  Oczywiście  później  została  za  to  ukarana...  Teraz 
czasy  się  zmieniły.  Kobiety  stały  się  znacznie  bardziej  niezaleŜne  i 
mogą  swobodnie  wybierać  partnerów.  Niemniej,  jak  sądzę,  przesłanie 

background image

filmu nadal pozostaje aktualne. W swoim wyborze nie moŜna kierować 
się jedynie poŜądaniem i wyglądem męŜczyzny. 
–  I  cóŜ  w  tym  złego,  Ŝe  dziewczyna  lubi  ładnych,  seksownych 
chłopaków? – zaprotestował Kyle. 
– Nic – odrzekła cicho Amanda. – O ile nie są to jedyne kryteria. 
Kyle najwyraźniej się zmieszał. 
– Tak, no cóŜ... Pewnie masz rację – wybąkał. 
–  Zdaje  się,  Ŝe  teraz  twoja  kolej  –  powiedziała,  poprawiając  sobie 
włosy. 
Kyle spojrzał na nią kompletnie zaskoczony. 
– Co?... Atak, moja kolej... 
Toby zlitował się nad nim i nawet nie czekał na znak ręką. 
Na  ekranie  pojawiła  się  jedna  z  ulic  Nowego  Orleanu.  Nagle  znaleźli 
się  w  samym  środku  namiętnych  westchnień  i  gorących  pocałunków. 
Ciemnowłosy  chłopak  bezceremonialnie  rozbierał  dziewczynę  tuŜ 
przed jasno oświetloną wystawą jakiegoś sklepu. 
Amanda  z  trudem  zdołała  przełknąć  ślinę.  Kyle  pochylił  się  w  jej 
kierunku. 
– Niezłe, co? – szepnął. 
Dziewczyna poczuła, Ŝe się rumieni. Przez chwilę widziała siebie tam, 
przed  sklepem,  na  środku  ulicy.  Wolałaby  jednak,  Ŝeby  chłopak  był 
blondynem... 
Film  emanował  wyuzdanym  erotyzmem.  Nie  było  w  nim  jednak  nic 
wulgarnego.  Amanda  widziała  go  do  tej  pory  tylko  raz  i  musiała 
przyznać, Ŝe zrobił na niej olbrzymie wraŜenie. 
Spojrzała  na  Kyle’a.  WciąŜ  patrzył  na  nią,  starając  się  dostrzec  wyraz 
jej twarzy przy nikłym świetle płynącym z ekranu. 
Poczuła,  Ŝe  ma  ochotę  go  udusić.  I  to  jak  najszybciej.  Jak  przyjemnie 
byłoby opuścić studio, zostawiając w nim jego martwe ciało. 
– Tak, Amando. Słuchamy? 
– Co takiego? Nie rozumiem... 
Wybrany  fragment  skończył  się  juŜ  prawie  pól  minuty  temu.  Kyle 
najwyraźniej skończył swoją kwestię i zadał jej jakieś pytanie. 
– Właśnie prosiłem cię o opinię na temat tej sceny miłosnej. Przyznasz, 
Ŝ

e męŜczyzna nie jest tutaj brutalny, a jednocześnie potrafi siłą osiągnąć 

to, o co mu chodzi... 
Amanda spojrzała na Kyle’a nieprzytomnym wzrokiem. 

background image

– O tak, scena była bardzo ładna – wyjąkała w końcu. 
Niech  ktoś  zgasi  światło  i  wszyscy  idą  do  domu.  Wszyscy,  oprócz 
Kyle’a...  Chciała,  Ŝeby  zostali  we  dwoje  w  ciemnym  studiu.  WciąŜ 
miała  zamiar  go  udusić,  ale  wcześniej  pragnęła  pobawić  się  z  nim  w 
kotka  i  myszkę...  Tak  jak  modliszka...  Kyle  będzie  przeraŜony,  a 
jednocześnie  zmusi  go,  by  zabawiał  ją  rozmową  na  temat 
najpiękniejszych  scen  miłosnych.  Zresztą  Kyle  sam  byłby  niezły  w 
takiej scenie... 
Bezwiednie dotknęła swoich ust. – Amando, teraz ty. – Głęboki, męski 
głos dobiegał chyba z zaświatów. 
Ś

wiatło  zgasło.  Ekran  rozjarzył  się  intensywnym,  pomarańczowym 

ś

wiatłem.  Amanda  powróciła  do  rzeczywistości.  Dopiero  teraz 

przypomniała  sobie,  jaki  fragment  wybrała  na  koniec.  Obiecali  sobie 
nawzajem z Kyle’em, Ŝe nie będą uŜywali filmów, w których pojawiają 
się  męŜczyźni  będący  symbolami  seksu  w  swoich  czasach.  Ale... 
Amanda nie dotrzymała  słowa. Chciała pokazać, Ŝe ją równieŜ stać na 
małe  oszustwo.  Na  ekranie  pojawił  się  kowboj  w  pełnym  rynsztunku. 
Krzesło Kyle’a skrzypnęło po raz kolejny. 
–  Hej  –  usłyszała  jego  głos  tuŜ  przy  swoim  uchu  –  to  nieuczciwe. 
PrzecieŜ obiecałaś! 
Wzruszyła  ramionami,  nie  patrząc  w  jego  kierunku.  Spotkała  wiele 
kobiet,  które  wolały  scenę  na  rowerze  z  filmu  „Butch  Cassidy  i 
Sundance  Kid”.  Niemniej,  jej  zdaniem,  najlepszy  był  fragment,  w 
którym  Sundance  kazał  się  rozbierać  nauczycielce,  trzymając  ją  na 
muszce.  Oglądając  tę  scenę,  za  kaŜdym  razem  czuła  mrowienie  na 
karku. 
Znowu  zabłysły  światła.  Słodki,  rozmarzony  uśmieszek  błąkał  się  po 
wargach Amandy. 
– Zaczekaj! – krzyknął Kyle. – PrzecieŜ on uŜył siły! 
– Mhm – mruknęła Amanda. 
– Czy to nie jest przykład męskiej dominacji?! 
– Mhm. 
– AleŜ on mierzył do niej z rewolweru! – Mhm. 
– Czy tak nie postępowali jaskiniowcy?! – jęknął Kyle. 
– Nie bądź głupi. W jaskiniach nie było rewolwerów. 
– To co? – Kyle był u skraju wyczerpania nerwowego i Ŝałował, Ŝe sam 
w  tej  chwili  nie  dysponuje  rewolwerem.  –  Udzielimy  mu  jakiejś 

background image

specjalnej dyspensy? 
Spojrzał w rozmarzone oczy Amandy. Nagły dreszcz przebiegł po jego 
ciele. RównieŜ na nim ta scena wywarła olbrzymie wraŜenie. Nie chciał 
się  do  tego  przyznać,  ale  zdecydowanie  wolał  ją  od  sceny  z  Rhettem. 
Sam chętnie kazałby  Amandzie rozpuścić włosy i zdejmować po kolei 
wszystkie części garderoby. 
Przymknął  oczy.  Nagle  na  końcu  tunelu  pojawił  się  niespodziewany 
promyk  światła  –  Rozumiem  –  powiedział  spokojnie,  nie  dając  się 
ponieść emocjom. – Oni jedynie odgrywają tę scenę... Nie ma tu mowy 
o Ŝadnej brutalności. 
Przytaknęła. 
– Czy podobają ci się takie sceny, Amando? Ponownie skinęła głową. 
–  Wobec  tego  powinien  ci  się  spodobać  wybrany  przeze  mnie  ostatni 
film – oznajmił i skinął w kierunku Toby’ego. 
Pogasły  światła.  Ostatni  fragment  Kyle’a  był  równieŜ  montaŜem  kilku 
scen z jednego filmu. 
Na  początku  zobaczyli,  jak  zamaskowany  męŜczyzna  włamuje  się  do 
damskiej  garderoby.  Między  biŜuterię  zaplątał  się  pamiętnik,  będący 
zapisem marzeń” i tęsknot okradzionej kobiety. 
Zwierzenia  zawarte  w  pamiętniku  opętały  złodzieja.  Wykorzystując 
własną wiedzę, próbował uwieść swoją ofiarę. 
Był to jeden z nowszych filmów. Nie stronił więc od golizny i śmiałych 
scen erotycznych. 
Toby tak się zapatrzył, Ŝe niemal zapomniał wyłączyć projektor. 
Noah  nie  wiedział,  czy  cenzura  obyczajowa  przepuści  ten  fragment, 
postanowił jednak zaryzykować. 
Kyle czuł, Ŝe wybrał ten film na własne nieszczęście. Serce waliło mu 
jak młotem. Ręce pociły się. Nie potrafił pozbierać myśli. 
Amanda  porównywała  tęsknoty  bohaterki  z  filmu  z  tym,  co  zawierały 
jej  listy.  Zastanawiała  się  równieŜ,  czy  Kyle  wybrał  te  fragmenty 
specjalnie, czy teŜ zupełnie przypadkowo. Czy to moŜliwe, Ŝe domyśla 
się,  kto  jest  autorką  pachnących  perfumami  listów?  Przez  chwilę 
myślała,  Ŝe  to  na  szczęścić  ostatni  film,  i  Ŝe  być  moŜe  nie  będzie 
musiała juŜ nic mówić... Niestety, myliła się. 
– Sądzę – zaczął Kyle – Ŝe ten film powinien podobać się  wszystkim. 
Czy nie wydaje ci się, Ŝe właśnie o to chodzi kobietom – mieć kogoś, 
kto będzie czytał w ich myślach? 

background image

Skinęła lekko głową. Głęboki głos Kyle’a działał na nią jak narkotyk. 
–  Natomiast  męŜczyźni  –  ciągnął  –  pragną  jedynie  poznać  sekretne 
myśli  kobiet.  Zwłaszcza  gdy  są  one  podobne  do  fantazji  bohaterki 
filmu... 
Amanda  poruszyła  się  niespokojnie  na  swoim  krześle.  Musiała  jakoś 
zareagować na tę niedorzeczność. 
–  Jak  moŜesz  stawiać  znak  równości  między  pamiętnikiem  a  myślami 
bohaterki?  To  zbyt  wielkie  uproszczenie.  Powiedziałabym  raczej,  Ŝe 
pamiętnik  był  czymś  w  rodzaju  pułapki  –  zawahała  się  –  lub  moŜe, 
ujmując to łagodniej, zaproszeniem in blanco... 
Kyle  nie  zwróciłby  zapewne  uwagi  na  to  niecodzienne  wyraŜenie, 
gdyby  nie  wyraz  paniki,  który  dostrzegł  w  oczach  dziewczyny. 
Zmarszczył  brwi,  starając  się  dokładnie  przypomnieć  sobie  ostatnią 
„biblioteczną” fantazję. Na jego ustach pojawił się niemal niewidoczny 
uśmieszek. 
– Zaproszenie in blanco... – powtórzył i spojrzał na nią z ukosa. 
– To znaczy... 
– Taka pułapka na męŜczyzn? 
– AleŜ... 
Amanda najchętniej zemdlałaby w tym momencie. 
–  Jednak  w  takim  wypadku  ta  kobieta  musiałaby  specjalnie  podsunąć 
pamiętnik złodziejowi. Albo komukolwiek innemu – dodał po chwili. 
– Nie, nie. Chciałabym... się wycofać. Nie to miałam na myśli – jąkała 
się Amanda. 
Kyle  spojrzał  na  nią  z  rozbawieniem.  Nie  miał  juŜ  wątpliwości,  Ŝe  to 
ona była autorką listów, które otrzymywał. 
– Dlaczego? – zdziwił się nieszczerze. – To bardzo interesująca teoria. 
Doskonale rozumiem, o co ci chodzi. 
Mrugnął do niej. Amanda miała ochotę jak najszybciej schować się pod 
stolik. 
–  Według  Amandy,  bohaterka  chciała  uwieść  złodzieja  powiedział, 
odwracając  się  do  kamery.  –  Był  to  przecieŜ  jej  znajomy.  Być  moŜe 
domyśliła  się,  Ŝe  planuje  włamanie...  W  miłości  tak  jak  na  wojnie, 
wszystkie chwyty są dozwolone. 
–  Doskonale!  Świetne  zakończenie  –  krzyknął  Noah,  dając  znak 
kamerzystom, Ŝeby przerwali pracę. 
Amanda  patrzyła  w  podłogę  wiedząc,  Ŝe  tylko  w  ten  sposób  moŜe 

background image

uniknąć wzroku Kyle’a. 
Po chwili tuŜ obok pojawił się Noah Trent. 
–  Bardzo  dobrze  –  wydyszał.  –  Cieszę  się,  Ŝe  wystąpiliście  bez 
przygotowania. Będziemy się tego trzymać. 
Kyle  zaczął  go  przekonywać,  Ŝe  znacznie  lepiej byłoby  robić  program 
na  Ŝywo.  Trent  wykręcał  się,  mamrocząc  coś  o  odpowiedzialności  i 
cenzurze. Amanda cichaczem podeszła do drzwi. 
– Chciałbym z tobą pogadać. 
Jej dłoń zawisła w bezradnym geście tuŜ nad klamką. Kyle złapał ją za 
ramię. 
Nie miała siły się opierać. Kyle poprowadził ją mrocznym korytarzem. 
Po  chwili  zatrzymali  się.  Amanda  cofnęła  się  odruchowo.  Za  plecami 
poczuła chłód ściany. 
– Myślałam, Ŝe wolisz raczej... PołoŜył jej palec na ustach. 
Nawet  nie  zauwaŜyła,  kiedy  ją  pocałował.  Poczuła  tylko  smak  tego 
pocałunku  i  westchnęła  głęboko.  Przypomniał  jej  się  ich  pierwszy 
pocałunek niedaleko biura Trenta. Ale tym razem Kyle przywarł do niej 
całym  ciałem.  Amanda  podała  mu  swoje  usta.  Przez  moment  nie 
musieli  niczego  udawać  ani  o  niczym  myśleć.  Pragnęli,  Ŝeby  ten 
pocałunek trwał wieczność... 
– Byłaś mi to winna – szepnął. 
Spojrzała na niego zamglonymi oczami. 
– Winna? Nie byłam ci nic winna! 
Przez moment miała ochotę uderzyć go w twarz. Nie wiedziała, czy za 
tę głupią uwagę, czy teŜ za to, Ŝe przestał ją całować... 
–  AleŜ  tak.  Przypomnij  sobie  –  powiedział,  gładząc  jej  policzek.  – 
PrzecieŜ  naleŜy  mi  się  jakaś  nagroda  za  te  wszystkie  nie  przespane 
noce, spędzone nad twoimi listami. 
– Ja teŜ nie spałam – mruknęła, próbując uwolnić się z jego objęć. 
Kyle spojrzał na nią uwaŜnie. 
–  Czy  to  znaczy,  Ŝe  o  mnie  marzyłaś?  –  spytał  z  drŜeniem  w  głosie  i 
pochylił się w jej stronę. 
–  Nie!  –  krzyknęła  niemal  histerycznie.  Odpowiedź  nadeszła  zbyt 
szybko,  aby  mógł  ją  uznać  za  szczerą.  W  oczach  Kyle’a  pojawiły  się 
ogniki, które świadczyły o tym, Ŝe tym razem jej nie wierzy. 
– Chodzi o to... – zaczęła drŜącym głosem. 
Znowu  poczuła  jego  usta  tuŜ  obok  swoich.  TakŜe  i  tym  razem  nie 

background image

potrafiła się oprzeć pokusie. Rozchyliła wargi i przymknęła oczy. 
– PrzecieŜ marzenia nie są grzechem – szepnął jej do ucha.. 
Gorący  oddech  palił  jej  szyję,  ale  wilgotny  język  podziałał  na  nią  jak 
balsam. 
–  Ale  zapewniam  cię  –  dodał  –  Ŝe  są  jeszcze  bardziej  podniecające, 
kiedy  moŜesz  je  z  kimś  dzielić.  Wypróbujmy  to.  –  Jego  głos  był  jak 
poszum wiatru w koronach drzew. 
Poczuła,  Ŝe  jej  ciało  drŜy  od  tłumionego  poŜądania..  Pomyślała  o 
swoich  Ustach...  Ścisnęła  uda  bojąc  się,  Ŝe  za  chwilę  zacznie  na 
klęczkach  błagać  Kyle’a,  Ŝeby  potraktował  ją  jak.  zepsutą 
dziewczynkę...  lub  klientkę  z  butiku  lub  teŜ  samotną  dziewczynę:  z 
plaŜy. 
Odetchnęła głęboko. Czuła, Ŝe musi się ratować za wszelką cenę. 
– Naprawdę, bardzo mi przykro – powiedziała łamiącym się głosem. – 
Przepraszam cię za te listy. To juŜ się nie powtórzy. 
–  Dlaczego?  –  Spojrzał  na  nią  z  miną  niewiniątka.  –  Jeśli  chcesz, 
poŜyczę ci róŜową papeterię. 
Zamilkł na chwilę. 
–  Mani  teŜ  kostium  kąpielowy  bikini  i  czarną  koszulkę  z  jedwabiu. 
Kazałem na nich wyszyć twoje imię. 
–  Moje...  mo...  –  wybełkotała  Amanda.  Dopiero  po  chwili  zdołała 
przyjść do siebie. 
– AleŜ ja nie chcę – szepnęła. 
– Chcesz, chcesz orzekł Kyle nie znoszącym sprzeciwu głosem. 
Wyjął  jej  spinkę  z  włosów  i  zaczął  się  bawić  ciemnymi  splotami.  Po 
chwili poczuła, Ŝe nie moŜe ruszyć głową. 
–  Inaczej  byś  tego  wszystkiego  nie  wymyśliła  –  dodał,  trzymając  ją 
mocno za włosy. 
Amanda  z  trudem  łapała  powietrze.  Pragnęła,  Ŝeby  Kyle  pocałował  ją 
jak najszybciej, tak Ŝeby nie musiała nic mówić. 
Spojrzał na jej falujące piersi i rozchylone usta. 
– Chyba lubisz mnie trochę, co? – ocenił pewnym siebie głosem. – Ta 
lodowa  fasada  ma  mnie  przekonać,  Ŝe  jesteś  nieprzystępna.  Ale  zdaje 
się, Ŝe masz problemy z przekonaniem samej siebie... 
Popatrzył jej w oczy. Złote iskierki, które w nich ujrzał, przypomniały 
mu o historii z bransoletką. Poczuł nagły, przypływ namiętności. Czy ta 
dziewczyna  jest  czarownicą?  Z  całą  pewnością  rzuciła  na  niego  jakiś 

background image

urok,  a  teraz  udaje  niewiniątko.  Kyle  nigdy  dotąd  nie  czuł  się  tak 
zdezorientowany. 
Amanda  dostrzegła  w  jego  oczach  płomień,  niepohamowanego 
poŜądania. MęŜczyzna pochylił się, Ŝeby dotknąć jej ust. 
– Nie wiem,  w co teraz grasz, ale poddaję się.  Dziewczyna  czuła jego 
suchy oddech na twarzy. 
– Przyznaj się – syknął po chwili. – Chcesz mnie tak samo jak ja ciebie. 
Amanda  nie  mogła  wytrzymać  jego  wzroku.  Zamknęła  oczy.  WciąŜ 
czuła  jednak  jego  bliskość.  Udo  Kyle’a  dziwnym  trafem  dostało  się 
między jej uda. Czuła jego nacisk i wcale nie miała ochoty się bronić. 
Tak, pragnęła go całą swą duszą i... ciałem. 
Nagle zza rogu wyłonił się uśmiechnięty Toby. 
– O, tutaj was zna... – Ostatnie słowo ugrzęzło mu w gardle. 
Dopiero  teraz  chłopak  zdał  sobie  sprawę,  jak  intymnej  sceny  stał  się 
ś

wiadkiem.  Zarumienił  się  i  z  trudem  wydusił  z  siebie  jeszcze  kilka 

słów: 
–  Ehm...  przepraszam...  Noah  chciałby  się  z  wami  widzieć,  jak...  jak 
skończycie.  –  Jego  twarz  pokraśniała  jeszcze  bardziej.  –  To  znaczy  – 
plątał się – przed waszym wyjściem. 
Toby  nie  czekał  na  odpowiedź.  Skurczył  się  pod  morderczym 
spojrzeniem Kyle’a i cichcem się wycofał. 
Amanda  i  Kyle  przypomnieli  sobie  nagle,  kim  są  i  co  robią  w  tym 
miejscu.  Czar  prysł.  Zaczęli  rozglądać  się  dookoła,  chcąc  sprawdzić, 
czy nikt ich nie obserwuje. 
Oderwali  się  od  siebie  niechętnie.  Kyle  sięgnął  do  kieszeni  i  wyjął  z 
niej  spinkę  do  włosów.  Przez  chwilę  patrzył  na  nią  z  uśmiechem,  a 
następnie ponownie schował ją do kieszeni. 
Amanda zrobiła zdziwioną minę. 
Wzruszył ramionami. Przez chwilę zastanawiał się, co jej powiedzieć. 
–  Nie  lubię,  kiedy  masz  związane  włosy.  Powinnaś  dać  im  trochę 
swobody. 
Znowu  zaczęła  oddychać  szybciej.  Ukryta  aluzja  przyprawiła  ją  o 
zawrót głowy. 
Kyle  spojrzał  na  nią  i  niechętnie  ruszył  w  stronę  biura  Trenta. 
Dziewczyna stała przy ścianie, nie mogąc uczynić choćby kroku. 
– To jeszcze nie koniec – rzucił przez ramię Kyle. – Jeszcze wszystko 
przed nami. 

background image

 
 
Amanda  wyjęła  z  szuflady  flaszeczkę  perfum  i  zaczęła  się  uwaŜnie 
przyglądać nalepce. Czuła mocny, zmysłowy zapach. Niestety, jej plan 
się nie powiódł. Kyle dowiedział się wszystkiego. Co gorsza, Amanda 
czuła,  Ŝe  to  ona  padła  ofiarą  własnych  obsesji.  Zresztą  była  nią  od 
samego początku... Nie miała szans na wygraną z kimś takim jak Kyle. 
PrzecieŜ  wiedziała,  Ŝe  jest  tylko  jedną  z  licznego  grona  jego 
wielbicielek. 
Kyle  parokrotnie  próbował  kontynuować  to,  co  tak  bezceremonialnie 
przerwał  im  Toby.  Nie  reagowała  jednak  na  jego  zaloty.  Po  pierwsze, 
miała podstawy, by przypuszczać, Ŝe Kyle nie traktuje kobiet powaŜnie. 
Po  drugie,  obawiała  się,  Ŝe  zdobycie  jej  stało  się  dla  niego  czymś  w 
rodzaju  sportowego  wyzwania.  W  Ŝadnym  razie  nie  chciała  stać  się 
piłką w tej grze... 
Z rezygnacją odłoŜyła flakonik perfum. Włączyła telewizor. Za chwilę 
stacja  KCNX  miała  emitować  „Sceny  miłosne”.  Amanda  chciała 
obejrzeć ten program. Gdyby nie ten niefortunny zwrot, którego uŜyła, 
być  moŜe  Kyle  nigdy  by  się  nie  zorientował,  Ŝe  to  ona  jest  autorką 
pachnących perfumami listów i... Właśnie: i co dalej? Czy dałby się w 
ten sposób uwieść? A jeśli tak, to komu: jej, czy teŜ idealnej kochance z 
listów? W tej chwili kaŜde rozwiązanie wydawało się Amandzie nie do 
przyjęcia. 
MęŜczyźni, których znała do tej pory, albo nie traktowali jej powaŜnie, 
albo  nie  odpowiadali  jej  seksualnie.  Amanda  powoli  zaczynała  juŜ 
tracić nadzieję, Ŝe znajdzie swój ideał. Mijały lata, ale dziewczyna nie 
potrafiła zdobyć się na kompromis. 
 
 
Kyle opadł na sofę z cichym jękiem i uderzył rękaw poręcz. Nie potrafił 
zrozumieć, dlaczego Amanda wciąŜ się mu opiera. Czy nie zrozumiała, 
Ŝ

e  to,  co  się  między  nimi  dzieje,  jest  zupełnie  wyjątkowe  i 

niepowtarzalne?  Schwycił  poduszkę  i  rzucił  nią  w  obraz  wiszący  na 
ś

cianie.  Nigdy  dotąd  nie  miał  do  czynienia  z  tak  zagadkową  i 

denerwującą kobietą. 
Sięgnął  po  pilota  i  włączył  telewizor.  Natychmiast  zmienił  kanał  na 
KCNX.  Za  chwilę  miał  się  zacząć  program,  który  nagrali  wspólnie  w 

background image

zeszłym tygodniu. 
Kyle  nalał  sobie  piwa.  Na  ekranie  pojawiły  się  ich  sylwetki.  Kyle 
zafascynowany  obserwował  Amandę.  Wcale  nie  obchodziło  go  to,  Ŝe 
program 

wypadł 

nadspodziewanie 

dobrze. 

Znacznie 

bardziej 

interesowała  go  podwójna  gra,  którą  prowadzili...  Fragmenty  filmów, 
wybrane przez Amandę, zaczęły się układać w jego głowie w całość. 
Program skończył się. Obok, na stoliku, stało nietknięte piwo. 
Nagle  szeroki  uśmiech  rozjaśni  ponurą  twarz  Kyle’a.  Coś 
niesamowitego przyszło mu do głowy. Tak... to był znakomity pomysł. 
Musi  po  prostu  udowodnić  Amandzie,  Ŝe  nie  jest  bezwzględnym 
poŜeraczem kobiecych serc i jednocześnie pokazać, jak bardzo pragnie 
właśnie  jej.  Tb,  co  miał  zamiar  zrobić,  było  być  moŜe  trochę 
nieuczciwe,  ale...  o  ileŜ  gorsze  było  patrzenie  na  naturalną  śmierć 
uczucia, które nawet nie zdąŜyło się między nimi rozwinąć! 
 

background image

Rozdział 7 

 
 
Noah Trent przeglądał właśnie plany finansowe stacji. Amanda weszła i 
zajęła  miejsce  na  kanapie.  Za  nią  do  pokoju  wkroczył  Kyle.  Przez 
chwilę rozglądał się niezdecydowany, a następnie podszedł do biurka i 
sięgnął po miętówkę. 
–  Nad  czym  się  męczysz?  –  spytał,  biorąc  do  ręki  jedną  z  kartek  z 
poprawkami zaznaczonymi czerwonym długopisem. 
– Nad budŜetem. – Noah odebrał mu maszynopis. 
– Mam nadzieję, Ŝe będziesz zabierał bogatym i dawał mnie. 
Trent chrząknął. 
– Tak naprawdę, to muszę zabierać kaŜdemu, Ŝeby dać tobie. 
Kyle roześmiał się i spojrzał w stronę kanapy. 
– A potem okradniesz mnie, Ŝeby zapłacić Amandzie. 
Ale nie mam ci tego za złeprzecieŜ taki ze mnie grzeczny chłopczyk. 
Ostatnie  słowa  były  wyraźnie  skierowane  w  stronę  Amandy.  Ale 
dziewczyna nie zareagowała, Kyle postanowił dalej drąŜyć temat. 
– Partnerka do prowadzenia programu to fajna sprawa. Szkoda tylko, Ŝe 
później trzeba jej płacić... 
Amanda  zaczęła  się  przyglądać  swoim  paznokciom.  –  Noah  uniósł 
nieco  głowę  i  badawczo  spojrzał  na  stojącego  przed  biurkiem 
męŜczyznę. 
–  Czy  masz  jakieś  ostatnie  Ŝyczenie?  –  spytał  w  końcu.  Kyle 
uśmiechnął  się  niewinnie,  ale  Noah  nie  zwrócił  na  to  najmniejszej 
uwagi. Zdjął okulary i zaczął mówić spokojnym, rzeczowym tonem: 
–  Jak  pewnie  oboje  wiecie,  „Sceny  miłosne”  miały  niezłe  recenzje  i 
dobrą oglądalność. Myślę, Ŝe zdecydujemy się na cały cykl programów 
pod  tym  tytułem.  –  Noah  zawiesił  głos.  –  Amando  –  zwrócił  się  do 
dziewczyny – rozmawiałem juŜ z Kyle’em o tym, jak zwiększyć waszą 
popularność. Z dnia na dzień stajecie się coraz bardziej sławmy... 
Na  twarzy  Kyle’a  pojawił  się  złośliwy  uśmieszek.  –  Chodzi  o  to,  Ŝe 
powinniśmy  się  umawiać  na  randki.  Wiesz,  tak  jak  gwiazdy  w 
Hollywood, kiedy kręcą razem jakieś filmy. 
Amanda nie mogła uwierzyć własnym uszom. 
– Co takiego”?! 

background image

–  A  widzisz,  Noah,  mówiłem.  Ona  mnie  nie  lubi.  Trudno  w  to 
uwierzyć, prawda? 
– Wcale nie tak trudno – odrzekł Trent z westchnieniem. 
– Będziesz musiał dać jej podwyŜkę, Ŝeby zaczęła się ze mną umawiać. 
Więc ten projekt budŜetu moŜesz sobie schować do kieszeni. 
Trent spojrzał w stronę Amandy, rozkładając ręce w bezradnym geście. 
– To wcale nie był mój pomysł... Kyle sięgnął po kolejną kartkę. 
–  Hej,  Kyle,  przestań  mi  tu  grzebać.  Usiądź  spokojnie  i  posłuchaj,  co 
mam ci do powiedzenia. 
Kyle cofnął dłoń i zasalutował. 
– Tak jest, panie sierŜancie! 
Strzelił  obcasami  i  podszedł  do  kanapy.  Amanda  skuliła  się,  widząc 
jego  diabelski  uśmiech.  Musiała  się  nieco  odsunąć,  poniewaŜ  w 
przeciwnym razie Kyle wylądowałby jej na kolanach. Siedzieli stykając 
się  biodrami.  Amanda  udawała,  Ŝe  nie  robi  to  na  niej  wraŜenia. 
Zagryzła wargi z postanowieniem, Ŝe nie przesunie się ani o centymetr 
dalej. 
Trent obserwował ich przez cały czas. Bezwiednie wyjął z ust cukierka 
i sięgnął po tabletkę. 
–  Jak  wiecie  –  ciągnął  –  w  przyszłym  tygodniu  rozdawane  będą 
nagrody  Akademii  Filmowej.  Nasza  stacja  otrzymała  pozwolenie  na 
zorganizowanie konkursu dla widzów „Ekranu i sceny”. Zamieścimy w 
prasie specjalne ogłoszenia wraz z kuponami konkursowymi. Ta osoba, 
która  wytypuje  największą  ilość  zdobywców  Oskarów,  pojedzie  na 
wycieczkę do Hollywood. 
W drzwiach pojawiła się zmierzwiona czupryna Toby’ego. 
– Co tam znowu? – warknął Trent. 
–  Noah,  facet  od  pogody  twierdzi,  Ŝe  jakaś  ekipa  bierze  samochód 
Kyle’a na hol. 
– Dobrze, dobrze – mruknął Trent. 
Spiker podający prognozę pogody w KCNX znany był z upodobania do 
głupich Ŝartów. 
Amanda skorzystała z okazji, Ŝeby odsunąć się od Kyle’a. Podeszła do 
okna i ciekawie zerknęła na ulicę. 
–  Czy  zaparkowałeś  swój  wóz  jak zawsze  przed hydrantem?  – spytała 
Kyle’a przez ramię. 
– Tak, ale nie ma się czym przejmować. Znam chłopaków z policji. 

background image

– Wobec tego musiałeś zapomnieć o opłacie za parkowanie... 
– O czym ty, do diabla, mówisz?! 
– O tym, Ŝe jacyś faceci biorą twoje auto na hol. Nie są zbyt ostroŜni – 
komentowała  Amanda.  –  Przykro  mi,  ale  nie  masz  juŜ  przedniego 
zderzaka... 
– Co takiego? Zaraz wracam – rzucił Kyle, wybiegając z pokoju. 
Amanda  odwróciła  się  od  okna  i  podeszła  do  biurka.  Po  raz  pierwszy 
poczęstowała się miętówką. Na jej twarzy zagościł szeroki uśmiech. 
–  To  nieładnie  śmiać  się  z  cudzego  nieszczęścia  –  mruknął  Trent, 
uśmiechając się mimowolnie. 
– Och, to Ŝadne nieszczęście. NajwyŜej nasz grzeczny chłopczyk trochę 
sobie pobiega. 
Noah spojrzał na nią szczerze zdziwiony. 
– Zaraz, zaraz. Co tu się dzieje, Amando? 
–  Nic  takiego  –  odrzekła  niewinnie.  Przez  chwilę  w  pokoju  panowała 
cisza. 
– Samochód Kyle’a... – zaczął Trent. – Tak? 
– Nikt go nie chce zabrać, prawda? 
– Mhm. 
– AleŜ Amando! 
– Co takiego? – spytała, wkładając do ust miętówkę. 
–  Nie,  nic  –  powiedział Trent,  dusząc  się  ze  śmiechu:  –  Cieszę  się, Ŝe 
Kyle trafił wreszcie na godnego siebie przeciwnika. 
– Tym razem naleŜała mu się nauczka. Amanda zacisnęła pięści. 
–  Rozumiem.  Ale  pamiętaj,  Ŝe  później  będziesz  musiała  z  nim 
pracować. MoŜe chcieć się odegrać w czasie programu... 
–  I  tak  zawsze  stosuje  jakieś  chwyty  –  mruknęła  dziewczyna.  –  W 
zasadzie więc niczym nie ryzykuję. Praca z Kyle’em to nie sielanka. 
Amanda ponownie podeszła do okna i spojrzała w dół. 
–  A  skoro  mówimy  juŜ  o  pracy  –  zawiesiła  głos  –  to  mam  pewien 
pomysł. 
– Tak, słucham? 
– Pamiętasz, jak na początku mówiliśmy o róŜnicy zdań. 
– Oczywiście. 
–  A  gdybyśmy  tak  w  którymś  programie  spróbowali  wytypować 
zdobywców Oskarów?... Powiedzmy, w ramach dodatku do konkursu. 
– Będziecie występować przeciwko sobie w tym konkursie? 

background image

–  Oczywiście.  Niczym  przecieŜ  nie  ryzykujesz.  Po  prostu  okaŜe  się, 
które  z  nas  ma  lepszego  nosa.  Jestem  przekonana,  Ŝe  nasze  typy  będą 
się znacznie od siebie róŜniły. 
Noah podrapał się po łysinie, zastanawiając się głęboko. 
–  Dobrze  –  oznajmił  w  końcu.  –  To  świetny  pomysł.  Znakomicie 
wprowadzi wszystkich widzów w atmosferę konkursu... 
Noah  jeszcze  przez  chwilę  drapał  się  w  czoło,  a  następnie  spojrzał 
niespokojnie  na  zegarek.  –  Wiesz  co,  nici  z  naszego  dzisiejszego 
spotkania. Za parę minut mam naradę z księgowym. Zejdź teraz na dół i 
pogadaj  z  Kyle’em.  MoŜe  uda  ci  się  go  udobruchać  wiadomością  o 
dodatkowym programie. 
Amanda właśnie dostrzegła Kyle’a na dole. Stal z rozwianymi włosami 
i patrzył na samochód, zaparkowany po drugiej stronie ulicy. Wiele by 
dała,  Ŝeby  zobaczyć  teraz  jego  minę.  Kyle  machnął  ręką  i  szybkim 
krokiem ruszył w stronę budynku stacji. Nie mogła mieć najmniejszych 
wątpliwości co do jego intencji. 
– W porządku, Noah. Dziękuję za zaufanie – powiedziała, kierując się 
w stronę drzwi. 
–  Nie  masz  za  co  dziękować.  –  Trent  pomachał  jej  na  poŜegnanie.  – 
Znakomicie ci idzie w tej pracy. 
 
 
Amanda stała na korytarzu, czekając na windę. Facet od pogody i Toby 
opuścili  plac  boju,  salwując  się  ucieczką.  Tylko  ona  musiała  stanąć 
twarzą  w  twarz  z  rozjuszonym  lwem.  JuŜ  dawno  przestało  jej  się 
wydawać, Ŝe jakoś sobie poradzi. 
Kiedy  winda  zatrzymała  się  w  końcu  na  jej  piętrze,  wysiadł  z  niej 
jedynie  pałający  Ŝądzą  zemsty  Kyle.  Amanda  uśmiechnęła  się 
niewinnie. Kyle równieŜ odsłonił w uśmiechu równe, białe zęby. 
Dziewczyna z trudem opanowała chęć ucieczki. 
– ZjeŜdŜasz na dół? – spytał, przytrzymując drzwi windy. Z wysiłkiem 
przełknęła ślinę i lekko skinęła głową. 
–  To  świetnie  –  mruknął,  wciągając  ją  do  windy.  –  Teraz  będziesz 
musiała mnie przeprosić. 
Amanda  zamknęła  oczy  i  zaczęła  się  w  duchu  modlić.  Nie,  nie  miała 
klaustrofobii.  Ale  jeden  rzut  oka  na  rozwścieczoną  twarz  Kyle’a 
wystarczył,  Ŝeby  napełnić  ją  najgorszymi  obawami.  Kyle  z  całą 

background image

pewnością nie puści jej płazem tego Ŝartu. 
Po  chwili  jednak  zmusiła  się  do  tego,  Ŝeby  otworzyć  oczy.  Przeciągły 
zgrzyt bloku powiedział jej, Ŝe utknęli między piętrami. 
– Co się stało? – spytała, – Czy mamy jakieś kłopoty? Kyle oparł się o 
ś

cianę, trzymając palec na przycisku z napisem „stop”. 

– Ty masz. 
– Ja? PrzecieŜ całego zamieszania narobił ten facet od pogody... 
– Amando. 
– Słucham? 
– Podejdź do mnie. – Po co? 
– PrzecieŜ wiesz po co. 
– Wcale nie wiem. 
– Wiesz. 
– N-no dobrze. 
Zrobiła  parę  nieśmiałych  kroków  w  jego  stronę.  Na  twarz  wystąpiły 
rumieńce. W windzie zainstalowany był głośnik. Płynęło z niego ciche, 
zmysłowe solo na saksofonie. 
– A teraz przeproś – powiedział szorstko. Jego palec wędrował wzdłuŜ 
jej szyi. 
–  Prze...  przepraszam  –  wyjąkała  –  Świetnie  –  szepnął.  –  A  teraz 
pokaŜ... 
– Co pokazać? 
– śe Ŝałujesz. – Jak? 
– PrzecieŜ wiesz. 
– Nie wiem. – Wiesz. – Och... 
Amanda potrząsnęła głową, ale mimo to podeszła do niego. Była jak w 
transie. Policzki jej płonęły i czuła, Ŝe brakuje jej powietrza. 
– Posłuchaj, nie mam najmniejszego zamiaru cię całować, czy... czy... – 
zacięła się. – Powiedziałam, Ŝe przepraszam i jest mi naprawdę bardzo 
przykro. 
– Amando. 
– Słucham? 
– Podejdź bliŜej. 
– AleŜ Kyle... 
– Czekam... 
Jego dłoń uniosła się nieco i zaczęła pieścić jej brodę i policzki. 
– Dobrze – szepnęła. 

background image

– Czekam... 
– Ale tylko jeden pocałunek – zastrzegła. 
– Dwa. 
– Jeden – powtórzyła z naciskiem. 
– Nie wiedziałem, Ŝe jesteś taka skąpa. 
– Jeden. 
Spojrzał jej prosto w oczy. 
– W porządku, jeden i... pól. 
–  Pół?  Jakie  pół?  –  zdąŜyła  jeszcze  wymamrotaj,  zanim  poczuła  na 
wargach cierpki smak ust Kyle’a. 
Kyle  przytulił  ją  i  zaczął  pieścić  jej  piersi  przez  jedwabną  bluzkę  i 
koronkowy  biustonosz.  Amanda  jęknęła  głucho  i  przywarta  do  jego 
ciała. 
Nagle poczuła, Ŝe ziemia osuwa im się spod nóg. 
– Do licha! – zaklął Kyle. 
Sam  plecami  przycisnął  ostatni  guzik  na  tablicy.  Niestety  było  juŜ  za 
późno. Winda zatrzymała się na parterze. Któryś ze zniecierpliwionych 
pasaŜerów otworzył drzwi. 
Oboje znaleźli się w holu. Kyle uśmiechnął się krzywo. 
– Najwyraźniej mam zły dzień – mruknął. 
Amanda  nie  mogła  powstrzymać  triumfalnego  uśmiechu.  Jeszcze  raz 
wyszła obronną ręką z bardzo trudnej sytuacji. 
Podeszli do drzwi. Kyle nacisnął klamkę. Nagle z drugiej windy wypadł 
zziajany Toby. 
– Amando, zaczekaj! – krzyknął. 
Okazało się, Ŝe ktoś do niej dzwoni. Amanda przeprosiła obu męŜczyzn 
i udała się w stronę recepcji, aby tam odebrać telefon. 
– Kto dzwonił? – spytał Kyle, łapiąc chłopaka za rękę. 
– Jakiś facet – mruknął Toby i spojrzał tęsknie w stronę windy. 
– Z miasta? 
–  Nie.  Spoza  granic  stanu.  Dlatego  Noah  przysłał  mnie,  Ŝebym  was 
złapał. 
Kyle zmarszczył brwi. 
– Myślisz, Ŝe to jej chłopak? 
– Amandy? – Toby nie potrafił ukryć zdziwienia w głosie. 
– A kogo? Czy nie sądzisz, Ŝe musiała juŜ mieć jakiegoś chłopaka? 
Toby wzruszy! ramionami. 

background image

– Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Ale cóŜ... pewnie miała. Jak się 
jej dobrze przyjrzeć, to jest naprawdę ładna. 
–  Tylko  trochę  staroświecka,  co?  –  Kyle  mrugnął  do  niego 
porozumiewawczo. 
W tym momencie pojawiła się Amanda. 
– Czy to ktoś, kogo znam? – spytał Kyle. 
Toby wybąkał, Ŝe musi się pospieszyć, a jedna z wind prawdopodobnie 
nie  działa,  następnie  odwrócił  się  na  pięcie  i  pobiegł  w  stronę  grupki 
oczekujących. 
– Tak, słucham? – spytała pogrąŜona w swoich myślach Amanda. 
– Ktoś znajomy? 
– Tak. To znaczy nie. Nie twój. 
– Czy chcesz mi coś powiedzieć? 
– Powiedzieć? – powtórzyła bezwiednie. 
–  No  tak.  Na  temat  spotkania  u  szefa.  Tak  się  złoŜyło,  Ŝe  byłem 
nieobecny... 
–  Ach,  spotkania!  –  Uderzyła  się  w  czoło.  –  Tak,  rzeczywiście,  mam 
coś waŜnego. MoŜe zjemy razem kolację? 
Amanda  chciała  trochę  poczekać  z  informacją  o  „oskarowym” 
programie.. 
– Zaraz, zaraz... Czy chcesz zaprosić mnie na kolację? Przytaknęła. 
– To chyba ciągle działa czar mojego pocałunku, prawda? 
Dziewczyna dotknęła ust. 
– Nie pochlebiaj sobie. Po prostu jestem głodna, to wszystko. 
Kyle pochylił się w jej stronę. 
– ZauwaŜyłem – szepnął. Poczuła mrowienie na karku. 
– Nigdzie cię nie zabiorę, jeśli nie będziesz grzeczny! – ostrzegła. 
– No wiesz! Chyba nie byłbym sobą. 
– Kyle... 
–  Dobrze  juŜ,  dobrze.  Powiedz  lepiej,  gdzie  zjemy  kolację.  MoŜe  u 
mnie? 
– Nie – odparła stanowczo, pamiętając, co wydarzyło się w kuchni. 
– Wobec tego u ciebie... 
Pokręciła  głową.  Wszelkie  spotkania  sam  na  sam,  zwłaszcza  po 
incydencie w windzie, wydawały jej się zbyt niebezpieczne. 
– To gdzie? 
–  Co  powiesz  na  barek  niedaleko  kina?  Muszę  jeszcze  obejrzeć  dwa 

background image

nowe filmy. 
Kyle  natychmiast  zorientował  się,  Ŝe  chodzi  jej  o  to,  by  byli  otoczeni 
tłumem obcych ludzi. 
– Nic z tego – pokręcił głową. 
Amanda  zagryzła  wargi.  Nie  znosiła  takich  sytuacji.  Od  dzieciństwa 
starała się dobrze ukrywać swoje intencję. 
– Proponuję coś bardziej interesującego... – ciągnął Kyle. 
– Rozumiem – . ucięła sucho. – MoŜe jeszcze jakiś striptease? 
–  AleŜ  dziewczyno!  Co  za  myśli  krąŜą  ci  po  głowie?  Chodziło  mi 
wyłącznie o samo miejsce. Miły nastrój, intymna atmosferą i tak dalej. 
– Dobrze, Powiedz mi, gdzie to jest i spotkamy się tam później. 
Kyle pokręcił głową. 
–  Mam  lepszy  pomysł.  Zostawimy  twój  samochód  na  parkingu,  a 
później cię tutaj odwiozę. 
Kyle  złapał  ją  mocno  za  ramię  i  poprowadził  w  stronę  swego 
kabrioletu. 
Amanda  musiała  ze  wstydem  przyznać,  Ŝe  poddała  mu  się  bez 
większych oporów. 
 
Po  kilku  minutach  znaleźli  się  wśród  długich,  czystych  budynków, 
przypominających  trochę  domy  z  klocków,  Małe  sklepiki,  piekarnie  i 
katolickie kościoły nadawały temu miejscu bardzo europejski charakter. 
Kiedy  weszli  do  niewielkiej  restauracji,  właściciel  przywitał  się  z 
Kyle’em  jak  ze  starym  znajomym...  Po  chwili  wskazał  im  stolik  na 
dwie  osoby.  W  powietrzu  unosiły  się  smakowite  zapachy,  Amanda 
poczuła,  Ŝe  ślinka  jej  cieknie  na  myśl  o  świeŜym,  chrupiącym 
pieczywie, czy teŜ wspaniałym, aromatycznym sosie. 
Na stolę leŜał biały, lniany obrus, Amanda wiedziała, Ŝe znajduje się w 
jednej  z  tych  restauracji,  o  których  mówi  się  w  tajemnicy  wyłącznie 
najlepszym przyjaciołom, w obawie by nie straciły swojego intymnego 
charakteru. 
– MoŜe macie ochotę . na coś specjalnego? – zapytał właściciel. 
Kyle  posłał  jej  pytające  spojrzenie.  Skinęła  głową.  –  Jak  ci  się  tutaj 
podoba? – spytał, biorąc ją za rękę. Wyrwała ją i schowała za siebie. 
–  Tak  tu  mroczno  –  szepnęła.  –  I  pusto...  –  dodała,  rozglądając  się 
dokoła. 
Właściciel  wrócił  z  kieliszkami  i  butelką  wina.  Postawił  wszystko  na 

background image

stole  i,  wziąwszy  krzesło  stojące  przy  sąsiednim  stoliku,  przysiadł  się 
do nich. 
Otworzył butelkę i napełnił kieliszki złocistym płynem. 
– Wypijemy chyba za twoją nową partnerkę – powiedział, uśmiechając 
się do Amandy. 
– Ogląda pan nasz program? – spytała dziewczyna ze zdziwieniem. 
– Tak, tak, Moja Ŝona obejrzała wszystkie odcinki. Twierdzi, Ŝe Kyle to 
rasowy, ten... no... – MęŜczyzna rozejrzał się bezradnie wokół. 
– Recenzent – podsunęła. 
– Właśnie. 
Kyle nie potrafił ukryć rozbawienia. Podniósł kieliszek i uśmiechnął się 
szeroko. 
Właściciel przestraszył się, Ŝe mógł urazić Amandę. 
– Ale Rosa lubi teŜ i panią. Twierdzi, Ŝe świetnie razem wyglądacie. 
– Ciągle jej o tym mówię – wymamrotał Kyle znad kieliszka. 
– Co powiedziałeś? – Właściciel nie dosłyszał jego słów. 
– Amanda twierdzi, Ŝe jestem bezczelny. 
– Ma rację. 
MęŜczyzna spojrzał na Amandę. 
– Ale proszę się tym nie przejmować – dodał po chwili. – To porządny 
chłop. 
Dziewczyna spurpurowiała. Właściciel wychylił do dna swój kieliszek i 
pobiegł  do  kuchni,  by  sprawdzić,  czy  „doszła  juŜ”  potrawa,  którą  dla 
nich szykował. 
Kyle postanowił nawiązać do ich poprzedniej rozmowy: 
– Rzeczywiście, niewiele tu gości, ale nie przejmuj się. 
Jedzenie  jest  znakomite.  Tak  naprawdę  otwierają  tu  dopiero  o  szóstej. 
Właściciel robi wyjątek tylko dla przyjaciół. 
– Lubisz, jak się robi dla ciebie wyjątek, prawda? 
–  Jasne.  PrzecieŜ  to  bardzo  przyjemne.  Łamanie  zasad  to  moja 
specjalność. 
– Po co wobec tego w ogóle mieć zasady? 
–  Nie  wiem.  Ty  wydajesz  się  osobą  wprost  przytłoczoną  róŜnego 
rodzaju zasadami. Czy nie sądzisz, Ŝe w ten sposób uciekasz od swego 
prawdziwego „ja”? 
Oczy Amandy zalśniły  gniewem. Mówiła cicho, ale jej głos aŜ drŜał z 
emocji. 

background image

–  Nie  mam  pojęcia,  dlaczego  uparłeś  się  widzieć  we  mnie  cnotliwą 
dziewicę, którą nie jestem. Lubię męŜczyzn i lubię seks. I proszę, Ŝebyś 
się ode mnie odczepił! 
Kyle patrzył na nią zafascynowany. 
– Jesteś bardzo ładna, kiedy się złościsz. Amanda skrzywiła się. 
– Oklepane komplementy. Myślałam, Ŝe stać cię na coś lepszego. 
– Chcesz czegoś nowego? Dobrze – powiedział, podnosząc kieliszek do 
ust – Za najpiękniejszą partnerkę, jaką kiedykolwiek miałem! 
Dziewczyna roześmiała się. 
– O ile wiem, zawsze sam prowadziłeś swoje programy... 
– Programy, tak... 
Kyle  wypił  wino  i  spojrzał  na  nią  wyczekująco.  Amanda  zaczęła 
odczuwać efekt wypitego alkoholu. 
– O co chodzi? – zachichotała. 
– Teraz twoja kolej. 
– Moja kolej? – WciąŜ nie mogła zrozumieć jego intencji. 
–  Tak.  Powinnaś  powiedzieć  mi  coś  miłego.  Na  przykład,  Ŝe  jestem 
najprzystojniejszym facetem, z którym występowałaś w telewizji... 
– Och, występowałam z róŜnymi – skłamała. 
–  I  co?  Umawiałaś  się  z  nimi  na  randki?  –  spytał  z  udawaną 
obojętnością. 
– Nie pamiętam – mruknęła, chcąc się z nim trochę podroczyć. 
– To świetnie. Na pewno byli starzy i brzydcy. 
– O nie. Poznałam paru bardzo przystojnych...  
– I co? 
– I nic. 
– Nigdy się nie zakochałaś? 
– Nie, – Wzruszyła ramionami, powaŜniejąc nagle. – Zawsze mi czegoś 
brakowało... 
Kyle pokiwał głową. 
– Tak, wiem, o co ci chodzi. Wino dodało Amandzie odwagi. 
– Skąd to nagłe zainteresowanie moim Ŝyciem osobistym? – spytała. 
– Sam nie wiem. MoŜe staram się po prostu zrozumieć, dlaczego mnie 
nie lubisz – odrzekł, oglądając pusty kieliszek. 
– Lubię cię, ale ci nie ufam – szepnęła dziewczyna, spuściwszy wzrok. 
– Posłuchaj, pogadajmy  lepiej o planach Trenta... i moich – dodała po 
chwili, nie chcąc go dłuŜej trzymać w niepewności. 

background image

Kyle  rozparł  się  w  swoim  krześle;  Wiedział,  Ŝe  najciekawszą  część 
rozmowy ma juŜ za sobą. 
–  Dobrze.  Słucham.  Powiedz,  czym  postanowiłaś  uraczyć  mnie  rym 
razem. 
– Niczym. Po prostu wpadłam na fajny pomysł i podzieliłam się nim z 
Trentem.  Jemu  teŜ  się  podobał.  Chodzi  o  to,  Ŝebyśmy  przygotowali 
specjalny  program,  w  którym  będziemy  typować  kandydatów  do 
Oskarów. 
Kyle spojrzał na nią oniemiały. – Co takiego?! 
– Właśnie mówiłam ci, Ŝe zaproponowałam... 
– Wiem, wiem – przerwał jej. – Po prostu nie mogę uwierzyć, Ŝe tego 
nie skonsultowałaś najpierw ze mną. 
– Po co? PrzecieŜ ty nie pytałeś, czy mam ochotę na program na Ŝywo... 
Tyle tylko, Ŝe w tym przypadku nie była to Ŝadna złośliwość. Po prostu 
wpadłam na dobry pomysł. 
–  PrzecieŜ  przeprosiłem  cię  juŜ  za  to,  co  zrobiłem  –  powiedział  takim 
tonem, jakby załatwiało to całą sprawę. 
Amanda zerknęła w stronę kuchni. 
–  Dobrze.  Wobec  tego  ja  teŜ  przepraszam.  Powinnam  była  jednak  na 
ciebie zaczekać... 
Przy  ich  stoliku  pojawił  się  właściciel.  Najpierw  postawił  na  środku 
koszyczek  ze  świeŜymi  bułkami,  a  następnie  pojawiły  się  na  stoliku 
talerze  z  jakąś  dziwną  potrawą  zapiekaną  w  cieście  i  obficie  polaną 
sosem. 
– śyczę smacznego. 
– Dziękujemy. 
ś

wawo chwycili za widelce, zapominając o sprzeczce. – Mmm... Niebo 

w gębie! – zawołała Amanda z pełnymi ustami. 
Kyle  skinął  tylko  głową,  pragnąc  potwierdzić  tę  opinię  i  natychmiast 
włoŜył  do  ust  następny  kęs.  Właściciel  stał  obok,  zachwycony  ich 
reakcją. 
–  Jedzcie  na  zdrowie  –  powiedział,  zerkając  w  stronę  kuchni.  –  Rosa 
przygotowuje dla was specjalny deser. 
– Deser! – jęknęła dziewczyna, patrząc na górę jedzenia piętrzącą się na 
talerzu. 
–  Tak.  W  zasadzie  nie  trzeba  nas  będzie  stąd  wyprowadzać. 
Wytoczymy się jak beczki. 

background image

Kyle  ponownie  nalał  wina  do  kieliszków.  Jedli  w  milczeniu,  powoli 
przeŜuwając kolejne kęsy. 
Słychać było tylko cichutką muzykę dobiegającą z ukrytych głośników. 
Co jakiś czas jeden z widelców uderzał głośniej o talerz. 
Kyle pierwszy skończył posiłek. Wyprostował się i zaczął obserwować 
Amandę. 
Dziewczyna  zjadła  mniej  więcej  połowę  swojej  porcji.  Przełknęła 
jeszcze parę kęsów i z westchnieniem odłoŜyła widelec. 
– Kyle, juŜ nie mogę! Muszę zrezygnować z tego albo z deseni. 
Mrugnął do niej i przesunął oba talerze na brzeg stołu. 
– MoŜe jeszcze wina? – zapytał. Amanda potrząsnęła głową. 
– Nie, dziękuję. JuŜ jestem trochę wstawiona. 
– Pogadajmy jeszcze o tym twoim pomyśle. 
– Nie podoba ci się? 
– Spojrzał na nią z niechęcią i podniósł kieliszek do ust. 
– No cóŜ, pomysł jest dobry... – mruknął. – Nawet bardzo dobry. 
Dziewczyna zmarszczyła brwi. 
– Więc o co ci chodzi? 
Kyle zaczął bawić się swoim kieliszkiem. 
– Obawiam się, Ŝe w pojedynku ze mną nie masz Ŝadnych szans... 
Amanda uśmiechnęła się mimo woli. 
–  Niestety,  mam  wszelkie  dane  ku  temu,  by  sądzić,  Ŝe  będzie 
odwrotnie... 
Kyle  dokładnie  to  chciał  usłyszeć.  Kobiety,  które  znał  do  tej  pory, 
zawsze  czuły  do  niego  wyłącznie  fizyczny  pociąg.  śadnej  z  nich  nie 
przyszło  nawet  do  głowy,  Ŝe  seks  to  nie  wszystko.  Dopiero  Amanda 
rzuciła  mu  intelektualne  wyzwanie.  Teraz  musi  udowodnić,  Ŝe  jest 
wraŜliwym,  inteligentnym  człowiekiem,  a  nie  jakimś  łóŜkowym 
supermenem. 
Kyle  długo  zastanawiał  się,  jak  to  zrobić.  Po  obejrzeniu  „Scen 
miłosnych” stwierdził, Ŝe najłatwiej będzie wykorzystać to, Ŝe Amanda 
nie  posiada  jeszcze  rutyny  zawodowej.  Od  jakiegoś  czasu,  jak  pająk, 
rozsnuwał wokół niej misterną sieć intryg... 
Raz  jeszcze  uniósł  kieliszek  do  ust.  Szybko  go  jednak  odstawił  i 
spojrzał  ciekawie  na  dziewczynę.  Udawał,  Ŝe  ta  myśl  przyszła  mu  do 
głowy dopiero przed chwilą: 
–  Skoro  jesteś  taka  pewna  swojej  wygranej,  to  moŜe  zechcesz  się  ze 

background image

mną załoŜyć... 
–  Jasne  –  powiedziała  pod  wpływem  impulsu.  –  O  co?  MoŜe  o  sto 
dolarów. 
Kyle skrzywił się. 
– Nie. Chcę więcej. 
– Więcej? 
– Tak. Chciałbym, Ŝeby zakład był znacznie bardziej ekscytujący. 
– Słucham? Amanda skinęła głową. 
– Proponuję, Ŝebyśmy oboje spisali swoje fantazje seksualne i wzięli to 
ze  sobą  do  studia.  Po  programie  będziemy  mogli  pojechać  do  ciebie  i 
obejrzeć uroczystość wręczenia nagród. A potem... 
– Potem? 
–  Ten,  kto  przegra,  będzie  musiał  odegrać  rolę,  którą  wyznaczy  mu  w 
scenariuszu zwycięzca! 
Amanda nagle spowaŜniała. 
– Nic z tego. 
Kyle dostrzegł jednak w jej oczach ogniki, które świadczyły o wielkim 
zainteresowaniu tym niecodziennym pomysłem. 
–  Tak  myślałem  –  mruknął.  –  Tylko  na  pozór  jesteś  tak  pewna  siebie. 
W rzeczywistości panicznie boisz się przegranej. 
Dziewczyna zacisnęła wargi i spojrzała prosto w twarz Kyle’a. 
– Dobrze. Zgadzam się. 
To, co dojrzała w jego oczach, sprawiło, Ŝe bardzo szybko poŜałowała 
swoich słów. Niestety nie mogła się juŜ wycofać. 
 
 
Amanda  spędziła  noc  patrząc  w  sufit.  Wszystko  leciało  jej  z  rąk.  Nie 
mogła  zasnąć.  Dlaczego  zgodziła  się  przyjąć  ten  zakład?  Co  będzie, 
jeŜeli go przegra? 
– Odwagi – szepnęła do siebie. 
Wiedziała, Ŝe jest dobra w swoim fachu. Nie, nie moŜe przegrać... Poza 
tym jeszcze ten telefon. Amanda westchnęła cicho. Za duŜo problemów 
jak na jej biedną głowę. 
W  recepcji  odebrała  telefon  od  przedstawiciela  prywatnego  koncernu 
telewizyjnego Westec. Ktoś z Nowego Jorku oglądał „Sceny miłosne” i 
polecił ją tej firmie. 
Amanda  starała  się  nie  myśleć  o  rozmowie  w  czasie  kolacji.  Ale, 

background image

niestety, nie potrafiła...  Westec proponował jej jak na początek bardzo 
korzystne warunki. Tylko jej. 
Amanda czuła się głupio wobec Kyle’a i być moŜe dlatego przystała na 
warunki  zakładu.  Wiedziała,  Ŝe  ta  zabawa  jest  szaleństwem,  niemniej 
nie mogła się juŜ wycofać. 
Pomyślała  jeszcze,  Ŝe  praca  w  Nowym  Jorku  musi  być  szalenie 
ciekawa. Potem pomyślała, Ŝe praca bez Kyle’a nie moŜe być ciekawa. 
I zasnęła. 
 

background image

Rozdział 8 

 
 
Amanda  i  Kyle  prawie  się  nie  spotykali.  Amanda  siedziała  z  nosem 
utkwionym  w  materiałach  o  ludziach,  którzy  w  tym  roku  otrzymali 
nominacje do nagrody. Starała się na chłodno odgadnąć, kto zdobędzie 
Oskara. Wzięła teŜ dzień wolny i poleciała do Nowego Jorku. Szefowie 
Westec dali jej dwa tygodnie na podjęcie decyzji. 
Natomiast  Kyle  zajmował  się  gromadzeniem  rekwizytów  niezbędnych 
do  odegrania  roli  przewidzianej  w  jego  scenariuszu.  Pragnął  jak 
najwspanialej uczcić swoje zwycięstwo. 
 
Nadszedł w końcu dzień wręczenia Oskarów. Amanda postanowiła, Ŝe 
musi  uŜyć  wszelkich  środków,  by  pokonać  Kyle’a.  Na  początku 
myślała o załoŜeniu jakiegoś seksownego stroju. Ale po zastanowieniu 
zdecydowała  się  na  kostium.  Zmieniła  jednak  uczesanie  i  włoŜyła 
bluzkę z dekoltem. To powinno rozbudzić wyobraźnię przeciwnika. 
Przed  programem  wzięła  kąpiel  ziołową  i  spryskała  się  perfumami 
„Ekstaza”.  Czarna  bluzka,  którą  miała  na  sobie,  bardzo  przypominała 
koszulkę  z  butiku.  Amanda  zastanawiała  się,  czy  Kyle  będzie  ją 
pamiętał. 
Po długich wahaniach zdecydowała się w końcu na czarny kostium ze 
spódnicą  rozciętą  aŜ  do  końca  uda.  W  zwiąŜ  ku  z  tym  uŜyła  bardzo 
jaskrawej, czerwonej szminki. Całości dopełniała czarna torebka i mały, 
zabawny kapelusik z woalką. 
I  jeszcze  drobiazgi:  kolczyki,  połyskujące  uwodzicielsko  wśród 
ciemnych  loków,  skórzane  buty  na  wysokim  obcasie  oraz  nieodłączna 
złota bransoletka. 
Amanda  wstała  i  przejrzała  się  w  lustrze.  Wyglądała  skromnie,  a 
jednocześnie  odświętnie.  Nikt  nie  powinien  mieć  zastrzeŜeń  do  jej 
stroju. Dziewczyna uśmiechnęła się, biorąc torebkę z toaletki. Niewinny 
wygląd jeszcze o niczym nie świadczy... Wewnątrz torebki spoczywała 
koperta z pokrytą drobnym pismem róŜową kartką. 
 
 
Kyle pewnym krokiem wszedł do studia. Na sobie miał czarny smoking 

background image

i białą koszulę z muszką. Wyglądał wspaniale. 
– Gdzie Amanda? – spytał juŜ w progu. 
–  Jeszcze  nie  przyszła.  –  Trent  obrzucił  go  badawczym  wzrokiem.  – 
Wyglądasz tak, jakbyś sam miał odbierać dzisiaj jakąś nagrodę. 
–  Nigdy  nic  nie  wiadomo  –  powiedział  Kyle  z  dwuznacznym 
uśmieszkiem. 
Przez chwilę zastanawiał się, czy Amanda takŜe i tym razem pojawi się 
w swoim kostiumie, który widocznie był dla niej tym, czym mundur dla 
Ŝ

ołnierza.  AŜ  zakręciło  mu  się  w  głowie  na  myśl  o  tych  wszystkich 

zwiewnych szmatkach, które jej kupił z myślą o dzisiejszym wieczorze. 
– Zdaje się, Ŝe to ona – powiedział zaskoczony Toby. 
Kyle  odwrócił  się.  Na  widok  Amandy  poczuł  zawrót  głowy.  Czarna 
bluzka,  którą  pamiętał  z  butiku,  wprost  cudownie  podkreślała  linie  jej 
piersi, Rozpiął koszulę pod szyją. Czuł, Ŝe będzie miał twardy Orzech 
do  zgryzienia.  Patrząc  na  Amandę,  niemal  zapomniał,  jak  się  nazywa. 
Co  będzie,  kiedy  zaczną  prowadzić  program?  Musi  pamiętać,  Ŝeby 
patrzeć w stronę kamery i bez przerwy się uśmiechać. Inaczej wyjdzie 
na  idiotę,  który  siedzi  z  otwartymi  ustami  i  gapi  się  na  swą  partnerkę 
jak sroka w gnat. 
Prawdziwy  Kopciuszek,  pomyślał,  kiedy  dziewczyna  podeszła  do 
Toby’ego, by go o coś zapytać. 
Kyle miał teraz trochę czasu, Ŝeby dojść do siebie. Czuł się tak, jakby 
ktoś  z  całej  siły  uderzył  go  w  głowę.  Amanda  nie  grała  czysto. 
Specjalnie się tak ubrała, Ŝeby wyprowadzić go z równowagi. 
Noah  wyszedł,  by  porozmawiać  z  kamerzystami.  Kyle  wolniutko 
przesunął się w stronę Amandy. Dziewczyna natychmiast wyczuła jego 
obecność. 
– Cześć. Masz kopertę? – szepnął jej wprost do ucha, tak Ŝeby Toby nie 
mógł niczego usłyszeć. 
To był błąd. Zdał sobie z tego sprawę dopiero w momencie, w którym 
poczuł znajomy zapach. Natychmiast odskoczył w bok jak oparzony. 
Amanda spojrzała na niego powłóczyście i pokiwała głową. 
–  Tak,  oczywiście  –  powiedziała  ze  słodkim  uśmiechem  na  ustach.  – 
Ale ty nie musiałeś przynosić swojej. Na pewno przegrasz. 
–  Zobaczymy...  –  Kyle  wyprostował  się,  jakby  szykował  się  do 
pojedynku, i odwzajemnił uśmiech. 
Ź

le przespana noc sprawiła, Ŝe Amanda była nieco osłabiona. Mimo to, 

background image

kiedy zobaczyła Kyle’a, poczuła, Ŝe krew zaczyna Ŝywiej krąŜyć w jej 
Ŝ

yłach. 

Kyle  wyglądał  znakomicie.  Był  jednym  z  niewielu  znanych  jej 
męŜczyzn,  prezentującym  się  dobrze  dosłownie  we  wszystkim.  Ale 
smoking dodawał mu jeszcze uroku, a nonszalancko rozpięta pod szyją 
koszula stanowiła coś w rodzaju zachęty. 
Spojrzała  mu  w  oczy.  Jej  wzrok  powiedział  mu,  Ŝe  nie  ma  wyboru. 
JeŜeli  przegra,  Amanda  najprawdopodobniej  kaŜe  mu  się,  starym 
zwyczajem, wytarzać w rozgrzanej smole i pierzu. 
W studio zapanowała  gorączkowa atmosfera.  Nikt nie zwracał na nich 
uwagi. 
– Chodź, coś ci powiem... 
Amanda  pokręciła  głową.  Zbyt  dobrze  pamiętała,  czym  kończą  się 
spotkania w ciemnych korytarzach stacji telewizyjnej. 
– Obiecuję, Ŝe będę grzeczny – dodał, kładąc rękę na sercu. 
Wyszli do holu. 
–  Nie  wierzę  ci  wcale.  Pewnie  nie  przyniosłaś  koperty  –  draŜnił  się  z 
nią. 
– AleŜ przyniosłam – zapewniła go Amanda. 
– To pokaŜ, a ja pokaŜę ci swoją – poprosił zmysłowym szeptem. 
Amanda  uznała,  Ŝe  nie  ma  czasu  na  przekomarzanie  się.  Sięgnęła  do 
torebki i wyjęła z niej róŜową kopertę, dokładnie taką jak trzy, które juŜ 
dostał. 
Oczy Kyle’a pociemniały. Nerwowo przełknął ślinę. Teraz juŜ nie mógł 
mieć wątpliwości, Ŝe to Amanda była autorką pamiętnych listów. 
Dopiero po chwili zdołał dojść do siebie. 
– Czuję się zawiedziony, Amando – powiedział, patrząc jej w oczy. 
– Zawiedziony? 
– Tak. Popatrz, jak się napracowałem, aby spisać swoje pragnienia! 
Sięgnął do kieszeni i wyjął z niej pokaźny pakunek. Rozwinął papier i 
pokazał  jej  to,  co  znajdowało  się  w  środku.  Jego  koperta  była 
przynajmniej trzy razy grubsza. 
Amanda próbowała się uśmiechnąć, ale uśmiech zamarł jej na wargach. 
Otworzyła usta, patrząc na kopertę Kyle’a. 
Obite dermą drzwi do studia otworzyły się bezszelestnie. 
–  Właśnie  zastanawiałem  się,  gdzie  was  wyniosło  –  mruknął  Noah.  – 
Czy jesteście juŜ przygotowani, aby stanąć przed kamerami? 

background image

–  T...  tak  –  wydusiła  z  siebie  Amanda  patrząc,  jak  koperta  znika  w 
kieszeni smokingu. 
–  Świetnie.  Zaraz  zaczynamy.  śyczę  wam  powodzenia!  Weszli  do 
studia.  W  małym  pokoiku  po  prawej  stronie  znajdowała  się 
charakteryzatornia.  Rozpoczęto  nagranie.  Amanda  specjalnie  załoŜyła 
nogę na nogę. Blask bransoletki sprawił, Ŝe musieli wszystko zaczynać 
od początku. 
Kyle obiecał sobie, Ŝe juŜ nawet nie spojrzy na dziewczynę. 
– Zachowuj się przyzwoicie – szepnął w jej kierunku, gdy zobaczył, Ŝe 
jeden z kamerzystów manipuluje przy światłach. 
– Chyba nie byłabym sobą – powiedziała, uśmiechając się figlarnie. 
Kiedy  włączono  kamery,  Amanda  omal  nie  przegapiła  swego  wejścia. 
Kyle całkowicie pochłonął jej uwagę. Nie potrafiła ukryć podziwu. 
Uzgodnili wcześniej, Ŝe zajmą się tylko najwaŜniejszymi nagrodami: za 
najlepszy film, piosenkę, reŜyserię oraz pierwszo – i drugoplanowe role 
męskie i Ŝeńskie. 
Zaczęli  od  ról  drugoplanowych.  W  tym  wypadku  obyło  się  bez 
kontrowersji.  Oskary  mieli  dostać:  starzejący  się,  westernowy  aktor, 
oraz młodziutka angielska aktorka, która zadebiutowała w znakomitym 
filmie historycznym. 
Dopiero kiedy przeszli do piosenek, posypało się pierze... 
Kyle  wybrał  piosenkę  rockową,  która  zajmowała  pierwsze  miejsca  na 
listach przebojów. 
–  Czy  to  Ŝart?  –  spytała  Amanda  po  wysłuchaniu  jego  werdyktu.  – 
Chyba zapomniałeś, Ŝe chodzi o nagrody Akademii Filmowej... 
– To jest piosenka do filmu... 
Amanda  uśmiechnęła  się  z  satysfakcją.  Po  raz  pierwszy  udało  jej  się 
zepchnąć Kyle’a do defensywy, mimo iŜ jego wybór wcale nie był taki 
głupi... 
– Chyba nie mówisz powaŜnie! 
– AleŜ to wspaniała muzyka – bronił się zaciekle Kyle. – len facet uczył 
się u Julliarda. 
–  To  znaczy  tylko,  Ŝe  miał  bogatych  rodziców.  –  Palec  Amandy  był 
wycelowany wprost w jego pierś. 
– Dostał stypendium – jęknął Kyle. 
– Ciekawe, czy skończył szkołę? – mruknęła Amanda i nie czekając na 
odpowiedź  przeszła  do  omówienia  swojego  wyboru.  –  Moim  zdaniem 

background image

Oskara powinien dostać znany włoski kompozytor Collini za piosenkę z 
filmu „On i ona”. 
–  Ach,  więc  wybrałaś  tę  romantyczną  papkę.  Mogłem  się  tego 
spodziewać  po  twoich  zachwytach  nad  „Doktorem  śywago”.  Przykro 
mi, ale na pewno przegrasz. 
– Nie sądzę. Pewnie nie zauwaŜyłeś, ale często się ją słyszy na ulicy... 
–  To  świadczy  tylko  o  tym,  Ŝe  jest  banalna  i  komercyjna  Amanda 
westchnęła. 
–  Nie  ma  sensu  rozmawiać  o  muzyce  z  kimś  zupełnie  pozbawionym 
słuchu. Przejdźmy do następnych nagród. 
Zerknęła w stronę Toby’ego. 
– Nie, jeszcze chwilka! 
Kyle machnął dyskretnie ręką, chcąc powstrzymać chłopaka. 
–  Co  miała  znaczyć  ta  uwaga  o  słuchu?  Czy  uwaŜasz,  Ŝe  jesteś  ode 
mnie lepsza?! 
–  Przynajmniej  słucham  czegoś  poza  rockiem.  Czy  masz  u  siebie 
choćby jedną płytę z muzyką jazzową? 
– Nie, ale... 
– No właśnie. 
Na  ekranie  pojawiły  się  kolejne  fragmenty  filmów.  Za  chwilę  mieli 
wytypować najlepszego reŜysera. 
–  Chciałbym,  Ŝebyś  miała  skute  ręce.  Kupiłem  kajdanki...  –  szepnął 
mściwie Kyle. 
Amanda spojrzała przez ramię. 
– Kajdanki i co jeszcze? 
– Niestety, zapomniałem o kneblu... 
Kyle wykrzywił twarz w dzikim grymasie. Zabłysły światła. Powrót do 
zwykłego  uśmiechu  był  kwestią  paru  sekund.  Niemniej  co  uwaŜniejsi 
widzowie musieli dostrzec tę dziwną transformację. 
– Zapewne dostrzegli państwo – powiedział Kyle do kamery  – Ŝe tym 
razem  fragmenty  pochodziły  z  tego  samego  filmu.  Rzeczywiście  nie 
sposób nie docenić wspaniałej reŜyserii. Trudno teŜ się dziwić naszemu 
wyborowi... 
Noah  z  zadowoleniem  oglądał  program  z  reŜyserki.  Amanda  i  Kyle 
znakomicie  się  uzupełniali.  Amandzie  brakowało  entuzjazmu  i 
odrobiny  nonszalancji  potrzebnej  przy  tego  rodzaju  programach. 
Kyle’owi precyzji i wywaŜenia. We dwójkę stanowili niemal doskonałą 

background image

całość. – Następnie pojawiły się migawki przedstawiające fragmenty ról 
wytypowanych do Oskara aktorów. – Sądzę, Ŝe w tym roku Akademia 
powinna docenić olbrzymią pracę, jaką włoŜył w przygotowanie swojej 
roli James Warsen – powiedział Kyle. 
– Zgadzam się – przytaknęła Amanda. 
– Co?! Zgadzasz się? Ot tak, po prostu? Czy inny aktor nie wycisnął łez 
z twych pięknych oczu? 
Obrócił się i spojrzał na nią. 
– Nie – odparła niewinnie Amanda. 
Kyle rzucił okiem na jej karminowe usta i dech mu zaparło z wraŜenia. 
Nie  wiedział,  kogo  bać  się  bardziej:  Amandy  –  recenzentki,  czy  teŜ 
Amandy – uwodzicielki? 
– Dobrze – powiedział, wciągając głęboko powietrze. 
– Przejdźmy więc do najlepszych aktorek... 
Pogasły światła. Tym razem róŜnili się znacznie w swoim wyborze. 
–  CóŜ,  nie  ma  Ŝadnych  wątpliwości,  Ŝe  takŜe  i  w  tym  roku  zwycięŜy 
Marcia Adams. 
Kyle pokręcił głową. 
– Kolejny Oskar nie zmieści się jej na półce... – westchnął Kyle. – Poza 
tym  w  tym  roku  nie  ma  Ŝadnych  szans  w  pojedynku  z  Traci  Marselli. 
Rola prostytutki w horrorze psychologicznym była nie do przebicia... 
–  Nic  łatwiejszego,  jak  zagrać  prostytutkę  –  wtrąciła  Amanda.  – 
Potrzeba  tylko  niezłej  figury,  perwersyjnej  bielizny  i  operatora  z 
usposobieniem podglądacza. 
– A jednak nie kaŜda kobieta potrafiłaby zagrać tę rolę – oznajmił Kyle, 
patrząc na nią znacząco. 
Amanda poczuła, jak zimny dreszcz przebiegł jej po plecach. 
–  Co  miało  znaczyć  to  spojrzenie?  –  spytała  Kyle’a,  kiedy  zgasły 
ś

wiatła. – Co tam dla mnie szykujesz? 

Kyle chciał wyglądać niewinnie, ale nie mógł powstrzymać uśmiechu. 
– Cokolwiek się stanie, pamiętaj, Ŝe to nie ja, ale mój zły brat bliźniak. 
– Brat bliźniak? 
– Zaraz ci o nim opowiem... 
Nie zrobił tego jednak. Znów zapalono światła i zaczęli omawiać swój 
kolejny wybór. Kyle wymienił tytuł filmu. 
Amanda  otworzyła  usta  i  spojrzała  na  niego  ze  zdziwieniem.  Kamera 
pokazała  jej  twarz  w  zbliŜeniu.  –  Jeśli  ten  film  wygra,  to...  to...  – 

background image

wyjąkała.  –  Mogę  powiedzieć,  co  zrobisz  –  szepnął  Kyle  i  wskazał 
kieszeń smokingu. 
Amanda  spojrzała  niepewnie  w  stronę  kamery.  Gorączkowo  szukała 
jakiegoś wyjścia z sytuacji. 
– To mogę uroczyście przysiąc, Ŝe przez tydzień będę prasować koszule 
Kyle’a – wydusiła w końcu. 
– Świetnie – usłyszeli głos Trenta z reŜyserki. – Znakomite zakończenie 
pierwszej części. Teraz dajemy reklamy. 
– Koszule? – mruknął Kyle, wyciągając kopertę z kieszeni. – Nic tu nie 
ma o koszulach... Zaraz, muszę to sprawdzić. 
–  PrzecieŜ  musiałam  coś  powiedzieć  –  wybąkała  rumieniąc  się  ze 
wstydu. 
– Nic się nie stało – zapewnił ją Kyle i schował kopertę do kieszeni. – 
Będę się musiał jeszcze zastanowić nad tymi koszulami... 
Amanda wstała i zacisnęła dłonie. – Nie moŜesz się juŜ wycofać. Mamy 
to na taśmie... 
– Nie ciesz się przed czasem. Na pewno przegrasz – warknęła. 
– Wykluczone. Na pewno ty przegrasz – roześmiał się Kyle. 
– Dobrze – syknęła Amanda. – JeŜeli przegram, to wyprasuję wszystkie 
koszule... na tobie. Kyle cofnął się, udając przeraŜenie. 
– Mam nadzieję, Ŝe to tylko Ŝarty. PrzecieŜ nie lubisz honorów. 
Dziewczyna uśmiechnęła się złowieszczo. 
– Na ekranie. W Ŝyciu wprost je uwielbiam. Kyle pogroził jej zabawnie 
palcem. 
– Oj, bo wezmę to na serio... 
Amanda  westchnęła.  Zwycięstwo  było  jej  jedyną  nadzieją.  Kyle  na 
pewno  nie  zechce  zagrać  przewidzianej  dla  niego  roli,  a  to,  miała 
nadzieję, juŜ na zawsze wyleczy ją z nieśmiałości. 
–  Czy  masz  kukurydzę?  –  spytał  Kyle,  kiedy  znaleźli  się  przed  jej 
domem. 
Amanda kiwnęła głową, przekręcając klucz w zamku. 
– Tak. W kuchence mikrofalowej. 
Kyle  machnął  ręką  i  pobiegł  do  najbliŜszego  baru.  Amanda  zostawiła 
uchylone  drzwi  i  weszła  do  bawialni.  Włączyła  telewizor.  Na  ekranie 
pojawiła  się  twarz  spikerki.  Transmisja  z  uroczystości  rozdawania 
Oskarów  miała  zacząć  się  za  kilka  minut.  Mieli  jeszcze  duŜo  czasu, 
gdyŜ najwaŜniejsze nagrody przyznawano na samym końcu. 

background image

Amanda  próbowała  uspokoić  rozdygotane  nerwy.  Przeszła  się  po 
pokoju,  a  następnie  zdjęła  mały  kapelusik  z  woalką.  Przez  chwilę 
trzymała go w dłoni, jak Hamlet czaszkę Yorricka. 
Była zadowolona ze swojego stroju. Reakcje Kyle’a Świadczyły o tym, 
Ŝ

e  osiągnęła  zamierzony  efekt  Amanda  zamyśliła  się.  Niestety, 

wszystko  wskazywało  na  to,  Ŝe  łączyło  ich  tylko  poŜądanie  i  nic  poza 
tym. 
Takie juŜ miała szczęście... Zawsze trafiali jej się męŜczyźni, którzy nie 
potrafili wytrzymać z jedna kobietą dłuŜej niŜ miesiąc. 
Usłyszała  kroki  w  przedpokoju.  To  wrócił  Kyle  z  dwiema  torbami 
kukurydzy. 
– Przygotuj coś do picia – rzucił od drzwi. Amanda poszła do kuchni. 
Po chwili wróciła z dwiema puszkami coli. 
– Co? Nie będzie wina? 
– Nie mam wina – mruknęła Amanda. – Poza tym, właśnie przez wino 
stało się to nieszczęście. 
– Kyle spojrzał na nią z wyraźnym rozbawieniem. 
– Nieszczęście? Jakie nieszczęście? Oby więcej takich nieszczęść! 
Potarł w roztargnieniu brodę. 
– Zaraz wracam – powiedział, chwytając za klamkę. – Zaczekaj! 
Przystanął i zaczął się w nią intensywnie wpatrywać. 
–  Czy  chcesz  powiedzieć,  Ŝe  cię  upiłem,  a  później  wykorzystałem 
sytuację i podstępnie zmusiłem do przyjęcia zakładu? 
Amanda  wzięła  torby  z  kukurydzą  i  podeszła  do  szafki,  w  której 
trzymała wielkie, szklane miski. Starała się na niego nie patrzeć. Kiedy 
się gniewał, stawał się jeszcze bardziej pociągający – Amando? 
– No dobrze – westchnęła. – Nie byłam pijana. Po prostu lubię ryzyko... 
 
Podszedł do niej i sięgnął po kukurydzę. 
–  Co  się  stanie,  jeśli  będziesz  musiała  się  rozebrać?  Wzruszyła 
ramionami i spojrzała na niego niechętnie. 
– Dobrze juŜ, dobrze – rzekł z ustami pełnymi kukurydzy. – Dlaczego 
wobec tego przyjęłaś zakład? 
– CóŜ, to pewnie moja przekorna natura... 
– Więc jesteś przekorna. 
Jeszcze raz wzruszyła ramionami. 
– Jasne. Tak jak ty. 

background image

– Ja nie jestem przekorny... 
– Ani uparty – dodała, przedrzeźniając jego powaŜny ton. 
– Ani uparty – powtórzył. 
– Pamiętasz, jak było na początku? Nawet nie chciałeś o mnie słyszeć... 
– To nie upór. Ani przekora – dodał po chwili. 
– Naprawdę? Więc jak to nazwać? PrzecieŜ dostałam pracę tylko dzięki 
Trentowi... i sobie. 
–  To  była  rozwaga.  –  Zmierzył  ją  wzrokiem  od  stóp  do  głów.  –  Tak, 
rozwaga.  Wystarczyło  jedno  spojrzenie  na  ciebie,  a  zapomniałem 
nawet, jak się nazywam. Co miałem robić? 
Amanda  nie  wierzyła  mu.  Nie  miała  jednak  zamiana  ciągnąć  tej 
dyskusji. 
– Dobrze, nie jesteś uparty, tylko cholernie wygadany i zarozumiały. 
Uprzedzając  protesty  sięgnęła  po  kukurydzę,  a  następnie  podgłośniła 
telewizor. Usiadła na kozetce, a Kyle usadowił się obok niej. 
– To był szatański pomysł z tym zakładem – mruknął jej do ucha. 
Amanda  po  raz  pierwszy  poŜałowała,  ze  kupiła  tę  kozetkę.  Była  tak 
mała, Ŝe siedzieli tuŜ obok siebie. 
Zesztywniała,  kiedy  Kyle  dotknął  stopą  jej  łydki.  Zanim  się 
zorientowała, chwycił jej nogi, zdjął z nich buty i ułoŜył bose stopy na 
swoich udach. 
Zaschło jej w gardle i nie zdobyła się na Ŝaden protest. 
– Dlaczego do mnie pisałaś? – spytał zduszonym głosem. 
–  A  jak  sądzisz?  –  odpowiedziała  pytaniem,  starając  się  nie  reagować 
na to, Ŝe rozpoczął masaŜ jej stóp i łydek. 
–  Myślę,  Ŝe  pragniesz  mnie  tak  mocno,  jak  ja  ciebie...  Z  trudem 
wyrwała dłoń z uścisku. 
– Napisałam je, Ŝeby się zemścić! 
–  Zemścić  się?  Za  co?  –  Spojrzenie  jego  oczu  było  tak  pogodne,  jak 
słoneczne niebo. 
– Jak to za co? Za wszystkie upokorzenia, jakie musiałam znosić. 
– Nie zrobiłem nic, czego ty byś nie zrobiła, będąc na moim miejscu. 
Amanda  zmarszczyła  brwi.  Jego  słowa  zabrzmiały  zadziwiająco 
szczerze. A więc uwaŜał, Ŝe moŜe zagrozić jego pozycji w KCNX. Czy 
znowu Ŝartował, czy teŜ mówił powaŜnie? 
Kyle chwycił miskę z kukurydzą i włoŜył ją między twoje uda. 
–  Proszę  bardzo.  MoŜesz  się  poczęstować  –  zaproponował,  chcąc 

background image

przerwać przedłuŜające się milczenie. 
 
Spojrzała na niego jak na niesfornego uczniaka. 
–  JuŜ  dobrze  –  powiedział,  stawiając  miskę  z  powrotem  i  stoliku.  – 
Musisz jednak wiedzieć, Ŝe miałem czyste intencje... 
Oblizał się patrząc na nią. 
– No, moŜe nie... Dobre! Tak, dobre. Amanda westchnęła cicho. 
–  Czy  rola,  jaką  chcesz  mi  wyznaczyć,  ma  jakiś  związek  z  praŜoną 
kukurydzą?  –  spytał  Kyle.  –  Wiesz,  na  wypadek,  gdyby  udało  ci  się 
wygrać. 
 
 
Dziewczyna pokręciła przecząco głową. 
– Nie? 
– Nie. 
– To z czym? 
Kyle był czasami rozbrajająco niezręczny. 
– Nie powiem. Skrzywił się. 
– Jak nie, to nie. 
Amanda syknęła. Wręczano właśnie Oskary za role drugoplanowe. Jak 
było do przewidzenia, zwycięŜył ich faworyt. Najlepszą drugoplanową 
aktorkę mieli poznać dopiero po serii reklam. 
–  Zaczyna  się  robić  ciekawie.  –  Kyle  aŜ  zatarł  dłonie.  Zdjął  buty  i 
umieścił miskę z resztkami kukurydzy na podłodze. 
– Pozwolisz? – spytał, wskazując blat stolika i swoje bose stopy. 
– AleŜ oczywiście. Czuj się jak u siebie w domu – odparła. 
Po  chwili  jednak  poŜałowała  swoich  słów,  poniewaŜ  Kyle  rozparł  się 
wygodnie na kozetce i objął ją ramieniem. 
– Co robisz?! 
– PrzecieŜ powiedziałaś, Ŝe mam czuć się jak u siebie w domu... 
– Mogłam się tego domyślić – syknęła z oburzeniem. Starała się ukryć 
to, ze bliskość jego ciała sprawia jej przyjemność. 
Na  ekranie  znowu  pojawiła  się  olbrzymia  sala.  Kamera  zaczęła 
przesuwać  się  po  pierwszych  rzędach,  pokazując  twarze  co 
znamienitszych gości. 
– Teraz zaczniesz przegrywać – szepnął, przytulając ją mocniej. 
– Nie wygłupiaj się. Ten kociak nie ma Ŝadnych szans. 

background image

– To zaleŜy, ilu męŜczyzn znajdowało się w jury – mruknął. 
– Nie wszyscy męŜczyźni są tacy jak ty! 
–  Ale  chcieliby  być  –  zaripostował.  Niestety  miał  rację.  Aktoreczka 
zdobyła Oskara. 
Kyle roześmiał się widząc, jak usta Amandy mimowolnie wyginają się 
w podkówkę. Dotkną] ich. Na jego palcu pozostał ślad szminki. 
–  Zdaje  się,  Ŝe  tej  nocy  spełnią  się  moje  marzenia.  –  Uśmiechnął  się 
lekko. – Potrzebne nam będą jedwabne szale... I to aŜ cztery – dodał po 
chwili. 
Amanda poczuła, Ŝe na  całym  ciele ma  gęsią skórkę. Udawała jednak, 
Ŝ

e nie wie, o co chodzi... – Mam tylko dwa – skłamała. 

– CóŜ, będziemy więc musieli improwizować. Dotknął jej ciała tuŜ nad 
bluzką,  zostawiając  na  nim  czerwony  ślad.  Dziewczyna  z  podniecenia 
nie mogła złapać tchu. 
– Jeszcze nie wygrałeś – powiedziała, odpychając jego dłoń. 
– Ale wygram. To tylko kwestia czasu – zapewnił ją. – Tak, masz rację. 
MoŜe w przyszłym roku pójdzie ci lepiej. 
–  Amando,  radzę  zawczasu  pogodzić  się  z  faktami.  PrzecieŜ  juŜ 
prowadzę. 
– Ale impreza jeszcze się nie skończyła... 
–  I  nigdy  się  nie  skończy  –  przerwał  jej.  –  Oczywiście,  jeśli  masz  na 
myśli to, co się między nami zaczęło. 
Amanda westchnęła. Kiedy chciał, potrafił być naprawdę miły. Szkoda 
tylko,  Ŝe  nie  moŜna  było  traktować  powaŜnie  jego  czułych  słówek. 
Wiedziała,  Ŝe  Ŝadna  kobieta  nie  byłaby  w  stanie  oprzeć  mu  się  w  tej 
chwili. A cóŜ dopiero ona... 
Na  szczęście  na  ekranie  pojawił  się  nowy  zdobywca  Oskara.  Oboje 
przegrali.  Był  to  mało  znany  reŜyser  jakiegoś  filmu  przygodowego. 
Kyle wciąŜ prowadził. 
–  Zaczynasz  się  denerwować,  co?  –  spytał,  nie  próbując  nawet  ukryć 
swojego zadowolenia. 
Wstał i otworzył drzwi na korytarz. 
– Co robisz?! – krzyknęła. 
– Nic. Po prostu chcę coś sprawdzić. Zajrzał do lodówki. 
Amanda  odwróciła  się  i  zamknęła  oczy.  –  Nie  masz  bitej  śmietany  – 
powiedział oskarŜycielskim tonem, po powrocie z kuchni. 
– Zwariowałeś chyba. 

background image

–  To  ty  doprowadziłaś  mnie  do  tego  stanu,  przysyłając  te  wszystkie 
listy. 
Jego palce przebiegły wzdłuŜ wycięcia czarnej spódnicy. 
– Zapomnij o nich – jęknęła, odpychając jego rękę. 
–  Jest  tylko  jeden  sposób  –  powiedział  gardłowym  głosem,  patrząc  na 
nią pełnym poŜądania wzrokiem. 
Zapowiedziano Oskara dla najlepszego aktora. PoniewaŜ oboje wybrali 
Jamesa Warsena, nawet nie spojrzeli na ekran. 
Amanda  patrzyła  na  Kyle’a.  Nawet  cień  litości  nie  zagościł  na  jego 
smagłej twarzy. 
–  Czy  masz  jakieś  ubrania  ze  skóry?  Postanowiła  zignorować  to 
pytanie, ale Kyle nie chciał dać za wygraną: 
– Spódniczkę mini, wysokie buty... moŜe pejcz... ? 
Nie,  niestety  nie  przesadza.  Kyle  rzeczywiście  zwariował.  Najgorsze 
zaś było to, Ŝe chciał i ją wciągnąć w swoje szaleństwo. 
Kyle  powoli  przeciągnął  dłonią  po  oparciu  kozetki.  Na  jego  palcach 
zebrało się sporo kurzu. 
–  No,  no  –  mruknął  –  wygląda  na  to,  Ŝe  nie  masz  miotełki  do  kurzu. 
Gdybyś miała, moglibyśmy się nieźle zabawić. 
Między piersiami Amandy pojawiła się kropelka potu. 
– Nie przejmuj się – ciągnął po krótkiej przerwie. – Lubię robić zakupy. 
Kupię  miotełkę  przy  okazji  kupowania  bitej  śmietany  i  innych, 
potrzebnych nam rzeczy. 
– Zaraz zacznę krzyczeć – z trudem wydusiła z siebie te słowa. 
Kyle pochylił się i ujął jej brodę zakurzonymi palcami. 
– AleŜ właśnie na to liczę. 
Jego  słowa  zabrzmiały  jak  zmysłowa  pieszczota.  Amanda  poczuła,  Ŝe 
jest podniecona. PrzeraŜona tym, Ŝe tak łatwo dała się pokonać, zaczęła 
intensywnie wpatrywać się w telewizor. 
Po  prezentacji  najlepszej  aktorki,  przyszedł  czas  na  muzycznego 
Oskara. 
Amanda  zbladła.  Wstrzymała  oddech.  Znacznie  bardziej  podobała  jej 
się piosenka rockowa, którą wybrał Kyle. Mimo to wydawało jej się, Ŝe 
starsi  członkowie  Akademii  będą  woleli  spokojniejszą  muzykę.  Nie 
pomyliła się. Wygrała Dziewczyna skoczyła na równe nogi i odtańczyła 
taniec  radości.  W  tym  czasie  Kyle  podziwiał  z  kozetki  jej  wspaniałe, 
najwyraźniej niczym nie skrępowane piersi. 

background image

– Co za radość! – powiedział ze śmiechem. 
–  Przegrasz!  Na  pewno  przegrasz!  –  Amanda  nie  mogła  się 
powstrzymać  i  zagrała  mu  na  nosie.  –  Przyznaj,  Ŝe  film,  który 
wytypowałeś, wybrałeś bez zastanowienia. 
– Uroczystość jeszcze się nie skończyła – odparł, wskazując na ekran. 
– AleŜ skończyła się – powiedziała i przypomniała sobie, Ŝe Kyle uŜył 
jej własnych słów. – JuŜ mogę zabrać się za gotowanie smoły! 
–  Smoły?  –  powtórzył,  udając  przeraŜenie.  –  Miej  dla  mnie  choć 
odrobinę litości! 
ZłoŜył ręce jak do modlitwy i padł przed nią na kolana. 
–  W  porządku  –  powiedziała  łaskawie  Amanda.  –  Masz  szczęście,  Ŝe 
podarłam pierwszy projekt ze smołą i pierzem. 
Nagle  poczuła,  Ŝe  Kyle  wcale  nie  przeszedł  do  defensywy.  To,  Ŝe 
klęczał przed nią, wcale go nie poniŜało. Wręcz przeciwnie, zyskiwał w 
ten sposób przewagę... 
Być moŜe wynikało to stąd, Ŝe wcale nie wyglądał na upokorzonego. W 
jego oczach paliły się znajome, złośliwe ogniki. 
–  Czy  zaproponujesz  mi  zabawę  w  stylu  tych,  do  których  zachęcałaś 
mnie w swoich listach? – zapytał, patrząc jej głęboko w oczy. – Tamte 
bardzo mi się podobały... 
Amanda  poczuła  gwałtowny  przypływ  poŜądania.  Chciała  mocno 
przytulić  głowę  Kyle’a,  spoczywającą  na  jej  kolanach.  W  tej  chwili  w 
ogóle nie mogła pozbierać swoich myśli. 
– Aa... 
– Czy moŜe chcesz zerwać naszą umowę, zanim przegrasz? – Kyle na 
szczęście zmienił temat. 
Spojrzała  na  niego.  Był  wyraźnie  rozbawiony.  Przez  chwilę 
zastanawiała się powaŜnie nad jego propozycją, ale w końcu machnęła 
ręką. ZwycięŜyły w niej wrodzony upór i przekora. 
–  Nie,  zawsze  dotrzymuję  słowa  –  zawiesiła  głos.  –  Poza  tym,  to  ja 
wygram. 
Kyle wstał. 
– Ale tym razem moŜesz przegrać. 
– Zaryzykuję. 
Roześmiał się, widząc jej determinację. 
– Czy nie zaproponujesz mi tego samego? – Czy właśnie o to ci chodzi? 
Ś

miech  Kyle’a  przeszedł  w  stłumiony  chichot.  Jego  dłoń  dotknęła 

background image

rozpalonego policzka dziewczyny. 
– Doskonale wiesz, o co mi chodzi... 
Amanda  zagryzła  wargi,  ale  pozostawiła  bez  komentarza  tę  ostatnią 
uwagę.  Właśnie  skończyły  się  reklamy.  Na  ekranie  pojawiły  się 
fragmenty tych filmów, które otrzymały nominacje. 
Oboje patrzyli w napięciu na gwiazdę jednego z nagrodzonych filmów 
muzycznych,  która  udawała,  Ŝe  nie  moŜe  –  a  moŜe  rzeczywiście  nie 
mogła otworzyć koperty. 
W końcu udało jej się. Kyle i Amanda wstrzymali oddech. 
Gwiazda wyjęła z koperty kartkę i odczytała tytuł filmu. 
Amanda patrzyła na nią nie mogąc uwierzyć w to, co się stało. Wbrew 
wszelkim oczekiwaniom, Oskara dostał film wybrany przez Kyle’a! 
W  pokoju  zapanowała  pełna  napięcia  cisza.  Umilkły  oklaski  i  w 
telewizji  pokazywano  właśnie  fragment  filmu  bez  Ŝadnych  dialogów. 
Gdzieś  z  oddali  dobiegało  tylko  ciche,  lecz  ekscytujące  solo  na 
saksofonie. 
– Hm... – odezwał się Kyle. Odwróciła się w jego stronę. 
Ich  oczy  spotkały  się  na  chwilę.  Amanda  dostrzegła  na  twarzy  Kyle’a 
wyraz nieskrępowanego poŜądania. Spuściła wzrok. 
–  CóŜ  –  mruknął  –  nadeszła  chyba  chwila,  w  której  powinienem 
powiedzieć: proszę, oto moja koperta. 
Sięgnął do kieszeni smokinga. 
 

background image

Rozdział 9 

 
– Amanda spojrzała na grubą kopertę, którą Kyle połoŜył aa kozetce. 
– Mam nadzieję, Ŝe to, o czym napisałeś, nie jest karalne – powiedziała, 
szukając gorączkowo drogi odwrotu. 
Kyle roześmiał się. – Czy ja wiem?... MoŜe w niektórych stanach. Ale 
mogę  cię  zapewnić,  Ŝe  nie  będziemy  musieli  nigdzie  wyjeŜdŜać,  jeśli 
się tego obawiasz. 
Spojrzał jej bezczelnie w oczy i ponownie wybuchnął śmiechem. 
–  Lepiej  będzie,  jeśli  to  najpierw  przeczytam  –  zdecydowała,  sięgając 
po pękatą kopertę. 
Kyle był szybszy. 
– Dobrze. Ale musisz mnie najpierw pocałować. 
–  Skąd  mogę  mieć  pewność,  Ŝe  w  twoim  scenariuszu  przewidziałeś 
pocałunki? 
–  Zapewniam  cię,  Ŝe  tak  –  odparł,  patrząc  jej  w  oczy.  –  Są  tam  teŜ 
gorsze rzeczy – dodał zniŜając głos. 
–  Gorsze  rzeczy?  –  powtórzyła  niepewnie.  Nieznaczny  uśmiech 
zagościł na wargach Kyle’a. 
– Powiedzmy, Ŝe lepsze! 
Ich wargi otarły się o siebie. Amanda cofnęła się, ale powstrzymało ją 
oparcie  kozetki.  Czuła  na  twarzy  gorączkowy  oddech  Kyle’a.  Koperta 
wyślizgnęła  się  z  jego  ręki  i  upadła  na  podłogę.  Przez  chwilę  trwali 
przytuleni do siebie. 
Amanda nie potrafiła się juŜ dłuŜej opierać. Rozchyliła usta. Kyle natarł 
na nią z siłą huraganu. Dziewczyna czuła, Ŝe ta dziwna siła wchłaniają 
bez reszty. Pragnęła Kyle’a coraz bardziej. 
Oderwali  się  od  siebie,  Ŝeby  złapać  oddech.  Dyszeli  cięŜko.  Amanda 
rozchyliła wargi w oczekiwaniu na kolejny pocałunek. 
– Nie tak szybko – wyszeptał Kyle, próbując zapanować nad sobą. 
Kiedy jego oddech uspokoił się juŜ trochę, spojrzał na zegarek. 
–  JuŜ  prawie  pomoc  –  mruknął.  –  Proponuję,  Ŝebyśmy  przełoŜyli 
wszystko na jutrzejszy wieczór. MoŜemy się spotkać o siódmej. 
Krew  zawrzała  w  Ŝyłach  Amandy.  Miała  ochotę  go  udusić.  Jak  mógł 
przerwać  w  takim  momencie?!  Niczego  nie  chciała  przekładać.  Jej 
napięcie  sięgało  niemal  zenitu.  Mogła  je  zlikwidować  tylko  w  jeden 

background image

sposób. Oczami duszy ujrzała, jak kocha się z Kylem, i jęknęła głucho. 
Kyle  udawał,  Ŝe  niczego  nie  dostrzega.  –  Obiecaj,  Ŝe  przeczytasz  to  – 
wskazał  na  leŜącą  na  dywanie  kopertę  –  dopiero  jutro  w  wannie  tuŜ 
przed moim przybyciem. 
Amanda  skinęła  głową.  W  tej  chwili  pragnęła,  Ŝeby  Kyle  wyszedł  jak 
najszybciej. 
Pocałował ją leciutko w czubek nosa i szepnął prowokacyjnie: 
– Pamiętaj, Ŝe muszę jeszcze zrobić zakupy. 
Nie  ulegało  wątpliwości,  Ŝe  dla  niego  jest  to  tylko  zabawa.  Kyle 
pragnął jedynie jak najlepiej uczcić swoje zwycięstwo. 
Zebrała  puste  puszki  po  coca  coli  i  miskę  z  resztkami  kukurydzy. 
Następnie wyłączyła telewizor i zaniosła wszystko do kuchni. 
Przy  zmywaniu  gniew  i  napięcie  zupełnie  ją  opuściły.  Zaczęła 
zastanawiać  się  nad  propozycją  z  Nowego  Jorku.  Pomyślała,  Ŝe 
powinna jednak powiedzieć o tym Kyle’owi. Dopiero teraz zdała sobie 
sprawę z przewagi, jaką w ten sposób zyska. Nawet jeśli nie zdecyduje 
się  na  tę  pracę,  będzie  się  mogła  odegrać  za  dzisiejszy  wieczór.  Tak, 
powie mu... tuŜ przed spełnieniem warunków zakładu. 
W zasadzie nie wiedziała, czy chce pracować w Westec. Czas uciekał. 
Pod koniec tygodnia będzie musiała podjąć jakąś decyzję. 
Na chwilę powróciła myślami do Kyle’a. Ciekawe, jak zareaguje, kiedy 
powie  mu  o  tej  propozycji?  Czy  będzie  chciał,  Ŝeby  odeszła,  czy  teŜ 
poprosi  ją,  Ŝeby  została?  Czy  zdecydowałby  się  na  pracę  w  Nowym 
Jorku, gdyby to on otrzymał tę propozycję? 
Amanda  znała  odpowiedź  na  ostatnie  pytanie.  Wiedziała,  Ŝe  Kyle  nie 
odmawia  w  podobnych  wypadkach.  Zwłaszcza  Ŝe  jego  uczucia 
względem niej były tak róŜne od jej uczuć... 
Ale co by zrobił, gdyby był w niej naprawdę zakochany? Czy ukochana 
kobieta mogłaby dla niego znaczyć więcej niŜ kariera? 
Amanda  gubiła  się  w  domysłach.  Wydawało  jej  się,  Ŝe  Kyle  nie  jest 
skłonny  do  miłosnych  uniesień,  chociaŜ  z  drugiej  strony  nie 
wykluczała,  Ŝe  ocenia  go  niewłaściwie.  Zgasiła  światło  i  poszła  do 
sypialni. 
 
Po  bezsennej  nocy  Amanda  doszła  do  wniosku,  Ŝe  nienawidzi  Kyle’a. 
Ten łajdak igra z nią jak kot z myszą. LeŜąc w łóŜku zastanawiała się, 
co teŜ takiego ma zamiar z nią zrobić. 

background image

Poza  tym  –  te  przeklęte  zakupy.  Amanda  gorączkowo  próbowała 
przypomnieć  sobie,  o  jakich  przedmiotach  mówił  i  domyślić  się,  do 
czego  mogłyby  one  słuŜyć.  Okazało  się  jednak,  Ŝe  w  tym  wypadku 
wyobraźnia zawiodła ją całkowicie. 
Przez cały dzień chodziła jak struta. W końcu wieczorem znalazła się w 
łazience. Odkręciła kurki, wsypała sole do wanny i nie czekając na nic 
rozdarła kopertę trzęsącą się ręką. Woda lała się miarowo z kranu. 
Amanda połoŜyła na chwilę kartki na szafce z kosmetykami. Jedwabny 
szlafrok  zsunął  się  na  chłodną  terakotę.  Poczuła,  Ŝe  ma  gęsią  skórkę. 
Nie wiedziała – z zimna, czy teŜ z podniecenia. 
Weszła  do  wanny  i  zanurzyła  się  w  pachnącej  wodzie.  Starała  się 
przypomnieć  sobie  twarz  Kyle’a  jego  uśmiech,  kiedy  wręczał  jej 
kopertę. 
Dotrzymała  słowa.  Nie  przeczytała  nawet  linijki.  Ale  była  to 
najtrudniejsza próba, jakiej przyszło jej sprostać. Koperta przez całą noc 
i połowę dnia leŜała na podłodze. Amanda krąŜyła wokół niej jak ćma 
wokół światła. Usiłowała siebie przekonać, Ŝe to lepiej, iŜ nic nie wie o 
planach Kyle’a. 
Zerknęła  na  zegarek  leŜący  tuŜ  obok  tajemniczych  kartek.  Dochodziła 
szósta.  Miała  godzinę  na  zapoznanie  się  z  zawartością  fantazji  i... 
ewentualną ucieczkę. 
Spojrzała  w  stronę  szafki.  O  ile  zaklejona  koperta  wzbudzała  jej 
niepohamowaną ciekawość, o tyle zapisane kartki przede wszystkim ją 
przeraŜały. Sięgnęła po nie. 
Nigdy  nie  przypuszczała,  Ŝe  przegra  ten  zakład.  Dopiero  kiedy  to 
nastąpiło,  w  jej  głowie  zaczęły  się  pojawiać  przedziwne  erotyczne 
sceny. Jedne ją zawstydzały, inne podniecały jeszcze inne zawstydzały i 
podniecały  jednocześnie.  Nie  mogła  myśleć  o  nich  bez  rumieńców  na 
twarzy i drŜenia łydek. 
Amanda zaczęła przyglądać się kartkom, które trzymała w dłoni. Po raz 
pierwszy  zastanowiło  ją  to,  Ŝe  są  przewiązane  tasiemką.  Rozwiązała 
kokardkę i zajrzała do środka. 
AŜ krzyknęła z radości. Wewnątrz znajdowała się niewielka celofanowa 
torebka, w której pobłyskiwała złota bransoletka wysadzana malutkimi 
brylancikami. 
Po  namyśle  postanowiła,  Ŝe  zwróci  ją  Kyle’owi.  Nie  byłaby  jednak 
kobietą, gdyby jej nie przymierzyła. Uniosła nogę i zgięła ją w kolanie. 

background image

Z  jej  piersi  ponownie  wyrwał  się  okrzyk  zachwytu.  Bransoletka 
pasowała jak ulał. 
Oparła  stopę  na  przeciwległej  ściance  wanny  i  podziwiała  lśniące 
cacko.  Dopiero  po  chwili  przypomniała  sobie  o  kartkach  leŜących  na 
brzegu.  Zerknęła  na  nie,  chcąc  sprawdzić,  czy  się  nie  zamoczyły.  Na 
szczęście wszystko było w porządku. Zaczęła czytać. 
 
 
Amando, kochanie! 
WyobraŜam  sobie  teraz,  jak  leŜysz  w  pachnącej  wodzie  i  nacierasz 
ś

liskie ciało miękką gąbką. W łazience jest ciepło i cicho. Sennie, słodko 

i  zmysłowo.  Spod  półprzymkniętych  powiek  obserwujesz  złotą 
bransoletkę,  która  lśni  tuŜ  nad  twoją  śliczną  stopą.  Przyznaj  się, 
przymierzyłaś ją. Czy nie mam racji? 
Chcę, Ŝebyś miała ją na sobie, kiedy przyjdę. Tylko ją... 
No, Ŝeby otworzyć mi drzwi moŜesz ewentualnie włoŜyć szlafrok. 
PołóŜ się teraz wygodnie i pozwól, Ŝe ci wszystko opowiem... 
Jest zima. Posłuchaj, jak wiatr hula wśród drzew. Śnieg prószy. Właśnie 
przed chwilą zobaczyłem cię na leśnej drodze. 
Z  pewnością  jest  ci  bardzo  ciepło  w  tym  futrze.  Konie  ciągnące  sanie 
wyglądają tak pięknie. 
Co  się  stało?  Dlaczego  ściągnęłaś  lejce  ?Aha,  dostrzegłaś  mojego 
czarnego  ogiera  na  wzgórzu.  Dostrzegłaś  teŜ  mnie.  Mam  na  sobie 
czarną kurtkę i wojskowy kapelusz. 
Popatrz  –  mój  koń  przebiera  niecierpliwie  nogami.  Tak,  juŜ  za  chwilę 
ruszymy... w przeciwnym kierunku. 
Czy pojedziesz ze mną? O, na pewno. Jeśli tylko jesteś kobietą... 
Czy  bardzo  się  zmartwiłaś  nie  widząc  mnie  na  polanie?  Nie  przejmuj 
się, jestem za tym drzewem. W olbrzymim futrzanym śpiworze. Patrzysz 
zafascynowana.  Tak  jestem  nagi.  Przez  górny  otwór  moŜesz  zobaczyć 
moją pokrytą włosami pierś i ciemną linię prowadzącą do... 
Czy nie przyłączysz się do mnie, Amando? A moŜe wolałabyś nieco inną 
scenerię ?... 
 
Dobrze,  jest  więc  lato.  Rozgrzane,  cięŜkie  powietrze  unosi  się  nad 
ziemią,  W  twoim  pokoju,  tuŜ  pod  sufitem,  obracają  się  skrzydła 
wentylatora. Mimo to jest gorąco. 

background image

Przewracasz  się  z  boku  na  bok  pod  moskitierą.  Cienka  bawełniana 
piŜamka przylgnęła do twoich ud i pleców. 
Nie moŜesz spać. Biegniesz do kuchni, Ŝeby się czegoś napić. Zanurzasz 
w  zimnym  soku  spragnione  wargi,  a  następnie  chłodzisz  policzki 
dotykając nimi szklanki. 
Nagle słyszysz hałas za oknem. Wyglądasz za okno. Nic się nie dzieje... 
Czy widzisz moją sylwetkę na werandzie? Właśnie zapalam cygaro. Ja 
teŜ nie mogę spać. Ale nie z powodu gorąca. 
nie... 
Mam  na  sobie  tylko  spodnie.  Kropla  potu  spływa  po  mojej  piersi. 
Jeszcze  nie  gaszę  zapałki.  Patrzysz  na  moje  spodnie?  To  jasne,  Ŝe 
jestem  podniecony.  Tak,  mam  rozpięty  górny  guzik.  Zmieszana 
podnosisz głową. Wyczułaś, Ŝe cię obserwuję. 
Czy odpowiesz na wezwanie, które moŜesz wyczytać Z moich oczu? 
 
 
Amanda podniosła  głowę. Powoli zaczęła wyobraŜać sobie to, o  czym 
pisał  Kyle.  Woda  juŜ  prawie  wylewała  się  z  wanny.  Rzuciła  się  do 
kurków. 
Nagle  usłyszała  dzwonek  do  drzwi.  Nerwowo  spojrzała  na  zegarek. 
Była szósta trzydzieści. Kyle miał się pojawić dopiero o siódmej... 
A to łajdak! Specjalnie tak to sobie zaplanował, Ŝeby zastać ją jeszcze 
w wannie. Dlatego poprosił o zwłokę. Mogła się tego domyślić. 
Teraz  nie  miała  juŜ  wyboru.  Musiała  otworzyć  drzwi  w  szlafroku  i 
złotej bransoletce na nodze. 
Szybko wytarła się miękkim ręcznikiem i zbiegła na dół. 
–  Amando,  kochanie.  –  Usłyszała  głos  Kyle’a.  –  Wpuść  mnie,  bo 
inaczej będę musiał wywaŜyć drzwi. 
–  Wejdź,  są  otwarte  –  powiedziała,  naciskając  klamkę.  Najpierw 
uderzył ją widok góry pudełek, za którymi ukrywał się Kyle. 
– Co to ma znaczyć? – spytała, wskazując na pakunki, z którymi Kyle 
nie mógł sobie poradzić. 
Dobiegły ją jakieś stłumione dźwięki. 
Wzięła  parę  paczek  z  wierzchołka  wniesionej  przez  Kyle’a  piramidy  i 
postawiła je na podłodze. 
– PrzecieŜ mówiłem, Ŝe będę musiał zrobić zakupy – odparł i puścił do 
niej oko. 

background image

– Ale... 
Kyle obrzucił ją poŜądliwym wzrokiem. Szlafrok miała związany tylko 
paskiem. Wilgotne włosy spadały jej na kark i ramiona. 
Amanda  cofnęła  się,  a  Kyle  skorzystał  z  okazji  i  zerknął  na  jej  bose 
stopy. Uśmiechnął się. Złota bransoletka z brylancikami była na swoim 
miejscu. 
–  Świetnie  –  powiedział.  –  Widzę,  ze  zastosowałaś  się  do  moich 
instrukcji. 
Amanda zaczęła zapinać guziki szlafroka. 
–  Mówisz  tak,  jakbym  miała  jakiś  wybór.  PrzecieŜ  perfidnie  to 
wszystko zaplanowałeś. 
Kyle  wyglądał  na  bardzo  z  siebie  zadowolonego,  –  Umiejętność 
planowania odróŜnia męŜczyzn od chłopców... 
–  Czy  aby  na  pewno?  –  mruknęła,  patrząc  na  wszystkie  pakunki  i 
pudełeczka, które przyniósł. – Mam wraŜenie, Ŝe to nie wystarczy. 
–  Pewnie  interesuje  cię,  co  przyniosłem.  –  Kyle  nie  podjął  wątku.  – 
Chodź na górę, to zobaczysz. 
Ruszył  w  stronę  sypialni.  –  Czekam!  –  krzyknął  widząc,  Ŝe  Amanda 
wcale nie ma ochoty pójść za nim. 
WciąŜ stała u podnóŜa schodów. 
–  Amando,  chyba  juŜ  nigdy  się  o  nic  nie  załoŜysz,  nieprawdaŜ?  – 
Stłumiony głos dobiegał z jej sypialni. 
Z rezygnacją pokiwała głową. Miał rację. JuŜ nigdy się o nic nie załoŜy. 
– A-man-do! 
–  Dobrze,  juŜ  idę,  idę  –  mruknęła  pod  nosem,  stawiając  nogę  na 
pierwszym stopniu. 
Westchnęła  cięŜko  i  zaczęła  się  wspinać  po  schodach.  Drzwi  do 
sypialni zastała otwarte. Kyle siedział na jej łóŜku jak gdyby nigdy nic. 
Pakunki, które przyniósł, walały się po podłodze. 
Amanda  przystanęła  na  chwilę  w  progu.  Kyle  zmarszczył  brwi  i 
przywołał ją skinieniem ręki. 
Weszła do środka i stanęła przed nim. Jej serce biło jak oszalałe. 
– Zdejmij szlafrok – powiedział cicho. 
– Co jest w tych paczkach? – spytała, chcąc zyskać na czasie. 
Schyliła się, aby podnieść jeden z pakunków. 
– Zdejmij szlafrok – powtórzył z naciskiem. 
–  To  zamknij  oczy  –  poprosiła,  odruchowo  cofając  się  w  kierunku 

background image

drzwi. 
Kyle siedział na łóŜku i obserwował ją uwaŜnie. 
– Nic z tego – pokręcił głową. – Przyszedłem tu po to, Ŝeby patrzeć. 
– Czy nie stać cię na coś bardziej interesującego? 
– Stać. – Kyle uśmiechnął się mimowolnie. – Potem ubierzesz się w to, 
co kupiłem, i udamy się w pewne miejsce. 
– To wszystko? Czy chcesz patrzeć, jak się będę ubierać? 
Potwierdził skinieniem głowy. 
Amanda zagryzła wargi i rozwiązała pasek. Po chwili zaczęła rozpinać 
guziki, które tak niedawno zapinała. 
– Podejdź tam – powiedział, wskazując olbrzymie lustro na jej toaletce. 
Stanęła tyłem do lustra, czekając na dalsze instrukcje. 
– Zdejmij szlafrok. 
Cieniutki jedwab z szelestem opadł na podłogę. 
– Jesteś piękna – szepnął i głośno przełknął ślinę. 
Nie  ruszył  się  jednak  z  łóŜka.  Jego  wzrok  wędrował  od  jej  ciała  do 
lustra, w którym widział dokładnie jej plecy, biodra i uda. 
Wskazał na pudełka porozrzucane po podłodze. Ich oczy spotkały się na 
chwilę. 
– A teraz ubierz się. Nie musisz się specjalnie spieszyć. Wyobraź sobie, 
Ŝ

e mnie tutaj w ogóle nie ma. 

Amanda skinęła głową. 
Kyle czekał. W sypialni zapanowała cisza. 
Dziewczyna  podniosła  pierwszy  pakunek  i  podeszła  do  łóŜka.  Zaczęła 
go otwierać. 
Ku jej zdziwieniu okazało się, Ŝe wewnątrz znajduje się biały jedwabny 
szal.  Sięgnęła  po  następne  pudełka.  Ani  śladu  czarnej  bielizny,  czy 
ubrań ze skóry. Wręcz przeciwnie – wszystko było białe lub utrzymane 
w  pastelowej  tonacji.  Nie  miała  wątpliwości,  Ŝe  wszystkie  rzeczy 
znakomicie  do  siebie  pasują.  Znała  Kyle’a.  Wiedziała,  Ŝe  nie 
pozwoliłby sobie na najmniejsze uchybienie. 
Po  raz  pierwszy  od  jego  przyjścia  uśmiechnęła  się  lekko.  W 
męŜczyźnie,  który  lubił  robić  takie  prezenty  było  coś  rozczulającego  i 
niezwykle ciepłego. 
Otworzyła  kolejną  torebkę  i  wyjęła  z  niej  delikatne  jedwabne 
pończochy oraz podwiązki. 
To,  czego  od  niej  wymagał,  nie  zdziwiło  jej  wcale.  Chciał  pozostać 

background image

widzem  i  obserwować  ją  z  daleka.  Być  moŜe  udawał,  Ŝe  ogląda  tylko 
postać na ekranie... Dzięki temu mógł zachować potrzebny mu dystans. 
Amanda  cały  czas  starała  się  udawać,  Ŝe  jest  sama  w  pokoju.  Było  to 
jednak  niemoŜliwe.  Stopniowo  zaczęła  grać  przednim.  Chciała  go 
podniecić.  Kontrast  między  nagością  i  ubraniem  ekscytował  ją  samą. 
Parokrotnie zdejmowała i wkładała te same rzeczy. 
Miała  ochotę  na  coś  niedozwolonego,  coś  szalonego...  Zerknęła 
niepewnie w stronę Kyle’a. 
Siedział  sztywno  na  łóŜku.  Z  ociąganiem  sięgnęła  po  jedwabną 
pończochę  i  zaczęła  oglądać  ją  pod  światło.  Koniuszek  języka,  który 
przy tym wychyliła, miał świadczyć o tym, Ŝe ta czynność pochłaniają 
bez reszty. Następnie upuściła pończochę udając, Ŝe wyśliznęła jej się z 
rąk... 
Kyle  uczynił  gest,  jakby  chciał  jej  pomóc.  Uśmiechnęła  się  z 
satysfakcją.  Powtórzyła  tę  sztuczkę  z  drugą  pończochą,  ale  juŜ  bez 
widocznego rezultatu. 
Gest  Kyle’a  podniecił  ją  w  nieprawdopodobnym  stopniu.  Policzki  jej 
płonęły,  cała  drŜała.  Bała  się,  Ŝe  nie  wytrzyma  i  zacznie  prosić,  by 
wziął ją w ramiona. 
Opanowała się jednak. Miała juŜ na sobie majtki i pończochy. Sięgnęła 
po  koronkowy  biustonosz.  Przez  chwilę  zastanawiała  się,  czy  go 
załoŜyć,  ale  w  końcu  zdecydowała,  Ŝe  tak.  Miękka  tkanina  bardziej 
odkrywała  niŜ  zakrywała  jej  piersi.  Kątem  oka  dostrzegła,  Ŝe  Kyle 
niespokojnie poruszył się na łóŜku. 
Postanowiła zrobić mu niespodziankę. Podeszła do toaletki i z szuflady 
wyjęła  flakonik  perfum”Ekstaza”.  Słodki,  zmysłowy  zapach  zaczął 
unosić  się  w  powietrzu.  Nawet  nie  musiała  patrzeć  w  stronę  łóŜka. 
Usłyszała głęboki gardłowy pomruk. Odrobiną perfum natarła najpierw 
szyję i koniuszki uszu, a następnie intymne miejsce między piersiami. 
Odeszła  od  lustra  i  uniosła  ramiona.  Cieniutka  koszulka  spłynęła 
zakrywając  jej  ciało.  Amanda  bawiła  się  nią  przez  chwilę,  jakby 
zastanawiając się, czyją zdjąć, czy teŜ zostawić. 
W tym stroju podeszła do toaletki i pochyliła się, opierając górną część 
brzucha  o  oparcie  krzesła.  Wyobraziła  sobie,  jakie  wraŜenie  musiała 
zrobić na Kyle’u jej ledwie przysłonięta, wypięta pupa. 
Powoli  zaczęła  robić  sobie  makijaŜ.  Wybrała  jasnoróŜowe  cienie  do 
powiek.  Pochyliła  się  jeszcze  bardziej,  chcąc  sprawdzić,  czy  dobrzeje 

background image

nałoŜyła. 
Kyle poruszył się niespokojnie na łóŜku. 
Amanda  uśmiechnęła  się  do  siebie.  Wcale  nie  miała  zamiana  się 
spieszyć. 
Ubrania,  które  wybrał,  były  w  stylu  lat  trzydziestych.  Dlatego 
postanowiła, Ŝe nie będzie związywać włosów. Musi je tylko porządnie 
rozczesać. 
Za kaŜdym razem, gdy ręka z grzebieniem wędrowała w górę, koszulka 
odsłaniała  wąski  pasek  skóry.  Natomiast  kiedy  ją  opuszczała,  spadało 
ramiączko,  odsłaniając  fragment  piersi.  Amanda  poprawiała  je 
nerwowo udając, Ŝe się wstydzi. 
Kyle  chrząknął,  nic  jednak  nie  powiedział.  Amanda  była  tak 
podekscytowana, Ŝe z trudem mogła oddychać. 
Dlaczego nic nie mówił? 
Wiedziała, Ŝe jej nie kocha, ale mimo to pragnęła go teraz jak nikogo w 
swoim Ŝyciu. 
WłoŜyła bluzkę i zaczęła ją szybko zapinać. Miała juŜ dość tej zabawy. 
Przestała  draŜnić  się  z  Kyle’em.  Pragnęła  zakończyć  wszystko  jak 
najszybciej. 
Po  raz  pierwszy  poŜałowała,  Ŝe  nie  ma  na  sobie  czarnej  bielizny  i 
skórzanych butów. MoŜe to skusiłoby Kyle’a... 
Rozejrzała się uwaŜnie dokoła. Nie wiedziała, co zrobić. Miała na sobie 
biustonosz, sięgającą do pasa koszulkę, bluzkę i... skąpe majteczki. Jej 
wzrok  powędrował  w  stronę  lustra.  Dostrzegła  Kyle’a.  Siedział  na 
łóŜku i wpatrywał się w nią jak urzeczony. Wiedziała, czego jej trzeba. 
Pochyliła  się  jeszcze  bardziej  do  przodu  i  zaczęła  powoli  zsuwać 
majteczki. 
Poruszył się. 
Poczęła  gładzić  dłonią  wewnętrzną  stronę  ud  i  zastygła  w 
prowokacyjnej pozie. 
Poderwał się z łóŜka jak oparzony i chwycił ją za biodra. 
– Myślisz, Ŝe jesteś sprytna, co? – syknął. 
– Co robisz?! – krzyknęła Amanda. 
– Dostaniesz to, na co zasługujesz – rzekł, zdejmując jej majtki. 
PołoŜył ją na krześle i dał kilka klapsów. 
– A teraz bądź grzeczną dziewczynką i ubierz się – powiedział. 
Zakręcił się napięcie i podszedł do drzwi. 

background image

– Zaczekam na dole – rzucił na odchodnym. 
– Chwileczkę… – jęknęła Amanda. 
– Przyjdź, kiedy będziesz gotowa. – Usłyszała jeszcze jego głos. 
Amanda,  kompletnie  zaskoczona,  długo  patrzyła  na  uchylone  drzwi. 
Następnie  chwyciła  pierwszy  lepszy  przedmiot,  który  nawinął  jej  się 
pod rękę, i rzuciła nim o ścianę. 
Tak,  Kyle  bez  wątpienia  okazał  się  najbardziej  aroganckim  i 
odraŜającym  typem,  jakiego  znała.  Gdyby  tylko  nie  był  przy  tym  tak 
przystojny i czarujący! 
Skończyła toaletę w ciągu kwadransa. Przez cały czas zastanawiała się, 
jak uwieść Kyle’a. PrzecieŜ musiał być jakiś sposób. 
Kyle,  jak  wielu  przystojnych  męŜczyzn,  nie  mógł  znieść  sytuacji,  w 
których kobiety przejmowały inicjatywę. Czuł się wówczas zagroŜony. 
Amanda wiedziała o tym. Miała juŜ wcześniej podobne doświadczenia. 
Wiedziała, Ŝe mogłaby  wiele osiągnąć strojąc niewinne minki i udając 
cnotliwą dziewicę. 
Z  kimś  takim  jak  Kyle  najlepiej  było  zacząć  rozmowę  od  słodkiego: 
„Nie pójdę z panem na spacer. Mama by się na to nie zgodziła”. 
Taka odpowiedź pozwoliłaby mu się poczuć prawdziwym męŜczyzną. 
Ale  Amanda  nie  chciała  oszukiwać  Kyle’a.  Była  dorosłą  w  pełni 
dojrzałą kobietą i nie zamierzała tego ukrywać. 
Niechętnie włoŜyła długą, białą suknię. Doskonale wiedziała, dlaczego 
Kyle ją dla niej kupił. Patrząc na swoje odbicie w lustrze, myślała, jak 
zemścić  się  na  tym  łajdaku.  Zaczęła  zawiązywać  suknię  na  plecach. 
Nagle jej twarz rozjaśniła się. Dzięki sukni wpadła na świetny pomysł. 
Jeszcze raz przejrzała siew lustrze. Wyglądała wspaniale. Śmiało mogła 
wybrać się do najbardziej eleganckiej restauracji w mieście. 
Przez chwilę zastanawiała się, dokąd pójdą. Kyle oczywiście będzie się 
musiał przebrać. Przyszedł do niej w wytartych dŜinsach, kowbojskich 
butach i płaszczu, w którym widziała go po raz pierwszy. 
MoŜe teraz nastąpi zamiana ról. To ona będzie musiała patrzeć, jak on 
się ubiera... CóŜ, ten pomysł podobał jej się coraz bardziej. 
Wychodząc  rzuciła  okiem  na  porozrzucane  dookoła  papiery  i 
uśmiechnęła  się  do  siebie.  Kyle  pewnie  raczył  się  drinkiem  w  pokoju 
gościnnym.  Zanim  stąd  wyjdzie,  będzie  jeszcze  musiał  wypić  sporo 
alkoholu...  Kiedy  zaczęła  schodzić,  nagle  zgasły  światła.  Cały  dom 
pogrąŜył się w mroku. 

background image

– Kyle! – krzyknęła. 
Wokół panowała głucha cisza. 
 

background image

Rozdział 10 

 
Amanda zrobiła niepewny krok i szepnęła: – Kyle. 
ś

adnej odpowiedzi. 

Serce  zaczęło  jej  bić  coraz  mocniej.  Uchwyciła  się  śliskiej  poręczy  i 
powoli  zaczęła  schodzić  w  dół.  Kiedy  była  na  ostatnich  stopniach, 
usłyszała jakiś hałas. Zamarła. 
Jej  oczy  powoli  zaczęły  przyzwyczajać  się  do  ciemności. 
Rozpoznawała meble i sprzęty stojące w przedpokoju. 
Nagle usłyszała trzask zapałki. 
Krzyknęła i cofnęła się odruchowo. 
W  świetle  zapałki  ujrzała  twarz  męŜczyzny,  który  zapalał  długie 
cygaro.  Płomyczek  zgasł,  ale  męŜczyzna  zapalił  świecę,  stojącą  na 
stoliku. 
Dopiero  teraz  rozpoznała  Kyle’a.  Stał  w  rozkroku  i  miał  na  sobie  to 
samo ubranie co wcześniej. 
Amanda wytęŜyła wzrok, by mu się lepiej przyjrzeć. Trwał w bezruchu, 
najwyraźniej na coś czekając. 
Jej  źrenice  rozszerzyły  się,  kiedy  dostrzegła  srebrny  błysk  przy  jego 
pasie.  Tak,  Kyle  miał  na  sobie  kowbojski  pas  i  rewolwer  zwisający  u 
prawej  nogi!  Wyjął  go  z  olstra  i  wycelował  prosto  w  jej  pierś.  Skinął 
ręką, Ŝeby do niego podeszła. 
Zrobiła, jak kazał. Z bliska dostrzegła, Ŝe jego oczy lśnią jak gwiazdy. 
– Niech pani zdejmie te szmatki – rzucił przez zaciśnięte zęby. 
Amanda nie poruszyła się. 
– Szybko! – ponaglił ją. 
Sięgnęła  do  tyłu,  Ŝeby  rozwiązać  kokardę.  Zaschło  jej  w  gardle. 
Trzęsącymi  się  dłońmi  zaczęła  rozpinać  rząd  miniaturowych 
guziczków. 
Kyle poruszył niecierpliwie bronią. 
Biała  suknia  spłynęła  na  podłogę.  Amanda  stała  teraz  przed  nim  w 
samej bieliźnie. 
Kyle nie poruszył się. 
– Dalej! 
Ramiączko  koszulki  zsunęło  się  zalotnie.  Amanda  poprawiła  je,  a 
następnie  zdjęła  koszulkę  przez  głowę.  Jej  piersi  osłaniał  juŜ  tylko 

background image

koronkowy biustonosz. 
– Zdejmij to. 
Amanda zrobiła niepewną minę. Spojrzała na swoje pończochy i buty. 
Udawała, Ŝe nie wie, o co chodzi. 
– Biustonosz – wyjaśnił. 
Z  wahaniem  sięgnęła  do  zapięcia  z  tyłu.  Cały  czas  nie  spuszczała 
wzroku z lufy lśniącego rewolweru. Biustonosz upadł tuŜ obok sukni. 
– Jakie śliczne maleństwo – mruknął Kyle, wpatrując się w jej sterczące 
sutki. 
Amanda odruchowo zakryła piersi. Pokręcił głową. 
– Nie radzę. 
Opuściła ręce. 
–  Tak  jest  zdecydowanie  lepiej.  Teraz  włosy.  Spojrzała  na  niego 
pytająco. 
– Całkiem je rozpuść – wyjaśnił. 
Wyjęła spinki tkwiące po bokach i potrząsnęła  głową, Kyle patrzył na 
nią  z  niedowierzaniem.  Z  chmurą  rozwianych  włosów  i  płonącym 
spojrzeniem wyglądała jak ucieleśnienie marzeń kaŜdego męŜczyzny. 
Zdjął palec ze spustu, a następnie połoŜył broń na stoliku. 
– Chodź do mnie. 
Amanda podbiegła do niego i zarzuciła mu ramiona na szyję. 
– Myślisz, Ŝe jesteś twardy, co? – spytała, patrząc mu głęboko w oczy. 
Nawet  nie  zadał  sobie  trudu,  Ŝeby  odpowiedzieć.  Wziął  ją  na  ręce  i 
zaczął wnosić po schodach na górę. 
–  Mam  nadzieję,  Ŝe  jest  pan  dŜentelmenem.  –  Amanda  powróciła  do 
swojej roli, kiedy rzucił ją bezceremonialnie na łóŜko. 
Kyle zapalił świecę stojącą na toaletce. 
– Nie, proszę pani, jestem męŜczyzną z krwi i kości. Mam wraŜenie, Ŝe 
takiego kogoś pani najbardziej potrzebuje... 
– Czy to znaczy, Ŝe będę musiała zrobić wszystko, czego pan zaŜąda? – 
spytała, robiąc niewinną minkę. 
Kyle spojrzał z dezaprobatą na rękę, którą ponownie zakryła piersi. 
–  Nie.  Zrobimy  coś,  czego  oboje  pragniemy.  Dotknął  jej  nagiego 
brzucha. 
– Ojejku – pisnęła dziewczyna. 
– Co za ojejku? 
–  Tak  krzyczą  zwykle  zniewalane  dziewice.  Cofnął  się  nieco  i 

background image

ponownie zmierzył ją wzrokiem. 
– Chyba nie chcesz powiedzieć... 
– Nie, nie chcę. 
Kyle odetchnął z ulgą i  zaczął się rozbierać. Amanda przytuliła się do 
niego i zaczęła pieścić językiem jego twardy brzuch. 
– Posłuchaj, Kyle... 
– Tak. 
– Kiedy? 
– Co, kiedy? 
Jęknął, poniewaŜ zwinny język dotarł aŜ do jego małej brązowej sutki. 
– Kiedy zrobisz ze mną to, o czym myślę? Cofnął się, czując na ciele jej 
ostre zęby. 
–  Jak  najszybciej  –  mruknął.  –  Inaczej  chyba  zwariuję.  Amanda 
sięgnęła do jego rozporka. 
– O BoŜe! Myślałam, Ŝe zostawiłeś broń na dole, Sundance. 
–  My,  rewolwerowcy,  zawsze  mamy  coś  w  zanadrzu  –  powiedział, 
odpychając ją. 
Chciał zdjąć spodnie. Niestety zamek zaciął się w połowie drogi. 
Amanda mogła się teraz odegrać za jego wcześniejsze sztuczki. 
–  Szkoda  tylko,  Ŝe  nie  udaje  ci  się  wyjąć  tego  w  odpowiednim 
momencie. 
– Pilnuj swojego nosa! 
Kyle przez chwilę mocował się z zamkiem. 
– Mogłabyś mi pomóc – dodał z westchnieniem. 
– AleŜ proszę pana! Ja się boję! PrzecieŜ bron jest odbezpieczona. 
– Racja – zachichotał. 
Przyciągnął  Amandę  do  siebie  i  przywarł  do  jej  spragnionych  warg. 
Jego dłoń błądziła po rozpalonym ciele dziewczyny. 
Oboje  oddychali  głęboko  i  patrzyli  sobie  w  oczy.  Jej  dłoń  odnalazła 
zamek. Pociągnęła go nieco w górę, a następnie silnie w dół. Krzyknęła 
cicho, kiedy poczuła, Ŝe się udało.. 
– Czy mogę cię o coś prosić? 
Czuła gwałtowny przypływ poŜądania. Nie mogła się juŜ opanować. 
–  O  wszystko,  o  wszystko,  proszę  pana  –  wydyszała  wprost  w  jego 
ucho.  –  Napoję  konie,  opatrzę  rany,  zabiję  złego  szeryfa,  tylko... 
później! 
– Nie, Amando, teraz. 

background image

– Odmawiam! 
– Chyba nie chcesz, Ŝebym kochał się z tobą w butach?! 
– Buty? – nie mogła zrozumieć, o co mu chodzi. Pokiwał głową. 
– Musisz mi pomóc je zdjąć. 
Amanda wydała z siebie głuchy jęk. Zwlekła się z łóŜka i spojrzała na 
Kyle’a,  który  w  tym  czasie  ułoŜył  się  wygodnie  na  plecach  i  zamknął 
oczy. Wyglądał bardzo pociągająco. Miała w tej chwili ochotę na wiele 
rzeczy, ale ściąganie butów było ostatnią z nich. 
Patrząc  na  niego  pomyślała,  Ŝe  pewnie  robi  błąd.  Postanowiła  jednak, 
Ŝ

e podobnie jak Scarlett, będzie się tym przejmować dopiero jutro. 

– Buty, proszę pani! 
Kyle otworzył oczy, by sprawdzić, co się dzieje. 
Amanda chwyciła go za lewą nogę i usiłowała ściągnąć z niej but. Nie 
schodził.  Wzięła  głęboki  oddech  i  spróbowała  jeszcze  raz.  Niestety  z 
podobnym skutkiem. 
Kyle z wyraźnym niesmakiem potrząsnął głową. 
–  Proszę  pani,  nic  pani  nie  wie  o  kowbojach.  Wszystko  pani  robi  nie 
tak, jak naleŜy. 
– To jak mam to zrobić? – wzruszyła ramionami. 
– Musi pani stanąć okrakiem nad moją nogą i pociągnąć. 
Amanda  odwróciła  się  do  niego  tyłem.  Kyle  zaczął  poruszać  nogą 
między jej udami. 
– Kyle! 
– Słucham? 
– Uspokój się! 
– Tak, proszę pani. 
WciąŜ jednak nie dawał za wygraną. Amanda czuła, Ŝe za chwilę spali 
się w ogniu poŜądania. Pociągnęła za but, tak mocno, Ŝe Kyle aŜ jęknął 
z bólu, a następnie zajęła się butem z prawej nogi. Cała operacja zajęła 
jej najwyŜej parę sekund. 
– Co to miało być? – spytała, odwracając się w jego stronę. 
– Małe preludium – szepnął. 
Rzuciła  się  na  niego  z  pięściami.  Kyle  zaczął  okrywać  pocałunkami 
całe jej ciało. 
–  Teraz  juŜ  wiesz,  dlaczego  kobiety  kochają  kowbojów  –  powiedział, 
odrywając się od niej na chwilę. 
–  Jesteś  niepoprawny  –  mruknęła,  gładząc  jego  policzki.  Pociągnął  ją 

background image

ku  sobie.  Chcąc  dowieść,  jak  bardzo  jest  niepoprawny,  zdarł  z  niej 
resztę bielizny. Zawahał się tylko przy majteczkach. 
Pochylił  się  i  zaczął  całować  jej  łono  przez  cienki  materiał.  Amanda 
jęknęła.  Jej  palce  nerwowo  gładziły  płową  czuprynę.  W  końcu  Kyle 
wyprostował się i jednym ruchem zsunął z niej majteczki. 
Spletli  się  w  namiętnym  uścisku.  Całowali  swoje  policzki,  szyje, 
ramiona...  Kyle  wziął  ją  pod  siebie  i  zaczął  pieścić  jej  nabrzmiałe 
poŜądaniem piersi. Amanda krzyczała, czując napór męskiego ciała. 
Kyle wycofał się. Jej biodra podąŜyły za nim w oszalałym tańcu. 
–  Przepraszam  na  chwilę  –  powiedział,  głaszcząc  ją  uspokajająco  po 
głowie. 
Amanda westchnęła. 
Kyle podszedł do spodni leŜących na podłodze, pochylił się i wyjął coś 
z kieszeni. Przez chwilę stał odwrócony do niej tyłem. Potem rzucił się 
na łóŜko. 
Amanda przeciągnęła dłonią po jego ciele. Dotknęła jego męskości. 
–  Więc  jednak  jesteś  dŜentelmenem  –  powiedziała,  wyczuwając  śliską 
powierzchnię prezerwatywy. 
Kyle poczuł nagły przypływ poŜądania. 
– W kaŜdym calu – szepnął, biorąc ją w ramiona. Amanda wciąŜ czuła 
jego męskość w swojej dłoni. 
– Myślę, Ŝe jesteś wielkim dŜentelmenem... 
– Amando! – Tak? 
– Nie mogę juŜ dłuŜej czekać! Całował jej piersi. 
Dziewczyna rozchyliła dla niego swe uda. 
– Teraz zabiorę cię w daleką podróŜ – szepnął jej do ucha. 
Po chwili połączyli się. Czuli, Ŝe porwał ich wir silniejszy niŜ wszystko, 
co znali do tej pory. 
Kyle  obejmował  ją  mocno.  Amanda  oplotła  go  swymi  udami.  Nie 
interesowało ich nic, poza zgodnym rytmem spragnionych siebie ciał. 
Przemierzali  razem  olbrzymie  połacie  lądu  i  morza.  Odwiedzali 
wilgotne  doliny  i  suche  amerykańskie  prerie.  Wraz  z  pierwszymi 
osadnikami zakładali nowe osiedla. Kochali się na workach z ziarnem i 
na  sianie,  bojąc  się,  Ŝeby  nie  przyłapał  ich  surowy  ojciec  Amandy, 
Kochali  się  na  wozie  jadącym  do  Kalifornii.  Razem  zrywali 
pomarańcze i podawali je sobie ze śmiechem. Słodki sok spływał im po 
brodach. Po raz pierwszy pływali nago w wodach zatoki. Byli delfinami 

background image

baraszkującymi niewinnie w Pacyfiku. 
Amanda krzyczała z radości. 
Po tej niezwykłej podróŜy brakowało jej tchu. Dyszała cięŜko, tuląc do 
siebie Kyle’a. 
W  końcu  oderwali  się  od  siebie.  Trwali  w  bezruchu  przez  parę  minut 
Amanda czuła, Ŝe Kyle całuje jej ucho, nie miała jednak siły, by się do 
niego przytulić. 
– Przez ciebie musiałem zmienić scenariusz – oznajmił. 
– Mam nadzieję, Ŝe tego nie Ŝałujesz. 
– No cóŜ... – mruknął. – Było całkiem nieźle. Jeszcze jedna taka sesja i 
nie mógłbym bez ciebie wytrzymać... 
– Czy chcesz powiedzieć, Ŝe to juŜ koniec? – spytała figlarnie Amanda. 
Jej dłoń przesuwała się wolno po płaskim brzuchu Kyle’a. 
–  Przynajmniej  jeśli  chodzi  o  mnie.  Ty  moŜesz  się  nie  krępować...  – 
powiedział, uśmiechając się tajemniczo. – Z przyjemnością popatrzę. 
Amanda połoŜyła się na brzuchu. 
– Dobrze, ale pod jednym warunkiem. 
– Warunkiem? 
Kyle skrzywił się. Takie słowa nie istniały w jego słowniku. 
– Właśnie. 
– Słucham. 
– CóŜ – zaczęła Amanda – kaŜdy z nas ma ciemne sekrety... 
– Czy chcesz, Ŝebym ci zdradził moje? – Kyle aŜ uniósł się na łokciach, 
chcąc jej się lepiej przyjrzeć. 
Pokiwała głową. Zamyślił się głęboko. 
– Czekam... 
RozłoŜył ręce w bezradnym geście. 
– Obawiam się, Ŝe nie mam Ŝadnych... 
– Niewierze. 
Kyle  uderzył  otwartą  dłonią  w  czoło.  Sprawiał  wraŜenie,  jakby  nagle 
przypomniał sobie coś z przeszłości. 
– Zaraz, zaraz. Pamiętam dwie stewardesy... kiedyś... w samolocie... 
– Dwie? W samolocie? – dziewczyna nie wiedziała, czemu się bardziej 
dziwić. 
– Tak. Ale to była sprawka mojego złego brata bliźniaka. 
Zaczęła bawić się jego jasnymi włosami. 
– Opowiedz mi o nim. 

background image

– Nie mogę. Jest bardzo nieśmiały. Musiałem mu obiecać, Ŝe nie będę o 
nim nikomu opowiadał. 
– Czy jesteś pewny, Ŝe twój zły brat bliźniak naprawdę istnieje? 
Pociągnęła go lekko za włosy. 
– Jasne. To mój najwierniejszy towarzysz. 
– Rozumiem. 
Korzystając  z  chwili  jej  nieuwagi,  przewrócił  się  na  bok  i  przytulił 
gwałtownie do Amandy. 
– Co robisz?! – krzyknęła, bardziej podniecona niŜ przestraszona. 
– Zdecydowałem, Ŝe jednak nie będę patrzył – wyjaśnił. 
A potem szepnął do jej ucha coś, od czego Amanda zarumieniła się aŜ 
po cebulki włosów. 
 
Amanda obudziła się wczesnym rankiem. Patrzyła na śpiącego Kyle’a. 
Wyglądał  tak,  jakby  zawsze  tu  był.  Jego  obecność  to  najlepszy  lek  na 
samotność,  której  tak  się  obawiała.  Gdyby  tylko  Kyle  ją  kochał, 
wszystko byłoby takie proste. 
Jasne poranne światło sączyło się przez szczeliny w zasłonach. Jeden z 
promieni  kładł  się  na  głowie  i  ramionach  śpiącego  męŜczyzny.  Kyle 
wyglądał  tak  niewinnie.  Prawie  jak  dziecko...  Dziecko,  które 
przeistacza  się  w  męŜczyznę  i  doskonałego  kochanka.  Amanda 
uśmiechnęła się, przypominając sobie szczegóły wczorajszej nocy. 
Raz jeszcze spojrzała na niego. Nie mogła się powstrzymać. Musiała go 
dotknąć. Z wahaniem wyciągnęła dłoń. Kiedy się nie poruszył, zaczęła 
gładzić jego ramiona. 
Roześmiał się głośno i chwycił ją za rękę. 
–  Czy  juŜ  umarłem?  –  spytał,  otwierając  jedno  oko.  Dziewczyna 
spojrzała na niego z niepokojem. 
– Umarłeś? – powtórzyła. 
–  Bo  mam  wraŜenie,  Ŝe  juŜ  jestem  w  niebie...  Ucałował  delikatnie  jej 
palce. 
Amanda poczuła nagłe ukłucie w sercu. Takie słowa wzruszyłyby ją do 
łez, gdyby wypowiedział je zakochany w niej męŜczyzna. 
–  To  zabawne  –  odparła  z  przekąsem  –  bo  ja  odniosłam  wraŜenie,  Ŝe 
obcuję z diabłem. 
Kyle roześmiał się jeszcze głośniej. 
– Kochanie, co ja mam z tobą zrobić? 

background image

–  Hm,  jeśli  rzeczywiście  oczekujesz  jakiejś  rady,  to  mogę  ci  jej 
udzielić.... 
Później,  kiedy  Kyle  znajdował  się  w  łazience,  Amanda  zasiadła  przed 
lustrem i zaczęła szczotkować włosy. Przez cały czas zastanawiała się, 
czy powiedzieć mu o propozycji z Nowego Jorku. 
Po  chwili  szum  wody  ustał  i  w  drzwiach  pojawił  się  zupełnie  mokry 
Kyle  z  ręcznikiem  na  głowie.  Zaczął  się  wycierać  i  jednocześnie 
rozglądać po pokoju w poszukiwaniu porozrzucanych części garderoby. 
– Posłuchaj, Kyle – zaczęła niepewnie. 
Spojrzał na nią. W lewej ręce trzymał odnalezione dŜinsy. 
– Tak? 
– Musimy porozmawiaj. 
– Tak, rozumiem. Ja... 
– Chodzi o pracę. – Amanda zdecydowała się mu przerwać, zanim Kyle 
powie  jakieś  głupstwo.  –  Chciałabym,  Ŝebyś  wiedział,  Ŝe  dostałam 
ciekawą propozycję. To dla mnie Ŝyciowa szansa. 
– Skąd? – rzucił krótko. 
Amanda wymieniła nazwę stacji z Nowego Jorku. 
– Rozumiem – szepnął. 
Zaczął wkładać dŜinsy, unikając jej wzroku. 
– Oczywiście przyjmiesz tę propozycję? 
– Jeszcze nie wiem. Został mi tydzień do namysłu. Kyle rozejrzał się po 
pokoju. Jego koszula leŜała tuŜ przy toaletce. Schylił się po nią i zaczął 
wkładać ją bez słowa. 
–  Co,  twoim  zdaniem,  powinnam  zrobić?  –  spytała  i  niemal  do  bólu 
zagryzła wargi. 
Miała nadzieję, Ŝe tym razem usłyszy słowa, które tak bardzo pragnęła 
usłyszeć. 
– Mówiłem juŜ. Nie powinnaś się wahać. 
W  końcu  spojrzał  na  nią.  W  jego  błękitnych  oczach  nie  było  nawet 
cienia emocji. 
Amanda westchnęła cicho. Więc jednak nie poprosił jej, by została. Co 
prawda  nie  miała  zamiana  poświęcać  kariery  dla  męŜczyzny,  ale... 
zyskałaby  przynajmniej  pewność,  Ŝe  Kyle’owi  choć  trochę  na  niej 
zaleŜy. 
Podszedł  do  niej  i  podniósł  z  podłogi  swój  kowbojski  płaszcz.  Przez 
chwilę wahał się, lecz w końcu przerzucił go sobie przez ramię. 

background image

– Muszę juŜ iść – powiedział i z uśmiechem ucałował czubek jej nosa. 
Amanda zrobiła gest, jakby chciała go zatrzymać. 
–  Naprawdę  myślisz,  Ŝe  powinnam  przyjąć  tę  propozycję?  –  spytała 
nieśmiało raz jeszcze. 
Skinął głową. 
–  PrzecieŜ  sama  mówiłaś,  Ŝe  to  twoja  Ŝyciowa  szansa...  Amanda 
spojrzała na niego ze łzami w oczach. 
– Ale co... – urwała. 
– Z nami? – dokończył. Przytaknęła. 
Kyle uśmiechnął się smutno. 
–  CóŜ,  załóŜmy,  Ŝe  kochaliśmy  się  tylko  w  wyobraźni.  Odwrócił  się 
powoli i wyszedł. 
 
Przez  pozostałą  część  tygodnia  Kyle  zajmował  się  głównie 
wspominaniem  nocy  spędzonej  z  Amanda.  Miał  wraŜenie,  Ŝe 
dziewczyna jest wprost stworzona dla niego. Nigdy jeszcze nie przeŜył 
z nikim tak cudownych chwil. 
Długo  skrywane  tęsknoty  ujawniły  się  z  nową  siłą.  Dopiero  teraz 
uświadomił  sobie,  Ŝe  juŜ  dawno  odciął  się  od  zewnętrznego  świata. 
Wystawił  na  sprzedaŜ  swój  publiczny  wizerunek,  natomiast  jego 
prawdziwe,  skrywane  głęboko  „ja”  Ŝywiło  się  wyłącznie  produktami 
jego  wyobraźni.  Dopiero  Amanda  potrafiła  do  niego  dotrzeć  i  obudzić 
je na nowo. 
Wiadomość  o  jej  wyjeździe  do  Nowego  Jorku  była  jak  cios  w  plecy. 
Właśnie  chciał  jej  zaproponować,  Ŝeby  byli  razem,  kiedy  powiedziała 
mu, Ŝe musi odejść. 
Kyle  pragnął,  by  została,  nie  chciał  jej  jednak  do  tego  nakłaniać. 
Amanda musi sama zadecydować o własnej przyszłości. 
Spojrzał na kopertę, którą trzymał w dłoni. Kiedy zobaczył jej torebkę 
na  stoliku  w  przedpokoju,  nie  mógł  się  oprzeć  i...  ukradł  bezczelnie 
kopertę Amandy. 
Przysiadł  na  biurku  i  wziął  nóŜ  do  papieru.  Cichy  szelest  otwieranej 
koperty był jak wyrzut sumienia. 
Sięgnął  do  środka  i  wyjął  róŜową  kartkę.  Widniało  na  niej  zaledwie 
jedno zdanie: 
 
Kyle! 

background image

Chciałabym  kochać  się  jednocześnie  z  tobą  i  twoim  najlepszym 
przyjacielem. 
 
Kyle roześmiał się tubalnie. Czuł, Ŝe zły nastrój opuści! go na dobre. A 
to lisica! 
Kyle oczywiście wiedział, Ŝe Amanda będzie starała się wymyślić taki 
scenariusz,  którego  nie  będzie  mógł  zrealizować.  Nie  przypuszczał 
jednak, Ŝe wpadnie na tak przewrotny pomysł. 
Uśmiechnął się do siebie. 
Dziewczyna igrała z ogniem. 
Dobrze,  moŜe  sobie  jechać  do  Nowego  Jorku.  Ale  najpierw  musi 
dowiedzieć  się,  czym  jest  prawdziwa  perwersja.  Tak,  aby  miała  co 
wspominać. 
Kyle  postanowił,  Ŝe  Amanda  spotka  się  z  jego  złym  bratem 
bliźniakiem. 
 

background image

Rozdział 11 

 
W  sobotę  po  południu  Amanda  usiadła  przy  biurku  z  zamiarem 
opracowania  recenzji  nowego  filmu.  Wzburzony  umysł  odmawiał 
jednak  posłuszeństwa.  Nie  widziała  Kyle  od  pamiętnego  ranka.  Była 
pewna,  Ŝe  jej  unika,  ale  nic  na  to  nie  mogła  poradzić.  CóŜ,  dostał  to, 
czego  chciał,  i  jest  teraz  pewnie  bardzo  zadowolony.  Być  moŜe  nawet 
cieszy  się  na  myśl,  Ŝe  Amanda  juŜ  niedługo  wyjedzie  do  Nowego 
Jorku.  Znała  takich  męŜczyzn,  którzy  jak  ognia  bali  się  dłuŜszego 
związku z kobietą. 
Amanda  miała  nadzieję,  Ŝe  zachowa  miłe  wspomnienia  z  nocy 
spędzonej  z  Kyle’em.  Okazało  się  jednak,  Ŝe  nie  potrafi.  Za  bardzo 
zaangaŜowała  się,  by  teraz  myśleć  o  tym  jak  o  pierwszej  lepszej 
przygodzie. 
Kiedy  odezwał  się  dzwonek  u  drzwi,  myślała  o  Kyle’u.  Piórem 
bezmyślnie rysowała na czystym papierze róŜne esy-floresy. 
Drgnęła. 
– Amando! To był on. 
– Idź sobie! – krzyknęła, chociaŜ z całego serca pragnęła, by został. 
–  Amando,  kochanie,  wpuść  nas  do  środka.  –  Mówiłam,  Ŝebyś  sobie 
poszedł. 
–  Niech  pani  lepiej  otworzy  –  odezwał  się  obcy  głos  z  teksaskim 
akcentem. 
Zaintrygowana  podeszła  do  drzwi  i  przekręciła  klucz  w  zamku.  Kiedy 
je otworzyła, zobaczyła Kyle’a. Był sam. 
–  Wydawało  mi  się,  Ŝe  słyszałam  teŜ  jakiś  inny  głos  –  powiedziała  z 
wahaniem. 
– To był mój brat bliźniak, o którym ci mówiłem – wyjaśnił. – Sądzę, 
Ŝ

e powinnaś go poznać. 

– Brat bliźniak? – Spojrzała na niego ze zdziwieniem. 
– Nie widzę tu nikogo. 
–  Wróci,  wróci.  Po  prostu  po  coś  go  wysłałem.  Amanda  zmarszczyła 
brwi. 
– Tak? Po co? 
Kyle uśmiechnął się szelmowsko. 
– Przypomniałem sobie, Ŝe nie masz bitej śmietany – wyjaśnił. 

background image

Teraz  juŜ  wiedziała,  Ŝe  ją  oszukuje.  śeby  się  upewnić,  rozejrzała  się 
wokoło. O dziwo, parking przed jej domem był pusty. 
Kyle wykorzystał sytuację i wszedł do przedpokoju. 
– Kiedy wróci, to on przejmie pałeczkę – mruknął nonszalancko. 
– O czym ty, do diabła, mówisz?! Amanda z trzaskiem zamknęła drzwi. 
Diabelskie  ogniki  zamigotały  w  oczach  Kyle’a.  Powoli  sięgnął  do 
kieszeni marynarki i wyjął z niej Ust Amandy. 
– AleŜ o tym, o tym. – Machnął jej przed nosem róŜową kopertą. 
– Skąd to masz?! 
Dziewczyna rzuciła się jak tygrysica, próbując mu ją wyrwać. 
– Ukradłem ją. Była w twojej torebce. – W jego głosie nie było słychać 
skruchy. 
Amanda  spojrzała  na  kopertę.  ZauwaŜyła,  Ŝe  wystaje  z  niej  kawałek 
róŜowej kartki. 
–  Tak,  przeczytałem  to,  co  napisałaś  –  powiedział,  widząc  ślady 
przeraŜenia w jej oczach. – Teraz obaj ją znamy. 
– Obaj? 
Kyle wzruszył ramionami. 
–  Tak,  brat  jest  moim  najlepszym  przyjacielem.  Początkowo  się 
wzbraniał,  ale  w  końcu  zgodził  się  zaspokoić  twoje...  hm...  dziwne 
Ŝą

danie. 

–  Ale  przecieŜ...  –  wyjąkała  Amanda,  patrząc  na  niego  z  mieszaniną 
strachu i zdziwienia. 
– Nie masz się czym przejmować – zapewnił ją. – Brat nic nikomu nie 
powie. Zawsze dotrzymuje słowa. Znam go od lat. 
– Kyle, przecieŜ nie moŜemy... 
–  AleŜ  moŜemy...  Brat  powiedział  nawet,  Ŝe  to  niezły  pomysł. 
Oczywiście jest znacznie bardziej zepsuty... Pamiętasz te stewardesy... 
– Kyle! 
– Słucham? – spytał niewinnie. 
– Myślałam... to nagłe... wiesz... – plątała się dziewczyna. 
– Nic nie wiem. 
Kyle  rozłoŜył  dłonie  w  bezradnym  geście.  Amanda  wyjąkała  kolejne, 
nieskładne zdanie. 
–  Czy  chcesz  powiedzieć,  Ŝe  to  ~  wskazał  kopertę  –  nie  jest  twój 
scenariusz? śe byłaś nieuczciwa? Czy to właśnie chcesz wyjaśnić? 
Amanda westchnęła. Wszystko wskazywało na to, Ŝe wpadła z deszczu 

background image

pod rynnę. 
– Nie, to jest moja fantazja Nigdy jednak nie odwaŜyłabym się... 
– Nawet ze mną? – przerwał. 
Amanda przymknęła oczy. Pomyślała, Ŝe nawet Kyle’a nie stać by było 
na  coś  takiego.  Cały  czas  blefował.  Jego  zły  brat  bliźniak  z  całą 
pewnością w ogóle nie istnieje... 
Uśmiechnęła się. 
Dobrze,  przyjmie  wezwanie.  To  jedno  –  ostatnie.  A  potem  przez  całe 
Ŝ

ycie będzie wystrzegać się męŜczyzn podobnych do Kyle’a. 

Kyle uśmiechnął się złowieszczo, widząc jej reakcję. 
– Jest jeszcze jedna sprawa – mruknął. – Nie wiem, czy ci mówiłem, ale 
brat jest bardzo nieśmiały. Zgodził się, ale pod warunkiem, Ŝe będziesz 
miała zawiązane oczy... 
Wyciągnął jedwabny szalik z wewnętrznej kieszeni marynarki. 
Więc  tak  to  sobie  zaplanował.  Chciał  dalej  ciągnąć  grę.  Nie  miał 
zamiaru się poddać. 
– Dobrze – szepnęła, siadając na kozetce. – Ale powiedz przynajmniej, 
jak ma na imię. 
– Lyle – Lyle? 
– Mama pochodziła z Anglii – powiedział Kyle takim tonem, jakby to 
wszystko wyjaśniało. 
Amanda  zachichotała.  Nigdy  nie  znała  kogoś,  kto  nosiłby  bardziej 
idiotyczne imię. Po chwili opanowała się jednak. 
–  Dobrze,  więc  postaraj  się  z...  Lyle’em,  Ŝeby  ta  zabawa  wypadła 
naprawdę dobrze. Jeśli nie wypali, nigdy wam tego nie daruję. 
–  Spokojna  głowa.  –  Kyle  mrugnął  do  niej  szelmowsko.  –  Mama 
zawsze mówiła, Ŝe jeśli coś nie uda się jednemu z nas, zawsze dokona 
tego dragi. Podszedł do niej z szalikiem w dłoni. 
–  Zdaje  się,  Ŝe  Lyle  wraca  –  dodał  po  chwili.  Amandzie  chciało  się 
ś

miać. Kyle naprawdę świetnie odgrywał swoją rolę. Zastanawiała się, 

jak daleko moŜe się posunąć. 
Usłyszała skrzypienie otwieranych drzwi. 
– Przywitaj się Lyle – usłyszała głos Kyle’a. 
– Dzień dobry pani. Czy jest pani pewna, Ŝe ma na to wszystko ochotę? 
Brat  ma  czasami  zwariowane  pomysły.  Czy  opowiadał  pani  o 
stewardesach? Zaraz... – usłyszała stłumiony chichot – Zdaje się, Ŝe to 
jednak byłem ja. Jak to się człowiekowi czasem myli... 

background image

– Jest pewna – oznajmił Kyle, nie czekając na jej odpowiedź. 
Amanda poczuła delikatną, lecz dojmującą pieszczotę. Ktoś  gładził jej 
szyję, ramiona i fragment ciała tuŜ nad piersiami. 
– Jest wspaniała, Kyle. Ma taką delikatną skórę. 
To,  co  nastąpiło  później,  przekraczało  najśmielsze  wyobraŜenia 
Amandy. Nagle okazało się, Ŝe siedzi naga na kozetce. Wokół rozlegały 
się  szmery  i  szepty,  jakby  otaczał  ją  tłum  nieznanych  męŜczyzn.  Bała 
się, a jednocześnie płonęła z poŜądania. 
Siedziała  z  rozchylonymi  udami.  Nie  mogła  ich  zacisnąć.  Była  zbyt 
podniecona. 
Kyle  i...  Lyle  dokonywali  cudów.  Byli  wszędzie.  Pieścili  jej  wargi  i 
stopy,  bez  wahania  anektowali  piersi  i  uda.  Wydawało  jej  się,  Ŝe 
otaczają setka ramion, Ŝe nieznana siła wdziera się do wnętrza jej ciała. 
Nagle usłyszała trzaśniecie drzwi wejściowych. – Kyle! – krzyknęła. 
– Przykro mi, kochanie, ale Kyle juŜ wyszedł. Musi obejrzeć jakiś film. 
Nie przejmuj się, ja jestem wolny... 
Poczuła, Ŝe ktoś zerwał jej szalik z głowy.  Zamrugała oczami. Niemal 
się zdziwiła, kiedy okazało się, Ŝe przed nią stoi Kyle. 
– Nie mogłem juŜ dłuŜej wytrzymać – powiedział. – Nie jestem jednak 
tak perwersyjny jak Lyle. 
Amanda uśmiechnęła się. 
– PrzekaŜ mu ode mnie ten pocałunek. 
Kyle  porwał  ją  w  ramiona  i  zaniósł  po  schodach  do  sypialni.  Gdy 
połoŜył ją na łóŜku, Amanda zachichotała. 
– O co chodzi? 
– Ja jestem naga, a ty ubrany. To niesprawiedliwe – poskarŜyła się. 
– Tak jest lepiej – zapewnił ją. 
– Nie chcesz chyba powiedzieć, Ŝe jesteś nieśmiały... ? 
– Tylko w ubraniu. Kiedy się rozbiorę, wstępuje we mnie zwierzę. 
–  Wcale  się  nie  boję  –  szepnęła.  –  Rozbieraj  się  szybko.  Kyle  wstał  z 
łóŜka  i  stanął  tyłem  do  lustra,  przed  którym  Amanda  rozbierała  się 
wczoraj. 
– Skoro nalegasz... 
Bez mrugnięcia okiem rozpiął zamek i zdjął dŜinsy. 
Amanda  nie  wytrzymała.  Rzuciła  się  na  niego  z  krzykiem.  Upadli  na 
podłogę.  W  starych  filmach,  które  oboje  tak  lubili,  w  tym  momencie 
następowało wyciemnienie. 

background image

 
 
I  tak  dzień  po  dniu  odkrywali  w  sobie  wciąŜ  nowe  pokłady  inwencji. 
Byli  niezmordowani.  Ale  czas  biegł  nieubłaganie.  Amanda  musiała  w 
końcu podjąć decyzję dotyczącą jej przyszłej pracy. 
Oczywiście  wiedziała,  Ŝe  Trent  będzie  chciał  odnowić  umowę.  Ich 
programy  cieszyły  się  przecieŜ  ogromną  popularnością.  Zresztą 
polubiła  Noaha  za  jego  spokój  i  fachowość.  Trudno  by  jej  było  go 
porzucić. 
Jeszcze  trudniej  byłoby  opuścić  Kyle’a.  Kilka  razy  próbowała  z  nim 
rozmawiać  o  nowej  posadzie.  Bez  rezultatu.  Kyle  zawsze  potrafił 
skierować rozmowę na jakiś inny temat. 
Niejednokrotnie zastanawiała się, jaki wpływ miałoby jej nowe zajęcie 
na ich związek. Czy Kyle byłby w stanie pogodzić się z tym, Ŝe pracuje 
w  większej  stacji  i  lepiej  zarabia?  Nie  miałby  wyboru.  Amanda  nie 
chciała Ŝyć tak jak jej matka. 
Ale nie chciała równieŜ rozstawać się z męŜczyzną, którego kocha. 
Zaczęła  zbierać  się,  Ŝeby  zdąŜyć  na  kolację,  na  którą  umówiła  się  z 
Kyle’em.  Wyszła  w  pośpiechu  i  natychmiast  ruszyła  w  stronę 
samochodu.  Na  przednim  siedzeniu  znalazła  duŜą  białą  kopertę  z  jej 
imieniem wypisanym znajomym charakterem pisma. Zrozumiała, Ŝe nie 
musi się spieszyć. 
 
Amando, ukochana! 
To  naprawdę  wstyd,  Ŝe  mój  brat,  Kyle,  kazał  mi  wyjść  akurat  w 
momencie, kiedy zaczynało się robić interesująco. 
Zapewne  brat  mówił  ci,  Ŝe  jestem  zły  –  To  tylko  połowa  prawdy,  W 
rzeczywistości jestem bardzo zły. 
Posłuchaj. 
Jedziemy pociągiem przez równinę. Kelner przyniósł ci właśnie kawę. Z 
rozkoszą  wdychasz  jej  aromat.  Nagłe  widzisz,  Ŝe  wagon  restauracyjny 
jest  prawie  pusty.  Siedzi  tam  tytko  dwóch  męŜczyzn  przy  stoliku 
przykrytym białą serwetą. 
Siedzimy jeden obok drugiego. To dziwne. Mamy przecieŜ tyle miejsca... 
Nagle przestajesz się dziwić. Jesteśmy przecieŜ skuci kajdankami. Jeden 
z nas to przestępca. Tak, właśnie ten, na którego patrzysz. 
Wzdychasz  lekko,  kiedy  nasze  oczy  spotykają  się.  Dopiero  teraz 

background image

zaczynasz rozumieć, Ŝe obserwuję cię od paru minut. 
Nie, nie spuszczę wzroku. 
Ty  teŜ  nie  moŜesz  ode  mnie  oderwać  oczu.  Patrzysz  jak  urzeczona. 
Serce bije ci coraz szybciej. Na twarzy masz ceglaste rumieńce. 
No, udało ci się. Spojrzałaś w bok. Ukradkiem dopijasz kawę, podnosisz 
się  z  miejsca...  Gdziekolwiek  pójdziesz,  nie  zapomnisz  juŜ  nigdy 
błękitnych oczu i bezczelnego uśmiechu. 
Ktoś  puka  do  drzwi  twojego  przedziału.  Okazuje  się,  Ŝe  przypadkiem 
mamy wykupione miejsca tuŜ obok twego. 
W  przedziale  jest  pusto.  Siadamy  naprzeciwko.  Mój  prześladowca 
pogrąŜa się w drzemce. Patrzysz na mnie. Czerwienisz się. Boisz się, Ŝe 
zgadnę, o czym myślisz. Wiem, o czym myślisz, Amando. 
Zdajesz  sobie  sprawę  z  tego,  Ŝe  stać  mnie  na  wszystko.  Jestem  taki 
męski. Bezwiednie rozchylasz usta i zwilŜasz wargi językiem. 
Wiesz, Ŝe jestem niebezpieczny, ale nie boisz się. Nawet najlŜejszy ruch 
moŜe  obudzić  śpiącego  męŜczyznę.  Dlatego  pozwalasz  sobie  na  te 
prowokacyjne myśli i gesty. 
Chcesz  się  mną  bawić  jak  kot  myszą.  Odwrócić  role.  Wydają  ci  się 
równie nierealny jak wytwory twojej fantazji. 
Dotykam  cię  dłonią  w  czarnej  rękawiczce.  Nie  wieszczy  to  sen,  czy 
rzeczywistość. Zaczynasz rozpinać guziki mojej koszuli. Czuję twój język 
na moim ciele. OstroŜnie, Amando. 
Och,  nie  chcesz  być  ostroŜna.  Zaczynasz  namiętnie  pieścić  całe  moje 
ciało. Siedzę nieporuszony i patrzę na twoje włosy tuŜ przy mojej piersi 
Zdaje się, Ŝe bardzo ci się spodobała blizna na moim brzuchu. 
Powoli  rozpinasz  guziki  przy  moich  spodniach  i  sięgasz  w  głąb,  aby 
poczuć moją męskość. 
Pociąg zwalnia. Więc to był tylko sen. Patrzysz na mnie. Jesteś pewna, 
Ŝ

e nie wiem, o czym marzyłaś. 

Skąd  ta  pewność,  Amando?  Spójrz  mi  głęboko  w  oczy.  Wiem  o  tobie 
wszystko. Mogę wszystko. 
Nie wierzysz? Popatrz. Wysuwam teraz dłoń z kajdanek, Ŝeby rozetrzeć 
nadgarstki. To takie niewygodne. 
Mrugam  do  ciebie  porozumiewawczo  i  znowu  umieszczam  dłoń  w 
dawnym miejscu. 
Teraz  wiesz,  Ŝe  gdzieś  na  trasie  na  pewno  ucieknę.  Wiesz  równieŜ  Ŝe 
wrócę, Ŝeby skończyć to, co zaczęliśmy. Lyle. 

background image

 
Amanda  złoŜyła  list  i  wciągnęła  głęboko  powietrze.  To  nie  było 
uczciwe. Jak moŜna go teraz zostawić i wyjechać do Nowego Jorku. 
Zdecydowała, Ŝe zrobi zakupy. Miała nadzieję, Ŝe to ją trochę uspokoi. 
Uwielbiała zakupy, zwłaszcza w duŜych sklepach samoobsługowych. 
Kiedy  wjechała  z  wózkiem  między  półki,  z  trudem  zdołała  sobie 
przypomnieć,  czego  jej  brakuje.  WciąŜ  myślała  o  liście,  o  historii  w 
pociągu. 
Kupiła  trochę  warzyw,  a  następnie  przesada  do  stoiska  z  pieczywem. 
Miała  ochotę  na  francuskie  bagietki.  Nagle  wydało  jej  się,  Ŝe  widzi 
sylwetkę  Kyle’a.  Przetarta  oczy.  Zaczęła  się  obawiać,  Ŝe  ma  juŜ 
przywidzenia. 
Nie myliła się jednak. TuŜ obok pojawił się Kyle w wytartych, kusych 
dŜinsach. Bez słowa pchnął do przodu swój wózek. Oboje podeszli do 
kasy. 
– Gdybyś był dŜentelmenem, nie zabrałbyś ostatniej paczki tych ciastek 
– powiedziała, wskazując markizy. Kyle uśmiechnął się do niej. 
– To zabawne, ale nie mogę bez nich zasnąć – ciągnęła Amanda. 
Zawahał się na moment, ale po chwili schował ciastka do swojej torby. 
– Przyniosę ci je później – powiedział. 
Amanda  ze  ściśniętym  sercem  patrzyła,  jak  Kyle  oddala  się  bez 
poŜegnania. Miała nadzieję, Ŝe dotrzyma słowa. Tej nocy rzeczywiście 
nie zasnęłaby bez tych ciasteczek. 
– Kyle! – krzyknęła. 
Jakby  czekał  na  te  słowa.  Natychmiast  odwrócił  się  i  zaczął  iść  w  jej 
kierunku. 
–  Timmy,  uwaŜaj!  –  usłyszała  ostry  kobiecy  głos.  Cofnęła  się 
odruchowo. 
Za  późno.  Poczuła,  jak  rozpędzony  wózek  wjeŜdŜa  na  nią  z  tyłu.  Siła 
uderzenia pchnęła ją do przodu. Wyleciała jak z procy. Zanim upadła na 
podłogę,  chwyciła  się  kurczowo  czegoś  miękkiego,  co  znajdowało  się 
przed nią. 
LeŜała  bez  ruchu,  bojąc  się  otworzyć  oczy.  Nagle  poczuła,  jak  silne 
męskie ramiona podnoszą ją w górę.. 
– Nic ci się nie stało? – Kyle był wyraźnie zaniepokojony. 
Otworzyła oczy. W jednej ręce trzymała olbrzymi kawał jego dŜinsów. 
Zgnieciona torba z ciastkami leŜała na podłodze. 

background image

Dopiero po chwili zrozumiała, co się stało. Amanda zaczerwieniła się. 
Kyle  stracił  niemal  połowę  spodni.  Najwyraźniej  nosił  je  przez  kilka 
ładnych sezonów. 
–  N...  nie,  nic  takiego  –  wyjąkała  Spojrzała  na  Kyle’a.  Wcale  nie  był 
zawstydzony.  Patrzył  na  nią  tak,  jakby  specjalnie  chciała  zedrzeć  z 
niego te stare dŜinsy. 
–  Teraz  będziesz  musiała  wyjść  za  mnie  –  powiedział,  patrząc  na 
zgnieciona ciasteczka. – Jest taki stary przesąd. 
Niestety,  tematu  małŜeństwa  nie  poruszali  juŜ  tego  wieczoru.  Kiedy 
dotarli  do  domu,  Amanda  kazała  mu  włoŜyć  swój  szlafrok,  a  sama 
zabrała  się  do  zszywania  dŜinsów.  Nie  wiedziała,  czy  ma  to  jeszcze 
sens, ale wydawało się jej, Ŝe powinna to zrobić. 
Kiedy skończyła szycie, wyszła do kuchni, Ŝeby przygotować sałatkę. 
Kyle  nie  przebrał  się  do  kolacji.  Zdaje  się,  Ŝe  czuł  się  dobrze  w  byle 
czym. 
Zjedli  sałatkę.  Kyle  pomógł  jej  pozmywać,  a  następnie  rozsiadł  się  na 
kozetce, Ŝeby obejrzeć wybrany przez nią film. 
– Znakomicie – mruknął, widząc czołówkę. – Aktorka, która grała Ŝonę 
syna Vernera, była naprawdę dobra. 
Amanda lubiła „Długie gorące lato” z nieco innych względów. 
– Wolę głównego bohatera – powiedziała, mruŜąc oczy. 
– Chyba Ŝartujesz?! 
– Nie, mówię powaŜnie. 
– Ten aktor jest wprawdzie bardzo seksowny... – zaczął. 
– Właśnie. 
–  Amando,  zadziwiasz  mnie!  Myślałem,  Ŝe  jesteś  prawdziwą 
intelektualistką  i  nie  dasz  się  oczarować  nędznemu  aktorzynie  w 
przykusych dŜinsach... 
Amanda roześmiała się. 
– Niewierze, Ŝeby jakakolwiek kobieta pozostała na to obojętna. 
Oczywiście  Ŝartowała,  ale  w  to  nie  jej  głosu  było  coś,  co  go 
zaniepokoiło.  Kyle  pomyślał  o  swoich  dŜinsach.  Ciekawe,  jak 
rozwinąłby się ich związek, gdyby nie musiała wyjechać? 
Amanda  prawie  nie  oglądała  filmu.  Bez  przerwy  zastanawiała  się  nad 
propozycją  z  Nowego  Jorku.  Wiedziała,  Ŝe  nie  chce  pozostawać  w 
cieniu  Kyle’a...  Ale  jednocześnie  miała  wraŜenie,  Ŝe  wcale  nie  jest  w 
cieniu. Dzięki uporowi i pracy stała siej ego równorzędną partnerką. 

background image

Mniej więcej po godzinie miała gotową odpowiedź. Uznała, Ŝe związek 
z  Kylem  zbyt  wiele  dla  niej  znaczy,  by  przerywać  go  tak  nagle. 
Stwierdziła, Ŝe ma jeszcze duŜo czasu, Ŝeby rozwinąć skrzydła i zacząć 
pracować dla firmy tak powaŜnej jak Westec. 
Wprost nie mogła doczekać się chwili, kiedy będzie mogła powiedzieć 
o tym Kyle’owi. Połaskotała go delikatnie w ucho. 
–  Przestań.  Nie  mogę  skupić  się  na  filmie.  Amanda  nie  dawała  za 
wygraną. 
Po  chwili  świat  wokół  niej  zawirował.  Nie  wiedziała,  co  się  dzieje. 
LeŜała  na  podłodze.  Kyle  siedział  na  niej  okrakiem  z  łobuzerskim 
uśmiechem na ustach. 
– Więc chcesz się ze mną bawić, tak? 
Kyle  lewą  ręką  trzymał  jej  dłonie,  a  prawą  zaczął  ją  łaskotać  pod 
pachami. 
– Nie, nie! Proszę! – pisnęła. 
– Dobrze, ale co z tego będę miał? 
–  Mogę  obiecać,  Ŝe  nie  przyjmę  pracy  w  Nowym  Jorku.  Kyle  nagle 
spowaŜniał. 
– Co?! – krzyknął, puszczając jej dłonie. 
– Jeśli przestaniesz mnie łaskotać, nie podejmę pracy w Westec. 
– Chyba Ŝartujesz. Pokręciła głową. 
Kyle spojrzał na nią z zainteresowaniem. 
– Dlaczego podjęłaś tak niemądrą decyzję? – spytał. 
– Nie wiem. MoŜe uznałam, Ŝe będzie mi brakowało twoich światłych 
rad... 
– Nie bądź niemądra. Powiedz powaŜnie. Wzruszyła ramionami. 
– Czułabym się głupio porzucając Trenta po paru miesiącach. 
Kyle wyglądał na zadowolonego z jej decyzji, ale nie rozmawiali juŜ o 
tym  później.  Do  końca  tygodnia  mieli  jeszcze  sporo  pracy.  Musieli 
nagrać kolejny odcinek „Ekranu i sceny”. 
Oglądali  więc  razem  filmy,  chodzili  na  imprezy  organizowane  przez 
KCNX i kochali się do utraty sił. 
Pod koniec tygodnia Kyle obwieścił, Ŝe chciałby mieć trochę spokoju w 
czasie  weekendu.  Przepraszał  ją,  ale  jak  twierdził,  musiał  się 
zastanowić nad pewnymi rzeczami. 
Amanda obawiała się, Ŝe źle go oceniła.  Być moŜe miał jej juŜ dosyć. 
Minęło  prawie  półtora  tygodnia!  Miała  nadzieję,  Ŝe  Kyle  wytrzyma  z 

background image

nią dłuŜej. Znacznie dłuŜej. 
CzyŜby się myliła? 
 

background image

Rozdział 12 

 
Wstał piękny; wiosenny poranek. Amanda pootwierała wszystkie okna i 
zabrała się do prasowania koszul Kyle’a. Przełączyła telewizor na MTV 
i podśpiewywała wraz z występującymi w programie gwiazdami. 
W  zasadzie  nie  lubiła  prasowania.  Postanowiła  nawet,  Ŝe  po  Ślubie 
będą oboje zamawiać prasowanie w pralni. Jednak ranek był tak ładny, 
Ŝ

e praca szła jej wyjątkowo sprawnie. 

W końcu mogła odstawić Ŝelazko i powiesić świeŜe i pachnące koszule 
w  szafie  w  przedpokoju.  Kyle  zabierze  je  przy  okazji  najbliŜszej 
wizyty. 
Wyłączyła telewizor i wyszła do kuchni. Po chwili wróciła ze szklanką 
mleka  i  chrupiącą  bułeczką.  Tak  wyposaŜona  zabrała  się  do 
przeglądania porannej prasy. 
Przeczytała nagłówki na pierwszej stronie, a następnie przerzuciła parę 
kartek  i  zagłębiła  się  w  lekturze  programu  teatralno-filmowego  na 
przyszły tydzień. Chciała znaleźć: filmy, które będą musieli obejrzeć z 
Kylem. Dopiero po chwili zauwaŜyła, Ŝe obok programu telewizyjnego 
umieszczono  niewielkie:  zdjęcie  Kyle’a,  anonsujące  „Ekran  i  scenę’’. 
Pod zdjęciem, znajdowała. się krótka notatka: 
Z  najnowszych  plotek,  jakie  dotarty  do  nas  z  KCNX,  wiemy,  Ŝe 
zabójczoprzystojny  Kyle  Fox  (na  zdjęciu)  otrzymał  propozycję  nie  do 
odrzucenia  z  nowojorskiej  stacji  Westec..  Czy  Kyle  da  się  porwać  do 
Nowego Jorku? I co na to jego partnerka z „Ekranu i sceny”, Amanda 
Butterworth ? 
Amanda  cisnęła  gazetę.  Wstała  i  przez  chwilę  zastanawiała  się,  co  ma 
zrobić. 
 
Weszła  do  przedpokoju  i  Otworzyła  szafę..  Koszule:  Kyle’a,  jedna  za 
drugą, wędrowały na podłogę. Związała je w jeden tłumok, a następnie 
kopniakiem wyrzuciła przed drzwi wejściowe. 
Była  wściekła.  Rozpięła  złotą  bransoletkę  z  diamentami,  którą 
otrzymała od Kyle’a, Przez chwilę wahała się, co z nią zrobić. W końcu 
rozwiązała  tłumok  i  włoŜyła  ją  do  środka  Związała  go  i  jeszcze  raz 
kopnęła w bezsilnej złości. 
Ocierając  łzy  weszła  do  domu.  Trzasnęła  drzwiami.  Jaka  była  głupia, 

background image

jaka beznadziejnie naiwna... Trzęsącą się dłonią wykręciła zastrzeŜony 
numer KCNX.. Odebrał Toby. 
– Czy jest tam gdzieś szef? – spytała bez dłuŜszych wstępów.. 
–  Tak  –  powiedział  chłopak.  –  Niedawno  go  widziałem.  Zaczekaj 
chwilę. 
– Nie, To nie ma sensu. Po prostu powiedz mu, Ŝe zaraz przyjeŜdŜam. 
Toby o nic nie pytał. On równieŜ czytał poranne gazety. 
– Pewnie się przeniesie do Nowego Jorku... – powiedziała z rezygnacją 
do Trenta siedzącego za biurkiem. 
– Wcale bym się nie zdziwił. Noah był uosobieniem stoicyzmu. 
– Nie jesteś na niego wściekły? 
– Niby dlaczego? Amanda potrząsnęła głową. 
– No, Ŝe zostawia nas... ciebie? I to w takiej chwili. Czy nie masz z nim 
jakiejś umowy, której musiałby dotrzymać? 
Noah  pokręcił  głową  i  sięgnął  po  kolejną  miętówkę.  Było  mu  przykro 
widzieć Amandę w takim stanie. 
– Zdaje się, Ŝe jego ostatnia umowa wygasła jakieś trzy miesiące temu. 
– Co takiego?! Wzruszył ramionami. 
– Kyle był ostatnio bardzo niespokojny. Nie chciał się z nikim wiązać. 
PoniewaŜ popularność „Ekranu i sceny” spadała, nie przejmowałem się 
zbytnio tą umową. 
Amanda  poczuła  ukłucie  w  sercu,  słysząc  te  uwagi  na  temat  Kyle’a. 
Podeszła do okna i zaczęła obserwować rzekę. 
–  Ale  teraz  program  jest  bardzo  popularny  –  szepnęła.  Noah  musiał 
mieć znakomity słuch. 
– Wiem o tym i chciałbym go zatrzymać. Nic jednak nie mogę zrobić. 
Lubię  tego  chłopaka.  Kiedy  powiedział  mi  o  tej  ofercie, 
pogratulowałem mu ze szczerego serca. 
Dziewczyna  odwróciła  się  i  w  paru  susach  dopadła  biurka.  –  Więc 
mówił  o  tym  wcześniej?!  –  krzyknęła.  –  Dlaczego  nic  o  tym  nie 
wiedziałam?! 
Trent spojrzał na nią badawczym wzrokiem. 
– A czy ty poinformowałaś mnie o swojej ofercie? – spytał. 
Amanda westchnęła głęboko. 
– Wiedziałeś... – wyrwało jej się. 
– Gdybyś pracowała w tym zawodzie tyle lat co ja, wiedziałabyś, Ŝe w 
naszym światku nie ma Ŝadnych sekretów. 

background image

Dziewczyna opadła bezsilnie na najbliŜsze krzesło. 
–  Powiedziałabym  ci,  gdybym  zdecydowała  się  przyjąć  tę  pracę.  Ale 
nie chcę pracować w Westec. Między innymi ze względu na ciebie... 
Noah wstał i podszedł do okna. 
–  To  jakaś  komedia  nieporozumień.  Odchodzę  z  KCNX  za  dwa 
miesiące. Mówiłem o tym Kyle’owi. 
– Na zawsze? 
– Nie, biorę roczny urlop. To pomysł mojej Ŝony. Wie, jak bardzo lubię 
Ŝ

eglować i dlatego namówiła mnie na kupno jachtu. Popływamy sobie 

to tu, to tam. Nigdzie nie będziemy się spieszyć. 
Noah westchnął i potarł dłonią pokryte zmarszczkami czoło. 
–  Cudowna  kobieta  –  dodał  zupełnie  bez  związku.  Jego  rozmarzony 
wzrok  świadczył  o  tym,  Ŝe  mówi  o  Ŝonie.  Amanda  nie  miała  w  tej 
chwili do niego Ŝadnych pretensji. 
–  Wspaniale  –  oznajmiła.  –  śyczę  ci  wszystkiego  najlepszego.  Zaraz, 
jak to się mówi, kila wody pod stopą... ! 
Roześmiała  się  czując,  Ŝe  popełniła  błąd.  Trent  jednak  zachował 
powagę. 
–  Dlaczego  nie  przyjęłaś  propozycji  z  Westec?  Śmiech  zamarł  jej  na 
wargach. 
–  Popełniłam  błąd.  Tak  naprawdę,  to  nie  wiedziałam,  co  robię  – 
powiedziała,  zastanawiając  się,  czy  Trent  dostrzeŜe  ukrytą  w  tych 
słowach aluzję. 
– Co zrobisz, jeśli Kyle przyjmie ich propozycję? 
– Chyba umrę... – szepnęła. 
Brzegiem rękawa wytarła łzę, która pojawiła się na jej policzku. 
–  CóŜ  –  Noah  westchnął,  patrząc  na  jej  nieszczęśliwą  minę  – 
ostrzegałem cię przed nim. 
– Pamiętam. – Amanda pociągnęła nosem. 
–  Tak,  Kyle  ma  sposoby,  Ŝeby  radzić  sobie  z  ludźmi,  Jest  coś  w  tym 
chłopaku. 
Czerwony  telefon  stojący  na  biurku  rozdzwoni! się  jak  oszalały.  Noah 
podniósł słuchawkę. 
–  Tak,  odbiorę  –  potwierdził  i  przełączył  się  na  drugą  linię.  Amanda 
wstała, nie chcąc przeszkadzać. Trent powstrzymał ją gestem. 
–  Zgodziłeś  się,  co?  –  mruknął  do  słuchawki.  –  Dobrze.  Dobrze. 
Spotkamy się po twoim powrocie. 

background image

OdłoŜył słuchawkę, nie patrząc na Amandę. 
– I co? 
Bez  trudu  odgadła,  kto  dzwonił  –  Powiedział,  Ŝe  chce  z  tobą 
porozmawiać. 
– A praca? 
– Waśnie dzwonił z Nowego Jorku. 
 
Tej  nocy  suche  chusteczki  skończyły  jej  się  bardzo  szybko.  Amanda 
musiała  uŜywać  papieru  toaletowego,  Ŝeby  osuszyć  łzy.  Siedziała  na 
kozetce, otulona starym kocem i cichutko płakała. 
Jeszcze  raz  wytarła  czerwony  nos  i  poszła  do  łazienki,  Ŝeby  przynieść 
sobie  nową  rolkę.  Kiedy  zerknęła  do  lustra,  stwierdziła,  Ŝe  wygląda 
okropnie.  Włosy  miała  w  nieładzie,  usta  wykrzywione,  a  paznokcie 
poobgryzane. Co prawda myślała, Ŝe skończyła juŜ z tym nałogiem, ale 
okazało się, Ŝe nie jest to takie proste. 
Wróciła  na  kozetkę.  Nawet  nie  poruszyła  się,  słysząc  dzwonek  do 
drzwi. Nie miała ochoty na Ŝadne spotkania. 
Po chwili wyszła do kuchni, Ŝeby zrobić sobie herbatę. Na podłodze w 
przedpokoju  leŜała  duŜa,  biała  koperta.  Schyliła  się,  a  wtedy  dzwonek 
odezwał się ponownie. 
Odruchowa przekręciła klucz w zamku i nacisnęła klamkę. 
– To ty?! – krzyknęła. 
Kyle’a było ledwie widać zza wielkiego naręcza białych róŜ. 
–  CzyŜbyś  spodziewała  się  kogoś  innego?  –  spytał  i  spojrzał  na  nią 
przenikliwie. 
– Przede wszystkim nie spodziewałam się ciebie! – wypaliła. 
Kyle włoŜył stopę między drzwi, dzięki czemu mogli sobie jeszcze raz 
spojrzeć w oczy. 
– Chcę, Ŝebyś sobie poszedł. 
– Nie, nieprawda. Chcesz przecieŜ, Ŝebym został. Amanda wybuchnęła 
płaczem. Najgorsze było to, Ŝe Kyle miał rację. 
– O co chodzi? – spytał. 
Dziewczyna  opuściła  ręce.  Wszedł  do  środka  i  wziął  ją  w  ramiona, 
scałowując łzy z jej policzków. 
– Specjalnie nie przyjęłam tej pracy, a ty... ty... – zacięła się. 
–  W  porządku,  kochanie  –  powiedział,  głaszcząc  ją  po  policzku.  – 
Popatrz, przyniosłem ci róŜe. 

background image

Amanda nawet na nie nie spojrzała. Dłoń Kyle’a zawisła w powietrzu i 
kwiaty posypały się na podłogę. 
– Nie chcę róŜ. Nie chcę od ciebie niczego! Przyjąłeś tę pracę, chociaŜ 
ja odrzuciłam ich propozycję. Jesteś wstrętny. 
Kyle spojrzał na nią z litością. 
–  Więc  dlatego  tak  się  zachowujesz?  Myślałem,  Ŝe  masz  do  mnie 
więcej zaufania. Oczywiście, przyjąłem tę pracę, ale pod warunkiem, Ŝe 
to ty będziesz moją partnerką. 
Amanda nie mogła wydusić z siebie ani słowa. 
– Pod... ty... pa... – bełkotała bez związku. 
– Czy nie rozumiesz, Ŝe chcę, Ŝebyś była moją partnerką na całe Ŝycie. 
JuŜ nie moŜemy się rozstać. Kocham cię, Amando. 
Dziewczyna  zawahała  się,  nie  wierząc  własnym  uszom.  Kyle  wskazał 
kopertę, którą wciąŜ trzymała w dłoni. Spojrzała  na nią.  Kyle pokiwał 
głową. 
Otworzyła ją, tak jak jej kazał. Wewnątrz była niewielka kartka: 
 
 
Amando, kochanie! 
Czy  wyjdziesz  za  mnie  za  mai?  Obiecuję,  Ŝe  będę  cię  kochał  aŜ  do 
ś

mierci. Zawsze twój, Kyle. 

 
Tym  razem  w  jej  oczach  pojawiły  się  łzy  szczęścia.  Kyle  podał  jej 
chusteczkę. 
– Czy to znaczy, Ŝe się zgadzasz? 
Kiwnęła głową i wybuchła jeszcze głośniejszym płaczem. 
Kyle  wziął  jej  rękę  i  wsunął  na  serdeczny  palec  zaręczynowy 
pierścionek z szafirem. 
– Kupiłem go w Nowym Jorku – wyjaśnił. 
Wzięli  się  za  ręce.  Amanda  odrzuciła  koc  i  zdecydowała,  Ŝe  spacer 
będzie znakomitym początkiem ich narzeczeństwa. 
Kiedy wychodzili, Kyle potknął się o leŜący nieco z boku tłumok. 
– Co to takiego? – spytał. 
–  Nic  waŜnego.  Nie  zwracaj  na  to  uwagi.  Oczy  Amandy  lśniły  jak 
gwiazdy. 
– Kocham cię. 
– Ja ciebie teŜ, Amando. 

background image

Uśmiechnęli się do siebie. Był to jej pierwszy uśmiech tego dnia. 

background image

EPILOG 

 
Amanda  weszła  do  pokoju,  Ŝeby  się  przebrać,  tej  nocy  mieli  zamiar 
ś

więtować  z  Kyle’em  pierwszą  rocznicę  ślubu.  Z  pobliskiej  łazienki 

dobiegał  szum  wody.  Uśmiechnęła  się  i  juŜ  chciała  zrzucić  z  siebie 
szlafrok, aby nago wślizgnąć się do pełnego pary pomieszczenia, kiedy 
jej wzrok padł na kopertę leŜącą na ich szerokim małŜeńskim łoŜu. 
Sięgnęła po nią z uśmiechem. Oparta głowę o poduszkę, zastanawiając 
się, co znowu mógł wymyślić Kyle. 
 
Amando! 
Myślałem, Ŝe rozumiesz, iŜ jako bardzo powaŜny i wpływowy człowiek, 
nie  znoszę  sytuacji,  w  których  nie  wykonuje  się  moich  poleceń.  Spójrz 
przed siebie, Amando, Na komódce leŜą moje koszule. 
Więc  tak,  nie  chcesz  prasować!  Czy  na  pewno  wiesz,  na  co  się 
decydujesz? 
Dobrze, chodźmy do mojego biura. Będę musiał z tobą porozmawiać. 
Wejdź, proszę. Usiadł. Zaraz wrócę, powiem tylko sekretarce, Ŝeby nie 
łączyła Ŝadnych rozmów. 
Tak, o czym to mówiliśmy ?Aha, o twoim zachowaniu. Za – stanów się, 
Amando. Dokładnie sobie wszystko przemyśl. 
Co? Twierdzisz, śe nie masz zamiaru prasować moich koszul?! 
Czy widzisz ten krawat? Podejdź bliŜej i wyciągnij przed siebie ręce. 
Czy nie za mocno cię skrępowałem ?Milczysz ?AleŜ uwolnię cię, kiedy 
tylko obiecasz, śe nie będziesz juŜ krnąbrna. Och, jaka jesteś uparta. 
Bardzo tutaj gorąco. Chyba zdejmę marynarkę... Czy nie sadzisz, śe to 
przez słońce? Tak, zaraz opuszczę rolety. 
Zrobiło się bardzo ciemno. Zaraz znajdę lampkę. Mam nadzieję, Ŝe się 
nie boisz ciemności. MoŜesz przyjść do mnie i usiąść mi na kolanach. 
Tonie prośba. To rozkaz. 
Ś

wietnie. Czy widzisz moją koszulę? Tak bardzo lubię, kiedy jest miękka 

i  wyprasowana.  Zaraz  dotknę  nią  twojego  policzka,  Ŝebyś  mogła 
zrozumieć, o co mi chodzi. 
Dlaczego  tak  patrzysz?  CzyŜbyś  nigdy  nie  widziała  nagiej,  męskiej 
piersi?  Ach,  rozumiem...  nie  widziałaś  takiego  torsu.  DuŜo  trenuję,  to 
prawda. Kobiety lubią męŜczyzn wysportowanych. Ty teŜ, czyŜ nie? 

background image

Gdybyś  obiecała,  Ŝe  będziesz  mi  prasować  koszule,  pozwoliłbym  ci 
dotknąć mojego torsu... 
Nie? 
Oczywiście  wszystko  zaleŜy  od  ciebie.  Chcę,  Ŝebyś  zgodziła  się  na  to 
dobrowolnie. 
Popatrz,  mam  niezłe  bicepsy.  Nie  spodziewałaś  się  tego,  śe  są  aŜ  tak 
twarde? 
Zaczekaj,  zaraz  przeniosę  cię  na  biurko.  Mógłbym  to  zrobić  nawet 
jedną ręką. 
Czy jest ci wygodnie ? Nie, nie mogę rozwiązać ci rąk. 
Musisz  obiecać,  Ŝe  wyprasujesz  koszule.  MoŜe  potrzebna  ci  mała 
zachęta, co ? 
MoŜe zrobię ci masaŜ? PołóŜ nogę na moich kolanach. Najpierw stopa, 
potem łydka, potem... 
Dobrze,  dam  ci  jeszcze  jedną  szansę.  RozwiąŜę  ci  ręce.  Spróbuj 
przekonać mnie, Ŝebym zamawiał prasowanie w pralni. Jak? Och, to juŜ 
twoja prywatna sprawa. 
Zaczekaj.  Co  robisz?  PrzecieŜ  teraz  trzeba  będzie  prasować  równieŜ 
twoją bluzkę. Nie zaleŜy ci? Dobrze. 
UwaŜaj,  tutaj  nie  było  sprzątane  od  wczoraj/Pobrudzisz  swoją 
bieliznę/Co, chcesz, Ŝebyśmy zrobili to na biurku ? 
No,  nie  wiem.  Nie  mam  pojęcia...  Och,  Amando!  JuŜ  idę.  pozwól  mi 
tylko zdjąć skarpetki i slipy. 
Amando! Jesteś szalona! 
 
Amanda  drŜącymi  dłońmi  schowała  list  pod  poduszkę.  Później  będzie 
czas, by dołączyć go do kolekcji związanej róŜową wstąŜką. 
Kiedy  podniosła  głowę,  zobaczyła,  ze  stoi  przed  nią  przepasany 
ręcznikiem Kyle. 
– Jesteś niepoprawny, wiesz? – szepnęła, sięgając po ręcznik. 
– Ta nie ja, to Lyle – odrzekł z figlarnym uśmiechem. 
–  Ach,  wobec  tego  przekaŜ  mu,  Ŝe  wpadnę  do  niego  do  biura. 
Powiedzmy, jutro o trzeciej. 
– Czy to znaczy, Ŝe nie wyprasujesz jutro moich koszul? Skinęła głową. 
Kyle westchnął z rezygnacją. 
– Czy chcesz się rozwieść? – spytała. 
– PrzecieŜ nawet się nie skarŜę – powiedział i pocałował ją namiętnie. 

background image