background image

A R T Y K U Ł Y   R E C E N Z Y J N E   I  R E C E N Z J E

Kwartalnik H istoryczny 

Rocznik  CII,  1 9 9 5 ,3 - 4  

PL  ISSN  0 0 2 3 -5 9 0 3

HENRYK  WISN ER

( W arszaw a)

RZECZPOSPOLITA:  SZLACHTA, JEJ  SEJM  I PA Ń STW O .  W  Z W IĄ Z K U  

Z PR A C Ą  ED W A R D A   OPALIŃSKIEGO, 

K U LTU RA  POLITYCZNA  SZLA C H TY 

P O LS K IE J  W LA TA C H   1 5 8 7 -1 6 5 2 .  SYSTEM   PAR LA M EN TAR N Y 

W SPO ŁE C ZE Ń STW IE  OBYW ATELSKIM ,

 W A R S Z A W A   1955

elem , jak i  sobie postaw ił E dw ard O p aliński, było „m ożliw ie cało ścio w e ujęcie k ltury  p o lity ­

cznej  szlachty  polskiej,  litew skiej  i  ruskiej  u  schyłku  X V I  w.  i  w  pierw szej  połow ie  następnego 

stu lecia” (s.  15).  A  zatem   inaczej,  niż zapow iada tytuł.  Przedm iot  badań  stanow ią „postaw y  szlachty 

w obec  panującego w R zeczypospolitej  system u  politycznego,  w tym   p o szczeg ó lnych  instytucji  tw o ­

rzących  go,  a  także  szlachecki  system   wartości  i  św iadom ość  polityczna,  reakcje  sp o łeczeń stw a  na 

decyzje  w ładz  centralnych  oraz  p ostulaty  i  żądania  pod  adresem   instytucji  tw orzących  system  

polityczny,  [...]  w reszcie  relacje  m iędzy  ustrojem   politycznym   a  kulturą  p o lity czn ą” .  A naliza  źródeł 

m iała  p ozw olić  na  sform ułow anie odpow iedzi  na pytanie,  „czy  k ultura polity czn a  szlachty  polskiej, 

litew skiej  i  ruskiej  posiadała  istotne  cechy  kultury  o byw atelskiej,  charakterystycznej  dla  sp o łe­

czeństw   św iadom ych  w łasnej  podm iotow ości  i  w łasnej  politycznej  o d p o w ied zialn o śc i”  (16).  To 

ostatnie  n asu w a  w  o d niesieniu  do  szlachty  koronnej  w spom nienie  uchw alonej  ju ż   w  roku  1505 

konstytucji,  której  treść  zaw iera  się  w  sform ułow aniu:  „nic  o  nas  bez  n as”,  a je s zc ze   bardziej  ruchu 

e g zekucyjnego,  w  przypadku  litew skiej  natom iast  —   dyskusji  zjazdow ych  i  sejm ik o w y ch   o  proje­

kcie  D ru g ieo  o raz T rzecieg o   Statutu.  O dp o w ied ź  A utora  na  p o staw ione  pytanie  g łosi:,  iż  „kultura 

polityczna sp o łeczeń stw a szlacheckiego należała  [...] do  typu  kultury  u c ze stn iczącej”  (294).

P raca  składa  się  z pięciu  części,  które  rozw ijają  pytania  postaw ione  w  założeniu:  (I)  S połeczeń ­

stw o  a  system   p o lityczn y  w  R zeczypospolitej szlacheckiej,  (II)  W artości  obyw atelskie  i św ia d o m o ść 

p olityczn a  szlach ty,  w  dw óch  kolejnych  o m ów iono  (III)  problem   stosunku  o b y w a te li  do  decyzji 

politycznych  w ładzy  oraz  (IV)  żądania  i  postulaty  jej  przedstaw iane.  N asuw a  się  zatem   pytanie

0  granicę  (i  jej  szczelność)  m iędzy  w ładzą  a  społeczeństw em   R z eczypospolitej  W azów .  C zęść 

o statnia  (V)  zo stała zaty tu ło w an a Kultura polityczna a  ustrój R zeczyp o sp o litej O bojga  N arodów .

W e  w stępie  przed staw io n o   m .in.  spory  na tem at pojęcia  „kultura p o lity czn a ” .  O b sze rn e zak o ń ­

czenie  m ieści  w niosek  generalny,  dobrze,  iż  kon fro n to w an y   z  obrazem   innych  spo łeczeń stw ,  ale 

w ątpliw ość budzi, czy pow inny być one tak małe i jednorodne, jak   Brandenburgii  i  M eklem burgii.

A utor  w y k o rzy stał  oprócz  literatury  przedm iotu  liczne  źródła  p rzech o w y w an e  w  archiw ach

1  b ibliotekach  G niezna,  K órnika,  K rakow a,  L ublina,  Poznania,  W arszaw y  i  W rocław ia.  O dn o to w ać 

należy  brak G dańska.  W iększym   m ankam entem  je s t n iep rzep ro w ad zen ie m ożliw ej  od  lat kw erendy 

p rzede  w szystkim   w  zbiorach  litew skich,  potem   białoruskich,  rosyjskich  i  ukraińskich.  N a  dobro 

E d w ard a  O p aliń sk ieg o   zapisuje  się  jed n ak ,  iż  po  części  zdaje  sobie  z  tego  spraw ę.  „ yć  m oże, 

d otarcie  do  m ateriałów   w  księgach  grodzkich,  p rzechow yw anych  w  archiw ach  W ilna,  M iń sk a  i  K i­

jo w a ,  z w ery fik u je  niektóre  z  naszych  tw ierd zeń ”  (s.  20).  N adto  A u to r  w spom ina  subiektyw izm  

w y k o rzy stan eg o   m ateriału.  „N iektóre d okum enty,  szczeg ó ln ie zn aczn a  część  publicy sty k i,  p o w sta ­

w ały  w  ogniu  w alki  politycznej.  M ogą w ięc  u k azy w ać  rzeczyw istość  histo ry czn ą  w  sposób  p rzeja­

sk raw io n y ”  (s.  20).  Jest  to  zastrzeżenie  w ażne,  zn ac zn a  część  p rezen to w an eg o   w ykładu  op iera  się 

bow iem   na  analizie  pojęć,  które  w ystępują  w  ow ych  dokum entach  i  publicystyce.  Co  w ięcej,  są  to 

teksty  w y tw o rzo n e  w  R zeczypospolitej,  w  której  ani  k ancelaria  królew ska,  ani  o b y w a tele  nie  p o tra­

fili,  m im o  u ch w ał  sejm u,  m andatów   W ładysław a  IV  i  Jana  K azim ierza,  a  przede  w szystkim   w brew  

w łasnem u  interesow i,  o panow ać  sztuki  popraw n eg o   pisania  tytułów   w ładców   M oskw y.  T o   zaś

http://rcin.org.pl

background image

2 4 6

A rtykuły  rece n z y jn e  i  recenzje

p o w odow ało,  że  w ysłanych  listów   nie  p rzy jo w ano  lub  p ozostaw ały  one  bez  o dzew u,  albo  —   c o  

g o rsza  —   staw ały  się  ź ró d łem  zadrażnień.  K rólew icz  W ładysław   ty tułuje  się  adin istrato rem  

k sięstw a  now og ro d zk ieg o   lub  siew ierskiego,  a  w  tytulaturze  W ładysław a  IV  publikow anej  w  z b io ­

rach k o n stytucji  w ym ieniany je s t lub nie tytuł  księcia siew ierskiego.

R o zw ażan ia ro zp o czy n a w skazanie w ieloznaczności pojęć takich, jak : R zeczp o sp o lita, p ań stw 

p row incja,  ojczyzna,  potem   w olność  oraz  braterstw o.  Być  m oże,  n ależałoby  dodać  —   P o lsk a, 

K rólestw o P olskie,  K orona Polska.  W  odniesieniu  do ostatnich  uzasadnieniem   byłby  w ydany  w  roku 

1635  w iersz  H enryka  C h ełch o w sk ieg o   O rzeł  odm łodzony  K rólestw a  P olskiego,  w  którym   O rła 

u tożsam iano  z  K rólestw em   Polskim   i  w ielonarodow ą  K oroną Polską:

S ław nego  O rła piersi  —  P o lacy  w aleczni,

Skrzydła —  z o d w ażn ą L itw ą R usow ie  serdeczni,

M azow szanie z  Prusaki  —  nogi  niezw ątlone,

Barki  —  M ałopolanie,  na których  w zm ocnione 

C iało  K orony  Polskiej  zaw isło  w  pom ocy.

R zeczp o sp o lita to, zdaniem   A utora,  „w pierw szym  rzędzie w spólne państw o p o ls k o -lite w s k ie ” 

(s.  27),  dalej, sejm  —  „nie u leg a w ątpliw ości, że pod tym  pojęciem   rozum iano trzy  sta n y ” ,  ale także: 

izba  p o selska  i  senat,  tylko  izba  poselska  (s.  29), je d y n ie   sejm iki  (s.  30),  w reszcie  —   ogół  szlachty 

(30).

U tożsam iając  sejm iki  z  R zecząpospolitą,  A u to r  opatrzył  cytat  u zasadniający  tę  tezę  uw agą,  że 

jest  on  „nie pozbaw iony  d w u zn ac zn o ści”  (s.  30).  W   istocie,  zw rot:  „consens  i  zgoda R z ec zy p o sp o li­

tej”  w ystępuje w  płaszczyźnie w zajem nych stosunków  króla i  narodu.  N ie pojaw iło się uto żsam ien ie 

R zeczypospolitej  i  jej  w ładcy.  Król  byw a jej  częścią  (w  składzie  sejm u)  lub  uzupełnieniem   (vide 

zw rot  o  m ałżonku  zeczypospolitej).  M ożna  zastanaw iać  się,  czy  z w ro t:  w szy stk a  R zeczp o sp o lita 

o zn acza trzy  stany  sejm ujące,  a R zeczpospolita to  izba poselska,  na co  w skazuje fakt z o b o w iąz y w a ­

nia posłów  by,  w łaśnie na sejm ie p rzedkładali  królow i  otrzym ane zlecenia, ale byłoby  to d o p a try w a ­

niem  się  m yśli  tam ,  gdzie  panow ał chaos.

W   o d niesieniu  do  znaczeń  pozasejm o w y ch   pojęcia  R zeczpospolita,  należałoby  postaw ić  zn ak  

zapytania przy  tw ierdzeniu, że chodzi  przede w szystkim  o w spólne państw o p o lsk o -lite w sk ie  i  p rz e ­

ciw staw ić  tem u  tezę,  iż  to  przede  w szystkim   społeczeństw o,  którego  państw o  (państw a)  było 

n arzędziem .  W sk azu ją na to teksty  (i  różnice m iędzy  nim i) Recesu sejmu koronnego  w arszaw skiego 

w  spraw ie  unii  litew skiej  roku  1564  oraz  P rzyw ileju  około  unii  W ielkiego  K sięstw a  L itew skiego 

z  K oron ą  z  1569.  W  pierw szym   w ystępuje  , je d n a   R zeczpospolita,  która się  z dw u  narodów   w jed e n  

lud zniosła i  sp o iła” ,  w  drugim   J e d n a  R zeczpospolita, która się z dw u  państw   i  narodów   w jed e n  lud 

zniosła  i  sp o iła” .  Czy  łączą  się  narody,  czy  p aństw a  i  narody,  w  w yniku  pojaw ia  się  u tożsam ienie 

R zeczypospolitej  i  ludu.

Nazw ę:  państw o  nadaw ano, ja k   uw aża A utor,  prow incjom ,  ale z reguły  tym ,  „które  w  p rz esz ło ­

ści  w y stępow ały  ja k o   sam o d zieln e  byty  polityczne,  ja k   np.  księstw o  siew ierskie,  w o łyńskie  czy 

h a lick ie”  (s.  36).  Fakt,  że  nie  nazyw ano  państw am i  M ałej  i  W ielkiej  Polski,  M azow sza  oraz  Prus 

K rólew skich  E dw ard  O paliński  w yjaśnia  trw aniem   pam ięci,  iż  pierw sze  stały  się  częścią  Polski, 

drugie  zaw sze  nią  były.  N ależałoby  zapew ne  dodać:  trw aniem   pam ięci  szlachty  polskiej.  S zersze 

p ojęcie p aństw a o d n osiło  się do  K orony o raz W ielk ieg o   K sięstw a L itew skiego,  „oznaczało  zatem   te 

o rganizm y p aństw ow e, które [...] na m ocy unii lubelskiej utw orzyły R z ec zp o sp o litą” (s.  37). O statn ie 

„i  n ajszersze  [...]  ob ejm o w ało   R zeczp o sp o litą,  to  znaczy  państw o  p o lsk o -lite w sk ie ,  ja k o   c ało ść ” 

(s.  37).

N a  m arginesie  należy  odnotow ać,  że  w  pow stałym   w  roku  1597  utw orze M iłośnik  O jczyzny  do 

Senatu  i Republiki  Litew skiej,  (w  w ersji  łac iń sk iej:  P hilopatris  a d  senatum  populum que  Lituanum) 

L itw a  nazy w an a  je s t  k rólow a  w ielkiego  ludu  (o  co  tu  m niejsza),  kró lestw em ,  państw em ,  m atką 

litew skich  w łości  i  m atką  litew skich  krajów .  W   ograniczonym   znaczeniu  używ a term inu  kraj  także 

i  ano n im o w y   autor P ieśni złożon ej w roku  1634, ja k o  K ról Jegom ość W ładysław  d a ł odsiecz Sm oleń­

skowi:

http://rcin.org.pl

background image

Artykuły  recenzyjne  i  recenzje

2 4 7

C zekał  senat z panięty,  kozak  zaporoski 

kraina,  Podole,  W ołyń  i  Kraj  Ruski.

W  o dniesieniu  do  szlachty  E dw ard  O paliński  posługuje  się  o k re ślen iam i:  szlachta  polska, 

litew ska,  ruska,  szlachta  koronna  i  tylko  szlachta.  N ależałoby  m oże  dodać:  M y,  L itw a,  Panow ie 

Polacy, Panow ie K oronni oraz —  obyw atele.  N iezw ykle często pojaw ia się w tekście „społeczeństw o 

szlach eck ie” ,  niekiedy  „stan szlach eck i” ,  niem al  w cale nie  w ystępuje  naród  szlachecki.

K w estią, która zasługuje na osobne potraktow anie, to w zajem na hierarchia pojęć utożsam ian y ch  

z  R zecząpospolitą,  m ianow icie:  szlachty,  sejm u,  p aństw a  p o lsk o -litew sk ieg o .  P ostan o w ien ia  T rze ­

ciego  S tatutu  W ielkiego  K sięstw a  L itew skiego  oraz  p raktyka  dnia  pow szed n ieg o   w skazują  na 

istnienie ja k b y   dwu  płaszczyzn,  społecznej  i  politycznej,  a  zatem   odpow iednio:  narodu  szlach ec k ie ­

go  R zeczypospolitej  oraz  obyw ateli  K orony  i  W ielkiego  K sięstw a  L itew skiego.  Ilustracją  —   ale 

tylko  ilustracją —  tego  m oże być pow stały  w dobie  sporu  o cła m orskie List szlachcica pru skiego do 

o b yw atela  W ielkiego K sięstw a L itewskiego.  W  sum ie  w ydaje się,  że m iejsce naczelne zajm uje naród, 

je g o   w ytw orem ,  choć  i  ośrodkiem   decyzyjnym , je st  sejm   w alny  koronny,  narzędziem   państw o  czy 

państw a.

Pisząc  o  funkcjonow aniu  R zeczypospolitej ja k o   p aństw a  p o lsk o -lite w sk ie g o   (s.  64),  ale  i  sp o ­

łeczeń stw a  szlacheckiego  (s.  67),  A utor  w yraża  przekonanie,  iż  odby w ało   się  „w  kilku  porządkach 

praw n y ch ” .  Do dw u  w ystępujących  w  literaturze  przedm iotu:  regnum   i  interregnum ,  porządku  króla 

i  bezkrólew ia,  dodaje  trzeci;  stanu  w yjątkow ego,  czyli  rokoszu  i  konfederacji.  w aża,  że  w  latach 

1 5 8 7 -1 6 5 2   „różnice, jak ie  zachodziły  w  okresie  bezkrólew ia,  rokoszu  i  regnum   w  p o jm ow aniu  siły 

spraw czej  praw a,  w ładzy  i  w  w yrażaniu  suw erenności  w  państw ie  były  [...]  zasadniczej  n a tu ry ” 

(s.  68).  O dw ołuje  się  do  rokoszu  Z ebrzydow skiego,  dodać  m ożna  by  konfederację  lw ow ską,  która 

ja k o   p ierw sza  z  w ojskow ych  w yszła  poza  żądania  płacow e  form ułując  postulat  napraw y  R zeczy p o ­

spolitej.  Praw da,  że  Jan  A chacy  Km ita,  w  m łodości  żołnierz,  teraz  au to r  pracy  O  konfederacji 

lw ow skiej  w  roku  1622  uczynionej  nauka  i  w  tym że  roku  1622  w ydanej  w  K rakow ie,  zaaprobuje 

żądania  fin an so w e:  „chcą  zapłaty,  to  słuszna” ,  a  o  politycznych  („chcą  [...]  w  konfederacji  sejm u 

czekać,  aby  R zeczp o sp o litą  napraw ili” )  napisze,  iż  to  żart,  że  „tu  się  ju ż   k om edia  p o czy n a” . 

W  każdym   w ypadku,  aby  ocenić  zasadność  w yodrębniania  ow ych  porządków ,  zarów no  dw u,  jak  

i  trzech,  należy  rozdzielić sfery  mniej  czy  bardziej  skonkretyzow anych  zam ierzeń,  ich  realizacji  oraz 

stosunku  do  nich  ludzi  z  zew n ątrz.

W  odniesieniu  do  okresów   interregnum   i  regnum   —   jeśli  przyjąć,  że  porządek  praw ny  to 

„całokształt  przepisów   praw nych  obow iązujących  w  państw ie",  a  ow ym   państw em   jest  R zeczp o ­

spolita  O bo jg a  N arodów   —   w ydaje  się,  że  zarów no  zasady  ustrojow e, jak   też  ogół  praw   i  w olności 

szlachty  pozostaw ały  form alnie niezm ienione. T w o rzo n e in stytucje tylko  w ypełniały  lukę  sp o w o d o ­

w aną  nieo b ecn o ścią  w ładcy.  K w estią otw artą jest,  czy  i jak ie  były  różnice  w  k o m petencjach  a rcy b i­

skupa  gnieźn ień sk ieg o   w  dobie  bezkrólew ia  i  pod  nieobecność  króla  w  kraju.  Czy  i  jak   zm ieniało 

p ołożenie m iast  królew skich, a  zw łaszcza m iast  Prus  K rólew skich.  W  sum ie,  m ożna  się  opow iedzieć 

za  istnieniem   dw u  porządków ,  ale jed y n ie  w  sferze  sposobów   działania,  nie je g o   podstaw .  P o rzą d ­

ków   nie  przeciw staw nych  sobie,  lecz  jak b y   podporządkow anych:  interregnum ,  czyli  oceny  stanu 

R zeczypospolitej  i  przygotow yw ania uchw ał,  oraz  regnum ,  to jest  ich  uchw alania.

W y jątk o w o ść  rokoszu,  zdaniem   E dw arda  O p alińskiego,  m iała  w yrażać  się  w e  w zro ście  k ry ty ­

cznych  opinii  o ustroju R zeczypospolitej  (s. 42), zachw ianiu rów now agi  m iędzy stanam i  (król, senat, 

rycerstw o),  w  sform ułow aniu  przekonania,  iż  „R zeczpospolita  stała  [...]  zarów no  ponad  królem , jak 

i  sejm em ”  (s.  40),  stąd  u znanie  się  rokoszan  w ładnym i  sądzenia  w ładcy,  senatu  oraz  stanow ienia 

praw ,  co  „w yraziło  się  najpełniej  w  uchw alaniu  podatków   obow iązujących  całą  szlachtę  i  w  n ało że ­

niu  kar na n ieo b ecn y c h ” .

G en eraln ie  w ydaje  się,  że  dla  stanow ienia  praw a  n iezbędne je s t  p o siadanie  u p o w ażn ien ia   od 

je g o   k o nsum entów   bądź siła,  która by je  zastąpiła.  O ostatniej  w  w arunkach  R zeczypospolitej  m ow y 

być  nie  m oże.  O  pierw szym   pow iedzieć  należy,  iż  oprócz  obyw ateli  gro m ad zący ch   się  przy  królu 

o raz  sejm u  1607  r.  —   który,  co  trzeba  p o d k reślić,  zgrom adził  posłów   w ybranych  przez  niem al 

w szystkie  sejm iki  K orony  i  Litw y  (w yjątek  stanow ił  proszow ski,  ale  i  ten  rozszedł  się  bez  uchw ał)

http://rcin.org.pl

background image

2 4 8

A rtykuły  rece n z y jn e  i  recenzje

—   odm ów iły  go  T rybunały  K oronny  i  L itew ski,  które  nie  przerw ały  sw ych  prac,  zjazdy  sen ato ró w  

i  szlachty  W ielkiego  K sięstw a  obradujące  14  VII  1606  w  W ilnie  (zatem  jeszc ze   przed  zaw iązan iem  

rokoszu)  oraz  23  IX  1606  w  N ow ogródku  a  także  zebrani  z  okazji  sesji  sądow ej  sen ato ro w ie, 

urzędnicy  i  rycerstw o  w ojew ództw   bełskiego,  podolskiego  i  ruskiego  (2  III  1607,  Lw ów ).  M arg in e­

sow o m ożna też  przypom nieć reakcję arcybiskupa gnieźn ień sk ieg o  S tan isław a K arnkow skiego  o raz 

otaczających go  senatorów   na z am iar szlachty  koronnej  zaw iązania rokoszu  w  czasie elekcji  1587  r. 

O dpow iadając  na  inform ację,  że  „ta  kupa  albo  rokosz  byw ała  i jest  zaw żdy  p otrzebna  tak  za  P an a , 

ja k o   i  bez  Pana.  Z a  Pana  napraw ow ała  Pana,  napraw ow ała  senatory,  bez  P ana  senatory,  urzęd n ik i, 

w olności,  sw o b o d y ” ,  ośw iadczyli  oni,  że  „to  przedsięw zięcie  [...]  ani  praw em ,  ani  zw y czajem  

uprzyw ilejow ane  nie je s t” ,  a  zatem   „żadną  m iarą  pozw olić  na  to  nie  m o g ą” .

K w estia,  kto  i  w jak i  sposób  ma  stanow ić  praw o,  łączy  się,  przynajm niej  niekiedy,  z  drugą:  kto 

i  w jak i  sposób  m iałby je   egzekw ow ać.  M ożna zgodzić  się  z opinią  A utora,  iż  rokoszanie  uznali  się 

w ładni  sądzić  króla,  ale  dodając  dw a  zastrzeżenia.  Po  pierw sze  w yraziło  to  się  w  form ie  w y p o w ie ­

dzenia  p o słuszeństw a,  do  czego  doszło  w  chw ili,  gdy  pracow ał  sejm.  Po  drugie  praw o  o sąd z an ia 

p anującego przyznał sobie naród szlachecki ju ż  form ułując praw o w y p o w iad an ia mu  posłuszeństw a. 

Problem em   (jak  byw a  z  zasady  przy  stanow ieniu  praw a)  pozostaw ało,  kto  i  w jaki  sposób  m oże  to 

czynić:  b ezpośrednio  naród,  c z y je g o   sejm.  B ył  to  podstaw ow y  dy lem at  doby  rokoszow ej,  który 

o stateczn ie ro zstrzygnięto na korzyść sejm u.  Nim  to jed n a k  nastąpiło, św iadectw em  w ątpliw ości  były 

kierow ane  do  króla  prośby  rokoszan,  żeby  staw ił  się  w  ich  gronie,  co  oznaczałoby  zjed n o czen ie 

stanów ,  a zatem   pow stanie  w arunków   do  tw orzenia  praw a.  D odać  m ożna,  że gdy  te  starania  spełzły 

na  niczym ,  p rzyjęte  przez  siebie  nie praw a,  lecz  artykuły  rokoszanie  przesłali  królow i.

W  odniesieniu  do  w zajem nej  hierarchii  rokoszu  i  sejm u  który  —   co  należy  pow tórzyć  —   był 

jed n y m   z  d esygnatów   w yrazu  R zeczpospolita,  św iadectw em   stosunku  ogółu  szlachty  do  obu,  o b ra ­

zem   czynów ,  nie  słów ,  było  n iepow odzenie bojkotu  sejm u  w  roku  1607.  C o  w ięcej,  posłam i  dali  się 

obrać  rów nież  niektórzy  przyw ódcy  rokoszow i  (Piotr G orajski  i  Paw eł  L ubieniecki).  W  odniesieniu 

do  ogółu  rokoszan  nie  sposób  przeoczyć braku  w  A rtykułach  S andom ierskich jak ich k o lw iek   p ro p o ­

zycji  odn o szący ch   się  do  działania  sejm u.  W reszcie,  przypom nieć  m ożna dato w an y  4  lutego  1607  r. 

list  obyw ateli  W ielk ieg o   K sięstw a  L itew skiego  podpisany  m.in.  przez  biskupa  B enedykta  W ojnę, 

M ikołaja  K rzysztofa  R adziw iłła  S ierotkę,  K rzysztofa  o rohostajskiego  i  L w a  Sapiehę,  w  którym  

w zyw ano rokoszan, aby ratow ali  Inflanty „ani czekając konkluzji  sejm o w ej” , oraz opinie rokoszow ej 

szlachty  w ielkopolskiej,  która  uznała  w innym i  zaburzeń  w  o jczyźnie  m.in.  tych,  „którzy  sejm  

pluralitate ko n k lu d o w ać c h cieli” .

W reszcie,  istotny  dla  zak w estio n o w an ia  istnienia  porządku  ro k o szo w eg o   rów n o zn aczn eg o  

z  porządkiem   R zeczypospolitej jest  fakt, że program  sform ułow any  pod S an d o m ierzem   nie  różnił się 

zasadniczo  od  pow stałego  w  W iślicy,  w  obozie  królew skim .  O w szem ,  w śród  argum entów   p rzem a­

w iających  za  w y pow iedzeniem   p osłuszeństw a  Z ygm untow i  III  znalazło  się  oskarżenie,  że  „ani 

rokoszow ym   spod  Sandom ierza  posłanym   [...],  ani  w iślickim   artykułom   dosyć  nie  uczyniono". 

W iększość  postulatów   została zaś  przekształcona  w  konstytucje  przez  sejm   1608  r.

W szystko  prow adzi  do  w niosku,  że  rokosz  nie  w niósł  now ych  rozw iązań  ustrojow ych  nie  na 

skutek  klęsk  m ilitarnych, jak   chce  A utor (s.  61),  lecz  poniósł  klęskę,  bo  nie  przed staw ił  propozycji, 

które  różniłyby  się  od  om aw ianych,  a  niekiedy  i  u chw alanych  przez  sejm y,  a  zatem   nie  uzasadnił 

racji  sw ego  istn ienia.

Jak  po  latach  p isał  aniel  N aborow ski:

O w o  sław ne C oś,  które  rokoszem   rządziło,

Jako  sam   dobrze  pom nisz,  w  Nic  się  obróciło.

O gół  narodu,  regaliści,  rokoszanie  i  stojący  na  stronie,  kierow ał  się tym   sam ym   w yobrażeniem  

R zeczypospolitej.  D ziałali w edług tych sam ych zasad.  N ie zam ierzali zm ienić R zeczypospolitej, lecz 

ją  napraw ić.  R okosz, jak  słusznie, ale w innym  m iejscu  pisze E dw ard O paliński, „zaakceptow ano  [...] 

ja k o  dod atk o w e forum , na którym  m ożna się upom nieć o przestrzeganie p raw ” (s.  101). Jako m iejsce, 

gdzie  należy  „w nosić  pom ysły  napraw y  system u  po lity czn eg o ”  (s.  101).  W nosić,  ale  nie uchw alać.

http://rcin.org.pl

background image

A rtykuły  r

e

c e n z y jn

e

  i  recenzj

e

2 4 9

sobno  w ypada  zgłosić  zastrzeżenie  w obec  w yrażonej  przez  A utora  opinii,  że  w łaśn ie  to,  iż 

Z ygm unt  111  ,,nie  m ógł  sobie  p o z w o lić  na  narzu cen ie  pokonanym   w aru n k ó w ”  sp o w o d o w ało ,  że 

„skazane  zostały  na  upadek  w szelkie  projekty  reform y  pań stw a”  (s.  171).  B ez  w zględu  na  to,  kogo

—   króla  czy  rokoszan  —  uznać  za  prom otora  reform ,  a  kogo  za  ich  przeciw nika,  pozostaje  bow iem  

faktem ,  że  b odajże  n a jobszerniejszego  zestaw ienia eksorbitancji  d okonał  pierw szy  sejm   porokoszo- 

w y, który  o b radow ał w chw ili  pełnego pokoju,  to jest sejm   1623  r.  K w estią od ręb n ą jest, dlaczeg o  —  

choć  było  to  w  interesie  Z y gm unta  III  —   przeciw staw ił  się  on  ich  uchw aleniu.  P odobnie  w ątpliw e 

w ydaje  się,  by  dopiero  w  początkach  w ieku  X V II,  w  klim acie  rokoszu,  „u g runtow ało  się  [...] 

przekonanie,  że  ogółow i  obyw ateli  przysługuje,  szczególnie  w  m om entach  k rytycznych,  w ładza 

n ajw y ższa”  (s.  61).  N aw et  pom ijając  trw anie  pam ięci  w ojny  kokoszej,  odw ołać  się  bow iem   m ożna 

do  zasady  wolnej  elekcji, jak   i  do  całokształtu  pilnie  strzeżonych  praw   i  przyw ilejów   szlacheckich. 

W ydaje się, że przyznaje to i  sam  A utor,  pisząc  (acz w innym  kontekście),  iż , je d n o  z  podstaw ow ych 

praw  politycznych  szlachty, zaw arte w konstytucji N ihil  N ovi, o kreślane je s t w  sposób jed n o zn aczn y  

ja k o   w o ln o ść”  (s.  81).

R ozdziały  następne  są  rozw inięciem   założeń  przyjętych  w  pierw szym .  Nie  p odejm ując  analizy 

poszczególnych  tez  i  spostrzeżeń,  trzeba  z  aprobata  odnotow ać  te,  które  o d n o szą  się  do  wolnej 

R zeczypospolitej  i w olnego narodu.  N ależy w yrazić zastrzeżenie w obec opinii spraw iającej  w rażenie 

uogólnienia,  iż  istniała  „paradoksalna  sytuacja,  że  braćm i  najczęściej  zw ani  b y li  ci,  którzy  z  p ow o­

dów   politycznych,  w yznaniow ych  czy  innych  w yróżniali  się  sw oją  in n o ścią”  (s.  90).  Z godzić  się 

z tw ierdzeniem  o niezm ienności  szlacheckiego  system u w artości (s.  103), która w  istocie  przesądzała 

bezradność  w obec  w ynaturzeń  życia  politycznego.  ość  w spom nieć  o d b ieran ie  znam ion  now ości 

decyzjom ,  które były  sprzeczne  z  praw em   i  zw yczajam i.

Interesująca jest uw aga o  preferow aniu  tradycji jag iello ń sk iej,  a nie  piastow skiej,  przez szlachtę 

polską  (s.  52).  W ym aga  to je d n a k   o bjaśnienia faktu,  że  chciano  w ybierać  „P iasta” ,  nie  „Jag iello n a” , 

i  to  naw et  w ów czas,  gdy  ow ym   Piastem   był  M ichał  K orybut W iśniow iecki.

P rzekonuje  uw aga,  że  g aniono  nie  kariery  w  ogóle,  lecz  te,  które  d okonyw ały  się  na  drodze 

uznaw anej  za  naganną  (s.  106).

Z arazem   należałoby  podkreślić,  że  zasadniczo  czym   innym   był  rozejm   zaw arty  w  roku  1587 

przez  przedstaw icieli  W ielkiego  K sięstw a  L itew skiego  z  M oskw ą,  oraz,  w  1627,  z  woli  senatorów  

litew skich  (nie,  ja k   pisze  A utor,  Lw a  Sapiehy,  który  zresztą  nie  był  w ów czas  k a n clerzem ,  lecz 

w ojew odą  w ileńskim   i  hetm anem   w ielkim )  ze  Szw ecją.  P ierw szy  zaw arto  w  im ieniu  W ielkiego 

K sięstw a  i  K orony,  nadto  w  tekście  zastrzeżono,  że  zostanie  on  zaap ro b o w an y   przez  przyszłego 

w ładcę.  Stanow ił  zatem   przejaw   jed n o ści  państw   R zeczypospolitej.  Drugi  zaw arty  był  bez  zgody 

i  w iedzy króla. O dnosił się w yłącznie do W ielkiego  K sięstw a i  Szw ecji, d o w o d ził zatem  przekonania 

L itw inów   o  m ożliw ości  d ziałania z osobna.  K w estią odrębną jest,  iż oburzenie  K orony  w ynikało  nie 

tyle z naruszenia w ięzów  unii —  co e k sponow ano —  ile z  faktu, że odtąd sam a m usiała staw iać czoła 

naporow i  Szw edów .

M yląca  je s t  uw aga,  że  „W ładysław   w ykorzystał  lukę  praw n ą”  chcąc  d o p ro w ad zić  do  w ojny 

z  T urcją,  skoro  w  ślad  za  nią  następuje  inform acja  o  zaciągach  pułków   cu d zo ziem sk ich   (s.  139). 

W iadom o zaś, że zap rzy siężo n e przez w ładcę P acta co n v en ta jed n o z n ac z n ie  zab ran iały  sp ro w ad zan ia 

„w ojsk cu dzoziem skich sine scitu et consensu R P ” , a także robienia zaciągów  czy choćby p o w ię k sza­

nia  liczebności  chorągw i  k w arcianych.  Pacta  co n v en ta  nie  pozw alały  rów nież  na  uży w an ie  w  sp ra­

w ach  p u blicznych  pieczęci  p okojow ej,  którą  W ładysław ,  gdy  nie  zdołał  p o d p o rząd k o w ać  sobie 

p ieczętarzy,  p olecił p rzystaw iać na w ydaw anych  listach  przypow iednich.

Z ag ad n ien iem ,  które  w ym agałoby  od ręb n eg o   om ó w ien ia, je s t  stosunek  szlachty  do  sąsiadów . 

W  odniesien iu   do  N iem ców ,  w  tym   H absburgów ,  nie  kw estionując  istn ien ia  licznych  św iadectw  

niechęci  do  nich,  należy  odnotow ać  rów nież  i  o czyw istą  popularność  kan d y d ató w   do  tronu,  którzy 

w yw odzili  się  z  D om u  R akuskiego,  życzliw y  stosunek  do  elektorów ,  nie  w iadom o  także,  by  na 

stosunku  do  królow ych  ciążył  tak  w  w ieku  X V I,  ja k   i  X V II  fakt,  że  były  N iem kam i.  W spom nieć 

m ożna w ysoką ocenę  m iast,  m ęstw a żołnierzy,  liczne w yjazdy do  szkół.  W y d aje  się, że je s t to jed n a  

z kw estii, w  których sło w a przeciw staw iały się postaw om . W reszcie —  a kogóż m y w ów czas, oprócz 

siebie,  lubiliśm y...

http://rcin.org.pl

background image

2 5 0

A rtykuły  rece n z y jn e  i  recen zje

W   stosunku  do  M oskw y,  strach  przed jej  potęgą łączył  się,  zw łaszcza  w  L itw ie,  z  d ążeniem   do 

zaw arcia  z  nią  unii.  T ę  ostatnią  koncepcję  przejściow o,  w  d obie  zw ycięstw   B ato reg o ,  a  potem  

D ym itriad,  zastąpiła  nadzieja  na  przekształcenie  p aństw a  carów   w  po lsk ie  Indie.  W szystkiem u, 

chyba n iezm ien n ie,  to w a rzy sz y ła  zaś pogarda dla narodu.

R ek ap itu lu jąc  —   o trzym aliśm y  pracę  in teresującą,  która  m oże  w y w o łać  p o w ażn ą  dyskusję

o  R zeczypospolitej  i jej  funkcjonow aniu.

http://rcin.org.pl