background image

Andrzej Wierciński, Antropologiczny szkic o antypersonie, [w:], tegoż, Magia i religia, Kraków 2004, s. 39-52.

37 -------na strukturę sacrum--------

ROZDZIAŁ III. ANTROPOLOGICZNY SZKIC O ANTYPERSONIE

     Gatunek ludzki, wraz ze swą kulturą, jest aktualnie najwyższym wyrazem
ciągu ewolucji progresywnej biosfery, zachodzącej pod działaniem: 
   1) losowych mutacji genetycznych, 
   2) kierunkowej selekcji zmian przystosowawczych oraz 
    3) stabilnych rytmów środowiskowych, periodyzujących naciski czynników
ewolucyjnych i nadających porządek czasowy procesom życiowym. 
     Ewolucja ta została umożliwiona: założonymi w pierwszych organizmach
zdolnościami do: 
   1) reprodukcji, 
   2) przyswajania energomaterii i informacji z otoczenia oraz 
      3)   ich   magazynowania   i   przetwarzania,   przy   dążności   do   utrzymywania
stanów zintegrowanej równowagi wewnętrznej.
     Ostatecznie, życie każdego organizmu polega na realizowaniu ewolucyjnie
wytworzonego   programu   rozwojowego,   otrzymanego   po   przodkach,
w konfrontacji   z   procesami   samowyrównawczymi   i   wpływami   zmiennego
otoczenia   zewnętrznego.   Wyraża   się   ono   nieustannymi   fluktuacjami
przeciwstawnych   sobie,   dynamicznych   stanów   asymilacji   i   dysymilacji,
anabolizmu   i   katabolizmu,   syntezy   i   rozpadu   substancji,   polaryzacji
i depolaryzacji ładunków elektrycznych, rejestracji i derejestracji informacji -
słowem - struktura - żyjącego organizmu ulega nieprzerwanemu niszczeniu,
a zarazem ciągle przebiegają w nim procesy robocze budujące ją na nowo.
    Każdy człowiek jest więc istotą dogłębnie spolaryzowaną, a w porównaniu
z innymi   wyższymi   zwierzętami,   jego   polaryzację   zwiększa   fakt   podlegania
dwóm   programom   rozwojowym:   genetycznemu   i   kulturowemu.   Ich   to
współdziałanie kształtuje funkcjonowanie najwyższego w hierarchii organu

background image

Andrzej Wierciński, Antropologiczny szkic o antypersonie, [w:], tegoż, Magia i religia, Kraków 2004, s. 39-52.

38  sterowniczego,   którym   jest   mózg,   będący   też   miejscem,   gdzie   zachodzi
wzajemne odwzorowywanie na siebie rzeczywistości psychicznej i fizycznej.
Zgodnie z neurofizjologicznym ujęciem J. Konorskiego, jest on podzielony na
dwa antagonistyczne i zwrotnie z sobą sprzężone podsystemy:
- emocyjny (motywacyjny) czyli tzw. „stary mózg", złożony przede wszystkim
z różnorodnych układów podkorowych i dysponujący chemoneuroreceptorami,
które odbierają bodźce hormonalne, co nie oznacza, by nie było też odbioru
i rejestracji sygnałów pochodzących z innych receptorów zmysłowych,
- gnostyczny (poznawczy), czyli tzw. „nowy mózg", obejmujący gnostyczne
i projekcyjne   (rzutowe)   oraz   decyzyjne   (motoryczne)   obszary   korowe   obu
półkul mózgowych i dysponujący układem złożonych narządów zmysłowych,
nastawionych na zróżnicowany odbiór różnych form energii w postaci bodźców
świetlnych, termicznych, mechanicznych etc.
     Pierwszy z nich mieści w sobie ośrodki napędów (zwanych też popędami)
i antynapędów,   które   kierują   czynnościami   odruchowymi,   mającymi   na   celu
samozachowanie   i   prawidłowy   rozwój   biologiczny   organizmu   oraz   jego
reprodukcję.
     Działaniu napędów odpowiadają psychicznie różnego rodzaju emocje (np.
głodu, strachu, agresji, seksu, eksploracji itd.), zaś antynapędów - nastroje (np.
nasycenia pokarmowego, złagodzenia, uspokojenia etc). Napędy i antynapędy
tworzą   znów   układ   antagonistyczny,   reprezentując   dwie   strony   mechanizmu
uruchamiającego zachowanie się zwierząt, a po większej części i człowieka,
bowiem pierwsze z nich zmuszają osobnika do działań dla zachowania życia
lub   gatunku   i   wiążą   się   ze   stresem   nerwowym,   zaś   drugie   pozwalają   mu
uspokoić się i ewentualnie zająć się inną czynnością, wiążąc się z relaksacją.
      Z   kolei   występują   stosunki   antagonistyczne   między   różnymi   parami
napędów; np. strachu i seksu, albo eksploracji i agresji, podczas gdy między
antynapędami ujawnia się brak takich antagonizmów.
    W psychologii dążeń ludzkich w ujęciu K. Obuchowskiego, za wzbudzanie
określonych napędów i wyzwalanych przez nie czynności odpowiedzialne są
określone potrzeby, będące skutkami dynamicznego współdziałania osobnika
z otoczeniem   i   zachodzących   w   nich   procesów   samowyrównawczych.   Pod
pojęciem potrzeby, zdaniem autora tego eseju,

background image

Andrzej Wierciński, Antropologiczny szkic o antypersonie, [w:], tegoż, Magia i religia, Kraków 2004, s. 39-52.

39  można   zrozumieć   stereotypowo   powtarzające   się   zaburzenia   równowagi
wewnętrznej   w   osobniku   wskutek   niedoboru   lub   nadmiaru   określonych
substancji, form energii, albo informacji. Szczególnie swoiste dla człowieka są
potrzeby informacyjne: uogólnionego poznania świata i sensu życia.
    A zatem, proces przystosowywania się osobnika i jego normalnego rozwoju
polega na adekwatnym zaspokajaniu jego potrzeb życiowych. Konsekwentnie,
niezaspokajanie   potrzeb   w   ciągu   dłuższych   okresów   (czyli   sytuacje
deprywacyjne)   musi   powodować   silne   i   długotrwałe   wzbudzenia   ośrodków
napędowych,   a   co   za   tym   idzie   -   długotrwałe   stresy,   które   nie   są
rozładowywane.
     Stosunkowo sztywne, wrodzone reguły sterowania emocyjnego są jednak
niewystarczające   w   życiu   organizmów   wyższych,   w   tym   i   oczywiście
człowieka, którym potrzebna jest większa plastyczność zachowania się. Do tego
celu   służy   właśnie   podsystem   gnostyczny,   w   którym   zachodzi   ostateczna
analiza   i   synteza   sygnałów   zapoczątkowanych   w   narządach   zmysłowych.
Zawiera on także centra motoryczne dla mięśni szkieletowych (prążkowanych),
odpowiednio   skojarzone   z   poznawczymi,   które   pełnią   rolę   ośrodków
decyzyjnych II rzędu, ponieważ I piętro procesów decyzyjnych zawarte jest
w ośrodkach napędowych.
   Działanie podsystemu gnostycznego polega na wytwarzaniu różnego rodzaju
reprezentacji   gnostycznych,   które   manifestują   się   psychicznie   u   człowieka
w postaci   postrzeżeń   i   wyobrażeń   oraz   intuicji   pojęciowych.   Takie
zróżnicowane   obrazowanie   świata,   o   swoistości   gatunkowo   ustalonej,   jest
scentralizowane   wokół   reprezentacji   samego   siebie,   umożliwione   przez
aktualizowanie   różnorodnych,   potencjalnych   połączeń   między   neuronami
korowymi, przy czym działa tu zasada „komórki do wynajęcia", tzn., że nowe
sygnały   mogą   zajmować   tylko   potencjalnie   wolne   jeszcze   jednostki.  W  ten
sposób, w toku życia osobnika powstają pola gnostyczne, w których narasta
pamięciowa „kartoteka" reprezentacji gnostycznych, rozwijająca się do okresu
starości.
     Postrzeżenia, cechujące się wyraźną i żywą obrazowością oraz poczuciem
odniesienia na zewnątrz, są umożliwione tylko łącznym pobudzeniem jednostek
gnostycznych i projekcyjnych. Normalnie, takie łączne pobudzenie powodują
sygnały   odreceptorowe.   Tymczasem,   wyłączne   pobudzenie   jednostek
gnostycznych sygnałami ze szlaków skojarzeniowych prowadzi do doznawania
wyobrażeń, które mogą być odtwórcze w stosunku do postrzeżeń

background image

Andrzej Wierciński, Antropologiczny szkic o antypersonie, [w:], tegoż, Magia i religia, Kraków 2004, s. 39-52.

40 albo fantazyjne i którym towarzyszy poczucie wewnętrzności. Wyobrażenia
są zwykle mniej żywe i plastyczne.
     W przypadku jednak oddziaływania silnych i długookresowych pobudzeń
wypływających   ze   szlaków   skojarzeniowych,   zwykle   na   skutek   takichże
pobudzeń ośrodków napędowych, może z kolei dochodzić do halucynacji, czyli
do przekształcania wyobrażeń (odtwórczych albo fantazyjnych) w postrzeżenia,
ponieważ   zaktywowane   zostają   wtedy   jednostki   projekcyjne,   obok
gnostycznych. Sytuacja taka występuje na co dzień w czasie marzeń sennych,
a w stanach jawy, pod wpływem oddziaływań deprywacyjnych (np. długotrwałe
głodówki, upośledzenia snu, pustelnictwo, tańce transowe itd.), hipnotycznych
i w   stanach   psychopatologicznych,   a   wreszcie   -   pod   działaniem   substancji
halucynogennych. Przy halucynowaniu, uzewnętrznieniu podlegają też emocje
i myśli, skojarzone z obrazami zmysłowymi.
    W zmysłowym obrazowaniu rzeczywistości należy odróżnić dwie kategorie
percepcji: uogólnionych wzorców czy standardów postaciowych i małych detali
morfologicznych, zlokalizowanych  w różnych obszarach  korowych.  Dopiero
ich   wzajemne   skojarzenie   umożliwia   powstawanie   szczegółowych   obrazów
zmysłowych.   Np.   człowiek   jest   wyposażony   w   odrębne   obszary   dla
reprezentowania twarzy ludzkiej w ogóle oraz jej różnorodnych szczegółów
(np. brwi, oprawy oka i wykroje ust etc). Rozpoznanie określonej fizjonomii
wymaga   więc  skojarzeniowego  wprowadzania   uszczegóławiających   ją  detali
we wnętrze standardu postaciowego. Ewolucyjnie starsze jest reprezentowanie
standardowe.
   Z kolei symbolizacja jest możliwa na skutek kojarzenia danych reprezentacji
gnostycznych z innymi reprezentacjami gnostycznymi (np. werbalnymi), przy
koordynującym   współdziałaniu   gnostycznych   jednostek   intuicyjnych.   Te
ostatnie   reprezentują   stany   szlaków   skojarzeniowych,   co   psychicznie
manifestuje się jako doznawanie znaczeń pojęciowych (zwerbalizowanych lub
awerbalnych), czyli jakby wewnętrznego „dostrzegania" relacji między różnymi
elementami   obrazowego   i   symbolizowanego   świata.   Psychicznym   wyrazem
centralizacji   pola   jednostek   intuicyjnych,   wspartego   o   skojarzenia
z reprezentacją własnego ciała i jego czynności, jest intuicja własnego „Ja",
cechująca   się   pojedynczością   i   wysoką   kontynuowalnością   w   czasie.   Taka
właśnie centralizacja jest warunkiem koniecznym powstania pola świadomości,
którego zasadniczymi przejawami są procesy doznawania własnej aktywności
psychicznej i samokontroli, umożliwiające uprzednie,

background image

Andrzej Wierciński, Antropologiczny szkic o antypersonie, [w:], tegoż, Magia i religia, Kraków 2004, s. 39-52.

41  myślowo-wyobrażeniowe tworzenie programów działania i przewidywania
ich   rezultatów.   Naczelną   funkcją   świadomości   jest   regulowanie   stosunków
między osobnikiem, a jego otoczeniem społeczno-kulturowym i naturalnym,
które zachodzi często wbrew emocyjnie sterowanym reakcjom odruchowym.
Wszakże,   pole   świadomości,   o   zmiennych   granicach   i   intensywności
pobudzenia,   cechuje   się   bardzo   ograniczoną   pojemnością   i   powolnością
przetwarzania   informacji.   Niech   uzmysłowi   to   fakt,   że   na   ok.   109   bitów
informacji   na   sekundę,   które   wpływają   głównymi   kanałami   zmysłowymi
w osobnika, zaledwie 102 bitów na sek. przetwarzanych jest świadomie. Nie
ulega   przy   tym   wątpliwości,   co   wynika   z   rozlicznych   obserwacji
i eksperymentów, że istotnie w polu podświadomości zachodzi ogromna ilość
procesów poznawczych i emocyjnych, które stanowią podstawę do sterowania
czynnościami odruchowymi oraz nastawień dla procesów świadomych. Tylko
zdecydowanie   mniejsza   część   spośród   czynności,   wykonywanych   przez
człowieka,   podlega   regulacji   świadomej,   której   poddane   są   jedynie   ruchy
mięśni   szkieletowych   (prążkowanych)   i   poznawczo-decyzyjne   przesuwanie
pola nadprogowej uwagi.
     A zatem, olbrzymia część modelu świata, który wytwarza i uszczegóławia
człowiek   w   ciągu   swego   życia   jest   zanurzona   w   mrocznych   głębiach
podświadomości.   Całość   tego   modelu   można   uważać   za   dynamicznie
zorganizowany   system   norm   psychonerwowych   (i   tylko   nerwowych)   dla
wykonywania różnorodnych czynności pod wpływem działających na osobnika
bodźców zewnętrznych lub wewnętrznych. Działanie każdej takiej normy, która
zawsze posiada dwa „końce", tzn. rejestracyjny i decyzyjny, można przedstawić
następująco:

sygnały

sytuacyjne

Rozpoznanie
sytuacji

Wzbudzenie
ośrodka
decyzyjnego

Czynność
narządu
wykonawczego

    Jedna część norm jest wrodzonych, a druga - nabytych. Wśród tych drugich
szczególnie   ważny   dla   człowieka   jest   układ   norm   społeczno-kulturowych,
zintegrowany   poprzez   pole   jednostek   intuicyjnych   wokół   poczucia   ,Ja"
i zwrotnie sprzężonych z układem norm wrodzonych, stanowiący osobowość tj.
Personę osobnika, jako wyraz jego adaptacji do społeczeństwa.

background image

Andrzej Wierciński, Antropologiczny szkic o antypersonie, [w:], tegoż, Magia i religia, Kraków 2004, s. 39-52.

42
      Persona   tworzy   główny   zrąb   strukturalnego   pola   świadomości   i   jest
formowana w drodze procesu wychowania i kształcenia.
      Tymczasem   zrąb   strukturalny   pola   podświadomości   stanowiłyby   przede
wszystkim   gatunkowe,   a   następnie   indywidualne,   wrodzone   normy,   dla
czynności

 

odruchowych,

 

polegające

 

na

 

skojarzeniach

rejestracyjno-napędowych.   Drugą   stałą,   lub   okresową   częścią   pola
podświadomości  powinny  być normy dla  odruchowych czynności  nabytych,
w tym   także   uprzednio   świadomie   wyuczonych,   a   następnie
zautomatyzowanych   (np.   szereg   ruchów   mięśniowych   przy   chodzeniu   albo
mówieniu), które wytworzyły się w drodze skojarzeń obszarów gnostycznych
z motorycznymi w mózgu korowym.
      Z   psychologicznego   punktu   widzenia   w   polu   podświadomości
występowałyby   przeto   odziedziczalne   treści   poznawczoemocyjne   oraz   treści
nabywane w toku wytwarzania Persony, które z takich czy innych powodów
stały   się   podświadomymi   na   stałe   (np.   pamięć   doświadczeń   wczesnego
dzieciństwa,   albo   zarejestrowanych   sygnałów   podprogowych,   będących
rezultatem zbyt szybkich lub zbyt słabych bodźców, które jednak zadrażniły
receptory), albo są takimi okresowo. Część poznawczą tych pierwszych treści,
powiązaną tak ściśle z grą ośrodków napędowych, wypadałoby nazywać za
C. G. Jungiem reprezentacjami archetypowymi, albo krótko archetypami.
      Trudno   nie   uznać   też,   że   przynajmniej   te   archetypy,   które   niekiedy
przedstawiają   się   świadomości   jako   standardowe   całości   postaciowe   (np.
wyobrażenia różnych form antropo- i zoomorficznych, krajobrazowych itd.),
występują   w   korowym   podsystemie   gnostycznym,   stanowiąc   niejako   górny
koniec   wrodzonych   ogniw   łańcucha   skojarzeń   poznawczych   z   ośrodkami
napędowymi.   Mówiąc   raczej   literackim   językiem   Junga:   „archetypy   to
autoportrety instynktów".
      Obecność  wrodzonych  wyobrażeń  smakowych,  węchowych,  słuchowych,
wizualnych   itd.   u   człowieka   i   wyższych   zwierząt   nie   ulega   wątpliwości   w
świetle   rozmaitych   badań   nad   zachowaniem   się   małych   dzieci,   czy
młodocianych   zwierząt.   Tłumaczą   one   mnogość   celowych   zachowań
przystosowawczych u tych ostatnich w stosunku do pierwszy raz doznawanych,
zróżnicowanych sytuacji życiowych.
   Mówiąc krótko i węzłowato, koncepcje psychiki ludzkiej jako „tabula rasa",
którą dopiero po urodzeniu zapisuje otoczenie, należy odłożyć raz na zawsze do
lamusa rupieci mieszczańskiego światopoglądu. Jedyną

background image

Andrzej Wierciński, Antropologiczny szkic o antypersonie, [w:], tegoż, Magia i religia, Kraków 2004, s. 39-52.

43

 dotychczas   możliwość   naukowego   wyjaśnienia   występowania

odziedziczonych   skojarzeń   archetypowo-emocyjnych   w   skali   gatunkowej
u człowieka   może   dostarczyć   tylko   teoria   ewolucji.   Powinny   one   wówczas
posiadać   wartość   przystosowawczą   ze   względu   na   sekwencje   odruchowe,
w których sterowaniu uczestniczą, co doprowadziłoby konsekwentnie do ich
faworyzowania poprzez selekcję naturalną. Przyjmując takie założenia, można
z   góry   określić   szereg   upostaciowali   archetypowych.   Tak   więc,   byłyby   to
przede   wszystkim   standardowe   reprezentacje   wyobrażeniowe   odwiecznych
zwierzęcych   wrogów   gatunkowych   człowieka   takich   jak   wielkie   kotowate,
jadowite gady i insekty etc, logicznie skojarzone z napędami strachu lub agresji,
które   uruchamiają   kompleksy   odruchowe   ucieczki,   albo   ataku.   Następnie
można   oczekiwać   występowania   upostaciowań   antropomorficznych,
odzwierciedlających charakterystyczne rysy morfologiczno-czynnościowe ludzi
w stereotypowych rolach Matki, Ojca, Partnera Seksualnego i Wroga, bogato
powiązanych z odpowiednimi i także stereotypowymi rozkładami gry ośrodków
napędowych   i   antynapędowych,   włączających   całe   grupy   zachowań
przystosowawczych,   uczestniczących   w   gatunkowo   ustalonych   więziach
czynnościowych, łączących ludzi między sobą w różnych fazach ontogenezy, tj.
rozwoju osobniczego. Wydaje się rzeczą oczywistą, że osobnicy zaopatrzeni
w takie   wrodzone   normy,   adekwatne   do   ważnych   życiowo   i   uniwersalnie
powtarzających   się   sytuacji   bodźcowych,   byli   selekcyjnie   promowani
w stosunku   do   osobników   ich   pozbawionych,   względnie   o   normach
nieadekwatnie   ukształtowanych.   Oto,   np.   wyposażenie   w   archetyp   gada
o pokroju   węża   już   przy   podprogowym   dostrzeżeniu   jego   sylwetki,   włączy
lawinowo gotowość do ucieczki lub ataku. Albo też, niemowlę zaopatrzone
w archetyp   Matki   będzie   zdolne   od   razu   do   wykonywania   różnorodnych
odruchów, umożliwiających celowe wykorzystywanie protekcyjnych zachowań
swej głównej żywicielki i opiekunki.
   Rzecz jasna, nie chodzi tu o izolowane od siebie reprezentacje archetypowe.
Należy   z   góry   przypuścić,   że   będą   to   całe   kompleksy   wyobrażeniowe,
w odpowiedni sposób pokojarzone ze sobą i obrastające w ciągu życia osobnika
w korespondujące  z nimi treści psychiczne, które  zostały zepchnięte z  pola
świadomości   w   toku   jego   socjalizacji.   Ponadto,   w   polu   świadomości,   pod
wpływem  nastawień  archetypowych,  będą  się  formować  adekwatne  do  nich
układy wyobrażeniowo-intuicyjne. W efekcie,

background image

Andrzej Wierciński, Antropologiczny szkic o antypersonie, [w:], tegoż, Magia i religia, Kraków 2004, s. 39-52.

44 trzeba tu mówić o całych ciągach ideo-archetypowych, u których podstawy
znajdują   się   dane   ośrodki   napędowe,   a   następnie   skojarzone   z   nimi
bezpośrednio reprezentacje sygnałów receptorowych z podsystemu emocyjnego
(najprawdopodobniej nigdy niedostępne dla świadomości), które z kolei kojarzą
się   z   odpowiednimi   reprezentacjami   archetypowymi   z   podsystemu
gnostycznego   i   wreszcie   te   ostatnie   dopiero   będą   się   wiązać   z   nabytymi
wyobrażeniami i myślami.
   Idąc dalej, wypadałoby z naciskiem podkreślić, że najściślejsze i najczęściej
powtarzające   się   więzi   emocyjne   łączą   osobnika   z   innymi   ludźmi   w   ich
stereotypowych rolach biokulturowych, a ci przedstawiają się osobnikowi jako
konkretne Persony, oraz, że u podstaw kształtowania się własnej Persony leży
reprezentacja   postaciowa   jego   samego.   Wskutek   tego   będą   się   formować
w podświadomości   względnie   autonomiczne   kompleksy   osobowościowe
z nabytych i wypchniętych ze świadomości treści psychicznych, organizujących
się wokół głównych archetypów.
   Ostatecznie, zgodnie z koncepcją C. G. Junga, można wymienić następujące
kompleksy osobowościowe:
-   kompleks   Cienia,   ukształtowany   z   treści   wynikających   z   niepożądanych
społecznie   zachowań   oraz   archetypu   Wroga,   który   jest   napędzany   głównie
przez ośrodki strachu i agresji,
- kompleks Anima u mężczyzny i Animus u kobiety, związane z działaniem
napędu seksu,
- kompleks Matki o bogatych związkach z różnymi napędami i antynapędami,
-   kompleks   Ojca,   także   obficie   skojarzony   z   różnymi   napędami,   ale
z wyróżnieniem   napędu   eksploracyjnego   i   znów   strachu   (przez   związek
z wychowawczymi   represjami   ojca,   odnoszącymi   się   też   m.   in.   do
wywoływania   zachowań   orientacyjno-eksploracyjnych   u   dziecka,   głównie
chłopców, przynajmniej w niedalekiej jeszcze przeszłości....).
      Z   uwagi   na   dyformizm   płciowy   upostaciowań   tych   kompleksów,  można
postulować   kojarzenie   kompleksu   Cienia   z   kompleksem   Ojca   i  ewentualnie
Animus u kobiety, oraz kompleksu Anima z kompleksem Matki, a w ogóle
będą one miały nieco odmienny charakter u obu płci, z uwagi na określone
różnice w drogach życiowych mężczyzn i kobiet pod względem biologicznym
i kulturowym.

background image

Andrzej Wierciński, Antropologiczny szkic o antypersonie, [w:], tegoż, Magia i religia, Kraków 2004, s. 39-52.

45
   Jeśli ten wywód o strukturze pola podświadomości odpowiada rzeczywistości
neuropsychicznej, wówczas należy oczekiwać, że:
- główne reprezentacje archetypowe będą miały szansę osobniczo manifestować
się,   pośród   innych,   nabytych   reprezentacji   gnostycznych,   w   warunkach
halucynowania, które zostały wyżej opisane,
- natomiast społecznie, będą one wykazywać uniwersalne rozprzestrzenienie
jako typowe ideoarchetypy w wierzeniach magiczno-religijnych, skoro źródłem
tych drugich, poza konkretną wiedzą o otoczeniu, są stany ekstatyczno-wizyjne.
      W   tym   drugim   przypadku,   uzewnętrznione   w   komunikacji   społecznej
zobrazowania archetypowe powinny różnić się od innych symboli kulturowych
nie   tylko   swym   uniwersalnym   rozprzestrzenieniem,   lecz   także   możnością
wskazania ich sensu adaptacyjnego w ewolucji człowieka.
      Tak   przedstawiałby   się   naszkicowany   tu   pokrótce   model   organizacji
psychonerwowej  człowieka,   w oparciu  o  który   można  zająć   się  teraz  nieco
szczegółowiej   jedną   z   głównych   dwoistości   w   postaci   spolaryzowania   na
działającą na jawie Personę i ukrytą w znacznym stopniu w podświadomości
Antypersonę,   której   głównym   składnikiem   będzie   kompleks   Cienia   jak   ją
określił C. G. Jung.
     Jak już wyżej stwierdzono, Persona jest zasadniczo rezultatem zabiegów
wychowawczych   i   kształceniowych,   które   prowadzą   do   asocjacyjnego
sprzęgania układu norm społeczno-kulturowych z układem norm wrodzonych
w osobniku, decydujących o różnorodnych jego uzdolnieniach i sprawnościach
oraz cechach temperamentu.
    Z natury rzeczy, proces ten obfituje, począwszy od wczesnego dzieciństwa,
w mnogość   sytuacji   konfliktowych,   powiązanych   ze   spychaniem
w podświadomość różnorodnych treści poznawczych i hamowaniem emocji.
      Oto   dziecko   karane   jest   zwykle   (przy   rozmaitym   rozłożeniu   akcentów
w różnych  społeczeństwach)  przez  dorosłe  otoczenie  lub same  okoliczności,
które wywołało, za zbiór następujących zachowań:
- nadmierną ruchliwość i krzykliwość,
- brak sprawności ruchowej przy jedzeniu, piciu, chodzeniu, bieganiu (bolesne
upadki) itd.,
- wprowadzanie nieładu i działalność niszczycielską,
- agresywne opieranie się dorosłym i bijatyki,
- niedozwoloną ciekawość i natręctwo,

background image

Andrzej Wierciński, Antropologiczny szkic o antypersonie, [w:], tegoż, Magia i religia, Kraków 2004, s. 39-52.

46
- samolubność i w ogóle przesadny egocentryzm,
- zachowania bezwstydne i sprzeczne ze zrytualizowanymi konwencjami,
- szydercze wyśmiewanie się z dorosłych, bądź ich okłamywanie itp.
      Należy   sądzić,   że   wynikający   stąd   materiał   wyobrażeniowy,   przy   całym
swym   bogactwie,   powinien   jednak   konstytuować   się   w   pewien   kompleks
asocjacyjny,   ze   względu   na   jego   powiązanie   przede   wszystkim   z   popędami
strachu   (wzbudzany   przez   bolesne   represje   lub   pamięć   o   nich),   agresji,
a w dalszej   kolejności   i   eksploracji,   które   muszą   być   tłumione,   przy   czym
eksploracja tylko w pewnych sytuacjach.
   Skoro tak, to rdzeniem archetypowym, do którego będzie się konsekwentnie
dowiązywał   ten   materiał,   powinien   być   kompleks   Wroga,   wyrażający   się
w „górnej" swej części w standardzie postaciowym człowieka w stanie agresji,
a w „dolnej" - w upostaciowaniach zoomorficznych kotowatych, jadowitych
gadów, insektów i pająków itp., mogących się przejawiać w formie mieszanej
i wreszcie   -   w   mało   już   zróżnicowanych   doznaniach   ciemności,   zbytniego
zimna   albo   gorąca,   bólu   i   innych   przykrych   wrażeń.   Ontogenetycznie,
najwcześniejszą   częścią   mogłaby   tu   być   głęboko   ulokowana   i   zablokowana
normalnie   dla   świadomości   pamięć   niezwykle   konfliktowego   i   bolesnego
przejścia przez kanał porodowy, której istnienie zdają się dowodzić badania
S. Grofa.
    W ten sposób, wraz z genezą i ewolucją Persony w osobniku, jako wyrazu
wkodowania weń społeczno-kulturowego programu rozwojowego, będzie się
organizować   i   rozwijać   Antypersona,   jako   wynik   konfliktowego   zderzenia
z programem genetycznym. Antypersona jest przeto podstawowym antagonistą
Persony,   ukrytym   w   podświadomości   i   będącym   źródłem   różnorodnych
nastawień   osobnika   ku   działaniom   społecznie   niepożądanym   lub   wręcz
zakazanym. Nie można przy tym powiedzieć, by była ona pozbawiona sensu
przystosowawczego,   jak   na   ogół   wszystko   co   jest   w   człowieku,   należącym
wszak wraz z innymi istotami żywymi do systemów samodzielnych. Człowiek
bowiem   może   się   znajdować   i   często   się   znajduje   w   wielu   sytuacjach
wymagających   właśnie   zachowań   w   normalnych   warunkach   niewłaściwych
(np. w czasie zatargów z otoczeniem, w okresie wojny itp.). Nastąpi wtedy
przystosowawcze zablokowanie części Persony i odblokowanie odpowiedniej
części Antypersony. Zwykle w takich przy-

background image

Andrzej Wierciński, Antropologiczny szkic o antypersonie, [w:], tegoż, Magia i religia, Kraków 2004, s. 39-52.

47
padkach mówi się wtedy o kimś, że zmienił się nie do poznania, że przestał być
sobą, że wyszedł z niego siedzący w nim diabeł itp.
      Szczególnie   wyraziście   i   różnorodnie   przejawia   się   funkcjonowanie
Antypersony   w   schizofrenicznej   fazie   „owładnięcia",   kiedy   to   dochodzi   do
urojeń   i   halucynacji   wskutek   wtargnięcia   w   pole   świadomości   struktur
podświadomych przez odblokowanie odpowiednich kanałów skojarzeniowych.
Wówczas jednak osobnik traci zwykle swe możliwości przystosowawcze, jeśli
nie   dochodzi   do   właściwego   powtórnego   zintegrowania   struktur   Persony
z ewentualnymi   fragmentami   z   pola   podświadomości.   Możliwe   jest   też
przeskakiwanie z Persony na Antypersonę np. w neurozie typu histerycznego.
      Tak   więc,   każdy   człowiek   posiada   swego   wewnętrznego   Przeciwnika,
przechodzącego   w   „legion"   upostaciowań   szczegółowych.   Jego   to
personifikacje udostępniane świadomości w stanach halucynacyjnych stanowiły
materiał wyjściowy do kulturowych przetworzeń w stereotypy istot diabelskich
i demonicznych, odpowiedzialnych za zło moralne i fizyczne w wyjaśnianiu
świata przez wierzenia magiczno-religijne. Trudno aby było inaczej, skoro to
właśnie   w   obrębie   dawnych   ideologicznych   systemów   sterujących,   które
z powodów   ewolucyjnych   były   magiczno-religijnego   typu,   doszło   do
wytworzenia rozlicznych technik deprywacyjnych, wspomaganych nagminnie
użyciem substancji halucynogennych.
      Charakterystykę   kulturowych   odzwierciedleń   Antypersony   można
teoretycznie wyprowadzić z jej struktury, a w szczególności z tego materiału
treściowego, który wynika z podanego wyżej modelu karalności dziecka. Tak
więc,   odzwierciedlenia   te   powinny   być   zdominowane   przez   następujące
motywy:
- buntu i walki z istotami reprezentującymi ład fizyczny i moralny,
- upadku „Z nieba na ziemię",
- szyderczości, pogardy, nienawiści,
- różnego rodzaju działań destrukcyjnych, zgiełku i bezładu,
- kusicielstwa i kłamliwości oraz niedozwolonego poznania,
-   łatwej   możności   przechodzenia   w   wiele   postaci,   ze   szczególnym
uwzględnieniem   Gada,   Wielkiego   Kota,   Latających   Insektów,   rozmaicie
jednoczonych w wyobrażeniu Smoka,
- środowiskowego powiązania z lewostronnością i mrokami nocy, a w ogóle -
ze Światem Podziemnym, wypełnionym agresją, bólem i strachem.

background image

Andrzej Wierciński, Antropologiczny szkic o antypersonie, [w:], tegoż, Magia i religia, Kraków 2004, s. 39-52.

48
      Wdzięcznych   przykładów   na   występowanie   takiego   właśnie   kompleksu
motywów   dostarczają   wierzenia   starożytnych   religii   astrobiologicznych,
a następnie - uniwersalistycznych. Dość tu wspomnieć postacie Apopa, Tyfona,
Arymana, Czi-ju, Czarnego Tezkatlipoki, a wreszcie - Mary i Szatana. Wobec
tego,   proces   formowania   się   Persony   (kulturowej   indywidualności),
a w przypadku   wyższej   inicjacji   religijnej   -   Superpersony   (indywiduacji
w sensie   C.   G.   Junga),   uzyskanej   w   drodze   surowego   przestrzegania   zasad
moralno-etycznych   i   zastosowania   praktyk   autodeprywacyjnych,   będzie
obrazowany   w   stereotypowym   wątku   walki   ze   Smokiem,   nad   którym
zwycięstwo przynosi błogosławione skutki.
     Przy założeniu słuszności przedstawionej tu koncepcji Antypersony, z góry
należy się też liczyć z określonymi prawidłowościami kulturowej zmienności
takich   czy   innych   jej   odwzorowań.   Skoro   bowiem   stopień   zróżnicowania
i scalenia ontogenetycznie nabytych treści Antypersony jest zależny od stopnia
zróżnicowania i zintegrowania Persony, wobec tego, w społeczeństwach nie
wymagających   silniej   zróżnicowanych   i   bogatszych   osobowości   (np.
zbieraczo-łowieckich), mityczne personifikacje będą ambiwalentne i o słabiej
zarysowanej   charakterystyce,   podczas   gdy   w   społeczeństwach
zurbanizowanych sytuacja musi być odwrotna. U tych ostatnich konsekwentnie
będzie również manifestować się tendencja do maskulinizacji „Przeciwnika",
z uwagi   na   zdecydowane   powiązania   mężczyzny   z   represyjnością
w wychowaniu rodzinnym, zarządzaniu społecznym i w wojnie.
   W relacjach interpersonalnych obecność Antypersony o określonej specyfice
osobniczej   w   „górnych"   swych   częściach,   może   wyjaśniać   częste   zjawisko
doznania nieuzasadnionej racjonalnie antypatii w stosunku do nawet pierwszy
raz napotkanego człowieka. Dzieje się tak na skutek tego, że takie czy inne
cechy jego morfofunkcjonalnej charakterystyki mogą odpowiadać odnośnym
atrybutom Antypersony u osobnika, który się z nim zetknął, co automatycznie
wzbudzi   napęd   agresji   lub   strachu,   a   w   każdym   razie   wywoła   agresję.
W przypadku konieczności dalszego współdziałania z owym „antypatycznym"
człowiekiem,   często   dochodzi   do   superprojekcji   na   niego   innych   jeszcze
właściwości   własnej   Antypersony,   czyli   do   dostrzegania   w   nim   dalszych,
awersyjnych   cech,   których   wcale   nie   musi   posiadać.   W   rezultacie,   przez
sprzężenie zwrotne we wzajemnym komunikowaniu się obu tych ludzi, może
dojść do obustronnej, wzmagającej się wrogości, choć brak było na początku
realnych do niej podstaw.

background image

Andrzej Wierciński, Antropologiczny szkic o antypersonie, [w:], tegoż, Magia i religia, Kraków 2004, s. 39-52.

49
      W   tym   większym   stopniu,   podobne   superprojekcje   wewnętrzne
ukształtowanych   atrybutów   Antypersony   w   stosunku   do   korespondujących
z nimi   w   określony   sposób   zdarzeń   w   otoczeniu   naturalnym,   lub
społeczno-kulturowym,   mogły   być   dokonywane   przez   psychikę   człowieka
archaicznego, cechującą się tendencją do tworzenia rozległych, analogizujących
skojarzeń. Oto np. motyw upadku z „nieba na ziemię", formujący się w okresie
nabywania   przez   dziecko   lokomocji   dojrzałej,   w   naturalny   niejako   sposób
mógłby być zarówno przenoszony na wszelkie katastroficzne spadki na ziemię
ciał   kosmicznych   (np.   dużych   meteorów),   jak   i   nagłej   utraty   władzy   przez
starożytnego króla.
   Po tych wszystkich wyjaśnieniach dotyczących struktury Antypersony, warto
teraz   zadać   sobie   pytanie   o   jej   przypuszczalną   lokalizację   pod   względem
neurofizjologicznym. Otóż, jakby nie było dosyć wszystkich wymienionych tu
polaryzacji w naturze ludzkiej, trzeba wymienić jeszcze jedną i to występującą
na   najwyższym   piętrze   procesów   poznawczo-emocyjnych,   a   mianowicie   -
asymetrię funkcjonalną obu półkul mózgowych. Z podsumowanych w USA
przez R. E. Ornsteina  i D. Galina,  a w ZSRR, przez V. L.  Deglina,  badań
ostatnich   lat   wynika,   że   u   ponad   97%   ludzi   (praworęcznych)   ośrodki
symbolizacji werbalnej i  pisanej,  oraz matematycznej, zawarte są w półkuli
lewej,   która   decyzyjnie   zawiaduje   ruchami   mięśni   prawej   strony   ciała,   zaś
w półkuli prawej, rządzącej ruchami lewej strony ciała, mieszczą się ośrodki
rozpoznawania kształtów, intonacji i melodyki dźwięków oraz poczucie rytmu
tanecznego.   W   rezultacie,   działania   lewej   półkuli   umożliwiają   rozpoznanie
porządku czasowego, a prawej - porządku przestrzennego, a ponadto okazało
się, że skojarzenia z emocjami dodatnimi i związanymi z socjalizacją (poczucie
sensowności   i   optymistyczne   planowanie)   dominują   w   lewej   półkuli,   zaś
emocje negatywne (brak przyszłości i celowości) w prawej.
     Zasadnicza część zrębu strukturalnego Persony, uformowanej wszak przy
wybitnym   współudziale   instruktażu   werbalnego,   powinna   się   więc   mieścić
w lewej   półkuli,   podczas   gdy   w   prawej   -   zasadnicza   część   Antypersony.
Wspomniani wyżej autorzy konkludują, że zależnie od sytuacji życiowej, obie
półkule   działają   wymiennie   (a   są   połączone   szlakami   skojarzeniowymi
złożonymi aż z 2 x 10 włókien nerwowych!), przy dominacji lewej, która może
jednocześnie   korzystać   z   części   pamięci   i   przetwarzania   informacji   półkuli
prawej, ale bez jej motywacji i programowania, które podlegają hamowaniu.

background image

Andrzej Wierciński, Antropologiczny szkic o antypersonie, [w:], tegoż, Magia i religia, Kraków 2004, s. 39-52.

50
      Wreszcie   trzeba   by   się   zatrzymać   krótko   nad   kwestią   możliwości
integrowania   się   Persony   i   Antypersony   w   toku   rozwoju   osobnika   i   ich
względnej stabilizacji strukturalnej w wieku dojrzałym. Otóż, wiarygodnego
wyjaśnienia   udziela   E.   L.   Hartman,   wybitny   badacz   amerykański
przystosowawczych   funkcji   snu.   W   swym   podsumowaniu   badań   własnych
i cudzych   w   tej   dziedzinie   stwierdził   on   ostatnio,   że   w   czasie   snu   właśnie
zachodzą codziennie procesy „reperowania zużytych" w stanie jawy połączeń
nerwowych,   oraz   selektywnego   dołączania   nowych   nabytych   treści   do
poprzedniego materiału pamięciowego, czego psychicznym wyrazem jest faza
marzeń sennych.
    Na zakończenie niniejszych wywodów może być interesujące zadanie sobie
pytania o dalsze, możliwe losy Antypersony.
      Tak   więc,   w   czasach   współczesnej   cywilizacji   zurbanizowanej   fazy
uprzemysłowienia,   połączonej   z   upowszechnianiem   się   światopoglądu
scjentystycznego, należy się liczyć z zapoczątkowaniem procesów przebudowy
strukturalnej   pola   podświadomości.   Człowiek   staje   się   bowiem   w   wysokim
stopniu   izolowany   od   wielu   elementów   otoczenia   naturalnego,   współżyjąc
coraz ściślej ze środowiskiem urządzeń technicznych. Ponadto, coraz bardziej
rozluźniają się więzy emocyjne osobnika z innymi ludźmi, gdyż współdziała on
z coraz większą ich grupa, o szybko zmieniającym się składzie osobowym.
Inaczej też przebiega kształtowanie się Persony, ponieważ wytwarza się ona
przy   coraz   mniejszym   udziale   bodźców   represyjnych   ze   strony   dorosłego
otoczenia, które też stawia mniejsze wymagania odnośnie przestrzegania zasad
moralnych i przepisów zrytualizowanych zachowań, których ilość wyraźnie się
zmniejsza.
      Zarazem   intensywnie   jest   wprowadzany   w   Personę   światopogląd
scjentystyczny,   operujący   w   zasadzie   paradygmatem   „zmatematyzowanego
mechanizmu", co prowadzi do zdepersonifikowanej wizji świata, przy czym
chodzi   tu   o   Personę   „inżynierską",   „urzędniczą"   czy   „menadżerską"   albo
„naukową", przeznaczoną odpowiednio do wynajdywania i obsługi urządzeń
technicznych,   organizowania   stosunków   interpersonalnych   w   przemyśle,
aparacie   kontroli   i   .zarządzania   albo   do   tworzenia   naukowych   modeli
teoretycznych. W atrybut osobowości są zaopatrzeni już tylko sami ludzie.
      Niebo   stało   się   więc   niebem,   Słońce-słońcem,   Ziemia-ziemią,
choroby-chorobami, a wojny-wojnami.

background image

Andrzej Wierciński, Antropologiczny szkic o antypersonie, [w:], tegoż, Magia i religia, Kraków 2004, s. 39-52.

51
     To   już   nie   Aryman,   z   zastępem   swych   Dewów,   jest   sprawcą   wszelkich
orocesów rozpadu, lecz entropijne procesy samowyrównawcze. Nie Szatan kusi
do złego, ale mechanizm podświadomych nastawień, a w ogóle to jego postać
blaknie i  zaczyna znikać z dotąd  funkcjonujących  systemów  religijnych, co
wyraźnie   przejawia   się   w   Judeo-chrześcijaństwie.   Przecież   nakazem
społecznym   jest   właśnie   chciwe   zjadanie   owoców   z   Drzewa   Poznania
i egocentryczne dążenie do maksimum komfortu życiowego.
      Jak   wobec   tego   wszystkiego   można   sobie   wyobrazić   ewentualne
przekształcenia Antypersony człowieka bliższej czy dalszej przyszłości?
     Otóż, idąc „od dołu" przestrzeni psychicznej, powinny ulegać rozpadowi
wyobrażenia archetypowe zwierzęcych wrogów człowieka, skoro utracą one
sens przystosowawczy, a co za tym idzie, nie będą one dalej podtrzymywane
przez   selekcję   naturalną.   Rozważając   zaś   kwestię   „od   góry",   Antypersona
przypuszczalnie   zubożeje   w   treści   nabyte   i   ulegnie   też   w   jakimś   stopniu
depersonifikacji. Być może, główną jej częścią organizującą stanie się standard
postaciowy człowieka-wroga, otoczonego treściami wynikającymi z infantylnie
niecelowych zachowań wobec urządzeń technicznych oraz - głębiej, pamięcią
konfliktowego   przejścia   przez   kanał   porodowy,   jeśli   nie   nastąpi   era
inkubatorów...
     Straszliwy Smok i zwyciężające go bóstwo albo heros, znikną na zawsze
z repertuaru kulturowej symbolizacji, chyba że... Chyba, że przedstawiona tu
koncepcja Przeciwnika jest zbyt jednostronna...