background image

o. Aleksander Posacki SJ

\

WYDAWNICTWO Hf!

Kraków 2009

background image

Przedmowa

Konferencja Biskupów Toskanii (Włochy) wydała w 1994 r. 

Notę  duszpasterską  na  temat  magii  i  demonologii.  Biskupi 

przedstawili  w  Nocie  „na  nowo”  tradycję  doktrynalną  Kościo­
ła  na  temat  magii  i  demonologii,  ze  szczególnym  uwzględnie­

niem  sytuacji  społeczno-kulturowej  ich  regionu.  Kierowali  się 

przy  tym  sytuacją  społeczeństwa,  w  którym  obserwuje  się  po­

wrót  do  magicznych  praktyk.  Biskupi  toskańscy  stwierdzają, 

że „zjawisko to ma tendencję do narzucania się w życiu wspól­

nym  i  osobistym  tysięcy  osób,  w  tym  także  samych  wiernych. 
Według  najnowszych  danych  «użytkownicy  magii»  we  Wło­

szech  to  12  milionów  osób.  Zjawisko  to  niepokoi  nas  zarówno 

jako  wskaźnik  bolesnej  sytuacji  egzystencjalnego  pobłądze­

nia,  jak  też  z  powodu  podstaw  intelektualnych  i  praktycznych 

zachowań, które owo zjawisko zakłada”.

Biskupi  toskańscy  przytaczają  doktrynalne  orzeczenia 

Kościoła  i  przekazują  kapłanom  i  ich  wspólnotom  wnioski 

duszpasterskie,  których  zastosowanie  ma  utrwalić  i  pogłębić 
nową ewangelizację.

W  prezentowanej  książce  Nota  znajduje  się  w  części  dru­

giej.  W  części  pierwszej  natomiast  o.  Aleksander  Posacki  za­

mieszcza  wprowadzenie  do  Noty.  Omawia  w  nim  problemy 

okultyzmu,  magii,  czarów,  demonologii,  opętania,  spirytyzmu, 

wróżbiarstwa  i  medycyny  okultystycznej.  Autor  przeprowadza 

swe analizy na płaszczyźnie psychologii i nauk pokrewnych.

background image

6

Przedmowa

Uzupełnia  je  wnioskami  teologicznymi  i  przedkłada  naukę 
Kościoła w zakresie omawianych zagadnień.

Trzeba  stwierdzić,  że  w  Polsce  nie  obserwuje  się  takiego 

nasilenia  zjawisk  magii  jak  we  Włoszech.  Przenikają  jednak 

do  naszego  kraju  z  Zachodu  różne  ruchy  pseudoreligijne, 
mieszczące  w  sobie  „wschodnią  religijność”,  a  więc  elementy 

pochodzenia  hinduistycznego,  buddyjskiego  i  taoistycznego. 

Do  tego  dochodzą  elementy  gnozy,  neognozy,  ezoteryzmu, 

astrologii,  magii,  okultyzmu,  spirytyzmu,  teozofii  i  antropozo- 
fii.  Łączą  się  z  tym  zachodnie  psychotechniki  i  praktyki  okul­
tystyczne.

Główny  nurt  „nowej  religijności”  stanowi  ruch  „Nowa  Era” 

(New  Age).  Jest  on  niejednolity  w  swych  założeniach  i  prak­

tykach,  ale  mieni  się  obecnie  najbardziej  znaczącym  wyznacz­

nikiem  ruchów  pseudoreligijnych.  Do  New  Age  odwołują  się 

na  Zachodzie  -  w  różnej  mierze  -  rozmaite  ruchy  i  grupy. 

W  Polsce  natomiast  działają  niektóre  z  nich:  Zachodni  Zakon 

Sufi,  Subud,  Stowarzyszenie  Chrześcijańskiej  Nauki  i  Szkoła 
Złotego  Różokrzyża.  Działają  też  młodzieżowe  grupy  sata­

nistyczne,  chociaż  nie  są  one  zorganizowane  w  stowarzysze­
nie  czy  ruch.  Astrologia,  magia,  horoskopy  są  prezentowane 

w  różnych  czasopismach  i  w  telewizji.  Jest  więc  pewna  część 

społeczeństwa,  zwłaszcza  wśród  ludzi  młodych,  narażona  na 

wpływ  ruchów  pseudoreligijnych  i  sekt  destrukcyjnych  (Koś­

ciół  Zjednoczeniowy  Moona,  Kościół  Scjentologiczny,  Hare 

Kryszna, satanizm).

Książka  wydana  przez  krakowskie  Wydawnictwo  M  jest 

przeto  pożyteczna  dla  tych  zagrożonych  kręgów  społecznych, 

może  być  również  źródłem  informacji  dla  tych,  którzy  prag­

ną się uodpornić na wpływy, zwłaszcza magii i demonologii.

background image

7

l’r/.cdmowa

Wpisuje  się  ona  w  krąg  pozycji,  które  podejmują  opis  nowej 

sytuacji  zagrożeń  ze  strony  ruchów  pseudoreligijnych  i  zjawisk 

wróżbiarstwa,  magii,  okultyzmu  i  satanizmu,  stanowiących 

„znak  sprzeciwu”  wobec  Chrystusa  i  Kościoła,  przekazujące­

go Bożą prawdę.

Bp Zygmunt Pawłowicz 

od 1990 r. z ramienia Episkopatu 

odpowiedzialny za problem sekt w Polsce

Gdańsk, 23 kwietnia 1996 r.

background image

Okultyzm, magia, demonologia

11

Papież Paweł VI w słynnej konferencji z 15 listopada 1972 r. 

stwierdził,  iż  demonologia,  tj.  studiowanie  wpływu  szatana 

na  poszczególnego  człowieka,  na  wspólnotę  ludzką,  na  całe 

społeczeństwo  czy  konkretne  wydarzenie,  jest  bardzo  ważnym 
odcinkiem  nauki  katolickiej  do  ponownego  przestudiowania, 

co dzisiaj zostało jednak niesłusznie zaniedbane

1

. Chodzi

0  to,  by  znaleźć  drogę  postępowania  poruszającą  się  pew­

nie  między  dwiema  niebezpiecznymi  skrajnościami:  z  jednej 
strony, między niedocenianiem istnienia szatana w świecie

1  jego  podstępnej  strategii  niszczenia,  a  z  drugiej  zaś  strony, 

pomiędzy  zwalczaniem  szatana  bez  odpowiedniego  rozezna­

nia,  roztropności  oraz  koniecznych  kościelnych  zabezpieczeń 
prawnych.  Jest  to  problem  jednocześnie  teoretyczny  (nie  tylko 
teologiczny),  ale  też  problem  praktyczny,  duszpasterski.  Oby­
dwie  skrajności  mogą  być  skutkiem  działania  Złego.  Szatan 

uwielbia  tego,  który  w  nic  nie  wierzy,  jak  i  tego,  który  wierzy 

we  wszystko.  Przyciągać  go  będzie  zarówno  brak  zaintereso­

wania  jego  osobą  u  Materialisty,  jak  i  zbytnie  zainteresowanie 

u Maga.

Mówi  o  tym  Nota  biskupów  włoskich  już  we  wstępie.  Jest 

to  jakby  cel  wysiłku  intelektualnego  i  duszpasterskiego,  a  za­
razem  „rdzeń  teologiczny”,  który  przewija  się  przez  cały  do­

kument: przywrócić równowagę w aspekcie demonologii. 

1

1

  Por. „Zeszyty Odnowy w Duchu Świętym”, 9 (1996), s. 9.

background image

12

Aleksander Posacki SJ

Przesądy

Większość  słowników  i  encyklopedii  definiuje  przesąd 

jako  przypisywanie  niesłusznie  komuś  lub  czemuś  właściwości 

nadnaturalnych,  jako  irracjonalne  przekonanie.  Można  na­

zwać  przesądem  przypisywanie  czemuś  większej  lub  mniejszej 

skuteczności  działania  niż  ma  w  rzeczywistości.  Przesądem 

byłoby  na  przykład  przecenianie  siły  zła  lub  niedocenianie 

tej  siły.  Jedno  i  drugie  wynikałoby  z  tendencyjnego  pomijania 

faktów  lub  z  niedoskonałości  obserwacji.  Wiele  przesądów 

powstałych  w  łonie  samej  nauki  zrodziło  się  z  niedokładności 
obserwacji  w  kontekście  nadużywania  prawa  analogii  (irydo- 

logia,  homeopatia).  Przesądem  jest  również  irracjonalna  wia­

ra  w  naukę,  gnostyczny  optymizm  głoszący,  że  nie  ma  rzeczy 

niepoznawalnych  i  niewyjaśnialnych.  Optymistyczna  wiara 

w  nieograniczony  postęp  nauki  wynika  z  założenia,  że  czło­
wiek  może  osiągnąć  jakiś  całkowicie  obiektywny,  a  nawet  bo­

ski  punkt  widzenia,  do  którego  będzie  zmierzał  na  zasadzie 
pewnej  konieczności,  choćby  ewolucyjnej.  Przesądem  jest 

odrzucenie  możliwości  istnienia  duchów.  Jeśli  prawdą  jest, 

jak  się  twierdzi,  że  istnienia  duchów  nie  można  udowodnić, 

to  nie  można  również  tej  prawdy  obalić.  Jest  więc  przesądem 
radykalne  twierdzenie,  że  nie  ma  duchów,  gdyż  twierdzenie  to 
nie  ma  racjonalnego  uzasadnienia.  Istotą  wszystkich  definicji 
przesądu  jest  twierdzenie  czegoś  lub  wiara  w  coś,  co  nie  ma 

dostatecznego  uzasadnienia.  Przesądem  jest  też  więc  przypisy­

wanie  szatanowi  większej  mocy  od  tej,  jaką  rzeczywiście  ma, 

ale  też  nieprzypisywanie  mu  żadnej  mocy  lub  wręcz  -  jak  po­

wiedzieliśmy  w  kontekście  problemu  istnienia  duchów  -  upie­

background image

Okultyzm, magia, demonologia

13

ranie  się  przy  jego  nieistnieniu.  Właściwie  pojęta  demonolo­

gia ma dostateczne uzasadnienie racjonalne.

Uparte  odrzucanie  możliwości  istnienia  duchów  osobowych 

i  inteligentnych  poza  materią  jest  właśnie  owym  przesądem 

racjonalistycznym,  o  którym  wspominają  biskupi,  rodzajem 

racjonalistycznych  czy  wręcz  materialistycznych  „paranoi”  na 
punkcie  duchów.  Główny  pogromca  teologii  szatana  jako  bytu 

realnie  istniejącego  i  osobowego  Herbert  Haag,  wyjaśniając 

opętanie  diabelskie,  powołuje  się  na...  parapsychologię

2

.  Nie  są 

to już opinie teologiczne; nie mówimy więc już w tym przypad­

ku  o  teologii.  Haag  jest  biblistą,  a  badając  opętanie,  o  którym 

się wypowiada (co wymaga wiedzy interdyscyplinarnej, psycho­

logicznej,  psychiatrycznej  czy  parapsychologicznej),  powołuje 

się na parapsychologię lub na... przyszłość rozwoju nauki. Haag 
cytuje  książki  Balducciego,  ale  jak  stwierdza  sam  rozgoryczo­

ny  Balducci,  prawdopodobnie  wcale  ich  nie  czytał,  gdyż  nie 
przyjmuje  kryteriów  naukowych  przyjętych  przez  Balducciego, 

a  odróżniających  zjawiska  opętania  nie  tylko  od  parapsycholo­

gii, ale także od psychiatrii

3

. Zaś powoływanie się na przyszłość 

nauki  nie  jest  ani  uczciwe,  ani  bezpieczne,  a  już  na  pewno  jest 
twierdzeniem  pozateologicznym,  prywatną  opinią,  wyborem 

jakiegoś  światopoglądu,  a  może  nawet  wyrazem  pewnej  mody. 

Cechą  współczesnej  demonologii  jest  więc  arbitralność,  po­

wierzchowność i często arogancja.

Lęk  przed  szatanem  czy  złym  duchem  nie  jest  jedynie  wy­

tworem  kultury  chrześcijańskiej.  Można  go  zauważyć  zarówno

2

  Por.  H.  HAAG, 

La  credenza  nel  diavolo

,  Milano  1976,  w:  C.  BALDUCCI, 

llDiavolo

,  Piemme,  Casale  Monteferrato  1988,  s.  133-140.  Por.  także:  H.  HAAG, 

Abschied vom Teufel

, Einsiedeln 1969.

3

  Por. C. BALDUCCI, dz. cyt., s. 134.

background image

14

Aleksander Posacki SJ

u  schizofreników  europejskich  wyrosłych  z  chrześcijaństwa, 

jak  i  wśród  ludów  pierwotnych  we  wszystkich  zakątkach  na­

szej  planety.  Schizofrenia  jednak  nie  jest  żadną  normą,  jakby 
chcieli  niektórzy,  przeciwnie  -  jest  chorobą.  Tak  jak  lęk  nie 

jest  przejawem  właściwego  pojmowania  orędzia  chrześcijań­

skiego,  ale  raczej  jego  wypaczeniem.  Albowiem  to  właśnie 

chrześcijaństwo  przyniosło  człowiekowi  nie  tylko  wyzwolenie 

od  strachu  wobec  demonów,  ale  również  przyniosło  władzę 

nad  nimi.  Mówi  o  tym  kardynał  Ratzinger,  którego  wypo­

wiedź  na  ten  temat  jest  cytowana  w  Nocie  dwa  razy

4

.  Wyni­

ka  to  także  ze  struktury  chrześcijańskich  egzorcyzmów,  które 
są  zawsze  rozkazem,  a  nie  służalczą  prośbą  czy  paktowaniem 
z demonami, jak to bywa w kultach pogańskich.

Nie  chodzi  o  emocjonalny  strach  przed  szatanem,  ale  o  ra­

cjonalną  obawę  przed  strategią  złego  ducha,  która  wiedzie 

do  grzechu.  To  grzechu  i  jego  skutków  winniśmy  się  racjonal­

nie  obawiać.  Najgorszą  bronią  szatana  jest  nie  opętanie,  ale 
grzech,  który  czyni  nas  niewolnikami  złego  („Kto  grzeszy,  jest 

dzieckiem  diabła”  1  J  3,8).  Szatan  ma  swoje  metody  i  dobrze 

wypracowane  techniki,  aby  zwodzić  człowieka  w  otchłań  naj­

cięższych  grzechów.  Jedną  z  najbardziej  skutecznych  technik 

Szatana jest okultyzm

5

.

4

  Por. 

Nota,

 s. 176 i 124.

5

  A.  de  Lassus  nazywa  okultyzm  religią  Szatana.  Ja  wolałbym  nazwę  bardziej 

umiarkowaną.  Jest  to  w  wielu  sytuacjach  (nie  zawsze) 

technika  Szatana,

  a  właści­

wie  wiele  technik  w  jednym  powiązanym  układzie  (por.  A.  de  LASSUS, 

NewAge, 

Nowa religia?,

 przeł. P. Kalina, Fulmen, Warszawa 1993, s. 71).

background image

Okultyzm, magia, demonologia

15

Okultyzm

Okultyzm  można  zdefiniować  jako  swoiste  zestawienie 

gnozy  i  magii  lub  postaw  gnostyczno-magicznych.  Gnoza  do­

tyczy  wiedzy  tajemnej,  zaś  magia  konkretnej  praktyki,  która 

jest  zastosowaniem  owej  wiedzy  w  konkretnych  szczegóło­

wych  technikach  lub  rytuałach.  Pojęciem  pokrewnym  jest  ter­

min  „ezoteryzm”,  często  utożsamiany  z  okultyzmem.  Ezote- 
ryzm  jednak  można  czasami  w  jakiejś  mierze  przeciwstawić 

okultyzmowi,  mimo  pokrewieństwa  obydwu  pojęć.  W  takim 

zestawieniu  okultyzm  mógłby  dotyczyć  np.  przedmiotu  (wie­

dza,  technika  duchowa),  a  ezoteryzm  wyjątkowości  podmiotu 

lub  zamkniętych  wspólnot  (pojęcie  przeciwstawne  do  ezote- 

ryzmu,  oznaczającego  w  tym  konkteście  pewien  elitaryzm,  to 

egzoteryzm wskazujący na egalitaryzm).

Mircea  Eliade,  mówiąc  o  okultyzmie,  powołuje  się  na 

definicję  okultyzmu  E.  A.  Tiryakiana

6

,  którą  można  streścić 

w trzech punktach:

1.  Ukierunkowane celowo praktyki, techniki lub sposoby.

2.  Czerpiące z Natury lub z Kosmosu (pominięty wyraźnie 

świat spirytystyczny, demoniczny).

3.  Niedające się uchwycić naukowo, choć dają pewne re­

zultaty empiryczne w postaci jakiejś wiedzy lub władzy.

Można  więc  powiedzieć,  że  okultyzm  jest  pewnego  rodza­

ju  sztuką  lub  nauką  wymagającą  specjalistycznej  wiedzy  czy

6

 

Por. E. A. TIRYAKIAN, 

Toward the Sociology of Esoteric Culture

, „Ame­

rican  Journal  od  Sociology”  78,  XI  1972,  s.  498-499,  w:  M.  ELIADE, 

Okultyzm, 

czary, mody kulturalne

, przel. I. Kania, Oficyna Literacka, Kraków 1992, s. 58.

background image

16

Aleksander Posacki SJ

umiejętności. Dla Tiryakiana, z którym - jak się wydaje - iden­

tyfikuje  się  Eliade,  ezoteryzm  byłby  z  kolei  „systemem  wie­

rzeń  filozoficzno-religijnych,  u  których  podstawy  leżą  techniki 

okultystyczne”.  Innymi  słowy,  „ezoteryzm  proponuje  bogat­
szą  metodykę  poznawania  Natury  i  Kosmosu  oraz  refleksję 

epistemologiczną  i  ontologiczną  nad  ostateczną  rzeczywistoś­

cią.  Metodyka  ta  daje  zasób  wiedzy  stanowiącej  fundament 

dla praktyki okultystycznej”

7

.

Czym  jest  „skrytość”  okultyzmu  -  wiarą  czy  wiedzą,  wiedzą 

tajemną,  która  czeka  na  rozjaśnienie?  Nie  jest  potwierdzony 

naukowo,  a  więc  skąd  pochodzi?  Z  kosmosu,  od  świata  du­

chów?

Okultyzm  zawiera  nieuczciwość  intelektualną  lub  wiarę. 

Nieuczciwość  intelektualną  dlatego,  że  próbuje  swoje  spe­

kulacje  uzasadniać  rozmaitymi,  często  naciąganymi  hipote­

zami  naukowymi

8

.  Określenie  „potwierdzone  naukowo”  jest 

dzisiaj  stanowczo  nadużywane,  jak  twierdzi  znany  metodolog 

nauki  A.  Chalmers

9

,  i  jest  często  szyldem  dla  największych 

szalbierstw.  Często  ktoś,  kto  ma  na  przykład  dyplom  wyższej 

uczelni  muzyka  albo  bibliotekarza,  wypowiada  się  jako  na­

7

  Tamże, s. 58.

8

  Zdaniem  R.  Guenona,  wybitnego  badacza  zjawisk  tajemnych,  okultyzm 

(w  przeciwieństwie  do  ezoteryzmu,  tak  jak  go  rozumie  Guenon)  wiąże  się  z  po­

ważnym  ryzykiem  dla  zdrowia  fizycznego,  a  nawet  psychicznego;  jeszcze  gorsza 

jest  jego  negacja 

uprzywilejowanego  statusu  osoby  ludzkiej

,  gdyż  w  okultyzmie 

człowiek  „w  rzeczywistości  reprezentuje  tylko  przejściowe  i  przypadkowe  poja­

wienie  się  prawdziwego  bytu.  Jest  on  jedynie  szczególnym  stanem  spośród  nie­

skończonej  mnogości  innych  stanów  tego  prawdziwego  bytu”  (por.  M.  ELIADE, 

dz. cyt., s. 77).

9

  Por. A. CHALMERS, 

Czym jest to, co zwiemy nauką

, przeł. A. Chmielew­

ski, Siedmioróg, Wrocław 1993, s. 16 nn.

background image

(łkullyzm, magia, demonologia

17

ukowiec  w  sprawach  astrologii  czy  parapsychologii.  Istnieje 

wielki zamęt w tym względzie.

Tymczasem  okultyzm  jest  „sztuką  sięgania  w  niewidzialny 

świat”, jak mówią L. S. i C. C. de Camp

10 11

, lub też, jak stwier­

dza  J.  B.  Rhine,  „okultyzm  to  filozofowanie  o  rzeczach  ukry­

tych”

11

.  Na  ile  jest  więc  tu  coś  „ukryte”,  a  na  ile  „jawne”?  Na 

ile  jest  niezbadaną  tajemnicą,  która  nawet  nie  może  być  zba­

dana,  a  na  ile  nauką,  która  może  przedstawić  dowody  pewno­
ści  swojej  wiedzy?  Tenże  parapsycholog,  J.  B.  Rhine,  twier­
dzi  z  podejrzaną  pewnością,  iż  pojęcie  okultyzmu  jest  dzisiaj 

przestarzałe

12

.  To  prawda,  że  wiele  zjawisk  klasyfikowanych 

od  dawna  jako  okultystyczne,  staje  się  dzisiaj  przedmiotem 
coraz  częściej  naukowych  badań.  Nie  rozgrzesza  to  jednak  do 

końca  nauki  (można  przecież  metodycznie  uprawiać  rozmaite 

grzechy  i  wchodzić  na  obszary  etycznie  niedozwolone),  ani  też 

nie  daje  ostatecznej  pewności,  gdyż  jak  dotychczas,  pewność 
nauk parapsychologicznych jest doprawdy dosyć mizerna

13

.

Jeden  z  prekursorów  parapsychologii,  Richet,  zdefiniował 

inetapsychikę  (poprzedniczkę  parapsychologii)  jako  naukę 

o  nieznanych  drganiach.  Aby  chociaż  trochę  oswoić  nieznane, 

wprowadza się jakąś nową fizykę bazującą na bliżej nieokreślo­

10

 Por. L. S. de CAMP, C. C. de CAMP, 

Duchy

gwiazdy i czary

, przeł. 

W. Niepokólczycki, PWN, Warszawa 1970, s. 234.

11

  J. B. RHINE, 

Occultism

, w: 

The Encyclopaedia America na,

 New York, 

Chicago, Washington 1963, t. XX, s. 609.

12

  Tamże, s. 609-610.

13

  Por.  Ch.  T.  TART, 

Przedmowa

  do:  I.  SWANN, 

Ponad  umysł  i  zmysły

,  przel. 

E.  Szydłowska,  Limbus,  Bydgoszcz  1994,  s.  19-24.  Por.  także  prace  naukowe  - 

na  najwyższym  poziomie  -  krytyczne  wobec  parapsychologii:  J.  TAYLOR, 

Na­

uka  i  zjawiska  nadnaturalne

,  przel.  A.  Tanalska-Dulęba,  PIW,  Warszawa  1990; 

M. GARDNER, 

Einstein i parapsychologia

, Pandora, Łódź 1994.

background image

18

Aleksander Posacki SJ

nych wibracjach,  drganiach, fluidach czy emanacjach. Parapsy­

chologia, tak jak wcześniej metapsychika, bardzo często w swo­

ich  spekulacjach  nadużywa  prawa  analogii,  czerpiąc  wzorce  ze 
„starej  magii”.  Człowiek  podobno  ma  w  sobie  „magnetyzm” 

i  może  emitować  lub  przyjmować  złe  lub  dobre  „wibracje”, 
tworząc  z  rozmaitych  przedmiotów  magnetyczne  talizmany, 

przechowujące  rzekomo  „energie  kosmiczne”,  których  czło­

wiek  miałby  być  przekaźnikiem.  Dzisiaj  coraz  bardziej,  także 

w  Polsce,  powraca  „magia  amuletów  i  talizmanów”,  których 

rzekoma  moc  jest  niezależna  od  subiektywnej  i  etycznej  posta­

wy  człowieka.  „Magia  amuletów  i  talizmanów”  wchodzi  pod 

pojęciem  pseudonaukowego  „magnetyzowania”  lub  „energe- 

tyzowania”  przedmiotów.  Amulet  lub  talizman  staje  się  przy 
tej okazji jakby fetyszem, któremu oddaje się cześć jakby nieza­
leżnie od Boga lub jako części Boga-Energii

14

.

Nie  wystarczy  powoływać  się  na  tzw.  wielkich  myślicieli 

starożytności,  gdyż  oni  również  mówili  rzeczy  niesprawdzo­

ne,  a  czasem  zupełnie  absurdalne.  Paracelsus,  uważany  za 
ojca  magicznej  medycyny  o  dźwięcznej  nazwie  „homeopatia” 

(similia  similibus,  „podobne  leczy  się  podobnym”),  podaje 

w  swojej  Archidoxis  magica  recepturę  maści,  która  goi  rany  na 

odległość  i  tzw.  maści  mieczowej,  którą  wystarczy  smarować 

miecz,  aby  wygoić  rany  nim  zadane.  Wychodząc  z  podobnych 

założeń,  starożytni  Grecy  byli  przekonani,  że  jeśli  chory  na 
żółtaczkę  popatrzy  na  ptaka  o  nazwie  bekas  morski,  który  ma 
oczy  koloru  żółtego,  to  może  wyzdrowieć.  Popierał  ów  pogląd 

także  wielki  Plutarch,  który  twierdził,  że  natura  i  budowa  tego 
ptaka jest taka, że wyciąga on na zewnątrz i przechwytuje cho­

14

  Zob. dalej s. 86n.

background image

< )kultyzm, magia, demonologia

19

robę,  która  wypływa  jak  potok  poprzez  spojrzenie.  Wszelkiego 
rodzaju  medycyna  magiczna  czy  okultystyczna  przywiązuje 

ogromną  wagę  do  tego  rodzaju  zupełnie  niesprawdzonych 

(a czasami i niesprawdzalnych) założeń „homeopatycznych”.

Tak  więc  okultyzm,  jeśli  nie  jest  nauką,  to  czym  jest?  Jest 

rodzajem  wiary  bazującej  na  systemie  wielu  sprawdzonych 
i  niesprawdzonych  wierzeń,  powiązanych  często  arbitralnie 

w jakiś całościowy system rywalizujący zwykle z całościową wi­
zją  chrześcijaństwa.  Okultyzm  mówi  zresztą  czasem  kokiete­

ryjnie  o  tajemnicach,  próbując  ową  tajemniczością,  podsycaną 
niekiedy  sztucznie  i  przebiegle,  zaintrygować  współczesnego 

człowieka.  Są  to  jednak  bardziej  sekrety  niż  tajemnice.  To,  co 

ukryte  (occułtus),  to  nie  odkryte  w  danym  momencie  „sekretne 

połączenia”,  ukryte  „więzy  analogii  i  sympatii”,  które  pozosta­

ją  jednak  po  prostu  nieznanymi,  rzekomymi  prawami  Natu­

ry.  Nie  ma  bowiem  w  okultyzmie  zgody  na  świętą  Tajemnicę, 

przed  którą  pochyliłby  on  głowę  i  której  bezbożnej  penetracji 

zechciałby  się  wyrzec.  Sekrety  okultyzmu  są  jedynie  „tajemni­
cami  na  chwilę”,  które  nie  tylko  mogą,  ale  nawet  muszą  być 

wyjawione,  aby  człowiek  mógł  się  rozkoszować  doświadcze­

niem  własnej  boskości,  w  którym  nie  ma  już  żadnych  niepew­

ności utrudniających całkowite panowanie nad sytuacją.

To prawda, że wiele odkryć naukowych wyszło z magii i było 

z  nią  pierwotnie  bardzo  sprzężonych.  Nie  rozgrzesza  to  jednak 

do końca ani nauki, ani magii. Z teologicznego punktu widzenia 

magia może być grzechem przeciwko pierwszemu przykazaniu, 

a więc źródłem rozmaitych nieszczęść człowieka, nie tylko du­

chowych, którym nie jest w stanie zapobiec żadna nauka.

Tym  bardziej  że  magia  to  często  kontrnauka,  która  pa­

nicznie  boi  się  jakiegokolwiek  sceptycyzmu  metodologicznego,

background image

20

Aleksander Posacki SJ

twierdząc,  że  zrujnuje  on  skuteczność  rytuału,  niszcząc  decy­
dujący  o  wszystkim  tajemny  stan  zaufania  czy  nastrój  sympatii. 

Jak mówił sam Bacon: „o wszystkim decyduje zaufanie”.

Magia  ponadto  to  zazwyczaj  tylko  pseudonauka,  której 

według  Essertiera  brakuje  postawy  zasadniczej:  podporząd­

kowania  się  danym  płynącym  z  doświadczenia.  Jeżeli  więc 

magia  działa,  to  nie  dzięki  jakimś  zasadom,  które  tu  można 
dowolnie  zmieniać,  a  mimo  to  osiągać  rezultaty.  O  ile  nauko­

wiec  podporządkowuje  swą  wolę  w  sposób  zdecydowany  rze­

czywistym  faktom,  o  tyle  mag  podporządkowuje  rzeczywiste 
fakty  w  sposób  dowolny  swojej  woli,  nie  różniąc  się  czasem 

w  tym  procederze  od  małego  dziecka,  które  śni  na  jawie,  czy 

od  neurotyka,  który  snuje  w  wyobraźni  rozmaite  wcielenia 

własnej  wszechmocy.  Tym,  co  działa  jednak  jest  nie  tylko  wy­

obraźnia,  ale  grzeszna  wyobraźnia.  To  grzech  bycia  bogiem,  po­

kusa  manipulacji,  która  chce  jednocześnie  obdarzać  i  jedno­

cześnie  manipulować,  otwiera  duszę  człowieka  na  ingerencje 
demoniczne  i  naprawdę  efektywną  pomoc  inteligencji  i  mocy 
upadłych aniołów.

Dlatego  magia  może  być  również  kontrreligią  jako  bluź- 

niercze  małpowanie  obrzędów  pierwotnie  skierowanych  do 
bóstwa, by je przebłagać, a nie zmuszać do uległości (jak uwa­

żają Jewons czy Schmidt).

Być  może  czas  na  poważną  refleksję  teologiczną  wokół 

problematyki  grzechów  duchowych  radykalnie  odcinających 

człowieka  od  Boga;  być  może  czas  na  przywrócenie  i  wysub- 

telnienie  teologii  walki  duchowej,  od  samego  początku  będą­

cej  sercem  doświadczenia  chrześcijańskiego  (miłość  i  walka). 

Czas  również  na  przywrócenie  znaczenia  rozeznania  ducho­

wego  (nie  wykluczając  darów  charyzmatycznych),  które  także

background image

< Ikullyzm, magia, demonologia

21

jest kluczowe dla życia chrześcijańskiego. Toczy się prawdziwy 

spór o doświadczenia źródłowe.

Okultyzm - próba klasyfikacji

•  MAGIA (ukryte połączenia - ukryte oddziaływania):

1.  „biała”

15

,

2.  „czarna” - maleficium (grzech ciężki) czynione zwy­

kle z pomocą duchów.

•  WRÓŻBIARSTWO (ukryta przyszłość).
•  SPIRYTYZM  (ukryta  wiedza  i  moc  -  np.  uzdrowiciel- 

ska  -  rzekomych  duchów  zmarłych

16

,  w  tym  także  wie­

dza o przyszłości).

Nota  zalicza  wróżbiarstwo  i  spirytyzm  do  magii

17

,  nato­

miast  Katechizm  Kościoła  Katolickiego  (odtąd  KKK)  stwier­

dza,  że  spirytyzm  pociąga  często  za  sobą  praktyki  wróżbiar­
skie i magiczne (§ 2117). Widać, że te rzeczywistości są z sobą 

powiązane  niezależnie  od  sposobu  ujęcia

18

.  Można  by  dodać 

jeszcze czwarty aspekt, mianowicie:

15

  Te sprawy będą wyjaśnione dalej. Por. s. 35nn.

16

  Istnieją powody, racje teologiczne, by rzekome duchy zmarłych traktować 

jako duchy złe, manifestujące się w ten sposób. Por. s. 74.

17

  Por. 

Nota

, s. 116n.

18

  To 

powiązanie

  widać  już  w  jednym  ze  źródłowych  cytatów  z  Pwt  18,10-12: 

„Nie  znajdzie  się  pośród  ciebie  nikt,  kto  przeprowadzał  przez  ogień  swego  syna 

lub  córkę,  uprawiał  wróżby,  gusła,  przepowiednie  i  czary;  nikt  kto  by  uprawiał 

zaklęcia,  pytał  duchów  i  widma,  zwracał  się  do  umarłych.  Obrzydliwy  jest  bowiem 

dla Pana każdy, kto to czyni”.

background image

22

Aleksander Posacki SJ

•  MEDYCYNA  OKULTYSTYCZNA  (ukryte  mechani­

zmy  leczenia)  lub  magiczna,  także  powiązana  zwykle 
ze  spirytyzmem,  co  zostało  potępione  w  Katechizmie 
w aspekcie wzywania złych mocy w celu leczenia (KKK, 

2117); Nota, s. 135, 146).

Można  używać  złych  mocy  w  celu  leczenia  świadomie  lub 

nieświadomie,  choćby  przez  ignorancję  lub  aroganckie  lekce­

ważenie  np.  biblijnych  zakazów.  Jest  to  problem  ignorancji 

zawinionej  i  braku  koniecznej  ostrożności  w  sprawach  najwyż­

szej  wagi.  Istnieje  zawsze  obiektywne  niebezpieczeństwo  nie­

zależne  od  stopnia  świadomości,  gdyż  szatan  istnieje  obiek­

tywnie.  Fakt,  że  z  pomocy  złych  duchów  skorzystano  w  celu 
leczenia  i  do  tego  nieświadomie,  nie  czyni  leczenia  z  pomocą 

złych  duchów  dobrym  ani  tym  bardziej  bezpiecznym,  wręcz 

przeciwnie.

Medycyna  okultystyczna  (magiczna  lub  spirytystyczna), 

niesłusznie  nazywana  czasem  naturalną,  alternatywną,  ho­
listyczną  („alternatywny”  jest  pojęciem  szerszym  od  „holi­

styczny”)  lub  psychosomatyczną,  jest  zakazana  w  Katechizmie 

także  z  powodu  motywacji  magicznych,  jak  np.  „chęć  natu­
ralnej  władzy  nad  bliźnim”,  a  zwłaszcza  jeśli  towarzyszy  temu 
nieuczciwe  „wykorzystywanie  naiwności  drugiego  człowieka” 
(KKK, 2117), zwykle w celach zarobkowych.

Istnieją  też  poważniejsze  motywacje  (dotyczące  magii  jako 

takiej), jak „chęć panowania nad czasem, nad historią i wreszcie 
nad ludźmi” lub też pragnienie „zjednania sobie ukrytych mocy” 

(KKK, 2116). Jest tu więc pokusa samoubóstwienia (idolatria).

Wszystkie  te  cztery  wymiary  okultyzmu  przejawiają  całą 

gamę  rozmaitych  szczegółowych  manifestacji  zjawisk,  nad­

background image

< )kultyzm, magia, demonologia

23

zwyczajnych  czy  paranormalnych  (które  należy  odróżnić  od 

nadprzyrodzonych  czy  charyzmatycznych  w  sensie  chrześci­

jańskim).

Gdy  chodzi  o  wyjaśnienie  tych  nadzwyczajnych  faktów 

(niektórzy  odrzucają  nawet  fakty),  to  mamy  tutaj  trzy  grupy 

hipotez wyjaśniających:

1. hipoteza oszustwa,

2.  hipoteza naturalistyczna,

3.  hipoteza spirytystyczna.

Przy  naturalistycznym  wyjaśnianiu  zjawisk  (niekiedy  także 

spirytystycznych)  obstają  tzw.  parapsychologia,  wyrosła  zresztą 

w dużej mierze ze spirytyzmu, lub psychotronika. Wszystkie trzy 

hipotezy wyjaśniające w jakiejś mierze mogą być prawdziwe.

Magia jako niewierność fundamentalna

Wydaje  się,  że  centralnym  pojęciem  (raczej  w  technicznym 

sensie)  spośród  wymienionych  czterech  aspektów  okultyzmu 

jest  magia,  która  może  mieć  np.  przyczyny  spirytystyczne, 

gdzie  przy  pomocy  duchów  wpływa  się  także  na  -  zwykle  nie­

odłączne  od  magii  -  wróżbiarstwo  czy  uzdrowicielstwo.  Magia 

bowiem  zakłada  pewną  postawę,  postawę  magiczną,  z  której 

wypływa  wszystko  inne.  Spirytyzm  (a  właściwie  „satanizm”, 

stąd  mowa  o  demonologii)  jest  tym,  co  tak  naprawdę  stanowi 

napędową siłę magii.

Istnieje  zasadnicza  zgodność  wśród  naukowców  w  odróż­

nianiu  magii  od  religii  (Frazer,  Durkheim,  Malinowski,  Mauss 
i  inni).  W  uproszczonym  ujęciu  filozoficzno-teologicznym  re­

background image

24

Aleksander Posacki SJ

ligia  jest  zależnością  od  Boga,  magia  zaś  bazuje  na  niezależno­

ści  od  Boga,  a  nawet  na  jakiejś  manipulacji  Bogiem,  bóstwem 

lub  rzeczywistością  sacrum.  Jak  stwierdza  religioznawca  Frie­

drich  Heiler,  magia  nie  uznaje  rzeczywistości  sacrum  w  sensie 
respektu  wobec  sacrum,  który  byłby  tej  rzeczywistości  należny: 

„Przedmiotem  magii  nigdy  nie  jest  sacrum.  Magia  stoi  ponad 

przedmiotem  obdarzonym  siłą,  człowiek  religijny  pod  nim”

19

Widzimy  tu  więc  radykalną  odmienność  różnych  dróg.  I  nie 

tylko  odmienność,  ale  i  przeciwstawność

20

.  Musimy  się  zdecy­

dować,  wybrać.  Zaklęcia  czy  modlitwy?  Wołanie  do  Boga  czy 
wywoływanie duchów?

W  teologicznej  analizie  zjawiska  magii  nie  chodzi  o  wcho­

dzenie  w  szczegóły  tej  rzeczywistości.  Magia,  mimo  rozmai­
tości  form,  ma  pewne  zasadnicze  cechy  strukturalne  powta­
rzalne  w  różnych  kulturach  i  okolicznościach.  Z  tego  punktu 

widzenia  analiza  magii  przedstawiona  w  Nocie  nie  jest  tylko 

analizą  teologiczną.  Jest  także  analizą  filozoficzną,  o  ile  uj­
muje  owe  zasadnicze  cechy  strukturalne,  zarówno  podmio­
tów  partycypujących  w  tej  rzeczywistości,  jak  i  obiektywnych, 

przedmiotowych  cech  rytuałów  i  technik  magicznych.  Doku­
ment  wspomina  jednak  o  pewnych  konkretnych  teoriach  na­
ukowych.  Ogólnie  można  wyróżnić  trzy  rodzaje  interpretacji 
dotyczących pochodzenia magii:

1.  Magia jako irracjonalizm (ani gnoza, ani agnostycyzm, 

ani wiara, ani nauka, a wszystko po trochu; niezgoda na

19

  F. HEILER, 

Erscheinungsformen und Wesen der Religion,

 Stuttgart 1961, 

s. 27.

20

 

Nota

 (s. 141) wspomina 

Didachó

, która zalicza magię do 

drogi śmierci 

w przeciwstawieniu do chrześcijańskiej 

drogi życia.

background image

< łkullyzm, magia, demonologia

25

doświadczenie;  nadużycie  prawa  analogii;  łatwowier­

ność [np. Frazer]).

2.  Magia jako niedojrzałość antropologiczna:

a) 

teorie  psychoanalityczne,  które  tłumaczą  magię 

chorobą  lub  niedojrzałością  osobowości  (nerwica, 

infantylizm [np. Freud]);

b)  teoria  socjologiczna,  która  tłumaczy  magię  ocze­

kiwaniami  społecznymi  i  wynikającymi  stąd  złu­

dzeniami  poznawczymi  (powszechna  autosugestia, 

zbiorowe przesądy [np. Mauss]).

3.  Magia jako niewierność fundamentalna: wpływ grzechu 

(1) i szatana (2) (interpretacja teologiczna)

21

.

Niezależnie  od  szczegółowych  teorii  naukowych,  o  których 

lakże  się  tu  wspomina,  jak  też  ewentualnej  zmienności  tych 

Icorii,  dokument  ustala  słusznie  owe  niezmienne  charakte­
rystyki  zarówno 

subiektywnych  postaw  magicznych,  jak  też 

obiektywnych  elementów  magicznego  rytuału.  Te  szczegóły 

niewiele  zmienią,  jeśli  wiemy,  że  magia  jest  naturalistyczna 

albo  spirytystyczna,  gdzie  w  pierwszym  wypadku  Bóg  Stwórca 

i  tak  ją  przekracza,  zaś  w  drugim  i  przekracza,  i  przeciwsta­

wia  się  jej.  Z  filozoficznego  punktu  widzenia  mamy  więc  tu  do 
czynienia  z  propozycją  teizmu,  tj.  koncepcją  Boga  osobowego 

i  transcendentnego,  któremu  nie  zagrożą  żadne  naturalistycz- 
ne  manipulacje  w  obrębie  żywiołów  świata,  który  przecież  On 

stworzył.

21

 

Magia,  wedle 

wizji  biblijnej

,  oznacza 

akt  apostazji

  wobec  Pana,  jedynego 

Zbawiciela  swego  ludu  (Pwt  13,6),  i  jawi  się  jako 

gest  buntu

  przeciw  Bogu  i  Jego 

słowu (1 Sm 15,23). Por. 

Nota

, s. 120.

background image

26

Aleksander Posacki SJ

Magia  jako  niewierność  (grzech)  fundamentalna  sprzę­

żona  jest  z  działaniem  szatana  per  accidens  (nie  w  każdym 
przypadku  istnieje  nadzwyczajne  działanie  szatana,  np.  opęta­

nie

22

,  ale  jest  możliwe  działanie  szatana,  zwłaszcza  działanie 

pośrednie,  zwyczajne),  bo  przecież  chodzi  o  grzech  przeciwko 

pierwszemu  przykazaniu,  który  jest  doskonałą  warownią  złego 

ducha.  To  jest  osobny  wymiar  ontologiczny  (a  właściwie  dwa 

wymiary  ontologiczne  związane  ze  sobą  kategorią  moralnego 
zła:  grzech  i  szatan).  Trzeba  się  obawiać  bardziej  grzechu  niż 

szatana.

Zanim  przystąpimy  do  krótkiego  opisu  historii  magii  jako 

historii  grzechu  fundamentalnego,  przytoczmy  od  razu  efekt 

końcowy  refleksji  teologicznej  na  ten  temat,  a  mianowicie 

opinię  ostatniego  Katechizmu  Kościoła  Katolickiego.  Wedle 

Katechizmu magia jest nie do przyjęcia z wielu powodów:

1.  Z  powodu  wspomnianych  subiektywnych  motywacji, 

o  których  mówi  Katechizm,  takich  jak:  „chęć  panowa­

nia  nad  czasem,  nad  historią  i  wreszcie  nad  ludźmi”  lub 

też  „pragnienie  zjednania  sobie  ukrytych  mocy”  (KKK, 
2116). Owe złe cele mogą być ukryte i do pewnego stop­
nia nieświadome (ignorancja zawiniona).

2.  Z  powodu  obiektywnej  struktury  rytuału,  który  wiąże 

skuteczność  (wszechmoc)  wszelkich  działań,  także  du­

chowych,  z  pominięciem  dyspozycji  wewnętrznych  (de­

22

 

Por. 

Nota

 (s. 15Inn), która rozróżnia 

działanie nadzwyczajne

 szatana (ma­

jące  różne  stopnie,  łącznie  z  opętaniem  jako  najwyższym  stopniem)  oraz 

działa­

nie  zwyczajne

  (głównie  pokusa  jako  forma  bardziej  rozpowszechniona  i...  bardziej 

niebezpieczna,  gdyż  często  niedoceniana).  Por.  także  C.  BALDUCCI, 

11  Diavoło

, 

s. 179-204.

background image

< (kultyzm, magia, demonologia

27

finicja  zabobonu:  KKK,  2111);  bezwzględna  siła  bezoso­

bowych  rytuałów  pozostawia  z  tyłu  jako  zbędne  wszelkie 

postawy  subiektywne  etycznie  poprawne  lub  egzysten­
cjalnie  religijne.  Mamy  tutaj  więc  złe środki.  Jeszcze  go­

rzej  i  nie  do  przyjęcia  intelektualnie  (z  filozoficznego 

oraz  teologicznego  punktu  widzenia)  jest  wierzyć  (bo 

to  tylko  wiara)  w  moc  rytuału  poza  mocą,  a  co  gorsza, 

poza wolą Boga.

3.  Także  z  powyższych  powodów  suponuje  się  w  magii 

wpływ  demoniczny  (taki  czy  inny,  bezpośredni  czy  po­

średni). Magia jest dla Ojców Kościoła demoniczna

23

.

4.  Magia  wydaje  złe  owoce:  grzeszne  (bałwochwalstwo) 

i  demoniczne  (co  wynika  częściowo  z  samego  grzechu 

bałwochwalstwa).

Krótka historia magii

J  uż  w  początkach  tworzenia  się  Kościoła  apostołowie  Piotr 

i  Paweł  spotykają  się  z  przeszkodami  okultystycznymi  ze  stro­

ny  sławnych  ówczesnych  magów:  Szymona  i  Elimasa,  którzy 
próbowali  zwodzić  tłumy  przy  pomocy  swoich  sztuczek.  Bar­

dzo  pouczająca,  choć  rzadko  interpretowana  jest  uwaga  św. 

Pawła  wobec  maga  Elimasa:  „O,  synu  diabelski,  pełny  wszel­
kiej  zdrady  i  wszelkiej  przewrotności,  wrogu  wszelkiej  spra­

wiedliwości,  czyż  nie  zaprzestaniesz  wykrzywiać  prostych  dróg 

Pańskich”  (Dz  13,10).  Jest  to  aluzja  do  demonicznych  korzeni 

magii.

23

  Por. 

Nota

, s. 122.

background image

28

Aleksander Posacki SJ

Równie  pouczająca  jest  reakcja  św.  Piotra  na  prośbę  Szy­

mona  Maga,  który  chciał  kupić  dary  duchowe.  Piotr  potępia 

już  sam  zamiar,  samo  myślenie  w  ten  sposób  o  darach  ducho­

wych,  które  można  by  nazwać  myśleniem  magicznym  (Dz  8,9- 

-24).  Przykład  Szymona  Maga  w  interpretacji  Piotra  poucza 
nas,  że  każda  manipulacja  rzeczywistościami  duchowymi  czy 

świętymi  jest  grzechem  przeciwko  pierwszemu  przykazaniu 

(por. KKK, 2117).

Oto  dwie  klasyczne  i  publiczne  demonstracje  przewrotno­

ści  magii,  a  zarazem  demonstracje  siły  Boga,  który  zwycięża 
magię.  Magia  nie  jest  więc  jakimś  banałem,  jakimś  „nic”  czy 

wytworem  jedynie  ludzkich  fantazji  lub  oszustw,  ale  realną 

siłą,  którą  dopiero  trzeba  zwyciężyć  mocą  jakby  alternatywną, 
ale oczywiście większą.

Tego  rodzaju  zjawiska  powtarzały  się  w  historii  Kościoła 

i  były  zawsze  w  podobny  sposób  bezwzględnie  i  radykalnie 

oceniane  -  podobnie  jak  czynili  to  św.  św.  Piotr  i  Paweł,  dwa 

filary Kościoła wobec swoich przeciwników.

A oto kilka opinii Kościoła:

-  Synod  Ancyrański  (Kościół  Wschodni,  314  r.):  potępienie 

tych,  co  wróżą,  a  także  jakby  medycyny  okultystycznej  lub 

oczyszczenia  zabobonnego  (fałszywe  egzorcyzmy,  zdejmo­

wanie uroków);

-  Synod  Kartagiński  (398  r.):  potępienie  wróżbiarstwa,  cza­

rów  i  zabobonów,  np.  przywiązujących  wagę  do  dni  feral­
nych (kanon 89);

-  Synod  w  Bradze  (560  -  563  r.):  potępienie  dualizmu  mani- 

chejskiego i astrologii (kanon 7-10);

-  Synod  Rzymski  (724  r.):  potępienie  wróżbitów  i  czarno­

background image

< ikultyzm, magia, demonologia

29

księżników.  To  samo  na  innych  Synodach:  Laodycejskim, 
Agateńskim,  Orleańskim,  Toledańskim,  Rzymskim,  Elwi- 

zańskim.

Ocenia  się  te  wszystkie  manifestacje  okultystyczne  jako  za­

bobon,  bluźnierstwo  lub  demonizm.  Dokumenty  wyżej  wymie­

nionych  synodów  nie  tylko  je  potępiają  jako  najwyższe  zło,  ale 

rozkazują  urzędom  biskupów,  by  w  swych  diecezjach  badały 

podobne  zjawiska,  karając  wywołujących  je  jako  wrogów  reli- 

gii chrześcijańskiej. Opinia Kościoła była więc w tych sprawach 

prosta  i  bezwzględna.  Czyż  nie  było  to  to  samo  światło  Ducha 

Świętego, które było w sercach i umysłach św. św. Piotra i Pa­
wia? Podobnie zresztą jak w przypadku jednogłośnej opinii Oj­

ców  Kościoła,  których  intuicje  duchowe  (rozeznanie  duchowe

nic  powinny  być  poddawane  jakiejś  arbitralnej  demistyfikacji. 
W  podobny  sposób  wyrażają  się  o  okultyzmie  święci:  Cyprian, 

Jan  Chryzostom,  Hilary,  Grzegorz  z  Nazjanzu,  a  także  Tertu- 

lian i Orygenes, przede wszystkim zaś św. Augustyn

24

.

Gdy  chodzi  o  Tertuliana,  to  można  w  jego  pismach, 

a  zwłaszcza  w  Apologii,  znaleźć  cały  repertuar  zjawisk  okul­

istycznych,  który  opisywali  tacy  znani  badacze,  jak  np. 

I  .ombroso  czy  Cookes.  Są  tam  więc  stoliki  wirujące,  stoliki 

wieszczące  dające  odpowiedzi  sensowne,  uchylające  rąbka  ta­

jemnicy  z  zaświatów.  Media,  podobnie  jak  we  współczesnej 

medycynie  alternatywnej,  przepisują  ludziom  zupełnie  niety­

powe  środki,  a  jednak  skuteczne  i  usuwające  objawy  choro­
by.  Są  tam  wreszcie  fantomy  rozmaitych  duchów  wywołanych

24

 

Por. św. AUGUSTYN, 

Demoni e profezie. De divinatione daemonum

, 

Montedit, Milano 1993.

background image

30

Aleksander Posacki SJ

zaklęciem  i  podających  się  za  duchy  osób  zmarłych.  Zwłasz­
cza  te  ostatnie  manifestacje  Tertulian  ocenia  jako  działanie 

szatańskie  podszywające  się  pod  duchy  zmarłych  (De  anima), 

ostrzegając  jednocześnie  przed  zwodzeniem  tego  typu,  nie­
bezpiecznym  dla  duszy

25

.  Orygenes  twierdził,  że  skuteczność 

magii  jest  wynikiem  działania  złych  duchów.  Podobnie  uważał 
św. Augustyn

26

.

Jesteśmy  już  zmęczeni  arogancją  niektórych  teologów  (bę­

dących  w  istocie  często  co  najwyżej  antropologami  w  feuerba- 

chowskim  lub  heglowskim  stylu)  ferujących  wyroki  pozateo- 

logiczne  i  niemających  często  kontaktu  z  empiryczną  rzeczy­

wistością,  a  czasem  ze  zwyczajnym  duszpasterstwem.  Ojcowie 

Kościoła  byli  nie  tylko  wykształconymi  teologami,  ale  i  zaan­

gażowanymi  mistykami  czy  doświadczonymi  praktykami,  jak 

np.  św.  Augustyn.  Ich  rozprawy  teologiczne  to  bardzo  często 
katechezy  lub  dzieła  polemiczne  wynikające  z  rozpoznania 
istniejących 

zagrożeń duchowych.

Jak  wspomnieliśmy,  potępienie  okultyzmu  znaleźć  można 

nie tylko w Biblii (w obydwu Testamentach), ale również u Oj­
ców, którzy wykazują w tym względzie zadziwiającą zgodność. 

Intuicje  duchowe  Ojców  Kościoła  to  wcale  niekoniecznie  ja­

kieś  tam  „uwarunkowania  socjologiczne”,  które  próbowano 

wmówić  nie  tylko  owym  mistykom  chrześcijańskim,  ale  same­

mu  Jezusowi,  sprowadzając  ich  nadzwyczajność  i  charyzma- 
tyczność  do  swoiście  pojętej  normy  socjologicznej  dodatkowo 

uwarunkowanej  tzw.  współczesnym  obrazem  świata.  Są  to

25

  Przed podszywaniem się szatana pod duchy zmarłych ostrzega też 

Rytuał 

Rzymski

 egzorcyzmów publicznych.

26

  Por. św. AUGUSTYN, 

O nauce chrześcijańskiej

, przeł. J. Sulowski, PAX, 

Warszawa 1989, s. 87-89.

background image

I lliullyzm, magia, demonologia

31

/ułożenia  pozateologiczne.  Jak  stwierdza  kardynał  Ratzinger 

w podobnym kontekście, profesor Haag żegna się z diabłem

S

nie  jako  egzegeta,  niejako  wykładowca  Pisma  Świętego,  lecz 
piko  człowiek  dzisiejszych  czasów,  który  istnienie  szatana 

uważa  za  niemożliwe  do  podtrzymania.  Autorytetem,  na  któ- 

lym  opierał  on  swój  sąd,  jest  dzisiejszy  światopogląd,  a  nie 

wykład Pisma Świętego

27

.

W  742  roku  chrześcijański  władca  Merowingów  Childe- 

lyk  III  ogłosił  edykt  potępiający  zarówno  praktyki  magiczne, 
|nk  i  pogańskie.  Wymienić  należy  również  interwencje  roz­
maitych  papieży  traktujących  magię  jako  zjawisko  złe,  demo­

niczne  i  dlatego  bardzo  przewrotne  i  niebezpieczne,  np.  bulla 
papieża  Jana  XXII  (Super  illius  specula;  1330  r.),  Innocente­

go  VIII  (Sumnis  desideranters  affectibus;  1484  r.),  Adriana  VI 

(Ditdum  uti  nobis  exposui;  1525  r.),  Sykstusa  V  (Coeli  et  ter­

nu",  1585  r.).  Właściwa  walka  Kościoła  z  magią  została  zapo­

czątkowana  bullą  Innocentego  VIII  w  1484  r.,  w  której,  poza 

potępieniem  magii  i  wszelkich  jej  przejawów,  papież  wzywał 

wiernych do tępienia czarownic i czarowników.

Już  w  roku  1486  dwaj  inkwizytorzy  dominikańscy  (Jakub 

Sprenger  i  Henryk  Kramer)  wydali  w  Kolonii  słynny  Młot  na 

czarownice  (Maleus maleficarum).  Przełożony  na  wiele  języków, 

stal się jedną z prawnych podstaw procesów o czary. Zapocząt­

kowało to tzw. polowanie na czarownice w Europie, którego naj­

większe natężenie przypada na okres od XV do XVIII wieku.

Młot  na  czarownice  to  dzieło  tyleż  logiczne,  co  irracjonal­

ne.  Wymaga  ono  hermeneutyki  nie  tylko  psychoanalitycznej

27

 

Por. 

Raport o stanie wiary. Z Kardynałem Josephem Ratzingerem rozmawia 

17

ttorio  Messori

,  przel.  Z.  Oryszyn,  Wyd.  Michalineum,  Kraków  -  Warszawa  - 

Struga 1986, s. 124.

background image

32

Aleksander Posacki SJ

w  postaci  posądzania  autorów  o  fantazje  sadomasochistyczne 

czy  antyfeministyczne.  Maleus  ma  również  pewne  odpowied­

niki  w  literaturze  szamanistycznej,  która  już  z  zupełnie  innego 

powodu  coraz  bardziej  przestaje  być  uważana  za  psychopato­
logię.  Maleus  składa  się  z  trzech  części:  1.  Wyjaśnia,  co  to  są 

czary,  które  zakładają  trzy  czynniki,  takie  jak:  diabeł,  czarow­

nik  lub  czarownica,  pozwolenie  (dopust)  Boże;  2.  Analizuje 

metody  czarów  i  środki  przeciwstawiania  się  im;  3.  Tłumaczy 

metody  przesłuchiwania  i  osądzania  czarowników  i  czarownic 

ze strony trybunałów kościelnych i cywilnych.

W  tym  kontekście  powstaje  także  problem  tzw.  czarowni­

ków  czy  raczej  czarownic.  Istnieje  dziś  jednoznaczna  tenden­

cja  w  historiografii,  którą  można  by  nazwać  wspomnianym 

właśnie  przesądem  racjonalistycznym  czy  naukowym,  aby  wi­

dzieć  procesy  czarownic  jedynie  przez  tragiczny  pryzmat  nie­
chlubnych  prześladowań  niewinnych  osób  ludzkich.  Prawie 

jednoznacznie  procesy  czarownic  są  interpretowane  jako  wy­

nik  psychopatologicznych  perwersji  zarówno  inkwizytorów, 

jak  i  ludzi,  którzy  przyczynili  się  do  dręczenia  czy  zabijania 

faktycznie wielu niewinnych kobiet.

Rozmaite  przerosty  w  kwestii  jakiegoś  zjawiska  nie  mogą 

jednak  w  żaden  sposób  podważyć  ewentualnej  prawdziwości 
jego  istoty.  Byłoby  to  metodologicznie  nierzetelne  i  właśnie 

znamionowałoby  ów  wspomniany  przesąd  naukowy.  Demono- 

mania  zawsze  niebezpieczna,  przed  którą  ostrzega  nie  tylko 
ten  dokument  kościelny,  nie  jest  dowodem  na  nieistnienie 
demona,  przeciwnie,  może  być  dowodem  na  jego  istnienie, 

gdy  demon  jako  przebiegła  istota,  ukrywająca  swe  prawdzi­

we  motywacje  i  cele,  próbuje  poprzez  sprowokowany  przez 

siebie  demonologiczny  zamęt  „łapać  ryby  w  mętnej  wodzie”

background image

i Iktillyzm, magia, demonologia

33

.prowokowanych  przez  siebie  psychopatologicznych  i  moral­

nie nagannych przerostów.

Podobnie  twierdził  F.  von  Spee,  jezuita,  na  którego  powo­

łuje  się  Nota,  wykazujący  słusznie  metodologiczne  nadużycia 

w  procesach  czarownic,  który  jednak  nie  odrzucał  istnienia 

/lego  ducha

28

.  Przeciwnie,  w  samych  procesach  widział  działa­

nie złego ducha. Zarówno brak wiary w złego ducha, lekcewa­
żenie  jego  działania,  jak  i  demonomania  bliska  przekonaniom 
manichejskim są wynikiem działania złego ducha.

Nawiązując  do  tego  faktu,  Nota  biskupów  negatywnie  oce­

niła  przerosty  w  tym  względzie,  ale  nie  istotę  rzeczy  (istnienie 

innleficium, istnienie czarowników oraz istnienie szatana)

29

.

('/ary

Pojęcie  czarów  pokrywa  się  zasadniczo  z  pojęciem  magii 

białej  i  czarnej,  jak  sądzi  B.  P.  Levack.  Akty  magii  niszczy­

cielskiej  określano  jako  akty  złe,  czyli  po  łacinie  maleficium. 

Autorów  tych  czynów  określano  wyrazami  malefici  lub  ma- 

Icficae,  stosując  je  powszechnie  w  odniesieniu  do  czarownic 

w  epoce  średniowiecza  i  w  okresie  wczesnonowożytnym. 

W  pojęciu  maleficium  istniały  więc  trzy  czynniki:  czarownica, 
rytuał i wpływ szatana. Wpływ szatana był ważniejszy od rytu­

ału,  ponieważ  wystarczyło  nawet  „złe  oko”.  Z  teologicznego 

punktu  widzenia  można  również  dopuścić  trzy  elementy:  cza­

rownica,  szatan  (ważniejszy  od  rytuału)  i  dopust  Boży.  Pozo­

2K

 Por. K. BASCHWITZ, 

Czarownice. Dzieje procesów o czary,

 przeł. T. Za­

błudowski, PWN, Warszawa 1971, s. 249-250.

29

  Por. 

Nota

, s. 130.

background image

34

Aleksander Posacki SJ

stawała  trudność  ustalenia  relacji  między  Bogiem  a  szatanem: 
dlaczego  Bóg  dopuszcza  zło;  jaki  jest  zakres  władzy  szatana? 
W  przypadku  satanizmu,  który  jakby  nadprogramowo  poja­

wiał  się  w  działaniach  i  rytuałach  czarownic,  powstawał  prob­

lem  herezji  i  apostazji.  Czary  były  wtedy  także  satanizmem, 

oddawaniem  czci  diabłu.  Te  dwa  typy  działań,  o  które  oskar­
żano  czarownice,  wiązały  się  ze  sobą  ściśle,  gdyż  wierzono 

powszechnie,  że  czarownica  uzyskiwała  moc  niszczycielską 
dzięki  paktowi  z  diabłem

30

.  Było  to  uzasadnione  nie  tylko,  czy 

raczej  nie  tyle  świadectwami  empirycznymi,  co  opiniami  teo­

logów,  którzy  -  poczynając  od  IV  wieku  -  twierdzili,  że  magię 
można uprawiać jedynie dzięki mocy demonów.

Czy  średniowieczny  system  demonologiczny  nie  był  nieco 

manichejski? Nie był w tym sensie, że dogmat o wolności czło­

wieka  (wolna  wola)  oraz  o  tym,  że  nie  można  opętać  duszy, 

był  bardzo  silny

31

.  Natomiast  system  ten  był  nieco  manichejski 

w  tym  sensie,  że  zbyt  wiele  mocy  przypisywano  szatanowi  (co 

musiały  prostować  niektóre  sobory),  pomniejszając  jedno­

cześnie  wszechmoc  Boga,  który  przywoływany  mógł  dać  czło­

wiekowi swoją obronę.

„Moc  szatana”  została  rozbudowana  szczególnie  przez  teo­

logów  protestanckich,  którzy  chociaż  podkreślali  wszechmoc 
Boga  niekiedy  bardziej  od  katolików,  to  jednak  z  tej  samej  Bi­

blii, z której cytowali wersety o Bogu, cytowali również wersety

30

  Przekonanie,  że  człowiek  może 

paktować  z  diabłem

,  znalazło  szczególne 

uzasadnienie  teologiczne  głównie  w  pracach  św.  Augustyna.  Por.  św.  AUGU­

STYN, 

O  nauce  chrześcijańskiej

,  s.  86-93.  Współczesną  wersją  tego  zjawiska  jest 

tzw.  małżeństwo  z  duchami  praktykowane  w  magii 

voodoo

  (Por.  I.  M.  LEWIS, 

Le 

religioni estatiche

, Ubaldini, Roma 1972, s. 50-51).

31

  Por. 

Nota

, s. 133.

background image

I iknlly/.m, magia, demonologia

35

n  szatanie  bez  odpowiednich  proporcji.  Odrzucenie  przez  pro- 

icsiantów  autorytetu  rozumu,  racjonalnej  teologii,  uniemożli­

wiało jakby proporcjonalne ustawienie tego rodzaju kwestii.

W  myśl  scholastycznego  punktu  widzenia  diabeł  np.  nie 

pot rafii zmienić istoty rzeczy stworzonych, a mógł jedynie ma­

mi a iłować pewnymi przypadłościami, czyli drugorzędnymi ce- 

i  liami  rozmaitych  rzeczy  należących  do  stworzonego  świata. 

Nie  mógł  też  czynić  cudów,  które  by  polegały  na  stwarzaniu 

t  /egoś  ex  nibilo,  a  więc  na  zmianie  istoty  stworzonych  rzeczy 

lub  jeszcze  bardziej  -  na  stwarzaniu  nowego  życia.  Podobnie, 
|nk  już  było  wspomniane,  nie  mógł  on  posiąść  ludzkiej  duszy 

mii  leż  kontrolować  woli  w  taki  sposób,  by  nie  mogła  mu  ona 

dobrowolnie odmówić

32

.

Przekonanie,  że  czarownice  zajmują  się  nie  tylko  magią, 

ule  że  czczą  także  diabła,  zmieniło  naturę  tego  przestępstwa 
nie  tylko  w  sensie  obiektywnym  (herezja,  apostazja),  ale  rów­

nież  w  sensie  subiektywnego,  psychologicznego  odbioru  spo- 
lee/nego wobec tych zbrodni.

C  idy  chodzi  o  tzw.  białą  magię,  to  oznaczała  ona  np.  prak- 

lyki  magii  leczniczej,  uprawianie  prostych  form  wróżbiarstwa 

lub  poszukiwanie  zagubionych  przedmiotów  (różdżkarstwo), 

w  zasadzie  wyglądała  niewinnie  i  nie  zawierała  w  swej  istocie 

makjicium.  Ponieważ  jednak  z  teologicznego  punktu  widzenia 

każda  magia  wymagała  udziału  diabła  i  pakt  przedstawiano 
juko  istotę  cudów,  różnica  między  magią  czarną  a  magią  białą 

była niewielka. To od strony struktury obiektywnej. Zaś od stro­

ny  struktury  działań  czarownika  widać  jasno,  że  różnica  mię- 

i Izy magią czarną i białą łatwo się zaciera, jeśli mag np. chroni

2

 Tamże.

background image

36

Aleksander Posacki SJ

I

siebie,  szkodząc  innej  osobie  lub  przenosząc  chorobę  na  kogoś 

innego.  Jest  to  jakby  manipulacja  w  obrębie  układu  zamknię­

tego, gdzie sam czarownik decyduje, co jest dobre, a co złe. Na 
przykład  „magia  miłosna”,  chociaż  wygląda  na  uszczęśliwianie 

ludzi, w praktyce może oznaczać szerzenie cudzołóstwa, a więc 

może  jednocześnie  unieszczęśliwiać  kogoś  innego  (nie  mówiąc 

już o samym grzechu cudzołóstwa, który jest złem samym w so­

bie).  Niebezpieczne  są  również  same  motywacje  także  w  przy­
padku  magii  białej:  sukces,  przyjemność,  powodzenie,  a  więc 

wszystko,  co  działa  jakby  zgodnie  z  freudowską  „zasadą  przy­

jemności”, jest dobre, to co przeciwne - jest złe.

Wszelką  magię,  białą  (dobroczynną)  i  czarną  (niszczyciel­

ską),  można  sklasyfikować  jako  „wysoką”  lub  „niską”.  Magia 

niska,  jak  sama  nazwa  wskazuje,  nie  wymaga  żadnego  wy­

kształcenia czy  jakiejś wysokiej inteligencji, ale wystarczy tutaj 
zwykły  przekaz  ustny  lub  nawet  samodzielne  eksperymenty. 

Ma  ona  charakter  zwykłych  „zamawiań”,  rzucania  uroków 

czy  innych  „rytuałów  szczątkowych”.  Do  tej  kategorii  właśnie 

w większości wypadków należały maleficia.

Magia  wysoka  to  typ  uczonej  magii,  będącej  sztuką  speku- 

latywną,  wymagającą  długotrwałego  nauczania.  To  ten  właśnie 
typ  magii  odegrał  rolę  jako  pewnego  rodzaju  matryca  teore­

tyczna  w  kształtowaniu  się  i  rozwoju  przekonań  dotyczących 
problemu czarownic w średniowiecznej Europie.

Istnieje również hipozeza Margaret Murray (w 1921 opubli­

kowała  książkę  pt.  The  Witch-Cult  in  Western  Europę),  na  którą 
powołują się często pisarze antychrześcijańscy lub feministycz­
ni,  a  głosząca,  że  to,  co  pisarze  kościelni  nazywali  czarami,  to 

była  w  istocie  archaiczna,  przedchrześcijańska  religia  płodno­
ści. Jej teorię skrytykowali archeologowie, historycy i badacze

I

i

i

I

I

t

background image

i Hiiilly/.m, magia, demonologia

37

lnlkloru.  Podważa  ją  również  sam  M.  Eliade,  twierdząc,  że 

w./yst  ko  w  tej  teorii  jest  błędne  i  ani  dokumentacje,  ani  me- 

Imla  argumentacji  nie  są  przekonujące

33

.  Koncepcja  Murray 

/yskala  jednak  zupełnie  nieuzasadnioną  popularność  i  jest 

cytowana  przy  byle  okazji.  Zdaniem  Levacka,  teoria  Murray 

/imjtliije  w  pewnym  stopniu  poparcie  w  książce  włoskiego  hi­

storyka  C.  Ginzburga,  który  ustalił,  że  pewne  liczba  czarowni­

ków /.włoskiej prowincji Friuliw XVI-XVII wieku rzeczywiście 

uprawiała  zbiorowo  kult  płodności.  Kult  ten  ulegał  stopniowo 
modyfikacji pod naciskiem Inkwizycji, aby pod koniec upodob­

nić się do czarownictwa tak, jak je pojmowano.

Jest  to  jednak  niejasne,  czy  ludzie  ci  pod  naciskiem  Inkwi­

zycji  przyznali  się  i  uznali  swoje  działania  za  czary,  czy  rze­

czywiście  uprawiali  je,  traktując  jako  coś  nieodłącznego.  Jak 

stwierdza  Levack,  książka  Ginzburga  nie  potwierdza  tezy,  że 

cz,mównice  były  pogankami  konsekwentnymi  w  tego  rodzaju 
czysto  naturalistycznym  kulcie

34

.  Można  pójść  jeszcze  dalej. 

/  teologicznego  punktu  widzenia  konsekwentny  naturalizm 

|esl  również  grzechem  przeciwko  pierwszemu  przykazaniu, 

podobnie jak grzech magii czy czarów.

„Nie pozwolisz żyć czarownicy” (Wj 22,17), czy jest to aktual­

ni'?  Jezus  pozbawił  wiele  grzechów  owego  fizycznego  następ­

stwa,  jakim  jest  społeczna  kara  (śmierć  przez  ukamienowanie). 

Iltki  był  np.  grzech  cudzołóstwa.  Jezus  odrzuca  tego  rodzaju 

karę,  której  grozi  arbitralne  nadużycie  ludzkich  interpretacji 

oraz  eskalacja  złych  ludzkich  emocji.  Ale  absolutnie  nie  po­

zbawia grzechów ich wagi („Idź i od tej chwili już nie grzesz”

” Por. M. ELIADE, dz. cyt., s. 67-68.

Por. B. P. LEVACK, 

Polowanie na czarownice w Europie wczesnonowożyt- 

n r j ,

 przeł. E. Rutkowski, Ossolineum, Kraków 1991, s. 29.

background image

Aleksander Posacki SJ

J 8,11). Wydaje się, że podobnie rzecz ma się z grzechem magii 

i  czarów  potępionych  w  Nowym  Testamencie  i  również  kara­
nych, chociaż nie śmiercią, jak to widzieliśmy w reakcji św. Pa­

wia w stosunku do maga Elimasa, który został oślepiony.

Co  więcej,  prześladowania  wielu  niewinnych  pseudocza- 

rownic  absolutnie  nie  zmniejszają  winy  niektórych  prawdzi­

wych  czarowników  i  czarownic,  którzy  działają  także  dzi­

siaj,  zakładając  nawet  własne  stowarzyszenia  i  organizacje. 

„Obrzydliwy  jest  dla  Pana  każdy,  kto  to  czyni”  (Pwt  18,12), 
stąd,  jak  stwierdza  Nota  biskupów,  to  „biblijne  ostrzeżenie 

jest  dzisiaj  bardziej  aktualne  niż  kiedykolwiek”

35

.  Czarownik, 

okultysta  lub  mag  to,  z  teologicznego  punktu  widzenia,  grzesz­

nik  par  excellence,  to  zabójca  duchowy,  którego  grzechy  podle­

gają  najwyższej  karze  i  ostatecznie  wykluczają  go  z  Królestwa 

Bożego,  o  czym  wspomina  nasz  dokument,  cytując  św.  Pawła 

(Ga 5,20) i Apokalipsę (Ap 9,21; 18,23; 21,8; 22,15).

Problem maleficium

Maleficium  to  jest  zło  wyrządzone  przez  „oko  czarownicy” 

lub  akt  w  zupełności  wewnętrzny,  polegający  np.  na  życzeniu 

śmierci.  Czary  to  jest  pewnego  rodzaju  proces  techniczny,  wy­

magający  umiejętności.  Czary  można  odróżnić  od  maleficium 
na podstawie dwóch zasad:

1.  W  myśl  poglądów  niektórych  uczonych  czary  mogą  wy­

rządzić  szkodę  lub  być  dobroczynne.  W  tym  sensie  jest 
to kategoria szersza.

35

 

Nota,

 s. 104.

background image

Iikully/.m, magia, demonologia

39

2.  Maleficium  zasadniczo  nie  wymaga  użycia  żadnej  tech­

niki  czy  przedmiotowej  substancji  (choć  mogą  i  zwykle 

bywają  używane).  Także  więc  i  z  tego  powodu  czary  są 

kategorią szerszą.

('.  Balducci  w  swoich  pracach  demonologicznych  uznaje 

maleficium  za  fakt,  coś  istniejącego  realnie,  a  nie  tylko  za  sta- 

i y przesąd, co właśnie byłoby przesądem, tyle że w drugą stro­
nę (jirzesądem racjonalistycznym)

3fi

.

Maleficium  oznacza  więc  zjawisko  czynienia  zła,  które  ja­

kaś  osoba  wywiera  na  kimś  drugim,  posługując  się  złą intencją 
(wewnętrzny  akt  woli),  co  jest  czasem  wzmocnione  rytuałem 
przeprowadzonym  przez  maga,  czarownika  lub  kogoś  innego, 

działającego pod wpływem zlej woli (a także sil zła)

* 37

.

Wiara  w  magię  niszczycielską  (czarną  magię)  istnieje  we 

wszystkich  społeczeństwach  prymitywnych  i  nie  jest  jedynie 

„wynalazkiem”  chrześcijańskim.  Istnieje  również  w  tych  spo­

łeczeństwach  przekonanie,  że  magia  niszczycielska  jest  wy­
nikiem  działania  złych  duchów.  Odkryciem  chrześcijańskim 

jest  jedynie  związanie  magii  niszczycielskiej  z  działaniem 

szatana  jako  przeciwnika  Boga.  Potwierdza  to  M.  Eliade, 

wedle  którego  to  nie  Inkwizycja  wymyśliła  sprawy  czarów, 
a  jedynie  skojarzyła  czary  z  herezją:  „To,  że  czarownictwo 

nie  mogło  być  wynalazkiem  Inkwizycji,  jest  oczywiste  dla 
każdego  historyka  religii  obznajomionego  ze  źródłową  do­
kumentacją 

pozaeuropejską, 

zwłaszcza 

indo-tybetańską, 

w  której  odnajdujemy  liczne  zbieżności  z  tym,  co  działo  się

* Por. C. BALDUCCI, dz. cyt., s. 309-338. Por. też: C. BALDUCCI, 

La pos- 

wssione cliabolica

, Ediz. Mediterranee, Roma 1988, s. 239-246.

37

 Por. 

Nota

, s. 128.

background image

40

Aleksander Posacki SJ

na  Zachodzie”

38

.  Potwierdzeniem  jest  jeszcze  chociażby  ma­

gia voodoo, o której chcemy teraz opowiedzieć.

Znane  są  tłumaczenia  oddziaływań  magicznych  przez 

sugestię.  Na  przykład  próbowano  wytłumaczyć  przypadki 

śmierci  w  magii  voodoo.  Niejaki  W.  Cannon  jest  twórcą  teo­

rii  mówiącej,  iż  powodem  śmierci  voodoo  jest  rzekomo  inten­

sywny  i  długotrwały  stres  psychiczny,  u  którego  podłoża  leży 

przekonanie,  że  człowiek  znajduje  się  pod  wpływem  dzia­

łania  czarów.  Taki  stan  ma  powodować  pobudzenie  układu 

nerwowego  sympatycznego  (m.in.  pobudzającego)  przy  jed­

noczesnym  braku  poczucia  bezpieczeństwa  oraz  w  zupełnej 

niewiedzy  (np.  wśród  plemion  tubylczych  zachowujących  swe 

wierzenia  w  istnienie  duchów)

39

.  Istnieje  również  hipoteza 

Engela,  przypisująca  śmierć  voodoo  gwałtownym  oddzia­

ływaniom  czynników  sympatycznych  i  parasympatycznych 

(m.in. relaksujących) na układ sercowo-naczyniowy. Tenże En­

gel  jest  zdania,  że  śmierć  następuje  z  powodu  braku  nadziei 

w sytuacji, której nie może się zaradzić, gdyż brak jest jakiejkol­

wiek pomocy z zewnątrz. Natomiast B. Lex i R. Hahn sądzą, że 

przyczyną  śmierci  voodoo  oraz  skutków  uzdrowień  za  pomocą 

rytuałów  uzdrowicielskich  jest  sugestia  wywierająca  wpływ  na 

zestrajanie  sympatycznych  i  parasympatycznych  procesów  au­

tonomicznego układu nerwowego

40

.

J8

 M. ELIADE, dz. cyt., s. 67.

39

  Por.  W.  CANNON, 

„Voodoo”  death

,  „Psychosomatic  Medicine”,  19(3) 

1942,  s.  169-181,  w:  E.  L.  ROSSI, 

Hipnoterapia.  Psychologiczne  mechanizmy 

uzdrowienia

, przeł. T. Gaweł, Wyd. Zysk i S-ka, Poznań 1995, s. 26n.

4<)

 Por. B. LEX, 

Voodoo death: New thoughts foran old explanation

, „Ameri­

can Anthropologist”, 76,1974, s. 818-823, w: E. L. ROSSI, dz. cyt., s. 26nn.

background image

i Hiiilly/.m, magia, demonologia

41

Szacuje  się,  że  we  Włoszech  istnieje  niezmierzona  ilość 

konkretnych przypadków dokonywania przez magów i czarow­
nice  owych  maleficium,  zwanych  tam  m.in.  fattura

41

.  W  1988 

iokn,  podczas  słynnego  kongresu  na  temat  szatana,  który  od- 

hyl  się  w  Turynie,  prasa  podawała,  że  liczba  faktów  dotyczą- 

cycli fattura i czarnej magii w samym tylko Turynie szacowana 

|csl  na  około  50  miliardów  rocznie.  Mniej  więcej  tyle  samo 

znnotowano w Mediolanie

42

.

O.  Cairoli,  znany  badacz  tych  spraw,  obliczył,  że  każdego 

iokn  sprzedaje  się  we  Włoszech  około  20  milionów  przedmio­

tów  czarnej  magii.  Przeprowadzenie  jednej  fattura  może  kosz­

tować  od  400  tysięcy  do  miliona  lirów.  Jednakże  owe  prośby 

skierowane  do  magów  o  uczynienie  komuś  zła  za  pomocą 

.fattura  śmierci”  kosztują  nawet  10  milionów  lirów.  W  Sta­
nach  Zjednoczonych  ten  rodzaj  interwencji,  stosowany  przez 

czarowników  z  Pało  Majombe,  kontynuatorów  starożytnego 

kultu  czarów  przyniesionego  z  Zairu,  kosztuje  80  tysięcy  do­
larów.  Często  korzystają  z  ich  „usług”  władcy  mafii  narkoty­
kowych.

Ci,  którzy  uważają  się  za  osoby  postępowe  i  wykształcone, 

traktują te rzeczy jako jakieś wymysły i zabobony, nie uznając, 

by  było  możliwe  czynienie  komuś  zła  za  pomocą  magicznych 

ryt uałów.

Interesujące  są  w  tym  względzie  skrzętnie  spisane  wy­

wiady  włoskiego  dziennikarza  Renzo  Allegri,  który  rozma­

41

  Por.  R.  ALLEGRI, 

Cronista  aWinferno.  Reportage  tra  diavoli,  esorcisti 

r  inclemoniati,

  Arnoldo  Mondadori  Editore,  Milano  1990,  s.  224-233. 

Fattura

  to 

„zły  czyn  magiczny”,  rodzaj 

maleficium

  dokonywany  za  pomocą  pewnych  technik 

symboliczno-magicznych. Mówi o tym 

Nota

, s. 128.

42

  Por. R. ALLEGRI, dz. cyt., s. 224.

background image

42

Aleksander Posacki SJ

wiał  na  temat  współczesnych  magicznych  praktyk  z  osobami 

przypuszczalnie  opętanymi,  z  dotkniętymi  przez  niewytłu­

maczalne  i  tajemne  choroby,  a  także  z  samymi  egzorcysta­

mi  i  lekarzami.  Pewien  egzorcysta,  benedyktyn,  specjalista 

w  usuwaniu  skutków  wywołanych  przez  fattura,  twierdzi  na 

podstawie  swych  doświadczeń,  iż  ofiarą  (często  nawet  śmier­

telną)  oddziaływań  magicznych  rytuałów  może  być  także 

osoba,  która  nie  wie,  że  ma  nieprzyjaciół,  którzy  pod  jej 

adresem  czynią  lub  zlecają  czynić  złe  magiczne  praktyki.  Tę, 

zdawałoby  się  absurdalną,  rzecz  ojciec  benedyktyn  tłumaczy 

na  prostym  przykładzie:  najmowani  mordercy  stosują  do 

zabicia  wskazanej  osoby  pistolet,  sztylet  czy  inny  przedmiot 

materialny  i  widzialny.  Natomiast  osoby,  które  uciekają  się 

do  magii,  najmują  morderców,  którzy  używają  broni  niewi­

dzialnej,  lecz  nie  mniej  śmiercionośnej.  Jest  bardzo  trudno 

wykazać,  że  fattura  wywołuje  chorobę.  Ale  dla  tego,  kto  do­

puszcza  istnienie  złych  duchów,  jest  jak  najbardziej  możliwa 

i jest jak niewidzialny sztylet.

Różnego  rodzaju  „złe  czyny”  były  znane  już  w  starożytno­

ści.  Obecnie  są  bardzo  rozpowszechnione  wśród  prymityw­

nych  ludów.  Na  temat  rzeczywistych  śmiercionośnych  efektów 

tych  praktyk  mógłby  wiele  powiedzieć  ksiądz  biskup  Emma- 

nuel  Milingo,  egzorcysta  afrykański.  Typowym  przedmiotem 

używanym  do  fattury  jest  kukiełka,  służąca  jako  symbol  osoby 

wyznaczonej  na  ofiarę,  w  którą  podczas  specjalnego  rytuału 

magicznego  wbija  się  szpilki  lub  gwoździe.  Dzisiaj  taką  ku­

kiełkę często zastępuje fotografia

43

.

43

 

TWierdzi się dzisiaj, że 

maleficium

 nie istnieje, a jednocześnie rozwija się 

nauka o wszechobecnym magicznym podobieństwie, która jest istotą filozofii

background image

i Huiliyzm, magia, demonologia

43

Książka  R.  Allegri  opisuje  między  innymi  fakty  z  życia 

znanego  niemieckiego  reżysera  Rolfa  Olsena,  który  kilka  lat 
leniu  chciał  nakręcić  film  na  temat  zjawisk  paranormalnych 

i  magii.  Szukając  informacji  do  swego  filmu,  poznał  jezuitę, 

()scara  Gonzalesa  Quevedo  z  Latynoamerykańskiego  Cen- 

li  um  Parapsychologii,  który  wprowadził  go  w  niektóre  tajniki 

grup  kultycznych  występujących  w  Brazylii.  Jedną  z  nich  jest 

innbanda  -  sekta  religijna,  która  w  samej  Brazylii  liczy  milio­

ny  członków.  Podstawą  wierzeń  jest  religia  katolicka,  wymie­

szana  jednakże  z  pogańskimi  rytuałami.  Wyznawcy  umbandy 

wierzą w siły dobra i są przekonani, że duchy zmarłych uczest­

niczą  w  ich  spotkaniach,  dokonując  uzdrowień  i  przepowia­

dając  przyszłość.  Jak  zauważa  R.  Olsen,  nie  potrzebują  oni 

spowiednika,  lekarza  czy  psychiatry:  wszystkiego  dokonują 

sami z pomocą duchów zmarłych.

Również  bardzo  licznie  jest  reprezentowana  w  Brazylii 

sekta  voodoo,  która  jest  w  pewnym  sensie  przeciwieństwem 

umbandy.  Zwolennicy  tej  sekty  wierzą  w  siły  zła  i  zbierają  się 

na  celebracjach  diabelskich  rytuałów,  wzywając  złe  duchy,  by 

działały  na  czyjąś  szkodę.  Pierwotnie  kult  voodoo  był  miesza­

niną  chrześcijaństwa  i  religii  animistycznych  rozpowszechnio­

nych  zwłaszcza  na  Antylach.  Brazylijska  odmiana  zachowała

m.in.  New  Age.  A  przecież 

maleficium

  opiera  się  na  zasadzie 

magii  sympatycznej

, 

tj. 

magii  przenośnej

  lub 

magii  homeopatycznej

  (wspomina  o  tym 

Nota,

  zob.  s.  110- 

-111).  Zasady  obydwu  są  nie  tylko  używane,  ale  i  nadużywane  w  refleksji 

New 

Age.  Magia  sympatyczna

  -  tak,  istnieje,  ale 

maleficium

,  które  opiera  się  na  jej  za­

sadach  -  nie,  nie  może  istnieć!  Cóż  to  za  dziwna  logika!  To  jest  „optymizm”,  który 

można  by  nazwać  „pelagiańskim  optymizmem  naszych  czasów”,  a  który  polega 

na  twierdzeniu,  że  nie  można  czynić  zła,  bo 

zło  nie  istnieje.

  Problem 

powagi  zła 

jest dzisiaj lekceważony, co ma zgubne następstwa.

background image

44

Aleksander Posacki SJ

do  dzisiaj  bardzo  mało  ze  swej  pierwotnej  natury  i  stała  się 

kultem demonicznym.

Tą  właśnie  grupą  zainteresował  się  w  pewnym  momencie 

reżyser  Olsen.  Nie  otrzymawszy  jednak  pomocy  ze  strony  o. 
Gonzalesa,  który  wyraźnie  odciągał  go  od  zbliżenia  się  do 
tego  rodzaju  sekty,  sam  starał  się  nawiązać  kontakt  z  jej  wy­

znawcami.  W  Rio  de  Janeiro,  które  uchodzi  za  centrum  bra­
zylijskiego  voodoo,  znalazł  pewną  kapłankę,  która  za  wysoką 

opłatą  zdecydowała  się  wpuścić  niemieckiego  reżysera  na 

jedno  ze  spotkań,  aby  mógł  je  sfilmować.  Na  tym  spotkaniu 

owa  kapłanka  miała  dokonać  diabelskiego  rytuału  wymie­

rzonego  przeciwko  kobiecie,  która  mieszkała  niedaleko  San 

Paolo.

Rytuał,  który  rozpoczął  się  o  północy  na  peryferiach  Rio, 

zgromadził  liczną  grupę  ludzi  ubranych  w  kolorowe  stroje 

przypominające  brazylijski  karnawał.  Tańce  rozpoczynają­

ce  rytuał  odbywały  się  w  pomieszczeniu  pełnym  zjadliwe­
go  odoru  wydobywającego  się  m.in.  z  palących  się  świec. 

Uczestnicy  o  uduchowionych  twarzach  zdawali  się  być  pod 

wpływem  narkotyków  lub  złych  duchów.  Była  też  kapłan­

ka,  która  paliła  papierosy,  a  dym,  który  wychodził  z  jej  ust, 

nie  znikał  w  powietrzu,  lecz  zatrzymywał  się  nad  jej  głową, 
tworząc  jakby  aureolę.  Gdy  w  pewnym  momencie  wstała, 
ów  dziwny  obłok  posuwał  się  za  nią,  nie  znikając,  jakby  był 
czymś masywnym.

Po  kilku  godzinach  kapłanka  zaczęła  rytuał,  wchodząc 

w  tym  celu  z  kilkoma  osoba  do  tzw.  „pomieszczenia  zła”,  ma­

łej  i  ciemnej  izby  przeznaczonej  do  rytuałów  satanistycznych. 
Kapłanka  przywoływała  demona  za  pomocą  dziwnych  formuł, 
a wziąwszy przyniesione jej serce cielaka, otworzyła je i włoży-

background image

i ikully/.m, magia, demonologia

45

In  do  środka  mieszaninę  ziói  i  kartkę,  na  której  wypisane  było 

Imię  ofiary  -  pewnej  kobiety,  przeciwko  której  spełniany  był 
tylual.  Wśród  różnych  innych  gestów  owego  rytuału  wprowa­

dzono  też  czarne  koźlę,  któremu  kapłanka  poderżnęła  gardło 

l upuszczała powoli krew, cały czas wypowiadając dziwne for­
muły  zaklęć.  Na  koniec  tej  dość  długiej  ceremonii  przyniesio­
no  szmacianą  kukiełkę,  którą  kapłanka  położyła  obok  serca 

cielaka. Potem wzięła szpilki i wymawiając zaklęcia, wbijała je 
w  ręce  kukiełki.  Było  ich  około  30.  Po  wyjściu  z  pomieszcze­

nia  uczestnicy  rytuału  udali  się  na  cmentarz,  aby  tam  zakopać 

w  świeżo  wykopanym  grobie  kukiełkę  związaną  z  sercem  cie­

laka.

Po  tym  przygnębiającym  doświadczeniu,  zmęczony  po  dłu­

gich  godzinach  spędzonych  na  filmowaniu,  reżyser  jednak 

leszcze  bardziej  zdziwił  się  na  wieść  przekazaną  przez  same­

go  o.  Gonzalesa,  że  na  przedmieściach  San  Paolo  mieszka 

kobieta,  która  opowiedziała  swemu  proboszczowi,  jak  owej 
nocy  doznała  silnych  bólów  w  rękach,  a  fakt  ten  uważa  za 

skutek  magicznego  zamachu  na  jej  życie.  Chodziło  faktycznie 

o  lę  kobietę,  przeciwko  której  odbywał  się  demoniczny  rytuał 
w  Kio  de  Janeiro.  Jej  imię,  jak  również  nazwę  miasta,  gdzie 

mieszkała, słyszał Olsen podczas filmowania całego zajścia.

Kobieta  została  poddana  operacji.  Wyciągnięto  z  jej  rąk 

około  30  szpilek.  Niektóre  z  nich  znajdowały  się  w  centrum 

przedramienia,  między  kością  promieniową  a  łokciową.  We­

dług  lekarza,  który  ją  operował,  nie  jest  możliwe  wprowa­
dzenie  z  zewnątrz  szpilek  w  taki  sposób.  Zresztą  nie  było 

leż  widać  żadnych  śladów  nakłuć.  Cały  zabieg  również  został 

sfilmowany,  tworząc  w  ten  sposób  wraz  ze  scenami  rytuału 

/  Kio  de  Janeiro  wstrząsające  świadectwo,  które  wprawi­

background image

46

Aleksander Posacki SJ

ło  w  zakłopotanie  rozmaitych  znawców  w  tej  materii,  nie 

znajdując  jednak  wystarczającego  wytłumaczenia  w  żadnej 
z  dziedzin  współczesnej  nauki.  Gdyby  nie  zbieżność  między 

szpilkami  w  rękach  kobiety  z  San  Paolo  a  rytuałem  magicz­

nym  przeprowadzonym  w  oddalonym  o  przeszło  700  kilo­
metrów  Rio  de  Janeiro,  na  którym  wymawiano  precyzyjnie 

imię  ofiary  oraz  nazwę  jej  miejsca  zamieszkania,  można  by 

uznać  ten  wypadek  za  zjawisko  paranormalne,  owoc  jakiejś 

autosugestii  lub  histerii.  Zdarzenie  jednak  było  filmowane 

całkiem  przypadkowo,  a  zbieżność  została  odkryta  nawet 
bez  szukania  realnych  efektów  diabelskich  zabiegów  kapłan­

ki voodoo.

Kolejna  wizyta  Olsena  u  kapłanki  w  Rio  de  Janeiro  wy­

kazała,  że  przeciwko  kobiecie  z  San  Paolo  podobny  rytuał 
sprawowany  był  już  trzeci  raz.  Był  zlecony  i  opłacony  przez 
bogatą  kobietę  z  USA,  która  w  ten  sposób  chciała  pomścić  sa­
mobójczą  śmierć  syna,  który  swego  czasu  zakochał  się  w  owej 
kobiecie  z  San  Paolo,  lecz  bez  wzajemności.  Niestety,  konty­

nuacją  tej  historii  jest  również  fakt,  że  owa  nieszczęsna  ofiara 

ponownie  przeszła  operację  wyjęcia  szpilek,  gdyż  odprawiono 
przeciwko  niej  następny  rytuał  zlecony  przez  wspomnianą  ko­

bietę z USA.

Magia i demonologia

Zjawisko  magii  i  okultyzmu  należy  bowiem  oceniać  przede 

wszystkim  w  kontekście  duchowym,  gdzie  rzeczywistość  du­

chowa  powoduje  również  pewne  skutki  psychofizyczne.  Doty­
czy to zarówno postaw magicznych, które są subtelnym aktem

I.

background image

i Muilly/m, magia, demonologia

47

Hi  zcsznej  postawy,  jak  też  obiektywnej  struktury  oddziaływa­

nia  rytuałów  magicznych,  które  wyrządzają  zło  ludziom  i  ot­

wierają tak zaangażowanych w te rytuały, jak i ich klientów na 

Inlerwencje  demoniczne.  Jak  podkreśla  dokument  biskupów, 

litologicznego  punktu  widzenia,  ugruntowanego  na  drodze 

|rtlnoznacznej  tradycji  Kościoła,  „magia  jest  demoniczna”. 

Nieprzypadkowo  więc  dokument  odnosi  się  do  magii  i  demo­

nologii.

Stąd,  aby  uzasadnić  demoniczne  uwikłanie  magii  oraz,  by 

luk rzec, spirytystyczną jej skuteczność (bez wpływów spiryty­

stycznych  nie  byłaby  może  wcale  skuteczna),  należy  wpierw 

przypomnieć  naukę  Kościoła  o  szatanie  jako  bycie  osobo­

wym,  inteligentnym  i  zło  czyniącym.  Dokument  biskupów 

toskańskich  niejednokrotnie  w  sposób  dyskretny  polemizuje 

w  lej  materii  z  niektórymi  przedstawicielami  nowszej  teolo- 

yli,  szczególnie  z  argumentem,  że  sprawa  demona  jest  sprawą 

uwarunkowań czasowych, mimo iż sam Pan Jezus mówił o de­
monie,  a  nawet  walczył  z  nim.  Jak  stwierdza  Balducci,  tzw. 
teoria  błędu  Jezusa  w  kwestii  tak  zasadniczej,  tak  ważnej  dla 

/bawienia  ludzi,  jak  istnienie  osobowe  szatana  i  jego  zwod­

nicze  działanie  (dlatego  właśnie  zwodnicze,  że  osobowe), 
|csl  pomniejszaniem  faktu  boskiej  samoświadomości  Jezusa 

I  może  być  zaliczone  do  jeszcze  jednej  teorii  naturalistycznej 

podszywającej się pod teologię

44

.

Podział  magii  na  białą  i  czarną  wiąże  się  z  pojęciami  dobra 

i  zla.  Magia  biała  również  jest  przez  Kościół  potępiona,  gdyż 

miwet jeśli nie ma złych celów, a korzysta z siły duchów, usługi 

tychże duchów nigdy nie będą bezinteresowne.

M

 Por. C. BALDUCCI, 

II Diavolo,

 s. 110-114.

background image

48

Aleksander Posacki SJ

Magia  i  demonologia  to  dobre  zestawienie  do  badania 

magii  z  teologicznego  punktu  widzenia.  Demonologia  wyma­

ga  jakby  obrony  istnienia  osobowego  zła,  obrony  spirytyzmu 

jako  faktu  (chodzi  o  możliwość  egzystencji  duchów  jako  takiej 

w  kontekście  „sporu  o  duchy”),  także  w  kwestii  maleficium. 

Szkodliwość  czarnej  magii  jest  jakby  wspierana  istnieniem  tak 
pojętej  demonologii.  Niektórzy  tłumaczą  maleficium  tylko  pa­

rapsychologią,  choć  wydaje  się  to  wyjaśnianiem  typu  ignotum 

per  ignotum  (por.  wspomniany  wyżej  przykład  „ze  szpilkami” 

z Brazylii!).

Poważnie  traktowana  demonologia,  która  by  nie  była  tylko 

mitologią  czy  fragmentem  historii  ludzkich  przesądów,  zakła­

da  realistyczne  istnienie  szatana  jako  bytu  osobowego.  Przez 
dwa  tysiące  lat  wiara  w  szatana  nie  była  problemem.  Dlatego 

też  nie  była  definiowana,  czasami  jedynie  w  kontekście  nie 
tyle  nieistnienia  szatana,  co  traktowania  go  jako  równego 
Bogu, a więc w kontekście dualizmu (Sobór Laterański IV).

Dzisiaj  ci,  którzy  bronią  prawdy  o  szatanie,  nazywani  są 

fundamentalistami

45

.  Trudności  powstają  jednak  przy  pró­

bach  zdefiniowania  pojęcia  „fundamentalizm”,  gdyż  także 

ci,  którzy  bronią  dziś  istnienia  szatana  jako  zła  osobowego, 

są  określani  -  i  to  nie  tylko  przez  teologów  liberalnych,  ale 

i  w  świadomości  potocznej  współczesnego  świata  kultury  - 

jako fundamentaliści.

Czy  jest  fundamentalizmem  poważne  traktowanie  słowa 

Bożego?  Podstawową  definicją  fundamentalizmu  jest  stwier­

dzenie, że „Biblia będąc natchnionym i wolnym od błędu sło- 

* 1

45

 Jest to co najmniej dziwne, ponieważ Sobór Watykański II wyraźnie mówi

0 szatanie 18 razy: 17 razy w tekstach i 1 raz w przypisie (7 razy w LG, 5 razy w GS,

1 raz w SC, 3 razy w AG, 1 raz w DH i w końcu w przypisie nr 19 w AG 14).

background image

t ilmllyzm, magia, demonologia

49

wnn  Bożym,  powinna  być  odczytywana  oraz  interpretowana 

dosłownie we wszystkich szczegółach”

46

. Wynika z tego, że in- 

li  iprctacja  dosłowna,  czyli  literalne  rozumienie  Biblii,  wyklu- 

• 

7 , 1 1

 jące wszelki historyczny kontekst powstawania Dzieła oraz 

lego rozwój, jest na pierwszym planie. Wynika z tego, że:

1.  Fundamentalista  nie  przyjmuje,  że  „natchnione  sło­

wo Boże zostało przekazane za pomocą ludzkiego ję-

A

zyka  i  że  Pismo  Święte  zredagowano,  wprawdzie  pod 

natchnieniem  Bożym,  ale  przez  ludzi  jako  autorów, 
których  możliwości  intelektualne  i  zasoby  wiedzy  były 

ograniczone”

47

.

2.  Fundamentalista  przyjmuje  pewną  starożytną  kosmolo­

gię  (już  nieaktualną)  czy  też  pewien  starożytny  obraz 

świata, który mógł się zmienić

48

.

.1.  Fundamentalista  nie  uznaje  przy  interpretacji  tekstu 

biblijnego  możliwości  zaistnienia  „sensu  symbolicznego 
lub  metaforycznego”

49

,  gdyż  preferuje  właśnie  sens  do­

słowny oraz swoiście rozumianą nieomylność Biblii.

Wszystkie  te  trzy  zarzuty  są  prawdziwe  (jest  ich  więcej,  ale 

Ir  trzy  w  sposób  szczególny  dotyczą  np.  demonologii).  Można 
|rdnak nimi doskonale manipulować, gdyż są na tyle szerokie, iż 
mogą zmieścić w sobie już nie tyle fundamentalistyczne, ale właś- 

n Ir racjonalistyczne przesądy, upieranie się przy których może być 
Inkżc swoistym fundamentalizmem, tyle że nie biblijnym.

,,ft

 Papieska Komisja Biblijna, 

Interpretacja Pisma Świętego w Kościele

, Pallot- 

llniim, Poznań 1994, s. 57-58.

17

 Tamże, s. 59.

4M

 Por. tamże, s. 60.

Tamże, s. 59.

background image

I

50

 

Aleksander Posacki SJ

l-l  tak  na  przykład  założenie  (obecne  u  wielu  teologów), 

że  autor  biblijny  był  człowiekiem  całkowicie  uwarunkowanym 

wpływem  swojej  epoki  i  że  reprezentował  „średnią  przeciętną”, 

jest  jedynie  jakimś  apriorycznym  założeniem  racjonalistycz­

nym,  które  nie  wydaje  się  prawdziwe,  a  przynajmniej  nie  musi 

być  prawdziwe.  Autor  natchniony  mógł  być  np.  człowiekiem 
radykalnie  nieprzeciętnym,  który  mógł  pozostawać  z  Bogiem 

w  kontakcie  w  sposób  szczególny,  w  jakiejś  mistycznej  zaży­

łości,  dającej  mu  pewną  wiedzę  duchową,  a  nawet  charyzma­

tyczną.  To  oczywiście  nie  musiało  być  weryfikowalne  intersu- 
biektywnie. Autor biblijny mógł więc być „wyjątkiem”, którego 

wiedza  przekraczała  nie  tylko  jego  czas  i  epokę  w  porządku 

horyzontalnym, ale także w porządku wertykalnym mógł otrzy­
mywać od Boga szczególny wgląd w tajemnice Boga, człowie­

ka  i  kosmosu.  Gdyby  tak  nie  było,  trudno  by  mówić  o  Biblii 

jako  o  Dziele  Tajemniczym,  niosącym  i  chroniącym  tajemnice 

Boga, trudno by mówić o słowie Bożym.

Uderzające są w tym kontekście informacje o szatanie po

- 1  

chodzące od ewangelistów. Utarł się racjonalistyczny przesąd 

propagowany m.in. przez psychiatrę Antoniego Kępińskiego, 
że opętania były formą choroby psychicznej, np. schizofrenii.] 

Natomiast sami ewangeliści przecież precyzyjnie rozróżniają 

choroby od opętań w wielu miejscach.

Wskazać  można  50  przypadków,  gdzie  Ewangelie  i  Dzie-| 

je  Apostolskie  mówią  wyraźnie  o  działaniu  demona  (por.  Ml  I 

8,16.31.32;  10,1.8;  12,24.26.27;  17,18.19;  Mk  1,25.26.34.39; 

3,22.23;  5,8.10.12.13;  6,13;  7,26.29.30;  9,18.25.26.28;  16,9.17; 
Łk  4,35.36;  8,29.30.31.32.33.35.38;  9.40;  11,14.15.18.19.20); 

13,32;  Dz  8,7;  16,18;  19,12).  Często  (osiem  razy)  Jezus 

i  ewangeliści  rozróżniają  wyraźnie  uzdrowienie  chorych  od  I

background image

(>kullyzm, magia, demonologia

51

wypędzenia  demonów  (por.  Mt  8,16;  10,1.8;  Mk  1,34;  6,13; 

Id, 17-18; Dz 8,7-8; 19,12).

2  -  Podobne  problemy  występują  z  obrazem  świata.  Ra­

cjonalistyczne  przesądy,  których  apogeum  w  biblistyce  widzi­

my  u  R.  Bultmanna

50

,  próbują  za  wszelką  cenę,  w  imię  z  góry 

przyjętego  tzw.  współczesnego  obrazu  świata,  zdemitologizo- 

wać  obraz  biblijny,  w  tym  także  szatana,  ale  również  i  ewan­
geliczne  cuda.  Tego  rodzaju  naturalizacja  jest  bardziej  sprawą 

wiary niż wiedzy, a jeszcze bardziej wynikiem arbitralnie przy­

tytych  prezałożeń,  które  czynią  ślepymi  na  wszelkiego  rodzaju 

lakty  empiryczne  lub  chociażby  na  przyjęcie  innej  możliwości 
ni/, założona teza.

Rzecz  jasna,  kosmologia  może  być  nieaktualna.  Ale  czy 

Istnienie  duchów  zostało  dzisiaj  obalone  w  jakiejś  naukowej 

ptocedurze?  Oczywiście  nie,  gdyż  istnienia  duchów  nawet  je­
śli  (jak  się  uważa)  nie  można  potwierdzić,  to  nie  można  go 

mwnież obalić. Trwający dziś także w parapsychologii czy psy- 

»  hologii  „spór  o  duchy”  jest  sprawą  tyleż  otwartą,  co  nie  do 

m/strzygnięcia  według  kryteriów  naukowości  obowiązujących 

w tzw. współczesnym obrazie świata

51

.

3  -  Stwierdzenie,  że  fundamentalizm  unika  wszelkiej  in- 

Iripretacji  symbolicznej  czy  metaforycznej,  nie  upoważnia  do 
podciągania rozmaitych faktów czy to historycznych, czy to

w

 Wydaje się dziś wręcz absurdalne, a przynajmniej mało inteligentne stwier- 

•l/riiie Bultmanna, że nie można używać światła, radia i środków współczesnej 

medycyny i jednocześnie wierzyć w świat duchów czy cudów, opisanych w Nowym 

h ilumencie. Por. R. BULTMANN

,Nuovo Testamento e mitologia

, Brescia 1969, 

I

M

 Por. K. BORUŃ, 

Spór o duchy

, Iskry, Warszawa 1992.

background image

52

Aleksander Posacki SJ

fizycznych  pod  arbitralnie  narzuconą  symbolikę.  Trzeba  wie­
dzieć,  że  fundamentalizm  protestancki  wyrósł  poniekąd  ze 
sprzeciwu  wobec  podobnych  nadużyć.  Stąd  jest  on  dla  nas 

wyzwaniem  (podobnie  jak  fundamentalistyczne  sekty)  pro­
wokującym  nas  do  znalezienia  odpowiednich  proporcji  w  tym 
względzie.  Stwierdzenie  więc,  że  szatan  jest  metaforą,  bez 

dowodów,  a  jedynie  z  powoływaniem  się  na  przerosty  funda­

mentalizmu, nie jest żadnym argumentem.

Podstawowy  zarzut  przeciwko  realistycznemu  traktowaniu 

szatana  jako  osobowego  zła  to  stwierdzenie,  że  wizja  ta  po­
chodzi  ze  starożytnego  obrazu  świata.  Ale  kto  powiedział,  że 

starożytny  obraz  świata  jest  całkowicie  zły?  Poza  tym  należy 

podkreślić,  że  wbrew  powszechnemu  przekonaniu  sąd  o  istnie­

niu  złych  duchów  wcale  nie  należał  tak  bardzo  do  oczywiste­

go  przekonania  współczesnych  Jezusa.  Saduceusze  twierdzili 

np.,  że  nie  istnieją  ani  aniołowie,  ani  duchy.  Kwestionowali 

również  prawdę  o  zmartwychwstaniu  Jezus  w  polemice  z  nimi 

potwierdza  prawdę  o  zmartwychwstaniu.  Czyż  polemizując 

z  nimi,  nie  przyznałby  im  racji  w  kwestii  nieistnienia  bytów 

duchowych,  co  przecież  jest  tak  wcale  niebanalną  sprawą  dla 

kwestii  zbawienia?  Gdyby  szatan  nie  istniał,  Jezus  z  pewnością 

sam  zdemitologizowałby  ten  pogląd  i  zdezaktualizowałby  go, 
tak  jak  obalił  wiele  innych  powszechnych  przekonań,  jak  np. 

kwestia  szabatu,  narażając  się  nawet  na  prześladowania  z  tego 

powodu.

Można  by  rzec,  że  kwestia  osobowego  zła  i  jego  działania 

na człowieka, na którym przecież wspiera się jakby istota grze­
chu  pierworodnego,  jest  sprawą  (informacją)  na  tyle  ważną, 
że  z  całą  pewnością  Jezus  by  nam  o  tym  powiedział.  Jezus  zaś 

nie tylko że potwierdza ten fakt słowem, ale również czynem,

background image

i Mtiilly/m, magia, demonologia

53

cgzorcyzmując  opętanych,  o  czym  mówią  ewangeliści,  staran­

nie  i  za  każdym  razem  odróżniając  ingerencje  demoniczne  od 

• liorób.

Istnieje  oczywiście  także  koncepcja  tzw.  błędu  Jezusa,  któ- 

in  mówi,  że  Jezus  nawet  gdyby  chciał  i  powinien  powiedzieć 

nimi  prawdę  o  szatanie,  to  nie  mógł  tego  uczynić  z  powodu 

twojej  niewiedzy,  tj.  ludzkich  uwarunkowań  wynikających 

> bycia także człowiekiem, z Wcielenia. Nie trzeba chyba do­

dawać,  że  taka  teza  jest  bardzo  ryzykowna  i  oprócz  tego,  że 

IMichnie  jakimś  psychologizmem,  który  pomniejsza  boskość 

I  tajemnicę  Jezusa,  niesie  także  ze  sobą  niebezpieczeństwo, 

'c  przy  podobnym  założeniu  nie  wiemy  już,  gdzie  postawić 

granicę.  Możemy  ją  wtedy  przesuwać  dowolnie  i  arbitralnie, 

iclatywizując  oraz  osłabiając  autorytet  bardzo  wielu  innych 

prawd, które wyszły z ust Jezusa.

1’rawda  o  szatanie,  choć  nie  należy  do  prawd  najważniej­

szych, nie należy również do prawd marginalnych, w tym sensie 
marginalnych,  że  bez  prawdy  np.  o  szatanie,  opętaniu  i  egzor- 

i y/mach, Ewangelia byłaby jakąś inną Ewangelią, a całościowy 
gmach Objawienia straciłby swoją koherencję i wiele prawd te- 

nlogieznych trzeba by po prostu nie wiadomo dlaczego przede- 

llniować. Powstaje pytanie: kto i dlaczego miałby to robić?

I  lans  Kiing  przywołuje  np.  argument,  że  prawda  o  szatanie 

nie występuje w chrześcijańskim wyznaniu wiary

52

. Argument

Por.  H.  Kling, 

Credo

,  przeł.  I.  Bokwa,  Marba  Crown,  Warszawa  1995, 

,'17.  Kling  całkiem  niesłusznie  i  nieprawdziwie  twierdzi,  że  H.  Haag  „nie  za- 

p»/eeznjąc  mocy  zła  w  świecie  -  rozprawił  się  z  tego  rodzaju  uosobionym  złem, 

v|im|  w  szatana,  pożegnał  się  z  nią”  (s.  216-217).  Argumenty  Haaga  okazały  się 

Mir  przekonywające,  co  potwierdziła  także  Kongregacja  Nauki  Wiary,  9  VI  1971 

(por. ('. BALDUCCI, 

IIDiavolo

, s. 85).

background image

54

Aleksander Posacki SJ

ten wydaje się tyleż naiwny, co nieprawdziwy. Jest wszakże ] 
logiczne, że imię szatana jest zbyt niegodne, by je niezliczoną j 
ilość razy powtarzać w chrześcijańskich kościołach przy okazji 

j 

wyznawania wiary. Poza tym Kling w swojej beztrosce nie wi­

dzi, że Credo pośrednio mówi o szatanie, wspominając o stwo­
rzonych bytach widzialnych i niewidzialnych (niewidzialność ; 

szatana jest jednym z głównych kontrargumentów dla tzw. |

I

współczesnego człowieka), co powtarza także Sobór Laterań- i 

ski IV, cytując właśnie ów fragment Credo, a następnie w tym 

konktekście uzasadniając jakby definicję szatana jako bytu 

j 

niewidzialnego, stworzonego i niebędącego rywalem Boga, 
a taką właśnie teorię głosiły niektóre prądy dualistyczne i to 

j 

z nimi ów Sobór polemizował. 

j

Upadek  demonologii  spowodował  optymistyczne  otwarcie 

na fałszywe cuda. Rozmaitego typu „cudowność” przypisywana 

jest niezwykle naiwnie jedynie naturze, a czasem samemu Boga. 

Wszystko,  co  powoduje  „nadzwyczajny  efekt”  (to,  co  Nota 

określa  jako  miracolismo),  klasyfikowane  jest  jako  cud  pocho­
dzący  czy  to  bezpośrednio,  czy  to  pośrednio  (natura)  od  Boga 

i  staje  się,  co  gorsza,  czynnikiem  weryfikującym  prawdziwość 

pewnych nauk oraz ludzi, którzy za nimi stoją. Jest to wyrazem 

nieprawdziwej  tezy,  że  każda  „nauka  z  mocą”  jest  prawdziwa. 

Tymczasem  cała  tradycja  chrześcijańska  (duchowa,  mistyczna 

i  charyzmatyczna)  nakazywała  duchowe  rozeznanie  lub  wręcz 

rozeznanie duchów  nie  tylko  w  kwestii  ewentualnych  fahzywych 

znaków i cudów  (Mt  24,24;  2  Tes  2,9-12),  ale  szczególnie  w  tej 

właśnie  kwestii,  gdyż  wiadomo,  że  spektakularny  efekt  może 

„zwieść nawet wybranych” (Mt 24,24; Mk 13,21-23).

To nie szatan jest naszym tworem, ale wiele naszych odczuć 

jest właśnie jego dziełem. Zimna inteligencja bez miłości, moty-

background image

i tkiillyzm, magia, demonologia

55

wowana przez zawiść lub nienawiść, gotowa na zabójstwo, a na- 
wcl na samozniszczenie, jeśli pociągnie ono za sobą zniszczenie 

lego,  którego  nienawidzi.  Czy  tego  rodzaju  nienawistna  Scha- 

denjreude lub wyrafinowany ressentiment są czymś naturalnymi 

(  zy  ktoś  to  może  udowodnił,  np.  prowadząc  eksperymenty  na 
zwierzętach, które czegoś takiego nie posiadają?

To  nie  tylko  my  „tworzymy”  szatana,  ale  również  on  nas 

Iworzy,  tworzy  swoistą  psychologię,  psychologię  perwersji.  To 

dlatego  właśnie  kryminologia  czy  policja  amerykańska  korzy- 
sla  często  z  pomocy  demonologów  czy  teologów,  aby  wyjaśnić 

motywacje  niektórych  perwersyjnych  zachowań  czy  zdzicza­
łych  zbrodni,  których  nie  mogą  wyjaśnić  nawet  psychologowie 

i  psychiatrzy,  gdyż  stosują  sobie  właściwe  techniki  demitologi- 

zacji osobowej rzeczywistości zla.

Wiele  z  tego,  co  kiedyś  wyjaśniono  działaniem  demona, 

dziś  można  wytłumaczyć  przyczynami  fizycznymi,  medyczny­

mi  czy  psychologicznymi.  Jednak,  jak  się  wydaje,  zakrada  się 

również symetryczna tendencja przesady, tyle że w drugą stro­
nę. Wiele z tego, co jest czy mogłoby być demonologiczne, wy­

jaśnia  się  radykalnie  i  arbitralnie  głównie  psychologią.  Istnieje 

leż  wielkie  ryzyko,  które  z  teologicznego  i  duchowego  punktu 

widzenia  jest  śmiertelnym  niebezpieczeństwem  zagrażają­

cym  nawet  zbawieniu.  Mianowicie  to,  co  demoniczne  (w  ta­

ki  czy  inny  sposób,  bezpośrednio  lub  pośrednio)  lub  grzesz­

ne,  próbuje  się  jednostronnie  i  na  siłę  -  bazując  oczywiście  na 

prezałożeniach  światopoglądowych  (czyli  pozanaukowych)  - 

wyjaśnić  jedynie  tym,  co  psychologiczne  lub  tym,  co  medyczne. 

W  efekcie  przyjmujemy  cały  ogrom  nieprawdziwych  wnio­

sków,  pseudofaktów  (artefaktów)  wytworzonych  sztucznie  na 

skutek  manipulacji  światopoglądowych  i  tworzących  niepraw­

background image

56

Aleksander Posacki SJ

dziwy  obraz  człowieka,  nie  tylko  niepełną,  ale  i  nieprawdziwą 

antropologię.

Ryzyko  demonomanii  powstaje  wtedy,  kiedy  demonologia 

wymyka się z kontekstu całości prawd czy to z powodów emo­

cjonalnych,  czy  też  z  braku  duchowo-racjonalnej  oceny  rze­

czywistości.  Demonologia  jest  poszukiwaniem  racjonalnym, 

zakładającym 

interdyscyplinarne 

potraktowanie 

badawcze 

wielu  wątków  rzeczywistości  w  spójnym  i  całościowym  ujęciu. 

Nie  jest  sprawą  jedynie  teologii  czy  biblistyki,  które  przecież 

zakładają  zawsze  jakiś  rodzaj  metody  naukowej.  Potrzebna 

jest  więc  tu  także  metodologia  nauk  należąca  bardziej  do  fi­

lozofii.  Z  kolei  badanie  np.  opętania  diabelskiego  wymaga 

zarówno  orientacji  w  teologii,  jak  i  w  psychologii,  psychiatrii, 

parapsychologii czy może także etnologii.

Demonologia  protestancka  (także  dzisiaj  w  wydaniu  wie­

lu  kaznodziejów),  mająca  charakter  nie  tyle  fundamentali- 

styczny,  co  lekceważący  odkrycia  nauk  psychologicznych  czy 

medycznych,  próbuje  niekiedy  zbytnio  precyzować  rozmaite 
ingerencje  demoniczne,  hierarchizować  świat  ciemności  i  ge­
neralnie  zrzucać  odpowiedzialność  za  zło  na  złe  duchy.  Nie 

jest to postawa biblijna, gdy w Biblii mówi się o tych sprawach 

z  dyskrecją  i  subtelnym  wyczuciem  proporcji.  Biblia  nie  jest 

księgą  demonologii.  Demonologia  protestancka  przypomina 

raczej gnostycką demonologię

53

, gdzie szatan jest potężnym

53

  M.  Luter,  u  którego  widać  ślady 

myślenia  gnostyckiego

  (jeszcze  z  okresu 

pobytu  w  zakonie),  twierdził,  że  stoczył  bezpośrednią,  fizyczną  potyczkę  z  sza­

tanem.  „Jesteśmy  ciałem  poddani  diabłu  i  obcymi  gośćmi  na  świecie,  które­

go  diabeł  jest  księciem  i  bogiem”  (B.  P.  LEVACK,  dz.  cyt.,  s.  114).  Na  temat 

wpływów  gnostyckich  w  myśleniu  Lutra  zob.  E.  INNOCENTI, 

La  gnosi  sparia

y

 

/. 

Dalie origini al. Cinąuecento

, Sacra Fraternitas Aurigarum in Urbe 1993, s. 139.

background image

t Ikullyzm, magia, demonologia

57

I  wszechobecnym  wrogiem  nieustannie  ponawiającym  zakusy 

na  ludzkie  „ja”,  które  pragnie  być  wolne  (wyzwolenie  zamiast 

/bawienia),  szczęśliwe,  niemalże  pozbawione  cierpienia;  sza- 
lim  jest  tu  jakby  jedynie  zewnętrznym  wrogiem  odciętym  od 

powagi grzechu i głębi cierpienia. Nie jest to wizja biblijna, a już 

zwłaszcza  ewangeliczna.  Tak  bardzo  niebiblijna,  że  wręcz  nie- 

lundamentalistyczna.  Mówienie  o  fundamentalizmie  nie  po­

krywa  się  więc  za  bardzo  z  rzeczywistością,  pomijając  fakt,  że 

sam fundamentalizm jest również niebiblijny

54

.

Nie  chodzi  o  emocjonalny  strach  przed  demonem,  ale 

o  racjonalną  obawę  przed  skutkami  zwodniczej  inteligencji 
demona,  która  -  jak  to  stwierdzają  nauka  objawiona  i  prak­

tyka  duchowa  -  wielokrotnie  przewyższa  inteligencję  ludz­

ki).  Tragicznym  skutkiem  demonicznego  zwodzenia  jest  więc 

znowu  jakiś  fakt  realistyczny,  a  nie  tylko  emocjonalny  fan­

tom,  a  mianowicie  grzech.  W  przypadku  okultyzmu  jest  to 

grzech  przeciwko  pierwszemu  przykazaniu,  a  więc  najcięż- 

•</.y  grzech.  Należy  więc  racjonalnie  obawiać  się  demona  ze 

względu  na  jego  techniki  zwodzenia  (okultyzm),  które  pro­

wadzą  do  najcięższego  z  grzechów,  radykalnie  odcinającego 

człowieka  od  Boga,  co  potwierdza  także  pastoralna  praktyka. 

<  Irzech  przeciwko  pierwszemu  przykazaniu,  ściśle  związany 

/  najcięższym  z  grzechów,  jakim  jest  pycha,  może  być  także

M

  Fundamentalizm,  polegający  na  zbytnim  „przywiązaniu  do  litery”,  będący 

podstawą  wielu  sekt,  ma 

charakter  gnostyczny.

  Zbytnie  „przywiązanie  do  litery”, 

polegające  na 

zbyt  poważnym

  traktowaniu  „przecinków,  liter  i  dat”  (poza  kon­

ie  kstem  całości),  jest  wyrazem  zbytniego  przywiązania  do  wiedzy  lub  wręcz  prze­

rwań  niepohamowanej  gnostyckiej 

pokusy  wiedzy

  za  wszelką  cenę  i  na  skróty, 

l*iv,  wyczekującego 

respektu  dla  tajemnicy

,  który  znamionuje  dojrzałą  postawę 

wiary.

background image

58

Aleksander Posacki SJ

związany - przynajmniej potencjalnie - z grzechem przeciw-

A

ko  Duchowi  Świętemu,  który  jest  wielkim  zagrożeniem  dla 

zbawienia wiecznego.

Nietrudno  zatem  wykazać,  że  grzech  przeciwko  Ducho­

wi  Świętemu  (Mt  12,31n;  Mk  3,28n;  Łk  12,10),  definiowany 

przez  papieża  Jana  Pawła  II  jako  „radykalna  odmowa  przyję­
cia zbawienia z zewnątrz” (zamykająca człowieka w jego włas­

nym  grzechu)

55

,  jest  właśnie  jako  rodzaj  „samo-zamknięcia”

56

 

bardzo  bliski  okultystycznym  grzechom  „samo-ubóstwienia”, 

co  jest  typowe  szczególnie  dla  tych,  którzy  czynnie  uprawiają 

magię.

Grzech  okultyzmu  jest  jakby  kontynuacją  grzechu  pierwo­

rodnego  niezależnie  od  zmian  nazewnictwa  w  kontekście  sto­

sowania  pseudonaukowego  żargonu,  jakim  jest  np.  „ewolucja 

człowieka  ku  boskości”.  Ta  pseudoracjonalność  zwana  racjo­
nalizmem  jest  kolejnym  przykładem,  jak  nadużywanie  rozu­

mu  lub  raczej  wiara  w  rozum  jest  bardzo  nieracjonalna.  Toczą 

się  dyskusje  wokół  tematu  grzechu  pierworodnego;  osłabiając 
znaczenie  grzechu  pierworodnego,  osłabia  się  w  ogóle  znacze­

nie  szatana,  który  z  tym  grzechem  współpracuje.  Istnieje  bo­

wiem teologiczny związek (i jakby jednocześnie psychologiczny 

skutek tych powiązań) między rozmaitymi teologicznymi praw­
dami,  a  więc  między  grzechem  a  szatanem  („Kto  grzeszy,  jest 

dzieckiem  diabła”  1  J  3,8)  czy  między  szatanem  a  potępieniem 

wiecznym  („Idźcie  precz  ode  Mnie  przeklęci,  w  ogień  wieczny, 

przygotowany  diabłu  i  jego  aniołom!”  Mt  25,41)

57

.  W  tym  sa­

55

  Por. JAN PAWEŁ II, 

Dominum et viviflcantem

, 46.

56

  Tamże.

57

  W raporcie 

European Value System Group

 zreferowanym przez KAI 

(1711994) podana jest informacja o polskiej religijności. Wedle raportu 95% Pola-

background image

()kultyzm, magia, demonologia

59

mym kontekście C. Balducci zauważył zbieżność między nega­

cją istnienia szatana a negacją piekła u niektórych teologów

58

.

SZATAN

-----► PIEKŁO

(Ga 5,20; Ap 9,21; 18,23; 

t

 21,8; 22,15 -cytaty 

/ dotyczące magów 

/ i bałwochwalców)

UPADEK (GRZECH) pierwo­

rodny (grzech przeciw pierwsze­

mu przykazaniu; nieposłuszeń- 

Hlwo w kontekście 

bycia bogiem) 

(por. 

Nota

, s. 130)

OKULTYZM

(kontynuacja grzechu pierworodnego, 

inne grzechy przeciw pierwszemu 

przykazaniu)

-  magia
-  wróżbiarstwo

-  spirytyzm
-  medycyna okultystyczna

Związek  grzechu  pierworodnego  z  szatanem  podkre­

śla  Sobór  Laterański  IV  (1215  r.),  który  stwierdza:  „Diabeł 
bowiem  i  inne  złe  duchy  zostały  przez  Boga  stworzone  jako 

dobre  z  natury,  ale  same  siebie  uczyniły  złymi.  Człowiek  zaś 
/.grzeszył za podszeptem diabła” (Dez. Sch., 800).

ków wierzy w Boga, ale tylko 29% w szatana i 35% w piekło. Ponadto 32% Polaków 

wierzy w reinkarnację (ta ostatnia liczba jest najwyższa ze wszystkich krajów w Euro­

pie). Według badań podanych przez H. Klinga (por. 

Credo

, s. 220) w 1990 r. w USA 

(>5% badanych wierzyło w piekło, w Irlandii 50%, w Irlandii Płn. 78%, w Kanadzie 

zaledwie 38%, we Włoszech 36%, w Hiszpanii 27%, w Wielkiej Brytanii 25%. Jesz­

cze niższe statystyki w tym względzie wykazują: Norwegia 18%, Francja 16%, Belgia 

15%, Niemcy Zach. 13% i zupełnie na końcu Dania 8% i Szwecja 7%.

58

  Por. C. BALDUCCI, 

IlDiavolo

t

 s. 162.

background image

60

Aleksander Posacki SJ

Podobnie  Sobór  Trydencki  (1546  r.)  w  Dekrecie  o  grzechu 

pierworodnym  stwierdza,  że  diabeł  odegrał  zasadniczą  rolę 

w  upadku  pierwszego  człowieka,  Adama:  „Jeśli  ktoś  nie  wie­

rzy,  że  pierwszy  człowiek  -  Adam  -  kiedy  przekroczył  w  raju 

nakaz  Boży,  zaraz  stracił  świętość  i  sprawiedliwość,  którą 

został  obdarzony  i  przez  to  przestępstwo  ściągnął  na  siebie 
gniew  i  oburzenie  Boże,  a  dlatego  także  i  śmierć,  którą  Bóg 

mu  wcześniej  zagroził,  razem  zaś  ze  śmiercią  niewolę  pod 

władzą  tego,  który  po  tym  dzierżył  władzę  nad  śmiercią,  to  jest 

diabła  (Hbr  2,14)  i  przez  winę  tego  przestępstwa  «cały  Adam, 

co do ciała i co do duszy, zmienił się na gorsze» - niech będzie 

wyłączony ze społeczności wiernych” (Dez. Sch. 1511).

Szatan  pozbawiony  odniesienia  do  powagi  grzechu  (który 

czasami  całkiem  słusznie  nazywa  się  „warownią  szatana”) 

pozostaje  albo  śmieszny,  groteskowy,  albo  przeciwnie  -  prze­
niesiony  na  pozycje  jakiegoś  dualizmu  satanistycznego,  gdzie 
przypisuje mu się moc i pozycję Boga czy też anty-Boga w wal­

ce  z  judeochrześcijańskim  Bogiem  przedstawionym  w  Biblii. 

Oczywiście,  nie  istnieje  żaden  dualizm  ontologiczny  (Sobór 
Laterański  IV,  1215  r.),  ale  z  całą  pewnością  istnieje  pewien 

dualizm  moralny,  dualizm  postaw,  np.  religijnej  i  magicznej, 

bazujący  na  dogmacie  o  wolności  człowieka.  Człowiek  może 

wybrać  zło  jakby  przeciwko  Bogu,  tj.  wybrać  szatana,  a  przede 
wszystkim  wybrać  grzech.  I  to  jest  właśnie  źródłem  mocy  sza­

tana. Wyobraźmy sobie, że wszyscy ludzie na ziemi nagle zde­
cydowaliby  się  w  wolnym  wyborze  wybrać  radykalnie  Boga, 
odrzuciwszy  jednocześnie  grzech.  Wtedy  właśnie  okazałoby 

się,  że  szatan  nie  ma  żadnej  mocy  lub  jego  moc  byłaby  bardzo 

minimalna  i  zewnętrzna.  Okazałby  się  on  rzeczywiście  owym 
„bogiem  nicości”  -  o  którym  mówią  niektórzy  współcześni  te-

background image

(Ikultyzm, magia, demonologia

61

• ilodzy - ale dopiero pod tym warunkiem

59

. Ponieważ człowiek 

|cdnak  wybiera  często  grzech,  a  nawet  zaprasza  formalnie  sza- 
i nna do swego wnętrza, jak to dzieje się w sektach satanistycz­
nych,  nic  więc  dziwnego,  że  widzimy  wielokrotnie  (lub  równie 

często nie widzimy) manifestację jego mocy w świecie.

Fałszywa,  „psia”  demonologia,  sprowadzająca  zbyt  naiwnie 

.zalana  do  roli  „psa  na  łańcuchu”,  bazuje  więc  na  pomniejsza­

niu  radykalizmu  wolności  człowieka  przy  jednoczesnym  po­
mniejszaniu  powagi  grzechu.  Grzech  pierworodny  w  interpre- 

lacji  wielu  teologów,  a  nawet  filozofów  (Hegel,  Kierkegaard), 
mi  których  ci  pierwsi  często  bazują,  nie  jest  uważany  za  upa­

dek,  tragedię  czy  katastrofę  w  historii  ludzkości.  Przeciwnie, 

uznaje  się  owo  wydarzenie  albo  za  coś  nieistniejącego,  albo 

zn  metaforę  czegoś  koniecznego,  gdzie  wydarzenie  „otwarcia 

iH7.ii”  po  spożyciu  zakazanego  owocu  z  drzewa  poznania  jest 

nic  tyle  grzechem,  co  przejawem  cnoty  odwagi  człowieka  we 

własnym  dążeniu  do  dojrzałości,  niezależności  czy  wolności, 

.li)  szatan  powiedział  prawdę,  a  nie  Bóg”  -  tak  należało  by 

lo/.umieć  ową  interpretację  Hegla

60

.  Także  biblijny  wąż  nie 

|csi  owym  oszustem  „zwodzącym  całą  zamieszkałą  ziemię” 

(Ap 12,9), ale jedynie pozytywnym symbolem twórczej mocy 

* I

w

  Por.  W.  KASPER, 

II  problemu  teologico  del  małe

,  w:  W.  KASPER, 

I  I  I  I  I  MAN, 

Diavolo  -  demoni  -possessione

,  Brescia  1983,  s.  45-78.  C.  Balducci 

imlnni/Aije  z  teorią  W.  Kaspera,  że  „demony  są  bogami  nicości”,  wykazując  jej 

niekonsekwencje  (Por.  C.  BALDUCCI, 

II  Diavolo>

  s.  115-118).  Do  tej  koncepcji 

uiiwiązuje 

Nota

 biskupów włoskich, s. 131.

Wl

  Por.  J.  D’HONDT, 

Hedel  Segreto

,  Ediz.  Angelo  Guerini  e  Associati,  Mi- 

Inno 1989. Autor, jeden z największych na świecie specjalistów w dziedzinie filo-

I  legia,  wykazuje  ukryte  związki  filozofii  tego  myśliciela  ze  światopoglądem 

mihońskim,  a  najbardziej  znanych  jego  dziel,  jak 

Fenomenologia  ducha

,  ze  struk- 

imi) 

inicjacji masońskich

 (por. s. 330-331).

background image

62

Aleksander Posacki SJ

natury,  która  budzi  się  w  człowieku.  Widzimy  tu  pewien  ślad 
powrotu  do  starych  teorii  gnostyckich,  np.  ofitów  czy  kaini- 
tów,  którzy  czcili  węża  jako  wybawcę,  traktując  go  często  jako 
„figurę”  Chrystusa,  który  wyzwala  ludzi  od  złego  Boga-de- 
miurga Starego Testamentu.

Tego  rodzaju  naturalistyczne  interpretacje  są  podważa­

niem  prawdziwych  fundamentów  wiary,  w  tym  także  podwa­

żaniem  zbawczego  dzieła  Chrystusa,  drugiego  Adama,  który 
swoim  posłuszeństwem  aż  do  krzyża  i  przelaniem  swojej  krwi 

odkupił  nieposłuszeństwo  i  naiwność  pierwszego  Adama,  na­
szego poprzednika.

Można by rzec, iż wiara znajduje się w prawdziwym niebez­

pieczeństwie  i  dlatego  właśnie  stosunek  do  demonologii  jest 

jakby  papierkiem  lakmusowym  współczesnego  traktowania 

dziedzictwa  wiary,  które  powinno  być  nienaruszalne,  o  czym 

wiedzą szczególnie ci, którzy tą wiarą naprawdę żyją.

Opętanie i egzorcyzm

Nauka  o  możliwości  opętania  człowieka  przez  diabła  jest 

nauką  teologicznie  pewną,  jak  stwierdza  K.  Rahner.  Opęta­

nie  to  jednak  nie  tylko  możliwość  teoretyczna,  ale  również  fakt 

empiryczny,  który  można  badać,  stosując  kryteria  naukowe. 

Ojciec  Adolf  Rodewyk,  jezuita,  egzorcysta  i  demonolog,  któ­

ry  powołuje  się  na  Balducciego,  pisze,  że  gdy  miał  odczyt  na 
temat  opętanej  Magdy  dla  około  50  niekatolickich  psychia­
trów  i  neurologów,  na  końcu  wykładu  odezwał  się  szef  kliniki. 

Podsumował  on  swoje  wrażenia,  mówiąc:  „pojedyncze  objawy 
są nam znane, lecz nie znamy ich w tym zestawieniu i w takiej

background image

(Okultyzm, magia, demonologia

63

mnogości”

61

.  Wedle  Rodewyka  jest  to  utrafienie  w  sedno,  gdy 

chodzi  o  stosunek  psychiatrii  do  opętania.  Chodzi  tu  o  spe­
cyficzny  zestaw  objawów,  gdzie  pojedyncze  objawy  są  znane 

psychiatrii z poszczególnych jednostek chorobowych, ale w ta­
kiej konstelacji oraz ilości, w jakiej występują w opętaniu - nie 

są  znane.  Opętanie  przewiduje  bowiem  elementy  takich  cho- 

lób,  jak  epilepsja  czy  histeria,  które  jednak  stanowią  zupełnie 
niezależne jednostki chorobowe

62

.

W nawiązaniu do Noty, która mówi, aby nie utożsamiać opę- 

Innia  nie  tylko  z  histerią,  ale  i  z  rozdwojeniem  osobowości  (bo 
byłoby  to  najprostsze),  można  podać  tu  pewne  kryteria  i  róż­

nice

63

.  W  odniesieniu  do  rozdwojenia  osobowości  zauważmy, 

ze  druga  osobowość  należy  cały  czas  do  człowieka,  chociażby 

niiwet  wyłaniała  się  z  głębokich  warstw  podświadomości,  nie 
może  ona  zatem  przekraczać  jego  możliwości  ludzkich,  kon­
kretnych  możliwości  osobowościowych  czy  też  w  ogóle  praw 

określonych  granicami  psychologii.  Tymczasem  w  opętaniu 
tliuga  osobowość,  która  zgodnie  z  definicją  ma  być  diabłem, 

musi pod wieloma względami przewyższać ową naturalną oso­

bowość człowieka, i tak się dzieje w rzeczywistości.

Jeżeli  na  przykład  całkowicie  prosty,  a  nawet  prymitywny 

I  do  tego  niewykształcony  człowiek  zaczyna  nagle  dyskutować 

o  trudnych  i  wzniosłych  problemach  filozoficznych,  to  mówiąc 

uczciwie, daje to do myślenia. To jest pierwszy krok w diagno­

01

 A. RODEWYK SJ, 

Demoniczne opętanie dzisiaj. Fakty i interpretacje

, 

|M/el. M. Grzesik, R.A.E Scriba, Racibórz 1995, s. 14.

1,2

 Por. C. BALDUCCI, 

La possessione diabolica

, s. 169-181 (porównanie 

histerie/),

 s. 162-169 (porównanie 

z epilepsją).

 Balducci porównuje także 

opęta­

nie

 /. innymi chorobami psychicznymi, jak 

psychastenia

 (s. 160-162), 

schizofrenia 

{•. 156-157) itd.

Por. Nota, s.

 130-131.

background image

64

Aleksander Posacki SJ

styce  opętania.  Jeżeli  do  tego  pojawią  się  jakieś  dodatkowe,  ale 

już  zupełnie  nadzwyczajne  zdolności,  powiedzmy  sobie  meta- 

psychiczne  czy  parapsychologiczne,  jak  telepatia,  mówienie 

obcymi  niewyuczonymi  językami  czy  niebywała  siła  fizyczna, 

nieproporcjonalna  do  naturalnych  uwarunkowań  -  to  mamy 
kolejny czynnik, który nie mieści się w symptomatyce psychia­

trycznej

64

.  Jeśli  do  tego  to  wszystko  otrzymuje  specyficzny 

tonus  religijny  wyrażający  się  przede  wszystkim  w  nienawiści 

lub  awersji  wobec  rzeczy,  spraw  i  ludzi  związanych  ściśle  z  re- 

ligią  (np.  księży)  lub  osób  Boskich  (awersja  wobec  sacrum),  to 
sytuacja  jest  jeszcze  bardziej  skomplikowana,  choć  z  drugiej 

strony  zbliża  się  ku  jakiejś  przedziwnej  jednoznaczności  roz­

wiązania.  Jak  słusznie  zauważa  A.  Rodewyk,  w  Biblii  zawarty 

jest  poniekąd  „list  gończy”  diabla  ze  wszystkimi  jego  persona­

liami.  Wystarczy  zawiesić  tylko  pokusę  demitologizacji  Biblii 

czy  też  racjonalistyczną  obsesję  podejrzeń,  że  to  my  tworzymy 

diabła,  a  nie,  że  diabeł  nas  tworzy  (przynajmniej  w  pewnej 

mierze). Tu właśnie mamy na to dowód.

Polemizując  z  teoriami  psychiatrów,  słusznie  pisze  Ro­

dewyk:  „Druga  osobowość  natomiast,  z  którą  spotykamy  się 

w  prawdziwym  opętaniu,  jest  pełna  życia  i  intelektu,  pełna 

afektu  i  dynamiki,  jest  przeciwnikiem  pełnym  nieprzejednanej 

nienawiści  o  wyraźnie  ukierunkowanym  «chceniu»,  wrogiem 
podstępnym  i  kłamliwym.  Jest  całkowicie  panem  siebie,  zaro­

zumiały,  bez  poczucia  niższości,  który  nadto  dobrze  wie,  co 

potrafi  i  dokładnie  zna  granice  swoich  możliwości.  Wyraźnie 
kontrastuje  z  opętanym,  którego  zna  nie  tylko  w  niektórych

64

 

Nota

 mówi o tym, cytując 

Rytuał Rzymski

, ale słusznie uważa te symptomy 

dopiero za początek diagnozy (s. 139).

background image

< Ikultyzm, magia, demonologia

65

warstwach - jak to ma miejsce w rozszczepieniu jaźni - lecz na 

wylot, i robi z nim co chce”

65

.

Dopiero  trzy  czynniki  razem  wzięte,  a  mianowicie  czynnik 

lymptomatyki  psychopatologicznej  (psychiatria,  medycyna), 

r/ynnik  symptomatyki  parapsychologicznej  oraz  czynnik  pa- 

lologii  religijnej  (awersja  wobec  sacrum)  tworzą  razem  kryte- 
i ii i m rozeznania opętania diabelskiego

66

.

(idy chodzi o egzorcyzm, nie jest on żadną praktyką ma­

ciczną, o czym wspomina dokument biskupów. Egzorcyzm 

n pieniądze to niemalże wewnętrzna sprzeczność. Wynika 

lego, że w kwestii egzorcyzmu bardzo ważną rzeczą jest 

m/ióżnienie egzorcyzmów prawdziwych od fałszywych, np. 
pogańskich egzorcyzmów, które zwykle są „służalcze” (a nie 

.lozkazujące”, jak egzorcyzmy chrześcijańskie), będąc zwykle 

ukrytą wymianą interesów ze złymi duchami.

;

,gzorcyzm  prawdziwy  dzieli  się  na  „wielki”  i  na  „mały” 

(prosty, prywatny). „Mały” myli się często z „modlitwąo uwol­

nienie”

67

.  Egzorcyzm  „wielki”  dotyczy  opętania  (1),  odbywa 

Hę  w  imię  Kościoła  (2)  i  pod  nadzorem  Kościoła  (pozwolenie 

lilskupa)  (3),  bazując  zwykle  na  Rytuale  Rzymskim.  Modlitwa 

o  uwolnienie  to  w  sensie  ścisłym  modlitwa  o  uwolnienie  od 

wpływu  demona  bez  zwracania  się  bezpośrednio  do  niego, 

nie  poprzez  zwracanie  się  do  Boga,  także  poprzez  pośredni­

ków  (święci,  aniołowie,  Matka  Boża).  Niektórzy  teologowie 

moraliści dopuszczają prosty egzorcyzm we własnej obronie

A. RODEWYK SJ, 

Az.

 cyt., s. 11. 

w

' Por. C. BALDUCCI, 

La possessione diabolica,

 s. 221-228.

Scanlan i Cirner utożsamiają „prosty” egzorcyzm z „modlitwą o uwolnie- 

Por. O. M. SCANLAN, R. J. CIRNER, 

Uwalnianie ze złych mocy

, przel. 

! Modliszek, Wyd. M, Kraków 1995, s. 102.

background image

66

Aleksander Posacki SJ

u wszystkich wiernych, szczególnie np. u spowiedników

68

. Do­

kument  Kongregacji  Nauki  Wiary  żąda  jednak,  aby  wszelkie 
grupowe  egzorcyzmy,  nawet  proste  (nazywane  nieprecyzyjnie 

„modlitwą o  uwolnienie”), były  pod  kontrolą biskupa

69  70

. Taki 1 

też był postulat kardynała Suenensa, odpowiedzialnego za

Głównym  zarzutem  wobec  magii  od  strony  rozeznania  du­

chowego,  co  dotyczy  zarówno  postaw  magicznych,  jak  i  pew­

nej  filozofii,  na  której  bazuje  rzekomy  obiektywizm  magii,  jest 

niewolnicza  wiara  w  absolutną  skuteczność  rytuału  magiczne­

go,  niezależnie  od  subiektywnej  postawy  podmiotu,  jego  dys­

pozycji  religijnej,  postawy  etycznej  czy  w  ogóle  egzystencjalnej 

opcji

10

.  Jest  to  niezgodne  zarówno  z  chrześcijańską  koncepcją 

człowieka, jak i przede wszystkim z koncepcją Boga, który jest 

wszechmocnym  Panem  całego  kosmosu  i  nigdy  nie  podda  się 

żadnym próbom manipulacji ze strony człowieka.

To  właśnie  ta  pokusa  manipulacji,  która  czai  się  w  głębi, 

może zaowocować tym, co jest głównym grzechem postawy

68

  Por.  H.  NOLDIN,  A.  SCHMIDT  SJ, 

Summa  Theologia  moralis

,  t.  3,  Fc- 

lizian  Rauch  Verlag,  Insbruck  1960,  Ques,  53-54,  s.  42-43,  w:  O.  M.  SCANLAN, 

R. J. CIRNER, dz. cyt., s. 99nn.

69

 

Por. 

Kodeks  Prawa  Kanonicznego

,  kan.  1172.  Ponadto: 

List  Kongregacji 

Nauki  Wiary  do  Ordynariuszy  miejsca  przypominający  niektóre  normy  dotycząca 

egzorcyzmów

,  z  29  września  1985,  w:  AAS  77  (1985)  1169-1170,  w: 

W  trosce  o  pel* 

nię wiary.  Dokumenty Kongregacji Nauki Wiary 1966-1994

,  Wyd.  Diecezji  Tarnow­

skiej BIBLOS, Tarnów 1995, s. 242-243; RE, 12; KKK, 1673.

70

  Por. 

Nota,

 s. 131.

grupy Odnowy w Duchu Świętym.

Konieczność rozeznania duchowego

background image

l Ikullyzm, magia, demonologia

67

magicznej.  W  magii  człowiek  chce  być  Bogiem

71

.  Jest  to  po­

wtórzenie  grzechu  pierworodnego,  reaktywacja,  a  następnie 

uleganie  pierwotnej  pokusie  rajskiej  sprowokowanej  przez 

kusiciela:  „będziecie  jako  bogowie”.  Podobnie  dokument 

słusznie  interpretuje  kuszenie  Jezusa  na  pustyni  przez  szata­

na  w  kontekście  analogicznej  pokusy  magicznej,  kiedy  Jezus 

cyluje  właśnie  pierwsze  przykazanie

72

.  Obietnica  kusiciela 

w  ogrodzie  Eden  okazuje  się  zwodniczym  kłamstwem,  które 

kończy  się  śmiercią  człowieka.  Magia  objawia  swoje  zatrute 

I  śmiertelne  owoce  dopiero  jakby  na  końcu  procesu  zwodze­

nia.  Stąd  potrzebna  nam  jest  teologia  bazująca  na  wiedzy  ob- 

|awionej, abyśmy nie byli mądrzy po szkodzie, mądrzy dopiero 

wtedy, gdy dotkniemy zła, którego nigdy nie należy dotykać.

Biskupi  twierdzą,  że  ich  interwencja  jest  wyłącznie  natury 

icologiczno-pastoralnej,  próbując  w  jakiś  sposób  dystansować 

kię  od  badań  naukowych  w  dziedzinie  magii,  parapsychologii, 

astrologii  czy  medycyny

73

.  Jest  rzeczą  słuszną  i  zarazem  pra­

wem  Kościoła,  aby  móc  oceniać  tego  typu  zjawiska  z  punktu 

widzenia  teologicznego.  Wydaje  się  jednak,  iż  ocena  teolo­

giczna  nie  wyklucza  również  oceny  empirycznej  dokonanej 

w  kontekście  doświadczenia  duchowego  czy  religijnego  roze­

znania  odnośnie  do  tych  zjawisk.  Faktów  empirycznych  Koś- 

i  lnl  ma  niezliczoną  ilość  i  choć  nie  musi  wykazywać  się  we 

wszystkim  kompetencją  naukowości  (pytanie:  czy  naukowość 

|csl  jedynym  kryterium  prawdy?),  to  jednak  rozeznanie  Koś­

cioła jest i powinno być zawsze empiryczne. Sprawa ta dotyczy

71

  Tamże, s. 131.

11

 Tamże, s. 141.

71

 Tamże, s. 125.

background image

68

Aleksander Posacki SJ

np.  opętania  diabelskiego,  którego  pewne  kryteria  naukowe

odróżniające  to  zjawisko  od  psychiatrii  i  parapsychologii, 

ustanowi! C. Balducci

74

.

Ponadto  należy  podkreślić  -  i  jest  to  także  opinia  naukowa 

uwzględniająca  pozycje  filozoficzne  czy  pozycje  metodologii 
nauk - że np. psychiatria, a zwłaszcza parapsychologia, w wie­

lu  swoich  obszarach  nie  spełniają  wymogów  konsekwentnej 

i  rygorystycznie  pojętej  naukowości.  Zdarzają  się  niekiedy 
komisje  organizowane  także  w  środowiskach  eklezjalnych, 

które  przedziwnie  zakładają,  że  gdy  chodzi  o  pewne  zjawiska 

nadprzyrodzone  czy  nadzwyczajne,  jakimi  są  np.  zjawiska  ma­

gii,  to  jedynie  parapsychologia,  a  nawet  psychologia,  mogą  tu 

wszystko  wyjaśnić.  Przykładem  może  być  np.,  jak  podaje  Renć 

Laurentin,  bardzo  dziwny  raport  narodowej  komisji  badają­

cej  objawienie  w  Akita  (Japonia).  Główny  ekspert  tej  komisji 

twierdził,  że  wizjonerka  mogła  stanowić  parapsychologicz- 

ną  lub  ektoplazmatyczną  przyczynę  sączenia  się  -  ponad  sto 

razy  -  krwi  i  potu  z  figury  Dziewicy.  Kiedy  owa  teoria  stała 

się  trudna  do  utrzymania,  gdyż  zjawiska  trwały  nadal,  nawet 

jeśli wizjonerka przebywała w odległości 400 km od figury, ten 

sam  ekspert  twierdził,  że  widocznie  jakaś  inna  osoba  będąca, 

w pobliżu posiada uzdolnienia ektoplazmatyczne (!)

75

.

Podstawowym  metodologicznym  błędem  w  tej  sytuacji  było 

powoływanie  się  na  teorie  wyjaśniające,  które  same  wymagają 

wyjaśnienia,  czyli  błąd  wyjaśniania  ignotum  per  ignotum.  Gdy 

chodzi o parapsychologię, to o trudnościach w weryfikacji na-

74

  Por. C. BALDUCCI, 

11 Diavolo,

 s. 229-266.

75

  Por. R. LAURENTIN, 

Jak rozpoznać znak dany przez Boga

, Vox Domini, 

Katowice 1996, s. 14.

background image

I Umlly/m, magia, demonologia

69

tikowej  w  tej  dziedzinie  mówią  sami  parapsychologowie,  jak 

I Swann czy Ch. Tart

76

.

(icly  chodzi  o  zjawiska  magii  i  okultyzmu,  to  do  badania 

nlt*  wystarczy  jedynie  jakaś  teoretyczna  czy  obiektywna  wie- 

tl.'ii,  ale  konieczne  jest  rozeznanie  duchowe,  które  byłoby 

w  Nianie 

ocenić  duchowe  skutki  oddziaływania  magii  sytuujące 

ily  przeważnie  w  kontekście  grzechu  przeciwko  pierwszemu 

I n /.y kazaniu.

.lak  już  wielokrotnie  postulował  R.  Laurentin  na  najwyż- 

vym  szczeblu,  niezależnie  od  swoich  kontrowersyjnych  po- 

nli|dów,  twierdząc  słusznie,  że  dla  rozeznawania  zjawisk  nad­
zwyczajnych  w  religijnym  kontekście  (który  dla  nas  jest  tak 

nmo  obiektywny  jak  bezstronność  nauki)  potrzebna  jest  po­

moc  ludzi,  którzy  posiadają  wiedzę  nie  tylko  książkową,  ale 

uiilcntyczne  doświadczenie  serca  i  znajomość  rzeczywistości 

duchowych.  Znajdziecie  takich  z  pewnością  wśród  spowied­

ników  znanych  z  umiejętności  osądu  i  świętości,  wśród  ojców 

duchownych  seminariów,  mistrzów  nowicjatów,  egzorcystów. 

W  lej  dziedzinie  liczy  się  doświadczenie  duchowe.  Oczywi­

ście,  dobrze  będzie  mianować  jednego  lub  dwóch  teologów 

dlii  sprawdzenia  doktryny  oraz  naukowców  dla  opisania  na- 

Imy  wydarzeń,  ale  także  u  nich  pewna  wrażliwość  duchowa 

mu  swoje  znaczenie”

77

.  Jak  stwierdza  Laurentin,  propozycja 

own, tak skądinąd „banalna i oczywista - nie jest do dziś brana 

|iud  uwagę.  Rzadko  mianuje  się  na  członków  komisji  osoby 

doświadczone w dziedzinie duchowości”

78

.

,fl

 Mor. Ch. T. TART, 

Przedmowa

 do: I. SWANN, 

Ponad umysł i zmysły

, s. 19- 

I Tor. też I. SWANN, dz. cyt., s. 25-35.

" R. LAURENTIN, dz. cyt., s. 12.

Tamże.

background image

70

Aleksander Posacki SJ

I

Istnieje  więc  problem  epistemologii  duchowości.  Rozezna­

nie  duchowe  dotyczy  nie  tylko  magii,  ale  także  innych  -  zwią­

zanych z nią - przejawów okultyzmu.

Spirytyzm

Spirytyzm  oznacza  kontakt  ze  światem  duchów.  Jest  to 

zjawisko  o  zasięgu  ogólnoświatowym,  znane  w  różnych  kultu­

rach.  Bywa  często  połączone  z  wierzeniami  i  religiami,  z  do­

świadczeniem  wielu  sekt  i  ruchów  duchowych  (obecnie  cha- 

nelling  w  New  Age).  W  naszej  kulturze  spirytyzm  praktykuje 

się  szczególnie  (choć  nie  tylko)  podczas  seansów  spirytystycz­

nych,  gdzie  kontakt  z  duchami  polega  na  ich  wywoływaniu 

i  dialogowaniu  z  nimi  za  pomocą  różnych  technik  i  zachowań 

(np.  sławne  wirujące  stoliki).  Zazwyczaj  wywołuje  się  duchy 

zmarłych  osób  ludzkich,  niekiedy  zaś  inne,  jak  anioły  czy  rze­

kome  duchy  natury.  Zależy  to  od  danej  filozofii  spirytyzmu 

(inne  znaczenie  spirytyzmu),  a  takich  jest  wiele

79

.  Komunika­

ty  pochodzące  od  wywoływanych  duchów,  często  o  wysokim 

ładunku  intelektualnym  i  moralnym,  traktowane  są  poważnie. 

Można  to  jednak  przyjmować  serio,  jeśli  się  zakłada,  że  owe 
duchy  istnieją  realnie,  co  nie  dla  wszystkich  jest  jasne.  Stąd 
manifestacje  spirytystyczne  były  przedmiotem  wszechstron­

nych  badań  ludzi  różnych  dyscyplin.  Wynikiem  tych  badań  są 
trzy teorie wyjaśniające:

I

\

I

I

i

1.  Teoria oszustwa. Zdemaskowano bowiem wiele oszustw 

realizowanych głównie przez iluzjonistów podczas rze-

79

 Szczególnie rozpowszechniony jest (zwłaszcza w Brazylii) spirytyzm 

A. Kardeca.

background image

• Ikultyzm, magia, demonologia

71

kornych seansów spirytystycznych (Meksyk, Stany Zjed­

noczone).

2.  Teorie  naturalistyczne  bazujące  na  pewnych  koncep­

cjach  fizykalno-biologicznych  lub  psychologicznych 

próbują  te  dziwne  zjawiska  wyjaśnić  nieznanymi  jeszcze 

właściwościami  materii  lub  podświadomości  ludzkiej. 

Niekiedy  mówi  się  o  „ciałach  astralnych”  lub  o  innych 

„ciałach  subtelnych”  (pojęcia  z  filozofii  orientalnych 
lub z zachodniego okultyzmu).

3.  Teorie  spirytystyczne  czy  spirytualne.  Zawierają  one 

pewną  metafizykę,  która  dopuszcza  realne  istnienie  du­
chów  jako  bytów  osobowych,  inteligentnych,  choć  nie­

materialnych.  Według  metafizyki  katolickiej  duchami 

są:  Pan  Bóg,  aniołowie,  duchy  (dusze)  zmarłych  ludzi 

oraz demony.

Niektóre  teorie  naturalistyczne  negują  arbitralnie  metafi­

zyczne  kryteria  zjawisk  paranormalnych,  sprowadzając  je  np. 

ilu  manifestacji  podświadomości.  Teoria  spirytualna,  bazują- 
cn  na  metafizyce  katolickiej,  powiedziałaby  odwrotnie,  iż  pod­
świadomość  -  obok  manifestacji  naturalnych  -  może  być  rów­

nież  miejscem  manifestacji  duchów,  których  istnienia  żadna

iiiiuka nie może obalić, może go najwyżej nie potwierdzić. Nie 

ma  więc  potrzeby  wykluczania  jednego  przez  drugie  -  duchów 

w  imię  podświadomości  czy  podświadomości  (lub  nieświado­

mości) w imię duchów

811

. Wszystkie trzy typy teorii wyjaśniają­

cych zjawiska spirytyzmu mogą być prawdziwe. 

* I.

m

 C. G. Jung definiuje duchy jako „kompleksy zbiorowej nieświadomości” (C. 

< 1, JIJNG, 

Die psychologischen Grundlagen des Geisterglaubens Gesammelte Werke

,

I. H, Zurich 1967, s. 357). Pod koniec życia Jung jakby zwątpił nieco w swoją teorię,

background image

72

Aleksander Posacki SJ

Pojawiają  się  jednak  pytania:  jakiego  rodzaju  duchy  mogą 

czy  nie  mogą  manifestować  się  podczas  seansów  spirytystycz­

nych?  Czy  praktykowanie  spirytyzmu  da  się  pogodzić  z  posta­

wą chrześcijańską? Stanowisko Kościoła, wyrażone w licznych

dokumentach

* 81

, można ująć w trzech punktach:

1.  Kościół  nie  wypowiedział  się  na  temat  istotnej  natury 

zjawisk spirytystycznych.

2.  Kościół  zakazuje  swoim  wiernym  jakichkolwiek  praktyk 

spirytystycznych,  w  jakiejkolwiek  formie,  choćby  tylko 

pasywnego uczestnictwa.

3.  Kościół  podejrzewa  w  manifestujących  się  zjawiskach 

spirytystycznych  możliwość  ingerencji  sił  demonicznych 

(per  accidens).  Możliwość  -  nie  konieczność  -  ponieważ 

natura tych zjawisk nie jest dostatecznie zbadana.

Dlaczego  jednak  Kościół  podejrzewa  tu  obecność  mocy 

demonicznych?  Dlaczego  zakazuje,  skoro  natura  tych  zjawisk 

nie  jest  do  końca  znana?  Otóż  stanowisko  Kościoła  wyrażo­
ne  w  licznych  dokumentach,  bazujące  na  obfitym  materiale 

biblijnym  oraz  jednoznacznej  opinii  Ojców  Kościoła,  ma  rów-

kompleksami,  jest  bardziej  prawdopodobna  (Por.  C.  G.  JUNG, 

Collected  Letters

%

 

Vol. 1,1906-1950, Princeton University Press, 1973, s. 43).

81

  Sobór  Watykański  II  w  Konstytucji 

Lumen  gentium

  (w  2.  przypisie  do  nr, 

49)  przeciwstawia  się 

wszelkim  formom

  wywoływania  duchów,  potwierdzając 

wcześniejsze  dokumenty,  począwszy  od  Aleksandra  IV  (1258  r.),  aż  do  wypowie­

dzi  z  roku  1917.  Zabronione  jest  „prowokowanie  za  pomocą  ludzkich  środków 

doświadczalnego  kontaktu  z  duchami  lub  duszami  ludzi  zmarłych  w  celu  otrzy­

mania  od  nich  informacji”.  To  natomiast  wspomniany  A.  Kardec  nazywał  właśnie 

spirytyzmem.

uważając, że hipoteza duchów inteligentnych do wyjaśnienia tego, co nazywał

background image

(Ikullyzm, magia, demonologia

73

uież  swoje  racje  teologiczne,  które  są  niezależne  od  możliwych 

weryfikacji eksperymentalnych.

W  tym  kontekście  należy  przypomnieć  krótko  chrześcijań­

ską  postawę  wobec  świata  zmarłych,  gdyż  głównym  adresatem 

Inwokacji spirytystycznych są właśnie duchy zmarłych.

Jaka  jest  chrześcijańska  postawa  wobec  zmarłych?  Kościół 

zaleca  modlitwy  za  dusze  zmarłych.  Nawiązujemy  więc  z  nimi 

duchowy  kontakt,  ale  zawsze  w  kontekście  spokojnej  modli­

twy  i  relacji  do  Boga.  Różnica  w  stosunku  do  spirytyzmu  jest 
In zasadnicza. Modlitwę kierujemy do Boga, niejako w ducho­

wym  towarzystwie  zmarłych.  Spirytyści  zaś  zwracają  się  bez­

pośrednio  do  osoby  zmarłej,  próbując  pogwałcić  zasłonę  ta- 

Irmnicy  wiary,  prosząc  o  jakąś  pomoc  lub  informację.  Oprócz 
lej  jawnej  niezgodności  z  tradycją  chrześcijańską  istnieje  inny 

argument teologiczny wypływający z negatywnych ocen biblij­

nych,  gdzie  tego  rodzaju  praktyka  jest  potępiana  z  najwyższą 

surowością.  Grzech  wywoływania  duchów,  zwany  niekiedy 

nckromancją,  związany  zresztą  z  wróżbiarstwem,  jest  jawnie 
potępiony  w  Księdze  Kapłańskiej  (10,6.27;  9,31)  czy  Księdze 

l'owtórzonego  Prawa  (18,9-18),  jak  też  w  innych  miejscach 

l'isma  Świętego  (Wj  22,18;  1  Sm  28,5-25;  Iz  8,19-20).  Także 

y.dy  chodzi  o  Nowy  Testament,  apostołowie  byli  przekonani, 

te  owe  Boże  zakazy  ze,  Starego  Testamentu  obowiązują  także 

wspólnotę  chrześcijańską  (por.  Dz  9,  9-12;  13,6-12;  16,16-18; 

l'»,| |-20; Ga 5,20).

Powszechnie  znany  i  robiący  wrażenie  jest  przykład  króla 

Siuda,  który  dopuścił  się  tego  rodzaju  praktyki  wbrew  Bożym 
/ukazom  czy  nawet  wbrew  własnym  rozporządzeniom,  które 

sum ustanowił. Czytamy w 1 Księdze Samuela w 28. rozdziale, 

1/  Saul  usunął  wróżbitów  i  czarnoksiężników  z  kraju.  Mając

background image

74

Aleksander Posacki S.I

jednak  problemy  ze  swoimi  wrogami,  zwraca  się  potajemnie 

do  wróżki,  prosząc  ją  o  wywołanie  ducha  zmarłego  niedawno 

proroka  Samuela,  aby  jego  z  kolei  prosić  o  radę.  Saul  bowiem 
bezskutecznie  wcześniej  radził  się  Boga,  który  nie  odpowia­

da!  mu  w  żaden  sposób,  nawet  poprzez  prawdziwych  proro­
ków.  Milczenie  Boga  było  jednak  uzsadnione  niewiernością 
Saula,  którą  popełnił  wcześniej.  Widzimy  więc,  że  nawet  le­

galne  sposoby  zwracania  się  do  Boga,  jak  np.  poprzez  ludzi 
obdarzonych  charyzmatem  proroctwa,  okazują  się  bezsku­

teczne  w  przypadku  nieczystości  serca.  Saul  jednak,  zamiast 

fakt  milczenia  Pana  Boga  odczytać  jako  znak  i  nawrócić  się, 

idzie  w  zupełnie  błędnym  kierunku.  To  też  właśnie  wytyka  mu 
ukazujący  się  Samuel:  „Dlaczego  więc  pytasz  mnie,  skoro  Pan 

odstąpił  od  ciebie  i  stał  się  twoim  wrogiem?”.  Grzech  nekro- 

mancji  Saula  był  więc  niejako  konsekwencją  wcześniejszych 

jego  grzechów  i  nie  przyniósł  mu  nic  poza  dodaniem  jeszcze 
jednego  grzechu.  Zaniepokojony,  gwałtem  niejako  wywołany 

Samuel,  objawia  mu  przyszłość,  którą  niestety  jest  śmierć  jako 

zapłata za wszystkie jego grzechy, także i za ten ostatni.

Na  seansach  spirytystycznych  przeważnie  chodzi  o  podob­

ny  kontakt  z  duchami  zmarłych,  aby  otrzymać  od  nich  jakąś 

informację  czy  radę.  Ogólnie  można  założyć,  że  nigdy  nic 

wiadomo,  kto  odpowie  na  tego  rodzaju  wezwania.  Natomiast 
w  kontekście  powyższego  biblijnego  świadectwa  jest  bardzo 

trudno  pozytywnie  założyć,  aby  dobre  duchy  zmarłych,  sto­

jące  już  po  stronie  Boga  czy  tym  bardziej  aniołowie,  gwałciły 

zakazy  Boże  i  kościelne  w  tak  ważnej  zresztą  sprawie.  Nawet 

jeśli  założymy,  iż  ukaże  się  dobry  duch  zmarłego,  będący  po 

stronie  Boga,  nie  sposób,  żeby  nie  potępił  on  tej  praktyki, 

podobnie  jak  to  uczynił  duch  Samuela  wobec  Saula.  Mamy

background image

I iknlly/m, magia, demonologia

75

więc  tu  rację  teologiczną

82

.  W  tym  kontekście  uczestniczące­

mu  podmiotowi  grozi  duchowy  grzech  nieposłuszeństwa,  gdzie 

t  -lowiek,  wymuszając  jakby  interwencję  nadprzyrodzoności, 

kwestionuje  w  sobie  tym  samym  darmowość  Bożych  darów 
I w len sposób grzesząc, otwiera się jeszcze bardziej na możli­

we oddziaływania demoniczne.

'lak  więc  grzeszność  tych  praktyk  może  sugerować  obecność 

mocy  demonicznych.  Na  to  samo,  oprócz  racji  teologicznych, 
leoretycznych,  mogą  wskazywać  praktyczne  złe  owoce.  Można 

wymienić kilka złych owoców powyższych praktyk.

I.  Nieprawdziwa  filozofia  spirytyzmu,  objawiona  przez 

rzekome  duchy  zmarłych,  jest  np.  sprzeczna  z  chrześ­

cijańską  eschatologią,  gdyż  zwykle  neguje  fakt  istnienia 

grzechu  i  konieczność  przebaczenia,  aby  wejść  w  stan 

Bożego światła po śmierci. Eschatologia spirytystyczna

jest w pewnym sensie bardziej niebezpieczna od ma-

#

terialistycznej  negacji  życia  wiecznego.  Zycie  wieczne 

dostaje  się  tu  jakby  za  darmo.  W  tym  kontekście  życie 
doczesne  oraz  śmierć  tracą  swą  groźną  i  odpowiedzial­

ną  jednorazowość.  Łączy  się  to  z  doktryną  reinkarnacji 
(całkowicie sprzeczną z dogmatem o Zmartwychwsta-

ni

  Powyższą  interpretację  potwierdza  także  opinia  wyrażona  w  Dekrecie 

Kongregacji  św.  Oficjum  z  30  IV  1898  i  24  IV  1917:  „Praktykowanie  spirytyzmu 

|»‘

h

|  /.ahobonem  całkowicie  niedozwolonym,  gdyż  nie  leży  w  Bożym  porządku 

i/n  /.y,  aby  Bóg  wysyłał  dobre  duchy  dla  zaspokojenia  ludzkiej  ciekawości.  Jeśli 

Inldeś  duchy  udzielają  odpowiedzi  na  różne  pytania, 

mogą  to  być  jedynie  złe  duchy 

(podkr.  -  A.  P.),  które  godzą  się  wchodzić  w  łączność  z  ludźmi  tylko  dlatego,  aby 

Im 

n

/,

kodzie  i  pobudzać  ich  do  złego.  Toteż  Kościół  zabronił  absolutnie  brania 

|nldegokolwiek udziału w seansach spirytystycznych”.

background image

76

Aleksander Posacki SJ

niu),  która  jest  kluczem  do  większości  filozofii  spiryty­

zmu oraz światopoglądu wielu sekt.

2.  Fakt  groźnych  konsekwencji  dla  zdrowia  psychicznego, 

zarówno  dla  tzw.  medium,  jak  i  zwykłych  uczestników 

seansu.  Kliniki  psychiatryczne  notują  stany  rozstroju 

psychicznego,  aż  do  najcięższych  włącznie,  co  jest  nie­

bezpieczne także dla życia biologicznego.

3.  Stan  transu,  w  który  zapada  medium,  stoi  w  zasadniczej 

sprzeczności  z  dialogiczną  i  personalną  formą  praw- 

dziwych  Bożych  objawień.  Duch  Święty  nie  posługuje 
się  człowiekiem  jak  przedmiotem,  ale  dialoguje  z  nim 

(jakby  „twarzą  w  twarz”),  traktując  osobę  ludzką  z  sza­

cunkiem  i  powagą,  jak  to  widzieliśmy  nawet  w  stosunku 

do  dzieci w  Fatimie  czy  w  Lourdes.  Inna  różnica między 

transem  mediumicznym  a  ekstazą  mistyczną  polega  na 

tym,  że  w  prawdziwej  ekstazie  nie  istnieje  nigdy  pełna 

utrata  świadomości,  zapominanie  tego,  co  było.  Rów­
nież  niezdrowy  klimat  pasywności  panujący  w  grupie 
uczestników  seansu  jest  odwrotnością  modelu  wspól­

noty chrześcijańskiej.

4.  Najcięższym  skutkiem  negatywnym  seansów  spiryty­

stycznych  mogą  być  różne  formy  zniewoleń  szatańskich

85

 

-  aż  do  opętania  włącznie  -  które  wymagają  interwencji 

egzorcysty. 

83

83

 Por. 

Nota

, s. 130.

background image

i

 Muilłyzm, magia, demonologia

77

Wróżbiarstwo (poznawanie przyszłości)

('zy  człowiek  ma  prawo  szukać  rozpoznawania  przyszłości, 

/.y jest to postawa chrześcijańska?

Istnieje  w  tej  materii  wielki  zamęt  pojęciowy.  Myli  się  czę- 

iln  charyzmat  proroctwa,  o  którym  mówi  św.  Paweł,  z  jasno­

widzeniem  a  także  wróżbiarstwem.  To  ostatnie  zwłaszcza  na­

leży  do  dziedziny  okultyzmu,  który  Kościół  traktował  zawsze 

/  wielkim  dystansem,  widząc  w  nim  pokusę  czy  też  otwartą 

lumnę dla ingerencji demonicznej.

()becnie  w  naszej  kulturze  panuje  tendencja,  aby  wszyst­

kie  zjawiska  nadnaturalne  czy  paranormalne  -  w  tym  także 

diii  przepowiadania  przyszłości  -  wyjaśniać  w  duchu  hipotez 

iniliiralistycznych.  Hipotezy  te  ignorują  lub  wręcz  wykluczają 

możliwość  wpływu  potęg  demonicznych.  Wiele  szkół  parapsy- 

•  liologicznych  i  publikacji  (także  w  Polsce)  popełnia  błąd  roz- 

i/crzania  swych  jedynie  prawdopodobnych  hipotez  naturali- 

Myr/iiych na wszystkie zjawiska nadnaturalne, ignorując nie

tylko zjawiska negatywne, ale również charyzmatyczne dary

I  Micha  Świętego  -  w  tym  także  dar  proroctwa  -  redukując  je 

do  wymiaru  dostępnej  niemal  każdemu  natury.  Jest  to  nie- 

iii

  /riwością  i  nadużyciem,  choćby  z  punktu  widzenia  samej 

tylko metodologii naukowej.

iyIko Bóg może znać przyszłość - mówi św. Tomasz z Akwi­

nu oraz ci, którym Pan Bóg jako swym przyjaciołom zechce

|i| objawić. Tym, którzy zanim usłyszą Jego obietnice, żyją we-

dług  Jego  przykazań.  To  bardzo  ważne  kryterium

84

.  Sw.  Pa- 

wrl mówi o charyzmacie proroctwa, który zawsze funkcjonuje

M

 Mówi o tym 

Nota

 (s. 125), cytując KKK, 2115.

background image

78

Aleksander Posacki S.I

w  kontekście  wspólnoty  chrześcijańskiej  i  dla  jej  duchowego 

dobra.  Bóg  nie  udziela  tego  daru  dla  zabawy  czy  dla  zaspo­

kojenia  ciekawości  ani  nawet  nie  dla  zaspokojenia  najpilniej­
szych  potrzeb  ludzkich,  ale  jedynie  i  wyłącznie  dla  dobra  du­

chowego człowieka, tj. dła wzrostu jego wiary i miłości.

Dar  proroctwa  różni  się  krańcowo  od  wróżbiarstwa,  wobec 

którego  Biblia  odnosi  się  z  najwyższą  surowością.  Bóg  daru 
proroctwa  udziela  bardzo  oględnie,  aby  nie  naruszyć  w  czło­

wieku  równowagi  życia  wiary  i  związanej  z  tym  równowagi 

psychicznej.  Dlatego  często  należy  po  prostu  przezwyciężyć 
palącą  ciekawość  czy  bolesną  niepewność,  traktując  je  jako 

pokusę  lub  jako  próbę  wiary,  pokonując  je  właśnie  aktem  wia­
ry  i  modlitwą.  Wiara  i  modlitwa  -  to  głębokie  akty  egzysten­
cjalne  i  bardzo  subtelne  wymiary  serca,  gdzie  nie  ma  miejsca 

na  fałsz.  Bóg  wymaga  bowiem  szczerości  i  zawierzenia.  Czło­

wiek  zaś,  zamiast  sugerować  się  fatalizmem  i  determinizmem, 

który  tchnie  z  wróżbiarskich  przepowiedni,  winien  żarliwie 
prosić  Boga  o  wszelkie  dobre  pragnienia  swego  serca.  Nawet 

niektórzy  astrologowie  twierdzą,  że  absolutny  determinizm 
nie  istnieje,  a  tym  bardziej  uważają  tak  chrześcijanie,  którzy 

wierzą, że ich Bóg wszystko może, a człowiek jest wolny. Stąd 
wiele  nawet  prawdziwych  proroctw  chrześcijańskich  ma  cha­

rakter  jedynie  warunkowy,  zależy  od  wolnego  zachowania  się 
człowieka.  Toteż  Kościół  był  zawsze  ostrożny  nawet  wobec 
proroctw, które zostały uznane za możliwe do spełnienia.

Mówi  się  o  naturalnym  darze  przepowiadania  przyszło­

ści,  zwanym  jasnowidzeniem  (prekognicja),  który  zresztą  jesl 
problematyczny  i  ciągle  nieudowodniony

85

.  Może  on  być  wy-

85

 Z teologicznego punktu widzenia jest bardzo wątpliwe, żeby istniał ja­

kikolwiek „naturalny” dar przepowiadania przyszłości. Przyszłość należy bez-

background image

t iliiltyzm, magia, demonologia

79

iiiMdnionym zmysłem wnioskowania z faktów przeszłych i te- 

hi/niejszych,  a  to  już  zupełnie  inna  sprawa.  Dary  jasnowidze­

niu  przeszłości  lub  teraźniejszości  są  dużo  bardziej  prawdopo- 

.  li  il  me  jako  dary  naturalne  aniżeli  przepowiadanie  przyszło- 

1

1  Istnieje  charyzmatyczny,  występujący  u  Ojców  Kościoła, 

•  Im  czytania  w  sercach  ludzkich  (kardiognoza),  ale  wyłącznie 

iv celu pomocy duchowo-religijnej, co odróżnia go od owego

i 'ckomo  naturalnego  daru,  który  często  pojawia  się  bez  powa­

li 

i lego kontekstu, co stwarza możliwość nadużycia go, a to jest 

|n/ znakiem ostrzegawczym.

Kościół  stwierdza  bowiem,  że  szatan  posiada  znacznie 

pizewyższającą  ludzką  znajomość  ukrytych  faktów  teraź­

niejszych i przeszłych

86

. Stąd lekkomyślne szukanie porad

ii

  wszelkiej  maści  wróżbitów  czy  jasnowidzów  jest  nie  tylko 

nmażaniem  się  na  wpadnięcie  w  iluzję  i  nieposłuszeństwem 

wobec  poszczególnych  zakazów  Bożych  czy  kościelnych,  ale 

niwnicż  nieposłuszeństwem  wobec  samego  ducha  doktryny

(iMhinlilio  do  Boga  i  ponadto  wciąż  jakby  „tworzy”  ją  wolność  człowieka.  Jest 

in  hpiawa  najwyższej  wagi,  gdyż  jakiekolwiek,  najmniejsze  choćby  informacje 

-•  |H  /yszlości  mają  zawsze  nieobliczalne 

konsekwencje  psychologiczne

,  wpływają- 

‘  im  wolność  człowieka,  Jest  bardzo  wątpliwe,  żeby  Bóg  w  najmniejszym  stopniu 

jin/wnlal  na  coś  takiego,  by  nie  ochraniał  tego  tak,  jak  ochrania  np.  godność  sa­

li  inmcnlów,  poprzez  które  działa.  Przepowiadanie  przyszłości  nie  może  być  więc 

iildmś  zjawiskiem  czysto  naturalnym  czy  neutralnym,  ale  zawsze  będzie  jakimś 

wydarzeniem  duchowym”.  Będzie  to  więc  jedynie 

dar  proroctwa

,  który  może 

liodawać  informacje  o  przyszłości  jedynie  bardzo  ogólne  (1)  oraz  warunkowe  (2), 

hu  /.ależne  też  od  postępowania  człowieka.  Stąd  jakakolwiek  obecność  szczegó­

łowych  informacji,  nawet  w  zweryfikowanym  już  jako  dar  duchowy  darze  proroc- 

iwn, będzie zawsze podejrzana.

""  Szatan  nie  zna  przyszłości,  ale  doskonale  wnioskuje,  znając  rozmaite  me- 

Inmizmy  natury,  które  są  ukryte  dla  percepcji  ludzkiej.  Pisze  o  tym  wnikliwie  św. 

\ngiislyn (Por. św. AUGUSTYN, 

Demoni eprofezie

, s. 63).

background image

80

Aleksander Posacki SJ

chrześcijańskiej  i  może  sprowadzić  na  daną  jednostkę  ogrom­

ne  duchowe  ciemności  czy  nawet  życiową  klęskę.  Kto  zaś  ufa 
Bogu, nigdy się nie zawiedzie, choćby szedł przez ciemną doli­

nę rozpaczy czy trawiący ogień niewymownych cierpień.

Termin  „astrologia”  kryje  w  sobie  pogańskie  kulty 

gwiezdne,  takie  jak  np.  kult  Mitry,  popularny  w  Afryce,  jak 

i  w  Rzymie.  Astrologia  była  również  synkretycznie  powią­

zana  z  innymi  kultami,  np.  kultem  Bachusa.  Ale  nie  tylko 

z  powodu  idolatrii  św.  Augustyn  jako  biskup  nakaże  palili 

astrologiczne  księgi.  Jak  bowiem  twierdzi  biskup  z  Hippo- 

ny,  pierwsze  znaki  zodiaku  zostały  określone  przez  Chaldej­

czyków  w  XIV  wieku  p.n.e.  Chaldejczycy  wyobrażali  sobie 

wpływ  dwunastu  konstelacji  na  życie  ludzkie.  Pozwoliło  to 

ułożyć  prawdziwe  kalendarze  (ephemerides),  według  których 
ustalano  horoskopy.  Augustyn  wykrzykiwał  oburzony:  „Cóż 
takiego  wie  wróżbiarz,  że  obiecuje  ci  długie  życie?  Uważa 

się  za  Boga?”

87

.  Augustyna,  oprócz  bezczelności  astrologów 

przepowiadających  np.  koniec  chrześcijaństwa  czy  koniec; 
świata,  najbardziej  irytowało  to,  co  uważał  za  szczególnie! 
niebezpieczne  dla  zbawienia  człowieka,  mianowicie  wpływj 
astrologii  na  ludzką  wolę.  „Cóż  pozostanie  z  wolności,  jeśli 

przeznaczenie  człowieka  określone  jest  układem  gwiazd?; 

Jakie  miejsce  pozostanie  dla  sądu  Bożego?”  Mircea  Elia-> 

de  wyjaśnia  to  przedziwne  zainteresowanie  horoskopami 

współczesnego  człowieka  przekonaniem,  że  przydają  one 

człowiekowi  jakby  nowej  godności  (gdy  jego  los  jest  okre­

ślony przez coś, co go przekracza), zwłaszcza wtedy, gdy

87

  Św.  AUGUSTYN, 

Sermones

  87,  9,  11.  PL  38,  536,  w:  A.  G.  HAMMAN, 

W  Afryce  Północnej  w  czasach  św.  Augustyna

,  przeł.  M.  Stafiej-Wróblewska, 

E. Sieradzińska, PAX, Warszawa 1989, s. 199.

background image

i ikiillyzm, magia, demonologia

81

•  /uje  się  zagubiony,  doświadczając  egzystencjalnie  bezsen­

ni świata

88

.

Augustyn  natomiast  widzi  grzechy  astrologów  bardzo  os­

im.  Mieszając  niektóre  elementy  nauk  ścisłych  z  domysłami, 

wykazują oni ewidentnie złą wolę, za którą stoją wpływy demo­
nów. Demony kryją się za szacownymi ludźmi, sprawiającymi

t

wrażenie  poważnych  naukowców.  Współczesne  pomieszanie 

okultyzmu  z  elementami  nauki  nie  jest  więc  czymś  nowym. 

Augustyn  poświęca  całą  rozprawę  tematowi  wróżbiarstwa  kie- 

oiwanego  przez  demony:  „Siedzą  i  liczą  gwiazdy,  przestrze­
lili',  bieg,  obroty,  badają  ruchy,  opisują,  wyciągają  wnioski. 

Wydają  się  wielkimi  uczonymi.  Ta  cała  wielkość  i  uczoność, 

lo  obrona  grzechu  (podkr.  -  A.  P.)  Będziesz  cudzołożnikiem, 

I

mi

  laka  jest  twoja  Wenus;  będziesz  zabójcą,  bo  taki  jest  twój 

M

iiis

. Zatem zabójcą jest twój Mars, a nie ty. Wenus jest cu-

•  l/olożna, a nie ty. Bacz, żebyś ty nie został potępiony zamiast 

Marsa czy Wenus”

89

.

Istnieje  jeszcze  inne  niebezpieczeństwo,  mianowicie  defor­

macja  obrazu  Boga,  którego  będzie  się  oskarżać  albo  o  bezsil­

ność  (nie  jest  wszechmocny),  albo  o  złą  wolę  (nie  jest  dobry), 

(••/.cli  bowiem  przeznaczenie  jest  wypisane  na  niebie,  a  prze- 

nnezenie to złe gwiazdy, a złe gwiazdy zostały stworzone przez 

I li iga, no to Bóg jest albo bezsilny (żeby np. odwołać ich złe 

d/lalanie),  albo  zły  (czy  też  obojętny  na  ludzkie  sprawy,  co  na 

|rdno  wychodzi).  Jakie  to  ma  konsekwencje  psychologiczne, 

nic  irzeba  chyba  tłumaczyć.  Widzimy  także  obecnie  powrót 

I u pańskiego fatalizmu, gdzie człowiek w swej pozornej niewin-

**

 Por. M. ELIADE, dz. cyt., s. 71.

w

 Św. AUGUSTYN, 

Enarrationes in Psalmos

, 140, 9, PL 37, 1821, w: A. G. 

I I A M M A N ,  dz. cyt., s. 201.

background image

Aleksander Posacki SJ

ności,  człowiek  udający  Boga  kreującego  dobro  i  zło,  bardzo 
szybko  powraca  do  oddawania  swej  wolności  w  niewolę  fatum. 

To  rozgrzeszanie  się  w  imię  gwiazd  to,  jak  powiedział  słusznie 

św. Augustyn, uczona lub pseudouczona obrona grzechu.

Astrologia  jest  więc  grzeszna.  O  jednym  z  klientów  astro­

logicznych  porad  Augustyn  mówi:  „Dopuścił  się  kradzieży, 

aby  nie  odkryto  jego  czynu,  udaje  się  do  astrologia.  Dość,  iż 

ukradłeś, dlaczego chcesz do grzechu grzech dołączyć?”

90

. Lu­

dzie,  którzy  parają  się  ową  obroną  grzechu,  są  zwodzicielami, 

co  jest  najcięższym  grzechem.  Czynią  to  w  imię  astrologicz­

nej  wiedzy,  która  jest  po  prostu  nie  tylko  nieprawdziwa,  ale 
i  niemożliwa  z  racjonalnego  (teistycznego)  punktu  widzenia, 
Niemoralność połączona z głupotą.

Medycyna okultystyczna (uzdrowienia)

Medycyna  konwencjonalna,  tradycyjna  (akademicka)  nie 

jest w stanie - i nigdy nie będzie - uleczyć wszystkich chorych. 

Są więc ludzie (także i w Polsce), którzy manifestując prawdzi­

we czy rzekome zdolności uzdrowicielskie, oferują swoje usłu­

gi  licznej  klienteli.  Zjawisko  uzdrowicielstwa  pozatradycyjne- 

go  czy  paranormalnego  to  zjawisko  stare  jak  świat.  Zdrowie 

jest  wielkim  dobrem,  człowiek  chory  chwyta  się  więc  każdej 

iskierki  nadziei.  Ale  nie  wszystkie  uzdrowienia  pochodzą  od 

Boga.  Nie  wszystkie  też  uzdrowienia  pochodzą  z  neutralnych 

właściwości natury, których poznawanie trwa nieprzerwanie

90

 Św. AUGUSTYN, 

In Johannis Evangelium tractatus X,

 5. PL, 1469, w, 

A. C. HAMMAN, dz. cyt., s. 202.

background image

• ikully/.m, magia, demonologia

83

ml starożytności aż do dziś. Zdarzają się bowiem uzdrowie­

niu, które pochodzą z obszarów sił wrogich Bogu, Kościołowi, 

obszarów sił spirytystycznych, demonicznych. I wtedy czło­

wiek szukając dobra - swego zdrowia - może ponieść szkodę 

,llo swojej duszy.

I  .nergia  ujawniona  podczas  ingerencji  uzdrowiciela,  szcze- 

(lóluie  podczas  gestu  nałożenia  rąk  -  energia,  której  niekiedy 
|n/(.'ówcześnie  nadaje  się  nazwy,  takie  jak  „bioenergia”,  „fluid 

•yi  iowy”  czy  „energia  kosmiczna”  -  może  mieć  bardzo  różne 

t  niezależne  od  siebie  przyczyny

91

.  Sam  jej  skutek  uzdrowi- 

i  lelski  nie  mówi  jeszcze  nic  o  jej  pochodzeniu.  Potrzebny  jest 

'ci szy kontekst do rozeznania duchowego.

1’ierwszą przyczyną (całkowicie niezależną) może być 

nergia Boska, siła łaski. Mówimy wówczas o charyzmacie 

u:drawiania, jaki posiadał Jezus Chrystus, który poprzez 

wrgo Ducha obdarzył nim apostołów i obdarza także dziś 

niektórych chrześcijan. Jest to rzeczywistość znana i rozpo- 

nmia po owocach, wśród których sam fakt uzdrowienia nie 

nrilarcza.

I  >rugą  przyczynę  manifestacji  owej  energii  odczuwalnej 

•i  ciele  przez  uzdrawianego  próbuje  określić  hipoteza  neu- 

iinlnego  czy  autonomicznego  obszaru  sił  natury,  który  ciągle 

I'  i/cze  nieznany,  jest  poddawany  intensywnym  badaniom  na 

• o/nych poziomach. To hipoteza naturalistyczna. Zajmuje się

Przede wszystkim nie wiadomo, czy chodzi tutaj o jakąkolwiek energię. 

Miinlleslacje czysto wewnętrzne, polegające na „odczuwaniu czegoś” (mrowie­

li. 

, uczucie ciepła lub zimna), nie świadczą jeszcze o istnieniu jakiejś energii, 

|i'M lo już jakaś 

koncepcja teoretyczna

, która jest nieproporcjonalna do owych 

<Aul\v wewnętrznych,

 na podstawie których arbitralnie wnioskuje się o istnieniu 

itłl»lł’|ś energii (i do tego energii „kosmicznej”).

background image

84

Aleksander Posacki S I

nią  dziedzina  zwana  parapsychologią  czy  psychotroniką,  któru 

z trudem poszukuje swego statusu jako dyscypliny naukowej,

Trzecią przyczyną może być ingerencja sił demonicznych,

0  czym  mówi  hipoteza  spirytystyczna.  Ingerencja  duchów 

może  współistnieć  z  ewentualnymi  siłami  natury,  którymi 
się  one  mogą  nawet  posłużyć.  Nasuwa  się  pytanie:  czy  szatan 

może  uzdrawiać?  Wielu  praktyków  pastoralnych  i  charyzma­
tycznych  odpowiada  na  to  twierdząco.  Bądźmy  więc  czujni, 
nie dajmy się zwieść (por. Ef 6,10-12).

Czy więc chrześcijanin może za wszelką cenę i u wszystkich 

szukać  uzdrowienia  ze  swoich  dolegliwości?  Pastoralna  i  cha­

ryzmatyczna  tradycja  Kościoła,  bazująca  na  Biblii  i  doświad 
czeniu świętych, zawsze ostrzegała wiernych przed nierozwagi) 

w  tym  względzie.  Istnieją  bowiem  dwa  poważne  zagrożenia, 

Pierwsze  -  to  postawa  serca,  postawa  wewnętrznej  niewierno­
ści,  polegająca  na  niedostatecznym  liczeniu  na  Pana  Boga  we 

wszystkim  -  Boga,  który  jest  przecież  Panem  każdej  sytuacji, 

To  grzech  braku  zaufania  i  zachwianie  relacji  osobowej  z  Bo­
giem,  skoro  nadmiernie  pokłada  się  nadzieję  w  czymś,  co  nic 

jest naszym Bogiem (ryzyko grzechu idolatrii).

Drugie  zagrożenie  -  to  realna  możliwość  ingerencji  sił  dc- 

monicznych, fatalnej w skutkach dla zdrowia psychicznego

1  duchowego.  W  momencie  uzdrowienia  fizycznego  chorobu 

może  się  przenieść  do  sfery  psycho-duchowej.  Może  więc  być 

z  człowiekiem  jeszcze  gorzej,  bo  np.  może  zniknąć  ból  (ciało), 

a  pojawi  się  lęk  (psychika)  czy  trudności  w  modlitwie  (duch), 
Nie  takie  jest  uzdrowienie  chrześcijańskie.  Zwłaszcza  że  wic 

lu  uzdrowicieli  przyznaje  się  jawnie  do  kontaktów  ze  spiryty­

zmem  czy  nawet  otrzymania  swych  darów  od  tzw.  duchów- 
-przewodników. Trzeba więc przejawiać wielką ostrożność.

background image

• Htultyzm, magia, demonologia

85

obserwować,  czy  zachowane  są  kryteria  chrześcijańskie  i  ra- 

■ / * ■ j dmuchać na zimne, niż ulec pozornej neutralności czy 
nnt uralności działań, stąd też często jest tu już potrzebny cha­

ty'mat rozeznawania duchów, o którym mówi św. Paweł.

Są trzy podstawowe kryteria charakteryzujące uzdrowienie 

i ln /.eścijańskie, które powinny występować równocześnie:

1.  Zasada  uzdrowienia  czy  oczyszczenia  całego  człowieka, 

w  tym  także  -  a  może  przede  wszystkim  -  jego  duszy 

(uzdrowienie  paralityka  przez  Jezusa).  Z  uleczeniem 

ciała  powinny  wzrastać  również  owoce  ducha:  pokój 

i  radość,  wiara,  miłość,  pokora,  pojednanie  ze  wszyst­
kimi

92

.

2.  Kryterium  wiary  jako  wiary  teologalnej,  według  której 

wierzy  się,  iż  akt  uzdrowienia  to  dar  od  Boga,  to  nowe 
spotkanie  z  miłującym  Bogiem  (a  nie  jakaś  koncentra­

cja  woli,  którą  można  by  nazwać  wiarą  psychologiczną). 

Choroba  jest  nie  tylko  faktem,  ale  również  znakiem, 

który  należy  odczytać  w  relacji  do  Boga.  Wielu  uzdro­

wicieli  nie  żąda  od  nas  nie  tylko  wiary  teologalnej,  ale 

i  wiary  psychologicznej,  zadowalając  się  jakąś  pasywną 

uwagą.  Przypomina  to  raczej  seans  hipnotyczny  niż 
zbawcze i personalne spotkanie z Bogiem.

Osoba  uzdrowiciela.  Należy  się  mu  bacznie  przyglądać, 

czy  działa  on  bezpośrednio  w  imię  Jezusa,  bezpośrednio 

mocą Jezusa - jak ongiś Apostołowie. „Jednemu tylko

A

Bogu służyć będziesz” - mówi Pismo Święte. Uzdrowi-

v

 Nieprzypadkowo w różnych językach etymologie słów: zdrowie i zbawienie 

j ii|>, wł. 

salute e sahezza)

 lub zdrowie i świętość (niem. 

Heil uncl Heiligkeit)

 pokry- 

n|i| się. Jest to wyrazem intuicji wyraźnie pochodzących z Ewangelii.

background image

86

Aleksander Posacki S,!

*

ciel  rozpowszechnia  często  własne  zdjęcie,  jeszcze  częś- 
ciej  uzdrawia  za  pieniądze  i  uważa  się  za  niezbędne, 

jedyne  czy  może  najlepsze  narzędzie  energii  niewiado­

mego  pochodzenia.  W  praktyce  oznacza  to  ubóstwienie 
energii  nieznanego  pochodzenia  (1)  oraz  samoubó- 

stwienie  (2),  zwłaszcza  przy  założoniu  filozofii  pantei• 

zmu,  gdzie  biorca  rzekomej  energii  kosmicznej  jest  jed­

nocześnie jej twórcą.

Ponadto,  jak  stwierdza  Orygenes  w  swoim  dziele  Contra 

Celsum  (2,40),  „bałwochwalcą  jest  ten,  kto  niezniszczalne  po­

jęcie  Boga  odnosi  do  wszystkiego,  tylko  nie  do  Boga”  (por. 

KKK,  2114).  Z  tego  punktu  widzenia  grzechem  bałwochwal­
stwa  będzie  także  ubóstwianie  energii  -  i  to  energii  niezna­

nego  pochodzenia.  Mamy  tu  zresztą  dwie  rzeczy:  ubóstwienie 

energii,  a  następnie  grzech  nieroztropności  otwierania  się  no 

energię nieznanego pochodzenia: 

1

1.  Ubóstwienie energii.

Według  Pierwszego  Sympozjum  Stowarzyszenia  Radie­

stetów  w  Warszawie  (wrzesień  1981)  bioenergia  ma  na­

stępujące cechy:

-  posiada  własną  inteligencję  przewyższającą  inteligen­

cję  człowieka,  posiada  psychiczne  i  genetyczne  cechy 
charakteru człowieka, od którego pochodzi;

-  przechodzi  przez  wszystkie  przeszkody,  jak  mury, 

ekrany,  specjalne  kabiny  itp.,  odległość  nie  odgrywa  dla 
niej  żadnej  roli  -  jej  cechą  charakterystyczną  jest  inte­
gracja  wszechobecnego  systemu  wartości  i  sił  metafi­
zycznych wszechświata. Jest to nie tylko jakaś ideologia,

background image

(Ikultyzm, magia, demonologia

87

ale  wyznanie  wiary  w  jakiegoś  bezosobowego  boga  (zwa­

nego  „Energią”),  pewien  rodzaj  ateizmu,  skoro  teizm 

jest  wiarą  w  Boga  osobowego,  co  także  jest  grzechem 

przeciwko  pierwszemu  przykazaniu  (KKK,  2123  -  gdzie 
ateizm  jest  określony  jako  brak  wewnętrznej  łączności 

z Bogiem, oczywiście z Bogiem osobowym).

2.  W  1983  roku  Biotroniczna  Komisja  Weryfikacyjna  (ro­

dzaj kościoła, uniwerstytetu), która powstała przy Stowa­
rzyszeniu  Radiestetów  w  Warszawie,  ustanowiła  nastę­

pującą  (nowa  dogmatyka)  definicję  bioenergoterapeuty: 

„BIOENERGOTERAPEUTA 

to 

człowiek 

posiada­

jący  dar  przekazywania  energii  dobra  (skąd  wiadomo, 

że  dobra?)  w  sposób  skuteczny  (jest  dobra,  bo  jest  sku­

teczna?),  a  zarazem  bezpieczny  (czy  także  duchowo 

bezpieczny?)  dla  siebie  i  pacjentów.  Ów  dar  nie  musi 
być  uświadomiony  sobie  przez  bioenergoterapeutę,  jak 

również  nie  musi  znać  on  rzeczywistych  mechanizmów 

przyczyny chorób i ich likwidacji”.

Czyli nie wie on trzech rzeczy:

1.  Nie  wie,  skąd  pochodzi  energia  i  jaka  jest  jej  natura 

(zakłada  on  tylko,  że  jest  wszechmocna  i  dobra,  czyli 

boska).  Większość  bioenergoterapeutów  otwarcie  przy­

znaje  się  do  nieznajomości  natury  tej  energii,  powołując 

się na tajemnicę. Skąd więc wiadomo, że jest to energia
dobra?

2.  Ow  dar  nie  musi  być  uświadomiony  sobie  przez  te­

rapeutę,  czyli  nawet  nie  wie  on,  skąd  pochodzi  ten  dar 
i czemu służy. Skąd więc wiadomo, że to dar? A jeśli, to 

od kogo?

background image

88

Aleksander Posacki SJ

3.  Nie  musi  on  znać  właściwych  przyczyn  choroby,  jak 

też  wiedzieć,  dlaczego  np.  choroby  znikają.  Jeśli  nie 

zna  przyczyn  choroby,  to  skąd  wie,  czy  nie  znikają  tyl­

ko  objawy,  a  wtedy  jest  jeszcze  gorzej,  bo  ingeruje  on 

w  naturalny  proces  obronny  organizmu,  lub  co  gorsza, 

ingeruje  on  jakby  w  sens  teologiczny  choroby,  która  jest 

dopuszczona  przez  Boga  także  w  jakichś  celach  ducho­

wych.

Chrześcijanin wie:

»

1.  jaką mocą to czyni (moc Chrystusa); 

1

2.  co to za dar (służy on ewangelizacji, a więc misji 

1

v

zbawczej  Chrystusa  polegającej  głównie  na  „nawra-  i 

caniu  serca”  ku  zbawieniu,  które  jest  sprawą  życia

i śmierci);

3.  że przyczyny choroby, nawet jeśli nie zawsze mają 

korzenie bezpośrednio duchowe, to są kierowane przez 

j 

Boga osobowego i w tym kontekście mają jakiś sens teo­

logiczny, który należy odczytać.

Mamy  tutaj  istotne  przejawy  niebezpiecznego  irracjona­

lizmu oraz beztroski duchowej, która przeważnie:

1.  przedwcześnie  identyfikuje  objawy  empiryczne, 

wtłaczając  je  w  ramy  gotowych  teorii  gnostyczno-ma- 

gicznych,  jak  wspomniany  energetyzm.  Powstaje  tu 

problem uczciwości intelektualnej',
2.  nie  uwzględnia  zakazów,  ostrzeżeń  biblijny

Biblię jako taką, ponieważ reprezentuje ona światopo*

nowionych expressis verbis), a często wręcz

background image

I ikully/m, magia, demonologia

89

gląd  niemonistyczny,  a  nawet  antymonistyczny  (odrzu­
cenie magicznych kultów);
3.  nie  docenia  mocy  sil  spirytystycznych  przemiesza­
nych  z  naturą  (naiwny  naturalistyczny  optymizm),  na­

tomiast  -jak  stwierdza  objawienie  chrześcijańskie  -  na­
tura  jest  skażona  (nie  zla!)  i  demony  w  sensie  szerokim 
również należą do natury.

To  wszystko  powoduje,  że  nawet  jeśli  terapeuta  posiada 

dobre  intencje  (co  nie  usuwa  grzechu  ignorancji  zawi­
nionej),
 to:

1.  może  stać  się  narzędziem  uwikłania  ludzi  w  grzech 

przeciwko  pierwszemu  przykazaniu,  ze  wszystkimi  jego 

konsekwencjami  (tzw.  obciążenie  okultystyczne

93

  do 

trzeciego, czwartego pokolenia);
2.  może  stać  się  narzędziem  działania  złych  duchów, 

czemu sprzyja ten grzech.

Same  takie  możliwości  (zwłaszcza  że  są  istotnie  powiązane 

v  sobą)  istotnie  dyskwalifikują  tzw.  bioenergoterapię,  gdyż 

dotyczą  one  spraw  najwyższej  wagi.  Natomiast  w  sprawach 

najwyższej  wagi  moralno-duchowej  sama  możliwość  nakazuje 

w sposób konieczny działanie tak, jak by to była realność.

Chodzi  tutaj  o  rozmaite 

negatywne

  skutki  psycho-duchowe  (niekiedy  bar- 

•bn  tajemnicze),  które  oprócz  tego,  że  przejawiają  się  w  skłonności  do  popeł- 

iilnnia  grzechów  okultyzmu,  to  również  przejawiają  się  w  rozmaitych  „ciemnych 

Miłe 

waleniach”  (uniemożliwiających  modlitwę),  tajemniczych  niepowodzeniach 

I  ../łych”  nieszczęściach  (mimo  zewnętrznych  oznak  „sukcesu”),  które  dotykają 

•  ale  rodziny.  Nie  chodzi  tu  o  żaden  determinizm  czy  odpowiedzialność  zbiorową, 

uli*  o  pewne 

skutki  grzechu,

  uznanego  przez  Boga  za  najcięższy  i  określonego  jako 

nierząd” z mocami ciemności.

background image

90

Aleksander Posacki SJ

To wszystko potwierdza praktyka, a szczególnie świadec­

twa byłych „bioenergoterapeutów”, którzy byli egzorcyzmo-

wam

194

PODSUMOWANIE

Okultyzm jako niewierność fundamentalna

Jak stwierdza Katechizm, praktyki okultystyczne są sprzecz- 

ne ze czcią i szacunkiem - połączonym z miłującą bojaź«| 

nią - które należą się jedynie Bogu (KKK, 2117). Dodałbym?

i

jeszcze,  że  stoi  to  nie  tylko  w  sprzeczności  z  postawą  religijną 

j 

lub  cnotą  religijności,  ale  że  postawa  magiczna  może  wprosi 

być wyrazem 

grzechu bezbożności, 

o którym także się mówi 

w  Katechizmie.  Grzech  ten  (jako  forma  grzechu  przeciwko 

pierwszemu  przykazaniu)  przejawia  się  w  trzech  zasadniczych 

formach:

1.  Kuszenie  Boga,  czyli  wystawianie  Go  na  próbę  w  słowach 

lub  uczynkach  (Jego  wszechmocy  lub  dobroci),  aby 

zmusić  Go  w  jakiś  sposób  do  działania.  To  samo  czy­

ni  szatan  wobec  Jezusa  (por.  Mt  4,5-7).  Dokonuje  się 

to  zarówno  przez  subiektywną  motywację,  jak  i  przez 

samą strukturę rytuału.

Rytuał w sposób oczywisty próbuje zmusić Boga do 

94

94

  Do  wielu  z  tych  ludzi  (do  czego  sami  się  już  po  nawróceniu  chętnie  przy* 

znają)  odnosi  się  ironiczna  uwaga  z  Mdr  17,7-8  (cytowana  w 

Nocie

,  s.  121):  „Za­

wiodły  kłamliwe  sztuczki  czarnoksięstwa,  spadła  haniebna  kara  na  przechwałki 

z  powodu  mądrości!  Ci,  którzy  przyrzekali  duszę  schorzałą  uwolnić  od  strachów 

i niepokojów, sami na śmieszny strach chorowali”.

background image

I lliiilly/.m, magia, demonologia

91

działania  w  tym  sensie,  że  usiłuje  się  wedrzeć  samowol­

nie  na  obszary  wszechwiedzy  i  wszechmocy  zarezerwo­

wane tylko dla Niego.

Na  przykład  w  Reiki  używanie  niektórych  tajemniczych 

znaków  w  sanskrycie,  które  mają  rzekomo  moc  wiążącą 
wobec  rozmaitych  chorób,  wskazuje  w  sposób  oczywisty 

na  skojarzenie  z  magią  i  jakby  przejęcie  pewnych  kom­
petencji Boga, gdy chodzi o uzdrawianie.

2.  Drugi  rodzaj  grzechu  to  świętokradztwo,  które  polega 

na  profanowaniu  lub  niegodnym  traktowaniu  nie  tylko 

sakramentów  i  innych  czynności  liturgicznych,  ale  rów­

nież osób, rzeczy i miejsc poświęconych Bogu.

Można  to  potraktować  także  nieco  szerzej,  nie  tylko 

w  sensie  konkretnych  aktów  kościelnych,  ale  w  sensie 

antropologii  chrześcijańskiej, 

która  jest  podważana 

w  przypadku  medycyny  alternatywnej.  Ciało  jest  świą­

tynią  Boga,  a  więc  nie  może  podlegać  lekkomyślnie 

jakimkolwiek  eksperymentom,  zwłaszcza  w  zakresie 

tzw.  terapii  seksualnych.  Natomiast  dusza  ludzka  jest 

po  pierwsze  duchowa,  a  po  drugie  jest 

sakralna 

(jako 

imago  Dei  -  obraz  Boga),  a  więc  nie  tylko  nie  powinna, 

ale  nawet  nie  może  (bo  jako  duchowa  jest  niedostępna, 

„tajemnicza”)  podlegać  rozmaitym  technicznym  mani­

pulacjom ze względu na swoją naturę.
Profanacją  jest  także  homogeniczne  lub  monistyczne 

zamazanie  zasadniczej  różnicy  między  pierwiastkiem 
duchowym  i  cielesnym  w  człowieku,  różnicy  jakościo­

wej;  tzw.  holizm  antropologiczny  (mikrokosmos)  jest  je­

dynie  przejawem  monizmu  panteistycznego  (makrokos- 

mos), który jest także grzechem przeciwko pierwszemu

background image

92

i

Aleksander Posacki SJ

przykazaniu,  a  więc  tym  razem  grzechem  wprost  prze­
ciwko  Bogu,  który  ma  miejsce  wtedy,  gdy  człowiek  czci 

i wielbi stworzenie zamiast Boga, bez względu na to, czy 

chodzi  o  innych  bogów,  czy  o  demony  (np.  satanizm: 

KKK, 2113).

3.  Symonia,  która  jest  określana  jako  nabywanie  lub  sprze­

dawanie  rzeczywistości  duchowych,  jak  to  było  u  Szy­

mona Maga.

W  szerszym  sensie  jest  to  manipulacja  rzeczywistościaml 

duchowymi,  co  jest  typowe  dla  magii  (i  co  jest  również 

profanacją).  Pamiętamy  surową  reakcję  Piotra  (Dz  8,9- 
24)  wobec  Szymona  Maga  -  a  więc  znowu  mamy  ma­

gię  -  który  chciał  kupić  charyzmatyczne  dary  duchowe 

i sama taka chęć została najsurowiej potępiona.

Jeżeli  np.  Reiki  jest  energią  duchową  (bo  miłość  jest  do­

świadczeniem duchowym, a ponadto Reiki porównuje

A

się  do  Ducha  Świętego)  -  jak  się  deklaruje  -  a  sprzedaje 

się  ją  za  pieniądze,  to  oprócz  tego,  że  jest  sprzedawa­
niem  miłości  za  pieniądze,  czyli  prostytucją,  jest  również 

symonią, czyli grzechem bezbożności.

Magia jest potępiona 

z następujących powodów:

-  subiektywna 

postawa 

wyrażająca  się  w  złych  motywa­

cjach,

-  obiektywny 

rytuał 

zakładający  jakiś  prymat  natury  lub 

duchów  nad  Bogiem  lub  niebezpieczeństwo  (1)  czy  nie- 

godność  (2)  jakiejś  techniki,  np. 

mediumizm 

(potępie­

nie mediumizmu: KKK, 2116).

background image

i Ikultyzm, magia, demonologia

93

Niebezpieczeństwo okultyzmu

(lakże medycyny okultystycznej)

1. Zła motywacja (niewłaściwe cele)

-  rozwój  motywacji  i  postaw  magicznych  (filozofia  sukce­

su,  teologia  samozbawienia,  legalizm  magiczny,  przeciw­

stawne  pokorze  (niebezpieczeństwo  pychy,  pierwszego 

z  grzechów  głównych)  oraz  darmowości  Bożych  darów, 

a szczególnie Bożego zbawienia (czyli „zdrowia transcen­

dentnego”);

2. Złe środki (niegodne metody)

-  mediumizm,  wszechmoc  bezosobowych  rytuałów,  no­

szenie  amuletów  (kumulujących  rzekomo  bezosobową 

moc)-KKK, 2117;

1. Zamęt doktrynalny

-  szerzenie  się  naturalizmu,  osłabianie  autorytetu  Biblii 

(jako  głoszącej  niemonistyczny  światopogląd)  i  Kościoła 
(odwieczny  cel  masonerii

95

),  propagowanie  naturalizmu 

zamiast  religii  objawionej  lub  podszywanie  się  pod  cuda 

biblijne;

-  gdy  chodzi  o  zamęt  doktrynalny,  pojawiają  się  dwa  nie­

bezpieczeństwa, gdy chodzi o medycynę magiczną:

Dokument  Kongregacji  Nauki  Wiary  z  26  XI  1983 

(Deklaracja  o  stowa- 

nyszcniach  masońskich)

  przypomina  o  nadal  obowiązującej  ekskomunice  za 

|u/,ynależność  do  organizacji  masońskich.  Lokalne  autorytety  kościelne  nie  mają 

piawa  wypowiadać  się  na  temat  istoty  czy  natury  stowarzyszeń  masońskich  w  taki 

uposób,  który  miałby  umniejszać  rozporządzenia  Kongregacji.  Wydaje  się,  że  wy­

n i k a   z  tego  również  wniosek,  iż  radykalizmu  wymowy  teologiczno-moralnej,  jaki 

ma ów fakt ekskomuniki z powodu przynależności do sekt masońskich, nie mogą

mlabiać prywatne opinie także osób duchownych.

background image

94

Aleksander Posacki SJ

a)  podszywanie  się  pod  uzdrowienia  religijne,  chrześci­

jańskie,  ewangeliczne  (manipulacja  niektórymi  cy­

tatami  z  Ewangelii,  np.  „moc  wyszła  z  Chrystusa”). 
Chrystus uzdrawiał miłością. Być może miłość jest ja­
kąś  energią,  lecz  nie  każda  energia  jest  miłością.  Mi­

łością  nie  można  manipulować  ani  nawet  mocą,  która 

wyszła z Chrystusa;

b)  ustalanie  jakiegoś  dualistycznego  paralelizmu  uzdro­

wień,  różnych  sposobów  uzdrawiania,  czy  też  różnych 

dróg  zbawienia;  stawianie  ich  na  równi.  Magia  wy­
grywa,  bo  jest  łatwiejsza.  Oba  systemy  muszą  ry­

walizować  ze  sobą,  bo  mają  własną  całościową  ko­
herencję.
  To  nie  jest  komplementarność  zbawienia 

i  uzdrawiania,  to  jest  rywalizacja  dróg  zbawienia  lub 

uzdrowienie  staje  się  zbawieniem,  a  nie  -  jak  to  jest 

w  chrześcijaństwie  -  zbawienie  prowadzi  do  uzdro­

wienia.  Medycyna  tradycjonalna  (akademicka)  trak­

towana  kompetentnie,  uczciwie  oraz  twórczo  może 
łatwiej  współpracować  z  procesem  duchowym,  pro­
cesem  całościowym  i  docelowym,  jakim  jest  zbawie­

nie,  a  będąc  uczciwą  i  kompetentną,  zna  swoją  rolę, 
swoją częściowość i swoje miejsce.

Magia jest niższa, a uważa się ją za wyższą (domy kultu­
ry, publikatory). Powrót do magii jest regresem, a nawel 

zdradą i to nie tylko własnego dziedzictwa kulturowe­

go. Jest to również zdrada własnej inicjacji chrzcielnej.

4.  Orędzie wschodnie lub magiczne

-  istnieje  w  propagowaniu  owego  orędzia  przedziwna 

zgodność  różnych  i  zwykle  nieznanych  sobie  terapeutów 
czy „bioenergoterapeutów”;

background image

(Muiltyzm, magia, demonologia

95

-  reinkarnacja  i  monizm  panteistyczny,  siły  psychiczne, 

potencjał  ludzki,  ewolucja  ludzkości  (podstawa  antro­
pologii  okultystycznej),  system  trójdzielny,  wróżbiar­

stwo,  mieszanie  duchowości  z  tym,  co  psychofizyczne, 

mieszanie  świętości  z  całkowitością  (Jung),  naturali- 

styczne  pojęcie  świętości,  odrzucenie  stanów  „dojrzało­

ści  osobowej”  na  rzecz  stanów  nadosobowych  (transper- 
sonalnych),  które  często  okazują  się  nieosobowe  lub 
bezosobowe  (tzw.  psychologia  transpersonalna).  Wpro­

wadzanie  „materialnej  wymierności”  w  to,  co  duchowe 

czy  sakralne  (jeśli  tzw.  aura  jest  miarą  zdrowia,  to  czy 

również miarą świętości?);

5.  Grzeszne  (1),  nieuczciwe  intelektualnie  (2)  i  niebez­
pieczne (3) otwarcie na nieznane siły

-  grzech  nieposłuszeństwa  przeciwko  pierwszemu  przy­

kazaniu  jako  przekroczenie  ustanowionych  zakazów 

oraz  możliwe  ingerencje  demoniczne  także  z  powodu 

tego  grzechu.  Ponadto  nieuczciwość  intelektualna  jako 

otwarcie  się  na  siły  nieznanego  pochodzenia.  Przy  tej 
okazji  niebezpieczna  nieroztropność  przejawiająca  się 

w  lekceważeniu  rozeznawania  duchowego  czy  wręcz  ro­

zeznawania  duchów.  Dokonuje  się  to  zwykle  w  jakimś 

pseudointelektualnym  kontekście  zamazywania  teologii 
walki  duchowej,  lekceważenia  niebezpieczeństw  zniewo­

leń  duchowych  oraz  niebezpieczeństw  taktyki  szatana, 
w imię jakiegoś naiwnego naturalistycznego optymizmu',

background image

96

Aleksander Posacki SJ

6.  Chaotyczne mieszanie technik psychofizycznych z ry­
tuałami inicjacyjnymi

-  antyinicjacja,  zaprzeczanie  „inicjacji  chrzcielnej”,  co  jesl 

niebezpieczne  nie  tylko  dla  zdrowia  psychicznego,  ale 
również dla zbawienia wiecznego.

background image

KONFERENCJA 

BISKUPÓW TOSKANII

NOTA DUSZPASTERSKA

NA TEMAT 

MAGII

I DEMONOLOGII

background image
background image

99

Nula duszpasterska na temat magii i demonologii

Gwiazdy są źródłem pierwszego popędu,

Lecz choćby wszystkich, to i w tym przypadku 

Światło wam dane na obejście błędu 

I wolna wola...

Dante Alighieri, Boska Komedia, Czyściec XVI, 73-76

Biskup  Angelo  Scola  przedstawi  bardziej  szczegółowo  mo­

tywacje  dla  drugiego  wydania  Noty  duszpasterskiej  na  temat 

magii i demonologii.

Ograniczę  się  do  podkreślenia  faktu,  że  zaledwie  po  jednym 

miesiącu  doszliśmy  do  konieczności  ponownego  wydania  Noty, 
<  '<> obrazuje, w jakim stopniu odczuwane są te tematy w naszej 

wspólnocie.

„Nowa  ewangelizacja”,  do  której  nieustannie  wzywa  nas 

Ojciec  Święty,  wychodzi  także  od  potwierdzenia  „absolutnego 

i  niezastąpionego  panowania  Chrystusa”  nad  wszechświatem 
i nad naszym życiem.

Jak  przypomina  nam  Notą  „kto  odkrył  Jezusa  Chrystusa, 

nie  potrzebuje  szukać  zbawienia  gdzie  indziej.  On  jest  jedynym 

i autentycznym Odkupicielem człowieka i świata ”.

Tak  więc  jawi  się  jako  orędzie  nadziei  i  radości  to,  co  chcie­

liśmy  skierować  do  naszych  wspólnot  i  w  sposób  specjalny  do 
tych, którzy doświadczeni przez ból i cierpienie w duchu i na cie­
le szukają ulgi, przebiegając drogi, które w rzeczywistości prowa-

background image

100

Konferencja Biskupów Toskanii

dzą tylko do innego cierpienia i innej beznadziejności, podczas 

gdy równocześnie oddalają od Chrystusa.

Życzeniem  naszym  jest,  aby  ten  dokument  został  przyjęty 

w  swojej  całości  przez  nasze  wspólnoty,  a  szczególnie  przez  tych, 

którzy  noszą  na  sobie  jakąś  duszpasterską  odpowiedzialność,  by 

sprzyjał  on  także  większemu  wyważeniu  osądu  na  temat  moż­

liwości  nadzwyczajnego  działania  szatana  [dosł.:  „maligno”]

1

unikając  jednocześnie  zarówno  racjonalnych  uprzedzeń,  jak 

i naiwnej łatwowierności.

Silvano Kard. Piovanelli 

Arcybiskup Florencji 

Przewodniczący Konferencji 

Biskupów Toskańskich

1

Florencja, 1 czerwca 1994 

t

5

1

J

1

  II  meligno

  oznacza  w  języku  włoskim  pojęcie  Złego  lub  po  prostu  szatana,| 

Biorąc  pod  uwagę  kontekst  tematyczny  całej  broszury,  który  otwarcie  polemizuje 

z  racjonalistycznymi  teoriami  posuwającymi  się  czasem  do  kwestionowania  oso-j 

bowego  istnienia  zła,  wybraliśmy  słowo  „szatan”,  aby  przy  tej  okazji  jednocześnie 

uniknąć  wspomnianej  niejasności,  której  wyjaśnienie  było  właśnie  celem  niniej­

szej  broszury.  Por.  też  s.  125:  rozróżnienie  między 

złem

  a 

Złym

,  między 

ił  małe 

oraz 

ił maligno

 (przyp. tłum. - A. P.).

background image

Nula duszpasterska na temat magii i demonologii

kryteria poprawnej lektury 

Noty

To  nowe  wydanie  Noty  na  temat  magii  i  demonologii  stano­

wi  odpowiednią  okazję  do  dobrego  sprecyzowania  celu,  który 

przynaglił  pasterzy  do  interwencji  w  tej  dziedzinie.  Nie  było 

nim  z  pewnością  sprzyjanie  rodzącej  się  przy  tej  okazji  cie­

kawości  dotyczącej  tych  problemów  lub  nadanie  im  większej 

wagi  niż  posiadają.  Pragnienie  pasterzy  jest  dobrze  streszczo­

ne  w  tytule  ostatniego  paragrafu  Noty:  „Absolutne  i  niezastą­

pione panowanie Chrystusa”.

Biskupi  zamierzają  podtrzymywać  wiarę  wszystkich  wier­

nych  w  zwycięstwo,  które  Chrystus  już  odniósł  nad  szatanem 
(ilosł.:  maligno).  Zwycięstwo,  które  ma  wyzwalać  ze  strachu 
i  z  poszukiwania  magicznych  środków  do  pokonywania  trud­
ności  życiowych,  które  zwłaszcza  w  takim  społeczeństwie  jak 

nasze przybierają postać intensywnych dramatów i cierpienia.

Pan  Jezus  i  tylko  On  sam  ma  moc  strącić  oskarżyciela  ludzi 

i  uczynić  swoich  braci  zwycięzcami.  A  to  poprzez  egzystencję 

normalną,  codzienną, przeżywaną  w  wielkiej rodzinie eklezjal­
nej; życie tworzone z wiary umacnianej każdego dnia w modli­
twie  do  Boga  Ojca,  w  sakramentach,  w  komunii  przeżywanej 

ze swoimi braćmi i w świadectwie dawanym w rozmaitych sy­

tuacjach  o  istnieniu,  do  którego  jest  wezwany  każdy  chrześ­

cijanin.  Jezus  nas  miłuje  i  wyzwala  nas  od  grzechu,  do  Niego 

możemy  zwrócić  się  naprawdę  z  sercem  synowskim  w  każdej 

potrzebie.  Takie  jest  jądro  Noty.  Od  tego  -  wydaje  się  -  wy­

chodzą kryteria lektury. Chciałbym je krótko wyliczyć.

background image

102

Konferencja Biskupów Toskanii

Przede  wszystkim  taka  Nota  ma  być  brana  w  swej  całości, 

Nie  powinno  się  wyrywać  z  niej  jakiegoś  fragmentu,  nawet 

dotyczącego  problemów,  które  środki  masowego  przekazu 

chętniej  przesadnie  podkreślają,  jak  na  przykład  te  związane 
z  technikami  magii  lub  z  opętaniem  diabelskim.  Koniecznu 

jest  natomiast  cierpliwość  podejmowania  wszystkich  treści 

przedstawionych  według  hierarchii,  która  właśnie  w  ostatnim 
paragrafie  ma  swój  zwornik.  Chrześcijanin  więc  poczuje  się 
tu  zaproszony, aby  nie szukać  własnego  zbawienia poza Chry­

stusem.  A  kiedy  będzie  w  potrzebie  i  podczas  próby,  będzie 
umiał  zwrócić  się  do  Chrystusa  w  normalny  sposób,  który 

Kościół daje do dyspozycji dla naszego codziennego życia.

Drugie kryterium lektury jest przeznaczone w sposób szcze­

gólny dla kapłanów. Są oni wezwani, by nie wpadać w racjona­

listyczne  przesądy  wobec  zjawisk  związanych  z  nadzwyczajną 

możliwością  działania  szatana  oraz  by  uznać,  że  ta  możliwość 
nawet  jeśli  jest  skrajna,  istnieje.  Oni  wiedzą,  że  szatan  działa, 

zwykle  prowadząc  człowieka  do  grzechu,  niemniej  jako  paste­

rze pokorni i mądrzy nie mogą zaprzeczyć możliwości jego nie­

zwykłego  działania,  które  trzeba  będzie  rozeznać  z  mądrością 

i  roztropnością. Tego  w  sposób  szczególny wymaga  się  od  eg­

zorcystów,  którzy  działają  w  zależności  od  biskupów,  świado­

mi  tego,  iż  przyodziani  są  w  misję,  która  jest  misją  eklezjalną, 

a  którą  są  zobowiązani  wypełnić  i  z  której  powinni  być  gotowi 

w każdym momencie zdać sprawę swoim pasterzom. Od kapła­

nów  wymaga  się  także  zabezpieczenia  siebie  i  wiernych  przed 

ryzykiem przeciwstawnym: przed naiwną łatwowiernością, któ­
ra  pobudza  do  widzenia,  zawsze  i  wszędzie,  nadzwyczajnego 
działania  szatana,  zapominając  o  tym  zwykłym,  które  jest  naj­
powszechniejsze i najbardziej podstępne. Będzie wszelako ich

background image

103

Nula duszpasterska na temat magii i demonologii

troską przyjęcie w każdym momencie na siebie cierpienia tych, 

którzy  zwrócą  się  do  nich  z  tymi  problemami,  pomagając  im 
uchwycić  pytanie  o  chrześcijański  sens  istnienia,  które  zawarte 
|est w ich doświadczeniu.

W  ten  sposób  pojawia  się  trzecie  kryterium.  Dotyczy  ono 

wspólnot  chrześcijańskich  jako  takich,  aby  będąc  prawdziwie 

misyjne,  umiały  przepowiadać  z  jasnością  Chrystusa  umarłego 
i zmartwychwstałego jako szyfr, w którym każdy aspekt istnienia 

znajduje wytłumaczenie. Wspólnota chrześcijańska jest wezwa­

na do tego, by stać się miejscem widzialnego spotkania z Chry­

stusem,  miejscem  odnowionych  w  Jego  imię  relacji  i  dzielenia 

się  tych,  którzy  są  w  potrzebie  materialnej  i  duchowej.  Powin­

na  być  żywą  komórką,  gdzie  dzisiejszy  człowiek,  który,  pomi­
mo wymyślnych technologii w naszej kulturze, często stając się 

ofiarą paniki i udręki, może w Chrystusie Panu znaleźć pokój.

Biskupi  toskańscy  chcieli  przedstawić  na  nowo  tradycję 

doktrynalną  Kościoła  na  temat  magii  i  demonologii,  ze  szcze­

gólnym  odniesieniem  do  sytuacji  socjalno-kulturowej  ich  re­

gionu.  Uczynili  to,  aby  pozwolić  swoim  wspólnotom  na  to,  by 

kroczyły  szybciej.  Są  pewni,  że  zaufanie  do  Maryi  pomoże  ich 

wiernym  żyć  tym  ubóstwem  ducha,  w  którym  promienieje  jas­

na wiara i wyzwolone człowieczeństwo.

Biskupi toskańscy życzą sobie, aby także ci, którzy poza ich 

legionami  zapoznają  się  z  Notą,  respektowali  te  głębokie  in­

tencje, które ożywiały ich inicjatywę duszpasterską.

Angelo Scola 

Biskup Grosseto

background image

104

Konferencja Biskupów Toskanii

Gdy ty wejdziesz do kraju, który ci daje twój Bóg, Pan, 

nie ucz się popełniać tych samych obrzydliwości jak tamte 

narody. Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by 

przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiai 

wróżby, przepowiednie, magię i czary; nikt, kto by uprawiat 

zaklęcia, pytał duchów, wywoływał umarłych.

Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni.

Z powodu tych obrzydliwości wypędza ich twój Bóg, Pan, 

sprzed swego oblicza.

(Pwt 18,9-12)'

1. „Obrzydliwy jest dla Pana każdy, kto to 

czyni”

Biblijne  ostrzeżenie  jest  dzisiaj  aktualne  bardziej  niż  kiedy­

kolwiek.  Jako  biskupi  toskańscy  poczuwamy  się  do  obowiązku 
ponownego,  jasnego  przedstawienia  go  naszym  wiernym.  Ob­

serwujemy  bowiem,  wywierający  ogromne  wrażenie,  powrót 
do  magicznych  praktyk.  Zjawisko  to  ma  tendencję  do  na­
rzucania  się  w  życiu  wspólnym  i  osobistym  tysięcy  jednostek, 

w  tym  także  samych  wiernych.  Według  najnowszych  danych, 

„użytkownicy  magii”  we  Włoszech  to  12  milionów  osób.  Zja­

wisko  to  niepokoi  nas  zarówno  jako  wskaźnik  bolesnej  sytu­

acji  egzystencjalnego  pobłądzenia,  jak  też  z  powodu  podstaw 
intelektualnych  i  praktycznych  zachowań,  jakie  owo  zjawisko 

zakłada.

Cytaty z Pisma Świętego według 

Biblii Tysiąclecia

, Pallottinum, Poznań-

- Warszawa 1990 (przyp. tłum. - A. P.).

background image

105

Nulu 

duszpasterska na temat magii i demonologii

2. Współczesne szerzenie się magii

Ponad  magię  pochodzenia  rolniczego  i  preindustrialne- 

uo,  osadzoną  w  historii  naszych  narodów,  wyżej  stawiane  są 

il/.isiaj  formy  wróżbiarskie,  które  ukrywają  się  pod  płaszczem 

mieszaniny  kultury,  „dzikiej  psychologii”  [dosl.  psicologia  sel- 

M f f g i a ]  i ezoterycznych odniesień. Magowie i mistyfikatorzy, 

lalszywi  prorocy  i  rzekomi  oświeceni  zwodzą  adeptów,  wy­

muszają  pieniądze,  a  koncepcje  życia  uderzająco  prymitywne 

I  to,  co  jest  gorsze  -  odchylenia  od  prawdziwej  wiary,  przed­

stawiają  jako  „objawienia”  i  „sekretne  prawdy”.  Operatorzy 

magii,  którzy  przypisują  sobie  moc  rozwiązywania  problemów 

miłości,  zdrowia  i  bogactwa  lub  utrzymują,  iż  zdejmują  tak 

zwane  „złe  oko”  lub  fattura

3

,  są  jednostkami,  które  prezentują 

samych  siebie  w  czasopismach  poprzez  odpłatne  ogłoszenia, 

popisują  się  akademickimi  dyplomami  i  reklamują  na  telewi­

zyjnych  ekranach.  Nie  jest  przesadą  mówienie  o  „przemyśle 

magii”.

3

 

Chodzi tu o tzw. złe spojrzenie oraz o pewien „zły czyn magiczny” (nazywa­

ny  w  jęz.  włoskim 

fattura

),  które  są  przejawem  tzw. 

maleficium

,  będącego  głów­

nym  narzędziem  magii  niszczycielskiej  (tzw.  czarnej  magii).  W  języku  polskim 

odpowiada  mu  określenie  „rzucanie  uroku”.  W  literaturze  naukowej  dominuje 

jednak  termin  łaciński 

maleficium

  i  dlatego  będziemy  się  nim  tutaj  posługiwać, 

zwłaszcza  że 

Nota

  używa  włoskiego  odpowiednika 

maleficio.

  Zob.  dalej  wyjaśnie­

nie (przyp. tłum. - A. P.).

background image

106

Konferencja Biskupów Toskanii

3.  Przyczyny zjawiska

Jak  tłumaczy  się  fakt,  iż  w  epoce  charakteryzującej  się  tak 

bogatym  rozwojem  myśli  naukowej  i  racjonalnej,  występuje 
tak  szerokie  rozprzestrzenianie  się  działalności  typu  magicz- 

no-okultystycznego?  Wzrost  zjawiska,  przynajmniej  w  ogól­

nych  zarysach,  może  być  powiązany  z  egzystencjalnymi  prag­

nieniami,  takimi  jak  potrzeba  całościowych  koncepcji  życia 

zdolnych  objaśnić  misterium,  które  je  otacza;  żądanie  wyzwo­

lenia  od  bólu,  od  zła  i  od  strachu  przed  śmiercią,  szukanie  po­
twierdzeń,  które  pozwoliłyby  na  przezwyciężenie  sytuacji  nie­

pokoju  i  strachu,  niepewności  o  jutro  oraz  potrzeba  punktów 

odniesienia  szczególnie  po  upadku  mitu  oświecenia,  postępu 

i  rozpadzie  ideologii  populistycznych  i  mieszczańskich.  Nie­
których  ludzi  bardzo  realne  i  dramatyczne  powody  prowadzą 

do  wybrania  najkrótszej  drogi  poprzez  zwrócenie  się  do  form 
lub  osób  ukazujących  się  pod  płaszczykiem  „nadprzyrodzono- 
ści”,  by  oczekiwać  od  nich  rozwiązań  trudności  i  odpowiedzi 

na palące pytania.

W  tym  kierunku  idzie  chaotyczne  poszukiwanie  „niezwy­

kłych  i  cudownych  faktów”,  dające  się  zauważyć  w  samym 

środowisku  chrześcijańskim;  poszukiwanie,  które  niekiedy 
powołuje się na fałszywy mistycyzm lub na zjawiska „objawień 

prywatnych”,  innymi  razy  dochodzi  wręcz  do  zwrócenia  się 

do  poszukiwań  demonologicznych,  nie  posiadających  żadnej 
rozumowej  weryfikacji  i  będących  poza  autentyczną  dojrza­

łością  wiary.  Do  przyczyn  rozprzestrzeniania  się  magii  można 

zaliczyć  przede  wszystkim  poważny  niedostatek  ewangelizacji, 

który  nie  pozwala  wiernym  przyjąć  postawy  krytycznej  wobec

background image

107

propozycji,  które  reprezentują  tylko  jakąś  namiastkę  prawdzi­

wego  sensu  religijnego  i  smutną  mistyfikację  autentycznych 

l rości wiary.

Nula 

duszpasterska na temat magii i demonologii

4.  Powaga zjawiska

Fenomen  magii  przedstawia  się  zresztą  jako  bardzo  zróżni­

cowany  i  złożony:  przechodzi  się  od  ogólnych  form  zabobonu 

do  praktyk  magicznych  różnego  poziomu,  od  przepowiadania 

przyszłości  do  spirytyzmu,  aż  po  grupy  i  sekty  satanistyczne, 
klóre  organizują  zebrania  i  czarne  msze.  Obecna  ekspansja 
magii stanowi alarmujący sygnał dla naszych czasów. Jak słusz­
nie  zauważył  kardynał  J.  Ratzinger:  „współczesna  ateistyczna 

kultura  Zachodu  jeszcze  istnieje  dzięki  wolności  od  strachu 

przed  demonami,  zaszczepionej  przez  chrześcijaństwo.  Ale 

jeśli  zbawcze  światło  Chrystusa  zgłasłoby,  to  ten  świat,  mimo 

całej  swej  wiedzy  i  tak  rozwiniętej  technologii,  uległby  terro­

rowi i popadłby w desperację. Już mamy dzisiaj oznaki powro­

tu  ciemnych,  ponurych  sił:  właśnie  w  zlaicyzowanym  świecie 

szerzą się kulty sataniczne”

4

.

4

 

Raport o stanie wiary. Z Kardynałem Josephem Ratzingerem rozmawia Vit

- 

torio  Messori,

  przeł.  Z.  Oryszyn,  Michalineum,  Kraków-Warszawa-Struga  1986, 

h

. 120.

background image

108

Konferencja Biskupów Toskanii

5. 

Nota

 na temat magii i niektórych 

problemów demonologii

Jako  biskupi,  którym  została  powierzona  odpowiedzial­

ność  za  Kościoły  lokalne  w  Toskanii,  czujemy  się  zobowiąza­

ni  do  interweniowania  w  tej  dziedzinie,  aby  ostrzec  wiernych 

i  nasze  wspólnoty  przed  inwazją  orientacji  myślenia  i  zacho­

wania,  które  podkopują  same  korzenie  wiary  i  jej  autentycz­

nego  znaczenia.  W  tej  Nocie  nie  zajmujemy  się  zjawiskami 

dotyczącymi  nauki,  od  medycyny  do  psychiatrii,  do  parapsy­

chologii,  do  pewnych  poszukiwań  naukowych  na  temat  as­

trologii,  jak  również  nie  zajmujemy  się  faktami  uzdrowień 

różnego  rodzaju  lub  relacją  między  tym,  co  paranormalne 
a  religią.  Nasza  interwencja  jest  natury  wyłącznie  teologiczno- 

-pastoralnej.  Analizujemy  fakt  magii  i  jej  różne  formy  (część 

pierwsza);  przedstawiamy  na  nowo  osąd  doktrynalny  Kościoła 

(część  druga)',  zatrzymujemy  się  na  specyficznych  problemach 

maleficium  i  „opętania  diabelskiego”,  wskazując  na  sens  i  wa­

runki  interwencji  Kościoła  (część  trzecia).  Konkluzja  podkreś­
la  konieczność  nowej  ewangelizacji,  gotowej  na  to,  by  zapo­

biegać  przedstawionym  zjawiskom  i  pozytywnie  proponować 

dojrzałe  chrześcijaństwo,  zdolne  do  mądrego  rozeznania  i  do 

głoszenia  autentycznej  „Ewangelii  zbawienia”,  zdolne  do  mi­

łości  i  do  modlitwy  wobec  sytuacji  cierpienia.  Świadomość 
uzasadniająca  naszą  interwencję  pochodzi  z  wiary  w  zwycię­

stwo  zmartwychwstałego  Pana  nad  złem  i  nad  szatanem:  zwy­
cięstwo,  które  prowadzi  chrześcijan  do  zrozumienia  ich  egzy­
stencji jako nowego życia w Chrystusie, jako światła i łaski.

background image

Nula 

duszpasterska na temat magii i demonologii

109

Część pierwsza

MAGIA I JEJ FORMY

6.  Obiektywne rozróżnienia między religią 

» magią

Problem utworzenia jakiejś definicji magii jest sam w sobie

I  rudny ze względu na różnorodność zjawiska. Wydaje się jed­

nak,  że  wśród  uczonych  zostało  osiągnięte  pewne  fundamen­
talne  stwierdzenie:  obiektywne  rozróżnienie  między  „religią” 

a „magią”, które powinno zostać dokonane na poziomie an-
I

I

 opologiczno-kulturowym.  Rozróżnienie  to  pochodzi  od  róż­

nego  sposobu,  poprzez  który  obydwa  doświadczenia  odnoszą 

się do transcendencji:

-  religią  wyraża  bezpośrednie  odniesienie  do  Boga  i  do 

lego  działania,  na  tyle,  że  nie  istnieje  i  nie  może  istnieć  do­

świadczenie religijne bez takiego odniesienia;

-  magia  zawiera  w  sobie  wizję  świata,  gdzie  wierzy  się 

w istnienie sił tajemnych, mających wpływ na życie człowieka, 
n  na  które  uprawiający  magię  (lub  korzystający  z  niej)  uważa, 
żc  ma  moc  wywierania  kontroli  za  pomocą  rytualnych  prak­

tyk,  zdolnych  automatycznie  wytworzyć  efekty;  uciekanie  się 

do  bóstwa  -  jeśli  występuje  -  jest  czysto  funkcjonalne,  podle­

gle tym siłom i zamierzonym efektom.

background image

110

Konferencja Biskupów Toskanii

W  istocie  magia  nie  dopuszcza  żadnej  mocy  wyższej  od 

siebie;  uważa,  że  może  zmusić  same  wezwane  „duchy”  lub 

„demony”, aby się objawiły i wypełniły to, czego ona wymaga. 

Także  i  dzisiaj,  kto  ucieka  się  do  magii,  nie  myśli,  by  zwrócić 

się  przede  wszystkim  do  Boga  -  do  osobowego  Boga  wiary 

i  do  Jego  opatrzności  nad  światem  -  lecz  raczej  do  bezoso­

bowych  sił  tajemnych,  nadludzkich  i  wszechświatowych,  pa­

nujących  nad  kosmosem  i  nad  człowiekiem.  Uważa,  że  może 
obronić  się  przed  tymi  siłami,  uciekając  się  do  gestów  zaklęcia 

i  do  amuletów  lub  też  uważa,  że  wymusi  na  nich  dobrodziej­

stwa  za  pomocą  formuły  czarów  „zaklętych”  substancji  (dosl.: 

filtri

5

)  lub  działań  związanych  z  gwiazdami,  stworzeniem  czy 

ludzkim  życiem.  W  tym  kontekście  ponownie  wraca  charak­

ter  skuteczności  czynu  magicznego,  który  nie  dopuszcza  -  gdy 

jest  już  rozpoczęty  według  wymaganych  żądań  -  żadnej  moż­

liwości  błędu.  Dzieje  się  to  w  rozmaitych  formach.  Występuje 

magia  homeopatyczna

6

,  według  której  podobne  wytwarza  po­

dobne:  wylanie  wody  na  ziemię  przyniesie  deszcz,  przekłucie 
oczu marionetce oślepi lub przyprawi o śmierć osobę przez

5

  Filtry  (wł. 

filtri)

  to  przedmioty  w  rodzaju  rozmaitych 

substancji

,  jak  ma­

ści,  płyny  i  napoje,  które  są  poddawane  odpowiednim  zaklęciom  czy  stosownym 

obrzędom  w  celu  uzyskania  mocy  magicznej,  zarówno  w  „dobrym”,  jak  i  „złym” 

celu.  Mogą  służyć  pozyskiwaniu  miłości,  władzy  czy  zdobywaniu  odwagi,  ale  też 

zadawać  choroby  i  śmierć.  Mogą  też  chronić  przed  nieszczęściami  (przyp.  tłum.: 

A. P.).

6

  Podział  pochodzi  od  J.  Frazera.  Można  mówić  również  o 

magii  mimetycznej 

opartej  na 

prawie  podobieństwa

.  Jest  to  część  (rodzaj) 

magii  sympatycznej

  (opar­

tej  na  bliżej  nieokreślonym  prawie 

sympatii

  lub 

powinowactwa)

,  do  której  należy 

również 

magia  przenośna

  oparta  na 

prawie  kontaktu

  (por.  J.  FRAZER, 

Złota 

gałąź

, przeł. H. Krzeczkowski, PWN, Warszawa 1965, s. 38) (przyp. tłum.: A. P.).

background image

Nulu duszpasterska na temat magii i demonologii

111

mi)  reprezentowaną.  Istnieje  magia  przenośna

1

,  na  bazie  któ- 

n  j  przylegający  działa  na  przyległy  lub  jakaś  część  działa  na 

t nlość do tego stopnia, że wystarczy ustawić w kontakcie dwie 

i/oczywistości  (ożywione  lub  nieożywione),  aby  jakaś  siła, 

dobroczynna  lub  złowroga,  została  przeniesiona  z  jednej  na 
• lingą: w ten sposób „dotknięcie żelaza”

7  8

 lub „rzucenie solą” 

zdejmie  z  daleka  negatywne  oddziaływania  lub  uroki  dzięki 

specjalnym  zaletom  przypisywanym  tym  elementom.  Istnie­

li',  na  koniec,  magia  zaklinająca  (dosł.:  magia  incantatricef, 

klora  przypisuje  szczególną  moc  formułom  lub  czynom  sym­

bolicznym,  uznawanym  za  zdolne  wytworzyć  efekty  pożądane 

I przywoływane.

Magia,  w  jakiejkolwiek  formie  byłaby  wyrażona,  reprezen­

tuje  zjawisko,  które  nie  ma  nic  wspólnego  -  na  płaszczyźnie 

obiektywnej - z prawdziwym zmysłem religijnym i z kultem

7

  Tamże (przyp. tłum.: A. P.)

H

 Wyrażenie pochodzące z okolic Florencji (przyp. tłum.: A. P.).

v

  Wydaje  się,  że  chodzi  tutaj  o  pewien  rodzaj 

magii  generacyjnej

,  która  jest 

i/.ymś  innym  niż  obydwa  rodzaje 

magii  sympatycznej.

  Mogłaby  być  albo  czymś 

/  pogranicza 

magii  generacyjnej

  lub  szczególnym  rodzajem 

magii  sympatycznej. 

Magia  generacyjna  polegałaby  nie  tylko  na  przekazywaniu  pewnych  właściwości 

t  /y  mocy,  jak  to  jest  w  przypadku 

magii  sympatycznej

,  ale  również  na  stwarza­

niu  łych  właściwości.  Istotny  tu  jest  udział  jakby  mocy  oraz  inteligencji  samego 

człowieka,  czarownika.  Mag  lub  czarownik  jakby 

zaklina

  (lub  zaczarowuje: 

magia 

Incantatrice)

  przedmiot,  stwarzając  jakby  dodatkową  moc  (np.  złą),  która  będzie 

d/ialać  za  pośrednictwem  tego  przedmiotu  (np.  wyrzuconej  strzały  lub  talizma­

nu).  Ważna  tu  jest  więc 

siła  pragnienia

  (siła  myśli  i  siła  woli)  człowieka,  która 

wyraża  się  poprzez 

słowo

  (symbol),  mówione  lub  śpiewane,  często  będące  także 

Inwokacją

  skierowaną  do  duchów,  aby  to  właśnie  one  wzmocniły,  ukierunkowały 

wspomnianą  moc  lub  by  nawet  one  same  ją  stworzyły.  Ten  ostatni  wariant,  pomoc 

duchów  (oczywiście  złych)  przy  tego  rodzaju  stwarzaniu  magicznych  mocy,  byl  od 

początku  przekonaniem  Kościoła  odkrytym  dzięki 

intuicji  duchowej

  Apostołów 

oraz Ojców Kościoła (przyp. tłum.: A. P.).

background image

112

Konferencja Biskupów Toskanii

Boga;  wręcz  przeciwnie,  jest  Jego  nieprzyjacielem  i  antago 

nistą.  Słusznie  współczesny  rozum  naukowy  (lub  po  prostu 

zwykły  rozum)  traktuje  magię  jako  formę  irracjonalną  zarów­

no  w  odniesieniu  do  koncepcji  prelogicznych,  do  których  się 

odwołuje,  jak  w  relacji  do  środków,  w  których  pokłada  ufność 

lub  do  celów,  które  zamierza  osiągnąć.  Na  temat  pochodzeniu 

magii  istnieją  różne  opinie  wśród  badaczy.  Ktoś  wyodrębnia 

jej  źródło  w  autosugestii  lub  „nerwicy  obsesyjnej”  jednostki 

lub  społeczeństwa.  Ktoś  inny  tłumaczy  ją  jako  reakcję  obron­

ną  lub  wykrzywioną  idei  opatrzności  Bożej.  Nie  brakuje  ta­

kiego,  który  idąc  dalej,  dochodzi  do  charakteryzowania  magii 

jako wyrazu jakiejś woli mocy człowieka skierowanej ku reali­

zacji jego archetypicznego snu: być Bogiem. Faktycznie, jakie­

kolwiek  byłoby  wytłumaczenie,  z  którego  się  wychodzi,  wraz 

z  wierzeniem  magicznym  objawia  się  pewien  rodzaj  nowego 

wydania  owego  kuszenia  u  początków,  które  stało  u  źródeł 

pierwszego  grzechu,  obecnego  w  sercu  człowieka  jako  skłon­

ność i zwodnicza sugestia kusiciela.

7.  Możliwość  wpływu  magicznego  myślenia  na 
postawę religijną

Trzeba  zresztą  zauważyć,  że  jeśli  religia  i  magia  obiektyw­

nie  reprezentują  dwa  odrębne  zjawiska,  to  subiektywnie  mogą 

się  one  niekiedy  zbiegać  w  niektórych  aspektach;  i  może  się  to 

zdarzyć w samym życiu chrześcijan.

Myślenie  magiczne  charakteryzują  dwie  zasadnicze  posta­

wy:  odczuwanie  pragnienia  otrzymania  czegoś,  czego  się  nie 

posiada,  lub  odczuwanie  strachu,  który  pobudza  do  zamia-

background image

"iniii duszpasterska na temat magii i demonologii

113

iii

  użycia  mocy  okultystycznych  do  swego  użytku  oraz  ostre 

1 1 1

:graniczenie  między  rytuałem  a  życiem.  Magia,  aby  móc  od­

powiedzieć  na  te  żądania,  bazując  na  wierzeniu  w  tajemne 

dly  będące  w  stanie  wyjść  poza  zwykłe  naturalne  przyczyny 

l!/,yczne,  uaktywnia  rytuały,  którym  przypisuje  bezpośrednią 

luileczność,  pomijając  Boga  i  Jego  działanie,  w  celu  osiąg­

nięcia  efektu  zamierzonego  lub  oczekiwanego  przez  pragnie­
nie.  Skuteczność  tych  rytuałów  nie  ma  w  percepcji  podmiotu 

mlnego związku z jego postawą etyczną i z jego egzystencjal­

nymi  opcjami.  Magia  bowiem,  z  powodu  swej  podstawowej 

*1

1

  uktury,  nie  zawiera  w  sobie  żadnego  powiązania  z  moral­

nymi  wyborami  osoby  i  z  jej  obowiązkami:  jednostka  może 

nchowywać  się  nagannie  lub  żyć  w  sytuacjach  winy,  egoizmu 

Inh  nienawiści,  lecz  nic  z  tego,  przynajmniej  w  zasadniczym 

/m ysie, nie może przeszkodzić w tym, aby magiczny rytuał do­
kładnie  spełniony  lub  niestrudzenie  powtarzany  spowodował 

efekty, które mu są przypisywane.

Jest  oczywiste,  że  autentyczne  znaczenie  religii  i  przede 

wszystkim  chrześcijańskie  pojęcie  liturgii  nie  mają  nic  wspól­

nego  z  zasadami  myślenia  magicznego.  Jednak  mimo  to,  su­

biektywnie,  może  się  tu  pojawić  pewne  nakładanie  się,  a  nawet 

połączenie obydwu postaw. Właśnie dlatego, że początek magii 
nic  znajduje  się  w  umyśle,  lecz  w  odczuwaniu,  można  spotkać 
Inkże u wierzącego pewną dysocjację tego samego typu: z po­

mocą  rozumu  jest  on  zdolny  dokonywać  czynów  chrześcijań- 

ikich,  o  których  wie,  że  działa  w  nich  Bóg  i  Jego  łaska,  lecz 

na  poziomie  odczuwania  to,  co  funkcjonuje  w  nim,  może  mieć 

charakter  magiczny,  związany  tylko  z  pragnieniem  otrzymania 

czegoś lub ucieczki przed jakąś bezosobową siłą, której się lęka. 

Analogiczne  stwierdzenia  odnoszą  się  do  koncepcji  gestu  sa­

background image

114

Konferencja Biskupów Toskanii

kramentalnego,  gdy  bywa  rozumiany  w  sposób  automatyczny 
i  „urzeczowiony”,  poza  poprawnym  pojęciem  Boga  i  samego 

sakramentu  lub  gestu  oddzielnego  od  nastawienia  wiary  i  ży­
ciowej  odpowiedzi,  której  ona  wymaga.  Rytuał  sakramentalny, 

w którym działa łaska Chrystusa, wymaga osobistego zaangażi i 
wania osoby wierzącej i dostosowania życia do tego, co się pro 

klamuje  i  co  się  otrzymuje  w  darze  od  Boga.  Chcemy  ostrzec 

naszych  wiernych  przed  tymi  niebezpieczeństwami,  zapraszaj^' 
do  stałego  odkrywania  autentycznego  sensu  „rytuału” Kościoln 

według  pełnej  dojrzałości  wiary  i  rzeczywistej  zgodności  mię­

dzy tym, w co się wierzy, co się celebruje i czym się żyje. Istnieje 

bowiem  nierozerwalny  związek  pomiędzy  wiarą,  kultem  i  isl- 

nieniem chrześcijańskim.

Celem  tej  Noty  jednakże  nie  jest  przede  wszystkim  rozpa­

trywanie  niebezpieczeństwa  przenikania  myślenia  magiczne­

go  do  zachowania  chrześcijan,  lecz  prezentacja  zjawiska  magii 
samej  w  sobie  i  w  jej  różnych  formach,  nie  zapominając  przy 

tym nigdy o wpływach, jakie może mieć na życie i na praktykę 

liturgiczną wiernych.

8. Magia „biała” i magia „czarna”

Tradycyjnie  zwykło  się  rozróżniać  pomiędzy  magią  „białą” 

a  magią  „czarną”.  Rozróżnienie  ma  swoje  znaczenie,  zwłasz­

cza  dla  różnego  poziomu  odpowiedzialności  moralnej,  do 
której odsyła.

Sposób  mówienia  o  magii  „białej”  może  być  odnoszony  do 

dwóch  praktyk  istotnie  różniących  się  między  sobą.  Można 
przez nią rozumieć sztukę czynienia rzeczy nadzwyczajnych

background image

■ <• ii

.1

 duszpasterska na temat magii i demonologii

115

a pomocą naturalnych środków. W tym sensie znaczy to tyle,

■ o gry kuglarskie lub zjawiska iluzjonizmu. Jest oczywiste, że 

lego  lypu  sztuka  -  byleby  tylko  nie  była  realizowana  poprzez 

iiiulki  niegodziwe  i  nie  była  skierowana  na  cele  nieuczciwe  - 

|i'M  sama  w  sobie  nieszkodliwa  i  dozwolona.  W  tej  Nocie  nie 
nawiązujemy  do  niej.  Co  innego  natomiast,  jeśli  przez  magię 

,białą”  rozumie  się  formy  zabiegów,  o  których  się  twierdzi, 

1

/  zmierzają  do  celów  czysto  dobroczynnych,  takich  jak  po­

prawienie  jakiejś  relacji  miłości,  uzdrowienie  z  choroby,  roz­

wiązanie  problemów  ekonomicznych  itd.,  lecz  towarzyszy 

li  mu  uciekanie  się  do  użycia  środków  nieodpowiednich,  jak 
lalizmany  i  amulety,  fetysze  i  „zauroczone”  substancje  (dosł.: 

Illlri),  wierzenie  w  układ  kart,  osób  lub  wydarzeń,  lub  też  od­

woływanie  się  do  medycznych  praktyk  skoncentrowanych  na 

H/luce  okultystycznej  lub  mocach  „ponadludzkich”.  Jest  ewi­
dentne,  że  w  tym  przypadku  wchodzą  w  grę  zarówno  formy 

zabobonu,  jak  i  oszustwa  oraz  zwodnicze  postawy  przeciwne 

samej naturze wiary, a więc niegodziwe i nie do przyjęcia, jeśli 

nic  wprost  niebezpieczne  dla  całości  psychofizycznej  i  życia 
moralnego tych, którzy są tego ofiarami.

Jeszcze  bardziej  niebezpieczna  jest  magia  „czarna”.  Ona 

• idwołuje się, w sposób bezpośredni lub pośredni, do mocy dia­

belskich  lub  tylko  mniema,  iż  działa  pod  jakimś  ich  wpływem. 

/, reguły magia „czarna” ma na celu czyny złowrogie (przypra­

wić o choroby, nieszczęścia, śmierć) lub wpływanie na bieg wy­

darzeń  dla  własnego  pożytku,  zwłaszcza  po  to,  by  wyciągnąć 

/ nich korzyści osobiste, jak zaszczyty, bogactwa lub inne. Nazy­

wa się więc magią „czarną” metody, do których się ona ucieka, 

i cele, do których dąży. Ta forma magii jest prawdziwym i właś­

ciwym  wyrazem  antykultu,  jest  nakierowana  na  to,  by  uczynić

background image

116

Konferencja Biskupów Toskanii

ze swych adeptów „sługi szatana”. W jej skład wchodzą wszysl 
kie  te  rytuały  ezoteryczne  o  podłożu  satanistycznym,  któn 

mają swój szczyt w tzw. czarnych mszach. Podobna forma magli
nie dokonuje się zresztą bez wpływu ojca kłamstwa (J 8,4-1).

który  -  jak  naucza  Pismo  Święte  -  próbuje  na  wszelki  sposóli 

odciągnąć człowieka od prawdy i doprowadzić go do błędu ido 

złego  (1  P  5,8),  pomimo  porażki  poniesionej  przez  przyjście 

Syna  Bożego  na  świat  (Łk  10,18)  i  chwalebnego  triumfu  Jego 

zmartwychwstania (Flp 2,9-11).

9.  Przepowiadanie przyszłości i spirytyzm

Z  obydwiema  formami  magii  łączy  się  przepowiadanie 

przyszłości:  praktyka,  która  w  ścisłym  sensie  stanowi  poku 

sę  chęci  przepowiedzenia  przyszłości  na  podstawie  znaków 

wziętych  ze  świata  natury  lub  mając  na  uwadze  interpreta 

cję  przepowiedni  lub  przeznaczenia  różnego  typu;  w  sensie 
szerszym,  zwłaszcza  wśród  ludzi  bardziej  prostych,  przed­
stawia  się  jako  mieszanina  łatwowierności  i  naiwnych  inten­

cji  skierowanych  na  to,  by  naprzód  poznać  jakiś  fakt,  który 

musi  nastąpić,  używając  osobliwych  środków  lub  forteli.  Do 

przepowiadania  przyszłości  należą:  astrologia  (domyślanie  się 

znaczenia  otwartej  przyszłości  ludzi  na  podstawie  gwiazd  lub 

układu  planet),  kartomancja  (pozwolenie  przepowiadania 

sobie  przyszłości  za  pomocą  kart  zwanych  „tarot”),  chiro­

mancja (odczytywanie z linii na dłoni) i formy im podobne

10

.

10

 Istnieje wiele innych form wróżbiarstwa, które oczywiście także są zaka­

zane 

(Nota

 z konieczności nie może wymienić wszystkich form, których jest bar-

background image

117

■i,i duszpasterska na temat magii i demonologii

i>hi|  gorszy  i  najbardziej  niebezpieczny  wyraz  przepowiadania 

pi/yszlości  to  nekromancja  czy  spirytyzm  lub  uciekanie  się 

ilu  duchów  zmarłych,  aby  wejść  z  nimi  w  kontakt  i  odkryć 

pi/.yszłość  lub  jakiś  jej  aspekt.  Seanse  spirytystyczne  należą 

dn  lego  typu  magii.  Na  takich  seansach  uczestnicy  i  medium 
I  nnwoczesne  wydanie  starożytnych  nekromantów)  oddają  się 

pi/.yzywaniu  dusz  zmarłych  (np.  rzekome  nagrania  głosów 

i|ioza  grobu),  a  w  rzeczywistości  wprowadzają  one  pewną 

Im  mę  wyobcowania  z  teraźniejszości  i  dokonują  zafałszowa- 

niii  wiary  w  życie  pozagrobowe,  zwykle  za  pomocą  sztuczek, 

d/ialając  w  istocie  jako  narzędzia  Złego,  który  używa  ich  czę- 

dn  do  celów  destruktywnych,  skierowanych  na  zwodzenie 

i /lowieka i oddalanie go od Boga.

/.  tymi  rozmaitymi  typami  przepowiadania  przyszłości 

współdziałają  liczne  grupy  ezoteryczne  i  okultystyczne  starożyt­

nego  pochodzenia  lub  aktualnej  proweniencji  (od  teozofii  do 

milropozofii  aż  po  New  Age),  które  utrzymują,  iż  „otwierają 

di/wi”,  by  dopuścić  do  poznania  prawdy  ukrytej  i  aby  zdobyć 
specjalne  moce  duchowe.  Podobne  grupy  powodują  pobłą­
dzenie  w  myśleniu  ludzi,  zwłaszcza  młodych,  oraz  prowadzą 
do postaw jakże dyskusyjnych i niebezpiecznych z chrześcijań­

skiego  punktu  widzenia.  Nie  można  także  zapominać  o  tym 

wielkim  ruchu  inicjacyjno-magicznym,  którym  jest  masone-

il/o  wiele).  Można  wymienić  takie  formy,  jak: 

ceromancja

  (sztuka  odgadywania 

pi/.yszłości  z  obserwacji  tworzących  się  figur  z  wosku,  w  płonących  świecach,  na 

wodzie  itp.), 

bibliomancja

  (sztuka  odgadywania  przyszłości  za  pomocą  odczy- 

lywania  zdań  z  otwartej  „przypadkowo”  Biblii,  dotkniętych,  bez  spoglądania, 

imleem), 

oneiromancja

  lub 

bryzomancja

  (sztuka  wróżenia  ze  snów), 

grafoman- 

t  ja

  (sztuka  odczytywania  przyszłości  za  pomocą  obserwacji  pisma  ręcznego)  ilp. 

(przyp. tłum.: A. P.).

background image

118

Konferencja Biskupów Toskimll

ria,  przynajmniej  w  niektórych  swych  grupach  lub  formach 
pochodnych.  W  większej  części  przypadków  chodzi  o  ponow 
ne  ożywienie  kultów  gnostycznych,  które  na  nowo  proponują 
starożytną  ideę  magii  jako  wolę  mocy  skierowanej  po  to,  hv 
przymusić  na  własny  użytek  siły  tajemne  (dobre  lub  złe),  rze­

komo  działające  na  świecie.  Grupy  te  przedstawiają  się  jaku 

„drogi  zbawienia”  (stąd  ich  sekretny  charakter,  dokonywane 

rytuały  i  zwracanie  się  do  osoby  jakiegoś  leadera  obdarzone 

go  wyjątkowymi  mocami),  używając  niekiedy  imienia  samego 
Jezusa  Chrystusa  lub  uciekając  się  do  rytuałów,  co  do  których 

chcą, by były „sakramentalne”.

Jest  oczywiste,  że  te  grupy  i  ich  praktyki  są  nie  do  przy­

jęcia.  W  miejsce  doświadczenia  religijnego,  poszukiwania 

Boga  i  życia  sakramentalnego  wprowadzają  praktyki  magie/, 

ne  narzucające  myślenie  i  życie  całkowicie  nie  do  pogodzenia 

z prawdą wiary.

Nie brakuje także grup, w których dochodzi do nadużyć

0  charakterze  seksualnym,  z  niepokojącymi  konsekwencja­
mi dla osób uwikłanych zarówno na poziomie moralnym, jak
1  psychicznym.  Nie  przestaniemy  nigdy  ostrzegać  wiernych 

przed  niebezpieczeństwem  tych  sekt  i  ich  błędami,  powtarza­

jąc  słowa  Pawła  do  Tymoteusza:  „Przyjdzie  bowiem  chwila, 

kiedy  zdrowej  nauki  nie  będą  znosili,  ale  według  własnych 
pożądań  -  ponieważ  ich  uszy  świerzbią  -  będą  sobie  mnożyli 

nauczycieli.  Będą  się  odwracali  od  słuchania  prawdy,  a  obrócą 

się  ku  zmyślonym  opowiadaniom”  (2  Tm  4,3-4)  lub  wezwa­

nie  Jana:  „Nie  dowierzajcie  każdemu  duchowi,  ale  badajcie 

duchy,  czy  są  z  Boga,  gdyż  wielu  fałszywych  proroków  poja­

wiło  się  na  świecie”  (1  J  4,1).  Integralna  znajomość  Ewangelii 

i spotkanie z Jezusem doświadczone w Kościele, Jego Oblu-

background image

duszpasterska na temat magii i demonologii

hlcnicy,  przedstawiają  najlepsze  antidotum  na  podobne  formy 

tire  (pogaństwa.  Trzeba  jednakże,  aby  wierzący  byli  ewangeli- 

■owani  w  odpowiedni  sposób  na  fundamencie  wiary  w  Pana 

■martwychwstałego,  w  przyjmowaniu  Jego  słowa  i  Jego  sa­

kramentów  i  w  autentycznym  doświadczeniu  modlitwy  i  życia 

eklezjalnego.

background image

Konferencja Biskupów Toskimll

Część druga

DOKTRYNALNE ORZECZENIE

KOŚCIOŁA

10.  „Ja jestem Pan, Bóg wasz”

Kościół zasadniczo nie troszczy się o to, by wejść w sposób 

zbyt  analityczny  w  szczegóły  zjawiska  magii;  niemniej  postę­
powanie  jego  było  niezmienne  i  niewątpliwie  po  linii  tego, 
czego  naucza  Pismo  Święte.  Znana  jest  ekstremalna  suro­

wość  Starego  Testamentu  skierowana  przeciw  temu,  kto  upra­

wia  magię  (Wj  22,17;  Kpł  20,27).  Słuszność  takiej  surowości 

opiera  się  na  tym,  iż  magia  jest  odrzuceniem  prawdziwego 
i  jedynego  Boga.  „Nie  będziecie  się  zwracać  do  wywołujących 

duchy  ani  do  wróżbitów.  Nie  będziecie  zasięgać  ich  rady  (...) 

Ja  jestem  Pan,  Bóg  wasz”  (Kpł  19,31).  „Przeciwko  każdemu, 

kto zwróci się do wywołujących duchy albo do wróżbitów, aby 

uprawiać  nierząd  z  nimi,  zwrócę  oblicze  i  wyłączę  go  spośród 

jego  ludu  (...)  bo  Ja  jestem  Pan,  Bóg  wasz”  (Kpł  20,6-7).  Ma­

gia,  według  wizji  biblijnej,  przedstawia  akt  apostazji  wobec 
Pana,  jedynego  zbawiciela  swego  ludu  (Pwt  13,6),  i  znaczy 

tyle,  co  gest  buntu  przeciw  Bogu  i  Jego  słowu  (1  Sm  15,23). 

„Ja,  Pan,  tylko  Ja  istnieję  i  poza  Mną  nie  ma  żadnego  zbaw­

cy. To Ja zapowiedziałem i wyzwoliłem” (Iz 43,11-12). Czymś

background image

i lulu 

duszpasterska na temat magii i demonologii

121

Innym  jest  proroctwo,  zwiastun  zbawienia  Pana,  a  czym  in­
nym są przepowiadania wróżbitów i magów, nosicieli fałszu

I kłamstwa (Jr 27,9; 29,8; Iz 44,25; 47,12-15). Oddać się magu 
In  jakby  oddać  się  prostytucji.  „Lud  mój  zasięga  rady  u  swego 

drewna,  a  jego  laska  daje  mu  wyrocznię;  bo  go  duch  nierządu 

omamił  -  opuścili  Boga  swojego,  aby  cudzołożyć”  (Oz  4,12; 

I/.  2,6;  3,2-3).  Księga  Mądrości  ukazuje  ironicznie,  jak  rytua­

ły  magiczne  zamiast  zbawiać,  prowadzą  wręcz  do  gorszej  sy­

tuacji.  „Zawiodły  kłamliwe  sztuczki  czarnoksięstwa,  spadła 

haniebna  kara  na  przechwałki  z  powodu  mądrości!  Ci,  którzy 
przyrzekali  duszę  schorzałą  uwolnić  od  strachów  i  niepoko- 
|ów, sami na śmieszny strach chorowali” (Mdr 17,7-8).

Nowy  Testament  umieszcza  się  na  tej  samej  linii,  kiedy  to 

w przyjęciu wiary w jedynego Pana Jezusa i chrztu w Jego imię 
domaga  się  wyrzeczenia  się  magicznego  myślenia  i  zachowa­

nia  (Dz  8,9-13;  19,18-20).  Istnieje  faktycznie  czysta  opozycja 

pomiędzy  głoszeniem  wiary  a  magią  (Dz  13,6-12;  16,16-24). 

I ’i awdziwi wierzący są wezwani do tego, by powierzyć się jedy­

nemu  prorokowi,  Panu  Jezusowi,  umiłowanemu  Synowi  Ojca 

(Mk  1,11)  i  Pismu  Świętemu  danemu  Kościołowi  przez  Ducha 

Świętego (2 P 1,16-21). „Czary”, w jakiejkolwiek formie by się 

przejawiały,  należą  do  czynów,  które  wyłączają  z  dziedzictwa 

Królestwa Bożego (Ga 5,20). Także Apokalipsa wyklucza z Je­

ruzalem  niebieskiego  „kłamców”  i  „guślarzy”  wszelkiego  typu 

(Ap  9,21;  18,23;  21,8;  22,15).  Magia  bowiem  zastępuje  Boga 
stworzeniami  i  reprezentuje  podjęcie  tego  diabelskiego  poku­
szenia,  któremu  sam  Jezus  zechciał  się  poddać,  zwyciężając  je: 

„Diabeł  rzekł  do  Niego:  «Tobie  dam  potęgę  i  wspaniałość  tych 

królestw...  Jeśli  więc  upadniesz  i  oddasz  mi  pokłon,  wszystko 

będzie Twoje». Lecz Jezus mu odpowiedział: «Napisane jest:

background image

122

Konferencja Biskupów Toskanii

Panu,  Bogu  swemu  będziesz  oddawał  pokłon  i  Jemu  samemu 

służyć będziesz»” (Łk 4,6-8).

11.  Sprzeczność między magią a wiarą

Takie  jest  niezmienne  nauczanie  tradycji  chrześcijańskiej. 

Już  Didache,  pomiędzy  drogami  prowadzącymi  do  śmierci, 

obok  idolatrii  umieszcza  magię  i  czary

11

  .  Tacjan,  pod  koniec 

II  wieku,  toczy  ostrą  polemikę  przeciwko  fatalizmowi  astral­

nemu, w którym widzi pewną formę władzy demona nad ludz­

kością

* 12

. Hipolit w Tradycji apostolskiej wyłącza z chrztu świę­

tego  magów,  astrologów  i  wróżbitów

13

.  Tertulian  wypowiada 

słowa  bardzo  srogie  wobec  wszystkich  uprawiających  magię: 

„O  astrologach,  czarownikach,  szarlatanach  rozmaitego  po­

kroju,  nie  powinno  się  nawet  rozmawiać.  A  jednak,  niedaw­

no,  jakiś  astrolog,  który  twierdzi,  że  jest  chrześcijaninem,  byl 

bezczelny  zrobić  apologię  swojego  rzemiosła!  Jest  więc  ko­

niecznym przypomnieć, byle tylko było krótko, jemu i jego po­

dobnym,  że  obrażają  Boga  oddając  gwiazdy  pod  opiekę  bóstw 
i  uzależniając  od  nich  los  ludzi.  Astrologia  i  magia  są  podłymi 

wymysłami demonów”

14

.

Ten  osąd  jest  podzielany  przez  większość  Ojców  Kościoła. 

Według  Augustyna  magia  jest  demoniczna;  religia  chrześci-

Didache

 1,5.

12

  Oratio ad graecos,

 8-11 i 16-19.

13

 

Traditio apostołka

, 41.

14

 

De idola tria,

 IX, 1.

background image

Nula duszpasterska na temat magii i demonologii

123

|nńska,  przeciwnie,  jest  zwycięstwem  nad  mocą  demona  i  cał­
kowitym zerwaniem z takim światem

15

.

Wobec trudności nowo nawróconych w pozostawianiu daw­

nych  magicznych  praktyk  potępienie  staje  się  tak  silne  i  cięż­
kie,  aż  do  przeniesienia  całej  winy  na  rachunek  demona,  od­
nośnie do magii, w każdej formie, identyfikując ją z opętaniem 

diabelskim.  Jeśli  pozycja  św.  Tomasza  pozostaje  ekstremalnie 

wyważona

16

,  nie  brakuje  tekstów,  które  -  zwłaszcza  z  późnego 

średniowiecza  -  mają  tendencję  do  nadmiernego  akcentowa­

nia  siły  zła,  dochodząc  aż  do  rozwinięcia  idei  maleficium  jako 
pewnej  mocy

17

,  którą  byty  ludzkie,  szczególnie  kobiety,  mogą 

wywierać  na  innych,  paktując  z  demonem,  aby  w  zamian  za 

oddanie własnej duszy otrzymać nadzwyczajne zdolności prak­

tykowane za życia. Ta idea doprowadziła w XV-XVIII wieku

15

 

De doc. christ.

, II, 35-36.

16

 

Summa  Theologiae

,  II-II,  aa.  1-8:  przepowiadanie  przyszłości,  w  swych 

rozmaitych  formach,  jest  uważane  za  poważny  grzech.  Zobacz  ponadto:  II-II, 

<|.  96,  aa.  1-4  na  temat  próżnych  obyczajów  i  praktyk  zabobonnych.  Święty  To­

masz  uznaje,  że  przepowiadanie  przyszłości  może  się  dokonywać  pod  wpływem 

N/atana  (II-II,  q.  95,  a.  4)  lub  za  jego  sugestią  (I  q.  64,  a.  1  ad  5;  i  II-II,  q.  172,  a. 

5 ad 1.6).

17

 

Mamy  tu  wyrażenie  dosyć  nieprecyzyjne.  Jak  to  wyraźnie  wynika  z  kon- 

lekstu,  chodzi  tu  o 

taką

  ideę 

maleficium

,  w  której  nadmiernie  akcentuje  się  siłę 

/.la,  a  nie  o  „ideę  nadmiernej  siły  zła,  która  doprowadziła  do  rozwoju  idei 

male­

ficium,

  jak  to  można  by  zrozumieć  z  tekstu.  Dokument  biskupów  nie  tylko  nie 

kwestionuje  możliwości  istnienia 

maleficium

  jako  takiej,  ale  nawet  próbuje  jakby 

bronić  tej  idei  jako  faktu  rzeczywistego  (przynajmniej  jako 

zła  moralnego

,  a  na­

wet  mającego 

realne  oddziaływanie

,  głównie  mocą  szatana,  potwierdzonego  tu 

jako  byt  realny),  dokonując  jednocześnie  jej  oceny  moralnej  (zob.  p.  13 

Noty

, 

a  także  p.  8,  gdzie  mówi  się  o 

czarnej  magii).

  Biskupom  chodzi  raczej  o  to,  że  idea 

„nadmiernej  mocy  zła”  wyraziła  się  w  takiej  idei 

maleficium

,  gdzie  zbytnio  ak­

centowano 

satanizm

  czarownic  lub  wspomniany 

pakt  z  diabłem

  jako  nieodzowny 

warunek skuteczności czarów (przyp. tłum.: A. P.).

background image

124

Konferencja Biskupów Toskanii

do  smutnej  historii  prześladowań  czarownic  i  magów.  Nawet 

zdając  sobie  sprawę  z  kontekstu  i  trudności  jakiegoś  osądu 

historycznego  na  podstawie  doświadczenia,  wydarzenia  te  po 

zostają  upokarzające  dla  zachodniego  chrześcijaństwa.  Z  dni  • 

giej  strony  nie  powinniśmy  zapominać,  że  w  tamtych  okolic/' 

nościach  nie  brakowało  ludzi  odważnych,  takich  jak  Cornelius 
Loos  i  jezuita  F.  von  Spee  w  Niemczech,  którzy  w  imię  wiary 

sprzeciwiali się podobnym ekscesom.

W  każdym  razie  doświadczenia  tych  wieków  powinny 

uczynić  chrześcijan  ostrożnymi  w  osądzaniu  magii  jako  bez­
pośredniego  -  zawsze  i  w  każdej  sytuacji  -  działania  demona. 

Z  drugiej  strony,  z  teologicznego  punktu  widzenia,  nie  moż­

na  racjonalistycznie  zredukować  rzeczywistości  magicznych 
praktyk, zwłaszcza tych „czarnych”, tylko do jakiegoś zjawiska 
odchylenia  psychicznego  lub  do  zwykłego  grzesznego  czynu 
człowieka.  W  tego  rodzaju  praktykach  nie  można  wykluczyć 
działania  lub  zależności  od  szatana,  śmiertelnego  nieprzyja­
ciela  Pana  Jezusa  i  Jego  zbawienia.  Diabeł  -  jak  naucza  nas 

Apokalipsa  -  aż  do  końca  czasów  będzie  używał  wszystkich 
swoich  mocy  i  swej  przebiegłości,  aby  zwodzić  ochrzczonych 

i  przeszkodzić  w  pełnym  urzeczywistnieniu  zbawczego  planu 

Boga  nad  światem.  „W  ciągu  bowiem  całej  historii  ludzkiej 
toczy się ciężka walka przeciw mocom ciemności; walka ta za­

częta  ongiś  u  początku  świata,  która  trwać  będzie  do  ostatnie­
go  dnia,  według  słowa  Pana.  Wplątany  w  nią  człowiek  wciąż 

musi  się  trudzić,  aby  trwać  w  dobrym  i  nie  będzie  mu  dane 

bez  wielkiej  pracy  oraz  pomocy  łaski  Bożej  osiągnąć  jedności 

w samym sobie” (Gaudium et spes, 37).

background image

Julu duszpasterska na temat magii i demonologii

12. Magia jako czyn moralnie niegodziwy

('hrześcijanin nie może akceptować magii, albowiem nie może 

I u zystać na stawianie Boga jakby z tyłu, za fałszywymi wierzenia­

mi. W ten sam sposób nie może zgodzić się na to, by jego życie 

liylo opanowane przez siły okultystyczne, manipulowane zgodnie 

/ wymogami magicznych rytuałów lub też uważać, że jego przy­

szłość jest zapisana z góry w poruszeniach planet czy w innych 

li mnach przepowiedni. „Bóg - mówi Katechizm Kościoła Kato­

lickiego - może objawić przyszłość swoim prorokom lub innym 

fcwiętym. Jednak właściwa postawa chrześcijańska polega na uf­

nym powierzeniu się Opatrzności w tym, co dotyczy przyszłości 

I na odrzuceniu wszelkiej niezdrowej ciekawości w tym względzie. 
N icprzewidywanie może stanowić brak odpowiedzialności”

18 19

.

Magia  „czarna”,  w  szczególności,  jest  dla  wierzącego  naj­

cięższym  przewinieniem.  To  odnosi  się  -  w  różnej  mierze  -  do 

przepowiadania  przyszłości  i  do  spirytyzmu.  „Należy  odrzucić 

wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub 

demonów,  przywoływanie  zmarłych  lub  inne  praktyki  mają­

ce  rzekomo  odsłaniać  przyszłość.  Korzystanie  z  horoskopów, 

astrologia,  chiromancja,  wyjaśnianie  przepowiedni  i  wróżb, 
zjawiska  jasnowidztwa,  posługiwanie  się  medium  są  przejawa­

mi  chęci  panowania  nad  czasem,  nad  historią  i  wreszcie  nad 

ludźmi,  a  jednocześnie  pragnieniem  zjednania  sobie  ukrytych 
mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem - połączo­

nym z miłującą bojaźnią - które należą się jedynie Bogu”

1

''.

18

 

Katechizm Kościoła Katolickiego

, 2115 (odtąd: KKK).

19

  KKK, 2116.

background image

126

Konferencja Biskupów Toskanii

Uznając  się  wezwanym  przez  Boga  do  przeżywania  swego 

własnego  istnienia  jako  wolnej  odpowiedzi  na  Jego  plan  milo 

ści i przyjmując Jego łaskę, ochrzczony wyrzeka się każdej for­
my  praktyk  magicznych  w  tej  samej  mierze,  w  jakiej  stanowili 
one  odchylenie  od  prawdy  objawionej  i  są  sprzeczne  z  wianj 

w  Boga  Stworzyciela  i  z  kultem  Jemu  wyłącznie  należnym.  Są 

też  przeciwne  uznaniu  Jezusa  Chrystusa  jako  jedynego  Odku­
piciela  człowieka  i  świata  oraz  przeciwne  darowi  Jego  Ducha, 
a więc stawiają się w opozycji do integralności wyznania wiary 

i  są  niebezpieczne  dla  zbawienia.  „Wszystkie  praktyki  magii 

lub  czarów,  przez  które  dąży  się  do  pozyskania  tajemnych 
sił,  by  posługiwać  się  nimi  i  osiągać  nadnaturalną  władzę  nad 

bliźnim  -  nawet  w  celu  zapewnienia  mu  zdrowia  -  są  w  po­
ważnej  sprzeczności  z  cnotą  religijności.  Praktyki  te  należy 

potępić  tym  bardziej  wtedy,  gdy  towarzyszy  im  intencja  za­
szkodzenia  drugiemu  człowiekowi  lub  uciekanie  się  do  inter­

wencji  demonów.  Jest  również  naganne  noszenie  amuletów. 

Spirytyzm  często  pociąga  za  sobą  praktyki  wróżbiarskie  lub 
magiczne.  Dlatego  Kościół  upomina  wiernych,  by  wystrzegali 

się  ich.  Uciekanie  się  do  tak  zwanych  tradycyjnych  praktyk 

medycznych  nie  usprawiedliwia  ani  wzywania  złych  mocy,  ani 

wykorzystywania łatwowierności drugiego człowieka”

20

.

Samo  poszukiwanie  zjawisk  paranormalnych  lub  „wyjątko­

wych”  mocy,  jak  widzenie  na  odległość,  „podróże”  w  zaświaty 

lub  wytwarzanie  „fluidów”,  nawet  jeśli  są  to  akty  neutralne 

same  w  sobie,  może  być  zgubne  i  niebezpieczne  dla  prawid­
łowej  ludzkiej  równowagi  i  dla  autentycznego  przeżycia  wiary 
chrzcielnej.  Wiele  z  tych  fenomenów  należy  do  zakresu  para­

20

  KKK, 2117.

background image

Nulu duszpasterska na temat magii i demonologii

127

psychologii,  a  więc  do  dziedziny  nauki,  nawet  jeśli  pozostają 
l  iiitlne  do  wytłumaczenia.  Niekiedy  przedstawiają  jakiś  rąbek 
lajemniczości, która może rodzić pytania o sens życia i śmierci. 

I’rzeważnie  jednak  są  wykorzystywane  do  celów  dwuznacznie 

I fałszywie religijnych lub wręcz do celów zarobkowych, jak to 

się  stało  w  niektórych  przypadkach,  które  zaszły  np.  w  naszym 

legionie.  Ostrzegamy  wiernych  przed  upadkiem  w  podobne 
łoi  my  instrumentalizacji  i  przed  niebezpieczeństwami,  które 

Ni)  z  tym  związane.  Autentyczny  zmysł  wiary  nie  potrzebuje 

podobnych  odniesień.  Praktyka  opisana  w  Ewangelii  wymaga 
prostego  spotkania  z  Jezusem,  Panem  i  Mistrzem  oraz  stro­
ni  od  poszukiwania  tego,  co  „nadzwyczajne”.  Wierzyć  w  Je­

zusa,  nawracać  się  według  Jego  słowa  i  pójść  w  Jego  ślady, 
w  jedności  z  całym  Kościołem,  jest  zasadniczym  wzorem  do 

ustawicznego  odnawiania  i  postępowania,  jak  to  uczyniły  mi­
liony  wierzących  od  początku  do  dzisiaj,  bez  pozwolenia  sobie 
na  to,  by  być  zwodzonym  przez  próżne  i  efekciarskie  teorie 

(dosł.: miracolistici) oraz praktyczne postawy.

background image

128

Konferencja Biskupów Ibsknnll

Część trzecia

MALEFICIUM

, 

OPĘTANIE DIABELSKIE 

A INTERWENCJA KOŚCIOŁA

13. 

Maleficium

 jako fakt 

nie do zaakceptowania

Szczególna  forma  magii,  skierowana  ku  temu,  by  szkodzić 

bliźniemu,  jest  reprezentowana  przez  tak  zwane  maleficium. 

Tomasz  z  Akwinu  wymienia  ją  między  grzechami  śmiertelny­

mi

21

.

Pospolicie nazywa się „złe oko” („zlo uczynione przez spoj­

rzenie”  [dosl.:  malocchio])  lub  „zly  czyn  magiczny”  („uczynić 

coś  symbolicznego  z  intencją  życzenia  zła  lub  szkodzenia” 

[dosfattura])

22

.  Chodzi  o  prymitywne  i  ludowe  formy  magii,

21

 

Summa Theologiae

, II-II, q. 76, a. 3.

22

  Włoskie  określenie 

malocchio

  jest  doskonale  przetłumaczalne  nie  tylko 

na  język  polski:  „złe  oko”.  Gdy  zaś  chodzi  o  termin 

fattura

,  to  jest  to  specyfika 

włoskiego  doświadczenia,  którego  nie  można  jednoznacznie  przetłumaczyć  na 

polskie  „rzucanie  uroków”,  ponieważ  można  „zauroczyć”  również  poprzez  „złe 

oko”. 

Fattura

  jest  to  szczególny  sposób  rzucania  uroków,  który  jest  pewną  techni­

ką  -  czynem  operującym  magicznym  symbolem,  jak  to  wyjaśnia 

Nota.

  Przeciwsta­

wienie  „złego  czynu”  „złemu  spojrzeniu”,  które  dałem  przy  tłumaczeniu,  ułatwia

background image

Nulu 

duszpasterska na temat magii i demonologii

129

niekiedy  czynione  przez  nieświadomość  lub  naiwność,  innym 

tuzem  zaś  zastosowane  z  prawdziwą  i  osobistą  złą  intencją. 

IL

mi

,  kto  zajmuje  się  czymś  takim,  otrzymuje  swoją  nazwę, 

wtrliarius,  od  praktyki  bardzo  rozpowszechnionej  w  średnio­

wieczu,  polegającej  na  przewidywaniu  i  kierowaniu  losami  za 

pomocą  swoich  wróżb.  Ze  swej  strony  sortiarius  nie  jest  ni­

czym  innym  jak  zachodnim  spadkobiercą  magów  antycznej 

Persji  i  Asyrii,  który  rozpoczęli  swoją  działalność  oficjalnym 

badaniem  gwiazd,  a  skończyli,  uciekając  się  do  okultystycz­

nych  metod  służących  do  realizowania  osobliwych  zemst;  ich 
kontynuatorami  były  rozmaite  grupy  późnego  średniowiecza 

nż  do  współczesnych  „czarowników”  w  wydaniu  ludowym  lub 

o wyższym profilu „profesjonalnym”.

Między  naszymi  ludźmi  bardzo  rozpowszechnione  jest  po­

jęcie fattura, stosowanej na czyjąś szkodę. Na ogół jest ono ro­

zumiane  jako  akt  przekleństwa,  gest  potępienia  lub  zjawisko 

sugestii  zdolnej  przysporzyć  zła  tym,  do  których  jest  zwróco­

ne,  bez  przekonania  -  przynajmniej  w  sposób  bezpośredni  lub 

wyraźny  -  że  jest  to  czyn  natury  demonicznej.  Pomimo  swego 

prymitywnego  charakteru,  czyn  taki  należy  uznać  za  nie  do 
przyjęcia  z  punktu  widzenia  chrześcijańskiego  w  takiej  samej 
mierze,  w  jakiej  jawi  się  on  jako  działanie  przeciwne  religijnej 

cnocie  sprawiedliwości  i  miłości.  Nie  można  akceptować  faktu, 
że  ktoś  pragnie  zła  i  czyni  zło  komuś  drugiemu.  O  wiele  po­
ważniejsze  jest  maleficium,  które  ma  w  swym  zamiarze  powie­

rzenie  czegoś,  co  jest  jego  przedmiotem  (elementy  nieożywio­
ne,  zwierzęta  i  przede  wszystkim  osoby),  mocy  lub  jakimkol­

zapamiętanie.  W  dalszej  części  dla  uproszczenia  jednak  oraz  w  celu  zachowania 

wierności  specyfice  włoskiego  określenia  będziemy  używać  terminu 

fattura,

  któ­

ry - mam nadzieję - będzie już zrozumiały (przyp. tłum.: A. P.).

background image

130

Konferencja Biskupów Toskanii

wiek  wpływom  demona.  W  podobnych  przypadkach,  o  ile  jcsl 

to  zrealizowane  z  tym  specyficznym  zamysłem,  przybiera  taki) 
formę  magii  „czarnej”,  która  stanowi  działanie  ciężko  grzes: 

ne.  Niektórzy  wierni  zapytują:  czy  fattura  jest  prawdziwa?  Czy 

powoduje  rzeczywiste  efekty?  Czy  demon  może  się  posługi­

wać złymi osobami, a więc takimi gestami jak fattura lub „zlc* 

oko”,  aby  uczynić  komuś  coś  złego?  Odpowiedź  jest  z  pew­
nością  trudna  dla  poszczególnych  przypadków,  lecz  nie  możnn 

wykluczyć  w  praktykach  tego  rodzaju  uczestniczenia  jakiegoś 
złowrogiego gestu w świecie demonicznym, i vice versa. Z tego 
powodu  Kościół  zawsze  zdecydowanie  odrzucał  i  odrzuca  ma- 

leficium i jakiekolwiek działania z tym związane.

14.  Działanie szatana i opętanie

Możliwość,  że  ktoś  zostaje  poddany  działaniu  sił  zła,  a  na­

wet  szatanowi,  jest  faktem  potwierdzonym,  w  rozmaity  spo­

sób,  przez  doświadczenie  i  świadomość  wiary  Kościoła.  Trze­

ba  przypomnieć,  iż  szatan  jest  w  stanie  oddziaływać  na  życie 

człowieka  w  dwojaki  sposób:  przez  działanie zwyczajne,  kusząc 
człowieka  do  złego  (sam  Jezus  zgodził  się,  by  być  kuszonym) 
i dotyczy to wszystkich wiernych; oraz przez działanie nadzwy­

czajne,  dopuszczone  przez  Boga  w  niektórych  przypadkach 
z  powodów  tylko  Jemu  znanych.  Ten  drugi  sposób  działania 

przejawia się w rozmaitych formach:

-  jako  zaburzenia  fizyczne  łub  zewnętrzne,  jak  to  można 

zauważyć  w  niektórych  zjawiskach  w  życiu  świętych,  lub  jako 

napaści lokalne na domy, rzeczy lub zwierzęta;

background image

131

Nulu duszpasterska na temat magii i demonologii

jako obsesje personalne lub myśli czy impulsy, które skła­

niają  do  stanów  załamania,  rozpaczy  lub  pokusy  samobój- 

"iwa;

-  jako  dręczenie  diabelskie  odpowiadające  zaburzeniom 

I  chorobom,  które  doprowadzają  do  utraty  świadomości,  do 

'ipclnienia  czynów  lub  wypowiadania  słów  nienawiści  wobec 

linga, Jezusa i Jego Ewangelii, Maryi i świętych;

-  jako opętanie diabelskie lub też jako wzięcie w posiadanie 

dala  jednostki  dla  działania  demona,  który  każe  mówić  lub 

czynić  tak,  jak  on  chce,  podczas  gdy  ofiara  nie  może  się  temu 

uprzeć; jest to wyraźnie sytuacja bardziej niebezpieczna.

Ewangelia mówi o możliwości obecności diabelskiej w czło­

wieku:  podmiot,  który  jest  tego  ofiarą,  staje  się  jak  „dom”, 

klóry  nieprzyjaciel  wziął  w  swoje  posiadanie  (Mk  3,22-27) 

uraz  opisuje  interwencje  wyzwalania  z  sytuacji  tego  typu, 

przeprowadzone  przez  Jezusa.  Mimo  że  są  trudne  do  inter­

pretacji,  nie  można  uważać,  iż  podobne  interwencje  wszystkie 

i  zawsze  należy  rozumieć  jako  odpowiedź  na  stan  psycholo­

gicznej  dysocjacji  łub  histerii.  Chyba  że  utrzymywałoby  się,  iż 
Jezus  padł  ofiarą  jakiegoś  prymitywnego  zabobonu,  ponadto 

nie  wydaje  się  jednak,  by  mogło  być  przyjęte,  iż  „ty”,  którego 

Jezus  używa  w  swoich  egzorcyzmach  (na  przykład  w  Łk  4,35; 
K,30-33), było jakimś wyrażeniem czysto abstrakcyjnym, ozna­

czającym  „nic”.  Trzeba  wreszcie  pamiętać,  że  Jezus  interwe­

niuje  w  przypadku  opętania  nie  tylko  w  porządku  fizycznym, 

ale także w porządku moralnym.

Formy  wpływu  demonicznego,  jako  że  są  tajemnicze,  nie 

mogą  być  interpretowane  wyłącznie  jako  sytuacje  o  podłożu 
patologicznym;  powinny  otrzymać  ocenę  teologiczną  w  tej 

samej  mierze,  w  jakiej  przedstawiają  się  jako  antyteza  wo­

background image

132

Konferencja Biskupów Toskmill

bec  Bożego  planu  zbawienia  dla  Jego  stworzeń.  Osoba  ludz 
ka,  stworzona  na  obraz  i  podobieństwo  Stwórcy  i  odkupio 
na przez Chrystusa, jest wezwana do komunii z Bogiem i do

uczestnictwa w Jego życiu trynitarnym; takie jest wydarzenii’

/

laski  chrztu  świętego  i  dar  Ducha  Świętego  rozlany  w  naszych 
sercach.  Działanie  szatana,  w  swoich  różnych  manifestacjach, 
przeciwstawia  się  obiektywnie  zbawczemu  powołaniu  czło­

wieka  i  jego  wezwaniu  do  życia  Bożego.  Dlatego  Kościół  nie 

może  pozostawać  obojętny  wobec  podobnych  przypadków; 

czuje  się  upoważniony  do  interweniowania.  Jako  sakrament 

Chrystusowego  zbawienia,  Kościół  wie,  iż  otrzymał  mandat 
rozeznawania  i  działania  w  celu  sprzeciwienia  się  każdej  for­

mie  zła  lub  siły  Złego,  która  próbuje  prowadzić  człowieka  do 

błędu  i  przeciwstawia  się  realizacji  Chrystusowego  odkupie­

nia  w  życiu  wierzących.  Jako  że  bardzo  trudne  jest  rozezna­
nie  granic  sytuacji  psychotycznych  i  sytuacji  spowodowanych 
efektywnym  wpływem  demonicznym,  nie  można  -  w  żadnym 

wypadku  -  nie  doceniać  powagi  cierpienia  tych  wiernych,  któ­

rzy  czują  się  ofiarami  podobnych  oddziaływań.  Jak  również 

nie  można  ograniczać  się  do  ogólnego  i  pośpiesznego  potę­
piania.  Kościół  rozumie  cierpienie  tych  braci  i  sióstr  i  anga­

żuje  się,  aby  przyjąć  -  w  osobie  swoich  kapłanów  -  postawę 

ludzkiego  zrozumienia  i  pomocy,  unikając  zarówno  każdej 

przesady  racjonalizmu  lub  chłodnego  dystansu,  jak  też  każdej 
formy fideizmu czy naiwnej łatwowierności.

background image

Noin duszpasterska na temat magii i demonologii

133

15. Wolność chrześcijanina 

I zwycięstwo Chrystusa

Trzeba od razu powiedzieć, że działanie szatana, nawet w for­

mie  najbardziej  niebezpiecznego  opętania,  nie  może  dotyczyć 
pilnowania nad duszą, lecz jedynie użycia ciała, jak przypomina 

sw. Bonawentura wyrażający tradycyjne stanowisko refleksji te­

ologicznej na ten temat: „Z powodu swej przenikliwości lub du­

chowości, demony mogą przenikać ciała i je zamieszkiwać; z po­
wodu swej mocy, mogą je poruszać i niepokoić. A więc demony 

mogą, dzięki swej przenikliwości i mocy, wejść do ludzkiego ciała 

i je niepokoić, chyba że zostaną powstrzymane przez jakąś wyż­

szą moc. Nazywa się to posiadanie, obsidere (...) Lecz przenika­

nie do wnętrza duszy jest zarezerwowane dla Boskiej istoty”

23

.

Gdy  chodzi  o  motywy,  dla  których  Bóg  może  dopuścić 

opętanie,  można  wymienić  kilka,  nie  aspirując  wszakże  do 

odkrycia  tajemnicy  sprawiedliwych  postanowień  Bożych:  1. 

Aby  ukazać  swoją  chwałę  (w  zmuszeniu  demona,  by  przez 

usta  opętanego  wyznał  bóstwo  Chrystusa  lub  chwalę  Boga); 

2.  Aby  ukarać  grzech  lub  skarcić  grzesznika;  3.  Aby  nas  po­
uczyć  i  przypomnieć  o  walce  przeciwko  szatanowi,  o  modli­

twie i o nawróceniu.

23

 

In Ilum Sent

., roz. VIII, cz. II, a. 1, q. I i II. Okazuje się użyteczne rozróż­

nienie  św.  Tomasza:  „Być  w  jednej  rzeczy  to  być  zawartym  w  jej  granicach.  Lecz 

w  ciele  rozróżnia  się  granice  ilościowe  i  granice  substancjalne.  Duch,  który  działa 

wewnątrz  granic  ilościowych,  przenika  prawdziwe  ciało  bez  jednoczesnego  prze­

kraczania  granic  substancjalnych  ani  jako  element  tej  substancji,  ani  jako  moc 

łącząca  byt,  albowiem  byt  pochodzi  od  mocy  stwórczej  Boga” 

(In  Ilum  Sent.

y

  cz. 

VIII, q. 1, a. 4).

background image

134

Konferencja Biskupów Toskanii

Dodajmy, że demon, nie mogąc posiadać władzy nad duszą, 

nie  może  się  posłużyć  ludzką  wolnością  tak,  jak  posługuje  się 

ludzkimi  organami  cielesnymi,  sprawiając,  że  działają  na  jego 

sposób

24

. Środki, których jest on w stanie użyć, aby skłonić czło­

wieka  do  pragnienia tego,  czego on  chce, to  strach,  terror  i  fa­

scynacja wytworzone w myśli wobec nadzwyczajnej mocy, która 

przejawia się w efektach wytworzonych w ciele. W konsekwen­
cji, utrata wolności człowieka może się dokonać tylko w wyniku 

jego  dobrowolnego  zrzeczenia  się  jej.  Chrześcijanin  wie,  jak 

strzec w sobie zdolności przeciwstawiania się wpływom demo­

na:  w  nim  bowiem  prawda  wiary  jest  zasadą  nowej  wolności 

(J  8,32-36;  Ga  5,1.13).  Zwycięstwo  Jezusa  odniesione  przez 

krzyż  i  zmartwychwstanie  przynosi  definitywną  klęskę  szatana 
(J 12,31-32). Chrześcijanin jest świadomy, że został ustanowio­

ny  uczestnikiem  tego  zwycięstwa  (J  16,33).  Jego  ufność  wobec 

sideł  diabelskich  opiera  się  na  łasce  Bożej,  która  daje  wolnej 

woli człowieka moc do skutecznego uczestnictwa w zwycięskiej 

walce Chrystusa: „Wierny jest Pan, który umocni was i ustrzeże 

od  złego”  (2  Tes  3,3;  Dz  20,32).  „Jeśli  Bóg  z  nami,  któż  prze­

ciwko  nam?”,  mówi  Paweł  i  dodaje:  „I  jestem  pewien,  że  ani 

śmierć,  ani  życie,  ani  aniołowie,  ani  Zwierzchności,  ani  rzeczy 
teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co wysokie, ani co głę­

bokie,  ani  jakiekolwiek  inne  stworzenie  nie  zdoła  nas  odłączyć 
od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” 

(Rz  8,38-39).  Taka  jest  niezniszczalna  pewność  chrześcijanina. 

Jest on świadomy działania szatana w świecie oraz niebezpie-

24

 

Św.  AUGUSTYN, 

De  Spiritu  et  anima

,  27; 

De  ecclesiasticis  dogmatibus

, 

50;  św.  TOMASZ  Z  AKWINU, 

In  Ilum  Sent

.,  1,  II  roz.  VIII,  q.  1,  a.  5-6; 

Summa 

Theologiae

, la, q. 114, aa. 1-3.

background image

Nula duszpasterska na temat magii i demonologii

135

c/.cństwa,  które  ono  przedstawia  (Ef  6,11-12),  lecz  nie  żyje 

w  żaden  sposób  w  strachu,  albowiem  jest  pewny,  że  w  Chry­
stusie,  swoim  Panu  i  Mistrzu,  działanie  to  zostało  całkowicie 

zwyciężone. Chrześcijanin wyznaje swoją nadzieję, przepełnio­

ną  radością  i  zaufaniem,  w  pełne  objawienie  się  chwały  Bożej 
i  odkupionych  w  Jeruzalem  niebieskim.  W  oczekiwaniu  na  to, 

angażuje  się,  by  czuwać  jak  gospodarz  lub  roztropna  panna 

z  przypowieści  w  oczekiwaniu  na  Oblubieńca  (Mt  24,37-44; 

25,1-13) i pomnażać talenty otrzymane w darze, aby być rozpo­

znanym jako sługa dobry i wiemy, kiedy Pan wróci, by doprowa­
dzić do końca swoje dzieło (Mt 25,14-30).

16.  Rozeznanie i poziomy interwencji 

Kościoła

Czas  Kościoła  jest  czasem  crisis,  wyboru  i  walki  przeciwko 

mocom  zła,  zwierzchnościom  i  władzom  (Ef  3,10).  Kusiciel, 

pomimo  klęski,  nadal  utrudnia  pełne  urzeczywistnienie  Bo­

żego  planu  zbawienia  w  historii.  Kościół  „we  własnej  osobie”, 

w  imieniu  Chrystusa  i  w  mocy  Jego  Ducha,  jest  wciągnięty 
w  ów  „teodramat”,  według  trafnego  określenia  współczesne­
go teologa

25

.

Podstawowym  zadaniem  Kościoła  w  tym  międzyczasie  jest 

odróżnić  rzeczywistość  działania  szatana  od  zjawisk  innego 

lypu  i  rozpoznać  każdy  z  osobna  przypadek,  który  do  niego 

przystaje.  Może  rzeczywiście  zdarzyć  się,  zwłaszcza  w  oto­

czeniu  tak  silnie  nacechowanym  przewagą  form  myślenia

25

  H. URS VON BALTHASAR, 

Teo-Drammatica

, Milano 1971-1977.

background image

136

Konferencja Biskupów Toskanii

magicznego,  okultystycznego  i  zabobonnego,  że  jakaś  osoba 
dręczona  przez  mniej  czy  bardziej  poważne  psychopatologio 
mniema,  iż  jest  ofiarą  wpływów  lub  wręcz  szatańskiego  opę­

tania,  bez  występowania  jakiegoś  rzeczywistego  motywu,  lecz 

tylko poprzez zjawisko sugestii.

Rytuał  egzorcyzmów  wzywa  pasterzy  do  większej  roztrop­

ności  w  rozróżnianiu  „w  słuszny  sposób  przypadków  napaści 

diabelskich  od  pewnej  łatwowierności,  z  powodu  której  także 
i  wierni  mniemają,  iż  są  przedmiotem  działania  uroku,  złe­

go  przeznaczenia  lub  przekleństwa,  które  są  rzucone  na  nich 

przez  kogoś.  Niechaj  nie  odmawia  im  duchowej  pomocy,  lecz 

w  żaden  sposób  niech  nie  odprawia  egzorcyzmów;  niech  ra­

czej  odmówi  kilka  modlitw  z  nimi  i  za  nich,  aby  odnaleźli  po­

kój  w  Bogu

26

”.  Ten  sam  Rytuał,  pod  nr  67,  oferuje  dokładne 

wskazania  na  ten  temat.  Jest  oczywiste,  iż  w  takich  sytuacjach 

konieczna  jest  ogromna  czujność  i  mądrość  duszpasterska.  Nie 

każda  potrzeba  interwencji  jest  równoznaczna  z  przypadkiem 

wpływu  demonicznego.  Trzeba  ponadto  przypomnieć,  że  tak 

jak  istnieją  wielorakie  formy  szatańskiego  działania,  tak  ist­

nieją  różne  poziomy  interwencji  Kościoła.  Egzorcyzm  jest  za­

rezerwowany  tylko  dla  przypadków  opętania  diabelskiego 
sprawdzonych w sposób  wystarczający; takie przypadki są naj­
poważniejsze,  lecz  także  najbardziej  rzadkie.  We  wszystkich 
innych  sytuacjach,  od  miejscowych  napaści  po  obsesje  i  po 

udręczenia  diabelskie,  będzie  konieczne  uciekanie  się  przede 

wszystkim do innych form interwencji, jak:

-  słuchanie  słowa  Bożego  i  przyjęcie  ducha  pokuty  i  nawró­

cenia,

26

 

Rytuał egzorcyzmów

, 14 (odtąd: RE).

background image

Nota duszpasterska na temat magii i demonologii

137

I

-  intensywna  modlitwa  osobista  i  post,  jak  to  tego  zachęca 

liwangelia (Mk 9,29),

-  specjalne  modlitwy  o  uwolnienie  w  formach  przewidzia­

nych  przez  ordynariusza,  czynione  w  grupie  lub  przez  osoby 

1 1

 poważnione,

-  celebracja  sakramentów  i  sakramentaliów  docenionych 

w ich pełnym znaczeniu.

Te  różne  formy  interwencji  są  także  formami  działania 

Kościoła, który wstawia się za swoimi synami i broni zbawczej 

laski Zmartwychwstałego w świecie. „Odnosi się to w szczegól­
ności  do  przypadków  udręczenia  ze  strony  diabła  kierowane­

go  na  ochrzczonych,  w  których  tajemnica  miłosierdzia  zdaje 
się  w  jakiś  sposób  zaciemniona.  Kiedy  zdarzają  się  sytuacje 

tego  typu,  Kościół  prosi  Chrystusa  i,  ufając  w  Jego  moc,  ofia­

ruje  wiernym  szczególną  pomoc,  aby  zostali  uwolnieni  od  ta­
kiego  udręczenia”

27

.  Wierny  gnębiony  przez  udręczenie  niech 

będzie  zaproszony,  przynajmniej  kiedy  to  jest  możliwe,  do 

zanoszenia  modlitwy  do  Boga,  do  wypełniania  aktów  umar­

twiania,  do  regularnego  odnawiania  wiary  chrzcielnej,  do  ce­
lebracji  sakramentu  pojednania,  do  umacniania  się  Euchary­

stią  świętą

28

.  Te  same  zachęty  niech  będą  w  tym  samym  czasie 

skierowane  do  krewnych  i  przyjaciół  oraz  do  samej  wspólnoty 
wierzących, tak aby modlitwa i życie łaską wielu było dla udrę­

czonego pomocą i przykładem.

21

 RE, 10.

28

 RE, 18.

background image

138

Konferencja Biskupów Toskanii

17.  Egzorcyzmy

Tylko wykorzystawszy wszystkie środki, które ofiaruje Koś­

ciół, można będzie podjąć decyzję o zastosowaniu egzorcyzmu, 
W  tym  wypadku  chodzi  o  prawdziwe  i  właściwe  sakramenta- 

lium. „Kościół był zawsze pilny w polecaniu go, zwłaszcza je­

śli  się  go  spełnia  w  formie  celebracji  liturgicznej.  W  egzorcy- 

zmach  bowiem  wykonuje  się  władzę  i  autorytet  Kościoła  nad 

demonami”

29

.  To  ministerium  -  w  swej  formie  publicznej  -  jest 

zarezerwowane  dla  biskupów  i  dla  prezbiterów,  którzy  zostali  do 

tego upoważnieni przez swoich ordynariuszy

30

.

„Egzorcyzmy  mają  na  celu  wypędzenie  złych  duchów  lub 

uwolnienie  od  ich  demonicznego  wpływu  mocą  duchowej 

władzy,  jaką  Jezus  powierzył  Kościołowi.  Czymś  zupełnie  in­

nym  jest  choroba,  zwłaszcza  psychiczna,  której  leczenie  wy­

maga  wiedzy  medycznej.  Przed  podjęciem  egzorcyzmów  na­

leży  więc  upewnić  się,  że  istotnie  chodzi  o  obecność  Złego, 

a nie o chorobę”

31

.

Takie  dzieło  rozeznania  powinno  być  starannie  przepro­

wadzone  wcześniej,  lecz  sam  egzorcyzm  uwalnia  -  po  części  - 

od  tej  funkcji  w  związku  ze  znakami,  które  go  poprzedzają, 

towarzyszą mu i następują po nim. „Według praktyki kiedyś

» RE, 11.

30

  Por. 

Kodeks  Prawa  Kanonicznego

,  kan.  1172.  Ponadto: 

List  Kongregacji 

Doktryny  Wiary  do  Ordynariuszy  miejsca  przypominający  niektóre  normy  dotyczą­

ce  egzorcyzmów

,  z  29  września  1985,  w:  AAS  77  (1985)  1169-1170,  w: 

W  trosce 

o  pełnię  wiary.  Dokumenty  Kongregacji  Nauki  Wiaty  1966-1994

,  Wyd.  Diecezji 

Tarnowskiej BIBLOS, Tarnów 1995, s. 242-243; RE, 12; KKK, 1673.

31

  KKK, 1673.

background image

Nota duszpasterska na temat magii i demonologii

139

rozeznanej,  zostaną  uznane  jako  specyficzne  znaki:  wyma­

wianie  wielu  stów  w  jakimś  nieznanym  języku  lub  rozumienie 

lego,  co  się  tym  językiem  mówi:  ujawnianie  rzeczy  dalekich 

lub  ukrytych;  przejawianie  sił  fizycznych,  przekraczających 
naturę  jego  wieku  lub  normalny  stan”

32

.  Te  znaki  stanowią 

/.resztą  tylko  pierwsze  wskazówki.  Do  nich  zostają  dołączone 

le  o  charakterze  moralnym,  jak  awersja  wobec  rzeczywistości 

religijnej,  rozdźwięk  między  zachowaniem  podmiotu  w  kwe­

stii  wiary  i  życia  chrześcijańskiego  a  faktem  upadku  wszelkich 

innych  praktyk

33

.  Znaki  będą  ponadto  interpretowane  w  każ­

dym  przypadku  osobno.  Powinno  się  oddziaływać  poprzez 

katechezę,  aby  wierzący  nie  szukali  w  egzorcyzmie  jakiegoś 
rodzaju  działającej  magii:  trzeba  pouczać  wiernych  w  sposób 

hardziej  odpowiedni  i  poprawny.  Na  płaszczyźnie  liturgicznej 

uczynimy  swoim  polecenie  rytuału,  aby  „egzorcyzm  wypełnił 

się  w  taki  sposób,  by  ukazała  się  wiara  Kościoła  i  by  przez 

nikogo  nie  był  uważany  za  działanie  magiczne  lub  zabobonne. 

Trzeba poza tym unikać bycia widowiskiem dla obecnych i sta­

wania się sensacją dla środków społecznego przekazu”

34

.

32

  RE, 15.

33

  Prawdopodobnie  chodzi  tu  o  relację  (dosł.: 

relazione)

  w  sensie  rozdźwię- 

ku  między  chęcią  czynienia  dobra  a  realną  możliwością.  Przy  tak  wielkim  znie­

woleniu,  jakim  jest  opętanie,  wola  człowieka  jest  bardzo  spętana  i  zaciemniona 

(choć  oczywiście  nie  do  końca,  zwłaszcza  w  kwestii  wyboru  moralnego).  Opętany 

niejednokrotnie  wykazuje  dobrą  wolę,  praktykuje  niekłamaną  pobożność,  szyb­

ko  podąża  drogą  nawrócenia.  Ma  jednak  ogromne,  ekstremalne  trudności,  aby 

„wcielić”  swoje  pragnienia  w  czyn  („ciało”  jest  bowiem  opętane),  aby  realizować 

chrześcijańskie  praktyki  czy  jakiekolwiek  inne  moralne  praktyki  (przyp.  tłum.: 

A. P.).

34

  RE, 20.

background image

140

Konferencja Biskupów Toskanii

18.  Błogosławieństwa

W  ramach  sakramentalnego  działania  Kościoła  szczególne 

znaczenie  mają  błogosławieństwa.  Jeśli  egzorcyzmy  wyrażaji) 

walkę  Kościoła  przeciwko  mocom  zła,  błogosławieństwa  uka 

żują  wspaniałość  zbawienia  Zmartwychwstałego  już  obecne­
go  w  historii  jako  nowa  zasada  przemienienia  życia  człowieka 

i  kosmosu.  „Błogosławienie”  jest  istotnie  aktem  sakramental­
nym  Kościoła,  w  którym  objawia  się  wiara  w  działającą  obec­
ność Boga w świecie i zwycięstwo paschalne Jezusa Chrystusa. 
W  tym  sensie  zostaje  doceniony  nowy  Benedykcjonarz,  wyda­
ny  teraz  także  po  włosku,  który  oferuje  bogaty  zbiór  formuł 
błogosławieństw  osób,  grup  rodzinnych,  domostw  i  działal­
ności  człowieka,  różnych  okoliczności  i  sytuacji  życiowych. 

Trzeba  tylko,  aby  pojęcie  błogosławieństwa  i  uciekanie  się  do 

niego  były  odpowiednio  rozumiane,  bez  nakładania  się  lub 

zmowy  pomiędzy  poprawnym  myśleniem  Kościoła  a  mental­

nością  o  podłożu  zabobonnym,  która  może  doprowadzić  do 

zredukowania  modlitwy  błogosławieństwa  do  czynu  mniej  lub 

bardziej magicznego

35

.

Według  koncepcji  biblijnej,  podjętej  i  przedstawionej  we 

„wprowadzeniu”  do  Benedykcjonarza,  akt  błogosławieństwa 

wyraża  się  w  podwójnym  ruchu:  wchodzącym  i  schodzącym. 

Bóg jest błogosławiony i błogosławiący. Pierwszym ruchem jest 

chwała  oddawana  Bogu,  chwała  pełna  wdzięczności  i  dzięk­
czynienia  za  cudowne  dzieła,  które  On  uczynił  dla  nas,  zarów­

no  w  porządku  stworzenia,  jak  i  odkupienia;  rzeczywiście  On

35

 

Benedykcjonarz

, Ogólne wprowadzenie, 8-14.

background image

Noiii duszpasterska na temat magii i demonologii 

141

l»icrwszy,  przed  wiekami,  „napełnił  nas  wszelkim  błogosła­

wieństwem  duchowym  na  wyżynach  niebieskich  -  w  Chrystu­

sie”  (Ef  1,3).  Właśnie  bazując  na  tej  świadomości,  wychodzi 
il  mgi  ruch  błogosławieństwa,  mianowicie  schodzący:  błogo­

sławiącym jest Bóg, Ten, który jest wzywany, aby nam udzielił 

swej  łaski  i  opieki  w  wielu  sytuacjach  osobistych,  rodzinnych 

i społecznych naszego życia.

Jak  podaje  Benedykcjonarz:  „Bóg  istotnie  błogosławi  przy­

kazując i zapowiadając swoją dobroć. Ludzie błogosławią Boga 

ogłaszając  Jego  chwałę,  dziękując,  oddając  Mu  kult  i  uszano­
wanie  w  swej  pobożności.  Kiedy  potem  błogosławią  innych, 
wzywają  pomocy  Boga  nad  jednostkami  i  nad  tymi,  którzy  są 

zebrani  razem”

36

.  Błogosławieństwo,  będąc  sakramentalium, 

wymaga  fundamentalnej  postawy  wiary,  aby  mogło  być  sku­

teczne  w  tym,  co  samo  oznacza,  oraz  wymaga  odpowiedzi  ży­

cia  w  odniesieniu  do  tego,  co  wraz  z  nim  się  celebruje

37

.  „Do- 

bro-mówić”  (bene-dicere),  jak  przypomina  nazwa,  także  po 

liebrajsku  (barak)  i  po  grecku  (eu-logein),  znaczy  „mówienie- 
-dobrze” Boga, aby gdy Go rozpoznajemy oraz wzywamy Jego 

pomocy i wstawiennictwa Maryi i świętych, mógł nam udzielić 

swoich  dóbr  w  konkretnym  przeżywaniu  naszej  chrześcijań­
skiej  egzystencji.  Prezbiterzy  więc  niech  chętnie  zaofiarują 
swą  pomoc  tym,  którzy  proszą  o  szczególne  błogosławieństwa 

osób  i  rzeczy,  lecz  niech  zatroszczą  się  za  każdym  razem,  by 

troskliwie  i  jasno  wytłumaczyć,  że  żadne  błogosławieństwo  nie 

jest  skuteczne  bez  wymaganych  dyspozycji  tego  kto  prosi,  po­

czynając od wyrzeczenia się grzechu. W przeciwnym wypadku

36

 

Benedykcjonarz

, 6.

37

  SC 60-61. Bardziej szczegółowo: KKK, 1667-1670 dla sakramcnlaliów 

i 1671-1672 dla błogosławieństw.

background image

142

Konferencja Biskupów Toskanii

błogosławieństwo ryzykuje utratę swego autentycznego znn 
czenia aż do niebezpieczeństwa upodobnienia do amuletu lub 
podobnych rzeczy czy też zredukowania go do gestu obcego 

wierze i spójności życia wymaganej przez Ewangelię

38

.

38

 

Benedykcjonarz,

 15.

background image

Nota duszpasterska na temat magii i demonologii

143

Wnioski

/ /

KONIECZNOŚĆ 

NOWEJ EWANGELIZACJI

19.  Magia a nowa ewangelizacja

Problematyka  przedstawiona  w  niniejszym  dokumencie 

wiąże  się  w  końcowej  analizie  z  potrzebą  tej  „nowej  ewange­

lizacji”, której świadkiem i niestrudzonym rzecznikiem uczy-

/

nil  siebie  Ojciec  Święty  w  tych  ostatnich  latach.  Poszukiwanie 

„tego,  co  magiczne”,  w  jego  rozmaitych  formach,  pochodzi 

z  potrzeby  znaczeń  i  odpowiedzi,  których  nie  jest  w  stanie 

udzielić  współczesne  społeczeństwo,  zwłaszcza  wobec  wzra­

stającej  sytuacji  niepewności  i  nietrwałości.  Zwracanie  się  do 

magii  i  do  poszczególnych  praktyk  przepowiadania  przyszło­

ści  staje  się  w  konsekwencji  kompensacją  pustki  egzystencjal­

nej,  która  charakteryzuje  niestałość  naszych  czasów.  To  w  lej 
pustce  -  dotyczącej  samych  chrześcijan,  którzy  nie  doszli  do 

dojrzałej  wiary  -  powstaje  konieczność  autentycznego  gło­
szenia  z  entuzjazmem  Ewangelii  i  łaski  Chrystusa.  Jedynie 

fundamentalne  i  wyczerpujące  ponowne  odkrycie  oryginal­
nego  sensu  religii  i  wiary  w  Boga,  Ojca,  Syna  i  Ducha  Świę­

tego  pozwala  odpowiedzieć  w  sposób  bardziej  adekwatny  na 
rozprzestrzenianie  się  magii  w  jej  licznych  starych  i  nowych

background image

144

Konferencja Biskupów Toskanii

formach  oraz  pozwala  rozjaśnić  kwestie  dotyczące  rozeznania 
działania  szatańskiego  w  świecie.  Trzeba  wrócić  do  głoszenia 

z  odnowioną  siłą,  jak  u  początków  Kościoła,  że  tylko  Jezus, 

Zmartwychwstały  żyjący  na  wieki,  jest  Zbawicielem  i  że  „nic 
ma  w  żadnym  innym  zbawienia,  gdyż  nie  dano  ludziom  pod 
niebem  żadnego  innego  imienia,  w  którym  moglibyśmy  być 

zbawieni” (Dz 4,12).

Parający  się  okultyzmem  znajdują  płodny  teren  jedynie 

tam,  gdzie  jest  pustka  i  brak  ewangelizacji.  Tym  operatorom  - 

i ich ofiarom - musimy przypomnieć, jak to już często mówili­

śmy  w  naszej  Nocie,  że  ich  działanie  ściąga  na  manowce  i  stoi 

w  sprzeczności  z  prawdą  i  treścią  wiary.  Nowa  ewangelizacja, 

proponując  pełnię  chrześcijańskiego  istnienia,  nie  powinna 
zaniedbywać  wyrabiania  w  ludziach  sumienia  krytycznego 

i  odrzucającego  te  wszystkie  formy  magii,  które  -  pod  różnymi 
nazwami  pomiędzy  magią  „białą”  a  magią  „czarną”  -  sprze­

ciwiają  się  treściom  wiary  i  wizji  życia  będącego  w  harmonii 

z  Bożym  objawieniem  powierzonym  Kościołowi.  Wymagana 

jest  na  tym  polu  wielka  czujność  duszpasterska  i  absolutna 
jasność zasad. Trzeba w sposób pozytywny przywrócić znacze­

nie  należne  słuchaniu  słowa  Bożego,  celebracji  sakramentów 

jako  aktów  Chrystusa  i  Kościoła  i  skutecznych  znaków  pas­

chalnej  łaski  oraz  Eucharystii,  która  jest  źródłem  i  szczytem 
całego  życia  chrześcijan.  „W  Najświętszej  Eucharystii  zawiera 

się  całe  duchowe  dobro  Kościoła,  a  mianowicie  sam  Chrystus, 

nasza  Pascha  i  chleb  żywy,  który  przez  Ciało  swoje  ożywione 
i  ożywiające  Duchem  Świętym  daje  życie  ludziom,  zaprasza­

jąc  ich  i  doprowadzając  do  ofiarowania  razem  z  Nim  samych 

siebie,  swojej  pracy  i  wszystkich  rzeczy  stworzonych”  (Presbi

terium Ordinis 5).

background image

Nota duszpasterska na temat magii i demonologii

145

20.  Nowa ewangelizacja a demonologia

W  ramach  ewangelizacji  nie  powinno  się  w  żaden  sposób 

pomniejszać  znaczenia  prymatu  misterium  Chrystusa,  Jego 

Śmierci  i  Zmartwychwstania.  Sama  demonologia  wraz  z  prob­

lemami,  które  stawia,  jakkolwiek  ważne  są  z  wielu  powodów, 
to  jednak  nie  przedstawiają  jakiegoś  primum  w  wizji  wiary 

dojrzalej  i  całościowej  oraz  wewnątrz  poprawnego  pojęcia 
chrześcijańskiej  hierarchii  prawd.  Prymat  dotyczy  Boga,  bez­
warunkowego  zaufania,  które  się  należy  Jemu,  Jego  Synowi 

i  Duchowi  Świętemu,  którego  On  rozlewa  w  życiu  eklezjal­
nym,  zarówno  w  słuchaniu  słowa  Bożego,  jak  i  w  celebracji 

gestów  sakramentalnych.  Prymat  dotyczy  Boga  i  Jego  zbaw­

czego  objawienia.  Szatan  i  demony  są  jedynie  stworzeniami, 

a  nie  zasadą  równą  Bogu  lub  Jemu  równoległą  i  przeciwstaw­

ną;  jako  byty  stworzone,  są  absolutnie  podległe  Stwórcy  i  Jego 

mocy i nie mogą w żaden sposób panować nad duszą człowie­

ka lub przekreślić jego wolność.

Zjawisko  działania  szatana  na  człowieka,  aż  do  poważnej 

sytuacji  opętania,  pozostaje  faktem  złożonym  i  zawsze  trud­

nym  do  objaśnienia,  zwłaszcza  gdy  sprawa  dotyczy  rozeznania 
konkretnych  przypadków.  Uważamy  za  pożyteczne  podać  na 

ten  temat  kilka  wskazówek  co  do  działania  Kościoła  i  troski 
duszpasterskiej prezbiterów:

-  kapłani  niech  zajmą  się  z  życzliwością  osobami,  które 

uważają  się  za  „opętane”  i  niech  starają  się  rozeznać  z  wiel­
ką  roztropnością  i  duchem  mądrości  rozmaite  sytuacje,  które 

stają  przed  nimi,  modląc  się  i  prosząc  o  światło  Ducha  Świę­

tego dla ich posługi i dla samych tych wiernych;

background image

146

Konferencja Biskupów Toskanii

-  w  przypadkach  bardziej  poważnych  lub  trudno  zrozu­

miałych niech zwrócą się do biskupa, który poczyni odpowied­
nie  kroki,  aby  mianować  swojego  delegata,  kompetentnego 

szczególnie  w  rozeznawaniu  znaków  prawdziwego  opętania 

i  będącego  w  stanie  ewentualnie  przeprowadzić  rytuał  egzor- 

cyzmu.

Jak  sugeruje  Rytuał  egzorcyzmów,  w  sytuacjach,  gdy  nie 

jest  się  wystarczająco  pewnym,  czy  stoi  się  wobec  rzeczywistej 

sytuacji  opętania,  niech  nie  odprawia  się  egzorcyzmu,  a  ogra­

nicza  się  tylko  do  innych  form  interwencji,  jak  to  zostało  po­

wiedziane  wcześniej.  W  każdym  wypadku  należy  korzystać 

z  pomocy  ekspertów  medycyny  i  psychiatrii,  przygotowanych 

naukowo  i  szanowanych  jako  profesjonaliści

39

.  Byłoby  wska­

zane  w  związku  z  tym  pomyśleć  o  ustanowieniu  w  każdej  die­

cezji  -  jeśli  takowej  nie  ma  -  stałej  interdyscyplinarnej  grupy 

ekspertów  i  współpracowników  z  biskupem  i  prezbiterami 

upoważnionymi  do  udzielania  rady  i  pomocy  w  rozeznawaniu 
podobnych przypadków.

21.  Zaangażowani w działalność 

duszpasterską a nowa ewangelizacja

Problematyka  ukazana  w  niniejszej  Nocie  nie  dotyczy  tylko 

niektórych  przypadków  lub  niektórych  upoważnionych  osób; 

dotyczy ona wszystkich wiernych i wszystkich zaangażowanych 

w  działalność  duszpasterską.  Jak  zostało  to  wykazane,  zjawi­

sko  magii  jest  szersze  od  samego  faktu  opętania  diabelskiego

» RE, 16-17.

background image

Nota duszpasterska na temat magii i demonologii

147

i  podaje  w  wątpliwość  samą  tożsamość  chrześcijaństwa  i  jego 

orędzia  dla  dzisiejszego  człowieka.  Zważywszy  na  szerzenie 
się  magicznych  praktyk,  zarówno  pod  względem  okultyzmu 

i  ezoteryzmu,  jak  i  religijnego  synkretyzmu  oraz  nowych  grup 

sekciarskich,  wymaga  się  od  zaangażowanych  w  działalność 

duszpasterską  rzeczywistej  znajomości  zjawiska  magii,  ten­

dencji  myślenia  i  działania,  do  których  ona  odsyła  oraz  defor­

macji  intelektualnych,  które  wprowadza  w  samych  osobach, 
które ewangelizujemy.

Na ten temat polecamy, co następuje:

-  zaangażowani  w  działalność  duszpasterską,  odpowiednio 

formowani,  niech  prowadzą  na  różnych  poziomach  rozumne 

dzieło  ewangelizacji,  które  przestrzega  wiernych  i  ich  oświe­
ca  wobec  niebezpieczeństw  błędnego  pojęcia  chrześcijaństwa, 

rozwijając  maksymalnie  wymiar  pozytywny  i  bogactwo  ewan­

gelicznej  nowiny  odpowiadające  na  pragnienia  i  pytania  dzi­

siejszego człowieka;

-  kapłani  w  szczególności,  zarówno  w  niedzielnej  homilii, 

jak  i  przy  wypełnianiu  ich  posługi  spowiadania  i  duchowego 

kierownictwa,  niech  przestrzegają  wiernych  przed  niebez­

pieczeństwem  przesadnego  poszukiwania  „nadzwyczajności” 

w  wierze  i  przed  niedojrzałym  rozumieniem  znaczenia  demo­

nologii w hierarchicznej całości prawd wiary;

-  niech  będzie  zwrócona  szczególna  uwaga  na  tendencję 

niektórych  do  bycia  przyciąganym  przez  „wizje  prywatne” 
i  zjawiska  charyzmatyczne  wątpliwego  pochodzenia:  przypo­

mina  się,  że  ewentualne  „objawienia”  Pana,  Dziewicy  Maryi 
i  świętych  nie  uzupełniają  „fundamentalnych”  prawd  wiary 
i  że  w  każdym  wypadku  muszą  być  one  oceniane  z  najwyż­
szą roztropnością; tego rodzaju doświadczenia zachowują

background image

148

Konferencja Biskupów Toskanii

swój  charakter  prywatny  i  nie  jest  nigdy  dozwolone  przesadne 

uwznioślanie  ich  lub  zastępowanie  nimi  autentycznych  treści 

Credo.

22.  Absolutne i niezastąpione 

panowanie Chrystusa

Na zakończenie tej Noty pragniemy stwierdzić ponownie ab­

solutne  i  niezastąpione  panowanie  Jezusa  Chrystusa  nie  tylko 

w życiu Kościoła, ale także w samej historii kosmosu i ludzkości: 

„On  jest  obrazem  Boga  niewidzialnego  -  Pierworodnym  wobec 

każdego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, 

co w niebiosach, i to co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne 

(...)  Wszystko  przez  Niego  i  dla  Niego  zostało  stworzone.  On 

jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie” (Kol 1,15- 

17).  Tylko  Pan  Jezus  jest  Alfą  i  Omegą,  Początkiem  i  Końcem 

(Ap  1,8).  Tylko  On  ma  władzę  i  chwałę  na  wieki  wieków  (Ap 

11,15-18),  On,  który  strącił  oskarżyciela  ludzi  i  swoich  braci 

uczynił zwycięzcami (Ap 12,10-12). Tylko On obiecał bezpłatny 

dar wody życia tym, którzy zwyciężą zło i każdą formę „czarów” 

(Ap 21,6-8). „Kto odkrył Jezusa Chrystusa, nie potrzebuje szu­

kać  zbawienia  gdzie  indziej”.  On  jest  jedynym  i  autentycznym 

Odkupicielem  człowieka  i  świata.  Z  tej  pewności  wypływa  ra­
dość  naszej  wiary.  Jak  Jan,  wzdłuż  całej  drogi  naszego  życia, 

możemy  głosić  doksologię  ludu  odkupionych,  w  oczekiwaniu 

na ostateczne wejście do chwalebnej ojczyzny: „Temu, który nas 
miłuje i który przez swą krew uwolnił nas od grzechów, i uczy­

nił nas królestwem - kapłanami dla Boga i Ojca swojego, Jemu 

chwała i moc na wieki wieków. Amen” (Ap 1,5-6).

background image

Nota duszpasterska na temat magii i demonologii

Kard. Silvano Abp Florencji 

Gaetano Abp Sieny-Colle Val d’Elsa-Montalcino

t Alessandro Abp Pizy 

Bruno Abp Lucca 

Alberto Abp Livorno 

Alberto Bp Montepulciano-Chiusi-Pienza 

Giovanni Bp Arezzo-Cortona-Sansepolcro

Simone Bp Pistoi 

Luciano Bp Fiesole 

Eugenio Bp Massa Carrara-Pontremoli

Vasco Giuseppe Bp Volterra 

Edoardo Bp S. Miniato 

Giacomo Bp Pitigliano-Sovana-Orbetello

Angelo Bp Grosseto 

Gastone Bp Prato 

Vincenzo Bp Pomocniczy Livorno

Giovanni Bp Pescia 

Michelangelo Opat Monteoliveto

background image

Spis treści

Przedmowa.................................................................................. 5

O. 

ALEKSANDER POSACKI SJ 

OKULTYZM, MAGIA, DEMONOLOGIA

Przesądy..................................................................................... 12

Okultyzm....................................................................................15

Okultyzm - próba klasyfikacji................................................... 21

Magia jako niewierność fundamentalna.................................... 23

Krótka historia magii................................................................. 27

Czary..........................................................................................33

Problem maleficium.................................................................... 38

Magia i demonologia................................................................. 46

Opętanie i egzorcyzm............................................................... 62

Konieczność rozeznania duchowego......................................... 66

Spirytyzm................................................................................... 70

Wróżbiarstwo (poznawanie przyszłości)................................... 77

Medycyna okultystyczna (uzdrowienia).................................... 82

Podsumowanie.......................................................................... W)

Okultyzm jako niewierność fundamentalna........................... 90
Niebezpieczeństwo okultyzmu (także medycyny okultystycz- 

nej)...................................................................................

ł

)3

background image

Spis treści

KONFERENCJA BISKUPÓW TOSKANII

NOTA DUSZPASTERSKA 

NA TEMAT MAGII I DEMONOLOGII

Wstęp.......................................................................................  99
Kryteria poprawnej lektury Noty .............................................101

1.  „Obrzydliwy jest dla Pana każdy, kto to czyni”..................104

2.  Współczesne szerzenie się magii........................................ 105
3.  Przyczyny zjawiska............................................................. 106

4.  Powaga zjawiska................................................................. 107
5.  Nota na temat magii i niektórych problemów demonolo- 

eii ....................................................................................... 108

Część pierwsza 

MAGIA I JEJ FORMY
6.  Obiektywne rozróżnienia między religią a magią..............
7.  Możliwość wpływu magicznego myślenia na postawę reli­

gijną ...................................................................................

8.  Magia „biała” 

i magia „czarna”..........................................

9.  Przepowiadanie przyszłości i spirytyzm............................

109

112

114
116

Część druga

DOKTRYNALNE ORZECZENIE KOŚCIOŁA

10.  „Ja jestem Pan, Bóg wasz”............................................... 120
11.  Sprzeczność między magią a wiarą..................................122
12.  Magia jako czyn moralnie niegodziwy............................ 125

Część trzecia

MALEFICIUM, OPĘTANIE DIABELSKIE 

A INTERWENCJA KOŚCIOŁA

13. Maleficium jako fakt nie do zaakceptowania.................... 128
14.  Działanie szatana i opętanie.............................................  130

background image

Spis treści

153

15. Wolność chrześcijanina i zwycięstwo Chrystusa.............133

16.  Rozeznanie i poziomy interwencji Kościoła....................135

17.  Egzorcyzmy......................................................................138
18.  Błogosławieństwa............................................................ 140

Wnioski

KONIECZNOŚĆ NOWEJ EWANGELIZACJI

19.  Magia a nowa ewangelizacja........................................... 143

20.  Nowa ewangelizacja a demonologia................................ 145

21.  Zaangażowani w działalność duszpasterską a nowa ewan­

gelizacja........................................................................... 146

22.  Absolutne i niezastąpione panowanie Chrystusa............. 148

background image

Z A G R O Ż E N I A   W I A R Y

Okultyzm 
maaia

demonologia

Książka  jest  podstawowym  wprowadzeniem  w  tematykę  okultyzmu,  magii 

i  demonologii.  Składa  się  z  dwóch  części:  pierwsza  jest  przedstawieniem 

stanowiska  chrześcijańskiej  nauki  wobec  tego  typu  zjawisk  dokonanym  przez 
o.  Aleksandra  Posackiego,  druga  to  Nota  duszpasterska  -  oficjalny  dokument 

biskupów włoskich poświęcony tej tematyce.

0.  Aleksander  Posacki  -  jezuita,  teolog  katolicki,  filozof,  wykładowca  akade­

micki,  publicysta,  rekolekcjonista,  duszpasterz,  znawca  demonologii,  historii 

mistyki,  nowych  ruchów  religijnych  i  sekt.  Jest  konsultantem  egzorcystów 

katolickich oraz uznanym ekspertem w dziedzinie okultyzmu i ezoteryki.

9

 

7 8 8 3 7 5

 

9 5 0 6 3 2

Cena det. 19,90 zł

*

www.mwydawnictwo.pl www.ksiegarniakatolicka.pl


Document Outline