background image

I

Wraz z tragiczn

mierci  Zenona Ziembiewicza, uwa anego za cz owieka przyzwoitego,

wyszed  na jaw jego romans z Justyn  Bogutówn . Wybuch  skandal, trudno by o jednak
dowiedzie  si  szczegó ów. Jedno z czasopism przedstawi o czyn dziewczyny "jako
niepoczytalny", gdzie indziej dopatrywano si  ze strony dziewczyny symulacji.

Po  mierci matki, wdowy s

cej "po okolicznych dworach jako kucharka", Bogutówna, nie

posiadaj ca w tych stronach krewnych, znalaz a si  "w mie cie na s

bie u pewnej bardzo

ci ko chorej osoby". Zainteresowa a si  ni  wówczas pani Ziembiewiczowa, dzi ki której
mog a podj  prac  "w sklepie b awatnym Toruci skiego". Po kilku miesi cach odesz a
jednak stamt d i rozpocz a prac  w "cukierni Ch zowicza", ale i tu nie pracowa a d ugo.

Zenon by  synem rz dcy folwarku w Boleborzy, stanowi cego cz

 maj tku pa stwa

Tczewskich. Ojciec Zenona Walerian, niezmiernie si  chlubi  swym szlacheckim
pochodzeniem. Posad  obj  na kilka lat przed wojn , jednak gospodarzy  "równie
nieumiej tnie i  le jak na ziemi w asnej". Jego pasj  i g ównym zaj ciem by o polowanie.
Wybuch wojny i jej wydarzenia nie mia y na jego  ycie prawie  adnego wp ywu poza faktem,

e z równym zapa em go ci  zarówno oficerów niemieckich, rosyjskich i polskich, zale nie

od tego, które wojska znajdowa y si  na tych terenach.

Zenon pobiera  nauki w mie cie. Przyje

 do domu na  wi ta i wakacje, przywo

c

"doskona e stopnie i  wiadectwa". Jednak szko a dawa a mu nowe spojrzenie na rodzinny
dom, którego powoli zaczyna  si  wstydzi , gdy  "ka dy nauczyciel... by  m drcem wobec
tych ludzi najbli szych, którzy mu niegdy  imponowali" - ojca i matki. Podczas swoich
ostatnich wakacji Zenon spostrzeg ,  e jego ojciec "nic nie robi", tylko chodzi ca ymi dniami
ze sw  dubeltówk , krzyczy, narzeka, a "gdy trzeba robi  rachunki, wo a do kancelarii
matk ". S owem - "jest tylko do pilnowania ludzi,  eby nie kradli pa skiego".

Ch opak zna  ju  w tym czasie pann  El biet  Bieck , mieszkaj

 u swej krewnej, pani

Kolichowskiej. Dziewczyna wzbudza a w nim  ywe zainteresowania, mimo, i  by a z

liwa i

niegrzeczna.

II

Pani Cecylia pierwszy raz wysz a za m  z mi

ci za Konstantego W browskiego, socjalist ,

który musia  wyemigrowa  i pozostawi  w kraju bez  rodków do  ycia  on  z o mioletnim
synem. Tu  przed wojn  pope ni  samobójstwo. Nast pny zwi zek - tym razem z rozs dku -
ze starszym od niej o pi tna cie lat, bogatym rejentem, Aleksandrem Kolichowskim, równie
nie da  jej szcz cia. By a ci gle przez zazdrosnego m a pilnowana i szpiegowana, po jego
za

mierci odziedziczy a zamiast spodziewanej fortuny kamienic . "Po ow  piwnic zamieni a

na mieszkania",  yj cy tam " ywio  miejskiej n dzy" sprawia  jej wiele k opotu. Równie
dwa ma e mieszkanka "wbudowane w strych" nie przynosi y jej prawie wcale dochodu, gdy
rodzina Go bskich nie mia a pieni dzy, drugie za  zajmowali pa stwo Posztrascy,
znajduj cy si  w równie niekorzystnej sytuacji, a pani  ucja by a dawn  przyjació
Kolichowskiej. Zenon Ziembiewicz, ucze  ósmej klasy, zamieszkuj cy "na stancji u
nauczyciela gimnastyki" by  cz stym go ciem w salonie pani Cecylii, dok d przychodzi , aby
pomaga  w nauce uwielbianej po cichu kole ance z klasy, El biecie. Dziewczyna domy la a
si ,  e jest w niej zakochany, jednak sama czu a do niego jaki  niewyt umaczalny wstr t. Poza
tym darzy a m odzie czym, platonicznym uczuciem rotmistrza Awaczewicza, który

background image

przyje

 od czasu do czasu z frontu, aby odwiedzi  sw  dalek  krewn , pann  Juli

Wagner, ucz

 El biet  francuskiego. Owo uczucie by o dla panny Bieckiej "spraw

ogromn  i w  yciu jedynie realn ".

III

Pani Cecylia nie by a osob  zbyt towarzysk , tolerowa a jednak niekiedy wizyty swych
starych przyjació ek a zarazem lokatorek. Kiedy by a chora, wizyty te by y nieco rzadsze.
Jednak raz do roku, w jej imieniny, zbiera o si  u niej grono starszych ju  pa . Niektórym z
nich dawniej powodzi o si  o wiele lepiej ni  w tym czasie, jednak zachowa y w sobie resztki
zami owania do szyku i dystyngowanego zachowania. Podczas tych ma ych domowych
uroczysto ci El bieta przebywa a razem z go mi i przys uchiwa a si  rozmowom zdaj c
sobie spraw  z tego, i  ona mog aby by  teraz na miejscu której  z owych niewiast i  e w
przysz

ci ona równie  nieuchronnie si  zestarzeje. Pani Kolichowska za  w czasie owych

spotka  u wiadamia a sobie, i  nale y ona do tej "parady wied m" i my l ta bynajmniej nie
by a dla niej przyjemna.

Podczas jednego z tradycyjnych przyj  imieninowych tematem rozmowy sta y si  s

ce, o

których starsze panie wypowiada y zgodnie opini , i  s  one "takimi samymi lud mi jak
inni", ale równie zgodnie my la y w duchu,  e jest wr cz przeciwnie. Pani Warkoniowa,
wdowa po mecenasie, udowadniaj c,  e s

ce s  stworzeniami ca kiem bezmy lnymi,

wspomnia a o Bogutowej, która niegdy  u niej pracowa a. Mia a ona wówczas czterdzie ci lat
i zosta a zwolniona, poniewa  pani mecenasowa spostrzeg a, i  s

ca jest w ci y. Pani

Warkoniowa przyzna a,  e pomimo swej g upoty by a to kobieta pracowita i stwierdzi a, i
owej s

cej wielce si  poszcz ci o, gdy  pomimo nie lubnego dziecka zosta a przyj ta do

by przez m od  hrabin  Tczewsk , jej córeczka Justynka "bawi si  w ogrodzie z

hrabiankami jak równa". Wszystkie panie wyra

y te  zgodnie opini ,  e tym wszystkim

ubogim i pozbawionym inteligencji kobietom  wietnie si  w  yciu powodzi, gdy  wychodz
za "hrabiów, ministrów i genera ów" i "maj c pi dziesi t lat s  jeszcze pi kne", damom za
"pozostaj  ma e emerytury... i wspomnienia o m ach, którzy na d ugo przed tym, zanim
umarli, stali si  obcymi lud mi". S ysz c takie wywody El bieta obiecywa a sobie, i  nigdy
nie wyjdzie za m  i "b dzie okrutna dla m czyzn, o ile który odwa y si  j  pokocha ".

IV

Nadesz a wiosna. Pani Kolichowska cz sto mia a dodatkowe problemy zwi zane ze swym
ogrodem, oddzielonym od podwórza kamienicy wysokim parkanem, poniewa , mimo  e nie
pozwala a tam przebywa

adnemu z lokatorów, cz sto zdarza o si ,  e kwiaty nadaj ce si

do sprzeda y, czy te  dojrzewaj ce owoce "stanowi y przyn

 dla w asnych podwórzowych i

okolicznych urwisów", sprawców wyrz dzonych szkód nigdy nie udawa o si  odkry .
Niewiele pomaga  te  pies podwórzowy, Fitek, który dla podtrzymania czujno ci by  z
polecenia pani Cecylii karmiony tylko raz dziennie. El bieta lubi a sp dza  czas w owym
ogrodzie snuj c marzenia, ale z okna jej pokoju wida  by o jedynie odpychaj ce kamieniczne
podwórze, na którym w cieplejsze dni pojawiali si  mieszka cy suteren, okre lani przez ni
mianem "ludzi podziemi", którzy przez wygl d, szachowanie, sposób  ycia a nawet zapach,
wydawali si  jej by  ca kiem odmienn  ras  od "ludzi nawierzchni".

Pewnego czerwcowego dnia, wezwana jak zwykle przez sw  nauczycielk , uda a si  ma
lekcj  francuskiego. Drzwi otworzy  jej Awaczewicz. Przez chwil  byli sam na sam - i
wojskowy, nieoczekiwanie, poca owa  j . Przez ca  lekcj  by a zdenerwowana i

background image

rozkojarzona. Kiedy zbiera a si  do wyj cia, Awaczewicz, ku jej przera eniu, chcia  j
odprowadzi , jednak panna Julia powstrzyma a go. B

c ju  za drzwiami El bieta us ysza a

odg osy ostrej sprzeczki i poj a, co mog o  czy  tych dwoje. Uciek a jak najpr dzej do
domu, jednak d ugo nie mog a doj  do siebie, gdy  zdarzenie sprowadzi o j  na ziemi .
Przede wszystkim zawiod a si  na cz owieku, którego kocha a, gdy  my la a, i  m czyzna,
który ma  on  i dwoje dzieci nie mo e ogl da  si  za innymi kobietami, a ju  na pewno nie
zwróci uwagi na m od  dziewczyn , której owo jednostronne uwielbienie najzupe niej
wystarcza o, aby by  szcz liw . Poza tym zrozumia a po cz ci post powanie swej matki,
która rozesz a si  z ojcem i przebywa a gdzie  za granic  oraz pani Cecylii, która po otwarciu
po  mierci m a sejfu i obejrzeniu znalezionych tam papierów nie chcia a pój  na jego
pogrzeb. Panna Biecka po tych odkryciach mia a wielk  ochot  "sko czy  ze sob ".

V

Zenon pozna  Justyn , gdy mia a dziewi tna cie lat. Jej matka po wymówieniu otrzymanym
od Warkoniowej i wyj ciu ze szpitala mia a trudno ci ze znalezieniem pracy. W ko cu uda o
jej si  otrzyma  posad  kucharki u hrabiów Tczewskich. Swymi umiej tno ciami zdobyta
sobie ich uznanie. Po pewnym czasie zacz a jednak ci ko chorowa  i po dwukrotnej
zmianie miejsca znalaz a si  u Ziembiewiczów. Justyna przez jaki  czas by a towarzyszk
zabaw dwuletniej wówczas córki Tczewskich, Ró y. W kilka lat po ich wyje dzie za granic
przyja

 ta "uleg a rozchwianiu". Jednak dziewczynka zachowa a w sobie "pewien system

wskaza  obyczajowych oraz nie umotywowane zaufanie do losu". Analizuj c w pó niejszym
okresie swe zachowanie, Zenon doszed  do wniosku,  e Justyn  i miejsca z ni  zwi zane
wówczas bezwiednie stara  si  omija . Jednak wkrótce jego stosunek do niej uleg  zmianie.

VI

Zenon, któremu pozosta  jeszcze rok studiów w Pary u, przyjecha  do domu na wakacje.
Pewnego dnia otrzyma  list od swego przyjaciela, Karola W browskiego, od którego
dowiedzia  si  o  mierci Adeli. Dziewczyna zakocha a si  w Zenonie dwa lata wcze niej, ale
ju  wtedy nie by o dla niej nadziei, gdy  by a chora na gru lic . Zenon nie odwzajemnia
wprawdzie jej uczucia, z czego zreszt  ona zdawa a sobie spraw , ale mia  spokojne
sumienie, gdy  niczego jej nie obiecywa , natomiast "by  wdzi czny i dobry dla niej, jak tylko
móg ".

odzieniec, którego  wiatopogl d w wyniku studiów i zetkni cia si  z nowymi pr dami

stawa  si  coraz bardziej "nowowczesny", pragn  odci  si  od "dziwnego", a nawet ju
nieco egzotycznego w jego oczach,  wiata boleborza skiego dworku. Najbardziej pragn  w
sobie wykorzeni  to wszystko, co w swojej naturze odziedziczy  po ojcu. Jedn  z takich
"znienawidzonych" cech by  nieokie znany erotyzm, który u jego ojca by  bez wi kszego
skr powania i z du  doz  tolerancji podtrzymywany przez pani  Ziembiewiczow . Trzyma a
ona zawsze we dworze dziewczyny, "które by y jawnie kochankami ojca". Obecnie ho ubi a
Justyn , ale tym razem jakby bezwiednie podsuwa a j  synowi. Zenon broni  si  przed tym,
ale jego natura nie mog a pozosta  oboj tna wobec wdzi ków dziewczyny. Ona sama równie
ufnie "garn a si  do niego, mo na powiedzie ,  e sama sz a mu w r ce". Zostali kochankami
jeszcze przed jego wyjazdem.

VII

background image

Przed opuszczeniem Boleborzy Zenon poprosi  rodziców o pomoc materialn , jednak ojciec
odes

 go do matki, ona za  stwierdzi a,  e nie s  oni w stanie go wspomóc i poradzi a, aby

zwróci  si  do pana Czechli skiego, pe nomocnika Tczewskich, który jako cz owiek dobrze
sytuowany i posiadaj cy du e wp ywy w okolicy, mo e b dzie móg  w jaki  sposób
dopomóc. M ody Ziembiewicz uda  si  wi c do miasteczka i zatrzyma  si  tu na jaki  czas.
Napisa  niedawno artyku , który odda  w r ce Czechli skiego, otrzymuj c od niego kwot
pozwalaj

 na wyjazd do Pary a. Przypadkiem spostrzeg  m od  kobiet , któr  okaza a si

by  panna Biecka. Niezw ocznie te  uda  si  do niej, by móc "przed samym sob  ten (swój)
malutki i platoniczny romans prowincjonalny skompromitowa ". Zosta

yczliwie przyj ty,

jednak dostrzeg  w niej wewn trzn  przemian : niegdy  "istotn  rado  okrywa a z  min  i
impertynenckimi s owami. Teraz konwencjonalna rado  s

a do okrywania pustki".

Wywi za a si  mi dzy nimi dyskusja, w której Zenon sta  na stanowisku, i  mo na odci  si
od przodków i uzyska  wewn trzn  od nich niezale no , sta  si  kim  innym, ni  oni byli i
nie powtarza  ich post powania. Jednak El bieta z ca  energi  i  alem opowiedzia a si  za
niemo no ci  takiego rozwi zania, daj c za przyk ad swe w asne  ycie. Poniewa  pani
Kolichowska ci ko zachorowa a, ona przej a zarz d kamienicy i stwierdzi a, i  z ca
oboj tno ci  potrafi patrze  i "urz dowo potwierdza " wszystkie zdarzenia, które maj  tu
miejsce oraz szczegó y dotycz ce  ycia lokatorów, jedn  za  z rzeczy, któr  tak "oboj tnie
widzi" jest fakt, i  w piwnicach przerobionych na mieszkania gnie dzi si  w niewyobra alnie

dznych warunkach wi cej osób ni  na wszystkich pi trach kamienicy razem wzi tych. Po

wyj ciu Zenon zobaczy  Awaczewicza zmierzaj cego w stron  kamienicy pani Cecylii i by
pewny,  e idzie on do El biety.

VIII

Pani Kolichowska porusza a si  z trudno ci  ju  nawet po domu. Zacz a j  nawiedza  my l o
zbli aj cej si

mierci. W tym czasie zacz a sobie coraz lepiej zdawa  spraw  ze swego

wielkiego przywi zania do El biety, która z tak  cierpliwo ci  i trosk  si  ni  opiekowa a.
Przywi zania tego nie umniejsza  fakt,  e dziewczyna zarz dzaj c kamienic  litowa a si  nad
wszystkimi jej mieszka cami, którzy w oczach pani Cecylii byli tylko pró niakami i lud mi,
którymi nie warto si  zbytnio zajmowa  lub których dobro nie mo e godzi  w jej interesy i
zak óci  jej  ycia. Panna Biecka opowiada a si  cz sto za nimi, staj c tym samym jakby "po
drugiej stronie barykady" w stosunku do swej ciotki. Przywi zanie chorej kobiety do
dziewczyny ujawni o si  bardziej w czasie, gdy dziewczyna pojecha a do Szwajcarii, aby
spotka  si  z matk : pani Cecylia w g bi duszy obawia a si , aby nie dosz o pomi dzy matk
i córk  do porozumienia, które mog oby doprowadzi  do ostatecznego wyjazdu El biety.

Inn  dr cz

 j  my

 by o wspomnienie Karola, którego jako kilkunastoletniego, ci ko

chorego ch opca odwozi a do szwajcarskiego uzdrowiska; syn nigdy nie wybaczy  jej
powtórnego ma

stwa i nie chcia  jej wi cej widzie .

Pod nieobecno  Bieckiej pani  Cecyli  opiekowa a si  pani  ucja Posztraska, której znów
stara przyjació ka nie mog a wybaczy  i wyperswadowa  zbyt pob

liwego traktowania

a, cz owieka  yj cego w d ugach, który ani na jeden dzie  nie zrezygnowa  z do

swobodnego trybu  ycia prowadzonego w czasach, gdy obojgu powodzi o si  o wiele lepiej.
Niepokój wzbudza y w niej równie  cz ste wizyty Awaczewicza, który ju  do  dawno
porzuci

on  i wprost zaleca  si  do El biety.

Po powrocie panny Bieckiej pani Cecylia odetchn a z ulg , cho  - wci  obawiaj c si
rozstania z wychowank  - zwróci a te  uwag  na codzienne prawie wizyty Ziembiewicza.

background image

Pewnego razu rozmowa El biety i Zenona zesz a na temat przesz

ci. Dziewczyna pod

naciskiem wyzna a swe dawne uczucie do Awaczewicza, on za  otwarcie przyzna  si  do swej

odzie czej mi

ci i w tym momencie oboje doszli do swoistego porozumienia. Zenon

przyzna  si  jeszcze do swojego romansu z Justyn , okre laj c go jednak mianem "cz ci
kompleksu boleborza skiego", który zawsze chcia  w sobie zwalczy .

IX

Wiosn  Bogutowa ci ko si  rozchorowa a. Miejscowy lekarz stwierdzi ,  e nale y j
odwie  do szpitala. Justyna pojecha a wi c razem z matk  do miasta. Stara kobieta przez
ca y czas by a na pó  przytomna, kiedy za  wreszcie pó nym wieczorem dotar a do szpitala,
zemdla a. Justyna umie ci a ich rzeczy u dawnej znajomej, Jasi Go bskiej, zamieszkuj cej
wraz z ob

nie chor  matk , bratem Frankiem i ostatnim pozosta ym przy  yciu dzieckiem,

ciasny k t w suterenie kamienicy pani Kolichowskiej. Kiedy Bogutówna wróci a do szpitala,
jej matka le

a na stole operacyjnym, jednak lekarze nic nie mogli ju  zrobi , gdy  jak

twierdzili przywieziono j  zbyt pó no. Pogrzeb, w którym bra y udzia  zaledwie cztery osoby,
odby  si  nast pnego dnia. Justyna w tym czasie znalaz a schronienie u Jasi. Jej m  straci
prac  i odszed  od niej, a pó niej przysta  do jakiej  przest pczej szajki. Ona sama by a chora
na gru lic , jej córeczka za  traci a powoli wzrok.

X

Zenon powróci  do kraju i zatrzyma  si  w mie cie. W r ce wpad a mu miejscowa gazeta, w
której odnalaz  swój artyku . Na ulicy spotka  Justyn , która zdziwi a si , a zarazem wielce
ucieszy a z jego powrotu. Opowiada a mu o  mierci matki i o swoim  yciu. Widz c jej rado
nie potrafi  wyzna  jej prawdy o swym zwi zku z El biet . Nie chc c wystawa  na ulicy
zabra  j  do pokoju hotelowego, w którym si  zatrzyma . Tutaj da  si  ponie  emocjom
wywo anym przez szczer  i ufn  czu

 Justyny i dosz o mi dzy nimi do zbli enia. Kiedy po

jej odej ciu zacz  analizowa  sytuacj , doszed  do wniosku,  e by  to z jego strony przejaw
"t sknoty za kobiet ", której w  aden sposób opanowa  nie móg . W Pary u zreszt  te
miewa  podobne przygody, które nie umniejsza y w  aden sposób jego przywi zania do
El biety. Uwa

 zreszt , i  wystarczy mie  do tych zdarze  "odpowiedni stosunek" i z tego

powodu nie zak óca y one spokoju jego sumienia. Pomimo to, z y na samego siebie, wyszed  i
uda  si  na spotkanie z Czechli skim, piastuj cym ju  w tym czasie urz d starosty. Dosta  od
niego propozycj  obj cia posady redaktora w miejscowym czasopi mie "Niwa". Nast pnie
uda  si  na spotkanie z El biet . W pierwszej chwili by  rozczarowany jej widokiem, gdy
wygl da a nieco inaczej ni  sobie j  przedstawia  w swych wyobra eniach, ale ów stan
szybko min  i oboje mogli do woli cieszy  si  tym spotkaniem po d ugim rozstaniu.

XI

W nast pny poniedzia ek w pokoju Zenona pojawi a si  znów Justyna. Obieca  jej uprzednio,

 zwróci jej pieni dze, które pani Ziembiewiczowa by a jeszcze winna jej zmar ej matce.

Postanawia  sobie te  tym razem wyzna  ca  prawd  i zako czy  ten romans, ale i tym
razem uleg  swemu instynktowi.

W redakcji odwiedzi a go tego dnia hrabina Tczewska, która zwróci a si  do niego z pro

 o

zamieszczenie w gazecie programu i udzielenie poparcia dla cyklu wyk adów "O istocie
do wiadczenia religijnego", które towarzysz cy jej ksi dz Czerlon, nowy proboszcz z
Ch zebnej, mia  w najbli szym czasie wyg osi  w nowym lokalu miejskiego Ko a Pa .

background image

XII

Dwa dni pó niej pojawi  si  w redakcji pan hrabia Wojciech Tczewski, który po do  d ugiej
rozmowie oznajmi ,  e przyszed , aby prosi  o artyku  w obronie m odej aktoreczki
skrytykowanej ostatnio przez jakiego  recenzenta teatralnego. Dla Zenona wizyta ta by a
uzupe nieniem wizji sytuacji, jaka panowa a we dworze w Ch zebnej.

W ogóle Ziembiewicz redaguj c gazet  kierowa  si  wol  i interesami swego protektora
Czechli skiego, czuj c jednocze nie wokó  siebie kostniej cy schemat  ycia, którego zawsze
si  obawia  i którego pragn  unikn . Dzia o si  to jednak wbrew jego woli i czu  sw
bezradno . Podobnie by o w dziedzinie uczu . Mia  narzeczon , któr  darzy  uczuciem
prawie pozbawionym po

dania cielesnego i kochank , która panowa a w sferze jego

instynktów. Spotkania z Justyn  by y dla niego naturaln  i nieuniknion  konsekwencj
pierwszych jej odwiedzin w jego pokoju, kiedy nie móg  - w swoim mniemaniu - jej
odepchn  z powodu tragedii, która j  dotkn a.

Wreszcie zebra  pieni dze, które obieca  by  jej odda  i po raz kolejny postanowi  przerwa
ten bezsensowny zwi zek, jednak zanim zd

 jej cokolwiek wyja ni , Justyna wyzna a mu,

e spodziewa si  dziecka. By  to dla niego du y wstrz s, gdy  takiej mo liwo ci nie wzi  pod

uwag  w czasie rozwa

 nad swoim post powaniem.

XIII

Pani Kolichowska nie podnosi a si  ju  z 

ka. Jednak je li chodzi o o sprawy dotycz ce

kamienicy, potrafi a wywiera  na cierpliwie j  piel gnuj

 siostrzenic  jeszcze wi kszy

wp yw ni  niegdy . Jedn  ze spraw spornych pomi dzy schorowan  niewiast  a jej opiekunk
by o zwolnienie starego dozorcy Ignacego, któremu skleroza czy te  choroba serca nie
pozwala a ju  pracowa  oraz usuni cie go wraz z  on  z zajmowanego przez nich mieszkania.
Te problemy, a tak e wspomnienie matki, która by a tak odleg a i wydawa a si  by  osob
obc , mi dzy innymi ze wzgl du na nie ko cz ce si  zwi zki z wieloma ró nymi

czyznami, których nie kocha a-sprawia y  e El bieta coraz bardziej ceni a Zenona.

Dlatego te  z niecierpliwo ci  oczekiwa a ka dego spotkania z nim.

Zenon natomiast w tym czasie obserwowa  u siebie rozwijaj

 si  umiej tno

atwego i

ynnego przechodzenia w gór  i w dó  po ca ej skali "przeciwstawie  ", umiej tno

"stawania si  w ka dej chwili kim  innym". W tym stanie, którego nie okre la  mianem
hipokryzji, ale odczuwa  jako co  niebezpiecznego jego "granica odporno ci moralnej
odsuwa a si  niepostrze enie coraz dalej". W redakcji odwiedzali go najró niejsi ludzie,

ród których do sta ych klientów nale

 pan Posztraski, który zamieszcza  w gazecie swe

wspomnienia my liwskie oraz poezje, a którego Zenon nie potrafi  si  w  aden sposób
pozby . Pozna  tu te  pani  Olgierdow  z Pieszni, hrabin , bratow  pani Wojciechowej. Owa
drobna i ju  niem oda kobieta by a niegdy  rozmi owana w " owieniu m czyzn" i potrafi a
ich po kilku naraz utrzymywa  przy sobie za pomoc  jakiej  niewidzialnej sieci. U niej w
go cinie Zenon sp dzi  ostatnie trzy dni.

VIV

Wieczorem Ziembiewicz uda  si  do El biety. W pewnym momencie wyzna  jej, i  romans z
Justyn  si  nie sko czy  i  e spodziewa si  ona dziecka. W tej chwili u wiadomi  sobie,  e

background image

dok adnie tak samo za ka dym razem podobne winy wyznawa  jego ojciec swej ma once, za
ka dym razem uzyskuj c przebaczenie. El bieta by a wstrz ni ta, gdy  otar a si  o to, co w
ca ym tocz cym si  wokó  niej  yciu napawa o j  wstr tem. Przez chwil  wydawa o si  jej,  e
przyczyna takiego post powania jej narzeczonego le y w niej samej, w jakim  jej
niedopatrzeniu czy wadzie. Przebaczy a mu. Tym razem ju  mu si  nie opiera a.

XV

Justyna przed kilkoma dniami odesz a z s

by u pewnej ci ko chorej kobiety. M  jej dba ,

by niczego ma once nie brakowa o, ale mia  kochank , u której przesiadywa  wieczorami.
Dwóch nieletnich synów równie  niech tnie przebywa o w domu. Chora wci  narzeka a na
us ugi Justyny, ale w owych narzekaniach przejawia  si  raczej  al skierowany do
niewiernego m a ni  pretensja do s

cej.

Dziewczyna ponownie znalaz a schronienie u Jasi Go bskiej, w suterenie kamienicy pani
Kolichowskiej. Tego dnia spokój kamienicy zak óci o przybycie W adziowej. By a to drobna,
niezam

na kobieta, maj ca siedmioletniego synka, bardzo  ywa i energiczna, a poza tym

uparta i do szale stwa kochaj ca swe dziecko, którego ojciec - poznany kiedy  przypadkiem -
nigdy nie zaprz ta  powa nie jej uwagi. Fakt posiadania przez ni  dziecka doprowadza  do
tego,  e nigdzie nie mog a si  d ugo utrzyma  na s

bie, poniewa  zawsze chcia a mie

synka blisko siebie, a to z kolei nie by o mile widziane przez jej pracodawców. W

nie po

raz kolejny otrzyma a wymówienie i przysz a do kamienicy, aby zamieszka  u matki
chrzestnej swego Zbysiunia, jednej z lokatorek suteren, Wylamowej. Kobieta ta nie chcia a jej
wpu ci  za próg swego mieszkania, ale upór W adziowej doprowadzi  j  do rezygnacji.

El bieta s ysz c,  e Bogutówna znajduje si  w kamienicy, zapragn a j  widzie  i wezwa a j
do siebie pod pozorem przeprowadzenia niezb dnych formalno ci. Chcia a si  dowiedzie
przede wszystkim, czy Justyna kocha Zenona. Zaofiarowa a jej te  pomoc, której jednak
dziewczyna nie chcia a przyj . By a zaskoczona,  e kto  wie o jej romansie, a wstrz sem
by o dla niej, gdy dowiedzia a si ,  e panna Biecka wie te  o jej ci

y. El bieta dosz a do

przekonania,  e Justyna nie zdaje sobie sprawy z tego, i  Zenon jest zar czony. Postanowi a,

e nie wyjdzie za niego, co te  obieca a dziewczynie.

XVI

Po spotkaniu z Czechli skim, który przyby  w

nie z Pieszni razem z m odym Tczewskim i

zaproponowa  Zenonowi jaki  wspólny i korzystny interes, u Ziembiewicza zjawi a si
Justyna. Opisa a mu przebieg dopiero co odbytej rozmowy z El biet . Powtórzy a te  s owa
panny Bieckiej dotycz ce ich ma

stwa. W ciek y,  e sprawy przybra y taki obrót, szybko

odprawi  Justyn  deklaruj c jednocze nie sw  pomoc w przypadku, gdyby chcia a si  pozby
dziecka i w po piechu zatelefonowa  do panny Bieckiej. Okaza o si  jednak,  e w

nie

wyjecha a do Warszawy, aby spotka  si  tam ze sw  matk . Po nied ugim czasie otrzyma  te
od niej list z zawiadomieniem o wyje dzie i stwierdzeniem,  e "lepiej b dzie,  eby si  wi cej
nie widzieli", gdy  Justyna "ma do niego prawo, którego El bieta jej nie odbierze".

XVII

Podczas podró y pannie Bieckiej przypomnia  si  sen, który od czasów dzieci stwa do
cz sto do niej powraca . By a to sielankowa wizja: jej matka, ojciec i ona, jako ma a
dziewczynka, siedz  wspólnie przy jednym stole w poczuciu bezpiecze stwa i spokoju.

background image

Poniewa  jej rodzice rozeszli si , kiedy mia a roczek, sytuacja ta nigdy nie zaistnia a i ju
zaistnie  nie mog a, gdy  ojciec zmar  do  dawno temu.

Do Warszawy dojecha a wczesnym rankiem i zatrzyma a si  u pani  wi towskiej, kuzynki
wuja Kolichowskiego. Po krótkim odpoczynku uda a si  w po udnie na spotkanie z matk ,
która przyj a j  w swym apartamencie najbardziej ekskluzywnego w mie cie hotelu.
Niewieska rozmawia a z córk  bardzo oficjalnie, a wkrótce przy czy a si  do nich pani
Tczewska z Pieszni oraz jaki  m ody, nie znany El biecie m czyzna. Ponownie spotka a si
z matk  wieczorem. Tym razem sam na sam. By y najpierw w teatrze, a nast pnie uda y si
do restauracji. Niewieska doradzi a córce, aby zastanowi a si  powa nie nad spraw  zerwania
zar czyn z Zenonem, gdy  bez wzgl du na to, jaka by a przyczyna tej decyzji, "z innym

dzie to samo".

XVIII

Przez prawie dwa miesi ce El bieta przebywa a w Warszawie i przekonywa a si ,  e  ycie
bez Zenona jest mo liwe. Jednak pod wiadomie wci  czeka a na jego list. W ko cu dosz a
do wniosku,  e milczenie Ziembiewicza oznacza potwierdzenie jej decyzji. Ca y ten czas
sp dza a na przemian to w towarzystwie pani  wi towskiej, to znów matki i jej adoratorów,

ród których znajdowa  si  te  Janek Sobos awski, ów m odzieniec, którego widzia a przy

swej matce w pierwszym dniu pobytu w Warszawie.

Pewnego dnia spotka a na ulicy Zenona i nie mog a si  powstrzyma  od rado ci na jego
widok. On równie  by  niezmiernie szcz liwy i obieca  jej,  e teraz ju  bez przeszkód si
pobior . Poniewa  pani Niewieska pragn a pozna  m odzie ca, o którym s ysza a tyle
dobrych rzeczy od Tczewskiej, El bieta zabra a go ze sob  na spotkanie z matk . Oboje
otrzymali zaproszenie na raut, w którym bra  te  udzia  pan Niewieski. Wbrew obawom
El biety Zenon czu  si  w tym towarzystwie swobodnie. Okaza o si , i  ma w tym
towarzystwie wielu znajomych, za  jego interesy z Czechli skim równie  by y znane
ministrowi Niewieskiemu.

XIX

Jeszcze przed  lubem Zenon zwróci  si  do El biety z pro

, aby poleci a Justyn  panu

Toruci skiemu, w którego sklepie zwalnia a si  w

nie posada ekspedientki. Dla panny

Bieckiej by  to ci ki obowi zek, jednak zgodzi a si  go spe ni  maj c pewn  nadziej ,  e na
tym ich kontakty z Bogutówn  si  zako cz . Ziembiewicz jednak nie mia  takich z udze ,
gdy  od pewnego czasu jego by a kochanka coraz cz ciej zwraca a si  do niego o pomoc w
bardzo b ahych nieraz sprawach. Jednak ci ar tej sprawy roz

ony na niego i El biet

przestawa  by  uci liwy i stawa  si  czym  "normalnym".

Pani Kolichowska dowiedziawszy si  o  lubie, który odsuwa  od niej widmo wyjazdu
El biety za granic , zacz a darzy  Zenona nieco wi ksz  ni  dotychczas sympati . Panna
Biecka otrzyma a od niej i od swej matki wiele prezentów na now  drog

ycia.

Tu  przed  lubem Zenon zawióz  narzeczon  do Boleborzy. Zgodnie z jego marzeniami
przypad a ona do gustu jego rodzicom, którzy równie  wywarli na niej pozytywne wra enie.
W mie cie przygotowywano dla Zenona opustosza y pa acyk, po

ony w parku na skraju

miasta. Poza tym "na mocy wy szych decyzji" mia  w grudniu obj  stanowisko prezydenta
miasta. Korzystaj c z czasu, który pozosta  jeszcze do tego wydarzenia, Zenon i El bieta

background image

wybrali si  przez Wiede  na po udnie Francji, gdzie, na zaproszenie pani Niewieskiej,
sp dzili w wynaj tej przez ni  willi bardzo szcz liwy miesi c. Po kilku dniach zreszt  sama
do nich do czy a. El bieta zorientowa a si  tam z rado ci ,  e spodziewa si  dziecka.

XX

Justyna zamieszka a na Ch zebia skim Przedmie ciu u pa stwa Niestrz pów. Poniewa
zawsze chcia a pracowa  w sklepie, zaj cie u Toruci skiego bardzo jej si  spodoba o i szybko
nauczy a si  obs ugiwa  klientów grzecznie i sprawnie, a robi a to z du ym zapa em. Jej
pracodawca by  z niej zadowolony. Jeszcze jesieni  zmar a matka Jasi Go bskiej, pewnego
zimowego wieczoru za  po Justyn  przyszed  Franek Borbocki, brat Jasi, z wiadomo ci ,  e
jej ma a córeczka równie  zmar a. Pogrzeb ma ej odby  si  w trzy dni pó niej. Prawie cztery
miesi ce pó niej, na pocz tku lata, zmar a na gru lic  sama Jasia. Od czasu jej pogrzebu
Justyna przesta a odwiedza  cmentarz, na którym spoczywa a równie  jej matka i w ogóle
przesta a wychodzi  z domu. Chodzi a tylko do pracy, jednak jesieni  porzuci a prac  bez
uprzedzenia pana Toruci skiego.

XXI

 jesieni  powróci  w ko cu do kraju Karol W browski, który wci  - mimo przebytej

kuracji - porusza  si  z trudno ci . Pierwszego dnia podczas obiadu u pani Kolichowskiej
spotka  si  z El biet , która najch tniej opowiada a o swym czteromiesi cznym Walerianie.
Pani Cecylia dowiedzia a si  mi dzy innymi od d ugo oczekiwanego jedynaka,  e jej
pierwszy m , Konstanty, doczeka  si  w czasie pobytu za granic  dziecka z kobiet , któr
pozna  jeszcze przed emigracj . Kobieta ta wraz ze sw  córk  nadal jak twierdzi  Karol -
przebywa a w Pary u.

Po kilku dniach pani Kolichowska wybra a si  z synem do Ziembiewiczów, gdzie zasta a
matk  Zenona, która po  mierci m a przyjecha a do miasta. Rozmawiano o zmar ym panu
Walerianie, którego, jak spostrzeg  Zenon, pani Ziembiewiczowa przedstawia w swych
opowiadaniach ca kiem odmiennie ni  to by o w rzeczywisto ci. Rozmowa dotyczy a te
osoby ksi dza Czerlona, który te  kiedy  studiowa  na paryskiej Sorbonie, a w tym czasie,

c proboszczem w Ch zebnej, mia  - jak mówiono - romans z hrabin  Tczewsk .

W kilka tygodni pó niej Zenon ponownie poprosi  ma onk  o pomoc w umieszczeniu
Justyny w cukierni Ch zowicza, gdzie El bieta mia a znajom . Nie uwa

a ona tego za

najlepsze rozwi zanie, ale w ko cu, s ysz c,  e Bogutówna chce w

nie tam pracowa ,

zgodzi a si .

XXII

Tego roku imieniny pani Cecylii zgromadzi y grono starszych kobiet, do  ju  jednak
przerzedzone. Uczestniczyli te  w przyj ciu Ziembiewiczowie z matk  oraz Karol. El bieta
us ugiwa a go ciom jak za dawnych czasów, jednak tym razem ju  wszystkie starsze damy,
które niegdy  tak niewiele na ni  zwraca y uwagi, traktowa y j  z wielk  uni ono ci . Po
powrocie do domu  ona prezydenta miasta zasta a Mariana Ch

. By  to m ody cz owiek,

który mieszka  niegdy  w kamienicy pani Kolichowskiej. Jego matka, osoba "t ga i weso a,
ale z a" cz sto bi a swych synów, jednak on, w przeciwie stwie do swych braci, zawsze
znosi  kar  w milczeniu. Pracowa  pó niej w hucie, ale zosta  stamt d usuni ty, czemu
El bieta si  nie dziwi a, gdy  po ycza  od niej wiele ksi ek i zna a jego zainteresowanie

background image

wydarzeniami 1905 roku. On sam wyzby  si  po pewnym czasie dzieci cego idealizmu
widz c, jak przywódcy ruchu robotniczego z tego okresu doszli na szczyty kariery
pozostawiaj c robotników w poprzedniej n dzy i zapomnieniu. Potem pracowa  w "Niwie" u
Czechli skiego i Ziembiewicza. Jednak przez swe artyku y pisane pod ug woli i zalece
poprzedniego redaktora naczelnego równie  zosta  zwolniony przez Zenona, który zreszt  nie
darzy  go nigdy sympati . Tego dnia przyszed , aby poprosi  o wstawiennictwo w sprawie
Franka Borbockiego, który w

nie przebywa  w wi zieniu, dok d trafi  mi dzy innymi przez

brak pracy i "staczanie si " na margines spo ecze stwa. El bieta dowiedzia a si  te , i
Franek kiedy  zna  dobrze Bogutówn .

XXIII

Pani  ancia mieszkaj c wraz z synem i synow  cieszy a si  szczerze z ich szcz cia i nie
mog a si  nachwali  El biety. Obserwowa a z zadowoleniem, jak Zenon upodabnia si  coraz
bardziej do ojca. W tym czasie cz sto polowa  i polowanie stawa o si  jego pasj , pozwalaj c
mu równocze nie oderwa  si  od trudnych codziennych obowi zków.

Do Karola przyby  pewnego razu w odwiedziny ksi dz Czerlon. Wizyta duchownego w
kamienicy pani Kolichowskiej by a rzecz  niespotykan , gdy  schorowana niewiasta nigdy
nie przyjmowa a w swoim domu kap anów, uwa aj c ich wszystkich za nierobów i
darmozjadów. Powita a te  go cia z pow ci gliw , ch odn  uprzejmo ci . Nie towarzyszy a
rozmowie syna z jego dawnym przyjacielem. Ksi dz Czerlon opowiedzia  swe dzieje od
czasu ich rozstania.

Pracowa  wpierw w Grenoble jako konduktor tramwajowy. Pó niej wyjecha  do Liege, gdzie
uda o mu si  dosta  prac  w elektrowni. Ta praca by a ci ka, ale m ody, pot

nie zbudowany

i pe en si  m czyzna nie narzeka , a nawet cieszy  si  zm czeniem, którego zreszt  szuka .
Wsz dzie, dok d si  uda , napotyka  n dz  i cierpienie. Ucieka  te  przed swym l kiem,
"strachem przed kar ". W ko cu jednak zrozumia ,  e nie potrafi przed tym uciec i musi si  z
tym uczuciem, jak zreszt  ka dy inny cz owiek, pogodzi . Wtedy w

nie postanowi  zosta

kap anem. Karol od samego pocz tku znajomo ci znajdowa  si  pod jego wp ywem. Wielkie
wra enie wywiera a na nim zarówno si a fizyczna, jak i duchowa tego cz owieka. Obaj wdali
si , jak za dawnych czasów, w dyskusj  nad sensem cierpienia i  ycia na  wiecie. Rozmow
przerwa o przybycie szofera pani Tczewskiej, który przyjecha  po ksi dza Czerlona.

XXIV

Popularno  Zenona w ród mieszka ców wci  wzrasta a. Wykazywa  on wiele inicjatywy
troszcz c si  o rozwój miasta i rozpoczynaj c mi dzy innymi budow  domów robotniczych
oraz tworz c nad rzek  o rodek wypoczynku i rekreacji z boiskami i kortami tenisowymi.
Jednak pojawi y si  te  i problemy. Mi dzy innymi rz d cofn  zagwarantowane wcze niej
kwoty, które Zenon przeznacza  na budow  domów robotniczych i prace przy ich wznoszeniu
stan y.

El bieta zacz a te  dostrzega ,  e ma onek w jej obecno ci jest zamy lony i milcz cy, a
kiedy tylko pojawi  si  w pobli u inne osoby zaczyna si  zachowywa  tak, jakby s owami i
gestami chcia  pokry  wewn trzny niepokój, który zreszt , jak zauwa

a El bieta,

rzeczywi cie go m czy . To zachowanie ma onka powa nie j  niepokoi o.

background image

Na trzy miesi ce przed tragicznym wypadkiem odby  si  w pa acyku Ziembiewiczów
wspania y raut. Tego dnia Zenon wybra  si  do Justyny, która niedawno porzuci a prac  w
cukierni. Usi owa  si  dowiedzie , co jej dolega i jakie s  jej potrzeby. Ona jednak
zachowywa a si  dziwnie sztywno. Dowiedzia  si  jedynie,  e cz sto zdarza jej si  p aka  bez

adnej widocznej i uzasadnionej przyczyny. Wieczorem, gdy ju  zosta  sam z El biet ,

zacz li rozmawia  o Justynie. Doszli do wniosku,  e nale y wys

 do niej lekarza.

Psychiatra, doktor Lefeld, po wizycie u Bogutówny stwierdzi ,  e nic jej w

ciwie nie jest,

ale przyda oby si , gdyby nie pozostawa a w takiej ci

ej samotno ci, a raczej przebywa a

przynajmniej troch  czasu z osobami bliskimi, które darzy aby zaufaniem. Ziembiewiczowie
jednak takich warunków nie mogli jej zapewni  gdy  wszyscy jej bliscy - matka i rodzina
Go bskich - zmarli, ich w asny za  dom, gdzie mieszka a darz ca j  kiedy  du  sympati
pani  ancia, by  dla niej niedost pny.

XXV

Na wiosn  pani Kolichowska, która przez ostatnich kilka miesi cy czu a si  lepiej, powróci a
do 

ka ju  na sta e. El bieta odwiedza a j  ka dego dnia, Karol za  pojawia  si  teraz na

ka de wezwanie matki. Widzia a,  e lubi  przy niej przebywa , cho  si  jej nie narzuca .
Wiele czasu sp dzili na wspólnych rozmowach o przesz

ci. Wzajemnie wyja niali sobie

wiele wydarze , w asnych uczu  i zachowa . Wielk  rado  sprawi o pani Cecylii wyznanie
syna,  e zanim wyjecha  za granic , bardzo j  kocha , podziwiaj c a nawet uwielbiaj c jej
urod . Uczucie to by o powodem jego wielkiej niech ci do drugiego jej m a, pana
Kolichowskiego.

Pewnego wieczoru Karol zadzwoni  do El biety i poinformowa  j ,  e pani Cecylia poczu a
si  nagle gorzej. Kiedy przyjecha a, matka Karola by a ju  nieprzytomna i w nocy zmar a.
Rano pojawili si  pani  ancia, ksi dz Czerlon oraz wielu innych ludzi, pragn cych po egna
zmar . Wieczorem, w czasie rozmowy z Karolem, El bieta wyzna a,  e od najm odszych lat
kocha a ciotk , ale wstydzi a si  swego przywi zania i nigdy tego nie powiedzia a swej
opiekunce, gdy  wymaga oby to opowiedzenia si  po jej stronie, gdy by a "niesprawiedliwa",
a w tej chwili dr czy y j  z tego powodu wyrzuty sumienia. Zrozumia a te  dopiero teraz,  e
pani Kolichowska "nie mog a by  inna,  e to by o zbyt trudno".

XXVI

Tej nocy Justyn  dr czy y koszmary. Po przebudzeniu zacz a j  prze ladowa  my l o
dziecku, którego by a jedyn  ostoj  na tym  wiecie i jedyn  nadziej , które zabi a jeszcze
przed jego narodzeniem. My l ta by a coraz bardziej natarczywa. Przypomnia  si  jej te
okres, kiedy przebywa a u akuszerki, która dokona a zabiegu, po którym dziewczyna le

a w

gor czce jeszcze przez dwa tygodnie.

Przyszed  Zenon, jednak nie rozmawia a z nim ch tnie. Przesta  j  interesowa . Przez ostatnie
dni odwiedza  j  nieco cz ciej. Bywa  te  u niej lekarz, jednak ona pragn a, aby wszyscy
dali jej spokój i wi ksz  cz

 czasu sp dza a nie podnosz c si  z 

ka. Nast pnego wieczoru

po wizycie Ziembiewicza, zosta a poproszona na kolacj  przez Niestrz pow , która bardzo si
niepokoi a stanem swej lokatorki. By  u niej cz owiek o nazwisku Podebrak, m ody jeszcze,
ale ju  ca kiem prawie siwy. Do  cz sto by  go ciem Niestrz pów, których by  zi ciem.
Justyna nie lubi a go, a jej niech  powi kszy a si  znacznie gdy dowiedzia a si ,  e ów
cz owiek zasta  kiedy  jakiego  m czyzn , który by  w pokoju z jego  on  i w przyp ywie
sza u zastrzeli  go i sw  ma onk . Pó niej okaza o si ,  e zabity m czyzna oczekiwa  na

background image

niego i nie mia

adnych zdro nych zamiarów wzgl dem jego  ony. Niestrz powie cz sto

wspólnie z nim wspominali sw  tragicznie zmar  córk  i bynajmniej nie darzyli
nieszcz liwego zi cia nienawi ci .

Zenon dowiedzia  si  od Niestrz powej,  e Justyna coraz bardziej si  zmienia, a w ci gu dnia
nieraz przepada na kilka godzin. Tego wieczoru powracaj c od niej mia  jeszcze wst pi  do
budynku magistratu, jednak mia  z tym trudno ci, gdy  drog  tarasowa  t um. Uda o mu si
jednak tam dosta  bocznym wej ciem i zd

 si  schroni  tu  przed nadci gaj

 grup

robotników. Oczekiwa  ju  na niego starosta Czechli ski.

XXVII

Tego samego wieczoru policja otworzy a ogie  do robotników. Przez kilka dni nast powa y
aresztowania. W ród aresztowanych znalaz  si  te  Marian Ch ba, a Franek Borbocki,
ci ko ranny w czasie manifestacji, zmar  w szpitalu. Miejscowe gazety utrzymywa y,  e
pierwszy strza  pad  z t umu. Pewnego dnia Zenon dowiedzia  si  od doktora Lefelda,  e
Justyna próbowa a pope ni  samobójstwo. B

c u niej us ysza  oskar enie,  e on jest winny

jej stanu, jego wina za  le y przede wszystkim w tym,  e da  jej pieni dze na zabieg. Po raz
kolejny te , bardzo wyra nie, us ysza  gro

. Dziewczyna twierdzi a,  e prze laduje j  my l,

aby zabi  swego by ego kochanka. Po powrocie do domu zasta  El biet  zamy lon  nad
tekstem ulotek, które w ostatnich dniach cz sto by y do ich domu podrzucane. Pisemka, w
których pisano mi dzy innymi o tym, i  "zamyka si  ludzi za kar ,  e si  w ócz ,  e  ebrz .
Za kar ,  e s  bezrobotni,  e s  g odni. Bo ich  ycie jest win ".

Do wieczora nie opuszcza y go ponure i bardzo m cz ce my li. Przede wszystkim dotyczy y
one Justyny. Kiedy wróci  do sypialni oznajmi

onie o próbie pope nienia samobójstwa przez

Justyn  i równocze nie zarzuci  El biecie,  e nie by oby tych wszystkich k opotów, gdyby
ona kiedy  nie wtr ci a si  do ca ej sprawy bez porozumienia z nim. Chodzi o mu oczywi cie
o ow  pami tn  rozmow , któr  El bieta odby a z Justyn . Twierdzi  te ,  e ich zwi zek
wyrós  "na jej (Justyny) zniszczeniu".

Zako czenie

Justyna dosta a si  do gabinetu Zenona i obla a jego twarz kwasem solnym. Krzyk w
gabinecie zaalarmowa  urz dników. Wo ny powstrzyma  dziewczyn , która próbowa a
wyskoczy  przez okno. Okaza o si ,  e Ziembiewicz nie odzyska wzroku. W czasie  ledztwa
poszukiwano pocz tkowo powi za  przest pczyni z ruchem robotniczym ale po jakim
czasie, po zeznaniach piel gniarki opiekuj cej si  ostatnio dziewczyn  z polecenia prezydenta
oraz doktora Lefelda, sprawa nieco przycich a. W nieca y tydzie  po powrocie ze szpitala do
domu Zenon zastrzeli  si . Po jego  mierci El bieta wyjecha a za granic . Jej synem
zaopiekowa a si  pani Ziembiewiczowa, która zamieszka a u Karola W browskiego w
dawnym mieszkaniu pani Kolichowskiej.