background image

Co znaleziono na smoleoskim lotnisku? Są nowe zdjęcia 

 

Rodziny  ofiar  smoleoskiej  katastrofy  oraz  ich  pełnomocnicy  dostali  albumy  ze  zdjęciami 
przedmiotów  m.in.  ubrao,  zegarków,  sprzączek  od  pasków  znalezionych  na  miejscu 
wypadku  na  lotnisku  Siewiernyj.  Fotografiom  towarzyszyło  pismo  z  Żandarmerii 
Wojskowej  z  prośbą  o  poinformowanie,  czy  adresaci  rozpoznają  na  nich  przedmioty 
należące do pasażerów i załogi Tu-154. W przypadku niezidentyfikowania rzeczy te zostaną 
oddane  do  depozytu,  a  później  zniszczone.  Mec.  Rafał  Rogalski  ujawnia  w  rozmowie  z 
Wirtualną  Polską,  że  w  poniedziałek  do  jego  kancelarii  trafiły  albumy  zaadresowane  do 
części reprezentowanych przez niego osób m.in. Jarosława Kaczyoskiego. 

-  W  poniedziałek  na  adres  kancelarii  przyszło  pismo  wraz  z  albumem  104  zdjęd  z 
przedmiotami  znalezionymi  na  miejscu  katastrofy  smoleoskiej,  zaadresowane  do  prezesa 
Jarosława Kaczyoskiego. Podobne albumy otrzymały pozostałe reprezentowane przeze mnie 
rodziny  -  mówi  Wirtualnej  Polsce  mec.  Rafał  Rogalski,  pełnomocnik  części  rodzin  ofiar 
katastrofy  smoleoskiej,  w  tym  Jarosława  Kaczyoskiego,  Dariusza  Fedorowicza,  Bartosza 
Fetlioskiego,  Włodzimierza  Fetlioskiego,  Beaty  Gosiewskiej,  Jadwigi  Czarnołęskiej-
Gosiewskiej, Jana Gosiewskiego, Katarzyny Putry i Jacka Świata. 

Zdjęcia  wraz  z  pismem  z  Komendy  Głównej  Żandarmerii  Wojskowej  zostały  wysłane  do 
rodzin  w  połowie  marca.  ŻM  informuje  w  dołączonym  do  nich  piśmie,  że  fotografie 
przedstawiają przedmioty, przekazane jej przez departament Konsularny Ministerstwa Spraw 
Zagranicznych.  Są  wśród  nich  rzeczy  odnalezione  przez  polskich  archeologów  w  trakcie  ich 
prac  wykonywanych  pod  nadzorem  prokuratora  Wojskowej  Prokuratury  Okręgowej  w 
Warszawie ppłk Tomasza Mackiewicza na lotnisku Siewiernyj w dniach 13-27 kwietnia 2010 
roku,  jak  również  przedmioty,  które  trafiły  do  wojskowych  organów  ścigania  w  trakcie 
prowadzonego śledztwa. 

Częśd reprezentowanych przez mec. Rogalskiego rodzin otrzymała albumy bezpośrednio do 
domu,  co  było  uzależnione  od  podanego  adresu  korespondencyjnego.  Pytany,  czy  któraś  z 
rodzin  rozpoznała  rzeczy  swoich  bliskich,  odpowiada,  że  na  ten  czas  nie  ma  jeszcze  takich 
informacji.  –  Fotografie  widzieli  już  m.in.  pan  Jacek  Świat  i  Beata  Gosiewska,  jednak  nie 
rozpoznali żadnej rzeczy – mówi mecenas. Pytany o inne rodziny, odpowiada, że częśd z nich 
jeszcze  nie  otrzymała  albumów  jak  np.  Elżbieta  Putra,  inne  nie  dały  odpowiedzi,  czy 
rozpoznały  jakiekolwiek  przedmioty.  Pytany,  kiedy  album  trafi  do  Jarosława  Kaczyoskiego, 
zapewnia, że stanie się to jeszcze w tym tygodniu.  

Pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy tłumaczy, że na jednej karcie w albumie znajdują 
się  dwa,  dobrej  jakości  kolorowe  zdjęcia,  przy  których  widnieje  tabliczka  z  opisem,  co 
przedstawia  fotografia,  w  jakim  sektorze  przedmiot  został  znaleziony  i  jakie  ma  wymiary 
prezentowany przedmiot. - Zdjęcia przedstawiają przede wszystkim ubrania i ich fragmenty, 

background image

ale  i  inne  rzeczy  jak  zegarki,  sprzączki  od  pasków,  budziki,  obrazki  święte,  lusterka. 
Przedmioty  są  brudne,  byd  może  specjalnie  ich  nie  czyszczono  celem  wykonania  badao  - 
przypuszcza mecenas.  

Jak mówi, szkoda, że rodziny nie otrzymały tych zdjęd wcześniej, ale jak dodaje - lepiej późno 
niż  wcale.  -  Nie  jest  to  wina  polskiej  prokuratury,  ale  rosyjskiej.  To  bowiem  Rosjanie 
decydowali,  kiedy  przekażą  przedmioty  odnalezione  na  miejscu  katastrofy  przez  polskich 
archeologów. Dopiero wtedy można było wdrożyd procedurę digitalizowania - tłumaczy.  

Jak czytamy w piśmie ŻM, albumy zostały wysłane w celu uniknięcia konieczności osobistego 
uczestniczenia bliskich ofiar w identyfikacji znalezionych w Smoleosku przedmiotów. Rodziny 
proszone  są  o  zapoznanie  się  ze  zdjęciami.  W  przypadku  rozpoznania  rzeczy  powinny 
poinformowad  o  tym  Szefa  Zarządu  Dochodzeniowo-Śledczego  KGŻW.  Mają  na  to  30  dni. 
Przedmioty,  które  nie  zostaną  zidentyfikowane  trafią  do  depozytu  sądowego,  a  po  trzech 
latach  zostaną  zniszczone  zgodnie  z  art.  6  ustawy  z  dnia  18  października  2006  roku  o 
likwidacji niepojętych depozytów. 

 

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Co-znaleziono-na-smolenskim-lotnisku-Sa-nowe-
zdjecia,wid,13268944,wiadomosc.html?ticaid=1c086